You are on page 1of 437

Camilla

LCKBERG
KAZNODZIEJA
Przeoya Inga Sawicka

Wydawnictwo Czarna Owca


Warszawa 2010

PREDIKANTEN
Redakcja
Grayna Mastalerz
Projekt okadki
Kacper Gbicki
Skad i amanie
Maria Kowalewska
Korekta
Marcjanna Bulik
Magorzata Denys
Copyright Camilla Lckberg 2004
Published by agreement with Bengt Nordin Agency, Sweden
Copyright for the Polish edition by Wydawnictwo Czarna Owca, 2010
Wydanie I
Wydawnictwo Czarna Owca Sp, z o.o.
(dawniej Jacek Santorski & Co Agencja Wydawnicza)
ul. Alzacka 15a, 03-972 Warszawa
e-mail: wydawnictwo@czarnaowca.pl
Dzia handlowy: tel. (022) 616 29 36
faks (022) 433 51 51
Zapraszamy do naszego sklepu internetowego: www.czarnaowca.pl
Druk i oprawa Grafmar, Kolbuszowa Dolna
Wydrukowano na papierze Ecco Book Cream 70g/m2, vol 2,0
ISBN 978-83-7554-162-5

Dla Mickego

Dzie zacz si cakiem obiecujco. Obudzi si wczenie, gdy wszyscy jeszcze spali. Ubra si cichutko i niezauwaony przez nikogo wymkn si z domu, zabierajc
ze sob hem rycerski i drewniany miecz. Wymachiwa
nim radonie, przebiegajc stumetrowy odcinek od domu
do Wwozu Krlewskiego. Na chwil przystan i z pewn
obaw spojrza w gb skalnej szczeliny. Miaa tylko dwa
metry szerokoci. Jej ciany wznosiy si na wysoko okoo dziesiciu metrw ku niebu, na ktrym soce wanie
rozpoczo wdrwk. Nad rodkowym odcinkiem zwisay
trzy wielkie bloki skalne. Wraenie byo niesamowite. Dla
szeciolatka Wwz Krlewski mia wrcz magiczn si
przycigania. Nie osabiaa jej wcale wiadomo, e to
miejsce zakazane.
Nazwa wwozu wzia si od wizyty krla Oskara II we
Fjllbace pod koniec XIX wieku. Chopiec nie mia o tym
pojcia. Zreszt mao go to obchodzio, kiedy skrada si
wrd cieni z wycelowanym do ataku drewnianym mieczem. Wiedzia za to, bo opowiada mu tata, e w Wwozie
Krlewskim krcono sceny z Diabelskiej Czeluci do filmu
o Ronji, crce zbjnika. Widzia ten film i kiedy Mattis,
herszt zbjcw, przejeda przez wwz, poczu jeszcze,
mocniejsze askotanie w odku. Czasami bawi si tutaj
w zbjcw, ale dzisiaj by rycerzem Okrgego Stou z duej kolorowej ksiki, ktr dosta od babci na urodziny.

Stpajc ostronie po gazach pokrywajcych dno wwozu, skrada si z wycignitym mieczem i szykowa do
ataku na wielkiego, zioncego ogniem smoka. Promienie
soca nie docieray tak gboko. Byo chodno i mroczno.
W sam raz dla smokw. Zaraz zada smokowi cios w szyj.
Trynie krew i po dugim, miertelnym boju potwr padnie u jego stp.
Ktem oka zobaczy co, co zwrcio jego uwag. Zza
sporego gazu wystawa kawaek czerwonego materiau.
Ciekawo zwyciya. Smok poczeka, moe jest tam jaki
skarb. Wskoczy na gaz i spojrza w d. Zachwia si i
mao brakowao, a poleciaby do tyu, ale zamacha rkami
i odzyska rwnowag. Pniej nie przyznawa si, e si
przestraszy, ale prawda bya taka, e ba si jak nigdy w
caym swoim szecioletnim yciu. Za gazem czaia si jaka pani. Wytrzeszczaa na niego oczy. Leaa na wznak.
W pierwszym odruchu chcia uciec, eby go nie zapaa.
Moga si domyli, e nie wolno mu bawi si w wwozie.
Zacznie wypytywa, gdzie mieszka, i zaprowadzi do domu,
a mama i tata bd si gniewa i wypomina: ile razy mwili, e nie wolno chodzi do Wwozu Krlewskiego bez
opieki dorosych?
Dziwne, ale pani si nie poruszya. W dodatku bya bez
ubrania. Na chwil si zawstydzi, e gapi si na go pani. To, co wzi za czerwony materia, okazao si torebk. Leaa obok, ale adnego ubrania nie mg si dopatrzy. Dziwne, e ley taka goa. Przecie jest zimno.
Nagle uderzya go straszna myl. Moe ta pani nie yje?! Nie potrafi sobie inaczej wyjani, dlaczego ley bez
najmniejszego ruchu. Kiedy to do niego dotaro, zeskoczy

z gazu i zacz si wycofywa w kierunku wylotu wwozu.


Odwrci si dopiero, gdy od nieywej pani dzielio go kilka metrw. Pobieg do domu najprdzej jak potrafi. I
wcale si nie przejmowa, e bd na niego krzycze.
Przecierada kleiy si do spoconego ciaa. Erika przewracaa si w ku, nie mogc znale wygodnej pozycji.
Jasna letnia noc nie uatwiaa zanicia. Erika po raz nie
wiadomo ktry notowaa w pamici, e trzeba kupi ciemne zasony i zawiesi je w sypialni, a raczej skoni do tego
Patrika.
Ale j zocio jego pene zadowolenia sapanie. Jak
mie tak sobie pochrapywa, kiedy ona kolejn noc nie
moe spa? Przecie to take jego dziecko. Mgby solidarnie czuwa razem z ni. Szturchna go lekko, liczc, e
si obudzi. Nawet nie drgn. Szturchna troch mocniej.
Chrzkn, nacign kodr i odwrci si do niej plecami.
Erika westchna. Pooya si na wznak, skrzyowaa
rce na piersi i wbia wzrok w sufit. Brzuch wznosi si
przed ni jak wielki globus. Prbowaa wyobrazi sobie
malestwo. Jak pywa w wodach podowych, moe ssie
kciuk. Cigle jednak wszystko wydawao jej si nierealne.
Ju smy miesic, a ona wci nie moe poj, e nosi w
sobie dziecko. Niedugo to dziecko stanie si a nadto rzeczywiste. Erika raz tsknia za t chwil, innym razem
truchlaa ze strachu. Nie umiaa wybiec w przyszo poza
moment porodu. Tak samo jak nie potrafia uwolni si od
myli, e nie moe spa na brzuchu. Spojrzaa na wiecce

wskazwki budzika. Czwarta czterdzieci dwie. Moe zapali lamp, poczyta chwil?
Po przeszo trzech godzinach czytania kiepskiego kryminau miaa wanie zwlec si z ka, kiedy zadzwoni
telefon. Odruchowo podaa suchawk Patrikowi.
- Halo, mwi Patrik - wymamrota zaspanym gosem. Jasne, o cholera, tak, bd za kwadrans. Do zobaczenia na
miejscu. - Odoy suchawk. - Wezwanie. Musz lecie.
- Przecie masz urlop. Nie mgby tego wzi kto inny? - Erika bya wiadoma, e w jej gosie sycha narzekanie, ale nieprzespana noc nie poprawia jej humoru.
- Chodzi o morderstwo. Mellberg ju jedzie na miejsce
i chce, ebym te przyjecha.
- Morderstwo? Gdzie?
- U nas, we Fjllbace. Jaki chopczyk znalaz ciao kobiety w Wwozie Krlewskim.
Patrik ubra si pospiesznie. Przyszo mu to tym atwiej, e by rodek lata i wystarczyo narzuci co lekkiego. Mia ju pdzi, ale uklk jeszcze na ku i pocaowa
Erik w brzuch, w miejsce, ktre kiedy, jak pamita, byo
jej ppkiem.
- No to pa, dzidzia. Bd grzeczna dla mamusi, niedugo wrc.
Jeszcze szybki caus w policzek i wybieg pospiesznie.
Erika z westchnieniem wygrzebaa si z ka i narzucia
na siebie ciuch rozmiarw namiotu. Tylko to moga teraz
nosi. Wbrew temu, co podpowiada jej rozsdek, przeczytaa cae stosy ksiek o pielgnacji niemowlt i stwierdzia, e autorw opisujcych ci jako istny bogostan powinno si poddawa publicznej chocie. W rzeczywistoci

cia to bezsenno, ble staww, rozstpy, hemoroidy i


hutawka hormonalna. Z pewnoci te Erika nie miaa
wraenia, e ponie wewntrznym ogniem. Postkujc,
zesza powoli po schodach po pierwsz tego dnia kaw.
Oby rozjania poranek.
Kiedy Patrik przyby na miejsce, trwa tam gorczkowy
ruch. Wylot Wwozu Krlewskiego zamknito t tam.
Patrik doliczy si trzech samochodw policyjnych i karetki. Ekipa techniczna z Uddevalli ju przystpia do pracy.
Nie byo po co si tam pcha. To typowy bd nowicjuszy.
Ale komisarzowi Mellbergowi nie przeszkadzao to krci
si wrd technikw. Z rozpacz obserwowali, jak szef
wnosi na butach i ubraniu tysice rozmaitych mikrowkienek. Ulyo im dopiero, gdy Patrik przystan przed
tam i kiwn Mellbergowi rk. Wreszcie si wynis,
przeac na drug stron.
- Cze, Hedstrm.
Zabrzmiao to serdecznie, niemal radonie. Patrik
drgn ze zdziwienia. Brakuje tylko, eby go uciska. Na
szczcie byo to jedynie chwilowe wraenie. Facet by
zupenie odmieniony! Min zaledwie tydzie, odkd
Patrik poszed na urlop, a stojcy przed nim czowiek zupenie nie przypomina skwaszonego gocia mamroczcego znad biurka, e urlop to wymys, z ktrym naleaoby
skoczy raz na zawsze.
Mellberg energicznie potrzsn jego rk i poklepa po
plecach.
- Jak tam nasza ciarna? Bdzie niedugo co z tego?
- Mwi, e dopiero za ptora miesica.

Patrik nadal nie mg zrozumie, co wywoao t ostentacyjn yczliwo Mellberga. Ale darowa sobie ciekawo
i sprbowa skupi si na tym, po co go wezwano.
- Co znalelicie?
Mellberg star z twarzy umiech i wskaza palcem na
pogrony w cieniu wwz.
- Chopczyk, szeciolatek, wymkn si z domu o wicie, gdy rodzice jeszcze spali, i przybieg bawi si w rycerza na tych skakach. Znalaz martw kobiet.
Zawiadomienie wpyno kwadrans po szstej.
- Od jak dawna pracuj technicy?
- Od godziny. Najpierw przyjechaa karetka. Ratownicy
od razu stwierdzili, e nic tu po nich, wic technicy mogli
przystpi do pracy. Ale wiesz, jacy s marudni... Chciaem podej, popatrze, mwi ci, straszne z nich gbury.
Moe czowiek robi si taki od dupy strony, jak cay dzie
spdza na czworakach, szukajc z pset jakich wkien.
Dawny, dobrze znany Mellberg. Patrik wiedzia z dowiadczenia, e nie ma co prostowa jego pogldw, nie
warto nawet prbowa. Lepiej wpuci jednym uchem i
wypuci drugim.
- Co o niej wiemy?
- Na razie nic. Miaa okoo dwudziestu piciu lat. Z
ubrania, jeli tak mona powiedzie, ma tylko torebk.
Poza tym jest golusieka. Nieze ma cycki.
Patrik zamkn oczy, powtarzajc w duchu jak mantr:
Jeszcze troch, a odejdzie na emerytur. Jeszcze troch...
Mellberg niewzruszony mwi dalej:

- Na pierwszy rzut oka nie da si poda przyczyny zgonu, ale wida, e zostaa mocno zmasakrowana. Sice na
caym ciele, sporo skalecze, ktre wygldaj na rany kute. Tam ley, na szarym kocu. Jest lekarz sdowy, wanie
j oglda, chyba zaraz powie, co ustali.
- S jakie zgoszenia o zaginiciu osb w tym wieku?
- Nie, ani w podobnym. W zeszym tygodniu byo zgoszenie o zaginiciu jakiego dziadka, ale okazao si, e
znudzio mu si siedzie w przyczepie z on, wic nawia
z lask, ktr pozna w restauracji Galren.
Patrik widzia, jak ekipa ostronie przenosi zwoki do
worka. Donie i stopy okryway plastikowe torebki - chodzio o zachowanie ewentualnych ladw. Sprawnie woyli ciao do worka. Rwnie koc, na ktrym leaa, mia trafi do plastikowej torby, a potem do szczegowego badania.
Nagle znieruchomieli. Wygldali na zdumionych.
Patrik domyli si, e wydarzyo si co nieoczekiwanego.
- Co jest?
- Nie do wiary, tu s koci, w tym dwie czaszki.
Sdzc po liczbie koci, mamy dwa szkielety.

Lato 1979
Rower chwia si pod ni, gdy w noc witojask
wracaa do domu. Zabawa okazaa si huczniejsza, ni
si spodziewaa, ale to nie szkodzi. Przecie jest dorosa,
moe robi, co jej si podoba. Najwaniejsze, e cho na
chwil moga si oderwa od maej. Od jej wrzasku, potrzeby przytulania si i czuoci, ktrej nie potrafi zaspokoi. Przez ni wci musi mieszka u matki. Chocia
skoczya dwadziecia lat, stara nie puszcza jej z domu.
Cud, e wypucia na dzisiejsz zabaw.
Gdyby nie dziecko, mieszkaaby sama i zarabiaa wasne pienidze. Wychodziaby, kiedy by chciaa, i wracaa,
kiedy by jej si podobao. I nikt by si nie wtrca. Ale z
dzieckiem si nie da. Oddaaby ma, ale stara si nie
zgadza, i teraz ona za to paci. Niech si sama ni zajmie,
skoro jej tak chce.
Stara bdzie si zoci, e wraca nad ranem, jedzie od
niej alkoholem cay dzie, bdzie musiaa za to pokutowa. Ale byo warto. Odkd bachor przyszed na wiat,
nie bawia si tak dobrze.
Przejechaa skrzyowanie przy stacji benzynowej i
jeszcze kawaek. Skrcia w lewo, w kierunku Brcke, i o
mao nie wpada do rowu. Odzyskaa rwnowag i przyspieszya, eby z rozpdu wjecha pod grk. Pd powietrza rozwiewa jej wosy. Noc bya cicha i jasna. Na
chwil przymkna oczy i przypomniaa sobie tamt

jasn noc, kiedy Niemiec zrobi jej dziecko. Zakazana,


cudowna noc, ale niewarta tej ceny.
Nagle otworzya oczy. Rower stan w miejscu. W
ostatnim przebysku wiadomoci ujrzaa zbliajc si
szybko ziemi.

Po powrocie do komisariatu w Tanumshede Mellberg


pogry si w mylach. Co w jego przypadku byo niezwyke. Patrik siedzia naprzeciw niego w pokoju socjalnym i
rwnie milcza, rozwaajc wydarzenia poranka. Na kaw
byo za gorco. Potrzebowa czego na wzmocnienie, ale
alkohol nie wchodzi w gr. Rozpili koszule i prbowali
wachlowa si nimi dla ochody. Klimatyzacja bya zepsuta
od dwch tygodni, nie udao si cign konserwatora.
Przed poudniem dawao si jako wytrzyma, ale potem
upa stawa si bardzo dokuczliwy.
- O co tu chodzi? - Mellberg w zamyleniu podrapa si
w gow, w sam rodek zakrywajcej ysin poyczki.
- Nie mam pojcia, szczerze mwic. Zwoki kobiety
uoone na dwch szkieletach. Gdyby nie to, e zostaa
zabita, pomylabym, e to jaki wygup. Szkielety skradzione z pracowni biologicznej czy co takiego. Ale faktem
jest, e zostaa zamordowana. Syszaem, jak ktry z
technikw mwi, e koci wygldaj do staro. Oczywicie wszystko zaley od warunkw. Czy byy naraone na
upa albo deszcz, czy osonite. Moe medykowi sdowemu uda si oceni ich wiek, choby w przyblieniu.
- No wanie. Jak sdzisz, kiedy mona si spodziewa
raportu? - Mellberg zmarszczy spocone czoo.
- Wstpnego chyba ju dzi, potem pewnie bdzie potrzebowa jeszcze kilku dni na dokadniejsze badania. Na
razie trzeba robi, co si da. Gdzie s wszyscy?

Mellberg westchn.
- Gsta wzi wolne. Jaki cholerny turniej golfowy czy
co takiego. Ernst i Martin wyjechali do wezwania. Annika
jest na Teneryfie. Widocznie mylaa, e lato znw bdzie
deszczowe. Biedna. W tak pogod a szkoda wyjeda ze
Szwecji.
Patrik znw ze zdumieniem spojrza na Mellberga.
Skd ta naga yczliwo? Dziwna sprawa, ale szkoda czasu na rozmylania, s waniejsze sprawy.
- Wiem, e masz w tym tygodniu urlop, ale moe
mgby nam pomc? Ernst ma za mao wyobrani, a
Martin za mao dowiadczenia, eby samodzielnie prowadzi ledztwo. Bardzo by si przyda.
Jego proba tak poechtaa prno Patrika, e zgodzi
si od razu. Spodziewa si wprawdzie ostrych wymwek
w domu, ale zaraz sobie wytumaczy, e gdyby Erika nagle
go potrzebowaa, w cigu pitnastu minut bdzie w domu.
Poza tym ostatnio w tym upale zaczli dziaa sobie na
nerwy, wic moe i lepiej, e bdzie poza domem.
- Najpierw sprawdz, czy nie byo zgoszenia o zaginiciu kobiety. Trzeba szuka troch dalej, powiedzmy od
Strmstad w d, a do Gteborga. Poprosz Martina albo
Ernsta. Zdaje si, e wanie wrcili.
- Bardzo dobrze. Tak trzyma. Byle tak dalej!
Mellberg wsta i poklepa Patrika po ramieniu.
W tym momencie Patrik zrozumia, e jak zwykle jemu
przypadnie robota, a Mellbergowi zaszczyty, ale nie warto
byo si zoci z tego powodu.
Westchn i wstawi do zmywarki filianki - swoj i
Mellberga. Nie bdzie mu dzi potrzebny krem z filtrem.

- Wstawa, ruszcie tyki! Tu nie pensjonat, eby si wylegiwa po caych dniach!


Gos przeci grub warstw mgy, odbijajc si bolenie od jego czoa. Johan ostronie otworzy jedno oko, ale
zaraz je zamkn, olepiony blaskiem letniego soca.
- Kurde, co jest... - Robert, jego starszy o rok brat, obrci si na ku i przykry gow poduszk, ktr mu zaraz brutalnie wyrwano. Usiad, mamroczc pod nosem.
- e te nigdy nie dadz si czowiekowi wyspa.
- Codziennie si wysypiacie, wakonie jedne. Ju prawie dwunasta. Gdybycie co noc nie latali Bg wie gdzie i
po co, nie musielibycie odsypia po caych dniach. Potrzebuj pomocy. Mieszkacie i jecie za darmo, chocia z
was stare konie, wic moglibycie chocia pomc matce.
Chyba nie za duo dam, co?
Solveig Hult staa z rkoma skrzyowanymi na wielkiej
piersi. Bya chorobliwie gruba i blada bladoci osoby,
ktra nigdy nie wychodzi za prg domu. Wok twarzy
wiy si ciemne strki niemytych wosw.
- Prawie trzydziestka i yj na koszt matki. Ale z was
mczyni. Ciekawe, skd macie na te conocne zabawy.
Nie pracujecie, nie dokadacie si do gospodarstwa. Powiem tylko, e gdyby tu by wasz ojciec, skoczyby z tym
bardzo szybko. Jest jaka wiadomo z poredniaka? Przecie mielicie tam by dwa tygodnie temu!
Teraz Johan nakry gow poduszk. Nie chcia sysze
tego cigego jazgotu jak ze zdartej pyty, ale i jemu wyrwaa poduszk. Musia usi. W skacowanej gowie

dudnio mu, jakby graa orkiestra wojskowa.


- Sprztnam ju po niadaniu. Musicie sobie sami
wzi jedzenie z lodwki.
Solveig wytoczya si z pokoiku synw, koyszc wielkim zadem, i trzasna drzwiami. Nie odwayli si pooy
jeszcze na chwil. Signli po papierosy i zapalili. niadanie mona sobie darowa, a papieros stawia na nogi i
przyjemnie drani gardo.
- Ale by wczoraj wam... - Robert rozemia si, wydmuchujc kka dymu. - Mwiem przecie, e bd mieli
w porzo sprzt. Dyrektor firmy w Sztokholmie, ma
wszystko, co najlepsze.
Johan nie odpowiedzia. W przeciwiestwie do starszego brata podczas wama nie czu przypywu adrenaliny.
Za to zarwno przed wamaniem, jak i dugo po nim odczuwa lk. Ciy mu na odku. Ale zawsze robi, co mu
kaza Robert, i nawet nie przyszo mu do gowy, e mogoby by inaczej.
Ju od dawna adne wamanie nie opacio im si tak
jak wczorajsze. Ludzie zrobili si ostroni. Nie trzymaj na
daczach drogiego sprztu. Ju prdzej stare graty, z ktrymi nie wiadomo co robi, albo kupione na licytacji w
zudzeniu, e trafia si okazja, cho w rzeczywistoci byy
gwno warte. Ale wczoraj by i nowy telewizor, i odtwarzacz DVD, gra Nintendo i jeszcze sporo biuterii. Powinno im to przynie adn sumk, gdy Robert sprzeda up
tymi samymi kanaami co zwykle. Chocia na dugo nie
wystarczy. Kradzione pienidze pal kiesze, za par tygodni nie bdzie po nich ladu. Wydadz na hazard, knajpy i moe jaki gadet. Johan spojrza na swj drogi

zegarek. Matka na szczcie nie znaa si na takich rzeczach. Gdyby wiedziaa, ile jest wart, zrzdzeniu nie byoby koca.
Czasami mia wraenie, e lata mijaj, a on tkwi w koowrocie. Nic si nie zmienio, odkd mieli po kilkanacie
lat, i nie widzia szans, by miao si zmieni teraz. Jedyna
rzecz, ktra nadawaa sens jego obecnemu yciu, bya jedyn tajemnic, jak mia przed Robertem. Instynkt podpowiada mu jednak, e jeli mu si zwierzy, nic dobrego z
tego nie wyniknie. Robert zbruka to jak wulgarn uwag.
Przez moment pomyla o jej mikkich wosach dotykajcych jego szorstkiego policzka, o malekiej doni, ktr
trzyma w rkach.
- Hej, ty, nie filozofuj. Mamy sprawy do zaatwienia.
Robert wsta z papierosem w ustach i wyszed pierwszy.
Johan jak zwykle za nim. Nie umia inaczej.
Matka siedziaa na swoim miejscu w kuchni. Odkd
pamita, od tej historii ze starym, zawsze przesiadywaa
na tym krzele przy oknie, robic co przy stole. W pierwszym wspomnieniu bya pikna, ale z wiekiem robia si
coraz tuciejsza.
Wygldaa, jakby bya w transie. Jej palce yy wasnym
yciem, nieustannie co skubay albo gadziy. Od dwudziestu lat bez przerwy zajmowaa si tymi cholernymi
albumami: wybieraa, porzdkowaa, i tak w kko. Kupowaa nowy i znw wkadaa zdjcia i wycinki. Coraz adniejsze, coraz lepsze. Mia do rozumu, by poj, e to jej
sposb na zatrzymanie chwil szczcia, cho kiedy przecie zda sobie spraw, e miny dawno temu.

Zdjcia pochodziy z czasw, gdy Solveig bya pikna.


Szczytowym okresem w jej yciu byo maestwo z Johannesem Hultem, modszym synem Ephraima Hulta,
sawnego niezalenego kaznodziei i najbogatszego gospodarza w okolicy. Johannes by przystojny i bogaty, Solveig
wprawdzie biedna, ale za to najpikniejsza w caej prowincji Bohus. Wida to choby na zdjciach z gazet z czasw,
kiedy dwa lata z rzdu koronowano j na krlow nocy
witojaskiej. Wanie te wycinki i liczne czarno-biae
zdjcia z modoci sortowaa i przegldaa codziennie od
przeszo dwudziestu lat. Gdzie pod zwaami tuszczu tkwi
jeszcze ta dziewczyna, ktr dziki zdjciom mona zatrzyma, chocia z kadym rokiem jakby coraz bardziej
wymykaa si z rk.
Johan rzuci okiem na siedzc w kuchni matk, a potem wyszed za Robertem.
Erika zastanawiaa si, czy pj na spacer, ale dosza
do wniosku, e byoby to niemdre, skoro soce stoi w
zenicie i upa jest najwikszy. wietnie znosia ci do
chwili, kiedy zaczy si upay. Potem czua si jak spocony
wieloryb i tylko krya w poszukiwaniu ochody. Patrik,
niech go Bg bogosawi, wpad na pomys, eby jej kupi
may wentylator. Nosia go ze sob po caym domu. Mia
jedn wad. T mianowicie, e nie mona byo siedzie
zbyt daleko od kontaktu, co ograniczao swobod ruchu.
Ale na werandzie kontakt by w doskonaym miejscu.
Erika uoya si na kanapie. Wentylator postawia obok,
na stoliku. Niestety ju po piciu minutach kada pozycja

okazywaa si niewygodna. Krcia si, eby znale lepsz. W niektrych pozycjach czua stopk wbijajc si
midzy ebra albo boksujc pistk. Wtedy znw musiaa
si uoy inaczej. Nie potrafia sobie wyobrazi, jak to
wytrzyma jeszcze ponad miesic.
Kiedy zasza w ci, byli ze sob dopiero od p roku,
ale nie by to aden powd do niepokoju. Oboje uznali, e
nie ma na co czeka, skoro s doroli i wiedz, czego chc
od ycia. Dopiero teraz co jaki czas ogarnia j strach.
Moe jednak byli ze sob za krtko? Jak na ich zwizek
wpynie pojawienie si nowej osbki, domagajcej si caej
uwagi, ktr dotd powicali sobie nawzajem?
Wprawdzie min ju pierwszy, burzliwy okres lepego
zakochania, przysza codzienno, realistyczna ocena wad
i zalet, ale co bdzie, jeli kiedy dziecko si pojawi, okae
si, e wady przewaaj? Ile to nasuchaa si o zwizkach, ktre rozpady si w pierwszym roku ycia dziecka.
Nie warto si tym teraz martwi. Co si stao, to si nie
odstanie, a poza tym oboje z Patrikiem z caej duszy pragnli dziecka. Trzeba mie nadziej, e to pragnienie pomoe im przetrwa wstrzs, jakim bdzie radykalna zmiana w ich yciu.
Erika drgna na dwik telefonu. Z trudem wstaa z
kanapy. Oby ten, kto dzwoni, nie zrezygnowa i nie odoy
suchawki, zanim dotrze do telefonu.
- Halo? A, cze, Conny... Dziki, cakiem dobrze, ale
dla takiego grubasa troch za gorco... Chcecie wpa?
Oczywicie... zapraszam na kaw... Przenocowa? No taak.
- Erika westchna w duchu. - Ale oczywicie. Kiedy przyjedziecie? Wieczorem? Nie, aden kopot. Pociel wam w
gocinnym.

Odoya suchawk. Latem okazywao si, e posiadanie domu we Fjllbace ma t wad, e nagle przyjedaj
krewni i znajomi, ktrzy w chodniejszych porach roku
nawet by si nie odezwali. W listopadzie nie miewali ochoty na spotkania, w lipcu natomiast lubili pomieszka za
darmo w domu z widokiem na morze. Erika ju mylaa,
e tego lata jej si upiecze, bo mina poowa lipca i jeszcze
nikt si nie odezwa. A jednak zadzwoni kuzyn Conny i
oznajmi, e wanie wyjecha z Trollhttan wraz z on i
dwjk dzieci. Dobrze, e tylko na jedn noc, moe da si
wytrzyma. Nie przepadaa za dwjk swoich kuzynw, ale
dobre wychowanie nie pozwalao jej odmawia, chocia
waciwie powinna, bo uwaaa ich za pasoytw.
Z drugiej strony cieszya si, e maj z Patrikiem dom
we Fjllbace, w ktrym mog przyjmowa goci, choby
nieproszonych. Po nagej mierci rodzicw szwagier Eriki
chcia doprowadzi do sprzeday domu. Ale Anna, jej siostra, rozwioda si z nim, nie chcc duej znosi psychicznego i fizycznego zncania si nad ni i dziemi. Dom by
teraz wasnoci sistr. Anna z dwjk dzieci pozostaa
jednak w Sztokholmie, wic Patrik z Erik mogli zamieszka razem, ponoszc w zamian wszystkie koszty utrzymania domu. Z czasem trzeba bdzie znale jakie rozwizanie tego problemu, ale na razie Erika cieszya si, e tu jest
i moe mieszka na stae.
Rozejrzaa si i zdaa sobie spraw, e musi si pospieszy, jeli dom ma jako tako wyglda, kiedy przyjad gocie. Ciekawa bya, co Patrik powie na t inwazj, ale zaraz
si obruszya: skoro zostawia j sam i mimo urlopu pracuje, to jej wolno przyjmowa goci, jeli jej si tak podoba.

Zapomniaa ju, jaka bya zadowolona, e pozbdzie si go


z domu.
Ernst i Martin wanie wrcili. Patrik poprosi ich do
swojego pokoju i wprowadzi w spraw. Zasiedli na krzesach stojcych przed biurkiem. Nie dao si nie zauway,
e Ernst a poczerwienia ze zoci, e nie on, lecz Patrik
ma prowadzi ledztwo. Patrik postanowi nie zwraca na
to uwagi. Niech Mellberg si tym zajmie, a w najgorszym
razie, gdyby Ernst odmwi wsppracy, poradzi sobie bez
niego.
- Przypuszczam, e ju wiecie, co si stao.
- Tak, syszelimy przez radio policyjne. - Martin,
czowiek mody, peen entuzjazmu, w odrnieniu od Ernsta, siedzia na krzele w gotowoci, wyprostowany, z notesem i pirem w rku.
- A zatem w Wwozie Krlewskim we Fjllbace znaleziono nagie zwoki kobiety. Sdzc z wygldu, miaa dwadziecia pi, trzydzieci lat. P o d z w o k a m i znajdoway si dwa ludzkie szkielety. Ich pochodzenie i wiek nie
s znane, ale Karstrm z ekipy technicznej nieoficjalnie
powiedzia, e nie s wiee. Wyglda na to, e bdziemy
mie sporo pracy, nie liczc interwencji w sprawie pijackich awantur i jedenia po pijanemu.
Annika i Gsta s na urlopie, wic musimy zakasa rkawy. Ja wprawdzie te mam urlop w tym tygodniu, ale
zgodziem si wrci do pracy i na polecenie Mellberga
poprowadz ledztwo. Jakie pytania?
Zwraca si gwnie do Ernsta. Ten wola unikn konfrontacji i potem gada za plecami.

- Czego ode mnie oczekujesz? - Martin niecierpliwie


wymachiwa pirem nad notesem. Przypomina spienionego konia przed wycigiem.
- Chciabym, eby zacz od sprawdzenia urzdowego
spisu osb zaginionych. Dowiedz si, czy s jakie zgoszenia dotyczce kobiet zaginionych w cigu, powiedzmy,
ostatnich dwch lat. Lepiej szuka troch na wyrost, zanim zakad medycyny sdowej powie co wicej. Ale mam
przeczucie, e ta mier nastpia niedawno, moe kilka
dni temu.
- Co ty, nie syszae? - zapyta Martin.
- O czym?
- Jest awaria komputerowej bazy danych. Nie ma dostpu do urzdowego spisu i trzeba to zaatwia na piechot.
- Jasny gwint! Akurat teraz. No c, z tego, co mwi
Mellberg i co pamitam sprzed urlopu, my nie mamy adnego zgoszenia. Proponuj, eby obdzwoni wszystkie
rejony po ssiedzku. Dzwo dookoa i rozszerzaj krg,
rozumiesz?
- No pewnie. Jak daleko mam dzwoni?
- A na co trafisz. Najpierw zadzwo do Uddevalli,
niech ci podadz rysopis.
- A ja co mam robi? - W gosie Ernsta trudno byoby
doszuka si entuzjazmu.
Patrik zajrza do notatek, ktre zrobi po rozmowie z
Mellbergiem.
- Chciabym, eby na pocztek porozmawia z ludmi,
ktrzy mieszkaj w pobliu Wwozu Krlewskiego. Moe
co widzieli albo syszeli ostatniej nocy albo wczesnym
rankiem. Za dnia jest tam peno ludzi, co oznacza, e

zwoki, a take szkielety, musiay zosta przywiezione w


nocy albo o wicie. Naley przyj, e wniesiono je przez
szeroki wylot, nikt by ich raczej nie targa po schodach z
Ingrid Bergmans Torg. May znalaz ciao o szstej rano,
wic skupibym si na godzinach midzy dziewit wieczorem a szst rano. Ja tymczasem zajrz do archiwum.
Co mi przypominaj te dwa szkielety i wydaje mi si, e
powinienem wiedzie, o co chodzi, ale... Przychodzi wam
co do gowy? Nic wam si nie przypomina...?
Machn rkami i unis brwi w oczekiwaniu na odpowied, ale Martin i Ernst potrzsnli przeczco gowami.
Patrik z westchnieniem stwierdzi, e w takim razie schodzi do katakumb...
Siedzia w czeluciach komisariatu i grzeba w starych
papierach. Nie mia pojcia, e popad w nieask. Moe by
si domyli, gdyby mia czas si zastanowi. Na teczkach
zebra si kurz, ale na szczcie w rodku panowa porzdek. Wikszo materiau zarchiwizowano chronologicznie. Patrik wprawdzie sam nie wiedzia, czego szuka, ale
mia przeczucie, e znajdzie to co wanie tu. Siedzc po
turecku na kamiennej pododze, metodycznie przeglda
puda pene teczek z dokumentami. Przez jego rce przechodziy cae dziesiciolecia ludzkich losw. Uderzajce,
ile osb i caych rodzin wielokrotnie trafiao do policyjnych wykazw. Mogoby si wrcz wydawa, e przestpstwa s dziedziczne. Przechodziy z rodzicw na dzieci, a
nawet na wnuki, pomyla Patrik, gdy kolejny raz natkn
si na to samo nazwisko.

Zadzwonia komrka. Spojrza na wywietlacz - Erika.


- Cze, kochanie, wszystko dobrze? - Patrik wiedzia,
co mu odpowie. - Tak, wiem, e jest gorco. Po prostu
usid koo wentylatora, nic wicej nie da si zrobi...
Wiesz, musimy si zaj tym morderstwem. Mellberg
chce, ebym poprowadzi ledztwo. Bardzo si bdziesz
gniewa, jeli na kilka dni wrc do pracy?
Wstrzyma oddech. Wiedzia, e powinien by sam zadzwoni i powiedzie, e bdzie musia wrci do pracy,
ale w typowo mski sposb zostawi to na pniej.
Z drugiej strony Erika dobrze wie, jak ma prac. Dla
komisariatu w Tanumshede lato byo szczeglnie gorcym
okresem. Krtkie urlopy musieli bra po kolei, a i tak nie
mieli gwarancji, e je wykorzystaj w caoci. Wszystko
zaleao od tego, ile komisariat bdzie mia takich spraw,
jak pijastwo, pobicia i inne wydarzenia towarzyszce
turystyce. Nie mwic ju o morderstwie, bo to osobna
kategoria.
Erika powiedziaa co, co mu umkno.
- Powiedziaa: odwiedziny? Kto? Twj kuzyn? - Patrik
westchn. - Nie, a co mam powiedzie? Pewnie, e byoby
przyjemniej, gdybymy mogli by wieczorem sami, ale
skoro ju jad... Zostaj tylko na t jedn noc?... Okej,
kupi krewetki na kolacj. Tak bdzie prociej. Nie bdziesz musiaa sta przy kuchni. Bd w domu koo sidmej. Cauj.
Woy telefon do kieszeni i wrci do przegldania zawartoci pude. Zainteresowaa go teczka z napisem Zaginieni. Kto bardzo sumienny zebra kiedy wszystkie
zgoszenia o zaginiciach, ktrymi zajmowaa si policja.
Patrik pomyla, e wanie tego szuka. Najpierw wytar

pobrudzone kurzem palce o wasne szorty i otworzy cienk teczk. Po kilku minutach przewracania kartek wiedzia, e znalaz to, o co mu chodzio. Powinien od pocztku pamita o tej sprawie, zwaywszy, e niewiele zagini
pozostao niewyjanionych. C, wiek robi swoje. Czu, e
nie ma mowy o zbiegu okolicznoci. Mia przed sob dwa
zgoszenia z 1979 roku - oba dotyczyy kobiet. Nigdy ich
nie znaleziono. Dwa szkielety znalezione w Wwozie Krlewskim.
Wracajc do swego pokoju, Patrik zabra ze sob ca
teczk. Pooy j na biurku.
Tylko konie mogy j tu zatrzyma. Zdecydowanymi ruchami umiejtnie czycia kasztanowatego waacha. Praca
fizyczna bya dla niej swoistym wentylem. Dziki niej moga da upust frustracji. Do dupy z tym wszystkim! Mie
siedemnacie lat i nie mc o sobie decydowa! Niech tylko
osignie penoletno, zaraz zwieje z tej cholernej dziury.
Od razu przyjmie ofert fotografa, ktry j zaczepi na ulicy w Gteborgu. Kiedy ju zostanie modelk w Paryu i
bdzie zarabia fur pienidzy, powie im, gdzie sobie mog wsadzi to swoje zasrane wyksztacenie. Fotograf powiedzia jej, e warto modelki zmniejsza si z kadym
rokiem. To znaczy, e traci szans na cay rok takiego ycia
tylko dlatego, e staremu odbio z wyksztaceniem. Przecie do chodzenia po wybiegu nie trzeba wyksztacenia, a
jak ju bdzie miaa dwadziecia pi lat i bdzie za stara,
to wyjdzie za jakiego milionera i bdzie moga si mia z
grb starego, e j wydziedziczy. Sta j bdzie, eby w

jeden dzie wyda na zakupy tyle, ile jest wart cay ten
jego majtek.
Fantastyczny braciszek te nie uatwia sprawy. Lepiej
wprawdzie mieszka u niego i u Marity ni w domu, ale
tylko niewiele lepiej. Taki jest do wyrzygania solidny. Nigdy nie zrobi bdu, za to ona jest zawsze wszystkiemu winna.
- Linda?
Boe, nawet w stajni nie zostawi jej w spokoju.
- Linda? - W jego gosie sycha byo ponaglenie. Wiedzia, e siostra jest w stajni, nie miaa szans umkn.
- Ojejej, znowu. Co jest?
- Niepotrzebnie odpowiadasz takim tonem. Nie wymagam wiele, ale mogaby by grzeczniejsza.
W odpowiedzi zakla pod nosem. Jacob postanowi nie
zwraca na to uwagi.
- Pomylae o tym, e jeste moim bratem, a nie ojcem?
- Wiem o tym bardzo dobrze, ale jak dugo mieszkasz
pod moim dachem, ponosz za ciebie odpowiedzialno.
Jacob myli, e zjad wszystkie rozumy, bo jest pitnacie lat starszy. atwo struga waniaka, kiedy si ma zapewnion przyszo. Ile razy stary mwi, e jest dumny z
takiego syna, e Jacob z pewnoci bdzie dobrze zarzdza rodzinnym majtkiem. Dlatego Linda przypuszczaa,
e wanie on pewnego dnia przejmie cay ten kram. Na
razie moe sobie udawa, e mu nie zaley na pienidzach,
ale ona swoje wie. Ludzie podziwiaj Jacoba za to, e pomaga modym, ktrzy zeszli na manowce, ale wiadomo, e
z czasem odziedziczy i dwr, i majtek - ciekawe, co wtedy
zostanie z jego spoecznictwa.

Zachichotaa. Jacob wciekby si, gdyby wiedzia, e


siostra co wieczr wymyka si z domu. A gdyby jeszcze
wiedzia, z kim si spotyka, wygosiby nieze kazanie. atwo gada o solidarnoci z biednymi, dopki nie przekraczaj progu naszego domu. Gdyby Jacob wiedzia, e Linda umawia si z Johanem, wciekby si z jeszcze jednego,
powaniejszego powodu. Ot Johan by ich kuzynem, a
wa midzy rodzinami trwaa ju od bardzo dawna. Zaczo si jeszcze przed jej urodzeniem, ba, jeszcze przed
urodzeniem Jacoba. Od czego si zaczo, nie wiedziaa.
Wiedziaa tylko, e rodziny si nie lubi, co zreszt przydawao pikanterii randkom z Johanem. Dobrze si czua w
jego towarzystwie. By wprawdzie niemiay, ale o cae
dziesi lat starszy, co dodawao mu pewnoci siebie, o
jakiej chopcy w jej wieku mogliby tylko marzy. Nie przeszkadzao jej, e s kuzynami. W dzisiejszych czasach kuzyni mog si nawet ze sob eni. Linda nie miaa tego w
planach, ale te nie miaa nic przeciwko, eby razem z Johanem sprbowa tego czy tamtego, byle w tajemnicy.
- Masz co do mnie czy tylko sprawdzasz?
Jacob westchn gboko i pooy jej rk na ramieniu.
Prbowaa si cofn, ale przytrzyma j.
- Nie rozumiem, skd ta zo. Modzi ludzie, ktrymi
si zajmuj, daliby wszystko, eby mie taki dom i takie
ycie jak ty. Mogaby si zachowywa dojrzalej, okaza
cho troch wdzicznoci. Tak, chciaem co powiedzie,
mianowicie e Marita nakrya do stou, wic przebierz si i
chod je.
Puci jej rami, wyszed ze stajni i ruszy w kierunku
domu. Linda odoya zgrzebo, mruczc pod nosem, a
potem posza si przebra. Jednak zgodniaa.

Martin mia zamane serce. Kolejny raz. Nie umiaby


nawet powiedzie ktry. I wcale przez to nie bolao mniej.
Myla, tak jak poprzednio, e dziewczyna, ktra zoya
gow na poduszce obok, jest t jedyn, t na zawsze.
Wiedzia, e jest ju zajta, a mimo to naiwnie wierzy, e
jest dla niej czym wicej ni rozrywk i dni jej dotychczasowego partnera s policzone. Nie domyla si, e niewinny wyraz jego adnej twarzy jak muchy do miodu przyciga kobiety starsze, ustatkowane i ju znudzone swoimi
partnerami. Nie znaczyo to jednak wcale, e zamierzaj
ich porzuci dla miego dwudziestopicioletniego policjanta, cho nie miay nic przeciwko temu, eby figlowa z nim
w ku, by zaspokoi zmysy i utwierdzi si w swojej kobiecoci. Oczywicie Martin nie mia nic przeciwko fizycznej stronie romansu, mia zreszt duy talent w tej dziedzinie. Problem polega na tym, e by niezwykle uczuciowy. Martin Molin by tak podatny na mio, e musiao
si to koczy paczem i zgrzytaniem zbw. Kolejne kobiety wycofyway si, wracajc do nudnego, ale statecznego i dobrze znanego ycia.
Martin siedzia za biurkiem. Westchn gboko i caym
wysikiem woli skupi i na swoim zadaniu. aden z dotychczasowych telefonw nic nie da, ale zostaa mu jeszcze duga lista komend rejonowych. Awari tak bardzo
potrzebnej mu elektronicznej bazy danych przypisa przeladujcemu go pechowi. Tylko dlatego musi tkwi przy
telefonie, wybierajc kolejne numery i szukajc osoby pasujcej do rysopisu denatki.

Po dwch godzinach dzwonienia rozsiad si na krzele


i rzuci dugopis. adnego ze zgosze o zaginiciach nie
dao si poczy z rysopisem ofiary. Co dalej?
Cholerna niesprawiedliwo. Jest przecie starszy od
tego smarkacza i to on powinien prowadzi ledztwo.
Wiadomo, wiat jest niewdziczny. Tyle lat paszczy si
przed Mellbergiem i prosz, co z tego ma. Jadc do
Fjllbacki, bra zakrty z tak prdkoci, e gdyby nie
policyjne oznakowanie na samochodzie, zobaczyby w lusterku niejeden uniesiony do gry rodkowy palec. Niechby sprbowali, pieprzeni turyci, ju on im pokae.
Rozpyta si wrd ssiadw! To zadanie dla praktykanta, nie dla policjanta z dwudziestopicioletnim staem.
W sam raz dla tego smarkacza Martina. Ernst chtnie podzwoniby sobie i pogada z kolegami z ssiednich rejonw.
Gotowa si w rodku, ale w jego przypadku by to stan
naturalny. Trwa od wczesnego dziecistwa. Ernst mia
choleryczne usposobienie, przez co niezbyt nadawa si do
pracy wymagajcej kontaktu z ludmi. Z drugiej strony
cieszy si szacunkiem wrd chuliganerii. Wiedziay obuzy, e dla wasnego dobra nie ma co podskakiwa Lundgrenowi.
Jecha przez Fjllbacke. Na widok policyjnego samochodu wycigay si szyje i rce. Domyli si, e wiadomo ju si rozesza po caej miejscowoci. Ingrid
Bergmans Torg by zastawiony samochodami parkujcymi
niezgodnie z przepisami. Ernst musia jecha w wim
tempie i z zadowoleniem obserwowa, jak ludzie wybiegaj

z kawiarnianego ogrdka. Bardzo dobrze. Jeli wracajc,


zastanie tu jeszcze jakie samochody, z przyjemnoci
powici chwil, eby zepsu humor ich wacicielom. Na
przykad kae dmucha w balonik. Widzia przecie, e
wielu z nich siedziao nad kuflem zimnego piwa. Jak dobrze pjdzie, zabierze niejedno prawko.
W uliczce u wylotu Wwozu Krlewskiego byo ciasno,
ale jako mu si udao wcisn samochd. Mg przystpi
do chodzenia od drzwi do drzwi. Zgodnie z przewidywaniami nikt nic nie widzia. Ludzie, ktrzy zwykle wiedz
nawet to, e ssiad zza ciany puci bka, okazywali si
lepi i gusi, gdy pytaa policja. Chocia - musia przyzna moe naprawd nic nie syszeli. Latem pijacy wracajcy
nad ranem do domu robi tyle haasu, e eby spa, trzeba
si nauczy nie zwraca uwagi na dwiki dochodzce z
ulicy. Wciec si mona.
Dopiero w ostatnim domu, najdalej od wylotu wwozu,
trafi na co ciekawego. Niby nic wielkiego, ale zawsze co.
Dziadek wsta na sikanie koo trzeciej i sysza podjedajcy samochd. Powiedzia nawet, e bya dokadnie za
kwadrans trzecia, ale nie zawraca sobie gowy wygldaniem przez okno, wic nie umia nic powiedzie o kierowcy ani o samochodzie. Tyle tylko e nie by to nowy samochd, mia swoje lata. By kiedy instruktorem jazdy i jedzi w yciu tyloma samochodami, e by pewien: to by
grat.
Super: dwie godziny chodzenia po domach, eby si
dowiedzie, e morderca prawdopodobnie przywiz
szcztki koo trzeciej, a samochd to jaki starszy model.
Niewiele.

Troch mu si humor poprawi, gdy wracajc na komisariat, przejeda przez plac i zobaczy, e pojawiy si
kolejne nieprawidowo parkujce samochody. No to teraz
sobie podmuchamy, a bdzie furcze w pucach.
Dugi dzwonek do drzwi przerwa Erice mozoln wdrwk z odkurzaczem po domu. Pot la si z niej strumieniami. Zanim otworzya drzwi, odgarna z czoa mokre kosmyki. Musieli naprawd gna, eby dojecha tak
szybko.
- Cze, grubasku!
Natychmiast znalaza si w mocnych objciach, przekonujc si przy okazji, e nie tylko ona si poci. Nos
tkwicy pod pach Connyego podpowiada, e w porwnaniu z nim pachnie jak ra.
Wydostaa si z obj Conny'ego,, eby przywita si z
jego on Britt, z ktr dotd spotkaa si zaledwie par
razy. Poday sobie rce. Do Britty bya wiotka i wilgotna
jak nita ryba. Erika wzdrygna si. Musiaa si zmusi,
by nie wytrze rki o spodnie.
- Ale brzuszysko! Masz tam bliniaki, czy co?
Erika bardzo nie lubia takich komentarzy, ale zdya
ju pogodzi si z tym, e ludzie czuj si upowanieni nie
tylko do komentowania, ale nawet do poufaego dotykania
jej brzucha. Zdarzao si, e macali j po brzuchu zupenie
obcy ludzie, ktrzy specjalnie w tym celu do niej podeszli.
Domylaa si, e zaraz si zacznie, i rzeczywicie - ju po
chwili poczua na brzuchu donie kuzyna.
- Bdzie z niego pikarz! Z takim kopem musi by
chopak. Dzieciaki, chodcie dotkn!

Erika nie miaa siy protestowa i po chwili zostaa zaatakowana przez cztery rczki lepice si od lodw. Zostawiay lady na jej biaej koszulce. Na szczcie Lisa i
Victor - lat sze i osiem - szybko stracili zainteresowanie.
- A co na to dumny ojciec? Pewnie liczy dni, co?
- Conny nie czeka na odpowied, a Erika przypomniaa sobie, e umiejtno prowadzenia rozmowy nie naley
do jego mocnych stron. - Pamitam, jak nasze smarkacze
przyszy na wiat. Niesamowite przeycie. Ale przeka mu,
eby ci tam nie zaglda, bo na dugo straci ca ochot.
Zarechota i szturchn okciem Britt, ktra odpowiedziaa niechtnym spojrzeniem. Erika zdaa sobie spraw,
e czeka j bardzo dugi dzie. Oby Patrik wrci do domu
na czas.
Patrik delikatnie zapuka do pokoju Martina. Pozazdroci mu porzdku. Biurko byo tak czyste, e mogoby suy za st operacyjny.
- Jak ci idzie? Znalaze co?
Za odpowied wystarczy mu wyraz zniechcenia malujcy si na twarzy Martina i potrznicie gow. Szkoda.
Na tym etapie ledztwa najwaniejsze jest ustalenie tosamoci kobiety. Przecie kto musi jej szuka!
- A ty? - Martin kiwn gow, wskazujc na teczk w
rku Patrika. - Znalaze, czego szukae?
- Zdaje si, e tak.
Patrik wzi krzeso stojce pod cian i postawi obok
Martina.

- Zobacz. Pod koniec lat siedemdziesitych we Fjllbace zaginy dwie kobiety. A si dziwi, e zapomniaem.
Przecie wtedy to bya wiadomo z pierwszych stron gazet. W kadym razie mam materiay zebrane w ledztwie.
Teczka, ktr pooy na biurku, bya mocno zakurzona.
Martina a swdziay rce, eby j wytrze. Powstrzymao
go ostrzegawcze spojrzenie Patrika, ktry otworzy teczk i
pokaza mu znajdujce si z wierzchu zdjcia.
- To Siv Lantin, zagina w noc witojask 1979 roku. Miaa dziewitnacie lat. - Patrik wycign kolejne
zdjcie. - A to Mona Thernblad, zagina dwa tygodnie
pniej, miaa osiemnacie lat. Nie odnaleli ich mimo
bardzo rozlegych poszukiwa, take w wodach przybrzenych i tak dalej - wszdzie, gdzie mona sobie wyobrazi.
W jakim rowie znaleziono rower nalecy do Siv, i to
wszystko. W przypadku Mony nie znaleziono adnego
ladu poza jednym sportowym butem.
- Teraz i mnie si przypomniao. By jaki podejrzany,
prawda?
Patrik przerzuci poke dokumenty i wskaza palcem
nazwisko.
- Johannes Hult. A co najciekawsze, jego brat, Gabriel
Hult, zadzwoni na policj z informacj, e widzia Johannesa, gdy w noc zaginicia Siv jecha z ni samochodem w
kierunku swojego gospodarstwa w Brcke.
- I jak policja potraktowaa to doniesienie? Przecie jeli si donosi na wasnego brata jako podejrzanego o morderstwo, to musi si za tym kry co jeszcze.

- Hultowie s skceni od lat, wszyscy o tym wiedzieli.


W zwizku z tym, jak si zdaje, policja podesza do tej informacji nieufnie, ale trzeba byo to sprawdzi, wic Johannes zosta kilkakrotnie przesuchany. Ale poza zeznaniem brata nie znaleziono przeciwko niemu adnych dowodw. Byo tylko sowo przeciw sowu, wic go pucili.
- I co si z nim stao?
- Nie jestem pewien, ale wydaje mi si, e wkrtce potem odebra sobie ycie. Szkoda, e nie ma Anniki. W
mgnieniu oka mielibymy aktualne dane. W teczce jest
tego niewiele.
- I jeste pewien, e te dwa szkielety to szcztki tych
kobiet?
- Pewnoci nie mam, ale jest due prawdopodobiestwo. Mamy do czynienia z dwoma zaginiciami kobiet z
koca lat siedemdziesitych i z dwoma szkieletami, dosy
starymi. Jakie jest prawdopodobiestwo, e to zbieg okolicznoci? Ale oczywicie dopki nie zobacz protokou
medyka sdowego, nie bd mia pewnoci. Postaram si,
eby jak najprdzej dosta te dokumenty.
Patrik rzuci okiem na zegarek.
- O cholera, musz przyspieszy. Obiecaem, e wrc
do domu wczeniej. Przyjecha kuzyn Eriki. Musz na wieczr przygotowa krewetki i tak dalej. Mgby dopilnowa, eby patolog to dosta? I wymiecie si informacjami
z Ernstem, moe dowiedzia si czego ciekawego.
Gdy wyszed z komisariatu, odnis wraenie, jakby si
zderzy ze cian, taki by upa. Podszed szybko do samochodu, eby znale si w klimatyzowanym wntrzu. Jeeli

jego ten upa zwala z ng, moe sobie tylko wyobraa, jak
si czuje Erika. Biedactwo.
Pech, e akurat dzi wypady te odwiedziny. Domyla
si jednak, e trudno jej byo odmwi. Ale skoro Floodowie jutro maj jecha dalej, zmarnuj im tylko jeden wieczr. Wczy klim i ruszy do Fjllbacki.
- Rozmawiae z Lind? - Laine nerwowo zaciskaa donie. Nie znosi tego jej nawyku.
- Nie ma o czym. Ma robi, co jej ka, i tyle.
Gabriel nawet nie spojrza na on i nie przerwa pisania. Odpowiada zdawkowo, ale Laine nie dawaa si zby
tak atwo. Niestety. Pragnby - ju od wielu lat - aby jego
ona czciej przedkadaa milczenie nad mow. Bardzo by
na tym zyskaa.
Gabriel Hult mia osobowo ksigowego. Uwielbia zestawia przychody i rozchody i na koniec robi bilans. Z
caego serca nie znosi za wszystkiego, co wizao si
uczuciami i nie miao nic wsplnego z logik. Mawia, e
czowiek powinien by zawsze schludny i dlatego mimo
letniego upau mia na sobie koszul i nienagannie odprasowany garnitur, chocia z cieszego materiau. Ciemne
wosy, z wiekiem przerzedzone, zaczesywa do gry, nie
prbujc ukrywa ysiny na rodku gowy. Caoci dopeniay okrge okulary, zawsze na czubku nosa. Spoglda
znad nich protekcjonalnie. Najwaniejsza jest sprawiedliwo - to bya jego yciowa dewiza. yczyby sobie, aby
kieroway si ni rwnie osoby z najbliszego otoczenia,
zamiast ca energi i siy powica na wytrcanie go ze
stanu doskonaej rwnowagi, a tym samym obrzydza mu

ycie. Wszystko byoby prostsze, gdyby go suchay, zamiast wymyla jakie gupstwa.
Jego najwikszym zmartwieniem bya Linda. Jacob w
okresie dojrzewania nie przysparza mu tylu kopotw.
Wyobraa sobie, e dziewczynki s spokojniejsze i bardziej ulege od chopcw. Tymczasem na gow spado mu
nastoletnie monstrum, ktre zawsze ma inne zdanie i robi
wszystko, aby spaskudzi sobie ycie. Nie podoba mu si
gupi pomys zostania modelk. Wprawdzie adna z niej
dziewczyna, ale rozum niestety odziedziczya po matce i w
twardym wiecie mody nie miaaby najmniejszych szans.
- Laine, rozmawialimy ju o tym, nie zmieniem zdania. Nie ma mowy, eby Linda jechaa na sesj zdjciow
do jakiego podejrzanego fotografa, ktry po prostu chce
j rozebra. Linda ma si uczy i ju, nie ma o czym dyskutowa.
- Ale ona za rok skoczy osiemnacie lat, a wtedy i tak
zrobi, co bdzie chciaa. Nie lepiej j teraz wspiera, ni
ryzykowa, e za rok odejdzie od nas na zawsze?
- Linda wie, kto jej daje pienidze, i zdziwibym si
bardzo, gdyby znikna, nie zapewniajc sobie staego dopywu gotwki. Zapewni go sobie, jeli bdzie si uczy.
Obiecaem jej comiesiczn sum w zamian za kontynuowanie nauki i obietnicy tej zamierzam dotrzyma. I nie
ycz sobie wicej o tym rozmawia.
Laine nadal splataa i rozplataa donie. Zrozumiaa, e
przegraa, i ze zwieszonymi ramionami wysza z pokoju.
Zamkna delikatnie drzwi. Gabriel westchn z ulg. Denerwowao go jej gadanie. Po tylu latach maestwa powinna wiedzie, e raz podjtej decyzji nie zmieni.

Zadowolenie i spokj wrciy dopiero, gdy znw zabra


si do pisania. Komputerowe programy do ksigowania
nie zdobyy jego uznania. Uwielbia mie przed sob wielk ksig rachunkow z wypisanymi porzdnie szeregami
cyfr, sumowanymi na kadej stronie. Skoczy i zadowolony rozpar si na krzele. Oto wiat, nad ktrym sprawuje kontrol.
Przez chwil Patrik pomyla, e chyba si pomyli. Czy
to moliwe, eby to by ten sam cichy, spokojny dom, z
ktrego wyjecha dzi rano? Poziom haasu przekracza
wszelkie dopuszczalne normy. Dom wyglda, jakby kto
wrzuci do rodka granat. Wszdzie walay si nieznane
mu sprzty, inne leay nie tam, gdzie powinny. Wyraz
twarzy Eriki powiedzia mu, e powinien by zjawi si ju
godzin, a jeszcze lepiej dwie godziny temu.
Ze zdumieniem doliczy si zaledwie dwjki dzieci i
dwojga dorosych. Zdziwi si, bo robili zamieszanie jak
cae przedszkole. Telewizor by nastawiony bardzo gono,
na kana z kreskwkami Disneya. Nieduy chopczyk biega za jeszcze mniejsz dziewczynk z plastikowym pistoletem w doni. Rodzice rozsiedli si wygodnie na werandzie. Wielki, fajtapowaty z wygldu facet radonie machn Patrikowi na powitanie, ale nie zawraca sobie gowy
wstawaniem z kanapy. Nie chcia si odrywa od pmiska
z ciastkami.
Patrik poszed do kuchni, do Eriki. Rzucia mu si w
ramiona.
- Kochany, zabierz mnie std. Musiaam ciko zgrzeszy w poprzednim wcieleniu, e mnie to spotkao. Te

dzieci to wcielone diaby, a Conny to - Conny. Jego ona


si prawie nie odzywa, kwana jak cytryna. Ratunku!
Niech si std wynios jak najprdzej.
- Id, spokojnie we prysznic, a ja si zajm gomi.
Przecie jeste caa mokra.
- Dzikuj, prawdziwy anio z ciebie. Przygotowaam
kaw. Pij ju po trzeciej filiance, ale Conny zacz dawa
do zrozumienia, e ma ochot na co mocniejszego.
Sprawd, co mamy.
- Zaatwi to. Kochanie, ju ci tu nie ma, bo jeszcze si
rozmyl.
Dosta causa, a potem Erika z trudem zacza wdrapywa si po schodach do azienki.
- Ja chc lody!
Victor zaczai si za Patrikiem, celujc do niego z pistoletu.
- Niestety, nie mamy w domu lodw.
- To id kupi.
Patrik czu, jak go ogarnia wcieko na to bezczelne
dziecko, ale postara si mwi uprzejmie i spokojnie.
- Nie mam zamiaru. Na werandzie s ciastka, moesz
sobie wzi.
- Ja chc lody!!! - dzieciak wrzeszcza, podskakujc. Ze
zoci a poczerwienia na buzi.
- Powiedziaem, nie ma lodw! - Patrik traci cierpliwo.
- LODY, LODY, LODY....
Victor nie dawa za wygran, ale z oczu Patrika prawdopodobnie wyczyta, e przebra miar. Umilk i wycofa
si z kuchni. Pobieg z paczem do rodzicw, ktrzy

siedzieli na werandzie, zupenie nie zwracajc uwagi na


haasy dobiegajce z kuchni.
- TAATAA, ten wujek jest niedobry! Ja chc LODY!
LODY!
Patrik udawa, e nie syszy, i z dzbankiem z kaw w
doni poszed si przywita. Conny wsta i wycign rk.
Nastpnie Patrik mia wtpliw przyjemno ucisn
rybi do Britty.
- Victor jest na etapie sprawdzania, jak daleko moe
si posun. Nie chcielibymy ogranicza rozwoju jego
osobowoci. Chodzi o to, by sam si zorientowa, gdzie
przebiega granica midzy jego yczeniami a yczeniami
otoczenia.
Britta z czuoci spojrzaa na syna. Patrik przypomnia
sobie, e jest psychologiem. C, jeli ma takie pogldy na
wychowanie, zapewne Victor, gdy podronie, bdzie mia
czsty kontakt z przedstawicielami tego zawodu. Conny
zdawa si nie zwraca na nic uwagi. Uciszy syna, wkadajc mu do buzi spory kawaek ciastka. Sdzc po pulchnych ksztatach dziecka, bya to sprawdzona metoda.
Patrik musia przyzna, e rzeczywicie jest skuteczna i w
swej prostocie bardzo pocigajca.
Erika wrcia spod prysznica ze znacznie weselsz min. Patrik wanie stawia na stole krewetki z dodatkami.
Zdy te przywie pizz dla dzieci, domylajc si, e
tylko to zapobiegnie cakowitej katastrofie.
Zasiedli do stou. Erika ju otwieraa usta, by zachci
do jedzenia, kiedy Conny zanurzy obie rce w krewetkach
i naoy sobie jedn gar, potem drug, wreszcie trzeci.
W misce zostao mniej ni poowa.
- Mmm, pycha. Macie przed sob czowieka, ktry zna

si na krewetkach. - Conny poklepa si po brzuchu i rzuci


si do jedzenia.
Patrik pomyla o dwch kilogramach nieprzyzwoicie
drogich krewetek. Westchn w duchu i naoy sobie
garstk. Nie zaja wiele miejsca na talerzu. Erika w milczeniu zrobia to samo i podaa misk Britcie, ktra z ponur min naoya sobie reszt.
Po nieudanej kolacji przygotowali gociom spanie w
pokoju gocinnym i poszli do siebie, wymawiajc si tym,
e Erika musi odpocz. Patrik pokaza Connyemu, gdzie
trzyma whisky, po czym z ulg poszed na gr. Tam by
spokj.
Pooyli si do ka i Patrik zacz opowiada, co si
wydarzyo w cigu dnia. Ju dawno przesta przed ni
ukrywa, co si dzieje w pracy. Wiedzia, e nikomu tego
nie powtarza. Gdy doszed do dwch zaginionych kobiet,
nadstawia ucha.
- Pamitam, czytaam o tym. Mylicie, e to ich koci?
- Jestem tego prawie pewien. W przeciwnym razie byby to wrcz niewyobraalny zbieg okolicznoci. Gdy tylko
dostaniemy protok lekarza sdowego, ruszymy ze ledztwem na powanie. Na razie trzeba bra pod uwag najrniejsze moliwoci.
- Nie przydaaby ci si pomoc przy wyszukiwaniu materiaw z tamtego okresu?
- Nie, nie, powinna odpoczywa. Nie zapominaj, e jeste na zwolnieniu.
- Tak, ale ostatnio cinienie miaam w normie. Poza
tym zaczynam wariowa od siedzenia w domu. Nawet nie
zaczam nowej ksiki.

Ksika o Alexandrze Wijkner i jej tragicznej mierci


odniosa wielki sukces. Erika dostaa umow na nastpn
ksik o zbrodni, ktra wydarzya si w rzeczywistoci.
Ciko si nad ni napracowaa, kosztowaa j rwnie
wiele pod wzgldem emocjonalnym, i po zoeniu jej w
wydawnictwie nie miaa siy pisa kolejnej. Spraw rozstrzygno nadcinienie, a w konsekwencji zwolnienie lekarskie. Z pewn niechci odoya prac nad now
ksik do czasu, a urodzi si dziecko. Ale bezczynno j
mczya.
- Przecie Annika jest na urlopie, wic tego nie zrobi.
Poza tym to wcale nie atwa praca. Trzeba wiedzie, gdzie
szuka, a ja wiem. Mogabym zajrze tu i wdzie...
- Nawet mowy nie ma. Jak dobrze pjdzie, Conny i jego dzika zgraja wyjad jutro rano, a ty masz potem odpoczywa, syszysz? Teraz sied cicho, bo chc pogada z
dzidziusiem. Trzeba zaplanowa jego karier pikarsk.
- Albo jej.
- Albo jej. Chocia w takim przypadku niech raczej gra
w golfa. Damska pika nona nie jest jeszcze zbyt dochodowa.
Erika westchna, ale posusznie uoya si na wznak,
by im uatwi rozmow.
- Nie zorientowali si, e si wymykasz z domu? - Johan lea na boku obok Lindy, askoczc j somk.
- Nie, Jacob mi ufa. - Linda zmarszczya czoo i zacza
przedrzenia powany gos brata. - Sysza o tym na kursie nawizywania dobrego kontaktu z modzie.

Najgorsze, e wikszo to kupuje. Niektrzy traktuj to


jak wyroczni. Moe jak czowiek dorasta bez ojca, to gotw jest wszystko kupi. - Ze zoci odepchna somk. Przesta, syszysz?
- Bo co, poartowa nie mona?
Zrobio mu si przykro. Aby to zaagodzi, Linda nachylia si i pocaowaa go. Ma dzi zy dzie i tyle. Rano
dostaa okres, czyli przez tydzie nie bdzie si kocha z
Johanem. W dodatku na nerwy dziaa jej wspaniay braciszek i jego rwnie wspaniaa maonka.
- Niech ten rok minie jak najprdzej, ebym moga
zwia z tej cholernej dziury!
Rozmawiali szeptem, eby nikt nie odkry ich kryjwki,
ale dla podkrelenia swoich sw Linda uderzya w cian
stodoy.
- Tak bardzo chcesz std uciec? Ode mnie te?
Johanowi robio si coraz bardziej przykro. Linda musiaa si ugry w jzyk. Kiedy ju znajdzie si w wielkim
wiecie, nawet nie spojrzy na kogo takiego jak Johan, ale
dopki musi tu by, Johan starczy za rozrywk. Ale nie
duej. Oczywicie on nie musi o tym wiedzie. Przytulia
si do niego, zwinita w kbek jak may kotek. Nie reagowa, wic chwycia jego rami i otoczya nim swoje ciao.
Palce Johana jakby same z siebie zaczy po nim wdrowa. Linda umiechna si do siebie. Mczyni tak atwo
daj sob manipulowa.
- A nie moesz jecha ze mn?
Spytaa, wiedzc doskonale, e Johan nigdy w yciu nie
zdoa si wyrwa z Fjllbacki, a zwaszcza oderwa si od
brata. Czasem zastanawiaa si, czy jak idzie do ubikacji,
te pyta o zgod Roberta.

Nie odpowiedzia.
- Rozmawiaa ze swoim starym? Co mwi na to, e
chcesz std wia?
- A co ma mwi? Przez ten rok moe mi jeszcze zabrania, ale jak tylko skocz osiemnacie lat, nie bdzie
mia nic do gadania. Co go zreszt doprowadza do szau.
Czasem myl, e najchtniej wpisaby nas do tych swoich
ksig. Jacob - debet, Linda - kredyt.
- Jaki znowu debet?
Linda zamiaa si.
- To pojcia z dziedziny ksigowoci, nie przejmuj si.
- Ciekaw jestem, co by byo, gdybym... - Johan utkwi
spojrzenie gdzie za ni i gryz somk.
- Gdyby co?
- Gdyby mj stary nie straci wszystkich pienidzy.
Moe wtedy my mieszkalibymy we dworze, a ty w domku
z wujkiem Gabrielem i cioci Laine.
- Ale by byo. Mama na doywociu w domku. Biedna
jak mysz kocielna.
Linda odchylia gow i rozemiaa si tak serdecznie,
e Johan musia j ucisza, eby jej nie usyszeli w domu
Jacoba i Marity, o rzut kamieniem od stodoy.
- Moe ojciec by y. Matka nie siedziaaby caymi
dniami nad tymi albumami.
- Przecie to nie z powodu pienidzy...
- A skd wiesz? Skd moesz wiedzie, dlaczego to zrobi! - Jego gos sta si donony, krzykliwy.
- Wszyscy wiedz.
Lindzie nie podobao si, e rozmowa zesza na ten temat. Nie miaa odwagi spojrze Johanowi w oczy. Za

milczcym porozumieniem rodzinna wa i wszystko, co


si z ni czyo, byy tematem zakazanym.
- Wszyscy tak myl, ale gwno wiedz. I jeszcze ten
twj brat. Mieszka w naszym domu. Co za wistwo.
- To nie jego wina. - Linda czua si dziwnie, bronic
brata, na ktrego zwykle tak psioczya, ale rodzina to rodzina. - Dosta gospodarstwo od dziadka. Zreszt zawsze
by gotw pierwszy stan w obronie Johannesa.
Johan wiedzia, e Linda ma racj. Zo mu przesza.
Faktem jest, e strasznie go bolao, gdy Linda czasem mwia o swojej rodzinie. Przypominaa mu, co straci. Nie
mia wprawdzie odwagi jej tego powiedzie, ale uwaa, e
Linda jest niewdziczna. Ona i jej rodzina maj wszystko,
podczas gdy jego rodzina nie ma nic. I gdzie tu sprawiedliwo?
Jednoczenie gotw by wszystko jej wybaczy. Nigdy
nie kocha nikogo tak gorco. Pon na sam widok jej lecego obok smukego ciaa. Chwilami nie mg uwierzy
w swoje szczcie, nie mg poj, dlaczego ta cudowna
istota marnuje czas, aby si z nim spotyka. Teraz jednak
nie zamierza si tym zajmowa. Przycign j do siebie,
zamkn oczy i wdycha zapach jej wosw. Odpi guzik
jej spodni, ale zapaa go za rk.
- Nie mog, mam okres. Daj, ja to zrobi.
Rozpia mu spodnie. Johan pooy si na wznak. Pod
zamknitymi powiekami ujrza migoczce niebo.
Min zaledwie jeden dzie od znalezienia zwok kobiety, a Patrika ju zacza drczy niecierpliwo. Przecie
gdzie kto si dziwi, e jej nie ma. Zastanawia si,

niepokoi, jest peen coraz gorszych przeczu. I te przeczucia miay si sprawdzi. Najbardziej zaleao mu na ustaleniu tosamoci kobiety. Chcia powiadomi tych, ktrzy
j kochali. Nie mier jest najgorsza, lecz niepewno. Nie
mona przey aoby, dopki si nie wie, kogo lub co si
opakuje. Nieatwo przekaza tak wiadomo, ale Patrik
umia ju bra na siebie ten obowizek. Wiedzia, e jest
nieodczn czci jego pracy. Pomaga i wspiera. Ale
przede wszystkim trzeba ustali, co si przydarzyo osobie,
ktr kochali.
Wczorajsze telefony Martina okazay si bezowocne.
Sprawa identyfikacji kobiety skomplikowaa si jeszcze
bardziej. W najbliszej okolicy nikt nie zgosi zaginicia,
co oznaczao, e pole poszukiwa naley rozszerzy na ca
Szwecj, a moe jeszcze dalej. Wydawao si to przedsiwziciem wrcz karkoomnym, wic szybko odrzuci t
myl. Stwierdzi, e policja jest jedynym rzecznikiem nieznanej kobiety.
Martin zapuka delikatnie do drzwi.
- Jak mam szuka dalej? Mam rozszerzy zasig poszukiwa? Zacz od wielkich miast czy... - Unis brwi i
ramiona w pytajcym gecie.
Patrik poczu ciar odpowiedzialnoci. adnych wskazwek, ale przecie od czego trzeba byo zacz.
- Zacznij od wielkich miast. Gteborg jest ju zaatwiony, wic sprawd Sztokholm i Malm. Niedugo powinnimy dosta wstpny raport z zakadu medycyny sdowej. Jeli bdziemy mieli szczcie, bdzie si o co zaczepi.
- Okej.
Martin wyszed, uderzywszy doni w drzwi, i skierowa
si do swojego pokoju. Usysza gony sygna z dyurki i

zawrci na picie, by wpuci interesanta. Zwykle robia


to Annika, a pod jej nieobecno wszyscy na zmian.
Dziewczyna bya wyranie zdenerwowana. Drobna,
dugie jasne warkocze i wielki plecak.
- I want to speak to someone in charge.
Mwia z twardym akcentem, domyla si, e niemieckim. Martin otworzy jej i kiwn, eby wesza. Potem zawoa w gb korytarza:
- Patrik, kto do ciebie.
Poniewczasie przyszo mu na myl, e moe powinien
j zapyta, o co chodzi, ale Patrik ju wychyli gow ze
swego pokoju i dziewczyna zmierzaa w jego kierunku.
- Are you the man in charge?
Przez moment Patrika kusio, aby posa j dalej, do
Mellberga, ktry formalnie by szefem komisariatu, ale
zmieni zdanie, bo bya bardzo zdenerwowana. Postanowi
jej oszczdzi tego przeycia. Przekaza Mellbergowi adn
dziewczyn to jak posa owieczk na rze. Zwyciy instynkt opiekuczy.
- Yes, how can I help you?
Gestem zaprosi j, aby wesza i usiada na krzele naprzeciw biurka. Zrcznie zdja olbrzymi plecak i ostronie
opara o cian przy drzwiach.
- My English is very bad. You speak German?*
Patrik poszpera w pamici, by przypomnie sobie, czego nauczy si w szkole. Odpowied zaley od tego, co ona
* Chciaabym rozmawia z szefem.
Pan jest szefem?
Tak, sucham pani?
Kiepsko mwi po angielsku. Moe pan mwi po niemiecku?

rozumie przez speak German. Umiaby zamwi piwo i


poprosi o rachunek, ale domyla si, e nie przysza tu w
takiej sprawie.
- Mwi troch - odpowiedzia aman niemczyzn i
wykona gest majcy mwi tak sobie.
To j najwyraniej zadowolio. Mwia powoli i wyranie, aby mu uatwi zrozumienie. Ku swemu zdziwieniu
Patrik stwierdzi, e rozumie wicej, ni sdzi, moe nie
kade sowo, ale ma oglne pojcie.
Przedstawia si jako Liese Forster. Bya tu w zeszym
tygodniu, eby zgosi zaginicie swojej koleanki, Tanji.
Rozmawiaa - tu, w komisariacie - z jakim policjantem.
Powiedzia, e si odezwie, gdy bdzie co wiedzia. Czeka
od tygodnia, a nadal nikt si do niej nie odezwa. Bya wyranie zaniepokojona. Patrik uzna, e to bardzo powana
sprawa.
Tanja i Liese spotkay si w pocigu jadcym do Szwecji. Obie pochodziy z pnocnych Niemiec, ale nie znay
si wczeniej. Z miejsca si polubiy. Wedug Liese stay
si sobie bliskie jak siostry. Liese nie miaa konkretnego
planu podry po Szwecji i Tanja zaproponowaa, aby pojechaa z ni do niewielkiej miejscowoci na zachodnim
wybrzeu - do Fjllbacki.
- Dlaczego wanie Fjllbacki? - zapyta Patrik, starajc
si mwi poprawnie.
Odpowiedziaa z pewnym ociganiem. Bya to jedyna
rzecz, o ktrej Tanja nie rozmawiaa z ni otwarcie, i Liese
przyznaa, e nie wie. Tanja powiedziaa tylko, e ma tam
do zaatwienia pewn spraw, a potem mog razem jecha
dalej. Najpierw jednak musi co znale. Wygldao na to,
e sprawa jest delikatna, wic Liese nie pytaa. Po prostu

cieszya si, e podruj razem, i gotowa bya towarzyszy


Tanji bez wzgldu na to, po co jechaa do Fjllbacki.
Zamieszkay na kempingu Slvik, a po trzech dniach
Tanja znikna. Wyruszya rankiem, mwic, e musi co
zaatwi i wrci wczesnym popoudniem. Nadeszo popoudnie, potem wieczr, wreszcie noc. Niepokj Liese rs w
miar przesuwania si wskazwek zegara. Rankiem w biurze informacji turystycznej na Ingrid Bergmans Torg spytaa o drog do najbliszego komisariatu policji. Zgosia
zaginicie. Chce si dowiedzie, co si stao.
Patrik by zdumiony. O ile mu byo wiadomo, w komisariacie nie zanotowano adnego zgoszenia o zaginiciu.
Poczu ucisk w odku. Zapyta, jak Tanja wyglda. Odpowied potwierdzia jego przypuszczenia. Wszystko, co
Liese mwia o przyjacice, wskazywao na martw kobiet z Wwozu Krlewskiego, a kiedy z cikim sercem pokaza jej fotografi zmarej, szloch potwierdzi jego domysy. Martin mg ju przesta dzwoni po komisariatach.
Poza tym naleao zada wyjanie od osoby odpowiedzialnej za to, e zgoszenie zaginicia Tanji nie zostao
przyjte. Zmarnowali wiele godzin na niepotrzebne poszukiwania. Patrik nie mia wtpliwoci, gdzie szuka
winnego.
Gdy Erika si obudzia, Patrik zdy ju wyjecha do
pracy. Inaczej ni zwykle, spaa gboko, nic jej si nie
nio. Spojrzaa na zegarek. Dziewita - i adnych odgosw z parteru.

Chwil pniej nastawia kaw i zacza nakrywa do


niadania dla siebie i dla goci. Zjawiali si w kuchni po
kolei, bardzo zaspani, ale przy jedzeniu szybko si oywili.
- Wybieracie si na Koster, tak?
Pytanie Eriki podyktowane byo zarwno uprzejmoci,
jak i chci pozbycia si goci.
Conny i jego ona wymienili spojrzenia.
- Wiesz, rozmawialimy wczoraj o tym z Britt. Pomylelimy, e skoro ju tu jestemy i pogoda jest adna, moe wybralibymy si na jedn z pobliskich wysp.
Zdaje si, e macie dk, prawda?
- Tak... - przyznaa niechtnie Erika. - Ale nie jestem
pewna, czy Patrik zgodzi si j poyczy. Ze wzgldu na
ubezpieczenie i tak dalej... - zmylia na poczekaniu. Zrobio jej si sabo na sam myl, e mieliby zosta kilka godzin duej.
- Oczywicie, ale pomylelimy, e moe by nas podrzucia w jakie fajne miejsce. Potem zadzwonimy, kiedy
bdziemy chcieli wraca.
Nie odpowiedziaa od razu, bo nie moga znale sw.
Conny uzna to za zgod. Erika nakazaa sobie cierpliwo.
Wzywaa na pomoc niebiosa i wmawiaa sobie, e nie warto wywoywa konfliktu z rodzin, by na kilka godzin
oszczdzi sobie jej widoku. W dodatku w cigu dnia nie
bdzie musiaa si z nimi zadawa, a pod wieczr sobie
pojad, zanim Patrik wrci z pracy. Erika postanowia, e
ugotuje co ekstra i mio spdz wieczr. W kocu Patrik
ma urlop. Kto wie, jak bdzie, kiedy urodzi si dziecko, ile
bd mieli czasu dla siebie - trzeba korzysta, pki mona.

Po dugich naradach Floodowie w kocu zapakowali


wszystko, co trzeba do opalania, i poszli na przysta. Pomalowana na bkitno drewniana d bya niedua.
Wsiadanie na przystani Badholmen byo kopotliwe i Erice, zwaywszy na jej obecne ksztaty, przyszo z duym
trudem. Godzin krya, szukajc dla swoich goci bezludnych ska, a najlepiej jakiej play. Wreszcie znalaza
zatoczk, ktr inni jako przeoczyli, a potem skierowaa
dk do brzegu. Okazao si, e sama nie zdoa wygramoli si z dki na pomost, i upokorzona musiaa prosi o
pomoc spacerujcych plaowiczw.
Spocona, zgrzana, zmczona i wcieka jechaa z przystani do domu, ale dojedajc do klubu eglarskiego,
zmienia zdanie i zamiast jecha do Slvik, skrcia w lewo. Objechaa gr, mina boisko, blokowisko Kullen i
zaparkowaa samochd przed bibliotek. Zwariuje, jeli
bdzie przez cay dzie bezczynnie tkwi w domu. Niech
Patrik mwi, co chce. I tak mu pomoe!
Ernst wrci na komisariat i na mikkich nogach szed
do pokoju Hedstrma. Kiedy Patrik zadzwoni do niego na
komrk i twardym tonem poleci stawi si natychmiast,
Ernst pomyla, e szykuje si co niedobrego. Szuka w
pamici, na czym mogli go przyapa, ale byo tego troch
za duo, eby zgadywa. By mistrzem chodzenia na skrty, a z fuszerowania uczyni prawdziw sztuk.
- Siadaj.
Potulnie wykona polecenie, robic naburmuszon min, ktra miaa go osoni przed nadchodzc burz.

- Co si stao, e ci nagle tak pilno? Wanie co zaatwiaem. Tak si przypadkiem zoyo, e odpowiadasz za
ledztwo, ale to ci nie upowania do cigania mnie na
gwat i zmuszania do rzucania wszystkiego.
Najlepsz obron jest atak, ale w tym wypadku, sdzc
po chmurnej minie Patrika, nie bya to waciwa strategia.
- Przyje tydzie temu zgoszenie o zaginiciu niemieckiej turystki?
Kurwa. Cakiem zapomnia. Ta maa blondynka zjawia
si, gdy akurat zaczynaa si przerwa na lunch, wic pozby si jej jak najszybciej, eby i co zje. Przecie z
tych zgosze o zaginionych koleankach nigdy nic nie
wynika, bo albo pady nawalone w jakim rowie, albo poszy z przypadkowo spotkanym facetem. Niech to szlag,
beknie za to, nie ma cudw. e te nie powiza tej sprawy
ze znalezionymi wczoraj zwokami. atwo si mdrzy po
fakcie. Teraz trzeba minimalizowa szkody.
- Tak, chyba tak.
- Chyba! - agodny na co dzie gos Patrika zagrzmia
tubalnie. - Albo przyje, albo nie przyje, trzeciej moliwoci nie ma. A jeli przyje... to pytam, gdzie jest to
zgoszenie. - Patrik by tak wcieky, e a si zacina. Zdajesz sobie spraw, ile czasu przez to stracilimy?
- Przyznaj, pechowo si zoyo, ale skd miaem wiedzie...
- Nie masz wiedzie, masz wykonywa swoje obowizki! Mam nadziej, e to si nigdy nie powtrzy. Musimy
nadrobi stracone cenne godziny.

- Moe mgbym co... - Ernst mwi unienie, z pokornym wyrazem twarzy. Kl w duchu, e ten ptak odzywa si do niego w ten sposb, ale wida Hedstrm
wkrad si w aski Mellberga i nie ma sensu jeszcze pogarsza sytuacji.
- Ju do zrobie. Ja i Martin zajmiemy si ledztwem, a ty biecymi sprawami. Jest zgoszenie o wamaniu do willi w Skeppstad. Rozmawiaem ju z Mellbergiem, moesz sam tam jecha.
Na znak, e rozmowa skoczona, Patrik odwrci si do
Ernsta plecami i zacz energicznie stuka w klawiatur.
Ernst wyszed wolnym krokiem. I o co taka afera, o jeden przeoczony raport. Przy okazji musi pogada z Mellbergiem. Jak mona powierza ledztwo tak niezrwnowaonemu facetowi? Oj tak, ju on mu powie.
Siedzcy naprzeciw pryszczaty chopak mg by modelowym przykadem totalnego zobojtnienia. Jego twarz
wyraaa poczucie cakowitej beznadziei, wbitej mu do
gowy dawno temu. Jacob zna te objawy i traktowa jak
osobiste wyzwanie. By przekonany, e potrafi nada yciu
chopaka nowy kierunek, ale na ile mu si to uda, bdzie
zaleao od tego, czy sam chopak tego zechce.
Gmina wyznaniowa Jacoba znaa i cenia jego dziaalno na rzecz modziey. Ilu zagubionych modych ludzi
trafio do jego domu, ktry pniej opuszczali jako poyteczni czonkowie spoecznoci. Aspekt religijny zosta na
uytek otoczenia nieco rozmyty, eby atwiej byo uzyska
dofinansowanie od pastwa. Zawsze znajd si bezbonicy

krzyczcy o sektach, gdy zetkn si z czym, co kci si z


ich wyobraeniem o religii.
Szacunek, jakim si cieszy, zawdzicza gwnie wasnym zasugom, ale nie mg zaprzeczy, e czciowo
wynika z faktu, e by wnukiem Ephraima Hulta, Kaznodziei. Dziadek nie by wprawdzie czonkiem tej samej
wsplnoty religijnej, ale sawa, jak cieszy si na caym
zachodnim wybrzeu, odbijaa si szerokim echem rwnie w innych wsplnotach, niezalenych od oficjalnego
Kocioa. Dla niego Kaznodzieja by pospolitym oszustem,
tak samo jak dla innych duchownych wygaszajcych niedzielne kazania do pustych awek, ale tak zwane Wolne
Kocioy nie przejmoway si tym.
Praca z modzie nieprzystosowan i uzalenion wypeniaa ycie Jacoba od prawie dziesiciu lat, ale nie dawaa ju takiej satysfakcji jak na pocztku. Uczestniczy w
tworzeniu orodka w Bullaren, ale praca nie wypeniaa
ju pustki towarzyszcej caemu jego yciu. Mia w sobie
jaki defekt, a pocig za tym czym przeraa go. Tak dugo
wierzy, e twardo stoi na ziemi, a teraz czu, e ziemia
ugina mu si pod stopami. Wpada w trwog na myl o
otwierajcej si przed nim czeluci, ktra pochonie go
caego, dusz i ciao. Ile to razy wymdrza si, mwi, e
wtpliwoci s pierwszym narzdziem szatana. Nie mg
wwczas wiedzie, e i jego dopadn.
Odwrci si od chopaka i spojrza przez okno wychodzce na jezioro, ale widzia jedynie wasne odbicie w szybie. Mocny, zdrowy mczyzna - stwierdzi ironicznie.
Ciemne wosy nosi krtko ostrzyone. Marita strzyga go
sama, i robia to naprawd dobrze. Wraliwa twarz o

delikatnie obionych, a przecie mskich rysach. By


przykadem czowieka redniej budowy, ani specjalnie
szczupym, ani tgim. Ale jego najwikszym atutem byy
oczy. Byy intensywnie niebieskie i miay niezwyk zdolno: spoglday agodnie i przenikliwie zarazem. Te oczy
pomogy mu przekona wiele osb do wkroczenia na waciw drog. Wiedzia o tym i potrafi z tego korzysta.
Ale nie dzi. Drczce go demony sprawiay, e z trudem koncentrowa si na cudzych problemach. Lepiej mu
si suchao chopaka, gdy nie musia na niego patrze.
Przesta si wpatrywa we wasne odbicie w szybie, przenis wzrok na jezioro i cigncy si dziesitkami kilometrw las. Powietrze nad jeziorem drao od gorca. Tanio
kupili to gospodarstwo, zapuszczone na skutek wieloletnich zaniedba, i wszyscy si naharowali, eby je doprowadzi do obecnego stanu. Nie mieli luksusw, ale byo
wieo, czysto i przyjemnie. Przedstawiciel wadz gminy
zawsze mwi z podziwem o domu i piknym otoczeniu,
rozwodzc si nad jego korzystnym wpywem na biedn,
nieprzystosowan modzie. Dotychczas nie byo adnych
problemw z dotacjami, przez dziesi lat dziaalnoci
wszystko szo bardzo dobrze. Problem tkwi w jego umyle, a moe w duszy?
By moe stresy codziennego ycia pchny go w zym
kierunku, kiedy znalaz si na rozdrou. Nie zawaha si
przyj siostry pod swj dach. Kt, jeli nie on, miaby jej
pomc zagodzi niepokj, umierzy jej bunt? W tych
psychologicznych zmaganiach siostra okazaa si jednak
silniejsza od niego, z kadym dniem coraz bardziej wiadoma samej siebie. Jacob tymczasem cay czas by

zirytowany, co z wolna nadwtlao jego najwaniejsze zasady. apa si na tym, e chwilami zaciska pici i myli,
e gupie dziewczynisko zasuguje na to, aby rodzina zwina swoje opiekucze skrzyda. Ale to by byo nie po
chrzecijasku, wic powica cae godziny na kontemplowanie wasnej duszy i studiowanie Biblii w nadziei, e
znajdzie si.
Nadal okazywa spokj i ufno. Wiedzia, e ludzie
chc mie w nim oparcie. Jeszcze nie by gotw zrezygnowa ze swego wizerunku. Od kiedy pokona wyniszczajc
chorob, walczy o to, by nie utraci kontroli nad wasnym
yciem. Ale wysiek, jaki wkada w zachowywanie pozorw, wyczerpa jego siy. Sta coraz bliej przepaci. Co za
ironia, e po tylu latach koo si zamkno. Ta wiadomo
sprawia, e stao si to, co wydawao si niemoliwe.
Zwtpi. Wprawdzie tylko na chwil, ale i tak powstaa
rysa, malekie pknicie w mocnej tkance jego egzystencji. I to pknicie zaczo si rozszerza.
Jacob odsun te myli i zmusi si do skupienia na
chopaku i jego marnym yciu. Pytania zadawa automatycznie. Tak samo automatycznie prezentowa peen empatii umiech, trzymany w zanadrzu dla kolejnej czarnej
owcy.
Jeszcze jeden dzie. Jeszcze jeden zamany czowiek do
poskadania. To si nigdy nie skoczy. A przecie nawet
Bg odpoczywa sidmego dnia.
Odebrawszy goci, ktrzy opalajc si na wyspie, spiekli
si na raka, Erika niecierpliwie wyczekiwaa, a Patrik
wrci. Szukaa te oznak, e Conny z rodzin przystpuj

do pakowania manatkw, ale byo ju p do szstej i nic


nie wskazywao na to, eby si zbierali do drogi. Przez
chwil zastanawiaa si, jak taktownie zapyta, czy nie
powinni wkrtce jecha, ale wrzaski dzieci przyprawiy j
o tak silny bl gowy, e uznaa, i nie naley tego odkada
na pniej. Z ulg usyszaa kroki Patrika na schodach i
poczapaa si z nim przywita.
- Cze, kochanie.
Musiaa stan na palcach, by go pocaowa.
- Witaj. Nie pojechali jeszcze? - zapyta cicho Patrik,
zagldajc do salonu.
- Nie. I nie wyglda na to, eby mieli taki zamiar. Co
robi? - powiedziaa rwnie cicho Erika, wywracajc
oczami dla podkrelenia niezadowolenia.
- Bez pytania chyba nie bd tu siedzie kolejny dzie?
A moe bd? - zaniepokoi si Patrik.
Erika prychna.
- Gdyby wiedzia, ile razy rodzice mieli latem goci,
ktrzy prosili o przenocowanie, a potem siedzieli tydzie,
oczekujc jeszcze, e bd goszczeni i obsugiwani. Ludzie
maj naprawd nie po kolei. A rodzina zawsze jest najgorsza.
Patrik przestraszy si.
- Nie mog tu siedzie tydzie! Trzeba co z tym zrobi. Nie mogaby im powiedzie, e musz wyjecha?
- Ja? Dlaczego ja?
- Przecie to twoja rodzina.
Erika musiaa mu przyzna racj. Trzeba jako przekn t piguk. Wesza do pokoju, eby zapyta goci,
jakie maj plany, ale nie zdya.
- Co bdzie na kolacj?

Wpatryway si w ni cztery pary penych oczekiwania


oczu.
- E... - Erik a zatkao. Co za bezczelno. W mylach
zrobia szybki remanent zamraarki. - Spaghetti z sosem
misnym. Za godzin.
Wracajc do kuchni, miaa ochot wymierzy samej sobie kopniaka w tyek.
- Co powiedzieli? Kiedy jad?
Nie patrzc Patrikowi w oczy, odpowiedziaa:
- Naprawd nie wiem. Za godzin bdzie spaghetti z
sosem misnym.
- Nic im nie powiedziaa?
Teraz Patrik przewrci oczami.
- To nie takie atwe. Sam sprbuj, to si przekonasz parskna ze zoci Erika, z brzkiem wycigajc rondle i
garnki. - Trzeba zacisn zby na jeszcze jeden wieczr.
Jutro im powiem. Posiekaj cebul, nie mam siy sama gotowa kolacji dla szeciu osb.
Przez chwil milczeli. W kocu Erika nie moga si ju
powstrzyma.
- Byam dzi w bibliotece. Znalazam rne rzeczy, moe ci si przydadz. Tam le. - Gow wskazaa st, na
ktrym lea spory stos wydrukowanych kartek.
- Przecie ci mwiem, eby nie...
- Tak, wiem. Ale zrobiam to, i to byo duo lepsze ni
siedzenie w domu i gapienie si w cian. Wic przesta
zrzdzi.
Patrik zdy si ju nauczy, e czasem trzeba zamilkn. Usiad przy stole i przejrza materiay. Z zainteresowaniem czyta artykuy o zaginiciu dwch dziewczyn.

- Bardzo ciekawe! Zabior je jutro do pracy, eby


przejrze dokadnie. Wygldaj obiecujco.
Podszed do stojcej przed kuchenk Eriki i obj od tyu jej pczniejcy brzuch.
- Suchaj, wcale nie chc zrzdzi. Po prostu niepokoj
si o ciebie i o dzidziusia.
- Wiem. - Erika odwrcia si i obja go za szyj. - Ale
naprawd nie jestem z porcelany. Dawniej kobiety do samego koca pracoway w polu, czsto nawet rodziy na
miejscu. Nic nam nie bdzie, jeli posiedz w bibliotece i
poprzewracam kartki.
- Dobrze - westchn. - ebymy tylko jeszcze pozbyli
si tych lokatorw i wicej pobyli ze sob. Obiecaj, e mi
powiesz, jeli bdziesz chciaa, ebym zosta w domu. W
komisariacie pamitaj, e pracuj mimo urlopu, ale na
pierwszym miejscu jeste ty.
- Obiecuj. Pom mi dokoczy gotowanie, moe
dzieciaki si troch uspokoj.
- Nie sdz. Moe przed jedzeniem da im po szklaneczce whisky? Szybciej zasn - powiedzia, umiechajc
si zoliwie.
- Okropny jeste. Lepiej nalej Connyemu i Britcie na
popraw nastroju.
Patrik zrobi, jak powiedziaa, i z alem spojrza na butelk swojej najlepszej sodowej whisky. Zawarto znikaa
bardzo szybko. Jeli zostan jeszcze kilka dni, jego kolekcja whisky ju nigdy nie bdzie taka jak kiedy.

Lato 1979
Ostronie otworzya oczy. Czaszk rozsadza jej bl.
Zaczyna si u nasady wosw. Dziwne, ale otwarcie oczu
nic nie zmienio, nadal miaa przed sob gste ciemno.
Przerazia si, e olepa. Moe to przez bimber, ktry pili
poprzedniego wieczoru. Nasuchaa si o ludziach, ktrzy
olepli po wypiciu bimbru. Ale po chwili zacza dostrzega jakie zarysy i zrozumiaa, e z jej wzrokiem nie stao
si nic zego, e to w tym miejscu, gdzie jest, nie ma wiata. Spojrzaa w gr. Jeli jest na dworze, zobaczy niebo
i gwiazdy albo sierp ksiyca. Zdaa sobie jednak spraw, e latem nigdy nie bywa tak ciemno. Panowaby jedynie charakterystyczny dla pnocnej Europy szary
pmrok.
Pomacaa wok. Przesypaa midzy palcami gar
prchnicy, od ktrej bi sodkawy, duszny zapach. Pomylaa, e chyba jest pod ziemia, i ogarn j paniczny,
klaustrofobiczny strach. Nie miaa pojcia, w jak duym
pomieszczeniu si znajduje, ale wyobrazia sobie, e ciany przybliaj si coraz bardziej i zaraz j otocz. Dotkna garda. Wydawao jej si, e za chwil nie bdzie
miaa czym oddycha. Zmusia si do kilku spokojnych,
gbokich oddechw, by opanowa panik.
Zrobio jej si zimno i zdaa sobie spraw, e jest naga,
e nie ma na sobie nic oprcz majtek. Bolao j w wielu
miejscach. Dygoczc z zimna, podcigna kolana pod
brod i obja ramionami. Panik zastpi przeszywajcy
na wskro strach. Jak si tu znalaza? Dlaczego? Kto j

rozebra? Przeczucie mwio jej, e wolaaby nie zna


odpowiedzi. Przydarzyo jej si co zego. Nie wiedziaa
co, i strach paraliowa j jeszcze bardziej.
Na jej do pad promie wiata. Odruchowo spojrzaa w kierunku jego rda. W gstych ciemnociach dojrzaa jasn szpark. Z trudem wstaa i zacza wzywa
ratunku. Cisza. Wspia si na palce, by tam sign, ale
bez skutku. Na twarzy poczua spadajce z gry krople.
Po chwili zmieniy si w struk. Uzmysowia sobie, e
bardzo chce jej si pi. Bez zastanowienia, odruchowo
otworzya usta, by chciwie pi wielkimi ykami. Pocztkowo wiksza cz pynu ciekaa bokiem, ale po chwili
nabraa wprawy i pia chciwie. Nieco pniej wydao jej
si, e wszystko pogra si we mgle i zaczyna wirowa.

Linda obudzia si wczenie jak nigdy, ale prbowaa


jeszcze spa. Spdzia z Johanem cay wieczr, a waciwie
noc. Z niewyspania czua si jak na kacu. Po raz pierwszy
od miesicy usyszaa krople deszczu uderzajce o dach.
Pokoik, ktry jej przygotowali Jacob i Marita, znajdowa
si pod sam kalenic i krople spaday na dachwki tak
gono, e ich odgos odbija si echem w gowie.
Rwnie po raz pierwszy od dawna w pokoju panowa
przyjemny chd. Upay trway od prawie dwch miesicy.
Byo to najgortsze lato stulecia. Piekce soce pocztkowo j cieszyo. Po jakim czasie stracio urok nowoci, a od
kilku tygodni nienawidzia budzi si w przepoconej pocieli. Tym przyjemniej byo odetchn wieym, chodnym powietrzem napywajcym pod belkowany dach. Linda odrzucia cienk kodr i rozkoszowaa si przyjemn
temperatur. Wyjtkowo postanowia wsta, zanim zaczn
j wygania z ka. Byoby mio nie je niadania samotnie. Z kuchni dochodziy odgosy nakrywania do stou.
Linda woya krtkie kimono i wsuna nogi w kapcie.
Jej wczesne pojawienie si w kuchni zdziwio wszystkich. Za stoem siedziaa caa rodzina: Jacob, Marita, William i Petra. Rozmawiali cicho. Umilkli, gdy Linda opada
na puste krzeso i zacza smarowa kromk chleba.
- Mio, e cho raz chcesz nam dotrzyma towarzystwa,
ale wolabym, eby woya na siebie co wicej. Ze
wzgldu na dzieci.

Zemdlio j od tej obudy. Chciaa mu zrobi na zo.


Postaraa si, eby poy cienkiego kimona rozsuny si i
bysna naga pier. Jacob poblad ze zoci, ale z jakiego
powodu nie podj wyzwania. Da jej spokj. William i
Petra wpatrywali si w ni jak urzeczeni. Zrobia do nich
kilka min i zaczli chichota. Pomylaa, e dzieciaki s
naprawd przemie, ale Jacob i Marita na pewno to zepsuj. Przez to bogobojne wychowanie dzieci strac ca rado ycia.
- Prosz si uspokoi i siedzie porzdnie przy stole.
Petra, zdejmij nog z krzesa, usid adnie jak dua
dziewczynka. Williamie, zamykaj buzi, kiedy jesz, nie
ycz sobie widzie otwartej buzi penej jedzenia.
Umiech znik z twarzyczek dzieci. Siedziay wyprostowane jak oowiane onierzyki o pustym spojrzeniu. Linda
westchna w duchu. Czasem mylaa, e to dziwne, i ona
i Jacob s rodzestwem. Bya przekonana, e adne inne
nie rni si tak bardzo jak oni. To straszna niesprawiedliwo, e brat jest ulubiecem rodzicw. Wychwalaj go
pod niebiosa, a jej cigle si czepiaj. Czy to jej wina, e
urodzia si przypadkiem, nieplanowana, kiedy rodzice ju
zdyli uwierzy, e czasy pieluch maj za sob? Albo e
choroba Jacoba na dugo przed jej narodzinami zniechcia ich do powtrnego naraania si na co podobnego?
Choroba bya powana, niemal miertelna, Linda dobrze
to rozumiaa, ale to nie powd, eby j za to kara. Przecie to nie jej wina, e zachorowa.
Cae to cackanie si z Jacobem, ktre zaczo si od jego choroby, trwao jakby z rozpdu rwnie potem, gdy
ju uznano, e jest zdrowy. Rodzice zachowywali si, jakby
kady dzie jego ycia by darem od Boga. J natomiast

uwaali za niewyczerpane rdo kopotw i powd do


irytacji. Z Jacobem i dziadkiem byo jeszcze gorzej. Rozumiaa wprawdzie, e po tym, co dziadek uczyni dla Jacoba, czyy ich szczeglne wizy, ale czy musiao to oznacza, e dla innych wnukw nie ma ju miejsca? Dziadek
umar, zanim Linda si urodzia, wic nie dowiadczya
jego obojtnoci, ale od Johana wiedziaa, e ona i Robert
nie cieszyli si jego wzgldami. Ca uwag skupia na
Jacobie. Z ni na pewno byoby tak samo, gdyby dziadek
jeszcze y.
Wszystko to byo tak niesprawiedliwe, e zy napyny
jej do oczu. Powstrzymaa je, jak wiele razy wczeniej. Nie
zamierzaa sprawia Jacobowi przyjemnoci, umoliwiajc
mu wystpienie w roli zbawcy. Wiedziaa, e brat a si
pali, aby j nawrci na waciw drog, ale wolaaby
umrze, ni da z siebie zrobi tak szmat, jak sam by.
Grzeczne dziewczynki moe i id do nieba, ale Linda zamierzaa i znacznie dalej. Lepiej zgin z hukiem, ni
strachliwie przemyka przez ycie jak jej brat. Ale on myli, e wszyscy go kochaj.
- Masz na dzi jakie plany? Przydaaby mi si pomoc
w domu - powiedziaa Marita.
Przygotowywaa kanapki dla dzieci. Bya pena matczynych uczu. Miaa pospolit twarz i lekk nadwag. Linda
bya zdania, e Jacob mgby si bardziej postara. Wyobrazia sobie brata i bratow w sypialni. Na pewno robi
to raz w miesicu, z obowizku i przy zgaszonym wietle, a
bratowa ma na sobie koszul do kostek. Na myl o tym
zachichotaa. Spojrzeli na ni zdziwieni.
- Halo, Marita zadaa ci pytanie. Mogaby jej dzi pomc w domu? To nie pensjonat, wiesz?

- Tak, syszaam, co mwia. Nie musisz zaraz zrzdzi.


Nie, nie mog jej dzi pomc. Musz... - zastanawiaa si
chwil, szukajc wymwki. - Musz si przyjrze Scirocco.
Wczoraj troch kula.
Przyjli to z niedowierzaniem. Linda przybraa gron
min, szykujc si do walki, ale ku jej zaskoczeniu nikt si
do niej nie kwapi, chocia kamstwo byo oczywiste. Wygraa. Czeka j kolejny dzie lenistwa.
Mia nieprzepart ochot wyj na deszcz i spojrze w
niebo, poczu na twarzy spywajce krople. Niestety dorosemu czowiekowi pewne rzeczy nie przystoj, zwaszcza
gdy jest w pracy. Martin powcign impuls, ale by zachwycony. Jedna wielka ulewa spucze ca duchot i
spiekot, trzymajce wiat w ucisku od dwch miesicy.
Przez otwarte na ocie okno wdycha zapach deszczu,
ktry opryska cz biurka, ale nie wyrzdzi adnej szkody, bo Martin odsun papiery. Warto byo to zrobi, eby
poczu tchnienie chodu.
Patrik zadzwoni i uprzedzi, e zaspa, wic Martin
przyszed do komisariatu pierwszy. Od czasu ujawnienia
wpadki Ernsta nastrj w pracy by do paskudny, wic
cieszy si, e moe w ciszy i spokoju przemyle ostatnie
wydarzenia. Nie zazdroci Patrikowi obowizku powiadomienia krewnych kobiety, chocia rozumia, e musz
wiedzie, co si z ni stao, e to pierwszy etap dugiego
procesu aoby. Pewnie nawet nie wiedz, e zagina.
Wiadomo bdzie dla nich szokiem. Przede wszystkim
jednak trzeba byo ich znale. Jednym z zada Martina
byo skontaktowanie si z niemieck policj. Oby dao si z

nimi rozmawia po angielsku, w przeciwnym razie bdzie


mia problem. Sysza, jak Patrik duka, rozmawiajc z
przyjacik Tanji, a ze szkoy zostao mu w gowie tyle, by
mg oceni, e niemiecki nie naley do jego mocnych
stron.
Wanie chwyta suchawk, by zadzwoni do Niemiec,
kiedy usysza gony dzwonek telefonu. Syszc, e dzwoni z zakadu medycyny sdowej z Gteborga, poczu, jak
jego puls przyspiesza. Sign po wypeniony zapiskami
notes. W zasadzie raportu powinien wysucha Patrik, ale
na razie musia wystarczy Martin.
- Ale si narobio na tym waszym odludziu.
Bya to aluzja do sekcji zwok Alex Wijkner, ktr lekarz sdowy Tord Pedersen przeprowadzi ptora roku
wczeniej. Od niej zaczo si jedno z nielicznych dochodze komisariatu w Tanumshede w sprawie o morderstwo.
- Tak, mona by pomyle, e co jest nie tak z nasz
wod. W statystykach zabjstw niedugo dogonimy Sztokholm.
Mwili artobliwym tonem, charakterystycznym dla
osb, ktre z racji zawodu czsto stykaj si ze mierci i
rozmaitymi nieszczciami i musz sobie z tym radzi na
co dzie, co bynajmniej nie zmniejszao wiadomoci powagi sytuacji.
- Ju zrobilicie sekcj? Pomylaem sobie, e w takim
upale ludzie zabijaj si jeszcze czciej ni zwykle - mwi
Martin.
- To by si nawet zgadzao. Rzeczywicie atwiej wybuchaj podczas upaw, ale od paru dni mamy doek. Dlatego poszo nam szybciej, ni sdzilimy.

- No to sucham. - Martin wstrzyma oddech. Powodzenie ledztwa zawsze w duej mierze zaley od tego, co
jest w protokole z sekcji.
- C, macie do czynienia z bardzo niesympatycznym
sprawc. Ustalenie przyczyny mierci byo stosunkowo
proste. Zostaa uduszona, natomiast to, co wyrabia z ni
przed mierci, jest bardzo osobliwe.
Pedersen zrobi przerw, chyba po to, by zaoy okulary.
- Tak? - Martin nie umia ukry zniecierpliwienia.
- Niech no spojrz... Przel to rwnie faksem...
Hmmm - przebiega wzrokiem tekst, a Martinowi rka a
si spocia od zaciskania na suchawce.
- O, ju mam. Czternacie zama w rnych miejscach. Do wszystkich doszo przed mierci, sdzc po
rnym stopniu zronicia.
- Chcesz powiedzie, e ...
- Chc powiedzie, e kto przez mniej wicej tydzie
ama jej rce, nogi i palce u rk i ng.
- Zrobi to za jednym razem czy co jaki czas? Da si to
stwierdzi?
- Jak ju powiedziaem, stopie zronicia si tych
zama jest rny, zatem w mojej ocenie musiay powstawa w cigu caego tygodnia. Zapisaem te, w jakiej kolejnoci najprawdopodobniej zostay zadane. Doczyem
to do materiaw, ktre przesaem faksem. Oprcz tego
miaa troch powierzchownych ran citych o rnym
stopniu zagojenia.
- Obrzydliwe. - Martin nie potrafi si powstrzyma od
komentarza.

- Jestem gotw zgodzi si z t opini - odpar sucho


Pedersen. - Cierpienia, jakie jej zadano, musiay by
straszne.
Przez chwil kontemplowali w milczeniu okruciestwo
ludzkiej natury. Potem Martin pyta dalej:
- Czy znalelicie na ciele jakie lady, ktre mog nam
si przyda?
- Tak, sperm. Znajdcie tylko podejrzanego, a badanie
DNA pozwoli udowodni mu win. Oczywicie sprawdzimy elektroniczn baz danych, ale rzadko udaje si tam
co znale, bo jest za maa. Mona tylko pomarzy o dniu,
w ktrym da si w niej odszuka DNA kadego obywatela.
Wtedy wszystko stanie si prostsze.
- Pomarzy mona, czemu nie. Ale to mao realne ze
wzgldu na ograniczenie wolnoci jednostki i tak dalej.
- Jeeli tego, co zrobiono tej kobiecie, nie mona nazwa ograniczeniem wolnoci jednostki, nie wiem, co by to
miao by...
Rzeczowy zazwyczaj Tord Pedersen wda si w rozwaania filozoficzne. Martin uzna, e musia si bardzo przej losem kobiety. Medyk sdowy, jeli chce sypia w nocy,
raczej nie pozwala sobie na takie rzeczy.
- Moesz oszacowa, kiedy zmara?
- Tak, mam wyniki bada przeprowadzonych na miejscu przez technikw. Po uzupenieniu o wasne spostrzeenia mog poda do dokadny czas.
- Sucham.
- Wedug mnie zmara midzy osiemnast a dwudziest trzeci w wieczr poprzedzajcy znalezienie zwok w
wwozie.
- Nic bliej? - Martin by rozczarowany.

- Zgodnie ze szwedzkim zwyczajem w takich przypadkach nie podaje si przedziau krtszego ni pi godzin,
wic tyle ci mog powiedzie. Z drugiej strony prawdopodobiestwo, e tak wanie byo, wynosi a dziewidziesit pi procent, czyli bardzo duo. Mog za to potwierdzi, co zapewne podejrzewalicie, mianowicie e Wwz
Krlewski nie by miejscem zbrodni. Zostaa zamordowana gdzie indziej i przeleaa tam kilka godzin po mierci,
co wida po plamach opadowych.
- Zawsze co - powiedzia Martin. - A szkielety? Udao
si co ustali? Dotara do ciebie informacja o podejrzeniach Patrika?
- Tak, dotara. Ale jeszcze z nimi nie skoczylimy.
Identyfikacja na podstawie uzbienia nie jest atwa, s
trudnoci ze znalezieniem kart pacjentw z lat siedemdziesitych. Pracujemy nad tym. Damy zna, jak si dowiemy wicej. Na razie mog powiedzie tyle, e to koci
kobiet, wiek te by si zgadza. Badanie koci miednicy
jednej z nich wskazuje, e rodzia, co rwnie zgadza si z
tymi danymi. A najciekawsze, e oba szkielety maj podobne zamania jak denatka. Midzy nami mwic, pozwol sobie zaryzykowa stwierdzenie, e u wszystkich
trzech ofiar s niemal identyczne.
Martin ze zdumienia upuci dugopis na podog. adna sprawa im spada na gow! Sadystyczny morderca,
ktry czeka dwadziecia cztery lata, by popeni kolejn
okrutn zbrodni. Wola nawet nie myle o innej moliwoci. e morderca nie czeka dwudziestu czterech lat,
tylko policja nie znalaza pozostaych ofiar.
- I te miay rany cite?

- Trudno stwierdzi, poniewa nie mamy materiau organicznego, ale owszem, na kociach s zadrapania, ktre
mog wskazywa, e ofiarom zrobiono to samo.
- A przyczyna mierci w ich przypadku?
- Ta sama co u tej Niemki. Wgniecenia koci w obrbie
szyi s takie jak po uduszeniu.
Martin cay czas szybko notowa.
- Masz dla mnie jeszcze co ciekawego?
- Nic ponadto, e szkielety byy prawdopodobnie zakopane, na kociach s resztki ziemi. Moe jej badanie przyniesie co jeszcze. Nie jest jeszcze gotowe, wic musicie
uzbroi si w cierpliwo. Na zwokach Tanji Schmidt i
kocu, na ktrym leay, te byo troch ziemi. Porwnamy
j z prbkami ze szkieletw. - Pedersen zrobi krtk pauz. - Czy ledztwo prowadzi Mellberg?
W jego gosie da si sysze niepokj. Martin umiechn si ironicznie, ale zaraz go uspokoi:
- Nie, Patrik. Inna rzecz, komu przypadn zaszczyty,
jeli uporamy si z t spraw...
Rozemiali si obaj, chocia Martinowi nie byo za bardzo do miechu.
Zakoczywszy rozmow z Pedersenem, poszed wyj
kartki z faksu. Kiedy chwil pniej zjawi si Patrik, Martin mia wszystko w maym palcu. Patrik wysucha jego
sprawozdania. By tak samo przybity jak on. Zanosio si
na wyjtkowo zagmatwan spraw.
Anna wycigna si na dziobie dki i w bikini smaya
si w socu. Dzieci odbyway poobiedni drzemk w kajucie, Gustav sta przy sterze. Za kadym razem, gdy dzib

dki uderza o powierzchni wody, sone kropelki rozpryskiway si na jej ciele, dajc przyjemn ochod. Wystarczyo zamkn powieki, aby przez chwil zapomnie o
zmartwieniach i wmawia sobie, e to prawdziwe ycie.
- Anna, telefon do ciebie.
Gos Gustava wyrwa j ze stanu bliskiego medytacji.
- Kto to? - Osonia doni oczy, eby spojrze na wymachujcego komrk Gustava.
- Nie przedstawi si.
Od razu si domylia, kto dzwoni. Poczua lk i supe w
odku. Ostronie przesuna si w kierunku Gustava.
- Anna, sucham.
- Co to za jeden? - warkn Lucas.
Anna zawahaa si.
- Mwiam ci. Wybieram si na agle ze znajomym.
- Jeszcze bdzie mi wmawia, e to znajomy - rzuci.
- Jak si nazywa?
- Nic ci do... Przerwa jej:
- Anno, jak SI NAZYWA?
Suchaa jego gosu i z kad sekund jej opr sab.
Odpowiedziaa cicho:
- Gustav af Klint.
- No, no. Prosz, jak wytwornie - powiedzia szyderczo,
ciszajc gos. Zabrzmiaa w nim groba. - Jak miesz zabiera moje dzieci na wakacje z innym mczyzn?
- Jestemy po rozwodzie, Lucas - odpowiedziaa Anna,
zakrywajc rk oczy.

- Wiesz bardzo dobrze, e to niczego nie zmienia. Jeste matk moich dzieci, a to oznacza, e jestemy ze sob
zwizani na zawsze. Ty i moje dzieci.
- To dlaczego prbujesz mi je odebra?
- Bo masz chwiejny charakter. Nigdy nie umiaa nad
sob panowa i szczerze mwic, nie wierz, eby moga
si zajmowa moimi dziemi tak, jak na to zasuguj. Wystarczy spojrze, jak yjecie. Ty caymi dniami jeste w
pracy, a one siedz w przedszkolu. Uwaasz, e tak jest dla
nich dobrze?
- Przecie musz pracowa. A ty? Jak by to rozwiza,
gdyby sd da ci opiek nad dziemi? Te musisz pracowa. Kto by si nimi zaj?
- Jest rozwizanie. Dobrze wiesz jakie, Anno.
- Oszalae? Miaabym do ciebie wrci po tym, jak
zamae Emmie rk? Nie mwic ju o tym, co zrobie
mnie? - powiedziaa piskliwym gosem i w tej samej chwili
zrozumiaa, e posuna si za daleko.
- To nie moja wina! To by wypadek! A poza tym gdyby nie bya taka uparta, nie musiabym si tak czsto denerwowa!
Mogaby mwi do ciany. Bez sensu ta rozmowa. Po
tylu latach spdzonych z Lucasem wiedziaa, e naprawd
myli to, co mwi. Nigdy nie by winny, zawsze win ponosi kto inny. Bi j i jeszcze potrafi w niej wzbudzi poczucie winy, sprawi, eby czua si nie do wyrozumiaa,
kochajca i ulega.
Gdy w kocu przeprowadzia rozwd, uruchamiajc ca dotychczas ukryt energi, po raz pierwszy od lat poczua si naprawd silna, wrcz niepokonana. Nareszcie odzyskaa swoje ycie, wraz z dziemi bdzie moga zacz

wszystko od nowa. Ale chyba zbyt atwo to poszo. Lucas


by tak wstrznity tym, e w wybuchu wciekoci zama
creczce rk, i zrobi si nadspodziewanie ustpliwy. Po
rozwodzie rzuci si w wir kawalerskiego ycia i zajty kolejnymi podbojami zostawi Ann i dzieci w spokoju. Ju
jej si zdawao, e si wykaraskaa, kiedy znudzi si dotychczasowym yciem i przypomnia sobie o rodzinie. Gdy
nic nie wskra kwiatami, prezentami ani baganiem o
wybaczenie, przesta si cacka. Najpierw zoy pozew o
opiek nad dziemi i odebranie ich Annie. Przedstawi ca
seri cakowicie bezpodstawnych zarzutw, aby dowie,
e jest z matk. Bya to nieprawda, ale Lucas potrafi by
tak przekonujcy i czarujcy, e Anna draa, e a nu mu
si uda. Zdawaa sobie spraw, e w gruncie rzeczy nie
chodzio mu o dzieci. Opieka nad dwojgiem maych dzieci
byaby nie do pogodzenia z jego yciem zawodowym, ale
liczy, e uda mu si nastraszy Ann i e sama do niego
wrci. W chwilach saboci bya gotowa to zrobi, chocia
wiedziaa, e nie powinna, bo wtedy zginie. Postanowia
by twarda.
- Lucas, ta rozmowa nie ma sensu. Jestemy po rozwodzie, ukadam sobie ycie na nowo, powiniene zrobi to
samo. To prawda, poznaam mczyzn i musisz si z tym
pogodzi. Dzieciom jest dobrze, mnie te. Nie moemy
zaatwi tej sprawy jak doroli ludzie?
Na jej proszcy ton odpowiedzia milczeniem. Anna
zrozumiaa, e przekroczya jak granic. Zorientowaa
si, e Lucas odoy suchawk, i pomylaa, e przyjdzie
jej za to zapaci. Drogo.

Lato 1979
Gow rozsadza jej bl tak piekielny, e rozdzieraa
sobie twarz paznokciami. Ten bl by prawie przyjemny
w porwnaniu z tamtym. Poza tym pomaga si skupi.
Dookoa nadal panoway ciemnoci, a jednak co j
wybudzio z gbokiego odrtwienia bez snw. Nad gow ujrzaa promie wiata przesczajcy si przez
szpark. Powoli si rozszerzaa. Odzwyczajona od wiata nie widziaa, ale syszaa, e kto przedosta si przez
szpar, ktra urosa do rozmiaru otworu. Syszaa, jak
schodzi po schodach, a potem zblia si w ciemnociach.
Bya zbyt oszoomiona, by oceni, czy powinna si ba,
czy poczu ulg. Czua jedno i drugie.
Ostatnich krokw do miejsca, w ktrym leaa zwinita w kbek, niemal nie byo sycha. Nie pado ani jedno
sowo. Poczua, e kto gaszcze j po gowie. Prawdopodobnie miao j to uspokoi, ale prostota tego gestu
sprawia, e strach cisn jej serce.
Draa, gdy rka w ciemnociach przesuwaa si po jej
ciele. Przeszo jej przez myl, e powinna stawi opr
nieznanemu czowiekowi bez twarzy, ale zaraz o tym
zapomniaa. Ciemnoci byy wszechogarniajce, podobnie jak gaszczca j rka, penetrujca skr, nerwy,
dusz. Z przeraeniem zdaa sobie spraw, e ma tylko
jedno wyjcie: musi si podda.
Od gaskania rka przesza do zginania, wykrcania,
cignicia i rozdzierania. Nie zaskoczyo jej to.

W pewnym sensie poczua ulg. atwiej radzi sobie z


pewnoci i blem ni z niepewnoci i lkiem przed tym,
co si moe sta.

Ju w kilka godzin po rozmowie Patrika z Martinem


Tord Pedersen zadzwoni znowu. Zidentyfikowali jeden ze
szkieletw znalezionych w wwozie. Bya to Mona Thernblad, jedna z dziewczyn zaginionych w 1979 roku.
Patrik i Martin analizowali informacje. Mellberg na
szczcie by nieobecny, za to Gsta Flygare wrci do pracy po udanym wystpie na turnieju golfowym. Wprawdzie
go nie wygra, ale ku swemu najwikszemu zdziwieniu i
radoci wykona hole-in-one, za co w klubie postawili mu
szampana. Martin i Patrik trzykrotnie wysuchali opowieci o tym, jak zaliczy szesnasty doek za jednym strzaem,
i nie mieli wtpliwoci, e do wieczora usysz j jeszcze
wiele razy. Nie mieli mu tego za ze. Patrik postanowi, e
pozwoli mu si nacieszy i dopiero wtedy wprowadzi go w
ledztwo.
- Mamy do czynienia ze skurwysynem, ktry najpierw
amie dziewczynom koci, a potem je morduje - powiedzia Martin. - I jeszcze tnie je noem.
- Na to wyglda. Myl, e musi si za tym kry motyw
seksualny. Sadystyczny zboczeniec, ktrego podnieca
cierpienie innych. wiadczyby o tym lad spermy na
zwokach Tanji.
- Porozmawiasz z krewnymi Mony? To znaczy zawiadomisz ich, e j znalelimy? - zapyta z niepokojem Martin.
Patrik zapewni, e wemie to na siebie.

- Po poudniu pojad do jej ojca. Matka nie yje od


wielu lat.
- Skd wiesz? Znasz ich?
- Nie, ale Erika bya wczoraj w bibliotece i sprawdzia,
co o zaginiciu Siv i Mony byo w gazetach. Co jaki czas
prasa wracaa do tej sprawy, a par lat temu ukaza si
nawet wywiad z rodzinami. Tak wic yje tylko ojciec Mony, a Siv w chwili zaginicia miaa jedynie matk. No i
creczk, z ktr te chciabym porozmawia, kiedy si
potwierdzi, e druga kobieta to Siv.
- Uwaasz, e to nieprawdopodobne, eby to by kto
inny.
- Tak, myl, e to ona, ale pewnoci nie ma. Nie takie
dziwy widziano na wiecie.
Patrik przeglda papiery przygotowane przez Erik.
Wybra kilka i rozoy pkolicie na biurku. Obok pooy
dokumenty z archiwum komisariatu. Naleao zestawi
wszystkie informacje o zaginiciu dziewczyn. W wycinkach prasowych byo sporo materiau, ktry nie znalaz si
w dokumentach z dochodzenia sprzed lat. Aby stworzy
sobie obraz caoci, naleao zatem przejrze i jedne, i
drugie.
- Spjrz tutaj. Siv zagina w noc witojask 1979
roku, Mona dwa tygodnie pniej.
Patrik wsta zza biurka i zacz pisa na tablicy, porzdkujc informacje.
- Siv Lantin widziano po raz ostatni, gdy po zabawie
wracaa rowerem do domu. Ostatni wiadek opisa, jak
skrcia z gwnej szosy i pojechaa w kierunku Brcke.
Bya druga w nocy. Zobaczy j kierowca samochodu. Potem nikt ju jej nie widzia.

- Jeli pomin zeznanie Gabriela Hulta - doda Martin.


Patrik przytakn.
- Wanie, jeli pomin wiadectwo Gabriela Hulta, co
te na razie uczynimy. - Potem mwi dalej: - Dwa tygodnie pniej zagina Mona Thernblad. W odrnieniu od
Siv w biay dzie. Wysza z domu okoo trzeciej po poudniu, eby pobiega, i ju nie wrcia. Na trasie, po ktrej
zwykle biegaa, odnaleziono jeden but i nic wicej.
- Byy do siebie podobne? Poza tym, e byy w zblionym wieku.
Patrik umiechn si.
- Domylam si, e ogldasz programy o profilerach.
Niestety musz ci rozczarowa. Jeli mamy do czynienia
z seryjnym morderc, a zakadam, e o to ci chodzi, podobiestwa midzy dziewczynami nie s zbyt oczywiste. Przyczepi do tablicy dwa czarno-biae zdjcia.
- Siv miaa dziewitnacie lat. Niedua, ciemnowosa, o
bujnych ksztatach. Mwio si, e sprawia kopoty, a kiedy w wieku siedemnastu lat urodzia dziecko, we Fjllbace
wybuch niemay skandal. Razem z crk mieszkaa u
matki, a z tego, co pisay gazety, wynika, e czsto wychodzia, bo nie bawio jej siedzenie z dzieckiem w domu. Natomiast Mona to prawdziwie dobra crka i pilna uczennica. Miaa wielu przyjaci, bya powszechnie lubiana. Wysoka, jasnowosa, wysportowana. Miaa osiemnacie lat,
nadal mieszkaa z rodzicami, bo matka czsto chorowaa i
ojciec nie by w stanie sam si ni zajmowa. Nikt nigdy
nie powiedzia o niej zego sowa. Dziewczyny czy tylko
jedno: obie ponad dwadziecia lat temu zaginy bez

ladu, a ich szcztki znalelimy w Wwozie Krlewskim.


Martin w zamyleniu podpar rk podbrdek. Chwil
milczeli, wpatrujc si w wycinki i zapiski na tablicy. Myleli o tym, e dziewczyny byy takie mode, miayby przed
sob wiele lat ycia, gdyby ten kto nie stan im na drodze. A teraz Tanja. Nie dysponowali jeszcze jej zdjciem
zrobionym za ycia. Rwnie moda dziewczyna, ktra miaa przed sob ycie i moga z nim zrobi, co chciaa. Ona
te nie yje.
- Przesuchali wtedy mnstwo osb. - Patrik wycign
z teczki plik zapisanych na maszynie kartek. - Przyjaci i
krewnych dziewczyn. Policja chodzia po domach, sprawdzia miejscowych przestpcw rnej maci. Z tego co
widz, przesuchali w sumie okoo stu osb.
- Z jakim skutkiem?
- adnym. Do chwili kiedy pojawi si Gabriel Hult.
Sam zadzwoni na policj i powiedzia, e w noc zaginicia
Siv widzia j w samochodzie brata.
- No i co z tego? Przecie to nie wystarczy, eby uzna
go za podejrzanego o morderstwo.
- Nie, ale brat Gabriela Johannes Hult podczas przesuchania zaprzeczy, e z ni rozmawia, a nawet e j
widzia. I wtedy z braku innych poszlak skupili si na nim.
- Co to dao? - Martin otworzy szeroko oczy i sucha
jak zaklty.
- Nic, absolutnie nic. Kilka miesicy pniej Johannes
Hult powiesi si w swojej stodole i mona uzna, e lad
si urwa.
- Podejrzane, e niedugo potem popeni samobjstwo.

- Tak, ale jeli by winien, to Tanj musiaby zamordowa jego duch. Martwi nie morduj...
- A co z tym bratem, ktry na niego donis? Jak mona donie na brata, krew z krwi, ko z koci? - Martin
zmarszczy czoo. - Ale gupek ze mnie. Hult... przecie to
musi by rodzina Johana i Roberta, naszych dobrych znajomych z cechu zodziei.
- Zgadza si. Johannes by ich ojcem. Odkd sobie poczytaem o rodzinie Hultw, rozumiem, jak to si dzieje, e
tak czsto mamy do czynienia z Johanem i Robertem.
Kiedy Johannes si powiesi, mieli pi i sze lat, w dodatku znalaz go Robert. Mona sobie wyobrazi, jak to si
musiao odbi na szecioletnim dziecku.
- Paskudna sprawa. - Martin potrzsn gow.
- Suchaj, musz si napi kawy, eby dalej pracowa.
Stenie kofeiny spado mi poniej dopuszczalnego poziomu. Zapalia mi si czerwona lampka. Ty te si napijesz?
Patrik kiwn gow. Chwil pniej Martin przynis
dwa kubki gorcej kawy. Pogoda zrobia si wreszcie w
sam raz na co gorcego.
Patrik mwi dalej:
- Johannes i Gabriel to synowie Ephraima Hulta,
czowieka zwanego Kaznodziej. Ephraim by sawnym,
czy raczej osawionym - zaley, jak na to patrze - pastorem niezalenego zboru z Gteborga. Organizowa wielkie
spdy, podczas ktrych jego synowie, wwczas mali, mwili rzekomo obcymi jzykami i uzdrawiali chorych i
uomnych. Wikszo ludzi uwaaa go za oszusta i szarlatana, ale trzeba powiedzie, e trafia mu si nieza gratka.
Ot jego parafianka Margareta Dybling zmara, zapisujc

mu w testamencie wszystko, co posiadaa. Oprcz znacznego majtku w gotwce wielkie tereny lene i okazay
dwr w okolicy Fjllbacki. Wtedy nagle opucia go potrzeba goszenia Sowa Boego i przeprowadzi si tu z
synami. Od tamtej pory rodzina yje z pienidzy tej kobiety.
Ca tablic zapeniy zapiski. Biurko Patrika byo zasane papierami.
- Ta historia jest oczywicie ciekawa, ale co ma wsplnego z tymi morderstwami? Sam powiedziae, e Johannes umar przeszo dwadziecia lat przed morderstwem
Tanji, a martwi nie morduj. Ju to wyoye. - Martin nie
umia ukry zniecierpliwienia.
- To prawda, ale przejrzaem stare materiay i ciekawa
jest w nich tylko jedna rzecz: zeznanie Gabriela. Miaem
nadziej, e uda si porozmawia z Erroldem Lindem,
ktry prowadzi wtedy dochodzenie, ale niestety okazuje
si, e zmar na zawa w 1989 roku, czyli nic wicej nie ma.
Jeeli nie masz lepszego pomysu, proponuj dowiedzie
si czego wicej o Tanji i porozmawia z rodzicami Siv i
Mony. Potem ocenimy, czy warto ponownie przesucha
Gabriela Hulta.
- To brzmi rozsdnie. Od czego mam zacz?
- Od sprawdzenia Tanji. I jeszcze dopilnuj, eby Gsta
od jutra wzi si do roboty. Skoczyy si dobre czasy.
- A Mellberg i Ernst? Co z nimi?
Patrik westchn.
- Moja strategia - trzyma ich jak najdalej od tej sprawy. To prawda, e na nas trzech spadnie duo pracy, ale
na dusz met na tym zyskamy. Mellberg bdzie zachwycony, e nie musi nic robi. Zreszt w zasadzie i tak

odegna si od prowadzenia sprawy. Niech Ernst nadal


zaatwia biece zgoszenia. Jeli bdzie potrzebowa pomocy, damy mu Gst, bo ty i ja powinnimy skupi si na
ledztwie. Zrozumiano?
- Tak jest, szefie. - Martin skin gow.
- Do roboty.
Martin wyszed. Patrik usiad przed tablic, splt rce
na karku i pogry si w mylach. Stanli przed bardzo
trudnym zadaniem, a dowiadczenia w sprawach dotyczcych morderstwa nie mieli prawie adnego. Patrik poczu
chwilowy przypyw zwtpienia. Mia szczer nadziej, e
brak dowiadczenia nadrobi entuzjazmem. Martin by po
jego stronie, istniaa szansa, e uda si zakoczy sodk
bezczynno Gsty. Gdyby jeszcze udao si trzyma Mellberga i Ernsta z dala od ledztwa, by moe znaleliby
rozwizanie zagadki. Szansa nie bya zbyt wielka, choby
dlatego, e lady byy mocno niewiee. Wiedzia, e powinni si skupi na Tanji, ale instynkt podpowiada mu, e
morderstwa s tak mocno ze sob zwizane, i naley je
bada jednoczenie. Nie bdzie atwo wrci do tamtego
dochodzenia, ale trzeba sprbowa.
Wzi ze stojaka parasol, sprawdzi adres w ksice telefonicznej i z cikim sercem ruszy w drog. Bywaj
obowizki, ktrych spenianie jest ponad ludzkie siy.
Deszcz uporczywie bbni o szyby i w innych okolicznociach Erika cieszyaby si z ochody, ktr przynis. Los
chcia jednak inaczej. Dooyli si jeszcze natrtni krewni,
ktrzy stopniowo, acz nieubaganie doprowadzali j do
ostatecznoci.

Nie mogc wyj na dwr, dzieci biegay w kko, a


Conny i Britta zaczli na siebie naskakiwa jak zestresowane psy. Awantura nie wybucha jeszcze na caego, ale
coraz wicej byo docinkw, powarkiwania i wypominania
dawnych grzechw i krzywd. Erika najchtniej poszaby
do siebie na gr i nacigna kodr na gow. Nie pozwolio jej na to dobre wychowanie. Musiaa by uprzejma
nawet w strefie dziaa wojennych.
Kiedy Patrik rano wychodzi z domu, spojrzaa tsknie
na drzwi. Nawet nie ukrywa, z jak ulg wyrywa si do
pracy. Przez chwil kusio j, eby mu przypomnie wczorajsz obietnic, e zostanie w domu, gdy go poprosi.
Zdawaa sobie jednak spraw, e byoby nie w porzdku,
gdyby wystpia z takim daniem tylko dlatego, e nie
chce zosta sama z band czworga. I gdy odjeda spod
domu, pomachaa mu przez kuchenne okno jak kochajca
onka.
Dom by na tyle may, e baagan wkrtce przybra
rozmiary katastrofy. Erika daa dzieciom kilka gier towarzyskich, ale skutek by taki, e pytki do scrabble'a leay
porozrzucane po caym salonie razem z domkami do gry w
Monopol i kartami. Z niejakim trudem schylia si, eby
pozbiera najdrobniejsze elementy i zaprowadzi jaki taki
porzdek. Rozmowa, ktr Britta i Conny toczyli na werandzie, stawaa si coraz bardziej burzliwa. Erika zaczynaa rozumie, dlaczego dzieciaki nie nabray ogady. Skoro rodzice zachowuj si jak picioletnie dzieci, trudno,
eby ich pociechy nauczyy si szanowa innych i cudz
wasno. Oby ten dzie skoczy si jak najprdzej! Niech
tylko przestanie pada, a po prostu ich wygoni. Gocinno

gocinnoci, ale musiaaby by wita, eby nie wybuchn, jeli zostan duej.
Czara goryczy przelaa si przy obiedzie. Mimo blu w
stopach i krzyu Erika spdzia godzin przy kuchni, przygotowujc danie, ktre zaspokoioby apetyt Connyego i
kaprysy dzieci. Uznaa, e wyszo cakiem niele. Pieczona
kiebasa z makaronem w biaym sosie powinna wszystkich
zadowoli. Bardzo si jednak przeliczya.
- Eee, nienawidz kiebasy. Wstrtna jest!
Lisa demonstracyjnie odsuna talerz i marszczc si
gniewnie, skrzyowaa ramiona.
- Szkoda, bo nic innego nie bdzie - powiedziaa zdecydowanym tonem Erika.
- Ale ja jestem godna. Ja chc co innego!
- Nie ma nic innego. Nie lubisz kiebasy - to jedz makaron z keczupem.
Erika staraa si mwi spokojnie, ale w rodku a si
gotowaa.
- Makaron jest wstrtny. Ja chc co innego. Mamaaaa!
- Suchaj, mogaby jej przygotowa co innego? zapytaa Britta, gaszczc po policzku swoj ma jczydusz, ktra nagrodzia j za to umiechem. Lisa w poczuciu
zwycistwa zarumienia si i spojrzaa wyzywajco na Erik. Ale posuna si za daleko. To ju bya wojna.
- Nie ma nic innego. Albo jesz to, co jest na stole, albo
wcale.
- Moja droga, niepotrzebnie si upierasz. Conny, wyjanij Erice, jak my to widzimy, na czym polega nasza

strategia wychowawcza. - Nie czekajc na odpowied


Connyego, mwia dalej: - Nie zmuszamy dzieci do niczego, bo to ograniczaoby ich rozwj. Uwaam, e jeli moja
crka czego chce, ma takie samo prawo wyrazi swoje
yczenie jak kady inny. Co by powiedziaa, gdyby tobie
kto wmusza jedzenie? Nie wydaje mi si, eby bya zadowolona.
Pani psycholog wyoya swj pogld tonem nieznoszcym sprzeciwu, ale miarka si przebraa. Erika z
kamienn twarz chwycia talerz Lisy, podniosa go do
gry i odwrcia nad gow Britty. Britta przerwaa w p
sowa. Makaron spyn jej na gow i za koszul.
Dziesi minut pniej ju ich nie byo. I pewnie ju
nigdy nie wrc. Erika zostanie po wsze czasy skrelona
przez t cz rodziny, ale nie zamierzaa nawet udawa,
e jej z tego powodu przykro. Tak samo nie byo jej wstyd,
e si tak, co najmniej dziecinnie, zachowaa. Wreszcie
daa upust narastajcej od dwch dni zoci i czua si
wprost fantastycznie. Wcale nie zamierzaa przeprasza.
Zamierzaa do wieczora siedzie na werandzie z ksik
i pierwsz tego lata filiank herbaty. Od razu zobaczya
ycie w janiejszych barwach.
Niewielka weranda, oszklona i zastawiona olniewajcymi rolinami wytrzymaaby porwnanie z najwspanialszym nawet ogrodem. Wszystkie kwiaty pieczoowicie wyhodowano z nasion albo sadzonek, a dziki temu, e lato
byo upalne, na werandzie byo niemal jak w tropikach. W
jednym kcie uprawia jarzyny, bo nic nie moe si rwna

z przyjemnoci, jak daje zerwanie wasnorcznie wyhodowanych pomidorw, kabaczkw, cebul, nie mwic o
melonach i winogronach.
Niewielki, ale funkcjonalny szeregowiec sta przy
Dinglevgen, przy poudniowym wjedzie do Fjllbacki.
Na tle pozostaych, znacznie skromniejszych ogrdkw
przeszklona, pena zieleni weranda rzucaa si w oczy.
Tylko tu, na werandzie, nie tskni za starym domem.
Tym, w ktrym dorasta, a potem zaoy rodzin. Pewnego dnia, gdy na wiecie nie byo ju ani ony, ani crki, a
samotno dokuczaa mu coraz bardziej, stwierdzi, e
czas poegna si z domem i wspomnieniami, ktre si z
nim cz.
Szeregowiec, rzecz jasna, nie mia tej atmosfery, ktr
tak lubi w starym domu, ale dziki temu bl sta si atwiejszy do zniesienia. Przypomina o sobie jedynie lekkim
mieniem.
Kiedy Mona zagina, Linnea omal nie umara z rozpaczy. I tak zawsze bya chorowita. A jednak okazaa si wytrzymalsza, ni sdzi, bo ya jeszcze dziesi lat. Dla niego, by o tym przekonany. Nie chciaa, eby zosta sam ze
swoim cierpieniem. Walczya o kady kolejny dzie ycia,
ktre w kocu zmienio si w wegetacj.
Mona bya ich promykiem soca i radoci. Przysza
na wiat, kiedy ju stracili nadziej na dziecko, zreszt po
niej te nie mieli kolejnych dzieci. Jasna, radosna istota
staa si dla nich ucielenieniem najwikszej mioci. Od
jej miechu robio mu si ciepo na sercu. Nie przyjmowa
do wiadomoci, e mogaby po prostu znikn, bo wtedy
musiaoby zgasn soce, run niebo. Nic takiego si nie
wydarzyo. Za cianami ich domu, ktry sta si domem

aoby, ycie toczyo si dalej. Ludzie miali si, pracowali.


Nie byo tylko Mony.
Bardzo dugo udzili si, e moe gdzie jest, yje z dala
od nich, e postanowia znikn. W gbi duszy oboje znali
prawd. Przecie dopiero co zagina tamta dziewczyna,
zbyt duy zbieg okolicznoci, eby si oszukiwa. W dodatku Mona wiadomie nie mogaby zada im takiego blu, bya dobr, kochajc i troskliw crk.
W dniu, kiedy umara jego ukochana Linnea, uzyska
dowd, e Mona jest w niebie. Choroba i aoba tak przygnioty on, e zosta z niej tylko cie. Leaa w ku i
trzymaa go za rk. Wiedzia, e to ten dzie, kiedy zostanie sam. Czuwa wiele godzin. Wreszcie po raz ostatni cisna jego do, a jej twarz rozjani umiech. Po raz
pierwszy od dziesiciu lat patrzya tak promiennie jak kiedy na Mon. Utkwia wzrok gdzie za jego plecami i
umara. Wiedzia, e umieraa szczliwa, bo na kocu
tunelu ujrzaa idc jej naprzeciw crk. Dziki tej wierze
atwiej mu byo znosi samotno. Przynajmniej te dwie
najbardziej ukochane osoby s razem. Doczenie do nich
to tylko kwestia czasu. Czeka na ten dzie, tymczasem za
naleao y godnie. Pan Bg nie ma zrozumienia dla tchrzostwa. Wola nie ryzykowa utraty miejsca w niebie u
boku Linnei i Mony.
Pukanie do drzwi wyrwao go z zamylenia. Podnis
si z fotela. Opierajc si na lasce, torowa sobie drog
przez ziele na werandzie. Przeszed przez przedpokj i
podszed do drzwi. Sta za nimi powany mody mczyzna.
- Pan Albert Thernblad?
- Zgadza si. Ale jeli ma pan co do sprzedania, to ja
nie kupi.

Mczyzna umiechn si.


- Niczego nie sprzedaj. Nazywam si Patrik Hedstrm
i jestem z policji. Czy mog wej na chwil?
Nie odezwa si. Odsun si od drzwi i wpuci go do
rodka. Poszed przodem na werand i wskaza miejsce na
kanapie. Nie spyta, w jakiej sprawie przyszed. Nie musia. Od dwudziestu lat czeka na t wizyt.
- Jakie pikne roliny. Wida, e ma pan rk do kwiatw - odezwa si Patrik, wyranie spity.
Albert milcza. Spokojnie patrzy na Patrika. Domyla
si, e dla policjanta to ciki obowizek. Niepotrzebnie
si denerwuje. Po tylu latach oczekiwania dobrze wreszcie
mie pewno. Swoje ju wycierpia.
- No wic tak, znalelimy pana crk. - Patrik odchrzkn i zacz od pocztku: - Znalelimy pana crk i
moemy potwierdzi, e zostaa zamordowana.
Albert skin gow. Poczu ulg. Nareszcie j pochowa.
Bdzie grb, na ktry bdzie mg chodzi. Obok Linnei.
- Gdzie j znalelicie?
- W Wwozie Krlewskim.
- W Wwozie Krlewskim? - Albert zmarszczy czoo. Jak to moliwe, e wczeniej jej nie znaleli? Tyle ludzi
tam chodzi.
Patrik opowiedzia o zamordowanej niemieckiej turystce, o tym, e prawdopodobnie znaleziono rwnie szcztki
Siv. e wedug nich kto noc przenis szcztki z innego
miejsca, gdzie spoczyway przez wszystkie te lata.
Albert rzadko wychodzi z domu i w odrnieniu od innych mieszkacw Fjllbacki nie sysza o zabjstwie

modej dziewczyny. Na wie o tym, co j spotkao, poczu


ucisk w brzuchu. Kto bdzie cierpia tak samo jak oni,
gdy zgina Mona. Jacy rodzice ju nie ujrz crki. W tym
momencie informacja o odnalezieniu szcztkw Mony
staa si mniej wana. Jest mu duo atwiej ni rodzinie
zmarej dziewczyny, bo jego bl zdy stpie, straci
ostro, a oni bd na to potrzebowa wielu lat. Serce go
bolao, kiedy o nich myla.
- Wiadomo, kto to zrobi?
- Niestety nie, ale robimy wszystko, eby to ustali.
- A wiecie, czy sprawc jest ta sama osoba?
Policjant zwiesi gow.
- Te nie mamy pewnoci, przynajmniej na razie. Pewne podobiestwa mogyby na to wskazywa. Tylko tyle na
razie da si powiedzie. - Spojrza na Alberta z niepokojem. - Moe zadzwoni do kogo? eby posiedzia z panem?
agodny, miy umiech.
- Nie mam nikogo takiego.
- A moe dowiem si, czy pastor mgby wpa?
Znw ten sam umiech.
- Dzikuj, niepotrzebny mi pastor. Niech si pan nie
martwi. Przeywaem ten dzie w mylach tak czsto, e to
nic szokujcego. Chciabym po prostu posiedzie wrd
kwiatw i poduma w spokoju. Nic mi nie bdzie. Jestem
stary, ale wytrzymay.
Pooy do na rku policjanta, jakby go chcia pocieszy. Moe rzeczywicie tak byo.
- Jeli nie ma pan nic przeciwko temu, poka troch
zdj i opowiem o Monie. eby pan wiedzia, jaka bya.

Policjant skin gow i Albert pokutyka po albumy.


Potem przez przeszo godzin pokazywa mu fotografie i
opowiada o crce. Dawno nie czu si tak dobrze. Uzmysowi sobie, e za dugo broni si przed wspomnieniami.
egnajc si u drzwi, wetkn Patrikowi do rki jedno
ze zdj: Mona w dniu pitych urodzin. Umiechaa si od
ucha do ucha, a przed ni sta wielki tort z picioma
wieczkami. Przeliczna dziewczynka z jasnymi loczkami i
oczami promieniejcymi radoci. Albert chcia, eby szukajc mordercy, policjanci mieli w pamici ten obraz.
Kiedy Patrik wyszed, usiad na werandzie, przymkn
powieki i wdycha sodki zapach kwiatw. Zasn i przyni
mu si dugi, jasny tunel, a na kocu dwa cienie: Mona i
Linnea. Chyba machay do niego.
Drzwi otworzyy si z hukiem i do gabinetu wpada
Solveig. Za ni biega Laine, bezradnie wymachujc rkami.
- Ty draniu. Ty palancie pieprzony!
Skrzywi si, syszc taki jzyk. Nie znosi, gdy ludzie
dawali upust gwatownym uczuciom. Nie tolerowa takiego jzyka.
- Co tu si dzieje? Solveig, prosz si uspokoi i nie
mwi do mnie w ten sposb.
Zbyt pno si zorientowa, e tym mentorskim tonem
rozsierdzi j jeszcze bardziej. Wygldaa, jakby chciaa
mu si rzuci do garda. Na wszelki wypadek wycofa si za
biurko.

- Uspokoi si?! Ty mi bdziesz mwi, e mam si


uspokoi? Ty chujku obudny! Ty zamasie!
Wzdrygaa si, syszc wasne sowa. Wyranie sprawiay jej satysfakcj. Stojca za ni Laine blada coraz bardziej.
Solveig mwia teraz troch ciszej, a w jej gosie sycha
byo szyderstwo:
- Co taki zgryziony? Przecie kiedy lubie, jak ci
szeptaam do ucha spronoci, podniecao ci to. Pamitasz? - syczaa, podchodzc coraz bliej.
- Stare dzieje. Nie ma do czego wraca. Masz do mnie
jak spraw czy jak zwykle jeste po prostu pijana i nieprzyjemna?
- Czy mam spraw? eby wiedzia, e mam. Byam we
Fjllbace i wiesz co? Znaleli Mon i Siv.
Gabriel drgn. Na jego twarzy malowao si zdumienie.
- Znaleli te dziewczyny? Gdzie?
Solveig opara si o biurko i nachylia do niego. Jej
twarz znajdowaa si w odlegoci kilku centymetrw od
twarzy Gabriela.
- W Wwozie Krlewskim. Razem z ciaem modej zamordowanej Niemki. Uwaaj, e zrobi to ten sam czowiek. A teraz wstyd si, Gabrielu. Wstyd si, e wystawie wasnego brata, krew z twojej krwi, ko z koci. Nigdy
nie mieli przeciw niemu najmniejszego dowodu, ale w
oczach ludzi by winien. Zamao go wytykanie palcem,
szepty za plecami. Wiedziae, e tak bdzie. Widziae, e
jest saby, wraliwy. Nie znis haby, powiesi si, i nie
zdziwi si, jeli na to liczye, kiedy dzwonie na policj.
Nie moge znie, e Ephraim jego kocha bardziej ni
ciebie.

Dgaa go palcem w pier, popychajc do tyu. Przypara go do aweczki przy oknie. Dalej nie mg si ju odsun. Wzrokiem dawa Laine do zrozumienia, eby si wczya i co zrobia, ale Laine sterczaa jak koek, gapic si
bezradnie.
- Mojego Johannesa wszyscy zawsze kochali bardziej
ni ciebie. Nie moge tego znie, prawda? - Nie czekajc
na odpowiedzi na pytania, ktre byy w istocie stwierdzeniami, Solveig mwia dalej: - Nawet gdy Ephraim go wydziedziczy, i tak kocha go bardziej. Ty dostae gospodarstwo i pienidze, ale mioci nigdy. Chocia tyrae, gdy
Johannes wola si bawi. Miarka si przebraa, gdy odbi
ci narzeczon, moe nie? Wtedy zacze go nienawidzi,
prawda? Spotkaa ci niesprawiedliwo, ale nie miae
prawa tak postpi. Zniszczye ycie jemu, mnie i moim
dzieciom. Mylisz, e nie wiem, co oni wyprawiaj? To
twoja wina, Gabrielu. Teraz wreszcie ludzie zrozumiej, e
Johannes nie zrobi tego, o co go posdzali. Wreszcie i ja, i
chopcy bdziemy mogli chodzi z podniesionymi gowami.
Zo jej przesza. Z jej oczu popyny zy. Gabriel nie
wiedzia, co gorsze. Przez chwil, kiedy szalaa z wciekoci, widzia dawn Solveig. Miss piknoci, narzeczon, z
ktrej by taki dumny, zanim brat mu j odebra, jak
wszystko zreszt. Kiedy zo ustpia zom, skurczya si
jak przekuty balon i znw zobaczy przed sob wrak czowieka, tust, zapuszczon kobiet, marnujc ycie na
ualaniu si nad sob.
- Oby si smay w piekle, Gabrielu. Razem ze swoim
ojcem - wyszeptaa, a potem znikna rwnie szybko, jak
si pojawia.

Gabriel i Laine zostali sami. Gabriel by jak oguszony


po wybuchu granatu. Zasiad ciko za biurkiem i w milczeniu patrzy na on. Wymienili porozumiewawcze spojrzenia. Oboje bardzo dobrze rozumieli, co znaczy wypynicie tej starej sprawy, a waciwie - koci.
Martin sumiennie i z wielkim zaangaowaniem przystpi do zapoznawania si z Tanj Schmidt - takie nazwisko figurowao w jej paszporcie. Na danie policji Liese
przyniosa wszystkie rzeczy Tanji, midzy innymi plecak.
Martin przeszuka go bardzo dokadnie. Paszport lea na
samym dnie. Wyglda na nowy i niewiele w nim byo
stempli. Tylko z podry z Niemiec do Szwecji. Albo nigdy
nie wyjedaa za granic, albo z jakiego powodu miaa
nowy paszport.
Zdjcie byo zaskakujco dobre. Martin oceni, e twarz
miaa przyjemn, chocia nieco pospolit. Brzowe oczy,
brzowe wosy, nieco dusze ni do ramion. Metr szedziesit pi wzrostu, normalnej budowy ciaa - cokolwiek
by to miao znaczy.
Poza tym w plecaku nie byo nic ciekawego. Kilka
zmian bielizny, kilka sfatygowanych ksiek w kieszonkowych wydaniach, przybory toaletowe, papierki po sodyczach. I absolutnie nic osobistego. Zdziwio go to. Powinna
chyba mie ze sob jakie zdjcia - rodziny albo chopaka,
albo chocia notes z telefonami. Fakt, obok ciaa znaleli
torebk. Liese potwierdzia, e Tanja miaa czerwon torebk. Zapewne rzeczy osobiste trzymaa wanie w niej.
Ale torebka bya pusta. Napad rabunkowy? Moe morderca zatrzyma jej rzeczy na pamitk? Martin oglda kiedy

na Discovery program o seryjnych mordercach, dla ktrych zatrzymanie rzeczy ofiar byo nieodczn czci
rytuau.
Wzi si w gar. Na razie nic nie wskazuje na seryjnego morderc. Lepiej porzuci ten pomys, bo utknie na
dobre.
Zacz zapisywa w punktach, co ma zrobi. Przede
wszystkim skontaktowa si z niemieck policj. Przymierza si ju do tego, ale przeszkodzi mu Tord Pedersen.
Nastpnie szczegowo przepyta Liese, a na koniec zabra Gst na kemping i troch si rozejrze. Sprawdzi,
czy Tanja rozmawiaa tam z kim. Chocia bdzie lepiej,
jeli Gst wyle tam Patrik. To on jest uprawniony do
wydawania takich polece. Martin nie. Tak si skada, e
sprawy posuwaj si znacznie szybciej, kiedy przestrzega
si procedur.
Ponownie wybra numer niemieckiej policji i tym razem udao mu si uzyska poczenie. Nie mona powiedzie, e rozmawia swobodnie, ale odkadajc suchawk,
by prawie pewien, e udao mu si przekaza najwaniejsze informacje. Obiecali zadzwoni, gdy zdobd wicej
danych. Przynajmniej tak zrozumia. Jeli kontaktw z
kolegami z Niemiec bdzie wicej, trzeba bdzie zatrudni
tumacza.
Uzyskanie informacji z zagranicy moe zabra mnstwo czasu. Martin pomyla, e chciaby mie w pracy
takie cze internetowe, jakie mia w domu. Tymczasem z
uwagi na niebezpieczestwo ataku hakerw w komisariacie nie byo nawet ndznego modemu. Zanotowa w pamici, eby w domu poszuka Tanji Schmidt w niemieckiej
ksice telefonicznej, jeli oczywicie jest w sieci. Z drugiej

strony, o ile sobie dobrze przypomina, Schmidt jest jednym z najczstszych niemieckich nazwisk, wic szanse
mia niewielkie.
Musia czeka na informacje z Niemiec, a tymczasem
mg przystpi do kolejnego punktu. Najpierw zadzwoni
na komrk Liese. Chcia si upewni, czy jeszcze jest we
Fjllbace. Nie musiaa wprawdzie zosta, ale obiecaa, e
wstrzyma si kilka dni z wyjazdem, eby mogli z ni porozmawia.
Dla niej ta podr z pewnoci stracia wszelki urok. Z
zezna, jakie zoya przed Patrikiem, wynikao, e zdyy
si z Tanj prawdziwie zaprzyjani. Teraz Liese siedzi
samotnie w namiocie na kempingu w Slvik, bo jej przypadkowa towarzyszka zostaa zamordowana. A moe i jej
co grozi? Takiego scenariusza Martin nie bra dotd pod
uwag. Trzeba o tym pogada z Patrikiem, gdy wrci na
komisariat. Mogo przecie by tak, e morderca zobaczy
dziewczyny na kempingu i z jakiego powodu zwrci
uwag na obie. Ale jak by si to miao do szcztkw Mony i
Siv? Od razu si poprawi: Mony i prawdopodobnie Siv.
Nie naley uznawa za pewnik czego, co jest tylko prawie
pewne, powiedzia przy jakiej okazji jeden z wykadowcw w szkole policyjnej, i Martin stara si przestrzega tej
zasady.
Zastanowi si i stwierdzi, e nie wierzy, eby Liese co
grozio. Mona po raz kolejny przyj, e tak jest, ale najprawdopodobniej zostaa zamieszana w t spraw przypadkiem, po prostu pechowo wybraa towarzyszk podry.
Wbrew wczeniejszym obawom Martin postanowi jednak skoni Gst do pracy i poszed do jego pokoju.

- Gsta, mog ci przerwa?


Gsta, nadal w sidmym niebie po swoim wyczynie,
trzyma przy uchu suchawk, ale na widok Martina odoy j zmieszany.
- Tak?
- Patrik prosi, ebymy pojechali na kemping do
Slvik. Ja mam pogada z koleank ofiary, a ty by troch
popyta ludzi.
Dla zachowania pozorw Gsta mrukn co pod nosem, ale nie zaprotestowa. Wzi marynark i ruszy za
Martinem do samochodu.
Ulewa przesza w mawk, powietrze byo przejrzyste,
wiee. Wielotygodniowy ar i kurz spyny z deszczem,
wszystko wydawao si znacznie czystsze ni zwykle.
- Trzeba mie nadziej, e ten deszcz to jednorazowy
wybryk natury. Inaczej nici z golfa - powiedzia ponuro
Gsta, sadowic si w samochodzie. Martin pomyla, e
tylko on jeden jest niezadowolony, e upa zrobi sobie
przerw.
- Wedug mnie jest bardzo przyjemnie. O mao mnie
nie wykoczy ten ar. Pomyl te o dziewczynie Patrika.
Tej musi by ciko chodzi w taki upa w zaawansowanej
ciy. Ja bym nie da rady.
Martin nawija, nie zwaajc na Gst, ktry zazwyczaj
milcza, jeli rozmowa nie dotyczya golfa. Martin wiedzia
o golfie tylko tyle, e pika jest okrga i biaa, a graczy
mona zazwyczaj pozna po kraciastych spodniach jak u
klowna. Tak wic nastawi si na to, e bdzie wygasza
monolog. Dlatego w pierwszej chwili nie zarejestrowa
cichej uwagi Gsty:

- Nasz chopak urodzi si na pocztku sierpnia.


Wtedy te lato byo upalne.
- Ty masz syna? Nie wiedziaem.
Martin szuka w pamici, usiujc sobie przypomnie,
co wie o rodzinie Gsty. Jego ona umara kilka lat wczeniej, ale nigdy nie byo mowy o dziecku. Ze zdziwieniem
spojrza na siedzcego obok koleg. Wpatrywa si w swoje
oparte na kolanach rce i - zapewne niewiadomie - krci
zot obrczk, ktr nadal nosi na palcu. Jakby nie dosysza pytania, mwi dalej:
- Majbritt przytya w ciy trzydzieci kilo. Bya gruba
jak beczka i nie miaa siy si rusza w ten upa. Pod koniec tylko przesiadywaa w cieniu i sapaa. Nosiem jej
wod caymi dzbankami, bez przerwy chciao jej si pi.
Pragnienie miaa jak wielbd.
Zamia si sam do siebie. Bya w tym miechu czuo i
Martin zda sobie spraw, e Gsta nie mwi do niego, lecz
bdzi wrd wspomnie.
- Dzieciak urodzi si zdrowiusieki. Fajny, pulchny.
Mwili, e podobny do mnie. A potem wszystko potoczyo
si bardzo szybko. - Gsta krci obrczk coraz szybciej. Byem u nich w szpitalu, kiedy nagle przesta oddycha.
Zrobio si straszne zamieszanie. Ze wszystkich stron nadbiegli ludzie, zabrali go. Potem zobaczylimy go ju w
trumience. Mia pikny pogrzeb. Pniej jako nie staralimy si ju o dziecko, bo a nu znw co pjdzie nie tak.
Tego bymy nie znieli. Wic uznalimy, e wystarczymy
sobie sami.
Gsta drgn jak obudzony z transu. Spojrza z wyrzutem na Martina, jakby ten by winien, e si zagalopowa.

- Wicej nie bdziemy o tym rozmawia, zrozumiano?


I prosz nie powtarza tego przy kawie. Od tamtej pory
mino czterdzieci lat, nikt nie musi o tym wiedzie.
Martin kiwn gow. Nie mg si jednak powstrzyma
i poklepa Gst po ramieniu. Stary co mrukn, a Martin
poczu, e poczya ich cienka ni porozumienia, cho
dotychczas si wzajemnie lekcewayli. Gsta zapewne nie
by wzorem policjanta, ale nie oznaczao to, e nie mia
dowiadczenia, z ktrego Martin mgby skorzysta.
Gdy dojechali do kempingu, obaj poczuli ulg. Cisza,
jaka zapada po bolesnych zwierzeniach, bywa trudna do
udwignicia. Wanie taka cisza panowaa od piciu minut.
Gsta ze smutn min i z rkami w kieszeniach poczapa przepytywa mieszkacw kempingu. Martin musia
pyta o drog i w kocu stan przed namiotem Liese,
niewiele wikszym od chustki do nosa. Sta midzy dwoma
duymi namiotami, przez co wydawa si jeszcze mniejszy.
Na prawo bardzo gono bawia si w najlepsze rodzina z
dziemi, a po lewej pod daszkiem namiotu siedzia dwudziestopicioletni miniak. Pi piwo. Wszyscy z zaciekawieniem przygldali si Martinowi, gdy zblia si do namiotu Liese.
Zapuka nie byo jak. Zawoa j po imieniu. Usysza
rozsuwanie zamka i w otworze pojawia si jasna gowa.
Dwie godziny pniej wracali, nie dowiedziawszy si
niczego nowego. Liese nie potrafia nic doda do tego, co
powiedziaa Patrikowi w komisariacie. aden z pozostaych goci kempingu te nie zauway nic szczeglnego, co
by si wizao z Tanj albo Liese.

Mimo to co nie dawao Martinowi spokoju. Gorczkowo stara si sobie przypomnie, co widzia. Byo tam co,
na co powinien by zwrci uwag. Bbni palcami po kierownicy, zy, e pami go zawodzi. W kocu da za wygran.
Wracali w ciszy.
Patrik mia nadziej, e na staro bdzie taki jak Albert Thernblad. Nie taki samotny, rzecz jasna, ale rwnie
elegancki. W odrnieniu od wielu mczyzn owdowiaych
na staro Albert nie zaniedba si. Ubrany w koszul i
kamizelk prezentowa si naprawd szykownie, wosy i
brod mia adnie przystrzyone. Mimo trudnoci z chodzeniem porusza si godnie, chodzi z podniesion gow.
W mieszkaniu byo czysto i schludnie, przynajmniej w tej
niewielkiej czci domu, ktr Patrik widzia. Zaimponowa mu rwnie tym, jak przyj wiadomo o odnalezieniu szcztkw crki. Wida byo, e pogodzi si z losem, i
cho nie byo mu atwo, stara si y godnie.
Zdjcia Mony, ktre mu pokaza, gboko go poruszyy.
Znw uprzytomni sobie, e zbyt atwo uznaje si ofiar
morderstwa za kolejn pozycj w statystyce, przykleja etykietki strona pozywajca i ofiara. Niewane, czy kto
pad ofiar napadu rabunkowego, czy - jak w tym przypadku - morderstwa. Albert susznie zrobi, pokazujc mu
te fotografie. Dziki temu Patrik zobaczy Mon jako niemowl, pulchnego malucha, uczennic i maturzystk, a w
kocu radosn, zdrow mod kobiet, jak bya przed
znikniciem.

Powinien dowiedzie si czego wicej o jeszcze jednej


dziewczynie. Zna swoje rodzinne strony, wiedzia, e pogoski rozchodz si byskawicznie, jakby miay skrzyda.
Bdzie lepiej, jeli porozmawia z matk Siv Lantin, cho z
zakadu medycyny sdowej nadal nie otrzymali potwierdzenia jej tosamoci. Przed opuszczeniem komisariatu na
wszelki wypadek sprawdzi adres. Tym razem ustali go
byo trudniej, poniewa Gun nie nosia ju nazwiska Lantin. Widocznie ponownie wysza za m, a moe byo to jej
pierwsze maestwo. Jakkolwiek byo, Patrik ustali, e
obecnie nazywa si Struwer, a przy Norra Hamngatan we
Fjllbace stoi letni dom zapisany na Gun i Larsa Struwerw. Nazwisko brzmiao znajomo, ale nie mg sobie przypomnie, skd je zna.
Zaparkowa na Planarnej, poniej restauracji, a ostatni
stumetrowy odcinek przeszed piechot. Latem Norra
Hamngatan bya jednokierunkowa, ale i tak mino go
trzech idiotw najwyraniej nieumiejcych czyta znakw
drogowych. Przeciskali si dipem obok samochodw jadcych w przeciwnym kierunku i Patrik musia si przyklei do ciany budynku. Zapewne mieszkali na jakich
bezdroach, skoro jedzili takim samochodem. Tym modelem letnicy podrowali a nadto czsto. Patrik stwierdzi, e w tym przypadku bezdroa znajduj si w okolicy
Sztokholmu.
Najchtniej wycignby odznak policyjn i upomnia
za amanie przepisw, ale da spokj. Gdyby mieli uczy
letnikw zasad ruchu drogowego, nie starczyoby im czasu
na nic innego.
Dom, ktrego szuka, sta po lewej stronie, naprzeciw
charakterystycznego dla Fjllbacki cigu czerwonych budek

na odzie. By pomalowany na biao, z niebieskimi naronikami. Waciciel sta przed domem i ze zotego volvo
V70 wyadowywa kilka solidnych walizek. A dokadniej:
starszy pan w dwurzdowej marynarce, postkujc, wyjmowa walizki z samochodu, a obok staa niewysoka,
mocno umalowana kobieta. Gestykulowaa z oywieniem.
Oboje byli bardzo opaleni, a raczej spaleni socem, i gdyby nie wyjtkowo soneczne lato, Patrik uznaby, e wanie wrcili z urlopu za granic. W tym roku mogli zapa
opalenizn na skakach Fjllbacki.
Podszed, odczeka chwil, potem chrzkn. Zastygli w
p ruchu i odwrcili si do niego.
- Tak? - Gun Struwer mwia nieco za gono. Patrik
zwrci uwag na co drapienego w jej twarzy.
- Nazywam si Patrik Hedstrm, jestem z policji.
Mgbym z pastwem zamieni kilka sw?
- Nareszcie! - wykrzykna, unoszc rce z pomalowanymi na czerwono paznokciami i wywracajc oczami.
- Tak dugo trzeba byo czeka! Ciekawe, na co pacimy
te podatki! Cae lato zgaszalimy, e ludzie bezprawnie
parkuj na naszym miejscu, i co? - cisza. Zajmiecie si
wreszcie tymi obuzami? Sporo zapacilimy za dom i
mamy prawo sami korzysta z miejsca postojowego - chyba nie wymagamy zbyt wiele, co?
Wzia si pod boki i wbia wzrok w Patrika. Stojcy
nieco z tyu m wyglda, jakby si chcia zapa pod ziemi. Najwyraniej nie uwaa, e sprawa jest a tak dramatyczna.
- Prawd mwic, nie przyszedem w zwizku z niewaciwym parkowaniem. Ale najpierw musz zapyta:

czy przed zampjciem nazywaa si pani Gun Lantin i


miaa pani crk Siv?
Gun zamilka, zapaa si za usta. Nie musiaa nic mwi. Jej maonek opanowa si pierwszy i wskaza Patrikowi drzwi domu. Byy otwarte. Zapa za walizki. Zostawienie ich na ulicy byoby zbyt ryzykowne, wic Patrik
chwyci dwie, by pomc Larsowi Struwerowi. Gun wesza
do domu pierwsza.
Usiedli w salonie. Gun z Larsem na kanapie, Patrik na
fotelu. Gun wczepia si w ma, ktry gaska j uspokajajco, ale do mechanicznie, jakby uzna, e sytuacja tego
wymaga.
- Co si stao? Czego si dowiedzielicie? Przecie mino ponad dwadziecia lat. Co nowego moe si wydarzy
w tak dugim czasie? - paplaa nerwowo.
- Musz zaznaczy, e nie mamy jeszcze pewnoci, ale
prawdopodobnie znalelimy szcztki Siv.
Gun chwycia si za gardo. Wyjtkowo nie bya w stanie powiedzie sowa.
Patrik mwi dalej:
- Czekamy jeszcze na orzeczenie medyka sdowego, ale
najprawdopodobniej chodzi o Siv.
- Ale jak, gdzie...? - jkaa si, zadajc te same pytania
co przedtem ojciec Mony.
- W Wwozie Krlewskim znalelimy zwoki modej
kobiety. Obok nich leay szcztki Mony Thernblad i
prawdopodobnie Siv.
Wyjani, jak przedtem Albertowi Thernbladowi, e
szcztki dziewczyn zostay przewiezione do wwozu z innego miejsca i policja stara si ustali sprawc bd
sprawcw morderstw.

Gun przytulia twarz do piersi ma, ale Patrik zauway, e oczy ma suche. Odnis wraenie, e jej al jest
udawany, ale w kocu byo to tylko wraenie.
Uspokoiwszy si, Gun wyja z torebki lusterko, sprawdzia, czy nie rozmaza jej si makija, a potem zapytaa:
- I co teraz bdzie? Kiedy przeka nam szcztki mojej
biednej, kochanej Siv? - Nie czekajc na odpowied, zwrcia si do ma: - Lars, musimy jej urzdzi okazay pogrzeb. Uczestnikw mona potem zaprosi na skromny
posiek do sali bankietowej w Stora Hotellet. Albo moe na
obiad. Jak mylisz, moglibymy zaprosi... - wymienia
nazwisko znanego biznesmena, ktry wedug wiedzy Patrika by wacicielem domu stojcego nieco dalej na tej
samej ulicy.
Gun cigna:
- Na pocztku lata wpadam na jego on Eve i ona powiedziaa, e trzeba si spotka przy jakiej okazji. Na
pewno z przyjemnoci przyjm zaproszenie.
W jej gosie sycha byo podniecenie. Na czole ma
pojawia si natomiast pionowa zmarszczka. By wyranie
niezadowolony. W tym momencie Patrik przypomnia
sobie, skd zna to nazwisko. Lars Struwer, zaoyciel jednej z najwikszych sieci sklepw spoywczych w Szwecji,
obecnie na emeryturze. A sie, o ile Patrik pamita,
sprzeda zagranicznym kontrahentom. Wyceniano go na
wiele milionw koron. Matce Siv najwyraniej udao si
awansowa w hierarchii spoecznej, bo w latach siedemdziesitych razem z crk i wnuczk mieszkay na stae w
nieprzystosowanym do tego letnim domku.

- Moja droga, sprawami praktycznymi zajmiemy si


pniej. Potrzebujesz czasu, eby to przetrawi.
Spojrza na ni z wyrzutem. Gun przypomniaa sobie,
e ma gra rol opakujcej matki, i natychmiast spucia
wzrok.
Patrik rozejrza si i chocia sprawa, z ktr przyszed,
bya przykra, zachciao mu si mia. Pokj wyglda jak
parodia domkw letniskowych, tak wymiewanych przez
Erik. Urzdzony jak kajuta statku, pomalowany na kolor
morski, obwieszony morskimi mapami, udekorowany
lichtarzami w ksztacie latarni morskich, zasonami w muszelki, za stolik kawowy suya stara petwa steru. Kolejny
dowd, e due pienidze nie musz i w parze z dobrym
gustem.
- Czy mogaby pani opowiedzie mi co wicej o Siv?
Dopiero co byem u Alberta Thernblada, ojca Mony. Pokaza mi troch jej zdj z dziecistwa. Mgbym obejrze
zdjcia pani crki?
- Sama nie wiem, po co to panu. Po zaginiciu Siv wypytali mnie o wszystko, to na pewno jest jeszcze w aktach.
- Oczywicie, ale chodzi mi o jakie blisze informacje
o niej samej. Jaka bya, co lubia, kim chciaa zosta i tak
dalej...
- Kim chciaa zosta? Na pewno nie byoby to nic dobrego. Miaa dopiero siedemnacie lat, kiedy zasza z tym
niemieckim chopakiem. Dopilnowaam tylko, eby nie
marnowaa czasu na nauk. I tak ju byo na to za pno, a
nie miaam zamiaru zajmowa si jej dzieciakiem. Co to,
to nie - dodaa zoliwie.
Widzc spojrzenia, jakie rzuca na on Lars, Patrik
pomyla, e chyba nie ma ju co do niej zbyt wielu

zudze. Jego twarz wyraaa rozczarowanie, zmczenie i


rezygnacj. Widocznie maestwo weszo w taki etap, na
ktrym Gun ju si nie maskowaa. Moe ze strony Larsa
na pocztku bya to prawdziwa mio, ale Patrik mgby
si zaoy, e Gun pocigay przede wszystkim miliony na
koncie ma.
- A jej crka? Co si z ni dzieje? - Patrik pochyli si,
czekajc z ciekawoci na odpowied.
Znw te krokodyle zy.
- Po mierci Siv nie mogam sama zajmowa si dzieckiem. Chciaam, ale byo mi wtedy ciko, nie sta mnie
byo na utrzymywanie wnuczki. W tej sytuacji pozostao
mi tylko jedno wyjcie: wysa j do Niemiec, do ojca. Nie
by zachwycony, jak mu nagle dzieciak spad na gow, ale
co mia robi, by ojcem, miaam na to papiery.
- Wic ona mieszka w Niemczech? - W umyle Patrika
zakiekowaa pewna myl. Czyby... nie, to niemoliwe.
- Nie, nie yje.
Myl znika rwnie szybko, jak si pojawia.
- Nie yje?
- Tak, zgina w wypadku samochodowym, kiedy miaa
pi lat. Ten Niemiec nawet do mnie nie zadzwoni. Przysa tylko list, e Malin nie yje. I nawet nie zawiadomi
mnie o pogrzebie! Wyobraa pan sobie? Nie byam na pogrzebie rodzonej wnuczki! - Gos dra jej z oburzenia. - I
nigdy nie odpowiedzia na aden mj list, bo pisaam do
niej, kiedy jeszcze ya. Chyba mia jakie zobowizania
wobec babki swojego dziecka. W kocu to ja przez pierwsze dwa lata dbaam, eby jego dziecko miao co je i w

czym chodzi. Powinien mi to wynagrodzi, prawda?


Rzekome krzywdy wprawiy j w tak zo, tak si nakrcia, e umilka dopiero, gdy Lars cisn j za rami,
agodnie, ale zdecydowanie dajc znak, by si opanowaa.
Patrik nie odpowiedzia. Wiedzia, e jego odpowied
by jej si nie spodobaa. Z jakiej racji ojciec dziecka mia
jej posya pienidze? Naprawd nie rozumiaa, e to absurd? Pewnie nie, bo na wygarbowanych socem policzkach wykwity rumiece gniewu, cho od mierci wnuczki
mino ponad dwadziecia lat.
Patrik podj ostatni prb dowiedzenia si czego
wicej o Siv.
- Mog zobaczy jakie zdjcia?
- Bo ja wiem, niewiele ich jest, ale co si znajdzie.
Wysza, zostawiajc Patrika z Larsem. Chwil milczeli.
Potem Lars powiedzia cicho, tak, eby Gun nie syszaa:
- Ona nie jest taka nieczua, jak si wydaje. Gun ma
naprawd sporo zalet.
Tak, na pewno, pomyla Patrik. Tumaczy si niczym
Strindberg w Spowiedzi szaleca, byleby si usprawiedliwi, e si z ni oeni. Musi by od niej ze dwadziecia
lat starszy. Mona si tylko domyla, e wybierajc on,
nie kierowa si gow, lecz zupenie inn czci ciaa. Z
drugiej strony Patrik gotw by przyzna, e praca w policji sprawia, i sta si nieco cyniczny. A moe to prawdziwa mio? Co on moe o tym wiedzie?
Wrcia Gun. Nie z albumami penymi fotografii, jak
Albert Thernblad, lecz z jednym jedynym czarno-biaym

zdjciem. Z kwan min podaa je Patrikowi. Zobaczy


naburmuszon nastolatk z nowo narodzon crk w objciach. W odrnieniu od Mony na jej twarzy nie byo ani
ladu radoci.
- No, musimy tu zrobi troch porzdku. Wanie wrcilimy z Prowansji od crki Larsa. - Sdzc po tym, jak
wymwia sowo crka, z pasierbic nie czyy jej szczeglnie serdeczne stosunki.
Patrik poczu, e nie jest mile widzianym gociem.
Wsta.
- Dzikuj za zdjcie. Obiecuj, e oddam w dobrym
stanie.
Gun zbya go machniciem rki, ale zaraz sobie przypomniaa o roli, jak ma gra, i zrobia boleciw min.
- Prosz mnie zawiadomi, gdy bdzie co wiadomo na
pewno. Bardzo chciaabym w kocu pochowa moj kochan Siv.
- Oczywicie, jak tylko bdziemy pewni - odpowiedzia
krtko Patrik. Moe zbyt krtko, ale cae przedstawienie
przepenio go obrzydzeniem.
Kiedy wyszed na ulic, luno jak z cebra. Przez chwil
sta bez ruchu. Czeka, a deszcz spucze z niego wraenie
lepkoci, jakie mia po wizycie u Struwerw. Musi jak najszybciej wrci do domu, uciska Erik, pooy do na
jej brzuchu i poczu pulsujce ycie. Musi uwierzy, e
wiat nie jest okrutny i zy, cho czasem si taki wydaje.
Nie moe taki by.

Lato 1979
Mogo si wydawa, e mino wiele miesicy. Wiedziaa, e to nie mogo trwa a tak dugo, chocia kada
godzina w ciemnociach cigna si jak wieczno.
Za duo czasu na przemylenia. Za duo czasu na
wczuwanie si w bl atakujcy kady nerw. Na zastanawianie si nad tym, co utracia. I jeszcze utraci.
Zdawaa sobie spraw, e nigdy si nie wydostanie.
Nie ucieknie od tego blu. A przecie nigdy nie czua dotknicia delikatniejszego ni jego rk. adne rce nigdy
nie pieciy jej z tak czuoci. Dlatego tak akna tego
dotyku. Nie wstrtnego, bolesnego, lecz tego mikkiego,
ktry nastpowa pniej. Gdyby wczeniej dowiadczya
takiego dotyku, wszystko byoby inaczej. Bya tego pewna. To, co czua, gdy przesuwa domi po jej ciele, byo
takie czyste, niewinne, e sigao samej jej istoty, ktrej
nikt dotd nie dotkn.
W ciemnoci sta si dla niej wszystkim. Nie pady
adne sowa, ale wyobraaa sobie, jak musi brzmie
jego gos. Ojcowski, ciepy. Ale nienawidzia go, gdy
przynosi bl. Potrafiaby go zabi. Gdyby moga.

Robert znalaz go w szopie. Bracia dobrze si znali.


Wiedzia, e Johan zawsze idzie do szopy, kiedy musi co
przemyle. Robert zobaczy, e dom jest pusty, i poszed
prosto do szopy. Znalaz brata siedzcego na ziemi, obejmujcego podcignite kolana.
Rnili si tak bardzo, e Robertowi chwilami trudno
byo uwierzy, e naprawd s brami. By dumny, e
przez cae ycie nawet przez chwil nie zastanawia si ani
nad sob, ani nad konsekwencjami swego postpowania.
Dziaa, a potem byo, co miao by. Kto przeyje, ten zobaczy - tak brzmiao jego motto. Nie ma co si zastanawia
nad czym, na co si nie ma wpywu. ycie potoczy si tak
albo siak, taki jest porzdek rzeczy.
Johan by zbyt dociekliwy, eby mu to wyszo na zdrowie. Robert miewa przebyski wyrzutw sumienia, e
modszego brata sprowadza na manowce, ale moe tak
trzeba. Inaczej Johana czekaby zawd. Obaj byli przecie
synami Johannesa Hulta. Nad ich rodzin zawisa jaka
kltwa. Nie ma szans, aby ktremu z nich si powiodo,
wic po co prbowa?
Robert nawet na mkach nie przyznaby si, e kocha
brata najbardziej na wiecie. Zakuo go w sercu, gdy w
panujcym w szopie pmroku zobaczy jego sylwetk.
Mylami wydawa si by bardzo daleko, wok niego unosio si przygnbienie. Melancholia nie opuszczaa go czasem przez wiele tygodni. Wtedy szuka ciemnych miejsc.

Robert przez cae lato nie widzia go w tym stanie, ale gdy
wszed do szopy, poczu to niemal fizycznie.
- Johan?
Brak odpowiedzi. Robert ostronie wszed w mrok.
Przykucn obok brata i chwyci go za rami.
- Znowu tu siedzisz.
Brat kiwn gow. Odwrci twarz do Roberta. Robert
zdumia si, Johan jest zapuchnity od paczu. Tego jeszcze nie byo. Zaniepokoi si.
- Johan, co si dzieje? Co si stao?
- Tata...
Dalsze sowa utony w szlochu. Robert musia si wysila, eby rozumie.
- Co tata?
Johan odetchn gbiej, eby si uspokoi, a potem
powiedzia:
- Wreszcie ludzie zrozumiej, e tata nie by winien zaginicia tych dwch dziewczyn. Rozumiesz? Wreszcie do
nich dotrze, e to nie on!
- Co ty bredzisz? - Szarpn brata. Na chwil serce mu
zamaro.
- Matka bya w sklepie, syszaa, e znaleli zwoki jakiej dziewczyny i jeszcze szcztki tamtych, zaginionych.
Kapujesz? Dziewczyna zostaa zamordowana t e r a z .
Przecie nikt nie moe powiedzie, e to nasz stary.
Johan zamia si, ale w jego miechu zabrzmia ton histerii. Robert nadal nic nie rozumia. Marzy, e usyszy te
sowa, odkd znalaz ojca w szopie z ptl na szyi.
- Zgrywasz si? Bo jeli tak, to tak ci doo, e si nie
pozbierasz.

Zacisn pici, a Johan nadal zanosi si histerycznym


miechem. Z jego oczu pyny zy. Robert domyli si w
kocu, e to zy radoci. Johan odwrci si i przytuli Roberta z tak si, e ten prawie nie mg oddycha. Kiedy
do Roberta dotaro, e brat mwi prawd, obj go rwnie
mocno.
Wreszcie ojciec zostanie zrehabilitowany. Wreszcie oni
i matka bd mogli chodzi midzy ludmi z podniesionymi gowami. Nikt nie bdzie ich obgadywa ani wytyka
palcem, mylc, e tego nie widz. Poauj, plotkarze
jedni. Przez dwadziecia cztery lata wygadywali na ich
rodzin ile wlezie, a teraz niech si wstydz.
- Gdzie matka?
Robert wysun si z obj brata i spojrza na niego pytajco. Johan zacz chichota bez opamitania. Midzy
jednym a drugim atakiem bezskutecznie usiowa co powiedzie.
- Uspokj si i mw wyranie. Pytam, gdzie matka.
- U stryja Gabriela.
Robert spochmurnia.
- A co ona robi u tego starucha?
- Chyba mwi mu prawd. Nigdy nie widziaem matki
tak wciekej jak wtedy, kiedy wrcia do domu i powtarzaa, co syszaa. Powiedziaa, e idzie do dworu powiedzie Gabrielowi, co z niego za jeden. Stryj przynajmniej
poczuje, e yje. Szkoda, e jej nie widziae. Powiem ci,
wos jej si zjey. Mao brakowao, a puciaby dym uszami.
Obraz matki ze zjeonym wosem i dymem buchajcym
uszami rwnie Roberta przyprawi o chichot. Od kiedy
pamita, matka bya czapicym, mamroczcym cieniem

czowieka. Trudno byo j sobie wyobrazi jako szalejc


furi.
- Chciabym zobaczy min Gabriela, kiedy do niego
wparowaa. I ciotki Laine.
Johan bezbdnie naladowa ciotk. Zaamywa rce i
mwi z zatroskan min:
- Ale Solveig, moja kochana, nie powinna uywa takich sw.
Obaj leeli na ziemi i a si zwijali ze miechu.
- Ty, mylisz czasem o naszym starym?
Spowanieli. Robert milcza przez chwil.
- No pewnie. Chocia trudno mi go sobie wyobrazi inaczej ni tak, jak go wtedy zobaczyem. Ciesz si, e go nie
widziae. A ty? Mylisz o nim?
- Nawet czsto, chocia mam wraenie, jakbym oglda
film. Rozumiesz, co mam na myli? Pamitam, e zawsze
by wesoy, artowa, taczy, podrzuca mnie. Ale to tak,
jakbym patrzy z zewntrz, jakbym oglda film.
- Wiem, o co ci chodzi.
Leeli obok siebie, wpatrujc si w dach, o ktry bbni
deszcz.
Johan powiedzia cicho:
- Przecie on nas kocha, prawda? Robert odpowiedzia
tak samo cicho:
- No pewnie, e kocha, oczywicie.
Erika usyszaa, jak Patrik potrzsa przed drzwiami parasolem. Z pewnym trudem podniosa si z kanapy, aby go
powita.
- Cze?

Zabrzmiao to jak pytanie. Patrik rozejrza si. Zapewne


nie oczekiwa takiego spokoju i ciszy. Erika pomylaa, e
moe powinna si na niego gniewa, e przez cay dzie do
niej nie dzwoni, ale za bardzo si ucieszya, eby si boczy. Wiedziaa przecie, e w kadej chwili moe zadzwoni na jego komrk, i nie wtpia, e w cigu dnia myla
o niej tysice razy. Byli siebie pewni, i ta pewno napawaa j spokojem.
- Gdzie Conny i pozostali zoczycy? - wyszepta niepewnie Patrik. Nie wiedzia, czy s jeszcze, czy ju ich nie
ma.
- Britcie spada na gow micha kiebasy z makaronem
i potem nie mieli jako ochoty zostawa duej. Niewdzicznicy.
Erika rozkoszowaa si zdumieniem Patrika.
- Po prostu wysiadam. S granice. Prawdopodobnie
cz rodziny nie zaprosi nas do siebie przez najblisze sto
lat, ale nie ubolewam nad tym szczeglnie. A ty?
- Boe uchowaj. - Patrik przewrci oczami. - Naprawd to zrobia? Wywalia jej na gow pmisek z jedzeniem?
- Sowo honoru. Moje dobre wychowanie ulotnio si,
wyleciao przez okno. Na pewno nie pjd do nieba.
- Mmm... a po co ci to, sama jeste jak niebo...
Ugryz j lekko w szyj, tam, gdzie miaa askotki.
Odepchna go ze miechem.
- Zrobi sobie gorcej czekolady, a ty mi opowiesz o
Wielkim Zwarciu. - Patrik chwyci j za rk i poprowadzi
do kuchni, a potem posadzi na krzele.
- Wygldasz na zmczonego - powiedziaa. - Jak ci
idzie?

Patrik westchn. Miesza mleko i sypa do niego czekolad w proszku.


- Jako, nieszczeglnie. Cae szczcie, e ekipa techniczna zdya sprawdzi miejsce zbrodni przed t ulew.
Gdybymy je znaleli dzi, a nie przedwczoraj, nic by nie
zostao. Dziki za materiay, ktre wyszukaa. Bardzo si
przyday.
Patrik usiad naprzeciw Eriki. Czeka, a czekolada si
zagrzeje.
- A ty? Jak si czujecie? U dzidziusia wszystko w porzdku?
- U nas wszystko w porzdku. Przyszy pikarz mocno
dzi rozrabia, jak zwykle, ale po wyjedzie Connyego i
Britty byo fantastycznie. Wida tego mi byo trzeba. Mogam si odpry i troch poczyta.
- Jak dobrze, nie musz si o was martwi.
- Ani troch.
- Chciaaby, ebym jutro z tob posiedzia? Popracowabym troch w domu, przynajmniej bybym blisko.
- Kochany jeste, ale jest dobrze, naprawd. Najwaniejsze, eby skupi si na znalezieniu mordercy, zanim
lad ostygnie. Jeszcze przyjdzie czas, e bd chciaa ci
mie pod rk. - Umiechna si, pogaskaa go po rce i
mwia dalej: - A tak w ogle zanosi si na ogln histeri.
Odebraam w cigu dnia kilka telefonw od rnych ludzi.
Prbowali wycign ode mnie, co wie policja. Rzecz jasna
nic nie mwi, nawet gdybym wiedziaa, a przecie nie
wiem. - Erika przerwaa, eby zaczerpn tchu. - Biuro
turystyczne ma kopoty, bo ludzie odwouj rezerwacje,
boj si tu przyjeda. A eglarze kieruj si do innych

portw. Tak wic jeli brana turystyczna nie zacza was


jeszcze naciska, lepiej si na to przygotujcie.
Patrik skin gow. Tego si obawia. Histerii, ktra
bdzie si nasila, dopki kogo nie posadz. Dla
Fjllbacki, miejscowoci yjcej z turystw, to katastrofa.
Pamita, jak kilka lat temu w lipcu gwaciciel zdy dokona a czterech gwatw, zanim go w kocu zapali.
Miejscowi hotelarze i restauratorzy ponieli tamtego lata
ogromne straty, bo turyci woleli jecha gdzie indziej, na
przykad do Grebbestad czy Strmstad. Morderstwo to
jeszcze gorsza sprawa. Cae szczcie, e takie sprawy le
w gestii szefa komisariatu. Patrik z przyjemnoci przekazywa je Mellbergowi.
Potar palcami nasad nosa. Pocztek potnego blu
gowy. Ju mia siga po tabletk, gdy zda sobie spraw,
e przez cay dzie nic nie jad. Jedzenie naleao do jego
yciowych przyjemnoci, o czym wiadczyo choby lekkie
zwiotczenie mini brzucha. Nie przypomina sobie, kiedy
ostatnio zapomnia o jedzeniu. By zbyt zmczony, by co
ugotowa. Zrobi kilka kanapek z tym serem i past
kawiorow i macza je w gorcej czekoladzie. Erika jak
zwykle z lekkim obrzydzeniem patrzya na t wedug niej
obrzydliw kombinacj smakw, ale dla Patrika by to
pokarm bogw. Po zjedzeniu trzech kanapek nabra si i
zapomnia o blu gowy.
- Wiesz co, a moe w weekend zaprosimy Dana i jego
dziewczyn? Moglibymy pogrillowa.
Erika lekko zmarszczya nos. Nie wygldaa na zachwycon.
- Nie daa Marii szansy. Ile razy j widziaa? Dwa?

- Tak, wiem. Tylko e ona jest taka... - Erika szukaa


waciwego sowa. - Ona ma dwadziecia jeden lat.
- Przecie to nie jej wina. Jest moda. Zgadzam si, e
chwilami wydaje si troch tpa, ale moe po prostu jest
niemiaa? Poza tym ze wzgldu na Dana mogaby si
troch postara. W kocu to jego partnerka. Zreszt nie
ma w tym nic dziwnego, e po rozwodzie z Pernill znalaz
sobie kogo nowego.
- Bardzo si zrobie tolerancyjny - powiedziaa kwano Erika. Cho musiaa przyzna, e jest w tym troch
racji. - Skd ta wielkoduszno?
- Zawsze jestem wielkoduszny wobec dwudziestojednoletnich dziewczyn. Maj tyle zalet.
- Czyby? A jakie mianowicie? - wycedzia jadowicie
Erika, zanim zdaa sobie spraw, e j podpuszcza. - Wiesz
co, spadaj. A zreszt moe masz racj. Dobrze, zapromy
Dana i t jego siks.
- No wiesz...
- Ju dobrze, wic Dana i M a r i . Na pewno bdzie
mio. Wystawi jej domek dla lalek Emmy, eby miaa si
czym zaj, kiedy doroli usid do stou.
- Erika...
- Sk o c z y a m . Trudno mi si powstrzyma. Jaki
tik czy co.
- Zoliwa kobieto, przesta szydzi. Chod tu, przytul
si.
Erika potraktowaa to dosownie. Usiedli przytuleni na
kanapie. Dziki takim chwilom Patrikowi mia si mierzy
si z mrocznymi stronami ludzkiej duszy. Moe choby w
niewielkim stopniu uda mu si przyczyni do tego, eby
wiat sta si bezpieczniejszy dla tego malucha, ktry

zapiera si stopkami o jego do we wzdtym brzuchu Eriki. Za oknem zapada zmierzch, wiatr zacz cichn. Szare
niebo zamienio si w pomienne. Jutro znw bdzie pikna pogoda, pomyla.
Mia racj. Nastpnego dnia okoo poudnia, jakby
deszcz w ogle nie pada, asfalt parowa od gorca. Martin
poci si, cho mia na sobie tylko spodenki i T-shirt.
Wczorajszy chd wspomina jak sen.
Nie potrafi zdecydowa, co robi. Patrik siedzia u
Mellberga, wic nie mg si go poradzi. Martwi si
Niemcami. Lada moment naleao si spodziewa telefonu
i Martin obawia si, e zna niemiecki tak kiepsko, e moe
mu co umkn. Najlepiej byoby ju teraz znale kogo,
kto pomoe tumaczy rozmow. Ale do kogo si zwrci?
Do tej pory mia do czynienia gwnie z tumaczami z jzykw batyckich, a take rosyjskiego i polskiego - w
zwizku z kradzieami samochodw, ktre potem szmuglowano do tych krajw. Tumacza z niemieckiego dotychczas nie potrzebowali. Wzi ksik telefoniczn i zacz
kartkowa, chocia nie bardzo wiedzia, czego szuka. W
pewnej chwili przyszed mu do gowy pomys. Do
Fjllbacki przyjeda co roku tylu niemieckich turystw,
e kto z biura turystycznego z pewnoci mwi po niemiecku. Wybra numer i po chwili usysza pogodny
- Biuro turystyczne we Fjllbace, dzie dobry. Pia przy
telefonie.
- Dzie dobry, mwi Martin Molin z komisariatu policji w Tanumshede. Mam pytanie: czy macie kogo, kto
naprawd dobrze zna niemiecki?
- No, ja znam. A o co chodzi?

Z kad chwil jej gos wydawa mu si coraz bardziej


pocigajcy. Przyszo mu co do gowy:
- A czy mgbym wpa pogada o tym? Znajdzie pani
chwil?
- Oczywicie. Za p godziny mam przerw na lunch.
Moe pan wpadnie? Zjemy razem lunch w kafejce na przystani.
- wietnie. Do zobaczenia za p godziny.
Martin by rozradowany. Sam nie wiedzia, co w niego
wstpio. Miaa taki miy gos.
P godziny pniej zaparkowa przed sklepem elaznym i zacz si przeciska przez tum turystw na Ingrid
Bergmans Torg. I wtedy nagle si sposzy. Tumaczy sobie, e przecie to nie randka, tylko sprawa subowa, ale
mg zaprzeczy, e byby rozczarowany, gdyby si okazao, e Pia way dwiecie kilo i ma wystajce zby.
Wszed midzy stoliki i zacz si rozglda. Zobaczy,
e zza jednego ze stolikw stojcych nieco dalej macha do
niego dziewczyna w niebieskiej bluzce i kolorowej firmowej apaszce. Najpierw westchn z ulg, potem poczu
dum, e zgad. Pia bya sodka jak czekoladka. Due, brzowe oczy i ciemne, wijce si wosy. Wesoy umiech,
biae zby i urocze doki w policzkach. Czeka go znacznie
przyjemniejszy lunch ni wsuwanie z Hedstrmem saatki
z makaronem w komisariacie. Wprawdzie nie ma nic do
Hedstrma, ale w tej konkurencji przegrywa z kretesem!
- Martin Molin.
- Pia Lfstedt.
U wysokiej jasnowosej kelnerki zamwili zup rybn.

- Ale nam si poszczcio. W tym tygodniu jest tu


led.
Widziaa, e Martin nie zrozumia.
- Christian Hellberg. Zosta kucharzem roku 2001. Jest
std, z Fjllbacki. Sprbujesz jego zupy rybnej, to si przekonasz. Jest absolutnie boska.
Mwia ywo, gestykulowaa. Martin zapa si na tym,
e wpatruje si w ni jak urzeczony. Bya zupenie inna od
dziewczyn, z ktrymi zazwyczaj si spotyka, i moe dlatego byo mu z ni tak mio. A musia sobie przypomnie,
e spotyka si z ni subowo.
- Przyznam, e nieczsto dzwoni do nas policja. Domylam si, e ma to zwizek ze zwokami z Wwozu Krlewskiego.
Pytanie byo waciwie stwierdzeniem. Nie szukaa sensacji. Martin skin gow.
- Zgadza si. Ta dziewczyna bya niemieck turystk, o
czym pewnie ju wiesz, i prawdopodobnie bdziemy potrzebowa pomocy w tumaczeniu. Daaby rad?
- Studiowaam dwa lata w Niemczech, nie ma problemu.
Kelnerka przyniosa zup i po przekniciu pierwszej
yki Martin gotw by zgodzi si z Pi, e jest boska.
Prbowa nie siorba, ale da za wygran. Mia nadziej, e
ogldaa Emila ze Smalandii. Czowiek musi siorba,
inaczej nie wiadomo, e to zupa...
- Zabawne. - Pia przerwaa i zaczerpna kolejn yk.
Podmuchy wiatru przynosiy orzewienie. Oboje podali
wzrokiem za suncym po falach piknym starowieckim
jachtem z aglem opoczcym na wietrze.
Pogoda nie bya zbyt dobra na agle. Wiatr by saby i

wikszo jachtw pyna na silnikach. Pia mwia dalej: Ta Niemka, zdaje si Tanja, przeszo tydzie temu przysza do nas do biura i prosia, eby jej przetumaczy jakie
artykuy.
- Jakie artykuy? - zainteresowa si Martin.
- O tych dziewczynach, ktrych szcztki pniej znaleziono razem z ni. O ich zaginiciu. Kserokopie starych
artykuw, domylam si, e z biblioteki.
Martin w podnieceniu upuci yk. Zadzwonia o talerz.
- Mwia, do czego jej to potrzebne?
- Nie. A ja nie pytaam. W zasadzie nie powinnimy
robi takich rzeczy w godzinach pracy, ale to by rodek
dnia, turyci nad wod, cakowity spokj. W dodatku tak
jej zaleao, e zrobio mi si jej al. - Zawahaa si. - Czy
to moe mie jaki zwizek z tym morderstwem? Moe
powinnam bya zadzwoni, wczeniej o tym opowiedzie.
- zapytaa z niepokojem.
Martin uspokoi j. Z jakiego powodu bardzo mu zaleao, eby nie kojarzya go z niczym nieprzyjemnym.
- Nie, skd miaa wiedzie. Dobrze, e teraz mi o tym
mwisz.
Potem przeszli do przyjemniejszych tematw. Godzinna przerwa na lunch si skoczya i Pia musiaa szybko
wraca do pawilonu w rynku, eby nie denerwowa zastpujcego j kolegi. Teraz on mia i co zje. Zanim Martin si zorientowa, poegnaa si - i ju jej nie byo. Na
kocu jzyka mia prob o spotkanie, ale si na to nie
zdoby. Szed do samochodu, przeklinajc w duchu. Dopiero w drodze powrotnej do Tanumshede niechtnie
wrci mylami do tego, co mu Pia opowiedziaa. O tym, e

Tanja prosia o przetumaczenie artykuw o zaginionych


dziewczynach. Dlaczego si nimi interesowaa? Kim bya?
Co takiego czyo j z Siv i Mon, czego nie dostrzega
policja?
ycie jest pikne. Nawet bardzo pikne. Nie pamita,
kiedy powietrze wydawao mu si rwnie czyste, zapachy
tak silne, a kolory tak ywe. ycie naprawd jest pikne.
Mellberg przyglda si siedzcemu naprzeciwko
Hedstrmowi. Przystojny chop, dobry policjant. Dawniej
moe by tego tak nie uj, ale przy sposobnoci... Pracownicy powinni czu si doceniani. Czyta gdzie, e dobry
szef to taki, ktry potrafi zarwno zgani, jak i pochwali.
Do tej pory atwiej przychodzio mu gani, teraz widzia to
jasno, ale wszystko da si jeszcze nadrobi.
- Jak tam ledztwo?
Hedstrm zreferowa dotychczasowe ustalenia.
- Doskonale, doskonale. - Mellberg yczliwie kiwa
gow. - Miaem w cigu dnia kilka nieprzyjemnych rozmw. Nalegaj na szybkie rozwizanie, eby sprawa nie
odbia si na turystyce. Tak to adnie ujli. Ale nic si nie
przejmuj. Zapewniem ich, e jeden z moich najlepszych
policjantw pracuje dzie i noc, by sprawca trafi za kratki. Wic sprawiaj si tak dzielnie jak dotd, a ja wezm na
siebie naszych gminnych VIP-w.
Hedstrm popatrzy na niego dziwnie. Mellberg odpowiedzia spojrzeniem i umiechn si szeroko. eby ty
chopie wiedzia...

Rozmawia z Mellbergiem ponad godzin. Wracajc do


siebie, rozejrza si za Martinem. Nie dostrzeg go, wic
zaszed do Heder myrs i kupi sobie kanapk. Zjad j,
popijajc kaw, w pokoju socjalnym. Zdy zje, kiedy
usysza kroki Martina na korytarzu. Kiwn mu rk, zapraszajc do pokoju.
- Zauwaye, e z Mellbergiem dzieje si ostatnio co
dziwnego? - zacz.
- Tylko tyle e nie narzeka, nie krytykuje, cay czas si
umiecha, e schud, a jego ubrania nie maj wicej ni
kilkanacie lat. - Martin umiechn si, eby podkreli,
e artuje.
- Podejrzana sprawa. Chocia nie powinienem narzeka, bo nie wtrca si do ledztwa i tak mnie dzi chwali,
e a si zaczerwieniem. Ale co w tym jest...
Patrik potrzsn gow. Porzucili rozwaania o nowym
wcieleniu Bertila Mellberga, bo mieli do zaatwienia inne,
pilniejsze sprawy. Czasem najlepiej po prostu cieszy si,
zamiast spekulowa.
Martin opowiedzia o bezowocnej wyprawie na kemping. Nie dowiedzia si od Liese niczego nowego. Potem
powtrzy, co mu powiedziaa Pia o wizycie Tanji w biurze
turystycznym i jej probie o przetumaczenie artykuw o
Monie i Siv. Patrik oywi si.
- Wiedziaem, e musi by jaki zwizek! Ale co to moe by?
- A co ci wczoraj powiedzieli rodzice dziewczyn?
Patrik poda Martinowi zdjcia, ktre dosta od Alberta
i Gun. Opowiedzia o spotkaniu z ojcem Mony i matk Siv.

Nie ukrywa niesmaku, jaki wzbudzia w nim matka Siv.


- Chyba im ulyo, e szcztki si odnalazy. Musiao
im by ciko, rok za rokiem mija i cigle nic nie wiadomo.
Podobno najgorsza jest niepewno.
- Tak, miejmy nadziej, e Pedersen potwierdzi, e ten
drugi szkielet to szcztki Siv Lantin. Inaczej bdziemy
adnie wygldali.
- Zgadza si, ale jestem prawie pewien, e mona przyj takie zaoenie. Nadal nie ma wyniku analizy ziemi,
ktra bya na kociach?
- Niestety nie. Pytanie, co nam to da. Mogy by zakopane gdziekolwiek i nawet jeli uda si ustali, co to za
ziemia, i tak bdziemy szuka igy w stogu siana.
- Najwiksze nadzieje wi z DNA. O tym, czy znalelimy sprawc, upewni nas porwnanie jego DNA z tym,
co mamy.
- Pozostaje tylko znale sprawc.
Przez chwil milczeli. Martin wsta i ponury nastrj si
ulotni.
- W ten sposb nic nie osigniemy. Do roboty.
Wyszed, zostawiajc pogronego w mylach Patrika
za biurkiem.
Jedli w napiciu. Waciwie od kiedy wprowadzia si
do nich Linda, nie byo w tym nic wyjtkowego, ale dzi
atmosfera bya tak gsta, e mona j byo kroi noem.
Brat w krtkich sowach opowiedzia o wizycie Solveig u
ojca, ale nie mia ochoty dyskutowa na ten temat. Dla
Lindy nie byo to adn przeszkod.

- Czyli stryj Johannes nie zamordowa tych dziewczyn.


Tata musi si czu chujowo. Wystawi wasnego brata, a
teraz on okazuje si niewinny.
- Bd cicho. Nie wypowiadaj si na tematy, na ktrych
si nie znasz.
Wszyscy siedzcy przy stole drgnli. Rzadko, jeli w
ogle, zdarzao si, eby Jacob podnis gos. Przez chwil
nawet Linda bya przestraszona, ale przekna lin i
uparcie mwia dalej:
- A dlaczego tata myla, e to stryj Johannes? Nikt mi
nigdy nic nie mwi.
Jacob zawaha si. Doszed jednak do wniosku, e nie
uda si powstrzyma dalszych pyta, wic postanowi
wyj im naprzeciw. Przynajmniej czciowo.
- Jedn z tych dziewczyn tamtej nocy, gdy zagina, tata widzia w samochodzie Johannesa.
- A dokd tata jecha w rodku nocy?
- Odwiedzi mnie w szpitalu, ale nie chcia tam nocowa i wraca do domu.
- Tylko tyle? Dlatego zadzwoni na policj i donis na
Johannesa? Przecie mona to wyjani na wiele sposobw, na przykad mg j po prostu podwie kawaek albo
co w tym rodzaju.
- Mg. Ale Johannes zaprzeczy, e tamtego wieczoru
w ogle widzia t dziewczyn. Powiedzia, e o tej porze
by w domu i ju spa.
- A co na to dziadek? Nie zoci si, e Gabriel zadzwoni na policj, eby donie na Johannesa?
Lind zafascynowaa ta historia. Urodzia si ju po
tych wydarzeniach i znaa je tylko z nielicznych opowieci.
Nikt nie chcia powiedzie, co si waciwie stao, i to, co

powiedzia Jacob, byo dla niej absolutn nowoci.


Jacob prychn.
- Czy dziadek si zoci? Mona tak powiedzie. W dodatku lea wtedy w szpitalu, zajmowa si ratowaniem mi
ycia, wic wciek si na tat, e mg zrobi co takiego.
Dzieciom polecono wsta od stou. Oczy im byszczay,
gdy suchay, jak pradziadek uratowa ycie ich ojcu. Syszay t opowie wiele razy i nigdy nie miay do.
Jacob mwi dalej:
- Taki by zy na niego, e znw chcia zmieni testament i ustanowi Johannesa jedynym spadkobierc, ale
nie zdy, bo Johannes umar. Gdyby nie to, moe my
mieszkalibymy w dawnej gajwce, a nie Solveig z synami.
- A dlaczego tata nie lubi Johannesa?
- Waciwie nie wiem. Tata nie lubi o tym mwi, ale
dziadek mi opowiada, i to, co mwi, wiele wyjania. Babcia umara po urodzeniu Johannesa, wic jedc z kazaniami po zachodnim wybrzeu, dziadek zabiera ze sob
chopcw. Mwi, e do szybko si zorientowa, e
chopcy maj dar uzdrawiania, wic na zakoczenie kadego naboestwa uzdrawiali chorych i niepenosprawnych.
- Tata naprawd to robi? Naprawd uzdrawia ludzi?
Nadal to umie?
Linda ze zdziwienia rozdziawia usta. Otworzyy si
przed ni drzwi do nieznanego rozdziau historii rodziny.
A si baa odetchn, eby tylko Jacob nie zamkn si
przed ni, nie odmwi podzielenia si tym, co wie.

Syszaa, e dziadka i wnuka poczyy szczeglne wizy,


zwaszcza gdy si okazao, e szpik dziadka moe by przeszczepiony choremu na biaaczk Jacobowi. Nie wiedziaa
jednak, e dziadek tyle mu opowiada. Oczywicie syszaa,
e dziadka wszyscy nazywali Kaznodziej. Doszy j nawet
suchy, e zbi majtek dziki oszustwu, ale uwaaa te
opowieci za przesadzone. Bya malutka, gdy umar. Dla
niej by tylko sztywnym staruchem ze zdjcia.
- Nie wydaje mi si, eby umia uzdrawia. - Jacob
umiechn si na myl, e jego poprawny do blu ojciec
miaby uzdrawia chorych i uomnych. - Jeli chodzi o
tat, to wtpi, eby kiedykolwiek mia ten dar. Dziadek
twierdzi, e czasem w okresie dojrzewania si go traci.
Bywa, e si go odzyskuje, ale nie jest to atwe. Sdz, e
kiedy Gabriel i Johannes wyroli z lat chopicych, stracili
dar uzdrawiania. Gabriel nienawidzi Johannesa chyba
dlatego, e rnili si charakterami i sposobem bycia. Johannes by bardzo przystojny. Swoim urokiem potrafi
oczarowa kadego. Obaj z Gabrielem dostali cz pienidzy dziadka jeszcze za jego ycia, ale wystarczyo kilka
lat, eby Johannes przepuci swoj cz. Dziadek si
wciek i do testamentu jako jedynego spadkobierc wpisa Gabriela, zamiast podzieli majtek po rwno. Ale, jak
ju wspomniaem, gdyby duej poy, zdyby zmieni
testament jeszcze raz.
- Musiao by co poza tym. Przecie tata nie mgby
znienawidzi Johannesa tylko dlatego, e by przystojniejszy i mia wicej uroku. To nie powd, eby donosi na
brata na policj.

- Rzeczywicie. Domylam si, e czar goryczy przelao to, e Johannes odbi tacie narzeczon.
- Co?! Tata by z Solveig? Z t tust krow?
- Nie widziaa zdj Solveig z tamtych czasw? Mog
ci tylko powiedzie, e pikna z niej bya dziewczyna. Zarczyli si. A tu pewnego dnia oznajmia mu, e zakochaa
si w Johannesie i wyjdzie za niego. Przypuszczam, e ojca
to zamao. Wiesz, jak nie znosi nieporzdku, dosownie i
w przenoni.
- Na pewno wpad w sza.
Jacob wsta od stou na znak, e rozmowa skoczona.
- Starczy tych rodzinnych tajemnic. W kadym razie
teraz rozumiesz, dlaczego stosunki midzy tat i Solveig s
takie napite.
Linda zachichotaa.
- Daabym nie wiem co, eby zobaczy, jak przysza
zwymyla tat. Musia by niezy cyrk.
Nawet Jacob musia si umiechn.
- Cyrk to chyba waciwe okrelenie. Ale prosz ci,
bd powana, jak si z nim spotkasz. Nie wierz, eby
umia dostrzec komizm tej sytuacji.
- Dobrze, bd grzeczn dziewczynk.
Wstawia talerz do zmywarki, podzikowaa Maricie za
obiad i posza na gr do swojego pokoju. Po raz pierwszy
od dawna miali si razem z Jacobem. Jest cakiem miy,
jeli si troch postara, pomylaa Linda. Nie chciaa pamita, e w ostatnich latach ona te nie bya anioem.
Chwycia suchawk, eby zadzwoni do Johana. Ze
zdziwieniem stwierdzia, e naprawd obchodzi j, jak si
teraz czuje.

Laine baa si ciemnoci. Przeraliwie. Tyle wieczorw


spdzia we dworze samotnie, bez Gabriela, i nigdy si nie
przyzwyczaia. Dotychczas przynajmniej bya w domu
Linda, a wczeniej Jacob. Teraz zostaa sama. Rozumiaa,
e Gabriel musi czsto podrowa, ale i tak bya rozgoryczona. Nie o takim yciu marzya, kiedy wychodzia za m
i miaa si sta osob zamon. Najwaniejsze jednak byy
nie tyle pienidze, ile poczucie bezpieczestwa, a znajdowaa je zarwno w tym, e Gabriel by nudziarzem, jak i w
tym, e mia na koncie pienidze. Jej ycie miao by cakowicie inne ni ycie jej matki.
W dziecistwie ya w cigym strachu przed awanturujcym si po pijanemu ojcem. Tyranizowa ca rodzin.
Jego dzieci wyrosy na ludzi niepewnych siebie, spragnionych mioci i czuoci. Z rodzestwa zostaa tylko ona. I
brata, i siostr pochona ciemno. Jego, gdy prbowa
j zgbi, j, gdy chciaa j z siebie wyrzuci. Laine, rodkowe dziecko, nie prbowaa ani jednego, ani drugiego.
Bya niepewna siebie i saba. Nie ukrya tej niepewnoci
ani jej z siebie nie wyrzucia. Pozwolia jej si tli, rok za
rokiem.
Wieczorami, chodzc po pustych pokojach, odczuwaa
to prawie namacalnie. Wtedy wracao wspomnienie cuchncego oddechu, uderze i skrytych pieszczot w ciemnociach nocy.
Naprawd wierzya, e wychodzc za Gabriela, znalaza
klucz do mrocznej szkatuki tkwicej w jej piersi. Nie bya
gupia. Wiedziaa, e dla Gabriela jest jedynie nagrod
pocieszenia. Wzi j zamiast tej, ktrej pragn naprawd.

Nie miao to wikszego znaczenia. Nawet wszystko uatwiao. adnych uczu marszczcych gadk powierzchni.
Tylko nudna przewidywalno i niekoczcy si szereg
podobnych do siebie dni. Wydawao jej si, e tylko tego
pragnie.
Trzydzieci pi lat pniej wiedziaa, jak bardzo si
mylia. Nie ma nic gorszego od samotnoci we dwoje. A
wanie to si zaczo, gdy powiedziaa tak w kociele we
Fjllbace. ycie yciem rwnolegym. Dbali o majtek,
wychowywali dzieci, a z braku innych tematw rozmawiali
o pogodzie.
Tylko ona wiedziaa, e jest te inny Gabriel, zupenie
nie taki, jak go postrzegao otoczenie. Obserwowaa go
latami, zastanawiaa si i z wolna zacza dostrzega w
nim czowieka, ktrym mgby by. Zdziwia si, e potrafi
wzbudzi w niej tak tsknot. Ten drugi Gabriel kry si
tak gboko, e by moe sam o tym nie wiedzia. A przecie za nieciekaw, uporzdkowan fasad by czowiek
peen namitnoci. Laine wiedziaa, e jest w nim bardzo
wiele zych uczu, ale domylaa si, e byoby tyle samo
mioci, gdyby tylko do niej dotrze.
Nawet gdy Jacob chorowa, nie byo midzy nimi bliskoci. Siedzieli obok siebie przy jego ku, sdzc, e to
oe mierci, a mimo to nie umieli si nawzajem pocieszy.
Czsto odnosia wraenie, e Gabriel jej nie chce.
Temu, e Gabriel by zamknity w sobie, by winien w
znacznej mierze ojciec. Ephraim Hult robi wraenie.
Wszyscy, ktrzy si z nim zetknli, nieodwoalnie zostawali albo jego przyjacimi, albo wrogami. Wobec Kaznodziei
nikt nie pozostawa obojtny. Laine domylaa si, e
wzrastanie w cieniu takiego czowieka musiao by trudne.

Jego synowie byli bardzo rni. Johannes by duym


dzieckiem, i pozosta nim do koca. Cieszy si yciem,
bra z niego, co mu si podobao, i nie zatrzymywa si na
tyle dugo, by dostrzec, e zostawia za sob zamt. Gabriel
poszed w przeciwn stron. Widziaa, jak si wstydzi ojca
i Johannesa, jak go krpuj ich zamaszyste gesty, to, e
zawsze musz by w centrum uwagi. On sam wolaby uciec
w anonimowo, w oczach wiata nie mie z ojcem nic
wsplnego. Najbardziej zaleao mu na powszechnym powaaniu, porzdku i sprawiedliwoci. Dziecistwo, lata
spdzone w cigych podrach z Ephraimem i Johannesem - o tym nigdy nie rozmawia. O pewnych sprawach i
tak wiedziaa. Rozumiaa, jak wane dla jej ma jest
ukrywanie tych faktw z przeszoci, ktre nie licuj z jego
obecnym wizerunkiem. To, e Ephraim uratowa Jacobowi
ycie, wzbudzio w Gabrielu sprzeczne uczucia. Rado ze
zwycistwa nad chorob zmci fakt, e rycerzem w lnicej zbroi, ktry przyby na ratunek, by jego ojciec, nie on.
Daby wszystko, eby by bohaterem dla swego syna.
Rozmylania przerwa jej dobiegajcy z ogrodu dwik.
Ktem oka dostrzega przemykajcy cie, a zaraz potem
drugi. Znw ogarn j strach. Zacza szuka przenonego
telefonu. Zanim go w kocu znalaza, a by na swoim miejscu, zdya wpa w prawdziw panik. Drcymi palcami wybraa numer komrki Gabriela. W tym momencie
co wpado przez okno i Laine krzykna. Na pododze
wrd odamkw szka lea kamie. Kolejny wybi szyb
w oknie obok. Laine z paczem wybiega z pokoju, pobiega
na pitro i zamkna si w azience. Cigle nie moga si

doczeka gosu Gabriela w suchawce. Odezwa si sygna


poczty gosowej. Nagraa nieskadn wiadomo, zdajc
sobie spraw, e w jej gosie sycha panik.
Usiada na pododze, mocno obejmujc kolana i trzsc
si ze strachu. Nasuchiwaa. Nic nie byo sycha, ale nie
odwaya si ruszy z miejsca.
Siedziaa tak do rana.
Erik obudzi telefon. Spojrzaa na zegarek. P do jedenastej. Widocznie w kocu przysna. Przez p nocy,
spocona, wiercia si, nie mogc znale wygodnej pozycji.
- Halo - odezwaa si zaspanym gosem.
- Cze, Erika, przepraszam, obudziam si?
- Tak, Anno, ale nie szkodzi. Nie powinnam spa do
poudnia.
- Lepiej korzystaj z okazji, pij ile si da, bo potem nie
bdzie tak dobrze. A tak w ogle jak si czujesz?
Erika wykorzystaa okazj, aby ponarzeka na uciliwoci ciy. Siostra sama urodzia dwoje dzieci i doskonale j rozumiaa.
- Biedactwo... Caa pociecha w tym, e kiedy to si
skoczy. A jak sobie radzisz z obecnoci Patrika w domu?
Nie dziaacie sobie na nerwy? Pamitam, e w kocwce
ciy wolaam by sama.
- Prawd mwic, zaczynaam ju chodzi po cianach
i nie protestowaam, kiedy wrci do pracy. Prowadzi
ledztwo w sprawie o morderstwo.
- Morderstwo? Co si stao?
Erika opowiedziaa o zamordowanej modej Niemce i
szcztkach dwch zaginionych dziewczyn.

- Ale paskudna historia. Na linii rozlegy si trzaski.


- Gdzie jestecie? Dobrze wam na tej dce?
- Bardzo dobrze. Emma i Adrian to uwielbiaj. Bd z
nich wkrtce eglarze pen gb. Gustav ju si o to postara.
- No wanie, Gustav. Jak wam si ukada? Dojrza ju,
eby go przedstawi rodzinie?
- Prawd mwic, w tej sprawie dzwoni. Jestemy w
tej chwili w Strmstad i bdziemy pyn na poudnie.
Jeli ci nie pasuje, to powiedz, ale pomylelimy, e jutro
zacumujemy we Fjllbace i wpadniemy w odwiedziny.
Mieszkamy na dce, wic nie zrobimy ci kopotu. Ale powiedz, jeeli to dla ciebie zbyt mczce. Bardzo bym chciaa zobaczy twj brzuch.
- Oczywicie, przychodcie. I tak zaprosilimy Dana z
dziewczyn na grilla, wic to aden kopot dorzuci kilka
kotletw.
- Jak fajnie, wreszcie poznam to jego cieltko.
- Suchaj, nie zaczynaj, bo Patrik ju mi nagada, e
mam by mia...
- Dobrze, ale przecie trzeba si troch przygotowa,
nie? Sprawdzi, jakiej muzyki suchaj te dzieciaki, co si
nosi, czy nadal s popularne byszczyki z dodatkami smakowymi. Zrobimy tak: ty sprawd MTV, a ja wkuj wiadomoci o celebrytach. Wanie, wychodzi jeszcze Starlet? To chyba dobry pomys.
Erika trzymaa si za brzuch.
- Przesta, bo umr ze miechu. Bd mia... Poza tym
przygania kocio garnkowi. Nie znamy jeszcze Gustava.
Skd moemy wiedzie, e nie jest jaki obciachowy?

- Nie jest to okrelenie, ktrego bym uya w odniesieniu do Gustava.


Najwyraniej artobliwy komentarz Eriki nie podoba
si Annie, bo zmarkotniaa. e te siostra musi by taka
przewraliwiona.
- Uwaam, e mam szczcie, e kto taki jak Gustav
zwrci na mnie uwag. Samotn matk i tak dalej. Mgby przebiera wrd dziewczyn z arystokratycznych rodzin, a wybra mnie. To chyba wiele o nim mwi. Jestem
jego pierwsz dziewczyn spoza tego rodowiska. Uwaam, e miaam szczcie.
Erika rwnie bya zdania, e wiele to o nim mwi, chocia w cakiem innym sensie. Anna nigdy nie miaa najlepszego rozeznania co do mczyzn, i siostr zaniepokoi
sposb, w jaki mwia o Gustavie. Ale postanowia si nie
uprzedza. Moe jej obawy si rozwiej, kiedy go pozna.
- O ktrej bdziecie? - zapytaa wesoo.
- Okoo czwartej, pasuje?
- Pasuje, doskonale.
- No to pa, buzi.
Erika odoya suchawk. Zaniepokoi j jaki nienaturalny ton w gosie Anny i zacza si zastanawia, czy
zwizek z fantastycznym Gustavem af Klintem na pewno
jej suy.
Cieszya si, kiedy Anna wreszcie si rozwioda z Lucasem Maxwellem, ojcem jej dzieci. Zacza nawet realizowa swoje marzenie o studiowaniu historii sztuki. Szczcie jej sprzyjao, bo dostaa prac w niepenym wymiarze
w Sztokholmskim Domu Aukcyjnym. Wanie tam poznaa Gustava. Pochodzi z jednej z najbardziej

arystokratycznych szwedzkich rodzin, a zajmowa si zarzdzaniem dobrami w prowincji Hlsingland, ktre w


XVI wieku nada jego przodkom Gustaw Waza. Jego rodzina przyjania si z rodzin krlewsk. Gustav czasem
zastpowa ojca podczas dorocznego krlewskiego polowania. Wszystko to Anna opowiedziaa siostrze z wielkim
naboestwem. Erika napatrzya si w swoim czasie na
arystokratycznych nicponi krccych si wok Stureplan,
w zwizku z czym lekko si zaniepokoia. Ale przecie nie
znaa Gustava. Moe jest zupenie inny od tych modych
dziedzicw fortun, ktrzy w takich miejscach, jak Riche
czy Spy Bar, zachowywali si jak ostatnie winie, chowajc
si za fasad pienidzy i tytuw. Jutro si przekona, albo
innym razem. Trzymaa kciuki za to, eby si okazao, e
nie miaa racji, eby Gustav okaza si czowiekiem cakiem innego kalibru. Z caego serca yczya Annie szczcia i stabilizacji.
Wczya wentylator i zacza si zastanawia, jak spdzi ten dzie. Poona tumaczya jej, e oksytocyna,
hormon wydzielajcy si coraz obficiej w miar zbliania
si porodu, rozbudza u ciarnych potrzeb wicia gniazda.
Mogoby to tumaczy fakt, e w cigu ostatnich tygodni
jak optana sortowaa, liczya i porzdkowaa wszystko, co
znajdowao si w domu. Uznaa, e przed przyjciem
dziecka na wiat dom musi by w najlepszym porzdku,
ale zbliaa si ju do punktu, w ktrym niewiele pozostaje
do zrobienia. Szafy zostay uporzdkowane, pokj dziecicy by gotowy, odkurzya nawet kasetki na sztuce. Zostay
porzdki w piwnicy. A wic do roboty. Stkna, podniosa
si i wzia ze sob wentylator. Trzeba si pospieszy, zanim nakryje j Patrik.

Patrik zrobi sobie piciominutow przerw i siedzc na


socu przed komisariatem, jad loda, kiedy Gsta wystawi gow przez okno i zawoa:
- Patrik, telefon! Myl, e powiniene odebra.
Patrik szybko wsun w usta resztk magnum i wszed
do rodka. Chwyci lec na biurku Gsty suchawk i
zdziwi si, syszc, kto dzwoni. Zacz co bazgra w notesie. Szybko si poegna i zwrci do Gsty, ktry go obserwowa, siedzc na swoim krzele przy biurku:
- Syszae? Kto powybija okna w domu Gabriela
Hulta. Jedziesz ze mn rzuci okiem?
Gsta wyglda na zdziwionego, e Patrik poprosi jego,
a nie Martina, ale skin gow.
Kiedy kilka minut pniej wjedali w alej prowadzc
do dworu, a westchnli. Rezydencja Gabriela Hulta bya
naprawd wspaniaa. Lnia jak pera wrd zieleni, a wizy rosnce wzdu alei kaniay jej si na wietrze. Patrik
pomyla, e Ephraim Hult musia by naprawd nie byle
jakim kaznodziej, skoro dosta to wszystko.
Ju sam chrzst wiru na ciece, ktr szli w kierunku
schodw do domu, dawa poczucie luksusu. Patrik by
bardzo ciekaw wntrza domu.
Drzwi otworzy Gabriel Hult. Patrik i Gsta dokadnie
wytarli buty i weszli do przedpokoju.
- Dzikuj, e tak szybko przyjechalicie. Moja ona
jest bardzo wzburzona. Nie byo mnie poprzedniej nocy,
wyjechaem w sprawach subowych, wic bya sama, kiedy to si wydarzyo - mwi, prowadzc ich do piknego,
wielkiego pokoju. Przez wysokie okna wpadao bardzo

duo wiata. Na biaej kanapie siedziaa kobieta. Na jej


twarzy malowa si niepokj. Wstaa, gdy weszli.
- Laine Hult. Dzikuj, e tak szybko przyjechalicie.
Znw usiada, a Gabriel wskaza im kanap naprzeciwko. Poczuli si niestosownie ubrani. Obaj byli w krtkich
spodenkach. Patrik przynajmniej woy adny T-shirt, ale
Gsta ubrany by w okropn jasnozielon koszul z jakiego syntetyku, z krtkim rkawem, we wzorek. Kontrast
by tym wikszy, e Laine miaa na sobie jasn lnian garsonk, a Gabriel - peny garnitur. Musi mu by gorco,
pomyla Patrik, yczc Gabrielowi, eby w tym upale nie
musia stale chodzi ubrany w ten sposb. Inna rzecz, e
trudno byoby wyobrazi go sobie w czym luniejszym, i
chyba nawet nie poci si w tym swoim granatowym garniturze. Ale Patrikowi robio si gorco na sam myl o woeniu czego takiego w ten upa.
- M pani opowiedzia krtko przez telefon, co tu si
wydarzyo. Moe mogaby pani powiedzie nieco wicej?
Patrik umiechn si do Laine uspokajajco i sign
po notes. Czeka.
- Wic tak. Wczoraj byam w domu sama. Czsto tak
jest, bo Gabriel sporo podruje.
Patrik dosysza smutek w jej gosie. Ciekaw by, czy
Gabriel te go syszy. Mwia dalej:
- Wiem, e to gupie, ale boj si ciemnoci i kiedy jestem sama, najczciej korzystam tylko z dwch pokoi:
swojej sypialni i pokoju telewizyjnego tu obok.
Patrik odnotowa, e powiedziaa moja sypialnia i
pomyla, jakie to smutne, kiedy maonkowie nawet nie
sypiaj razem. Z nim i Erik na pewno tak nie bdzie.

- Miaam wanie dzwoni do Gabriela, kiedy zobaczyam, e na dworze co si poruszyo. Zaraz potem przez
jedno z okien w bocznej cianie co wpado, na lewo ode
mnie. Zdyam zobaczy, e to spory kamie, i zaraz
wpad drugi. Rozbi okno obok. Potem usyszaam tupot
ng i na skraju lasu zobaczyam dwa cienie.
Patrik notowa. Gsta od wejcia nie powiedzia ani
sowa. Przedstawi si tylko. Patrik spojrza na niego pytajco. Moe chciaby uzyska jasno co do szczegw incydentu? Ale Gsta milcza, wpatrujc si w skrki przy
swoich paznokciach. Rwnie dobrze mgbym przyj z
manekinem, pomyla Patrik.
- Maj pastwo jakie podejrzenia co do motywu?
Gabriel odpowiedzia natychmiast, jakby chcia uprzedzi Laine, ktra wanie otwieraa usta:
- Nie, myl, e to najzwyklejsza zawi. Ludzi zawsze
kuo w oczy, e teraz mieszka tu nasza rodzina, i byo moe kilka pijackich naj albo wybrykw, w sumie do niewinnych. Nie przejmowabym si tym, gdyby nie moja
ona. Upara si, eby powiadomi policj.
Spojrza na ni z niezadowoleniem. Laine nagle si
oywia i odpowiedziaa spojrzeniem penym zoci. Ta
zo musiaa rozpali jak tlc si w niej iskr, bo nie
patrzc na ma, powiedziaa spokojnie:
- Uwaam, e powinnicie porozmawia z Robertem i
Johanem, bratankami mojego ma, i zapyta, gdzie byli
wczoraj wieczorem.
- Laine, naprawd nie powinna!
- Nie byo ci wczoraj, nie wiesz, jakie to paskudne
uczucie, kiedy ci niecay metr od gowy leci taki kamie.

Mogy mnie trafi. Poza tym wiesz rwnie dobrze jak ja, e
to ci dwaj idioci!
- Laine, przecie si umwilimy... - mwi Gabriel
przez zacinite zby.
- To ty si umwie! - zignorowaa ma i umocniona
w tej niezwykej odwadze zwrcia si do Patrika: - Jak
powiedziaam, nie widziaam ich, ale mogabym przysic,
e to oni. Ich matka, Solveig, bya tu dzisiaj i zachowaa si
bardzo nieprzyjemnie, a jej synowie to prawdziwe zakay,
wic... Przecie wiecie, nieraz mielicie z nimi do czynienia.
Patrik i Gsta skinli gowami. Nie dao si zaprzeczy,
e od dawna, i to zatrwaajco regularnie, miewali do czynienia z osawionymi brami Hult, ju w czasach, gdy byli
jeszcze pryszczatymi kajtkami.
Laine spojrzaa wyzywajco na Gabriela, jakby chciaa
si przekona, czy odway si zaprzeczy. Ale on z rezygnacj wzruszy ramionami, dajc do zrozumienia, e
umywa rce.
- Jaki by powd awantury z ich matk? - zapyta
Patrik.
- Ta kobieta nie potrzebuje powodu, eby wywoa
awantur. Zawsze nas nienawidzia, ale wczoraj dowiedziaa si, e znaleziono w Wwozie Krlewskim szcztki
tych dziewczyn, i zupenie wysza z siebie. W swojej gupocie uznaa, e to dowodzi, e Johannes, jej m, zosta
niewinnie oskarony. A o to obwiniaa Gabriela.
Laine mwia ze wzburzeniem, coraz goniej, wskazujc doni na ma. Gabriel sprawia wraenie nieobecnego.

- Wanie... przejrzaem star dokumentacj z okresu


zaginicia obu dziewczyn i widziaem, e zoy pan na
policji doniesienie na brata. Mgby pan o tym opowiedzie?
Twarz Gabriela ledwie widocznie drgna. Wyglda na
zakopotanego. Ale odpowiedzia spokojnie:
- To byo wiele lat temu. Ale jeli pyta pan, czy podtrzymuj, e widziaem brata z Siv Lantin, to odpowied
brzmi: tak, owszem. Byem w szpitalu w Uddevalli u syna,
ktry chorowa na biaaczk. Wracaem samochodem do
domu. Na drodze do Brcke zobaczyem samochd brata.
Zdziwio mnie, e jedzi po nocy, wic przyjrzaem si i
wtedy zobaczyem dziewczyn. Siedziaa obok, z gow na
jego ramieniu. Wygldaa, jakby spaa.
- Skd pan wie, e to bya Siv Lantin?
- Wtedy nie wiedziaem, ale rozpoznaem j na zdjciu
w gazecie. Chciabym podkreli, e nigdy nie mwiem, e
to mj brat je zamordowa. Nie wskazaem na niego jako
na zabjc, jak utrzymuj tutejsi ludzie. Zgosiem tylko,
e go widziaem z t dziewczyn, bo uznaem, e to mj
obywatelski obowizek. Nie wynikao to z adnego konfliktu midzy nami, nie byo rwnie zemst, jak twierdz
niektrzy. Powiedziaem policji, co widziaem. Wnioski
zostawiem im. Najwyraniej nie znaleziono adnych dowodw przeciwko Johannesowi, wic ca t dyskusj
uwaam za zbdn.
- A co pan sam wtedy myla? - Patrik spojrza na Gabriela z ciekawoci. Nie potrafi zrozumie, jak mona z
poczucia obowizku wystawi wasnego brata.
- Ja nic nie myl, opieram si na faktach.
- Ale zna pan swego brata. Wierzy pan, e byby w
stanie zamordowa?

- Nie mielimy z bratem wiele wsplnego. Czasem si


dziwiem si, e mamy wsplne geny. Tacy bylimy rni.
Pyta pan, czy byby w stanie zamordowa? - Gabriel
rozoy rce. - Naprawd nie wiem. Nie znaem go na tyle,
eby mc na to odpowiedzie. Zreszt, biorc pod uwag
ostatnie wypadki, to pytanie jest chyba zbdne, prawda?
Uzna, e dyskusja skoczona, i podnis si z fotela.
Patrik i Gsta podzikowali, pojmujc t niezbyt subteln
aluzj.
- Co powiesz? Pojedziemy pogada z chopakami o
tym, co robili wczoraj wieczorem?
Pytanie byo retoryczne. Nie czekajc na odpowied,
Patrik ruszy w kierunku domu Johana i Roberta. Zirytowao go zachowanie Gsty podczas rozmowy. Jak tu pobudzi do ycia starego ramola? Niewiele mu brakuje do
emerytury, ale dopki jeszcze jest na subie, mgby robi, co do niego naley.
- No, co o tym wszystkim mylisz? - zapyta z wyran
irytacj.
- e nie wiadomo, co gorsze. Bo albo mamy do czynienia z morderc, ktry w cigu dwudziestu lat zabi co najmniej trzy dziewczyny, i nadal nie mamy pojcia, kto to
jest. Albo Johannes Hult naprawd zamczy, a nastpnie
zamordowa Siv i Mon, a teraz kto go naladuje. Zakadajc t pierwsz moliwo, naleaoby chyba sprawdzi
rejestry wizienne. Czy jest kto, kto siedzia midzy zaginiciem Siv i Mony a zamordowaniem tej Niemki? To by
wyjaniao wieloletni przerw.
Gsta mwi w zamyleniu, a Patrik spojrza na niego
ze zdziwieniem. Facet nie jest jeszcze cakiem nieprzytomny.

- atwo to sprawdzi. Niewielu jest w Szwecji takich,


co odsiedzieli dwadziecia lat. Sprawdzisz to, kiedy wrcimy na komisariat?
Gsta skin gow. W milczeniu patrzy przez boczne
okno.
Droga do dawnej gajwki stawaa si coraz gorsza, chocia w linii prostej odlego od rezydencji Gabriela i Laine
od domku Solveig i jej synw bya niewielka. Tym wiksza
wydawaa si rnica w poziomie ycia. Teren wok domu
wyglda jak zomowisko. Trzy wraki samochodw na rnym etapie rozpadu sprawiay wraenie, jakby je tam porzucono, a oprcz nich peno byo rozmaitych trudnych do
okrelenia rupieci. Najwyraniej mieli skonno do chomikowania, ale Patrik podejrzewa rwnie, e gdyby troch poszuka, mona by znale przedmioty pochodzce z
wama do okolicznych letnich domkw. Ale nie po to
przyjechali. Naleao z gry ustali strategi.
Robert wyszed do nich z szopy, gdzie naprawia jeden z
samochodw. Mia na sobie utytany, sprany kombinezon
roboczy, ni to szary, ni to niebieski. Rce mia tuste od
smaru. Najwidoczniej potar nimi twarz, bo i na niej mia
smugi i plamy. Szed im naprzeciw, wycierajc rce w
szmat.
- O co wam chodzi? Jeli chcecie czego szuka, macie
mi najpierw pokaza papiery - mwi poufaym tonem.
Nic dziwnego, tyle razy mia do czynienia z policj.
Patrik unis donie w gecie dezaprobaty.
- Spokojnie. Nie bdziemy niczego szuka, chcemy tylko pogada.
Robert spojrza spode ba, potem kiwn gow.

- Chcemy te pogada z twoim bratem. Jest w domu?


Robert znw niechtnie skin gow i odwracajc si w
stron domu, wrzasn:
- Johan, gliny tu s, chc z nami gada.
- Nie moglibymy wej do domu, usi?
Nie czekajc na odpowied, Patrik podszed do drzwi.
Za nim Gsta. Nie majc wyboru, Robert poszed za nimi.
Nie zaprzta sobie gowy przebieraniem si ani myciem.
Nie byo powodu. Po licznych interwencjach Patrik dobrze
to wiedzia. Wszystko w tym domu lepio si od brudu.
Kiedy, cho may, musia by cakiem przyjemny. Ale lata
zaniedba sprawiy, e wszystko stao si byle jakie. Tapety w ponurym, brzowym kolorze, odklejajce si na caej
dugoci i upstrzone plamami. Wszystko pokryte brudem i
cienk warstewk tuszczu.
Obaj policjanci skinli gowami w kierunku Solveig.
Siedziaa za chwiejcym si stoem, zajta swoimi albumami. Ciemne strki zwisay jej po obu stronach gowy.
Nerwowo odgarna z oczu grzywk. Jej palce zalniy od
tuszczu. Patrik odruchowo wytar rce o spodnie i ostronie usiad na jednym z eberkowych krzese. Johan wyszed z ssiedniego pokoiku i naburmuszony usiad na
awie obok brata i matki. Patrzc na siedzc obok siebie
trjk, Patrik dostrzeg rodzinne podobiestwo. Dawna
uroda Solveig odbia si echem na twarzach chopcw. Z
tego co sysza, Johannes by przystojnym mczyzn, a
jego synowie byliby rwnie niczego sobie, gdyby si wyprostowali. W twarzach mieli jak pocho i lisko.
Nieuczciwo - tego sowa szuka. Jeli mona byo o kim
powiedzie, e wyglda nieuczciwie, to o Robercie. Co do

Johana, Patrik nadal wiza z nim pewne nadzieje. Gdy si


z nimi styka subowo, modszy brat nie wydawa si
rwnie zatwardziay jak starszy. Czasem Patrik dostrzega
pewn dwuznaczno w jego stosunku do ycia i podania w lad za Robertem. Szkoda, e Robert mia na niego
taki wpyw, bo Johan mgby y zupenie inaczej. A takjest, jak jest.
- Czego tu chcecie? - Johan powtrzy pytanie brata.
- Chcemy si dowiedzie, co porabialicie wczoraj wieczorem. Nie zabawialicie si przypadkiem rzucaniem
kamieni w okna stryja i ciotki?
Bracia spojrzeli na siebie porozumiewawczo, a potem
przybrali niewinne miny.
- Nie, a po co? Spdzilimy cay wieczr w domu,
prawda, mamo?
Obaj zwrcili si w stron Solveig, a ona przytakna.
Zamkna albumy i ywo przysuchiwaa si rozmowie
synw z policjantami.
- Obaj byli w domu. Razem ogldalimy telewizj. Taki
miy rodzinny wieczr.
Nawet nie prbowaa ukrywa ironii.
- I ani Johan, ani Robert nie wyszli na chwil? Tak
okoo dziesitej?
- Nie wychodzili nawet na minut. O ile pamitam, to
nawet do kibla.
Znw ten ironiczny ton. Synowie nie mogli si powstrzyma od miechu.
- Czyli kto im wczoraj porozbija troch szyb.
Musieli si tam zesra ze strachu, co?
miech przeszed w rechot. Patrikowi przypomnia si
serial Beavis i Butt-head.

- Tylko wasza ciotka. Pana Hulta nie byo, wyjecha.


Bya sama w domu.
Na ich twarzach wida byo zawd. Najwyraniej mieli
nadziej, e nastrasz oboje. Nie wzili pod uwag, e stryja moe nie by w domu.
- Syszaem, e rwnie pani ich wczoraj odwiedzia.
Podobno byy jakie pogrki. Ma pani co do powiedzenia w tej sprawie? - zapyta Gsta, i zarwno Patrik, jak i
bracia Hult spojrzeli na niego zdziwieni.
Solveig zamiaa si szyderczo.
- Wic mwili, e im groziam. C, nie powiedziaam
nic, na co by nie zasuyli. Gabriel donis policji, e to
mj m jest morderc. Mona powiedzie, e odebra mu
ycie, jakby sam zaoy mu ptl na szyj.
Patrik dostrzeg, e twarz Roberta drgna, i przypomnia sobie, co czyta: mianowicie e to Robert znalaz
ojca.
Solveig mwia dalej:
- Gabriel nienawidzi Johannesa. By o niego zazdrosny od wczesnego dziecistwa. Johannes mia wszystko,
czego Gabrielowi brakowao. Wiedzia o tym. Ephraim
faworyzowa Johannesa, czemu si specjalnie nie dziwi.
Wprawdzie nie powinno si robi rnicy midzy dziemi
- kiwna w stron siedzcych obok synw - ale Gabriel by
jak zimna ryba, podczas gdy Johannes a kipia yciem.
Wiem co o tym, bo zarczyam si najpierw z jednym,
potem z drugim. Gabriel si nie podnieca, eby nie wiem
co. Wiecznie by taki poprawny, mawia, e poczekamy z
tym do lubu. Dziaa mi na nerwy. Potem pojawi si jego
brat i zacz ostrzy sobie na mnie zby. To byo zupenie

co innego. Te jego rce...w jednej chwili byy wszdzie.


Wystarczyo spojrze, a czowiek pon. - Zamiaa si,
patrzc przed siebie niewidzcym wzrokiem, na nowo
przeywajc gorce noce z lat modoci.
- Matka, zamknij si, do cholery.
Na twarzach synw wida byo niesmak. Woleli nie sucha szczegw dotyczcych miosnych przygd matki.
Oczyma wyobrani Patrik ujrza go Solveig, jej tuste
ciao wijce si zmysowo. Zamruga powiekami, eby pozby si tego obrazu.
- Wic jak tylko usyszaam, e znaleli t zamordowan dziewczyn, a razem z ni Siv i Mon, to poszam tam
powiedzie im sowo prawdy. Z czystej zoci i zawici
zniszczy nam ycie, Johannesowi, mnie i naszym synom.
Ale prawda wysza na wierzch i teraz w kocu ludzie bd
musieli si z ni zmierzy. Niech si wstydz, e uwierzyli
nie temu bratu co trzeba. A jeli chodzi o Gabriela - mam
nadziej, e bdzie si smay w piekle za swoje grzechy!
Solveig zacza si nakrca, tak jak wczoraj. Johan pooy do na jej rku, gestem uspokajajcym i zarazem
ostrzegawczym.
- Tak czy inaczej, nie wolno ludziom grozi. Ani wybija im okien kamieniami!
Patrik znaczco wskaza palcem na Roberta i Johana,
na znak, e nawet przez chwil nie wierzy w sowa ich
matki, jakoby wieczr spdzili w domu przed telewizorem.
Wiedzieli, e Patrik wie. W dodatku zapowiedzia, e bdzie mia na nich oko. W odpowiedzi tylko co wymamrotali. Ale Solveig wyranie zignorowaa to ostrzeenie. Rumiece gniewu wykwity jej na policzkach.

- Zreszt nie tylko Gabriel powinien si wstydzi! Ciekawe, kiedy doczekamy si przeprosin ze strony policji!
Tyle, cocie si nalatali po majtku, naszukali, jeszcze
przyjechali, eby go zawie na przesuchanie policyjnym
samochodem - te si przyczynilicie do tego, e popeni
samobjstwo. Pora za to przeprosi!
Po raz drugi gos zabra Gsta:
- adnych przeprosin nie bdzie, dopki nie wyjani
si do koca, co si stao z tymi trzema dziewczynami.
Zanim to nastpi, masz si zachowywa jak naley,
Solveig.
Gsta mwi niespodziewanie stanowczo. W samochodzie Patrik zapyta zdziwiony:
- To wy si znacie z Solveig?
Gsta mrukn:
- Znacie, nie znacie. Ona jest rwienic mojego najmodszego brata, w dziecistwie czsto u nas bywaa. Potem, jak ju bya nastolatk, wszyscy j znali. Bya najadniejsz dziewczyn w caej okolicy, eby wiedzia, chocia
dzi, jak si na ni patrzy, trudno w to uwierzy. Szkoda,
wielka szkoda, e tak im si nie powiodo w yciu, jej i
chopakom. - Z ubolewaniem potrzsn gow. - Nawet
nie mog jej przyzna racji, e Johannes by niewinny. Bo
w tej sprawie przecie nic nie wiadomo!
W gecie bezsilnoci uderzy pici w udo. Patrik patrzy na niego jak na budzcego si z zimowego snu niedwiedzia.
- To co, sprawdzisz po powrocie rejestry wizienne?
- Ju mwiem, e przejrz! Jeszcze nie jestem taki stary, eby nie zrozumie polecenia. Bdzie mi tu rozkazywa,

smarkacz jeden, co ma jeszcze mleko pod nosem... - Gsta


patrzy ponuro przez szyb.
Przed nami jeszcze duga droga, pomyla Patrik. By
zmczony.
W sobot Erika bya szczliwa, e ma Patrika przy sobie. Obieca jej, e wemie wolny weekend, i wanie pynli jego perkoczc dk w kierunku skalnej wysepki.
Udao im si znale niemal identyczn dk jak Torego,
ojca Eriki. Tylko tak chciaa mie. Nie przepadaa za eglowaniem, chocia kiedy nawet uczszczaa do szkki
eglarskiej. Plastikowa motorwka byaby szybsza, ale
niby komu si spieszy?
Perkot silnika przypomina jej dziecistwo. Kiedy bya
maa, czsto zasypiaa na ciepym drewnianym pokadzie,
koysana odgosem motorwki. Teraz te wolaaby wdrapa si na dzib, przed wiatrochron, ale w obecnym stanie,
ju nie tak penym wdziku, nie miaa odwagi. Usiada na
awce za szyb. Patrik sta umiechnity przy sterze. Wiatr
rozwiewa mu wosy. Powietrze byo jeszcze wiee, przejrzyste, bo wypynli wczenie, eby zdy przed turystami. Sona woda pryskaa na dk, nawet powietrze miao
sony smak. Erice trudno byo sobie wyobrazi, e maa
osbka znajdujca si w jej brzuchu za par lat usidzie w
pomaraczowym kapoku z wielkim konierzem na rufie z
Patrikiem, tak jak ona siedziaa kiedy ze swoim tat.
Oczy j zaszczypay na myl, e jej ojciec nie pozna
wnuka. Matka rwnie nie. Ale crkami te niespecjalnie
si przejmowaa, wic Erika nie sdzia, eby jej dziecko

mogo wzbudzi w niej jakie szczeglne uczucia. Bya


niezwykle sztywna w kontaktach z dziemi Anny. Obejmowaa je niezrcznie i tylko wtedy, gdy wydawao jej si,
e wymagaj tego okolicznoci. Erice zrobio si przykro. A
przecie byy chwile, kiedy baa si, e macierzystwo okae si dla niej takim samym ciarem, jakim byo dla Elsy.
e nagle zmieni si w kogo tak zimnego i niedostpnego
jak matka. Cz jej umysu, ta mylca logicznie, podpowiadaa jej, e to mieszne myle w ten sposb, ale strach
nie rzdzi si logik. Uspokajaa sam siebie, e Anna jest
czu i oddan matk dla Emmy i Adriana. Dlaczego ona
miaaby nie by? Patrzc na Patrika, pomylaa, e przynajmniej udao jej si wybra dziecku dobrego ojca. Pogod ducha i ufnoci potrafi umierzy jej niepokj jak nikt
inny. Bdzie z niego wspaniay tato.
Wyszli na ld w niewielkiej osonitej zatoczce i rozoyli rczniki na nagich skaach. Tak jej tego brakowao,
gdy mieszkaa w Sztokholmie. Archipelag Sztokholmski
jest inny, porasta go las i bogata rolinno. Erice wydawao si to nazbyt natrtne i niepokojce. Mieszkacy zachodniego wybrzea mwili o nim pogardliwie zatopiony
ogrd. Archipelag Zachodni jest czysty w swojej prostocie. Rowy i szary granit z refleksami w drobinkach wody
odcina si od bezchmurnego nieba niezwykle przejmujco. Jedynymi rolinami byy niewielkie kwiatki w szczelinach skalnych, a jaowe otoczenie najlepiej oddawao
sprawiedliwo ich urodzie. Erika zamkna oczy i odpyna w sen. Wsuchiwaa si w plusk fal o burt dki.
Kiedy po jakim czasie Patrik j obudzi, najpierw nie
bardzo wiedziaa, gdzie jest. Otworzya oczy i na chwil

olepio j ostre wiato soca. Pochylony nad ni Patrik


wyglda jak czarny cie. Zorientowaa si, e przespaa
niemal dwie godziny, i poczua, e ma wielk ochot na
kaw.
Nalali aromatycznego napoju z termosu do duych starowieckich kubkw i wyjli cynamonowe drodwki.
Nigdzie kawa i taka buka nie smakuje tak jak na wyspie.
Prawdziwa rozkosz. Erika nie moga si powstrzyma.
Musiaa poruszy zakazany temat.
- Jak wam idzie?
- Tak sobie. Krok w przd, dwa w ty. Odpowiada
zwile. Najwyraniej nie chcia, eby zo nieodcznie
zwizane z jego zawodem zakcio przesycony socem
spokj. Z kolei Erik mczya ciekawo. Musiaa sprbowa dowiedzie si czego wicej.
- Przyday wam si te wycinki, ktre znalazam? Wierzycie, e ta sprawa ma jaki zwizek z Hultami? Czy tylko
Johannes Hult mia pecha, e zosta w ni zamieszany?
Patrik westchn z kubkiem w rku.
- Gdybym to ja wiedzia. Hultowie przypominaj jedno
wielkie gniazdo os i wolabym nie grzeba si w ich wzajemnych stosunkach. Ale co mi tam nie gra, chocia nie
wiem, czy to ma zwizek z morderstwami. Moe nie chc
przyj do wiadomoci, e policja moga si przyczyni do
mierci niewinnego czowieka i dlatego wol wierzy, e
nie dziaali cakiem po omacku. Po zaginiciu tamtych
dziewczyn zeznanie Gabriela byo dla policji jedynym sensownym tropem. Z tym e nie ograniczamy si jedynie do
Hultw. Poszukiwania s zakrojone do szeroko. - Umilk
na chwil. - Wolabym o tym nie rozmawia. Chciabym

nie myle o adnych morderstwach, skupi si na czym


zupenie innym.
Erika skina gow.
- Wicej pyta nie bdzie, obiecuj. Chcesz jeszcze
drodwk?
Nie odmwi. Po kilku godzinach czytania i opalania si
na wyspie stwierdzili, e pora wraca do domu i przygotowa si na przyjcie goci. W ostatniej chwili zdecydowali
si zaprosi rwnie ojca Patrika z on. Czyli mieli do
nakarmienia dwoje dzieci i omioro dorosych.
W weekendy, kiedy powinien odpoczywa, a nie pracowa, Gabriel nie umia sobie znale miejsca. Problem w
tym, e nie wiedzia, co robi. Praca bya jego yciem. Poza
ni nie mia adnych zainteresowa. Nie mia rwnie
ochoty na towarzystwo ony, dzieci opuciy gniazdo, a z
Lind sprawa bya dziwna. Skutek by taki, e najczciej
zamyka si w swoim biurze i zatapia w ksigach. Liczby
byy tym, na czym si zna, rzdziy si jasnymi reguami.
W odrnieniu od ludzi, ich uciliwej dla innych uczuciowoci i nieracjonalnoci. Na liczbach mg polega. W
ich wiecie czu si jak u siebie. Nie trzeba geniuszu, by
zrozumie, skd si wzio jego zamiowanie do porzdku.
Dawno temu sam stwierdzi, e to skutek chaotycznego
dziecistwa. Ale te nie sdzi, eby naleao je przezwycia. Speniao swoje zadanie, dobrze mu suyo, a przyczyna bya drugorzdna, wrcz niewana.
O dawnych czasach, spdzonych w drodze z Kaznodziej, stara si nie myle. Jeli ju wspomina dziecistwo,

zawsze widzia ojca jako Kaznodziej. Budzca lk posta


bez twarzy sprawiaa, e ich codzienno wypeniali ludzie
krzyczcy i bredzcy w histerii. Mczyni i kobiety usiujcy ich dotyka, apa szponiastymi rkami, by zagodzili
drczce ich cierpienia fizyczne i psychiczne. Wierzcy, e
on i brat wysuchaj ich modlitw, bo maj bezporedni
kontakt z Bogiem.
Johannes uwielbia tamte lata. Rozkwita, kiedy by w
centrum uwagi, i z przyjemnoci stawa w wietle reflektorw. Gabriel czasem przyapywa go na tym, jak wieczorem, w ku, z fascynacj wpatruje si we wasne rce,
jakby chcia zrozumie, skd bior si te cuda.
Gabriel by gboko wdziczny, e utraci dar, natomiast Johannes wpad w rozpacz. Nie umia si pogodzi z
tym, e jest zwykym chopakiem, takim jak wszyscy. Paka i baga Kaznodziej, by mu pomg go odzyska. Ale
ojciec oznajmi tylko, e tamto ycie si skoczyo, a teraz
zaczyna si inne. Poza tym niezbadane s wyroki boskie.
Kiedy wprowadzili si do majtku koo Fjllbacki, dla
Gabriela Kaznodzieja sta si Ephraimem, nie ojcem. Od
pierwszej chwili pokocha to nowe ycie. Nie dlatego eby
si zbliy do ojca, ktrego ulubiecem zawsze by i pozosta Johannes, ale dlatego e nareszcie znalaz dom. Miejsce do mieszkania, do ktrego mia si dostosowa. Przestrzega godzin i terminw, chodzi do szkoy. Pokocha t
posiado i marzy, eby kiedy zarzdza ni wedle wasnego uznania. Wiedzia, e bdzie lepszym zarzdc i od
Ephraima, i od Johannesa, wic modli si, by ojciec nie
zrobi gupstwa i nie odda majtku swemu ulubiecowi,
kiedy doronie. Gabrielowi nie chodzio o mio ani o

uwag ojca. Chcia tylko otrzyma posiado.


Tak te si stao. Chocia niezupenie w taki sposb, jak
myla. W jego wyobraonym wiecie Johannes by jednak
obecny. Trzeba byo jego mierci, eby poj, jak bardzo
potrzebowa tego lekkomylnego brata, choby do tego,
eby mie si o kogo martwi, na kogo zoci. A jednak
nie mg postpi inaczej.
Poprosi Laine, eby nie mwia policji, e oboje podejrzewaj, e to Johan i Robert rzucili kamieniami w okna, i
sam si sobie dziwi. Czyby zapomina, co to prawo i
sprawiedliwo? A moe gryzo go sumienie, gdy myla o
tym, jak potoczyy si losy rodziny? Sam nie wiedzia, jak
byo naprawd, ale po fakcie by wdziczny Laine, e zrobia mu na przekr i opowiedziaa wszystko policji. To
rwnie byo dla niego zaskoczeniem. ona bya w jego
oczach czym w rodzaju marionetki - ulegej, cho marudnej - nie osob posiadajc wasn wol. Zaskoczyy go jej
zajado i upr. Zaniepokoi si, e wydarzenia ostatniego
tygodnia cakowicie zmieni porzdek rzeczy. Dla czowieka nienawidzcego zmian bya to wizja przeraajca. Zagbi si w wiat liczb.
Pierwsi gocie zjawili si punktualnie. Rwno o czwartej przyszed tata Patrika, Lars, z on Bittan. Przynieli
kwiaty i butelk wina. Ojciec Patrika by wysokim, zwalistym mczyzn ze sporym brzuchem. Bittan, od dwudziestu lat jego ona, bya osob niskiego wzrostu, okrglutk
jak pika. Byo jej z tym zreszt do twarzy, a zmarszczki
wok oczu dowodziy, e umiech bywa na niej czstym

gociem. Erika wiedziaa, e Patrikowi z wielu wzgldw


atwiej spotyka si z Bittan ni z wasn matk, Kristina,
osob do surow i szorstk. Rozwd Larsa i Kristiny
chwilami mia przebieg dramatyczny, ale z czasem zawarli
jeli nie przyja, to przynajmniej pokj. Od czasu do czasu mogli si nawet spotyka na gruncie towarzyskim. Mimo to lepiej byo zaprasza ich osobno. A poniewa
Kristina wanie odwiedzaa modsz siostr Patrika w
Gteborgu, nie musieli si martwi, e na grilla zaprosili
tylko Larsa i Bittan.
Kwadrans pniej przyszli Dan i Maria. Ledwie zdyli
si przywita i zasi w ogrodzie, gdy Erika usyszaa gony miech Emmy dochodzcy z grki koo domu. Wysza
im na spotkanie. Uciskaa dzieci i wreszcie moga si
przywita z nowym mczyzn Anny.
- Cze, mio mi, e si wreszcie poznajemy!
Wycigna rk i przywitaa si z Gustavem af Klintem. Jakby na potwierdzenie jej najgorszych przeczu wyglda wanie tak jak faceci z stermalmu krccy si w
okolicach Stureplan. Ciemne, przydugie wosy zaczesane
do gry. Koszula i spodnie niby niezobowizujce, ale Erika domylaa si, ile mniej wicej mogy kosztowa, no i
obowizkowy sweter z rkawami zwizanymi na ramionach. Musiaa upomnie sam siebie, aby nie osdza po
pozorach. Nie zdy jeszcze otworzy ust, a ona w mylach ju go obsypuje gradem pogardliwych okrele.
Przez chwil pomylaa, e moe kieruje ni czysta, niekamana zazdro i dlatego jey si, stajc twarz w twarz
z kim, w czyich yach pynie bkitna krew. Miaa nadziej, e tak nie jest.
- Jak tam malestwo? Grzeczne dla mamy?

Anna przyoya ucho do brzucha Eriki, jakby czekaa


na odpowied. Rozemiaa si i uciskaa siostr, a potem
Patrika. Wszyscy przeszli do ogrodu, gdzie nastpia prezentacja. Dzieci mogy biega po ogrodzie, podczas gdy
doroli pili wino albo - jak Erika - col. Na ruszcie ukadano miso. Panowie zgromadzili si, jak zwykle, przy ruszcie, gdzie czuli si jak prawdziwi mczyni, a kobiety zebray si na pogaduchy. Erika nie moga poj, jak to jest,
e mczyni, w normalnych okolicznociach przyznajcy
si, e na patelni nie umieliby usmay kotleta, uwaaj
si za absolutnych wirtuozw pieczenia na ruszcie ustawionym na wolnym powietrzu. Kobietom powierzaj co
najwyej przygotowywanie dodatkw albo przynoszenie
piwa.
- Boe, jak tu u was piknie! - Maria oprniaa drugi
kieliszek wina, podczas gdy pozostali gocie ledwie napoczli pierwszy.
- Dzikuj, bardzo dobrze nam si tu mieszka.
Erika z pewnym trudem zdobywaa si na uprzejmo
wobec dziewczyny Dana. Nie rozumiaa, co Dan w niej
widzi, zwaszcza e mia tak on jak Pernilla. Domylaa
si, e ma do czynienia z kolejn niepojt dla kobiet msk zagadk. Jedyny wniosek, jaki jej si dotychczas nasun, by taki, e Dana na pewno nie urzeka jej umiejtno
prowadzenia rozmowy. Najwyraniej jednak wzbudzia
uczucia macierzyskie u Bittan. Zaja si ni, a tymczasem Anna i Erika mogy porozmawia na osobnoci.
- Przystojny, prawda? - Anna patrzya na Gustava z
podziwem. - Pomyle, e interesuje si mn wanie taki
facet.

Erika spojrzaa na swoj liczn siostr. Dziwia si, jak


Anna moga tak cakowicie straci wiar w siebie. Kiedy
bya silna, samodzielna i niezalena, ale zamay j lata
spdzone z Lucasem, lata wypenione przemoc. Erika
miaa ochot ni potrzsn. Spojrzaa na Emm i Adriana
biegajcych po ogrodzie jak dwa dzikuski i pomylaa, e
siostra ma prawo by dumna, bo urodzia i wychowaa
wspaniae dzieci. Radosne i silne, mimo cikich przey,
kochajce innych. To bya zasuga Anny - i tylko jej.
- Nie zdyam z nim jeszcze porozmawia, ale wydaje
si miy. Powiem wicej, jak si lepiej poznamy. Pewnie
sam fakt, e wytrzymalicie ze sob na niewielkiej odzi,
dobrze wry na przyszo. - Erika czua, e jej umiech
jest sztuczny, jakby przylepiony.
- Niewielkiej jak niewielkiej. - Anna rozemiaa si. Poyczy od kolegi najad 400. Zmieciby si na niej cay
oddzia wojska.
Na st podano miso. Przysiedli si panowie, dumni z
siebie i swego udziau w czym w rodzaju wspczesnej
wersji szlachtowania tygrysa szablastozbnego.
- O czym plotkujecie, dziewczyny?
Dan obj Mari. Zagruchaa, tulc si do niego. Troch
na zbyt wiele sobie pozwalali, czym Erika nie bya zachwycona, cho mino wiele lat od czasu, gdy byli z Danem
par. Gustav patrzy z dezaprobat, ale Erika zauwaya,
e przy okazji nie omieszka zapuci urawia w gboki
dekolt Marii.
- Lars, nie lej sosu na miso. Przecie masz pilnowa
wagi ze wzgldu na serce.
- O co chodzi? Jestem silny jak ko! To s same minie - oznajmi tubalnym gosem ojciec Patrika, klepic

si po brzuchu. - Zreszt Erika mwia, e do sosu daa


oliwy. To znaczy, e jest zdrowy. Przecie oliwa jest zdrowa na serce, wszdzie tak pisz.
Erika powstrzymaa si od uwagi, e wier szklanki to
jednak troch za duo tego zdrowia. Nieraz o tym rozmawiali, a Lars by mistrzem w stosowaniu tylko tych zalece
ywieniowych, ktre mu si podobay. Jedzenie byo najwiksz przyjemnoci jego ycia, a wszelkie prby jej
ograniczania odbiera jako zamach na swoj osob. Bittan
dawno daa za wygran, chocia od czasu do czasu wymykao jej si, co sdzi o jego zwyczajach. Wszystkie dotychczasowe prby skonienia ma do przestrzegania diety
rozbiy si o jego podjadanie. Jad, gdy tylko odwrcia
wzrok, a potem otwiera szeroko oczy ze zdumienia, e nie
chudnie, chocia je jak ptaszek.
- Znasz E-Type'a? - Maria przestaa penetrowa jzykiem jam ustn Dana i wpatrywaa si w Gustava jak
urzeczona. - Chodzi mi o to, e on si zadaje z Vickan* i jej
kumplami, a Dan mwi, e znacie si z rodzin krlewsk,
to moe i jego znasz. Superowy facet!
* Vickan - zdrobnienie od Victorii. Chodzi o szwedzk nastpczyni
tronu (przyp. tum,).

Gustav z pocztku wydawa si zaskoczony, e znajomo z E-Typeem moe by dla kogo bardziej cool ni
znajomo z krlem, ale pozbiera si i odpowiedzia
sztywno:
- Ja jestem troch starszy od nastpczyni tronu, ale
mj modszy brat zna i j, i Martina Erikssona.
Maria wygldaa na zaskoczon.

- A kto to jest Martin Eriksson? Gustav westchn i po


chwili wydusi:
- E-Type.
- Aha. Coolersko - zamiaa si, najwyraniej pod wielkim wraeniem.
Dobry Boe, czy ona na pewno ma dwadziecia jeden
lat, jak mwi Dan? pomylaa Erika. Chyba raczej koo
siedemnastu. Oczywicie jest liczna, bya skonna to
przyzna. Z pewnym smutkiem spojrzaa na swoje przycikie wdziki i stwierdzia, e miny bezpowrotnie czasy, kiedy jej piersi sterczay do gry, do nieba.
Przyjcie nie naleao do najbardziej udanych. Erika i
Patrik starali si podtrzymywa rozmow, ale Dan i Gustav najwyraniej pochodzili z dwch rnych planet, a
Maria zbyt szybko wypia za duo wina, pochorowaa si i
siedziaa w toalecie. Jedyn osob, ktra czua si dobrze
w tej sytuacji, by Lars. W skupieniu wsuwa wszystkie
resztki z pmiskw, nie baczc na zabjcze spojrzenia
ony.
O smej byo po wszystkim. Patrik i Erika zostali sami.
Postanowili odoy zmywanie na pniej i usiedli na
chwil.
- Ale bym si napia wina. - Erika spojrzaa ponuro na
kieliszek z col.
- Rzeczywicie, przydaoby si po takim przyjciu. Boe, ale sobie zaprosilimy barwne towarzystwo. Co nam
przyszo do gowy?
Zamia si i potrzsn gow.
- Moe znasz E-Typea? - zapyta falsetem Patrik, a Erika zachichotaa. - Boe, jak coolersko! - mwi dalej falsetem, a chichot Eriki przeszed w gony miech.

- Moja mama mwi, e nic nie szkodzi, jak bd troch


gupia, ebym tylko bya adna!
Sodko przekrzywi gow. Erika zapaa si za brzuch i
wysapaa:
- Przesta, bo nie wytrzymam. I kto mi mwi, e mam
by mia?
- Wiem, wiem, ale trudno si powstrzyma. - Patrik
spowania. - Suchaj, jak ci si podoba ten Gustav? Niespecjalnie, co? Mylisz, e to waciwy facet dla Anny?
miech zamar jej na ustach. Zmarszczya czoo.
- Nie, i powiem ci nawet, e si niepokoj. Wydawaoby si, e od tamtego damskiego boksera kady bdzie
lepszy, i oczywicie tak jest, ale wolaabym... - zawahaa
si, szukajc waciwego sowa - yczyabym Annie kogo
lepszego. Widziae, jaki by niezadowolony, e dzieci haasuj, biegajc po ogrodzie? Zao si, e jest z tych, co
to uwaaj, e dzieci maj cicho siedzie, najlepiej w jakim kcie. Ale to nie dla Anny. Ona potrzebuje dobrego
czowieka, serdecznego, czuego. Kogo, kto sprawi, e
bdzie jej dobrze. I cokolwiek bdzie mi chciaa wmawia,
i tak wiem, e nie jest jej dobrze. Tylko e ona nie wierzy,
e zasuguje na wicej.
Patrzyli na soce schodzce coraz gbiej w morze.
Wygldao jak pomienna kula, ale jako nie byli w nastroju do podziwiania piknego widoku. Erik gnit niepokj
o siostr. Czasem robio jej si duszno od tego poczucia
odpowiedzialnoci za ni. Tylko jak w takim razie udwignie odpowiedzialno za kolejn osob?
Pooya gow na ramieniu Patrika i daa si ogarn
ciemnociom nocy.

Poniedziaek zacz si dobrze. Annika wrcia z urlopu. Bya opalona, jak zwykle kwitnca, odprona po czstym kochaniu si i piciu wina. Zza swego biurka w dyurce umiechna si promiennie do Patrika, kiedy cikim
krokiem wchodzi do komisariatu. Nie lubi poniedziakw, ale kiedy zobaczy Annik, wszystko od razu wydao
mu si znoniejsze. Annika bya piast w kole. Wok niej
obracaa si caa reszta komisariatu. Organizowaa, dyskutowaa, gania i chwalia - stosownie do sytuacji. Kady,
kto mia jakikolwiek problem, mg liczy na to, e Annika
powie co mdrego. Nawet Mellberg nabra wobec niej
niejakiego respektu i ju si nie omiela jej podszczypywa i obrzuca lepkimi spojrzeniami, jak na pocztku.
Mina ledwie godzina, od kiedy przyszed do pracy,
gdy zapukaa do jego pokoju. Bya bardzo powana.
- Patrik, mam tu rodzicw... zgaszaj zaginicie crki.
Spojrzeli na siebie bez sowa.
Annika przyprowadzia zaniepokojon par. Usiedli
skuleni na krzesach przed jego biurkiem. Przedstawili si:
Bo i Kerstin Mller.
- Nasza crka Jenny nie wrcia wczoraj do domu powiedzia ojciec dziewczyny, niewysoki, okoo czterdziestoletni przysadzisty mczyzna. Wbi wzrok w blat biurka, a kiedy mwi, nerwowo skuba jaskrawe, wzorzyste
szorty. W tym momencie oboje uzmysowili sobie ca
groz sytuacji: przyszli na policj zgosi zaginicie crki.
Mczynie gos si zaama. Dalej mwia ona, rwnie
niewysokiego wzrostu, pulchna.

- Zatrzymalimy si na kempingu w Grebbestad. Jenny


okoo sidmej miaa pojecha do Fjllbacki z jakimi znajomymi. Chyba mieli pj w jakie konkretne miejsce, ale
obiecaa, e wrci przed pierwsz. Zorganizowali sobie
transport powrotny, a w tamt stron mieli pojecha autobusem.
Zachrypiaa i na chwil musiaa przerwa. Potem mwia dalej.
- Nie wracaa, wic si zaniepokoilimy. Zapukalimy
do dziewczyny, z ktr miaa jecha. Obudzilimy i j, i jej
rodzicw. Powiedziaa, e Jenny nie zjawia si na przystanku, na ktrym si umwiy, wic sdzia, e si rozmylia. Od razu wiedzielimy, e musiao si sta co powanego. Jenny nigdy by nam czego takiego nie zrobia. Jest
naszym jedynym dzieckiem. Zawsze nas uprzedza, jeli
wie, e si spni albo co w tym rodzaju. Co jej si mogo
sta? Syszelimy o tej dziewczynie, ktr znaleli w Wwozie Krlewskim... sdzi pan, e...
Dalej nie bya w stanie mwi. Wybuchna paczem.
M obj j, eby j pocieszy, ale i jemu zy napyny do
oczu.
Patrik stara si nie okazywa niepokoju.
- Wydaje mi si, e jeszcze nie ma powodu snu takich
przypuszcze.
Kurde, ale poprawnie si wyraziem, pomyla. Z trudem odnajdywa si w takich sytuacjach. Gardo mu si
zaciskao ze wspczucia, gdy patrzy na tych ludzi, penych najgorszych obaw, ale nie powinien poddawa si
takim uczuciom i bronic si przed tym, przyj styl niemal urzdowy.

- Zacznijmy od bliszych danych. Mwili pastwo, e


crka ma na imi Jenny. Ile ma lat?
- Siedemnacie, niedugo osiemnacie.
Kerstin nadal pakaa, wtulona w pier ma. To on
udziela Patrikowi niezbdnych informacji. Na pytanie,
czy maj jak aktualn fotografi crki, matka Jenny wytara twarz w papierow chusteczk, po czym wyja z torebki kolorowe szkolne zdjcie.
Patrik wzi je ostronie i przyjrza si. Typowa siedemnastolatka: makija odrobin za ostry, w spojrzeniu
wyraz buntu. Umiechn si. Jego umiech mia wyraa
nadziej.
- adna dziewczyna. Domylam si, e jestecie z niej
dumni.
Skinli gowami, a na twarzy Kerstin pojawi si nawet
cie umiechu.
- To dobra dziewczyna. Oczywicie ma wady, jak to nastolatka. W tym roku nie chciaa jecha z nami na urlop w
przyczepie, chocia od lat tak robimy, odkd bya maa, ale
ubagalimy j, bo to pewnie ostatnie takie wsplne wakacje, no i zgodzia si.
Kerstin zdaa sobie spraw z tego, co powiedziaa, e to
ostatnie wakacje, i znw si rozpakaa. Bo uspokajajco
gadzi j po gowie.
- Potraktujecie spraw powanie? Syszy si wprawdzie, e od zaginicia musz min dwadziecia cztery
godziny, ebycie zaczli szuka, ale prosz nam wierzy,
naprawd musiao jej si co sta. Inaczej na pewno by si
odezwaa. To nie jest dziewczyna, ktra by pozwolia, ebymy si o ni martwili, bo ma wszystko w nosie.

Patrik stara si zachowa spokj, ale w gowie mia gonitw myli. Przed oczami stany mu nagie zwoki Tanji w
Wwozie Krlewskim i zamruga, eby odpdzi ten obraz.
- Nie czekamy dwudziestu czterech godzin. Tak jest tylko w amerykaskich filmach. Ale zanim cokolwiek ustalimy, postarajcie si nie niepokoi. Wierz pastwu na sowo, e Jenny to obowizkowa dziewczyna, ale widziaem
niejedno. Poznaj kogo, zapominaj o boym wiecie, nie
pamitaj, e rodzice niepokoj si w domu. To nic nadzwyczajnego. Niemniej od razu zaczniemy szuka. Zostawcie pastwo jaki numer kontaktowy w dyurce. Odezw
si, jak tylko si czego dowiem. I prosz nas zawiadomi,
gdyby si odezwaa albo wrcia do domu. Zobaczycie, na
pewno wszystko si wyjani.
Wyszli, a Patrik pomyla, e moe za duo naobiecywa. W odku czu ucisk, ktry nie zapowiada nic dobrego. Spojrza na zdjcie Jenny. Oby si okazao, e tylko
gdzie si zawieruszya.
Wsta i poszed do pokoju Martina. Najlepiej od razu
wszcz poszukiwania. Jeli stao si najgorsze, nie ma
chwili do stracenia. Z protokou z sekcji wynikao, e Tanja bya wiziona okoo tygodnia, zanim umara. Zacz si
wycig z czasem.

Lato 1979
Bl i ciemnoci sprawiy, e czas upywa jej we mgle
bez snw. Czy to dzie, czy noc, ycie, czy mier - nie
miao znaczenia. Nawet kroki nad gow, wiadomo
zbliajcych si cierpie nie byy w stanie si do niej
przedrze. Trzask amanych koci miesza si z okrzykiem blu. Moe to ona krzyczaa, ale nie wiedziaa tego
na pewno.
Najtrudniej byo znosi samotno. Cakowity brak
dwikw, ruchu, czyjego dotyku. Nie przypuszczaa, e
brak kontaktu z drugim czowiekiem moe by tak dojmujcy. Gorszy od blu. e moe wrzyna si jak n,
wprawia w drenie cae ciao.
Dobrze poznaa jego zapach. Nie by wstrtny. Nie
pachnia tak, jak wyobraaa sobie, e pachnie zo. Zapach by wiey, przynosi obietnic lata i ciepa. Tym
wyraniej odcina si od wilgotnego zapachu ciemnoci,
stale obecnego w jej nozdrzach. Otula j jak wilgotny
koc wchaniajcy to, co z niej jeszcze zostao. Dlatego
chciwie chona zapach jego ciepa, kiedy si do niej zblia. Warto byo podda si zu, by chocia przez chwil
poczu zapach ycia, ktre gdzie na grze toczyo si
zwykym trybem, jednoczenie budziy si w niej upione
tsknoty. Nie bya ju taka jak dawniej i tsknia za t
sob, ktr ju nigdy nie bdzie. Byo to bolesne poegnanie, a jednak konieczne, jeli miaa przetrwa.

Najdotkliwiej drczya j myl o dziecku. Przez cae


krtkie ycie crki miaa do niej al, e si urodzia, a
teraz wreszcie zrozumiaa, e bya darem. W snach widziaa jej mikkie rczki wok swojej szyi, wielkie oczy
wpatrujce si w ni z oczekiwaniem, ktremu nie umiaa sprosta. Przypominaa sobie kady najmniejszy
szczeg, kady pieg, wosek, maleki wir na karku, dokadnie w tym samym miejscu co u niej. Obietnic skadan sobie i Bogu, e jeli tylko wydostanie si z tego
wizienia, wynagrodzi malutkiej kad chwil, gdy odmawiaa jej matczynej mioci. Jeli...

- Nie zgadzam si, eby wychodzia w takim stroju!


- Jak bd chciaa, to wyjd. Gwno ci to obchodzi.
Melanie ze zoci spojrzaa na ojca. Odpowiedzia tym
samym. Poszo o to co zwykle: jak jest ubrana, a raczej e
jest rozebrana.
To prawda, e niewiele materiau zamierzaa na siebie
woy. Musiaa to przyzna. Ale uwaaa, e bdzie adnie.
Zreszt koleanki ubieray si tak samo. Poza tym ma siedemnacie lat, nie jest dzieckiem i sama decyduje, co na
siebie woy. Spogldaa na ojca pogardliwie. A poczerwienia ze zoci. Paskudnie si zestarza i zapuci. Te jego
byszczce szorty Adidasa, niemodne od przynajmniej
pitnastu lat, i ctkowana koszula z krtkim rkawem gryzca si z szortami. Zagroeniem dla guzikw koszuli by
wielki brzuch, wyhodowany na chipsach podjadanych
przed telewizorem. Caoci dopeniay paskudne plastikowe klapki. Wstydzia si pokazywa z ojcem i nie znosia
wakacji na tym cholernym kempingu.
W dziecistwie to uwielbiaa. Tyle dzieci, z ktrymi
mona si byo bawi, kpa si i biega midzy przyczepami. Tym razem koleanki zostay w domu, w Jnkping,
a najgorsze, e Tobbe rwnie. Melanie nie moe dopilnowa interesu i Tobbe na pewno co namci z t wstrtn
Madde, co si przyczepia do niego jak rzep do psiego
ogona, a wtedy Melanie ju na zawsze znienawidzi rodzicw.

Nie do e jest uziemiona na kempingu w Grebbestad,


to jeszcze rodzice traktuj j, jakby miaa pi lat, a nie
siedemnacie. Nie dadz jej nawet zdecydowa, co ma na
siebie woy. Obruszya si i obcigna top rozmiarw
stanika bikini. Przyciasne dinsowe szorty byy wprawdzie
niewygodne, wrzynay si midzy poladki, ale spojrzenia
chopakw byy tego warte. Do tego pantofle na platformach, do metra szedziesiciu dodajce jej co najmniej
dziesi centymetrw.
- Jak dugo mieszkasz pod naszym dachem, bdziemy
decydowa. A teraz prosz...
Przerwao mu gone pukanie do drzwi. Melanie,
wdziczna za t nieoczekiwan przerw, pospieszya otworzy. Za drzwiami sta okoo trzydziestopicioletni ciemnowosy mczyzna. Melanie wyprostowaa si odruchowo, wypia pier. Troch za stary jak dla niej, ale wyglda niele. Poza tym moga si podrani z ojcem.
- Nazywam si Patrik Hedstrm, jestem z policji. Mog
wej na chwil? Ja w sprawie Jenny.
Melanie wpucia go. Stana w drzwiach tak, e musia
si o ni otrze.
Przywitali si i usiedli we trjk przy stoliku.
- Moe przyprowadz on? Jest nad wod.
- To nie jest konieczne, chciabym zamieni kilka sw
z Melanie. Pewnie ju wiecie, e Mllerowie zgosili zaginicie Jenny. Powiedzieli, e byycie wczoraj umwione
na wsplny wyjazd do Fjllbacki. Zgadza si?
Zanim odpowiedziaa, dyskretnie nacigna top, eby
pogbi dekolt, i oblizaa wargi. Policjant, cakiem sexy.

- Tak, miaymy si spotka na przystanku koo sidmej i wsi do autobusu, ktry odchodzi dziesi po. W
Tanum Strand miao do nas doczy paru chopakw,
ktrych niedawno poznaymy. Nie mielimy adnych
konkretnych planw, chcielimy si przejecha, zobaczy,
co si dzieje.
- Ale Jenny nie przysza?
- No wanie. Zdziwiam si, e nie przysza, bo chocia
nie znamy si za dobrze, wydawaa si sowna. Nie mog
powiedzie, eby mi byo specjalnie przykro, bo si do
mnie przyczepia i wcale mi nie przeszkadzao, e zostaam
sama z Mickem i Freddem, to znaczy z chopakami z Tanum Strand.
- No wiesz!
Ojciec rzuci jej wcieke spojrzenie. Odpowiedziaa tym
samym.
- Ojej, o co chodzi? Nic nie poradz, e bya nudna. To
nie moja wina, e zagina. Pewnie si zabraa do domu,
do Karlstad. Gadaa o jakim facecie, ktrego tam poznaa,
wic jeeli miaa troch oleju w gowie, to wypia si na te
gwniane wakacje na kempingu i wrcia do niego.
- Tylko sprbuj zrobi co takiego! Ten cay Tobbe...
Patrik kiwn rk, by przycign ich uwag, ale najpierw musia przerwa ktni midzy ojcem a crk. Na
szczcie umilkli.
- Czyli nie wiesz, dlaczego nie przysza?
- Nie mam bladego pojcia.
- A nie wiesz, czy tu, na kempingu, znaa jeszcze kogo,
komu mogaby si zwierzy?
Melanie niby przypadkiem trcia go go nog i z zadowoleniem zauwaya, e drgn. Faceci maj bardzo

prost konstrukcj. Choby mieli nie wiem ile lat, tylko


jedno im w gowie. Wystarczy to wiedzie, a dadz si zaprowadzi na koniec wiata. Znw go trcia. Nad grn
warg wystpiy mu kropelki potu. Swoj drog w przyczepie byo duszno.
Chwil si zastanawiaa.
- By tu taki, jaki kujon, spotykali si tutaj latem. Znaj si chyba od dziecistwa. Palant, ale ona te nie za bardzo coolerska, wic pewnie si dogadywali.
- Moe wiesz, jak si nazywa albo gdzie go znajd?
- Przyczepa jego rodzicw stoi w trzecim rzdzie. Ma
daszek w biao-brzowe pasy, a przed ni ronie cholerne
mnstwo pelargonii.
Patrik podzikowa i czerwienic si, znw przecisn
si koo Melanie.
Stana w drzwiach w uwodzicielskiej pozie i pomachaa mu rk. Ojciec wrci do kazania, ale udawaa guch. I
tak nie powie nic, czego warto by sucha.
Patrik ruszy przed siebie. Spoci si, nie tylko z powodu upau. Z ulg wydosta si z ciasnej przyczepy i szed
przez zatoczony kemping. Kiedy ta maa wypia na niego
swoje drobne piersi, czu si jak pedofil, a kiedy jeszcze
zacza go trca nog, zupenie nie wiedzia, co ze sob
zrobi. Czu si bardzo nieswojo. Niewiele miaa na sobie,
mniej wicej jakby si okrya chustk do nosa. Uderzya go
myl, e by moe za siedemnacie lat jego wasna crka
ubierze si w ten sposb i bdzie kokietowa starszych
facetw. Wzdrygn si i pomyla z nadziej, e moe jednak bdzie chopiec, bo zna si na nastoletnich chopcach

i wie, jak funkcjonuj. Ta maa wydaa mu si istot z kosmosu - jej makija, biuteria... Nie umkno mu, e miaa
kolczyk w ppku. Chyba jest za stary na takie rzeczy, bo
nie uzna tego za seksowne. Raczej grone ze wzgldu na
ryzyko zakaenia i brzydkiej blizny. To oczywicie kwestia
wieku. Do tej pory pamita, jak matka go zwymylaa, gdy
pewnego razu wrci do domu z kolczykiem w uchu, a mia
wtedy dziewitnacie lat. Kolczyk znikn jeszcze szybciej,
ni si pojawi - i to by jego ostatni numer tego rodzaju.
Bdzi wrd przyczep stojcych tak gsto, e prawie
si stykay. Nie potrafi poj, dlaczego ludzie z wasnej
woli spdzaj urlop stoczeni jak ledzie w beczce. Z drugiej strony rozumia, e wiele osb pociga takie ycie,
poczucie wsplnoty z osobami, ktre tak jak oni co roku
wracaj w to samo miejsce. Cz przyczep ju nie zasugiwaa na to miano, poniewa z rnych stron dobudowano do nich namioty. Przypominay caoroczne domki.
W kocu spyta o drog i trafi do przyczepy opisanej
przez Melanie. Siedzia przed ni wysoki, chudy i okropnie
pryszczaty chopak. Na widok czerwonych i biaych pryszczy Patrikowi zrobio si go al. Najwyraniej nie mg si
powstrzyma i kilka wycisn, chocia grozio to bliznami,
ktre bdzie wida jeszcze dugo po ustpieniu trdziku.
Stan przed chopakiem i osoni oczy przed socem.
Zapomnia okularw, zostay w komisariacie.
- Cze, jestem z policji. Rozmawiaem z Melanie, ktra
mieszka kawaek dalej. Powiedziaa mi, e znasz Jenny
Mller. Zgadza si?

Chopak w milczeniu kiwn gow. Patrik usiad obok


niego na trawie. Widzia, e w odrnieniu od tamtej lolitki jest naprawd przejty.
- Mam na imi Patrik, a ty?
- Per.
Patrik zmarszczy brwi. Czeka na dalszy cig.
- Per Thorsson. - Chopak przez cay czas wyrywa z
ziemi kpki trawy i nie patrzc na Patrika, powiedzia: - To
moja wina, e jej si co przydarzyo.
- Jak to? - Patrik drgn.
- Przeze mnie uciek jej ten autobus. Spotykamy si tutaj co roku, od dziecistwa. Zawsze byo bardzo fajnie. Ale
odkd poznaa t map Melanie, zrobia si jaka wredna.
Bez przerwy tylko Melanie to, Melanie tamto, Melanie
powiedziaa... nic tylko gadaa o dupie Maryni. Dawniej z
Jenny mona byo porozmawia o wanych sprawach, a
teraz nic, tylko o kosmetykach, ciuchach i innych gwnach. Nawet nie miaa odwagi jej powiedzie, e ma si ze
mn spotka, bo Melanie uwaaa mnie za jakiego kujona
czy oferm.
Rwa traw coraz szybciej. Z kad wyrwan kpk powikszao si yse miejsce. Nioscy si po caym kempingu
ciki zapach grilla drani nozdrza. Patrikowi zaburczao
w brzuchu.
- Takie s dziewczyny w tym wieku. Ale przechodzi im
to, daj sowo. Jeszcze bd z nich ludzie. - Patrik
umiechn si, ale zaraz spowania. - Co chcesz przez to
powiedzie, e to niby twoja wina? Wiesz, gdzie ona jest?
Bo jeli tak, to powiniene wiedzie, e jej rodzice okropnie si niepokoj...
Per podnis do, jakby chcia go powstrzyma.

- Nie mam pojcia, gdzie jest Jenny, ale wiem, e musiao jej si przydarzy co zego. Ona nigdy nie zwiaaby
tak sobie. Miaa si zabra z kim...
- Zabra si z kim? Dokd? Kiedy?
- No i dlatego uwaam, e to moja wina. - Per mwi
powoli i wyranie, jak do dziecka. - Zaczepiem j, kiedy
sza na przystanek spotka si z Melanie. Wkurzyem si,
e ze mn spotyka si tak, eby tylko ta cholerna Melanie
si nie dowiedziaa. Wic j zatrzymaem, jak przechodzia, i powiedziaem, co o niej myl. Byo jej przykro, ale nie
zaprzeczaa i wysuchaa do koca. Powiedziaa, e uciek
jej autobus i e bdzie apa jak okazj do Fjllbacki. A
potem si zmya.
Podnis wzrok na Patrika. Draa mu dolna warga. Ze
wszystkich si stara si unikn koszmarnego upokorzenia - nie mg si rozpaka na oczach caego kempingu.
- Dlatego to moja wina. Gdybym si z ni nie pokci o
zupeny bzdet, zdyaby na autobus i to by si nie zdarzyo. Musiaa trafi na jakiego psychola. To moja wina.
Mia mutacj i zapia jak kogut. Patrik pokrci gow.
- To nie twoja wina. Poza tym nie wiadomo, czy rzeczywicie co jej si stao. Prbujemy to ustali. Kto wie,
moe nagle zjawi si ni std, ni zowd i okae si, e po
prostu gdzie zamarudzia.
Patrik stara si go uspokoi, ale zdawa sobie spraw,
e brzmi to faszywie, bo w jego oczach wida byo ten sam
niepokj. Sto metrw dalej Mllerowie w przyczepie czekaj na crk. Patrik mia nieprzyjemne przeczucie, e Per
ma racj, e czekaj nadaremnie. Kto wzi Jenny do samochodu. Kto, kto mia wobec niej ze zamiary.

Jacob i Marita byli w pracy, dzieci u niani, Linda czekaa na Johana. Po raz pierwszy mieli spotka si w domu,
nie na grce w stodole. Linda bya podekscytowana. wiadomo, e spotykaj si bez pozwolenia w domu brata,
dodawaa randce pikanterii. Ale kiedy Johan stan w
drzwiach i zobaczya jego min, zrozumiaa, e w nim ten
dom budzi zupenie inne emocje.
Nie by tu od mierci Johannesa, gdy musieli opuci
Vstergrden. Powoli obszed salon, potem kuchni, zajrza nawet do toalety. Jakby chcia odnotowa kady
szczeg. Wiele si zmienio. Jacob lubi majsterkowa,
malowa, wic dom wyglda inaczej, ni go Johan zapamita. Linda chodzia za nim krok w krok.
- Dawno tu nie bye.
Johan skin gow, przesuwajc doni po gzymsie
kominka.
- Dwadziecia cztery lata. Miaem pi lat, kiedy si
std wyprowadzilimy. Sporo tu zmian.
- Tak, u Jacoba wszystko musi gra. Bez przerwy co
majstruje, poprawia. Musi by perfekcyjnie.
Johan nie odpowiedzia, by jakby w innym wiecie.
Linda zacza aowa, e zaprosia go do domu. Mylaa,
e spdz beztroskie chwile w ku. Nie spodziewaa si,
e Johan bdzie wspomina smutne dziecistwo. Nie
chciaa myle o tym, e Johan moe mie jakie emocje,
przeycia z ni niezwizane. Zawsze by ni oczarowany,
peen uwielbienia, i takiego Johana chciaa widzie. Nie
zamylonego, przybitego mczyzn, ktry teraz chodzi
po domu.

Pocigna go za rami. Johan drgn jak obudzony z


transu.
- Pjdziemy na gr? Mj pokj jest na strychu.
Johan bezwolnie wszed za ni na strome schody.
Przeszli przez pitro, ale kiedy Linda zacza wchodzi
na strych, zatrzyma si. Kiedy byy tu pokoje jego i Roberta i sypialnia rodzicw.
- Poczekaj, zaraz przyjd. Tylko co sprawdz.
Nie zwaajc na sprzeciw Lindy, drc doni otworzy
drzwi swego dawnego pokoju. Nadal by to pokj maego
chopca, teraz zarzucony zabawkami i ubraniami Williama. Johan usiad na eczku i prbowa sobie przypomnie, jak to wygldao kiedy. Po chwili wsta i poszed
do pokoju obok. Dawniej nalea do Roberta i zmieni si
jeszcze bardziej. Bez wtpienia by to teraz pokj dziewczynki: r, tiul i rozmaite wiecideka. Natychmiast wyszed. Pokj na kocu hallu przyciga go niczym magnes.
Ile razy skrada si na palcach po dywanie rozoonym
przez matk, dochodzi do biaych drzwi, otwiera, a potem wlizgiwa si do ka rodzicw. Dopiero tam by
bezpieczny, wolny od koszmarw i potworw chowajcych
si pod kiem. Najchtniej spa mocno przytulony do
ojca. Jacob i Marita zatrzymali bogato rzebione wezgowie ka i dlatego pokj wydawa si najmniej zmieniony.
zy napyny mu do oczu. Zamruga, by je stumi. Nie
chcia okazywa saboci przy Lindzie.
- Ju si napatrzye? Jeli mylisz, e mona tu co
ukra, to si mylisz.
Nigdy jeszcze nie mwia do niego w ten sposb. A si
w nim zagotowao. Zwaszcza kiedy uzmysowi sobie, e

przecie wszystko mogo by inaczej. Zapa j za rami.


- Co ty pieprzysz?! Patrz, co by tu ukra? Masz chyba
nie po kolei. Suchaj, mieszkaem tu na dugo przedtem,
nim si wprowadzi twj brat, i eby nie ten twj skurczybyk ojciec, Vstergrden nadal byby nasz.
Wic si zamknij.
Linda a zaniemwia z wraenia. Nie moga uwierzy,
e agodny Johan mg si tak zmieni. Wyrwaa si i sykna:
- Mj tata nie jest winien, e twj stary gra i wszystko
przegra. Jeli nawet tata nie by w porzdku, to nie jego
wina, e twj stary stchrzy i odebra sobie ycie. Sam
postanowi od was odej, wic nie zwalaj tego na mojego
tat.
Johan by tak wcieky, e przed oczami zaczy mu lata patki. Zacisn pici. Linda bya drobna, krucha, z
atwoci rozerwaby j na strzpy. Odetchn gboko,
eby si uspokoi. Dziwnym, chrapliwym gosem powiedzia:
- Mam prawo oskara stryja Gabriela o wiele rzeczy. Z
czystej zawici zniszczy nam ycie. Mama nam mwia,
jak byo. Naszego ojca wszyscy lubili, a Gabriela uwaali za
nudnego zrzd, i on nie mg tego znie. Mama bya
wczoraj u niego i powiedziaa mu co nieco do suchu.
Szkoda, e mu przy okazji nie dooya. Pewnie brzydzia
si go dotkn.
Linda zamiaa si szyderczo.
- Dawniej si nie brzydzia. Niedobrze mi na sam
myl, e kiedy by z twoj flejtuchowat matk. Zorientowaa si, e twojego starego bdzie atwiej nacign ni

mojego. Dlatego do niego odesza. Wiesz, jak mwi na


tak? Kurwa!
Kropelki liny pryskay mu na twarz, gdy mwia. Bya
prawie jego wzrostu.
Bojc si, e straci panowanie nad sob, Johan cofn
si w kierunku schodw. Najchtniej zacisnby donie na
jej szyi, by zmusi j do milczenia. Ale nie zrobi tego,
uciek na d.
Linda, zaskoczona obrotem spraw i wcieka, e stracia
nad nim przewag, wychylia si przez porcz i krzykna:
- Zjedaj, ofermo. Tylko do jednego si nadawae, i to
nie za bardzo.
Pokazaa mu rodkowy palec, ale nie widzia tego, bo
wanie wychodzi z domu.
Linda opucia palec i jak typowa zmienna nastolatka
ju zacza aowa tego, co powiedziaa. Bo jednak
strasznie si wcieka.
Faks z Niemiec przyszed, gdy Martin odoy suchawk po rozmowie z Patrikiem. Informacja, e Jenny prawdopodobnie zabraa si z kim stopem, bynajmniej niczego nie wyjania. Mg to by kady. Caa nadzieja we
wszechwidzcych oczach spoeczestwa. Gazety bez przerwy wydzwaniay do Mellberga. Martin liczy, e po odpowiednim nagonieniu tej sprawy odezwie si kto, kto
widzia Jenny wsiadajc do samochodu. Moe uda si
wyowi t informacj spord sygnaw od dowcipnisiw
rnej maci, chorych psychicznie i osb korzystajcych z
okazji, by zatru ycie swoim wrogom.

Annika przyniosa faks z kilkoma krtkimi zdaniami.


Martin sprbowa go odczyta i domyli si, e osob najblisz Tanji jest jej byy m. Zdziwi si, e cho taka
moda, ju bya rozwiedziona. Po chwili wahania i szybkiej
konsultacji telefonicznej z Patrikiem wybra numer biura
turystycznego we Fjllbace i umiechn si, gdy usysza
gos Pii.
- Cze, mwi Martin Molin. - Milczenie, niestety
przydugie. - Policja w Tanumshede. - Rozgniewao go, e
musi przypomnie, kim jest. Gdyby byo trzeba, byby w
stanie poda nawet numer jej butw.
- Cze, przepraszam. Jestem beznadziejna, jeli chodzi o nazwiska, ale dobrze zapamituj twarze. Na szczcie, zwaszcza w takiej pracy. - Rozemiaa si. - W czym
mog ci pomc tym razem?
Od czego by tu zacz, zastanawia si Martin. W kocu
przypomnia sobie, w jakiej sprawie dzwoni.
- Musz zatelefonowa do Niemiec. To wana rozmowa
i boj si, e moja kiepska znajomo niemieckiego nie
wystarczy. Czy zgodziaby si tumaczy?
- Oczywicie - odpowiedziaa. - Tylko poprosz koleg,
eby popilnowa biura.
Sysza, e z kim rozmawia. Po chwili powiedziaa do
suchawki:
- Zaatwione. Jak to zrobimy? Zadzwonisz do mnie czy
jak?
- Tak, czekaj przy telefonie, za par minut zadzwoni.
Po czterech minutach mia na linii jednoczenie byego
ma Tanji, Petera Schmidta, i Pi. Zacz od kondolencji i
ubolewania, e dzwoni w tak przykrych okolicznociach.
Niemiecka policja zdya poinformowa Petera o mierci

byej ony, ale Martinowi i tak byo nieprzyjemnie, e


dzwoni krtko po tym. To by jeden z najbardziej przykrych obowizkw w jego pracy. Na szczcie nie zdarzao
si to zbyt czsto.
- Czy wiedzia pan, e Tanja pojechaa do Szwecji?
Pia pynnie przetumaczya pytanie na niemiecki, a potem odpowied Petera na szwedzki.
- Nie wiedziaem. Niestety nie rozstalimy si w przyjani i po rozwodzie prawie ze sob nie rozmawialimy, ale
kiedy bylimy maestwem, nigdy nie wspominaa, e
chciaaby pojecha do Szwecji. Lubia spdza wakacje na
sonecznym poudniu, w Hiszpanii czy Grecji. Myl, e
dla niej w Szwecji byoby zbyt chodno.
Zbyt chodno, pomyla z ironi Martin i spojrza przez
okno na parujcy asfalt. Brakuje tylko niedwiedzi polarnych spacerujcych po ulicach... Pyta dalej:
- Nigdy nie mwia, e ma co do zaatwienia w Szwecji? Albo o jakich zwizkach ze Szwecj? Nie mwia
przypadkiem o miejscowoci Fjllbacka?
Peter znw zaprzeczy, a Martinowi nie przychodziy do
gowy inne pytania. Nadal nie wiedzia, co Tanja moga
mie na myli, opowiadajc koleance o celu swojej podry. Ju mia podzikowa i odoy suchawk, kiedy
przyszo mu do gowy jeszcze jedno pytanie:
- Czy jest jeszcze kto, kogo mgbym spyta o Tanj?
Niemiecka policja podaa pana nazwisko jako jedynej bliskiej osoby, ale moe miaa jak przyjacik?
- Zadzwocie do jej ojca. Mieszka w Austrii. Pewnie
dlatego nie znaleli go w adnym spisie. Prosz poczeka,
poszukam jego numeru.

Martin sysza, jak Peter oddala si od telefonu i co


przesuwa. Po chwili wrci. Pia tumaczya. Szczeglnie
wyranie powtrzya numer telefonu.
- Nie sdz, eby wiele powiedzia. Dwa lata temu, zaraz po naszym rozwodzie, bardzo pokcili si z Tanj. Nie
wiem, o co poszo, ale chyba dawno ze sob nie rozmawiali. Z drugiej strony nigdy nic nie wiadomo. Prosz go ode
mnie pozdrowi.
Rozmowa nie wniosa wiele. Martin podzikowa za
pomoc i powiedzia, e jeszcze si odezwie, jeli bdzie
mia wicej pyta. Uprzedzajc go, Pia zapytaa, czy nie
chciaby od razu zadzwoni do ojca Tanji. Mogaby pomc.
W suchawce rozlego si kilka sygnaw. Nikogo nie
zastali. Martina bardzo zaciekawio to, co byy m Tanji
powiedzia o jej ktni z ojcem. O co ojciec i crka mogli
si pokci tak bardzo, eby a zerwa ze sob kontakt?
Czy miao to zwizek z wypraw Tanji do Fjllbacki i jej
zainteresowaniem zaginiciem dwch dziewczyn?
Tak si zamyli, e zapomnia o Pii. Wci siedziaa ze
suchawk przy uchu. Pospiesznie podzikowa jej za pomoc. Umwili si, e jutro znw sprbuj zadzwoni do
ojca Tanji.
Martin w zamyleniu patrzy na zrobione w kostnicy
zdjcie Tanji. Czego szukaa we Fjllbace i co znalaza?
Kolebic si na boki, Erika suna po pontonowym pomocie. O tej porze roku wolne miejsca w marinie byy
do niezwykym zjawiskiem. odzie cumoway zwykle w
podwjnych, a nawet potrjnych rzdach. Wiadomo o

morderstwie sprawia, e zrobio si luniej. Cz eglarzy


wolaa poszuka innego portu. Erika miaa nadziej, e
Patrikowi i jego kolegom uda si wkrtce rozwika t
spraw. W przeciwnym razie nastan cikie czasy dla
tych, ktrzy cay rok yj z tego, co zarobili w sezonie.
Anna i Gustav postanowili jednak zosta jeszcze kilka
dni we Fjllbace. Widzc ich d, Erika zrozumiaa, dlaczego nie udao jej si ich przekona, by zamieszkali u niej.
Jacht krlujcy na kocu pomostu by naprawd wspaniay. Olniewajco biay, z drewnianym pokadem, i tak duy, e pomieciby jeszcze co najmniej dwie rodziny.
Anna radonie pomachaa siostrze, a potem pomoga
jej wej na pokad. Erika zdya si zasapa. Usiada.
Anna podaa jej szklank zimnej coli.
- Prawda, e pod koniec ma si naprawd do?
Erika przewrcia oczami.
- Jeszcze jak. W ten sposb natura sprawia, e nie mog si ju doczeka porodu. eby nie ten cholerny upa. Wytara czoo chusteczk, ale zaraz pojawiy si nowe kropelki. Spyway po skroniach.
- Biedactwo - Anna umiechna si ze wspczuciem.
Gustav wyszed z kajuty i przywita si uprzejmie. By
tak samo nieskazitelnie ubrany jak poprzednio. Biae zby
kontrastoway z opalenizn. Zwracajc si do Anny, powiedzia z niezadowoleniem:
- Jeszcze nie posprztaa ze stou po niadaniu. Mwiem ju, eby utrzymywaa porzdek na odzi. Inaczej si
nie da.
- Ojej, przepraszam. Zaraz sprztn.

Umiech znik z jej twarzy. Spucia wzrok i zesza pod


pokad. Gustav usiad obok Eriki ze szklank zimnego piwa.
- Nie da si mieszka na odzi, jeli si nie dba o porzdek. Zwaszcza gdy s dzieci. Robi si okropny baagan.
Erika pomylaa, e jeli to takie wane, sam mgby
sprztn. Te ma dwie zdrowe rce.
Atmosfera zrobia si gsta. Erika zdaa sobie spraw,
e dzieli ich przepa wynikajca z rnicy pochodzenia i
wychowania. Postanowia przerwa milczenie.
- Bardzo pikna d.
- Tak, prawdziwa pikno. - Kipia z dumy. - Poyczyem od przyjaciela, sam mam ochot tak kupi.
Znw milczenie. Erice ulyo, kiedy Anna wrcia na
pokad i usiada koo Gustava. Szklank odstawia z drugiej strony. Midzy brwiami Gustava pojawia si
zmarszczka.
- Bd tak mia, nie stawiaj tam szklanki, bo na drewnie zostaj plamy.
- Przepraszam - powiedziaa cicho, podnoszc szklank.
- Emmo - Gustav przenis uwag z matki na crk mwiem ci, e nie wolno si bawi aglem. Odejd stamtd natychmiast.
Czteroletnia Emma zignorowaa go. Udawaa guch.
Gustav ju mia wsta, gdy Anna si zerwaa.
- Ja si tym zajm. Na pewno nie usyszaa.
Gdy matka wzia j na rce, Emma najpierw zacza
wrzeszcze, a potem si naburmuszya.

- Gupi jeste. - Zamierzya si, eby kopn Gustava w


nog.
Erika umiechna si ukradkiem. Gustav zapa Emm
za rami, eby j skarci. Wtedy Erika zobaczya w oku
Anny iskr. Odepchna rk Gustava i przycigna crk.
- Nie rusz jej!
Podnis obie donie.
- Przepraszam, ale twoje dzieci to straszne dzikusy.
Kto je wreszcie musi okiezna.
- Dzikuj, sama zajm si ich wychowaniem. Zreszt
s bardzo dobrze wychowane. Chodcie, idziemy na lody
do Ackego.
Kiwna gow w stron Eriki. Erika ucieszya si, e
cho przez chwil bdzie miaa siostr i jej dzieci dla siebie, bez Pana Nadtego. Wsadziy Adriana do wzka i ruszyy. Emma, radonie podskakujc, biega przodem.
- Czy ja, twoim zdaniem, przesadzam? W kocu zapa
j tylko za rami. Wiem, e przez to, co zrobi Lucas, zrobiam si przewraliwiona i nadopiekucza...
Erika wzia siostr pod rk.
- Wcale tak nie uwaam. Wedug mnie twoja crka zna
si na ludziach i powinna jej bya pozwoli, eby mu daa
porzdnego kopa.
Anna spochmurniaa.
- Teraz ju przesadzasz. Przecie nic zego si nie stao.
Nie jest przyzwyczajony do dzieci, wic nic dziwnego, e
si stresuje.
Erika westchna. Przez chwil miaa nadziej, e siostra w kocu okae do stanowczoci, eby domaga si

odpowiedniego traktowania dla siebie i dzieci. Ale Lucas


dobrze wykona swoj robot.
- Jak sprawa opieki nad dziemi?
Anna wyranie miaa ochot na kolejny unik, ale w
kocu odpowiedziaa cicho:
- Kiepsko. Lucas postanowi uy wszystkich paskudnych sposobw, jakie zna. W dodatku wciek si, e spotykam si z Gustavem.
- Jakie ma argumenty? Jak udowodni, e jeste z
matk? Z was dwojga to ty masz powody, aby si domaga
pozbawienia go praw rodzicielskich, nie on!
- Wiem, ale jemu si wydaje, e jeli duo nazmyla, to
w kocu co si przyklei.
- No dobrze, a twoje doniesienie o zncaniu si nad
dzieckiem? Chyba ma wiksz wag od jego kamstw?
Anna nie odpowiedziaa i Erice przemkna przez gow
paskudna myl.
- Nie zoya doniesienia, prawda? Okamaa mnie.
Powiedziaa, e zoya.
Siostra nie miaa odwagi spojrze jej w oczy.
- Odpowiedz wreszcie. Mam racj?
Anna odpowiedziaa opryskliwie:
- Tak, masz racj, kochana starsza siostro. Ale musiaaby si znale na moim miejscu, eby mie prawo mnie
osdza. Nie wiesz, jak to jest y w cigym strachu, co on
jeszcze wymyli. Gdybym zoya doniesienie, nie daby mi
y. Miaam nadziej, e jeli nie pjd na policj, zostawi
nas w spokoju. Z pocztku tak byo, prawda?
- Tak, ale ju nie jest. Anno, naucz si przewidywa.
- atwo ci mwi! yjesz w poczuciu bezpieczestwa, o
jakim mona tylko marzy, z mczyzn, ktry ci uwielbia

i nigdy by ci nie skrzywdzi. W dodatku masz jeszcze na


koncie pienidze za ksik o Alex. Cholernie atwo si
wtedy mwi! Nie wiesz, jak to jest by samotn matk
dwjki dzieci, zaharowywa si, eby nakarmi i jeszcze
ubra. Ty masz fantastyczne ycie. Nie myl sobie, e nie
widziaam, jak patrzya z gry na Gustava. Mylisz, e
wszystkie rozumy pozjadaa, ale gwno wiesz!
Anna oddalia si, nie dajc Erice szansy. Pobiega w
stron rynku, pchajc przed sob wzek z Adrianem i
mocno trzymajc za rk Emm. Erika staa na chodniku.
Zebrao jej si na pacz. Zastanawiaa si, co si stao.
Przecie nie miaa nic zego na myli. Chce tylko, eby Anna bya szczliwa, bo zasuguje na to.
Jacob pocaowa matk w policzek, z ojcem ucisnli
sobie rce. Tak wyglday ich wzajemne relacje: dystans i
poprawno zamiast ciepa i serdecznoci. Dziwne, e
uwaa ojca za obcego czowieka, ale tak byo. Oczywicie
sysza o tym, e w szpitalu ojciec i matka czuwali przy nim
dzie i noc. Pamita to jak przez mg, ale nie zbliyo ich
to do siebie. Bliskoci zazna od Ephraima, ktrego uwaa
raczej za ojca ni dziadka. Odkd Ephraim odda szpik i
uratowa mu tym samym ycie, widzia w nim bohatera.
- Nie idziesz dzi do pracy?
Matka siedziaa obok niego na kanapie. Jak zwykle bya
niespokojna, jakby bez przerwy spodziewaa si jakiego
zagroenia. Zawsze zachowywaa si tak, jakby balansowaa na skraju przepaci.

- Pomylaem, e pojad pniej i odpracuj wieczorem. Chciaem wpa, dowiedzie si, co u was sycha.
Syszaem o wybitych oknach. Mamo, dlaczego nie zadzwonia do mnie, tylko do ojca? Natychmiast bym przyjecha.
Laine umiechna si do niego czule.
- Nie chciaam ci niepokoi. Nie powiniene si denerwowa, to ci szkodzi.
Nie odpowiedzia, umiechn si agodnie, jakby do
siebie.
Pooya rk na jego doni.
- Wiem, ale ja ju tak mam. Starego psa nie nauczysz
siedzie.
- Ty stara? Mamo, cigle jeste modziutka.
Zarumienia si z radoci. Zawsze tak rozmawiali.
Jacob wiedzia, e matka uwielbia takie komplementy,
wic ich nie szczdzi. ycie z ojcem chyba nie byo zbyt
wesoe, a ju mie swka z pewnoci nie byo jego mocn
stron.
Gabriel, ktry siedzia na fotelu obok, prychn zniecierpliwiony i wsta.
- Tak czy inaczej, policja ju sobie porozmawiaa z tymi
nicponiami. Miejmy nadziej, e przez jaki czas bd si
pilnowa. - Ruszy do swego biura. - Zdysz jeszcze zerkn do ksig?
Jacob pocaowa matk w rk, skin gow i poszed
za ojcem. Gabriel ju od wielu lat wprowadza syna w interesy. Chcia mie pewno, e pewnego dnia Jacob bdzie
umia zarzdza majtkiem. Na szczcie Jacob mia talent do interesw i gadko radzi sobie zarwno z ksigowoci, jak i z praktyk.

Zasiedli nad ksigami. Po chwili Jacob przecign si:


- Pjd si rozejrze na grze, u dziadka. Dawno tam
nie byem.
- Aha, tak, id - Gabriel by gboko pochonity liczbami.
Jacob wszed na pitro i powolnym krokiem skierowa
si do drzwi prowadzcych do lewego skrzyda dworu.
Ephraim mieszka tam a do mierci. W dziecistwie Jacob spdza u niego mnstwo czasu.
Wszed. Wszystko wygldao jak dawniej, nic nie zmienili. Jacob poprosi kiedy, eby w mieszkaniu dziadka
niczego nie przestawia, nie zmienia. Rodzice uszanowali
to, zdajc sobie spraw z wyjtkowych wizw czcych
dziadka z wnukiem.
Byo to mieszkanie czowieka o silnej osobowoci. Od
reszty dworu, utrzymanej w jasnych kolorach, rnio si
mskim, stonowanym wygldem. Wchodzc tu, Jacob
zawsze mia wraenie, e wkracza do innego wiata.
Usiad w skrzanym fotelu przy oknie i opar nogi na
podnku. Tak zwykle siedzia Ephraim, kiedy go odwiedza. Jacob zwija si wtedy w kbek na pododze i z zapartym tchem sucha historii z dawnych czasw.
Fascynoway go opowieci o zgromadzeniach i ludziach
przeywajcych religijne odrodzenie. Ephraim barwnie
opisywa ekstaz na ich twarzach, gdy wpatrywali si w
Kaznodziej i jego synw. Mia tubalny gos i Jacob nie
wtpi, e potrafi rzuca urok na ludzi. Uwielbia opowieci o cudach dokonywanych przez Gabriela i Johannesa.
Kady dzie przynosi nowy cud. Dla Jacoba byo to co

wspaniaego. Nie potrafi zrozumie, dlaczego ojciec nie


chce rozmawia o tamtych czasach, a nawet chyba si ich
wstydzi. Te chciaby mie dar uzdrawiania chorych i
uomnych. Musieli bardzo przey utrat tego daru. Wedug Ephraima nastpio to z dnia na dzie. Gabriel wzruszy ramionami, ale Johannes by zrozpaczony. Wieczorami modli si do Boga, by mu go przywrci. Bieg do
kadego rannego zwierzcia i prbowa odnale dawn
moc.
Jacob nie rozumia, dlaczego Ephraim dziwnie si
mia, gdy mwi o tamtych czasach. Johannes musia
bardzo cierpie i Kaznodzieja, czowiek stojcy tak blisko
Boga, powinien to zrozumie. Ale Jacob kocha dziadka i
nie kwestionowa ani tego, co mwi, ani jak mwi. Dla
niego by bez skazy. Uratowa mu ycie. Nie przez przyoenie rk. Da mu czstk siebie i na nowo tchn w niego
ycie. Jacob ubstwia dziadka.
Najlepszy zawsze by koniec. Ephraim milcza przez
chwil, patrzy wnukowi gboko w oczy i mwi:
- Ty, Jacobie, rwnie posiadasz ten dar. Tkwi w tobie
gboko i czeka na odpowiedni chwil.
Jacob uwielbia, gdy dziadek to mwi.
Wprawdzie nie udao mu si jeszcze nikogo uzdrowi,
ale wystarczyo, e dziadek powiedzia, e posiad t moc.
Pewnego razu gdy by chory, chcia jej uy, eby sam siebie uzdrowi, ale zamykajc oczy, widzia pod powiekami
jedynie ciemno, t sam, ktra trzyma go teraz w elaznym ucisku.
By moe odnalazby j, gdyby dziadek y duej. Skoro nauczy Gabriela i Johannesa, dlaczego nie miaby nauczy i jego?

Z ponurych myli wyrwa go gony krzyk ptaka. Czu,


jak wok serca zaciska mu si mroczna obrcz, jakby miaa je zatrzyma. Ostatnio czu to coraz czciej i coraz wyraniej.
Podcign nogi i obj kolana. Gdyby by tu Ephraim,
pomgby mu odnale uzdrowicielskie wiato.
- Na tym etapie zakadamy, e Jenny Mller nie znikna z wasnej woli. Liczymy na pomoc spoeczestwa i apelujemy, aby zgaszay si osoby, ktre j widziay, zwaszcza przy samochodzie albo jadc samochodem. Wedug
naszych informacji chciaa zabra si okazj do Fjllbacki.
Interesuje nas wszystko, co moe mie z tym zwizek.
Patrik z powag patrzy w oczy wszystkim reporterom
po kolei. Annika daa im zdjcie Jenny Mller. Miaa dopilnowa, eby si ukazao we wszystkich gazetach. Rzadko tak robili, ale w tym wypadku prasa moga si bardzo
przyda.
Patrik zdziwi si, gdy Mellberg zaproponowa mu poprowadzenie zorganizowanej naprdce konferencji prasowej. Sam usiad w kcie salki konferencyjnej w komisariacie i obserwowa go, jak sta przed dziennikarzami.
Podnioso si kilka rk.
- Czy zaginicie Jenny ma co wsplnego z zabjstwem
Tanji Schmidt? I czy to morderstwo ma jaki zwizek ze
szcztkami Mony Thernblad i Siv Lantin znalezionymi w
wwozie?
Patrik odkaszln.

- Przede wszystkim, identyfikacja domniemanych


szcztkw Siv nie jest jeszcze zakoczona, wic bybym
wdziczny, gdybycie o tym nie pisali. Poza tym dla dobra
ledztwa nie chciabym mwi o tym, co ustalilimy, a
czego nie.
Reporterzy doskonale wiedzieli, e bdzie si zasania
tak zwanym dobrem ledztwa, ale nie dajc za wygran,
nadal podnosili rce.
- Z Fjllbacki zaczli wyjeda turyci. Czy ich obawy
s uzasadnione?
- Nie ma adnego powodu do niepokoju. Intensywnie
pracujemy nad rozwikaniem tej sprawy. W tej chwili musimy si skupi na szukaniu Jenny Mller. Tylko tyle mam
do powiedzenia. Dzikuj.
Wrd protestw wyszed z sali, ale ktem oka dostrzeg, e Mellberg zosta na miejscu. Oby tylko nie powiedzia nic gupiego.
Patrik wszed do Martina i przysiad na brzegu biurka.
- Czuj si, jakbym z wasnej woli woy rk w gniazdo os.
- Ale tym razem mog nam si przyda.
- Jeli rzeczywicie postanowia pojecha okazj, jak
mwi ten chopak, kto musia widzie, jak wsiadaa do
samochodu. Zwaywszy, e na drodze do Grebbestad zawsze panuje duy ruch, byoby bardzo dziwne, gdyby nikt jej
nie widzia.
- Nie takie rzeczy si zdarzay - westchn Martin.
- Nie udao ci si skontaktowa z ojcem Tanji?
- Nie prbowaem. Poczekam do wieczora. Pewnie jest
w pracy.

- Masz racj. Nie wiesz, czy Gsta sprawdzi rejestry


wizienne?
- Wyobra sobie, e sprawdzi. Nic. Nie znalaz nikogo,
kto by siedzia tyle lat i wanie wyszed. Sam chyba nie
wierzye w t wersj. Wiesz, e u nas czowiek moe zastrzeli krla, a po kilku latach wyj na wolno za dobre
sprawowanie, nie mwic ju o tym, e ju po kilku tygodniach moe dosta przepustk. - Ze zoci rzuci piro
na biurko.
- Dobra, nie bd taki cyniczny, za mody jeste. Po
dziesiciu latach w zawodzie bdziesz mia prawo zgorzknie, a na razie masz by naiwny i wierzy w system.
- Tak jest, staruszku. - Martin zasalutowa niedbale.
Patrik rozemia si i wsta.
- Nawiasem mwic - cign - nie powinnimy zakada, e zaginicie Jenny ma zwizek z morderstwami z
Fjllbacki, wic na wszelki wypadek popro Gst, eby
sprawdzi, czy ostatnio zwolniono jakiego gwaciciela lub
kogo w tym rodzaju. Niech sprawdzi wszystkich, ktrzy
na naszym terenie dopucili si gwatu lub cikich przestpstw wobec kobiet, i tak dalej.
- Rozumowanie prawidowe, ale rwnie dobrze mg to
by kto przyjezdny, udajcy turyst.
- To prawda, ale od czego trzeba zacz.
Annika wetkna gow do pokoju.
- Przepraszam, e panom przeszkadzam, ale do Patrika
jest telefon z zakadu medycyny sdowej. Przeczy czy
odbierzesz u siebie?
- U siebie, daj mi p minuty.

Patrik usiad w fotelu i czeka na dzwonek. Serce zabio


mu szybciej. Taki telefon to jak czekanie na witego Mikoaja. Nigdy nie wiadomo, co jest w paczce.
Dziesi minut pniej wrci do Martina. Stan w
drzwiach.
- Jest potwierdzenie. Tak jak przypuszczalimy, to Siv
Lantin. Zrobili te analiz ziemi. S przydatne informacje.
Martin z ciekawoci odchyli si na krzele, splatajc
donie.
- Nie mcz mnie, mw, co tam byo.
- Po pierwsze, ten sam rodzaj ziemi znaleli na zwokach Tanji i kocu, na ktrym leaa, i na szkieletach. To
dowodzi, e przynajmniej przez jaki czas musiay lee w
tym samym miejscu. W ziemi znaleziono resztki nawozu,
uywanego wycznie w gospodarstwach rolnych. Udao
im si nawet ustali mark i producenta. A co najwaniejsze, tego nawozu nie ma w sprzeday. Jest dostpny wycznie u producenta i nie jest to specjalnie popularna
marka. Gdyby tak od razu do nich zadzwoni, eby zrobili
list ludzi, ktrzy kupili ten nawz, moe wreszcie ruszymy z miejsca. Tu masz kartk z nazw nawozu i producenta. Numer znajdziesz pewnie w ksice.
Martin machn rk.
- Zaatwione. Dam ci zna, jak ju bd mia t list.
- Super. - Patrik podnis kciuk i zabbni palcami o
framug.
- Jeszcze jedno...
Patrik ju wychodzi, ale po sowach Martina zatrzyma
si.

- Tak?
- Nie mwili nic o tym DNA?
- Nadal nad tym pracuj. Analizy przeprowadza rwnie zakad medycyny sdowej, ale jest duga kolejka do
tych bada. O tej porze roku jest sporo gwatw.
Martin ponuro skin gow. Wanie. W miesicach
zimowych panuje wikszy spokj. Dla wielu gwacicieli
jest wtedy za zimno na ciganie gaci. Latem nie maj z
tym problemu.
Patrik szed do swojego pokoju, nucc pod nosem.
Wreszcie otwarcie. Niezbyt spektakularne, ale za to konkretny trop.
Ernst wanie zafundowa sobie kiebask z musem
ziemniaczanym. Przysiad na awce na rynku, z widokiem
na morze, i podejrzliwie zerka na krce wok mewy.
Nie odrywa od nich wzroku, wiedzc, e przy pierwszej
okazji porw mu kiebask. Wstrtne ptaszyska. W dziecistwie zabawia si w ten sposb, e obwizywa ryb
sznurkiem, a drugi koniec trzyma w rku. Gdy niepodejrzewajca niczego mewa zjadaa ryb, mia ywy latawiec,
rozpaczliwie machajcy skrzydami. Lubi te inn zabaw: karmi mewy okruchami chleba umoczonymi w bimbrze, ktry podkrada ojcu. Widok ptakw zataczajcych
si w powietrzu bawi go tak, e ze miechu trzyma si za
brzuch i tarza po ziemi. Od dawna nie robi takich psot,
ale mia wielk ochot. Spy paskudne!
Ktem oka dostrzeg znajom twarz. Gabriel Hult zatrzyma swoje bmw przed kioskiem. Ernst poprawi si na

awce. By zy, e wyczyli go ze ledztwa, ale stara si


orientowa w nim na bieco i czyta zeznanie Gabriela
przeciw bratu. Moe daoby si jeszcze co z tego bufona
wycisn, pomyla. Na sam myl o gospodarstwie i majtku Gabriela Hulta zeraa go zazdro. Przycisnby go z
prawdziw przyjemnoci. Gdyby jeszcze udao mu si
dorzuci do ledztwa co nowego, pokazaby temu pieprzonemu Hedstrmowi. Ju samo to byoby dla niego
nagrod.
Resztk kiebasy z musem wrzuci do najbliszego kosza i niedbaym krokiem podszed do samochodu Gabriela. Srebrne bmw lnio w socu. Nie mg si powstrzyma, eby nie przesun rk po dachu. Cofn j, gdy
Gabriel wyszed z kiosku z gazet w rku i spojrza na niego podejrzliwie. Opiera si leniwie o drzwi po stronie pasaera.
- Przepraszam, opiera si pan o mj samochd.
- Rzeczywicie - odpowiedzia bezczelnie Ernst. Uwaa, e moe sobie na to pozwoli. Trzeba sobie zapewni
szacunek. - Ernst Lundgren, komisariat policji w Tanumshede.
Gabriel westchn:
- O co chodzi? Johan i Robert znw co zmalowali?
Ernst zamia si:
- Jak znam tych obuzw, to na pewno, ale w tej chwili
nic o tym nie wiem. Mam kilka pyta w zwizku z tymi
kobietami, ktrych szcztki znaleziono w Wwozie Krlewskim. - Skin gow w stron drewnianych schodw
pncych si po skale.
Gabriel wsun gazet pod pach i skrzyowa ramiona.

- A skd ja mam co wiedzie na ten temat? Chyba nie


chodzi o t dawn histori z moim bratem? Ju odpowiadaem na pytania paskich kolegw. Poza tym to byo wiele lat temu. W dodatku wydarzenia ostatnich dni dowodz, e Johannes nie mia z tym nic wsplnego! Prosz
spojrze!
Rozwin gazet i pokaza Ernstowi. Na samym rodku
pierwszej strony widniao zdjcie Jenny Mller, obok
zdjcie paszportowe Tanji Schmidt. Nad nimi krzykliwy
tytu, dokadnie taki, jakiego mona by si spodziewa.
- Chce pan powiedzie, e mj brat wsta z grobu, eby
to zrobi? - Gos mu dra ze wzburzenia. - Ile czasu chcecie jeszcze straci na grzebanie si w moich rodzinnych
sprawach, podczas gdy morderca jest na wolnoci? Jedyne, co macie przeciwko nam, to zeznanie, ktre zoyem
przeszo dwadziecia lat temu. Rzeczywicie, byem wtedy
pewny swego, ale bya noc, a wczeniej czuwaem przy
ku miertelnie chorego syna. Mogem si pomyli!
Szybkim krokiem obszed samochd i otworzy pilotem
centralny zamek. Ju mia wsi, ale powiedzia jeszcze:
- Jeli mi nie dacie spokoju, zwrc si do moich adwokatw. Mam tego do. Odkd znalelicie te szcztki,
ludzie gapi si na mnie. Nie pozwol rozpuszcza plotek o
mojej rodzinie tylko dlatego, e nie macie nic lepszego do
roboty.
Trzasn drzwiami i ruszy z piskiem opon. Na
Galrbacken wjecha z tak prdkoci, e piesi odskakiwali na boki.
Ernst zachichota. Gabriel Hult ma pienidze, ale Ernst
jako policjant ma wadz, ktra pozwala mu zamiesza w

tym niewielkim, uprzywilejowanym wiatku. ycie miewa


take dobre strony.
- Stoimy wobec kryzysu, ktry odbije si na caej gminie. - Stig Thulin, przewodniczcy samorzdu gminy, wlepi wzrok w Mellberga. Ale na Mellbergu nie zrobio to
wikszego wraenia.
- Mwiem ju i tobie, i wszystkim innym, ktrzy do
mnie wydzwaniaj, e prowadzimy ledztwo na penych
obrotach.
- Codziennie dzwoni do mnie co najmniej dziesiciu
przedstawicieli tutejszego biznesu, i ja ich rozumiem. Widziae, jak wygldaj nasze kempingi i porty? Ta sytuacja
odbija si nie tylko na Fjllbace, co ju i tak jest powanym problemem. Po ostatnim zaginiciu turyci wyjechali
rwnie z ssiednich miejscowoci. Z Grebbestad,
Hamburgsund, Kmpersvik, nawet z okolic Strmstad.
Chc wiedzie, co konkretnie zrobilicie, eby temu zaradzi!
Na szlachetnym czole Stiga Thulina pojawia si
zmarszczka wiadczca o prawdziwym wzburzeniu. Zazwyczaj umiechnity, jakby reklamowa past do zbw,
od dziesiciu lat by przewodniczcym samorzdu. Mia
rwnie opini najwikszego uwodziciela w caym powiecie. Jego powodzenie u kobiet nie dziwio Mellberga, chocia, co zaraz podkreli w myli, sam nie mia takich
skonnoci. Musia jednak przyzna, e jak na pidziesiciolatka Stig Thulin mia znakomit sylwetk. Siwe skronie i chopice niebieskie oczy jeszcze dodaway mu uroku.

Mellberg umiechn si uspokajajco.


- Stig, wiesz rwnie dobrze jak ja, e nie wolno mi
ujawnia szczegw ledztwa, ale uwierz na sowo, e
robimy absolutnie wszystko, eby znale Jenny Mller i
sprawc tych koszmarnych morderstw.
- Ale czy macie odpowiednie rodki, eby prowadzi
tak skomplikowane ledztwo? Moe powinnicie wezwa
posiki, czy ja wiem, na przykad z Gteborga?
By zdenerwowany, na jego skroniach pokazay si kropelki potu. Poparcie, jakim cieszy si w gminie, w bardzo
duej mierze zaleao od miejscowego biznesu, a nerwowe
nastroje ostatnich dni nie wryy powodzenia w najbliszych wyborach. Stig czu si znakomicie na salonach wadzy. Zdawa sobie rwnie spraw, e pozycja uatwia mu
kowe podboje.
Czoo Mellberga, nie tak szlachetne jak Stiga, przecia
zmarszczka. By zirytowany.
- Zapewniam ci, e adna pomoc nie jest nam potrzebna. I powiem ci, e przykro mi, e kwestionujesz nasze kompetencje. Twoje pytanie o tym wiadczy. Do tej
pory nie byo adnych skarg na nasz prac i na obecnym
etapie nie widz powodu do takiej krytyki, zwaszcza nieuzasadnionej.
Stig Thulin zna si na ludziach, co przydawao si w
polityce. Wiedzia te, kiedy pora si wycofa. Odetchn
gboko i pomyla, e konflikt z policj na pewno nie jest
w jego interesie.
- Moe si zagalopowaem. Oczywicie, e mam do was
pene zaufanie. Chciabym jednak podkreli, e szybkie
zakoczenie tej sprawy ma zasadnicze znaczenie.

Mellberg tylko kiwn gow. Na poegnanie wymienili


uprzejmoci, po czym przewodniczcy samorzdu opuci
komisariat.
Melanie krytycznie spojrzaa na swoje odbicie w wielkim lustrze. Zawiesili je w przyczepie na jej stanowcze
danie. Niczego sobie, chocia nie zaszkodzioby zrzuci
par kilo. Chwycia w dwa palce skr na brzuchu, a potem go wcigna. Tak lepiej. Postanowia, e nawet gram
tuszczu tu nie zostanie. W najbliszych tygodniach na
obiad bdzie tylko jedno jabko. Niech stara mwi, co
chce. Za nic na wiecie nie bdzie taka gruba i obrzydliwa
jak ona.
Poprawia stringi, chwycia torb plaow i rcznik i ju
miaa i nad wod, kiedy usyszaa pukanie. To na pewno
ktry z kumpli chce si dowiedzie, czy pjd razem si
kpa. Otworzya. W nastpnej sekundzie przeleciaa na
ty przyczepy, uderzajc plecami o stolik. W oczach pociemniao jej z blu, zabrako tchu. Nie bya w stanie wyda adnego dwiku. Do przyczepy wpad mczyzna.
Prbowaa sobie przypomnie, gdzie go widziaa, bo wyda
jej si znajomy, ale szok i bl nie pozwalay jej si skupi.
Wpada w panik, bo przypomniaa sobie Jenny, a wtedy
ju nie moga myle i osuna si na podog.
Nie opieraa si, kiedy pocign j za rami i popchn
w kierunku ka. Ale gdy szarpn zawizane na plecach
tasiemki stanika, ze strachu odzyskaa siy i sprbowaa
kopn go w krocze. Trafia w nog. Jego reakcja bya natychmiastowa: cios pici w krzy, w miejsce, ktrym

wczeniej uderzya o stolik. I znw zabrako jej tchu. Osuna si na ko i przestaa si opiera. Po uderzeniach,
ktre na ni spady, poczua si bezsilna i bezbronna. Mylaa tylko o tym, eby przey. Bya przekonana, e Jenny
ju nie yje.
cign jej majtki do kolan i wtedy si odwrci usysza jaki stuk. Zanim zdy cokolwiek zrobi, dosta
w gow. Wyda chrapliwy jk i osun si na kolana. Za
nim Melanie zobaczya Pera, kujona. W rku trzyma kij
bejsbolowy. Zdya tylko zauway, e kij jest duy i ciki, i zapada w ciemno.
- Niech to diabli, powinienem by go rozpozna!
Martin nie mg si uspokoi. Drepta w miejscu i
wskazywa na zakutego w kajdanki mczyzn, ktrego
wanie wepchnito na tylne siedzenie radiowozu.
- Jak miaby go rozpozna? W wizieniu przybyo mu
ze dwadziecia kilo mini, w dodatku rozjani sobie wosy. Rodzona matka by go nie poznaa. Poza tym widziae
go tylko na zdjciu.
Patrik stara si pocieszy Martina, cho wiedzia, e
rwnie dobrze mgby mwi do ciany. Stali na kempingu Grebbestad, obok przyczepy Melanie i jej rodzicw.
Zebraa si spora grupka gapiw. Karetka ju zabraa Melanie do szpitala w Uddevalli. Patrik zadzwoni do jej rodzicw - byli na zakupach w centrum handlowym
Svinesund. Wstrznici pojechali od razu do szpitala.
- Patrik, ja spojrzaem mu w twarz, moe nawet kiwnem mu gow. Pewnie umiera ze miechu, kiedy stamtd

wyjedalimy. W dodatku jego namiot sta obok namiotu


Tanji i Liese. Ale byem gupi! - Dla podkrelenia tych sw
uderzy si pici w czoo. Narastao w nim napicie. Zaczynaa si zabawa w gdybanie. Gdyby rozpozna Mrtena
Friska, by moe Jenny byaby dzi w domu, z rodzicami.
Gdyby, gdyby.
Patrik rozumia Martina, ale nie znajdowa sw, by go
pocieszy. Gdyby jemu si to przydarzyo, prawdopodobnie czuby si tak samo, chocia wiedzia, e to pretensje
nieuzasadnione. Nie byo adnej moliwoci, eby rozpozna sprawc czterech gwatw sprzed piciu lat. Mrten
Frisk mia wtedy zaledwie siedemnacie lat, by chudym,
ciemnowosym chopakiem. Zmusi ofiary do ulegoci,
groc im noem. Dzi by napakowanym blondynem,
przekonanym, e sia mini gwarantuje mu przewag.
Patrik podejrzewa, e fizyczna przemiana Mrtena to
efekt zaywania sterydw, wcale nie tak trudnych do zdobycia w szwedzkich zakadach karnych. Nie tylko nie osabiy jego wrodzonej agresji, wrcz roznieciy tlcy si ar w
piekielne pomienie.
Martin wskaza niemiaego chopaka stojcego na
uboczu. W napiciu obgryza paznokcie. Policja zabraa
mu kij. Wida byo, e jest okropnie zdenerwowany, bo nie
wie, czy zostanie uznany za bohatera, czy bd go ciga za
przestpstwo. Patrik kiwn na Martina i razem podeszli
do przestpujcego z nogi na nog chopaka.
- Per Thorsson, dobrze pamitam?
Kiwn gow.
Patrik wyjani Martinowi:
- Kolega Jenny Mller. To on mi powiedzia, e miaa
zamiar jecha stopem do Fjllbacki.

Zwrci si do Pera:
- Dobrze si spisae. Skd wiedziae, e Melanie jest
w niebezpieczestwie?
Chopak patrzy w ziemi.
- Lubi przyglda si ludziom, ktrzy pojawiaj si na
kempingu. Zwrciem na niego uwag, gdy tylko rozbi
namiot par dni temu. Byo co w jego zachowaniu... biega, puszy si przed dziewczynami. Szpanowa tymi swoimi apskami jak u goryla. Zauwayem, jak si gapi na
laski. Zwaszcza jak nie miay na sobie za wiele.
- A dzi co si takiego stao? - z niecierpliwoci wtrci
Martin.
Per wci patrzy w ziemi.
- Widziaem, jak obserwuje rodzicw Melanie, kiedy
wyjedali, a potem siedzia, jakby na co czeka.
- Dugo? - zapyta Patrik.
Per namyla si.
- Moe z pi minut. Pniej jako tak zdecydowanie
poszed do przyczepy Melanie i mylaem, e j chce podrywa, ale kiedy otworzya, rzuci si do rodka i wtedy
stao si dla mnie jasne, e to on musia porwa Jenny.
Poszedem po kij do bejsbola, ktrym si dzieciaki bawiy,
a potem do przyczepy, i daem mu w eb.
Przerwa, eby zaczerpn tchu. W kocu podnis
wzrok i spojrza wprost na Patrika i Martina. Draa mu
warga.
- Bd mia kopoty? Bo go walnem w eb?
Patrik pooy mu do na ramieniu.
- Chyba ju teraz mog obieca, e nie bdzie adnej
sprawy. Nie o to chodzi, eby zachca ludzi do takich

dziaa, ale prawda jest taka, e gdyby nie twoja interwencja, zdyby zgwaci Melanie.
Per odetchn z ulg. A si pochyli. Prostujc si, zapyta:
- Moe to ten facet, co... z Jenny?
Ba si to powiedzie. Patrik nawet nie prbowa go
uspokaja, bo w mylach zadawa sobie to samo pytanie.
- Nie wiem. Czy na Jenny te tak patrzy?
Per zastanawia si przez chwil.
- Nie wiem. To znaczy gapi si na wszystkie laski, ale
nie mog powiedzie, eby na ni szczeglnie.
Podzikowali mu, oddali zaniepokojonym rodzicom i
wrcili do komisariatu. Mrten Frisk ju by w celi. Patrik
i Martin trzymali kciuki, eby okaza si tym, ktrego szukaj.
W pokoju przesucha panowao napicie. Ze wzgldu
na Jenny zaleao im, eby jak najprdzej wydoby z niego
ca prawd. A jednoczenie zdawali sobie spraw, e nic
na si. Przesuchanie prowadzi Patrik. Nikogo nie zdziwio, e zaprosi rwnie Martina. Po obowizkowych formalnociach poprzedzajcych nagrywanie, czyli zapisaniu
nazwiska, daty i godziny, mogli zaczyna.
- Zostae zatrzymany w zwizku z usiowaniem popenienia gwatu na Melanie Johansson. Co masz do powiedzenia w tej sprawie?
- Niejedno!
Mrten rozpar si leniwie na krzele. Jedno rami z
ogromnym bicepsem zwieszao si z oparcia. Mia na sobie

mocno wycit koszulk i krtkie szorty. Eksponowa minie. Nieco przydugie, rozjanione wosy. Grzywka cay
czas wpadaa mu do oczu.
- Wszystko byo za jej zgod. Jeli mwi co innego,
kamie! Umwilimy si na randk, gdy rodzice wyjad.
Wanie robio si przyjemnie, kiedy ten pieprzony gupek
wpad z bejsbolem. Skadam niniejszym doniesienie o pobiciu. Moecie zanotowa. - Z drwicym umiechem wskaza palcem na notesy Patrika i Martina.
- O tym pniej. Teraz pomwimy o zarzutach przeciwko tobie.
W suchym tonie Patrika sycha byo pogard. W jego
wiecie wielki facet rzucajcy si na dziecko to absolutne
dno.
Mrten wzruszy ramionami. Byo mu wszystko jedno.
Lata spdzone w wizieniu wiele go nauczyy. Patrik pamita, e kiedy mia z nim do czynienia za pierwszym
razem, by chudym, strachliwym siedemnastolatkiem.
Ledwie usiad, ju si przyzna do czterech gwatw. Teraz
by ju wyszkolony przez dowiadczonych kolegw z celi.
Przemiana fizyczna stanowia przypuszczalnie odbicie
przemiany psychicznej, jaka si w nim dokonaa. Ale nienawi i agresja wobec kobiet zostay. Wczeniej znajdowaa ujcie w brutalnych gwatach, ale Patrik obawia si,
e lata spdzone w wizieniu mogy spowodowa jeszcze
wiksze szkody. Czy Mrten Frisk awansowa z gwaciciela
na morderc? W takim razie gdzie jest Jenny Mller i co
czy t spraw ze spraw Mony i Siv? Przecie Mrtena
Friska nie byo wtedy na wiecie!
Patrik przesuchiwa dalej:

- Przypumy, e ci wierzymy. Ale, widzisz, zasza


pewna bardzo niepokojca okoliczno. Mianowicie
mieszkae na kempingu w Grebbestad, kiedy zagina
Jenny Mller, oraz na kempingu Slvik we Fjllbace, gdy
zagina pewna niemiecka turystka. Jak si okazao, zostaa zamordowana. Twj namiot sta obok namiotu Tanji
Schmidt i jej przyjaciki. To szczeglny zbieg okolicznoci.
Mrten zblad.
- No nie, ja nie mam z tym nic wsplnego.
- Ale wiesz, o ktr dziewczyn chodzi?
- Tak, widziaem te lesby z namiotu obok - przyzna
niechtnie - ale takie mnie niespecjalnie ciekawi. Poza
tym byy jak dla mnie za stare. Obie wyglday jak stare
baby.
Patrikowi stana przed oczami mia buzia Tanji ze
zdjcia w paszporcie i mia ochot cisn notesem w twarz
Mrtena. Spojrza na niego zimno.
- A co z Jenny Mller? Siedemnacie lat, adna blondynka. Dokadnie w twoim gucie, co?
Kropelki potu wystpiy mu na czoo. Gwatownie zamruga maymi oczkami. Zawsze kiedy si denerwowa,
mruga.
- Nie mam z tym nic wsplnego. Nie dotknem jej,
przysigam!
Machn rkami, bronic si przed oskareniem.
Wbrew sobie Patrik usysza w jego zapewnieniu nut
prawdy. Kiedy bya mowa o Tanji i Jenny, zachowywa si
inaczej, ni gdy pytali o Melanie. Patrik ktem oka dostrzeg, e rwnie Martina to zastanowio.

- Okej, przyznaj, niezupenie si zgodzia, ale musicie


mi uwierzy, e nie mam pojcia, o co chodzi w tamtych
dwch sprawach. Przysigam!
W jego gosie sycha byo strach. Patrik i Martin wymienili spojrzenia i postanowili przerwa przesuchanie.
Uwierzyli mu. Niestety. Znaczyo to, e ycie Jenny
Mller, jeli jeszcze yje, jest w rkach innego czowieka.
Trzeba czasu, eby Patrik mg speni obietnic, ktr da
Albertowi Thernbladowi - e odnajdzie morderc jego
crki.
Gsta by zaniepokojony. Odyo w nim co dawno
upionego. Od lat mia do swojej pracy stosunek absolutnie obojtny i a sam si dziwi, e tak go poruszya ta
sprawa. Delikatnie zapuka do drzwi Patrika.
- Mona?
- Co? Tak, oczywicie. - Patrik w zamyleniu spojrza
znad biurka.
Gsta usiad na krzele dla interesantw. Milcza, i po
chwili Patrik postanowi mu pomc.
- Sucham? Co ci nie daje spokoju?
Gsta chrzkn. Wpatrywa si w swoje oparte na kolanach rce.
- Wczoraj dostaem list.
- Jak list? - Patrik zmarszczy brwi.
- Ludzi z okolicy ostatnio zwolnionych z wizienia.
Tylko dwa nazwiska, w tym Mrten Frisk.
- I co ci tak martwi w zwizku z tym?
Gsta podnis wzrok. Czu, jakby w odku zalega
mu wielka i cika kula.

- Nie zrobiem, co do mnie naleao. Miaem zamiar


sprawdzi, gdzie ci ludzie s, co robi, porozmawia z nimi. Ale nie chciao mi si. Taka jest prawda, Hedstrm.
Nie chciao mi si. A teraz...
Patrik nie odezwa si. Czeka na dalszy cig.
- Wiem, e gdybym zrobi, co do mnie naleao, nie doszoby do napaci na t dziewuszk, niemal gwatu, i o
dzie wczeniej moglibymy go przesucha w sprawie
Jenny. Kto wie, ten jeden dzie mg przesdzi o wszystkim. Moe wczoraj jeszcze ya, a dzi jest martwa. Tylko
dlatego e taki ze mnie le, e nie wykonaem zadania! uderzy si pici w udo.
Patrik wci milcza. Potem pochyli si nad biurkiem i
splt donie. Kiedy si odezwa, w jego gosie sycha byo
ton pocieszenia, a nie oskarenia, jak si spodziewa
Gsta:
- Czasem twoja praca pozostawia wiele do yczenia,
obaj o tym wiemy. Ale to nie moja rzecz, tylko szefa. A jeli
chodzi o Mrtena Friska, o to, e wczoraj go nie sprawdzie, odpu sobie. Po pierwsze, nigdy by go tak szybko nie
zlokalizowa na tym kempingu, trwaoby to co najmniej
par dni. Po drugie, niestety uwaam, e to nie on uprowadzi Jenny Mller.
Gsta ze zdziwieniem spojrza na Patrika.
- Mylaem, e sprawa zakoczona.
- Te tak mylaem. Nie mam jeszcze cakowitej pewnoci, ale takie wraenie odnielimy z Martinem podczas
przesuchania.
- Kurde. - Gsta musia przetrawi t wiadomo.
Wci jednak by niespokojny. - Co mgbym zrobi w tej
sytuacji?

- Jak powiedziaem, nie mamy cakowitej pewnoci,


ale pobralimy mu krew do badania. Wynik powie nam,
czy to ten facet. Ju wysalimy prbk do laboratorium,
na cito. Bd ci wdziczny, jeli ich przyciniesz. Gdyby
wbrew naszym przypuszczeniom okazao si, e to jednak
on, wana bdzie kada godzina.
- Jasne, masz to u mnie. Bd jak pitbull.
Patrik umiechn si. Gdyby mia porwnywa Gst
do psa, to przypomina mu raczej starego, zmczonego
yciem beaglea.
Gsta ucieszy si, e moe si przyda. Wsta energicznie i szybko jak nigdy wyszed z pokoju. Ulyo mu. Mimo
wszystko nie popeni wielkiego bdu. Mia wraenie, e
frunie. Obieca sobie, e przyoy si do roboty, zostanie
nawet w pracy po godzinach! Prawda, na pit mia i na
pole golfowe. Ale c, innego dnia popracuje duej.
Nienawidzia tu przychodzi, do tego brudnego domu
penego rupieci. To by inny, obcy wiat. Ostronie przesza po starych gazetach, torbach ze mieciami i nie wiadomo czym jeszcze.
- Solveig?
Cisza. Przycisna torebk i wesza do przedpokoju.
Jest, siedzi. Poczua odraz. Nienawidzia jej bardziej ni
kogokolwiek, nawet ojca. Niestety Solveig trzymaa j w
garci. Na sam myl o tym robio jej si niedobrze.
Na widok Laine Solveig umiechna si szeroko.
- A kog my tu mamy. Punktualna jak zawsze. Ty to
jeste solidna. - Zamkna album i wskazaa krzeso.

- Najchtniej daabym ci od razu, spieszy mi si...


- Zaraz, zaraz, znasz zasady. Najpierw chwila rozmowy
przy kawie, potem zapata. Byoby niegrzecznie nie poczstowa kaw tak dostojnego gocia.
Wprost ziaa szyderstwem. Laine wolaa nie protestowa. Od lat prowadziy t gr. Nie moga powstrzyma
obrzydzenia, gdy siadaa na awie. Najpierw ukradkiem
przetara j rk. Po kadej takiej wizycie przez wiele godzin czua si brudna.
Solveig z trudem wstaa z krzesa i pieczoowicie wsuna albumy na ich miejsce. Na stole postawia dwie wyszczerbione filianki. Laine musiaa powcign odruch,
eby swoj przetrze. Solveig podaa koszyk poamanych
paluszkw. Laine wzia jeden, modlc si w duchu, eby
ju byo po wszystkim.
- Prawda, jak przyjemnie?
Solveig z luboci umoczya paluszek w kawie, zerkajc
jednoczenie na milczc Laine. Mwia dalej:
- I kto by pomyla... jedna mieszka we dworze, druga
w zasranej szopie, a siedz sobie jak przyjaciki. Prawda?
Laine zamkna oczy. Nie moga si doczeka koca tego upokorzenia. Do nastpnego razu. Pod stoem zacisna
pici. Musiaa sobie przypomnie, dlaczego si na to godzi.
- Wiesz, co mnie martwi, Laine? - Solveig mwia z
ustami penymi paluszkw. Okruchy spaday na st. Nasyasz policj na moich chopcw. Mylaam, e obowizuje umowa. Nagle przyjeda policja i bez sensu mwi, e oskarya moich chopakw, e wybili wam jakie
okna. No i zaczynam si zastanawia.

Laine tylko kiwna gow.


- Uwaam, e nale mi si przeprosiny. Powiedziaam
to zreszt policji. Chopcy byli w domu przez cay wieczr i
nie mogli rzuca kamieniami w wasze okna. - Solveig wypia yk kawy i rk z filiank wskazaa na Laine. - No i?
Czekam.
- Przepraszam - wymamrotaa upokorzona Laine.
- Nie dosyszaam? - Solveig demonstracyjnie przyoya do do ucha.
- Przepraszam. Musiaam si pomyli.
Solveig uznaa, e to wystarczy, chocia wzrok Laine
wyraa gniew.
- Mamy to za sob. Nie byo trudno, co? Zaatwmy
jeszcze t drug spraw.
Nachylia si nad stoem i oblizaa wargi. Laine niechtnie signa do torebki i wyja kopert. Solveig chciwie signa po ni zatuszczonymi palcami i uwanie
przeliczya zawarto.
- Zgadza si co do grosza. Jak zawsze. Cigle to mwi,
bardzo porzdny z ciebie czowiek, Laine. Oboje z Gabrielem jestecie naprawd porzdni.
Laine wstaa i ruszya do drzwi. Miaa poczucie, e tkwi
w puapce. Wysza na wiee powietrze i gboko odetchna. Zanim drzwi si zatrzasny, Solveig zawoaa:
- Mio byo si spotka, jak zwykle. Trzeba to powtrzy za miesic!
Laine przymkna oczy i jeszcze raz gboko odetchna. Chwilami zastanawiaa si, czy warto.
Potem przypomniaa sobie smrd bijcy od ojca. Musi
za wszelk cen broni swego bezpiecznego ycia. Wic
warto.

Wszed do domu i od razu wiedzia, e co si stao.


Erika siedziaa na werandzie, tyem do drzwi. Caa jej postawa mwia, e co jest nie tak. Przestraszy si, ale natychmiast pomyla, e gdyby co byo nie w porzdku z
dzieckiem, zadzwoniaby do niego na komrk.
- Erika?
Odwrcia si do niego. Zobaczy, e jest zapakana. Jeden sus i ju siada koo niej na wiklinowej kanapce.
- Co si stao, kochanie?
- Pokciam si z Ann.
- O co tym razem?
Patrik mia w pamici kolejne korowody we wzajemnych stosunkach sistr i zna powody ich cigych star.
Ale od czasu, gdy Annie udao si wyrwa Lucasowi, panowa midzy nimi pokj. Co stao si tym razem?
- Anna nie zoya doniesienia na Lucasa po tym, co
zrobi Emmie.
- Co ty mwisz!
- Mylaam, e to jej atut w sytuacji, gdy Lucas procesuje si z ni o opiek nad dziemi. Okazuje si jednak, e
ona nic na niego nie ma, a on jest w stanie powiedzie
wszystko i udowadnia, e Anna jest z matk.
- Przecie on nie ma adnych dowodw, e tak jest.
- My to wiemy. Ale pomyl, co bdzie, jeli zacznie j
obrzuca botem, liczc, e co si przyklei. Wiesz, jaki jest
przebiegy. Wcale si nie zdziwi, jeli uda mu si przekona sd i przecign go na swoj stron. - Spojrzaa na
Patrika, opierajc podbrdek na jego ramieniu. - Jeli jej
zabior dzieci, bdzie po niej.

Patrik obj j uspokajajco i przytuli.


- Nie popuszczajmy wodzy fantazji. To prawda, Anna
gupio zrobia, nie skadajc doniesienia, ale nawet j rozumiem. Lucasa nie wolno lekceway. Nieraz to udowodni i nic dziwnego, e si go boi.
- Pewnie masz racj. Ale najbardziej zabolao mnie to,
e mnie okamywaa. Czuj si oszukana. Za kadym razem, kiedy j pytaam, czy co si dzieje w zwizku z tym
doniesieniem, tumaczya mi, e sztokholmska policja ma
taki nawa roboty i dlatego to trwa tak dugo. Zreszt sam
wiesz, co mwia. Teraz okazuje si, e po prostu kamaa.
A na kocu zawsze okazuje si, e to wszystko przeze
mnie. - Erika zaniosa si kaniem.
- Kochanie, uspokj si, bo dzidzia pomyli, e nie
warto przychodzi na ten pad paczu.
Erika rozemiaa si przez zy i otara oczy rkawem.
- A teraz posuchaj mnie. Czasami stosunki midzy
wami przypominaj raczej relacje matki z crk ni dwch
sistr. To jest praprzyczyna nieporozumie midzy wami.
Zastpia Annie matk i ona z jednej strony potrzebuje
twojej opieki, a z drugiej chce si od niej uwolni. Zgadzasz si?
Erika skina gow.
- Tak, ale to niesprawiedliwe, e spotyka mnie za to kara. - Znw zaszlochaa.
- Niepotrzebnie si tak roztkliwiasz nad sob, wiesz... Patrik odgarn jej kosmyk z czoa. - Jak zawsze prdzej
czy pniej wyjanicie to sobie z Ann, a tym razem mogaby pierwsza wycign rk. Annie na pewno nie jest
atwo. Jest przeraona, co zrozumiae, bo Lucas to grony

przeciwnik. Pomyl o tym, zanim znowu zaczniesz si nad


sob uala.
Erika uwolnia si z jego obj i spojrzaa z wyrzutem.
- Czy ty przypadkiem nie powiniene sta po mojej
stronie?
- Wanie stoj po twojej stronie, kochanie. - Pogaska
j po gowie i w tym momencie si opamita.
- Przepraszam, e ci zamczam swoimi zmartwieniami. Jak wam idzie?
- Lepiej nie mwi. Dzisiaj by naprawd okropny
dzie.
- Ale nie moesz wchodzi w szczegy - dopowiedziaa
Erika.
- Niestety. Straszny dzie - podkreli to westchnieniem, a potem zebra si w sobie. - Moe zrobimy sobie
miy wieczr? Obojgu nam si naley troch radoci. Skocz do rybnego, kupi troch smakoykw, a ty przez ten
czas nakryj do stou. Jak ci si podoba ten pomys?
Erika kiwna gow i nadstawia si do causa. Ojciec
jej dziecka ma niezaprzeczalne zalety.
- Kup chipsy i jaki dip, dobrze? Powinnam korzysta z
okazji, dopki i tak jestem gruba!
Rozemia si.
- Tak jest, szefie.
Martin gniewnie stuka w biurko owkiem. By zy na
siebie, bo w natoku wczorajszych wydarze zupenie zapomnia zadzwoni do ojca Tanji Schmidt. Najchtniej

daby sobie kopniaka w tyek. Na swoje usprawiedliwienie


mia tylko to, e po zatrzymaniu Mrtena Friska pomyla,
e to ju niewane. Prawdopodobnie dopiero wieczorem
zastanie go w domu, ale mona przynajmniej sprbowa.
Spojrza na zegarek. Dziewita. Postanowi najpierw
sprawdzi, czy pan Schmidt jest w domu, a dopiero potem
zadzwoni do Pii z prob o tumaczenie.
Jeden sygna, drugi, trzeci, po czwartym ju chcia
odoy suchawk, ale po pitym odezwa si zaspany
gos. Martin zmiesza si, syszc, e go obudzi. aman
niemczyzn wyjani, kim jest, i powiedzia, e zaraz zadzwoni ponownie. Mia szczcie, bo w informacji turystycznej telefon odebraa Pia. Obiecaa pomc i po kilku
minutach Martin mia oboje na linii.
- Przede wszystkim prosz przyj wyrazy szczerego
wspczucia.
Mczyzna podzikowa cicho. Jego przygnbienie zbio
Martina z tropu. Nie bardzo wiedzia, jak prowadzi rozmow. Pia tumaczya. Przez chwil, gdy zastanawia si,
co dalej, sycha byo jedynie oddechy wszystkich trojga.
- Czy ju wiadomo, kto to zrobi mojej crce?
Gos mu dra. Martin zrozumia bez tumaczenia.
- Jeszcze nie, ale zapiemy go.
Podobnie jak Patrik po rozmowie z Albertem Thernbladem Martin obawia si, e moe to by obietnica na
wyrost, ale tylko tak mg pocieszy ojca Tanji.
- Rozmawialimy z dziewczyn, ktra podrowaa z
pask crk. Wedug niej Tanja przyjechaa do
Fjllbacki, bo miaa tu co do zaatwienia. Pytalimy o to

jej byego ma, ale nic nie przyszo mu do gowy. Moe


pan co o tym wie?
Martin wstrzyma oddech. Zapada duga, mczca cisza. Po chwili ojciec Tanji zacz mwi.
Kiedy w kocu si rozczy, Martin cigle nie wierzy
wasnym uszom. Caa ta historia wydawaa si niewiarygodna, ale przecie bya to prawda, wierzy mu. Ju mia
odoy suchawk, kiedy zda sobie spraw, e ma na linii
Pi.
Zapytaa z wahaniem:
- Dowiedziae si wszystkiego? Wydaje mi si, e
przetumaczyam jak trzeba i niczego nie opuciam.
- Jestem tego pewien. Tak, dowiedziaem si wszystkiego. Wiem, e nie musz ci mwi, ale...
- Tak, wiem, i obiecuj, e nikomu nie pisn sowa.
- Fajnie. Suchaj, a tak w ogle...
- Tak?
Czy naprawd usysza w jej gosie ton oczekiwania?
Zabrako mu odwagi. A poza tym czu, e to niewaciwy
moment.
- A nie, nic. Innym razem.
- Okej.
Zawiedziona? Po ostatnim miosnym niepowodzeniu
Martin mia tak mao wiary w siebie, e by przekonany, e
na pewno si przesysza.
Podzikowa Pii, rozczy si i jego myli podyy w
zupenie innym kierunku. Szybko uporzdkowa notatki z
rozmowy i poszed do Patrika. Wreszcie jest przeom w
ledztwie.

Oboje zachowywali si powcigliwie. To byo pierwsze


spotkanie od tamtej feralnej randki w Vstergrden. Najpierw kade z nich czekao, a drugie zrobi pierwszy krok.
To Johan zadzwoni. W zwizku z tym Linda miaa wyrzuty sumienia i to ona zacza:
- Suchaj, nagadaam gupot. Przykro mi, nie miaam
takiego zamiaru, ale strasznie si rozzociam.
Siedzieli tam, gdzie zwykle, w stodole na grce. Linda
patrzya na profil Johana, jak wykuty z kamienia. Po chwili jego rysy zagodniay.
- Nie ma sprawy. Te zareagowaem za ostro. Tylko
e... - zawaha si, szukajc waciwego sowa. - Ciko mi
byo tam przyj, wraca do wspomnie, co w tym rodzaju. To nie miao nic wsplnego z tob.
Linda przysuna si ostronie i obja go od tyu. Po
ostatniej awanturze nieoczekiwanie nabraa dla niego respektu. Do tej pory widziaa w nim chopca uczepionego
spdnicy matki i stamszonego przez starszego brata, a
tamtego dnia dostrzega mczyzn. Pociga j, i to bardzo. Dostrzega w nim rwnie pewien grony rys, dziki
czemu sta si jeszcze bardziej pocigajcy. Niewiele brakowao, a rzuciby si wtedy na ni, widziaa to w jego
oczach. Na wspomnienie tamtej sceny zadraa i przytulia
si do jego plecw. Musi pamita, e to ywy ogie, i by
na tyle blisko, eby si ogrza, ale nie na tyle, eby si sparzy. Ju ona bdzie umiaa zachowa odpowiedni odlego.
Jej rce, pchane podaniem, powdroway niej. Wyczua opr, ale bya pewna, e w tym zwizku, w ktrym

chodzi gwnie o seks, to ona jest gr. Wierzya, e w tej


dziedzinie przewaga zawsze ley po stronie kobiet, a ju na
pewno w jej przypadku. Z zadowoleniem zauwaya, e
Johan oddycha coraz gbiej, a jego opr sabnie.
Linda usiada mu na kolanach, ich jzyki spotkay si.
Wiedziaa, e wysza z tej bitwy zwycisko. Zudzenie pryso, kiedy Johan chwyci j mocno za wosy i wygi do
tyu, by spojrze na ni z gry. Jeli chodzio mu o to, eby
poczua si cakowicie bezbronna, osign swj cel. Przez
moment widziaa w jego oczach ten sam bysk co wtedy w
Vstergrden, i zastanawiaa si, czy kto w domu usyszy,
jeli zawoa o pomoc. Raczej nie.
- Masz by dla mnie mia, syszysz? Bo inaczej may
ptaszek wypiewa policji, co tu widzia.
Linda znieruchomiaa i wyszeptaa:
- Nie zrobisz tego. Obiecae.
- Ludzie mwi, e w tej rodzinie obietnice niewiele
znacz. Sama co o tym wiesz.
- Johan, nie moesz. Kochany, zrobi, co zechcesz.
- No prosz, czyli koszula blisza ciau.
- Sam powiedziae, e nie rozumiesz, jak ojciec mg
tak postpi wobec stryja Johannesa. A teraz chcesz zrobi
to samo? - mwia bagalnym tonem.
Sytuacja cakowicie wymkna jej si z rk. Nie moga
zrozumie, jak to si stao. Do tej pory zawsze to ona miaa
przewag.
- A niby dlaczego miabym tego nie robi? Mona powiedzie, e to karma, koo si zamknie. - Umiechn si
zoliwie. - Moe masz racj. Nic nie powiem. Tylko pamitaj, w kadej chwili mog zmieni zdanie, wic bd
dla mnie mia, kochanie.

Pogaska j po twarzy, ale drug rk nadal trzyma za


wosy. Potem popchn jej gow w d. Nie opieraa si.
Rwnowaga zostaa ostatecznie zburzona.

Lato 1979
Obudzi j pacz. W ciemnociach nie umiaa rozpozna, skd dochodzi. Cignc za sob nogi, powoli przesuwaa si po ziemi, a wyczua palcami tkanin i ciao.
Poruszyo si i wydao okrzyk przeraenia. Zacza uspokaja dziewczyn, gaska j po wosach. Dobrze znaa
ten szarpicy, drczcy strach, ktry w kocu zamieni
si w uczucie tpej beznadziei.
Ucieszya si, e nie bdzie sama, chocia wiedziaa, e
to egoizm. Miaa wraenie, jakby od bardzo dawna bya
pozbawiona ludzkiego towarzystwa, chocia domylaa
si, e upyno zaledwie kilka dni. W ciemnociach stracia poczucie czasu. Czas istnia tylko tam, na grze, w
wietle. Na dole by wrogiem, uzmysawia, e ycie
nadal si toczy, a moe ju mino.
Dziewczyna przestaa paka, zacza pyta. Nie
umiaa jej odpowiedzie. Staraa si jej wyjani, dlaczego powinna si podda, nie walczy. Ale dziewczyna nie
chciaa zrozumie. Pakaa i dalej pytaa, bagaa, modlia si do Boga, w ktrego ona nigdy nie wierzya, chyba
e w dziecistwie. Ale po raz pierwszy miaa nadziej, e
si myli, e Bg istnieje, bo jak miaoby wyglda ycie
jej dziecka, bez matki i bez Boga. Tumaczya sobie, e
poddaje si dla crki i dlatego rozgniewaa j ta dziewczyna. Tumaczya jej, e to nie pomoe, ale nie chciaa jej
sucha. Baa si, e udzieli jej si jej wola walki, a wtedy
wstpi w ni nadzieja, ktra j jeszcze osabi.

Usyszaa odgos otwierania klapy i krokw. Odsuna


dziewczyn, ktra trzymaa gow na jej kolanach. Moe
los bdzie jej sprzyja i tym razem wybierze nie j, lecz
tamt.

Cisza w przyczepie wydawaa si wrcz oguszajca.


Dotychczas wypeniao j trajkotanie Jenny, teraz panowao milczenie. Siedzieli naprzeciw siebie przy stoliku, ale
jakby osobno, kade pogrone we wasnych mylach.
Kerstin oczyma wyobrani obejrzaa siedemnacie lat
ycia Jenny. Przeleciay jak film. Przypomniaa sobie, jak
nosia jej mae noworodkowe ciako, i niewiadomie uoya ramiona w koysk. Wkrtce urosa, a z dzisiejszej
perspektywy wydawao jej si, e stao si to tak szybko.
Za szybko. Ostatnio stracili duo cennego czasu na utarczki i ktnie. Po co? Gdyby wiedziaa, co si stanie, nie powiedziaaby Jenny zego sowa. Czua si tak, jakby kto
wyrwa jej serce. Przysiga sobie, e jeli wszystko dobrze
si skoczy, ju nigdy nie podniesie gosu na crk.
W jego gowie panowa taki sam zamt. W cigu tych
zaledwie kilku dni Bo postarza si o dziesi lat. Na pooranej zmarszczkami twarzy malowaa si rezygnacja. W
takiej chwili powinni by dla siebie oparciem, ale paraliowa ich strach.
Dray mu rce. Splt je, eby opanowa drenie, i od
razu rozprostowa, bo wygldao, jakby si modli. Nie
mia do odwagi, by zwrci si do si nadprzyrodzonych,
bo wtedy musiaby przyj do wiadomoci co, z czym
jeszcze nie potrafi si zmierzy. Uczepi si nadziei, e
crka nieodpowiedzialnie rzucia si w jak przygod,
chocia w gbi duszy wiedzia, e to nieprawdopodobne,
zbyt wiele dni mino. Jenny bya troskliw i kochajc

crk, z wasnej woli nie mogaby im zrobi czego takiego. Oczywicie zdarzay si midzy nimi ktnie, zwaszcza
w cigu dwch ostatnich lat, ale nie wtpi w si czcych
ich wizw. By pewien, e crka ich kocha. Dlatego na
pytanie, dlaczego nie wrcia, mia tylko jedn, straszn
odpowied. Co jej si stao. Kto zrobi krzywd ich ukochanej Jenny. Chcia przerwa milczenie, ale gos go zawid, musia odchrzkn.
- Moe zadzwonimy jeszcze raz na policj? Moe jest
jaka wiadomo?
Kerstin potrzsna gow.
- Ju dwa razy dzi dzwonilimy. Dadz nam zna, jak
si czego dowiedz.
- Przecie nie moemy tak siedzie i czeka! - Bo wsta
gwatownie i uderzy gow w wiszc nad nim szafk. Cholera, jak tu ciasno! Po co mymy j zmuszali do wakacji w przyczepie, skoro nie chciaa! Lepiej byo zosta w
domu! Niechby spotykaa si z kolegami. A my j zmuszalimy, eby siedziaa z nami w tej budzie!
Szarpn szafk. Kerstin nie prbowaa go powstrzymywa, a gdy zacz paka, wstaa i obja go bez sw.
Dugo stali przytuleni, bez sowa, poczeni lkiem i aob, cho nadal uczepieni nadziei.
Kerstin wci czua w ramionach ciar niemowlcia.
Patrik szed wzdu Norra Hamngatan. Tym razem
wiecio soce. Stan przed domem i zawaha si, ale
poczucie obowizku wzio gr i zapuka do drzwi. Nikt
nie otwiera. Zastuka mocniej. Cisza. Oczywicie powinien
by najpierw zadzwoni. Ale kiedy Martin opowiedzia,

czego dowiedzia si od ojca Tanji, musia natychmiast


przystpi do dziaania. Rozejrza si. Przed ssiednim
domem staa kobieta, dubaa w doniczkach z kwiatami.
- Przepraszam, nie wie pani, gdzie mog by pastwo
Struwerowie? Samochd stoi przed domem, wic mylaem, e s.
Kobieta przestaa grzeba w doniczkach i kiwnwszy
gow, powiedziaa:
- S tam, w szopie na odzie. - opatk wskazaa jedn
z czerwonych budek zwrconych w stron morza.
Patrik podzikowa i zszed po kamiennych schodkach
do szopy. Na pomocie sta leak, a na nim opalaa si
Gun. Miaa na sobie tylko bikini. Patrik dostrzeg, e ciao
ma opalone na brz, tak samo jak twarz, i rwnie mocno
pomarszczone. Niektrzy ludzie zupenie nie przejmuj si
czym takim jak rak skry. Chrzkn, eby zwrci na
siebie jej uwag.
- Dzie dobry, przepraszam, e przeszkadzam, ale
chciabym zamieni z pani kilka sw. - Przybra formalny ton, jak zwykle, gdy mia do przekazania z wiadomo. Wystpowa jako policjant, nie jako Patrik
Hedstrm. To jedyny sposb, eby normalnie funkcjonowa, po subie pj do domu i zasn.
- Oczywicie. - Odpowied zabrzmiaa jak pytanie. Chwileczk, tylko co na siebie wo.
Znikna w szopie. Patrik przysiad przy stoliku i podziwia widok. W porcie, inaczej ni zwykle, byo pustawo.
Woda mienia si w socu, a nad pomostami kryy mewy, prbujc co upolowa. Gun pojawia si po duszej
chwili. Miaa na sobie koszulk i szorty.

Przyszed z ni m. Przywita si z Patrikiem i usiad


przy stole obok ony.
- Co si stao? Znalelicie morderc Siv? - zapytaa z
oywieniem Gun.
- Nie, przyszedem z innego powodu. - Patrik przerwa,
zastanawiajc si nad nastpnym zdaniem. - Tak si zoyo, e rano rozmawialimy z ojcem tej modej Niemki, ktrej ciao znalelimy razem ze szcztkami Siv.
Znw zrobi przerw. Gun pytajco zmarszczya brwi.
- I co?
Gdy Patrik wymieni nazwisko ojca Tanji, Gun drgna i
a zaparo jej dech. Jej reakcja nie zaskoczya Patrika, natomiast Lars spojrza na ni pytajco. Nie rozumia, o co
chodzi.
- Przecie to ojciec Malin. Co pan mi tu opowiada? Malin przecie nie yje!
Nie potrafiby powiedzie tego, co mia do powiedzenia,
dyplomatycznie. Zreszt nie o to chodzio. Postanowi powiedzie jak najprociej:
- Ona nie umara. Tylko tak powiedzia. Uwaa, e pani dania s nieco, jak by to powiedzie, uciliwe. Dlatego zmyli histori o wypadku, w ktrym rzekomo zgina
pani wnuczka.
- Ale ta dziewczyna miaa na imi Tanja, nie Malin? Gun patrzya pytajco.
- Widocznie zmieni jej imi na bardziej niemieckie.
Ale nie ma wtpliwoci, e Tanja to pani wnuczka Malin.
Gun Struwer po raz pierwszy zaniemwia. Ale ju po
chwili zakipiaa gniewem. Lars uspokajajco pooy jej
rk na ramieniu, ale odtrcia j.

- Co on sobie myli! Lars, syszae, jaki bezczelny? eby mi skama prosto w twarz, e moja rodzona wnuczka
nie yje! Ja mylaam, e moje biedactwo kochane zgino
tragicznie, a tymczasem ona ya w najlepszym zdrowiu. I
on ma jeszcze czelno mwi, e powiedzia tak, bo byam
uciliwa! Syszae, Lars? Bo domagaam si tego, co mi
si naleao!
Lars prbowa j uspokaja, ale znw odtrcia jego rk. A si zapienia ze zoci.
- Ju ja mu powiem kilka sw prawdy. Prosz mi da
jego numer. Powiem mu, Niemcowi jednemu, co o tym
sdz!
Patrik musia przyzna, e Gun ma prawo by za, ale z
drugiej strony nie do koca go zrozumiaa. Poczeka, a si
uspokoi, a potem spokojnie powiedzia:
- Rozumiem, e nie przyjmuje pani tego do wiadomoci, ale faktem jest, e zamordowana dziewczyna, ktrej
ciao znalelimy tydzie temu, to pani wnuczka. Znaleziona razem ze szcztkami Siv i Mony. W zwizku z tym
musz zapyta, czy zetknli si pastwo z dziewczyn o
nazwisku Tanja Schmidt. Czy prbowaa si z wami kontaktowa?
Gun energicznie potrzsna gow. Lars powiedzia:
- Byo kilka guchych telefonw. Pamitasz, Gun? Dwa,
trzy tygodnie temu. Mylelimy, e kto robi sobie kaway.
Sdzi pan, e to moga by...
Patrik skin gow.
- Bardzo moliwe. Dwa lata temu ojciec opowiedzia jej
o wszystkim. Moe dlatego nie potrafia zdoby si na nawizanie kontaktu z pani. Bya w tutejszej bibliotece i
skopiowaa wycinki prasowe o zaginiciu swojej matki.

Przypuszczalnie przyjechaa do Fjllbacki, eby wyjani,


co si z ni stao.
- Moje biedactwo kochane. - Gun przypomniaa sobie,
jak si powinna zachowa w takiej sytuacji, i zacza roni
krokodyle zy. - Pomyle tylko, e ya i nawet bya w pobliu. Jaka szkoda, e si nie spotkaymy... Kto mi to zrobi? Co to za czowiek? Najpierw Siv, potem moja maa
Malin. - Przysza jej do gowy pewna myl. - Czy mnie te
co grozi? Kto chce mnie dopa? Moe powinnam
otrzyma ochron policyjn? - Gun w podnieceniu patrzya to Patrika, to na Larsa.
- Nie wydaje mi si to konieczne. Nie sdz, eby midzy tymi morderstwami a pani by jaki zwizek. Nie musi si pani niczego obawia. - Nie mg si powstrzyma,
eby nie doda: - A poza tym morderc najwyraniej interesuj mode kobiety.
Natychmiast zrobio mu si gupio. Wsta na znak, e
powiedzia ju wszystko.
- Bardzo mi przykro, e musiaem przyj z tak wiadomoci. Poprosz o kontakt, gdyby wam si co przypomniao. Zaczniemy od sprawdzenia tych guchych telefonw.
Przed wyjciem rzuci jeszcze spojrzenie na morze. Gun
Struwer stanowia ywy dowd, e to, co dobre, trafia nie
tylko do tych, ktrzy na to zasuguj.
- I co powiedziaa?
Martin i Patrik siedzieli w pokoju socjalnym nad kubkami kawy. Jak zwykle bya niesmaczna, bo za dugo si
podgrzewaa, ale zdyli si ju przyzwyczai.

- Nie powinienem chyba tego mwi, ale to okropna


baba. Nie przeja si tym, e przez tyle lat nie miaa kontaktu z wnuczk, ani nawet tym, e wnuczka zostaa zamordowana. Najbardziej wnerwio j to, e ojciec dziewczyny znalaz skuteczny sposb, eby j spawi.
- Koszmar.
Zamylili si nad ludzk maodusznoci. W komisariacie panowaa niezwyka cisza. Mellberg jeszcze si nie pojawi. Pewnie postanowi pospa duej. Gsta i Ernst cigali piratw drogowych. A nazywajc rzecz po imieniu,
popijali kaw na przydronym parkingu, liczc, e piraci
sami przyjd, przedstawi si i poprosz o odstawienie do
aresztu. Nazywali to dziaaniem prewencyjnym, co o tyle
byo zgodne z prawd, e dopki tam parkowali, piratw
nie byo.
- Jak mylisz, po co ta dziewczyna przyjechaa do
Fjllbacki? Chyba nie miaa zamiaru bawi si w detektywa i sprawdza, co si stao z jej matk.
Patrik potrzsn gow.
- Nie przypuszczam, chocia na pewno bya ciekawa,
co si wydarzyo. Chciaa zobaczy na wasne oczy. Wczeniej czy pniej na pewno skontaktowaaby si rwnie z
babci, chocia domylam si, e ojciec nie wyraa si o
niej pochlebnie i dlatego zwlekaa. Nie zdziwi si, jeli
billingi z Telii wyka, e do Struwerw dzwoniono z budki telefonicznej we Fjllbace. Zgaduj, e na kempingu.
- Ale w jaki sposb jej ciao znalazo si w Wwozie
Krlewskim razem ze szcztkami jej matki i Mony Thernblad?

- Na tym etapie moemy tylko zgadywa. Jedyne, co


mi przychodzi do gowy, to to, e Tanja przypadkiem wpada na co, czy raczej kogo, kto mia co wsplnego z zaginiciem jej matki i Mony.
- Jeli tak, to automatycznie naley wykluczy Johannesa, ktry spoczywa w grobie na cmentarzu we Fjllbace.
Patrik spojrza na niego.
- Na pewno? Czy nie mamy cienia wtpliwoci, e Johannes naprawd nie yje?
Martin rozemia si.
- Chyba artujesz? Przecie powiesi si w 1979 roku.
Nie sposb by bardziej martwym!
Patrik mwi z podnieceniem:
- Wiem, e to brzmi nieprawdopodobnie, ale posuchaj: moe policja zacza mu depta po pitach, zrobio
si gorco. Facet jest z Hultw, maj pienidze, jak nie on,
to ojciec. Tu apwka, tam apwka i prosz, jest faszywe
wiadectwo zgonu i pusta trumna.
Martin ze miechu zapa si za brzuch.
- Oszalae! Jestemy we Fjllbace, to nie Chicago w
latach dwudziestych! Moe za dugo siedziae na pomocie i dostae udaru sonecznego? Pamitaj, e znalaz go
wasny syn. Wyobraasz sobie, e mona namwi szecioletnie dziecko, eby opowiedziao tak nieprawdopodobn
histori?
- Nie wiem, ale zamierzam to sprawdzi. Idziesz ze
mn?
- Dokd?
Patrik odpowiedzia bardzo wyranie:
- Porozmawia z Robertem.

Martin westchn i wymamrota pod nosem:


- Jakby nie byo co robi. - Co mu si przypomniao. A co z tym nawozem? Chciaem si tym zaj przed przerw na lunch.
- Popro Annik - zawoa przez rami Patrik.
Martin zatrzyma si koo dyurki i przekaza Annice
niezbdne informacje. Na razie nic si nie dziao. Annika z
przyjemnoci podja si tego zadania.
Martin zastanawia si, czy nie szkoda czasu na rozmow z Robertem. Pomys Patrika wydawa mu si nacigany, wydumany. Ale trudno, on jest szefem...
Annika z miejsca przystpia do rzeczy. Ostatnie dni
upyny jej w gorczkowym podnieceniu. Jak pajk tkajcy sie organizowaa poszukiwania Jenny. Po trzech
dniach akcja zostaa odwoana, uznano, e jest bezcelowa,
a w zwizku z wyjazdem wikszoci turystw telefon w
komisariacie milcza. Nawet dziennikarze zaczli traci
zainteresowanie t spraw i skupili si na kolejnych sensacjach.
Annika spojrzaa na kartk od Martina i zadzwonia
pod podany numer. Kilka razy j przeczali do rnych
dziaw, a w kocu podali nazwisko szefa sprzeday. Czekajc na poczenie, wisiaa przy suchawce, z ktrej pyna muzyka. Umilaa sobie czas, wspominajc tygodniowy urlop w Grecji. Wydawa si nieskoczenie odlegy. Po
powrocie czua si wypoczta, silna i pikna. Ale szybko
wpada w wir zaj i urlop odpyn w sin dal. Oczyma
duszy widziaa biae plae, turkusowe morze, salaterki
tzatziki. Pyszne rdziemnomorskie jedzenie sprawio, e

i jej, i jej mowi przybyo par kilogramw, ale wcale si


tym nie przejmowali. adne z nich nie byo drobnej postury, z czym si bez sprzeciwu godzili i nie przejmowali si
gazetowymi poradami, jak schudn. Ich wypukoci znakomicie si uzupeniay, gdy si do siebie przytulili, stajc
si jednym ciaem, gorcym i falujcym. A podczas urlopu
sporo byo tego przytulania...
Przerwa jej melodyjny mski gos, bez wtpienia mwicy dialektem z Lysekil, bo wyranie ija. Syszaa, e
niektrzy mieszkacy Sztokholmu specjalnie przecigaj
i, by da do zrozumienia, e sta ich na letni dom na
zachodnim wybrzeu. Annika nie umiaa oceni, ile w tym
prawdy, niemniej uznaa, e to adna anegdota.
Przedstawia swoj spraw.
- ledztwo w sprawie morderstwa. Bardzo ciekawe.
Trzydzieci lat pracuj w tej brany, ale pierwszy raz mam
do czynienia z tak spraw.
Mio mi, e uprzyjemniam ci dzie, pomylaa zgryliwie, ale nie powiedziaa tego gono, eby go nie zniechci. Przecie chcia jej pomc. Ludzka pogo za sensacj
bywa czasami wrcz niezdrowa.
- Potrzebna nam lista waszych klientw, ktrzy kupili
nawz FZ-302.
- To nie bdzie atwe. Zosta wycofany ze sprzeday w
1985 roku. wietny produkt, ale nowe przepisy dotyczce
ochrony rodowiska zmusiy nas do wstrzymania produkcji. - Ciko westchn nad t niesprawiedliwoci: ze
wzgldu na ekologi trzeba byo ograniczy sprzeda chtnie kupowanego towaru.
- Ale chyba jest jaka dokumentacja, prawda? - drya
Annika.

- Tak, ale musiabym sprawdzi w dziale administracyjnym. Dane znajduj si przypuszczalnie w starym archiwum. Do 1987 roku gromadzilimy je na papierze, potem wszystko zostao skomputeryzowane. Ale nie sdz,
ebymy cokolwiek wyrzucili.
- A nie pamita pan przypadkiem klientw z najbliszej okolicy, kupujcych... - musiaa zerkn na kartk nawz FZ-302?
- Niestety, droga pani, tyle lat mino, e nie umiem
odpowiedzie tak z marszu. - Zamia si. - Od tamtej pory
upyno duo wody.
- No tak, spodziewaam si, e nie bdzie atwo. Ile
czasu pan potrzebuje na wycignicie tych danych?
Zastanowi si.
- Jeli pjd do dziewczyn z administracji z ciastkami i
dobrym sowem, moe bd mia dla pani odpowied pnym popoudniem, a najdalej jutro rano. Wystarczy?
Szybciej, ni si spodziewaa, gdy zacz mwi o starym archiwum. Ucieszya si i podzikowaa. Sporzdzia
notatk i pooya j na biurku Martina.
- Wiesz co, Gsta?
- No, co?
- Jest tak dobrze, e lepiej nie moe by, nie?
Siedzieli przy jednym ze stow na przydronym parkingu zaraz za Tanumshede. W tej dziedzinie aden z nich
nie by amatorem, wic przewidujco wstpili do mieszkania Ernsta po termos z kaw, a potem do cukierni po
drodwki. Ernst rozpi mundurow koszul, wystawiajc na soce bia, zapadnit pier. Ktem oka dyskretnie

zerka na grupk okoo dwudziestoletnich dziewczyn, ktre miay si i haasoway podczas przerwy w podry.
- Suchaj, schowaj ten jzyk i zapnij koszul. Moe
przejeda kto z naszych. Podobno jestemy na subie.
Gsta poci si w mundurze. Nie mia odwagi zlekceway przepisw na tyle, eby rozpi konierzyk.
- Wyluzuj. S zajci szukaniem tej cizi. Nikogo nie obchodzi, co robimy.
Gsta si zachmurzy.
- Jenny Mller, nie adnej cizi. Moe powinnimy pomc, a nie siedzie tutaj i zachowywa si jak stetryczali
lubienicy? - wskaza gow siedzce troch dalej skpo
ubrane dziewczyny, od ktrych Ernst nie odrywa wzroku.
- Prosz, jaki si porzdny zrobi. Do tej pory nie miae nic przeciwko temu, ebym ci wyciga z tego kieratu.
Tylko mi nie mw, e na staro zrobi si z ciebie pracu.
Oczy Ernsta zwziy si niepokojco. Gsta pooy uszy
po sobie. Niepotrzebnie to powiedzia. Zawsze troch si
ba Ernsta. Przypomina mu chopakw, ktrzy pod szko
czekali na sabszych kolegw. Bezbdnie wyczuwali t
sabo, a swoj przewag wykorzystywali bez skrupuw.
Gsta na wasne oczy widzia, jak kocz ci, ktrzy odwayli si podskoczy Ernstowi, dlatego si odezwa.
- E, nie o to chodzi. Po prostu al mi jej rodzicw.
Dziewczyna ma dopiero siedemnacie lat.
- Przecie oni nie chc naszej pomocy. Mellberg z nieznanych powodw lie dup Hedstrmowi. Po co mam si

niepotrzebnie wysila? - mwi gono, z tak zoci, e


dziewczyny odwrciy si w ich stron.
Gsta nie odway si uciszy Ernsta. Sam ciszy gos
w nadziei, e Ernst wemie z niego przykad. Nie mia te
odwagi przypomnie mu, dlaczego zosta wyczony ze
ledztwa, a Ernst raczy zapomnie, e zaniedba spraw
meldunku o zaginiciu Tanji.
- Osobicie uwaam, e Hedstrm robi dobr robot.
Molin te ciko pracuje. A ja, szczerze mwic, nie zrobiem tyle, ile bym mg.
Ernst nie wierzy wasnym uszom.
- Co ty wygadujesz, chopie! Chcesz powiedzie, e tych
dwch smarkaczy, ktrzy nie maj nawet czci tego dowiadczenia co my, potrafi zrobi co lepiej od nas? Tak?
To chcesz powiedzie, stary durniu?
Gdyby Gsta chwil si zastanowi, zanim si odezwa,
mgby przewidzie, jak jego uwaga zrani ego Ernsta. Naleao si wycofa, i to szybko.
- Nie o to mi chodzi. Powiedziaem tylko, e... Oczywicie, oni nie maj tyle dowiadczenia co my. Poza tym do
niczego jeszcze nie doszli, wic...
- No wanie - zgodzi si Ernst. - Do tej pory gwno
zrobili.
Gsta wypuci powietrze. Odechciao mu si okazywa
charakter.
- No to jak, Flygare, moe jeszcze po kawce z drodwk, co?
Gsta przytakn. Tyle lat szed przez ycie po linii
najmniejszego oporu, e tylko taka postawa bya dla niego
naturalna.

Skrcili na podjazd przed niewielkim domem. Martin


rozejrza si z ciekawoci. Nigdy przedtem nie by u
Solveig i jej synw. Nigdy jeszcze nie widzia takiego baaganu. Nie mg si nadziwi.
- Jak mona tak mieszka?
Wysiedli z samochodu. Patrik rozoy rce:
- Te nie jestem w stanie tego zrozumie. A rce swdz, eby zrobi porzdek. Kilka starych samochodw stoi
chyba od czasw Johannesa.
Zapukali. Po chwili rozlego si czapanie. Solveig
prawdopodobnie siedziaa na swoim miejscu przy stole w
kuchni i nie spieszya si do drzwi.
- Co znowu? Nie moglibycie zostawi w spokoju porzdnych ludzi?
Martin i Patrik spojrzeli po sobie, majc przed oczami
rejestr wystpkw jej synw. Zapeniby ca stron formatu A4 i zdecydowanie przeczy sowom Solveig.
- Chcemy z pani porozmawia. Z Johanem i Robertem te, jeli s.
- pi.
Z ponur min odsuna si od drzwi, eby ich wpuci.
Martin nie umia ukry obrzydzenia i Patrik musia go
szturchn okciem, eby wzi si w gar. Opanowa si i
wszed do kuchni za Patrikiem i Solveig. Zostawia ich i
posza obudzi synw. Spali w swoim pokoju.
- Wstawa, chopaki, znowu przyszy gliny. Chc o co
spyta. Pospieszcie si, to szybciej si ich pozbdziemy.
Wcale si nie przejmowaa, e Patrik i Martin j sysz.
Przywloka si z powrotem do kuchni i usiada na swoim

miejscu. Po chwili zjawili Johan i Robert, zaspani i w samych kalesonach.


- Znowu was tu przynioso. Wyglda to na nkanie.
Robert jak zwykle by wyluzowany. Johan, patrzc spod
grzywki, sign po lec na stole paczk papierosw.
Zapali jednego i zacz nerwowo podrzuca pudeko, a
Robert sykn, eby przesta.
Martin by ciekaw, jak Patrik zacznie. Wedug niego bya to walka z wiatrakami.
- Mam kilka pyta dotyczcych mierci pani ma.
Solveig i obaj jej synowie spojrzeli na niego ze zdziwieniem.
- mierci Johannesa? O co chodzi? Powiesi si, co tu
mwi wicej? Tylko to, e tacy jak wy doprowadzili go do
tego.
Robert ze zoci uciszy matk. Wpatrujc si w Patrika, spyta:
- Czego pan chce? Mama ma racj. Powiesi si i kropka.
- Chcemy uzyska cakowit jasno w tej sprawie. Ty
go znalaze, tak?
Robert skin gow.
- Do koca ycia bd mia przed oczami ten widok.
- Mgby opowiedzie dokadnie, co si tamtego dnia
wydarzyo?
- Nie rozumiem po co - powiedzia kwano Robert.
- Bardzo mi na tym zaley - nalega Patrik.
Po duszej chwili Robert wzruszy ramionami.
- Jeli trzeba...
Podobnie jak brat zapali papierosa. Nad stoem zrobio
si gsto od dymu.

- Wrciem ze szkoy i wyszedem na podwrko, eby


si chwil pobawi. Zaciekawio mnie, e drzwi od stodoy
s otwarte. Poszedem sprawdzi. Byo do ciemno, tylko
troch wiata wpadao przez szpary midzy deskami.
Pachniao sianem. - Robert przeywa tamten dzie. - Co
mi si nie zgadzao. - Zawaha si. - Nie umiem tego opisa, ale byo inaczej ni zwykle.
Johan obserwowa brata z najwiksz uwag. Martin
domyli si, e pierwszy raz syszy, jak to byo, kiedy powiesi si jego ojciec. Robert mwi dalej:
- Najpierw ostronie wszedem troch gbiej. Udawaem, e skradam si za Indianami. Cichuteko, na palcach
zrobiem kilka krokw w stron stryszku i wtedy zobaczyem, e na ziemi co ley. Podszedem i ucieszyem si. To
by tata. Mylaem, e si ze mn droczy, e mam podej,
a wtedy on skoczy na rwne nogi i zacznie mnie askota
albo co w tym rodzaju. - Robert przekn lin. - Ale nie
rusza si. Ostronie trciem go nog.
Nie drgn. Potem zobaczyem, e ma na szyi sznur, a
jak spojrzaem do gry, okazao si, e kawaek sznura
zwisa z belki.
Rka, ktr trzyma papierosa, draa. Martin zerkn
na Patrika, eby sprawdzi, co o tym myli. Dla niego byo
oczywiste, e Robert nie zmyla. Wida byo, e cierpi.
Widzia, e Patrik te tak uwaa. Przygnbiony spyta:
- I co zrobie?
Robert wypuci kko dymu i patrzy, jak powoli si
rozpywa.
- Oczywicie pobiegem po mam. Przysza, spojrzaa i
zacza tak krzycze, e mao mi uszy nie pky, a potem
zadzwonia do dziadka.

Patrik drgn.
- Nie na policj?
Skrobic nerwowo obrus, Solveig powiedziaa:
- Nie, zadzwoniam do Ephraima. To byo pierwsze, co
mi przyszo do gowy.
- A wic policji tu nie byo?
- Nie, Ephraim wszystko zaatwi. Zadzwoni po lekarza rejonowego, doktora Hammarstrma, ktry zaraz
przyjecha zobaczy Johannesa. Wypisa zawiadczenie o
przyczynie zgonu czy jak je tam zwa, a potem dopilnowa,
eby przyjechali po niego z zakadu pogrzebowego.
- I adnej policji? - dry Patrik.
- Nie, przecie mwi. Ephraim wszystko zaatwi.
Doktor Hammarstrm na pewno rozmawia z policj, ale
tu ich nie byo. Bo i po co? Przecie to byo samobjstwo!
Patrik nawet nie prbowa tumaczy, e w przypadku
samobjczej mierci policj trzeba wezwa obowizkowo.
Widocznie Ephraim Hult i doktor Hammarstrm na wasn odpowiedzialno postanowili nie wzywa policji, dopki zwoki nie zostan zabrane. Pytanie - dlaczego? Dzi
chyba nie uda si dowiedzie wicej. Martinowi zawitaa
pewna myl.
- Nie widzielicie w okolicy obcej kobiety? Dwadziecia
pi lat, brunetka, normalnej budowy.
Robert rozemia si. Nawet lad nie zosta po jego powadze.
- Tyle tu bywa dziewczyn, e poprosz o dokadniejszy
opis.
Johan bacznie ich obserwowa. Zwrci si do Roberta:

- Przecie widziae j na zdjciu. Chodzi o t Niemk z


gazet, ktr znaleli razem z tamtymi dziewczynami.
Solveig wybucha:
- Co mi tu wmawiacie? Po co by miaa tu przychodzi?
Znowu nas szkaluj? Najpierw oskaracie Johannesa, a
teraz jakie podjazdy pod moich synw! Won mi std!
ebym was tu wicej nie widziaa! Zjeda std!
Zacza wypycha ich z domu, nacierajc swoim potnym cielskiem. Robert si mia, ale Johan by zamylony.
Solveig zatrzasna za Martinem i Patrikiem drzwi. Zasapana wrcia na swoje miejsce, a Johan bez sowa poszed do sypialni. Nacign kodr na gow i udawa, e
pi. Musia to przemyle.
Anna czua si podle. Gustav o nic nie pyta i od razu
zgodzi si wypyn. Zostawi j w spokoju. Siedziaa na
dziobie z kolanami pod brod. Wielkodusznie przyj jej
przeprosiny i obieca podwie wraz z dziemi do
Strmstad, skd mogli wrci do domu pocigiem.
Jej ycie to jeden wielki chaos. Oczy pieky j od ez.
Bya za na Erik, e jest taka niesprawiedliwa, i byo jej
przykro, e cigle si kc. Erika zawsze wszystko komplikuje. Nie umie by starsz siostr, wspiera i dodawa
otuchy. Z wasnej woli wzia na siebie rol matki. Jakby
nie rozumiaa, e tym gbsza staje si przez to pustka po
matce, ktrej im obu zabrako.
W odrnieniu od Eriki Anna nie miaa matce za ze
obojtnoci wobec crek. A w kadym razie chciaa wierzy, e przyja to do wiadomoci, jako tak zwan tward

rzeczywisto. Ale po nagej mierci rodzicw uzmysowia


sobie, e miaa nadziej, e z wiekiem Elsy zmiknie i
speni si jako matka i babka. Erika mogaby pozosta
tylko siostr. mier matki sprawia, e obie utkwiy w
koleinach i nie umiay z nich wyj. Krtkie okresy pojednania nieuchronnie przechodziy w wojn pozycyjn, a
Annie za kadym razem serce pkao z alu.
Z drugiej strony miaa ju tylko Erik i dzieci. Nie przyznaa si siostrze, e zdaje sobie spraw, e Gustav jest
tylko pustym i zepsutym chopcem. Mimo to nie moga si
oprze pokusie pokazywania si z takim mczyzn. Dziki
temu odzyskaa wiar w siebie. Ludzie j widzieli, szeptali,
zastanawiali si, kim jest ta Anna. Kobiety z podziwem
patrzyy na pikne markowe ciuchy, ktre jej kupowa.
Gdy pywali, ludzie odwracali si za nimi, pokazywali sobie ich pikny jacht. Lec na dziobie w charakterze ozdoby, Anna czua dum, cho wiedziaa, e to niemdre.
Chwilami wstydzia si, e jej potrzeba akceptacji odbija si na dzieciach. Do wycierpiay od wasnego ojca, a
nawet przy najlepszej woli nie mogaby twierdzi, e Gustav potrafiby go zastpi. Wobec dzieci by obojtny, nieporadny i niecierpliwy. Niechtnie je z nim zostawiaa.
Chwilami zazdrocia Erice tak, e a j skrcao. Nie
do e musi si procesowa z Lucasem o opiek nad
dziemi i z trudem wie koniec z kocem, to jeszcze zwizek z Gustavem jest pusty jak wydmuszka. Erika tymczasem zachowuje si jak madonna w ciy. Mczyzna, ktrego Erika wybraa na ojca swego dziecka, by wanie takim czowiekiem, jakiego potrzebowaa Anna, cho do tej

pory skonno do autodestrukcji zawsze kazaa jej takich


mczyzn spawia. Fakt, e Erika yje sobie wolna od
trosk materialnych, a w dodatku jest sawna, sprawia, e
w Annie obudzi si moe nie demon, lecz na pewno diabeek zazdroci. Nie bya maostkowa, ale trudno nie by
rozgoryczonym, gdy wasna przyszo maluje si w ponurych barwach.
Z ualania si nad sob wyrway j gone krzyki dzieci,
a w chwil pniej wrzask Gustava. Pora wrci do rzeczywistoci. Mocniej cigna wiatrwk i ostronie przesza wzdu relingu na ruf. Uspokoia dzieci i spojrzaa na
Gustava z wymuszonym umiechem. Gra si takimi kartami, jakie si ma, nawet jeli s kiepskie.
Snua si po swoim wielkim domu, jak wiele razy
przedtem. Gabriel wyjecha w interesach i znw bya sama. Po spotkaniu z Solveig czua niesmak i jak zwykle zdaa sobie spraw, e z tej sytuacji nie ma dobrego wyjcia.
Nigdy si od tego nie uwolni. Przylgn do niej ten brudny,
spaczony wiat Solveig i cignie si za ni jak smrd.
Stana przy schodach na najwysze pitro lewego
skrzyda. Mieszka tam Ephraim. Nie bya w tej czci domu od jego mierci. Wczeniej raczej te nie bywaa. To
zawsze byo krlestwo Jacoba, a w wyjtkowych przypadkach Gabriela. Ephraim siedzia na grze i tylko mczyznom udziela audiencji, niczym feudalny wadca. W jego
wiecie miejsce kobiet byo w cieniu. Miay si podoba i
dba o dom.
Z ociganiem wesza na schody. Przystana przed
drzwiami i zdecydowanym ruchem je otworzya.

Wszystko byo tak, jak zapamitaa. W pokojach nadal


unosi si zapach mskiego wiata. Tu jej syn w dziecistwie spdzi wiele godzin. Bya wtedy bardzo zazdrosna.
Ani ona, ani Gabriel z dziadkiem Ephraimem nie mieli
szans. W oczach Jacoba byli zwykymi, nudnymi miertelnikami, podczas gdy Ephraim jawi mu si niemal jako
bstwo. Pierwsz reakcj Jacoba na mier dziadka byo
zdziwienie. Przecie Ephraim nie mg po prostu znikn.
Dzi jest, jutro go nie ma. Dziadek by niezdobyt twierdz, by nienaruszalny.
Wstydzia si, ale kiedy do niej dotaro, e Ephraim nie
yje, poczua ulg. A take co jakby triumf, e nawet on
musia si podda prawom natury. Wczeniej zdarzao jej
si w to wtpi. By tak pewny siebie, sdzi, e nawet Pana
Boga potrafi zmanipulowa.
Jego fotel sta przy oknie z widokiem na las. Podobnie
jak Johan nie moga oprze si pokusie i usiada na nim.
Przez chwil miaa wraenie, e czuje obecno Ephraima.
W zamyleniu wodzia palcami po obiciu fotela.
Nie podobao jej si, e Jacob by pod takim wraeniem
opowiada o uzdrowicielskiej mocy ojca i stryja. Kiedy
wychodzi od dziadka, wyglda, jakby by w transie. Baa
si tego. Tulia go wtedy mocno, a si odpry, rozluni
minie i znw by taki jak zwykle. Do nastpnego razu.
Starego ju nie ma. Umar dawno temu i zosta pochowany. I chwaa Bogu.
- Naprawd wierzysz w swoj teori? e Johannes wcale nie umar?

- Nie wiem. W tej chwili jestem gotw chwyci si kadej poszlaki. Przyznasz, e to dziwne, e policja nie przeprowadzia ogldzin zwok Johannesa na miejscu samobjstwa.
- Oczywicie. Przy zaoeniu, e lekarz i zakad pogrzebowy dziaali w porozumieniu - zauway Martin.
- To wcale nie musi by nacigane. Nie zapominaj, e
Ephraim by bardzo bogaty. Nie takie przysugi kupowano
za pienidze. Nie zdziwibym si te, gdyby si dobrze znali. Prominentni czonkowie spoeczestwa, zapewne dziaacze rnych organizacji, Lions Clubu, rnych stowarzysze, co tylko chcesz.
- Ale eby pomogli w ucieczce podejrzanemu o zabjstwo?
- O uprowadzenie, nie o zabjstwo. Syszaem, e Ephraim Hult mia niezwyk si przekonywania. Uwierzyli
mu, e Johannes jest niewinny, e policja uwzia si, eby
go dopa, i to by jedyny sposb, eby go uratowa.
- Ale czy Johannes mg tak po prostu zostawi rodzin? Dwoje maych dzieci?
- Nie zapominaj, co o nim mwiono. Hazardzista,
czowiek zawsze idcy po linii najmniejszego oporu, lekcewacy zasady i zobowizania. Jeli szuka przykadu
kogo, kto kosztem najbliszych gotw jest ratowa wasn
skr, Johannes pasuje idealnie. Martin nadal mia wtpliwoci.
- Gdzie w takim razie by przez te wszystkie lata?
Patrik uwanie spojrza w lewo i w prawo, potem skrci w lewo, w kierunku Tanumshede, i dopiero wtedy odpowiedzia:

- Moe za granic. Z kieszeniami wypchanymi pienidzmi tatusia. - Spojrza na Martina. - Jako ci nie
przekonuje moja byskotliwa teoria.
Martin zamia si.
- W rzeczy samej. Mam wraenie, e bdzisz we mgle.
Z drugiej strony w tej sprawie nic nie jest normalne, wic
czemu nie?
Patrik spowania.
- Cigle mam przed oczami Jenny Mller. Kto j wizi
i nieludzko drczy. Prbuj rozumowa inaczej ni zwykle,
bo nie moemy sobie pozwoli na konwencjonalne mylenie. Nie ma czasu. Musimy wzi pod uwag nawet to, co
na pierwszy rzut oka wydaje si oderwane od rzeczywistoci. Moliwe, a nawet wielce prawdopodobne, e mj pomys jest szalony, ale jak dotd nie ma adnego dowodu,
e nie jest. Wic sprawdz to, chobym mia zosta uznany
za wariata. Uwaam, e jestem to winien Jenny Mller.
Martin poj, na czym opiera si rozumowanie Patrika.
Moe ma racj.
- Ale jak chcesz doprowadzi do ekshumacji, majc tak
wte podstawy? W dodatku szybko?
Patrik odpar ponuro:
- Najwaniejsza jest determinacja.
Zadzwonia jego komrka. Odebra, mwi monosylabami. Martin w napiciu prbowa domyli si reszty.
Patrik skoczy i odoy telefon.
- Kto to by?
- Annika. Dzwonili z laboratorium w sprawie prbki
DNA Mrtena Friska.

- No i? - Martin wstrzyma dech. Mia nadziej, e si


myl i e morderca Tanji ju siedzi w areszcie.
- Prbki si nie zgadzaj. lady spermy na ciele Tanji
nie pochodz od Mrtena Friska.
- Kurcz... ale spodziewalimy si tego, prawda?
- Prawda, ale czowiek zawsze ma nadziej.
Milczeli chwil. Potem Patrik zaczerpn tchu, jakby
zamierza ruszy na Mount Everest.
- Zostaje mi tylko postara si o zezwolenie na ekshumacj w rekordowo krtkim czasie.
Patrik sign po komrk i przystpi do dziea. Potrzebowa siy przekonywania jak nigdy dotd. A przecie
wcale nie by pewny swego.
Nastrj Eriki siga dna. Nie miaa co robi i snua si
po domu, to co przestawiajc, to poprawiajc. Ktnia z
Ann mczya j jak kac, pogarszajc i tak kiepski humor.
Roztkliwiaa si nad sob. Do pewnego stopnia bya jednak zadowolona, e Patrik wrci do pracy, chocia nie
przypuszczaa, e a tak go to pochonie. Zdawaa sobie
spraw, e praca jest dla niego bardzo wana, ale czasem
miaa ochot domaga si wicej uwagi. Wiedziaa jednak,
e stale o niej myli.
Zadzwonia do Dana, eby go zaprosi na kaw. Odebraa najstarsza crka. Powiedziaa, e tata jest na odzi, z
Mari. Oczywicie, wszyscy maj swoje sprawy, tylko ona
siedzi sama, z brzuchem, i moe najwyej krci mynka
palcami.
Zadzwoni telefon. Erika rzucia si, eby odebra, i
omal nie strcia go na podog.

- Sucham, Erika Falck.


- Dzie dobry, chciabym rozmawia z Patrikiem
Hedstrmem.
- Jest w pracy. Mog w czym pomc czy poda numer
jego komrki?
Mczyzna po drugiej stronie suchawki waha si.
- Numer pastwa daa mi mama Patrika. Nasze rodziny znaj si od dawna i kiedy ostatnio rozmawiaem z
Kristin, wspomniaa, ebym koniecznie zadzwoni do
Patrika, jeli bd w tych stronach. Wanie przyjechalimy z on do Fjllbacki, wic...
Erice przyszed do gowy pewien pomys. Oto koniec
nudy.
- Moe wpadniecie do nas? Patrik wrci do domu koo
pitej, zrobimy mu niespodziank. Do tej pory zdymy
si pozna! Mwie, e jestecie kolegami z dziecistwa?
- Bardzo mia propozycja. Tak, bawilimy si razem jako dzieci. Potem nie widywalimy si zbyt czsto, tak bywa. Czas leci - zarechota.
- W takim razie pora temu zaradzi. O ktrej bdziecie?
Syszaa, e z kim si naradza.
- Nie mamy konkretnych planw, wic jeli mona,
moglibymy zaraz przyjecha.
- Doskonale!
Ucieszya si. Wreszcie co si bdzie dziao. Wyjania
krtko, jak do nich trafi, a potem pospieszya do kuchni
nastawi kaw. Kiedy zadzwonili do drzwi, uzmysowia
sobie, e zapomniaa zapyta, jak si nazywaj. No c,
zaczn od przedstawienia si sobie.

Trzy godziny pniej Erice zbierao si na pacz. Mrugajc oczami, resztkami si staraa si udawa zainteresowanie.
- Jednym z najbardziej interesujcych aspektw mojej
pracy jest analiza przepywu CDR-w. Jak ju mwiem,
CDR to skrt od Call Data Record. To dane o tym, jak dugo rozmawialimy przez telefon, dokd dzwonilimy i tak
dalej. Jeli zebra te CDR-y do kupy, otrzymujemy fantastyczne rdo informacji mogcych suy do opracowywania wzorcw zachowa naszych klientw...
I tak przez cay czas, bez przerwy. Czy ten facet nigdy
nie przestanie mwi?
Jrgen Bengtsson by przeraliwie nudny. Erice oczy
zaszy zami, bo jego ona te bya nieza. Nie wygaszaa
dugich i nudnych tyrad. Po prostu od chwili, kiedy wesza
do domu, nie powiedziaa ani jednego sowa - poza swoim
imieniem i nazwiskiem.
Syszc kroki Patrika na schodkach przed domem, Erika z ulg zerwaa si z kanapy i wysza mu naprzeciw.
- Mamy goci - sykna.
- Kogo? - zapyta szeptem.
- Twj kolega z dziecistwa, Jrgen Bengtsson. Z maonk.
- Nie wierz. Powiedz, e artowaa - jkn Patrik.
- Niestety nie.
- Skd si tu wzili?
Erika ze wstydem spucia oczy.
- Zaprosiam ich. Chciaam ci zrobi niespodziank.
- Co chciaa? - powiedzia nieco za gono i wrci do
szeptu: - Dlaczego?

Erika rozoya rce.


- Strasznie mi si nudzio, a on powiedzia, e bawilicie si razem w dziecistwie, wic mylaam, e si ucieszysz!
- Gdyby wiedziaa, ile razy mnie zmuszali, ebym si z
nim bawi! Wcale nie by wtedy fajniejszy ni teraz.
Uzmysowili sobie, e podejrzanie dugo stoj w przedpokoju. Oboje odetchnli gbiej, by nabra si.
- No cze! Co za niespodzianka!
Aktorski talent Patrika zaimponowa Erice. J sam
sta byo tylko na niewyrany umiech, gdy ponownie siadaa obok Jrgena i Madeleine.
Mina kolejna godzina. Erika bya ju gotowa popeni
harakiri. Patrik, ktry mia nad ni kilkugodzinn przewag, nadal udawa zainteresowanie.
- Jestecie przejazdem?
- Tak. Postanowilimy przejecha si wzdu wybrzea.
W Smgen odwiedzilimy koleank z klasy Madeleine, a
w Lysekil mojego koleg z kursu. czymy dwie przyjemne
rzeczy w jedn, czyli urlop z odwieaniem dawnych znajomoci.
Strzepn ze spodni niewidzialny pyek, spojrza na on i zwrci si do Patrika i Eriki. Nie musia nawet otwiera ust, i tak wiedzieli, co powie.
- Bardzo adnie mieszkacie, ile tu miejsca - rozejrza si
z uznaniem po duym pokoju - wic chcielibymy spyta,
czy moglibymy zatrzyma si u was na jedn, dwie noce.
Nigdzie nie maj wolnych pokoi.
Patrzyli wyczekujco na Patrika i Erik. Erika nie musiaa ucieka si do telepatii. Wiedziaa, e Patrik w

mylach ciska na ni gromy. Ale nakaz gocinnoci jest jak


prawo naturalne. Nie ma od niego ucieczki.
- Prosz bardzo, zostacie. Moecie spa w pokoju gocinnym.
- Fantastycznie! Jak mio! O czym to ja mwiem...
Aha, no wic gdy mam ju do danych, eby przeprowadzi analiz statystyczn, to...
Wieczr by jak sen. Chyba nigdy nie uda im si zapomnie, co sobie przyswoili na temat telekomunikacji.
Johan dzwoni raz po raz. Nie odbieraa. Wczaa si
tylko poczta gosowa: Tu Linda. Po sygnale zostaw wiadomo. Oddzwoni, gdy bd moga. Ze zoci wyczy
komrk. Nagra ju cztery wiadomoci, ale nie oddzwonia. Z pewnym wahaniem wybra numer do
Vstergrden. Moe Jacob jest w pracy. Mia szczcie,
odebraa Marita.
- Dzie dobry, zastaem Lind?
- Jest w swoim pokoju. A kto pyta?
Zawaha si. Nawet jeli poda swoje imi, Marita prawdopodobnie nie pozna go po gosie.
- Mwi Johan.
Sysza, jak odkada suchawk i idzie na gr. W wyobrani widzia dom w Vstergrden, co przyszo mu tym
atwiej, e niedawno tam by.
Marita wrcia. W jej gosie sycha byo chd.
- Powiedziaa, e nie chce z tob rozmawia. Mog spyta, jaki Johan?
- Dzikuj, musz koczy.

Rozczy si pospiesznie. Targay nim sprzeczne uczucia. Nigdy nie kocha nikogo tak jak Lindy. Gdy tylko zamkn oczy, pod palcami czu jej nag skr. A jednoczenie nie znosi jej. Zaczo si od awantury w
Vstergrden. Wtedy poczu, e jej nienawidzi i e chciaby
jej zada bl tak bardzo... Ledwo si powstrzyma. Jak to
jest, e mog w nim by dwa tak sprzeczne uczucia?
Gupi by, e wierzy, e czy ich co fajnego, e dla niej
to co wicej ni zabawa. Teraz czu si jak ostatni idiota i
rozwcieczao go to jeszcze bardziej. Odpaci jej piknym
za nadobne. Pognbi j, jak ona jego. Mylaa, e moe z
nim robi, co chce. Teraz poauje.
Johan postanowi, e powie, co wtedy widzia.
Patrik nie przypuszcza, e ekshumacja moe by mi
odmian, ale po wczorajszym koszmarnym wieczorze nawet to wydawao mu si przyjemne.
Na cmentarzu we Fjllbace Mellberg, Martin i Patrik w
milczeniu obserwowali rozgrywajc si przed nimi scen.
Bya sidma rano. Przyjemnie ciepo, soce wiecio ju
od adnych paru godzin. Z rzadka przejeda jaki samochd i poza wiergotem ptakw sycha byo jedynie brzk
wbijajcych si w ziemi opat.
Dla Mellberga, Martina i Patrika byo to zupenie nowe
dowiadczenie. Otwieranie grobu zdarza si w zawodowym yciu policjanta niezbyt czsto i aden z nich nie mia
pojcia, jak to wyglda w praktyce. Czy zamawia si ma
kopark? A moe paru grabarzy, ktrzy rcznie wykonuj
t przykr robot? Najblisza rzeczywistoci okazaa si
druga wersja. Ci sami ludzie, ktrzy kiedy kopali grb po

raz pierwszy, mieli wykopa nieboszczyka. Bez sowa wbijali opaty w ziemi. O czym w takiej chwili mwi? O
wczorajszych wiadomociach sportowych w telewizji? O
spotkaniach towarzyskich przy grillu w ostatni weekend?
Milczeli, bo mieli wiadomo powagi chwili. I tak miao
pozosta a do wyjcia trumny z grobu.
- Pewien jeste, e wiesz, co robisz, Hedstrm?
Mellberg si niepokoi. Patrik nawet go rozumia. Poprzedniego dnia musia uy caej swej siy przekonywania
- baga, prosi i grozi - eby myny sprawiedliwoci zechciay mle prdzej ni kiedykolwiek i wyday pozwolenie
na ekshumacj Johannesa Hulta. Nadal jednak chodzio
tylko o podejrzenie, nic ponadto.
Patrik nie by szczeglnie religijny, ale byo mu przykro, e narusza spokj miejsca ostatniego spoczynku.
Uwaa, e jednak jest w nim co witego, i mia nadziej,
e nie robi tego na darmo.
- Wczoraj miaem telefon od Stiga Thulina z zarzdu
gminy. Nie by zadowolony. Kto, do kogo wczoraj dzwonie w sprawie zezwolenia na ekshumacj, powiedzia
mu, e bredzie o jakiej zmowie Ephraima Hulta z dwoma, nawiasem mwic, szanowanymi obywatelami. By
cholernie zdenerwowany. Wprawdzie Ephraim nie yje,
ale yj doktor Hammarstrm i waciciel zakadu pogrzebowego, wic gdyby si okazao, e rzucamy bezpodstawne
oskarenia...
Mellberg rozoy rce. Nie musia koczy, Patrik zdawa sobie spraw z konsekwencji. Zostanie zwymylany
jak nigdy w yciu, a potem stanie si pomiewiskiem caej
policji, po wsze czasy. Mellberg jakby czyta w jego mylach.

- Oby si nie myli, Hedstrm!


Krtkim, grubym palcem wskaza na grb Johannesa i
zacz drepta tam i z powrotem. Kopczyk ziemi urs do
wysokoci metra. Na czoach grabarzy lni pot. Ju niedugo.
Mellberg, ostatnio taki wesoy, by w gorszym humorze.
Chyba nie tylko z powodu tak wczesnej pory i przykrego
obowizku. Chodzio o co wicej. Wrcia jego dawna
opryskliwo, nieodczna cz jego osobowoci. Nie
osigna jeszcze dawnych rozmiarw, ale na to si zanosio. Przez cay czas uskara si, przeklina i zorzeczy.
Dziwne, ale woleli to od poprzedniej krtkotrwaej jowialnoci. Sia przyzwyczajenia. Miotajc przeklestwa, oddali si na chwil. Poszed si przywita z ekip techniczn z
Uddevalli, ktra przyjechaa asystowa. Martin wyszepta:
- Cokolwiek mu byo, mino.
- Jak mylisz, co mu byo?
- Chwilowe zamroczenie umysu? - zgadywa Martin.
- Annika syszaa wczoraj ciekaw plotk.
- Co takiego? Opowiadaj! - zaciekawi si Martin.
- Przedwczoraj wyszed wczeniej...
- Co w tym takiego nadzwyczajnego?
- Nic, ale Annika syszaa, jak dzwoni na lotnisko
Arlanda, a potem bardzo mu si spieszyo.
- Na Arland? Odbiera kogo? Przecie jest tutaj, czyli
nie odlecia.
Martin by rwnie zdziwiony jak Patrik. I tak samo zaciekawiony.
- Wiem tyle co ty. Sytuacja si zagszcza...
Jeden z mczyzn stojcych przy grobie kiwn na nich.

Powoli podeszli do odsonitej brzowej trumny


- Jest ten wasz go. Wycigamy go?
Patrik kiwn gow.
- Tylko ostronie. Powiem ludziom z ekipy. Wcz si,
kiedy wycigniecie trumn.
Podszed do trjki technikw z Uddevalli, zajtych
rozmow z Mellbergiem. Samochd zakadu pogrzebowego podjecha wirow alejk. Otworzyli tylne drzwi, przygotowujc si do zabrania trumny - z nieboszczykiem albo
pustej.
- Zaraz bd gotowi. Otwieramy trumn na miejscu czy
dopiero w Uddevalli?
Szef ekipy Thorbjrn Ruud nie odpowiedzia na pytanie
Patrika. Poleci dziewczynie z ekipy, eby podesza do grobu i zacza robi zdjcia. Nastpnie zwrci si do Patrika:
- Myl, e otworzymy na miejscu. Jeli masz racj i
trumna jest pusta, bdzie po sprawie, a jeli sprawdzi si
bardziej prawdopodobne podejrzenie, czyli w trumnie
bdzie trup, zabierzemy go do Uddevalli na identyfikacj.
Tak bycie chcieli, prawda? - Spojrza na Patrika, ruszajc
krzaczastymi wsami.
Patrik skin gow.
- Tak. Jeli w trumnie s zwoki, chc mie stuprocentow pewno, e to Johannes Hult.
- Da si zrobi. Ju wczoraj zamwiem jego kart
stomatologiczn. Nie bdziesz musia dugo czeka. Nie
mamy za wiele czasu.
Ruud odwrci wzrok. Sam mia siedemnastoletni
crk. Nie trzeba mu byo przypomina, e sprawa jest

pilna. Potrafi sobie wyobrazi, co czuj rodzice Jenny


Mller.
W ciszy obserwowali, jak trumna wyania si z grobu.
Patrik patrzy na wieko i z nerww swdziay go donie.
Zaraz bdzie wiadomo. Ktem oka dostrzeg jaki ruch.
Spojrza w tamt stron. Niech to szlag trafi. Przez furtk
od strony remizy straackiej wesza Solveig. Nadcigaa
pen par. Nie bya w stanie biec. Kolebaa si na boki jak
statek, wpatrzona w grb i ukazujc si w caej okazaoci
trumn.
- Co wy sobie mylicie, lachocigi jedne?
Technicy z Uddevalli, ktrzy dotd nie mieli okazji pozna Solveig Hult, a podskoczyli, syszc tak wulgarny
jzyk. Patrik uzmysowi sobie po czasie, e powinien to
przewidzie i otoczy teren kordonem, ale wydawao mu
si, e o tak wczesnej porze nikt nie chodzi na cmentarz.
Nie pomyla o Solveig. Ruszy jej naprzeciw.
- Nie powinna pani tu przychodzi.
Chwyci j delikatnie za rami. Wyrwaa mu si i pognaa dalej.
- Nigdy si nie poddacie, co? Nawet w grobie nie dacie
mu spokoju! Teraz nam chcecie zniszczy ycie!
Zanim ktokolwiek zdy co zrobi, rzucia si na
trumn. Zawodzia jak paczka na woskim pogrzebie, walia piciami w wieko. Wszyscy zastygli, nie wiedzc, co
robi. Patrik zobaczy dwie postaci nadbiegajce z tej samej strony. Rzuciwszy policjantom nienawistne spojrzenia, Johan i Robert podbiegli do matki.
- Przesta, mamo. Chod, pojedziemy do domu.
Nikt si nie poruszy. Sycha byo tylko zawodzenie
Solveig i bagania synw. Johan odwrci si.

- Ca noc nie spaa po waszym telefonie. Chcielimy j


zatrzyma, ale wymkna si. Kurwa ma, czy to si nigdy
nie skoczy?
Jego sowa zabrzmiay jak echo sw matki. Przez chwil byo im wstyd, e byli do tego zmuszeni. Zmuszeni - to
waciwe sowo. Trzeba skoczy to, co zaczli.
Torbjrn Ruud skin na Patrika. Obaj podeszli, by
pomc synom odcign Solveig od trumny. Caym ciaem
opara si o Roberta. Bya zupenie bez si.
- Rbcie, co do was naley, ale nam dajcie wreszcie
spokj - powiedzia Johan, nie patrzc nikomu w oczy.
Poprowadzili matk do furtki. Nikt si nie poruszy,
dopki nie zniknli z pola widzenia. Nikt te nie powiedzia ani sowa o tym, co zaszo.
Na ziemi obok otwartego grobu staa zamknita, kryjca tajemnic trumna.
- Jak wam si wydaje, jest w rodku nieboszczyk? zapyta Patrik grabarzy.
- Trudno powiedzie. Sama trumna jest cika. Czasem
przez jaki otwr ziemia dostaje si do rodka. Jedyny
sposb, eby sprawdzi, to otworzy.
Duej nie dao si zwleka. Fotografka zrobia niezbdne zdjcia. Ruud i jego koledzy woyli rkawiczki i
przystpili do dziea.
Powoli unieli wieko. Wszyscy wstrzymali oddech.
Annika zadzwonia punktualnie o smej. Mieli cae
wczorajsze popoudnie na przeszukanie archiwum, wic
chyba zdyli ju co znale. Miaa racj.

- Ale si pani wstrzelia! Wanie znalelimy teczk z


list nabywcw FZ-302. Niestety nie mam zbyt dobrych
wiadomoci. Chocia waciwie to chyba dobra wiadomo. W waszym rejonie mielimy tylko jednego takiego
nabywc, Rolfa Perssona. Zreszt nadal jest naszym klientem, chocia teraz kupuje inne produkty. Ju pani podaj
adres.
Annika notowaa na tej karteczce. Bya troch zawiedziona, e nie mieli wicej nazwisk. Troch mao, tylko
jeden klient do sprawdzenia, ale moe facet ma racj, moe to dobra wiadomo. W kocu potrzebuj tylko jednego
jedynego nazwiska.
- Gsta?
Podjechaa na krzele do drzwi i wystawia gow na
korytarz. Brak odpowiedzi. Zawoaa jeszcze raz, goniej.
Gsta, tak jak ona, wystawi gow na korytarz.
- Mam dla ciebie zadanie. Mamy nazwisko rolnika z
naszej okolicy stosujcego nawz, ktrego resztki znaleziono na szcztkach dziewczyn.
- A nie lepiej zapyta najpierw Patrika? - odpowiedzia
z ociganiem. Nadal nie mg si obudzi. Pierwszy kwadrans w pracy upyn mu na ziewaniu i tarciu oczu.
- Patrik, Mellberg i Martin s na cmentarzu. Nie mona im teraz przeszkadza. Wiesz, dlaczego sprawa jest
pilna i regulamin trzeba odoy na bok.
Sprzeciwianie si Annice zazwyczaj byo trudne,
zwaszcza jeli nalegaa. Gsta musia przyzna, e powd
miaa waki. Westchn.
- Tylko nie jed sam. Nie zapominaj, e nie chodzi o
zwykego bimbrownika. We ze sob Ernsta. - Po czym

mrukna pod nosem, eby Gsta nie sysza: - Moe si


wreszcie przyda do czego ten wieprz. - I znw goniej: Przy okazji rozejrzyjcie si. Gdybycie zauwayli co podejrzanego, zachowujcie si jak gdyby nigdy nic i wracajcie. Patrik zdecyduje, co dalej.
- Nie wiedziaem, e awansowaa z sekretarki na szefa
komisariatu. Czy to si stao podczas urlopu? - zapyta
kwano Gsta. Ale nie odway si powiedzie tego na tyle
gono, by Annika dosyszaa. Byoby to tak samo odwane
jak niemdre.
Annika umiechna si. Okulary do komputera miaa
jak zwykle na kocu nosa. wietnie wiedziaa, e w gowie
Gsty kbi si buntownicze myli, ale nie przejmowaa
si tym. Ju dawno przestaa si liczy z jego zdaniem.
Niech zrobi, co do niego naley, i nie spartaczy. Gsta i
Ernst stanowili niebezpieczn kombinacj, ale w tym
przypadku naleao powtrzy za osiemnastowieczn mistrzyni kuchni Kajs Warg: Bierzemy, co jest pod rk.
Ernst nie by zadowolony, e go wycigaj z ka. Wiedzia, e szef jest poza komisariatem, wic liczy, e popi
troch duej, zanim jego obecno w pracy stanie si niezbdna. Gony dwik pokrzyowa jego plany.
- Co jest, kurwa?
Na progu sta Gsta. Trzyma palec na dzwonku.
- Musimy popracowa.
- Nie mona godzin poczeka? - Ernst by opryskliwy.
- Jedziemy do jednego rolnika. Kupi nawz, ktrego
lady znaleli na szcztkach.

- Polecenie wyda ci ten cay Hedstrm, tak? I kaza


zabra mnie? Mylaem, e zabroni mi si wtrca w to
swoje cholerne ledztwo.
Gsta zastanawia si: skama czy powiedzie, jak byo. Zdecydowa si na to drugie.
- Nie, Hedstrm jest we Fjllbace razem z Molinem i
Mellbergiem. Annika nas poprosia.
- Annika? - zarechota Ernst. - Od kiedy to polecenia
wydaje nam jaka durna sekretarka? Co to, to nie. Id
jeszcze pokima.
Podmiewajc si, chcia zamkn koledze drzwi przed
nosem, ale Gsta wstawi nog.
- Uwaam, e powinnimy tam skoczy i sprawdzi. Umilk, a po chwili sign po jedyny argument, ktry
mg trafi do Ernsta: - Wyobra sobie min Hedstrma,
jeli uda nam si rozgry t spraw. Kto wie, moe ten
rolnik przetrzymuje dziewczyn w swoim gospodarstwie.
Przydaoby si przekaza Mellbergowi co takiego, nie?
W oczach Ernsta Lundgrena pojawi si bysk. Argument trafi mu do przekonania. Ju wyobraa sobie pochway szefa.
- Poczekaj, musz si ubra. Spotkamy si w samochodzie.
Dziesi minut pniej jechali do Fjllbacki. Gospodarstwo Rolfa Perssona od poudnia graniczyo z majtkiem
Hultw, i Gsta zacz si zastanawia, czy to przypadek.
Troch pobdzili, ale w kocu trafili i zaparkowali na placu przed domem. Nigdzie ani znaku ycia. Wysiedli z samochodu i rozgldajc si, podeszli do domu.

Wszystko wygldao tak samo jak w wikszoci gospodarstw w okolicy. Pomalowana na czerwono drewniana
obora staa o rzut kamieniem od domu, biaego z niebieskimi obramowaniami wok okien. Gazety rozpisyway
si o unijnych dopatach, ktre spadaj na szwedzkich
rolnikw jak manna z nieba, ale Gsta wiedzia, e rzeczywisto jest do ponura. Tutaj te wida byo powolny
upadek. Chociaby po obacej farbie na cianach domu i
obory, mimo e waciciele wyranie si starali. Gsta i
Ernst weszli na ganek zbudowany w czasach, gdy nie mwio si jeszcze o szybkoci i efektywnoci.
- Prosz - z domu dobieg skrzeczcy gos starej kobiety. Dokadnie wytarli nogi o lec przed drzwiami wycieraczk. Sufit by nisko i Ernst musia si schyli, natomiast
Gsta, ktry nie mg si poszczyci szczeglnie wysokim
wzrostem, mg chodzi, nie obawiajc si o gow.
- Dzie dobry, jestemy z policji. Szukamy pana Rolfa
Perssona.
Kobieta przerwaa przygotowywanie niadania i wytara rce w cierk.
- Ju po niego id. Odpoczywa. Tak to jest, jak si
czowiek starzeje. - Zamiaa si i posza w gb domu.
Po chwili wahania Gsta i Ernst usiedli przy stole.
Gsta pomyla, e kuchnia wyglda tak samo jak w domu
jego rodzicw, chocia Perssonowie nie mogli by od niego
wiele starsi. Na pierwszy rzut oka kobieta wydawaa si
stara, ale kiedy przyjrza si jej bliej, stwierdzi, e ma
cakiem mode spojrzenie. Takie s skutki cikiej pracy
na roli.

Wci gotowali na starej kuchni opalanej drewnem. Na


pododze leao linoleum, zapewne przykrywajce fantastyczne deski. Mode pokolenie lubi odsania stare podogi z desek, ale pokoleniu Gsty i maonkw Perssonw
deski przypominaj biedne dziecistwo. Linoleum byo
oznak wyjcia z ndzy, w ktrej yli rodzice.
Podniszczona boazeria rwnie budzia sentyment.
Gsta nie mg si powstrzyma i przesun palcem po
szparze midzy listwami. Tak samo robi w dziecistwie w
kuchni rodzicw.
Byo cicho. Sycha byo jedynie tykanie kuchennego
zegara. Z ssiedniego pokoju dobiega ich cicha rozmowa.
Syszeli tylko, e jeden gos jest wzburzony, a drugi bagalny. Po kilku minutach kobieta wrcia do kuchni w towarzystwie ma. On rwnie wyglda na wicej ni swoje
siedemdziesit lat, a naga pobudka go nie odmodzia.
Rozczochrany, na policzkach gbokie bruzdy. Kobieta
stana przy kuchni i mieszaa kasz.
- Co takiego sprowadza do mnie policj?
Mwi wadczym tonem. Kobieta drgna. Gsta ju si
domyla, dlaczego wyglda starzej ni na swj wiek. Niechccy stukna garnkiem. Rolf Persson krzykn:
- Przesta! Pniej skoczysz to niadanie. Zostaw nas
w spokoju.
Pochylia gow, zdja garnek z kuchni i wysza bez
sowa. Gsta mia ochot pj za ni i powiedzie jej co
miego, ale da spokj.
Rolf nala sobie kielicha i usiad. Nie poczstowa ani
Ernsta, ani Gsty, zreszt nie odwayliby si pi. Wypi
wdk jednym haustem, grzbietem doni wytar usta i
spojrza wyczekujco.

- Wic? Czego chcecie?


Gsta zacz mwi, a Ernst patrzy tsknie na pusty
kieliszek.
- Stosowa pan kiedy nawz... - sprawdzi w notesie
- FZ-302?
Persson zamia si.
- Dlatego mnie obudzilicie? eby zapyta, jakiego nawozu uywam? Jezu, policja chyba nie ma co robi.
Gsta si nie umiechn.
- Mamy swoje powody, eby o to pyta. Prosz odpowiedzie. - Jego niech do tego czowieka rosa z kad
minut.
- Nie ma si co podnieca. Nie mam nic do ukrycia. Znw si rozemia i nala sobie jeszcze jednego.
Ernst obliza wargi i zawis wzrokiem na kieliszku. Sdzc po oddechu, Rolf Persson zdy ju troch wypi.
Mia krowy do wydojenia, czyli musia by na nogach od
kilku godzin. Mona by powiedzie, e bya to dla niego
prawie pora obiadu. Mimo to Gsta by zdania, e troch
za wczenie na wdk. Ernst raczej by si z tym nie zgodzi.
- Uywaem tego nawozu gdzie do 1984, 85 roku. Potem jaki pieprzony urzd do spraw rodowiska doszed
do wniosku, e mgby mie negatywny wpyw na rwnowag w rodowisku - Persson mwi gono, palcami
nakreli w powietrzu cudzysowy. - Trzeba byo przej na
dziesiciokrotnie gorszy nawz, w dodatku dziesiciokrotnie droszy. Idioci cholerni.
- Ile lat stosowa pan ten nawz?
- Moe z dziesi. Mam to dokadnie zapisane w ksigach. Wydaje mi si, e zaczem w poowie lat

siedemdziesitych. Dlaczego was to interesuje? - Podejrzliwie popatrzy na Ernsta i Gst.


- Ma to zwizek z aktualnie prowadzonym ledztwem.
Gsta nie powiedzia nic wicej, ale Perssona olnio.
- To ma zwizek z tymi dziewczynami, prawda? Dziewczynami z Wwozu Krlewskiego? I z zaginiciem tej
dziewczyny? Podejrzewacie, e ja mam z tym co wsplnego? Skd wam to przyszo do gowy? No nie, cholera jasna!
Wsta od stou na chwiejcych si nogach. By potnym mczyzn. Wiek nie pozbawi go si, ramiona mia
ylaste, mocne. Ernst podnis rce w poddaczym gecie
i rwnie wsta. Gsta pomyla z ulg, e prawdziwy poytek jest z niego w takich sytuacjach. W takich sytuacjach
si spenia.
- Tylko spokojnie. Sprawdzamy pewien trop i odwiedzamy kolejne osoby. Nie ma si o co obraa. Niemniej
chcielibymy si troch rozejrze. Tylko po to, eby pana
skreli z listy.
Mczyzna patrzy podejrzliwie. W kocu skin gow.
Gsta wtrci:
- Mog skorzysta z toalety?
Pcherz ju nie ten co dawniej, a potrzeba stawaa si
coraz bardziej naglca. Rolf kiwn gow i wskaza palcem
w kierunku drzwi z literami WC.
- Ludziska kradn jak kruki. I co na to poradz uczciwi
ludzie jak my...
Na widok powracajcego Gsty Ernst zrobi min winowajcy. Pusty kieliszek zdradza, e zosta poczstowany
upragnion wdk. Wygldao na to, e zakolegowali si z
Perssonem.

Dopiero po pgodzinie Gsta zdoby si na odwag i


zbeszta koleg.
- mierdzisz wdk. Jak ty sobie wyobraasz, e przejdziesz koo Anniki z takim chuchem?
- Nie zgrywaj dziewicy. Wypilimy po maluchu, co w
tym zego? Poza tym niegrzecznie jest odmawia, kiedy
czstuj.
Gsta prychn. By przybity. P godziny chodzi po
gospodarstwie Perssona i nic nie znalaz. Ani ladu dziewczyny, ani wieo wykopanego grobu. Cay ranek na nic.
Za to Ernst i Persson zdyli si zaprzyjani, gdy poszed
sika. Chodzc po gospodarstwie, cay czas gawdzili.
Gsta uwaa, e ewentualnego podejrzanego o morderstwo naley traktowa z wikszym dystansem, ale
Lundgren jak zwykle kierowa si wasnymi zasadami.
- Powiedzia co ciekawego ten Persson?
Ernst zrobi wydech, przytrzymujc usta rk, i sprbowa powcha. Zignorowa pytanie.
- Gsta, sta na chwil. Kupi sobie tabletki na gardo.
Gsta bez sowa skrci na stacj benzynow OKQ8 i
poczeka na Ernsta w samochodzie. Ernst pobieg kupi
co, co zneutralizuje wo gorzay. Dopiero po powrocie do
samochodu odpowiedzia na pytanie.
- A skd, to by strza kul w pot. Bardzo przyjemny
facet. Mgbym przysic, e nie ma z tym nic wsplnego.
Mona go skreli, to lepy zauek. Ci spece od kryminalistyki cay dzie siedz na dupach w laboratorium i tylko
robi te swoje analizy, a my dziaamy w praktyce i widzimy, do czego nadaj si te ich teorie. DNA i wosy, nawozy, odciski opon i te rzeczy. Nie ma jak porzdne lanie.
Sprawa od razu staje si czytelna jak otwarta ksiga.

Zacisn pi, by zilustrowa swj pogld. Bardzo by z


siebie zadowolony. Pokaza, kto si zna na prawdziwej
policyjnej robocie. Opar gow o zagwek i na chwil
zamkn oczy.
Gsta w milczeniu jecha do Tanumshede. Wcale nie
by taki pewien.
Wiadomo o ekshumacji dotara do Gabriela poprzedniego wieczoru. Siedzieli we troje przy niadaniu, w milczeniu, pogreni w mylach. Ku ich wielkiemu zdziwieniu
Linda przysza wieczorem do domu i bez sowa posza spa
do swojego pokoju.
- Jak mio, e wrcia do domu, Lindo - odezwaa si
Laine.
Linda co mrukna i skupia si na smarowaniu masem kromki chleba.
- Lindo, mw goniej, niegrzecznie mamrota pod nosem.
Laine rzucia mu mordercze spojrzenie. Na Gabrielu
nie robio to adnego wraenia. To jego dom, nie bdzie
si cacka z crk tylko dlatego, e ma przyjemno chwilowo przebywa z ni pod jednym dachem.
- Powiedziaam, e zostan na jedn, dwie noce. Potem
wracam do Vstergrden. Potrzebowaam odmiany. Miaam dosy tego nabonego gldzenia. Dzieci trzymaj tak
krtko, e a przykro. Mona dosta gsiej skrki, kiedy te
dzieciaki gadaj o Jezusie...
- Mwiam ju Jacobowi, e s dla dzieci zbyt surowi,
ale dziaaj w dobrej wierze. Religia jest dla Jacoba i Marity bardzo wana, trzeba to uszanowa. Wiem na przykad,

e jemu bardzo przeszkadza, kiedy klniesz. Nie jest to jzyk, ktry przystoi modej damie.
Linda ze zoci przewrcia oczami. Chciaa na jaki
czas uciec od Johana, bo tu nie odway si zadzwoni, ale
zrzdzenie rodzicw ju zaczo dziaa jej na nerwy. Wieczorem chyba wrci do brata, bo tutaj nie da si mieszka.
- Pewnie syszaa o ekshumacji. Tata dzwoni do Jacoba zaraz po telefonie z policji. Co za idiotyzm! Ephraim
mia tak to urzdzi, eby wygldao na samobjstwo.
Kompletny bezsens. Czego podobnego w yciu nie syszaam.
Na jej dekolcie pojawiy si czerwone plamy. Cay czas
dotykaa palcami swoich pere. Linda miaa ochot zerwa
naszyjnik i wcisn jej te pery do garda.
Gabriel chrzkn i wczy si do rozmowy. Bardzo mu
si nie podobaa ta ekshumacja. Zakcaa ustalony porzdek i wprowadzaa zamt. Ani przez chwil nie wierzy,
eby domysy policji mogy by uzasadnione, ale nie w tym
problem. Nawet nie w tym, e naruszono spokj miejsca
pochwku zmarego brata, chocia sama myl o tym nie
bya przyjemna. Chodzio o zburzenie rytuau: trumny si
zakopuje, a nie odkopuje. Grb, ktry zosta zasypany,
powinien taki pozosta, a raz zamknita trumna powinna
pozosta zamknita. Tak powinno by. Winien i ma. ad i
porzdek.
- Dziwi mnie samowola policji. Nie wiem jak ani kogo
przycisnli, eby dosta zgod, ale si dowiem. W kocu
nie yjemy w pastwie policyjnym.
Linda znw wymamrotaa co pod nosem.
- Co mwisz, kochanie? - Laine zwrcia si do Lindy.

- Mwi, e moe bycie cho przez chwil pomyleli o


Solveig, Robercie i Johanie. Czy nie rozumiecie, jak oni
musz si czu, kiedy Johannesa wykopuj z grobu? A wy
nic, tylko zrzdzicie i ualacie si nad sob. Cho raz moglibycie pomyle o drugim czowieku!
Rzucia serwetk na talerz i odesza od stou. Rce Laine znw powdroway do naszyjnika. Zastanawiaa si,
czy i za crk. Zatrzymao j spojrzenie Gabriela.
- Wiadomo, po kim to ma, e jest taka przewraliwiona
- powiedzia oskarycielskim tonem.
Laine milczaa.
- Jeszcze mi bdzie mwi, e nie przejmujemy si, jak
si z tym czuj Solveig i chopcy. Pewnie, e si przejmujemy, ale nieraz pokazali, e nie chc naszego wspczucia,
wic jak sobie pocielesz, tak si wypisz...
Byy chwile, gdy Laine nienawidzia ma. Siedzi przy
stole peen pychy i zajada jajko. Wyobrazia sobie, jak
podchodzi, bierze talerz z jajkiem i przyciska mu do piersi.
Ale nie zrobia tego. Zacza sprzta ze stou.

Lato 1979
Dzieliy si cierpieniem. Tuliy si do siebie jak blinita syjamskie, pozostajc w symbiotycznym zwizku, na
ktry skadao si tyle mioci, ile nienawici. Dziki
temu, e nie byy samotne w ciemnociach, czuy si bezpieczniej. Z drugiej strony bya midzy nimi wrogo.
Obie chciay unikn blu: niech dowiadczy go ta druga.
Niewiele rozmawiay, bo gosy odbijay si echem budzcym w podziemnych ciemnociach jeszcze wiksz
groz. Zetknicie cia byo jedyn obron przed chodem i
ciemnoci, ale gdy syszay kroki, odryway si od siebie. Wtedy liczya si tylko ucieczka od blu. Walczyy ze
sob, by w rkach zego znalaza si najpierw ta druga.
Tym razem to ona wygraa. Po chwili rozleg si
krzyk. Straszne wraenie, bo trzask amanych koci zdy ju utrwali si w jej pamici. Krzyki tamtej odbieraa
caym swoim pokaleczonym ciaem. Wiedziaa rwnie,
co bdzie dalej. Te same rce, ktre amay i wykrcay,
kuy i raniy, teraz z czuoci dotykay najbardziej bolesnych miejsc. Znaa te rce jak wasne. Due, silne, a jednoczenie mikkie, bez chropowatoci i nierwnoci, o
dugich, wraliwych palcach, jak u pianisty. Nigdy ich
nie widziaa, ale potrafia je sobie wyobrazi.
Krzyki byy coraz goniejsze. Chciaa zatka uszy, ale
jej rce leay bezwadnie wzdu ciaa.

W kocu krzyki ucichy, niewielka klapa na grze


otworzya si i zamkna, a wtedy po zimnej, wilgotnej
pododze podczogaa si do miejsca, z ktrego przed
chwil dochodzi straszny krzyk.
Nadszed czas pocieszania.

Trumn otworzono i zapada cisza. Patrik niespokojnie zerkn na koci. Nie umiaby powiedzie, czy spodziewa si na przykad, e za ten blunierczy czyn strzeli w
nich piorun z kocielnej wiey. Nic takiego nie nastpio.
Na widok szkieletu poczu zawd. Pomyli si.
- Namieszae, Hedstrm.
Mellberg potrzsn gow. Patrik poczu si tak, jakby
wanie pooy gow na pieku katowskim. Szef mia
racj, rzeczywicie namiesza.
- Zabieramy go. Musimy stwierdzi, czy to ten go, ale
niespodzianki raczej nie bdzie. Chyba e masz teori na
temat zamienionych zwok lub czego w tym rodzaju...
Patrik potrzsn gow. Zasuy na to. Ekipa zrobia
swoje, trumna ze szcztkami odjechaa do Uddevalli, a
Patrik i Martin wsiedli do samochodu, by wrci do komisariatu.
- Twoja teoria wcale nie bya taka nacigana - powiedzia pocieszajco Martin, ale Patrik znw potrzsn gow.
- Nie, to ty miae racj. Za bardzo skomplikowane,
eby mogo by prawdziwe. Dugo bd musia pi to piwo.
- Pewnie tak - przyzna ze wspczuciem Martin. - Ale z
drugiej strony jak by si czu, gdyby tego nie zrobi i po
czasie przekona si, e miae racj, ale przez to Jenny
zgina? Przynajmniej prbowae co robi. Poza tym
musimy si chwyta kadego pomysu, choby najbardziej

szalonego, bo to jedyna szansa, eby zdy j znale.


- Jeli ju nie jest za pno - ponuro odpar Patrik.
- Nie wolno nam tak myle. Nie znalelimy jej ciaa,
czyli yje. Nie ma innej moliwoci.
- Masz racj. Niestety nie wiem, w ktr stron teraz
i. Gdzie szuka? Cigle wracamy do tych cholernych
Hultw, ale nie mamy adnych konkretw.
- Midzy mierci Siv, Mony i Tanji musi by jaki
zwizek.
- Ale nie ma przesanek, eby czy t spraw z zaginiciem Jenny.
- Rzeczywicie - przyzna Martin. - Zreszt to bez znaczenia, prawda? Najwaniejsze to znale morderc Tanji i
porywacza Jenny. Potem si okae, czy to jedna i ta sama
osoba, czy dwie rne. Tak czy inaczej, trzeba zrobi, co
tylko si da.
Wypowiadajc ostatnie zdanie, Martin kad nacisk na
kade sowo, w nadziei, e dotrze do Patrika. Rozumia, e
Patrik wyrzuca sobie bezsensowny pomys ekshumacji, ale
kto prowadzi ledztwo, nie moe traci wiary w siebie ani
w to, co robi.
Przy wejciu do komisariatu zatrzymaa ich Annika.
Trzymaa suchawk, zatykajc rk mikrofon.
- Patriku, dzwoni Johan Hult. Zaley mu na rozmowie
z tob. Przeczy do twojego pokoju?
Patrik skin gow i podszed do biurka. W tym momencie zadzwoni telefon.
- Patrik Hedstrm.
Sucha z ywym zainteresowaniem. Zada kilka pyta,
a potem z now energi pobieg do Martina.

- Chod, jedziemy do Fjllbacki.


- Przecie dopiero wrcilimy. Do kogo tym razem?
- Musimy porozmawia z Lind Hult. Chyba co
drgno. Bardzo ciekawe.
Erika miaa nadziej, e pozbdzie si ich cho na jaki
czas, e podobnie jak Floodowie zechc w cigu dnia wypyn na morze. Mylia si.
- Morze nie jest dla nas. Wolimy dotrzyma ci towarzystwa w ogrodzie. Taki std pikny widok.
Jrgen z radoci spojrza na pobliskie wyspy. Zamierza spdzi dzie na opalaniu. Erika zdusia miech. Wyglda miesznie. Ciao mia blade, a waciwie biae jak
tabletka aspiryny. I chyba chcia, eby tak zostao, bo wysmarowa si kremem od stp do gw, przez co sta si, o
ile to moliwe, jeszcze bielszy. Na nos dla dodatkowej
ochrony naoy sobie mienice si smarowido w jaskrawym kolorze. Dzieo wieczy duy kapelusz. Przez p
godziny krzta si, krci, w kocu zadowolony zasiad
obok ony. Erika czua si zobowizana przytaszczy leaki.
- Istny raj, prawda, Madde?
Zamkn oczy. Erika pomylaa, e skorzysta z okazji i
si wymknie, ale wtedy Jrgen otworzy jedno oko:
- Nie bdzie niegrzecznie z mojej strony, jeli poprosz
o co do picia? Przydaaby si dua szklanka soku. Madde
na pewno te si napije.
Maonka, nie otwierajc oczu, kiwna gow. Zagbia si w lekturze ksiki o prawie spadkowym. Ona te
baa si opali. Miaa na sobie spodnie do kostek i koszul

z dugimi rkawami. Na gowie kapelusz, na nosie neonowe smarowido. Nigdy do zabezpiecze. Wygldali jak
para kosmitw.
Erika, koyszc si, posza przygotowa sok. Wszystko,
byle nie ich towarzystwo. Nigdy jeszcze nie spotkaa takich
nudziarzy. Gdyby wczoraj wieczorem musiaa wybiera:
siedzie z nimi czy obserwowa, jak schnie farba, wybr
byby oczywisty. A przy okazji powie matce Patrika par
sw o rozdawaniu numeru ich telefonu.
Patrik chodzi do pracy i mg si wymkn chocia na
troch. Z drugiej strony Erika jeszcze nie widziaa, eby
tak si zaharowywa. Ale te stawka jeszcze nigdy nie bya
tak wysoka.
Bardzo chciaaby mu pomc. Podczas ledztwa w sprawie mierci przyjaciki, Alex, pomagaa policji, ale wtedy
w pewnym sensie bya osobicie zwizana ze spraw. Teraz uniemoliwiaa jej to cia. Upa i wielki brzuch zmusiy j do bezczynnoci. Miaa wraenie, jakby nawet jej
mzg przeczy si w stan oczekiwania. Cakowicie skupia si na dziecku i czekajcym j niebawem herkulesowym
wysiku. Jej umys odmawia duszego skupiania si na
czym innym. Nie moga si nadziwi matkom, ktre potrafi pracowa do koca ciy. Moe jest inna, ale im duej
bya w ciy, tym bardziej czua si zredukowana - czy te
wywyszona, zalenie od punktu widzenia - do pulsujcego organizmu zaprogramowanego na rozmnaanie. Kada
tkanka jej ciaa bya nastawiona na wydanie na wiat
dziecka. Tymczasem niepodani gocie nie pozwalali jej
si skupi. Nie rozumiaa, jak moga narzeka na samotno. Teraz uwaaa, e to co wspaniaego.

Nalaa soku do dzbanka, wrzucia kostki lodu, wzia


szklanki i zaniosa siedzcym na trawniku Marsjanom.
Lindy nie byo w Vstergrden. Marita spojrzaa na policjantw pytajcym wzrokiem i odesaa ich do dworu. Po
raz drugi w cigu paru dni Patrik jecha dug alej i znw
zachwycia go uroda tego miejsca. Martin z wraenia a
otworzy usta.
- Piknie mieszkaj!
- Niektrym si powodzi - odpowiedzia Patrik.
- Tylko dwie osoby mieszkaj w takim wielkim domu?
- Trzy, jeli wliczy Lind.
- Jezu, nic dziwnego, e jest taki gd mieszkaniowy powiedzia Martin.
Tym razem drzwi otworzya Laine.
- W czym mog pomc?
Czyby Patrik dosysza w jej gosie niepokj?
- Szukamy Lindy. Bylimy ju w Vstergrden, ale synowa powiedziaa, e Linda jest tu - powiedzia Martin.
- Czego od niej chcecie? - Gabriel stan za plecami Laine, ktra zagradzaa wejcie do domu.
- Chcemy jej zada kilka pyta.
- Nie bdzie adnych pyta do mojej crki, dopki nie
dowiemy si, o co chodzi. - Gabriel nad si i przygotowa
do obrony swego dziecka.
Patrik zaczyna ju wyjania, gdy zza rogu wysza Linda. Bya ubrana w strj do konnej jazdy. Sza do stajni.

- Mnie szukacie?
Patrik kiwn gow. Ucieszy si, e uniknie starcia z
jej ojcem.
- Mamy kilka pyta. Wolisz rozmawia tu czy w rodku?
Wtrci si Gabriel:
- Lindo, o co chodzi? Zrobia co niewaciwego? Co,
o czym powinnimy wiedzie? Moesz by pewna, e nie
zgodzimy si, eby policja wypytywaa ci bez naszej obecnoci!
Linda z min przestraszonej dziewczynki skina gow.
- Porozmawiamy w domu.
Wesza za Martinem i Patrikiem do hallu i dalej, do salonu. Rozsiada si na kanapie, nie przejmujc si, e jej
ubranie cuchnie stajni. Laine zmarszczya nos i z niepokojem spojrzaa na biae obicie. Linda odpowiedziaa wyzywajcym spojrzeniem.
- Zgadzasz si odpowiedzie na kilka pyta w obecnoci rodzicw? Gdyby chodzio o normalne przesuchanie,
nie moglibymy ich pomin, bo nie jeste penoletnia, ale
mamy tylko kilka pyta...
Gabriel ju by gotw polemizowa, ale Linda wzruszya
ramionami. Po twarzy przemkn jej wyraz pewnej satysfakcji.
- Zadzwoni do nas twj kuzyn, Johan Hult. Domylasz
si dlaczego?
Znw wzruszya ramionami, obojtnie skubic palce.
- Spotykalicie si, prawda?
Patrik posuwa si naprzd ostronie, krok za krokiem.
Wiedzia od Johana, na czym polegay ich wzajemne

relacje, i domyla si, e ani Gabriela, ani Laine nie ucieszy ta wiadomo.
- Tak jakby.
- Co ty mwisz, do jasnej cholery?
Laine i Linda drgny. Podobnie jak jego syn, Gabriel
nigdy nie wyraa si dosadnie. Nie przypominay sobie,
eby kiedykolwiek odezwa si w ten sposb.
- Spotykam si, z kim zechc. Nic ci do tego.
Patrik wtrci si, nie dopuszczajc do dalszej wymiany
zda:
- Nie obchodzi nas, jak czsto si spotykalicie, moesz
to zatrzyma dla siebie. Interesuje nas tylko jedna rzecz.
Johan powiedzia, e dwa tygodnie temu, wieczorem, spotkalicie si na grce w stodole w Vstergrden.
Gabriel ze zoci poczerwienia na twarzy. Nie odezwa
si jednak. W napiciu czeka na odpowied Lindy.
- Moliwe. Tyle razy si tam spotykalimy... nie potrafi powiedzie dokadnie.
Nadal nie patrzya na nikogo. W skupieniu skubaa paznokcie.
Odezwa si Martin:
- Wedug Johana widzielicie wtedy co szczeglnego.
Nadal nie wiesz, o co chodzi?
- Skoro wiecie, to moe wy mi powiecie?
- Lindo! Nie pogarszaj swojej sytuacji bezczelnym zachowaniem. Prosz odpowiada na pytania. Jeli wiesz, o
co chodzi, powiedz. Jeli ci do czego wcign ten... obuz, ja mu...
- Gwno o nim wiesz. Jeste cholernie obudny.

- Lindo... - przerwaa jej ostrzegawczo Laine. - Nie pogarszaj swojej sytuacji. Rb, co ci tata mwi. Odpowiedz
na pytanie. Inne kwestie zostaw na potem.
Lind przekonay sowa matki. Po chwili zastanowienia
powiedziaa skwaszonym tonem:
- Johan wam pewnie powiedzia, e widzielimy tamt
dziewczyn?
- Jak dziewczyn? - zdziwi si Gabriel.
- T Niemk, ktra zostaa potem zamordowana.
- Tak, to wanie powiedzia nam Johan - powiedzia
Patrik. Czeka. Moe Linda jeszcze co powie.
- Nie jestem pewna, czy to bya ona. Widzielimy jej
zdjcie w gazetach. Rzeczywicie bya podobna, ale mnstwo dziewczyn tak wyglda. Zreszt po co by miaa przychodzi do Vstergrden? To nie jest atrakcja turystyczna,
prawda?
Martin i Patrik pominli to pytanie. Dobrze wiedzieli,
co sprowadzio Tanj do Vstergrden. Chciaa wyjani
spraw zaginicia matki i posza jedynym tropem, jaki
miaa, a on prowadzi do Johannesa Hulta.
- Gdzie tamtego wieczoru byy Marita i dzieci? Johan
powiedzia, e nie wie, ale w domu ich nie byo.
- Pojechay na kilka dni w odwiedziny do rodzicw
Marity, do Dals-Ed.
- Jacob i Marita czasem tak robi - wtrcia si Laine. Kiedy Jacob chce w ciszy i spokoju pomajstrowa w domu,
ona wyjeda na kilka dni do swoich rodzicw. Dziki temu maj okazj poby z wnukami. My mamy blisko, widujemy si prawie codziennie.
- Odmy na bok to, czy widzielicie wtedy Tanj

Schmidt, czy kogo innego. Czy potrafiaby opisa, jak


wygldaa?
Linda zastanawiaa si chwil.
- Ciemne wosy do ramion, jak wikszo dziewczyn.
Wygldaa normalnie. Niezbyt adna - dodaa z wyszoci
osoby wiadomej swojej urody.
- Jak bya ubrana? - Martin pochyli si, prbowa pochwyci jej spojrzenie. Bez skutku.
- Nie bardzo pamitam. To byo ze dwa tygodnie temu,
zaczynao si ciemnia...
- Sprbuj sobie przypomnie - nalega Martin.
- Chyba miaa jakie dinsy. Co w rodzaju obcisego
T-shirtu i sweter. Sweter by chyba niebieski, a T-shirt
biay, a moe na odwrt? A wanie, i jeszcze czerwona
torebka na rami.
Patrik i Martin wymienili spojrzenia. Tak wanie wygldaa Tanja w dniu zaginicia. Miaa na sobie biay Tshirt i niebieski sweter, nie na odwrt.
- O ktrej to byo?
- By wczesny wieczr. Koo szstej.
- Widziaa, czy Jacob wpuci j do rodka?
- Nie. Zapukaa, ale nikt nie otworzy. Wtedy obesza
dom z drugiej strony, a potem ju jej nie widzielimy.
- A widzielicie, jak wychodzia? - zapyta Patrik.
- Nie, ze stodoy nie wida drogi. Ale, jak ju mwiam,
nie jestem pewna, czy to bya ta dziewczyna.
- Jak mylisz, kto to mg by w takim razie? Do
Vstergrden nie przychodzi chyba zbyt wielu obcych?
Znw to obojtne wzruszenie ramion. Milczaa chwil,
a potem powiedziaa:

- Nie mam pojcia, kto to by. Moe chciaa co sprzeda, czy ja wiem?
- Ale Jacob nic o tym nie mwi?
- Nie.
Nie dodaa nic wicej, a dla Patrika i Martina byo
oczywiste, e to, co wtedy zobaczya, zastanowio j znacznie bardziej, ni gotowa bya przyzna policji i rodzicom.
- Mog spyta, do czego zmierzacie? To wyglda na
przeladowanie mojej rodziny. Nie do e ekshumowalicie mojego brata? No wanie, jak wam poszo? Czy
trumna bya pusta?
W jego gosie sycha byo szyderstwo. Patrik musia
wzi to na siebie.
- Nie, w trumnie znajdoway si ludzkie szcztki. Przypuszczalnie paskiego brata Johannesa.
- Przypuszczalnie - prychn Gabriel, krzyujc ramiona.
- A wic teraz chcecie si dobra do Jacoba, tak?
Laine z przeraeniem spojrzaa na ma, jakby dopiero
teraz dotar do niej sens pyta policjantw.
- No chyba nie podejrzewacie, e Jacob... - Chwycia
si za gardo.
- Niczego nie podejrzewamy. W tej chwili chcemy si
tylko dowiedzie, gdzie bya Tanja przed zaginiciem. Jacob moe by wanym wiadkiem.
- wiadkiem! Przyznaj, e elegancko to opakowalicie.
Ale nie mylcie, e damy si nabra. Chcecie dokoczy to,
co w 1979 roku zaczli wasi durni koledzy. Niewane, kogo
przymkniecie, byleby to by Hult, prawda? Najpierw
wmawiacie nam, e Johannes yje i po dwudziestu

czterech latach znw zacz mordowa dziewczyny, a kiedy


si okazuje, e jednak ley martwy w trumnie, bierzecie si
za Jacoba. Gabriel wsta i wskaza drzwi.
- Wynocie si! ebym was tu nie widzia bez nakazu.
A najpierw zadzwoni do adwokata. Jazda std!
Coraz atwiej przychodziy mu dosadne wyraenia. W
kcikach ust pojawia si piana. Patrik i Martin ruszyli do
wyjcia. Gdy drzwi zatrzaskiway si za ich plecami, usyszeli, jak Gabriel ryczy do crki:
- I co ty narobia, do cholery?
- Cicha woda...
- Nie przypuszczaem, e moe si tak zagotowa powiedzia Martin.
- Do pewnego stopnia go rozumiem. Z jego punktu widzenia... - Patrik wrci mylami do porannej poraki.
- Ju ci mwiem, nie myl o tym. Zrobie, co uwaae za stosowne. Nie moesz si bez koca bi w piersi powiedzia zirytowany Martin.
Patrik rzuci mu zdziwione spojrzenie. Martin wzruszy
ramionami i zacz si usprawiedliwia.
- Przepraszam. Widocznie na mnie te to dziaa.
- Przecie masz racj. Nie pora rozdziera szaty. Oderwa na chwil wzrok od szosy i spojrza na koleg. - I
nie przepraszaj, e jeste szczery.
- Okej.
Zapado kopotliwe milczenie. Patrik odezwa si, kiedy
mijali pole golfowe we Fjllbace:

- Moe wreszcie zaatwisz sobie zielon kart, ebymy


mogli razem zrobi rundk?
Martin umiechn si zoliwie.
- Nie boisz si? Moe si okaza, e mam wrodzony talent i od razu rozo ci na opatki.
- Nie sdz. Sam mam wrodzony talent do golfa.
- W takim razie musimy si pospieszy, bo potem
przez duszy czas nie bdzie mowy o adnej rundce.
- Dlaczego? - szczerze zdziwi si Patrik.
- Zdaje si, e zapomniae, e za kilka tygodni urodzi
ci si dziecko. Nie bdziesz mia czasu na takie zabawy.
- E, jako si to urzdzi. Maluchy duo pi. Na pewno
uda nam si zorganizowa tego golfa. Erika rozumie, e
czasem musz wyj z domu. Kiedy postanowilimy mie
dziecko, umwilimy si, e kade z nas bdzie mie prawo do jakiej przestrzeni tylko dla siebie, ebymy nie byli
tylko i wycznie rodzicami.
Martinowi ze miechu zy napyny do oczu. Potrzsn gow.
- Tak, na pewno, bdziecie mieli mnstwo czasu na inne rzeczy. Takie maluchy duo pi - przedrzenia Patrika
i mia si na caego.
Patrik wiedzia, e siostra Martina ma picioro dzieci.
Zaniepokoi si, e Martin wie o tym znacznie wicej ni
on. Ju mia zapyta, kiedy zadzwoni telefon.
- Hedstrm.
- Cze, mwi Pedersen. Moesz rozmawia?
- Poczekaj chwil. Znajd miejsce, eby si zatrzyma.
Wanie mijali kemping w Grebbestad. Obaj spochmurnieli. Przejechali kilkaset metrw, dotarli do pomostu w

Grebbestad. Patrik skrci na parking i zatrzyma si.


- Ju zaparkowaem. Co znalelicie, tak?
Nie kry ciekawoci. Martin spoglda na niego w napiciu. Turyci przechodzili obok samochodu, wchodzili i
wychodzili ze sklepw i restauracji. Patrik z zazdroci
patrzy na malujc si na ich twarzach pogodn niewiadomo.
- I tak, i nie. Musimy si przyjrze tym szcztkom bliej, ale zwaywszy na okolicznoci, pomylaem, e uly ci,
jeli dowiesz si, e co jednak wyniko z tej pospiesznej
ekshumacji.
- Czuj si jak idiota, wic sucham ci z najwiksz
uwag. - Patrik wstrzyma oddech.
- Przede wszystkim, sprawdzilimy karty dentystyczne.
Facet w trumnie to bez wtpienia Johannes Hult. W tej
kwestii nic ciekawego ci nie powiem. Natomiast - tu patolog nie opar si pokusie i dla efektu zrobi ma przerw nieprawd jest, e mier nastpia wskutek powieszenia.
Raczej uderzono go w ty gowy twardym przedmiotem.
- Co ty mwisz? - krzykn gono Patrik. Martin a
podskoczy. - Jakim twardym przedmiotem? Kto mu
przyoy?
- Co w tym rodzaju. Facet ley na stole sekcyjnym,
wic gdy bd wiedzia wicej, zadzwoni. Musz ustali
jeszcze kilka szczegw. Na razie nie mog powiedzie nic
poza tym.
- Jestem ci bardzo wdziczny, e tak szybko zadzwonie. Odezwij si, jak tylko bdziesz co wiedzia.
Patrik z triumfem zamkn klapk telefonu.

- Co ci powiedzia? - Martin nie mg powstrzyma


ciekawoci.
- e nie jestem kompletnym idiot.
- Do takiej diagnozy rzeczywicie potrzebny jest lekarz.
I co jeszcze? - sucho spyta Martin. Nie lubi takiej ciuciubabki.
- Powiedzia, e Johannes Hult zosta zamordowany.
Martin zgi si wp i udajc rozpacz, schowa twarz w
doniach.
- Ja si wycofuj z tego pieprzonego ledztwa. To si
nie trzyma kupy! Mwisz mi, e gwny podejrzany w
zwizku z zaginiciem Siv i Mony i ich zabjca sam zosta
zamordowany.
- Wanie tak. Gabriel Hult bardzo si myli, jeli sdzi,
e nas zakrzyczy, ebymy si nie zajmowali ich rodzinnymi brudami. Oni ewidentnie co ukrywaj. Kto z tej
rodziny wie, jak i dlaczego zgin Johannes Hult. Wie te,
jaki to ma zwizek z dziewczynami. Mog si zaoy! Zacinit pici uderzy o drug do. Poczu przypyw
energii, chocia rano by oklapnity i osowiay.
- Oby udao nam si to rozwika na czas. Ze wzgldu
na Jenny Mller - powiedzia Martin.
Jego uwaga podziaaa na Patrika jak kube zimnej wody. Nie wolno myle w kategoriach wspzawodnictwa,
bo nie taki jest cel. Chwil posiedzieli w milczeniu. Obserwowali przechodniw. Potem Patrik uruchomi silnik i
pojechali do komisariatu.
Kennedy Karlsson by przekonany, e wszystkiemu w
jego yciu winne jest imi. Poza tym nie mia powodu si
skary. Inni mieli rozmaite dobre wymwki, na przykad,

e rodzice pij i bij. On mg zwala tylko na imi.


Matka po skoczeniu szkoy pojechaa na kilka lat do
USA. Kiedy wyjazd do Stanw by wydarzeniem na ca
okolic. W poowie lat osiemdziesitych byo ju inaczej.
Nie by to wyjazd z biletem w jedn stron. Dzieci wielu
rodzin wyjeday do miasta albo za granic. Tylko jedno
si nie zmienio: jeli kto opuszcza swoj ma spoeczno, nieuchronnie by brany na jzyki. Prorokoway, e to
si musi le skoczy. Co w tym przypadku do pewnego
stopnia si sprawdzio. Po kilku latach na amerykaskiej
ziemi obiecanej wrcia do domu z brzuchem. Nigdy nie
sysza ani sowa o ojcu, ale nawet na to nie mgby zrzuci
winy za swoje kopoty, bo matka jeszcze przed jego narodzinami wysza za m za Christera. By dla niego jak
prawdziwy ojciec. Nie, wszystko przez to imi. Domyla
si, e matka chciaa zwrci na siebie uwag, pokaza, e
chocia wrcia do domu z podkulonym ogonem, to przecie bya w wielkim wiecie. On mia o tym przypomina.
Nigdy nie przepucia okazji, by podkreli, e jej najstarszy syn nosi imi po Johnie F. Kennedym, poniewa yjc
w USA, nabraa wielkiego podziwu dla tego czowieka.
Czemu w takim razie nie daa mu na imi John?
Rodzestwu lepiej si powiodo. Wystarczyy zwyczajne
imiona: Emelie, Mikael i Thomas. Normalne, porzdne
szwedzkie imiona. Inna rzecz, e przez to jeszcze bardziej
si wyrnia. Fakt, e ojciec by czarny, te nie uatwia
sprawy, chocia w mniemaniu Kennedyego nie to byo
problemem. By absolutnie pewien, e chodzi tylko o to
cholerne imi.

Naprawd cieszy si, e idzie do szkoy. Dokadnie


pamita. Napicie, rado, pragnienie rozpoczcia czego
nowego. Oto otwiera si przed nim nowy wiat. Wystarczy jeden dzie, moe dwa, eby mu to wybili z gowy.
Wszystko przez to cholerne imi. Szybko nauczy si, e
wyrnianie si jest grzechem. Niewany jest powd:
dziwne imi, inna fryzura czy niemodne ciuchy. W jego
przypadku okolicznoci obciajc byo to, e z powodu
imienia podobno uwaa si za kogo lepszego. Zupenie
jakby sam je sobie wybra. Przecie gdyby to od niego zaleao, miaby na imi Johan, Oskar albo Fredrik. Nosiby
imi, ktre automatycznie zapewnioby mu wstp do grupy.
Pieko pierwszych dni szkoy miao cig dalszy. Zoliwoci, bjki, odrzucenie zmusiy go do zbudowania wok
siebie muru. Wzbierajca za nim agresja zacza uchodzi
przez niewielkie otwory. Otwory staway si coraz wiksze
i w kocu dla wszystkich sprawa staa si oczywista. Ale
wtedy byo ju za pno. Zawali szko, utraci zaufanie
najbliszych, a kolegw mia nie takich jak trzeba.
Imi zdeterminowao jego los, a on si mu podda. Jakby na czole mia wypisane haso problemy i pozostawao
mu tylko speni oczekiwania. Wybr by paradoksalnie
prosty i jednoczenie trudny.
Wszystko si zmienio, kiedy przyjecha do Bullaren.
Pobyt tam by kar za kradzie samochodu. Od razu na
pocztku postanowi, e nie bdzie si sprzeciwia, byle
tylko jak najprdzej si stamtd wydosta. Ale spotka
Jacoba, a za jego porednictwem - Boga.
W jego oczach stanowili niemal jedno.

Nie byo adnego cudu. Jego istnienia nie objawi grom


z nieba. Obraz Boga wyania si stopniowo, podczas rozmw i spotka z Jacobem, jak w ukadance, ktrej wzr
znajduje si na pudeku.
Pocztkowo si opiera. Ucieka, szala z kumplami.
cigali go z powrotem pijanego w sztok, a nastpnego
dnia z gow pkajc z blu stawa przed Jacobem, w
ktrego agodnym spojrzeniu, o dziwo, nie byo wyrzutu.
Wyali si Jacobowi. Wyjani, e wszystkie bdy popeni z powodu imienia. Jacobowi udao si go jednak
przekona, e to dobre imi, e wskazuje kierunek, w jakim potoczy si jego ycie. Wytumaczy, e jest darem, bo
jeli zaraz po urodzeniu otrzyma tak wyran tosamo,
musi to znaczy, e Bg wybra go sobie spord innych.
Imi sprawia, e jest kim szczeglnym, ale bynajmniej nie
dziwolgiem.
Kennedy chon te sowa z radoci, z jak czowiek
godny siada do suto zastawionego stou. Uzmysowi sobie, e Jacob ma racj. Imi to dar. Sprawia, e jest niezwyky i wskazuje, e Bg ma jaki szczeglny plan wobec
niego, Kennedyego Karlssona. By Jacobowi wdziczny, e
dowiedzia si o tym, zanim byo za pno.
Martwi si, bo widzia, e ostatnio Jacoba co niepokoi. Przypuszcza, e trafnie odczytuje powd tego niepokoju, bo oczywicie sysza pogoski o zwizku jego rodziny
ze mierci dziewczyn. Sam wielokrotnie dowiadczy
ludzkiej nieyczliwoci. Atakowali, gdy tylko zwietrzyli
ofiar. Tym razem zwierzyn own staa si rodzina Hultw.
Delikatnie zapuka do drzwi Jacoba. Wydawao mu si,
e syszy wzburzone gosy. Kiedy otworzy drzwi, Jacob z

wyrazem skrajnego zmczenia na twarzy odkada suchawk.


- Co si stao?
- Problemy rodzinne. Nie martw si.
- Twoje problemy s moimi problemami. Przecie
wiesz. Nie moesz mi powiedzie, o co chodzi? Zaufaj mi,
jak ja zaufaem tobie.
Jacob przesun doni po oczach. Skuli si.
- Z powodu gupstwa, ktre mj ojciec popeni dwadziecia cztery lata temu, policja ubzduraa sobie, e mamy co wsplnego z zamordowaniem tej niemieckiej turystki, o ktrej pisay gazety.
- To okropne.
- A dzi rano policja otworzya grb mojego stryja Johannesa.
- Co ty mwisz? Naruszyli wito miejsca wiecznego
spoczynku?
Jacob umiechn si nieznacznie. Rok temu Kennedy
powiedziaby: wito czego?.
- Niestety. Caa rodzina cierpi i nic nie moemy na to
poradzi.
Kennedy poczu narastajcy, dobrze znany gniew. Teraz jakby lepszy - gniew boy.
- Nie moecie zoy na nich skargi? O nkanie czy co
w tym rodzaju?
Znw krzywy umiech.
- Z wasnego dowiadczenia wiesz, e w ten sposb da
si co zwojowa z policj?
Oczywicie, e nie. Nie mia szacunku dla policji. Rozumie, e Jacob jest bezradny.
Kennedy by gboko wdziczny, e Jacob podzieli si z

nim swoimi problemami. To jeszcze jeden dar, za ktry


podzikuje Bogu podczas wieczornej modlitwy. Wanie
mia to powiedzie Jacobowi, gdy zadzwoni telefon.
- Przepraszam. - Jacob podnis suchawk.
Po kilku minutach j odoy. By blady jak ciana.
Kennedy domyli si, e dzwoni ojciec Jacoba, ale uda,
e nie wie. Chcia ukry, e podsuchiwa.
- Co si stao?
Jacob powoli odoy okulary.
- Mw. Co powiedzia? - Kennedy nie ukrywa niepokoju.
- Dzwoni ojciec. Bya u niego policja, przepytywali
moj siostr. Mj kuzyn Johan zadzwoni na policj. Zezna, e razem z Lind widzieli t zamordowan dziewczyn koo mojego domu. Krtko przed zaginiciem. Panie
Boe, dopom mi.
- Panie Boe, dopom mu - wyszepta Kennedy.
Zebrali si w pokoju Patrika. Byo ciasno, ale przy
odrobinie dobrej woli wszyscy si zmiecili. Mellberg proponowa wprawdzie swj gabinet, trzy razy wikszy od
pozostaych, ale Patrik nie chcia przenosi tego wszystkiego, co umieci na tablicy.
Wisiay na niej rne kartki i notatki. Na rodku przypi zdjcia Siv, Mony, Tanji i Jenny. Przysiad na skraju
biurka, bokiem do pozostaych. Po raz pierwszy od dawna
byli tu wszyscy razem: Patrik, Martin, Mellberg, Gsta,
Ernst i Annika. Burza mzgw komisariatu w Tanumshede. Wszyscy patrzyli na Patrika, w peni wiadomego

odpowiedzialnoci, jaka spada na jego barki. Nie lubi by


w centrum zainteresowania. Na sam myl, e wszyscy
czekaj na to, co powie, robio mu si nieprzyjemnie. Odchrzkn.
- P godziny temu dzwoni Tord Pedersen z zakadu
medycyny sdowej. Powiedzia, e ekshumacja nie okazaa
si niepotrzebna. - Zrobi przerw. Cieszy si tak bardzo,
jak wczeniej si martwi, e stanie si pomiewiskiem. Sekcja zwok wykazaa, e Johannes Hult si nie powiesi.
Wyglda na to, e zgin od uderzenia w ty gowy.
Przez pokj przeszed szmer. Patrik wiedzia, e uwanie go suchaj.
- Znw mamy do czynienia z bardzo dawnym morderstwem. Pora zebra i podsumowa, co o tym wszystkim
wiemy. Jakie pytania? - Cisza. - No to zaczynamy.
Zacz od streszczenia starych materiaw dotyczcych
Siv i Mony, w tym zeznania Gabriela. Potem przeszed do
Tanji i wynikw sekcji, wskazujcych, e jej rany byy tego
samego rodzaju co Siv i Mony. Wspomnia o zwizku midzy obiema sprawami, o tym, e Tanja okazaa si crk
Siv, i o tym, e Johan, jak mu powiedzia, widzia Tanj na
terenie Vstergrden.
W tym momencie Gsta zaprotestowa:
- A Jenny Mller? Wcale nie jestem przekonany, e jej
zaginicie ma zwizek z tamtymi morderstwami.
Wszyscy spojrzeli na zdjcie umiechnitej siedemnastoletniej blondynki. Patrik rwnie.
- Zgadzam si, Gsta. To tylko jedna z wielu teorii. Poszukiwania na razie nic nie day. Sprawdzanie znanych
nam przestpcw zaprowadzio nas do Mrtena Friska.

Okazao si, e to faszywy trop. Pozostaje liczy na informacje od ludnoci i kontynuowa ledztwo przy zaoeniu,
e Jenny zostaa porwana przez t sam osob, ktra zamordowaa Tanj. Czy to odpowied na twoje pytanie?
Gsta skin gow. Tak jak przypuszcza, w zasadzie
nie wiedz nic.
- Wanie, Gsta, syszaem od Anniki, e sprawdzilicie trop z nawozem. Co z tego wyniko?
Zamiast Gsty odpowiedzia Ernst:
- Nic. Facet, z ktrym rozmawialimy, nie ma z tym nic
wsplnego.
- Ale rozejrzelicie si na wszelki wypadek? - Zapewnienia Ernsta nie przekonay Patrika.
- Oczywicie. Ale nie zauwaylimy nic podejrzanego odpowiedzia niezadowolony Ernst.
Patrik spojrza pytajco na Gst, a on potwierdzi skinieniem.
- W takim razie trzeba si zastanowi, co dalej. Mamy
zeznanie osoby, ktra widziaa Tanj na krtko przed jej
zaginiciem. Johan, syn Johannesa, zadzwoni dzi z informacj, e widzia w Vstergrden dziewczyn. Jest pewien, e to Tanja. Bya z nim wtedy jego kuzynka Linda,
crka Gabriela. Przed poudniem pojechalimy z Martinem porozmawia z ni. Potwierdzia, e widzieli jak
dziewczyn, ale nie jest pewna, czy to Tanja.
- Czy mona mu wierzy? Zwaywszy na jego kartotek
i konflikt w tej rodzinie, trudno da mu wiar - zauway
Mellberg.
- Te o tym mylaem. Poczekajmy, zobaczymy, co powie Jacob Hult. Swoj drog ciekawe, e zawsze wracamy

do tej rodziny. Gdziekolwiek si obrcimy, zawsze na nich


trafiamy.
W pokoju zrobio si gorco. Wprawdzie Patrik otworzy jedno okno, ale niewiele to dao, bo na zewntrz te
byo gorco. Annika wachlowaa si dla ochody. Mellberg
otar doni pot z czoa. Twarz Gsty mimo opalenizny
niepokojco poszarzaa. Martin rozpi koszul. Patrik z
zazdroci zauway, e niektrzy maj czas chodzi na
siowni. Jedynie na Erncie temperatura nie robia wraenia.
- A ja stawiam na to, e to jeden z tych obuzw - powiedzia. - Do tej pory tylko oni mieli do czynienia z policj.
- I jeszcze ich ojciec - przypomnia Patrik.
- Wanie. Co dowodzi, e w tej czci rodziny szerzy
si zepsucie.
- A jak rozumie to, e Tanj widziano w
Vstergrden? Wedug siostry Jacob by wtedy w domu.
Czy nie wskazywaoby to na niego?
Ernst prychn.
- A kto mwi, e dziewczyna tam bya? Johan Hult. Nie
wierz w ani jedno jego sowo.
- Kiedy chcesz rozmawia z Jacobem? - zapyta Martin.
- Proponuj, ebymy zaraz po zebraniu skoczyli do
Bullaren. Sprawdziem, dzi pracuje.
- Nie sdzisz, e Gabriel ju zadzwoni, eby go uprzedzi?
- Na pewno, ale nic na to nie poradzimy. Zobaczymy,
co powie.

- A co robimy z informacj, e Johannes zosta zamordowany? - dry Martin.


Patrik nie chcia si przyzna, e nie wie. Za duo byo
do wyjanienia. Ba si, e jeli zrobi krok wstecz, eby
spojrze na cao z perspektywy, zadanie okae si ponad
jego siy. Westchn i odpar:
- Po kolei. Nie powiemy nic Jacobowi, bo nie chc, eby kto uprzedzi Solveig i jej synw.
- Czyli nastpnym krokiem bdzie rozmowa z nimi?
- Myl, e tak. Chyba e kto ma inny pomys? Milczenie. Nikomu nic nie przychodzio do gowy.
- A co maj robi pozostali?
Gsta z trudem oddycha. Patrik zaniepokoi si, e z
tego gorca dostanie zawau.
- Annika powiedziaa, e po ukazaniu si w gazetach
zdjcia Jenny napyno troch informacji. Wstpnie je
uporzdkowaa. Zacznijcie je z Ernstem odhacza.
Patrik mia nadziej, e nie popenia bdu, ponownie
wczajc Ernsta do ledztwa. Trzeba da mu szans. Do
takiego wniosku doszed, gdy Ernst najwyraniej wzi si
w karby i razem z Gst sprawdza trop z nawozem.
- Annika, prosz, eby jeszcze raz skontaktowaa si z
firm, ktra sprzedaa ten nawz. Popro o nazwiska
wszystkich osb, ktre go kupoway. Wprawdzie nie chce
mi si wierzy, eby ciaa przetransportowano z daleka, ale
moe warto sprawdzi.
- Nie ma problemu. - Annika wachlowaa si coraz zamaszyciej. Nad grn warg miaa kropelki potu.
Mellbergowi nie przydzieli adnego zadania. Byoby
mu niezrcznie wydawa polecenia szefowi. Poza tym wola, eby Mellberg nie wtrca si do ledztwa. Musia

jednak przyzna, e znakomicie radzi sobie z miejscowymi


politykami, dziki czemu nie przeszkadzaj im w pracy.
Poza tym nadal dziao si z nim co dziwnego. Zazwyczaj jego gos growa nad wszystkimi innymi. Teraz siedzia cicho i sprawia wraenie, jakby by gdzie bardzo
daleko. Wesoo, ktr przez par tygodni wprawia w
zakopotanie wsppracownikw, zastpio jeszcze bardziej niepokojce milczenie. Patrik zapyta:
- Bertil, chciaby co doda?
- Co takiego? Przepraszam, mwie co? - Mellberg
drgn.
- Chcesz co doda? - powtrzy Patrik.
- Tak - powiedzia Mellberg i chrzkn. Widzia, e na
niego patrz. - Chocia nie, nie wydaje mi si. Chyba masz
wszystko pod kontrol.
Annika i Patrik wymienili spojrzenia. Annika bya zazwyczaj najlepiej poinformowana, co dzieje si w komisariacie, ale tym razem wzruszya tylko ramionami. Nie miaa pojcia, o co chodzi.
- Czy s jakie pytania? Nie? To do roboty.
Wszyscy z ulg opucili duszny pokj i poszli szuka
ochody. Zosta tylko Martin.
- Kiedy jedziemy?
- Najpierw co zjedzmy. Pojedziemy po lunchu.
- Okej. Pjd co kupi. Zjemy w socjalnym, dobrze?
- Dzikuj ci bardzo. Przez ten czas zd zadzwoni
do Eriki.
- Pozdrowienia - powiedzia Martin, wychodzc.
Patrik wybra numer. Mia nadziej, e Jrgen i Mdde
nie zanudzili Eriki na mier...

- Dosy ustronne miejsce.


Martin rozglda si. Wkoo same drzewa. Od kwadransa jechali przez las. Moe zabdzili.
- Spokojnie, wszystko mam pod kontrol. Byem tam
ju, kiedy zbuntowa si jeden z chopakw. Na pewno
trafi.
Rzeczywicie, chwil pniej zajechali pod dom.
- Porzdnie to wyglda.
- Tak, maj dobr opini. W kadym razie zachowuj
pozory. Osobicie mam wtpliwoci, kiedy sysz to nabone gadanie. Wszystkie te niezalene wsplnoty religijne deklaruj bardzo szczytne cele, ale wczeniej czy pniej zaczynaj przyciga dziwnych ludzi. Zapewniaj silne, wrcz rodzinne wizi, co przyciga osoby, ktrym brakuje poczucia wsplnoty.
- Sysz, e sporo wiesz na ten temat.
- W pewnym sensie. Moj siostr wcigali w rne
dziwne sytuacje. W okresie dojrzewania, kiedy przychodzi
czas modzieczych poszukiwa, wiesz, te rzeczy. Ale wykaraskaa si, nic zego si nie stao. Od tamtej pory wiem
dostatecznie duo o tym, jak dziaaj takie sekty, eby odnosi si do nich z dystansem. O tej wsplnocie nie syszaem zego sowa, wic nie ma powodu zakada, e co jest
nie tak.
- W kadym razie nie ma to nic wsplnego z naszym
ledztwem - zauway Martin.
Zabrzmiao to jak ostrzeenie, i zapewne o to Martinowi chodzio. Zazwyczaj Patrik zachowywa neutralno, ale
tym razem w jego gosie sycha byo ton lekcewaenia.

Martin obawia si, eby to nie wpyno na przesuchanie


Jacoba.
Patrik jakby czyta w jego mylach. Umiechn si.
- Nie denerwuj si. To moja ide fixe, ale nie ma nic
wsplnego ze ledztwem.
Zaparkowali samochd i wysiedli. Na podwrzu wrzao
jak w ulu. Chopcy i dziewczyny pracowali zarwno na
dworze, jak i w domu. Grupka modziey kpaa si w jeziorze. Byo tam bardzo gono. Sielanka. Martin i Patrik
zapukali do drzwi. Otworzy okoo dwudziestoletni chopak. Spojrzeli na niego i drgnli. Gdyby nie jego mroczne
spojrzenie, prawdopodobnie by go nie rozpoznali.
- Cze, Kennedy.
- Czego chcecie? - warkn.
Ze zdumienia nie odrywali od niego wzroku. Gdzie si
podziay dugie, stale opadajce na twarz wosy? Znikno
czarne ubranie i niezdrowa cera. Stojcy przed nimi chopak by czyciutki i ostrzyony, po prostu lni. Pozostao
pene wrogoci spojrzenie, ktre pamitali z czstych zatrzyma za posiadanie narkotykw, kradzie samochodu i
tak dalej.
- wietnie wygldasz. Widz, e dobrze ci si powodzi,
Kennedy - powiedzia z serdecznoci w gosie Patrik.
Zawsze mu wspczu.
Kennedy nie zaszczyci go odpowiedzi. Powtrzy pytanie:
- Czego chcecie?
- Chcemy porozmawia z Jacobem. Zastalimy go?
Kennedy zagrodzi im drog.
- Czego od niego chcecie?

Patrik odpar zdecydowanie, ale wci przyjanie: - To


nie twoja sprawa. Pytam jeszcze raz: jest tutaj?
- Odwalcie si od niego i przestacie go przeladowa,
jego rodzin te. Wiem, co chcecie zrobi. To wstrtne.
Spadnie na was kara. Bg wszystko widzi, patrzy w wasze
serca.
Martin i Patrik spojrzeli na siebie.
- Okej, Kennedy. Wystarczy, odsu si.
W gosie Patrika zabrzmiaa groba. Kennedy prbowa
protestowa, ale po chwili niechtnie wpuci ich do rodka.
- Dziki - powiedzia Martin, idc przez hall za Patrikiem, ktry ju zna drog.
- O ile pamitam, jego gabinet jest na kocu korytarza.
Kennedy jak cie poda za nimi. Martin wzdrygn
si. Zapukali do drzwi. Jacob siedzia za biurkiem. Nie
zdziwi si.
- No prosz. Karzca rka sprawiedliwoci. Czyby nie
byo ju prawdziwych przestpcw do cigania?
Kennedy zacisn pici. Sta w otwartych drzwiach.
- Dzikuj, Kennedy, zamknij drzwi.
Bez sowa, niechtnie wykona polecenie.
- Przypuszczam, e domyla si pan, z jakiego powodu
tu jestemy.
Jacob zdj okulary do komputera i pochyli si do
przodu. Wyglda na wykoczonego.
- Tak, godzin temu dzwoni mj ojciec. Opowiedzia
jak niestworzon histori, e mj drogi kuzyn jakoby
widzia u mnie w domu t zamordowan dziewczyn.
- To jest niestworzona historia? - Patrik obserwowa
Jacoba.

- Oczywicie. - Stuka okularami o blat biurka. - Po co


miaaby przychodzi do Vstergrden? Jeli dobrze rozumiem, bya turystk, a nasz dom nie ley na szlaku turystycznym. A jeli chodzi o zeznanie Johana... Przecie wiecie, jak wygldaj nasze stosunki. Solveig i jej rodzina korzystaj z kadej sposobnoci, eby oczerni moj rodzin.
To przykre. Niektrzy ludzie nie maj Boga w sercu, tylko
kogo zupenie innego...
- Moe i tak. - Patrik umiechn si ujmujco. - Ale
tak si skada, e wiemy, co mogo j sprowadza do
Vstergrden. - Czyby dostrzeg w oczach Jacoba bysk
niepokoju? Mwi dalej: - Ona nie przyjechaa do
Fjllbacki w celach turystycznych. Przyjechaa szuka swoich korzeni. I dowiedzie si czego wicej o zaginiciu
swojej matki.
- Matki? - powiedzia zdumiony Jacob.
- Tak, ta dziewczyna bya crk Siv Lantin.
Okulary gono stukny o blat biurka. Martin by ciekaw, czy zdumienie byo prawdziwe, czy udawane. Wola
obserwowa Jacoba, a rozmow zostawi Patrikowi.
- Przyznaj, to co nowego. Nadal jednak nie rozumiem, czego miaaby szuka w Vstergrden.
- Jak powiedziaem, chyba prbowaa si dowiedzie,
co si stao z jej matk. A zwaywszy, e paski stryj by
dla policji gwnym podejrzanym... - nie dokoczy zdania.
- Musz powiedzie, e to jakie szalone rojenia. Mj
stryj by niewinny. Te wasze insynuacje wpdziy go do
grobu, a poniewa go nie ma, prbujecie dopa kogo
innego z naszej rodziny. Powiedzcie mi, jaki cier tkwi w
waszych sercach, e macie tak potrzeb niszczenia tego,

co stworzy kto inny? Tak was kole w oczy nasza wiara i


rado, jaka z niej pynie?
Jacob ju nie mwi, tylko wygasza kazanie. Martin
domyla si, e musi by cenionym kaznodziej, bo czarowa swoim mikkim, raz wznoszcym si, raz opadajcym gosem.
- Wykonujemy swoje obowizki - odpowiedzia lakonicznie Patrik.
Z trudem si opanowywa, by nie okaza niesmaku wobec nabonych bzdur, jak je nazywa. Musia jednak przyzna, e w sposobie mwienia Jacoba byo co frapujcego. Osoba o sabszym charakterze atwo mogaby ulec,
pj za jego gosem i przesaniem.
- A wic twierdzi pan, e Tanji Schmidt nie byo w
Vstergrden?
Jacob rozoy rce.
- Przysigam, nigdy nie widziaem tej dziewczyny. Co
jeszcze?
Martinowi przyszo na myl to, co powiedzia Pedersen:
e Johannes nie popeni samobjstwa. Dla Jacoba byby
to zapewne silny wstrzs. Ale Patrik susznie zdecydowa,
e na razie mu nie powiedz. Ledwie zdyliby wyj z
pokoju, a ju rozdzwoniyby si telefony u wszystkich Hultw.
- Nie, to wszystko. Moliwe, e jeszcze wrcimy.
- Wcale mnie to nie zdziwi.
Gos Jacoba straci kaznodziejski ton, znw brzmia agodnie i spokojnie. Martin wanie mia nacisn klamk,
gdy drzwi otworzyy si bezgonie. Sta w nich Kennedy.
Widocznie czeka i podsuchiwa. Nie byo co do tego wtpliwoci. Jego wzrok zion ogniem. Martin wzdrygn si

na widok tej nienawici. Widocznie Jacob nauczy go zasady oko za oko, zapominajc o mioci bliniego, ktrego
trzeba kocha jak siebie samego.
Atmosfera przy stole bya cika. Zreszt od mierci
Johannesa nigdy nie bywao wesoo.
- Kiedy to si wreszcie skoczy! - Solveig przycisna
rk do piersi. - Bez przerwy ldujemy w jakim gwnie.
Wszyscy myl, e tylko czekamy, eby nam dokopali! Zacza jcze: - Co teraz ludzie powiedz, kiedy dowiedz
si, e policja rozkopaa jego grb?! Kiedy znaleli t
dziewczyn, mylaam, e wreszcie si skoczy to obgadywanie, ale teraz wszystko zacznie si od nowa.
- Niech sobie gadaj! Co nas to obchodzi?
Robert wywrci popielniczk, gwatownie gaszc papierosa. Solveig szybko zabraa albumy.
- Uwaaj! Dziur mi wypalisz.
- Nie mog ju patrze na te twoje albumy! Caymi
dniami gapisz si w te zdjcia! Nie rozumiesz, e to dawne
czasy?! Cae wieki, a ty nic, tylko wzdychasz i mitosisz te
fotografie. Ojca nie ma, a ty ju nie jeste adn missk.
Zreszt spjrz na siebie!
Robert chwyci albumy i cisn o ziemi. Solveig z krzykiem rzucia si zbiera rozrzucone po pododze zdjcia.
Rozwcieczyo go to jeszcze bardziej. Nie zwracajc uwagi
na jej bagalne spojrzenia, chwyci gar fotografii i zacz
je drze na kawaeczki.
- Robert, zostaw. Prosz ci! - Jej otwarte usta wyglday jak rana.

- Jeste tust, star bab. Jeszcze to do ciebie nie dotaro? A ojciec si powiesi. Pora, eby to wreszcie zrozumiaa.
Johan, ktry obserwowa t scen w odrtwieniu, wsta
i mocno zapa Roberta za rk. Wyj kawaki zdj z zacinitej doni, zmuszajc go, eby sucha:
- W tej chwili si uspokj. O to im chodzi, rozumiesz?
ebymy si poarli midzy sob, eby nasza rodzina si
rozpada. Ale niedoczekanie ich, syszysz?! Bdziemy si
trzyma razem. Pom mamie pozbiera albumy.
Caa zo usza z Roberta jak z przekutego balonu.
Przetar doni oczy i z przeraeniem spojrza na nieporzdek, ktrego narobi, i matk lec na pododze jak
jedno wielkie nieszczcie. Przebieraa palcami wrd kawakw fotografii i szlochaa rozdzierajco. Robert uklk i
obj j. Czule odgarn jej z czoa kosmyk tustych wosw, a potem pomg wsta.
- Przepraszam, mamo, przepraszam. Pomog ci zrobi
porzdek w albumach. Nic si nie da zrobi z podartymi
zdjciami, ale najlepsze i tak zostay. Spjrz tutaj, jaka
bya kiedy pikna.
Trzyma przed ni zdjcie. Solveig w skpym kostiumie
kpielowym, przepasana szarf z napisem Miss maja
1967. Rzeczywicie, bya pikna. Jej pacz przeszed w
urywany szloch. Wzia od niego zdjcie i umiechna si.
- Prawda, jaka byam pikna?
- Tak, mamo, bya najpikniejsz dziewczyn, jak w
yciu widziaem!
- Naprawd?

Umiechna si kokieteryjnie i pogaskaa go po gowie. Robert pomg jej usi na krzele.


- Naprawd. Sowo honoru.
Pozbierali wszystko. Solveig, szczliwa, siedziaa nad
albumami. Johan skin na Roberta. Wyszli na dwr.
Usiedli na schodkach przed domem i zapalili papierosy.
- Robert, kurde, nie wymikaj, teraz nie wolno.
Robert szura nog po wirze. Nie odzywa si. C tu
mwi?
Johan zacign si gboko i powoli, delektujc si,
wypuci dym ustami.
- Nie moemy taczy tak, jak nam zagraj. Mwiem
powanie. Musimy trzyma si razem.
Robert nadal milcza. Wstydzi si. Wyobi stop spory doek. Wrzuci niedopaek i zasypa piaskiem. Niepotrzebnie, bo dookoa walao si peno niedopakw. Po
chwili spojrza na Johana.
- Suchaj, a ta dziewczyna, co j widziae w
Vstergrden... - Zawaha si. - Mwie prawd?
Johan zacign si, a potem rzuci na ziemi niedopaek i wsta, nie patrzc na brata.
- Pewnie, e tak.
Wszed do domu. Robert zosta na dworze. Po raz
pierwszy w yciu poczu, e midzy nim a bratem powstaje
przepa. Przerazio go to tak, e o mao nie narobi w
spodnie.
Popoudnie mino na pozr spokojnie. Patrik tkwi
przy telefonie i czeka na szczegowe wyniki sekcji zwok
Johannesa. Ba si dziaa pochopnie. Nie mg sobie

znale miejsca i postanowi dla zabicia czasu pogada z


Annika.
- Jak wam idzie? - Annika jak zwykle patrzya na niego
znad okularw.
- Nie najlepiej w tym upale. - W tym momencie uzmysowi sobie, e czuje miy powiew. Na biurku Anniki sta
spory wentylator. Z rozkosz przymkn powieki. - Dlaczego o tym nie pomylaem? Przecie kupiem wentylator
Erice. Mogem kupi sobie drugi, do pracy. Jutro kupi.
To bdzie pierwsze, co zrobi.
- Wanie, Erika. Jak ona si czuje? Musi jej by ciko
w taki upa.
- Ciko. Zanim jej kupiem wentylator, padaa na
twarz. W dodatku le sypia, api j kurcze w ydkach, nie
moe lee na brzuchu, wiesz, jak jest.
- Nie mogabym tego powiedzie - odpara Annika.
Patrik przestraszy si, bo zda sobie spraw, co powiedzia. Annika i jej m nie mieli dzieci. Nigdy nie pyta
dlaczego. Moe nie mogli, a w takim razie niele chlapn.
Annika dostrzega jego zakopotanie.
- Nie martw si. To nasza wiadoma decyzja. Jako nie
pragnlimy dziecka. Wystarczy nam przyjemno rozpieszczania pieskw.
Patrikowi ulyo.
- Przestraszyem si, e strzeliem gaf. Tak czy inaczej,
obojgu jest nam teraz trudno, ale jej oczywicie trudniej.
Chcielibymy to ju mie za sob. W dodatku ostatnio cigle nas najedaj.
- Najedaj? - Annika pytajco uniosa brew.
- Krewni i znajomi, ktrzy uwaaj, e lipiec we
Fjllbace to fantastyczny pomys.

- I chcieliby skorzysta z okazji, eby poby z wami,


prawda? - z ironi zauwaya Annika. - Oj tak, znam to. Z
pocztku mielimy ten sam problem z letnim domkiem. W
kocu nam si znudzio i pogonilimy darmozjadw. Od
tamtej pory si nie odzywaj, ale czowiek przekonuje si,
e wcale mu ich nie brak. Prawdziwi przyjaciele s gotowi
zjawi si nawet w listopadzie. Pozostaych mona mie
albo nie mie. To bez znaczenia.
- To wszystko prawda - powiedzia Patrik - ale atwiej
powiedzie, ni zrobi. Poprzednich Erika wyrzucia. Teraz
mczymy si z nastpnymi. Jestemy uprzejmi i gocinni.
Biedna Erika cay dzie biega i ich obsuguje.
- No to zachowaj si jak mczyzna i zrb z tym porzdek.
- Ja? - Patrik spojrza na Annik. By uraony.
- Tak, ty. Jeli Erika si mczy, podczas gdy ty wygodnie siedzisz sobie w pracy, powiniene waln pici w
st, zadba o jej spokj. Z pewnoci nie jest jej atwo.
Przyzwyczaia si, e ma prac, wasne ycie, i nagle caymi dniami siedzi w domu, wpatrzona we wasny ppek, a
twoje ycie toczy si normalnym torem.
- Nie pomylaem o tym - przyzna Patrik z gupi min.
- Tak mylaam. Wieczorem wyrzucisz goci, niewane,
co ci szepcze chrzecijaskie sumienie, a potem zatroszczysz si o przysz matk. Czy ty z ni w ogle rozmawiasz o tym, jak si czuje sama po caych dniach? Domylam si, e w taki upa prawie nie wychodzi z domu, siedzi jak uwizana.
- Rzeczywicie - cicho odpowiedzia Patrik.

Czu si, jakby przejecha po nim walec. Zrobio mu si


al Eriki. Nie trzeba by geniuszem, eby zrozumie, e
Annika ma racj. Niestety jest egoist i myli tylko o ledztwie. Dlatego nie pomyla, jak musi si czu Erika. Wydawao mu si, e jest jej dobrze, ma wakacje i moe cakowicie si skupi na ciy. Zawstydzi si, bo przecie j
zna i wie, e chce si czu potrzebna, e nie potrafi si
obej bez zajcia. Prawda jest niestety taka, e byo mu
wygodnie si oszukiwa.
- To co, jedziesz do domu wczeniej i zajmujesz si
swoj pani?
- Musz poczeka na jeden telefon - odpowiedzia odruchowo, ale spojrzenie Anniki powiedziao mu, e to za
odpowied.
- Chcesz powiedzie, e twoja komrka dziaa tylko w
czterech cianach komisariatu? Bardzo ograniczony zasig
jak na telefon komrkowy, prawda?
- Nie pomylaem - jkn Patrik. Zerwa si na nogi. Zrywam si do domu. W razie czego przecz na moj komrk...
Annika spojrzaa na niego, jakby by niespena rozumu.
Wyszed tyem. Gdyby mia czapk, trzymaby j w rku,
zgity w p...
Nieoczekiwane okolicznoci sprawiy jednak, e mg
wyj dopiero po godzinie.
Ernst uwanie przyglda si drodwkom w sklepie
spoywczym Hedemyrs. Zamierza waciwie i do cukierni, ale na widok kolejki zmieni plany.

Usiowa wanie wybra midzy drodwkami cynamonowymi a drodwkami Delicato, gdy jego uwag
przyku haas dobiegajcy z pitra. Oderwa wzrok od
drodwek i poszed sprawdzi, co si dzieje. Sklep mia
trzy kondygnacje. Na parterze byy restauracja, kiosk i
ksigarnia, rodkowe pitro zajmowa dzia spoywczy, a
na najwyszym znajdoway si stoiska z odzie, butami i
upominkami. Przy kasie stay dwie kobiety. Wyryway
sobie torebk. Jedna miaa na piersi plakietk wskazujc,
e tu pracuje, natomiast druga wygldaa jak posta z rosyjskiego filmu niskobudetowego. Krciutka spdniczka,
siatkowe poczochy, koszulka jak u dwunastolatki i makija tak jaskrawy, e mogaby uchodzi za reklam farb
Beckersa.
- No, no, my bag! - wrzeszczaa aman angielszczyzn.
- I saw you took something* - odpowiedziaa sprzedawczyni, rwnie po angielsku, z typowo szwedzkim akcentem. Zobaczya Ernsta i ucieszya si.
- Jak dobrze, e pan tu jest. Niech pan aresztuje t kobiet. Widziaam, jak chodzia po sklepie i chowaa do
torebki rne rzeczy, a potem bezczelnie prbowaa wyj.
Ernst nie waha si. Jednym susem znalaz si przy
nich i zapa za rami domnieman zodziejk. Nie zna
angielskiego, wic nie zawraca sobie gowy pytaniami.
Wyrwa jej torebk, bardzo pakown, i ca zawarto wyrzuci na podog. Byy tam suszarka do wosw, golarka,
elektryczna szczoteczka do zbw oraz, o dziwo, ceramiczna winka w wianku witojaskim na gowie.
* Nie, to moja torebka!
* Widziaam, jak pani co chowaa.

- I co teraz powiesz? - powiedzia Ernst ju po szwedzku.


Sprzedawczyni przetumaczya. Kobieta potrzsna
gow, udajc, e nie wie, o co chodzi.
- I know nothing. Speak to my boyfriend, he will fix
this. He is boss of the police!*
- Co ta baba mwi? - wysycza Ernst, zy, e musi korzysta z pomocy jakiej kobiety.
- Mwi, e o niczym nie wie. I eby porozmawia z jej
narzeczonym. Mwi, e jest szefem policji.
Sprzedawczyni patrzya zdumiona to na Ernsta, to na
kobiet, ktra umiechaa si lekcewaco.
- Ju ona sobie pogada z policj. Zobaczymy, czy wtedy
bdzie bredzi o narzeczonym, szefie policji. Takie godne
kawaki moesz sobie, paniusiu, opowiada w Rosji, czy
skd tam jeste, ale tu nie przejd! - wykrzykiwaa jej w
twarz.
Kobieta nie rozumiaa ani sowa, ale stracia pewno
siebie.
Ernst wycign j ze sklepu i przez ulic zaprowadzi
do komisariatu. Waciwie wlk za sob kobiet na tych
jej wysokich obcasach, a samochody zwalniay i ludzie
gapili si na widowisko. Kiedy mijali dyurk, Annika szeroko otworzya oczy.
- Mellberg! - zawoa tak gono, e jego gos odbi si
echem w korytarzu. Patrik, Martin i Gsta wystawili gowy, eby zobaczy, co si wici. Ernst jeszcze raz zawoa
* Ja nic o tym nie wiem. Porozmawiajcie z moim narzeczonym, on
to zaatwi, jest szefem policji.

w stron gabinetu Mellberga. - Mellberg, chod, mam tu


twoj narzeczon! - Rozemia si.
Zaraz zrobi jej si gupio. W pokoju Bertila panowaa
niepokojca cisza. Ernst pomyla, e wyszed, gdy on by
na zakupach. - Mellberg?! - zawoa po raz trzeci, ju mniej
przekonany, e kobieta bdzie musiaa ykn swoje kamstwo.
Sta na rodku korytarza, trzymajc j mocno, a wszyscy wpatrywali si w nich wielkimi oczami. Po duszej
chwili Mellberg wyszed z gabinetu. Ernsta cisno w doku, wbi wzrok w podog. Zrozumia, e sprawy nie potocz si tak, jak zakada.
- Beertil!
Kobieta wyrwaa si i podbiega do Mellberga. Mellberg
zamar jak sarna przed wiatami samochodu. Przytulia
si do niego, co wygldao do komicznie, poniewa bya
od niego co najmniej dwadziecia centymetrw wysza.
Ernst rozdziawi usta. Najchtniej zapadby si pod ziemi. Z miejsca podj decyzj, e zoy wymwienie. Zanim go wyrzuc. Z przeraeniem uzmysowi sobie, e kilkuletnie podlizywanie si szefowi przekreli jednym niefortunnym posuniciem.
Kobieta wypucia Mellberga z obj i odwrcia si.
Oskarycielskim gestem wskazaa na Ernsta, ktry jak
ostatni osio trzyma w rku jej torebk.
- This brutal man put his hands on me! He say I steal!
Oh, Bertil, you must help your poor Irina!*
* Ten brutal podnis na mnie rk! Powiedzia, e ja kra! Bertil,
musisz pomc biednej Irinie.

Niezgrabnie poklepa j po ramieniu. Musia w tym celu unie do mniej wicej na wysoko wasnego nosa.
- You go home, Irina, OK? To house. I come later. OK?
Jego angielszczyzna bya w najlepszym razie kulawa,
ale zrozumiaa, i wcale jej si nie podobao to, co powiedzia.
- No, Bertil. I stay here. You talk to that man, and I
stay here and see you work, OK?
Zdecydowanie potrzsn gow i lekko j popchn.
Obejrzaa si niespokojnie, mwic:
- But Bertil, honey, Irina not steal, OK?* Nastpnie,
kroczc na wysokich obcasach, dumna jak paw rzucia
Ernstowi triumfujce spojrzenie. Ernst wbi wzrok w podog. Nie mia odwagi spojrze na Mellberga.
- Lundberg, do mnie!
Ernst pomyla, e oto nasta sdny dzie. Posusznie
poszed za Mellbergiem. Koledzy stali w drzwiach swoich
pokoi. Przynajmniej dowiedzieli si, skd u szefa takie
zmiany nastrojw...
- Bdziesz askaw powiedzie mi, co si wydarzyo? powiedzia Mellberg.
Ernst bez sowa skin gow. Pot wystpi mu na czoo,
bynajmniej nie z powodu upau.
* Id do domu, dobrze? Do domu. Niedugo przyjd.
Nie, Bertil, zostan tutaj. Ty mu powiedz, a ja zostan i popatrz,
jak pracujesz, okej?
Bertil, kochanie, ale Irina nic nie ukrada, okej?

Opowiedzia o zajciu w sklepie, o przepychance Iriny z


ekspedientk. Drcym gosem mwi, jak oprni torebk i znalaz kilka rzeczy, za ktre nie zapacia. A potem
umilk i czeka na wyrok. Ku jego zdziwieniu Mellberg
westchn i poprawi si na krzele.
- W nieze bagno wpadem. - Zastanawia si chwil, a
potem wysun szuflad, co z niej wyj i rzuci na st. Tego si spodziewaem. Strona trzecia.
Ernst z ciekawoci wzi do rki co, co wygldao na
pamitkowy album z lat szkolnych i otworzy go na stronie
trzeciej. Peno na niej byo fotografii kobiet z danymi dotyczcymi wzrostu, wagi, koloru oczu i zainteresowa. W
tym momencie zrozumia, kim jest Irina. Kandydatk na
on z firmy wysykowej, cho podobiestwo midzy
prawdziw Irin a t z katalogu byo niewielkie. Odja
sobie co najmniej dziesi lat, dziesi kilo i kilo szminki.
Na zdjciu wygldaa bardzo adnie i niewinnie, umiechaa si szeroko. Ernst spojrza na fotografi, a potem na
Mellberga. Sta z rozoonymi rkami.
- Widzisz, tego si spodziewaem. Przez rok pisalimy
do siebie listy. Ju si nie mogem jej doczeka. - Wskaza
gow katalog lecy na kolanach Ernsta. - No i przyjechaa. - Westchn. - Jakby mi kto kube zimnej wody wyla na gow. Od razu si zaczo: Bertil, kochanie, kup to,
kup tamto. Przyapaem j nawet na szperaniu w moim
portfelu, kiedy mylaa, e nie widz. Cholera, co za bagno.
Pogaska si po czubku gowy, po poyczce. Ernst
uzmysowi sobie, e ju znikn ten Mellberg, ktry przez
krtk chwil dba o wygld. Koszul znw mia poplamion, a pod pachami plamy potu wielkoci spodkw.

W pewnym sensie nawet go to uspokoio, bo oznaczao, e


wszystko wrcio do normy.
- Licz, e nie bdziesz o tym rozpowiada.
Mellberg pogrozi Ernstowi, a Ernst gorliwie potrzsn
gow. Nikomu nie powie ani sowa. Ulyo mu. Nie wylej
go.
- Czyli moemy zapomnie o tym incydencie? Zaatwi
to, pierwszym samolotem odleci do domu.
Ernst wsta i wyszed tyem, cay w ukonach.
- A tamtym powiedz, eby zamiast szepta, wzili si
do roboty.
Syszc szorstki ton Mellberga, Ernst umiechn si
szeroko. Szef znw mocno siedzi w siodle.
Gdyby jeszcze mia jakie wtpliwoci, czy Annika trafnie ocenia sytuacj, rozwiayby si natychmiast, gdy wrci do domu. Erika rzucia mu si w ramiona. Widzc zmczenie na jej twarzy, zacz sobie robi wyrzuty. Powinien
by bardziej wraliwy. Tymczasem zakopa si w pracy
jeszcze gbiej ni zwykle, chocia wiedzia, e Erika chodzi z kta w kt i nie ma nic sensownego do roboty.
- Gdzie s? - zapyta szeptem.
- W ogrodzie - rwnie szeptem odpara Erika. - Nie
wytrzymam z nimi ani dnia duej. Cay dzie tylko siedz
na tykach i oczekuj, e bd ich obsugiwa. Nie mam ju
siy.
Patrik pogadzi j po gowie.
- Nie martw si, zaraz to zaatwi. Przykro mi. Nie powinienem tak dugo by poza domem.

- Faktem jest, e zapytae mnie o zgod, a ja si zgodziam. Poza tym nie miae wyboru - wymruczaa, tulc
si do jego piersi.
Gryzo go sumienie, ale miaa racj. Zagina moda
dziewczyna i prawdopodobnie kto j wizi. Absolutnie
nie mg zachowa si inaczej. Z drugiej strony na pierwszym miejscu powinien stawia dobro Eriki i dziecka.
- Nie pracuj sam, cz zada mgbym przekaza innym. A na razie musz rozwiza inny bardzo pilny problem.
Wyrwa si z obj Eriki, odetchn gboko i wyszed
do ogrodu.
- Cze. Mio spdzacie czas?
Jrgen i Madde zwrcili w jego stron wicce jaskrawo nosy i radonie przytaknli. Pewnie, e mio, pomyla
Patrik, pena obsuga przez cay dzie, jak w hotelu.
- Wiecie co? Udao mi si rozwiza wasz problem.
Obdzwoniem kilka miejsc i dowiedziaem si, e Stora
Hotellet ma wolne miejsca, bo wielu goci wyjechao, ale
zdaje si, e u was troch krucho z kas, wic moe to nie
wchodzi w rachub?
Jrgen i Madde, wyranie zaniepokojeni, gorliwie potwierdzili. Nie wchodzi w rachub.
- No wic - zacz Patrik i z przyjemnoci zauway, e
znw si zaniepokoili - zadzwoniem rwnie do schroniska na wyspie Val i wyobracie sobie - tam te s miejsca!
wietnie, prawda? Tanio, czysto i piknie. Lepiej by nie
moe!
Z zachwytu klasn w rce. Mieli wanie zgosi obiekcje, ale uprzedzi ich.

- Powinnicie zacz si pakowa. Za godzin odpywa


statek z Ingrid Bergmans Torg.
Jrgen zacz co mwi, ale Patrik powstrzyma go,
podnoszc obie rce.
- Ale nie dzikujcie, to aden kopot. Wystarczyo zadzwoni w kilka miejsc.
Z umiechem na ustach wrci do kuchni. Erika staa
przy oknie i podsuchiwaa. Z trudem powstrzymali si od
miechu i przybili pitk.
- Prosz - wyszeptaa z podziwem Erika. - Nie wiedziaam, e mieszkam pod jednym dachem z mistrzem socjotechniki!
- Kochanie, jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz - odpar. - Jestem bardzo skomplikowanym czowiekiem...
- Co podobnego. A ja zawsze mylaam, e jeste taki
nieskomplikowany - umiechna si zoliwie.
- Gdyby nie nosia przed sob tego balonu, zaraz by
zobaczya, jaki jestem nieskomplikowany - zaartowa
Patrik.
Przekomarzania rozadoway napicie. Nagle Patrik
spowania.
- Masz jakie wieci od Anny?
Erika przestaa si umiecha.
- adnych. Byam na przystani, ju tam nie cumuj.
- Mylisz, e pojechaa do domu?
- Nie wiem. Albo pojechaa, albo popynli wzdu wybrzea. Ale wiesz co, ju nie mam siy si przejmowa.
Mam do jej cigego obraania si o wszystko.
W tym momencie przerwali im Jrgen i Madde. Z kwanymi minami szli pakowa swoje rzeczy.

Kilka minut pniej Patrik odwiz opornych urlopowiczw na statek do Val, a potem zasiedli na werandzie,
rozkoszujc si cisz. Chcc sprawi Erice przyjemno i
wynagrodzi przykroci, Patrik rozmasowa jej stopy i ydki. Przyja to z westchnieniem ulgi. Odsun myli o zamordowanych dziewczynach i zaginionej Jenny Mller.
Umys policjanta te potrzebuje odpoczynku.
Telefon zasta Patrika przy niadaniu w ogrodzie. Zosta w domu duej, eby zatroszczy si o Erik. Wsta od
stou i spojrza na ni przepraszajco, a ona z umiechem
kiwna rk, eby ju sobie poszed. Bya duo szczliwsza ni wczoraj.
- Masz co ciekawego? - spyta Pedersena.
- Zdecydowanie mona tak powiedzie. Poczynajc od
przyczyny mierci Johannesa Hulta. Wstpne ustalenie si
potwierdzio. Nie powiesi si, a jeli znaleziono go lecego na ziemi z ptl na szyi, kto musia mu j zaoy, kiedy ju nie y. Przyczyn mierci byo silne uderzenie w ty
gowy twardym przedmiotem o ostrej krawdzi. Stwierdziem te uszkodzenie uchwy, co moe wiadczy o tym, e
zadano mu cios rwnie od przodu.
- Czyli nie ma wtpliwoci, e to morderstwo? - Patrik
zacisn palce na suchawce.
- Nie ma. Sam nie mg sobie tego zrobi.
- Od jak dawna nie yje?
- Trudno powiedzie, ale dugo lea w ziemi. W mojej
ocenie zgadza si to z czasem rzekomego samobjstwa.

I trafi do ziemi od razu, nie pniej, jeli o to ci chodzi doda Pedersen z rozbawieniem.
Na chwil zapada cisza. Patrik zastanawia si nad
tym, co powiedzia Pedersen. Nagle uderzya go pewna
myl.
- Mwie, e podczas sekcji Johannesa znalaze co
jeszcze. Co takiego?
- Wanie, spodoba wam si. Mamy tu jedn nadgorliw. Przysza na zastpstwo w okresie urlopw. Ot przyszo jej do gowy, e skoro Johannes jest pod rk, mona
zbada jego DNA i porwna z prbk spermy ze zwok
Tanji Schmidt.
- I co? - Patrik a sapa z podniecenia.
- Jest pokrewiestwo! Ten skurwysyn, ktry zamordowa Tanj Schmidt, jest bez wtpienia spokrewniony z
Johannesem Hultem.
Patrik nigdy nie sysza, eby Pedersen uywa takich
sw. Zawsze zachowywa si bardzo poprawnie. Patrik by
gotw si z nim zgodzi. To dopiero! Po chwili zapyta:
- Czy mona ustali stopie pokrewiestwa z Johannesem?
- Wanie to sprawdzamy. Potrzebujemy jednak materiau porwnawczego, wic bdziesz musia pobra prbki
krwi od wszystkich znanych ci Hultw.
- Wszystkich? - Patrikowi zrobio si sabo na sam
myl o tym, jak zareaguj na takie naruszenie prywatnoci.
Podzikowa Pedersenowi i wrci do Eriki. Siedzc
przy stole w biaej nocnej koszuli, z rozpuszczonymi jasnymi wosami, wygldaa jak Madonna z obrazu. Dech
mu zaparo z wraenia.

- Jed.
Pomachaa mu rk. Patrik z wdzicznoci pocaowa j
w policzek.
- Bdziesz miaa dzisiaj co robi? - zapyta.
- Poytek z rozkapryszonych goci jest taki, e z przyjemnoci poleniuchuj. Innymi sowy, postanowiam dzi
nic nie robi. Pole na powietrzu, poczytam, pojem co
dobrego.
- Dobry plan. Postaram si wrci wczenie, najdalej o
czwartej. Obiecuj.
- Tak, tak, jeli ci si uda. Wrcisz, kiedy bdziesz
mg. A teraz jed, bo widz, e ci si pali.
Nie musiaa dwa razy powtarza. Popdzi na komisariat.
W komisariacie pojawi si po przeszo dwudziestu minutach. Koledzy ju pili przedpoudniow kaw w pokoju
socjalnym. Patrik zawstydzi si, bo byo pniej, ni sdzi.
- Cze, Hedstrm, zapomniae nastawi budzik? zapyta butnie Ernst, ktry ju odzyska nadszarpnit
wczoraj wiar w siebie.
- Powiedziabym raczej, e odebraem sobie nadgodziny. Musiaem zadba o partnerk - mrugn do Anniki,
ktra wymkna si na chwil z dyurki.
- Oczywicie, szef ma swoje przywileje. Na przykad
moe sobie pospa rano, kiedy mu si tak podoba - nie
dawa za wygran Ernst.
- Rzeczywicie odpowiadam za to ledztwo, ale szefem

nie jestem - zauway spokojnie Patrik. Annika nie patrzya ju na Ernsta tak agodnie. Patrik mwi dalej:
- Jako odpowiedzialny za ledztwo chc wam przekaza nowe informacje i zleci nowe zadanie.
Nastpnie zrelacjonowa rozmow z Pedersenem.
Wszyscy triumfowali.
- Tak wic zawzilimy pole poszukiwa do czterech
osb - podsumowa Gsta. - Johan, Robert, Jacob i Gabriel.
- Wanie, nie zapominajcie, gdzie ostatnio widziano
Tanj - powiedzia Martin.
- Widziano wedug Johana - przypomnia Ernst. - Nie
zapominajcie, e to Johan tak twierdzi. Osobicie wolabym wiadka bardziej godnego zaufania.
- Linda te mwia, e kogo widzieli tamtego wieczoru, wic...
Patrik im przerwa:
- Niewane. Kiedy ju zbierzemy wszystkich Hultw i
zrobimy im badania DNA, nie bdziemy si musieli bawi
w adne spekulacje. Wszystko bdzie jasne. Jadc do pracy, podzwoniem w rne miejsca, eby zaatwi konieczne
zezwolenia. Wszyscy wiedz, e sprawa jest pilna, i lada
moment spodziewam si zgody prokuratora.
Nala sobie filiank kawy i przysiad si do kolegw.
Telefon pooy na stole. Co chwil kto na niego zerka.
- Jak wam si podobao wczorajsze przedstawienie?
Ernst zamia si i szybko zapomnia, co obieca Mellbergowi. Wszyscy ju znali histori o narzeczonej z katalogu. Na dugo miaa pozosta wdzicznym tematem plotek.

- Kurde, jeli kto tak desperacko potrzebuje kobiety,


e zamawia j z katalogu, sam jest sobie winien - zamia
si Gsta.
- Ale musia mie min, kiedy j odebra z lotniska i
zda sobie spraw, e jego nadzieje spaliy na panewce. Annika bya bardzo rozbawiona. Rado z cudzego nieszczcia nie bya ju taka nieadna, gdy chodzio o Mellberga.
- Trzeba przyzna, e nie prnowaa, tylko prosto do
sklepu, i od razu napchaa torebk do pena. Nawet niespecjalnie patrzya, co kradnie, byle bya jaka metka... mia si Ernst. - A skoro o kradzieach mowa, to syszaem co niebywaego. Persson, ten rolnik, u ktrego bylimy wczoraj z Gst, opowiada mi, e jaki palant podkrada mu ten cholerny nawz. Za kadym razem, kiedy
zamwi nowy transport, po jakim czasie brakowao mu
kilku workw. Wyobraasz sobie, e mona z chciwoci
kra takie gwno? Co? Wprawdzie to gwno podobno nie
jest tanie, ale jednak... - Uderzy si rkami po kolanach. O Jezu. - Zamia si, wycierajc z z kcika oka. Nagle
zda sobie spraw, e w pokoju zapada cisza.
- Co ty powiedzia? - zapyta Patrik tonem, ktry nie
wry nic dobrego. Ernst zna ten ton, bo sysza go zaledwie kilka dni wczeniej, i ju wiedzia, e co zawali.
- No, mwi, e kto jemu podkrada worki z nawozem.
- I chocia najblisze gospodarstwo to Vstergrden,
nie przyszo ci do gowy, e to wana informacja?
Mwi tonem tak lodowatym, e Ernstowi dreszcz przeszed po plecach. Patrik zwrci si do Gsty:

- Ty te to syszae?
- Nie, musia to powiedzie, kiedy wyszedem do toalety - odpowiedzia Gsta, rzucajc Ernstowi gniewne spojrzenie.
- Nie pomylaem o tym - tumaczy si paczliwie
Ernst. - Cholera, czowiek nie moe o wszystkim pamita.
- Czowiek musi pamita. Pniej o tym pogadamy.
Pytanie, co z tego wynika.
Martin podnis rk jak ucze.
- Czy tylko ja jestem zdania, e wszystko coraz wyraniej wskazuje na Jacoba? - Nikt nie odpowiedzia, wic
wyjani: - Po pierwsze, mamy zeznanie wiadka, nawet
jeli nie jest cakiem wiarygodny, wedug ktrego Tanja
bya w Vstergrden na krtko przed zaginiciem. Po drugie, badanie DNA spermy z jej zwok wskazuje na krewnego Johannesa, a po trzecie, worki z nawozem kradziono z
gospodarstwa, ktre ssiaduje przez pot z Vstergrden.
Wedug mnie to wystarczy, eby go cign na przesuchanie i jednoczenie rozejrze si po jego wociach.
Nadal nikt si nie odzywa, wic Martin przekonywa go
dalej:
- Patriku, sam powiedziae, e sprawa jest pilna. Nic
nie stracimy, jeli si rozejrzymy i przyciniemy Jacoba.
Stracimy na pewno, jeli nic nie bdziemy robi. Pewno
uzyskamy po porwnaniu kodw DNA, ale nie moemy
przez ten czas siedzie i palcem nie kiwn. Trzeba co
robi!
Gos zabra Patrik:
- Martin ma racj. Mamy na niego tyle, e warto go
przepyta. Nie zaszkodzi rwnie rozejrze si

w Vstergrden. Zrobimy tak: pojad po niego z Gst.


Martinie, ty skontaktujesz si z kolegami z Uddevalli i
poprosisz o przysanie ekipy do przeszukania. Popro
Mellberga, niech ci pomoe zaatwi nakaz rewizji, i przypilnuj, eby obj nie tylko dom, ale rwnie zabudowania.
W razie potrzeby wszyscy bd si kontaktowa z Annika.
Okej? Wszystko jasne?
- A co z prbkami krwi? - spyta Martin.
- Bybym zapomnia. Powinnimy si sklonowa. Patrik pomyla chwil. - Martinie, czy mgby to zaatwi? Ci z Uddevalli ci pomog.
Martin kiwn gow.
- Dobrze, zadzwo do przychodni we Fjllbace i cignij kogo, eby pobra krew. I dopilnuj, eby prbki zostay waciwie oznakowane i jak najprdzej trafiy do Pedersena. Dobra, jedziemy. Nie zapominajcie, dlaczego to
takie pilne!
- A co ja mam robi? - Ernst uzna, e jest szansa powrotu do ask.
- Zostajesz na miejscu - powiedzia Patrik, nie tracc
czasu na wyjanienia.
Ernst wymamrota co pod nosem, chocia dobrze wiedzia, kiedy lepiej si nie wychyla. Pogada z Mellbergiem, jak ju bdzie po sprawie. Przecie nic takiego si
nie stao. Ludzka rzecz.
Maricie serce roso. Naboestwo na wolnym powietrzu, jak zawsze, byo wspaniae, a odprawia jej Jacob.
Wyprostowany, silny, mocny, pewnym gosem gosi Sowo Boe. Przyszo mnstwo ludzi. Oprcz

modziey z orodka - pewna niewielka cz nie dostpia


jeszcze aski owiecenia i odmwia udziau - przybyo
okoo setki wiernych. Siedzieli na trawie ze wzrokiem
utkwionym w Jacobie, ktry stan na tym samym kamieniu co zwykle, tyem do jeziora. Wok brzozowy zagajnik,
dajcy cie i szumicy Jacobowi do wtru. Chwilami Marita nie moga si nadziwi swojemu szczciu: mczyzna,
na ktrego wszyscy patrz z takim podziwem, wybra wanie j.
Miaa zaledwie siedemnacie lat, gdy go poznaa. On
mia dwadziecia trzy i w zgromadzeniu cieszy si opini
silnego czowieka. Po czci dziki dziadkowi i jego sawie,
padajcej rwnie na wnuka, ale przede wszystkim dziki
wasnej charyzmie. Mia niezwyk umiejtno czenia
agodnoci z moc. Przyciga do siebie ludzi jak magnes.
Rodzice Marity, a przez to i ona, od lat byli czonkami
zgromadzenia i nie opuszczali adnego naboestwa.
Przed pierwszym naboestwem odprawianym przez Jacoba Hulta Marita poczua askotanie w odku, jakby
przeczuwaa, e stanie si co nadzwyczajnego. I stao si.
Nie moga od niego oczu oderwa. Wpatrywaa si w jego
usta, z ktrych wartkim strumieniem pyno Sowo Boe.
Gdy ich spojrzenia si spotkay, zaniosa do Boga mody,
gorczkowe, bagalne. Ona, nauczona nigdy nie modli si
o nic dla siebie, modlia si o co tak przyziemnego jak
mio mczyzny. Nie moga przesta, chocia baa si, e
za ten grzech czeka j czyciec. Modlia si gorco do
chwili, gdy zobaczya, e spojrza na ni z zainteresowaniem.
Nigdy nie rozumiaa, dlaczego Jacob wanie j wybra
na on. Zdawaa sobie spraw, e nie jest szczeglnie

pikna, a w dodatku cicha i zamknita w sobie. A jednak


chcia wanie jej i w dniu lubu przyrzeka sobie, e nigdy
nie zwtpi w wol bo. Widocznie Bg rozpozna ich w
tumie i uzna, e tak bdzie dobrze. Powinna si tym zadowoli. By moe czowiek tak silny jak Jacob potrzebuje
sabego partnera, aby nie traci si na pokonywanie oporu.
C ona moe o tym wiedzie?
Dzieci siedziay na ziemi obok niej i krciy si niespokojnie. Sykna ostro. Rozumiaa, e chciayby pobiega,
pobawi si, ale na to bdzie czas pniej. Powinny sucha, jak ojciec gosi Sowo Boe.
- Trudnoci wystawiaj nasz wiar na prb. I wtedy
wanie wiara si umacnia. Sabnie, gdy nie napotyka oporu, stajemy si syci i wygodni. Zapominamy, e powinnimy prosi Boga, by wskazywa nam drog. Gdy tego zabraknie, schodzimy na manowce. Jak wiecie, ja sam zostaem w ostatnim czasie poddany rnym prbom. Moja
rodzina rwnie. Ze moce sprzysigy si, by podda prbie nasz wiar. Jest to skazane na porak, albowiem
moja wiara staa si jeszcze silniejsza. Moja wiara jest tak
silna, e moce za nie maj do mnie dostpu. Chwaa ci,
Boe, ktry dajesz mi si!
Wznis rce do nieba, ludzie krzyknli: Alleluja!. Na
ich twarzach maloway si rado i pewno. Marita rwnie wzniosa rce ku niebu i dzikowaa Bogu. Sowa Jacoba sprawiy, e trudne chwile ostatnich tygodni poszy w
zapomnienie. Zawierzya jemu i zawierzya Panu. Dopki
s razem, nic ich nie dotknie.
Po naboestwie ludzie otoczyli Jacoba. egnali si z
nim, dzikowali, klepali po plecach. Wyranie mieli potrzeb dotykania go. Chcieli w ten sposb uszczkn co

z jego spokoju i pewnoci. Z tyu staa Marita, dumna, e


Jacob naley do niej. Czasem budzio si w niej poczucie
winy, e grzeszy, chcc mie go tylko dla siebie, bez reszty,
ale odpdzaa te myli. Bg chcia, eby byli razem, wic
nie ma w tym nic zego.
Ludzie zaczli si rozchodzi. Marita wzia dzieci za
rce i podesza do Jacoba. Dobrze go znaa. Zobaczya, e
to, co przepeniao go podczas naboestwa, ulotnio si.
W jego oczach wida byo zmczenie.
- Jedmy do domu, Jacobie.
- Jeszcze nie, Marito. Mam jeszcze kilka spraw do zaatwienia.
- Poczekaj do jutra. Zabieram ci do domu. Musisz
odpocz. Przecie widz, e jeste zmczony.
Umiechn si i chwyci j za rk.
- Jak zwykle masz racj, moja mdra ono.
Ruszyli do domu i wtedy zobaczyli dwch ludzi idcych
z przeciwka. W pierwszej chwili, olepieni socem, nie
widzieli, kto idzie. Podeszli bliej i Jacob stkn ze zoci:
- Czego znw chcecie?
Marita patrzya zdziwiona to na ma, to na obu mczyzn. Po chwili zorientowaa si, e musz by policjantami. Rzucia im nienawistne spojrzenie. Tyle zmartwie
przysporzyli Jacobowi i caej rodzinie.
- Chcemy z panem porozmawia.
- A c takiego mgbym wam powiedzie dzisiaj, czego nie powiedziaem wczoraj? - Westchn. - Niech bdzie,
miejmy to ju za sob. Chodmy do mojego gabinetu.

Policjanci nie ruszyli si z miejsca. Spojrzeli z zakopotaniem na dzieci. Marita zacza przeczuwa co zego.
Odruchowo je przytulia.
- Nie tutaj. W komisariacie.
Powiedzia to modszy z policjantw. Starszy sta z boku i obserwowa Jacoba. Przeraenie cisno jej serce.
Naprawd, jak powiedzia Jacob w swoim kazaniu, nadcigny moce za.

Lato 1979
Wiedziaa, e tamtej dziewczyny ju nie ma. Ze swego
kta syszaa, jak wydaje ostatnie tchnienie. Zoya rce
do modlitwy. Modlia si, by Bg przyj jej towarzyszk
niedoli. W pewnym sensie jej zazdrocia. Zazdrocia jej,
e ju nie bdzie cierpiaa.
Gdy trafia do tego pieka, ta dziewczyna ju tam bya.
Jej objcia, ciepo jej ciaa mimo paraliujcego strachu
daway szczeglne poczucie bezpieczestwa. Nie zawsze
bya dla niej dobra. Walka o przetrwanie przycigaa je
do siebie, a jednoczenie odpychaa. W odrnieniu od
tamtej miaa jeszcze nadziej i wiedziaa, e tamta chwilami jej za to nienawidzi. Ale jake mogaby porzuci
nadziej? Przez cae ycie uczono j, e z kadej, nawet
najgorszej sytuacji jest jakie wyjcie. Dlaczego teraz
miaoby by inaczej? Oczyma wyobrani widziaa przed
sob twarze rodzicw i nabieraa pewnoci, e wkrtce
j znajd.
Biedna tamta. Nikogo nie miaa. Dotykajc jej w
ciemnoci, domylia si, kim jest, ale w tamtym yciu
nigdy ze sob nie rozmawiay, wic za milczcym porozumieniem nie wymwiy nawet swoich imion. Byoby to
zbyt bliskie normalnoci, a przez to nie do udwignicia.
Opowiadaa jednak o swojej creczce i tylko wtedy w jej
gosie sycha byo oywienie.

Niemal nadludzkim wysikiem zoya rce do modlitwy za t, ktra odesza. Rce jej nie suchay, ale ostatkiem si udao jej si zmusi krnbrne donie.
Cierpliwie, w blu, czekaa w ciemnociach. Rodzice j
odnajd, to tylko kwestia czasu. Ju wkrtce...

Jacob powiedzia ze zoci:


- Dobrze, niech bdzie, pojad z wami na komisariat.
Ale potem koniec! To si musi skoczy! Syszycie?!
Marita ktem oka zobaczya, e zblia si Kennedy.
Zawsze czua do niego niech. Uwaaa, e ma w oczach
co wstrtnego, chocia kiedy patrzy na Jacoba, to co
mieszao si z uwielbieniem. Kiedy powiedziaa o tym
Jacobowi, ale j upomnia. Wedug niego Kennedy by
nieszczliwym dzieckiem, ktre wreszcie zaczynao odnajdywa spokj duszy. Potrzeba mu opieki i mioci, nie
podejrze. Mimo to niepokj jej nie opuszcza. Jacob zrobi gest i Kennedy niechtnie si cofn i zawrci do domu. Pomylaa, e zachowuje si jak pies, gotw broni
pana.
Jacob odwrci si do niej i wzi jej twarz w donie.
- Jed z dziemi do domu. Nic zego si nie dzieje.
Chc tylko dorzuci do ognia, w ktrym sami spon.
Umiechn si, by stpi ostrze tych sw, ale Marita
jeszcze mocniej przytulia dzieci. Patrzyy niespokojnie to
na matk, to na ojca. Na swj dziecicy sposb czuy, e
co zakcio rwnowag ich wiata.
Modszy z policjantw powiedzia nieco zmieszany:
- Radzibym pani nie wraca z dziemi do domu przed
wieczorem. Bdziemy... - zawaha si. - Po poudniu przeprowadzimy u pastwa rewizj.
- Co wy sobie mylicie? - Jacob by tak oburzony, e
gos uwiz mu w gardle.

Marita widziaa, e dzieci drgny. Nie przywyky do tego, eby ojciec podnosi gos.
- Odpowiemy w komisariacie. Wic jak, jedziemy?
Jacob z rezygnacj kiwn gow. Nie chcia dodatkowo
niepokoi dzieci. Pogaska je po gowach, pocaowa Marit w policzek i midzy policjantami ruszy do samochodu.
Jak wronita w ziemi patrzya za odjedajcym samochodem. Kennedy sta przed domem i te patrzy. Oczy
mia czarne jak noc.
Wojowniczy nastrj panowa rwnie we dworze.
- Zaraz dzwoni do adwokata! Kompletny idiotyzm!
Bd nam pobiera krew i traktowa jak pospolitych przestpcw!
Gabriel trzs si z wciekoci. Martin, ktry sta najbliej, patrzy mu spokojnie w oczy. Za nim, cay spocony,
sta lekarz rejonowy, doktor Jacobsson. le znosi upa ze
wzgldu na tusz, ale pot la si z niego przede wszystkim
dlatego, e sytuacja wydawaa mu si nadzwyczaj nieprzyjemna.
- Oczywicie, tylko prosz powiedzie swemu adwokatowi, jakie dokumenty przedstawilimy. Z pewnoci powie, e wszystko odbywa si zgodnie z prawem. A gdyby
nie mg si stawi w cigu kwadransa, z uwagi na pilny
charakter sprawy moemy przystpi do realizacji postanowienia pod jego nieobecno.
Martin wiadomie uy biurokratycznych zwrotw.
Zgadywa, e taki jzyk najlepiej trafi do Gabriela. Zadziaao. Wprawdzie niechtnie, ale wpuci ich do domu.

Wzi od Martina papiery i poszed zadzwoni. Martin


skin na policjantw z Uddevalli, eby weszli i chwil poczekali. Gabriel, bardzo wzburzony, rozmawia przez telefon, mocno gestykulujc. Po paru minutach wrci do
przedpokoju.
- Bdzie tu za dziesi minut - powiedzia opryskliwie.
- Dobrze. Gdzie paska ona i crka? Im rwnie musimy pobra krew.
- W stajni.
- Moesz po nie i? - zwrci si Martin do jednego z
policjantw.
- Oczywicie. Gdzie jest stajnia?
- Trzeba i drk wzdu lewego skrzyda. Parset
metrw i doprowadzi pana do stajni. - Gabriel nadrabia
min, chocia wida byo, e bardzo mu si to wszystko nie
podoba. Powiedzia sztywno: - Moe poczekamy na adwokata w rodku.
W milczeniu usiedli na brzeku kanapy. Czuli si nieswojo. Po chwili weszy Laine i Linda.
- O co chodzi, Gabrielu? Policjant mwi, e doktor
Jacobsson ma nam pobra krew! To chyba jakie arty!
Linda nie moga oderwa wzroku od modego czowieka w mundurze, ktry je przyprowadzi ze stajni.
- Ale coolersko.
- Niestety, Laine. Dzwoniem ju do mecenasa
Lvgrena, zaraz tu bdzie. Do jego przyjazdu nie bdzie
adnego pobierania.
- Nadal nie rozumiem, po co to badanie. - Laine bya
zdziwiona, lecz spokojna.
- Dla dobra ledztwa niestety nie moemy tego ujawni. Wkrtce wszystko si wyjani.

Gabriel uwanie czyta zezwolenia.


- Tu jest napisane, e macie zgod na pobranie krwi
rwnie od Jacoba, Solveig i jej synw.
Czy Martinowi si zdawao, czy rzeczywicie po twarzy
Laine przemkn cie? W nastpnej sekundzie rozlego si
pukanie do drzwi i wszed adwokat Gabriela.
Po chwili formalnoci byy zaatwione. Adwokat wyjani, e policja dysponuje niezbdnymi zezwoleniami, i
mona byo przystpi do pobierania krwi. Najpierw Gabrielowi, nastpnie Laine, ktra o dziwo trzymaa si najlepiej. Odnotowa, e Gabriel patrzy na on ze zdziwieniem, a jednoczenie z aprobat. Na kocu pobrano krew
Lindzie, ktra nieustannie zerkaa na policjanta, a on na
ni. Martin posa mu ostrzegawcze spojrzenie.
- Zaatwione. - Jacobsson ciko podnis si z krzesa
i zebra probwki z krwi. Po dokadnym oznaczeniu
imieniem i nazwiskiem woy je do przenonej lodwki.
- Jedziecie teraz do Solveig? - zapyta Gabriel i twarz
wykrzywi mu umiech. - Tylko zacie kaski i wecie paki, bo bez walki si nie podda.
- Poradzimy sobie - odpar sucho Martin. Nie podoba
mu si zoliwy bysk w oku Gabriela.
- Tylko nie mwcie, e was nie ostrzegaem... - zachichota.
Laine sykna:
- Gabrielu, zachowuj si powanie!
Gabriel umilk, zdumiony, e ona zwrcia mu uwag
jak dziecku. Usiad i patrzy na ni, jakby j widzia po raz
pierwszy w yciu.

Martin wyszed razem z kolegami i doktorem. Wsiedli


do samochodw i pojechali do Solveig. Wtedy zadzwoni
Patrik.
- Cze, jak wam poszo?
- Tak jak si spodziewalimy - odpar Martin. - Gabriel
wpad we wcieko i wezwa adwokata, ale mamy
wszystko. Teraz jedziemy do Solveig. Nie wierz, e z ni
pjdzie nam tak samo gadko...
- I susznie. Tylko dopilnuj, eby sytuacja nie wymkna ci si spod kontroli.
- Zaatwimy to dyplomatycznie. Nic si nie martw. A
wam jak idzie?
- Dobrze. Jest z nami w samochodzie, zaraz bdziemy
na miejscu, w Tanumshede.
- Powodzenia.
- Nawzajem.
Martin si rozczy. Podjedali wanie przed mizerny
domek Solveig Hult. Degrengolada wydawaa si mniej
wszechogarniajca ni za pierwszym razem. Ale nadal nie
mg si nadziwi, jak mona tak mieszka. Niechby biednie, ale czysto i schludnie.
Z obaw zapuka do drzwi, ale nigdy, nawet w najdzikszych fantazjach, nie wyobraa sobie takiego powitania.
Pac! Otrzyma siarczysty policzek z prawej strony. Z zaskoczenia nie mg zapa tchu. Wyczu, bo przecie nie
widzia, e koledzy napryli minie, aby wedrze si do
rodka, ale powstrzyma ich gestem.
- Spokojnie. Nie trzeba uywa siy, prawda? - powiedzia do niej spokojnie. Oddychaa ciko, ale jego sowa
podziaay na ni uspokajajco.

- Jak miecie pokazywa si tutaj po tym, jak rozkopalicie grb Johannesa! - Wzia si pod boki i zagrodzia
wejcie do domu.
- Rozumiem, e jest pani ciko, ale zrobilimy tylko
to, co musielimy. Teraz te robimy, co do nas naley, i
wolabym, eby pani z nami wsppracowaa.
- Czego chcecie? - wyrzucia z siebie.
- Moe porozmawiamy w rodku? Wszystko pani wyjani.
Odwrci si do trzech ludzi stojcych za nim:
- Zaczekajcie chwil, wejd z pani Solveig, porozmawiamy chwil.
Po czym po prostu wszed i zamkn za sob drzwi.
Solveig bya tak zaskoczona, e cofna si i wpucia go do
rodka. Martin przywoa cay swj dar przekonywania i
zacz wyjania. Jej sprzeciw osab i po kilku minutach
otworzya drzwi pozostaym funkcjonariuszom.
- Chopcy te s nam potrzebni. Gdzie s?
Solveig rozemiaa si.
- Na pewno na wszelki wypadek schowali si za domem. Znudziy im si wasze paskudne gby. - miejc si,
otworzya lepice si od brudu okno. - Johan, Robert,
chodcie. Gliny znowu tu s!
Zaszelecio w krzakach. Po chwili weszli do kuchni.
Nieufnie patrzyli na toczcych si w niej ludzi.
- Co jest?
- Teraz jeszcze chc od nas krew - powiedziaa chodno
Solveig.
- Zwariowalicie? W yciu nie oddam krwi!
- Robert, tylko bez awantur - powiedziaa zmczonym
gosem Solveig. - Powiedziaam panu policjantowi, e nie

bdzie adnej rozrby. Wic siadajcie i zamknijcie si. Im


prdzej sobie pjd, tym lepiej.
Martin z ulg stwierdzi, e zamierzaj jej posucha. Z
naburmuszonymi minami pozwolili, eby Jacobsson pobra im krew. Potem pobra krew Solveig. Oznakowane
probwki woy do torby i oznajmi, e zadanie wykonane.
- Do czego wam ta krew? - zapyta Johan, wiedziony
przede wszystkim ciekawoci.
Martin odpowiedzia tak samo jak Gabrielowi. Nastpnie zwrci si do modszego z policjantw z Uddevalli:
- Odbierz prbki z Tanumshede, a potem migiem zawie to wszystko do Gteborga.
Mody policjant, ktry przedtem flirtowa z Lind, kiwn gow.
- Zaatwione. Z Uddevalli jedzie jeszcze dwch kolegw
pomc wam... - umilk i niepewnie spojrza na Solveig i jej
synw, ktrzy uwanie przysuchiwali si rozmowie - w tej
d r u g i e j sprawie. Stawi si... - kolejna krpujca pauza
- w tym d r u g i m miejscu.
- Dobrze - odpar Martin i zwracajc si do Solveig,
powiedzia: - To my ju dzikujemy.
Przez moment pomyla, eby im opowiedzie o Johannesie, ale nie chcia dziaa wbrew poleceniu Patrika.
Skoro nie chce, eby im mwi teraz, niech tak bdzie.
Martin wyszed na dwr i przystan na chwil. Pomijajc zrujnowany dom, wraki samochodw i walajce si
mieci, miejsce byo wrcz nieziemsko pikne. Mia nadziej, e cho od czasu do czasu s w stanie podnie

oczy znad tej biedy i spojrze na pikny krajobraz. Ale


mocno w to wtpi.
- Teraz nastpna stacja, Vstergrden - powiedzia
Martin, idc zdecydowanym krokiem do samochodu.
Jedno zadanie wykonane, kolejne czeka. Ciekaw by,
jak idzie Patrikowi i Gocie.
- Jak pan sdzi, dlaczego pan si tu znalaz? - powiedzia Patrik. Razem z Gst siedzieli naprzeciw Jacoba w
pokoju przesucha.
Jacob splt donie na stole i spokojnie im si przyglda.
- Skd mam wiedzie? W tym, co zrobilicie mojej rodzinie, nie ma adnej logiki, wic pozostaje tylko przeczeka, trzyma gow nad wod, eby si nie utopi.
- Naprawd wierzy pan, e przeladowanie paskiej
rodziny jest gwnym zadaniem policji? Po co mielibymy
to robi? - Patrik pochyli si z zaciekawieniem.
Jacob by bardzo spokojny.
- Aby czyni zo i okazywa niech, nie trzeba konkretnego powodu. Czy ja wiem... Sprawa Johannesa okazaa si wpadk policji i prbujecie j teraz po swojemu
naprawi.
- Czyby? - odezwa si Patrik.
- Tak, mylicie, e jeeli na czym nas przyapiecie, bdzie to dowd, e kiedy mielicie racj co do Johannesa odpowiedzia.
- Nie sdzi pan, e to nacigane?
- A co mam myle? Wiem jedno: przyssalicie si do
nas jak pijawki. Pocieszenie znajduj w tym, e Bg widzi,
jaka jest prawda.

- Czsto mwisz o Bogu, chopcze - odezwa si Gsta.


- Twj ojciec te jest taki wierzcy?
Dokadnie tak jak chcia, pytanie wprawio Jacoba w
zakopotanie.
- Mj ojciec nosi wiar w sobie. Jego - zastanawia si
nad waciwym sowem - skomplikowane relacje z moim
dziadkiem odbiy si na jego wierze w Boga, ale t wiar
ma.
- A wanie, jego ojcem by Ephraim Hult. Kaznodzieja. czyy was bardzo serdeczne stosunki - stwierdzi
Gsta. Nie musia pyta.
- Nie rozumiem, dlaczego was to interesuje.
Rzeczywicie, byem bardzo zyty z dziadkiem. - Jacob
zacisn wargi.
- Uratowa panu ycie - odezwa si Patrik.
- Tak, uratowa mi ycie.
- Jak paski ojciec to przyj? Chodzi mi o to, e ycie
uratowa panu nie on, lecz jego ojciec, z ktrym mia...
skomplikowane relacje. To paskie sowa? - kontynuowa
Patrik.
- Kady ojciec chciaby by bohaterem w oczach syna,
ale chyba nie traktowa tego w ten sposb. Tak czy inaczej,
dziadek uratowa mi ycie i ojciec do koca jego ycia by
mu wdziczny.
- A Johannes? Jak si odnosi do Ephraima - i do paskiego ojca?
- Naprawd nie rozumiem, jakie to ma znaczenie!
Przecie to byo ponad dwadziecia lat temu!
- Wiemy o tym, prosz odpowiada na pytania - powiedzia Gsta.

Jacob zaczyna traci panowanie nad sob. Przecign


rk po gowie.
- Johannes... i tata mieli ze sob problem, ale Ephraim
go kocha. Nie okazywali sobie uczucia, tamto pokolenie
takie byo. Wtedy nie okazywao si uczu.
- Johannes i Gabriel czsto si kcili? - zapyta Patrik.
- Czy ja wiem, czy si kcili... Raczej si spierali, jak to
rodzestwo...
- Ludzie mwi, e to byo co wicej. Niektrzy twierdz nawet, e Gabriel nienawidzi brata - powiedzia
Patrik z naciskiem.
- Nienawi to mocne sowo i nie naley nim szermowa. Tata pewnie nie przepada za Johannesem, ale gdyby
mieli wicej czasu, na pewno Bg by wkroczy. Brat nie
bdzie stawa przeciw bratu.
- Domylam si, e chodzi panu o Kaina i Abla. Ciekawe, e akurat to przyszo panu na myl. A tak le byo
midzy nimi? - zapyta Patrik.
- Nie, na pewno nie. W kocu tata nie zabi przecie
swojego brata, prawda? - Jacob czciowo odzyska spokj
i ponownie splt donie jak do modlitwy.
- Jest pan pewien? - zapyta Gsta.
Jacob si speszy. Wodzi wzrokiem od Gsty do Patrika.
- Co to ma znaczy? Wszystkim wiadomo, e Johannes
si powiesi.
- Problem w tym, e sekcja zwok Johannesa wykazaa
co innego. Johannes zosta zamordowany. Nie popeni
samobjstwa.
Jacobowi zaczy dre rce. Chcia co powiedzie, ale

nie mg wyda gosu. Patrik i Gsta jak na komend odchylili si na krzesach i obserwowali go uwanie. Wida
byo, e to dla niego nowina.
- Jak paski ojciec zareagowa na wiadomo o mierci
Johannesa?
- Ja, ja... nie wiem - wyjka. - Byem w szpitalu. -Jak
byskawica przemkna mu przez gow myl. - Sugerujecie, e tata zabi Johannesa? - Zachichota. - Zwariowalicie. Mj ojciec miay zamordowa swojego brata... Nie, to
jaki absurd!
Chichot przeszed w miech. Ani Gsta, ani Patrik nie
wygldali jednak na szczeglnie rozbawionych.
- Uwaa pan, e to zabawne, e paski stryj zosta zamordowany? - zapyta z rezerw Patrik.
Jacob w jednej chwili przesta si mia i pochyli gow.
- Nie, oczywicie, e nie. Ale to szok... - Znw podnis
wzrok. - Tym bardziej nie rozumiem, o czym chcecie ze
mn mwi. Miaem wtedy dziesi lat, leaem w szpitalu, wic nie bdziecie chyba twierdzi, e j a miaem z tym
co wsplnego. - Zaakcentowa sowo ja, eby podkreli
niedorzeczno tego pomysu. - To chyba oczywiste, co si
musiao sta. Prawdziwy morderca Siv i Mony z pewnoci
by zachwycony, kiedy zrobilicie koza ofiarnego z Johannesa. eby Johannes nigdy nie mg si oczyci z podejrze, zabi go tak, eby wygldao na samobjstwo. Morderca wiedzia, co ludzie powiedz. Dla nich bdzie to
przyznanie si do winy, rwnie oczywiste, jak gdyby zoy
je na pimie. A teraz ta sama osoba zamordowaa t
Niemk. Trzyma si kupy, prawda? - Jego oczy lniy z
podniecenia.

- Nieza teoria - odpar Patrik. - Wcale nie taka gupia,


jeli pomin fakt, e porwnalimy DNA Johannesa z
DNA spermy, ktrej lad znajdowa si na zwokach Tanji.
Badanie wykazao, e Johannes by spokrewniony z osob,
ktra zamordowaa Tanj. - Przerwa, ale nie doczeka si
adnej reakcji. Jacob nawet nie drgn.
Mwi dalej:
- Dlatego dzi pobralimy krew od wszystkich czonkw waszej rodziny. Razem z prbk paskiej krwi zostanie wysana do Gteborga, do dalszych bada. Potem bdziemy mieli czarno na biaym, kto jest morderc. Rwnie
dobrze mgby pan ju dzi powiedzie, co panu wiadomo
na ten temat. Tanj widziano w pana gospodarstwie, morderca jest spokrewniony z Johannesem... przyzna pan, e
to szczeglny zbieg okolicznoci, prawda?
Jacob zmieni si na twarzy. Blad i czerwienia, zacisn szczki.
- To zeznanie jest gwno warte, dobrze o tym wiecie.
Johan chcia mi zaszkodzi, bo nienawidzi naszej rodziny.
A co do badania krwi albo DNA i takich tam, moecie sobie bada, co wam si podoba, ale... po otrzymaniu wynikw bdziecie musieli mnie przeprosi!
- Obiecuj, e zrobi to osobicie - odpowiedzia spokojnie Patrik. - Ale przedtem nalegam na odpowied.
Wolaby wprawdzie przed przesuchaniem zna rezultaty rewizji w posiadoci Jacoba, ale czas ucieka. Trzeba
byo si oprze na tym, co ju mieli. Najbardziej zaleao
mu na wyniku analizy ziemi z Vstergrden. Czy zawiera
lady FZ-302? Mia nadziej, e Martin wkrtce go zawiadomi, e znaleli jakie lady po Tanji albo Jenny, ale analizy ziemi nie mogli przeprowadzi na miejscu. W dodatku

nie da si tego zrobi w godzin. Jednoczenie Patrik nie


wierzy, e co znajd. Czy mgby kogo ukrywa, a nastpnie zabi, i zrobi to tak, eby Marita i dzieci niczego
nie zauwayy? By w rozterce. Z drugiej strony czu przez
skr, e Jacob musi by gwnym podejrzanym. Jak
mona schowa kogo w miejscu swego zamieszkania tak,
eby rodzina niczego si nie domylia?
Jacob jakby czyta w jego mylach. Powiedzia:
- Mam nadziej, e nie przewrcicie mi caego domu
do gry nogami. Marita oszaleje, jeli zastanie jeden wielki
baagan.
- Jestem przekonany, e nasi ludzie bd ostroni odpowiedzia Gsta.
Patrik zerkn na telefon. Niechby Martin ju zadzwoni.
Johan poszuka schronienia w szopie. Panowa tu spokj. Ciarki przeszy mu po plecach, gdy przypomnia sobie,
jak zareagowaa Solveig na wie o ekshumacji i koniecznoci oddania krwi. Nie umia sobie poradzi z burz
uczu. Potrzebowa spokoju, eby wszystko sobie przemyle. Cementowa posadzka, na ktrej siedzia, bya twarda,
ale dawaa przyjemny chd. Bardzo mu brakowao Lindy,
ale tsknota nadal mieszaa si ze zoci. Moe tak ju
zostanie. Przynajmniej nie jest ju taki naiwny. Odzyska
panowanie nad sytuacj, ktrego nigdy nie powinien by
traci. Zatrua mu dusz. Jej twarde, mode ciao uczynio
z niego bekotliwego idiot. Zy by na siebie, e pozwoli
dziewczynie do tego stopnia zale sobie za skr.

Wiedzia, e jest marzycielem. Dlatego tak si zatraci,


chocia zdawa sobie spraw, e Linda jest dla niego za
moda, zbyt pewna siebie i samolubna. Wiedzia, e nie
zostanie we Fjllbace, e nie ma szans na wspln przyszo, ale jako marzyciel nie potrafi si z tym pogodzi.
Teraz ju wie, e musi.
Obieca sobie, e na przyszo bdzie mdrzejszy. Postara si by taki jak Robert. Przebojowy, twardy, niepokonany. Robert zawsze spada na cztery apy, nic go nie
rusza. Johan zazdroci bratu.
Odwrci si, kiedy za plecami usysza jaki dwik.
By pewien, e to Robert wszed do szopy. Kto chwyci go
mocno za gardo. Nie mg oddycha.
- Nie ruszaj si, bo ci kark skrc.
Gos by jakby znajomy, ale nie potrafi go rozpozna.
Chwyt zela, Johan zosta rzucony o cian i znw straci
dech.
- Co robisz? - Prbowa si odwrci, ale tamten trzyma go mocno, dociskajc jego twarz do betonowej ciany.
- Zamknij mord. - Gos by nieprzejednany.
Johan chcia zawoa o pomoc, ale nie wierzy, e w
domu go usysz.
- Czego chcesz? - zapyta z najwikszym trudem, bo
poow twarzy mia docinit do ciany.
- Zaraz si dowiesz.
Gdy napastnik powiedzia, czego da, Johan w pierwszej chwili nie zrozumia. Ale kiedy odwrci mu gow,
wszystko uoyo si w logiczn cao. Cios pici prosto
w twarz przekona Johana, e mwi serio. Obudzi si w
nim opr.

- Gnojek - wybekota. Poczu w ustach gsty pyn. To


koniec, pomyla. Krcio mu si gowie, ale z uporem
mwi nie.
- Zrobisz, co ci ka.
- Nie - wymamrota Johan.
Wtedy posypay si na niego ciosy. Paday miarowo tak
dugo, a zapad w ciemno.
Dom by zachwycajcy. Martin nie mg tego nie zauway, kiedy wraz z ekip przystpowa do penetrowania
prywatnego ycia Jacoba i jego rodziny. Urzdzone w stylu
rustykalnym pokoje, utrzymane w stonowanych barwach,
promienioway ciepem i spokojem. Biae lniane obrusy,
lekkie, powiewajce firanki. Te chciaby mie taki dom.
Zakcili ten spokj. Metodycznie przeszukiwali dom od
piwnic po strych. Nikt nie mwi ani sowa, pracowali w
milczeniu. Martin sprawdza salon. Najgorsze, e nie wiedzieli, czego szuka. Martin nie by pewien, czy potrafi
rozpozna ewentualny lad po zaginionych dziewczynach.
Wczeniej by przekonany, e tym, ktrego szukaj, jest
Jacob, ale teraz zwtpi. Niemoliwe, eby kto mieszkajcy w tak piknym i tchncym spokojem miejscu mg pozbawi ycia drugiego czowieka.
- Jak wam idzie? - zawoa do policjantw pracujcych
na pitrze.
- Na razie nic - odkrzykn jeden z nich.
Wysuwa kolejne szuflady i przeglda ich zawarto.
- Id sprawdzi stodo - powiedzia do policjanta z
Uddevalli, ktry przeszukiwa parter.

W stodole panowa przyjemny chd. Nie dziwi si, e


Linda i Johan wanie tu urzdzali sobie randki. Zapach
siana askota w nosie i przypomina mu dziecistwo.
Wszed po drabinie na grk i spojrza przez szpary midzy deskami. Rzeczywicie, wida std cae Vstergrden,
dokadnie tak, jak mwi Johan. Nie byoby problemu z
rozpoznaniem kogokolwiek.
Zszed na d. W stodole prawie nic nie byo, oprcz
starych, zardzewiaych narzdzi rolniczych. Nie wierzy,
eby co si tu znalazo, ale postanowi poprosi ktrego z
funkcjonariuszy, eby sprawdzi dokadnie. Wyszed i rozejrza si. Poza domem i stodo bya jeszcze szopa ogrodowa i domek dla dzieci. Nie sdzi, e co w nich znajdzie,
byy za mae, by pomieci czowieka, ale na wszelki wypadek postanowi sprawdzi.
Soce grzao go w gow. Czu, jak na czoo wystpuj
mu kropelki potu. Wrci do domu, eby pomc kolegom,
ale ju bez wiary w powodzenie. Serce mu si cisno, bo
przecie Jenny Mller musi gdzie by - niestety, nie tu.
Rwnie Patrika ogarno zwtpienie. Kilkugodzinne
przesuchanie nic nie przynioso. Wydawao si, e wiadomo o tym, i Johannes zosta zamordowany, wstrzsna Jacobem, ale tylko w kko powtarza, e jest niewinny, a policja przeladuje jego rodzin. Patrik co chwil
zerka na lecy na stole telefon. Jak na zo milcza. Tak
bardzo potrzebowa dobrych wiadomoci. Wiedzia, e
wyniki badania krwi bd najwczeniej jutro rano, wic
ca nadziej pokada w Martinie i ekipie przeszukujcej
Vstergrden. A tu nic. Telefon zadzwoni dopiero po

czwartej po poudniu. Martin powiedzia, e nic nie znaleli, i oznajmi, e kocz. Patrik kiwn na Gst i wyszli
z pokoju przesucha.
- Dzwoni Martin. Nic nie znaleli.
- Zupenie nic?
- Kompletnie. Nie mamy wyboru, musimy go wypuci. A niech to. - Patrik uderzy pici w cian, ale zaraz
si opanowa. - To chwilowe. Spodziewam si, e jutro
dostaniemy wynik badania krwi, moe wtedy zamkniemy
go na dobre.
- Pytanie, co on moe zrobi przez ten czas. Wie, co na
niego mamy. Jeli teraz go pucimy, moe po prostu pj
j zabi.
- Co w takim razie mamy zrobi? - rozzoci si Patrik,
ale zaraz przeprosi Gst, e si na nim wyadowuje.
- Zanim go puszcz, jeszcze raz zadzwoni i zapytam,
czy co maj. Moe ju co ustalili. W kocu wiedz, e
sprawa jest pilna, e to priorytet.
Patrik poszed do swego pokoju i z telefonu stacjonarnego zadzwoni do zakadu medycyny sdowej. Numer
zna na pami. Za oknem panowa ruch, jak zwykle o tej
porze. Przez chwil zazdroci niewiadomym niczego
urlopowiczom siedzcym w wypakowanych po dachy samochodach. Te chciaby tak jecha.
- Cze, Pedersen, mwi Patrik Hedstrm. Pomylaem, e zanim za chwil wypuszcz podejrzanego, dowiem
si, czy co ustalilicie.
- Przecie ci mwiem, e bdziemy gotowi dopiero rano. Dodam jeszcze, e pracujemy po godzinach. - Pedersen by wyranie zdenerwowany i zy.

- Wiem. Chciaem tylko spyta, czy udao wam si co


ustali.
Milczenie Pedersena wskazywao, e si zastanawia.
Patrik wyprostowa si na krzele.
- A wic co jednak macie, prawda?
- Ale tylko wstpnie. Musimy to jeszcze zweryfikowa,
zanim wydamy ostateczne orzeczenie. W przeciwnym razie konsekwencje mog by grone. A poza tym wszystkie
testy trzeba powtrzy w Pastwowym Laboratorium
Kryminalistycznym, bo my nie mamy tak nowoczesnej
aparatury...
- Dobrze, dobrze - przerwa Patrik. - Ja to wszystko
wiem, ale chodzi o ycie siedemnastoletniej dziewczyny,
wic wanie teraz jest ten moment, kiedy powiniene
odoy na bok regulamin. - Wstrzyma oddech i czeka, co
powie Pedersen.
- Okej, ale bd ostrony. Nie masz pojcia, jakie bd
mia problemy, gdyby... - nie dokoczy zdania.
- Masz moje sowo, mw. - Rka mu si spocia od ciskania suchawki.
- Zaczlimy oczywicie od analizy krwi Jacoba Hulta.
Uzyskalimy pewne dane, do interesujce, ale, jak ju
zaznaczyem, wstpne - znw ostrzeg Pedersen.
- No i?
- Z pierwszego testu wyszo, e DNA z prbki krwi Jacoba Hulta nie zgadza si z prbk spermy ze zwok ofiary.
Patrik powoli wypuci powietrze.
- Na ile pewny jest ten wynik?
- Jak powiedziaem, badanie trzeba powtrzy kilka
razy, ale to w zasadzie formalno. Naley raczej przyj,

e ten wynik jest prawdziwy - powiedzia Pedersen.


- Kurde! To rzuca zupenie nowe wiato na t spraw.
- Patrik nie kry zawodu. By pewien, e Jacob jest tym,
ktrego poszukuj. Tymczasem wrcili do punktu wyjcia.
No, prawie.
- A inne prbki?
- Jeszcze do nich nie doszlimy. Zaoylimy, e chcecie, ebymy si skupili na Jacobie, i tak zrobilimy. Dlatego oprcz niego zdylimy sprawdzi tylko jedn osob.
Informacje o pozostaych przeka ci jutro przed poudniem.
- To znaczy, e musz puci gocia, ktry siedzi u nas
w pokoju przesucha, i jeszcze go przeprosi.
- Jest jeszcze co.
- Tak?
Pedersen si zawaha.
- Druga prbka, ktr zaczlimy bada, to krew Gabriela Hulta. No i...
- Sucham? - powtrzy wyczekujco Patrik.
- Z analizy DNA wynika, e Gabriel nie moe by ojcem
Jacoba.
Patrika zamurowao.
- Jeste tam?
- Jestem, jestem. Tego si nie spodziewaem. Jeste tego pewien? - Uprzytomni sobie, co Pedersen odpowie, i
uprzedzi go: - Wiem, to wstpny wynik, musicie powtrzy badania, i tak dalej, i tak dalej, wiem, nie musisz powtarza.
- Czy ma to jakie znaczenie dla ledztwa?

- W tej chwili wszystko ma znaczenie. Na pewno przyda nam si ta informacja. Bardzo ci dzikuj.
Patrik jeszcze chwil siedzia w swoim pokoju i zastanawia si, co robi. Rce splt na karku, nogi opar na
biurku. Wynik badania krwi Jacoba oznacza, e wszystko
trzeba przemyle na nowo. Faktem jest, e morderca
Tanji jest krewnym Johannesa, a po wyeliminowaniu Jacoba pozostawali Gabriel, Johan i Robert, czyli jeszcze trzy
osoby. Patrik by gotw si zaoy, e Jacob co wie, nawet jeli sam nie jest sprawc. Podczas przesuchania cay
czas mia wraenie, e Jacob si wymyka, e robi wszystko,
by si nie zdradzi ze swoj tajemnic. By moe to, co
powiedzia Pedersen, wstrznie nim i skoni do mwienia. Patrik zdj nogi z biurka i wsta. W skrcie opowiedzia Gocie, czego si dowiedzia, szybko uzgodnili taktyk i wrcili do pokoju przesucha. Znudzony Jacob czyci paznokcie.
- Dugo mam tu siedzie?
- Przepisy pozwalaj nam trzyma pana sze godzin.
Jak mwiem, ma pan prawo prosi o adwokata. Chce pan
z niego skorzysta?
- Nie, nie ma potrzeby - odpar Jacob. - Niewinnemu
czowiekowi do obrony wystarczy wiara, e sprawiedliwy
Bg zaprowadzi porzdek.
- W takim razie ma pan wietnego obroc. Odnosz
wraenie, e jest pan w bezporednim kontakcie z Bogiem,
wrcz si z nim kumpluje - zauway Patrik.
- Obaj wiemy, czego si po sobie spodziewa - odpowiedzia Jacob sztywno. - Ludziom, ktrzy yj bez Boga,
naley wspczu.

- Zatem wspczuje pan nam, biedakom. Czy to chcia


pan powiedzie? - zapyta Gsta z rozbawieniem.
- Szkoda mi czasu na rozmow z wami. Zamknlicie
swoje serca.
Patrik pochyli si w jego stron.
- Ciekawa jest ta caa historia z Bogiem, szatanem,
grzechem i tak dalej. Czy pascy rodzice maj takie same
pogldy? yj w zgodzie z boskimi przykazaniami?
- Ojciec oddali si nieco od naszej wsplnoty, ale zachowa wiar. Oboje z matk s bogobojnymi ludmi.
- Jest pan tego pewien? Co pan waciwie wie o tym,
jak oni yj?
- A to co znowu? Przecie znam swoich rodzicw! Cocie na nich wysmayli?
Rce mu zadray. Patrik poczu satysfakcj, e udao
si zburzy jego stoicki spokj.
- Chodzi mi o to, e nie moe pan nic wiedzie o yciu
innych ludzi. Pascy rodzice mog mie na sumieniu rne grzechy, o ktrych nie ma pan pojcia, prawda?
Jacob wsta i podszed do drzwi.
- Do tego. Aresztujcie mnie albo wypucie. Nie bd
wysuchiwa tych bredni.
- A wie pan na przykad, e Gabriel Hult nie jest paskim ojcem?
Jacob zatrzyma si w p kroku, z rk wycignit w
stron klamki.
- Co pan powiedzia?
- Zapytaem, czy pan wie, e Gabriel Hult nie jest paskim ojcem. Przed chwil dzwoniem do laboratorium,
gdzie badaj wasz krew. Nie ma co do tego adnych wtpliwoci. Gabriel nie jest paskim ojcem.

Caa krew odpyna z twarzy Jacoba. Ta wiadomo


bez wtpienia bya dla niego niespodziank.
- Zbadali moj krew? - zapyta drcym gosem.
- Tak. Przyrzekem, e pana przeprosz, jeli si okae,
e si myliem.
Jacob w milczeniu patrzy na Patrika.
- A wic przepraszam - powiedzia Patrik. - Paskie
DNA nie jest zgodne z DNA nasienia na ciele ofiary.
Jacob ciko opad na krzeso. Uszo z niego powietrze.
- I co teraz bdzie?
- Nie jest pan ju podejrzany o zamordowanie Tanji
Schmidt. Ale sdz, e pan co przed nami ukrywa. Teraz
ma pan szans powiedzie, co pan wie. Niech j pan wykorzysta.
Jacob potrzsn gow.
- Nie wiem. Ja ju nic nie wiem. Pozwlcie mi i.
- Jeszcze nie. Musimy przedtem porozmawia z pask matk, zanim pan to zrobi. Bo domylam si, e
chciaby jej pan zada niejedno pytanie.
Jacob skin gow.
- Dlaczego chcecie z ni rozmawia? Przecie to nie ma
nic wsplnego ze ledztwem.
Patrik powtrzy to, co powiedzia Pedersenowi:
- W tej chwili wszystko ma z nim zwizek. Jestem pewien, e co ukrywacie. Mog si nawet zaoy o swoj
pensj. Wszystko jedno. I tak si dowiemy, o co chodzi.
Jacob straci ca bojowo. Z rezygnacj kiwa gow.
Sprawia wraenie, jakby by w szoku.
- Gsta, przywie Laine Hult, dobrze?
- Nie mamy zgody na jej zatrzymanie - mrukn Gsta.

- Ona wie, e Jacob jest przesuchiwany. Nie bdzie


trudno skoni j, eby przyjechaa.
Patrik zwrci si do Jacoba:
- Dostanie pan co do jedzenia, ale zostanie pan tutaj,
dopki nie porozmawiamy z pask matk. Potem bdzie
pan mg z ni porozmawia. Okej?
Jacob apatycznie skin gow, gboko pogrony we
wasnych mylach.
Stajc przed drzwiami swego mieszkania w Sztokholmie, Anna miaa mieszane uczucia. I jej, i dzieciom dobrze
zrobio oderwanie si od codziennoci, ale jej zachwyt nad
Gustavem osab. Jego pedanteria sprawiaa, e przebywanie z nim na jachcie byo naprawd uciliwe. Zaniepokoi j rwnie nowy ton w gosie Lucasa podczas ich
ostatniej rozmowy telefonicznej. Do tej pory, cho stosowa wobec niej przemoc, sprawia wraenie, e panuje nad
sob. Teraz w jego gosie usyszaa ton paniki. Ba si, e
sytuacja wymknie mu si spod kontroli. Przez znajomego
dowiedziaa si, e nie ukada mu si w pracy, e zrobi
awantur podczas zebrania, a przy innej okazji obrazi
klienta. Elegancka fasada, ktr prezentowa ludziom,
zacza odpada. Przerazio j to.
Co dziwnego stao si z zamkiem. Mocowaa si, ale
nie moga przekrci klucza. Wtedy odkrya, e drzwi nie
s zamknite. Bya absolutnie pewna, e zamkna je
przed wyjazdem, tydzie temu. Kazaa dzieciom zaczeka i
ostronie wesza do rodka. Zatkao j. Jej pierwsze wasne mieszkanie, z ktrego bya taka dumna, byo zdemolowane. Ani jednego caego mebla. Wszystko porozbijane

i poamane, ciany pomazane czarnym sprayem. Na cianie duego pokoju kto wymalowa wielkimi literami sowo kurwa. Anna zakrya usta doni, zy stany jej w
oczach. Nie musiaa si zastanawia, kto to zrobi. Obawy,
ktrych nabraa po ostatniej rozmowie z Lucasem, przerodziy si w pewno, e to dopiero pocztek. Pod naporem
nienawici i agresji, ktrej zawsze mia nadmiar, pozory
runy.
Wysza na klatk i mocno przytulia dzieci. W pierwszym odruchu chciaa zadzwoni do Eriki, ale postanowia,
e sama to zaatwi.
Tak j radowao nowe ycie, cieszya si, e jest silna i
po raz pierwszy sama o sobie decyduje. e nie jest jedynie
modsz siostr Eriki i on Lucasa, tylko kim osobnym.
Ale to koniec.
Wiedziaa, co musi zrobi. Wygra, moe szuka schronienia tylko w jednym miejscu. Zgodzi si na wszystko,
byle nie straci dzieci. Jednego bya pewna: sama si podda, z ni Lucas moe robi, co chce, ale jeli tknie dzieci,
zabije go. Bez wahania.
To by kiepski dzie. Gabriel zamkn si w swoim pokoju. By oburzony. Uwaa, e policja przekroczya swoje
uprawnienia. Linda wrcia do koni, Laine siedziaa na
kanapie w salonie i wpatrywaa si w cian. Na myl, e
Jacob jest przesuchiwany przez policj, do oczu napyny
jej zy upokorzenia. Instynkt macierzyski kaza jej go
broni, maego czy dorosego. Czua, e poniosa porak,
chocia wiedziaa, e nic nie moga zrobi. W ciszy sycha
byo tylko tykanie zegara. Wprawiao j niemal w trans.

Usyszaa pukanie do drzwi i drgna. Z obaw posza


otworzy. Ostatnio prawie kade pukanie oznaczao nieprzyjemn niespodziank, wic nie zdziwia si, kiedy
Gsta si przedstawi.
- Czego znw chcecie?
Gsta zacz tumaczy:
- Mamy kilka pyta. Chcielibymy, eby pani na nie
odpowiedziaa. W komisariacie.
Umilk, spodziewajc si protestw. Tymczasem Laine
kiwna gow, e si zgadza, i wysza za nim na schody.
- Nie chce pani powiedzie mowi, dokd pani jedzie?
- zapyta zdziwiony Gsta.
- Nie - odpara krtko.
Przemkno mu przez myl, czy nie za mocno przycisnli Hultw, ale zaraz uzmysowi sobie, e w tym gszczu
rodzinnych relacji ukrywa si morderca i wiziona jest
dziewczyna. Cikie dbowe drzwi zamkny si, i Laine
posza do samochodu. Sza za nim jak gejsza. Jechali na
komisariat w kopotliwym milczeniu. Laine tylko raz si
odezwaa: zapytaa, czy syn nadal tam jest. Gsta skin
gow. Laine do koca wygldaa przez okno. Zapada
zmierzch. Zachodzce soce zabarwio pola na czerwono,
ale nie zwracali uwagi na pikno krajobrazu.
Patrikowi ulyo, kiedy ich zobaczy. Czekajc na nich,
cay czas chodzi tam i z powrotem po korytarzu. Chciaby
umie czyta w mylach Jacoba.
Skin gow Laine. Nie musia si przedstawia, podanie rki rwnie byoby przesad w tych okolicznociach.

Nie spotkali si, by wymienia grzecznoci. Patrik niepokoi si, jak Laine zachowa si podczas przesuchania.
Wydawaa mu si krucha i wraliwa. Niepotrzebnie si
jednak niepokoi, bo kiedy sza za Gsta, sprawiaa wraenie zrezygnowanej, ale opanowanej i spokojnej.
W komisariacie by tylko jeden pokj przesucha, wic
poszli do socjalnego. Laine nie miaa ochoty na kaw, ale
Patrik i Gsta potrzebowali zastrzyku kofeiny. Kawa miaa
metaliczny posmak. Krzywili si, ale wypili. Nie wiedzieli,
jak zacz. Zdziwili si, kiedy Laine odezwaa si pierwsza.
- Podobno maj panowie jakie pytania - zwrcia si
do Gsty.
- Tak - odpar z ociganiem Patrik. - Dostalimy pewne
informacje, z ktrymi nie wiemy, co zrobi. Nie wiemy
rwnie, jak si maj do naszego ledztwa. Moe nie maj
z nim nic wsplnego, ale mamy za mao czasu, eby si
bawi w dyplomacj. Dlatego powiem prosto z mostu.
Odetchn gboko. Laine patrzya mu w oczy nieporuszona, ale spojrza na jej splecione donie i zobaczy, e od
zaciskania zbielay jej knykcie.
- Dostalimy wstpne wyniki bada krwi pobranej
pastwu. - Rce Laine zadray. Patrik by ciekaw, jak dugo bdzie udawa spokj. - Przede wszystkim mog powiedzie, e DNA Jacoba nie zgadza si z DNA nasienia na
ciele ofiary.
W tym momencie Laine si zaamaa. Trzsy jej si rce. Patrik zda sobie spraw, e przyjechaa przygotowana
na wiadomo, e jej syn zosta aresztowany pod zarzutem
morderstwa. Teraz bio od niej uczucie ulgi. Kilka razy

przekna lin, eby si nie rozpaka. Milczaa. Patrik


mwi dalej:
- Natomiast przy porwnywaniu krwi Jacoba i Gabriela odkrylimy co zaskakujcego. Okazuje si, e Jacob nie
moe by synem Gabriela...
Zabrzmiao to jak pytanie i Patrik czeka na jej reakcj.
Kiedy usyszaa, e Jacob nie jest ju podejrzany, kamie
spad jej z serca i dugo nie musiaa si zastanawia.
- Tak, zgadza si. Gabriel nie jest ojcem Jacoba.
- A kto nim jest?
- Nie rozumiem, co to ma wsplnego z morderstwami.
Zwaszcza teraz, gdy Jacob okaza si niewinny.
- Jak ju powiedziaem, w tej chwili takie rozwaania
s nieistotne. Bardzo prosz, eby mi pani odpowiedziaa.
- Z oczywistych wzgldw nie moemy pani zmusi wtrci si Gsta - ale zagina moda dziewczyna. Potrzebne nam s wszelkie informacje, nawet takie, ktre
pozornie nie maj adnego zwizku z t spraw.
- Czy mj m dowie si o tym?
Patrik zastanowi si.
- Nie mog niczego obieca, ale nie widz powodu, eby mu o tym mwi. Ale - przerwa - Jacob o tym wie.
Drgna. Znw zaczy jej trz si rce.
- I co powiedzia? - wyszeptaa.
- Nie bd ukrywa, by wzburzony. Oczywicie zastanawia si, kto jest jego prawdziwym ojcem.
Zapada przygniatajca cisza. Gsta i Patrik czekali. Po
chwili odpowiedziaa szeptem:
- Johannes. - A potem powtrzya goniej: - Ojcem
Jacoba by Johannes.

Sama si zdziwia, e cho powiedziaa to gono, nie


porazi jej grom z jasnego nieba. Tajemnica z biegiem lat
musiaa ciy jej coraz bardziej, bo wida byo, e jej wyjawienie przynioso jej ulg. Mwia szybko:
- To by przelotny romans. Nie potrafiam mu si
oprze. Johannes by jak ywio, ktry nagle spada na
czowieka i porywa. A Gabriel by... inny. - Laine zawahaa
si, ale Patrik i Gsta domylili si, co chciaa powiedzie.
- Od pewnego czasu staralimy si z Gabrielem o dziecko i
by bardzo szczliwy, kiedy si dowiedzia, e jestem w
ciy. Zdawaam sobie spraw, e ojcem moe by rwnie
dobrze Gabriel, ale pragnam, eby to byo dziecko Johannesa, mimo chaosu, jaki to mogo wywoa. Wspaniale
byoby urodzi jego syna! Tyle w nim byo ycia, taki by
pikny, taki... radosny.
W jej oczach pojawio si wiato. Odmodzio j o dziesi lat. Musiaa by naprawd zakochana w Johannesie.
Na wspomnienie romansu sprzed tylu lat a si zarumienia.
- Skd pani wiedziaa, e to dziecko Johannesa, a nie
Gabriela?
- Po prostu wiedziaam. Od pierwszej chwili, kiedy mi
go pooyli na piersi.
- A Johannes wiedzia, e to jego syn, nie Gabriela? zapyta Patrik.
- Oczywicie. Bardzo go kocha! Nie miaam zudze,
wiedziaam, e dla Johannesa byam tylko chwilow rozrywk, chobym bardzo chciaa, eby byo inaczej. Co innego Jacob, z nim byo inaczej. Gdy Gabriel wyjeda,
Johannes przychodzi do nas ukradkiem, eby popatrze
na Jacoba i pobawi si z nim. Pniej, gdy Jacob by ju

na tyle duy, e mgby si wygada, przesta przychodzi


- powiedziaa z alem. - Bolao go, e jego pierworodnego
syna wychowuje jego brat, ale nie chcia rezygnowa ze
swego ycia. Ani z Solveig - przyznaa niechtnie.
- Jak si pani z tym czua? - zapyta Patrik ze wspczuciem.
Wzruszya ramionami.
- Z pocztku okropnie. Sytuacj pogarszao bliskie ssiedztwo Johannesa i Solveig. Urodzili im si synowie,
bracia Jacoba. Ja miaam swojego syna, a po wielu latach
urodzia si jeszcze Linda. Moe trudno w to uwierzy, ale
z czasem pokochaam Gabriela. Nie tak jak Johannesa,
bardziej przyziemnie. Johannesa nie daoby si kocha na
co dzie i nie zgin. Moja mio do Gabriela jest moe
nudniejsza, ale atwiej z nim y - powiedziaa.
- A gdy Jacob zachorowa, nie baa si pani, e si wyda? - zapyta Patrik.
- Wtedy baam si czego innego - odpowiedziaa ostro.
- Gdyby Jacob umar, nic nie miaoby znaczenia, rwnie
to, kto by jego ojcem. - Gos jej zagodnia.
- Johannes bardzo si wtedy niepokoi. Rozpacza, e
jego syn jest chory, a on nie moe mu pomc. Nie wolno
mu byo okazywa niepokoju, usi przy jego ku w
szpitalu. Byo mu bardzo ciko.
Laine zanurzya si we wspomnieniach. Po chwili wrcia do rzeczywistoci.
Gsta wsta, eby nala kawy. Podnis dzbanek i pytajco spojrza na Patrika. Patrik kiwn gow. Gsta usiad
i zapyta:
- Naprawd nikt si nie domyli? Nikt nie wiedzia?
Nigdy si pani nikomu nie zwierzya?

Laine spojrzaa ponuro.


- Niestety, Johannes w chwili saboci powiedzia o Jacobie Solveig. Dopki y, nie omielia si nic zrobi, ale
po jego mierci zacza robi aluzje, a potem, w miar jak
coraz gorzej jej si powodzio, zacza stawia dania.
- Szantaowaa pani? - zapyta Gsta. Laine kiwna
gow.
- Tak. Pac jej od dwudziestu czterech lat.
- I m nic nie zauway? Jak si to pani udao? Domylam si, e to spore sumy.
Znw kiwna gow.
- Nie byo atwo. Gabriel jest wprawdzie bardzo drobiazgowy, ale jeli chodzi o dom, nigdy nie by skpy, i
jeli prosiam, zawsze dawa mi pienidze na zakupy, czy
to dla mnie, czy do domu. Oszczdzaam, wikszo pienidzy oddawaam jej - powiedziaa to z gorycz, ale w jej
gosie zabrzmia rwnie inny, mocniejszy ton. - Sdz, e
nie mam wyboru. Bd musiaa powiedzie o wszystkim
mowi. Przynajmniej pozbd si Solveig. - Umiechna
si krzywo, spowaniaa i spojrzaa Patrikowi prosto w
oczy. - Caa ta sprawa ma przynajmniej t dobr stron, e
ju si nie przejmuj, co powie Gabriel. A mczyo mnie to
przez trzydzieci pi lat. Najwaniejsi s dla mnie Jacob i
Linda. Teraz, kiedy Jacob zosta oczyszczony z zarzutw,
wszystko inne jest bez znaczenia. Nie myl si, prawda? zapytaa i wbia w nich wyczekujce spojrzenie.
- Rzeczywicie, na to wyglda.
- Dlaczego w takim razie go trzymacie? Czy mog ju
i i zabra Jacoba?

- Moe pani - odpar spokojnie Patrik. - Chcielibymy


pani prosi o przysug. Jacob co wie o tej sprawie.
Niech nam powie, dla wasnego dobra. Prosz z nim porozmawia, przekona go, by nie zachowywa tego dla siebie.
Laine prychna.
- Tak si skada, e dobrze go rozumiem. Dlaczego
miaby wam pomaga po tym, co zrobilicie jemu i naszej
rodzinie?
- Dlatego e im szybciej doprowadzimy do koca ledztwo, tym szybciej bdziecie mogli si zaj swoimi sprawami.
Znalezienie przekonujcego argumentu nie byo proste.
Patrik nie chcia ujawnia, e wprawdzie sprawc nie jest
Jacob, ale z bada wynika, e sprawca jest spokrewniony z
Johannesem. Bya to jego karta atutowa i nie zamierza jej
rzuca na st, dopki nie bdzie to absolutnie konieczne.
Mia nadziej, e Laine mu uwierzy. Udao mu si j przekona, dopi swego. Laine skina gow.
- Zrobi, co bd moga. Ale nie jestem pewna, czy ma
pan racj. Nie wydaje mi si, eby Jacob wiedzia wicej
ni inni.
- To si okae, prdzej czy pniej - odpar sucho
Patrik. - To jak, idziemy?
Laine z ociganiem ruszya do pokoju przesucha.
Gsta zmarszczy brwi i zwrci si do Patrika:
- Dlaczego jej nie powiedziae, e Johannes zosta zamordowany?
Patrik wzruszy ramionami.
- Sam nie wiem. Mam przeczucie, e im bardziej im
namieszam w gowach, tym lepiej. Przecie Jacob powie o

tym Laine, j to wytrci z rwnowagi, a wtedy moe ktre


z nich wreszcie si otworzy.
- Sdzisz, e ona te co ukrywa? - zapyta Gsta.
- Nie wiem - powtrzy Patrik. - Ale widziae wyraz jej
twarzy, kiedy si dowiedziaa, e Jacob zosta skrelony z
listy podejrzanych? Bya zdziwiona.
- Oby si nie myli - odpar Gsta i wyranie zmczony gestem potar twarz. - Strasznie dugi ten dzie.
- Poczekajmy, a skocz. Potem pojedziemy do domu
co zje i si przespa. Do niczego nie bdziemy si
nadawa, jak bdziemy tak goni.
Usiedli i czekali.
Solveig zdawao si, e co usyszaa, ale byo cicho,
wic wzruszya ramionami i wrcia do swoich albumw.
Ostatnie burzliwe dni byy bardzo wyczerpujce. Prawdziwy odpoczynek dawao jej tylko ogldanie tych wymitoszonych zdj. Przynajmniej te fotografie si nie zmieniay, z biegiem lat tylko nieco wyblaky, poky.
Spojrzaa na kuchenny zegar. Synowie wprawdzie wychodzili i wracali, kiedy chcieli, ale obiecali, e wrc wieczorem na kolacj. Robert obieca przynie pizz od Kapitana Falcka. Solveig poczua ssanie w odku. Chwil
pniej usyszaa kroki na wirze. Wstaa z trudem, by
poda szklanki i sztuce. Talerzy nie potrzebowali, jedli
prosto z pudeka.
- Gdzie Johan? - Robert postawi pizze na blacie i rozejrza si.
- Mylaam, e wiesz. Nie widziaam go od kilku godzin
- odpara Solveig.

- Pewnie jest w szopie. Pjd po niego.


- Powiedz mu, eby si pospieszy, bo nie bd na niego czeka - zawoaa Solveig, chciwie otwierajc kartony w
poszukiwaniu swojej pizzy.
- Johan? - krzykn Robert, idc do szopy. Nie doczeka si jednak odpowiedzi. Nie szkodzi, to nic nie znaczy.
Czasem Johan siedzia w szopie i zachowywa si, jakby
by guchy i lepy. - Johan? - zawoa goniej, ale w ciszy
usysza tylko wasny gos.
Ze zoci otworzy drzwi szopy, gotw zwymyla brata, e znw pogra si w marzeniach. Szybko mu przeszo.
- Johan!
Brat lea na ziemi z gow w czerwonej plamie. Robert
w jednej sekundzie poj, e to krew. Johan si nie rusza.
- Johan! - gos Roberta wezbra szlochem. Upad na
kolana obok skatowanego Johana i bezradnie przesun
po nim rkami. Chcia pomc, ale nie wiedzia jak. Ba si,
e jeszcze pogorszy jego stan. Johan jkn cicho. Robert
zerwa si i pobieg do domu.
- Matka, matka!
Solveig otworzya drzwi i zmruya oczy. Chyba zacza
je, miaa ju zatuszczone palce i usta. Rozzocia si, e
jej przeszkadza.
- Czego si drzesz? - Zobaczya plamy na ubraniu Roberta i wiedziaa, e to nie farba. - Co si stao? Co z Johanem?
Pobiega do szopy tak prdko, jak jej pozwalaa tusza.
Robert przytrzyma j przed wejciem.

- Nie wchod. yje, ale kto mu spuci straszny omot!


le z nim, trzeba wezwa pogotowie!
- Kto? - zaszlochaa Solveig i bezwadnie pada Robertowi w ramiona. Odsun j ze zoci i zmusi, eby staa o
wasnych siach.
- Teraz to niewane. Trzeba wezwa pomoc. Id do
domu i zadzwo, ja wracam do niego. Zadzwo te do
przychodni, przecie pogotowie bdzie jecha a z
Uddevalli.
Wydawa rozkazy jak genera. Solveig posuchaa bez
sprzeciwu. Wrcia biegiem do domu. Robert pospieszy
do brata, wiedzc, e wkrtce nadejdzie pomoc.
Kiedy przyjecha Jacobsson, nie wracali nawet myl
do poprzedniego spotkania. Robertowi ulyo, e jest kto,
kto wie, co robi, i w napiciu czeka na diagnoz.
- Musi jak najprdzej trafi do szpitala. Rozumiem, e
pogotowie ju tu jedzie?
- Tak - odpowiedzia sabym gosem Robert.
- Przynie mu z domu jaki koc.
Robert domyli si, e chodzi raczej o to, eby go
czym zaj, a nie o to, eby przykry Johana, ale chtnie
posucha. Przecisn si koo stojcej w drzwiach Solveig.
Wstrzsa ni cichy pacz. Nie mia siy jej pociesza. Skupi si na tym, eby samemu si nie zaama. Matka musi
sobie jako radzi. Usysza sygna karetki. Jeszcze nigdy
nie by tak szczliwy na widok bkitnego wiata koguta.
Laine rozmawiaa z Jacobem p godziny. Patrik najchtniej przycisnby ucho do ciany. Musia wykaza
cierpliwo i tylko jego podrygujca noga wiadczya o

tym, jak bardzo jest zdenerwowany. Rozeszli si z Gst


do swoich pokoi, ale nie mg si na niczym skupi. Myla
o tym, e bardzo chciaby wiedzie, na jakie rozwizanie
tej szarady liczy, ale da za wygran. Mia nadziej, e Laine uderzy we waciw strun i Jacob si wygada. Chyba
e bdzie dokadnie odwrotnie. Kto wie. Z jednej strony
moe to by dla niego niebezpieczne, ale z drugiej odnisby pewne korzyci. Efektem takich rozwaa s dziaania, w ktrych potem czasami trudno dopatrzy si logiki.
Zocio go, e na wyniki badania krwi musi czeka do
rana. Wolaby ca noc szuka ladw Jenny, gdyby tylko
wiedzia, e istniej. Jedynym tropem bya krew i chyba
si przeliczy, mylc, e DNA Jacoba okae si zgodne z
prbk spermy. Teraz, gdy ta teoria runa, mia przed
sob pust kartk i wiadomo, e musi zacz od pocztku. Dziewczyna jest gdzie przetrzymywana, a oni
wiedz jeszcze mniej ni na pocztku. Jedyny jak dotd
konkretny rezultat: by moe rozbili rodzin i odkryli
morderstwo sprzed dwudziestu czterech lat. Poza tym nic.
Po raz setny spojrza na zegarek i zacz wystukiwa
owkiem na biurku solo na perkusj. Moe Jacob zdradzi
matce jakie szczegy, ktre za jednym zamachem doprowadz do rozstrzygnicia. Moe...
Kwadrans pniej byo ju wiadomo, e przegrali t bitw. Usysza, e drzwi pokoju przesucha si otwieraj,
zerwa si i wyszed im naprzeciw. Ujrza zacite twarze i
wyzywajce, kamienne spojrzenia. Wiedzia ju, e jeli
Jacob co ukrywa, z pewnoci nie ujawni tego dobrowolnie.

- Mwilicie, e mog zabra ze sob syna - powiedziaa lodowatym tonem Laine.


- Tak - odpowiedzia Patrik. Nie mia ju nic do dodania.
Teraz zrobi to, co zamierza. Pojedzie do domu, zje co i
si przepi, eby rano ze zdwojon energi zabra si do
pracy.

Lato 1979
Martwia si o matk, przecie jest chora. Jak ojciec
poradzi sobie z opiek nad ni? Strach przed samotnoci w ciemnoci zacz kruszy nadziej, e wkrtce j
odnajd. Bez mikkiego dotyku tamtej dziewczyny ciemnoci byy jeszcze straszniejsze.
Mczy j rwnie zaduch. Sodkawy, mdlcy zapach
mierci wypierajcy inne wonie, nawet ekskrementw i
wymiocin. Z godu wielokrotnie wymiotowaa ci.
Zapragna umrze i przerazio j to. Zatsknia za
mierci uwodzicielsko szepczc jej do ucha, e wtedy
skocz si wszystkie jej cierpienia.
Stale nasuchiwaa krokw. Odgosu podnoszonej klapy. Odsuwanych desek, potem znw krokw na schodach. Wiedziaa, e nastpny raz bdzie ostatnim. Jej
ciao nie zniesie wicej blu, podda si zwodniczemu urokowi mierci.
Jak na zamwienie dobieg j dwik, ktrego tak
bardzo si baa. Z alem w sercu zacza przygotowywa
si na mier.

Cudownie, e Patrik wrci wczoraj do domu nieco


wczeniej. Wziwszy pod uwag okolicznoci, nie liczya
na to. Oczekiwaa dziecka i umiaa si wczu w pooenie
innych rodzicw. Bardzo jej byo al rodzicw Jenny
Mller.
Nawet si zawstydzia, e przez cay dzie tak dobrze
si czua. Po wyjedzie goci zapanowa bogi spokj. Moga pogada z osbk wiercc si w jej brzuchu, odpocz,
poczyta ksik. Powdrowaa nawet do sklepu, eby kupi troch smakoykw, w tym spor torebk sodyczy.
Sapaa, podchodzc na Galrbacken. Teraz miaa wyrzuty
sumienia. Poona podkrelaa, e cukier w ciy jest
szczeglnie niezdrowy, a w wikszych ilociach moe nawet prowadzi do uzalenienia si dziecka od sodyczy.
Wprawdzie pniej dodaa pod nosem, e dotyczy to osb
spoywajcych naprawd due iloci cukru, ale i tak jej
sowa wci dwiczay Erice w uszach. Patrzc na przyklejon do lodwki dug list rzeczy, ktrych w ciy absolutnie je nie wolno, odnosia wraenie, e wydanie na
wiat zdrowego dziecka jest zadaniem wrcz niewykonalnym. Jednych ryb nie wolno je w ogle, inne wolno, ale
najwyej raz w tygodniu, inne zasady dotycz ryb morskich, inne sodkowodnych... Nie mwic ju o serach.
Erika uwielbiaa sery wszelkich rodzajw i zapamitaa,
ktre s w jej stanie dozwolone, a ktre nie. Na licie

niedozwolonych znalazy si ku jej wielkiemu alowi sery


pleniowe. Moga sobie tylko wyobraa rozkosze jedzenia
serw i picia czerwonego wina. Zafunduje je sobie, kiedy
tylko przestanie karmi piersi.
Erika bya tak pogrona w mylach o jedzeniu, e nie
usyszaa, jak Patrik wszed do domu. Na jego widok omal
nie wyskoczya ze skry. Uspokoia si dopiero po duszej
chwili.
- Ale mnie przestraszye!
- Przepraszam, nie chciaem. Mylaem, e syszaa,
jak wszedem.
Usiad obok niej na kanapie w salonie. Przerazia si,
kiedy mu si przyjrzaa.
- Patriku, jeste zupenie szary. Co si stao? - Nagle
uderzya j ta myl: - Znalelicie j? - Serce jej si cisno.
Patrik potrzsn gow.
- Nie.
Milcza. Erika spokojnie czekaa. Dopiero po duszej
chwili mg mwi dalej.
- Nie, nie znalelimy jej. W dodatku cofnlimy si o
kilka krokw, przynajmniej tak mi si zdaje.
Nagle pochyli si i ukry twarz w doniach. Erika przysuna si bliej, obja go i przytulia policzek do jego
ramienia. Raczej si domylia, ni usyszaa, e pacze.
- Ona ma dopiero siedemnacie lat! Wyobraasz sobie?
Siedemnacie lat! Tymczasem jaki psychol uwaa, e moe jej zrobi, co mu si podoba. Kto wie, jak cierpi, a my w
tym czasie biegamy w kko jak gromada niekompetentnych idiotw bez pojcia! Jak moglimy uwierzy, e damy
sobie z tym rad? Przecie na co dzie zajmujemy si kradzieami rowerw i innymi takimi. Co

za dure pozwoli nam - mnie! - prowadzi to cholerne


ledztwo! - Patrik rozoy rce.
- Nikt nie poradziby sobie lepiej, Patriku! Wiesz, co by
byo, gdyby przysali ekip z Gteborga czy nie wiadomo
skd? Przecie oni nie maj zielonego pojcia o miejscowych stosunkach, ludziach i sprawach. Byoby jeszcze gorzej. Zreszt nie jestecie sami tak do koca, chocia domylam si, e tak czujesz. Nie zapominaj, e z Uddevalli
przysali ci paru ludzi. Pomagali wam, midzy innymi w
poszukiwaniach. Sam dopiero co mwie, e wietnie
wam si ukada wsppraca. Nie pamitasz?
Erika mwia jak do dziecka. Prosto i jasno, i chyba go
przekonaa, bo wyranie si uspokoi.
- Moe masz racj - przyzna niechtnie. - Zrobilimy,
co si dao. Niestety bez skutku, a tymczasem czas leci. Ja
siedz w domu, a ona moe w tej chwili umiera.
Znw panika w gosie. Erika cisna go za ramiona.
- , nie moesz dopuszcza do siebie takich myli.
- Zaostrzya ton: - Nie wolno ci si zaamywa. Musisz
myle trzewo i robi, co si da. Dla niej i jej rodzicw.
Patrik milcza. Wida byo, e sucha. Wreszcie powiedzia:
- Jej rodzice dzwonili dzi trzy razy. Wczoraj cztery.
Mylisz, e zwtpili?
- Nie sdz - odpara Erika. - Myl, e s przekonani,
e robicie, co do was naley. W tej chwili twoim obowizkiem jest zebra siy do pracy. Nic nie zyskasz, jeli bdziesz goni resztkami si.
Patrik si umiechn. Jakby usysza echo tego, co
wczeniej powiedzia Gocie. Przynajmniej od czasu do
czasu wie, co mwi.

Postanowi posucha jej rady. Nie czu smaku jedzenia,


ale zjad wszystko, co postawia na stole, a potem zasn
pytkim snem. nio mu si, e goni jasnowos dziewczyn. Chwilami bya tak blisko, e mg jej dotkn. Wyciga rk, eby j pochwyci, a ona miaa si wyzywajco i
wymykaa. Budzik obudzi go zlanego potem i bardzo
zmczonego.
Erika przez wiksz cz nocy rozmylaa o Annie. W
cigu dnia twardo postanowia, e nie zrobi pierwszego
kroku, ale nad ranem bya ju absolutnie przekonana, e
musi zadzwoni do Anny, kiedy si tylko rozwidni. Tam
jest co nie w porzdku. Nie miaa co do tego najmniejszych wtpliwoci.
Zapach szpitala budzi w niej lk. Byo co ostatecznego
w sterylnej woni, bezbarwnych cianach i smutnych obrazach porozwieszanych rzekomo dla ozdoby. Po nieprzespanej nocy miaa wraenie, e wszyscy wok poruszaj
si w zwolnionym tempie, a szelest biaych fartuchw wydawa jej si goniejszy od gwaru rozmw. Spodziewaa
si, e jej wiat w kadej chwili moe run. ycie Johana
zawiso na jednej cieniutkiej nitce. Lekarz poinformowa
j o tym nad ranem i zacza ju opakiwa syna. Co miaa
robi? Cae ycie przecieko jej przez palce i odpyno z
wiatrem. Nie udao jej si zatrzyma niczego, na czym jej
zaleao. Johannes, ycie w Vstergrden, przyszo synw - wszystko to wyblako, rozpyno si i zepchno j
do jej wasnego wiata. Duej nie moga ucieka przed
rzeczywistoci. Natara na ni obrazami, dwikami, zapachami i wiadomoci, e kroj Johana.

Z Bogiem dawno zerwaa, ale teraz modlia si gorco,


ze wszystkich si. Powtarzaa sowa zapamitane z dziecistwa, skadaa obietnice, ktrych nigdy nie byaby w stanie
dotrzyma, w nadziei, e wystarczy dobra wola, aby Johan
przey. Robert siedzia obok. Wyraz jego twarzy wiadczy
o tym, e nie otrzsn si z szoku, cho mina caa noc.
Solveig chciaaby wycign do niego rk, dotkn, pocieszy, by matk, ale upyno tyle lat, zmarnowaa swoj szans. Siedzieli obok siebie jak dwoje obcych sobie
ludzi, ktrych czy tylko mio do Johana i wiadomo,
e on jest z nich najlepszy.
Na kocu korytarza pojawia si znajoma posta. Linda
sza wzdu ciany, niepewna, jakie powitanie j czeka. Ale
ciosy, ktre spady na Johana, utemperoway ich, nie
chcieli si awanturowa. W milczeniu usiada obok Roberta. Dopiero po chwili omielia si zapyta:
- Co z nim? Tata mi mwi, e rano do niego dzwonia.
- Tak, pomylaam, e powinien wiedzie - odpara
Solveig, patrzc przed siebie. - W kocu pynie w was ta
sama krew. Chciaam tylko, eby wiedzia... - Umilka,
jakby na chwil znikna, a Linda kiwaa gow. - Jeszcze
go operuj. Nic nie wiadomo, poza tym... e moe umrze.
- Kto to zrobi? - wtrcia Linda, eby nie pozwoli
ciotce milcze.
- Nie wiadomo - odpowiedzia Robert. - Ale zapaci za
to, skurwysyn.
Waln rk w oparcie krzesa i oprzytomnia. Solveig
milczaa.

- A ty co tu robisz? - zapyta Robert. Dotara do niego


niezwyko sytuacji: kuzynka, z ktr si nie spotykali,
nagle przychodzi do szpitala.
- Ja... my... ja... - jkaa si Linda, nie wiedzc, jak nazwa to, co j czyo z Johanem. Zdziwia si, e Robert o
niczym nie wie. Wprawdzie Johan mwi jej, e brat nic o
nich nie wie, ale mylaa, e co jednak powiedzia. Fakt,
e Johan trzyma to w tajemnicy, dowodzi, e byo dla
niego wane. Zawstydzia si, kiedy to do niej dotaro.
- My... spotykalimy si z Johanem - powiedziaa w
kocu, nie odrywajc wzroku od swoich wypielgnowanych paznokci.
- Jak to spotykalicie si? - Robert spojrza na ni
zdumiony. W kocu do niego dotaro, o czym mwi. - Aha,
to znaczy... Okej... - zamia si. - No prosz. Jaki spryciarz z mojego brata. - miech uwiz mu w gardle, przypomnia sobie, dlaczego jest w szpitalu, i posmutnia.
Mijay godziny. Siedzieli obok siebie w milczeniu w ponurej poczekalni. Syszc kroki, rozgldali si niespokojnie
za biaym fartuchem. Czekali na wyrok. Modlili si wszyscy troje, cho kade z osobna.
Kiedy Solveig zadzwonia do niego wczesnym rankiem,
zdziwi si, ale bardzo im wspczu. Od tak dawna byli
skceni, e wzajemna wrogo staa si ich drug natur,
ale na wie, co si stao z Johanem, puci w niepami
dawne urazy. Johan by synem jego brata, bliskim krewnym, i tylko to si liczyo. Jego wizyta w szpitalu byaby
do nienaturalna, byaby raczej obudnym gestem,

ale z ulg przyj zapowied Lindy, e ona pojedzie. Zgodzi si nawet zapaci za takswk a do Uddevalli, chocia zwykle uwaa, e jedenie takswkami to szczyt rozrzutnoci.
Siedzia przy biurku i nie mg si zdecydowa. Mia
wraenie, e wiat stan na gowie. Z dnia na dzie byo
coraz gorzej. To wraenie nasilio si w cigu ostatniej
doby. Przesuchanie Jacoba w komisariacie, rewizja w
Vstergrden, pobranie krwi od caej rodziny, teraz jeszcze
sprawa z Johanem, ktry w szpitalu walczy o ycie. Bezpieczne ycie, jakie sobie zapewni, powicajc temu
wszystkie siy, byo bliskie rozpadnicia si na jego oczach.
Spojrza na swoje odbicie w wiszcym naprzeciw lustrze. Czu si tak, jakby po raz pierwszy widzia wasn
twarz. I w pewnym sensie tak wanie byo. W ostatnich
dniach bardzo si postarza. W jego spojrzeniu nie byo
ycia, zmartwienia wyobiy bruzdy na jego twarzy, wosy,
zwykle starannie uczesane, mia zmierzwione i zmatowiae. Musia przyzna, e jest sob rozczarowany. Dotychczas uwaa si za czowieka, ktry potrafi zmierzy si z
wyzwaniami, jakie stawia przed nim ycie, za kogo, na
kim inni w cikich chwilach mog si oprze. Ale z nich
dwojga to Laine okazaa si silniejsza. Moe zawsze o tym
wiedzia. Ona zreszt te, chocia pozwolia mu y zudzeniem, bo dziki temu by szczliwy. Zrobio mu si
ciepo na sercu. Poczu przypyw mioci. Nareszcie znalaza ujcie, chocia krya si gboko pod pokadami lekcewaenia. Moe z tego nieszczcia wyniknie jeszcze co
dobrego.
Nagle usysza pukanie do drzwi.

- Prosz.
Laine ostronie wesza do pokoju. Gabriel znw zwrci
uwag na przemian, ktra si w niej dokonaa. Znika
nerwowo, zaciskanie rk. Wyprostowaa si, przez co
wydawaa si nieco wysza.
- Dzie dobry, kochanie. Dobrze spaa?
Skina gow i usiada na jednym z dwch foteli dla
goci. Gabriel przyjrza jej si badawczo. Sice pod oczami
mwiy co innego, chocia rzeczywicie spaa przeszo
dwanacie godzin. Wczoraj, kiedy wrcia z Jacobem z
komisariatu, nie zdy z ni porozmawia. Wymamrotaa,
e jest zmczona, i posza spa. Gabriel wyczu, e co si
dzieje. Wesza i ani razu na niego nie spojrzaa. Wpatrywaa si w swoje pantofle. Niepokoi si coraz bardziej.
Postanowi najpierw opowiedzie jej o Johanie. Zdziwia
si, wyrazia wspczucie, ale odnis wraenie, e niezupenie to do niej dotaro. Zajmowaa j jaka inna bardzo
wana sprawa i nie potrafia skupi si na niczym innym.
Zapaliy mu si wszystkie lampki ostrzegawcze.
- Czy co si stao w komisariacie? Wczoraj wieczorem
rozmawiaem z Marit, powiedziaa mi, e wypucili Jacoba, policja chyba nie ma... - Nie wiedzia, co powiedzie. W
gowie mia galopad myli i odrzuca kolejne wyjanienia,
jakie przychodziy mu do gowy.
- Nic si nie stao. Jacob zosta oczyszczony z podejrze - odpowiedziaa Laine.
- Co ty mwisz! Wspaniale! - Rozjani si. - Co... Jak
do tego doszo...?
Wci ten sam pospny wyraz twarzy. Laine nadal unikaa jego wzroku.

- Zanim do tego przejdziemy, jest co, o czym powiniene wiedzie. - Zawahaa si. - Johannes, on...
Gabriel niecierpliwie poruszy si na krzele.
- Co z tym Johannesem? Znowu co z t nieszczsn
ekshumacj?
- Mona tak powiedzie. - Znw umilka.
Gabriel mia ochot ni potrzsn, eby wreszcie wykrztusia, co chce powiedzie. W kocu zaczerpna tchu i
wyrzucia z siebie taki potok sw, e ledwo mg za ni
nady.
- Sekcja zwok Johannesa wykazaa, e nie popeni
samobjstwa. Zosta zamordowany.
Gabrielowi piro wypado z rki. Spado na biurko. Patrzy na Laine, jakby stracia rozum. Mwia dalej:
- Wiem, e to brzmi jak absurd, ale s tego pewni. Kto
zamordowa Johannesa.
- A wiedz kto? - Tylko to przyszo mu do gowy.
- Oczywicie, e nie - sykna Laine. - Dopiero to odkryli, a po tylu latach... - Rozoya rce.
- To rzeczywicie co nowego. Ale opowiedz mi jeszcze
o Jacobie. Przeprosili go? - zapyta szorstko.
- Ju powiedziaam, nie jest o nic podejrzany. Doszli
do tego, co i tak wiedzielimy - prychna Laine.
- Naturalnie, to adne zaskoczenie. Dla mnie to bya
tylko kwestia czasu. Ale jak...?
- Dziki badaniu krwi. Porwnali jego krew z jakimi
ladami, ktre zostawi sprawca, i nie stwierdzili zgodnoci.
- Sam mgbym im to powiedzie. Chyba nawet powiedziaem! - oznajmi z emfaz Gabriel. Czu wielk ulg.

- Laine, musimy to uczci szampanem. Naprawd nie rozumiem, dlaczego jeste taka ponura. Podniosa wzrok i
spojrzaa mu prosto w oczy.
- Bo zbadali rwnie twoj krew.
- Przecie w moim przypadku te nie mogo by zgodnoci - powiedzia ze miechem.
- Oczywicie. Ale... nie byo te zgodnoci z krwi Jacoba.
- Co to znaczy, e nie byo zgodnoci? W jakim sensie?
- Stwierdzili, e nie jeste ojcem Jacoba.
Zalega cisza jak po wybuchu bomby. Gabriel zerkn w
lustro i sam siebie nie pozna. Patrzy na niego obcy czowiek, z otwartymi ustami i wybauszonymi oczami. Odwrci wzrok.
Twarz Laine bya rozwietlona. Wygldaa, jakby zrzucia z ramion wielki ciar. Zrozumia, e jej ulyo. Musiao jej by ciko dwiga t tajemnic przez tyle lat. Poczu, e narasta w nim gniew.
- Co ty mwisz?! - wrzasn. Laine drgna.
- To prawda, nie jeste ojcem Jacoba.
- To kto nim jest?
Milczenie. Powoli do niego docierao, co si dzieje.
Opad na oparcie i wyszepta:
- Johannes.
Laine nie musiaa potwierdza. Nagle wszystko stao si
dla niego jasne. Przekl wasn gupot. e te si nie
domyli. Te ukradkowe spojrzenia, wraenie, e gdy go
nie ma w domu, kto tam bywa, zatrwaajce chwilami
podobiestwo Jacoba do Johannesa.

- Dlaczego...?
- Dlaczego miaam romans z Johannesem, tak? - W jej
gosie usysza zimny, metaliczny ton. - Dlatego e by
wszystkim tym, czym ty nie bye. Dla ciebie byam planem B, on wybran z praktycznych wzgldw. Miaam
zna swoje miejsce i dba, eby mg ukada sobie ycie
tak, jak chciae, bez zgrzytw. eby wszystko byo zorganizowane, logiczne, racjonalne - bez ycia! A Johannes
robi tylko to, na co mia ochot. - Teraz mwia mikko: Kocha, kiedy chcia, nienawidzi, kiedy chcia, y, jak
chcia... By jak ywio. On mnie naprawd widzia, w i d z i a , a nie mija w drodze na kolejne spotkanie w interesach. Kade zetknicie si z nim byo jak mier i ponowne narodziny.
Gabriel zadra, syszc namitno w jej gosie. Spojrzaa na niego spokojnie.
- Jest mi naprawd bardzo przykro, e tyle lat oszukiwaam ci co do Jacoba. Uwierz mi, przepraszam ci za to
z caego serca. Ale nie przepraszam za to, e kochaam
Johannesa.
Poczua impuls. Musiaa si pochyli i pooy rce na
doniach Gabriela. Chcia je odsun, ale powstrzyma si.
- Miae swoj szans, Gabrielu. Wiem, e jest w tobie
wiele cech, ktre mia Johannes, ale dusisz je w sobie.
Moglimy przey razem wiele szczliwych lat, a ja bym
ci kochaa. W pewnym sensie i tak ci pokochaam, mimo
wszystko, ale znam ci i wiem, e mi na to nie pozwolisz.
Nie odpowiada. Wiedzia, e Laine ma racj. Przez cae
ycie prbowa wyj z cienia brata i zdrada Laine ugodzia go bardzo bolenie.

Przypomnia sobie noce, ktre spdzili w szpitalu przy


ku chorego syna. Marzy, eby by jedyn osob, ktr
Jacob chciaby mie przy sobie, eby nie chcia widzie
nikogo innego, nawet Laine. By przekonany, e Jacob
tylko jego potrzebuje. Oni dwaj przeciw caemu wiatu.
Teraz si okazao, e to mieszne, e to on jest Czarnym
Piotrusiem. Johannes powinien by siedzie przy chorym
Jacobie, trzyma go za rk, mwi, e wyzdrowieje i
wszystko bdzie dobrze. Ephraim uratowa Jacobowi ycie. Ephraim i Johannes, zawsze ta sama spka, do ktrej
Gabriel nigdy nie mia dostpu. Nawet teraz.
- A Linda? - Zna odpowied, ale spyta, choby po to,
eby jej dopiec.
Laine prychna.
- Linda jest twoj crk. Co do tego nie ma najmniejszych wtpliwoci. Johannes by jedynym mczyzn, z
ktrym miaam romans w latach naszego maestwa, i
jestem gotowa ponie tego konsekwencje.
Najbardziej drczyo go inne pytanie.
- Jacob wie?
- Wie.
Wstaa. Spojrzaa na niego z alem i powiedziaa cicho:
- Spakuj si i jeszcze dzi si wyprowadz.
Nie zapyta dokd. To bez znaczenia. Nic ju nie miao
znaczenia.
Policja prawie nie zostawia po sobie ladw, byy waciwie niedostrzegalne. Co si jednak zmienio, chocia
trudno byo powiedzie co. Marita po prostu czua, e dom
nie jest ju tym samym bezpiecznym azylem co dawniej.

Kadej rzeczy, kadego przedmiotu dotkny obce rce,


wszystko zostao odwrcone, przewrcone i przejrzane
przez obcych szukajcych czego zego. W ich domu!
Wprawdzie szwedzka policja liczy si z obywatelami, ale
Marita pomylaa, e teraz atwiej jej sobie wyobrazi ycie
w dyktaturze albo pastwie policyjnym, ktre ogldaa w
wiadomociach w telewizji. Byo jej al ludzi, ktrzy yj w
cigym strachu, e kto wtargnie do ich domu, ale do tej
pory nie wiedziaa, e po czym takim czowiek czuje si
brudny, a przede wszystkim boi si, co jeszcze moe si
zdarzy.
W nocy tsknia za Jacobem. Chciaaby go mie przy
sobie, trzyma za rk na znak, e wszystko bdzie jak
dawniej. Poprzedniego wieczoru zadzwonia do komisariatu i powiedzieli jej, e Jacob wyszed z matk. Domylia
si, e nocuje u niej. Uwaaa wprawdzie, e mgby chocia zadzwoni, ale szybko powiedziaa sobie, e Jacob
wszystko robi z myl o nich. Jeli ona tak bardzo przeywa najcie policji, to tym bardziej powinna zrozumie,
czym dla niego byo zatrzymanie przez policj i przesuchanie w komisariacie.
Sprztna po niadaniu. Z pewnym wahaniem wzia
suchawk i zacza wybiera numer teciw, ale si rozmylia. Jacob na pewno odsypia, nie trzeba mu przeszkadza. Ledwie zdya odoy suchawk, gdy telefon zadzwoni. Marita drgna. Wywietli si numer teciw.
Szybko podniosa suchawk, przekonana, e to Jacob.
- Dzie dobry, Marito. Mwi Gabriel.
Zmarszczya brwi. Ledwie poznaa jego gos. Brzmia
jak gos starego czowieka.

- Dzie dobry, Gabrielu. Co u was?


Pogodny ton maskowa niepokj. Czekaa w napiciu,
co powie. Nagle uderzya j myl, e Jacobowi co si stao, ale zanim zdya zapyta, Gabriel powiedzia:
- Zastaem moe Jacoba?
- Jacoba? Przecie Laine zabraa go wczoraj z komisariatu. Byam przekonana, e nocowa u was.
- Nie, u nas go nie byo. Laine podrzucia go do domu
wczoraj wieczorem. - By tak samo przeraony jak ona.
- Boe, gdzie on jest? - Marita zakrya rk usta. Tylko
bez paniki.
- On musi by... musi by... - Gabrielowi nic nie przychodzio do gowy. Zaniepokoio go to jeszcze bardziej.
Jeli Jacoba nie ma ani u nich, ani w domu, pozostaje
niewiele moliwoci. Uderzya go okropna myl.
- Johan jest w szpitalu. Wczoraj zosta ciko pobity.
- O Boe, i co z nim?
- Nie s pewni, czy przeyje. Linda tam jest. Zadzwoni,
kiedy bdzie co wiadomo.
Marita usiada ciko na kuchennym krzele. Poczua
skurcz w piersi. Zrobio jej si duszno, ciskao j w gardle.
- Mylisz, e... Ledwo go syszaa.
- Nie, to niemoliwe. Kto miaby...
Oboje uzmysowili sobie, e niepokoj si, bo wiedz, e
w pobliu grasuje morderca. Zapada znaczca cisza.
- Marito, dzwo na policj. Za chwil u was bd.
Rozczy si.

Patrik zupenie nie wiedzia, co robi. Siedzia przy


biurku i prbowa wynajdywa sobie rne zajcia, byle
tylko nie wpatrywa si w telefon. Czeka na wyniki bada
krwi w takim napiciu, e a mu zascho w ustach. Wskazwki zegara przesuway si bardzo powoli. Postanowi
nadrobi zalegoci w papierach. Wyj nawet jakie dokumenty, ale przez nastpne p godziny nic nie robi.
Gapi si tylko przed siebie. Zmczenie dawao mu si we
znaki, by niewyspany. Wypi yk kawy ze stojcego na
biurku kubka i skrzywi si. Bya zimna. Wsta, eby nala
sobie wieej, kiedy nagle zadzwoni telefon. Rzuci si na
suchawk, rozlewajc po biurku resztki zimnej kawy.
- Patrik Hedstrm.
- Jacob zagin!
By tak przekonany, e dzwoni zakad medycyny sdowej, e potrzebowa duszej chwili, eby si przestawi.
- Sucham?
- Mwi Marita Hult. Mj m zagin. Wczoraj wieczorem.
- Zagin? - Nie nada. Ze zmczenia nie potrafi myle.
- Nie wrci wczoraj do domu. U rodzicw te nie nocowa. A zwaywszy, co si stao Johanowi...
Teraz ju cakiem nie mg si poapa.
- Chwileczk, powoli. Co si stao Johanowi?
- Przecie jest w szpitalu, w Uddevalli. Zosta ciko
pobity, nie wiadomo, czy przeyje. A jeli ta sama osoba

napada Jacoba? Moe ley gdzie ranny - mwia coraz


bardziej przeraona.
Wreszcie zrozumia. Nie dostali zawiadomienia o pobiciu Johana Hulta. Widocznie zgoszenie przyjli koledzy z
Uddevalli. Trzeba si z nimi skontaktowa, ale najpierw
musi uspokoi on Jacoba.
- Prosz pani, na pewno nic mu si nie stao. Zaraz kogo do pani przyl. Skontaktuj si rwnie z policj w
Uddevalli, eby sprawdzi, co wiedz o tym pobiciu. Nie
mam zamiaru bagatelizowa tej sprawy, ale wydaje mi si,
e nie ma powodu do niepokoju. Czasem tak bywa. Czsto
tak jest, e kto z takiego czy innego powodu spdza noc
poza domem. Moe Jacob by roztrzsiony po wczorajszym przesuchaniu i potrzebowa spokoju?
Marita odpowiedziaa ze zoci:
- Jacob nigdy by czego takiego nie zrobi bez uprzedzenia. Bardzo zwaa na uczucia innych.
- Wierz pani. Obiecuj, e zaraz si tym zajmiemy.
Kto od nas przyjedzie do pani, dobrze? Czy mogaby pani
rwnie cign teciw? Bdziemy mogli od razu porozmawia ze wszystkimi.
- Bdzie lepiej, jeli ja si przejd do nich - odpowiedziaa Marita. Poczua ulg, kiedy usyszaa, e przystpuj
do dziaania.
- Jestemy umwieni - powiedzia Patrik i poprosi,
eby nie mylaa o najgorszym.
Po apatii nie zosta nawet lad. Wbrew temu, co powiedzia Maricie, przypuszcza, e Jacob znikn z zupenie
innej przyczyny. Jeli w dodatku Johan zosta ciko pobity, a moe bya to wrcz prba zabjstwa, to jest o co si

martwi. Na pocztek zadzwoni do komendy w Uddevalli.


Chwil pniej wiedzia, e ustalili niewiele. Wczoraj
wieczorem Johan zosta ciko pobity i walczy o ycie. Nie
jest w stanie powiedzie, kto to zrobi, a policja nie dysponuje adnymi ladami. Przesuchali Solveig i Roberta. Nie
widzieli koo domu nikogo obcego. Przez chwil Patrik
podejrzewa Jacoba, ale do pobicia doszo w czasie, kiedy
Jacob by w komisariacie.
Musia pomyle. Naleao zrobi dwie rzeczy: po
pierwsze, wysa kogo do Uddevalli, eby przesucha
Solveig i Roberta, moe jednak co wiedz, po drugie, wysa kogo do dworu, eby porozmawia z rodzin Jacoba.
Zdecydowa, e sam pojedzie do Uddevalli, a do dworu
wyle Martina i Gst. Mia im to wanie przekaza, gdy
znw zadzwoni telefon. Tym razem zakad medycyny sdowej.
Czeka na informacje z laboratorium z wielkim przejciem. By moe ju za chwil dostanie wreszcie brakujcy
kawaek ukadanki. Ale nawet w najdzikszych fantazjach
nie mgby przewidzie tego, co usysza.
Martin i Gsta przez ca drog rozmawiali o tym, co
im powiedzia Patrik. Nie potrafili tego poj. Nie byo
czasu na rozterki. Musieli dalej cign ten wz.
U stp gwnych schodw minli kilka duych walizek.
Martin by ciekaw, kto wybiera si w drog. Jak na podr
w interesach bagau byo zdecydowanie za duo. Poza tym
wida byo, e walizki nale do kobiety. Martin domyla
si, e do Laine.

Nie zostali zaproszeni do salonu. Dugim korytarzem


zaprowadzono ich do znajdujcej si w drugim kocu domu kuchni. Martinowi od razu si spodobaa. Salon by
pikny, ale bezosobowy. Natomiast kuchnia bya bardzo
przytulna, po wiejsku zwyczajna. Zdecydowanie odstawaa
od przygniatajcej elegancji pozostaej czci domu. W
salonie Martin czu si jak prostak, tu natomiast mia
ochot zakasa rkawy i zamiesza w wielkich parujcych
garach.
Przy ogromnym rustykalnym stole siedziaa Marita.
Wcisna si w najdalszy kt, jakby prbowaa odzyska
poczucie bezpieczestwa w sytuacji, ktra bya dla niej
rwnie przeraajca, jak nieoczekiwana. Z oddali dobiegay odgosy zabawy. Martin spojrza przez okno na ogrd.
Po wielkim trawniku biegay dzieci Jacoba i Marity.
Skinli sobie gowami na przywitanie i usiedli przy stole. Martin czu, e atmosfera jest dziwna, chocia nie
umiaby powiedzie, na czym to polega. Gabriel i Laine
usiedli jak najdalej od siebie i wyranie unikali swojego
wzroku. Martin przypomnia sobie walizki stojce przed
wejciem i domyli si, e Laine powiedziaa Gabrielowi o
romansie z Johannesem i jego skutkach. Nic dziwnego, e
atmosfera bya gsta. Walizki wci stay przed domem
tylko dlatego, e Laine niepokoia si o Jacoba.
- Zacznijmy od pocztku - odezwa si Martin. - Kto z
pastwa jako ostatni widzia Jacoba?
Laine machna rk.
- Ja.
- Kiedy to byo? - zapyta Gsta.
- Koo smej wieczorem. Kiedy zabraam go od was.

Ruchem gowy wskazaa na siedzcych przed ni policjantw.


- I gdzie wysiad? - zapyta Martin.
- Przy wjedzie do Vstergrden. Chciaam go podwie pod sam dom, ale powiedzia, e nie trzeba. Tam
trudno zawrci, wic nie upieraam si, bo to zaledwie
parset metrw.
- W jakim by nastroju? - zapyta Martin.
Zerkna na Gabriela. Wszyscy wiedzieli, o co chodzi,
ale nikt nie mwi o tym wprost. Martinowi przyszo do
gowy, e Marita chyba jeszcze nie wie o skomplikowanej
sytuacji rodzinnej Jacoba. Niestety w tych okolicznociach
nie byo czasu na ceregiele, trzeba byo ustali fakty.
- By... - Laine szukaa waciwego sowa - ...pogrony
w mylach. Powiedziaabym, e zachowywa si, jakby by
w szoku.
Marita spojrzaa niepewnie na Laine, a potem na policjantw.
- O czym wy mwicie? Dlaczego Jacob miaby by w
szoku? Co wycie mu zrobili? Gabriel powiedzia, e Jacob
nie jest ju podejrzany, wic dlaczego miaby by w szoku?
Tylko lekki tik na twarzy Laine dowodzi, e bardzo to
wszystko przeywa, ale spokojnie pooya do na rce
Marity.
- Jacob dowiedzia si czego, co go wytrcio z rwnowagi. Wiele, wiele lat temu zrobiam co, co potem dugo ukrywaam. Wczoraj wieczorem, za spraw policji rzucia mciwe spojrzenie na Martina i Gst - Jacob si
dowiedzia. Miaam zamiar sama mu o tym powiedzie,

ale lata mijay, a ja wci czekaam na odpowiedni chwil.


- Odpowiedni chwil na co? - zapytaa Marita.
- Na to, eby powiedzie Jacobowi, e jego ojcem by
Johannes, a nie Gabriel.
Mwia, a Gabriel krzywi si i wierci, jakby kade jej
sowo trafiao go w serce. Ale zdumienie zniko z jego twarzy. Widocznie zacz si ju przyzwyczaja do nowej sytuacji i jej sowa nie byy tak bolesne jak za pierwszym razem.
- Co ty mwisz! - Marita patrzya szeroko otwartymi
oczami to na Laine, to na Gabriela. Potem skulia si. Boe drogi, musiao go to zaama.
Laine drgna, jakby jej wymierzono policzek.
- Co si stao, to si nie odstanie - powiedziaa.
- Teraz trzeba go znale i dopiero potem... - zawahaa
si - zajmiemy si reszt.
- Laine ma racj. Bez wzgldu na wynik badania Jacob
jest moim synem. - Gabriel pooy rk na sercu.
- I musimy go znale.
- Znajdziemy go - powiedzia Gsta. - Waciwie nie
ma nic dziwnego w tym, e chce by sam, eby sobie
wszystko przemyle.
Martin by wdziczny Gocie, e umie nada rozmowie
ciepy ton. Uspokoi nastroje, dziki czemu Martin mg
pyta dalej:
- Ale nie wrci do domu?
- Nie - odpara Marita. - Laine zadzwonia, gdy wyjedali z komisariatu, wic wiedziaam, e wyszed. Kiedy si
nie zjawi, pomylaam, e widocznie nocuje u nich. Byoby to do niego niepodobne, ale ostatnio y pod tak

presj, podobnie jak caa rodzina, e pomylaam, e ma


potrzeb wrci do rodzicw.
Mwic to, ukradkiem spojrzaa na Gabriela, a on
umiechn si blado. Bd potrzebowa jeszcze sporo
czasu, eby wszystko uporzdkowa.
- Skd wiecie o Johanie? - zapyta Martin.
- Solveig zadzwonia o wicie.
- Mylaem, e jestecie... pornieni? - powiedzia
ostronie Martin.
- Mona to tak nazwa. Ale rodzina to zawsze rodzina,
i jak przyjdzie co do czego... - Nie dokoczy.
- Linda tam jest. Okazuje si, e s sobie z Johanem
blisi, ni moglimy przypuszcza. - Zamia si gorzko.
- Wiadomo co nowego? - zapytaa Laine.
Gsta potrzsn gow.
- Nie, wedug ostatniego komunikatu bez zmian. Patrik
Hedstrm pojecha do Uddevalli. Zobaczymy, czego si
dowie. Gdyby co si zmienio, na pewno dowiecie si tak
szybko jak my. Linda z pewnoci zadzwoni.
Martin wsta.
- Tak, na t chwil to chyba wszystko.
- Czy morderca Niemki to ten sam czowiek, ktry
prbowa zabi Johana? - zapytaa Laine. Draa jej dolna
warga. Domylali si, o co tak naprawd pyta.
- Nie ma powodu tak przypuszcza - odpowiedzia serdecznym tonem Martin. - Jestem pewien, e wkrtce si
dowiemy, co si stao. Johan i Robert obracali si w bardzo nieciekawym towarzystwie, wic moe raczej o to chodzi.
- A jak chcecie szuka Jacoba? - nalegaa Marita.
- Zarzdzicie przeczesywanie caej okolicy, czy jak?

- Nie, od tego nie bdziemy zaczyna. Szczerze mwic,


przypuszczam, e on gdzie jest i zastanawia si nad...
sytuacj. Lada chwila moe si zjawi w domu. Najlepiej,
gdyby pani tam bya. Prosz nas zawiadomi, kiedy wrci.
Dobrze?
Nikt si nie odezwa. Uznali to za milczc zgod. Na
tym etapie niewiele dao si zrobi. Z drugiej strony Martin wcale nie by taki przekonany, e tak wanie jest. To
szczeglny zbieg okolicznoci, e Jacob znikn tego samego wieczoru, gdy zosta ciko pobity jego kuzyn, a waciwie brat.
Powiedzia o tym, kiedy wracali. Gsta kiwn gow, e
si zgadza. On rwnie przeczuwa, e sprawy przybray
zy obrt. Takie nagromadzenie przypadkw zdarza si
do rzadko. Policja nie ma zwyczaju wierzy w zbiegi okolicznoci. Nadzieja w tym, e Patrikowi udao si ustali
co wicej.

Lato 2003
Jenny obudzia si z blem rozsadzajcym gow i
smakiem czego lepkiego w ustach. Nie moga sobie
uprzytomni, gdzie jest. Ostatnie, co zapamitaa, to to,
e siedziaa w samochodzie, ktry zatrzyma si, eby j
podwie. Przebudzia si w ciemnociach. Z pocztku
nawet si nie baa. Mylaa, e to sen, e obudzi si w
przyczepie rodzicw.
W kocu dotaro do niej, e to jednak nie sen. Przerazia si i zacza po omacku kry po pomieszczeniu.
Przy ostatniej cianie wyczua pod palcami deski i schody. Ostronie wesza na schody, ale ju po paru stopniach uderzya o co gow. Miaa nad sob sufit. Z trudem moga si wyprostowa. Obmacanie cian poszo jej
tak szybko, e odlego midzy nimi nie moga by wiksza ni dwa metry. Ogarna j klaustrofobia. Napara
na deski nad schodami. Ugiy si lekko, ale nie ustpiy.
Usyszaa chrobot i pomylaa, e po drugiej stronie
prawdopodobnie jest kdka.
Bezskutecznie prbowaa wypchn klap. Zrezygnowana zesza na d i usiada na ziemi, obejmujc kolana.
Usyszaa odgos krokw i odruchowo przesuna si w
najdalszy kt.
W pomieszczeniu nie byo wiata, a mimo to zobaczya twarz zbliajcego si mczyzny. Widziaa go przecie, kiedy j zaprosi do samochodu. Na samo wspomnienie ogarn j strach. Widziaa jego samochd i

moga go rozpozna, raczej nie wypuci jej ywej.


Krzykna. Mikko pooy do na jej ustach i prbowa j uspokoi. Kiedy si przekona, e nie bdzie krzycze, zabra rk i zacz j delikatnie rozbiera. Z luboci, niemal z mioci przesuwa donie po jej ciele. Oddycha coraz ciej. Staraa si nie myle o tym, co zaraz
nastpi.
Potem prosi o wybaczenie, a po chwili zaczo bole.

Na drodze panowa straszny ruch. Im duej Patrik jecha, tym bardziej si zoci, i gdy wreszcie skrci na parking przed szpitalem w Uddevalli, kilka razy musia gboko odetchn, eby si uspokoi. Zazwyczaj nie denerwowa si, gdy przyczepy blokoway cay pas ani gdy wolno
jadcy turyci pokazywali sobie kad mijan atrakcj, nie
zwracajc uwagi na kolejk samochodw. Ale wyniki bada krwi bardzo go zawiody. Mia tego do.
Nie wierzy wasnym uszom. Nie stwierdzili zgodnoci
DNA nasienia ze zwok Tanji z prbkami krwi Hultw.
Patrik by tak gboko przekonany, e wyniki pozwol
ustali, kto jest morderc, e nie mg doj do siebie.
Tanj zamordowa kto spokrewniony z Johannesem Hultem - temu nie mona byo zaprzeczy. Ale nie by to nikt
ze znanych mu czonkw rodziny.
Niecierpliwie wybra numer telefonu komisariatu.
Annika zaczynaa dzi pniej ni zwykle i Patrik nie mg
si doczeka, kiedy wreszcie odbierze.
- Cze, tu Patrik. Suchaj, z gry przepraszam, jestem
zdenerwowany, czy mogaby szybciutko ustali, czy Hultowie maj jeszcze jakich krewnych w okolicy? Chodzi mi
o to, czy Johannes Hult mia nielubne dzieci.
Sysza, e Annika notuje, i zacisn kciuki. To ostatnia
deska ratunku. Liczy, e Annika co znajdzie. W przeciwnym razie pozostaje tylko usi na tyku i drapa si po
gowie.

Nawet spodobaa mu si teoria, ktr wymyli podczas


jazdy do Uddevalli: gdzie niedaleko yje nieznany syn
Johannesa. Zwaywszy, jak prowadzi si Johannes, nie
byo to niemoliwe. Wprost przeciwnie. Moe tu naley
szuka motywu zamordowania Johannesa. Cign t
myl, cho nie wiedzia, jak j poczy z gwnym wtkiem. Zazdro jest doskonaym motywem morderstwa, a
sposb, w jaki Johannes zgin, wskazywa na zbrodni w
afekcie, a zatem nieplanowan, popenion w gniewie lub
z zazdroci.
Ale jak to si ma do zabjstwa Siv i Mony? Tego kawaka ukadanki nie potrafi dopasowa do reszty. Moe uda
si, gdy Annika zdobdzie wicej informacji.
Patrik zatrzasn drzwi samochodu i ruszy w stron
gwnego wejcia do szpitala. Po krtkich poszukiwaniach
dziki wskazwkom uprzejmych pracownikw trafi na
waciwy oddzia. W poczekalni siedziay trzy osoby, rzdem, jak ptaki na drucie telefonicznym. Milczeli, wpatrzeni przed siebie. Na jego widok w oku Solveig zapalia si
iskra. Podniosa si i podesza do niego koyszcym krokiem. Wygldaa, jakby nie spaa ca noc. Mocno podkrone oczy, ubranie wygniecione. Bia od niej ostra wo
potu. Tuste wosy skleiy si w cudaczne kosmyki. Rwnie Robert by wyranie zmczony, ale nie wyglda a
tak niewieo. Tylko Linda bya w dobrej formie: schludna, jasne spojrzenie. Jeszcze nie wiedziaa, e jej rodzina
stana na krawdzi.
- Zapalicie go? - Solveig lekko pocigna Patrika za
rami.
- Niestety, cigle nic nie mamy. Lekarze co powiedzieli?

Robert potrzsn gow.


- Nie, jeszcze go operuj. Mwili co o ucisku na mzg.
Zdaje si, e otworzyli mu czaszk. Zdziwibym si, gdyby
mia jaki mzg.
- Robert!
Solveig spojrzaa na niego ze zoci, ale Patrik si nie
zdziwi. Robert kpi, eby ukry drczcy go niepokj i
rozproszy ciki nastrj. Patrik te czasem tak sobie radzi.
Usiad na jednym z ni to krzese, ni to foteli. Solveig
obok niego.
- Kto mg zrobi co takiego mojemu synkowi? pytaa, kiwajc si w przd i w ty. - Widziaam, jak go
wynosili. Nie poznaabym go, cay by we krwi.
Linda drgna i skrzywia si. Robert nie reagowa.
Patrik przyjrza si jego czarnym dinsom i bluzie i zobaczy wielkie plamy krwi.
- Nic wczoraj wieczorem nie syszelicie ani nie widzielicie?
- Nic - odpowiedzia ze zoci Robert. - Ju mwilimy tamtym policjantom. Ile razy mamy powtarza?!
- Bardzo mi przykro, ale musz pyta. Jeszcze troch
cierpliwoci.
W jego gosie sycha byo wspczucie. Rola policjanta
nie jest atwa, zwaszcza kiedy musi si narzuca wtedy,
gdy ludzie maj znacznie waniejsze problemy. Nieoczekiwanie popara go Solveig.
- Robert, zrozum, trzeba im pomc zapa tego drania,
ktry to zrobi Johanowi. - Zwrcia si do Patrika.
- Ja chyba co syszaam, ale to byo duo wczeniej,
zanim mnie Robert zawoa. Ale nikogo nie widzielimy.

Patrik skin gow.


- Nie widziaa przypadkiem Jacoba wczoraj wieczorem? - zapyta Lind.
- Nie - odpowiedziaa zdumiona. - Nocowaam w domu. Domylam si, e by u siebie, w Vstergrden. A dlaczego pan pyta?
- Wyglda na to, e nie wrci wczoraj do domu, wic
pomylaem, e moe go widziaa.
- Nie, nie widziaam. Prosz zapyta moich rodzicw.
- Ju pytalimy, te go nie widzieli. Nie wiesz, dokd
mg pojecha?
Linda zaniepokoia si.
- Nie mam pojcia. - Uderzya j pewna myl. - A moe
pojecha do Bullaren i tam zanocowa? Nigdy tego nie robi, ale...
Patrik uderzy si pici w udo. Gupiec. e te nie
pomyla o orodku w Bullaren. Przeprosi i poszed zadzwoni do Martina. Trzeba tam pojecha i sprawdzi.
Wrci do poczekalni. Nastrj wyranie si zmieni.
Linda zadzwonia z komrki do domu i teraz patrzya na
Patrika z typow dla nastolatki natarczywoci.
- Co si dzieje? Tata powiedzia, e Marita was zawiadomia o zaginiciu Jacoba, e byli u nich dwaj policjanci i
zadawali mnstwo pyta. Tata okropnie si niepokoi.
- Na razie nie ma powodu do niepokoju - Patrik powtarza jak mantr to, co wczeniej powiedzieli Gsta i Martin. - Twj brat prawdopodobnie zaszy si gdzie na par
dni, eby mie spokj, ale takie sprawy zawsze traktujemy
powanie.
Linda patrzya na niego podejrzliwie, ale ju nie drya. A potem cicho dodaa:

- Tata powiedzia mi o Johannesie. Kiedy pan im to


powie? - Ruchem gowy wskazaa Roberta i Solveig.
Patrik jak urzeczony obserwowa falowanie jej jasnych
wosw. Uprzytomni sobie, ile ma lat, i przestraszy si, e
robi si z niego stary lubienik. Odpowiedzia tak samo
cicho:
- Trzeba z tym poczeka. To niedobry moment, ze
wzgldu na Johana.
- Myli si pan - odpara spokojnie Linda. - Wanie teraz potrzebuj dobrych wiadomoci. Niech mi pan wierzy.
Znam Johana i wiem, e to, i Johannes nie popeni samobjstwa, uznaj za dobr wiadomo. Jeli im pan zaraz nie powie, ja to zrobi.
Uparta dziewczyna. Moe ma racj. I tak dugo zwleka.
Przecie maj prawo wiedzie. Kiwn gow i odchrzkn.
- Wiem, e mielicie sporo pretensji o ekshumacj Johannesa.
Robert zerwa si z krzesa.
- Czy pan zwariowa, czy co? Teraz pan bdzie to wyciga? Uwaa pan, e nie mamy do zmartwie?
- Siadaj! - wrzasna Linda. - Wiem, co on chce wam
powiedzie, i wierzcie mi, to dla was bardzo wana wiadomo.
Robert zdziwi si, e ta maa mu rozkazuje, ale usiad.
Solveig i Robert patrzyli na Patrika zym wzrokiem. Pamitali, jak si czuli upokorzeni ekshumacj.
- Zlecilimy wykonanie sekcji... zwok i wyszo na jaw
co interesujcego.
- Interesujcego - prychna Solveig. - adne mi okrelenie.

- Przepraszam, ale nie da si tego powiedzie delikatnie. Johannes nie popeni samobjstwa. Zosta zamordowany.
Solveig zapaa powietrze. Robert zesztywnia.
- Czowieku, co ty mwisz? - Solveig zapaa Roberta za
rk.
- To, co powiedziaem. Johannes zosta zamordowany,
nie odebra sobie ycia.
Z oczu Solveig, ju i tak czerwonych od paczu, popyny zy. Jej wielkim ciaem zatrzs szloch. Linda z triumfem spojrzaa na Patrika. Solveig pakaa ze szczcia.
- Wiedziaam - mwia - e on nie mg tego zrobi.
Jeszcze ci ludzie, ktrzy mwili, e si zabi, bo zamordowa te dziewczyny. Bd teraz mieli za swoje. Ten, kto je
zamordowa, pniej na pewno zabi mojego Johannesa.
Na kolanach bd przeprasza. Tyle lat ylimy...
- Mamo, przesta - powiedzia ze zoci Robert, jakby
jeszcze do niego nie dotaro, co Patrik powiedzia. Potrzebowa czasu.
- Jak chcecie zapa morderc Johannesa? - zapytaa z
oywieniem Solveig.
Patrik tumaczy z zakopotaniem:
- To nie bdzie takie proste. Tyle lat mino, nie ma
dowodw, adnych tropw. Zrobimy co si da, tylko tyle
mog obieca.
Solveig prychna.
- Ju to widz. Jeli bdziecie si stara tak, jak staralicie si wrobi Johannesa, to nie bdzie problemu. Domagam si od policji przeprosin!
Pogrozia Patrikowi palcem. Pomyla, e pora si wycofa, zanim sprawy przybior niepodany obrt.

Spojrza na Lind. Dyskretnie kiwna rk, eby ju


poszed. Poprosi jeszcze:
- Obiecaj, e zadzwonisz, gdyby Jacob si odezwa.
Chocia myl, e masz racj. Na pewno jest w Bullaren.
Kiwna gow. Wida byo, e jest zaniepokojona.
Wjedali na parking przed komisariatem, gdy zadzwoni Patrik. Martin zawrci i znw wyjecha na drog,
tym razem w kierunku Bullaren. Po przyjemnym porannym chodzie nic nie zostao. Supek termometru pi si
do gry i Martin musia podkrci nawiew. Gsta szarpa
si z konierzykiem letniej koszuli.
- eby ju raz skoczy si ten cholerny upa.
- Na polu golfowym pewnie by tak nie narzeka - zamia si Martin.
- To zupenie co innego - odpar kwano Gsta. Uwaa, e golf i religia to dwie dziedziny, z ktrych nie da si
artowa. Przez chwil myla, e wolaby znw pracowa
z Ernstem. Wprawdzie wyjazdy z Martinem przynosiy
lepsze efekty, ale musia przyzna, e nierbstwo
Lundgrena odpowiada mu bardziej, ni przypuszcza.
Wprawdzie Ernst ma swoje wady, ale z drugiej strony nigdy nie protestowa, kiedy Gsta wymyka si na par godzin, eby zaliczy kilka dokw.
Nagle oczyma wyobrani ujrza Jenny Mller i poczu
wyrzuty sumienia. Robi si z niego zgryliwy stary dziad,
przeraliwie podobny do ojca, i jeli tak dalej pjdzie,
skoczy jak on, samotnie, mamroczc o wyimaginowanych krzywdach, ktre spotykaj go w domu starcw. Tyle

e bez dzieci, ktre od czasu do czasu z poczucia obowizku zagldayby do niego.


- Mylisz, e on tam jest? - zapyta, eby odpdzi nieprzyjemne myli.
Martin odpar po chwili:
- Nie, bardzo bym si zdziwi. Ale zawsze lepiej sprawdzi.
Wjechali na podwrko. Podobnie jak poprzednio nie
mogli si nadziwi idylli, jaka si przed nimi roztoczya.
Orodek sta w blasku soca, czerwie budynku piknie
kontrastowaa z bkitem rozpocierajcego si za nim
jeziora. Modzi ludzie biegali zajci rozmaitymi sprawami.
Martinowi przeleciay przez myl sowa: okazay, zdrowy,
poyteczny, czysty, szwedzki, cho wszystkie razem budziy niemie skojarzenia. Dowiadczenie podpowiadao mu,
e jeli co sprawia zbyt dobre wraenie, prawdopodobnie
wcale takie nie jest...
- Co jakby Hitlerjugend, nie? - powiedzia Gsta. Nazwa rzecz po imieniu.
- Moe i tak, chocia to za mocne porwnanie. Lepiej
uwaa z takimi uwagami - sucho skomentowa Martin.
- Przepraszam - powiedzia uraony Gsta. - Nie wiedziaem, e jeste z policji jzykowej. Zreszt gdyby to by
obz narodowcw, nie przyjliby kogo takiego jak Kennedy.
Martin puci jego sowa mimo uszu i ruszy do drzwi
wejciowych. Otworzya jedna z wychowawczy.
- Sucham, o co chodzi?
Niech Jacoba do policji okazaa si zaraliwa.

- Szukamy Jacoba. - Martin przej dowodzenie, bo


Gsta nadal si boczy.
- Tu go nie ma. Szukajcie go w domu.
- Jest pani pewna, e go nie ma? Chcielibymy si sami
przekona.
Wpucia ich niechtnie.
- Kennedy, znowu policja. Chc obejrze biuro Jacoba.
- Sami trafimy - powiedzia Martin.
Kobieta nie zwracaa na niego uwagi. Kennedy szybkim
krokiem zmierza w ich stron. Martin by ciekaw, czy
chopak na stae peni rol przewodnika, czy po prostu
lubi wskazywa drog.
Bez sowa poprowadzi ich korytarzem do biura Jacoba.
Podzikowali i otworzyli drzwi. Ani ladu Jacoba. Weszli i
zaczli uwanie szuka czego, co wiadczyoby o tym, e
spdzi tu noc. Koc na kanapie, budzik, cokolwiek. Nic nie
znaleli. Wyszli rozczarowani. Kennedy czeka na nich
przed drzwiami. Odgarn grzywk z oczu. Martin zwrci
uwag na jego oczy, czarne, przepastne.
- Nic. Kompletnie - powiedzia Martin, kiedy wracali
do Tanumshede.
- Nic - powiedzia krtko Gsta.
Martin przewrci oczami. Trudno, niech si boczy. Ale
Gsta myla o czym innym. Widzia w orodku co, co
mu teraz umkno. Stara si myle o czym innym, eby
wczya si podwiadomo, ale czy mona nie myle o
ziarnku piasku tkwicym pod powiek? Widzia co, co
powinien zapamita.

- Jak ci poszo? Znalaza co?


Annika potrzsna gow. Zauwaya, e Patrik le wyglda, i zaniepokoia si. Za mao snu, kiepskie jedzenie,
za duo stresu. Z jego twarzy znika opalenizna. Bya tawa z odcieniem szaroci. By pochylony, jakby dwiga
wielki ciar. Nie trzeba si dugo zastanawia, eby zgadn, co to za ciar. Miaa ochot mu powiedzie, eby
wyczy uczucia, ale daa spokj.
Sama te ya w napiciu i co wieczr, zasypiajc, miaa
przed oczami zrozpaczonych rodzicw Jenny Mller skadajcych zawiadomienie o zaginiciu crki.
- Jak si czujesz? - spojrzaa znad okularw.
- A jak mona si czu w tych okolicznociach?
- Przecign rk po sterczcych na wszystkie strony
wosach. Wyglda jak karykatura belfra.
- Pewnie jak ostatnie gwno. - Annika nie miaa zwyczaju bawi si niuanse. Jeli co jest gwnem, to bdzie
mierdzie gwnem, choby na nie wyla flakon perfum brzmiaa jej dewiza.
Patrik umiechn si.
- Co w tym rodzaju. Ale nie mwmy o tym. Nic nie
znalaza w spisach?
- Niestety. W ewidencji ludnoci nie ma zapisw o
adnych pozamaeskich dzieciach Johannesa Hulta.
Trudno powiedzie, czy mog by gdzie indziej.
- Czyli mgby mie dzieci pozamaeskie, chocia nie
ma o tym adnej wzmianki?
Annika spojrzaa na niego jak na gupiego i prychna:

- Na szczcie nie ma przepisu, ktry zmuszaby matk


do podania nazwiska ojca dziecka. Wic teoretycznie mg
mie dzieci. W rubryce ojciec mog mie wpisane nieznany.
- I niech zgadn, jest takich troch...
- Niekoniecznie. Wszystko zaley od zasigu sprawdzania. W naszej okolicy ludzie s zaskakujco porzdni.
Poza tym powiniene pamita, e nie mwimy o latach
czterdziestych, tylko o szedziesitych i siedemdziesitych, kiedy, jak przypuszczam, Johannes by najbardziej
aktywny. Wtedy nielubne dziecko to ju nie by wielki
wstyd. Wrcz przeciwnie, w latach szedziesitych mona
nawet byo czerpa z tego pewne korzyci.
Patrik zamia si.
- Jeli masz na myli epok Woodstock, to nie wydaje
mi si, eby flower power i wolna mio dotary do
Fjllbacki.
- Nie bd taki pewien... - odpara Annika. Ucieszya
si, e cho troch poprawia mu nastrj. Komisariat
przypomina ostatnio zakad pogrzebowy.
Patrik spowania.
- Teoretycznie mogaby sporzdzi list dzieci z... powiedzmy, gminy Tanum, ktre w akcie urodzenia nie maj
wpisanego ojca.
- Mogabym, nie tylko teoretycznie, lecz take praktycznie. Ale to potrwa - ostrzega.
- Zrb to jak najprdzej.
- A jak zamierzasz ustali, ktre dziecko z tej listy moe
by Johannesa?
- Na pocztek podzwoni po ludziach, popytam. A jeli
to nic nie da, pomyl, co dalej.

Zjawili si Martin i Gsta. Patrik podzikowa Annice


za pomoc i wyszed im na spotkanie. Martin przystan, a
Gsta, nie odrywajc wzroku od chodnika, poszed do
swego pokoju.
- Nie pytaj - powiedzia Martin i potrzsn gow.
Patrik si skrzywi. Ostatnie, czego mu teraz trzeba, to
zatarg midzy pracownikami. Wystarczy to, co nawyprawia Ernst. Martin czyta mu w mylach.
- To nic powanego, nie przejmuj si.
- Okej. Spotkajmy si na kawie i zrbmy mae podsumowanie, dobrze?
Martin skin gow. Przeszli do pokoju socjalnego, nalali sobie kawy i usiedli przy stole. Patrik zapyta:
- Co wskazuje na to, e Jacob nocowa w Bullaren?
- Nic. Chyba go tam nie byo. A tobie jak poszo? Patrik
opowiedzia o wizycie w szpitalu.
- Czy ty co rozumiesz z tej analizy DNA? Dlaczego nic
nie daa? Wiemy, e ten, ktrego szukamy, jest spokrewniony z Johannesem, ale nie jest to ani Jacob, ani Gabriel,
ani Johan, ani Robert. A zwaywszy na charakter prbki,
musimy wykluczy panie. Masz jaki pomys?
- Tak. Poprosiem Annik, eby sprbowaa ustali, czy
Johannes nie mia w okolicy nielubnego dziecka.
- Dobry pomys. Zdziwibym si nawet, gdyby n i e
m i a nielubnych dzieci tu i wdzie.
- A co mylisz o teorii, e na Jacoba napad czowiek,
ktry wczeniej pobi Johana? - Patrik ostronie siorba
gorc, wieo zaparzon kaw.
- Byby to bardzo szczeglny zbieg okolicznoci. A co ty
o tym sdzisz?

- To samo, raczej wtpi. W dodatku go znikn bez


ladu. Od wczoraj nikt go nie widzia. Przyznam, e si
niepokoj.
- Cay czas miaem wraenie, e Jacob co ukrywa.
Moe dlatego co mu si przydarzyo? - powiedzia Martin.
- Moe kto si dowiedzia, e go przesuchiwalimy, i ba
si, e co ujawni?
- Moe - odpowiedzia Patrik. - Na tym polega cay
problem. Wszystko jest moliwe i wszystko to lune domysy. - Zacz wylicza: - Oto co mamy: Siv i Mona zamordowane w 1979 roku, Johannes zamordowany w 1979
roku, Tanja zamordowana teraz, dwadziecia cztery lata
pniej, Jenny Mller porwana, prawdopodobnie kiedy
apaa stopa, Johan pobity, by moe nawet miertelnie,
wczoraj wieczorem, a Jacob zagin bez ladu. Wsplnym
mianownikiem s niezmiennie Hultowie, ale jest dowd,
ktry wyklucza ich udzia w zabjstwie Tanji. W dodatku
wszystko wskazuje na to, e Tanj zamordowaa ta sama
osoba, ktra wczeniej zabia Siv i Mon. - Patrik bezradnie rozoy rce. - Ugrzlimy po same uszy. Czarno to
widz. Nawet latarka nie pomoe.
- Wiesz co, znowu naczytae si antypolicyjnej propagandy! - umiechn si Martin.
- Co robimy? - zapyta Patrik. - Ja ju nie mam pomysu. Dla Jenny koniec moe nadej w kadej chwili, jeli
jeszcze nie nadszed.
Nagle zmieni temat. Nie chcia si uala.
- Umwie si ju z t lask?
- Z jak lask? - zapyta Martin z obojtnym wyrazem
twarzy.

- Nie udawaj, wiesz, kogo mam na myli.


- Jeli chodzi ci o Pi, to nic z tych rzeczy. Pomoga
nam przy tumaczeniu i tyle.
- Pomoga przy tumaczeniu i tyle - Patrik przedrzenia go falsetem. - Wiesz co, nie wygrasz, dopki nie zagrasz. Przecie wida, e o niej mylisz. A moe nie jest w
twoim typie, skoro nie ma innego faceta. - Patrik
umiechn si, eby nie zabrzmiao to zbyt zoliwie.
Martin chcia si odszczekn, gdy zadzwonia komrka
Patrika.
Nasuchiwa. Domyli si, e chodzi o krew. Dzwonili z
laboratorium, ale z tego, co mwi Patrik, niewiele rozumia.
- Co takiego dziwnego?... Aha... Ach, tak... Co ty mwisz? Ale jak... Okej... Aha.
Martin mia ochot krzykn. Domyla si, e to co
wanego, ale Patrik mwi monosylabami.
- Wic mwisz, e dokadnie ustalilicie pokrewiestwo. - Patrik kiwn gow Martinowi, co miao oznacza,
e stara si mu przekaza, o czym mowa. - Ale nadal nie
rozumiem, jak to si ma... To niemoliwe. On nie yje.
Musi by jakie inne wyjanienie... No nie, ty jeste ekspertem. Posuchaj, zastanw si. Musi by inne wyjanienie.
Wida byo, e czeka w napiciu, podczas gdy ten kto
po drugiej stronie gboko si zastanawia. Martin wyszepta:
- Co si dzieje?
Patrik podnis palec, uciszajc go. Wreszcie chyba co
maj.

- To nie jest takie znowu nacigane. Powiedziabym, e


nawet cakiem moliwe.
Twarz mu pojaniaa. Uczucie wielkiej ulgi rozeszo si
fal po caym ciele. Tymczasem Martin o mao nie wyskoczy ze skry z ciekawoci.
- Dziki! Bardzo dzikuj! - Patrik zatrzasn klapk
telefonu i spojrza na Martina z tym samym jasnym wyrazem twarzy.
- Wiem, kto wizi Jenny Mller. Nie uwierzysz, jak ci
powiem.
Operacja si skoczya. Przewieli Johana na sal pooperacyjn. Nadal by pogrony w piczce i naszpikowany rnymi rurkami. Robert siedzia przy ku i trzyma brata za rk. Solveig niechtnie wysza na chwil do
toalety i zosta z nim sam na sam. Lindy nie wpucili. Nie
pozwalali, eby w pokoju byo zbyt wiele osb.
Gruba rurka tkwica w ustach Johana biega do aparatu wydajcego syczcy odgos. Robert musia si pilnowa,
eby nie oddycha w tym samym rytmie co respirator,
jakby chcia pomc Johanowi. Cokolwiek, byle si pozby
paraliujcej bezsilnoci.
Kciukiem pogaska do Johana. Przyszo mu do gowy, eby spojrze na ni i sprawdzi lini ycia, ale nic z
tego nie wyszo, bo nie wiedzia, ktra z trzech wyranych
linii jest lini ycia. Mia dwie linie dugie i jedn krtk.
Robert pomyla, e lepiej, eby t krtk bya linia serca.
Bez Johana wiat staby si przepaci bez dna. Zdawa
sobie spraw, e na osobach postronnych sprawia

wraenie silniejszego od brata, ale prawda jest taka, e bez


Johana byby nikim. Johan mia w sobie agodno, ktrej
Robert potrzebowa, by zachowa resztki czowieczestwa
utraconego wtedy, gdy znalaz ojca. Bez Johana zostaaby
mu sama skorupa.
Siedzc przy ku brata, obiecywa sobie, e jeli Johan wyzdrowieje, wszystko bdzie inaczej. Nigdy ju nie
bdzie krad, znajdzie prac, ustatkuje si. Obieca sobie
nawet, e si ostrzye.
Ostatni obietnic zoy z obaw, lecz ku jego wielkiemu zdziwieniu wanie ona zadziaaa. Ledwie wyczuwalne
drenie Johana, lekki ruch palca, jakby chcia odwzajemni gaskanie. Niby niewiele, ale tego wanie trzeba byo
Robertowi. Ju si nie mg doczeka powrotu Solveig.
Nie mg si doczeka, kiedy jej powie, e Johan bdzie
zdrowy.
- Martin, dzwoni jaki facet. Co wie o pobiciu Johana
Hulta. - Annika wystawia gow przez drzwi i zatrzymaa
go.
- Nie mam teraz czasu.
- Mam mu powiedzie, eby zadzwoni pniej? zdziwia si.
- Nie, ju id. - Martin wbieg do pokoju Anniki i wzi
suchawk. Przez chwil uwanie sucha. Zada kilka pyta, a potem odoy suchawk i wybieg.
- Annika, musimy jecha. Ja i Patrik. Postaraj si zapa Gst i popro go, eby zaraz zadzwoni do mnie na
komrk. Wanie, gdzie jest Ernst?
- Poszli z Gst na lunch, zadzwoni do nich.

- Dobrze.
Martin wybieg. Chwil potem wpad Patrik.
- Dodzwonia si do Uddevalli?
Annika uniosa kciuk.
- Zaatwione, ju s w drodze.
- Super! - Mia ju i, ale zatrzyma si. - Suchaj, nie
musisz si ju zajmowa t list dzieci bez ojcw.
Poszed. Cay komisariat roznosia energia, wyczuwalna
niemal fizycznie. Patrik w kilku sowach wyjani, co si
dzieje. Na myl, e wreszcie si to skoczy, Annik przeszy dreszcz. Cenna bya kada minuta. Pomachaa Patrikowi i Martinowi, gdy wychodzc z komisariatu, mijali jej
okienko.
- Powodzenia! - zawoaa, chocia wtpia, eby j usyszeli. Od razu wybraa numer Gsty.
- Niech to diabli wezm. Spjrz, Gsta, my tu siedzimy,
a tam rzdz todzioby. - Ernst zszed na ulubiony temat. Wedug Gsty byo to ju mczce. Nawet jeli mia
al do Martina, to gwnie dlatego e zwrci mu uwag,
chocia jest od niego o poow modszy. Pniej pomyla,
e nie stao si przecie nic strasznego.
Gsta i Ernst pojechali na lunch do restauracji
Telegrafen w Grebbestad. W Tanum wybr by niewielki i
szybko mg si znudzi, a Grebbestad byo tylko o dziesi minut jazdy dalej.
Nagle zadzwonia leca na stole komrka Gsty. Wywietli si numer centrali komisariatu.
- Nie odbieraj. Masz prawo w ciszy i spokoju zje

obiad. - Ernst wycign rk, eby wyczy telefon, ale


wzrok Gsty go powstrzyma.
W restauracji byo peno goci. Niektrzy rzucali im
gniewne spojrzenia. Nie podobao im si, e Gsta rozmawia przez telefon na sali. Gsta odpowiedzia takim samym spojrzeniem. Specjalnie mwi nawet goniej ni
zwykle. Skoczy, pooy na stole banknot, wsta i kaza
Ernstowi zrobi to samo.
- Mamy robot.
- Nie moe poczeka? Jeszcze nie piem kawy.
- Wypijesz pniej, w komisariacie. Musimy zatrzyma
jednego faceta.
Po raz drugi tego dnia Gsta jecha do Bullaren. Tym
razem sam prowadzi. Powtrzy Ernstowi, co powiedziaa
Annika, i gdy po pgodzinie znaleli si na miejscu, przy
drodze, w pewnej odlegoci od orodka rzeczywicie czeka na nich nastolatek.
Zatrzymali si i wysiedli.
- Jeste Lelle, tak? - upewni si Gsta.
Chopak skin gow. By potny, mia gruby kark i
ogromne apska. Urodzony bramkarz, pomyla Gsta.
Albo narzdzie do bicia, jak si okazao. To narzdzie nie
byo jednak pozbawione sumienia.
- Dzwonie do nas. Mw - powiedzia Gsta.
- Bdzie dla ciebie lepiej, jak powiesz od razu - powiedzia wojowniczo Ernst.
Gsta posa mu ostrzegawcze spojrzenie. Niepotrzebnie si tak pry.
- Mwiem ju tej babie z komisariatu. Wczoraj wieczorem zrobilimy z Kennedym co gupiego.

Co gupiego, no, no, pomyla Gsta. Facet lubi niedopowiedzenia.


- Naprawd? - czeka na dalszy cig.
- Troch zbilimy tego gocia, co jest krewnym Jacoba.
- Johana Hulta?
- Chyba tak si nazywa. - Zacz si zaklina piskliwym
gosem: - Przysigam, nie wiedziaem, e Kennedy tak mu
dooy. Mwi, e z nim pogada i troch nastraszy. Nic
powanego.
- Ale wyszo inaczej - Gsta stara si mwi po ojcowsku, ale nie najlepiej mu szo.
- Wanie, cakiem odjecha. Najpierw gada, e z tego
Jacoba to ekstrago, a Johan nakama i w co go wkopa.
Kennedy chcia, eby Johan to wycofa, ale on nie chcia.
Wtedy mu odpalio i spuci mu omot.
Musia przerwa i zaczerpn tchu. Do tej pory Gocie
wydawao si, e nada, ale teraz nie by ju taki pewien.
e te te dzisiejsze dzieciaki nie potrafi mwi po ludzku!
- A ty co w tym czasie robie? Plewie ogrdek? - spyta szyderczo Ernst. Gsta spojrza na niego ostrzegawczo.
- Trzymaem go - odpowiedzia cicho Lelle. - Trzymaem go za rce, eby nie mg odda. Skd miaem wiedzie, e Kennedy'emu tak odbije. - Wodzi wzrokiem od
Gsty do Ernsta. - Co teraz bdzie? Nie bd mg zosta
w orodku, co? Pjd do wizienia?
Duy, twardy facet, a niewiele brakuje, eby si rozpaka. Wyglda jak wystraszony chopczyk. Gsta przybra
ojcowski ton i tym razem nie udawa.

- O tym pniej. Zaatwimy to. Teraz musimy pogada


z Kennedym. Moesz tu poczeka albo jecha z nami i zosta w samochodzie. Jak chcesz.
- Jad z wami - powiedzia cicho Lelle. - I tak si dowiedz, e nadaem na Kennedy'ego.
- Okej, jedziemy.
Przejechali sto metrw dzielce ich od orodka. Otworzya ta sama kobieta, ktra rano wpucia Gst i Martina. Bya jeszcze bardziej rozdraniona.
- Czego tu znowu chcecie! Niedugo trzeba bdzie
wstawi dla policji drzwi wahadowe. Czego podobnego
jeszcze nie widziaam. Tyle lat mielimy dobre stosunki z
policj, a teraz...
Gsta powstrzyma j gestem. Z grobow min powiedzia:
- Nie mam czasu na dyskusje. Chcemy rozmawia z
Kennedym. Natychmiast.
Kobieta zawoaa Kennedyego i znacznie agodniejszym
tonem zapytaa:
- Czego od niego chcecie? Narozrabia?
- Przyjdzie pora na szczegy - odpar opryskliwie
Ernst. - Zabieramy go na przesuchanie. Tego duego gocia, Lellego, te.
Kennedy wyszed z cienia. W ciemnych spodniach, biaej koszuli, starannie uczesany wyglda jak ucze angielskiej szkoy z internatem. W niczym nie przypomina modocianego przestpcy. Nie pasoway tylko poranione
knykcie. Gsta zakl w duchu. Przecie widzia je wczeniej, powinien by zwrci na to uwag.

- W czym mog panom pomc? - mwi, przesadnie


modulujc gos. Wida byo, e stara si mwi adnie, co
psuo efekt.
- Rozmawialimy z Lellem. Pojedziesz z nami na komisariat.
Kennedy kiwn gow, e si zgadza. Od Jacoba nauczy si, e trzeba ponosi konsekwencje swoich czynw,
aby w oczach Boga zachowa godno.
Rozejrza si z alem. Bdzie mu brakowao orodka.
Siedzieli naprzeciw siebie w milczeniu. Marita zabraa
dzieci i posza do Vstergrden. Miaa w domu czeka na
Jacoba. Za oknem rozbrzmiewa wiergot ptakw, ale w
domu panowaa cisza. Walizki stay przed domem. Laine
nie chciaa odjeda, dopki si nie dowie, co si stao z
Jacobem.
- Linda si do ciebie odzywaa? - zapytaa niepewnie,
nie chcc zakci kruchego zawieszenia broni.
- Nie, jeszcze nie - odpowiedzia. - Biedna Solveig - doda.
Laine pomylaa o tych wszystkich latach, kiedy Solveig
j szantaowaa, ale zgodzia si z nim. Matka musi wspczu innej matce, kiedy jej dziecku dzieje si krzywda.
- Mylisz, e Jacob te... - Sowa uwizy jej w gardle.
Gabriel nieoczekiwanie pooy rk na jej doni.
- Nie sdz. Syszaa, co mwili policjanci. Pewnie
gdzie si zaszy, eby to wszystko przemyle. Ma co.
- Rzeczywicie - odpara gorzko.

Gabriel milcza, ale wci trzyma do na jej rce.


Odebraa to jako gest pocieszenia i uzmysowia sobie, e
po raz pierwszy od lat okaza jej czuo. Zrobio jej si
ciepo na sercu i jednoczenie czua smutek rozstania.
Wcale nie pragna odchodzi. Tak postanowia, bo chciaa mu oszczdzi upokorzenia. Musiaby wyrzuci j z domu. Ale teraz zwtpia, czy dobrze robi.
- Teraz mog ci powiedzie, e zawsze mi si wydawao, e Jacob jest bardziej podobny do Johannesa ni do
mnie. Uwaaem, e to ironia losu. Mogoby si wydawa,
e byem Ephraimowi bliszy ni Johannes. Ojciec mieszka z nami, to ja odziedziczyem majtek, i tak dalej. W
rzeczywistoci byo inaczej. Kcili si, bo w gruncie rzeczy
byli do siebie bardzo podobni. Chwilami mogo si zdawa, e s jedn osob. Ja byem tym trzecim. Kiedy urodzi si Jacob, jake podobny do mojego ojca i brata, wydawao mi si, e otworzya si dla mnie szansa przyczenia si do tej wsplnoty. Gdybym potrafi przywiza do
siebie syna i nauczy si go rozumie od pocztku do koca, zrozumiabym Ephraima i Johannesa. Zostabym wtedy czci ich wsplnoty.
- Wiem o tym - wtrcia mikko Laine, ale Gabriel jej
nie sysza. Patrzc w okno, gdzie daleko, mwi:
- Zazdrociem Johannesowi, e wierzy w kamstwa
ojca, e potrafimy uzdrawia. Pomyl tylko, z jakiej siy ta
wiara si braa! Patrze na wasne rce i by przekonanym,
e s narzdziem Boga. Patrze na ludzi, ktrzy odrzucaj
kule i id, na lepych, ktrzy przejrzeli na oczy, i wierzy,
e to dziki nam. Dla mnie to by tylko teatr. Widziaem
ojca za kulisami, jak kieruje, reyseruje. Nienawidziem
tego. Johannes widzia tylko chorych i czu czno z

Bogiem. Jak wielka rozpacz go ogarna, kiedy ta czno


zostaa zerwana. Nie podzielaem tej rozpaczy. Przeciwnie,
byem zachwycony. Wreszcie bdziemy zwyczajnymi
chopcami, wreszcie bdziemy rwni. Tak si jednak nie
stao. Johannes nadal czarowa, podczas gdy ja, ja... - Gos
uwiz mu w gardle.
- Masz w sobie wszystko, co mia Johannes. Tylko ty,
Gabrielu, nie masz odwagi. To caa rnica. Uwierz mi, ty
te to masz.
Po tylu wsplnych latach po raz pierwszy zobaczya w
jego oczach zy. Nie pozwoli sobie na nie nawet wtedy,
gdy Jacob by ciko chory. Chwycia go za rk, a on odwzajemni jej ucisk.
- Nie mog ci obieca, e ci wybacz, ale mog obieca,
e sprbuj - powiedzia.
- Wiem. Uwierz mi, Gabrielu. - Przytulia jego do do
policzka.
Z kad godzin Erika denerwowaa si coraz bardziej.
mi j krzy. Masowaa go z roztargnieniem. Przez cae
przedpoudnie prbowaa dodzwoni si do Anny, i na
telefon domowy, i na komrk, ale Anna nie odbieraa. W
biurze numerw dostaa numer komrki Gustava, ale nie
umia jej powiedzie nic ponadto, e poprzedniego dnia
dopynli do Uddevalli i Anna z dziemi pojechaa pocigiem do Sztokholmu. Powinni by w domu wczoraj wieczorem. Oburzyo j, e si nie zaniepokoi. Spokojnie wylicza, e moe byli zmczeni i wyczyli telefon, e komrka moga si rozadowa, e - zamia si - Anna nie zapacia rachunku za telefon.

Zwaszcza to ostatnie tak j rozzocio, e rzucia suchawk. Zdenerwowaa si jeszcze bardziej, jakby do tej
pory miaa mao powodw. Chciaa poradzi si Patrika,
usysze chocia kilka sw pocieszenia, ale nie odbiera
telefonw - ani subowego, ani komrki. Zadzwonia na
central. Annika powiedziaa, e wyjecha w zwizku z
jak wan spraw i nie wiadomo, kiedy wrci.
Wydzwaniaa dalej. mienie nie ustpowao. Ju miaa
da za wygran, kiedy kto odebra.
- Halo? - Dziecicy gos. Na pewno Emma, pomylaa.
- Cze, kochanie, mwi ciocia. Moesz mi powiedzie,
gdzie jestecie?
- W Sztokholmie - odpowiedziaa Emma. - Jest ju
dzidziu?
Erika umiechna si.
- Nie, jeszcze nie ma. Emmo, czy mogabym porozmawia z mam?
Emma zignorowaa to pytanie. Tak atwo nie odda telefonu mamie, jeli ju udao jej si go podwdzi, a nawet
porozmawia.
- Wiesz cooo? - zapytaa Emma.
- Nie wiem, kochanie - odpara Erika - ale moe
odmy to na pniej. Bardzo bym chciaa porozmawia z
mam. - Zaczynaa si niecierpliwi.
- Wiesz cooo? - z uporem powtrzya Emma.
- Nie, a co? - daa za wygran Erika.
- A mymy si przeprowadzili!
- No, wiem, jaki czas temu.
- Nie, dzisiaj si przeprowadzilimy! - powiedziaa z
triumfem Emma.
- Dzisiaj?

- Tak! Przeprowadzilimy si z powrotem do tatusia oznajmia.


Pokj zawirowa Erice przed oczami. Zanim zdya co
powiedzie, Emma dodaa:
- No to pa, id si bawi.
I wyczya telefon. Erika poczua ucisk w sercu.
Patrik mocno, zdecydowanie zapuka do drzwi
Vstergrden. Otworzya Marita.
- Dzie dobry. Mamy nakaz przeszukania domu.
- Ale przecie ju tu bylicie - odpara zdziwiona.
- Otrzymalimy nowe informacje. Ekipa czeka niedaleko, eby pani miaa czas zabra dzieci. Nie chciaem, eby
si przestraszyy na widok tylu policjantw.
Bez sowa kiwna gow. Nie miaa siy protestowa.
Niepokj o Jacoba pozbawi j resztek energii. Odwrcia
si, eby pj po dzieci. Patrik zatrzyma j pytaniem:
- Czy s tu jeszcze jakie budynki poza tymi, ktre std
wida?
Potrzsna gow.
- Nie, jest dom, stodoa, szopa na narzdzia i domek do
zabawy. To wszystko.
Patrik skin gow i pozwoli jej odej.
Kwadrans pniej dom by pusty. Przystpili do przeszukiwania. Patrik wszed do salonu i wyda kilka krtkich
polece:
- Ju raz tu bylimy i nic nie znalelimy. Teraz musimy to zrobi jeszcze dokadniej. Szukajcie wszdzie, absolutnie wszdzie. Jeli trzeba bdzie zerwa podog

albo rozbi cian, zrbcie to. Tak samo, jeli trzeba bdzie rozkrca meble. Zrozumiano?
Skinli gowami. Patrik zwile przedstawi im stan
ledztwa. Wszyscy mieli wiadomo powagi sytuacji i byli
gotowi da z siebie wszystko. Chcieli jak najprdzej zabra
si do roboty.
Po godzinie dom wyglda, jakby przeszed przez niego
tajfun. Prawie wszystko zostao wyjte albo rozprute. Nie
znaleli jednak niczego, co wygldaoby na jakikolwiek
lad. Patrik pomaga przeszukiwa salon, gdy weszli Gsta
i Ernst. Rozgldali si szeroko otwartymi oczami.
- Co wy waciwie robicie? - spyta Ernst.
Patrik puci to pytanie mimo uszu.
- Dobrze wam poszo z Kennedym?
- Od razu si przyzna. Przymknlimy go. Gnojek.
Patrik kiwn gow. By bardzo zdenerwowany.
- A tu co si dzieje? Mam wraenie, e jedynie my nic
nie wiemy. Annika powiedziaa tylko, e mamy tu przyjecha i dowiemy si od ciebie.
- Nie mam czasu na wyjanienia - powiedzia z niecierpliwoci Patrik. - Powiem tylko, e wszystko wskazuje na
to, e Jenny Mller jest przetrzymywana przez Jacoba.
Musimy znale cokolwiek, co wskazywaoby gdzie.
- Ale to nie on zamordowa t Niemk - wtrci Gsta. Przecie badanie DNA go wykluczyo... - Wyranie si pogubi.
Patrik powiedzia z rosncym zniecierpliwieniem: Owszem, prawdopodobnie to Jacob zamordowa Tanj.
- W takim razie zamordowa i tamte dziewczyny? Przecie by wtedy za may...

- Oczywicie, e nie. Pniej wam wyjani. Lepiej nam


pomcie.
- Czego mamy szuka? - zapyta Ernst.
- Nakaz przeszukania ley na stole w kuchni. Jest tam
lista tego, co nas interesuje - powiedzia Patrik. Odwrci
si i zacz przeszukiwa pki na ksiki.
Upyna kolejna godzina. Wci niczego nie znaleli.
Patrik zaczyna traci nadziej. Co bdzie, jeli nic nie
znajd? Z salonu przeszed do gabinetu. Tam te nic. Stan na rodku, wzi si pod boki, odetchn gboko i rozejrza si po pokoju. By niewielki i schludny. Na pkach
stay starannie oznakowane segregatory i skoroszyty. Na
wielkiej starej sekreterze nie byo adnych lunych papierw. W szufladach te panowa wzorowy porzdek. Patrik
co chwila spoglda w zamyleniu na sekreter. Zmarszczy si. Nie opuci ani jednego odcinka Spaceru po antykwariatach, wic od razu zwrci uwag na skrytk. e
te wczeniej o tym nie pomyla! Zacz od nadstawy.
Byo w niej mnstwo szufladek. Wyciga je po kolei i obmacywa palcami kady otwr. W ostatniej co wreszcie
wymaca: metalow wypustk, ktr dao si nacisn.
Stuk - i odsuna si cianka, odsaniajc skrytk. Poczu,
e serce zaczyna mu bi coraz szybciej. W rodku znalaz
stary, oprawiony w skr notes. Woy gumowe rkawiczki, ktre mia w kieszeni, i wyj go ostronie. Czyta z rosncym przeraeniem. Trzeba szybko znale Jenny.
Przypomnia sobie papier, na ktry trafi, przeszukujc
szufladki sekretery. Wycign waciw i wydoby go z
pliku innych papierw. Logo okrgowego wydziau zdrowia powiedziao mu, kto by nadawc.

Przebieg dokument wzrokiem i przeczyta nazwisko na


dole strony. Nastpnie chwyci telefon i zadzwoni na komisariat.
- Anniko, tu Patrik. Sprawd jedn rzecz. - Wyjani, o
co mu chodzi. - Zwr si do doktora Zoltana Czaby... Na
onkologii, tak... Oddzwo, jak tylko si czego dowiesz.
Dni cigny si w nieskoczono. Codziennie kilka
razy dzwonili na komisariat w nadziei, e tym razem czego si dowiedz, ale nadaremnie. Po ukazaniu si w gazetach zdjcia Jenny telefon dzwoni niemal bez przerwy.
Przyjaciele, krewni i znajomi, cho sami przeraeni, starali
si doda im otuchy. Kilka osb chciao nawet przyjecha
do Grebbestad, eby by z nimi, ale bardzo uprzejmie podzikowali. Nienormalno sytuacji byaby wtedy zbyt
oczywista. Woleli siedzie razem przy stole w przyczepie i
czeka. Jenny wczeniej czy pniej musi stan w
drzwiach i wszystko bdzie jak dawniej.
Czekali dzie za dniem, zerani niepokojem. Ten by
szczeglnie trudny. W nocy Kerstin drczyy ze sny. Zlana
potem rzucaa si po ku, przed oczami migotay jej niewyrane obrazy. Widziaa Jenny, przewanie jako ma
dziewczynk. Na trawniku przed domem. Nad wod na
kempingu. Potem pojawiy si inne obrazy, ciemne i dziwne. Nie umiaa ich odczyta. Byo ciemno i zimno. Gdzie z
boku rs cie czego, czego nie potrafia nazwa, chocia
raz po raz prbowaa tego dosign.
Obudzia si ze cinitym sercem. Mijay godziny. W
maej przyczepie robio si coraz cieplej. Kerstin siedziaa
naprzeciw ma i rozpaczliwie przywoywaa wspomnienie
Jenny w swoich ramionach. I podobnie jak we nie nie

udawao jej si go przywoa. Byo takie wyrane przez


cay czas, odkd znikna, a teraz uleciao. Wreszcie zrozumiaa. Podniosa wzrok na ma i powiedziaa:
- Ju jej nie ma.
Nie protestowa. Wiedzia, e to prawda.

Lato 2003
Dni mijay jeden za drugim, jak we mgle. Znosia
wprost niewyobraalne cierpienia i jednoczenie miaa
al do siebie. Gdyby nie bya taka gupia, nie jechaa stopem, nigdy by do tego nie doszo. Rodzice tyle razy jej
mwili, eby nie wsiadaa do obcych samochodw, ale
bya przekonana, e nic nie moe jej si sta.
Teraz wydawao jej si, e to byo tak dawno. Prbowaa przypomnie sobie to uczucie. Chciaa przez chwil
czu, e nic jej si nie moe sta, e wypadki zdarzaj si
innym, nie jej. Cokolwiek si stanie, ju nigdy nie odzyska tej pewnoci.
Leaa na boku i wycignit rk grzebaa w ziemi.
Zmuszaa si do tego, eby utrzyma krenie krwi, skoro druga rka bya bezwadna. nia, e gdy znw do niej
przyjdzie, jak na filmie rzuci si na niego i obezwadni,
zostawi nieprzytomnego na ziemi i ucieknie do szukajcych jej ludzi. Sen nierealny, cho wspaniay. Przecie nie
moga nawet stan na nogach.
Powoli uchodzio z niej ycie. Wyobrazia sobie, jak
spywa do ziemi, ywic sob to, co tam yje, robaki i
larwy, a one chciwie ss jej energi.
W chwili gdy opuszczay j ostatnie siy, pomylaa, e
nawet nie bdzie moga przeprosi rodzicw, e ostatnio
bya taka nieznona. Miaa nadziej, e zrozumiej.

Ca noc przesiedzia, trzymajc j w ramionach. Jej


ciao stygo z wolna. Wok panowaa nieprzenikniona
ciemno. Mia nadziej, e w ciemnociach, otulajcych
wszystko jak wielki czarny koc, odnalaza poczucie bezpieczestwa i tak pociech jak on.
Przed oczami stany mu dzieci, ale odrzuci ten obraz,
bo zanadto przypomnia rzeczywisto.
Drog wskaza mu Johannes. Johannes, Ephraim i on
stanowili nierozczn trjc, zawsze o tym wiedzia. Posiedli dar, ktrego nie mia Gabriel. Dlatego on tego nigdy
nie zrozumie. On, Johannes i Ephraim byli wyjtkowi,
blisi Bogu ni inni ludzie. Byli wyjtkowi - tak napisa w
swojej ksieczce Johannes.
To, e znalaz czarny notes Johannesa, nie mogo by
dzieem przypadku. Co go pocigno jak magnes ku
dziedzictwu Johannesa, tak to rozumia. Wzruszya go
ofiara, ktrej Johannes nie waha si zoy, eby ratowa
mu ycie. Jeli ktokolwiek potrafi ogarn rozumem, do
czego dy Johannes, z pewnoci by to on. Jak na ironi
okazao si to niepotrzebne, bo uratowa go dziadek Ephraim. Bolao go, e zabiegi Johannesa zawiody. Szkoda, e
dziewczyny musiay umrze. Ale Jacob ma przed sob
wicej czasu ni Johannes, jemu si uda. Bdzie prbowa
tak dugo, a odnajdzie klucz do wewntrznego wiata.
Ma je w sobie na pewno, tak powiedzia dziadek Ephraim.
Mia je w sobie rwnie jego ojciec, Johannes.

W odruchu wspczucia pogadzi zimne rami dziewczyny. Byo mu jej al. Bya tylko zwykym czowiekiem i
Bg zapewni jej wyjtkowe miejsce za to, e poniosa ofiar dla niego, boskiego wybraca. Uderzya go pewna myl:
moe Bg oczekuje od niego ilu ofiar, zanim mu pozwoli
odnale klucz? Moe z Johannesem te tak byo? A wic
to nie byo niepowodzenie. Bg po prostu oczekuje od nich
wicej dowodw wiary. Dopiero wtedy wskae im drog.
Oywi si. Na pewno tak jest. Zawsze by mu bliszy
Bg Starego Testamentu, Bg dny ofiar i krwi.
Drczyo go tylko, czy Bg mu wybaczy, e nie umia si
oprze dzom ciaa. Johannes by silniejszy, nie uleg
pokusie. Jacob podziwia go za to. On sam dotkn mikkiej, gadkiej skry i wtedy na krtk chwil obezwadni
go szatan. Gorzko potem aowa, przecie Bg musia to
widzie. Bg, ktry potrafi wejrze w serce, musia widzie, e jego skrucha jest szczera, a zatem udzieli mu
rozgrzeszenia.
Koysa dziewczyn w ramionach. Odsun z jej twarzy
kosmyk wosw. Bya pikna. Kiedy j ujrza stojc przy
drodze z uniesionym do gry kciukiem, od razu wiedzia,
e to ona. Ta pierwsza bya znakiem, na ktry czeka. Zapiski Johannesa fascynoway go od lat, i kiedy stana na
jego progu, pytajc o matk, i to w dniu, gdy usysza wyrok, wiedzia doskonale, e to znak.
Nie zniechci si, chocia nie pomoga mu odnale
wewntrznej siy. Przecie Johannesowi te nie udao si z
jej matk. Najwaniejsze, e wszed na szlak i pody ladami Johannesa.

Zoenie szcztkw w Wwozie Krlewskim byo swego


rodzaju manifestacj, obwieszczeniem, e kontynuuje to,
co zacz Johannes. Nie liczy na to, e kto to zrozumie.
Wystarczyo, e Bg rozumia i widzia, e byo dobre.
Gdyby potrzebowa jeszcze jednego dowodu, otrzyma
go wczoraj wieczorem. Kiedy zaczli mwi o wynikach
badania krwi, dobrze wiedzia, e go zamkn, potraktuj
jak zoczyc. Wczeniej nie przyszo mu do gowy, e szatan skoni go do zostawienia ladw.
A jednak mia si szatanowi prosto w twarz. Ku jego
wielkiemu zdziwieniu policja oznajmia, e wyniki bada
oczyszczaj go z podejrze. To byo ostateczne potwierdzenie, e kroczy waciw drog. Teraz ju nic go nie powstrzyma, bo jest wyjtkowy, jest pod specjaln ochron,
zosta pobogosawiony.
Delikatnie pogadzi dziewczyn po gowie. Bdzie musia znale kolejn.
Annika oddzwonia ju po dziesiciu minutach.
- Tak jak mylae. Jacob znw ma raka. Tym razem to
nie biaaczka, tylko duy guz mzgu. Poinformowali go, e
nie da si ju nic zrobi. Za duy.
- Kiedy si o tym dowiedzia?
Annika zajrzaa do notatek.
- W dniu, kiedy zagina Tanja.
Patrik ciko opad na kanap. Ju wiedzia, cho trudno mu byo uwierzy. Dom przepeniaa cisza, spokj. Ani
ladu za, ktre wanie odsoni. Pozorna normalno.
Kwiaty w wazonie, zabawki rozrzucone po pokoju,

niedoczytana ksika na stoliku. adnych czaszek, zakrwawionych ubra, czarnych wiec.


Nad kominkiem obraz przedstawiajcy wniebowstpienie Jezusa. Aureola wok gowy, na ziemi patrzcy na
niego, pogreni w modlitwie ludzie.
Jak mona usprawiedliwia najwiksze zo wiar, e ma
si boskie penomocnictwo? Moe to jednak nie takie
dziwne. Tyle milionw ludzi zamordowano w imi Boga.
Widocznie jest w tym co, co pociga, uwodzi i odurza.
Patrik otrzsn si. Ludzie z ekipy czekaj na dalsze
instrukcje. Pokaza im, co znalaz. Woleli nawet nie myle
o cierpieniach, jakie by moe w tym momencie znosi
Jenny.
Nadal nie mieli pojcia, gdzie jej szuka. W caym domu trway gorczkowe poszukiwania. Patrik, czekajc na
odpowied Anniki, zadzwoni do dworu i zapyta Marit,
Gabriela i Laine, gdzie w najbliszej okolicy mgby by
Jacob. Na ich pytania odburkn tylko, e nie czas na to.
Poczochra sterczce na wszystkie strony wosy. Gdzie
on moe by? Nie damy rady przeszuka caego terenu,
centymetr po centymetrze. Zreszt rwnie dobrze moe j
przetrzymywa w pobliu Bullaren albo gdzie w poowie
drogi. Co robi?
Martin te czu si bezradny. Nagle co mu przyszo do
gowy.
- To musi by gdzie blisko. Pamitasz lady nawozu?
Przypuszczam, e Jacob wykorzysta miejsce, ktre suyo
Johannesowi, wic, na logik, to musi by gdzie blisko.

- Masz racj, ale zarwno Marita, jak i jej teciowie


twierdz, e nie ma tu adnych innych budynkw. Mogaby oczywicie by jaka ziemianka czy co w tym rodzaju,
ale wiesz, ile ziemi znajduje si w posiadaniu Hultw? To
jak szuka igy w stogu siana.
- A Solveig i jej synowie? Pytae ich? Kiedy tu
mieszkali, moe znaj jakie miejsce, o ktrym nie wie
Marita?
- Bardzo dobry pomys. Przy telefonie w kuchni chyba
ley lista numerw telefonw. Linda ma komrk, moe
przez ni uda si ich zapa.
Martin wyszed do kuchni i wrci z list. Znalaz na
niej porzdnie zapisane imi Lindy i numer telefonu.
Patrik czeka dusz chwil ze suchawk przy uchu.
- Lindo, mwi Patrik Hedstrm. Musz pilnie porozmawia z Solveig albo z Robertem.
- S u Johana. Odzyska przytomno! - powiedziaa
radonie.
Patrikowi zrobio si przykro na myl, e wkrtce przestanie jej by tak wesoo.
- Popro ktre z nich, to wane!
- Okej, z kim pan chce rozmawia?
Patrik zastanowi si. Kto, jeli nie dziecko, najlepiej
zna otoczenie domu?
- Popro Roberta.
Sysza, jak Linda odkada telefon i idzie po Roberta.
Widocznie do pokoju chorego nie wolno wnosi komrki,
eby nie zakca pracy aparatury, pomyla Patrik i po
chwili usysza w suchawce niski gos.
- Mwi Robert.
- Cze, tu Patrik Hedstrm. Mgby mi pomc w

jednej sprawie? - i doda pospiesznie: - To bardzo wane.


- Postaram si. O co chodzi?
- Czy w najbliszym ssiedztwie Vstergrden s jeszcze jakie budynki? Niekoniecznie chodzi o budynek, po
prostu o dobr kryjwk. Na tyle du, eby zmiecia si
jedna osoba, moe dwie.
Robert by bardzo zdziwiony. Nawet przez telefon dao
si to wyczu. Ale na szczcie nie pyta, o co chodzi. Zastanowi si i powoli powiedzia:
- Jedyne, co mi przychodzi do gowy, to stary schron,
kawaek w gb lasu. Bawilimy si tam w dziecistwie z
Johanem.
- A Jacob zna to miejsce? - zapyta Patrik.
- Tak, kiedy mu pokazalimy i to by bd. Od razu
pobieg do taty. Wrcili razem i Gabriel zabroni nam tam
chodzi. Powiedzia, e to niebezpieczne miejsce. To by
koniec zabawy. Jacob by zbyt grzeczny, eby mu to wyszo
na dobre - powiedzia zgryliwie.
Patrik pomyla, e ju nigdy nie da si powiedzie o
Jacobie grzeczny. Robert opisa, jak doj do schronu.
Patrik si rozczy.
- Martinie, chyba ju wiem, gdzie s. Zbierz ludzi przed
domem.
Pi minut pniej na podwrku stao omiu policjantw. Czterech z Tanumshede i czterech z Uddevalli.
- Mam powody przypuszcza, e Jacob Hult jest w
schronie, w lesie, kawaek std. Prawdopodobnie przetrzymuje tam Jenny Mller. Nie wiemy, czy dziewczyna
jeszcze yje. Naley przyj, e yje, i dziaa rozwanie.
Pjdziemy ostronie i otoczymy schron. W absolutnej

ciszy - zaznaczy i potoczy wzrokiem po obecnych, zatrzymujc si nieco duej na Erncie. - Bro trzymamy w
gotowoci, ale nie wolno nic robi bez mojego wyranego
rozkazu. Czy to jasne? W milczeniu skinli gowami.
- Z Uddevalli jedzie karetka. Nie podjedzie na sygnale
do schronu, zatrzyma si przy wjedzie do Vstergrden.
W lesie gos niesie si daleko. Nie powinien si domyli,
e co si szykuje. Sprowadzimy zaog, kiedy opanujemy
sytuacj.
- Nie powinnimy wzi ze sob jakiego pielgniarza?
- zapyta jeden z policjantw z Uddevalli. - Kiedy j znajdziemy, moe si okaza, e natychmiast potrzebuje pomocy.
Patrik kiwn gow.
- W zasadzie masz racj, ale nie moemy duej czeka.
Najwaniejsze to ustali, gdzie jest. Przez ten czas karetka
moe dojedzie. W drog.
Robert opisa, w ktrym miejscu za domem naley
wej w las. Po stu metrach trafili na ciek prowadzc
do schronu. Dla kogo niezorientowanego bya niemal
niewidoczna i w pierwszej chwili Patrik omal jej nie przegapi. Powoli zmierzali do celu. Przeszli okoo kilometra i
wydao mu si, e co migno w gstwinie. Odwrci si i
bez sowa, gestem, nakaza ludziom przyspieszy. Otoczyli
schron w najwikszej ciszy, cho nie obeszo si bez szelestw i trzaskw. Patrik krzywi si przy kadym dwiku,
ale mia nadziej, e przez grube ciany schronu nic nie
sycha.
Wycign pistolet i ktem oka zobaczy, e Martin zrobi to samo. Na palcach podeszli do drzwi i chwycili za

klamk. Byy zamknite. Co robi? Nie mieli ze sob narzdzi. Pozostao przekona Jacoba, eby sam wyszed.
Patrik zastuka do drzwi i odsun si.
- Jacobie, wiemy, e tam jeste. Wychod!
adnej odpowiedzi. Sprbowa jeszcze raz:
- Jacobie, wiem, e nie chciae zrobi dziewczynom
krzywdy. Robie tylko to co Johannes. Wyjd, porozmawiamy.
Wiedzia, e nie brzmi to zbyt przekonujco. Powinien
by przej szkolenie z negocjowania z porywaczem, a
przynajmniej zabra ze sob psychologa. A teraz sam musi
przekona psychopat, eby wyszed.
Po chwili ku swemu wielkiemu zdziwieniu usysza
szczk zamka. Drzwi powoli si otworzyy. Stojc po przeciwnych stronach drzwi, Martin i Patrik wymienili spojrzenia. Podnieli pistolety na wysoko twarzy i przyczaili
si jak do skoku. Jacob wyszed. Na rkach nis Jenny.
Nie byo wtpliwoci, dziewczyna nie ya. Poczuli wielki
zawd. Wszyscy wyszli z ukrycia z broni wycelowan w
Jacoba.
Nie zwrci na nich uwagi. Spojrza w niebo i powiedzia:
- Nie rozumiem, przecie mnie wybrae. Miae mnie
osania. - Wydawa si zagubiony, jakby jego wiat przewrci si do gry nogami. - Po co mnie wczoraj ocalie,
jeli dzi nie jestem godzien Twej aski?
Patrik i Martin spojrzeli na siebie. Jacob robi wraenie
nieobecnego. Trudno byo przewidzie, co zrobi, a przez to
by jeszcze bardziej niebezpieczny. Wci w niego celowali.
- Po dziewczyn na ziemi - powiedzia Patrik.

Jacob ze wzrokiem skierowanym w niebo nadal rozmawia ze swoim Bogiem.


- Wiem, e si zgadzasz, ebym obudzi w sobie dar, ale
potrzebuj wicej czasu. Dlaczego odwracasz si ode
mnie?
- Po dziewczyn i podnie rce do gry! - krzykn
Patrik.
Jacob wci nie reagowa. Trzyma w ramionach dziewczyn i najwyraniej nie mia przy sobie broni. Patrik pomyla, e trzeba go przewrci i wreszcie z tym skoczy.
Nie trzeba si ju martwi o dziewczyn. Za pno.
Ledwie przyszo mu to do gowy, gdy z lewej strony kto
wyskoczy mu zza plecw. Drgn mu palec na spucie.
Omal nie strzeli do Martina albo Jacoba. Z przeraeniem
zobaczy, jak Ernst wzbija si w powietrze i caym ciarem zwala na Jacoba, a Jacob pada na ziemi, wypuszczajc z rk Jenny. Towarzyszy temu guchy odgos, jakby na
ziemi spad worek mki.
Ernst z triumfaln min wykrci Jacobowi rce. Jacob
nie stawia oporu. Na jego twarzy malowao si zdumienie.
- Prosz bardzo - powiedzia Ernst, podnoszc wzrok.
Czeka na pochway. Wszyscy zastygli. Ernst zobaczy
chmurn twarz Patrika i zrozumia, e po raz kolejny zachowa si nierozwanie.
Patrik dygota na myl, e mg zastrzeli Martina, i
musia si opanowa, eby nie zapa Ernsta za gardo.
Pniej si z nim rozprawi, teraz trzeba si zaj Jacobem.
Gsta zaoy Jacobowi kajdanki. Razem z Martinem

postawili go na nogi i spojrzeli na Patrika. Patrik zwrci


si do policjantw z Uddevalli:
- Zabierzcie go do Vstergrden. Zaraz tam przyjd. I
sprowadcie zaog karetki, z noszami.
Ju mieli odchodzi, gdy ich zatrzyma.
- Zaczekajcie chwil. Musz jeszcze spojrze w oczy
czowiekowi, ktry by w stanie zrobi co takiego.
- Ruchem gowy wskaza ciao Jenny.
W oczach Jacoba nie dopatrzy si skruchy. Cigle tylko
zaskoczenie. Jacob patrzy na niego i mwi:
- Czy to nie dziwne? Wczoraj wieczorem Bg uczyni
cud, by mnie uratowa, a dzi pozwala, ebycie mnie
schwytali.
Patrik prbowa wyczyta z jego oczu, czy mwi powanie, czy symuluje, by unikn kary. Napotka spojrzenie
gadkie jak lustro. Zrozumia, e to spojrzenie szaleca.
By bardzo zmczony.
- To nie Bg, tylko Ephraim. Wymkne si przy badaniu krwi, poniewa Ephraim, gdy bye chory, odda ci
swj szpik. W twojej krwi bya jego krew i jego DNA. Dlatego DNA twojej krwi nie byo zgodne z... DNA tego... co
zostawie na ciele Tanji. Zrozumielimy to, dopiero gdy
eksperci sporzdzili map waszego pokrewiestwa i wyniko z niej, e jeste ojcem Johannesa i Gabriela.
Jacob skin gow i powiedzia:
- No i sam powiedz, czy to nie cud?
Poprowadzili go przez las.
Przy zwokach Jenny zostali Martin, Gsta i Patrik.
Ernst poczapa razem z policjantami z Uddevalli. Zapewne nie chcia zanadto rzuca si w oczy.

Wszyscy trzej pomyleli, e przydaaby si kurtka, eby


zasoni jej nago, tak upokarzajc. Miaa identyczne
obraenia jak Tanja. I prawdopodobnie jak Siv i Mona.
Johannes, cho porywczy, dziaa metodycznie. Szczegowo opisywa, co robi swoim ofiarom, ktre nastpnie
prbowa uzdrawia. Opisywa je jak naukowiec. Dziewczyny miay takie same obraenia i zadawa je w tym samym porzdku. By moe sam si oszukiwa, nadajc torturom pozory eksperymentu naukowego. Dziewczyny byy
ofiarami eksperymentu, niezbdnymi, eby Bg przywrci mu dar uzdrawiania. Potrzebowa go, by uratowa
pierworodnego syna.
Ephraim pozostawi synowi i wnukowi straszne dziedzictwo. Wyobrani Jacoba poruszyy rwnie opowieci
o uzdrowieniach, ktrych Gabriel i Johannes rzekomo
dokonywali w dziecistwie. Gdy Ephraim dla efektu doda
jeszcze, e rozpoznaje ten dar rwnie u wnuka, obudzi w
nim wiar, ktr miertelna choroba tylko wzmocnia.
Pewnego dnia Jacob znalaz notes Johannesa i sdzc po
wytartych kartkach, musia go czyta wiele razy. Nieszczliwy zbieg okolicznoci sprawi, e Tanja zjawia si w
Vstergrden tego samego dnia, kiedy Jacob otrzyma
diagnoz - wyrok mierci. To dlatego stoj teraz nad nagimi zwokami dziewczyny.
Upuszczona przez Jacoba, leaa na boku i bya skulona
jak embrion. Martin i Patrik patrzyli ze zdziwieniem, jak
Gsta rozpina koszul, obnaajc biay, pozbawiony wosw tors, i bez sowa rozkada j na zwokach, usiujc
zasoni jak najwicej.

- Nie mona tak stercze i gapi si na dziewczyn, ca


golusiek, jak j Pan Bg stworzy - mrukn.
Skrzyowa ramiona na piersi, chronic si przed wilgotnym chodem lasu.
Patrik uklk i odruchowo chwyci zimn do Jenny.
Umara samotnie, ale przynajmniej nie bdzie musiaa tu
samotnie lee i czeka, a j zabior.
Kilka dni pniej wszystko si uspokoio. Patrik siedzia
u Mellberga, chcia to ju mie za sob. Szef zada penego sprawozdania ze ledztwa. Patrik wiedzia, e Mellberg chce si podczy pod sukces, jakim niewtpliwie
byo rozwikanie zagadki Hultw, ale niewiele go to obchodzio. Patrik nie uwaa tego za sukces i wszystkie zaszczyty scedowa na Mellberga. Zwaszcza po tym, jak musia osobicie zawiadomi rodzicw Jenny o jej mierci.
- Nadal nie rozumiem tej historii z badaniem krwi powiedzia Mellberg.
Patrik westchn i zacz spokojnie tumaczy po raz
trzeci:
- Kiedy Jacob by chory na biaaczk, dosta szpik od
swego dziadka Ephraima. Dlatego krew, ktr ten szpik
wytwarza w organizmie Jacoba, miaa to samo DNA co
dawca, czyli Ephraim. Innymi sowy od tej pory Jacob
mia DNA dwch osb: we krwi - dziadka, a w innych czciach ciaa swoje wasne. Dlatego podczas analizy krwi
Jacoba uzyskano DNA Ephraima. DNA z prbki na ciele
ofiary pochodzio ze spermy Jacoba i byo zgodne z jego
pierwotnym profilem. Dlatego prbki si nie zgadzay.

Wedug laboratorium kryminalistycznego statystyczne


prawdopodobiestwo takiej sytuacji jest tak niewielkie, e
prawie adne. Ale tylko prawie...
W kocu Mellberg chyba zrozumia. Ze zdziwieniem
potrzsn gow.
- Istne science fiction. Czeg to czowiek si dowiaduje! Musz przyzna, e wykonalimy wietn robot!
Wczoraj dzwoni szef policji z Gteborga. Dzikowa mi za
znakomite poprowadzenie sprawy. Mogem si z nim tylko
zgodzi.
Patrik nie mg si dopatrzy niczego znakomitego w
tym, e dziewczyny nie udao si uratowa, ale nic nie powiedzia. Jest, jak jest, nic na to nie poradzi.
Ostatnie dni byy bardzo trudne. W pewnym sensie by
w aobie. Nadal le sypia, drczyy go koszmary z notesu
Johannesa. Erika niespokojnie krya wok niego i rwnie nie spaa. Przewracaa si z boku na bok, a on nawet
nie mia siy szuka u niej pociechy. Sam musia sobie z
tym poradzi.
Nawet ruchy dziecka w brzuchu nie wprawiay go w taki bogostan jak kiedy. Uzmysowi sobie wyranie, e
wiat jest niebezpieczny, a ludzie bywaj li albo szaleni.
Jak ochroni przed tym dziecko? Wola odsun si od
Eriki i dziecka, ale take od ryzyka, e moe kiedy cierpie tak jak Bo i Kerstin Mllerowie, gdy ze zami w
oczach zawiadomi ich, e Jenny nie yje. Jak mona
znie co takiego?
W bezsenne noce myla o tym, eby uciec. Zabra swoje rzeczy i uciec przed odpowiedzialnoci, ryzykiem, e
mio do dziecka obrci si przeciwko niemu. On, czowiek, ktry zawsze mia bardzo silne poczucie obowizku,

teraz powanie si zastanawia, czy nie lepiej stchrzy,


skoczy ze sob. Zdawa sobie jednak spraw, jak potrzebny jest Erice, teraz bardziej ni kiedykolwiek. Erika
rozpaczaa, e Anna wrcia do Lucasa. Patrik wiedzia o
tym, ale nie umia si przemc, eby wycign do niej
rk.
Siedzcy przed nim Mellberg mwi:
- Szefostwo jest nam przychylne i nie widz powodu,
eby w przyszoci nie mieli nam dorzuci do budetu...
Bla, bla, bla, pomyla Patrik. Mnstwo sw i brak sensu. Pienidze, zaszczyty, dotacje, awanse, pochway
zwierzchnikw. Bzdurne kryteria sukcesu. Mia ochot
wyla mu na gow swoj kaw, prosto na t nieszczsn
poyczk. eby wreszcie si zamkn.
- Twj wkad zostanie oczywicie doceniony - powiedzia Mellberg. - Nawet szefowi policji powiedziaem, e
bye dla mnie prawdziwym oparciem. Tylko mi o tym nie
przypominaj, proszc o podwyk. - Zamia si i mrugn
porozumiewawczo. - Martwi mnie tylko sprawa mierci
Johannesa Hulta. Nadal nie macie pojcia, kto mg go
zamordowa?
Patrik potrzsn gow. Pytali Jacoba, ale rzeczywicie
chyba nic na ten temat nie wie. Ta sprawa chyba pozostanie niewyjaniona.
- Gdyby na koniec udao si wam doszy ten kawaek,
byoby to prawdziwe zwieczenie dziea. Taki plusik do
szstki, co? - mwi Mellberg. Potem przybra powan
min. - Przyjem do wiadomoci twoje zastrzeenia do
postawy Ernsta, ale zwaywszy na jego dugoletni sub,
powinnimy okaza wielkoduszno i zapomnie o tym

maym incydencie. Przecie wszystko si dobrze skoczyo.


Patrik przypomnia sobie, jak dra mu palec na spucie
pistoletu wycelowanego w Martina i Jacoba. Teraz zadraa mu rka trzymajca filiank. Podniosa si, unoszc
filiank w stron gowy Mellberga. Rozlego si pukanie
do drzwi i zatrzymaa si. Zajrzaa Annika.
- Patriku, telefon do ciebie.
- Nie widzisz, e jestemy zajci? - sykn Mellberg.
- Myl, e Patrik odbierze ten telefon. - Annika spojrzaa znaczco na Patrika, a on odpowiedzia pytajcym
spojrzeniem.
Nie odpowiedziaa. Weszli do jej pokoju. Wskazaa na
suchawk i dyskretnie wysza na korytarz.
- Dlaczego masz wyczon komrk?
Patrik spojrza na komrk tkwic w futerale na pasku. Cakowicie si rozadowaa.
- Rozadowaa si. Bo co? - Nie rozumia, dlaczego Erika jest taka wzburzona. Przecie dodzwonia si przez central.
- Zaczo si! A ty nie odbierasz telefonu stacjonarnego, komrka te nie odpowiada i...
Przerwa jej:
- Jak to zaczo si? Co si zaczo?
- Pord, idioto. Ble si zaczy, wody mi odeszy! Musisz mnie zabra, musimy ju jecha!
- Przecie dziecko ma si urodzi dopiero za trzy tygodnie! - Patrik by kompletnie oszoomiony.
- Widocznie nic o tym nie wie, bo ju si rodzi!
- Rozczya si.

Patrik zastyg ze suchawk w rku. Na jego ustach pojawi si gupawy umiech. Rodzi si jego dziecko. Ich
dziecko.
Na mikkich nogach pobieg do samochodu i zacz
szarpa za klamk. Kto go trci w rami. Za nim staa
Annika z kluczykami w rku.
- Bdzie szybciej, jeli najpierw otworzysz.
Wyrwa jej kluczyki, machn rk, nacisn gaz i pomkn do Fjllbacki. Annika rzucia okiem na lady po
oponach i miejc si, wrcia do dyurki.

Sierpie 1979
Ephraim zaspi si. Gabriel uparcie twierdzi, e widzia Johannesa z zaginion dziewczyn. Ephraim nie
chcia wierzy, chocia uwaa, e Gabriel jest ostatnim
czowiekiem, ktry mgby si dopuci kamstwa.
Prawda, sprawiedliwo i porzdek byy dla niego waniejsze od wasnego brata i dlatego Ephraim nie mg
mu po prostu nie uwierzy. Uczepi si wic myli, e Gabrielowi si przywidziao, e w pmroku zawid go
wzrok. Zdawa sobie spraw, e wyjanienie jest nacigane, ale zna przecie Johannesa. Swego syna lekkoducha i szaawi, ktry bawi si yciem. Czy taki czowiek
byby zdolny do zabjstwa?
Opierajc si na lasce, szed z dworu do Vstergrden.
Waciwie nie potrzebowa laski. Kondycj, jak sam
uwaa, mia jak dwudziestolatek, ale tak byo elegancko.
Nosi si tak, bo laska i kapelusz nadaway mu wygld
waciciela ziemskiego.
Byo mu przykro, e Gabriel z kadym rokiem oddala
si od niego. Wiedzia, e uwaa, i ojciec faworyzuje
Johannesa i, prawd mwic, tak byo. Obcowanie z Johannesem byo o wiele prostsze. Jego urok i otwarto
pozwalay traktowa go z lekkim pobaaniem. Dziki
temu Ephraim czu si jak prawdziwy patriarcha. Johannesowi mg ostro zwrci uwag. Czu si wtedy
potrzebny. Mg dopilnowa, by syn cakiem nie zszed
na manowce, zwaywszy, ile kobiet si za nim uganiao.
Gabriel by zupenie inny. Na ojca spoglda z pogar-

d. Ephraim traktowa go chodno i z gry, cho


wiedzia, e w duej mierze sam jest sobie winien.

Johannes podskakiwa z radoci, gdy Ephraim odprawia naboestwa i wykorzystywa obecno chopcw,
natomiast Gabriel kuli si, jakby chcia znikn. Ephraim widzia to, ale przecie wszystko, co robi, robi dla
ich dobra. Po mierci Ragnhild dziki jego potoczystej
wymowie i urokowi osobistemu mieli co woy do ust i
na grzbiet. Szczliwy los zrzdzi, e ta wariatka wdowa
Dybling zapisaa im cay majtek. Gabriel mgby to
wzi pod uwag, zamiast wyrzuca ojcu, e mia okropne dziecistwo. Faktem jest, e gdyby nie majstersztyk
polegajcy na wykorzystywaniu synw podczas naboestw, nigdy nie osignliby tego, co dzi maj. Nikt nie
potrafi si oprze dwm uroczym chopczykom, ktrzy
dziki boskiej opatrznoci posiedli dar uzdrawiania chorych i uomnych. Dar chopcw w poczeniu z charyzm
i elokwencj Ephraima sprawi, e zostawili w tyle konkurencj. Ephraima bawia wasna ogromna sawa
wrd wyznawcw Wolnych Kociow. Mile echtao go
rwnie przezwisko - Kaznodzieja - pod ktrym by powszechnie znany, niezalenie od intencji tego, kto je wymyli.
By zaskoczony, gdy Johannes zacz rozpacza, e
utraci moc uzdrawiania. Ephraim po prostu postanowi
skoczy z tym oszustwem. Gabriel przyj to z wielk
ulg, ale Johannes by w gbokiej rozpaczy. Ephraim
chcia im powiedzie, e wszystko to byo blag, e chorzy, ktrych rzekomo uzdrawiali, w rzeczywistoci byli
cakiem zdrowi, e zapaci im za udzia w przedstawieniu. Z biegiem lat waha si coraz bardziej, bo Johannes
by taki wraliwy. Wanie dlatego Ephraima martwia

caa ta sprawa z policj. Ba si, jak Johannes to zniesie,


bo by znacznie delikatniejszy, ni mona by sadzi. Std
i ten pomys, eby pj do Vstergrden i chwil porozmawia z synem. Dowiedzie si, jak sobie radzi.
Po twarzy Ephraima przemkn umiech. Tydzie temu wrci ze szpitala Jacob i godzinami przesiadywa u
dziadka. Ephraim kocha wnuka. Uratowa mu ycie, co
na zawsze poczyo ich szczeglnymi wizami. Ale nie
by przecie naiwny. Gabriel mg wierzy, e Jacob jest
jego synem, ale Ephraim wiedzia. Z oczu Johannesa czyta, e Jacob jest jego synem. Nie bdzie si wtrca. Na
staro chopiec sta si jego oczkiem w gowie. Kocha
rwnie Roberta i Johana, ale byli jeszcze za mali. Najbardziej lubi u Jacoba jego mdre uwagi, a szczeglnie
to, jak sucha opowieci dziadka. Uwielbia sucha o
tym, jak Gabriel i Johannes byli mali i jak jedzi z nimi
po kraju. Nazywa to opowieciami o uzdrawianiu. Za
kadym razem, gdy przychodzi w odwiedziny, prosi:
Dziadku, opowiedz o uzdrawianiu, i Ephraim chtnie
wraca do dawnych dziejw. Dobrze si wtedy bawi. I
c to szkodzi, e przy okazji nieco koloryzowa. Mia
zwyczaj koczy opowiadanie teatraln pauz i kocistym palcem wskazywa na Jacoba, mwic: I ty, Jacobie, rwnie posiade ten dar. Tkwi w tobie gdzie gboko i czeka na odpowiedni chwil. Chopiec siedzia u
jego stp z wytrzeszczonymi oczami i otwart buzi.
Ephraim uwielbia, gdy wnuk sucha jak urzeczony.
Zapuka do drzwi. Nikt nie otworzy. Cisza. Chyba nie
ma ani Solveig, ani chopcw, bo zazwyczaj byo ich sycha ju z odlegoci paru kilometrw. Jaki dwik

doszed go ze stodoy. Poszed tam zajrze. Johannes majstrowa przy niwiarce i nie zauway ojca, dopki nie
stan obok. Drgn.
- Widz, e masz sporo pracy?
- Jak to w gospodarstwie.
- Syszaem, e znw bye na policji - powiedzia
Ephraim. Mia zwyczaj mwi wprost.
- Tak - odpar krtko Johannes.
- Czego znw chcieli?
- Znowu chodzio o zeznanie Gabriela, rzecz jasna. Johannes nadal majstrowa przy niwiarce i nie patrzy
na ojca.
- Wiesz, e Gabriel wcale nie chce ci zaszkodzi.
- Wiem. On ju taki jest, ale na jedno wychodzi.
- To prawda. - Ephraim koysa si lekko na pitach,
nie wiedzc, co dalej. - To wspaniale, e Jacob wyzdrowia, prawda? - powiedzia, szukajc neutralnego tematu.
Johannes umiechn si szeroko.
- Cudownie. Jakby nigdy nie chorowa. - Wyprostowa si i spojrza ojcu w oczy. - Jestem ci dozgonnie
wdziczny, ojcze.
Ephraim skin gow i z zadowoleniem pogadzi wsy. Johannes mwi z pewnym wahaniem:
- Gdyby nie uratowa Jacoba, sdzisz, e... - przerwa i, jakby bojc si, e si rozmyli, wyrzuci z siebie: Mylisz, e odnalazbym w sobie dar uzdrawiania? Czy
sdzisz, e mgbym uzdrowi Jacoba?
Ephraim ze zdumienia zrobi krok w ty. Z przeraeniem zda sobie spraw, e iluzja, ktr stworzy, ya
wasnym yciem. al i poczucie winy sprawiy, e si
rozgniewa i powiedzia ostro:

- Synu, co ty za gupstwa wygadujesz! Miaem nadziej, e wczeniej czy pniej wydorolejesz na tyle,
eby zrozumie ca prawd, e nie bd musia wykada kawy na aw! Przecie to od pocztku do koca byo
oszustwo! Nikt z tych, ktrych z Gabrielem uzdrowilicie
- palcami zrobi znak cudzysowu - w rzeczywistoci nie
by chory. Zapaciem im za to! Osobicie! - wykrzycza,
pryskajc lin. W tym momencie zacz si zastanawia, co te zrobi takiego, e Johannes jest blady jak
ciana. Zachwia si, jakby by pijany. Ephraim pomyla, e ma jaki atak. Wtedy Johannes wyszepta:
- Niepotrzebnie zabiem te dziewczyny.
Ephraim by przeraony. Ogarna go rozpacz i poczucie winy. Poczu, e zapada si w czarn otcha. Musia wyadowa swj bl. Zamierzy si i z caej siy uderzy Johannesa pici w szczk. Jak na zwolnionym
filmie zobaczy, e Johannes z wyrazem zdziwienia na
twarzy pada do tyu i gucho uderza gow o niwiark.
Z przeraeniem patrzy na syna: lea bez ruchu na ziemi. Pad na kolana i rozpaczliwie szuka ttna. Nic. Przyoy ucho do jego ust w nadziei, e oddycha. Nadal nic.
Zda sobie spraw, e Johannes nie yje. Ponis mier z
rki wasnego ojca.
W pierwszym odruchu chcia biec po pomoc. Potem
gr wzi instynkt samozachowawczy. Ephraim Hult
by czowiekiem, ktry z kadej sytuacji wychodzi bez
szwanku. Jeli wezwie pomoc, bdzie musia wyjani,
dlaczego uderzy Johannesa, a tego w adnym wypadku
nie moe ujawni. Dziewczyny nie yj, teraz take Johannes nie yje. W sensie biblijnym sprawiedliwoci stao si zado. Nie chcia spdzi reszty ycia w wizieniu.

Dostateczn kar miaa by wiadomo, majca mu


towarzyszy do koca ycia: e wasnymi rkami zabi
syna. Postanowi zatuszowa zbrodni. Na szczcie byli
tacy, od ktrych za rozmaite przysugi mg si domaga
rewanu.

Waciwie by cakiem zadowolony. Lekarze dali mu


najwyej p roku ycia. Przynajmniej moe je przey w
cakowitym spokoju. Tskni za Marit i dziemi, ale odwiedzali go co tydzie, a cay pozostay czas spdza na
modlitwie. Ju wybaczy Bogu, e go w decydujcej chwili
opuci. Przecie nawet Jezus na krzyu pyta Boga, czemu
go opuci. Skoro Jezus wybaczy, Jacob rwnie moe to
uczyni.
Przewanie przesiadywa w szpitalnym ogrodzie. Wiedzia, e inni winiowie go unikaj. Wszyscy byli przestpcami, wikszo skazano za morderstwa, ale z jakiego
powodu uznali, e jest grony. Nic nie rozumieli. Zabicie
dziewczyn nie sprawio mu przyjemnoci. Nie zrobi tego
dla siebie, lecz dlatego e to by jego obowizek. Ephraim
wyjani mu, e podobnie jak Johannes jest wyjtkowy, e
jest wybracem. Mia obowizek zrobi uytek z tego
dziedzictwa, nie poddawa si chorobie, ktra prbowaa
pozbawi go ycia.
Nie zamierza si podda. Nie wolno mu. W ostatnim
czasie doszed do wniosku, e wybrali z Johannesem niewaciw drog. Usiowali znale sposb, by odzyska
dar, ale moe nie o to chodzio. Naleao szuka go w sobie. Modlitwa i cisza pomagay mu si skupi. Stopniowo
coraz atwiej mu byo medytowa. Coraz bardziej si zblia do boskiego celu. Rozpieraa go energia, oczekiwanie
wypeniao cae ciao. Wkrtce zbierze owoce swej nowej

wiedzy. W takich chwilach jeszcze bardziej aowa niepotrzebnych mierci, ale przecie toczy si wojna midzy
dobrem a zem, a dziewczyny byy jej koniecznymi ofiarami.
Siedzia na parkowej awce, grzejc si w popoudniowym socu. Dzisiejsza modlitwa bya szczeglnie silnym
przeyciem. Jania jak soce. Spojrza na swoj do i
ujrza bijcy od niej blask.
Na ssiedniej awce lea martwy gob. Sztywny,
brudny, na oczach mia bielmo mierci. Przyroda zacza
obraca go w proch. Wpatrywa si w ptaka w napiciu.
Oto znak.
Wsta i przykucn obok gobia. Przyglda mu si z
czuoci. Odczuwa ar w doni, jakby pona. Z dreniem wycelowa palcem wskazujcym prawej rki w ptaka
i dotkn nastroszonych pir. Nic. Poczu ogromne rozczarowanie, ale trwa tam, dokd zaprowadziy go modlitwy.
Po chwili ciao gobia drgno, poruszy sztywnymi apkami. Potem wszystko dziao si bardzo szybko: skrzyda
zalniy, bielmo zsuno si z oczu, gob stan na apkach, machn skrzydami i wzbi si w niebo. Jacob
umiechn si z satysfakcj.
W jednym z okien wychodzcych na ogrd stali, obserwujc Jacoba, doktor Stig Holbrand oraz Fredrik Nydin,
staysta na obowizkowej praktyce na oddziale psychiatrycznym.
- To Jacob Hult. Szczeglny przypadek. Torturowa
dwie dziewczyny i prbowa je potem uzdrawia. Obie
zmary na skutek obrae. Zosta skazany za morderstwo.
Badanie psychiatryczne wykazao, e jest chory. W dodatku ma guza mzgu, nieoperacyjnego.

- Ile mu zostao? - zapyta staysta. Dostrzega tragizm


sytuacji, a jednoczenie zaciekawi go ten przypadek.
- Okoo szeciu miesicy. Twierdzi, e sam si uzdrowi,
i wikszo czasu spdza na medytacji. Dalimy mu spokj, w kocu nikogo nie krzywdzi.
- Co on teraz robi?
- Chwilami dziwnie si zachowuje. - Doktor Holbrand
zmruy i osoni rk oczy. - Zdaje si, e wyrzuca w gr
gobia. Dobrze, e nieywego - doda sucho.
Przeszli do nastpnego pacjenta.

Related Interests