You are on page 1of 3

'Polska sama pierze brudy w domu

'
Wywiad z Ryszardem Petru. Liberał jest zadeklarowanym przeciwnikiem polskiego rządu, ale ostrzega:
Mieszanie się UE przyniesie odwrotne skutki.


Roeland Termote
Pieter van Os
Tłumaczenie: Grzegorz Gajowniczek
14 stycznia 2016

Lider Nowoczesnej, Ryszard Petru, na demonstracji przeciw polityce nowego konserwatywnego rządu
w ub. miesiącu w Warszawie Foto Rafal Guz/EPA
Dwadzieścia lat temu ekonom Ryszard Petru (43) zaangażowany
był w proces liberalizacji polskiej ekonomii zwany przez krytyków
"terapią szokową". Dziś jest niepodawżalnym liderem opozycji w
Polsce.
To godne odnotowania, gdyż parlamentarzystą jest dopiero od
wyborów z 25 października, jako lider frakcji nowej, stosunkowo
małej partii „Nowoczesna”. Ponadto jako wolnorynkowiec
proponuje reformy, które w Polsce nie są przyjmowane
entuzjastycznie. Ale jest dobrym mówcą, lepszym niż liderzy
Platformy Obywatelskiej, największej partii opozycyjnej.

Momentem decydującym w jego karierze, mówi Petru, była nocna
debata na temat Trybunału Konstytucyjnego. Platforma
Obywatelska na znak protestu opuściła salę. W transmitowanej na
żywo debacie 28 parlamentarzystów Nowoczesnej toczyło samotny
bój przeciwko 234 parlamentarzystom PiS, narodowo-katolickiej
partii rządowej. Petru: To było starcie Dawida z Goliatem. Od tego
momentu rozpoczęła się nasz wzrost w sondażach, aż do obecnych
30 procent ."
Ryszard Petru w grudniu mówił swoim liberalnym przyjaciołom w Brukseli, żeby nie mieszali się zbytnio
w kwestie ustrojowe w Polsce. " W Polsce jest takie powiedzenie: brudy pierze się w domu"
Powiedział to Hansowi van Baalen (przewodniczący Europejskich Liberałów, z partii VVD) oraz Guy
Verhofstadt (lider frakcji liberalnej EP). Petru, jako lider polskiej partii opozycyjnej Nowoczesna, która
od tygodni toczy zaciekłe boje przeciwko nowemu narodowo-katolickiemu rządowi Prawa i
Sprawiedliwości, nie był więc szczęśliwy, gdy w środe dowiedział się, że Bruksela wszczęła w stosunku
do Warszawy procedurę praworządności. Powód: nowy rząd knebluje Trybunał Konstytucyjny i nakłada
kaganiec na publiczne media.
Pan jest krytykiem tych działań. Decyzja Brukseli to przecież pański sukces?
"Nie. Jestem wielkim zwolennikiem kar z Brukseli, gdy, na przykład, deficyt budżetowy przekroczy 3
procent. Ale to jest automatyczny mechanizm o przewidywalnych sankcjach działający tak samo dla
każdego.”
Czy Polacy mają poczucie, że są traktowani inaczej niż inni?
"Tak. W obecnej sytuacja znaleźliśmy się oczywiście tylko i wyłącznie z winy obecnego rządu. Ale jeśli
Bruksela w tej sprawie stwierdza: "Nie idźcię tą drogą", to może to przynieść skutki odwrotne do
zamierzonych. Polska jest historycznie wyczulona na interwencje z zewnątrz. W XVIII wieku Polska
została rozszarpana przez trzy zagraniczne mocarstwa. Prośba części szlachty o pomoc do Rosji
spowodowała wtedy całkowity rozpad naszego państwa."
Sytuacja jest jednak pańskim zdaniem poważna. Niedawno nawoływał pan do wyjścia na ulicę.
" Być może jestem zbytnim optymistą, ale wierzę, że to wszystko się załamie. Kaczyński nie jest
wieczny. Tak, jego partia ma absolutną większość, ale gdyby dziś odbyły się wybory, PiS by ich nie

wygrał. Wśród tych 38,7% głosujących na PiS jest wielu takich, którzy po prostu chcieli pozbyć się rządu
Platformy Obywatelskiej. Oni wcale nie chcą tego blitzkriegu PiS."
A jaki jest ostateczny cel tego "blitzkriegu"?
"Zemsta, Niektórzy twierdzą, że Kaczyński ma wizję katolickiej, tradycjonalistycznej Polski, ale ja w to
nie wierzę. On chce zemsty, I zależy mu na czasię, gdyż chce kuć żelazo póki gorące."
Przykład węgier pokazał jak skok na konstytucję i media może być początkiem autorytarnej zmiany.
" To co u nas się dzieje jest właściwie o wiele gorsze niż na Węgrzech. PiS łamie prawo. Orban mógł
zmienić konstytucję gdyż miał konstytucyjną większość. Ale jest więcej różnic: tam nie ma silnej
opozycji, u nas jest. Jeśli media publiczne zaczną uprawiać propagandę, ludzie przestaną je po prostu
oglądać. Wierzę w to naprawdę. Mamy wiele mediów prywatnych, które będą przeciwwagą. Polacy
nie pozwolą sobie przetrącić demokratycznego kręgosłupa.”
Jaka są widoki na przyszłość?
"Polacy chcą lidera na wzór premiera Rutte. Mają ambicje. Nie trzeba im obiecywać po 500 złotych
do rączki, jak to zrobił Kaczyński. Potrzebują kogoś, kto da im nadzieję, bez dzikich obietnic.
Jednocześnie mieli dosyć zastoju, który proponowała im Platforma Obywatelska. Sednem jej retoryki
był wolny rynek, ale odpłynęła w stronę socjalistycznych obietnic. Ich sloganem było, i to nie jest żart:
" Dzieki nam ciepła woda w kranie" To za mało. Jednocześnie wyborcy widzieli, że ministrowie za
pieniądze z ich podatków opijali się winem za 300 euro butelka.”
W poniedziałek spotyka się pan z premierem Rutte. O czym będziecie rozmawiać?
"O ambicjach Nowoczesnej by stać się częścią rodziny partii liberalnych. Chcę pokazać holenderskim
politykom, że istnieje jeszcze normalna, proeuropejska Polska. Jesteśmy tak naprawdę
północnoeuropejskim krajem, ale krajem o traumatycznej przeszłości."
Będzie się pan potem starał doprowadzić do przyspieszonych wyborów?
"Tak, taki jest cel. I jest to możliwe. W miarę jak popularność PiS będzie maleć, rosnąć będzie
niezadowolenie we własnych szeregach. Jeszcze tego nie widać, ale ja to już czuję."