You are on page 1of 140

BIBLIOTEKA
KLASYKÓW FILOZOFII

...Zastanów się nad tym: Czy jest
coś jedno, czy nie ma nic takiego,
co musi koniecznie przysługiwać
wszystkim obywatelom, jeśli państwo ma istnieć? W tym bowiem
znajduje rozwiązanie ta właśnie
trudność, którą przedstawiłeś, lub
nigdzie indziej. Jeśli bowiem [państwo] istnieje, to istnieje to jedno,
nie będące sprawnością czy to budowniczą, czy to platnerską, czy to
garncarską, lecz sprawiedliwością,
rozwagą, zbożnością i krótko mówiąc - to właśnie jedno nazywam
cnotą obywatelską...

W Y D A W N I C T W O
K O M I T E T
B I B L I O T E K I

N A U K O W E

P W N

R E D A K C Y J N Y

K L A S Y K Ó W

F I L O Z O F I I

.

wstępem i komentarzem opatrzył LEOPOLD REGNER 2004 W Y D A W N I C T W O N A U K O W E PWN .BIBLIOTEKA K L A S Y K Ó W FILOZOFII PLATON PROTAGORAS Przełożył.

Tytuł oryginału Πρωταγόρας Okładkę projektował Wiesław Kosiński Redaktor Ewa J.5 Druk ukończono w listopadzie 2004 r. Warszawa 1995 Copyright © for the Polish edition by Wydawnictwo Naukowe PWN SA Warszawa 2004 ISBN 83-01-14349-5 Wydawnictwo Naukowe PWN SA 00-251 Warszawa.o. www. 36-100 Kolbuszowa Dolna. ul. Głębicka Redaktor techniczny Stanisława Rzepkowska Korektor Teresa Kołakowska Tytuł d o t o w a n y przez M i n i s t e r s t w o Edukacji N a r o d o w e j i Sportu Copyright © for the Polish edition by Wydawnictwo Naukowe PWN Sp. z o.com.o. Druk i oprawa: GRAFMAR Sp.: (0 22) 69 54 321 faks: (0 22) 69 54 031 e mail: pwn@pwn.pwn.pl. Miodowa 10 teł. ul.pl Wydawnictwo Naukowe PWN SA Wydanie II Arkuszy drukarskich 8. Wiejska 43 . z o.

SPIS TREŚCI Wstęp Bibliografia Protagoras Aneks: O sprawiedliwym VII XIX 1 91 Wstęp 93 O sprawiedliwym 95 Skorowidz imion i pojęć 104 .

.

miał dość siły. lecz nie wie. Sokrates daje się namówić. określony jako Przyjaciel Sokratesa. ale próbuje ostudzić zapał Hippokratesa. że w Atenach przebywa Protagoras. który dowiedział się o tym. kiedy zwłaszcza w Atenach opinia o sofistach była nie najlepsza. że skoro wie. Wszystko zaczęło się tego dnia jeszcze przed świtem. naraża swoją duszę oddając ją pod wpływ Protagorasa.WSTĘP Treść dialogu Protagoras opatrzony jest podtytułem: „Sofiści. czy cnoty można nauczyć. aby spotkanym znajomym opowiedzieć szczegółowo o długiej rozmowie z Protagorasem. że Protagoras jest sofistą. wskazując mu. zatrzymuje go. że Sokrates. aby opowiedzieć o spotkaniu i rozmowie z Protagorasem. gdy u drzwi Sokratesa zjawił się młody Hippokrates. na którą składa się spór o to. kto to jest sofista. jak mógł w ciągu jednego dnia zmieścić i dyskusję ze sławnym sofistą. po rozmowie z Protagorasem powracający już do domu Sokrates spotyka kilku znajomych. że nowinki sofistów zagrażają porządkowi społeczne- . którzy żywili obawy. Może nie ma w tym nic dziwnego. z których jeden. dialog dowodzący". Młodzieniec chciał go sobie zjednać jako nauczyciela. Nie wyjaśnia on dostatecznie treści dzieła. znany z niespożytej wytrwałości. W nagonce przeciw nim brali udział przede wszystkim ludzie przywiązani do dawnej religii i obyczajów. Był to czas. Sokrates godzi się pośredniczyć w tej sprawie. i sprawozdanie z niej. musi jednak zdumiewać. Dialog zaczyna się od końca.

u którego gościł Protagoras. jakie odniesie uczeń z obcowania z nim. . nie pochwalał połączonej z rozrzutnością gościnności Kalliasa. również w otoczeniu uczniów. dotyczące relacji między znaczeniem nazw podporządkowanych nazwie „cnota". potem siedzącego w jakiejś izbie sofistę Hippiasa. ale nawet wygłosić wykład o korzyściach.mu. Sokrates zdaje sobie sprawę z tego. leżącego jeszcze na legowisku. Protagoras godzi się chętnie nie tylko porozmawiać z Sokratesem i Hippokratesem w obecności pozostałych sofistów i ich uczniów. które znalazły uznanie słuchaczy i wywarły wrażenie również na nim samym. niezadowolony z najazdu trzech sofistów i czeredy ich uczniów. który. w szczególności zaś państwo. to jest o czterech cnotach głównych. O świtaniu Sokrates i Hippokrates znaleźli się przed domem Kalliasa. okrytego mnóstwem skór i otoczonego przez swych uczniów. Sokrates zauważył przechadzającego się z uczniami Protagorasa. że głoszą sceptycyzm i relatywizm czy wręcz nihilizm etyczny. bez którego rodzaj ludzki musiałby szczeznąć. Przed bramą spotkali się z arogancją odźwiernego. bardzo rzeczowy. że daremne byłoby podważać wypowiedzi Protagorasa. Gdy wreszcie odźwierny wpuścił Sokratesa i Hippokratesa do domu. i dlatego zwraca się z pytaniem. Po tym przeglądzie obecnych Sokrates podchodzi do Protagorasa i przedstawia mu powód swego przybycia. Wprowadzeniem jest tu mit o Prometeuszu i Epimeteuszu obrazujący bezbronność człowieka w obliczu sił przyrody i wynikającą stąd potrzebę jednoczenia się ludzi i wspólnego działania. Zarzucano im. zawiera myśli. które znacznie odbiega od zadanego na początku: czy cnota jest czymś. w końcu też sofistę Prodikosa. nie może się ostać. byłoby bardziej właściwe dla Prodikosa niż Sokratesa. które warte są przypomnienia również dzisiejszemu światu. Pytanie. a nawet istnieniu państwa. W swoim wykładzie wykazał. że bez cnót społeczność ludzka. czego można nauczyć. że wyjdzie od definicji samej cnoty. należałoby oczekiwać. Skoro jednak Sokrates zamierzał rozprawiać o cnocie i jej „częściach". Wykład Protagorasa.

że te wszystkie inne mogą być nadużywane ku złemu. że wie.aby potem wyszczególnić różnice gatunkowe cnót podporządkowanych. SOKRATES: Z tego wynika. Wtedy by się okazało. O różnicy między „częściami" cnoty stanowią zakresy działań czy zachowań. a więc niecne. mógłby rozpocząć taki dialog: SOKRATES: Czym. co je różni. Protagorasie. który by nie wiedział. cnoty natomiast nie można nadużyć w taki sposób. gdyż w takim razie nie byłaby cnotą. Jak w takim razie określimy. co złe. nie byłby władny wybrać świadomie tego. i czy świętość jest niesprawiedliwa. Na tej drodze Sokrates oszczędziłby sobie takich pytań. co zaś nie. że cnota jest to sprawność umysłu i woli człowieka. SOKRATES: Cnota więc nie może się sprzeniewierzyć samej sobie. aby się nią posłużyć do zła. Cnota jest celem sama w sobie i dla siebie. że ku temu. jest cnota? PROTAGORAS: Sądzę. PROTAGORAS: Cnota przewyższa wszystkie inne sprawności człowieka tym. a więc bezbożna. że w każdej innej sprawności jest jakaś szczypta niedoskonałości. Gdyby Sokrates chciał wyjść od określenia. co to jest cnota? PROTAGORAS: Powiemy. Zamiast rozpocząć od definicji cnoty. SOKRATES: KU czemu zaś ta sprawność czyni człowieka sposobnym? PROTAGORAS: Oczywiście. co jest. co jest zacne. lecz niecnotą. że te „części" cnoty mają coś wspólnego i coś. zależnych od każdej z nich. a więc też nieświęta. co jest zacne. co to jest cnota. aby człowiek był sposobny do tego. że człowiek musi przede wszystkim wiedzieć. nie zaś tego. bo człowiek. jak to: czy — skoro sprawiedliwość różni się od świętości — sprawiedliwość jest nieświęta. Jej nieskazitelność polega na tym. że — najogólniej mówiąc — jest pewną sprawnością człowieka. wybiera jednak coś przeciwnego. PROTAGORAS: Tym się właśnie cnota różni od innych sprawności człowieka. co zacne. że jej celem nie może być jakieś dobro różne od niej samej. że cnota nie może zmierzać czy skłaniać do tego. która czyni go sposobnym do zacnego postępowania. cnota natomiast jest czystą doskonałością. co nie jest zacne. co jest zacne? PROTAGORAS: Idzie ci zapewne o to. co jest zacne. Sokrates zaplątuje się w ulubionej „metodzie indukcji". i chcieć tego. Chciałby przez badanie własności cnót podporządkowanych wskazać „indukcyjnie" . choć bywa i tak. SOKRATES: CO jednak jest konieczne do tego. Z tego wynika. że siedzibą cnoty jest w człowieku umysł i wola. co jest zacne. SOKRATES: Tak właśnie.

Temu służył w dużej mierze ulubiony przez Sokratesa sposób prowadzenia rozmowy za pomocą krótkich pytań i jeszcze krótszych odpowiedzi.jakąś własność cnoty w ogóle. na przykład. co zresztą okazuje się nieprawdziwe. co dobre. Podobnie inny ciąg pytań. lecz różnią się pewnym odcieniem. nie mogą prowadzić do jednoznacznego wniosku. a co złe. wywołuje słuszną odpowiedź . Sylogizmy. Takie ograniczanie rozmowy do krótkich pytań i krótkich odpowiedzi nie może ustrzec od przemycenia błędnych rozumowań. że niesprawiedliwi postępują rozważnie. który również się urywał. różnią się jednak pewnym odcieniem. a do tego na krótkie pytanie nie zawsze łatwo znaleźć bez namysłu krótką odpowiedź. czy osoba A przyjmuje to samo znaczenie danej nazwy η co osoba B. gdy dokonują czynu dobrego. że Protagorasowi uprzykrzyła się tego rodzaju rozmowa. których terminami są nazwy cnót. gdyż znaczenia tych nazw są płynne i zmienne w zależności od kontekstu słownego lub od tego. które mają to samo lub prawie to samo znaczenie. To właśnie dlatego ludzie nie mogą w wielu sprawach dojść do porozumienia. które miały doprowadzić do wniosku. co złe. Nic dziwnego. Dodać należy i to. czyli niewiedza. która by była całkowicie niepodważalna. Platon chyba rozmyślnie przyodział Sokratesa w płaszcz sofisty. w jaki sposób pojmuje je w swoim umyśle ten. aby przejść do innego. że o postępowaniu zacnym stanowi świadomość tego. słowa „uczciwy" i „poczciwy" mają (a przynajmniej miały) zbliżone znaczenie. gdy jednocześnie o wyborze tego. Tak np. w którym Sokrates próbuje za pomocą przykładów pokazać. aby sztuczkami sofistów zwodzić właśnie sofistę Protagorasa. Tak kończy się na niczym szereg pytań. że każda rzecz winna mieć tylko jedno przeciwieństwo. kto się tymi nazwami posługuje. zwłaszcza że Sokrates porzucał jeden łańcuszek pytań prowadzących donikąd. Tak pytanie Sokratesa. czy dobre jest to. stanowi nieświadomość. Nie można bowiem sprawdzić. dodatnim lub ujemnym. co jest korzystne. że słowa.

wydała się Sokratesowi zbyt rozwlekła i to doprowadziło do sporu 0 rozwlekłość i zwięzłość wypowiedzi. któremu jako ziomkowi Simonidesa powinno zależeć na obronie poety. którzy w tym właśnie upatrywali mądrość Spartan. 1 Lakończyków. gdy w pieśni ku czci Skopasa skarcił Pittakosa za jego zawołanie: T r u d n o być zacnym. zwłaszcza pięściarstwa i zaprawy żołnierskiej. że Sokrates nie jest prostakiem bez wykształcenia i umie się obracać w dziedzinie literatury. a może też chce zyskać na czasie. która się przejawia w zwięzłości ich mowy. i to dwukrotnie. ale jest to wyraźna ironia. naśladując ich w ćwiczeniach cielesnych i nadstawianiu uszu. . gdyż wiadomo było. w myśl której zadawanie pytań przekazano Protagorasowi. więc wzywa na odsiecz Prodikosa. Odpowiedź Protagorasa. choć nie są użyteczne dla ludzi.Protagorasa. czym chlubili się naśladowcy Lakończyków. jakie mu dał Protagoras. Gdy jednak mądrość Prodikosa zawiodła. czemu zapobiegł jednak gospodarz domu. Sokrates udaje. i z tym się Sokrates zgadzał. które nie są korzystne dla ludzi. które są dobre. Ta zwięzłość znamionuje i Siedmiu mędrców. i Kreteńczyków. że są rzeczy korzystne dla roślin i zwierząt. że Simonides nie zaprzecza sam sobie. i zwodzili „lakedemolubów". pogniecione uszy i powybijane zęby. do których należy Pittakos. Już nawet groziło zerwanie rozmowy. było wykazać. że Spartanie byli nieokrzesanymi gburami. Świadectwem tej mądrości były połamane nosy. które przejawiało się w kształceniu umiejętności wyrażania prawdy w najbardziej zwięzłych słowach. Sokrates wychwala „prawdziwą" mądrość Lakończyków. Zadaniem. i są rzeczy. Spór załagodzono ugodą. nosa i zębów na ciosy pięściarzy. że sam nie zdoła uporać się z trudnością. Ten sięgnął do dziedziny. Ci ostatni w osobliwy sposób ukrywali zazdrośnie swoją mądrość pod osłoną ćwiczeń ciała. która — jak się może spodziewał — była Sokratesowi obca. niezbyt zresztą długa. Sokrates sam w sposób żartobliwy daje wykład o umiłowaniu mądrości. Okazało się jednak.

Sokrates jednak nie doprowadza tego rozumowania do końca i przechodzi do pytań. gdyż jest słaby. przykre zaś złe przez to samo. że jest przyjemne. byłaby czymś szkaradnym i nie zasługiwałaby na miano cnoty. nie zasługuje na miano cnoty. lecz s t a ć s i ę zacnym. że musi upaść. jakie mu zadał Protagoras. iż trudno być zacnym: według Simonidesa nie b y ć zacnym jest trudne. natyka się na takie trudności. którą by znamionował brak rozwagi. Sokrates upiera się przy twierdzeniu. Sokrates rozwiązuje prostym przestawieniem jednego słowa „naprawdę". gdyż jedne i drugie mogą być obojętne. że odwaga. a tak samo przykrości. Gdy Protagoras zauważa. co też jest chyba żartem. która nie przystoi mężom oddanym poszukiwaniu prawdy. że złe. Czy w takim razie odwaga tych ludzi jest cnotą? Sokrates wykazuje. pewne zaś przykrości nie są złe. że są przyjemności dobre i złe. ani złe. że zajmowanie się utworami pieśniarzy jest rozrywką pośledniego rodzaju. aby wrócić do poprzednich rozważań o cnocie. człowiek zacny nie tylko m o ż e upaść. Gdy Sokrates wywiązał się z zadania. Ta bowiem jest czymś najpiękniejszym. gdyż b y ć z a c n y m nie jest dla człowieka trudne. bo ani dobre. Na to Protagoras odpowiada. że twierdził. lecz niemożliwe. że odwaga różni się od pozostałych „części" cnoty. oświadczył. a zatem i na miano odwagi. że Simonides gani Pittakosa za to. Człowiek. że pewne przyjemności nie są piękne. . odwaga zaś. którym nie jest w stanie sprostać. lecz kiedyś m u s i upaść. który stał się zacnym. Dowodzi mianowicie. czy o szczęściu stanowi przyjemność. Sokrates nawiązuje do jednej z wcześniejszych wypowiedzi Protagorasa. jaką nastręcza pieśń Simonidesa. Dlatego jest za tym. gdyż odwagą odznaczają się niekiedy ludzie pozbawieni innych zalet. Kiedy jaka przemożna Próba nadejdzie nań. że przyjemne jest czymś dobrym przez to. która by była nierozważna.Trudność. Według Simonidesa.

gdyż obok lub raczej ponad jej dobrem stoi dobro społeczności. a gardzi tym. którzy się uchylają od uznania pewnych wartości. Porządku wartości nie można budować wyłącznie na tych wartościach. Porządek rzeczy nie zależy od naszego sposobu pojmowania. umowę). nie czynią tego przez niewiedzę. którzy nie chcieli lub nie mogli w nią wrosnąć. oszczędziłby sobie tego zaplątywania się w zaklętym kręgu dwóch wartości: rozkoszy i cierpienia. która jest najczęściej sprzeczna z „prawem". i przez uznawanie tych wartości wrasta w tę społeczność. jak to później uczynił w dialogu Gorgias. aby silniejszy miał więcej niż słabszy. Bez uznawania porządku wartości. jak chce udowodnić Sokrates. wymaga. należą do tak zwanego marginesu społecznego. gdyż sama gonitwa za przyjemnością i ucieczka przed cierpieniem i trudem nie mają nic wspólnego z cnotą. gdy opowiada się za tym. Takim właśnie okazuje się Kallikles w dialogu Gorgias. jaki ta społeczność uznaje.Sokrates nie bierze tu pod uwagę. gdyż o porządku wartości stanowi uznanie go za taki przez daną społeczność. Herakles. co jest ustanowione przez „prawo" (zwyczaj. który żyje od najmłodszych lat w danej społeczności. lecz całkowicie świadomie. coś innego o drugim. Stąd różne społeczności uznają nieraz bardzo odmienne wartości. gdyż coś bywa dobre w porządku rzeczy. np. które służą dobru społeczności. Ci. przyswaja sobie wiedzę o porządku wartości. lecz złe w porządku wartości. bo postąpił zgodnie z naturą jako silniejszy od Geriona. Człowiek. Ci. a nawet członkowie tej samej społeczności uznają inne wartości niż cała społeczność. że słowa „dobre" i „złe" nie są jednoznaczne. Gdyby Sokrates wziął właśnie to pod uwagę. postąpił sprawiedliwie. porządek wartości natomiast zależy. nie można nawet mówić o cnocie. które służą wygodzie tylko jednostki. co jest zgodne z „naturą". i że coś innego stanowi o jednym. z którego nie mógł wyjść nawet z pomocą . Według niego „natura". Dlatego bywają uznawani przez społeczność za występnych czy bezecnych. który zabrał woły Geriona.

i odbiera Protagorasowi to. co jest dobre. Rozmowa Sokratesa z Protagorasem kończy się tym. gdy człowiek stoi przed wyborem. który dopuszcza się zła. gdyż są wartości. gdy Platon pisał dialog Gorgias. i że bez tego jego życie byłoby pozbawione sensu. nie dopuszcza się zła świadomie" (358c). lecz raczej na trwałym braku tej wiedzy. który człowiek powinien w swoich działaniach urzeczywistniać. to pozbawienie cnoty nie powinno polegać na przelotnym braku wiedzy o dobru i złu. Inaczej bowiem należałoby przyjąć. . że człowiek. czy też niewiedza o tym. cierpienie rzeźbi jego charakter tak. za czym ten opowiadał się na początku: że cnoty można jednak nauczyć. lecz gdy zdoła on sprostać mu w sposób właściwy. co zaś złe. jest dobre. zrozumiał. która dotyczy stanu rzeczy już zastanego. Tak zaś nie jest. co złe i co dobre. rzymski poeta Owidiusz powie: „Video meliora proboąue.. jak dłuto rzeźbiarza rzeźbi w bezkształtnej bryle piękny kształt. Nie wiadomo.zmyślonego przedstawiciela „szerokich kół". Zauważmy jednak. dla których powinien być gotowym ponosić trudy i cierpienia. lecz stanu rzeczy. że cnota nie jest tą wiedzą. czyni to z całkowitą świadomością. co twierdzi Sokrates: „nikt. o wyborze zła — niewiedza. że o wyborze dobra stanowi wiedza. Wbrew temu. że Sokrates uznaje to.. Cierpienie może wprawdzie złamać człowieka. dla których sprawdzianem prawdy miał być zdrowy rozsądek. że powołaniem człowieka nie jest gonitwa za rozkoszą i ucieczka przed cierpieniem. aby w końcu zadowolić się wnioskiem. Czy miałaby to być całkowita niewiedza o tym. lecz idę za gorszym). Zdrowy rozsądek i doświadczenie wskazują. deteriora sequor" (Widzę lepsze i pochwalam je. co Sokrates miał na myśli mówiąc. doznaje w tej chwili utraty rozeznania czy jakiegoś zaćmienia świadomości. Jeśli jednak cnota ma być dyspozycją trwałą. co w danej chwili. że człowiek wybiera zło przez niewiedzę. który wybiera zło. a co złe. czemu na początku przeczył. że człowiek. Później dopiero.

Podstawą obecnego przekładu był tekst opracowany przez Alfreda Croiseta w: Platon. Siedlecki (1881). ludziom lub . z których każda składa się z czterech pism Platona. Za podstawę dla wydania Croiseta służyły głównie manuskrypty Bodelianus (B) i Venetus (Τ). Protagoras. tome III. jakie terminy języka polskiego są w danych wypadkach najwłaściwszymi odpowiednikami terminów greckich. Początkowo oznaczało zalety przypisywane bogom. Graec. Paris 1923 (porównywany z wydaniem z 1984). później Władysław Witwicki (1923). Dialogi Platona zostały ułożone w porządku. a mianowicie: które z pism. Tak zwana kwestia platońska to dwa pytania. 1 partie. Spory dotyczyły jedynie czasu jego powstania. którego opracowanie przypisuje się astrologowi cesarza Tyberiusza. wśród nich też niektóre wątpliwe i nieautentyczne. w edycji oznaczony W). z uwzględnieniem tekstu opracowanego przez C. których autorstwo jest niepewne lub których autorem nie był Platon. Protagoras. Znaczenie terminu «arete» Jest bardzo trudno rozstrzygnąć. zwłaszcza zaś z manuskryptu Wiedeńskiego (Suppl. Platonis Euthydemus. Autentyczność Protagorasa nie była nigdy podważana. Zwłaszcza słownictwo i treść tego dialogu zdają się świadczyć. które odnoszą się do pojęć abstrakcyjnych. Lipsiae 1806. że należy on do pism z okresu młodości Platona.Czas powstania dialogu Tak zwane Corpus Platonicum obejmuje dzieła Platona i niektóre pisma. Trazyllusowi. zwłaszcza gdy idzie o takie. Hermanna. Przekładu Protagorasa na język polski dokonał S. Corpus ów obejmuje dziewięć tetralogii.. Oeuvres completes. które w różnych czasach miewało różne znaczenia. z uwzględnieniem niektórych lekcji z manuskryptów zbliżonych ogółem bardziej do Τ niż do B. F. jakie się znalazły w Corpus Platonicum są autentyczne i kiedy powstały poszczególne utwory. Szczególną trudność przedstawia greckie słowo arete.

inaczej możni panowie i opiewający ich (czasem za nagrodą) poeci. powodzenia i tego wszystkiego. wytworność. a komu źle. że rozróżnienie cnót wynika z rozróżnienia „części" duszy. ma na myśli: wspaniałość bogów. pochodzenia. urodę. Inaczej ujmowali zasady etyczne ludzie z nizin społecznych. Platon uzupełnił Sokratesowe rozróżnienie czterech cnót naczelnych wskazując. co bywa udziałem niewielu zaledwie ludzi. „Człowiek nie może nie być zły. których graniczący niekiedy z nihilizmem relatywizm etyczny nie tylko odsłonił nicość etyki zbudowanej na podziałach społecznych. Cnota zaś jest zaletą moralną. ale też przygotował drogę do powstania nowych pojęć w tej dziedzinie. lecz jest doskonałością dostępną każdemu człowiekowi. która jest siedliskiem m ą d r o ś c i (rozsądku). ten jest zły". U Homera i wcześniejszych poetów słowo arete nie oznaczało cnoty moralnej. którą włada cnota u m i a r k o w a n i a . gdyż nie zależy od bogactwa. znamienitość. To zaś szło w parze z upowszechnianiem nauczania i kształcenia młodzieży. ukazując. obrotność mężczyzn. jak i relatywizm etyki sofistów. Sokrates wyróżnił cztery cnoty naczelne. wdzięk. części p o p ę d l i w e j . iż człowiek przez poznanie prawdy zmierza do własnej doskonałości i do budowania ładu w życiu społecznym. którą włada cnota m ę s t w a (odwagi). Arete może być udziałem tylko możnych: „Komu się dobrze wiedzie. gdy posługuje się słowem arete. mądrość i męstwo (odwaga). . Wyzwalanie się od rządów tyranów i arystokracji było następstwem przewrotu w pojęciach etycznych. W znacznej mierze przyczyniała się do tego również działalność sofistów. wyborność rumaków. którymi są zbożność. sprawiedliwość. która polega na tym.rzeczom. piękność kobiet. odwagę. Sokrates odrzucił zarówno rzekomą wyższość etyki arystokratów. gdy go spotyka przygoda bez wyjścia". wreszcie d u s z y j a k o c a ł o ś c i . sprawność ciała. ścigłość. męstwo. która jest podmiotem sprawiedliwości. części p o ż ą d l i w e j . Tak więc Homer. że cnota nie jest czymś zastrzeżonym dla niewielkiej tylko garstki możnych. a mianowicie: części r o z u m n e j . ten jest dobry.

ile jest rodzajów działań człowieka. czyli umiarem między dwoma przeciwieństwami (skrajnościami). a tę doskonałość Arystoteles upatrywał w działaniu właściwym człowiekowi. albo słuszność: s p r a w i e d l i w o ś ć jest miarą w odniesieniu do powinności. Właściwą zaś miarę cnoty wyznacza albo sprawiedliwość. które dotyczą wartości wymiernych i ściśle określonych. które dotyczą wartości niewymiernych. Ponieważ cnót jest tyle. Według Arystotelesa. Dobro bowiem moralne człowieka jest jedynie udziałem w D o b r u Samym w Sobie. to jest w działaniu rozumnym. przeto sklasyfikowanie cnót wymaga uprzedniego ustalenia. u Arystotelesa cnota jest środkiem. s ł u s z n o ś ć natomiast jest właściwą miarą w odniesieniu do powinności. iż jest przymiotem duszy. Platon początkowo odpowiadał — zgodnie z poglądem Sokratesa — że polega ona na tym. Arystoteles konstruuje pojęcia cnót inaczej niż Platon. Celem działania etycznego jest eudaimonia. jakie są działania właściwe człowiekowi. c n o t l i w y oznaczały zaletę nie tylko . jaką rzeczywistością jest cnota. Arystoteles znalazł więc różnicę logiczną. Są one w różny sposób ze sobą powiązane i jedne od drugich zależne. Cnoty naczelne obejmują najszerszy zakres działań i dlatego są nadrzędne względem innych cnót. W języku staropolskim słowa c n o t a .Na pytanie. Znaczenie naczelnego w etyce terminu c n o t a również w języku polskim ulegało zmianom. Gdy u Platona dana cnota jest przeciwstawieniem pewnej wady jako jej zaprzeczenie i przeciwieństwo. a mianowicie między pewną przesadą (nadmiarem) i pewnym niedostatkiem. Arystoteles wyróżniał cnoty ze względu na zróżnicowanie działań człowieka. doskonałość jednostki. Każda cnota włada właściwą sobie dziedziną działań. później jednak — zgodnie ze swoją nauką o i d e a c h — wyznaczył cnotom miejsce istnienia rzeczywistego w świecie i d e i . będącą składnikiem definicji cnót w haśle jednego z Siedmiu mędrców Kleobulesa: Umiar jest najlepszy (Metron aristoń). dobro etyczne jest dobrem człowieka i ma na względzie dobro człowieka.

że jest cnotliwy. przeto przekład powinien — jeśli to możliwe — zachować budowę zdań złożonych.moralną. najczęściej obcego pochodzenia. w którym znaczenia wyrazów. Uwagi o przekładzie 1. w którym znaczenie wyrazów nie odbiegało zbytnio od tego. Ponieważ — jak zauważa Brodziński — wyrażeniu myśli służą „nie tylko słowa. jakie wiązano ze słowem „cnota". o doskonałej zbroi mówiono. jakie miały one w języku codziennym. że jest cnotliwa. odbiegają od znaczeń ich odpowiedników pochodzenia rodzimego. 2. przeto również w obecnym przekładzie godzi się unikać — jeśli to możliwe — terminologii języka filozoficznego. gdyż słowo „dzielność" nigdy nie było nośnikiem tego znaczenia. gdyż rozbicie zdania złożonego z wielu członów na jego składniki zmienia do pewnego stopnia myśl zawartą w oryginale. czy to w obecnej świadomości ludzi mówiących językiem polskim. zwroty i pewna budowa okresów". Tak więc na pochwałę konia mówiono. . Natomiast przyjęty przez Władysława Witwickiego termin d z i e l n o ś ć jako odpowiednik arete nie ma uzasadnienia czy to w pierwotnym znaczeniu. ale również każdą inną. Skoro Platon posługiwał się w swoich dialogach językiem potocznym. ale i frazesy.

D. — Historia filozofii.. przeł.. „Eos" V (1898/9) s. przeł.. Tatarkiewicz W. Jaeger W. 1911.. Paris 1947. Historia wychowania w starożytności. Summa Theologiae Moralis. t. I. n. De principiis. złożonych w dziele p. Dobro i oczywistość. Goldschmidt V.). Sokrates. Platon. 2. Berlin 1963 (3. M. Warszawa 1964.. Warszawa 1959.. Warszawa 1968. Paideia. Pawlicki S.BIBLIOGRAFIA Arystoteles. Aufl.H. t. — Spór o Platona. Sokrates. Kraków 1932. — Od filantropii do humanitaryzmu i humanizmu. Kraków 1903-1917. 346-358. I. Warszawa 1956. The Origin and Growth of Plato''s Logic with an Account of Plato''s Style and of Chronology of His Writings. I.. Literatura grecka.. Kwestia platońska w świetle najnowszych badań Winc. cz. Marrou H. Historia filozofii greckiej. 1897. . Lublin 1989. Merkelbach. I. Warszawa 1969. Ast F. Plezia.. t. Łoś. London-New York-Bombay 1897. Lutosławski W.. — Zarys literatury greckiej. London-New York-Bombay. B. Sinko T. Warszawa 1960. Krokiewicz Α. Lutosławskiego. II.. Jezienicki M. Platons Leben und Schriften. Les dialoges de Platon. „Przegląd Filozoficzny". Friedlander P. The Origin and Growth of Plato''s Logic with an Account of Plato's Style and of Chronology of His Writings. Krońska I.. Warszawa 1968. II. t. 158-168. Gromska. t. t. Etyka nikomachejska.-I. Warszawa 1958.. Brugis-Belgica 1962.. S. przekł. Leipzig 1816. s.

Die Philosophie des Alterłums. Vitali R. Windelband W. Urbino 1971. — Untersuchungen iiber die Echtheit und Zeitfolge platonischer Schriften und iiber die Hauptmomente aus Platons Leben. Grundriss der Geschichte der Philosophie.. Wien 1861. . Basel-Stuttgart 1958. 14 Aufl. Platon.. von K. hrsg.. Retorica e filosofia. Praechter. Gorgia..Ueberweg F. Stuttgart 1905.

dialog dowodzący] ΠΡΩΤΑΓΟΡΑΣ [ή σοφισταί. ένδεικτικός] .PROTAGORAS [czyli Sofiści·.

.

Sokratesie? Czy nie jest oczywiste. Bo dużo mówił opowiadając się po mojej stronie. a teraz właśnie dopiero co się z nim rozstałem. SOKRATES: N O to co? Czy ty nie jesteś wielbicielem Homera. mężczyzną. któremu broda już się porządnie wysypała. jak mi się zdaje.Osoby dialogu: PRZYJACIEL SOKRATESA. HIPPIAS PRZYJACIEL SOKRATESA: Skąd się zjawiasz. a dzisiaj nawet nie najgorzej. HIPPO- KRATES. SOKRATES. nie zwracałem na niego uwagi. KRITIAS. Powiem ci jednak coś osobliwego: choć był obecny. czasem nawet zapominałem o nim. ALKIBIADES. wydał mi się wprawdzie jeszcze pięknym człowiekiem. PROTAGORAS. tak między nami mówiąc. ale. żeś się uganiał za przystojnym Alkibiadesem'? Otóż gdy go niedawno ujrzałem. KALLIAS. że najbardziej uroczy jest młodzian. jaką ma właśnie Alkibiades? PRZYJACIEL: Jakże więc teraz? Bo chyba od niego idziesz? Jak się młodzieniec odnosi do ciebie? SOKRATES: Dobrze. PRODIKOS. u którego zaczyna się pojawiać broda. pośpieszył mi z odsieczą. który powiedział. .

dużo mówiło się i słuchało. że Protagoras 2 jest najmędrszy. SOKRATES: Radość byłaby więc obopólna. doprawdy. to. jeśli ci się wydaje. nie spotkałeś kogoś piękniejszego niż on. również ciebie [radzi posłuchamy]. nie miało się wydawać czymś najpiękniejszym? PRZYJACIEL: Czyżbyś. SOKRATES: Nawet o wiele piękniejszego. zjawił się u nas po spotkaniu z jakimś mędrcem? SOKRATES: Chyba najmędrszym w każdym razie Z tych dzisiejszych. jeśli posłuchacie. PRZYJACIEL: I my. A więc słuchajcie. jeśli się zgodzisz mówić.PRZYJACIEL: A cóż to takiego mogło się zdarzyć między tobą a nim? Bo na pewno tu. co najmądrzejsze. PRZYJACIEL: A więc ty właśnie przychodzisz po spotkaniu z nim. Sokratesie. usiądź tu. w tym mieście. a to chłopię niech się usunie. PRZYJACIEL: C O mówisz? Protagoras jest tutaj? SOKRATES: JUŻ od trzech dni. SOKRATES: Oczywiście. SOKRATES: Oczywiście. Nawet rad będę. żeś go uznał za piękniejszego niż syn Kleiniasa? SOKRATES: Jakżeby. PRZYJACIEL: C O ty mówisz? Obywatela czy przybysza? SOKRATES: Przybysza. . PRZYJACIEL: Skądże to? SOKRATES: Z Abdery. PRZYJACIEL: Czy więc nie opowiesz nam o tym spotkaniu? Jeśli nic nie stoi na przeszkodzie. PRZYJACIEL: Czy jakiś przybysz wydał ci się aż tak piękny. mój drogi.

walił gwałtownie laską w bramę. a gdy mu ktoś otworzył. że sam jest mędrcem. poznawszy jego głos. on zaraz wpadł śpiesznie do środka wołając donośnym głosem: — Sokratesie — powiada — zbudziłeś się. Sokratesie. mówię: — O co ci tu idzie? Czy cię Protagoras w czymś skrzywdził? A on śmiejąc się powiada: — Na bogów. Gdym zaś wrócił. że wybieram się za nim w pogoń. że noc jest zbyt późna. Nawet w rzeczy samej miałem ci powiedzieć. usiadł przy moich nogach i rzekł: Otóż wieczorem. że Protagoras przyjechał. — Przedwczoraj — mówię — a tyś się dopiero teraz dowiedział? — Na bogów — powiada — właśnie wieczorem. mówię: — A. Hippokrates syn Apollodora. A jednocześnie znalazł po omacku siennik. I jużem był gotów iść zaraz do ciebie. Czy przynosisz jaką niedobrą nowinę? — Wcale nie — ten odpowiada — raczej wspaniałą. Ponieważ ze zmęczenia sen mnie zmorzył bardzo prędko. Bo uciekł mi niewolnik. i z jakiego powodu przychodzisz o tak wczesnej godzinie? — Protagoras przyjechał — powiada — zatrzymał się w pobliżu mnie. Wtedy mój brat oznajmił mi. alem przez coś innego zapomniał. to zaraz po przebudzeniu się wybrałem się tutaj. Satyros. widząc jego zapał i podniecenie. spożyliśmy wieczerzę i zamierzaliśmy już iść na spoczynek. wróciłem z Ojnoe. .Minionej nocy. dlatego. — To dobrze — mówię — Lecz co to jest. to Hippokrates. a mnie mądrości nie udziela. i to bardzo późno. brat Pasona. Ja też. zaledwie świtać zaczynało. czy śpisz? Na to ja. lecz potem mi się wydało.

wypłacić mu pieniądze jako zapłatę za siebie: jako do k o g o masz iść i k i m chcesz zostać? To tak. a do tego anim nie widział nigdy Protagorasa. to i ciebie uczyni mędrcem. zastaniemy go zapewne na miejscu. Ale ja właśnie po to do ciebie przyszedłem. mój drogi. Na to ja rzekłem: — Jeszcze. ani mienia przyjaciół. syna Hipponikosa. ale wstańmy i wyjdźmy na dziedziniec. aż się rozwidni. na Zeusa i na bogów. Ja bowiem jestem za młody. a przechadzając się tu wokół będziemy czekali. — Skoro o to idzie — on powiada — to. on mieszka u Kalliasa. Ale przecież wszyscy. anim go nie słuchał. Potem możemy iść. postanowiłeś teraz iść do Protagorasa. że jest najzręczniejszy w przemawianiu. Sokratesie. abyś za mną orędował u niego. Lecz dlaczego nie spieszymy do niego.— Ależ tak. aby go zastać w domu? Jak słyszałem. na Zeusa — rzekłem — jeśli mu dasz pieniądze 3 i namówisz go. Albowiem Protagoras przebywa przeważnie w domu. nie szczędziłbym ani mojego mienia. wychwalają tego męża i powiadają. Byłem bowiem jeszcze dzieckiem. a ja chcąc wystawić Hippokratesa na próbę dla wybadania go zapytałem: — Powiedz mi — rzekłem — Hippokratesie. tak więc bądź spokojny. gdy po raz pierwszy tu przebywał 4 . jakbyś umyślił udać się do twojego imien- . tam nie chodźmy. Potem powstawszy przeszliśmy na dziedziniec. bo jest za wcześnie. Więc chodźmy.

— Otóż idziemy teraz do Protagorasa. to co byś odpowiedział? — Odpowiedziałbym. gotowi wypłacić mu pieniądze jako zapłatę za ciebie — jeśli nasze zasoby wystarczą. jako k i m będącemu zamierzacie dać pieniądze Protagorasowi? Co byśmy mu odpowiedzieli? Jakie inne określenie wypowiadane o Protagorasie słyszymy. — Niech będzie — mówię. i dać mu pieniądze jako zapłatę za siebie. to co byś odpowiedział? Odpowiedział: — Powiedziałbym. — Jako ten. że jako rzeźbiarzom. ty Sokratesie i ty Hippokratesie. i gdyby cię ktoś zapytał: Powiedz mi. że jako lekarzowi. — Jako ten. kto k i m ma sam zostać? — Oczywiście. uiścić Hippokratesowi zapłatę jako k o m u . Hippokratesie. że rzeźbiarzem.nika. z rodu Asklepiadów. Hippokratesa z Kos 5 . to wyłożymy również z zasobów naszych przyjaciół. to nimi go przekupimy. jeśli zaś nie. tak jak o Fidiaszu . Gdyby więc ktoś zapytał nas pełnych tak wielkiego zapału: „Powiedzcie mi. chcesz. kto ma k i m zostać? — Lekarzem — powiada. to jeżeliby cię ktoś zapytał: Jako k i m będącym umyśliłeś wypłacić te pieniądze Polikletowi i Fidiaszowi. — Gdybyś natomiast umyślił udać się do Polikleta z Argos lub Fidiasza 6 z Aten i uiścić im za siebie zapłatę.

— Jako więc do sofisty wybraliśmy się wypłacić mu pieniądze. Sokratesie. — Jeśliby cię więc ktoś zagadnął dalej tak: „Sam zaś właśnie idziesz do Protagorasa jako k i m mający zostać?" A on zarumieniony — już bowiem dniało. Hippokratesie. że jako mający zostać sofistą. U nich bowiem pobierałeś każdą naukę nie dla zawodu. tego męża nazywają sofistą. nie sądzisz. Sokratesie. lecz dla ogólnego wykształcenia. tak iż stał się widoczny — odrzekł: — Jeśli ma być zgodnie z poprzednimi przykładami. nie wstydziłbyś się wobec Hellenów podawać się za sofistę 7 ? — Na Zeusa. to oczywiście. czy też u prowadzącego ćwiczenia ciała. jakbyś miał być rzemieślnikiem. jaką się zdobywa u nauczyciela języka czy u kitarzysty. że nie taka właśnie będzie nauka u Protagorasa.— rzeźbiarz. o Homerze — poeta? Co takiego słyszymy o Protagorasie?" — No — odpowiedział — przecież. przynajmniej jeśli należy mówić to. — Mnie się jak najbardziej wydaje — on powiada — że nauka u Protagorasa jest właśnie raczej czymś takim. jakie odpowiada obywatelowi i wolnemu. — Oczywiście. co myślę. . — Lecz czyż. — Ty zaś — mówię — na bogów. lecz taka. tak.

kim. on jest kimś. jednakże chyba niepełną. Na to on: — Sądzę. czy nie wiesz — powiadam. którzy się znają na tym. Ja zaś mówię: — Czyż nie można powiedzieć o malarzu i o budowniczym. gdybyś w ogóle wiedział. niż to. twoim zdaniem. że sofista zna się na kształceniu biegłych w mówieniu? A ja na to: — Może byśmy w tym wyrazili prawdę. co teraz robić. Dziwiłbym się. na czym się też zna. kto się zna na tym. . Ta odpowiedź bowiem nasuwa nam jeszcze jedno pytanie: Co to za przedmiot. że wiem. i tak samo gdy idzie o inne rzeczy. — Sądzę — on na to — że. o grze na kitarze. jeżeli tego nie wiesz.— Wiesz przeto. że oni są takimi. Czyż nie tak? — Tak. jak mówisz. kto to jest sofista. jest sofista. Sokratesie. że na wykonywaniu obrazów. — Co do czego? — Co do tego. o którym sofista uczy mówić biegle? Tak jak kitarzysta uczy mówić biegle o tym. — No to powiedz. Gdyby zaś ktoś zapytał o tamto: A na czym spośród mądrych spraw zna się sofista? Co byśmy mu odpowiedzieli? Na wykonywaniu c z e g o zna się sofista? — Co byśmy innego mogli odpowiedzieć. sofiście. ani czy złej. jak nazwa wskazuje. co mądre. A przecież. co mądre? Lecz gdyby nas ktoś zagadnął: Na c z y m spośród mądrych spraw znają się malarze? Odpowiedzielibyśmy jakoś tak. że chcesz powierzyć kształtowanie twojej duszy mężowi. to nie wiesz ani komu powierzasz duszę. ani czy sprawie dobrej.

od czego zależy twoje postępowanie. czy nie. ani brata. co mówisz. [Protagoras] nie jest może . — Czy więc. nawet gotowyś wyłożyć pieniądze swoje i przyjaciół. z tego. nie wiesz. A na to ja powiedziałem: — Cóż wobec tego? Czy wiesz. myśląc nad tym przez wiele dni. Gdy zaś idzie o to. zyska ono na tym czy straci. czy temu przyjezdnemu cudzoziemcowi godzi się. czy godzi się mu poruczyć siebie.— Niech tak będzie. jak powiadasz. jak się okazuje. jak byś już postanowił. a nawet byś zaprosił na naradę przyjaciół i domowników. na których się też zna? — Tak się zdaje. którego nie znasz. oddać je w opiekę czy nie. lecz usłyszawszy [o nim] wieczorem. o duszę. czy jest ona zacna lub niegodziwa. z czym sofista sam jest obeznany i do czego sposobi ucznia? — Na Zeusa — odpowiada — na to już nie umiem ci odpowiedzieć. a którego nazwałeś sofistą. i takiemu zamierzasz powierzyć siebie samego? A gdy on to usłyszał. ani żadnego z nas przyjaciół. Hippokratesie. co warte więcej niż ciało. — Co to właśnie jest. długo byś się zastanawiał. zależnie od tego. tyś się nie poradził ani ojca. tego. przybiegasz o świcie. dobre lub złe. z nikim o tym nie mówisz ani się nie naradzasz. czy nie godzi powierzyć swoją duszę. na jakie niebezpieczeństwo zamierzasz wystawić duszę? Gdybyś miał poruczyć komuś opiekę nad swoim ciałem nie mając pewności: na dobre mu to wyjdzie czy na złe. rzecze: — Na to. że w tych. że trzeba całkowicie przystać do Protagorasa. Sokratesie. wychodzi. kim zaś jest sofista. A teraz zaś w jakich sprawach sofista wyrabia biegłość w mowie? Czy nie jest oczywiste. i z którym nigdyś nie rozmawiał.

co z tego. czy szkodliwa dla ciała. przyjacielu. co mają na zbyciu. Albowiem większe nawet niebezpieczeństwo zagraża właśnie przy nabywaniu wiedzy niż żywności. zachwalają zawsze przed nabywcami to. Jeżeli zaś nie. czy mianowicie jest zdrowa. którymi się karmi dusza? Mnie się bowiem wydaje kimś takim właśnie. co ma na zbyciu. — Byle też. chyba że ktoś z nich byłby przypadkiem nauczycielem gimnastyki lub lekarzem. — A czymże. Tak samo i kupujący u nich. jeśli któryś nie jest lekarzem dusz. choć być może niektórzy. to bez narażania się na niebezpieczeństwo możesz nabywać mądrość i u Protagorasa. co sprzedają. co najdroższe8. ani kupujący u nich. abyś nie przegrał i nie narażał się na niebezpieczeństwo w tym.pewnego rodzaju kupcem lub sprzedawcą towarów. co sprzedają. karmi się dusza? — Chyba poznawaniem — ja na to. Sokratesie. zarówno ci od nauki dla wybrańców. Tak samo i ci. którzy obwożą po miastach nauki. w którą się zaopatrują. tak jak ci od żywności dla ciała. Jeśli przeto wiesz. a co szkodliwe. kupcy i sklepikarze. mój drogi. i u kogokolwiek innego. co z tego jest pożyteczne. mój drogi. jak i ci od nauki dla pospólstwa. to bacz. Albowiem i ci jakoś ani sami nie znają się na żywności. sofista nas nie oszukał zachwalając to. lecz zachwalają wszystko. nawet nie wiedzą. jest pożywne lub szkodliwe dla duszy. Po nabyciu bowiem żywności lub napojów u kupca lub sklepikarza można je zabrać w osobnych naczyniach i przed wprowa- .

jakiś rzezaniec. Za jednomyślną zgodą wybraliśmy się w drogę. u wezwanego znawcy zasięgnąć rady. zatrzymaliśmy się w przedsionku rozprawiając. lecz wejść dopiero po jej dokończeniu. którą zajmowaliśmy się przez drogę. podsłuchiwał nas. dopóki nie doszliśmy do obopólnej zgody. Dlatego przy kupnie niebezpieczeństwo jest nie tak wielkie. Możliwe zaś. To więc rozważmy nawet ze starszymi od nas. Teraz jednak. że odźwierny. gdy posłuchamy. co się nadaje do jedzenia lub picia. uczeń odchodzi albo z uszczerbkiem. i inni. naradzimy się z innymi. aby omówić jakąś sprawę. lecz także Hippias z Elidy 9 . a przypuszczam. lecz po uiszczeniu opłaty. Aby nie pozostawić niedokończonej. liczni i mądrzy. Nauki natomiast nie można włożyć do oddzielnego naczynia. Gdyśmy się znaleźli w przedsionku. skorośmy się wybrali. bo myśmy jeszcze za młodzi. że i Prodikos z Keos 10 . i w jakiej ilości lub czasie. potem. aby się zagłębiać w sprawę tego rodzaju. zatrzymaliśmy się. Wydaje mi się. chodźmy i posłuchajmy tego męża. a co nie. Tam bowiem jest nie tylko sam Protagoras.dzeniem ich do ciała jako pokarmu lub napoju można. przyjmując naukę z konieczności do samej duszy. albo ubogacony. że z powodu natłoku sofistów zrobił się zgryźliwy . odłożywszy je w domu.

syn Filomelosa. że pan nie ma czasu? — Ależ. I znów zastukaliśmy do drzwi. Gdyśmy weszli. a także Filippides. on otworzywszy i ujrzawszy nas. Przyszliśmy chcąc się widzieć z Protagorasem. syn Hipponikosa.wobec ciągle nachodzących dom gości. i Charmides 13 . i An- . syn Glaukona. po drugiej stronie drugi z synów Peryklesa Ksantippos 14 . do licha. zastaliśmy Protagorasa przechadzającego się po krużganku. dobry człowieku — ja mu mówię — my ani nie przychodzimy do Kalliasa 11 . Wreszcie gamoń z niechęcią otworzył nam bramę. zawołał: — A. Zawiadom go więc. ani nie jesteśmy sofistami. I zaraz bardzo rozsierdzony oburącz. znów jacyś sofiści! Pan nie ma czasu. i jego brat przyrodni po matce Parałoś 12 . a ten oddzielony zamkniętymi drzwiami zawołał: — Ludzie — powiada — czyście nie dosłyszeli. ile miał siły. najbliżej zaś niego po jednej stronie Kallias. trzasnął drzwiami. syn Peryklesa. Gdyśmy więc zakołatali do drzwi. Nie obawiaj się.

najznakomitszy z uczniów Protagorasa. aby się nigdy przed Protagorasem nie zrobił zator. Byli jednak wśród nich także niektórzy z tutejszych. zaprawiający się w umiejętności jako przyszły sofista. którzy stanowili jego świtę. wyglądali przeważnie na cudzoziemców. Ci natomiast. Okazało się zaś.timoiros z Medene 15 . idący w tyle i przysłuchujący się rozmowie. A oto ujrzałem i Tantala 20 . który siedział na wysokim krześle na wprost krużganku. Faidros z Myrrinuntu 18 i Andron 19 . wtedy ci przysłuchujący się rozdzielali się jakoś tak zręcznie i w porządku. a spośród cudzoziemców jego ziomkowie i jeszcze inni. jakie odwiedził. należące do przyrody i meteorologii. których Protagoras wlecze ze wszystkich miast. na jedną i drugą stronę. lecz gdy on i idący obok zawracali. a obchodząc w koło zawsze się za nim ślicznie ustawiali. oni zaś jak zaczarowani szli za jego wymową. syn Androtiona. Potem zaś ujrzałem. bo przebywał tu również . Najbardziej lubiłem patrzeć na ten poczet. obok niego zaś usiedli na ławie Eryksimachos. jak Orfeusz czarując swoim głosem. że Hippiasa rozpytywano o niektóre zagadnienia dotyczące badania gwiazd. Hippiasa z Elidy. jak powiada Homer 16 . jak oni ładnie baczyli. on zaś z wysokości krzesła każdemu objaśniał i rozpatrywał pytania. syn Akumenosa 17 .

Oprócz tego chłopięcia byli również obaj Adeimantosowie. i to. jeszcze pacholę. w bardzo pokaźnej ilości. teraz zaś z powodu natłoku gości Kallias ją opróżnił i urządził pokój gościnny dla przyjezdnych. że mowa była niewyraźna. O czym zaś była mowa. Prodikos jeszcze leżał otulony w jakieś skóry baranie i okrycia. był zaś w jakiejś izbie. przynajmniej ja nie mogłem z zewnątrz zrozumieć. sprawiało. moim zdaniem z rodu dobrego i znakomitego. które powstawało w izbie. chociaż pragnąłem usłyszeć Prodikosa — albowiem ten mąż wydawał mi się szczytem mądrości i kimś boskim — lecz z powodu jego niskiego głosu jakieś dudnienie. gdyby przypadkiem był ulubieńcem Pausaniasa. i nie dziwiłbym się. Agaton 22 . syn Kepisa i syn Leukolofidosa 23 . . Tuż obok niego na sąsiednich wyrkach siedzieli Pausanias z Kerameis 21 . która służyła Hipponikosowi jako rupieciarnia. jak się zdawało.Prodikos z Keos. żem dosłyszał jego imię. i można było zauważyć jakichś innych. a z Pausaniasem młody ktoś. z wyglądu zaś prześliczny. Zdaje mi się.

syn Kallaischrosa. Gdy usłyszysz. z rodu znacznego i bogatego. czy to miejscowymi. w jakiej sprawie przychodzimy. jak mi się zdaje. odstręczając ich od obcowania z innymi. za nami wszedł Alkibiades. tym zaś spodziewa się zostać najpewniej przez obcowanie z tobą. że umiejętność sofistyczna jest . Budzi to bowiem niemało zawiści. czy młodszymi. Ja zaś mówię. Gdyśmy więc weszli nie tracąc wiele czasu na przyglądanie się temu. — Czy — on powiada — chcecie rozmawiać ze mną sam na sam. podeszliśmy do Protagorasa i ja powiedziałem: — Protagorasie. Cudzoziemiec bowiem. czy uważasz. przezorny. gdy idzie o mnie. Teraz więc uznaj. że o tych sprawach trzeba rozmawiać sam na sam. musi postępować przezornie. syn Apollodora. ten ładny — jak powiadasz. który przybywa do wielkich miast i który zjednywa sobie najznakomitszych z młodzieży. czy też przy innych? Ja zaś na to: — Dla nas jest to bez różnicy. czy z cudzoziemcami. czy przy innych. że tym samym staną się najlepszymi. — Słusznie — powiada — jesteś. sam uznaj. Pragnie. — O co więc idzie — on powiada — z czym tu przychodzicie? — Ten oto Hippokrates jest jednym z tutejszych. czy to starszymi. a poza tym wrogość i knowania. a ja ci wierzę — i Krytias 24 . ja i ten oto Hippokrates. Sokratesie. właśnie do ciebie przychodzimy. sam zaś pod względem uzdolnień zdaje się nie ustępować rówieśnikom.A ledwośmy weszli. aby obcowali z nim samym w przekonaniu. zostać wybitnym mężem w naszym mieście.

Dla tych z ludzi. Oni wszyscy. Sądzę bowiem. który był wielkim sofistą. którzy ją niegdyś uprawiali. a także Pytokleides z Keos 32 i wielu innych. inni zaś za wtajemniczeniami w misteria i wyroczniami. widzę. obawiając się zazdrości posługiwali się swymi umiejętnościami jako pozorami. Z muzyki natomiast uczynił sobie pozór wasz Agatokles 31 . kogo mają na względzie te wybiegi. jak Ikkos z Tarentu 29 i ten jeszcze dzisiaj żyjący. jak mówię. że nie osiągali tego. lecz gdy możni . bo zaiste pospólstwo — jak mówi przysłowie — na niczym się nie zna. jak Homer czy Hezjod 25 i Simonides 26 . którzy pełnią urzędy w państwach.starodawna. jak czciciele Orfeusza 27 i Muzajosa 28 . lecz mężowie. nie jest tajne. od nikogo nie gorszy sofista. nawet za gimnastyką. stwarzali pozory i ukrywali ją. Ja jednak nie zgadzam się co do tego z nimi wszystkimi. Herodikos z Selymbrii30. niektórzy zaś. uprzednio Megaryjczyk. obawiając się nienawiści z jej powodu. jedni za poezją. czego chcieli.

że usłyszymy mężów mądrych. Nie ma wśród was wszystkich nikogo. Ja przeto poszedłem wręcz przeciwną niż oni drogą i przyznaję się. czego przemycić się nie da.się wypowiedzą. że jestem sofistą i że wychowuję ludzi. że trzeba. [kto tak postępuje. że się przyznawałem. A bo też w ogóle mam ich wiele. dla kogo ze względu na wiek nie mógłbym być ojcem 3 \ Dlatego bardzo miło mi będzie. A ponieważ ja się domyślałem. aby się nam przysłuchiwali? — Oczywiście. że Protagoras rad by się popisać i pochełpić przed Prodikosem i Hippiasem. Oprócz tej obmyśliłem też inne.] jest taki sam wobec innych i że jest nikczemnikiem. jeżeli się zgodzicie porozmawiać 0 tych wszystkich sprawach w obecności przebywających w tym domu. Wszakże już od wielu lat zajmuję się tą umiejętnością. . iż jestem sofistą. że tak — powiedział Protagoras. i musi obudzić u ludzi wiele wrogości. tam bowiem już przedtem były ławy. ono jednogłośnie zawtóruje. Na to Kallias: — Czy się więc zgodzicie. że urządzimy naradę. żeśmy przyszli do niego jako wielbiciele. Sądzą bowiem. skoro jest to jawne. zawładnąwszy ławami i łożami ustawiliśmy je przy Hippiasie. powiedziałem: — Co więc? Czy nie zaprosimy Prodikosa i Hippiasa. że ten. 1 tej ich świty. A taką właśnie ostrożność uważam za lepszą niż tamta: raczej się przyznawać niż wypierać. Wszyscy my radzi. tak że — chwała Bogu — nic złego mnie nie spotkało za to. abyście rozprawiali siedząc? Zgodzono się. to wielka głupota w samym przedsięwzięciu. Przemycać ukradkiem to.

wciąż wzrastając w doskonałości. Oto tyle w naszej sprawie. A ja. jest to słuszne. jeśli będziesz ze mną obcował. lecz inaczej. i świtę Prodikosa. chociaż tak wiekowy jesteś i tak mądry. że rad by się dowiedzieć. stałbyś się doskonalszy. ten oto. zmieniając teraz zamysł zapragnął obcowania z tym młodym człowiekiem.Wtedy Kallias i Alkibiades doprowadzili Prodikosa. nie ma nic nadzwyczajnego. młodzieńcze. zapałał pragnieniem obcowania z tobą. Hippokrates bowiem. Zeuksipposem z Heraklei 34 . Sokratesie. gdym to usłyszał. Protagorasie. Na to Protagoras rzecze: — Otóż. wyciągnąwszy go z łóżka. że po dniu przebywania ze mną odejdziesz do domu stawszy się lepszym. powtórz to. a po następnym znowu tak samo. z czym właśnie dopiero cośmy przybyli. czego przypadkiem nie umiesz. Skorośmy zaś wszyscy pousiadali. owszem. Powiada więc. . o czym mi przed chwilą mówiłeś w sprawie tego młodzieńca. Przypuśćmy. zyskasz to. bo zaiste nawet ty. Nie tak jednak. rzekłem: — Protagorasie. co mu przyjdzie z tego. I tak każdego dnia. od tego. w tym. że będzie obcował z tobą. skoro wszyscy się zebrali. A ja powiedziałem: — Zacznę. i zjawiwszy się u niego. że ten oto Hippokrates. gdyby cię ktoś nauczył tego. który dopiero co przybył. co mówisz. Protagoras przemówił: — Teraz właśnie.

Ta zaś nauka uczy roztropności w sprawach domowych. Tych bowiem.tak jak u ciebie teraz. kto przychodzi do mnie. który teraz zjawił się u Protagorasa. i pod j a k i m w z g l ę d e m ten oto Hippokrates. co od ciebie. co powiedziałem. którzy dobrze stawiają pytania. Sokratesie. usłyszał od niego to samo. że w grze na aulosie. w czym to będzie z każdym dniem lepszy. w którym by przebywał z nim. ucząc ich liczenia. Tak samo teraz i ty. co od ciebie. gdy odpowiadam tym. będzie się uczył nie czego innego. Gdy bowiem Hippokrates przystąpi do mnie. po co przychodzi. wbrew ich chęci zapędza się znowu i usadza do nauk. a tak samo w c z y m . ten by mu odpowiedział. że obcując z nim stanie się z każdym dniem lepszy i doskonalszy. A na jego pytanie: „W czym więc obiecujesz. nie natknie się na to. jak by najlepiej zarządzać własnym domem. co by musiał znosić obcując z którymś innym sofistą. rzecze: — Ty. geometrii i muzyki — tu Protagoras zerknął na Hippiasa — ten zaś. którzy wyzwolili się od przedmiotów szkolnych. zapytałby go. że się stanę lepszy i w czym doskonalszy?" Zeuksippos by mu odpowiedział. postąpi każdego innego dnia i w odniesieniu do czego? Gdy Protagoras wysłuchał tego. astronomii. lecz tego. Protagorasie. że w malarstwie. Albowiem inni zadręczają młodzieńców. Gdyby się zaś zwrócił do Ortagorasa Tebańczyka 35 i usłyszał od niego to samo. . odpowiedz temu młodzieńcowi i mnie pytającemu o to: W c z y m . gdy będzie z nim obcował. a ja się cieszę. odejdzie lepszy po dniu. dobrze postawiłeś pytanie.

Ja rzekłem: — Czy ja nadążam za twoim wywodem? Wydaje mi się bowiem. które się uznaje za wymagające umiejętności i wykształcenia. Ja bowiem. wtedy wzywa się budowniczych na naradę w sprawie budowli. To jest ogłoszenie. nie sądziłem. a tak samo. Ja na to: — Zaiste piękną więc umiejętność zyskałeś. a gdy coś. Ja bowiem twierdzę. wtedy budowniczych okrętów. jeśli ją masz. tak się właśnie rzecz ma. skoro ty tak twierdzisz. co ma związek z budową okrętów. jakie ogłaszam. że gdy się zbieramy na zgromadzenie ludowe i trzeba. kto się ośmielił przemawiać. On powiedział: — Otóż tak.w sprawach państwa zaś. nic innego go nie spotka. że Ateńczycy. jak bym miał nie wierzyć. gdy idzie o wszystkie inne sprawy. Na jakiej zaś podstawie sądziłem. Protagorasie. Nic bowiem innego ci nie powiem. albo sam ustąpi . że tego nie można wyuczyć i że ludzie nie mogą ludzi do tego przysposobić. to choćby był bardzo piękny. Sokratesie. jak drwiny i wrzawa. nie wiem jednak. aż ten. Widzę bowiem. że nie jest rzemieślnikiem. bogaty i ze znakomitego rodu. że mówisz o biegłości w sprawach państwa 36 i że obiecujesz kształcić dobrych obywateli. jak również inni Hellenowie. aby państwo uczyniło coś. co ma związek z budownictwem. Gdyby zaś usiłował im udzielać rady ktoś inny. mam prawo powiedzieć. aby sprawy państwa miały się jak najlepiej. są mądrzy. jak to. o kim wiadomo. co myślę. że tego można nauczyć. jak postępować i radzić.

o czym wiadomo. gdy idzie o wspólne dobro państwa. młodszego brata tego tu obecnego Alkibiadesa. że ulegnie zepsuciu pod wpływem Alkibiadesa. bo gdy idzie o nasze sprawy osobiste. ojciec tych dwóch młodzieńców 38 . których można wyuczyć.zakrzyczany. Oprócz tego tenże sam Perykles jako opiekun Kleiniasa39. kupiec i właściciel okrętu. którą sami mają. lecz oni sami wałęsając się trwonią czas. w nadziei. szewc. mąż znakomitego rodu i człowiek z ludu. gdy rzecz idzie o to. i nikt z nich nie spotkałby się z naganą. Tak się więc dzieje. mogą przekazać innym. bogacz i wyrobnik. że od nikogo się nie uczył ani nie miał żadnego nauczyciela. oddzielając go od niego umieścił na . że się gdzieś natkną na cnotę. niejako puszczeni samopas. jak i płatnerz. ani innemu tego nie porucza. jak ci poprzedni. Gdyby natomiast wypadło obradować o zarządzaniu państwem. w których sam jest mędrcem. iż tego można się nauczyć. lękając się o niego. wykształcił ich pięknie i wychował należycie w zakresie tych umiejętności. że tę cnotę. wtedy by z nimi obradował nad tymi sprawami zabierając głos zarówno budowniczy. że należy do zakresu umiejętności. a mimo to bierze się do udzielania rady. lecz w zakresie tych. albo go ściągną łucznicy lub usuną na rozkaz prytanów 37 . ani sam nie kształci. Przecież Perykles. Zapewne sprawa ma się tak nie tylko. najmędrsi i najzacniejsi obywatele nie sądzą. Widocznie bowiem nie sądzą.

i żeś wielu rzeczy doświadczył. Protagorasie. wielu się nauczył. Gdy jednak słucham tego. — W takim razie — on na to — wydaje mi się. Mogę ci też opowiedzieć o innych bardzo licznych mężach. co ty mówisz. którzy. które łączą się z ogniem i ziemią. czy też przeprowadzić rozumowanie? Większość obecnych opowiedziała się za tym. aby tak przeprowadził wywód. nigdy nikogo. sami będąc zacnymi. że cnota jest czymś. by sam . że ty mówisz z przekonaniem. jak starszy młodszych. Sokratesie — on rzecze — nie będę się uchylał. bogowie ukształtowali je w głębi Ziemi z ziemi. Epimeteusz uprosił Prometeusza. lecz udowodnij to. Zanim jednak minęło sześć miesięcy Arifron odesłał go nie mogąc dojść z nim do ładu. nie sądzę. polecili Prometeuszowi i Epimeteuszowi wyposażyć je i przydzielić każdemu odpowiednie moce. czy to z obcych. Skoro zaś nadszedł wyznaczony również dla nich czas narodzin. z domieszką ognia i pierwiastków. Czy jednak mam was przekonać posługując się przypowieścią. kiedy istnieli bogowie. i żeś sam to odkrył. czy to z domowników. nie uczynili lepszymi. że milsza wam będzie przypowieść. Ja przeto. nie uchylaj się.wychowanie u Arifrona 40 . — No. Kiedy zaś chcieli je wyprowadzić na światło. by cnoty można było nauczyć. jak sam woli. czego można nauczyć. Jeśli więc masz dla nas wyrazistszy dowód. lecz nie było rodzajów śmiertelnych. Był mianowicie niegdyś czas 41 . mając to na uwadze. zaczynam się wahać i wydaje mi się.

mógł je porozdzielać. które są zjadane przez tamte. aby zapewnić zachowanie rodzaju. I [Epimeteusz] stanął bezradny nie wiedząc. Te natomiast. Tak też inne poobdzielał zachowując równowagę. dostatecznymi. obdarzył licznym potomstwem. którym dał ciało nieuzbrojone. Te zaś. Tak więc obdzielając jednym dawał siłę bez zwinności. aby chronić przed zimą. a każdemu z tych. innym owoce wyrastające na drzewach. przez to samo ustrzegł od zagłady. którym zwiększył rozmiary. słabsze. one właśnie służą jako okrycia własne i samoodrastające. inne zaś. Tym z jestestw. aby jakiś rodzaj nie zaginął. Został mu jeszcze pozbawiony wyposażenia rodzaj ludzki. wyposażył w zwinność. jedne uzbroił. że rozrzutnie roztrwonił uzdolnienia na rzecz zwierząt. które się udają do legowisk. Skoro go przekonał. co . innym zaś nałożył skórę stwardniałą i pozbawioną krwi. Ponadto przygotował różnym różny pokarm. użytecznymi również przy upałach. które umieścił w drobnych ciałach. Są zaś takie. Skoro owym wzajemnie się wyniszczającym stworzeniom zapewnił możliwość umknięcia przed zagładą. zapewnił skrzydlatą ucieczkę lub podziemne leże. nie zauważył. dla tych zaś. którym jako pokarm przeznaczył ciała innych stworzeń i tym dał nieliczne potomstwo. zabrał się do rozdzielania. Powiedział: „Gdy ja porozdzielam. To zaś obmyślił bacząc. Ponieważ jednak Epimeteusz nie bardzo był rozgarnięty. innym korzonki. obmyślił osłonę przed Zeusowymi 42 zmianami pór roku okrywając te stworzenia gęstym owłosieniem i tęgimi skórami. zatem jednym rośliny wyrastające z ziemi. Również jedne stworzenia obuł dając im kopyta. obmyślił jakiś inny sposób ocalenia. ty popatrzysz".

Wszedł więc niepostrzeżenie do wspólnej pracowni Ateny i Hefajstosa. że inne stworzenia mają wszystko odpowiednie. i obuwie. w którym również człowiek miał wyjść z ziemi na światło. i ukradł umiejętność kowalską Hefajstosa i tę inną umiejętność Ateny. gdzie prowadzono z zamiłowaniem prace nad wynalazkami. przeto pierwszy i [ze względu na wspólne z bogami pochodzenie] jedyny spośród stworzeń uznał bogów. człowiek natomiast jest nagi. nadszedł Prometeusz. A oprócz tego nawet strażnicy Zeusa budzili przerażenie. Prometeusza natomiast.począć. Potem rychło wynalazł artykułowane dźwięki i słowa. dosięgnął wyrok za złodziejstwo 45 . jak mówią. i ujrzał. który był domem Zeusa. Była bowiem u Zeusa. Z tego też pochodzi pomyślność w życiu człowieka. lecz mądrości obywatelskiej mu niedostawało. darując ją człowiekowi. i domostwa. wykradł Hefajstosowi 43 i Atenie 44 zaradność i ogień — bez ognia bowiem nabycie zaradności lub posługiwanie się nią byłoby niemożliwe — i tym właśnie obdarzył człowieka. bosy. który miał doglądać podziału. Prometeusz nie miał już dostępu. Do zamku zaś. . Skoro zaś człowiek ma udział w boskich przeznaczeniach. A gdy był w rozterce. Prometeusz więc stojąc przed trudnością. jakie by dla człowieka znaleźć ocalenie. W taki przeto sposób człowiek miał mądrość życiową. stawiał im ołtarze i wznosił posągi. Właśnie też nadszedł ów przeznaczony dzień. bez legowiska i bezbronny. i ubiory.

tak iż znów rozproszeni ulegali zagładzie. jak to jest w wypadku innych sprawności. Mądrości bowiem obywatelskiej. czy też podzielić między wszystkich?" „Między wszystkich — mówi Zeus — i wszyscy niech współuczestniczą. tak należy porozdzielać i te? A te zwykłe rozdziela się tak: jeden. . w dostatecznej mierze pomocna im w zdobywaniu pokarmu. w walce z dzikimi zwierzętami była bezradna. kto — j a k o zakała społeczeństwa — nie jest zdolny odczuwać wstydu lub jest pozbawiony poczucia sprawiedliwości". którzy jej nie mają. Zeus więc zaniepokojony. miasta zaś nie istniały.i łóżka. jeszcze nie mieli. Dążyli już do jednoczenia się i przygotowania obrony zakładając miasta. w jaki sposób ma rozdawać ludziom sprawiedliwość i wstyd. aby im zaniósł wstyd i sprawiedliwość. krzywdzili jeden drugiego. Gdy się zaś zjednoczyli. której częścią jest umiejętność prowadzenia wojen. a tak samo ma się rzecz z innymi zawodami. Hermes zaś spytał Zeusa. iżby one wprowadzały ład w państwach i więzy przyjaźni. Albowiem państwa nie mogłyby powstać. „Czy jak się rozdziela umiejętności zwykłe. gdyż nie mieli mądrości obywatelskiej. który nabył wiedzę lekarską. wystarczy dla wielu. Byli więc wydani na pastwę dzikich zwierząt. mieli w nich udział. a umiejętność rzemieślnicza. gdyby tylko nieliczni. jako pod każdym względem od nich słabsi. aby skazywano na śmierć tego. i pokarmy wydobywane z ziemi. że nasz rodzaj zaginie całkowicie. Tak właśnie się urządzając ludzie mieszkali w rozproszeniu. posłał do ludzi Hermesa 46 . A w każdym razie ustanów w moim imieniu prawo. I czy sprawiedliwość i wstyd mam przyznawać ludziom w taki właśnie sposób.

że każdy w niej ma udział. który zabiera głos w sprawie tejże cnoty. tu by uznano za obłęd. mówi się. że niewielu ma prawo udzielać rady. W wypadku bowiem innych umiejętności. jakeś ty powiedział. wszyscy obywatele przyjęliby to słusznie bez sprzeciwu. To właśnie twierdzę. to mówienie prawdy. jaką należy podejmować ze względu na sprawiedliwość i rozwagę. jest bowiem niemożliwe. nie ścierpieliby tego. jest tego przyczyna. tego by wyśmiano lub złajano. jakoby w rzeczy samej wszyscy ludzie byli przekonani. Gdy jednak idzie o sprawiedliwość i o inną cnotę obywatelską. każdemu wszak przysługuje mieć udział w tej cnocie. czy nie. weź pod uwagę znów ten dowód. gdyby ktoś mówił. i słusznie. gdy czy to obcy. zasługuje na wysłuchanie. Sokratesie. że wszyscy powinni przedstawiać się jako uczciwi. ponieważ sądzi się. czy są takimi. choćby nawet ktoś był znany z tego. Sokratesie. jak ty powiadasz. które w tamtym wypadku uchodziło za zgodne z rozsądkiem. żeby ktoś był człowiekiem i tak czy tak nie miał żadnego udziału w sprawiedliwości. sądzą. kto nie udaje sprawiedliwego. że każdy człowiek. że jest wybornym flecistą lub sprawnym w jakimś innym zawodzie. że zwodnicze jest twierdzenie. i dlatego. jak ja mówię. choć nie jest. Gdyby zaś wystąpili w naradzie dotyczącej tylko działalności obywatelskiej.Tak oto. lub że niespełna rozumu jest ten. Taka właśnie. a gdyby ktoś spoza tych niewielu chciał udzielać rady. to. a domownicy odnosiliby się do niego z naganą jakby do kogoś niespełna rozumu. inaczej państwa nie mogłyby istnieć. Abyś zaś nie sądził. czy Ateńczycy obradują o sprawach związanych z umiejętnością budownictwa lub jakiegoś innego rzemiosła. Następnie . bez względu na to. iż każdy człowiek uczestniczy w sprawiedliwości i w innych cnotach obywatelskich. że jest nikczemnikiem. gdyby on sam o sobie mówił prawdę wobec wielu słuchaczy.

i karcenia. kto rozumnie wymierza karę. że ona nie jest wrodzona ani nie istnieje sama przez się. że ludzie są w każdym razie przekonani. Jednakże gdy idzie o te zalety. że jeśli przez działanie sił przyrody lub przez przypadek kogoś dotknie jakieś zło. Ten. Ludzie bowiem wzajemnie o sobie mniemają. lecz ma wady przeciwne im. Ten. nie szuka zemsty za występek miniony — gdyż w żadnym razie to. aby w ten sposób odnosić się do brzydkich lub karzełków. ani ktoś inny. nie karci winowajcy za to czy z powodu tego. będzie przekonany. Nikt bowiem rozumny. co jest przeciwne cnocie obywatelskiej. to widocznie dlatego. Jeśli bowiem.spróbuję ci udowodnić to. kto tak sądzi. i — krótko mówiąc — wszystko. i ich przeciwieństwa. i napominania. ani pouczać. budzi to i gniewy. aby ponownie nie dopuścił się przestępstwa ani ten sam. lecz [raczej] z nim współczuć. wiedzą. Do takich wad należy i niesprawiedliwość. nie należy się ani gniewać. Kto bowiem — na przykład — byłby tak bezrozumny. co się stało. ćwiczenie i nauczanie. sądzę. ktoś. Sokratesie. lub chorych? 0 tym bowiem. o czym ludzie są przekonani. wtedy się dowiesz. przez starania. które w przekonaniu ludzi kształtują się w człowieku przez pilność. lecz że się jej można nauczyć i że kształtuje się w tym. i bezbożność. iż cnotę można zdobyć. kto nie unosi się niby zwierz bezmyślnym gniewem. kto widząc karę zaniecha czynu występnego. już się nie odstanie — lecz ze względu na przyszłość. Gdy więc ktoś gniewa się na kogokolwiek lub czyni mu wyrzuty. Karę . że zaleta zależy od starania i nauki. ani napominać. że przez oddziaływania przyrody i przez zdarzenia przypadkowe spotykają ludzi 1 dobra. że cnoty można nauczyć. że popełnił występek. to jeśli ktoś ich nie ma. zechcesz się zastanowić nad karaniem winnych. aby takim nie był. jakie ono ma wreszcie znaczenie. ani ganić go. w kim się kształtuje.

mają na względzie to właśnie przekonanie. Sokratesie. czy to płatnerską. Jeśli bowiem [państwo] istnieje. że są przekonani. również Ateńczycy należą do tych. czy to mocą władzy państwowej. Sokratesie. natomiast w tej cnocie. i kształcą ich na mądrych ludzi. nie będę mówił przez przypowieść. lecz sprawiedliwością. że cnotę można zdobyć i nauczyć jej. Wszyscy zatem. to — tak mi się przynajmniej. zbożnością i — krótko mówiąc — to właśnie jedno nazywam cnotą obywatelską. nie zaś . rozwagą. w której sami są znakomici. Zastanów się nad tym: Czy jest coś jedno. w czym powinni wszyscy uczestniczyć. którzy wymierzają karę. lecz przeprowadzę wywód. które zdobywa się od nauczycieli. czy nie ma nic takiego. Teraz jest jeszcze pozostała trudność. co musi koniecznie przysługiwać wszystkim obywatelom. a więc i Ateńczycy. powinni tylko tak postępować. lub nigdzie indziej.wymierza się więc dla odstręczania. którą przedstawiłeś. nie czynią ich wcale lepszymi. czy to mocą władzy domowej. Dlatego. którzy sądzą. czy to garncarską. Gdy o to idzie. jeśli państwo ma istnieć? W tym bowiem znajduje rozwiązanie ta właśnie trudność. zgodnie z tym wywodem. gdy chcą cokolwiek poznać lub uczynić. iż cnoty można nauczyć i można ją zdobyć. których uważają za występnych. Skoro zatem twoi ziomkowie słusznie dopuszczają do narad w sprawach państwa nawet płatnerzy i szewców. dlaczego mianowicie mężowie znakomici kształcą swoich synów w innych umiejętnościach. i zgodnie z czym wszyscy ludzie. twoi współobywatele. wydaje — masz dostateczny dowód. karcą i powściągają tych. dotycząca mężów zacnych. na którą wskazałeś. Jeśli to jest tym. nie będące sprawnością czy to budowniczą. Wszyscy ludzie. to istnieje to jedno.

kto w tym nie uczestniczy. poucza się dzieci i napomina. to podobnie jak drzewo pokrzywione i poskręcane — naprostowują je obietnicami i chłostami. których nieznajomość nie pociąga za sobą śmierci lub kary. ani nie otacza wielką troską? Chyba. to zauważ. pouczać i karcić. i że to oto jest święte. to zaś niesprawiedliwe. nauczając i wskazując w każdej okoliczności słowem i przykładem. a oprócz śmierci również zabór mienia i — że się krótko wyrażę — rozpad rodziny. tych zaś nie czyń. tej zaś [cnoty] ani się nie naucza. już mamka i matka. takiego zaś. kto natomiast nie poddaje się karceniu i nauczaniu. wychowawca i sam ojciec czynią wysiłki ku temu. tej natomiast nie. czy kobietę. czy mężczyznę. te rzeczy czyń. Jeśli dziecko jest chętne. że oni. jeśli zaś nie. jak dziwaczni bywają mężowie znakomici. trzeba. Nauczyciele zaś o to dbają. Sokratesie. iż można jej nauczyć tak gdy idzie o sprawy osobiste. Albowiem wykazaliśmy.bez oglądania się na to. wówczas o wiele usilniej polecają dbać o ogładę chłopców niż o naukę liter i grę na kitarze. Ledwie któreś oswoiło się z mową. aż karcony stanie się lepszym. tamto zaś nieświęte. daje się przekonać. jeśli ich nie nauczono ani nie zaprawiono do cnoty. Sokratesie. Gdy zaś potem posyłają ich do szkół. że to jest sprawiedliwe. a tamto zaś brzydkie. czy to chłopca. że to jest piękne. uczą swoich synów tych umiejętności. aby dziecko było jak najlepsze. i dopóki żyją. jeśli tak bywa — tak zaś właśnie bywa — że mężowie znakomici uczą wprawdzie swoich synów innych umiejętności. i skoro znów uczniowie poznali litery i nauczyli . Począwszy od wczesnych lat. ucząc i wychowując. natomiast ich dzieciom zagraża kara śmierci lub wygnania. że oni sądzą. jak i sprawy państwa. tego — jako niepoprawnego — należy wypędzić z kraju lub skazać na śmierć. Czyż więc jest do pomyślenia.

rozkładają przed nimi na ławkach utwory znakomitych poetów i zmuszają ich. Kiedy zaś opuszczą szkołę. byli zdatni do mówienia i działania. aby się stawali coraz bardziej łagodnymi i aby zdobywając coraz większy ład i harmonię wewnętrzną. tak jak to jest. iżby sprawne ciało służyło umysłowi trzeźwemu.się pisma tak jak przedtem mowy. najmożniejszymi zaś są najwięksi bogacze. aby młodzi nigdy nie dopuszczali się nikczemności. Oprócz tego więc posyła się jeszcze chłopców do szkoły gimnastycznej. aby chłopiec naśladował bohaterstwo i zapragnął stać się taki sam. opuszczają szkołę najpóźniej. które nie umieją pisać. kitarzyści objaśniają utwory innych znakomitych poetów lirycznych przysposabiając je do śpiewania z towarzyszeniem kitary. i spełniać . Ich synowie. W całym bowiem życiu człowieka potrzeba ładu i harmonii. pochwał. Poza tym. gdy dzieciom. W tych dziełach zawarte są liczne napomnienia. I o to najbardziej zabiegają najmożniejsi. znów państwo zmusza. zaczynając uczęszczać do nauczycieli od najwcześniejszej młodości. muszą też oswoić dusze chłopców z miarą i zgodnością brzmienia. iżby nie szli sami za swoim widzimisię. czy to w innych działaniach. by zgodnie z nimi i rządzić. nauczyciel wypisuje rylcem litery i wręczając im tabliczki nakazuje pisać wzdłuż poprowadzonych kresek. aby się uczyli praw i zgodnie z nimi żyli wzorowo. gdy uczniowie umieją grać na kitarze. pieśni pochwalnych o dawnych mężach znakomitych. wiele opowieści. Kitaryści znów — oprócz tych samych zabiegów — troszczą się o powściągliwość i o to. aby się z nimi zapoznawali i uczyli na pamięć. tak też i państwo wypisawszy prawa ustanowione przez znakomitych starodawnych prawodawców zmusza. lecz po prostu. a niedołęstwo nie popychało ich do tchórzostwa czy to w bitwach.

i ganić takiego. Dlaczego więc wielu mężów zacnych ma synów gałganów? Zechciej zaś to zrozumieć: Nie ma bowiem nic dziwnego. i nikt by nikomu tej umiejętności nie zazdrościł. to czybyś — powiada — sądził. ponosi karę. że nie. Nie to jednak powinno dziwić. czy to w wystąpieniu urzędowym — i pouczać. bo jednemu zdarzy się syn. że wśród synów wybornych auletów będzie więcej wybornych auletów niż wśród [synów] lichych auletów? Sądzę. dlatego chętnie każdy każdemu opowie i pouczy go. i gdzie indziej w wielu miejscach to: „ukorzyć". że ta rzecz. którzy są sprawiedliwi i posłuszni prawom. który będzie uzdolniony do gry na aulosie i zabłyśnie sławą. co powiedziałem poprzednio. jak mówię —jest zaś tak jak najbardziej — to weź pod uwagę jakiekolwiek zajęcie lub umiejętność dowolnie wybraną. gdyby cnoty nie można było nauczyć. Jesteśmy bowiem przekonani. jeśli prawdą jest to. Gdybyśmy więc również mieli największy zapał i gotowość. że sprawiedliwość i cnota są dla nas czymś pomyślnym. tak jak nikt nie zazdrości tym. każdy na miarę swoich uzdolnień. jak to bywa z innymi umiejętnościami. innemu . Jeśli bowiem tak się rzeczy mają. Otóż gdyby państwo nie mogło istnieć. kto by źle grał na aulosie47. Sokratesie. Tak więc. dziwią cię zabiegi o cnotę w życiu osobistym i w sprawach państwa i spierasz się o to. Sokratesie. byłoby o wiele bardziej dziwne. co sprawiedliwe i zgodne z prawem. gdyż jest ukorzeniem wobec sprawiedliwego prawa. jeśli państwo ma istnieć. kara zaś tak samo i u was. jeślibyśmy wszyscy nie byli auletami. aby nauczać jedni drugich gry na aulosie. nie powinna być nikomu obca. Ten zaś. ani nikt nie czyni z tego tajemnicy.nakazy. to każdy by w ogóle mógł — czy to osobiście. kto postępuje wbrew prawu. cnota. czy cnoty można nauczyć.

jak gdybyś dochodził. że żaden. A teraz rozważ to: jakikolwiek człowiek. w miarę jak to było możliwe. jak ci zgorzknialcy z chóru. i z rozrzewnieniem tęskniłbyś za niegodziwością ludzi tutejszych. I często [syn] dobrego aulety okaże się lichym.zaś tępy i niezdolny. kto cię nauczył greckiego — nie wskazałbyś ani jednego. W każdym jednak razie wszyscy auleci okazaliby się w pewnej mierze auletami. aby nakłaniać wszystkich do uprawiania cnoty. Korzystasz teraz. ani praw. którym ta umiejętność jest obca i którzy zupełnie się nie znają na grze na aulosie. jak ci. ani jakiegokolwiek przymusu. zapragnąłbyś spotkać Eurybatesa i Frymondasa 50 . którzy nie dbaliby o wychowanie dzieci i nie mieliby ani sądownictwa. w przeciwieństwie do tych. Sokratesie. lecz byliby jakimiś dzikusami. że wszyscy — każdy jak umie — są nauczycielami cnoty. którego uczyli się właśnie przy ojcu. jest sprawiedliwszym znawcą ładu uznawanego w tym środowisku w porównaniu z ludźmi. Zaiste. takimi. których przed rokiem przedstawił poeta Ferekrates 48 na Lenajach 49 . . a tak samo — jak sądzę — gdybyś dochodził. nierzadko zaś lichego dobrym. a tobie się wydaje. z tego. który ci się wydaje najbardziej nikczemnym z ludzi wychowanych wśród ludzkich praw. Z tym jest tak. gdybyś się znalazł wśród takich ludzi. kto naszych synów wyuczył takiego samego rzemiosła.

tak samo zaś [ma się rzecz] z cnotą i wszystkimi innymi [sprawnościami]. tych nauczycieli. wówczas idzie do świątyni i pod przysięgą zeznaje. i tyle uiszcza. ile warte są nauki. Wszakże synowie Polikleita 51 . Jest w nich jeszcze bowiem nadzieja. Nie należy ich dlatego potępiać. I zasługuję na zapłatę. wyłożyłem ci tak w przypowieści. Po tak długim i wyczerpującym wykładzie Protagoras zamilkł. że synowie ojców zacnych bywają podli. i że nic w tym dziwnego. i w odróżnieniu od innych ludzi pomagam temu i owemu. Ja właśnie sądzę. jak i w ścisłym wywodzie. że jeszcze coś powie. natomiast zupełnie łatwo wskazać nieobeznanych [z rzemiosłem]. jakże ci jestem wdzięczny. że do takich należę. cieszmy się. trudno wskazać. jak sądzę.i przy jego przyjaciołach w tym samym zawodzie. jakoś z trudem jakby przychodząc do siebie. byłoby. że już naprawdę zakończył. Lecz gdyby był ktoś. kto by nawet niewiele przewyższał nas na drodze ku cnocie. jakiej żądam. wówczas jeśli chcę. jak sam uczeń uważa. Ja zaś spragniony słuchania i oczarowany przez długi czas wpatrywałem się w niego w oczekiwaniu. Gdy zaś zrozumiałem. Są wszak młodzi. Sokratesie. że cnoty można nauczyć i że Ateńczycy tak właśnie sądzą. wypłaca mi pieniądze. są w porównaniu z ojcem niczym. których ja żądam. żeś mnie . Dlatego też obrałem następujący sposób pobierania zapłaty: gdy bowiem ktoś kończy u mnie naukę. a [synowie] podłych zacni. aby osiągnął doskonałość. rówieśnicy obecnych tu Paralosa i Ksantypposa. Jeśli zaś nie. tak jak synowie innych mistrzów. Oto. a kto jeszcze mógł uczyć. a nawet jeszcze większą. patrząc na Hippokratesa powiedziałem: — Synu Apollodora.

czy to kogoś innego z biegłych w mowie. Poczytuję sobie bowiem za wielce ważne usłyszeć to. byłeś mi dał odpowiedź na to: Powiadasz. Powiedziałeś bowiem. Bo gdyby ktoś wdał się w rozmowę o tych właśnie sprawach z którymś z mówców ludowych. Gdyby jednak zapytał jeszcze o coś dodatkowo. brak mi pewnego drobiazgu. jak się to właśnie okazało. Rozjaśnij więc w mojej duszy to. że cnota jest czymś. ani sami zapytać. Ja bowiem byłem w przeszłości przekonany. co mnie zaniepokoiło. aby tu przyjść. Jednakże jakiś drobiazg mi jeszcze przeszkadza. com od Protagorasa usłyszał. gdybym dał się przekonać komukolwiek z ludzi. co Protagoras oczywiście z łatwością dodatkowo nam wyjaśni. to właśnie tobie. i nie milknie. dzięki któremu zacni stali się właśnie zacnymi. że Zeus obdarzył ludzi poczuciem sprawiedliwości i wstydu. a ja. czego można nauczyć. dopóki go ktoś nie stłumi — również mówcy tak zapytani 0 drobiazgi przeciągają rozwlekłe przemówienia. Teraz zaś uwierzyłem. pewnie by usłyszał również takie same wypowiedzi czy to Peryklesa. już to pytany odpowiadać krótko. że ludzie nie mają sposobu oddziaływania. a stawiając pytania poczekać i wysłuchać odpowiedzi. gdyś przemawiał. co dane jest nielicznym. Protagoras natomiast ten oto jest władny już to wygłaszać długie 1 piękne przemówienia. Teraz więc. abym był całkowicie zadowolony. nawet gdyby ktoś zapytał o jakiś drobiazg związany z tym. Protagorasie. skoro już wyjaśnił tak wiele. wówczas — podobnie jak kocioł z brązu uderzony odzywa się potężnym dźwiękiem. o czym mowa. że mają. oni — jak książki — nie umieliby nic ani odpowiedzieć 52 .skłonił. .

jak częściami oblicza są: usta. jak części złota różnią się jedne od drugich i od całości tylko wielkością i małością? — Wydaje mi się. są wszystkie nazwami jednego i tego samego. inni zaś w innej. jak części oblicza mają się do całego oblicza. rozwaga i świętość są jej częściami. Wyjaśnij mi więc w krótkich słowach. — No. i wszystkie te. nos. które ja właśnie teraz wymieniłem. a niesprawiedliwych. a niemądrych. na to — on rzecze — w każdym razie. które wyraża się zwięźle w tym jednym: c n o t a 5 3 . czy też jeśli ktoś ma jedną. że tak. — Bo te właśnie — j a powiadam — są również częściami cnoty: mądrość i odwaga? — Chyba jak najbardziej — powiedział — a w każdym razie najważniejszą z części cnoty jest mądrość. czy też te. są częściami cnoty. że te. . o które pytasz. łatwo odpowiedzieć. sprawiedliwość zaś.a znowu w twoim przemówieniu często padały słowa: sprawiedliwość i rozwaga. oczy i uszy. i świętość. Ja na to: — Czy tak. Sokratesie. czy cnota jest czymś jednym. Sokratesie. to musi mieć wszystkie? — Żadną miarą — powiada — ponieważ jest wielu odważnych. to znów sprawiedliwych. czy też tak. Oto czego jeszcze oczekuję. — Czy więc — ja na to — ludzie uczestniczą w tych częściach cnoty: jedni w tej. która jest jedna.

jaka jest istota każdej z nich. ta rzeczywistość. Sokratesie. żadna podobna do świętości? On odpowiedział: — Żadna. czy inny? — Ten sam — odrzekł. czy nie jest wcale rzeczywistością? Mnie się bowiem wydaje. Czy tak samo i części cnoty: jedna nie jest taka sama jak druga ani sama w sobie. żadna podobna do sprawiedliwości. a tobie co? — Mnie też — odpowiedział. — Zapewne każda z nich ma też właściwe sobie zadanie. sprawiedliwość. A ja odpowiedziałem: — A więc żadna inna z części cnoty nie jest podobna do wiedzy. Ja na to: — Teraz więc zbadajmy wspólnie. co ja. że jest czymś sprawiedliwym. ani pod względem czynności? — Ależ tak — on powiada — tak się rzecz ma. I żadna z pozostałych części nie jest podobna do innej czy to pod względem czynności. Sokratesie. . żadna podobna do rozwagi. — Co w takim razie? Gdyby ktoś zapytał mnie i ciebie: „Protagorasie i ty. że jest. żadna podobna do odwagi. tak jak części twarzy? Wszak oko nie jest takie jak ucho ani jego zadanie nie jest takie jak zadanie tamtego. odpowiedzcie mi teraz. Zacznijmy więc od tego: czy sprawiedliwość jest pewną rzeczywistością. jest sama w sobie czymś sprawiedliwym czy niesprawiedliwym?" Ja bym na to odpowiedział.— Czy zaś każda z nich — ja na to — jest różna jedna od drugiej? — Tak. ty zaś jaki byś kamyk wrzucił? Ten sam. którą dopiero co wymieniliście. czy pod innymi względami.

że istnieje jakaś świętość? Sądzę. żeście powiedzieli. — Otóż gdyby on potem nalegając powiedział: „Jakeście to dopiero co powiedzieli? Czyżbym was źle dosłyszał? Wydawało mi się. że jedna część cnoty nie jest podobna do innej jej części? Czy to twoje twierdzenie?" Co byś mu odpowiedział? — Muszę się. Protagorasie? Czyżbyś mówił. — A czy samą tę rzeczywistość uważacie za coś takiego. czy święte? Ja bym się oburzył — powiedziałem — na takie pytanie i zawołałbym: „Człowiecze! Zważaj na słowa! Toż niemożliwe. . aby istniało coś świętego. Gdyby więc powiedział: „Czy on mówi prawdę.— Sprawiedliwość więc to jest mniej więcej to samo. Ten oto Protagoras natomiast tak odpowiedział". na to zgodzić — odpowiedział. iż części cnoty mają się jedne do drugich tak. że byśmy potwierdzili. Ja bowiem pytałem. — Czyż nie powiemy. iż żadna z nich nie jest taka jak inne". co być sprawiedliwym. że i ona jest czymś rzeczywistym? Powiedzielibyśmy tak. jakobym to ja uznawał to twierdzenie. co z istoty swej jest bezbożne. źle natomiast zrozumiałeś. Ja bym mu odpowiedział: „Te inne wypowiedzi dosłyszałeś wprawdzie dobrze. gdyby przynajmniej sama świętość nie była czymś świętym". — Tak — on na to. czy nie? — I z tym się zgadzam. Czy i ty? — Tak — odpowiedział. Ty zaś co na to? Czy nie tak byś odpowiedział? On odrzekł: — Z całą pewnością tak. — Gdyby więc zapytał nas potem: Czy zatem utrzymujecie. Sokratesie. tak bym odpowiedział pytającemu.

— Co w takim razie, Protagorasie, mamy mu odpowiedzieć, jeśli się na to zgodzimy, a on nas zagadnie: „W
takim razie nie jest prawdą, że świętość jest taka jak
sprawiedliwe, ani sprawiedliwość taka jak święte, lecz taka
jak nieświęte; świętość nie taka jak sprawiedliwe, lecz jak
właśnie niesprawiedliwe, czyli nieświęte?" Co mu na to
odpowiemy? W każdym bowiem razie, gdy idzie o mnie
samego, powiedziałbym i to, że sprawiedliwość jest czymś
świętym, i że świętość jest czymś sprawiedliwym. Gdy zaś
idzie o ciebie, jeślibyś mi pozwolił, tobym odpowiedział to
samo, że przecież sprawiedliwość jest w każdym razie
czymś tym samym co świętość lub czymś bardzo podobnym,
i że najbardziej ze wszystkich i sprawiedliwość podobna do
świętości, i świętość podobna do sprawiedliwości. Lecz
bacz, czy zabraniasz tak odpowiedzieć, czy też zgadzasz się
ze mną w tym względzie.
— Nie całkiem mi się widzi, Sokratesie — powiedział
— że to jest takie proste, bym się zgodził z tym, iż
sprawiedliwość jest święta, a świętość sprawiedliwa, lecz
wydaje mi się, że jest tu pewna różnica. Ale jakie to ma
znaczenie? — powiada. Bo jeśli ci na tym zależy, to dla nas
niechże sobie będzie i sprawiedliwość czymś świętym,
i świętość czymś sprawiedliwym.
— Dla mnie nie! — rzekłem — Ja bowiem nie potrzebuję
w dowodzeniu żadnego „jeśli ci na tym zależy" ani „jeśli ci
się zdaje", lecz „ja" i „ty". Wyrażeniu zaś „ja" i „ty"
nadaję to znaczenie, że moim zdaniem rozmowa jest
najlepsza, gdy ścierają się poglądy, z wykluczeniem z niej
„jeśli".
Na to on:
— To prawda, że sprawiedliwość ma coś wspólnego ze
świętością. Zresztą nawet cokolwiek ma z czymkolwiek tak
czy owak coś wspólnego. Wszak białe ma coś wspólnego

z czarnym i twarde z miękkim, i inne rzeczy, które wydają
się wzajemnie przeciwstawne. I te części twarzy, o których
mówiliśmy przedtem, że mają niejednakowe działania
i nie są jedne podobne do drugich, mają jednak tak czy
owak coś wspólnego i są jedna podobna do drugiej.
Dlatego na tej choćby podstawie zdołałbyś wykazać,
jeślibyś chciał, że wszystkie rzeczy są wzajemnie do siebie
podobne. Wszakże ani rzeczy, które mają nikłe podobieństwo, nie zasługują na nazwę podobnych, ani rzeczy,
które są w jakiejś mierze niepodobne, nie zasługują na
nazwę niepodobnych, choćby podobieństwo było całkiem
nikłe.
Ja też zdziwiony rzekłem do niego:
— Czyż twoim zdaniem sprawiedliwe i święte mają się
do siebie wzajemnie tak, że im przysługuje, jednemu
względem drugiego, jakieś dalekie podobieństwo.
— Wcale nie tak — odrzecze — zgoła nie tak dalekie,
jak znowu ty, zdaje mi się, sądzisz.
— W takim razie — powiedziałem — skoro, jak widać,
nie podoba ci się mój pogląd w tej sprawie, przeto
rozpatrzmy inne z twoich twierdzeń.
— Czy nazywasz coś nierozwagą?
Przyznał, że tak.
— Czy przeciwieństwem tej rzeczy nie jest w ogóle
mądrość?
— Tak mi się wydaje — odrzekł.
— Czy, twoim zdaniem, ludzie są rozważni, gdy postępują rzetelnie i użytecznie, czy też gdy postępują przeciwnie?
— Rozważni, [gdy rzetelnie i użytecznie] — odpowiedział.
— Czy więc nie jest tak, że rozwagą są rozważni?
— Koniecznie.

— Czy więc ci, którzy postępują nierzetelnie, postępują
nierozważnie i tak postępując nie są rozważni?
— Tak samo mi się wydaje — odrzekł.
— Postępować nierozważnie jest więc przeciwieństwem
postępowania rozważnego?
— Tak.
— Czy więc dokonania nierozważne dokonują się przez
nierozwagę, rozważne natomiast przez rozwagę?
— Zgadzam się.
— Czy jeśli coś się dokonuje mocą, to się dokonuje
mocno, a jeśli coś słabością, to słabo?
Zgodził się.
— A jeśli coś się robi z pośpiechem, to pośpiesznie,
a jeśli z powolnością, to powolnie?
Przytaknął.
— A jeśli się coś dokonuje tak samo, to się dokonuje
przez tę samą przyczynę, a jeśli coś przeciwnie, to przez
przyczynę przeciwną.
Przytaknął.
— A teraz — zapytałem — czy jest jakieś piękno?
— Tak.
— Czy jest coś inne jemu przeciwne, oprócz tego, co
brzydkie?
— Nie ma.
— Cóż jeszcze? Czy jest jakieś dobro?
— Jest.
— Czy jest coś inne i przeciwne mu, oprócz tego co złe?
— Nie ma.
— Cóż jeszcze? Czy jest jakiś wysoki głos?
— Tak.
— Czy jest coś, inne i przeciwne mu, oprócz głosu
niskiego?
— Nie ma — odrzekł.

wielu natomiast nie? — Uzgodniliśmy. — Postępuje się zaś już to przez rozwagę. już to przez nierozwagę? — Tak. dokonywałoby się przeciwnie temu. nie więcej54? Zgodził się z tym. co się dokonuje w sposób przeciwny. — Tak. — A więc dalej! — ja na to — Zestawmy to. cośmy sobie uzgodnili. — Uzgodniliśmy. to by się postępowało przez coś przeciwnego? — Tak. Zgodził się. dokonuje się przez przyczynę przeciwną. — Tak.Na to ja: — Czy więc w każdym wypadku jednemu z przeciwstawnych jest tylko jedno przeciwne. gdyby się postępowało przeciwnie. że jedno jest przeciwne tylko jednemu. — Czy więc. — Przeciwnie? . co zostało dokonane rozważnie. — Dokonywane zaś rozważnie dokonuje się przez rozwagę — dokonywane zaś nierozważnie. Uzgodniliśmy. przez nierozwagę. że to. — To zaś. co by się dokonywało nierozważnie.

— I że jedno jest przeciwne tylko jednemu? — Tak mówię. w którym powiedziano. a jedna jest do drugiej niepodobna tak co do istoty.— Całkowicie. Protagorasie — ja powiedziałem — czy jakoś inaczej? Przyznał. że dla jednego może być tylko jedno przeciwieństwo. ani bowiem nie są zgrane. — A więc nierozwaga jest przeciwna rozwadze? — Tak się zdaje. unieważnili? Czy to. nie zaś wiele. Jak by mogły być zgodne. która jest czymś jednym. — Czyż więc nie przez przyczyny przeciwne? — Przez takie. są przeciwstawne — jak się okazuje — mądrość i rozwaga. żeśmy w poprzednich dociekaniach uzgodnili między nami. nierozwadze zaś. tak jak części oblicza? Które więc teraz unieważnimy? Te bowiem twierdzenia brzmią nie całkiem zgodnie. — Czy więc pamiętasz. — Które byśmy więc z tych dwóch twierdzeń. Czy tak jest. czy też to. iż mądrość jest czymś różnym od rozwagi. że jedno jest przeciwieństwem tylko jednego. jak i co do ich czynności. ani ze sobą zestrojone. . choć bardzo niechętnie 56 . iż nierozwaga jest przeciwna mądrości 55 ? Przyznał. obie zaś są częściami cnoty. skoro się przyjęło. że tak. Protagorasie.

Protagorasie — mówię — nie zniechęcajmy się. Dalej więc. czy jeśli źle? . czy nie. kto odpowiada. bo twierdzenie nastręcza trudności. czy jesteś za tym. chociaż wielu ludzi z pewnością tak twierdzi. Zgodził się. Protagoras najpierw się drożył przed nami. Ja bowiem badam przede wszystkim twierdzenie. — No to dalej! — ja powiedziałem. Czy ci się wydaje. że jednocześnie wystawiam na próbę i siebie samego. byłeś ty sam w każdym razie odpowiadał. — Zacznijmy od początku. czy do ciebie? — Jeśli chcesz — on rzecze — rozpraw się najpierw z tym zapatrywaniem wielu. Ja zaś na to: — Czy jeśli niesprawiedliwi czynią dobrze. zdarza się jednak. gdy postępują niesprawiedliwie. i tego. potem jednak zgodził się odpowiadać. — No. co postępować z dobrym rozeznaniem. lecz rozpatrzmy również pozostałe. mnie to wcale nie robi różnicy. Sokratesie. — Czy więc — powiedziałem — będę się zwracał w mowie do nich. — Niech ci będzie — odpowiedział. — Dobrze zaś rozeznawać to znaczy dobrze radzić. — Czy sądzisz. że postępować rozważnie to znaczy tyle. że człowiek występny postępuje rozważnie. że niektórzy dopuszczający się niesprawiedliwości postępują rozważnie? — Niech będzie — powiedział. wstydziłbym się podzielać to zapatrywanie. który pytam. Czy ci się wydaje. gdy się dopuszcza niesprawiedliwości? Odpowiedział: — Ja osobiście. że sprawiedliwość i świętość są czymś niemal tym samym.— Czyżby więc rozwaga i mądrość miały być czymś jednym? A poprzednio znów wydawało się nam.

wszystkie przepadną.— Jeśli dobrze. czymś . — A więc — ja mówię — te rzeczy są dobre. które są korzystne dla ludzi? — Na Zeusa — powiedział — nawet jeśliby nie były korzystne dla ludzi. o tych rzeczach. czy niezliczone inne. a dla włosów innych stworzeń. tylko dla bydła. — Tak. czy to napoje. ja je nazywam dobrymi 57 . które w ogóle nie są pożyteczne? I te właśnie ty nazywasz dobrymi? — Żadną miarą — on odpowiedział — lecz ja znam wiele rzeczy. Protagorasie. Tak na przykład nawóz dostarczony do korzeni wszystkich roślin jest pożyteczny. Powiedziałem zaś: — Czy mówisz. czy leki. z wyjątkiem włosów człowieka. i plątał się w odpowiedziach. dla latorośli zaś szkodliwe. inne zaś dla psów. te dla samego drzewa inne dla korzeni dobre. Wydawało mi się też. użyteczne natomiast dla drzew. że Protagoras uległ już rozdrażnieniu i wzburzeniu. Gdym więc zauważył. jedne wprawdzie obojętne dla ludzi. że pewne rzeczy są dobre. inne. które jako czy to pokarmy. gdybyś zaś chciał nałożyć go na młode pędy lub gałęzie. które nie są pożyteczne dla nikogo z ludzi. czy o tych. lecz użyteczne dla koni. Podczas gdy oliwa jest dla wszystkich roślin ze wszech miar szkodliwa. — Powiadasz więc. są użyteczne58. że jest w takim stanie. uważałem aby stawiać pytania ostrożnie. inne dla żadnego z tych.

— Czy więc mam ci tak samo długo odpowiadać. że mam ci odpowiadać.najbardziej wrogim. ja właśnie jestem człowiekiem o dość słabej pamięci. dla włosów zaś i dla ciała człowieka pomocna. tyle tylko. A więc tak jak gdybym. jak się mnie wydaje. obecni wyrazili mu uznanie. o co w tej mowie idzie. był głuchawy. skoroś się natknął na obdarzonego słabą pamięcią. co jest odpowiednie dla człowieka na zewnątrz ciała. podobnie i teraz. Gdy więc to powiedział. jeśli mam za tobą nadążać. czy tak. ile trzeba? — on na to. jak się tobie wydaje? Na to ja: . — Tak — odrzekłem. Tak bardzo zaś dobro mieni się barwami i jest czymś wielokształtnym. — Więc tyle. że trzeba mówić głośniej niż do innych. jaką dla zmysłu powonienia stanowi woń różnych potraw. a ty byś chciał ze mną rozmawiać. ja bym nie pamiętał. na przykład. aby nie spożywali oliwy oprócz bardzo małej ilości do potraw. i gdyby ktoś mówił do mnie długo. jest najszkodliwsze dla wnętrza. I dlatego wszyscy lekarze przestrzegają chorych. poskracaj 59 dla mnie te odpowiedzi i uczyń je bardziej zwięzłymi. — O jakie więc skrócenie odpowiedzi ci idzie? Czy — powiedział — mam ci odpowiadać krócej niż trzeba? — Bynajmniej — odrzekłem. iż dobrze mówił. że nawet tutaj to samo. A ja rzekłem: — Protagorasie. uznałbyś. które mają jeść. by osłabić przykrość.

skoro umiesz i jedno. — Sokratesie — on rzecze — j a stawałem do współzawodnictwa w rozmowie z wieloma już ludźmi i gdybym robił to. i drugie. Jeśli więc chcesz rozprawiać ze mną. i to tak. że ty i sam zdołasz. ponieważ ty nie chcesz. bo wypada mi gdzieś iść — idę. Ty bowiem. jak też znowu w mowie zwięzłej. czego ty się domagasz. A to powiedziawszy powstaliśmy razem. jeśli chcesz. nie okazałbym się lepszym od nikogo i nie uczyniłbym swego imienia sławnym wśród Hellenów. choćbym chciał im sprostać. nabrałem przekonania. tak że nikt w bardziej niż ty oszczędnych słowach tego nie powie. jesteś władny prowadzić rozmowę i w sposob zwięzły. że już nie mam po co brać udziału w tej rozmowie: — Ale przecież. to ze względu na mnie posługuj się tym drugim sposobem. Protagorasie — rzekłem — ja nie obstaję przy tym. jak się mówi o tobie i ty sam twierdzisz. lewicą za ten tu mój płaszcz i powiedział: . abym ja zdołał nadążać. a ja nie mam jakoś czasu i nie byłbym w stanie wytrwać przy tobie. gdy będziesz rozwlekał długie przemówienia. aby prowadzić naszą rozmowę wbrew twojemu przekonaniu. zwięzłością. Kallias ujął prawicą za rękę. że ci nigdy nie zabraknie wątku. to będę z tobą rozprawiał. Ja zaś wobec tych długich mów jestem bezradny. Teraz natomiast. A gdy powstawałem.— Przecież słyszałem. i w sposób rozwlekły. A ja. Lecz twoją rzeczą było nam ustąpić. i drugiego nauczysz przemawiać o tych samych sprawach zarówno w mowie długiej. Jesteś bowiem mędrcem. i tak rozprawiał. jak sobie tego życzy przeciwnik. aby doszło do wymiany poglądów. gdybyś jednak zgodził się rozmawiać tak. aby odejść. choć i tego twojego było mi również miło posłuchać. widząc że nie był on rad z siebie w poprzednich wypowiedziach i że nie będzie skory do dawania odpowiedzi.

a i teraz przecież darzę cię uznaniem i przyjaźnią. Ja bowiem nie zdołam biegać szybko. on zaś zdoła powoli. jak się zdaje. w której wymienia się wzajemnie poglądy. ja zawsze się zachwycałem twoim umiłowaniem mądrości. by widzieć mnie i Krisona biegnących w tym samym biegu. to jaki będzie przebieg rozmowy? Ja bowiem sądziłem. to podobnych rozmów nie będziemy mieli. co możliwe. Teraz zaś jest tak. tak jak teraz odpowiedział. i tobie tak. że ja niczego bym nie słuchał z większą przyjemnością niż twojej rozmowy z Protagorasem. gdybyś się domagał ode mnie tego. że o wiele bardziej niż ty. tak że chciałbym ci sprawić przyjemność. że jest różnica między naradą. . że Protagoras. jak znowu ty byś chciał. lecz przecież nie zdołam. zwycięzcą w biegach. Jeśli zaś nie. Ja bym ci odpowiedział. a przemówieniem przed zgromadzeniem ludowym. Wiedz. Sokratesie. czy nawet dotrzymywał w nich innym kroku. rzekłem: — Synu Hipponikosa. słusznie mówił. już gotów do odejścia. jakbyś się domagał ode mnie. aby zmniejszył prędkość. jak chce. to go poproś. poproś go. abym nadążał w biegu za Krisonem z Himery 60 . ja sam dla siebie pragnąłbym wziąć z nimi udział w biegu. aby jak poprzednio odpowiadał zwięźle i tylko na same pytania. albo brał z kimś udział w biegach długich lub całodziennych. Spraw przecież radość nam wszystkim! A ja zaś. ale gdyby ci jednak zależało. Trzeba więc. bo gdybyś ty odszedł. Jeśli więc pragniesz słuchać mnie i Protagorasa. abyś pozostał z nami.— Nie wypuścimy cię. — Lecz zauważ — powiedział — Sokratesie. iż godzi się jemu prowadzić rozmowę tak.

jak mi się zdaje. dopóki by słuchacze w większości nie zapomnieli. że nie jest biegły w długich mowach i nie dorównuje w tym Protagorasowi. Jeśli więc i Protagoras przyzna. bardziej po stronie Protagorasa. lecz nie jednakowo.Następnie zabrał głos Alkibiades: — Nie masz słuszności. Trzeba bowiem. byście . aby nie przerywali rozmowy w środku. ja w każdym razie ręczę. żeś ładnie powiedział. i dziwiłbym się. którzy są obecni przy tego rodzaju rozmowach. odbiegania od sedna sprawy i uchylania się od uzasadnień. Godzi się bowiem. jak też przyjmować uzasadnienia. czy to Protagorasa. lecz nie jednakowo stawiać obu. Mnie się więc wydaje. bez wygłaszania po każdym pytaniu długiej mowy. Kritias: — Prodikosie i Hippiasie! Kallias stoi. jak mi się zdaje. aby każdy ujawniał swoje przekonanie. radzę wam. Po Alkibiadesie wypowiadał się. że nie zapomni. Nam zaś wcale nie zależy na przewadze czy to Sokratesa. że ma słabą pamięć. że w wymianie zdań jest mniej biegły niż Sokrates. jest natomiast sposobny do wymiany zdań i umie zarówno przedstawiać. nieuczonego niżej. Kritiasie. słuchali obu rozmówców bezstronnie. o co w pytaniu szło. Kalliasie. ale mądrzejszego wyżej. Gdyż to nie jest to samo: bezstronnie bowiem należy słuchać obu. przewlekania. Protagorasie i Sokratesie. chociaż żartuje i powiada. aby ci. Gdy Kritias to właśnie powiedział. niech weźmie udział w wymianie zdań pytając i odpowiadając na pytania. Bo gdy idzie o Sokratesa. Alkibiades natomiast zawsze lubi zwyciężać w sprawie. odezwał się Prodikos: — Wydaje mi się. W razie zaś uroszczeń przeciwnych. gdyby komuś z ludzi nie dorównywał. którą podejmuje. A co do mnie samego. Sokrates bowiem tu obecny przyznaje się. to Sokratesowi wystarczy. że Sokrates mówi jak najbardziej słusznie. lecz razem prośmy obu.

zejdźcie razem na drogę pośrednią jakby w myśl naszego niejako wyroku rozjemcze- . zyskujecie w ten sposób u nas największe poważanie.ustępowali sobie i obaj spierali się w prawdzie [o przekonania]. my. doznalibyśmy w ten sposób największej radości. Radość bowiem jest udziałem tego. pochwała natomiast w słowach. którzy są zwaśnieni czy nawet wrodzy sobie nawzajem. najmądrzejsi z Hellenów. którzy się przysłuchujemy. kłócą się natomiast ci. lecz nie kłócili się. poważanie bowiem jest w duszach słuchaczy bez obłudy. W porządku bowiem przyrody podobne jest spokrewnione z podobnym. kłamliwie. będące bezwzględnym władcą nad ludźmi. Gdy to Prodikos powiedział. Po Prodikosie zaś przemówił Hippias mędrzec: — Mężowie tu obecni — mówił — ja uważam was wszystkich za krewniaków. Hańbą więc jest dla nas. Ja więc i domagam się. i radzę. I w ten sposob mogłaby się nam rozwinąć bardzo piękna rozmowa. zgoła nie dajemy świadectwa godnego temu dostojeństwu. że widząc w rzeczach porządek przyrody. acz nie pochwałę. którzy przemawiacie. przeważnie wbrew przekonaniu. niesie ze sobą ogrom ucisku wbrew porządkowi przyrody. nie na podstawie prawa. bardzo wielu z obecnych wyraziło pochwały. A znów my. domowników i współobywateli zgodnie z porządkiem przyrody. kto coś poznaje. i tego. i przez to właśnie zebrani w tym tu prytanejonie mądrości Hellady i w tym oto największym i najzamożniejszym domu tego miasta. kto utrwala przekonanie w swojej świadomości. nie zaś rozkoszy. Wy bowiem. albowiem spierają się życzliwie nawet przyjaciel z przyjacielem. Protagorasie i Sokratesie. Prawo natomiast. kto je coś lub odczuwa inne przyjemności samym ciałem. rozkosz natomiast jest udziałem tego. lecz jak najlichsi z pospólstwa nie zgadzamy się jedni z drugimi.

. niech się nam jawi okazalsza i dostojniejsza. Po prawdzie. niechże znowu on przyjmuje podobnie moją mowę.go. ja zaś będę odpowiadał. przy nadmiernej zwięzłości. Skoro zaś ja mam odpowiadać tak. Kallias nie pozwolił mi odejść i zażądano. wybierzcie lepszego niż my. odpowiadając odpowiadać. który by dopilnował długości trwania mowy jednego i drugiego. aby upragniona przez was rozmowa i wymiana zdań zawiązała się między nami i jeśli Protagoras nie chce odpowiadać. jeśli to niemiłe dla Protagorasa. niechże on stawia pytania. Ja zaś oświadczyłem. że nie przystoi wybierać rozjemcy dla przemówień. albowiem równy nam będzie też postępował tak samo jak my. Jeśli równy. Ustąp i popuść wędzidła mowie. jak ja to określam. czy prytana 61 . a jednocześnie będę się starał pokazać mu. choć uznacie go za takiego. jest niemożliwe wybrać kogoś mądrzejszego niż Protagoras. Sokratesie. jak on chce stawiać pytania. A zatem. tracąc z oczu ziemię. dajcie się mi przekonać. Zróbcie więc tak. choć dla mnie nie stanowi to w żadnym razie różnicy. Jeśli bowiem wybraniec będzie gorszy od nas. i nie wypuszcza się na otwarte morze wymowy. to będzie dla niego ujmą. to też niesłusznie. aby wybrać rozjemcę. jak należy. to by niesłuszne było. aby ktoś gorszy przewodził najlepszym. że wybraliście mu zwierzchnika jakby był kimś poślednim. nie obstawaj przy tym zwięzłym toku rozprawiania. Lecz skłonny jestem tak postąpić. Jeśli zaś wybierzecie kogoś wcale nie lepszego. jak sądzę. a znowu i Protagoras niech nie zwalnia lin. I ani ty. wybierzcie rozjemcę czy przewodniczącego. Spodobało się to obecnym i spotkało się z przychylnością wszystkich. zdając się na pomyślne wiatry. lecz niechaj jeden i drugi trzymają się jakoś pośrodku. tak więc byłby wybrany bez potrzeby.

tak jak wy na mnie. ale wszyscy wspólnie będziecie rozsądzali. i ja. że tak należy postąpić.Gdyby więc nie okazał chęci. a mianowicie cnoty. umieć je też objaśnić i zadawać pytania. na odwrót. o czym rozmawialiśmy. Czy znasz tę pieśń. aby tylko odpowiadać na pytanie. poprzednio. Zaczął więc pytania jakoś tak: — Mniemam — powiada — Sokratesie. A Protagoras. to znaczy: umieć rozmawiać o powiedzeniach poetów. W tym tylko różnica. czy mam ci ją przytoczyć w całości? A ja odpowiedziałem: . i nogi. aby nie zniweczył rozmowy. które nie. choć niezbyt ochoczo. ja i ty. które są zbudowane poprawnie. i wy razem będziemy nastawali na niego. Bo Simonides 62 zwraca się jakoś tak do Skopasa. Wszyscy uznali. ale wplecionej do pieśni. przecież na usilne nalegania zgodził się stawiać pytania i. i umysł Mieć dobre i dobrze złożone. syna Kreona Tesalczyka: Stać się kimś zacnym prawdziwie Zbyt trudne. odpowiadać w krótkich słowach. że najważniejsze miejsce w wykształceniu człowieka zajmuje znajomość utworów poetyckich. albowiem to znaczy: I ręce. I nie trzeba na to ustanawiać jednego rozjemcy. A właśnie i to obecne zagadnienie dotyczy tego samego.

bo ją znam. że jest ładnie zrobiona i poprawnie.— Nie trzeba. że trudno być zacnym. i tamto poprzednie? — Wiem — odrzekłem. mój łaskawy. — Wiesz przeto — on powiada — że dalej w pieśni mówi jakoś tak: Wcale nie uznam za dobrą Tej wypowiedzi Pittaka 6 3 . i oczywiście tą właśnie pieśnią się zajmowałem. — Czy ci się więc wydaje. że coś dopowie. — Czy ci się więc wydaje — on powiada — że to pasuje do tamtego? — Tak mi się przynajmniej wydaje. Lecz jednocześnie ogarnął mnie lęk. gdy pieśniarz sam sobie przeczy? — Niepięknie [by to było] — mówię. Gdy mówi. że została pięknie zrobiona. — Przyjrzyj się więc — powiada — uważniej. czy nie? — Jak najbardziej — odpowiedziałem — pięknie i poprawnie. że to ten sam i to mówi. Więc dodałem: — A czy tobie się nie wydaje? — Jakżeby bowiem miało mi się wydawać. — Czy ci się jednak wydaje. — Czy uważasz. — Ależ. Człowieka przecież mądrego. że on jest . przyglądałem się należycie. — Doskonale — odpowiedział.

Wydaje mi się więc. Abyśmy mogli tego rycerza zwyciężyć 64 . co on? A właśnie. gdyż mówił nieprawdę albo poprzednio. niewiele dalej zaś w tym samym utworze zapominając o tym. które teraz właśnie omówiłeś. tak liczne i piękne. że Skamandros gnębiony przez Achillesa przyzywał Simoentu wołając: Bracie! Razem nam trzeba moc naszę natężyć. czy ci się wyda tak samo. i te rozróżnienia. i mówi. aby nam Protagoras nie ograbił Simonidesa. że nie zgadza się z tym. jakby mnie zdzielił wytrawny pięściarz. chcąc zyskać na czasie. kto powiedział to samo. Gdy to powiedział. najpierw mianowicie sam zakłada. że trudno jest być zacnym. I w pierwszej chwili. który to samo powiedział. ogarnęła mnie ciemność i doznałem zawrotu głowy. I ja też przyzywam ciebie. dzięki której rozróżniasz „chcieć" i „pragnąć" jako nie będące tym samym. gani oczywiście sam siebie. co on. że trudno jest stać się mężem prawdziwie zacnym. Bo też do obrony Simonidesa potrzeba właśnie tej twojej dziedziny wiedzy. jak Homer opowiada. że cię przyzywam tak. skoro wypowiada oba zdania. albo później. jak . gani Pittakosa.w zgodzie sam ze sobą. co mówi pieśniarz. co powiedział wcześniej. Godzi się pospieszyć temu mężowi z odsieczą. Teraz też rozważ. gdy ktoś gani tego. A wtedy. aby rozważyć. jeśli mam ci rzec prawdę. zwróciłem się do Prodikosa i wezwałem go: — Prodikosie — mówię — przecież Simonides jest twoim ziomkiem. podniosła się z wielu stron wrzawa i pochwały od słuchaczy. gdy on to powiedział a inni go oklaskiwali. kto mówi to samo co on.

że Simonides mówiąc przeczy sam sobie. A zapewne Prodikos nasz. że powiedział co innego. „być" nie jest. jak zapewnia ten tu Prodikos. ujawnij swoje zdanie: — Czy sądzisz.mnie. że „stawać się" znaczy to samo. jak sądzi Protagoras. obrona jest bardziej pognębieniem niż obroną. lecz „pozostawać". Albowiem nie wydaje się. Otóż. Prodikosie. co „stawać się". Protagorasie. Najpierw ty. Lecz gdy ktoś dojdzie do szczytu. a z nim wielu innych. „gdyż na drodze do cnoty pot położyli niebianie... że powiedział to samo. za to. że trudno jest stać się mężem prawdziwie zacnym? — Masz słuszność — odrzekł Prodikos. Prodikos więc po wysłuchaniu tego wyraził mi uznanie. co „stawać się". Protagoras natomiast powiedział: — Twoja. . staje się łatwą zupełnie. Albowiem Pittakos nie powiedział „trudno stać się zacnym". na Zeusa — odpowiedział Prodikos. — Czy więc — ja powiadam — w pierwszej wypowiedzi Simonides wyraził sam własne przekonanie. tym samym. jak Simonides. — Pittakos natomiast — ja ciągnę dalej — w każdym razie spotkał się z zarzutem nie.. czy coś innego? — Co innego. powtórzyłby za Hezjodem. choć siły wymaga z początku" 66 . że stać się rzetelnym jest trudno. to Simonides nie zaprzecza sam sobie.. co „być 65 ". Sokratesie. lecz za to. Jeśli zaś „być" nie jest tym samym.

że mądrość Prodikosa jest starodawną mądrością bożą. czy jeszcze dawniejszą. nie jesteś. którego ty nie rozumiesz. czy się nie wstydzę nazywać strasznym tego. że moja robota nieudolna i osobliwy ze mnie lekarz. jestem obznajomiony. będąc uczniem tegoż Prodikosa. — No. że w znaczeniu słowa „trudne" zawarte jest pojęcie „złe" albo jakieś inne. ale 0 strasznej chorobie. jak sądzą ludzie powszechnie. Protagorasie. Zapytajmy więc Prodikosa. — Jakże więc? — pytam. czy kogoś innego. o strasznej bitwie. bo jego wypada zapytać o wypowiedź Simonidesa. skoro chcąc uzdrowić doprowadzam do gorszej choroby. ten Prodikos zjawił się nam na rozmowę w samą porę. I teraz wydaje mi się. Ty zaś. nie tak jak ja. jak tenże Prodikos za każdym razem mnie ostrzega przed słowem „straszne": gdy chwaląc czy ciebie. pochodzącą czy to od Simonidesa. . — Wielkim nieukiem — powiedział — byłby pieśniarz. obznajomiony z wieloma innymi dziedzinami mądrości. lecz tak.A ja odpowiedziałem: — A więc wygląda na to. o strasznej nędzy. co dobre. gdyby twierdził. zapytuje mnie. tak się właśnie rzecz ma — powiedział. Zaiste bowiem wydaje się. jak ty pojmujesz. Albowiem straszne — powiada — jest złe. że tak łatwo jest trwać w cnocie. mówię. ponieważ straszne jest czymś złym. Może obywatele Kos 1 Simonides uważają znowu. wtajemniczony w nią. że nie rozumiesz. Protagorasie. jak widać. iż ani Simonides nie pojmował chyba tego słowa „trudno" tak. ani o strasznym zdrowiu. A ja powiedziałem: — Na Zeusa. podczas gdy to jest może ze wszystkiego najtrudniejsze. że Protagoras jest strasznie mądrym mężem. Nikt przecież nie mówi zwykle o strasznym bogactwie ani o strasznym pokoju.

że jedynie Bóg ma to i że Bogu samemu przypisuje tę wyższość. i że Prodikos chyba wie o tym. co tu mówi Prodikos — ja na to. W każdym razie powiedziawszy „źle jest być zacnym". A co moim zdaniem miał na myśli w tym utworze Simonides. jest wyraźne świadectwo bezpośrednio po tamtej wypowiedzi. rozumiał Simonides słowo „trudne"? — „Złe" — odpowiedział. . Prodikosie. chyba nie powiedziałby następnie. gdyż jako Lesbijczyk również wychował się wśród gwary barbarzyńskiej? — Słyszysz teraz. — Lecz cóż innego sądzisz. Sokratesie. Prodikosie. że Simonides rozumiał słowo „trudne" tak samo jak my wszyscy. że źle jest być zacnym. lecz w znaczeniu „nie-łatwe".— Jak. chciałbym ci powiedzieć. który powiedział. czy zdołasz obronić twoje twierdzenie. o wypowiedzi Simonidesa niż to. że w każdym razie Simonides nie twierdził. Protagorasie. ale droczy się i wystawia cię na pokuszenie. którego urzeczywistnienie wymaga wielu wysiłków". Ja jednak wiem dobrze. czyli „takie. — A więc dlatego też — j a dodałem — Prodikosie. że trudno być zacnym. iż nie umiał rozróżniać właściwie pojęć. jeśli chcesz sprawdzić. — Czy masz o tym coś do powiedzenia? A Protagoras na to: — Trzeba by w każdym razie odnieść się do tego w wieloraki sposób. ganił Pittakosa. tak jakby zrozumiał. a więc nie w znaczeniu „złe". że „trudne" znaczy „złe". — Lecz i ja sądzę. Prodikos bowiem opowiada może o jakimś bezczelnym Simonidesie i to bynajmniej nie o tym z Kos. gdyż o tym. że gani Pittakosa za to. Protagorasie — rzekłem — że Simonides to mówi. Powiada bowiem: Sam jedynie Bóg ma tę doskonałość.

przekonani. że górują nad Hellenami mądrością. znajomości utworów poetyckich. a sami. nie pozwalają żadnemu z młodych udawać się do innych miast. jak to określasz. posłucham ciebie. podobnie jak Kreteńczycy. A jeśli wolisz.jaki jest stan mojej. lecz aby wyglądało. aby ci nie oduczyli się tego. gdyby ktoś obcy tam przebywał. co powiedziałem. rzekł: — Jeśli ty. Prodikos zaś. Ja więc tak ciągnąłem: — A zatem chcę wam przedstawić. I ci naśladując tamtych rozbijają sobie uszy. Hippias i inni nalegali usilnie. Lakończycy zaś. A tego. Teraz natomiast ukrywają to za pozorami i bałamucą „lakonolubów" w innych miastach. Umiłowanie mądrości jest najstarsze i ma najwięcej zwolenników wśród Hellenów na Krecie i w Lakedemonie. że przewyższają ich walecznością i odwagą. czym oni przewyższają innych. do mądrości. Sokratesie. gdy chcą się swobodnie naradzić z samymi mędrcami. zechcesz. a już obrzydło im zbieranie się na narady ukradkiem. Protagoras więc wysłuchawszy tego. że dzięki tym rzeczom Lakończycy opanowali Helladę. oni też wypierają się i udają nieuków. że gdyby rozpoznano. aby się nie wydało. i noszą krótkie płaszcze. ale również kobiety. Lecz podobnie jak sofiści. Naradzają się z mędrcami w tajemnicy przed obcymi. że mówię prawdę i że Lakończycy są znakomicie wykształceni w umiłowaniu mądrości i w mo- . wszyscy by się zaprawiali do tego. o których mówił Protagoras. wtedy przepędzają z kraju „lakonolubów" i innych. W tamtych zaś miastach nie tylko mężowie znają się dobrze na wychowaniu. jak rozumiem ten utwór. w przekonaniu. okręcają sobie paski rzemienne i z zamiłowaniem biorą udział w ćwiczeniach sprawności. i tam jest największa na świecie liczba mędrców. czego ich sami nauczyli.

Simonides więc. tak iż rozmówca poczuje się niemal dzieckiem67. jakby niechybny oszczepnik.Poznaj siebie samego" i „Nic nad miarę". być może. możecie się dowiedzieć stąd. i niektórzy z tych. Do nich należy i Tales z Miletu. i poznali. że być władnym wygłaszać takie wypowiedzi jest znamieniem człowieka doskonale wykształconego. i nasz Solon. poświęcili jako pierwociny mądrości Apollinowi w świątyni w Delfach 68 . I można stwierdzić. i Kleobulos z Lindos. miłośnikami i uczniami wychowania w duchu lakedemońskim. gdzieś w rozmowie tamten uderzy słowem godnym uwagi. bywa osobliwie często powtarzane. wypisując te. każdemu przypisywane..wie. Zwięzłe hasła godne pamięci. a jako siódmego wylicza się wśród nich Chilona Lakończyka. To właśnie zrozumieli więc i niektórzy z obecnych. że ich mądrość taka właśnie była. to w czasie rozmowy wyda mu się niekiedy. Dlaczego ja to mówię? Ponieważ taki był sposób zaprawiania do mądrości u tych starodawnych. a mianowicie pewna zwięzłość lakońska. zwięzłym i pełnym treści. że to jakiś prostak. i Bias z Prieny. i Myzon z Chen. które wszyscy powtarzają: . i Pittakos z Mytileny. że gdy ktoś wda się w rozmowę z kimś najpospolitszym spośród Lakończyków. unoszony . którzy żyli dawniej. Wszyscy oni byli gorliwymi zwolennikami. to znaczy raczej zaprawiać się w mądrości niż w sprawności ciała. zebrawszy się razem. że postępować po lakońsku. które oni. lecz potem. a właśnie i to hasło Pittakosowe wychwalane przez mędrców: „Trudno być zacnym".

byśmy sobie przedstawili Pittakosa to właśnie mówiącego i Simonidesa. że Simonides. W taki sposób okazuje się. był przekonany. sam dostąpi sławy u współczesnych sobie. niektórzy zaś wprawdzie zacni. i bez usterki złożone. jeśli się nie przyjmie. że słusznie i „zaiste" włączone. prowadząc niejako spór z powiedzeniem Pittakosa. Przyjrzyjmy się teraz temu wszyscy razem. a słowo „naprawdę" nie odnosi się bynajmniej do „zacny": nie orzeka przecież prawdy o tym. lecz wcale nie naprawdę — przypuszczenie oczywiście niemądre i nie na miarę Simonidesa. i umysł mieć dobre. jest prawdą. on napisał całą tę pieśń przeciw temu zawołaniu i dlatego zamierzał umniejszyć jego wagę. co mówię. że zostało to wtrącone bez żadnego związku.1 cały dalszy ciąg potwierdza to. Lecz należy dokonać w pieśni przestawienia słowa „naprawdę". który odpowiada. Od razu bowiem początek pieśni mógłby się wydać niedorzeczny. czy właśnie to. że jeśli podważy to hasło. drugi zaś mu odpowiada: „Pittakosie. że trudno stać się mężem zacnym. zaprzeczając powiedział: „Nie. ale s t a ć s i ę mężem zacnym zaiste. nie mówisz prawdy. gdyby [poeta] chcąc powiedzieć. to. Pittakosie. Jak mi się wydaje. gdyż nie b y ć. dodawał „naprawdę". tak jak przez zwycięstwo nad sławnym zapaśnikiem.żądzą sławy mędrca. naprawdę". tak jakoś uzupełniając zawołanie Pittakosa. trudno naprawdę". że „trudno b y ć zacnym". Przecież wydaje się. jakoby mianowicie niektórzy bywali zacni naprawdę. i „naprawdę" właściwie postawione na końcu 6 9 . a mianowicie jeden: „O ludzie. lecz s t a ć s i ę naprawdę człowiekiem zacnym trudno jest. trudno być zacnym". że . to znaczy i ręce. i nogi.

kto jest zawsze bezradny. Tak też ten. Ten bowiem. Również gwałtowna burza. i lekarza nie inaczej. nie można sprawić. aby leżał. Na kogo więc przychodzi przemożna próba. jest niemożliwe i niedostępne dla człowieka. nie staje się takim. ale gdy się nim zostanie. zrobi bezradnym. gdy runie na sternika. przechodząc jakby na mowę potoczną. jak ty powiadasz. gdy zaś leży. Kiedy jaka przemożna Próba nadejdzie nań. gdyż ta wyższość może przysługiwać tylko Bogu: Nie jest w mocy człowieka Nie wejść na drogę zła. który przez całą pieśń przede wszystkim podważa hasło Pittakosa. tak jak nawet inny pieśniarz świadczy. aby leżał. tak iż można sprawić. to wytrwać w tym stanie i być mężem zacnym. kto się nie zna na tym. kto się nie zna na tym. kto jest zaradny.tak jest powiedziane. Ale dużo by o tym mówić. Pittakosie. Można bowiem doprawdy w poszczególnych wypowiedziach tej pieśni wykazać. gdy nastaje czas niepomyślny. Tak więc ktoś leżący nie mógłby upaść. gdy powiada: . niekiedy staje bezradny wobec przygody. Omówimy natomiast jej siłę wyrazu w ogóle i zamysł pieśniarza. ale ktoś stojący mógłby niekiedy upaść. mogłaby go uczynić bezradnym. jest to jednak możliwe przynajmniej na krótki czas. że stać się zaiste mężem zacnym trudno naprawdę. jak znakomicie jest zbudowana: cała bowiem jest pełna wdzięku i wytworności. Dla zacnego możliwe jest stać się nikczemnym. ten zaś. Mówi bowiem dalej. gdy idzie 0 dowodzenie okrętem? Oczywiście nie na tego. 1 rolnika. jest zawsze bezradny.

Jednak mąż zacny bywa
niekiedy niecny, niekiedy zacny 70 .

Niecnemu natomiast nie jest dana możliwość stać się
niecnym, lecz z konieczności takim jest zawsze. Tak iż
człowiek zaradny i mądry, i zacny, kiedy nadejdzie nań
przemożna próba, nie może nie być niecnym. Ty zaś,
Pittakosie, powiadasz, że trudno być zacnym. Przeciwnie:
s t a ć s i ę trudno, ale jest to możliwe, móc zaś b y ć
zacnym — niemożliwe:
Gdy się wiedzie dobrze,
Sam człowiek jest zacny,
Ale kiedy źle,
Przenika złem cały.

Jakie przeto działanie w zakresie pisarstwa jest dobre
i co sprawia, że człowiek jest w zakresie pisarstwa dobry?
Oczywiście, że uczenie się tego. Jakie zaś właściwe postępowanie czyni dobrego lekarza? Oczywiście, że uczenie
się, jak leczyć chorych. Lichego zaś liche [postępowanie].
Kto więc może stać się złym lekarzem? Oczywiście przede
wszystkim rzeczą podstawową jest być lekarzem, następnie
być dobrym lekarzem. Wtedy bowiem może się stać też
złym lekarzem. My natomiast, którym obca jest wiedza
lekarska, nie moglibyśmy źle postępując stać się ani
lekarzami, ani budowniczymi, ani nikim innym tego rodzaju. Ten zaś, kto przez szkodliwe postępowanie nie może się
stać lekarzem, nie może oczywiście stać się także złym
lekarzem. Tak też ten, kto się kiedyś stał człowiekiem
zacnym, może się stać również człowiekiem złym pod
wpływem czy to starości, czy to udręki, czy to choroby, czy

to jakiejś innej okoliczności. Jedynym bowiem złem jest
utrata wiedzy. Człowiek zaś zły nie mógłby nigdy stać się
złym, bo jest takim zawsze. Gdyby jednak chciał się stać
złym, najpierw musiałby się stać zacnym. Dlatego i to
miejsce pieśni dowodzi tego, że człowiek nie jest władny
być zacnym trwając w dobru, lecz raz jest władny stać się
zacnym, to znów stać się podłym ponownie. Najlepsi zaś
i ci, którzy są takimi najdłużej, są ulubieńcami bogów.
To wszystko więc zwraca się przeciw Pittakosowi, a pozostałe miejsca pieśni są jeszcze bardziej zrozumiałe. [Simonides] powiada bowiem:
Dlatego nigdy nie szukam
Tego, co być nie może,
I nie zmarnuję życia
Dla płonnej beznadziei,
By znaleźć człeka bez skazy
Wśród nas, zjadaczy chleba,
Owocu szerokiej ziemi,
Gdy znajdę, wyślę zwiastuna.

Tak powiada. Przez całą pieśń z coraz większą siłą
zwalcza powiedzenie Pittakosa w taki sposób:
Sławię i lubię każdego,
Kto z własnej woli nigdy
Nie obrał drogi zła.
Nieubłaganej konieczności
Nie zmogą nawet bogi.

I te słowa odnoszą się do tego samego. Simonides
bowiem nie był aż takim prostakiem, by można było
sądzić, że sławi tych, którzy się nigdy dobrowolnie nie
dopuścili zła, jak gdyby bywali tacy, którzy czynią zło
dobrowolnie. Ja bowiem jestem przekonany, iż żaden z ludzi
mądrych nie sądzi, że człowiek dopuszcza się kiedykolwiek

grzechu rozmyślnie i popełnia czyny haniebne i złe z rozmysłem; wiedzą oni dobrze, że ci, którzy popełniają czyny
haniebne i złe, czynią to nierozmyślnie. Zatem i Simonides
nie wygłasza pochwał kogoś, kto nie czyni zła dobrowolnie,
lecz to „dobrowolnie" odnosi do samego siebie. On bowiem
sądził, że mąż znakomity może nieraz wbrew swej woli
okazywać przyjaźń i wypowiadać pochwały, na przykład
gdy tak się zdarzy, jak to często bywa, że człowiek z trudem
znosi ojca czy matkę, lub ojczyznę, albo coś innego tego
rodzaju. Ludzie podli, których coś takiego spotkało, zachowują się na pozór jakby obojętnie, a obwiniają, piętnują
i oskarżają o niegodziwość rodziców lub ojczyznę, aby
ludzie nie czynili im zarzutów z powodu ich nieczułości
i nie oskarżali ich o brak serca, tak iż jeszcze mnożą swe
oskarżenia i do wrogości uzasadnionej dodają wymyśloną.
Natomiast ludzie zacni pokrywają to milczeniem czy
zmuszają się do pochwał, a gdyby, pokrzywdzeni, odczuwali
żal do rodziców lub ojczyzny, starają się sami zachować
tajemnicę i pojednać się, i samych siebie zmuszają do
przyjaźni z nimi i do wyrażania się o nich z pochwałą.
Sądzę, że i Simonides nieraz nie ze swej woli, lecz
dlatego, że sam to uważał za konieczne, chwalił i wysławiał
czy to samowładcę 71 , czy to kogoś innego z ludzi tego
rodzaju. To samo zaś mówi do Pittakosa:
— Ja, Pittakosie, nie dlatego cię ganię, że jestem rozmiłowany w naganach, skoro:
Mnie tam wystarcza taki człek,
Co nie jest całkiem zły
I nie jest zgoła niedołężny,
Rozumie, co jest sprawiedliwe,

Gdy więc ród głupców niezmierzony. Człek. Sokratesie. których chwalę i darzę życzliwością z obowiązku. To. że wszystko jest białe. A Hippias zabrał głos: — Wydaje mi się. nigdy bym cię nie ganił. jakby stwierdził. Skoro go znajdę. Gdybyś więc ty. Niech na nich ostrzy zęby. by powstrzymać się od nagany. Nie jestem do nagany skory. lecz że jemu wystarczy to. powiedział zdanie przeciętnie słuszne i prawdziwe. skoro o sprawach największej wagi wypowiadasz nieprawdę pod pozorem prawdy. Ten. lecz wystarcza mi. że tyś tę pieśń dobrze .Bez czego kraj się nie ostoi. jeśli jest przeciętny i nic haniebnego nie czyni. lecz bywają ludzie. to bowiem byłoby zabawne z wielu względów. gdy tworzył tę pieśń. iż ktoś jest przeciętny. Takiego ja nie będę ganił. Prodikosie i Protagorasie — ja powiadam — miał na myśli Simonides. z czym się nie zmieszała czerń. który ma porządek w głowie. gdyż zwraca się do Pittakosa. zawiadomię was. Czego nie dotknie brzydota. Pittakosie. którzy spożywają owoc rozłożystej ziemi. Gdyż nie z tego powodu będę kogoś sławił. gdy mówi: „wszystkich zaś chwalę i lubię chętnie" — tu po „chętnie" należy przenieść zdanie poprzedzające — „kto nie robi nic haniebnego"). Nie mówi tego tak. tak iż wszystkich lubię i chwalę (tu Simonides posługuje się narzeczem Mityleńczyków 72 . Teraz jednak. kto by ganić rad był ludzi. moim zdaniem. I nie szukam — powiada — człowieka nieskazitelnego wśród tych. ja cię za to ganię. Zaiste piękne jest to wszystko.

nie mając przy kielichu nic od samych siebie do powiedzenia ani swoim własnym głosem. jak uzgodnili wzajemnie Protagoras i Sokrates. chętnie bym powrócił do tego. Bo mi się nawet wydaje. ani swoimi słowami. których nie można nawet zapytać 73 . A ja powiedziałem: — To zależy od Protagorasa. aby to do końca rozważyć. Hippiasie. co wam przedstawię. Miałbym jednak — powiada — i ja coś ważnego do powiedzenia o niej. abyśmy dali spokój pieśniom i utworom. Gdzie natomiast mężowie znakomici i wykształceni ucztują. o co cię. nie trzeba ani głosu cudzego. lub jeśli woli. opłacają drogo dziewki grające na aulosach i wynajmując sobie cudzy głos — dźwięk aulosów — przy ich graniu biesiadują. Gdybyś wolał. odpowiadał Sokratesowi na jego pytania. jeśli się zgodzicie. Sokrates odpowiadał. jeśli chce. którzy z braku wykształcenia. ale trochę później. gdy się zbiorą mężowie tacy. co mają na . Tak też w podobnych jak obecne zgromadzeniach. mówiąc i słuchając kolejno. jak im przystało. że rozprawianie o poezji jest bardzo podobne do tych biesiad prostaków i wałkoni. tam nie uświadczysz auletów.objaśnił. posługując się swoim własnym głosem. choćby nawet wina dość mocno popijali. co z tych dwóch woli. tanecznic i kitarzystek. na początku spytałem. stawiał pytania. ani poetów. za jakich większość z nas uchodzi. Protagorasie. Protagoras. gdyż oni sami sobie wystarczają i prowadzą rozmowę bez pustej paplaniny i młodzieńczych zabaw. Alkibiades zaś odpowiedział: — Oczywiście. aby. Teraz zaś wypada.

czy myślisz. a on będzie odpowiadał. że co innego. że nie chce rozmawiać. Jak mi się zdawało. że nie. Wtedy ja rzekłem: — Protagorasie. abyśmy zgodnie z tym mieli 0 nim zdanie. chcę czego innego niż rozważenia tego. lub ktoś inny. Wydaje mi się. którąśmy przerwali w środku. z kimś innym. inni zaś. zwracając się do Kalliasa. że ja. gdy się różni na nich powołują: jedni wówczas utrzymują. wyrażają je w sposób sobie właściwy. że mnie i tobie wypada raczej naśladować tych wspaniałych mężów: pozostawmy pieśniarzy na boku i sami własnym naszym wysiłkiem prowadźmy razem rozmowę. że Protagoras i teraz ładnie się zachowuje nie chcąc ani wyrazić zgody. abyśmy i my sami doszli do odkrycia prawdy. co mi samemu ciągle nastręcza trudność. której nie są władni wyjaśnić. po tych słowach Alkibiadesa i naleganiu Kalliasa i większości innych obecnych Protagoras zawstydzony z trudem dał się nakłonić do prowadzenia rozmowy 1 poprosił. albo powie. Jestem bowiem jak najbardziej przekonany o tym. Więc Alkibiades.myśli. przyswajając sobie doświadczenie innych i przekazując im nawzajem swoje. nie podejrzewaj. spierając się o sprawę. ja ci jestem gotów odpowiadać. ani jej odmówić? Bo mnie się zdaje. Znakomici mężowie stronią od tego rodzaju towarzystwa. mogła być doprowadzona do końca. powiedział: — Kalliasie. co powiada Homer: . Protagoras nie wyjawił. Gdy to powiedziałem i jeszcze coś innego w tym rodzaju. lub. pragnąc prowadzić z tobą rozmowę. odpowiadaj na moje. Gdybyś zaś chciał nadal mi stawiać pytania. Oni sami w sobie znajdują własne myśli. kto by chciał. Sokrates zaś mógł prowadzić rozmowę z kimś innym. w swoich własnych słowach. że poeta miał to na myśli. aby mu zadawać pytania. Ale niechże albo rozmawia. by ta rozmowa. co uczyni. jeśli wolisz.

przekonany. których badanie jest powinnością człowieka uczciwego. odwaga.Kiedy dwóch idzie [. jedne ci przypomnieć.. pierwszym będąc. rozmowy i zamysłu. że tyś najlepiej przemyślał inne sprawy. sprawiedliwość i świętość. . zapytania i szukania rady? Żadną miarą. Pytanie zaś było chyba takie: Czy mądrość. podczas gdy niektórzy inni są wprawdzie ludźmi rzetelnymi.. które poruszyłem poprzednio. inne znów wspólnie rozważyć od początku. że gdy inni tę właśnie umiejętność ukrywają. i władny jesteś innych uczynić znakomitymi. Tak też i ja dlatego raczej z tobą niż z kimś innym rad będę rozprawiać. ty natomiast i sam jesteś znakomity. I ty jesteś tak pewny siebie. jeśli nie ty? Ty bowiem nie tylko sam chcesz być mężem wspaniałym. roztropność. nie są jednak władni innych wychować. ty zupełnie jawnie ogłaszając się po całej Helladzie i nazywając siebie sofistą przedstawiasz siebie jako wychowawcę i nauczyciela cnoty. komu by to mógł przedstawić i dzięki komu mógłby osiągnąć pewność. Któż bowiem inny. który uznał za słuszne pobierać za to wynagrodzenie. ludzie jesteśmy jakoś razem bardziej sposobni do wszelkiego działania. dopóki nie znajdzie kogoś. Jakżeżby więc godziło się nie wezwać ciebie do rozpatrzenia tej sprawy.] Jeden zauważa to przed drugim 7 4 . Albowiem my. Jeśli zaś zdany na samego siebie coś wymyśli. a więc zagadnienie cnoty. zaraz szuka wokół. I teraz chcę znowu te zagadnienia.

Nie dziwiłbym się bowiem. że nie są nazwami jednej rzeczywistości. być może. najbardziej rozwiąźli. gdybyś mówiąc wtedy tamto wystawiał mnie na próbę. ja ci. Powiedz. której są częściami. ani jedna do drugiej. najbardziej bezbożni. odznaczają się wszakże największą odwagą. lecz tak jak części twarzy nie są podobne ani do całości. — No. a żadna z nich nie jest taka jak inne? Tyś więc odpowiedział. A przekonasz się. z których każda ma właściwą sobie sprawność. jak wtedy. gdybyś teraz jakoś inaczej mówił. Sokratesie. a czy uważasz. wszystkie zaś one są częściami cnoty. co jest piękne? . zaraz — powiadam — należy bowiem rozpatrzyć się w tym. następująco: spotkasz bowiem wielu. czy ci się nadal wydaje tak samo. — No cóż. powiadam — on na to — że te wszystkie są częściami cnoty i że cztery z nich są. której są częściami. spowinowacone ze sobą wzajemnie. w każdym razie — powiada — tych. którzy idą nawet naprzeciw temu.będąc pięcioma nazwami oznaczają jedną rzecz. bo ja ci wcale nie wezmę za złe. najgłupsi z ludzi. odwaga natomiast różni się znacznie od nich wszystkich. Czy za odważnych uważasz śmiałych. i przedstawiasz siebie samego jako nauczyciela tego. którzy są najbardziej bezecni. co mówisz. gdyż każda z nich ma właściwą sobie sprawność. że cnota jest czymś pięknym. nie tak jak kawałki złota są podobne jedne do drugich i do całości. w obliczu czego wielu lęka się iść. — Zaraz. czy coś innego? — No. że mam słuszność. przedstaw to. czy też każdej z tych nazw odpowiada pewna oddzielna istota i rzecz. Jeśli zaś jakoś inaczej. lecz każda z tych nazw przysługuje właściwej sobie rzeczywistości.

i to w możliwie najwyższej mierze. będą śmielsi. — Otóż. kto skacze śmiało do głębokiej wody? — Oczywiście. że nurkowie. gdy doświadczą. czy ci z piechoty? — Konni. — A którzy są śmielsi. że doświadczeni. czy dla czegoś innego? — Dlatego. a ci sami. niż zanim doświadczyli. — Czyż nie widziałeś — powiadam — takich. — Którzy zaś są śmielsi. pod innymi piękna. gdy walczą konno? Czy wojownicy konni. — Czy dlatego. — Czy więc — j a na to — ona jest pod jakimś względem brzydka. że oni są w tym doświadczeni. gdy walczą osłaniając się małymi tarczami? Czy tarczownicy. którzy nie mając doświadczenia w żadnej z tych rzeczy. to w ogóle w innych wypadkach — powiada — doświadczeni w danych niebezpieczeństwach są w ich obliczu śmielsi niż niedoświadczeni. A jeśli ci o to idzie. czy wiesz. stawiali śmiało czoło każdej z nich? . czy też cała piękna? — Cała jakoś piękna.— Rzeczywiście czymś najpiękniejszym 75 — powiada — w każdym razie jeżeli nie jestem szaleńcem. czy inni? — Tarczownicy.

są najodważniejsi? I zgodnie z tym rozumowaniem odwaga byłaby mądrością? — Ty. Tak bowiem postępując. a ja bym odpowiedział. na twoje pytanie. że odwaga i wiedza są jednym i tym samym. że tak. com powiedział i odpowiedział na twoje pytanie. że nie wszyscy. są najśmielsi. . odpowiedziałbym. lecz nie pytałeś mnie o to. Ja. Sokratesie — on na to — nie pamiętasz dobrze. najmądrzejsi.— Owszem — on na to — i to bardzo zuchwałych. nie odważnymi się okazują. że odważni nie są śmiałkami. gdyż są to ludzie obrani z rozumu. którzy nie mają doświadczenia. Idąc tą drogą mógłbyś dojść do przekonania. którzy są najśmielsi. że tak. lecz obranymi z rozumu. że nawet siła jest wiedzą. ci zaś. Gdy idzie o to. i teraz też — on odpowiedział. — Czy ci zuchwalcy są też odważni? — Odwaga byłaby tu — powiada — czymś szkaradnym. — Jak więc — powiadam — określasz odważnych? Czy jako tych. na com ja się zgodził. że doświadczeni stają się śmielsi od samych siebie i od innych. żem się wypowiedział błędnie. — Czy więc ci oto — powiadam — którzy w taki sposób są śmiali. twierdząc jakoby. odpowiedziałem. mógłbyś mnie najpierw zapytać. A znowu czy tamci. i wnioskujesz. czy śmiali są odważni 76 . którzy są śmiali? — Owszem. czy silni są zręczni. czy odważni są śmiali. Gdybyś mnie wtedy zapytał. tyś nie udowodnił tego. owszem. Następnie wykazujesz.

siła zaś zależy od wrodzonych zalet i do należytego odżywienia ciała. Gdybym się zaś zgodził z tym. albo z pomieszania zmysłów. choć przyznaję. gdyż odważni są wprawdzie śmiałkami. zanim zdobyli doświadczenie. pochodzi od wrodzonych cnót i od należytego pokarmu duszy. że jedni z ludzi żyją szczęśliwie. Śmiałość bowiem u ludzi może wynikać albo z niewiedzy. albo z pomieszania zmysłów. inni zaś nieszczęśliwie? Potwierdził. że zręczni są silni. gdyż zręczność pochodzi albo z wiedzy. ty. że człowiek żył szczęśliwie. Protagorasie — ja powiadam — sądzisz. że silni są zręczni. ale nie wszyscy śmiałkowie bywają odważni. co uznałem. którzy nie mają doświadczenia w zapasach. czy doświadczeni w zapaśnictwie są zręczniejsi niż ci. gdy po życiu w przyjemnościach dożył końca? — Tak właśnie sądzę. co odwaga. że tak. gdy żyje w utrapieniu i cierpieniu? Zaprzeczył. — Czy ci się więc wydaje. ja bym odpowiedział. co siła. Ja zaś wcale się tu nie zgadzam z twierdzeniem.Następnie. że człowiek żyje szczęśliwie. żyć zaś bez przyjemności jest czymś złym?77 — Byle — powiada — żyć. podobnie jak zręczność. — Czy ci się więc wydaje. . Tak zaś i w tamtym wypadku śmiałość nie jest tym samym. albo z namiętności. albo namiętności. miałbyś podstawę do wniosku. — Czy. Zręczność bowiem nie jest tym samym. Odwaga natomiast. i czy oni sami nie są zręczniejsi niż byli. wiedza jest siłą. znajdując przyjemność w rzeczach pięknych. — A więc żyć w przyjemnościach jest czymś dobrym. wykorzystując te właśnie przesłanki. że zgodnie z tym.

to znaczy: czym jest przyjemność sama w sobie. okazało się do rzeczy. że doznania. — Czy zaś nie nazywasz przyjemnymi — ja na to — tych doznań. a znowu wśród przykrości są takie. nie jest przez to samo dobre. są natomiast takie. — Czy więc — ja na to — ty chcesz przewodzić w badaniu. czyli obojętne. co przykre. a więc ani dobre. — Ja więc pytam: Co stanowi o tym. które się łączą z przyjemnością lub sprawiają przyjemność? — Tak je nazywam — odpowiedział. które są czymś trzecim. że przyjemne i dobre jest czymś tym samym. pewne przyjemności mienisz złymi. ani złe78. co przyjemne. jak wielu. — Rozpatrzmy to. i gdyby twierdzenie. . a przykrości dobrymi? Ja bowiem mówię: Czy to.— Cóż zaś. to się razem na nie zgodzimy. Protagorasie? Czy ty też. co przyjemne. jest dobre. wtedy właśnie będziemy się sprzeczali. a przykre złe. bo ani dobre. że przykre. jeśli zaś nie. jest złe? — Nie wiem. jeśli nie jest dobra. lecz ze względu na całe moje życie muszę odpowiedzieć z większą przezornością: wśród przyjemności są takie. ani złe. nie przez to właśnie. które nie są złe. Sokratesie — on powiada — tak jak ty się zawsze domagasz. jak ty zapytujesz. choćby nawet coś innego z tego wynikało? Z drugiej strony znowu. czy ja będę przewodził? 78 Protagoras wprowadza rozróżnienie między dobrem a przyjemnością i między złem a przykrością. które nie są dobre. czy podobnie to. Sokratesie — odrzekł — czy mogę tak prosto. gdyż są przyjemności złe i przyjemności dobre. że wszystko. które nie są piękne. są przyjemne. przykrości złe i przykrości dobre. że nie tylko ze względu na obecną odpowiedź. i są przykrości obojętne i przyjemności obojętne. odpowiedzieć. Wydaje mi się jednak.

by mogła przewodzić lub rządzić. I nie tylko tak się. że jest ona bezsilna. niekiedy zaś pożądliwość. . wnioskując z wyglądu człowieka czy to o jego zdrowiu. 1 tę część twego umysłu —jak się zapatrujesz na wiedzę? Czy i w tym względzie masz takie mniemanie jak większość ludzi. sprawy mają. czy inne? Większość zaś ludzi żywi o wiedzy takie przekonanie. już to rozkosz. już to cierpienie. Sokratesie. — Zobaczmy więc — ja mówię — czy możemy to sobie wyjaśnić w taki mniej więcej sposób. — I ja jestem — on powiada — tego samego zdania co ty. to tam. ja chcę ci powiedzieć jakoś tak: No. że takie jest twoje zapatrywanie na przyjemność i dobro. co nakazuje wiedza79. gdy człowiek posiada wiedzę. uważają wręcz wiedzę za niewolnika popychanego przez wszystko inne to tu. to teraz odkryj mi. że mnie bardziej niż komuś innemu nie godzi się nie uznawać mądrości i wiedzy za najpotężniejszego [sprzymierzeńca] ludzkiej działalności. a jednocześnie uważam. i że rozum jest dostatecznym wsparciem dla człowieka. Mając na uwadze. to nie wiedza nim rządzi. czy to 0 sprawności jego ciała. Protagorasie. to teraz odsłoń mi i pokaż piersi i plecy. ich zdaniem. ale często. często lęk. abym zbadał dokładniej. nic go nie zmusi. a gdyby ktoś poznał dobro i zło. że wiedza jest czymś pięknym i jest władna rządzić człowiekiem. czy też sądzisz. Czy więc i ty się tak jakoś zapatrujesz na wiedzę.— Wypada — on rzecze — abyś ty przewodził. lecz już to namiętność. widząc jego twarz i końce rąk powiedział: No. niezdolna do tego. Tyś bowiem zapoczątkował to rozważanie. I ja domagam się przy rozważaniu czegoś podobnego. jak to mówiłeś. aby czynił coś innego niż to. Tak jak gdyby ktoś.

Sokratesie — on odpowiedział — ludzie powtarzają jeszcze inne głupstwa. ilu zapytałem. jak się ona ma do pozostałych członów cnoty. co my nazywamy uleganiem rozkoszom?" Ja bym im odpowiedział tak: ." — Po co mamy. — Ja sądzę — odpowiedziałem — że to się nam przyda. wielu powiada. której przypisuje się uleganie rozkoszom i zaniedbywanie przez to tego. Jeśli więc postanawiasz wytrwać przy tym. co piękne. Wy błądzicie". jak w moim przekonaniu oczywiście będzie najlepiej. co najlepsze. I zaiste. albo tym przyczynom. to skoro ci to nie odpowiada. to zabierz się ze mną do przekonywania ludzi i uczenia. Sokratesie. które gada. nie chcą tego czynić. i co nam powiecie. owszem. że to jest? Powiedzcie nam. oni by nas zapytali: „Protagorasie i Sokratesie. zechciej podążać za mną. Możliwe bowiem. co w takim razie nią jest. lecz postępują przeciwnie. — No. którzy tak czynią. ludzie. że gdybyśmy im powiedzieli: „To. co rozpocząłeś. i zgodzisz się. Jeśli zaś nie chcesz. że ci. które teraz wymieniłem. czym jest dla nich ta skłonność. zwracać uwagę na mniemanie pospólstwa. jest niesłuszne. Jeśli ta skłonność nie jest przyczyną ulegania rozkoszom. odpowiadali. o czym wy mówicie. chociaż się je poznało. — Słusznie mówisz — on na to — i doprowadź do końca to. co mówicie. co mu się nadarzy. cośmy właśnie uzgodnili.— Pięknie zaiste mówisz — ja na to — i prawdziwie. Wiesz jednak. zostawmy to. — Bo też. abym prowadził rozmowę tak. — A zatem jeszcze raz — ja powiadam — gdyby nas zapytano: „Co to jest. jaka bywa tego przyczyna. którzy poznali to. a mianowicie. że wielu ludzi nie wierzy mnie i tobie. jak sądzę. ulegają rozkoszy lub cierpieniu. że ci. gdy znajdziemy rozwiązanie zagadnienia odwagi.

— „Czy wam się. że często w takich sprawach jak jedzenie. ludzie. czy nie takie właśnie sprawy macie na . biorą? Czy z tego. — Czyżbyśmy. że on odpowie jakoś inaczej. nawet jeśli któreś z tych doznań nie powoduje w przyszłości żadnego zła. że tak. czy dlatego. ludzie. w jaki sprawia doznającemu zadowolenie? „Czy więc. nie wydaje. lecz sprawia jedynie zadowolenie. że natychmiast przynoszą rozkosz i każdy z nich jest przyjemny. Protagorasie. mówicie. — Jeśli znowu teraz zapytamy ich o coś przeciwnego: „Gdy wy. możemy przypuścić. waszym zdaniem. i przygotowuje inne mnogie tego rodzaju biedy? Czy. lecz następujące później czy to choroby. które są czymś dobrym. jednak je czynicie?" — Potwierdziliby. jak sądzę. — Czyż przyczyny chorób nie sprawiają udręk? Czy też przyczyny ubóstwa nie powodują udręk? Tamci. to jednocześnie byłoby czymś złym ze względu na przyczynę i sposób. Protagoras przytaknął. odpowiedzieliby. choć wiecie. że tak? Zgodziliśmy się obaj. picie i sprawy Afrodyty ulegacie ponętom rozkoszy. że doprowadzają do udręk i okradają z innych rozkoszy?" Czyby przyznali.„Otóż posłuchajcie. lecz dlatego. ludzie. — Ja sądzę — rzecze Protagoras — że większość tak by odpowiedziała. gdyż ja i Protagoras spróbujemy wam to wyjaśnić. gdy powiadacie. że ja i Protagoras mówimy: te doznania są złe nie dla czegoś innego. niż że przyczyną zła nie jest bezpośrednio sama rozkosz. ja i ty. macie na myśli. Czy coś innego. czy też inne następstwa. że bywają cierpienia. nie zapytali ich znowu: „Te zaś podłe postępki z czego się. że w późniejszym czasie sprowadza choroby i ubóstwo. że są podłe.

że w czasie późniejszym następują po nich uzdrowienia i dobry stan ciał. a rozkosz dobrem. czy dlatego. czy to przez przyżegania. czy to przez cięcia. lub zadaje cierpienia większe niż przyjemności. i panowanie nad innymi. czy też dlatego. zabiegi. — Mnie się również nie wydaje — powiedział Protagoras. że one w końcu zapewniają przyjemność i wyzwolenie od cierpienia lub jego odwrócenie? Czy możecie wskazać jakiś inny niż przyjemności i cierpienia powód. jak sądzę. — „Czy wy więc te rzeczy nazywacie dobrymi ze względu na to. — „Stąd więc uważacie. i bogactwa?" Potwierdziliby. jakie wykonują lekarze. choć bolesnym?" Czyby przyznali? Przytaknął. gdybyście z jakiegoś innego względu uważali tę radość za zło i mieli jakiś inny cel na oku. — Tak się i mnie zdaje — powiedział Protagoras. które daje. — „Cóż innego wynika znów. ze względu na który mienicie te rzeczy dobrymi?" Nie wydaje mi się. uchylacie się zaś od cierpienia jako zła?" — Tak.myśli. że cierpienie jest złem. że na razie one sprawiają nieznośny ból i cierpienie. skoro nawet radość uznajecie za zło. moglibyście i nam to powiedzieć. zalecanie leków i głodówek. On przytaknął. — „Te zaś są czymś dobrym dla czegoś innego. gdyby miała was pozbawić większych rozkoszy niż te. Wobec tego. i bezpieczeństwo państwa. — „Czy więc uganiacie się za rozkoszą jako dobrem. Lecz nie możecie". uznajecie. by mogli go wskazać. zaprawę wojskową. że są czymś dobrym. jak ćwiczenia cielesne. gdy w ten sposób rozpatrzymy samo cierpienie? W tym wypadku uznajecie za .

zechciejcie nam powiedzieć. nie chce go czynić z powodu nastręczającej się zaraz rozkoszy. równocześnie je popełnia. Ale jest jeszcze nawet teraz sposobność rozważyć na nowo. czy to zapewnić przyjemności większe niż to cierpienie? Jeśli macie na oku inny powód. kuszony i pobudzany przez rozkosze. — Prawdę mówisz — rzecze Protagoras. niż ten. to oprócz tego posłuchajcie. Jednak nie możecie". że człowiek. a mianowicie: „rozkosz" i „cierpienie". które by się do nich nie sprowadzało. lub czy wystarcza wam przyjemnie przeżyć życie bez cierpień? Jeśli zaś wystarcza i jeśli nie umiecie wskazać żadnego innego dobra lub zła. który poznaje dobro. 1 znowu też mówicie. choć może tego nie popełniać. skoro istnieją .dobro samo cierpienie. które z nim się wiąże. że często człowiek. — A zatem znowu — ja powiadam — gdybyście mnie. gdy powiadacie. zapytali: „Po co ty wreszcie mówisz tyle 0 tym i to w różny sposób?" „Bądźcie wyrozumiali dla mnie" — ja bym im odpowiedział. zło zaś czymś innym niż cierpienie. który poznaje zło jako zło. czy dobro może się wam wydawać czymś innym niż rozkosz. co to właściwie znaczy to wyrażenie. jak wy mówicie: «ulegać rozkoszom»". — „Najpierw bowiem niełatwo wyjaśnić. i „dobre" 8 0 i „złe". gdy przestajemy się posługiwać wieloma nazwami. staje się oczywiste. gdyby miało ono czy to uchronić od cierpień większych niż to. której ulega. dla którego samo cierpienie mienicie dobrem. że tak. śmieszna jest ta mowa. jak się rzeczy mają. Następnie stanowi ono podstawę dla każdego dowodzenia. o którym ja mówię. Jakie to zaś śmieszne. Mówię wam bowiem. drodzy ludzie.

„Przez co?" — zapyta. Gdyby więc przypadkiem ten. co wy nazywacie uleganiem.-—jak się okazuje — tylko dwie rzeczy. I jaka jest inna miara rozkoszy w porów- . wyśmiałby nas i powiedział: „Zaiste zabawne rzeczy opowiadacie. drugiego mniej? Nie możemy nic innego poza tym powiedzieć. Oczywiście więc — on by powiedział — że to. aby waszym zdaniem zwyciężyć zło. na Zeusa. choć wie. o którym mówimy. wiedząc. drugie zaś mniejsze? Czy jednego więcej. że to zło. o których orzekamy pary nazw: już to „dobre" i „złe". że nie wystarczało. Albowiem dobro przyjęło zamiast „rozkosz" inną nazwę. gdyż inaczej nie ulegałby ten. Czyżby — on by zapytał — to dobro nie wystarczało. że pod wpływem rozkoszy. Nam zaś żadną miarą nie wolno odpowiedzieć. cośmy wtedy nazwali złem. Tamtemu odpowiemy teraz i powiemy. „Przez dobro" — powiemy. skoro ulega dobru. jest wyborem większego zła zamiast mniejszego dobra". „Czemu uległ?" tamten nas zapyta. Gdyby więc ktoś nas zapytał: „Dlaczego?". że zmuszony do uległości. że jedno byłoby większe. kto nam stawiał pytanie. Stwierdzając zaś to właśnie wiemy. czy wystarczało?" Odpowiemy oczywiście. powiemy. Oczywiście. — Jeśli ktoś popełnia zło. że człowiek uznając. był bezczelnym prześmiewcą. że jest przykre. że zmuszony do uległości. teraz zaś nazywamy czymś przykrym. Podstawmy więc znowu nazwy „przyjemne" i „przykre" za tamte i powiedzmy. Tyle więc o tej sprawie. mimo to je popełnia. nie powinien tego czynić. że zwycięża to. już to „przyjemne" i „przykre". co jest niewystarczające. że człowiek czyni to. — „Pod jakim zaś względem — on by zapytał zapewne — dobro nie dorównuje złu lub zło dobru? Czy przez coś innego niż przez to. że zło jest złem. że uległ rozkoszy.

drugie mniejsze. już to blisko. drugie słabsze. . Zgodził się i z tym. słabsze z daleka? Zgodziliby się. — Czy nie tak samo też rzeczy grube i w dużej ilości? Również głosy jednakowe są silniejsze z bliska. to zawsze należy wybrać większe i liczniejsze. Jeśli zaś cierpienia mają przewagę nad przyjemnościami. — Skoro tak się rzecz przedstawia — ja mówię — odpowiedzcie mi: Wszak ta sama wielkość wydaje się naszemu wzrokowi większa z bliska. jeśli rozkosze mają przewagę nad cierpieniami. drugiego mniej. żeby nie mogli powiedzieć nic innego. Gdy zaś udręki naprzeciw udręk. Lecz powiedz. czyż nie? Przytaknął. przecież bardzo się różni rozkosz teraźniejsza od rozkoszy lub udręki w czasie przyszłym" — ja bym na to odpowiedział: — Czy może czymś innym się różni niż rozkoszą i udręką? Nie mogłaby bowiem niczym innym. jeśli dalsze nad bliższymi lub jeśli bliższe nad dalszymi. jednego więcej. jak tylko nadmiar jednej względem drugiej lub niedomiar? Z tych zaś jedno jest większe. tak jak człowiek biegły w ważeniu. mniejsza zaś z daleka. drodzy ludzie — zapytałbym — jakoś inaczej w tych okolicznościach postąpić? Myślę. gdy położysz rozkosze i udręki na wadze. jakiego wymagałby ten stan rzeczy. Gdy zaś rozkosze naprzeciw udręk. jedno silniejsze. nie należy działać.naniu z cierpieniem. już to dalej na jej ramieniu: co przeważa? Gdybyś bowiem położył rozkosze naprzeciw rozkoszy. Czy można. których mniej i które są mniejsze. należy wybrać takie postępowanie. Gdyby zaś ktoś zauważył: „Sokratesie. to należy wybrać te.

gdyby bezpieczeństwo naszego życia zależało od wyboru między nieparzystym a parzystym. skoro to ta biegłość miernicza dotyczy nadmiaru i niedostatku? Gdy zaś idzie o nieparzyste i parzyste. bez względu na to. to co byśmy uznali za zbawienne w życiu? Czy biegłość w dokonywaniu pomiarów. — Co zaś. że tak. skorośmy więc uznali. to czy jakaś inna umiejętność niż arytmetyka? Czy ludzie by się z nami zgodzili. to czy się nie wydaje. to samo z tym samym lub inne z innym. gdyby właściwie należało wybrać większe lub mniejsze. czy byłoby to blisko czy daleko. między licznym i nielicznym. podczas gdy biegłość miernicza pozbawia tę ułudę siły oddziaływania. że nas chroni biegłość miernicza. a odsłaniając prawdę sprawia. to co by chroniło życie? Czy nie wiedza? I czy nie jakaś miernicza biegłość. że zachowanie życia zależy od właściwego wyboru między rozkoszą i dolegliwością. . a tym. i trwając w prawdzie chroni życie? Czy ludzie powinni by się zgodzić z tym. drodzy ludzie. czy poleganie na zwodniczej ułudzie? Czyż ta nie sprowadza nas na manowce i nie powoduje częstych zmian nastrojów i odstępowania od działań i wyborów między tym. — Dobrze. że biegłość miernicza jest przede wszystkim badaniem nadmiaru i niedostatku.— Gdyby więc pomyślność naszego postępowania zależała od tego. co wielkie. by wybierać wielkie długości i nimi się posługiwać. i równości jednej wielkości z drugą? — Koniecznie. między większym i mniejszym. między dalszym i bliższym. czy inna? — Biegłość miernicza — zgodził się. czy nie? Również Protagorasowi wydawało się. że dusza napełnia się spokojem. unikać zaś małych i nimi się nie posługiwać. co małe.

a nie głupota. przeto ani sami. lecz jeszcze. przez brak biegłości mierniczej. kiedyśmy wspólnie uzgodnili. to wystarcza jako dowód. Gdybyśmy więc na przykład odpowiedzieli wam wtedy. jeśli pamiętacie. któryśmy byli winni. Ten tu Protagoras powiada. lecz . — Przyznają. gdyśmy zaś nie zgadzali się z wami. że jest lekarzem od niej. jakeście się poprzednio zgodzili. Pytaliście zaś. I nie tylko przez brak wiedzy. co ulega rozkoszy. gdzie jest. tu obecnych sofistów. wszędzie. że niewiedzą. jeśli to. drugie czymś złym. zobaczymy później. Zgodziliście się bowiem. który ma wiedzę. to byście wyśmiali samych siebie. wyście nas potem zapytali: — „Protagorasie i Sokratesie. ani waszych dzieci nie posyłacie do tych nauczycieli. Na tym właśnie polega uleganie namiętności. to co to wreszcie jest i czym ono waszym zdaniem jest? Powiedzcie nam". co jest największą głupotą. — Jakim jednak rodzajem biegłości i wiedzy ona jest. panuje nad rozkoszą i nad wszystkimi innymi skłonnościami. ja i Protagoras. że tego nie można nauczyć. One zaś są jedna czymś dobrym. że błądzący w wyborze między rozkoszą i cierpieniem popełniają błąd przez brak wiedzy. Co do tego zaś. że przecież rozkosz często panuje nad człowiekiem. przekonani. wy byście nas wyśmiali. że błędne postępowanie bez wiedzy wynika z głupoty. Wy się zaś upieraliście. nie jest wiedzą. w odpowiedzi na wasze pytanie. Gdybyście zaś nas teraz wyśmiali. Sami zaś chyba wiecie.— A wszakże biegłość miernicza musi chyba być umiejętnością i wiedzą. że nie ma nic mocniejszego niż wiedza i że ona zawsze. że coś innego. że jest wiedzą. a również Prodikos i Hippias. jest przyczyną. Ponieważ zaś sądzicie.

. o co proszę. co przyjemne. Czy to nie jest piękne i korzystne? I czy każdy czyn piękny nie jest dobry i korzystny? Przyznali. kto wie lub sądzi. I to przyznali wszyscy. czy wdzięcznym. ma się rzecz z tym oto: Wszelkie działanie zmierza do tego. czy sądzicie. Wszyscy przyznali. to nikt. jest dobre. jest w najwyższym stopniu prawdziwe. czy nieprawdę? Wszyscy obecni uznali. że to. na to mi drogi Prodikosie odpowiedz. czy powabnym. gdy idzie o sprawy największej wagi. że mówię prawdę. że rozkosz jest dobrem. gdy może [wybierać] lepsze. a inni również. Na to ja: — Zgadzacie się więc. mężowie. zwycięstwo zaś nad samym sobą nie jest niczym innym niż mądrością. — Cóż zaś teraz? Czy za głupotę uznajecie to oto: mieć błędne i kłamliwe przekonanie. czy jak tam ci się podoba takie rzeczy nazywać. co powiedziałem. Ulec zaś temu nie jest niczym innym niż głupotą. Albowiem bez względu na to. — Jeśli więc — ja na to — to. że jest. Teraz zaś z Protagorasem pytam was. i że można to uczynić. gdyż niech to będzie nasza wspólna rozmowa. że coś innego jest lepsze niż to. czy nazywasz rozkosznym. aby człowiek żył beztrosko i przyjemnie.skąpiąc grosza i nie dając im. Prodikos uśmiechnął się i przyznał. Hippiasie i Prodikosie. cierpienie zaś złem? Powstrzymuję się od Prodikosowego rozróżniania znaczeń. że tak. nie uczyni tego. [co nie jest lepsze]. wyrządzacie szkodę sami sobie i społeczeństwu. co czyni. Ja na to: — Jak wobec tego. Tak oto byśmy odpowiedzieli pospólstwu.

zamiast iść za dobrem. czego się obawia. wynika. to czy ktoś z ludzi będzie chciał wyjść naprzeciw temu. — Nikt chyba nie dopuszcza się zła świadomie. Prodikos uznał. Wszyscyśmy się na to wszystko zgodzili. a o to. tej blisko początku. i to bardzo. To. A gdyby przyszło wybierać koniecznie jedną z dwóch rzeczy złych. czy to trwogą. na cośmy się zgodzili. Lecz nie o to mi idzie. jeden natomiast różni się. za zło. od pozostałych. Protagoras i Hippias uznali. nikt nie wybierze zła większego. Wtedy bowiem mówił. lecz nie tej na samym początku. uważa to. że to jest jakimś oczekiwaniem zła. czego się boi. Prodikosie. gdy nie musi? Czy z tego. co wy nazywacie czy to bojaźnią. trwoga zaś nie. — Nazywacie coś bojaźnią i trwogą? Czy tak samo jak ja? Do ciebie się zwracam. co uważa za zło. nie leży to we wrodzonym usposobieniu człowieka: iść dobrowolnie za tym. co poprzednio powiedziałem. że to niemożliwe? Albowiem człowiek. Prodikosie. jak się zdaje. Ujmijmy to inaczej: Jeśli to. lecz każdy ma właściwe sobie działanie. wcale się nie różni. — Skorośmy to już uzgodnili — ja powiadam — Prodikosie i Hippiasie.— Cóż w takim razie? — ja powiadam. że bojaźń jest tym. Wtedy właśnie mówił. co uważa za zło. — Cóż dalej? — powiadam. ani tego. że cztery są w pewnej mierze do siebie zbliżone. gdy może mniejsze. ja określam. niechże ten tu Protagoras broni słuszności odpowiedzi. że bojaźń i trwoga są tym właśnie. jest słuszne. co uważa za zło. I to wszyscy uznali. . co powiedział nieco później. Ja powiedziałem: — Ale to. jak uzgodniono. Nikt zaś nie idzie naprzeciw temu. i. ani tego świadomie nie podejmuje. że z pięciu członów cnoty żaden nie jest jeden do drugiego podobny.

Ta odpowiedź w pierwszej chwili wprawiła mnie wtedy wręcz w osłupienie. On zaś odpowiedział: — I to nawet za zuchwalców. ludzi. a jeszcze bardziej zdumiała mnie potem ta rozmowa z wami. przypominasz — ja powiadam — żeś tak odpowiedział? Przyznał. Ja go więc zagadnąłem. którzy są najbardziej bezbożni i najbardziej niesprawiedliwi. jednocześnie zaś najbardziej odważni. czy uważa odważnych za śmiałków. — A więc w innych? — Tak — odpowiedział. . najbardziej wyuzdani. Sokratesie. Protagorasie. i najgłupsi. że przekona mnie o tym następująco: — „Spotkasz. — A więc dalej — ja na to — powiedz nam. w jakich okolicznościach odważni są twoim zdaniem zuchwali? Czy w takich samych. Na tej podstawie przekonasz się.a mianowicie odwaga 81 i mówił. jak tchórzliwi? Zaprzeczył. że odwaga różni się bardzo od pozostałych części cnoty". — Czy sobie.

— Czy tchórzliwi idą naprzeciw temu, co bezpieczne,
odważni zaś naprzeciw temu, co groźne?
— Tak przynajmniej mówi, Sokratesie, pospólstwo.
— Prawdę mówisz — ja na to — lecz ja nie o to
pytam, ale o to, w jakich okolicznościach, twoim zdaniem, są śmiałkami ludzie odważni? Czy w obliczu niebezpieczeństw, o których wiedzą, że są groźne, czy o tym nie
wiedząc.
— Ale w każdym razie — on rzecze — ty dopiero co
w swoim wywodzie wykazałeś, że to jest niemożliwe.
— I tu masz słuszność — ja na to — ponieważ, gdyby
się to uznało za słuszne, nikt przekonany o istnieniu
zagrożenia nie ruszyłby przeciw niemu, skorośmy doszli do
wniosku, że na porażkę naraża się ktoś w wypadku
niewiedzy.
Zgodził się.
— Ale w okolicznościach wolnych od zagrożenia wszyscy
ruszają, i bojaźliwi, i odważni, i wtedy naprzeciw temu
samemu wychodzą tak lękliwi, jak i odważni.
— Ale jednak, Sokratesie — on na to — okoliczności,
w jakich ruszają bojaźliwi, są całkowicie przeciwne tym,
w jakich ruszają odważni. Na przykład do bitwy ci gotowi
są iść natychmiast, tamci zaś nie.
Na to ja mówię:
— Czy iść do bitwy to rzecz piękna, czy brzydka?
— Piękna — odrzekł.
— Czy w poprzednich rozważaniach zgodziliśmy się, że
jeśli coś jest piękne, to również dobre? Albowiem zgodziliśmy się, że wszelkie postępowanie piękne jest dobre.
— Prawdę mówisz i mnie się zawsze tak wydawało.
— Słusznie — rzekłem. — Lecz jak byś nazwał tych,
którzy nie chcą iść do bitwy, choć to piękne i dobre?
— Bojaźliwymi — odpowiedział.

— Czy — ja na to — skoro piękne i dobre, to również
przyjemne?
— Tak przynajmniej zostało uzgodnione — odpowiedział.
— Czy więc bojaźliwi świadomie nie chcą iść ku temu,
co jest i piękniejsze, i lepsze, i milsze?
— Lecz jeśli się na to zgodzimy — on rzecze — to
obalimy to, na cośmy się poprzednio zgodzili.
— A co z odważnym? Czy on nie dąży ku temu, co
piękniejsze i lepsze, i przyjemniejsze?
— Trzeba się koniecznie zgodzić z tym — on na to.
— A czy w ogóle nie jest tak, że odważni, jeśli się
obawiają, nie są ogarnięci szpetnym lękiem ani nie są
zuchwali szkaradnym zuchwalstwem?
— To prawda — powiedział.
— Jeśli zaś nie są szkaradne, to czy nie są piękne?
— Są piękne.
— Jeśli zaś piękne, to i dobre?
— Tak.
— Czy, przeciwnie, i lękliwi, i zuchwalcy, i szaleńcy nie
obawiają się brzydką obawą lub nie rozzuchwalają się
brzydką zuchwałością?
Przyznał, że tak.
— W wypadku zuchwalców brzydota i zło są następstwem nie czego innego, jak niewiedzy i głupoty?
— Tak w rzeczy samej — odpowiedział.
— Cóż więc? Czy to, przez co lękliwy jest lękliwy,
nazywasz lękliwością czy odwagą?
— Lękliwością — odrzecze.
— Czy się nie okazało, że lękliwi są takimi przez
niewiedzę o zagrożeniu.
— Z całą pewnością — odpowiedział.
— A więc lękliwi są takimi przez taką niewiedzę?

Przyznał.
— Tym, przez co są lękliwi, jest, jak sam się zgodziłeś,
lękliwość.
Przytaknął.
— Czyby więc niewiedza o zagrożeniu i nieobecności
zagrożenia nie mogła być lękliwością?
Skinął potakująco.
— Lecz — ja mówię — odwaga jest przeciwieństwem
lękliwości.
Przyznał.
— Czy więc wiedza o zagrożeniu i nieobecności zagrożenia nie jest przeciwieństwem niewiedzy o nich?
I tu skinął jeszcze raz potakująco.
— Niewiedza zaś o tym jest lękliwością?
Bardzo niechętnie teraz przytaknął.
— Wiedza więc o zagrożeniach i nieobecności zagrożeń
jest odwagą jako przeciwieństwo niewiedzy o nich?
Tu wcale nie miał chęci nawet ruszyć głową i zachował
milczenie.
A ja powiedziałem:
— No cóż, Protagorasie, na moje pytanie nie odpowiadasz ani tak, ani nie.
— Sam sobie dokończ — rzecze.
Ja rzekłem:
— Pozwól przynajmniej, że zadam ci jeszcze jedno
pytanie: Czy ci się jak na początku wydaje, że bywają tacy
ludzie, którzy są najgłupsi, lecz najbardziej odważni?
— Wydaje mi się — on rzecze — że stawiając mi to
pytanie chcesz postawić na swoim. Otóż sprawiam ci
przyjemność i przyznaję, że na podstawie tego, cośmy
uzgodnili, wydaje mi się to niemożliwe.
— Doprawdy — ja na to — wcale nie dla czego innego
pytam o to wszystko, jak tylko po to, aby rozważyć, jak

teraz zdaje się skłaniać do twierdzenia przeciwnego. o cośmy się spierali jeden z drugim w długiej rozprawie. i powrócili do zbadania. mógłby zabrać głos i powiedzieć: — „Doprawdy. że cnota jest czymś. aby może tamten Epimeteusz i nas w badaniu nie omamił i nie wyprowadził w pole. że cnota okazuje się raczej wszystkim innym niż wiedzą. Ja przeto. iż ten człek. gdyby jej nie można było nauczyć. czy ona jest czymś. czego nie można nauczyć. aby to wyjaśnić. osobliwymi mężami jesteście. żywię gorące pragnienie. któryś mówił. to byłoby osobliwe. czego można nauczyć. I tak mi się wydaje. że ona w całości jest wiedzą. Bardziej mi się w niej podoba . jak to. wówczas może się całkowicie wyjaśnić to. czego można nauczyć. czym ona jest. że gdy to będzie jasne. że jej można nauczyć. usiłujesz udowodnić. że cnota jest czymś. czego można nauczyć. Protagoras zaś. Sokratesie. że to wszystko stoi na głowie i jest okropnie splątane. i chciałbym. czy też nie jest czymś takim.w ogóle ma się rzecz z pojęciem cnoty i czym w ogóle jest to. że cnota nie jest czymś. jak sprawiedliwość i roztropność. Gdyby cnota była czymś innym niż wiedzą. abyśmy rozprawiając o tych sprawach zajęli się też zagadnieniem cnoty. Wiem bowiem. W takim razie najmniej by się nadawała do nauczania". i odwaga są wiedzą. ty zaś. to oczywiście nie byłaby czymś. gdy ja mówiłem. że takie zalety. pieniacz i prześmiewca. wiedząc. że cnoty można nauczyć. Sokratesie i Protagorasie: ty. czego można nauczyć. jak Protagoras próbuje wykazać. że nasza długa rozmowa doprowadziła do takiego zakończenia. który właśnie zakładał wtedy. teraz gorliwie sam sobie przeczysz usiłując wykazać. Jeśli się zatem okaże. co się nazywa cnotą. a z tego wynika. Protagorasie. tak jak w twojej przypowieści zatroszczył się o nas przy rozdzielaniu zalet.

których spotykam. A jak na początku powiedziałem. te sprawy wspólnie rozważył. . a zatrzymałem się tylko przez uprzejmość dla pięknego Kalliasa. A Protagoras na to: — Mam uznanie — powiada — Sokratesie. że wcale bym się nie zdziwił. — Więc — ja powiadam — trzeba tak zrobić. Czas już zwrócić się ku czemu innemu. czas było odejść. a z twoich rówieśników najbardziej. gdybyś chciał. gdybyś się znalazł w liczbie mężów sławnych z mądrości. że z tych. Ja bowiem zresztą nie uważam siebie za człowieka lichego. gdy zechcesz. Na nim się wzorując staram się być we własnym życiu przewidujący i całkowicie się temu wszystkiemu poświęcam. Bo i mnie dawno. Po tej wymianie słów odeszliśmy82. innym razem. podziwiam osobliwie ciebie. 1 mówię. a tym mniej za zawistnego wobec innych. dla twojego zapału i sposobu prowadzenia rozważań. O tych zaś sprawach porozmawiamy. najchętniej bym z tobą. jak mówiłem.Prometeusz niż Epimeteusz. bo nawet mówiłem właśnie 0 tobie do wielu. jak ci odpowiada.

ANEKS O sprawiedliwym (Περί δικαίου) .

.

przeto wydaje się. że z pożytkiem będzie dołączyć przekład tego dziełka do wydania przekładu Protagorasa. J. Platonis Dialogi. Les belles lettres. Katalogi pism Platona. które wykorzystał Diogenes Laertios. 153 . ss. ubóstwo środków artystycznych. że jego autorem jest Platon. partis tertiae volumen tertium.WSTĘP Ponieważ anonimowe dziełko Peri dikaiou porusza podobne zagadnienie i przedstawia podobne twierdzenie jak dialog Protagoras. z uwzględnieniem opracowania: J. . 1991. Berolini 1818. że dziełko to powstało dopiero po czasach Arystotelesa (Die pseudoplatonischen Gesprache iiber Gerechtigkeit und Tugend.158. Nikt też nie próbuje udowadniać. Souilhe. że tekst ten jest wypracowaniem szkolnym jakiegoś ucznia ze szkoły retorów. Bekkera. Paris 1962. płycizna pojęciowa — wszystko to świadczy o nieautentyczności tego dialogu. nie wymieniają dziełka Peri dikaiou. Nieporadność i brak pogłębienia w rozwinięciu zagadnienia. Wien 1913). Pavlu przyjmuje. 517-521. Za prawdopodobne uchodzi przypuszczenie. s. Za podstawę przekładu posłużył tekst grecki wydania I. Dialog Peri dikaiou ukazał się w przekładzie polskim w „Meandrze" 3-4.

.

że tym. tak jak ja się właśnie pytałem. a ja bym ci odpowiedział. ja ci je pokażę. z całą pewnością. tak i ty wypowiadając się w podobny sposób odpowiedz. gdybyś zaś jeszcze żądał.O SPRAWIEDLIWYM Osoby: SOKRATES. czym widzimy. czym jest oko. ja bym ci odpowiedział. odpowiem ci. czym poznajemy. — Nijak nie mogę ci w taki sposób odpowiedzieć. — Czymże ono jest zatem? — Czymże innym. KTOŚ BEZIMIENNY — Czy możesz nam powiedzieć. Otóż za pomocą czego sprawdzając rozpoznajemy rzeczy dłuższe i krótsze? Czy nie za pomocą przyrządu mierniczego? — Tak. to może byśmy jakoś łatwiej znaleźli to w ten sposób. że to. co się uważa za sprawiedliwe? — Nie takiej oczekuję odpowiedzi. — Skoro jednak nie umiesz w taki sposób odpowiedzieć. co to jest głos. a gdybyś mnie zapytał. abym je pokazał. — Jaką zaś — poza przyrządem — umiejętnością? Czyż nie umiejętnością mierzenia? . gdybyś zaś pytał znowu. lecz takiej. jak gdybyś ty mnie zapytał. niż tym. że to. co to jest sprawiedliwe? — Owszem. czym mówimy. co się nazywa duszą. do czego nam służy sprawiedliwe.

— Poza wagą zaś jaką umiejętnością? Czyż nie umiejętnością ważenia? — Oczywiście. — Co zaś. — Gdy zaś idzie o lekkie i ciężkie? Czyż i za pomocą wagi? — Tak. którzy mogą nam rozstrzygnąć za każdym razem. — A gdybyśmy się spierali ze sobą o sprawiedliwe i niesprawiedliwe. to kto nas pogodzi? Czyż nie ci. . Jak. Powiedz. co jest duże i co małe? Czy nie dokonując pomiarów? — Tak. — A co. którzy są obeznani z pomiarami? — Tak. przez ważenie. — Wobec tego znów w taki sposób. — Gdyby zaś szło o to. mierniczy stwierdza. czy jest czegoś wiele. gdy idzie o ciężkie i lekkie? Czyż nie przez ważenie? — Oczywiście.— Umiejętnością mierzenia. — A cóż wreszcie? Jakim przyrządem badając rozpoznajemy sprawiedliwe i niesprawiedliwe? I jaką — oprócz przyrządu — umiejętnością przede wszystkim? Czy ani to nie jest dla ciebie całkiem jasne? — Nie jest. Gdybyśmy się spierali o dłuższe i krótsze. to do kogo się udamy i którzy są tymi. to kto rozstrzygnie? Czy nie rachmistrze? — Z pewnością. — Zapewne masz na myśli sędziów. Sokratesie? — Właśnie. dobrze odgadłeś. Może więc spróbuj i na to odpowiedzieć. czy niewiele. gdy idzie o liczne i nieliczne? Czy może nie przez policzenie? — Przez policzenie.

Liczenie bowiem jest tym sposobem. czym się przy tym posługują. — To jest oczywiście prawdopodobne. czego jest więcej. czego jest mniej. jest ciężkie. to czym jest dłuższe 1 krótsze? Odpowiedzielibyśmy mu. co jest ciężkie i co jest lekkie? Odpowiedzielibyśmy mu. że również — jak się zdaje — mowa jest tym narzędziem. że przez mowę. — Słusznie powiadasz. jest lekkie. to. rozstrzyga waga. — Mierniczy zaś za pomocą pomiaru o tym. co podnosi ku się górze. — Dalej. co sprawiedliwe i niesprawiedliwe. Przyrząd mierniczy bowiem jest tym. rozstrzygają spór między nami przez mowę. — Gdy więc sędziowie sądzą o tym. gdyby nas też zapytano: skoro o tym. co małe i duże. — Przyznaj. a co niesprawiedliwe wyrokuje mowa. . którym się rozstrzyga o tym. i o tym. — Tak. arytmetycy rozstrzygają o tym. gdy idzie o sprawiedliwe i niesprawiedliwe? Odpowiedz! — Nie umiem. to zaś. Skoro zaś o tym. znajomość prawa i sędzia. jak gdyby ktoś nas zapytał: Skoro przyrząd pomiarowy. Tak samo właśnie. które oddziela sprawiedliwe od niesprawiedliwego. co jest ciężkie i co lekkie. — Prawda więc. Sokratesie. — Oczywiście. krótsze zaś niedomiar. — Tak. że to. co położone na wadze spada na dół. co sprawiedliwe.— A więc wreszcie przez co. że dłuższe ma nadwyżkę. — Czym właściwie jest sprawiedliwe i czym niesprawiedliwe? Tak. umiejętność ważenia i ważący. umiejętność mierzenia i miernik rozstrzygają 0 tym. co jest dłuższe. przez liczenie. a co krótsze.

— Więc ty mniemasz. Czy ty natomiast nie? — Ja nie. czy nie oszukiwać? . czy mówi prawdę. — W każdym razie mam czas. Sokratesie. czy niedobrowolne? Pytam zaś 0 to: Czy mniemasz. który powiada: Nikt dobrowolnie nie jest występny I nikt wbrew woli nie jest szczęśliwy. że postępować niesprawiedliwie 1 być niesprawiedliwym jest dobrowolne czy niedobrowolne? — Moim zdaniem. że również ludzie niesprawiedliwi są występni dobrowolnie? — Tak mniemam. Czy sądzisz. — Czy mniemasz. — Przecież jednak starodawne przysłowie ma słuszność. gdy powiada. że mówić prawdę. że ludzie dobrowolnie podejmują to. przynajmniej jeżeli choć odrobinę mamy wierzyć poecie. to rozważmy. że pieśniarze wiele zmyślają. czym właściwie jest sprawiedliwe i niesprawiedliwe? Co mu będziemy mogli odpowiedzieć? Czy w ogóle nie mamy nic do powiedzenia? — Nie mamy. — Czy oszukać jest sprawiedliwe. — A więc kłamać jest niesprawiedliwe? — Tak. Bo jeżeli masz czas wolny. — No to dalejże. — Jakiemu poecie? — Temu. [ludzie] są występnymi z własnej woli. co niesprawiedliwe. że kłamstwo jest sprawiedliwe czy prawdomówność? — Sądzę. gdyby ten poeta to właśnie zmyślił. — Dziwiłbym się.to. czy on łże.

czy oszukując ich ze względu na ich dobro? — Na Zeusa. aby szkodzić wrogom. lecz nie jest chyba sprawiedliwe pomagać im przez kłamstwo. — Czy również. wspomagać zaś ich jest niesprawiedliwie? — Tak. krzywdzić.— Chyba nie oszukiwać — A więc oszukiwać jest niesprawiedliwe? — Tak. — Ale cóż? Czy sprawiedliwe jest skrzywdzić. nie jestże sprawiedliwe? — Jest. nawet oszukując ich. Czy też i przez kłamstwo? . i to bardzo. gdy idzie o nieprzyjaciół? — Żadną miarą. — A więc szkodzić nieprzyjaciołom jest sprawiedliwe. — Cóż dalej? Czy przyznajesz. — Tak. — Lecz wprawdzie sprawiedliwe jest przychodzić im z pomocą przez wprowadzanie w błąd. kłamać zaś. — A więc skrzywdzić jest niesprawiedliwe. — A więc mówić prawdę. — Tak. że nie szkodzić przyjaciołom jest sprawiedliwe? — Przyznaję. na Zeusa. nie oszukiwać. — Czyż więc nie jest sprawiedliwe szkodzić wrogom nawet przez oszustwo? — Jakże by nie? — No a cóż? Kłamać po to. — Czy nie oszukując ich. oszukiwać jest niesprawiedliwe. świadczyć dobrodziejstwo jest sprawiedliwe. czy też wyświadczyć dobrodziejstwo? — Wyświadczyć dobrodziejstwo.

— Również i szkodzić. to gdybym cię zapytał: które z obojga? Czy nie mógłbyś odpowiedzieć. postępuje spra- . Ja. uznajesz jedne za sprawiedliwe. — I rękę prawą i lewą? — Tak. inne za niesprawiedliwe. że wobec tego wszystkie tego rodzaju postępowania bywają zarazem i sprawiedliwe. to czy możesz powiedzieć. 0 innych. i kłamać. — Słuchaj teraz. — Otwory w nosie prawy i lewy? — Tak jest. że są lewe. i niesprawiedliwe. nawet gdy przez kłamstwo. że skoro nazywając je tak samo mówisz o jednych z naszych członków. dokonane zaś bez potrzeby są niesprawiedliwe. wydaje mi się. które z nich są sprawiedliwe. że tamte są po prawej stronie. — A więc. te zaś po lewej? — Mógłbym. że są prawe. które zaś niesprawiedliwe? — Co do mnie. i mówić prawdę bywa i sprawiedliwe. — Czyż więc nie jest tak. podobnie jak również inni ludzie.— Sprawiedliwe. i niesprawiedliwe? — Tak się zdaje. — Wróćmy teraz do tamtego. — Wydaje się. Ten więc. i udzielać pomocy bywa i sprawiedliwe i niesprawiedliwe? — Tak. mam oko prawe i lewe? — Tak. że dokonane w potrzebie 1 we właściwych okolicznościach są sprawiedliwe. kto w potrzebie dokonuje jakiegokolwiek z tych czynów. Skoro dając czynom tę samą nazwę. jak się zdaje. — Pięknie ci się wydaje. — I mnie się tak wydaje.

kto nie jest z tym obeznany. — Czy dlatego. — Czy dlatego. kto te rzeczy czyni. co należy. nie jest niesprawiedliwy? — Jest tak. orać. i przypalać. nie jest władny. władny jest i kłamać. nie jest władny? — Słusznie powiadasz. kto się nie zna na tym. władny jest i to czynić. czy dla czego innego? — Dlatego. że się zna na tym. sadzić? — Rolnik. i o właściwej porze. kto w potrzebie i we właściwym czasie umie i krajać. — Czy nie jest więc tak samo w innych wypadkach? Ten. — Prawdę mówisz. — Kto zaś jest władny. kto bez potrzeby. ten zaś. że się zna na tym. i powodować odchudzenie? — Lekarzem. gdy zajdzie potrzeba. i wspomagać. — Ten zaś. kto jest obeznany z tym. kto dokonuje czynów sprawiedliwych. ten zaś. że się zna. że się zna. nie jest sprawiedliwy. czy dlatego. i oszukiwać. kopać. gdy zachodzi potrzeba. a ten. że się nie zna? — Dlatego. jest sprawiedliwy? — Tak. — A więc. i gdy trzeba. kto dokonuje czynów niesprawiedliwych. postępuje niesprawiedliwie? — Tak. kto się zna na rzeczy. — Tak zaś postępuje w każdym razie dzięki wiedzy? .wiedliwie. — Kim więc jest ten. ten zaś. i dokonywać każdego z tych czynów w potrzebie i we właściwym czasie. — Czy więc ten.

czy niedobrowolnie? — Niedobrowolnie. że tak. — Sprawiedliwy zaś jest sprawiedliwy dzięki mądrości. . — Przez to zaś. — A więc niedobrowolnie również niesprawiedliwymi. — Czy więc wbrew woli? — Z całą pewnością? — W każdym razie niedobrowolne nie powstaje w sposób dobrowolny. — Tak się zdaje. że są niesprawiedliwi. — Niesprawiedliwy jest więc niesprawiedliwy przez głupotę. — Niesprawiedliwi zaś są występni? — Tak. — Zdaje się.— Jakżeby inaczej? — Przez wiedzę przeto sprawiedliwy jest sprawiedliwy? — Tak. — Czyż więc nie przez przeciwieństwo do sprawiedliwego niesprawiedliwy jest niesprawiedliwy? — Zdaje się. — Czy ludzie są dobrowolnie głupcami. — A więc występnymi i niesprawiedliwymi są niedobrowolnie? — Całkowita prawda. że tak. — Chyba więc przodkowie pozostawili nam przeświadczenie. że mądrością jest sprawiedliwość i że głupotą jest też niesprawiedliwość. — Wydaje się. — Tak. dopuszczają się czynów niesprawiedliwych? — Tak.

— Ludzie dopuszczają się więc czynów niesprawiedliwych wbrew woli. — Tak. że się jest niesprawiedliwym. — Postępowanie niesprawiedliwe pochodzi więc stąd. .— Nie. że nie. a niesprawiedliwi są jednocześnie występni? — Wbrew woli. — Niesprawiedliwe zaś jest niedobrowolne? — Jest niedobrowolne. jak się w każdym razie okazuje. — A więc pieśniarz bynajmniej nie skłamał? — Wydaje się.

316 a. 336 b. obywatelska 323 a cierpienie 351 b. części 329 d. c.S K O R O W I D Z I M I O N I POJĘĆ * Opracował Leopold Regner Achilles 340 a Adeimant 316 a Agatokles 316 e Agaton 315 e Akumenos 315 c Alkibiades 309 a. 329 b Argos 311 c. 333 a. 359 e dom 319 a działanie 349 b. 334 a. 323 a b. w sprawach państwa 319 a biegły 312 a bitwa 359 e błąd 357 d. 348 c Andron 315 c Androtion 315 c Antimoiros 315 c Antimoiros z Medene 315 a Apollodor 310 b. 358 e bogactwo 354 b bogacz 326 c bohaterstwo 326 a bojaźń 358 d budownictwo 319 b c budowniczy 319 b „być" 340 b Charmides 315 a Chilon 343 a chłosta 325 d cnota 320 a b c. 316 c. 339 a. 329 c. 349 c d. 355 b czyn 361 d ćwiczenia cielesne 354 a Delfy 343 b „ d o b r o " 355 b. d Arifron 320 a arytmetyka 357 a astronomia 318 d aulos 347 d bezbożność 324 a bezpieczeństwo 354 b Bias z Prieny 343 a biegłość miernicza 356 d. 354 a. b. działalność obywatelska 323 a . 330 e. 324 e. dobre 333 e. c-ty. 352 b.

312 a Filippides 315 a Filomelos 315 a Frymondas 327 c geometria 318 d gimnastyka 316 e Glaukon 315 a głupota 357 e. 325 a. 349 a. Kreteńczycy 342 d Krison z Himery 336 d Kritias 316 a. 335 a. 315 d. 315 a. m. 317 c d. kara 324 c. 312 a. 340 d Himera 325 d Hippias z Elidy 314 c. 336 d Ksantippos 315 a. karanie 324 a. 348 c Ikkos z Tarentu 316 e imię 322 d istota 349 b Kallaischros 316 a Kallias 314 e. 316 e. 315 c. 361 c d Eryksimachos 315 e Eurybatos 327 c Faidros 315 c Ferekrates 327 b Fidiasz 311 c d e. 311 e. obywatelska 322 b. 311 b. 315 c. 358 c gwiazd badanie 315 b harmonia 326 b hasło 343 a b Heraklea 318 b Hermes 322 b c Herodikos z Selymbrii 316 e Hezjod 316 e. 358 a Hippokrates. 337 e. 325 b.Epimeteusz 320 d. 333 a. m. 325 a Keos 314 c. 330 a. syn Apollodora 310 b. karcenie 324 a. długa 335 a Muzajos 316 e muzyka 318 d Myrrinunt 315 c Myzon z Chen 343 a Mytilena 343 a. 321 c. 316 b Hippokrates z Kos 311 b Hipponikos 315 a Homer 309 b. 340 a. 326 b łucznicy 319 c d mądrość 322 b. 346 e . 358 c. 342 b d e. 348 b 335 d. 328 d Lakedemon 342 b „lakonolub" 342 c lek 354 a lekarz 345 a Lenaje 327 b Lesbijczyk 341 d Leukolofidos 315 e lęk 352 b Lindos 343 a Ład 322 c. 316 e Kepis 316 a Kerameikos 315 e Kleinias 320 a Kleobulos z Lindos 343 a Kos 311 b Kreon 339 a Kreta 342 a. mądry 344 c Megaryjczyk 316 e meteorologia 315 b miłośnik 342 c mowa 312 d.

320 a. 350 b c ogień 320 d okręt 319 c. 322 c.prytan 319 c. o. państwowa władza 324 c ' Parałoś 315 a. 347 c Polikleitos 311 c. 357 c. przeciwne 359 e przeciwstawne 332 c przedpole 340 d przestępstwo 324 c przewaga 356 b przyjaźń 322 c przyjemność 351 c. 314 c. poetycki. 361 c niebezpieczeństwo 350 a niedostatek 357 a b nieparzyste 357 a nierozwaga. 350 b. 359 e Pittakos z Mytileny 339 c d. 344 c poeta 326 a. 349 a rozumowanie 320 c .e 338 c poezja 339 a. piękne 325 d.a 319 a. 329 e pierwiastek 320 d piękno 332 c. 324 a przypowieść 320 c przyżeganie 354 a Pytokleides z Keos 316 e rozkosz 352 b. 324 d. 361 d prostak 347 c Protagoras passim próba 344 c . 359 a. 360 c. 333 c. 351 d. utwory p . cnota 323 a. o. odważny 349 e. nierozważnie 332 d niesprawiedliwość 324 a. 355 b roztropność 319 a.nakazy 326 e namiętność 351 a. sprawiedliwość 323 b odwaga 330 a. obywatelska działalność 323 a. 326 d e prawodawca 326 e Prodikos z Keos.a 319 a. mądrość 322 b. nauczać 323 d. 317 c. 328 d pomiar 356 d powściągliwość 326 a pożądliwość 352 b prawda 356 e prawo 322 d. 359 d. 358 b. 343 a d. nikczemnik 323 b obawa 360 b obietnica 325 d obrona 322 c obywatel 319 b. 328 d parzyste 357 a Pasoń 310 b Pausanias z Kerameis 315 d Perykles 315 a. 315 d. 354 b. 358 a Prometeusz 320 d. sprawy p . pomyślność p . o-tu budowa 319 b Orfeusz 316 e panowanie 354 b państwo 319 a d. niesprawiedliwe 325 d niewiedza 357 d. nauczanie 324 a. 338 a prytanejon 337 e przeciwieństwo 332 a. d przykrość 351 d przypadek 323 e. 347 e. 360 b nikczemność 326 a. 353 b. 352 b nastrój 356 d nauczyciel 349 a. 349 e. 349 b d. o.

w. 358 b . ziemia (pierwiastek) 320 d zło 332 c. s. sofistyczna umiejętność 316 d sprawiedliwość 322 d. 328 b zarządzanie 319 d zemsta 324 b c Zeuksippos z Heraklei 318 b Zgromadzenie Ludowe 318 e. 323 a b. państwowa 324 c wojna 322 a wstyd 322 d. 361 d. udawać 323 b. 343 b. 341 b c d e . 331 a szaleństwo 315 a Tales z Miletu 324 e Tantal 315 d tarcza lekka 350 a Tarent 316 e Tesalczyk 339 a trwoga 358 d ułuda 356 d umiejętność 316 d. zuchwały 350 b zwycięstwo nad samym sobą 358 c życie 351 b. 319 a utrapienie 351 b waga 356 b. 325 a. sprawiedliwe 325 d. 329 a.rozwaga 323 a. 333 b. różni się od zręczności 351 a Simoent 340 a Simonides z Keos 316 e. 325 a. 357 a b c więź 322 c władza domowa 324 c. 352 b c. s. 349 b. 332 d. 312 a b c. 343 e Skamandros 340 a Solon 343 a sofista 311 e. 333 a równość 357 b Satyros 310 c Selymbria 316 c sędzia 338 a siła 350 d. 339 a. wybierać 358 d wychowanie 349 a wygnanie 325 b wzrok 356 c zabiegi 354 a zapaśnictwo 350 d zapłata za naukę 311 b. 349 a. 327 b. 336 b Ziemia 320 d. 355 b. 329 c. żyć 351 c d. 351 a. 340 a c . 358 d zręczność 351 a zuchwalec. 329 c wybory 356 d. w-gi ramię 356 b wiedza 350 d.

CXLVIII. XXXIII. XLVIII. ss. 180 (7) A η z e 1 m z Canterbury: Monologion. LXII. Warszawa 1977. Etyka eudemejska. XLVII. 467 (127) . 306 (130) A r y s t o t e l e s : O ruchu zwierząt. Warszawa 1958. XXXIV. XXII. 271 (103) A r y s t o t e l e s : Metafizyka. 362 (112) A r y s t o t e l e s : Etyka nikomachejska. XXXVII. O poruszaniu się przestrzennym zwierząt. 551 (25) A r y s t o t e l e s : Etyka wielka. ss. ss. ss. Warszawa 1992. XXII. Warszawa 1980. 451 (148) A r y s t o t e l e s : Meteorologika. Warszawa 1979. 233 (105) A r y s t o t e l e s : O niebie. ss. Warszawa 1972. Warszawa 1973. XXII. XXVI. ss. ss. ss. Warszawa 1956. wyd. Warszawa 1977. 296 (175) A p u l e j u s z z Madaury: O bogu Sokratesa i inne pisma. Warszawa 2002. 365 (88) A r y s t o t e l e s : Kategorie i Hermeneutyka. ss. ss. Warszawa 1971. II 1984. 239 (199) A r η a u 1 d Antoine i Nicole Pierre: Logika. 244 (124) A r y s t o t e l e s : O duszy. ss. XLVI. XXXIX. Warszawa 1968. z dodaniem Isagogi Poifiriusza. ss. LXIV. ss. XLII. 308 (123) A r y s t o t e l e s : Fizyka. O świecie. ss. 274 (144) A r y s t o t e l e s : O częściach zwierząt. ss. LV. ss. XXIX. ss. ss. 201 (135) A r y s t o t e l e s : O powstawaniu i ginięciu. Proslogion. Warszawa 1981. 140 (141) A r y s t o t e l e s : O rodzeniu się zwierząt. ss. 669 (134)* D ' A l e m b e r t Jean le Rond: Wstęp do Encyklopedii. 139 (116) A r y s t o t e l e s : Krótkie rozprawy psychologiczno-biologiczne. Warszawa 1983. Warszawa 1982. Warszawa 1975. XXX. Warszawa 1980. LXXXV. Warszawa 1975. 102 (119) A r y s t o t e l e s : Pisma różne. Warszawa 1978. czyli sztuka myślenia. ss.BIBLIOTEKA KLASYKÓW Tomy FILOZOFII wydane A b r a m o w s k i Edward: Metafizyka doświadczalna i inne pisma. Warszawa 1954. 531 (39) A r y s t o t e l e s : Analityki pierwsze i wtóre. XLIII.

ss. Warszawa. ss. ss. ss. XXIII. 446 (74) A r y s t o t e l e s : Retoryka. VIII. Π. 272 (113) Β a c o η Franciszek: Eseje. XI. 334 (22) B i e l i ń s k i Wissarion: Pisma filozoficzne. Warszawa 1968. XVI. 744. ss. 622 (110) C o n d i l l a c Etienne Bonnot de: Logika. ΠΙ. Bóg i palingeneza oraz mniejsze pisma filozoficzne z lat 18381842. Warszawa 1980. ss. XXIX. Warszawa 1988. Warszawa 1956. 526 (23) B o e c j u s z z Dacji: O Dobru Najwyższym czyli o życiu filozofa i inne pisma. Warszawa 1988. Poetyka. LIV. ss. Warszawa 1990. 506 (161) A r y s t o t e l e s : Topiki. ss. XXVII. 471 (37) B e r k e l e y George: Traktat o zasadach poznania ludzkiego i Trzy dialogi między Hylasem i Filonousem. XXIII. 437 (108) C o m t e August: Rozprawa o duchu filozofii pozytywnej. Warszawa 1989. Warszawa 1999. ss. XXXVI. O dowodach sofistycznych. ss. LV. I. Warszawa 1952. t. 140 (109) A r y s t o t e l e s : Zachęta do filozofii. Warszawa 1964. Warszawa 1959. Warszawa 1973. 1960. Warszawa 1982. 494 (137) A r y s t o t e l e s : Zoologia. ss. XLI. ss. VII. t.A r y s t o t e l e s : Polityka z dodaniem Pseudo-Arystotelesowej Ekonomiki. 57 (158) A r y s t o t e l e s : Zagadnienia przyrodnicze. t. IV. ss. 161 (95) A w i c e n n a : Księga wiedzy. 592 (57) C i e s z k o w s k i August: Prolegomena do historiozofii. jakie daje filozofia. ss. ss. 144 (81) Β r e η t a η o Franz: O źródle poznania moralnego. Warszawa 1966. XIV. 146 (169) Β o e t h i u s Anicius Manlius Severinus: O pocieszeniu. XCVIII. ss. 599. 278 (48) B a c o n Franciszek: Novum Organum. Warszawa 1974. ss. LXXV. Rozprawa o całokształcie pozytywizmu. 172 (68) Β o 1 z a η o Bernard: Paradoksy nieskończoności. 332 (128) A r y s t o t e l e s : Ustrój polityczny Aten. Warszawa 1973. Warszawa 1978. 614. XXXV. LXV. ss. XI. XLII. 204 (162) B r e n t a n o Franz: Psychologia z empirycznego punktu widzenia. Warszawa 1956. ss. ss. 459 (14) Β e η t h a m Jeremy: Wprowadzenie do zasad moralności i prawodawstwa. t. XLVI. ss. ss. V. 212 (1) . 1961. 1960. ss. Warszawa 1958. XXI. III. ss. Warszawa 1969. ss. 433. ss. Warszawa 1972. 204 (87) C i c e r o Marcus Tullius: Pisma filozoficzne. t. XVIII. Warszawa 1962. 595 (146) A v e n a r i u s Richard: Ludzkie pojęcie świata. ss. XLV. Warszawa 1955. 566 (191) B u r k ę Edmund: Dociekania filozoficzne o pochodzeniu naszych idei wzniosłości i piękna. XI. 1963.

XXII. XLIX. Warszawa 1956.F a r a b i: Państwo doskonałe. ss. 445. ss. ΙΠ. XXVII. 27 (35) C z e r n y s z e w s k i Mikołaj: Pisma filozoficzne. ss. ss. XV. Warszawa 1953. XXII. 268 (156) D i 11 h e y Wilhelm: Pisma estetyczne. XXVII. XLII. LI. LI. ss. 453 (132) E p i k t e t : Diatryby z dodaniem Fragmentów oraz Gnomologium Epiktetowego. XIV. 298 (78) A1 . ss. XXII. 423 (59) D i 11 h e y Wilhelm: O istocie filozofii. LIV. VIII. VIII.C o η d i 11 a c Etienne Bonnot de: Traktat o wrażeniach zmysłowych. ss. XLIII. XII. t. 478 (62) C z e r n y s z e w s k i Mikołaj: Zasada antropologiczna w filozofii. 326 (38) C o n d o r c e t Antoine Nicolas: Szkic obrazu postępu ducha ludzkiego poprzez dzieje. 203 (166) D e s c a r t e s Rene: List do Woetiusa. Warszawa 1967. 329 (41) D e s c a r t e s Rene: Namiętności duszy. 170 (45) D e s c a r t e s Rene: Rozprawa o metodzie. ss. 500. VIII. XXXVIII. 138 (160) E n g e l s Fryderyk: Dialektyka przyrody. Warszawa 1955. ss. Warszawa 1998. XLVIII. Polityka. Warszawa 2004. 556 (64) Ε r a z m z Rotterdamu: Podręcznik żołnierza Chrystusowego nauk zbawiennych pełny. Warszawa 1987. Warszawa 1960. 408. ss. 163 (182) D e s c a r t e s Rene: Listy do Regiusa. 707 (89) D o b r o l u b o w Mikołaj: Pisma filozoficzne. ss. ss. Warszawa 1961. XXXI. Warszawa 1958. t. Warszawa 1957. XVIII. ss. 479 (49) . 417. Warszawa 1958. t. IV. III. 146 (24) D e m b o w s k i Edward: Pisma. ss. 455 (40) D u n s Szkot Jan: Traktat o Pierwszej Zasadzie. III. XXXVI. Warszawa 1958. ss. XII. Warszawa 1989. 207 (85) F e u e r b a c h Ludwik: O istocie chrześcijaństwa. V. XI. XIII. Warszawa 1968. ss. 433 (143) D i o g e η e s Laertios: Żywoty i poglądy słynnych filozofów. 351. XXII. Warszawa 1970. 141 (186) D e s c a r t e s Rene: Medytacje o pierwszej filozofii wraz z Zarzutami uczonych mężów i Odpowiedziami autora oraz Rozmowa z Burmanem. Warszawa 1961. XX. XLIV. 707. ss. 97 (99) D e s c a r t e s Rene: Zasady filozofii. 453. Warszawa 1958. Warszawa 1988. VIII. ss. Warszawa 1957. wyd. 384 (16) D e s c a r t e s Rene: Człowiek. Warszawa 1959. ss. ss. ss. Warszawa 1995. Warszawa 1982. ss. ss. 186 (43) D e s c a r t e s Rene: Prawidła kierowania umysłem. ss. Uwagi o pewnym pisemku. ss. Warszawa 1958. t. Warszawa 1979. 260 (30) C r e 11 Jan: O wolność sumienia. 411. Opis ciała ludzkiego. Warszawa 1996. ss. 60+60. 186 (189) D e s c a r t e s Rene: Listy do księżniczki Elżbiety.

t. Warszawa 1956. 597. Warszawa 1996. Π. XXVI. ss.G a z a 11: Nisza świateł. 601 (29) . II. Ul. ss. 1965. IX. VI. ss. XII. 774 (76) Η e g e 1 Georg Wilhelm Friedrich: Wykłady z filozofii dziejów. t. ss. II. Warszawa 1977. t. 1966. 631 (187) Η e g e 1 Georg Wilhelm Friedrich: Wykłady z historii filozofii. Wybór pism.. t. t. t. III. ss. VII. 575. XII. Warszawa 1963. O filozofii ogólnie. 1968. Warszawa. Warszawa 1958. LX. ss. XLII. XLV. 670. 1. t. 82 (172) G r a m ś c i Antonio: Zeszyty filozoficzne. 697 (198) H e g e l Georg Wilhelm Friedrich: Zasady filozofii prawa. ss. ss.'ss. IX. 485.1. ss. Warszawa 1969. ss. ss. LXI. ss. Warszawa 1956. 596 (188) F r e g e Gottlob: Pisma semantyczne. Warszawa 1990. t. 144 (125) G a*s s e η d i Pierre: Logika z dodaniem Wstępu do Zarysu filozofii pt. LXXXVII. 453 (92) Η e 1 ν e t i u s Claude-Adrien: O umyśle. XXXII. Warszawa 1996. LIV. 402. 566 (174) Η e g e 1 Georg Wilhelm Friedrich: Encyklopedia nauk filozoficznych. XLVIII. ss. VII. XLII. 478 (72) Η e g e 1 Georg Wilhelm Friedrich: Nauka logiki. 380 (10) H o b b e s Tomasz: Elementy filozofii. ss. Warszawa 1959. XXV. 1. t. I. 1967. Warszawa 1953. VIII. ss. Warszawa 1990. III. ss. 826 (77) H e r d e r Johann Gottfried: Myśli o filozofii dziejów. 1966. Warszawa 1964. XXXI. Warszawa 1988.1. 242 (54) Η e r c e η Aleksander: Pisma filozoficzne. XXXII. 805 (86) Η e g e 1 Georg Wilhelm Friedrich: Wykłady o estetyce. ss. ss. 342 (5) F i c h t e Johann Gottlieb: Powołanie człowieka. 488 (157). Warszawa 1964. 337. XXV. 494. t.1. ss. ss. 592 (66) Η e r s c h e 1 John Frederick William: Wstęp do badań przyrodniczych.F e u e r b a c h Ludwik: Wybór pism. Zasady filozofii przyszłości. 227 (18) F i c h t e Johann Gottlieb: Teoria Wiedzy. 576. Warszawa 1962. 793 (180) Η e g e 1 Georg Wilhelm Friedrich: Wykłady z historii filozofii. t. XII. 1965. I. ss. t. ss. Π. III. 510 (75) A1 . VII. ss. III. t. Warszawa 1967. VIII. I. ss. 712. Warszawa 1991. I. Π. 1. Warszawa 1954. t. t. III. LV. II. ss. 393 (46) Η e g e 1 Georg Wilhelm Friedrich: Wykłady z historii filozofii. Warszawa 2002. ss. LXXXIV. 505 (158) F e u e r b a c h Ludwik: Wykłady o istocie religii. Warszawa 1996. ss. 612 (167) Η e g e 1 Georg Wilhelm Friedrich: Fenomenologia ducha. t. Warszawa 1988. Listy o śmierci i nieśmiertelności. IX.

Warszawa 1979. 204 (60) K a m i e ń s k i Henryk: Filozofia ekonomii materialnej ludzkiego społeczeństwa. Badania dotyczące fenomenologii i teorii poznania. 600 (50) K a n t Immanuel: Krytyka czystego rozumu. Wybór pism z teorii poznania. XXXIV. ss. 290. 516 (34) H u m b o l d t Wilhelm: O myśli i mowie. 290 (104) . Warszawa 1977. ss. XI. XXIV. III. XXXIV. t. II. Warszawa 2002. czyli rząd oparty na moralności. Badania dotyczące fenomenologii i teorii poznania. ss. 318 (193) Η u s s e r 1 Edmund: Idea fenomenologii. ss. XVII. 238 (165) I b η "Arabi: Księga o podróty nocnej do najbardziej szlachetnego miejsca. 622 (32) K a n t Immanuel: Krytyka praktycznego rozumu. 583 (197) Η u m e Dawid: Badania dotyczące rozumu ludzkiego. XXV. czyli prawa świata fizycznego i moralnego. ss. LX. XLV. Warszawa 1967. 132 (171) I b n 'Arabi: Traktat o miłości. II. cz. LIII. Warszawa 1962. Księga druga. ss. ss. LXVI. Warszawa 1963. ss. 686 (192) Η u s s e r 1 Edmund: Badania logiczne. 658 (6) D ' H o l b a c h Paul Henri: Etokracja. Naturalna historia religii wraz z dodatkami. IX. Warszawa 1954. 260 (69) H u m e Dawid: Eseje z dziedziny moralności i literatury. ss. ss. ss. Warszawa 1995. wyd. III. 290 . 216(117) * Η u m e Dawid: Dialogi o religii naturalnej.H o b b e s Tomasz: Lewiatan. ss. XIV. III. XXIV. ss. 238 (170) Η u s s e r 1 Edmund: Idee czystej fenomenologii i fenomenologicznej filozofii. VIII. LXXII. wyd. Warszawa 2000. 483. Warszawa 1957. filozofii dziejów i filozofii języka. XXXIX. I. 450. 364 (145) H u s s e r l Edmund: Wykłady z fenomenologii wewnętrznej świadomości czasu. Warszawa 1974. XXX. 604 (83) Η u s s e r 1 Edmund: Idee czystej fenomenologii i fenomenologicznej filozofii. t. 249 (12) H u m e Dawid: Traktat o naturze ludzkiej. XII. XXVII. III. 356. 215 (133) D Ή o 1 b a c h Paul Henri: System przyrody. Π. Warszawa 1975. ss. ss. ss. 469 (114) H u s s e r l Edmund: Medytacje kartezjańskie. Warszawa 1989. ss. ss. t. Warszawa 1960. Warszawa 2004. XIII. z dodatkiem wybranych mniejszych pism filozoficznych. 231 (126) Η u m e Dawid: Badania dotyczące zasad moralności. XII. XXII. XLIII. 526 (70) Η u s s e r 1 Edmund: Badania logiczne. Warszawa 1972. Warszawa 1957. ss. cz. ss. XII. Warszawa 1955. Warszawa 1959. ss. t. Warszawa 1990. Warszawa 1982. ss. ss. Warszawa 1984. Warszawa 1990. t. ΧΠ. Warszawa 2000. XVI. II. ss. 210 (181) J o η s t o η Jan: O stałości natury.

I. 535 (91) L i b e l t Karol: Samowładztwo rozumu. 103 (3) L e i b n i z Gottfried Wilhelm: Korespondencja z Antoine'em Arnauldem. XV. 497 (11) K o ł ł ą t a j Hugo: Rozbiór krytyczny zasatj. 547. ss. historii początkowej wszystkich ludów. Warszawa 1986. wyd. ss. XXXIX. Rozprawa metafizyczna. która będzie mogła wystąpić jako nauka. 121 (58) K a n t Immanuel: Uzasadnienie metafizyki moralności. II. III. ss. Chwila. O miłości Ojczyzny. Warszawa 1992. 302 (92) L a Μ e 11 r i e Julien Offray de: Człowiek-maszyna. Uczta. II. 163 (190) L e i b n i z Gottfried Wilhelm: Nowe rozważania dotyczące rozumu ludzkiego. ss. t. LXXVIII. t. Warszawa 2004. VIII. Warszawa 1966. Warszawa 1955. ss. III^ss. Warszawa 1985. 422 (163) Klasyczna joga indyjska. XXXVI. Warszawa 1964. 295 (90) K i e r k e g a a r d S0ren: Okruchy filozoficzne. XV. ss. t. LVIII. 521. ss. Warszawa 1988. Warszawa 1982. ss. Objawy filozofii słowiańskiej. ss. ss. System umnictwa. CXIV. ss. ss. Monadologia. O panteizmie w filozofii. Zasady natury i łaski oraz inne pisma filozoficzne. ss. III. LVI. LXVII. Warszawa 1984. XLI. II 1972. II. Warszawa 1969. ss. ss. wyd. ss. 588 (194) L e i b n i z Gottfried Wilhelm: Wyznanie wiary filozofa.K a n t Immanuel: Krytyka władzy sądzenia. 587 (84) L o c k e John: Dwa traktaty o rządzie. ss. 483 (121) K i e r k e g a a r d S0ren: Bojaźń i drżenie. wolności człowieka i pochodzeniu zła. Warszawa 2001. Warszawa 1960. V. t. Warszawa 1980. Warszawa 1967. XLIX. Warszawa 1976. XXIV. Warszawa 1972. 353 (176) L o c k e John: Rozważania dotyczące rozumu ludzkiego. Warszawa 1953. Warszawa 1955. ss. Wspomnienia o Sokratesie. 429 (36) L u k a c s Gyórgy: Młody Hegel. ss. 550. Warszawa 1967. 351. 896 (106) # K s e n o f o n t : Pisma sokratyczne: Obrona Sokratesa. XII. 595 (150) . ss. 126 (4) K i e r k e g a a r d S0ren: Albo-albo. ss. III. II 1971. XLV. Warszawa 1986. 1177 (149). O dobroci Boga. 643 (15) L u c r e t i u s Titus Carus: O naturze wszechrzeczy. 550 (73) K a n t Immanuel: Prolegomena do wszelkiej przyszłej metafizyki. Warszawa 1955. 439 (152) K o ł ł ą t a j Hugo: Porządekfizyczno-moralny. XXX. wyd. Choroba na śmierć. III. LX. I. cz. wyd. t. 550. 660 (142). XV. 1011 (140) L u k a c s Gyórgy: Wprowadzenie do ontologii bytu społecznego. III. LXV. t. 510 (17) L e i b n i z Gottfried Wilhelm: Teodycea. XV. Warszawa 1953. II 1982. ΧΠ. cz. VIII. ss. ss. Warszawa 1998. wyd. ss. Warszawa 1969. XVIII. cz.

ss. LVI. Warszawa 1958. 237 (19) P l a t o n : Timajos. 203 (173) P l a t o n : Listy. ss. ss. Warszawa 1986. XVIII. 292 (51) M o o r e George Edward: Etyka. Warszawa 1995. 561 (101) P e t r y c y Sebastian z Pilzna:^ Pisma wybrane. VI. ss. XII. ss. XIX. III. X. Warszawa 2004. Warszawa 1971. Warszawa 1977. Warszawa 1962. Warszawa 1956. Warszawa 1985. X. ss.Ł o m o n o s o w Michał: Pisma filozoficzne. ss. ss. XXXVII. Warszawa 1956. Warszawa 1987. LXXVI. ss. ss. Warszawa 1960. 192 (42) M a t e u s z z Krakowa: O praktykach Kurii Rzymskiej. ss. 368 (159) P o m p o n a z z i Piętro: O nieśmiertelności duszy. XIV. 381 (122) P l u t a r c h : Moralia II. Warszawa 1959. Warszawa 1980. Warszawa 1980. Warszawa 1993. LXI. 630 (61) P l a t o n : Protagoras. Warszawa 1970. ss. 87. SSJ^LIV. 762 (118) R o u s s e a u Jan Jakub: Trzy rozprawy z filozofii społecznej. Kritias. 148 (151) R e i d Thomas: Rozważania o władzach poznawczych człowieka. 551 (20) P i o t r Hiszpan: Traktaty logiczne. 174 (138) M o r e l l y : Kodeks natury. XXVIII. ss. 708 (52) P l u t a r c h : Moralia. ss. List o Opatrzności. Warszawa 1959. ss. 480 (33) M a r e k Aureliusz: Rozmyślania. ss. XXVII. 724 (27) M a n d e v i l l e Bernard: Bajka o pszczołach. XX. III. XXVI. VI. ss. ss. t. 160 (139) P s e u d o . ss. 173 (2) O c k h a m Wilhelm: Suma logiczna. VIII. III. Przedmowa do «Narcyza». Warszawa 1956. 732 (67) M i l i John Stuart: Utylitaryzm oraz O wolności. ss. ss.P l a t o n : Alkibiades 1 i inne dialogi oraz Definicje. Listy . ss. XVII.P l a t o n : Zimorodek i inne dialogi. wyd. Warszawa 1956. Warszawa 1955. 77 (31) P l a t o n : Faidros. Warszawa 1975. III. Warszawa 1969. 396 (26) R o u s s e a u Jan Jakub: Umowa społeczna oraz Uwagi o rządzie polskim. ss. 583 (21) Μ a b 1 y Gabriel Bonnot de: Pisma wybrane. XXVI. t. ss. LVII. t. 136 (97) M e s l i e r Jan: Testament. 748. XII. List o widowiskach. 427 (13) M i l i John Stuart: System logiki dedukcyjnej i indukcyjnej. ss. XXXI. 589. Warszawa 1957. Warszawa 1956. ss. 107 (185) P l a t o n : Sofista i Polityk. II. Warszawa 1953. XII. XXI. 186 (153) P l o t y n: Enneady. LVI. t. 210 (94) P l a t o n : Eutydem. Menon. 440. XXX. 207 (111) P s e u d o . Warszawa 1991. Warszawa 1957. 441. 90 (155) P l a t o n : Prawa. XXXVII. 87 (177) P l a t o n : Gorgias. ss. Warszawa 1988. Warszawa 1973. ss. ss.

135 (178) S c h e l e r Max: Istota i formy sympatii. Warszawa 1995. 458 (195) S c h e 11 i η g Friedrich Wilhelm Joseph: Filozofia sztuki. t. LXI. 294. LXV. 584. ss. ss. ss. II. I. Warszawa 1979. 456 (183) Ś n i a d e c k i Jan: Pisma filozoficzne. Warszawa 1983. 389 (8) S t a s z i c Stanisław: Ród ludzki. I. Listy do arcybiskupa de Beaumont. 366 (168) S c h e 11 i η g Friedrich Wilhelm Joseph: Filozofia objawienia. ss. t. 299. XII. 344. 544 (53) S t i r η e r Max: Jedyny i jego własność. Warszawa 1980. Warszawa 1994. 386 (63) S p i n o z a Benedykt: Pisma wczesne. ss. ss. XXVI. ss.moralne. Warszawa 2002. dalsze tycie. ss. 741 (65) S m i t h Adam: Teoria uczuć moralnych. XXXVII. Warszawa 1954. ss. Warszawa 1954. 517 (71) . Listy do Malesherbes'a. 437 (9) S p i n o z a Benedykt: Listy mężów uczonych do Benedykta de Spinozy oraz odpowiedzi autora wielce pomocne dla wyjaśnienia jego dziel. Warszawa 1961. 683 (147) S c h e 11 i η g Friedrich Wilhelm Joseph: System idealizmu transcendentalnego. ss. ss. LXI. XLIX. XLI. t. Warszawa 1989. t. ss. 744 (79) R u s s e l l Bertrand: Mój rozwój filozoficzny. IIII. t. XXXIII. ss. XL. ss. Warszawa 1961. Warszawa 2002. XIV. 940 (184) S c h o p e n h a u e r Arthur: W poszukiwaniu mądrości życia. 435 (136) S c h e l e r Max: Pisma z antropologii filozoficznej i teorii wiedzy. 337 (96) S e n e k a : Listy moralne do Lucyliusza. śmierć. Warszawa 1963. Warszawa 1987. ss. I. ss. t. 320 (102) S c h e l e r Max: Cierpienie. wersja brulionowa. XIII. Warszawa 1990. ss. t. Parerga i paralipomena. XIV. Warszawa 1995. CII. Warszawa 1966. t. Warszawa 1958. 456 (131) S c h o p e n h a u e r Arthur: Świat jako wola i przedstawienie. ss. Warszawa 1971. Warszawa 1994. XI. ss. Warszawa 1969. XXIX. Ujęcie pierwotne. ss. X. 519 (154) % S c h e l e r Max: Problemy socjologii wiedzy. po raz pierwszy ogłoszona drukiem według zachowanego rękopisu. III. XXVI. ss. 822 (179) S c h o p e n h a u e r Arthur: Świat jako wola i przedstawienie. ss. I. 450 (44) T e o f r a s t : Pisma filozoficzne i wybrane pisma przyrodnicze z dodatkiem Charakterów. XVIII. III. 546 (164) S p i n o z a Benedykt: Etyka. 402 (93) S t a s z i c Stanisław: Pisma filozoficzne i społeczne. X. Warszawa 1959. XLIV. 656 (196) S e k s t u s Empiryk: Przeciw logikom. O historii nowszej filozofii. L. ss. XXI. Warszawa 1970.

ss. LIV. Warszawa 2000. 66/66. 20 (56) W i t t g e n s t e i n Ludwig: Dociekania filozoficzne. II. wyd. XVIII. ss. Warszawa 1960. 888 (129) T r e n t o w s k i Bronisław: Stosunek filozofii do cybernetyki oraz Wybór pism filozoficznych z lat 18421845. 746 (80) V o l t a i r e : Elementy filozofii Newtona. XXVI. 110. ss. XV. XLII. ss. XXVI. Warszawa 1959. IV. 267 (28) W i n s t a n l e y Gerard: Program ustroju wolności. Warszawa 1966. LII. XXVIII. »ss. wyd. LXIII. ss. XLII. 627 (115) V i c o Giambattista: Nauka nowa. X. ss. 337. Warszawa 2002. Warszawa 1970. wyd. Warszawa 1956. Wstęp do nauki o naturze. ss. Warszawa 1974. Warszawa 1997. 466 (100) . 768 (120) W i s z o w a t y Andrzej: O religii zgodnej z rozumem. Warszawa 2004. 324. XLII. II. III. 110. XIII. XXXV. V. ss. Warszawa 1959. wyd. 114. 337 (107) W i t t g e n s t e i n Ludwig: Tractatus logico-philosophicus. ss. 110. Warszawa 1978. ss. XLII. ΙΠ. XXXVIII. 110 (98) W o 1 z o g e η Jan Ludwik: Uwagi do Medytacji metafizycznych Rene Descartes 'a. 27 (47) Jakiej filozofii Polacy potrzebują?. Warszawa 2000. XXVII. ss. Warszawa 1972. 276 (55) W i s z n i e w s k i Michał: Bacona metoda tłumaczenia natury i inne pisma filozoficzne. ss. ss. Warszawa 1976. ss. wyd. ss. wyd. Warszawa 1970. czyli prawowita zwierzchność przywrócona z dodaniem innych pism mniejszych. ss. 63/63. Warszawa 2004.T r e n t o w s k i Bronisław: Podstawy filozofii uniwersalnej.

Świat jako wola i przedstawienie.1 S t i r η e r. śmierć. W poszukiwaniu mądrości życia. t. Teodycea Scheler. Listy do księżniczki Elżbiety D e s c a r t e s . Badania logiczne.1 H e g e l . 3 Wittgenstein. t. II. Wykłady z historii filozofii. dalsze życie. Ρarerga i paralipomena. 1. II. Wybór pism z teorii poznania. Jedyny i jego własność W i t t g e n s t e i n . Tractatus logico- .1 S c h o p e n h a u e r . 1. List do Voetiusa D e s c a r t e s . Korespondencja z Antoine 'cm Arnauldem L e i b n i z . cz. Psychologia z empirycznego punktu widzenia D e s c a r t e s . Cierpienie. cz. 2 . II H e g e l .1 S c h o p e n h a u e r . Badania logiczne. filozofii dziejów i filozofii języka H u s s e r l . 1. I H u s s e r l . t. O myśli i mowie. III H u m b o l d t . Dociekania filozoficzne. t. Wykłady z historii filozofii. O bogu Sokratesa i inne pisma Β r e η t a η o. Pisma wybrane S c h e l l i n g . Traktat o miłości L e i b n i z . t. II S c h o p e n h a u e r . t. Teoria Wiedzy. Filozofia objawienia. wyd.I H e g e l . Wybór pism.BIBLIOTEKA KLASYKÓW FILOZOFII tomy wydane w latach 1994-2004 A p u l e j u s z z M a d u r y . Świat jako wola i przedstawienie. Listy do Regiusa oraz Uwagi o pewnym pisemku F i c h t e . II Ibn ' A r a b i . Wykłady z historii filozofii. 1.