Dedykuję tę książkę nieograniczonej mocy, jaka spoczywa w Tobie. Nie pozwól jej spać dłużej.

Ale przede wszystkim dedykuję ją mojej żonie Becky, która jest żywym przykładem bezinteresownej miłości i wsparcia. Kocham Cię, moja droga.
>

ZESKANOWAŁEM TĘ KSIĄŻKĘ I DZIELĘ SIĘ Z TOBĄ GDYŻ JEST WYJĄTKOWA, JEŻELI SAM PRZECZYTAŁEŚ INTERESUJĄCĄ KSIĄŻKĘ ZESKANUJ JĄ, PRZYNAJMNIEJ JEDNĄ I PODZIEL SIĘ Z LUDŹMI
:)

WYMWNICIWO

Studio Emka

Tytuł oryginału: Awaken The Giant Within Przekład: Paweł Cichawa Projekt graficzny okładki: Marek Zadworny Redakcja: Barbara Żebrowska Redakcja techniczna: Marzenna Kiedrowska Korekta: Małgorzata Merkel-Masse

SPIS TREŚCI
Podziękowania Przedmowa Część pierwsza Udowodnij swoją silę Rozdział pierwszy Marzenia o przeznaczeniu Rozdział drugi Decyzje: Droga ku potędze Rozdział trzeci Siła, która kształtuje twoje życie Rozdział czwarty Systemy przekonań: Siła tworzenia i siła niszczenia Rozdział piąty Czy zmiana może się dokonać w jednej chwili? Rozdział szósty Jak zmienić dowolny aspekt życia: Nauka Warunkowania Neuroasocjacyjnego Rozdział siódmy Jak zdobyć to, czego chcesz Rozdział ósmy Odpowiedzią są pytania Rozdział dziewiąty Słownictwo sukcesu Rozdział dziesiąty Przetnij zasieki, zburz mury, zerwij więzy i tanecznym krokiem zmierzaj do sukcesu Rozdział jedenasty Dziesięć emocjonalnych składników siły Rozdział dwunasty Cudowna obsesja -jak stworzyć nieodpartą przyszłos'ć Rozdział trzynasty Dziesięciodniowe wyzwanie 15 31 61 91 136 158 194 231 262 297 323 357 404 7 10

© Copyright 1991 BY ANTHONY ROBBINS First Fireside Edition 1992 © Copyright Polish edition by Wydawnictwo Studio EMKA Warszawa 2002

Wszelkie prawa włącznie z prawem do reprodukcji tekstów w całości lub w czcs'ci, w jakiejkolwiek formie - zastrzeżone

Informacji udziela: Wydawnictwo Studio EMKA Al. Jerozolimskie 101/43, 02-011 Warszawa tel./fax (022) 628 08 38, 621 39 07 e-mail: wydawnictwo@studioemka.com.pl Internet: http://www.studioemka.com.pl ISBN 83-85881-20-4 Skład i łamanie: Video Art Studio Sp. z o.o.
Druk i oprawa: Zakłady Graficzne "MOMAG" S.A. 97-200 Tomaszów Maz., ul. Farbiarska 28/32 tel. (044) 724-28-87, 724-68-09; fax 724-22-71

6

SPIS TREŚCI

Część druga Sprawować kontrolę. System nadrzędny Rozdział czternasty Źródło wszystkiego: System Nadrzędny Rozdział piętnasty Wartos'ci życiowe: Twój osobisty kompas Rozdział szesnasty Reguły.-Jeśli jesteś nieoszczędny, oto wyjaśnienie dlaczego Rozdział siedemnasty Odniesienia: Osnowa życia Rozdział osiemnasty Tożsamość: Klucz do rozwoju Część trzecia Nowe życie w siedem dni Rozdział dziewiętnasty Przeznaczenie emocjonalne.-Jedyny prawdziwy sukces Rozdział dwudziesty Przeznaczenie fizyczne: Więzienie cierpienia czy pałac przyjemności Rozdział dwudziesty pierwszy Przeznaczenie w kontaktach z ludźmi: Dbaj o innych i dziel się z nimi Rozdział dwudziesty drugi Przeznaczenie finansowe: Małe kroki do małej (lub wielkiej) fortuny Rozdział dwudziesty trzeci Bądź' nieskazitelny: Twój kodeks zachowania Rozdział dwudziesty czwarty Opanuj swój czas i swoje życie Rozdział dwudziesty piąty Odpocznij i rozerwij się: Nawet Bóg siódmego dnia odpoczywał Część czwarta Lekcja przeznaczenia Rozdział dwudziesty szósty Ostateczne wyzwanie: Co może zrobić jeden człowiek

421 445 483 518 543

PODZIĘKOWANIA
Kiedy zaczynam rozmyślać nad ogromem tego projektu, przy­ pominam sobie sytuację, kiedy sławny baseballista wbiega na boisko w ostatnim kwadransie meczu, odbywa naradę z innymi graczami, pe­ wny siebie biegnie ku linii końcowej i rzutem na odległość pięćdzie­ sięciu jardów zdobywa zwycięską bramkę! Kibice wiwatują, trenerzy są poruszeni, a baseballista z pełną radością rozkoszuje się chwałą zwycięstwa. Był to jednakże wysiłek całego zespołu. Baseballista stał się bohaterem w oczach ogółu, lecz w grze, jaką jest życie, jest wielu uczestników zwycięstwa ukrytych za plecami bohaterów. Tak też było w przypadku tego projektu. Nigdy nie miałem problemów z przelaniem słów na papier, ale kiedy próbuję przelać nań uczucia, jakie żywię do tak wielu lojalnych i nadzwyczaj bezinteresownych członków mojej rodziny, przyjaciół i współpracowników, czuję zakło­ potanie. Trudno mi tu sporządzić ich listę według jakiejś hierarchii, ponieważ był to prawdziwie zespołowy wysiłek od samego początku. Podziękowania składam: Mojej żonie Becky, mojej mamie oraz czwórce moich dzieci: Jairekowi, Joshowi, Jolie i Tylerowi. Wasza miłość stanowi o mojej sile. Nie ma dla mnie nic ważniejszego. Moim asystentkom, Deenie Tuttle i Karen Risch, dwóm zadzi­ wiającym kobietom, pełnym siły i energii, które pozostały wierne i przekonane do końca o tym, że to, co robimy, nie jest bez znaczenia, nawet wtedy, kiedy oznaczało to cale noce spędzane z dala od mężów i dzieci, podążanie za mną po całym kraju, zawsze z uśmiechem na twarzy i gotowością wspierania mnie. Książka ta nigdy nie zostałaby ukończona bez ich niezachwianej wierności. Przedstawicielom oraz kierownictwu Field Sales za ich codzien­ ną pracą organizacyjną, dzięki której mogłem w spokoju przybywać do zatłoczonych sal w miastach, gdzie odbywały się seminaria. Kon­ sultantom z Personal Development, którzy pomogli mi udowodnić, że seminaria z wykorzystaniem wideo są lepsze. Dziękuję Wam za odwagę i oddanie. Przedstawicielom Obsługi Klientów z Robbins Research Internationa], którzy służąc swą inspiracją sprawiali, że

575 580 595 601 624 631

636

639

PODZIĘKOWANIA

PODZIĘKOWANIA

klienci przystępowali do działania oraz osiągali nowe jakościowo poziomy. Jestem im za to bardzo wdzięczny. Całemu zespołowi z biura Robbins Research International w San Diego, którzy spędzając w pracy ogromną liczbę godzin, podsuwali mi pomysły oraz dbali o zachowanie integralności mojej wizji. Moim partnerom i współpracownikom z Anthony Robbins Companies, szczególnie zaś" moim drogim przyjaciołom z Fortune Management - wzruszyło mnie do głębi serca Wasze zrozumienie mojego nieprawdopodobnie napiętego planu działania. Uczestnikom moich seminariów. Wiele się od Was nauczyłem, dziękuję więc za Wasz wkład do tej pracy. Specjalne podziękowania składam grupie, która uzyskała s'wiadectwa w 1991 roku. Rocznik ten udzielił mi wyjątkowego wsparcia, kiedy to przez ponad dwa tygodnie pracowałem po całym nocach, aby książka ukazała się na czas. Hrabiemu Strumpell, którego przyjaźń i poświęcenie każdej chwili po to, aby dostarczyć mi wszelkich niezbędnych materiałów, pozwalało mi zachować spokój duszy podczas tworzenia książki. Robertowi Bays, mojemu drogiemu przyjacielowi, którego mądros'ć i bezinteresowna przyjaźń pozwoliły mi przebyć wszystkie wyboiste drogi. Jestem nieskończenie wdzięczny za jego cenny wkład. Dziękuję również Vicki St.George, prawdziwy to klejnot w przyjaźni. Michaelowi Hutchisonowi, który swą wiedzą zawsze reprezentował najwyższy poziom. Kontakt z nim był dla mnie błogosławieństwem. Wdzięczny jestem również mojemu najlepszemu przyjacielowi Michaelowi Keyes - dzięki, przyjacielu, za twoje poczucie humoru i mądros'ć, twoje zaangażowanie i przyjaźń. Mam nadzieję, że dane mi będzie cieszyć się Twoją przyjaźnią jeszcze długo w przyszłości. „Załodze zamku", szczególnie Theresie Lannon i Elizabeth Calfee, które stanowiły najlepszy na świecie zespół. Dziękuję za to, że potrafiłyście dom człowieka uczynić jego zamkiem. Moim dobrym przyjaciołom z Guthy Renker Corporation, Gregowi Renker, Billowi Guthy, Lenny'emu Lieberman, Jonowi Schulberg i Johnowi Zahody, którzy wraz z pracownikami Cassette Productions pomogli mi rozprowadzić ponad siedem milionów tas'm wideo w ciągu zaledwie dwu lat oraz przekazać filozofię zawartą w Personal Power ludziom na całym s'wiecie. Bardzo cenię sobie Waszą przyjaźń. Peterowi Guber za jego inspirujące rozmowy telefoniczne oraz wsparcie. Głęboko poważam sobie nasze kontakty.

Ken i Marge Blanchardom - kwartalne spotkania Becky i moje z Wami są zawsze źródłem wzajemnego oczarowania i stale rosnącego szacunku. Martinowi i Janet Sheenom za to, że byli mi przykładem wyjątkowej pasji, integralności i oddania. Dziękuję za to, że służylis'cie mi za światło. Wszystkim ochotnikom z Anthony Robbins Foundation - dzięki Waszemu bezinteresownemu oddaniu i zaangażowaniu los bezdomnych, więźniów, dzieci oraz starszych ludzi nigdy już nie będzie taki sam jak dawniej. Was to rzeczywiśCie obchodzi! Robertowi Cialdiniemu, Stu Mittlemanowi, Philowi Maffetone'owi, Paulowi Pilzerowi oraz Johnowi Robbinsowi - za Wasz wkład w tę książkę, który będzie miał wpływ na jakosC życia ludzi. Wielkiemu mistrzowi tae kwon do, Jhoonowi Rhee, którego stała przyjaźń, wierność oraz wiedza służyły mi jako natchnienie do dalszego działania. Składam przed Panem pokłony pełne szacunku. Personelowi na Fidżi z kurortu Namale Plantation oraz mieszkań­ com sąsiednich wiosek Viville i Nadi. Służąc swoim przykładem, na­ uczyliście mnie, że życie jest darem i radością oraz że uczucie szczę­ ścia jest jedynym sposobem na to, by żyć. Janowi Millerowi oraz jego sprawnemu zespołowi - chylę czoło przed Wami w podziękowaniu za wierny kontakt w tym trudnym przedsięwzięciu wydawniczym. Dickowi Snyderowi, Bobowi Asahina i Sarah Bayliss dziękuję jeszcze raz za wiarę we mnie. Ponawiając podziękowania złożone w mej książce Unlimited Power, przekazuję jeszcze raz wyrazy wdzięczności wszystkich olbrzy­ mom, na których ramionach znajdowałem wsparcie. Dziękuję nau­ czycielom, którzy ukształtowali moją filozofię, strategię i umiejętności. I na zakończenie dziękuję wszystkim tym ludziom, którzy stali gdzieś za sceną i udzielali mi swojego wsparcia, by wymienić takie osoby jak: Kathy Moeller, Suzy Gonzales, Joan Meng, Nancy Minkus, Shari Wilson, Mary Kent, Valerie Felts, Leigh Lendzian, Dave Polcino, Cherrell Tarantino, Mark Lamm, Robert Mott za pracę artystyczną oraz panom z Franklin Type z Nowego Jorku. Ludzie ci nigdy nie akceptowali poglądu, że coś może być niemo­ żliwe. Wszyscy w czasie tej odysei oczekiwaliśmy i doświadczyliśmy cudów. Wszyscy wydorośleliśmy i staliśmy się bogatsi w tym procesie. Jesteście wszyscy olbrzymami w moim życiu.

PRZEDMOWA

11

PRZEDMOWA
Jako główny psycholog szpitala Bellevue w Nowym Jorku, do­ strzegam ogrom ludzkiego nieszczęścia i to nie tylko w odniesieniu do leczonych przez nas pacjentów cierpiących na choroby umysłowe, ale również w kontaktach z „normalnym", „zdrowym" personelem, który ich leczy. Te same cierpienia spotykam również w swojej prywatnej praktyce, gdzie opiekuje się ludźmi, którzy zajmują wysokie stanowiska i odnoszą względne sukcesy. Dos'ć często ten ból i cierpienia nie są konieczne i znikają ostatecznie w momencie, kiedy ludzie przejmują pełną kontrolę nad swoimi przekonaniami, uczuciami oraz działaniem po to, aby zmienić swoje życie. Niestety, w większości przypadków tak się nie dzieje. Ludzie na cos' czekają, po czym próbują co.< zmienić, by osiągnąć lepsze rezultaty, lecz często ograniczają się do potrzeby narzekania na swoje straszne życie i liczą, że ktoś' inny ich problemy za nich „załatwi". Us'wiadomienie tym ludziom, że to oni sami decydują o ostatecznym rezultacie swojego życia, nie jest często proste. Jest to w rzeczywistości zwykle niezmiernie trudne zadanie. Stąd też ciągle poszukuję nowych metod i sposobów, które mógłbym zastosować zarówno w odniesieniu do moich pacjentów w szpitalu, jak i tych, których przyjmuję prywatnie. Pięć lat temu usłyszałem po raz pierwszy o pracach prowadzonych przez Tony'ego Robbinsa. Uczestniczyłem w jednym z jego seminariów w Nowym Jorku. Tak jak oczekiwałem, był to prawdziwie niezwykły wieczór. Tym natomiast czego nie oczekiwałem, był geniusz Tony'ego, jaki okazał w dziedzinie zachowań i komunikacji międzyludzkiej. Tegoż wieczora dowiedziałem się również, iż Tony podzielał moją wiarę, że każdy przeciętnie zdrowy umysłowo człowiek jest w stanie pełnić kontrolę nad swoim życiem i cieszyć się nim w pełni. Wkrótce potem zacząłem uczęszczać na dwutygodniowy kurs Tony'ego. Wiele z tego, czego się tam nauczyłem, prze­ kazałem swoim kolegom oraz pacjentom. Kurs ten nazwałem

„podstawowym kursem życia". Następnie polecałem wszystkim tę serię kaset oraz pierwszą książkę Robbinsa zatytułowaną Unlimited Power. Chociaż częs'ć moich kolegów oburza się czy też okazuje zdziwienie tym, że polecam prace takiego młodego człowieka, który nie posiada dyplomów akademickich, ci, którzy naprawdę go czytają lub słuchają, zgadzają się ze mną. Poza zrozumiałymi i dobrymi informacjami, Tony ma talent oraz styl, który pozwala na łatwe przyswojenie sobie tych informacji. Ostatecznie moja żona i ja wzięlis'my udział w kursie Datę with Destiny (Randka z Przeznaczeniem), zawierającym wiele koncepcji, które potem ukazały się w oddzielnej publikacji Tony'ego Awaken the Giant within. Ten weekend pozwolił nam dokonać zmian co do wartos'ci, jakie wyznawalis'my, i kontroli zasad, które pozwoliły nam w ciągu ostatnich dwóch lat stać się bardziej wydajnymi ludźmi oraz osiągnąć wiele rzeczy. Tony jest dla mnie wielkim trenerem w grze zwanej życiem. Jego dogłębna wnikliwos'ć, inteligencja, pasja i oddanie dają się zauważyć wszędzie i zawsze służą za inspirację. Czytając tę książkę, czuję się tak, jakbym siedział naprzeciwko Tony'ego i prowadził z nim niezwykle poważną i zabawną rozmowę. Należy się do tej książki odwoływać ciągle i traktować ją jak instrukcję zawsze, kiedy życie stawia przed nami jakieś' nowe wyzwanie lub wymaga zmiany w postępowaniu. To arsenał pełen narzędzi, które pomogą ci dokonać długotrwałych zmian lub wprowadzić nowe jakos'ci do twojego życia. W gruncie rzeczy gdyby tę książkę przeczytała większos'ć ludzi i gdyby szczerze zastosowali się do jej pouczeń, ja i wielu moich kolegów pozbawieni zostalibys'my pracy.
DR FREDERICK L. COVAN

Uśpione głęboko w człowieku tkwią moce, które wprawiłyby go w osłupienie, o których istnieniu nawet nie marzył; siły, które, rozbudzone i zaprzęgnięte do działania, zrewolucjonizowałyby jego życie.
ORISON SWETT MARDEN

Część pierwsza

UWOLNIJ SWOJĄ SIŁĘ

Rozdział pierwszy

MARZENIA O PRZEZNACZENIU
Człowiek konsekwentny wierzy w przeznaczenie, człowiek kapryśny w przypadek.
BENJAMIN DISRAELI

Któż z nas nie ma marzeń? Głęboko w duszy każdy z nas chce wierzyć, że posiada ten szczególny dar, dzięki któremu potrafi poruszyć innych na swój specjalny sposób i potrafi ulepszyć s'wiat. Na pewnym etapie w każdym z nas skrystalizowała się wizja po­ ziomu życia, na jaki sobie zasługujemy, jakiego pragniemy. Jed­ nak frustracje i rutyna dnia codziennego przesłoniły u wielu z nas marzenia te tak bardzo, że zaprzestaliśmy już nawet prób ich spełnienia. W zbyt licznych wypadkach marzenia te się rozwiały, a wraz z tym zniknęła chęć kształtowania własnego przeznacze­ nia. Wielu z nas utraciło to poczucie pewnos'ci, które prowadzi do zwycięstwa. Celem mojego życia stało się przywrócenie ma­ rzeń i urzeczywistnienie ich, ciągłe przypominanie o tkwiących w nas nieograniczonych możliwościach, namawianie do wyko­ rzystywania uśpionych mocy, które drzemią w każdym z nas. Nigdy nie zapomnę dnia, kiedy dotarło do mnie, że wprowa­ dziłem w życie moje marzenia. Siedziałem wtedy na pokładzie mojego helikoptera, w drodze ze spotkania w Los Angeles do Orange County, gdzie miałem poprowadzić seminarium. Kiedy znajdowałem się nad Glendale, rozpoznałem nagle pewien duży budynek, zatrzymałem helikopter i zawisłem w powietrzu. Zdałem

16

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

I. MARZENIA O PRZEZNACZENIU

17

sobie sprawę z faktu, że w tym włas'nie budynku zaledwie dwa­ naście lat wcześniej pracowałem jako odźwierny! W tamtych dniach martwiłem się, czy długo mój volkswa­ gen rocznik 1960 wytrzyma trzydziestominutową drogę do pra­ cy. Całe moje życie skupiało się na tym, jak przetrwać. Czułem się osamotniony i przestraszony. Tego dnia, kiedy w swoim he­ likopterze unosiłem się w powietrzu, pomyślałem: „Jakież zmia­ ny może przynieść jedno dziesięciolecie." Dwanaście lat temu również i ja miałem marzenia, ale wyda­ wało mi się wtedy, że nigdy się nie spełnią. Dziś jestem przekonany, że wszystkie moje przeszłe niepowodzenia i frustracje stanowiły w rze­ czywistości podstawę wiedzy i zrozumienia, dzięki którym mogę się cieszyć obecnym poziomem mojego życia. Kontynuowałem lot na południe trasą prowadzącą wzdłuż wybrzeża. Dostrzegłem delfiny bawiące się wśród fal z amatora­ mi surfingu. Wraz z moją żoną Becky uważamy wspomnienie tego widoku za jeden z najcenniejszych skarbów, specjalny dar od życia. Wreszcie dotarłem nad Irvine. Spojrzałem w dół i trochę zmartwił mnie widok parkingu przy budynku, w którym miało się odbywać moje seminarium: mniej więcej na milę dookoła zapchany był samochodami zaparkowanymi zderzak przy zderzaku. „Ładnie! Mam nadzieję, że cokolwiek tam się odbywa, pójdzie szybko i ludzie, którzy przyjadą na spotkanie ze mną, będą mogli dostać się do budynku" - pomyślałem. Kiedy schodziłem do lądowania, przed moimi oczami roz­ toczył się zupełnie inny widok: tysiące ludzi powstrzymywanych przez służby porządkowe przed wtargnięciem na lądowisko. I wtedy zacząłem rozumieć, co tak naprawdę się tam dzieje. Korek uliczny spowodowali ludzie, którzy przyjechali tu na spotkanie ze mną! Spodziewaliśmy się około dwóch tysięcy uczestników, tymczasem stanąłem przed siedmiotysięcznym tłumem zebranym na widowni, która co najwyżej mogła pomieścić pięć tysięcy! Kiedy z lądowiska przechodziłem na scenę, otaczały mnie setki ludzi, którzy chcieli mnie uściskać albo opowiedzieć o tym, jak moja praca zmieniła ich życie. Historie, którymi dzielili się ze mną, były wręcz nieprawdo­ podobne. Pewna kobieta przedstawiła mi swojego syna, który

został kiedyś uznany za „nadpobudliwego" i „niezdolnego do nauki". Tymczasem zastosowanie prezentowanych w tej książce zasad KONTROLI STANÓW pozwoliło jej nie tylko odstawić zaordynowaną przez lekarzy ritalinę, lecz również przenieść się do Kalifornii, gdzie jej syna poddano ponownym testom i uznano za geniusza! Szkoda, że nie widzieliście twarzy tej kobiety, kiedy chwaliła się nową etykietką przyczepioną jej synowi! Pewien mężczyzna z dumą opowiadał, jak uwolnił się od kokainy za pomocą technik WARUNKOWANIA SUKCESU, o których przeczytasz na kartach tej książki. Małżeństwo dobrze po pięćdziesiątce zwierzało mi się, jak po piętnastu latach wspólnego pożycia balansowało na krawędzi rozwodu, dopóki nie dowiedziało się o WŁASNYCH ZASADACH. Pewien handlowiec mówił z radością, że w ciągu zaledwie sześciu miesięcy jego zyski skoczyły z dwóch do dwunastu tysięcy do­ larów, a jakiś przedsiębiorca krzyczał, że w ciągu osiemnastu miesięcy zwiększył zyski firmy o ponad trzy miliony dzięki zastosowaniu zasad WŁAŚCIWYCH PYTAŃ i KONTROLI EMOCJONALNEJ. Piękna młoda kobieta pokazywała mi swoje zdjęcie sprzed miesięcy, z radością podkreślając, że zrzuciła pięćdziesiąt dwa funty dzięki zastosowaniu zasady LEWA­ RÓW ANIA, opisywanej szczegółowo w tej książce. Emocje panujące na sali wzruszyły mnie tak bardzo, że po­ czątkowo nie byłem w stanie wydobyć z siebie nawet słowa. Kiedy patrzyłem na swoich słuchaczy i widziałem pięć tysięcy uśmiechniętych, pełnych radości i miłości twarzy, w tej właśnie chwili zrozumiałem, że moje marzenia SĄ JUZ rzeczywistoś­ cią! Cóż to za uczucie! Nie było cienia wątpliwości, że posiadam wiedzę, umiejętności, znajomość filozofii i strategii, które mo­ gą pomóc każdemu z tych ludzi, mogą wzmocnić ich na tyle, by przedsięwzięli zmiany, których potrzebują i pragną! Przetoczyła się przeze mnie prawdziwa burza uczuć i wspomnień. Przy­ pomniałem sobie, jak kilka lat wcześniej siedziałem samotnie w swojej malutkiej kawalerce w Venice w Kalifornii i płakałem, słuchając słów piosenki Neila Diamonda / ara... / said... Do­ skonale pamiętałem ogarniające mnie wtedy przekonanie, że moje życie jest nic warte, a świat zewnętrzny całkowicie nade mną panuje.

18

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

I. MARZENIA O PRZEZNACZENIU

19

Przypomniałem też sobie moment, w którym zmieniło się wszystko, kiedy powiedziałem sobie: „Dosyć tego! Wiem, że stać mnie na więcej emocjonalnie, umysłowo i fizycznie." W tam­ tej właśnie chwili PODJĄŁEM DECYZJĘ, która miała całkowicie odmienić moje życie. Postanowiłem zmienić dosłownie każdy aspekt mojej egzystencji. Postanowiłem, że już nigdy więcej nie zgodzę się na życie poniżej własnych możliwości. Któż wtedy pomyślałby, że ta decyzja doprowadzi mnie do tak wspaniałego i podniosłego momentu? Podczas tamtego spotkania dałem z siebie wszystko i kiedy wyszedłem z sali, tłumy odprowadzały mnie na lądowisko. Stwierdzenie, że byłem tym wszystkim poruszony do głębi, by­ łoby niedopowiedzeniem. Kiedy dziękowałem Stwórcy za te wspaniałe dary, po policzku spłynęła mi łza, a gdy mój helikop­ ter oderwał się od ziemi, aż musiałem się uszczypnąć. Czy to wszystko wydarzyło się naprawdę? Czy rzeczywiście jestem tym samym facetem, który kilka lat temu walczył sam ze sobą, był sfrustrowany i osamotniony, czuł się niezdolny do jakiegokolwiek działania? Czy to naprawdę ja byłem za gruby, czy to ja zastanawiałem się, czy uda mi się przetrwać? Jak chłopak taki jak ja, który skończył tylko szkołę średnią, mógł doprowadzić do tak radykalnej zmiany? Odpowiedź jest prosta: nauczyłem się stosować zasadę, którą dzisiaj nazywam ZASADĄ KONCENTRACJI SIŁY. Większość ludzi nie ma pojęcia, jak olbrzymie możliwości mogą się w nich samych ujawnić natychmiast po skupieniu całej uwagi na jednej, wybranej dziedzinie życia. Skupiona uwaga jest jak wiązka laserowa, która może przeciąć wszystko, co staje na naszej drodze. Jeśli konsekwentnie skupiamy się na wybranej dziedzinie życia, potrafimy wypracować unikalne rozwiązania pozwalające nam ją ulepszyć. Większość z nas przechodzi przez życie, nie decydując się na opanowanie czegokolwiek do perfekcji. Jestem przekonany, że niepowodzenia większości ludzi spowodowane są tym, iż zbyt wielką wagę przykładają do rzeczy błahych. Wierzę, że jedną z najważniejszych życiowych umiejętności jest zrozumienie, dlaczego postępujemy w taki, a nie inny sposób. Co kształtuje ludzkie zachowania? Odpowiedzi na to pytanie dają podstawę do kształtowania własnego przeznaczenia.

Moje życie przez cały czas koncentrowało się wokół jednego nurtującego pytania: Co jest przyczyną różnic w JAKOŚCI życia ludzi? Jak to się dzieje, że często ludzie startujący z bardzo skro­ mnych pozycji, egzystujący w przerażająco złych warunkach potrafią mimo wszystko stworzyć swoje życie tak, by inspirować nim innych? I odwrotnie, dlaczego tak wielu ludzi przychodzących na świat w uprzywilejowanych warunkach, posiadających w zasięgu ręki wszystkie środki potrzebne do osiągnięcia sukcesu, doprowadza się do marnego końca, nierzadko pełnego frustracji i uzależnień. Co takiego z życia jednych czyni przykład, a z życia drugich ostrze­ żenie? Jaki sekret tworzy pełną pasji, szczęścia i wdzięczności egzystencję wielu, podczas gdy inni mogą sobie tylko powiedzieć: „Czy to już wszystko?" Moja wielka, wspaniała obsesja zaczęła się od kilku pros­ tych pytań: „Jak mogę przejąć kontrolę nad własnym życiem? Co mogę zrobić dziś, teraz, w tej chwili, by zmienić moje życie, by sobie i innym pomóc kształtować własne przeznaczenie? Jak mogę się rozwijać, dorastać, uczyć i co mam zrobić, by swoją wiedzą w przystępny sposób dzielić się z innymi?" Na bardzo wczesnym etapie życia zacząłem ufać, że zada­ niem każdego z nas jest wniesienie do losów świata czegoś uni­ kalnego, że w każdym z nas tkwi jakiś głęboko ukryty dar. Na­ prawdę wierzę, że w każdym z nas spoczywa uśpiony olbrzym. Każdy z nas ma jakiś talent, jakiś dar, własny geniusz czekający tylko, by go odkryć. Może to być talent do muzyki lub plastyki, albo dar tworzenia specjalnych więzi z bliskimi, talent do handlu, prowadzenia interesów, odkrywania wynalazków albo pre­ dyspozycje do zawrotnej kariery zawodowej. Wierzę, że Stwórca nie ma swoich wybrańców, że każdy z nas stanowi jakąś indy­ widualność i każdemu dane są równe szanse doznania pełni życia. Już wiele lat temu postanowiłem, że najważniejszym w ży­ ciu będzie dla mnie poczynienie inwestycji w coś, co przetrwa dłużej niż ja sam. Postanowiłem, że muszę jakoś przyczynić się do czegoś, co będzie żyło jeszcze długo po mojej śmierci. Dziś dany mi jest niewiarygodny wręcz przywilej dzielenia się odczuciami i przemyśleniami dosłownie z milionami ludzi za pośrednictwem moich książek, programów na taśmach wideo

I. MARZENIA O PRZEZNACZENIU

21

20

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

oraz audycji telewizyjnych. Tylko w ciągu ostatnich kilku lat spotkałem się osobiście z ponad ćwierć milionem ludzi. Praco­ wałem z członkami Kongresu, głowami państw i prezesami wielkich korporacji, rodzicami, dyrektorami firm, handlowcami, księgowymi, prawnikami, lekarzami, doradcami, psychologami i zawodowymi sportowcami. Pracowałem z ludźmi cierpiącymi na różnego rodzaju fobie, depresje, ludźmi o skomplikowanych zaburzeniach osobowości oraz takimi, którzy sądzili, że nie mają żadnej osobowości. A teraz staje przede mną niepowtarzalna możliwość podzielenia się tym, co w mojej wiedzy najlepsze, właśnie z tobą. Bardzo mnie ta możliwość cieszy i jestem za nią prawdziwie wdzięczny losowi. Dzięki temu wszystkiemu mogłem obserwować potęgę, którą posiadają poszczególni ludzie po to, by w jednej chwili zmieniać w swoim życiu dosłownie wszystko. Przekonałem się, że zasoby potrzebne do zmiany marzeń w rzeczywistość tkwią w nas, że tylko czekają, byśmy zdecydowali się z nich zaczerpnąć, byśmy upomnieli się o należne nam z urodzenia prawa. Napisałem tę książkę z jednego powodu: chciałem, aby była sygnałem rozbudzającym wszystkich tych, którzy chcą żyć i ko­ rzystać z danej im przez Boga siły. Zawiera ona pomysły i spo­ soby, które pomogą ci spowodować konkretne, wymierne i długo­ trwałe zmiany w tobie samym i innych. Jestem bowiem przekonany, że wiem, kim naprawdę jesteś. Wierzę, że ty i ja stanowimy pokrewne dusze. Pragnienie roz­ woju doprowadziło cię do tej książki. Wiodła cię do niej nie­ widzialna siła. Wiem, że chcesz od życia więcej, bez względu na to, na jakim jego etapie w tej chwili się znajdujesz. Nieważne, jak dobrze szło ci dotychczas, nieważne, jakie stoją przed tobą zadania! Gdzieś głęboko w tobie tkwi przekonanie, że twoje życiowe doświadczenie może być bogatsze, niż jest, i że będzie bogatsze! Twoim przeznaczeniem jest własna niepowtarzalna wielkość, czy ma to być kariera zawodowa, uczenie innych, robienie interesów czy też rodzicielstwo. Co ważniejsze, nie tylko w to wierzysz, ale już przystąpiłeś do działania. Zacząłeś od kupienia tej książki, ale teraz robisz coś o wiele cenniejsze­ go - czytasz ją! Ze statystyki wynika, że zaledwie dziesięć pro­ cent nabywców książek kontynuuje lekturę powyżej pierwsze-

go rozdziału. Cóż za nieprawdopodobna strata! Trzymasz w rę­ ku książkę, która może wprowadzić do twojego życia wielkie zmiany. Nie jesteś oczywiście typem człowieka, który oszuki­ wałby sam siebie, czytając po łebkach. Konsekwentnie wyko­ rzystując każdy z rozdziałów tej książki, zwiększysz swoje możliwości jak najlepszego spożytkowania tkwiących w tobie potencjałów. Namawiam cię nie tylko do lektury tej książki w całości (w odróżnieniu od tych, którzy tego nie czynią), ale też i do wy­ korzystywania wszystkiego, czego się dowiesz, w prostych co­ dziennych czynnościach. To najważniejszy krok, niezbędny, abyś osiągnął cel, na którym ci zależy.

JAK POWODOWAĆ TRWAŁE ZMIANY
Jeśli zmiany mają mieć jakąkolwiek wartość, muszą być trwałe i konsekwentne. Wszyscy doświadczyliśmy chwilowych zmian, które doprowadziły nas jedynie do rozgoryczenia i rozczarowania. W rzeczywistości wielu ludzi podejmuje próby zmian z po­ czuciem strachu i z niechęcią, ponieważ podświadomie są prze­ konani, że będą to tylko zmiany chwilowe. Dobrym przykładem może tu być ktoś, kto musi przejść na dietę, ale ciągle to odkłada, głównie ze względu na przekonanie, iż jakiekolwiek wyrzeczenia prowadzące do osiągnięcia zamierzonej zmiany przyniosą mu jedynie tymczasowe rezultaty. Przez większość swojego życia odkrywałem zasady, które w moim przekonaniu rządzą wprowadzaniem trwałych zmian. Na kolejnych kartach tej książki poznasz większość z nich oraz nauczysz się sposobów ich wykorzystywania. Jednak teraz chciałbym powiedzieć ci o trzech podstawowych zasadach, które każdy z nas może zastosować natychmiast po to, by zmienić swoje życie. Chociaż bardzo proste, odpowiednio spożytkowane mogą one wiele zdziałać. Dokładnie to samo musi uczynić człowiek chcący zmienić swoją osobowość, przedsiębiorstwo pragnące zwiększyć swój potencjał i kraj, który chce podźwignąć się na lepszą pozycję w świecie. Każdy z nas, jako członek światowej społeczności, musi poczynić te zmiany po to, aby zachować jakość życia na całym globie.

22

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA KROK P I E R W S Z Y

I. MARZENIA O PRZEZNACZENIU

23

Wymagaj więcej
Ilekroć szczerze pragniesz jakiejś zmiany, przede wszystkim musisz zwiększyć swoje wymagania. Kiedy ktoś mnie pyta, co tak naprawdę zmieniło moje życie parę lat temu, odpowiadam, że zdecydowanie najważniejsza była zmiana wymagań stawianych samemu sobie. Spisałem na kawałku papieru wszystko to, czego nie chciałem już dłużej akceptować w moim życiu, wszystko, czego nie mogłem już tolerować, oraz wszystko to, co chciałem osiągnąć. Pomyśl tylko, jak olbrzymie konsekwencje spowodowali ludzie, którzy podwyższali wymagania wobec samych siebie, którzy nie chcieli już dłużej być pobłażliwi i dotrzymywali dane­ go sobie słowa. Historia zapisała wiele inspirujących przykła­ dów, jak choćby Leonardo da Vinci, Abraham Lincoln, Helen Keller, Mahatma Gandhi, Marthin Luther King Junior, Rosa Parks, Albert Einstein, Cesar Chavez, Soichiro Honda i wielu, wielu innych, którzy poczynili pierwszy krok i zaczęli od siebie więcej wymagać. Ta sama siła, która stała się ich udziałem, dostępna jest również i tobie, jeśli tylko starczy ci odwagi, by się o nią upomnieć. Zmienianie firmy, kraju, a nawet świata zaczyna się od bardzo prostego kroku: zmiany samego siebie.
KROK D R U G I

Musimy wytworzyć w sobie poczucie pewności, że MOŻEMY I CHCEMY sprostać nowym wymaganiom. Musimy uwierzyć, że to zrobimy, zanim jeszcze zajdą oczekiwane przez nas zmiany. Bez przejęcia kontroli nad własnymi przekonaniami możesz stawiać sobie dowolnie wysokie wymagania, lecz zabraknie ci pewności, na której możesz oprzeć swoje działania. Jak sądzisz, co osiągnąłby Gandhi, gdyby całym sobą nie wierzył w potęgę biernego oporu? Właśnie niezachwiana wiara dała mu dostęp do wewnętrznych źródeł sił i możliwości, pozwoliła mu sprostać wyzwaniom, które obezwładniłyby kogoś mniej oddanego sprawie. Wiara dająca poczucie pewności i siłę kryje się za każdym sukcesem w historii ludzkości.
KROK T R Z E C I

Zmień swoją strategię
Aby podtrzymać swoją wiarę i oddanie, musisz dysponować naj­ lepszymi strategiami osiągania sukcesu. Jestem głęboko przeko­ nany, że jeśli postawisz sobie wyższe wymagania i uwierzysz w swoje możliwości, z pewnością wyszukasz też właściwe dla twoich potrzeb strategie. Po prostu ZNAJDZIESZ JAKIŚ SPO­ SÓB, by osiągnąć swoje cele. O tym tak naprawdę mówi cała ta książka. Opisuje strategie osiągania celu. Jednak już teraz chciałbym ci powiedzieć, że najlepszą strategią niemal w każdym wypadku jest znalezienie wzorca, kogoś, kto osiągnął już interesujące cię rezultaty, i czerpanie z jego wiedzy. Dowiedz się, co ten ktoś robi, w co wierzy i jak myśli. Nie tylko uczyni cię to bardziej efektywnym, lecz również pomoże ci zaoszczędzić mnóstwo czasu, ponieważ nie będziesz musiał na nowo odkrywać rzeczy dawno odkrytych. Tak zdobytą wiedzę możesz dosto­ sowywać do własnych potrzeb, dowolnie kształtować, a nawet ulepszać. Książka ta da ci wiedzę i impet do działania, pozwoli przyjąć za własne owe trzy podstawowe zasady wprowadzania trwałych zmian. Pomoże ci wymagać więcej poprzez uświadomienie ci, jakie są i jakie powinny być twoje obecne wymagania. Pomoże ci pozbyć

Zmień ograniczające cię przekonania
Jeśli zwiększysz swoje wymagania, lecz nie uwierzysz, że możesz im sprostać, po prostu sabotujesz samego siebie. Nawet nie spró­ bujesz się zmienić, ponieważ zabraknie ci poczucia pewności, które pozwala korzystać z głęboko ukrytych możliwości. Nasze przeświadczenia są jak niezłomne nakazy, które mówią nam o tym, jak jest, co jest, a co nie jest możliwe, co możemy osiągnąć, a co leży poza naszymi możliwościami. Kształtują wszystkie nasze działania, wszystkie myśli i odczucia, których doznajemy. Dlatego też zmiana własnego systemu przekonań jest podstawowa dla poczynienia jakichkolwiek trwałych zmian w naszym życiu.

24

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

I. MARZENIA O PRZEZNACZENIU

25

się tych przekonań, które nie pozwalają ci dotrzeć tam, gdzie chcesz się znaleźć, i umocnić te, które już dobrze ci służą. Wreszcie, pomoże ci wypracować strategie, które pozwolą ci szybciej, łatwiej i z większą klasą osiągnąć pożądane rezultaty. Musisz sobie bowiem uświadomić, że w życiu wielu ludzi wie, co robić, ale tylko niewielu postępuje zgodnie ze swoją wiedzą. Nie wystarczy wiedzieć! Trzeba działać. Jeśli tylko mi na to pozwolisz, za pośrednictwem tej książki stanę się twoim nauczycielem i opiekunem, twoim trenerem. Jakie są zadania trenerów? Przede wszystkim dbają oni o swoich podopiecznych. Są to ludzie, którzy całymi latami zajmowali się określoną dziedziną, wiedzą więc, jak najszybciej osiągnąć w niej dobre wyniki. Wykorzystując strategie, których uczy cię twój trener, możesz szybko i radykalnie zmienić swoje działanie. Bywa czasem tak, że trener nie mówi ci niczego nowego, a tylko przypomina o czymś, o czym już wiesz, i nakłania cię, byś to zrobił. Taką właśnie rolę, oczywiście za twoim przyzwoleniem, będę w naszych kontaktach pełnił za pośrednictwem kart tej książki. W jakich dziedzinach będę twoim trenerem? Będę ci mówił, jak trwale poprawić jakość twojego życia. Wspólnie, dokładnie (a nie po łebkach!) zastanowimy się nad sposobami opanowania do perfekcji pięciu dziedzin życia, które w moim przekonaniu są dla każdego z nas najważniejsze. Oto one. 1. Perfekcja emocjonalna Już opanowanie tej lekcji posunie cię znacznie do przodu na drodze do opanowania pozostałych czterech. Tylko pomyśl! Dla­ czego chcesz schudnąć? Czy tylko po to, by pozbyć się nadmiaru tłuszczu? A może ze względu na to, że czułbyś się lepiej, gdybyś stracił zbędne kilogramy, zyskałbyś więcej energii i witalności, stałbyś się atrakcyjniejszy dla innych, a przez to podniósłbyś znacznie samoocenę i wiarę w siebie? DOSŁOWNIE WSZY­ STKO, CO ROBIMY, PODYKTOWANE JEST CHĘCIĄ ZMIA­ NY NASZYCH ODCZUĆ. A mimo to tak niewielu z nas kiedykol­ wiek uczyło się, jak robić to szybko i skutecznie. To wręcz nie­ prawdopodobne, jak często za pomocą własnego intelektu wpę-

dzamy się w nieproduktywne stany emocjonalne, zapominając o niezliczonych wrodzonych talentach, które posiadamy. Zbyt wielu z nas zdaje się na łaskę czynników zewnętrznych, na które nie mamy żadnego wpływu. Zamiast kontrolowania własnych uczuć i odczuć - które w całości pozostają w naszej dyspozycji - zdajemy się na krótkotrwałe i doraźne rozwiązania i ustalenia. Jak bowiem inaczej wytłumaczyć fakt, że choć w Stanach Zjednoczonych mieszka niespełna pięć procent populacji świata, rozchodzi się tu ponad pięćdziesiąt procent produkowanej na całym świecie kokainy? Albo to, że na konsumpcję alkoholu przeznaczamy kwotę równą rocznemu budżetowi obronnemu naszego państwa, który sięga przecież miliardów dolarów? Czy można inaczej wytłumaczyć fakt, że co roku u piętnastu milionów Amerykanów rozpoznaje się depresję psychiczną, a roczna wartość sprzedaży antydepresyjnego leku prozac wynosi pięćset milionów dolarów? Dzięki tej książce odkryjesz, dlaczego postępujesz tak, jak postępujesz. Dowiesz się, co najczęściej uwalnia twoje emocje. Na­ stępnie otrzymasz dokładne instrukcje, które pokażą ci, jak krok po kroku rozpoznać, które z nich dodają ci sił, a które obezwładniają, i nauczysz się, jak je wszystkie spożytkować w sposób najlepszy dla ciebie po to, aby emocje stały się nie przeszkodą, ale potężnym narzędziem pomagającym ci jak najlepiej i jak najskuteczniej wykorzystać własne możliwości. 2. Perfekcja fizyczna Czy warto posiadać wszystko, o czym się kiedykolwiek marzy­ ło, i nie mieć przy tym zdrowia, by się tym cieszyć? Czy każdego ranka budzisz się pełen energii i zdrowia, gotów radować się nadchodzącym dniem? Czy też wstajesz, czując się równie zmęczony jak poprzedniego dnia, obolały i pełen niechęci do zaczynania wszystkiego od początku? Czy twój obecny styl życia przyczynia się do wspomnianych wyżej przerażających statystyk? Co drugi Amerykanin umiera na chorobę wieńcową, a co trze­ ci na raka. Jak mawiał żyjący w XVII wieku lekarz Thomas Moffet, „własnymi zębami kopiemy swój grób". Zaśmiecamy swój organizm tłustymi pokarmami bez żadnej wartości odżywczej. Trujemy się papierosami, alkoholem, lekarstwami i narkotykami,

26

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

I. MARZENIA O PRZEZNACZENIU

27

siedząc bezczynnie przed ekranem telewizora. Opanowanie drugiej lekcji pomoże ci przejąć kontrolę nad własnym zdrowiem. Dzięki temu będziesz nie tylko wyglądał, ale i czuł się zdrowo. Zyskasz świadomość KIEROWANIA własnym życiem, PANOWANIA nad własnym ciałem, które zacznie emanować witalnością, co pozwoli ci osiągnąć wyznaczone cele. 3. Perfekcja w kontaktach z innymi Poza opanowaniem własnych emocji i kontrolą zdrowia fizycznego, nie mógłbym chyba wskazać na rzecz ważniejszą niż panowanie nad kontaktami z innymi ludźmi - w sferze uczuciowej i społecznej, w interesach i rodzinie. Trzecia z prezentowanych w tej książce lekcji odkryje przed tobą sekrety, które pozwolą ci wypracować właściwe stosunki - przede wszystkim z samym sobą, a potem z in­ nymi. Zaczniesz od zrozumienia, co jest dla ciebie najcenniejsze, jakie są twoje oczekiwania, wedle jakich reguł prowadzisz grę zwaną życiem i jak wszystko to ma się do innych graczy. Później, kiedy już opanujesz do perfekcji tę jakże ważną umiejętność, do­ wiesz się, jak łączyć się z innymi na najwyższym możliwym po­ ziomie i jak w nagrodę doświadczyć czegoś, co wszyscy chcemy przeżyć: poczucia współuczestniczenia, świadomości, że choć trochę zmieniliśmy na lepsze życie innych ludzi. Przekonałem się, że dla mnie największy potencjał stanowią kontakty z innymi, ponieważ dają mi dostęp do wszystkich źródeł, których potrzebuję. Opanowanie tej lekcji stworzy ci nieograniczone możliwości rozwoju i przyczyniania się do rozwoju innych ludzi. 4. Perfekcja finansowa Większość Amerykanów zamartwia się śmiertelnie albo wręcz umiera przed sześćdziesiątym piątym rokiem życia. Zdecydowa­ nie nie jest to przyszłość, którą chcielibyśmy dla siebie widzieć, gdy patrzymy przed siebie i zastanawiamy się nad złotym wiekiem naszego życia. Jednak jak zmienić wspaniałe scenariusze naszych marzeń w rzeczywistość bez przekonania, że zasługujemy sobie na godziwe zabezpieczenie finansowe, i bez odpowiedniego planu, który można wprowadzać w życie? Czwarta lekcja powie ci, jak

osiągnąć coś więcej niż tylko wegetację w jesieni życia. I to już teraz! Ponieważ mamy szczęście żyć w kraju kapitalistycznym, leażdy z nas dysponuje możliwością urzeczywistniania swoich marzeń. Mimo to większość z nas odczuwa ciągłą presję finansową i wyobraża sobie, że posiadanie większych pieniędzy zmniej­ szyłoby tę presję. Tymczasem to tylko kulturowo uwarunkowana iluzja. Uwierz mi na słowo, że im więcej będziesz miał pieniędzy, tym prawdopodobnie będziesz odczuwał większą presję. Roz­ wiązaniem problemu nie jest ciągłe gonienie za bogactwem, ale zmiana nastawienia i przekonań na temat pieniędzy. Bogactwo na­ leży postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia. Aby zapewnić sobie dostatnią przyszłość, najpierw musisz nauczyć się, jak zmienić wszystko to, co powoduje twoje niedostatki. Później dowiesz się, jak kierować się zasadami, przekonaniami i emocjami, które są niezbędne, aby korzystać % bogactwa, cieszyć się nim i ciągle je pomnażać. W końcu zde­ finiujesz swoje cele i ukształtujesz marzenia, mając na uwadze osiągnięcie możliwie największego dostatku, co zapewni ci spokój umysłu i uwolni od konieczności ciągłego wypatrywania nastręczających się w życiu okazji. 5. Perfekcja w wykorzystaniu czasu Stworzenie wielkiego dzieła wymaga czasu. Ilu z nas wie, jak z niego korzystać? Nie mam tu na myśli oszczędnego gospoda­ rowania czasem, by wypełnić go do maksimum. Chodzi mi natomiast o wykorzystywanie czasu i manipulowanie nim tak, aby stał się twoim sojusznikiem, a nie wrogiem. Temu właśnie ma służyć piąta lekcja. Najpierw nauczysz się, jak krótkowzroczne oceny mogą doprowadzić do długotrwałego cierpienia. Dowiesz się, jak podejmować prawdziwe decyzje i jak panować nad chęcią ciągłego dogadzania sobie, co pozwoli w pełni dojrzeć twoim pomysłom i dziełom, a nawet tkwiącym w tobie potencjałom. Następnie nauczysz się tworzyć strategie pozwalające na wykonanie własnej decyzji, zamienianie jej w rzeczywistość dzięki przemożnej chęci działania oraz cierpliwości, która pozwoli Ci czekać na rezultaty. Zdobędziesz też umiejętność korygowania

28

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

I. MARZENIA O PRZEZNACZENIU

29

własnej postawy tak często, jak będzie to konieczne. Kiedy już opanujesz wszystkie te techniki, przekonasz się o prawdziwości powiedzenia, że większość ludzi przecenia swoje możliwości w skali roku, ale nie docenia tego, do czego może dojść w ciągu dziesięciu lat. Przekazując ci tę wiedzę, nie chcę wcale udowadniać, że znam odpowiedzi na wszystkie pytania i dlatego moje życie jest doskonałe i przebiega bez żadnych problemów. Przeżyłem nie­ jedną trudną chwilę. Ale dzięki temu zdołałem wiele się nauczyć, nie załamywałem się i udało mi się przez całe lata odnosić sukcesy. Ilekroć stawałem przed jakąś przeszkodą, wykorzystywałem dotychczasową wiedzę, aby po raz kolejny podnieść poziom swojego życia. Moje umiejętności w tych pięciu dziedzinach ciągle się powiększają, podobnie jak twoje. Zdaję sobie również sprawę z tego, że mój styl życia może ci nie odpowiadać. Twoje marzenia i cele mogą być zupełnie inne niż moje. Jednak wierzę, że to, czego się nauczyłem, moja wiedza, jak zmieniać marzenia w rzeczywistość, jak chwytać, co nieuchwytne, i wprowadzać to w życie, stanowi podstawę osiągnięcia życiowego i zawodowego sukcesu. MOIM ZAMIERZENIEM JEST, BY KSIĄŻKA TA STAŁA SIĘ PRZEWODNIKIEM, PODRĘCZNI­ KIEM, KTÓRY NAUCZY, JAK NIEUSTANNIE PODNOSIĆ POZIOM ŻYCIA I CZERPAĆ Z NIEGO WCIĄŻ WIĘCEJ RADOŚCI. Nadal jestem dumny ze swojej pierwszej książki Unlimited Power (Nieograniczona siła) oraz z wpływu, jaki wywarła ona na życie ludzi na całym świecie. Jednak jestem przekonany, że obecna książka pozwoli ci jeszcze inaczej spojrzeć na tkwiące w tobie siły i pomoże przesunąć się na kolejny stopień. Podstawowe informacje będziemy często powtarzać, ponie­ waż praktyka czyni mistrza. Dlatego właśnie mam nadzieję, że będziesz ciągle wracać do tej książki, aby pomóc sobie znaleźć rozwiązania, które tkwią w tobie samym. Ale pamiętaj, że nie musisz przyjąć ani stosować wszystkiego, co w niej przeczytasz. WYCHWYĆ TO, CO JEST WEDŁUG CIEBIE POŻYTECZNE, I NATYCHMIAST WPROWADŹ W ŻYCIE. Nie będziesz mu­ siał stosować wszystkich opisanych tu strategii ani wykorzystywać wszystkich podawanych ci narzędzi, aby wprowadzić w swoim

życiu zasadnicze zmiany. Każda z nich osobno da ci możliwość zmiany własnego życia, jednak wykorzystane łącznie, zadziałają z siłą wybuchu. Książka ta pełna jest tak bardzo ci potrzebnych strategii osią­ gania sukcesu. Zawiera też strategie, które przejąłem od naj­ barwniejszych postaci w naszej kulturze. Miałem bowiem rzad­ kie możliwości rozmowy z bardzo wieloma ludźmi i naślado­ wania ich - ludźmi wpływowymi i o wielkim charakterze, od Normana Cousinsa po Michaela Jacksona, od trenera Johna Woodena po finansowego czarodzieja Johna Templetona, od przemysłowych rekinów po taksówkarzy. Tak więc na kolejnych stronach tej książki znajdziesz nie tylko moje własne życiowe doświadczenia, ale również wnioski płynące z tysiąca książek, filmów, seminariów i kursów oraz spotkań i rozmów z wieloma ludźmi. Wszystko to wyniki ostatnich dziesięciu lat mojego życia, skutek ciągłego poszukiwania wiedzy i umiejętności, rezultat powolnego, codziennego dorastania. Za cel tej książki postawiłem sobie coś więcej niż tylko udzielenie ci pomocy w jednorazowej zmianie życia. Chcę raczej, aby jej lektura była PRZEŁOMOWYM PUNKTEM w twoim życiu, aby pomagała ci w dźwiganiu życia na wciąż wyższy poziom. Zamierzeniem tej książki jest powodowanie POWAŻNYCH ZMIAN. Co mam przez to na myśli? Możesz na przykład nauczyć się zmieniać nieustannie swoje życie, pokonać strach i obawy, ciągle ulepszać kontakty z innymi albo przezwyciężyć nawyk odkładania różnych rzeczy na później. Wszystko to bezcenne umiejętności. Jeśli czytałeś Unlimited Power, zapoznałeś się już z częścią z nich. Jednak podczas lektury kolejnych stron przekonasz się, że w twoim życiu istnieją MOMENTY LEWAROWANIA, które, jeśli tylko dokonasz jednej drobnej zmiany, przekształcą dosłownie każdy aspekt twojego życia. Książka ta ma w zamyśle zapoznanie cię ze strategiami, któ­ re pomogą ci stworzyć sobie życie, o jakim teraz tylko marzysz, i cieszyć się nim. Znajdziesz w niej proste, konkretne strategie, dzięki którym ODKRYJESZ PRZYCZYNY WSZELKICH NĘKAJĄCYCH CIĘ PROBLEMÓW I ZWALCZYSZ JE PRZY NAJMNIEJ­ SZYM MOŻLIWYM WYSIŁKU. Chyba trudno ci teraz uwie­ rzyć, że zmiana jednego tylko słowa, którego często używasz,

30

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

może natychmiast zmienić emocjonalne wzorce w całym twoim życiu. Albo że zmieniając pytania, które, świadomie lub pod­ świadomie, ciągle sobie zadajesz, możesz w jednej chwili zmienić centrum swoich zainteresowań i wysiłków, a przez to zmienić również podejmowane na co dzień działania. Trudno ci pewnie Rozdział drugi też byłoby teraz uwierzyć, że jedna tylko zmiana w systemie własnych przekonań da ci siłę, by uczynić cię o wiele szczęśliw­ szym. Z kolejnych rozdziałów dowiesz się, jak opanować wszy­ stkie te techniki - i jeszcze wiele innych - po to, aby zmienić swoje życie zgodnie z potrzebami. Dlatego bardzo poważnie traktuję ten początek naszej znajo­ mości, ponieważ razem zaczęliśmy właśnie podróż mającą na celu odkrycie i uaktualnienie naszych najgłębszych i jakże praw­ Człowiek rodzi się, by żyć, nie po to, by dziwych możliwości. przygotowywać się do życia. Zycie jest darem i daje nam przywilej, możliwość i obowią­ BORYS PASTERNAK zek podarowania czegoś w zamian poprzez stawanie się coraz lepszym. Postawmy więc pierwszy krok w tej naszej wspólnej po­ Czy pamiętasz czasy, kiedy prezydentem USA był Jimmy Carter? Do władzy w Iranie doszedł ajatollah Homeini, który trzymał dróży... jako zakładników naszych rodaków? W Polsce elektryk ze Stoczni Gdańskiej nazwiskiem Lech Wałęsa zrobił rzecz wręcz nie do pomyślenia: ZDECYDOWAŁ przeciwstawić się reżimowi komu­ nistycznemu. Poprowadził swoich współpracowników do strajku, a kiedy wyrzucono go z pracy, po prostu wspiął się na mur ota­ czający stocznię. Od tego czasu padło wiele murów, niepraw­ daż? Czy pamiętasz wiadomość, że John Lennon został zamordowany? Czy pamiętasz wybuch wulkanu Świętej Heleny zrównujący z ziemią obszar o powierzchni stu pięćdziesięciu mil kwadratowych? Czy kibicowałeś podczas meczu hokejowego, kiedy drużyna amerykańska pokonała Sowietów i zdobyła olimpijskie złoto? Był to rok 1980, niewiele więcej niż dziesięć lat temu. Zastanów się przez chwilę! Gdzie wtedy byłeś? Jaki byłeś? Kim byli twoi przyjaciele? Jakie były twoje nadzieje i marzenia? Gdyby ktoś zapytał cię wtedy: „Gdzie znajdziesz się za dziesięć albo piętnaście lat?", czy potrafiłbyś odpowiedzieć na to pytanie? Czy dzisiaj znajdujesz się tam, gdzie wtedy chciałeś się znaleźć? Dziesięć lat minęło bardzo szybko, prawda?

DECYZJE: DROGA KU POTĘDZE

II. DECYZJE: DROGA KU POTĘDZE

33

32

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

Ale jest jeszcze coś ważniejszego. Być może powinniśmy sobie właśnie dzisiaj zadać pytania: JAK CHCĘ PRZEŻYĆ NAJ­ BLIŻSZE DZIESIĘĆ LAT MOJEGO ŻYCIA? JAK MAM ŻYĆ DZIŚ, ABY STWORZYĆ SOBIE JUTRO, KTÓREGO CHCĘ DOCZEKAĆ? CZEGO OD TEGO MOMENTU POWINIENEM SIĘ TRZYMAĆ? Co ważne jest dla mnie w tej właśnie chwili, a co będzie ważne za jakiś czas? Jakie działania mogę podjąć dzisiaj, aby ukształtować swoje ostateczne przeznaczenie? Z pewnością nadejdzie moment, w którym chwila obecna stanie się chwilą sprzed dziesięciu lat. Pytanie tylko: Gdzie wtedy będziesz? Kim się staniesz? Jak będziesz żyć i jaki będzie pożytek z twojego życia? TERAZ jest czas, by zaplanować najbliższe dziesięć lat twojego życia, a nie wtedy, kiedy lata te już przeminą. Musimy chwytać każdą chwilę. Minęły już pierwsze lata kolejnego dziesięciolecia i zbliżamy się do ostatnich lat dwudziestego wieku! Wkrótce znajdziemy się w dwudziestym pierwszym wieku, w nowym tysiąc­ leciu! Rok dwutysięczny nadejdzie, zanim się spostrzeżesz. Za jedyne dziesięć lat będziesz patrzył na ten właśnie moment w taki sam sposób, w jaki dzisiaj patrzysz na rok 1980. Czy będziesz zadowolony patrząc wstecz na lata dziewięćdziesiąte? A może będziesz zakłopotany? Zachwycony czy przerażony? Na początku 1980 roku byłem dziewiętnastoletnim dziecia­ kiem. Czułem się osamotniony i sfrustrowany. Nie miałem dosłownie żadnych źródeł finansowania. Nie miałem dostępu do żadnych nauczycieli sukcesu, nie miałem przyjaciół, którym się powiodło, ani mentorów, nie stały przede mną żadne jasno określone cele. Byłem nieudolny i gruby. Mimo to jednak w ciągu zaledwie dziesięciu lat odkryłem w sobie siłę, którą wy­ korzystałem, by zmienić każdą dziedzinę mojego życia. Kiedy do perfekcji opanowałem posługiwanie się tą siłą, użyłem jej, by w ciągu niespełna jednego roku zrewolucjonizować swoje życie. Wykorzystałem ją jako narzędzie, które pozwoliło mi niepraw­ dopodobnie wręcz podnieść moją wiarę w siebie, co, z kolei, dało mi UMIEJĘTNOŚĆ podejmowania działań i osiągania wymiernych rezultatów. Wykorzystałem ją również dla polepszenia swojego stanu fizycznego i w ciągu tych lat straciłem trzydzieści osiem funtów tłuszczu. Dzięki temu pozyskałem uczucia kobiety moich

marzeń, poślubiłem ją i stworzyłem rodzinę, jaką zawsze chciałem mieć. Wykorzystałem tę siłę, aby swoje dochody podnieść z poziomu zaledwie wystarczającego na przeżycie do poziomu ponad miliona dolarów rocznie. Siła ta przeniosła mnie z mojego małego mieszkania (w którym naczynia zmywałem w wannie, po­ nieważ nie było tam zlewozmywaka) do obecnej rezydencji, Del Mar Castle. Tylko dzięki temu jednemu odkryciu z etapu, na którym czułem się samotny i niepotrzebny, znalazłem się na etapie, na którym czuję się wdzięczny za nowe możliwości da­ nia czegoś milionom ludzi na całym świecie. Jest to siła, którą codziennie od nowa wykorzystuję, by kształtować własne prze­ znaczenie. W książce Unlimited Power jasno udowodniłem, że najsku­ teczniejszy sposób na kształtowanie własnego życia to PRZY­ STĄPIĆ DO DZIAŁANIA i trzeba się tylko do tego nakłonić. Różnice w osiąganych przez ludzi rezultatach sprowadzają się do tego, co zrobili oni INACZEJ niż inni w podobnych sytuacjach. RÓŻNE DZIAŁANIA PRZYNOSZĄ ROŻNE REZULTATY. Dlaczego? Ponieważ każde działanie stanowi zestaw powiązanych ze sobą poczynań, a jego rezultaty oparte są na rezultatach naszych przeszłych działań i przenoszą nas w określonym kierunku. Każdy z takich kierunków prowadzi do ostatecznego celu - naszego przeznaczenia. Inaczej mówiąc, jeśli chcemy kierować własnym życiem, musimy bezpośrednio kontrolować wszystkie swoje działania. Kształtujemy swoje życie nie poprzez działania podejmowane od czasu do czasu, ale poprzez działania podejmowane konsekwen­ tnie. Tak więc najważniejsze pytanie brzmi: Co POPRZEDZA nasze działanie? Co WARUNKUJE, jakie działania podejmu­ jemy, a więc w konsekwencji, kim się stajemy i jakie jest nasze ostateczne życiowe przeznaczenie? Co jest matką wszelkich działań? Odpowiedzią, do której dotychczas odwoływałem się jedynie pośrednio, są dwa słowa: SIŁA DECYZJI. Wszystko, co dzieje się w twoim życiu - i to, czego się boisz, i to, co jest dla ciebie wyzwaniem - zaczęło się od jakiejś decyzji. JESTEM PRZE­ KONANY, ŻE TWOJE PRZEZNACZENIE KSZTAŁTUJE SIĘ WŁAŚNIE W CHWILACH PODEJMOWANIA DECYZJI. Decyzje, które podejmujesz właśnie teraz, każdego dnia, ukształtują

34

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

II. DECYZJE: DROGA KU POTĘDZE

35

nie tylko twoje samopoczucie dzisiaj, ale też wpłyną na to, kim staniesz się w końcu lat dziewięćdziesiątych. Czy w ciągu ostatnich dziesięciu lat twojego życia były mo­ menty, w których inna decyzja całkowicie zmieniłaby twoje ży­ cie, na lepsze albo na gorsze? Może na przykład podjąłeś jakąś decyzję w sprawach zawodowych i ona właśnie odmieniła two­ je życie? A może nie podjąłeś jakiejś decyzji? Być może w cią­ gu tych dziesięciu lat postanowiłeś się ożenić albo rozwieść? Może kupiłeś jakąś książkę lub kasetę, która wpłynęła na twoje dalsze losy, albo też zapisałeś się na jakiś kurs? Może zde­ cydowałeś się mieć dzieci albo odłożyć to na później w pogoni za karierą zawodową? Może postanowiłeś inwestować w dom albo w jakiś interes? Być może postanowiłeś zacząć uprawiać jakiś sport albo przestać go uprawiać? Może rzuciłeś palenie? Może wreszcie podjąłeś decyzję, by przeprowadzić się do innej części kraju albo wyruszyć w podróż dookoła świata? W jaki sposób wszystkie te decyzje doprowadziły cię do tego właśnie miejsca w życiu, w którym obecnie się znajdujesz? Czy w minionym dziesięcioleciu twego życia doświadczyłeś uczuć tragedii i frustracji, czułeś się potraktowany niespra­ wiedliwie i nie miałeś żadnej nadziei? Wiem, że z pewnością tak. Cóż więc w tych sytuacjach zdecydowałeś? Czy postanowiłeś zerwać krępujące cię więzy, czy też poddałeś się bez walki? Jak decyzje te ukształtowały twoje obecne życie?

nościom przełamali krępujące ich ograniczenia dzięki podejmowaniu właściwych decyzji dotyczących ich dalszego życia. Stanowią oni przykład nieograniczonej potęgi ducha ludzkiego.

Człowiek nie jest tworem okoliczności to okoliczności są tworem człowieka.
BENJAMIN DISRAELI

„Zaraz, zaraz! Słuchajcie! Przecież nie musimy być tylko owcami!"

Jestem całkowicie przekonany, że to właśnie nasze decyzje, a nie OKOLICZNOŚCI czy WARUNKI ŻYCIOWE określają nasze przeznaczenie. Dobrze wiemy, że są ludzie, którzy przychodzą na świat z uprzywilejowaną pozycją: może to być przewaga uwarun­ kowana genetycznie albo lepsze warunki życiowe i rodzinne, czy wreszcie lepsze koneksje. Wiemy jednak równie dobrze, że wciąż napotykamy informacje o ludziach, którzy wbrew wszelkim przeciw-

JEŚLI TYLKO ZGODZISZ SIĘ NA TO, WSPÓLNIE UCZY­ NIMY Z TWOJEGO ŻYCIA TAKI WŁAŚNIE INSPIRUJĄCY PRZYKŁAD. W jaki sposób? Po prostu poprzez podejmowanie dzisiaj właśnie decyzji dotyczących naszego życia w latach dziewięćdziesiątych. Jeśli nie zdecydowałeś jeszcze, jak masz żyć w ciągu najbliższych lat, to też podjąłeś już jakąś decyzję, nieprawda? Podjąłeś decyzję, że to okoliczności i otoczenie ukształtują twoje przeznaczenie i to one będą tobą kierowały, a nie ty sam.

36

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

II. DECYZJE: DROGA KU POTĘDZE

37

Całe moje życie zmieniło się dosłownie jednego dnia, a był to dzień, w którym zrobiłem coś więcej niż tylko ustalenie, co chciałbym osiągnąć i kim chciałbym się stać. Tego dnia POD­ JĄŁEM DECYZJĘ, DO CZEGO BĘDĘ W ŻYCIU DĄŻYŁ Z PEŁNĄ DETERMINACJĄ. A to nie to samo. Pomyśl! Czy jest jakaś różnica między ZAINTERESOWA­ NIEM SIĘ czymś a POŚWIĘCENIEM SIĘ czemuś? Oczywiście, że tak! Ileż to razy ludzie mówią: „Kurczę, CHCIAŁBYM mieć więcej pieniędzy!", albo: „CHCIAŁBYM lepiej poznać problemy moich dzieci!", albo: „Wiesz, ja naprawdę CHCIAŁBYM zmienić świat!" Tyle tylko, że tego typu stwierdzenia nie są wcale równo­ znaczne z poświęceniem się czemuś, nie ma w nich determinacji. Stanowią one jedynie określenie preferencji, a znaczą po prostu: „Jestem ZAINTERESOWANY tym, by coś się stało, jeśli oczy­ wiście nie będę musiał niczego w tym kierunku robić." To nie siła! To słabiutka modlitwa, wypowiedziana nawet bez wiary w to, że zostanie wysłuchana. Musisz zdecydować nie tylko o tym, do jakich będziesz dążył rezultatów, ale również i jakim człowiekiem chcesz się stać. Mówiliśmy już w pierwszym rozdziale o tym, że musisz znaleźć kryteria określające, co ma być dla ciebie możliwym do zaakcepto­ wania zachowaniem i czego powinieneś spodziewać się po tych, którzy są ci bliscy. JEŚLI NIE WYZNACZYSZ SOBIE PODSTA­ WOWYCH STANDARDÓW RZECZY I WYDARZEŃ MOŻLI­ WYCH DLA CIEBIE DO ZAAKCEPTOWANIA, BARDZO ŁATWO ZEŚLIZGNIESZ SIĘ DO POZIOMU DZIAŁAŃ I ZA­ CHOWAŃ ALBO JAKOŚCI ŻYCIA, KTÓRE SĄ ZNACZNIE PONIŻEJ TEGO, NA CO ZASŁUGUJESZ. Musisz wyznaczyć sobie tę granicę i nie wolno ci nigdy jej przekraczać, bez względu na to, co dzieje się w twoim życiu. Nawet jeśli wszystko się wali, jeśli załamuje się giełda, jeśli opuszcza cię ukochana osoba, nikt nie chce cię wesprzeć, musisz pozostać wierny postanowieniu, że bę­ dziesz żyć na najwyższym możliwym poziomie. Niestety większość ludzi nigdy tego nie robi, ponieważ są zbyt zajęci wyszukiwaniem sobie różnych usprawiedliwień i wy­ mówek. Winę za to, że nie osiągnęli w życiu tego, co chcieli, po­ noszą rodzice i złe wychowanie, brak możliwości i okazji rozwoju w młodości albo brak możliwości kształcenia się, albo to, że są

za starzy, lub odwrotnie, za młodzi. Wszystkie te usprawiedli­ wienia to nic innego jak SYSTEM PRZEKONAŃ (SP)! One nie tylko nas ograniczają, ale wręcz nas niszczą! Wykorzystanie siły decyzji pozwala ci ominąć wszelkie możliwe usprawiedliwienia i zmienić dowolną, a nawet wszy­ stkie dziedziny twojego życia W JEDNEJ CHWILI! Może zmienić twoje kontakty z innymi, warunki pracy, poziom zdrowia fizyczne­ go, dochody i stan emocjonalny. Może sprawić, że jesteś szczę­ śliwy albo smutny, sfrustrowany albo podekscytowany, znie­ wolony okolicznościami albo nieustannie wyrażający własną wolność. Wykorzystanie siły decyzji jest źródłem zmian zacho­ dzących w jednostce, w rodzinie, społeczności, narodzie, a nawet w całym świecie. Kto dokonał wszystkich zmian, które zaszły w Europie Wschodniej w ciągu ostatnich kilku lat? Ludzie, którzy tam mie­ szkają, ludzie tacy jak ty i ja podjęli nowe decyzje, czego będą bronić, czemu się poświęcą, co jest, a co nie jest dla nich możliwe do zaakceptowania i czego nie będą już dłużej tolerować. Decyzje Gorbaczowa z pewnością pomogły posuwać się na tej drodze, ale determinacja Lecha Wałęsy i jego oddanie idei ciągłego podwyższania standardów życiowych zbudowały drogę prowa­ dzącą do olbrzymich zmian gospodarczych i politycznych. Kiedy ludzie narzekają na swoją pracę, często zadaję im pytanie: „Dlaczego poszedłeś dziś do pracy?" Zwykle odpowia­ dają mi: „Bo musiałem." Ale ty zawsze powinieneś pamiętać o jed­ nym: w tym kraju nie ma dosłownie jednej rzeczy, którą musisz robić. Ani jednej, to nie tutaj! Z pewnością NIE MUSISZ pracować w określonym miejscu i określonym czasie. Nie w Ameryce! Nie musisz robić tego, co robiłeś przez ostatnie dzie­ sięć lat. Możesz zdecydować, by robić coś innego, coś nowego, i to już dziś. WŁAŚNIE W TEJ CHWILI MOŻESZ PODJĄĆ DECYZJĘ: wrócę do szkoły, nauczę się tańczyć albo śpiewać, zacznę kontrolować swoje finanse, nauczę się latać helikopterem, wezmę się za swoją sylwetkę i wygląd, rozpocznę medytacje, będę chodzić na bale, wybiorę się na obóz kosmiczny organi­ zowany przez NASA, nauczę się francuskiego, będę więcej czytał dzieciom, więcej czasu poświęcę na pracę w ogródku. Możesz nawet zdecydować, że polecisz na Fidżi, aby się tam osiedlić.

38

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

II. DECYZJE: DROGA KU POTĘDZE

39

JEŚLI NAPRAWDĘ COŚ POSTANOWISZ, POTRAFISZ ZROBIĆ NIEMAL WSZYSTKO. Jeśli więc nie podoba ci się związek, w którym się obecnie znajdujesz, zdecyduj, by go zmie­ nić. Jeśli nie jesteś zadowolony ze swojej obecnej pracy, zmień ją. Jeśli nie jest ci dobrze z tym, co o sobie myślisz, zmień to. Jeśli chcesz osiągnąć większą sprawność fizyczną, możesz to zmienić właśnie teraz. W jednej chwili możesz posłużyć się tą samą siłą, która zmieniła bieg historii. Napisałem tę książkę, by rzucić ci wyzwanie, by nakłonić cię do ROZBUDZENIA DRZEMIĄCEJ W TOBIE POTĘGI DECYZJI. Moim celem jest, BYŚ UPOMNIAŁ SIĘ O SWOJE PRAWA DO NIEOGRANICZONEJ MOCY, PROMIENIUJĄ­ CEJ WITALNOŚCI, PEŁNEJ RADOŚCI PASJI, KTÓRE PRZE­ CIEŻ DO CIEBIE NALEŻĄ! Musisz uwierzyć, że potrafisz i możesz właśnie teraz podjąć decyzję, która natychmiast odmieni twoje życie. Może to być decyzja dotycząca nawyku, który zmienisz, albo umiejętności, której nabędziesz, sposobu traktowania innych ludzi albo zatelefonowania do kogoś, z kim nie rozmawiałeś od lat. Może jest ktoś, z kim powinieneś się skontaktować, by podnieść na wyższy poziom swój status zawodowy? A może WŁAŚNIE TERAZ POWINIENEŚ ZDE­ CYDOWAĆ, że będziesz chwytał i pielęgnował pozytywne uczucia, na które zasłużysz sobie każdego dnia? Albo może wybierzesz więcej radości, większą pewność siebie lub większy spokój umysłu? Zanim jeszcze przewrócisz tę kartkę, możesz wykorzystać potęgę, która już w tobie tkwi. Teraz właśnie podejmij decyzję, która może popchnąć cię w dobrym kierunku, w kierunku szczęścia i rozwoju.

Nic nie jest w stanie oprzeć się woli człowieka, który w dążeniu do celu gotów jest zaryzykować własne istnienie.
BENJAMIN DISRAELI

Twoje życie zmienia się w chwili, kiedy podejmujesz NOWĄ DECYZJĘ z zamiarem jej KONSEKWENTNEGO I BEZ­ WZGLĘDNEGO realizowania. Kto by pomyślał, że determi-

nacja i wiara cichego i niepozornego człowieka, z wykształce­ nia prawnika, a z przekonania pacyfisty, będzie na tyle potężna, by zburzyć olbrzymie imperium? A przecież niezłomne posta­ nowienie Mahatmy Gandhiego, by uwolnić Indie spod rządów brytyjskich, było jak beczułka prochu, której wybuch pociągnął za sobą cały łańcuch wydarzeń na zawsze zmieniających układ sił na świecie. Ludzie nie potrafili zrozumieć, w jaki sposób ma zamiar osiągnąć swój cel, ale on nie pozostawił sobie żadnego wyboru poza konsekwentnym działaniem zgodnym z podjętą decyzją. Po prostu nie dopuszczał nawet żadnej innej ijiożliwości. Decyzja była źródłem siły Johna F. Kennedy'ego, kiedy spot­ kał się z Chruszczowem podczas pełnego napięć okresu ku­ bańskiego kryzysu rakietowego. Dzięki niej Kennedy zapobiegł III wojnie światowej. Decyzja była źródłem siły Martina Luthera Kinga Juniora, kiedy tak wspaniale wyrażał frustracje i aspiracje ludzi, którzy nie chcieli już dłużej być odrzucani, i gdy zmusił świat, by zwrócił na nich uwagę. Decyzja była źródtem^iły, która wyniosła Donalda Trumpa na sam szczyt świata finansów i rów­ nież ona rzuciła go później na samo dno. Ta sama siła pozwoliła Pete'owi Rosę'owi zmobilizować wszystkie talenty i dostać się do panteonu sławy - a w końcu zniszczyła marzenia jego życia. Decyzje są źródłem zarówno problemów, jak i nieprawdopodob­ nych możliwości i wielkiego szczęścia. Ich siła kieruje procesem zmiany rzeczy niewidzialnych w widzialne. Prawdziwe decyzje są katalizatorem przebiegu zmiany naszych marzeń w rzeczywistość. NAJBARDZIEJ EKSCYTUJĄCYM ASPEKTEM TEJ PO­ TĘGI, TEJ WIELKIEJ SIŁY JEST FAKT, ŻE JUŻ JĄ POSIA­ DASZ. Impet decyzji nie jest czymś zarezerwowanym jedynie dla garstki wybrańców cieszących się specjalnym pozwoleniem, pieniędzmi albo wywodzących się z dobrych rodzin. Dostępna jest ona zarówno zwykłym ludziom, jak i monarchom. Również i ty możesz mieć do niej dostęp, skoro trzymasz teraz w ręku tę książkę. W tej dosłownie chwili możesz wykorzystać tę wielką siłę, która czeka uśpiona w tobie, jeśli tylko zdobędziesz się na odwagę, by po nią sięgnąć. Czy nadszedł wreszcie dzień, w którym zdecydujesz, że twoja osoba to znacznie więcej, niż dotychczas pokazałeś? Czy nadszedł już dzień, w którym wreszcie zdecy-

40

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA II. DECYZJE: DROGA KU POTĘDZE

dujesz, że jakość twojego życia musi dorównywać jakości twego ducha? Wierzę, że tak, więc zacznij od stwierdzenia: „Oto, kim jestem. Oto, co liczy się w moim życiu. Oto, co mam zamiar zro­ bić. I nic nie powstrzyma mnie od osiągnięcia mojego celu. Nie będę już dłużej człowiekiem drugiej kategorii!" Pomysł o przykładzie pewnej wyjątkowo dumnej kobiety nazwiskiem Rosa Parks, która pewnego dnia w 1955 roku wsiadła do autobusu w Montgomery w Alabamie i odmówiła ustąpienia miejsca białemu, choć była do tego zobligowana prawem. Ten jeden cichy akt nieposłuszeństwa obywatelskiego wywołał prawdziwą burzę kontrowersji i jako symbol na całe lata stał się początkiem walki o równouprawnienie, SIŁĄ ROZBUDZAJĄCĄ LUDZKĄ ŚWIADOMOŚĆ, siłą obecną w naszym życiu nawet dzisiaj, ilekroć próbujemy ponownie zdefiniować pojęcia równości i sprawiedliwości dla wszystkich Amerykanów, bez względu na rasę, płeć i wyznanie. Czy Rosa Parks myślała o przyszłości, kie­ dy tamtego dnia odmówiła ustąpienia miejsca w autobusie bia­ łemu? Czy kierowała się jakimś planem, wedle którego chciała zmienić strukturę całego społeczeństwa? Być może tak. Ale bardziej prawdopodobne jest, że do działania pchnęła ją decyzja, by podnieść standard własnego życia. Jakże wielkie skutki miała decyzja jednej kobiety! Jeśli myślisz sobie teraz, że chciałbyś podejmować takie właśnie decyzje, ale przecież doświadczyłeś prawdziwej tragedii, pozwól, że podam ci przykład Eda Robertsa. Jest on „zwyczaj­ nym" człowiekiem przykutym do wózka inwalidzkiego, który dzięki decyzji przełamania krępujących go ograniczeń, stał się kimś nadzwyczajnym. W wieku czternastu lat Ed uległ paraliżowi od ramion w dół. Oddycha dzięki specjalnemu aparatowi, a mimo to, wbrew wszelkim przeciwnościom, udało mu się wywalczyć dla siebie „normalne" codzienne życie, nawet jeśli nocą musi przebywać w komorze tlenowej. Po stoczeniu ciężkiej walki z polio, w której kilka razy stawiał czoło śmierci, mógł z pewnością pogrążyć się we własnym bólu. Ale wybrał co innego: zdecydował pomagać innym. Co udało mu się osiągnąć? W ciągu ostatnich piętnastu lat jego decyzja o walce ze światem, który tak często traktował go z łaskawym politowaniem, przyniosła wiele dobrych zmian

41

w życiu niepełnosprawnych. Ed stawił czoło licznym mitom na temat ograniczonych możliwości ludzi kalekich i spotykając się z wieloma ludźmi, wywalczył wszystko: od zjazdów dla wózków przy skrzyżowaniach, poprzez specjalne parkingi oraz bary dla nie­ pełnosprawnych. Był pierwszym poruszającym się na wózku in­ walidzkim absolwentem Uniwersytetu Kalifornijskiego w Ber­ keley. W końcu otrzymał stanowisko dyrektora Kalifornijskiego Stanowego Wydziału Rehabilitacji. Był pierwszym inwalidą w Ameryce, który zajął tego typu stanowisko. Ed Roberts stanowi przekonujący dowód na to, że liczy się nie punkt startu, ale podejmowane DECYZJE na temat punktu koń­ cowego. Wszystkie jego działania mają źródło w jednym krótkim momencie niezłomnej decyzji. A co ty mógłbyś zrobić ze swoim życiem, gdybyś naprawdę się zdecydował? Wielu ludzi mówi: „Cóż, naprawdę chciałbym podejmować takie decyzje, ale nie jestem pewien, jak mogłyby one zmienić moje życie." Są sparaliżowani strachem, że nie będą wiedzieli DOKŁADNIE, jak mają zmienić swoje marzenia w rzeczywistość. W rezultacie nigdy nie podejmują decyzji, które mogłyby uczynić ich życie tak pięknym, jak sobie na to zasługują. Jednym z moich zadań jest przekonanie cię, że nie jest ważne, aby od razu wiedzieć, JAK osiągnąć pożądany rezultat. Ważne jest natomiast, by mieć pewność, że ZNAJDZIESZ NA TO JAKIŚ SPOSÓB, nieistotne jaki. W swojej książce Unlimited Power przedstawiłem strategię, którą nazywam Najlepszą Formułą Sukcesu. Jest ona przewodnikiem, który w czterech etapach zawiedzie cię dokładnie tam, gdzie chcesz się dostać: 1. Zdecyduj, czego chcesz. 2. Przystąp do działania. 3. Obserwuj, co się sprawdza, a co nie. 4. Zmieniaj swoje zachowanie dopóty, dopóki nie osiągniesz zamierzonego celu. Podjęcie decyzji dążenia do określonego celu pociąga za sobą serię wydarzeń. Jeśli zdecydujesz, czego chcesz, weź się do rea­ lizacji tego, wyciągaj wnioski i zmieniaj sposoby działania, a wtedy z pewnością uzyskasz impet do osiągnięcia danego celu. Jeśli tylko naprawdę poświęcisz się zdobywaniu czegokolwiek, odpowiedź na pytanie: „Jak?", znajdzie się sama.

42

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

II. DECYZJE: DROGA KU POTĘDZE

43

Biorąc pod uwagę wszystkie akty tworzenia, odkrywa się jedną elementarną prawdę: gdy się czemuś prawdziwie poświęcamy, wspiera nas Opatrzność.
JOHANN WOLFGANG GOETHE Skoro podejmowanie decyzji jest tak łatwe i daje tak wielką siłę, dlaczego więcej ludzi nie idzie za wspaniałą radą: „Po prostu zrób to!" Wydaje mi się, że większość z nas nie wie nawet, co to znaczy podjąć prawdziwą decyzję. Nie zdajemy sobie sprawy z siły zmian, jakie niezłomna i konsekwentna decyzja przynosi. Problem w tym, że przez długi czas używaliśmy słowa „decyzja" w tak niezobowiązujący sposób, że oznacza ono obecnie coś w rodzaju listy pobożnych życzeń. Dlatego tym słowem określamy jedynie swoje preferencje. Podjęcie prawdziwej decyzji - w od­ różnieniu od na przykład stwierdzenia: „Chciałbym rzucić palenie" - oznacza wykluczenie wszystkich innych możliwości. Słowo „decyzja" pochodzi od łacińskich „de" i „caedere", które oznaczają „od" i „ciąć". PODJĘCIE PRAWDZIWEJ DECYZJI OZNACZA POŚWIĘCENIE SIĘ OSIĄGANIU OKREŚLONEGO CELU ORAZ ODCIĘCIE SIĘ OD WSZELKICH INNYCH EWEN­ TUALNOŚCI. Tak więc jeśli naprawdę podejmiesz decyzję, nigdy więcej nie zapalisz papierosa. Będzie ona oznaczać koniec palenia. Nigdy więcej nawet nie rozważysz możliwości palenia. Jeśli należysz do ludzi, którzy kiedyś już wypróbowali w ten sposób potęgę po­ dejmowania decyzji, wiesz dokładnie, co mam przez to na myś­ li. Każdy alkoholik wie, że jeśli nawet po latach zupełnej trzeź­ wości zacznie się oszukiwać, że może wypić tylko jeden kieliszek, będzie musiał zacząć wszystko od początku. Po podjęciu praw­ dziwej decyzji, nawet jeśli jest ona trudna, większość z nas od­ czuwa olbrzymią ulgę. Wreszcie przebyliśmy rozstajne drogi! Wiemy, jak wiele znaczy pewność, którędy iść! Ta właśnie pewność i jasność sytuacji daje ci siłę. Z tą ja­ snością możesz osiągnąć rezultaty, których naprawdę pragniesz w swoim życiu. Problem większości z nas polega na tym, że tak

dawno nie podejmowaliśmy prawdziwych decyzji, iż już za­ pomnieliśmy, co się wtedy czuje. Nasze decyzyjne „mięśnie" są zwyczajnie sflaczałe! Niektórzy z nas mają kłopoty nawet ze zde­ cydowaniem, co zjedzą na obiad. Jak więc wzmocnić owe mięśnie? Należy je ćwiczyć! SPO­ SOBEM NA PODEJMOWANIE LEPSZYCH DECYZJI JEST PODEJMOWANIE ICH CZĘŚCIEJ! Powinieneś jednak wyciągać z tych decyzji wnioski, włącznie z tymi, których realizacja jest dla ciebie przez jakiś czas kłopotliwa, sprawia ci problemy. Wnioski te będą dla ciebie bezcenną lekcją, która pomoże ci lepiej oceniać sytuację w przyszłości, a w konsekwencji podejmować lepsze decyzje. Im częściej będziesz podejmował decyzje, tym częściej będziesz się przekonywał, że całkowicie panujesz nad swoim życiem. Będziesz z niecierpliwością oczekiwał na kolejne wyzwania losu i postrzegał je jako możliwość podejmowania kolejnych decyzji i podniesienia jakości własnego życia na kolejny poziom. Nie mógłbym chyba przecenić siły i wartości dokonania choćby jeden raz oceny istniejącej sytuacji - zdobycia tej jednej jedynej informacji, którą można wykorzystać dla zmiany wła­ snego życia. INFORMACJA STANOWI POTĘGĘ, JEŚLI SIĘ NIĄ POSŁUGUJEMY, a jednym z moich kryteriów rozpoz­ nawania prawdziwej decyzji jest fakt, że pociąga ona za sobą działanie. A najbardziej w tym wszystkim ekscytuje to, że nigdy nie wiesz, kiedy dostaniesz tę ważną informację! Powodem, dla którego przeczytałem ponad siedemset książek, przesłuchałem mnóstwo taśm i kaset i uczestniczyłem w tak wielu seminariach i kursach, jest fakt, że rozumiem, jak wielką siłę daje choćby jednorazowe odkrycie różnicy między dwoma rzeczami, choćby jedna informacja. Możesz ją znaleźć i ty - na kolejnej stronie tej książki albo w kolejnym rozdziale. Niech to nawet będzie coś, o czym już wiesz, ale z jakiejś przyczyny właśnie tym razem infor­ macja ta dociera do ciebie i zaczynasz z niej korzystać. Pamiętaj, że PRAKTYKA CZYNI MISTRZA. Wyciągane przez nas wnioski dają nam siłę do podejmowania lepszych decyzji, a więc przynoszą rezultaty, których pożądamy. Niewyciąganie wniosków może czasem powodować poważne udręki. Na przykład wielu z najsławniejszych ludzi w naszej kulturze spełniło swoje marzenia, ale mimo to nie potrafili się tym cieszyć. Często sięgali po narkotyki, ponieważ

44

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

II. DECYZJE: DROGA KU POTĘDZE

45

mieli uczucie niespełnienia. Dzieje się tak dlatego, że nie potrafią oni wyciągać wniosków, nie potrafią odróżnić osiągnięcia celu od życia zgodnie z wyznawanymi przez siebie wartościami. Nieumiejętność dostrzeżenia kolejnej różnicy powoduje cierpienie na co dzień w relacjach z innymi ludźmi. Mówię tu o rozróżnieniu reguł, o któ­ rym dokładniej porozmawiamy w dalszej części naszej wspólnej podróży. Czasem nieumiejętność rozróżniania, nieumiejętność wy­ ciągania wniosków może cię kosztować nawyższą cenę. Ludzie, którzy harują jak woły, a do tego spożywają dużo tłuszczu, sami siebie doprowadzają do chorób serca. Przez większość swojego życia tropię coś, co dr W. Edwards Deming nazywa PRAWDZIWĄ WIEDZĄ. Dla mnie prawdziwą wiedzę stanowi choćby jedno właściwe rozróżnienie, informacja, strategia, przekonanie, umiejętność albo jakiekolwiek narzędzie, które możemy zastosować w tej samej chwili, kiedy je zrozumiemy. Prawdziwą wiedzą jest zdolność wykorzystania czegokolwiek od razu dla polepszenia jakości własnego życia. Ta książka, podobnie jak całe moje życie, poświęcona jest poszukiwaniu prawdziwej wiedzy, przydatnej dla poprawy życia osobistego lub zawodowego. Wciąż zastanawiam się nad sposobami przekazania tej wiedzy innym ludziom tak, aby mogła ona polepszyć ich stan psychiczny, emocjonalny, fizyczny i finansowy.

2. Twoje decyzje, CO DLA CIEBIE ZNACZĄ POSZCZĘ GÓLNE RZECZY. 3. Twoje decyzje, CO ZROBISZ, aby osiągnąć pożądane re­ zultaty. Właśnie tak! Nie to, co dzieje się z tobą teraz czy też działo w przeszłości, określa, kim się stajesz. Na twoje przeznaczenie ma­ ją natomiast wpływ TWOJE DECYZJE, NA CZYM SIĘ KON­ CENTRUJESZ, CO ZNACZĄ DLA CIEBIE POSZCZEGÓLNE RZECZY ORAZ CO MASZ ZAMIAR ROBIĆ, ABY OSIĄGNĄĆ POŻĄDANE REZULTATY. Wiedz, że jeśli ktokolwiek osiąga w jakiejś dziedzinie większe sukcesy niż ty, to ten ktoś w danej sytuacji lub okolicznościach podejmuje te trzy decyzje inaczej niż ty. Jest jasne, że Ed Roberts postanowił skoncentrować się na czymś innym niż większość ludzi w jego sytuacji. Skupił się na tym, jak coś polepszyć. Jego kłopoty fizyczne stanowiły dla niego wyzwanie. Równie oczywiste jest, że postanowił zrobić wszystko, co można, by poprawić sytuację ludzi znajdujących się w podobnym stanie jak on. Bez reszty poświęcił się kształtowaniu środowiska po to, aby ułatwić życie ludziom upośledzonym fizycznie.

Twój los kształtuje się w momentach podejmowania decyzji.
ANTHONY ROBBINS

Nic nie dodaje odwagi bardziej niż niekwestionowana zdolność człowieka do podźwignięcia własnego życia poprzez świadome działanie.
HENRY DAVID THOREAU

Tylko trzy decyzje, które podejmujesz w każdym momencie two­ jego życia, decydują o twoim losie. Te trzy decyzje wpływają na to, co zauważysz, a co przeoczysz, co będziesz czuł i co zrobisz, wreszcie jaki będzie twój wkład w życie i kim się w końcu sta­ niesz. Jeśli nie panujesz nad tymi trzema decyzjami, po prostu nie panujesz nad własnym życiem. Jeśli natomiast masz nad nimi kontrolę, zaczynasz też kontrolować własne doświadczenia. Te trzy decyzje, które decydują o twoim losie, to: 1. Twoje decyzje, NA CZYM SIĘ SKONCENTROWAĆ.

Zbyt wielu z nas nie podejmuje większości decyzji świado­ mie, a zwłaszcza tych trzech absolutnie podstawowych decyzji. I płacimy za to olbrzymią cenę. Większość ludzi przejawia w swoim życiu coś, co nazywam SYNDROMEM NIAGARY. Wierzę, że życie jest jak rzeka i że większość ludzi wskakuje do tej rzeki, nie mając pojęcia, dokąd naprawdę chcą dopłynąć. Dla­ tego właśnie w krótkim czasie zostają porwani przez silne nurty: nurt wydarzeń, nurt strachu, nurt życiowych wyzwań. Kiedy

46

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA II. DECYZJE: DROGA KU POTĘDZE

znajdą się u rozwidlenia rzeki, nie decydują świadomie, którą odnogą popłynąć, nie wiedzą, który kierunek jest dla nich właś­ ciwy. Po prostu dryfują. Stają się częścią ludzkiej masy, którą kie­ rują okoliczności, a nie własne wartości. Nic dziwnego, że czują się pozbawieni kontroli nad sobą. Pozostają w tym stanie nieświa­ domości długo, aż pewnego dnia dochodzi do nich dudniący dźwięk rozszalałej wody i z przerażeniem odkrywają, że są o kilka metrów od wodospadu Niagara, w łodzi bez wioseł. Za­ czynają wtedy gwałtownie machać rękami, ale jest już za późno. Czeka ich upadek. Czasem jest to upadek emocjonalny, czasem fizyczny, a czasem finansowy. JEST BARDZO PRAWDOPO­ DOBNE, ŻE TWOJE OBECNE KŁOPOTY, JAKIEKOLWIEK SĄ, MOGŁY BYĆ ZAŻEGNANE POPRZEZ PODJĘCIE JA­ KIEJŚ LEPSZEJ DECYZJI GDZIEŚ W GÓRZE RZEKI. Jak próbujemy odwrócić sytuację, kiedy nagle budzimy się w środku spienionej rzeki? Albo decydujemy, by zanurzyć w wo­ dzie obydwa wiosła, i jak szaleni wiosłujemy w jakimś innym kierunku, albo też planujemy swoją dalszą podróż. Wyznaczamy sobie kurs, punkt docelowy, do którego naprawdę chcemy dotrzeć, i sięgamy po plan lub mapę, aby po drodze móc podejmować od­ powiednie decyzje. Choć być może nigdy o tym nie myślałeś, twój umysł wypra­ cował już wewnętrzny system podejmowania decyzji. System ten działa jak niewidzialna siła, kierując w każdym momencie wszystkimi twoimi myślami, działaniami i uczuciami. Panuje on nad tym, jak oceniasz wszystko, co cię w życiu spotyka, i po wię­ kszej części jest kierowany przez twoją podświadomą wolę. Przerażający jest fakt, że większość ludzi nigdy świadomie nie kształtuje tego systemu. Pozwalają oni, by kształtowały go czynniki tak różne, jak rodzice, rówieśnicy, nauczyciele, telewizja, reklamy i czynniki kulturowe. Na system ten składa się pięć elementów: 1. Twoje PODSTAWOWE PRZEKONANIA i PODŚWIA­ DOME REGUŁY. 2. Twoje WARTOŚCI ŻYCIOWE. 3. Twoje WZORCE. 4. ZWYCZAJOWE PYTANIA, i wreszcie

47

5. STANY EMOCJONALNE, których doświadczasz w danej sytuacji. Współdziałanie tych pięciu elementów tworzy siłę, która jest odpowiedzialna za popchnięcie cię do działania bądź powstrzy­ mywanie cię od niego, która powoduje, że z radością wyczekujesz przyszłości albo też się jej boisz, która sprawia, że czujesz się kochany lub odrzucony, oraz oznacza poziom twojego szczęścia i sukcesu. Siła ta określa, dlaczego robisz to, co robisz, i dlaczego nie robisz rzeczy, które według samego siebie powinieneś robić, których potrzebujesz. Zmieniając którykolwiek z tych pięciu elementów - wszy­ stko jedno, czy podstawowe przekonanie i regułę, wartość, wzorzec, pytanie czy stan emocjonalny - możesz natychmiast spowodować wymierną i trwałą zmianę w twoim życiu. Pa­ miętaj, jeśli regularnie się przejadasz, twój prawdziwy pro­ blem związany jest z wartościami lub przekonaniami, a nie zje­ dzeniem. Na kartach tej książki krok po kroku będę cię prowadził po drodze do odkrycia, jak ukształtować PODSTAWOWY SYSTEM podejmowania decyzji, i pomagał ci dokonywać w nim prostych zmian, aby uczynić go zgodnym z twoimi obecnymi pragnieniami i uwolnić go spod kontroli przeszłych uwarunkowań. Wkrótce rozpoczniesz fascynującą podróż, która pozwoli ci odkryć, kim naprawdę jesteś i co naprawdę sprawia, że robisz to, co robisz. Kiedy nauczysz się odróżniać poszczególne elementy tej siły, będziesz mógł zrozumieć systemy podejmowania decyzji stoso­ wane przez twoich współpracowników, współmałżonka i inne bliskie ci osoby. W końcu potrafisz także zrozumieć ich „fascy­ nujące" zachowanie! Dobrą wiadomość stanowi niewątpliwie fakt, że możemy przełamać działanie tego systemu poprzez podejmowanie świadomych decyzji w każdym momencie życia. NIE MUSIMY GODZIĆ SIĘ NA TO, BY ELEMENTY ZAPROGRAMO­ WANE W TYM SYSTEMIE W PRZESZŁOŚCI PANOWAŁY NAD NASZĄ TERAŹNIEJSZOŚCIĄ I PRZYSZŁOŚCIĄ! Za pomocą tej książki możesz odkryć siebie ponownie przez systematyczne organizowanie swoich przekonań i wartości tak, by zacząć samemu planować swoje życie.

48

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

II. DECYZJE: DROGA KU POTĘDZE

49

Nigdy się nie zniechęcam, ponieważ każde odrzucenie niewłaściwej próby stanowi kolejny krok naprzód.
THOMAS EDISON

Jest jeszcze jedna przeszkoda w skutecznym wykorzystaniu potęgi decyzji. Przeszkodę tę stanowi nasz własny strach przed podjęciem NIEWŁAŚCIWYCH decyzji, który musimy pokonać. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że będziesz w swoim życiu podej­ mował złe decyzje. Musisz się z tym uporać. Oczywiście również i moje decyzje nie były zawsze słuszne, oczywiście, że nie. Ale wcale tego nie oczekiwałem. Wiem też, że w przyszłości nie będę w stanie uniknąć błędnych decyzji. Postanowiłem jednak, że bez względu na to, jakie okażą się moje decyzje, będę elastyczny w swoim zachowaniu, będę obserwował ich skutki, uczył się na zbieranych w ten sposób doświadczeniach i wykorzystywał tę wiedzę do podejmowania lepszych decyzji w przyszłości. PAMIĘTAJ, ŻE SUKCES JEST NAPRAWDĘ SKUTKIEM WŁAŚCIWYCH OSĄDÓW. WŁAŚCIWY OSĄD JEST WYNI­ KIEM DOŚWIADCZENIA, A ONO Z KOLEI CZĘSTO JEST REZULTATEM ZŁYCH OSĄDÓW! Te pozornie złe lub bolesne doświadczenia są często najważniejsze. Jeśli komuś się powiedzie, zwykle się cieszy. Jeśli natomiast ktoś poniesie porażkę, zasta­ nawia się na ogół nad jej przyczynami, czyni nowe obserwacje, dokonuje kolejnych rozróżnień, które w przyszłości podniosą jakość jego życia. Musimy uczyć się na własnych błędach, a nie karać się za nie. W przeciwnym wypadku będziemy skazani na podejmowanie błędnych decyzji do końca życia. Równie ważne jak osobiste doświadczenie jest moim zdaniem posiadanie jakiegoś wzorca osobowego, kogoś, kto już przed to­ bą przepłynął przez wzburzone wody i może ci zaoferować dobrą mapę. Niech to będzie twój wzorzec w sprawach finansowych, w kontaktach z innymi ludźmi, w tym, co dotyczy zdrowia, i we wszystkich innych dziedzinach życia, które chcesz opanować do perfekcji. Może ci to zaoszczędzić wielu cierpień i niepo­ wodzeń oraz uchronić cię przed kolejnym życiowym wirem wo­ dospadu.

Czekają cię też chwile, kiedy będziesz płynął przez rzekę sam i będziesz musiał podejmować ważne decyzje bez niczyjej po­ mocy. Pocieszeniem jest tu niewątpliwie fakt, że jeśli potrafisz uczyć się z własnego doświadczenia, nawet pozornie trudne okoliczności zmieniają się dla ciebie w wielką szansę, ponieważ dostarczają ci one bezcennych informacji, pozwalają czynić kluczowe rozróżnienia, które legną u podstaw lepszych decyzji w przyszłości. Każdy chyba człowiek sukcesu, jeśli tylko będzie z tobą szczery, przyzna, że powodem, dla którego odniósł swój sukces, jest fakt, że w przeszłości podejmował więcej niż ty niewłaściwych decyzji. Podczas kursów, które prowadzę, ludzie często pytają: „Jak dużo czasu zajmie mi opanowanie takiej to a takiej umiejętno­ ści?" Natychmiast odpowiadam wtedy: „A jak długo chcesz ją opanowywać?" Jeśli podejmiesz działanie dziesięć razy dzien­ nie (a więc będziesz miał tyle samo doświadczeń z tego działa­ nia), podczas gdy inni ludzie będą to samo robić tylko raz w mie­ siącu, w ciągu tylko jednego dnia zdobędziesz doświadczenie dziesięciu miesięcy i bardzo szybko opanujesz daną umiejętność. Jak na ironię, wszyscy uznają cię pewnie wtedy za „wyjątkowo utalentowanego" albo „wyjątkowego szczęśliwca". Stałem się wspaniałym mówcą, ponieważ nie raz w tygodniu, ale TRZY RAZY DZIENNIE przemawiałem do każdego, kto tyl­ ko chciał mnie słuchać. Podczas gdy inni pracownicy z mojej firmy mieli zwykle czterdzieści osiem wystąpień publicznych rocznie, ja podobną liczbę spotkań odbywałem w ciągu DWÓCH TY­ GODNI. W ciągu miesiąca zdobywałem więc dwuletnie doś­ wiadczenie, a w ciągu roku doświadczenie całego dziesięciolecia. Moi współpracownicy mówili, jakim to jestem „szczęściarzem", że „urodziłem się" z talentem do publicznych wystąpień. Próbowałem powiedzieć im to, co mówię teraz tobie: opanowanie mistrzostwa w każdej dziedzinie zabiera dokładnie tyle czasu, ile chcesz na to poświęcić. A przy okazji, czy wszystkie moje wystąpienia były wspaniałe? Oczywiście, że nie! Ale uczyłem się z każdego kolejnego doświadczenia, starałem się doskonalić w ten sposób wiedzę i umiejętności i po niedługim czasie potrafiłem spokojnie wejść do dowolnie dużego pomieszczenia i nawiązać kontakt ze słucha­ czami o najróżniejszych życiowych doświadczeniach.

50

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

II. DECYZJE: DROGA KU POTĘDZE

51

Bez względu na stopień twojego przygotowania mogę za­ pewnić cię o jednym: jeśli znajdujesz się w nurcie rzeki życia, z pewnością kilka razy uderzysz o skały. Nie, nie kraczę, po pros­ tu mówię prawdę. Kiedy więc napotkasz skały, nie użalaj się nad sobą i nie narzekaj na kolejną „klęskę". Pamiętaj, że W ŻY­ CIU NIE MA KLĘSK. Są tylko rezultaty. Jeśli nie osiągnąłeś pożądanych rezultatów, wyciągnij wnioski z przebytych doś­ wiadczeń po to, aby w przyszłości mieć jakiś punkt odniesienia do podejmowania kolejnych, lepszych decyzji.

Albo odnajdziemy drogę, albo ją zbudujemy.
HANNIBAL

Jedną z najważniejszych decyzji, jakie możesz podjąć, by zapewnić sobie szczęście w przyszłości, jest decyzja, by WYKO­ RZYSTYWAĆ WSZYSTKO, CO ŻYCIE PODSUWA CI W DA­ NYM MOMENCIE. Nie osiągniesz bowiem zupełnie niczego, jeśli: 1. Nie zdecydujesz jasno, jakiemu celowi całkowicie się po­ święcisz, 2. Nie znajdziesz w sobie woli do podjęcia wszelkich możliwych działań, 3. Nie będziesz ciągle obserwować, które z twoich działań sprawdzają się, a które nie, 4. Nie będziesz zmieniać swoich działań tak długo, jak długo nie osiągniesz celu, wykorzystując do tego wszystko, co po drodze podsuwa ci życie. Każdy, kto odniósł jakikolwiek znaczący sukces, stosował się do tych czterech zasad, czyli działał według formuły sukcesu. Jednym z moich ulubionych przykładów stosowania tej formuły jest przykład pana Soichiro Hondy, założyciela słynnej korporacji noszącej jego imię. Podobnie jak wszystkie inne firmy, nawet te największe, korporacja Hondy zaczęła się od podjęcia decyzji i pełnego pasji dążenia do osiągnięcia rezultatów. W 1938 roku, jeszcze ucząc się, Honda zainwestował wszystko, co posiadał, w mały warsztat, w którym pracował nad swoją koncepcją pierścienia tłokowego. Chciał sprzedać swoje dzieło firmie Toyota, a więc harował w dzień i w nocy po łokcie

w smarze. Niemal nocował w swoim warsztacie i ani przez moment nie tracił wiary, że jego pracę uwieńczy w końcu sukces. Zastawił nawet w komisie biżuterię własnej żony, aby móc utrzy­ mać swój mały warsztat. Wreszcie ukończył swoje pierścienie tłokowe i przedstawił je Toyocie, ale usłyszał, że nie spełniają one standardów tej firmy. Odesłano go z powrotem do szkoły, gdzie przez kolejne dwa lata wysłuchiwał złośliwych komentarzy nauczycieli i innych studentów, którzy naśmiewali się z absur­ dalności jego projektów. Mimo to jednak nie oddał się użalaniu nad sobą. Postanowił dalej działać i osiągnąć swój cel. I w końcu po kolejnych dwóch latach Toyota podpisała z panem Hondą kontrakt, o którym tak marzył. Jego pasja i wiara opłaciły się, ponieważ wiedział, czego chce, przystąpił do działania, uczył się na własnych błędach i zmieniał strategię dopóty, dopóki nie osiągnął tego, co chciał osiągnąć. Rząd japoński szykował się wtedy do wojny, więc nie przy­ znał mu pozwolenia na zakup cementu, który był niezbędny do wybudowania jego fabryki. Czy poddał się wtedy? Nie! Czy ubolewał nad tym, że życie traktuje go po macoszemu? Czy znaczyło to dla niego konieczność porzucenia własnych marzeń? Absolutnie nie. Znów postanowił wykorzystać własne doświad­ czenia i opracował zupełnie nową strategię. Razem ze swoimi pracownikami wymyślił nową technologię produkcji betonu i zbudował swoją fabrykę. Podczas wojny została ona dwukrotnie zbombardowana i wybuchy zniszczyły główną część linii pro­ dukcyjnej. Reakcja Hondy? Natychmiast zwołał swoich ludzi i zaczął zbierać wyrzucane przez żołnierzy amerykańskich kanistry na benzynę. Nazywał je „darami prezydenta Trumana", ponieważ dostarczały mu nieosiągalnego wtedy w Japonii surowca do pro­ dukcji. W końcu, gdy przetrwał wszystkie te kłopoty, jego fabrykę całkowicie zniszczyło trzęsienie ziemi. Postanowił wtedy sprzedać technologię produkcji pierścieni tłokowych Toyocie. Oto człowiek, który podejmował właściwe decyzje, by odnieść swój sukces. Robił wszystko z pasją i wiarą. Miał wspaniały plan, przystąpił do działania, próbował różnych metod, a jednak nie osiągnął tego, czemu się poświęcił. Mimo to postanowił nie ustępować. Po wojnie Japonia cierpiała na straszliwy brak benzyny i pan Honda nie mógł jeździć samochodem nawet po jedzenie dla

52

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

II. DECYZJE: DROGA KU POTĘDZE

53

własnej rodziny. Zdesperowany, zamontował mały motor w swoim rowerze. Natychmiast sąsiedzi zaczęli go prosie, by zrobił taki „zmotoryzowany rower" również i dla nich. Bardzo prędko zabrakło mu silników. Zdecydował więc postawić fabrykę produkującą silniki do jego nowego wynalazku, jednak niestety nie miał kapitału.

PĘKŁA KRYSZTAŁOWA KULA Oto komentarze, z jakimi odrzucano kiedyś słynne książki, które miały później odnieść tak wielki sukces. George Orwell: Folwark zwierzęcy „W Stanach Zjednoczonych nie ma popytu obecnie na książki o zwierzętach." Anna Frank: Pamiętnik Anny Frank „Wydaje mi się, że ta dziewczyna nie ma jakiegoś specjalnego daru postrzegania ani też nadzwyczajnych uczuć, które wyniosłyby tę książkę ponad poziom ciekawostki." William Golding: Władca much „Nie wydaje mi się, aby odniósł pan całkowity sukces, pracując nad tą książką, choć sam pomysł jest bardzo obiecujący." D.H. Lawrence: Kochanek Lady Chatterley „Dla własnego dobra proszę nie publikować tej książki." Irving Stone: Pasja życia „Długa i nudna opowieść o artyście."

Podobnie jak poprzednio postanowił znaleźć jakieś rozwią­ zanie, wszystko jedno jakie! Napisał list do każdego z osiemnas­ tu tysięcy właścicieli sklepów z rowerami w całej Japonii.

Przekonywał ich, że wspólnie mogą przyczynie się do ponownego ożywienia gospodarczego kraju, ponieważ jego wynalazek spo­ woduje mobilność siły roboczej. Przekonał pięć tysięcy z nich, by wsparli jego przedsięwzięcie własnym kapitałem. Mimo to jednak znalazł nabywców tylko wśród najbardziej zagorzałych zwolenników roweru, ponieważ jego wynalazek był zbyt duży i toporny. Dokonał więc kilku ulepszeń i wyprodukował nową, mniejszą i zgrabniejszą wersję motoroweru, którą nazwał Super Cub. Tym razem odniósł natychmiastowy sukces, który uwieńczony został nagrodą cesarza. Później zaczął eksportować motorowery do Europy i Stanów Zje­ dnoczonych. Po motorowerach przyszły w latach siedemdziesiątych samochody, które są dzisiaj tak popularne. Obecnie Honda Corporation zatrudnia sto tysięcy ludzi, za­ równo w Stanach Zjednoczonych, jak i Japonii, i jest uznawana za jedno z największych imperiów samochodowych Japonii. W Stanach Zjednoczonych lepiej od hondy sprzedaje się tylko toyota. Firma odnosi tak wielkie sukcesy, ponieważ jeden człowiek rozumiał kiedyś potęgę prawdziwej decyzji, którą wykonuje się - nie zważając na warunki zewnętrzne - bez wytchnienia. Honda z pewnością wiedział, że czasem, kiedy podejmie się decyzję i przystąpi do działania, może się nam wydawać, że nic z tego nie wychodzi. Ale to tylko chwilowe wrażenie, a BY OD­ NIEŚĆ SUKCES, MUSISZ PATRZEĆ DALEKO PRZED SIE­ BIE. Większość problemów, jakie napotykamy w codziennym życiu - jak choćby nadmierne jedzenie czy picie, palenie papierosów, poczucie klęski i zarzucenie własnych marzeń - wynika ze skupienia się na sprawach krótkoterminowych, z patrzenia tuż pod nogi. Ani sukces, ani porażka nie są czymś, czego można doświadczyć z dnia na dzień. Porażkę powodują wszystkie drobne decyzje, które podejmujemy w ciągu długiego czasu: nie kończymy spraw, nie przystępujemy do działania, zbyt łatwo się poddajemy, nie panujemy nad własnym stanem emocjonalnym i umysłowym. Skupiamy się wtedy właśnie na tym, co nam się w krótkim terminie nie udaje. Sukces jest rezultatem podjęcia decyzji o tym, że będziemy dążyć do polepszenia warunków życia, że będziemy dawać coś od siebie - będziemy sami zasilać swój umysł i nie pozwolimy, by czyniło to otoczenie. Właśnie te decyzje tworzą doświadcze­ nie życiowe, które nazywamy sukcesem.

54

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA II. DECYZJE: DROGA KU POTĘDZE

55

Żaden człowiek ani żadna instytucja nie odniosą sukcesu, jeśli skupią się wyłącznie na celach krótkoterminowych. Większość problemów, jakie napotyka obecnie nasz kraj, jest rezultatem niezastanawiania się nad potencjalnymi konsekwen­ cjami decyzji, które podejmujemy. Afery, kłopoty z bilansem handlowym, deficyt budżetowy, niezadowolenie z sytuacji w szkolnictwie, problemy z narkotykami i alkoholem - wszy­ stko to rezultat myślenia wyłącznie w kategoriach najbliższej przyszłości. To właśnie syndrom Niagary w całej okazałości. Kiedy w swoich zmaganiach z nurtem rzeki skupiasz się na najbliższej skale, w którą możesz uderzyć, nie jesteś w stanie spojrzeć przed siebie wystarczająco daleko, by w porę dostrzec wodospad. Jako społeczeństwo jesteśmy tak bardzo nastawieni na natych­ miastową gratyfikację, że często krótkofalowe rozwiązania stają się dla nas długofalowym problemem. Nasze dzieci mają w szkole kłopoty ze skoncentrowaniem uwagi, co przeszkadza im myśleć, zapamiętywać i uczyć się. Po części jest tak dlatego, że przyzwy­ czaiły się do natychmiastowej gratyfikacji poprzez ciągły kontakt z grami komputerowymi, reklamami w telewizji oraz bezustanne oglądanie MTV. Mamy teraz w kraju większą niż kiedykolwiek w przeszłości liczbę dzieci z nadwagą. Również i tu przyczyną jest nieprzerwana pogoń za szybkim przygotowywaniem posiłków: pieczenie w kuchence mikrofalowej, obiady z proszku i gotowe potrawy w barach na ulicy. Ten rodzaj krótkofalowego planowania może też być bardzo szkodliwy w interesach. Wszystkie problemy związane z katastrofą tankowca Valdez, należącego do firmy Exxon, mogłyby nigdy nie zaistnieć, gdyby tylko podjęto jedną małą decyzję. Firma Exxon mogła przecież zaopatrzyć swoje tankowce w podwójną powłokę kadłuba. Decyzja ta zapobiegłaby wyciekom ropy na wypadek kolizji. Jednak towarzystwo wolało przyjąć krótkowzroczny sposób myślenia o wytrzymałości kadłuba. Po wypadku i spowodowanym przezeń wycieku ropy Exxon ma zapłacić zawrotną sumę 1,1 mi­ liarda dolarów* odszkodowania za spowodowane katastrofą straty * W momencie pisania tej książki sprawa Exxon wciąż toczy się przed sądem, który być może wyda wyrok podnoszący jeszcze kwotę odszkodowań.

finansowe, żeby nie wspomnieć o olbrzymich zniszczeniach eko­ logicznych na Alasce i przyległych terenach. Poświęcenie się długofalowym rezultatom raczej niż krót­ kofalowym osiągnięciom to być może najważniejsza decyzja w twoim życiu. Jej brak może spowodować nie tylko olbrzymie straty finansowe czy społeczne, lecz również i wielkie cier­ pienie. Pewien młody człowiek, o którym być może słyszałeś, postanowił rzucić szkołę, ponieważ zdecydował, że nie będzie już dłużej czekał na rozpoczęcie wymarzonej kariery muzycznej. Jednak to marzenie nie spełniło się wystarczająco szybko. Kiedy skończył dwadzieścia dwa lata, zaczął się obawiać, że jego muzyka nigdy nie stanie się popularna, a decyzja o porzuceniu szkoły była niewłaściwa. Całkowicie się załamał. Sypiał w całodobowych pralniach automatycznych, ponieważ nie stać go było na miesz­ kanie. Grał na pianinie w barach i kawiarniach i jedyną rzeczą, która pozwalała mu się jakoś trzymać, była romantyczna miłość. Jednak w końcu dziewczyna postanowiła go porzucić i to prze­ kroczyło granice jego wytrzymałości. Rozpaczał, że nigdy już nie znajdzie tak pięknej kobiety. Jej odejście oznaczało dla niego koniec życia, postanowił więc skończyć ze sobą. Na szczęście przemyślał to raz jeszcze i zamiast popełniać samobójstwo szukał pomocy u psychiatry. Czas spędzony w szpitalu pozwolił mu odkryć, na czym naprawdę polegał jego problem. Wspominał to później w piosence: O, już nigdy nie zejdę tak nisko. Dziś mówi: „To była najlepsza chyba rzecz, jaką kiedykolwiek w życiu zrobiłem. Od tamtej pory nigdy sobie nie współczułem, cokolwiek by się działo. Każdy problem wydaje mi się teraz niczym w po­ równaniu z tym, co widziałem, z tym, przez co przechodzą inni ludzie."* Poświęcając się ponownie muzyce i realizując konsekwentnie marzenia, osiągnął w końcu to, czego chciał. Jak się nazywa? Billy Joel. Czy możesz sobie wyobrazić, że ten człowiek - ulubieniec milionów fanów na całym świecie, który poślubił jedną z najsła-

* David i Victoria Sheff: Wywiad Playboya: Billy Joel, „Playboy", maj 1982, Chicago.

56

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

II. DECYZJE: DROGA KU POTĘDZE

57

wniejszych modelek, Christie Brinkley, kiedyś zamartwiał się, że pisze złą muzykę i nigdy nie znajdzie kobiety tak pięknej jak jego była dziewczyna? Warto więc dobrze zapamiętać, że to, co w krótkiej perspektywie wydawało się niemożliwe, po jakimś czasie zmieniło się w klasyczny wręcz przykład wspaniałej kariery i wielkiego szczęścia. Billy Joel wydobył się z kryzysu, podejmując trzy decyzje, które podejmuje w życiu każdy z nas: na czym się skoncen­ trować, co znaczą dla nas poszczególne rzeczy i co robić mimo problemów, które wydają się nas ograniczać. Podniósł wyma­ gania w stosunku do siebie i innych, poparł je nowymi przeko­ naniami oraz zastosował strategie, które wydawały mu się konieczne. Przekonanie, które wyrobiłem w sobie, by móc przetrwać najtrudniejsze moment życia, wyraża się bardzo prostym zda­ niem: BOŻE OPÓŹNIENIA TO NIE BOŻE ODMOWY. Bardzo często rzeczy na pozór niemożliwe okazują się po pewnym czasie możliwe, jeśli tylko nie ustajesz w wysiłkach. Chcąc odnieść sukces, musimy nakazać sobie przez cały czas patrzeć daleko w przyszłość, skupiać się na odległych celach. Aby sobie o tym przypominać, często porównuję życie do pór roku. Żadna z nich nie trwa wiecznie, ponieważ całe życie to następujące po sobie okresy wzrostu, dojrzewania, zbiorów, odpoczynku i znów od nowa. Zima też się kończy. Jeśli dziś masz problemy, nie wolno ci porzucić nadziei, że w koricu nadejdzie wiosna. Dla jednych zima znaczy hibernację, dla innych zas radość jazdy na sankach i na nartach! Zawsze możesz po prostu przeczekać jakąś porę roku. Ale dlaczego nie miałbyś zamienić jej w okres, do którego wrócisz potem wieloma wspomnieniami?

1. ZAWSZE PAMIĘTAJ O PRAWDZIWEJ SILE, JAKĄ DAJE CI PODEJMOWANIE DECYZJI. Decyzja jest narzę­ dziem, które w każdej chwili możesz wykorzystać, by zmienić całe swoje życie. W momencie podjęcia decyzji nadajesz swo­ jemu życiu nowy kierunek, stawiasz sobie nowy cel i z mocą ruszasz do przodu. Zaczynasz zmieniać swoje życie dokładnie w chwili podejmowania decyzji. Pamiętaj, że kiedy czujesz się przywalony ciężarem życia, kiedy sądzisz, że nie masz wyboru, kiedy tracisz kontrolę nad wydarzeniami, zawsze możesz to zmie­ nić, jeśli tylko tak postanowisz. Pamiętaj, że miarą prawdziwej decyzji jest fakt podjęcia nowego działania. Jeśli więc nie podej­ miesz działania, twoja decyzja nie była prawdziwa. 2. PAMIĘTAJ, ŻE NAJTRUDNIEJSZYM KROKIEM DO OSIĄGNIĘCIA CZEGOKOLWIEK JEST PRAWDZIWE OD­ DANIE SIĘ CZEMUŚ, PODJĘCIE PRAWDZIWEJ DECYZJI. Osiągnięcie czegoś, czego naprawdę chcesz, jest często o wiele łatwiejsze niż samo podjęcie tej decyzji. Tak więc podejmuj decyzje rozważnie, ale szybko. I nie zastanawiaj się całymi mie­ siącami, jak możesz osiągnąć swój cel albo czy w ogóle go osią­ gniesz. Badania udowodniły, że ludzie odnoszący największe sukcesy podejmują decyzje szybko, ponieważ jasno widzą wyznawane przez siebie wartości oraz dobrze wiedzą, czego chcą dla siebie w życiu. Te same badania udowodniły, że bardzo wolno zmieniają oni raz podjętą decyzję, jeśli w ogóle zmieniają. Na­ tomiast ludzie, którym się nie powiodło, podejmują decyzje bardzo wolno i bardzo szybko zmieniają zdanie, miotają się raz w jedną, raz w drugą stronę. PO PROSTU ZDECYDUJ! Zrozum wreszcie, że podejmowanie decyzji to rodzaj dzia­ łania, tak więc decyzję można równie dobrze zdefiniować jako „informację, na podstawie której podejmujemy działania". Twoja decyzja jest prawdziwa, jeśli wynika z niej działanie. Decyzja staje się obiektem puszczonym w ruch. Często skutki podej­ mowanej decyzji pomagają nam w osiągnięciu jakiegoś większego celu. Na swoje potrzeby opracowałem zasadę, która mówi: NIGDY NIE ODSTĘPUJ OD RAZ POWZIĘTEJ DECYZJI BEZ UPRZEDNIEGO PODJĘCIA DZIAŁAŃ ZMIERZAJĄCYCH DO JEJ REALIZACJI.

UJARZMIJ POTĘGĘ DECYZJI
Powtórzeniem tego rozdziału niech będzie sześć krótkich rad, które pomogą ci ujarzmić potęgę tkwiącą w decyzjach. Pamiętaj, że jest to potęga, która w każdym momencie kształtuje twoje życie:

58

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

II. DECYZJE: DROGA KU POTĘDZE

59

3. PODEJMUJ DECYZJE CZĘSTO. Im częściej podejmujesz decyzje, tym lepiej to robisz. Mięśnie stają się mocniejsze, gdy je ćwiczysz. Tak samo jest z ,,mięśniami", za pomocą których podejmu­ jesz decyzję. Odkryj tkwiącą w tobie potęgę natychmiast - podejmując kilka decyzji, które dotychczas odkładałeś. Nie będziesz mógł uwierzyć, jaką siłę i ożywienie decyzje te wniosą w twoje życie! 4. WYCIĄGAJ WNIOSKI Z PODEJMOWANYCH DE­ CYZJI. Nie da się tego uniknąć. Czasami musisz się potknąć, cokolwiek byś robił. Kiedy więc zdarzy się to nieuniknione, zamiast chować głowę w piasek wyciągnij wnioski. Zapytaj sam siebie: „Co w tym jest dobrego? Czego mogę się z tego nauczyć?" To „niepo­ wodzenie" może okazać się prawdziwym sukcesem, jeśli wyko­ rzystasz je do podejmowania lepszych decyzji w przyszłości. Za­ miast rozwodzić się nad chwilowymi niepowodzeniami, wyciągaj wnioski, które w przyszłości mogą ci zaoszczędzić czasu, pieniędzy i bólu oraz dać ci nowe możliwości sukcesu. 5. KONSEKWENTNIE WYKONUJ RAZ POWZIĘTĄ DE­ CYZJĘ, ALE NIGDY NIE UPIERAJ SIĘ PRZY SPOSOBACH JEJ REALIZACJI. Jeśli już podjąłeś jakąś decyzję, na przykład, kim chcesz być w przyszłości, nie pozwól, by środki przeszkodziły ci w realizacji celu. Chodzi ci o rezultaty. Zbyt często decydujemy się dążyć do osiągnięcia określonego celu, idąc najlepiej znaną nam w danej chwili drogą: rysujemy mapę i po drodze nie zwra­ camy już uwagi na inne możliwe trasy. Nigdy nie bądź uparty. Pielęgnuj sztukę giętkości umysłu. 6. PODEJMOWANIE DECYZJI SPRAWIA RADOŚĆ. Musisz wiedzieć, że podejmowana przez ciebie decyzja może w każdej chwili na zawsze odmienić twoje życie. Następny czło­ wiek, którego spotkasz, telefon, który odbierzesz, film, który obejrzysz, książka, którą przeczytasz, a nawet każda kolejna przewracana kartka może okazać się tą właśnie siłą, która otworzy wszelkie zapory, przyniesie ci wszystko to, na co czekałeś. Jeśli naprawdę chcesz, by twoje życie było pasjonujące, musisz żyć z takim właśnie oczekiwaniem. Wiele lat temu podjąłem decyzję, która mogłaby się wydawać nieistotna, i ona

właśnie zmieniła i ukształtowała moje życie. Postanowiłem poprowadzić kurs w Denver w Colorado. Tam właśnie spotkałem kobietę imieniem Becky. Dziś nazywa się ona Robbins i z pew­ nością jest największym darem, jaki otrzymałem od życia. W czasie tej samej wyprawy postanowiłem napisać swoją pierwszą książkę, która dziś drukowana jest w jedenastu językach na całym świecie. Kilka dni później podjąłem się poprowadzić-kurs w Tek­ sasie. Po siedmiu dniach pracy dowiedziałem się, że nie dostanę za to ani grosza, ponieważ organizator kursu chyłkiem wyjechał z miasta. Oczywistą decyzją było spotkanie z agentką, którą człowiek ten wynajął. Miała ona podobny problem. Kobieta ta została moją agentką i pomogła mi wydać pierwszą książkę. Właśnie skutkiem tego „niepowodzenia" jest fakt, iż mogę opowiedzieć ci dzisiaj o całej tej historii. Kiedyś podjąłem decyzję dobrania sobie wspólnika do in­ teresów. Niestety nie zrobiłem najlepiej, nie sprawdzając tego człowieka przed podpisaniem umowy. W ciągu roku sprzenie­ wierzył ćwierć miliona dolarów i wprowadził moją firmę w dłu­ gi sięgające siedmiuset osiemdziesięciu tysięcy, podczas gdy ja spędzałem życie w rozjazdach, prowadząc ponad dwieście kursów. Na szczęście jednak wyciągnąłem wnioski z tej kiepskiej decyzji i podjąłem lepszą. Chociaż wszyscy eksperci twierdzili, że je­ dynym sposobem na przetrwanie jest w tej sytuacji ogłoszenie bankructwa, postanowiłem podjąć próby odwrócenia tego nie­ szczęścia. W ten sposób odniosłem jeden z największych sukcesów w życiu. Podźwignąłem moją firmę na nieporównanie wyższy poziom, a zebrane przy tym doświadczenia nie tylko zapewniły mi stabilny sukces w interesach, lecz również przysporzyły wielu informacji, które później wykorzystałem do stworzenia WA­ RUNKOWANIA NEUROASOCJACYJNEGO < > i TECHNIK ™ PRZEZNACZENIA ( T M ) . O obydwu dowiesz się w dalszej części tej książki.

Zycie jest przygodą dla odważnych - albo niczym.
HELLEN KELLER

60

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

Jaka więc jest najważniejsza informacja, którą zdobyłeś w tym roz­ dziale? WIEDZ, ŻE TO TWOJE DECYZJE, A NIE WARUNKI, W JAKICH SIĘ ZNAJDUJESZ, KSZTAŁTUJĄ TWOJE PRZE­ ZNACZENIE. Zanim nauczymy się technik zmiany sposobu myślenia i zmiany codziennych odczuć na temat własnego życia, chciałbym ci powiedzieć, że wszystkie wyczytane w tej książce informacje są BEZWARTOŚCIOWE... każda inna przeczytana książka, każdy film i kurs są BEZWARTOŚCIOWE... DOPÓKI NIE ZDECYDUJESZ SIĘ ICH WYKORZYSTAĆ. Pamiętaj, że prawdziwa decyzja stanowi siłę, która odmienia twoje życie. Stanowi potęgę dostępną dla ciebie w każdej chwili, jeśli tylko rzeczywiście zdecydujesz sieją wykorzystać. Udowodnij sobie, że zdecydowałeś się to zrobić właśnie teraz. Podejmij jedną lub dwie decyzje, które dotychczas odkładałeś: jedną łatwą i jedną trochę trudniejszą. Pokaż sam sobie, jak wiele potrafisz. Teraz. Podejmij chociaż jedną konkretną decyzję, którą dotychczas odkładałeś, rozpocznij pierwsze działania prowadzące do jej realizacji. I bądź konsekwentny! Robiąc to, będziesz ćwiczył ten właśnie mięsień, który poruszy twoją wolę zmiany całego życia. Dobrze wiemy, że napotkasz na swojej drodze przeszkody. Ale Lech Wałęsa i mieszkańcy Europy Wschodniej przekonali się, że jeśli postanowisz pokonać mury, możesz się na nie wspiąć, możesz się przez nie przebić, wykopać pod nimi tunel albo znaleźć jakieś drzwi. Nawet najdłużej stojące mury nie są na tyle mocne, by oprzeć się woli ludzi, którzy postanowili nie spocząć, zanim mury nie padną. Ludzki duch jest prawdziwie niezwyciężony. Jednak wola zwycięstwa, wola sukcesu, kształtowania własnego życia i prze­ jęcia nad nim kontroli może zostać wykorzystana dopiero wtedy, gdy zdecydujesz, czego chcesz, i uwierzysz, że żaden problem, żadne wyzwanie, żadna przeszkoda nie będą w stanie cię po­ wstrzymać. Kiedy postanowisz, że twoje życie będą kształtowały nie okoliczności zewnętrzne, lecz twoje własne decyzje, w tej samej chwili twoje życie odmieni się na zawsze i będziesz na tyle silny, by przejąć władzę nad kolejną wielką siłą.

Rozdział trzeci

SIŁA, KTÓR A KSZTAŁTUJE TWOJE ZYCIE
Kiedy na chwilę przestaje panować rozum, ludzie żyją pod rządami nastroju i pasji.
SIR THOMAS BROWNE

Kiedy to się stało, uprawiała bieg już od pół godziny. Nagle chyba tuzin młodych chłopców puścił się pędem w jej kierunku. Zanim zdała sobie sprawę z tego, co się dzieje, dopadli ją, wciągnęli w krzaki i zaczęli bić ołowianą rurką. Jeden chłopiec kopał ją w twarz tak dłu­ go, aż zaczęła obficie krwawić. Następnie zgwałcili ją i zostawili przekonani, że nie żyje. Jestem pewien, że słyszałeś o tej tragedii. To okropne prze­ stępstwo miało miejsce w Central Park w Nowym Jorku kilka lat temu. Tamtej nocy byłem w Nowym Jorku. Czułem się wręcz sparaliżowany brutalnością ataku, ale chyba jeszcze większe wrażenie zrobiła na mnie wiadomość, kim byli napastnicy. Były to dzieci w wieku od czternastu do siedemnastu lat. Wbrew panu­ jącym stereotypom, nie byli oni biedni ani też nie pochodzili z patologicznych rodzin. Wszystko to byli chłopcy z prywatnych szkół, dzieciaki grające w klubach sportowych i biorące prywatne lekcje muzyki. Nie działali pod wpływem narkotyków ani też nie kierowali się motywami rasowymi. Napadli tę dwudziestoośmioletnią kobietę i omal jej nie zabili wyłącznie z jednego

62

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

III. SIŁA, KTÓRA KSZTAŁTUJE TWOJE ŻYCIE

63

powodu: dla zabawy. Wymyślili nawet określenie na to, co planowali zrobić i zrobili: „zabawa w dzicz". Nie więcej niż dwadzieścia pice mil od stolicy naszego kra­ ju samolot runął na ziemię tuż po starcie z Lotniska Krajowego podczas olbrzymiej śnieżycy. Uderzył w most Potomac w samym środku godzin szczytu. Na miejsce wypadku natychmiast wysłano ekipy ratunkowe. Ruch był całkowicie zablokowany i most stał się jedną wielką sceną paniki i chaosu. Pracę strażaków i ekip ratunkowych utrudniał ogrom zniszczeń. Raz po raz nurkowali, usiłując ratować ofiary katastrofy. Pewien mężczyzna, jedna z ofiar wypadku, oddawał swoją kamizelkę ratunkową innym, ilekroć mu ją zrzucano. Ocalił w ten sposób życie wielu ludziom, ale nie własne. Zanim dotarł do niego helikopter ratunkowy, wpadł pod lód. Oddał swoje ży­ cie, aby uratować zupełnie obcych ludzi! Co sprawiło, iż tak wy­ soko cenił on życie innych ludzi, których przecież nawet nie znał, że gotów był oddać dla nich własne? Co powoduje, że człowiek „z dobrego domu" zachowuje się tak brutalnie i nie ma nawet najmniejszych wyrzutów sumienia, podczas gdy inny człowiek poświęca własne życie dla ratowania obcych sobie ludzi? Co czyni bohatera i przestępcę, egoistę i społecznika? Co warunkuje różnicę między zachowaniami po­ szczególnych ludzi? Odpowiedzi na to pytanie szukam z pasją przez całe życie. Jedno jest dla mnie jasne: istota ludzka nie jest istotą przypadkową i wszystkie nasze działania mają jakieś po­ wody. Czasem nie zdajemy sobie z tych powodów sprawy, ale bez wątpienia za każdym ludzkim czynem kryje się siła, która nami kieruje. Siła ta wywiera wpływ na każdy aspekt naszego życia, od kontaktów z innymi i sytuacji finansowej, po nasze ciała i umysły. Czym jest ta siła, która kontroluje twoje działania nawet w tej chwili i będzie nad nimi panować aż do końca twego życia? CIERPIENIE i PRZYJEMNOŚĆ! Wszystko, co robimy, ro­ bimy albo z potrzeby uniknięcia cierpienia, albo z potrzeby zyskania przyjemności. Tak często słyszę ludzi mówiących o zmianach, jakie chcie­ liby wprowadzić w swoim życiu. Ale nie mogą się przełamać. Czują się sfrustrowani, przygnieceni okolicznościami, są nawet

na siebie źli, ponieważ wiedzą, że powinni podjąć jakieś działania, ale nie potrafią się do tego nakłonić. Podstawowa przyczyna tego stanu rzeczy jest następująca: wszyscy oni próbują zmienić swoje zachowanie, które jest SKUTKIEM, zamiast zająć się kryjącą się za nim PRZYCZYNĄ. Zrozumienie i wykorzystanie sił cierpienia i przyjemności pozwoli ci od razu wprowadzić trwałe zmiany oraz ulepszyć zarówno samego siebie, jak i tych, którzy są ci bliscy. Niezrozu­ mienie tych sił skazuje cię na życie sterowane reakcjami, a więc funkcjonowanie podobne do zwierząt czy maszyn. Być może wydaje ci się to zbytnim uproszczeniem, ale zastanów się nad tym chwilę. Dlaczego czasem nie robisz tego, co wiesz, że powinieneś zrobić? Czym w końcu jest nawyk odkładania wszystkiego na później? To ociąganie się to sytuacja, kiedy wiesz, że powinieneś cos zrobić, ale nie robisz. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: na jakimś poziomie s'wiadomości jesteś przekonany, że podjęcie danych działań w danej chwili przyniosłoby ci więcej szeroko rozumianego cierpienia niż ich odłożenie na później. Czy kiedykolwiek zdarzyło ci się odkładać cos tak długo, że nagle poczułeś konieczność zrobienia tego, podjęcia działania. Co się stało? Zmieniła się twoja ocena rzeczy przyjemnych i nieprzyjemnych. Niepodejmowanie działania stało się nagle bardziej bolesne. Odczuwa to wielu Amerykanów w okolicach 14 kwietnia!*

Człowiek, który cierpi, gdy nie jest to konieczne, cierpi bardziej, niż jest to konieczne.
SENECA

Co powstrzymuje cię przed zagadnięciem mężczyzny lub kobiety twoich marzeń? Co powstrzymuje cię przed uruchomieniem interesu, który planujesz od lat? Dlaczego wciąż odkładasz przejście na dietę? Dlaczego unikasz pisania pracy magisterskiej? Dlaczego nie kon­ trolujesz kwot przeznaczonych na inwestycje? Co powstrzymuje cię * Termin składania rozliczenia podatkowego za poprzedni rok podat­ kowy. - Przyp. tłum.

64

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

III. SIŁA, KTÓRA KSZTAŁTUJE TWOJE ZYCIE

65

od przedsięwzięcia wszystkich tych działań, które uczyniłyby twoje życie dokładnie takim, jakim je sobie wyobrażasz? Choć dobrze wiesz, że wszystkie te działania przyniosłyby ci korzyści, że z pewnością dałyby ci kiedyś wiele przyjemności, nie robisz nic tylko dlatego, że w określonym momencie działanie kojarzy ci się z większymi przykrościami niż odłożenie wszystkiego na później, niż przepuszczenie jakiejś okazji. W końcu co się stanie, jeśli zagadniesz wymarzoną osobę i spotkasz się z odmową? Co - jeśli nie powiedzie ci się twój projekt biznesu i utracisz bezpieczeństwo, jakie daje ci obecna praca? Co -jeśli zaczniesz dietę i przecierpisz wszystko, co jest związane z głodzeniem się, tylko po to, by później znów przytyć i wrócić do obecnej wagi? A jeśli zainwestujesz i stracisz pieniądze? Po co więc próbować? U wielu ludzi strach przed stratą jest o wiele silniejszy niż żądza zysku. Co zmobilizowałoby cię bardziej: powstrzymanie kogoś przed ukradzeniem ci stu tysięcy ciężko zapracowanych w ciągu ostatnich pięciu lat dolarów czy też może perspektywa zarobienia tych samych stu tysięcy w ciągu kolejnych pięciu lat? Faktem jest, że większość z nas o wiele ciężej pracowałaby, aby utrzymać coś, co już posiadamy, niż aby podjąć ryzyko konieczne dla zdobycia czegoś, czego naprawdę chcemy.

Sekret sukcesu polega na tym, aby nauczyć się, jak wykorzystać cierpienie i przyjemność i jak nie pozwolić, aby cierpienie i przyjemność wykorzystywały ciebie. Jeśli to zrobisz, panujesz nad swoim życiem, jeśli nie, twoje życie panuje nad tobą.
ANTHONY ROBBINS

Często podczas dyskusji nad tymi dwoma siłami, którym podlegamy, pojawia się interesujące pytanie: Dlaczego ludzie, którzy znoszą cierpienia, nie chcą się zmienić? Otóż nie doświadczyli oni wystarczająco wielu cierpień, nie osiągnęli jeszcze granicy, którą nazywam PROGIEM EMOCJONALNYM. Jeśli kiedykolwiek

znalazłeś się w destrukcyjnie wpływającym na ciebie związku emocjonalnym i w końcu podjąłeś decyzję, by użyć swojej siły, zacząć działać i zmienić swoje życie, stało się tak prawdopobnie dlatego, że cierpienie osiągnęło taki poziom, że nie chciałeś go już dłużej znosić. Każdy z nas przeżył kiedyś chwilę, w której powiedział sobie: „Dość tego, nigdy więcej, muszę coś zmienić!" To właśnie ta magiczna chwila, w której CIERPIENIE STAJE SIĘ NASZYM SPRZYMIERZEŃCEM. Zmusza nas ono do pod­ jęcia nowych działań i osiągnięcia nowych rezultatów. W takiej chwili przymus działania staje się jeszcze silniejszy, jeśli zaczy­ namy sobie również wyobrażać, jak wielką przyjemność przyniosą nam w przyszłości zamierzone zmiany. Ten proces nie ogranicza się oczywiście tylko do związków emocjonalnych. Być może osiągnąłeś próg emocjonalny w zwią­ zku z własną kondycją fizyczną: w końcu poczułeś, że masz dosyć, kiedy nie mogłeś wcisnąć się w fotel na pokładzie samolotu, nie mieściłeś się już w stare ubrania albo bardzo się męczyłeś wchodząc po schodach. Powiedziałeś sobie w końcu „Dosyć!", i podjąłeś decyzję. Co stanowiło motywację tej decyzji? Chęć usunięcia z życia cierpienia i przywrócenia przyjemności - przy­ jemności wynikającej z dumy, przyjemności, jaką daje komfort, przyjemności związanej z wysoką samooceną i tej wynikającej z prowadzenia życia, na jakie zasługujesz. Jest wiele poziomów bólu i przyjemności. Na przykład poczucie poniżenia stanowi raczej wysoki poziom cierpienia emocjonalnego. Poczucie niewygody jest również cierpieniem, podobnie jak nuda. Niektóre z tych uczuć są oczywiście mniej intensywne, ale każde z nich stanowi element w równaniu podejmowania decyzji. Ele­ mentami tego równania są również przyjemności. Wiele z naszych życiowych motywacji bierze się z przewidywania lepszej przy­ szłości, do której doprowadzą nas obecne działania, z przekonania, że wykonywana obecnie praca przyniesie wkrótce rezultaty, że nagroda w postaci przyjemności jest już blisko. Również w przypadku przyjemności możemy mówić o wielu poziomach. Na przykład przyjemność wynikająca z zachwytu, choć dla większości z nas bardzo intensywna, może zostać czasem przeważona przez przyjemność wynikającą z komfortu. Wszystko zalezy od indywidualnych punktów widzenia.

66

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

III. SIŁA, KTÓRA KSZTAŁTUJE TWOJE ZYCIE

67

Rozważmy dla przykładu następującą sytuację: podczas przerwy na lunch przechodzisz obok parku, w którym właśnie grają symfonię Beethovena. Czy zatrzymasz się, żeby posłuchać? Zależy to przede wszystkim od wagi, jaką przykładasz do muzyki poważnej. Niektórzy rzuciliby dosłownie wszystko, aby posłuchać gwałtownych taktów Eroiki. Dla nich Beethoven oznacza czystą przyjemność. Jednak dla innych słuchanie muzyki poważnej jest równie istotne jak zeszłoroczny śnieg. Znoszenie dźwięków byłoby więc dla nich cierpieniem. Tacy ludzie przejdą obok parku jak najszybciej i udadzą się z powrotem do pracy. Jednak nawet niektórzy miłośnicy muzyki poważnej nie zdecydują się, by przystanąć i posłuchać. Może przewidywana przykrość wynikająca ze spóźnienia się do pracy przeważy przyjemność słuchania muzyki? Mogą też być przekonani, że słuchanie muzyki w środku dnia jest stratą czasu i ból spowo­ dowany poczuciem robienia czegoś niewłaściwego będzie większy niż przyjemność, której mogłaby dostarczyć muzyka? Nasze życie jest codziennie wypełniane tego typu psychicz­ nymi negocjacjami. Nieustannie rozważamy różne możliwości działania oraz wpływ, jaki miałyby one na nas.

NAJWAŻNIEJSZA LEKCJA W ŻYCIU
Donald Trump i Matka Teresa powodowani są dokładnie tą samą siłą. Już słyszę, jak mówisz: „Chyba masz coś nie tak z głową, Tony! Nie można chyba znaleźć dwóch bardziej różnych od siebie osób." Nie da się oczywiście zaprzeczyć, że wyznawane przez nich wartości leżą dokładnie na dwóch przeciwnych końcach skali. Ale i jedno, i drugie kieruje się przyjemnością i cierpieniem. Życie każdej z tych istot ukształtowane jest tym, z czego nauczyli się czerpać przyjem­ ności, i tym, co wedle ich doświadczeń przysparza cierpień. Naj­ ważniejszą lekcją w życiu jest odkrycie, co sprawia nam przyjemność, a co powoduje ból. Treść tej lekcji jest zupełnie inna w przypadku każdego z nas i dlatego każdy z nas jest inny. Co prowadziło Donalda Trumpa przez całe życie? Nauczył się osiągać przyjemności z pływania na największych i najdroższych

jachtach, nabywania najbardziej ekstrawaganckich budynków, dokonywania najsprytniejszych transakcji. Krótko mówiąc, czerpał przyjemności z posiadania największych i najdroższych zabawek. Z czym nauczył się kojarzyć cierpienie? W wielu wywiadach ujawnił, że największe życiowe cierpienie to dla niego świadomość, że jest w czymś gorszy od kogokolwiek. Cierpienie to w jego przypadku niepowodzenie. Siła, która wciąż pchała go do sukcesu, ma naprawdę swój początek w unikaniu cierpienia. To o wiele silniejszy czynnik motywujący niż dążenie do przyjemności. Wielu konkurentów z radością oglądało cierpienie, którego Trump doświadczył po upadku swojego imperium finansowego. Jednak o wiele cenniejsze niż osądzanie go - lub kogokolwiek innego, włącznie z samym sobą - może się okazać zrozumienie, co nim kierowało, oraz współczucie dla cierpienia, którego niewątpliwie doświadczył. Matka Teresa stanowi zupełnie inny przykład tego samego zjawiska. Oto kobieta, która troszczy się o innych tak bardzo, że ilekroć widzi cierpienie innych ludzi, sama cierpi. Niesprawied­ liwość systemu kastowego raniła ją mocno. Odkryła, że kiedy podejmowała działania, by pomóc innym, znikało ich cierpienie, a więc i jej własny ból. Matka Teresa potrafi odnaleźć ostateczny cel życia w jednej z najuboższych dzielnic Kalkuty, Mieście Radości, które przepełnione jest ponad miarę milionami głodujących i chorych uchodźców. Dla niej przyjemnością może być przedzieranie się z trudem przez bagno odpadków, odchodów i brudu, by dojść do walącej się chałupy i tam pielęgnować wymęczone cholerą i dyzenterią niemowlęta i starsze dzieci. Najpotężniejszą kierującą nią siłą jest przekonanie, że wyciąganie innych z biedy łagodzi jej własny ból, że pomaganie im w poznaniu choć trochę lepszego życia - dawanie im przyjemności - daje przyjemność również i jej. Nauczyła się, że poświęcanie siebie samej dla innych stanowi najwyższe dobro. Dzięki temu jest przekonana, że jej życie posiada prawdziwe znaczenie. Być może wielu z nas uzna za naciągnięte porównanie wznio­ słej pokory Matki Teresy z materializmem Donalda Trumpa. Mi­ mo to jednak powinniśmy zawsze pamiętać, że tych dwoje ludzi ukształtowało swoje życie zależnie od tego, z czym nauczyli się kojarzyć przyjemność, a z czym cierpienie. Oczywiście otoczenie i wychowanie odegrały rolę w dokonywanych przez nich wybo-

68

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

III. SILA, KTÓRA KSZTAŁTUJE TWOJE ŻYCIE

69

rach, jednak w końcu i jedno, i drugie podjęło ŚWIADOMĄ de­ cyzję, za co się nagradzać, a za co karać.

TO, Z CZYM KOJARZYSZ CIERPIENIE, A Z CZYM PRZYJEMNOŚĆ, KSZTAŁTUJE TWOJE PRZEZNACZENIE
Decyzję, która miała później całkowicie zmienić moje życie, podjąłem we wczesnym dzieciństwie. Wtedy zacząłem odnajdować wielką przyjemność w uczeniu się. Zdałem sobie sprawę z faktu, że odkrycie strategii i wiedzy, które mogłyby mi pomóc kształtować zachowanie i emocje ludzkie, może dać mi dosłownie wszystko, czego chciałem od życia. Może mnie uwolnić od cierpienia i przysporzyć wielu przy­ jemności. Odkrycie sekretów kryjących się za naszymi działaniami może mi pomóc stać się zdrowszym, rozwijać się lepiej fizycznie oraz mocniej związać się z tymi, na których mi zależy. Uczenie się pozwalało mi dać coś od siebie innym ludziom, wnieść do ota­ czającego mnie świata coś naprawdę wartościowego. Dawało mi poczucie radości i samospełnienia. Mniej więcej w tym samym czasie odkryłem jeszcze chyba wspanialszą formę przyjemności, a mianowicie dzielenie się własną wiedzą z innymi. Kiedy zaś przekonałem się, że wiedza, którą przekazuję innym, pozwala im polepszyć poziom życia, dotarłem do najwspanialszego źródła przyjemności. Celem mojego życia stał się rozwój samego siebie. Jakie przyjemne lub bolesne doświadczenia ukształtowały twoje życie? Na przykład fakt, czy wiązałeś z narkotykami uczucie przyjemności czy cierpienia, z pewnością miał olbrzymi wpływ na twój los. Podobnie uczucia, które nauczyłeś się łączyć z papie­ rosami, alkoholem, kontaktami z innymi ludźmi, a nawet z poję­ ciami dawania i zaufania. Jeśli jesteś lekarzem, to czy powzięta wiele lat temu decyzja studiowania w akademii medycznej nie była związana z przeko­ naniem, że ten zawód pozwoli ci się dobrze czuć? Każdy lekarz, z którym dotychczas rozmawiałem, czerpie wielką przyjemność z pomagania innym ludziom, ratowania ich

życia i przynoszenia ulgi w cierpieniu. Często dodatkową moty­ wacją była duma z powszechnego szacunku społecznego. Muzycy poświęcili się swojej sztuce dlatego, że jedynie niewiele rzeczy może im dać aż tak wielką przyjemność. Szefowie największych firm natomiast wiążą przyjemność z podejmowa­ niem wielkich decyzji, z dysponowaniem olbrzymim potencjałem, który pozwala im wprowadzać trwałe zmiany w życiu wielu ludzi. Pomyśl o ograniczeniach wynikających z przyjemności i cier­ pienia w przypadku Freddie'ego Prinze'a, Jimie'ego Hendrixa, Elvisa Presleya, Janis Joplin i Jima Morrisona. Fakt, iż traktowali oni narkotyki jako ucieczkę, szybkie rozwiązanie własnych problemów, sposób na zamianę cierpienia w krótkotrwałą przyje­ mność, z pewnością przyczynił się do ich upadku. Wszyscy oni zapłacili najwyższą cenę za to, że nie panowali nad własnymi uczuciami i umysłami. Pomyśl, jaki przykład dali milionom fanów. Ja sam nigdy nie nauczyłem się brać narkotyków ani pić alkoholu. Czy dlatego, że jestem tak mądry? Nie, po prostu miałem dużo szczęścia. Jednym z powodów, dlaczego nigdy nie piłem alkoholu, jest fakt, że jako dziecko często obserwowałem we własnej rodzinie pewną parę, która po spożyciu alkoholu zacho­ wywała się tak odrażająco, że z piciem kojarzyło mi się wyłącznie cierpienie. Szczególnie mocno utkwił mi w pamięci obraz mamy mojego ówczesnego najlepszego przyjaciela. Była ona wyjątkowo tłusta - ważyła chyba ze trzysta funtów - i ciągle piła. Ilekroć była pijana, zawsze mnie obejmowała i okropnie się przy tym śliniła. Jeszcze dzisiaj zapach alkoholu w czyimś oddechu powoduje, że zbiera mi się na wymioty. Jednak z piwem było zupełnie inaczej. Kiedy miałem jakieś jedenaście, dwanaście lat, nie uznawałem piwa za napój alkoholowy. W końcu mój ojciec pił piwo i nie był potem odrażający. Wręcz odwrotnie, po kilku piwach wydawał mi się weselszy. Picie piwa kojarzyło się mi z przyjemnością, ponieważ chciałem być taki jak ojciec. Ale czy picie piwa rzeczywiście by mnie do niego upodab­ niało? Oczywiście, że nie, ale często wytwarzamy w naszym systemie nerwowym fałszywe skojarzenia (neuroasocjacje) na temat rzeczy dających przyjemność i powodujących cierpienie. Któregoś dnia poprosiłem mamę o piwo. Zaczęła mi tłuma­ czyć, że piwo nie jest dla mnie dobre. Ale wszelkie próby przeko-

70

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

III. SIŁA, KTÓRA KSZTAŁTUJE TWOJE ŻYCIE

71

nania mnie o tym, gdy już miałem swoje zdanie, a w dodatku które były wyraźnie sprzeczne z moimi obserwacjami na temat ojca, musiały spełznąć na niczym. Nigdy nie wierzymy temu, co słyszymy, ponieważ jesteśmy pewni, że nasze spostrzeżenia są właściwe - a ja byłem wtedy przekonany, że picie piwa stanowi kolejny krok na drodze mojego rozwoju. W końcu mama zrozu­ miała, że jeśli nie da mi dobrej nauczki, pójdę na piwo gdzie indziej. Pewnie podświadomie wiedziała, że musi zmienić to, co kojarzę z piwem. Powiedziała więc: „W porządku. Chcesz pić piwo i zachowywać się jak ojciec? Musisz więc robić dokładnie to samo co on." Zapytałem natychmiast: „To znaczy co?", i mama odparła: „Musisz wypić całe opakowanie sześciu piw." Zgodziłem się natychmiast. „Nie ma problemu" - powiedziałem. „Ale musisz to zrobić tutaj" - dodała. Pierwszy łyk smakował okropnie, zupełnie nie tego się spodziewałem. Oczywiście za nic w świecie bym się wtedy do tego nie przyznał. W końcu cho­ dziło o moją dumę. Pociągnąłem więc kilka kolejnych łyków, ale po skończeniu pierwszej puszki powiedziałem: „Już się napiłem, mamo. Już nie chcę." Ona jednak odpowiedziała: „Nic z tego!", i otworzyła kolejne piwo. Po trzeciej albo czwartej puszce zrobiło mi się niedobrze. Z pewnością bez kłopotu zgadniesz, co stało się później. Zwymiotowałem, zabrudziwszy przy tym samego siebie i całą kuchnię. To było odrażające, a je­ szcze trudniej było chyba to sprzątać. Natychmiast zacząłem ko­ jarzyć zapach piwa z torsjami i całą resztą tych okropności. Nie miałem już w umyśle żadnych innych skojarzeń związanych z piciem piwa. W moim systemie nerwowym wytworzyło się skojarzenie emocjonalne - neuroasocjacja, która miała w przy­ szłości wpływać na moje decyzje. Od tamtego dnia nie wypiłem nawet łyka piwa! Czy skojarzenia związane z przyjemnością i cierpieniem mogą mieć skutki przekładalne na konkretne działania? Z pew­ nością tak. Ta negatywna neuroasocjacja łącząca się z piwem spowodowała wiele decyzji w moim życiu. Wpływała ona na to, jakich kolegów dobierałem sobie w szkole. Zdecydowała o spo­ sobach znajdowania sobie przyjemności. Nie piłem alkoholu. Zamiast tego uczyłem się, uprawiałem sporty i odkrywałem, jak wspaniale jest pomagać innym. Stałem się więc uczniem, do

którego wszyscy zwracali się ze swoimi problemami i rozwią­ zywanie tych problemów polepszało humor zarówno im, jak i mnie. Niektóre sprawy nie zmieniły się od lat! Nigdy też nie brałem narkotyków, również ze względu na podobne doświadczenie. Kiedy byłem w czwartej klasie, policja zorganizowała w szkole pokaz filmów opisujących skutki zbratania się z narkomanami. Widziałem ludzi, którzy strzelali, umierali i skakali przez okna. Jako młody chłopak skojarzyłem narkotyki z brzydotą i śmiercią, nigdy więc po nie nie sięgnąłem. Moje szczę­ ście polegało na tym, że policja pomogła mi wytworzyć neuroasocjacje, powodujące cierpienie na samą myśl o narkotykach. Dla­ tego właśnie nigdy nawet nie przyszło mi na myśl, by je stosować. Jaki stąd wniosek? Po prostu: JEŚLI Z JAKIMIŚ DZIA­ ŁANIAMI LUB WZORCAMI EMOCJONALNYMI BĘDZIE SIĘ NAM KOJARZYĆ OLBRZYMIE CIERPIENIE, ZA WSZELKĄ CENĘ BĘDZIEMY UNIKAĆ PODEJMOWANIA TYCH DZIA­ ŁAŃ. WNIOSEK TEN MOŻEMY WYKORZYSTAĆ DLA POD­ PORZĄDKOWANIA SOBIE SIŁ CIERPIENIA I PRZYJEMNO­ ŚCI PO TO, ABY ZMIENIĆ W NASZYM ŻYCIU DOSŁOWNIE WSZYSTKO: od nawyku odkładania spraw na później po narkotyki. Jak to zrobić? Powiedzmy, że chcesz utrzymywać swoje dzieci z dala od narkotyków. Trzeba je przekonać, zanim jeszcze zaczną eksperymentować, zanim ktoś inny nauczy je fałszywej asocjacji wiązania narkotyków z przyjemnością. Wspólnie z moją żoną Becky zdecydowaliśmy, że najlepszym sposobem, by nasze dzieci nigdy nie sięgnęły po narkotyki, jest spowodowanie, by skojarzyły je one z olbrzymim cierpieniem. Wiedzieliśmy, że jeśli nie nauczymy ich, czym naprawdę są nar­ kotyki, ktoś inny może je kiedyś przekonać, że narkotyk stanowi pożyteczny środek na ucieczkę przed cierpieniem. Aby to osiągnąć, skontaktowałem się z naszym dobrym przyjacielem, kapitanem Johnem Rondonem z Armii Zbawienia. Przez wiele lat pomagałem Johnowi przekonywać ludzi z Bronxu i Brooklynu, by podnieśli wymagania w stosunku do życia, by dźwignęli je na wyższy poziom, zmienili ograniczające ich prze­ konania i rozwinęli umiejętności, które pozwolą im kierować własnym życiem. Becky i ja jesteśmy bardzo dumni z tych ludzi ulicy, którzy wykorzystali to, czego ich nauczyliśmy, i znaleźli

72

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

III. SIŁA, KTÓRA KSZTAŁTUJE TWOJE ŻYCIE

73

dom i godne życie. Zawsze traktowałem moje wizyty w dzielni­ cach slumsów jako rodzaj zwrotu tego, co sam dostałem, rodzaj podziękowania za szczęście, jakie mnie spotkało. Te spotkania pozwalają mi docenić przywilej, jakim jest życie, które prowadzę. Dają mi też właściwe spojrzenie na świat i dzięki nim utrzymuję równowagę ducha. Wyjaśniłem swoje cele kapitanowi Rondonowi. Obiecał mi wtedy zorganizować dla naszych dzieci wycieczkę, której miały nigdy nie zapomnieć i która miała im dać prawdziwe doświad­ czenia na temat wpływu narkotyków na psychikę człowieka. Wycieczka zaczęła się od wizyty w zaszczurzonym, rozpadającym się bloku. Jak tylko weszliśmy, moje dzieci zaatakował smród uryny, brud śliskich podłóg, obraz narkomanów nie zwracających zupełnie uwagi na otoczenie, widok dziecięcych prostytutek zaczepiających przechodniów i płacz zaniedbanych i zapomnia­ nych dzieci. Tak więc moje dzieci nauczyły się kojarzyć narkotyki z umysłowym, emocjonalnym i fizycznym spustoszeniem. Było to cztery i pół roku temu. Od tego czasu wiele razy stykały się z narkotykami, ale nawet ich nie tknęły. Potężne neuroasocjacje na zawsze ukształtowały ich przeznaczenie.

Jeśli martwisz się jakąś rzeczą, twoje cierpienie nie wynika z rzeczy samej w sobie, lecz jest skutkiem sposobu, w jaki ją oceniasz. A to możesz w każdej chwili zmienić.
MAREK AURELIUSZ

Jesteśmy jedynymi istotami na naszej planecie, które prowadzą tak bogate życie wewnętrzne, że liczą się dla nas nie tyle same wyda­ rzenia, co własna interpretacja tych wydarzeń, i ona właśnie warun­ kuje nasz sposób postrzegania samych siebie, a także rodzaj naszych przyszłych działań. Jedną z cech, która czyni nas tak wyjątkowymi, jest umiejętność ADAPTOWANIA, przekształcania oraz mani­ pulowania przedmiotami oraz myślami po to, by osiągnąć pożytek lub przyjemność. A najważniejszym spośród naszych talentów adaptacyjnych jest zdolność kojarzenia życiowych doświadczeń,

łączenia ich z innymi doświadczeniami i tworzenia w ten sposób jakby kalejdoskopu znaczeń, który odróżnia odczucia jednego człowieka od odczuć każdego innego. I tak na przykład tylko człowiek potrafi zmienić swoje skojarzenia w ten sposób, aby ból fizyczny przynosił mu przyjemność, lub na odwrót. Pomyśl o ludziach decydujących się na strajk głodowy. Dla dobra jakiejś sprawy potrafią odmawiać sobie jedzenia przez trzydzieści dni. Ból fizyczny, jakiego przy tym doświadczają, jest znaczny, ale przewyższa go przyjemność i satysfakcja z powodu zwrócenia uwagi świata na daną sprawę. Ale przecież o wiele częściej spotykasz ludzi, którzy narzucili sobie ostry reżim fizyczny po to, aby za pomocą ćwiczeń pięknie ukształtować swoje ciało. Nauczyli się łączyć uczucie wielkiej przyjemności z „cierpieniami" fizycznymi. Dyskomfort wysiłku fizycznego za­ mienili na satysfakcję wynikającą z własnego rozwoju. Dlatego właśnie zachowują się tak konsekwentnie i dlatego osiągają tak wspaniałe rezultaty. Tak więc dzięki sile woli możemy przeciwstawić wynikające z głodu cierpienia fizyczne cierpieniom psychicznym spowodo­ wanym zarzuceniem własnych ideałów. Możemy tworzyć wyższe znaczenia, możemy wyjść z „pudełka Skinnera"* i przejąć nad sobą kontrolę. JEŚLI JEDNAK NIE PRZEJMIEMY KONTROLI NAD WŁASNYMI SKOJARZENIAMI DOTYCZĄCYMI CIERPIENIA I PRZYJEMNOŚCI, NASZE ŻYCIE NIE BĘ­ DZIE RÓŻNIĆ SIĘ NICZYM OD EGZYSTENCJI ZWIERZĄT LUB MASZYN: nieustannie będziemy reagować na bodźce otoczenia i pozwolimy, by każdy kolejny pojawiający się element otoczenia wyznaczał kierunek oraz poziom naszego życia. Wracamy do pudełka. Żyjemy tak, jakbyśmy byli publicznym komputerem, do którego z łatwością ma dostęp każdy programista amator.

* Z B.F. Skinnerem, sławnym pionierem behawioryzmu, wiąże się również niesławna historia. Otóż w imię nauki, aby zebrać materiał popierający jego teorię o działaniu na skutek bodźców i reakcji, zamknął swoją nowo narodzoną córkę w pudełku wielkości łóżeczka dziecięcego na całe jedenaście miesięcy.

74

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

SIŁA, KTÓRA KSZTAŁTUJE TWOJE ŻYCIE

75

Nasze zachowanie, zarówno świadome, jak i podświadome, zostało ukształtowane cierpieniami i przyjemnościami dostar­ czanymi nam z wielu źródeł: rówieśnicy w dzieciństwie, rodzice, nau­ czyciele, trenerzy, bohaterowie filmowi i telewizyjni i tak dalej. Być może wiesz, choć nie jest to oczywiste, kiedy to programowanie i warunkowanie się zaczęło. Mogły to być czyjeś słowa, jakieś szkolne wydarzenie, zdobycie nagrody w zawodach sportowych, jakaś kłopotliwa sytuacja, same piątki na świadectwie szkolnym - a może same dwójki. Wszystkie te czynniki przyczyniły się do tego, jaki jesteś dzisiaj. Nie ma chyba słów, którymi mógłbym wyrazić, JAK WAŻNE SĄ DLA KSZTAŁTOWANIA TWOJEGO PRZEZNACZENIA RZECZY, Z KTÓRYMI KOJARZYSZ CIERPIENIE I PRZYJEMNOŚĆ. Czy przeglądając dziś własne dotychczasowe życie potrafisz dostrzec wydarzenia, które stworzyły w tobie jakieś neuroasocjacje, a więc w ten sposób zapoczątkowały szereg powiązań przyczynowo-skutkowych i doprowadziły cię tam, gdzie obecnie się znajdujesz? Jak ważne są dla ciebie te wydarzenia? Jeśli nie masz żony lub męża, to czy traktujesz małżeństwo jako pełną szczęścia podróż ze współmałżonkiem czy też jako kulę przykutą do nogi ślubnymi zobowiązaniami. Czy posiłek stanowi dla ciebie ważny moment, w którym dostarczasz organizmowi kolejnej porcji energii, czy też może pożerasz wszystko, co podadzą, wyłą­ cznie dla przyjemności?

cydują o tym, co zrobimy. Choć bardzo chcielibyśmy wierzyć, że kierujemy się intelektem, w większości wypadków naprawdę rządzą nami EMOCJE, odczucia, które kojarzymy z własnymi myślami. Wiele razy próbujemy złamać ten system. Przez jakiś czas trzymamy się diety, ale w końcu tracimy zapał, ponieważ sprawia nam ona zbyt wiele cierpienia. ROZWIĄZUJEMY PROBLEM NA KRÓTKO, JEDNAK JEŚLI NIE ZLIKWIDUJEMY PRZY­ CZYNY PROBLEMU, POJAWI SIĘ ON PONOWNIE. Aby zmiana była trwała, musimy swoje dawne zachowanie skojarzyć z cierpieniem, a nowe z przyjemnością. Musimy to nowe skoja­ rzenie warunkować dopóty, dopóki nie stanie się stałe. Pamiętaj, że każdy z nas zrobi więcej dla uniknięcia cierpienia niż dla zys­ kania przyjemności. Przejście na dietę i pokonanie własnego cierpienia za pomocą siły woli nigdy nie trwa długo, po prostu dla­ tego, że unikanie tuczących, ale smacznych posiłków wciąż koja­ rzy nam się z cierpieniem. Aby ta zmiana trwała długo, musimy skojarzyć cierpienie z jedzeniem tuczących posiłków po to, by nawet o nich nie myśleć, natomiast przyjemność czerpać zjedzenia tych potraw, które nas odżywiają, a nie tuczą. Ludzie sprawni i zdrowi są przekonani, że nic nie smakuje lepiej niż zdrowe po­ siłki. Często też z przyjemnością odsuwają oni od siebie talerz, na którym jeszcze znajduje się jedzenie. Symbolizuje to dla nich fakt, że w pełni panują nad własnym życiem. NAPRAWDĘ POTRAFIMY DOSTOSOWAĆ DO WA­ RUNKÓW NASZE UMYSŁY, CIAŁA I EMOCJE TAK, ABY ŁĄCZYĆ PRZYJEMNOŚĆ I CIERPIENIE Z DOWOLNIE WYBRANYMI RZECZAMI LUB POJĘCIAMI. ZMIENIAJĄC ZAŚ SWOJE WYUCZONE ODCZUCIA NA TEMAT CIER­ PIENIA I PRZYJEMNOŚCI, MOŻEMY NATYCHMIAST ZMIENIĆ SWOJE ZACHOWANIE. Na przykład, by rzucić palenie, wystarczy połączyć cierpienie z paleniem, a przyjemność z rzuceniem palenia. Masz dość siły, by zrobić to natychmiast, ale być może nie wykorzystujesz tej siły, ponieważ nauczyłeś się łączyć palenie z przyjemnością albo boisz się, że rzucenie palenia przyniesie ci zbyt wiele cierpień. Jeśli jednak spytasz kogoś, kto rzucił palenie, dowiesz się, że zrobił to w jednej chwili, w dniu, kiedy naprawdę zmienił to, co znaczył dla niego papieros.

Mężczyźni, podobnie jak kobiety, o wiele częściej słuchają serca niż rozumu.
LORD CHESTERFIELD

Choćbyśmy zaprzeczali najgwałtowniej, faktem pozostaje, że NA­ SZYM ZACHOWANIEM KIERUJE NIE KALKULACJA INTE­ LEKTUALNA, LECZ INSTYNKTOWNA REAKCJA NA CIER­ PIENIE I PRZYJEMNOŚĆ. Chociaż rozum mówi nam wyraźnie, że jedzenie czekolady jest niezdrowe, sięgamy po nią ciągle. Dla­ czego? Ponieważ nie kierujemy się rozumem, lecz wyuczonymi sko­ jarzeniami SYSTEMU NERWOWEGO związanymi z cierpieniem i przyjemnością. To właśnie nasze NEURO ASOCJACJE - skoja­ rzenia, które ustanowiliśmy we własnym systemie nerwowym - de-

76

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

III. SIŁA, KTÓRA KSZTAŁTUJE TWOJE ZYCIE

77

JEŚLI TY NIE MASZ POMYSŁU NA WŁASNE ŻYCIE, MA GO KTOŚ INNY
Rola Madison Avenue sprowadza się do zmiany tego, z czym łączymy przyjemność i cierpienie. Autorzy reklam z pewnością zrozumieli, że naszymi działaniami kierują odczucia, które wywołują w nas ich pro­ dukty, a nie intelekt. Skutkiem tego stali się oni ekspertami w stosowaniu łagodnej i uspokajającej lub agresywnej muzyki, natrętnego lub dyskret­ nego obrazowania, jaskrawych bądź przytłumionych kolorów oraz całej gamy innych elementów, które mają wywołać w nas określone stany emocjonalne. A kiedy już emocje sięgną szczytu, pokazują swój produkt tak długo, aż skojarzymy go z tymi pożądanymi przez nas odczuciami. Koncern Pepsi-Cola wykorzystał tę strategię wspaniale w walce o większe udziały na rynku napojów chłodzących ze swo­ im głównym konkurentem, Coca-Colą. Specjaliści Pepsi dostrzegli fenomenalny sukces Michaela Jacksona, młodego człowieka, który przez całe życie uczył się, jak wzbudzać ludzkie emocje za pomocą swojego głosu, ciała, twarzy i gestów. Michael śpiewał i tańczył w sposób, który stymulował wielu słuchaczy tak bardzo, że często kupowali oni później jego płyty, aby podtrzymać lub odtworzyć wzbudzone emocje. Ludzie z Pepsi zadali więc sobie pytanie, jak mogą przenieść te odczucia na swój produkt. Rozumowali oni, że jeśli ludzie będą kojarzyć z Pepsi te same przyjemne uczucia, które kojarzą z Michaelem Jacksonem, będą kupować Pepsi tak samo, jak kupują jego płyty. Proces wiązania nowych uczuć z produktem lub ideą jest nieodzowną częścią transferu niezbędnego dla podstawowego warunkowania, o którym więcej dowiesz się w rozdziale szóstym, kiedy zapoznamy się z nauką warunkowania neuroasocjacyjnego. Na razie jednak powiemy sobie tylko jedno: ILEKROĆ ZNAJDUJEMY SIĘ W STANIE DUŻEGO PO­ BUDZENIA EMOCJONALNEGO, KIEDY STYKAMY SIĘ Z MOCNYMI ODCZUCIAMI BÓLU LUB PRZYJEMNOŚCI, COKOLWIEK ZACZNIE SIĘ POJAWIAĆ KONSEKWENTNIE, ZOSTANIE POŁĄCZONE Z TYMI ODCZUCIAMI NEURO­ LOGICZNIE. Dlatego właśnie ilekroć w przyszłości to coś pojawi się raz jeszcze, powróci towarzyszący temu zjawisku na początku stan emocjonalny.

Pewnie słyszałeś o Iwanie Pawłowie, rosyjskim naukowcu, który w końcu XIX wieku przeprowadzał eksperymenty związane z bodź­ cami i reakcjami. Najsławniejszy jego eksperyment polegał na tym, że ilekroć podawał psu jedzenie, dzwonił dzwonkiem, stymulując w ten sposób gruczoły ślinowe psa i kojarząc odczucia psa z dźwię­ kiem. Po wystarczająco wielu powtórzeniach takiego warunkowania, Pawłów odkrył, że sam tylko dźwięk dzwonka powodował ślinienie się psa - nawet jeśli nie podawano już przy tym jedzenia. Co ma wspólnego Pawłów z Pepsi? Najpierw koncern Pepsi wykorzystał Michaela Jacksona dla rozbudzenia naszego stanu emo­ cjonalnego. Następnie, w dokładnie określonym momencie, poka­ zywał nam swój produkt. Konsekwentne powtarzanie tego wytwo­ rzyło więzi emocjonalne u milionów fanów Michaela Jacksona. A tak naprawdę Michael Jackson nie pije Pepsi! I kiedy stoi przed kamerami, nie trzyma nawet w ręku puszki z tym napojem! Możesz sobie pewnie pomyśleć: „Czy ci ludzie powariowali? Zapłacili facetowi za reklamę piętnaście milionów dolarów, a on nie trzymał nawet w ręku ich produktu! A w dodatku mówi wszys­ tkim, że nie pije Pepsi! W takim razie co z niego za rzecznik? Co to za głupi pomysł!" Tak naprawdę pomysł był wspaniały. Sprzedaż Pepsi wzrosła tak bardzo, że firma L.A. Gear wynajęła potem Michaela Jacksona za dwadzieścia milionów dolarów i zleciła mu re­ prezentowanie własnych produktów. Ponieważ Michael Jackson nadal potrafi zmieniać uczucia ludzi (jest w nim coś, co nazywam „źródłem stanu"), firma Sony/CBS podpisała z nim dzie­ sięcioletni kontrakt na nagrania, który podobno opiewa na miliard dolarów! Jego umiejętność zmieniania odczuć ludzkich czyni go bezcennym. Musimy zdać sobie sprawę z faktu, że wszystko to oparte jest na łączeniu przyjemnych odczuć z określonymi rodzajami zachowania. Cała filozofia sprowadza się do przekonania nas, że jeśli użyjemy danego produktu, spełnimy własne marzenia. Autorzy reklam nauczyli nas wszystkich, że jeśli ktoś jeździ BMW, to jest osobą niezwykłą, o wyjątkowym guście. Jeśli jeź­ dzisz hyundaiem, jesteś inteligentny, jeśli toyotą, przeżywasz wspaniałe chwile, a jazda pontiakiem przyniesie ci dreszczyk emocji. Nauczono cię, że wystarczy używać wody kolońskiej

78

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

III. SILĄ, KTÓRA KSZTAŁTUJE TWOJE ŻYCIE

79

Obsession, aby wpaść w wir seksualnej orgii. Jeśli pijesz Pepsi, będziesz potrafił poruszać się w tańcu jak M.C. Hammer, a jeśli chcesz być „dobrą" matką, musisz karmić swoje dzieci ciastami owocowymi firmy Hostess oraz batonami Twinkies. Autorzy reklam zauważyli, że jeśli uda im się wywołać odpowiednio duże uczucie przyjemności, ich odbiorcy nie będą dostrzegali cierpienia. Spece od reklamy twierdzą, że „wszystko się sprzeda dzięki seksowi". Nie ma najmniejszej wątpliwości, że przyjemne skojarzenia seksualne, wywołane reklamami praso­ wymi i telewizyjnymi, przekonują ludzi, by kupić dany produkt. Weźmy za przykład trendy, które pojawiły się w reklamach spodni dżinsowych. Kiedyś były to spodnie robocze i uznawano je za brzydkie. Dzisiaj stały się międzynarodowym symbolem wszys­ tkiego, co sexy, modne i młodzieńcze. Czy kiedykolwiek widziałeś reklamę spodni Levis 501 ? Czy możesz ją sobie przypomnieć? Na pewno była bez sensu, ale po jej obejrzeniu trudno oprzeć się odczuciu, że gdzieś obok ktoś uprawiał sex. Czy tego typu strategia naprawdę pomaga sprzedawać dżinsy? Oczywiście, że tak! Levis jest najlepszym w Ameryce producentem ubiorów dżinsowych. Czy siła warunkowania zmierzającego do ukształtowania naszych skojarzeń ogranicza się jedynie do takich produktów, jak napoje, samochody i spodnie? Odpowiedź brzmi: nie. Czy wiesz, że w roku 1986, mimo przewidywań olbrzymich zbiorów, kalifornijscy producenci rodzynek wpadli w panikę? Rok po roku obserwowali spadek sprzedaży o kolejny jeden procent. Zrozpa­ czeni zwrócili się więc do agencji reklamowej z prośbą o zna­ lezienie wyjścia z tej sytuacji. Rozwiązanie okazało się proste: musieli oni zmienić odczucia ludzi na temat swojego produktu. Według Roberta Phinneya, ówczesnego prezesa rady producentów rodzynek*, większość ludzi kojarzyła ten produkt negatywnie. Tak więc zadanie było jasne: napompować wysuszone owoce odpowiednią dawką pozytywnych emocji. Przyłączyć odczucia, których chcą konsumenci. Słowa „pomarszczony" i „wysuszony" z pewnością nie kojarzą się z pozytywnymi odczuciami. Produ-

* John Hillkirk i Gary Jacobson: Grit, Guts and Genius, Boston, Houghton and Mifflin Company, 1990.

cenci rodzynek zaczęli więc zachodzić w głowę, z czym mogliby połączyć rodzynki tak, aby ludzie chcieli je kupować. Odrodzenie popularności przeżywał w tym czasie stary szlagier: Słyszałem to w winnicy. I wtedy przyszedł im do głowy pomysł, aby wykorzystać popularność tej piosenki i połączyć przeżywane w związku z nią pozytywne odczucia z rodzynkami. Wynajęli więc twórczego animatora nazwiskiem Will Vinton, który stworzył mniej więcej trzydzieści glinianych rodzynkowych figurynek. Miały one tańczyć w rytm popularnej melodii. Wtedy właśnie narodziły się rodzynki kalifornijskie (do dziś jedna z najpopularniejszych marek). Pierwsza kampania reklamowa natychmiast wywołała burzę odczuć, które ludzie zaczęli wiązać z rodzynkami. Małe tańczące rodzynki kojarzyły się z radością, śmiechem i zabawą i w ten sposób odkryto je na nowo, zaczęto łączyć z przekazywanym bez słów w każdej z reklam komu­ nikatem: Jeśli będziesz jadł rodzynki, będziesz wesoły i radosny. Rezultaty? Przemysł producentów rodzynek wyciągnięty został z upadku i sprzedaż wzrastała o dwadzieścia procent w każdym kolejnym roku. Próba zmiany skojarzeń zakończyła się sukcesem: konsumenci nauczyli się wiązać z tymi owocami nie nudę, ale odczucia zabawy i radości. Wykorzystanie reklamy jako formy warunkowania nie ogra­ nicza się oczywiście do produktów. Na szczęście - albo na nie­ szczęście - bez przerwy obserwujemy, jak telewizja i radio wykorzystywane są jako narzędzia zmiany naszych skojarzeń z uczestnikami różnych procesów politycznych. Najwięcej chyba wie o tym jeden z najbystrzejszych obserwatorów sceny poli­ tycznej i człowiek, który najlepiej potrafi kształtować opinię publiczną, Roger Ailes. On właśnie odpowiadał za kluczowe ele­ menty kampanii prezydenckiej z 1984 roku, kiedy Ronald Reagan pokonał Waltera Mondale'a. Również on reżyserował tak sku­ teczną kampanię George'a Busha przeciwko Michaelowi DukaIfisowi w 1988 roku. Ailes opracował strategię, w ramach której przekazywał wyborcom niekorzystne informacje na temat Dukakisa, dotyczące jego słabości w trzech dziedzinach: obronności, ochrony środowiska i walki z przestępczością. Strategia ta miała spowodować, by wiązali oni z Dukakisem negatywne uczucia. Jedna z reklam podczas kampanii przedstawiała rywala Busha

80

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

III. SILĄ, KTÓRA KSZTAŁTUJE TWOJE ZYCIE

81

w czołgu jako „chłopca bawiącego się w wojnę", inna obwiniała go za zanieczyszczenie środowiska w porcie bostońskim. Najczę­ ściej jednak pokazywano obrazek przedstawiający przestępców wypuszczanych z więzień w Massachusetts przez drzwi obrotowe, grając w ten sposób na bardzo ujemnych opiniach wywołanych w całym kraju przez „sprawę Willie'ego Hortona". Skazany za morderstwo, Willie Horton został wypuszczony na wolność w ramach kontrowersyjnego planu urlopowania więźniów, wpro­ wadzonego w rodzinnym stanie Dukakisa. Horton nie zgłosił się z powrotem do więzienia i w dziesięć miesięcy później został aresztowany za terroryzowanie młodego małżeństwa, zgwałcenie kobiety i napaść na mężczyznę. Do wielu ludzi przemówiły negatywne przekazy tych komu­ nikatów. Ja osobiście uważam je za wysoce manipulacyjne, jednak trudno im odmówić skuteczności opartej na fakcie, że ludzie zrobią więcej dla uniknięcia cierpienia niż dla zyskania przyjem­ ności. Wielu ludziom nie podobał się sposób prowadzenia tej kampanii - sam George Bush był jednym z nich -jednak trudno było polemizować ze stwierdzeniem, że cierpienie jest bardzo silnym czynnikiem motywującym działania ludzkie. Jak powie­ dział Ailes: „Negatywne przekazy docierają do ludzi szybciej. Ludzie zwykle poświęcają im więcej uwagi. Kierowcy nie za­ trzymują samochodu, aby podziwiać sielankowy widok po obydwu stronach autostrady. Ale każdy zwolni, żeby obejrzeć skutki wypadku."* Skuteczność kampanii Ailesa jest niekwestionowana. Bush zdobył zdecydowaną większość w głosowaniu powszech­ nym, a jego zwycięstwo nad Dukakisem w kolegium elektorskim nie ma wielu sobie podobnych w całej historii państwa. Siła kształtująca światową opinię publiczną oraz nawyki kupujących jest tą samą siłą, która kształtuje WSZYSTKIE nasze działania. Tylko od ciebie zależy przejęcie nad nią kontroli i świa­ dome decydowanie o własnych działaniach, ponieważ jeśli nie kierujemy własnymi myślami, wpadamy w szpony tych, którzy chcą zmusić nas do odpowiadającego im zachowania. Czasem i tak wybralibyśmy te same zachowania, czasem jednak nie. Auto* John Hillkirk i Gary Jacobson: Grit, Guts and Genius.

rzy reklam wiedzą, jak zmieniać to, z czym kojarzymy cierpienie i przy­ jemność, poprzez zmianę naszych odczuć w stosunku do reklamo­ wanych produktów. Jeśli chcemy przejąć kontrolę nad własnym ży­ ciem, musimy się nauczyć „przedstawiać reklamy" naszemu umy­ słowi. Co więcej, możemy to zrobić w jednej chwili. Jak? WY­ STARCZY Z ZACHOWANIAMI, KTÓRE CHCEMY POW­ STRZYMAĆ, POŁĄCZYĆ CIERPIENIE TAK INTENSYWNE EMOCJONALNIE, ŻE ZACHOWANIA TE JUŻ NIGDY WIĘCEJ NIE PRZYJDĄ NAM DO GŁOWY. Czyż nie ma rzeczy, których za nic w świecie byś nie zrobił? Zastanów się nad uczuciami, które wzbudzają one w tobie. Jeśli te same uczucia i odczucia połączysz z zachowaniami, których chcesz unikać, nigdy więcej ich nie pow­ tórzysz. Potem WYSTARCZY SKOJARZYĆ PRZYJEMNOŚĆ Z ZACHOWANIEM POŻĄDANYM. Poprzez powtarzanie i natę­ żenie emocjonalne warunkujesz w sobie te zachowania tak długo, aż staną się one automatyczne. Jaki jest pierwszy krok tworzenia zmiany? Pierwszy krok to po prostu uświadomienie sobie siły, z jaką cierpienie i przy­ jemność wpływają na każdą decyzję, którą podejmujemy, i na wszystkie nasze działania. Sztuka uświadomienia sobie tego po­ lega na dostrzeżeniu, że nieustannie wchodzą ze sobą w relacje myśli, słowa, obrazy, dźwięki oraz uczucia przyjemności i cier­ pienia.

Twierdzę, że przyjemności należy unikać, jeśli ich skutkiem ma być większe od nich cierpienie, a pożądać tych cierpień, które przyniosą większą niż one przyjemność.
MICHEL DE MONTAIGNE

Problem polega na tym, że większość z nas podejmuje decyzje o działaniu, opierając się na rozważeniu możliwych przyjemności i cierpień w krótkim czasie. Ale jeśli mamy odnieść sukces, większość z rzeczy, które cenimy, wymaga od nas przebrnięcia przez krót­ kotrwałe cierpienie dla osiągnięcia długotrwałej przyjemności. Musisz odrzucić chwile strachu i pokusy i skupić się tylko na tym, co jest dla

82

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

III. SIŁA, KTÓRA KSZTAŁTUJE TWOJE ZYCIE

83

ciebie najważniejsze w planach długofalowych. Pamiętaj też, ŻE KIERUJE NAMI NIE RZECZYWISTE CIERPIENIE, ALE OBA­ WA, ŻE COŚ JE SPOWODUJE. PODOBNIE Z PRZYJEMNOŚCIĄ - KIERUJE NAMI NIE ONA SAMA, LECZ NASZE PRZEKO­ NANIE, NASZE POCZUCIE PEWNOŚCI, ŻE PODJĘTE DZIAŁA­ NIA SPRAWIĄ NAM PRZYJEMNOŚĆ. Kieruje nami nie rzeczy­ wistość, lecz nasze postrzeganie rzeczywistości. Większość ludzi skupia się jedynie na tym, co im może przy­ nieść cierpienia lub przyjemności w najbliższym czasie i dlatego w skali długofalowej przynosi im to cierpienia. Rozważmy przykład. Powiedzmy, że ktoś chce stracić kilka zbędnych funtów wagi. (Wiem, że nigdy nie przydarzyło się to tobie, ale wyobraźmy sobie na chwilę, że tak było.) Z jednej strony osoba ta ma do dyspozycji wiele wspaniałych powodów, aby schudnąć: będzie się czuć o wiele lepiej, znów będzie się mieścić w swoje ubrania, poczuje się pewniej wśród przedstawicieli przeciwnej płci. Z dru­ giej jednak strony jest równie wiele powodów, by nie podejmować kuracji odchudzającej: trzeba będzie przejść na dietę, cierpieć ciągłe uczucie głodu, odmawiać sobie przyjemności jedzenia tuczących produktów. Poza tym, w końcu dlaczego nie poczekać z tym, aż skończą się święta? Przy tego rodzaju wyważaniu argumentów wielu ludzi podejmie decyzję o odłożeniu tego wszystkiego na później - po­ tencjalną smukłość sylwetki przeważa doraźna przykrość spo­ wodowana niedogodnościami diety. Na krótko unikamy cierpienia na przykład głodu i zamiast tego fundujemy sobie przyjemność zjedzenia frytek - ale to nie potrwa długo. Na dalszą metę czujemy się coraz gorzej psychicznie, że nie wspomnę o tym, iż pogarsza to nasze zdrowie. Pamiętaj, że cokolwiek cennego chcesz osiągnąć, musisz w tym celu przebrnąć przez krótkotrwałe cierpienie. Jeśli chcesz mieć piękne ciało, musisz się gimnastykować, co wymaga krótko­ trwałego trudu. Kiedy jednak wykonasz już dość ćwiczeń, stają się one przyjemnością. Tak samo z dietą. Narzucenie sobie ja­ kiejkolwiek dyscypliny wymaga przebrnięcia przez cierpienie, czy ma to być dyscyplina w interesach, kontaktach z ludźmi, ufa­ niu sobie, zdrowiu czy finansach. Jak masz przezwyciężać te niedogodności i zyskać siłę, która pozwoli ci osiągnąć cele? Za-

cznij od podjęcia decyzji, że poradzisz sobie z cierpieniem. Możemy zawsze na chwilę zapanować nad cierpieniem, lepiej jest jednak uwarunkować samego siebie. Dokładnie zapoznamy się z technikami warunkowania w rozdziale szóstym. Doskonały przykład tego, jak skupianie się na krótkofalowych celach może wrzucić nas w odmęty wodospadu, stanowi obecny kryzys oszczędnościowo-pożyczkowy, którego podłożem jest chyba największa finansowa pomyłka kiedykolwiek popełniona przez amerykański rząd. Szacuje się, że może ona kosztować po­ datników pięćset miliardów dolarów, a mimo to większość Ame­ rykanów nie rozumie jej przyczyn.* Problem ten z pewnością będzie powodem cierpienia, co najmniej finansowego, dla każdego mężczyzny, każdej kobiety i każdego dziecka w tym kraju i naj­ prawdopodobniej będzie się ciągnął przez kilka pokoleń. Podczas rozmowy, którą z nim przeprowadziłem, L. William Seidman, szef zarządu Resolution Trust Corporation i Federal Deposit In­ surance Corporation, powiedział mi: „Jesteśmy jedynym państwem świata, które jest wystarczająco bogate, by przeżyć taką pomyłkę." Co wywołało cały ten finansowy bałagan? To klasyczny przykład usiłowań wyeliminowania cierpienia poprzez rozwiązywanie problemu bez usuwania jego przyczyny. Wszystko zaczęło się od problemów z oszczędnościami i po­ życzkami, które pojawiły się w końcu lat siedemdziesiątych i na początku osiemdziesiątych. Instytucje bankowe i kredytowe budo­ wały swoje interesy przede wszystkim na rynku przedsiębiorców i konsumentów. Jeśli bank ma przynosić zyski, musi udzielać po­ życzek, przy czym oprocentowanie pożyczek musi być wyższe od oprocentowania oferowanego za lokaty oszczędnościowe. Na początkowych etapach całej sprawy banki napotykały trudności z różnych stron. Pierwszym ciosem był fakt, że korporacje weszły na obszar dotychczas zarezerwowany wyłącznie dla bankowości: pożyczki. Wielkie firmy odkryły, że udzielając sobie wzajemnie pożyczek, znacznie oszczędzają, i wypracowały coś, co znane jest * Jeśli chcesz dokładniej zapoznać się z tym kryzysem, szczerze polecam lekturę książki mojego przyjaciela, Paula Pilzera Other People 's Money (Pieniądze innych ludzi).

84

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

III. SIŁA, KTÓRA KSZTAŁTUJE TWOJE ŻYCIE

85

dzisiaj jako „rynek papierów wartościowych". Był to tak olbrzymi sukces, że zyski wielu banków dosłownie się rozpadły. W tym samym czasie nowe zjawiska pojawiły się również na amerykańskim rynku konsumenckim. Wizyta u urzędnika ban­ kowego zajmującego się udzielaniem pożyczek nigdy nie należała do przyjemności. Nikt specjalnie się nie cieszył, gdy miał się wybrać do banku i poprosić o pożyczkę na dom albo samochód, głównie dlatego, że oznaczało to poddanie się finansowemu śle­ dztwu. Ludzie nie czuli się z tym dobrze. Firmy samochodowe szybko to odkryły i natychmiast zaczęły oferować swoim klientom pożyczki, zapewniając sobie w ten sposób dodatkowe zyski. Przekonały się, że na finansowaniu samochodów mogą zarabiać równie dobrze jak na ich produkcji, a mogą przy tym zaoferować klientowi dodatkową usługę oraz niższy procent. Do tego traktowali oni klienta o wiele lepiej niż banki, ponieważ zależało im na sprzedaży. Klienci szybko docenili zalety tej formy sprzedaży samochodów oraz niskie opłaty manipulacyjne. Cała sprawa załatwiana była w jednym miejscu, przez jedną osobę, której w dodatku zależało na klientach. Skutkiem tego wszystkiego General Motors Acceptance Corporation (GMAC) stała się szybko jedną z największych firm finansujących kupno samochodów w całym kraju. Jednym z ostatnich bastionów pożyczek bankowych był rynek handlu nieruchomościami, ale wysokie odsetki i inflacja podniosły oprocentowanie kredytu aż do osiemnastu procent w skali miesięcznej. Doszło do tego, że nikt nie mógł sobie pozwolić na spłacanie miesięcznych rat. Łatwo można zgadnąć, że pożyczki na zakup nieruchomości po prostu upadły. Banki straciły klientów en masse: wyeliminowano je z więk­ szej części rynku pożyczek na zakup samochodów i zaczęły bo­ rykać się ze spadkiem zainteresowania pożyczkami na zakup domu. Ostatnim ciosem wymierzonym bankom był fakt, że klienci lokujący w nich swoje oszczędności zaczęli domagać się na skutek inflacji większych odsetek, podczas gdy procent od udzielanych pożyczek pozostał nie zmieniony. Z każdym dniem banki traciły więcej pieniędzy. Postawione wobec konieczności ratowania swojej egzystencji, zdecydowały się na dwie rzeczy. Po pierwsze, obniżyły wymagania wobec klientów starających się o pożyczki. Dlaczego? W wyniku przekonania, że w przeciwnym razie nie

będzie komu udzielać pożyczek. A jeśli nie będą udzielać poży­ czek, nie będą wypracowywać zysków, a więc będą cierpieć. Jeśli będą udzielać pożyczek, będą miały zyski, a więc będą odczuwały przyjemność. Poza tym nie było w tym wielkiego ryzyka. Gdyby bowiem się okazało, że pożyczkobiorca nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań, i tak zapłacą za niego podatnicy tacy jak ty i ja. W ostatecznym rozrachunku strach przed cierpieniem był niewielki, a pokusa „zaryzykowania" bankowego (naszego?) ka­ pitału olbrzymia. Banki oraz instytucje kredytowe wywierały również naciski na Kongres, aby ten uratował je przed katastrofą. Skutkiem tego nastąpiło kilka zmian. Duże banki zdały sobie sprawę z faktu, że mogą udzielać pożyczek tym obcym państwom, które desperacko potrzebują kapitału. Jedna taka umowa mogła opiewać nawet na pięćdziesiąt milionów dolarów. Obracanie taką kwotą wymagałoby pozyskania milionów indywidualnych klientów. Ponadto jawiła się możliwość wyższego oprocentowania. Dyrektorzy banków i pracownicy wydziałów kredytowych otrzymywali premie w za­ leżności od wysokości i liczby udzielonych pożyczek. Banki przestały się interesować jakością samej transakcji. Przestały przywiązywać wagę do faktu, czy kraj taki jak Brazylia będzie w stanie podjętą pożyczkę spłacić. Tak naprawdę to chyba nikt się tym w ogóle nie przejmował. Dlaczego? Ano bankierzy robili dokładnie to, czego ich nauczyliśmy: to my sami zachęciliśmy ich do igrania z Federal Deposit Insurance, obiecując, że jeśli wy­ grają, wygrają krocie, a jeśli przegrają, my pokryjemy rachunki. W takim scenariuszu było po prostu za mało cierpienia dla bankiera. Małe banki, które nie miały kapitału na tyle dużego, by udzielać pożyczek zagranicznych, szybko odkryły, że drugą po kredytowaniu obcych państw możliwością jest udzielanie pożyczek rozwijającym się firmom amerykańskim. Również i one obniżyły swoje wymagania w stosunku do pożyczkobiorcy i na rozbudowę firmy można było dostać kredyt bez żadnych opłat z góry. Jak zareagowały firmy? Cóż, nie miały wiele do stracenia, ponieważ były to w końcu cudze pieniądze, a Kongres wprowadził tak wielkie ulgi podatkowe na inwestycje budowlane, że trudno było się oprzeć pokusie. Firmy nie musiały już anali­ zować rynku, nie musiały łamać sobie głowy nad lokalizacją

86

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

III. SIŁA, KTÓRA KSZTAŁTUJE TWOJE ŻYCIE

87

i rozmiarami planowanego budynku. Pozostała im więc tylko ta jedna pewność, że uzyskają największy w ich życiu odpis po­ datkowy. Skutkiem tego wszystkiego firmy zaczęły budować jak sza­ lone, powodując w ten sposób zablokowanie rynku. Kiedy podaż znacznie przewyższyła popyt, rynek załamał się. Wtedy firmy powiedziały bankom: Nie możemy spłacać. Banki z kolei powiedziały to samo podatnikom. Niestety, my nie mamy się do kogo zwrócić. Co gorsza, wszyscy staliśmy się w tym kraju świadkami olbrzymich nadużyć, co spowodowało powszechne przekonanie, że jeśli ktoś jest bogaty, to musiał kogoś skrzywdzić. Stworzyło to negatywne postawy wobec wielu biznesmenów, którzy przecież tworzą miejsca pracy pozwalające na realizację amerykańskiego marzenia. Cały ten bałagan ilustruje nasz brak zrozumienia relacji między siłami powodowanymi przez uczucia przyjemności i cier­ pienia. Dowodzi też, jak niemądre są próby pozbycia się długo­ falowych problemów za pomocą krótkofalowych rozwiązań. Cierpienie i przyjemność są również zakulisowymi reżyse­ rami dramatu światowego. Przez lata nasze stosunki ze Związ­ kiem Radzieckim cechowała ciągła eskalacja zbrojeń. Obydwa kraje produkowały wciąż więcej broni, by móc sprostać warun­ kom groźby: „Jeśli wy nas skrzywdzicie, nasz odwet przyniesie wam wiele więcej bólu." Doszło w końcu do tego, że w ciągu każdej sekundy wydawaliśmy na zbrojenia piętnaście tysięcy dolarów! Co sprawiło, że Gorbaczow tak nagle zdecydował się na ne­ gocjacje o redukcji zbrojeń? Odpowiedź brzmi: cierpienie. Zaczął łączyć olbrzymie cierpienie z próbami przewyższenia naszego olbrzymiego arsenału zbrojeniowego. Było to niemożliwe finan­ sowo, skoro nie mógł nawet nakarmić ludzi w swoim kraju. A jeśli ludzie nie mają co jeść, bardziej obchodzą ich własne żołądki niż zbrojenia. Bardziej zależy im na zapełnieniu lodówki niż na zapełnieniu magazynów zbrojeniowych swego kraju. Za­ czynają sądzić, że pieniądze są źle wydawane, i domagają się zmian. Czy Gorbaczow zmienił swoje stanowisko dlatego, że jest wielkim człowiekiem? Być może. Ale jedno jest pewne: nie miał wyboru.

Natura podporządkowała ludzkość dwóm udzielnym władcom - cierpieniu i przyjemności... Rządzą one wszystkim, co robimy, wszystkim, co mówimy, i wszystkim, co myślimy. Wszelkie wysiłki, które moglibyśmy podjąć, by wyzwolić się spod ich panowania, jedynie nam to panowanie unaocznią i potwierdzą.
JEREMY BENTHAM

Dlaczego ludzie pozostają w nie dających im satysfakcji związkach, dlaczego nie chcą ich jakoś ulepszać albo po prostu skończyć i dalej iść przez życie? Ponieważ wiedzą, że zmiany poprowadzą ich w nieznane, a większość z nas jest przekonana, że owo nieznane przyniesie nam więcej cierpienia niż nasze obecne życie. Dokładnie jak w przysłowiu: „Lepszy diabeł znajomy niż ten, którego nie znasz", albo: „Lepszy wróbel w garści niż kanarek na dachu." To głębokie przekonanie powstrzymuje nas od podjęcia działań, które zmienią nasze życie. Jeśli chcemy wejść z kimś w intymny związek, musimy pokonać strach przed odrzuceniem i bólem. Jeśli planujemy roz­ poczęcie własnych interesów, musimy przełamać strach przed utratą bezpieczeństwa. Tak naprawdę przedsięwzięcie niemal każdej cennej dla nas w życiu rzeczy wymaga od nas działania wbrew podstawowemu uwarunkowaniu systemu nerwowego. Musimy poradzić sobie ze strachem, przełamując istniejące w nas zespoły reakcji, i w wielu wypadkach musimy zmienić strach w siłę. Zresztą najczęściej obawy, którym pozwalamy nad sobą panować, nigdy nie stają się rzeczywistością. Na przykład często ludzie łączą cierpienie z lataniem samolotem, choć w rze­ czywistości nie ma żadnych podstaw tej fobii. Reagują w ten spo­ sób na bolesne doświadczenie z przeszłości. Czytali kiedyś w prasie o katastrofie samolotowej i teraz unikają latania: pozwa­ lają, by panował nad nimi strach. Musimy zawsze być pewni, że nasze życie toczy się w te­ raźniejszości i reagujemy na zjawiska rzeczywiste, a nie na nasz

88

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

III. SILĄ, KTÓRA KSZTAŁTUJE TWOJE ZYCIE

89

strach przed tym, co się kiedyś wydarzyło albo może się wyda­ rzyć pewnego dnia. Najważniejsze jest, by pamiętać, że nigdy nie uciekamy przed rzeczywistym cierpieniem. Uciekamy przed tym, co W NASZYM PRZEKONANIU doprowadzi do cier­ pienia.

DOKONAJMY KILKU ZMIAN JUŻ TERAZ
PO PIERWSZE, SPISZ NA KAWAŁKU PAPIERU CZTE­ RY RZECZY, KTÓRE POWINIENEŚ ZROBIĆ I OD JAKIE­ GOŚ CZASU TO ODKŁADASZ. Może musisz stracić kilka ki­ logramów. Może musisz rzucić palenie. Być może powinieneś skontaktować się z kimś, na kim ci zależy, albo odnowić znajo­ mość z kimś, kto jest dla ciebie ważny. PO DRUGIE, POD KAŻDĄ Z TYCH RZECZY ZAPISZ ODPOWIEDŹ NA NASTĘPUJĄCE PYTANIA: DLACZEGO NIE PRZYSTĄPIŁEM DO DZIAŁANIA? JAKIE CIERPIENIA ŁĄCZYŁEM Z TYMI DZIAŁANIAMI W PRZESZŁOŚCI? Od­ powiedź na te pytania pomoże ci zrozumieć, że większe cierpie­ nie łączyłeś z podjęciem działania niż z jego niepodejmowaniem. Bądź ze sobą szczery. Jeśli mówisz sobie, że nie łączyłeś z tymi działaniami żadnych cierpień, zastanów się nad tym dokładniej. Może to być zupełnie oczywisty poziom cierpienia, na przykład wielka trudność znalezienia wolnej chwili w napiętym planie codziennych zajęć. PO TRZECIE, SPORZĄDŹ LISTĘ WSZYSTKICH PRZY­ JEMNOŚCI, KTÓRE W PRZESZŁOŚCI PRZYNOSIŁ CI TEN NEGATYWNY WZÓR DZIAŁANIA. Jeśli na przykład sądzisz, że powinieneś schudnąć, to dlaczego wciąż jadłeś całymi torbami frytki, chrupki i słodycze? Unikałeś cierpień związanych z od­ mówieniem sobie łakoci, to prawda, ale jednocześnie robiłeś to, po­ nieważ sprawiało ci to doraźną przyjemność. Natychmiastową przyjemność! A nikt nie chce pozbywać się tych przyjemnych uczuć! Aby spowodować trwałą zmianę, musimy znaleźć sposób, by zapewnić sobie co najmniej taką samą przyjemność bez żadnych negatywnych konsekwencji. Tak więc rozpoznanie przyjemności, którą ci to dawało, pomoże ci zidentyfikować nowy cel.

PO CZWARTE, ZAPISZ, JAKĄ CENĘ ZAPŁACISZ, JEŚLI NIE ZMIENISZ SIĘ TERAZ. Co stanie się, jeśli nie przestaniesz jeść cukru i tłuszczu? Jeśli nie przestaniesz palić? Jeśli nie za­ dzwonisz do kogoś, do kogo powinieneś zadzwonić? Jeśli nie zaczniesz codziennie ćwiczyć? Ile cię to będzie kosztować za dwa, za trzy, za pięć lat? Jaki będzie koszt emocjonalny? Jaki będzie koszt, gdy idzie o twój własny obraz samego siebie? Koszt energii fizycznej? Ile będziesz musiał zapłacić uczuciami i god­ nością? Ile pieniędzy będziesz musiał w to włożyć? Jakie będą koszty w relacjach z ludźmi, na których zależy ci najbardziej? JAK BĘDZIESZ SIĘ Z TYM CZUŁ? Nie mów: „Będę gruby", albo: „Będzie mnie to kosztowało trochę pieniędzy." To nie wystarczy. Musisz pamiętać, że kierują nami emocje. Zapoznaj się więc z cierpieniem i potraktuj je jak przyjaciela, który może poprowadzić cię do kolejnego sukcesu. OSTATNI KROK STANOWI SPORZĄDZENIE LISTY WSZYSTKICH PRZYJEMNOŚCI, KTÓRE SPRAWI CI NA­ TYCHMIASTOWE PODJĘCIE KAŻDEGO Z TYCH CZTE­ RECH DZIAŁAŃ. Sporządź długą listę, która będzie kierować twoimi emocjami, która poruszy cię. „Zyskam poczucie, że na­ prawdę panuję nad swoim życiem, że to ja sam nim rządzę. Zys­ kam o wiele większą pewność siebie. Zyskam witalność i zdro­ wie. Będę w stanie umocnić wszystkie związki z drogimi mi ludź­ mi. Zyskam siłę woli, którą będę mógł wykorzystywać we wszys­ tkich innych dziedzinach życia. Moje życie będzie po prostu lepsze w ciągu najbliższych kilku lat. Podejmując te działania, spełnię swoje marzenia." Zapisz wszystkie korzyści i przyjem­ ności, jakie odniesiesz zarówno teraz, jak i na dłuższą metę. Gorąco namawiam, byś zrobił to ćwiczenie właśnie TERAZ, byś właśnie teraz wykorzystał motywację, jaka narastała w tobie podczas dotychczasowej lektury. CARPE DIEM! Chwytaj dzień! Nie ma lepszej chwili niż obecna. Jeśli jednak nie możesz się oprzeć pokusie lektury kolejnego rozdziału, przeczytaj go. Pamiętaj jednak, by wrócić do tego ćwiczenia później i udowodnić sobie za jego pomocą, że panujesz nad wielkimi siłami cierpienia i przyjemności. Rozdział ten wiele razy udowadniał ci, że dosłownie każdy aspekt naszego życia zależy ód tego, z czym łączymy przyjemność.

90

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

a z czym cierpienie, pokazywał, że każdy z nas ma dość siły, by zmienić te asocjacje i w konsekwencji zapanować nad własnymi działaniami i własnym przeznaczeniem. Aby jednak to osiągnąć, musimy zrozumieć, jak działają nasze systemy przekonań.

Rozdział czwarty

SYSTEMY PRZEKONAŃ: SIŁA TWORZENIA I SIŁA NISZCZENIA
Za wszystkim, co myślimy, kryje się wszystko, w co wierzymy, jakby ostateczna zasłona naszej duszy.
ANTONIO MACHADO

Był zgorzkniały i okrutny, był alkoholikiem i narkomanem, któ­ ry kilka razy omal się nie zabił. Dzisiaj odsiaduje dożywocie za zamordowanie w sklepie monopolowym kasjera, który „wszedł mu w paradę". Ma dwóch synów, między którymi jest zaledwie jedenaście miesięcy różnicy. Jeden z nich „wyrósł na drugiego tatę": był narkomanem, który żył z kradzieży i rabunków, dopó­ ki nie trafił do więzienia za usiłowanie morderstwa. Jednak jego brat jest zupełnie inny. Wychowuje troje dzieci, czerpie olbrzy­ mią radość z małżeństwa i wydaje się naprawdę szczęśliwy. Praca szefa regionu w jednym z największych koncernów w kraju jest dla niego zarówno wielkim wyzwaniem, jak i olbrzymią satys­ fakcją. Jest zdrowy, silny i nie ma problemów ani z narkotykami, ani z alkoholem. Jak tych dwóch chłopców mogło pójść tak różnymi droga­ mi, choć wychowali się przecież w tym samym środowisku?

92

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

IV. SYSTEMY PRZEKONAŃ: SIŁA TWORZENIA I...

93

Obydwu zadano to samo pytanie: „Dlaczego twoje życie potoczyło w taki właśnie sposób?" Każdy z nich, choć niezależnie od dru­ giego, udzielił o dziwo tej samej odpowiedzi: „A czymże innym mógłbym się stać, skoro wychowywał mnie taki, a nie inny ojciec?" Tak często stajemy się ofiarami przekonania, że wydarzenia rządzą naszym życiem i że to środowisko ukształtowało naszą obecną postać. Nigdy nie istniało większe kłamstwo. NASZE ŻYCIE KSZTAŁTUJĄ NIE WYDARZENIA, ALE NASZE WŁASNE PRZEKONANIA NA TEMAT ZNACZENIA TYCH WYDARZEŃ. Dwaj mężczyźni zostają zestrzeleni w Wietnamie i osadzeni w niesławnym więzieniu Hoa Lo. Odizolowano ich od świata, przykuto do betonowych ścian, nieustannie bito zardzewiałymi łańcuchami. Chociaż obydwaj cierpieli dokładnie tak samo, każdy z nich wyciągnął zupełnie inne wnioski ze swojego doświadczenia. Jeden z nich był przekonany, że takie życie nie ma sensu, i popełnił samobójstwo. Dla drugiego to straszliwe przeżycie stało się podstawą, by jeszcze bardziej uwierzyć w sie­ bie, w ludzi i Stwórcę. Kapitan Gerald Coffee wykorzystuje swoje wspomnienia z tamtych dni, by przypominać ludziom na całym świecie o potędze ludzkiego ducha, który jest w stanie pokonać każde cierpienie, sprostać każdemu wyzwaniu i wytrzymać każdy ból. Dwie kobiety w tym samym czasie ukończyły siedemdziesiąty rok życia, ale dla każdej z nich wydarzenie to znaczyło zupełnie co innego. Jedna „wiedziała", że jej życie zbliża się ku końcowi. Dla niej przeżyte dziesięciolecia oznaczały, że mechanizm jej ciała zaczyna się psuć i powinna w związku z tym powoli żegnać się z życiem. Druga z kobiet jest przekonana, że możliwości człowieka bez względu na jego wiek zależą od tego, w co wierzy, i dlatego zaczyna ona sobie stawiać coraz wyższe wymagania. Dochodzi do wniosku, że wspinaczka górska jest wspaniałym zajęciem dla siedemdziesięciolatki. Przez następne dwadzieścia pięć lat całkowicie poświęca się tej nowej przygodzie. W ciągu tego czasu zdobyła wiele spośród najwyższych szczytów świata. Hulda Crooks ma dziś dobrze po dziewięćdziesiątce i jest naj­ starszą kobietą, która kiedykolwiek wspięła się na Fuji.

Tak więc nie otoczenie czy środowisko, nie wydarzenia W naszym życiu, ale ZNACZENIE, jakie im nadajemy, nasza interpretacja wydarzeń decyduje, kim jesteśmy dziś i kim staniemy cię jutro. Przekonania właśnie sprawiają tę cudowną różnicę między życiem radosnym i szczęśliwym a życiem smutnym i zgorzkniałym. Właśnie przekonania odróżniają Mozarta od Jansona. Przekonania sprawiają, że niektórzy z nas stają się bohaterami, a inni prowadzą „ciche życie desperatów". Czemu służą przekonania? Są one jakby przewodnikiem, który mówi nam, co prowadzi do cierpienia, a co do przyjem­ ności. Ilekroć coś zdarza się w twoim życiu, twój umysł zadaje dwa pytania: 1) Czy będzie to oznaczać cierpienie, czy przyjem­ ność? 2) Co muszę teraz zrobić, aby uniknąć cierpienia i(lub) zyskać przyjemność? Odpowiedzi na te pytania oparte są na tym, w co wierzymy, na naszych PRZEKONANIACH, a nasze przeko­ nania biorą się z UOGÓLNIEŃ płynących z tego, co dotychczas nauczyliśmy się uznawać za źródło cierpienia albo źródło przy­ jemności. Uogólnienia te kierują wszystkimi naszymi działania­ mi, a zatem decydują o kierunku i poziomie naszego życia. Uogólnienia mogą być bardzo pożyteczne, są one po prostu rozpoznaniem podobnych schematów. Weźmy prosty przykład: dzięki czemu umiesz otworzyć drzwi? Patrzysz na klamkę i choć nigdy wcześniej jej nie widziałeś, możesz być pewien, że drzwi się otworzą, jeśli przekręcisz klamkę w prawo lub w lewo, a na­ stępnie pociągniesz drzwi do siebie lub je od siebie odepchniesz. Dlaczego jesteś o tym przekonany? Po prostu twoje doświad­ czenia związane z drzwiami powtarzały się wystarczająco czę­ sto, by dało ci to POCZUCIE PEWNOŚCI, które pozwala ci działać bez zastanowienia. Bez tego poczucia pewności nie by­ libyśmy w stanie wyjść z mieszkania, prowadzić samochodu, te­ lefonować ani robić żadnej z dziesiątek rzeczy, które robimy na co dzień. Uogólnienia upraszczają nasze życie i pozwalają nam funkcjonować. Niestety uogólnienia na temat bardziej skomplikowanych dziedzin życia mogą być uproszczeniami i prowadzić do powsta­ wania ograniczających nas przekonań. Być może zdarzyło się, że kilka razy w życiu poniosłeś w jakichś działaniach klęskę i na tej podstawie doszedłeś do przekonania, że brak ci kwalifikacji.

94

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

IV. SYSTEMY PRZEKONAŃ: SIŁA TWORZENIA I...

95

Jeśli uwierzysz, że to przekonanie jest prawdziwe, może ono się stać samospełnialną przepowiednią. Będziesz sobie powtarzać: „Po co mam próbować, skoro i tak mi się nie powiedzie?" Być może podjąłeś kilka niewłaściwych decyzji w interesach albo w kontaktach z innymi i doszedłeś potem do wniosku, że oznacza to, iż zawsze już będziesz „sabotował" sam siebie. A może jako uczeń nie uczyłeś się tak szybko, jak WEDŁUG CIEBIE uczyły się inne dzieci, i zamiast po prostu dojść do wniosku, że masz inny sposób uczenia się, uznałeś siebie za niezdolnego. Czy uprzedzenia rasowe nie wynikają z błędnych uogólnień na temat całych grup ludzi? Problem z wszystkimi tymi przekonaniami polega na tym, że będą one ograniczać twoje przyszłe decyzje o tym, kim masz być i jakie są twoje możliwości. Nie wolno nam zapominać, że WIĘ­ KSZOŚĆ NASZYCH PRZEKONAŃ TO UOGÓLNIENIA NA TEMAT PRZESZŁOŚCI, KTÓRE OPARTE SĄ NA NASZEJ WŁASNEJ INTERPRETACJI ZARÓWNO BOLESNYCH, JAK I PRZYJEMNYCH DOŚWIADCZEŃ. Trzy problemy wydają się tu podstawowe: 1. Większość z nas nie decyduje świadomie o tym, w co będzie wierzyć. 2. Nasze przekonania są często oparte na niewłaściwej inter­ pretacji przeszłych doświadczeń. 3. Jeśli wyrobimy w sobie jakieś przekonanie, zapominamy, że nie jest ono niczym innym jak tylko interpretacją. Zaczynamy traktować własne przekonania tak, jakby były rzeczywistością, jakby były Ewangelią. Bardzo rzadko, jeśli to w ogóle się zdarza, kwestionujemy przekonania towarzyszące nam przez długi czas. Zastanawiając się nad tym, dlaczego ludzie zachowują się w taki, a nie inny sposób, musisz pamiętać, że isto­ ta ludzka nie jest tworem przypadkowym. Wszystkie nasze działania są skutkiem naszych przekonań. Cokolwiek robimy, bierze się ze świadomego bądź podświadomego przekonania o tym, co sprawi przyjemność i co pozwoli uniknąć cierpienia. Jeśli chcesz wpro­ wadzić trwałe i konsekwentne zmiany w swoim zachowaniu, musisz zmienić te przekonania, które cię przed tym powstrzymują. SIŁA PRZEKONAŃ MOŻE BUDOWAĆ, ALE MOŻE TEŻ I NISZCZYĆ. Istoty ludzkie mają przerażającą umiejętność

nadawania dowolnemu doświadczeniu życiowemu znaczenia, Jctóre je całkowicie obezwładnia albo dosłownie ratuje im życie. Niektórzy ludzie po analizie przeżytych w przeszłości cierpień stwierdzili: „Z powodu tego wszystkiego będę pomagała innym. Ponieważ ja zostałam zgwałcona, nikomu innemu nie może się już stać krzywda." Albo: „Ponieważ straciłem dziecko, będę starał się ulepszyć ten świat." Nie jest to coś, w co chcą wierzyć; przyję­ cie tego typu postawy stanowi dla nich raczej konieczność, jeśli mają być w stanie jakoś się pozbierać i prowadzić dalsze życie. Wszyscy posiadamy umiejętność tworzenia znaczeń, które dają nam siłę, ale tak wielu z nas nigdy jej nie wykorzystuje lub nawet nie zdaje sobie sprawy z jej istnienia. Jeśli nie uwierzymy, że ist­ nieje jakiś powód, jakaś przyczyna niewyjaśnialnych tragedii, zaczynamy niszczyć własną zdolność do prawdziwego życia. Potrzebę stworzenia znaczeń opartych na najboleśniejszych życiowych doświadczeniach zauważył psychiatra Wiktor Franki na podstawie własnych i cudzych doświadczeń Holocaustu, po przeżyciu obozu w Oświęcimiu. Stwierdził on mianowicie, że kilku wybranych, którzy potrafili przeżyć to piekło na ziemi, mia­ ło jedną wspólną cechę: potrafili wytrzymać wszelkie cierpienie i przekształcać je poprzez znalezienie w nim jakiegoś znaczenia. Postanowili, że ponieważ tyle wycierpieli i przeżyli, będą o tym opowiadać innym, aby żadna istota ludzka nie musiała nigdy więcej cierpieć tego samego. Przekonania nie ograniczają się jedynie do wpływu na nasze emocje i działania. Mogą one zmienić nasze ciało dosłownie w kil­ ka minut. Miałem przyjemność przeprowadzania wywiadu z dr. Berniem Siegelem, profesorem Uniwersytetu Yale, autorem wielu zna­ nych książek. Kiedy zaczęliśmy mówić o sile wynikającej z prze­ konań, Bernie podzielił się ze mną częścią wyników ekspery­ mentów, jakie przeprowadzał z ludźmi cierpiącymi na złożone zaburzenia osobowości. Trudno uwierzyć, ale w ich wypadku siła przekonania, iż stali się kimś innym, była tak wielka, że jej wynikiem stały się możliwe do zaobserwowania bodźce dla sys­ temu nerwowego, które zmieniały równowagę biochemiczną. Skutek? Ich ciała zmieniały się i w jednej chwili, na oczach obser­ wujących naukowców, zaczęły odzwierciedlać nową tożsamość. Udokumentowane są takie zmiany, jak na przykład zmiana koloru

96

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

IV. SYSTEMY PRZEKONAŃ: SIŁA TWORZENIA I.,

97

oczu pacjenta, który uwierzył, że zmienia osobowość, albo znikanie lub ponowne pojawianie się blizn! Nawet choroby takie, jak cukrzyca albo nadciśnienie tętnicze, pojawiają się i znikają w zależności od przekonań pacjenta na temat jego obecnej osobowości. Przekonania mogą nawet zniwelować działanie lekarstw. Większość z nas jest przeświadczona, że lekarstwa leczą. Tym­ czasem najnowsze badania w dziedzinie psychoneuroimmunologii (wzajemne związki między umysłem a ciałem) zaczynają udowad­ niać to, co wielu podejrzewało od wieków: nasze przekonania na temat choroby i sposobów jej leczenia są bardzo istotne, waż­ niejsze może nawet niż samo leczenie. Dr Henry Beecher z Uni­ wersytetu Harvarda przeprowadził na ten temat szereg doświad­ czeń i badań, z których jasno wynika, że podczas gdy wylecze­ nie pacjenta przypisujemy lekarstwom, w rzeczywistości poprawę zdrowia powoduje wiara w nie pacjenta. Posadami nauki zatrzęsło zwłaszcza doświadczenie, w którym stu studentów medycyny poproszono o wzięcie udziału w testowa­ niu dwóch nowych leków. Jeden z nich, zawarty w czerwonej kapsułce, opisano im jako wyjątkowo skuteczny środek stymulu­ jący, podczas gdy drugi - w niebieskiej kapsułce - miał być wspa­ niałym środkiem łagodzącym i uspokajającym. Bez wiedzy studen­ tów zamieniono zawartość kapsułek i w czerwonej umieszczono barbiturat, a w niebieskiej amfetaminę. Mimo to jednak połowa studentów wykazywała reakcje fizyczne zgodne z własnymi oczekiwaniami - czyli dokładnie przeciwne reakcjom chemicz­ nym, które lekarstwo powinno było wywołać w ich organizmach. Pamiętajmy, że nie były to placeba. Studenci dostawali prawdzi­ we lekarstwa, ale ich przeświadczenia niwelowały chemiczne oddziaływanie leków. Dr Beecher powiedział następnie, że skuteczność działania leku „jest bezpośrednim wynikiem nie tylko właściwości chemicznych specyfiku, lecz również i wiary pacjenta w jego skuteczność".

Lekarstwa nie zawsze są konieczne, ale wiara w wyzdrowienie jest niezbędna.
NORMAN COUSINS

za wielki zaszczyt uważam fakt, że znałem Normana Cousinsa przez prawie siedem lat. Dane mi też było przeprowadzić z nim ostatni wywiad, jakiego udzielił w swoim życiu, miesiąc przed smiercią. W rozmowie, którą wtedy odbyliśmy, mówił, jak wielki jest wpływ przekonań na zdrowie fizyczne. Podczas meczu futbolowego w Monterey Park na przedmieściach Los Angeles kilka osób doznało objawów zatrucia pokarmowego. Po zbada­ niu ich lekarz doszedł do wniosku, że przyczyną zatrucia był pewien napój bezalkoholowy sprzedawany z automatów, ponieważ wszyscy jego pacjenci wypili co najmniej puszkę tego napoju przed zachorowaniem. Ogłoszono więc przez głośniki, by nikt nie pił tego napoju, ponieważ spowodował ono zatrucie u kilku osób. Spiker czytający to ogłoszenie opisał również objawy choro­ by. Nastąpiło istne pandemonium. Ludzie na trybunach zaczęli mieć nudności i mdleć. Zachorowało też kilka osób, które nawet nie przeszły obok automatów z napojami! Karetki pogotowia z miejscowego szpitala zarobiły tego dnia olbrzymie kwoty, prze­ wożąc ze stadionu powalonych chorobą fanów futbolu. Kiedy odkryto, że automat z napojami nie był przyczyną zatrucia, stał się „cud": wszyscy chorzy ozdrowieli natychmiast. Musimy zrozumieć, że nasze własne przekonania mogą w jednej chwili zrobić z nas chorych albo nas uzdrowić. Udowo­ dniono niezbicie, że przekonania mogą wpływać na nasz system immunologiczny. Co ważniejsze, mogą one albo dodać nam sił i przynieść rozwiązanie problemów zdrowotnych, albo osłabić nas i utrudnić wyzdrowienie. W tej właśnie chwili przekona­ nia kształtują twoją reakcję na przeczytane wyżej słowa oraz decydują o tym, czego nauczysz się podczas lektury całej tej książki. Czasem wytwarzamy w sobie przekonania, które dają nam siłę albo ograniczają nas w jednym określonym kontekście, na przykład przekonania na temat umiejętności śpiewu czy tańca, możliwości zreperowania własnego samochodu, czy też znajo­ mości różniczek i całek. Inne przekonania są na tyle ogólne, że mogą zdominować dosłownie każdy aspekt naszego życia, wpływając nań albo negatywnie, albo pozytywnie, Te właśnie przekonania nazywam PRZEKONANIAMI GLOBALNYMI LUB PRZEKONANIAMI OGÓLNYMI.

98

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA IV. SYSTEMY PRZEKONAŃ: SIŁA TWORZENIA I... 99

Przekonania globalne to inaczej przekonania, które żywimy wobec wszystkiego w naszym życiu: własnej tożsamości, ludzi, pracy, czasu, pieniędzy, wreszcie samego życia. Te wielkie generalizacje są często wyrażane za pomocą czasownika „być": „Zycie jest..." - „Ja jestem..." - „Ludzie są..." Łatwo sobie wyobrazić, jak te potężne przekonania kształtują odcień każdego aspektu naszego życia. W tej sytuacji niewątpliwie dobrą wiadomością jest ta, że dokonanie choćby jednej zmiany w ograniczających nas global­ nych przekonaniach, które żywimy w danej chwili, może zmienić dosłownie każdy aspekt naszego życie w jednym momencie! Pamiętaj: RAZ PRZYJĘTE PRZEKONANIA STAJĄ SIĘ NIEK­ WESTIONOWANYMI POLECENIAMI DLA NASZEGO SYS­ TEMU NERWOWEGO I SĄ NA TYLE POTĘŻNE, BY ZWIE­ LOKROTNIĆ LUB ZNISZCZYĆ NASZE OBECNE I PRZY­ SZŁE MOŻLIWOŚCI. Jeśli chcemy kierować własnym życiem, musimy przejąć świadomą kontrolę nad własnymi przekonaniami. Aby to osiągnąć, musimy najpierw zrozumieć, czym naprawdę są przekonania i jak powstają.

CZYM JEST PRZEKONANIE?
No właśnie, czym jest? Często rozmawiamy o różnych rzeczach, nie mając w zasadzie pojęcia, czym naprawdę są. Większość ludzi sądzi, że przekonania są konkretną rzeczą, podczas gdy naprawdę są one jedynie POCZUCIEM PEWNOŚCI na jakiś temat. Kiedy mówisz, że jesteś przekonany o własnej inteligencji, tak naprawdę mówisz: „Żywię poczucie pewności, że jestem inteligentny." To poczucie pewności pozwala ci korzystać ze źródeł, które umożliwiają osiąganie rezultatów świadczących o twojej inteligencji. W każdym z nas tkwią ukryte odpowiedzi na dosłownie wszystkie pytania lub przynajmniej mamy dostęp do tych odpowiedzi poprzez innych. Jednak często brak przekona­ nia, brak poczucia pewności powodują, że nie potrafimy wyko­ rzystać drzemiących w nas możliwości.

Można bardzo prosto zrozumieć, czym jest przekonanie. \Vystarczy zastanowić się nad jego podstawowym składnikiem, którym jest mysi. W głowie przewija ci się wiele myśli, ale nie wszystkim naprawdę wierzysz. Weźmy na przykład mysi, że je­ steś sexy. Przestań na chwilę czytać i powiedz sobie: „Jestem sexy." Rozstrzygnięcie, czy jest to myśl, czy przekonanie, spro­ wadza się do natężenia poczucia pewności, które budzi się w to­ bie, gdy wypowiadasz to zdanie. Jeśli myślisz, że tak naprawdę nie jesteś atrakcyjny, w rzeczywistości mówisz: „Nie mam poczu­ cia pewności, że jestem sexy." Jak zmieniamy myśl w przekonanie? Aby opisać ten proces, posłużę się prostym porównaniem. Jeśli wyobrazisz sobie, że myśl jest jakby blatem stołu bez nóg, będzie to całkiem dobre wyjaśnienie, dlaczego myśl nie daje takiej pewności jak przeko­ nanie. Bez nóg blat stołu nie może stać. Przekonanie natomiast ma się na czym oprzeć. Jeśli rzeczywiście wierzysz, że jesteś sexy, to skąd o tym wiesz? Czy nie jest prawdą, że masz jakieś prze­ słanki, na których opierasz to przekonanie? Czy nie masz życiowych doświadczeń, które podpierają to stwierdzenie? One właśnie są nogami, które sprawiają, że blat trzyma się sztywno. One dają ci poczucie pewności. Jakie mogą być przynajmniej niektóre z tych doświadczeń? Być może ktoś powiedział ci któregoś dnia, że jesteś atrakcyjny. A może spojrzałeś kiedyś w lustro, porównałeś swoje odbicie z kimś, kto uznawany jest za osobę atrakcyjną, i powiedziałeś sobie: „Przecież ja wyglądam dokładnie tak samo!" Może oglądają się za tobą z zazdrością na ulicy? Żadne z tych doświadczeń niczego nie znaczy dopóty, dopóki nie uporządkujesz ich w zwią­ zku z myślą, że jesteś sexy. Kiedy to zrobisz, „nogi" dają ci poczu­ cie pewności i zaczynasz wierzyć w tę myśl. Myśl ta zaczyna wy­ woływać w tobie znaczne poczucie pewności i staje się przeko­ naniem. Kiedy zrozumiesz to porównanie, zaczniesz też rozumieć, jak tworzą się przekonania, a więc i domyślać się, jak zacząć je zmieniać. Przede wszystkim jednak powinieneś dostrzec, że możemy wytworzyć w sobie przekonania na temat dosłownie wszystkiego, jeśli tylko znajdziemy wystarczająco dużo „nóg",

100

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

IV. SYSTEMY PRZEKONAŃ: SIŁA TWORZENIA I.

101

wystarczająco dużo doświadczeń, które by te przekonania pod­ parły. Pomyśl tylko! Czy nie jest prawdą, że masz za sobą dość doświadczeń i poznałeś w życiu wystarczająco wielu ludzi, którzy przeżyli kłopoty i problemy z powodu innych ludzi, by dojść do wniosku, że ludzie są z gruntu źli i przy najdrobniejszej nawet sposobności zrobią wszystko, by cię wykorzystać? Być może nie chcesz w to wierzyć - zresztą już wcześniej w tej książce mówiliśmy o tym, jak bardzo takie przekonanie obezwładnia ale z pewnością dysponujesz doświadczeniami, które mogłyby podeprzeć tę myśl i zmienić ją w przekonanie, gdybyś tylko chciał. Czy nie jest prawdą, popartą twoimi życiowymi doświad­ czeniami, że jeśli jesteś dla innych naprawdę dobry i naprawdę się o nich troszczysz, oni też są dla ciebie dobrzy i chętnie ci pomogą? Pytanie brzmi: które z tych przekonań jest prawdziwe? Cóż, nieważne, które jest prawdziwe. Ważne natomiast, które z nich daje ci więcej siły. Zawsze możemy znaleźć kogoś, kto potwierdzi nasze przekonanie i utwierdzi nas w nim. W taki właśnie sposób istoty ludzkie są zdolne racjonalnie myśleć. I znów wraca pod­ stawowe pytanie, czy przekonanie to umacnia nas, czy też raczej osłabia, dodaje nam siły na co dzień, czy też na co dzień naszą siłę ogranicza. Do czego więc mamy się odwoływać? Z pewnością możemy czerpać z naszych OSOBISTYCH DOŚWIADCZEŃ. Czasem sięgamy do INFORMACJI uzyskanej od innych ludzi, z książek, filmów i tak dalej. Czasem jednak odwołujemy się do rozróżnień opartych wyłącznie na naszej własnej WYOBRAŹNI. Z każdym z takich rozróżnień związujemy się emocjonalnie na tyle silnie, że z pew­ nością wpływa to, na długość i obwód podpór określonych prze­ konań. Najtrwalsze i najmocniejsze podpory naszych przekonań formowane są przez osobiste doświadczenia, z którymi wiążemy wiele uczuć ze względu na cierpienie lub przyjemność łączące się z nimi. Kolejnym czynnikiem jest liczba odniesień. Oczywiście im więcej ich towarzyszy jakiejś myśli, tym mocniejsze stanie się twoje przekonanie. Czy odniesienia muszą być dokładne, żebyś chciał ich uży­ wać? Nie, mogą być albo rzeczywiste, albo wymyślone, dokładne bądź niedokładne. Nawet nasze osobiste doświadczenia, choć są

one dla nas tak namacalne i rzeczywiste, zniekształcone są subiek­ tywnym postrzeganiem. Ponieważ istoty ludzkie potrafią w taki właśnie sposób znie­ kształcać i tworzyć doświadczenia, liczba odniesień, którymi mo­ żemy wesprzeć swoje przekonania, jest nieograniczona. Bez

względu na to, skąd biorą się nasze odniesienia, zaczynamy akcep­ tować je jako RZECZYWISTE i dlatego NIE PODAJEMY ICH W WĄTPLIWOŚĆ. Może to mieć bardzo poważne negatywne skutki, w zależności od przekonań, które w sobie wytwarzamy. Na tej samej zasadzie możemy też używać zdolności wyko­ rzystywania wymyślonych przez nas samych odniesień, by poru­ szać się w wymarzonym kierunku. Człowiek może odnieść sukces, gdy wystarczająco plastycznie coś sobie wyobrazi, równie dobrze, jak gdyby posiadał w tej dziedzinie rzeczywiste doświadczenia. Dzieje się tak dlatego, że umysł ludzki nie potrafi odróżnić od­ niesień wyobrażonych od tych będących skutkiem doświadczenia. ODPOWIEDNIO CZĘSTO POWTARZAJĄCE SIĘ WRAŻE­ NIA EMOCJONALNE SĄ PRZEZ NASZ SYSTEM NERWO­ WY ODBIERANE JAKO COŚ RZECZYWISTEGO, NAWET

104

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

IV. SYSTEMY PRZEKONAŃ: SIŁA TWORZENIA I...

105

Równie mało realistyczne było założenie parku i pobieranie opłat nie tylko za przejażdżki konne, ale i za samo wejście. W tamtych latach nie było podobnego parku nigdzie na świecie! A jednak Walt Disney miał poczucie pewności, w którym niewielu ludzi mogłoby mu dorównać, i jego optymizm zmienił warunki, w których przyszło mu funkcjonować. Jeśli już masz popełnić w życiu błąd, niech będzie to błąd przece­ nienia własnych możliwości (jeśli oczywiście nie zagraża to twojemu życiu). Ale nie jest to takie łatwe, ponieważ możliwości ludzkie znacznie przewyższają nasze nawet najśmielsze o nich wyobrażenia. Wielu badaczy zajmowało się różnicą między ludźmi znaj­ dującymi się w depresji i ludźmi nastawionymi do życia optymisty­ cznie. Po próbie opanowania nowej umiejętności pesymiści potrafią dokładniej opisać, jak próba przebiegała, podczas gdy optymiści oceniają swoje zachowanie lepiej, niż było to w rzeczy­ wistości. Ale ta właśnie nierealistyczna ocena własnego zachowa­ nia jest sekretem ich przyszłych sukcesów. W końcu optymis­ tom zawsze udaje się opanować pożądaną umiejętność, podczas gdy pesymiści ponoszą porażkę. Dlaczego? Optymista to człowiek, który mimo braku odniesień dotyczących sukcesu, a nawet braku odniesień dotyczących klęski, nie konstruuje przekonań typu: „Poniosłem klęskę", albo: „To nie może mi się udać." Wypra­ cowuje on natomiast w sobie odniesienia pełne wiary w siebie, wykorzystuje wyobraźnię, aby zobaczyć jej oczami samego siebie odnoszącego sukces po kolejnej próbie. Właśnie ta specjalna umiejętność koncentrowania się w taki sposób na własnym sukce­ sie pozwala optymistom próbować tak długo, aż wreszcie znajdą sposób wspięcia się na sam szczyt. Optymista działa, opierając się na przekonaniach takich jak: „PRZESZŁOŚĆ NIERÓWNA JEST PRZYSZŁOŚCI." Wszyscy wielcy przywódcy, wszyscy wielcy ludzie sukcesu znają potęgę ciągłych prób doścignięcia własnej wizji, nawet jeśli nie są dla nich w danej chwili dostępne szczegóły, za pomocą których mogą to osiągnąć. JEŚLI ROZWINIESZ W SOBIE TO POTĘŻNE POCZUCIE PEWNOŚCI, KTÓRE DAĆ MOGĄ PRZEKONANIA, UDA CI SIĘ OSIĄGNĄĆ DOSŁOWNIE WSZYSTKO, WŁĄCZNIE Z TYM, CO INNI LUDZIE Z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ UZNAJĄ ZA NIEMOŻLIWE.

Tylko w ludzkiej wyobraźni każda prawda znajduje skuteczną i niezaprzeczalną egzystencję. Wyobraźnia, a nie inwencja, jest najwyższym władcą sztuki - i życia.
JOSEPH CONRAD

Jednym z największych wyzwań w życiu człowieka jest zdoby­ cie wiedzy, jak interpretować „niepowodzenia". Nasz sposób interpretowania „klęsk" kształtuje nasze przeznaczenie. Musimy pamiętać, że SPOSÓB, W JAKI RADZIMY SOBIE Z PRZE­ CIWNOŚCIAMI I NIEPOWODZENIAMI, KSZTAŁTUJE NA­ SZE ŻYCIE BARDZIEJ NIŻ COKOLWIEK INNEGO. Czasem mamy tak wiele odniesień dotyczących bólu i niepowodzeń, że za­ czynamy przekształcać je w przekonanie, iż już nic nie jest w sta­ nie polepszyć naszej sytuacji. Niektórzy ludzie zaczynają sądzić, że wszystko jest bez sensu, że stanowią oni przypadek bez­ nadziejny i bezwartościowy i że przegrają, cokolwiek by zrobili. A to właśnie jest zestaw przekonań, których nigdy nie wolno nam żywić, jeśli mamy spodziewać się sukcesu i cokolwiek w życiu osiągnąć. Przekonania te odzierają nas z siły i niszczą naszą zdolność działania. W psychologii istnieje określenie na takie destrukcyjne nastawienie umysłu: NABYTA BEZRAD­ NOŚĆ. Kiedy ktoś doświadcza wystarczającej dla niego liczby nie­ powodzeń w jakiejś dziedzinie - a ręczę, że byłbyś zaskoczony, jak niewiele niektórym do tego potrzeba - zaczyna postrzegać swoje wysiłki jako bezowocne i nabiera postawy charakteryzującej się całkowitym zniechęceniem z powodu nabytej bezradności. Dr Martin Seligman z Uniwersytetu w Pensylwanii przepro­ wadził szczegółowe badania na temat przyczyn nabytej bezradno­ ści. W swojej książce pod tytułem Learned Optimism (Nabyty optymizm) wskazuje na trzy WZORCE PRZEKONAŃ, które powodują, że czujemy się bezradni, i które niszczą dosłownie każdy aspekt naszego życia. Nazywa on te trzy kategorie następująco: PRZEKONANIE O TRWAŁOŚCI problemu, PRZE­ KONANIE O ROZMIARACH problemu oraz OSOBISTY STO­ SUNEK do problemu.

106

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

IV. SYSTEMY PRZEKONAŃ: SIŁA TWORZENIA I...

107

Owładnięty niskim wyobrażeniem o sobie samym, Bob zatrudnia się jako garb na jezdni. Wielu z największych ludzi naszego kraju zdołało odnieść sukces mimo napotykania olbrzymich przeszkód i problemów. Różnica między nimi a tymi, którzy się łatwo poddają, sprowadza się do różnicy w przekonaniach na temat trwałości własnych pro­ blemów bądź jej braku. Ludzie odnoszący sukcesy bardzo rzad­ ko, jeśli w ogóle to się zdarza, postrzegają swoje problemy jako trwałe, podczas gdy ludzie ponoszący klęski nawet najdrobniejszy problem uznają za trwały i niemożliwy do pokonania. W momencie przyjęcia przekonania, że nie możesz nic zmienić, ponieważ żadne twoje dotychczasowe działania nie były

skuteczne, zaczynasz wprowadzać do własnego organizmu śmier­ telną truciznę. Osiem lat temu, kiedy boleśnie spadłem na samo dno i rozpaczałem, że nigdy nie uda mi się tego odmienić, postrze­ gałem swoje problemy jako trwałe. Znalazłem się wtedy bliżej emocjonalnej śmierci niż kiedykolwiek w życiu. Jednak nauczyłem się łączyć z tym przekonaniem tak wiele cierpienia, że potrafiłem je zniszczyć i nigdy więcej nie przychodziło mi ono do głowy. Ty musisz zrobić to samo. Jeśli kiedykolwiek ty sam lub ktoś ci blis­ ki zacznie narzekać, że jego problem jest nie do pokonania, trze­ ba tym kimś mocno potrząsnąć. Cokolwiek stałoby się w twoim życiu, musisz wierzyć, że TO MINIE, że jeśli nie zaprzestaniesz usiłowań, znajdziesz na to jakiś sposób. Drugą różnicą między zwycięzcami i pokonanymi, optymis­ tami i pesymistami, jest stosunek do rozmiarów problemu. Człowiek sukcesu nigdy nie postrzega problemu jako olbrzymiej przeszkody. Innymi słowy, żaden problem nigdy nie wpływa na całe jego życie. Człowiek sukcesu powie sobie: „To tylko kwes­ tia drobnych zmian w moim sposobie odżywiania." Pesymista natomiast stwierdzi: „To ja sam stanowię problem. Ponieważ zbyt dużo jem, całe moje życie skazane jest na zmarnowanie." Pesymiści, którzy kierują się w życiu postawą nabytej bezrad­ ności, głęboko wierzą, że skoro nie udało im się w jednej tylko sprawie, nie uda im się w żadnej innej. Są przekonani, że skoro mają problemy finansowe, całe ich życie obróci się w gruzy: dzieci nie będą miały opieki, odejdzie od nich współmałżonek i tak dalej, i tak dalej. Szybko dochodzą do wniosku, że stracili nad wszystkim kontrolę, i zaczynają czuć się bezradni. Wyobraź sobie, ile mogą zdziałać negatywne postawy w oby­ dwu tych kategoriach: trwałości problemu i jego rozmiarów. Rozwiązaniem może być dostrzeżenie czegoś w życiu, nad czym możesz zapanować, i podjęcie działań, aby to uczynić. Kiedy to zrobisz, znikną przynajmniej niektóre z tych ograniczających cię przekonań. Seligman nazywa ostatnią kategorię osobistym stosunkiem do problemu. Ja wolę ją nazywać uznawaniem problemu za oso­ bisty. Jeśli nie postrzegamy niepowodzenia jako wyzwania do zmiany postawy, a wolimy upatrywać jego przyczyny w nas samych i traktujemy je jak skutek defektu osobowości, natychmiast

108

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

IV. SYSTEMY PRZEKONAŃ: SIŁA TWORZENIA I...

109

czujemy się obezwładnieni. W końcu jak zmienić całe swoje ży­ cie? Czy nie jest to o wiele trudniejsze od zmiany zachowań w jed­ nej określonej dziedzinie? Wystrzegaj się przekonania, że twoje problemy mają źródło w twoich trwałych defektach. Jakie inspirac­ je może ci dać chłostanie samego siebie? Podtrzymywanie tych ograniczających nas przekonań jest równo­ znaczne z regularnym zażywaniem małych dawek arszeniku, które z czasem składają się na dawkę śmiertelną. Choć nie giniemy naty­ chmiast, z chwilą ich przyjęcia zaczynamy z wolna umierać emocjo­ nalnie. Musimy ich więc unikać za wszelką cenę. Pamiętaj! Jeśli w coś wierzysz, twój umysł działa jakby kierowany automatycznym pilotem, filtrując elementy otoczenia w poszukiwaniu odniesień, które uza­ sadnią twoje przekonanie, bez względu na jego treść.

To umysł zamienia zło w dobro, umysł czyni szczęśliwych bądź zdesperowanych, bogatych lub biednych.
EDMUND SPENSER

JAK ZMIENIAĆ PRZEKONANIA
WSZELKIE ZMIANY W OSOBOWOŚCI ZACZYNAJĄ SIĘ OD ZMIANY PRZEKONAŃ. Jak więc się zmieniamy? Najsku­ teczniejszym sposobem jest zmuszenie umysłu, by połączył ol­ brzymie cierpienie ze starym przekonaniem. Musisz czuć, że to przekonanie nie tylko kosztowało cię wiele cierpienia w prze­ szłości, lecz również kosztuje cię wiele cierpień teraz, a więc i w przyszłości może ci przynieść jedynie cierpienia. Następnie musisz zacząć odczuwać wielką przyjemność na myśl o przyję­ ciu nowego przekonania, które da ci świeże siły. To podstawowy wzorzec działania, które musimy podejmować wciąż od nowa, tworząc zmiany w naszym życiu. Nie wolno nam nigdy zapominać, że wszystkimi naszymi działaniami kieruje potrzeba unikania cierpienia albo zyskania

przyjemności, JEŚLI WIĘC SKOJARZYMY CIERPIENIE Z CZYMKOLWIEK, BĘDZIEMY TO W STANIE ZMIENIĆ. Jedynym powodem, dla którego żywimy jakiekolwiek przeko­ nanie, jest fakt, że nauczyliśmy się łączyć wielkie cierpienie z jego brakiem albo wielką przyjemność z jego obecnością. Po drugie, zacznij żywić wątpliwości. Jeśli naprawdę jesteś ze sobą szczery, to przyznasz, że są takie przekonania, których bro­ niłbyś ciałem i duszą wiele lat temu, a dziś przyznałbyś się do nich z wielkim zakłopotaniem. Co się stało? Z pewnych powodów zacząłeś mieć wątpliwości. Być może doświadczyłeś czegoś nowego albo stało się coś, co zaprzeczyło twoim dotychczasowym przekonaniom. Być może poznałeś kilku Rosjan i przekonałeś się, że podobnie jak ty są ludźmi, którzy ciężko pracują, by utrzy­ mać swoje rodziny. Zaczęliśmy inaczej postrzegać Rosjan po części przez programy wymiany międzynarodowej, dzięki którym zobaczyliśmy tych ludzi na własne oczy i mieliśmy możliwość się przekonać, że również i ich trapią podobne naszym problemy. Zyskaliśmy nowe doświadczenia, które kazały nam ZADAWAĆ PYTANIA, wstrząsnęły naszą pewnością i zaczęły chwiać również naszymi odniesieniami. Jednak samo tylko nowe doświadczenie nie gwarantuje zmia­ ny przekonań. Może się zdarzyć, że ktoś doświadcza czegoś cał­ kowicie sprzecznego z własnymi przekonaniami, a interpretuje to w zupełnie dowolny sposób po to, aby wzmocnić jeszcze swoją pewność. Właśnie takie zachowanie zademonstrował Sad­ dam Hussein podczas wojny w Zatoce Perskiej, kiedy ciągle twierdził, że wygrywa mimo otaczających go coraz większych zniszczeń. Podczas jednego z prowadzonych przeze mnie seminariów pewna kobieta doświadczyła raczej nietypowych stanów emocjo­ nalnych i umysłowych. Zaczęła twierdzić, że jestem nazistą i za­ truwam ludzi zgromadzonych w pomieszczeniu za pomocą nie­ widzialnego gazu, który wpuszczam przez otwory wentylacyjne. Kiedy zacząłem do niej mówić wolniej, co stanowi normalną procedurę, gdy chcemy, by ktoś się odprężył, powiedziała: „Sam widzisz, gaz zaczął już wpływać na twój sposób mówienia!" Co­ kolwiek się działo, wykorzystywała to natychmiast dla poparcia swojego przekonania, że wszyscy zginiemy zatruci tajemniczym

110

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

IV. SYSTEMY PRZEKONAŃ: SIŁA TWORZENIA I.

111

gazem. W końcu jednak udało mi się zburzyć to jej przekonanie. Jak to się robi? Pomówimy o tym w następnym rozdziale. NOWE DOŚWIADCZENIA STANOWIĄ POCZĄTEK ZMIANY, JEŚLI POWODUJĄ, ŻE ZACZYNAMY KWESTIO­ NOWAĆ WŁASNE PRZEKONANIA. Pamiętaj, że JEŚLI W COŚ WIERZYMY, NIGDY NIE PODAJEMY TEGO W WĄTPLI­ WOŚĆ. Z chwilą gdy zaczynamy kwestionować dotychczasowe przekonania, nie jesteśmy ich już całkowicie pewni. „Nogi" naszych przekonań zaczynają się chwiać. Czy kiedykolwiek po­ dawałeś w wątpliwość własną umiejętność zrobienia czegokol­ wiek? Jak to robiłeś? Pewnie zadawałeś sobie pytania typu: „A je­ śli to spieprzę? Jeśli mój pomysł nie zadziała?", albo: „A jeśli oni mnie nie lubią?" Ale pytania mogą dodać nam wielkiej siły, jeśli zadajemy je, by sprawdzić słuszność przyjętych na ślepo przekonań. Wiele z naszych przekonań opiera się na informacjach, które uzyskaliśmy od innych i których tak naprawdę nigdy nie sprawdziliśmy. Jeśli zaczniemy im się przyglądać, możemy dojść do wniosku, że prze­ konania, które niezłomnie żywiliśmy całymi latami, oparte są na zestawie fałszywych przesłanek. Jeśli używasz komputera lub maszyny do pisania, ten przykład z pewnością będzie dla ciebie właściwy. Jak sądzisz, dlaczego tradycyjny układ liter i cyfr na klawiaturze zaakceptowany jest w dziewięćdziesięciu dziewię­ ciu procentach maszyn do pisania i klawiatur komputerowych w całym świecie? (Układ ten znany jest pod nazwą QWERTY. Jeśli piszesz na maszynie, wiesz, że są to litery znajdujące się z lewej strony górnego rzędu klawiszy.) Oczywista wydaje ci się odpo­ wiedź, że taki właśnie układ na pewno najbardziej przyspiesza pisanie. Czy nie mam racji? Większość ludzi nie odważyłaby się nawet zakwestionować tego stwierdzenia. W końcu układ QWERTY istnieje od ponad stu dwudziestu lat. Tymczasem w rzeczy­ wistości QWERTY jest niemal najmniej efektywnym układem spośród wszystkich możliwych. Nieraz udowodniono, że inne układy klawiatury, jak choćby uproszczona klawiatura Dworaka, znacznie zwiększają tempo pisania i zmniejszają liczbę popeł­ nianych błędów. Prawda jest następująca: klawiaturę QWERTY celowo opracowano, by ZWOLNIĆ TEMPO MASZYNISTKI w czasach, kiedy poszczególne części maszyny do pisania poru-

szały się wolno i czcionki łatwo się blokowały, jeśli pisano zbyt szybko. Dlaczego więc trzymamy się układu QWERTY od stu dwu­ dziestu lat? W 1882 roku niemal wszyscy pisali czterema palca­ mi. Pewna kobieta opracowała metodę pamięciowego pisania za pomocą ośmiu palców. Jej metodę podano w wątpliwość i o wyż­ szości starej metody miał zadecydować konkurs szybkości pisa­ nia na maszynie. Autorka nowej metody wystawiła do konkursu swojego ucznia, zawodowego maszynistę, który opanował pamię­ ciowo układ klawiatury typu QWERTY. Metoda pamięciowa okazała się lepsza, ponieważ pobił on swojego rywala. Od tego czasu standard QWERTY stał się standardem szybkości i nikt nie kwestionował zasadności takiego układu klawiatury. Ile podobnych przekonań żywisz na temat siebie samego, swoich możliwości i ograniczeń, powinności innych ludzi, zdolności własnych dzieci? Ile ograniczających cię przekonań zaakceptowałeś bez zastanowienia, choć może nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy? JEŚLI ZADASZ DOŚĆ DUŻO PYTAŃ, ZACZNIESZ W KOŃCU WĄTPIĆ W STARE PRZEKONANIA. Dotyczy to również rzeczy, co do których nie masz cienia wątpliwości. Wiele lat temu miałem wyjątkową okazję współpracy z armią Stanów Zjednoczonych, z którą negocjowałem kontrakt na przeprowadze­ nie szkolenia w pewnych dziedzinach. Moja praca uznana została za tak dobrą i potrzebną, że pozwolono mi nawet pracować z jed­ nym z wysokich urzędników CIA, człowiekiem, który zaczynał karierę w tej instytucji jako szeregowy pracownik. Mogę po­ wiedzieć, że umiejętności, jakie on sam i podobnego typu ludzie wypracowali dla kwestionowania przekonań innych, są wręcz zaskakujące. Tworzą oni warunki, które zmuszają ludzi do zwąt­ pienia w dotychczas żywione przekonania, a następnie poddają myśli, które mają stanowić podstawę dla zupełnie nowych przeświadczeń. Obserwowanie tempa, z jakim potrafią to robić, może wręcz budzić grozę, ale jest niewątpliwie fascynujące. Nauczyłem się stosować te techniki na samym sobie, aby elimino­ wać przekonania obezwładniające mnie i zastępować je takimi, które dadzą mi siłę. Nasze przekonania charakteryzują się różnym poziomem natężenia emocjonalnego i różnym poziomem pewności. Ważne

112

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

IV. SYSTEMY PRZEKONAŃ: SIŁA TWORZENIA I...

113

jest, by potrafić odkryć ten poziom. Właśnie z tego względu podzie­ liłem przekonania na trzy grupy: opinie, przekonania i przeświadczenia. OPINIA jest czymś, czego jesteśmy raczej pewni, ale pewność ta jest jedynie czasowa, ponieważ opinię możemy z łatwością zmienić. Blat jest w tym wypadku oparty na chwiejnych nogach nie zweryfikowanych odniesień, których źródłem mogą być je­ dynie wrażenia. Na przykład początkowo wielu Amerykanów uznawało George'a Busha za nieudacznika tylko ze względu na sposób mówienia. Jednak kiedy przekonali się, jak skutecznie potrafił zdobywać poparcie przywódców różnych państw świata i jak skutecznie radził sobie z inwazją Saddama Husseina na Ku­ wejt, nastąpił wyraźny zwrot w wynikach badań opinii publicznej. Bush wywindował się na tak wysoki poziom popularności spo­ łecznej, że rzadko który prezydent w historii państwa mógł się z nim równać. Jednak do czasu, w którym czytasz te słowa, opinia o Bushu mogła się już równie dobrze zmienić. Taka właśnie jest natura opinii: łatwo się zmieniają i zwykle oparte są na kilku za­ ledwie odniesieniach, na których dany człowiek skupił się w da­ nym momencie. PRZEKONANIE kształtuje się wtedy, gdy zaczynamy brać pod uwagę o wiele większą liczbę odniesień, zwłaszcza odniesień, do których przejawiamy silny stosunek emocjonalny. Odniesienia te dają nam całkowite poczucie pewności na jakiś temat. Jak już mówiłem wcześniej, odniesienia te mogą przyjmować najróżniejsze formy, od własnych doświadczeń, poprzez infor­ macje przejęte z innych źródeł, aż do rzeczy, które sobie od początku do końca wyobraziliśmy. Ludzie żywiący przekonania są ich tak pewni, że często zamykają się na nowe informacje. Jeśli jednak uda ci się z nimi porozumieć, możesz przełamać tę izolację i skłonić ich do za­ kwestionowania własnych odniesień po to, aby zaczęli przyj­ mować nowe fakty. To z kolei budzi zwykle dość wątpliwości, by odrzucili oni dotychczasowe odniesienia i stworzyli w ten sposób miejsce na nowe przekonania. PRZEŚWIADCZENIE przyćmiewa przekonanie głównie ze względu na intensywność emocjonalną, z jaką człowiek traktuje swoje pomysły. Człowiek żywiący jakieś przeświadczenie nie tylko jest go całkowicie pewien, lecz również i złości się na samą

myśl, że ktoś mógłby je kwestionować. Człowiek żywiący przeświadczenie niechętnie kwestionuje swoje odniesienia choć­ by tylko na moment. Całkowicie odrzuca przyjmowanie nowych faktów, często wręcz obsesyjnie. Na przykład zeloci od wieków są przeświadczeni, że ich wizja Boga jest jedyną słuszną, i gotowi są nawet zabić, by bronić swych przekonań. Właśnie ten rodzaj przekonania jest często wykorzystywany przez niedoszłych zbaw­ ców świata, którzy pod płaszczykiem świętości kryją swoje mor­ dercze instynkty. Dlatego właśnie grupa ludzi w Gujanie najpierw otruła swoje dzieci, a następnie samych siebie w odpowiedzi na polecenia mesjasza-szaleńca Jima Jonesa. Żarliwe przeświadczenie nie jest oczywiście domeną jedynie fanatyków. Może je żywić każdy, kto wystarczająco uczciwie poświęci się jakiejś myśli, zasadzie czy sprawie. Na przykład ktoś, kto nie zgadza się z ideą przeprowadzania podziemnych prób jądrowych, żywi przekonanie, ale ktoś, kto protestując prze­ ciwko tym próbom, podejmuje konkretne działania - nawet dzia­ łania nie akceptowane i odrzucane przez innych - żywi prze­ świadczenie. Oskarżanie państwa o zły stan edukacji publicznej jest skutkiem przekonania. Ochotnicze uczestnictwo w progra­ mach zwalczających analfabetyzm to już skutek przeświadczenia. Ktoś, kto marzy o własnej drużynie hokejowej, ma opinię na temat swoich celów. Człowiek żywiący na ten temat przeświad­ czenie zrobi wszystko, by zdobyć fundusze niezbędne dla zakupi­ enia klubu hokejowego. Na czym polega różnica? Oczywiście tkwi ona w działaniach, które jesteśmy skłonni w danej sprawie podjąć. Człowiek, który według mojej klasyfikacji kieruje się przeświadczeniami, działa z tak wielką pasją, że nie cofnie się przed społecznym odrzuceniem i zrobieniem z siebie głupca dla obrony własnego przeświadczenia. Jednak czynnikiem najbardziej różniącym przekonanie od przeświadczenia jest fakt, że to ostatnie najczęściej ma swoje źródła w wydarzeniach emocjonalnych, podczas których następują silne skojarzenia: „Jeśli nie będę w to wierzył, będę bardzo cier­ piał. Gdybym miał zarzucić to przeświadczenie, wyrzekłbym się samego siebie, wszystkiego, czego w życiu przez całe lata bro­ niłem." Tak więc przeświadczenie staje się warunkiem przeżycia. Może to się okazać niebezpieczne, ponieważ ilekroć nie chcemy

114

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

IV. SYSTEMY PRZEKONAŃ: SIŁA TWORZENIA I.

115

nawet dostrzec możliwości, że nasze przekonania są błędne lub niedokładne, sami siebie zapędzamy w ślepą uliczkę, na końcu której może znajdować się całkowita klęska. Czasem więc właści­ wsze może się okazać posiadanie na jakiś temat przekonania raczej niż przeświadczenia. Dodatnią stroną przeświadczeń jest niewątpliwie to, że poprzez pasję inspirują nas one do działania. Mogą dać nam siłę, byśmy ruszyli z miejsca. Dr Robert P. Abelson, profesor psychologii i nauk politycznych w Uniwersytecie Yale, stwierdza: „Przeko­ nania są jakby czymś, co posiadamy na własność. Przeświadczenia są po prostu cenniejszą od przekonań własnością, która pozwala nam z pasją dążyć do osiągnięcia długofalowych lub krótko­ falowych celów, spełniania pragnień i marzeń oraz umożliwia realizację planów."* Często najlepszym sposobem na osiągnięcie mistrzostwa w jakiejkolwiek dziedzinie życia jest przekształcenie przekona­ nia w przeświadczenie. Raz jeszcze przypomnę, że przeświad­ czenie jest na tyle silne, by popchnąć nas do działania, zmusić do pokonywania najróżniejszych trudności i przeszkód. Siłę tę posiadają również przekonania, ale w niektórych dziedzinach życia potrzebujemy zwiększonej intensywności emocjonalnej, jaka towarzyszy przeświadczeniom. Na przykład przeświadcze­ nie, że nigdy nie powinieneś pozwolić sobie na nadwagę, zmusi cię do podejmowania zgodnych z nim wyborów stylu życia, być może nawet uchroni cię przed chorobą serca. Przeświadczenie, że jesteś inteligentny i zawsze znajdziesz jakieś wyjście z każdej sytuacji, może ci pomóc przetrwać najtrudniejsze chwile życia. Jak wytworzyć w sobie przeświadczenie? 1. Zacznij od przekonania. 2. Wzmacniaj swoje przekonanie, dodając wciąż więcej silnych odniesień. Przypuśćmy, że podjąłeś decyzję, że nigdy więcej nie będziesz jeść mięsa. Aby umocnić swoje postanowienie, rozma­ wiaj z ludźmi, którzy wybrali wegetariański styl życia. Jakie powo­ dy skłoniły ich do zmiany sposobu odżywiania się? Jakie miało
* Perry W. Buffington, Say what You Mean, Mean what You Say (Mów to, co myślisz, myśl to, co mówisz), Sky, październik 1990.

skutki dla ich zdrowia oraz innych dziedzin ich życia? Dodatnowo dowiedz się, jaki wpływ na organizm ludzki ma białko wierzęce. Im więcej znajdziesz odniesień i im bardziej będą one emocjonalne, tym silniejsze stanie się twoje przekonanie. 3. Następnie spróbuj znaleźć wydarzenie, które popchnie cię do działania, albo sam stwórz taką właśnie sytuację. Aby całko­ wicie zidentyfikować się z tym działaniem, nieustannie zadawaj Sobie pytanie: „Jaką cenę będę musiał zapłacić, jeśli tego nie zrobię?" Zadawanie pytań zwiększy natężenie emocjonalne. Jeśli na przykład chcesz wypracować przeświadczenie, że nigdy nie wolno ci używać narkotyków, spraw, aby najgorsze skutki narkomanii stały się dla ciebie czymś realnym. Oglądaj nakręcone na ten temat filmy albo jeszcze lepiej odwiedź schronisko dla narkomanów i przekonaj się na własne oczy, jak niszczące są narkotyki dla organizmu. Jeśli obiecałeś sobie, że rzucisz palenie, wybierz się na oddział intensywnej opieki medycznej w najbliższym szpitalu i zobacz, jak wyglądają trzymani pod namiotami tlenowymi pacjen­ ci cierpiący na rozedmę płuc, albo obejrzyj zdjęcia rentgenowskie płuc palacza. Tego typu doświadczenia są na tyle silne, że pomogą ci przekroczyć granicę dzielącą przekonanie i przeświadczenie. 4. W końcu podejmij działania. Każde podjęte działanie wzmacnia twoje zaangażowanie emocjonalne i umacnia w ten sposób twoje przeświadczenie. Jednym z problemów związanych z przeświadczeniami jest fakt, że są one często oparte na entuzjazmie innych ludzi dla twoich przekonań. Jakże często ludzie wierzą w coś, ponieważ wierzy w to coś ktoś inny. W psychologii jest to znane jako DOWÓD SPOŁECZNY. Jednak taki dowód nie zawsze jest dokładny. Ilekroć ludzie nie są pewni, co robić, zwracają się o pomoc do innych. W swojej książce Influence (Wpływ) dr Robert Cialdini opisu­ je klasyczny eksperyment. Ktoś krzyczy: „Ratunku!" Dwoje pod­ stawionych przez badaczy ludzi całkowicie ignoruje to wołanie o pomoc i spokojnie idzie dalej. Badany nie wie, czy powinien zareagować, czy też nie, jednak zobaczywszy dwoje innych ludzi zachowujących się jak gdyby nigdy nic, postanawia uznać wołanie o pomoc za nieistotne i również je zignorować. Wykorzystywanie dowodów społecznych stanowi wyśmieni­ ty sposób na ograniczenie własnego życia, na uczynienie go cał-

116

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

IV. SYSTEMY PRZEKONAŃ: SIŁA TWORZENIA I...

117

kowicie podobnym do życia wszystkich innych. Jeden z najmoc­ niejszych dowodów społecznych stanowią informacje uzyskane przez nas od tak zwanych ekspertów. Ale czy ci eksperci rzeczy­ wiście mają rację? Pomysł o działających w Ameryce w ciągu ostatnich lat uzdrowicielach. Jeszcze nie tak dawno temu więk­ szość „najlepiej zorientowanych" lekarzy wierzyła w uzdrawiające właściwości pijawek! Już za naszych czasów lekarze przepisywali kobietom w ciąży lekarstwo, które miało zażegnać poranne nud­ ności, a w rzeczywistości bywało przyczyną defektów płodu. Oczywiście lekarze przepisywali owo lekarstwo dlatego, że firmy farmaceutyczne - a więc eksperci - dawały im pewność, iż jest to najlepszy dostępny środek leczniczy. Jaki stąd wniosek? Ślepe ufanie ekspertom nie zawsze popłaca. Nie powinieneś też ślepo wierzyć we wszystko, co ja ci mówię. Rozważaj sprawy w kon­ tekście własnego życia: czy dla ciebie ma to sens? Czasem nie można nawet wierzyć dowodom dostarczanym przez nasze własne zmysły, co ilustruje historia Kopernika. W czasach tego wielkiego polskiego astronoma wszyscy WIEDZIELI, że Słońce kręci się wokół Ziemi. Dlaczego? Ponieważ każdy mógł wyjść na zewnątrz, pokazać na niebo i powiedzieć: „Widzisz? Słońce prze­ sunęło się na niebie!" Płynął stąd oczywisty wniosek: Ziemia jest centrum wszechświata. Mimo to jednak w 1543 roku Kopernik ogłosił pierwszy dokładny model układu słonecznego. Podobnie jak inni wielcy ludzie świata na przestrzeni wieków, miał odwagę zak­ westionować „mądrość" ekspertów. W końcu jego teoria uzykała powszechną akceptację, jednak nie za jego życia.

CIERPIENIE JEST NAJLEPSZYM NARZĘDZIEM DO PRZEKSZTAŁCANIA PRZEKONAŃ
Po raz kolejny musimy zdać sobie sprawę z faktu, że cierpie­ nie jest najsilniejszym bodźcem, również w przypadku zmiany przekonań. Wspaniały przykład potęgi zmienionych przekonań miał miejsce podczas telewizyjnego programu Sally Jessy pod tytułem Raphael Talk Show. Pewna kobieta stanęła przed pub-

licznością w studio oraz całym kraju i wyznała swoje związki z Ku-Klux-Klanem. Zaledwie miesiąc wcześniej wystąpiła ona w tym samym programie w grupie kobiet lżących wszystkich tych, którzy nie zgadzali się z ich poglądami na temat ras ludzkich, l głośno krzyczała, że mieszanie ras doprowadzi do upadku sys­ temów edukacji, społecznego i gospodarczego, co przyniesie katastrofę całemu krajowi i jego mieszkańcom. Co spowodowało taką diametralną zmianę poglądów? Trzy rzeczy: Po pierwsze, podczas tego pierwszego programu młoda kobieta w czasie dyskusji ze łzami w oczach prosiła o zrozumienie. Jej mąż, a więc i dziecko, był z pochodzenia Hiszpanem. Łkając wyznała, że nie potrafi zrozumieć, skąd bierze się tak olbrzymia nienawiść. Po drugie, kiedy wracała do domu po tym programie, krzy­ czała na syna, który wystąpił razem z nią, jednak nie podzielił jej poglądów. Miała pretensje do niego za stawianie jej w nie­ zręcznej sytuacji podczas audycji transmitowanej na cały kraj. Pozostałe kobiety oskarżały go o brak szacunku dla matki i cy­ towały mu Biblię: „Będziesz szanował ojca swego i matkę swoją." Szesnastoletni chłopak odpowiedział, że Bóg z pewnością nie chce, by szanował on ziejące z niej zło, i wysiadł z samolotu w Dallas, przysięgając, że więcej nie zjawi się w domu. Podczas dalszego lotu kobieta zaczęła zastanawiać się nad wydarzeniami tego dnia. Pomyślała też o wojnie, którą jej kraj toczył na Wscho­ dzie. Przypomniała sobie bowiem słowa, które ktoś powiedział jej podczas programu: „Młodzi ludzie o różnych kolorach skóry walczą tam nie tylko za siebie, ale również za ciebie." Myślała o swoim synu, o tym, jak bardzo go kocha i jaką była dla niego jędzą. Czy mogła pozwolić, aby ta krótka wymiana zdań w samo­ locie była ich ostatnią rozmową? Nawet myśl o tym była zbyt bolesna, by ją znosić. Musiała coś zmienić natychmiast. Jej drugie wystąpienie w telewizji było skutkiem tych właśnie doświadczeń. Powiedziała przed kamerami, że dostała od Boga wiadomość, której posłuchała natychmiast: wystąpiła z Klanu i za­ częła kochać tak samo wszystkich ludzi jako swoich braci i siostry. Z pewnością straci przyjaciół, zostanie wyrzucona z własnej społeczności, ale teraz jej dusza jest oczyszczona i będzie mogła zacząć życie od nowa, z czystym sumieniem.

118

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

IV. SYSTEMY PRZEKONAŃ: SIŁA TWORZENIA I...

119

Jest bardzo ważne, byśmy przyglądali się naszym przekonaniom i analizowali ich skutki, jeśli chcemy być pewni, że dodają nam one sił, a nie odwrotnie. Skąd wiedzieć, jakie przekonania są słuszne? Odpowiedź znajdziemy odszukawszy kogoś, kto z dobrym skutkiem dąży do tego, czego chcesz w życiu i ty. Przykład takich ludzi może podpowiedzieć ci rozwiązania. Za każdym bez wyjątku człowiekiem sukcesu stoi określony zestaw dających mu siłę przekonań. SPOSOBEM NA ULEPSZENIE NASZEGO ŻYCIA JEST CZERPANIE PRZYKŁADU Z ŻYCIA TYCH, KTÓRZY JUŻ ODNOSZĄ SUKCESY. Daje to wiele siły i wiele radości. Ludzie ci są wokół ciebie. Wystarczy więc zadać sobie pytanie: „Co mnie od nich różni?" Które z moich przekonań oddzielają mnie od tych ludzi? Wiele lat temu czytałem książkę pod tytułem Meetings with Remarkable Men (Spotkania z ludźmi godnymi uwagi) i wykorzystałem ją jako narzędzie kształtowania mojego życia. Od tamtej chwili stałem się poszukiwaczem doskonałości. Nieustannie śledziłem życie największych ludzi w historii naszej cywilizacji, aby zapoznać się z ich przekonaniami, wyznawany­ mi przez nich wartościami oraz stosowanymi strategiami działania. Dwa lata temu zacząłem wydawać magazyn dźwiękowy „Powertalk" ( T M ) , miesięcznik, w którym przeprowadzam wywiady z ty­ mi gigantami. Wiele z najważniejszych wniosków przedsta­ wianych ci w obecnej książce pochodzi z rozmów z nimi. Każdy z nich znajduje się wśród najlepszych w swojej dziedzinie. Dzięki przekonaniu o konieczności przekazywania tych wywiadów in­ nym, dzielenia się z ludźmi moimi najnowszymi przemyślenia­ mi oraz przedstawiania wyimków z mojej poprzedniej książki, która stała się tak wielkim bestsellerem, udało mi się nie tylko stworzyć coś, co ulepsza innych ludzi, ale również i mnie. Wzory, których potrzebujesz, są wokół ciebie na co dzień.

Od prawie dziesięciu lat mówię ludziom na kursach pod nazwą Living Health ( T M ) (Żyjmy zdrowo) o bezpośrednim związku między wysokim spożyciem przez typowego Amerykanina białek zwierzęcych a dużym natężeniem chorób serca i nowotworowych - dwóch największych zabójców naszego narodu. W ten sposób niewątpliwie zaprzeczałem jednemu z przekonań, które przez ostatnich trzydzieści pięć lat kształtowało amerykańskie pojęcie o zdrowiu fizycznym, czyli potępiłem dietę opartą na czterech podstawowych grupach produktów. Dieta ta zaleca codzienne spożywanie dużej ilości mięsa, drobiu lub ryb. Dziś naukowcy udowodnili ponad wszelką wątpliwość bezpośredni związek między spożywaniem białek zwierzęcych i ryzykiem zapadnięcia na chorobę serca lub nowotworową. Członkowie liczącego trzy tysiące osób Komitetu Lekarzy dla Dobra Medycyny zwrócili się do krajowego Departamentu Rolnictwa z prośbą o usunięcie mięsa, ryb, drobiu, jaj i produktów mlecznych z rekomendowanych dziennych dawek żywnościowych. Rząd rozważa obecnie moż­ liwość ogłoszenia nie jak dotychczas czterech, lecz sześciu pod­ stawowych grup produktów żywnościowych, wśród których mię­ so, drób i ryby stanowiłyby zaledwie niewielki procent żywnoś­ ci zalecanej do codziennego spożycia. Ta potężna zmiana przeko­ nań wywołała oburzenie w wielu kręgach. Jestem przekonany, że reakcje na tę sprawę będą całkowicie zgodne ze schematem, który możemy zaobserwować w historii ludzkości. Jaki to schemat? Niemiecki filozof Artur Schopenhauer powiedział, że każda prawda przechodzi przez trzy etapy: NAJPIERW JEST WYSZYDZANA. PÓŹNIEJ NAPOTYKA GWAŁTOWNY OPÓR. W KOŃCU UZNAWANA JEST ZA OCZYWISTĄ. Przekonania na temat białka zwierzęcego były już wyszydzane. Teraz wielu zawzięcie je zwalcza. W końcu zostaną zaakceptowane - jednak wcześniej zachoruje jeszcze wielu ludzi, wielu umrze z powodu ograniczającego ich przekonania, że duża ilość białka zwierzęcego jest niezbędna dla prawidłowego rozwoju organizmu. Również w interesach żywimy wiele fałszywych przekonań wprowadzających nas na drogę kłopotów gospodarczych, na

Jesteśmy tym, co o sobie myślimy. Wszystko, czym jesteśmy, wynika z naszych myśli. Naszymi myślami tworzymy świat.
BUDDA

120

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

IV. SYSTEMY PRZEKONAŃ: SIŁA TWORZENIA I.

121

końcu której, według niektórych specjalistów, czeka nas katastrofa. Nasza gospodarka napotyka trudności dosłownie w każdym sek­ torze. Dlaczego? Przynajmniej część odpowiedzi znalazłem w artykule opublikowanym w marcu 1991 roku w miesięczniku „Forbes". Artykuł ten opisuje dwa samochody: Chryslera Ply­ mouth Laser i Mitsubishi Eclipse. Dealerzy Chryslera sprzedają średnio trzynaście samochodów, podczas gdy w tym samym cza­ sie dealerzy Mitsubishi ponad sto! Możesz powiedzieć: „I cóż w tym nowego? Japończycy od dawna dają po tyłku amerykań­ skim firmom samochodowym!" Jednak powinieneś wiedzieć, że te dwa samochody są dokładnie takie same - skonstruowano je we współpracy między tymi dwiema firmami. Jedyna różnica między Plymouth Laser i Mitsubishi Eclipse to nazwa firmy, która je sprzedaje. Czy to możliwe? Jak zapewne się domyślasz, badania rynku wykazały, że ludzie wolą kupować japońskie samochody, ponieważ wierzą, że ich jakość jest lepsza. W tym przypadku problem polega na tym, że jest to fałszywe przekonanie. Samochód amerykański jest dokładnie tej samej jakości, ponieważ to ten sam samochód. Dlaczego klienci w to nie wierzą? Oczywiście dlatego, że Japończycy wypracowali sobie taką, a nie inną opinię, dostar­ czając nam wiele odniesień, które mogły ją wesprzeć. Umocniły ją tak bardzo, że nie jest nawet podawana w wątpliwość. Być może zaskoczy cię fakt, że japońska dbałość o jakość produktów jest w rzeczywistości skutkiem amerykańskiego eksportu w oso­ bie dra Edwardsa Deminga. W 1950 roku ten znany specjalista w dziedzinie kontroli jakości został wezwany do Japonii przez generała MacArthura, który miał dość zniszczonego wojną ja­ pońskiego przemysłu, ponieważ nie mógł nawet porządnie prze­ prowadzić rozmowy telefonicznej. Na prośbę Japońskiego Zwią­ zku Naukowców i Inżynierów Deming zaczął uczyć Japończyków swoich zasad całościowej kontroli jakości. Czy słysząc te słowa, natychmiast sądzisz, że miało to coś wspólnego z badaniem jakoś­ ci konkretnego produktu? Otóż nie możesz być dalszy od prawdy. Deming nauczył Japończyków czternastu zasad oraz podstawowej reguły jakości, które do dziś stanowią fundament dosłownie wszystkich decyzji podejmowanych w każdej wielonarodowej japońskiej korporacji.

Owa podstawowa reguła brzmi po prostu: ciągłe zaanga­ żowanie, chęć ciągłego podnoszenia jakości firmy i produktu, udoskonalanie firmy na co dzień da jej siłę, by zdominować świa­ towe rynki. Deming uczył Japończyków, że jakość nie sprowadza się do tego, by produkt odpowiadał określonym wymaganiom, lecz raczej jest to styl życia, nie kończący się proces ulepszania. Obiecał im, że jeśli będą żyć zgodnie z jego zasadami, w ciągu pięciu lat scalają świat produktami wysokiej jakości, a w ciągu dziesięciu lub dwudziestu staną się jedną z gospodarczych potęg świata. Wielu uznawało obietnice Deminga za czyste szaleństwo. Jednak Japończycy uwierzyli na słowo i dziś Deming czczony jest jako „ojciec japońskiego cudu". Od 1950 roku najwyższym wyróżnieniem dla japońskiego przedsiębiorstwa jest otrzymanie Krajowej Nagrody im. Deminga. Uroczystość wręczania nagrody transmitowana jest w telewizji, a sama nagroda przyznawana jest firmie, która ma największe w całym kraju osiągnięcia w podnoszeniu jakości pro­ duktów, jakości zarządzania i traktowania pracowników. W 1983 roku firma Forda zleciła doktorowi Demingowi prze­ prowadzenie serii wykładów na temat zarządzania. Jednym z jego słuchaczy był wtedy Donald Petersen, który później został preze­ sem Forda i wprowadził zasady Deminga w całym przed­ siębiorstwie. Peterson zdecydował: „Potrzebujemy tego człowieka, aby nas postawił na nogi." Korporacja Forda przynosiła wtedy miliardy dolarów strat rocznie. Kiedy tylko zjawił się Deming, zmienił tam całkowicie sposób myślenia. Wyeliminował trady­ cyjne zachodnie pytanie:, Jak można zwiększyć obroty, jednocześ­ nie obniżając koszty?", i zastąpił je pytaniem: „Jak można pod­ nieść jakość naszych produktów w taki sposób, aby lepsza jakość nie kosztowała nas więcej niż to, co robimy obecnie?" Firma For­ da całkowicie zmieniła hierarchię ważności poszczególnych zadań po to, aby jakość samochodów stanęła na pierwszym miejscu. Dzięki zastosowaniu strategii Deminga w ciągu trzech lat Ford zmienił się z firmy o zastraszającym wręcz deficycie w jedną z najlepszych na rynku firm z dochodem sześciu miliardów do­ larów rocznie. Jak im się to udało? Przekonali się, że wiele można się nau­ czyć z frustrującego skądinąd przekonania o japońskiej jakości. Na przykład podpisali kontrakt z japońską firmą na dostarczenie

122

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

IV. SYSTEMY PRZEKONAŃ: SIŁA TWORZENIA I...

123

mniej więcej połowy układu transmisyjnego, co pomogło zwięk­ szyć moc silnika. Szybko przekonali się, że Amerykanie tak bardzo cenią japońskie układy transmisyjne, że gotowi są płacić za nie o wiele więcej, a nawet ustawiać się po nie w kolejce! Wielu członków zarządu Forda nie najlepiej to przyjęło. Początkowo twierdzili, że przekonanie o japońskiej jakości to tylko mit naszej kultury i ludzie reagują w ten sposób, ponieważ ich tego nauczono. Jednak za namową Deminga przeprowadzono badania, które udowodniły, że układy transmisyjne Forda są o wiele głośniejsze, psują się częściej i reklam­ owane są o wiele częściej od japońskich, które nie sprawiają żadnych kłopotów, nie powodują wibracji i są bezgłośne. Deming nauczył ludzi u Forda, że jakość jest zawsze tańsza. Było to dokładnie prze­ ciwne temu, w co wierzyła większość z nich, nauczona, że powyżej określonej jakości koszty produktu wymykają się z rąk. Kiedy eksper­ ci rozebrali układ transmisyjny Forda i zmierzyli wszystkie części, okazało się, że każda z nich mieści się w granicach norm wyznac­ zonych przez firmę. Przy pomiarach części układu japońskiego nie stwierdzono żadnych widocznych różnic. Trzeba było pomiarów mikroskopowych, aby wykryć te różnice. Dlaczego ta japońska firma obsesyjnie wręcz utrzymywała jakość produktu na poziomie wyższym, niż wymagał tego od niej kontrakt? Jej pracownicy wierzyli, że jakość jest tańsza, że jeśli stworzą produkt najwyższej jakości, ich klient będzie nie tylko za­ dowolony, lecz również pozostanie lojalny, że nadal będzie chciał płacić za ich produkt. Działali oni, opierając się na tej samej zasadzie, która wyniosła ich na szczyty światowej gospodarki: chęć ciągłego podnoszenia jakości firmy i produktu i ciągłe podwyższanie jakoś­ ci życia klientów. PRZEKONANIE TO PRZYWĘDROWAŁO DO NICH Z AMERYKI I GŁĘBOKO WIERZĘ, ŻE MUSIMY JE Z POWROTEM DO AMERYKI SPROWADZIĆ, ABY ZMIENIĆ NA LEPSZE NASZĄ GOSPODARCZĄ PRZYSZŁOŚĆ. Wyjątkowo szkodliwe przekonanie, które może doprowa­ dzić do upadku naszej ekonomicznej potęgi, to, słowami Deminga, WIARA W ZARZĄDZANIE WEDŁUG LICZB, powszechnie panujące w naszych firmach przeświadczenie, że zyski powstają przez zmniejszanie nakładów i zwiększanie wpływów. Dobrym tego przykładem jest firma Chrysler, kiedy zarządzanie nią przejął Lynn Townsend. Natychmiast podniósł ceny, ale co gorsza,

obniżył wydatki. W jaki sposób? Zwolnił dwie trzecie personelu inżynieryjnego. Początkowo wydawało się, że podjął właściwą decyzję. Zyski wzrosły i okrzyknięto go bohaterem. Ale po kilku lutach Chrysler znów zaczął robić bokami. Co się stało? Z pew­ nością była więcej niż jedna przyczyna. Ale decyzje Townsenda na dłuższą metę musiały przyczynić się do obniżenia jakości, od której przecież zależy funkcjonowanie firmy. Bardzo często ludzie, którzy tak naprawdę szkodzą naszym przedsiębiorstwom, są na­ gradzani za to, że osiągają krótkofalowe rezultaty. Czasem le­ czymy objawy, a pomijamy przyczyny. Musimy bardzo ostrożnie interpretować wyniki naszych działań. Jednym z najważniejszych czynników, które wydobyły z kłopotów ekonomicznych Forda, byli wysoko oceniani inżynierowie projektanci - stworzyli oni nowy model nazwany Taurus. Jakość tego samochodu wyznaczyła zupełnie nową jakość Forda i przyniosła firmie masę klientów. Czego możemy się z tego nauczyć? Przekonania, które ży­ wimy w życiu i w interesach, panują nad naszymi decyzjami, a tym samym i nad przyszłością. Jednym z najważniejszych ogólnych przekonań, jakimi powinniśmy się kierować, jest przekonanie o konieczności nieustannego podnoszenia jakości naszego życia, o konieczności ciągłego wzrostu i rozwoju. Japończycy bardzo dobrze zrozumieli tę zasadę. Na skutek wpływu Deminga w języku japońskim zaczęto ciągle używać pewnego słowa we wszystkich rozmowach na temat pracy i kon­ taktów z ludźmi. Słowo to brzmi KAIZEN, dosłownie znaczy nieustanne ulepszanie i pojawia się naprawdę bardzo często. Ja­ pończycy dyskutują o kaizen deficytu handlowego, o kaizen linii produkcyjnej, kaizen kontaktów z innymi ludźmi. W rezultacie ciągle szukają sposobów ulepszania dosłownie wszystkiego. A tak przy okazji, kaizen opiera się na idei stopniowego ulep­ szania, wprowadzania drobnych nawet poprawek. Ale Japończycy rozumieją, że najdrobniejsze choćby, ale wprowadzane codzien­ nie ulepszenia składają się z czasem na postępy, o których więk­ szości z nas nawet by się nie śniło. Japońskie przysłowie głosi: „Jeśli nie widziałeś kogoś przez trzy dni, przyjrzyj mu się dokład­ nie i zobacz, jakie nastąpiły w nim zmiany." To nieprawdopo­ dobne, choć wcale nie zaskakujące, że nie mamy w języku an­ gielskim odpowiednika słowa kaizen.

124

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

IV. SYSTEMY PRZEKONAŃ: SIŁA TWORZENIA I...

125

Im dokładniej rozumiałem wpływ kaizen na japońską kul­ turę biznesu, tym wyraźniej zdawałem sobie sprawę z tego, że dzięki tej właśnie zasadzie nastąpiła tak cudowna zmiana w moim życiu. Fakt, że poświęciłem się ciągłemu doskonaleniu samego siebie, ciągłemu zwiększaniu wymagań wobec własnego życia, pozwolił mi być szczęśliwym i dał klucz do sukcesu. Zrozumia­ łem, że potrzebujemy wszyscy słowa, które pozwoli nam skupić się na nieustannym doskonaleniu siebie i innych. Kiedy wymy­ ślimy takie słowo i zapamiętamy jego znaczenie - stworzymy nowy sposób pojmowania. Słowa, których często używamy, sta­ nowią budulec naszych myśli, a nawet wpływają na podejmowane przez nas decyzje. W rezultacie stworzyłem łatwy do zapamiętania skrót: CDSI, który powstał ze słów Ciągłe Doskonalenie Siebie i Innych. Jestem przekonany, że rozmiar osiąganego przez nas w życiu sukcesu jest wprost proporcjonalny do CDSI. CDSI nie jest zasadą ograniczającą się jedynie do działalności firm. Dotyczy każdej dziedziny naszego życia. W Japonii często mówi się o kontrolowaniu jakości całej firmy. Wierzę, że powinniśmy skupić się na CDSI w interesach, kontaktach z ludźmi, gdy my­ ślimy o własnym zdrowiu i finansach. Jak możemy nieustannie doskonalić każdą z tych dziedzin? Czyni to z naszego życia wiel­ ką przygodę i sprawia, że zawsze wypatrujemy nowego, wy­ ższego poziomu życia. CDSI to jak dyscyplina sportu. Nie można trenować tylko od czasu do czasu, kiedy przyjdzie nam na to ochota. Uprawianie tej dyscypliny musi łączyć się z CIĄGŁYM ODDANIEM PO­ PARTYM CZYNAMI. Podstawą CDSI jest stopniowe, lecz nieustanne ulepszanie, które po jakimś czasie pozwala wyrzeźbić wielkie dzieło. Jeśli kiedykolwiek widziałeś Wielki Kanion, wiesz, co mam na myśli. Inspirujące piękno stworzone w ciągu milionów lat stopniowych, małych zmian, w czasie których rzeka Colorado i jej liczne dopływy drążyły skałę, by stworzyć jeden z siedmiu na świecie cudów natury. Większość ludzi nigdy nie czuje się bezpieczna, ponieważ żyje w ciągłej obawie przed utratą pracy, utratą zaoszczędzonych dotychczas pieniędzy, utratą współmałżonka, utratą zdrowia i tak

dalej. JEDYNE PRAWDZIWE BEZPIECZEŃSTWO W ŻYCIU PŁYNIE ZE ŚWIADOMOŚCI, ŻE KAŻDEGO DNIA W TAKI LUB INNY SPOSÓB SIĘ ULEPSZASZ, że umacniasz swoją osobowość i jesteś cenny dla swojego zakładu pracy, przyjaciół i rodziny. NIGDY NIE MARTWIĘ SIĘ O UTRZYMANIE OBECNEJ JAKOŚCI ŻYCIA, PONIEWAŻ KAŻDEGO DNIA PRACUJĘ NAD TYM, BY JE ULEPSZYĆ. Nieustannie się uczę, dążę do poznawania nowych rzeczy i zdobywania nowych informacji o sposobach zwiększania wartości życia innych. Daje mi to poczucie, że zawsze potrafię się czegoś nauczyć, że przez cały czas dorastam i rozwijam się. CDSI nie gwarantuje ci unikania problemów. Zresztą możesz coś ulepszyć jedynie wtedy, gdy dostrzeżesz, że nie jest na takim poziomie, na jakim powinno się znajdować. Celem CDSI jest wykrywanie problemów wtedy, kiedy się rodzą, i rozwiązywa­ nie ich, zanim przejdą w poważny kryzys. W końcu najlep­ szym okresem na zabicie „potwora" jest czas, gdy jest on jeszcze mały. Co wieczór zadaję sobie pytania: Czego się dzisiaj nauczyłem? Co udało mi się ulepszyć? Czy przyczyniłem się do czegoś dob­ rego? Co sprawiło mi radość? Jeśli na co dzień ulepszasz swoją umiejętność cieszenia się życiem, doświadczysz poziomu bogac­ twa, o jakim inni nie śmieliby nawet marzyć.

W DROBNE POLEPSZENIE MOŻEMY UWIERZYĆ I DLATEGO MOŻEMY JE OSIĄGNĄĆ!
Pat Riley, obecnie pracujący dla Los Angeles Lakers, jest trenerem, który osiągnął najwięcej chyba zwycięstw w całej historii NBA. Niektórzy twierdzą, że po prostu miał szczęście, ponieważ przy­ chodziło mu pracować z tak wspaniałymi zawodnikami. To praw­ da, ale wielu ludzi miało wszelkie środki pozwalające na odniesie­ nie sukcesu, a mimo to go nie odnieśli. Sukces Pata wziął się z jego oddania CDSI! Przyznał on kiedyś, że na początku sezonu

126

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

IV. SYSTEMY PRZEKONAŃ: SIŁA TWORZENIA I...

127

w 1986 roku stanął wobec bardzo poważnego problemu. W ciągu poprzedniego roku większość jego zawodników dawała z siebie wszystko, a mimo to przegrali z Boston Celtics. Po przemyśleniu możliwych sposobów dźwignięcia zawodników na wyższy poziom Pat zdecydował się na metodę drobnych poprawek. Przekonał zawodników, że polepszenie jakości gry drużyny zaledwie o jeden procent w stosunku do ich najwyższych możliwości sprawi, że nadchodzący sezon będzie dla nich o wiele lepszy. Może się to wydawać śmiesznie mało, ale jeśli dwunastu zawodników polep­ szy każdą ze swoich pięciu umiejętności na boisku, tworzy się drużyna o sześćdziesiąt procent skuteczniejsza niż przedtem, choć prawdopodobnie w tym wypadku wystarczyłaby różnica dziesię­ ciu procent. Jednak prawdziwa wartość tego planu tkwiła w tym, że każdy z zawodników potrafił uwierzyć, że jest on możliwy do zrealizowania. Każdy z nich był przekonany, że potrafi ulepszyć swoje możliwości o co najmniej jeden procent, a to poczucie pewności spowodowało, że odnaleźli oni w sobie jeszcze więk­ szy potencjał. Skutek? Większość z nich była lepsza o pięć pro­ cent, a niektórzy nawet o pięćdziesiąt. Według Pata Rileya sezon 1987 roku był najlepszym w historii drużyny. Technika CDSI sprawdza się, jeśli stosujesz ją z oddaniem. Pamiętaj, że kluczem do sukcesu jest poczucie pewności, przekonanie, które pozwala ci rozszerzać swoją osobowość i po­ dejmować działania niezbędne dla ulepszenia życia twojego i wszystkich wokół. Być może jesteś pewien, że twoje obecne przekonania są prawdziwe. Ale nie wolno ci zapominać, że ciągle się zmieniamy i nadchodzące lata przyniosą nowe sytuacje. Porzucenie przekonań, których byliśmy kiedyś całkiem pewni, może dać nam więcej siły. Powinieneś też pamiętać, że wraz z no­ wymi odniesieniami twoje przekonania mogą się zmienić same. W chwili obecnej jednak ważne jest przede wszystkim to, czy przekonania, które żywisz teraz, dodają ci sił, czy też może cię obezwładniają. Już dziś zacznij wypracowywać w sobie nawyk rozważania konsekwencji wszystkich twoich przekonań. Czy wzmacniają cię one, zmuszając do działania w pożądanym kie­ runku, czy też powstrzymują przed działaniem?

Bo na kształt wieszczka i tłumacza snów domniemywa się, czego nie wie...
KSIĘGA PRZYSŁÓW 23,7

Powiedzieliśmy już o przekonaniach dużo, ale abyś potrafił na­ prawdę przejąć kontrolę nad własnym życiem, musisz wiedzieć, jakie przekonania obecnie tobą kierują. Tak więc teraz przestań na chwilę zajmować się czymkol­ wiek innym i poświęć dziesięć minut na trochę zabawy. PRZE­ MYŚL WSZYSTKIE PRZEKONANIA, KTÓRE ŻYWISZ, ZA­ RÓWNO TE DODAJĄCE CI SIŁ, JAK I TE, KTÓRE CIĘ OBEZWŁADNIAJĄ, zarówno te drobne, które wydają się nie mieć żadnego znaczenia, jak i te najważniejsze, które decydują o wszystkim. Zajmij się: 1. PRZEKONANIAMI TYPU: „JEŚLI..., TO...", jak na przykład: „Jeśli nieustannie będę dawał z siebie wszystko, to odniosę sukces", albo: „Jeśli w kontaktach z tą osobą będę się kierował tylko emocjami, to opuści mnie." 2. PRZEKONANIAMI OGÓLNYMI, jak na przykład przeko­ nania dotyczące ludzi: „Ludzie są dobrzy" lub: „Ludzie są okrop­ ni", i przekonania na temat samego siebie, czekających cię możliwości, czasu, biedy i bogactwa. Wypisz tak wiele przekonań, jak tylko potrafisz sobie uświadomić w ciągu najbliższych dziesięciu minut. Zrób sobie ten prezent właśnie teraz. Kiedy skończysz, pokażę ci, jak możesz umocnić przekonania dodające ci sił, a jak wyeliminować te, które cię obezwładniają. Zrób to właśnie teraz.

130

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

SYSTEMY PRZEKONAŃ: SIŁA TWORZENIA I SIŁA NISZCZENIA 131

Czy poświęciłeś dość czasu, by wyliczyć wszystkie twoje przekonania? Jeśli nie, zastanów się nad tym raz jeszcze i dopisz wszystkie brakujące. Czego nauczyłeś się, wykonując to ćwiczenie? Poświęć teraz chwilę na ponowne przemyślenie swoich przekonań. Zdecyduj, które TRZY ZE SPORZĄDZONEJ PRZEZ CIEBIE LISTY PRZEKO­ NAŃ DODAJĄ CI NAJWIĘCEJ SIŁ, I ZAZNACZ JE. W jaki sposób czynią cię one silniejszym? W jaki sposób wzmacniają twoje życie? Pomyśl o pozytywnym wpływie, jaki na ciebie wywierają. Wiele lat temu sam sporządziłem taką listę i okazało się to bezcenne, ponieważ odkryłem, że posiadam jedno przekonanie, którego nie wykorzystuję. Przekonanie to brzmiało: „ZAWSZE JEST JAKIŚ SPOSÓB ODWRÓCENIA WYDARZEŃ, JEŚLI TEGO NAPRA­ WDĘ CHCĘ." Kiedy przeczytałem moją listę, pomyślałem, że to właśnie przekonanie muszę wzmocnić i zmienić w przeświadczenie. Bardzo dobrze, że tak zrobiłem, ponieważ w rok później prze­ świadczenie to uratowało mi życie i pomogło przetrwać najcięższe chwile, kiedy wszystko wokół wydawało się walić w gruzy. Nie tylko podtrzymało mnie ono, zapobiegając upadkowi, ale pomogło mi poradzić sobie z jednym z najpoważniejszych w moim życiu prob­ lemów osobistych i zawodowych. To jedno przekonanie, to poczucie pewności sprawiło, że znalazłem sposoby rozwiązania problemów, choć wszyscy dookoła mnie twierdzili, że nie ma rozwiązania. Nie tylko znalazłem wyjście z tarapatów, ale i udało mi się zmienić największe problemy w największe możliwości i szanse. Ty również to potrafisz! Przejrzyj swoją listę i wzmocnij poczucie pewności oraz emocje, które wiążesz ze swoimi przekonaniami. Uwierz, że te przekonania są prawdziwe i że mogą kierować twoimi przyszłymi zachowaniami. Zastanówmy się teraz nad przekonaniami, które cię ograni­ czają. Jakie są ich konsekwencje? ZAZNACZ DWA Z NICH NAJBARDZIEJ CIĘ OBEZWŁADNIAJĄCE. Zdecyduj właśnie w tej chwili, że nigdy już nie chcesz płacić rachunku, jaki przeko­ nania te ci wystawiają. Pamiętaj, że jeśli zaczniesz kwestionować jakieś przekonanie i wątpić w jego słuszność, możesz osłabić odniesienia, na których się ono wspiera, i w ten sposób nie będzie ono więcej wywierać na ciebie żadnego wpływu. Pozbądź się pewności, która podtrzymuje ograniczające cię przekonania, ZA­ DAJĄC SOBIE NIEKTÓRE Z PONIŻSZYCH PYTAŃ:

1. Co absurdalnego i śmiesznego zawiera to przekonanie? 2. Czy osoba, od której przejąłem to przekonanie, naprawdę zasługiwała sobie na to, by się na niej wzorować? 3. Ile będzie mnie kosztowało podtrzymywanie tego przeko­ nania? 4. Czy kiedyś ucierpią na jego podtrzymywaniu moje kontakty z innymi ludźmi? 5. Jaką cenę będzie musiał zapłacić mój organizm, jeśli nie pozbędę się tego przekonania? 6. Jakie będą koszty finansowe, jeśli nie pozbędę się tego przekonania? 7. Ile będzie musiała zapłacić moja rodzina (moi bliscy), jeśli nadal będę żywił to przekonanie? Jeśli podjąłeś już ten trud, by na te pytania odpowiedzieć, być może przekonałeś się, że twoje negatywne przekonania są znacznie słabsze po takiej analizie. Spróbuj teraz całkowicie sko­ jarzyć koszty, które płacisz za posiadanie tych przekonań i które zapłacisz w przyszłości, jeśli ich nie zmienisz. Połącz z nimi tak wielkie cierpienie, abyś chciał pozbyć się ich raz na zawsze. I wreszcie zdecyduj, by zrobić to natychmiast. Trzeba też pamiętać, że nie możemy się pozbyć jakiejś grupy przekonań bez zastępowania ich innymi. Tak więc od razu ZAPISZ PRZEKONANIA, KTÓRYMI ZASTĄPISZ TE DWA NAJBAR­ DZIEJ CIĘ OGRANICZAJĄCE. Jaka jest ich antyteza? Jeśli na przy­ kład wierzysz, że nie możesz odnieść sukcesu, ponieważ jesteś kobi­ etą, twoje nowe przekonanie mogłoby brzmieć: „Ponieważ jestem kobietą, posiadam siły, o jakich nie mógłby nawet maizyć żaden mężczyz­ na." Jakimi odniesieniami można wesprzeć to nowe przekonanie, aby stać się go pewnym? Kiedy zaczniesz umacniać to przekonanie, zacznie ono kierować twoim zachowaniem i dodawać ci nowych sił. Jeśli nie osiągasz w życiu wyników, których byś pragnął, za­ daj sobie pytanie: „W co musiałbym uwierzyć, aby odnieść suk­ ces?", albo: „Kto już robił to z dobrym skutkiem i czym różnią się jego przekonania od moich?" Zapytaj siebie, w co koniecznie musisz uwierzyć, aby ci się powiodło. Być może odkryjesz jakieś ważne przekonanie, które do tej pory ci się wymykało? Jeśli odczuwasz ból, czujesz się zagrożony, sfrustrowany i zły, możesz

132

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

IV. SYSTEMY PRZEKONAŃ: SIŁA TWORZENIA I.

133

zadać sobie następujące pytanie: „W co musiałbym uwierzyć, aby czuć się właśnie w taki sposób?" To proste pytanie działa niemal jak czary, ponieważ pozwala ci odkryć własne przekona­ nia, z których dotychczas nie zdawałeś sobie sprawy. Jeśli na przykład znajdujesz się w depresji i zadasz sobie pytanie: „W co musiałbym uwierzyć, by znaleźć się w depresji", prawdopodob­ nie odpowiedź będzie dotyczyła w jakiś sposób przyszłości, jak na przykład: „Nigdy już mi się nie polepszy", albo: „Na pewno nie będzie lepiej." Kiedy usłyszysz te przekonania wyrażone słowami, być może pomyślisz: „Przecież ja w to nie wierzę! Teraz jest mi źle, ale wiem, że nie będzie tak zawsze. Również i to się kiedyś skończy." Może dojdziesz do wniosku, że przekonania te są dla ciebie tak destrukcyjne, że nie chcesz już dłużej mieć z ni­ mi do czynienia. Przeglądając swoje negatywne przekonania zwróć uwagę na to, jak zmieniają się twoje odczucia. Musisz zrozumieć i uwierzyć, że jeśli zmienisz znaczenie, jakie cokolwiek ma dla twojego umysłu, zmienisz jednocześnie odczucia i uczucia oraz postępowanie, co doprowadzi cię do zmiany działań i w końcu zmiany własnego losu. Pamiętaj, że ŻADNA RZECZ W ŻYCIU NIE MA JAKIEGOKOLWIEK INNEGO ZNACZENIA POZA TYM, KTÓRE TY JEJ NADAJESZ. Upewnij się więc, że ŚWIA­ DOMIE wybierasz znaczenia, które zgodne są z losem, jaki dla siebie wybrałeś. Przekonania mają zastraszającą siłę tworzenia lub niszczenia. Wierzę, że sięgnąłeś po tę książkę dlatego, że gdzieś w głębi ducha wierzysz, iż nie poprzestaniesz na czymś gorszym, niż sobie na to zasługujesz. Czy naprawdę chcesz posiąść siłę, która pozwoli ci wprowadzać własne marzenia w rzeczywistość zamiast je niszczyć? Naucz się więc wybierać te przekonania, które dodają ci sił. Wy­ pracuj w sobie przeświadczenia, które poprowadzą cię w kierunku przeznaczenia, jakie ci się według ciebie należy. Twoja rodzina, firma, społeczność i kraj zasługują sobie przecież na to.

PRZYWÓDZTWO I POTĘGA PRZEKONAŃ
Przywódca to człowiek, który kieruje się w życiu dającymi mu siłę przekonaniami oraz uczy innych, jak korzystać w pełni z drze­ miących w nich możliwości poprzez pozbycie się przekonań, które ich ograniczają. Jednym z wielkich przywódców, którzy bardzo mi imponują, jest nauczycielka nazwiskiem Marva Collins. Być może oglądałeś programy i filmy, które o niej nakręcono. Trzydzieści lat temu Marva postanowiła wykorzystać swoją siłę i zmienić przyszłość, zmieniając życie dzieci. Jakiemu wyzwaniu musiała stawić czoło? Kiedy po raz pierwszy podjęła pracę jako nauczycielka w dzielnicy Chicago, którą niemal wszyscy uznawali za getto, uczniowie drugiej klasy byli całkowicie przekonani, że nie chcą się niczego uczyć. Jednak powołaniem Marvy było zmienić życie tych dzieci. Kierowało nią nie jakieś zwykłe przeko­ nanie, że może je czegoś nauczy, ale wielka pasja, głębokie przeświadczenie, że JEST W STANIE wywrzeć na nie wielki wpływ. Nie było dla niej żadnych granic. Stanęła wobec dzieci sklasyfikowanych jako dyslektyczne albo cierpiące na zaburzenia uczenia się i zachowania. Jednak stwierdziła, że problem leży nie w samych dzieciach, tylko w sposobie, w jaki je uczono. Nie miały dotychczas wystarczającej motywacji. Nie miały żadnych odniesień, które pozwoliłyby im uwierzyć, że potrafią coś zro­ bić, pozwoliłyby zobaczyć, kim naprawdę są i na co je stać. Istota ludzka zawsze reaguje na wyzwania. Marva wierzyła, że te dzieci potrzebowały wyzwania i motywacji bardziej niż czegokolwiek innego. Wyrzuciła wszystkie stare książki, które opowiadały o ba­ nałach, i zamiast tego uczyła o Szekspirze, Sofoklesie i Tołstoju. Wszyscy inni nauczyciele twierdzili, że jej wysiłki na nic się nie zdadzą, że nie ma mowy, by te dzieci cokolwiek z tego zrozu­ miały. Jak pewnie się domyślasz, wielu kolegów oskarżało Marvę o to, że zniszczy życie swoich wychowanków. Tymczasem ucznio­ wie Marvy nie tylko zrozumieli materiał, ale i rozwijali się dzię­ ki niemu. Dlaczego? Ponieważ tak głęboko wierzyła ona w nie­ zwykłość duszy każdego dziecka i jego możliwości uczenia się. Mówiła do nich tak jasno i z tak wielką miłością, że zmusiła dzieci do uwierzenia w siebie. Dla niektórych uczniów stało się

134

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

IV. SYSTEMY PRZEKONAŃ: SIŁA TWORZENIA I...

135

to pierwszy raz w ich młodym życiu. Wyniki pracy Marvy w cią­ gu tych dziesięcioleci są niezwykłe. Po raz pierwszy rozmawiałem z Marvą w Westside Preparatory School, prywatnej szkole, którą założyła poza systemem edukacyjnym Chicago. Po rozmowie z nią postanowiłem poroz­ mawiać z jej uczniami. Pierwszy młody człowiek, na którego się natknąłem, miał cztery lata i uśmiech, który zniewoliłby każdego. Uścisnąłem mu rękę. - Cześć! Jestem Tony Robbins. - Dzień dobry, panie Robbins. Nazywam się Talmadge E. Griffin. Mam cztery lata. Co chciałby pan wiedzieć? - Powiedz mi, Talmadge, czego się uczysz. - Uczę się wielu rzeczy, panie Robbins. - Czy czytałeś ostatnio jakieś książki? - Tak, właśnie skończyłem lekturę Myszy i ludzi Johna Steinbecka. Nie dziwisz się chyba, że byłem pełen podziwu i zaskoczenia. Zapytałem chłopca, o czym jest ta książka, i spodziewałem się usłyszeć w odpowiedzi, że jest o George'u i Lenny. Tymczasem mój rozmówca zaczął: - No cóż, głównym bohaterem jest... I wtedy uwierzyłem! Spytałem go następnie, czego nauczył się z tej książki. I oto co usłyszałem: - Panie Robbins, ta książka dała mi coś więcej niż tylko wiedzę. Ona przepełniła moją duszę. Zacząłem się śmiać i spytałem: - A co rozumiesz przez zwrot „przepełnić duszę"? Odpowiedzi, jakiej mi udzielił, sam bym się nie powstydził. - Co tak bardzo ujęło cię w tej książce, Talmadge? - spytałem później. - Przekonałem się, że te dzieci nigdy nie oceniały kogokol­ wiek, kierując się kolorem skóry. Robili to tylko dorośli. A nau­ czyło mnie to jednego. Chociaż kiedyś też będę dorosły, nigdy nie zapomnę tej lekcji z dzieciństwa. Łzy zakręciły mi się w oczach, ponieważ przekonałem się, że Marva Collins dawała temu dziecku i wielu jemu podobnym przekonania tak potężne, że kształtowały one nie tylko jego obec­ ne decyzje, lecz również i całą jego przyszłość. Marva podnosi

jakość życia swoich uczniów, stosując trzy zasady, o których pisałem na początku tej książki: sprawia, by zwiększali oni wyma­ gania wobec własnego życia i samych siebie, pomaga im przyjąć nowe, dające siłę przekonania, które pozwolą im wyzwolić się z dawnych ograniczeń, i umacnia to wszystko, dostarczając umie­ jętności i strategie niezbędne do osiągnięcia życiowego sukce­ su. Z jakim skutkiem? Jej uczniowie zyskują nie tylko wiarę w siebie, lecz również i wielką wiedzę. Rezultaty, jakie osiągają w dalszej nauce, są równie zaskakujące jak skutki, jakie nauczanie Marvy odnosi w ich codziennym życiu. Na koniec rozmowy zadałem chłopcu jeszcze jedno pytanie: - Jaka jest najważniejsza rzecz, jakiej nauczyła cię pani Collins? - Najważniejszą rzeczą, jakiej nauczyła mnie pani Collins, jest fakt, że SPOŁECZEŃSTWO MOŻE PRZEWIDYWAĆ MOJE PRZEZNACZENIA, ALE TYLKO JA MOGĘ JE KSZTAŁTO­ WAĆ! Zdaje się, że każdy z nas powinien pamiętać o wiedzy, którą zdobyło to dziecko. Talmadge wyrażał się tak pięknie, że mogę zagwarantować, iż zarówno on, jak i inne dzieci z tej szkoły przez całe życie będą potrafiły korzystać z wyjątkowej umiejętności interpretowania własnego życia w taki sposób, by stworzyć sobie przyszłość, na jaką zasługują. Z pewnością nie czeka ich prze­ znaczenie, którego boi się większość ludzi. Powtórzmy to, czego nauczyliśmy się dotychczas. Wiemy już, że tkwi w każdym z nas wielka siła, którą trzeba rozbudzić. Siła ta dochodzi do głosu w momencie, gdy potrafimy już podej­ mować świadome decyzje, które kształtują nasze przeznaczenie. Istnieje jednak pewne globalne przekonanie, któremu musimy się dokładnie przyjrzeć i z którym być może przyjdzie nam sobie radzić. Przekonanie to wyraża się w odpowiedzi na pytanie, które jest tytułem kolejnego rozdziału.

V. CZY ZMIANA MOŻE SIĘ DOKONAĆ W JEDNEJ CHWILI?

137

Rozdział piąty

CZY ZMIANA MOŻE SIĘ DOKONAĆ W JEDNEJ CHWILI?
Oto ogłaszam wam tajemnicę: nie wszyscy pomrzemy, lecz wszyscy będziemy odmienieni w jednym momencie, w mgnieniu oka...
PIERWSZY LIST DO KORYNTIAN, 15,51-52

Im więcej się uczyłem, tym bardziej oddawałem się zdoby­ waniu coraz większej wiedzy. Zrozumienie mechanizmów oddziaływania na emocje i zachowanie ludzi stało się moją obsesją. Ukończyłem kurs szybkiego czytania i wreszcie mogłem zaspo­ koić swój żarłoczny apetyt na książki. W ciągu zaledwie kilku lat przeczytałem prawie siedemset książek, z których niemal wszystkie dotyczyły osobowości, psychologii, podatności na wpływy otoczenia oraz rozwoju fizjologicznego. Pragnąłem dowiedzieć się wszystkiego, co tylko dostępne, na temat podno­ szenia jakości życia i próbowałem tę wiedzę natychmiast wykorzystać do ulepszania samego siebie i uczenia innych ludzi. Nie poprzestawałem na książkach. Stałem się fanatykiem motywujących do działania kaset wideo i jeszcze w szkole średniej wydawałem każdy grosz na kursy uczące samorozwoju. Łatwo pewnie się domyślisz, że szybko doszedłem do przekonania, iż wszystkie one przedstawiają dokładnie te same reguły, tyle tylko, że w trochę zmienionej formie. Wydawało się, że nie znajdę już niczego nowego, i trochę mnie to zniechęciło. Jednak tuż po dwudziestych pierwszych urodzinach zapozna­ łem się z całą serią technik, które mogły czynić zmiany w ludzkim życiu w tempie błyskawicy, od najprostszych typu terapia gestaltu, po te najbardziej skomplikowane, jak hipnoza Ericksona i progra­ mowanie neurolingwistyczne. Kiedy przekonałem się, że te tech­ niki mogą pomóc ludziom dokonać w jednej chwili zmian, które poprzednio wymagały miesięcy, lat, a nawet dziesięcioleci, oddałem się im bez pamięci. Zdecydowałem poświęcić całą swoją energię opanowaniu tych metod. I nie poprzestawałem tylko na uczeniu się. Jak tylko się czegoś nauczyłem, stosowałem to natychmiast. Nigdy nie zapomnę pierwszego tygodnia nauki programo­ wania neurolingwistycznego. Uczono nas na przykład, jak pozbyć się towarzyszącej nam od zawsze fobii w czasie krótszym niż jedna godzina, podczas gdy tradycyjna terapia wymagałaby co najmniej pięciu lat! Piątego dnia zwróciłem się do psychologów i psychiatrów uczęszczających razem ze mną na kurs ze słowami: „Dobrze, panowie, znajdźmy teraz kogoś cierpiącego na fobię i wyleczmy go natychmiast!" Popatrzyli na mnie jak na idiotę. W bardzo wyraźny sposób dali mi też do zrozumienia, że brak

Jak długo sięgam pamięcią, zawsze marzyłem, by mieć takie zdolności, które pozwoliłyby mi pomóc ludziom zmienić dosłownie wszystko w ich życiu. W bardzo młodym wieku instynkt podpowie­ dział mi, że aby móc pomagać innym w zmienianiu się, muszę po­ trafić zmieniać siebie. Już w szkole średniej zacząłem szukać tej wiedzy w książkach, które mogłyby dać mi podstawowe choćby informacje, jak zmieniać zachowania i emocje ludzi. Chciałem też oczywiście zmienić pewne aspekty własnego życia, zyskać większą motywację, nakłonić się do działania, nauczyć się cieszyć życiem oraz dowiedzieć się, jak nawiązywać kontakty z innymi ludźmi. Zupełnie nie wiem, w jaki sposób połączyłem wielką przyjemność z faktem dzielenia się z innymi ludźmi wiedzą, która mogłaby ulepszyć ich życie i sprawić, że zaczną mnie do­ ceniać, a może nawet kochać. Skutkiem tego już w szkole średniej znany byłem jako facet od wszelkich problemów. Jeśli ktoś miał kłopoty, szedł z nimi do mnie, a ja byłem z tego bardzo dumny.

138

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

V. CZY ZMIANA MOŻE SIĘ DOKONAĆ W JEDNEJ CHWILI?

139

mi jeszcze wykształcenia i powinienem poczekać co najmniej sześć miesięcy, aż skończy się kurs, zdam egzamin i dostanę świadectwo. Twierdzili zgodnie, że dopiero wtedy będę mógł wykorzystywać materiał z tego kursu! Jednak ja nie chciałem czekać. Zacząłem więc swoją karierę od programów radiowych i telewizyjnych, najpierw w Kanadzie, a w końcu i w Stanach Zjednoczonych. W każdym z programów mówiłem o technikach wprowadzania zmian w naszym życiu. Przekonywałem, że nawet fobie czy obezwładniające przekonania, które ograniczały nas od dawna, mogą być zmienione zaledwie w ciągu kilku minut - nawet jeśli dotychczas nie udawało się ich zwalczyć przez całe lata. Czy była to radykalna koncepcja? Jasne, ale z całą pasją dowodziłem, że ZMIANY POWSTAJĄ W JEDNEJ CHWILI. Tylko niektórzy z nas czekają na różne rzeczy, zanim podejmą decyzję o zmianie. Przekonywałem, że jeśli naprawdę zrozumiemy, jak funkcjonuje nasz umysł, możemy zatrzymać nie kończący się proces analizowania przyczyn i po prostu zmienić to, z czym łączymy przyjemność, a z czym cierpienie. To pozwoli nam łatwo zmienić warunkowanie systemu nerwowego i NATYCHMIAST przejąć kontrolę nad własnym życiem. Pewnie się domyślasz, że młody chłopak bez wykształcenia uniwersyteckiego, który odważył się głosić na antenie tak kontrowersyjne stwierdzenia, nie miał łatwego życia, zwłaszcza z tradycyjnie wykształconymi zawodowcami. Kilku psychiatrów i psychologów wręcz mnie zaatakowało, część z nich w radio. Tak więc wszystkie moje doświadczenia, cała kariera opiera się na dwóch czynnikach: technika i wyzwanie. Wiedziałem, że dysponuję wspaniałą techniką, niezwykłym sposobem wprowa­ dzania zmian opartym na zrozumieniu zachowań ludzkich, którego nie uczyli się nawet najlepiej wykształceni psychologowie. Wierzyłem też, że jeśli rzucę wyzwanie samemu sobie oraz wszystkim ludziom, z którymi pracowałem, znajdę sposób, by zmienić dosłownie wszystko wokół. Jeden z psychiatrów nazwał mnie szarlatanem i kłamcą oraz zarzucił fałsz moim twierdzeniom. Postanowiłem rzucić mu wyzwanie. Zaproponowałem, by na chwilę powstrzymał swój pesymizm i pozwolił mi popracować z jednym ze swoich

pacjentów. Poprosiłem o pacjenta, którego on sam nie był w stanie zmienić przez wiele lat. Było to odważne posunięcie i początkowo mój oponent nie chciał się zgodzić. Jednak po zastosowaniu technik lewarowania (o których mowa w następnym rozdziale) udało mi się nakłonić go, by pozwolił swojej pacjentce pojawić się na jednym z moich bezpłatnych seansów. W ciągu piętnastu minut pozbawiłem ją panicznego strachu przed wężami, wy­ eliminowałem fobię, niemożliwą do wyleczenia przez całe lata dla psychiatry, który mnie zaatakował. Był całkowicie zaskoczony. Wydarzenie to wy wołało jednak i ważniejsze skutki niż tylko zdziwienie pewnego psychiatry. Czy możesz sobie wyobrazić, jak wielkim psychicznym odniesieniem było ono dla mnie? Czy możesz wyobrazić sobie, jak wielkie dało mi poczucie pewności co do własnych możliwości? Rzuciłem się w wir pracy. Przeje­ chałem cały kraj, pokazując ludziom, jak szybko mogą dokonywać zmian w swoim życiu. Gdziekolwiek się zjawiałem, ludzie nastawieni byli sceptycznie. Jednak potrafiłem naocznie udowo­ dnić im skuteczność moich metod, przedstawić natychmiast wymierne rezultaty. Udawało mi się w ten sposób zdobywać nie tylko ich zaufanie, ale też i chęci stosowania wszystkiego, o czym mówiłem, po to, aby uzyskali równie wymierne rezultaty w ich własnym życiu. Dlaczego większość ludzi sądzi, że wprowadzenie jakiej­ kolwiek zmiany musi zabierać wiele czasu? Jedną z oczywistych przyczyn jest fakt, że wielu próbowało wielokrotnie zmienić coś w swoim życiu za pomocą siły woli i wielokrotnie ponosiło porażkę. Przyjmowali wtedy założenie, że istotne zmiany w życiu są bardzo trudne do przeprowadzenia, a ponadto ich realizacja musi trwać długo. Tymczasem tak naprawdę są one trudne tylko dlatego, że większość z nas nie wie, JAK je wprowadzać. Nie mamy skutecznych strategii. Sama siła woli nie wystarczy, jeśli wprowadzana przez nas zmiana ma być trwała. Drugim powodem, dla którego nie zmieniamy się szybko, jest mniemanie, że w naszej kulturze istnieje cała grupa przekonań, które nie pozwalają nam wykorzystywać naszych własnych możliwości i umiejętności. Kulturowo gwałtowne zmiany budzą w nas negatywne asocjacje. Dla większości z nas natychmiastowa zmiana oznacza, że problem w ogóle nie istniał. Jeśli bowiem

140

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

V. CZY ZMIANA MOŻE SIĘ DOKONAĆ W JEDNEJ CHWILI?

1Ą \

ktokolwiek potrafił się zmienić tak szybko, to dlaczego nie zrobił tego tydzień, miesiąc albo rok wcześniej. Dlaczego wtedy potrafił tylko narzekać? Na przykład jak szybko człowiek może otrząsnąć się po stracie ukochanej osoby i zacząć czuć normalnie? Fizycznie możliwe to jest już następnego ranka. Jednak ludzie tego nie robią. Dlaczego? Ponieważ w naszej kulturze funkcjonuje zestaw przekonań, że śmierć bliskich trzeba opłakiwać przez dłuższy czas. Jak długo? To zależy od indywidualnych uwarunkowań. Zastanów się nad następującym przykładem. Gdybyś po stracie kogoś najbliższego nie opłakiwał go, czy nie przyniosłoby ci to wielkiego bólu? Przede wszystkim ludzie natychmiast doszliby do wniosku, że nie zależało ci zupełnie na zmarłym. Co więcej, w zależności od uwarunkowań kulturowych również i ty sam mógłbyś do takiego wniosku dojść. Tak więc myśl o tak łatwym godzeniu się z czyjąś śmiercią jest po prostu zbyt bolesna. Wybieramy cierpienie powodowane opłakiwaniem bliskich raczej niż zmianę własnych przekonań i uwarunkowań kulturowych. Cierpimy tak długo, jak długo nie dojdziemy do wniosku, że spełniliśmy wymogi stawiane nam przez otoczenie i minął już czas, który powszechnie uznawany jest za właściwy. Tymczasem istnieją kultury, w których ludzie świętują, gdy ktoś umrze. Dlaczego? Ponieważ wierzą, że Bóg zawsze wie, kiedy przyszedł dla nas właściwy czas, by opuścić ziemię, i śmierć stanowi promocję. Są też przekonani, że ktokolwiek smuci się z powodu śmierci, okazuje brak zrozumienia istoty życia oraz samolubstwo. Skoro ktoś odszedł do lepszego świata, odczuwasz żal wyłącznie w stosunku do samego siebie. Kojarzą oni przy­ jemność ze śmiercią, a cierpienie z żałobą, tak więc żałoba nie jest częścią ich kultury. Nie chcę tu dowodzić, ani że smutek jest zły, ani że jest dobry. Chcę jedynie, byśmy zrozumieli, iż jest on oparty na naszym przekonaniu o tym, że ból po stracie kogoś bliskiego towarzyszy nam bardzo długo. Podczas spotkań z ludźmi w całym kraju zachęcałem ich, by dokonywali zmian w swoim życiu w ciągu tak krótkiego czasu, jak trzydzieści minut, a nawet mniej. Bez wątpienia wywoływałem kontrowersje, ale im więcej odnosiłem sukcesów, tym bardziej

upewniałem się o swojej słuszności i tym gorliwiej działałem. Prawdę mówiąc, czasami doprowadzałem do konfrontacji i stawa­ łem się bardziej niż zaczepny. Zacząłem od prywatnej terapii, pomagając ludziom zmienić coś w ich życiu, a potem prowadziłem seminaria. Po kilku latach spędzałem w drodze trzy z każdych czterech tygodni. Wymagałem od siebie wciąż więcej i więcej i przez cały czas dawałem z siebie wszystko, by zwiększyć moją umiejętność oddziaływania na jak największą liczbę ludzi w jak najkrótszym czasie. Rezultaty, które osiągnąłem, stawały się w pewnym stopniu legendarne. Psychologowie i psychiatrzy przestali mnie w końcu atakować, a nawet zainteresowali się moimi technikami po to, by wprowa­ dzać je do pracy z własnymi pacjentami. Zmieniła się też moja postawa i stałem się bardziej zrównoważony. Nigdy jednak nie straciłem PASJI pomagania tak wielu ludziom, jak to tylko możliwe. Ponad cztery i pół roku temu, niedługo po pierwszym wydaniu Unlimited Power, po jednym z seminariów dla biznesmenów w San Francisco podpisywałem swoją książkę. Myślałem wtedy, jak wielka nagroda spotkała mnie za dotrzymanie tego, co sobie obiecałem jeszcze w szkole średniej: wytrwanie w postanowieniu ciągłego rozwoju, uczenia się i pomagania innym. Z każdą kolejną uśmiechniętą twarzą coraz bardziej zdawałem sobie sprawę z faktu, jak wiele szczęścia dała mi wiedza, która pozwoliła mi uczyć ludzi, że mogą zmienić dosłownie wszystko w swoim życiu. Kiedy w końcu ostatnia grupa ludzi zaczęła się powoli rozchodzić, podszedł do mnie mężczyzna i spytał: - Czy pan mnie poznaje? Tylko w ciągu tamtego miesiąca zetknąłem się dosłownie z tysiącami ludzi, musiałem więc przyznać, że nie. - Proszę się chwilę zastanowić - nalegał. Przyjrzałem mu się dokładniej i nagle sobie przypomniałem. - Nowy Jork, prawda? - spytałem. Skinął głową. - Miałem z panem prywatne zajęcia i pomagałem panu pozbyć się nałogu palenia. - Znów potaknął, a ja ciągnąłem: - Kopę lat! Jak się pan miewa? W odpowiedzi sięgnął do kieszeni, wyjął paczkę marlboro i patrząc na mnie oskarżającym wzrokiem, powiedział:

142

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

V. CZY ZMIANA MOŻE SIĘ DOKONAĆ W JEDNEJ CHWILI?

143

- Nic to nie dało! - Tu nastąpiła tyrada o tym, że nie potrafiłem skutecznie go „zaprogramować". Muszę przyznać, że byłem przerażony. W końcu zbudowałem swoją karierę na całkowitej chęci pomagania innym, na poświę­ ceniu i zdecydowaniu, by robić dosłownie WSZYSTKO, co może w ludziach wytworzyć trwałe zmiany w błyskawicznym tempie. Kiedy więc mężczyzna ten coraz ostrzej krytykował moją nie­ umiejętność w „wyleczeniu" go z nałogu, zastanawiałem się, co poszło nie tak. Czy to możliwe, aby moje mniemanie o sobie przerosło moje rzeczywiste umiejętności i możliwości? Jednak stopniowo zacząłem zadawać sobie lepsze pytania. Czego mogłem się z tej sytuacji nauczyć? Co było w tym wszystkim nieskutecz­ nego? - Co się stało po tym, kiedy pracowaliśmy razem? - spytałem, spodziewając się, że usłyszę, iż wrócił do palenia mniej więcej w tydzień po terapii. Okazało się, że rzucił palenie na dwa i pół roku po tym, jak pracowałem z nim mniej niż pół godziny! Pewnego dnia pociągnął „tylko raz" i szybko wrócił do czterech paczek dziennie. Winił mnie za to, że nie nastąpiła w nim oczekiwana zmiana. I wtedy zrozumiałem: ten człowiek nie był bez racji. W końcu zastosowałem w pracy z nim technikę nazywaną programowaniem neurolingwistycznym. Zastanówmy się nad słowem „programo­ wanie". Implikuje ono, że każdy może do mnie przyjść, ja go programuję i wszystko jest świetnie. Ten ktoś nie musi robić zu­ pełnie NIC! Tak bardzo pragnąłem pomagać innym, że dopro­ wadziło mnie to do błędu, który popełniają także inni ludzie zajmujący się rozwojem ludzkiej osobowości: przyjąłem odpowie­ dzialność za zmiany zachodzące w moich pacjentach. Zrozumiałem też, że tą odpowiedzialnością niebacznie obcią­ żyłem niewłaściwą stronę: siebie. Dlatego właśnie ten mężczyzna czy ktokolwiek inny spośród tysięcy ludzi, z którymi pracowałem, mógł łatwo wrócić do starego nałogu na skutek jakiegoś trudnego wyzwania, ponieważ był przekonany, że TO JA odpowiadam za jego zmianę. Jeśli coś było nie tak, mógł z łatwością winić za to kogoś innego, nie siebie. Nie czuł żadnej OSOBISTEJ ODPO­ WIEDZIALNOŚCI, a więc i żadnego cierpienia w razie odejścia od nowo przyjętych przekonań.

Skutkiem tego nowego odkrycia postanowiłem zmienić słowo, którego dotychczas używałem. Przestałem posługiwać się okre­ śleniem „programowanie", choć nadal stosuję wiele technik sys­ temu programowania neurolingwistycznego. Jestem przekonany, że to niewłaściwe słowo. Znacznie lepsze w przypadku trwałej zmiany jest określenie UWARUNKOWYWANIE. Decyzja ta znalazła potwierdzenie w kilka dni później, kiedy w naszym domu zjawił się stroiciel, by nastroić nowy fortepian. Był to prawdziwy mistrz. Nad jedną struną potrafił pracować godzinami, by naciągnąć ją tak, aby wydawała idealnie czysty i właściwy dźwięk. Pod wieczór fortepian brzmiał naprawdę wspaniale. Kiedy spytałem, ile mam mu za to zapłacić, odparł: - Proszę się tym nie przejmować. Dam panu rachunek podczas następnej wizyty. Moja odpowiedź brzmiała: - Następnej wizyty? Co chce pan przez to powiedzieć? Na co usłyszałem: - Przyjdę do państwa jutro wieczorem, a potem będę się jeszcze zjawiał raz w tygodniu przez najbliższy miesiąc. Następnie do końca roku będę przychodził co trzy miesiące, tylko dlatego, że mieszkacie państwo na wybrzeżu. - Ale o czym pan mówi? Czy nie wykonał pan dzisiaj swojej pracy? Czy fortepian nie jest prawidłowo nastrojony? - spytałem zaskoczony, a stroiciel odpowiedział: - Oczywiście, że jest, ale te struny są bardzo sztywne i aby utrzymać ich właściwe napięcie, musimy je WARUNKOWAĆ. Dlatego właśnie muszę przychodzić do państwa, aby je podciągać tak długo, jak długo drut nie przyzwyczai się do właściwego naprężenia. Co za robota!, pomyślałem. I bardzo wiele się nauczyłem. Dokładnie tak musimy postępować, jeśli chcemy odnieść sukces w tworzeniu trwałych zmian. KIEDY WYWOŁAMY ZMIANĘ, POWINNIŚMY JĄ NATYCHMIAST UMOCNIĆ. NASTĘPNIE MUSIMY TAK WARUNKOWAĆ NASZ SYS­ TEM NERWOWY, ABY NASZ SUKCES BYŁ NIE TYLKO JEDNORAZOWY, ALE TRWAŁY. Nie zapiszesz się przecież na kurs aerobiku tylko po to, by po pierwszych zajęciach powiedzieć sobie: „Okay, mam już wspaniałe

144

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

V. CZY ZMIANA MOŻE SIĘ DOKONAĆ W JEDNEJ CHWILI?

145

ciało i będę zdrów do końca życia!" Twoje emocje i zachowanie działają dokładnie tak samo. Musimy stwarzać w sobie warunki do sukcesu, miłości, przełamania obaw. Dzięki temu warunko­ waniu możemy wypracować wzorce, które automatycznie do­ prowadzą nas do trwałego sukcesu. Musimy przez cały czas pamiętać, że nasze zachowanie kształtują cierpienie i przyjemność. Musimy w to wierzyć. Uwarunkowywanie wymaga, byśmy zrozumieli, jak działa przyjemność i jak działa cierpienie. W następnym rozdziale zapoznasz się z nauką, którą rozwinąłem po to, by pomóc ci stworzyć dowolną zmianę w twoim życiu. Nazwałem ją NAUKĄ WARUNKOWANIA NEUROASOCJACYJNEGO, w skrócie NWA™. Czym jest NWA? NWA TO PROCES, KTÓRY KROK PO KROKU UWARUNKOWUJE TWÓJ SYSTEM NERWO­ WY W TAKI SPOSÓB, ŻE ZACZYNA ON ŁĄCZYĆ PRZY­ JEMNOŚĆ ZE WSZYSTKIM^TYM, DO CZEGO CHCESZ KONSEKWENTNIE DĄŻYĆ, A CIERPIENIE Z TYM, CZEGO MUSISZ UNIKAĆ, JEŚLI CHCESZ OSIĄGNĄĆ SUKCES. PROCES TEN NIE WYMAGA CIĄGŁEGO WYSIŁKU ANI WYTĘŻANIA SIŁY WOLI. Pamiętaj! Właśnie te dwa uczucia warunkują skojarzenia naszego systemu nerwowego - nasze neuroasocjacje - i w ten sposób decydują o wszystkich naszych zachowaniach i emocjach. Kiedy przejmiemy kontrolę nad własnymi neuroasocjacjami, przejmiemy tym samym kontrolę nad własnym życiem. Rozdział ten nauczy cię, jak warunkować neuroasocjacje w taki sposób, by dodawać sobie sił do działania i osiągać rezultaty, o których zawsze marzyłeś. Ma on przekonywać cię o tym, że możesz wy­ wołać w sobie natychmiastowe i trwałe zmiany.

Rzeczy się nie zmieniają. Zmieniamy się my.
HENRY DAVID THOREAU

Jakie dwie rzeczy chce w swoim życiu zmienić każdy z nas? Czy nie jest prawdą, że CHCEMY ZMIENIĆ albo: 1) NASZE OD­ CZUCIA WOBEC RÓŻNYCH RZECZY, albo: 2) NASZE ZA-

CHOWANIE? Jeśli ktoś przeżył tragedię - był napastowany seksualnie w dzieciństwie, stracił ukochaną osobę albo dręczy się niską samooceną - będzie cierpiał tak długo, jak długo nie zmieni odczuć wiązanych z samym sobą, wydarzeniami zew­ nętrznymi lub sytuacjami. Podobnie ci, którzy jedzą zbyt dużo, palą, piją albo biorą narkotyki, posiadają dobór przekonań, które muszą zmienić. Jedynym sposobem, który spowoduje tę zmianę, jest połączenie cierpienia z dotychczasowym zachowaniem, a przyjemności z nowym. Brzmi to bardzo prosto, jednak przeko­ nałem się w mojej dotychczasowej pracy, że aby stworzyć praw­ dziwą zmianę, zmianę trwałą, musimy wytworzyć specjalny sys­ tem, który pozwoli nam wykorzystać techniki powodowania zmian. Jest dużo takich technik. Każdego dnia wiele dziedzin nauki podpowiada mi nowe techniki i daje nowe umiejętności. Wciąż stosuję różne techniki proponowane przez metodę prog­ ramowania neurolingwistycznego i metodę Ericksona, od których to zacząłem swoją karierę. Niektóre z nich są jak na razie najlepsze. Dotąd zawsze wracam do nich w ramach sześciu podstawowych etapów składających się na NWA. Stworzyłem NWA w taki sposób, by można było dzięki niej wykorzystywać dowolną technikę zmian. NWA dostarcza określonej składni - kolejności i wynikania - dla sposobów wykorzystania dowolnego zestawu technik wprowadzania trwałych zmian. Z pewnością pamiętasz, że w pierwszym rozdziale stwier­ dziłem, iż kluczowym elementem wywołania długofalowych zmian jest zmiana przekonań. PIERWSZYM PRZEKONANIEM, KTÓRE MUSIMY MIEĆ, JEŚLI CHCEMY WYWOŁAĆ W SOBIE SZYBKĄ ZMIANĘ, JEST PRZEKONANIE, ŻE MO­ ŻEMY SIĘ ZMIENIĆ. Wielu ludzi w naszym społeczeństwie podświadomie kojarzy z gwałtowną zmianą wielkie cierpienie. Z jednej strony, chcemy się zmienić natychmiast, z drugiej jednak, kulturowe uwarunkowania uczą nas, że szybka zmiana może oznaczać, iż tak naprawdę nie mieliśmy żadnego problemu, tylko udawaliśmy albo byliśmy zbyt leniwi. Musimy więc przyjąć przekonanie, że możemy zmienić się w jednej chwili. Wreszcie jeśli w jednej chwili jesteś w stanie stworzyć sobie dowolny problem, powinieneś potrafić równie szybko stworzyć jego rozwiązanie. Zresztą dobrze wiemy, że ludzie się w końcu

146

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

V. CZY ZMIANA MOŻE SIĘ DOKONAĆ W JEDNEJ CHWILI?

147

zmieniają. Czy nie następuje to w jednym, określonym momencie? Zmiana przychodzi w jednej chwili. Dlaczego ta chwila nie miałaby nastąpić TERAZ? Zwykle czas zabiera ludziom przygo­ towanie się do zmiany. Jak w tym dowcipie: PYTANIE: Ilu psychiatrów potrzeba, żeby zmienić żarówkę? ODPOWIEDZ: Wystarczy jeden... Ale to bardzo dużo kosz­ tuje, zabiera dużo czasu i żarówka musi chcieć się zmienić. Oczywiście to tylko dowcip. Prawdą jest jednak, że musisz sam być gotowy do zmiany. Musisz stać się własnym doradcą i przejąć kontrolę nad własnym życiem. DRUGIE PRZEKONANIE NIEZBĘDNE DO WYWOŁA­ NIA TRWAŁEJ ZMIANY BRZMI: MY SAMI ODPOWIADA­ MY ZA ZMIANY W NAS, NIKT INNY. Właściwie istnieją trzy odrębne przekonania na temat odpowiedzialności, którą musimy na siebie przyjąć, jeśli chcemy wywołać w sobie prawdziwe zmiany: 1. PO PIERWSZE, KONIECZNE JEST PRZEKONANIE, ŻE COŚ MUSI SIĘ ZMIENIĆ - nie tylko może czy powinno, ale musi. Tak często słyszmy, jak ludzie mówią: „Powinienem trochę schudnąć", albo: „Odkładanie wszystkiego na później to obrzydliwy nawyk", albo: „Powinienem być lepszy dla innych." Jednak choćbyśmy nie wiem ile razy przypominali sobie o tym, co powinniśmy robić, nasze życie i tak nigdy się nie zmieni! Tylko jeśli coś stanie się absolutną koniecznością, możemy zacząć prawdziwy proces przemian niezbędnych dla podniesienia jakości życia. 2. PO DRUGIE, NIE WYSTARCZY TYLKO WIARA, ŻE COŚ MUSI SIĘ ZMIENIĆ. NIEZBĘDNE JEST TEŻ PRZEKO­ NANIE, ŻE TO MY MUSIMY TEJ ZMIANY DOKONAĆ. Musimy postrzegać samych siebie jako źródło zmian. W przeciw­ nym razie zawsze będziemy szukać kogoś innego, kto mógłby te zmiany dla nas przeprowadzić, i zawsze będziemy winić kogoś innego, jeśli zmiany się nie powiodą. Musisz być źródłem włas­ nych zmian, jeśli chcesz, by zmiany te były trwałe. 3. PO TRZECIE, MUSISZ WIERZYĆ, ŻE POTRAFISZ DOKONAĆ ZMIANY Bez przekonania, że możliwa jest zmiana - o czym mówiliśmy już w poprzednim rozdziale - nie mamy żadnych szans wprowadzenia w życie naszych planów.

Mogę cię zapewnić, że bez tych trzech podstawowych przeko­ nań jakakolwiek czyniona przez ciebie zmiana najprawdopodob­ niej będzie tylko tymczasowa. Proszę, nie zrozum mnie źle. Zaw­ sze dobrze jest pracować pod kierunkiem dobrego trenera lub nauczyciela (eksperta, terapeuty, doradcy, kogoś, kto pomógł już wielu ludziom). Dobrze jest mieć przewodnika, który pomoże postawić właściwe kroki na drodze prowadzącej do zwalczenia fobii, rzucenia palenia albo stracenia na wadze. Ale w końcu TO TY SAM MUSISZ BYĆ ŹRÓDŁEM WŁASNYCH ZMIAN. Spotkanie z mężczyzną, który mimo programowania wrócił do palenia, skłoniło mnie do zadania sobie kilku nowych pytań na temat źródeł zmiany. Dlaczego przez tyle lat odnosiłem sukcesy? Co odróżniało mnie od innych, którzy przede mną usiłowali pomóc tym samym ludziom i choć mieli dokładnie takie same jak ja intencje, nie byli w stanie osiągnąć sukcesu? Jeśli zaś tak się zdarzyło, że moje próby wywołania w kimkolwiek zmian zakończyły się klęską, jakie były tego przyczyny? Jeśli rzeczywiście tak się stało, to co nie pozwoliło mi osiągnąć sukcesu, dlaczego ten ktoś nie zmienił się, choć z wielkim oddaniem próbowałem mu w tym pomóc? Potem zacząłem zadawać sobie ogólniejsze pytania typu: „Co naprawdę przyczynia się podczas terapii do wystąpienia zmiany?" Czasem skutkują wszystkie terapie, a czasem nie skutkuje żadna. Zacząłem też dostrzegać dwa interesujące zjawiska. Niektórzy ludzie odwiedzali terapeutów, których ja osobiście nie uznaję za specjalnie uzdolnionych, i mimo niskiego poziomu umiejętności terapeuty udawało im się osiągnąć pożądane zmiany w bardzo krótkim czasie. Inni, choć pracowali z terapeutami, którzy są według mnie wspaniali, nie zdołali szybko uzyskać upragnionych rezultatów. Po kilku latach obserwowania tysięcy ludzkich przemian w poszukiwaniu wspólnego mianownika, w końcu to do mnie dotarło: możemy analizować własne problemy nawet całymi latami, ale NIC SIĘ NIE ZMIENI, DOPÓKI NIE ZMIENIMY ODCZUĆ, KTÓRE W NASZYM SYSTEMIE NERWOWYM WIĄŻEMY Z OKREŚLONYMI DOŚWIADCZENIAMI. Jesteś­ my w stanie zrobić to bardzo szybko i bardzo skutecznie, jeśli zrozumiemy, jak działa...

148

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

V. CZY ZMIANA MOŻE SIĘ DOKONAĆ W JEDNEJ CHWILI?

149

SIŁA LUDZKIEGO UMYSŁU
Z jakim cudownym darem przyszliśmy na świat! Nauczyłem się, że nasz umysł może pomóc nam osiągnąć dosłownie wszystko, czego pragniemy. Możliwości umysłu są niemal nieograniczone. Większość z nas niewiele wie na ten temat, zajmiemy się więc teraz trochę dokładniej tym nie mającym sobie równych źródłem siły oraz sposobami, które pozwalają nam warunkować te możliwości po to, by uzyskać pożądane przez nas w życiu rezultaty. Powinieneś zdać sobie sprawę z faktu, że twój umysł z nie­ cierpliwością czeka na każde twoje polecenie, gotów do wyko­ nania wszystkiego, co mu każesz. Wymaga jedynie niewielkiej ilości paliwa: tlenu zawartego we krwi oraz trochę glukozy. Nasz umysł jest tak skomplikowany i tak potężny, że przerasta wszelkie osiągnięcia współczesnej techniki komputerowej. Jest bowiem w stanie przetwarzać trzydzieści miliardów bitów informacji na sekundę, a możliwości jego połączeń równają się okablowaniu długości sześciu tysięcy mil. Ludzki system nerwowy składa się przeciętnie z dwudziestu ośmiu miliardów neuronów (komórki nerwowe służące do przewodzenia impulsów). Bez neuronów nasz system nerwowy nie potrafiłby interpretować in­ formacji, które otrzymujemy za pośrednictwem zmysłów, prze­ kazywać ich do mózgu ani przyjmować poleceń od mózgu. Każdy z neuronów jest jakby miniaturowym komputerem potrafiącym przetwarzać do miliona bitów informacji. Neurony działają niezależnie od siebie, ale również potrafią się komunikować poprzez prawdziwie zadziwiającą sieć około stu tysięcy mil włókien nerwowych. Zdolność umysłu ludzkiego do przetwarzania informacji jest zaskakująco olbrzymia, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że komputer, nawet ten najszyb­ szy, może jednorazowo wykonać tylko jedno połączenie. TYM­ CZASEM REAKCJA JEDNEGO NEURONU MOŻE BYĆ PRZEKAZYWANA SETKOM TYSIĘCY INNYCH NEURO­ NÓW W CZASIE KRÓTSZYM NIŻ DWADZIEŚCIA MILI­ SEKUND. DWADZIEŚCIA MILISEKUND TO CZAS MNIEJ WIĘCEJ RÓWNY JEDNEJ DZIESIĄTEJ CZASU POTRZEB­ NEGO, BY MRUGNĄĆ OKIEM.

Przesłanie sygnału zabiera neuronowi czas milion razy dłuższy niż w przypadku typowego przełącznika komputerowego, a mimo to umysł potrafi rozpoznać znajomą twarz w czasie krótszym niż jedna sekunda, co znacznie przewyższa możliwości najpotę­ żniejszego komputera. Umysł osiąga tę szybkość dlatego, że, w odróżnieniu od sposobu działania komputera, może jednocześnie przyjmować sygnały miliardów neuronów na ten sam temat. Mając w dyspozycji tak wielki potencjał, dlaczego nie mie­ libyśmy nieustannie czuć się szczęśliwi? Dlaczego nie mielibyśmy zmienić zachowań takich jak palenie papierosów, picie alkoholu, przejadanie się czy odkładanie wszystkiego na później? Dlaczego nie mielibyśmy NATYCHMIAST pozbyć się depresji, przełamać frustracji i odczuwać radości życia? POTRAFIMY TO ZROBIĆ! Każdy z nas posiada najwspanialszy komputer na ziemi, niestety nie otrzymaliśmy wraz z nim instrukcji obsługi. Większość z nas nie ma pojęcia, jak naprawdę działa mózg, tak więc próbujemy WYMYŚLIĆ sposoby na wprowadzanie zmian w naszym życiu, podczas gdy w rzeczywistości nasze zachowania mają swoje źródło w systemie nerwowym, jego połączeniach neuronowych, które ja nazywam NEUROASOCJACJAMI.

PRZEPUSTKA DO OBSZARU TRWAŁYCH ZMIAN
Posiadamy dziś umiejętność zrozumienia w znacznym stopniu umysłu ludzkiego dzięki połączeniu dwóch zasadniczo różnych dyscyplin nauki: neurobiologii, która zajmuje się procesami za­ chodzącymi w mózgu, oraz informatyki. Integracja tych dwóch dziedzin zaowocowała powstaniem nowej dyscypliny. Naukowcy zajmujący się powstawaniem neuroasocjacji odkryli, że neurony nieustannie przesyłają informacje w formie sygnałów elektrochemicznych przekazywanych poprzez PRZE­ WODY NERWOWE. Możemy to sobie wyobrazić, przywołując obraz zatłoczonej autostrady. Informacje przekazywane są rów­ nocześnie. Każda myśl czy wspomnienie wędruje jednym okre­ ślonym jej pasem, a w tym samym czasie po autostradzie podró-

150

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

V. CZY ZMIANA MOZĘ SIĘ DOKONAĆ W JEDNEJ CHWILI?

151

żują dosłownie miliardy innych impulsów, każdy w swoją stronę. Układ taki pozwala naszemu umysłowi przeskakiwać w jednej chwili od wspomnień zapachu lasu świerkowego tuż po deszczu do ulubionej melodii z musicalu na Broadwayu, szczegółów wieczoru spędzonego z ukochaną osobą czy wyglądu kciuka noworodka.

Złożona sieć myślowa

Ten skomplikowany system nie tylko pozwala nam cieszyć się pięknem tego świata, ale też i przetrwać na nim. ILEKROĆ DOZ­ NAJEMY WIELKIEGO CIERPIENIA LUB WIELKIEJ PRZY­ JEMNOŚCI, NASZ UMYSŁ SZUKA ICH PRZYCZYNY I KO­ DUJE JĄ W SYSTEMIE NERWOWYM PO TO, BY UMOŻ­ LIWIĆ SOBIE PODEJMOWANIE LEPSZYCH DECYZJI W PRZYSZŁOŚCI. Gdyby na przykład nie istniała neuroasocjacja, która informuje, że włożenie ręki w ogień grozi poparze­ niem, mógłbyś popełniać ten błąd tak długo, aż spaliłbyś dłoń. Tak więc neuroasocjacje dostarczają umysłowi w błyskawicznym tempie sygnały, które pomagają nam szybko dotrzeć do wspom­ nień i bezpiecznie manewrować wśród życiowych sytuacji.

Tępym umysłom natura wydaje się szara. Umysł oświecony postrzega ognie i iskry świateł świata.
RALPH WALDO EMERSON

Kiedy robimy cos po raz pierwszy, TWORZYMY FIZYCZNE POŁĄCZENIE, cieniutkie pasmo neuronowe, które w przyszłości pozwala nam mieć dostęp do towarzyszącego danej czynności uczucia lub zachowania. Odtąd, ilekroć powtarzamy to zacho­ wanie, połączenie nerwowe wzmacnia się. Dodajemy kolejne pasemko neuronów. Odpowiednio częste powtarzanie danego zachowania przy odpowiednio wysokim napięciu emocjonalnym pozwala nam dodawać jednocześnie wiele takich pasm, co zwiększa siłę określonego wzorca emocji lub zachowań, a w koń­ cu prowadzi do wytworzenia „natychmiastowego połączenia" z danym odczuciem lub wzorcem zachowania. Wtedy właśnie czujemy się zmuszeni do doznawania określonych uczuć lub prezentowania określonych zachowań. Innymi słowy, połączenie takie staje się superszybką autostradą, która doprowadza nas błyskawicznie do określonych zestawów zachowań i odczuć. ISTNIENIE NEUROASOCJACJI ZOSTAŁO UDOWOD­ NIONE PRZEZ NAUKOWCÓW. SĄ ONE FAKTEM. Powtórzę: wymyślanie różnych sposobów wprowadzania w życie zmian

152

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

V. CZY ZMIANA MOŻE SIĘ DOKONAĆ W JEDNEJ CHWILI?

153

jest z tego powodu prawie zawsze nieskuteczne. Neuroasocjacje są nam niezbędne do przeżycia i dlatego zabezpieczone są w sy­ stemie nerwowym w postaci połączeń neuronowych raczej niż nieuchwytnych „wspomnień". Michael Merzenich z uniwersytetu kalifornijskiego w San Francisco udowodnił, że im częściej zachowujemy się zgodnie z określonym wzorcem zachowań, tym mocniejszy staje się ten wzorzec. Merzenich obserwował obszary mózgu małpy, które uakty­ wniały się, kiedy dotykano jej palca. Następnie wytresował małpę tak, aby za pomocą tego właśnie palca prosiła o jedzenie. Kiedy po tresurze ponowił pomiary odkrył, że obszary reagujące na dotyk palca rozszerzyły się o prawie sześćset procent! Przekonał się też, że małpa kontynuowała ten właśnie sposób zachowań na­ wet wtedy, gdy nie była już nagradzana jedzeniem, ponieważ połączenie neuronowe zostało tak znacznie wzmocnione. Ilustracją podobnego zachowania u ludzi może być przykład człowieka, który odczuwa przymus palenia nawet wtedy, kiedy nie sprawia mu to już przyjemności. Dlaczego tak jest? Osoba taka jest rzeczywiście „przywiązana" do palenia. Wyjaśnia to, dlaczego w przeszłości mogłeś mieć problemy ze zmianą wzorców emocjo­ nalnych lub wzorców zachowań. Było to bowiem u ciebie coś więcej niż „nawyk": wytworzyłeś sieć połączeń neuronowych, sieć silnych neuroasocjacji w swoim systemie nerwowym. Neuroasocjacje rozwijamy nieświadomie poprzez systema­ tyczne oddawanie się określonym emocjom bądź zachowaniom. Za każdym razem, gdy oddajesz się uczuciu gniewu albo krzy­ czysz na ukochaną osobę, wzmacniasz połączenia neuronowe i zwiększasz prawdopodobieństwo występowania tego uczucia bądź zachowania w przyszłości. Jednak badania naukowe przynoszą nam również dobre wiadomości. Otóż udowodniono, że kiedy małpę zmuszono, by przestała posługiwać się tym palcem, do używania którego wcześ­ niej ją przyzwyczajono, obszar mózgu, który reagował na związane z nim odczucia, zaczął się wolno zmniejszać, a więc zaczęły słab­ nąć neuroasocjacje. To bardzo dobra wiadomość dla wszystkich tych, którzy chcą pozbyć się nałogów! Jeśli nie będziesz się oddawał określonym uczuciom lub zachowaniom przez dość długi czas, jeśli zmienisz

wzorzec automatycznie wykorzystujący określone połączenie neuronowe, połączenie to zacznie słabnąć i wreszcie zaniknie. Wraz z nim zniknie odbierający ci siły wzorzec zachowania. Musisz pamiętać i o tym, że oznacza to również, iż jeśli przez jakiś czas nie będziesz kierować się swymi pasjami, ich natężenie zmniejszy się. Pamiętaj! Nie wykorzystywana odwaga słabnie! Zaniedbane zaangażowanie maleje, a nie odwzajemniona miłość gaśnie!

Nie wystarczy tylko posiadać dobry umysł. Najważniejsze jest, by go dobrze używać.
RENĘ DESCARTES

Nauka warunkowania neuroasocjacyjnego proponuje ci sześć kroków, które opracowano wyłącznie po to, by zmieniały zacho­ wanie poprzez osłabianie wzorców, które odbierają ci siłę. Jednak przede wszystkim musisz zrozumieć, w jaki sposób umysł wytwa­ rza neuroasocjacje. ILEKROĆ DOŚWIADCZASZ WYRAŹNEJ PRZYJEMNOŚCI LUB CIERPIENIA, TWÓJ UMYSŁ NA­ TYCHMIAST ZACZYNA SZUKAĆ PRZYCZYNY TEGO STANU. Wykorzystuje do tego trzy kryteria: 1. TWÓJ UMYSŁ SZUKA CZEGOŚ, CO WYDAJE SIĘ WYJĄTKOWE. Aby zmniejszyć liczbę możliwych przyczyn określonego stanu, umysł próbuje wykryć coś, co w istniejących warunkach jest niezwykłe. Logiczny wydaje się wniosek, że jeśli doświadczasz czegoś niezwykłego, przyczyna tego stanu również musi być niezwykła. 2. TWÓJ UMYSŁ SZUKA CZEGOŚ, CO WYDAJE SIĘ DZIAĆ JEDNOCZEŚNIE. Czy nie znajdujesz sensu w twier­ dzeniu, że cokolwiek dzieje się jednocześnie lub prawie jedno­ cześnie z doznaniem cierpienia lub przyjemności, stanowi przyczynę tego odczucia? 3. TWÓJ UMYSŁ SZUKA REGULARNOŚCI. Ilekroć odczuwasz cierpienie lub przyjemność, umysł natychmiast wyszu­ kuje niezwykłe elementy w otaczającej cię sytuacji oraz identy­ fikuje wszystkie obecne w tej sytuacji elementy. Jeśli któryś

154

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

V. CZY ZMIANA MOŻE SIĘ DOKONAĆ W JEDNEJ CHWILI?

155

z elementów określonej sytuacji wydaje się pojawiać regularnie wraz z odczuwaniem cierpienia bądź przyjemności, umysł określa ten właśnie element jako ich przyczynę. Niebezpieczeństwo tkwi oczywiście w fakcie, że jeśli natężenie cierpienia lub przyjemności jest znaczne, przejawiamy tendencję do generalizowania na temat regularności. Jestem pewien, że często słyszałeś od kogoś zdanie: „Zawsze to robisz", w sytuacji, gdy robiłeś to coś po raz pierwszy. Być może nawet sam tak sobie mówiłeś. Ponieważ te trzy kryteria formowania neuroasocjacji są tak nieprecyzyjne, łatwo o błędne interpretacje, które prowadzą do wytworzenia FAŁSZYWYCH NEUROASOCJACJI. Dlatego właśnie musimy oceniać połączenia, zanim jeszcze staną się częścią kierującego nami podświadomie procesu podejmowania decyzji. TAK CZĘSTO DOSZUKUJEMY SIĘ NIEWŁAŚCI­ WYCH PRZYCZYN IW TEN SPOSÓB ODBIERAMY SOBIE MOŻLIWOŚĆ ROZWIĄZYWANIA NASZYCH PROBLE­ MÓW! Poznałem kiedyś kobietę, znaną artystkę, która przez dwa­ naście lat nie żyła w żadnym związku z mężczyzną. Kobieta ta kie­ rowała się wielką pasją we wszystkim, co robiła. To właśnie uczy­ niło z niej tak wielką artystkę. Jednakże kiedy skończył się zwią­ zek, w którym była uprzednio, co przyniosło jej wiele cierpień, jej umysł natychmiast zaczął szukać przyczyn - szukał czegoś, co było najbardziej charakterystyczne dla tego związku. Wtedy właśnie jej umysł zauważył, że związek ten był bardzo emocjonalny. Jednak zamiast uznać pasję za najwspanialszą stronę, zaczął on ją postrzegać jako przyczynę zerwania związku. Umysł kobiety szukał również wszystkich tych elementów, które wy­ stąpiły równocześnie z cierpieniem. I znów wielka pasja stanowiła jeden z głównych elementów tuż przed zerwaniem. Poszukiwanie czynników regularnych również wskazało na wielką pasję. I tak, ponieważ pasja artystki spełniała wszystkie trzy kryteria, jej umysł zdecydował, że właśnie ją należy obwiniać za wielkie cierpienie związane z zerwaniem związku. Wniosek ten doprowadził tę kobietę do postanowienia, że nigdy już nie pozwoli sobie na tak wielką pasję w kontaktach z mężczyznami. Jej zachowanie stanowi klasyczny wręcz przykład fałszywej neuroasocjacji. Połączyła ona ze swoim cierpieniem

fałszywą przyczynę i to właśnie połączenie kierowało jej póź­ niejszymi zachowaniami, znacznie osłabiając potencjalną możli­ wość wypracowania nowego związku z innym mężczyzną. Praw­ dziwą przyczyną niepowodzenia był fakt, że ona i jej partner kie­ rowali się zupełnie innymi systemami wartości i innymi regułami zachowań. Jednak ona połączyła swoje cierpienie właśnie z pasją i zaczęła za wszelką cenę jej unikać, nie tylko w miłości, lecz również i w sztuce. Ucierpiało na tym całe jej życie. To wspaniały przykład na to, jak czasem krępujemy sami siebie w najdziwniejsze sposoby. Musimy zrozumieć, jak nasz umysł wytwarza neuroasocjacje, i zakwestionować niektóre z połączeń, już uprzednio zaakceptowanych, ponieważ mogą one ograniczać nasze życiowe możliwości. W innym wypadku zarówno nasze życie osobiste, jak i zawodowe skazane jest na niespełnienie i frustracje.

ŹRÓDŁA SAMOSABOTAŻU
Jednak jeszcze groźniejsze są MIESZANE NEUROASOCJACJE, które stanowią klasyczne źródło samosabotażu. Być może zdarzyło ci się kiedyś zacząć coś, a następnie samemu to zniszczyć. Wino­ wajcą były wtedy właśnie mieszane neuroasocjacje. Możliwe, że twoja firma rozwijała się wspaniale jednego dnia, a padła nastę­ pnego. Czym są mieszane neuroasocjacje? Powstają, gdy zjedna i tą samą sytuacją kojarzymy zarówno cierpienie, jak i przyjem­ ność. Przykładem znanym chyba wszystkim są pieniądze. W naszej kulturze ludzie mają nieprawdopodobnie wręcz mieszane odczucia wobec bogactwa. Nie ma nawet cienia wątpliwości, że każdy chce mieć pieniądze. Sądzimy, że dadzą nam większą swobodę, większe bezpieczeństwo, szansę udziału w życiu publicznym, swobodę podróżowania, uczenia się, rozwoju i zmian. Jednocześ­ nie jednak większość ludzi nigdy nie wychodzi poza określony poziom dochodów, ponieważ gdzieś głęboko łączą oni „zbyt dużo" pieniędzy z całą gamą negatywnych odczuć. Kojarzą wielkie bogactwo z chciwością, stresem, ciągłymi osądami, niemoralnością albo brakiem życia wewnętrznego.

156

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

V. CZY ZMIANA MOŻE SIĘ DOKONAĆ W JEDNEJ CHWILI?

157

Jednym z pierwszych ćwiczeń, jakie zadaję uczestnikom moich kursów Financial Destiny ( T M ) , jest wypisanie jak najwię­ kszej liczby pozytywnych i negatywnych skojarzeń z bogactwem. Po stronie dodatniej wymieniają oni takie rzeczy, jak swoboda, luksus, szczęście, wkład w życie innych, bezpieczeństwo, podróże, możliwość dokonywania zmian w życiu. Jednak po stronie ujemnej znajduje się zwykle więcej skojarzeń: kłótnie ze współ­ małżonkiem, stres, poczucie winy, bezsenne noce, olbrzymi wysiłek, płytkość, ugodowość, ciągłe osądy innych czy podatki. Czy zauważasz różnicę w intensywności obydwu grup skojarzeń? Jak sądzisz, które z nich mają większy wpływ na życie?
CIERPIENIE (-) Muszę ciężko pracować, by je zdobyć Chciwość Inni ciągle będą mnie osądzać Swoboda Bezpieczeństwo Możliwość pomocy rodzinie Wkład w życie innych ludzi PRZYJEMNOŚĆ (+)

jako wagę: „Jeśli zrobię to i to, czy przeważy cierpienie, czy przy­ jemność?" Pamiętaj, że liczy się nie liczba elementów po każdej ze stron, lecz waga każdego z nich. Możliwe, że akurat tobie z pie­ niędzmi kojarzy się więcej pozytywów niż negatywów, jednak jeśli któryś z elementów negatywnych jest bardzo intensywny, fałszywe neuroasocjacje mogą pozbawić cię zdolności odnoszenia sukcesów finansowych.

BARIERA PROGU CIERPIENIA
Co dzieje się wtedy, kiedy dochodzisz do punktu, w którym jesteś przekonany, że bez względu na rodzaj podejmowanych działań, będziesz odczuwał cierpienie? Sytuacja taka nazywana jest BA­ RIERĄ PROGU CIERPIENIA. Często pojawienie się tej bariery unieruchamia nas: nie wiemy, co zrobić. Niektórzy ludzie pozwalają, by cierpienie pokonało ich całkowicie, i doświadczają wtedy zupełnej bezradności. Stosowanie sześciu etapów NWA pomoże ci pozbyć się tych obezwładniających cię wzorców. Dzięki nim wytworzysz nowe skojarzenia, które pozwolą ci nie tylko zdawać sobie sprawę z niepożądanych zachowań czy pozbyć się ich w krótkim czasie, ale również nastawić się tak, by twoje odczucia i zachowania były zgodne z wybranymi przez ciebie celami. Żadna zmiana nie będzie trwała, jeśli nie zmienisz elementów, z którymi kojarzysz cierpienie i przyjemność. A teraz chciałbym rzucić ci wyzwanie. Wybierz coś, co chciałbyś w swoim życiu zmienić, a następnie natychmiast stosuj wszystko to, czego dowiesz się o kolejnych etapach NWA po to, by dokonać tej zmiany od razu. W ten sposób nie tylko będziesz czytał kolejne rozdziały, ale też i DOKONYWAŁ ZMIAN na skutek lektury. Zacznijmy więc się uczyć, jak zmienić w życiu cokolwiek.

Większe podatki Brak życia duchowego Obawa, że wszyscy będą mnie wykorzystywać Stracę motywację

Kontrola nad własnym życiem

Kiedy podejmujesz decyzję, co robić, twój umysł nie otrzymuje jasnego sygnału przyjemności ani cierpienia, odbiera sprzeczne bodźce i trwa w niepewności. Skutkiem tego tracisz chęć działania oraz zdolność podejmowania zdecydowanych kro­ ków, które mogłyby doprowadzić cię do osiągnięcia pożądanych rezultatów. ILEKROĆ DOSTARCZASZ UMYSŁOWI MIESZA­ NYCH BODŹCÓW, WYNIKI TWOJEGO DZIAŁANIA NIE SĄ JEDNOZNACZNE. Może łatwiej to zrozumiesz, jeśli wy­ obrazisz sobie proces podejmowania decyzji przez twój umysł

VI. JAK ZMIENIĆ DOWOLNY ASPEKT ŻYCIA: NAUKA...

159

Rozdział szósty

JAK ZMIENIĆ DOWOLNY ASPEKT ŻYCIA: NAUKA WARUNKOWANIA NEURO ASOCJACYJNEGO"
Początek każdego nawyku jest jak niewidzialna nić, jednak ilekroć powtarzamy swoje działania, wzmacniamy tę nić, dodajemy do niej kolejny splot, aż staje się potężną liną i oplątuje nas więzami nie do zerwania - więzami myśli i czynów.
ORISON SWETT MARDEN

ci bowiem wiedzieć, iż każdy z nas przez życiowe doświadczenie nauczył się określonych wzorców myślenia i zachowań, które pozwalają mu unikać cierpienia i znajdować przyjemności. Każdy z nas odczuwa znudzenie, frustrację i złość, każdy czuje się czasem przygnębiony i przytłoczony. I każdy wypracował własne strategie pozbywania się tych uczuć. Niektórzy ludzie osiągają to, robiąc zakupy, niektórzy uprawiając seks, pijąc albo biorąc narkotyki, a jeszcze inni w tym celu wrzeszczą na własne dzieci. Świadomie lub podświadomie wiedzą oni, że to połączenie neuronowe ulży ich cierpieniu i w jednej chwili wyniesie ich na ten czy inny poziom przyjemności. Jeśli chcemy zmienić obecnie stosowane strategie, bez wzglę­ du na ich rodzaj, musimy przejść przez sześć prostych etapów, postawić sześć kroków, które pozwolą nam odnaleźć prostszy i skuteczniejszy sposób pozbywania się bólu i zyskiwania przy­ jemności, sposób dodający więcej sił i niewątpliwie bardziej ele­ gancki. Sześć kroków składających się na NWA uczy, jak znaleźć autostradę prowadzącą bezpośrednio od bólu do przyjemności, jak ominąć męczące objazdy.
NWA KROK P I E R W S Z Y

Zdecyduj, czego naprawdę chcesz i co powstrzymuje cię przed osiągnięciem tego celu
Byłbyś zaskoczony, jak wielu spośród ludzi, którzy zjawiali się u mnie na prywatnych terapiach, w odpowiedzi na pytanie, czego chcą, przez dwadzieścia minut mówiło mi o tym, czego już dłużej nie chcą albo robić, albo doświadczać. Musimy pamiętać, że życie daje nam to, na czym się skupiamy. Jeśli więc będziemy się skupiać na tym, czego nie chcemy, właśnie to otrzymamy w nadmiarze. PIERWSZYM KROKIEM PROWADZĄCYM DO WYPRACO­ WANIA JAKIEJKOLWIEK ZMIANY JEST PODJĘCIE DECYZJI, CZEGO NAPRAWDĘ CHCESZ, WYZNACZENIE KIERUNKU, W KTÓRYM MASZ SIĘ PORUSZAĆ. Im dokładniej określisz, czego chcesz, tym jaśniejsza stanie się dla ciebie sytuacja i tym więcej sił będziesz w stanie zebrać, by swój cel osiągnąć jak najszybciej.

Jeśli chcemy zmienić swoje zachowanie, jest tylko jeden skuteczny sposób: musimy połączyć odczucie cierpienia ponad siły ze starym zachowaniem, a odczucie wielkiej przyjemności z nowym. Trzeba

160

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VI. JAK ZMIENIĆ DOWOLNY ASPEKT ŻYCIA: NAUKA...

161

Musimy też wiedzieć, co powstrzymuje nas przed osiągnię­ ciem pożądanego celu. Regułą jest, że przed wprowadzeniem zmiany powstrzymuje nas fakt, iż więcej cierpienia łączymy z pójściem do przodu niż z pozostaniem tam, gdzie się znajdujemy. Albo mamy przekonanie typu: „Jeśli się zmienię, przyniesie mi to cierpienie", albo boimy się nie znanych skutków, które może przynieść nam zmiana.

NWA KROK D R U G I

Podźwignij się do działania: połącz wielkie cierpienie z niedokonaniem zmiany natychmiast i wielką przyjemność z jej natychmiastowym wprowadzeniem
Większość ludzi wie, że naprawdę chce się zmienić, ale jakoś nie potrafi nakłonić się, by to zrobić. JEDNAK ZMIANA ZWYKLE NIE JEST KWESTIĄ UMIEJĘTNOŚCI, NIEMAL ZAWSZE ZALEŻY ONA OD MOTYWACJI. Gdyby ktoś przyłożył ci do głowy pistolet ze słowami: „A teraz pozbądź się depresji i zacznij się czuć radosny i szczęśliwy", z pewnością natychmiast, podobnie jak każdy z nas, potrafiłbyś znaleźć jakiś sposób, który choć na chwilę pozwoliłby ci zmienić stan emocjonalny. Jednak, jak już mówiłem, problem polega na tym, że myślimy o zmianie w kategoriach „powinienem", a nie „muszę". Albo też jeśli już jest to „muszę", to natychmiast dodajemy: „kiedyś w przyszłości". JEDYNYM SPOSOBEM POZWALAJĄCYM NAM NA SZYBKIE DOKONANIE ZMIANY JEST WYTWO­ RZENIE POCZUCIA PRZYMUSU TAK SILNEGO, ŻE NATYCHMIAST ODCZUJEMY KONIECZNOŚĆ DZIAŁA­ NIA. Jeśli chcemy spowodować zmiany, musimy zrozumieć, że problem leży nie w tym, czy potrafimy ich dokonać, ale w tym, czy ich dokonamy. Fakt, czy dokonamy zmian, czy też nie, sprowadza się do poziomu motywacji, a ta z kolei opiera się na dwóch potężnych siłach, które kształtują nasze życie: cierpienia i przyjemności.

Każda zmiana, której dotychczas dokonałeś w swoim życiu, jest rezultatem zmiany twoich neuroasocjacji dotyczących przy­ czyn cierpienia i przyczyn przyjemności. Jednak często ciężko nam zmienić się dlatego, że mamy mieszane odczucia dotyczące zmian. Z jednej strony chcemy się zmienić. Nie chcemy zacho­ rować na raka z powodu palenia. Nie chcemy popsuć sobie kon­ taktów z innymi tylko dlatego, że nie panujemy nad własnymi nastrojami. Nie chcemy, by nasze dzieci czuły się nie kochane dlatego, że jesteśmy dla nich surowi. Nie chcemy przez resztę życia odczuwać depresji spowodowanej tym, co zdarzyło się w przeszłości. Nie chcemy czuć się ofiarami. Jednak z drugiej strony boimy się zmian. „A jeśli rzucę palenie i mimo to umrę na raka, a w dodatku pozbawię się przyjemności, którą dawały mi papierosy?" „Co będzie jeśli pozbędę się wszy­ stkich negatywnych uczuć związanych z gwałtem i raz jeszcze padnę jego ofiarą?" MIESZANE ODCZUCIA powodują, że ze zmianą łączymy zarówno cierpienie, jak i przyjemność. Powodują to, że nasz umysł nie jest pewien, jak działać, i to właśnie nie pozwala nam w pełni wykorzystać własnych możliwości. Tylko dlatego nie potrafimy dokonać zmian, które byłyby kwestią jednej chwili, gdybyśmy całkowicie się do nich przekonali. Jak zmienić tę sytuację? Jedną z rzeczy, które potrafią odmienić dokładnie każdego, jest stan osiągnięcia GRANICY CIERPIENIA. Cierpienie staje się wtedy tak wielkie, że odczu­ wamy konieczność natychmiastowej zmiany. Dochodzimy do punktu, w którym umysł mówi nam: „Dosyć! Nie mogę czuć się w ten sposób ani dnia, ani chwili dłużej." Czy kiedykolwiek doświadczyłeś takiego stanu na przykład w związku z drugim człowiekiem? Czy trzymałeś się z kimś, choć cierpiałeś z tego powodu i zupełnie nie byłeś szczęśliwy, a mimo to zostałeś? Jeśli tak, to dlaczego? Myślałeś, że wszystko się jakoś ułoży, choć nie robiłeś nic, by to poukładać. Skoro po­ wodowało to twoje cierpienie, to dlaczego nie odszedłeś? Byłeś nieszczęśliwy, ale strach przed nieznanym był silniejszym czyn­ nikiem motywacyjnym. Mówiłeś sobie pewnie: „Tak, jestem nieszczęśliwy, ale co będzie, jeśli odejdę i nigdy już nie znajdę so­ bie nikogo? Teraz przynajmniej wiem, jak radzić sobie z cier­ pieniem."

162

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VI. JAK ZMIENIĆ DOWOLNY ASPEKT ŻYCIA: NAUKA...

163

Właśnie takie myśli powstrzymują ludzi przed dokonywaniem zmian. Jednak w końcu pewnego dnia cierpienie spowodowane tym związkiem stanie się większe od obaw przed nieznanym, tak więc osiągniesz granicę cierpienia i podejmiesz decyzję, by coś zmienić. Być może sytuacja taka przydarzyła ci się na skutek twego własnego wyglądu, kiedy postanowiłeś, że musisz natych­ miast coś zrobić z nadwagą. Być może osiągnąłeś granicę cierpie­ nia w momencie, gdy w żaden sposób nie mogłeś się wcisnąć w ulubione spodnie, albo poczułeś, że masz dość, kiedy z led­ wością wdrapałeś się na schody, gdyż bardzo ci w tym przeszka­ dzały za grube uda. Może był to widok zwałów tłuszczu wylewa­ jących się znad paska przy spodniach? Dźwignia wykorzystywana jest do podnoszenia olbrzymich ciężarów, z którymi nie poradzilibyśmy sobie w inny sposób. Lewarowanie, czyli wykorzystanie dźwigni, jest niezbędne przy uwalnianiu się od takich ciężarów, jak palenie, picie, obżarstwo czy przeklinanie, oraz od takich wzorców emocjonalnych, jak uczucia depresji, zmartwienia, strachu, poczucie niższości oraz podobne. Zmiana wymaga czegoś więcej niż tylko wiedzy, że powinieneś się zmienić. Zmiana wymaga, byś na najgłębszym możliwym poziomie emocjonalnym oraz podstawowym poziomie zmysłowym wiedział, że MUSISZ się zmienić. Jeśli wielokrotnie próbowałeś dokonać jakiejś zmiany i za każdym razem ponosiłeś klęskę, oznacza to po prostu, że POZIOM TWOJEGO CIER­ PIENIA JEST NIEWYSTARCZAJĄCY, BYŚ PRZEDSIĘ­ WZIĄŁ TĘ ZMIANĘ. Nie osiągnąłeś granicy cierpienia, która stanowi potrzebną ci dźwignię. Ilekroć prowadziłem prywatną terapię, najważniejsze było dla mnie znalezienie najpotężniejszej możliwej dźwigni, która pomogłaby mojemu pacjentowi w czasie jednej wizyty dokonać zmiany, której nie był w stanie dokonać całymi latami. Każdą sesję zaczynałem od stwierdzenia, że nie mogę pracować z kimś, kto nie chce się zmienić już teraz. Wśród powodów ta­ kiego mojego zachowania był również fakt, że jedna taka sesja kosztowała trzy tysiące dolarów i nie chciałem, by pacjenci in­ westowali czas i pieniądze, jeśli nie byli całkowicie zdecydowani, że pragną osiągnąć rezultat natychmiast, w czasie tej jednej sesji.

DIETA ALPO Niedawno pewna kobieta uczęszczająca na moje se­ minarium opowiedziała mi o stosowanej przez siebie absolutnie niezawodnej strategii zrzucania zbędnych kilogramów. Razem z przyjaciółką wielokrotnie postana­ wiały schudnąć, ale za każdym razem nie dotrzymywa­ ły słowa. W końcu i jedna, i druga osiągnęła moment, w którym pozbycie się nadwagi zrobiło się koniecznością. Wiedza zdobyta podczas moich zajęć podpowiadała im, że muszą znaleźć coś, co popchnie je do działania, potrzebowały jednak lewara, który pomógłby im udźwi­ gnąć ten ciężar. Musiały więc połączyć cierpienie nie do wyobrażenia z faktem złamania danego sobie słowa po raz kolejny. Postanowiły dać sobie nawzajem i wszystkim wspól­ nym przyjaciołom najświętsze słowo honoru, że jeśli tym razem zlekceważą obietnicę, każda z nich zje pusz­ kę karmy dla psów firmy Alpo. Aby odsunąć pokusę z dala od siebie, każda z nich przez cały czas trzymała w widocznym miejscu puszkę karmy Alpo. Opowiadały mi, że ilekroć zaczęły odczuwać głód, brały tę puszkę i na głos czytały wszystko, co wydrukowano na nalepce. A ponieważ wśród składników nie było raczej apetycz­ nych pokarmów, bez trudu przychodziło im dotrzymać słowa. Osiągnęły swój cel bez pudła!

Często byli to ludzie, którzy przybywali do mnie z drugiego końca kraju. Mysi o tym, że odeślę ich do domu, nie próbując nawet zająć się ich problemem, motywowała więc ich do poświęcenia na przykład trzydziestu minut na przekonanie mnie, że naprawdę im na tym zależy i zrobią wszystko, aby zmienić się tu i teraz. Przy tego rodzaju dźwigni wypracowanie jakiejkolwiek zmiany było niewielką kwestią. Parafrazując Nietzschego, można powiedzieć, że ten, kto ma mocne „dlaczego", zniesie „każde jak". Z doświadczenia wiem,

164

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VI. JAK ZMIENIĆ DOWOLNY ASPEKT ŻYCIA: NAUKA...

165

że odpowiedź na pytanie „jak" stanowi dwadzieścia procent sku­ tecznej i trwałej zmiany. Pozostałe osiemdziesiąt procent to odpo­ wiedź na pytanie „dlaczego". Jeśli zbierzemy kilka wystarczająco ważnych powodów, by się zmienić, w ciągu minuty możemy zmienić cos, czego nie udawało nam się zmienić przez wiele lat.

Dajcie mi wystarczająco długą dźwignię i wystarczająco mocną podporę, a sam jeden poruszę cały glob.
ARCHIMEDES

NAJDŁUŻSZĄ DŹWIGNIĄ, JAKĄ MOŻESZ DLA SIEBIE ZNALEŹĆ, JEST CIERPIENIE, KTÓRE PŁYNIE Z TWOJEGO WNĘTRZA, NIE Z ZEWNĄTRZ. NAJWIĘKSZYM CIERPIE­ NIEM CZŁOWIEKA JEST ŚWIADOMOŚĆ, ŻE ŻYJE ON PO­ NIŻEJ POZIOMU WŁASNYCH MOŻLIWOŚCI. Jeśli nie bę­ dziemy działać zgodnie z naszym własnym obrazem siebie, jeśli nasze zachowanie stanie w sprzeczności z naszymi wymaganiami, z opinią, jaką o sobie żywimy, przepaść między tym, jak działamy, a tym, kim jesteśmy, zmusi nas do przedsięwzięcia zmian. Lewarowanie polegające na uświadomieniu komuś roz­ bieżności między tym, kim jest, a tym, jak działa, może się okazać niewiarygodnie skuteczne w powodowaniu zmian. Nie jest to presja wywierana przez czynniki zewnętrzne, lecz presja płynąca od wewnątrz. JEDNYM Z NAJSILNIEJSZYCH MOTYWÓW DZIAŁANIA OSOBOWOŚCI LUDZKIEJ JEST CHĘĆ ZA­ CHOWANIA SPÓJNOŚCI OSOBOWEJ. Powodem, dla którego tak wielu z nas wydaje się zaprzeczać samym sobie, jest po prostu fakt, że nigdy nie uświadamiamy sobie własnej niespójności. Jeśli chcesz komuś pomóc, wykorzystując ten właśnie rodzaj lewarowania, nie powinieneś wytykać mu jego niekonsekwencji, lecz raczej zadać kilka pytań po to, by sam zdał sobie z niej sprawę. To o wiele silniejsza dźwignia niż atak. Jeśli próbujesz wywierać jedynie zewnętrzną presję, twój rozmówca będzie się jej opierał. Natomiast oparcie się presji wewnętrznej jest prawie niemożliwe.

Tego typu presja jest bardzo cennym narzędziem, którego możesz użyć wobec samego siebie. Błogie zadowolenie z siebie zawsze powoduje stagnację. Dopóki nie rozwiniesz w sobie potężnego niezadowolenia z obecnych wzorców zachowań, dopóty nie będziesz miał wystarczającej motywacji do przedsięwzięcia zmian. Spójrzmy prawdzie w oczy: zwierzę zwane człowiekiem reaguje tylko na presję. Dlaczego więc zdarza się, że ludzie nie zmieniają się nawet wtedy, gdy czują i wiedzą, że powinni? ŁĄCZĄ Z WPROWA­ DZENIEM ZMIANY WIĘCEJ CIERPIENIA NIŻ Z JEJ NIEWPROWADZANIEM. By zmienić kogokolwiek, a więc również i samych siebie, musimy po prostu odwrócić te proporcje tak, aby brak zmiany stał się bardzo bolesny (by kojarzył się z cier­ pieniem większym, niż potrafimy znieść), a myśl o wprowadzeniu zmian stała się atrakcyjna i przyjemna. Aby więc zyskać prawdziwą dźwignię, zadawaj sobie WY­ WOŁUJĄCE CIERPIENIE PYTANIA: „Ile będzie mnie kosztowało, jeśli się nie zmienię?" Większość z nas zajmuje się bez reszty szacowaniem kosztów zmiany. Ale jaka jest cena, którą płacimy za jej brak? „Co stracę w moim życiu, jeśli się nie zmienię? Jakie koszty już płacę, emocjonalne, fizyczne, psychiczne, finansowe i duchowe?" Spraw, aby cierpienie powodowane brakiem zmiany stało się dla ciebie tak realne, tak wielkie i tak wyraźnie odczuwalne, byś nie mógł już dłużej odkładać podejmowania działań. Jeśli to nie wystarcza, pomyśl o kosztach, jakie ponoszą twoi bliscy, współmałżonek, ukochana osoba, dzieci i inni, na których ci zależy. Wielu z nas zrobi o wiele więcej dla innych niż dla samych siebie. Wyobraź więc sobie ze wszelkimi szczegółami, jak powstrzymywanie się przed zmianą wpłynie negatywnie na wszystkich tych, którzy są dla ciebie ważni. Kolejny krok to ZADAWANIE SOBIE PYTAŃ NIOSĄ­ CYCH W ODPOWIEDZI PRZYJEMNE SKOJARZENIA. Py­ tania te mają ci pomóc połączyć pozytywne odczucia z ideą wprowadzenia zmiany. „Jeśli się zmienię, jak będę się czuł? Co będę o sobie myślał? Jaką siłę zyskam, jeśli zmienię ten aspekt mojego życia? Co jeszcze będę mógł osiągnąć, jeśli naprawdę zmienię się dzisiaj? Jak będą się czuli moja rodzina i przyjaciele? O ile szczęśliwszy się stanę?"

166

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VI. JAK ZMIENIĆ DOWOLNY ASPEKT ŻYCIA: NAUKA...

167

Najważniejsze jest zdobycie jak największej liczby powodów albo, jeszcze lepiej, jak najsilniejszych powodów, dla których zmiana musi nastąpić natychmiast, a nie kiedyś w przyszłości. Jeśli nie odczuwasz teraz przymusu zmiany, oznacza to, że nie korzystałeś w ogóle z żadnej dźwigni. Teraz, kiedy skojarzyłeś już w systemie nerwowym brak zmiany z cierpieniem, a zmianę z przyjemnością, możesz przy­ stąpić do kolejnego etapu NWA.
NWA KROK T R Z E C I

Przełam ograniczające cię wzorce
Aby konsekwentnie doznawać określonych uczuć, wyrabiamy w sobie charakterystyczne wzorce myślenia, skupiając się na tych samych obrazach i myślach, zadając sobie te same pytania. Pro­ blem polega na tym, że większość ludzi chce osiągać nowe rezul­ taty, ale nadal działa w stary sposób. Kiedyś usłyszałem, że sza­ leństwo definiuje się jako „ciągłe robienie tego samego i oczeki­ wanie za każdym razem innego rezultatu". Nie zrozum mnie źle. Nic złego ci nie dolega i nie musisz „mieć poukładanych klepek". (Jestem zdania, że powinieneś uni­ kać ludzi, którzy w taki właśnie sposób się o tobie wyrażają.) Możliwości, których potrzebujesz, aby zmienić dowolny obszar własnego życia, tkwią w tobie samym już teraz. Po prostu wy­ tworzyłeś w sobie szereg neuroasocjacji, które nie pozwalają ci tych możliwości w pełni wykorzystać. Musisz więc przebudować własne połączenia neuronowe tak, aby raczej nieprzerwanie po­ magały ci zmierzać dokładnie w tym kierunku, w jakim chcesz iść, niż popychały w kierunku frustracji i obaw. Aby osiągnąć w życiu nowe rezultaty, nie możemy ograniczać się tylko do wyznaczenia sobie celu i lewarowania. Musimy mieć silną motywację zmian. Jeśli jednak robimy wciąż to samo, powielamy te same niewłaściwe wzorce, nasze życie nie ulegnie zmianom i bę­ dziemy doświadczać jedynie coraz większych frustracji i cierpień. Czy kiedykolwiek widziałeś muchę zamkniętą w jakimś pomieszczeniu? Natychmiast szuka ona światła, a więc podlatuje

do okna i usiłując wydostać się na zewnątrz, raz po raz rozbija się o szybę, czasami przez wiele godzin. Czy kiedykolwiek widziałeś tak właśnie zachowujących się ludzi? Mają wielką motywację, dysponują potężną dźwignią. Ale w sytuacji, gdy chcesz wydostać się na zewnątrz przez zamknięte okno, nie pomoże największa nawet motywacja. Musisz zmienić podejście. Mucha ma szanse wydostania się na zewnątrz, tylko jeśli przestanie na chwilę uderzać o szybę i spróbuje znaleźć inne wyjście. Jeśli będziemy powielać te same stare wzorce, nie osiągniemy niczego poza starymi rezultatami. Płyty gramofonowe produkują wciąż te same dźwięki, ponieważ wytłoczono na nich jeden wzorzec: maleńkie spiralne rowki, w których zakodowany jest dźwięk. Co się stanie, jeśli weźmiesz taką płytę i kilkanaście razy zarysujesz ją za pomocą szpilki? Po którejś kolejnej rysie wzorzec zostanie naruszony tak znacznie, że płyta nigdy już nie zagra dawnej melodii. Podobnie z ludźmi. Naruszenie ograniczającego kogoś wzorca zachowań lub emocji może całkowicie odmienić jego życie. A ponieważ takie działania często stają się dźwignią, wystarczą tylko te dwa kroki, by zmienić dosłownie wszystko. Pozostałe kroki składające się na NWA mają zapewnić, by zmiana stała się nieodwracalna i trwała, oraz pozwolić ci dokonać nowych wyborów, które przyniosą radość i siłę. Podczas trzydniowego seminarium Unlimited Power (TM) , któ­ re niedawno prowadziłem w Chicago, udało mi się przełamać jeden taki wzorzec. Pewien mężczyzna twierdził, że chce pozbyć się nałogu jedzenia czekolady. Dla mnie jednak było jasne, że postrzeganie samego siebie jako uzależnionego od słodyczy dawało mu olbrzymią przyjemność. Na bawełnianej koszulce, którą miał na sobie, widniał napis: „Żądam krwi, ale udobrucham się za czekoladę." Był to wyraźny dowód, że mężczyzna ten, choćby może i chciał przestać pożerać słodycze, czerpał różne zyski z utrzymywania swojego nałogu. Czasem ludzie dążą do zmiany, ponieważ określone zacho­ wania lub uczucia sprawiają im ból. Mogą też jednak odnosić korzyści właśnie z tego, co chcą zmienić. Jeśli na przykład ktoś zostanie ranny i nagle całe otoczenie zaczyna mu służyć pomocą, przynosić jedzenie i okazywać wielkie zainteresowanie, może

168

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VI. JAK ZMIENIĆ DOWOLNY ASPEKT ŻYCIA: NAUKA...

169

się nagle okazać, że rany nie goją się zbyt szybko. Choć z jednej strony chory chce pozbyć się bólu, z drugiej podświadomie pragnie odczuwać więcej przyjemności, która płynie z troski okazywanej mu przez innych. Możesz robić wszystko jak najlepiej, lecz jeśli ów wtórny zysk okaże się zbyt wielki, znajdziesz się z powrotem na starych ścieżkach. Człowiek czerpiący wtórne zyski przejawia mieszane odczucia wobec konieczności dokonania zmian w swoim życiu. Twierdzi, że chce się zmienić, ale często podświadomie wierzy, że utrzymanie starych wzorców zachowań i odczuć daje mu coś, czego nie zdobędzie w żaden inny sposób. Dlatego niechętnie będzie się starał wyjść z depresji, choć niewątpliwie powoduje ona jego cierpienie. Dlaczego? Choćby dlatego, że depresja zwraca na niego uwagę innych. Człowiek taki nie chce odczuwać depresji, ale też rozpaczliwie pragnie zainteresowania. W końcu zwycięża potrzeba przyciągania uwagi innych. Ale zaspokojenie tej potrzeby stanowi jedynie wtórną korzyść. Aby sprawę wyjaśnić, musimy dać temu komuś odpowiednio silną dźwignię, która go zmieni, lecz musimy też wskazać mu sposób zaspokojenia potrzeb. Choć jestem pewien, że gdzieś głęboko ten mężczyzna chciał pozbyć się swojego słodkiego nałogu, jestem też przekonany, że mógł go wykorzystywać po to, by skupiać na sobie uwagę innych. Ilekroć mamy do czynienia z wtórnymi korzyściami, niezbędne jest zastosowanie bardzo silnego lewarowania. Dlatego zdecydowałem się na zaburzenie wzorca przekonań.„Proszę pana! - wykrzyknąłem. - Mówi pan, że jest gotów rzucić swój nałóg. To wspaniale. Jest tylko jedna rzecz, którą musimy zrobić, zanim na zawsze się pan z nim pożegna." Na jego pytanie, co to za rzecz, odpowiedziałem: „Aby przygotować do tego pański organizm, przez najbliższe dziewięć dni wolno panu jeść tylko czekoladę. Nic więcej." Ludzie na sali zaczęli chichotać, a on sam patrzył na mnie niepewnie. „Czy mogę coś pić?" - spytał. „Tak, wodę. Może pan pić cztery szklanki wody dziennie, ale na tym koniec. Poza tym tylko czekolada." Wzruszył ramionami i powiedział: „W porządku, mogę to zrobić i bez zmiany. Ale trochę mi szkoda, że wyjdziesz na głupca." Uśmiechnąłem się i dalej prowadziłem zajęcia. Szkoda, że nie widziałeś, co wydarzyło się później. Na sali pojawiły się dziesiątki czekolad, czekoladek i cukierków, które

ludzie wyjmowali z torebek i kieszeni i podawali wielbicielowi słodyczy. Do przerwy obiadowej został on dosłownie zasypany łakociami. Podszedł do mnie w czasie przerwy. „Dziękuję, to było wspaniałe" - powiedział, odwijając, a następnie pakując sobie do ust cukierka, zdecydowany pokazać, że mnie pokona. Jednak nie zdawał sobie sprawy z faktu, że walczy nie ze mną, tylko z sa­ mym sobą. Ja jedynie używałem jego ciała jako dźwigni, której było mi potrzeba. Czy wiesz, jak wielkie pragnienie wywołuje cukier? Pod koniec dnia dosłownie paliło go w gardle i z pewnością tracił sporo ze swojej czekoladowej pasji za każdym razem, gdy ktoś podawał mu kolejną czekoladkę albo wrzucał do kieszeni kolejną garść cukierków. Drugiego dnia stracił humor, ale jeszcze gotów był się bronić. „Zjedz jeszcze trochę czekolady" - nalegałem. Odwinął tabliczkę Trzech Muszkieterów i patrzył przy tym na mnie bez słowa. Kiedy wszedł do sali trzeciego ranka, wyglądał jak ktoś, kto całą noc spędził nad miską klozetową. „Jak śniadanie?" - spytałem przy akompaniamencie śmiechów sali. „Nie najlepsze" - przyznał słabo. „Może jeszcze trochę słodyczy?" Niechętnie przyjął cze­ koladę od kogoś siedzącego z tyłu, ale nawet na nią nie spojrzał, nie mówiąc o rozpakowaniu. „Co się dzieje? - spytałem. - Czyżby miał pan dosyć? Przecież jest pan mistrzem w jedzeniu czekolady. No, to jeszcze trochę. Może M&M z masłem orzechowym? A może krówkę? Czy nie chce pan spróbować? Nie leci panu ślinka?" Im dłużej mówiłem, tym bardziej zieleniał na twarzy. W koń­ cu nie wytrzymał. „Za nic w świecie!" - krzyknął. Dopiero kiedy wszyscy zebrani wybuchnęli śmiechem, zdał sobie sprawę, co powiedział. Skomentowałem to tylko jednym zdaniem: „W ta­ kim razie proszę wyrzucić słodycze i usiąść." Później pomogłem mu wybrać coś, co zastąpiłoby przyje­ mność wiązaną z czekoladą, pokazując przyjemności, które za­ równo dodawały sił, jak i nie wymagały, by sobie szkodził. I wte­ dy zabrałem się do pracy z nim. Codziennie warunkowałem nowe skojarzenia i pomagałem mu zastąpić stary nałóg całym zestawem nowych zachowań: wzmacniające oddechy, ćwiczenia fizyczne,

170

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VI. JAK ZMIENIĆ DOWOLNY ASPEKT ŻYCIA: NAUKA...

odpowiednio bogata w wodę dieta, właściwe dobieranie produktów żywnościowych i tak dalej.* Czy udało mi się wytworzyć u tego faceta umiejętność lewarowania? Jasne, że tak! Wywołanie cierpienia fizycznego by­ ło nią niewątpliwie. Człowiek, który cierpi, zrobi wszystko, by zamienić cierpienie na przyjemność. Jednocześnie udało mi się zachwiać jego wzorcem przekonań. Wszyscy inni próbowali sprawić, by PRZESTAŁ jeść słodycze. Ja zażądałem, by je jadł! A tego nigdy by się nie spodziewał i to właśnie znacznie osłabiło jego wzorzec. Gwałtownie skojarzył jedzenie słodyczy z tak wielkim cierpieniem, że połączenie neuronowe wytworzyło się w ciągu zaledwie jednej nocy. Jego stary wzorzec przekonań był już do odrzucenia. Kiedy jeszcze prowadziłem prywatny gabinet, ludzie przy­ chodzili do mnie, siadali naprzeciwko mojego biurka i zaczynali opowiadać o swoim problemie. Zwykle już po kilku słowach tracili kontrolę nad sobą i wybuchali płaczem. Zawsze wtedy podnosiłem się z miejsca i głośno oświadczałem: „Chwileczkę." To zupełnie ich zaskakiwało, a ja ciągnąłem: „Przecież nawet jeszcze nie zaczęliśmy pracować!" Reakcją były niemal zawsze przeprosiny i natych­ miastowe odzyskanie kontroli nad własnymi emocjami. Trzeba to było zobaczyć! Ludzie, którzy sądzili, że utracili już wszelką kontrolę nad własnym życiem, w jednej chwili udowadniali, że doskonale wiedzą, jak zmieniać swoje zachowanie i odczucia! Jednym z najlepszych sposobów na zachwianie czyjegoś wzorca zachowań lub odczuć jest nakłonienie tej osoby do zrobienia czegoś zupełnie przez nią nieoczekiwanego. Zastanów się nad kilkoma sposobami, które pozwolą ci zachwiać twoje własne wzorce. Pomyśl przez chwilę o sposobach, które naj­ skuteczniej zburzą wzorce związane z uczuciami frustracji, przy­ tłoczenia i przegranej, dając ci przy tym jakąś radość. Kiedy następnym razem zaczniesz odczuwać depresję, podskocz kilka razy, spójrz w niebo i najbardziej idiotycznym głosem wrzaśnij: „A-LLE-LU-JA! Dziś nie śmierdzą mi nogi!" Tego typu głupie zachowanie z pewnością odwróci twoją uwagę, a już na pewno zmieni nastawienie ludzi znajdujących się wokół ciebie, kiedy zdadzą sobie sprawę, że nie jesteś już smutny - co najwyżej szalony! * Więcej na ten temat w dziesiątym rozdziale książki Unlimited Power.

Jeśli zbyt dużo jesz i chcesz z tym skończyć, podam ci metodę działania, która z pewnością się sprawdzi, skoro tylko zastosujesz ją z oddaniem. Następnym razem kiedy w restauracji dojdziesz do wniosku, że jesz zbyt dużo, skocz na równe nogi, wybiegnij na środek sali i wskazując na własne krzesło, krzyknij najgłośniej, jak potrafisz: „PROSIĘ!" Gwarantuję, że jeśli trzy albo cztery razy zachowasz się tak w miejscu publicznym, nie będziesz się więcej obżerał! Skojarzysz zbyt wiele cierpienia z tym zachowaniem. Pamiętaj, że im bardziej niezwykły i zaskakujący jest sposób zachwiania wzorca zachowań lub odczuć, tym lepsze przynosi rezultaty. Jedną z najważniejszych jest zasada, by podejmować działanie zmierzające do złamania wzorca wtedy, kiedy jest on przez ciebie wykorzystywany. Przerywanie wzorców zachowań zdarza się nam każdego dnia. Kiedy mówisz, że właśnie ci coś uciekło z głowy i straciłeś wątek, informujesz, że ktoś lub coś przerwało ci twój wzorzec koncentracji. Czy kiedykolwiek znalazłeś się w sytuacji, gdy nagle coś przerwało ci rozmowę ze znajomym i po chwili wracałeś do niej pytaniem: „O czym to rozmawialiśmy?" Z pewnością tak, a to klasyczny przykład przerwanego wzorca. Pamiętaj! Jeśli chcesz wywołać zmianę w swoim zachowaniu, a w przeszłości nauczyłeś się dochodzić do przyjemności okrężną drogą, która prowadzi przez szereg negatywnych konsekwencji, musisz przełamać ten stary wzorzec. Musisz przemieszać jego elementy nie do poznania, znaleźć nowy wzorzec (co stanowi następny krok) i warunkować go tak długo, aż stanie się automa­ tycznym zachowaniem.

JAK PRZEŁAMYWAĆ OGRANICZAJĄCE NAS WZORCE UCZUĆ I ZACHOWANIA
Odpowiednio częste przerywanie jakiegoś wzorca potrafi zmienić niemal każdego. Prostym sposobem na przełamanie wzorca jest PRZEMIESZANIE ODCZUĆ, które łączymy ze wspomnieniami. Jedynym powodem naszego smutku jest fakt, że w umysłach przedstawiamy sobie dane wydarzenie w taki właśnie, a nie inny sposób. Na przykład, jeśli twój szef cię skrzyczy, a ty przez resztę

172

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VI. JAK ZMIENIĆ DOWOLNY ASPEKT ŻYCIA: NAUKA...

173

dnia będziesz do tego wydarzenia wracać raz po raz, przypo­ minając sobie całą scenę i wykrzyczane uwagi, będziesz się czuł coraz gorzej. Dlaczego więc masz pozwolić, by jakieś doświad­ czenie przez cały czas wywierało na ciebie wpływ? Czy nie lepiej przemieszać związane z tym wydarzeniem myśli tak, abyś nie doświadczał już związanych z nim negatywnych uczuć? Może nawet jesteś w stanie wyobrazić je sobie jako coś śmiesznego! Spróbuj zastosować tę technikę właśnie teraz, wyobrażając sobie coś takiego: pomyśl o sytuacji, która wywołuje twój smutek, frustrację lub złość. Zastosuj dwa pierwsze kroki NWA, które już omówiliśmy. Jeśli więc teraz sytuacja ta wywołuje w tobie negatywne uczucia, jakimi uczuciami chciałbyś je zastąpić? Dlaczego chciałbyś mieć takie właśnie uczucia? Ich odczuwanie uniemożliwiają ci skojarzenia, które połączyłeś z tą konkretną sytuacją. Czyż nie byłoby wspaniale, gdybyś mógł o niej myśleć z pozytywnymi uczuciami? Spróbuj zastosować dźwignię. Jeśli nie zmienisz swoich odczuć związanych z tą sytuacją, jak będziesz się czuł? Raczej fatalnie, prawda? Czy chcesz zapłacić tę cenę? Czy chcesz dalej w związku z tą osobą czy sytuacją zachować wszystkie te negatywne uczucia? Czy nie poczułbyś się lepiej, gdybyś to teraz zmienił?

PRZEMIESZANY WZORZEC
Masz już dość silną dźwignię. Przemieszaj więc teraz obezwład­ niające cię uczucia tak, aby już nie pojawiały się w takim właśnie wzorcu. 1. SPRÓBUJ WYOBRAZIĆ SOBIE CAŁĄ SYTUACJĘ, KTÓRA TAK BARDZO CIĘ DRĘCZY I NIEPOKOI. Przedstaw ją sobie tak, jakbyś oglądał film. Nie przejmuj się zupełnie, po prostu obejrzyj ją, obserwując wszystko, co się wydarzyło. 2. WYOBRAŹ SOBIE JESZCZE RAZ CAŁĄ TĘ SYTUACJĘ, ALE TYM RAZEM JAKO KARYKATURĘ. Siądź wygodnie w krześle, uśmiechnij się głupawo, odetchnij parę razy głęboko i spróbuj przyjrzeć się całej sytuacji od końca do początku, najszybciej, jak tylko potrafisz. Jeśli ktoś powiedział ci coś złego, to przyjrzyj mu się, jak połyka swoje słowa! I tak do samego początku, a później

jeszcze szybciej od początku do końca. Tym razem spróbuj wyobrazić sobie wszystko w zupełnie innych kolorach, na przykład twarze ludzi w kolorach tęczy. Jeśli jest ktoś, kto wyjątkowo cię denerwuje, wyobraź go sobie z uszami Myszki Miki i nosem Pinokia. Powtórz to wszystko co najmniej dziesięć razy: od początku do końca, od końca do początku, najszybciej, jak potrafisz, mie­ szając własne odczucia i zabarwiając je humorem i śmiechem. Spróbuj dodać do oglądanego oczyma wyobraźni obrazu muzykę, na przykład ulubioną piosenkę albo typową melodię z filmów rysunkowych. W ten sposób połączysz ze starą sytuacją dziwaczne dźwięki. To ostatecznie zmieni twoje odczucia. Najważniejsza jest tu szybkość, z jaką wyobrażasz sobie całą scenę, oraz przesada i humor, które potrafisz zastosować. 3. TERAZ PO RAZ KOLEJNY ZASTANÓW SIĘ NAD CA­ ŁĄ SYTUACJĄ ZWRACAJĄC UWAGĘ NA ODCZUCIA, KTÓRE W TOBIE WYWOŁUJE. Jeśli wykonywałeś to ćwicze­ nie skutecznie i z zaangażowaniem, złamałeś wzorzec związany z tą sytuacją tak wiele razy, że z trudem przyjdzie ci wrócić do wią­ zanych z nią początkowo negatywnych odczuć. Możesz w ten sposób radzić sobie z sytuacjami, które nie dawały ci spokoju przez całe lata. Często takie podejście jest o wie­ le skuteczniejsze od ponawiania prób analizy przyczyn i okolicz­ ności całego zajścia, ponieważ analiza w żaden sposób nie zmienia odczuć, jakie z danym wydarzeniem wiążesz. Choć wydaje się to wszystko bardzo proste, technika miesza­ nia sytuacji sprawdza się w większości wypadków, nawet wtedy, gdy mamy do czynienia z urazami. DLACZEGO SIĘ SPRAW­ DZA? PONIEWAŻ NASZE UCZUCIA OPARTE SĄ NA OB­ RAZACH, JAKIE WYTWARZAMY W UMYŚLE, ORAZ DŹWIĘKACH I ODCZUCIACH, KTÓRE KOJARZYMY Z TYMI OBRAZAMI. Zmieniając obrazy i dźwięki, zmieniamy też uczucia na dany temat. Wielokrotne warunkowanie znacznie utrudnia powrót do starego wzorca. Innym sposobem przełamania starego wzorca jest przerywanie czegoś w połowie, technika „urwanego filmu". Jeśli wielokrotnie przerywasz zachowanie kierowane określonym wzorcem, połą­ czenie neuronowe zacznie powoli słabnąć. Po ustanowieniu połą­ czenia nerwowego umysł dysponuje jakby gotową ścieżką, która,

174

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VI. JAK ZMIENIĆ DOWOLNY ASPEKT ŻYCIA: NAUKA...

175

nie używana, zaczyna zarastać. Podobnie jak w każdym innym wypadku, tracisz powoli zdolność, której nie ćwiczysz. Pozbywszy się starego wzorca dysponujesz miejscem, które powinieneś czymś zapełnić.
NWA KROK C Z W A R T Y

Stań przed alternatywą, która będzie cię wzmacniać
Czwarty krok jest decydujący dla wytworzenia trwałej zmiany. GŁÓWNĄ PRZYCZYNĄ, DLA KTÓREJ WYSIŁKI TAK WIE­ LU LUDZI KOŃCZĄ SIĘ JEDYNIE CHWILOWĄ ZMIANĄ, JEST FAKT, ŻE NIE POTRAFIĄ ONI ZNALEŹĆ ALTER­ NATYWNEGO SPOSOBU POZBYCIA SIĘ CIERPIENIA I ZYSKANIA PRZYJEMNOŚCI. Wielu dociera do punktu, w którym zmiana staje się dla nich koniecznością, ponieważ łączą zbyt wielkie cierpienie ze starym wzorcem i zbyt wielką przy­ jemność z myślą o zmianie. Udaje im się nawet zakłócić dotych­ czasowe wzorce, jednak później nie mają ich czym zastąpić. Musisz pamiętać, że neurologiczne wzorce powstają po to, aby ci pomóc unikać cierpienia i zyskiwać przyjemność. Wzorce te są trwałe i nawet choćby miały negatywne skutki uboczne, będziesz do nich wracał, jeśli nauczyłeś się w taki właśnie sposób pozbywać cierpienia. Będziesz wracał dlatego, że nie znasz żadnego lepszego sposobu na uzyskanie pożądanych przez ciebie uczuć. Jeśli zastosowałeś rzetelnie przedstawione dotychczas elementy NWA, wiesz, czego chcesz i co cię powstrzymuje przed osiągnięciem celu. Znalazłeś dźwignię, którą zastosujesz, i złamałeś stary wzorzec zachowań lub odczuć. Teraz musisz wypełnić powstałą lukę za pomocą nowego zestawu wyborów, które przyniosą tak samo przyjemne efekty, ale bez negatywnych efektów ubocznych. Jeśli rzuciłeś palenie, musisz wymyślić nowy sposób albo szereg sposobów, które zastąpią wszystkie korzyści, jakie mogłeś odnosić ze starego nawyku. Korzyści płynące ze starego wzorca zachowań muszą zostać zachowane w nowym, przy jednoczesnej eliminacji efektów ubocznych. Czym możesz za-stąpić zmartwienie? Może różnymi działaniami zmie­ rzającymi do zrealizowania planu, który pomoże osiągnąć twoje

cele? Depresję można zastąpić, skupiając się na możliwościach pomocy innym, którzy tej pomocy potrzebują. Jeśli nie bardzo wiesz, jak pozbyć się cierpienia i zacząć odczuwać przyjemność po tym, jak przestałeś palić, pić, martwić się albo wykorzystywać niepożądane wzorce zachowań lub emocji, MOŻESZ ZNALEŹĆ ROZWIĄZANIE, WZORUJĄC SIĘ NA TYCH, KTÓRYM UDAŁO SIĘ JUŻ WCZEŚNIEJ ZMIENIĆ SWOJĄ SYTUACJĘ. Znajduj ludzi, którzy dokonali trwałych zmian. Gwarantuję ci, że przekonasz się, iż mieli oni alternatywny sposób dla swoich starych zachowań. Dobrym przykładem jest mój przyjaciel Fran Tarkenton. Kiedy wspólnie z Franem zaczynaliśmy przygotowywać moje programy telewizyjne, miał on nałóg, który mnie prawdziwie zaskoczył. Był mianowicie uzależniony od żucia tytoniu. Kiedyś podczas rozmowy ze mną nagle odwrócił głowę i splunął. Zupełnie nie pasowało to do mojego obrazu eleganckiego i silnego męż­ czyzny. Tymczasem on robił to od ponad dwudziestu lat. Fran powiedział mi później, że żucie tytoniu było dla niego jedną z największych przyjemności. Traktował tytoń jak najlep­ szego przyjaciela. Jeśli był w drodze i poczuł się samotnie, zaczy­ nał żuć i uczucie samotności znikało. Kiedyś nawet powiedział przyjaciołom, że gdyby miał wybierać między seksem i tytoniem, wybrałby żucie tytoniu! Jak ma się to do fałszywych neuroasocjacji? Po prostu wypracował sobie przejście od cierpienia do przyjemności via żucie tytoniu. Po latach ciągłego stosowania, a więc wzmacniania, wytworzył w sobie neuronową autostradę, prowadzącą od tytoniu do przyjemności. Co spowodowało, że zmienił swoje zachowanie? Pewnego razu, nie bez pomocy przyjaciół, dostrzegł, iż żucie tytoniu jest całkowicie sprzeczne z obrazem człowieka, jakim się stał. Nałóg ten świadczył, że nie panuje on nad swoim życiem, a ponieważ odpowiedzialność za własne życie była dla Frana jedną z najwyższych wartości, nie mógł się jej przeciwstawiać. Sytuacja ta zaczęła sprawiać mu zbyt wiele cierpienia. Skupiając swoją uwagę na możliwości zachorowania na raka jamy ustnej, wyobrażał to sobie bardzo wyraźnie, aż w końcu po niedługim czasie zniechęcił się do używania tytoniu. Myśli te stały się jego dźwignią i pomogły przełamać wzorzec, dzięki któremu poprzednio łączył tytoń z przyjemnością.

176

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VI. JAK ZMIENIĆ DOWOLNY ASPEKT ŻYCIA: NAUKA...

177

Kolejną ważną rzeczą jest fakt, że Frań znalazł inne źródła przyjemności, które okazały się nawet skuteczniejsze od tytoniu. Oddał się pracy jeszcze bardziej niż dotychczas i zaczął osiągać rezultaty, które z jego firmy KnowledgeWare uczyniły jedną z najlepszych firm komputerowych na Wall Street. Ale to nie wszystko. Ponieważ rzucił tytoń i potrzebował kompana, posta­ nowił znaleźć sobie prawdziwego towarzysza życia. Poznał kobietę swoich marzeń i nauczył się czerpać ze związku z nią uczucia i emocje tak wielkie, jakich nie znalazłby nigdzie indziej. Jeśli wystarczająco mocno naruszymy swoje stare wzorce, nasz umysł będzie często automatycznie szukał zastępczych, aby dać nam odczucia, których potrzebujemy. Dlatego właśnie ludzie, którzy w końcu przełamią nawyk palenia, czasem przybierają na wadze: ich umysł szuka sposobów wytworzenia tych samych przyjemnych odczuć i aby je zyskać, zaczynają zbyt dużo jeść. Ważne jest więc, abyśmy świadomie wybierali nowe zachowania lub uczucia, którymi zastępujemy stare.

BADANIA NA TEMAT PRZEMIAN
Nancy Mann przeprowadziła badania statystyczne, aby ocenić stopień rehabilitacji grupy byłych narkomanów. Badania te wykazują, że PRZYJĘCIE ZACHOWAŃ ZASTĘPCZYCH ODGRYWA NAJWAŻNIEJSZĄ ROLĘ, nawet w tym tak złożo­ nym procesie zmiany.* Pierwsza grupa badanych zmuszona została do porzucenia nałogu przez zastosowanie różnego rodzaju presji zewnętrznych, często wywieranych przez system prawny. Jednak, jak już mówi liśmy w części dotyczącej lewarowania, ZEWNĘTRZNA PRE* Nancy Mann, A Diagnostic Tool with Important Implications for Treatment of Addiction: Identification of Factors Underlying Relapse and Remission Time Distributors (Narzędzia diagnostyczne oraz implikacje dla leczenia uzależnień: identyfikacja czynników warunkujących nawroty oraz rozkład czasu całkowitego wyleczenia) w: „The International of the
Additions" 1984.

SJA RZADKO POWODUJE TRWALE REZULTATY. Tak więc kobiety i mężczyźni w tej grupie szybko wrócili do starego nałogu, kiedy tylko presja zewnętrzna osłabła lub ustała, na przykład w sytuacji, gdy wypuszczono ich z więzienia. Druga grupa badanych składała się z narkomanów, którzy na­ prawdę chcieli pozbyć się uzależnienia. Ich motywacja była więc głównie wewnętrzna. W rezultacie zmiany w ich zachowaniu utrzymały się o wiele dłużej, często aż do dwóch lat od momentu podjęcia decyzji o rzuceniu narkotyków. Jednak znaczny stres mógł spowodować w końcu załamanie. Wtedy większość z nich wracała do nałogu i ponownie sięgała po narkotyki, aby w ten sposób pozbyć się cierpienia i zyskać przyjemność. Dlaczego? Ponieważ nie znaleźli oni zastępstwa dla starych połączeń neuronowych. TRZECIA GRUPA ZNALAZŁA WYJŚCIE ALTERNA­ TYWNE, KTÓRYM ZASTĄPIŁA UZALEŻNIENIE. Wyjściem tym było coś, co dawało im uczucia, których szukali, lub nawet coś, co pozwalało im się poczuć lepiej niż przedtem. Niektórzy t>ddalisię związkom z innymi ludźmi, rozwojowi duchowemu albo pracy zawodowej, mogącej wywołać w nich wielką pasję. W rezultacie WIELU Z NICH NIGDY NIE WRÓCIŁO DO STA­ REGO NAŁOGU, A ŚREDNI CZAS CAŁEJ TEJ GRUPY PRZED PIERWSZYM ZAŁAMANIEM WYNIÓSŁ OSIEM LAT. Ci, którym udało się odrzucić całkowicie narkotyki, postępowali zgodnie z pierwszymi czterema punktami NWA i właśnie dlatego odnieśli sukces. Jednak niektórzy z nich wytrzymali tylko osiem lat. Dlaczego? Ponieważ nie wykorzystali piątego elementu NWA, który jest bardzo ważny dla osiągnięcia trwałości zmiany.
NWA KROK PIĄTY

Uwarunkowanie nowego wzorca do uzyskania jego trwałości
Uwarunkowanie zapewnia trwałość i spójność nowo wprowa­ dzonej zmiany.* Najprostszym sposobem uwarunkowania czego Zobacz też rozdział siedemnasty książki Unlimited Power.

178

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VI. JAK ZMIENIĆ DOWOLNY ASPEKT ŻYCIA: NAUKA...

179

kolwiek jest ciągłe ćwiczenie tak długo, aż wytworzymy połącze-nie neurologiczne. Jeśli więc znajdziesz odpowiednią alter­ natywną możliwość dla starego wzorca, wyobrażaj ją sobie do­ póty, dopóki wyraźnie nie zobaczysz, że możesz dzięki niej szybko pozbyć się cierpienia i zyskać przyjemność. Wtedy twój umysł zacznie kojarzyć, że w ten sposób można zawsze osiągać pożądane rezultaty. Jeśli tego nie zrobisz, wrócisz do starego wzorca. Jeśli będziesz próbował tej nowej możliwości wciąż od nowa, z wielkim zaangażowaniem emocjonalnym, wytworzysz połą­ czenie neuronowe, wąską ścieżkę, która po kolejnych próbach i kolejnych emocjach zamieni się w autostradę prowadzącą do osiągnięcia pożądanych przez ciebie rezultatów i tym samym stanie się elementem twoich zwyczajowych zachowań. PAMIĘ­ TAJ, ŻE TWÓJ UMYSŁ NIE POTRAFI ODRÓŻNIĆ TEGO, CO SOBIE PRZEKONUJĄCO WYOBRAŻASZ, OD TEGO, CZEGO NAPRAWDĘ DOŚWIADCZASZ. Warunkowanie poz­ wala ci automatycznie poruszać się po nowej drodze, pozwala ci omijać z pełną prędkością wszystkie „objazdy", którymi po­ ruszałeś się dotychczas. Dzięki warunkowaniu powrót do po­ dróżowania starymi szlakami staje się bardzo trudny. Siły uwarunkowania nie da się przecenić. Ostatnio czytałem, że najlepszy koszykarz Boston Celtics, Larry Bird, nakręcał scenkę reklamową, w której miał oddać niecelny rzut. Dziewięć razy z rzędu trafiał do kosza, zanim udało mu się chybić. Tak mocno uwarunkował się przez wszystkie lata kariery. Kiedy dostaje do rąk piłkę, automatycznie zachowuje się według wzorca, którego celem jest umieszczenie piłki w koszu. Jestem pewien, że gdybyś przebadał tę część mózgu Larry'ego Birda, która oddziałuje na ru­ chy wykonywane podczas rzutu, odkryłbyś potężne połączenie neuronowe. Człowiek może uwarunkować dowolne zachowanie, jeśli powtarza je wystarczająco często i z odpowiednim zaanga­ żowaniem emocjonalnym. Kolejnym krokiem jest stworzenie planu, który ma wzmacniać twoje nowe zachowanie. Jak możesz nagradzać się za sukces? Nie czekaj, aż minie pierwsza rocznica rzucenia palenia. Daj sobie nagrodę już po pierwszym dniu! Nie czekaj, aż zgubisz osiemdziesiąt funtów twojej wagi. Nie czekaj nawet na schudnięcie o jeden funt! Z satysfakcją poklep się po ramieniu w chwili, kiedy

będziesz w stanie odsunąć od siebie talerz, na którym jeszcze znajduje się jedzenie. Wyznacz sobie szereg krótkoterminowych celów, jakby szereg kamieni milowych na swojej drodze, i wy­ płacaj sobie nagrodę natychmiast po osiągnięciu każdego z nich. Jeśli twoim problemem były zmartwienia i depresje, nagradzaj się za każdym razem, gdy zamiast się martwić zaczniesz działać, gdy uśmiechniesz się w odpowiedzi na pytanie, jak ci idzie. Należy ci się nagroda już za rozpoczęcie procesu zmian niezbędnych dla uzyskania długofalowego sukcesu. W ten sposób twój system nerwowy nauczy się łączyć ze zmianą wielką przyjemność. Ludzie, którzy chcą schudnąć, nie zawsze dostrzegają rezultaty natychmiast. Zgubienie kilku funtów wagi nie przemieni cię cudownie w Elle McPherson czy Mela Gibsona. Jest więc bardzo ważne, abyś nagradzał się natychmiast po podjęciu określonych działań lub osiągnięciu jakichkolwiek postępów emocjonalnych, jak choćby decyzja, by przebiec się wokół własnego bloku zamiast pobiec do najbliższego McDonalda. Jeśli tego nie zrobisz, możesz szybko znaleźć się w sytuacji, w któ­ rej powiesz sobie: „No dobrze, schudłem o funt, ale wciąż jestem gruby. To zajmie całe wieki. Będę się musiał męczyć jeszcze tyle czasu..." I wtedy te krótkoterminowe oceny zaczniesz wykorzy­ stywać jako wymówkę dla „dobrej" wyżerki. Zrozumienie wagi WZMACNIANIA REAKCJI znacznie przyspieszy proces warunkowania nowego wzorca. Niedawno miałem przyjemność przeczytać książkę pióra Karen Pryor pod tytułem Don't shoot the dog (Nie strzelaj do psa). Szczerze ją polecam wszystkim tym, którzy chcą dokładnie poznać zasady warunkowania. W książce tej znajdziesz pewne proste wskazówki dotyczące modyfikowania zachowań zwierzęcia. Dokładnie odpowiadają one wnioskom, które ja sam wyciągnąłem po latach kształtowania zachowań ludzi. To naprawdę fascynujące, jak podobni są ludzie i zwierzęta; gdy idzie o siły, które kierują ich działaniem. Poznanie podsta­ wowych zasad warunkowania pozwala zachować kontrolę nad tymi siłami i tworzyć własny los zgodnie z naszym wyborem. Możemy żyć jak zwierzęta - manipulowani okolicznościami i wszystkim tym, co znajduje się wokół nas, albo nauczyć się wa­ runkowania i wykorzystać je, by do maksimum zwiększyć nasz

180

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VI. JAK ZMIENIĆ DOWOLNY ASPEKT ŻYCIA: NAUKA...

181

potencjał. Karen Pryor opisuje w swojej książce, jak przez całe lata wykorzystywała cierpienie do tresowania zwierząt: bicz i krzesło w przypadku lwów, wędzidło w przypadku koni i smycz dla psów. Jednak napotkała problemy w wykorzystywaniu cierpienia w przypadku delfinów. Ilekroć próbowała sprawić im ból, po prostu odpływały! Dzięki temu właśnie zrozumiała, jak ważne jest POZYTYWNE WZMACNIANIE w tresurze zwierząt.

runek, nowy przywilej i tak dalej. Możemy też stosować wzmac­ nianie negatywne. Może to być zmarszczenie brwi, podniesiony głos, a nawet kara cielesna. Istotne jest, byśmy zrozumieli, że wzmacnianie nie jest rów­ noznaczne z nagrodą czy karą. WZMACNIANIE JEST REAKCJĄ NA OKREŚLONE ZACHOWANIE NATYCHMIAST PO TYM, JAK MIAŁO ONO MIEJSCE, PODCZAS GDY NAGRODA I KARA MOGĄ NASTĄPIĆ DUŻO PÓŹNIEJ.

Ćwiczenie może sprawić wszystko. Nie ma dla tej metody rzeczy niemożliwych. Mozę zmienić złe zasady w dobre, może zniszczyć złe przekonania i odtworzyć dobre. Mozę uczynić z ludzi aniołów.
MARK TWAIN

WSZYSTKO WE WŁAŚCIWYM CZASIE
Właściwa koordynacja czynności w czasie jest absolutnie niezbędna dla skutecznego warunkowania. Jeśli trener wykrzyknie: „Dobrze!", tuż po tym, jak zawodnicy jego drużyny przeprowadzą dobrą akcję, ma na nich o wiele większy wpływ, niż gdyby chciał z pochwałą poczekać do końca meczu. Dlaczego? Ponieważ od­ czucia wywoływane wzmacnianiem należy połączyć z wzorcem wtedy, gdy jest on wykorzystywany. Jednym z problemów naszego systemu sądowniczego jest fakt, że przestępcy często otrzymują karę dopiero po wielu latach od popełnienia przestępstwa. Oczywiście zwykle zdają sobie oni sprawę z przyczyn kary, jednak wzorzec zachowania, który przecież jest źródłem całego problemu, pozostaje nienaruszony. Co więcej, przestępca nie łączy z tym wzorcem żadnego cier­ pienia. To jedyny sposób, który pozwala naprawdę zmienić nasze zachowania i emocje. Musimy nauczyć nasz umysł, by pracował w sposób efektywny, a można tego dokonać nie poprzez intelekt, a tylko neurologicznie. Problemem jest tu oczywiście fakt, iż większość z nas nie zdaje sobie sprawy, że nieustannie warun­ kujemy się nawzajem i kształtujemy w ten sposób zachowanie własne i innych. Często też warunkujemy ludzi negatywnie zamiast pozytywnie. Prosty przykład tego zjawiska miał miejsce w przypadku byłego chłopaka mojej córki Jolie. Jolie była bardzo zajęta szkołą, nauką tańca i sztuką teatralną, w której grała. Chłopak chciał,

Podstawową zasadą organizującą dowolną metodę „warunkowania sukcesu" jest siła tkwiąca we wzmacnianiu reakcji. Musisz pamiętać, że aby regularnie wywoływać określone zachowania lub emocje, trzeba stworzyć uwarunkowany wzorzec. Wszystkie wzorce są rezultatem uwarunkowania. Zwłaszcza w przypadku regularnego wywoływania określonych emocji lub zachowań, głównym czynnikiem jest warunkowanie.

PRAWO WZMACNIANIA REAKCJI
KAŻDY WZORZEC EMOCJI LUB ZACHOWAŃ, KTÓRY PODLEGA CIĄGŁEMU WZMACNIANIU, STAJE SIĘ RE­ AKCJĄ AUTOMATYCZNĄ I BEZWARUNKOWĄ. BRAK WZMACNIANIA POWODUJE W KOŃCU ZANIK WZORCA. Możemy wzmacniać zachowanie własne lub cudze za pomocą wzmacniania pozytywnego. Ilekroć prezentujemy pożądane za­ chowania, nagradzamy się. Nagrodą może być pochwała, poda-

182

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VI. JAK ZMIENIĆ DOWOLNY ASPEKT ŻYCIA: NAUKA...

183

aby odwiedzała go codziennie. Dlatego ilekroć zdarzało się, że z braku czasu nie była u niego kilka dni, podczas kolejnej wizyty przyczyniał jej wiele cierpienia. Oczywiście chciał sprawić, by odwiedzała go częściej, a mimo to wybrał strategię zadręczania jej wymówkami przy każdej wizycie. Czy kiedykolwiek popełniłeś ten błąd? Jeśli chcesz, aby chłopak, dziewczyna albo współmałżonek częściej cię odwiedzali, czy sądzisz, że pomoże ci w osiągnięciu celu zmuszanie ich do te­ go? A kiedy w końcu przyjdą, czy witasz ich wymówkami? Czy telefonując zaczynasz rozmowę od stwierdzeń typu: „No, w końcu podniosłaś słuchawkę! To chyba cud. Czy zawsze ja muszę dzwo­ nić do ciebie pierwszy?" Jeśli tak, to wiedz, że twoje działanie po prostu uczy bliską ci osobę, by cię nie odwiedzała ani nie dzwoniła do ciebie. Wywołujesz bowiem jej cierpienie natychmiast po tym, jak zrobi właściwą rzecz. Jakie będą tego skutki? Osoba ta połączy cierpienie z odwiedzaniem cię i będzie tego w przyszłości unikać. W przypadku Jolie sytuacja ta trwała wiele miesięcy, aż w końcu poczuła, że nie ma wyjścia. Jeśli go nie odwiedzała, łączyło się to dla niej z cierpieniem. Jednak odwiedziny też przynosiły ból. Jak pewnie się domyślasz, to negatywne wzmacnianie osłabiło tak wiele elementów ich związku, że w końcu się rozstali. Jeśli naprawdę chcesz, by ktoś cię odwiedzał, musisz oka­ zywać radość przy każdej wizycie. Powiedz, jak bardzo tęskniłeś, jak bardzo czekałeś na te odwiedziny. To z pewnością pomoże skojarzyć wizytę u ciebie z czymś przyjemnym. Pamiętaj, że jeśli chcesz, by jakieś zachowanie się powtarzało, powinieneś połączyć z nim przyjemność, a nie cierpienie. Konsultując wiele przedsiębiorstw w całych Stanach Zjed­ noczonych, zauważyłem, że większość firm usiłuje motywować swoich pracowników, wykorzystując jako główny element swojej strategii wzmacnianie negatywne. Najczęściej za główny czynnik motywujący uznają one strach przed karą. To oczywiście sprawdza się tylko przez krótki czas. Prędzej czy później firmy te wpadają w podobne kłopoty, z jakimi borykają się państwa Europy Wschodniej: ludzie żyją w strachu tak długo, jak długo nie dojrzeją do buntu.

Drugą główną strategią używaną przez firmy są bodźce finansowe. Choć z pewnością jest to wspaniały pomysł i spotyka się z dobrym przyjęciem, skuteczność jest tu ograniczona. Nadchodzi bowiem moment, w którym żadne dodatkowe bodźce nie wywołują podwyższenia jakości pracy. I większości firm przychodzi się przekonać, że osiągnęły już granicę i nie są w stanie nic więcej zrobić. Jeśli ktoś konsekwentnie wzmacnia reakcje za pomocą pieniędzy, ludzie dochodzą do przekonania, że ilekroć zrobią coś wartościowego, należy im się natychmiast nagroda natury ekonomicznej. Zaczynają więc pracować wyłącznie dla zapłaty i nie zrobią niczego, dopóki jej nie dostaną. W ten sposób firmy ograniczają własne możliwości, aby sprostać żądaniom ekonomicznym swoich pracowników. Trzeci i najsilniejszy sposób motywowania ludzi opiera się na rozwoju osobowym. Pomagając swoim pracownikom rozwinąć się i dorastać, pomagasz im nauczyć się z pasją podchodzić do życia, ludzi i do pracy. Sprawiasz, że chcą pracować coraz lepiej, mieć swój wkład w powodzenie firmy. Zachowują się tak ze względu na własne poczucie dumy raczej niż z powodu presji jakichkolwiek czynników zewnętrznych. Nie znaczy to oczywiście, że nie powinieneś stosować żadnego systemu bodźców, jednak wśród nich musi się znaleźć ten najsilniejszy: pomoc w rozwoju osobowym.

Dobro i zło, nagroda i kara są jedynymi motywami istoty rozumnej: stanowią one ostrogi i cugle, którymi nakłania się do pracy całą ludzkość i kieruje nią.
JOHN LOCKE

ROZPLANUJ WZMACNIANIE PO TO, ABY ZMIANY BYŁY TRWAŁE
Kiedy zaczynasz budować nowe zachowania lub wzorce emocjonalne, jest bardzo ważne, abyś wzmacniał samego siebie lub kogokolwiek innego, w kim chcesz te wzorce utrwalić. Tak więc na początku,

184

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VI. JAK ZMIENIĆ DOWOLNY ASPEKT ŻYCIA: NAUKA...

185

ilekroć prezentujesz pożądane zachowanie (na przykład odsunięcie talerza, na którym wciąż jeszcze znajduje się jedzenie), musisz się za nie nagrodzić, dać sobie samemu pozytywne wzmocnienie, cos, co sprawi ci radość i przyjemność. Jednak po jakimś czasie nagroda nie będzie już tak skuteczna i tak oczekiwana. To, co kiedyś było niespodzianką i czymś wyjątkowym, stanie się normą. Ponieważ tak bardzo poświęciłem się pomaganiu innym, ilekroć przechodzę przez lotnisko, daję pieniądze tym, którzy o nie proszą. Nigdy nie zapomnę pewnego mężczyzny, który zawsze stał w określonym miejscu na lotnisku. Często z tego lotniska korzystałem i stale dawałem mu jakieś pieniądze. Jednak pewnego ranka bardzo się spieszyłem i w dodatku nie miałem nic w portmonetce. Kiedy przechodziłem obok niego uśmiech­ nąłem się i powiedziałem: „Dzień dobry! Przykro mi! Ale nie mam dziś pieniędzy." Zareagował złością, ponieważ nie dałem mu tego, na co zawsze mógł ode mnie liczyć. Nie wolno ci zapominać, że przyjemne zaskoczenie jest jed­ nym z najradośniejszych przeżyć doświadczanych przez istotę ludzką. Właśnie dlatego, jeśli chcesz, by twoje zachowanie utrzymało się przez długi czas, musisz zrozumieć i wykorzystać zasadę zwaną ZMIENNYM ROZPLANOWANIEM WZMA­ CNIANIA. Posłużę się prostym przykładem zaczerpniętym z tresury delfinów. Kiedy treser chce nauczyć delfina skakać, początkowo po prostu czeka, aż zwierzę samo wyskoczy z wody. Wtedy na­ gradza je rybą tuż po tym, jak miało miejsce pożądane zachowanie. W ten sposób delfin w końcu wytwarza neuroasocjację, która in­ formuje go, że jeśli wyskoczy z wody, dostanie rybę. To połączenie przyjemności z zachowaniem pożądanym przez tresera pozwala treserowi uwarunkować delfina. Jednak po jakimś czasie treser nagradza rybą tylko, jeśli delfin skacze wysoko. Powoli zwiększając swoje wymagania, jest on w stanie kształtować zachowanie zwierzęcia. Oto klucz do zrozumienia takiego postępowania: JEŚLI DELFIN OTRZYMUJE NAGRODĘ ZA KAŻDYM RAZEM, MOŻE SIĘ DO NIEJ PRZYZWYCZAIĆ I WYUCZONE ZACHO­ WANIA NIE BĘDĄ NIEZAWODNE. Tak więc przy każdym kolejnym ćwiczeniu delfin otrzymuje nagrodę po piątym skoku,

czasem po pierwszym, a może drugim. Delfin nie może być pewien, który skok przyniesie mu nagrodę. Poczucie prze­ widywania nagrody połączone z poczuciem niepewności, po której próbie nagrodę otrzyma, sprawia, że zwierzę pracuje za­ wsze z największym możliwym wysiłkiem. Nigdy nie przyjmuje nagrody za cos oczywistego. Dokładnie ta sama siła popycha ludzi do hazardu. Jeśli raz spróbowali i zostali nagrodzeni - a więc połączyli przyjemność z otrzymaną nagrodą, podniecenie i przewidywanie kolejnych zysków zmuszają ich, by brnęli dalej. Często, nie otrzymawszy żadnej nagrody przez dłuższy czas, mają nawet mocniejsze poczucie, że tym razem nagroda ich nie minie. Jeśli ktoś spróbuje gier hazardowych i nie zdobędzie żadnej gratyfikacji, nie będzie do nich wracał. Jednakże nawet kilka niewielkich nagród, zdobycie drobnej puli, „zarobienie" z powrotem części własnych pieniędzy wyrabia w graczach przekonanie, że w końcu rozbiją bank. Właśnie dlatego ludzie, którzy rzucają nałóg (na przykład palenie albo hazard) na kilka miesięcy, a następnie postanawiają „spróbować jeszcze ostatni raz", w rzeczywistości wzmacniają tylko wzorzec zachowania, który chcą wyeliminować, i tym samym utrudniają sobie uwolnienie się od nałogu na całe życie. Jeśli zapalisz jednego tylko papierosa, stymulujesz swój układ nerwowy, by oczekiwał, że w przyszłości też otrzyma taką na­ grodę. Podtrzymujesz wysoką aktywność tej neuroasocjacji, a więc wzmacniasz nawyk, który przecież chcesz zniszczyć. Jeśli chcesz wzmocnić czyjeś zachowania długofalowo, możesz wykorzystać USTALONE ROZPLANOWANIE WZMA­ CNIANIA. Karen Pryor opisuje w swojej książce, jak uczy się delfiny wykonywania dziesięciu skoków pod rząd. Otóż aby sprawić, by delfin wykonywał dziesięć skoków jeden po drugim, musisz nagradzać go dokładnie po każdym dziesiątym skoku. Nie możesz wymagać tego zachowania zbyt wiele razy bez żadnego wzmocnienia, jednak jeśli delfin otrzyma nagrodę TYLKO po każdym kolejnym dziesiątym skoku, szybko nauczy się, że skoki od pierwszego do dziewiątego nie muszą być naj­ lepsze, i będzie je wykonywał znacznie gorzej. Dokładnie taką samą reakcję możemy zaobserwować u ludzi, którzy otrzymują pobory co dwa tygodnie. Pracownicy wiedzą,

186

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VI. JAK ZMIENIĆ DOWOLNY ASPEKT ŻYCIA: NAUKA...

że oczekuje się od nich określonych zachowań, za które regularnie otrzymują zapłatę. Niebezpieczeństwo polega na tym, że niektórzy ludzie szybko uczą się prezentować określone zachowania przy minimalnym własnym wysiłku, ponieważ nie ma elementu zas­ koczenia. To oczywiste, że w miejscu pracy wszyscy spodziewają się pensji. Jednak jeśli jest to jedyna zapłata, pracownicy będą robili wyłącznie to, czego się od nich oczekuje, ograniczą się do minimum tego, za co im się płaci. Jeśli jednak pojawią się od czasu do czasu niespodzianki, jak premie, pochwały, awanse czy też inne nagrody, włożą w swoją pracę dodatkowy wysiłek w nadziei, że zostaną docenieni i nagrodzeni. Jednak te nagrody nie mogą być w żaden sposób przewidywalne, ponieważ staną się wtedy nieskuteczne, zostaną uznane za oczywiste i zachowanie pracowników znów zacznie być sterowane poczuciem, że nagroda im się należy. Różnicuj nagrody, a osiągniesz lepsze rezultaty w zmienianiu samego siebie i wszystkich, którymi kierujesz. Jest jeszcze jedno narzędzie, które możesz wykorzystać do wzmacniania, tak zwana PULA. Pula intensyfikuje wzmocnienie. Jeśli na przykład raz na jakiś czas dasz delfinowi niejedną, ale trzy lub cztery ryby w nagrodę za właściwe zachowanie, zwierzę zacznie być przekonane, że skoro zwiększy swoje wysiłki, spotka się z wielką nagrodą. Sprawia to, że delfiny przez cały czas skłonne są dawać z siebie jak najwięcej. Ludzie reagują podobnie. Firmy, które przyznają pracownikom nagrody o wiele większe od spodziewanych, dają im olbrzymią motywację do kontynuowania dobrej pracy w przyszłości, pozwalając im przypuszczać, że kiedyś nagroda będzie jeszcze większa. Ta sama zasada może zdziałać cuda w twoich kontaktach z własnymi dziećmi!

jemność zwykle wystarcza, aby przełamać stare wzorce, i zwierzę zaczyna poddawać się tresurze. I znów podobieństwo do zachowań ludzkich. Jeśli ktoś, kto wydaje się robić wszystko nie tak, nagle otrzymuje nagrodę ot tak, z powodu przyjaźni czy troski, może zyskać w ten sposób stymulację do zupełnie innych zachowań. JEDNAK NAJWAŻNIEJSZE W WARUNKOWANIU JEST NATYCHMIASTOWE WZMACNIANIE POŻĄDANEGO ZA­ CHOWANIA. Jak tylko zauważysz, że lekko przyjmujesz coś, co uprzednio cię frustrowało, natychmiast wzmacniaj swoje zachowanie. Zrób to jeszcze raz i spraw sobie jeszcze większą przyjemność. Pośmiej się trochę. Pamiętaj, że zawsze kiedy wytwarzasz w sobie silne emocje, pozytywne albo negatywne, wytwarzasz również połączenie w systemie nerwowym. Jesli będziesz ten wzorzec ciągle powtarzać, jesli będziesz ciągle stawiał sobie przed oczami obrazy, które wywołują twoją siłę i uśmiech, będzie ci o wiele łatwiej być silnym i śmiać się w przyszłości. Dlaczego? Ponieważ wytworzysz w sobie taki wzorzec. Dokładnie w chwili gdy ty sam lub ktoś, kogo chcesz wzma­ cniać, robi coś właściwego, daj mu nagrodę. Konsekwentnie wzmacniaj pożądane zachowania za pomocą takiej nagrody, której ty sam lub ktoś inny pragnie najbardziej. Nie żałuj nagród w postaci ulubionej muzyki, uśmiechu czy wyobrażeń o osiąga­ nym celu. WARUNKOWANIE JEST NAJWAŻNIEJSZE ONO WŁAŚNIE POZWALA NA DŁUGOFALOWĄ SKUTECZ­ NOŚĆ. NIE WOLNO CI ZAPOMINAĆ, ŻE KAŻDY WZO­ RZEC ZACHOWAŃ LUB WZORZEC EMOCJONALNY AU­ TOMATYZUJE SIĘ I UWARUNKOWUJE PRZEZ CIĄGŁE WZMACNIANIE I NAGRADZANIE. KAŻDY WZORZEC KTÓREGO NIE WZMACNIAMY, MUSI ZANIKNĄĆ. Postawiłeś już pięć pierwszych kroków. Czas więc na ten ostatni.
NWA KROK S Z Ó S T Y

USTAW SIĘ NA DOBRYCH POZYCJACH
Metoda puli może być stosowana wobec kogoś, kto nie ma abso­ lutnie żadnej motywacji do osiągania jakichkolwiek rezultatów. Kiedy treserom przychodzi pracować z delfinem, którego trudno im motywować, dają mu czasem od razu dwanaście ryb, nawet jeśli nie zrobił nic, by na nie zapracować. Wywołana tym przy-

Sprawdź się!
Zobaczmy, czego do tej pory dokonałeś. Najpierw podjąłeś decyzję dotyczącą nowych wzorców emocjonalnych i zachowań, które chcesz osiągnąć, oraz znalazłeś dźwignię, która pomoże ci unieść

188

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VI. JAK ZMIENIĆ DOWOLNY ASPEKT ŻYCIA: NAUKA...

189

ciężar zmian. Następnie zakłóciłeś stary wzorzec i znalazłeś dla niego zachowanie alternatywne, które uwarunkowywałeś tak długo, jak długo nie stało się ono automatyczne. Ostatni krok na tej drodze to sprawdzenie, czy wszystko to będzie działać w przy­ szłości. Do sposobów pozwalających ci to zrobić należy jedna z metod Programowania Neurolingwistycznego nosząca nazwę „próby przyszłości". Wyobrażasz sobie na przykład sytuację, która kiedyś cię frustrowała, i sprawdzasz, czy nadal budzi ona w tobie poczucie frustracji, czy też została już zastąpiona wzorcem narzucającym poczucie „fascynacji". Jeśli wciąż jeszcze ciągnie cię do pa­ pierosów, wyobraź sobie siebie w bardzo trudnej sytuacji i prze­ konaj się, czy będziesz chciał sięgnąć po papierosa, czy też pój­ dziesz pobiegać albo zaczniesz robić coś innego, w zależności od tego, jakie wyjście alternatywne cię warunkuje. Wyobrażając sobie bodźce, które w przeszłości wywoływały twoje stare emocje lub zachowania, i spostrzegając, że twoje nowe wyjście pozwala ci działać automatycznie, przekonasz się też, że nowy wzorzec będzie działał w przyszłości. Musisz też sprawdzić ekologię zmian, które właśnie wprowadziłeś. Słowo „ekologia" implikuje badanie konsekwencji. Jaki będzie wpływ zmian, które właśnie poczyniłeś w samym sobie, na wszystkich tych, którzy cię otaczają? Czy zmiany te będą sprzyjać twojej pracy i życiu osobistemu? Upewnij się, czy ten nowy wzorzec będzie właściwy w odniesieniu do twojego obecnego stylu życia, przekonań i wartości. Na następnej stronie znajdziesz listę prostych instrukcji, które pomogą ci sprawdzić, czy twój nowy wzorzec sukcesu będzie trwały i czy jest właściwy. Jeśli twoja próba stworzenia nowego wzorca nie powiodła się, musisz wrócić do początku, do pierwszego kroku. CZY NA­ PRAWDĘ WIESZ, CO I DLACZEGO CHCESZ OSIĄGNĄĆ? Powtórz drugi krok. Większość ludzi, którym nie udało się wprowadzić zmian, zwykle nie miała odpowiednio silnej dźwigni. Być może będziesz musiał publicznie zobowiązać się do wpro­ wadzenia zmian, aby zyskać silniejszą dźwignię. Uczyń to zobo­ wiązanie wobec ludzi, którzy ci nie popuszczą! Jeśli sądzisz, że dysponujesz dobrą dźwignią, wróć do kroku trzeciego. Jeśli wiesz, czego chcesz, i masz motywację do dzia-

łania, być może zachowujesz się jak mucha, która raz po raz ude­ rza o szybę. Robisz ciągle to samo, robisz to coraz lepiej, a nie osiągasz rezultatów. MUSISZ WIĘC PRZEŁAMAĆ WZORZEC ZACHOWANIA. Skoro dojdziesz do wniosku, że trzy pierwsze kroki uczyniłeś właściwie, przejdź do kroku czwartego. Jeśli bowiem mimo to nie osiągnąłeś zmiany, z pewnością problem leży właśnie tutaj. RAZ JESZCZE POSZUKAJ SILNEJ ALTERNATYWNEJ MOŻLIWOŚCI DLA STAREGO WZORCA POZBYWANIA SIĘ CIERPIENIA I ZYSKIWANIA PRZYJEMNOŚCI. MOŻLI­ WOŚĆ TA MUSI BYĆ CO NAJMNIEJ TAK PRZEKO­ NUJĄCA I TAK CI WYGODNA, JAK STARE PODEJŚCIE. Znaczy to, że masz teraz okazję wypróbowania własnej pomy­ słowości. Znajdź jakiś wzór, kogoś, komu wcześniej udało się pozbyć tego samego nawyku lub negatywnego zestawu emocji, które chcesz zmienić. Jeśli natomiast zacząłeś już wprowadzać zmiany, ale prze­ rwałeś ten proces, niewątpliwie nie wzmocniłeś nowego wzorca odpowiednią dawką przyjemności. Wykorzystaj więc krok piąty - warunkowanie. WYKORZYSTAJ WSZYSTKIE TYPY WZMACNIANIA, ABY ZAKORZENIĆ I UTRWALIĆ NOWE WZORCE. Sześć kroków NWA można wykorzystać do wszystkiego: sprawiających problemy reakcji, kłopotów w interesach czy też nawyku krzyczenia na własne dzieci. Przypuśćmy, że zbytnio martwisz się rzeczami, na które nie masz żadnego wpływu. Jak w tej sytuacji wykorzystałbyś te sześć kroków, aby zmienić obezwładniający cię wzorzec? 1. Zadaj sobie pytanie: „Czego chcę zamiast zmartwienia?" 2. Wykorzystaj zasadę dźwigni. Zdaj sobie sprawę ze sposobów, w jakie zmartwienie niszczy twoje życie. Doprowadź to wszystko do progu cierpienia: zobacz, ile byś za to musiał za­ płacić w przyszłości, po to, byś naprawdę nie potrzebował już płacić tak wielkiej ceny. Wyobraź sobie, ile radości przyniesie ci pozbycie się wreszcie tego ciężaru, zyskanie prawdziwej swobody raźna zawsze! 3. Zniszcz stary wzorzec! Ilekroć zaczynasz się martwić, zakłócaj ten wzorzec całkowicie głupimi zachowaniami. Zacznij

190

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VI. JAK ZMIENIĆ DOWOLNY ASPEKT ŻYCIA: NAUKA...

191

SPRAWDZENIE EKOLOGII ZMIAN 1.CZY NA PEWNO ŁĄCZYSZ WIELKIE CIERPIENIE ZE STARYM WZORCEM? Czy myśląc o poprzednich zachowaniach i uczuciach wyobrażasz sobie rzeczy naprawdę bolesne zamiast tych przyjemnych? 2.CZY NA PEWNO ŁĄCZYSZ WIELKĄ PRZYJEMNOŚĆ Z NOWYM WZORCEM? Czy myśląc o nowych zachowaniach i uczuciach wy­ obrażasz sobie i czujesz rzeczy przyjemne zamiast przy­ krych? 3.CZY JESTEŚ W ZGODZIE Z WYZNAWANYMI WAR­ TOŚCIAMI, PRZEKONANIAMI I ZASADAMI? Czy nowe zachowania i odczucia są zgodne z wartościami, zasadami i przekonaniami, które stosujesz w swoim życiu? (Zajmiemy się tym dokładniej w następnym rozdziale.) 4.CZY NA PEWNO KORZYŚCI PŁYNĄCE ZE STAREGO WZORCA ZOSTAŁY UTRZYMANE? Czy nowe zachowania i uczucia pozwolą ci osiągać korzyści i dadzą poczucie przyjemności, które dawał ci stary wzo­ rzec? 5.PRÓBA PRZYSZŁOŚCI: WYOBRAŹ SOBIE SIEBIE ZACHOWUJĄCEGO SIĘ W TEN NOWY SPOSÓB W PRZYSZŁOŚCI. Wyobraź sobie coś, co skłoniłoby cię w przyszłości do uruchomienia starego wzorca. Przekonaj się, czy potra­ fisz wykorzystywać nowy wzorzec zamiast starego. dłubać w nosie albo wrzaśnij na cały głos: „Cóż za piękny po­ ranek!" 4. Znajdź sobie dodającą sił alternatywną możliwość starego wzorca. Co możesz robić zamiast zamartwiania się? Sięgnij po kalendarz i zapisz sobie plan działań, które możesz podjąć natych­ miast zamiast dodawania sobie zmartwień. Może wybierzesz się na spacer, podczas którego zastanowisz się nad nowymi rozwią­
i9 zaniami

„ Słuchaj, koleś! Skończyłem z proszeniem! " 5. Warunkuj nowy wzorzec. Najlepiej, jak potrafisz, i najczęś­ ciej, jak tylko możesz, wyobrażaj sobie nowy wzorzec z wielkim natężeniem emocji. Rób to tak długo, jak długo nowe zachowanie, nowa mysi albo nowy wzorzec nie stanie się automatyczny. Wzmacniaj swoje reakcje często, wracając do punktu pierwszego: wyobrażaj sobie sukcesy, jakie dzięki temu odniesiesz w przy­ szłości. Wcześniejsze postrzeganie rezultatów da ci wiele przy­ jemności. Również i tu wykorzystuj technikę powtarzania wy­ obrażeń z dużą dozą emocji, aby uwarunkować nowy wzorzec aż do zupełnego zautomatyzowania.

192

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VI. JAK ZMIENIĆ DOWOLNY ASPEKT ŻYCIA: NAUKA...

193

6. Sprawdź, czy nowy wzorzec działa. Pomyśl o sytuacji, która poprzednio cię martwiła, i przekonaj się, że nie wywołuje ona już zmartwień. Możesz wykorzystać tę technikę również w interesach. Oto sześć kroków NWA w negocjowaniu kontraktu. 1. Krok pierwszy stanowi budowanie zaplecza. Uświadom sobie, czego chcesz i dlaczego nie mogłeś tego dotychczas osią­ gnąć. Czego chce druga strona? Co zyskacie na tym wspólnie? Skąd będziesz wiedział, że kontrakt jest dobry? 2. Wykorzystaj zasadę dźwigni. Spraw, aby twój rozmówca połączył cierpienie z odrzuceniem kontraktu i przyjemność z jego podpisaniem. 3. Zakłócaj wszelkie wzorce przekonań lub zachowań, które przeszkadzają w podpisaniu umowy. 4. Stwórz możliwość, o której wcześniej nie myślałeś ani ty sam, ani twój rozmówca. Możliwość ta musi zaspokajać potrzeby każdej ze stron. 5. Utrwalaj tę możliwość, ciągle wzmacniając przyjemne odczucia, które z niej wynikają. Podkreślaj wciąż jej pozytywne strony. 6. Przekonaj się, czy twój plan będzie dobry dla każdego, czy tworzy sytuację, w której są sami wygrani. Jeśli tak, zostanie tylko złożenie podpisów. Dokładnie według tych samych zasad możemy nauczyć dzieci, by sprzątały swój pokój, ulepszyć własne małżeństwo, podnieść jakość własnej firmy, czerpać więcej radości z pracy zawodowej czy wreszcie ulepszać własny kraj. Czasem wykorzystują ją nawet dzieci w kontaktach z nami. Pamiętaj! Jeśli znajdziesz dość mocną dźwignię i wystarczająco zakłócisz czyjś wzorzec zachowania, znajdzie on nowy wzorzec i sposoby, by go wzmocnić. Jeden z moich przyjaciół próbował niemal wszystkiego, by rzucić palenie. W końcu zwalczył ten wzorzec. Jak? Jego sześcio­ letnia córka weszła kiedyś do pokoju w chwili, kiedy palił papie­ rosa. Dokładnie wiedziała, czego chce, i dysponowała potężną dźwignią. Zniszczyła jego wzorzec, mówiąc ze łzami w oczach:

„Tato, proszę, przestań się zabijać!" Zaskoczony spytał: „Kocha­ nie, uspokój się, proszę. Co się stało? Co ci jest? Przecież ja nie mam zamiaru się zabić!" Dziewczynka potrząsnęła głową, wska­ zała na papierosa i wy łkała: „Tato, przestań się truć! Chcę, żebyś był przy mnie, kiedy będę brała ślub." Człowiek ten próbował rzucić palenie wiele razy i za każdym razem ponosił klęskę. Ale nie tym razem. Odsunął od siebie papierosy i od tamtej pory nie zapalił ani razu. Jego sześcioletnia córka natychmiast osiągnęła swój cel, chwyciwszy go mocno za serce swoimi małymi rączkami. Znalazł sobie wiele innych rzeczy, które robił dla przyjemności zamiast palenia. Czasem pierwsze trzy kroki NWA wystarczą, by wywołać w tobie olbrzymie zmiany. Kiedy postanowisz, czego chcesz, znajdziesz silną motywację i zakłócisz stare wzorce, życie samo sprawi, że spojrzysz na wszystko w nowy sposób. Jeśli bowiem dźwignia będzie dość silna, poczujesz wręcz przymus znalezienia nowego wzorca i uwarunkowania go. I możesz być pewien, że świat da ci wiele okazji, byś go wypróbował. Dysponujesz już narzędziem, które pozwoli ci dokonać zmian. Trzeba go tylko użyć. Ale nie zrobisz tego, jeśli nie będziesz wiedział, po co go używasz. Musisz wiedzieć, czego naprawdę pożądasz. Musisz znaleźć sposób.

VII. JAK ZDOBYĆ TO, CZEGO CHCESZ

195

Rozdział siódmy

JAK ZDOBYĆ TO CZEGO CHCESZ
Czyste są te wszystkie emocje, które obejmują całego ciebie i dźwigają w górę. Nieczyste są te, które ogarniają tylko jedną część twojej duszy i w ten sposób cię zniekształcają.
RAINER MARIA RILKE

„Daj mi pierwszą działkę." Tymi słowami Elvis Presley co­ dziennie rozpoczynał spełnianie dziwacznego rytuału, który miał sprawić, by Król zasnął po wysiłkach wieczornego kon­ certu. Jego asystent otwierał wtedy pierwszą kopertę i podawał mu „zwyczajny zestaw": mieniące się kolorami tęczy barbituraty (amytal, carbitral, nembutal lub seconal), valium i placidyl, po których następowały trzy ampułki demerolu, wstrzyki­ wane tuż pod łopatkami. Kucharze Elvisa byli gotowi do pracy przez całą dobę, ale wzmagali swoją aktywność tuż przed jego snem. Zaczynały się zawody: jak dużo Król potrafi zjeść przed zaśnięciem. Zwykle były to trzy cheeseburgery i sześć lub siedem deserów banano­ wych. Potem zasypiał w jednej chwili. Jego asystenci często mu­ sieli wyjmować mu z ust resztki pokarmu, aby się nie udławił. Następnie Elvis spał przez mniej więcej cztery godziny Budził się tak odurzony, że nie miał siły chodzić i trzeba go było zanosić do łazienki. Wtedy prosił o drugą dawkę, słabo

ciągnąc za rękaw koszuli swojego asystenta. Nie miał siły, by mówić, a co dopiero samemu wziąć tabletki, wiec wkładał mu je do ust asystent, a następnie ostrożnie wlewał do gardła wodę. Elvis rzadko miał siłę poprosić o trzecią porcję. Pomocnik robił więc zastrzyk bez polecenia i pozwalał mu spać do późnego popołudnia, kiedy zmęczony Król zmuszał swoje ciało do posłuszeństwa za pomocą dexadryny i wtykanych do nosa waci­ ków nasączonych kokainą. Wtedy dopiero mógł wyjść na scenę. W dniu śmierci Elvis był przytomny. Wszystkie trzy dział­ ki przyjął na raz, zamieniając je w ten sposób w jedną śmier­ telną dawkę. Dlaczego człowiek tak powszechnie podziwiany i uwielbiany, który wydawał się mieć wszystko, tak bardzo mę­ czył swoje ciało i w tak przerażający sposób odebrał sobie ży­ cie? David Stanley, przyrodni brat Elvisa, twierdzi, że wolał on być odurzony i odrętwiały niż przytomny i nieszczęśliwy.* Niestety, nietrudno jest wskazać innych sławnych ludzi, ludzi ze szczytów kariery artystycznej lub finansowej, którzy podobnie jak Elvis zadali sobie śmierć, pośrednio lub bezpo­ średnio. Byli wśród nich pisarze, jak Ernest Hemingway czy Sylwia Plath, aktorzy - William Holden czy Freddie Prinze, oraz piosenkarze, jak choćby Mama Cass Elliot i Janis Joplin. Co wspólnego mieli wszyscy ci ludzie? Po pierwsze, nie ma ich już między nami i stratę każdego z nich opłakiwaliśmy po­ dobnie. Po drugie, wszyscy oni zapłacili rachunek za to samo: „Kiedyś, jakoś, ktoś, coś... i wtedy będę szczęśliwy." Jednak kiedy osiągnęli sukces, kiedy wszystko leżało w zasięgu ich ręki i mogli wręcz dotknąć amerykańskiego marzenia, prze­ konywali się, że szczęście wciąż wymyka im się z rąk. Szukali go więc dalej, usiłując trzymać ból istnienia z dala od siebie za pomocą alkoholu, papierosów, narkotyków, obżarstwa. Szukali tak długo, aż wreszcie osiągali zapomnienie, którego tak bardzo pragnęli. Nikt z nich nigdy nie odkrył prawdziwego źródła szczęścia. Wszyscy ci ludzie zachowywali się w sposób tak dobrze znany wielu z nas: * Albert Goldman: Down at the End of Lonely Street, „Life", czerwiec 1990.

196

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VII. JAK ZDOBYĆ TO, CZEGO CHCESZ

197

1. Nie wiedzieli, czego naprawdę chcą od życia, więc oszu­ kiwali się całą masą środków zastępczych. 2. Wytworzyli połączenia neuronowe, które w ekspresowym tempie przynosiły im cierpienie. Nałogi coraz częściej sprowa­ dzały ich na boczne ścieżki. Mimo osiągnięcia sukcesu, o którym wcześniej marzyli, i mimo miłości i podziwu milionów wielbicieli, znajdowali o wiele więcej odniesień bolesnych niż przyjemnych. Wywoływali w sobie ból naprawdę po mistrzow­ sku, ponieważ wytworzone połączenia stawały się coraz silniejsze. 3. Nie wiedzieli, co mogą zrobić, by poczuć się dobrze. Musieli sięgać po jakieś siły zewnętrzne, by móc dać sobie radę z teraźniejszością. 4. Nigdy nie mieli pojęcia, jak świadomie kierować własnym umysłem. Zamiast sterować własnym życiem, pozwalali, by czynniki zewnętrzne sterowały ich przyjemnością i cierpieniem. Porównaj teraz życie tych ludzi z listem, który otrzymałem niedawno od pewnej kobiety. Wykorzystała ona moją pracę po to, aby całkowicie i do głębi zmienić swoje życie. Drogi Tony! Bardzo cierpiałam przez całe moje życie, od wczesnego dzieciństwa aż do śmierci mojego drugiego męża. Rezultatem tych cierpień i bólu była choroba psychiczna, tak zwane złożone zaburzenia osobowości. Miałam czterdzieści dziewięć różnych osobowości i żadna z nich nie wiedziała nic o pozostałych, nie wiedziała nic o wydarzeniach w ich życiu. Jedyną ulgę przez całe czterdzieści dziewięć łat choroby przynosiły mi zachowania samodestrukcyjne. Wiem, że brzmi to dziwnie, ale niszczenie samej siebie naprawdę dawało mi ulgę. Po jednej z wielu prób samobójstwa skierowano mnie do szpitala i oddano pod opiekę lekarza. Aby zintegrować wszystkie te osobowości, musiałam wrócić do urazu, który spowodował chorobę. Usiłowałam te urazy sobie przypomnieć, odczuć je wszystkie. Każda z moich odmiennych osobowości spełniała jakąś określoną funkcję, zwykle Z ograniczoną pamięcią i określonym poziomem emocjonalnym.

Opiekujący się mną lekarz był prawdziwym specjalistą i ułatwił mi dokonanie integracji. W całej terapii pomogło mi uczucie, że wiele z różnych osób tkwiących we mnie było bardzo nieszczęśliwych i przez to całe moje życie stało się tak chaotyczne (żadna z tych osobowości nie wiedziała nic o życiu pozostałych i przychodziło mi odnajdować wiele miejsc i sytuacji, o których zupełnie nie miałam pojęcia). I mój lekarz, i ja byliśmy przekonani, że kiedy wreszcie stanę się jedną i tylko jedną osobą, będę szczęśliwa. Taki był cel. Ale byłam w błędzie. Cóż za szok! Przez rok przeżyłam piekło. Byłam bardzo nieszczęśliwa i tęskniłam za każdą ze swoich osobowości. Brakowało mi każdego z ludzi, którzy wcześniej należeli do mnie, i czasem chciałam, by wrócili na dawne miejsce. Wszystko to było dla mnie bardzo trudne i w ciągu tego roku kolejne trzy razy próbowałam odebrać sobie życie. Znów znalazłam się w szpitalu. W zeszłym roku widziałam w telewizji program Personal Power i zamówiłam polecane w nim kasety. Słuchałam ich wiele razy, starając się wychwycić wszystko, co tylko mogłam. Zmiana następowała od chwili, gdy zaczęłam słuchać pańskiej comiesięcznej audycji POWERTALK. Od pana, już jako pojedyncza istota, nauczyłam się rzeczy, których nie uczono mnie nigdy wcześniej. Po raz pierwszy w swoim pięćdziesięcioletnim życiu zrozumiałam, że szczęście przychodzi z wnętrza człowieka. Moja jedna osobowość ma teraz w pamięci wszystkie te straszliwe przeżycia, których doznawała każda z czterdziestu dziewięciu poprzednich. Teraz kiedy przychodzą te wspomnienia, mogę na nie patrzeć, a jeśli stają się zbyt trudne, potrafię dzięki panu skupić się na czymś innym, i to nie przez niszczenie samej siebie jak poprzednio. Nie muszę już wprowadzać się w trans zapomnienia, nie muszę stawać się kimś innym. Dowiaduję się o sobie wciąż czegoś nowego i wciąż uczę się, jak żyć pojedynczo. Wiem, że wiele jeszcze przede mną nauki i wiele nowych doświadczeń. Wyznaczam sobie cele i próbuję je osiągnąć. Na razie postanowiłam

198

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VII. JAK ZDOBYĆ TO, CZEGO CHCESZ

199

schudnąć i to mój cel na Boże Narodzenie (to wspaniały świąteczny podarunek dla mnie). Wiem też, że chciałabym związać się z jakimś mężczyzną, tym razem na zdrowych zasadach, bez żadnego bólu. Przed pierwszym pobytem w szpitalu pracowałam dla IBM i miałam cztery własne firmy. Dziś mam nową firmę i cieszę się bardzo ze zwiększonych obrotów, które udało mi się osiągnąć po wyjściu ze szpitala. Zaczynam poznawać moje dzieci i wnuki, ale co najważniejsze, zaczynam poznawać siebie. Z poważaniem, Elizabeth Pietrzak*

CZEGO CHCESZ?
Zadaj sobie pytanie, czego naprawdę chcesz od życia. Czy chcesz miłości w małżeństwie i szacunku własnych dzieci? Czy chcesz mieć dużo pieniędzy, szybkie samochody, piękny dom i dobrze prosperujące interesy? Czy chcesz być podziwia­ nym przez miliony piosenkarzem rockowym albo aktorem z własną gwiazdą na Hollywood Boulevard? Czy chcesz, by potomni wspominali cię jako konstruktora wehikułu czasu? Czy chcesz zmieniać świat razem z Matką Teresą, czy też czynnie działać na rzecz ochrony środowiska? Bez względu na oczekiwania i marzenia, powinieneś zadać so­ bie pytanie: „Dlaczego chcę to zdobyć?" Na przykład jeśli chcesz mieć jak najlepsze samochody, czy powodem nie jest chęć poczucia sukcesu i prestiżu, które masz nadzieję w ten sposób uzyskać? Dlaczego pożądasz wspaniałego życia rodzinnego? Czy nie dlatego, że chcesz przez to osiągnąć poczucie miłości, intymności, więzów z bliskimi ludźmi? Czy chcesz zmieniać świat, ponieważ wierzysz, że da ci to poczucie wkładu w życie innych? Krótko mówiąc, czy nie jest prawdą, że w rzeczywistości chcesz po prostu zmienić swoje uczucia i odczucia? WSZY-

STKO TO SPROWADZA SIĘ DO FAKTU, ŻE CHCESZ OSIĄGNĄĆ SWOJE CELE DLATEGO, ŻE WIDZISZ W NICH ŚRODEK POZWALAJĄCY CI ZAZNAĆ UCZUĆ, EMOCJI I STANÓW, KTÓRYCH POŻĄDASZ? Kiedy ktoś cię całuje, co tak naprawdę wywołuje wtedy przyjemność? Czy rzeczywiście dotyk, kontakt wilgotnych komórek? Oczywiście, że nie! Gdyby tak było, podniecałoby cię całowanie własnego psa! Wszystkie nasze uczucia są niczym innym jak tylko burzą reakcji biochemicznych w móz­ gu i możemy ją wywołać w każdej chwili. JEDNAK NAJ­ PIERW MUSIMY SIĘ NAUCZYĆ ŚWIADOMIE KONTRO­ LOWAĆ TE REAKCJE. Większość z naszych reakcji emocjo­ nalnych to wyuczone reakcje na otoczenie. Niektóre z nich kształtowaliśmy świadomie, podczas gdy inne były dla nas jak kłody pod nogami. Wystarczy zdawać sobie sprawę z istnienia tych czynni­ ków, aby zrozumieć, jaką siłą jest STAN. Nie ma wątpliwości, że wszystkie nasze działania zmierzają do uniknięcia cierpienia i zyskania przyjemności. Możemy w jednej chwili zmienić to, co w naszym przekonaniu prowadzi do bólu lub przyjemności, zmieniając sposób myślenia oraz stany emocjonalno-umysłowo-fizyczne. W rozdziale trzecim książki Unlimited Power napisałem: Stan można zdefiniować jako sumę milionów zacho­ dzących w nas procesów neurologicznych - ostateczną sumę naszych doświadczeń w danej chwili. Większość ze stanów, w których się znajdujemy, ma miejsce bez żadnej świadomej kontroli z naszej strony. Postrzegamy coś i reagujemy na to, wprowadzając się w określony stan. Może to być stan dający nam dodatkowe możliwo­ ści albo stan ograniczający nasze działania. Większość z nas nie potrzebuje wiele, by nad tym zapanować. Czy kiedykolwiek miałeś kłopoty z przypomnieniem sobie imienia kogoś znajomego? Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się nad pisownią tak „trudnego" słowa jak na przykład chleb? Dla-

* List zamieściłem za pozwoleniem Autorki. Ta dzielna kobieta nie tylko wróciła do pracy zawodowej, ale też społecznie pracuje w szpitalu.

200

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VII. JAK ZDOBYĆ TO, CZEGO CHCESZ

201

czego miałeś te kłopoty, choć z pewnością znałeś właściwą odpowiedź? Czy jesteś głupi? Nie! Znajdowałeś się w głupim stanie. RÓŻNICA MIĘDZY DZIAŁANIEM Z BŁYSKO­ TLIWĄ INTELIGENCJĄ I DZIAŁANIEM Z TĘPOTĄ PO­ LEGA NIE NA TWOICH OGÓLNYCH MOŻLIWOŚCIACH, LECZ NA STANIE TWOJEGO UMYSŁU I(LUB) CIAŁA W DANEJ CHWILI. Możesz mieć talent, odwagę i stanow­ czość Marvy Collins, urok i czar Freda Astaire'a, siłę i wytrzy­ małość Nolana Ryana oraz pasję i intelekt Alberta Einsteina, jednak jeśli będziesz nieustannie poddawał się negatywnym stanom, nigdy nie wykorzystasz wszystkich tych obiecujących możliwości. Jeśli jednak znasz sekret wprowadzania się w najlepsze spośród twoich stanów, możesz zdziałać cuda. Stan, w którym znajdujesz się w danej chwili, determinuje twój sposób po­ strzegania rzeczywistości, a więc również i twoje decyzje oraz zachowania. Innymi słowy, TWOJE ZACHOWANIE NIE JEST SKUTKIEM TWOICH MOŻLIWOŚCI I UMIEJĘ­ TNOŚCI, ALE STANU, W JAKIM W DANEJ CHWILI SIĘ ZNAJDUJESZ. Aby zmienić swoje możliwości, zmień swój stan emocjonalny. Aby dotrzeć do rozlicznych talentów leżą­ cych w tobie, musisz wprowadzić się w stan aktywnego, pełne­ go pomysłów oczekiwania. Wtedy zobaczysz cuda! Jak więc możemy zmieniać stany emocjonalne. Spróbuj wyobrazić sobie zasadę działania stanów emocjonalnych, po­ równując je do telewizora. Aby uzyskać czysty obraz i żywe kolory, musisz włączyć i nastroić telewizor. Włączanie twojego organizmu jest jak dostarczanie odbiornikowi telewizyjnemu prądu, który pozwala mu działać. Jeśli nie będzie miał potrzeb­ nej energii, nie będzie też miał ani dźwięku, ani obrazu - tylko pusty ekran. Podobnie jest z tobą. Jeśli nie włączysz wszys­ tkich elementów twojego organizmu, całej swojej fizjologii, może się zdarzyć, że nie będziesz pamiętał pisowni najpros­ tszego słowa. Czy kiedykolwiek zdarzyło ci się wstać z łóżka _i kręcić po domu bez celu, nie będąc w stanie jasno myśleć ani funkcjonować dopóty, dopóki krew żywiej nie popłynęła w żyłach? Po kilku minutach „włączyłeś się" i mogłeś już nor­ malnie myśleć. Kiedy znajdujesz się w niewłaściwym stanie,

nie uda ci się niczego osiągnąć, nawet jeśli masz dobre po­ mysły. Oczywiście, kiedy się już włączysz, musisz nastawić się na odpowiedni program, aby zdobyć to, czego naprawdę chcesz. Musisz skupić swój umysł na tym, co dodaje ci sił. Bez wzglę­ du na obiekt tego skupienia, będziesz odczuwał znacznie inten­ sywniej. Jeśli więc nie podoba ci się twoje obecne życie, może czas najwyższy, by zmienić program. Dosłownie wszystko w życiu można postrzegać na niezli­ czone sposoby. Mamy do dyspozycji niezliczenie wiele od­ czuć. Wszystkie one są ci dostępne w każdej chwili. Musisz tylko nastroić się do odbierania właściwego programu. Są dwa główne sposoby zmiany stanu emocjonalnego: poprzez zmianę sposobu wykorzystania CIAŁA albo poprzez zmianę OBIE­ KTU KONCENTRACJI.

FIZJOLOGIA: SIŁA RUCHU
Jednym z najważniejszych odkryć, które poczyniłem w ciągu ostatnich dziesięciu lat, jest proste stwierdzenie: EMOCJE SĄ SKUTKIEM RUCHU. Wszystkie nasze odczucia są rezultatem sposobów, w jakie wykorzystujemy własne ciało. Nawet najdrobniejsza zmiana wyrazu twarzy lub gestykulacji potrafi zmienić nasze odczucia w danej chwili, a w konsekwencji sposób oceny życia, sposób myślenia i działania. Spróbuj teraz wraz ze mną zrobić coś absurdalnego. Udawaj, że jesteś dyrygentem orkiestry symfonicznej, raczej znudzonym i bez humoru, który rytmicznie porusza rękami do siebie i od siebie w takt muzyki. Zrób to bardzo wolno. Nie angażuj się w żaden sposób, niech to będzie rutyna raczej niż uczucie. Twoja twarz powinna odzwierciedlać wielkie znu­ dzenie. Jak się poczujesz? A teraz klaśnij głośno w dłonie i rozłóż ręce najszybciej, jak potrafisz, z szerokim głupawym uśmiechem. Wzmocnij to, dodając jak najgłośniejszy i najdzik­ szy okrzyk. Ruch powietrza przepływającego przez płuca, gar­ dło i usta radykalnie zmieni twoje samopoczucie. Natych-

202

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VII. JAK ZDOBYĆ TO, CZEGO CHCESZ

203

miastową zmianę spowoduje wytworzony przez ciebie ruch ciała i drgania strun głosowych. Każda z odczuwanych przez ciebie emocji łączy się z właś­ ciwą jej fizjologią: postawą, sposobem oddychania, ruchami i wyrazem twarzy. W przypadku depresji fizjologia ta jest dość oczywista. W książce Unlimited Power omawiam fizyczne atrybuty depresji: kierunek wzroku, postawę ciała i tak dalej. Kiedy nauczysz się sposobu, w jaki wykorzystujesz własne ciało podczas określonego stanu emocjonalnego, możesz dowolnie wracać do tego stanu albo go unikać po prostu przez zmianę ruchu ciała. Problem w tym, że większość z nas ogranicza się jedynie do kilku nawykowych wzorców fizjologicznych. Przyjmujemy je automatycznie, nie zdając sobie sprawy, jak wielką rolę odgrywają one w kształtowaniu naszego zachowania w danej chwili. Twarzą ludzką kieruje ponad osiemdziesiąt różnych mię­ śni. Jeśli przyzwyczają się one do wyrażania depresji, znudze­ nia lub frustracji, ten nawykowy wzorzec mięśniowy dosłow­ nie zaczyna dyktować nam nasze stany emocjonalne, żeby nie wspomnieć o charakterze. Zawsze proszę słuchaczy moich kur­ sów Datę with Destiny(TM) (Randka z Przeznaczeniem), aby wypisali wszystkie uczucia, które towarzyszą im w ciągu całego tygodnia. Choć istnieją tysiące możliwości, przeciętnie wypisują oni niecały tuzin. Dlaczego? Ponieważ większość lu­ dzi dysponuje ograniczoną liczbą wzorców fizjologicznych, co prowadzi do ograniczenia wzorców ekspresji. To raczej ubogie menu emocjonalnych wyborów, zwłasz­ cza jeśli weźmiemy pod uwagę tysiące nęcących możliwości dostępnych nam stanów. Postaraj się nie ograniczać samego siebie do tak krótkiej listy! Proponuję, byś korzystał z całej ga­ my emocji, spróbuj czegoś nowego, czegoś dla prawdziwie wybrednego podniebienia. Staraj się doświadczyć więcej entuzjazmu, zabawy, fascynacji, radości, intrygi, zmysłowości, żądzy, wdzięczności, oczarowania, ciekawości, twórczego pod­ niecenia, pewności, zdolności, szaleństwa, odwagi, rozwagi, uprzejmości, delikatności, humoru... Dlaczego nie miałbyś bar­ dziej jeszcze rozszerzyć tej listy? Każdego z tych uczuć możesz doświadczyć, po prostu zmieniając sposób, w jaki wykorzystujesz swoje ciało! Możesz

TYPY EMOCJI NAJCZĘŚCIEJ ODCZUWANYCH PRZEZ CZŁOWIEKA W CIĄGU JEDNEGO TYGODNIA:
Stres Frustracja

Złość

Ulga Miłość Podniecenie Radość poczuć się mocnym, możesz się uśmiechać, możesz zmienić cokolwiek w jednej chwili, po prostu się śmiejąc. Pewnie nie­ raz słyszałeś podobne słowa: „Kiedyś przypomnisz sobie to wszystko i nieźle się uśmiejesz!" I to prawda. Dlaczego więc masz czekać? Dlaczego nie spojrzeć wstecz i nie śmiać się już teraz? Rozbudź swoje ciało, naucz się wprowadzać je w stan przyjemności bez względu na sytuację. Jak? Myśl o czymś w określony sposób jak najczęściej, a zmienisz swoje odczucia dotyczące tego czegoś w przyszłości. Jeśli ciągle wykorzystujesz swoje ciało w sposób chara­ kterystyczny dla słabości, jeśli garbisz się regularnie i chodzisz tak, jakbyś był piekielnie zmęczony, będziesz się czuł zmęczo­ ny. Jak bowiem miałoby być inaczej, skoro TWOJE CIAŁO KIERUJE TWOIMI EMOCJAMI? Następnie stan emocjo­ nalny, w którym się znajdujesz, zaczyna wpływać na twoje ciało i koło się zamyka. Zwróć uwagę na to, jak siedzisz w tej chwili. Spróbuj wyprostować plecy i poprzez posturę dodać sobie energii. Pamiętaj, że nie tylko czytasz tę książkę, ale i uczysz się czytanych w niej reguł.

Szczęście

Niepewność Samotność Nuda Przygnębienie

204

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VII. JAK ZDOBYĆ TO, CZEGO CHCESZ

205

Co jeszcze możesz zrobić, aby natychmiast zmienić swój stan emocjonalny, a więc i swoje uczucia oraz działania? Weź kilka głębokich oddechów przez nos i silnie wydychaj po­ wietrze ustami. Ubierz twarz w szeroki uśmiech i pokaż go dzieciom. Jeśli naprawdę chcesz zmienić swoje życie, zdecyduj właśnie w tej chwili, że przez najbliższy tydzień poświęcisz co najmniej minutę pięć razy dziennie na ćwiczenie szerokiego uśmiechu przed lustrem. Będzie ci się to wydawało wyjątkowo głupie, ale pamiętaj, że to ćwiczenie mięśni pozwoli często uruchamiać określoną część twojego mózgu i wytwarzać połą­ czenie neuronowe, które z czasem stanie się nawykiem. Zrób to więc i baw się przy tym dobrze. Albo jeszcze lepiej zacznij skakać na skakance. Skakanka stanowi wspaniałe ćwiczenie, o wiele lepsze niż bieganie: 1. Pomaga rozwijać mięśnie. 2. Nie stanowi wielkiego przeciążenia dla organizmu. 3. Nie pozwala ci utrzymywać poważnego wyrazu twarzy. 4. Wywołuje uśmiech u każdego, kto cię zobaczy. Będziesz więc zmieniał stan również innych ludzi, wywołując ich śmiech. Jakże potężny jest uśmiech! Mój syn Joshua ma kolegę, który śmieje się tak często i z taką łatwością, że jest to napraw­ dę zaraźliwe, i słysząc go śmieją się wszyscy dookoła. Jeśli naprawdę chcesz ulepszyć swoje życie, NAUCZ SIĘ ŚMIAĆ. Niezależnie od pięciu uśmiechów dziennie przed lustrem, spróbuj śmiać się zupełnie bez powodu trzy razy dziennie przez siedem dni. Badania przeprowadzone niedawno przez tygodnik „Entertainment Weekly" wykazały, że osiemdziesiąt dwa procent widzów w kinach chce się śmiać, siedem procent chce płakać, a trzy procent krzyczeć. Pokazuje to, jak wysoko cenimy śmiech. Gdybyś przeczytał książki Normana Cuisinsa, dra Deepaka Choopry i dra Berniego Siegela albo zapoznał się z zasadami psychoneuroimmunologii, wiedziałbyś, jak bardzo śmiech stymuluje system immunologiczny poprzez swój wpływ na ciało. A może poszukaj kogoś, kto się śmieje, i naśladuj go? Za­ funduj sobie trochę zabawy. Zagadnij tego kogoś, powiedz, że

mą cudowny śmiech, i spytaj, czy możesz go naśladować. Po­ proś, by był twoim trenerem. Gwarantuję, że będziecie się dos­ konale bawić! Naśladuj wszystko: sposób oddychania, postawę ciała, ruchy i gestykulację, wydawaj te same dźwięki. Będziesz się głupio czuł na początku, ale po chwili to przejdzie i razem ze swoim trenerem wybuchniesz histerycznym śmiechem, ponieważ i ty, i on będziecie wyglądali równie zabawnie. Podczas tego ćwiczenia zaczniesz budować neurologiczną sieć, która pozwoli ci śmiać się regularnie. A jeśli będziesz się śmiał coraz częściej, będzie ci to przychodziło z coraz większą łatwością i sprawiało prawdziwą przyjemność.

Wiemy zbyt wiele, a czujemy zbyt mało. A przynajmniej odczuwamy zbyt mało tych twórczych emocji, z których wyrasta dobre życie.
BENJAMIN DISRAELI

Zawsze można utrzymać dobre samopoczucie, jeśli się je już ma albo właśnie się do niego dochodzi. Nie potrzeba do tego wiele. Ale prawdziwym kluczem do wspaniałego życia jest umiejętność wprowadzenia się w dobry stan wtedy, gdy czu­ jesz się fatalnie albo nawet nie chcesz czuć się dobrze. Wiedz, że możesz to zrobić w jednej chwili, wykorzystując jako narzę­ dzie do zmiany stanu własne ciało. Jeśli zidentyfikujesz fizjo­ logię związaną z poszczególnymi stanami, możesz ją wykorzy­ stywać do wywoływania dowolnych stanów zgodnie z włas­ nym życzeniem. Wiele lat temu pracowałem z Johnem Denverem, który imponuje mi nie tylko talentem muzycznym, ale i tym, że prywatnie zupełnie nie różni się od swojego publicz­ nego image. Powód, dla którego odniósł swój sukces, jest zu­ pełnie jasny: jest on nieprawdopodobnie ciepłym i wrażliwym na potrzeby innych człowiekiem. Pracowałem z nim, ponieważ doświadczał kłopotów z na­ pisaniem czegoś nowego. Wspólnie zastanowiliśmy się nad okresem, kiedy skomponował swoje najlepsze piosenki, i od-

206

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VII. JAK ZDOBYĆ TO, CZEGO CHCESZ

207

kryliśmy, że inspiracja przychodziła do niego, gdy podejmował jakiś fizyczny wysiłek. Zwykle cała piosenka układała mu się w głowie po tym, jak zjechał na nartach po jakimś trudnym szlaku, kiedy prowadził swój samolot albo bardzo szybko je­ chał samochodem. Wiązało się to na ogół z wielką prędkością. Podniesiony poziom adrenaliny wraz z doświadczanym pięknem natury stanowiły główne elementy jego strategii twórczej. W czasie tamtego twórczego zastoju borykał się z pewnymi problemami w kilku dziedzinach i dlatego właśnie nie oddawał się zwykłym zajęciom. Wystarczyło, by to zmie­ nił, przywrócił poprzedni tryb życia, aby natychmiast wróciła też dawna pomysłowość i twórcze zdolności. RÓWNIEŻ I TY MOŻESZ WPROWADZAĆ PODOBNE ZMIANY W KAŻ­ DEJ CHWILI. Zmieniając swoją fizjologię, zmieniasz sposób funkcjonowania. Nasze zdolności i możliwości są w nas zaw­ sze, musimy tylko doprowadzić się do stanu, w którym będzie­ my mogli je wykorzystywać. Kluczem do sukcesu jest więc WYTWORZENIE WZOR­ CÓW RUCHU CIAŁA, KTÓRE WYWOŁUJĄ W NAS PO­ CZUCIE PEWNOŚCI, DAJĄ NAM SIŁĘ I ELASTYCZNOŚĆ DZIAŁANIA I KOJARZĄ SIĘ Z RADOŚCIĄ I DOBRĄ ZABAWĄ. Pamiętaj, że stagnacja bierze się z braku ruchu. Czy znasz kogoś w bardzo podeszłym wieku, kto większość czasu spędza w domu? Starzenie się nie jest sprawą wieku. To coraz większy brak ruchu. A całkowity brak ruchu oznacza śmierć. Wyobraź sobie grupkę dzieci idących chodnikiem tuż po deszczu. Co zrobią, gdy napotkają na swej drodze dużą kałużę? Oczywiście wskoczą do niej! Będzie mnóstwo śmiechu, fontanny wody i wspaniała zabawa. Co zrobi człowiek dorosły? Ominie kałużę? Nie, nie tylko ją ominie, ale będzie narzekał przez cały czas! Ty powinieneś żyć inaczej. Nigdy nie wolno ci tracić sprężystości kroku i uśmiechu na twarzy. Może więc spróbujesz znaleźć sobie nowy priorytet: radość, dobrą zabawę, śmiech i... nietypowe zachowanie. Zawsze spodziewaj się dobrego samopoczucia. Nie musisz mieć specjalnych powodów, by poczuć się wspaniale. Żyjesz, więc możesz czuć się dobrze bez żadnego powodu!

PRZEDMIOT UWAGI: SIŁA KONCENTRACJI
Czy gdybyś chciał, mógłbyś zasmucić się bardzo w jednej chwili? Na pewno tak, wystarczy, byś SKUPIŁ SIĘ na jakimś okropnym wydarzeniu z przeszłości. Kto z nas nie ma przerażających wspomnień? Jeśli więc wyobrazisz sobie taką sytuację, zaczniesz o niej intensywnie myśleć, dość szybko zaczniesz ją odczuwać. Czy kiedykolwiek widziałeś naprawdę przerażający film? Czy chciałbyś do niego wracać setki razy? Oczywiście nie. Dlaczego? Ponieważ nie dałoby ci to dobrego samopoczucia. Dlaczego więc miałbyś wracać do przera­ żających sytuacji w swoich myślach? Dlaczego miałbyś wciąż oglądać siebie w swojej najgorszej i najbardziej nie lubianej roli, którą odegrałeś z najgorszym i najbardziej nie lubianym partnerem? Dlaczego miałbyś wciąż wyobrażać sobie niepo­ wodzenia zawodowe i wciąż od nowa przypominać sobie swo­ je niewłaściwe decyzje? Te kiepskie filmy nie ograniczają się oczywiście tylko do przeszłości. Możesz skupiać się na czymś, czego brakuje ci w danej chwili, i w ten sposób wywoływać kiepski nastrój. Możesz też intensywnie myśleć o czymś, co jeszcze się nie stało, i w ten sposób martwić się na zapas! Nawet jeśli w tej chwili śmiejesz się z takiego zachowania, pozostaje prawdą, że większość z nas tak właśnie robi. Gdybyś chciał, mógłbyś właśnie w tej chwili odczuwać prawdziwą ekstazę. Przyszłoby ci to równie łatwo. Czy potra­ fisz przypomnieć sobie chwile, w których znajdowałeś się w tym właśnie stanie? Czy potrafisz skupić się na odczuciach, których wtedy doznawałeś? Czy możesz wyobrazić je sobie z takimi szczegółami, że odczujesz je ponownie? Z pewnością tak. Możesz też skupić się na obecnych wydarzeniach, wywo­ łujących w tobie właśnie takie odczucia, albo na wspaniałych perspektywach. Również i w tym wypadku możesz skoncen­ trować się na czymś, co jeszcze się nie wydarzyło, i CIESZYĆ SIĘ NA ZAPAS. Taką właśnie siłę daje nam wyznaczanie sobie celu, o czym dokładniej pomówimy w rozdziale dwu­ nastym.

208

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VII. JAK ZDOBYĆ TO, CZEGO CHCESZ

209

PRZEDMIOT KONCENTRACJI STAJE SIĘ NASZĄ PERCEPCJĄ RZECZYWISTOŚCI
Tak naprawdę bardzo niewiele rzeczy ma charakter absolutny. Zwykle sposób odczuwania wydarzeń i znaczenie poszcze­ gólnych doświadczeń zależą wyłącznie od tego, na czym się koncentrujesz. Elżbieta - ta, która chorowała na złożone zabu­ rzenia osobowości - nieustannie cierpiała. Ucieczką było dla niej tworzenie nowej osobowości dla każdego doświadczenia, które musiała traktować emocjonalnie. Pozwalało jej to na per­ cepcję tego problemu dzięki patrzeniu nań „cudzymi" oczami. Cierpiała nawet po integracji. Przejęła kontrolę nad swoim życiem dopiero wtedy, gdy nauczyła się świadomie zmieniać ruchy ciała oraz przedmiot skupienia uwagi. Przedmiot skupienia uwagi nie stanowi rzeczywistości, ponieważ jest on jednym z wielu możliwych sposobów pos­ trzegania dziejących się zjawisk. Łatwo wyobrazić sobie siłę tego zjawiska, porównując je do zasady działania aparatu foto­ graficznego. Obiektyw obejmuje tylko ten obraz, na który go nastawisz, i tylko pod jednym określonym kątem. Właśnie dla­ tego fotografia może z łatwością zniekształcić rzeczywistość, pokazując jedynie drobny fragment wielkiego obrazu. Wyobraź sobie, że wybierając się na przyjęcie, bierzesz ze sobą aparat fotograficzny - ustawiasz się w jednym kącie pomie­ szczenia i kierujesz obiektyw na dwoje kłócących się ludzi. Jak wyglądałoby całe przyjęcie na twoich zdjęciach? Z pewnością byłby to obraz wyjątkowo nie udanego przyjęcia, na którym nikt dobrze się nie bawił. A gdybyś skierował obiektyw aparatu w inne miejsce tego samego pomieszczenia, gdzie ludzie ciągle się śmiali, opowiadali dowcipy i bawili wspaniale? Uwieczniłbyś jak najbardziej udane przyjęcie, podczas którego kwitły zabawa i dobry humor. Musimy pamiętać, że sposób przedstawiania sobie w pamięci sytuacji i wydarzeń jest zależny od tego, jak się czujemy. Właśnie dlatego jest zwykle tyle szumu wokół „nie au­ toryzowanych" biografii: są one percepcją życia bohatera z pun­ ktu widzenia jednej tylko osoby. Często jest to punkt widzenia ludzi, których zazdrość powoduje zniekształcenia obrazu.

Biografia taka prezentuje wszystkie wydarzenia pod kątem „aparatu" autora, a przecież wiemy, że fotografia może zniek­ ształcić rzeczywistość. Zbliżenie powoduje, że przedmioty wydają się większe niż w rzeczywistości. Mistrzowskie usta­ wienie aparatu pomniejsza lub wręcz eliminuje ważne elemen­ ty rzeczywistości. Ralph Waldo Emerson słusznie zauważył, że każdy z nas widzi w innych to, co nosi w swoim sercu.

ZNACZENIE CZĘSTO ZALEŻY OD PRZEDMIOTU SKUPIENIA
Sposób, w jaki odbierasz spóźnienie kogoś, z kim umówiłeś się na służbowe spotkanie, zależy wyłącznie od tego, na czym się skupiasz. Czy sądzisz, że powodem spóźnienia jest lekce­ ważenie, czy też wyobrażasz sobie, że nieobecność jest sku­ tkiem poważnych trudności? O skupieniu się na jednym lub na drugim z całą pewnością decydują twoje emocje. A jeśli twój rozmówca spóźnia się tylko dlatego, że właśnie przed chwilą pojawiła się jakaś nowa możliwość zaproponowania ci jeszcze lepszego kontraktu i chce natychmiast ją wykorzystać? Pamię­ taj, że twoje uczucia zależą od tego, na czym się koncen­ trujesz. Może więc nie powinniśmy wyciągać pochopnych wniosków i zamiast tego świadomie wybierać przedmiot sku­ pienia uwagi? Obiekt skupienia uwagi określa to, czy odbierasz rzeczy­ wistość jako dobrą czy złą, decyduje o twojej radości lub smu­ tku. Prowadzenie samochodu formuły pierwszej jest tu zawsze moim ulubionym porównaniem, czasem bowiem kierowanie odrzutowcem może się przy tym wydawać zwyczajnym odpo­ czynkiem! W samochodzie wyścigowym nie możesz sobie pozwolić, by choć na chwilę odwrócić uwagę od kierownicy. Musisz ograniczyć myślenie wyłącznie do tego, gdzie się znaj­ dujesz. Nie możesz skupiać się na przeszłości ani zbyt daleko wybiegać w przyszłość. Całkowitą świadomość obecnego położenia musisz połączyć z przewidywaniem wydarzeń w naj­ bliższej przyszłości.

210

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VII. JAK ZDOBYĆ TO, CZEGO CHCESZ

211

Była to jedna z pierwszych rzeczy, których nauczyłem się tuż po rozpoczęciu kursu dla kierowców wyścigowych. Instruktorzy wsadzili mnie do samochodu, w którym sterowane komputerem hydrauliczne dźwignie mogą w każdej chwili na sygnał instruktora unieść nad ziemię któreś z czterech kół. Uczą oni w ten sposób podstawowej zasady: SKONCENTRUJ SIĘ NA TYM, DOKĄD CHCESZ DOJECHAĆ, A NIE NA TYM, CZEGO SIĘ BOISZ. Kiedy czujesz, że tracisz kontrolę nad samochodem, w na­ turalny sposób zaczynasz patrzeć na ścianę. Jeśli jednak bę­ dziesz się na niej koncentrował, dokładnie tam w końcu wylą­ dujesz. Kierowcy wiedzą, że zawsze jedziemy tam, gdzie patrzymy, przemieszczamy się w kierunku przedmiotu koncen­ tracji. Jeśli więc pokonasz strach, wierzysz w siebie i skupisz się na właściwej drodze, wszystkie twoje działania będą pod­ porządkowane jednemu celowi. Wyjdziesz z poślizgu i wrócisz na tor, jeśli to tylko możliwe. Nie masz jednak żadnej szansy, jeśli skoncentrujesz się na tym, czego się boisz. Ludzie zawsze twierdzą, że i tak nic nie pomoże, jeśli ktoś ma się rozbić. Jednak kierowca znacznie zwiększa swoje szanse, skupiając się tylko na tym, co chce osiągnąć. Koncentrowanie się na szu­ kaniu rozwiązań zawsze działa na naszą korzyść. Kiedy zaś z wielkim pędem zmierzasz w kierunku ściany, skupianie uwa­ gi na problemie tuż przed kraksą nie zda się już na wiele. Gdy instruktor wyjaśniał mi to wszystko na początku, ki­ wałem głową i myślałem: „Oczywiście! To przecież nic nowe­ go. W końcu sam uczę dokładnie tego samego!" I wsiadłem do samochodu po raz pierwszy. Pędziłem wzdłuż toru i nagle, w najmniej spodziewanym momencie instruktor nacisnął gu­ zik. Zacząłem tracić kontrolę nad samochodem. I zgadnij, do­ kąd pobiegł mój wzrok? Oczywiście, że tak! Prosto na ścianę. W ostatnich sekundach byłem przerażony, ponieważ czułem, że zaraz w nią uderzę. Siedzący obok instruktor chwycił mnie za głowę i siłą odwrócił ją w kierunku, w którym powinienem jechać. Samochód ciągle się ślizgał i wiedziałem, że za chwilę będzie wypadek, ale byłem zmuszony patrzeć wyłącznie w stronę toru. Oczywiście ręce natychmiast automatycznie skręciły kierownicę w kierunku wzroku. W ostatniej chwili

udało mi się wyjść z poślizgu. Pewnie sobie wyobrażasz, jaka to była ulga! Warto pamiętać, że zmiana obiektu skupienia kierowcy nie powoduje natychmiastowej zmiany kierunku jazdy. Czy w ży­ ciu nie jest podobnie? Często upływa trochę czasu między zmianą kierunku twojej uwagi a reakcją ciała i odczuć. To jesz­ cze jeden powód, dla którego powinieneś zacząć jak najwcześ­ niej zmieniać obiekt koncentracji zamiast czekać, aż problem stanie się poważniejszy. Czy nauczyłem się po tej pierwszej lekcji? Nie. Miałem doś­ wiadczenie, ale nie wytworzyłem wystarczająco silnej neuroasocjacji. Musiałem uwarunkować ten nowy wzorzec. Tak więc kiedy następnym razem niebezpiecznie zmierzałem w stronę ściany, instruktor musiał wrzasnąć na mnie, abym skupiał wzrok na kierunku jazdy. Jednak za trzecim razem sam świadomie odwróciłem głowę. Uwierzyłem i sprawdziło się. Po kilku razach, ilekroć samochód wpadał w poślizg, głowa i wzrok automatycznie wędrowały w kierunku toru, a ręce same obracały kierownicą. Czy kontrolowanie uwagi zawsze daje gwarancję sukcesu? Oczywiście, nie. Czy zwiększa moje szanse? Stokrotnie! Dokładnie tak samo jest w życiu. W następnych rozdzia­ łach nauczysz się sposobów koncentrowania uwagi na rzeczach pozytywnych. Na razie jednak musisz zrozumieć, że podstawę Stanowi tu zdyscyplinowanie umysłu. Nie kontrolowany umysł będzie ci robił głupie kawały. Poddany kontroli, zawsze będzie twoim sojusznikiem.

Proście, a będzie wam dane. Szukajcie, a znajdziecie. Pukajcie, a będzie wam otworzone.
EWANGELIA WEDŁUG ŚW. MATEUSZA, 7,7

Najlepszym sposobem kontrolowania uwagi jest zadawanie pytań. Kiedy bowiem zadasz sobie pytanie, twój umysł zacznie szukać odpowiedzi. Jeśli czegoś szukasz, znajdziesz to. Jeśli bezustannie zadajesz sobie pytanie: „Dlaczego on mnie ciągle

212

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VII. JAK ZDOBYĆ TO, CZEGO CHCESZ

213

wykorzystuje?", skoncentrujesz się na tym, że jesteś wykorzy­ stywany i to bez względu na to, czy jest to prawda, czy nie. Jeśli zapytasz się: „Jak mogę to zmienić?", odpowiedź z pew­ nością doda ci sił. Pytania są tak potężnym narzędziem poma­ gającym odmienić życie, że zarezerwowałem na ich omówienie cały następny rozdział. Są one jednym z najskuteczniejszych i jednocześnie najprostszych narzędzi zmiany sposobu postrze­ gania dosłownie wszystkiego. Dlatego właśnie mogą zmienić kierunek, w którym zmierzasz w jednej chwili. Zadawanie pytań jest kluczem otwierającym drzwi do tkwiących w nas nieograniczonych możliwości. Wspaniałym przykładem jest tu historia pewnego młodego mężczyzny, który wychował się w Alabamie. Kiedy był w siódmej klasie, jeden z kolegów sprowokował z nim bitkę, uderzył go pięścią w twarz i znokautował. Tuż po odzyskaniu świadomości chłopiec ten poprzysiągł zemstę. Postanowił za­ bić napastnika. Pobiegł do domu, wziął pistolet matki i wyru­ szył na poszukiwanie swojego celu. W jednej chwili zaczęły ważyć się jego losy. Kiedy znienawidzony chłopak znalazł się wreszcie w za­ sięgu pistoletu, pokrzywdzony mógł po prostu pociągnąć za spust i raz na zawsze rozprawić się z przeciwnikiem. Jednak właśnie w tej chwili zadał sobie pytanie: „Co się ze mną stanie, jeśli strzelę?" I wtedy umysł natychmiast skupił się na zupełnie innym obrazie, który niósł ze sobą cierpienie tak wielkie, jak tylko można sobie wyobrazić. W ułamku sekundy decydowało się coś, co mogło zmienić całe późniejsze życie chłopca: wyobraził sobie siebie samego w więzieniu. Z przerażającą ostrością stanął mu przed oczami obraz wszystkich tych nocy, podczas których musiałby odpędzać od siebie sen, aby nie paść ofiarą gwałtu współwięźniów. To przewidywane cierpienie było znacznie większe od żądzy zemsty. Przesunął więc rękę z pistoletem i wystrzelił w drzewo. Chłopak ten to Bo Jackson. Opisuje tę scenę w swojej au­ tobiografii. Nie ma wątpliwości, że w tym kluczowym dla jego życia momencie cierpienie łączone z więzieniem było uczu­ ciem o wiele silniejszym niż przyjemność wynikająca z satys­ fakcji, którą dałoby mu zabicie tego chłopca. Jedna zmiana

przedmiotu koncentracji uwagi, jedna decyzja ważąca cierpieI jiie i przyjemność spowodowały, że zamiast chłopaka bez żad­ nej przyszłości stał się jednym z największych sportowców naszych czasów.

Podobnie jak rzemieślnik cyzeluje i wolno prostuje wytwarzane strzały, tak mistrz kieruje swoimi chwiejnymi myślami. TO NIE TYLKO PO CO KONCENTRUJESZ SIĘ NA CZYMŚ, ALE I JAK...

BUDDA

Nasze doświadczanie świata ma miejsce poprzez zbieranie in­ formacji za pomocą pięciu zmysłów. Jednak każdy z nas rozwi­ ja swój ulubiony sposób postrzegania świata, tak zwaną modalność. Na przykład niektórzy ludzie są najbardziej podatni na to, co widzą, ich system wzrokowy jest zmysłem dominującym. Dla innych najważniejszym bodźcem wyzwalającym doświad­ czenia są dźwięki, podczas gdy jeszcze inni opierają się na uczuciach. Jednak nawet w ramach każdego z tych dominujących ro­ dzajów doświadczania świata da się wyróżnić określone obra­ zy, dźwięki czy inne doznania, które można zmienić tak, aby zwiększyć lub zmniejszyć intensywność naszych wrażeń. Te podstawowe składniki nazywane są elementami SUBMODALNYML* Możesz na przykład wytworzyć sobie w umyśle jakiś obraz, a następnie wymienić dowolny jego aspekt (element submodalny) po to, aby zmienić własne odczucia na ten temat. Możesz przedstawić sobie ten obraz w ostrzejszych barwach, * Dokładniejsze omówienie tego tematu znajdzie czytelnik w książce Unlimited Power, rozdziały szósty i ósmy.

214

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VII. JAK ZDOBYĆ TO, CZEGO CHCESZ

215

skutkiem czego twoje odczucia związane z tą sytuacją staną się intensywniejsze. Zjawisko to znane jest jako wymiana elemen­ tów submodalnych. Największym chyba ekspertem w tej dzie­ dzinie jest Richard Bandler, współautor techniki programowa­ nia neurolingwistycznego. Pierwszych spostrzeżeń na ten temat dokonał już Arystoteles, który w swoich uwagach na temat pię­ ciu zmysłów podzielił modele percepcji na kategorie. Manipulowanie elementami submodalnymi pozwala na do­ wolne zwiększanie lub zmniejszanie intensywności twoich od­ czuć, decydują one bowiem o twoich uczuciach związanych z dosłownie wszystkim. Właśnie dzięki nim odczuwasz radość lub smutek, uniesienie lub desperację. Zrozumienie tego pro­ cesu pozwoli ci nie tylko zmienić odczucia związane z do­ wolnym doświadczeniem życiowym, lecz również jego znacze­ nie w twojej percepcji, a więc także i działania, które możesz względem niego podjąć. Kiedyś wpadłem na pomysł, że elementy submodalne najlepiej jest porównać do kodów żeberkowych na produktach żywnościowych, czyli grubszych i cieńszych czarnych kresek, które zastąpiły tradycyjne metki w niemal wszystkich dużych sklepach spożywczych. Wydają się one całkiem błahe, jednak kiedy przesunie się nad nimi czytnik elektroniczny, przekazują komputerowi wszystkie informacje na temat danego produktu: nazwę, cenę, ilość i tak dalej. Dokładnie w ten sam sposób działają połączone w całość elementy submodalne. Kompute­ rem jest tu nasz mózg, który odbiera informacje na temat ro­ dzaju zjawiska, wiązanych z nim odczuć oraz możliwych dzia­ łań. Również i ty posiadasz własne kody żeberkowe, które można zidentyfikować za pomocą pytań pozwalających ci usta­ lić, których z nich używasz, a których nie. Jeśli na przykład twoją dominującą modalnością są wrażenia wzrokowe, radość, jaką czerpiesz z przypominania sobie poszczególnych obrazów, jest prawdopodobnie proporcjonalna do ich rozmiaru, koloru, nasycenia, odległości oraz ilości ruchu, jaką zawarłeś w przywoływanych wizualnie wspomnieniach. Jeśli kierujesz się głównie słuchowymi elementami submodalnymi, twoje uczucia zależą od natężenia, tempa, wysokości, barwy oraz wszystkich innych elementów, które wiążesz z daną sytuacją.

Inaczej mówiąc, niektórzy ludzie, aby poczuć się dobrze, muszą najpierw nastroić się na odbiór określonego kanału. Jeśli jest to kanał wizualny, skupienie się na wizualnych elementach danej sceny powoduje większą intensywność emocjonalną. Dla innych ludzi kanałem tym jest kanał dźwiękowy albo dotykowo-ruchowy. Dla jeszcze innych najlepsza jest kombinacja wrażeń: najpierw muszą skojarzyć wrażenia wzrokowe, po­ tem słuchowe, a wreszcie kinestetyczne. Wszystkie te wraże­ nia muszą pojawić się we właściwej kolejności i właściwym natężeniu. Kiedy zdasz sobie z tego sprawę, zrozumiesz też, że w co­ dziennym posługiwaniu się językiem ludzie nieustannie używają stów podpowiadających, do których elementów submodalnych muszą się dostroić. Wystarczy uważnie posłuchać, jak opisują gwoje doświadczenia, i przyjąć te opisy dosłownie. (Na przykład w ostatnich dwóch zdaniach użyłem słów „dostroić się" i „słu­ chać", co wyraźnie sugeruje elementy słuchowe.) Ile razy słyszałeś, jak ktoś mówił: „Zupełnie nie widzę sie­ bie w tej roli"? W ten sposób informował cię, na czym polega jego problem: gdyby potrafił się zobaczyć w tej sytuacji, zna­ lazłby się w stanie, w którym mógłby odegrać tę rolę. Może ktoś ci kiedyś powiedział, że przesadzasz z rozmiarami nie­ powodzenia, i pewnie miał rację. Jeśli bowiem naprawdę znaj­ dowałeś się pod działaniem stresu, najprawdopodobniej obra­ zy, które zjawiały się w twoim mózgu, były nieproporcjonalnie duże, co sprzyja intensyfikacji odczuć. Jeśli ktoś mówi, że coś jest dla niego wielkim ciężarem, powinieneś pomóc mu spra­ wić, by sytuacja stała się lżejsza, by w ten sposób osiągnął stan, w którym mógłby sobie z nią poradzić. Jeśli ktoś stwier­ dził, że się wyłącza, powinieneś pomóc mu się włączyć z po­ wrotem tak, aby mógł zmienić stan, w którym się znajduje. NASZA ZDOLNOŚĆ ZMIANY ODCZUĆ I UCZUĆ ZA­ LEŻY OD ZDOLNOŚCI WYMIANY ELEMENTÓW SUB­ MODALNYCH. Musimy nauczyć się kontrolować różne ele­ menty, które składają się na nasz obraz rzeczywistości, i wymie­ niać je w celu uzyskania pożądanego rezultatu. Ćzy kiedykolwiek powiedziałeś sobie, że musisz nabrać dystansu do jakiegoś problemu? Chciałbym, abyś podjął pewną

216

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VII. JAK ZDOBYĆ TO, CZEGO CHCESZ

217

próbę. Pomysł o sytuacji, która obecnie stanowi dla ciebie pro­ blem. Przywołaj ją w umyśle w postaci obrazu, a następnie odpychaj ten obraz coraz dalej od siebie. Stań ponad nim i spójrz na całą sytuację pod zupełnie innym kątem. Co dzieje się z intensywnością twoich emocji? Zwykle spada. Co się dzie­ je, kiedy obraz staje się coraz mniejszy i coraz mniej wyraźny? Następnie spróbuj powiększyć obraz tego problemu, przedstawić go sobie w jaskrawszych barwach, postawić go bliżej siebie. U większości ludzi wywołuje to zwiększenie na­ pięcia emocjonalnego. Potem odsuń go daleko od siebie i ob­ serwuj, jak blaknie w słońcu. Drobna zmiana któregokolwiek z tych elementów jest jak zmiana jednego ze składników w przepisie kulinarnym. Z pewnością zmieni ona odczucia, których doświadcza twoje ciało. Chociaż omówiłem elementy submodalności bardzo dokładnie w swojej poprzedniej książce, mówię o tym jeszcze raz tutaj, ponieważ chciałbym, abyś dob­ rze to zrozumiał. To bardzo ważne dla zrozumienia wielu in­ nych rzeczy, którymi będziemy się zajmować w tej książce. Twoje uczucia związane z rzeczami i sytuacjami zmieniają się natychmiast po wprowadzeniu zmian w tworzących je elementach submodalnych. Pomysł o czymś, co zdarzyło się wczoraj. Wyobraź sobie jakieś wczorajsze doświadczenie. Następnie umieść obraz tego wspomnienia za sobą. Odpychaj go za siebie tak długo, aż zmieni się w odległy punkt majaczący niewyraźnie w ciemności. Czy będziesz miał wtedy odczucie, że zdarzyło się to wczoraj, czy też bardzo dawno temu? Jeśli jest to przyjemne wspomnienie, przyciągnij je z powrotem do siebie. Jeśli nie, niech zostanie tam, gdzie jest! Po co bowiem wtedy masz się na nim koncentrować. Jest przecież wiele innych, o wiele wspanialszych doświadczeń w twoim życiu. Pomyśl teraz o jednym z nich, które wydarzyło się dawno temu. Przywołaj obraz tego doświadczenia, przyciągnij go i umieść tuż przed sobą. Postaraj się, aby był jak największy, jasny i kolorowy. Wyobraź sobie całą sytuację przestrzennie. Postaw się raz jeszcze w tamtej sytuacji, poczuj się tak, jakbyś tam był i odczuwał to, co wtedy odczuwałeś. Czy masz jeszcze wrażenie, że działo się to dawno temu, czy też może wydaje ci się, że odczuwasz tę radość właśnie teraz? Poprzez zmianę elementów submodalnych możesz nawet zmienić poczucie czasu.

NAJCZĘŚCIEJ SPOTYKANE ZWROTY I WYRAŻENIA OPARTE NA POSZCZEGÓLNYCH ELEMENTACH SUBMODALNYCH: Wrażenia wzrokowe: To naprawdę rozjaśnia moją przyszłość. To pozwala przyjąć lepszą perspektywę. To znajduje się na samej górze mojej hierarchii ważności. Pogoda była w kratkę. To zupełnie inny obraz rzeczywistości. Stanąłem twarzą w twarz z tym problemem. Wrażenia słuchowe: To brzmi wspaniale. Muszę się do tego nastroić. Ten facet rzeczywiście wypadł z tonu. Wszystko krzyczało, że to już koniec. Słyszę wyraźnie, że coś tam brzęczysz. Ciągle za to na mnie wrzeszczy. Wrażenia dotykowe i ruchowe: To śliski facet. Ciśnienie rosło/spadało. To dla mnie duży ciężar. Czuję się, jakbym dźwigał to wszystko na własnych barkach. Tkwię w tym wszystkim po uszy. Temperatura na sali rosła z każdą minutą.

218

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VII. JAK ZDOBYĆ TO, CZEGO CHCESZ

219

STWÓRZ SWÓJ WŁASNY PLAN
Odkrywanie elementów submodalnych stanowi dobrą zabawę. Być może będziesz chciał robić to sam, ale odkrywanie siebie przy pomocy drugiej osoby może się okazać o wiele przyjem­ niejsze. Pomoże ci to być dokładniejszym, a jeśli partner też czyta tę książkę, będziecie mieli wiele do omawiania. Może ci też być łatwiej, jeśli bliska osoba będzie ci towarzyszyć w two­ ich postanowieniach. Tak więc teraz pomysł szybko o jakimś przyjemnym do­ świadczeniu i wykonaj następujące ćwiczenie. Oceń swoje od­ czucia w skali od zera do stu, gdzie zero oznacza całkowity brak przyjemności, a sto największą możliwą przyjemność, jakiej po­ trafiłbyś doświadczyć. Powiedzmy, że oceniłeś natężenie emo­ cjonalne tego wydarzenia na osiemdziesiąt. Odwołaj się teraz do listy możliwych elementów submodalnych (s. 221), co pozwoli ci odkryć, które z tych elementów dają ci najwięcej radości, pozwalają odczuwać więcej przyjemnych niż bolesnych uczuć. Zacznij odpowiadać na każde z pytań zawartych na tej liś­ cie zgodnie z dotychczasowym doświadczeniem. Jeśli więc skupiasz się na wrażeniach WIZUALNYCH, po kolei odpo­ wiadaj na pytania z tej części listy Czy twoje wyobrażenie tej sytuacji jest obrazem statycznym, czy ruchomym? Jeśli jest obrazem ruchomym, zwróć uwagę na powodowane przezeń odczucia. Czy są pozytywne? Następnie zmień obraz tego do­ świadczenia, konstruując je zgodnie z przeciwnym elementem submodalnym. W tym wypadku będzie to obraz statyczny. Co się zmieniło? Czy poczucie przyjemności jest mniejsze? O ile mniejsze? Czy na przykład spadło w twojej ocenie z osiem­ dziesięciu do pięćdziesięciu punktów na skali? Zapisz wpływ, jaki wywarła na ciebie zmiana tego elementu submodalnego, abyś mógł to odkrycie wykorzystać później. Wróć teraz do obrazu w jego początkowej formie, to jest zamień go znów na projekcję, abyś ponownie mógł odczuć przyjemność ocenioną na osiemdziesiąt punktów, i przejdź do następnego pytania z listy. Jeśli obraz jest czarno-biały, w jaki sposób przyczynia się to do twoich odczuć? Znów zmień swoje wyobrażenie. Dodaj kolory i zobacz, co się stanie. Czy twoje

odczucia emocjonalne przekraczają poziom osiemdziesiąt? Za­ pisz swoje obserwacje. Gdyby zmiana ta podniosła natężenie emocjonalne, powiedzmy do dziewięćdziesięciu pięciu, mogłoby się to okazać bardzo przydatne w przyszłości. Jeśli na przykład będziesz myślał o czynności, której zwykle unikasz, po dodaniu kolorów może się okazać, że wzrosną pozytywne emocje i przystąpisz do pracy chętniej niż przedtem. Wróć do wersji czarno-białej, zwracając przy tym uwagę na zmianę, jaką to w tobie spowodowało. Za każdym razem pamiętaj, by wracać do początkowej formy obrazu przed dokonaniem każdej kolejnej zmiany. Teraz z powrotem dodaj do obrazu kolory, tyle że ostrzejsze niż poprzednio. Spróbuj dosłownie zanurzyć się w ostrych kolorach. Nasycenie barw jest dla wielu ludzi bardzo ważnym elementem submodalnym, który znacznie intensyfikuje emo­ cje. Jeśli właśnie w tej chwili myślisz o jakimś przyjemnym doświadczeniu i stopniowo dodajesz do tego obrazu jasnych barw, pewnie czujesz się lepiej, prawda? (Są oczywiście wyją­ tki. Jeśli na przykład wspominasz jakiś romantyczny moment, włączenie wszystkich świateł może się okazać nie całkiem wła­ ściwe.) Co się stanie, jeśli przyciemnisz obraz, przytłumisz barwy i zmniejszysz ostrość? U większości ludzi wywołuje to niemal depresję. Tak więc natychmiast dodaj światła! W podobny sposób odpowiadaj na pozostałe pytania z listy elementów wizualnych. Następnie skup się na elementach SŁUCHOWYCH. Jak brzmi odtwarzane w myśli wspomnie­ nie? W jaki sposób wpływa na twoje emocje pogłośnienie tych dźwięków? Czy zwiększają się wraz z przyspieszeniem ich tempa? O ile? Zapisz swoje obserwacje. Postaraj się po kolei wymieniać tak wiele elementów, jak tylko potrafisz. Jeśli na przykład wyobrażasz sobie czyjś głos, eksperymentuj z into­ nacją i akcentem. Być może zmieni to twoje odczucia. Co się Stanie, jeśli z delikatnego i łagodnego tonu uczynisz dźwięk ostry i napastliwy? Pamiętaj, aby na koniec przywrócić dźwię­ kom ich początkowe cechy, tak abyś mógł odczuwać wyjścio­ wy poziom przyjemności. Wreszcie skup się na elementach KINESTETYCZNYCH. W jaki sposób zmiana tych elementów wpływa na twoje od-

220

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VII. JAK ZDOBYĆ TO, CZEGO CHCESZ

221

czucia? Czy na przykład zmiana temperatury zwiększa odczu­ waną przyjemność, czy też doprowadza cię do szału? Skup się na własnym oddechu. Jak wpływa na ciebie zmiana oddechu z płytkiego i szybkiego na głęboki i powolny? Zapisz zauważo­ ną różnicę. Jak wpływa na ciebie zmiana faktury obrazu? Baw się, zmieniając odczucia dotykowe, od miękkich i puszystych, poprzez śliskie i mokre, aż po lepkie. Jakie zmiany obserwujesz w swoim ciele po wprowadzeniu zmian poszczególnych elementów? Zapisz wszystkie odczucia. Po zbadaniu wszystkich elementów z listy wróć do jej począt­ ku i stwórz najprzyjemniejszy możliwy obraz tego wspomnie­ nia. Postaraj się, aby był on tak realny, byś mógł do niego sięgnąć i mocno chwycić. Wykonując wszystkie te eksperymenty, szybko dostrze­ żesz, że niektóre elementy submodalne są o wiele silniejsze od pozostałych. Każdy z nas jest inny i posiada ulubione sposoby przedstawiania sobie przeżytych doświadczeń. Celem tego ćwiczenia było stworzenie odbitki, która odzwierciedla sposób działania twojego umysłu. Zachowaj ją i wykorzystuj. Przyda ci się może nawet dzisiaj. Wiedząc, które elementy submodal­ ne wpływają na ciebie najkorzystniej, będziesz potrafił zwię­ kszać natężenie emocji pozytywnych i zmniejszać natężenie negatywnych. Jeśli na przykład wiesz, że twoje emocje znacznie się zwię­ kszają skutkiem rozjaśnienia obrazu, dodania barw i przy­ bliżenia go maksymalnie do ciebie, może to być dla ciebie do­ datkową motywacją do zrobienia czegoś przez zmianę swojego wyobrażenia o danej czynności tak, aby odpowiadało ono tym właśnie kryteriom. Będziesz też wiedział, że nie wolno ci po­ strzegać swoich problemów jako dużych, kolorowych i jasnych obrazów, ponieważ zwiększy to twoje negatywne emocje związane z nimi. Będziesz potrafił w dowolnej chwili wyrwać się z ograniczającego cię stanu i przejść do stanu, który doda ci sił i ożywi twoje działanie. A to wszystko lepiej wyposaży cię na drogę do osiągnięcia sukcesu. Świadomość wagi, jaką elementy submodalne odgrywają w twoim doświadczeniu, jest kluczowa dla rozwiązywania problemów. Na przykład poczucie niepewności lub pewność

r

LISTA MOŻLIWYCH ELEMENTÓW SUBMODALNYCH
Czy wspomnienie podobne jest do nieruchomego obrazu, czy też projekcji filmu? Czy obraz jest kolorowy, czy też czarno-biały? Czy obraz znajduje się z prawej strony, z lewej strony, czy też w centrum? Czy obraz znajduje się u góry, na dole, czy mniej więcej w polowie? Czy obraz jest jasny, ciemny, czy przytłumiony? Czy obraz przedstawia poszczególne elementy w naturalnej wielkości, czy też może są one większe lub mniejsze? W jakiej odległości od ciebie znajduje się obraz? Czy prędkość projekcji obrazu jest duża, czy mała? Czy w obrazie znajduje się jakiś element, na którym specjalnie koncentrujesz uwagę? Czy ty sam znajdujesz się na przedstawianym obrazie, czy też je­ steś poza nim? Czy obraz jest dwu-, czy trójwymiarowy? Czy któryś z kolorów obrazu wpiywa na ciebie bardziej niż pozostałe? Czy obraz jest ograniczony, czy panoramiczny? Czy patrzysz na obraz z góry, z dołu, z boku itd.? Czy którykolwiek z elementów obrazu zwiększa natężenie emocji? Czy mówisz coś sam do siebie, czy słyszysz głosy innych? Co dokładnie mówisz lub słyszysz? W jaki sposób jest to powiedziane? Jaki jest ton tych słów? Jak szybko są one wypowiadane? Skąd dochodzą dźwięki? Jak głośne są dźwięki? Czy dźwięki są harmonijne? Czy dźwięki dochodzą do ciebie z jakąś regularnością? Czy występuje modulacja głosu? Czy któreś słowa wymawiane są ze szczególnym naciskiem? Jak długo trwają dźwięki? Czy jest w tych dźwiękach coś nietypowego, charakterystyczne­ go tylko dla nich? Czy którekolwiek dźwięki zwiększają natężenie emocji? Czy występuje zmiana temperatury? Ocieplenie czy oziębienie? Czy występuje zmiana faktury? Czy obraz staje się gładki, czy chropowaty? Czy elementy są stale, czy zmienne? Czy występuje wibracja? Czy odczuwasz jakiekolwiek zmiany nacisku na ciebie? Zwiększenie czy zmniejszenie? Skąd płyną wywierane na ciebie naciski? Czy występują zmiany napięcia? Czy występuje jakiś ruch? Jeśli tak, jaki jest jego kierunek i pręd­ kość? Jak oddychasz? Czy obraz jest ciężki, czy lekki? Czy odczucia są stale, czy zmienne? Czy obserwujesz zmiany wymiaru/kształtu? Czy odczucia napływają w kierunku twojego ciała, czy też odpływają od niego? Czy dostrzegasz jakiekolwiek inne elementy, które zwiększają natężenie emocji?

Wzrokowe 1. Statyczny/dynamiczny 2. Kolorowy/czarno-biały 3. Prawy/lewy/centralny 4. Góra/dół/środek 5. Jasny/mroczny/ciemny 6. Rozmiar naturalny/ zwiększony/zmniejszony 7. Bliskość 8. Szybki/wolny 9. Wyraźny punkt 10. Obecność 11. Wymiar 12. Główny kolor 13. Panoramiczność 14. Punkt obserwacji 15. Katalizator Słuchowe 1. Ja/inni 2. Treść 3. Forma 4. Ton 5. Tempo 6. Kierunek 7. Głośność 8. Harmonia/kakofonia 9. Regularność 10. Modulacja 11. Emfaza 12. Wydźwięk 13. Cechy szczególne 14. Katalizator Klnestetycze 1. Zmiana temperatury 2. Zmiana faktury 3. Stałość 4. Wibracja 5. Nacisk 6. Umiejscowienie nacisku 7. Napięcie/rozluźnienie 8. Ruch/kierunek 9. Oddech 10. Waga 11. Stałość/zmienność 12. Zmiany wymiaru/kształtu 13. Kierunek 14. Katalizator

222

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VII. JAK ZDOBYĆ TO, CZEGO CHCESZ

223

siebie są wyłącznie kwestią modalności. Przypomnij sobie, czy myśląc o chwili onieśmielenia przedstawiałeś ją sobie jako obraz statyczny, czy też jako film. Następnie porównaj to z ob­ razem sytuacji, w której z przekonaniem mogłeś powiedzieć, że wszystko rozumiesz. Często niepewność jest skutkiem tego, że mamy przed sobą zbyt wiele obrazów, które nakładając się na siebie, tworzą chaotyczną plątaninę, ponieważ ktoś mówi do nas zbyt głośno albo zbyt szybko. Inni ludzie znów zaczynają czuć się zmieszani, gdy ktoś mówi do nich zbyt wolno. Muszą oni przedstawiać sobie sytuację w postaci filmu, muszą zo­ baczyć, jak poszczególne elementy mają się do siebie, po­ nieważ inaczej sytuacja staje się niespójna. Czy potrafiłbyś powiedzieć, w jaki sposób znajomość elementów submodalnych drugiego człowieka pomogłaby ci lepiej go czegoś na­ uczyć? Problem większości z nas polega na tym, że zwiększamy, czynimy głośniejszym albo jaśniejszym obraz ograniczających nas wzorców, nadajemy im parametry, na które jesteśmy naj­ bardziej wrażliwi, a następnie dziwimy się, dlaczego to wszys­ tko tak nas przytłacza! Jeśli kiedykolwiek wcześniej udało ci się wyjść z takiego stanu, z pewnością albo ty sam, albo ktoś inny zmienił twój obraz jakiejś sytuacji, pomógł ci zmienić przedmiot koncentracji i w końcu powiedziałeś sobie: „To przecież nic takiego." Albo skupiłeś się tylko na jednym aspekcie jakiejś sytuacji i w ten sposób poczułeś pewność, że możesz sobie z nią poradzić. Wszystko to są bardzo proste strategie, których większość opisałem dokładnie w książce Unlimited Power. W tym rozdziale chcę jedynie pobudzić twoje zainteresowanie i uświadomić ci ich istnienie.

ZMIEŃ STAN, A ZMIENISZ ŻYCIE
Poznałeś już bardzo wiele sposobów zmiany stanu, w którym się znajdujesz. Wszystkie one są bardzo proste. Możesz w jed­ nej chwili zmienić swoją fizjologię, zmieniając po prostu swój oddech. Możesz zmienić przedmiot koncentracji, zwyczajnie

decydując, na czym chcesz się skupić albo jak chcesz to zrobić. Możesz zmieniać elementy submodalne. Jeśli więc dotychczas przez cały czas myślałeś o tym, co najgorsze, nie ma żadnego powodu, abyś nadal w ten sposób myślał. Zacznij koncentro­ wać się na wszystkim, co najlepsze. Najważniejsze w życiu jest opanowanie tak wielu sposo­ bów kierowania nim, aby stało się to prawdziwą sztuką. Prob­ lem wielu ludzi polega na tym, że ograniczają się jedynie do kilku sposobów przechodzenia od stanu do stanu: za dużo jedzą lub piją, zbyt długo śpią, robią niepotrzebne zakupy, palą albo sięgają po narkotyki. Żaden z tych sposobów nie dodaje sił i wszystkie mogą mieć niszczące, jeśli nie tragiczne skutki. Kłopot też i w tym, że skutki te zwykle się kumulują, zauwa­ żamy je więc na ogół wtedy, gdy jest już za późno. To właśnie przydarzyło się Elvisowi Presleyowi i, niestety, codziennie przytrafia się wielu innym ludziom. Wyobraź sobie żabę, którą ktoś wolno zabija, podgrzewając słój z wodą, w którym ją umieścił. Gdyby wrzucono ją od razu do wrzątku, szok wywo­ łany temperaturą pewnie spowodowałby, iż wyskoczyłaby ze słoja natychmiast. Jednak przy powolnym podwyższaniu się temperatury żaba zauważa niebezpieczeństwo dopiero wtedy, gdy jest już za późno. Syndrom podróży w kierunku wodospadu Niagary objawia się wtedy, gdy przestajesz kontrolować stany, w których się znajdujesz, a kiedy nie potrafisz kontrolować stanów, nie mo­ żesz panować nad swoim zachowaniem. Jeśli są rzeczy, które chcesz osiągnąć, a nie masz motywacji, przyczyną jest nie­ właściwy stan, w którym się znajdujesz. Jednak nie jest to wy­ tłumaczenie, tylko komenda, którą sobie wydajesz! Polecenie, by zrobić wszystko, czego wymaga zmiana stanu, ciała lub du­ cha. Kiedyś doprowadziłem się do stanu, w którym odczuwa­ łem wielką presję związaną z pisaniem książki. Nic dziwnego, wydawało mi się to niemożliwe. Jednak później musiałem zna­ leźć sposób wyjścia z tego stanu, inaczej nie czytałbyś teraz tej historii. Musiałem znaleźć się w stanie twórczym, stanie pod­ niecenia. Jeśli chcesz przejść na dietę, nie uda ci się to tak dłu­ go, jak długo będziesz odczuwał strach, zmartwienie czy fru-

224

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VII. JAK ZDOBYĆ TO, CZEGO CHCESZ

225

strację. ABY ODNIEŚĆ SUKCES, MUSISZ WPROWADZIĆ SIĘ W STAN DETERMINACJI. Jeśli chcesz dostać lepszą pracę, musisz zrozumieć, że inteligencja i możliwości inte­ lektualne są często wypadkową stanów, w których się znajdu­ jesz. Ludzie o rzekomo niewielkich zdolnościach przekonują się, że ich zdolności i możliwości rosną jak grzyby po deszczu, kiedy oni sami wprowadzą się w nowy stan. Udowodniłem to wiele razy, pracując z dyslektykami. Dysleksja jest oczywiście funkcją naszych zdolności wzrokowych, jednak często zależy również od stanu emocjonalnego, w którym się człowiek znajduje. Człowiek cierpiący na dysleksję nie za każdym razem zmienia kolejność liter czy słów. Może się to zdarzać bardzo często, ale jednak nie zawsze. Różnica między sytuacją, w której dyslektyk potrafi i nie potrafi prawidłowo posługiwać się językiem, sprowadza się do stanu, w którym się znajduje. Jeśli zmienisz ten stan, natychmiast zmieniasz osiągane przez niego wyniki. Każdy człowiek cierpiący na dysleksję albo wal­ czący z innymi problemami, których przyczyną jest stan emo­ cjonalny, może wykorzystywać te strategie, by pomóc sobie pozbyć się problemów. Ponieważ ruch może natychmiast zmienić nasze odczucia, korzystne jest dla nas tworzenie wielu sposobów natychmiasto­ wej zmiany stanu za pomocą jednego tylko ruchu. Wiele lat te­ mu nauczyłem się czegoś, co w znacznym stopniu zmieniło moje życie. W Kanadzie poznałem człowieka, który ciosami karate łamał deski. Postanowiłem opanować tę umiejętność. Ale zamiast ćwiczyć karate przez wiele miesięcy, odkryłem, na czym i w jaki sposób karateka koncentruje się, wymierzając cios (natężenie, barwa i tak dalej), jakie są jego przekonania i jaką przyjmuje strategię fizyczną, to jest, jak wykorzystuje swoje ciało, by złamać deskę. Zacząłem wciąż od nowa ćwiczyć identyczne ruchy ciała z wielkim natężeniem emocjonalnym, wysyłając do mózgu odczucia związane w różny sposób z poczuciem pewności. Przez chwilę mój instruktor pokazywał mi dokładnie, jakie ruchy mam wykonywać. Po krótkim czasie złamałem jedną deskę. Potem dwie, trzy i cztery na raz. Jak mi się to udało? 1. Podniosłem wymagania w stosunku do siebie i łamanie

desek ciosem karate stało się dla mnie koniecznością - wcześ­ niej akceptowałem fakt, że nie jestem w stanie tego robić. 2. Zmieniłem ograniczające mnie przekonanie, że nie po­ trafię osiągnąć swojego celu, co udało mi się dzięki wprowa­ dzeniu się w stan pewności siebie. 3. Wypracowałem skuteczną strategię osiągnięcia celu. Doświadczenie to zmieniło całkiem moje poczucie siły i pewności. Zacząłem wykorzystywać tę samą siłę, która pozwalała mi łamać deski ciosami karate, do osiągnięcia innych rzeczy, o do­ konanie których wcześniej nawet bym siebie nie podejrzewał. Pozwoliło mi to z łatwością przełamać nawyk odkładania wszys­ tkiego na później oraz pewne obawy i lęki. Przez lata wzmacnia­ łem i uwarunkowywałem te odczucia, a następnie zacząłem uczyć innych. Nawet kilkunastoletnim dzieciom pokazywałem, że mogą o wiele bardziej uwierzyć w siebie, udowadniając, że potrafią w krótkim czasie zrobić coś, co wcześniej uznawały za niemożli­ we. W końcu zacząłem te doświadczenia wykorzystywać jako ele­ ment stworzonych przeze mnie kursów Unlimited Power, które na całym świecie prowadzone są przez moich uczniów i instruktorów. Często w czasie krótszym niż trzydzieści minut potrafią oni pomóc innym przełamać obawy i przekonać ich, że mogą przezwyciężyć wszystko, co przeszkadza im w życiu. Po przełamaniu deski je­ dnym ciosem karate uczą się, jak można wykorzystać to do­ świadczenie dla zdobycia poczucia pewności, które jest niezbędne do osiągnięcia czegokolwiek w życiu. Niezmiennie fascynuje mnie obserwowanie wspaniale zbudowanych mężczyzn, którzy sądzą, że potrafią złamać deskę brutalną siłą, i przekonują się, że nie jest to możliwe, a następnie ze zdziwieniem patrzą, jak drobna i wątła kobieta robi to jednym ciosem, ponieważ udało jej się wypracować poczucie pewności i wiary w siebie.

Doświadczenie nie jest skutkiem tego, co dzieje się z człowiekiem; jest natomiast skutkiem reakcji człowieka na to, co się z nim dzieje.
ALDOUS HUXLEY

226

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VII. JAK ZDOBYĆ TO, CZEGO CHCESZ

227

Musisz zrozumieć, że przejęcie świadomej kontroli nad pracą własnego umysłu jest dla ciebie koniecznością. Musisz robić to świadomie albo będziesz zdany na łaskę wszystkiego, co dzieje się wokół ciebie. Przede wszystkim musisz opanować umie­ jętność natychmiastowej zmiany własnego stanu emocjonal­ nego, bez względu na sytuację zewnętrzną, bez względu na og­ rom twojej frustracji i rozgoryczenia. To jedna z podstawo­ wych umiejętności, których nabywają słuchacze moich kursów. Uczą się, jak szybko przejść od stanu, w którym boją się, gdyż „wiedzą", że nie potrafią czemuś podołać, do stanu, w którym wiedzą, że potrafią to zrobić i mogą podjąć skuteczne dzia­ łania. Tego typu doświadczenia natychmiastowej zmiany dają ci w życiu olbrzymią siłę. Ale możesz to w pełni docenić do­ piero, gdy spróbujesz choć raz. Drugą ważną umiejętnością jest zmiana stanu w każdych okolicznościach, nawet w sytuacji, która przedtem wprawiała cię w przygnębienie. Mimo takiego nastroju powinieneś zmieniać stan dowolnie, uwarunkowując się tak długo, jak długo nie będziesz się czuł dobrze bez względu na okoliczno­ ści. Trzecią umiejętnością jest oczywiście wypracowanie zestawu nawykowych wzorców wykorzystywania ciała i kon­ centracji umysłu tak, aby czuć się dobrze bez jakiegokolwiek wysiłku. Moją definicją sukcesu jest PRZEŻYĆ SWOJE ŻY­ CIE W TAKI SPOSÓB, ABY BRZMIAŁO W NIM JAK NAJ­ WIĘCEJ TONÓW PRZYJEMNYCH I JAK NAJMNIEJ BO­ LESNYCH. Warunkiem sukcesu jest też dla mnie żyć tak, aby ludzi otaczających mnie spotykało więcej przyjemności niż przykrości. Ktoś, kto osiągnął wiele, lecz żyje w wielkim cier­ pieniu albo jest otoczony ludźmi, którzy cierpią, nie odniósł prawdziwego sukcesu. Czwartym celem jest więc umożliwia­ nie innym szybkiej zmiany stanów emocjonalnych, zmiany niezależnej od warunków zewnętrznych i trwałej. Tego właśnie uczą uprawnieni przeze mnie nauczyciele: pomagać innym za­ równo podczas zajęć grupowych na moich kursach, jak i w in­ dywidualnej pracy z ludźmi. Co powinieneś zapamiętać z tego rozdziału? WSZYSTKO, CZEGO NAPRAWDĘ POTRZEBUJESZ W ŻYCIU, TO ZMIANA SWOICH UCZUĆ I ODCZUĆ. Powtórzmy:

wszystkie twoje uczucia to jedynie biochemiczna burza w mózgu i w każdym momencie życia możesz nad nimi pa­ nować. Dokładnie w tej samej chwili możesz odczuwać ek­ stazę, ale możesz też odczuwać ból i przygnębienie: wybór na­ leży do ciebie. Nie potrzebujesz do tego ani lekarstw, ani nar­ kotyków, ani niczego innego. Są o wiele skuteczniejsze spo­ soby, jak dowiedziałeś się już z rozdziału o przekonaniach, działanie lekarstw może zostać zniwelowane chemikaliami, które produkujesz we własnym ciele, zmieniając nastawienie psychiczne i fizyczne. Substancje te są znacznie potężniejsze od wszystkich innych.

Każdy wielki i inspirujący moment w annałach świata jest triumfem odrobiny entuzjazmu.
RALPH WALDO EMERSON

CZY WIESZ, JAK POCZUĆ SIĘ DOBRZE?
Kiedyś podczas podróży w interesach do Toronto czułem się wyczerpany fizycznie z powodu silnego bólu w plecach. Po lądowaniu zacząłem zastanawiać się, co muszę zrobić, kiedy znajdę się nareszcie w hotelu. Była już 10.30 w nocy. Nastę­ pnego ranka musiałem wstać wcześnie i zacząć prowadzić zajęcia. Mogłem coś zjeść - nie miałem nic w ustach od rana - ale było bardzo późno. Mogłem trochę popracować albo oglądać telewizję. Nagle zdałem sobie sprawę z faktu, że wszystko to były po prostu strategie, które miały mi pomóc pozbyć się cierpienia i zyskać przyjemność. Jednak żadna z nich nie wydawała się zbyt kusząca. Musiałem powiększyć swoją listę sposobów na zdobycie przyjemności, i to bez względu na otoczenie, w którym się znajdowałem. Czy wiesz zatem, jak dobrze się poczuć? To pytanie brzmi pewnie głupio. Ale zapytam jeszcze raz: czy dysponujesz zestawem sposobów, które dodając ci sił, potrafią sprawić, że w jednej chwili dobrze się poczujesz? Czy możesz tego

228

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VII. JAK ZDOBYĆ TO, CZEGO CHCESZ

229

dokonać bez odwoływania się do jedzenia, alkoholu, narko­ tyków, papierosów i innych źródeł nałogów? Jestem pewien, że masz kilka takich sposobów, ale spróbujmy tę listę powięk­ szyć. Właśnie teraz poszukajmy jeszcze kilku pozytywnych wyborów, które pozwolą ci lepiej się poczuć. WŁAŚNIE TERAZ SPORZĄDŹ LISTĘ TEGO, CO ROBISZ OBECNIE, ABY ZMIENIAĆ SWOJE SAMOPOCZUCIE. A skoro już masz tę listę sporządzić, to dlaczego nie miałbyś dodać kilku nowych pozycji, które mogą pozytywnie wpłynąć na twój stan? Nie przestawaj się zastanawiać, dopóki na twojej liście nie znajdzie się co najmniej piętnaście różnych sposobów. Ideałem byłoby znalezienie dwudziestu pięciu. Być może później zechcesz jeszcze wiele razy wracać do tego ćwiczenia i rozsze­ rzać swoją listę do setek pozycji. Kiedy ja sam sporządziłem taką listę, odkryłem, że muzyka jest sposobem, który pozwala mi najskuteczniej zmieniać moje, samopoczucie. Lektura jest następnym sposobem, ponieważ, po pierwsze, pozwala mi zmienić przedmiot koncentracji, a po wtóre, uwielbiam się uczyć, tak więc zwłaszcza czytanie czegoś, co mogę natychmiast zastosować w życiu, sprawia, że od razu czuję się lepiej. Zmiana ruchów ciała jest czymś, co mogę zrobić natychmiast, aby zastąpić to, co mnie ogranicza, stanem inspiracji: ćwiczenia przy muzyce, zwyczajne podskoki i skłony, bieg przez kilka kilometrów pod górę, pływanie. Oto kilka innych sposobów, które stosuję: taniec, śpiew przy akompaniamencie mojej ulubionej płyty kompaktowej, filmy komediowe, koncerty muzyczne czy słuchanie taśm ma­ gnetofonowych. Ciepła kąpiel, łaźnia. Seks z moją żoną. Obiad rodzinny, podczas którego wszyscy dyskutujemy o tym, co dla każdego z nas najważniejsze. Pieszczoty z moimi dziećmi, obejmowanie i całowanie Becky. Lubię zabierać Becky do kina na filmy takie jak Ghost (Duch), na których siedzimy obok siebie i obydwoje zalewamy się łzami. Lubię nowości, nowych ludzi i nowe pomysły. Lubię doskonalić wszystko, co robię obecnie. Kolejnym sposobem jest jakiekolwiek twórcze działanie, żartowanie z przyjaciółmi i robienie czegokolwiek, co daje mi poczucie, że wnoszę do życia jakiś wkład. Prowa­ dzenie moich kursów, zwłaszcza dla wielkiej liczby ludzi

(jeden z moich ulubionych elementów submodalnych). Od­ świeżanie wspomnień, wyobrażanie sobie po raz kolejny cu­ downych doświadczeń, które przeżyłem w niedawno, ale i tych dawniejszych, które uwieczniłem w pamiętniku.

LISTA SPOSOBÓW NA NATYCHMIASTOWĄ ZMIANĘ SAMOPOCZUCIA, OD CIERPIENIA DO PRZYJEMNOŚCI 1
2. . . 3. . . 4. . . 5. . . 6. . . 7. . . 8. . . 9. . . 10. . . 11. . . 12. . . 13. . . 14. . . 15. . . 16. . . 17. . . 18. . . 19. . . 20. . .

230

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

JEŚLI NIE PLANUJESZ PRZYJEMNOŚCI, DOŚWIADCZYSZ CIERPIENIA
Podstawową korzyścią ze sporządzenia listy sposobów, pozwa­ lających ci dobrze się poczuć, jest świadomość, że nie musisz sięgać po inne, destrukcyjne. Jeśli połączysz cierpienie z nisz­ czącymi się nawykami, a wielką przyjemność z właśnie wcią­ gniętymi na listę sposobami, przekonasz się, że większość z nich możesz wykorzystywać niemal zawsze. Zmień tę listę w rzeczywistość: PLANUJ PRZYJEMNOŚCI NA CO DZIEŃ. Nie zdawaj się na przypadek, ograniczając się jedynie do na­ dziei, że jakaś przyjemność pewnie cię spotka. Wyjdź jej na spotkanie. Zaplanuj dla niej miejsce! Przez cały czas mowa o uwarunkowywaniu systemu ner­ wowego, twojego ciała oraz umysłu, które powinno koncentro­ wać się w taki sposób, abyś nieustannie widział, jakie korzyści płyną dla ciebie z wszystkich życiowych sytuacji. Pamiętaj, że jeśli dostrzegasz ograniczające cię wzorce emocjonalne, przy­ pisuj je temu, iż w niewłaściwy sposób wykorzystujesz swoje ciało albo przez cały czas koncentrujesz się na czymś, co od­ biera ci siły. Jeśli tak, to musisz zmienić przedmiot koncen­ tracji i jest narzędzie, które okazuje się do tego niewiarygodnie wręcz pomocne.

Rozdział ósmy

Kto zadaje pytania, nie może uniknąć odpowiedzi

ODPOWIEDZIĄ SĄ PYTANIA

Nie potrzebowali żadnych powodów. Przyszli tylko dlatego, że był z pochodzenia Żydem. Wtargnęli do mieszkania i areszto­ wali go wraz z całą rodziną. Zaraz potem spędzono ich wszyst­ kich jak bydło, zagoniono do wagonów i wysłano do obozu śmierci w okolicach Krakowa. Nawet najgorsze nocne koszma­ ry nie mogłyby go przygotować do tego, że na jego oczach za­ biją mu całą rodzinę. Jak miał przeżyć widok ubranka własnego dziecka na kimś innym, jak znieść świadomość, że jego synek już nigdy go nie nałoży, ponieważ zabili go „pod prysznicem"? Ale jakoś zniósł. Któregoś dnia, kiedy po raz kolejny przyglądał się otaczającemu go piekłu, stanął twarzą w twarz Z niezaprzeczalną prawdą: jeśli zostanie tam choćby dzień dłu­ żej, umrze. Podjął decyzję, że musi uciec i że ucieczka musi mieć miejsce natychmiast! Nie wiedział jak, wiedział tylko, że po prostu musi. Przez całe poprzednie tygodnie pytał współ­ więźniów: „Jak możemy wydostać się z tego piekielnego miej­ sca?" Odpowiedzi, które słyszał, były niemal takie same: „Nie bądź głupcem! Stąd nie ma ucieczki. Zadawanie takich pytań tylko sprawi ci ból. Po prostu pracuj i módl się, byś przeżył." Jednak on nie mógł się z tym pogodzić i nie pogodził się. Ucieczka

PRZYSŁOWIE KAMERUŃSKIE

232

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VIII. ODPOWIEDZIĄ SĄ PYTANIA

233

stała się jego obsesją i nawet jeśli odpowiedzi były bezsensowne, wciąż od nowa mówił sobie: „Jak mogę to zrobić? Musi być jakiś sposób! Jak mogę wydostać się stąd cały i zdrów już dzisiaj?" Podobno jeśli prosisz, będzie ci dane. I dla jakichś powodów tego właśnie dnia znalazł odpowiedź. Być może powodem było wielkie zaangażowanie, być może poczucie, że „nadszedł właściwy czas". A być może odpowiedź była skutkiem ciągłego koncentrowania się na jednym, najważniejszym pytaniu. Bez względu na przyczynę pozostaje faktem, że w człowieku tym obudziła się potężna siła rozumu i ducha ludzkiego. Odpowiedź przyszła do niego z bardzo nieprawdopodobnego źródła: przyniósł ją powodujący torsje odór rozkładającego się ludzkiego ciała. Tuż obok swojego miejsca pracy zobaczył stos ciał, które miały być wrzucone do ciężarówki - zagazowane kobiety, mężczyźni i dzie­ ci. Wyrwano im złote zęby i zabrano wszystko, co posiadali. I wtedy Lech Stanisławski, zamiast zastanawiać się: „Dlaczego naziści są tak okrutni? Jak to możliwe, aby sam Bóg stworzył takie zło? Dlaczego Bóg ukarał właśnie mnie?", zadał sobie zupełnie inne pytanie: „JAK MOGĘ TO WYKORZYSTAĆ, ABY STĄD UCIEC?" Odpowiedź przyszła natychmiast. Kiedy dzień pracy zbliżał się ku końcowi i jego grupa mia­ ła zmierzać z powrotem do baraków, Lech przycupnął za cięża­ rówką. Z bijącym sercem zdjął z siebie ubranie i wsunął się w stertę ciał. Przez cały czas udawał umarłego. Nie drgnął na­ wet później, kiedy omal nie zgniotły go rzucane na niego ciała. Zewsząd otaczał go smród rozkładających się ciał i szty­ wne kończyny zmarłych. Czekał w nadziei, że nikt nie zauwa­ ży jednego żywego człowieka w takiej masie trupów, w na­ dziei, że ciężarówka w końcu ruszy. Wreszcie dobiegł go dźwięk silnika. Poczuł, że ciężarówka zaczęła się toczyć. Przygnieciony mnóstwem martwych ciał, poczuł w sobie ziarenko nadziei. Ciężarówka zatrzymała się i zrzuciła potworny ładunek, dziesiątki trupów wraz z jednym, który tylko udawał umarłego, do olbrzymiego dołu poza gra­ nicami obozu. Lech pozostał w tym grobie przez wiele godzin, aż do zmierzchu. Wreszcie, kiedy upewnił się, że nie ma wokół nikogo, wygrzebał się spod przykrywających go ciał i przez dwadzieścia pięć mil biegł nago do wolności.

Czym różni się Lech Stanisławski od tak wielu innych, którzy zginęli w obozach koncentracyjnych? MOŻNA OCZY­ WIŚCIE WSKAZAĆ NA WIELE RÓŻNIC, ALE Z PEWNO­ ŚCIĄ JEDNĄ Z PODSTAWOWYCH BYŁ FAKT, ŻE ZA­ DAŁ SOBIE INNE PYTANIE. Zadawał je nieustannie, wciąż spodziewając się uzyskania odpowiedzi. W końcu umysł pod­ sunął rozwiązanie, które ocaliło mu życie. Pytania, które zadał sobie tamtego dnia w obozie, sprawiły, że dosłownie w ułamku sekundy podjął decyzję, która kazała mu szukać rozwiązań tak istotnych dla jego losu. Jednak zanim mógł podjąć tę decyzję i przystąpić do działania, musiał zadać sobie właściwe pytania. Z dotychczasowej lektury dowiedziałeś się, w jaki sposób nasze przekonania wpływają na nasze decyzje i działania, jak wyznaczają kierunek naszemu życiu, a więc i naszym ostatecz­ nym losom. Ten wpływ jest jednak skutkiem MYŚLENIA, skutkiem sposobów, w jakie twój umysł oceniał sytuacje i two­ rzył znaczenia w ciągu całego twojego życia. Tak więc aby dotrzeć do sedna sposobu, w jaki na co dzień tworzymy własną rzeczywistość, MUSIMY ODPOWIEDZIEĆ NA PYTANIE: W JAKI SPOSÓB CZŁOWIEK MYŚLI?

PYTANIA WARUNKUJĄ MYŚLI
Pewnego dnia myślałem o ważnych wydarzeniach w moim własnym życiu i w życiu ludzi, których spotkałem na swojej drodze. Poznałem tak wielu ludzi, szczęśliwych i nieszczę­ śliwych, odnoszących sukcesy i ponoszących klęski. Naprawdę chciałem wiedzieć, co pozwalało ludziom sukcesu osiągać wielkie cele, podczas gdy inni, często mający lepsze warunki startu, znikali w odmętach Niagary. Zadałem więc sobie pytanie: „Co tak naprawdę decyduje o moim życiu, co decydu­ je, kim jestem jako osoba, kim się stanę i dokąd zmierzam?" Odpowiedzią, którą wtedy znalazłem, już się z tobą podzieli­ łem: „TO NIE WYDARZENIA KSZTAŁTUJĄ MOJE ŻYCIE I DECYDUJĄ O MOICH ODCZUCIACH I DZIAŁANIACH, ZALEŻĄ ONE BOWIEM RACZEJ OD SPOSOBU, W JAKI

234

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VIII. ODPOWIEDZIĄ SĄ PYTANIA

235

INTERPRETUJĘ I OCENIAM MOJE ŻYCIOWE DO­ ŚWIADCZENIA. Znaczenie, jakie przywiązuję do poszcze­ gólnych wydarzeń, określa, jakie decyzje podejmuję, jak działam, a więc w konsekwencji ustala moje przeznaczenie." Wtedy zadałem sobie kolejne pytanie: „Jak więc oceniam swo­ je doświadczenia? I czym dokładnie jest moja ocena?" Pomyślałem sobie: „No tak, przecież oceniam nawet w tej chwili. Próbuję ustalić, jak opisać istotę oceny. Co więc teraz robię?" Dokładnie w tym momencie zdałem sobie sprawę z fa­ ktu, że zadałem sobie serię pytań. Brzmiały one: W JAKI SPOSÓB DOKONUJĘ OCENY? CZYM JEST OCENA? CZY W TEJ CHWILI DOKONUJĘ OCENY? CO W TEJ CHWILI ROBIĘ? Wtedy pomyślałem: „Czy to możliwe, żeby OCENA SPROWADZAŁA SIĘ DO PYTAŃ?" I natychmiast zacząłem się śmiać, ponieważ ta myśl też była pytaniem. ZACZĄŁEM ROZUMIEĆ, ZE SAMO MYŚLENIE SPROWADZA SIĘ DO PROCESU ZADAWANIA PYTAŃ I UDZIELANIA NA NIE ODPOWIEDZI. Jeśli po przeczy­ taniu tego zdania uznajesz je za prawdziwe lub się z nim nie zgadzasz, musiałeś wcześniej, świadomie lub podświadomie, zadać sobie pytanie, które brzmiało: „Czy jest to prawda?" Nawet jeśli pomyślałeś, że musisz się nad tym zastanowić, w rzeczywistości powiedziałeś sobie: „Muszę zadać sobie na ten temat kilka pytań. Muszę to przez chwilę rozważyć." Kiedy zaczniesz swoje rozważania, zaczniesz zadawać sobie pytania. Musimy zdać sobie sprawę z faktu, że większość naszych codziennych czynności sprowadza się do zadawania pytań. Jeśli więc chcemy polepszyć swój życiowy standard, powinniśmy zmienić ZADAWANE SOBIE NAJCZĘŚCIEJ PYTANIA. Pytania te wyznaczają nam przedmiot koncentracji, a więc decydują o tym, co myślimy i jak się czujemy. Mistrzami w zadawaniu pytań są dzieci. Czy w ogóle po­ trafilibyśmy policzyć wszystkie pytania, którymi zasypują nas, kiedy dorastają? Czy zadają je tylko po to, by nas zaganiać

w kozi róg? Musimy zrozumieć, że dzieci nieustannie doko­ nują ocen dotyczących znaczenia rzeczy oraz zachowań, które powinny podjąć. Zaczynają wytwarzać neuroasocjacje, które będą nimi kierować w przyszłości. Ciągle się uczą i ich stra­ tegie uczenia się, myślenia i kojarzenia inicjowane są pytania­ mi zadawanymi samym sobie lub innym. Ta książka, jak i cały dorobek mojego życia to skutek zada­ wania pytań dotyczących przyczyn naszego zachowania i po­ stępowania oraz sposobów jak najszybszego wprowadzania zmian, które uczynią nasze życie łatwiejszym niż poprzednio. Pytania stanowią podstawową strategię uczenia się dosłownie wszystkiego. Cała metoda sokratejska (sposób nauczania, który korzeniami sięga do prac filozofa starożytnej Grecji Sokratesa) Opiera się wyłącznie na tym, że nauczyciel jedynie zadaje pytania, mające kierować uwagą uczniów i sprawiać, że sami sobie udzielają odpowiedzi. Kiedy zrozumiałem, jak ważne są pytania w procesie kształtowania naszych myśli i dosłownie wszystkich reakcji na doświadczenia życiowe, spróbowałem je dokładnie analizo­ wać. Zacząłem dostrzegać, jak często pytania pojawiają się w naszej kulturze. Wiele najpopularniejszych gier opiera się wyłącznie na pytaniach, a The Book of Questions (Księga pytań) - zawierająca tylko pytania o nasze życie i system war­ tości - była jednym z największych bestsellerów. Pytania za­ dają nam reklamy telewizyjne i prasowe. W telewizyjnej rekla­ mie butów sportowych firmy Nike Spike Lee zadaje Michaelowi Jordanowi tylko jedno pytanie: „Czy to są buty?" Nie tylko chciałem dowiedzieć się, jakie pytania zadajemy jako społeczeństwo, ale pragnąłem też odkryć pytania, które pozwalają ludziom zmienić życie. Pytałem więc wszystkich: słuchaczy moich kursów, ludzi spotkanych w samolocie, każ­ dego, z kim rozmawiałem, od dyrektorów największych przed­ siębiorstw, po bezdomnych żebraków na ulicach miast. Intere­ sowało mnie, jakie pytania kształtują ich doświadczenia w co­ dziennym życiu. Zrozumiałem, że podstawowa różnica między ludźmi, którzy odnieśli sukces w mojej dziedzinie, a tymi, którym się to nie udaje, sprowadza się do faktu, że LUDZIE SUKCESU ZADAJĄ LEPSZE PYTANIA, A WIĘC UZYSKUJĄ LEPSZE

236

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VIII. ODPOWIEDZIĄ SĄ PYTANIA

237

ODPOWIEDZI. Odpowiedzi, które mówią im dokładnie, co robić w każdej sytuacji, aby osiągnąć pożądane rezultaty. LEPSZE PYTANIA TWORZĄ LEPSZE ŻYCIE. Musisz wyryć sobie to zdanie w pamięci, ponieważ jest ono jednym z najważniejszych, które przeczytasz w tej książce. Firmy odnoszą sukcesy, kiedy ludzie podejmujący w nich decyzje zadają sobie właściwe pytania dotyczące rynku, strategii finansowej lub linii produkcyjnych. Relacje między ludźmi kwitną tylko wtedy, gdy zadają sobie oni właściwe pytania na temat potencjalnych źródeł konfliktów oraz możliwych sposobów wspierania się wzajemnie zamiast wzajemnego niszczenia się. Politycy wygrywają wybory, kiedy pytania, które zadają sobie świadomie lub podświadomie, przynoszą odpowiedzi właściwe dla nich samych i ich wyborców. Kiedy przemysł samochodowy był jeszcze w powijakach, wielu ludzi próbowało brać się za konstruowanie pojazdów, ale Henry Ford zadał sobie wtedy pytanie: „Jak mogę uczynić z samochodu produkt masowy?" Miliony ludzi cierpiały w ko­ munizmie, ale tylko Lech Wałęsa zapytał: „Jak mogę poprawić warunki życia wszystkich ludzi pracy?" PYTANIA STANO­ WIĄ POCZĄTEK PROCESU, KTÓREGO SIŁY NAWET NIE JESTEŚMY SOBIE W STANIE WYOBRAZIĆ. WŁAŚNIE ZADAWANIE PYTAŃ PODAJĄCYCH W WĄTPLIWOŚĆ NASZE OGRANICZENIA BURZY WSZELKIE MURY - W IN­ TERESACH, W STOSUNKACH MIĘDZY LUDŹMI I MIĘ­ DZY PAŃSTWAMI. JESTEM PRZEKONANY, ŻE POSTĘP CAŁEJ LUDZKOŚCI MUSZĄ POPRZEDZAĆ PYTANIA.

Większość z nas, gdy widzi człowieka o niepospolitych talen­ tach albo wyjątkowej zdolności pokonywania życiowych prze­ szkód, myśli sobie: „Co za szczęście! Cóż za talent! Pewnie się trzeba takim urodzie." Tymczasem umysł każdego z nas potrafi znajdować odpowiedzi na pytania o wiele szybciej niż najlep­ sze komputery świata, nawet jeśli przy obecnym postępie tech­ nicznym komputery dokonują obliczeń w ciągu kilku nanosekund (miliardowa część sekundy). Aby dorównać pojemności twojego umysłu, trzeba byłoby połączyć dwa budynki wiel­ kości światowego centrum handlowego! Niewielka bryła szarej materii potrafi dać ci w jednej chwili więcej siły do natychmia­ stowego rozwiązywania problemów i tworzenia odpowiednich odczuć emocjonalnych, niż ma jej cokolwiek w olbrzymim ar­ senale ludzkiej technologii. Podobnie jak w przypadku komputera o wielkich możli­ wościach, bez umiejętności wydobycia i wykorzystania zapisa­ nych informacji mózg i wszystkie jego zdolności na nic się nie zdadzą. Jestem pewien, że wśród twoich znajomych jest ktoś, kto po kupieniu sobie komputera nie mógł go od razu używać, ponieważ nie potrafił go wykorzystać. Być może nawet coś ta­ kiego przydarzyło się tobie. Aby uzyskać dostęp do plików za­ pisanych w pamięci komputera, musisz zrozumieć sposoby dostępu do danych poprzez system odpowiednich komend. Po­ dobnie jest z twoją własną bazą danych: jeśli chcesz z niej co­ kolwiek wydobyć, musisz wykorzystać pytania, które są wła­ ściwymi komendami.

POTĘGA PYTAŃ

Zawsze piękniejszą odpowiedz dostanie, kto zada piękniejsze pytanie.
E. E. CUMMINGS

Niektórzy ludzie postrzegają rzeczy w ich naturalnym stanie i zadają sobie pytanie: dlaczego? Ja marzę o rzeczach, których nigdy nie było, i mówię sobie: dlaczego nie?
GEORGE BERNARD SHAW

Moim zadaniem jest uświadomienie ci, że RÓŻNICA MIĘ­ DZY LUDŹMI POLEGA NA RÓŻNICY MIĘDZY PYTA­ NIAMI, KTÓRE NIEUSTANNIE SOBIE ZADAJĄ. Niektórzy ludzie żyją w ciągłej depresji. Dlaczego? Jak przekonałeś się w poprzednim rozdziale, problem polega w częs'ci na tym, iż

238

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VIII. ODPOWIEDZIĄ SĄ PYTANIA

239

znajdują się oni w niewłaściwym stanie. Prowadzą życie za pomocą ograniczonych posunięć, sami sobie wiążą nogi. Kon­ centrują się na rzeczach, które ich przytłaczają i przygnębiają. Ich wzorzec oceny i koncentracji poważnie ogranicza ich do­ świadczenia emocjonalne. Czy ludzie ci mogą w jednej chwili zmienić swoje odczucia? Oczywiście, że tak. Wystarczy, że zmienią przedmiot koncentracji. Jaki jest więc najszybszy sposób zmiany wzorca kon­ centracji? Po prostu trzeba sobie zadać INNE PYTANIE. Czło­ wiek znajdujący się w depresji niemal na pewno zadaje sobie ograniczające go pytania typu: „Po co ja to robię? Dlaczego próbuję, skoro i tak nigdy mi nie wychodzi? Dlaczego Bóg po­ karał tym właśnie mnie?" PAMIĘTAJ: PROŚCIE, A BĘDZIE WAM DANE. JEŚLI ZADAJESZ PRZERAŻAJĄCE CIĘ PY­ TANIA, OTRZYMUJESZ PRZERAŻAJĄCE ODPOWIEDZI. KOMPUTER TWOJEGO MÓZGU ZAWSZE JEST GOTÓW NA TWOJE USŁUGI I BEZ WZGLĘDU NA RODZAJ ZADANEGO MU PYTANIA, NIEZAWODNIE DOSTAR­ CZY CI ODPOWIEDŹ. Jeśli więc pytasz: „Dlaczego nie mogę odnieść sukcesu?", odpowie ci, nawet jeśli będzie musiał wy­ myślić coś na poczekaniu. Odpowiedź może wtedy brzmieć: „Bo jesteś głupi", albo: „Bo nie zasługujesz sobie na nic lepszego." Chciałbyś przykładów właściwych pytań? Opowiem ci więc o moim dobrym przyjacielu W. Mitchellu. Jeśli czytałeś Unlimited Power, znasz już tę historię. Jak sądzisz, dzięki cze­ mu udało mu się przeżyć i czuć się świetnie po wypadku, w którym silnie poparzył trzy czwarte ciała? Jak w kilka lat później po wypadku samolotowym przetrzymał utratę nóg? W jaki sposób przykuty do wózka inwalidzkiego potrafił znajdować sposoby sprawiania radości sobie i innym? NAUCZYŁ SIĘ PANOWAĆ NAD SWOIMI MYŚLAMI POPRZEZ ZADAWANIE SOBIE WŁAŚCIWYCH PYTAŃ. Pokryty oparzeniami, znalazł się w szpitalu pośród wielu innych pacjentów, którzy wciąż pytali: „Dlaczego właśnie ja? Jak Bóg mógł mi zrobić coś takiego? Dlaczego życie jest tak niesprawiedliwe? Jaki sens ma życie kaleki?" Mitchell wybrał inne pytania: „JAK MOGĘ TO WYKORZYSTAĆ? CO BĘDĘ MÓGŁ DAĆ INNYM PO TYM, CO MI SIĘ STAŁO?"

Właśnie różnica między tymi pytaniami stanowiła o różnicy przeznaczeń. Zastanawianie się: „Dlaczego ja?", rzadko przy­ nosi pozytywne rezultaty, podczas gdy: „Jak mogę to wykorzy­ stać?", zwykle prowadzi nas w kierunku obrócenia trudności W siłę pozwalającą ulepszać siebie i świat. Mitchell zrozumiał, że żal, złość i pretensje nie zmienią jego życia, zamiast więc skupiać się na tym, co stracił, powiedział sobie: „Co mi zo­ stało? Kim naprawdę jestem? Czy ja to naprawdę tylko moje ciało, czy może coś więcej? Co mogę teraz robić lepiej nawet niż poprzednio?" Po wypadku samolotowym, kiedy sparaliżowany od pasa w dół leżał w szpitalu, poznał nieprawdopodobnie piękną ko­ bietę, pielęgniarkę imieniem Annie. Mimo popalonej twarzy, mimo bezwładu dolnej części ciała, miał odwagę, by zadać so­ bie pytanie: „Jak mogę się z nią umówić?" Wszyscy koledzy uznawali go za szaleńca, który robi sobie głupie nadzieje. Jed­ nak w półtora roku później udało mu się związać z Annie, któ­ ra jest dziś jego żoną. Na tym właśnie polega piękno dodają­ cych nam sił pytań: stwarzają nam niewyczerpane możliwości odpowiedzi i rozwiązań. Pytania określają wszystko w twoim życiu, od zdolności i umiejętności, po stosunki z innymi i finanse. Wielu ludzi nie decyduje się na związek z kimś, ponieważ wciąż zadaje sobie pytania, które wywołują wątpliwości: „A jeśli spotkam kogoś lepszego? A jeśli potem będę żałował?" Cóż za straszliwie obezwładniające pytania! Doprowadzają nas do przekonania, że o kilka metrów dalej trawa jest zieleńsza, i nie pozwalają pieszyć się tym, co już dostaliśmy od życia. Czasem ludzie niszczą związki, w których się znajdują, zadając sobie jeszcze bardziej porażające pytania: „Dlaczego zawsze mi to robisz? Dlaczego mnie nie doceniasz? A jak by ci było, gdybym teraz odszedł?" Porównaj to z następującymi py­ taniami: „Skąd miałem tyle szczęścia, by cię poznać? Co naj­ bardziej mi się w tobie podoba? O ile bogatsze będzie nasze życie skutkiem tego związku?" Pomyśl o pytaniach, które zwykle zadajesz sobie w odniesieniu do finansów. Zawsze kiedy ktoś niezbyt dobrze radzi sobie finansowo, przyczyną jest olbrzymi strach, który nim

240

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA
fiT"

VIII. ODPOWIEDZIĄ SĄ PYTANIA

241

rządzi w życiu. Strach ten powstrzymuje go przed inwesto­ waniem, ale przede wszystkim przed kontrolowaniem włas­ nych finansów. Ludzie zadają sobie pytanie: „Jakie zabawki chcę teraz mieć?", zamiast spytać: „Jaki plan muszę stworzyć, aby osiągnąć swój ostateczny cel?" Pytania, które sobie zada­ jesz, decydują o przedmiocie twojej koncentracji, twoich my­ ślach, odczuciach i postępowaniu. Jeśli chcemy polepszyć wła­ sne finanse, musimy stawiać sobie wyższe cele, zmienić prze­ konania na temat rzeczy możliwych i niemożliwych i wypra­ cować lepszą strategię. W zachowaniu niektórych współczesnych nam potentatów finansowych zauważyłem, że nieustannie zadają sobie pytania inne niż większość ludzi i że pytania te często sprzeciwiają się powszechnie przyjętej „mądrości". Nie da się zaprzeczyć, że Donald Trump boryka się obec­ nie z problemami finansowymi, ale przez całe dziesięć lat był na szczytach powodzenia. Jak osiągnął swój olbrzymi sukces? Panują różne opinie, jednak wszyscy zgadzają się co do jedne­ go. W połowie lat siedemdziesiątych, kiedy Nowy Jork stanął wobec bankructwa i niemal wszyscy właściciele nierucho­ mości biedzili się nad pytaniem: „Jak uda mi się przetrwać, kiedy upadnie to miasto?", Donald Trump zastanawiał się nad czymś zupełnie innym: „Jak mogę się wzbogacić w sytuacji, gdy wszyscy inni są przerażeni?" To jedno pytanie pomogło mu podjąć wiele decyzji finansowych i w oczywisty sposób doprowadziło go do potęgi ekonomicznej, którą cieszył się przez wiele lat. Trump nie poprzestał na tym. Zadał inne wspaniałe pytanie, które zresztą zawsze warto sobie postawić przed jakąkolwiek inwestycją finansową. Kiedy już był przekonany, że jego projekt może mu przynieść olbrzymie zyski, pomyślał: „A co jest na dnie? Co najgorszego może mi się przytrafić i czy będę w stanie sobie z tym poradzić?" Wierzył, że jeśli będzie w stanie opanować najgorszy możliwy scenariusz, powinien przystąpić do dzieła, ponieważ wszystko inne rozwiąże się samo. Chcesz wiedzieć, co się stało, kiedy zadał sobie to właśnie pytanie? Trump robił interesy, których nikt inny nawet nie wziąłby pod uwagę w tamtych trudnych gospodarczo czasach. Przejął

stary budynek Commodore i przekształcił go w Grand Hyatt (jego pierwszy poważny sukces finansowy). Następnie, kiedy odwróciła się zła passa, wygrywał raz za razem. Jednak w kon­ ­­ popadł w poważne kłopoty. Dlaczego? Wielu twierdzi, że zmienił kierunek inwestycji. Zaczął zadawać pytania typu: Jak mógłbym przyjemnie wydać pieniądze?", zamiast: „Jaka jest najkorzystniejsza transakcja?" Co gorsza, mówi się, że Trump nabrał przekonania, iż jest niezwyciężony, i dlatego przestał zadawać sobie pytania o najgorszą możliwą ewentualność. Być może właśnie ta jedna zmiana w sposobie oceny, zmiana pytań, które sobie zadawał, kosztowała go większą część jego fortuny. PAMIĘTAJ WIĘC, ŻE TWÓJ LOS KSZTAŁTUJĄ NIE TYLKO PYTANIA, KTÓRE ZADAJESZ, LECZ RÓWNIEŻ I TE, KTÓRYCH NIE ZADAJESZ. Jeśli nauczyłem się czegokolwiek, usiłując poznać pod­ stawowe przekonania największych współczesnych umysłów, to jest to z pewnością fakt, że DOSKONAŁE OCENY TWORZĄ DOSKONAŁE ŻYCIE. Wszyscy posiadamy umiejętność oceny życia na poziomie, który prowadzi do wyjątkowych rezultatów. O czym myślisz, kiedy słyszysz słowo „geniusz"? Jeśli myślisz podobnie jak ja, natychmiast przychodzi ci do głowy nazwisko Alberta Einsteina. Jak przeszedł od niepowodzeń w szkole do świata naprawdę wielkich myślicieli? Bez wątpienia przyczyną był fakt, że zadawał doskonale sformułowane pytania. Kiedy po raz pierwszy zastanawiał się nad względnością Czasu i przestrzeni, zapytał: „Czy to możliwe, aby rzeczy, które wydają się równoczesne, w rzeczywistości takimi nie były?" Na przykład, czy to możliwe, aby człowiek znajdujący się o kil­ ka mil od głośnego wybuchu słyszał go dokładnie w tym mo­ mencie, w którym miał on miejsce? Einstein postulował, że nie, twierdząc, że to, co postrzegamy jako odbywające się do­ kładnie w tym samym momencie, w rzeczywistości nie dzieje się równolegle. Rozumował, że w codziennym życiu czas jest Względny i zależy od tego, czym zajmujemy swój umysł. Einstein powiedział kiedyś: „Kiedy mężczyzna siedzi obok pięknej kobiety przez godzinę, wydaje mu się, że upłynęła minuta. Ale posadź go na gorącym piecu na minutę, a wyda mu się ona dłuższa od godziny. To jest właśnie względność."

242

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VIII. ODPOWIEDZIĄ SĄ PYTANIA

243

Następnie Einstein rozpoczął swoje spekulacje w dziedzi­ nie fizyki. Wierząc, że prędkość światła jest stała, zadał sobie pytanie: „Co by się stało, gdybyśmy umieścili światło na po­ kładzie rakiety? Czy jego prędkość zwiększyłaby się wtedy?" Odpowiadając na te i inne fascynujące pytania, Einstein wysu­ nął swoją słynną teorię względności.

Ważne jest, by nigdy nie przestać pytać. Ciekawość nie istnieje bez przyczyny. Kontemplując tajemnice wieczności, życia i cudownej struktury rzeczywistości, nie możno uniknąć lęku. Wystarczy więc, jeśli spróbujemy zrozumieć choć trochę tej tajemnicy każdego dnia. Nigdy nie trać świętej ciekawości.
ALBERT EINSTEIN

Wielkie odkrycia poczynione przez Einsteina były wynikiem serii pytań. Czy były to proste pytania? Tak. Czy były potężne? Bez wątpienia! JAKĄ SIŁĘ TY MÓGŁBYŚ UWOLNIĆ, ZA­ DAJĄC SOBIE RÓWNIE PROSTE I RÓWNIE POTĘŻNE PYTANIA? Jestem pewien, że pytania są magicznym narzę­ dziem, które pozwala dżinowi tkwiącemu w twoim mózgu spełniać wszystkie twoje życzenia. Są one hasłem budzącym do pracy wszystkie nasze gigantyczne możliwości. Pozwalają nam spełnić wszystkie marzenia, jeśli tylko zadamy je we właściwej formie dobrze przemyślanego życzenia. DOBRA JAKOŚĆ ŻYCIA BIERZE SIĘ Z DOBRYCH I NIEUSTAN­ NIE ZADAWANYCH PYTAŃ. Twój mózg da ci wszystko, o co poprosisz, podobnie jak dżin. Proś więc ostrożnie, bo znajdziesz wszystko, czego szukasz. Skoro wszyscy dysponujemy tak potężną siłą, dlaczego nie ma więcej szczęśliwych, zdrowych, bogatych i mądrych? Dlaczego tak wielu sfrustrowanych ludzi sądzi, że nie ma dla nich w życiu żadnego rozwiązania? Odpowiedzią na pytania te po części jest fakt, że brak im poczucia pewności, a co waż-

niejsze, nie zadają sobie pytań, które pozwalałyby im korzystać z własnej siły. Sami siebie kłują ostrogami, nie zwracając uwagi na to, że niewłaściwie wykorzystują lub, z powodu braku wiary w siebie, w ogóle nie wykorzystują swoich możliwości. Klasycznym tego przykładem jest człowiek, który chce schudnąć, ale „nie może". Oczywiście, że może, tyle tylko że jego obecna ocena posiłków nie pomaga mu w realizacji planu. Ludzie ci zadają pytania typu: „Czym najbardziej się najem?", albo: „Co słodkiego i pożywnego mogę teraz zjeść?" Prowadzi ich to do wyboru żywności naszpikowanej tłuszczem i cukrem, co jest gwarancją większego nieszczęścia. Co by się stało, gdy­ by zamiast tego zadawali sobie pytanie: „Jakie produkty na­ prawdę mnie odżywią?", albo: „Jaki lekki posiłek naprawdę dałby mi energię?", czy wreszcie to najlepsze: „Jeśli to zjem, to z czego będę musiał zrezygnować, aby osiągnąć swój cel? Jaką cenę zapłacę kiedyś za to, że nie zerwę z obżarstwem właśnie teraz?" Zadając sobie takie pytania, połączą cierpienie z obżar­ stwem i ich zachowanie zmieni się natychmiast. Aby ulepszyć swoje życie, musisz zmienić zwykle zadawa­ ne sobie pytania. Pamiętaj, że pytania, które sobie zadajesz, mogą spowodować zdenerwowanie albo wielką radość, inspi­ rację albo otępienie, biedę albo cuda. Pytaj więc o to, co pod­ niesie cię na duchu, popchnie na drogę ludzkiej doskonałości.

JAK DZIAŁAJĄ PYTANIA?
Pytania przynoszą trzy korzyści: 1. PYTANIA W JEDNEJ CHWILI ZMIENIAJĄ PRZED­ MIOT KONCENTRACJI, A W KONSEKWENCJI NASZE SAMOPOCZUCIE. Jeśli wciąż powtarzasz pytanie: „Dlaczego jestem w takiej depresji?", albo: „Dlaczego nikt mnie nie lubi?" - koncen­ trujesz się na odniesieniach, które umacniają twoje przekonanie o depresji i braku miłości, szukasz ich więc i znajdujesz. W re­ zultacie umacniasz tylko te niewłaściwe stany. Jeśli zamiast tego zapytasz: „Jak mogę zmienić swój stan tak, abym poczuł

244

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VIII. ODPOWIEDZIĄ SĄ PYTANIA

245

się szczęśliwy i bardziej kochany?", skupisz się na właściwych rozwiązaniach. I nawet jeśli początkowo twój umysł będzie ci mówił: „Nic nie mogę z tym zrobić", a ty mimo to będziesz py­ tał nadal z tak wielkim przekonaniem i oczekiwaniami, jak Lech Stanisławski czy W. Mitchell, w końcu przyjdzie odpo­ wiedź, na którą zasłużyłeś. Dostrzeżesz prawdziwe powody, aby czuć się lepiej, i kiedy się na nich skoncentrujesz, twój stan natychmiast się do tego dopasuje. Jest wielka różnica między stwierdzeniem a pytaniem. Jeśli kilka razy powiesz sobie: „Jestem szczęśliwy! Jestem, szczę­ śliwy! Jestem szczęśliwy!", wkładając w to odpowiednio duże emocje, możesz rzeczywiście poczuć się szczęśliwy. Jednak możesz też powtarzać sobie tego typu stwierdzenia nawet przez cały dzień i mimo to nie zmienić swojego nastroju. Nato­ miast pytania typu: „Z czego jestem teraz zadowolony? Z cze­ go mógłbym być zadowolony i szczęśliwy, gdybym chciał? Jakbym się wtedy czuł?", z pewnością będą skuteczne. Jeśli będziesz je sobie zadawał przez cały czas, znajdziesz odniesie­ nia, dzięki którym zaczniesz skupiać się na istniejących na­ prawdę powodach, dla których powinieneś czuć się szczęśliwy. Będziesz pewien, że jesteś szczęśliwy. Zamiast sztucznie cię „pompować", pytania dają ci rzeczy­ wiste powody odczuwania jakiegoś uczucia. SWOJE ODCZU­ CIA MOŻEMY ZAWSZE ZMIENIĆ W JEDNEJ CHWILI, ZMIENIAJĄC PRZEDMIOT KONCENTRACJI. Większość z nas nie zdaje sobie sprawy z siły, jaką daje kontrolowanie pamięci. Czy nie jest prawdą, że masz w pamięci piękne chwi­ le, które natychmiast wprawią cię w dobre samopoczucie, jeśli tylko skupisz się na nich i będziesz o nich myślał? Być może są to narodziny dziecka, dzień twojego ślubu albo pierwsza randka. Pytania mają prowadzić cię do tych chwil. Jeśli zadasz sobie pytanie typu „Jakie są moje najcenniejsze wspom­ nienia?", albo „Czym naprawdę wspaniałym dysponuję obec­ nie w życiu?", i potraktujesz je poważnie, zaczniesz myśleć o doświadczeniach, które zapewnią ci doskonałe samopo­ czucie. A ten wspaniały stan emocjonalny pozwoli ci nie tylko skupiać się na sobie, ale i dać więcej ludziom wokół ciebie.

Jak pewnie się domyślasz, problem polega na tym, że większość z nas podróżuje przez życie sterowana automatycznym pilotem. Nie kontrolując świadomie nawykowych pytań, które sobie zadajemy, znacznie upośledzamy zakres naszych emocji oraz zdolność wykorzystywania nadarzających się okazji. Ro­ związanie? Jak już mówiliśmy w rozdziale szóstym, pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie, czego naprawdę chcesz, i od­ krycie ograniczających cię wzorców. Wykorzystaj jako dźwignię następujące pytania: „Jaką cenę będę w końcu musiał zapłacić, jeśli nie zmienię tego teraz? Ile będzie mnie to kosztowało w ostatecznym rozrachunku?", albo: „Jak zmieni się całe moje życie, jeśli zrobię to właśnie teraz?" Następnie przełam stary wzorzec (jeśli kiedykolwiek odczuwałeś ból, a następnie przestałeś go odczuwać, kiedy ktoś odwrócił twoją uwagę, wiesz, co to znaczy) i stwórz dodającą ci sił możliwość wraz z lepszym zestawem pytań. Twórz właściwe warunki dla nich wszystkich, zadając je sobie tak długo, aż staną się częścią twego życia.

UMIEJĘTNOŚĆ BYCIA SILNYM
ZADAWANIE SOBIE W TRUDNYCH CHWILACH PY­ TAŃ, KTÓRE DODADZĄ NAM SIŁ, JEST NIEZMIERNIE WAŻNĄ UMIEJĘTNOŚCIĄ, która wyciągnęła mnie z naj­ większych życiowych tarapatów. Nigdy nie zapomnę chwili, kiedy dowiedziałem się, że mój były wspólnik podczas semi­ narium, powtarzając słowo w słowo moje odkrycia, przypi­ sywał je sobie. Moją pierwszą reakcją były pytania typu: „Jak on śmiał! Jak mógł zrobić mi coś takiego?", jednak szybko zro­ zumiałem, że zadawanie sobie takich pytań, na które przecież nie mogłem znaleźć odpowiedzi, doprowadzi mnie tylko do szału i zapędzi w ślepy zaułek. W końcu to już się stało. Zro­ zumiałem, że powinienem po prostu zlecić moim prawnikom, by pokazali mu, z czym należy wiązać cierpienie, a z czym przyjemność, i nie ma powodu, abym wprowadzał się w stan złości. Postanowiłem więc iść dalej swoją drogą i cieszyć się

246

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VIII. ODPOWIEDZIĄ SĄ PYTANIA

247

życiem, a zadając sobie pytanie: „Jak on mógł mi coś takiego zrobić?", pozostałbym w negatywnym stanie. Najszybszym sposobem na zmianę tego stanu było zadanie sobie kilku no­ wych pytań. Zapytałem więc: „Co szanuję w tym człowieku?" Najpierw mój umysł wręcz wrzasnął: „Nic!", ale kiedy zmie­ niłem nieco treść pytania i zacząłem się zastanawiać nad tym, co mógłbym w nim szanować, gdybym tego chciał, odpowiedź była inna. Musiałem przyznać, że pracuje dużo i wykorzystuje przynajmniej część tego, czego go nauczyłem. Ubawiło mnie to szczerze. Śmiech złamał poprzedni wzorzec uczuciowy, co pozwoliło mi zmienić stan, ponownie ocenić stojące przede mną możliwości i poczuć się o wiele lepiej. Jednym z odkrytych przeze mnie sposobów na podnoszenie jakości życia jest WZOROWANIE MOICH ZWYKŁYCH PYTAŃ NA PYTANIACH LUDZI, KTÓRYCH SZANUJĘ. Jeśli znajdziesz kogoś, kto jest naprawdę szczęśliwy, z pew­ nością ma to swoją przyczynę. Ludzie tacy przez cały czas koncentrują się na tym, co powoduje ich szczęście, a to oznacza, że przez cały czas zadają sobie pytania o szczęście. Odkryj, jakie to pytania, i zacznij je sobie zadawać, a poczujesz się tak jak oni. Niektórych pytań po prostu nie bierzemy pod uwagę. Na przykład Walt Disney odrzucał wszelkie pytania o to, czy jego przedsiębiorstwo odniesie sukces, czy też nie. Nie znaczy to jednak, że twórca Magicznego Królestwa nie wykorzystywał pytań w sposób twórczy. Mój dziadek Charles Shows pisał scenariusze dla Disneya, zanim zaczął pracować dla wytwórni Hanna-Barbera, gdzie był jednym z twórców takich postaci, jak Miś Yogi czy Pies Huckleberry. Dziadek powiedział mi kiedyś, że Disney wykorzystywał pytania w niezwykły sposób, ilekroć pracowali nad nowym filmem, scenariuszem czy postacią. Umieszczał projekt na olbrzymiej tablicy, na której każdy pracownik mógł też napisać własną odpowiedź na pyta­ nie: „Jak możemy to ulepszyć?" Z każdym dniem pojawiało się coraz więcej rozwiązań, aż w końcu cała tablica pokrywała się propozycjami. Wtedy Disney zapoznawał się z każdą odpowie­ dzią na swoje pytanie. W ten sposób korzystał z pomysłowości wszystkich pracowników swojej firmy, co pozwalało mu osiągać rezultaty proporcjonalne do źródeł, z których czerpał.

Odpowiedzi zależą oczywiście od pytań, które sobie zada­ jemy. Na przykład jeśli jesteś naprawdę zły i ktoś cię zapyta: „Co dobrego jest w tej sytuacji?", możesz to pytanie zlekce­ ważyć. Jeśli jednak rzeczywiście chcesz się czegoś nauczyć, możesz sam siebie pytać o możliwości wykorzystania w przy­ szłości doświadczeń płynących z tej sytuacji. Chęć zdobywania wciąż większej wiedzy sprawi, że znajdziesz czas i na pytania, i na odpowiedzi, co pozwoli ci zmienić przedmiot koncentracji, stan i przyszłe rezultaty. Zadaj sobie jakieś dobre pytanie właśnie w tej chwili. Z CZEGO JESTEŚ OBECNIE NAPRAWDĘ ZADOWOLONY? Co naprawdę pięknego dzieje się właśnie w twoim życiu? ZA CO JESTEŚ ŻYCIU NAPRAWDĘ WDZIĘCZNY? Poświęć chwilę, by znaleźć odpowiedzi, i zauważ, jak dobrze jest wiedzieć, że masz jakieś powody, by natychmiast poczuć się wspaniale. 2. PYTANIA ZMIENIAJĄ ELEMENTY, KTÓRE WY­ RZUCAMY Z PAMIĘCI. Istoty ludzkie osiągnęły mistrzostwo w wyrzucaniu z pa­ mięci najróżniejszych rzeczy. Wokół każdego z nas znajdują się miliony rzeczy, na których możemy się skoncentrować: od własnego tętna począwszy, a na wietrze, który ociera się o nas, skończywszy. Jednak świadomie skupiamy się zaledwie na kil­ ku z nich jednocześnie. Podświadomie umysł może rejestrować najróżniejsze zjawiska, jednak liczba rzeczy, na których w jed­ nym momencie może się koncentrować umysł świadomy, jest ograniczona. Znaczna część czasu pracy naszego umysłu po­ święcona jest ustaleniu hierarchii ważności zjawisk, na których powinniśmy się skupić. Co ważniejsze jednak, umysł przez ca­ ły czas ustala, nad czym nie powinniśmy się zastanawiać, a więc co należy wymazać. Jeśli więc jesteś naprawdę smutny, jest tylko jedna przyczy­ na: wymazałeś wszystkie powody, dla których mógłbyś się po­ czuć wesoło. Kiedy zadajesz komuś pytanie, zmieniasz przed­ miot koncentracji swojego rozmówcy i w ten sposób zmieniasz także elementy, których nie dopuszcza do świadomości. Jeśli ktoś zapyta cię: „Czy ta sprawa martwi cię tak bardzo, jak mnie?", nawet jeśli wcześniej zupełnie cię to nie obchodziło, możesz zacząć koncentrować się na elementach, których poprzednio nie

248

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VIII. ODPOWIEDZIĄ SĄ PYTANIA

249

zauważałeś, i również zacząć się przejmować. Jeśli ktoś spyta: „Co naprawdę podłego jest w twoim życiu?", możesz poczuć się zmuszony do odpowiedzi na to pytanie, nawet jeśli uznasz je za najgłupsze z możliwych. A jeśli nie odpowiesz na nie świadomie, może ono wryć się w twoją podświadomość. I odwrotnie. Jeśli będziesz przez cały czas zastanawiał się nad odpowiedzią na pytanie o rzeczy naprawdę piękne w twoim życiu, możesz natychmiast poczuć się wspaniale. Jeśli ktoś powie ci: „Ten projekt jest naprawdę niesamowity! Pomyśl tyl­ ko, jak wiele dobrego możemy zdziałać, jeśli tylko nam się uda!", możesz zacząć myśleć pozytywnie na temat zadań, które wcześniej były dla ciebie tylko żmudną dłubaniną. PYTANIA SĄ LASEREM LUDZKIEJ ŚWIADOMOŚCI. KIERUJĄ ONE NASZĄ KONCENTRACJĄ I OKREŚLAJĄ ZARÓWNO NA­ SZE ODCZUCIA, JAK I DZIAŁANIA. Przestań na chwilę czy­ tać, rozejrzyj się po pomieszczeniu, w którym się znajdujesz, i zadaj sobie pytanie: „Co w tym pokoju ma kolor brązowy?" Ponownie rozejrzyj się i sprawdź. Potem skup się znów na tej kartce i świadomie nie patrząc na boki, zastanów się, co ma kolor zielony. Jeśli znajdujesz się właśnie w dobrze ci znajomym pomieszczeniu, pewnie odpowiesz z łatwością. Jeśli jednak jesteś w jakimś nowym miejscu, pewnie przypomnisz sobie więcej rzeczy brązowych niż zielonych. Następnie rozejrzyj się i sprawdź. Czy teraz dostrzegasz więcej zielonych rzeczy? Jeśli nie jest to dobrze ci znane pomieszczenie, jestem pewien, że tak. Czego nas to uczy? Znajdujemy to, czego szukamy. Tak więc kiedy jesteś zły, najlepiej zrobisz, zadając sobie pytanie: „Jakie wnioski na przyszłość mogę wyciągnąć z tej sytuacji?" To przykład dobrego pytania, które przeniesie twoją uwagę z trapiących cię problemów na rozwiązania pozwalające ci uniknąć takiego samego cierpienia w przyszłości. Jeśli nie zadasz sobie tego pytania, nie dostrzeżesz możliwości, że coś, co uznałeś za stratę, jest w rzeczywistości zyskiem.

SIŁA PRESUPOZYC JI
Pytania wpływają na nasze przekonania, a w ten sposób zmie­ niają naszą ocenę dotyczącą rzeczy możliwych i niemożliwych. Z lektury rozdziału czwartego dowiedziałeś się, że zadawanie właściwych pytań może osłabić odniesienia, które wspierają ograniczające nas przekonania, co pozwoli nam się ich pozbyć i zastąpić nowymi, które dodają sił. Czy jednak zdajesz sobie sprawę z faktu, że znaczenie i kolejność słów użytych w pyta­ niu może sprawić, iż pewnych rzeczy zupełnie nie weźmiemy pod uwagę, podczas gdy inne przyjmiemy za oczywiste? Zjawisko to znane jest jako PRESUPOZYCJA i powinieneś zawsze zdawać sobie z niego sprawę. Presupozycje sprawiają, że przyjmujemy za oczywiste rzeczy, które niekoniecznie muszą być prawdziwe. Może to być skutkiem działania innych albo naszej własnej podświado­ mości. Na przykład jeśli po przeżytym rozczarowaniu zadasz sobie pytanie: „Dlaczego zawsze działam przeciw sobie?", z dużym prawdopodobieństwem mogę stwierdzić, że popy­ chasz się w kierunku samosprawdzającej się przepowiedni. Dlaczego? Ponieważ, jak już mówiliśmy, umysł posłusznie przynosi ci odpowiedź na każde zadane pytanie. Przyjmiesz więc za rzecz oczywistą, że działasz przeciw sobie, ponieważ skupisz się na pytaniu DLACZEGO, a nie na pytaniu CZY. Bardzo dobry przykład tego zjawiska miał miejsce podczas kampanii prezydenckiej w 1988 roku, tuż po tym, jak George Bush ogłosił, że jego kandydatem na wiceprezydenta będzie Dan Quayle. Jeden z dzienników telewizyjnych zwrócił się wtedy do widzów z prośbą o telefoniczną odpowiedź na pytanie: „Czy przeszkadzałby ci fakt, gdyby Dan Quayle wykorzystał wpływy rodzinne, aby dostać się do Straży Narodowej i w ten sposób uniknąć wojny w Wietnamie?" Presupozycja zawarta w tym pytaniu aż nadto rzuca się w oczy: Dan Quayle wykorzystał znajomości, by załatwić coś niewłaściwego. Tymczasem nigdy mu tego zarzutu nie udowodniono. I ludzie reagowali tak, jakby nepotyzm Quayle'a był oczywisty. Przyjęli zawartą presupozycje, nie zadając sobie żadnych pytań. Wielu telewidzów dzwoniło, by powiedzieć, jak bardzo smuci i denerwuje ich ten „fakt", choć

250

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

y m . ODPOWIEDZIĄ SĄ PYTANIA

251

w rzeczywistości nie było żadnych dowodów, które potwier­ dzałyby jego istnienie. Nie daj się złapać w pułapkę fałszywych presupozycji, własnych ani cudzych. Zawsze znajduj odniesienia wspierające przekonania, które dodają ci sił. 3. PYTANIA ZWIĘKSZAJĄ DOSTĘPNE NAM MOŻLI­ WOŚCI. Krytyczny moment w moim życiu przyszedł mniej więcej pięć lat temu, kiedy po powrocie do domu z wyczerpującej podróży służbowej dowiedziałem się, że mój wspólnik zdefraudował ćwierć miliona dolarów i wpędził naszą firmę w dłu­ gi sięgające siedmiuset osiemdziesięciu tysięcy dolarów. Do te­ go punktu doprowadziły mnie pytania, których NIE ZADA­ ŁEM, przyjmując tego człowieka do pracy. W tamtej krytycz­ nej chwili cała moja przyszłość zależała od pytań, które mia­ łem sobie zadać. Wszyscy doradcy mówili mi, że nie mam wyboru i muszę ogłosić bankructwo. Natychmiast zaczęli zadawać pytania: „Kogo powinniśmy dać na pierwszy ogień? Kto powie o tym pracownikom?" Ale ja nie chciałem pogodzić się z klęską. Postanowiłem, że bez względu na wszystko znajdę sposób, który pozwoli mi utrzy­ mać firmę. I fakt, że firma funkcjonuje do dzisiaj, zawdzię­ czam nie pomocy otaczających mnie ludzi, lecz wyłącznie te­ mu, iż zadałem lepsze niż oni pytanie: „JAK MOGĘ ODWRÓ­ CIĆ SYTUACJĘ?" Później zadałem sobie jeszcze bardziej inspirujące pytanie: „Jak mogę zmienić moją firmę, podnieść ją na jeszcze wyższy poziom i sprawić, by jej działalność była szersza niż kiedy­ kolwiek przedtem?" Wiedziałem bowiem, że jeśli postawię sobie lepsze pytanie, otrzymam lepszą odpowiedź. Początkowo nie mogłem znaleźć odpowiedzi, której po­ trzebowałem. Jednak im częściej przychodziło mi do głowy, że nie ma żadnego sposobu na podniesienie firmy, tym intensyw­ niej powtarzałem pytanie. Dodałem też inne: „Jak mogę praco­ wać jeszcze lepiej, jak pomagać ludziom nawet wtedy, kiedy śpię? Jak mogę dotrzeć do ludzi w sposób, który nie wymaga mojej obecności?" Wraz z tym pytaniem przyszedł mi pomysł udzielania licencji nauczycielom, którzy mogliby mnie repre­ zentować w całym kraju. Pytanie to przyniosło też kolejną od­

powiedź w rok później, kiedy wpadłem na pomysł emitowania programów informacyjno-reklamowych. Od tamtego czasu nakręciliśmy i sprzedaliśmy w całym świecie ponad siedem milionów taśm wideo. Ponieważ zada­ wałem pytania z przekonaniem i nadzieją, otrzymałem odpo­ wiedź, która pozwoliła mi nawiązać kontakty z ludźmi na wszystkich kontynentach. Gdyby nie te pytania, nigdy nie miałbym szansy ich poznać, dotrzeć do nich i uczyć. Zwłaszcza w interesach pytania otwierają nam nowe możliwości i dają dostęp do źródeł, z których nawet nie zdawa­ libyśmy sobie sprawy. Emerytowany prezes Ford Motor Com­ pany, Donald Petersen, był dobrze znany z ciągłego pytania wszystkich: „Co o tym sądzisz? Jak można ulepszyć twoją pra­ cę?" Kiedyś zadał on pytanie, które niewątpliwie skierowało firmę na drogę sukcesów i zysków. Podczas rozmowy z pro­ jektantem Jackiem Telnackiem zadał pytanie: „Czy podobają ci się samochody, które projektujesz?" Telnack odparł: „Szczerze mówiąc, nie. Nie podobają mi się." I wtedy Petersen spytał: „To dlaczego nie zignorujesz poleceń dyrekcji i nie zaprojek­ tujesz samochodu, z którego byłbyś zadowolony?" Projektant wziął prezesa za słowo i przystąpił do pracy nad Fordem Thunderbird, model 1983, który zainspirował później­ sze modele Taurusa i Sabie'a. Kierowana genialnymi pyta­ niami Petersena Ford Motor Company prześcignęła w 1987 roku General Motors w osiąganych zyskach, a Ford Taurus do dziś jest jednym z najlepiej ocenianych samochodów. Donald Petersen jest wspaniałym przykładem człowieka, któ­ ry naprawdę wykorzystał olbrzymią siłę pytań. Jednym prostym pytaniem zmienił przyszłość Ford Motor Company. RÓWNIEŻ l TY MASZ NA CO DZIEŃ DO DYSPOZYCJI TĘ SAMĄ OLBRZYMIĄ SIŁĘ. PYTANIA, KTÓRE SOBIE ZADASZ, MOGĄ W KAŻDEJ CHWILI UKSZTAŁTOWAĆ TWOJĄ OCENĘ SAMEGO SIEBIE, WŁASNYCH MOŻLIWOŚCI ORAZ DZIAŁAŃ, KTÓRE MOŻESZ PODJĄĆ, BY SPEŁNIĆ SWOJE MARZENIA. Świadome kontrolowanie stawianych sobie pytań, bardziej niż którakolwiek inna ze znanych mi technik, pomoże ci osiągnąć twój ostateczny los. Nasze możliwości często ograniczone są jedynie pytaniami, które sobie zadajemy.

252

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VIII. ODPOWIEDZIĄ SĄ PYTANIA

253

Należy pamiętać o tym, że nasze przekonania określają, jakie pytania bierzemy pod uwagę. Wielu ludzi nigdy nie zadałoby sobie pytania: „Jak mogę to zmienić?", tylko dlatego, że wszyscy wkoło uznają, iż zmiana jest niemożliwa. Sądzili­ by, że pytanie o to jest stratą sił i czasu. Uważaj, abyś nie zada­ wał sobie ograniczających pytań, ponieważ otrzymasz wtedy ograniczające odpowiedzi. Jedynym czynnikiem ograniczają­ cym pytania, które sobie możesz zadać, są twoje przekonania na temat rzeczy możliwych i rzeczy niemożliwych. Jednym z głównych przekonań, które ukształtowały moje zawodowe i osobiste losy jest wiara, że jeśli będę zadawał pytania, znajdę odpowiedź. Muszę jedynie zadać właściwe pytanie, a otrzy­ mam właściwą odpowiedź. Często porównuję życie do gry „Jeopardy!": wszystkie odpowiedzi są dane, trzeba tylko zadać odpowiednie pytania, aby wygrać.

PYTANIA W SYTUACJI PROBLEMOWEJ 1. Co dobrego niesie ten problem? 2. Co należy poprawić? 3. Co jestem skłonny zrobić, aby wszystko zaczęło się dziać po mojej myśli? 4. Co jestem skłonny przestać robić, aby wszystko zaczęło się dziać po mojej myśli? 5. W jaki sposób mogę cieszyć się życiem, robiąc to, co konieczne, aby wszystko zaczęło się dziać po mojej myśli?

PYTANIA ROZWIĄZUJĄCE PROBLEMY
PODSTAWOWĄ SPRAWĄ JEST WIĘC WYPRACOWANIE ZESTAWU ZADAWANYCH STALE PYTAŃ, KTÓRE DO­ DAJĄ CI SIŁ. Doskonale wiesz, że bez względu na wykony­ wane zajęcia, przyjdzie dzień, w którym napotkasz to, co wszyscy nazywamy problemami - przeszkody na drodze roz­ woju osobistego i zawodowego. Każdy człowiek, bez względu na jakim etapie życiowym się znajduje, musi radzić sobie z ty­ mi swoistymi darami od natury. Tak więc pytanie brzmi nie, czy będziesz miał w życiu problemy, ale jak masz zamiar sobie z nimi poradzić, kiedy się pojawią. Każdy człowiek powinien dysponować zestawem skutecznych sposobów radzenia sobie z trudnościami. Ponieważ dobrze wiem, jak potężną bronią są pytania i jak szybko pozwalają mi zmienić stan, w którym się znajduję, zacząłem pytać różnych ludzi, jak radzą sobie ze swoimi problemami. Odkryłem, że niektóre powtarzają się niemal u każdego. Oto lista pięciu pytań, które zadaję sobie, zasta­ nawiając się nad każdym problemem, który pojawia się w mo-

im życiu. Pytania te naprawdę zmieniły moje życie. Jeśli uznasz je za własne, mogą pomóc również i tobie. Nigdy nie zapomnę sytuacji, w której chyba po raz pier­ wszy wykorzystałem wszystkie te pytania, aby zmienić swój stan. Mijał setny dzień mojej podróży po kraju, podczas której prowadziłem dziesiątki seminariów. Byłem wyczerpany. Czekał na mnie stos pilnych listów od pracowników różnych należących do mnie firm, a także lista ponad stu osób, do któ­ rych musiałem zadzwonić osobiście. Nie były to telefony do ludzi, którzy chcieli się ze mną zobaczyć, ale ważne rozmowy Z najbliższymi przyjaciółmi, wspólnikami i rodziną. I właśnie wtedy poczułem się zagubiony w tym wszystkim. Zacząłem zadawać sobie najbardziej obezwładniające z możliwych w tej sytuacji pytań: „Jak to się stało, że nie mam czasu? Dlaczego oni nie mogą zostawić mnie w spokoju? Czy nie rozumieją, że nie jestem automatem? Dlaczego zawsze muszę to robić?" Możesz sobie pewnie wyobrazić, w jakim stanie emocjonal­ nym znajdowałem się wtedy. Na szczęście opanowałem się w porę. Złamałem ten wzorzec i zrozumiałem, że złość w niczym mi tu nie pomoże, a tylko pogorszy moją sytuację. Stan, w którym się znajdowałem, zmuszał mnie do zadawania sobie niewłaściwych pytań. Sięgnąłem więc po moją listę pytań pomagających wybrnąć z trudnej sytuacji:

254

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VIII. ODPOWIEDZIĄ SĄ PYTANIA

255

1. CO DOBREGO NIESIE TEN PROBLEM? Podobnie jak w wielu innych wypadkach, najpierw przyszło mi do głowy, że absolutnie nic. Ale zastanowiłem się przez chwilę i uświadomiłem sobie, że osiem lat temu dałbym wszystko, aby mieć dwudziestu współpracowników i przyjaciół, którzy chcieliby mnie odwiedzaći do mnie dzwonić. Wtedy nie pomyślałbym nawet o setce ludzi tak znanych w całym kraju i tak wpływowych, jak ludzie, którzy figurowali na mojej liście telefonów do załatwienia. Kiedy to zrozumiałem, zacząłem się z siebie po prostu śmiać. Śmiech pomógł mi złamać kierujący mną wzorzec i zacząłem czuć się wdzięczny losowi za to, że tak wielu ludzi, których szanuję i kocham, chce poświęcać mi swój czas. 2. CO NALEŻY POPRAWIĆ? Było oczywiste, że mój rozkład zajęć daleki był od doskonałości. Czułem, że nie mam czasu dla siebie, i to właśnie wytrąca mnie z równowagi. Zwróć uwagę na presupozycję pytania: „Co należy poprawić?" Przyjmuje ono za oczywistą możliwość dokonania poprawy. Pytanie to nie tylko daje ci nowe odpowiedzi, ale jednocześnie cię umacnia. 3. CO JESTEM SKŁONNY ZROBIĆ, ABY WSZYSTKO ZACZĘŁO SIĘ DZIAĆ PO MOJEJ MYŚLI? Postanowiłem właśnie wtedy, że chcę zorganizować swój plan zajęć tak, aby był bardziej wyważony. Skłonny byłem więc bardziej nad nim panować i mówić „nie" w pewnych sytuacjach. Zrozumiałem też, że jedno z moich przedsiębiorstw potrzebuje nowego dyrektora, który mógłby przejąć część moich obowiązków. Pozwoliłoby mi to spędzać trochę więcej czasu z rodziną. 4. CO JESTEM SKŁONNY PRZESTAĆ ROBIĆ, ABY WSZYSTKO ZACZĘŁO SIĘ DZIAĆ PO MOJEJ MYŚLI? Wiedziałem, że nie mogę więcej użalać się nad sobą i narzekać na niesprawiedliwość świata, że nie mogę mieć pretensji do lu­ dzi, którzy usiłują mnie wspierać i pomagać mi. 5. W JAKI SPOSÓB MOGĘ CIESZYĆ SIĘ ŻYCIEM, ROBIĄC TO, CO KONIECZNE, ABY WSZYSTKO ZACZĘ­ ŁO DZIAĆ SIĘ PO MOJEJ MYŚLI? Kiedy zadałem sobie to pytanie, rozejrzałem się w poszukiwaniu czegoś, co sprawiałoby mi przyjemność. Zastanawiałem się usilnie, jak mogę dobrze się bawić, dzwoniąc do stu różnych ludzi po ko-

lei? Siedzenie za biurkiem z pewnością nie mogło mi pomóc w zmianie stanu fizycznego i duchowego. I nagle przyszło mi do głowy, że już ponad pół roku nie korzystałem z łaźni. Szyb­ ko wskoczyłem w kąpielówki, chwyciłem przenośny komputer oraz telefon i udałem się tam. Najpierw zatelefonowałem do kilku wspólników w Nowym Jorku. „Naprawdę jest u was tak zimno? Tu w Kalifornii też nie jest najcieplej, ale ja nie narze­ kam, bo właśnie siedzę w jacuzzi." Każda z rozmów przebie­ gała w wesołym nastroju. Udało mi się zmienić „przykry obowiązek" w dobrą zabawę. (Jednak muszę przyznać, że po zakończeniu ostatniej rozmowy moje ciało było tak pomarsz­ czone, jakbym miał co najmniej czterysta lat!) Budynek, w którym znajduje się łaźnia, stoi za moim domem od bardzo dawna. Ale trzeba było właściwego pytania, by odkryć w nim nowe źródło możliwości. Regularnie sta­ wiając przed sobą listę tych pięciu pytań, wytwarzasz wzorzec radzenia sobie z problemami, który pozwala ci natychmiast zmieniać przedmiot koncentracji i daje dostęp do potrzebnych zasobów.

Kto nie potrafi pytać, nie potrafi zyć.
STARE PRZYSŁOWIE

Co rano po przebudzeniu zadajemy sobie pytania. Jakie pytania ty sobie zadajesz, kiedy zadzwoni budzik? Czy pytasz się, dlaczego w ogóle musisz wstawać, dlaczego znów tak wcześ­ nie? Czy chcesz pospać jeszcze choć kilka minut? Jakie pyta­ nia zadajesz sobie pod prysznicem? „Dlaczego znów muszę iść do pracy? Jak duże będą dzisiaj korki? Jakie kłopoty znajdę dzisiaj na biurku?" A gdybyś tak zaczął świadomie zadawać sobie zupełnie in­ ne pytania, gdybyś wypracował wzorzec pytań, które pozwala­ łyby ci przez cały czas pamiętać, że jesteś szczęśliwy i zado­ wolony? Z pewnością wpłynęłoby to na twoją ocenę dosłownie wszystkiego! Kiedy to zrozumiałem, postanowiłem wypracować sobie „rytuał sukcesu" i opracowałem serię pytań, które stawiam so-

256

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VIII. ODPOWIEDZIĄ SĄ PYTANIA

257

PYTANIA PORANNE Nasze doświadczenia życiowe oparte są na tym, na czym się koncentrujemy. Poniższe pytania mają sprawić, byś doświadczał więcej szczęścia, podniecenia, dumy, wdzięczności, zdecydowania i miłości na co dzień. Pamiętaj, że właściwe pytania tworzą właś­ ciwe życie. Spróbuj udzielić sobie dwóch lub trzech odpowiedzi na każde z tych pytań i postaraj się z nimi całkowicie zidentyfikować. Jeśli nie bę­ dziesz potrafił znaleźć na któreś odpowiedzi, zamień je na tryb przypuszczający, na przykład: „Co mogłoby mnie bardziej uszczę­ śliwić?" 1. Co mnie w życiu uszczęśliwia? Co dokładnie wywołuje teraz moje szczęście? W jaki stan mnie to wprowadza? 2. Co wywołuje moje podniecenie? Co dokładnie mnie teraz ekscytuje? W jaki stan mnie to wpro­ wadza? 3. Z czego jestem w życiu dumny? Co dokładnie powoduje moją dumę? W jaki stan mnie to wpro­ wadza? 4. Za co jestem życiu wdzięczny? Co dokładnie budzi moją wdzięczność? W jaki stan mnie to wprowadza? 5. Co daje mi w życiu przyjemność? Co dokładnie sprawia mi teraz radość i przyjemność? W jaki stan mnie to wprowadza? 6. W co wierzę i czemu się chcę poświęcić? Czemu dokładnie jestem oddany? W jaki stan mnie to wpro­ wadza? 7. Kogo kocham? Kto kocha mnie? Kto budzi moją miłość? W jaki stan mnie to wprowadza? Wieczorem czasem powtarzam pytania poranne, a czasem zadaję sobie trzy dodatkowe. Oto one: PYTANIA WIECZORNE 1. Co dzisiaj z siebie dałem? Co dokładnie dałem dzisiaj innym? W jaki sposób? 2. Czego się dzisiaj nauczyłem? 3. Jak dzień dzisiejszy przyczynił się do podniesienia jakości mojego życia? Jak mogę go wykorzystać jako przyszłą inwestycję? Jeśli chcesz, powtórz też pytania poranne.

bie co rano. Robię to pod prysznicem, przy goleniu i podczas suszenia włosów. Możesz również i ty, bo skoro i tak zadajesz sobie pytania, to dlaczego nie miałyby to być pytania właś­ ciwe? Zrozumiałem, że każdy z nas musi podsycać w sobie pewne emocje, jeśli chce być szczęśliwy i odnosić sukcesy. Inaczej nawet zwycięstwa będą nam się wydawać porażkami. Poświęć więc teraz trochę czasu na przemyślenie zamieszczo­ nych obok pytań. Postaraj się jak najgłębiej doświadczyć odczuć, które niesie ze sobą każde z nich. Jeśli naprawdę chcesz zmienić swoje życie, uczyń z tych pytań codzienny rytuał. Ciągle je sobie zadając, szybko prze­ konasz się, że dają ci one ciągły dostęp do najkorzystniejszych stanów emocjonalnych, że prowadzą wprost do uczuć szczę­ ścia, dumy, podniecenia, wdzięczności, radości, oddania i miło­ ści. Po niedługim czasie odkryjesz, że pytania te zaczną się po­ jawiać automatycznie, kiedy tylko otworzysz oczy. Staną się nawykiem, który pozwoli ci doświadczać bogatszego życia.

DAJ INNYM W PREZENCIE PYTANIA
Kiedy już wiesz, jak zadawać dobre pytania, możesz pomóc nie tylko sobie, lecz również innym. Możesz zaofiarować ten dar innym. Kiedyś w Nowym Jorku spotkałem się na obiedzie z moim przyjacielem i współpracownikiem. Jest on wybitnym prawnikiem specjalizującym się w sprawach wydawniczych. Zawsze podziwiałem go za wnikliwość i rezultaty, które osiągał, budując prywatną praktykę od czasów wczesnej młodości. Jednak tamtego dnia doświadczył on czegoś, co uznał za wielki cios: jego wspólnik wycofał się z firmy, zostawiając mu olbrzymi dług i niezbyt wiele możliwości odwrócenia całej sytuacji. Musisz pamiętać, że znaczenie, jakie nadał tej sprawie, za­ leżało od tego, na czym się koncentrował. W każdej dosłownie sytuacji można koncentrować się na czymś, co nam dodaje sił, albo na czymś, co nas obezwładnia. Problem polegał na tym, że zadawał on sobie niewłaściwe pytania: „Jak mój wspólnik mógł mnie w taki sposób zostawić? Czy na niczym mu nie

258

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VIII. ODPOWIEDZIĄ SĄ PYTANIA

259

zależy? Czy nie rozumie, że niszczy w ten sposób całe moje życie? Jak wyjaśnię klientom, że nie mogę już z nimi praco­ wać?" Każde z tych pytań oparte było o presupozycję, że całe jego życie runęło w gruzy. Miałem do dyspozycji kilka sposobów, które mogłyby mu pomóc, jednak postanowiłem, że wykorzystam pytania. - Ostatnio stworzyłem prostą metodę pytań - powiedzia­ łem. - Wypróbowałem ją już na sobie samym i przekonałem się, że jest bardzo pomocna. Wyciągnęła mnie z kilku całkiem poważnych kłopotów. Może zadam ci kilka pytań i przekona­ my się, czy pomoże też i tobie. - Dobrze, ale nie sądzę, by cokolwiek mogło mi teraz pomóc - odpowiedział. Zacząłem więc zadawać mu po kolei najpierw pytania poranne, a później pięć pytań pomagających rozwiązywać problemy. - Z jakiego powodu jesteś teraz szczęśliwy? - zacząłem. Wiem, że brzmi to głupio i śmiesznie, ale zastanów się. Z ja­ kiego powodu jesteś naprawdę szczęśliwy? - Nie ma niczego takiego - odpowiedział natychmiast. - A z jakiego powodu mógłbyś być szczęśliwy, gdybyś na­ prawdę chciał? - Naprawdę to jestem szczęśliwy w małżeństwie. Moja żona jest wspaniałą kobietą i nasz związek jest rzeczywiście dobry. - Jak się czujesz, kiedy myślisz o tym? - To jeden z najwspanialszych darów, jaki dostałem od ży­ cia. Spytałem go, jaka jest jego żona. Natychmiast skupił się na niej. Zmiana samopoczucia była widoczna. Mógłbyś powie­ dzieć, że starałem się odwrócić jego uwagę od problemów. Nie. Pomagałem mu wprowadzić się w lepszy stan emocjonalny, a w lepszym stanie można znaleźć lepsze sposoby przezwycię­ żania trudności. Po prostu najpierw musieliśmy zburzyć stary wzorzec i umieścić go w lepszym otoczeniu emocjonalnym. Zapytałem, z jakiego jeszcze powodu był szczęśliwy. Od­ powiedział, że powinien być szczęśliwy z powodu sposobu, w jaki właśnie pomógł pewnemu pisarzowi podpisać kontrakt

na pierwszą książkę. Klient był wręcz zachwycony jego pracą. Mówił, że powinien być z tego dumny, ale nie jest. Spytałem go więc, jak wpłynęłoby to na jego samopoczucie, gdyby był z tego dumny. Zaczął mówić, że byłoby to wspaniałe uczucie - i jego stan zaczął się zmieniać w jednej chwili. Pytałem więc dalej: - No dobrze, a z czego jesteś dumny? W odpowiedzi usłyszałem: - Z dzieci. Nie tylko odnoszą sukcesy w interesach, ale też dbają o innych. Jestem dumny, że moje dzieci wyrosły na ta­ kich ludzi. To część mojego dziedzictwa. Zaraz po tym zapytałem, jak świadomość, że tak dobrze wychował dzieci, wpływa na jego samopoczucie. I nagle człowiek, który kilka minut wcześniej był przeko­ nany, że jego życie się skończyło, ożył. Zaczął mówić o tym, jak wspaniała jest dla niego świadomość, że zbudował swoją karierę od zera, że zwalczył wszystkie kłopoty i problemy już jako młody prawnik, że udowodnił swoim działaniem możli­ wość wprowadzenia w życie amerykańskiego mitu. Wtedy spytałem, co naprawdę go w tej chwili podnieca. Odpowie­ dział, że rzeczywiście podnieca go fakt, iż jego obecna sytuacja daje mu możliwość dokonania zmian. Przyszło mu to do głowy po raz pierwszy, a stało się tak tylko dlatego, że zmienił swój stan emocjonalny. Zapytałem go, kogo on kocha i kto kocha je­ go. Natychmiast zaczął mówić o swojej rodzinie i o tym, jak jest mu bliska. Wreszcie zadałem mu pytanie, jakie są dobre strony jego obecnej sytuacji. - A wiesz, że dobrą stroną tego wszystkiego może być fakt, że nie będę musiał przyjeżdżać do Nowego Jorku? Ko­ cham swój dom w Connecticut i uwielbiam tam przebywać - odpowiedział. - To może być naprawdę wspaniałe spojrzeć na życie innymi oczami. Stwierdzenie to otworzyło przed nim wiele możliwości. Szybko zdecydował, że założy nową kancelarię prawniczą w Connecticut, w odległości od domu nie większej niż pięć mi­ nut jazdy, wprowadzi syna w interesy, a zamiast biura na Man­ hattanie utrzymywać będzie mały pokój z sekretarką auto-

260

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

VIII. ODPOWIEDZIĄ SĄ PYTANIA

261

matyczną. Ogarnęło nim tak wielkie podniecenie, że postano­ wił natychmiast szukać lokalu na nową kancelarię. W ciągu zaledwie kilku minut siła zawarta w moich pyta­ niach zdziałała cuda. Oczywiście zasoby pozwalające mu roz­ wiązać jego problem tkwiły w nim już wcześniej, jednak niewłaściwe pytania, które sobie zadawał, uniemożliwiały mu do nich dostęp. Pytania te sprawiały, że postrzegał siebie jako starszego już mężczyznę, który stracił wszystko, co posiadał. Tymczasem życie dało mu prawdziwy podarunek, ale nie za­ uważał tej prawdy, dopóki nie zaczął sobie zadawać właści­ wych pytań.

PYTANIE O PRZEZNACZENIE
Jednym z najbardziej przeze mnie lubianych ludzi, a jedno­ cześnie jednym z największych pasjonatów, jakich znam, jest Leo Buscaglia, autor książki Love i wielu innych książek na te­ mat związków między ludźmi. Najszczerzej chyba podziwiam w nim to, że wciąż z takim samym zapamiętaniem zadaje sobie pytanie, które przejął od ojca, gdy był jeszcze małym chłop­ cem. Codziennie wieczorem przy stole ojciec pytał: „Leo, cze­ go się dzisiaj nauczyłeś?" Leo musiał mieć gotową odpowiedź, i to dobrą odpowiedź. Jeśli zdarzał się dzień, że nie dowiedział się niczego ciekawego w szkole, biegł do biblioteki, sięgał po encyklopedię i uczył się czegoś interesującego, czym mógłby podzielić się z ojcem. Leo twierdzi, że nawet dzisiaj nie mógł­ by zasnąć, gdyby nie nauczył się danego dnia czegoś wartoś­ ciowego. W ten sposób nieustannie stymuluje swój umysł. Z pewnością wiele ze swojej pasji do nauki zawdzięcza kon­ sekwentnemu powtarzaniu tego pytania od dziesięcioleci. Jakie pytania warto sobie zadawać regularnie? Wiem, że dwa moje ulubione pytania są bardzo proste. Pomagają mi przezwyciężyć każdy problem, który pojawia się w moim ży­ ciu. Brzmią one: „Co w tym dobrego?" i „Jak mogę to wyko­ rzystać?" Pytając o dobre strony danej sytuacji, zwykle znajdu­ ję w niej coś, co dodaje mi sił, a pytanie o możliwości wyko-

rzystania tego w przyszłości pozwala mi stawić czoło dowolnej stracie i zmienić ją w zysk. A jakie pytania ty możesz wykorzystać, by zmienić swój stan emocjonalny lub znaleźć dostęp do zasobów, których naprawdę potrzebujesz? Dodaj dwa pytania do zestawu pytań porannych, który ci podałem, i wykorzystuj je, by zaspokajać własne potrzeby emocjonalne. Do najważniejszych pytań, jakie zadajemy sobie w życiu, należą: „Czemu służy moje życie?", „Na czym mi naprawdę zależy?", „Po co żyję?" i „Kim jestem?" To wyjątkowo mocne pytania, jednak jeśli będziesz czekać z udzieleniem sobie na nie poprawnej odpowiedzi, znajdziesz się w poważnych tara­ patach. Często pierwsza, zwykle bardzo emocjonalna odpo­ wiedź, płynąca z głębi ciebie, jest tą właśnie, na której powi­ nieneś polegać i przyjąć za podstawę działania. To właśnie chciałbym ci przekazać na zakończenie tego rozdziału: KIE­ DYŚ PRZYCHODZI MOMENT, W KTÓRYM POWINIE­ NEŚ PRZESTAĆ ZADAWAĆ SOBIE PYTANIA, ABY ZA­ CZĄĆ CZYNIĆ POSTĘPY. Dopóki zadajesz sobie pytania, pozostajesz w niepewności, a tylko kierowane pewnością działania mogą przynieść pewne rezultaty. W JAKIMŚ MOMENCIE POWINIENEŚ PRZESTAĆ DOKONYWAĆ OCENY I ZACZĄĆ DZIAŁAĆ. Jak? Ostatecznie ty decydu­ jesz, co jest dla ciebie najważniejsze, przynajmniej w danej chwili, i wykorzystujesz własną siłę, aby dążyć do swoich celów i podnosić jakość swojego życia. Pozwól więc, że zadam ci pytanie. Gdyby była jedna taka rzecz, którą mógłbyś natychmiast zrobić, by w jednej chwili zmienić własne emocje i uczucia, co chciałbyś o niej wiedzieć?

IX. SŁOWNICTWO SUKCESU

263

Ilekroć wskutek biegu wypadków koniecznym staje się dla jakiegoś narodu, aby zerwał więzy polityczne łą­ czące go z innym narodem...

Rozdział dziewiąty

SŁOWNICTWO SUKCESU
Ważnym czynnikiem jest właściwe słowo. Ilekroć napotkamy jedno z tych naprawdę właściwych słów... osiągamy rezultaty fizycznie i duchowo -i to z prędkością błyskawicy.
MARK TWAIN

Słowa... Używano ich, by wywoływać nasz śmiech i płacz. Mogą ranić, ale mogą też leczyć. Ofiarują nadzieję i zniszczenie. Za pomocą słów możemy odczuć nasze najszlachetniejsze intencje i poznać najskrytsze pragnienia. W ciągu całej historii ludzkości najwięksi przywódcy i myś­ liciele wykorzystywali potęgę słów, aby zmieniać nasze emocje, pozyskać nas dla swojej sprawy i kształtować losy świata. Słowa tworzą nie tylko uczucia, lecz również i działania. A z naszych działań bierze się wynik całego naszego życia. Kiedy Patrick Henry stanął przed innymi delegatami i oświadczył: „Nie wiem, co zrobią inni, aleja zawołam: Dajcie mi wolność albo śmierć!", jego słowa wywołały burzę, która uświadomiła naszym przodkom, że muszą uwolnić się spod tyranii, która uciskała ich przez tyle lat. Niezwykłe dziedzictwo, które dziś wspólnie dzielimy, możliwości, które daje nam życie w tym kraju, stworzone zostały przez ludzi, którzy wybrali słowa mające kształtować los wielu pokoleń:

Ta prosta Deklaracja Niepodległości, ta słowna konstrukcja, stała się mechanizmem zmian w całym narodzie. Wpływ słów nie ogranicza się oczywiście do Stanów Zjed­ noczonych Ameryki. Podczas II wojny światowej, gdy gra toczyła się o przetrwanie Wielkiej Brytanii, słowa pewnego człowieka pomogły zmobilizować wolę wszystkich Brytyjczyków. Powie­ dziano kiedyś, że Winston Churchill miał wyjątkową umiejętność wysyłania języka angielskiego na wojnę. Jego słynne wezwanie do wszystkich Brytyjczyków przyniosło bezprecedensową odwagę i rozwiało złudzenia Hitlera o jego niezwyciężonej maszynie wojennej. Większość przekonań formowana jest przez słowa - i również słowa mogą je zmieniać. Poglądy naszego narodu na temat rów­ ności rasowej były bezsprzecznie ukształtowane przez czyny, ale inspiracją do tych czynów były słowa. Każdy z nas doskonale pamięta wzruszające słowa Martina Luthera Kinga Juniora, któ­ rymi zaczął on swoje przemówienie: „Moim marzeniem jest, że pewnego dnia ten naród powstanie i wprowadzi w życie praw­ dziwe znaczenie głoszonych przez siebie haseł..." Wielu z nas doskonale zdaje sobie sprawę z olbrzymiej roli, jaką odegrały słowa w historii naszego kraju, wie, z jaką siłą poruszają nas wielcy mówcy. Jednak niewielu ludzi uświadamia sobie własną siłę płynącą z wykorzystywania tych samych słów. A przecież słowa dają nam możliwość głębokiego porusza­ nia samych siebie, rzucania sobie wyzwania, dodania odwagi i podtrzymywania na duchu, pozwalają nam poderwać się do działania i czerpać jak najwięcej bogactw z daru, którym jest życie. Skuteczny dobór słów opisujących nasze życiowe doświad­ czenia może wzmóc nasze najlepsze emocje. Zły dobór tych słów może nas zniszczyć równie pewnie, jak szybko. Większość z nas dobiera słowa podświadomie. Po omacku znajdujemy drogę w wielkim labiryncie dostępnych nam możliwości. POWINIENEŚ

264

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

IX. SŁOWNICTWO SUKCESU

265

JUŻ TERAZ ZDAĆ SOBIE SPRAWĘ Z SIŁY, JAKĄ DADZĄ CI MĄDRZE DOBIERANE SŁOWA. Jak wielkim darem są te proste symbole! Różne kształty, któ­ re nazywamy literami (lub dźwiękami w przypadku mowy), potra­ fimy przekształcać w unikalną i jakże bogatą mozaikę ludzkiego doświadczenia. Stanowią dla nas środek wyrażania naszych do­ świadczeń i dzielenia się nimi z innymi ludźmi. Jednak większość z nas nie dostrzega faktu, że SŁOWA ZWYKLE PRZEZ NAS DOBIERANE MAJĄ WIELKI WPŁYW NA SPOSÓB, W JAKI KOMUNIKUJEMY SIĘ SAMI Z SOBĄ, A WIĘC W KONSEK­ WENCJI NA WSZYSTKO, CZEGO DOŚWIADCZAMY. Słowa mogą ranić nasze ego albo rozgrzewać serca. Możemy natychmiast zmienić jakiekolwiek doświadczenia emocjonalne, po prostu używając nowych słów do ich opisania. Jednak jeśli nie opanujemy słów, jeśli pozwolimy, by ich wybór zależał wyłącznie od podświadomego nawyku, możemy zaciemnić doświadczenia całego życia. Jeśli wspaniałe doświadczenie opisujesz słowami „dość dobre", zmniejszasz płynące z niego bogactwo i upraszczasz je, w ograniczony sposób wykorzystując słownictwo. LUDZIE O UBOGIM SŁOWNICTWIE PROWADZĄ UBOGIE ŻYCIE EMOCJONALNE. LUDZIE WYKORZYSTUJĄCY CAŁE BOGACTWO SŁÓW DYSPONUJĄ OLBRZYMIĄ PALETĄ BARW, BY MALOWAĆ SWOJE DOŚWIADCZENIA NIE TYLKO DLA INNYCH, LECZ RÓWNIEŻ DLA SIEBIE. W przypadku większości ludzi problem nie polega na zasobie słownictwa, lecz raczej wyborze słów, którego dokonują. Wie­ lokrotnie używamy słów „na skróty" i często te skróty skracają nas też i emocjonalnie. Aby świadomie kontrolować własne życie, musimy nieustannie oceniać i poszerzać nasz świadomy zasób słów w taki sposób, by prowadziły nas one w pożądanym kie­ runku, a nie tam, dokąd nie chcemy dojść. Musimy dostrzec, że język pełen jest wyrazów, które poza swoim dosłownym znaczeniem niosą określoną intensywność emocjonalną. Jeśli na przykład przyzwyczaisz się do nadużywania słowa „nienawidzić", będziesz go używał mówiąc, że nienawidzisz swojej fryzury, nienawidzisz swojej pracy, nienawidzisz określonych czynności. Czy nie sądzisz, że zwiększa to intensywność twoich negatywnych emocji o wiele bardziej niż na przykład zwrot „wolę coś innego"?

Wykorzystanie naładowanych emocjonalnie słów może w magiczny sposób zmienić stan, w którym znajdujesz się ty sam albo ktoś inny. Weźmy na przykład słowo „rycerskość". Czy ma ono na ciebie inny emocjonalny wpływ niż słowa „uprzejmość" i „grzeczność"? Dla mnie to zupełnie inne słowa. Rycerskość przywodzi mi na myśl mężnego rycerza na białym rumaku wal­ czącego dla swojej damy o kruczoczarnych włosach. Niesie ono w sobie szlachetność ducha, stawia przed oczami wielki okrągły stół, wokół którego siedzą ludzie honoru, wszystkie zasady rycerzy Króla Artura, cuda Camelotu. A jak wypadają słowa „dobry" i „uczciwy" w porównaniu ze słowami „nienaganny" i „prawy"? Zwrot „poszukiwanie doskonałości" jest z całą pewnością o wiele intensywniejszy od zwrotu „próba lepszego działania". Przez lata obserwowałem siłę wynikającą ze zmiany jednego tylko słowa w rozmowie z kimś. Widziałem, jak zmiana taka na­ tychmiast zmienia ludzkie odczucia, a często i wynikające z nich działania. Pracowałem z setkami tysięcy ludzi i to pozwala mi bez żadnych wątpliwości powiedzieć ci coś, co na pierwszy rzut oka wydaje się trudne do uwierzenia: ZMIENIAJĄC TYLKO SWOJE NAWYKOWE SŁOWNICTWO - SŁOWA, KTÓRYCH REGULARNIE UŻYWASZ DO OPISANIA WŁASNYCH EMOCJI - MOŻESZ W JEDNEJ CHWILI ZMIENIĆ SWOJE MYŚLI I UCZUCIA, ZMIENIĆ SWOJE ŻYCIE. Sytuacja, która po raz pierwszy wzbudziła we mnie to prze­ konanie, miała miejsce kilka lat temu podczas pewnego spotkania. Towarzyszyli mi wtedy ówczesny dyrektor jednego z moich przedsiębiorstw oraz mój wspólnik i dobry przyjaciel. Mniej więcej w połowie spotkania otrzymaliśmy złą wiadomość. Ktoś, z kim prowadziliśmy negocjacje, w oczywisty sposób „chciał nas nieuczciwie wykorzystać". Udało mu się zaburzyć spójność naszych argumentów i wydawało się, że jest dzięki temu górą. Najdelikatniej mówiąc, rozzłościło mnie to i zasmuciło. Ale mimo to zauważyłem, jak różnie dwaj siedzący obok mnie ludzie zareagowali na tę samą informację. Dyrektor stracił panowanie nad sobą i wpadł w furię, podczas gdy mój wspólnik wydawał się ledwie poruszony całą sytuacją. Jak to się stało, że każdy z nas trzech, usłyszawszy o czymś, co wszystkich nas tak samo dotyczyło (wszyscy mieliśmy ten sam

266

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

IX. SŁOWNICTWO SUKCESU

267

cel w negocjacjach), zareagował tak różnie? Uczciwie mówiąc, intensywność reakcji mojego dyrektora wydawała mi się niepro­ porcjonalna do tego, co się stało. Ciągle powtarzał, jaką wściekłość i furię w nim to budzi. Cały poczerwieniał i wyraźnie widać było żyły na jego twarzy i szyi. Było dla mnie oczywiste, że łączył wściekłość albo z unika­ niem cierpienia, albo z pozyskaniem przyjemności. Kiedy spyta­ łem go, co dla niego oznacza stan wściekłości, i poprosiłem, by wyjaśnił, dlaczego pozwala sobie na tak wielką intensywność tego uczucia, przez zaciśnięte zęby odpowiedział: „Kiedy jesteś wściekły, stajesz się mocniejszy, masz siłę do działania, możesz sprawić wszystko!" Uznawał uczucie wściekłości za sposób na wydobycie; się z cierpienia i zyskanie przyjemności, wynikającej z poczucia, że panuje nad sytuacją. Następnie zadałem sobie kolejne pytanie: Dlaczego mój przyjaciel zareagował na tę samą sytuację niemal bez żadnych emocji? „Nie wydajesz się tym wszystkim zbytnio przejęty. Czy w ogóle cię to nie zdenerwowało?" - spytałem. „Jak mo­ żesz powstrzymać WŚCIEKŁOŚĆ?" - dodał dyrektor. Mój przyjaciel odrzekł po prostu: „To nie jest warte mojego zde­ nerwowania". Kiedy to powiedział, zdałem sobie sprawę z faktu, że przez wszystkie lata naszej znajmości nigdy nie widziałem, by coś wy­ prowadziło go z równowagi. Spytałem, co znaczą dla niego gniew i zmartwienie. „Człowiek, który się wścieka, traci kontrolę nad sobą" - usłyszałem. „To ciekawe. A co się dzieje, kiedy tracisz kontrolę nad sobą?" - pytałem dalej, a on odpowiedział natych­ miast: „Wygrywa twój przeciwnik." Nie mógłbym chyba znaleźć większego kontrastu: jeden z nich wyraźnie łączył przyjemność wynikającą z panowania nad sobą ze złością, podczas gdy drugi łączył z tym samym stanem cierpienie wynikające z utraty panowania nad sobą. ICH ZACHOWANIE W OCZYWISTY SPOSÓB ODZWIERCIE­ DLAŁO ICH PRZEKONANIA. Zacząłem więc zastanawiać się nad moimi własnymi uczuciami. W co ja wierzyłem? Przez lata byłem przekonany, że mogę sobie poradzić ze wszystkim, kiedy jestem zły, ale wierzę również i w to, że wcale nie muszę być zły. Mogę być równie skuteczny, kiedy znajduję się w stanie

największego możliwego szczęścia. Skutkiem tego nie unikam gniewu. Wykorzystuję go, jeśli już znajdę się w tym stanie, ale też i nigdy celowo się do gniewu nie doprowadzam, ponieważ mogę wzmóc swoje możliwości bez wpadania w furię. Zainteresowała mnie też różnica w słowach, których każdy z nas użył, by opisać to doświadczenie. Mój dyrektor mówił o furii i wściekłości, ja sam o złości i zdenerwowaniu, natomiast mój przyjaciel stwierdził, że „trochę się przejął". Nie mogłem w to uwierzyć! Trochę się przejął? „To wszystko, co czujesz? Jesteś po prostu trochę przejęty? Chyba musi cię to martwić albo złościć?" - spytałem. „Raczej nie. Naprawdę wiele trzeba, aby mnie wyprowadzić z równowagi. Nie zdarza się to prawie nigdy" - odparł. I wtedy spytałem: „Czy pamiętasz, jak pewna firma przejęła ćwierć miliona dolarów twojej gotówki i była to ich «pomyłka»? Czy pamiętasz, jak przez dwa i pół roku walczyłeś, by odzyskać te pieniądze? I to cię nie rozwścieczyło?" Tu wtrącił się trzeci uczestnik rozmowy z py­ taniem: „No właśnie, czy nie doprowadziło cię to do SZAŁU?" W odpowiedzi usłyszeliśmy: „Nie, wcale mnie to nie zmartwiło. Obudziło to poniekąd moją irytację." Poniekąd obudziło irytację? Pomyślałem, że to najgłupsze słowa, jakie kiedykolwiek słyszałem. Nigdy nie użyłbym takiego zwrotu, by opisać własny stan emocjonalny. Jak człowiek będący tak dobrym biznesmenem mógł mówić coś tak głupiego i patrzeć na nas z pokerową twarzą? Jednak w rzeczywistości nie była to twarz pokerzysty. On niemal z przyjemnością mówił o tym, co mnie doprowadziłoby do szału! Wtedy zacząłem się zastanawiać, jak mógłbym się poczuć, gdybym jednak użył tego zwrotu do opisu własnych uczuć. Czy zacząłbym się uśmiechać w chwilach, w których zwykle bywałem zestresowany? Pomyślałem, że warto się temu przyjrzeć. Później przez wiele jeszcze dni intrygował mnie pomysł wykorzystania wzorców językowych mojego przyjaciela i sprawdzenia, jak wpłynęłyby one na intensywność moich emocji. Co by się stało, gdybym był naprawdę wściekły i zwrócił się do kogoś słowami: „Poniekąd budzi to moją irytację"? Na samą myśl o tym chciało mi się śmiać. Wydawało mi się to tak dziwaczne, że postanowiłem kiedyś spróbować.

268

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

IX. SŁOWNICTWO SUKCESU

269

Po raz pierwszy miałem okazję zastosować ten zwrot, kiedy przybyłem późno w nocy do hotelu prosto po długim i męczącym locie. Ponieważ jeden z moich pracowników zapomniał zarezer­ wować dla mnie pokój, miałem wątpliwą przyjemność wyczeki­ wania przed recepcją przez dodatkowe piętnaście lub dwadzieścia minut. Byłem bardzo zmęczony, fizycznie i psychicznie, znajdo­ wałem się u progu wytrzymałości emocjonalnej. Recepcjonista dowlókł się do kontuaru i zaczął jednym palcem wystukiwać moje nazwisko na klawiaturze komputera w tempie, które zniecierpliwiłoby nawet ślimaka. Poczułem, że budzi się we mnie złość, i odezwałem się: „Wiem, że nie jest to pańska wina, ale jestem bardzo zmęczony i chciałbym jak najszybciej dostać się do mojego pokoju, ponieważ im dłużej tu stoję, tym bardziej docho­ dzę do wniosku, że mnie to wszystko PONIEKĄD IRYTUJE." Recepcjonista popatrzył na mnie jakby trochę zaskoczony, a następnie się uśmiechnął. Odpowiedziałem mu uśmiechem: mój wzorzec zachowania został przełamany. Emocjonalny wulkan, który zaczął się we mnie budzić, ostygł w jednej chwili. Stały się dwie rzeczy: ja zacząłem nawet dobrze się bawić, patrząc na nieporadność recepcjonisty, a on trochę się pospieszył. Czy to możliwe, aby nazwanie tych samych odczuć innym słowem wystarczyło, by przełamać wzorzec zachowania? Czy mogło to być aż tak łatwe? Cóż za pomysł! W ciągu następnego tygodnia wielokrotnie próbowałem mo­ jego nowego zwrotu. Za każdym razem przekonywałem się, że użycie go natychmiast obniżało moje emocje. Czasem mnie to rozśmieszało, ale zawsze powstrzymywało przed wybuchem złości z powodu sytuacji, która mnie denerwowała. Po dwóch ty­ godniach nie musiałem już pracować nad używaniem słowa „iry­ tacja". Stało się ono nawykiem. Używałem go z wyboru dla opisy­ wania własnego stanu emocjonalnego i przestałam wpadać w sta­ ny skrajnej złości. To nowe narzędzie zaczęło mnie coraz bardziej fascynować. Zrozumiałem, że zmieniając swoje zwykle stosowane słownictwo, zmieniałem również swoje doświadczenia. Zacząłem tworzyć zestaw słów, który później nazwałem SŁOWNIKIEM TRANS­ FORMACJI. Stopniowo eksperymentując z innymi słowami, przekonałem się, że jeśli tylko używałem słów wystarczająco

silnych, mogłem natychmiast obniżyć lub podwyższyć napięcie emocjonalne dosłownie w każdej sytuacji. Jak naprawdę działa ten proces? Pomyśl o tym w następujący sposób: wyobraź sobie, że każdy z twoich pięciu zmysłów wysyła wrażenia do mózgu. Otrzymujesz więc bodźce wzrokowe, słu­ chowe, dotykowe, smakowe i węchowe i wszystkie one tłumaczo­ ne są przez twoją świadomość na określone wrażenia. Następnie muszą zostać pogrupowane w kategorie. Skąd jednak wiemy, co znaczą wszystkie te obrazy, dźwięki i inne wrażenia? Jednym z opanowanych przez człowieka najszybszych sposobów decydo­ wania o znaczeniu odczuć (cierpienie czy przyjemność?) jest nazywanie ich. A nazwy te mogą przybrać jedynie formę słów. Wszystkie twoje odczucia przechodzą przez mózg jakby płyn, który następnie rozlewany jest do małych naczynek zwanych słowami. Usiłując szybko podjąć decyzję, często określamy nasze doświadczenie niewłaściwym słowem, zamiast wykorzystać wszystkie nam dostępne wyrazy, aby opisać je najlepiej, jak moż­ na. W ten sposób wybieramy sobie ulubione słowa, naczynia, których używamy z przyzwyczajenia. Niestety większość z nas nie dokonała oceny wpływu używanych nawykowo słów na włas­ ne doświadczenia. Problem więc pojawia się w chwili, w której zaczynamy konsekwentnie wsadzać wszystkie negatywne wrażenia do przegródek o nazwach „wściekłość", „depresja", „poniżenie", „niepewność". A przecież słowa te mogą niewłaś­ ciwie opisywać nasze przeżycia. Jednak z chwilą, gdy umieścimy jakieś odczucie w jednej z tych kategorii, nazwa, którą jej nada­ liśmy, staje się rzeczywistym doświadczeniem. W ten sposób „problem" staje się „katastrofą". Podczas wspomnianych negocjacji mój dyrektor umieszczał swoje odczucia w kategoriach „furia" i „wściekłość", ja sam uży­ wałem słów „złość" i „zdenerwowanie", podczas gdy dla trzeciego uczestnika rozmowy były to „irytacja" lub „podrażnienie". Inte­ resujący jest fakt, że -jak odkryłem - każdy z nas używa tych sa­ mych wzorców słów do opisania wielości frustrujących przeżyć. Musisz wiedzieć, że każdy człowiek może doznawać tych samych odczuć, jednak sposób, w jaki je organizuje - etykietka z nazwą, której używa - staje się jego doświadczeniem. Przekonałem się, że używając form mojego przyjaciela (słów „irytacja" i „podraż-

270

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

IX. SŁOWNICTWO SUKCESU

271

nienie"), byłem w stanie natychmiast zmieniać intensywność emocjonalną moich doświadczeń. Stawały się one czymś innym. NA TYM WŁAŚNIE POLEGA ISTOTA SŁOWNIKA TRANS­ FORMACJI: SŁOWA, KTÓRE ŁĄCZYMY Z NASZYMI OD­ CZUCIAMI, STAJĄ SIĘ NASZYM DOŚWIADCZENIEM. Dlatego musimy świadomie dobierać słowa, opisując nasz stan emocjonalny, albo zostaniemy ukarani większym cierpieniem, niż mogłoby to wynikać z danej sytuacji. Słowa są - literalnie - reprezentacją naszych życiowych do­ świadczeń. Jako symbole odbieranych przez nas wrażeń, zmieniają naszą percepcję i uczucia. Skoro trzy osoby po przeżyciu dokładnie tej samej sytuacji odczuwają zupełnie co innego: wściekłość, złość i podrażnienie, jest oczywiste, że odczucia ulegają zmianie na skutek TŁUMACZENIA, JAKIEGO KAŻDA Z TYCH OSÓB DOKONAŁA. Ponieważ słowa są naszym podstawowym narzę­ dziem interpretacji, czyli tłumaczenia, sposób, w jaki określamy nasze przeżycia, natychmiast zmienia odczucia powstające w sys­ temie nerwowym. Musisz pamiętać, że słowa naprawdę powodują skutki biochemiczne w naszym organizmie. Jeśli w to wątpisz, to chciałbym, abyś się przekonał, czy ist­ nieją słowa, które, użyte przez kogoś innego, natychmiast wy­ wołują twoją reakcję emocjonalną. Jak się czujesz, kiedy ktoś ubliża ci kierowany rasizmem? Albo gdyby ktoś określił cię pew­ nym czteroliterowym słowem, czy nie spowodowałoby to zmiany twojego stanu emocjonalnego? Z pewnością istnieje różnica między określeniem kogoś „wu-a-eł", jeśli takie właśnie są jego inicjały, a użyciem wobec niego słowa, które z tych trzech liter się składa. Czy czujesz się tak samo, kiedy ktoś nazywa cię aniołem, geniuszem lub gogusiem? Czy napięcie wywoływane przez każde z tych słów nie jest różne? Wszyscy łączymy olbrzymie cierpienie z pewnymi słowami. Podczas rozmowy ze mną dr Leo Buscaglia powiedział mi o wynikach badań naukowych przeprowadzonych na jednym z uniwersytetów na wschodzie Stanów Zjednoczonych w końcu lat pięćdziesiątych. Respondentom zadano pytanie: „Jak zdefiniowałbyś komunizm?" Zaskakująco duża liczba badanych wpadała w przerażenie na dźwięk tego słowa, ale naprawdę nie­ wielu mogło je prawidłowo określić. Pewna kobieta odpowie-

działa: „Cóż, nie wiem, co to jest, ale lepiej, by coś takiego nie pojawiło się w Waszyngtonie." Jakiś mężczyzna stwierdził, iż wie na temat komunistów tylko tyle, że trzeba ich wszystkich zabić. Nie potrafił jednak wyjaśnić, kim są komuniści. Nie ma wątpliwości, że słowne etykiety potrafią wywoływać emocje i uczucia.

Słowa są kanwą, na której oplatamy nasze doświadczenie.
ALDOUS HUXLEY

Kiedy zaczynałem badać siłę słów, nie całkiem mogłem się zgodzić ze stwierdzeniem, że coś tak prostego jak zmiana nawy­ kowo używanych słów może tak radykalnie zmienić nasze do­ świadczenia i odczucia. Jednak kiedy staranniej zacząłem stu­ diować język, natknąłem się na zaskakujące fakty, które zaczęły mnie przekonywać, iż słowa naprawdę filtrują i przekształcają nasze doświadczenia. Odkryłem na przykład, że Encyklopedia Comptona podaje, iż język angielski posiada co najmniej pięćset tysięcy słów, a inne źródła określają liczbę słów w angielskim na około siedemset pięćdziesiąt tysięcy. Angielski z pewnością posiada najwięcej słów ze wszystkich języków na ziemi. Daleko za nim, na drugim miejscu, znajduje się niemiecki, w którym słów jest prawie o połowę mniej. Zafascynował mnie fakt, że przy tak olbrzymiej liczbie możliwych słów NASZE CODZIENNE SŁOWNICTWO JEST TAK BARDZO OGRANICZONE. Od językoznawców wiem, że liczba słów przeciętnie używanych przez nas na co dzień waha się między dwoma tysiącami a dziesięcioma tysiącami. Nawet Jeśli liczbę słów angielskich ocenimy ostrożnie na pięćset tysięcy, oznacza to, że używamy od pól procenta do dwóch procent naszego języka! Ale to nie jest całe nieszczęście. Jak sądzisz, ile Z tych słów określa emocje? Korzystając z kilku słowników zna­ lazłem trzy tysiące słów związanych z ludzkimi uczuciami. Ude­ rzyła mnie proporcja słów określających emocje negatywne i pozytywne. Z moich obliczeń wynika, że tysiąc pięćdziesiąt jeden słów określa emocje pozytywne, a dwa tysiące osiemdziesiąt sześć słów (prawie dwa razy tyle!) emocje negatywne. Tylko

272

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

IX. SŁOWNICTWO SUKCESU

273

jeden przykład: dwieście sześćdziesiąt cztery słowa angielskie opisują emocjonalne stany smutku (rozpacz, żal, nostalgia, żałość, chandra i tak dalej), a jedynie sto pięć słów opisuje stany radości (radość, uciecha, wesołość i tak dalej). Pisałem już w rozdziale siódmym, że uczestnicy moich kursów Date with Destiny (Randka z przeznaczeniem) sporządzają listę uczuć, których doświadczają w ciągu przeciętnego w ich życiu tygodnia. Większość z nich jest w stanie wymienić ich dwanaście. Dlaczego? Ponieważ każdy z nas przejawia tendencję doświad­ czania wciąż tych samych uczuć. Niektórzy ludzie ciągle czują się zdeprymowani, wystraszeni, źli lub załamani. Jedną z przyczyn jest fakt, że stale używają tych samych słów dla opisywania swo­ ich doświadczeń. Gdybyśmy chcieli dokładniej przeanalizować odczucia, które pojawiają się w nas, jednocześnie przejawiając na tyle pomysłowości, by każde z nich nazwać inaczej, zmie­ nilibyśmy je, a tym samym naszą rzeczywistość emocjonalną. Wiele lat temu zapoznałem się z wynikami badań przepro­ wadzonych w więzieniu. Pokazały one, że kiedy więźniowie do­ świadczali cierpienia, jednym z niewielu stosowanych przez nich sposobów zakomunikowania o tym były gwałtowne działania. Ich ubogie słownictwo ograniczało zakres dostępnych im emocji i nawet najmniejsze poczucie dyskomfortu znajdowało ujście w najbardziej intensywnych formach gwałtownej złości. Cóż za kontrast w porównaniu z kimś, kto jak William F. Buckley potrafi wykorzystać erudycję i znajomość języka, by malować tak wspa­ niały obraz emocji, a tym samym tworzyć w sobie tak wielkie bogactwo wrażeń! JEŚLI CHCESZ ZMIENIĆ SWOJE ŻYCIE I KSZTAŁTOWAĆ WŁASNY LOS, MUSISZ ŚWIADOMIE DOBIERAĆ UŻYWANE SŁOWA I NIEUSTANNIE DĄŻYĆ DO POSZERZANIA MOŻLIWOŚCI ICH WYBORU. Aby umożliwić ci szersze spojrzenie na ten problem, powiem, że w Biblii mamy siedem tysięcy dwieście różnych słów, a dzieła poety i eseisty Johna Miltona zawierają ich siedemnaście tysięcy, natomiast Wiliam Szekspir we wszystkich swoich dziełach użył dwadzieścia cztery tysiące różnych słów, z czego pięć tysięcy tylko raz. Właśnie Szekspir jest autorem wielu słów angielskich, których używamy obecnie na co dzień. Oto lista zaledwie drobnej ich części, która być może cię zainteresuje:

DŹWIĘCZNYM BRZMIENIEM... Za książką Michela Macrone'a Brush Up Your Shakespeare! (Powtórka z Szekspira) podaję listę potęż­ nych słów i wyrażeń, w tym i opisujących emocje, wprowadzonych do użycia przez mistrza języka angielskiego, Wiliama Szekspira: oczarowanie arcyłotr zamach zakrwawiony łoskot celować w czymś mieć serce z kamienia niewdzięczny burzliwy niezgłębiony galanteria wrogość niepokonany zeszkapiały prześmieszny zmatowiały połyskliwy postrzeleniec majestatyczny bezcenny łuna upiorny negocjować prędkonogi obsceniczny olimpijski napuszoność onieśmielać szczeniak wymiotować rozmyślnie swarliwy promienny ufny bez skrupułów różanolicy ofiarny bestialstwo sterany rozgwieżdżony płodzić przekradać się droczyć się ukradkiem śmiałkować opieszałość dźwięcznie ukojenie transcendencja dźwięcznie pies łańcuchowy skowyt półgłówek*

1

* W oryginale w kolejności alfabetycznej. Przekład polski może podać t y l k o znaczenie słów przypisy wanych Szekspirowi. - Przyp. tłum.

Językoznawcy udowodnili ponad wszelką wątpliwość, że kulturowo jesteśmy ukształtowani przez język. Czy fakt, że w języku angielskim jest tak wiele czasowników, nie wydaje ci się umotywowany? Jako wychowankowie kultury anglojęzycznej jesteśmy tak bardzo ukierunkowani na działanie i z taką dumą podkreślamy, że jest ono naszym celem. Słowa, których stale

274

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

IX. SŁOWNICTWO SUKCESU

275

używamy, wpływają na dokonywane przez nas oceny, a więc i na nasz sposób myślenia. Kultura chińska, dla kontrastu, wysoko ceni wszystko, co niezmienne, który to fakt znajduje odzwier­ ciedlenie w dominacji rzeczowników nad czasownikami w bardzo wielu chińskich dialektach. Z ich punktu widzenia rzeczownik symbolizuje rzeczy, a więc trwałość, podczas gdy czasowniki (działania) są ulotne i zmieniają się z dnia na dzień. JEST BARDZO WAŻNE, ABYŚ ZDAŁ SOBIE SPRAWĘ Z FAKTU, ŻE SŁOWA KSZTAŁTUJĄ NASZE PRZEKONA­ NIA I WPŁYWAJĄ NA PODEJMOWANE DZIAŁANIA. Słowa są materiałem, z którego utworzone są wszystkie pytania. Jak już mówiliśmy w poprzednim rozdziale, zmieniając w pytaniu tylko jedno słowo, możemy uzyskać odpowiedź, która przyczyni się do podniesienia jakości całego życia. Im bardziej zagłębiałem się w zrozumienie wagi słów, tym większe wrażenie sprawiała na mnie ich zdolność do manewrowania ludzkimi emocjami, nie tylko we mnie samym, ale i w innych.

Bez znajomości siły słów niemożliwa jest znajomość człowieka.
KONFUCJUSZ

Pewnego dnia zacząłem rozumieć, że mój pomysł, choć tak bardzo prosty, nie jest mrzonką, że Słownik Transformacji jest rzeczy­ wistością, że zmieniając zwykle używane słownictwo możemy zmienić wzorce emocjonalne całego życia. Kiedyś podzieliłem się tym przekonaniem z moim starym przyjacielem Bobem Baysem. Kiedy mu o tym powiedziałem, rozpromienił się i wykrzyknął: „Świetnie! Dodam ci coś do tego!", i zaczął opowiadać o doświadczeniu, które zdobył tuż przed naszą rozmową. Również i on miał bardzo napięty plan zajęć i większość czasu spędzał w drodze, starając się sprostać wymaganiom wszystkich. Kiedy wreszcie dotarł do domu, chciał tylko odrobiny, jak się wyraził, przestrzeni. Ma on dom nad oceanem na Malibu. Dom jest bardzo mały i trudno w nim przyjmować gości, ponieważ przewidziano go na trzy lub cztery osoby. Kiedy tam się znalazł, okazało się, że jego żona zaprosiła swojego brata na kilka dni, a jego córka Kelly, która miała tam

spędzić tylko dwa tygodnie, zdecydowała się zostać na całe dwa miesiące. Na domiar złego ktoś poprzestawiał coś w magneto­ widzie i nie nagrał się mecz futbolowy, na który czekał od dawna! Jak łatwo się domyślisz, osiągnął swój próg wytrzymałości emocjonalnej, a kiedy dowiedział się, kto wyłączył wideo - była to jego córka - natychmiast się na niej wyładował, wrzeszcząc na głos wszystkie przekleństwa, jakie mu tylko przychodziły do głowy. Był to pierwszy raz, kiedy podniósł na nią głos, a co do­ piero takie słownictwo. Natychmiast wybuchnęła płaczem. Obserwująca z boku tę scenę Brandon, żona Boba, zaczęła się śmiać. Ponieważ było to tak niepodobne do normalnego zacho­ wania jej męża, doszła do wniosku, że jest to potężny wybuch mający na celu złamanie negatywnego wzorca. Jednak w rze­ czywistości było inaczej. Kiedy sytuacja zaczęła się uspokajać, Brandon zrozumiała, że mąż jest naprawdę wściekły. Bardzo ją to obeszło i postanowiła mu pomóc. „Bob, zachowujesz się dziwnie. Nigdy wcześniej tak się nie zachowywałeś. I zauważyłam coś jeszcze: wciąż powtarzasz słowo, którego nigdy przedtem od ciebie nie słyszałam. Zwykle kiedy zaczynasz być zestresowany, mówisz, że jesteś zawalony robotą. Jednak od jakiegoś czasu ciągle słyszę, jak powtarzasz, że jesteś całkiem przytłoczony robotą. Nigdy się tak nie wyrażałeś, za to Kelly mówiła tak często i ilekroć tego zwrotu używała, zachowywała się podobnie jak ty." Kiedy usłyszałem historię Boba, pomyślałem: „CZY TO MOŻLIWE, ABYŚMY PRZEJMUJĄC OD KOGOŚ UŻYWA­ NE PRZEZ NIEGO SŁOWNICTWO, PRZEJMOWALI JEDNO­ CZEŚNIE WZORCE EMOCJONALNE TEGO KOGOŚ? Czyż nie tak było z Bobem? Czy razem ze słowami nie przejął tonu głosu, napięcia, sposobu mówienia?"

Na początku było Słowo...
EWANGELIA WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA, 1,1

Jestem przekonany, że jednym z możliwych wyjaśnień zjawiska, iż często upodabniamy się do ludzi, z którymi długo przebywamy, jest fakt, iż przejmujemy ich wzorce emocjonalne, przejmując

276

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

IX. SŁOWNICTWO SUKCESU

277

od nich częściowo ich słownictwo. Ludzie, którzy przebywają przez jakiś czas ze mną, szybko spostrzegają, że dla opisania własnych doświadczeń zaczynają używać takich słów, jak „pełen pasji", „niespotykany", „wyjątkowy" i tak dalej. Czy potrafisz wyobrazić sobie różnicę między stanami emocjonalnymi wywo­ ływanymi przez takie słowa a tymi, które powodowane są zwyk­ łym „w porządku"? Czy możesz sobie wyobrazić, jak używanie słowa „pasja" zmieniłoby twoją skalę emocjonalną? To słowo potrafi przekształcać i ponieważ używam go ciągle, emocje w moim życiu są o wiele bardziej nasycone. Słownik Transformacji pozwala nam intensyfikować lub tłumić dowolny stan emocjonalny, pozytywny lub negatywny. Oznacza to, że słownik ten daje nam możliwość zmniejszenia intensywności uczuć negatywnych do poziomu, na którym nie sprawiają nam już problemu. Pozwala jednocześnie zwiększyć intensywność uczuć pozytywnych, przenieść je na wyżyny przyjemności i wielkiej siły. Trochę później tamtego dnia jadłem z Bobem obiad. Roz­ mawialiśmy o kilku projektach, które realizowaliśmy wtedy razem. W pewnej chwili Bob powiedział: „Wiesz co, Tony, zupełnie nie rozumiem, jak ktokolwiek na świecie może się nudzić." Zgodziłem się natychmiast: „Chyba cię rozumiem. To rzeczywiście głupio po prostu się nudzić" - a Bob dodał: „Słowa nuda nie ma w moim słowniku." Kiedy tylko to powiedział, niemal wykrzyknąłem: „Co powiedziałeś? Słowa nuda nie ma w twoim słowniku?... Czy pamiętasz, o czym rozmawialiśmy wcześniej?... Zastanawiam się właśnie, czy to możliwe. Nie ma nudy w twoim słowniku i nie doświadczasz tego uczucia. Czy to możliwe, abyśmy nie doznawali pewnych uczuć tylko dlatego, że nie mamy słowa, które by je nazywało?"

DOBÓR SŁÓW UKSZTAŁTUJE TWOJE PRZEZNACZENIE
Wspominałem wcześniej, że sposób, w jaki przedstawiamy sobie otaczające nas rzeczy, decyduje o naszych odczuciach dotyczących życia. Wynika stąd również stwierdzenie, że JEŚLI NIE MASZ

SPOSOBÓW NA OKREŚLENIE JAKIEGOŚ ODCZUCIA, NIE DOŚWIADCZASZ GO. Chociaż prawdą pozostaje, że możesz wyobrazić sobie coś, czego nie potrafisz nazwać, używając do tego na przykład dźwięku lub innych wrażeń zmysłowych, nie ma żadnych wątpliwości, że możliwość nazwania jakiegoś zja­ wiska nadaje mu jeszcze jeden wymiar i w ten sposób sprawia, iż odbieramy je jako rzeczywistość. Słowa są podstawowym na­ rzędziem do przedstawiania rzeczy nam samym i często, jeśli nie ma właściwego słowa, nie ma sposobu doświadczenia pewnych pojęć. Na przykład języki Indian amerykańskich nie mają słowa określającego kłamstwo - pojęcie takie po prostu nie jest częścią ich języka. Nie jest też częścią ani ich myślenia, ani zachowania. Bez określającego je słowa pojęcie to wydaje się zwyczajnie nie istnieć. Niedawno dowiedziałem się, że w języku plemienia Tasadaj na Filipinach nie istnieją określania wyrażające nienawiść, wojnę i antypatię. Cóż za wspaniały pomysł! Wrócę teraz do mojego wyjściowego pytania. Skoro Bob nigdy nie odczuwa znudzenia i nie istnieje dla niego słowo nuda, musiałem zadać sobie podobne pytanie: jakiego słowa ja sam nigdy nie używam do opisywania uczuć? Odpowiedzią było słowo „depresja". Mogę się czuć sfrustrowany, zły, przepracowany, wyprowadzony z równowagi, przemęczony, ale nigdy nie wpadam w depresję. Dlaczego? Czy zawsze tak było? Nie. Osiem lat temu znajdowałem się w sytuacji, która wprawiała mnie w nieustanne poczucie depresji. Depresja ta wkradła się w każdą chwilę mojego życia do tego stopnia, że straciłem chęć dokonania jakichkolwiek zmian, postrzegałem moje problemy jako stałe, osobiste i nieroz­ wiązywalne. Na szczęście doznałem wystarczająco dużo cierpie­ nia, by wyciągnąć się z tego stanu, i skutkiem tego połączyłem olbrzmie cierpienie z depresją. Zacząłem wierzyć, że stan depresji jest stanem najbliższym śmierci. Mój umysł skojarzył z depresją tak wielkie cierpienie, że nawet nie zdając sobie z tego sprawy, wymazałem słowo „depresja" z mojego słownika po to, aby już nie mieć żadnego sposobu na przedstawianie sobie tego uczucia. Jednym ruchem oczyściłem mój słownik z odbierających mi siły słów i wyrażeń, tym samym pozbywając się uczuć, które mogą zniszczyć nawet najsilniejszych. JEŚLI ZESTAW TWO­ JEGO SŁOWNICTWA WPROWADZA CIĘ W STANY, KTÓRE

278

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

IX. SŁOWNICTWO SUKCESU

279

CIĘ OBEZWŁADNIAJĄ, NATYCHMIAST POZBĄDŹ SIĘ SŁÓW ODBIERAJĄCYCH CI SIŁĘ I ZASTĄP JE TAKIMI, KTÓRE CIĘ UMACNIAJĄ! W tym momencie możesz powiedzieć: „To tylko semantyka! Czy zabawa słowami może cokolwiek zmienić?" Odpowiedź brzmi: jeśli ograniczysz się jedynie do zmiany słowa, nie zmienisz swoich odczuć. Jednak jeśli wykorzystasz nowe słowo, by złamać własne nawykowe wzorce emocjonalne, ZMIENI SIĘ WSZYS­ TKO. Skuteczne wykorzystanie Słownika Transformacji - słów, które zmieniają nasze doświadczenia emocjonalne - ŁAMIE JAŁOWE WZORCE, PRZYWOŁUJE NASZ UŚMIECH, PRZYNOSI CAŁKOWICIE ODMIENNE UCZUCIA, ZMIENIA NASZE STANY I POZWALA ZADAWAĆ LEPSZE PYTANIA. I moja żona, i ja kierujemy się w życiu pasją i bardzo głęboko przeżywamy różne rzeczy. We wcześniejszym okresie naszego związku często wdawaliśmy się w spory, które obydwoje okre­ ślaliśmy jako „dość gwałtowne kłótnie". Jednak po odkryciu siły, z jaką działają na nas słowne etykietki, postanowiliśmy zmienić nasze odczucia i obydwoje zgodziliśmy się, że będziemy używać określeń „rozmowa", „burzliwa wymiana zdań" i tak dalej. To zmieniło całkowicie naszą percepcję. „Burzliwa wymiana zdań" rządzi się zupełnie innymi prawami niż kłótnia i z pewnością nie­ sie ze sobą zupełnie inne napięcie emocjonalne. Dziś minęło już siedem lat od tej zmiany i nigdy żadne z nas nie powróciło do takiego poziomu intensywności emocjonalnej, który kiedyś łączyliśmy z naszymi „kłótniami". Zacząłem też rozumieć, że mogę osłabić emocje jeszcze nawet bardziej, stosując DOOKREŚLENIE, na przykład: „Jestem TRO­ CHĘ zdenerwowany", albo: „Czuję się JAKBY nie w formie". Kiedy Becky zaczyna odczuwać frustrację, czasem mówi: „Zacznę być teraz ŹDZIEBKO nieznośna." Obydwoje śmiejemy się wtedy, ponieważ pozwala to złamać niekorzystny wzorzec. Nasz nowy wzorzec sprowadza się do żartowania z niekorzystnych doznań, zanim jeszcze osiągną one stan, w którym mogą nas niepokoić. Staramy się nie dopuścić, by potworek zamienił się w potwora. Kiedy powiedziałem o technice Słownika Transformacji mojemu dobremu przyjacielowi Kenowi Blanchardowi, podał mi kilka przykładów słów, które on sam wykorzystuje, by zmienić

stan, w jakim się znajduje. Jedno z tych słów zaczął stosować w Afryce, kiedy podczas safari nagle zepsuł mu się samochód. Od­ wrócił się wtedy do swojej żony Marge i powiedział: „To raczej niedogodność." Słowo to tak skutecznie pozwoliło im zmienić stan emocjonalny, że teraz używają go regularnie. Ilekroć na polu golfowym piłka powędruje w niewłaściwym kierunku, Ken mówi: „Ten strzał nieco mnie martwi." Tego typu zabawy słowem często zmieniają kierunek naszych emocji, a więc i jakość całego życia.

SŁOWNIK TRANSFORMACJI POMOŻE CI POMÓC INNYM
Kiedy zrozumiesz siłę słów, staniesz się bardzo wrażliwy nie tyl­ ko na słowa, których sam używasz, lecz również i na słowa wypo­ wiadane przez innych. Wiele razy pomagałem ludziom, posługując się moim Słownikiem Transformacji. Nigdy nie zapomnę dnia, w którym po raz pierwszy świadomie wykorzystałem tę technikę. Pomogłem wtedy mojemu koledze Jimowi, który, choć jest bardzo dobrym biznesmenem, przechodził trudne chwile. Nigdy wcześniej nie widziałem go w tak fatalnym nastroju. Zauważyłem, że mówiąc ciągle podkreślał, jak bardzo jest przygnębiony i jak przygnębiające jest wszystko wkoło. Używał tych zwrotów bardzo crasto, całymi tuzinami. Postanowiłem przekonać się, jak szybko pomoże mu Słownik Transformacji, i spytałem: „Czy jesteś naprawdę przygnębiony, czy może tylko trochę sfrustrowany?" Odparł bez zastanowienia: „Czuję się bardzo sfrustrowany." Jego odpowiedź sprawiła, że zacząłem dostrzegać szansę na postępy. Zgodził się, bym mu wytłumaczył, jak wielki wpływ słowa wywierają na jego odczucia, a następnie powiedziałem: „Zrób mi przysługę. Obiecaj, że przez najbliższe dziesięć dni ani razu nie użyjesz słowa «przygnębienie». Jeśli je wypowiesz, natychmiast popraw się, używając mniej obezwład­ niającego zwrotu. Powiedz sobie, że czujesz się kiepsko, że jest lepiej, niż było, albo że powoli odwracasz całą sytuację." Zgodził się na ten eksperyment i zgadnij, co się stało! Ta jed­ na prosta zmiana słownictwa zmieniła całkowicie jego wzorzec.

280

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

IX. SŁOWNICTWO SUKCESU

281

Nie doprowadzał się już do stanu aż tak wielkiego cierpienia, skutkiem czego potrafił znajdować lepsze rozwiązania. Dwa lata później, kiedy powiedziałem Jimowi, że mam zamiar opisać to doświadczenie w mojej książce, zapewnił mnie, że od tamtej chwili ani razu nie czuł się przygnębiony, ponieważ nigdy nie użył tego słowa dla opisania własnych uczuć. Pamiętaj, że piękno Słownika Transformacji polega na jego prostocie. To prawdziwa i głęboka wiedza - prosta i zawsze możliwa do zastosowania Wyniki pojawiają się natychmiast i dlatego możesz tę wiedzę wykorzystywać, by w jednej chwili zmieniać swoje życie. Wspaniałym przykładem transformacji, która dokonuje się skutkiem zmiany jednego tylko słowa, jest sytuacja, która miała miejsce kilka lat temu w firmie spedycyjnej PIE. Dyrekcja firmy z przerażeniem stwierdziła, że ponad sześćdziesiąt procent wszystkich zleceń wykonywano błędnie, co kosztowało firmę ponad ćwierć miliona dolarów rocznie. Rozwiązanie tego problemu zlecono drowi W. Edwardsowi Demingowi. Przeprowadził on intensywne badania i odkrył, że pomyłki te w pięćdziesięciu sześciu procentach są skutkiem błędnej identyfikacji kontenerów przez własnych pracowników firmy. Szefowie firmy postanowili posłuchać rady dra Deminga i zaczęli szukać drogi, która pozwoliłaby zwiększyć zaangażowanie wszystkich pracowników. Wiedzieli, że najskuteczniejsza będzie tu zmiana sposobu, w jaki pracownicy postrzegają samych siebie. I wprowadzili nowe słowo. Pracownicy nazywali się już nie kierowcami czy robotnikami, ale mistrzami spedycji. Początkowo wszyscy uznawali tę zmianę za co najmniej dziw­ ną. W końcu jaką różnicę mogła przynieść zmiana nazwy stano­ wiska? Przecież to niczego nie przekształcało w samej strukturze firmy. Jednak dosyć szybko, na skutek ciągłego nazywania się tym nowym określeniem pracownicy zaczęli postrzegać siebie jako mistrzów spedycji. W czasie krótszym niż trzydzieści dni firma PIE zmniejszyła liczbę błędnych dostaw z pięćdziesięciu sześciu procentów do zaledwie dziesięciu procent, co doprowa­ dziło do oszczędności ćwierć miliona dolarów rocznie. Ilustruje to fundamentalną prawdę: SŁOWA, KTÓRYCH UŻYWAMY, ZARÓWNO W KULTURZE SPOŁECZNEJ, JAK I JAKO JEDNOSTKI, MAJĄ OLBRZYMI WPŁYW NA NASZE POSTRZEGANIE RZECZYWISTOŚCI. Jednym z powodów,

dla których użyłem nowego określenia Ciągłe Doskonalenie Siebie i Innych oraz skrótu CDSI, zamiast po prostu zapożyczyć japoń­ skie słowo kaizen, była chęć umieszczenia w tym jednym okreś­ leniu całej filozofii i wzorców myślowych nigdy nie kończącego się procesu doskonalenia siebie i wszystkiego wokół. Jeśli zaczniesz konsekwentnie używać jakiegoś słowa, będzie ono wpływać na twoje myśli oraz przedmiot koncentracji. Słowa, których używamy, niosą w sobie znaczenie i emocje. Ludzie wymyślają wciąż nowe słowa. To jedna z cudownych właściwości języka angielskiego, który tak szybko przyjmuje nowe słowa i pojęcia. Jeśli zadasz sobie trud i przekartkujesz jakiś słownik angielskiego, zobaczysz, że przyjął on bardzo wiele słów obcych, zwłaszcza od wszelkiego rodzaju grup interesu. Na przykład ludzie uprawiający surfing wprowadzili do użycia nowe znaczenie słów „rurowy" i „deska", chcąc w ten sposób przetłumaczyć na nasz język wrażenia odnoszone podczas upra­ wiania tego sportu. Ich żargon stał się częścią dialektu nas wszys­ tkich, a więc i częścią naszego sposobu myślenia. To raz jeszcze przypomina o tym, że musimy być bardzo ostrożni w doborze słów, tych, które przejmujemy od innych, i tych, na które decy­ dujemy się sami. Jeśli używasz frazy: „Chyba ze sobą skończę", w jednej chwili podnosisz emocjonalne cierpienie do poziomu, który może zagrozić jakości twojego życia. Jeśli powiesz swojemu partnerowi: „Odchodzę!", tworzysz tym samym bardzo realną możliwość końca waszego związku. Jeśli zamiast tego użyjesz słów: „Jestem naprawdę przygnębiony tym wszystkim", albo: „Jestem z tego powodu wściekły", masz o wiele większą szansę znalezienia jakiegoś rozwiązania. Większość zawodów wytworzyła specjalne słownictwo, uży­ wane do opisywania zjawisk typowych dla danej profesji. Wielu artystów na przykład tuż przed wyjściem na scenę odczuwa napięcie i nieprzyjemne „ściskanie w dołku". Zmienia się wtedy ich oddech, przyspiesza puls i zaczynają się pocić. Niektórzy uznają to za oczywistą część przygotowania się do występu, inni natomiast upatrują w tym dowodu, że im się nie powiedzie. To właśnie uczucie, które na przykład Carly Simon określała jako tremę, przez całe lata nie pozwalało jej występować na estradzie. Bruce Springsteen nazywa to uczucie „podnieceniem przed

282

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

IX. SŁOWNICTWO SUKCESU

283

ZBIERZ TE PODWÓRKOWE MAŁPKI I USUŃ IM SZARĄ MASĘ! Poniżej znajdziesz zaczerpnięte z „Newsweeka" przykłady zabawnego słownictwa używanego przez amerykańskich przedstawicieli niektórych profesji. Niewątpliwie są to elementy ze Słownika Transformacji. Opiekunki do dzieci: Podwórkowa małpka - dziecko w wieku przedszkolnym, które już dobrze chodzi. („Twój przynajmniej chodzi do szkoły, a ja muszę się zadowolić podwórkową małpką.") Przylepy- histeryczne małpki podwórkowe, które bardzo płaczą za rodzicami. Pozdrowienia z Czarnobyla - wyjątkowo śmierdzące pieluchy. Zielone jedenastki - zakatarzone nosy małpek podwórkowych. Szara masa - zawartość pieluchy. Przedsiębiorcy pogrzebowi: Samo to określenie jest już transformacją. Jak nazywano ich kiedyś? Grabarze. Potem zmienili się w karawaniarzy, aż wreszcie stali przedsiębiorcami pogrzebowymi. Większość ludzi jakoś o wiele łatwiej może się pogodzić z tym ostatnim terminem. Bar szybkiej obsługi- kremacja bez dodatkowych usług w domu pogrzebowym. („Zaraz będę wolny. Ten facet to do baru szybkiej obsługi.") Zabawa w chowanego - ceremonia ograniczona jedynie do krótkiego czasu, jaki członkowie rodziny spędzają nad trumną zmarłego, zwykle bez udziału gości. Grupy specjalne policji: Telefon z Avonu- otwarcie drzwi strzałem pistoletowym. Prawnicy: Kucharka - kobieta całkowicie zależna finansowo od męża, bez żadnych własnych dochodów. („Weźmie co najmniej tonę alimen­ tów. To kucharka.") Bombowiec - prawnik specjalizujący się w sprawach rozwodo­ wych, który dąży do przejęcia na rzecz swojego klienta całego majątku rodziny, niszcząc współmałżonka. Pracownicy salonów piękności: Gaspar- zupełnie nie opalony klient (wzięte z filmu rysunkowego o przyjaznym duszku Gasparze). Iguana - opalony klient.

występem"! Wie, że za chwilę doświadczy czegoś dodającego mu sil, stanie przed tysięcznym tłumem i sprawi, że wszyscy ci ludzie będą go kochać. Nie może się doczekać wyjścia na scenę. Dla Bruce'a Springsteena uczucie ściskania w dołku jest sojusznikiem. Dla Carly Simon jest wrogiem.

OD DZWONECZKA DO WARKOTU TURBINY
Jak wyglądałoby twoje życie, gdybyś mógł zmniejszyć inten­ sywność wszystkich kiedykolwiek zaznawanych uczuć negatyw­ nych do poziomu, na którym nie mają one na ciebie większego wpływu i możesz się czuć energiczny i silny? Jak wyglądałoby twoje życie, gdybyś mógł zintensyfikować wszystkie kiedykolwiek odczuwane pozytywne emocje i podnieść w ten sposób poziom całego życia? Możesz zrobić i jedno, i drugie w mgnieniu oka. Oto twoje pierwsze zadanie. ZASTANÓW SIĘ CHWILĘ i wypisz trzy słowa, których używasz regularnie, kiedy masz złe samopoczucie (znudzony, znużony, przytłoczony, poniżony, zraniony, smutny i tak dalej). Wybierz tylko te słowa, które regularnie doprowadzają cię do złego stanu. Aby odkryć niektóre z tych słów, zadaj sobie pytanie: „Jakich negatywnych odczuć doświadczam najczęściej?" Po wypisaniu tych trzech słów zabaw się trochę. WPRO­ WADŹ SIĘ W SZALONY I NIEZWYKŁY STAN, RODZAJ BURZY MÓZGU, I WYMYŚL SŁOWA, KTÓRYCH MÓGŁ­ BYŚ UŻYĆ, BY ZŁAMAĆ NEGATYWNY WZORZEC ALBO PRZYNAJMNIEJ OBNIŻYĆ NAPIĘCIE NEGATYWNYCH EMOCJI. Spróbuję ci podpowiedzieć, jak wybrać słowa, które będą się sprawdzać przez długi czas. Pamiętaj, że twój mózg po­ zytywnie reaguje na wszystko, co może pomóc ci przestać cier­ pieć i dać przyjemność. Wybierz więc takie słowo, którego bę­ dziesz CHCIAŁ używać w miejsce starego, które cię ogranicza. Jednym z powodów, dla których przejąłem zwrot mojego przyjaciela „poniekąd zirytowany" i zastąpiłem nim słowo „zły", było to, że zwrot ten mnie śmieszył. Pozwala mi to całkowicie zła-

284

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

IX. SŁOWNICTWO SUKCESU

285

mać negatywny wzorzec własny i rozmówcy, a ponieważ uwiel­ biam to robić, mam wspaniałą zabawę i wielką przyjemność. Kie­ dy osiągniesz takie właśnie rezultaty, gwarantuję, że zaczniesz nieustannie szukać nowych słów. Na początek kilka przykładów prostych, czasem śmiesznych i dziwacznych zwrotów, których możesz używać dla natychmias­ towego obniżenia napięcia emocjonalnego.

Negatywne emocje Wyrażenia Zmieniają się na
Jestem zły Boję się Jestem niespokojny Jestem niespokojny Jestem zmieszany Jestem przygnębiony Jestem przygnębiony Jestem przygnębiony Czuję się rozstrojony Coś mi tu śmierdzi Jestem wpieprzony Jestem rozczarowany Jestem rozczarowany Napawa mnie to obrzydzeniem strach zakłopotany Jestem tym zakłopotany Jestem wykończony Jestem wycieńczony niepowodzenie niepowodzenie niepowodzenie strach Jestem wystraszony Jestem rozczarowany Czuję się niepewnie Jestem trochę przejęty Czuję, że się coś wydarzy Ciekaw jestem, co się stanie Wyciszę się, zanim zacznę działać Nie jestem w najlepszym stanie Jestem na drodze do zmiany sytuacji Coś mnie powstrzymuje Coś nie najlepszy tu zapach Coś mnie stuknęło Czar prysł Jestem spóźniony Jestem zaskoczony wyzwanie ostrożny Podchodzę do tego z rezerwą Właśnie zamierzam nabrać nowych sił Muszę się naoliwić potknięcie nauczka dobra szkoła zadziwienie Jestem ciekaw...

Jestem sfrustrowany Jestem tym sfrustrowany Jestem wściekły Zostałem poniżony Zostałem poniżony Cierpię Cierpię z tego powodu Nienawidzę tego Tracę cierpliwość Czuję się niepewnie Zostałem obrażony Jestem obrażony Irytuje mnie to Jestem zirytowany Jestem zazdrosny o... Jestem rozleniwiony Jestem samotny Jestem samotny Czuję się zagubiony Jestem nerwowy Jestem przeładowany pracą przytłoczony przytłoczony przytłoczony przytłoczony Jestem przytłoczony Jestem przytłoczony Cierpię z tego powodu Sparaliżowało mnie to Czuję się odrzucony Czuję się odrzucony Czuję się odrzucony Czuję się odrzucony Czuję się odrzucony smutek przerażony O kurwa!

Stoi przede mną problem Fascynuje mnie to Chwyciła mnie pasja Sytuacja ta jest dla mnie niewygodna Zaskakuje mnie to Przejmuję się Trochę mi to przeszkadza Wolę coś innego Wyczekuję Kwestionuję... Źle mnie zrozumiano Źle mnie odebrano Stymuluje mnie to Jestem poruszony Zbyt mi zależy na... Gromadzę energię Jestem do wzięcia Chwilowo nie jestem z nikim Poszukuję... Mam dużo energii Poświęcam na pracę dużo czasu wytrącony z równowagi zajęty mam problemy w potrzebie Muszę dokonać wyboru Pracuję do maksimum Jest mi z tym niewygodnie Jest to dla mnie wyzwanie Uczę się... Nie dostrzegają mnie Nie doceniają mnie Stoję z boku Jestem niezrozumiany sortowanie myśli podekscytowany Olala!

286

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

IX. SŁOWNICTWO SUKCESU

287

Rzygam tym Jestem zestresowany Jestem zestresowany Jestem zestresowany Zrobiłem głupstwo Jestem głupi Jestem głupi koszmarny*

Chcę się tego pozbyć Jestem bardzo zajęty Jestem w dziwnym nastroju Mam dużo energii Próbowałem cos odkryć Chwilowo brak mi pomysłów Uczę się... odmienny

Jestem przekonany, że twoja własna lista może być o wiele lepsza. NA POCZĄTEK WYPISZ WIĘC TERAZ TRZY SŁO­ WA, KTÓRYMI NAJCZĘŚCIEJ WPROWADZASZ SIĘ W ZŁY NASTRÓJ, ORAZ SŁOWA, KTÓRYMI TE TRZY DOTYCH­ CZASOWE ZASTĄPISZ. Alternatywne słowa powinny albo ca­ łkowicie zaburzać twój wzorzec ze względu na swoją śmieszność, albo przynajmniej znacznie zmniejszać poziom negatywnych emocji.

Stare obezwładniające słowo

Nowe wzmacniające słowo

1 2 3

. 1 . 2 . 3

Jak sprawić, byś naprawdę zaczął używać tych słów? Musisz się przekoNyWAć! Pamiętasz NAUKĘ Warunkowania Neuroasocjacyjnego? Pamiętasz pierwsze dwa kroki? KROK PIERWSZY: Postanów solennie, że chcesz mieć w życiu o wiele więcej przyjemności niż cierpienia. Zrozum, że jedną z rzeczy, która nie pozwalała ci tego dotychczas osiągnąć, są słowa intensyfikujące negatywne emocje. * W oryginale układ alfabetyczny. - Przyp. tłum.

KROK DRUGI: Aby zacząć używać tych trzech słów, zastosuj dźwignię. Jeden ze sposobów to uświadomienie sobie faktu, że głupotą jest doprowadzanie się do wściekłości i szału, jeśli masz do wyboru pozytywne odczucia! Jeszcze silniejszą dźwignią może się okazać to, co ja zrobiłem w tym celu. Powiedziałem o moich nowych słowach trzem przyjaciołom. Wiele mnie w życiu frus­ trowało. Postanowiłem więc zamiast tego się fascynować. Często mówiłem: „Muszę to zrobić", i to wywoływało niepotrzebne na­ pięcie. Ponieważ chciałem ciągle pamiętać o tym, że mam na­ prawdę wielkie szczęście, zacząłem zamiast tego mówić: „Dane mi jest to zrobić." Niczego już nie muszę! Zamiast odczuwać złość wolałem czuć się wyprowadzony z równowagi. Przez następne dziesięć dni za każdym razem łapałem się na używaniu starego słowa. Ilekroć miało to miejsce, łamałem stary wzorzec i poprawiałem się, używając nowego zwrotu. PONIE­ WAŻ KONSEKWENCJA I DZIAŁANIE DAWAŁY MI PRZY­ JEMNOŚĆ, WYTWORZYŁEM NOWY WZORZEC. Troje mo­ ich przyjaciół pomagało mi, ilekroć zbaczałem z nowej drogi. Natychmiast wtedy pytali: „Tony, czy jesteś wściekły, czy może tylko wytrącony z równowagi?" Powiedziałem im jasno, by nie używali tych pytań jako broni, lecz jako narzędzi, którymi mieli mi pomóc. W krótkim czasie te nowe wzorce językowe stały się moim nawykiem. Czy to znaczy, że nigdy nie czuję się „zły"? Oczywiście nie. Złość może być czasami bardzo pożyteczna. Jednak nasze naj­ bardziej negatywne emocje powinny stać się środkiem ostatecz­ nym. Musimy więc rozszerzyć sobie możliwość wyboru. Musimy znaleźć więcej etykietek, które będziemy przyklejać różnym emocjom, aby w ten sposób zwiększyć ich liczbę. Jeśli naprawdę chcesz wprowadzić te zmiany, porozmawiaj z trójką swoich przyjaciół, wyjaśnij im, co robisz, jakich słów chcesz się nauczyć, i poproś, by w razie potrzeby, z szacunkiem dla twoich uczuć, pytali: „Czy jesteś (tu stare słowo), czy może tylko (tu nowe słowo)?" Postanów mocno, że przy każdej okazji będziesz walczył ze starymi wzorcami. Dawaj sobie jakąś nagrodę, ilekroć użyjesz nowego słowa zamiast starego, a szybko prze­ konasz się, że znalazłeś w swoim życiu kolejną możliwość wy­ boru.

288

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

IX. SŁOWNICTWO SUKCESU

289

Wykorzystanie Słownika Transformacji nie ogranicza się oczy­ wiście do tłumienia negatywnych emocji. Mamy również dzięki temu możliwość znacznie intensywniejszego doświadczania emocji pozytywnych. Kiedy ktoś pyta, jak ci idzie, zamiast odpowiadać: „Tak sobie", albo: „Jakoś idzie", wpraw go w osłupienie mówiąc: „Czuję się wyjątkowo dobrze!" WYDAJE SIĘ TO DZIECINNIE PROSTE, ALE TAKA TECHNIKA TWORZY NOWY WZORZEC W TWOIM SYSTEMIE NERWOWYM - NEURONOWĄ AUTOSTRADĘ WPROST DO PRZYJEMNOŚCI. Wypisz więc teraz trzy słowa lub zwroty typu: „Jakoś idzie", których zawsze używasz dla opisania swoich uczuć: „Czuję się dobrze", „W porządku", albo: „Mogłoby być lepiej." Następnie postaraj się wymyślić na ich miejsce nowe, które będą dla ciebie inspiracją. Jeśli chciałbyś, by ci podpowiedzieć, popatrz na zamieszczoną poniżej listę i podkreśl zwroty lub słowa, które według ciebie byłyby odpowiednie dla twojego słownictwa, które dodałyby smaku twojemu życiu.

Dobre słowo/zwrot
Jestem rozbudzony nieźle atrakcyjne Zrobię to z chęcią Jest to wygodne Jestem pewien swego zadowolenie w porządku Mam sporo sił Podoba mi się to To mnie ekscytuje To mnie ekscytuje ekscytacja dobre To mi dodaje sił Czuję się dobrze

Wspaniałe słowo/zwrot
Mam mnóstwo energii wspaniale rewelacyjne Nie mogę się przed tym powstrzymać Pasuje jak nic innego Nic mnie przed tym nie powstrzyma pełnia szczęścia wyjątkowy Tryskam energią To budzi mój entuzjazm Doprowadza mnie to do największej ekstazy Budzi to moje wszystkie pasje gorąca pasja fantastyczne To mnie zmienia w błyskawicę Nigdy nie czułem się lepiej

Czuję się najlepiej, jak można Spotkało mnie prawdziwe błogosławieństwo wielość obfitość Daje mi to dobrą zabawę Wprawia mnie to w zachwyt zadowolony szczęśliwy dobry wspaniały dobry nie może być lepszy dobry doskonały dobry nie do pobicia wspaniały zapierający dech w piersiach wspaniały fenomenalny zdrowy tryskający zdrowiem dobry niewiarygodnie dobry szczęście ekstaza Podoba mi się to Jestem tym zachwycony zadowolenie szczęście zadowolenie rozkosz zadowolenie błogość zadowolony uszczęśliwiony zainteresowanie oczarowanie zainteresowanie zamiłowanie interesujący zniewalający lubić coś przepadać za czymś Lubię to To dla mnie źródło niewyczerpanej przyjemności Lubię to Rozkoszuję się tym miłość uwielbienie kochany najdroższy na świecie motywacja pasja Czuję się zobowiązany Czuję się zmuszony Poruszam się naprzód Prę do przodu miły fantastyczny miły niespotykany To nie problem dla mnie, jeśli.. Będę szczęśliwy, jeśli... Nie jest źle Nie może być lepiej w porządku rewelacyjnie w porządku doskonale

Czuję się dobrze Miałem szczęście

290

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

IX. SŁOWNICTWO SUKCESU

291

zwracać uwagę na coś spokój doskonały silny całkiem dobry niczego sobie przyjemny szybki Mam kilka pomysłów pomysłowy usatysfakcjonować bezpieczeństwo zdolny gustowny* Stare mierne słowo 1 2 3

koncentrować się na czymś ukojenie wyjątkowy nie do pokonania bombowy wspaniały monumentalny wybuchowy Jestem pełen inicjatywy błyskotliwy wprawić w zachwyt pewność utalentowany okazały Nowe wspaniałe słowo 1 2 3

Aby przyzwyczaić się do używania tych nowych słów, zastosuj tę samą co poprzednio technikę współpracy z przyja­ ciółmi. I baw się dobrze!

ZMIEŃ SWOJE PODEJŚCIE DO SPRAWIANIA PRZYKROŚCI INNYM
Trudno chyba byłoby przecenić wpływ Słownika Transformacji na nas samych i ludzi wokół nas. Warto pamiętać, jak wiele ko* W oryginale układ alfabetyczny. - Przyp. tłum.

rzysci przynosi stosowanie słów, które ja nazywam TŁUMIĄ­ CYMI i INTENSYFIKUJĄCYMI. Dają nam one możliwość większej precyzji w kontaktach z ludźmi, zarówno w relacjach intymnych, zawodowych, jak i wszystkich innych. Wiele lat temu, ilekroć myślałem, że coś się w moich interesach psuje, dzwoniłem do osoby odpowiedzialnej za to ze słowami: „Naprawdę bardzo mnie to martwi", albo: „Naprawdę się tym denerwuję." Czy wiesz, jaki to miało skutek? Mój wzorzec językowy natychmiast wywoływał reakcję rozmówcy, który często automatycznie przyjmował pozycje obronne, a to nie pozwalało ani mnie, ani jemu znaleźć rozwiązania stojącego przed nami problemu. Nauczyłem się więc mówić inaczej (nawet jeśli odczucie było bardzo intensywne): „Trochę się tym przejmuję. Czy sądzisz, że mógłbyś mi pomóc?" Przede wszystkim obniżało to intensywność moich własnych emocji, a na tym korzystałem zarówno ja sam, jak i mój rozmówca. Dlaczego? Ponieważ słowo „przejmuję" różni się od słowa „martwię". Jeśli używasz słowa „martwić się", możesz sprawiać wrażenie, że wątpisz w możliwości i umieję­ tności rozmówcy. Po drugie, dodanie słowa „trochę" zdecydowa­ nie tłumi ostrość komunikatu. Tak więc podchodząc do problemu ze znacznie mniejszymi emocjami, pozwalałem jednocześnie mojemu rozmówcy startować z pozycji siły, co ułatwiało nam porozumienie się. Czy wiesz już, jak polepszyłoby to twoje kontakty z rodziną? W jaki sposób zwykle komunikujesz się z dziećmi? Często nie zdajemy sobie sprawy z wpływu, jaki wywierają na nie nasze słowa. Podobnie jak dorośli, dzieci często odbierają wszystko osobiście i dlatego musimy być bardzo czuli na możliwe skutki bezmyślnych uwag. Zamiast ciągle wyrzucać z siebie ostre: „Jaki ty jesteś głupi!" albo: „Jaka z ciebie niezdara!" - te zwroty mogą w niektórych wypadkach osłabić wiarę dziecka w swoje moż­ liwości - złam swój własny wzorzec, mówiąc na przykład: „Wiesz, trochę mnie to zaczyna wkurzać. Chodź do mnie i porozmawiajmy o tym." Nie tylko pozwala to i tobie, i dziecku znaleźć możliwość dogadania się w rozsądny sposób, ale też daje dziecku do zrozumienia, że problem nie tkwi w nim samym jako osobie, lecz w zachowaniu, a to można przecież zmienić. Może to doprowadzić

292

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

IX. SŁOWNICTWO SUKCESU

293

do stworzenia atmosfery, którą ja sam nazywam Pomostem Re­ alności.* Pomost ten stanowi podstawę skuteczniejszego porozumie­ wania się między dwojgiem ludzi. Zastosowany wobec dzieci pozwala nam mieć na nie o wiele lepszy wpływ. Podstawą w każdej z tych sytuacji jest twoja umiejętność zła­ mania własnego wzorca. Jeśli tego nie uczynisz, znajdziesz się w stanie, który nie pozwala ci znaleźć wielu możliwości, i możesz powiedzieć coś, czego później będziesz żałował. A dokładnie w ten sposób niszczymy nasze związki z ludźmi. W chwili złości mówimy coś, co rani uczucia drugiej osoby i może ją skłonić do wycofania się albo zaboleć ją tak bardzo, że nigdy się już w roz­ mowie z nami nie otworzy. Musisz zrozumieć siłę słów, musisz pamiętać, że potrafią one zarówno tworzyć, jak i niszczyć.

Niemcy nie są narodem wojowniczym, ale są narodem wojowników, co oznacza, ze nie chcą wojny, ale tez się jej nie boją. Naród niemiecki kocha pokój, ale kocha tez swój honor i wolność.
ADOLF HITLER

Przez wieki słowa wykorzystywane były przez różnych dema­ gogów, aby mordować i ciemiężyć. Tak właśnie zrobił Hitler, kiedy zmienił frustrację swojego narodu w nienawiść do niewiel­ kiej grupy ludzi i dla zaspokojenia własnej żądzy władzy namówił Niemców do wojny. Saddam Hussein nazwał swoją inwazję na Kuwejt oraz wszystkie kolejne działania militarne słowem „Dżihad", Święta Wojna, co bardzo skutecznie zmieniło sposób, w jaki mieszkańcy Iraku postrzegali słuszność swojej sprawy.

* Pomost Realności jest strategią komunikacyjną, którą wykorzystuje nasza firma, Robbins Success Systems, podczas szkoleń dla pracow­ ników, aby zwiększyć współdziałanie między kierownictwem a pra­ cownikami oraz między samymi członkami kierownictwa firmy.

Choć w trochę mniejszym stopniu, to jednak możemy zaob­ serwować przykłady starannego wykorzystania słów do przedefiniowania rzeczywistości. Podczas niedawnej wojny w Zatoce Perskiej niesłychanie skomplikowany żargon wojskowy służył złagodzeniu wpływu zniszczeń, jakie ta wojna przyniosła. Za czasów administracji Reagana pociski MX przemianowano na „broń utrzymującą światowy pokój", a administracja Eisenhowera konsekwentnie używała słów „akcja policyjna" dla określenia wojny w Korei. Musimy precyzyjnie używać słów, ponieważ komunikują one znaczenia dotyczące naszych uczuć i postrzegania rzeczy­ wistości nie tylko nam samym, ale i innym. Jeśli nie podobają ci się skutki, jakie osiągasz, porozumiewając się z innymi, przyjrzyj się dokładnie swoim słowom i zacznij dobierać je staranniej. Nie chcę tu doprowadzić do sytuacji, w której tak się wyczulisz na znaczenie, że nie odezwiesz się ani słowem. Ale dobór słów, które są twoimi sprzymierzeńcami, jest bardzo ważny. Czy tłumienie intensywności emocji zawsze działa na naszą korzyść? Odpowiedź na to pytanie brzmi: nie. Czasem musimy doprowadzić się do złości, aby zyskać wystarczająco silną dźwig­ nię, potrzebną nam do dokonania zmian. Wszystkie ludzkie emocje muszą znaleźć w nas miejsce, o czym będziemy mówili w rozdzia­ le jedenastym. Jednak trzeba doprowadzić do sytuacji, w której nie sięgamy po najbardziej negatywne stany już na samym początku. Nie zrozum mnie więc źle. Nie proponuję ci życia, w którym nie będzie żadnych negatywnych wrażeń i emocji. Są bowiem sytuacje, w których stają się one bardzo ważne. Będziemy o nich mówić w kolejnym rozdziale. Powinieneś pamiętać, że twoim celem jest jak najmniej cierpienia i jak najwięcej przyjemności. Wykorzystywanie Słownika Transformacji jest jednym z najprost­ szych, a jednocześnie najskuteczniejszych środków pozwalających ten cel osiągnąć. Wystrzegaj się etykietek, które mogą ograniczyć twoje do­ świadczenia. Na samym początku książki wspominałem o chłop­ cu, który teraz uznawany jest za geniusza, choć wcześniej przy­ klejono mu etykietę niezdolnego do nauczenia się czegokolwiek. Pewnie sobie wyobrażasz, jak bardzo ta zmiana słów wpłynęła na jego postrzeganie własnej osoby i jak wiele ze swoich możliwości

294

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

IX. SŁOWNICTWO SUKCESU

295

dzięki temu wykorzystuje. Jakie są słowa, z których chcesz być znany? Z jakim słowem lub wyrażeniem chcesz być identyfiko­ wany przez twoje otoczenie? Musimy też bardzo ostrożnie przyjmować etykiety słowne stosowane przez innych ludzi, ponieważ z chwilą zaakceptowania jakiejkolwiek etykietki wytwarzamy odpowiadające jej emocje. Nigdzie chyba nie potwierdza się to bardziej niż w przypadku chorób. Kiedyś Norman Cousins powiedział mi o badaniach, któ­ re w ciągu ostatnich dwunastu lat przeprowadził na ponad dwóch tysiącach pacjentów. Za każdym razem zauważał, że z chwilą, gdy postawiono pacjentowi diagnozę - a więc z chwilą przycze­ pienia etykiety słownej - pacjent zaczynał się czuć gorzej. Etykiety typu „rak", „stwardnienie rozsiane" albo „choroba serca" zwykle wywołują u pacjenta panikę, co prowadzi do bezradności i zała­ mania, które znacznie osłabiają skuteczność systemu immuno­ logicznego.

A TERAZ PRZERWA DLA SPONSORA... Czasem słowa dokonują transformacji o wiele więk­ szej niż zamierzona, co z pewnością potwierdzą spe­ cjaliści od reklamy. Po przetłumaczeniu na język chiń­ ski sloganu reklamowego „Ciesz się życiem! Jesteś w pokoleniu Pepsi", szefowie tej korporacji ku swoje­ mu największemu zdziwieniu odkryli, że wydali miliony dolarów, promując hasło: „Pepsi podnosi z grobu wszystkich twoich przodków." Dyrekcja Chevroleta zupełnie nie potrafiła zrozumieć, dlaczego model Nova tak marnie się sprzedaje w Ameryce Łacińskiej. I w końcu odkryli, że po hiszpańsku słowa no va zna­ czą: „Nie jeździ."
I odwrotnie. Badania dowodzą, że jeśli pacjenta uwolni się od depresji wywoływanej określonymi nazwami chorób, jego odpor­ ność znacznie się zwiększa. W rozmowie ze mną Cusins powie­ dział: „SŁOWA MOGĄ WYWOŁYWAĆ CHOROBĘ. SŁOWA

MOGĄ ZABIJAĆ. Dlatego lekarze muszą być bardzo ostrożni w rozmowach z pacjentami." To jeden z powodów, dla których podczas kursów Fortune Management (™\ pracując z lekarzami, nie tylko pomagamy im skutecznie administrować ich biznesem, lecz również i uczymy, jak zwiększać wrażliwość emocjonalną, aby później mogli więcej dać z siebie pacjentom. JEŚLI WY­ KONYWANIE TWOJEGO ZAWODU WIĄŻE SIĘ Z PRACĄ Z LUDŹMI, MUSISZ KONIECZNIE ZROZUMIEĆ, JAK BARDZO SŁOWA WPŁYWAJĄ NA LUDZI WOKÓŁ CIEBIE. Jeśli wciąż jeszcze jesteś sceptyczny, proponuję, abyś wypróbował działanie Słownika Transformacji na sobie i przekonał się, co to zmieni. Często podczas kursów i seminariów ludzie mówią mi: „Jestem tak zły na niego za to, co mi zrobił." Wtedy pytam: „Zły czy zraniony?", i pytanie to często wystarcza, by ponownie ocenili swoje doświadczenia. Kiedy po namyśle po­ wtarzają zdanie, ale już z nowym słowem, natychmiast widać znaczny spadek napięcia emocjonalnego. Dlaczego? O wiele łatwiej im radzić sobie ze stanem zranienia niż ze stanem gniewu. Podobnie ty możesz spróbować tłumić napięcia emocjonalne w sytuacjach, o których nigdy byś nawet nie pomyślał. Na przy­ kład zamiast mówić: „Umieram z głodu", powiedz sobie po prostu: „Jestem głodny." Kiedy tak zrobisz, przekonasz się, że możesz dosłownie w sekundę zmniejszyć uczucie głodu. Czasem ludzie przejadają się skutkiem nawyku wprowadzania się w emocjonal­ ną burzę, a często zaczyna się to wszystko od używanych słów. Podczas jednego z niedawnych kursów doświadczyliśmy wspaniałego przykładu potęgi słów. Jedna ze słuchaczek wróciła Z obiadu wręcz promieniejąca radością. Powiedziała nam, że tuż przed obiadem po prostu chciało jej się płakać, miała ochotę wybiec z restauracji z krzykiem. „Wszystko wydawało mi się takie pogmatwane - mówiła. - Czułam, że za chwilę wybuchnę. Myślałam, że przechodzę załamanie nerwowe, ale powiedziałam sobie: «Spokojnie, to nie załamanie, to przełom.»" Jedyną rzeczą, |którą zmieniła, było słowo. Przejmując kontrolę nad użyciem słów, całkowicie zmieniła swój stan i sposób postrzegania rzeczy­ wistości, w ten sposób przekształcając samą rzeczywistość. Teraz ty masz szansę. PRZEJMIJ KONTROLĘ NAD JĘZY­ KIEM. Odszukaj słowa, których używasz zwykle, i zastąp je

296

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

takimi, które dodadzą ci sił, tłumiąc bądź intensyfikując stany emocjonalne, w zależności od potrzeby. Zacznij już dziś. Wpraw ten proces w ruch. Wypisz nowe słowa i solennie sobie obiecaj, że zaczniesz ich używać, a bardzo szybko przekonasz się, jak po­ tężne jest to małe narzędzie i jak wiele pozwoli ci osiągnąć.

Rozdział dziesiąty

PRZETNIJ ZASIEKI, ZBURZ MURY, ZERWIJ WIĘZY I TANECZNYM KROKIEM ZMIERZAJ DO SUKCESU: SIŁA METAFOR
Metafora jest chyba najbardziej produktywną ze wszystkich umiejętności człowieka. Jej skuteczność graniczy z cudem. Wydaje się narzędziem tworzenia, które Bóg zostawił przez zapomnienie w umyśle jednego ze swych stworzeń, kiedy je czynił.
JOSE ORTEGA Y GASSET

298

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

X. SIŁA METAFOR

299

„Mój los wisi na włosku." „Nie mogę przebić się przez ten mur." „Za chwilę pęknie mi głowa." „Jestem na rozstajnych drogach." „Wyczerpałem się do cna." „Bujam w obłokach." „Tonę." „Nie posiadam się ze szczęścia." „Zabrnąłem w ślepy zaułek." „Dźwigam na swych ramionach cały świat." „Zycie jest bajką." „Życie jest piekłem." W poprzednim rozdziale mówiliśmy o wielkiej sile, z jaką sło­ wa kształtują nasze życie i kierują naszym przeznaczeniem. Zajmijmy się teraz słowami, które niosą ze sobą jeszcze więk­ sze napięcie emocjonalne i znaczenie: METAFORAMI. Aby zrozumieć metafory, musimy najpierw zrozumieć symbole. Co wywiera większe wrażenie: słowo „chrześcijaństwo" czy sło­ wo „krzyż"? Jeśli reagujesz tak jak większość ludzi, słowo „krzyż" wywołuje w tobie natychmiast więcej pozytywnych emocji. Oznacza ono tylko dwa przecinające się odcinki, a jed­ nak niesie ze sobą siłę komunikującą wartości życiowe wielu milionom ludzi. Spróbuj teraz porównać symbol swastyki i słowo „nazizm". Które z nich wywołuje w tobie więcej negatywnych emocji? Jeśli twoje odczucia zgodne są z odczuciami większości, wskażesz na swastykę, której symbol wyzwoli w tobie więcej negatywnych emocji i o wiele szybciej niż słowo „nazizm". W całej historii ludzkości symbole wykorzystywano do wywoływania reakcji emocjonalnych i sterowania ludzkim zachowaniem. Symbole mogą przyjmować różne formy, mogą to być obrazy, dźwięki, przedmioty, działania i oczywiście sło­ wa. Jeśli słowa są symboliczne, to metafory są symboliczne w dwójnasób. Czym jest metafora? ILEKROĆ OBJAŚNIAMY ALBO KO­ MUNIKUJEMY JAKIEŚ POJĘCIE, KOJARZĄC JE Z CZYMŚ

INNYM, UŻYWAMY METAFORY Obydwie te rzeczy mogą mieć ze sobą niewiele wspólnego, mogą nie być do siebie po­ dobne, jednak znajomość jednej ułatwia nam zrozumienie dru­ giej. Metafory są symboliczne i jako takie mogą wywoływać napięcie emocjonalne szybciej i skuteczniej niż słowa, których używamy niemetaforycznie. Metafory mogą nas odmienić natychmiast. Ludzie nieustannie myślą i mówią za pomocą metafor. Często mówimy, że „znaleźliśmy się między młotem a kowad­ łem". Czujemy się „otoczeni ciemnością" albo „z trudem wal­ czymy, by utrzymać się na powierzchni". Jak sądzisz, czy uży­ cie zwrotu: „z trudem utrzymywać się na powierzchni", raczej niż: „wspinać się po szczeblach sukcesu", może wzbudzić w tobie bardziej negatywne emocje, kiedy myślisz o jakimś problemie? Czy inaczej postrzegałbyś egzamin, gdybyś przezeń musiał „przepłynąć" raczej niż „przebrnąć"? Czy twoje postrzeganie i ocena upływu czasu byłyby inne, gdybyś myślał, że czas „wlecze się" raczej niż „płynie"? Metafory są jednym z podstawowych źródeł naszej wiedzy. Uczenie się jest procesem wytwarzania nowych połączeń neu­ ronowych w umyśle, tworzeniem nowych znaczeń, a metafory idealnie się do tego nadają. Ilekroć czegoś nie rozumiemy, me­ tafora pozwala nam dostrzec, w jaki sposób to coś jest podobne do czegoś, co rozumiemy. Jeśli X działa tak jak Y, a my rozu­ miemy Y, wtedy nagle zaczynamy też rozumieć X. Jeśli na przykład ktoś usiłuje ci wytłumaczyć zasadę działania elek­ tryczności, używając ciągle określeń woltaż, ohm, amper, opor­ nik i tak dalej, jedynym rezultatem będzie pewnie całkowite zamieszanie w twoim umyśle, ponieważ najprawdopodobniej nie masz żadnych ODNIESIEŃ do tych terminów i dlatego trudno ci zrozumieć związki, jakie między nimi zachodzą. A co będzie, jeśli spróbuję wytłumaczyć ci zasadę działa­ nia elektryczności, porównując ją do czegoś, co już znasz? Przypuśćmy, że narysuję rurkę i spytam: „Czy kiedykolwiek widziałeś wodę przepływającą przez rurkę?" Odpowiedziałbyś pewnie „tak", a moje następne pytanie brzmiałoby: „Czy jeśli umieszczę wewnątrz jakąś małą śluzę, przez rurkę przepłynie mniej wody? Właśnie tak działają oporniki, zmniejszając

300

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

X. SIŁA METAFOR

301

przepływ prądu w układzie elektrycznym." Czy nie zoriento­ wałbyś się od razu, co to jest opornik? Dlaczego? Ponieważ przykład wskazywał na podobieństwo do czegoś, co już znasz. Wszyscy wielcy nauczyciele, Budda, Mahomet, Konfu­ cjusz, Lao-Tse, wykorzystywali metafory, by przekazać swoją naukę prostym ludziom. Wszyscy bez względu na wyznanie zgodziliby się pewnie ze stwierdzeniem, że Jezus Chrystus był wielkim nauczycielem i że jego nauka przetrwała tak długo nie tylko ze względu na to, co mówił, ale też i jak mówił. Nie zwracał się do rybaków z poleceniem, by rekrutowali chrześci­ jan, ponieważ nie mieliby oni żadnych odniesień do tego termi­ nu. Prosił więc, by stali się „rybakami ludzi". Jak tylko użył tej metafory, natychmiast wiedzieli, co mają robić. Metafora ta natychmiast uświadomiła im, co czynić, krok po kroku, aby nawracać innych na tę wiarę. Używając ta­ kich porównań, zmieniał skomplikowane obrazy w proste myś­ li, które odmieniały natychmiast każdego, kto wziął je sobie do serca. Jezus był nie tylko mistrzem metafory w języku, ale też użył całego swojego życia jako metafory, aby zilustrować siłę miłości Boga i dać obietnicę zbawienia. Metafory mogą nam dodać sił poprzez wzbogacenie i roz­ szerzenie naszych życiowych doświadczeń. Niestety, jeśli nie jesteśmy dość ostrożni, razem z metaforą przyjmujemy wiele ograniczających nas przekonań, które mogą jej towarzyszyć. Przez całe lata fizycy porównywali relacje między neuronami, protonami i elektronami w jądrze atomu do układu słonecz­ nego. Co w tej metaforze wspaniałego? Natychmiast pomagała studentom zrozumieć istotę atomu w odniesieniu do czegoś, co było im już znane. Natychmiast mogli sobie wyobrazić, że ją­ dro jest słońcem, a krążące wokół elektrony to planety. Jednak nauczyciele fizyki nie zdawali sobie sprawy z jednego proble­ mu. Przejęcie całego wzorca oznaczało również przejęcie prze­ konania, że, podobnie jak planety, elektrony krążą wokół jądra mniej więcej w takich samych odległościach jeden od drugie­ go. Była to jednak niedokładna i ograniczająca presupozycja. Spowodowała ona, że przez lata fizycy nie potrafili odpowie­ dzieć na wiele pytań związanych z atomem. Ze względu na zestaw fałszywych presupozycji, przejętych wraz z metaforą,

uczeni długo dreptali w miejscu. Dziś już wiemy, że orbity elektronów nie zachowują równych odstępów i ich odległość od jądra jest różna. Jednak nie zrozumiano tego tak długo, jak długo nie porzucono metafory układu słonecznego. Skutkiem zrezygnowania z niej był olbrzymi postęp w zrozumieniu energii atomowej.

METAFORY OGÓLNE
Czy przypominasz sobie mojego wściekającego się dyrektora? Tego samego dnia, kiedy dokonałem spostrzeżeń, które dopro­ wadziły mnie do stworzenia Słownika Transformacji, odkry­ łem wartość metafor, które nazwałem METAFORAMI OGÓL­ NYMI. Wiedziałem, że mój dyrektor używa słów, które inten­ syfikują jego odczucia emocjonalne, i zacząłem się zastana­ wiać, co spowodowało w nim obecność tych negatywnych uczuć. Jak już wiesz, wszystko, co robimy, znajduje oparcie w stanie, w którym się znajdujemy, a stan wynika z naszej fiz­ jologii oraz ze sposobu, w jaki interpretujemy i oceniamy w umyśle otaczające nas rzeczy i zjawiska. Spytałem go więc, dlaczego tak bardzo przejmuje się naszą sytuacją. Odpowiedział: „Wiesz, oni trzymają nas w pudle, z pistoletem przystawionym do skroni." Czy sądzisz, że zarea­ gowałbyś spokojnie na tak przedstawioną sytuację, gdybyś wyobraził sobie, że to ty wpadłeś w taką właśnie pułapkę? Łatwo teraz zgadnąć, dlaczego ogarnęła go wściekłość. Przez wiele lat nie zdawałem sobie sprawy z faktu, że pomagam ludziom zmienić samopoczucie, zakłócając ich wzorce emocjonalne oraz ZMIENIAJĄC STOSOWANE PRZEZ NICH METAFORY. Nie byłem świadom, co naprawdę robię. (To właśnie przykład skutków, jakie przynosi stosowanie słownych etykietek. Kiedy masz na coś nazwę, możesz to natychmiast wykonywać.) Zwróciłem się do dyrektora z pytaniem: „Jakiego koloru jest ten cholerny pistolet?" Popatrzył na mnie zakłopotany, nie bardzo wiedząc, o co mi chodzi. Powtórzyłem więc pytanie:

302

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

X. SIŁA METAFOR

303

„Jakiego koloru jest ten cholerny pistolet?" To w jednej chwili złamało jego wzorzec. Aby odpowiedzieć na moje pytanie, musiał skupić umysł na czymś dziwacznym, co natychmiast zmieniło przedmiot koncentracji i towarzyszące emocje. Jak sądzisz, czy emocje zelżały, kiedy próbował sobie wyobrazić kolor pistoletu? I to jak! Zaczął się śmiać. Jeśli powtarzamy jakiekolwiek pytanie, umysł naszego słuchacza w końcu zacznie szukać na nie odpowiedzi, a to pozwala całkowicie zmienić przedmiot koncentracji. Jeśli będziesz sobie ciągle powtarzał: „Nie myśl o kolorze niebieskim. Nie myśl o kolorze niebieskim", jak sądzisz, jaki kolor stanie ci przed oczami? Oczywiście, że niebieski. I natychmiast poczujesz wszystko, co wiążesz z tym kolorem. Zmuszając mego dyrektora do zastanowienia się nad kolorem strzelającego pistoletu, natychmiast zmniejszyłem ostrość obezwładniającego go wyobrażenia i w ten sposób w jednej chwili wprowadziłem go w inny stan emocjonalny. A co z pudłem? Z tym poradziłem sobie trochę inaczej. Powiedzia­ łem po prostu: „Nie wiem jak ty, ale ja nie bardzo orientuję się, czy ktokolwiek kiedykolwiek zrobił wystarczająco duże pudło, bym mógł się w nim zmieścić." Możesz sobie wyobrazić, jak szybko zniszczyło to jego obraz! Człowiek ten często odczuwa intensywne emocje, ponie­ waż posługuje się agresywnymi metaforami. Jeśli coś powo­ duje twoje złe samopoczucie, zastanów się nad metaforami, których używasz dla określenia stanu swoich uczuć, przyczyn zastoju albo natury twoich problemów. Często są to metafory, które wzmagają twoje negatywne odczucia. Skonfrontowani z trudnościami ludzie często mówią: „Czuję się, jakbym dźwi­ gał na własnych barkach cały świat", albo: „Nie mogę przebić się przez tę ścianę, która przede mną wyrosła." Odbierające nam siły metafory można zmienić równie szybko, jak szybko je stworzyliśmy. Jeśli więc ktoś opowiada mi o olbrzymim ciężarze na swoich barkach, mówię mu: „To odłóż ten ciężar i idź dalej." Zwykle spotykam się ze zdziwio­ nym spojrzeniem, ale jestem pewien, że dla zrozumienia moich słów konieczne jest skoncentrowanie się na nich. Tak więc zmiana przedmiotu koncentracji powoduje natychmiastową

zmianę odczuć. Jeśli ktoś mi mówi, że nie może iść do przodu, bo wciąż wali głową w mur, natychmiast odpowiadam, by przestał się obijać i wywiercił w tym murze dziurę, przez którą przedostanie się dalej. Albo żeby spróbował się wspiąć, wyko­ pać tunel lub po prostu obejść przeszkadzający mu mur. A mo­ że są w nim drzwi, które wystarczy otworzyć? Byłbyś zaskoczony szybkością reakcji. Ale trzeba pamię­ tać, że gdy zaczynamy sobie cokolwiek inaczej wyobrażać, dokładnie w tej samej chwili zmieniamy nasze odczucia na ten temat. Kiedy ktoś mówi, że wisi na włosku, ja odpowiadam, by zeskoczył i podszedł do mnie. Często ludzie mówią, że ugrzęźli w czymś po uszy. Ludzie nigdy nie grzęzną! Może są sfrustrowani, może nie potrafią znaleźć właściwych rozwiązań, ale nie grzęzną. Dokładnie w chwili, gdy zaczynasz sobie wyobrażać siebie w takiej sytuacji, zaczynasz czuć, że grzęźniesz! Musimy bardzo uważ­ nie dobierać metafor, których pozwalamy sobie używać. Uważaj również na metafory, które podsuwają ci inni. Nie­ dawno czytałem artykuł mówiący o tym, że Sally Field skończyła czterdzieści cztery lata. Artykuł stwierdzał, że zaczęła ona „zbiegać szybko po śliskim zboczu wieku dojrzałego". Cóż za okropny sposób przedstawiania coraz większej życiowej mądrości! Jeśli czujesz się, jakbyś był w ciemności, po prostu zapal światła! Jeśli wydaje ci się, że znajdujesz się w morzu wątpliwości, po prostu wyjdź na plażę i odpocznij trochę na wys­ pie odpowiedzi. Wiem, że brzmi to jak dziecinada, ale prawdziwą dziecinadą jest fakt, że pozwalamy sobie podświadomie dobierać metafory, które nieustannie nas osłabiają. MUSIMY PRZEJĄĆ ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA WŁASNE METAFORY. Nie wystarczy unikać tego problemu. Trzeba go rozwiązać w taki sposób, by przyjąć metafory, które dodadzą nam sił. Dokonanie tej zmiany jest bardzo łatwe, kiedy już wyczu­ lisz się na metafory używane przez ciebie samego i innych ludzi. Musisz sobie tylko zadać pytanie: Czy rzeczywiście to chcę powiedzieć? Czy naprawdę tak jest, czy może metafora jest niedokładna? Pomyśl, czasem używasz zwrotu: „Czuję się jak..." albo: „To jest jak...", gdzie słowo „jak" jest często kur­ kiem otwierającym metaforę. Zastanów się, jaka metafora by-

304

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

X. SIŁA METAFOR

305

łaby lepsza? Jaki sposób myślenia o sytuacji dodałby ci sił? Co jeszcze działa podobnie? Gdybym na przykład zapytał cię, co znaczy dla ciebie ży­ cie i jaką metaforą byś je określił, mógłbyś mi odpowiedzieć: „Życie jest jak ciągle toczona bitwa" albo: „Życie to wojna." Gdybyś miał naprawdę wykorzystać tę metaforę, musiałbyś wraz z nią przejąć cały szereg towarzyszących jej przekonań. Podobnie jak w przypadku atomu i układu słonecznego, zaczął­ byś kierować swoim zachowaniem opierając się na nie uświa­ damianych przekonaniach łączących się z tą metaforą. KAŻDEJ PRZYJĘTEJ PRZEZ CIEBIE METAFORZE TOWARZYSZY SZEREG REGUŁ I MYŚLI. Jeśli więc wie­ rzysz, że życie jest wojną, jak wpływa to na twój sposób po­ strzegania świata? Pewnie mógłbyś wtedy powiedzieć, że po­ dobnie jak wojna, życie jest okrutne i kończy się śmiercią, albo że to ciągła walka wszystkich ze wszystkimi, albo że może również i ty zostaniesz ranny. Te podświadome przekonania kształtują twoje postrzeganie ludzi, stojących przed tobą możli­ wości, pracy, wysiłku i samego życia. Metafora ta będzie miała wpływ na twoje decyzje co do sposobu myślenia, odczuć i działań. Ukształtuje twoje czyny, a więc i twoje przeznaczenie.

ŻYCIE JEST GRĄ
Różni ludzie stosują różne metafory ogólne. Na przykład czy­ tając wywiady z Donaldem Trumpem, zauważyłem, że często odnosi się on do życia jako do „próby", w której albo wygry­ wasz i jesteś najlepszy, albo przegrywasz. Nie ma niczego po­ środku. Czy możesz sobie wyobrazić stres, jaki musi to powo­ dować w jego życiu, skoro tak właśnie je postrzega? Jeśli życie jest próbą, to może będzie to ciężka próba, może lepiej się do niej przygotuję, może da się znaleźć na to jakiś sposób (na przykład oszukać)? Dla niektórych ludzi życie jest współza­ wodnictwem. Może to dawać wiele radości, ale może też ozna­ czać, że istnieją ludzie, których musisz pokonać, że życie ma tylko jednego zwycięzcę.

Dla jeszcze innych życie jest grą. Jakie kolory może to nadać twojemu postrzeganiu życia? Życie może być przyjemnością, radością - cóż za pomysł! Może zawierać pewne elementy współzawodnictwa. Może dawać ci szansę na dobrą zabawę. Niektórzy powiedzą: „Jeśli jest to gra, to muszą być przegrani!" Inni natychmiast spytają: „Czy dużo trzeba, aby nauczyć się reguł tej gry?" Wszystko zależy od tego, jakie przeświadczenia łączysz ze słowem „gra". Jednak stosowanie tej metafory, podobnie jak każdej innej, daje ci szereg różnych sposobów filtrowania rzeczywistości, które będą miały wpływ na twoje myśli i uczucia. Matka Teresa z pewnością kieruje się metaforą, w której życie jest świętością. Co się stanie, jeśli i ty przyjmiesz podob­ ną metaforę? Gdyby taka właśnie była twoja podstawowa me­ tafora dotycząca życia, mógłbyś traktować je z większym szacunkim i nabożeństwem, albo mógłbyś sądzić, że nie pozwala ono na zbyt wiele przyjemności. A jeśli wierzysz, że życie jest podarunkiem? Nagle staje się ono niespodzianką, wielką radością, czymś bardzo specjal­ nym. A gdybyś pomyślał o życiu jako tańcu? Czy to nie byłoby całkowite zaskoczenie? Życie stałoby się czymś cudownym, czymś, co robisz razem z innymi ludźmi, z wdziękiem, łagod­ nie i z radością. Która z tych metafor najlepiej opisuje życie? Z pewnością wszystkie mogą się okazać użyteczne we właści­ wym momencie, aby pomóc ci zinterpretować rzeczywistość W korzystny dla ciebie sposób, w sposób sprzyjający zmianom. Jednak pamiętaj, że każda metafora czasem daje ci nowe moż­ liwości, a czasem cię ogranicza. Kiedy zacząłem zwracać większą uwagę na metafory, doszedłem do przekonania, że trzymanie się tylko jednej jest najwspanialszym sposobem na... ograniczenie własnego życia. Nie byłoby nic złego w porównywaniu atomu do układu sło­ necznego, gdyby fizycy dysponowali także innymi sposobami opisania tego zjawiska. Jeśli więc chcemy ciągle rozszerzać swoje życie, musimy powiększać zasób metafor, którymi opisujemy to życie, nasze związki i kontakty z innymi ludźmi, a nawet nasze człowieczeństwo. Czy jesteśmy ograniczeni do metafor opisujących atomy i życie? Oczywiście, nie. Metafory dotyczą niemal każdego ob-

306

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

X. SIŁA METAFOR

307

szaru naszego doświadczenia. Weźmy na przykład pracę. Lu­ dzie mówią czasem: „To wracamy do liczenia naszych bara­ nów" albo: „I znów fedruję na przodku." Jak sądzisz, co ludzie ci czują w związku z własną pracą? Niektórzy ludzie biznesu mówią o swoich przedsiębiorstwach „moje aktywa", a swoich pracowników określają mianem „moje pasywa". W jaki sposób według ciebie wpływa to na ich stosunek do pracowników? In­ ni patrzą na interesy jak na ogród, w którym codziennie trzeba czegoś dopilnować, coś zrobić, coś ulepszyć, zanim przyjdzie okres zbiorów. Jeszcze inni postrzegają pracę jako okazję włączenia się do zwycięskiej drużyny. Dla mnie na przykład każde z moich przedsiębiorstw jest jak rodzina. Pozwala mi to inaczej spojrzeć na relacje między ludźmi w każdym z nich.

Zycie jest malowaniem obrazu, a nie dodawaniem słupków.
OLIVER WENDELL HOLMES, JR.

Czy rozumiesz już, w jaki sposób zmiana jednej ogólnej meta­ fory, na przykład zmiana przekonania, że życie jest rywaliza­ cją, na stwierdzenie, że życie jest grą, może w jednej chwili zmienić twoje doświadczenia w wielu dziedzinach życia jed­ nocześnie? Jak ułożyłyby się twoje kontakty z innymi, gdybyś postrzegał życie jako taniec? Czy mogłoby to zmienić twój sposób działania w interesach? Bez cienia wątpliwości! Jest to przykład PUNKTU ZWROTNEGO, całościowej zmiany, czyli sytuacji, w której ta jedna tylko zmiana pociągnęłaby za sobą szereg zmian twoich odczuć i zachowań w wielu różnych dzie­ dzinach życia. Nie próbuję dowieść, że istnieje dobry albo zły sposób po­ strzegania rzeczywistości. Chcę ci tylko uświadomić, że ZMIANA JEDNEJ METAFORY OGÓLNEJ MOŻE NA­ TYCHMIAST ZMIENIĆ CAŁY TWÓJ SPOSÓB POSTRZE­ GANIA ŻYCIA. Podobnie jak w przypadku Słownika Tran­ sformacji, siła metafor leży w ich prostocie. Wiele lat temu prowadziłem dwutygodniowy kurs w Scottsdale w Arizonie. W połowie któregoś z zajęć pewien mężczyz-

na zerwał się całkiem niespodziewanie na równe nogi i zaczął gołymi rękami wymierzać wokół siebie ciosy tak, jakby trzymał w dłoniach sztylet, jednocześnie wrzeszcząc na całe gardło: „Wszystko jest czarne! Wszystko jest czarne!" Psy­ chiatra siedzący dwa rzędy przed nim wykrzyknął: „Mój Boże! Biedak przechodzi załamanie psychiczne!" Na szczęście nie przyjąłem etykietki wynikającej z diagnozy tego lekarza. Pamiętałem o Słowniku Transformacji. Wiedziałem jedynie, że muszę NATYCHMIAST zmienić stan emocjonalny tego czło­ wieka. Nie miałem jeszcze wtedy wypracowanych poglądów na temat metafor ogólnych. Zrobiłem więc coś, co umiałem najlepiej: zakłóciłem jego wzorzec. Podszedłem do niego i głośniej jeszcze niż on wrzasnąłem: „To przemaluj wszystko na biało! Użyj korektora, który zawsze masz przy maszynie, i zamaż wszystko na biało!" Mężczyzna na chwilę zaniemówił. Stanął nieruchomo, a wszyscy czekali na dalszy rozwój wyda­ rzeń. W ciągu zaledwie kilku sekund zmieniła się postawa jego ciała i zaczął inaczej oddychać. Jeszcze raz powiedziałem mu, żeby przemalował wszystko na biało, i spytałem, jak zmienia to jego uczucia. „Jest o wiele lepiej" - odrzekł, a wtedy popro­ siłem go, aby usiadł, i dalej prowadziłem zajęcia. Wszyscy byli ogłupieni, prawdę mówiąc włącznie ze mną. Ja też byłem za­ skoczony, że to zadziałało! Dwa dni później człowiek ten pod­ szedł do mnie i powiedział: „Nie wiem, co to miało wtedy zna­ czyć, ale właśnie tamtego dnia skończyłem czterdzieści lat. Straciłem kontrolę nad sobą. Chciałem wszystkich zasztyleto­ wać, ponieważ wokół mnie była ta ciemność i czułem, jak mnie pożera. Ale kiedy użyłem białej farby, wszystko się nagle rozjaśniło. Poczułem się zupełnie inaczej. Zacząłem myśleć o czymś innym i dziś już czuję się dobrze." Czuł się dobrze do końca kursu - dzięki zmianie jednej prostej metafory. Dotychczas zajmowaliśmy się jedynie sposobami tłumienia negatywnych emocji przy użyciu Słownika Transformacji i me­ tafor ogólnych. Jednak CZASEM KORZYSTNE, A WRĘCZ K O N I E C Z N E JEST WPROWADZENIE SIĘ W STAN, W KTÓRYM BARDZO INTENSYWNIE BĘDZIEMY OD­ CZUWAĆ NEGATYWNE EMOCJE.

308

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

X. SIŁA METAFOR

309

Znam pewne małżeństwo, którego syn popadł w narkoma­ nię i alkoholizm. Wiedzieli, że muszą natychmiast coś zrobić, by złamać ten niszczący wzorzec, ale jednocześnie mieli mie­ szane wrażenia na temat ingerowania w życie syna. Ostatecz­ nie do działania popchnęła ich rozmowa z kimś, kto sam kie­ dyś uzależniony był od narkotyków. „W głowę waszego syna wymierzone są teraz dwa pistolety. Jednym jest alkohol, a dru­ gim narkotyki. Któryś z nich prędzej czy później go zabije. To tylko kwestia czasu" - powiedział im. Takie przedstawienie sytuacji skłoniło ich do działania. Nagle bezczynność zaczęła oznaczać skazanie syna na śmierć, podczas gdy wcześniej uznawali całą sprawę za „normalny" problem. Dopóki nie przyjęli nowej metafory, nie mieli dość silnych emocji, by przedsięwziąć wszystkie możliwe działania. Z przyjemnością mogę ci powiedzieć, że im się udało. Pamiętaj, że metafory, których używasz, kształtują twoje działanie.

DOBIERAJ UŻYWANE METAFORY OGÓLNE
Kiedy już zbudowałem odpowiednią „antenkę", która pozwa­ lała mi wychwytywać stosowane przez ludzi metafory ogólne, przeczytałem wywiad z antropologiem Mary Catherine Bateson, w którym powiedziała między innymi: „Niewiele rzeczy ogłupia bardziej niż trująca metafora."* Prawdziwości tego stwierdzenia miałem doświadczyć bardzo szybko. Podczas pewnego kursu, który prowadziłem, niemal wszyscy zaczęli narzekać na jedną kobietę, nawet zanim jesz­ cze kurs się zaczął. Zrobiła olbrzymie zamieszanie w trakcie rejestracji, a kiedy weszła do sali, zaczęła narzekać na wszyst­ ko, co tylko można. Raz było jej za gorąco, a raz za zimno, to znowu osoba siedząca przed nią była za wysoka i tak dalej. Kiedy zaczynałem mówić, przerywała mi co chwila, usiłując * Bill Moyers: A World of Ideas, New York, Doubleday, 1989.

się dowiedzieć, jak w praktyce działa to, o czym wspomina­ łem, pytając, czy to rzeczywiście prawda albo czy istnieją ja­ kieś wyjątki. Próbowałem złamać jej wzorzec, ale skupiałem się na skut­ kach raczej niż na przyczynie. I nagle zrozumiałem, że ta ko­ bieta musi mieć jakieś ogólne przekonanie albo metaforę o ży­ ciu, która zmuszała ją do tak olbrzymiej szczegółowości, cza­ sem wręcz jadowitej. Spytałem więc: „Co chce pani przez to osiągnąć? Wierzę, że ma pani dobre intencje. Jakie są pani przekonania na temat życia, na temat szczegółów albo tego, co jest dobre, a co złe?" Odpowiedziała natychmiast: „Wierzę, że nawet najmniejszy przeciek może zatopić największy statek." Czy miałbyś obsesję szukania najmniejszych usterek, gdybyś nie był przekonany, że możesz zatonąć? A ta kobieta tak właś­ nie patrzyła na życie! Skąd wzięła się ta metafora? Okazało się, że kobieta do­ świadczyła w życiu kilku sytuacji, w których drobiazgi koszto­ wały ją bardzo wiele. Przypisywała swój rozwód drobnym problemom, którym nie zaradziła w porę, problemom, z któ­ rych nie zdawała sobie nawet sprawy. Była też przekonana, że jej kłopoty finansowe wzięły się z równie drobnych przyczyn. Przyjęła więc tę metaforę, aby uniknąć podobnego cierpienia w przyszłości. Oczywiście nie byłaby skora do zmiany bez odpowiednio silnej dźwigni. Musiałem więc jej takiej dźwigni dostarczyć. Kiedy udało mi się uświadomić jej, jak wiele cier­ pienia przynosi obecna metafora, i pokazać, że zrezygnowanie l niej niesie ze sobą wiele przyjemności, mogłem pomóc jej w złamaniu tego wzorca i przyjęciu nowej metafory, dającej możliwość innego postrzegania samej siebie i całego życia. Zaakceptowała kilka nowych metafor - życie jest grą, ży­ cie jest tańcem i inne. Powinieneś był widzieć zmianę, jaka w niej nastąpiła. Traktowała zupełnie inaczej nie tylko otacza­ jących ją ludzi, ale i siebie samą. Ta jedna prosta zmiana wpły­ nęła na sposób, w jaki spoglądała dosłownie na wszystko w ży­ ciu. To wspaniały przykład, jak zmiana jednej metafory ogólnej może odmienić wszystkie aspekty twojego życia, od samooce­ ny, poprzez kontakty z innymi ludźmi, aż po podejście do całe­ go świata.

310

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

X. SIŁA METAFOR

311

Gdy się zważy na wielką siłę, z jaką metafory działają na nasze życie, przerażeniem napawa fakt, że większość z nas nigdy świadomie nie wybierała metafor, za pomocą których tłumaczy sobie świat zewnętrzny. Skąd ty wziąłeś swoje meta­ fory? Najprawdopodobniej przejąłeś je od otaczających cię lu­ dzi, od rodziców, nauczycieli, współpracowników i przyjaciół. Założę się, że nie zastanawiałeś się dotychczas nad ich znacze­ niem albo może w ogóle o nich nie myślałeś - stały się po prostu nawykiem.

Cała percepcja prawdy jest wykrywaniem analogii
HENRY DAVID THOREAU

Wiele razy ludzie prosili mnie, bym dokładnie określił to, co robię. Przez lata, w zależności od sytuacji, próbowałem wielu metafor: mówiłem, że jestem nauczycielem, uczniem, łowcą ludzkiej doskonałości, mówcą, autorem najlepiej sprzedających się w kraju książek, konsultantem, terapeutą albo doradcą. Jed­ nak ani jedno z tych określeń nie zadowalało mnie. Ludzie podpowiadali mi mnóstwo razy. Przez pewien czas byłem zna­ ny w mediach jako „guru". Ja sam unikałem tego określenia, ponieważ w moim odczuciu z towarzyszącej mu presupozycji wynikało, iż wytwarza się zależność ludzi ode mnie w dokony­ waniu zmian. A to przecież nigdy nie dodałoby im siły! Ponie­ waż wierzę, że każdy z nas jest odpowiedzialny za własne zmiany, ja nigdy tej metafory nie użyłem. Pewnego dnia w końcu wpadłem na właściwe słowo: trener. „Jestem trenerem!" - pomyślałem. Kim jest trener? Dla mnie trener to przede wszystkim przyjaciel, ktoś, kto naprawdę o ciebie dba. Trener poświęca wszystko, by pomóc ci dać z siebie jak najwięcej, osiągnąć to, na co cię stać. Trener będzie rzucał ci wyzwania i nie pozwoli ci poprzestać na tym, co masz. Trener dysponuje wiedzą i doświadczeniem, ponieważ zaczął wcześniej od ciebie. Nie jest w niczym lepszy od swoich zawodników (to pozwoliło mi pozbyć się potrzeby stawiania się w blasku doskonałości wobec ludzi, których uczyłem).

Może się przecież zdarzyć, że jego podopieczni będą mieli zna­ cznie od niego lepsze warunki naturalne i uzdolnienia. Ponie­ waż każdy trener przez lata koncentrował swoją uwagę na określonej dziedzinie, może ci pokazać kilka rzeczy, które w jednej chwili zwiększą twoje osiągnięcia. Czasem trener może nauczyć cię czegoś nowego, przeka­ zać nowe informacje albo umiejętności, pokazując ci, jak osią­ gnąć wymierne rezultaty. Zdarza się też, że trener nie przeka­ zuje ci nic nowego, a tylko przypomina, co powinieneś zrobić w danym momencie, i w ten sposób popycha cię do działania. Pomyślałem więc: „Tak, naprawdę jestem trenerem sukcesu. Trenując ludzi, pomagam im szybciej i łatwiej osiągnąć to, cze­ go pragną." Każdy potrzebuje trenera: dyrektor największej firmy, student, budowniczy domów i bezdomny, a nawet prezy­ dent Stanów Zjednoczonych! Z chwilą kiedy zacząłem konsekwentnie używać tej meta­ fory, zmieniła ona moje odczucia. Odprężyłem się, czułem, że jestem bliżej ludzi. Nie musiało to być „doskonałe" ani „lep­ sze". Zacząłem czerpać z pracy większą przyjemność i mój wpływ na ludzi zwiększył się wielokrotnie.

METAFORA MOŻE CI OCALIĆ ŻYCIE
Becky i ja mamy zaszczyt zaliczać się do grona przyjaciół Janet i Martina Sheenów. Są oni małżeństwem od niemal trzy­ dziestu lat. Jedną z rzeczy, które najbardziej w nich szanuję, jest olbrzymie wsparcie, jakiego udzielają sobie nawzajem, Swojej rodzinie i każdemu, kto tego potrzebuje. Chociaż pow­ szechnie wiadomo, że Martin z wielką pasją pomaga ludziom, tak naprawdę nikt chyba nie wie, jak wiele on i jego żona dają innym na co dzień. Tych dwoje ludzi stanowi najlepszy przy­ kład prawości. Ich metaforą ludzkości jest stwierdzenie, że wszyscy ludzie są wielką rodziną. Dlatego właśnie okazują głę­ bokie uczucie i troskę nawet nieznajomym. Kiedyś Martin opowiedział mi, jak parę lat temu zmieniło się jego życie: grał wtedy we Współczesnej Apokalipsie. Przed-

312

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

X. SIŁA METAFOR

313

tern postrzegał życie jak cos', czego należy się obawiać. Teraz jest dla niego fascynującym wyzwaniem. Dlaczego? Jest bo­ wiem przekonany, że życie to TAJEMNICA. Kocha tajemnicę ludzkiej istoty, wszystkie cuda i możliwości, które otwierają się przed nim z każdym kolejnym dniem życia. Co zmieniło jego metaforę? Wielkie cierpienie. Zdjęcia do Apokalipsy kręcono w puszczy na Filipinach. Normalne dni zdjęciowe trwały od poniedziałku do piątku i zwykle w piątek wieczorem Martin i Janet jechali samochodem na weekend do Manili. Któregoś piątku Martin musiał zostać na dodatkowe zdjęcia w sobotę. Janet pojechała więc sama, ponieważ obieca­ ła wcześniej pewnemu członkowi ich ekipy, że kupi mu w sto­ licy szklane oko, gdyż on był za biedny, by móc sobie na to pozwolić. Tamtej nocy Martin został sam. Nie mógł zasnąć, przekręcał się z boku na bok i bardzo pocił. Czuł coraz więk­ szy ból i rano doznał poważnego ataku serca. Był częściowo sparaliżowany. Używając całej siły woli, stoczył się z łóżka na ziemię, wyczołgał jakoś z namiotu i zaczął wzywać pomocy. Opowiadał mi, że leżąc wtedy na ziemi, czuł nadchodzącą śmierć. Nagle wszystko zaczęło się wydawać spokojne i ciche. Widział siebie samego przechodzącego w oddali przez wody jakiegoś jeziora. „A więc tak wygląda śmierć" - pomyślał i nagle zdał sobie sprawę z faktu, że nie boi się śmierci. Boi się życia! W tamtej właśnie chwili zrozumiał, że życie to prawdzi­ we wyzwanie i wielka przygoda. Natychmiast podjął decyzję, że musi żyć. Skupiając wszystkie siły, sięgnął po źdźbło trawy i z wielkim wysiłkiem przysunął je do twarzy. Chciał je pową­ chać, ale prawie nic nie czuł. Z chwilą gdy poczuł zapach tra­ wy, wrócił ból. Wiedział wtedy, że żyje. Walczył. Kiedy koledzy go znaleźli, byli przekonani, że umrze. Zarówno wyraz ich twarzy, jak i komentarze sprawiły, że Martin znów zwątpił. Zaczął tracić siły. Wiedząc, że nie ma czasu do namysłu, najlepszy pilot w ekipie postanowił zaryzy­ kować własne życie i przewieść Martina do szpitala w Manili helikopterem, mimo wiatru sięgającego czterdziestu węzłów. Kiedy znalazł się w szpitalu, umieszczono go na noszach i przeniesiono do sali reanimacyjnej, gdzie wszystko świado­ mie i podświadomie mówiło mu, że nie przeżyje. Robił się

słabszy z minuty na minutę. I wtedy zjawiła się Janet. Wiedzia­ ła tylko, że miał atak serca, ale już w szpitalu lekarze powie­ dzieli jej, że stan męża jest bardzo ciężki. Nie chciała się z tym pogodzić. Czuła, że Martin potrzebuje siły, czuła, że musi przezwyciężyć jego strach i swój własny. Natychmiast przystą­ piła do działania i osiągnęła swój cel za pomocą jednej myśli. Kiedy otworzył oczy, powiedziała: „To tylko film, kochanie. To tylko film!". Martin powiedział później, iż natychmiast po tych słowach już wiedział, że uda mu się przeżyć i że właśnie wtedy zaczął zdrowieć. W jednej chwili problem przestał wy­ dawać mu się poważny i poczuł, że może sobie z nim poradzić. Słowa Janet w oczywisty sposób implikowały, że nie warto poświęcać własnego zdrowia dla czegoś takiego jak film. Ale jestem przekonany, że podświadomie Martin przyjął jeszcze jedną wiadomość: cierpienie, którego doświadczają aktorzy na planie, nie jest prawdziwe i nigdy nie trwa długo. W którymś momencie reżyser powie w końcu: „Dość." Ta wspa­ niała metafora w ustach Janet pomogła Martinowi zebrać wszy­ stkie siły. Do dziś jest on przekonany, że uratowała mu życie. Wpływ metafor nie ogranicza się tylko do pojedynczych ludzi. Kształtują również poszczególne społeczności i cały świat. Metafory, które przejmujemy z własnej kultury, mogą ukształ­ tować naszą percepcję i nasze działania - albo nasz brak działań. W ciągu kilku ostatnich dziesięcioleci, po rozpoczęciu podróży kosmicznych, zaczęliśmy mówić o Ziemi jako wielkim statku kosmicznym. Metafora ta brzmi wspaniale, ale nie zawsze potra­ fi wzbudzić emocjonalną reakcję na zagrożenia ekologiczne. Dlaczego? Trudno mieć jakieś emocje w stosunku do statku kosmicznego, nie budzi on żadnych odniesień. Porównaj to z uczuciami wywoływanymi przez metaforę „matka ziemia". Jaka byłaby różnica w twojej reakcji na konieczność ochrony matki i konieczność utrzymania w czystości statku powietrznego? Piloci i żeglarze często porównują swoje samoloty i statki do pięknych kobiet. Dlaczego nie do mężczyzn? Ponieważ byliby pewnie o wiele ostrzejsi i bardziej oschli w stosunku emocjonalnym do swojej maszyny, gdyby postrzegali ją jako wielkiego i grubego faceta imieniem Joe, a nie na przykład, jako piękną i wiotką księżniczkę, która z gracją mknie po falach lub w powietrzu.

314

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

X. SIŁA METAFOR

315

Metafor używamy nieustannie podczas wojny. Jak nazwa­ no pierwszą część operacji militarnych podczas wojny w Za­ toce Perskiej? Zanim wypowiedziano wojnę, nazywano ją „Operacja Pustynna Tarcza". Jednak kiedy tylko wydano roz­ kaz rozpoczęcia walk, zmieniono nazwę na „Operacja Pus­ tynna Burza". Wyobraź sobie, jak ta jedna zmiana wpłynęła na odbiór znaczenia całej operacji przez jej uczestników i nie tylko. Nie chodziło już o ochronę Arabów przed Saddamem Husseinem. Jak się wyraził generał Norman Schwartzkopf, od­ działy zamieniły się w „burzę wolności", która wymiotła oku­ pacyjne siły irackie z Kuwejtu.

Żelazna kurtyna opadła, dzieląc kontynent.
WINSTON CHURCHILL

Jak radykalnie zmienił się obraz Europy Wschodniej w ciągu zaledwie kilku ostatnich lat. Żelazna kurtyna była metaforą, która ukształtowała doświadczenia po II wojnie światowej na całe dziesięciolecia. Mur berliński stał się namacalnym symbo­ lem narzuconych barier, które dzieliły Europę. Kiedy w listo­ padzie 1989 roku berliński mur upadł, wraz z nim zniszczono coś więcej. Obalenie tego symbolu natychmiast stało się meta­ forą, która zmieniła przekonania wielkich rzesz ludzi dotyczące tego, co jest, a co nie jest w ich życiu możliwe. Dlaczego ludzie z taką pasją przebijali się przez stare mury, skoro było w nich wiele bram, przez które mogli przejść bez żadnego trudu? Zniszczenie muru stanowiło uniwersalną metaforę wolności, otwierających się przed ludźmi możliwości i znoszenia barier.

DOPASUJ SŁOWA DO CZYNÓW
Pełna świadomość olbrzymiej siły zawartej w metaforach wymaga również wiedzy, jak używać ich w odpowiednim kontekście. Problem polega na tym, że wielu ludzi dysponuje metaforami, które wspaniale sprawdzają się w pracy, ale

powodują trudności w domu. Znam pewną kobietę, prawnika, która próbowała zastosować w domu te same metafory o stro­ nie przeciwnej, które tak bardzo pomagały jej w pracy. Jej mąż zaczynał z nią całkiem niewinną rozmowę i już po chwili czuł się tak, jakby był świadkiem wziętym w krzyżowy ogień pytań podczas procesu sądowego. To nie bardzo pomaga rozwinąć intymne kontakty, nieprawdaż? Albo wyobraź sobie całkowicie oddanego swojej pracy policjanta. Jeśli nie zapomni o swoim zawodzie po przyjściu do domu, czy ciągłe przyłapywanie lu­ dzi na łamaniu jakichkolwiek norm uczyni z niego szczęśliwe­ go ojca rodziny? Jednym z najlepszych przykładów stosowania niewłaś­ ciwej metafory jest pewien mężczyzna, który tak bardzo się izolował, że ani żona, ani dzieci nie czuły się z nim związane. Rodzina nie mogła pogodzić się z faktem, że nigdy nie okazy­ wał swoich prawdziwych uczuć i ciągle wszystkimi kierował. Czy potrafiłbyś zgadnąć, jaki jest jego zawód? Kontroler ruchu powietrznego! W pracy przez cały czas musiał zachowywać dystans i opanowanie; nawet jeśli sytuacja stawała się niebez­ pieczna, musiał posługiwać się całkowicie spokojnym głosem, aby nie alarmować pilotów, którymi kierował. Ta obojętna po­ stawa sprawdzała się znakomicie na wieży kontrolnej, ale zu­ pełnie nie pomagała w domu. Uważaj, abyś nie przenosił metafor, które są odpowiednie w jednym kontekście, na przykład w środowisku pracy, na sy­ tuacje, które są dla nich kontekstem niewłaściwym, na przy­ kład na relacje z rodziną i przyjaciółmi. Jakich metafor używają niektórzy ludzie dla określenia swoich związków uczuciowych? Niektóre kobiety mówią na mężów „mój stary". Inne mówią o nich „dyktator", „kula u no­ gi" albo „strażnik". Pewna kobieta nazwała nawet swojego mę­ ża „Księciem Ciemności". Czy są lepsze określenia do wybo­ ru? Wielu ludzi nazywa swojego partnera „lepszą połową, ko­ chankiem, partnerem życiowym albo bratnią duszą". Czasem zmiana jakiegoś drobnego niuansu metafory zmieni całkowicie sposób, w jaki postrzegasz swój związek. Możesz nigdy nie doświadczać szalonych uczuć w stosunku do „partnera", ale z pewnością szalałbyś za „kochanką."

316

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

X. SIŁA METAFOR

317

PREZENT NA BOŻE NARODZENIE... Pewien mój znajomy nie ma dzieci. Zawsze wyra­ żał się o dzieciach, używając słowa „bachory". Czy możesz sobie wyobrazić, jak reagowały na niego dzieci przez cały ten czas, kiedy stosował tę metaforę? Jednak niedawno w ramach organizacji charytatywnej podjął się roli Świętego Mikołaja w jednym z dużych domów towarowych (musiał się zgodzić, ponieważ wszyscy nalegaliśmy na to) i przez cały dzień sadzał sobie na kolanach setki „bachorów". Doświadczenie to dało mu całkiem in­ ne spojrzenie na dzieci i na zawsze zmieniło jego metaforę. Teraz twierdzi, że dzieci to „przytulanki". Czy zmieniło to jego odczucia? Jasne, że tak. Gdybyś nazywał swoje dzieci „bębnami", pewnie nie byłbyś skory do opiekowania się nimi. Sprawdź, czy twoje metafory dotyczące związków z własny­ mi dziećmi są właściwe. Pamiętaj! One cię słuchają i uczą się od ciebie!

Czy metafory, których ty używasz dla opisania własnego związku zarówno dla swoich potrzeb, jak i w rozmowach z in­ nymi, mogą ukształtować twoje postrzeganie tego związku oraz rodzaj relacji z partnerem? Oczywiście, że mogą! Na jed­ nym z moich seminariów spotkałem kobietę, która o swoim mężu wyrażała się wciąż: „ten palant, z którym jestem". Póź­ niej spostrzegłem, że jej mąż zawsze mówił o niej „moje ko­ chanie" albo „moja lepsza połowa". Kiedy zwróciłem jej na to uwagę, była zaszokowana, ponieważ darzyła męża wielkim uczuciem i nie zdawała sobie sprawy z faktu, jak trujące mogą być tego typu metafory z jej strony. Wspólnie wybraliśmy określenia bardziej pasujące do jej związku z mężem. Jedną z najsilniejszych metafor ogólnych, która wiele razy pomogła mi w ciężkich chwilach, jest historia wykorzystywana

przez wielu ludzi w mojej profesji. Opowiada ona o kamienia­ rzu. W jaki sposób kamieniarz rozkrusza potężny głaz? Chwyta ciężki młotek i wali w głaz najmocniej, jak potrafi. Po pierw­ szym uderzeniu nie ma na kamieniu nawet drobnej rysy. Ale on znów chwyta za młot i dalej uderza, sto, dwieście, trzysta razy, wciąż bez ani jednego pęknięcia. Wkłada w tę pracę olbrzymi wysiłek, a mimo to kamień wydaje się nienaruszony. Czasem przechodzący obok ludzie śmieją się z niego, że kontynuuje swoją ciężką pracę, choć nie przynosi ona żadnych efektów. Ale kamieniarz jest mądry. Wie, że brak natychmiastowych, widocznych efektów nie ozna­ cza, iż nie czyni postępów w swojej pracy. Uderza więc raz za razem i w końcu za pięćsetnym, a może za tysiącznym uderze­ niem kamień dosłownie rozpada się na dwie połowy. Czy przyczyną jest to jedno uderzenie? Oczywiście, nie. Kamień rozłupuje się na skutek ciągłej siły, która narusza jego strukturę. W moim przekonaniu ciągłe stosowanie sztuki CDSI jest młotem mogącym rozkruszyć największy nawet kamień, który blokuje ci drogę do sukcesu. Wiele lat temu jeden z moich wczesnych mistrzów, Jim Rohn, pomagał mi spojrzeć na życie za pomocą metafory pór roku. Często skonfrontowani z beznadziejną sytuacją myślimy, że będzie ona trwać wiecznie. Ja w takich sytuacjach mówię sobie: „ŻYCIE MA SWOJE PORY. Teraz jest zima." Co wspa­ niałego ci się zdarzy, kiedy przyjmiesz tę metaforę? A co zaw­ sze następuje po zimie? Wiosna! Pojawia się słońce, znika ziąb i w jednej chwili możesz zacząć sadzić nowe rośliny. Zaczy­ nasz zauważać całe piękno natury i obserwujesz, jak rośnie no­ we życie. Potem nastaje lato i robi się gorąco. Opiekujesz się wtedy swoimi roślinami i nie pozwalasz im uschnąć. Następnie przychodzi jesień i zbierasz nagrodę za swoją pracę. Czasem jednak ten wzorzec się załamuje. Twoją plantację może na przykład zniszczyć burza gradowa. Jeśli jednak wierzysz w siłę zmieniających się pór roku, wiesz, że będziesz miał kolejną szansę. Inny wspaniały przykład wielkiej siły metafor miał miejsce podczas jednego z moich seminariów Randka z Przeznaczę-

318

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

X. SIŁA METAFOR

319

niem. Pewien mężczyzna obrał sobie pseudonim „Maestro". (Zawsze proszę słuchaczy, aby wybrali sobie pseudonim, który będzie metaforycznie przedstawiał sposób, w jaki chcą być postrzegani podczas całego kursu. Nawet tak proste ćwiczenie może wywołać w ludziach zmiany, ponieważ będą oni chcieli zasłużyć swoim zachowaniem na swoją nową „etykietkę". Czy sądzisz, że zachowywałbyś się w różny sposób, gdyby cię nazywano błyskawicą, kochankiem, tancerzem albo czarodzie­ jem?) Maestro był wspaniałym człowiekiem z nadwagą około stu siedemdziesięciu funtów. Kiedy zacząłem z nim pracować, odkryłem, że połączył otyłość z uduchowieniem. Był przeko­ nany, że tylko ludzie wielkiego ducha utrzymują z nim znajo­ mość, ponieważ wszystkich innych odpycha jego sadło. Wie­ rzył, że ludzie prawdziwie dobrzy będą zawsze chcieli się z nim kontaktować, natomiast ludzie płytcy będą się od niego trzymać z daleka, co pozwoli mu ich unikać. „Wiem, że może to brzmieć głupio, ale czuję, że jeśli jesteś gruby, naprawdę utrzymujesz kontakt duchowy z ludźmi. Poza tym, wszyscy guru na świecie są grubi. Bóg z pewnością kocha grubych lu­ dzi" - powiedział. „Bóg kocha wszystkich - odpowiedziałem. - Ale myślę, że grubych ludzi nadziewa na rożen i smaży w piekle!" Żałuj, że nie widziałeś wyrazu jego twarzy! Oczywiście tak naprawdę w to nie wierzę. Był to tylko sposób, który pozwolił mi złamać jego stary wzorzec poprzez wytworzenie jaskrawego obrazu. Następnie zapytałem, jak wy­ gląda jego ciało i czym dla niego jest. Odpowiedział, że jest tylko pojazdem, który pozwala mu się poruszać. „Czy jest to dobry i piękny pojazd?" - spytałem. „To nieważne, czy jest piękny, byle dowiózł do celu" - odrzekł. Konieczność nowej metafory stała się oczywista. Był to naprawdę wspaniały człowiek, więc pomogłem mu przyjąć nowy sposób interpretowania życia, który zgadzałby się z jego bogatym wnętrzem. Spytałem, jak traktowałby swoje ciało, gdyby nie było ono tylko pojazdem, lecz prawdziwą świątynią jego ducha. Pokiwał głową i widać było, że uwierzył, iż tym właśnie jest jego ciało. Ta jedna zmiana sprawiła, że dokonał on następnie szeregu innych zmian dotyczących innych prze­ konań: co jeść, w jaki sposób jeść, jak często jeść i jak trakto-

wać swoje ciało. Wszystko to w ciągu jednej chwili. Jedna ogólna metafora zmieniła dosłownie wszystkie jego przekona­ nia na temat własnego ciała. Jak ty traktowałbyś świątynię? Czy wrzucałbyś do niej wielkie ilości tłustego żarcia? Ten nagle zdobyty szacunek dla własnego ciała całkowicie odmienił Maestra. W chwili gdy pi­ szę te słowa, minęło sześć miesięcy od tamtego seminarium. Schudł on już o sto trzydzieści funtów po prostu na skutek przyjęcia nowej metafory i stosowania jej w codziennym życiu. Stała się to jego stała metafora, która kształtuje wszystkie dzia­ łania. Kiedy idzie po zakupy do sklepu spożywczego, zadaje sobie pytanie: „Czy umieściłbym to w świątyni?", ilekroć sięga po jakiś produkt. Kiedy raz na jakiś czas przychodzi mu ochota podejść do półek z tuczącymi produktami, które kupował wcześniej, natychmiast stawia sobie przed oczami obraz same­ go siebie smażącego się na rożnie w piekle. To zaraz sprawia, że udaje się w innym kierunku. Maestro zwykł był słuchać mu­ zyki tak głośnej, że wszyscy wkoło obawiali się o jego słuch. Obecnie słucha innej muzyki, ponieważ mówi, że musi dbać o swoją świątynię. Czy teraz już wiesz, z jaką mocą metafory ogólne mogą odmienić dosłownie każdą dziedzinę twojego życia?

PRZEMIANA Z GĄSIENICY W MOTYLA
Kiedy mój syn miał mniej więcej sześć lat, wrócił pewnego dnia do domu, zanosząc się od płaczu, ponieważ jeden z jego kolegów spadł na placu zabaw ze zjeżdżalni i zabił się. Usia­ dłem obok Joshuy i powiedziałem: - Wiem, kochanie, jak się czujesz. Brakuje ci go i takie uczucie jest zupełnie normalne. Ale powinieneś też zrozumieć, że czujesz w ten sposób dlatego, że jesteś gąsienicą. Popatrzył na mnie ze zdziwieniem. Udało mi się trochę na­ ruszyć jego wzorzec, ciągnąłem więc: - Po prostu myślisz jak gąsienica. Poprosił o wyjaśnienie.

320

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

X. SIŁA METAFOR

321

- Jest taki moment, kiedy każda gąsienica myśli, że umarła. Myśli sobie, że skończyło się życie. Joshua zastanowił się i spytał: - To wtedy, kiedy owijają się w kokon? - Właśnie tak - odpowiedziałem. - Zawijają się w kokon tak, jakby chciały być w nim pochowane. I wiesz co? Gdybyś zajrzał do środka, nie znalazłbyś tam gąsienicy, tylko kleistą masę. Większość ludzi sądzi, że gąsienica umarła. Nawet sama gąsienica tak myśli. Ale w rzeczywistości zaczyna się ona wte­ dy przekształcać. Rozumiesz? Zmieniać się w co innego. I w co się zamienia po bardzo niedługim czasie? - W motyla - odpowiedział Joshua, a ja pytałem dalej: - Czy inne małe gąsienice na ziemi widzą, że ich kolega stał się motylem? - Nie - odpowiedział. - A co robi gąsienica, kiedy wydostanie się z kokonu? - Lata. - Właśnie tak. Wydostaje się na słońce, suszy skrzydła i zaczyna fruwać. Jest jeszcze piękniejsza niż przedtem, zanim owinęła się w kokon. Czy ma też więcej swobody? - O tak. O wiele więcej swobody - odpowiedział. - Czy myślisz, że wtedy lepiej się bawi? - Jasne. Ma o wiele mniej nóg, żeby się męczyć. - Właśnie tak. Ma za to więcej radości. I nie potrzebuje już nóg, bo ma skrzydła. Myślę, że twój przyjaciel ma teraz skrzy­ dła - powiedziałem. - Nie od nas zależy, kiedy ktoś staje się motylem. Czasami myślimy, że to niesprawiedliwe, ale jestem przekonany, że Bóg wie lepiej od nas, kiedy jest właściwy czas. Teraz jest zima, a ty chciałbyś, żeby było lato. Jednak Bóg ma inne plany. Musimy więc wierzyć, że Bóg wie lepiej od nas, jak tworzyć motyle. I kiedy wciąż jeszcze jesteśmy gąsienicami, cza­ sem nie zdajemy sobie sprawy z tego, że motyle istnieją, ponie­ waż latają one wysoko nad nami. Ale nie powinniśmy zapomi­ nać, że one tam są. Joshua uśmiechnął się, uścisnął mnie i powiedział: - Założę się, że jest pięknym motylem! Metafory mogą zmienić znaczenie, jakie przypisujesz do­ słownie wszystkiemu. Mogą sprawić, że zaczniesz kojarzyć

cierpienie zupełnie z czymś innym, i zmienić twoje życie tak skutecznie, jak zmieniają twój język. Dobieraj je uważnie i mądrze tak, aby pogłębiały doświadczenia życiowe zarówno twoje własne, jak i ludzi wokół ciebie. Zmień się w „poszuki­ wacza metafor". Ilekroć usłyszysz, że ktoś używa metafory, która go ogranicza, złam ten wzorzec i zaoferuj nowy. Postępuj tak i z innymi, i ze sobą samym. Spróbuj teraz wykonać następujące ćwiczenie: 1. CZYM JEST ŻYCIE? WYPISZ METAFORY, KTÓRE WYBRAŁEŚ DOTYCHCZAS: „Życie jest jak..." - jak co? Spróbuj się nad tym zastanowić bardzo dokładnie, ponieważ prawdopodobnie stosujesz więcej niż tylko jedną metaforę. Kiedy znajdujesz się w kiepskim nastroju, pewnie porównujesz je do wojny lub bitwy, a w dobrym nastroju być może traktujesz je jak dar. Wypisz wszystkie metafory, a następnie zasta­ nów się nad każdą z nich: jeśli życie jest takie to a takie, co to dla mnie znaczy? Co znaczy, że życie jest świętością? Co zna­ czy, że jest snem albo teatrem? Każda z tych metafor daje ci nowe możliwości, ale też i ogranicza. Jeśli na przykład używasz metafory: „Życie jest te­ atrem", może ona ci pomóc, choćby dając przekonanie, że mo­ żesz wejść na scenę, możesz być dostrzeżony i usłyszany. Ale może też oznaczać, że stajesz się kimś, kto zawsze gra swoją rolę zamiast pokazywać prawdziwe uczucia. Zastanów się więc dokładnie nad swoimi metaforami. Jakie są ich zalety, a jakie ich wady? Jakie nowe metafory dałyby ci więcej szczęścia, wolności i siły? 2. SPORZĄDŹ LISTĘ W S Z Y S T K I C H METAFOR, KTÓRE KOJARZYSZ ZE SWOIM ZWIĄZKIEM LUB MAŁŻEŃSTWEM. Czy dodają ci sił, czy też obezwładniają? Pamiętaj, że wystarczy świadome działanie, by zmienić wszys­ tkie swoje metafory. Twój umysł zacznie sobie powtarzać: „To nieprawda. To czysta głupota!", i wtedy z łatwością przyjmiesz nową metaforę. Piękno tej techniki polega właśnie na tym, że jest ona aż tak prosta! 3. WYBIERZ JEDNĄ DZIEDZINĘ ŻYCIA, KTÓRA JEST DLA CIEBIE BARDZO WAŻNA. Może to być praca, stosunki z rodzicami lub z dziećmi albo też umiejętność uczę-

322

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

nia się. ODKRYJ, JAKIE METAFORY KIERUJĄ TOBĄ W TEJ DZIEDZINIE. Wypisz je, na przykład: „Nauka to zabawa." Jeśli okaże się, że uczenie się jest dla ciebie jak choćby „wyry­ wanie zęba", zrozumiesz wtedy, jak wiele cierpienia sobie za­ dajesz! Właśnie taką metaforę należałoby zmienić, i to natych­ miast! Również i w tym wypadku zastanów się nad pozytyw­ nymi i negatywnymi konsekwencjami każdej z metafor. Dok­ ładne ich zbadanie może dać ci w życiu nowe możliwości. 4. WYPRACUJ NOWE, UMACNIAJĄCE CIĘ METAFO­ RY DLA KAŻDEJ Z TYCH TRZECH DZIEDZIN ŻYCIA. Zdecyduj natychmiast, że od dziś będziesz myślał o życiu na co najmniej pięć nowych sposobów. Życie nie jest wojną. Ży­ cie nie jest egzaminem ani próbą. Życie jest zabawą, tańcem, świętością, podarunkiem, piknikiem - czymkolwiek, co daje ci jak najbardziej intensywne pozytywne emocje. 5. NA KONIEC POSTANÓW SOLENNIE, ŻE BĘ­ DZIESZ ŻYŁ ZGODNIE Z TYMI NOWYMI METAFORA­ MI PRZEZ NAJBLIŻSZE TRZYDZIEŚCI DNI. Pozwól, aby blask tych nowych metafor „zwalił cię z nóg" i „uniósł z radości w powietrze". Kiedy znajdziesz się „na szczycie świata", będziesz mógł spojrzeć w dół i „nie posiadać się z radości" na myśl, że szczęście, którego obecnie doświad­ czasz, jest tylko „wierzchołkiem góry lodowej". PRZEJMIJ KONTROLĘ NAD WŁASNYMI METAFORAMI NATYCH­ MIAST I ZBUDUJ SOBIE CAŁKIEM NOWY ŚWIAT: ŚWIAT NIEOGRANICZONYCH MOŻLIWOŚCI, BOGACTW, CUDÓW I RADOŚCI. To pozwoli ci ujarzmić kolejną wielką siłę.

Rozdział jedenasty

DZIESIĘĆ EMOCJONALNYCH SKŁADNIKÓW SIŁY
Nie da się zmienić ciemności w światłość ani apatii w ruch bez udziału emocji.
CARL JUNG

Chciałbym przedstawić ci faceta imieniem Walt. Walt jest dobrą i poczciwą istotą, która zawsze próbuje zachowywać się właś­ ciwie. Jego życie jest zapięte na ostatni guzik: wszystko ma swoje miejsce i określony porządek. W ciągu tygodnia wstaje dokładnie 0 6.30, bierze prysznic, goli się, wlewa w siebie pospiesznie filiżankę kawy i chwyciwszy za torbę z drugim śniadaniem, zwyk­ le kanapki z wędliną i batoniki, zamyka za sobą drzwi o 7.10 i wy­ chodzi z domu, by spędzić czterdzieści pięć minut na dojazdach do pracy. Siada za biurkiem punktualnie o 8.00 i siedzi tak, wykonując tę samą pracę, już od ponad dwudziestu lat. O 5.00 po południu idzie do domu, bierze coś do picia i chwyta za pilota od telewizora. W godzinę później przychodzi do domu jego żona i decydują, czy zjeść na obiad resztki z poprzedniego dnia, czy też wrzucić pizzę do kuchenki mikro­ falowej. Po obiedzie żona kąpie dziecko, a on sam ogląda wiado­ mości telewizyjne. Około 9.30 wieczorem jest już w łóżku, go­ tów do snu. Weekendy poświęca na prace w ogródku, kosmetykę samochodu i odsypianie zaległości. Walt i jego żona są mał-

324

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XI. DZIESIĘĆ EMOCJONALNYCH SKŁADNIKÓW SIŁY

325

żeństwem od trzech lat. Nie mógłby powiedzieć o tym związku, że jest przepełniony wielkim uczuciem, ale bez wahania powie­ działby, że jest bardzo wygodny, choć ostatnio zaczyna przy­ pominać stare wzorce z jego pierwszego małżeństwa. Czy znasz kogoś takiego jak Walt? Może znasz nawet bardzo dobrze - to ktoś, kto nigdy nie cierpi z powodu tragicznych załamań lub upadku ducha, ale też nigdy nie nurza się w od­ mętach wielkiej pasji czy radości. Kiedyś słyszałem, że różnica między koleiną, w jaką wprowadza nas rutyna, a grobem wynosi tylko kilka stóp. Już ponad sto lat temu Thoreau zauważył, że „większość ludzi prowadzi życie w cichej desperacji". Dziś, gdy zbliżamy się do końca kolejnego wieku, jego obserwacja jest niestety prawdziwsza niż kiedykolwiek przedtem. Gdybym miał wskazać na element powtarzający się w nie­ zliczonych listach, jakie otrzymałem od momentu napisania Unlimited Power, wskazałbym właśnie na wszechobecność te­ go rodzaju dysocjacji w życiu większości ludzi. Zapanowała ona niepodzielnie tak po prostu, ponieważ chcieli uniknąć cierpienia. Niemal we wszystkich listach powtarza się też wielkie pragnie­ nie, z jakim ich autorzy chwytają każdą możliwość poczucia się bardziej żywym, każdą okazję, która pozwoli im odczuć jakąkol­ wiek pasję, poczuć ten dreszcz. Doświadczenie zebrane w kon­ taktach z ludźmi na całym świecie, płynące z „badania tętna" dosłownie setek tysięcy osób, podpowiada mi, że wszyscy instynk­ townie czujemy niebezpieczeństwo spłaszczenia naszego wykre­ su emocjonalnego i desperacko szukamy sposobów, które poz­ wolą nam ponownie obudzić nasze serca. Tak wielu ludzi cierpi z powodu błędnego przekonania, że emocje są całkowicie poza ich kontrolą, że stanowią one po pros­ tu spontaniczną reakcję na wydarzenia w ich życiu. Często unikamy emocji tak, jakby były wirusami, które czają się i atakują, gdy jesteśmy najsłabsi. Czasem myślimy o nich jak o „ubogich krewnych rozumu" i w ten sposób negujemy ich wartość. Albo zakładamy, że emocje powstają jako reakcja na coś, co mówią nam inni. Co jest wspólnego we wszystkich tych przekonaniach? Otóż wspólne jest błędne założenie, że nie mamy żadnej kontroli nad tajemniczym zjawiskiem znanym jako emocje.

Z chęci unikania pewnych emocji ludzie posuwają się do ostateczności, czasem robiąc rzeczy dziwne i przerażające zara­ zem. Sięgają po narkotyki, alkohol, nadmierne jedzenie lub ha­ zard. Wprowadzają się w ogłupiającą depresję. Aby uniknąć „zra­ nienia" ukochanej osoby (albo bycia przez nią ranionym), wyga­ szają wszelkie emocje, stają się emocjonalnymi androidami i w końcu tracą poczucie jakichkolwiek więzów, które kiedyś wią­ zały ich razem, a w ten sposób ostatecznie ranią swoich ukochanych. Według mnie istnieją cztery podstawowe strategie, za pomo­ cą których ludzie radzą sobie z własnymi emocjami. Które za­ stosowałeś dzisiaj ty? 1. UNIKANIE: Wszyscy chcemy unikać bolesnych emocji. W rezultacie większość ludzi próbuje unikać sytuacji mogących wywoływać emocje, których się boją, lub, co gorsza, usiłują w ogóle nie odczuwać żadnych emocji! Jeśli na przykład obawiają się odrzuce­ nia przez innych, będą unikać sytuacji, która może doprowadzić do tego, że ktokolwiek ich odrzuci. Unikają wchodzenia w intymne związki z innymi ludźmi, nie starają się o lepszą pracę. Radzenie sobie z emocjami w taki właśnie sposób wpędza nas w pułapkę. To prawda, że unikanie negatywnych emocji chroni nas przez jakiś czas, ale jednocześnie nie pozwala odczuwać piiłości, bliskości i związków z ludźmi, czego pragniemy przecież najbardziej. ZRESZTĄ NIE MOŻNA UNIKNĄĆ UCZUĆ. 0 wiele skuteczniejszym sposobem jest nauczenie się, jak znaj­ dować pozytywne znaczenia ukryte głęboko w uczuciach, które kiedyś uznawałeś za negatywne. 2. ODRZUCENIE. Drugim sposobem radzenia sobie z emoc­ jami jest przyjęcie strategii odrzucania, zaprzeczania im. Ludzie często próbują zdystansować się do swoich emocji mówiąc: ;;W końcu to nie boli aż tak bardzo." Tymczasem dalej wzniecają W sobie ogień myśląc, jak straszne jest wszystko wokół, jak bard­ zo ktoś ich wykorzystał, jak wszystko im się psuje, choć tak bard­ zo się starają. Ciągle podsycają ten ogień, wciąż zadając sobie pytanie, dlaczego to musiało się przytrafić właśnie im. Innymi słowy zupełnie nie zmieniają sposobu myślenia i wciąż zadają sobie te same niszczące pytania. Odczuwanie jakiegoś uczucia i udawanie, że się go nie odczuwa, przynosi tylko jeszcze większe cierpienie.

326

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XI. DZIESIĘĆ EMOCJONALNYCH SKŁADNIKÓW SIŁY

327

Powtórzę: lekceważenie komunikatów, które przesyła ci twój system emocjonalny, nie prowadzi do niczego dobrego. JEŚLI WIADOMOŚĆ PRZEKAZYWANA CI PRZEZ SYSTEM EMO­ CJONALNY POZOSTAJE BEZ ODPOWIEDZI, EMOCJE ZWIĘKSZAJĄ SWOJE NATĘŻENIE. STAJĄ SIĘ CORAZ IN­ TENSYWNIEJSZE, AŻ WRESZCIE POWODUJĄ BÓL, BY W TEN SPOSÓB ZWRÓCIĆ NA SIEBIE UWAGĘ. Próby za­ przeczenia własnym uczuciom nie stanowią więc żadnego roz­ wiązania. Zrozumienie ich i wykorzystanie jest właściwą strate­ gią, z którą zapoznasz się w tym rozdziale. 3. RYWALIZACJA. Wielu ludzi przestaje w końcu walczyć z negatywnymi emocjami, całkowicie się im poddaje i postana­ wia oddać się cierpieniu. Zamiast szukać pozytywnych stron prze­ kazu emocjonalnego, intensyfikują własne emocje i czynią je do­ tkliwszymi jeszcze, niż naprawdę są. Staje się to ich „znamie­ niem odwagi" i zaczynają rywalizować z innymi: „Mówisz, że ci źle? To posłuchaj, w jakim piekle ja muszę żyć!" Staje się to dosłownie częścią ich osobowości, ich sposobem na niepo­ wtarzalność. Zaczynają chełpić się tym, że jest im gorzej niż wszystkim pozostałym. Jak pewnie się domyślasz, to najgroź­ niejsza pułapka ze wszystkich. Takiego podejścia należy unikać za wszelką cenę, ponieważ staje się ono samospełniającą się przepowiednią. Zaczynamy inwestować wszystkie nasze siły w negatywne uczucia i sami kopiemy pod sobą dół. Najskuteczniejszą i najzdrowszą techniką radzenia sobie z emocjami, które w naszym odczuciu przynoszą cierpienie, jest zrozumienie, że służą one pozytywnemu celowi, jakim jest... 4. UCZENIE SIĘ EMOCJI I WYKORZYSTYWANIE ICH. Jeśli chcesz, by twoje życie naprawdę ci służyło, musisz spra­ wić, by emocje pracowały na twoją korzyść. Nie uciekniesz od nich. Nie możesz ich wyłączyć, nie możesz ich trywializować ani oszukiwać się co do ich znaczenia. Nie możesz też pozwolić, by niepodzielnie panowały nad twoim życiem. Emocje, nawet te chwilowo bardzo bolesne, są jakby we­ wnętrznym kompasem wskazującym na działania, które musisz podjąć, by osiągnąć swoje cele. Bez umiejętności odczytania wskazań tego kompasu będziesz do końca życia zdany na łaskę i niełaskę każdej psychicznej burzy, która pojawi się na twojej drodze.

Wiele dyscyplin terapeutycznych wychodzi z błędnego zało­ żenia, że emocje są naszym wrogiem albo że nasz dobry stan emocjonalny zależy całkowicie od naszej przeszłości. Prawda jest inna: każdy z nas może w jednej chwili przejść od płaczu do śmiechu, jeśli wystarczająco skutecznie przerwie wzorzec kon­ centracji i zachowania. Psychoanalitycy freudowscy na przykład szukają owych głębokich i ciemnych sekretów" w naszej przeszłości, aby wy­ jaśnić nasze obecne problemy. Wiemy przecież, że gdy się czegoś ciągle szuka, w końcu się to znajdzie. Jeśli więc nieustannie szu­ kasz przyczyn, dla których przeszłość ma determinować tera­ źniejszość i przez które jesteś tak „poplątany", twój umysł dosto­ suje się w końcu do tego życzenia, znajdzie odniesienia, które życzenie to umotywują, i zacznie wytwarzać odpowiednio negaty­ wne emocje. O ile lepiej byłoby przyjąć przekonanie, że przeszłość nie równa się przyszłości! Jedynym sposobem skutecznego wykorzystania emocji jest zrozumienie, że wszystkie one ci służą. Musisz uczyć się od swoich emocji i wykorzystywać je tak, aby osiągać pożądane rezultaty. EMOCJE, KTÓRE KIEDYŚ UZNAWAŁEŚ ZA NEGATYWNE, SĄ W RZECZYWISTOŚCI WEZWANIEM DO DZIAŁANIA. I dlatego do końca tego rozdziału tak właśnie bę­ dziemy je nazywać: WEZWANIEM DO DZIAŁANIA lub syg­ nałem. Nie będziemy więc w ogóle używać terminu emocje ne­ gatywne. Kiedy zapoznasz się z każdym z tych sygnałów i jego zna­ czeniem, twoje emocje staną się nie wrogiem, lecz sojusznikiem. Staną się twoim przyjacielem, mentorem, trenerem. Poprowadzą cię przez stany najwyższego uniesienia i najgłębszej depresji. Wykorzystywanie tych sygnałów uwolni cię od obaw i pozwoli doświadczyć całego bogactwa człowieczeństwa. Aby tego dokonać, musisz przede wszystkim zmienić swoje przekonania na temat natury emocji. Nie są one drapieżnikami, na­ miastką intelektu ani wymysłem czy zachcianką innych. Są wez­ waniem do działania, sygnałami, które usiłują popchnąć cię w kierunku obietnicy lepszego życia. Jeśli będziesz sobie radził z emocjami za pomocą strategii unikania, stracisz bezcenne przesłanie, które mają ci one do prze-

328

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XI. DZIESIĘĆ EMOCJONALNYCH SKŁADNIKÓW SIŁY

329

kazania. Jeśli przez cały czas nie będziesz dostrzegał tego prze­ słania i nie zaczniesz sobie radzić z emocjami już w chwili, gdy się pojawią, urosną one do monstrualnych rozmiarów i wywołają prawdziwy kryzys. Wszystkie ludzkie emocje są ważne i cenne we właściwym czasie i kontekście oraz odpowiedniej dawce. MUSISZ ZROZUMIEĆ, ŻE WSZYSTKIE EMOCJE, KTÓ­ RYCH DOŚWIADCZASZ W TEJ WŁAŚNIE CHWILI, SĄ WIEL­ KIM DAREM, SĄ TWOIM PRZEWODNIKIEM, STANOWIĄ SYSTEM WSPOMAGANIA I WEZWANIE DO DZIAŁANIA. JEŚLI TŁUMISZ WŁASNE EMOCJE I PRÓBUJESZ JE WY­ ELIMINOWAĆ LUB JEŚLI JE POWIĘKSZASZ I POZWALASZ, BY ZAPANOWAŁY NAD WSZYSTKIM, ROZTRWANIASZ JEDNO Z NAJCENNIEJSZYCH ŹRÓDEŁ ŻYCIOWEJ SIŁY Jakie jest źródło emocji? TY SAM JESTEŚ ŹRÓDŁEM WSZYSTKICH SWOICH EMOCJI. WŁAŚNIE TY JE TWO­ RZYSZ. Bardzo często ludzie są przekonani, że muszą czekać na określone wydarzenia, aby doświadczyć określonych uczuć. Na przykład nie pozwalają sobie czuć się kochanymi, szczęśliwymi albo spokojnymi tak długo, jak długo nie spełniony zostanie określony zestaw oczekiwań. Moim zadaniem jest przekonać cię, że W DOWOLNYM MOMENCIE ŻYCIA MOŻESZ DO­ ŚWIADCZAĆ DOWOLNIE WYBRANYCH EMOCJI. Na kursach, które prowadzę niedaleko mojego domu w Del Mar w Kalifornii, wprowadziliśmy zabawny zwyczaj przypomi­ nający nam o tym, kto naprawdę odpowiada za nasze własne uczucia. Zajęcia prowadzone są w ekskluzywnym czterogwiazdkowym hotelu „Inn L'Auberge". Hotel usytuowany jest tuż nad oceanem, w bezpośrednim sąsiedztwie torów kolejowych. Mniej więcej cztery razy dziennie słychać w hotelu gwizd przejeżdża­ jącego pociągu. Niektórzy słuchacze denerwowali się, że hałas przeszkadza im w zajęciach (pamiętaj, że nie wiedzieli jeszcze o istnieniu Słownika Transformacji), więc uznałem ten fakt za wspaniałą okazję, by zmienić złość w dobrą zabawę. Powiedziałem więc: „Od tej chwili będziemy świętować, ilekroć usłyszymy jadący obok pociąg. Chcę widzieć, jak wprowadzacie się w dobry nastrój na dźwięk gwizdka. Zawsze czekamy na właściwą osobę albo właściwą sytuację, aby poczuć się dobrze. Ale kto ma określić, które sytuacje i którzy ludzie są właściwi? Kiedy czu-

jesz się naprawdę dobrze, kto jest tego przyczyną? Ty sam. Po prostu kierujesz się regułą, że musisz czekać, aż stanie się A, B lub C, aby poczuć się szczęśliwym. Dlaczego więc czekać? Dla­ czego nie miałbyś wprowadzić zasady, że jesteś szczęśliwy i czu­ jesz się świetnie, ilekroć obok hotelu przejeżdża pociąg? Dobrą Stroną tej zasady jest niewątpliwie fakt, że gwizd pociągu jest o wiele bardziej przewidywalny niż ludzie, którzy w naszym przekonaniu mają spowodować nasze dobre samopoczucie." Teraz ilekroć przejeżdża pociąg, następuje prawdziwy wybuch radości. Ludzie natychmiast zrywają się z krzeseł, cieszą się, krzyczą i zachowują jak szaleni. Wszyscy: lekarze, prawnicy, dy­ rektorzy olbrzymich firm - ludzie, których wszyscy wokół uznają za wyjątkowo inteligentnych i wykształconych. Każdy z nich odpręża się i wybucha wielkim śmiechem. Jaka stąd nauka? Nie musisz czekać na nikogo ani na nic! NIE MUSISZ MIEĆ ŻAD­ NEGO SPECJALNEGO POWODU, BY CZUĆ SIĘ DOBRZE. MOŻESZ PO PROSTU POSTANOWIĆ, ŻE NATYCHMIAST POCZUJESZ SIĘ WSPANIALE, A TO DLATEGO, ŻE ŻYJESZ, DLATEGO, ŻE TAK CHCESZ. Skoro ty sam jesteś źródłem wszystkich emocji, to dlaczego nie czujesz się świetnie przez cały czas? Dlatego że twoje tak zwane negatywne emocje przekazują ci różne wiadomości. CO MÓWIĄ NAM OWE WEZWANIA DO DZIAŁANIA? INFOR­ MUJĄ CIĘ, ŻE TWOJE OBECNE ZACHOWANIE NIE SPRAWDZA SIĘ. PRZEKAZUJĄ CI, ŻE POWODEM TWO­ JEGO CIERPIENIA JEST ALBO SPOSÓB, W JAKI POSTRZE­ GASZ OTACZAJĄCE CIĘ ZJAWISKA, ALBO PROCEDURY, KTÓRE WYKORZYSTUJESZ, A W SZCZEGÓLNOŚCI SPO­ SÓB KOMUNIKOWANIA WŁASNYCH POTRZEB I ŻYCZEŃ INNYM LUDZIOM ORAZ RODZAJ PODEJMOWANYCH PRZEZ CIEBIE DZIAŁAŃ. Sygnały te mówią ci po prostu, że nie osiągasz pożądanych rezultatów, i dlatego musisz zmienić swoją STRATEGIĘ. Pamiętaj, że sposób postrzegania świata zewnętrznego zależy od przedmio­ tu koncentracji oraz znaczeń, które nadajesz poszczególnym zja­ wiskom. Pamiętaj, że percepcję możesz zmienić w jednej chwili, zmieniając po prostu sposób wykorzystania własnej fizjologii i zadając sobie lepsze pytanie.

330

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XI. DZIESIĘĆ EMOCJONALNYCH SKŁADNIKÓW SIŁY KROK P I E R W S Z Y

331

Elementem twojego postępowania jest styl komunikowania się. Może jesteś zbyt szorstki, a może w ogóle nie powiadamiasz o własnych potrzebach i spodziewasz się, że inni muszą o nich wie­ dzieć. Może to wywoływać frustrację, złość albo cierpienie. MOŻE WIĘC ODBIERANY PRZEZ CIEBIE SYGNAŁ CIERPIENIA MA BYĆ WEZWANIEM DO DZIAŁANIA, MA SKŁONIĆ CIĘ DO ZMIANY STRATEGII KOMUNIKOWANIA SIĘ Z INNYMI, abyś nigdy w przyszłości nie odczuwał bólu z tego powodu. POCZU­ CIE DEPRESJI JEST RÓWNIEŻ WEZWANIEM DO DZIAŁA­ NIA KOMUNIKUJĄCYM CI, ŻE MUSISZ ZMIENIĆ SPOSÓB POSTRZEGANIA ZJAWISK ZEWNĘTRZNYCH, że twoje prob­ lemy nabierają charakteru stałego i zaczynają wymykać ci się spod kontroli. Może też informować cię o konieczności podjęcia pewnych działań fizycznych w określonej dziedzinie życia, abyś raz jeszcze przypomniał sobie, że to ty masz nad nim kontrolę. Taki właśnie jest prawdziwy komunikat wszystkich wezwań do działania. Stanowią one system wspomagania, który ma wspie­ rać cię w podejmowaniu decyzji co do sposobu myślenia oraz zmieniać twój sposób postrzegania zjawisk zewnętrznych, pro­ cedurę komunikowania się z innymi albo zachowanie. Wezwanie do działania ma ci przypominać, że nie chcesz zachowywać się tak jak mucha, która, próbując przebić się przez szybę, rozbija się o nią. Mówi ci, że jeśli nie zmienisz sposobu działania, nie pomoże ci największa nawet wytrwałość i konsekwencja. We­ zwanie do działania szepcze (a może krzyczy!) głosem cierpienia, że musisz zmienić to, co robisz.

Przekonaj się, co naprawdę czujesz
Jakże często ludzie czują się tak przytłoczeni, że nie wiedzą nawet, co czują. Wiedzą jedynie, że są ciągle „atakowani" przez wszel­ kiego rodzaju negatywne emocje i odczucia. Zamiast czuć się nadmiernie obciążonym, zatrzymaj się na chwilę i zastanów nad tym, co naprawdę odczuwasz. Jeśli pier­ wszą odpowiedzią będzie gniew, nie poprzestawaj na niej i pytaj dalej: „Czy naprawdę odczuwam właśnie w tej chwili gniew? A może to co innego? Może czuję się urażony? Albo czuję się tak, jakbym cos stracił." Musisz pamiętać, że poczucie straty lub urazy jest o wiele mniej intensywne niż poczucie gniewu. Po­ święcając chwilę na identyfikację swoich emocji i zadawanie sobie pytań na ich temat, możesz więc zmniejszyć doświadczane napięcie emocjonalne i w konsekwencji poradzić sobie z całą sy­ tuacją o wiele szybciej i łatwiej. Na przykład jeśli na początku powiesz sobie, że czujesz się odrzucony, możesz się zapytać: „Czy naprawdę czuję się odrzu­ cony, czy też może odczuwam pewien rodzaj oddzielenia od blis­ kiej mi osoby? Czy czuję się odrzucony, czy może rozczarowany? Czy czuję się odrzucony, czy po prostu jest mi z tym niewygod­ nie?" Przypomnij sobie, z jaką skutecznością Słownik Transfor­ macji obniża napięcie emocjonalne. Kiedy więc określisz już prawdziwe uczucia, możesz jeszcze bardziej je stłumić, co bardzo ułatwi ci wyciąganie wniosków.

SZEŚĆ KROKÓW PROWADZĄCYCH DO MISTRZOSTWA EMOCJONALNEGO
Odkryłem, że ilekroć odczuwam cierpienie, mogę bardzo szy­ bko postawić sześć kroków, które pozwolą mi złamać ogranicza­ jący mnie wzorzec emocjonalny, znaleźć korzyści płynące z tego uczucia i nastawić się w taki sposób, by w przyszłości wyciągać z cierpienia właściwe wnioski, aby móc się go szybciej pozbyć. Zobaczmy więc, co to za kroki.

KROK D R U G I

Uznaj i doceń swoje emocje wiedząc, że cię wspierają
Ostatnią rzeczą, której mógłbyś chcieć, jest przekonanie, że twoje emocje są czymś złym. Świadomość, że cokolwiek czujesz, jest złe, stanowi wspaniały sposób na zniszczenie wszelkiej możliwoś­ ci porozumiewania się z samym sobą i innymi. Powinieneś być wdzięczny, że jest w twoim mózgu obszar wysyłający ci sygnały,

332

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XI. DZIESIĘĆ EMOCJONALNYCH SKŁADNIKÓW SIŁY

333

które cię wspierają, wzywają do działania, informują o koniecznoś­ ci zmiany sposobu postrzegania albo określonej dziedziny twoje­ go życia, albo jakiegoś aspektu twoich działań. Kiedy zechcesz zaufać swoim emocjom, natychmiast skończysz wojnę, którą kiedyś toczyłeś sam ze sobą. Zaufaj im więc, nawet jeśli ich w da­ nej chwili nie rozumiesz, ponieważ każde twoje doświadczenie ma ci służyć w dokonywaniu zmian na lepsze. Bardzo rzadko uznanie emocji za niewłaściwą może spowo­ dować jej zmniejszenie. Cokolwiek odrzucasz, zwykle wraca z większą siłą. ZACHOWAJ W SOBIE WDZIĘCZNOŚĆ ZA WSZYSTKIE EMOCJE, a szybko się przekonasz, że niemal na­ tychmiast można je uspokoić, podobnie jak dziecko, które doma­ ga się uwagi.
KROK T R Z E C I

Co naprawdę chciałbym czuć? O czym muszę się przekonać, bym odczuwał to, co odczuwałem dotychczas? Co skłonny jestem zrobić, aby znaleźć jakieś rozwiązanie i za­ stosować je natychmiast? Czego mogę się z tej sytuacji nauczyć? Kiedy zainteresujesz się i zaciekawisz własnymi emocjami, dowiesz się o nich bardzo wiele i będziesz to mógł wykorzystać nie tylko teraz, ale i w przyszłości.
KROK C Z W A R T Y

Uwierz w siebie
Nabierz pewności, że możesz sobie poradzić z własnymi emo­ cjami w jednej chwili. NAJSZYBSZY, NAJPROSTSZY I NAJ­ SKUTECZNIEJSZY ZNANY MI SPOSÓB RADZENIA SOBIE Z WŁASNYMI EMOCJAMI TO PRZYPOMNIEĆ SOBIE SYTUACJĘ, W KTÓREJ CZUŁEŚ SIĘ PODOBNIE I POTRA­ FIŁEŚ SOBIE Z TYMI UCZUCIAMI PORADZIĆ. Ponieważ poradziłeś sobie z tym w przeszłości, z pewnością możesz to zro­ bić również i dzisiaj. Jeśli bowiem otrzymałeś takie samo wezwanie do działania i zareagowałeś na nie w jakikolwiek sposób, dysponujesz już strategią zmiany stanów emocjonalnych. Pomyśl więc o sytuacji, w której odczuwałeś podobne emoc­ je, i przypomnij sobie pozytywne sposoby, za pomocą których poradziłeś sobie z tymi emocjami. Wykorzystaj tę przeszłą sytu­ ację jako wzorzec, listę czynności, które musisz wykonać naty­ chmiast, aby poradzić sobie ze swoim problemem. Co zrobiłeś wtedy? Czy zacząłeś koncentrować się na czymś innym? Czy zadałeś sobie inne pytania? A może zmieniłeś sposób postrze­ gania sytuacji zewnętrznych? Czy podjąłeś jakieś nowe działania? Zdecyduj z całą mocą, że i tym razem pomoże ci to równie skutecznie, jak poprzednio. Jeśli na przykład odczuwasz depresję, a kiedyś wcześniej udało ci się już ją zwalczyć, zadaj sobie pytanie: „Co wtedy

Bądź ciekaw tego, co mówią ci emocje
Czy pamiętasz, jak wielką siłę daje zmiana stanów emocjonal­ nych? Jeśli wprowadzisz się w stan umysłu, w którym naprawdę będziesz się chciał czegoś nauczyć, natychmiast zakłóci to twój dotychczasowy wzorzec emocjonalny i pozwoli ci dowiedzieć się bardzo wiele o sobie samym. CIEKAWOŚĆ POMOŻE CI ZAPANOWAĆ NAD EMOCJAMI, ROZWIĄZAĆ WŁASNY PROBLEM I ZAPOBIEC JEGO POWTARZANIU SIĘ W PRZY­ SZŁOŚCI. Jak tylko zaczniesz odczuwać jakąś emocję, zainteresuj się, co ma ci ona do zaoferowania. Co musisz zrobić, żeby poczuć się lepiej? Na przykład jeśli czujesz się samotny, zadaj sobie pytanie: „Czy to możliwe, że moja interpretacja jest niewłaściwa, że nie jestem samotny i mam wielu różnych przyjaciół? Jeśli dam im znać, że chcę się z nimi spotkać, czy nie przyjdą do mnie z ra­ dością? Czy moja samotność przekazuje mi wiadomość, że muszę podjąć jakieś działania, że muszę wychodzić do ludzi i wiązać się z nimi?" Oto kilka pytań, które możesz sobie zadawać, by wzbudzić w sobie ciekawość własnych emocji:

334

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XI. DZIESIĘĆ EMOCJONALNYCH SKŁADNIKÓW SIŁY

335

zrobiłem?" Czy podjąłeś wówczas jakieś nowe działania? Czy na przykład poszedłeś na spacer albo zatelefonowałeś do kogoś? Kiedy już przypomnisz sobie, co wtedy zrobiłeś, zrób to raz jesz­ cze, a przekonasz się, że osiągniesz podobne rezultaty.
KROK PIĄTY

Nabierz pewności, że możesz sobie z własnym problemem poradzić nie tylko dzisiaj, ale i w przyszłości
Powinieneś nabrać pewności, że potrafisz sobie łatwo poradzić z podobnymi emocjami w przyszłości, że znalazłeś na to wspaniały sposób. Możesz choćby dokładnie zapamiętać sposoby, które pomogły ci w przeszłości, i ĆWICZYĆ je, wyobrażając sobie, że będziesz stosował tę samą technikę, kiedy pojawi się podob­ ne wezwanie do działania. Przedstaw to sobie ze wszystkimi szczegółami, zobacz, usłysz i poczuj, jak łatwo sobie z tym prob­ lemem radzisz. Powtarzanie tego ćwiczenia z odpowiednim napię­ ciem emocjonalnym wytworzy w tobie połączenie neuronowe, da ci pewność, że w przyszłości podobne sytuacje nie będą dla ciebie problemem. Dodatkowo wypisz na kartce trzy lub cztery inne sposoby, za pomocą których możesz zmienić swoją percepcję, kiedy następnym razem pojawi się ten sam sygnał. Mogą to być sposoby zmiany wzor­ ca komunikowania własnych potrzeb i uczuć albo sposoby, które pomogą ci zmienić działania podejmowane w tej konkretnej sytuacji.
KROK SZÓSTY

które podejmowałeś w przeszłości, radząc sobie z tymi samymi emocjami. Wyćwiczyłeś tę nową strategię, by móc jej używać również w przyszłości, oraz nabrałeś pewności, że możesz sobie z nią radzić. Ostatni krok jest oczywisty: NABIERZ ENTUZ­ JAZMU I PRZYSTĄP DO DZIAŁANIA. Czy fakt, że możesz sobie poradzić z własnymi emocjami, nie jest podniecający? Zrób więc coś, by udowodnić sobie, że możesz to zrobić. Nie pozwól, by twoje emocje cię blokowały. Zastosuj to, co przećwiczyłeś już w wyobraźni, i zmień swoje postrzeganie rzeczywistości lub działania. Pamiętaj, że podejmując te kroki, zmieniasz swoje obecne samopoczucie, lecz również i o tym, że w przyszłości te same uczucia nie będą już ci sprawiać problemów. Za pomocą tych sześciu prostych kroków możesz opanować dosłownie każdą emocję, która pojawi się w twoim życiu. Jeśli będziesz musiał radzić sobie z tym samym problemem kilka razy, metoda ta pomoże ci zidentyfikować gotowy już wzorzec i zmienić negatywne emocje w bardzo krótkim czasie. Dlatego właśnie powinieneś ćwiczyć metodę sześciu kroków. Jak wszystkie inne nowości, może być to początkowo uciążliwe. Ale im częściej będziesz po nią sięgał, tym łatwiej będzie ci ją stosować i bardzo szybko przekonasz się, że możesz doskonale kierować samym sobą nawet w terenie, który poprzednio uzna­ wałeś za emocjonalne pole minowe. Pamiętaj, że najlepiej zaradzić emocjom w chwili, kiedy się po raz pierwszy pojawią. O wiele trudniej przerwać wzorzec emo­ cjonalny, który już w pełni się rozwinął. Zło najlepiej tłumić w za­ rodku. Wykorzytuj więc tę metodę, kiedy tylko odbierzesz wez­ wanie do działania, a szybko spostrzeżesz, że możesz sobie pora­ dzić ze wszystkimi emocjami.

Znajdź w sobie entuzjazm i przystąp do działania
Postawiłeś już pięć pierwszych kroków. Zidentyfikowałeś swoje prawdziwe uczucie oraz nazwałeś je właściwie. Wzbudziłeś w sobie ciekawość i odkryłeś, jakie jest rzeczywiste znaczenie tego uczucia oraz jakie płyną z niego wnioski na przyszłość. Znalazłeś sposób zaradzenia sytuacji poprzez powtórzenie działań,

DZIESIĘĆ WEZWAŃ DO DZIAŁANIA
Za pomocą metody sześciu kroków możesz poradzić sobie z wie­ loma emocjami. Ale aby zapobiec konieczności używania tej metody, być może będziesz chciał dokładnie zrozumieć pożyty-

336

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XI. DZIESIĘĆ EMOCJONALNYCH SKŁADNIKÓW SIŁY

337

wne wiadomości przekazywane ci przez każdą z emocji, zanim własny umysł prześle ci wezwanie do działania. Na kilku najbliż­ szych kartkach znajdziesz rozważania dotyczące emocji, których większość ludzi usiłuje unikać. Ty jednak powinieneś je wykorzy­ stywać, by skłonić się do działania. Samo przeczytanie listy sygnałów wzywających cię do działania jeszcze nic nie da. Musisz ciągle wykorzystywać tę wiedzę, aby móc później zebrać tego owoce. Proponuję więc, abyś przeczytał tę część rozdziału kilka razy, podkreślając wszystkie informacje, które są dla ciebie wyjątkowo ważne. Następnie wypisz wszystkie dziesięć sygnałów na małej kartce, którą zawsze możesz mieć przy sobie. Spoglądając na tę kartkę, ciągle przypominaj sobie, co dany sygnał oznacza w twoim wypadku i do jakich działań cię wzywa. Możesz tę listę umieścić na przykład w samochodzie. Wtedy nie tylko będziesz mógł na nią często zerkać, ale też, kiedy utkniesz w korku, zamiast wpadać w złość, patrząc na nią przypomnisz sobie 0 pozytywnym charakterze przekazów, które otrzymujesz. Zacznijmy od najczęściej spotykanego wezwania do działania. 1. DYSKOMFORT. Emocje wprawiające nas w złe samo­ poczucie nie są wyjątkowo intensywne, ale sprawiają, że zaczy­ namy czuć się nieswojo i nabieramy ciągłego poczucia, że coś nie jest w porządku. Komunikat: NUDA, ZNIECIERPLIWIENIE, NIEPEWNOŚĆ, STRESS LUB DROBNE ZAKŁOPOTANIE PRZEKAZUJĄ CI WIADO­ MOŚĆ, ŻE COŚ JEST NIE TAK. Być może twój sposób postrze­ gania zjawisk zewnętrznych lub podejmowane przez ciebie dzia­ łania nie przynoszą rezultatów, które chcesz osiągnąć. Rozwiązanie: Z uczuciem dyskomfortu można sobie poradzić bardzo łatwo: 1. WYKORZYSTAJ UMIEJĘTNOŚCI, KTÓRE POSIA­ DŁEŚ JUŻ PO LEKTURZE TEJ KSIĄŻKI, ABY ZMIENIĆ STAN, W KTÓRYM SIĘ ZNAJDUJESZ, 2. OKREŚL JASNO, CZEGO CHCESZ, a następnie 3. PODEJMIJ ODPOWIEDNIE DO TEGO DZIAŁANIA. SPRÓBUJ PODEJŚĆ DO WSZYSTKIEGO TROCHC INACZEJ I SPRAWDŹ, CZY W TEN SPOSÓB BĘDZIESZ MÓGŁ ZMIE-

NIĆ SWOJE ODCZUCIA W DANEJ SPRAWIE I/LUB OSIĄ­ GANE REZULTATY. Podobnie jak wszystkie emocje, poczucie dyskomfortu będzie narastać, jeśli nie podejmiesz działań mających mu zaradzić. Syg­ nał ten z pewnością powoduje cierpienie, ale przewidywanie moż­ liwych z tego powodu w przyszłości problemów jest z pewnoś­ cią o wiele bardziej bolesne niż odczuwane przez ciebie uczucie niepokoju. Musisz pamiętać, że wyobraźnia może podsuwać nam doświadczenia wielokrotnie gorsze od tych, które kiedykolwiek mają szansę zdarzyć się nam naprawdę. Szachiści i żołnierze znają z pewnością to powiedzenie: „Groźba ataku jest o wiele gorsza niż sam atak." Kiedy zaczynamy przewidywać czekające nas cierpienia, zwłaszcza te bardzo duże, przyczyniamy się do powstawania kolejnego wezwania do działania, którym jest... 2. STRACH. Uczucie strachu obejmuje wszystkie emocje, od nieznacznego poziomu niepewności i obaw aż po bardzo silne zmartwienie, lęk, a nawet przerażenie. Strach również czemuś służy i przekazywany przezeń komunikat jest prosty.
HAGAR STRASZNY

Komunikat: STRACH JEST PO PROSTU PRZEWIDYWANIEM, ŻE MUSIMY SIĘ PRZYGOTOWAĆ DO CZEGOŚ, CO MA SIĘ NIEDŁUGO WYDARZYĆ. Można tu użyć hasła skautów: „BĄDŹ GOTÓW." Musimy albo przygotować się do poradzenia sobie z jakąś sytuacją, albo zrobić coś, by ją zmienić. Tragedia polega na tym, że większość ludzi albo usiłuje sobie wmówić, że nie odczuwa strachu, albo też zaczyna się w nim pławić. Żadne z tych działań nie stanowi właściwej reakcji na komunikat prze-

338

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XI. DZIESIĘĆ EMOCJONALNYCH SKŁADNIKÓW SIŁY

339

kazywany przez strach, więc zaczyna on cię coraz bardziej prze­ śladować, usiłując w ten sposób dostarczyć ci swoją wiadomość. Nie możesz poddać się strachowi i zacząć myśleć o najgorszym możliwym rozwoju wypadków ani też nie wolno ci udawać, że go nie ma. Jedno i drugie intensyfikuje bowiem negatywne emocje. Rozwiązanie: ZASTANÓW SIĘ DOBRZE NAD TYM, CZEGO SIĘ BOISZ, I OCEŃ, CO MUSISZ ZROBIĆ, ABY SIĘ DO TEGO PRZYGOTOWAĆ. OPRACUJ DZIAŁANIA, KTÓRE MUSISZ PODJĄĆ, ABY JAK NAJLEPIEJ PORADZIĆ SOBIE Z SYTU­ ACJĄ, KTÓRA BUDZI TWÓJ LĘK. Czasem strach pozostaje, choć zrobiliśmy już wszystko, co możliwe, aby się przygotować do czekającej nas trudnej sytuacji. Wtedy musisz zastosować ANTIDOTUM PRZECIW STRA­ CHOWI: MUSISZ PODJĄĆ DECYZJĘ, ŻE WIERZYSZ W SIE­ BIE. To jedyne, co ci pozostało, kiedy wyczerpałeś już wszelkie inne sposoby przygotowania się do tego, czego się obawiasz. Poza tym, rzeczy, których się boimy, najczęściej się nie zdarzają. Gdyby jednak miały się zdarzyć, możesz doznać uczucia znanego jako... 3. BÓL. Jeśli w ogóle jest uczucie, które wydaje się domi­ nować w relacjach między ludźmi, zarówno osobistych, jak i za­ wodowych, to jest to właśnie uczucie bólu. BÓL WYWOŁY­ WANY JEST NAJCZĘŚCIEJ POCZUCIEM UTRATY CZEGOŚ. Kiedy ludzie czują ból, często walą wokół siebie na oślep. Ty jednak powinieneś się zastanowić nad komunikatem, który przekazuje ci ten sygnał. Komunikat: KOMUNIKAT PRZEKAZYWANY PRZEZ BÓL BRZMI: TWOJE OCZEKIWANIE LUB OCZEKIWANIA NIE ZOSTAŁY SPEŁNIONE. Często emocje te rodzą się w nas, kiedy oczekiwa­ liśmy na przykład, że ktoś dotrzyma słowa, a tak się nie stało (pojawiają się one nawet wtedy, gdy nie poinformowałeś tego kogoś o swoich oczekiwaniach, na przykład nie powiedziałeś, że chcesz, aby wasza rozmowa została tylko między wami). W tym wypadku odczuwasz utratę prywatności i intymności w stosunkach z tą osobą, a może nawet utratę zaufania. Właśnie to poczucie straty powoduje ból.

Rozwiązanie: 1. MUSISZ ZROZUMIEĆ, ŻE W RZECZYWISTOŚCI NAJ­ PRAWDOPODOBNIEJ NICZEGO NIE STRACIŁEŚ. PO­ WINIENEŚ TEŻ ZDAĆ SOBIE SPRAWĘ Z FAKTU, ŻE TAK NAPRAWDĘ DOPIERO MUSISZ COŚ STRACIĆ: FAŁSZY­ WE PRZEKONANIE, że konkretna osoba próbuje cię zranić. Może zupełnie nie zdaje sobie sprawy z wpływu swoich działań na twoje życie. 2. Poświęć chwilę na ponowną ocenę sytuacji. ZADAJ SOBIE PYTANIE: CZY NAPRAWDĘ DOZNAŁEM JAKIEJŚ STRA­ TY? A MOŻE OCENIAM SYTUACJĘ ZBYT POCHOPNIE? 3. TRZECIM ROZWIĄZANIEM, KTÓRE MOŻE CI PO­ MÓC POZBYĆ SIĘ POCZUCIA BÓLU, JEST SPOKOJNE I ODPOWIEDNIE DO SYTUACJI POINFORMOWANIE O NIM OSOBY, KTÓRA STAŁA SIĘ JEGO PRZYCZYNĄ. Powiedz po prostu: „Tamtego dnia, kiedy wydarzyło się to a to, odebrałem całą sytuację jako dowód na to, że zupełnie ci na niczym nie zale­ ży. Czuję się teraz, jakbym coś stracił. Czy możesz mi wyjaśnić, jak było naprawdę?" Bardzo często przekonujemy się, że na skutek zmiany naszego sposobu komunikowania się z innymi i dokładnego wyjaśnienia, co naprawdę się dzieje, ból znika niemal natychmiast. Jeśli jednak nie próbujemy mu zaradzić, ból nasila się i prze­ kształca w... 4. ZŁOŚĆ. Emocje złości obejmują wszystkie stany od nie­ wielkiej irytacji, po pretensje, złość, oburzenie, wściekłość i furię. Komunikat: ZŁOŚĆ PRZEKAZUJE NAM KOMUNIKAT, ŻE KTÓRAŚ Z TWOICH ŻYCIOWYCH REGUŁ LUB ZASAD ZOSTAŁA ZŁAMANA ALBO PRZEZ KOGOŚ INNEGO, ALBO PRZEZ CIEBIE SAMEGO. (Więcej na ten temat w rozdziale szesnastym.) Kiedy otrzymasz ten komunikat, musisz pamiętać, że uczucie gniewu możesz zmienić w jednej chwili. 1. ZROZUM, ŻE MOGŁEŚ CAŁKOWICIE ŹLE ZINTER­ PRETOWAĆ CAŁĄ SYTUACJĘ, ŻE TWOJA ZŁOŚĆ NA KOGOŚ, KTO ZŁAMAŁ TWOJE ZASADY, MOŻE PO PROS­ TU WYNIKAĆ Z FAKTU, ŻE NIE WIEDZIAŁ ON, CO JEST

340

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XI. DZIESIĘĆ EMOCJONALNYCH SKŁADNIKÓW SIŁY

341

DLA CIEBIE NAJWAŻNIEJSZE (nawet jeśli jesteś przekonany, że powinien to wiedzieć). 2. ZROZUM, ŻE CHOĆBY TEN KTOŚ RZECZYWIŚCIE ZŁAMAŁ TWOJE ZASADY, ZASADY TE NIE MUSZĄ PRZECIEŻ BYĆ „JEDYNYMI SŁUSZNYMI", nawet jeśli masz do nich aż tak silny stosunek emocjonalny. 3. ZADAWAJ SOBIE LEPSZE PYTANIA, JAK NA PRZY­ KŁAD: „CZY TEN KTOŚ SZANUJE MNIE I DBA O MNIE?" PRZERWIJ WZORZEC ZŁOŚCI PYTAJĄC SIĘ: „CZEGO MO­ GĘ SIĘ Z TEGO WSZYSTKIEGO NAUCZYĆ? W JAKI SPO­ SÓB MOGĘ POWIEDZIEĆ TEJ OSOBIE O TYM, JAK WAŻ­ NE SĄ DLA MNIE MOJE ZASADY? W JAKI SPOSÓB SPRA­ WIĆ, BY W PRZYSZŁOŚCI ZAMIAST ŁAMANIA ZASAD OTRZYMAĆ OD NIEJ POMOC?" JEŚLI JESTEŚ ZŁY, ZMIEŃ na przykład SPOSÓB POSTRZE­ GANIA SYTUACJI - może ten ktoś naprawdę nie znał twoich zasad. Możesz też ZMIENIĆ SWOJE POSTĘPOWANIE, powiedz po prostu jasno, o co ci chodzi: „To tajemnica. Obiecaj mi, proszę, że nikomu o tym nie powiesz. To dla mnie bardzo ważne." Ciągła złość lub niemożność sprostania własnym zasadom i oczekiwaniom prowadzi wielu ludzi do stanu, który znany jest jako... 5. FRUSTRACJA. Uczucie to może do nas przychodzić z wielu kierunków. Ilekroć czujemy się osaczeni przez wydarzenia dnia codziennego, ilekroć nie otrzymujemy żadnych nagród, choć z tak wielkim wysiłkiem usiłujemy je zdobyć, doświadczamy uczucia frustracji. Komunikat: KOMUNIKAT PRZEKAZYWANY PRZEZ FRUSTRACJĘ JEST BARDZO INTRYGUJĄCYM SYGNAŁEM. INFORMU­ JE BOWIEM, ŻE WEDŁUG TWOJEGO WŁASNEGO ROZU­ MU MÓGŁBYŚ RADZIĆ SOBIE O WIELE LEPIEJ, NIŻ CZY­ NISZ TO OBECNIE. Frustracja bardzo różni się od rozczarowa­ nia, które sygnalizuje, że jest w twoim życiu coś, czego bardzo chcesz, lecz nigdy nie osiągniesz. W odróżnieniu od rozczarowa­ nia FRUSTRACJA JEST OZNAKĄ BARDZO POZYTYWNĄ. Oznacza ona, że rozwiązanie twoich problemów znajduje się w zasięgu ręki, ale obecnie nad tym nie pracujesz i aby osiągnąć

swoje cele, musisz zmienić swoje zachowanie. Jest dla ciebie sygnałem, byś stał się bardziej elastyczny! Jak radzić sobie z frustracją? Rozwiązanie: 1. ZROZUM, ŻE FRUSTRACJA JEST TWOIM PRZYJA­ CIELEM, I ZRÓB WSZYSTKO, ABY ZNALEŹĆ INNE SPO­ SOBY OSIĄGNIĘCIA TWOICH CELÓW. Jak możesz stać się bardziej elastyczny? 2. ZDOBĄDŹ WIEDZĘ NA TEMAT INNYCH SPOSO­ BÓW RADZENIA SOBIE Z TĄ SAMĄ SYTUACJĄ. Poszukaj sobie jakiegoś wzoru do naśladowania, kogoś, kto znalazł sposób na osiągnięcie tego, co chcesz osiągnąć ty. Poproś tę osobę o radę, jak możesz skutecznie zdobyć pożądane rezultaty. 3. DOSTRZEŻ WIELKĄ MOTYWACJĘ PŁYNĄCĄ Z FAKTU, ŻE TO, CZEGO SIĘ NAUCZYSZ, POMOŻE CI NIE TYLKO DZISIAJ, LECZ RÓWNIEŻ W PRZYSZŁOŚCI. UWIERZ, ŻE NIE WYMAGA TO WIELE CZASU I WYSIŁ­ KU, A DAJE DUŻO RADOŚCI. O wiele bardziej rujnujące od frustracji jest... 6. ROZCZAROWANIE. Rozczarowanie może spowodować wielkie spustoszenie, jeśli szybko sobie z nim nie poradzisz. Rozczarowanie to niszczące poczucie, że ktoś lub coś cię zawiodło albo że będzie ci czegoś brakowało już do końca życia. Rozcza­ rowanie to wszystko, co sprawia, że czujesz się smutny lub poko­ nany, ponieważ spodziewałeś się czegoś więcej. Komunikat: ROZCZAROWANIE INFORMUJE CIĘ, IŻ TWOJE OCZEKIWANIA - CEL, NA KTÓRYM NAPRAWDĘ CI ZALEŻAŁO - NAJPRAWDOPODOBNIEJ NIGDY SIĘ NIE SPEŁNIĄ, WIĘC CZAS NAJWYŻSZY, ABYŚ ZMIENIŁ OCZEKIWANIA I DOSTOSOWAŁ JE DO SYTUACJI ORAZ NATYCHMIAST PODJĄŁ DZIAŁANIA PROWADZĄCE DO OSIĄGNIĘCIA NOWEGO CELU. Rozwiązanie: 1. NATYCHMIAST ZASTANÓW SIĘ NAD WNIOSKA­ MI PŁYNĄCYMI Z CAŁEJ SYTUACJI, KTÓRE MOGŁYBY W PRZYSZŁOŚCI POMÓC OSIĄGNĄĆ TO, NA CZYM TAK BARDZO CI ZALEŻAŁO.

342

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XI. DZIESIĘĆ EMOCJONALNYCH SKŁADNIKÓW SIŁY

343

2. WYZNACZ SOBIE NOWY CEL, COŚ BARDZIEJ JESZ­ CZE INSPIRUJĄCEGO, COŚ, CO POZWOLI CI POCZYNIĆ NATYCHMIASTOWE POSTĘPY. 3. ZROZUM, ŻE BYĆ MOŻE TWOJE SĄDY SĄ PRZED­ WCZESNE. Często problemy, które powodują nasze rozczarowa­ nie, są tymczasowe, podobnie jak problemy Billy'ego Joela opisane w rozdziale drugim. MUSISZ ZAWSZE PAMIĘTAĆ, IZ CZEKANIE ZESŁANE NAM PRZEZ BOGA NIE OZNA­ CZA ODMOWY. Może po prostu znajdujesz się w przedsionku. Często ludzie sami powodują własne rozczarowania, budując całkowicie nierealne oczekiwania. Jeśli dziś zakopiesz w ziemi nasiona, nie możesz wracać jutro w to samo miejsce z nadzieją, że zobaczysz kwitnące kwiaty. 4. Czwartym sposobem pozwalającym poradzić sobie z roz­ czarowaniem jest ZROZUMIENIE, ŻE ŻYCIE TOCZY SIĘ DALEJ, I UZBROJENIE SIĘ W CIERPLIWOŚĆ. RAZ JESZ­ CZE DOKŁADNIE OCEŃ SWOJE CELE I ZACZNIJ PRACO­ WAĆ NAD SKUTECZNIEJSZYM NIŻ DOTYCHCZAS PLA­ NEM, KTÓRY CIĘ DO NICH DOPROWADZI. 5. Najskuteczniejszym antidotum przeciw rozczarowaniu jest PODTRZYMYWANIE W SOBIE POZYTYWNYCH OCZEKI­ WAŃ NA PRZYSZŁOŚĆ, BEZ WZGLĘDU NA TO, CO MIA­ ŁO MIEJSCE W PRZESZŁOŚCI. Skrajne rozczarowanie zwykle wyraża się poczuciem winy. 7. WINA. Poczucie winy, wyrzuty sumienia, żal, że coś się zrobiło albo czegoś nie zrobiło, należą do emocji, których ludzie najbardziej unikają. I bardzo dobrze. Uczucia te powodują wielkie cierpienie, ale również i one mają do spełnienia ważne zadanie. Komunikat: POCZUCIE WINY INFORMUJE CIĘ, ŻE ZŁAMAŁEŚ KTÓRĄŚ ZE SWOICH NAJWAŻNIEJSZYCH ZASAD I NA­ TYCHMIAST MUSISZ COŚ ZROBIĆ, BY NIE POWTÓRZY­ ŁO SIĘ TO NIGDY WIĘCEJ. Jak sobie pewnie przypominasz z rozdziału szóstego, lewarowanie powstaje, gdy łączymy z czymś olbrzymie cierpienie. Jeśli ktoś połączy z jakimś zachowaniem dostatecznie dużo cierpienia, w końcu zmieni swoje postępowanie. Najskuteczniejszą dźwignią jest cierpienie, które zadajemy sobie

sami, choć dla wielu ludzi poczucie winy jest właśnie dźwignią. Jednak niektórzy próbują sobie z nim poradzić, tłamsząc je w so­ bie. Niestety, najczęściej to nie pomaga. Poczucie winy wraca, silniejsze niż poprzednio. Drugą skrajnością jest poddanie się i pogrążenie w poczuciu własnej winy. Zaczynamy akceptować cierpienie i wyuczoną przez doświadczenie bezradność. Ale nie taki jest cel poczucia winy. Ma nas ono poderwać do działania, ma pomóc w dokony­ waniu zmian. Często ludzie nie chcą tego zrozumieć i pozwalają sobie na tak olbrzymie wyrzuty sumienia, że do końca życia czują się gorsi. I znów, nie taki jest komunikat przekazywany nam przez poczucie winy. Ma ono sprawić, byś unikał określonych zachowań w przekonaniu, że prowadzą one do wyrzutów sumienia. Jeśli jednak złamałeś już swoje zasady, ma ono przysporzyć ci tak wielkiego cierpienia, byś nigdy więcej ich nie łamał. Tak więc kiedy zastanowisz się nad zachowaniem, które sprawiło ci taki ból, kiedy szczerze poczujesz się winny, idź dalej! Rozwiązanie: 1. PRZYZNAJ SAM PRZED SOBĄ, ŻE ZŁAMAŁEŚ JEDNĄ ZE SWOICH NAJWAŻNIEJSZYCH ZASAD POSTĘPOWANIA. 2. DOKONAJ POSTANOWIENIA, ŻE NIGDY WIĘCEJ TO SIĘ NIE POWTÓRZY WYOBRAŹ SOBIE, JAK INACZEJ MÓGŁBYŚ PORADZIĆ SOBIE Z TĄ SYTUACJĄ, GDYBYŚ MÓGŁ COFNĄĆ CZAS. WYOBRAŹ SOBIE SWOJE ZACHO­ WANIE, KTÓRE NIE ŁAMAŁOBY ŻADNYCH ZASAD. Kiedy postanowisz, że nigdy więcej nie pozwolisz sobie na takie postępowanie jak poprzednio, masz pełne prawo, by prze­ stać się czuć winnym. Poczucie winy spełniło bowiem swoje zadanie i nakłoniło cię, do przestrzegania reguł w przyszłości. Wykorzystaj je, ale nigdy się w nim nie pogrążaj! Niektórzy ludzie niszczą się umysłowo i emocjonalnie, ponieważ nieustan­ nie łamią reguły, które sobie wyznaczyli w każdej dosłownie dziedzinie życia. Większość z nich popada w stan emocjonalny, który znany jest jako... 8. NISKA SAMOOCENA. To poczucie braku wartości po­ jawia się, ilekroć nie potrafimy zrobić czegoś, co we własnej opinii powinniśmy umieć. Problem polega oczywiście na tym,

344

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XI. DZIESIĘĆ EMOCJONALNYCH SKŁADNIKÓW SIŁY

345

że często kierujemy się błędnymi zasadami ustalania, czy jesteśmy gorsi od innych, czy nie. Najpierw jednak musisz się dowiedzieć, jakie przesłanie niosą ze sobą te emocje. Komunikat: OBECNIE NIE POSIADASZ UMIEJĘTNOŚCI, KTÓRE POZWALAŁYBY CI WYKONAĆ DANE ZADANIE. KOMU­ NIKAT WIĘC BRZMI, ŻE POTRZEBUJESZ WIĘCEJ WIADO­ MOŚCI, LEPSZEGO ZROZUMIENIA SYTUACJI, LEPSZYCH NARZĘDZI, WłAŚCIWSZEJ STRATEGII ALBO WIĘKSZEJ PEWNOŚCI SIEBIE. Rozwiązanie: 1. PO PROSTU ZADAJ SOBIE PYTANIE: „CZY TO NA­ PRAWDĘ ODPOWIEDNIE UCZUCIE W TEJ KONKRETNEJ SYTUACJI? CZY RZECZYWIŚCIE DO NICZEGO SIĘ NIE NADAJĘ, CZY TEŻ JEST TO TYLKO MÓJ SPOSÓB PO­ STRZEGANIA ZJAWISK ZEWNĘTRZNYCH?" Może zwyczaj­ nie wmówiłeś sobie, że aby zyskać poczucie własnej wartości, musisz wyjść na estradę i zatańczyć lepiej niż Michael Jackson? To z pewnością byłaby niewłaściwa ocena sytuacji. JEŚLI TWOJE EMOCJE SĄ UZASADNIONE, OZNACZA TO, ŻE MUSISZ ZNALEŹĆ JAKIŚ SPOSÓB, KTÓRY PO­ ZWOLI CI DZIAŁAĆ LEPIEJ NIŻ DOTYCHCZAS. Również i w takim wypadku rozwiązanie jest oczywiste: 2. ILEKROĆ MASZ POCZUCIE BRAKU WARTOŚCI, DOCEŃ JE JAKO ZACHĘTĘ DO PRACY NAD SOBĄ. Przy­ pominaj sobie, że nie jesteś doskonały i wcale nie musisz być. Kiedy to zrozumiesz, zaczniesz odczuwać własną wartość z chwilą, gdy postanowisz nieustannie doskonalić siebie w kon­ kretnej dziedzinie. 3. ZNAJDŹ WZÓR, KOGOŚ, KTO ODNOSI JUŻ SUKCESY W DZIEDZINIE, W KTÓREJ TY CZUJESZ SIĘ NIEDOWAR­ TOŚCIOWANY, I ZACZNIJ SIĘ OD NIEGO UCZYĆ. Sam proces podejmowania decyzji o doskonaleniu swoich umiejętności w jakiejś dziedzinie życia i osiągnięcie najdrobniejszych nawet postępów zmieni osobę z niską samooceną w kogoś, kto się po prostu uczy. To bardzo istotna zmiana, ponieważ ktoś, kto odczuwa niedobór własnej wartości, zwykle wpada w pułapkę wyuczonej bezradnoś­ ci i zaczyna widzieć źródło każdego problemu w sobie samym.

Gdybyś tak pomyślał, nie mógłbyś chyba bardziej się mylić. Do niczego się nie nadajesz? Możesz mieć zbyt małą wiedzę, możesz nie posiadać wystarczających umiejętności, ale z pewnością nie oznacza to, że się do niczego nie nadajesz. Potencjał pozwalający ci zdobyć perfekcję w każdej dziedzinie jest w tobie teraz i będzie zawsze. Kiedy zaczynamy czuć, że nasze problemy są ciągłe i zbyt dla nas poważne albo że mamy do zrobienia o wiele więcej, niż możemy sobie wyobrazić, znaczy to, że zmierzamy do ulegania emocjom znanym jako... 9. PRZYTŁOCZENIE LUB PRZECIĄŻENIE. Smutek, depresja i bezradność są zwykle wyrazem poczucia przytłoczenia lub przeciążenia. Smutek przychodzi, kiedy zaczynasz odczuwać, £e coś, co się wydarzyło, nie niesie ze sobą żadnych pozytywnych znaczeń albo że twoje życie uległo negatywnemu wpływowi ludzi, wydarzeń i sił znajdujących się poza twoją kontrolą. Ludzie znajdujący się w tym stanie zaczynają się czuć przytłoczeni i często nabierają przekonania, że nic nie może zmienić ich sytu­ acji, że problem jest zbyt wielki na ich siły, zbyt rozległy i ma źródło w nich samych. Wpadają oni w takie stany emocjonalne, kiedy ich percepcja świata przekonuje ich, że dzieje się na nim zbyt wiele rzeczy, by mogli je wszystkie ogarnąć. Wtedy przytłaczające wydaje się tempo, liczba albo intensywność doznawanych wrażeń. Komunikat: Komunikat przekazywany ci przez te emocje brzmi, że MUSISZ RAZ JESZCZE ZASTANOWIĆ SIĘ NAD TYM, CO JEST DLA CIEBIE NAJWAŻNIEJSZE W OKREŚLONEJ SY­ TUACJI. Powodem, dla którego odczuwasz przeciążenie, jest fakt, że usiłujesz zrobić zbyt wiele na raz i próbujesz wszystko zmienić z dnia na dzień. Poczucie przeciążenia niszczy więcej ludzi niż jakiekolwiek inne emocje. Rozwiązanie: 1. ZDECYDUJ, NA CZYM SPOŚRÓD WSZYSTKICH WYKONYWANYCH OBECNIE RZECZY MUSISZ SIĘ KO­ NIECZNIE SKONCENTROWAĆ, CO JEST DLA CIEBIE W DANEJ CHWILI NAJWAŻNIEJSZE. 2. WYPISZ WSZYSTKIE CELE, KTÓRYCH OSIĄGNIĘ­ CIE JEST DLA CIEBIE NAJWAŻNIEJSZE, A NASTĘPNIE

346

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XI. DZIESIĘĆ EMOCJONALNYCH SKŁADNIKÓW SIŁY

347

UŁÓŻ JE WEDŁUG HIERARCHII WAŻNOŚCI. Już samo wy­ pisanie ich na papierze da ci wrażenie panowania nad sytuacją. 3. ZAJMIJ SIĘ PIERWSZĄ POZYCJĄ NA SWOJEJ LIŚCIE I PODEJMUJ DZIAŁANIA TAK DŁUGO, JAK DŁUGO NIE OSIĄGNIESZ CELU. Kiedy tylko opanujesz tę pierwszą dziedzinę, nabierzesz impetu. Twój umysł zacznie dostrzegać, że sytuacja nie jest beznadziejna, problemy nie są wieczne, a ty sam nie jesteś przeciążony i zawsze znajdziesz jakieś rozwiązanie. 4. KIEDY POCZUCIE PRZECIĄŻENIA ZACZNIE SŁAB­ NĄĆ I ODCZUJESZ PEWNĄ ULGĘ, ZACZNIJ KONCEN­ TROWAĆ SIĘ NA TYM, NAD CZYM MOŻESZ ZAPANO­ WAĆ. Uwierz, że musi w tym wszystkim tkwić jakieś pozyty­ wne znaczenie, nawet jeśli jeszcze go nie potrafisz dostrzec. Nasza samoocena często powiązana jest z naszą zdolnością panowania nad otoczeniem. JEŚLI WYDAJE NAM SIĘ, ŻE ŚRO­ DOWISKO STAWIA NAM ZBYT DUŻE I ZBYT LICZNE WYMAGANIA, BĘDZIEMY OCZYWIŚCIE CZULI SIĘ PRZE­ CIĄŻENI. JEDNAK DYSPONUJEMY SIŁĄ, KTÓRA POZWALA NAM TO ZMIENIĆ. Możemy po prostu skupić się na tych obszarach, które w pełni kontrolujemy, i przestać robić wszystko na raz. Uczuciem, którego wszyscy chyba boimy się najbardziej, jest poczucie odcięcia, czyli... 10. SAMOTNOŚĆ. W kategorii tej mieści się wszystko, co sprawia, że czujemy się sami, odcięci od reszty świata i ludzi. Czy kiedykolwiek czułeś się naprawdę samotny? Myślę, że nie ma na świecie człowieka, który nie doznałby tego uczucia. Komunikat: SAMOTNOŚĆ PRZEKAZUJE CI INFORMACJĘ, ŻE POTRZEBUJESZ KONTAKTÓW Z INNYMI LUDŹMI. Jednak co ten komunikat oznacza? Ludzie często przyjmują, że oznacza kontakty seksualne. I zwykle powoduje to ich rozczarowanie, ponieważ później czują się równie samotni. Rozwiązanie: 1. ROZWIĄZANIEM PROBLEMU SAMOTNOŚCI JEST ZROZUMIENIE FAKTU, ŻE W KAŻDEJ CHWILI MOŻESZ NAWIĄZAĆ Z KIMŚ JAKIŚ KONTAKT I W TEN SPOSÓB SKOŃCZYĆ Z SAMOTNOŚCIĄ. Dobrzy ludzie są wszędzie.

2. ZIDENTYFIKUJ RODZAJ KONTAKTÓW, KTÓRYCH POTRZEBUJESZ. Czy są to kontakty intymne? Może po pro­ stu potrzebujesz przyjaźni, kogoś, kto cię wysłucha, z kim możesz rozmawiać i śmiać się. Musisz po prostu odkryć, jakie są twoje prawdziwe potrzeby. 3. NIE ZAPOMINAJ, ŻE POCZUCIE SAMOTNOŚCI MA TEŻ I DOBRE STRONY, OZNACZA BOWIEM, ŻE NAPRAW­ DĘ ZALEŻY CI NA LUDZIACH I CHCESZ Z NIMI BYĆ. Musisz jedynie natychmiast określić rodzaj kontaktów, których ci brakuje, i z miejsca przystąpić do działania, aby je nawiązać. 4.1 WTEDY OD RAZU PODEJMIJ STARANIA, BY SPOT­ KAĆ KOGOŚ I SIĘ Z NIM ZWIĄZAĆ. Tak właśnie wygląda pełna lista sygnałów, które są dla ciebie wezwaniem do działania. Jak sam się przekonałeś, każde z tych uczuć niesie ze sobą siłę i wezwanie, byś zmienił albo fałszywe postrzeganie zewnętrznych zjawisk, albo niewłaściwe działanie, to jest sposób komunikowania się z innymi, albo sposób postępo­ wania. Pamiętaj, że będziesz mógł w pełni wykorzystać tę listę do­ piero, gdy przeczytasz ją kilkakrotnie. Za każdym razem szukaj i zaznaczaj w tekście pozytywne komunikaty, które daje ci każde z tych wezwań, oraz rozwiązania, które będziesz mógł wyko­ rzystać w przyszłości. Niemal wszystkie negatywne emocje mają swoje źródło w którejś z tych dziesięciu kategorii albo w ich po­ chodnych. Możesz sobie jednak poradzić z każdą z nich za po­ mocą metody sześciu kroków: zainteresuj się przekazywanym ci przez nie komunikatem i odkryj pozytywne znaczenia, które ze sobą niesie.

Musimy uprawiać własny ogród
VOLTAIRE

Wyobraź sobie swój umysł, emocje i ducha jako wielki ogród. Aby uzyskać obfite zbiory, trzeba siać miłość, ciepło i uznanie, a nie rozczarowanie, złość czy strach. Zacznij myśleć o wezwa­ niach do działania jak o chwastach w twoim ogrodzie. Chwasty

348

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XI. DZIESIĘĆ EMOCJONALNYCH SKŁADNIKÓW SIŁY

349

są przecież wezwaniem do działania, nieprawda? Przekazują ci one następujący komunikat: „Musisz cos z tym zrobić. Musisz je wy­ rwać, aby zyskać miejsce dla lepszych, zdrowych roślin." Uprawiaj więc w swoim ogrodzie tylko te rośliny, które chcesz tam mieć, a chwasty wyrywaj natychmiast, jak tylko się pojawią. Pozwól mi teraz zaoferować ci nasiona uczuć, które możesz zasi­ ać w swoim ogrodzie. Jeśli będziesz o nie dbał, skupiając się każdego dnia tylko na tych emocjach, które chcesz odczuwać, osiągniesz prawdziwą wielkość. Ziarna te przynoszą życie, które kwitnie i wyko­ rzystuje największe możliwości. Obejrzyj więc teraz te ziarna i dostrzeż, że każde z nich jest antidotum przeciw wszystkim negatywnym emocjom, których być może dotychczas się obawiałeś.

bardziej uduchowionymi emocjami, które poprzez myśli i czyny pozwalają mi wyrażać miłość i podziękowanie za wszystkie dary otrzymane od życia, od ludzi lub zdobyte własnym doświadcze­ niem. Zycie w tym stanie emocjonalnym da ci więcej sił niż którakol­ wiek inna ze znanych mi rzeczy. Podtrzymywanie tych uczuć oznacza podtrzymywanie życia. Życia z postawą wdzięczności. 3. CIEKAWOŚĆ. Jeśli naprawdę chcesz się w życiu rozwi­ jać, stań się tak ciekaw wszystkiego jak dziecko. Dzieci wiedzą, jak się zastanawiać i dziwić - dlatego są tak przedsiębiorcze. JEŚLI CHCESZ WYLECZYĆ NUDĘ, ROZWIŃ W SOBIE CIEKAWOŚĆ. KIEDY JESTEŚ CIEKAWY, NIC NIE JEST ANI NUDNE, ANI TRUDNE. Dzieje się to automatycznie - po pro­ stu chcesz się uczyć. Kultywuj w sobie ciekawość, a życie stanie się ciągłą nauką radości. 4. PODNIECENIE I PASJA. Te dwie emocje mogą dodać barw dosłownie wszystkiemu. Pasja potrafi zmienić największy problem w niewiarygodną okazję. PASJA DYSPONUJE NIE­ OKIEŁZNANĄ SIŁĄ, KTÓRA POSUWA ŻYCIE NAPRZÓD W NIGDY WCZEŚNIEJ NIE SPOTYKANYM TEMPIE. Para­ frazując słowa Benjamina Disraelego - człowiek jest prawdzi­ wie wielki, kiedy kieruje się w życiu pasją. Jak „zdobywamy" pasję? W ten sam sposób, w jaki odnajdujemy w sobie miłość, ciepło, uznanie, wdzięczność i ciekawość: POSTANAWIAMY JĄ POCZUĆ! Wykorzystaj swoje ciało: mów szybciej, przed­ stawiaj sobie w umyśle żywsze obrazy, rusz swoje nogi w tym kierunku, w którym chcesz zmierzać. Nie ograniczaj się tylko do siedzenia i wiecznego zastanawiania się. Nie możesz być przepełniony pasją, kiedy siedzisz za swoim biurkiem, oddychasz płytko i ledwie co mówisz. 5. DETERMINACJA. Wszystkie opisane wyżej emocje są bezcenne, ale jest jedna, którą koniecznie musisz posiadać, jeśli chcesz tworzyć w życiu jakiekolwiek wartości. Ona właśnie bę­ dzie ci dyktować sposób reagowania na zniechęcenie, rozczaro­ wanie, problemy i smutki. DETRMINACJA SPRAWIA, ŻE ŚWIATŁO PODJĘTEJ DECYZJI NIE OŚLEPIA CIĘ, LECZ

DZIESIĘĆ EMOCJONALNYCH SKŁADNIKÓW SIŁY
1. MIŁOŚĆ I CIEPŁO. Ciągłe wyrażanie miłości potrafi roztopić każdą negatywną emocję, która zjawi się na naszej drodze. Jeśli ktoś jest na ciebie zły, z łatwością wyrazisz mu w zamian miłość, włączając do swoich podstawowych przekonań przepiękne zdanie z książki A Course in Miracles (Nauka czynienia cudów): „KAŻDA PRÓBA POROZUMIENIA SIĘ JEST ALBO PEŁNĄ MIŁOŚCI ODPOWIEDZIĄ, ALBO WOŁANIEM O POMOC." Jeśli więc ktoś przychodzi do ciebie w stanie złości albo cierpie­ nia, a ty odpowiesz mu miłością i ciepłem, jego emocje opadną i w końcu się zmienią.

Gdybyś tylko potrafił wystarczająco kochać, byłbyś najsilniejszym człowiekiem na świecie.
EMMET FOX

2. UZNANIE I WDZIĘCZNOŚĆ. Jestem przekonany, że wszystkie pozytywne uczucia w ten czy inny sposób wyrażają miłość. Wdzięczność i uznanie są w moim przeświadczeniu naj-

350

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XI. DZIESIĘĆ EMOCJONALNYCH SKŁADNIKÓW SIŁY

35 1

OŚWIETLA TWOJĄ DROGĘ. Jeśli chcesz schudnąć, przebić się przez listę koniecznych telefonów albo regularnie robić cokol­ wiek, nie pomoże ci „zaganianie się" do pracy. Pomoże nato­ miast wprowadzenie się w stan determinacji. Każde twoje działanie będzie miało początek z tego właśnie źródła i automatycznie będziesz robił wszystko, co konieczne, aby osiągnąć swój cel. Działanie z determinacją oznacza podjęcie stanowczej i konsek­ wentnej decyzji, odcięcie wszystkich innych możliwości.

że nie wspomnę o odczuwaniu w życiu radości. Trzcina, ponieważ potrafi się uginać, przetrwa burzę, która złamie potężny dąb. Jeśli będziesz hodował w swoim ogrodzie wszystkie wymie­ nione dotychczas uczucia, z pewnością zakwitnie w nim też... 7. PEWNOŚĆ I WIARA W SIEBIE Niezachwiana wiara daje takie poczucie pewności, jakie każdy z nas chciałby mieć. Je­ dynym sposobem pozwalającym na ciągłe poczucie pewności, nawet w sytuacjach zupełnie dla nas nowych, jest siła wynikająca z naszej wiary. Wyobrażaj sobie emocje, na które właśnie w tej chwili zasługujesz, bądź ich pewien. Gdybym cię spytał, czy jesteś pewien, że potrafisz sobie zawiązać buty, oczywiście odpo­ wiedziałbyś, że nie masz co do tego żadnych wątpliwości. Dlaczego? Tylko dlatego, że robiłeś to już tysiące razy! Ćwicz więc pewność i wiarę, stosując je nieustannie, a będziesz zaskoczony korzyścia­ mi, jakie przyniesie ci to w każdej dziedzinie życia. Jeśli masz nakłonić się do zrobienia czegoś, musisz kulty­ wować wiarę i pewność, a nie strach. Źródło tragedii wielu ludzi leży w tym, że unikają robienia różnych rzeczy tylko dlatego, że $ię boją. Z góry zakładają, że coś sprawi im przykrość, martwią się na zapas. Pamiętaj, że sekretem sukcesu wielu z największych jest fakt, że głęboko wierzyli w coś, na co nie mieli żadnych do­ wodów, żadnych odniesień. Umiejętność działania w oparciu o wiarę motywuje cały postęp ludzkości. Kolejnym uczuciem, którego doświadczysz automatycznie, jeśli będziesz kultywował wszystkie poprzednie, jest... 8. RADOŚĆ. Kiedy dodałem radość do listy najważniejszych dla mnie wartości, ludzie mówili: „Coś się w tobie zmieniło. Wydajesz się taki szczęśliwy!" Wtedy zrozumiałem, że choć wcześniej byłem szczęśliwy, nie wyrażałem tego swoją twarzą! Jest wielka różnica między odczuwaniem szczęścia w sobie \ wyrażaniem radości na zewnątrz. Wesołość i radość wzmacnia­ ją twoją samoocenę, czynią życie pogodniejszym i sprawiają, że ludzie wokół ciebie czują się szczęśliwsi. Wesołość potrafi z wiel­ ką siłą zwalczać uczucie strachu, złości, frustracji, rozczarowania, depresji, winy i poczucie nieprzystosowania. Osiągniesz ten stan w dniu, kiedy zrozumiesz, że bez względu na to, co dzieje się

Determinacja jest wezwaniem budzącym ludzką wolę.
ANTHONY ROBBINS

Za pomocą determinacji możesz osiągnąć wiele. Bez niej jesteś skazany na frustrację i bezradność. Chęć podejmowania wszys­ tkich koniecznych działań i prowadzenia ich mimo ogarniającego nas strachu stanowi podstawę odwagi. Odwaga natomiast jest fundamentem, na którym powstaje determinacja. Różnica między odczuwaniem sukcesu i odczuwaniem przygnębienia polega na ciągłym ćwiczeniu emocjonalnego mięśnia determinacji. Za pomo­ cą całej swojej determinacji możesz z pewnością złamać każdy negatywny wzorzec i zmienić podejście do życia. Dlaczego masz przebijać się przez mur, skoro możesz się trochę rozejrzeć i znaleźć w nim furtkę. Czasem jednak determinacja może być ogranicze­ niem. Dlatego właśnie musisz kultywować w sobie również... 6. ELASTYCZNOŚĆ. Jeśli posianie któregokolwiek z nasion może stanowić gwarancję sukcesu, to jest to właśnie nasienie elastyczności. Wszystkie wezwania do działania - a więc uczucia, które kiedyś nazywałeś negatywnymi emocjami - są tak naprawdę wezwaniem do większej elastyczności! Wybór elastyczności oznacza wybór szczęścia. W całym twoim życiu z pewnością pojawią się rzeczy, na które nie będziesz miał żadnego wpływu. Dlatego właśnie umiejętność elastycznego zachowania się, zdol­ ność przystosowania własnych reguł do sytuacji oraz elastyczność znaczeń przypisywanych poszczególnym zjawiskom i własnym działaniom zdecydują o twoim ostatecznym sukcesie lub porażce,

352

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XI. DZIESIĘĆ EMOCJONALNYCH SKŁADNIKÓW SIŁY

353

wokół ciebie, przyjęcie postawy innej niż radość w żaden sposób nie polepszy twojej sytuacji. Poczucie radości nie oznacza, że śmiejesz się ciągle jak głupek albo że patrzysz na świat przez różowe okulary i nie dostrzegasz żadnych problemów. RADOŚĆ OZNACZA, ŻE JESTEŚ MĄ­ DRY, PONIEWAŻ ZROZUMIAŁEŚ, ŻE JEŚLI ŻYJESZ W STANIE PRZYJEMNOŚCI TAK INTENSYWNEJ, IŻ PO­ ZWALA CI ONA DAWAĆ TO POCZUCIE INNYM WOKÓŁ, MASZ DOŚĆ SIŁY, BY PRZECIWSTAWIĆ SIĘ DOWOLNIE TRUDNEMU PROBLEMOWI NA SWOJEJ DRODZE. Kulty­ wuj więc w swoim ogrodzie również radość, a nie będziesz musiał tak często otrzymywać bolesnych przecież wezwań do działania. Kultywowanie radości będzie łatwiejsze, jeśli zasiejesz ziar­ na witalności. 9. WITALNOŚĆ. Zadbanie o tę dziedzinę twojego życia jest sprawą kluczową. Jeśli nie dbasz o swoje ciało, trudniej ci cieszyć się pozytywnymi emocjami. Zawsze więc dbaj o swoją sprawność fizyczną. Pamiętaj, że wszystkie emocje docierają do ciebie poprzez twoje własne ciało. Jeśli więc nie czujesz się najlepiej emocjonalnie, musisz zacząć od sprawdzenia podstaw. Jak oddychasz? Ludzie znajdujący się pod działaniem silnego stresu przestają należycie oddychać, w ten sposób osłabiając własny organizm. Właściwy oddech jest jednym z podstawowych warunków dobrego zdrowia. Kolejnym takim warunkiem jest posiadanie wystarczającej ilości energii nerwowej. Jak to osiągnąć? Musisz pamiętać, że codzienne działania wyczerpują twoją energię nerwową i, co oczywiste, musisz ją uzupełniać przez odpoczynek. A właśnie? Ile godzin śpisz? Jeśli przesypiasz regularnie osiem do dziesięciu godzin, śpisz za dużo! Optymalną ilością snu dla niemal wszystkich ludzi jest sześć do siedmiu godzin. Wbrew powszechnemu przekonaniu, brak ruchu nie oszczędza energii. Zwykle natomiast powoduje uczucie wielkiego zmęczenia. Ludzki system nerwowy potrzebuje ruchu dla uzupełniania energii. W pewnym sensie zużywanie wielkiej ilości energii daje ci poczucie, że ją masz. Kiedy się poruszasz, przez twój organizm przepływa zwiększona ilość tlenu i fizyczny poziom zdrowia wytwarza emocjonalne poczucie witalności.

które pomaga ci zwalczyć dosłownie każdy problem w życiu.* MUSISZ WIĘC ZROZUMIEĆ, ŻE POCZUCIE WITALNOŚ­ CI JEST CI ABSOLUTNIE NIEZBĘDNE I TRZEBA JE POD­ TRZYMYWAĆ, ABY MÓC PORADZIĆ SOBIE ZE WSZYS­ TKIMI INNYMI EMOCJAMI. Jest ono podstawowym źródłem, z którego czerpiesz, doświadczając podniecenia i pasji. Kiedy twój ogród pełen jest tak wspaniałych roślin, możesz dzielić się swoim bogactwem z innymi. 10. DAWANIE. Pamiętam, jak wiele lat temu przeżywałem [jeden z najtrudniejszych okresów mojego życia. Jechałem wtedy samochodem. Była późna noc. Wciąż zadawałem sobie pytanie: „Co muszę zrobić, aby odmienić moje życie?" I nagle zrozumia­ łem coś, co wywołało we mnie tak silne emocje, że musiałem natychmiast zatrzymać samochód na środku drogi i zapisać w dzienniku następujące zdanie: „SEKRETEM ŻYCIA JEST DAWANIE." Nie znam w życiu większego bogactwa niż poczucie, że to, kim jesteś, coś, co powiedziałeś albo zrobiłeś, dało korzyść nie tylko tobie samemu, lecz w taki czy inny sposób wzbogaciło doświadczenie twoich bliskich albo nawet kogoś, kogo zupełnie nie znasz. Najbliższe są mi historie życia ludzi, którzy bez wzglę­ du na wszystko dbają o innych, działają dla ich dobra. Kiedy oglądałem musical Nędznicy, ujęła mnie postać Jeana Valjeana, ponieważ był on tak dobrym człowiekiem i tak wiele chciał dać innym. Poczucie dzielenia się z innymi powinniśmy kultywować codziennie. Codziennie powinniśmy koncentrować się nie tylko f|a nas samych, ale i na ludziach wokół. Nie wpadnij jednak w pułapkę i nie próbuj ludziom dawać czegokolwiek własnym kosztem. ODGRYWANIE MĘCZEN­ NIKA NIE DA CI PRAWDZIWEGO POCZUCIA WKŁADU W ZYCIE LUDZI. Jeśli jednak będziesz ciągle dawał coś sobie i innym, jeśli będziesz mógł sobie powiedzieć, że twoje życie łnaczyło coś nie tylko dla ciebie, poczujesz się związany ze
* Więcej informacji, jak podwyższyć witalność fizyczną, znajdziesz W dziesiątym rozdziale mojej książki Unlimited Power.

354

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XI. DZIESIĘĆ EMOCJONALNYCH SKŁADNIKÓW SIŁY

355

światem i zaznasz dumy, której nie zapewnią ci żadne pieniądze, nie da żadna sława ani żadne osiągnięcia. Poczucie wkładu w ży­ cie innych jest największą wartością w twoim własnym życiu. Wyobraź sobie, o ile lepszy byłby świat, gdybyśmy wszyscy pie­ lęgnowali w sobie to poczucie!

WEZWANIA DO DZIAŁANIA 1. DYSKOMFORT 2. STRACH 3. BÓL 4. ZŁOŚĆ 5. FRUSTRACJA 6. ROZCZAROWANIE 7. WINA 8. NISKA SAMOOCENA 9. PRZECIĄŻENIE, PRZYTŁOCZENIE 10. SAMOTNOŚĆ

EMOCJE SKŁADOWE SIŁY 1. MIŁOŚĆ I CIEPŁO 2. UZNANIE I WDZIĘCZNOŚĆ 3. CIEKAWOŚĆ 4. PODNIECENIE I PASJA 5. DETERMINACJA 6. ELASTYCZNOŚĆ 7. PEWNOŚĆ I WIARA W SIEBIE 8. RADOŚĆ 9. WITALNOŚĆ 10. DAWANIE

—.

|

ZASZCZEPIAJ W SOBIE TE UCZUCIA CODZIENNIE i obserwuj, jak twoje życie zacznie obfitować w witalność, o ja­ kiej wcześniej nawet nie marzyłeś'. Dla przypomnienia raz jeszcze podaję powyżej dziesięć wezwań do działania i dziesięć emocji składowych siły. Chyba nie mógłbym przecenić wagi odbierania negatywnych emocji we właściwy sposób, czyli traktowania ich jako sygnały wzywające nas do działania. Nie ma też ceny na pielęgnowanie w sobie pozytywnych emocji. Czy pamiętasz o małej kartce, na której wypisałeś sobie wszystkie wezwania do działania? Zaglądaj do niej kilka razy dziennie. Kiedy na nią pa­ trzysz, wiesz już teraz, że pozytywne emocje stanowią skuteczne antidotum przeciw każdemu z tych wezwań. Jeśli odczuwasz niepokój, miłość i ciepło ułatwią ci pozby­ cie się go. Jeśli się boisz, poczucie wdzięczności natychmiast

wymiecie strach. Zastanów się, jak wiele możesz osiągnąć, jeśli całą dostępną ci intensywność emocjonalną zużyjesz nie na strach, lecz na podniecenie i pasję! Frustrację można przełamać za po­ mocą determinacji. Rozwiązaniem problemów wynikających z rozczarowania jest większa elastyczność. Wina znika w momen­ cie, gdy z pełną determinacją postanowisz, że będziesz się w przyszłości trzymał swoich zasad. Tracisz poczucie nieprzy­ stosowania, kiedy stajesz się radosny: po prostu nie ma już dla niego miejsca. Przeciążenie i przytłoczenie znikają wraz z poja­ wieniem się poczucia własnej siły i witalności. Samotności nato­ miast nie musisz się obawiać, kiedy wiesz, jak wnosić swój wkład w życie innych ludzi. Chciałbym teraz wyznaczyć ci zadanie, które pozwoli ci naprawdę przyzwyczaić się do codziennego stosowania jakże przydatnego narzędzia emocji. 1. Ilekroć w ciągu najbliższych dwóch dni POCZUJESZ SIĘ BEZSILNY ALBO ODCZUJESZ JAKIEKOLWIEK NEGATY­ WNE EMOCJE, ZASTOSUJ METODĘ SZEŚCIU KROKÓW prowadzących do mistrzostwa emocjonalnego. Odkryj komu­ nikat, który ona przekazuje, i zastanów się, czy musisz zmienić percepcję, czy też postępowanie. Znajdź w sobie wiarę w siebie i podniecenie. 2. Wezwania do działania spełniają bardzo ważną funkcję, ale przecież znacznie lepiej byłoby nie odbierać ich zbyt często, prawda? Poza emocjami siły PIELĘGNUJ W SOBIE OGÓLNE PRZEKONANIA, KTÓRE POMAGAJĄ JAK NAJBARDZIEJ UMNIEJSZYĆ ODCZUWANIE NEGATYWNYCH EMOCJI. Ja na przykład całkowicie wyeliminowałem z życia poczucie bycia porzuconym (samotność), ponieważ przyjąłem przeko­ nanie, że nigdy nie mogę być^naprawdę porzucony. Gdyby ktoś, kogo kocham, próbował mnie „rzucić", poszedłbym za nim. (Inne bardzo pomocne przekonania brzmią: „Również i to przeminie, skończy się." „Miłość jest jedyną koniecznością w moim życiu. Wszystko inne jest wyborem." „Zawsze jest sposób, jeśli tylko chcę go znaleźć." Wykorzystuj emocje siły codziennie i codziennie stosuj metodę sześciu kroków, by zmieniać sygnały będące wezwania­ mi do działania w pozytywne działanie. Pamiętaj: KAŻDE TWO-

356

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

JE UCZUCIE, DOBRE CZY ZŁE, OPARTE JEST NA TWO­ JEJ WŁASNEJ INTERPRETACJI ZNACZENIA RZECZY LUB ZJAWISK. Ilekroć zaczynasz czuć się źle, zadaj sobie pytanie: „Co jeszcze mogłoby to dla mnie oznaczać?" To pierwszy krok na drodze do opanowania własnych emocji. Mam nadzieję, że lektura tego rozdziału pozwoliła ci docenić wszystkie emocje oraz dała poczucie, że każda z nich stwarza ci szansę nauczenia się czegoś, co ulepszy twoje życie dosłownie w jednej chwili. Nigdy więcej nie powinieneś sądzić, że negatyw­ ne emocje są twoimi wrogami. Wszystkie one bez wyjątku mają na celu przekazanie ci wiadomości, że potrzebujesz jakiejś zmia­ ny. Kiedy rozwiniesz umiejętność wykorzystywania tych wezwań do działania, zaczniesz radzić sobie z nimi odpowiednio wcześnie, kiedy jeszcze nie są intensywne, i nie będziesz nigdy czekał, aż rozwiną się na tyle, by spowodować kryzys. Spróbujesz na przykład radzić sobie z sytuacją, kiedy jeszcze będzie ona tylko denerwująca, a nie wywołująca furię. Podobnie jest z problemem nadwagi: najlepiej mu zaradzić, kiedy zauważy się pierwszy funt ponad miarę. Nie powinniśmy dopuszczać, by z jednego zrobiło się trzydzieści. Przez kilka najbliższych tygodni staraj się koncentrować na znajdowaniu radości w uczeniu się tego, co mają nam do powie­ dzenia własne emocje. W dowolnie wybranej chwili możesz do­ świadczyć całej gamy uczuć. Nie bój się! Poznaj radość, pasję i dreszcz emocji, i uwierz, że masz nad nimi kontrolę. To jest twoje życie, twoje odczucia i twój los. Przekonałem się, że nawet jeśli wiemy, jak coś zrobić, często nie wykorzystujemy tej wiedzy w praktyce. Potrzebujemy bowiem POWODU, aby wykorzystać siłę naszych decyzji, zmienić nasze przekonania, posłużyć się zasadą dźwigni i zakłócić stare wzorce czy też zadawać sobie lepsze pytania, a także przekonać się do naszego słownictwa i metafor. Aby zdobyć ciągłą motywację, musimy więc wypra­ cować w sobie jeszcze jedną umiejętność, którą jest...

Rozdział dwunasty

CUDOWNA OBSESJA - JAK STWORZYĆ NIEODPARTĄ PRZYSZŁOŚĆ
Nic się nie spełni, jeśli nie jest wpierw marzeniem.
CARL SANDBURG

Czy jesteś gotów na trochę zabawy? Czy chciałbyś przez chwilę znowu być dzieckiem i popuścić wodze wyobraźni? Czy jesteś zde­ cydowany, by chwycić mocno własne życie i wycisnąć z niego wszystkie korzyści, całą siłę, pasję i smak, które mogą stać się twoje? Dotychczas zarzuciłem cię mnóstwem informacji. W poprzed­ nich rozdziałach omówiliśmy olbrzymi materiał i większość z tych informacji możesz zastosować natychmiast. Część z nich jed­ nak zostanie ukryta gdzieś w zakątku twojego mózgu i pozostanie tam do chwili, kiedy nadejdzie odpowiedni moment do ich wyko­ rzystania. Wspólnie pracowaliśmy ciężko, aby doprowadzić cię do miejsca, w którym będziesz mógł podejmować nowe decyz­ je. Decyzje zmieniające życie snów i marzeń w życie czynów. Wielu ludzi wie dobrze, co powinni robić, jednak tego nie robią. Powodem jest fakt, że brakuje im KUSZĄCEJ WIZJI RZYSZŁOŚCI, która popychałaby ich do działania. Rozdział ten chce dać ci szansę stworzenia sobie jak najwspanialszych marzeń, wzięcia pod uwagę najbardziej nawet nieprawdopodobnych możliwości, abyś

358

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XII. JAK STWORZYĆ NIEODPARTĄ PRZYSZŁOŚĆ

359

w ten sposób odkrył coś, co podźwignie twoje życie na wyższy poziom. Pomoże ci wytworzyć energię, da ci siłę rozpędu. Jeśli będziesz czytać ten rozdział czynnie, a nie biernie, jeśli będziesz wykonywał ćwiczenia i podejmował działanie, kolejne strony przyniosą ci nagrodę w postaci wizji przyszłości, która będzie cię przyciągać jak magnes, pomoże ci przetrwać najcięższe nawet chwile. Jestem pewien, że będziesz chętnie wracał do tego rozdziału, ilekroć będzie ci trzeba nowej inspiracji. Znajdziesz tu bezsprzeczną szansę prawdziwej zabawy i doznasz prawdziwej pasji. Na kilku kolejnych stronach książki będę cię prosił, byś puścił wodze swojej wyobraźni, odrzucił cały „zdrowy rozsądek" i za­ chowywał się tak, jakbyś znów był dzieckiem - dzieckiem, które może mieć dosłownie wszystko, czego chce, które musi jedynie wyrazić swoje życzenie, a spełni się ono natychmiast. Czy pamiętasz zbiór Baśni z tysiąca i jednej nocyl Pewnie domyślasz się, którą z nich lubię najbardziej. I słusznie. To baśń o lampie Alladyna. Myślę, że każdy z nas marzył kiedyś o tym, że lampa ta wpadnie mu w ręce. Wystarczy potrzeć, aby pojawił się potężny dżin i spełnił twoje trzy życzenia. Ale chcę ci po­ wiedzieć, że POSIADASZ JUŻ LAMPĘ, KTÓRA SPEŁNI ZNA­ CZNIE WIĘCEJ NIŻ TYLKO TRZY ŻYCZENIA! Przyszedł czas, abyś zawładnął siłą, która się w tobie znaj­ duje. Kiedy ZDECYDUJESZ, by obudzić tego olbrzyma, za­ czniesz bez żadnych ograniczeń gromadzić umysłowe, emocjon­ alne, fizyczne, finansowe i duchowe bogactwa, o jakich dotych­ czas nawet nie śniłeś. Twoje marzenia mogą się zrealizować naty­ chmiast albo po jakimś czasie. Ale wiedz, że jedyne ogranicze­ nie dotyczące twojego życia to miara marzeń i wyobraźni oraz twojej determinacji, by zmienić je w rzeczywistość.

GIGANTYCZNE CELE TWORZĄ GIGANTYCZNĄ MOTYWACJĘ
Jakże często słyszę: „Skąd bierzesz tak wiele energii, Tony? Nic dziwnego, że odnosisz sukcesy przy takiej intensywności! Ja nie mam takiego rozpędu. Nie mam motywacji. Zresztą chyba jestem

zbyt leniwy." Zawsze wtedy odpowiadam: „Nie jesteś leniwy. Po prostu masz słabe cele!" Często po tej odpowiedzi napotykam zdziwiony i zmieszany wzrok i wtedy wyjaśniam, że cała moja energia i rozpęd biorą się z moich celów. Każdego ranka, kiedy się budzę, nawet gdy jes­ tem wyczerpany fizycznie z powodu zbyt krótkiego snu, potrafię znaleźć siły i chęci, ponieważ tak bardzo mnie ekscytują moje cele. Budzą mnie wcześnie rano i do późna nie pozwalają zasnąć. Inspirują do zebrania wszystkich dostępnych mi sił i wszystkich możliwych środków, które są w zasięgu mojego działania, aby zapewnić ich realizację. Ta sama energia, to samo poczucie misji do spełnienia dostępne są również i tobie, ale nigdy nie rozbudzą się one dla celów małostkowych. Pierwszy krok to wyznaczenie sobie większych, bardziej inspirujących celów, będących dla nas większym wyzwaniem. Często ludzie mówią mi, że ich problem polega na tym, iż nie mają tak naprawdę żadnych celów. Przekonanie to demon­ struje, jak bardzo nie rozumieją oni, czym naprawdę jest cel. Ludzki umysł zawsze goni w poszukiwaniu czegoś, nawet jeśli jest to tylko umiejętność pozbycia się albo przynajmniej zmniejszenia cierpień, lub cokolwiek, co może do niej prowadzić. Nasz umysł uwielbia wręcz prowadzić nas do wszystkiego, co da nam przy­ jemność. Wszyscy mamy życiowe cele. Problem jednak w tym, Że - j a k wielokrotnie podkreślałem w każdym chyba z dotych­ czasowych rozdziałów - NIE WYKORZYSTUJEMY ICH POTENCJAŁU ŚWIADOMIE. Większość ludzi upatruje swoich celów w „spłaceniu wszys­ tkich cholernych świadczeń", w przetrwaniu z dnia na dzień, skutkiem czego wpadają w pułapkę zarabiania na życie zamiast KSZTAŁTOWANIA ŻYCIA. Czy sądzisz, że takie cele dadzą ci dostęp do najgłębszych pokładów drzemiącej w tobie siły? Oczywiście, nie. Musisz pamiętać, że obrane cele wywierają na nas wielki wpływ, bez względu na to, jakie są. Jeśli nie będziemy siać świadomie nasion roślin, które chcemy uprawiać w ogrodzie naszego umysłu, wyrosną w nim chwasty! Chwasty pojawiają się same: nie musisz pracować, aby wyrosły. Jeśli chcemy odkryć tkwiące w nas nieograniczone możliwości, musimy znaleźć sobie

360

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XII. JAK STWORZYĆ NIEODPARTĄ PRZYSZŁOŚĆ

361

cel wystarczająco wielki i potężny, aby pomógł nam przełamać ograniczające nas bariery i odkryć nasz prawdziwy potencjał. Pamiętaj, że twoja obecna sytuacja odzwierciedla nie twoje prawdziwe możliwości, ale raczej jakość i wielkość celów, które sobie dotychczas stawiałeś. WSZYSCY MUSIMY ODKRYĆ W SOBIE LUB STWORZYĆ CUDOWNĄ OBSESJĘ!

CELE POZWALAJĄ CI PRZEKRACZAĆ WŁASNE MOŻLIWOŚCI I WIODĄ DO ŚWIATA NIEOGRANICZONEJ SIŁY
Kiedy po raz pierwszy wyznaczysz sobie wielkie cele, mogą ci się one wydawać niemożliwe do zrealizowania. Ale najważniejsze jest znalezienie celu wystarczająco wielkiego, by mógł stanowić inspirację, takiego, by uwolnił tkwiące w tobie siły. Zwykle wiem, że wyznaczyłem sobie właściwy cel, jeśli wydaje mi się on nieosiągalny, ale jednocześnie sama mysi o jego realizacji daje mi poczucie szalonego podniecenia. Aby znaleźć prawdziwą inspirację i osiągnąć owe z pozoru nieosiągalne cele, musimy zrewidować swoje przekonania na temat własnych możliwości. Nigdy nie zapomnę prawdziwej historii pewnego chłopca, który dorastał, żyjąc w biedzie, w najgorszej dzielnicy San Francisco. Jego cele wydawały się nieosiągalne wszystkim wokół, ale nie jemu samemu. Ten młody człowiek był wielkim fanem legendy futbolu amerykańskiego, Jima Browna, wtedy napastni­ ka Cleveland Browns. Był kaleką po przebytej krzywicy, której nabawił się na skutek niedożywienia. Kiedy miał sześć lat, cier­ piał na przykurcz nóg, a łydki miał tak chude, że powszechnie nazywano go „szczudło". Jednak mimo to wyznaczył sobie cel, że pewnego dnia, podobnie jak jego bohater, będzie gwiazdą fut­ bolu. Nie miał pieniędzy, by chodzić na mecze, więc ilekroć drużyna z Cleveland grała w San Francisco, czekał przed sta­ dionem do czasu, gdy obsługa otwierała bramy tuż przed końcem rozgrywek. Kuśtykał wtedy wprost na widownię i chłonął końcówkę meczu.

Wreszcie w wieku trzynastu lat chłopiec doczekał się spotka­ nia, które było marzeniem jego życia. Po którymś meczu doczłapał się do kawiarenki na stadionie i kogo zobaczył? Swojego idola! Zbliżył się do gwiazdy futbolu i powiedział: „Panie Brown, jestem pańskim największym fanem!" Brown podziękował mu uprzej­ mie, ale chłopiec mówił dalej: „I wie pan co, panie Brown?" Sportowiec odwrócił się ponownie, pytając: „O co chodzi, synu?" W odpowiedzi usłyszał: „Znam każdy rekord, jaki pan kiedykol­ wiek ustanowił, każdy punkt, który pan zdobył." Brown uśmiechnął się, powiedział, że to bardzo dobrze, i wrócił do swo­ jej rozmowy. Ale chłopiec nie ustępował. Po raz kolejny zagadnął i po raz kolejny jego bohater odwrócił się do niego. Tym razem chłopak patrzył na niego z oczami tak pełnymi wielkiej pasji, że Brown aż ją poczuł, i powiedział: „Pewnego dnia pobiję wszys­ tkie pana rekordy!" Wielki futbolista uśmiechnął się ciepło: „To wspaniale, synu. A jak się nazywasz?" Chłopiec zaśmiał się od ucha do ucha i od­ powiedział: „Orenthal, proszę pana. Orenthal James Simpson. Moi przyjaciele nazywają mnie O J . " *

Jesteśmy tym właśnie, czym jesteśmy, ponieważ wcześniej tak to sobie wyobraziliśmy.
DONALD CURTIS

O. J. Simpson rzeczywiście pobił wszystkie rekordy Jima Browna i ustanowił kilka własnych! W jaki sposób wyznaczony cel tworzy tę niewiarygodną siłę pozwalającą kształtować własne przez­ naczenie? W jaki sposób wyznaczony cel pomógł kalekiemu dziecku stać się legendą? WYZNACZANIE CELÓW JEST PIER­ WSZYM KROKIEM NA DRODZE PRZEKSZTAŁCANIA NIE­ WIDZIALNEGO W WIDZIALNE - PODSTAWĄ WSZELKICH
nr-

* OJ. Simpson został największą współczesną gwiazdą narodowego Sportu Amerykanów. W 1994 roku ponownie stało się o nim głośno, tym razem z niechlubnej przyczyny. W sierpniu stanął przed sądem Stanowym w Kalifornii oskarżony o zabójstwo swojej drugiej żony i jej kochanka. - Przyp. tłum.

362

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XII. JAK STWORZYĆ NIEODPARTĄ PRZYSZŁOŚĆ

363

ŻYCIOWYCH SUKCESÓW. Można by powiedzieć, że Nies­ kończona Inteligencja wypełni wtedy każdy kształt, który stwo­ rzysz za pomocą intensywnych emocji i wrażeń. Innymi słowy, możesz rzeźbić najdrobniejsze nawet szczegóły swojego życia dzięki myślom, które konsekwentnie wywołujesz co dnia. A wyz­ naczone cele są nadrzędnym planem, który zawiaduje twoimi myślami. Czy stworzysz własne dzieło, czy też będziesz interpretował życie na podstawie obrazów innych ludzi? Czy aby zbierać życiowe doświadczenia wystawisz naparstek, czy olbrzymią beczkę? Odpowiedzi na te pytania udzieliłeś już sobie za pomocą celów, które dotychczas chciałeś osiągać.

nienawiść na tle rasowym, bezdomność i głód, mogą być ro­ związane jedynie dzięki poświęceniu i pomysłowości ludzi takich jak ty czyja.

DLACZEGO NIE KAŻDY WYZNACZA SOBIE CELE?
Być może myślisz teraz, że wszystko to brzmi naprawdę inspirująco, ale z pewnością samo postawienie sobie czegoś za cel nie zmieni marzeń w rzeczywistość. I zgadzam się z tobą całkowicie. PO WYZNACZENIU CELU MUSI NATYCHMIAST NASTĄ­ PIĆ STWORZENIE PLANU PROWADZĄCEGO DO JEGO OSIĄGNIĘCIA ORAZ ZMASOWANE DZIAŁANIE WEDŁUG TEGO PLANU. Masz już siłę, aby działać. Jeśli nie udawało ci się dotychczas jej zebrać, to tylko dlatego, że nie udawało ci się wyznaczyć sobie celów, które by cię zainspirowały. Co cię powstrzymuje? Z pewnością już przed lekturą tej książki zetknąłeś się z siłą płynącą z wyznaczonych celów. Czy jednak sporządziłeś listę jasno sprecyzowanych celów, które na pewno po­ zwolą ci osiągnąć umysłowe, emocjonalne, fizyczne i finansowe rezultaty? Co cię powstrzymywało przed sporządzeniem takiej listy? W bardzo wielu przypadkach przyczyną jest podświadomy Strach przed rozczarowaniem. Niektórzy ludzie wyznaczali już sobie cele w przeszłości, nie zdołali ich osiągnąć i na skutek stra­ chu przed rozczarowaniem oraz obawą, że to samo ich czeka w przyszłości, całkowicie zaprzestają planowania czegokolwiek. Jeszcze inni stawiają sobie jakieś cele, ale unieszczęśliwiają się tym tylko, ponieważ wiążą całe swoje szczęście z osiągnięciem pzegoś, co leży poza ich możliwościami. Albo brak im elasty­ czności, by zauważyć, że kiedy posuwają się w kierunku swego celu, mijają po drodze lepsze, o wiele bardziej wartościowe. Proces wyznaczania sobie celu jest pod wieloma względami podobny do zasady działania wzroku. Im bliżej celu się znajdu­ jesz, tym wyraźniej postrzegasz nie tylko sam cel, ale i wszystko wokół. Kto wie? Być może zdecydujesz, że jedna z tych właśnie dodatkowych możliwości będzie dla ciebie lepsza, bardziej cię

JAK ZMIENIĆ NIEWIDZIALNE W WIDZIALNE
Rozejrzyj się teraz dookoła siebie. Co widzisz? Czy spoczywasz na kanapie, otoczony dziełami sztuki, albo patrzysz w telewizor, którego olbrzymi ekran wykorzystuje najnowszą technologię dysków laserowych? A może siedzisz przy biurku, na którym znajduje się telefon, komputer i fax? Wszystkie te przedmioty były kiedyś tylko czyimś pomysłem. Gdybym sto lat temu powiedział ci, że niewidzialne fale nadchodzące z całego świata mogą być zbierane i przekazywane do pudełka, które zmieni je w dźwięk i obraz, czy nie uznałbyś mnie za szaleńca? A prze­ cież dzisiaj w każdym chyba amerykańskim domu znajduje się co najmniej jeden telewizor (średnia wynosi dwa!). Ktoś musiał je przecież stworzyć, a by tego dokonać, musiał je sobie przedtem JASNO WYOBRAZIĆ. Czy jest tak tylko z przedmiotami? Nie, to samo doty­ czy wszystkich procesów i działań. Samochód działa dlatego, że ktoś kiedyś wyobraził sobie, jak wykorzystać proces spala­ nia wewnętrznego. Rozwiązanie naszych obecnych proble­ mów energetycznych będzie zależało od wyobraźni i pomy­ słowości współczesnych fizyków i inżynierów. A nasze kwest­ ie społeczne, jak choćby szerząca się w alarmującym tempie

364

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XII. JAK STWORZYĆ NIEODPARTĄ PRZYSZŁOŚĆ

365

zainspiruje, i zaczniesz dążyć do jej realizacji? Czasem porażka w osiągnięciu jakiegoś celu przybliża cię do prawdziwego sensu twojego życia. O tym powiemy dalej. Chęć osiągnięcia czegoś i przyczynienia się do poprawy życia innych ma różne źródła. U niektórych wywołuje ją rozczarowanie albo wręcz tragedia. Niektórzy nabierają jej, kiedy zrozumieją, że życie przechodzi obok nich, że jakość ich własnego życia staje się coraz gorsza. Jeszcze inni znajdują źródło motywacji w inspiracji zewnętrznej. Nabierają rozpędu i dążą do osiągnięcia czegoś więcej, kiedy widzą stojące przed nimi możliwości, przewidują najlepszy możliwy bieg wypadków albo nagle uświadamiają sobie, że poczynili wielkie postępy. Często nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak daleko zaszliśmy, ponieważ tak bardzo pochłania nas sam proces osiągania celu. Można to porównać do sytuacji, w której ktoś ze znajomych mówi ci, jak bardzo urósł twój syn lub córka, a ty ze szczerym zdziwieniem odpowiadasz: „Naprawdę?" Działo się to tuż przed twoim nosem, a więc po prostu tego nie zauważyłeś. Jeszcze trudniej jest zobaczyć swój rozwój, chciałbym pokazać ci teraz bardzo proste ćwiczenie. Poświęć na nie chwilę już teraz. Pomoże ci zaczerpnąć z obydwu opisanych wyżej źródeł motywacji.

zdrowia, kondycję fizyczną? Możesz na przykład przyznać sobie siedem punktów i napisać obok: „Byłem w niezłym stanie, ale Z pewnością wymagałem poprawy. Miałem pięć funtów nadwa­ gi, biegałem dwa razy w tygodniu, ale nie odżywiałem się zdrowo. Zdarzały się okresy kiepskiego poziomu energii." Poświęć na to ćwiczenie kilka minut już teraz. Przekonasz się, że wiele ci powie! Pięć lat temu Fizycznie Psychicznie Emocjonalnie Atrakcyjność Związki z innymi Punktacja Opinia

WCZORAJ, DZISIAJ I JUTRO
Czasem łatwo tracimy orientację, gdzie się już znajdujemy albo jak daleko musimy jeszcze dojść w naszym życiu. Wykorzystaj kolejne strony, aby dokładnie ocenić swoją pozycję w dziesięciu najważniejszych dziedzinach pięć lat temu. OBOK KAŻDEJ Z TYCH DZIESIĘCIU KATEGORII ZAZNACZ PUNKTACJĘ, JAKĄ SOBIE PRZYZNAJESZ W SKALI OD 0 DO 10, GDZIE 0 OZNACZA, IŻ PIĘĆ LAT TEMU NIE MIAŁEŚ NIC, A 10 - ŻE WTEDY TWOJE ŻYCIE BYŁO CAŁKOWICIE ZGODNE Z TWOIMI MARZENIAMI. Drugim krokiem po zaznaczeniu punktacji jest NAPISANIE DLA KAŻDEJ KATEGORII OPINII MÓWIĄCEJ, JAKI BYŁEŚ WTEDY Jaki na przykład byłeś pięć lat temu, gdy idzie o stan

Warunki życia Społecznie Duchowo Kariera zawodowa Finansowo

366

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XII. JAK STWORZYĆ NIEODPARTĄ PRZYSZŁOŚĆ

367

Dla porównania zobaczmy teraz, co osiągnąłeś lub czego nie udało ci się osiągnąć w każdej z tych dziesięciu kategorii. Od­ powiedz na te same pytania, biorąc pod uwagę stan obecny. A więc najpierw OCEŃ SIĘ W SKALI OD 0 DO 10, a następnie przy każdej z ocen napisz OPINIĘ OKREŚLAJĄCĄ CIEBIE DZISI­ AJ W KAŻDEJ Z KATEGORII. Dzisiaj Fizycznie Psychicznie Emocjonalnie Atrakcyjność Związki z innymi Warunki życia Społecznie Duchowo Kariera zawodowa Finansowo Punktacja Opinia

Czego nauczyłeś się z dotychczasowej pracy nad tym ćwicze­ niem? Do jakich wniosków doszedłeś? Co odkryłeś? Czy poko­ nałeś szmat drogi? To wspaniałe uczucie, prawda? Jeśli nie zaszedłeś tak daleko, jak byś sobie tego życzył, albo sądzisz, że pięć lat temu w pewnych dziedzinach życia radziłeś sobie lepiej niż dzisiaj, to również wspaniała wiadomość. Być może popchnie cię ona w kierunku zmian, zanim przejdzie obok ciebie o wiele więcej niż pięć lat. Pamiętaj, że niezadowolenie pioże być najlepszym kluczem do sukcesu.

Zastanów się chwilę, a następnie napisz kilka zdań o tym, czego nauczyłeś się z tego porównania:

Teraz dokończ ćwiczenie, wyobrażając sobie, co będzie za pięć lat. PONOWNIE OCEŃ SIĘ W KAŻDEJ Z TYCH KATE­ GORII ORAZ ZAPISZ OPINIĘ KRÓTKO CHARAKTERY­ ZUJĄCĄ KAŻDĄ Z NICH. Za pięć lat Fizycznie Psychicznie Punktacja Opinia

368

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XII. JAK STWORZYĆ NIEODPARTĄ PRZYSZŁOŚĆ

369

Emocjonalnie Atrakcyjność Związki z innymi Warunki życia Społecznie Duchowo Kariera zawodowa Finansowo

TAJEMNICA OSIĄGNIĘCIA SUKCESU
Kiedy wyznaczasz sobie cel, poświęcasz się CDSI! W tej właśnie chwili UZNAJESZ RZECZYWISTOŚĆ TKWIĄCEJ WE WSZY­ STKICH ISTOTACH LUDZKICH POTRZEBY NIEUSTAN­ NEGO SAMODOSKONALENIA SIĘ. W presji wynikającej z niezadowolenia, w napięciu powodowanym przez chwilowy dyskomfort tkwi olbrzymia siła. To właśnie rodzaj cierpienia, który jest ci w życiu potrzebny. To właśnie cierpienie natych­ miast zmieniasz w nowe, pozytywne działanie. Tego typu presja może być bardzo pozytywną siłą, która po­ pycha cię w kierunku ciągłego ulepszania życia własnego i wszys-

tkich tych, z którymi masz przywilej się kontaktować. Zastanów się nad nią i wykorzystaj, by jak ostrogami spiąć się do skoku. Wielu ludzi usiłuje unikać presji, chociaż brak poczucia jakiegokol­ wiek napięcia zwykle prowadzi do nudy i życia bez blasku, na które narzekamy tak często. Przecież kiedy czujemy się podnie­ ceni, odczuwamy pewien rodzaj napięcia, jednak poziom tego stresu nie przytłacza nas, tylko stymuluje. Istnieje wielka różnica między działaniem w stanie stresu i panowaniem nad własnymi stanami stresu. Wykorzystuj stres, by zmierzać w pożądanym przez ciebie kierunku. Może on w to­ bie wywołać niewiarygodną transformację. Ucząc się wykorzy­ stania presji i zmieniając ją z wroga w przyjaciela, zyskujesz dostęp do potężnego narzędzia, które pomoże ci osiągnąć pełnię życia. Poza tym musisz pamiętać, że poziom stresu jest powo­ dowany przez ciebie samego. Wywołuj go więc w mądry sposób. Jednym z najprostszych sposobów wykorzystywania stresu jako sojusznika jest zobowiązanie się do osiągnięcia jakiegoś celu wobec ludzi, których szanujesz i cenisz. Po tym jak ogłosisz publicznie, że zrobisz wszystko, co tylko możliwe, by osiągnąć jąkieś cele, będzie ci o wiele trudniej zejść z obranej drogi, gdy napotkasz przeszkody i problemy. Kiedy poczujesz się zmęczony lub niepewny i zaczniesz myśleć, że nic ci nie wychodzi, przypomnienie publicznej deklaracji może dodać ci sił. Możliwe też, twoi przyjaciele pomogą ci mówiąc, że powinieneś stawiać sobie wyższe wymagania. Być może będzie to dla ciebie bardzo pożyteczne narzędzie, które ułatwi poruszanie się po drodze, nawet jeśli stanie się ona trochę wyboista.

NIEPOWODZENIE W OSIĄGNIĘCIU JAKIEGOŚ CELU MOŻE OZNACZAĆ OSIĄGNIĘCIE PRAWDZIWEGO CELU
Wiele lat temu jeden z moich znajomych opowiadał mi o swoich pragnieniach: chciałby mieszkać na jednej z wysp ziemskiego raju - Fidżi. Słyszałem o podobnych marzeniach już wcześniej. Ale ponieważ jestem praktyczny, zakup ziemi na Fidżi byłby dla

370

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XII. JAK STWORZYĆ NIEODPARTĄ PRZYSZŁOŚĆ

371

mnie okazją do inwestycji. Pomyślałem też, że nawet jeśli świat ulegnie jakiemuś kataklizmowi, będzie to wspaniałe schronienie dla mojej rodziny. Zaplanowałem więc wycieczkę, która miała połączyć przyjemność z interesami, i umówiłem się z Becky, że wybierzemy się tam, aby obejrzeć kilka nieruchomości oraz ocenić, czy mogą one być dobrą inwestycją. Minęło kilka dni, zanim udało nam się uwolnić od niezliczo­ nych obowiązków. Ale nic nie mogło nas powstrzymać przed osiągnięciem naszego celu. Musieliśmy kupić kawałek ziemi. Ponieważ tak bardzo chcieliśmy zrealizować nasz plan, zdecy­ dowaliśmy wynająć samolot i w poszukiwaniu jakiejś wspaniałej okazji zbadać odległe wyspy na krańcach archipelagu. Spędziliśmy pełen przygód dzień, lądując w kilku różnych miejscach, w tym w okolicach Błękitnej Laguny (miejscu, gdzie kręcono film pod tym samym tytułem). W końcu dotarliśmy do opuszczonej plaży na jednej z północnej grupy wysp. Wynajęliśmy jedyny dostępny samochód i wyruszyliśmy wzdłuż drogi nazy­ wanej Autostradą Hibiscusa. Jechaliśmy mniej więcej trzy godziny i nagle -jak nam się wydawało wśród zupełnego odludzia - zauważyliśmy małą dziew­ czynkę. I Becky, i mnie ujęła jej uroda oraz jaskraworude włosy sterczące w różnych kierunkach. Pragnęliśmy zrobić jej zdjęcie, ale chcieliśmy też okazać jej należny szacunek. Postanowiliśmy więc poszukać jej rodziców i poprosić ich o pozwolenie na sfo­ tografowanie córki. Kiedy szukaliśmy jej domu, natknęliśmy się na wioskę poło­ żoną tuż nad brzegiem morza. Zbliżyliśmy się do niej i zauważyło nas kilku tubylców.Podbiegł do nas potężny mężczyzna i przywitał szerokim uśmiechem oraz słowami przyjaźni wypowiedzianymi nie w jakimś lokalnym narzeczu, ale w perfekcyjnym angielskim: „Witajcie! Zapraszam was do nas na ceremonię kava" Gdy znaleźliśmy się w wiosce, przywitały nas nie kończące się uśmiechy i pozdrowienia. Zaproszono mnie do środka wielkiej chaty, w której czekało już trzydziestu mężczyzn mających uczest­ niczyć w ceremonii kava, natomiast Becky, zgodnie z miejscowymi zwyczajami, została na zewnątrz i rozmawiała z kobietami. Ujął mnie entuzjazm tych ludzi. Wszyscy mężczyźni w cha­ cie byli tak radośni i tak uśmiechnięci! Możliwość zabawiania

gościa tak bardzo ich uszczęśliwiała, że każdy witał mnie słowami: „Bula! Bula! Bula!", co mniej więcej tłumaczy się na: „Witaj! Bądź szczęśliwy! Wszyscy cię kochamy!" Mężczyźni już od ja­ kiegoś czasu moczyli w wielkim naczyniu korzeń yanggona. Teraz z wielką dumą mieszali ten bezalkoholowy napój wielką chochlą. Napój ten nazywali kava. Dla mnie wyglądał jak błotnista woda. Zresztą mniej więcej tak właśnie smakował, o czym przekonałem się, kiedy podali mi wypełnioną po brzegi skorupę orzecha kokosowego. Wszyscy uśmiechali się i przez cały czas żartowali ze mnie i z siebie samych. Po kilku chwilach kontaktu z tymi ludźmi zacząłem odczuwać spokój, jakiego nie zaznałem nigdy przedtem. Zauroczony ich poczuciem humoru, rozradowaniem i szczęś­ ciem, spytałem: „Jaki jest według was cel ludzkiego życia?" Popatrzyli na mnie tak, jakbym powiedział jakiś najwspanialszy dowcip, i niemal chórem odparli natychmiast: „Oczywiście być szczęśliwym! Jaki inny można mieć cel?" Zgodziłem się szybko i dodałem, że wszyscy na Fidżi wydają się bardzo szczęśliwi. Jeden z mężczyzn powiedział: „Tak, myślę, że tu na Fidżi jesteśmy najszczęśliwszymi ludźmi świata. Chociaż oczywiście nigdzie indziej nigdy nie byłem." I jego słowa wywołały kolejną lawinę śmiechu. Następnie mężczyźni postanowili odejść od swoich zasad i za­ prosić do chaty Becky. Przynieśli też jedyną w wiosce lampę naftową. Pojawiły się ukulele i mandoliny. Cała wioska wypełniła się muzyką i śpiewem mężczyzn, kobiet i dzieci. Było to jedno Z najpiękniejszych przeżyć w naszym życiu. Najbardziej zaska­ kujące w tych ludziach było to, że NIE CHCIELI ONI OD NAS NICZEGO POZA PODAROWANIEM NAM WIELKIEGO SZCZĘŚCIA, KTÓRE CZERPALI Z ŻYCIA. Wiele godzin później, po długich pożegnaniach opuściliśmy wioskę całkiem odnowieni, zabierając ze sobą prawdziwe poczu­ cie równowagi i spokoju. Wróciliśmy do hotelu dobrze po zmroku, przepełnieni olbrzymią wdzięcznością za otaczające nas piękno, które postrzegaliśmy jeszcze wyraźniej niż przedtem. Długo sie­ dzieliśmy w naszym krytym strzechą domku na szczycie wzgórza, otoczeni gąszczem zieleni i palmami pławiącymi się w świetle księżyca, wsłuchując się w fale delikatnie rozbijające się o brzeg

372

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XII. JAK STWORZYĆ NIEODPARTĄ PRZYSZŁOŚĆ

373

tuż za naszymi drzwiami. Mieliśmy za sobą wspaniały dzień i obydwoje czuliśmy się o wiele bogatsi dzięki ludziom z tej małej wioski. Wiedzieliśmy, że nie osiągnęliśmy tego dnia wyznaczonego sobie celu, ale szukając go, natknęliśmy się na COŚ BEZ PORÓWNANIA CENNIEJSZEGO. Od tamtego dnia minęło sześć lat. Co roku wracamy na Fidżi cztery lub pięć razy. Podczas pierwszej podróży oczekiwaliśmy, że osiągniemy zamierzony cel, ale dopiero chyba za dwudziestym razem poczyniliśmy naszą inwestycję. Jednak nie po to, aby przy­ nosiła nam ona zyski, lecz by dzielić się radościami Fidżi z naszy­ mi przyjaciółmi i bliskimi. Dwa lata temu kupiliśmy Namale, kurort i plantację, na której zatrzymaliśmy się podczas pierwszego pobytu na wyspie! To naprawdę magiczny zakątek: sto dwadzieś­ cia jeden akrów ziemi i trzy mile plaży. Postanowiliśmy uczynić zeń miejsce jeszcze nawet piękniejsze, aby móc się tym pięknem dzielić z przyjaciółmi. Posiadanie Namale daje mi taką samą radość jak prowadze­ nie seminariów, podczas których obserwuję ludzi rozwijających umiejętności cieszenia się życiem. W każdym, kto przyjeżdża do Namale, zachodzi taka sama przemiana, tyle tylko, że dzieje się to bez mojego udziału! Po prostu siedzę wygodnie i obserwuję, jak różni ludzie - od nowożeńców, poprzez dyrektorów wielkich przedsiębiorstw, a na emerytowanych małżeństwach skończy­ wszy - odprężają się i ponownie odkrywają, co to znaczy być dzieckiem. Z wielką radością przebiegają przez strumienie wody spadające ze znajdującej się w rafie szczeliny, grają w piłkę z tu­ bylcami, jeżdżą konno po plaży albo uczestniczą w ceremonii kava. Wielką radość przynosi mi oglądanie zdziwienia w ich oczach, kiedy odkrywają cuda podmorskiego świata czy obserwują zachód słońca, którego piękno przewyższa ich najśmielsze wyobrażenia, albo po niedzielnej mszy w wiosce bawią się z tu­ bylcami jak dzieci. Kiedy wyznaczałem sobie za cel „inwesty­ cję", nie miałem pojęcia, że zamiast źródła dochodów odnajdę miejsce, które wszystkim nam będzie przypominać o tym, co w życiu najważniejsze. LICZY SIĘ NIE TYLKO OSIĄGNIĘCIE CELU, ALE JAKOŚĆ ŻYCIA, KTÓREJ DOŚWIADCZASZ NA DRODZE, KTÓRA DO CELU PROWADZI.

URZECZYWISTNIJ MARZENIA
Wielu ludzi przechodzi przez życie, odsuwając od siebie lub odkładąc na później radość i szczęście. Dla nich dążenie do celu oznacza, że dopiero „pewnego dnia", kiedy już coś osiągną, będą mogli w pełni cieszyć się radościami życia. Tymczasem jeśli zde­ cydujemy, by być szczęśliwymi już teraz, automatycznie zysku­ jemy o wiele więcej. Stojące przed nami cele wyznaczają kierunek i stanowią przedmiot koncentracji. Musimy też jednak nieustan, nie walczyć o zdobycie jak nawiększej radości z każdego kolejnego dnia i czerpać do maksimum z każdej mijającej chwili. Zamiast mierzyć sukces lub porażkę zdolnością osiągania Określonych celów, pamiętaj, że KIERUNEK, W KTÓRYM ZMIERZAMY, JEST O WIELE WAŻNIEJSZY NIŻ KOLEJNE OSIĄGANE REZULTATY. Jeśli przez cały czas dążymy we właściwym kierunku, możemy osiągnąć nie tylko nasze końcowe cele, lecz również o wiele więcej! Zmarły Michael Landon jest w moim przekonaniu wspania­ łym przykładem człowieka, któremu życie nieustannie pozwalało zdobywać wciąż nowe umiejętności dzięki nieodpartej wizji przyszłości. Wiele było w jego życiu przykładów na to, że porażka w osiągnięciu wyznaczonego celu może pozwolić osiągnąć inny, jeszcze większy. Dlaczego tak wielu ludzi kochało tego człowieka? Był on wcieleniem wielu najwyższych wartości naszej kultury: sil­ nego poczucia więzi rodzinnej, prawości, uczciwości, konsekwencji, wytrwałości oraz głębokiego poczucia miłości i troski o innych. Człowiek ten, który rozjaśnił życie tak wielu ludziom, stał się bohaterem w sposób raczej pośredni. Dorastał w emocjonal­ nie i fizycznie rujnującym środowisku. Jego rodzice nieustannie toczyli ze sobą walkę. Ojciec był Żydem i nienawidził katolików, a matka była katoliczką i zawziętą antysemitką. Często odgrywa­ ła melodramatyczne próby samobójstwa. Zdarzało się też, że go­ niła za Michaelem, kiedy ten znajdował się z kolegami, wy­ skakiwała z taksówki i biła go wieszakiem na ubrania. Aż do osiągnięcia wieku szkolnego Michael cierpiał na mocze­ nie nocne. Na jego twarzy pojawiały się raz za razem tiki ner­ wowe. Nie panował nad wydawanymi z siebie od czasu do czasu nerwowymi pochrząkiwaniami. Był chudy jak bocian i wszys-

374

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XII. JAK STWORZYĆ NIEODPARTĄ PRZYSZŁOŚĆ

375

tkiego się bał. Pewnie nie bardzo pasuje ci to do obrazu spokoj­ nego i opanowanego patriarchy rodziny Ingallsów przedstawio­ nego w telewizyjnym serialu Domek na prerii? Co odmieniło jego życie? Pewnego dnia, kiedy był już w drugiej klasie szkoły śred­ niej, nauczyciel wychowania fizycznego przeprowadzał lekcję na boisku szkolnym. Mieli rzucać starym, zardzewiałym oszcze­ pem. Podczas tej właśnie lekcji Michael miał przeżyć coś, co na zawsze całkowicie odmieniło jego postrzeganie samego siebie i świata wokół. Kiedy przyszła jego kolej, podszedł do oszczepu z takim samym strachem i niepewnością, jak do wszystkiego innego w całym swoim dotychczasowym życiu. Ale tamtego dnia zdarzył się cud. Michael rzucił oszczepem, a ten poszybował naprzód daleko poza bieżnię, o wiele dalej, niż udało się komukolwiek z klasy. W tamtej właśnie chwili Michael poczuł, że ma przed sobą jakąś przyszłość. Wiele lat później w wy­ wiadzie udzielonym miesięcznikowi „Life" powiedział: „Tamtego dnia znalazłem coś, co potrafiłem robić lepiej niż inni, coś, czego mogłem się uchwycić. I uchwyciłem się. Poprosiłem trenera, aby wypożyczył mi oszczep do domu na wakacje. Zgodził się. Rzu­ całem i rzucałem, i rzucałem." Michael odnalazł swoją upragnioną przyszłość i zmierzał do niej z nieprawdopodobną pasją. Rezultaty były prawdziwie za­ skakujące. W czasie wakacji, zanim wrócił do szkoły, zmienił się fizycznie. Zaczął wykonywać ćwiczenia mające rozbudować mięśnie i w ostatnim roku szkoły pobił rekord Stanów Zjedno­ czonych w rzucie oszczepem juniorów, zdobywając w ten sposób stypendium sportowe na uniwersytecie w Południowej Kalifornii. Jak sam się wyraził, „myszka przekształciła się w lwa". A jak tobie podoba się ta metafora? Jednak cała historia na tym się nie kończy. Część siły Michaela brała się z przekonania, które wyrobił w sobie po obejrzeniu filmu Samson i Dalila. Wierzył, że jeśli zapuści włosy, stanie się silny. I rzeczywiście, sprawdzało się to, kiedy był w szkole średniej. Niestety siła wynikająca z tego przekonania skończyła się dość gwałtownie, kiedy w okrutnych latach pięćdziesiątych stawiał swoje pierwsze kroki na uniwersytecie w Kalifornii. Grupa krótkowłosych osiłków dopadła go, przycisnęła do ziemi i obcięła

jego długie, podobne do lwiej grzywy włosy. Chociaż intelektu­ alnie rozwijał się dobrze, jego siły natychmiast opadły, a wyniki w rzucie oszczepem zmniejszyły się o jakieś trzydzieści stóp. Kiedy usiłował wrócić do swoich poprzednich rezultatów, doznał poważnej kontuzji, która na rok uniemożliwiła mu studia i musiał je przerwać. Aby się utrzymać, zaczął pracować przy rozładunku towarów w fabryce. Wyglądało to wszystko tak, jakby jego marzenia umarły. Jak więc udało mu się stać wielką gwiazdą? Pewnego dnia zauważył go agent werbujący talenty dla Holly­ wood i zaproponował mu próbne zdjęcia do roli Małego Joe Cartwrighta w pierwszym kolorowym telewizyjnym westernie, Bonanza. Potem już nigdy nie oglądał się za siebie. Zaczęła się wielka kariera aktora, a później reżysera i producenta. NIESPEŁ­ NIONE MARZENIE DAŁO MU WIELKĄ PRZYSZŁOŚĆ. Jednak wysiłki zmierzające do osiągnięcia początkowego celu i kierunek, w jakim go one popchnęły, wyrzeźbiły jego ciało i charakter, a więc dwa elementy niezbędne do przygotowania jego ostatecznego przeznaczenia. MUSIMY WIERZYC, ŻE ZA NASZYMI ROZCZAROWANIAMI I NIEPOWODZENIAMI KRYJĄ SIĘ CZASEM WIELKIE SZANSE I MOŻLIWOŚCI.

KLUCZ DO SUKCESU
Czy oznacza to, że jeśli na początku drogi prowadzącej cię do celu napotkasz przeszkody i frustrację, powinieneś iść dalej i za­ cząć robić coś innego? Oczywiście, nie. Nikt nie osiągnął jeszcze celu tylko dlatego, że go to INTERESOWAŁO. Osiągnięciu celu należy się całkowicie poświęcić. Analizując historie sukcesu wielu ludzi, odkryłem, że wytrwałość przyćmiewa wszystkie inne cechy, włącznie z talentem, i stanowi najcenniejsze narzędzie w tworzeniu i kształtowaniu jakości życia. Większość ludzi rezyg­ nuje, choć znajduje się zaledwie o kilka kroków od celu! Jestem przekonany, że życie nieustannie sprawdza naszą wy­ trwałość i poświęcenie, a największe życiowe nagrody zarezer­ wowane są dla tych, którzy kierują się uporem i konsekwencją tak długo, jak długo nie osiągną zamierzonych celów. Takie zdecy-

376

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XII. JAK STWORZYĆ NIEODPARTĄ PRZYSZŁOŚĆ

377

dowanie może przenosić góry, jeśli tylko jest konsekwentne. Choć może to brzmieć jak wielkie uproszczenie, właśnie determinacja odróżnia tych, którym spełniają się marzenia, od tych, którzy ciągle się cofają. Jestem uczniem tych, którzy nauczyli się zmieniać niewi­ dzialne w widzialne. Dlatego właśnie darzę wielkim szacunkiem poetów, pisarzy, aktorów i ludzi czynu, że potrafią oni ożywiać własne idee i myśli. W mojej opinii jednym z najlepszych wzor­ ców przedsiębiorczości i ciągłego rozwoju własnej osobowości oraz wielkiego sukcesu jest Peter Guber, prezes zarządu i dyrek­ tor generalny Sony Pictures Entertainment Inc. (poprzednio wy­ twórnia filmowa Columbia Pictures). W wieku czterdziestu ośmiu lat Peter stał się jednym z najpotężniejszych i najbardziej szano­ wanych ludzi w przemyśle filmowym. Wspólnie ze swoim part­ nerem Jonem Petersem zdobył łącznie pięćdziesiąt dwie nomi­ nacje do nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej. Jego filmy to między innymi Midnight Express, Missing, Rain Man i Batman. W 1989 roku ich firma Guber-Peters Entertainment Company została zakupiona przez Sony za ponad dwieście milionów dola­ rów tylko po to, aby duet Guber-Peters przejął kontrolę nad impe­ rium Columbia Pictures. W jaki sposób ktoś tak młody osiąga aż tak wielkie wpływy w nieprawdopodobnie konkurencyjnym świecie produkcji filmowej? Odpowiedź jest prosta: dzięki własnej wizji i niezłomnej wytrwałości. Pewnego dnia miałem zaszczyt odebrać telefon od Petera Gubera. Powiedział mi wtedy, że jest wielkim zwolennikiem nagranego przeze mnie instruktażowego filmu wideo Personal Poweń™), Każdego ranka słuchał moich taśm podczas poran­ nych ćwiczeń fizycznych, by w ten sposób dbać nie tylko o własne ciało, ale i o umysł. Dzwonił, by mi podziękować, ponieważ nigdy wcześniej nie kupił podobnej taśmy i nigdy wcześniej czegoś podobnego nie słyszał. W rezultacie tej rozmowy miałem szansę spotkać się z Peterem i zaprzyjaźnić się z nim. Przekonałem się, że kluczowym elementem jego niewiarygod­ nego sukcesu jest umiejętność nierezygnowania nigdy z raz wyz­ naczonego sobie celu. W 1979 roku on i Jon Peters kupili prawa do produkcji Batmana, ale zdjęcia rozpoczęli dopiero w 1988 roku. Przez cały ten czas dosłownie wszyscy próbowali ten film zabić. Szefowie studio twierdzili, że nie ma rynku na tego typu produkcję

i jedynymi potencjalnymi widzami są dzieciaki oraz szaleńcy zwar­ iowani na punkcie komiksów (którzy zresztą strasznie się wściekali, gdy ujawniono, że rolę Batmana będzie grał Michael Keaton). Mimo ciągłych rozczarowań, wiecznych frustracji i znacznego ryzyka, tandem Guber-Peters uczynił z Batmana jeden z najbardziej dochodowych filmów w historii kina. Dochód netto w pierwszym tygodniu projekcji był większy od dochodów przyniesionych przez jakikolwiek inny film. Zyski z filmu i produktów sprzedawanych w związku z jego projekcją przekroczyły miliard dolarów! Innym przykładem wytrwałości Gubera jest film Rain Man. Film ten w zasadzie nie powinien był dojść do skutku. Na różnych eta­ pach produkcji scenariuszem zajmowało się pięciu różnych pisarzy, a trzech reżyserów, w tym Steven Spielberg, zrezygnowało z pracy nad nim. Wielu ludzi żądało od Petera Gubera zmiany scenariusza, doda­ nia elementów wartkiej akcji, kilku morderstw albo przynajmniej odrobiny seksu. Wszyscy próbowali go przekonać, że nikt nie będzie chciał oglądać filmu, w którym pokazuje się tylko dwóch facetów siedzących przez cały czas w samochodzie i podróżujących po kraju, tym bardziej że jeden z nich był „niedorozwinięty". Ale Peter rozumie potęgę emocji. Zawsze wybiera filmy, które poruszają duszę widza. Wie, co chwyta ludzi za serce, i dla­ tego nie chciał się zgodzić na żadne zmiany. Mówił wszystkim, że to film o związku między ludźmi, że cała akcja potrzebna w tym filmie to właśnie historia dwóch braci, którzy powoli się nawza­ jem poznają, i że właśnie dlatego Rain Man zdobędzie Oscara. Najtęższe umysły, włącznie ze Spielbergiem, usiłowały mu to wyperswadować, ale on nie chciał ustąpić. I rzeczywiście w 1988 roku film zdobył cztery Oscary: za najlepsze zdjęcia, najlepszą reżyserię, najlepszą rolę męską i naj­ lepszy scenariusz. Wytrwałość się opłaca. Guber wierzy, że w Hollywood zaczynasz od zera z każdym kolejnym filmem, że jesteś tylko tak dobry, jak twój ostatni film. Czy nie wywołuje to wielkiego strachu? Oczywiście, że tak! Ale Gruber twierdzi, że wykorzystuje swój strach i presję otoczenia nie po to, by czuć się sparaliżowany, lecz by PCHAĆ SIĘ DO PRZODU. Zbyt często zdarza się, że ludzie nawet nie podejmują próby osiągnięcia celu z powodu strachu, że im się nie uda. Albo jeszcze gorzej, zaczynają dążyć do celu i zbyt szybko rezygnują. Wielu

378

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XII. JAK STWORZYĆ NIEODPARTĄ PRZYSZŁOŚĆ

379

znajdowało się na dobrej drodze, ale zabrakło im cierpliwości kamieniarza. Zrezygnowali niemal od razu, ponieważ nie uzyski­ wali natychmiastowych rezultatów. Jeśli udało mi się dostrzec jedną cechę wspólną wszystkim mistrzom, wszystkim tym, którzy naprawdę zrealizowali swoje marzenia, to była to właśnie ich nieprawdopodobna wytrwałość. Każdy z nich w razie konieczności zmieniał taktykę, ale nigdy nie porzucał swojej ostatecznej wizji.

WYKORZYSTAJ DLA OSIĄGNIĘCIA CELÓW SIŁĘ PŁYNĄCĄ Z UKŁADU WYBIÓRCZEJ AKTYWACJI
Z jakiego źródła siły czerpali Peter Guber i Michael Landon? Czym jest ta pozornie nadzmysłowa percepcja, dzięki której oni i im podobni ludzie dostrzegają wszystko, co wiąże się z ich celem albo może zostać wykorzystane dla spełnienia ich marzeń? Jestem przekonany, że każdy z tych ludzi nauczył się wyko­ rzystywać we własnym umyśle mechanizm znany jako Wybiórczy Układ Aktywacji (WUA). Nazwa ta brzmi skomplikowanie i w rzeczywistości sam pro­ ces jest bardzo skomplikowany, ale funkcja, jaką spełnia, jest zarówno prosta, jak i ważka: WUA decyduje o tym, co zauważysz, a na co nie zwrócisz uwagi. To jakby filtr twojego umysłu. Pamię­ taj, że umysł człowieka może się świadomie skupić jedynie na ograniczonej liczbie zjawisk jednocześnie, w związku z tym umysł poświęca wiele wysiłku na podjęcie decyzji co do zjawisk, na które NIE będzie zwracał uwagi. W tej chwili bombardują cię niezliczone bodźce, ale twój umysł lekceważy większość z nich i skupia się tylko na tym, co jest według ciebie istotne. Mechanizm, dzięki któremu może to osiągnąć, to właśnie WUA. W ten sposób WUA jest bezpośrednio odpowiedzial­ ny za to, jak duże fragmenty rzeczywistości postrzegasz świadomie. Pozwól, że podam przykład. Czy kiedykolwiek zdarzyło ci się, że kupiłeś jakieś nowe ubranie albo nowy samochód i nagle zacząłeś wszędzie dookoła zauważać podobne? Dlaczego tak

było? Czy wcześniej nie używano podobnych lub takich samych rzeczy? Oczywiście, że używano, ale zauważasz je dopiero teraz, ponieważ fakt, że je zakupiłeś, stanowi dla twojego WUA wyraźny dowód, że wszystko, co się z nimi wiąże, jest istotne i musi zostać zauważone. Natychmiast stajesz się bardziej wyczulony na coś, co tak naprawdę było wokół ciebie od dawna. TA ZMIANA POSTAWY UMYSŁOWEJ BARDZIEJ PRE­ CYZYJNIE ŁĄCZY CIĘ Z TWOIMI CELAMI. KIEDY ZDE­ CYDUJESZ, ŻE COŚ JEST DLA CIEBIE WAŻNE, POŚWIĘ­ CASZ TEMU WIELE EMOCJI I NIEUSTANNIE SIĘ NA TYM SKUPIAJĄC, W KOŃCU JASNO ZAUWAŻASZ WSZYSTKIE MOŻLIWOŚCI, KTÓRE UŁATWIAJĄ CI OSIĄGNIĘCIE TE­ GO CELU. Dlatego właśnie wcale nie najważniejsze jest zrozu­ mienie, jak osiągniesz swoje cele, gdy je sobie po raz pierwszy wyznaczasz. Uwierz, że WUA wskaże ci właściwe sposoby, kiedy zaczniesz do celu dążyć.

Pnij się wysoko. - Twoją metą niebo, Twoim celem gwiazda.
NAPIS NA BUDYNKU WILLIAMS COLLEGE

Osiem lat temu, w 1983 roku, wykonałem ćwiczenie, które pomo­ gło mi stworzyć taką wizję przyszłości, że zmieniło się tym samym całe moje życie. Postanowiłem w ramach całego procesu stawiania sobie coraz większych wymagań sporządzić zupełnie nową listę moich celów, wpisując tam rzeczy, po które nie będę sięgał, oraz to wszystko, czemu naprawdę chcę się w życiu poświęcić. Odrzu­ ciłem wszystkie ograniczające mnie przekonania i siadłem na plaży z notatnikiem w ręku. Pisałem bez przerwy przez trzy godziny. Zmusiłem umysł do wyobrażenia sobie każdej dosłownie rzeczy, którą mógłbym chcieć stworzyć, posiąść, doświadczyć albo osiągnąć. Dałem so­ bie dużo czasu: kiedykolwiek począwszy od jutra, a kończąc przed upływem dwudziestu lat. Ani przez chwilę nie zastana­ wiałem się nad tym, czy osiągnięcie tych celów jest możliwe, czy nie. Po prostu wychwytywałem każdą inspirującą możliwość i zapisywałem ją w swoim dzienniku.

380

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XII. JAK STWORZYĆ NIEODPARTĄ PRZYSZŁOŚĆ

381

Wróciłem do tego ćwiczenia sześć miesięcy później, kiedy wraz z grupą parapsychologów zostałem zaproszony do ZSRR, aby badać zjawiska parapsychologiczne razem z naukowcami z uniwersytetów z całej Rosji. Spędziłem wtedy wiele godzin w pociągu, podróżując z Moskwy na Syberię, a stamtąd do Le­ ningradu. Nie miałem na czym pisać. Wykorzystałem więc od­ wrotną stronę starej rosyjskiej mapy i wypisałem wszystkie długofalowe cele związane z moimi perspektywami ducho­ wymi, umysłowymi, emocjonalnymi, fizycznymi i finansowymi, a następnie, cofając się od swoich przyszłych celów do tera­ źniejszości, wyznaczyłem sobie kilka punktów zwrotnych w każdej z tych dziedzin. I tak na przykład zadałem sobie pytania związane z osiągnię­ ciem moich celów duchowych za dziesięć lat: kim muszę się stać i czego muszę dokonać, aby osiągnąć swój ostateczny cel? Co muszę zrobić w ciągu dziewięciu lat, w ciągu ośmiu, siedmiu i tak dalej, aż do chwili obecnej? JAKIE KONKRETNE DZIAŁANIA, KTÓRE MOGĘ PODJĄĆ JUŻ DZISIAJ, DOPROWADZĄ MNIE DO WYBRANEGO PRZEZE MNIE PRZEZNACZE­ NIA? Tamtego dnia postawiłem przed sobą konkretne cele, które zmieniły moje życie. Opisałem dokładnie kobietę moich marzeń, ze wszystkimi szczegółami dotyczącymi jej umysłu, duszy, charak­ teru i ciała. Opisałem, jakie będą moje dzieci, jakie dochody za­ dowoliłyby mnie w przyszłości, dokładnie nakreśliłem dom, w którym chcę mieszkać - włącznie z okrągłym gabinetem na trzecim piętrze, którego okna wychodziłyby na ocean. Półtora roku później pojawili się w moim domu dziennikarze z miesięcznika „Life". W przeprowadzanym wywiadzie pytali, w jaki sposób udało mi się wprowadzić tak wielkie zmiany w moim życiu w tak krótkim czasie. Wtedy wyciągnąłem starą ro­ syjską mapę i z wielką przyjemnością przekonałem się, jak wiele udało mi się osiągnąć. Spotkałem kobietę, którą wtedy opisałem, i poślubiłem ją. Znalazłem i kupiłem dom, który sobie wtedy wymarzyłem, z okrągłym gabinetem na trzecim piętrze, w wie­ życzce, która wychodzi na ocean. Kiedy wypisywałem swoje cele, nie miałem najmniejszego pojęcia, jak mogę je osiągnąć. Jednak PRZEZ JAKIŚ CZAS NIE

ZASTANAWIAŁEM SIĘ NAD TYM ZUPEŁNIE I NIE DO­ KONYWAŁEM ŻADNYCH OCEN, PO TO, ABY MÓC DOJŚĆ DO CELU.

POSTAW PIERWSZY KROK JUŻ TERAZ!
Za chwilę postawisz pierwszy krok na drodze do sukcesu, podej­ miesz pierwsze działania, które pomogą ci zmienić niewidzialne w widzialne, urzeczywistnić twoje marzenia. Zanim skończysz czytać ten rozdział, stworzysz sobie przyszłość tak nieodpartą, postawisz tak wspaniałe cele, że nie powstrzymasz się przed postawieniem tego pierwszego kroku właśnie dzisiaj. Zajmiemy się czterema dziedzinami twojego życia: 1. CELE ZWIĄZANE Z ROZWOJEM WŁASNYM, 2. CELE ZWIĄZANE Z KARIERĄ ZAWODOWĄ, INTERESAMI, FINANSAMI, 3. CELE ZWIĄZANE Z ROZRYWKĄ I PRZYGODAMI, 4. CELE ZWIĄZANE Z DZIAŁANIAMI DLA DOBRA INNYCH. Wyznacz sobie czas na wymyślanie wszelkich możliwych projektów w każdej z tych dziedzin. Pisz bez zastanowienia, nie bądź cenzorem samego siebie - po prostu zapisuj wszystko, co przyjdzie ci do głowy. Nieustannie zadawaj sobie pytanie: CZEGO CHCIAŁBYM OD ŻYCIA, GDYBYM WIEDZIAŁ, ŻE MOGĘ DOSTAĆ DOSŁOWNIE WSZYSTKO? PO CO BYM SIĘ­ GNĄŁ, GDYBYM WIEDZIAŁ, ŻE NA PEWNO MI SIĘ UDA? Na jakiś czas zupełnie zlekceważ potrzebę odpowiedzi na pytanie, jak to zrobisz. Po prostu odkryj, czego naprawdę chcesz. I dokonaj tego odkrycia bez kwestionowania własnych możliwości, bez wątpienia we własną skuteczność. Pamiętaj, że jeśli dostarczysz sobie dość dobrej inspiracji, siła, którą w ten sposób uwolnisz w samym sobie, znajdzie sposób na spełnienie twoich pragnień. Na początku nie trać czasu na zbyt dokładny opis. Nie zajmuj się szczegółami, jak na przykład stwierdzenie: „Chcę mieć dwupiętrowy dom w Nob Hill w San Francisco, umeblowany wyłącznie białymi nowoczesnymi mebla-

382

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XII. JAK STWORZYĆ NIEODPARTĄ PRZYSZŁOŚĆ

383

mi. W niektórych miejsach będzie trochę kolorowych plam. I jeszcze ogród, koniecznie z mnóstwem róż." Zamiast tego napisz po prostu: „Dom moich marzeń. Duży ogród. San Francisco." Szczegółami zajmiesz się później. Tak więc teraz wpraw się w stan niezachwianej wiary, pod­ nieś do maksimum własne oczekiwania w przekonaniu, że możesz osiągnąć dosłownie wszystko. Wyobraź sobie, że znów jesteś dzieckiem i przed świętami Bożego Narodzenia piszesz list z prośbą do Świętego Mikołaja. Czy pamiętasz jeszcze, jak to było? Dzieci nie mają żadnych zahamowań, potrafią poprosić o wszystko i w jednej chwili stworzą nieprawdopodobną wręcz listę życzeń. Bez wahania więc mogą napisać: „Chcę mieć basen. Nie, dwa baseny, jeden dla ciebie, a drugi dla mnie." Na takie życzenie ktoś dorosły powiedziałby im pewnie: „Co takiego? Jak będziesz miał szczęście, to może dostaniesz mały brodzik!" Później odwołamy się do rozsądku. Na razie znów jesteś dzieckiem i znów możesz patrzeć na życie bez żadnych ograniczeń. I. Cele związane z rozwojem własnym KROK PIERWSZY: Na kartce WYPISZ WSZYSTKO TO, CO CHCIAŁBYŚ ULEPSZYĆ W ZWIĄZKU Z WŁASNYM ROZWOJEM. Jak chciałbyś ulepszyć swoje ciało? Jakie są twoje cele, gdy idzie o rozwój umysłowy i społeczny? Czy na przykład chciałbyś się nauczyć jakiegoś języka obcego? Chciałbyś nauczyć się szybko czytać? Czy dałoby ci coś przeczytanie wszystkich dzieł Szekspira? Co chciałbyś osiągnąć emocjonalnie, czego doświadczyć i co opanować do perfekcji? Być może chcesz na­ uczyć się natychmiast łamać wzorce frustracji i poczucia odrzuce­ nia? Może chcesz zmienić odczucia w stosunku do ludzi, których dotychczas traktowałeś ze złością? Jakie są twoje cele duchowe? Czy chcesz poczuć silniejsze związki ze Stwórcą? A może chcesz bardziej kochać bliźnich? Najważniejsze w tym ćwiczeniu jest to, byś wypisał dokładnie wszystko, co przychodzi ci do głowy, i byś nie pozwolił umysłowi zatrzymać się ani na chwilę. Możesz wypisywać cele krótkofalowe, coś, co chcesz osiągnąć w tym tygodniu albo w tym roku. Może to też być coś, co chcesz osiągnąć w bliżej nie sprecyzowanej

przyszłości - od dziś w ciągu dwudziestu lat. ZASTANAWIAJ SIĘ NAD TYM INTENSYWNIE PRZEZ CO NAJMNIEJ PIĘĆ MINUT. NIE PRZESTAWAJ PISAĆ ANI NA MOMENT Bądź szalony i nierozsądny - przez chwilę bądź dzieckiem. Czasem dzi­ wny pomysł prowadzi do wielkiej przyszłości! Poniżej znajdziesz kilka pytań, nad którymi być może zechcesz się zastanowić, zanim zaczniesz wykonywać to ćwiczenie. Jednak zaraz po tym przystąp do pracy i próbuj sobie wyznaczać cele. Natychmiast! Czego chciałbyś się nauczyć? Jakie umiejętności chciałbyś opanować? Jakie cechy charakteru chciałbyś w sobie rozwinąć? Jakich chcesz mieć przyjaciół? Kim chcesz zostać? Co możesz zrobić, by ulepszyć swoje ciało? Cotygodniowy masaż? Codzienny? Ćwiczenia w siłowni? Przejście na wegetarianizm? Zwycięstwo w triatlonie dla ludzi z żelaza w Honolulu? Czy chciałbyś pokonać swój strach przed lataniem? Strach przed przemawianiem publicznie? Strach przed pływaniem? Czego chciałbyś się nauczyć? Francuskiego? Chciałbyś badać pergaminy z obszaru Morza Martwego? Chcesz dobrze tańczyć czy śpiewać? Uczyć się gry na skrzypcach pod kierunkiem Icchaka Perlmana? Od jakich jeszcze mistrzów chcesz się uczyć? Czy chciałbyś gościć w domu dzieci przyjeżdżające w ramach wymiany międzynarodowej ? KROK DRUGI: Sporządziłeś już listę celów związanych z własnym rozwojem, które są dla ciebie wielką inspiracją. ZA­ STANÓW SIĘ TERAZ PRZEZ CHWILĘ I ZAPISZ OBOK

384

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XII. JAK STWORZYĆ NIEODPARTĄ PRZYSZŁOŚĆ

385

CZAS, JAKI WYZNACZASZ SOBIE NA OSIĄGNIĘCIE KAŻ­ DEGO Z NICH. Na tym etapie nie jest ważne, jak uda ci się to zro­ bić. Po prostu wyznacz sobie ramy czasowe. PAMIĘTAJ, ŻE CELE TO MARZENIA Z WYZNACZONYM OSTATECZNYM TERMINEM REALIZACJI. Tak więc już samo wyznaczenie terminu wprawia w ruch świadome i podświadome siły, które zaczną zmieniać twoje marzenia w rzeczywistość. Jeśli postanowisz, że osiągniesz jakiś cel w ciągu roku, postaw obok niego jedynkę. Jeśli mają to być trzy lata, postaw trójkę, i tak dalej aż do dwudziestu lat. KROK TRZECI: WYBIERZ JEDEN CEL, KTÓRY JEST DLA CIEBIE W TEJ KATEGORII NAJWAŻNIEJSZY, którego osiągnięcie na przykład w ciągu tego roku da ci wielką satys­ fakcję i wielką radość, pozwoli poczuć, że ten rok będzie rokiem dobrej inwestycji. POŚWIĘĆ KILKA MINUT NA PISEMNE WYJAŚNIENIE, DLACZEGO ZROBISZ WSZYSTKO, BY CEL TEN OSIĄGNĄĆ W CIĄGU JEDNEGO ROKU. Dlaczego jest to dla ciebie tak kuszące, wręcz nieodparte? Co zyskasz osią­ gając ten cel? Czego będzie ci brakować, jeśli go nie osiągniesz? Czy powody te są wystarczająco poważne, aby skłonić cię do działania? Jeśli nie, wybierz lepszy cel albo lepszą motywację. Najważniejszym odkryciem, którego wiele lat temu dokona­ łem w związku z moimi własnymi celami, jest fakt, że jeśli moje DLACZEGO jest wystarczająco duże, jeśli mam wystarczająco dobre powody, zawsze udaje mi się znaleźć odpowiedź na pytanie JAK. Już same cele mogą inspirować, ale świadomość przyczyn, dla których chcesz je osiągnąć, może dać ci olbrzymią siłę i motywację niezbędną, aby być wytrwałym i wygrać.

CELE ZWIĄZANE Z ROZWOJEM WŁASNYM

386

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XII. JAK STWORZYĆ NIEODPARTĄ PRZYSZŁOŚĆ

387

II. Cele związane z karierą zawodową, interesami, finansami
KROK PIERWSZY: WYPISZ WSZYSTKIE SWOJE PRAGNIE­ NIA ZWIĄZANE Z KARIERĄ ZAWODOWĄ, INTERESAMI I FINANSAMI. Jaki poziom finansowy chcesz osiągnąć? Jakie stanowisko? POŚWIĘĆ WŁAŚNIE TERAZ PIĘĆ MINUT NA SPORZĄDZENIE LISTY, KTÓRA MOŻE BYĆ DLA CIEBIE WARTA MILIONY! Czy chcesz zarabiać: 50.000 dolarów rocznie? 100.000 dolarów rocznie? 500.000 dolarów rocznie? Milion dolarów rocznie? 10 milionów dolarów rocznie? Tak dużo, że nie będziesz w stanie tego policzyć? Jakie cele stawiasz przed swoją firmą? Czy chciałbyś wypuścić akcje swojej firmy? Czy chciałbyś stać się najlepszy w swojej branży? Ile chciałbyś posiadać? Kiedy chcesz przejść na emeryturę? Jak wielkie zyski z inwestycji zadowalałyby cię i pozwalały już nie pracować? W jakim wieku chcesz osiągnąć niezależność finansową? Jakie są twoje cele związane z gospodarką finansami? Chcesz zbilansować budżet? Chcesz się czegoś nowego nauczyć? Jakie inwestycje chcesz poczynić? Chcesz założyć nową firmę? Kupić kolekcję monet? Zająć się usługami dostawczymi? Zainwestować w fundusz wzajemnej reasekuracji? Zainwestować w firmę ubezpieczeniową? Kupić akcje?

Ile chcesz zaoszczędzić, aby zapewnić swoim dzieciom dobre wykształcenie? Ile chcesz wydawać na podróże i przygody? Ile chcesz wydawać na wciąż nowe „zabawki" dla siebie? Jakie są twoje cele związane z karierą zawodową? Czy chciałbyś mieć większy udział w życiu swojej firmy? Jakie warunki pracy chcesz sobie stworzyć? Czy chcesz awansować? Zostać dyrektorem? Prezesem? Z czego chciałbyś zasłynąć w swoim zawodzie? Jakie wpływy chciałbyś osiągnąć? KROK DRUGI: Wypisałeś już najbardziej upragnione cele w dziedzinie finansów, kariery zawodowej i interesów. POŚWIĘĆ KILKA MINUT NA WYZNACZENIE OSTATECZNEGO TER­ MINU REALIZACJI KAŻDEGO Z NICH. Podobnie jak to robiłeś z celami w zakresie rozwoju własnego, postaw obok każdego z nich cyfrę odpowiadającą liczbie lat, jakie sobie dajesz na jego osiągnięcie. Pamiętaj, że liczy się nie to, jak osiągniesz swój cel albo czy ostateczny termin jego realizacji jest praw­ dopodobny. Ważne jest jedynie to, czy jesteś CAŁKOWICIE ZDECYDOWANY, by ten cel osiągnąć. KROK TRZECI: WYBIERZ NAJWAŻNIEJSZY CEL W TEJ KATEGORII I NAPISZ KILKA ZDAŃ NA JEGO TEMAT. Wyjaśnij, dlaczego koniecznie musisz osiągnąć ten cel w ciągu najbliższego roku. Wypisz tyle powodów, ile przychodzi ci do głowy. Wybieraj takie, które dodadzą ci sił, popchną do działania, dostarczą pasji i podniecenia. Również i tym razem, jeśli wypisane powody nie będą dla ciebie dostatecznym przymusem do działania, poszukaj albo lep­ szych powodów, albo lepszego celu.

388

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XII. JAK STWORZYĆ NIEODPARTĄ PRZYSZŁOŚĆ

389

CELE ZWIĄZANE Z KARIERĄ ZAWODOWĄ, INTERESAMI, FINANSAMI

Gdyby nie było żadnych ograniczeń finansowych, jakie rzeczy chciałbyś zdobyć? Co chciałbyś robić?'Gdyby stanął przed tobą dżin, by natychmiast spełnić każde twoje życzenie, czego zażądałbyś? KROK PIERWSZY: POŚWIĘĆ CO NAJMNIEJ PIĘĆ MI­ NUT NA WYPISANIE WSZYSTKICH RZECZY, KTÓRE CHCIAŁBYŚ POSIĄŚĆ LUB PRZEŻYĆ. Oto pytania, które inogą ci w tym pomóc. Czy chciałbyś stworzyć, zbudować lub kupić: Domek letniskowy? Zamek? Dom na plaży? Katamaran? Jacht? Wyspę? Samochód marki Lamborghini? Helikopter? Odrzutowiec? Studio muzyczne? Kolekcję dzieł sztuki? Prywatne zoo pełne aligatorów, żyraf i hipopotamów? Wehikuł czasu? Czy chciałbyś wybrać się na: Premierę sztuki na Broadwayu? Premierę filmu w Cannes? Koncert Bruce'a Springsteena? Przedstawienie teatru kabuki w Osace? Czy chciałbyś: Uczestniczyć w kolejnych wyścigach Indianapolis 500? Grać w parze z Moniką Seles, Steffi Graf, Borisem Beckerem albo Ivanem Lendlem? Nieść znicz olimpijski? Stanąć do pojedynku z Michaelem Jordanem? Pływać z różowymi delfinami w oceanach Peru?

III. Cele związane z rozrywką i przygodami

390

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XII. JAK STWORZYĆ NIEODPARTĄ PRZYSZŁOŚĆ

391

Ścigać się z najlepszym przyjacielem na wielbłądach między piramidami Egiptu? I wygrać? Ścigać się w Himalajch z Szerpami? Czy chciałbyś: Zostać gwiazdą na Broadwayu? Pocałować na ekranie Kim Basinger? Stanąć przed kamerą obok Patricka Swayze? Układać choreografię współczesnego baletu z Michaiłem Barysznikowem? Jakie egzotyczne miejsca chciałbyś odwiedzić: Pożeglować dookoła świata na „Kon-Tiki", jak Thor Heyerdahl? Odwiedzić Tanzanię i badać życie szympansów razem z Jane Goodall? Pływać na „Calypso" z Jacques'em Cousteau? Pływać na jachcie wokół wysp greckich? Wylegiwać się na piaskach francuskiej Riviery? Uczestniczyć w festiwalu smoków w Chinach? Wziąć udział w tańcach cieni w Bangkoku? Nurkować na Fidżi? Medytować w klasztorze buddyjskim? Przechadzać się po alei Prado w Madrycie? Zarezerwować sobie miejsce na statku kosmicznym? KROK DRUGI I KROK TRZECI: WYZNACZ LIMIT CZA­ SOWY DLA KAŻDEGO Z TYCH CELÓW, A NASTĘPNIE WYBIERZ NAJWAŻNIEJSZY CEL W TEJ KATEGORII, KTÓRY CHCIAŁBYŚ ZREALIZOWAĆ W CIĄGU JEDNEGO ROKU, I POŚWIĘĆ KILKA MINUT NA NAPISANIE, DLA­ CZEGO KONIECZNIE MUSISZ TEN CEL OSIĄGNĄĆ. Jeśli po tym cel ten nie wyda ci się dość kuszący, na tyle nieodparty, by skłonić cię do natychmiastowego działania, spróbuj znaleźć lep­ sze powody albo lepszy cel.

CELE ZWIĄZANE Z PRZYJEMNOŚCIAMI I PRZYGODAMI

392

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XII. JAK STWORZYĆ NIEODPARTĄ PRZYSZŁOŚĆ

393

IV. Cele związane z działaniami dla dobra innych
Mogą to być cele najbardziej inspirujące, dające ci największy im­ pet do działania, ponieważ są dla ciebie okazją do zapisania się w historii, stworzenia dziedzictwa, które przyczyni się do polepszenia życia innych. Może to być cos bardzo prostego, jak dotacja dla two­ jej parafii albo decyzja o przystąpieniu do lokalnego programu odzyski­ wania surowców wtórnych. Może to też być cel bardzo poważny, jak choćby założenie fundacji, która pomagałaby ludziom kalekim. KROK PIERWSZY: POŚWIĘĆ CO NAJMNIEJ PIĘĆ MI­ NUT NA PRZEMYŚLENIE WSZYSTKICH MOŻLIWOŚCI. Jaki wkład możesz wnieść w życie innych? Pomóc w budowie schroniska dla bezdomnych? Zaadoptować dziecko? Pracować społecznie w jadłodajni dla biednych? Zgłosić się do czytania książek niewidomym? Odwiedzić jakiegoś więźnia? Zostać ochotnikiem w Korpusie Pokoju na sześć miesięcy? Zanieść jakieś upominki mieszkańcom domu starców? Jak możesz dopomóc w: Ochronie warstwy ozonowej? Oczyszczaniu oceanów? Eliminacji odpadów radioaktywnych? Powstrzymaniu niszczenia lasów? Co mógłbyś stworzyć? Perpetuum mobile? Samochód napędzany spalanymi odpadkami? System rozdzielający jedzenie między głodujących? KROK DRUGI I KROK TRZECI: Podobnie jak poprzed­ nio, WYZNACZ LIMIT CZASOWY DLA KAŻDEGO Z TYCH CELÓW, A NASTĘPNIE WYBIERZ NAJWAŻNIEJSZY CEL W TEJ KATEGORII, KTÓRY CHCESZ ZREALIZOWAĆ W CIĄGU JEDNEGO ROKU, I POŚWIĘĆ KILKA MINUT NA NAPISANIE, DLACZEGO KONIECZNIE MUSISZ TEN CEL OSIĄGNĄĆ PRZED UPŁYWEM DWUNASTU MIESIĘCY

CELE ZWIĄZANE Z DZIAŁANIAMI DLA DOBRA INNYCH

394

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XII. JAK STWORZYĆ NIEODPARTĄ PRZYSZŁOŚĆ

395

Mc nie tworzy przyszłości tak jak marzenia. Utopia dziś, krew i kości jutro.
VICTOR HUGO

Teraz powinieneś już mieć cztery najważniejsze cele, które dają ci wielką inspirację, oraz powody, dla których osiągnięcie tych celów jest więcej niż nieodparte. Jak poczułbyś się za rok, gdy­ byś osiągnął wszystkie cztery? Co odczuwałbyś, myśląc o sobie? Co odczuwałbyś, myśląc o własnym życiu? Nie mam słów, który­ mi mógłbym wyrazić, jak ważne jest rozwinięcie silnej motywacji do osiągnięcia tych celów. Wystarczająco silne DLACZEGO po­ zwoli ci znaleźć niezbędne do ich realizacji JAK. Przypominaj sobie o tych celach codziennie. Zapisz je tam, gdzie będziesz je każdego dnia widział: w kalendarzu, na biurku w pracy albo na lustrze w łazience, przed którym golisz się każdego ranka. Jeśli podeprzesz swoje cele poświęceniem się CDSI, jeśli podejmiesz niezłomne postanowienie o ciągłym doskonaleniu siebie w każdej z tych czterech dziedzin, wtedy z pewnością będziesz czynił postępy z dnia na dzień. Już teraz podejmij decyzję, że będziesz dążył do osiągnięcia tych celów, że zaczniesz je realizować natychmiast.

CELÓW. Za każdym razem, kiedy to robisz, musisz budzić w sobie radość, musisz ją podsycać, wyobrażając sobie, czując, widząc i słysząc, jak twoje marzenia stają się rzeczywistością. Ta ciągła koncentracja wytworzy połączenie neuronowe, neu­ ronową autostradę między punktem, w którym znajdujesz się obecnie, a punktem, do którego chcesz dojść. W wyniku tego intensywnego uwarunkowywania zaczniesz odczuwać pewność, że urzeczywistnisz swoje marzenia, a ta pewność przełoży się na jakość twoich działań, zapewni ci sukces. Twoja wiara pozwoli ci zdobyć odpowiednich trenerów i odpowiednie wzorce osobowe, które poprowadzą cię do najskuteczniejszych działań. Pomogą ci również osiągać rezultaty o wiele szybciej niż za pomocą trady­ cyjnej metody prób i błędów, którą można stosować bez powodzenia całymi latami. Nie czekaj ani dnia dłużej z rozpoczę­ ciem tego procesu. Zacznij już dziś!

CEL TWOJEGO CELU
Często w pogoni za osiągnięciem własnych celów nie zauważamy ich prawdziwego wpływu na nas samych i nasze otoczenie. Sądzimy, że dotarcie do celu jest celem samo w sobie. Jednak dokładniejsza obserwacja powie nam, że po drodze wprawiamy w ruch wiele procesów, których skutki znacznie przewyższają nasze oczekiwania i zamiary. W końcu pszczoła pewnie nigdy nie zastanawia się nad sposobami rozmnażania roślin. A przecież w pogoni za słodkim nektarem kwiatowym pszczoły przenoszą pyłek z kwiatu na kwiat, zapoczątkowując w ten sposób wielki proces, którego skutkiem wzgórza znów będą się pławić w barwach. Celem ludzi biznesu jest zysk i, osiągając ten cel, tworzą nowe miejsca pracy, w ten sposób dając wielu ludziom szansę na rozwój osobisty i podniesienie jakości życia. Proces zarabia­ nia na życie pozwala ludziom osiągać różne cele, jak choćby posyłanie dzieci do szkoły. Z kolei dzieci wnoszą później swój wkład jako lekarze, prawnicy, artyści, ludzie interesu, naukowcy i rodzice. Proces ten nie kończy się nigdy.

JAK SPRAWIĆ, BY TWOJE CELE BYŁY REALNE
Masz już zestaw nieodpartych celów oraz jasno stwierdzone po­ wody, dla których musisz te cele osiągnąć. A więc proces urze­ czywistniania tych marzeń już się zaczął. Twój Wybiórczy Układ Aktywacji wyczuli się, kiedy będziesz codziennie powtarzał te cele, i dzięki temu zauważysz wszystkie możliwe drogi poz­ walające ci zbliżyć się do nich. Aby zapewnić sobie osiągnięcie celów, musisz tak warun­ kować własny system nerwowy, aby już teraz odczuwał przy­ jemność, którą przyniesie ich realizacja. Tak więc CO NAJM­ NIEJ DWA RAZY DZIENNIE MUSISZ ĆWICZYĆ WŁASNE EMOCJE, ODCZUWAĆ RADOŚĆ PŁYNĄCĄ Z OSIĄGNIĘ­ CIA KAŻDEGO Z TWOICH CZTERECH NAJWAŻNIEJSZYCH

396

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XII. JAK STWORZYĆ NIEODPARTĄ PRZYSZŁOŚĆ

397

Cele są środkiem prowadzącym nas do mety, a nie ostatecznym sensem naszego życia. Są po prostu narzędziem ułatwiającym nam koncentrację i pozwalającym poruszać się w określonym kierunku. Jedynym prawdziwym powodem, dla którego dążymy do osiągnię­ cia naszych celów, jest potrzeba rozwoju, potrzeba wzrostu. SAMO OSIĄGANIE CELÓW NIGDY NIE DA NAM SZCZĘŚCIA. NAJGŁĘBSZE I NAJTRWALSZE POCZUCIE SPEŁNIENIA PRZYNIESIE CI TO, KIM SIĘ STAJESZ, TO, JAK POKONU­ JESZ PRZESZKODY UTRUDNIAJĄCE CI OSIĄGNIĘCIE CELU. Może więc najważniejsze pytanie, jakie powinniśmy sobie zadawać, brzmi: JAKIM CZŁOWIEKIEM BĘDĘ MUSIAŁ SIĘ STAĆ, ABY OSIĄGNĄĆ TO, CZEGO CHCĘ? Może się to okazać najważniejsze pytanie w całym twoim życiu, ponieważ odpowiedź na nie ustali kierunek, w którym musisz zmierzać. Dlatego chciałbym, abyś właśnie teraz poświęcił kilka minut i napisał odpowiedź na to pytanie. WYMIEŃ CECHY CHARAK­ TERU, UMIEJĘTNOŚCI, ZDOLNOŚCI, POSTAWY I PRZE­ KONANIA, KTÓRE BĘDZIESZ MUSIAŁ W SOBIE WYPRA­ COWAĆ, ABY OSIĄGNĄĆ WYŻEJ WYZNACZONE CELE. Chcąc tego dokonać, z pewnością będziesz musiał podjąć dzia­ łania. Ale to nie wszystko. Jakie cechy będą ci niezbędne, aby urzeczywistnić to, co dotychczas niewidzialne? Zanim przystąpisz do dalszej lektury, napisz odpowiedź na to pytanie.

NAJWAŻNIEJSZY KROK
Przez wiele lat wyznaczałem sobie cele, a później brakowało mi wytrwałości, by je osiągnąć. Doznawałem chwilowej inspiracji, aż paliłem się do działania, ale w trzy tygodnie później zauważałem, że nie wykonuję żadnej z wypisanych poprzed­ nio rzeczy. Zanotowanie celu jest z pewnością pierwszym krok­ iem na drodze do jego osiągnięcia, a większość ludzi nie robi nawet tego. Samo działanie związane z wyznaczeniem celów i przelaniem ich na papier sprawia, że twoje cele stają się bliższe rzeczywistości. Ale najważniejsze, co możesz zrobić, aby osiągnąć swoje cele, to WYTWARZANIE SIŁY ROZPĘDU NATYCHMIAST PO ICH WYZNACZENIU. Najważniejszych reguł, jakie przyjąłem za własne, aby osiągać wyznaczone cele, nauczył mnie pewien człowiek sukcesu. Powiedział, abym najpierw wypisy­ wał sobie, co chcę osiągnąć, a następnie DOPÓTY NIE OPU­ SZCZAŁ MIEJSCA, W KTÓRYM PODJĄŁEM DECYZJĘ, DOPÓKI NIE ROZPOCZNĘ JAKIEGOŚ POZYTYWNEGO DZIAŁANIA ZMIERZAJĄCEGO DO OSIĄGNIĘCIA MO­ JEGO CELU. Jak już podkreślałem w rozdziale drugim, prawdziwa decyz­ ja to taka, na podstawie której zaczynasz działać natychmiast. Wykorzystaj siłę rozpędu, której nabrałeś, wyznaczając sobie cztery najważniejsze cele. Najlepszym sposobem na jej podtrzymy­ wanie jest PODJĘCIE SZYBKICH DZIAŁAŃ NATYCHMIAST PO PRZECZYTANIU TEGO ROZDZIAŁU. Nawet najmniejszy krok - telefon do kogoś, jakieś postanowienie, naszkicowanie wstępnego planu - posunie cię naprzód. Następnie sporządź listę prostych czynności, które możesz wykonywać dla osiągnięcia swoich zamierzeń w ciągu najbliższych dziesięciu dni. Ręczę, że te dziesięć dni małych kroków w kierunku wyznaczonego celu wytworzy łańcuch nawyków, które ci zapewnią długofalowy sukces. Jeśli na przykład twoim najważniejszym celem w zakresie własnego rozwoju jest nauczyć się tańczyć, zajrzyj do książki te­ lefonicznej już dzisiaj. Zadzwoń do szkoły tańca, umów się na spotkanie i zapisz na zajęcia.

JAKIM CZŁOWIEKIEM MUSZĘ SIĘ STAĆ, ABY OSIĄGNĄĆ TO, CZEGO CHCĘ

398

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XII. JAK STWORZYĆ NIEODPARTĄ PRZYSZŁOŚĆ

399

Jeśli twoim głównym celem w zakresie przyjemności i przy­ gód jest kupno samochodu mercedes, zatelefonuj do salonu sprze­ daży z prośbą o ofertę cenową albo już dzisiaj pojedź tam i przetestuj swój ulubiony model. Nie twierdzę oczywiście, że musisz ten samochód kupić zaraz, ale przynajmniej dowiedz się o cenę, aby twoje marzenie stało się bardziej rzeczywiste. Wielkie pragnienie pomoże ci później ułożyć plan, który doprowadzi cię do celu. Jeśli postanowiłeś, że najważniejsze w dziedzinie finansów jest dla ciebie osiągnięcie zarobków w wysokości stu tysięcy dolarów, zacznij już teraz zastanawiać się, jakie kroki musisz podjąć w tym kierunku. Czy masz kogoś znajomego, kto zara­ bia już takie sumy i mógłby ci powiedzieć, co należy robić? Czy musisz postarać się o dodatkową pracę, by osiągnąć takie zyski? Jakie umiejętności musisz opanować? Czy musisz zacząć bardziej oszczędzać i inwestować zaoszczędzone pieniądze, aby zwięk­ szyć własne dochody? Czy powinieneś otworzyć nową firmę? Jakie środki są ci do tego potrzebne? PAMIĘTAJ, ŻE MUSISZ CO NAJMNIEJ RAZ DZIENNIE DOŚWIADCZAĆ UCZUCIA, ŻE JESTEŚ CORAZ BLIŻEJ OSIĄGNIĘCIA KAŻDEGO Z CZTERECH NAJWAŻNIEJ­ SZYCH CELÓW. Ideałem byłoby, gdybyś czuł to codziennie rano i wieczorem. Przeglądaj też całą listę celów raz na pół roku, aby sprawdzić, czy wszystkie nadal cię interesują. Możesz też raz jeszcze zastanowić się nad nimi lub dodać kilka nowych. Jestem przekonany, że wraz z upływem czasu będziesz chciał nie tylko dodawać nowe cele, ale też i rezygnować z niektórych uprzednio wyznaczonych. Równie ważna dla długofalowego sukcesu jest świadomość, że OSIĄGNIĘCIE CELÓW MOZĘ OKAZAĆ SIĘ PRZE­ KLEŃSTWEM, JEŚLI PRZEDTEM NIE WYZNACZYMY SOBIE NOWYCH. Kiedy tylko zorientujesz się, że jesteś już blisko celu, powinieneś natychmiast stawiać sobie nowe. Inaczej doświadczysz czegoś, czego każdy z nas powinien unikać: prze­ ścigniesz własne marzenia. Ile razy czytamy o ludziach, którzy osiągają swoje życiowe cele tylko po to, aby sobie powiedzieć: „Czy to już wszystko?", kiedy poczują, że nad szczytem nie ma już nic.

Dobrym przykładem jest tu załoga promu kosmicznego „Apol­ lo". Astronauci przez całe życie przygotowywali się do spełnienia swojej największej misji, wylądowania na Księżycu. Kiedy wresz­ cie tego dokonali, wpadli w euforię, ale po powrocie na Ziemię niektórzy z nich znaleźli się w depresji, jakiej nawet nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. Nie mieli już na co czekać. Jaki mógłby być większy cel niż wylądowanie na Księżycu i badanie przestrze­ ni kosmicznej? Być może odpowiedzią na to pytanie jest podjęcie badania równie tajemniczego obszaru naszych umysłów, serc i dusz? Nieraz słyszałem o młodych kobietach, które miesiącami, a nawet latami planują swoje zamążpójście. Wkładają w te plany całą siłę, całą pomysłowość i zaczynają tworzyć scenariusze wprost z bajki. Wszystkie swoje nadzieje i oczekiwania wiążą z tym wydarzeniem w przekonaniu, że zdarza się ono tylko raz. Po chwilach wielkiego szczęścia młoda mężatka, podobnie jak astronauci z „Apolla", zaczyna odczuwać przygnębienie. Jak ma sobie poradzić po przeżyciu najważniejszego życiowego doświad­ czenia? Jedynym wyjściem jest wypatrywanie przyszłych, jeszcze ważniejszych celów związanych z budowaniem dopiero co zawartego związku. W jaki sposób ludzie mogą czuć siłę, podniecenie i pasję na­ wet po osiągnięciu swoich największych celów i spełnieniu naj­ skrytszych marzeń? KIEDY ZBLIŻAJĄ SIĘ DO MOMENTU, NA KTÓRY TAK DŁUGO CZEKALI, NATYCHMIAST WY­ ZNACZAJĄ SOBIE KILKA JESZCZE BARDZIEJ KUSZĄ­ CYCH CELÓW. Gwarantuje to im łagodne przejście od spełnio­ nych zamiarów do nowej inspiracji oraz pozwala po raz kolejny podejmować decyzję o dalszym własnym rozwoju. Bez tej decyzji każdy z nas zrobi, co konieczne, aby odczuwać satysfakcję, ale nigdy nie wyjdzie poza jej granice. Dlatego właśnie tracimy mo­ tywację do działania, tracimy potrzebę ciągłego rozwoju i popa­ damy w stagnację. Często ludzie umierają emocjonalnie i duchowo na długo przed tym, zanim umrze ich ciało. Sposobem na wyrwanie się z tej pułapki jest zrozumienie faktu, że OSTATECZNYM CELEM ŻYCIOWYM MOŻE BYĆ PRZYCZYNIANIE SIĘ DO DOBRA INNYCH. Znalezienie sposobu, który pozwoli pomagać innym, wspierać tych, których darzymy ciepłym uczuciem, może stać się inspiracją na całe życie.

400

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XII. JAK STWORZYĆ NIEODPARTĄ PRZYSZŁOŚĆ

401

Na świecie zawsze jest miejsce dla tych, którzy chcą dzielić się swoim czasem, energią, kapitałem, pomysłowością i zaanga­ żowaniem. Weźmy na przykład Robina Williamsa. Oto człowiek, który ma wielką przewagę nad swoim zmarłym przyjacielem Johnem Belushi, ponieważ odkrył sposób, który pozwala mu zawsze mieć przed sobą jakiś cel. Robin, wraz z przyjaciółmi Whoopi Goldberg i Billym Crystalem, postawili przed sobą zadanie, które zawsze będzie od nich wymagało sięgania po największą życiową siłę. Pomagają bezdomnym. Arnold Schwarzenegger zapewnił sobie podobne zyski emocjonalne, wiążąc się z Igrzyskami Olimpijskimi dla Niepełnosprawnych oraz Prezydencką Radą do spraw Kultury Fizycznej. Wszyscy ci ludzie sukcesu nauczyli się, że nic nie daje im większej satysfakcji niż szczera pomoc udzielona potrzebu­ jącym. Pamiętaj więc, aby zawsze stawiać przed sobą nowe cele, chwytać nowe marzenia, które pociągną cię na drogę nieustannego samodoskonalenia, drogę nieprzerwanego ulepszania siebie. Poświęcenie się CDSI jest prawdziwie uniwersalną polisą ubez­ pieczeniową, gwarantującą szczęście w ci^gu całego życia. Pamiętaj, że KUSZĄCA PRZYSZŁOŚĆ JEST POŻYWIE­ NIEM, KTÓRE PRZYCZYNIA SIĘ DO ROZWOJU TWOJEJ DUSZY. Każdy z nas potrzebuje poczucia ciągłego doskonalenia się emocjonalnego i duchowego.

pomogą ci stawiać sobie jak najwyższe wymagania. Wzmacniaj wytworzone połączenia neuronowe przez nieustanne próby, powtórzenia i natężenie emocjonalne. Wyobrażając sobie osiągnię­ cie celów, nie zapominaj o elementach submodalnych, wizual­ nych, słuchowych i kinestetycznych, które zmienią twoje cele W rzeczywistość!

NAJWAŻNIEJSZA LEKCJA
Najważniejszym wnioskiem płynącym z tego rozdziału jest stwier­ dzenie, że wizja przyszłości wytwarza w nas poczucie dyna­ micznego wzrostu. Bez tego poczucia nasze życie jest niepełne. Nieodparta przyszłość nie jest czymś ubocznym, ale koniecznoś­ cią. Pozwala nie tylko uzyskać zadowolenie, ale i w pełni uczestni­ czyć w głębokim poczuciu radości, wkładu w życie innych oraz rozwoju, które nadają znaczenie naszemu życiu.

Gdy nie ma widzenia, naród się psuje.
KSIĘGA PRZYSŁÓW, 29,18

ZAPROGRAMUJ SIĘ NA SUKCES
Dysponujesz już celami, które cię prawdziwie inspirują, które bę­ dą cię wciąż pchały do przodu. Musisz sprawić, by stały się one tak nieodparte, że twój system nerwowy uzna je za rzeczywis­ tość. Jak możesz rozwinąć poczucie żelaznej pewności? Po pier­ wsze, zastanów się, co w przyszłości może ci przeszkadzać w osiągnięciu celu, i usuń wszystkie te przeszkody już teraz, nie czekając, aż zaskoczą cię później. Potem uczyń publiczne zobowiązanie w obecności ludzi, którzy w twoim przekonaniu

Kiedyś przeczytałem, jak nieprawdopodobnie dużo ludzi w Ame­ ryce umiera w ciągu trzech lat po przejściu na emeryturę. Jest to dla mnie dowód, że jeśli tracimy poczucie tworzenia czegoś, poczucie wkładu w życie innych, tracimy chęć życia. Jeśli masz powód, by iść dalej, dojdziesz do celu. Często się zdarza, że ludzie śmiertelnie chorzy albo starsi, mimo ciężkiego stanu, trzymają się jakoś do świąt albo wielkiej rodzinnej okazji. Jak długo mają na co się cieszyć, czego oczekiwać, jak choćby Boże Narodzenie i związana z nim wizyta rodzinna, mają też powód, by żyć. Kiedy okazja mija, tracą swoją wiarę w przyszłość. Zjawisko to nie do­ tyczy wyłącznie naszej kultury. Zaobserwowano je na całym świecie. Na przykład w Chinach śmiertelność znacznie spada przed każdym ważniejszym świętem i znów wzrasta po jego za­ kończeniu.

402

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XII. JAK STWORZYĆ NIEODPARTĄ PRZYSZŁOŚĆ

403

Nie ma znaczenia, czy masz osiemnaście lat, czy osiem­ dziesiąt. Potrzebujesz czegoś, co popchnie cię naprzód. Inspiracja, której szukasz, czeka uśpiona w tobie, aż obudzi ją jakieś nie­ przewidziane wyzwanie albo prośba. Pułkownik Harlan Sanders przekonał się o tym w wieku sześćdziesięciu pięciu lat, kiedy pewnego dnia przyszedł rachunek za ubezpieczenie społeczne. Gniew popchnął go do działania.* Nie musimy jednak czekać na jakieś wydarzenie, aby obudzić drzemiącą inspirację. Możemy to wydarzenie wyreżyserować sami. Znany komik George Burns rozumie, jak ważna i jak silna jest nieodparta przyszłość. Poproszony o podsumowanie swojej filozofii życiowej, powiedział: „Muszę mieć coś, co zerwie mnie rano z łóżka. W końcu i tak niewiele mogę już w nim zdziałać. Najważniejsze jest dla mnie posiadanie jakiegoś punktu, kierunku, w którym mam zmierzać."** Burns ma dziś ponad dziewięć­ dziesiąt lat i wciąż bawi dowcipem, wciąż bierze udział w pro­ gramach telewizyjnych i w filmach. Słyszałem niedawno, że zarezerwował sobie kilka wieczorów w londyńskim „Palladium" na rok 2000, kiedy będzie miał sto cztery lata. Czy nie jest to nieodparta wizja przyszłości? Używaj swojej siły. Wiesz teraz, jak się samemu inspirować. Czas najwyższy, abyś zaczął to robić. Jeśli dotychczas czytałeś ten rozdział jedynie biernie, wróć do początku i wykonaj wszystkie ćwiczenia. Są łatwe i pozwolą ci się dobrze bawić. Po pierwsze, wyznacz sobie cztery najważniejsze cele do osiągnięcia w ciągu najbliższego roku. Po drugie, znajdź klarowne „dlaczego". Po trzecie, wypracuj rytuał codziennego przypominania sobie o tych celach i wyobrażania sobie wielkiej radości z ich osiągnięcia przez dziesięć kolejnych dni. Po czwarte, otocz się wzorami do naśladowania i ludźmi, którzy naprawdę pomogą ci opracować

plan działania, pozwalający ci zmienić marzenia w rzeczywis tość. Każdy z tych kroków pomoże ci wyczulić się na pojawiające się możliwości, i dostrzec wszystkie sposoby przyczyniające się do osiągnięcia wyznaczonych celów. To pozwoli ci rozwinąć poczucie pewności, którego potrzebujesz, aby skłonić się do działania. Możemy teraz przejść do kolejnego rozdziału, w którym (nauczę cię, jak pokonywać dowolną przeszkodę.

* Harlan Sanders jest założycielem firmy, która, w odróżnieniu od wielu innych przedsiębiorstw ubezpieczeniowych, ubezpiecza ludzi starszych bez względu na stan zdrowia, nie podnosząc przy tym wysokości składek. - Przyp. tłum. ** Wywiad Arthura Coopera z George'em Burnsem, „Playboy", czer­ wiec 1978.

XIII. DZIESIĘCIODNIOWE WYZWANIE

405

Rozdział trzynasty

DZIESIĘCIODNIOWE WYZWANIE
Nawyk jest albo najlepszym sługą, albo najgorszym panem.
NATHANIEL EMMONS

Konsekwencja... Czyż nie o to właśnie chodzi nam wszystkim? Nie chcemy osiągać rezultatów tylko raz na jakiś czas. Nie chce­ my być szczęśliwi tylko przez chwilę. Nie chcemy być w najlep­ szej formie zaledwie od czasu do czasu. Prawdziwe mistrzostwo tworzy konsekwencja, a prawdziwą konsekwencję tworzą nasze nawyki. Z pewnością po lekturze dotychczasowych rozdziałów wiesz już, że nie napisałem tej książki po to, aby pomóc ci odkryć kilka rzeczy o sobie samym. Nie jest też jej celem zainspirowanie cię kilkoma historyjkami albo przekazanie garści ciekawych infor­ macji, które mógłbyś wykorzystać od czasu do czasu dla osiągnię­ cia „drobnych postępów". Książka ta, podobnie jak cała moja działalność, ma na celu spowodowanie wymiernego wzrostu ja­ kości całego życia, również twojego. Można to osiągnąć jedynie za pomocą całkiem nowego wzor­ ca kierującego zmasowanym działaniem. Dla każdego człowieka prawdziwa wartość nowej umiejętności lub strategii jest wprost proporcjonalna do częstotliwości jej wykorzystywania. Wiele razy już mówiliśmy, że nie wystarczy tylko wiedzieć. MUSISZ ROBIĆ TO, CO WIESZ. Rozdział ten ma na celu pomóc ci w wy­ pracowaniu nawyku doskonałości - wzorców, które pomogą ci

możliwie najbardziej zwiększyć wpływ wywierany na samego siebie i innych. Aby dźwignąć swoje życie na kolejny, wyższy poziom, musisz zrozumieć, że WZORCE MYŚLENIA, KTÓRE DOPROWA­ DZIŁY CIĘ DO TWOJEJ OBECNEJ POZYCJI, NIE POMOGĄ CI DOSTAĆ SIĘ TAM, DOKĄD CHCESZ DOJŚĆ. Jednym z największych problemów, jakie dostrzegam zarówno u poszcze­ gólnych ludzi, jak i w przypadku całych instytucji, jest odrzucanie wszelkich zmian (które przecież są naszym największym sojusznikiem) oraz ocena własnych działań na podstawie przeko­ nania, że dotychczasowe sposoby myślenia i zachowania przy­ czyniły się do dotychczasowych sukcesów. Oczywiście jest to prawda, ale DO OSIĄGNIĘCIA KOLEJNEGO POZIOMU ZA­ ­ODOWEGO I OSOBISTEGO SUKCESU NIEZBĘDNY JEST NOWY WZORZEC MYŚLENIA. Aby tego dokonać, musisz raz na zawsze pozbyć się bariery Strachu i przejąć kontrolę nad przedmiotem, na którym skupia się twój umysł. Stare wzorce, pozwalające umysłowi stać się niewolnikiem problemów chwili, muszą zostać złamane na zaw­ sze. Na ich miejsce musimy wypracować nowe wzorce, które pozwolą nam się skoncentrować na rozwiązaniach problemu czerpać z tego satysfakcję. Z kart tej książki nauczyłeś się wielu dających siłę strategii, poznałeś narzędzia czyniące życie bogat­ szym, pełniejszym, radośniejszym i bardziej ekscytującym. Jeśli jednak czytasz tę książkę i nie wykorzystujesz zawartej w niej wiedzy, postępujesz tak, jakbyś kupił nowy komputer i nigdy nie wyjął go z pudełka, albo sprawił sobie ferrari i nigdy nie wyprowadzał go z podjazdu, chcąc w ten sposób się upewnić, że pie będą na nim osiadały kurz i błoto. Pozwól więc, że zaoferuję ci prosty plan złamania starych wzorców myślenia, odczuwania i zachowania. Plan ten pomoże ci uwarunkować nowe, dodające sił wzorce i sprawi, że staną się one całkowicie spójne. Wiele lat temu wpędziłem się w pułapkę. Stałem się więźniem własnych wzorców frustracji i złości. Gdziekolwiek się obró­ ciłem, czekały na mnie problemy. Pozytywne myślenie nie znaj­ dowało się wtedy wysoko na mojej liście sposobów rozwiązywa­ nia trudności. Byłem przecież „inteligentny", a ludzie inteligent-

406

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XIII. DZIESIĘCIODNIOWE WYZWANIE

407

ni nie patrzą pozytywnie na rzeczy, które pozytywne nie są. Wokół siebie miałem mnóstwo znajomych, którzy wyznawali tę zasadę (i byli podobnie sfrustrowani jak ja sam). Byłem wtedy nastawiony do życia bardzo negatywnie i wi­ działem wszystko w najczarniejszych barwach. Używałem pesymizmu jako tarczy. Były to niewątpliwie kiepskie próby uchronienia się przed cierpieniem wynikającym z nie spełnionych oczekiwań. Jednak przyjęcie takiego wzorca powodowało, że tar­ cza chroniąca mnie przed cierpieniem jednocześnie nie dopu­ szczała do mnie żadnej przyjemności. Nie pozwalała mi znaj­ dować jakichkolwiek rozwiązań mojego problemu i wpędzała swym ciężarem do emocjonalnego grobu, w którym nie odczuwa się ani zbytniego cierpienia, ani zbytniej przyjemności, w którym własne ograniczone działania oceniamy stwierdzeniem, że „są one realistyczne". Tymczasem życie wymaga równowagi. Jeśli pozwolimy sobie nie dostrzegać chwastów pieniących się w naszym ogrodzie, nasze złudzenia nas z pewnością zniszczą. Jednak równie niszczące jest zachowanie ludzi, którzy powodowani własnym strachem, ciągle wyobrażają sobie, że ich ogród zarósł chwastami nie do wyple­ nienia. Droga, którą kroczy zwycięzca, jest drogą równowagi. Zauważa on chwasty z uśmiechem na twarzy, wiedząc, że fakt, iż je zauważył, oznacza ich koniec. Wie, że potrafi je usunąć, i zrobi to natychmiast. Nie trzeba bać się chwastów. Są one częścią życia. Musimy je dostrzegać, uznawać ich istnienie, skupiać się na możliwych rozwiązaniach i natychmiast robić wszystko, by wyeliminować ich wpływ na nasze życie. Udawanie, że chwastów nie ma, w niczym nam nie pomoże. Nie pomoże też pławienie się w złości z ich powodu ani zamykanie się w strachu. Ich nieustanne próby za­ gnieżdżenia się w naszym ogrodzie są po prostu częścią życia. Musimy je usuwać, i to w dodatku z uśmiechem na twarzy, z po­ czuciem wielkiej radości. Inaczej spędzimy resztę życia na cier­ pieniach. Dlaczego? Ponieważ jedno mogę ci zagwarantować: chwastów będzie coraz więcej. I jeśli nie chcesz, aby twoje życie stanowiło ciągłą reakcję na pojawiające się codziennie nowe prob­ lemy, musisz pamiętać, że są one jego ważną częścią. Utrzymują bowiem twój zapał i siłę, wciąż wzmagają twoją czujność i wciąż

od nowa każą szukać środków, które pomogą ci utrzymać ogród w zdrowiu i obfitości. Musimy wciąż ćwiczyć to podejście przy odchwaszczaniu ogrodu naszych umysłów. Musimy nabyć umiejętności pozwala­ jących nam zauważyć, kiedy zaczyna się w nas rozwijać negaty­ wny wzorzec. Nie po to, aby się za ten wzorzec ganić albo ciągle nad nim rozwodzić, ale by złamać go natychmiast po jego odkryciu i zastąpić nasionami umysłowego, emocjonalnego, fizycznego, duchowego, finansowego i profesjonalnego sukcesu. W jaki sposób łamać negatywne wzorce już w chwili, gdy się pojawią? Po prostu przypomnij sobie metodę sześciu kroków, której nauczyłeś się z rozdziału szóstego. 1) Musisz najpierw zdecydować, czego chcesz. Jeśli naprawdę chcesz poczuć pasję i radość oraz przejąć kontrolę nad własnym życiem - a z całą pewnością tak jest, ponieważ w przeciwnym wypadku nie sięgnąłbyś po tę książkę - wiesz już, czego chcesz. 2) Musisz podziałać na siebie metodą dźwigni. Gdybyś prze­ czytał całą tę książkę i nie wypracował żadnych nowych wzorców, czy nie byłaby to nieprawdopodobna strata czasu? I odwrotnie, jak się poczujesz, kiedy zastosujesz zdobytą wiedzę, aby natychmiast przejąć kontrolę nad własnym umysłem, ciałem, emocjami, finansa­ mi i kontaktami z ludźmi? Pozwól więc, aby twoje pragnienie unikania cierpienia i zyskiwania wielkiej przyjemności popchnęło cię w kierunku zmian niezbędnych do podźwignięcia twojego życia na kolejny, wyższy poziom. Aby to osiągnąć, musisz... 3) Zakłócić ograniczający cię wzorzec. Najlepsza znana mi metoda na osiągnięcie tego celu to przejście na UMYSŁOWĄ DIETĘ - to jest wyznaczenie sobie określonego ściśle czasu oraz przejęcie dokładnej kontroli nad własnymi myślami. Umysłowa dieta daje możliwość wyeliminowania negatywnych wzorców myślenia i uczuć, które zawsze pojawiają się na skutek prowa­ dzenia życia cofającego emocjonalnie oraz niezdyscyplinowanego umysłowo. Prawie osiem lat temu postanowiłem oczyścić swój umysł w taki właśnie sposób i przekonałem się, że jest to sposób bezcenny. Napotkałem ten pomysł w małej broszurce pióra Emmeta Foxa The sevenday Mental Diet (Siedmiodniowa dieta umysłowa). Wyjaśnia w niej, jak wielką wartość ma przeżycie siedmiu kolej-

408

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XIII. DZIESIĘCIODNIOWE WYZWANIE

409

nych dni bez żadnych negatywnych myśli. Pomysł ten wydawał się tak banalnie prosty, że początkowo doszedłem do wniosku, iż jego realizacja może przynieść wyłącznie stratę czasu. Ale kiedy Emmet Fox zaczął tłumaczyć po kolei zasady tej diety prowadzącej do oczyszczenia umysłu, zacząłem rozumieć, że jej zastosowanie może się okazać o wiele trudniejsze, niż początkowo myślałem. Rzucone wyzwanie zaintrygowało mnie, a osiągnięte rezultaty wprawiły w zdumienie. Chciałbym uzupełnić dietę zaproponowaną przez pana Foxa w 1935 roku po to, abyś mógł ją wykorzystać jako narzędzie pozwalające ci integrować strate­ gie, których dotychczas nauczyłeś się z tej książki. I to od zaraz. Staje przed tobą możliwość zastosowania wszystkiego, z czym zapoznawałeś się w poprzednich rozdziałach. Wyzwanie, jakie ci rzucam, jest proste: PRZEZ NAJBLIŻSZYCH DZIESIĘĆ DNI, POCZYNAJĄC OD DZISIAJ, PRZEJMIJ CAŁKOWITĄ KONTROLĘ NAD WŁASNYM UMYSŁEM I EMOCJAMI, POSTANAWIAJĄC WŁAŚNIE W TEJ CHWILI, ŻE NIE BĘDZIESZ POGRĄŻAŁ SIĘ W ŻADNYCH NEGATYWNYCH I BEZPRODUKTYW­ NYCH MYŚLACH I UCZUCIACH. Brzmi łatwo, prawda? I jestem pewien, że może być równie łatwe. Jednak ci, którzy przechodzą na tę dietę po raz pierwszy, z zaskoczeniem odkrywają, jak często ich umysł wikła się w bez­ produktywne, budzące obawy, przynoszące zmartwienia albo grożące zniszczeniem myśli. Dlaczego nieustannie angażujemy się w umysłowe i emocjo­ nalne wzorce, które powodują w naszym życiu niepotrzebne stresy? Odpowiedź jest prosta: sądzimy, że nam to pomaga! Wielu ludzi żyje w stanie wiecznego zmartwienia. Aby dopro­ wadzić się do tego, ciągle skupiają się na najgorszych możliwych scenariuszach wydarzeń. Dlaczego to robią? Ponieważ są przeko­ nani, że pomoże im to skłonić się do działania. Jednak, jak wiemy, zmartwienie tak naprawdę doprowadza nas do skrajnie niepro­ duktywnego stanu emocjonalnego. Zwykle nie dodaje nam sił do działania, natomiast zawsze powoduje, że czujemy się owładnię­ ci strachem i frustracją. Ale przy użyciu najprostszych prezentowanych w tej książce narzędzi możesz zmienić swój stan, po prostu skupiając się na

ROZWIĄZANIU PROBLEMU. Możesz zadać sobie właściwe pytanie, jak choćby: „Co muszę zrobić natychmiast, aby tę sytu­ ację polepszyć?" Możesz też zmienić swój stan, zmieniając słowni­ ctwo, którego używasz dla opisania własnych uczuć: przejść od Jestem zmartwiony" do „jestem trochę przejęty". Krótko mówiąc, jeśli zdecydujesz się przyjąć moje dziesię­ ciodniowe wyzwanie, znaczy to, że decydujesz się na wprowadze­ nie się w stan pełen pozytywnych pasji i utrzymanie tego stanu, bez względu na to, co się wydarzy. Oznacza to również, że ilekroć znajdziesz się w stanie bezproduktywnych emocji, natychmiast spróbujesz zmienić odczucia fizjologiczne albo skupisz się na pozytywnych rozwiązaniach - bez względu na twoje chwilowe nastawienie. Jeśli na przykład w ciągu najbliższych dziesięciu dni ktoś zrobi ci coś, co uznasz za niszczące albo przepełnione nienawiścią, i zaczniesz wpadać z tego powodu w złość, musisz natychmiast zmienić swój stan emocjonalny, zupełnie nie zważając na otaczające cię warunki. Przypomnę raz jeszcze, że dysponujesz wieloma strategia­ mi, które pozwalają ci zmienić własny stan emocjonalny. Możesz zadać sobie właściwsze pytanie, jak choćby: „Czego mogę się stąd nauczyć?", albo: „Co w tej sytuacji widzę dobrego, nawet jeśli nie jest ona doskonała?" Pytania te wprowadzą cię w nastrój produktywny, w którym będziesz potrafił znajdować rozwiązania dla twoich problemów, zamiast pozostawania w samonapędzającym się cyklu złości i frustracji. Jakie jeszcze inne techniki zmiany własnego stanu emocjonalnego mógłbyś wykorzystać, gdybyś naprawdę chciał? PAMIĘTAJ, ŻE NASZYM CELEM NIE JEST IGNORO­ WANIE ŻYCIOWYCH PROBLEMÓW, ALE DOCHODZENIE DO TAKIEGO STANU EMOCJONALNEGO I UMYSŁOWE­ GO, W KTÓRYM NIE TYLKO POTRAFIMY ZNALEŹĆ ROZ­ WIĄZANIE TYCH PROBLEMÓW, ALE RÓWNIEŻ DZIAŁAĆ W OPARCIU O NIE. Ludzie, którzy ciągle skupiają się na tym, na co nie mają wpływu, pozostają bezsilni. Kiedy po raz pierwszy rozważałem możliwość przejścia na umysłową dietę Foxa, byłem przekonany, że pozytywne myśle­ nie wyrządzi mi krzywdę. W końcu wcześniej kierowałem się pozytywnym nastawieniem i moje oczekiwania nie spełniły się.

410

DZIESIĘCIODNIOWE WYZWANIE

XIII. DZIESIĘCIODNIOWE WYZWANIE

411

Czułem się tylko wewnętrznie zniszczony. Jednak w końcu prze­ konałem się, że zmieniając przedmiot koncentracji, mogę o wiele bardziej panować nad własnym życiem, że wystarczy po prostu przestać myśleć o samym problemie, a skupić się na sposobach jego rozwiązania. Kiedy wprowadzałem się w bardziej produk­ tywny stan, szybko potrafiłem znaleźć w sobie odpowiedź na nurtujące mnie pytania. Każdy z ludzi wielkiego sukcesu, których znam, dysponuje umie­ jętnością zachowania koncentracji oraz jasności i siły umysłu nawet w czasie najgorszej emocjonalnej „burzy". Jak im się to udaje? Większość z nich kieruje się fundamentalną zasadą: NIGDY NIE WOLNO POŚWIĘCAĆ WIĘCEJ NIŻ DZIESIĘĆ PROCENT WŁASNEGO CZASU SAMEMU PROBLEMOWI, A POZOS­ TAŁE DZIEWIĘĆDZIESIĄT PROCENT NALEŻY PRZEZ­ NACZYĆ NA WYNAJDYWANIE ROZWIĄZAŃ TEGO PROB­ LEMU. Co ważniejsze, NIGDY NIE NALEŻY POCIĆ SIĘ NAD DROBIAZGAMI. TRZEBA PAMIĘTAĆ, ŻE SĄ TO DROBIAZGI! Jeśli zdecydujesz się podjąć moje dziesięciodniowe wyzwanie - a jestem przekonany, że tak, skoro doszedłeś w tej książce aż dotąd - musisz zdać sobie sprawę z faktu, że w ciągu najbliższych dziesięciu dni będziesz w stu procentach poświęcał swój czas na znajdowanie rozwiązań, a nie na stojące przed tobą problemy! Ale czy to nie pogorszy twoich problemów? „Jeśli nie będę się martwił moimi problemami, czy nie staną się one poważ­ niejsze?" Szczerze wątpię! Dziesięć dni koncentrowania się wyłącznie na rozwiązaniach, na jasnych barwach własnego życia, na tym, co się sprawdza w działaniu, i na tym, dlaczego jesteś szczęśliwy, w żaden sposób nie może pogorszyć twojej sytuacji. Jestem też pewien, że te nowe wzorce potrafią dać ci tak wielką siłę, że cos', co dotychczas uznawałeś za problem, po prostu zniknie z chwilą, gdy staniesz się nowym człowiekiem, pełnym radości i zdecydowania. Dziesięciodniowe wyzwanie kieruje się czterema prostymi, ale bardzo ważnymi zasadami. Jeśli więc chcesz to wyzwanie podjąć, musisz zapamiętać te reguły. Pewnie zastanawiasz się, jak długo możesz skupiać się na czymś negatywnym, aby uznać ten czas za zbyt długi. Dla mnie ciągłe skupianie się na bezproduktywnym uczuciu lub myśli przez

DZIESIĘCIODNIOWE WYZWANIE - REGUŁY GRY REGUŁA PIERWSZA: W ciągu najbliższych dziesięciu dni nie dopuszczaj do siebie żadnych bezproduktywnych myśli ani uczuć. Nie pozwalaj sobie na zadawanie odbierających ci siły pytań, ani stosowanie osłabiających twoją witalność słów i metafor. REGUŁA DRUGA: Kiedy złapiesz się na tym, że koncentrujesz się na czymkolwiek negatywnym - a z pewnością tak będzie - musisz natychmiast zastosować techniki, których się nauczyłeś, aby zmienić swoje nastawienie emocjonalne i skierować je w lepszym kierunku. Jako pierwszą broń wykorzystuj przede wszystkim pytania poma­ gające ci rozwiązywać problemy*, na przykład: „Co w tym widzę dobrego?", albo: „Co muszę ulepszyć?" Pamiętaj, że zadając sobie pytania typu: „Co muszę ulepszyć", opierasz się na presupozycji, że twoja postawa osiągnie w końcu doskonałość. Zmieni to twoje na­ stawienie. Nie będziesz ignorował problemu, ale znajdziesz się w o wiele lepszym stanie, kiedy zaczniesz identyfikować wszystko to, co musisz zmienić. Ponadto co rano w ciągu tych dziesięciu dni nastawiaj się na sukces, zadając sobie pytania poranne. Możesz to robić, zanim jeszcze wsta­ niesz z łóżka albo kiedy bierzesz prysznic, ale nie odkładaj tego na później. Pozwoli ci to od razu po przebudzeniu skupić się na ustana­ wianiu dodających sił wzorców emocjonalnych i wzorców zachowań. Wieczorem zadawaj sobie pytania wieczorne albo jakiekolwiek inne pytania, które według ciebie wprawią cię we wspaniały nastrój tuż przed zaśnięciem. REGUŁA TRZECIA: Przez najbliższe dziesięć dni skupiaj się wyłącznie na ROZWIĄZANIACH, a nie na problemach. W chwili gdy dostrzeżesz możliwość pojawienia się jakiegokolwiek problemu, zacznij natychmiast zastanawiać się nad jego rozwiązaniem. REGUŁA CZWARTA: Jeśli zaczniesz się załamywać, to jest, jeśli złapiesz się na bezproduktywnych myślach lub uczuciach, nie potę­ piaj się za to. Nie stanowi to żadnego problemu, pod warunkiem że natychmiast zmienisz swoje nastawienie. Gdyby jednak miało się okazać, że będziesz się skupiał na czymkolwiek negatywnym przez dłuższy czas, musisz odczekać do kolejnego ranka i zacząć dziesię­ ciodniowy cykl od początku. Celem tego ćwiczenia jest dziesięć kolejnych dni bez żadnych nega­ tywnych myśli. Musisz więc zacząć wszystko od początku, bez wzglę­ du na to, w ciągu ilu dni z dziesięciu wykonywałeś ćwiczenie poprawnie.

* Pytania te oraz pytania poranne i wieczorne wymienione są w roz dziale ósmym

XIII. DZIESIĘCIODNIOWE WYZWANIE

Ą\3

minutę - to już za długo. Minuta to aż za dużo czasu, aby złapać się na tym i dokonać zmiany. W końcu naszym celem jest zniizczenie potwora, kiedy jest jeszcze zupełnie mały. Z pewnoś­ cią wystarczy dwadzieścia do czterdziestu sekund, aby zoriento­ wać się, że zaczynasz przyjmować postawę negatywną. Gdybym jednak znalazł się na twoim miejscu, dałbym sobie maksimum dwie minuty na wykrycie problemu i przystąpienie do zmiany własnego stanu. Dwie minuty wystarczą na pewno, byś zorientował się, że zaczynasz wchodzić w nastrój negatyw­ ny, i natychmiast zaczął łamać ten wzorzec. Jeśli pozwolisz sobie na negatywne myśli lub odczucia przez pięć minut, dziesięcio­ dniowe wyzwanie nie spełni swojego zadania. Nauczysz się wtedy jedynie szybciej tonować własne emocje, podczas gdy celem tego ćwiczenia jest wyeliminowanie wszelkich problemów, zanim jeszcze negatywne emocje się rozwiną. Kiedy po raz pierwszy wykonywałem to ćwiczenie, po trzech dniach wpadłem w złość z jakiegoś powodu i złapałem się na tym dopiero po pięciu minutach, dopiero wtedy bowiem dotarło do mnie, co robię. Musiałem zacząć od początku. Za drugim razem negatywne uczucia opanowały mnie dopiero szóstego dnia, ale tym razem byłem zdecydowany. Nie miałem zamiaru zaczynać po raz kolejny! Natychmiast więc skupiłem się na rozwiązaniach mojego problemu. Jak pewnie się domyślasz, główną korzyścią nie była możliwość dokończenia umysłowej diety. Zacząłem uwarunkowywać w sobie potężny wzorzec pozostawania w pozy­ tywnych stanach emocjonalnych przez całe życie, nawet w sytu­ acji, gdy otaczają mnie zewsząd poważne problemy. Zacząłem się uczyć, jak skupiać większość własnej energii na rozwiązaniach. Do dzisiaj, co pewnie zauważyłeś, wolę używać słowa wyzwanie niż problem. Nigdy nie zastanawiam się długo nad problemami, nie rozpamiętuję ich, tylko natychmiast skupiam się na tym, jak mogę zmienić stojące przede mną wyzwanie w czekające mnie możliwości.

Najpierw tworzymy sami własne nawyki, potem nawyki tworzą nas.
JOHN DRYDEN

414

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XIII. DZIESIĘCIODNIOWE WYZWANIE

Ą\5

Być może zechcesz podczas stosowania tej umysłowej diety oczyścić również ciało. W książce Unlimited Power rzucam czy­ telnikowi dziesięciodniowe wyzwanie mające ułatwić mu troskę o własną kondycję fizyczną. Połączenie obydwu tych ćwiczeń może przynieść istotne rezultaty, które pomogą ci podźwignąć twoje życie na kolejny, wyższy poziom.* Decydując się na zastosowanie diety umysłowej, oderwiesz się od ograniczających cię nawyków, jednocześnie ćwicząc mięśnie dodające siły twojemu umysłowi. Prześlesz swojemu mózgowi nowe polecenia i zażądasz od niego nowych rezultatów. ZAŻĄDASZ DODAJĄCYCH CI SIŁ EMOCJI, BOGATSZYCH MYŚLI I INSPIRUJĄCYCH PYTAŃ. Stanowcza decyzja o posuwaniu się naprzód (cierpienie wyni­ kające z zaczynania ćwiczenia od początku) przesyła umysłowi mocne sygnały nakazujące poszukiwać dodających sił wzorców zachowań i emocji. Stawiając sobie wyższe wymagania, jasno określając, jakimi myślami nie będziesz się zajmować, zaczniesz dostrzegać, jak bardzo niszczące wzorce akceptowałeś dotychczas w swoim zachowaniu, z lenistwa albo niewiedzy, i jak trudno byłoby ci kiedykolwiek do nich wrócić. Nietolerancja tej metody wobec jakichkolwiek negatywnych wzorców pozwoli ci dobrzeje zapamię­ tać i sprawi, że w przyszłości nie będziesz się do nich odwoływał. Winien ci jednak jestem ostrzeżenie: NIE ZACZYNAJ TEGO ĆWICZENIA, JEŚLI NIE JESTEŚ CAŁKOWICIE PRZEKONA­ NY, ŻE CHCESZ STOSOWAĆ SIĘ DO JEGO ZASAD PRZEZ CAŁE DZIESIĘĆ DNI. Jeśli nie rozpoczniesz go z pełnym zaan­ gażowaniem, z pewnością nie uda ci się wytrwać w postanowie­ niu przez cały ten czas. Nie jest to wyzwanie dla ludzi o małym sercu. Sprostają mu tylko ci, którzy naprawdę chcą uwarunkować swój system nerwowy tak, aby wytworzyć nowe wzorce emocjo­ nalne i nowe wzorce zachowania, mogące dodać im sił i pomóc odmienić życie. Czy podjąłeś już decyzję? Zastanów się dobrze, zanim się tego podejmiesz, ponieważ wtedy musisz dotrzymać słowa i być gotowym na przeżycie radości, która płynie ze zdyscyplinowanego wysiłku. * Patrz: Unlimited Power. Energia: Paliwo doskonałości.

Jeśli twoja odpowiedź brzmi „tak", zaczniesz zmieniać wszys­ tko to, co dotychczas poznawałeś jedynie intelektualnie, w część swoich codziennych doświadczeń życiowych. Dziesięciodniowe wyzwanie pomoże ci zastosować technikę NWA i w ten sposób uwarunkować się do sukcesu. Będziesz zadawać sobie nowe pyta­ nia i wykorzystywać Słownik Transformacji oraz lepsze metafory ogólne. Będziesz też musiał w jednej chwili zmieniać przedmiot koncentracji. Szczerze mówiąc, każdy z nas pobłaża sobie w życiu. Jeśli masz nadwagę, być może przymykasz oko na krówki czekola­ dowe albo podwójną pizzę. Kiedy przechodzisz na dietę, mówisz sobie wtedy: „Dosyć. Wiem, gdzie mam skończyć." Stawiasz sobie wyższe wymagania i cieszysz się radością, która wynika z podjęcia tej jednej, drobnej decyzji. Wszyscy bez wyjątku pobłażamy sobie w życiu umysłowym. Niektórzy ludzie użalają się nad sobą, niektórzy wpadają w złość, która jest sprzeczna z ich własnymi interesami, a jeszcze inni nie chcą się skupiać na rzeczach, które naprawdę wymagają ich uwagi. Wyzwanie, które ci rzucam, zmusza cię, byś przez całe dziesięć dni nie pobłażał sobie absolutnie w niczym. Co nie pozwala nam odrzucić tej pobłażliwości? Trzy rzeczy. Pierwszą z nich jest lenistwo. Wielu ludzi wie, co powinni robić, ale nigdy nie udaje im się zebrać potrzebnej do tego energii. Wielu ludzi wie, że ich życie mogłoby być lepsze, a mimo to siedzą przed telewizorami, zaśmiecają się kiepskimi pokarmami, pozba­ wiają się paliwa, które jest niezbędne, by ich ciała i umysły zaczęły się znów rozwijać. Drugcj przeszkodą jest strach. O WIELE ZA CZĘSTO BEZ­ PIECZEŃSTWO WYNIKAJĄCE Z MIERNEJ TERAŹNIEJ­ SZOŚCI JEST DLA NAS WYGODNIEJSZE OD PODJĘCIA WYZWANIA, OD RZUCENIA SIĘ W WIR PRZYGODY, JA­ KĄ JEST CHĘĆ STANIA SIĘ KIMŚ WIĘCEJ. Tak wielu ludzi dożywa końca swoich dni, zastanawiając się nad tym, co mogłoby się w ich życiu wydarzyć. Nie pozwól, aby przytrafiło się to rów­ nież i tobie! Trzecią przeszkodą jest siła nawyku. Mamy swoje stare wzor­ ce emocjonalne, działamy w oparciu o uśmiercającą nas rutynę. Jak samolot kierowany automatycznym pilotem nasz umysł wyrzu-

416

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XIII. DZIESIĘCIODNIOWE WYZWANIE

Ą\7

ca z siebie stare reakcje, które zostały w nim już zakodowane. Stajemy wobec przeszkody i dostrzegamy problem, a nie jego roz­ wiązania. Musimy się wycofać i użalamy się nad sobą, zamiast postanowić, by czegoś się z tego doświadczenia nauczyć. Popeł­ niamy błąd i postrzegamy go jako nieszczęśliwy osąd nas samych, dowód na to, jak wielu rzeczy nie potrafimy robić. Tymczasem powinniśmy uczyć się na własnych błędach i iść dalej. TO ĆWICZENIE STANOWI SPOSÓB NA PRZEZWYCIĘ­ ŻENIE WSZYSTKICH TRZECH PRZESZKÓD I OSIĄGNIĘ­ CIE KORZYŚCI, KTÓRE Z CZASEM BĘDĄ SIĘ POWIĘK­ SZAĆ. Jest ono dla ciebie prawdziwą okazją, by naprawdę poświę­ cić się CDSI! Dziesięciodniowe wyzwanie nie jest łatwe. Jeśli powodowany siłą nawyku ciągle okazujesz sobie współczucie, nie będzie ci łatwo przestać. Jeśli skupiasz się na kłopotach finansowych, działanie z pozycji strachu niewiele zmieni. Jeśli za wszystkie niepowodzenia w całym swoim życiu obwiniasz współmałżonka, najłatwiej ci będzie robić to dalej. Jeśli przez cały czas ukrywasz swoją niepewność za złością, jeśli nurzasz się w poczuciu winy, jeśli przyczyny wszystkich twoich problemów dopatrujesz się we własnym wyglądzie, sytuacji finansowej albo dzieciństwie, nie będzie ci łatwo to zmienić. ALE DYSPONUJESZ JUŻ WIE­ LOMA NARZĘDZIAMI, KTÓRE POMOGĄ CI ULEPSZYĆ WŁASNE ŻYCIE. RZUCAM CI WIĘC WYZWANIE, BYŚ ZA­ CZĄŁ ICH UŻYWAĆ. Uwierz, że w tym jednym ćwiczeniu kryje się zaskakująca siła. Jeśli dobrze je wykonasz, pomoże ci ono na cztery różne sposoby. PO PIERWSZE, UŚWIADOMI CI wszystkie przyjęte wzorce emocjonalne, które cię powstrzymują. PO DRUGIE, sprawi, że twój umysł zacznie szukać DODAJĄCYCH SIŁ ALTERNA­ TYWNYCH MOŻLIWOŚCI, którymi mógłbyś je zastąpić. PO TRZECIE, da ci nieprawdopodobne wręcz poczucie pewności, kiedy przekonasz się, że MOŻESZ ODMIENIĆ WŁASNE ŻY­ CIE. Wreszcie PO CZWARTE i najważniejsze, WYTWORZY NOWE NAWYKI, NOWE OCZEKIWANIA I NOWE STAN­ DARDY, które pomogą ci rozwinąć się bardziej nawet, niż możesz to sobie teraz wyobrazić.

Sukces jest procesem. Jest wynikiem wielu drobnych posunięć prowadzących do wytworzenia nawykowych wzorców sukcesu, dzięki którym jego osiągnięcie nie wymaga już żadnych świado­ mych wysiłków. Będziesz nabierał rozpędu podobnie jak pociąg towarowy, który przyspiesza z każdą chwilą, choć powoli. Świa­ dome wykonywanie rzeczy właściwie, świadome usuwanie po­ wstrzymujących cię wzorców oraz wytwarzanie w ich miejsce nowych da ci więcej siły niż cokolwiek w dotychczasowym życiu. Zdecydowanie dobrą wiadomością jest ta, że w odróżnieniu od zwykłej diety, podczas której głodzisz się i w końcu musisz wrócić do dawnych posiłków i nawyków odżywiania się, nigdy nie musisz wracać do starego wzorca doszukiwania się negaty­ wnych stron we wszystkim. Ćwiczenie to może się okazać czymś znacznie dłużej trwającym niż tylko dziesięciodniowe wyzwanie. Jest ono dla ciebie okazją, byś na resztę życia UZALEŻNIŁ SIĘ od koncentracji na pozytywach. Jednak jeśli po odrzuceniu na dziesięć dni trujących wzor­ ców umysłowych będziesz chciał do nich wrócić, zamiast tego wróć do mnie. Jestem wszakże pewien, że kiedy raz zaczniesz żyć w ten umysłowo żywy sposób, sama myśl o dawnym trybie będzie dla ciebie odrażająca. Gdybyś mimo to zauważył, że zba­ czasz z drogi, dysponujesz potężnym zestawem narzędzi, które pomogą ci wrócić na właściwy szlak. Pamiętaj, że tylko ty możesz sprawić, by dziesięciodniowe wyzwanie spełniło swoje zadanie. Tylko ty możesz podjąć niezłomną decyzję, by trzymać się jego reguł. Być może będziesz chciał zastosować dodatkową dźwignię, aby skłonić się do dotrzy­ mania danego sobie słowa. Pomocne może się tu okazać poinfor­ mowanie przyjaciół o rozpoczęciu umysłowej diety albo znalezie­ nie kogoś, kto chciałby na nią przejść wraz z tobą. Bardzo przydatne byłoby też prowadzenie dokładnego dziennika przez całe dziesięć dni. Zapisuj swoje codzienne przeżycia, podkreślając, jak skutecznie radziłeś sobie z napotkanymi tego dnia problemami. Jestem przeko­ nany, że później będzie to dla ciebie bardzo cenna lektura. Pamiętaj też, że najskuteczniejszym narzędziem wprowadza­ nia zmian w twoim życiu jest nie samo złamanie starego wzorca, lecz zastąpienie go nowym. Może będziesz chciał z zapałem oddać się czemuś, co ja robię przez całe życie: LEKTURZE.

418

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

LEKTURA CZYNI LIDERA
Wiele lat temu jeden z moich nauczycieli, Jim Rohn, nauczył mnie, że lektura dobrego tekstu, przeczytanie słów będących prawdziwą pożywką dla umysłu, codzienne dowiadywanie się czegoś nowego jest ważniejsze niż jedzenie. Przekonał mnie do konieczności czytania co najmniej przez trzydzieści minut dzien­ nie. Zawsze powtarzał: „Zrezygnuj z posiłku, ale nigdy nie re­ zygnuj z codziennej lektury." Przekonałem się, że to jedna z naj­ cenniejszych rzeczy w moim życiu. Kiedy będziesz oczyszczał swój umysł ze starych śmieci, być może zechcesz dodać mu sił, podsuwając wciąż nowe wiadomości. Jest wiele tekstów, które w ciągu tych dziesięciu dni możesz wyko­ rzystać, by dowiedzieć się mnóstwa ważnych i ciekawych rzeczy. Jeśli książka ta ma nauczyć cię czegoś nowego, to jest to uświadomienie ci siły tkwiącej w prawdziwych decyzjach. Nasza wspólna podróż osiągnęła punkt zwrotny. Poznałeś wiele ważnych strategii, otrzymałeś bezcenne informacje, które możesz teraz wykorzystać, aby z całą siłą jak najkorzystniej kształtować własne życie. PYTANIE, JAKIE CHCĘ CI TERAZ ZADAĆ, BRZMI: CZY PODJĄŁEŚ JUŻ DECYZJĘ, BY CAŁĄ TĘ WIEDZĘ WY­ KORZYSTAĆ? Czy nie jesteś sobie tego winien, czy nie po­ winieneś do maksimum spożytkować wszystkiego, co oferuje ci ta książka? To jeden z najważniejszych sposobów na dotrzymanie danego sobie słowa. Postanów więc teraz zrobić to równie szyb­ ko, jak szybko chciałbyś osiągnąć jakość życia, o której kiedyś tylko marzyłeś. Zdaj sobie sprawę z faktu, że rozdział ten jest moim oso­ bistym wyzwaniem, które ci rzucam. Jest wielką okazją i zaprosze­ niem do tego, byś wymagał od siebie więcej nawet, niż wymagają od ciebie inni, a następnie zbierał owoce tego postanowienia. Czas, byś praktycznie zastosował wszystko to, czego się dotych­ czas nauczyłeś. Ale przyszedł też czas, abyś zdecydował, czy chcesz poświęcić się bez reszty wprowadzaniu we własne życie drobnych, ale jakże potężnych zmian. Wiem, że tego właśnie pragniesz. Jeśli potrzebujesz dowodów, że potrafisz to zrobić, jestem przekonany, że znalazłeś je w tym właśnie rozdziale. Dowodem jest bowiem fakt, że chcesz podjąć moje wyzwanie.

Część druga

SPRAWOWAĆ KONTROLĘ - SYSTEM NADRZĘDNY

Rozdział czternasty

ŹRÓDŁO WSZYSTKIEGO: SYSTEM NADRZĘDNY
To podstawa, drogi Watsonie...
Z PRZEPROSINAMI DEDYKUJĘ SIR ARTHUROWI CONAN DOYLE'OWI

Jedną z rzeczy, które najbardziej lubię w swojej pracy, jest moż­ liwość rozwikłania tajemnicy ludzkiego zachowania, co pozwala mi proponować prawdziwie skuteczne rozwiązania ludzkich problemów. Fascynuje mnie badanie wszystkiego, co ukryte za zewnętrzną zasłoną, dzięki czemu mogę poznać prawdziwą motywację zachowania danego człowieka, jego podstawowe przekonania, pytania, metafory, odniesienia i wartości. Ponieważ moją mocną stroną jest osiąganie natychmiastowych i wymiernych rezultatów, z konieczności nauczyłem się szybko odnajdować główne punkty lewarowania, aby ułatwić wprowadzanie zmian. Codziennie odgrywam rolę Sherlocka Holmesa, zbierając drobne szczegóły po to, aby poukładać je w zagadkowy obraz doświad­ czeń jakiegoś człowieka. Można by chyba powiedzieć, że jestem BARDZO prywatnym detektywem! W ludzkim zachowaniu znajduję wskazówki tak oczywiste, jak na przykład osmalona lu­ fa pistoletu. Czasem jednak wskazówki te są wyjątkowo delikatne i od­ krycie ich wymaga dłuższego śledztwa. Jednakże przy całej róż­ norodności ludzkich zachowań, skuteczność moich działań

422

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XIV. ŹRÓDŁO WSZYSTKIEGO: SYSTEM NADRZĘDNY

423

gwarantuje fakt, że w końcu i tak wszystko sprowadza się do pew­ nych wzorców zbudowanych z określonych kluczowych elemen­ tów. Dokładne zrozumienie tych kluczowych elementów, zro­ zumienie sposobu konstrukcji danego wzorca, pozwala nie tylko wpływać na innych, by się zmieniali, ale też i ZROZUMIEĆ, dlaczego zachowują się w taki właśnie, a nie inny sposób. Zrozumienie Systemu Nadrzędnego, który kieruje całym ludzkim zachowaniem, jest taką samą dyscypliną nauki jak fizyka czy chemia i podobnie jak każda inna nauka rządzi się przewidy­ walnymi prawami oraz wzorcami akcji i reakcji. Nie będziesz daleki od prawdy, jeśli wyobrazisz sobie własny System Nad­ rzędny - pięć składników decydujących o tym, jak oceniasz dosłownie wszystko w twoim życiu -jako swego rodzaju tablicę okresową pierwiastków, z tym, że są to pierwiastki ludzkich za­ chowań. Podobnie jak materia rozpada się na określone cząsteczki, proces zachowania ludzkiego również można rozłożyć na czynniki pierwsze, jeśli tylko wiemy, jak to zrobić. Kombinacja oraz struktura tych czynników - sposób, w jaki je wykorzystujemy - czyni z każdego z nas istotę niepowtarzalną. Niektóre połączenia dają mieszankę wybuchową i przynoszą natychmiastowe rezultaty. Jedne połączenia neutralizują, inne są katalizatorami, a jeszcze inne nas po prostu paraliżują. Codziennie jesteśmy bombardowani tysiącem rzeczy, które dzieją się wokół nas. Pewnie dlatego większość z nas nie zdaje sobie sprawy z faktu, że każdy człowiek posiada własną filozofię życiową, a co dopiero z siły, z jaką wpływa ona na kształtowanie naszych ocen zjawisk i procesów zewnętrznych. Druga część tej książki ma za zadanie pomóc ci w przejęciu kontroli nad własnym Nadrzędnym Systemem oceniania, a więc nad siłą, która kieruje twoimi uczuciami i działaniami podejmowanymi w każdym momencie życia. Zrozumienie Systemu Nadrzędnego innych ludzi pozwoli ci natychmiast poznać prawdziwą motywację drugiego człowieka, bez względu na to, czy człowiekiem tym jest twój współmałżonek, dziecko, szef, współpracownik czy znajomy. Czyż nie byłby to dla ciebie najwspanialszy możliwy dar - umiejętność odkrycia prawdziwej siły kierującej ludźmi, którzy są ci bliscy, włącznie z tobą samym? Czy nie byłoby wspaniale pokonać wszelkie

niepokoje i problemy w kontaktach z drugim człowiekiem, zrozumieć przyczynę jego zachowań i bez żadnych osądów porozumieć się z jego prawdziwym ja? Jeśli idzie o dzieci, zwykle pamiętamy o tym, że płaczliwość oznacza przeważnie ochotę na drzemkę raczej niż zły humor. W małżeństwie wyjątkowo ważna jest umiejętność odkrywania prawdziwej przyczyny codziennych stresów po to, aby wspierać się nawzajem i umacniać więzy, które kiedyś połączyły mał­ żonków. Jeśli mąż lub żona przeżywa stresy w pracy i daje upust nagromadzonej frustracji, nie oznacza to jeszcze końca małżeń­ stwa. Ale z pewnością jest znakiem, że współmałżonek powinien Stać się uważniejszy i wspierać ukochaną osobę. Przecież nie oceniałbyś sytuacji na giełdzie po wynikach jednego tylko dnia, w którym indeks spadł o dwadzieścia punktów. Dokładnie na takiej samej zasadzie nie wolno ci oceniać charakteru człowieka na podstawie jednego tylko zachowania. LUDZIE NIE SĄ TACY, JAK ICH ZACHOWANIE. Kluczem do zrozumienia ludzi jest zrozumienie ich Systemu Nadrzędnego, co pozwala zapoznać się z ich indywidualnym, Systematycznym tokiem rozumowania. KAŻDY CZŁOWIEK MA WŁASNY SYSTEM LUB PROCEDURY, KTÓRE WYKO­ RZYSTUJE, ABY USTALIĆ, CO DLA NIEGO OZNACZAJĄ POSZCZEGÓLNE WYDARZENIA I JAK MUSI NA NIE ZA­ REAGOWAĆ. DOTYCZY TO DOSŁOWNIE KAŻDEJ ŻYCIO­ WEJ SYTUACJI. Musisz pamiętać, że różni ludzie przykładają różną wagę do tych samych rzeczy i w różny sposób oceniają otaczające ich wydarzenia, w zależności od punktu widzenia i sposobu warunkowania. Wyobraź sobie, że grasz w tenisa i właśnie wykonałeś bardzo kiepski serw. Z twojej perspektywy to serw stracony, ale z per­ spektywy twojego przeciwnika to wspaniały serw - dla niego. Z perspektywy sędziego serw nie był ani dobry, ani zły. Był po prostu w polu albo poza nim. Co często dzieje się po oddaniu kiepskiego strzału? Ludzie zaczynają uogólniać, najczęściej w sposób, który ich obezwładnia. Stwierdzenie: „Jaki fatalny serw", zmienia się w przekonanie: „Żaden serw mi dzisiaj nie wyjdzie." Następnie pociąg generalizacji zaczyna przyspieszać. Dochodzimy do przekonania, że nigdy nie potrafiliśmy dobrze

424

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XIV. ŹRÓDŁO WSZYSTKIEGO: SYSTEM NADRZĘDNY

425

serwować. Zaraz potem stwierdzamy, że nie potrafimy grać w te­ nisa, oraz dochodzimy do wniosku, że niczego nie potrafimy ro­ bić dobrze. Stąd już tylko krok do przekonania, że w ogóle je­ steśmy do niczego. Gdy to czytasz, wydaje ci się to śmieszne, ale czy nie tak właśnie dzieje się w bardzo wielu dziedzinach naszego życia? Jeśli nie przejmujemy kontroli nad własnym systemem oceny, zaczyna on panować nad nami i wpędza w spiralny proces samopotępienia.

DOSKONAŁE OCENY TWORZĄ DOSKONAŁE ŻYCIE
Zastanawiając się nad zachowaniem wszystkich ludzi sukcesu w naszej kulturze, niezmiennie zauważam fakt, że każdy z nich potrafi DOSKONALE OCENIAĆ SYTUACJĘ. Pomyśl przez chwilę o kimś, kogo uznajesz za mistrza w dowolnej dziedzinie: w biznesie, polityce, sztuce, prawie, kontaktach międzyludzkich, kondycji fizycznej albo sile duchowej. Co doprowadziło ich do obecnej perfekcji? Co sprawiło, że prokurator Geny Spence wy­ grywa prawie każdą prowadzoną sprawę? Dlaczego Bill Cosby wprawia w zachwyt publiczność za każdym razem, kiedy pojawia się na scenie? Co sprawia, że muzyka Andrew Lloyda Webbera jest tak nieprawdopodobnie doskonała? Wszystko to sprowadza się do faktu, że ludzie ci potrafią do­ konywać wspaniałych ocen rzeczy i zjawisk związanych z ich specjalnością. Spence doskonale rozumie, co i w jaki sposób wpływa na ludzkie emocje i decyzje. Cosby poświęcił całe lata na wypracowanie podstawowych odniesień, przekonań i zasad do­ tyczących wykorzystania najdrobniejszej nawet rzeczy w otoczeniu dla rozśmieszenia widowni. Mistrzostwo Webbera w dziedzinach melodyki, orkiestracji i aranżacji oraz w wielu innych pozwala mu tworzyć muzykę, która dotyka naszych najgłębszych pragnień. Weźmy za przykład Wayne'a Gretzky'ego z drużyny Los Angeles Kings. Zdobył najwięcej punktów w historii krajowej ligi hokejowej. Co daje mu taką siłę? Czy wynika ona stąd, że

jest to największy, najsilniejszy albo najgrubszy zawodnik w całej lidze? On sam przyznaje, że odpowiedź na każde z tych trzech pytań brzmi: nie. A przecież od dawna jest graczem numer jeden. Poproszony o odpowiedź na pytanie o źródło swojej skuteczności, mówi zawsze, że większość graczy jedzie tam, gdzie jest krążek, a on sam zmierza w kierunku, w którym krążek się porusza. W każ­ dym momencie gry umiejętność przewidywania prędkości krążka i jego kierunku oraz obecnych i przyszłych strategii innych zawodników na tafli pozwala mu na przyjęcie optymalnej pozycji do zdobycia kolejnego punktu. Sir Thomas Templeton jest jednym z najlepszych na świecie inwestorów kapitału międzynarodowego. Osiągnięte przez niego wyniki nie mają sobie równych. Każde dziesięć tysięcy dolarów zainwestowane w jego firmę Templeton Growth Fund tuż po jej założeniu w 1954 roku warte jest dziś dwa miliony dwieście ty­ sięcy! Aby móc zainteresować go osobiście twoim kapitałem, musisz dziś zainwestować od razu co najmniej dziesięć milionów dolarów. Jeden z jego najlepszych klientów powierzył mu do inwestowania ponad miliard dolarów. Co uczyniło z Templetona najlepszego bodaj na świecie do­ radcę finansowego? Kiedy zadałem mu to pytanie, nie wahał się ani przez moment: „Moja zdolność oceny prawdziwej wartości da­ nej inwestycji." Potrafił to robić bez względu na zmieniające się trendy i krótkoterminowe wahania rynku.

REZULTATEM SKUTECZNYCH OCEN JEST BOGACTWO
Inni najlepsi doradcy inwestycyjni, których działalność analizo­ wałem w ostatnim czasie, to Peter Lynch, Robert Prechter i Warren Buffet. Ten ostatni wykorzystuje dającą mu wiele sił metaforę, której nauczył się od przyjaciela i mentora Bena Grahama: „Me­ taforycznie przedstawiając sobie fluktuacje rynkowe, pomyśl, że dowiadujesz się o nich od niesłychanie uprzejmego faceta, pana R., który jest twoim partnerem w interesach... Wypowiedzi pana R. są zawsze bardzo do siebie podobne. Dlaczego? Cóż, przykro

426

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XIV. ZRODŁO WSZYSTKIEGO: SYSTEM NADRZĘDNY

427

o tym mówić, ale powodem jest fakt, że ten biedny człowiek ma poważne kłopoty emocjonalne. Czasem wpada w euforię i wtedy na nasze interesy wpływają jedynie korzystne czynniki. Kiedy jest w tym nastroju, wyznacza bardzo wysoką cenę kupna-sprze­ daży, ponieważ obawia się, że położysz łapę na jego odsetkach i pozbawisz go należnych mu zysków. Innym razem popada w depresję i widzi przed sobą tylko kłopoty, zarówno w interesach, jak i na całym świecie. Wtedy wyznacza bardzo niską cenę, ponieważ boi się, że zrzucisz na niego swoje udziały... Ty sam, podobnie jak Kopciuszek na balu, musisz czekać na znak ostrze­ gawczy, bo inaczej wszystko obróci się w szmaty i popiół. PAN R. MA CI SŁUŻYĆ, A NIE TOBĄ KIEROWAĆ. Pożyteczna będzie dla ciebie jego lista cen, a nie jego rozum. Jeśli więc pewnego dnia pojawi się w wyjątkowo głupim nastroju, możesz go albo zignorować, albo wykorzystać, ale klęską będzie dla ciebie dostanie się pod jego wpływy. JEŚLI BOWIEM NEE MASZ PEWNOŚCI, ŻE LEPIEJ OD PANA R. ROZUMIESZ SWOJE INTERESY I ZNACZNIE LEPIEJ OD NIEGO POTRAFISZ OCENIĆ ICH WARTOŚĆ, WYPADASZ Z GRY"* Z pewnością Buffet ocenia swoje decyzje inwestycyjne zupełnie inaczej niż ci, którzy zamartwiają się, gdy następuje załamanie się rynku, i wpadają w euforię, gdy ceny idą w górę. Właśnie dlatego, że dokonuje innej oceny, osiąga inne rezultaty. JEŚLI KTOŚ LEPIEJ OD NAS RADZI SOBIE W JAKIEJKOL­ WIEK DZIEDZINIE ŻYCIA, Z PEWNOŚCIĄ PRZYCZYNĄ JEST FAKT, ŻE LEPIEJ NIŻ MY OCENIA ZNACZENIE PO­ SZCZEGÓLNYCH RZECZY ORAZ DZIAŁANIA, KTÓRE POWINIEN PODJĄĆ. Nie wolno nam zapominać, że wpływy dokonywanych przez nas ocen sięgają o wiele dalej niż hokej czy finanse. Oceny do­ tyczące posiłków, które spożywasz co wieczór, mogą wpłynąć na długość i jakość twojego życia. Niewłaściwe oceny dotyczące spraw związanych z wychowaniem twoich dzieci mogą przy­ sporzyć ci cierpień ciągnących się za tobą przez całe życie. Niezrozumienie sposobów oceny drugiego człowieka może
* Warren Buffet, Berkshire Annual Report, 1987.

piszczy ć nawet najpiękniejszy i najbardziej przepełniony miłością związek. Celem jest więc nabycie umiejętności oceny wszystkiego w twoim życiu w taki sposób, aby konsekwentnie prowadziła cię ona do wyboru tylko tego, co wywoła pożądane przez ciebie rezultaty, poblem polega na tym, że rzadko sięgamy po kontrolę nad czymś, co wydaje nam się złożonym procesem. Właśnie dlatego opracowałem sposoby upraszczające całą procedurę tak, byśmy mogli przejąć ster |i pokierować własnymi ocenami, a więc i własnym losem. Oto krótki pirzegląd pięciu elementów oceny. Niektóre już znasz, a pozostałymi ząjmiemy się dokładniej w kolejnych rozdziałach. Poniżej zamieszczona jest strzałka skierowana w stronę podwójnego celu. Diagram ten ilustruje sposób działania twojego systemu Nadrzędnego oceny. Zajmiemy się teraz przeglądem każdego z pięciu elementów po kolei. Omawiając je, będziemy uzupełniali diagram.

1. Pierwszym elementem, który wywiera wpływ na wszystkie podejmowane przez nas oceny, jest STAN emocjonalny i umys­ łowy, w którym znajdujemy się podczas dokonywania oceny.

428

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XIV. ŹRÓDŁO WSZYSTKIEGO: SYSTEM NADRZĘDNY

429

Zdarzają się w twoim życiu chwile, kiedy wystarczy, by ktoś powiedział jedno słowo i wybuchasz płaczem, chociaż innym razem ten sam komentarz wywołałby twój śmiech. Na czym polega różnica? Przyczyną może być po prostu stan, w jakim się znajdujesz. Jeśli znajdujesz się w stanie strachu, łatwo cię zranić. Wówczas odgłos kroków za oknem, po którym następuje skrzypienie otwieranych drzwi, oznacza dla ciebie zupełnie co innego niż dokładnie te same odgłosy słyszane w stanie pod­ niecenia lub pozytywnego oczekiwania. Fakt, że trzęsiesz się ze strachu przykryty kołdrą czy też podrywasz się radośnie z łóżka i z otwartymi ramionami biegniesz w kierunku drzwi, jest wynikiem ocen, których dokonujesz, zastanawiając się nad znaczeniem tych dźwięków. Właśnie dlatego jednym z najważniejszych elementów w procesie dokonywania właściwej oceny jest dbałość o to, abyś­ my w chwili podejmowania decyzji na temat znaczenia określo­ nych rzeczy lub zjawisk oraz koniecznych działań z nimi związa­ nych znajdowali się w możliwie najbardziej produktywnym stanie umysłu i emocji. Nie wolno nam wtedy nastawiać się wyłącznie na przetrwanie.

2. Drugim elementem składowym naszego Systemu Nadrzęd­ nego są PYTANIA. Pytania te kształtują początkową formę do­ konywanych przez nas ocen. Musisz pamiętać, że w reakcji na wszystko, co dzieje się w życiu, twój umysł zadaje sobie pytania: Co się dzieje? Co ta sytuacja oznacza? Czy znaczy ona przyjem­ ność, czy cierpienie?" Co decyduje o tym, czy zapraszasz kogoś na randkę? Twoje oceny znajdują się pod przemożnym wpływem pytań, które sobie zadajesz, kiedy zastanawiasz się nad zagadnięciem tej osoby. Jeśli pytasz się na przykład: „Czy nie byłoby wspaniale lepiej tę osobę poznać?", najprawdopodobniej zyskasz motywację, by się do niej zbliżyć. Jeśli natomiast najczęściej zadajesz sobie pytania typu: „A co będzie, jeśli mnie odrzuci? Może moja propozycja ją obrazi? A jeśli ja poczuję się zraniony?", z pewnością dokonujesz szeregu ocen, w rezultacie których przechodzisz obok możliwości związania się z kimś, kto cię naprawdę interesuje. Rodzaj żywności, która znajdzie się na twoim talerzu, również zależy od pytań, które sobie zadajesz. Jeśli twoje pytanie brzmi: „Co mogę zjeść naprędce?", najprawdopodobniej wybierzesz preparowane i gotowe do spożycia produkty, czyli potocznie mówiąc śmiecie. Jeśli natomiast kierujesz się pytaniem: „Jakie posiłki będą dla mnie odżywcze i zaspokoją mój głód?", pewnie zdecydujesz się na zjedzenie warzyw, owoców lub sałatek. Fakt, czy regularnie spożywasz na przykład batonik Snickers, czy też szklankę soku owocowego, decyduje o twojej kondycji fizycznej. Jest to skutkiem dokonywanych przez ciebie ocen, a pytania, które sobie zadajesz, są w tym procesie bardzo ważne. 3. Trzecim elementem, który wywiera wpływ na dokonywane przez ciebie oceny, jest twoja HIERARCHIA WARTOŚCI. Każdy Z nas w ciągu całego życia uczy się przedkładać jedne wartości nad inne. Każdy z nas chce czuć się dobrze, to jest, odczuwać przyjemność, oraz unikać złego samopoczucia, czyli eliminować cierpienie. Jednak doświadczenia życiowe wytworzyły w po­ szczególnym człowieku jemu tylko właściwy system rozróżniania elementów oznaczających cierpienie i elementów oznaczających przyjemność. Ma to swoje odbicie w kierującym nami systemie wartości. Na przykład ktoś mógł nauczyć się kojarzyć przyjemność z poczuciem bezpieczeństwa, podczas gdy inny może łączyć

430

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XIV. ŹRÓDŁO WSZYSTKIEGO: SYSTEM NADRZĘDNY

431

z tym poczuciem wielkie cierpienie, ponieważ panująca w jego rodzinie obsesja bezpieczeństwa sprawiła, że nigdy nie doświad­ czył poczucia swobody. Niektórzy ludzie usiłują odnosić sukcesy, ale jednocześnie za wszelką cenę unikają odrzucenia. Czy potrafiłbyś wyjaśnić, jak konflikt tych wartości przyczynia się do poczucia frustracji i demobilizacji u tych osób? Wartości, które wybierasz, kształtują każdą podejmowaną przez ciebie decyzję. Istnieją dwa typy wartości, z którymi do­ kładnie zapoznasz się w następnym rozdziale: emocjonalne stany przyjemności, które zawsze chcemy DO SIEBIE PRZYCIĄGAĆ (wartości takie, jak radość, miłość, zrozumienie czy podniecenie), oraz emocjonalne stany cierpienia, które zawsze OD SIEBIE ODPYCHAMY (na przykład poniżenie, frustracja, depresja czy złość). Dynamika napięć tworzona przez te dwa cele wyznacza kie­ runek twojego życia. 4. Czwartym elementem składającym się na twój System Nadrzędny są PRZEKONANIA. PRZEKONANIA OGÓLNE spra­ wiają, że jesteśmy pewni, jakie uczucia wybrać w danej sytuacji

oraz czego oczekiwać od siebie samych, od życia i od innych ludzi. REGUŁY, którymi się kierujemy, to nic innego jak tylko własne przekonania na temat tego, co musi nam się przydarzyć, byśmy mogli poczuć, że wyznawane przez nas wartości zostały zaspokojone. Na przykład niektórzy ludzie wierzą, że jeśli ktoś ich kocha, nig­ dy nie podnosi na nich głosu. Reguła ta sprawi, że ludzie ci ocenią podniesiony głos jako dowód braku miłości w ich związku. Może to być ocena bezpodstawna, ale reguła taka całkowicie panuje nad ocenami tych ludzi i doświadczeniem życiowym oraz postrzeganiem zjawisk jako prawdziwych. Inne tego typu ograniczające nas reguły mogą przyjąć formę stwierdzenia:, Jeśli jesteś człowiekiem sukcesu, zarabiasz miliony dolarów", albo: „Jeśli jesteś dobrym ojcem lub matką, nigdy nie popadasz w konflikty z własnymi dziećmi." Nasze ogólne przekonania warunkują nasze oczekiwania i często decydują nawet o tym, które elementy będziemy oceniać jako pierwszoplanowe. Siła tych przekonań określa, kiedy dopu­ szczamy do głosu w nas samych poczucie cierpienia, a kiedy po­ czucie przyjemności. Są one podstawowym elementem każdej oceny, jakiej kiedykolwiek dokonałeś lub dokonasz.

432

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XIV. ŹRÓDŁO WSZYSTKIEGO: SYSTEM NADRZĘDNY

433

5) Piątym elementem twojego Systemu Nadrzędnego jest mieszanina doświadczeń związanych z odniesieniami, które ukryte są w olbrzymim katalogu twojego mózgu. Przechowujesz tam wszystko to, czego doświadczyłeś w dotychczasowym życiu, oraz wszystko to, co sobie kiedykolwiek wyobrażałeś. Odniesienia te są surowcem, którego używamy do konstruowania naszych przekonań, oraz stanowią element wspierający nasze decyzje. Aby zdecydować o znaczeniu czegokolwiek, musimy to z czymś porównać, na przykład zadając sobie pytanie, czy określona sytuacja jest dobra, czy zła. Przypomnij sobie podany wcześniej przykład gry w tenisa: sytuacja jest dobra lub zła, ale w odniesieniu do czego? Czy jest dobra w porównaniu z tym, co mają lub co robią twoi znajomi? Czy jest zła w porównaniu do najgorszej sytuacji, w jakiej się dotychczas znalazłeś? Przy podejmowaniu decyzji dysponujesz nieograniczoną liczbą odniesień. Wybór takich, a nie innych odniesień ma bezpo­ średni wpływ na znaczenie, jakie przypisujesz określonemu do­ świadczeniu, na to, jakie są twoje związane z nim odczucia, i do pewnego stopnia również na to, co zrobisz.

Nie ma żadnych wątpliwości co do faktu, że odniesienia kształtują nasze przekonania i wartości. Czy potrafiłbyś wyjaśnić różnicę powodowaną z jednej strony dorastaniem w środowisku wywołującym w człowieku ciągłe poczucie, że się jest wykorzystywanym, a dorastaniem w poczuciu nieograniczonej miłości z drugiej? Jak mogłoby to zabarwić twoje przekonania i wartości, jak wpłynęłoby na sposób postrzegania przez ciebie życia i ludzi, albo stojących przed tobą możliwości? Jeśli na przykład w wieku szesnastu lat nauczyłeś się skakać ze spadochronem, mogło to rozwinąć w tobie zupełnie inne wartości dotyczące przygody niż u kogoś, kto spotykał się z odmową, ilekroć 'chciał opanować jakąś nową umiejętność lub dowiedzieć się czegoś nowego. Bardzo często mistrzowie w jakiejś dziedzinie to po prostu ludzie, którzy mają więcej od ciebie odniesień na temat wszystkiego, co w określonej sytuacji prowadzi do sukcesu, a co do frustracji. Jasne jest, że po czterdziestu latach inwestowania John Templeton ma więcej odniesień, które pomagają mu w podjęciu decyzji o doskonałej |lokacie kapitału, od kogoś, kto bierze się za to po raz pierwszy. Dodatkowe odniesienia dają nam potencjał mistrzostwa. Mimo tego jednak, bez względu na nasze doświadczenia w okreś­ lonej dziedzinie albo na ich brak, dysponujemy nieograniczoną liczbą sposobów organizowania naszych odniesień w przekonania i reguły, które albo dodają nam sił, albo nas obezwładniają. Co­ dziennie przed każdym z nas staje możliwość zebrania kolejnych odniesień, które mogą poprzeć nasze przekonania, dokształcić nasze wartości, pomóc w zadawaniu sobie nowych pytań, dać dostęp do stanów popychających nas w pożądanym kierunku oraz naprawdę kształtować naszą lepszą przyszłość.

Mądrość człowieka jest wprost proporcjonalna nie do jego doświadczeniay ale do umiejętności doświadczania.
GEORGE BERNARD SHAW

Kilka lat temu po raz pierwszy usłyszałem o człowieku nazwis­ kiem Dwayne Chapman, który odnosił nieprawdopodobne sukcesy w tropieniu przestępców przez całe lata wymykających się ra-

434

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XIV. ŹRÓDŁO WSZYSTKIEGO: SYSTEM NADRZĘDNY

435

mieniu sprawiedliwości. Wielu określało go mianem „Pies" i szybko pod tym właśnie pseudonimem stał się powszechnie znany jako najlepszy łowca przestępców w całym kraju. Jego działalność tak bardzo mnie zafascynowała, że zapragnąłem go poznać i przekonać się, dzięki czemu jest tak skuteczny w swoich działaniach. „Pies" jest człowiekiem bardzo wrażliwym, którego celem jest nie tylko ujęcie przestępcy, lecz również i udzielenie mu pomocy w dokonaniu zmiany życia na lepsze. Skąd wzięło się w nim to pragnienie? Źródłem jest jego własne cierpienie. Jako młody człowiek „Pies" dokonywał bardzo nietrafnych ocen co do ludzi, których może uznać za swoich przyjaciół. Kiero­ wany chęcią poczucia przynależności, dołączył do motocyklowego gangu „Uczniów Diabła". Pewnego dnia, podczas nieudanej transakcji sprzedaży narkotyków, któryś z członków gangu wystrzelił z pistoletu i śmiertelnie zranił jednego z uczestniczących w transakcji mężczyzn. Natychmiast wybuchła panika, a morderca szybko zniknął z miejsca przestępstwa. Chociaż „Pies" nie popełnił morderstwa, prawo obowiązujące w tym stanie Ameryki nie czyniło żadnej różnicy między pełnieniem roli współuczestnika zbrodni a człowiekiem, który naprawdę pociągnął za spust. „Pies" wylądował na kilka lat w ciężkim więzieniu w Teksasie. Odsiadywanie wyroku sprawiło mu tak wielkie cierpienie, że całkowicie zmienił filozofię życiową. Zdał sobie sprawę z faktu, że jego podstawowe przekonania, wartości i reguły doprowadziły go do tego cierpienia. Zaczął więc zadawać sobie nowe pytania i postrzegać swoje doświadczenia (odniesienia) więzienne jako re­ zultat wyborów, których dokonał w oparciu o poprzednią filozofię życiową. To doprowadziło go do podjęcia decyzji, że musi zmienić swoje życie raz na zawsze. Po wyjściu z więzienia „Pies" ze zmiennym szczęściem pracował w wielu zawodach, aż wreszcie założył prywatne biuro śledcze. Kiedy stanął przed sądem pozwany o zaległe alimenty na rzecz swojego dziecka (których nie mógł płacić ani podczas po­ bytu w więzieniu, ani w mało stabilnym finansowo okresie tuż po odbyciu kary), sędzia zaoferował mu możliwość zarabiania pie­ niędzy na poczet spłaty zaległych świadczeń, ponieważ wiedział, że w innym wypadku nigdy na nie nie zapracuje. Zaproponował mu mianowicie, aby wytropił gwałciciela, który skrzywdził bardzo

wiele kobiet w okolicach Denver. Sędzia zasugerował też, aby "Pies" wykorzystał swoje doświadczenia więzienne dla ustalenia, kim ten przestępca może być i gdzie może się ukrywać. Chociaż przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości, mimo wielu usiłowań, nie potrafili schwytać gwałciciela przez ponad rok, „Pies" znalazł go w ciągu trzech dni! Najkrócej mówiąc, sędzia był pod wielkim wrażeniem, Zapoczątkowało to wspaniałą karierę „Psa". Od tamtego czasu dokonał on ponad trzech tysięcy aresztowań, co jest jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym wynikiem w całym kraju. Średnio dokonywał trzystu sześćdziesięciu aresztowań rocznie, co oznacza jedno dziennie! Jaki jest sekret tego sukcesu? Bez wątpienia związany jest z dokonywanymi przez „Psa" ocenami. Zwykle kontaktuje się on z rodziną i bliskimi poszukiwanego przestępcy i na różne sposoby wydobywa z nich potrzebne mu informacje. Odkrywa główne przekonania, wartości i ustalone reguły czło­ wieka, na którego poluje. Dzięki temu poznaje jego odniesienia, co pozwala mu myśleć w podobny sposób i przewidywać jego posunięcia z nieprawdopodobną dokładnością. Uczy się Systemu Nadrzędnego poszukiwanego przestępcy i rezultaty, jakie dzięki temu osiąga, mówią same za siebie.

DWA RODZAJE ZMIAN
Jeśli chcemy coś zmienić we własnym życiu, zawsze jest to jedna z dwu rzeczy: albo nasze zachowanie, albo to, jak się czujemy. Z pewnością możemy nauczyć się zmieniać nasze emocje i uczucia w jakimś kontekście. Jeśli na przykład odczuwasz strach przed poniesieniem porażki jako aktor, mogę pomóc ci uwarunkować się tak, byś nigdy już nie odczuwał tego lęku. Możemy też dokonać drugiego rodzaju zmiany, a mianowicie ZMIANY OGÓLNEJ. Da się to porównać do zmiany sposobu przetwarzania danych przez twój komputer. Jeśli chcesz ten sposób zmienić, możesz zmienić oprogramowanie i wtedy, po naciśnięciu jakiegoś klawisza, dane pojawiające się na ekranie sformatowane są zupełnie inaczej. Jeśli natomiast chcesz wprowadzić zmianę,

XIV. ŹRÓDŁO WSZYSTKIEGO: SYSTEM NADRZĘDNY

437

436

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

która obejmie nie tylko określony zbiór, ale wszystkie zgroma­ dzone na dysku informacje, możesz zmienić system operacyjny komputera. Podobnie zmiana Systemu Nadrzędnego pozwala nam zmienić sposób, w jaki reagujemy na różne okoliczności. Tak więc zamiast uwarunkowywać się po to, aby żywić inne odczucia wobec odrzucenia, i w ten sposób wyeliminować zacho­ wania kierowane strachem, możesz przyjąć nowe przekonanie ogólne, które mówi: „JA SAM JESTEM ŹRÓDŁEM WSZYS­ TKICH MOICH EMOCJI. NIC I NIKT NIE MOŻE ZMIENIĆ MOICH ODCZUĆ POZA MNĄ SAMYM. JEŚLI ZAUWAŻĘ, ŻE ŹLE NA COŚ REAGUJĘ, MOGĘ TO ZMIENIĆ W JEDNEJ CHWILI." Jeśli naprawdę przyjmiesz to przekonanie - nie in­ telektualnie, lecz raczej emocjonalnie w taki sposób, by odczuwać niezachwianą pewność - przekonasz się, jak skutecznie potrafi ono eliminować nie tylko strach przed odrzuceniem, ale również uczu­ cia złości, frustracji oraz poczucie nieprzystosowania. W jednej chwili staniesz się panem własnego przeznaczenia. Możemy też wspólnie zmienić twoje wartości i uczynić wkład w życie innych twoją wartością nadrzędną. Wtedy nawet jeśli ktoś cię odrzuci, nie będzie to dla ciebie miało znaczenia, ponieważ nadal będziesz chciał wnosić pozytywny wkład w jego życie, a cią­ gły wkład w życie innych sprawi, że nie będziesz już nigdy czuł się odrzucony. Przepełni cię również poczucie radości oraz zwią­ zków z innymi ludźmi, czego nigdy wcześniej nie odczuwałeś aż w tak wielkim stopniu w innych dziedzinach swojego życia. Możemy też wspólnie zmienić stosunek twoich odczuć wobec palenia, sprawiając, że zdrowie i żywotność znajdą się na szczycie twojej hierarchii wartości. Kiedy staną się one najważniejszą dla ciebie życiową wartością, zachowania związane z paleniem znikną. Co ważniejsze, mogą zostać zastąpione innymi zachowaniami, które będą wspierały twoje nowe priorytetowe wartości: nowy sposób odżywiania się, nowy sposób oddychania i tak dalej. Obydwa rodzaje zmian są bardzo cenne. Druga część tej książki skupia się na sposobach wprowadzania tych ogólnych zmian, dzięki którym przesunięcie w ramach jed­ nego z pięciu elementów Systemu Nadrzędnego z wielką siłą wpłynie na twój sposób myślenia, odczuwania oraz na twoje za­ chowanie w wielu dziedzinach życia jednocześnie.

Zmiana jednego drobnego elementu w Systemie Nadrzędnym sprawi, że pewnego rodzaju ocen nie będziesz nawet brał pod uwagę, nie będziesz nawet próbował zadawać sobie pewnych pytań, a niektóre przekonania nigdy nie spotkają się choćby z cieniem twojej akceptacji. Proces wprowadzania zmiany ogólnej może się okazać bardzo potężnym narzędziem w kształtowaniu twojego przeznaczenia.

Pozbądź się przyczyny, a zniknie skutek.

MIGUEL DE CERV ANTES

Wśród moich ulubionych historii znajduje się historia o pewnym człowieku, który stoi nad brzegiem rzeki. W pewnej chwili za­ uważa, jak rwący prąd porywa kogoś i rzuca nim o skały. Nasz bo­ hater słyszy wołanie o pomoc, skacze do wody, wyciąga topiel­ ca, a następnie stosuje sztuczne oddychanie, opatruje mu rany i wzywa lekarza. Zaraz po tym, kiedy wciąż jeszcze nie bardzo potrafi złapać oddech, słyszy kolejne głosy wołające o pomoc pośród nurtów rzeki. Skacze więc do wody po raz kolejny i po raz kolejny dowodzi swojej odwagi, ratując ludzkie życie. Tym razem są to dwie młode kobiety. Zanim ma czas się nad czymkolwiek zastanowić, dochodzą do niego głosy następnych czterech osób wzywających pomocy. Po niedługim czasie mężczyzna ten jest zupełnie wyczerpany ratowaniem kolejnych ofiar, a wezwania pomocy nie ustają. Gdyby tylko poświęcił trochę czasu i podszedł kawałek w górę rzeki, od­ kryłby, dlaczego wszyscy ci ludzie wpadają do wody! Zaoszczę­ dziłby wiele sił, zajmując się przyczyną tego procesu, a nie jego skutkami. Podobnie zrozumienie Systemu Nadrzędnego pozwala ci wyeliminować przyczynę, zamiast męczyć się nad walką ze skutkami. Trzydniowe seminarium Randka z Przeznaczeniem jest jed­ nym z najlepszych kursów, jakie udało mi się dotychczas opra­ cować. Zamiast zwykłych dwóch tysięcy osób, uczestniczy w nim zaledwie dwieście. Podczas każdego z tych kursów wszyscy wspólnie pracujemy, by odkryć, jak skonstruowany jest System Nadrzędny każdego z uczestników. Zrozumienie zasady jego działania zupełnie odmienia ludzi. Nagle zaczynają pojmować, DLACZEGO doznają pewnych odczuć albo zachowują się tak.

438

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XIV. ŹRÓDŁO WSZYSTKIEGO: SYSTEM NADRZĘDNY

439

a nie inaczej. Uczą się również, jak zmienić dosłownie każdą rzecz w ich życiu, a co ważniejsze, dowiadują się, w jaki sposób mają skonstruować swój System Nadrzędny, aby osiągnąć cel, do którego chcą w życiu zmierzać. Jak mają się zorganizować, aby bez wysiłku pospieszać w pożądanym kierunku, nie odczuwając nigdy więcej rozdarcia z powodu sprzecznych wartości, przekonań i reguł? Jedno z najważniejszych pytań, jakie zadajemy podczas tego kursu, brzmi: „Jakie wartości nade mną panują? Skąd wiem, że moje wartości zostały usatysfakcjonowane -jakie są moje reguły?" Na kursy Randka z Przeznaczeniem uczęszczali senatorowie i kongresmeni Stanów Zjednoczonych, dyrektorzy największych przedsiębiorstw i gwiazdy kina oraz przedstawiciele wielu różnych profesji. Wszyscy bowiem dzielimy niektóre problemy. Jak radzić sobie z rozczarowaniem, frustracją, niepowodzeniem oraz innymi elementami naszego otoczenia, na które nie mamy bezpośredniego wpływu, nawet jeśli dojdziemy na sam szczyt kariery? Odczuwane przez nas emocje oraz podejmowane działania oparte są na tym, w jaki sposób oceniamy otaczające nas rzeczy i zjawiska. Mimo to jednak bardzo wielu z nas nie wytworzyło żadnego własnego systemu oceny. Głębokich zmian odczuwanych przez uczestników trzydniowego kursu Randka z Przeznaczeniem wręcz nie da się opisać. Dosłownie w kilka chwil ludzie całkowicie zmieniają swój sposób myślenia i zaczynają doznawać zupełnie innych uczuć w związku ze wszystkim, co ich otacza, tylko dlatego, że przejmują kontrolę nad tą częścią mózgu, która panuje nad ich życiowymi doświadczeniami. Zmiany te mają wpływ nie tylko na ich emocje, ale i na kondycję fizyczną, kiedy umysł ustali już, jakie nowe wartości są dla nich najważniejsze. Książka ta nie jest w zamierzeniu substytutem wymienionego kursu. Chciałbym jednak dostarczyć ci kilku najważniejszych narzędzi, którymi się na tym kursie posługujemy, po to, abyś mógł je od razu wykorzystać. Czytając kolejne rozdziały, będziesz mógł wprowadzić w swoim życiu podobne zmiany - i to od zaraz!

PRZETESTUJ SWOJĄ W I E D Z Ę ! Aby stymulować twój sposób myślenia o Systemie Nadrzędnym, zadam ci teraz kilka prowokacyjnych pytań, które powinny otworzyć wszelkie tamy blokujące twoje myśli oraz pomóc ci ustalić, które części tego systemu wykorzystujesz przy podejmowaniu decyzji.

ODPOWIEDZ NA PONIŻSZE PYTANIA, ZANIM PRZEJDZIESZ DO DALSZEJ LEKTURY: 1 Jakie jest twoje najcenniejsze wspomnienie? 2 Gdybyś mógł wyeliminować głód na całym świecie, zabijając ' jednego całkowicie niewinnego człowieka, czy zrobiłbyś to? Dlaczego? Dlaczego nie? 3 Gdvbvś uderzył swoim samochodem w nowiutkie czerwone " porshe i mocno je w ten sposób uszkodził, czy zostawiłbyś kartkę z własnym nazwiskiem na miejscu wypadku, nawet jeśli nie byłoby żadnych absolutnie świadków? Dlaczego? Dlaczego nie? , . 4 Gdybyś mógł zarobić dziesięć tysięcy dolarów, zjadając " miskę żywych karaluchów, czy zrobiłbyś to? Dlaczego? Dlaczego nie?

440

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XIV. ŹRÓDŁO WSZYSTKIEGO: SYSTEM NADRZĘDNY

ĄĄ \

Zajmijmy się teraz twoją odpowiedzią na każde z tych pytań. Spójrz na diagram przedstawiający System Nadrzędny. KTÓ­ RYCH ELEMENTÓW TEGO SYSTEMU UŻYWAŁEŚ, ODPO­ WIADAJĄC NA KAŻDE Z TYCH PYTAŃ? Na pewno zadawa­ łeś sobie pytania, aby zacząć dokonywać oceny - pewnie powtó­ rzyłeś pytanie zadane przeze mnie. Jednak odpowiedź wyciągnąłeś ze zbioru swoich odniesień, nieprawda? Szybko przejrzałeś mi­ liardy doświadczeń swojego życia i w końcu wybrałeś to jedno, najcenniejsze. A może nie wybrałeś żadnego, ponieważ któreś z twoich przekonań głosi: „Wszystkie doświadczenia życiowe są cenne", albo: „Wybór jednego z doświadczeń jako cenniejszego od innych będzie pomniejszeniem znaczenia pozostałych do­ świadczeń." Przekonania takie nie pozwoliłyby ci odpowiedzieć na pierwsze pytanie. Nadrzędny System oceny określa nie tylko, co oceniamy i jak oceniamy, lecz również i CO CHCEMY OCENIAĆ. Zajmijmy się teraz drugim pytaniem, o wiele intensywniej­ szym emocjonalnie, które wyczytałem w Wielkiej księdze pytań: GDYBYŚ MÓGŁ WYELIMINOWAĆ GŁÓD NA CAŁYM ŚWIECIE, ZABIJAJĄC JEDNEGO CAŁKOWICIE NIEWIN­ NEGO CZŁOWIEKA, CZY ZROBIŁBYŚ TO? Kiedy zadaję ludziom to pytanie, zwykle spotykam się z bar­ dzo gwałtownymi reakcjami. Niektórzy z wielkim zdecydowaniem odpowiadają: tak, rozumując, że życie wielu jest o wiele waż­ niejsze niż życie jednego człowieka. Są oni przekonani, że gdyby jeden człowiek chciał przyjąć na siebie cierpienie, aby w ten sposób skończyć cierpienie wszystkich ludzi na całym świecie, wtedy cel uświęcałby środki. Inni są przerażeni tą myślą. Wierzą, że życie każdego człowie­ ka jest równie cenne. To również oparte jest na zestawie przeko­ nań, prawda? Jeszcze inni kierują się ogólnym przekonaniem, że wszystko, co dzieje się w życiu, dzieje się tak, jak powinno się dziać, i wszyscy ci, którzy głodują, zarabiają tym na wiele dobrego w kolejnych wcieleniach. Niektórzy natomiast odpowiadają: „Tak, zrobiłbym to, ale natychmiast potem odebrałbym sobie życie." Bardzo interesujący jest fakt, że ludzie tak różnie reagują na dokładnie to samo pytanie, w zależności od tego, który z pięciu elementów oceny wykorzystują w swojej odpowiedzi oraz jakie doświadczenia życiowe nagromadzili dotychczas.

A co z twoją odpowiedzią na trzecie pytanie: GDYBYŚ UDERZYŁ SWOIM SAMOCHODEM W NOWIUTKIE CZER­ WONE PORSHEI MOCNO JE W TEN SPOSÓB USZKODZIŁ, CZY ZOSTAWIŁBYŚ KARTKĘ Z WŁASNYM NAZWISKIEM NA MIEJSCU WYPADKU, NAWET JEŚLI NIE BYŁOBY ŻADNYCH ABSOLUTNIE ŚWIADKÓW? Niektórzy natych­ miast odpowiadają: „Oczywiście, że tak." Dlaczego? Ich najwyższą wartością jest uczciwość. W niektórych przypadkach odpowiedź ta podyktowana jest faktem, że jej autorzy najbardziej ze wszystkiego na świecie chcą unikać poczucia winy. Gdyby nie zostawili tej informacji, czuliby się winni, a to byłoby dla nich zbyt wielkim cierpieniem. Jeszcze inni mówią, że nie zostawiliby kartki z własnym nazwiskiem, a zapytani dlaczego, odpowiadają: „Cóż, mnie samemu zdarzyło się to kilka razy i nikt nie zostawił mi żadnych informacji." Twierdzą więc, że dysponują odniesieniami, które rozwinęły w nich przekonanie: „Odpłacaj pięknym za nadobne." I oto czwarte pytanie: GDYBYŚ MÓGŁ ZAROBIĆ DZIE­ SIĘĆ TYSIĘCY DOLARÓW, ZJADAJĄC MISKĘ ŻYWYCH KAARALUCHÓW, CZY ZROBIŁBYŚ TO? Za każdym razem, kiedy je zadaję, otrzymuję bardzo mało twierdzących odpowiedzi. Dlaczego? Ponieważ w przypadku bardzo wielu ludzi odniesienia ziązane z karaluchami - wyobrażenia i odczucia na ich temat, które nagromadzili w umyśle - są skrajnie negatywne. Karaluchy nie są więc czymś, co chcieliby zjeść. Wtedy zawsze podnoszę stawkę: ILU Z WAS ZROBIŁOBY TO ZA STO TYSIĘCY? Sytuacja na sali zaczyna się stopniowo zmieniać i podnoszą ręce ludzie, którzy poprzednio tego nie zrobili. Dlaczego więc zmienili zdanie tym razem? Co stało się z ich systemem oceny? Dwie rzeczy. Po pierwsze, kierują się oni przekonaniem, że sto tysięcy dolarów może usunąć z ich życia wiele cierpień, w tym być może nawet cierpień długofalowych, z którymi byłoby im znacznie trudniej poradzić sobie niż z chwilowym cierpieniem powodo­ wanym przez żywe karaluchy wijące im się w gardle. A GDYBYM DAŁ CI MILION? A DZIESIĘĆ MILIONÓW? Po zadaniu tego pytania wędrują w górę ręce większości ludzi zgromadzonych na sali. Są przekonani, że długofalowa przy­ jemność, jaką sprawiliby sobie samym i innym ludziom za dziesięć milionów dolarów, przeważyłaby chwilowe cierpienie.

442

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XIV. ŹRÓDŁO WSZYSTKIEGO: SYSTEM NADRZĘDNY

443

Jednak niektórzy ludzie nie zjedliby żywych karaluchów za żadne pieniądze. Zapytani dlaczego, mówią zwykle: „Nie potrafiłbym zabić żywej istoty", albo: „Nie rób drugiemu, co to­ bie niemiłe." Inni mówią na to, że z łatwością zabijają karaluchy, ilekroć pojawią się na ich drodze. Jeden mężczyzna powiedział nawet, że bez żadnego problemu połknąłby żywego karalucha nie dla pieniędzy, ale dla przyjemności. Powód? Wychował się w kraju, w którym karaluchy uznawane są za wielki przysmak. Różni ludzie dysponują różnymi odniesieniami i każdy czło­ wiek w całkiem inny sposób dokonuje oceny przedmiotów i zja­ wisk. Interesujące, nieprawdaż?

NADSZEDŁ CZAS...
Zastanawiając się nad pięcioma elementami Systemu Nadrzę­ dnego, nie możemy zapomnieć o jednym: z pewnością istnieje niebezpieczeństwo zbyt drobiazgowej oceny. Istoty ludzkie uwielbiają dzielić włos na czworo. Przychodzi jednak czas, gdy musimy przestać oceniać i przystąpić do działania. Niektórzy ludzie oceniają tak szczegółowo, że nawet naj­ drobniejsza decyzja jest dla nich olbrzymim wysiłkiem. Może na przykład nie potrafią się zmusić do codziennego chodzenia na gimnastykę. Dlaczego? Ponieważ wydaje im się to wielkim przedsięwzięciem. Ich punkt widzenia, ich sposób postrzegania rzeczywistości sprawia, że zbyt duża ilość niezbędnych do tego czynności po prostu ich onieśmiela. Aby codziennie ćwiczyć, muszą: 1. wstać; 2) znaleźć jakiś strój, w którym nie bardzo widać ich zwały tłuszczu; 3) wybrać odpowiednie obuwie; 4) spakować wszystkie potrzebne rzeczy; 5) dotrzeć na miejsce; 6) znaleźć miejsce do parkowania; 7) wejść po schodach; 8) kupić bilet; 9) pójść do szatni; 10) wcisnąć się w ubranie gimnastyczne; 11) wejść do sali gimnastycznej i zacząć ćwiczyć, pocąc się przy tym wściekle. Kiedy skończą ćwiczyć, 12) muszą przejść przez wszystkie te etapy w odwrotnej kolejności. Oczywiście ci sami ludzie z łatwością nakłonią się do pójścia na plażę. Do tego gotowi są w jednej chwili! Gdybyś zapytał dla-

czego, odpowiedzieliby: „No cóż, żeby iść na plażę, po prostu wsiadasz w samochód i jedziesz!" Nie oceniają każdej kolejnej czynności. Po prostu wycieczkę na plażę odbierają jako jeden olbrzymi krok i decydują tylko, czy mają go wykonać, czy też nie. Czasem ocena zbyt wielu szczegółów może wywołać poczucie przygnębienia albo przytłoczenia. Powinniśmy się więc nauczyć, jak łączyć wiele drobnych kroków w jeden olbrzymi po to, by uzyskać pożądany rezultat natychmiast po tym, jak ten krok po­ ­­awimy. W tej części książki będziemy analizować system oceny, bę­ dziemy się starali go zrozumieć. Później po prostu zaczniesz go używać, zamiast się nad nim rozwodzić. Czytając kilka kolejnych rozdziałów, powinieneś pamiętać, że dają ci one okazję do po­ działania na siebie systemem dźwigni, co przyniesie wyniki prze­ wyższające twoje dotychczasowe najśmielsze oczekiwania. Przejdźmy więc od razu do sedna sprawy. Pomogę ci ustalić, jaki jest twój obecny System Nadrzędny, oraz wytworzyć zupełnie nowy system, który nieprzerwanie będzie ci dodawał sił. Znasz już potęgę własnych stanów emocjonalnych i umysłowych oraz siłę wynikającą z zadawanych sobie pytań. Teraz zajmiemy się trzecim elementem Systemu Nadrzędnego.

444

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

Rozdział piętnasty

WARTOŚCI ŻYCIOWE: TWÓJ OSOBISTY KOMPAS
Wszystkie wspaniałe rezultaty, jakie kiedykolwiek osiągnął człowiek, możliwe były dzięki temu, iż uwierzył Że coś w nim samym jest wyższego nad zewnętrzne okoliczności
BRUCE BARTON

Odwaga, determinacja, wytrwałość, poświęcenie... Kiedy Ross Perot prowadził pełne napięcia spotkanie w Dallas, dostrzegł wszystkie te wartości w oczach ludzi, którzy wybrani zostali do niezwykłej misji. W początkach 1979 roku zamieszki i anty ame­ rykańska histeria w Iranie sięgnęły szczytu. Zaledwie kilka dni wcześniej dwóch przedstawicieli handlowych Perota w Teheranie zostało wtrąconych do więzienia. Wyznaczona kaucja wynosiła trzynaście milionów dolarów. Kiedy zawiodły negocjacje dyplomatyczne, Perot wiedział, że jest tylko jeden sposób na uratowanie jego ludzi: musiał zrobić to sam. Zwrócił się z prośbą o radę do słynnnego wojskowego, puł­ kownika Arthura Simonsa, zwanego też „Bykiem". Jego to popro­ sił o kierowanie tym ryzykownym przedsięwzięciem. Perot szyb­ ko stworzył grupę uderzeniową złożoną z pracowników włas-

446

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XV. WARTOŚCI ŻYCIOWE: TWÓJ OSOBISTY KOMPAS

447

nego przedsiębiorstwa, którzy byli wcześniej w Teheranie i dys­ ponowali doświadczeniem wojskowym. Nazwał ich „Orłami", co miało symbolizować „ludzi wysokich lotów, którzy wyko­ rzystywali własną inicjatywę oraz przynosili jedynie pozytywne rezultaty, a nie usprawiedliwienia i wyjaśnienia".* Zwycięstwo miało im przynieść wysoką nagrodę. Ale ryzyko było równie wysokie. Ich misja była nielegalna, a możliwym jej skutkiem było nie tylko niepowodzenie, ale i śmierć. Co skłoniło Rossa Perota do zebrania całej swojej siły i przeciwstawienia się wszystkim przeciwnościom? Nie ma najmniejszych wątpliwości, że jest to człowiek, który kieruje się w życiu własnymi zasadami. Odwaga, lojalność, miłość, zaangażowanie i determinacja stanowią wartości, które dały mu wyjątkowe poczucie odpowiedzialności oraz legendarną wręcz siłę woli. Te same wartości były siłą, która kierowała nim podczas przekształcania firmy EDS (Electronic Data Systems Corporation - Korporacja Systemów Danych Elek­ tronicznych) z małej tysiącdolarowej inwestycji w wielkie przed­ siębiorstwo warte miliardy. Dotarł na sam szczyt dzięki swojej umiejętności właściwej oceny ludzi, co pozwoliło mu znajdować najlepszych współpracowników. Wybierał ich, opierając się na precyzyjnym systemie wartości, i wiedział, że w pracy z właści­ wymi ludźmi, ludźmi, którzy stawiają sobie wystarczająco wysokie wymagania, może ograniczyć się jedynie do wyznaczenia im zadań oraz udzielenia pozwolenia na podjęcie niezbędnych do ich realizacji kroków. Teraz stanął wobec ostatecznej próby ludzi, których wybrał do tego zadania, wzywając ich do sięgnięcia po maksimum własnych możliwości dla uratowania kilku członków „rodziny", jaką stanowiło całe jego przedsiębiorstwo. Przebieg tej misji oraz opis wszystkich przeszkód, jakie napotykała, znajdziesz w książce Na skrzydłach orłów. Tutaj wystarczy powiedzieć, że mimo nieprawdopodobnych problemów misja zakończyła się sukcesem. Bohaterstwo Perota pozwoliło mu odzyskać jego najcenniejsze aktywa: własnych ludzi. * Ken Follett: On Wings ofEagles (Na skrzydłach orłów), New York, Penguin, 1989.

Charakter człowieka jest strażnikiem jego boskości.

HERAKLIT

Wartości kierują każdą naszą decyzją, a więc i naszym losem. Ci, którzy znają własne wartości i żyją w zgodzie z nimi, stają się przywódcami. Stanowią oni najwybitniejsze jednostki w historii naszego narodu, bohaterów na wielką i małą skalę. Czy widziałeś film Stand and Deliverl Opowiada on historię Jaimego Escalante, nauczyciela matematyki o niezależnych poglądach. Czy podobnie jak ja znalazłeś się pod wielkim wra­ żeniem bohaterskich prób, jakie podejmował, aby przekazać swoim uczniom pasję do nauki? Sprawiał, by w najgłębszych poziomach układu nerwowego łączyło ich wielkie poczucie dumy z możliwości opanowania wszystkich tych rzeczy, które w opinii wielu innych ludzi leżały zupełnie poza ich zasięgiem. Jego poświęcenie i zaangażowanie tłumaczyły siłę wartości na język zrozumiały dla tych młodych ludzi. Uczyli się od niego zdyscy­ plinowania, poczucia pewności, wagi pracy w grupie, elastyczności oraz całkowitej determinacji. Jego słowa skierowane do tych dzieci nie były puste, on sam był żywym przykładem, nową definicją tego, co możliwe do osią­ gnięcia. Nie tylko sprawił, że wszyscy jego uczniowie zdali egzamin z matematyki na oceny o wiele lepsze, niż ktokolwiek poza nim samym tego się po nich spodziewał, lecz również i to, że zmienili oni przekonania na temat, kim są i co potrafią osiągnąć, jeśli tylko konsekwentnie zaczną wymagać od siebie więcej. Jeśli chcemy osiągnąć największe możliwe życiowe spełnie­ nie, możemy to zrobić tylko w jeden sposób, a mianowicie robiąc to, co zrobili Perot i Escalante. Musimy zdecydować, co jest dla nas w życiu największą wartością, co najwyżej cenimy, a następnie z całym poświęceniem i determinacją żyć na co dzień w zgodzie z tymi wartościami. Niestety, takie działanie jest w dzisiejszym spo­ łeczeństwie rzadkością. Zbyt często ludzie nie mają jasnego obrazu wartości, które są dla nich najważniejsze. Ględzą, wypowiadając się na każdy temat, a świat jest dla nich wielką szarą masą: nigdy nie zajmują jasnego stanowiska wobec kogokolwiek lub czegokolwiek.

448

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XV. WARTOŚCI ŻYCIOWE: TWÓJ OSOBISTY KOMPAS

449

Jeśli nie potrafisz wyraźnie stwierdzić, co jest w twoim życiu najważniejsze, czego zawsze będziesz bronił, to jak masz się spodziewać, że nabierzesz szacunku dla siebie, a tym bardziej że podejmiesz właściwą decyzję? Jeśli kiedykolwiek znalazłeś się w sytuacji, w której podjęcie jakiejkolwiek decyzji wymagało wielkiej wewnętrznej walki, przyczyną był fakt, iż nie byłeś pewien, co w tej sytuacji stanowi dla ciebie największą wartość. MUSISZ PAMIĘTAĆ, ŻE PODJĘCIE JAKIEJKOLWIEK DECYZJI SPROWADZA SIĘ DO WYKLAROWANIA HIERARCHII WARTOŚCI. Kiedy wiesz, co dla ciebie najważniejsze, podjęcie decyzji jest całkiem proste. Jednak większość ludzi nie wie jasno, co jest naj­ ważniejsze w ich życiu, i decyzja staje się dla nich rodzajem we­ wnętrznej tortury. Inaczej z tymi, którzy jasno określili swoje życiowe wartości. Ross Perot nie miał żadnych trudności ze zdecydowaniem, co powinien zrobić: dyktowały to jego wartości. Były one dla niego jakby kompasem, który pokazywał mu drogę wyjścia z sytuacji naszpikowanej niebezpieczeństwami. Escalante rzucił pracę w szkole w Los Angeles, aby przenieść się do północnej Kalifornii. Dlaczego? Nie mógł już dłużej być częścią systemu, w którym według niego nie było miejsca na wysokie wymagania wobec nauczycieli. Kim są ludzie powszechnie szanowani i podziwiani w naszej kulturze? Czy nie są to ci, którzy doskonale znają własne wartości, którzy nie tylko przyznają się do nich, ale również i w zgodzie z nimi żyją? Wszyscy szanujemy ludzi, którzy postępują zgodnie z tym, w co wierzą, nawet jeśli nie zgadzamy się z ich przekona­ niami na temat tego, co dobre, a co złe. Widzimy bohaterów w lu­ dziach, którzy konsekwentnie prowadzą swoje życie tak, że ich działania i przekonania stanowią jedno. Najczęściej dla określenia tego wyjątkowego stanu zacho­ wania ludzkiego używamy słów spójność lub prawość. Przyjmuje ono wiele form warunkowanych kulturowo, od Johna Wayne'a i Rossa Perota, poprzez Boba Hope'a i Jeny'ego Lewisa, do Mar­ tina Sheena i Ralpha Nadera aż po Normana Cousinsa i Waltera Cronkite'a. Niezmienny pozostaje fakt, że ludzie, których po­ strzegamy jako wiernych swoim wartościom, mają olbrzymie możliwości i wpływy w naszej cywilizacji. Czy pamiętasz wieczorne wiadomości z Walterem Cronkite'em? Walter był z nami we wszystkich najważniejszych dniach

życia, w czasie tragedii i triumfów, kiedy zamordowano Johna F. Kennedyego i kiedy Neil Armstrong postawił pierwszy krok na Księżycu. Walter był członkiem każdej amerykańskiej rodziny. Ufaliśmy mu bez zastrzeżeń. Na początku wojny w Wietnamie donosił o niej podobnie jak wszyscy inni, obiektywnie relacjonował udział Amerykanów w toczonych tam walkach. Jednak po wizycie w Wietnamie jego poglądy na temat wojny zmieniły się całkowicie. Tak ważne dla niego wartości, prawość i uczciwość, słusznie lub nie, wymagały, by podzielił się z nami swoim rozczarowaniem. Bez względu na to, czy zgadzałeś się z nim, czy też nie, wpływ, jaki wywarł swoimi wypowiedziami, okazał się przysłowiową kroplą, która prze­ pełniła puchar, i wielu ludzi w Ameryce Środkowej zaczęło po raz pierwszy kwestionować słuszność toczonej przez ich kraj wojny, Protestowali nie tylko studenci, ale również i „ojcowie tej ziemi". Konflikt w Wietnamie był prawdziwym konfliktem wartości w naszej kulturze. Nasza percepcja tego, co dobre, a co zle, co należy robić, a czego robić nie wolno, była bitwą toczoną tu w kraju rów­ nolegle z walkami za oceanem, podczas których młodzi chłopcy przelewali własną krew i oddawali życie, niektórzy zupełnie nie wiedząc dlaczego. Sprzeczność wartości niektórych z naszych przywódców była jednym z najpoważniejszych w historii Ameryki źródeł cierpienia. Afera Watergate z pewnością zraniła wielu Amerykanów. Mimo to jednak nasz kraj przez cały czas się rozwijał, ponieważ są w nim ludzie, którzy nieustannie wykazują nam na­ sze możliwości i skłaniają, byśmy wymagali od siebie jak naj­ więcej. Ludzie tacy jak choćby Bob Geldof, który nieustannie zwraca uwagę całego świata na głodujących w Afryce, albo Ed Roberts, który mobilizuje siły polityczne niezbędne do tego, by podnieść jakość życia ludzi upośledzonych fizycznie.

Za każdym razem, kiedy rodzi się nowa wartość, istnienie nabiera nowego znaczenia. Ilekroć jakaś wartość umiera, wraz z nią odchodzi część tego znaczenia.
JOSEPH WOOD KRUTCH

XV. WARTOŚCI ŻYCIOWE: TWÓJ OSOBISTY KOMPAS

451

450

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA jego firma będzie walczyć, co będzie najważniejszym doświad­ czeniem dla wszystkich jej pracowników, bez względu na to, Jakie produkty, usługi lub działania finansowe podejmie ona w przyszłości. Doprowadził IBM do zajęcia jednego z najwyż­ szych miejsc na światowej liście najlepszych przedsiębiorstw. Jaka z tego wszystkiego nauka dla nas? W życiu prywatnym i zawodowym, w całym naszym działaniu MUSIMY JASNO OKREŚLIĆ, CO JEST W NASZYM ŻYCIU NAJWAŻNIEJSZE, I PODJĄĆ DECYZJĘ, ŻE BĘDZIEMY ŻYĆ ZGODNIE Z TYMI WARTOŚCIAMI, BEZ WZGLĘDU NA TO, CO SIĘ STANIE. Konsekwencja ta musi być niezależna od tego, czy na­ sze otoczenie nagradza nas za życie w zgodzie z własnymi war­ tościami, czy też nie. Musimy żyć według własnych wartości na­ wet wtedy, kiedy wszystko wydaje się być przeciwko nam, kiedy nikt nie chce nam udzielić wsparcia. JEDYNYM SPOSOBEM POZWALAJĄCYM NAM OSIĄGNĄĆ DŁUGOFALOWE SZCZĘŚCIE JEST ŻYCIE ZGODNE Z WŁASNYMI IDEAŁA­ MI, konsekwentne działanie oparte na przekonaniu, co jest istotą naszego życia. JEDNAK NIE MOŻEMY DO TEGO DOJŚĆ, DOPÓKI NIE DOWIEMY SIĘ PONAD WSZELKĄ WĄTPLIWOŚĆ, JAKIE SĄ NASZE WARTOŚCI. To właśnie jest największą tragedią wielu ludzi. WIĘKSZOŚĆ WIE, CO CHCE MIEĆ, ALE NIE MA POJĘCIA O TYM, JAKA CHCE BYĆ. Zdobywanie różnych „rzeczy" nie da ci poczucia spełnienia. Tylko życie i postępowanie zgodne z tym, co jest według ciebie właściwe, da ci to poczucie wewnętrznej siły, na które wszyscy zasługujemy. PAMIĘTAJ, ŻE TWOJE WARTOŚCI - JAKIEKOLWIEK SĄ - STANOWIĄ KOMPAS, KTÓRY WIEDZIE CIĘ DO OS­ TATECZNEGO PRZEZNACZENIA. Wyznaczają one twoją ży­ ciową drogę, nieustannie skłaniając cię do podejmowania okreś­ lonych decyzji i określonych działań. Złe wykorzystanie tego wewnętrznego kompasu kończy się zawsze frustracją, rozczaro­ waniem, poczuciem niespełnienia i nieodpartym przekonaniem, że życie mogłoby być czymś więcej, gdyby tylko coś się jakoś zmieniło. Życie zgodne z własnymi wartościami daje ci niepraw­ dopodobnie wielką siłę, poczucie pewności, spokój wewnętrzny i spójność, jakich doświadcza niewielu ludzi na tym świecie.

Musimy zrozumieć, że kierunek naszego życia zależy od magne­ tycznego przyciągania naszych wartości. Są one siłą, która za­ wsze znajduje się na czele i nieustannie skłania nas do podejmo­ wania decyzji, które wyznaczają kierunek naszego życia i nasze ostateczne przeznaczenie. Jest tak nie tylko w przypadku poszcze­ gólnych ludzi, ale i przedsiębiorstw, organizacji i narodów, których są oni częścią. Nie ma wątpliwości, że wartości najważniejsze dla Ojców Założycieli ukształtowały przyszłość naszego kraju: wo­ lność, swoboda wyboru, równość, poczucie więzi społecznej, ciężka praca, indywidualizm, wyzwanie, współzawodnictwo, powodzenie i szacunek dla tych, którzy mają siłę, by pokonywać wszelkie przeciwności, nieustannie rzeźbiły doświadczenia amerykańskiego życia i ustalały nasze wspólne losy. Wartości te sprawiły, że możemy być ciągle rozwijającym się krajem, który nieustannie przedstawia ludziom na całym świecie nowe wizje i możliwości. Czy inny zestaw narodowych i kulturowych wartości inaczej ukształtowałby nasz kraj? Nie ma co do tego żadnych wątpliwości! Co stałoby się, gdyby nasi praojcowie najwyżej cenili sobie sta­ bilność? Albo konformizm? Jak zmieniłoby to wygląd tej wspa­ niałej ziemi? W Chinach na przykład jedną z najwyżej cenionych wartości kulturowych jest wartość grupy przeciwstawionej jed­ nostce, przekonanie, że potrzeby jednostki muszą być podporzą­ dkowane potrzebom grupy. Jak przyczyniło się to do ukształ­ towania losów Chin w porównaniu z losami Ameryki? W naszym narodzie zachodzą ciągłe zmiany w zakresie war­ tości naszej kultury jako całości. Są oczywiście pewne wartości podstawowe, JEDNAK WAŻNE DOŚWIADCZENIA EMOCJO­ NALNE MOGĄ WYTWORZYĆ ZMIANY W JEDNOSTKACH, A WIĘC IW PRZEDSIĘBIORSTWACH, ORGANIZACJACH, WRESZCIE W KRAJACH, KTÓRE TE JEDNOSTKI TWORZĄ. ZMIANY W EUROPIE WSCHODNIEJ SĄ OCZYWISTYM PRZYKŁADEM POWAŻNYCH PRZESUNIĘĆ W HIERARCHĘ WARTOŚCI, KTÓRE MIAŁY MIEJSCE W SPOŁECZNOŚCI ŚWIATOWEJ W CZASACH NAM WSPÓŁCZESNYCH. Dokładnie te same zjawiska, które zachodzą w jednostkach i krajach, występują również w przedsiębiorstwach. IBM jest przykładem korporacji, której kierunek i przeznaczenie ustalił jej założyciel, Tom Watson. W jaki sposób? Jasno określił on, o co

452

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XV. WARTOŚCI ŻYCIOWE: TWÓJ OSOBISTY KOMPAS

453

JEŚLI NIE WIESZ, JAKIE SĄ TWOJE PRAWDZIWE WARTOŚCI, PRZYGOTUJ SIĘ NA CIERPIENIE
Jedynym sposobem, który pozwoli nam żyć w poczuciu szczęścia i spełnienia, jest pozostawanie w zgodzie z własnymi wartościami. Jeśli jest inaczej, nie unikniemy wielkiego cierpienia. Jakże często ludzie wytwarzają w sobie przyjęte wzorce zachowań, które ich frustrują, a mogą wręcz zniszczyć: palenie, picie, obżarstwo, nar­ komania, próby dominowania nad innymi, spędzanie życia przed ekranem telewizora i tak dalej, i tak dalej. Na czym polega tu prawdziwy problem? Zachowania te są w rzeczywistości skutkiem frustracji, złości i poczucia pustki wewnętrznej, które odczuwają ludzie, ponieważ brak w ich życiu poczucia spełnienia. Próbują odciąć się od tych czczych uczuć, podejmując zachowania mające chwilowo zapełnić pustkę, na krótko zmienić ich stan. Zachowania te stają się następnie wzorcem i często wtedy ludzie skupiają się na eliminacji samych tych zachowań, zamiast zająć się usunięciem ich przyczyny. Alkoholik nie cierpi na problem alkoholowy: cierpi na prob­ lem wartości. Jedyny powód, dla którego pije, to chęć zmiany stanu emocjonalnego. Pije, ponieważ nie chce czuć się tak, jak się czuje, chwila po chwili. Nie wie, co jest dla niego w życiu najważniejsze. Pocieszenie stanowi fakt, że jeśli naprawdę żyjemy zgodnie z najwyższymi własnymi możliwościami, jeśli spełniamy własne wartości, odczuwamy olbrzymią radość. Nie musimy zbyt dużo jeść ani pić. Nie musimy wprawiać się w ogłupienie, ponieważ życie staje się wystarczająco bogate bez żadnych ekscesów. Od­ cinanie się od tak wielkiej radości byłoby tak samo głupie, jak przyjmowanie pigułek nasennych w bożonarodzeniowy poranek. Zgadnij, w czym trudność! Jak zwykle byliśmy we śnie, kiedy tworzyły się podstawy elementów, które kształtują nasze życie. Byliśmy dziećmi, które nie zdają sobie sprawy z wagi posiadania jasnego poczucia własnych wartości, albo dorosłymi, którzy w usiłowaniach walki z trudnościami codziennego życia znie­ kształcili siebie samych w tak wielkim stopniu, że nie potrafili

już tworzyć własnych wartości. Znów muszę powtórzyć, że KAŻ­ DA NASZA DECYZJA PODEJMOWANA JEST W OPARCIU O WARTOŚCI, A W WIĘKSZOŚCI WYPADKÓW NIE TWO­ RZYLIŚMY TYCH WARTOŚCI SAMI. Założę się, że gdybym teraz poprosił o sporządzenie listy dziesięciu najważniejszych dla ciebie wartości, o wypisanie ich w kolejności od najważniejszej, zaledwie jeden czytelnik na dziesięć tysięcy potrafiłby to zrobić. (A tylko jedna setna procent zdecydowałaby się uczestniczyć w moim kursie Randka z Przez­ naczeniem.) Jednak jeśli i ty znajdujesz się w grupie tych, którzy nie potrafią tego zrobić, to w jaki sposób podejmowałeś dotychczas klarowne decyzje? Jak możesz dokonywać wyborów, które pozwolą ci w przyszłości spełnić najskrytsze pragnienia? Trudno jest trafić w cel, jeśli nie wie się, co jest celem! Aby móc żyć w zgodzie z własnymi wartościami, musisz je wpierw poznać. ILEKROĆ MASZ KŁOPOTY Z PODJĘCIEM WAŻNEJ DECYZJI, MOŻESZ BYĆ PEWIEN, ŻE WYNIKAJĄ ONE Z BRAKU KLAROWNEJ HIERARCHII WARTOŚCI. Co zro­ biłbyś, gdybym zaproponował ci przeniesienie się wraz z całą rodziną do innej części kraju? Czy zdecydowałbyś się na przepro­ wadzkę, gdybyś wiedział, że wiąże się z tym jakieś ryzyko, ale re­ kompensatą byłaby lepsza i bardziej interesująca praca? Twoja odpowiedź na to pytanie zależy wyłącznie od tego, co jest dla ciebie ważniejsze: rozwój własny czy poczucie bezpieczeństwa, przygoda czy wygoda. A właśnie, od czego zależy fakt, czy wolisz przygodę czy wygodę? Twoje wartości biorą się z wielkiej mieszaniny życio­ wych doświadczeń, nieustannego uwarunkowywania siebie za po­ mocą nagrody i kary. Twoi rodzice gratulowali ci i udzielali wspar­ cia, kiedy robiłeś coś zgodnego z ich wartościami. Jeśli jednak twoje działania im przeczyły, karali cię albo cieleśnie, albo wer­ balnie; karą było również twoje cierpienie wynikające z poczucia, że cię ignorują. Także twoi nauczyciele chwalili i pozytywnie oceniali w tobie to, z czym się zgadzali sami, oraz stosowali podobne kary jak rodzice zawsze wtedy, gdy swoim działaniem godziłeś w ich najgłębsze przekonania. Tak samo było z przyjaciółmi i prze­ łożonymi w pracy. Naśladowałeś wartości swoich bohaterów, a może również niektóre wartości antybohaterów.

454

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

'. WARTOŚCI ŻYCIOWE: TWÓJ OSOBISTY KOMPAS

455

Dziś dodatkowo pojawiają się czynniki ekonomiczne. W większości rodzin zarówno ojciec, jak i matka pracują poza domem, a więc dom nie tworzy tradycyjnych wzorców wartości. Brak ten zaczęły uzupełniać szkoła, kościół, a także niestety i mniej wybredne czynniki, jak telewizja. Telewizja stała się dla nas najwygodniejszą opiekunką do dzieci. Przeciętny obywatel na­ szego kraju spędza przed telewizorem siedem godzin dziennie! Czy chcę tu zasugerować, że „tradycyjna" struktura rodziny jest jedynym sposobem na wychowywanie dzieci, by kierowały się mocnymi wartościami? Oczywiście nie, ale twierdzę, że powin­ niśmy uczyć własne dzieci naszej filozofii życiowej, stając się dla nich wzorcem, przede wszystkim znając dobrze własne wartości i żyjąc w zgodzie z nimi.

Życiowym problemem jest fakt, że większość ludzi nie potrafi wprowadzić rozróżnienia między środkami a celami i dlatego doświadcza wielu cierpień. BARDZO CZĘSTO LUDZIE SĄ TAK BARDZO ZAJĘCI POGONIĄ ZA ŚRODKAMI, ZE NIE REALIZUJĄ SWOICH PRAWDZIWYCH PRAGNIEŃ, WAR­ TOŚCI DOCELOWYCH. A właśnie te wartości, które są celem, dają poczucie spełnienia, czynią życie bogatszym, są naszą nagrodą. Według mnie jednym z najpoważniejszych problemów jest to że ludzie wyznaczają sobie cele, nie wiedząc tak naprawdę, co w życiu rzeczywiście cenią. Skutkiem tego osiągają w końcu swoje cele tylko po to, by spytać: „Czy to naprawdę wszystko?

CZYM SĄ WARTOŚCI?
Jeśli coś jest dla nas wartością, przywiązujemy do tego wagę. Wartością może być nazwane wszystko, cokolwiek jest ci drogie. Odnoszę się tu zwłaszcza do wartości życiowych, rzeczy, które są dla ciebie najważniejsze w życiu. Są dwa typy tego rodzaju war­ tości: ŚRODKI i CELE. Kiedy cię spytam, co cenisz najwyżej, być może odpowiesz: „Miłość, rodzinę, pieniądze..." Z tych trzech, miłość jest celem, wartością, do której dążysz, innymi słowy stanem emocjonalnym, którego pożądasz. Rodzina i pieniądze stanowią jedynie środki, są sposobem pozwalającym ci uwolnić stany emocjonalne, których naprawdę pożądasz. Gdybym cię zapytał, co daje ci rodzina, mógłbyś odpowie­ dzieć: „Miłość, bezpieczeństwo i szczęście." Czyli czymś, co prawdziwie cenisz - CELEM, DO KTÓREGO ZMIERZASZ są miłość, bezpieczeństwo i szczęście. Podobnie jest z pieniędzmi. Na moje pytanie: „Co znaczą dla ciebie pieniądze? Co ci dają?", mógłbyś odpowiedzieć: „Swobodę, wpływy, możność działania dla dobra innych, poczucie bezpieczeństwa." I znów pieniądze są tylko środkiem do osiągnięcia głębszego zestawu wartości, których chcesz doświadczać nieprzerwanie.

„Położyłam dzieci spać. Nie chcę, żeby oglądały takie rzeczy".

Weźmy za przykład kobietę, której najwyższymi wartościami są troska o innych oraz przyczynianie się do ich dobra. Postanawia ona zostać adwokatem, ponieważ kiedyś spotkała prawnika, który zaimponował jej tym, że potrafił przyczynić się do zmiany ludz­ kiego losu, potrafił wpływać na życie innych poprzez swoją pracę. Wraz z upływem czasu wpada ona w wir prawniczej działalności

456

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XV. WARTOŚCI ŻYCIOWE: TWÓJ OSOBISTY KOMPAS

457

i postanawia zostać współwłaścicielem firmy, w której pracuje. Kiedy osiąga ten cel, jej praca zaczyna skupiać się zupełnie na czymś innym. Musi dominować, decydować o losach firmy. Po jakimś czasie staje się kobietą sukcesu, a mimo to czuje się nie­ szczęśliwa, ponieważ nie ma już bezpośredniego kontaktu z klie­ ntami. Nowe stanowisko w firmie zmieniło jej związki z kolegami. Większość czasu spędza na zebraniach i posiedzeniach. OSIĄ­ GNĘŁA SWÓJ CEL, ALE ROZMINĘŁA SIĘ ZE SWOIM NAJ­ GŁĘBSZYM ŻYCIOWYM PRAGNIENIEM. Czy ty sam kiedy­ kolwiek wpadłeś w pułapkę gonienia za środkami tak, jakby to były cele, do których zmierzasz? Aby naprawdę być szczęśliwym, musimy zdawać sobie sprawę z tego rozróżnienia i dbać o to, byśmy zdobywali cele, a nie środki.

Intymność Bezpieczeństwo Przygoda Siła i Pasja Komfort Zdrowie

4 5._ 6 7 8 9 10

WARTOŚCI PRZYCIĄGANE
Niekwestionowaną prawdą jest fakt, że każdy z nas odczuwa nie­ ustanną motywację do podążania w kierunku stanów emocjonal­ nych dających przyjemność. Prawdą jest jednak również i to, że niektóre emocje cenimy bardziej niż inne. Jakie są emocje, które ty cenisz najwyżej w swoim życiu? Jak sądzisz, które z nich przy­ niosą ci największą przyjemność? Miłość czy sukces? Swoboda czy intymność? Przygoda czy bezpieczeństwo? Wartości cenione przez nas najbardziej nazywam wartościami pożądanymi albo przyciąganymi, ponieważ są to stany emocjo­ nalne, które najbardziej chcemy osiągnąć. Jakie więc są te uczucia, których najbardziej chcesz doświadczać w codziennym życiu? Kiedy zadaję to pytanie podczas moich kursów, słuchacze nie­ zmiennie wymieniają wartości takie jak: Miłość Sukces Swoboda 1. 2. 3.

Pewnie nie pomylę się twierdząc, że również i ty cenisz sobie te emocje i wszystkie one są dla ciebie ważne. Ale czy na pewno mógłbyś uczciwie powiedzieć, że każdą z nich cenisz jednakowo? BEZSPORNIE SĄ STANY EMOCJONALNE, KTÓRE CENISZ WYŻEJ OD INNYCH. Wszyscy przecież posiadamy HIERAR­ CHIĘ WARTOŚCI. Każdy człowiek przeglądający tę listę uzna pewne stany emocjonalne za ważniejsze od pozostałych. Twoja hierarchia wartości nieustannie kontroluje podejmowane przez ciebie decyzje. Niektórzy ludzie przedkładają komfort nad pasję, swobodę nad bezpieczeństwo, intymność nad sukces. Poświęć teraz chwilę na odkrycie, która z umieszczonych na tej liście wartości jest dla ciebie najcenniejsza. Po prostu przepisz listę wartości w kolejności zgodnej z twoją hierarchią, od najważ­ niejszej po najmniej ważną. Proszę, abyś zrobił to właśnie teraz.

Koncentruj się bardziej na własnym charakterze niż na własnej reputacji ponieważ charakter stanowi o tym, kim naprawdę jesteś, a reputacja to jedynie to, kim jesteś w oczach innych ludzi
JOHN WOODEN

458

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

WARTOŚCI ŻYCIOWE: TWÓJ OSOBISTY KOMPAS

459

Czego dowiedziałeś się, ustalając hierarchię własnych wartości? Gdybym siedział teraz obok ciebie, pewnie mógłbym udzielić ci kilku dobrych rad. Na przykład wiele bym się o tobie dowiedział, gdyby twoją wartością numer jeden była swoboda, numer dwa pasja, numer trzy przygoda i numer cztery siła. Wiedziałbym, że będziesz podejmował zupełnie inne decyzje niż ktoś, kto w pozycjach od jeden do cztery wymienia bezpieczeństwo, komfort, intymność i zdrowie. Czy sądzisz, że ktoś ceniący sobie najwyżej przygodę podejmuje takie same decyzje jak ktoś, dla kogo najważniejsze jest poczucie bezpieczeństwa? Czy sądzisz, że ci dwaj ludzie mogliby jeździć takimi samymi samochodami? Spędzać w podobny sposób wakacje? Pracować w tym samym zawodzie? Na pewno nie. Pamiętaj, jakiekolwiek są twoje wartości, wpływają one na kierunek twojego życia. Każdy z nas nauczył się z dotychczaso­ wych doświadczeń życia, że pewne emocje dają mu większą przy­ jemność niż inne. Niektórzy ludzie na przykład mogli się prze­ konać, że największą przyjemność sprawia im poczucie władzy, będą więc dążyć do odczuwania tej właśnie emocji z niesłychanym wigorem. Staje się ona podstawą wszystkich podejmowanych przez nich działań, decyduje o tym, z kim się wiążą, co robią z tymi związkami i jak żyją. Jak łatwo się domyślić, powoduje ona również, że czują się niedobrze w jakimkolwiek otoczeniu, nad którym nie mają władzy. Niektórzy ludzie natomiast reagują przeciwnie, ponieważ połączyli cierpienie z poczuciem władzy i bardziej niż czegokol­ wiek innego pragną swobody i przygody. Dlatego właśnie podej­ mują decyzje zupełnie inaczej. Jeszcze inni zyskują tak samo wysoki poziom przyjemności dzięki poczuciu własnego wkładu w życie innych ludzi. Wartość ta powoduje, że bez przerwy zadają sobie pytanie: „Co mogę dać innym? Jak mogę ulepszyć ich życie?" Z pewnością popchnie ich to w zupełnie innym kierunku niż ludzi, którzy osiągają przyjemność związaną z poczuciem władzy. Kiedy już wiesz, jakie są twoje wartości, możesz dokładnie zrozumieć, dlaczego zmierzasz w takim właśnie, a nie innym kie­ runku. Poznawszy swoją hierarchię wartości, możesz też wyjaśnić, dlaczego w pewnych sytuacjach masz kłopoty z podjęciem decyzji albo dlaczego w twoim życiu pojawiają się konflikty. Jeśli na przykład twoją wartością numer jeden jest swoboda, a wartością

numer dwa intymność, niewspółmierność tych dwóch położonych jak blisko siebie wartości może powodować problemy. Kiedyś doradzałem mężczyźnie, który bez przerwy odczuwał takie właśnie poczucie rozdarcia wewnętrznego. Ciągle szukał niezależności, ale kiedy ją uzyskał, czuł się samotny i tęsknił za związkiem z drugą osobą. Kiedy udawało mu się związać z kimś, zaczynał się bać, że straci swoją niezależność, skutkiem czego sabotował ten związek. Z powodu rozdarcia między tymi dwiema wartościami pewien jego związek ciągle kończył się i zaczynał od nowa. Kiedy pomogłem mu dokonać drobnych przesunięć w hierarchii wartości, jego związek i jego życie zmieniły się natych­ miast. Przesunięcia w hierarchii wartości dają wiele siły. Świadomość własnych wartości pomaga ci jasno zrozumieć, dlaczego robisz to, co robisz, i jak możesz osiągnąć większą ży­ ciową spójność. Jednak równie ważna jest znajomość hierarchii wartości innych ludzi. Jak sądzisz, czy istotna byłaby dla ciebie znajomość hierarchii wartości kogoś, z kim obecnie znajdujesz się W związku emocjonalnym, albo kogoś, z kim współpracujesz? Znajomość wartości drugiej osoby pozwala ci poznać jej we­ wnętrzny kompas oraz zrozumieć podejmowane przez nią decyzje. Znajomość własnej hierarchii wartości jest absolutnie pod­ stawowa, ponieważ wartości, które cenisz najwyżej, przyniosą ci największe szczęście. Oczywiście twoim celem jest takie ZACHOWANIE NA CO DZIEŃ, KTÓRE POZOSTAJE W ZGO­ DZIE ZE WSZYSTKIMI TWOIMI WARTOŚCIAMI. W prze­ ciwnym wypadku doświadczasz niesprecyzowanego poczucia pustki lub nieszczęścia. Moja córka Jolie prowadzi niesłychanie bogate życie, w któ­ rym niemal zawsze realizuje swoje najcenniejsze wartości. Jest ona wspaniałą aktorką, tancerką i śpiewaczką. W wieku szesnastu lat stanęła do konkursu na rolę w przedstawieniu realizowanym w Disneylandzie. Wiedziała, że zwycięstwo spełni jej wartość poczucia osiągnięć. Co dziwniejsze, zwyciężyła, pokonując siedemset innych dziewcząt i zdobywając rolę w bajecznej pa­ radzie świateł elektrycznych. Początkowo wpadła w euforię. Wraz z jej przyjaciółmi byliś­ my tak zachwyceni i tak z niej dumni, że często pojawialiśmy się na jej przedstawieniach. Jednak przez to jej plan dnia stał się

460

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XV. WARTOŚCI ŻYCIOWE: TWÓJ OSOBISTY KOMPAS

461

nieprawdopodobnie napięty. Miała obowiązek występować w przedstawieniach codziennie wieczorem, a wciąż jeszcze trwały lekcje w szkole. Musiała więc codziennie w godzinach szczytu dojeżdżać samochodem z San Diego do Orange County, przez kilka godzin uczestniczyć najpierw w próbach, a potem w przedstawieniu, a następnie późno w nocy wracać samochodem do domu po to, aby następnego ranka wstać na czas do szkoły. Jak sobie pewnie wyobrażasz, konieczność codziennego dojeżdżania oraz długie godziny spędzane na próbach i przedstawieniach zmieniły szybko to doświadczenie w prawdziwą mękę. Coraz cięższy też wydawał jej się kostium, który musiała nosić, i coraz bardziej bolały ją plecy. Jednak z punktu widzenia Jolie jeszcze gorszy był fakt, że tak napięty program dnia bardzo zakłócił jej życie prywatne i nie pozwalał na spędzanie czasu z rodziną i przyjaciółmi. Spostrzeg­ łem, że czasem pogrąża się w wyjątkowo bezproduktywnych sta­ nach emocjonalnych. Byle co wywoływało jej płacz i narzekała dosłownie na wszystko. To zupełnie nie było do niej podobne. Miarka się przebrała, kiedy pewnego dnia wszyscy zaczęliśmy się przygotowywać do trzytygodniowego wyjazdu na Hawaje w związku z organizowanym tam przeze mnie kursem. Wszyscy, oprócz Jolie, która musiała zostać w domu, aby brać udział w przedstawieniach w Disneylandzie. Pewnego ranka osiągnęła próg wytrzymałości i przyszła do mnie zapłakana, niezdecydowana i zupełnie zmieszana. Była tak bardzo sfrustrowana i taka nieszczęśliwa, a przecież osiągnęła coś, co jeszcze sześć miesięcy wcześniej wydawało się jej nieosiągalnym celem. Disneyland zaczął jej się kojarzyć z cier­ pieniem. Dlaczego? Ponieważ uniemożliwiał jej spędzanie czasu z tymi, których kochała najbardziej. Poza tym Jolie zawsze była przekonana, że czas spędzany wraz ze mną na kursach jest dla niej bardzo cenny. Uczestniczyła w nich jako instruktorka i wie­ rzyła, że może się tam nauczyć więcej niż gdziekolwiek indziej. Wielu jej przyjaciół z całego kraju co roku uczestniczyło w tym kursie, a Disneyland stawał się coraz bardziej frustrujący, ponieważ tak naprawdę nie miała poczucia, że czegoś się tam jeszcze uczy, że ją to rozwija. Cierpienie sprawiała jej myśl o wyjeździe razem z nami na Hawaje, ponieważ nie chciała się poddawać, ale cier­ pienie kojarzyło jej się również z pozostaniem w Disneylandzie,

ponieważ oznaczało to utratę czegoś, co wydawało jej się ważne. Siedliśmy więc razem po to, abym mógł jej pomóc przekonać się, co stanowi dla niej cztery najważniejsze życiowe wartości. Oka­ lało się, że były to: 1) miłość, 2) zdrowie i żywotność, 3) rozwój i 4) osiągnięcia. Wiedziałem, że odwołując się do wartości, pomogę jej zyskać jasność co do decyzji, która będzie dla niej właściwa. Spytałem więc: „Co daje ci praca w Disneylandzie? Co jest tam dla ciebie naprawdę ważne?" Odpowiedziała, że początkowo była tym bardzo podekscytowana, ponieważ widziała możliwość nawiązania nowych przyjaźni i znajomości, zyskania uznania w pracy, dobrej zabawy oraz poczucia nieprawdopodobnego osiągnięcia. Dodała jednak, że obecnie nie odczuwa, że coś osiąga, ponie­ waż nie ma już świadomości, że się rozwija, i jednocześnie wie, iż może robić inne rzeczy, które znacznie bardziej posuną do przodu jej karierę. Powiedziała również: „Spalam się całkowicie. Nie czuję się zdrowa i bardzo brakuje mi przebywania z rodziną." Wtedy zapytałem: „Co znaczyłoby wprowadzenie zmiany w tej dziedzinie twojego życia? Gdybyś rzuciła Disneyland, spę­ dzała więcej czasu w domu i pojechała na Hawaje razem z nami, czym byłoby to dla ciebie?" Natychmiast się rozjaśniła: „Przede wszystkim byłabym z wami. Spędzałabym więcej czasu z chłopa­ kiem. Znów poczułabym się wolna. Trochę bym odpoczęła i za­ częłabym ćwiczyć, aby wrócić do formy. Zachowałabym dobrą średnią ocen w szkole. Znalazłabym inne sposoby na osiągnięcie czegoś ważnego. Byłabym szczęśliwa!" Odpowiedź na pytanie, co zrobić, stanęła tuż przed nią. Rów­ nie jasne stało się źródło jej szczęścia. Zanim zaczęła pracować w Disneylandzie, żyła w zgodzie z trzema najważniejszymi dla niej wartościami: czuła się KOCHANA, była bardzo ZDROWA i SPRAWNA, i miała poczucie, że się ROZWIJA. Dlatego właśnie zaczęła gonić za realizacją czwartej wartości na swojej liście: chciała poczuć, że coś ważnego osiąga. Robiąc to, rzeczywiście coś osiągnęła, ale jednocześnie brakowało jej poczucia spełnienia trzech najważniejszych w hierarchii życiowej wartości. To bardzo częste doświadczenie. Wszyscy musimy zdawać sobie sprawę z faktu, że przede wszystkim będziemy zaspokajać wartości najwyżej stojące w naszej hierarchii. Są one najważniej­ sze, stanowią priorytet. Musimy też pamiętać, że zawsze istnieje

462

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XV. WARTOŚCI ŻYCIOWE: TWÓJ OSOBISTY KOMPAS

463

sposób na życie zgodne ze wszystkimi naszymi wartościami jed­ nocześnie, i nie wolno nam godzić się na żadne kompromisy. W podjęciu decyzji przeszkadzała Jolie jeszcze jedna trudność: wiązała ona cierpienie również z porzuceniem Disneylandu. Jedną z rzeczy, których zawsze unikała w życiu, było poddawanie się, rzu­ canie czegoś w połowie. Z pewnością również i ja przyczyniłem się w dużym stopniu do tego przekonania, ponieważ jestem całkowicie pewien, że ci, którzy rzucają cokolwiek, kiedy staje się to trudne, nigdy niczego nie osiągną. Postrzegała ona decyzję o porzuceniu Disneylandu jako poddanie się. Zapewniłem ją, że podjęcie decyzji o życiu zgodnym z własnymi wartościami nie oznacza poddania się, a głupia konsekwencja nie stanowi żadnej wartości. Jako pierwszy zapewniałbym ją, że powinna kontynuować, gdybym był przekonany, że poddaje się, ponieważ praca jest dla niej za ciężka i za trudna. Ale tak nie było i dlatego postanowiłem zaoferować jej możliwość obrócenia tej zmiany w dar dla kogoś innego. Powiedziałem więc:, Jolie, czy potrafisz sobie wyobrazić, jak byś się czuła, gdybyś podczas wyścigu biegła jako druga i zwycięzca nagle się zatrzymał, aby dać ci szansę wejścia na najwyższe podium? Dlaczego nie miałabyś ofiarować komuś takiego właśnie podarunku?" Ponieważ częścią jej definicji miłości jest wkład w życie innych, natychmiast pozwoliło jej to sięgnąć po najwyższą wartość w hie­ rarchii. Przestała łączyć cierpienie z porzuceniem pracy w Disney­ landzie i zaczęła kojarzyć przyjemność z tą właśnie decyzją. Nigdy nie zapomniała tej lekcji. Najwspanialsze jest to, że znalazła inne sposoby życia zgodnie ze wszystkimi swoimi war­ tościami, co przesunęło ją dokładnie w kierunku jej celów. Nie tylko zaczęła odczuwać więcej szczęścia i radości, ale wkrótce potem dostała swoją pierwszą pracę w przedstawieniu realizo­ wanym w teatrze Starlight w San Diego.

LEKCJE CIERPIENIA
Istnieją emocje, których chcemy doświadczać, ponieważ sprawiają nam przyjemność. Dlatego właśnie do nich zmierzamy. Mamy również listę emocji, których będziemy unikać niemal za wszelką

cenę. W samych początkach mojej kariery, kiedy zaczynałem tworzyć moje pierwsze przedsiębiorstwo, doświadczyłem olbrzy­ miej frustracji spowodowanej koniecznością kierowania moją firmą na miejscu z jednej strony i ciągłą koniecznością pracy w terenie z drugiej. W pewnym momencie okazało się, że czło­ wiek, który mnie reprezentował, nie jest całkiem uczciwy. Kiedy tak jak ja masz do czynienia z setkami tysięcy ludzi i dosłownie tysiącami spotkań w interesach, jest niemal pewne, że co najmniej jkilka tych osób będzie cię chciało wykorzystać. Niestety właśnie te wypadki pozostają nam zwykle w pamięci, a nie setki tysięcy spraw, których spokojny przebieg znacznie przekroczył nasze oczekiwania. W wyniku jednej z tych bolesnych sytuacji zacząłem szukać nowego dyrektora do swojej firmy, człowieka, któremu mógłbym całkowicie powierzyć prowadzenie moich interesów. Uzbrojony w nowe narzędzie, umiejętność oceny hierarchii wartości innych ludzi, każdemu z potencjalnych kandydatów zadawałem pytanie: „Co jest dla ciebie najważniejsze w życiu?" Niektórzy z nich odpowiadali, że najważniejszy jest dla nich sukces, poczucie osią­ gnięcia celu albo przekonanie, że są najlepsi. Jednak jeden czło­ wiek użył w odpowiedzi na moje pytanie słowa magicznego: uczciwość. Nie uwierzyłem mu tylko na słowo. Skontaktowałem się z ludźmi, dla których pracował wcześniej. Wszyscy potwierdzili, że człowiek ten jest wyjątkowo uczciwy, uczciwy do tego stopnia, że potrafi odsunąć własne potrzeby, kiedy w grę wchodzi prawość. Pomyślałem, że jest to właśnie taki człowiek, jakiego szukam. Pracował bardzo dobrze, jednak szybko okazało się, że potrzebu­ jemy jeszcze jednego człowieka, aby skutecznie radzić sobie z moimi szybko rozwijającymi się interesami, człowieka, który dysponowałby dodatkowymi umiejętnościami. Dyrektor mojej firmy zarekomendował pewnego mężczyznę, który według niego byłby idealnym partnerem do pracy i z którym wspólnie popro­ wadziłby firmę. To rozwiązanie wydało mi się dobre. Spotkałem się więc z kandydatem, powiedzmy, panem Smith. (Niektóre nazwiska zmieniłem, aby chronić tych, którzy okazali się nie do końca uczciwi.) Smith zaprezentował się wspaniale, udowadniając, w jaki sposób może wykorzystać wszystkie nabyte

464

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XV. WARTOŚCI ŻYCIOWE: TWÓJ OSOBISTY KOMPAS

465

dotychczas umiejętności do prowadzenia mojej firmy tak, by osiągnęła wyższy poziom. Był w stanie dać mi wiele wolnego czasu i umożliwić prowadzenie jeszcze liczniejszych kursów, bez konieczności spędzania życia w drodze. W tym czasie przeby­ wałem poza domem przez prawie sto pięćdziesiąt dni w roku. Dodatkowo, nie chciał pobierać żadnego wynagrodzenia tak dłu­ go, jak długo nie udowodni swojej skuteczności! Przez chwilę pomyślałem, że to zbyt piękne, by mogło być prawdziwe. Ale zatrudniłem go i razem z dotychczasowym dyrektorem zaczęli prowadzić moją firmę. W półtora roku później obudziłem się pewnego ranka i odkry­ łem, że rzeczywiście było to zbyt piękne! Prawda, zwiększyła się liczba słuchaczy moich kursów, ale spędzałem w rozjazdach dwieście siedemdziesiąt dni w roku. Wzrosły moje umiejętności i znacznie rozszerzył się mój wpływ na ludzi, pomogłem większej ich liczbie niż dotychczas, ale nagle dowiedziałem się, że jestem zadłużony na siedemset pięćdziesiąt osiem tysięcy dolarów po tym, jak dałem z siebie więcej niż kiedykolwiek przedtem! Jak mogło to być możliwe? Cóż, zarządzanie to wszystko, zarówno w nas samych, jak i w naszych przedsiębiorstwach, a ja z pewnoś­ cią nie miałem dobrych zarządców. Co gorsza, pan Smith przez te osiemnaście miesięcy sprzenie­ wierzył ponad ćwierć miliona dolarów naszych firmowych pienię­ dzy. Miał nowy dom i nowy samochód - zakładałem, że zarobił na nie w poprzedniej pracy. Jakże się myliłem! Stwierdzenie, że byłem zły i zrujnowany, byłoby wykorzystaniem Słownika Trans­ formacji dla złagodzenia moich odczuć emocjonalnych. Metafory, których wtedy używałem, brzmiały: „Zadał mi cios w plecy!", „Zamordował mojego pierworodnego!" Pewnie łatwo się domy­ ślisz, jakie to były emocje. Jednak najbardziej zaskakiwało mnie to, że mój uczciwy przecież dyrektor stał z boku i ani razu mnie nie ostrzegł, co się dzieje. Musiał przecież zdawać sobie z tego sprawę. Wtedy właśnie zacząłem rozumieć, że LUDZIE NIE TYLKO DĄŻĄ DO PRZYJEMNOŚCI, ALE RÓWNIEŻ ZA WSZELKĄ CE­ NĘ UNIKAJĄ CIERPIENIA. Mój dyrektor rzeczywiście próbował mi powiedzieć, że niepokoją go działania jego partnera. Przyszedł do mnie kiedyś następnego dnia po tym,

jak wróciłem do domu z trzymiesięcznej podróży służbowej, aby mi powiedzieć, że ma wątpliwości co do uczciwości pana Smitha. Natychmiast się przejąłem i zapytałem, co się dzieje. Odpowiedział mi, że kiedy przenieśliśmy się do nowego bu­ dynku, Smith wziął dla siebie największy gabinet. Wydawało mi się to takim drobiazgiem, że wpadłem w złość i powie­ działem: „Posłuchaj, to ty wprowadziłeś go do interesu, więc sam załatwiaj z nim swoje osobiste sprawy." Po prostu dałem upust swojej złości. Powinienem był zdać sobie wtedy sprawę z faktu, że odpłaciłem temu człowiekowi cierpieniem za to, że próbował przekazać mi jakąś informację. Znajdowałem się w stanie wyczerpania i stresu i pewnie dlatego nie oceniłem właściwie tego, co naprawdę się działo. Jakby tego było mało, mój dyrektor spróbował raz jeszcze przekazać mi tę samą informację. Powiedziałem mu wtedy, że nie jest całkowicie uczciwy, ponieważ zwraca się z tym do mnie, a nie do pana Smitha. Wpadłem do gabinetu Smitha ze słowami: „On mówi mi o tobie to i to. Najlepiej będzie, jak wyjaśnicie tę sprawę sami!" Czy możesz sobie wyobrazić, jak wielkich przy­ krości doznał potem od Smitha mój dyrektor? Kiedy oceniam to doświadczenie z perspektywy czasu, jasno widzę, dlaczego mój dyrektor nie powiedział mi całej prawdy. Wydawało mu się, że mówiąc mi wszystko - a więc przyznając się do tego, że zarekomendował mi osobiście kogoś, kto sprzenie­ wierza moje pieniądze, ponad ćwierć miliona dolarów - dozna większego chwilowego cierpienia niż w wyniku odkładania roz­ mowy ze mną na później i poszukiwania jakiegoś innego sposobu rozwiązania całej tej sprawy. Kiedy patrzę dziś na wszystkie problemy, jakie kiedykolwiek miałem ze swoim dyrektorem, zawsze sprowadzały się one do sytuacji, w której nie chciał on zrobić czegoś, co powinien, ponieważ pragnął uniknąć poczucia konfrontacji. Konfrontacja była dla niego największym cierpieniem. Tak więc chociaż ucz­ ciwość była dla niego bardzo ważna, unikanie konfrontacji było ważniejsze. Dlatego właśnie nie powiedział mi prawdy i rozu­ mował, że jest przy tym uczciwy, ponieważ w końcu nigdy nie zapytałem go, czy pan Smith kradnie moje pieniądze. Gdybym zapytał, z pewnością wyjawiłby mi prawdę.

466

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XV. WARTOŚCI ŻYCIOWE: TWÓJ OSOBISTY KOMPAS

467

Chociaż cała ta sytuacja wywołała moją wielką złość i była bardzo bolesna zarówno finansowo, jak i emocjonalnie, to jednak dała mi cenną nauczkę. Dostarczyła mi bowiem jednego z ostat­ nich brakujących elementów, który pozwolił ostatecznie rozwiązać zagadkę ludzkiego zachowania. Zrozumienie tej bliźniaczej siły cierpienia i przyjemności pomogło mi nie tylko pozytywnie wpłynąć na samego siebie i własną rodzinę, ale również pomóc wielu ludziom na całym świecie.

Samotność Depresja Niepowodzenie Poniżenie Wina

4 5 6 7 8

WARTOŚCI ODPYCHANE
Musimy pamiętać, że ilekroć podejmujemy jakąkolwiek decyzję dotyczącą naszego postępowania, umysł najpierw ocenia, czy na­ sze działanie może doprowadzić do stanów przyjemności albo cierpienia. Umysł nieustannie rozważa, analizuje stojące przed nami możliwości, aby poznać ich ewentualny wpływ na podstawie naszej hierarchii wartości. Gdybym na przykład zaproponował ci akrobacje powietrzne, a pierwszą pozycję na twojej liście war­ tości odpychanych za wszelką cenę zajmuje strach, oczywiste jest, że nie podejmiesz tego działania, prawda? Jeśli jednak war­ tością numer jeden, której chcesz za wszelką cenę uniknąć, jest poczucie odrzucenia, a ty jesteś przekonany, że odmowa spowo­ duje, iż cię odrzucę, możesz zdecydować się na wyskoczenie z sa­ molotu mimo wielkiego strachu. POZIOM CIERPIENIA, KTÓRY KOJARZYMY Z POSZCZEGÓLNYMI EMOCJAMI, ZAWSZE WPŁYWA NA WSZYSTKIE NASZE DECYZJE. Jakie są niektóre przynajmniej emocje, których unikanie jest dla ciebie bardzo ważne? Często kiedy podczas kursów zadaję ludziom to pytanie, podają mi następującą listę: Odrzucenie Złość Frustracja 1. 2. 3.

Czy mógłbyś powiedzieć, że są to emocje, których i ty chciałbyś za wszelką cenę unikać? Oczywiście, że tak, ponieważ przynoszą one cierpienie. Czy nie byłoby również prawdą stwierdzenie, że choć unikasz każdej z podanych wyżej emocji, niektóre z nich kojarzą ci się z większym, inne z mniejszym cierpieniem? Że masz ustaloną hierarchię również w przypadku wartości odpychanych? KTÓREJ Z WYMIENIONYCH NA LIŚCIE WARTOŚCI CHCIAŁBYŚ UNIKAĆ NAJBARDZIEJ? Odrzucenia, depresji, poniżenia? Odpowiedź na to pytanie określi twoje zachowanie niemal w każdych okolicznościach.

Mam nadzieję, że potrafimy stworzyć uniwersytet, z którego będzie dumna nasza drużyna futbolowa.
UNIWERSYTET W OKLAHOMIE

Kiedy patrzysz na swoją listę wartości odpychanych, czego się dowiadujesz? Czy rozumiesz już, że jeśli na pozycji pierwszej umieściłeś poniżenie jako emocję, której chcesz unikać za wszelką cenę, będziesz zawsze wymijał sytuacje, w których możesz spotkać się z ostrym osądem? Jeśli najbardzej pragniesz uniknąć samotności, może cię to uczynić zbytnio troskliwym, może ci kazać przez cały czas wychodzić naprzeciw innym i ciągle im coś dawać, aby chcieli z tobą być, abyś mógł być otoczony wieloma wdzięcznymi przyjaciółmi.

468

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XV. WARTOŚCI ŻYCIOWE: TWÓJ OSOBISTY KOMPAS

469

ŹRÓDŁO SAMOSABOTAŻU: KONFLIKTY WARTOŚCI
Zastanówmy się teraz nad procesami wytwarzanymi przez twoją hierarchię wartości. Jeśli na przykład na pozycji pierwszej listy wartości przyciąganych umieściłeś sukces, a odrzucenie zajęło pierwszą pozycję na liście wartości odpychanych, czy potrafiłbyś wyjaśnić możliwe konflikty i problemy życiowe wynikające dla ciebie z takiej hierarchii? Przede wszystkim muszę ci powiedzieć, że człowiek, który próbuje zyskać przyjemność lub sukces, nigdy przy tym nie do­ świadczając cierpienia lub odrzucenia, niczego na dłuższą metę nie osiągnie. Człowiek taki będzie niszczył samego siebie, zanim jeszcze odniesie jakikolwiek sukces na większą skalę. Co pozwala mi na takie stwierdzenie? Przypomnij sobie jedną z podstawowych zasad, o której mówiliśmy w tej książce tak często: CZŁOWIEK ZROBI O WIELE WIĘCEJ DLA UNIK­ NIĘCIA CIERPIENIA NIŻ DLA ZYSKANIA PRZYJEMNOŚ­ CI. Jeśli więc naprawdę chcesz odnieść sukces na wielką skalę, czy nie powinieneś podjąć ryzyka odrzucenia? Czy nie powinieneś chcieć go doświadczyć? Czy nie jest prawdą, że nawet jeśli jesteś człowiekiem szczerym, uczciwym i prawym, który codziennie daje coś innym ludziom, znajdą się tacy, którzy błędnie zinter­ pretują twoje działania, którzy dokonają nad tobą sądu, zanim jeszcze nawet cię poznają? Czy chcesz zostać pisarzem, piosen­ karzem, spikerem czy człowiekiem interesu, zawsze istnieje po­ tencjalna możliwość odrzucenia. Ponieważ w twoim umyśle zakodowane jest przeświadczenie, że aby odnieść sukces, musisz ponieść ryzyko odrzucenia, a z twojej hierarchii wartości wynika, że właśnie poczucia odrzucenia chcesz uniknąć najbardziej, umysł podejmie decyzję, że przyjemność wynikająca z sukcesu nie jest warta tej ceny, i sprawi, że będziesz sabotował swoje własne za­ chowanie, zanim jeszcze je podejmiesz! Jakże często obserwuję ludzi, którzy wielkimi krokami zmie­ rzają do przodu tylko po to, by nagle z tajemniczego powodu cofnąć się w ostatniej chwili. Albo takich, którzy mówią i robią rzeczy niszczące ich samych, własny sukces emocjonalny, umy-

słowy i fizyczny, do którego zmierzają. Niezmiennie przyczyną jest w tych wypadkach konflikt wartości emocjonalnych. Z jednej strony umysł mówi im: „Sięgnij po to", podczas gdy z drugiej cały czas powtarza: „Jeśli to zrobisz, spotkasz się ze zbyt wielkim cierpieniem." Poruszają się więc dwa kroki do przodu i jeden w tył. W 1988 roku, roku wyborów, nazywałem to zjawisko syn­ dromem Gary'ego Harta. Był to miły facet, który wydawał się naprawdę dbać o dobro pojedynczych ludzi i całego społeczeń­ stwa, ale wszyscy widzieliśmy występujący u niego konflikt war­ tości. Czy Gary Hart był koszmarnym typem? Szczerze wątpię. Cierpiał po prostu z powodu potężnego konfliktu wartości. Dorastał pod wielkim wpływem kościoła, który nauczył go, że nawet myśl o tańcu jest poważnym grzechem. Jednocześnie wystawiony był na wpływ takich wzorców, jak Warren Beatty. Bez wątpienia sprzeczne dążenia przyczyniły się do jego politycznego upadku. Czy sądzisz, że ktoś o inteligencji Gary'ego Harta najpierw powiedziałby przed kamerami: „Jeśli macie jakiekolwiek wąt­ pliwości co do mojej osoby, to obserwujcie moje życie", i zaraz po tym udałby się z wizytą do kochanki? Z pewnością byłby to dla jego umysłu sposób pozbycia się cierpienia wynikającego ze znalezienia się na stanowisku, które wymagało od niego zachowania sprzecznego z własnymi wartościami. Możesz to zresztą nazywać, jak chcesz, ale czy nie przekonuje cię stwierdzenie, że jeśli jesteś ciągnięty w dwóch przeciwnych kierunkach jednocześnie, nie zajdziesz za daleko w żadną stronę? Świadomie lub podświadomie każdy z nas zrobi wszystko, co konieczne, aby nie musieć doświadczać największych poziomów cierpienia. Wszyscy zetknęliśmy się pewnie z osobami publicznymi, które doświadczały konfliktu wartości. Jednak zamiast je osądzać powinniśmy zrozumieć, że w każdym z nas tkwią wzajemnie sprzeczne wartości. Dlaczego? Choćby dlatego, że nie konstruuje­ my własnego systemu wartości sami i pozwalamy, by kształtowało nas otoczenie. Jednak możemy zacząć to zmieniać już teraz. Jak? Wystarczą dwa kroki. KROK PIERWSZY to uświadomienie sobie swoich obecnych wartości, aby zrozumieć swoje zachowania. W kierunku jakich

470

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XV. WARTOŚCI ŻYCIOWE: TWÓJ OSOBISTY KOMPAS

471

stanów emocjonalnych podążasz, a jakie od siebie za wszelką cenę odpychasz? Porównując obydwie sporządzone listy, będziesz w stanie zrozumieć siłę, która obecnie kieruje twoim życiem. KROK DRUGI to podejmowanie świadomych decyzji na temat wartości, którymi chcesz się kierować, aby w ten sposób ustalić jakość własnego życia oraz stworzyć sobie przyszłość, jakiej rzeczywiście pożądasz i na jaką naprawdę zasługujesz.

Kiedy ja sam po raz pierwszy sporządzałem tę listę, wypisałem następujące wartości w takiej właśnie kolejności: MOJA DAWNA LISTA WARTOŚCI PRZYCIĄGANYCH Pasja Miłość Swoboda Wkład w życie innych Poczucie wynikające z wiedzy i umiejętności Rozwój Osiągnięcia/sukces Szczęście Zabawa Zdrowie Kreatywność

JAK ODNALEŹĆ SWOJE OBECNE WARTOŚCI
A więc zacznijmy. Do tej pory zajmowałeś się jedynie ustalaniem hierarchii wartości, które ci podałem. Jednak aby osiągnąć swój cel, MUSISZ STWORZYĆ SWOJĄ WŁASNĄ LISTĘ. Musisz odkryć własne wartości, odpowiadając na pytanie: CO JEST DLA MNIE NAJWAŻNIEJSZE W ŻYCIU? Dobrze zastanów się nad odpowiedzią. Czy jest to spokój umysłu? Wpływy? Miłość? Zapisz wszystkie te wartości w kolejności od najważniejszej do najmniej ważnej. Poświęć na to chwilę już teraz. CO JEST DLA MNIE NAJWAŻNIEJSZE W ŻYCIU?

Kiedy przyglądałem się tej liście, zrozumiałem, dlaczego robiłem to, co robiłem. Prowadziłem wtedy bardzo intensywne ży­ cie. Wszyscy określali mnie jako prawdziwą bombę mogącą wybuchnąć w każdej chwili. Postrzegałem to działanie jako moją PASJĘ. Zrozumiałem moją MIŁOŚĆ do rodziny i przyjaciół oraz ciągłą chęć dzielenia się z nimi wszystkim. Moim wielkim prag­ nieniem było OSWOBODZIĆ ludzi i byłem przekonany, że jeśli to mi się uda, wniosę tym samym WKŁAD w ich życie. Wtedy będę miał poczucie, że POTRAFIĘ cokolwiek robić, będę się ROZWIJAŁ, odnosił SUKCESY, będę się BAWIŁ oraz czuł się ZDRÓW i PEŁEN SIŁ TWÓRCZYCH. Znajomość własnych wartości pomogła mi trzymać się raz obranej drogi z wielką konsekwencją, która była dla mnie tak ważna. Od wielu już lat czuję, że moje życie jest wewnętrznie spójne.

472

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

WARTOŚCI ŻYCIOWE: TWÓJ OSOBISTY KOMPAS

473

ZMIEŃ SWOJE WARTOŚCI, A ZMIENISZ SWOJE ŻYCIE
Po moich doświadczeniach z niesławnym panem Smithem poje­ chałem na Fidżi, aby oderwać się od tego wszystkiego. Musiałem doprowadzić się do równowagi emocjonalnej. Przede wszystkim jednak musiałem zdecydować, co mam robić i jak mogę obrócić całą tę sytuację na swoją korzyść. Pierwszej nocy na Fidżi, zanim położyłem się spać, zadałem sobie bardzo ważne pytanie. Nie zastanawiałem się, dlaczego wszystko to musiało się przytrafić właśnie mnie. Zamiast tego zapytałem się o wiele lepiej:, Jakie jest źródło wszystkich ludzkich zachowań? Co skłania ludzi, by robili to, a nie co innego?" Kiedy następnego ranka obudziłem się o ósmej rano, czułem, że kotłuje mi się w głowie mnóstwo myśli. Chwyciłem za notatnik i zacząłem pisać. Różni ludzie wchodzili i wychodzili, a ja pisałem bez przerwy od ósmej do osiemnastej trzydzieści. Bolała mnie ręka i drętwiały palce. Moje pisanie nie wynikało ze spokojnego myślenia. Pomysły wręcz wybuchały mi w głowie. Z tej rwącej rzeki pomysłów stworzyłem później Techniki Przeznaczenia(TM) i sporą część Nauki Warunkowania Neuroasocjacyjnego(TM). Jednak kiedy potem wróciłem do sporządzonych tamtego dnia notatek, nie potrafiłem odczytać ani słowa! Ale odczucia i myśli te tkwiły zakorzenione głęboko we mnie. Natychmiast zrozumiałem, jakie możliwości tkwią w moim dziele. Stworzyłem plan kursu, który pomaga słuchaczowi zdefiniować ponownie życiowe priorytety własnego systemu nerwowego po to, aby całkowicie zmienić proces podejmowania decyzji na temat własnych myśli, odczuć oraz poczynań dosłownie w każdej dziedzinie życia! Zacząłem rozważać, co by się stało, gdybym zamiast po prostu przybliżać ludziom ich własne wartości, skłonił ich do zmiany tych wartości, do ich bardziej świadomego wyboru, do celowej zmiany kolejności elementów składających się na ich hierarchię wartości. Co by się stało, gdybym pracując z kimś, kto najwyżej ceni sobie bezpieczeństwo, a przygodę lokuje na przykład na piętnastej pozycji listy wartości, odwrócił tę kolejność nie tylko rozumowo, ale w taki sposób, by nowa hierarchia stała się częścią systemu nerwo­ wego tego człowieka? Jakie zmiany przyniosłoby to w jego życiu?

Odpowiedź jest oczywista. Robiąc to można całkowicie zmienić sposób myślenia, odczuwania i działania człowieka do­ słownie w każdej dziedzinie życia. Nie potrafiłem sobie wyobrazić większej zmiany, której mógłbym w człowieku dokonać. Krótko mówiąc, byłaby to zmiana, którą opisywano już w historii, prze­ miana Szawła w Pawła, jeśli wolisz, po dokonaniu której człowiek zaczyna najbardziej ze wszystkich kochać te rzeczy, których wcześniej nienawidził - i na odwrót. Czy naprawdę można tego dokonać? Postanowiłem, ze naj­ lepszą osobą, na której mogę to sprawdzić, jestem ja sam. Za­ cząłem przeglądać moją listę wartości. Na początku pomyślałem: „Moje wartości są przecież wspaniałe! Bardzo je wszystkie kocham W końcu one stanowią mnie!" Ale zacząłem sobie przypominać, że NIE JESTEŚMY TACY JAK NASZE WAR­ TOŚCI. JESTEŚMY CZYMŚ ZNACZNIE WIĘKSZYM. War­ tości te nie są skutkiem działania rozumu, świadomego wyboru. Dotychczas udało mi się jedynie odkryć, jaka hierarchia ważności została w moim życiu zastrzeżona. Jedyne, co zrobiłem, to świa­ domie zdecydowałem, że chcę żyć w ramach systemu cierpienia i przyjemności, który we mnie zaprogramowano. Gdybym jednak naprawdę chciał stworzyć własne życie, gdybym chciał stworzyć zestaw wartości, które ukształtowałyby moje ostateczne prze­ znaczenie, jakie wartości bym wybrał?

Nie uczyniłem cię ani z nieba, ani z ziemi, ani śmiertelnym, ani nieśmiertelnym, abyś z wolnego wyboru i honoru, jakbyś był własnym Stwórcą, mógł stworzyć się w taki sposób, jaki wybierzesz. Będziesz miał siłę oceny ducha, abyś odrodził się w wyższe istoty, które są święte.
PICO DELLA MIRANDOLA, SŁOWA BOGA DO ADAMA. MOWA O GODNOŚCI CZŁOWIEKA

474

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XV. WARTOŚCI ŻYCIOWE: TWÓJ OSOBISTY KOMPAS

475

Poczułem nieprawdopodobną inspirację, kiedy zrozumiałem, że w tej właśnie chwili mogę podjąć decyzje, które na zawsze zmienią kierunek mojego życia. Zacząłem raz jeszcze przyglądać się swoim wartościom i zadawać sobie pytanie: „JAKIE MUSZĄ BYĆ MOJE WARTOŚCI, ABYM MÓGŁ STWORZYĆ MOJE OSTATECZNE PRZEZNACZENIE, ABYM STAŁ SIĘ MOŻLIWIE NAJLEPSZYM CZŁOWIE­ KIEM, ABYM ZYSKAŁ MOŻLIWIE NAJWIĘKSZY WPŁYW NA WŁASNE ŻYCIE?" Pomyślałem, że wartości, którymi się kieruję, tylko mi poma­ gają, ale potem przyszła inna myśl: „JAKIE INNE WARTOŚCI POWINIENEM DODAĆ DO TEJ LISTY?" Zacząłem rozumieć, że brakuje na tej liście inteligencji. Byłem oczywiście człowiekiem inteligentnym, ale nie postawiłem inteligencji na tak wysokim miejscu mojej listy wartości jak na przykład pasji. W końcu kierując się pasją dokonałem kilku raczej głupich wyborów, włącznie z wyborem dyrektora mojej firmy. Zacząłem zdawać sobie sprawę z faktu, że jeśli świadomie nie postawię inteligencji na wysokiej pozycji w moim systemie nerwowym (to jest, jeśli świadomie nie nauczę się oceniać moż­ liwych konsekwencji własnych wyborów), nigdy nie spełnię swo­ ich największych marzeń. Nie miałem już żadnych wątpliwości, że inteligencja musi znaleźć się na mojej liście. Potem odkryłem jeszcze kilka innych podobnych wartości i zdecydowałem, na której pozycji mojej listy mam je umieścić. Następnie zadałem sobie pytanie, którego nigdy wcześniej sobie nie zadawałem: „JAKIE WARTOŚCI MUSZĘ USUNĄĆ ZE SWOJEJ LISTY, ABY OSIĄGNĄĆ MOJE OSTATECZNE PRZEZNACZENIE?" Zacząłem rozumieć, że nieustannie sku­ piając się na tym, jak być WOLNYM, nie zauważam swobody, którą już posiadam. Zrozumiałem, że nie ma żadnego sposobu, który dałby mi więcej swobody, niż mam. Być może odczuwałbym co innego, gdybym żył w kraju, w którym nie znalazłbym obec­ nych możliwości wyboru. Ale w mojej konkretnej sytuacji nie mogę mieć większej już swobody wybierania. Postanowiłem więc, że wykreślę swobodę ze swojej listy wartości i nigdy już nie będę czynił z niej problemu. Poczułem wręcz nieprawdopodobną swobodę po wykreśleniu SWOBODY z listy moich wartości.

Następnie zacząłem oceniać zasadność każdej wartości po kolei. Za każdym razem pytałem: „JAKIE KORZYŚCI ODNO­ SZĘ Z UMIESZCZENIA TEJ WARTOŚCI NA TYM WŁAŚNIE MIEJSCU W MOJEJ HIERARCHII?" Zacząłem od pasji. Jakie mam korzyści z tego, że znajduje się ona właśnie tutaj? Pomyślałem: „Daje mi rozpęd do działania, podniecenie i energię, siłę pozwalającą wpływać na ludzi. Dodaje barw mojemu życiu." I wtedy zadałem pytanie, które mnie prze­ raziło, którego nie zadawałem sobie nigdy wcześniej: „A ile mnie kosztuje fakt, że pasja znajduje się na pierwszej pozycji w mojej hierarchii?" W jednej chwili odpowiedź stała się oczywista. Nie­ wiele wcześniej wróciłem z kursu prowadzonego w Denver, pod­ czas którego bardzo źle się czułem. Pracowałem mimo choroby, a zdrowie zawsze znajdowało się przecież na mojej liście wartości. Ale może zbyt nisko? Jeśli coś znajduje się na naszej liście wartości, od razu zaczy­ namy wierzyć, że jest to coś bardzo ważnego, ponieważ istnieją setki innych rzeczy, które się na niej nie znalazły. Ale moje wyobrażenie wartości zdrowia nie było pełne, ograniczało się jedynie do właściwego odżywiania. Nie ćwiczyłem, a już na pewno nie dbałem o wystarczający odpoczynek. W końcu moje ciało zaczęło protestować, bombardowane wciąż ponawianymi żądaniami nieograniczonej energii. Zrozumiałem, że tamtego dnia, kiedy zdecydowanie nie czułem się zdrowy, zmusiłem się do działania, zupełnie nie zwracając na ten fakt uwagi. Właśnie dlatego nie czułem pasji, miłości, nie czułem wcale, że mam jakiś wpływ na moich słuchaczy. I wtedy zrozumiałem, że jeśli pozostawię pasję na szczycie mojej hierarchii ważności, wypalę się do cna, a więc nie osiągnę tego losu, którego tak bardzo pragnąłem. I w końcu zadałem ostatnie pytanie: „W JAKIEJ KOLEJNOŚ­ CI MUSZĘ USTAWIĆ WŁASNE WARTOŚCI, ABYM MÓGŁ OSIĄGNĄĆ MOJE OSTATECZNE PRZEZNACZENIE?" Nie pytałem, co jest dla mnie ważne, ale co musi i powinno być ważne. Kiedy zacząłem odpowiadać sobie na to pytanie, po kilkunastu zmianach moja lista przybrała następujący kształt:

476

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XV. WARTOŚCI ŻYCIOWE: TWÓJ OSOBISTY KOMPAS

477

MOJA NOWA LISTA PRZYCIĄGANYCH WARTOŚCI
Zdrowie/witalność Miłość/ciepło Inteligencja Radość Uczciwość Pasja Wdzięczność Zabawa/szczęście Znaczenie dla innych Nauka/rozwój Osiągnięcia Stawanie się najlepszym Inwestowanie Wkład w życie innych Kreatywność

Zmiany te mogą ci się wydać niewielkie, ale ich emocjonalny wpływ na mnie okazał się olbrzymi. Już samo tworzenie nowej hierarchii wartości dało mi bardzo wiele, nawet jeśli czasami mu­ siałem ze sobą walczyć. Najtrudniej chyba było mi zmienić po­ przednią kolejność osiągnięć i szczęścia. Jak sobie przypomi­ nasz, zgodnie z wcześniejszą listą musiałem odczuwać PASJĘ, MI­ ŁOŚĆ, SWOBODĘ, WKŁAD W ŻYCIE INNYCH, POCZU­ CIE WŁASNYCH UMIEJĘTNOŚCI I MOŻLIWOŚCI, ROZ­ WOJU, OSIĄGNIĘĆ, a najmniej ważne było SZCZĘŚCIE. Za­ cząłem się zastanawiać, co by się stało, gdybym na najwyższym miejscu w mojej hierarchii umieścił szczęście. Co by się stało, gdybym uczynił je ważniejszym od sukcesów i osiągnięć? Uczciwie mówiąc, było to kolejne pytanie, które wywołało we mnie strach. Pomyślałem: „Jeśli poczucie szczęścia będzie mi przychodziło łatwo, być może stracę wolę działania? Może nie będę chciał już niczego osiągać? Może nie będę pragnął tak wiele

wnosić do życia innych?" W końcu łączyłem istotę swojego życia z umiejętnością pełnego pasji przyczyniania się do szczęścia in­ nych. Dopiero po dwóch godzinach podjąłem decyzję, że przede wszystkim winien jestem szczęście sobie. Śmieszne, prawda? Opierając się na doświadczeniu zdobytym w pracy z dzie­ siątkami tysięcy uczestników moich kursów Randka z Przez­ naczeniem, z których większość powszechnie uznawana jest za ludzi sukcesu, mogę stwierdzić, że jest to największa obawa, jaką najczęściej żywimy. Niemal wszyscy jesteśmy przekonani, że jeśli na pierwszym miejscu postawimy szczęście, stracimy wolę działania. I właśnie dlatego chcę ci powiedzieć, że po wprowadze­ niu tej zmiany, ZAMIAST OSIĄGAĆ SZCZĘŚCIE, ZACZĄŁ­ EM MIEĆ OSIĄGNIĘCIA GŁÓWNIE DLATEGO, ŻE JES­ TEM SZCZĘŚLIWY. Różnica, jaką sprawiło to w moim życiu, jest tak wielka, że chyba nie da jej się opisać słowami. Nie stra­ ciłem motywacji do działania. Wręcz odwrotnie, chcę robić jeszcze więcej! Kiedy moja lista była kompletna, znalazłem się w stanie, którego wcześniej chyba nigdy nie osiągnąłem: doznałem całko­ witego poczucia spokoju i pewności, ponieważ wiedziałem, że każda część mojej istoty będzie przeć w kierunku najskrytszych moich marzeń. Nie byłem już w stanie wojny z samym sobą. Nie musiałem już ciągle walczyć o swobodę i wolność, miałem więcej czasu na miłość i mogłem poczuć się prawdziwie wolny. Potrafiłem kierować się swoim szczęściem i osiągać wciąż nowe sukcesy. Wiedziałem, że będę się cieszyć dobrym zdrowiem i wielką siłą. Wraz z podjęciem tej jednej decyzji o zmianie hie­ rarchii wartości zacząłem odczuwać wyraźne zmiany w swojej kondycji fizycznej. ZACZĄŁEM TEŻ WTEDY ROZUMIEĆ, ŻE POWINIE­ NEM UNIKAĆ PEWNYCH STANÓW EMOCJONALNYCH, JEŚLI CHCĘ OSIĄGNĄĆ ŻYCIOWY SUKCES. Jednym z tych stanów było oczywiście zmartwienie. Cierpienie spowodowane ciągłym zastanawianiem się nad sposobami utrzymania mojej firmy zniszczyło mnie emocjonalnie i fizycznie. Wcześniej wie­ rzyłem, że zmartwienie może dać mi większą motywację, ale przekonałem się, że potrafiło jedynie doprowadzać mnie do stanu dużej nieproduktywności. Postanowiłem więc, że nigdy już nie bę-

478

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XV. WARTOŚCI ŻYCIOWE: TWÓJ OSOBISTY KOMPAS

479

dę się martwił. Mogłem więc skoncentrować się na działaniach, które przyniosą pożądane rezultaty. Kiedy zdecydowałem, że zmartwienie może zniszczyć mój ostateczny cel, zacząłem go unikać za wszelką cenę. Stało się ono dla mnie zbyt bolesne, bym mógł mu się oddawać. W taki sposób zacząłem konstruować moją listę wartości odpychanych. Kiedy już zaplanowałem własne przeznaczenie, wróciłem do Stanów Zjednoczonych. Moich przyjaciół i współpracowników czekała wielka niespodzianka! Zaraz pierwszego dnia po powrocie do biura spotkałem się z pytaniami: „Co się z tobą stało? Wydajesz się taki inny! Jesteś zupełnie odprężony!" Każdemu po kolei wy­ jaśniałem, co się stało, aż wreszcie zrozumiałem, że muszę dopra­ cować moją nową technikę do ostatniego szczegółu i zacząć jej uczyć na kursach. Tak właśnie narodził się kurs Randka z Prze­ znaczeniem. Napisałem tę książkę kierowany pragnieniem, aby jak naj­ więcej ludzi mogło zapoznać się z moimi technikami stawiania sobie warunków i kształtowania własnego przeznaczenia. Mam nadzieję, że wykorzystasz te techniki. PAMIĘTAJ, ŻE NAPRAW­ DĘ MOŻESZ ZAPLANOWAĆ, KIM SIĘ STANIESZ.

Dajcie mi piękno ducha. Niech piękno zewnętrzne i wewnętrzne staną się jednym.
SOKRATES

Czy potrafisz już przejąć władzę nad trzecim elementem Systemu Nadrzędnego? Wystarczy w tym celu postawić dwa kroki. KROK PIERWSZY: ODKRYJ SWOJE OBECNE WARTOŚ­ CI I UPORZĄDKUJ JE WEDŁUG WAŻNOŚCI. Dzięki temu dowiesz się, czego najbardziej chcesz doświadczać. Poznasz nie tylko własne wartości przyciągane, ale też i dowiesz się, czego za wszelką cenę musisz unikać, a więc odkryjesz własne wartości od­ pychane. Pozwoli ci to pojąć swoje zachowanie, da możliwość doświadczania wielkiej satysfakcji płynącej ze zrozumienia sys­ temu opartego na przeciwstawieniu: przyjemność i cierpienie. KROK DRUGI: Jeśli tylko zechcesz chwycić byka za rogi, masz możliwość zmiany własnego przeznaczenia. ZADAJ SOBIE

NOWE PYTANIE: JAKIE MUSZĄ BYĆ MOJE WARTOŚCI, JEŚLI MAM OSIĄGNĄĆ PRZEZNACZENIE, KTÓREGO PO­ ŻĄDAM I NA KTÓRE ZASŁUGUJĘ? WYPISZ LISTĘ WAR­ TOŚCI I UPORZĄDKUJ JE WEDŁUG WAŻNOŚCI. ZOBACZ, KTÓRYCH WARTOŚCI MOŻESZ SIĘ POZBYĆ, A KTÓRE POWINIENEŚ DODAĆ, ABY STWORZYĆ DLA SIEBIE DO­ KŁADNIE TAKIE PRZEZNACZENIE, JAKIEGO CHCESZ. Być może zadajesz sobie teraz pytanie: „A czym, do diabła, jest moje przeznaczenie?" Jeśli tak właśnie jest, wróć do rozdziału dwunastego. Pytałem cię w nim, jakim człowiekiem musisz się stać, aby osiągnąć wszystko, czego chcesz. Jakie muszą być twoje wartości, jeśli masz się takim właśnie człowiekiem stać? Jakie wartości musisz dodać, a jakich się pozbyć? Jak zmieniłaby się na przykład twoja zdolność pokonywania lęków, frustracji i strachu przed odrzuceniem, gdybyś zdecydował się umieścić wysoko na liście pozytywnych wartości odwagę? Jaki będzie skutek uznania radości za wartość numer jeden? Czy pozwoli ci to czerpać z życia więcej szczęścia, cieszyć się nadchodzącą chwilą, zbliżyć się do własnych dzieci i stać się dla nich kimś więcej niż tylko „żywicielem"? Co osiągnąłeś poprzez stworzenie nowej listy wartości? Czy nie jest ona jedynie zbieraniną słów na kawałku papieru? Odpo­ wiedź będzie brzmiała: tak, jeśli nie zaczniesz stawiać sobie wa­ runków do wykorzystywania jej jako swojego nowego kompasu. Kiedy to zrobisz, stanie się ona solidną podstawą każdej podej­ mowanej przez ciebie decyzji. Trudno mi dać ci w tej książce ca­ ły zestaw narzędzi warunkowania, które przekazuję słuchaczom moich kursów. Ale chciałbym ci przypomnieć o sile wynikającej z wykorzystania systemu dźwigni. Wielu z uczestników kursu Randka z Przeznaczeniem umieszcza spisy własnych wartości w widocznym miejscu w pracy, w domu, wszędzie tam, gdzie mogą je przeczytać życzliwi im ludzie, którzy pomogą im sprostać tym nowym wymaganiom. Wykorzystaj więc tę samą dźwignię, aby wzmocnić swoje oddanie dla nowych wartości. Kiedy następnym razem znów za­ czniesz krzyczeć na swoje dzieci, być może ktoś, kto cię kocha, podejdzie do ciebie i przypomni, co jest najważniejszą wartością na twojej liście.

480

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XV. WARTOŚCI ŻYCIOWE: TWÓJ OSOBISTY KOMPAS

481

Dotykam przyszłości: uczę.
ANONIM

Przyglądanie się, jak ludzie przejmują kontrolę nad własną hie­ rarchią wartości podczas kursów Randka z Przeznaczeniem, stanowi dla mnie wielką nagrodę. Nieprawdopodobna wręcz jest zmiana, jaka zachodzi w nich między piątkowym porankiem a niedzielnym wieczorem. Kiedy następuje w nich transformacja, dzieją się rzeczy cudowne. Pamiętam jednego mężczyznę, który nie chciał uczestniczyć w kursie, a znalazł się na sali tylko dlatego, że wciągnęła go tam żona. Kiedy zaczęliśmy mówić o wartościach oraz możliwości wprowadzenia zmian w ich hierarchii, stwierdził: „Nie muszę zmieniać własnych wartości." Tak przy okazji, jego wartością numer jeden była swoboda i wolność. Odrzucał myśl, że mógłby być „zmuszony" do zmiany czegokolwiek we własnym życiu, jeśli sam nie chciałby tego zmienić. Jego odmowa wprowadzenia jakichkolwiek zmian była podyktowana niechęcią do poddania się czyjejkolwiek kontroli. W końcu zwróciłem się do niego w następujących słowach: „Wiem, że nie musi pan wprowadzać żadnych zmian w swojej hierarchii wartości. Wiem też, że posiada pan pełną swobodę de­ cyzji. Dlatego właśnie jestem pewien, że może pan również zde­ cydować, aby do swojej listy dodać kilka nowych wartości. Jakie więc wartości mogłyby być pomocne w podniesieniu jakości pań­ skiego życia, a może nawet mogłyby się przyczynić do zmiany pańskiego przeznaczenia?" Zastanowił się przez chwilę i odpo­ wiedział: „No cóż, może dobrze byłoby, gdybym dodał elas­ tyczność działania." Na sali zawrzało, a ja ciągnąłem: „To wspa­ niale. Na którym miejscu chciałby pan ją umieścić?" Zaczęliśmy od ostatniej pozycji, a po jakimś czasie elastyczność znalazła się na samym szczycie jego hierarchii wartości. W chwili gdy mężczyzna ten zdecydował, że jest to najlepsze miejsce dla jego nowej wartości, inny uczestnik kursu, z wy­ kształcenia lekarz, który siedział tuż za nim, nagle krzyknął: „Czy też to zauważyliście?" Różnica w jego wyglądzie była tak oczy­ wista, że zwróciło na nią uwagę kilkanaście innych osób na sali. Mężczyzna ten zaczął zmieniać się na naszych oczach. Kiedy przyjął elastyczność jako swoją nadrzędną wartość, jego postawa

ąic rozluźniła, wydawał się bardziej odprężony. Inaczej siedział na krześle i zaczął o wiele swobodniej oddychać. Zmieniła się nawet jego mimika, kiedy zmalało napięcie mięśni twarzy. Jego układ nerwowy z pewnością otrzymał już wiadomość. Wtedy zadałem mu kolejne pytanie: „Czy są jeszcze jakieś inne wartości, które chciałby pan dodać do swojej listy?" Znów przez chwilę się zastanowił i odpowiedział z pytaniem w głosie: „Może... przebaczenie?" I znów pozostali uczestnicy zareagowali śmiechem. Oto bowiem człowiek, który na początku aż kipiał wrogością i napięciem, na ich oczach dokonywał zwrotu o sto osiemdziesiąt stopni. Z przyjemnością obserwowałem dalsze zmiany w jego postawie, zachowaniu, sposobie oddychania, mimice i gestykulacji, które nastąpiły po tym, jak zdecydował, na której pozycji umieścić tę wartość. Do końca kursu wszyscy ze zdziwieniem spoglądali na olbrzymie zmiany w tym człowieku, spowodowane uzupełnieniem przez niego hierarchii wartości o te dwa pojęcia. Zwracał się do ludzi łagodniejszym głosem, jego twarz wydawała się „otwierać" z coraz większą ekspresją. Starał się łączyć z ludźmi w sposób poprzednio zupełnie mu obcy. Dziś minęły od tamtego czasu trzy lata. Swobody już dawno nie ma na jego liście wartości. Bardzo też poprawiły się jego kontakty z żoną.

To, co wciąż robimy, stanowi o nas.
ARYSTOTELES

Zycie ma wiele sposobów, by sprawdzić, czy jesteśmy wierni na­ szym wartościom. Moja próba miała miejsce, kiedy wsiadałem kie­ dyś na pokład samolotu. Kogo ujrzałem? W przejściu między siedzeniami stał słynny pan Smith! Głęboko w duszy poczułem złość i wrogość z intensywnością, jakiej nie doznawałem przez całe dwa lata, w czasie których go nie widziałem. Ruszył przed siebie i zajął jeden z foteli na tyłach samolotu. Kiedy i ja siadłem na swoim miejscu, świadomość jego obecności spowodowała, że przez głowę zaczęły mi przebiegać różne pytania: „Co powinienem zrobić? Czy mam podjąć z nim konfrontację? Czy powinienem po prostu podejść do jego fotela, stanąć nad nim, patrzeć bez słowa i wzrokiem sprawić, by zaczął się wić?" Nie jestem dumny z tych

482

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

pytań, ale ponieważ jedną z moich wartości jest uczciwość, podaję je tak, jak je sobie zadawałem. Jednak po chwili kontrolę nad moimi działaniami przejęły wartości. Dlaczego? Otworzyłem notes, aby coś zapisać, i wzrok mój padł na przyczepioną do niego kartkę z moją hierarchią war­ tości. Na samej górze przeczytałem: „Najważniejsze są dla mnie w życiu miłość i ciepło." Ha! Bądź rozsądny... Bądź uczciwy... Bądź wdzięczny... Zawsze baw się dobrze... Przyczyniaj się do pozytywnych zmian w życiu innych... Cóż, jak sobie pewnie wyobrażasz, mój stan zmienił się radykalnie. Jedno spojrzenie na listę wartości złamało negatywny wzorzec. Kartka przypomi­ nająca mi, kim naprawdę jestem i do czego w życiu zmierzam, sprawiła, że nie miałem już wątpliwości, jak się zachować. Kiedy samolot wylądował, podszedłem do pana Smitha, by z uczciwością i ciepłem powiedzieć, że chociaż żadną miarą nie aprobuję ani nie rozumiem jego postępku, postanowiłem nie żywić już do niego wielkiej odrazy, i tak naprawdę dobrze mu życzę. Ostatnią rzeczą, którą pamiętam, było wielkie zdziwienie, które odmalowało się na jego twarzy, gdy odwracałem się, by iść w swoją stronę. Cóż za ulga! Nawet w bardzo napiętej sytuacji emocjonalnej potrafiłem dochować wierności temu, co uznaję za słuszne! Nie ma chyba w życiu poczucia spełnienia większego niż to, które wynika z przekonania, że zachowałeś się tak, jak powinieneś się był zachować. Spraw sobie dar i przejmij kontrolę nad tą siłą, która kształtuje twoje przeznaczenie. Pamiętaj, byś poświęcił czas na ćwiczenia, które pomogą ci ustalić hierarchię twoich wartości! Czy jest możliwe, byśmy posiadając jasną hierarchię wartości, odczuwali, że nie żyjemy z nimi w zgodzie? Oczywiście. Możesz dysponować wspaniałym systemem, który popycha twoje życie we właściwym kierunku, i mimo to czuć się nieszczęśliwy. Aby tego uniknąć, powinieneś zrozumieć potęgę reguł.

Rozdział szesnasty

REGUŁY: JEŚLI JESTEŚ NIESZCZĘŚLIWY. OTO WYJAŚNIENIE DLACZEGO
Wymagaj od siebie więcej, niż ktokolwiek inny od ciebie wymaga.
HENRY WARD BEECHER

Pisząc te słowa, od czasu do czasu patrzę na niebieską głębię Pa­ cyfiku przez okno mojego pokoju w hotelu Hyatt Regency na Big Island na Hawajach. Przed chwilą obserwowałem coś, co po raz kolejny w Ameryce Północnej zdarzy się dopiero w 2017 roku: całkowite zaćmienie Słońca. Becky i ja wstaliśmy dziś rano o wpół do szóstej, aby razem z tysiącami innych obserwujących stać się świadkiem tego rzad­ kiego zjawiska astronomicznego. Kiedy na zewnątrz zgromadził się już cały tłum, zacząłem nawet nieźle się bawić, patrząc, jak róż­ ni ludzie przybyli tutaj, aby wziąć udział w tym wydarzeniu: naj­ więksi biznesmeni, turyści na wakacjach, naukowcy, którzy kiero­ wali w niebo swoje wielkie lunety, autostopowicze, którzy podczas nocy rozbili swoje namioty w małych kraterach, i dzieci, które

484

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XVI. JEŚLI JESTEŚ NIESZCZĘŚLIWY...

485

wiedziały, że za chwilę obejrzą wielkie wydarzenie tylko dlatego, że zapewniali ich o tym rodzice. Tabuny ludzi, którzy zjechali się tu z całego świata, płacąc za podróż tysiące dolarów, tylko po to, aby zobaczyć cos, co potrwa najwyżej pięć minut! Dlaczego wszyscy to robiliśmy? Chcieliśmy przez chwilę postać w cieniu! Ludzie to bardzo interesujący gatunek, nieprawdaż? O 6.28 zaczęło się widowisko. W powietrzu wisiało wielkie podniecenie. Nie chodziło tylko o przewidywane zaćmienie, ale też i o obawę przed rozczarowaniem. Zaczęły się zbierać chmury i niebo stawało się coraz ciemniejsze. Z zainteresowaniem obserwowałem, jak różni ludzie różnie radzili sobie z poczuciem, że ich oczekiwania mogą się nie spełnić. Nie przybyli tu, by obej­ rzeć, jak Księżyc przemknie szybciutko nad ich głowami. Ocze­ kiwali na pełne, czterominutowe zaćmienie, kiedy cień Księżyca całkowicie przesłoni tarczę słoneczną i pokryje nas ciemnością. Mieli nawet na to nazwę: zaćmienie całkowite! O 7.10 chmury stawały się coraz gęstsze i rosły z minuty na minutę. Nagle pojawiło się między nimi Słońce i wszyscy mog­ liśmy dostrzec jego częściowe zaćmienie. Tłum przywitał je z pełnym podniecenia aplauzem, jednak natychmiast potem chmu­ ry znów zasłoniły nam zupełnie widok. Im bliżej było chwili cał­ kowitego zaćmienia, tym bardziej oczywisty stawał się fakt, że nie będziemy mogli go zobaczyć. W jednej chwili tysiące ludzi zaczęły się gromadzić wokół olbrzymich ekranów telewizyjnych, rozstawionych przez liczne stacje telewizyjne. I tak się to właśnie skończyło! Oglądaliśmy za­ ćmienie na ekranach telewizorów, podobnie jak wszyscy inni ludzie na świecie. Właśnie wtedy miałem wyjątkową okazję obserwowania nie­ zliczonych ludzkich emocji. Każdy z zebranych reagował ZGOD­ NIE Z WŁASNYMI REGUŁAMI: PRZEKONANIEM, CO MU­ SIAŁOBY SIĘ WYDARZYĆ, ABY W TEJ SYTUACJI PO­ CZUĆ SIĘ DOBRZE. Mężczyzna stojący tuż za mną zaczął kląć: „Wydałem ponad cztery tysiące dolarów, przejechałem szmat drogi tylko po to, żeby przez cztery minuty gapić się w telewizor?" Pewna kobieta wciąż powtarzała: „Nie mogę uwierzyć, że nas to ominęło!", a jej rozweselona córka odpowiadała jej: „Ależ mamo, przecież to się właśnie dzieje!" Inna kobieta, stojąca tuż z prawej

strony, powiedziała: „Czy to nie wspaniałe? Jestem taka szczęśli­ wa!" W tej właśnie chwili stało się! Kiedy wszyscy wpatrywaliśmy się w ekran, resztka promieni słonecznych zgasła i pogrążyliśmy się w ciemności. Była to zupełnie inna ciemność niż zmierzch, kiedy niebo ciemnieje stopniowo. Była to ciemność natychmia­ stowa! Tłum najpierw krzyknął, ale później wszyscy zamilkli jak zaczarowani. Ptaki pofrunęły na drzewa i umilkły. Była to praw­ dziwie niesamowita chwila. I wtedy nastąpiło coś nieoczekiwanego. Kiedy wszyscy sta­ liśmy tam wpatrzeni w ciemność, ci, którzy mieli ze sobą aparaty fotograficzne, postanowili nagle utrwalić tę chwilę na kliszy. Natychmiast zalało nas światło, nie promienie słońca, lecz światło lamp błyskowych. Całkowite zaćmienie Słońca skończyło się niemal tak nagle, jak się zaczęło. Dla mnie najpiękniejszym momentem była chwila, gdy pierwsze promienie słoneczne zaczęły wychodzić zza księ­ życowego cienia, w jednej chwili niosąc ze sobą radość dnia. Wtedy zrozumiałem, JAK NIEWIELE POTRZEBA ŚWIATŁA, ABY ZNISZCZYĆ CIEMNOŚĆ. W kilka chwil po pojawieniu się pierwszych promieni słonecz­ nych, ludzi zaczęli się rozchodzić. Byłem zaskoczony. Przecież zaćmienie Słońca wciąż trwało! Większość z nich męłła w ustach narzekania na to, że „przebyli taki szmat drogi, tylko po to, aby ominęło ich największe doznanie w ich życiu". Jednak trochę zapaleńców zostało do końca, zdecydowanych chłonąć każdą minutę własnej radości i podniecenia. O ironio! Mniej więcej po piętnastu minutach wiatr rozwiał całkowicie chmury i niebo stało się czyste, odkrywając każdemu widok końcówki zaćmienia. Ale została nas zaledwie garstka. Większość wróciła już do pokoi, rozczarowana i zła. W pokojach pewnie nadal sprawiali sobie ból, ciągle roz­ pamiętując, jak bardzo rozwiały się ich oczekiwania i nadzieje. Jak zawsze, tak i tym razem zacząłem zadawać ludziom py­ tania. Chciałem się dowiedzieć, czym było dla nich doświadczanie zaćmienia Słońca. Wielu z moich rozmówców podkreślało, że było to najbardziej nieprawdopodobne duchowe doświadczenie ich życia. Pewna ciężarna kobieta dotknęła dużego już brzucha i powiedziała mi, że zaćmienie w jakiś niewytłumaczalny sposób

486

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XVI. JEŚLI JESTEŚ NIESZCZĘŚLIWY...

487

umocniło jej więź z nie narodzonym dzieckiem i właśnie dlatego jest szczęśliwa, że się tu znalazła. Jakże wielkie zróżnicowanie re­ guł i przekonań udało mi się dzisiaj zaobserwować! Jako najbardziej humorystyczny uderzył mnie fakt, że ludzie podniecali się tak bardzo, wkładali tak wiele emocji w coś takiego, jak czterominutowe zaćmienie Słońca. Jeśli się bowiem nad tym zastanowić, to nie jest to większy cud niż pojawiające się co rano Słońce! Czy możesz sobie wyobrazić, że każdego ranka miliony ludzi na całym świecie wstają wcześniej po to, aby obejrzeć wschód słońca? Że stacje telewizyjne i radiowe przekazują każdy szczegół tego wydarzenia w specjalnych audycjach, z wielką pas­ ją komentując każdą minutę, każdy nowy promień, a my wszyscy przez cały ranek dyskutujemy, jaki to wielki cud? Czy potrafisz sobie wyobrazić, co znaczyłby wtedy dla nas dzień? Gdyby media każdego ranka rozpoczynały wiadomości od zdania: „Dzień dobry! Raz jeszcze zdarzył się cud: znów wzeszło słońce!" Dlaczego nie zachowujemy się w taki właśnie sposób? Czy to w ogóle możliwe? Oczywiście, że tak. Problem tylko w tym, że nie mamy takiego nawyku. Jesteśmy tak bardzo przyzwyczajeni do cudów, które przez cały czas dzieją się wokół nas, że po prostu ich nie dostrzegamy. Nasze własne reguły mówiące, co jest wartościowe, dyktują większości z nas, byśmy pożądali rzeczy rzadkich, zamiast doce­ niać wszystkie cuda, które dzieją się wokół nas. Co zdecydowało o różnicach w zachowaniu wszystkich tych ludzi, którzy przyjechali na Hawaje obserwować zaćmienie Słoń­ ca? Co sprawiło, że jedni zareagowali wściekłością i rozczaro­ waniem (pewien mężczyzna, na przykład, zdenerwował się tak bardzo, że cisnął o ziemię swoim aparatem fotograficznym), pod­ czas gdy inni nie tylko doświadczyli wielkiego szczęścia i rado­ ści tamtego dnia, ale też będą ich ponownie doświadczać, ilekroć powrócą myślami do zaćmienia Słońca w ciągu najbliższych ty­ godni, miesięcy i lat? Nasze doświadczanie rzeczywistości nie miało z tamtą rzeczy­ wistością nic wspólnego. Interpretowało ją jedynie dzięki kontro­ lującej sile naszych przekonań, a zwłaszcza reguł, które mówią nam, co musi się wydarzyć, abyśmy mogli dobrze się poczuć. REGUŁAMI NAZYWAM TE WŁAŚNIE PRZEKONANIA,

KTÓRE OKREŚLAJĄ, KIEDY DOZNAJEMY RADOŚCI, A KIE­ DY CIERPIENIA. Niezrozumienie ich potęgi może zniszczyć wszelką możliwość życiowego szczęścia, a pełne zrozumienie i wykorzystanie odmieni twoje życie tak bardzo, jak wszystko, czego nauczyłeś się z tej książki. Zanim przejdziemy dalej, chciałbym zadać ci jedno pytanie: CO MUSI SIĘ STAĆ, ABYŚ TY SAM POCZUŁ SIĘ SZCZĘŚLIWY? Czy potrzebujesz do tego, by ktoś cię objął, pocałował, miał z tobą stosunek miłosny, mówił ci, jak bardzo cię szanuje i jak wysoko ceni? A może musisz zarobić milion dolarów, stać się mistrzem golfa albo zyskać pochwałę przełożonego? Czy aby poczuć się szczęśli­ wym, musisz jeździć właściwym samochodem, chodzić na właściwe przyjęcia i być znanym przez właściwych ludzi? Czy musisz doznać duchowego uniesienia, czy też spokojnie czekać, aż w pełni się rozwiniesz? A może powinieneś codziennie przebiec pięć mil? Co naprawdę MUSI się wydarzyć, abyś mógł poczuć się dobrze? PRAWDA BRZMI, ŻE NIC NIE MUSI SIĘ WYDARZYĆ, BYŚ MÓGŁ DOBRZE SIĘ CZUĆ. Nie potrzebujesz zaćmienia Słońca, by poczuć się dobrze. Możesz mieć to poczucie natych­ miast, w tej właśnie chwili, bez absolutnie żadnego powodu! Za­ stanów się nad tym! Jeśli zarabiasz milion dolarów rocznie, sam milion dolarów nie daje ci żadnej przyjemności. Tylko twoja własna reguła mówi ci: „Kiedy osiągnę taki to a taki próg, mogę pozwolić sobie na to, by dobrze się poczuć." Z chwilą gdy posta­ nowisz poczuć się dobrze, przesyłasz własnemu mózgowi dyspo­ zycję zmiany reakcji mięśni twarzy, klatki piersiowej i całego ciała, zmiany sposobu oddychania oraz zmiany przemian bioche­ micznych w całym systemie nerwowym. Wszystko to sprawia, że zaczynasz doznawać odczuć, które nazywasz przyjemnością. Jak sądzisz, kto najgorzej się czuł podczas zaćmienia Słońca? Ludzie z najbardziej szczegółowymi regułami mówiącymi im, co musi się wydarzyć, by poczuli się szczęśliwi. Nie mam wątpli­ wości, że największe cierpienie odczuwali naukowcy i ci spośród turystów, którzy uznawali się za naukowców. Wielu z nich miało długą listę zadań, które chcieli wykonać w ciągu tych czterech minut, zanim mogliby sobie pozwolić, by dobrze się poczuć. Nie zrozum mnie źle. Nie ma niczego niewłaściwego w posta­ nowieniu, by osiągnąć i zrobić wszystko, co tylko możliwe. Wiele

488

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XVI. JEŚLI JESTEŚ NIESZCZĘŚLIWY...

489

lat temu dokonałem odkrycia, które na zawsze zmieniło jakość mojego życia: TAK DŁUGO, JAK DŁUGO KSZTAŁTUJEMY NASZE ŻYCIE W TAKI SPOSÓB, ŻE NASZE WŁASNE SZCZĘŚCIE UZALEŻNIAMY OD CZEGOŚ, NA CO NIE MA­ MY ŻADNEGO WPŁYWU, TAK DŁUGO BĘDZIEMY OD­ CZUWALI CIERPIENIE. Ponieważ nie chciałem żyć w ciągłym strachu przed cierpieniem i uznawałem się za człowieka inteli­ gentnego, zmieniłem swoje reguły tak, że, opierając się na mojej zdolności do kierowania własnym umysłem, ciałem i emocjami, odczuwam cierpienie i przyjemność tylko wtedy, gdy jest to w moim przekonaniu uzasadnione. Becky i ja mieliśmy wiele wspaniałych przeżyć podczas zaćmienia Słońca. Zresztą pojechaliśmy na Hawaje w innym celu, w związku z trzytygodniowym kursem, który tam prowadziłem. Dlatego wyjazd o kilka dni wcześniej po to, aby obejrzeć zaćmienie Słońca, traktowaliśmy jako premię. Jednak główną przyczyną, dla której świetnie się bawiliśmy, było to, że nie mieliśmy wielkich oczekiwań. Klucz do szczęścia leżał w jednej podstawowej regule, którą kierowaliśmy się oby­ dwoje. POSTANOWILIŚMY, że regułą numer jeden tego dnia będzie dla nas CHĘĆ PRZEŻYCIA WIELKIEJ PRZYJEM­ NOŚCI BEZ WZGLĘDU NA TO, CO SIĘ STANIE. Tak więc nie jest całkowicie prawdą, że nie mieliśmy żadnych oczekiwań. Po prostu postanowiliśmy, że niezależnie, co się wydarzy, znajdziemy sposób cieszenia się tym. Czy widzisz już, jak reguła ta mogłaby zmienić dosłownie wszystkie twoje doświadczenia, gdybyś ją przyjął i kon­ sekwentnie stosował w swoim życiu? Kiedy mówię o niej lu­ dziom, czasem spotykam się ze stwierdzeniem: „Aha, po prostu obniżasz loty." Nic nie mogłoby być dalsze od prawdy! Aby przyjąć tę regułę, MUSISZ OD SIEBIE WYMAGAĆ WIĘCEJ! Znaczy ona bowiem, że mierzysz jak najwyżej, postanawiasz odczuwać radość i przyjemność bez względu na warunki chwili. Jej przyjęcie o-znacza, że chcesz być dość mądry, dość elastyczny i dość kreatywny, aby pokierować własnymi emocjami i wybrać przedmiot koncentracji w taki sposób, który pozwoli ci doświadczać bogactwa życia. Być może jest to najważniejsza z twoich reguł.

W poprzednim rozdziale zacząłeś ustalać dla siebie hierarchię wartości, która pozwoli ci sprecyzować i utrzymać kierunek twojego życia. Teraz musisz zrozumieć, ŻE FAKT, CZY ODCZU­ WASZ POCZUCIE SPEŁNIENIA WŁASNYCH WARTOŚCI, CZY TEŻ NIE, ZALEŻY WYŁĄCZNIE OD TWOICH REGUŁ, od twojego przekonania, co musi się stać, abyś poczuł sukces, doznał szczęścia albo doświadczył miłości. Możesz postanowić, że szczęście będzie twoim priorytetem, ale jeśli kierujesz się regułą, że abyś poczuł się szczęśliwy, wszys­ tko musi dziać się zgodnie z twoim planem, to gwarantuję ci, że nigdy nie doświadczysz prawdziwego i stałego szczęścia. ZYCIE JEST ZMIENNE, tak więc nasze reguły muszą być zorganizowane w taki sposób, byśmy mogli się adaptować do tych zmian, rozwijać i czuć dobrze. Do tego niezbędne jest, byśmy zrozumieli te pod­ świadome przekonania i kontrolowali dokładnie, kiedy możemy odczuwać przyjemność, a kiedy cierpienie.

SĘDZIA I ŁAWA PRZYSIĘGŁYCH
Każdy z nas kieruje się regułami i zasadami, które rządzą nie tylko naszymi odczuciami wobec wszystkiego, co dzieje się w naszym życiu, ale również decydują o tym, jak zareagujemy na te wydarzenia i jak się pod ich wpływem zachowamy. W ostatecznym rozrachunku, to, co robimy i kim się stajemy, zależy od kierunku życiowego, który wyznaczają nasze wartości. Ale równie ważne dla określenia naszych zachowań i emocji, a może nawet ważniejsze, są NASZE PRZEKONANIA, CO JEST DOBRE, A CO ZŁE, CO POWI­ NNIŚMY, A CO MUSIMY ROBIĆ. TE PRECYZYJNE WY­ MAGANIA I KRYTERIA NAZYWAM REGUŁAMI. Reguły są spustem uwalniającym każde cierpienie i każdą przyjemność w naszym systemie nerwowym. Działa to tak, jak gdyby w naszym mózgu znajdował się miniaturowy sąd. Nasze reguły są ostatecznym sędzią i ławą przysięgłych. Ustalają, czy określona wartość jest, czy też nie jest zrealizowana, czy czujemy się dobrze, czy też źle, czy dajemy sobie wzajemnie przyjemność, czy cierpienie.

490

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XVI. JEŚLI JESTEŚ NIESZCZĘŚLIWY...

49 \

Gdybym na przykład zadał ci pytanie: „Czy masz wspaniałe ciało?", jak byś zareagował? Reakcja zależałaby od tego, czy sądzisz, że spełniasz określone kryteria, które w twoim prze­ konaniu warunkują posiadanie pięknego ciała. Oto kolejne pytanie: „Czy jesteś dobrym kochankiem?" Twoja odpowiedź będzie opierała się na regułach mówiących ci, co jest niezbędne, by stać się dobrym kochankiem, na zasadach, które wyznajesz, i wymaganiach, które sobie stawiasz. Gdybyś odpo­ wiedział mi: „Tak, jestem dobrym kochankiem", ODKRYŁBYM TWOJE REGUŁY, zadając ci pytania: „SKĄD WIESZ, ŻE JES­ TEŚ DOBRY? CO MUSI SIĘ STAĆ, ABYŚ POCZUŁ SIĘ DOB­ RYM KOCHANKIEM?" Mógłbyś mi na to odpowiedzieć na przykład: „Wiem, że jestem dobrym kochankiem, ponieważ zwykle słyszę od partnerki, że ją zaspokajam." Odpowiedź kogoś innego mogłaby brzmieć: „Wiem, że jestem dobry, ponieważ ciągle to słyszę" albo: „Prze­ cież widzę reakcje partnera." Jeszcze inni powiedzieliby pewnie: „Wiem, że jestem dobry, ponieważ zawsze w tym czuję się świetnie." (Czy reakcje partnera dla tych ludzi się nie liczą?) Wreszcie mógłbyś też powiedzieć: „Spytaj innych, nie mnie." Są też ludzie, którzy nie czują, że są dobrymi kochankami. Czy to dlatego, że rzeczywiście nimi nie są? A może ich reguły są niewłaściwe? To bardzo ważne pytanie. W wielu wypadkach ludzie nie mają poczucia, że są w tej roli dobrzy, ponieważ partner im tego nie mówi. Reakcje partnera mogą być spon­ taniczne, ale reguła, którą się kierują, nie jest spełniona i dlatego właśnie uważają, że dobrymi kochankami nie są, albo nie mają pewności, że są. Kłopoty wynikające z braku odczuwania emocji, na które sobie zasługujemy, nie ograniczają się tylko do seksu. Większość z nas równie niewłaściwymi regułami definiuje sukces, wpływ na innych, bezpieczeństwo, inteligencję albo cokolwiek innego. Wszystko w naszym życiu, od pracy po zabawę, jest oceniane przez tę ławę przysięgłych. Zasada jest prosta: reguły decydują o naszej reakcji w każdym momencie życia. Oczywiście, jak się już pewnie domyśliłeś, zostały one w nas zakodowane w czysto przypadkowy sposób. Podobnie jak tyle innych elementów Systemu Nadrzędnego, który

przecież kieruje naszym życiem, są one wynikiem zaskakującej plątaniny wpływów, na które byliśmy wystawieni w dotych­ czasowych kontaktach ze światem. Ten sam system kary i nagrody, który kształtuje nasze wartości, kształtuje też nasze reguły. Ilekroć tworzymy w sobie nowe wartości, tylekroć tworzymy również przekonania mówiące nam, czego trzeba, by wartości te zostały spełnione, a więc reguł nieustannie nam przybywa. Z dodaniem nowych reguł często zniekształcamy, uogólniamy albo eliminu­ jemy swoje dotychczasowe reguły. Tworzymy też reguły w wyniku konfliktów. Niektórzy ludzie ustalają własną listę reguł z chęci buntu przeciwko regułom, w których zostali wychowani. CZY REGUŁY RZĄDZĄCE OBECNIE TWOIM ŻYCIEM WCIĄŻ JESZCZE SĄ WŁAŚCIWE DLA TEGO, KIM SIĘ STAŁEŚ? A może trzymasz się reguł, które były ci pomocne w przeszłości, ale teraz tylko cię ranią? Czy stosujesz się do ja­ kichkolwiek niewłaściwych reguł, które wpojono ci w dzieciń­ stwie?

Każdy głupiec potrafi stworzyć regułę - i każdy głupiec będzie się przeciwko temu opierał.
HENRY DAVID THOREAU

REGUŁY STANOWIĄ SWOISTE SKRÓTY dla naszego umysłu. Pomagają nam zdobyć poczucie pewności co do kon­ sekwencji naszych działań. W ten sposób pozwalają nam podej­ mować w ułamku sekundy decyzję, co znaczą dla nas poszczegól­ ne rzeczy i co powinniśmy z nimi zrobić. Gdybyś za każdym razem musiał wdawać się w długi i żmu­ dny proces kalkulacji, aby ustalić, co to znaczy, gdy ktoś się do ciebie uśmiecha, twoje życie stałoby się bardzo frustrujące. Za­ miast tego masz regułę, która mówi ci, że JEŚLI ktoś się do ciebie uśmiecha, TO okazuje swoje szczęście, swoją przyjaźń, a może sympatię. JEŚLI ktoś patrzy na ciebie spod oka, TO pobudza ko­ lejny zestaw reguł określających znaczenie rzeczy i zjawisk wokół ciebie oraz twoją reakcję na te zjawiska. Niektórzy ludzie są prze­ konani, że JEŚLI ktoś patrzy na nich spod oka, TO znajduje się

492

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XVI. JEŚLI JESTEŚ NIESZCZĘŚLIWY...

493

w złym stanie i należy go unikać. Inni natomiast mogą być prze­ konani, że JEŚLI ktoś znajduje się w złym stanie, TO oni muszą ten stan zmienić.

CZY JESTEŚ WEWNĘTRZNIE SPLĄTANY, CZY DOSKONAŁY?
Kiedyś czytałem zawikłaną historię w książce pióra Gregory'ego Batesona pod tytułem Steps to Ecology ofMind (Ku ekologii umysłu). Był to zapis rozmowy, którą wiele lat temu autor prze­ prowadził ze swoją córką. Pewnego dnia podeszła do niego i za­ dała mu bardzo interesujące pytanie: - Tato, jak to się dzieje, że rzeczy tak łatwo się plączą? - Co masz na myśli mówiąc, że się plączą, kochanie? - odpo­ wiedział pytaniem. - No wiesz, kiedy rzeczy nie są doskonałe. Popatrz tylko na moje biurko. Leży na nim wszystko. Jest poplątane. A wczoraj wieczorem tak się napracowałam, żeby wyglądało doskonale. Ale rzeczy nie chcą długo być doskonałe. Bardzo łatwo się plączą! - Pokaż mi więc, jak to jest, kiedy rzeczy są doskonałe poprosił, a w odpowiedzi córka ułożyła wszystkie rzeczy na swojej półce w określonym wcześniej porządku, następnie zaś powie­ działa: - Popatrz! Teraz wszystko jest doskonałe. Ale długo tak nie zostanie. - A co by się stało, gdybyś przesunęła pudełko z farbami tro­ chę w prawo, tylko o kilka cali, właśnie tak? - Nie, wtedy wszystko będzie poplątane. Poza tym, pudełko musi stać równo, a nie tak krzywo, jak je położyłeś. - A co się stanie, jeśli przesunę ołówek z tego miejsca na to? - spytał przekładając ołówek. - Znowu wszystko plączesz. - A gdybym trochę otworzył tę książkę? - Znów będzie poplątane! Wtedy Bateson zwrócił się do córki ze słowami: - Kochanie, to nie rzeczy plączą się tak łatwo. To ty masz

wiele sposobów, aby je plątać, a tylko jeden sposób na to, by były doskonałe. WIĘKSZOŚĆ Z NAS STWORZYŁA SOBIE WIELE SPO­ SOBÓW NA TO, BY CZUĆ SIC ŹLE, A ZALEDWIE KILKA SPOSOBÓW NA TO, BY CZUĆ SIĘ DOBRZE. Zawsze w zdu­ mienie wprawia mnie liczba osób, które za pomocą własnych re­ guł oplątują się cierpieniem. Dlaczego? Ponieważ wygląda to tak, jakby mieli wiele neuronowych połączeń prowadzących ich na skróty do tego właśnie stanu, którego chcą unikać, a tylko kilka neuronowych autostrad, które wiodą ich do przyjemności! Klasycznym przykładem jest tu pewien mężczyzna, który uczęszczał kiedyś na mój kurs Randka z Przeznaczeniem. Był to bardzo dobrze znany człowiek biznesu, dyrektor jednego z naj­ większych w kraju przedsiębiorstw, ukochany przez wielu ludzi za działania, jakie podejmował na rzecz potrzebujących, ojciec pięciorga dzieci, bardzo blisko związany zarówno z całą piątką, jak i z żoną. Wspaniała kondycja fizyczna pozwalała mu na uczestnictwo w maratonach. Kiedy zadałem mu pytanie: „Czy odnosi pan sukcesy?", ku zaskoczeniu wszystkich obecnych od­ powiedział całkiem poważnie: „Nie". Wtedy spytałem go, co mu­ siałoby się stać, aby poczuł, że odnosi sukces. (Pamiętaj, że to podstawowe pytanie, zadawane dla odkrycia reguł własnych albo reguł innych ludzi.) Nastąpiła cała litania sztywnych reguł i wymagań, które w jego przekonaniu musiały być spełnione, aby mógł odnieść ży­ ciowy sukces. Musiał mieć pensję wysokości trzech milionów dolarów rocznie (wtedy jego podstawowe zarobki wynosiły półtora miliona rocznie plus dwa miliony premii, ale to się oczywiście nie liczyło), musiał mieć osiem procent tłuszczu w swoim ciele (wtedy miał dziewięć procent) oraz nigdy nie odczuwać żadnych frustracji z powodu własnych dzieci (pamiętaj, że miał ich pięcioro i każde chciało iść własną drogą). Jak sądzisz, jakie szanse na świadomość sukcesu ma taki człowiek jak on, który aby odczuć sukces, musi chcieć spełnienia jednocześnie tylu sztywnych i raczej wątpliwie rozsądnych kryteriów. Czy kiedykolwiek osiągnie to, czego pragnie? Był też na tym kursie inny mężczyzna, którego, jak wszyscy od razu zauważyliśmy, rozpierała wręcz energia. Wydawało się,

494

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XVI. JEŚLI JESTEŚ NIESZCZĘŚLIWY...

495

że kurs, podobnie jak całe jego życie, sprawia mu wielką przyjem­ ność. Zwróciłem się do niego, by zadać to samo pytanie: „Czy od­ nosi pan sukcesy?" Odpowiedź padła bez chwili wahania: „Oczy­ wiście, że tak!" Pytałem więc dalej: „Co musi się stać, by poczuł pan, że odnosi sukcesy?" Odpowiedział z szerokim uśmiechem: „To takie proste. Muszę najzwyczajniej się podnieść, popatrzyć w dół i zobaczyć, że jestem nad ziemią!" Słuchacze wybuchnęli śmiechem, a on ciągnął: „Każy dzień spędzony nad ziemią to dzień wspaniały!" Wszyscy moi asystenci prowadzący kurs Randka z Przeznaczeniem natychmiast polubili tę regułę i teraz umieszczamy ją na widocznym miejscu podczas każdych zajęć, aby przypominała wszystkim nam, jak wielki sukces odnosimy każdego ranka, kiedy odsłaniamy zasłony w oknie sypialni. Podobnie jak ów dyrektor, który nie spełniał stawianych sobie wymagań, RÓWNIEŻ I TY MOŻESZ WIELE W ŻYCIU OSIĄGAĆ, A MIMO TO CZUĆ SIĘ PRZEGRANY, PONIE­ WAŻ GRASZ ZNACZONYMI KARTAMI! To nieuczciwe nie tylko w stosunku do ciebie samego, ale również współmałżonka, dzieci, współpracowników i wszystkich innych, z którymi stykasz się w życiu. Jeśli wpoiłeś sobie zestaw reguł, który powoduje, że ciągle czujesz się sfrustrowany, zły, zraniony albo pokonany - lub jeśli nie masz klarownego zestawu reguł, które mówiłyby ci, kiedy jesteś szczęśliwy, kiedy odniosłeś sukces i tak dalej emocje te wpływają na sposób, w jaki traktujesz innych ludzi, oraz na to, jak się czują, gdy znajdują się obok ciebie. Musisz też pamiętać, że świadomie lub nie, zawsze oceniasz innych ludzi poprzez zestaw reguł, których być może nawet nigdy sam dla siebie jasno nie sprecyzowałeś. Wszyscy oczekujemy, że inni będą stosować się do naszych reguł, czyż nie? Jeśli jesteś surowy dla siebie samego, najprawdopodobniej będziesz też surowy dla innych. Dlaczego ktokolwiek z nas miałby nakładać na bliskich sobie ludzi tak ostre zarządzenia, a oni mieliby go kochać? Wielu z nas obawia się, że jeśli nie stworzy sobie twardych reguł, nie osiągnie żadnego sukcesu, nie zyska motywacji do ciężkiej pracy i wielkich osiągnięć. Tymczasem naprawdę nie musisz kierować się zestawem śmiesznie sztywnych reguł, aby osiągać sukcesy. Jeśli narzucisz

sobie zbyt ostre reguły, zbyt bolesne, szybko zdasz sobie sprawę z tego, że przegrasz, cokolwiek byś zrobił. A wtedy zaczniesz doświadczać poczucia wyuczonej bezradności. Oczywiście, że każdy z nas musi wykorzystywać własną siłę, by osiągać sukcesy, musi kusić go nieodparta przyszłość, musi pchać się do przodu. Ale musimy zadbać i o to, by u podstaw tego wszystkiego legły reguły, które pozwolą nam być szczęśliwymi, ilekroć zechcemy.

CZY TWOJE REGUŁY DODAJĄ CI SIŁ, CZY TEŻ CIĘ OBEZWŁADNIAJĄ?
Naszym celem jest wypracowanie reguł, które popchną cię do działania, które spowodują, że zaczniesz odczuwać radość, że będziesz wytrwały w swoich postanowieniach, a nie reguł, które cię powstrzymują przed tym wszystkim. Przekonałem się wielo­ krotnie, że zaskakująco dużo kobiet i mężczyzn tworzy sobie re­ guły dotyczące związku partnerskiego w taki sposób, że całkowicie uniemożliwia im to odniesienie sukcesu w tej dziedzinie życia. Na przykład reguły niektórych ludzi dotyczące miłości brzmią: „Jeśli mnie kochasz, zrobisz wszystko, co chcę", albo: „Jeśli mnie ko­ chasz, to mogę kaprysić, narzekać i ględzić, a ty musisz to zaak­ ceptować." Czy to właściwe reguły? Wątpię! Są one nieuczciwe wobec osoby, z którą związałeś swoje życie. Pewna kobieta, która uczęszczała na kurs Randka z Prze­ znaczeniem, powiedziała mi, że naprawdę pragnie bliskiego zwią­ zku z mężczyzną, ale po prostu nie potrafi wytrwać w żadnym związku po zakończeniu początkowej fazy „zalotów". Kiedy za­ pytałem ją, co musi się zdarzyć, aby mężczyzna przyciągał jej uwagę, odkryliśmy wspólnie jej reguły, i to pozwoliło natychmiast zrozumieć, na czym polega problem. Aby mężczyzna mógł cieszyć się jej względami, musiał ciągle o nie zabiegać, nawet kiedy go odrzucała. Jeśli bardzo się starał, łamał tę barierę, co powodowało jego atrakcyjność dla niej i znaczyło, że mężczyzna ten jest praw­ dziwie silny. Interesująca jest jej druga reguła. Jeśli starał się o nią dłużej niż miesiąc, traciła dla niego szacunek, a więc i uczucie. Co się

496

OBUDŹ W SOBIE OLBRZYMA

XVI. JEŚLI JESTEŚ NIESZCZĘŚLIWY.

497

więc działo? Niewielu mężczyzn potrafiło znieść jej zachowanie i walczyć o nią, tak więc większość rezygnowała po krótkim czasie. Nie mogła liczyć na związek z żadnym z nich. Garstka wytrwałych cieszyła się przez krótki czas jej uznaniem, ale po arbitralnie wyznaczonym okresie jednego miesiąca całkowicie traciła zainteresowanie nimi. Nie mogła po prostu wytrwać w związku z żadnym mężczyzną dłużej niż miesiąc, ponieważ żaden z nich nie był w stanie odkryć jej skomplikowanych zasad. Czy masz jakieś równie obezwładniające reguły? Niektórzy ludzie mogą poczuć, że panują nad sytuacją, tylko wtedy, jeśli wiedzą, co się stanie, zanim jeszcze jakiekolwiek wydarzenia się rozpoczną. Inni, aby czuć się pewnie na jakimkolwiek obszarze, muszą dysponować doświadczeniem w danej dziedzinie. Gdybym ja kierował się takimi regułami poczucia pewności i wiary w sie­ bie, nie osiągnąłbym większości z tego, co w życiu zdobyłem! Przeważająca liczba moich sukcesów wzięła się z umiejętności rozwijania poczucia pewności, że mogę coś osiągnąć, nawet jeśli nie mam w tym zakresie żadnych odniesień. Moja reguła brzmi: „Jeśli raz coś takiego mi się udało, wierzę, że mogę opanować to do perfekcji, a więc wiem, że jestem kompetentny." Czy potrafisz już dostrzec wpływ, jaki tego typu reguły mają na ciebie i twoje poczucie pewności, twoje szczęście, świadomość kontroli nad sobą i sytuacją, na jakość twoich działań i twojego życia?

czeniu. Zrozumiałem, że reguły są czynnikiem uwalniającym ludzkie emocje, i zacząłem się zastanawiać, jak mogę je wykorzy­ stać skuteczniej. Jak już wspomniałem wyżej,