You are on page 1of 61

NEXUS

NOWE CZASY

Ludzkość przeżywa obecnie okres ogromnych przemian. Mając to na uwadze NEXUS stara się docierać do
trudno dostępnych informacji, które mogłyby pomóc ludziom w pokonywaniu związanych z nimi trudności.
NEXUS nie jest związany z żadnym ruchem religijnym, filozoficznym, polityczną ideologią oraz organizacją.

ROK V, NUMER 1 (21) • STYCZEŃ-LUTY 2002
NR INDEKSU 346 179

EDYCJA POLSKA

WIEŚCI Z GLOBALNEJ WIOSKI
3
Przegląd wiadomości, których prawdopodobnie nie
czytaliście.
RAPORTY
10
Bałagan powstały po rozpadzie Związku Radzieckiego
sprawił, że Rosja nie może doliczyć się obecnie wielu
głowic jądrowych i przenośnych bomb atomowych,
z których część mogła trafić w ręce terrorystów.
WALL STREET, CIA i GLOBALNY HANDEL
NARKOTYKAMI – wywiad z M.C. Ruppertem
14
Prowadzona od lat pozorowana wojna z narkotykami
nie ma szans powodzenia, ponieważ pochodzące
z handlu nimi pieniądze stały się jednym z głównych
czynników napędzających amerykańską gospodarkę,
ważniejszym nawet od ropy naftowej.
William Thomas
CHEMICZNE SMUGI – CZYŻBY TAJNA
KONTROLA KLIMATU?
21
Coraz więcej przesłanek wskazuje na to, że rozpylane
w powietrzu przez samoloty sił powietrznych nie znane
substancje chemiczne wywołujące u ludzi liczne problemy zdrowotne są elementem eksperymentów w zakresie kontroli klimatu.
Christa Muths
LECZENIE SPÓJNYM ŚWIATŁEM, cz. 1
27
Odkrycie, że organizmy żywe absorbują i przechowują
w DNA promieniowanie słoneczne, które wykorzystują
następnie do kontroli procesów biologicznych, zapoczątkowało nową rewolucję w lecznictwie i wytyczyło
nowy kierunek badań.
NAUKA: przegląd interesujących nowinek
z pogranicza nauki
32
W tym numerze dr Peter A. Lindemann przedstawia
stworzoną na początku ubiegłego stulecia przez Nikolę
Teslę koncepcję „samoczynnego” silnika, który jest na
obecnym poziomie techniki możliwy do zbudowania.

ISSN 1506-0284

Martin Ebon
BADANIA NAD WZMOCNIENIEM MOCY MÓZGU
W BYŁYM ZSRR, cz. 3 (dokończenie)
36
Związek Radziecki przez dziesięciolecia prowadził intensywne badania w dziedzinie zjawisk paranormalnych dążąc do wykorzystania ich wyników w celach
militarnych znacznie wyprzedzając na tym polu Stany
Zjednoczone i ich sojuszników.
Richard K. Moore
WOJNA Z TERROREM – AGENDA PAŃSTWA
POLICYJNEGO
41
Większość ludzi poddana zręcznym manipulacjom środków masowego przekazu nie uświadamia sobie prawdziwych intencji kryjących się za rozpoczętą właśnie
wojną z terrorem oraz tego, że jednym z jej skutków
będzie stopniowe ograniczanie swobód obywatelskich.
Peter Alexander
TAO WOJOWNIKA, cz. 1
46
Kreowane przez środki masowego przekazu wizerunki
wojowników jako zręcznych osiłków są dalekie od
spuścizny samurajów, którzy cechowali się ogromną
wiedzą, prawością i obcą zwykłym ludziom filozofią.
Robert Temple
KRYSZTAŁOWE SŁOŃCE
51
Odkrycie, że nasi starożytni przodkowie wytwarzali
i posługiwali się soczewkami, które archeolodzy biorą
zwykle za coś innego, jest kolejnym dowodem na naszą
ignorancję i niedocenianie ich wiedzy.
STREFA MROKU: dziwne opowieści
z nie tego świata
55
W tym numerze przedstawiamy fragment jednego
z wywiadów Paoli Harris z pułkownikiem Corso oraz
kilka doniesień na temat dziesiątej planety, która ma
według licznych przepowiedni zbliżyć się w najbliższych latach niebezpiecznie do Ziemi.
LISTY DO REDAKCJI

58

POWIEDZ SWOIM PRZYJACIOŁOM O „NEXUSIE”!
STYCZEŃ-LUTY 2002

NEXUS • 1

OD REDAKCJI

WYDAWCA
Agencja Nolpress
Skrytka pocztowa 41
15-959 Białystok–2
tel. (0-prefiks-85) 6535511
e-mail: listy@nexus.media.pl
www.nexus.media.pl
REDAGUJE
Ryszard Z. Fiejtek
WSPÓŁPRACA
Mirosław Kościuk
Jerzy Florczykowski
Jacek Słomiński
DRUK
Drukarnia „Perfekt”
Janusz Banasiewicz
ul. Połczyńska 99
01-303 Warszawa
Zam. 74/2001
————————————
WYDAWCA WERSJI ORYGINALNEJ
Duncan M. Roads
P.O. Box 30
Mapleton, QLD 4560
Australia
tel. +61 75442 9280
fax +61 75442 9381
e-mail: editor@nexusmagazine.com
www.nexusmagazine.com
GRAFIKA NA OKŁADCE
John Cook
e-mail: jscook@ozemail.com.au

O
OŚWIADCZENIE W SPRAWIE PRZEDRUKÓW
Zachęcamy wszystkich do rozpowszechniania
zamieszczanych w Nexusie informacji.
Zabrania się jednak powielania publikowanych
w nim artykułów, zarówno w formie
drukowanej, jak i elektronicznej (z Internetem
włącznie) bez pisemnej zgody redakcji!

O
Wszystkie opinie wyrażane na łamach
Nexusa są opiniami ich autorów
i niekoniecznie odzwierciedlają punkt
widzenia wydawcy.

O
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności
za treść zamieszczanych na łamach
Nexusa reklam i ogłoszeń.

W chwili gdy piszę te słowa, wydarzeniem numer 1 wszystkich serwisów informacyjnych
nadal jest wojna w Afganistanie prowadzona w ramach zakrojonej na szeroką skalę permanentnej
„wojny z terrorem”. Choć Nexus nie jest pismem politycznym, trudno przejść obojętnie obok
takich wydarzeń, zwłaszcza że mają one lub będą wkrótce miały przełożenie na nasze codzienne
życie. Stąd mój kolejny komentarz dotyczący tego tematu, do którego skłoniło mnie nadane 13
grudnia w wieczornych Faktach przez stację telewizyjną TVN nagranie wideo wraz z przesłaniem
rządu amerykańskiego mówiącym, że teraz już chyba nikt na świecie nie będzie miał wątpliwości
co do tego, że bin Laden jest winnym zburzenia budynków World Trade Center (WTC). Otóż
w moim przypadku to nagranie nie odniosło zaplanowanego skutku i pogłębiło moje podejrzenia,
że prawdziwych inspiratorów należy szukać gdzie indziej. Bardzo ładnie moim zdaniem ukazał
to, a także kulisy całej tej „wojny z terrorem”, Richard K. Moore w artykule „Wojna z terrorem
– agenda państwa policyjnego” zamieszczonym na stronach 41-45 w tym numerze, do którego
uważnej lektury gorąco zachęcam.
Jak wiadomo, dowody w rodzaju nagrań magnetofonowych czy wideo nie są honorowane
przez większość sądów, w tym również przez sądy amerykańskie (być może z wyłączeniem
niektórych stanów). Tymczasem rząd Stanów Zjednoczonych rozsyła to nagranie po świecie
z apelem, żeby ludzie rozwiali w oparciu o nie swoje wątpliwości, jeśli je jeszcze mieli,
i uwierzyli, że bin Laden jest winny ataku na USA. Sądy nie honorują takich dowodów, wiedząc,
jak łatwo je spreparować, a my mamy uwierzyć na słowo, że jest autentyczne i że przedstawia to,
co się mówi w komentarzu do niego.
I cóż to koronne nagranie nam ukazuje. Widzimy w nim bin Ladena, jak coś tłumaczy
jakiemuś facetowi w turbanie, przypuszczalnie jakiemuś talibskiemu przywódcy. Tak naprawdę
nie wiemy, co mu mówi. Widzimy tylko gest wskazujący na to, że opisuje lot samolotu.
W komentarzu powiedziano, że właśnie opisuje swojemu rozmówcy, jak został przeprowadzony
atak. Przecież równie dobrze mógł opowiadać mu to, co widział w telewizji, a czego ten talib
mógł nie widzieć z racji tego, że telewizja i inne rozrywki są wśród nich zakazane. Właśnie ten
gest wskazuje bardziej na opis tego, co bin Laden widział, niż na instruktaż, jak to wykonano, bo
przecież nie szkolił pilotów osobiście – jeśli rzeczywiście za tym wszystkim stoi – ani nie był
naocznym świadkiem ataku na WTC. Żeby podnieść wiarygodność nagrania, powiedziano, że
zatrudniono dodatkowych tłumaczy, aby rozwiać wszelkie wątpliwości, co mówi bin Laden.
Chyba dla nikogo nie jest tajemnicą, że służby specjalne Stanów Zjednoczonych i innych
wysoko rozwiniętych krajów dysponują wyrafinowanym sprzętem elektronicznym oraz oprogramowaniem komputerowym, które nie są dostępne w powszechnej sprzedaży i są robione
wyłącznie dla tych służb. Już dziś istnieją programy pozwalające identyfikować głos różnych
osób. Na tej podstawie można przyjąć, że istnieją programy, które pozwalają wykreować
sztucznie lub zamienić głos jednej osoby na głos innej osoby, nawet innej płci. Wszyscy wiemy,
co potrafi Hollywood. Myślę, że ludzie pracujący dla służb specjalnych potrafią nie mniej.
Wystarczyło tylko znaleźć nagranie wideo z bin Laden, a reszta to już dziecinna igraszka. To
nagranie nie jest przeznaczone do przedłożenia w sądzie, ale do przekonania milionów ludzi,
którzy mają nawyk wierzenia we wszystkie informacje podawane w wiadomościach. Bin Ladena
czeka przypuszczalnie szybka śmierć bez stawiania go przed sądem, gdzie mógłby się bronić
i gdzie coś nieprzewidzianego mogłoby wypłynąć na światło dzienne.
Jest coś jeszcze, co nie podobało mi się w tym nagraniu. Mianowicie ostre cięcia, które wskazują,
że kręcił je profesjonalista albo że zostało ono specjalnie zmontowane. Weźmy jako przykład
pokazaną tam mapę. Zwykły użytkownik kamery najpierw skierowałby kamerę na całą mapę, po
czym zoomem przybliżyłby jakiś jej istotny fragment, a następnie wrócił zoomem do poprzedniego
ujęcia lub zmienił plan być może nawet bez wyłączania kamery. To, co pokazano, było zbyt
profesjonalne. Całe to nagranie nie wyglądało na film instruktażowy, co z kolei uzasadniałoby
profesjonalny sposób jego kręcenia. Bardziej wyglądało na rejestrację spotkania towarzyskiego.
To, że za kilka lat wszystko to może okazać się mistyfikacją, nie ma znaczenia, liczy się
bowiem chwila obecna i wyzwolone emocje. Później zajmować się tym będą tylko historycy
i pasjonaci, a wszyscy i tak będą wiedzieli, że to, co powiedzieli i pokazali Amerykanie, to święta
prawda. Do podręczników historii jako prawda przejdzie to, co pokazały i pokazują nam teraz
usłużne wobec rządzących elit środki masowej manipulacji.
Żeby nie być źle zrozumianym, wyjaśniam, że nie piszę tego wszystkiego, aby bronić bin
Ladena (nie sądzę, aby na to zasługiwał), ale żeby zwrócić uwagę na oburzające metody
stosowane przez możnych tego świata. Dziś bin Laden, jutro antyglobaliści i Chiny, a następnie
każdy z nas nieprawomyślnych, to znaczy niezależnie myślących. I
Ryszard Z. Fiejtek
Korespondencję do nas kierować prosimy na skrytkę pocztową podaną przy adresie redakcji bądź
za pośrednictwem Internetu (listy@nexus.media.pl lub listy@ufo.com.pl).

FILIE
WIELKA BRYTANIA
NEXUS Magazine
55 Queens Road, East Grinstead
West Sussex, RH19 1BG
Wielka Brytania
tel. +44 (0) 1342 322854
fax +44 (0) 1342 324574
e-mail: nexus@ukoffice.u-net.com

2 • NEXUS

FRANCJA
Éditions MOAN
Les Cheyroux, 24580 Plazac
Francja
tel. +33 (0)5 5350 6916
fax +33 (0)5 5350 7110
e-mail: nexus-fr@wanadoo.fr
http://www.nexus.fr

WŁOCHY
NEXUS
PO Box 9
35020 Due Carrare (PD)
Włochy
tel./fax +39 049 911 5516
e-mail: info@nexusitalia.com
http://www.nexusitalia.com

USA
NEXUS Magazine
2940 E. Colfax, #131
Denver, CO 80206
USA
tel. +1 303 321 5006
fax +1 603 754 4744
e-mail: nexususa@earthlink.net

STYCZEŃ-LUTY 2002

PODDANIE W WĄTPLIWOŚĆ
DIAGNOZ AIDS W AFRYCE
ryzys AIDS w Afryce może być
nieporozumieniem, ponieważ
diagnozy AIDS rzadko bywają weryfikowane przy pomocy najnowszych
testów. Warunki zaakceptowane jako
świadczące o AIDS na Zachodzie
mają niewiele lub nic wspólnego z tymi, przy pomocy który rozpoznaje się
AIDS w Afryce.
Ostatnie badania dowodzą, że 99,2
procenta Afrykanów nie ma klasycznych objawów AIDS, łącznie z 97
procentami tych, którzy, jak się przyjmuje, mają dodatni odczyn HIV.
W przeciwieństwie do zachodniej
praktyki potwierdzania diagnozy
AIDS przy pomocy dwóch lub więcej
testów laboratoryjnych w Afryce
AIDS jest w większości wypadków
diagnozowane bez wykonywania tych testów.
Bazując na definicji afrykańskich przypadków AIDS podanej przez WHO
(World Health Organization – Światowa
Organizacja Zdrowia), wielu Afrykanów
określa się jako zarażonych AIDS na podstawie następujących objawów: trwająca
ponad miesiąc podwyższona temperatura
ciała lub uporczywy kaszel, utrata w ciągu
dwóch miesięcy 10 procent wagi ciała
i chroniczna biegunka. Powyższe objawy
są dość powszechnym zjawiskiem w afrykańskich krajach.
Większość Afrykanów umiera z powodu
skutków wynikających ze znanych i możliwych do wyleczenia schorzeń, takich jak
malaria, zapalenie płuc lub biegunka, których przyczyną są niehigieniczne warunki
życia i niedożywienie.
Tak więc chorobom społecznym przypisuje się miano AIDS (choroby, o zapadnięcie na którą zwykło się winić osobę,
która na nią zachorowała) zamiast uznać,
że są one skutkiem socjalno-ekonomicznych realiów tego regionu świata.

K

(Źródło: Toward Freedom, sierpień 2000;
otrzymano za pośrednictwem Project Censored, Sonoma State University, Kalifornia,
USA; www.projectcensored.org)

WĄTPLIWOŚCI W SPRAWIE
DATOWANIA METODĄ
RADIOWĘGLOWĄ
rytyjscy i amerykańscy naukowcy odkryli, że datowanie metodą radiowęglową stosowaną do oznaczania wieku znalezisk może być obarczone błędem rzędu
tysięcy lat.
Oznacza to, że człowiek może istnieć na
Ziemi znacznie dłużej, niż pierwotnie
uważano, i że przyjęte powszechnie wersje
wczesnego okresu historii mogą wymagać
radykalnej rewizji.
Eksperci od dawna wiedzą, że datowanie metodą radiowęglową nie jest zbyt
dokładne, lecz do momentu zakończenia
badań naukowców z Bristolu i Harvardu
nikt nie wiedział, o jaki rząd wielkości
błędu chodzi.
Do określenia wieku starożytnych osadów wapiennych w jaskiniach naukowcy

B

STYCZEŃ-LUTY 2002

stosowali metodę radiowęglową. Rezultaty zostały sprawdzone przy pomocy nowszej, bardziej dokładnej metody zwanej
datowaniem uranowym.
Okazało się, że wyniki uzyskiwane metodą radiowęglową były obciążone błędem
rzędu tysięcy lat i że im obiekt był starszy,
tym ten błąd był większy.
Przyczyną błędu jest to, że radiowęglowa metoda datowania polega na pomiarze ilości radioaktywnego węgla, którego
mogło być znacznie więcej w przeszłości,
niż pierwotnie uważano.
(Źródło: BBC News Online, 29 czerwca
2001)

RYZYKO DLA ZDROWIA, JAKIE
STANOWI HRT, ZNACZNIE
PRZEWYŻSZA KORZYŚCI
astępcza Terapia Hormonalna (Hormone
Replacement
Therapy;
w skrócie HRT) jest zalecana jako remedium na wszystko, od likwidacji zawałów serca poczynając, a na powstrzymywaniu choroby Alzheimera kończąc.
Rosnąca liczba danych dowodzi jednak,
że kobiety nie powinny być nią leczone.
Cztery prowadzone losowo w kilku ostatnich latach próby kliniczne dowiodły, że
HRT zwiększa w rzeczywistości u kobiet
ryzyko zachorowania na zawał serca i wylewy w pierwszym roku lub dwóch pierwszych latach jej stosowania.
Nawet pogląd, że HRT zapobiega osteoporozie – główny powód przepisywania
tej kuracji kobietom w wieku powyżej 60
roku życia, które nie wykazują już objawów menopauzy – został zakwestionowany w artykule redakcyjnym prestiżowego pisma medycznego Journal of the American Medical Association z 14 czerwca
2001 roku. Przytoczone tam argumenty
uzupełniła analiza przeprowadzona przez
dwóch brytyjskich naukowców dotycząca
22 przypadków kuracji HRT. Wykazała
ona, że spadek ryzyka pęknięć kości występował jedynie u kobiet, które rozpoczęły kurację przed 60 rokiem życia.
W miarę jak korzyści wypływające ze
stosowania HRT stają się coraz bardziej
wątpliwe, potencjalne ryzyko długotrwałego stosowania terapii – głównie wzrost

Z

ryzyka zapadnięcia na raka piersi
i macicy oraz zakrzepów krwi – zaczyna budzić coraz poważniejsze
obawy.
Ostatnie wyniki badań efektów
HRT najwyraźniej nie dotarły do
wielu lekarzy zajmujących się leczeniem kobiet po menopauzie ani też
do samych kobiet. W ankiecie przeprowadzonej w roku 1998 przez Północno-Amerykańskie Towarzystwo
Menopauzy, która objęła kobiety
w wieku od 45 do 65 lat, 34 procenty
respondentek oświadczyły, że poddały się terapii HRT.
Dominujący rodzaj estrogenu, Premarin, pozostaje jednym z najczęściej
przepisywanych na świecie leków
przenosząc rocznie z tytułu sprzedaży
2 miliardów dolarów. W ubiegłym
roku Premarin, w jego wszystkich formach, znalazł się wśród dziesięciu najbardziej reklamowanych leków nabywanych
na receptę.
(Źródło: JAMA, 14 czerwca 2001, http://jamaasan.org/; USA Today, 14 czerwca 2001;
www.usatoday.com/news/)

TRANSGENIKI UNIEMOŻLIWIAJĄ
USTALENIE ORGANICZNYCH
STANDARDÓW
stotą deklaracji dwóch organizacji zajmujących się organicznym rolnictwem
jest opis wpływu transgenicznych (genetycznie modyfikowanych) upraw na rolnictwo organiczne. Tak jak w przypadku konwencjonalnej soi, kukurydzy i rzepaku
bezerukowego zbiory z upraw organicznych (w których nie stosuje się środków
ochrony roślin i sztucznych nawozów)
okazały się zanieczyszczone obcym materiałem genetycznym z powodu krzyżowego
zapylania oraz zanieczyszczeń materiału
siewnego. Niemożność rozdzielania transgenicznego materiału i jego organicznego,
konwencjonalnego odpowiednika w czasie
zbioru, przechowywania, transportu i mielenia, to również jeden z czynników odpowiedzialnych za genetyczne zanieczyszczenie.
Organizacja Organic Federation of Australia (Organiczna Federacja Australii)
oświadczyła, że zanieczyszczenie materiałem transgenicznym w Stanach Zjednoczonych doszło do takiego poziomu, że nie
sposób jest zweryfikować czystości importowanych stamtąd składników organicznych.
Organizacja Farm Verified Organic
(Zweryfikowane Farmy Organiczne) potwierdza to oświadczenie. Komunikat prasowy agencji standaryzacyjnej w Północnej
Dakocie głosi, że „zanieczyszczenia materiałem GM [genetycznie modyfikowanym]
amerykańskich produktów spożywczych
jest obecnie tak wszechobecne, że jest
niemożliwe, aby farmerzy z Ameryki Północnej mogli uzyskać wolny od niego materiał”.
Jak podał listopadowy biuletyn Farmindustrynews.com z roku 2000: „Szerokie
rozpowszechnienie genetycznie modyfikowanych roślin w Stanach Zjednoczonych

I

NEXUS • 3

. . .WIEŚCI Z GLgBALNEJ WIOSKI. . .
bardzo utrudnia rozpoznanie, czy ziarno
nie zostało skażone materiałem genetycznie modyfikowanym w czasie transportu
z pola do konsumenta. Znawcy przedmiotu mają nawet wątpliwości, czy oryginalny
materiał siewny pochodzący z hodowli odmian nie poddanych genetycznym modyfikacjom spełnia wymóg nie przekroczenia
1 procenta zanieczyszczeń”.
Należy jednak pamiętać, że organiczne
standardy wiążą się z produkcją a nie
z czystością – twierdzi Annie Kirschenmann z organizacji Farm Verified Organic. Oznacza to, że sprawdzanie wszelkiego rodzaju domieszek, bez względu na
to, czy pochodzą z pestycydów, czy z genetycznych zanieczyszczeń, nie stanowi
o tym, czy dana farma prowadzi produkcję
organiczną.
(Źródło: Cropchoice News, 1 maja 2001;
www.cropchoice.com/)

MIKROUKŁADY DO MONITOROWANIA
BANKNOTÓW... I LUDZI
irma Hitachi opracowała mikroukład,
który można wprowadzać do papieru,
z którego wykonywane są banknoty, aby
ułatwić identyfikację fałszywych pieniędzy.
Układ ten może mieć ponadto szerokie
zastosowanie w procesach identyfikacji
i śledzenia.
Mikroukład, którego grubość wynosi 0,4
milimetra, zawiera w sobie podstawowe
informacje, takie jak kody identyfikacyjne
i zabezpieczenia. Posiada pamięć ROM
(jednostka pamięci, którą można tylko odczytywać) o pojemności 128 bitów oraz
nadawczy obwód radiowy pozwalający
transmitować zawartość pamięci na odległość około 30 centymetrów. Kiedy układ
zostanie wprowadzony do banknotu, odpowiedni czytnik będzie mógł z miejsca
zidentyfikować jego autentyczność.
Mimo iż układ wymaga do swojego
działania odpowiedniego czytnika, jego
małe rozmiary umożliwiają szerokie zastosowanie go w przyszłości w technologii
identyfikacji. Układ można wstawiać do
wszelkich banknotów i łączyć go radiowo
z Internetem, tak że władze będą mogły
śledzić cały ruch gotówki. Tego rodzaju
układy można wstawiać również do innych
dóbr konsumpcyjnych, aby śledzić je
w przypadku kradzieży.
Hitachi zapowiada, że rozważa możliwość dodania do tego układu pamięci, do
której można by dopisywać dodatkowe
dane.

F

(Źródło: ZDNet, 3 lipca 2001; http://news.zd
net.co.uk.story/0,,s2090580,00.html)

„NADSTAWIANIE CZOŁA” NA
ŚLEDZENIE
omenda Policji w Tampie na Florydzie zaczęła używać oprogramowania umożliwiającego porównywanie twarzy
uchwyconych przez, na przykład, kamerę
video z obrazem znajdującym się w bazie
danych dotyczącej poszukiwanych kryminalistów i gwałcicieli.

K

4 • NEXUS

Program ten o nazwie „Face-It” jest
połączony z dziesiątkami kamer umieszczonych w dzielnicach miasta tętniących
nocnym życiem. Jest on w stanie uchwycić
jednorazowo obrazy od czterech do ośmiu
ludzi i porównać je z bazą danych, przy
czym porównanie jest wykonywane na
podstawie 80 punktów na twarzy rozmieszczonych wokół oczu i nosa.
Komenda Policji w Tampie jest pierwszą w Stanach Zjednoczonych, która zastosowała ten system, zaś inne komendy
już ustawiają się w kolejce.
Virginia Beach w stanie Wirginia już od
roku 1993 stosuje kamery telewizji kablowej do obserwacji wybrzeża z drugiego
Obwodu Policji, głównie do sprawdzania
ruchu ulicznego i obserwacji tłumów na
nabrzeżu. Miejscowa policja proponuje
połączenie istniejących kamer z oprogramowaniem i monitorowanie obrazów ludzi
spacerujących wzdłuż wybrzeża.
Wydział pojazdów w Kolorado kupuje
kamery w celu zapobiegania kradzieżom
dowodów i fałszerstwom praw jazdy, które
wykonują mapy charakterystycznych cech
twarzy wszystkich kierowców będące
czymś w rodzaju trójwymiarowego identyfikatora.
Fotografie ze starych praw jazdy zostaną przy pomocy tej metody zeskanowane i umieszczone w komputerowej bazie
danych. Aby upewnić się, że ludzie są
tymi, za których się podają, ich nowe
zdjęcia będą porównywane z umieszczonymi w bazie danych, gdy przyjdą po nowe
prawo jazdy stanu Kolorado lub po jego
odnowienie.
Prywatne przedsiębiorstwa, takie jak
kasyna gry i firmy zajmujące się realizacją
czeków gotówkowych, od lat po cichu stosują technikę rozpoznawania twarzy, lecz
oprogramowanie to zwróciło uwagę całego
społeczeństwa dopiero w ubiegłym roku,
kiedy zastosowano je w odniesieniu do
ponad 100 000 twarzy przy kołowrocie wejściowym w Super Bowl (przezwanym potem „Snooper Bowl” – „Wścibska Miska”), i to bez wiedzy ludzi. Żadnych aresztowań z tego tytułu jednak nie dokonano.
(Źródła: St Petersburg Times, 2 lipca 2001;
www.sptimes.com;
The
Virginian-Pilot,
6 czerwca 2001; Denver Post, 7 lipca 2001)

NIEBEZPIECZNE UBEZPIECZENIA
SPOŁECZNE
o wypowiedzi sekretarza stanu Colina Powella zarejestrowanej przez
Fox News w niedzielę, 17 czerwca 2001
roku, wdarło się niezręczne przejęzyczenie.
Omawiając podróż prezydenta Busha
do Europy oraz cytując wypowiedzi dotyczące pewnych obaw w sprawie Rosji i wysunięcie pod jej adresem żądania współpracy w kwestii namierzenia zaginionych
materiałów nuklearnych oraz naukowców,
po których zaginął ślad po rozpadzie
Związku Radzieckiego, a które mogły
wpaść w ręce adwersarzy Stanów Zjed-

D

noczonych lub którzy mogą – w przypadku
naukowców – pracować na ich rzecz, Powell powiedział:
— Znalezienie rosyjskich naukowców
może być problemem, jako że Rosja nie
posiada systemu ubezpieczeń społecznych,
takiego jaki mamy w Ameryce, który pozwala na monitorowanie, odnalezienie
i pojmanie każdego amerykańskiego obywatela.
Kiedy zdał sobie sprawę z konsekwencji
ujawnienia tego faktu amerykańskiej opinii publicznej, zamarł na moment, przewrócił oczami ze zgrozy nad tym, co powiedział, po czym kontynuował wywiad już
bez żadnych przerw.
(Źródło: otrzymane za pośrednictwem strony internetowej Sightings; http://www.sightings.com)

BAŁKAŃSKA TRASA NARKOTYKOWA
ZNOWU NA MAPACH
o dziesięcioletnim konflikcie zbrojnym na terenie byłej Jugosławii handlarze narkotyków pospiesznie dokonali
przeglądu starych bałkańskich tras umożliwiających szybkie dostawy ich towaru na
zachodni rynek.
Na dwóch trasach biegnących na zachód
obserwuje się obecnie nasilenie ruchu. Jedną z nich, wiodącą przez Macedonię i Albanię, zaopatrywane są Włochy, zaś drugą,
prowadzącą przez Bułgarię, Rumunię
i Węgry, zaopatrywane są Niemcy, Holandia i Wielka Brytania.
Według najnowszego raportu ONZ dotyczącego narkotyków przez Bałkany przepływa obecnie ponad 80 procent heroiny
przeznaczonej na rynek krajów Unii Europejskiej.
— Wraz z zakończeniem wojny na Bałkanach handlarze narkotyków wrócili do
tego regionu. Wzrosła liczba aresztowań
jak również wielkość przejmowanych ładunków — stwierdził Jenoes Sipos, rzecznik węgierskich służb celnych.
Kilogram heroiny może przynieść na
zachodnim rynku od 50 000 do 200 000
dolarów zysku. Wiedeńscy eksperci od narkotyków twierdzą, że wielkość pojedynczych partii rzadko schodzi poniżej 30
kilogramów, a często dochodzą one nawet
do 200 kilogramów.
Bułgarskie służby celne skonfiskowały
w ostatnim roku dwie tony heroiny. Lwią
jej część, około 1,7 tony, skonfiskowano na
granicy bułgarsko-tureckiej, na przejściu
granicznym Kapitan Andreevo.
Liczba i wielkość partii przejętych
w Austrii, które przybyły z Bałkanów, znacznie wzrosły w ciągu ostatnich dwóch lat.

P

CYTATY, MAKSYMY
Właśnie tak myśli gbur; to,
czego nie rozumie, zalicza do
bzdur.
Iwan Kryłow.
STYCZEŃ-LUTY 2002

. . .WIEŚCI Z GLgBALNEJ WIOSKI. . .
W roku 1999 skonfiskowano około 90
kilogramów heroiny, natomiast w roku
2000 już 230 kilogramów.
Sofijscy specjaliści od narkotyków wskazują na Albańczyków.
— Mafijne grupy albańskich handlarzy
narkotyków usadowiły się na wszystkich
szlakach wiodących do Europy. Bardzo
aktywni są tu również Albańczycy z Kosowa — oświadczył Siergiej Damianow, naczelnik bułgarskiego departamentu ds. zorganizowanej przestępczości i walki z handlem narkotykami.
(Źródło: Francuska Agencja Prasowa, 4 lutego 2001)

NA ZIEMI NIE MA MIEJSCA, GDZIE
MOŻNA BY SIĘ UKRYĆ PRZED
NAJNOWSZYMI SATELITAMI
iększość mieszkańców Ziemi nie
wie, że satelity są zdolne do wykonywania przedziwnych i często groźnych dla
nas zadań. Nie powinno to nikogo dziwić,
jeśli weźmie się pod uwagę ogrom wysiłków, jakie włożono w stworzenie technologii satelitarnej, od kiedy Sowieci wystrzelili w roku 1957 swojego pierwszego
satelitę o nazwie Sputnik, który wywołał
w Stanach Zjednoczonych panikę.
Szpiegowski satelita może monitorować
każdą bez wyjątku chwilę życia śledzonej
osoby, nawet gdy „cel” znajduje się wewnątrz domu lub podróżuje samochodem
w dowolnych warunkach pogodowych
(podczas deszczu, sztormu etc.).
Nie ma takiego miejsca na powierzchni
Ziemi, gdzie można by się ukryć. Potrzeba
tylko trzech satelitów do objęcia całego
świata inwigilacją. Poza możliwością śledzenia dowolnej osoby i przedstawianiem
wyników tej inwigilacji na ekranie komputera znajdującego się na Ziemi zadziwiające umiejętności satelitów umożliwiają odczytywanie stanu umysłu śledzonego
osobnika, monitorowanie rozmowy, manipulowanie urządzeniami elektronicznymi
i fizyczne atakowanie wybranej osoby przy
pomocy wiązki laserowej.

W

(Źródło: Pravda, 14 lipca 2001; http://english.pravda.ru/main/2001/07/11/9825.html.
To zdumiewający artykuł, który należy przeczytać w całości.)

NOWE HASKIE ZASADY PRAWA
OGRANICZĄ WOLNOŚĆ INTERNETU
czerwcu bieżącego (2001) roku odbyło się posiedzenie Haskiej Konferencji Międzynarodowego Prawa Cywilnego, które dotyczyło nowego traktatu
określającego zestaw praw określających
orzecznictwo we wszelkiego rodzaju cywilnych i handlowych sporach.
W tym nowym, proponowanym zestawie zasad umieszczono szereg twardych
praw, które w zasadniczy sposób zmienią
Internet w wyniku poszerzenia zakresu
praw każdego kraju do dóbr intelektualnych. Poza szeregiem wzajemnie nakładających się roszczeń prawnych wystawia on
każdego, kto publikuje w Internecie, na

W

STYCZEŃ-LUTY 2002

możliwość oskarżenia o zniesławienie i inne uszczerbki na honorze z praktycznie
każdego kraju, oraz pozbawia dostarczycieli usług internetowych ochrony przed
oskarżeniem ich o zniesławienie z racji
treści, jakie są publikowane w następstwie
ich usług.
Jeśli proponowany zestaw praw zostanie
przyjęty, znacznie ograniczy wolność w Internecie oraz swobody obywatelskie i zminimalizuje narodową niezależność. Co gorsze, praktycznie nikt nie wie nic konkretnego na temat tego traktatu.
Haska Konferencja Międzynarodowego
Prawa Cywilnego jest mało znaną organizacją, która odbyła pierwsze posiedzenie
w roku 1893 i aż do roku 1951 nie posiadała stałego statutu.
(Źródło: Consumer Project on Technology,
czerwiec 2001; www.cptech.org)

OKREŚLANIE PRAWDOMÓWNOŚCI
NA PODSTAWIE MIKRODRŻEŃ
unkcjonariusze policji w Stanach Zjednoczonych otrzymują obecnie najnowsze osiągnięcie w dziedzinie wykrywania
kłamstw – wspomagane komputerowo
urządzenie do analizy mowy, które dokonuje pomiaru zakłóceń brzmienia głosu
bez potrzeby podłączania do niego badanej osoby.
Można je stosować na odległość lub
przez telefon. Od momentu wyprodukowania go w roku 1997 już 25 agencji
stojących na straży prawa w stanie New
Jersey zakupiło Komputerowy Analizator
Stresu w Głosie (Computer Voice Stress
Analyser; w skrócie CVSA).
Naczelny detektyw Biura Prokuratury
okręgu Cape May, Jim Rybicki, twierdzi,
że CVSA jest szybszy od wariografu (tzw.
wykrywacza kłamstw), jest wielkości notebooka i kosztuje 10 000 dolarów.
Adwokaci broniący oskarżonych kwestionują naukową wartość tego urządzenia,
ponieważ mierzy ono ich zdaniem, podobnie jak wariograf, poziom napięcia emocjonalnego poddanej badaniu osoby.
CVSA mierzy „mikrozakłócenia w głosie”
– niewielkie modulacje częstotliwości głosu, które jest znacznie trudniej kontrolować niż reakcje mierzone przez wariograf.
Jego wskazania mają służyć głównie jako
pomoc w czasie przesłuchań, a nie jako
materiał dowodowy w sądzie.

F

(Źródło: New Jersey Law Journal, 4 grudnia
2000)

ZŁODZIEJE PRZYSZŁOŚCI
rytyjskie Ministerstwo Przemysłu
i Handlu opublikowało sprawozdanie,
w którym stwierdza, że w ciągu 20 lat
utalentowany brytyjski złodziej będzie bardziej zainteresowany kradzieżą tożsamości
obiektów niż ich samych.
Zespół zajmujący się zapobieganiem
przestępstwom ostrzega, że państwo winno w ciągu następnych dwóch lat opracować strategię walki z elektroniczną przestępczością, jeśli służby stojące na straży

B

prawa mają dotrzymać kroku przestępcom, którzy szybko przyswajają sobie nowe technologie.
Według raportu przestępcy będą polować na takie towary, jak dobra intelektualne, usługi internetowe, dane i wiedza.
Przewiduje się również, że rozwój elektronicznych identyfikatorów i osłon wyposaży
poszczególne artykuły w znaczniki właścicieli, które znacznie utrudnią ich kradzież.
Raport sugeruje, że osiągnięcia techniki
pozwolą złodziejom na stosunkowo dużą
anonimowość uderzeń za pośrednictwem
Internetu, które będą prowadzone szybko
i bez pozostawiania po sobie śladu, i że ich
celem będą usługi w rodzaju opłaconych
z góry nieimiennych telefonów komórkowych, hasła dostępu i inne szczegóły dotyczące kart kredytowych.
(Źródło: The Guardian, Londyn, 13 grudnia
2000)

ZEWNĘTRZNE SKORUPY
gencja ds. Badań Zaawansowanych
Środków Obrony (Defense Advanced
Research Products Agency; w skrócie DARPA) amerykańskiego Departamentu
Obrony zabiega o sfinansowanie kwotą 50
milionów dolarów zadania, którego celem
byłoby opracowanie zewnętrznej skorupy
(w rodzaju takiej, jaką mają raki) dla
żołnierzy. Pierwsze próby z nimi miałyby
być przeprowadzone już w roku 2005.
Skorupy te stanowiłyby zewnętrzny pancerz dostosowany kształtem do ciała nosiciela. Nie utrudniałyby ruchów i byłyby
mocne, poza tym ułatwiałyby swoim nosicielom poruszanie się na dalsze dystanse
z większą prędkością i z cięższym uzbrojeniem oraz ładunkiem. Mają one również
zwiększać śmiercionośność żołnierzy, jak
również ich przeżywalność.
Zbroje wyszły z użycia w XVII wieku
i wróciły do łaski w czasie pierwszej wojny
światowej w postaci chroniącego głowę
hełmu. Znacznie większym zainteresowaniem cieszyło się jednak zagadnienie
utrzymania żołnierzy w stanie czystości
oraz zapewnienia im wygody. Badania
wskazują, że przed forsownymi marszami
na duże odległości żołnierze mają zwyczaj
pozostawiania co cięższych części swojego
ekwipunku. Współcześni żołnierze noszą
na sobie wyposażenie dochodzące do jednej trzeciej wagi ich ciała.
Jan Walker, rzecznik prasowy DARPA,
oświadczył, że skorupa musi mieć własne,

A

CYTATY, MAKSYMY
Ten, kto wierzy, że za pieniądze może mieć wszystko, łatwo
popada w podejrzenie, że za
pieniądze gotowy jest zrobić
wszystko.
Benjamin Franklin
NEXUS • 5

. . .WIEŚCI Z GLgBALNEJ WIOSKI. . .
bardzo lekkie źródło zasilania działające
przez co najmniej 24 godziny. Standardowa lista wyposażenia żołnierza ubranego w taką skorupę ma zawierać między
innymi: urządzenie wizyjne poszerzające
pole widzenia, urządzenie dostarczające
danych dotyczących pola bitwy, systemy
monitorujące stan zdrowia oraz radiokomunikatory.
Skorupa ma być pobudzana do ruchu
przez dotknięcie jej bez potrzeby przyciskania jakichkolwiek guzików. Skorupy
te powinny zintegrować z polem walki
nawet kobiety, jako że najmocniejszym
obecnie argumentem przeciwko ich udziałowi w walkach jest to, że nie są one
w stanie stawić czoła wymaganiom fizycznym, koniecznym do wykonywania zawodu żołnierza.
Zewnętrzna skorupa stanowi kolejny
krok na drodze integracji człowieka z maszyną – stworzenia cyberżołnierzy.
(Źródło: Wired News, 24 stycznia 2001)

FAKTY NA TEMAT GLOBALNYCH
NIERÓWNOŚCI
to kilka najbardziej wymownych danych na temat istniejących na świecie
nierówności:
1. Spośród 100 największych gospodarek świata 51 stanowią korporacje, a tylko
49 kraje (dane na podstawie wyników
sprzedaży korporacji i produktu krajowego brutto poszczególnych krajów).
2. Łączna sprzedaż 200 czołowych korporacji rośnie szybciej od ogólnej aktywności ekonomicznej. W latach 1983-1999
ich łączna sprzedaż wzrosła z 25,0 do 27,5
procenta światowego PKB.
3. Łączna sprzedaż 200 czołowych korporacji jest większa od połączonych gospodarek wszystkich krajów minus gospodarki dziesięciu największych krajów.
4. Łączna sprzedaż 200 czołowych korporacji jest osiemnastokrotnie większa do
łącznych dochodów 1,2 miliarda ludzi (24
procent całej populacji świata) żyjących
w stanie „dotkliwego” ubóstwa.
5. Podczas gdy łączna sprzedaż 200
czołowych korporacji wynosi 27,5 procenta całej światowej aktywności ekonomicznej, korporacje te zatrudniają tylko 0,78
procenta światowej populacji.
6. W latach 1983-1999 dochody 200
czołowych korporacji wzrosły o 362,4 procenta, zaś liczba ich pracowników zaledwie o 14,4 procenta.
7. 5 procent siły roboczej 200 czołowych korporacji jest zatrudnionych przez

O

CYTATY, MAKSYMY
Społeczeństwo, które wprowadza cenzurę, jest społeczeństwem, które samo siebie okłamuje.
McKenzie Wark
6 • NEXUS

korporację Wal-Mart, znaną z rozbijania
związków zawodowych i szerokiego wykorzystywania pracowników pracujących na
pół etatu, aby uniknąć płacenia podatków
należnych przy zatrudnieniu na cały etat.
Ta gigantyczna firma sprzedaży detalicznej jest największym prywatnym pracodawcą na świecie zatrudniającym 1 140 000
pracowników, czyli niemal dwa razy więcej
od drugiej z kolei, Daimler-Chrysler, która zatrudnia 466 938 pracowników.
8. Korporacje amerykańskie dominują
na liście 200 czołowych korporacji z liczbą
82 korporacji (41 procent całości), druga
jest Japonia z 41 korporacjami.
9. Spośród wszystkich amerykańskich
korporacji, które znalazły się na liście 200
czołowych, 44 nie płaciło w latach 19961998 pełnego podatku korporacyjnego wynoszącego 35 procent. Siedem z nich zapłaciło w rzeczywistości mniej niż zero (z
powodu zwrotu nadpłaconego podatku).
Wśród nich znalazły się: Texaco, Chevron,
PepsiCo, Enron, Worldcom, McKesson
oraz największa korporacja świata – General Motors.
10. W latach 1983-1999 udział sektora
usług w ogólnej sprzedaży 200 czołowych
korporacji wzrósł z 33,8 do 46,7 procenta.
Największe zyski osiągnięto w sektorze
usług finansowych i telekomunikacyjnych,
w których to działach większość krajów
otworzyła swoje rynki na wolny handel.
(Źródło: Institute for
http://www.ips-dc.org)

Policy

Studies;

ORGANIZM „ZDOLNY DO
ZNISZCZENIA CAŁEGO ŻYCIA
NA ZIEMI”
aukowcy Nowozelandzkiej Królewskiej Komisji badającej efekty inżynierii genetycznej oświadczyli, że całe życie
na Ziemi może ulec zniszczeniu przez
genetycznie zmodyfikowane bakterie.
Czterech naukowców z USA za pomocą
łączy telewizyjnych przedstawiło materiał
dowodowy Królewskiej Komisji Genetycznych Modyfikacji. Ekolog gruntu, dr Elaine Ingham, mówiła o genetycznie zmodyfikowanej zabójczej dla roślin bakterii,
której przedostaniu się do środowiska
udało się zapobiec jej zespołowi badawczemu z Uniwersytetu Stanu Oregon.
Dr Ingham oświadczyła, że wytwarzająca alkohol bakteria została zatwierdzona
do prób polowych, kiedy jej zespół nieoczekiwanie odkrył jej zabójcze własności.
Dr Ingham sądzi, że zabicie życia roślinnego przez rozprzestrzenienie się tej bakterii wpłynęłoby zabójczo na całość życia
na Ziemi.
Genetycznie zmodyfikowana klebsiella
planticola wytwarzała alkohol z pożniwnych resztek roślin. Powstały w wyniku
tego procesu organiczny muł zawierający
te bakterie miał być wywożony na pola
w charakterze „nawozu”.
Dr Ingham powiedziała, że przeprowadziła niezależne badanie działania bakterii
na rośliny, czego nie wykonały odpowied-

N

nie władze, i zgodnie z tym, co twierdzi,
„po siedmiu dniach wszystkie rośliny zamieniły się w szlam”.
(Źródło: New Zealand Herald Online, 3 lutego 2001; http://www.nzherald.co.nz)

DELFINY „STOSUJĄ IMPULSY
DŹWIĘKOWE DO ZABIJANIA
SWOICH OFIAR”
rzez ponad 20 lat naukowcy przypuszczali, że przyjazne mlaśnięcia, które
emitują delfiny, mogą być w rzeczywistości
bronią, lecz nikt nigdy nie zauważył, jak
jest ona używana, nikt nie stwierdził, że
może ona zabijać ryby. Dwaj naukowcy
z Hawajów i Florydy mają obecnie na to
dowody zarejestrowane na taśmie wideo.
Dr Ken Marten z Earthtrust (hawajska
organizacja zajmująca się ochroną środowiska) zarejestrował w trakcie swoich badań sekwencję niskotonowych „trzasków”
emitowanych przez delfina ścigającego rybę. Zauważył, że krążące w pobliżu ławic
śledzi delfiny emitują niskotonowe trzaski
na najlepiej słyszalnej przez ryby częstotliwości i wysunął przypuszczenie, że mają
one na celu zniszczenie aparatu słuchowego ryb.
— Wycelował dokładnie w rybę
i brzdęk, brzdęk, brzdęk — powiedział dr
Marten.
Denise Herzing z Uniwersytetu Atlantyckiego na Florydzie zarejestrowała
dźwięki o średnich częstotliwościach emitowane przez dzikie nakrapiane delfiny
w czasie polowania nad dnem morza.
Twierdzi, że zagrzebane w mule węgorze
wyskakiwały z piasku i pozostawały nieruchome bądź poruszały się niemrawo, jak
gdyby były ogłuszone, co ułatwiało delfinom ich złapanie.

P

(Źródło: http://www.stuff.co.nz, 2 lutego
2001)

TYGRYSY WYKORZYSTUJĄ RYK
DO PARALIŻOWANIA SWOICH
OFIAR
yk tygrysa jest tak przerażający, że
jest zdolny do paraliżowania zwierząt
i ludzi przebywających w zasięgu jego słyszalności. Zjawisko to jeszcze do niedawna wprawiało w zdumienie uczonych.
Naukowcy z Instytutu Badań Komunikacji Fauny w Północnej Karolinie odkryli,
że sekret łowiecki tygrysa polega na zdolności emitowania dźwięków o bardzo niskiej częstotliwości, które odczuwa każda
zwierzyna razem z groźnym dudnieniem,
które jest zazwyczaj ostatnim dźwiękiem,
jakie słyszy jego ofiara.
Aby zrozumieć zachowanie zwierząt,
naukowcy pracowali nad bioakustycznym
wyjaśnieniem częstotliwości, wysokości,
głośności i czasu trwania wydawanych
przez nie dźwięków. Ustalili, że tygrys
emituje niskotonowe „infradźwięki”, które
są niesłyszalne dla ludzkiego ucha. Umiejętność tę posiadają wszystkie wielkie koty, aczkolwiek w stopniu mniejszym niż
tygrysy.

R

STYCZEŃ-LUTY 2002

. . .WIEŚCI Z GLgBALNEJ WIOSKI. . .
Ludzie słyszą dźwięki o częstotliwości
od 20 herców do 20 000 herców, zaś tygrysy, wieloryby, słonie i nosorożce są w stanie emitować dźwięki o częstotliwości poniżej 20 herców. Tygrys emituje mieszaninę infradźwięków o częstotliwości 18 herców i niższej w połączeniu z rykiem, który
słyszymy. W rezultacie ludzie mogą ulegać
chwilowemu paraliżowi pod wpływem tych
dźwięków – twierdzi dr Elizabeth von
Muggenthaler, dyrektorka instytutu.
To uderzenie infradźwiękami oznacza,
że tygrys ma możliwość sparaliżowania
nawet tresera, który pracuje z nim od lat.
— To dudnienie wstrząsa człowiekiem
i powoduje oszołomienie, ponieważ zostaje wyemitowane bardzo szybko, w ułamku
sekundy — twierdzi dr von Muggenthaler.
— To niesamowita siła skierowana w człowieka. Rycząc tygrysy często poruszają się
z wielką szybkością, przechodząc od stanu
kompletnego spoczynku do w pełni wyprostowanej postawy. W czasie trwania
ryku człowiekowi nigdy nie przychodzi do
głowy myśl o ucieczce, ponieważ w tym
momencie jest on wręcz jakby przyklejony
do miejsca, w którym się znajduje.
Tygrysy stosują infradźwięki nie tylko
w celu oszołomienia swoich ofiar. Są one
również cennym środkiem porozumiewania się, ponieważ mogą przenosić się na
duże odległości.
Wyniki tych badań nie zdziwią wojskowych naukowców, jako że są oni od
dawna świadomi potencjalnych możliwości infradźwięków zastosowanych w charakterze broni. Cały czas trwają prace nad
urządzeniami umożliwiającymi paraliżowanie nacierających oddziałów wroga przy
pomocy fal infradźwiękowych.
(Źródło: http://www.smh.com.au, 18 stycznia 2001)

KOMPUTERY GENERUJĄ ZAPAŚĆ
PAMIĘCI
ak dowodzą badania, rosnąca liczba
ludzi w wieku między 20 i 40 lat cierpi
na ostrą utratę pamięci z powodu coraz
częstszego polegania na komputerach.
Ofiary narzekają na niemożność zapamiętywania nazwisk, czasu i miejsca umówionych spotkań oraz ortografii, a w skrajnych przypadkach musiały odejść z pracy.
Lekarze winią za to komputery, elektroniczne notatniki i systemy automatycznego sterowania samochodami. Twierdzą, że
te gadżety prowadzą do spadku wykorzystywania mózgu do rozwiązywania problemów i spowodowania „informacyjnego
przeładowania”, które utrudnia rozróżnianie między informacjami ważnymi i mało
istotnymi.
Wstępne badania przeprowadzone na
grupie 150 ludzi w wieku od 20 do 35 lat
wykazały, że więcej niż jeden na dziesięciu
z nich cierpi na ostre zaburzenia pamięci.
Uczeni ze szkoły medycznej Uniwersytetu
Hokkaido w Japonii twierdzą, że zaburzenia pamięci wśród młodych ludzi wymagają dalszych badań.

J

STYCZEŃ-LUTY 2002

— Tracą zdolność zapamiętywania nowych rzeczy, przypominania sobie starych
wiadomości oraz rozróżniania między istotną i nieistotną informacją, co jest przejawem dysfunkcji mózgu — oświadczył
Toshiyuki Sawaguchi, profesor neurobiologii na Uniwersytecie Hokkaido. — Dzisiejsi młodzi ludzie po prostu głupieją.
Pewien dwudziestoośmioletni sprzedawca, który odniósł wcześniej sukces, musiał leczyć się u profesora Sawaguchi
i w końcu musiał porzucić swój zawód,
kiedy zdał sobie sprawę, że nie pamięta,
dokąd jedzie, z kim ma się spotkać, a po
dotarciu na miejsce, co ma sprzedać.
Profesor Pam Briggs z Uniwersytetu
Northumbria w Wielkiej Brytanii, która
przewodniczyła ostatnio sympozjum Brytyjskiego Towarzystwa Psychologicznego
poświęconego wpływom nowych technologii, oświadczyła:
— Sądzę, że wzrost popularności Internetu i komputerów zaczyna przynosić efekty. Konieczna do wykonywania codziennych czynności pamięć staje się zagrożona,
kiedy używa się komputera w charakterze
zewnętrznej pamięci.
Dr David Cantor, dyrektor Instytutu
Usług Psychologicznych w Atlancie w stanie Georgia, który od ponad 20 lat leczy
pacjentów cierpiących na niewydolność
pamięci i problemy ze skupieniem uwagi,
stwierdził:
— Wielu specjalistów uważa, że przeładowanie informacjami powoduje, że niektórzy ludzie mają kłopoty z przyswajaniem nowych informacji, albowiem osiągnęli kres tego, co mogą zmagazynować
w swoim mózgu. Ludzie ci zapominają
głównie dlatego, że są zbyt rozproszeni,
aby je przyswoić.
(Źródło: The Sunday Times, 5 lutego 2001)

CORAZ WCZEŚNIEJSZE DOJRZEWANIE
PŁCIOWE
aukowcy od wielu lat wiedzą, że chłopcy i dziewczęta osiągają okres dojrzewania płciowego znacznie wcześniej,
nie wiedzą jednak, jak twierdzą, dlaczego
tak się dzieje ani jakie mogą być tego
konsekwencje.
W roku 1997 badanie 17 000 dziewcząt
ujawniło, że średni wiek dojrzewania
płciowego zmniejszył się o rok w stosunku
do wcześniejszych badań, jakie przeprowadzono na dziewczętach typu kaukaskiego (białej rasy), i następuje średnio w wieku 9,7 lat.
Marcia Herman-Giddens, główna autorka badań i profesor na Uniwersytecie
Północy w Carolina Chapel Hill, stwierdziła, że dziewczęta pochodzenia afroamerykańskiego wchodzą w okres dojrzewania płciowego jeszcze wcześniej, w wieku około 8 lat.
Okres wchodzenia w okres dojrzewania
płciowego systematycznie się kurczy
– zwłaszcza u Afroamerykanów.
— Ten trend jest w moim przekonaniu
rzeczywisty — oświadczyła Marcia Her-

N

man-Giddens, dodając przy tym, że okres
dojrzewania wydaje się rozpoczynać wcześniej i trwać dłużej u wszystkich dzieci na
całym świecie. Obecnie jest w trakcie analizy danych dotyczących amerykańskich
chłopców.
Jedną z przyczyn, które były wiązane
z przedwczesnym dojrzewaniem, może być
otyłość, nadwaga. Jeśli chodzi o inne przyczyny, to są wśród nich predyspozycje genetyczne, niska waga w chwili urodzin,
uboga dieta, brak aktywności fizycznej i,
o dziwo, nieobecność ojca lub niespokrewnionego osobnika płci męskiej w domu.
Marcia Herman-Giddens wyjaśniła, że
naukowcy starali się również ustalić, czy
wpływ na to przyspieszenie mogą mieć
„endokrynologiczne zakłócacze” – grupa
związków chemicznych podejrzewanych
o powodowanie zakłóceń w działaniu
układu hormonalnego.
John Peterson Meyers, dyrektor Fundacji W. Altona Jonesa i autor książki na
temat skażenia chemicznego i jego wpływu
na rozwój płodu, oświadczył, że chemikalia powodujące skażenie środowiska opóźniały rozwój seksualny płodów szczurów.
Do najbardziej kontrowersyjnych spośród tych chemikaliów należą estry ftalanowe, które znajdują się w zabawkach,
wykładzinach podłogowych, detergentach
i kosmetykach.
(Źródło: Reuters Health, 9 lutego 2001;
http://www.rachel.org)

NIEKTÓRE SUROWE POTRAWY
MOGĄ BYĆ SKAŻONE
ak podaje General Accounting Office
(organ Kongresu USA będący odpowiednikiem naszego GUS-u) około 85
procent epidemii wszystkich chorób pochodzenia pokarmowego jest wywoływanych przez jarzyny, owoce, owoce morza
i sery, a nie przez mięso, produkty mleczarskie i jajka, które większość ludzi łączy
z zatruciami pokarmowymi.
— Są dwa rodzaje pożywienia: to, które
samo w sobie stanowi potencjalne zagrożenie, i to, które samo w sobie nie jest
niebezpieczne, lecz wspomaga rozwój
czynników chorobotwórczych — twierdzi
mikrobiolog żywności, Richard Linton
z Uniwersytetu Purdue. — Owoce i warzywa nie są same w sobie niebezpieczne, lecz
często wspomagają czynniki chorobotwórcze będące przyczynami naszych dolegliwości.
Ostatnio autorzy artykułu opublikowanego w New York Timesie podali, że pomimo dużych osiągnięć technologicznych
Amerykanie mają znacznie większe szanse

J

CYTATY, MAKSYMY
Nie troszczcie się o dzień jutrzejszy, gdyż dzień jutrzejszy
będzie miał własne troski.
Ewangelia
NEXUS • 7

. . .WIEŚCI Z GLgBALNEJ WIOSKI. . .
na zachorowanie w wyniku zatruć pokarmowych niż pięćdziesiąt lat temu. Eksperci przypisują to, przynajmniej częściowo,
rosnącemu apetytowi Amerykanów na surowe owoce i jarzyny.
— Gdybyśmy mieli gotować te produkty, nie byłby to bezpieczny sposób — powiada Linton. — W przeciwieństwie do
wieprzowiny i wołowiny, zwykle nie wiemy, jak przygotować płody rolne, aby zabić
organizmy chorobotwórcze.
Owoce same w sobie nie stanowią dobrego obiektu dla rozwoju bakterii. Brak
w nich protein, soków i poziomu kwasowości, jaki mają mięsa, jajka i mleko. Lecz
rolnicy hodujący warzywa często stosują
obornik i właśnie w tym miejscu zaczyna
się problem.
— Warzywa mogą być hodowane na
polach nawożonych obornikiem lub polach sąsiadujących z zabudowaniami gospodarskimi, w których trzymana jest trzoda chlewna, i kiedy pada deszcz, obornik
rozlewa się na warzywnik — wyjaśnia Linton. — Następnie jest on ładowany do
ciężarówki z tysiącem innych produktów
i w ten sposób może się rozprzestrzeniać.
Źródłem jednego z największych zatruć
pokarmowych ostatniego dziesięciolecia
była surówka z białej kapusty i innych
warzyw z dodatkiem majonezu, którą podawano w pewnej restauracji w stanie
Indiana. Wielu ludzi było bardzo zdziwionych, kiedy okazało się, że skażona była
kapusta a nie majonez.
Nie tak dawno, bo w roku 1999, skażona
partia soku pomarańczowego spowodowała zgon jednej osoby i przysporzyła poważnych dolegliwości 400 osobom.
Według danych Centrum Kontroli Chorób USA zatrucia pokarmowe w wyniku
spożywania sałatek są w 31 procentach
wywoływane przez płody rolne, owoce są
przyczyną 21 procent zatruć, sałata – 17
procent, a brukselka – 10 procent.
Według Lintona kolejną przyczyną wyraźnego wzrostu chorób pochodnych od
pokarmu jest pojawienie się w ostatnich
kilku dziesięcioleciach nowych, znacznie
niebezpieczniejszych czynników chorobotwórczych.
— Aby rozchorować się z powodu salmonelli, trzeba zjeść około miliona tych
bakterii — wyjaśnia Linton. — Z drugiej
strony, nowe patogeny, takie jak Escherichia coli szczepu 0157:H7 lub pałeczki
listeriozy, mogą być przyczyną poważnej
choroby po spożyciu zaledwie tuzina bak-

CYTATY, MAKSYMY
Wszyscy wiedzą, że czegoś nie
da się zrobić. I wtedy pojawia
się ten jeden, który nie wie, że
się nie da, i on właśnie to coś
robi.
Albert Einstein
8 • NEXUS

terii – problem ten pojawił się zaledwie
kilka lat temu.
Linton twierdzi, że sałata jest dobrym
przykładem warzywa, które może naukowców zajmujących się pożywieniem wprawić w nerwowe drgawki.
— Rośnie toto blisko ziemi — powiada
Linton — i może łatwo się zakazić, potem
wyrastają nowe liście i zakrywają skażone
obszary, co pozwala mikrobom na swobodny rozwój. Ma ona dużą powierzchnię
dostępną na skażenie i liście jej są pomarszczone, więc zawsze znajdzie się miejsce
nie do końca wymyte.
Linton twierdzi, że istnieje kilka sposobów, przy pomocy których konsumenci
mogą chronić się przed brudnymi warzywami i owocami:
• Należy być szczególnie ostrożnym
w przypadku owoców i jarzyn rosnących
blisko powierzchni gruntu – to znaczy
z ziemniakami, marchwią, sałatą, truskawkami – sporządzone z nich potrawy stanowią większe ryzyko.
• Takie owoce i warzywa należy myć
bardzo dokładnie pod bieżącą zimną wodą
używając do tego celu szczotki.
W przeciwieństwie do dolegliwości powodowanych przez produkty mleczne
i mięso, w których przypadku ich przyczyną jest złe gotowanie, najlepsze metody
zapobiegania chorobom powodowanym
przez płody rolne znajdują się zdaniem
Lintona na farmie.
Producentom jarzyn i owoców, którzy
chcieliby poznać metody produkcji
zmniejszające niebezpieczeństwo zakażenia płodów i wywoływania przez nie chorób, Linton poleca lekturę broszury zatytułowanej Food Safety Begins on the Farm:
A Grower’s Guide to Good Agricultural
Practices for Fresh Fruits and Vegetables
(Bezpieczeństwo pożywienia zaczyna się na
farmie – przewodnik hodowcy po dobrych
rolniczych metodach uzyskiwania świeżych
owoców i jarzyn).
Ta 27-stronicowa broszurka została napisana przez ekspertów od bezpiecznego
żywienia z 22 subsydiowanych przez rolnictwo uniwersytetów i można ją zamówić
w Cornell Good Agricultural Practices
Program w USA (telefon +1(697)
254 5383, strona internetowa: eab38@cornell.edu).
(Źródło: http://www.altmedicine.com/app/
new.cfm, 5 kwietnia 2001)

BADANIE ZWIĄZKU MIĘDZY
EMOCJAMI I ZDROWIEM
ebrani w będącym ucieleśnieniem
amerykańskiego establishmentu medycznego Narodowych Instytutach Zdrowia (National Institutes of Health; w skrócie NIH) eksperci medyczni dyskutowali
nad traktowaną wcześniej jako newageowy
wymysł koncepcją, zgodnie z którą ludzkie
zdrowie zależy w dużym stopniu od
emocji.
Czołowi naukowcy z dziedziny medycyny, neurologii, mikrobiologii, psychologii

Z

i nauk społecznych wzięli udział w przełomowej konferencji na temat wzajemnego
oddziaływania na linii umysł-ciało. Tematem ich dyskusji nie były jednak zagadnienia związane z kulturą masową i samopomocą, ale fizjologiczne mechanizmy łączące stan umysłu jednostki z jej zdrowiem
fizycznym.
— Tak się złożyło, że dziedzina ta stała
się nagle najważniejsza. Pięć lub dziesięć
lat temu było to coś w guście New Age
— oświadczyła w trakcie wywiadu dr Esther Sternberg z wchodzącego w skład
NIH-u Narodowego Instytutu Zdrowia
Psychicznego i dodała: — Pogląd, że emocje mają coś wspólnego z chorobami, że
stres może prowadzić do choroby, że wiara
może człowieka uzdrowić – wszystko to już
znamy od tysięcy lat i jest to głęboko
zakorzenione w kulturze. Do niedawna
nie mieliśmy jednak narzędzi pozwalających na udowodnienie tych związków w rygorystyczny, naukowy sposób.
Dr Sternberg kieruje realizowanym
w jej instytucie programem, w ramach
którego bada się wpływ emocji na system
immunologiczny człowieka. Będący agendą amerykańskiego Departamentu Zdrowia i Usług NIH jest „prawą ręką” rządu
federalnego w dziedzinie badań medycznych.
Lekarze już dawno spostrzegli istnienie
związku między stanem emocjonalnym
i odpornością na choroby – to, że osoba
znajdująca się w stanie stresu może być
mniej odporna od szczęśliwszej, pełnej
nadziei osoby. Jednak uczeni dopiero niedawno zaczęli badać dokładnie mechanizm, przy pomocy którego organizm
przekłada emocje na fizjologiczne środki
obrony przed chorobą.
Celem naukowców biorących udział
w tej konferencji było zlokalizowanie przy
zastosowaniu najnowszych osiągnięć techniki medycznej fizycznych i molekularnych
podstaw emocji w relacji do chorób. Szukając rozwiązania tego problemu zaglądają do wnętrza mózgu, obserwują hormony
i system immunologiczny.
Eksperci oznajmili, że uczonym chodzi
o określenie neurobiologicznego obiegu
kryjącego się za tym, w jaki sposób różne
emocje – od szczęścia zaczynając, a uczuciu osamotnienia kończąc – oddziałują na
takie choroby, jak rak, zawały serca lub
wylewy, a także jaką rolę odgrywa w tym
schemacie sen. Bardzo skomplikowanym
zadaniem jest, jak twierdzą, ustalenie, jaką
rolę odgrywają warunki socjalne – życie
rodzinne, stosunki z przyjaciółmi, stres
i inne czynniki.
— Oczywiście miłość jest bardzo ważna
— stwierdził dr Robert Rose, dyrektor
Sieci MacArthura ds. Relacji Mózg-Organizm, wiodącej w tej dziedzinie instytucji, i dodał: — Wzajemne stosunki między
ludźmi także są ważne. Ważna jest również nadzieja i wiara. Kiedy dowiemy się,
jaka jest ich waga i jak oddziałują, w przypadku których chorób są najbardziej efek-

STYCZEŃ-LUTY 2002

. . .WIEŚCI Z GLgBALNEJ WIOSKI. . .
tywne, a także jaki jest mechanizm ich
oddziaływań, będziemy mogli ujarzmić je
do naszych celów.
Dr Rose stwierdził, że dalekosiężnym
celem jest pomoc ludziom w uzyskiwaniu
umiejętności pomagania sobie samym
– w uzyskiwaniu lepszej reakcji na chorobę
i w pokonywaniu jej objawów.
— Sztuka polega na tym, aby ustalić,
w jaki sposób to coś – przeżycie – zostaje
przetworzone w mózgu na zmiany hormonalne oraz zmiany w układach rządzących systemami komórek immunologicznych — wyjaśnił dr Rose. — Mechanizmy
układu hormonalnego i immunologicznego działają na poziomie molekularnym.
Sygnalizują, w jaki sposób organizm powinien reagować na bakterie i wirusy lub
zachować się w obliczu hormonu zmieniającego ilość cukru we krwi.
(Źródło: Agencja Reutera, 27 marca 2001)

KORZYŚCI WYNIKAJĄCE
ZE ZDROWEJ DIETY POJAWIAJĄ SIĘ
DOPIERO PO DWÓCH LATACH
ak sugerują najnowsze doniesienia, nigdy nie jest za późno na rozpoczęcie
ograniczania ilości tłuszczu w naszej diecie, jako że korzyści wynikające ze zdrowego odżywiania się w odniesieniu do ryzyka
choroby sercowej pojawiają się dopiero po
co najmniej dwóch latach.
Jak wynika z przeglądu 27 badań, którymi objęto ponad 30 000 dorosłych zdrowych ludzi, dieta niskotłuszczowa redukuje ilość przypadków śmiertelnych z powodu choroby serca o 9 procent i zmniejsza
występowanie zawałów serca oraz wylewów do mózgu o 16 procent. Jak podaje
British Medical Journal w numerze z 31
marca 2001 roku, niskotłuszczowa dieta
nie powoduje jednak zmniejszenia ryzyka
śmierci z powodu innych chorób.
Inne badania dowodzą, że osoby, zarówno z dużym, jak i niskim ryzykiem zapadnięcia na chorobę sercową, odnoszą duże
korzyści w następstwie stosowania diety
niskotłuszczowej. Korzyści te są jednak
najwyraźniej widoczne, jak podkreśla raport, u pacjentów, którzy wytrwali w ograniczaniu tłuszczów przez okres co najmniej dwóch lat.
Główny autor raportu, dr Lee Hooper
z University Dental Hospital w Manchesterze (Wielka Brytania), podkreśla, że wyniki badań powinny zachęcić ludzi do zachowania zdrowej diety przez długi okres
czasu.
— Ludzi z wysokim ryzykiem zapadnięcia na chorobę sercową zachęcałbym
do ograniczenia spożycia tłuszczów, jak
również do spożywania dużych ilości tłustych ryb, owoców i jarzyn, a także do
niepalenia i wykonywania dużej ilości nie
przeciążających organizm ćwiczeń fizycznych. Utrzymanie takiego trybu życia
przez cały czas będzie dla nich najlepszą
ochroną — zapewnia Hooper.

J

(Źródło: British Medical Journal, nr 322, str.
757-763)

STYCZEŃ-LUTY 2002

PRZEZIĘBIŁEŚ SIĘ? LEKARZ POWINIEN
PRZEPISAĆ CI PŁUKANIE GARDŁA
hociaż niektórzy ludzie często żądają
antybiotyków przy pierwszych objawach kataru, liczna grupa lekarzy twierdzi,
że przypadki większości infekcji górnych
dróg oddechowych nie wymagają antybiotyków i znacznie lepiej je leczyć przy pomocy dostępnych bez recepty leków na
przeziębienie oraz staroświeckim płukaniem gardła soloną wodą.
Antybiotyki działają jedynie na bakterie,
podczas gdy przyczyną większości przypadków ostrego zapalenia oskrzeli, zatok,
gardła i ogólnych infekcji górnych dróg
oddechowych są wirusy. W rzeczywistości
leczenie antybiotykami przeziębień, zapalenia oskrzeli oraz innych infekcji górnych
dróg oddechowych jest „niemal zawsze
niewskazane”, jak utrzymuje Amerykańskie Kolegium Lekarskie-Amerykańskie
Towarzystwo Internistyczne (American
College of Physicians-American Society of
Internal Medicine; w skrócie ACP-ASIM).
Niewłaściwe stosowanie antybiotyków
jest głównym powodem tego, że pewne
bakterie uodparniają się na leki, które
wcześniej bardzo dobrze skutkowały. Im
częściej stosowany jest antybiotyk, tym
częściej bakterie są wystawione na ich
działanie i tym częściej powstają mutanty,
które są odporne na leki. Według ACPASIM w USA w przypadku ostrego stanu
zapalnego górnych dróg oddechowych
w 75 procentach przypadków ordynowane
są antybiotyki.
W celu ograniczenia fali pojawiania się
odpornych na leki bakterii, jaka wystąpiła
w ostatnim dziesięcioleciu, organizacja ta
wydała zalecenia w sprawie stosowania
antybiotyków i zamieściła je w numerze
Annals of Internal Medicine (Annały Internistyki) z 20 marca 2001 roku.
Według ACP-ASIM, lekarze mają tendencję do niefrasobliwego stosowania antybiotyków, ponieważ wierzą, że pomogą
w ten sposób swoim pacjentom albo zapobiegną potencjalnym komplikacjom wywołanym przez nie zdiagnozowane infekcje
bakteryjne towarzyszące infekcjom wirusowym.
Jak podkreśla ACP-ASIM, osiągnięte
w ten sposób korzyści mają jednak charakter jedynie teoretyczny, podczas gdy „potencjalne szkody takich praktyk są dobrze
znane, zarówno na poziomie konkretnego
pacjenta, jak i społeczeństwa”.

C

(Źródło: Annals of Internal Medicine, 2001,
nr 134, str. 479-486)

NATURALNE KONOPIE INDYJSKIE
„LEPSZE OD WYCIĄGÓW”
r Williamson z Wielkiej Brytanii
utrzymuje, że lekarstwa zawierające
wszystkie składniki konopi indyjskich
działają lepiej od ekstraktów. Mimo włożenia ogromu pracy w badanie ich zasadniczego składnika o nazwie THC (tetrahydrocannabinol) oświadczyła, że pragnie
rozszerzyć badania na całą roślinę.

D

— Cierpiący na stwardnienie rozsiane
twierdzą, że zioło to przynosi im wielką
ulgę i chcemy dowiedzieć się, czy rzeczywiście cały krzew jest lepszy od przyjmowania jedynie wyizolowanych z niego cannabinoidów — oświadczyła dr Williamson
dziennikarzom BBC. — Odkryliśmy, że
stosując ekstrakt z tej rośliny uzyskujemy
lepsze rezultaty niż wtedy, gdy stosujemy
czysty THC. Wiemy, że THC działa, lecz
cała roślina działa lepiej i zastanawiam się,
czy nie ma w niej jeszcze czegoś, co ma
jeszcze większe możliwości.
Dr Williamson przedstawiła swoje odkrycia na sympozjum poświęconym cannabinoidom stosowanym jako leki, które
odbyło się w Królewskim Towarzystwie
Farmaceutycznym w Londynie.
Wyselekcjonowany przez brytyjską Izbę
Lordów w początku kwietnia komitet naukowo-techniczny opublikował raport, który nawołuje do traktowania konopi indyjskich tak jak innych leków.
Clare Hodges z Przymierza na rzecz
Terapii Konopiami Indyjskimi (Alliance
of Cannabis Therapeutics) stwierdziła, że
konopie indyjskie stanowią zasadniczy
środek służący do łagodzenia objawów
stwardnienia rozsianego, na które cierpi.
Używa tego leku regularnie i uważa, że
działa on lepiej od innych ordynowanych
jej medykamentów.
— Z dnia na dzień poprawia się jakość
mojego życia, środek ten nie tylko łagodzi
moje problemy o charakterze fizycznym,
ale podnosi mnie również na duchu. Nie
musi się być aż na haju lub doprowadzać
do stanu upojenia, aby poprawić sobie
nastrój, aby uzyskać rezultat, jaki powinny
dawać antydepresanty, które często go nie
dają. Konopie indyjskie to jedyne lekarstwem, co do którego ja i wielu innych ludzi
przekonało się, że działa dodatnio na cały
organizm.
(Źródło: http://news.bbc.co.uk, 5 kwietnia
2001)

UNICESTWIANIE SPRZĘTU
ELEKTRONICZNEGO
ajna grupa brytyjskich naukowców
stworzyła nabój artyleryjski zdolny do
unieszkodliwiania sprzętu elektronicznego
bez zabijania ludzi. Broni tej można użyć
w konflikcie z innym krajem w celu obezwładnienia jego zdolności militarnych
i zniszczenia jego dowódczej infrastruktury.
Pocisk ma szereg mikroskopijnych ładunków wybuchowych, które mają za zadanie otwarcie głowicy z chwilą osiągnięcia celu. Po otwarciu głowica wysuwa anteny służące do transmisji impulsu fal radiowych, który unieruchamia sprzęt elektroniczny znajdujący się w zasięgu działania pocisku. Pocisk jest zdolny do unieruchomienia nawet komputerów będących
na wyposażeniu takich jednostek, jak czołgi i samoloty.

T

(Źródło: Washington Times, 27 grudnia
2000)

NEXUS • 9

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . RAPgRTY . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
TERRORYŚCI I PORADZIECKA BROŃ JĄDROWA
Igor Witkowski

D

nia 11 września świat wkroczył, nie wiedząc jeszcze o tym,
w zupełnie nową erę. Nie ma ona jeszcze swojej nazwy,
choć najtrafniej brzmiałoby określenie „era terroryzmu masowego rażenia”, gdzie liczbę ofiar zamachu mierzy się w tysiącach.
Z każdym dniem coraz bardziej realna staje się jednak
perspektywa, w której słowo „tysiące” trzeba będzie zastąpić
słowem „miliony”. Upoważniają do tego chociażby ostrzeżenia
służb wywiadowczych państw NATO o szykowanym przez
terrorystów ataku bronią biologiczną. Ostrzeżenia te zyskały
ostatnio potwierdzenie, gdy po raz pierwszy od 25 lat wykryto
w USA przypadki (śmiertelnego) zarażenia bakteriami wąglika.
Przetrwalniki tych bakterii zostały najwyraźniej celowo umieszczone w określonych miejscach, tak jakby chodziło o przetestowanie określonej partii „towaru”. Gdyby terroryści rzeczywiście użyli taką niekonwencjonalną broń, skutki tego mogłyby
przerosnąć wszelkie wyobrażenia i w żaden sposób nie dałyby
się porównać z atakiem na budynki World Trade Center.
Symulacje takich zdarzeń realizowano już wiele razy, na
przykład w roku 1993 specjalny urząd powołany przez Kongres
USA (Office of Technology Assessment) postanowił przeanalizować, co by się stało, gdyby mały samolot rolniczy rozpylił nad
Waszyngtonem 100 kg preparatu zawierającego zarazki wąglika. Ustalono, że śmierć ponieśliby nie tylko mieszkańcy
samego Waszyngtonu, ale i wielu innych miast – w sumie trzy
miliony ludzi!
To jednak nie wszystko. Zachodnie służby wywiadowcze od
lat ostrzegają o jeszcze większym zagrożeniu – o zagrożeniu
jądrowym. Na pierwszy rzut oka może wydawać się, że broń
tego rodzaju jest na tyle skomplikowana, że znajduje się
całkowicie poza zasięgiem grup terrorystycznych. Tak jednak
nie jest, i to co najmniej z trzech powodów.
Po pierwsze, to, co było szczytowym osiągnięciem techniki
ponad pół wieku temu, nie jest nim dzisiaj, zwłaszcza że wiedza
naukowa dotycząca konstrukcji broni jądrowej jest powszechnie dostępna.
Po drugie, mamy w istocie do czynienia nie tyle z samym bin
Ladenem, co z potężnym sojuszem, którego działania koordynowane są w skali światowej. Będąc jeszcze w Sudanie,
Osama zjednoczył 43 radykalne organizacje islamskie z całego
świata i tym samym znacząco zwiększył możliwości terrorystów,
w tym możliwości nabywcze.
Po trzecie i najważniejsze, terroryści mają dostęp do gotowych ładunków jądrowych z nieszczelnych arsenałów poradzieckich. W szczytowym okresie Związek Radziecki zatrudniał
w przemyśle jądrowym około miliona ludzi. Gdy się rozpadł,
procesy rozkładu objęły również odziedziczony po nim arsenał
broni masowego rażenia. Dotyczy to również ogromnej rzeszy
bezrobotnych lub bardzo słabo opłacanych naukowców, techników i wojskowych – ci ostatni często nie otrzymują żołdu
przez kilka miesięcy pod rząd i fakt dostępu do broni jądrowej
niczego tu nie zmienia. W sytuacji, gdy gram plutonu kosztuje
na czarnym rynku więcej, niż osoba taka jest w stanie zarobić
legalnie podczas całego życia, trzeba spojrzeć prawdzie w oczy...
Terroryści już od dawna próbowali wejść w posiadanie broni
jądrowej, przy czym największą intensywność tych prób odnotowano w połowie lat dziewięćdziesiątych. W awangardzie
tych starań stał znany nam już bin Laden. Jego usiłowania
musiały mieć całkiem konkretną formę, skoro po zamachach
w Kenii i Tanzanii pod koniec roku 1998 sąd federalny w Nowym Jorku formalnie oskarżył go o przygotowywanie ataków
jądrowych. Pomagać mu w tym mieli sprzymierzeńcy z innych
10 • NEXUS

grup terrorystycznych. Bin Laden sam nawet oficjalnie wypowiadał się na ten temat. Potwierdził próby uzyskania dostępu
do broni, stwierdzając, że „wypełnia w ten sposób swój obowiązek”. Na początku roku 1999 szef wydziału antyterrorystycznego FBI Dale Watson także potwierdził te dążenia. Warto
jednak na to wszystko spojrzeć również od strony Rosji, gdyż
tylko w tym wypadku możemy uzyskać w miarę klarowny obraz
sytuacji.
ZSRR pozostawił po sobie tak ogromną liczbę instytucji
mających do czynienia z materiałami rozszczepialnymi – około
14 500 – że ich skuteczne monitorowanie jest czystą abstrakcją.
Liczące 900 pracowników ministerstwo energii atomowej deklaruje możliwość kontrolowania tylko 1/3 tych placówek. Wiele obiektów badawczo-produkcyjnych znalazło się wraz z rozpadem ZSRR poza kontrolą Rosji – przede wszystkim dwa duże
kompleksy w Kazachstanie (Kurczatow i Krasnojarsk-45) oraz
wiele mniejszych w Uzbekistanie, Tadżykistanie i na Ukrainie.
Nic więc dziwnego, że w tym samym czasie, kiedy odnotowano wzmożone zainteresowanie terrorystów bronią jądrową, zachodnie służby wywiadowcze zaczęły odbierać alarmujące meldunki o przypadkach jej kradzieży. Fachowy magazyn Jane’s Intelligence Review uważany za najpoważniejszą
publikację w swojej dziedzinie podał, że pierwsza fala takich
doniesień dotarła już latem 1994 roku. Wynikało z niej między
innymi, że w marcu 1992 roku z wojskowych magazynów
w Komsomolsku nad Amurem „zniknęły” 23 głowice.
Wkrótce potem zachodnie media poinformowały w związku
z walkami w Czeczenii o zdobyciu przez partyzantów znajdującej się w tamtym rejonie tajnej bazy wojskowej Bamut. Wywołało to konsternację wśród zachodnich analityków i wojskowych,
bowiem do tego momentu Zachód nic nie wiedział o jej
istnieniu. Na dalsze „nowiny” nie trzeba było długo czekać...
Na oficjalnej konferencji prasowej w Bonn podano, że
w latach 1994-1995 znany ze wspierania organizacji terrorystycznych Iran „nabył” na Zakaukaziu kilka gotowych ładunków,
w tym tzw. „walizki jądrowe” skradzione przez Czeczenów
z bazy Bamut oraz parę pocisków artyleryjskich, prawdopodobnie kalibru 152 mm. Informacji tych miał dostarczyć niemiecki
wywiad BND.
Skądinąd wiadomo było, że partyzanci czeczeńscy utrzymują
kontakty z organizacją bin Ladena i że w ich szeregach walczyli
wyszkoleni przez niego ochotnicy. Niejako w uzupełnieniu tych
danych już 11 października ubiegłego roku FBI ujawniło po
przeanalizowaniu transakcji finansowych poprzedzających ostatnie zamachy, że „nici” terrorystów prowadzą między innymi do
Iranu i Uzbekistanu. Tak więc koło się zamyka.
Fala doniesień wywiadowczych z połowy lat dziewięćdziesiątych wywołała wzrost zainteresowania stanem rosyjskich sił
zbrojnych, zwłaszcza w powiązaniu z „kwitnącą” tam zorganizowaną przestępczością.
Dane o przestępczości w wojsku okazały się zatrważające.
O ile jeszcze w 1995 roku oficjalna statystyka mówiła o liczbie
12 400, a w roku 1996 – 12 300 przestępstw, to już w roku 1997
nastąpił ich wzrost do około 18 000, a rok później do 17 70019500 – w zależności od źródła informacji. W samym tylko roku
1998 aresztowano 14 generałów, a na kolejnych 16 przygotowano akty oskarżenia.
Według raportu przygotowanego na początku roku 1999
przez CIA dla komisji sił zbrojnych Senatu Stanów Zjednoczonych pracownicy i strażnicy wielu instalacji rosyjskich
związanych z bronią jądrową nie otrzymywali wypłat od wielu
miesięcy. Często zdarzało się, że strażnicy nie patrolowali
ogrodzeń, gdyż po prostu nie mieli ciepłych ubrań zimowych.
Oni sami zresztą również przyczynili się do wzrostu przestępSTYCZEŃ-LUTY 2002

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . RAPgRTY . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
czości – brali udział w zabójstwach, a w jednym przypadku
miała nawet miejsce nieudana próba porwania samolotu przez
strażnika instalacji nuklearnej. Zdarzało się, że wyłączano
systemy alarmowe (które i tak nie są wszędzie zainstalowane),
nawet z tak prostych powodów, jak odcięcie dopływu prądu
w wyniku niepłacenia rachunków. O skali zjawiska świadczy
również to, że co roku z rosyjskiej armii ginie przeciętnie 30 000
sztuk broni konwencjonalnej. Jeśli wierzyć raportowi przygotowanemu w marcu 1994 roku dla prezydenta Jelcyna przez
rosyjską Federalną Służbę Kontrwywiadowczą, w samej tylko
drugiej połowie poprzedniego roku wykryto 700 przypadków
kradzieży „tajnej technologii”, między innymi z przemysłu
jądrowego.
Ostatnio sytuacja zaczęła pogarszać się w jeszcze szybszym
tempie. Czeczenia stała się rajem dla różnych grup terrorystycznych, tylko w ubiegłym roku uprowadzono tam około 200
cudzoziemców. Rosyjska mafia stała się przedsięwzięciem globalnym – działa w ponad 60 krajach i na dużą skalę zaopatruje
w broń nawet ugrupowania partyzanckie w Kolumbii. Według
byłego ministra spraw wewnętrznych Rosji Władimira Ruszajło
korupcja dotyczy 70 procent urzędników państwowych. Tylko
w pierwszym kwartale bieżącego roku odnotowano kradzież 676
sztuk broni, choć ocenia się, że jest to tylko czubek góry lodowej.
W samej tylko Moskwie odnotowano wzrost przestępczości
w stosunku do roku poprzedniego o 45 procent! Informacje
tego rodzaju można by mnożyć bez końca.
Rzecz w tym, że oprócz „ilościowego” wzrostu zagrożenia
jest również wzrost „jakościowy”. Pod koniec lat osiemdziesiątych zachodnie wywiady zaalarmowała jeszcze jedna sprawa
– sprawa tak zwanej „czerwonej rtęci”. Chodziło o szczególną
mieszankę izotopów promieniotwórczych, która radykalnie ułatwiałaby skonstruowanie broni jądrowej. Zachodnie czynniki
oficjalne po pewnym czasie podały, że cała sprawa jest nieporozumieniem, jednak ci naukowcy jądrowi, którzy mieli dostęp do
informacji o „czerwonej rtęci”, jednoznacznie potwierdzili jej
rzeczywisty charakter. Stanowisko takie zajęli między innymi:
dr Theodore Taylor, konstruktor najmniejszego amerykańskiego ładunku jądrowego; dr Frank Barnaby, współkonstruktor
brytyjskiej bomby jądrowej, oraz dr Sam Cohen, współtwórca
opracowanej w ramach projektu „Manhattan” bomby „Fat
Man”. Według nich ładunek jądrowy oparty na „czerwonej
rtęci” byłby nie tylko stosunkowo prosty, ale również bardzo
mały – nawet wielkości piłki tenisowej. Substancję tę produkowano jeszcze za czasów ZSRR.
W roku 1987 miałem okazję osobiście przekonać się o autentyczności tej sprawy. Próba sprzedania na czarnym rynku 11
kg rtęci (normalnej) wywołała wściekłe wręcz dopytywania się
o rtęć „czerwoną”. Jak się później okazało, niemniej gorączkowe zalecenia dotyczące wymienionej substancji docierały
wtedy na przykład do Wojsk Ochrony Pogranicza.
Bez względu na to, jaką broń zastosują arabscy fanatycy,
skutki – chociażby psychologiczne – będą niewyobrażalne.
Odmieni to nasz świat na zawsze. Niezależnie od względów
psychologicznych ataki tego rodzaju oznaczałyby wybuch III
wojny światowej. I
O autorze:
Igor Witkowski jest znanym publicystą i autorem głośnego liczącego
już 7 tomów cyklu książkowego Supertajne bronie Hitlera. W swoim
dorobku ma również takie książki, jak UFO – przełom (1997), Księga
dowodów (1999), Supertajne bronie islamu (1999), Hitler-Stalin – oblicza propagandy (2001), Hitlera plany przebudowy świata (2001). Jest
autorem trafnej prognozy, w której przewidział obecną falę terroru.

STYCZEŃ-LUTY 2002

„PIRAMIDA POKARMOWA” JEST NIEPRAWIDŁOWA
ak twierdzi dr Walter Willett, czołowy żywieniowiec Stanów
Zjednoczonych, w swojej książce Eat, Drink and Be Happy:
The Harvard Medical School Guide to Healthy Eating (Jedz, pij
i bądź szczęśliwy – przewodnik zdrowego żywienia Harvardzkiej
Szkoły Medycznej), sławna „piramida pokarmowa” traktowana
przez wielu dietetyków jako świętość jest nieprawidłowa i szkodzi
zarówno linii naszego ciała, jak i naszemu zdrowiu.
Opracowana przez Departament Rolnictwa Stanów Zjednoczonych (USDA) w roku 1992 piramida zaleca spożywanie dziennie
od 6 do 11 porcji chleba, płatków zbożowych i makaronu, od 2 do
3 porcji mięsa, drobiu, ryby, suchej fasoli, jajek i orzechów oraz
oszczędną konsumpcję tłuszczów, olei i słodyczy.
Piramida została szeroko rozpropagowana i opublikowana w całych Stanach Zjednoczonych. Jest drukowana na pudełkach z płatkami i opakowaniach chleba, umieszczono ją też na tablicach
w szkołach oraz w podręcznikach uniwersyteckich. Jest znana nie
tylko w USA. Amerykańska Federacja Ryżu rozpowszechnia ją na
przykład w Meksyku przy okazji promocji amerykańskiego ryżu.
Piramida ta jest jednak przestarzała i nie odzwierciedla ostatnich
badań żywności, jak twierdzi dr Willett, dziekan Wydziału Żywienia
na Uniwersytecie Harvardzkim, w USA Today z 26 lipca 2001 roku.
Dr Willett utrzymuje, że jego nowa piramida żywieniowa
oferuje perspektywę dłuższego i lepszego życia.
Co więcej, twierdzi, że piramida żywieniowa Departamentu
Rolnictwa Stanów Zjednoczonych służy interesom jego głównego
klienta – przemysłu spożywczego Stanów Zjednoczonych.
W I rozdziale swojej książki pisze:

J

Należy pamiętać, że Departament Rolnictwa Stanów Zjednoczonych (USDA) jest agencją odpowiedzialną za promowanie amerykańskiego rolnictwa, a nie instytucją, której zadaniem jest dbanie
o zdrowie, taką jak Departament Zdrowia i Usług dla Ludności,
Narodowy Instytut Zdrowia czy Instytut Medycyny. To, co jest
korzystne dla rolnictwa, niekoniecznie musi być korzystne dla ludzi,
którzy spożywają jego produkty.
Służenie dwóm panom to złożony problem, zwłaszcza gdy
jednym z nich są przekonywający i ustosunkowani przedstawiciele
przemysłów mięsnego, mleczarskiego i cukrowniczego. Końcowy
rezultat tych zawodów w „przeciąganiu liny” stanowi zestaw pozytywnych, globalnych rekomendacji, które kompletnie wypaczają to,
co powinno być najważniejszym narzędziem służącym poprawie
zdrowia pojedynczych ludzi oraz całego społeczeństwa.
Piramida USDA oferuje niejasne, pozbawione naukowych podstaw rady w nadzwyczaj istotnej sprawie – co jeść. W skrajnych
przypadkach zawarte w niej błędne informacje prowadzą do nadwagi, kiepskiego zdrowia i niepotrzebnego, wczesnego zgonu.

Dr Willett twierdzi, że piramida USDA kładzie za duży
nacisk na czerwone mięso i wrzuca do jednego worka zbyt
wiele węglowodanów. Za mało uwagi poświęca natomiast
orzechom, strączkowym i zdrowym olejom, które wpływają
dodatnio na stan zdrowia.
Podstawą alternatywnej piramidy zdrowego odżywiania dra
Willetta są codzienne ćwiczenia, kontrola wagi ciała oraz
spożywanie z większością posiłków naturalnego ziarna, takiego jak brązowy ryż. Podkreśla ona również potrzebę spożywania roślinnych olei – oleju rzepakowego i sojowego – i sugeruje jedzenie dużych ilości jarzyn oraz więcej w stosunku do
czerwonego mięsa ryb, drobiu i jaj.
USDA stworzyło swoją piramidę jako sposób na wskazanie
grup pożywienia, które składają się na właściwą dietę, oraz
tego, jaką część poszczególnych grup potrzebuje człowiek, aby
zachowywać dobre zdrowie.
Proporcje poszczególnych rodzajów pożywienia w naszej
diecie odpowiadają kształtem bardziej piramidzie niż kwadratowi lub kole. Potrawy leżące u jej podstawy, czyli najszerszego miejsca, winny stanowić główną część diety. Posuwając
się ku jej wierzchołkowi, ich ilości maleją.
(Źródło: www.planetrice.net, 28 lipca 2001)

NEXUS • 11

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . RAPgRTY . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
ZALECENIA ŻYWIENIOWE
FUNDACJI WESTONA A. PRICE’A
ZALECENIA
1. Spożywać tylko naturalną żywność.
2. Jeść żywność, która może się popsuć, oczywiście,
zanim się popsuje.
3. Jeść mięso z hodowli naturalnej, w tym ryby, owoce
morza, drób, wołowinę, baraninę, dziczyznę, podroby i jajka.
4. Jeść produkty mleczne z naturalnie wyprodukowanego mleka, mleka krów wypasanych na pastwiskach – najlepiej surowe lub sfermentowane, takie jak naturalny
jogurt, czyste masło, naturalne sery, oraz świeżą i kwaśną
śmietanę.
5. Używać tylko naturalnych tłuszczów i olei, w tym
masła i innych tłuszczów zwierzęcych, oliwy z oliwek, oleju
sezamowego i lnianego oraz olei tropikalnych – kokosowego i palmowego.
6. Jeść świeże owoce i warzywa, w sałatkach i zupach lub
lekko parowane.
7. Stosować całe ziarna i orzechy, które zostały spreparowane przez moczenie, podkiełkowanie lub zakwaszanie
w celu zneutralizowania kwasu fitynowego oraz innych
szkodliwych substancji.
8. Włączać regularnie do jadłospisu jarzyny, owoce, napoje i przyprawy o zwiększonej ilości enzymów, poddane
procesowi fermentacji mlekowej.
9. Przygotowywać domowej roboty wywary z wołowych,
baranich, rybich i kurzych kości (rosoły, buliony) i stosować je bez ograniczeń do zup i sosów.
10. Z umiarem używać herbatek ziołowych i substytutów
kawy.
11. Używać do gotowania i picia wody filtrowanej.
12. Używać nie rafinowanej soli morskiej (takiej jaka
powstaje w wyniku odparowania wody morskiej – w naszym, polskim, przypadku soli kamiennej – przyp. tłum.)
oraz całego wachlarza ziół i przypraw korzennych do
poprawiania smaku potraw.
13. Przyrządzać własne majonezy i sosy do sałatek przy
zastosowaniu octu winnego, oliwy z oliwek oraz tłoczonego oleju lnianego.
14. Używać umiarkowanie naturalnych substancji słodzących takich surowy miód, syrop klonowy, odwodniony sok
z trzciny cukrowej (cukru) i proszku stevia.
15. Używać do posiłków z umiarem i wyłącznie nie pasteryzowane wino i piwo.
16. Gotować w naczyniach wykonanych z nierdzewnej
stali, żeliwa, szkła lub pokrytych emalią w dobrym gatunku.
17. Używać wyłącznie naturalnych dodatków.
18. Dużo spać, ćwiczyć i przebywać w naturalnym oświetleniu.
19. Myśleć o rzeczach przyjemnych i minimalizować stres.
20. Ćwiczyć zdolność do wybaczania.

12 • NEXUS

ZAGROŻENIA
1. Unikać handlowo przetworzonej żywności, takiej jak
ciasteczka, ciasta, chrupki, gotowe do odgrzania obiady,
napoje, pakowane mieszanki sosów etc.
2. Unikać rafinowanych słodzików takich jak cukier,
dekstroza, glukoza i wysokofruktozowy syrop kukurydziany.
3. Unikać białej mąki, produktów z białej mąki i białego
ryżu.
4. Unikać wszelkich hydrogenizowanych lub częściowo
hydrogenizowanych tłuszczów i olei.
5. Unikać wszelkich tłuszczów roślinnych wykonanych
z soi, kukurydzy, rzepaku i nasion bawełny.
6. Unikać używania wielonienasyconych olei do gotowania, smażenia (bez panierowania) i pieczenia.
7. Unikać smażonych produktów.
8. Nie oddawać się ścisłemu wegetarianizmowi (weganizmowi) – produkty zwierzęce zawierają istotne składniki
odżywcze, których nie ma w pokarmach pochodzenia
roślinnego.
9. Unikać produktów zawierających sproszkowane proteiny.
10. Unikać pasteryzowanego mleka, nie spożywać mleka
niskotłuszczowego, mleka chudego, mleka sproszkowanego lub imitacji produktów mlecznych.
11. Unikać produkowanych na skalę przemysłową jajek
oraz mięsa.
12. Unikać wysoko przetworzonych mielonek mięsnych
i kiełbasek zawierających MSG (glutaminian sodowy) oraz
inne dodatki.
13. Unikać zjełczałych i niewłaściwie przygotowanych nasion, orzechów i ziaren będących składnikami granoli
(śniadaniowy posiłek znamy u nas jako „musli”) oraz
płatków śniadaniowych, ponieważ blokują one przyswajanie minerałów oraz powodują niestrawność.
14. Unikać puszkowanych, opryskiwanych, woskowanych,
zmodyfikowanych genetycznie lub napromieniowanych
owoców i jarzyn.
15. Unikać sztucznych dodatków do potraw, zwłaszcza
MSG (glutaminian sodowy), hydrolizowanych protein roślinnych oraz aspartamu (sztuczny słodzik), które są neurotoksynami. Większość zup, bulionów i sosów oraz dostępnych w handlu przypraw zawiera MSG, nawet jeśli nie jest
on podany w wykazie składników.
16. Unikać czekolady oraz napojów zawierających kofeinę, takich jak kawa, herbata i napoje bezalkoholowe.
17. Unikać posiłków zawierających aluminium, czyli takich które zawierają sól, proszek do pieczenia i alkalizatory. Nie stosować aluminiowej folii do pieczenia lub zawierających aluminium dezodorantów.
18. Nie pić fluoryzowanej wody.
19. Unikać syntetycznych witamin i pożywienia, w którym
są one zawarte.
20. Nie pić destylowanych alkoholi.
21. Nie używać kuchenek mikrofalowych.

STYCZEŃ-LUTY 2002

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . RAPgRTY . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
CO JEST NIE TAK W POGLĄDACH NA TEMAT WŁAŚCIWEGO ŻYWIENIA?
LANSOWANE WSKAZANIA

WYNIKAJĄCE Z NICH ZAGROŻENIA

Unikać tłuszczów nasyconych

Tłuszcze nasycone odgrywają wiele ważnych ról w organizmie. Zapewniają
trwałość ścian komórkowych, poprawiają przyswajanie przez organizm podstawowych kwasów tłuszczowych, wzmacniają system immunologiczny, chronią
wątrobę i przyczyniają się do wzmocnienia kości. Tłuszcze nasycone nie
powodują zawałów serca. W rzeczy samej tłuszcze nasycone są zalecane na
serce. Nasz organizm wytwarza je z węglowodanów.

Ograniczyć spożycie cholesterolu

Cholesterol występujący w pokarmach powoduje wzmocnienie ścianek jelit
i wspomaga u niemowląt i dzieci rozwój mózgu. Pożywienie zawierające
cholesterol dostarcza również wielu innych koniecznych składników pokarmowych. Jedynie utleniony cholesterol, który znajduje się w sproszkowanym
mleku i jajkach, jest czynnikiem przyczyniającym się do zawałów serca. Sproszkowane mleko jest dodawane do jedno- i dwuprocentowego mleka.

Spożywać więcej
wielonienasyconych tłuszczów

Wielonienasycone tłuszcze spożywane w większych dawkach sprzyjają rozwojowi raka, zawałom serca, chorobom układu immunologicznego, upośledzeniom procesu uczenia się, niedomogom przewodu pokarmowego i przedwczesnemu starzeniu. Duże ilości wielonienasyconych tłuszczów są nowością w ludzkim jadłospisie za sprawą przemysłowo wytwarzanych ciekłych olei roślinnych.

Unikać czerwonego mięsa

Czerwone mięso stanowi bogate źródło składników odżywczych, które chronią
serce i system nerwowy, w tym witaminy B12 i B6, cynku, fosforu, karnityny
i koenzymu Q10.

Ograniczyć spożycie jaj

Jaja są doskonałym, naturalnym pożywieniem dostarczającym wspaniałych
protein, całej gamy składników odżywczych i ważnych kwasów tłuszczowych,
które wpływają dodatnio na zdrowotność mózgu i systemu nerwowego. Amerykanie mają znacznie mniej zawałów serca, kiedy jedzą więcej jaj. Substytuty jaj
powodują nagłe zgony zwierząt doświadczalnych.

Spożywać chude mięso i pić
niskotłuszczowe mleko

Chude mięso i niskotłuszczowe mleko są ubogie w witaminy rozpuszczalne
w tłuszczu, które są konieczne do asymilowania protein i soli mineralnych
zawartych w mięsie i mleku. Spożywanie niskotłuszczowego posiłków może
prowadzić do naruszenia rezerw witamin A i D.

Ograniczyć spożycie tłuszczu
do 30 % kalorii

30 procent spożywanych kalorii w postaci tłuszczu to w przypadku większości
ludzi o wiele za mało i prowadzi do zbyt niskiego poziomu cukru we krwi
i zmęczenia. Tradycyjna dieta zawierała od 40 do 80 procent kalorii w postaci
zdrowych tłuszczów, głównie pochodzenia zwierzęcego.

Spożywać 6 do 11 dań składających
się z produktów zbożowych

Większość produktów zbożowych jest wykonana z białej mąki, która jest
pozbawiona składników pokarmowych. Dodatki zawarte w białej mące mogą
powodować niedobór witamin. Produkty z naturalnego ziarna mogą być przyczyną niedoboru soli mineralnych oraz problemów z przewodem pokarmowym,
o ile nie są właściwie przygotowane.

Ograniczyć spożycie soli

Sól jest czynnikiem decydującym w procesach trawienia i asymilacji. Sól jest
również konieczna do rozwoju i funkcjonowania systemu nerwowego.

Spożywać co najmniej 5 porcji
owoców i warzyw dziennie

Owoce i warzywa są średnio dziesięciokrotnie opylane pestycydami, poczynając
od stadium nasion, a na procesie magazynowania kończąc. Konsumenci powinni
szukać zdrowych, organicznych produktów. Liczy się jakość!

Spożywać więcej produktów
opartych na soi

Nowoczesne produkty sojowe blokują absorbowanie soli mineralnych, hamują
trawienie protein, wpływają ujemnie na tarczycę i są czynnikiem rakotwórczym.

Fundacja Westona A. Price’a (Weston A. Price Foundation), strona internetowa ‹http://www.WestonAPrice.org›. Dr Weston badał żyjące w izolacji
nieprzemysłowe społeczności, aby ustalić optymalną dietę dla człowieka. Jego badania wykazały, że ludzie uzyskują w kolejnych generacjach doskonały
stan zdrowia fizycznego tylko wtedy, gdy spożywają bogatą w składniki pokarmowe naturalną żywność oraz witalne, rozpuszczalne w tłuszczach
aktywatory znajdujące się wyłącznie w tłuszczach zwierzęcych.

STYCZEŃ-LUTY 2002

NEXUS • 13

Proszę się przedstawić.
Nazywam się Mike Ruppert i jestem wydawcą biuletynu From the Wilderness [Z
odludzia], jestem byłym policjantem wydziału narkotykowego LAPD [Los Angeles
Police Department – Wydział Policji Los Angeles]. Ogólnie mówiąc sprawiam
kłopoty walcząc z korupcją i wpływami zła na całym świecie.

Były policjant,
Mike Ruppert,
opowiada o roli
Wall Street
w praniu pieniędzy
na rzecz CIA
pochodzących
z prowadzonego
przez tę agencję
handlu
narkotykami.

Guerrilla News Network
Copyright  2000
wywiad z
Michaelem C. Ruppertem

www.guerrillanews.com/crack/m–ruppert.html

14 • NEXUS

Kiedy stworzył pan ten biuletyn, na co chciał pan reagować i jakie miał pan
zamiary?
Było to w marcu 1998 roku, jakieś cztery miesiące po mojej transmitowanej
przez ogólnoświatowe sieci telewizyjne konfrontacji z dyrektorem CIA, Johnem
Deutchem, która odbyła się w Locke High School. Deutch przybył do Los Angeles,
aby rozmawiać o zarzutach dotyczących handlu narkotykami przez CIA. Stanąłem
przed kamerami CNN i ABC Nightline i powiedziałem: „Jestem byłym policjantem
wydziału narkotykowego LAPD. Pracowałem w Południowym Centralnym [Los
Angeles] i mogę powiedzieć panu, dyrektorze Deutch, że Agencja [CIA] od dawna
handluje narkotykami w tym kraju”. Sala dosłownie eksplodowała i to, co wtedy
zobaczyłem, świadczyło o niepokojącym braku wiedzy społeczeństwa o tym, jak
wiele jest dowodów świadczących o kryminalnej działalności Centralnej Agencji
Wywiadowczej, zwłaszcza o prowadzonym przez nią handlu narkotykami. „Chwileczkę” – powiedziałem – „mogę przedstawić pewien biuletyn. Jeśli spojrzycie na ten
dokument, to znajdziecie w nim na to dowody”. Wielu stojących wokół mnie ludzi
miało niejasne przekonanie, że CIA to źli faceci, którzy robią różne złe rzeczy, tyle
że nie wiedzieli, ile jest na to rzeczywistych dowodów. Tak więc moją misją stało się
przedstawianie prawdziwych dowodów, które ukazywałyby niezbicie, co się naprawdę dzieje.
Pomówmy o doświadczeniach w pańskim rewirze i o tym, z czym się pan spotkał
jako obywatel, który próbuje wprowadzić prawo na ulicach – teraz to musi być
prawdziwa dżungla.
Policjantem nie jestem już od dłuższego czasu. Ukończyłem Akademię Policyjną w Los Angeles w klasie 11/73 i w styczniu 1974 roku wyszedłem na ulicę
w Południowym Centralnym Los Angeles. Wtedy to był zupełnie inny świat niż
obecnie. Nie było jeszcze kokainy, nosiliśmy tylko sześciostrzałowce i proste pałki
i nikt z nas nie miał przy sobie krótkofalówki. Od tamtego czasu świat ogromnie się
zmienił. Szybko trafiłem do sekcji narkotykowej, na ulicach w moim rejonie
królowała wtedy heroina. W tych czasach była to brązowa, meksykańska heroina.
Właśnie w tamtym czasie spotkałem i zakochałem się w kobiecie, która była
kontraktowym agentem CIA, i to bardzo ambitnym. W mojej rodzinie są pracownicy CIA, próbowali mnie zresztą namówić na pracę u siebie, więc nie byłem tym
zaskoczony. Po pewnym czasie zorientowałem się, że zajmuje się ona ochroną
transportów narkotyków i że Agencja bierze aktywny udział w handlu nimi. Robiła
to na Hawajach, w Meksyku, Teksasie i Nowym Orleanie, a ja wciąż powtarzałem,
że jestem policjantem od narkotyków i nie zamierzam przymykać oczu na te
transporty. Właśnie to skierowało mnie w kierunku, którego nie mogłem już
zmienić i który zdeterminował resztę mojego życia. Było to w roku 1977.
Większość wyobraża sobie pracowników CIA jako ludzi, którzy myślą, jak chronić
swój kraj, a środowisko wywiadu jako coś, co działa w interesie bezpieczeństwa
narodowego. Jak pan myśli, co sprawia, że ci ludzie starają się godzić dostarczanie
narkotyków do kraju z troską o bezpieczeństwo narodowe?
Cóż, oni nawet nie muszą tego godzić. Trzeba by to długo rozważać, żeby to
pojąć, Jak można się teraz dowiedzieć z From the Wilderness nie tylko CIA handluje
narkotykami, żeby finansować tajne operacje. Rzecz w tym, że pieniądze pochodzące z handlu narkotykami są nieodłącznym elementem amerykańskiej gospodarki. Tak było zawsze. Tak samo było z Brytyjczykami, którzy wprowadzili
STYCZEŃ-LUTY 2002

w XIX wieku opium do Chin, aby sfinansować trójstronny W ciągu stu lat udało im się zmienić Chiny ze zjednoczonego
handel z British East India Company. CIA sprzedała trochę kraju o jednolitej kulturze w zbiorowisko samozwańczych
narkotyków w czasach Contras, żeby sfinansować tajne opera- generałów walczących ze sobą o pierwszeństwo w handlu
cje, w które nie chciał się angażować Kongres. CIA handluje narkotykami.
Jeśli spojrzy się na to, co się działo w Południowym
narkotykami od początku swojego istnienia – od ponad 50 lat,
łącznie z okresem, kiedy nie nazywała się jeszcze CIA. 250 Centralnym Los Angeles w latach osiemdziesiątych, to domiliardów dolarów uzyskiwanych co roku z nielegalnego strzeże się ten sam schemat – nic się nie zmieniło. Jeśli chodzi
handlu narkotykami, wyprane przez amerykańską gospodar- o narkotyki, mogę o nich mówić z różnych punktów widzenia.
kę, przynosi zyski Wall Street1. To jest przyczyna, dla której Jestem nie tylko byłym policjantem wydziału narkotykowego
CIA skutecznie prowadzi zakazany handel narkotykami z ko- LAPD, ale również byłym alkoholikiem, który od 17 lat służy
innym pomocą w wychodzeniu z tego nałogu. Służyłem
rzyścią dla Wall Street.
Tuż przed wojną Contras [w Nikaragui], powiedzmy w ro- w radzie dyrektorów Narodowej Rady ds. Alkoholizmu.
ku 1979, spożycie kokainy w USA wynosiło około 50 ton Alkohol też jest narkotykiem. Napisałem ponad 35 artykułów
rocznie. W roku 1985 było to już 600 ton. Obecnie nadal do Journal of Drug and Alcohol Dependence na temat leczenia
spożywamy 550 ton kokainy rocznie, a zarobione na tym uzależnień i wychodzenia z nałogu. Problem z narkotykami
pieniądze są używane... powiedzmy, jakiś handlarz narkoty- polega na tym, że czego by się nie zrobiło, ludzie i tak będą
ków z Kolumbii dzwoni do General Motors i kupuje tysiąc popadać w uzależnienie. W każdej populacji zawsze pewien
samochodów terenowych, a GM nie pyta, skąd są te pienią- procent ludzi będzie uzależniony.
I co zrobiła Agencja, co zresztą opisałem szczegółowo na
dze. Philip Morris jest teraz oskarżony przez 28 kolumbijskich prowincji (odpowiednik stanu) o przeszmuglowanie do mojej stronie internetowej? Poprzez instytucje takie jak KorKolumbii papierosów Marlboro o wartości dwóch miliardów poracja Rand i Instytut Neuropsychiatrii Uniwersytetu Kalidolarów i przyjęcie zapłaty w pieniądzach pochodzących fornijskiego w Los Angeles oraz liczne badania uniwersytecz handlu kokainą. Te pieniądze spowodowały nagłą zwyżkę kie, które sponsorowała, CIA zaangażowała się w badania
kursu akcji Philip Morrisa na Wall Street. Tak samo General farmakologiczne, aby dowiedzieć się, który z narkotyków
uzależnia najsilniej i najszybciej. Na
Electric... to wszystko jest udokuprzykład w latach 1978-1979, na dłumentowane przez Departament
...CIA zaangażowała się
go przed epidemią kokainy w USA,
Sprawiedliwości USA.
w badania farmakologiczne,
naukowcy z Instytutu NeuropsychiaTak więc Agencja włączając się
trii Uniwersytetu Kalifornijskiego,
w handel narkotykami miała na celu
aby dowiedzieć się, który
z których część, jak choćby Luois
zdobycie nielegalnej gotówki, ruchoz narkotyków uzależnia
Jolly West, była bardzo blisko zwiąmego kapitału, który daje temu, do
najsilniej i najszybciej
zana z programem MK-ULTRA4,
kogo trafi, nieuczciwą przewagę na
...już w roku 1980 dokładnie
rynku.
prowadziła badania w Ameryce Południowej, gdzie krajowcy palą basuwiedziała, jakie będą
Kiedy usłyszał pan określenie „Wojco, które ma takie samo działanie
skutki wprowadzenia cracku
na z Narkotykami”...
jak kokaina crack. Uzależnienie to
na ulice.
To nie jest żadna Wojna z Narbyło tak silne, że nawet po wykonakotykami. To jest Wojna z Ludźmi.
nej lobotomii5, ludzie ci nadal palili
Proszę rozważyć taką sprawę: Jobasuco, czy też paste, jak się to nazyseph McNamara, były szef San Jose z Instytutu Hoovera na wa w Kolumbii. CIA wiedziała o tym, bowiem Instytut
Uniwersytecie Stanforda ujawnił kilka wiele mówiących liczb. Neuropsychiatrii i Korporacja Rand przekazały jej te dane.
W roku 1972, kiedy prezydent Richard Nixon rozpoczął
Tak więc CIA już w roku 1980 dokładnie wiedziała, jakie
Wojnę z Narkotykami, roczny budżet federalnych agencji będą skutki wprowadzenia cracku na ulice.
zajmujących się pilnowaniem przestrzegania prawa wynosił
110 milionów dolarów. 28 lat później, w roku 2000, ich budżet Kto ciągnie największe zyski z uzależnionych ubogich dzielwynosił już 17 miliardów dolarów, a mimo to w kraju jest nic?
jeszcze więcej narkotyków. Są tańsze i znacznie silniejsze
Nie chodzi o to, kto zyskuje najwięcej, ale o to, jak wielu
w działaniu od tych z roku 1972. To świadczy o tym, że dzieją ludzi może na tym zyskać ze zupełnie różnych względów.
się jeszcze inne rzeczy.
W maju 1998 roku opublikowaliśmy w moim biuletynie
From the Wilderness artykuł napisany przez Catherine Austin
Wracając do tematu Chin i Wojny Opiumowej2, jest ona Fitts, byłą Zastępczynię Sekretarza Wydziału Budownictwa
opisywana również jako wojna prowadzona przeciwko chińs- Mieszkaniowego i Rozwoju Urbanistycznego. W sierpniu
kiemu społeczeństwu w celu osłabienia go, aby nie mogło się 1996 roku sporządziła ona pewną mapę – było to w tym
przeciwstawiać. Czy nie uważa pan, że narkotyki mogą być samym czasie, kiedy w San Jose Mercury News ukazała
środkiem wiodącym do osiągnięcia rasistowskich celów, w sy- się opowieść Gary’ego Webba. Mapa ta obejmowała Potuacji gdy crack3 jest zwalczany szczególnie mocno w ubogich łudniowe Centralne Los Angeles i przedstawiała domy i mieszkania z obciążoną hipoteką albo pozbawione prawa wykupu
murzyńskich dzielnicach miast?
Narkotyki można postrzegać na wiele różnych sposobów. zastawu. Przyglądając się wszystkim tym obciążonym hipoDla Brytyjczyków wprowadzenie opium do Chin było tylko tekom, można było dostrzec, że znajdują się one dokładnie
środkiem, a nie celem. Chiny były wtedy jednolitą kulturą. tam, gdzie panowała epidemia cracku. Patrząc na te dane
Gdy Brytyjczycy przybyli tam, byli uważani za barbarzyńców. Wydziału Budownictwa Mieszkaniowego i Rozwoju UrbaChińczycy nie chcieli mieć z nimi nic wspólnego. Nie chcieli nistycznego nie trudno było zauważyć, że w latach osiemoddać im swojej herbaty, nie chcieli też oddać im swojego dziesiątych tysiące należących do klasy średniej ciężko prajedwabiu. W końcu Brytyjczycy nie mogąc dostać tego, czego cujących afroamerykańskich6 rodzin straciło z powodu hichcieli, udali się do Indii, założyli u stóp Himalajów plantacje poteki swoje domy. Dlaczego? Na ulicach co rusz wybuchały
maku i wyprodukowane z niego opium szmuglowali do Chin. strzelaniny, więzy sąsiedzkie zostały zniszczone, za ścianą
STYCZEŃ-LUTY 2002

NEXUS • 15

zamieszkali narkomani, czyjeś dzieci lądowały w więzieniu zło, muszą najpierw uwierzyć, że to, co robią, jest dobre,
i musiał się on wyprowadzić. Dom, za który ktoś zapłacił inaczej nie mogliby tego robić.
Nie każdy, kto pracuje w jakimś lokalnym wydziale policji
100 000, szacowano teraz na 40 000, ponieważ nikt nie chciał
go kupić. Musiał stamtąd szybko uciec, a ponieważ nie mógł i jest powiązany z CIA, jest od razu jej kadrowym oficerem.
sprzedać domu, często porzucał go. Przeprowadzone przez Agencja często posługuje się pracownikami kontraktowymi.
Catherine badanie wykazało, że zaraz po epidemii cracku Zwracają się do różnych ludzi z jakąś specjalnością wojskową
pojawił się ktoś, kto kupił tysiące domów za 10-20 procent ich i wynajmują ich do pracy na swoją rzecz. Jest kilku takich, jak
na przykład szef LAPD, Daryl Gates, co do którego jestem
wartości.
Jest to często praktykowany przez rządzące elity model przekonany, że całe życie był kadrowym oficerem CIA, do
ekonomiczny: użyj pieniędzy biedaków, aby ukraść ich własną czego jeszcze wrócimy, jeśli będzie pan chciał. Inni są tylko
ziemię. Ktoś sprawia, że biedacy wydają pieniądze na kupno pracownikami kontraktowymi i sami siebie oszukują. A łatwo
narkotyków, dzięki tym pieniądzom dostarcza się im jeszcze jest uwierzyć – to jeden z najgorszych ludzkich grzechów – że
więcej narkotyków rujnujących ich majątki i własność, którą jeśli zarabia się te wszystkie pieniądze i ma się władzę, to robi
potem można ukraść. Takie rzeczy działy się nie tylko w Los się to dla słusznej sprawy. Jest w tym pewien element
Angeles, ale i w Washington Heights w Nowym Jorku. To złudzenia, który staje się szczególnie niebezpieczny, gdy ktoś
wszystko zostało udokumentowane przez wybitnego nauko- próbuje mu zaprzeczyć.
wca, profesora Johna Metzgera z Uniwersytetu Stanowego
w Michigan, który jest jednym z moich prenumeratorów. Ma Jakie ma w rzeczywistości powiązania z CIA, która dodoktorat z planowania urbanistycznego. Było to również starczyła narkotyki z Nikaragui, facet, który przychodzi
omawiane w raporcie Komisji Kernera w roku 1967 po i kupuje dom za tak niską cenę? Ktoś mógłby powiedzieć, że
zamieszkach w Detroit, w którym przedstawiono politykę to uproszczona wersja spiskowej teorii dziejów. Co mógłby
rządu USA, zgodnie z którą mniejszości etniczne nie mogą pan mu na to odpowiedzieć?
To wszystko jest udokumentowane i do udowodnienia, to
stanowić więcej niż jedną czwartą populacji ubogich dzielnic
miejskich. Nazwali to „rozproszeniem przestrzennym”, co nie są domysły. Możemy szybko wyśledzić te pieniądze, to
bardzo łatwo zrobić. To jeden z powodów, dla których nasz
brzmiało, jakby zostało wyjęte z ust jakiegoś nazisty.
Tak więc plan ma na celu dosłownie zabijanie, rabowa- biuletyn From the Wilderness jest tak niebezpieczny, nie ma
w nim miejsca na domysły czy spekunie... Wyszyscy znamy to już z histolacje. Czy człowiek, który obsługiwał
rii... „Zabić Indian, zabrać ich zieOtóż powiedział on
nastawnię kolejową, przez którą jemię, zabrać bogactwa”. Nieporozu[Sołżenicyn], że aby ludzie
chały pociągi do Auschwitz, wiemieniem jest przekonanie, że całą tę
mogli czynić zło, muszą
dział, co dzieje się tam w łaźniach?
kokainę czy crack spożywali tylko
Ja nie stosuję takiego argumentu,
Afroamerykanie. Biali konsumowali
najpierw uwierzyć, że to, co
ale to była część systemu, który dał
niemal tyle samo cracku co oni,
robią, jest dobre, inaczej nie
ostatecznie taki sam efekt. Tym, co
oczywiście w odniesieniu do całkomogliby tego robić.
powtarza się raz za razem i na co
witego spożycia.
będzie można natknąć się częściej
Możliwe nawet, że biali spożywaw moim biuletynie, jest to, że jedli więcej kokainy niż Afroamerykanie, tyle że w postaci proszku. To, co widziałem, to były nym z największych inwestorów wykupujących należące do
rozmyślne działania Agencji lub związanych z nią organizacji Wydziału Budownictwa Mieszkaniowego i Rozwoju Urbanismające na celu upewnienie się, że duże ilości kokainy lub tycznego kamienice oraz zastawy hipoteczne jest Uniwersytet
cracku trafią do ubogich dzielnic Los Angeles. To wszystko Harvarda. To ogromna organizacja, która ma na swoim
było pod ochroną. A to, co widziałem w LAPD, było jawną koncie długą listę powiązań ze zorganizowaną przestępczością. Takie duże firmy jak Harvard i związane z nimi firmy
współpracą między oddziałami lokalnej policji i CIA.
Pierwszy raz werbowali mnie, kiedy byłem na ostatnim inwestycyjne są również poważnymi sponsorami kampanii
roku na UCLA. Agencja zaprosiła mnie do Waszyngtonu, wyborczych. Takie firmy dowiadują się, że jest na rynku do
gdzie powiedzieli mi: „Mike, chcielibyśmy, żebyś został ofice- kupienia 200 domów za 20 procent ich wartości, i nie pytają,
rem CIA. Pracowałeś już trzy lata jako stażysta w LAPD, skąd się one wzięły – szukają jedynie okazji do zarobku.
Byłem na Konwencji Cieni [Shadow Convention], gdzie
pracowałeś dla szefa, twoja rodzina pracuje w CIA, twoja
matka jest w NSA7. Chcielibyśmy, żebyś wrócił do LAPD przeprowadziłem szereg wywiadów ze sławnymi ludźmi, Jesse’em Jacksonem, Johnem Conyersem, Maxine’em Wateri żeby twoja praca gliniarza była tylko przykrywką”.
Właśnie tak działa Agencja. Udokumentowaliśmy to sem, Arianną Huffington, Scottem Harshbargerem – z naw Nowym Orleanie, Nowym Jorku i wydziałach policji w ca- prawdę bardzo ważnymi Amerykanami. Mówiłem im o Sąłym kraju. Widziałem miejsca, w których CIA po cichu dzie Apelacyjnym Dziewiątego Obwodu, który w lipcu 2000
współpracowała z miejscowymi agencjami, aby chronić swoje roku potwierdził istnienie dowodów na to, że CIA zleciła
operacje narkotykowe. To jeden z powodów, dla których handel narkotykami liderowi Contras, Reynato Peñie. Najzabawniejsze w tym wszystkim było to, że wszyscy oni udzielili
muszą to robić. To eliminuje konkurencję.
mi politycznych [czyli wymijających] odpowiedzi.
Jednym z ludzi, z którymi rozmawiałem, był Rex Nutting,
Czy ludzie, którzy po przeszkoleniu w CIA idą pracować pod
przykrywką oficera policji, są z gruntu nieuczciwi? Robią to ówczesny szef programu Obserwator Rynkowy stacji CBS8,
dla pieniędzy, czy też naprawdę wierzą, że może być z tego który był w tej stacji głównym specjalistą od rynku akcji.
jakiś pożytek?
Usiedliśmy wygodnie w jakimś pokoju – czekałem wówczas,
Rozmawialiśmy kiedyś o Lennym Horowitzu i jego wiel- aż Huffington będzie miała dla mnie czas – i rozmawialiśmy
kiej książce Emerging Viruses (Pojawienie się wirusów). Użył o tym, że w lipcu minionego roku Richard Grasso, prezes
w niej jako motta pewnego cytatu. Jest to do dziś jeden Nowojorskiej Giełdy Akcji [New York Stock Exchange] pojez moich ulubionych cytatów. Jego autorem jest Aleksander chał do Kolumbii, aby namawiać partyzantów z FARC9 do
Sołżenicyn. Otóż powiedział on, że aby ludzie mogli czynić inwestowania pieniędzy z narkotyków na Wall Street. Nutting
16 • NEXUS

STYCZEŃ-LUTY 2002

odrzekł mi na to: „Cóż, oni zawsze idą tam, gdzie są
pieniądze. To oczywiste”.
Pieniądze z narkotyków zawsze przechodziły przez Wall
Street. Wall Street wyczuwa zapach pieniędzy i nie dba o to,
skąd one pochodzą. Pieniądze z narkotyków też ich interesują.
Żartowaliśmy sobie, że Ustawa o Bezpieczeństwie Narodowym [National Security Act], która powołała w roku
1947 do życia CIA, została napisana przez Clarka Clifforda,
który był prawnikiem i bankierem z Wall Street. Był to
człowiek, który stworzył BCCI10. Sporządzenie koncepcji CIA
zlecili mu John Foster Dulles i Allen Dulles – prawnicy
Sullivan & Crommwell, kancelarii prawnej z Wall Street.
W roku 1969, po wyborze Nixona [na prezydenta USA],
szefem SEC11 został William Casey, ten sam, który za prezydentury Reagana był Dyrektorem Centralnego Wywiadu12.
Obecny wiceprezes Giełdy Nowojorskiej odpowiedzialny za
przestrzeganie prawa, Dave Dougherty, jest emerytowanym
Głównym Radcą CIA. CIA to Wall Street i vice versa. Kiedy
się to zrozumie, jak również to, że pieniądze są głównym
celem, wszystko stanie się jasne.

kotyków i tym sposobem osadzili go na urzędzie, razem
z Billem Caseyem. Jeśli nie grasz w ten sposób, to nie grasz
w ogóle. Ale analogia, której użyłem, przypomina węża
zjadającego własny ogon, który wcześniej czy później musi
przestać.
W roku 1997 stanęliśmy w obliczu ogromnego błędu
ekonomicznego, kiedy załamały się gospodarki azjatyckie
i cały świat wstrzymał oddech, czekając, aż to samo stanie się
na rynkach amerykańskich. Na szczęście, rynki amerykańskie
nie załamały się. Wie pan, dlaczego się nie załamały? Ponieważ rozpoczęliśmy wojnę o Kosowo. Wysadziliśmy w powietrze kilkaset miliardów dolarów w postaci mostów, fabryk
i rafinerii. KLA13 kontroluje 77 procent heroiny, która trafia
do Europy Zachodniej. Uwolniliśmy te pieniądze. Amerykańskie firmy zdobyły wszystkie kontrakty na odbudowę tych
mostów, fabryk i rafinerii i gospodarka została uratowana.
Teraz zmierzamy w kierunku wojny w Kolumbii – mieliśmy już tam ofiary w ludziach – lecz nie jest to akceptowane,
bowiem Kolumbia może stać się drugim Wietnamem.
O Ameryce Południowej stale mówi się: „Tam się nie wybieramy”.14
Myślę, że jesteśmy teraz na krawędzi naprawdę poważnych wstrząsów w gospodarce USA – wstrząsów, które są
niezbędne, bowiem ten system nie może dłużej trwać. Przypomina mi to wszystko Imperium Rzymskie. I uważam, że już
niedługo nadejdą poważne zmiany.

Jaki jest charakter naszych rządów, które opierają się na
takim systemie? W jakich czasach przyszło nam żyć?
To jest Imperium Rzymskie. To jest Imperium Rzymskie
przed upadkiem. To nie ulega wątpliwości. Pisałem o tym wyczerpująco
...w lipcu minionego roku
we From the Wilderness i mieliśmy
Rozpowszechnia pan te informacje,
Richard Grasso, prezes
rację... mówimy o czymś, co zwiemy
jak sądzę, w nadziei, że ludzie staną
Nowojorskiej Giełdy Akcji
mapą. Zdarzyło się panu kiedyś użysię bardziej uświadomieni i coś
wać mapy? Jeśli chce się dostać na
zmienią. Co pan myśli, kiedy przepojechał do Kolumbii, aby
przyjęcie lub w jakieś miejsce, gdzie
ciętny Amerykanin mówi: „Dlaczego
namawiać partyzantów
się jeszcze nie było, bierze się mapę
nie ma nic o tym w mediach, a jeśli
z FARC do inwestowania
i kieruje nią, i kiedy widzi się, że
to prawda, to kiedy się to skończy”?
pieniędzy z narkotyków
zgodnie z nią powinno się być na
Co by pan na to powiedział?
rogu ulicy Głównej i 34-tej, i rzeczyJeśli chodzi o mass-media, jest to
na Wall Street.
wiście jest się we właściwym miejscu,
proste. Wystarczy zobaczyć, co się
jest się naprawdę zadowolonym.
dzieje z AOL-em15 i Time Warner,
Ale jeśli popatrzy się na tabliczki z nazwami ulic i okaże który jest właścicielem CNN. Udowodniliśmy we From the
się, że jest się na rogu Piątej i Broadwayu, człowiek czuje się, Wilderness, że CNN przegrała z kretesem proces sądowy
jakby naprawdę tonął. Większość świata, używa złej mapy. dotyczący stosowania sarinu podczas wojny w Wietnamie.16
From the Wilderness posługuje się dobrą mapą, ponieważ Roszczenia w sprawie Tailwind zostały uwzględnione i były
potrafimy przewidzieć, co się może stać, możemy to wyjaśnić producent, April Oliver, kupił sobie właśnie dom z sześcioma
i znaleźć w tym sens.
sypialniami. Uważam, że CNN nie może sobie pozwolić na
Na mapie, którą się kierujemy – w tym miejscu całkowicie mówienie prawdy, ponieważ kiedy chcieli powiedzieć prawdę,
zgadzam się z paryskim Le Monde’em, w którym we wrześniu wystarczyło, że Henry Kissinger i Colin Powell podnieśli
[2000 roku] zamieszczony został znakomity artykuł na ten słuchawkę telefonu, aby śmiertelnie przestraszyć Teda Turtemat – przestępczość zorganizowana stanowi smar, który nera [właściciela CNN] spadkiem kursu akcji jego firmy na
umożliwia działanie całej gospodarce światowej. Ten bilion Wall Street.
dolarów rocznie jest płynny i jeśli przyrówna się te (kryminalCo ciekawe, jedna z wielkich firm, którą obserwuję pod
ne, narkotykowe) pieniądze do wody, można będzie powie- kątem prania brudnych pieniędzy – General Electric – jest
dzieć, że umożliwiają one szybkie przepłynięcie z punktu właścicielem NBC17. Wszyscy oczywiście wiedzą, że General
A do punktu B. Tam, gdzie na światowych rynkach używa się Electric daje nam wiele dobrego: produkuje odtwarzacze
pieniędzy, kontroluje się interesy. Kontroluje rynki. Kont- DVD, magnetowidy, telewizory, telefony. Kiedy posiadacz
roluje banki. Kontroluje stopy procentowe. Pieniądze z nar- narkotykowych pieniędzy z Ameryki Południowej mówi, że
kotyków przepływają najszybciej. Legalne pieniądze podlega- chce wydać 100 milionów dolarów na telewizory i odtwarzają różnym regulacjom i muszą przejść przez systemy bankowe. cze DVD, to ktoś, kto pierze pieniądze, może otworzyć
Podlegają opodatkowaniu. Można je wyśledzić. Przemiesz- w Kolumbii sieć sklepów ze sprzętem RTV i zalegalizować te
czają się tak wolno, jak żółw.
pieniądze, i General Electric nie zada absolutnie żadnych
Tak więc zawsze wygrywa ten, kto ma dostęp do najtań- pytań na temat ich pochodzenia. Co ciekawe, na Wall Street
szego kapitału. To dlatego, jeśli ktoś we współczesnej gos- nie obowiązują żadne przepisy, które zmuszałyby kogokolpodarce światowej nie gra pieniędzmi z narkotyków, to nie wiek do informowania o inwestowaniu pieniędzy pochodzągra w ogóle. To dlatego, co zresztą udokumentowaliśmy, ślad cych z handlu narkotykami.
narkotykowych pieniędzy prowadzi prosto do kampanii preKiedy pan lub ja idziemy do banku i pobieramy 10 001
zydenckiej Ala Gore’a. Dlaczego? Ponieważ Republikanie dolarów w gotówce, bank musi sporządzić specjalny raport
już w czasach Ronalda Reagana używali pieniędzy z nar- o transakcji gotówkowej, ponieważ zachodzi podejrzenie, że
STYCZEŃ-LUTY 2002

NEXUS • 17

pierzemy pieniądze. Z kolei General Electric może przyjąć
czek na 100 milionów dolarów od największego barona
narkotykowego i żaden przepis na świecie nie zmusi tej
firmy, żeby komukolwiek o tym doniosła. Biorąc pod uwagę
coś takiego, jak „stosunek ceny do zysku” z ich akcji,
sto milionów dolarów czystego zysku General Electric
w Ameryce Południowej, jaki był bez problemu uzyskany
w zeszłym roku, odpowiada (przy stosunku ceny do zysku
jak trzydzieści do jednego) wzrostowi wartości akcji GE
o trzy miliardy dolarów.
Tak więc, żyjemy w ogromnie rozdętej bańce i żadne
z wielkich mediów istniejących w tym kraju, które są jawnymi
spółkami akcyjnymi obawiającymi się przejęcia i dążącymi do
maksymalizacji zysków, nie może sobie pozwolić na mówienie
prawdy. Ta sytuacja jest wielką okazją dla małych organizacji,
takich jak From the Wilderness, a także dla pana i pańskich
kolegów oraz wszystkich innych, którzy zaistnieją w tej branży, albowiem oferujemy prawdę, którą – jak się okazuje
– można sprzedawać!

Co więcej, w amerykańskim systemie politycznym nikomu
nie pozwoli się osiągnąć poziomu, z którego mógłby poważnie
ubiegać się o miejsce w Białym Domu, jeśli wcześniej się
czymś nie skompromituje. Tak już jest i basta. Byłem tego
świadkiem. W roku 1992 byłem rzecznikiem prasowym kampanii prezydenckiej Perota w okręgu Los Angeles. Znałem
Rossa Perota wcześniej – rozmawialiśmy o jeńcach wojennych [w Wietnamie], CIA i narkotykach – i nie sądziłem, że
spotkam w życiu milionera, który miałby na sercu czyjeś
dobro poza własnym. Patrząc na to, co się działo, zorientowałem się, że Ross nie ma w ogóle zamiaru zwyciężyć.
Wszystko było ukartowane i to jeszcze przed 1992 rokiem.
Myślę, że nie było w tym kraju uczciwych wyborów prezydenckich od czasu Johna Kennedy’ego, o ile tamte były uczciwe.

Czy mógłby pan wyjaśnić kilka z tych politycznych zdarzeń
czy też przypadków, które sprawiły, że związek CIA z handlem narkotykami stał się widoczny?
Jeśli spojrzy się na to z historycznego punktu widzenia, to
dostrzeże się, że Agencja działała w Ameryce Środkowej już
Dobrze powiedziane. A teraz druga część pytania: jak pan od czasu II wojny światowej. Mam na myśli to, że Agencja
sądzi, jaka może być reakcja Amerykanów, kiedy liczba ludzi, była tam, zanim jeszcze powstała CIA, razem z United
którzy przemyślą te informacje, przekroczy masę krytyczną? Fruits20 i wielkimi posiadaczami ziemskimi w Ameryce ŚrodWielki lament i zgrzytanie zębów. Można to opisać na kowej. W roku 1979 Anastasio Somoza, dyktator Nikaragui,
kilka sposobów. Ameryka jest beznadziejnie uzależniona od został obalony przez ruch Sandinistów. To był ruch „marksiskonsumeryzmu18 i ślepa na fakt, że
towski” i Ronald Reagan zmobilizował cały kraj, aby powstrzymać to
przedmioty, które uprzyjemniają jej
...w amerykańskim systemie
domniemane zagrożenie komunistyżycie, są owocem niewolniczej pracy
politycznym nikomu nie
cznym imperializmem u wrót Amew Indonezji, Wschodnim Timorze
pozwoli się osiągnąć
ryki. Sytuacja była niejasna i Koni innych miejscach na świecie. Jesteśgres nie chciał tak naprawdę głębiej
my na to ślepi, tak samo jak pijak
poziomu, z którego mógłby
angażować się w to. Kongres przyjął
kiwający się na stołku barowym jest
poważnie ubiegać się
kilka poprawek do Ustawy o Funślepy na fakt, że jest pijany. Alkohoo miejsce w Białym Domu,
duszach Wojskowych [Military Aplicy nie przestają pić, ponieważ nie
jeśli wcześniej się czymś
propriations Act]. Były one znane
wiedzą, kiedy przestać i jak to zrojako Poprawki Bolanda, pierwsza
bić. Jeden [kieliszek] bywa za dużo,
nie skompromituje.
z nich przeszła, o ile pamiętam,
a dziesięć tysięcy za mało.
w roku 1981, a druga w 1984. To były
Aby opisać, co się dzieje w amerykańskiej kulturze, pozwolę sobie użyć następującej analogii. Pierwsza i Druga Poprawka Bolanda, które ograniczały bezWyobraźmy sobie, że żyjemy w rodzinie, w której ojciec pośrednią pomoc wojskową dla Contras, którzy walczyli
molestuje najmłodszą córkę, a pozostali jej członkowie trwają z Sandinistami.
Całą tę operację przeprowadzili CIA, Ronald Reagan, Bill
w zmowie milczenia, robiąc z niej kozła ofiarnego, ponieważ
boją się tego, co się stanie z rodziną, jeśli ktoś o tym usłyszy, Casey i George Bush [wiceprezydent George Bush senior].
lub, co gorsze, myślą: „Mój Boże, on teraz weźmie się za Dziś już to wiadomo. Ominęli wolę Kongresu i wywołali
eksplozję koordynowanego przez CIA handlu narkotykami
mnie”. Właśnie tak działa w dużym przybliżeniu Ameryka.
W tej sytuacji uważam, że musimy sięgnąć dna. Coś się w całej Ameryce Środkowej. Mamy teraz dokumenty sporząmusi załamać. Coś się musi rozpaść, coś musi zdestabilizować dzone przez CIA i mogę jeden z nich później okazać. Jest to
tę równowagę, inaczej ludzie nie przejrzą na oczy. Owszem, drugi tom Raportu Inspektora Generalnego CIA z roku
w ciągu ostatnich pięciu lat zrobiliśmy wielki postęp, bowiem 1998, w którym Agencja przyznaje jego ustami, że z 58
istnieje wielkie zapotrzebowanie na prawdziwą informację, znanych ugrupowań Contras wszystkie uwikłane były w hanale i tak, jeśli chodzi o przytłaczającą większość Amerykanów, del narkotykami. Co więcej, Agencja handlowała z nimi
i chroniła sześciu handlarzy przed uwięzieniem. Jeden z nich,
coś musi strącić ich z tego barowego stołka!
przez którego ręce przechodziły cztery tony kokainy miesięczInteresujące. A jak scharakteryzowałby pan naszą „demokra- nie, używał konta bankowego otwartego przez członka percję”, ten dwupartyjny system? Czy jest choć trochę prawdy sonelu Białego Domu, Olivera Northa. Pewnego razu inny
pracownik CIA, który został przyłapany na przewożeniu 200
w tym, że wybieramy naszych przedstawicieli?
Chyba pan żartuje. To są dwa końce tej samej partii. To są kilogramów kokainy, co nie było ilością na prywatny użytek,
dwie frakcje. Na własny użytek nazywam je frakcją Clintona powiedział, „Nie mogę wam powiedzieć, co robię, ponieważ
(mimo iż już opuścił swój urząd) i frakcją Busha. Między nimi robię to na zlecenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego [orjest taka sama różnica, jak między rodzinami Genovese gan Białego Domu, który nadzoruje Centralną Agencję Wyi Gambino19. Jeżeli będę sklepikarzem, z którego ktoś będzie wiadowczą]”. Nic dziwnego, że nastąpiła taka eksplozja handściągał haracz, to będzie mi wszystko jedno, czy to Gambino, lu narkotykami.
Zawsze zwracam uwagę w moich wykładach na fakt, że
czy Genovese przystawi mi pistolet do głowy i zabierze
pieniądze z portfela. Uzasadniamy to, mówiąc: „No, oni w drugiej połowie lat siedemdziesiątych – ci, którzy są w odprzecież utrzymują gospodarkę w dobrym stanie etc.” To jest powiednim wieku jeszcze to pamiętają – handlowaliśmy z kartelami, ale nie z kartelami narkotykowymi, tylko z naftowymi.
oszukiwanie samego siebie.
18 • NEXUS

STYCZEŃ-LUTY 2002

Clinton grał tak, jak musiał grać. Jestem głęboko przekonany, że miał powiązania z CIA już w czasie studiów w Oxfordzie. Uważam, że jego podróż do Moskwy nie była protestem
przeciwko wojnie. Sądzę, że szpiegował wtedy dla Ameryki.
Wykonywał zlecone mu zadanie. Zresztą udokumentowałem
to wszystko dokładnie, to, jak przy pomocy szantażu wybronił
się przed impeachmentem. I przedstawiłem dowody z dochodzenia przeprowadzonego przez CIA dowodzącego, że
Jak mógłby pan scharakteryzować rzeczywisty system rządze- Reagan i Bush handlowali kokainą i że Bush grał w tym
nia światem i czy ma on charakter narodowy, czy między- pierwsze skrzypce. Przedstawiłem też, skąd te dowody pochodzą – z drugiego tomu Raportu [Inspektora Generalnego
narodowy?
Myślę, że część z tych spraw da się naprawdę prześledzić. CIA].
Efektem ubocznym tego wszystkiego jest wydana w sieNiektórzy ludzie mówią o bractwie zwanym Illuminati (Oświeceni). Nigdy nikogo takiego nie spotkałem. Kiedy ktoś rpniu 1996 roku książka Gary’ego Webba. Wiele sobie
zaczyna mówić o Komisji Trójstronnej, Radzie Stosunków obiecywaliśmy po tych dochodzeniach. [Członkini KongreZagranicznych czy Bilderbergach, to mamy do czynienia su] Maxine Waters mocno zaangażowała się w ten temat
z łatwymi do zidentyfikowania grupami ludzi, to znaczy i jeździła po całym kraju rozgłaszając na prawo i lewo
najbogatszymi ludźmi tego świata. I w końcu zawsze do- o CIA i kokainie. W marcu 1998 roku przewodniczący
chodzimy do Rothschildów. Są na świecie tak potężne sku- Zarządu Rezerwy Federalnej, Alan Greenspan, złożył wipiska majątku, że żaden ruch polityczny nie jest w stanie zytę w Los Angeles i Maxine otrzymała dofinansowanie
ich ruszyć. I tak naprawdę to oni są ostatecznie tą nie- w wysokości 300 milionów dolarów. Następnie, w maju tego
widzialną ręką kierującą światem. Nie widzę nigdzie żadnej samego roku, dostała niezbity dowód – pismo Prokuratora
konkretnej osoby, nie sądzę, aby istniał gdzieś pan Wielka Generalnego z ekipy Ronalda Reagana, Williama Frencha,
Ryba, który niczym Czarodziej z Oz pociąga za wszystkie do Billa Caseya, w którym pisze on, że CIA nie musi
sznurki, który byłby odpowiedzialny za całe to zło. Nie już informować o handlu narkotykami prowadzonym przez
swoich agentów! To jest spisane na
znalazłem żadnej takiej osoby, któpapierze!
rej zabicie uwolniłoby świat od tego
A potem pojawiły się kartele
Potem, w październiku 1998 rocałego zła.
kokainowe i zaczynając od
ku, Inspektor Generalny CIA, Frederick Hitz, udostępnił swój raChciałbym porozmawiać teraz tro40-50 ton kokainy rocznie
port... to znaczy, dokładniej móchę o Clintonie, ponieważ jest
doszliśmy obecnie do 600
wiąc, nie udostępnił go. Ukończył
wprost niewiarygodne, że większość
ton. Pochodzące z niej
ten raport w maju lub czerwcu
ludzi nawet nie ma pojęcia, o co
pieniądze przeszły przez
1998 roku, po czym został on zachodzi w sprawie Meny. Czy nie jest
kwalifikowany jako ściśle tajny. Deon w rzeczywistości najwybitniejWall Street i w efekcie
cyzję o jego odtajnieniu i opubliszym politykiem tysiąclecia. Czy
zajęła ona w gospodarce USA
kowaniu pozostawiono dyrektorowi
mógłby pan powiedzieć, jaki jest namiejsce ropy naftowej.
CIA, George’owi Tenetowi. Geoprawdę?
rge Tenet pracował dla Billa ClinBill Clinton... Po pierwsze on
tona. Bill Clinton mianuje szefa
sam maczał palce w tej kokainie,
którą CIA przerzucała przez lotnisko Mena w Arkansas. To CIA. Szef CIA przyjmuje rozkazy od Clintona. Ten raport
jest do udowodnienia, pisał o tym Wall Street Journal. Rów- CIA, który całkowicie zniszczył George’a Busha, jest donież New York Times naświetlił pewne aspekty tej sprawy. kumentem publicznym, jest dostępny między innymi na moW swojej znakomitej książce Dark Alliance (Mroczne przymie- jej stronie internetowej www.copvcia.com. Sporządziłem rórze) Gary Webb przedstawił dokumenty wskazujące, że umo- wnież jego streszczenia, które można u mnie nabyć. Został
wy CIA dotyczące lotniska Mena były negocjowane przez opublikowany 8 października 1998 roku, godzinę po tym,
firmę Rose Law Firm, kancelarię prawniczą Hillary [Clinton]. jak powołany przez Henry’ego Hyde’a komitet sędziów
Nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że Bill wszedł w to przegłosował rozpoczęcie procedury impeachmentu21 wobec
środowisko. Jest o tym mowa również w moim artykule Billa Clintona. Bill Clinton podniósł słuchawkę telefonu
o związkach narkotykowych pieniędzy z Partią Demokratycz- i powiedział: „Co, chcą mnie odwołać? George Tenet, dyną, gdzie pokazałem, jak CIA będąca pod kontrolą Clintona rektor CIA, opublikuje raport, który pogrąży Busha. Zopompowała pieniądze w Partię Demokratyczną.
baczymy, jak daleko się posuną”. Pstryk. Maxine Waters
Bill Clinton to człowiek, który szedł w górę powodowany przestała nagłaśniać sprawę CIA i narkotyków i zaczęła
ambicją bycia prezydentem. Zrobiłby wszystko, żeby zostać popierać Billa Clintona.
prezydentem. I zrobił to wszystko, i został prezydentem. To
A teraz coś interesującego. Podczas swoich badań odsilny, agresywny, brutalny i bezlitosny opryszek. I ma dość kryłem, że człowiek, który pomagał negocjować to pismo, to
niskie pochodzenie; jego matka była pielęgniarką, w jego członek personelu Prokuratora Generalnego o nazwisku Ken
rodzinie był alkoholizm, ojciec zginął w wypadku samochodo- Starr. To właśnie on oskarżał Billa Clintona! A Clinton
wym. Niektórzy spekulowali, że jego prawdziwym ojcem mógł zaszantażował Republikanów. Obie strony grały w tę samą
być Winthrop Rockefeller – któż to wie? To nie jest człowiek, grę, aż w końcu Clinton powiedział: „Chcecie mnie strącić?
który dorastał tak jak od czterech pokoleń dorastała rodzina Pociągnę za sobą cały rząd!”
George’a W. Busha, który nigdy w życiu nie musiał walczyć
11 listopada 1999 roku, gdy w Senacie odbywał się proces
uczciwie. Jestem głęboko przekonany, że w sytuacji jeden na Billa Clintona, moja strona internetowa była sześć razy
jednego frakcja Clintona mogłaby w każdej chwili pokonać chwilowo niedostępna (z powodu nadmiaru odwiedzających).
frakcję Busha, gdyby nie to, że frakcja Busha ma o wiele Czytano moje opowieści o impeachmencie w chwili, gdy cała
więcej pieniędzy.
ta sprawa właśnie się rozstrzygała.
Mieliśmy kryzys paliwowy i niemal kaleką gospodarkę. Byliśmy subsydiowani przez bardzo tanią ropę, którą zdobywaliśmy w pewnym sensie kosztem innych krajów. A potem
pojawiły się kartele kokainowe i zaczynając od 40-50 ton
kokainy rocznie doszliśmy obecnie do 600 ton. Pochodzące
z niej pieniądze przeszły przez Wall Street i w efekcie zajęła
ona w gospodarce USA miejsce ropy naftowej.

STYCZEŃ-LUTY 2002

NEXUS • 19

Co mógłby pan powiedzieć młodym ludziom? Czy mamy
zostać partyzantami? Co powinniśmy robić, wiedząc to, co
nam pan tu mówi?
Podążajcie tropem pieniędzy. Zrozumcie, jak one działają. Jeśli czujecie jakąś częścią ciała, jakąś częścią duszy,
że coś jest nie w porządku, to przypuszczalnie macie rację.
Coś jest nie w porządku. Dorastałem w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, kiedy zaczęto kwestionować autorytety. Przeto kwestionujcie autorytety. Nie akceptujcie
kontroli umysłu, której jesteście ustawicznie poddawani.
Wyzwolcie się z tego!
Przejdźmy teraz do Kolumbii. Proszę wyjaśnić nam, jak ta
wojna jest aranżowana i jaką rolę odgrywają w tym środki
masowego przekazu?
Najpierw zajmijmy się kulisami tej wojny. Myślę, że najważniejsze jest zrozumienie, dlaczego Kolumbia jest tak
podobna do Wietnamu. Jest między nimi bardzo wiele podobieństw. Po pierwsze, Kolumbia będzie miejscem konfliktu
regionalnego, takim samym, jakim był Wietnam. Wojna Wietnamska to nie był tylko Wietnam. Objęła ona Północny
Wietnam, Południowy Wietnam, Kambodżę, Laos, Tajlandię,
Guam, Chiny – cały tamten rejon świata. Wojna w Kolumbii
obejmie Kolumbię, Wenezuelę, Peru, Boliwię, Ekwador, Panamę i być może nawet Meksyk, no i z całą pewnością Puerto
Rico. Przyznaliśmy, że zamierzamy dokonać inwazji lub interwencji w Puerto Rico, kiedy już tam wejdziemy. Piechota
morska już teraz trenuje i to właśnie oni wylądują na kolumbijskich plażach. Na pewno o tym nie słyszeliście.
Innym powodem, dla którego Kolumbia jest tak podobna
do Wietnamu, jest fakt, że już teraz jest tam około 300
doradców z Zielonych Beretów, którzy szkolą kolumbijskie
oddziały, poza tym mamy tam od 500 do 1000 byłych
– nie traktuję tego określenia dosłownie – żołnierzy oddziałów specjalnych CIA, którzy zostali przypuszczalnie zwolnieni ze służby i pracują obecnie dla dwóch korporacji:
Dyncorp i MPRI. Mimo iż są w Kolumbii jako „cywilni
doradcy”, biorą udział w operacjach bojowych. Latają samolotami, zabijają i są zabijani. Kilku z nich już zostało
zestrzelonych. Jakiś roku temu zestrzelono rakietą ziemiapowietrze samolot wojskowy.
Mamy też wielkie korporacje inwestycyjne, takie jak Darby Investments Nicholasa Brady’ego. Nicholas Brady był
Sekretarzem Skarbu za prezydentury George’a Busha seniora. Stworzył właśnie miliardowej wartości spółkę z grupą
o nazwie Corfinsura z siedzibą w Medelin w Kolumbii w celu
budowy dróg i zapór na rzekach. Dokładnie to samo widzieliśmy w Wietnamie, gdzie wielkie firmy, takie jak Brown
& Root, brały udział w budowie Cam Ranh Bay, osiągając
miliardy dolarów zysku.
Tak więc zamierzamy ich wydoić. Wie pan, przez dwadzieścia lub trzydzieści lat pieniądze z narkotyków budowały
Kolumbię. Są tam setki miliardów dolarów nagromadzone
przez lata, które stają się zagrożeniem dla kontroli sprawowanej przez Wall Street. Musimy więc ruszyć z miejsca
i wysadzić ten kraj w powietrze, żeby zabrać te pieniądze
z powrotem i upewnić się, że nie urośnie on za bardzo w siłę.
Wenezueli ten pomysł się nie podoba, tak samo jak Kambodży i Laosowi nie podobała się wojna w Wietnamie.
Prezydent Wenezueli Hugo Chavez odmawia udostępnienia
przestrzeni powietrznej amerykańskim samolotom, więc zamierzamy sabotować wenezuelską gospodarkę! To może
wciągnąć nas w konflikt dwóch półkul, taki sam, jakim była
wojna wietnamska.
Lecz jest pewna różnica. W przypadku Wietnamu mówiliśmy, że zamierzamy walczyć ze złymi komunistami. Teraz nie
20 • NEXUS

ma już jednak upiora komunizmu. To znaczy jest w Chinach,
ale nie może być prawdziwym zagrożeniem wojskowym kraj,
który jest tak daleko. I czym nas zaczęto karmić. Ano tym, że
musimy walczyć ze złymi baronami narkotykowymi. Tyle, że
nawet amerykańskie media mają dzisiaj kłopot z wmówieniem społeczeństwu tej bajeczki. Nawet teraz, w pierwszych
tygodniach września 2000 roku, w wiadomościach pojawiają
się doniesienia o liczbie zmarłych i zabitych. Dokładnie tak
samo, jak było w przypadku Wietnamu, z tym, że media nie
wiedzą, jak sobie z tym poradzić. To jest znak, że ten system
doszedł już do końca swojej drogi. I właśnie zaczyna się
kruszyć.
Relacjonują to tak samo, jak w czasie wojny wietnamskiej.
Nigdy nie zapomnę, jak wpływały na mnie wiadomości z Wietnamu, ponieważ chodziło o moich kolegów ze szkoły, którzy
tam ginęli. Teraz brzmi to bardzo podobnie.
I ostatnie pytanie. Na czym polega potęga pieniędzy? Ostatecznie narkotyki to pieniądze. Proszę nam o tym trochę
opowiedzieć, a także o tym, jaki to ma wpływ na policjantów,
prawo i porządek?
Cóż, myślę że to jest cały system. Większość szeregowych
policjantów na ulicach to niekoniecznie odkrywczy wolnomyśliciele. To nie są ludzie, którzy widząc okazję do zrobienia
nielegalnego interesu, zrobiliby go z własnej inicjatywy. Muszą poczuć, że znajdują się w takim klimacie, który gwarantuje im, że ujdzie im to na sucho. Na tym właśnie polega istota
korupcji przeżerającej społeczeństwo. Jeśli pieniądze z narkotyków trafiają na Wall Street, to będąc gliną, dlaczego by
nie spróbować... I
O przeprowadzających wywiad:
Guerilla News Network (GNN) przeprowadziła wywiad z Mike’iem Ruppertem na II Sympozjum „CIA-Narkotyki”, które odbyło
się 23 września 2000 roku w Los Angeles. GNN jest podziemną
organizacją informacyjną z siedzibą w Nowym Jorku, której zaplecze
techniczne mieści się w Berkeley w Kalifornii. Jej misją jest „przedstawianie społeczeństwu ważnych globalnych problemów poprzez
partyzanckie programy w sieci [Internecie] i telewizji”. Jej strona
internetowa to ‹www.guerrillanews.com›.

O bohaterze wywiadu:
Michael C. Ruppert jest byłym oficerem losangeleskiej policji,
a także redaktorem i wydawcą demaskatorskiego biuletynu From the
Wilderness. W 17 (3/2001) numerze Nexusa zamieściliśmy jego
artykuł „Imperium narkotykowe spółki Bush-Cheney”. Skontaktować
się z nim można, pisząc na adres pocztowy: PO Box 6061-350,
Sherman Oaks, CA 91413, USA, lub elektroniczny: ‹mruppert@copvcia.com›; strona internetowa: ‹www.copvcia.com›; tel. +1(818)
788 8791, fax +1(818) 981 2847.

Przełożył Michał Berski
Przypisy:
1. Wall Street to siedziba Nowojorskiej Giełdy Akcji i zarazem centrum
finansowe USA, poza tym jest to nazwa-symbol. – Przyp. tłum.
2. Były dwie Wojny Opiumowe, 1839-1842 i 1856-1858, obie toczone między
Chinami a Wielką Brytanią i Francją (tylko w drugiej wojnie). Ich celem było
wymuszenie na Chinach zgody na założenie przez Brytyjczyków początkowo
pięciu portów (po drugiej wojnie następnych) i handlu z nimi, przy czym do Chin
dostarczano niemal wyłącznie opium. – Przyp. tłum.
3. Crack to bardzo dokładnie oczyszczona kokaina i przez to znacznie
silniejsza. – Przyp. tłum.
4. Skrót od Manufacturing Killers Utilizing Lethal Tradecraft Requiring
Assassination (Tworzenie Zabójców Wykorzystujących Do Zabijania Sztukę
Uśmiercania).

dalsze przypisy na stronie 57

STYCZEŃ-LUTY 2002

B

Armia Stanów
Zjednoczonych
rozpyla
w powietrzu
w tajemnicy przed
społeczeństwem
chemiczne
substancje,
które powodują
liczne problemy
zdrowotne
u mieszkańców
okolic, w których
ma to miejsce.

William Thomas
Copyright  2001
Heron Rocks 1-9
Hornby Island, BC
Kanada V0R 1Z0
willthomas@telus.net
www.lifeboatnews.com

STYCZEŃ-LUTY 2002

yło już prawie południe, kiedy S.T. Brendt, nocna reporterka radia WMWV,
obudziła się i weszła do kuchni swojego wiejskiego domu w Parsonsfield
w stanie Maine. Kiedy nalewała sobie pierwszą filiżankę kawy, nie przypuszczała, że
jej życie ulegnie za chwilę drastycznej zmianie.
Jej przyjaciel, Lou Aubuchont, był już na nogach i zastanawiał się nad tym, co
widział pół godziny wcześniej na niebie. Tłuste, obłe smugi zataczające łuk nad
horyzontem wyraźnie różniły się od smug kondensacyjnych, jakie widział w życiu,
nawet podczas służby w marynarce wojennej.
Zwykłe smugi kondensacyjne, jakie dotąd widział, podobnie jak oddech w mroźnym powietrzu stają się widoczne, kiedy para wodna zawarta w gorących gazach
spalinowych samolotu błyskawicznie zamarza w zimnym powietrzu na dużej
wysokości, tworząc pasmo kryształków lodu. Te cienkie jak ołówek smugi ładnie
wyglądają, lecz są ulotne, ponieważ lód sublimuje niemal tak szybko, jak szybo gazy
spalinowe ochładzają się do temperatury powietrza.
Jednakże pod koniec 1997 roku Aubuchont zaczął obserwować znacznie gęstsze
smugi, które rozciągały się od horyzontu do horyzontu. Te białe wstęgi widniały na
niebie jeszcze długo po tym, jak samoloty, które je pozostawiły, zniknęły z pola
widzenia. Były poprzetykane jeszcze grubszymi smugami, które pozostawiły nie
oznakowane białe lub srebrzyste odrzutowce sił powietrznych.
Tamtego dnia, 12 marca 2001 roku, Lou nie wspomniał o tym, co widział, pijącej
kawę S.T. W pewnym momencie S.T. wyjrzała przez okno. Słoneczna pogoda
zapowiadała kolejny wspaniały, bezchmurny dzień.
Jednakże tak nie było. Jej wzrok zatrzymał się na kilku kredowobiałych smugach
przekreślających krystalicznie czyste niebo.
— To smugi kondensacyjne czy chemiczne? — zapytała żartem.
Lou wstał i wyjrzał. Cóż to za chmury, które ciągną się równolegle do siebie i to
wzdłuż prostych linii? – pomyślał. To jest zbyt regularne, aby mogło być naturalne.
Kiedy mówił, że nie jest pewny, S.T. przestała się uśmiechać i wyszła na zewnątrz.
Patrząc na południowy wschód, nad West Pond dostrzegła pierwszy odrzutowiec. Drugi, pozostawiający za sobą białą pofalowaną smugę, widoczny był na
północy. Wyglądało na to, że oba samoloty leciały na wysokości ponad 30 000 stóp
(9 000m). Kierując wzrok na zachód dostrzegła dwie kolejne smugi ciągnące się nad
horyzontem. Zawołała Lou i w ciągu 45 minut naliczyli razem 30 odrzutowców.
Coś jest nie w porządku – pomyślała S.T. – Tu nie ma tak intensywnego ruchu
powietrznego. W czasie gdy Lou kontynuował liczenie, weszła do domu i zaczęła
obdzwaniać lotniska. Jeden z urzędników, do którego się dodzwoniła, kierownik
kontroli ruchu powietrznego, był ostrożny w słowach, ale życzliwy. Miał krewnych
w West Pond. Powiedział S.T., że to, co zaobserwowała, było „niezwykłe”. Jego
radary pokazały w ciągu tych samych 45 minut dziewięć cywilnych odrzutowców.1
Z miejsca, w którym była, mogła jego zdaniem dostrzec tylko jeden z nich.
A pozostałe dwadzieścia dziewięć? Przedstawiciel FAA2, z którym rozmawiała,
poinformował ją nieoficjalnie, że otrzymał polecenie od swoich zwierzchników, aby
zmienić kurs kilku samolotów pasażerskich lecących do Europy z powodu odbywających się w tym rejonie „ćwiczeń wojskowych”.
— Oczywiście, nie poinformowali mnie o żadnych szczegółach, a ja nie pytałem
— wyjaśnił. — Ja tylko wykonywałem swoje obowiązki.
Podekscytowani i zaintrygowani tą informacją, S.T. i Lou wsiedli do samochodu
i pojechali drogą nr 160. Gdziekolwiek by nie spoglądali, widzieli pięć lub sześć
odrzutowców lecących na wysokości ponad 30 000 stóp (9 000 m). Przez dwanaście
lat, jakie przeżyli w cichym, wiejskim stanie Maine, nigdy nie byli świadkami tak
dużej aktywności w powietrzu.
Aubuchont, były kurier wywiadu marynarki wojennej, brał nieraz udział w ćwiczeniach wojskowych prowadzonych na szeroką skalę, ale, jak powiedział S.T.,
nigdy jeszcze nie widział czegoś tak zmasowanego.
— To wyglądało jak inwazja — powiedział później.
NEXUS • 21

Inny mieszkaniec Espanoli powiedział mi, że zaburzenia
Inny świadek o mało co nie zjechał z drogi, kiedy pochylał
się nad kierownicą, usiłując śledzić to, co się dzieje na niebie. umysłowe i krótkotrwałe zaniki pamięci stały się w tym małym
miasteczku tak powszechne, że fakt zapomnienia miejsca
Kiedy go mijali, pozdrowił ich skinieniem głowy.
Smugi ciągnęły się jedna za drugą, jak okiem sięgnąć. zaparkowania samochodu stał się wśród jego mieszkańców
W oczy szczególnie rzucały się dwie ogromne szachownice przedmiotem częstych żartów.
18 listopada 1998 roku mieszkańcy Espanoli wnieśli do
utworzone ze skrzyżowanych smug. Zamiast ulatniać się jak
normalne smugi kondensacyjne, te białe wstęgi coraz bardziej Parlamentu petycję. Przemawiając do kanadyjskiego rządu
puchły, aż w końcu zaczęły się ze sobą łączyć. Dla patrzącego w tej sprawie, występujący w ich imieniu Gordon Earle
pod słońce Aubuchonta wyglądały jak „mieszanina oleju oznajmił:
— Ponad 500 mieszkańców Espanoli podpisało petycję
i wody”, która rozszczepiała światło niczym pryzmat. Nie mógł
tego porównać do tęczy, albowiem tęcze nie są złowieszcze. podnoszącą problem możliwego zamieszania rządu w coś, co
Gdy Lou i S.T. zakończyli objazd, odrzutowce nadal wydaje się być rozpylaniem za pomocą samolotów wyraźnie
dotrzymywały im towarzystwa, kreśląc na niebie kolejne linie, widocznych aerozoli. Wykryli oni wysokie stężenie aluminium
a nawet koła przypominające papierosowe dymki. Nawet i kwarcu w postaci pyłu w próbkach wody deszczowej. Biorąc
mieszkając w pobliżu lotnisk Kennedy’ego, LaGuardia i Ne- pod uwagę związane z tym dolegliwości oddechowe, które ich
wark3, Aubuchont nigdy nie widział tylu ogromnych od- dotknęły, zmuszeni zostali do podjęcia stosownych działań
rzutowców wykonujących identyczne manewry na niebie. i zażądania od swojego rządu jasnej odpowiedzi. SygnatariuOkoło czwartej, kiedy wrócili do Parsonsfield, smugi za- sze petycji wzywają Parlament, aby unieważnił każdy przepis,
który mógłby zezwalać na rozpylanie wojskowych pyłów lub
czynały się łączyć, tworząc szarawe zamglenie.
Wkrótce zadzwonił Richard Dean, zastępca kierownika innych substancji, zarówno przez kanadyjskie, jak i obce
sekcji wiadomości radia WMWV. Powiedział, że po otrzyma- samoloty wojskowe bez uprzedniej zgody obywateli Kanady,
niu informacji od S.T. wyszedł na zewnątrz razem z resztą których ten problem dotyczy.
W odpowiedzi Ministerstwo
personelu i wspólnie naliczyli na woObrony oznajmiło: „To nie my”.
lnym normalnie od aktywności lot— Ponad 500 mieszkańców
To prawda. W przeciwieństwie
niczej niebie 370 smug.
Espanoli podpisało petycję
do USAF, które dysponują 650 czteS.T. ponownie zadzwoniła do
rosilnikowymi samolotami KC-135
wspomnianego wcześniej urzędnika
podnoszącą problem
Stratotanker i 50 KC-10 Extender,
FAA. Stwierdził, że nigdy nie słyszał
możliwego zamieszania rządu
armia kanadyjska nie posiada armao chemicznych smugach. W czasie
w coś, co wydaje się być
dy powietrznych tankowców. Posiapierwszej bezpośredniej rozmowy twada za to potężną (największą w Karzą w twarz, palący jak lokomotywa
rozpylaniem za pomocą
nadzie) stację radarową zlokalizokontroler ruchu powietrznego, odposamolotów wyraźnie
waną w CFB Comox4 na wyspie
wiedzialny za rejon północno-wschodwidocznych
aerozoli.
Wykryli
niego wybrzeża potwierdził swoje
Vancouver, która z łatwością mogła
oni wysokie stężenie
wcześniejsze oświadczenie, które zostaśledzić nadlatujące z południa ameło nagrane na taśmę. Dodał ponadto,
rykańskie formacje.
aluminium i kwarcu w postaci
że podobna aktywność wojskowa odby— Czy ta tajna operacja dotyczypyłu w próbkach wody
wała się również w innych rejonach. Na
ła eksperymentu z radarami? — zadeszczowej.
swoich ekranach widział tankowce
pytaliśmy „Deep Skya”.
powietrzne lecące na północ do kana— Powiedziano mi coś innego
dyjskiej przestrzeni powietrznej.
— odrzekł.
Nasz informator „Deep Sky” odpowiedział w radiu
Chcieliśmy wiedzieć, czy działanie radarów kontroli ruchu
WMWV w warunkach całkowitej anonimowości na serię powietrznego było w jakiś sposób „wzmocnione czy osłabione”.
pytań typu „tak/nie”. Osobiście pomogłem S.T. przygotować W czasie ćwiczeń przeprowadzonych z terenu bazy sił powietrzje, kiedy zwróciła się z tym do mnie.
nych Wright-Patterson rozprowadzony w powietrzu bar działał
Po blisko trzech latach od tego zdarzenia mogłem po- jak elektrolit wzmacniając propagację fal radiowych i radarotwierdzić niezwykle wysokie stężenie pyłu aluminiowego wy- wych. Baza Wright-Patterson jest od dawna mocno związana
kryte w próbkach deszczowej wody pobranych z opadu, jaki również z programem wojny elektromagnetycznej HAARP5.
spadł na ziemię przechodząc przez gęste smugi rozsnute nad
Espanolą w kanadyjskiej prowincji Ontario wiosną 1998 roku. CZYŻBY PODNIEBNA TARCZA MAJĄCA ZAPOBIEC
Badania laboratoryjne w Espanoli zostały przeprowadzo- GLOBALNEMU OCIEPLENIU?
ne po tym, jak mieszkańcy zaczęli składać skargi do MinisterPo ujawnieniu przez Deep Skya faktu, że cząsteczki
stwa Ochrony Środowiska prowincji Ontario. Ciężkie bóle rozpylone przez latające tankowce „osłabiły” działanie radagłowy, chroniczne bóle stawów, zawroty głowy, nagłe przemę- rów armii kanadyjskiej, tworząc na ich ekranach „mgłę”,
czenie, ostre ataki astmy i bezgorączkowe „grypopodobne” kawałki łamigłówki zaczęły trafiać na swoje miejsce. To
objawy na obszarze ponad 50 mil kwadratowych (128 km2) zakłócenie pracy radarów pasuje do wysokiego stężenia pyłu
wystąpiły w tym samym czasie, kiedy samoloty, które zostały aluminiowego wykrytego razem z nadmiarem cząsteczek kwazidentyfikowane na podstawie zdjęć, jako tankowce powietrz- rcu w skażonej wodzie deszczowej w Espanoli.
Rozpylanie przez tankowce pyłu aluminiowego pasuje
ne Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych (United States
również do patentu Welsbacha, który w roku 1994 przyznano
Air Force), dokonywały swoich „oprysków”.
USAF zaprzeczyły, jakoby wtargnęły w kanadyjską prze- lotniczemu gigantowi, firmie Hughes, „w celu Redukcji Glostrzeń powietrzną, ale Ted Simola, były oficer policji tej balnego Ocieplenia”. Projekt podniebnej tarczy obejmuje
prowincji i biegły Sądu Najwyższego, poinformował o unoszą- rozprowadzenie mikroskopijnych cząsteczek tlenku alumicych się na niebie X-ach i innych białych smugach, niektórych nium i innych błyszczących substancji w wyższych warstwach
„nagle urwanych”, jakby obciętych nożem, które przez dłuż- atmosfery w celu odbicia od jednego do dwóch procent
światła słonecznego. Przeprowadzona w Narodowym Laboraszy czas pozostawały na niebie.
22 • NEXUS

STYCZEŃ-LUTY 2002

torium im. Lawrence’a Livermore’a przez Kena Caldeirę
symulacja komputerowa wykazała, że mogłoby to wystarczyć
do zatrzymania procesu ocieplania się planety w ponad 85
procentach, mimo spodziewanego podwojenia się zawartości
dwutlenku węgla w atmosferze w ciągu najbliższych 50 lat.
Narodowe Laboratorium im. Lawrence’a Livermore’a
oszacowało koszt programu opylania powietrza na miliard
dolarów rocznie, co jest tanim rozwiązaniem w świetle ogromnych zysków, jakie może osiągać przemysł, nie musząc
stosować się dzięki niemu do ograniczeń wynikających z międzynarodowego porozumienia w sprawie redukcji emisji dwutlenku węgla zawartego w Kyoto.
Założyciel Laboratorium Livermore’a, Edward Teller, zaciekle walczył o jeszcze jedną możliwość wpływu na procesy
planetarne. W roku 1998 na Międzynarodowym Seminarium
w sprawie Zagrożeń Planetarnych (International Seminar on
Planetary Emergencies), Ojciec Bomby Wodorowej przedstawił swój Nowy Wielki Pomysł. Wcześniej forsował ideę budowy
nowych portów na wybrzeżu USA za pomocą detonacji bomb
atomowych, a teraz nawołuje do rozpylania w atmosferze
błyszczących chemikaliów, które stworzyłyby lustrzaną powłokę
nad całą Ziemią albo przynajmniej nad terytorium sprzymierzonych państw, które zgodziliby się potajemnie na ten bezprecedensowy eksperyment geoinżynieryjny przeprowadzony nad
głowami ich niczego nie podejrzewających obywateli.
W moje ręce trafił nieoficjalnie wstępny raport, który
został przedstawiony w maju 2000 roku. Zgodnie z nim zespół
ekspertów wyłoniony spośród 3000 naukowców zajmujących
się atmosferą zapoznał się z symulacja komputerową Caldeiry
i zgodził się, że pomysł zaproponowany przez Tellera mógłby
działać. IPCC6 ostrzega jednak przed niemożliwymi do przewidzenia zaburzeniami atmosfery, jak również przed wrogą
reakcją społeczeństwa na „związane [z tym eksperymentem]
widoczne zamglenie nieba”.
Caldeira tak przejął się tą sprawą, że wystąpił publicznie,
ostrzegając, że odbijanie światła słonecznego może doprowadzić do schłodzenia atmosfery, a to z kolei może wywołać
koncentrację lodowych chmur freonu degradującego warstwę
ozonową i w konsekwencji doprowadzić do zniszczenia płaszcza chroniącego Ziemię przed szkodliwym promieniowaniem
słonecznym.
Czy te smugi były elementem eksperymentu z podniebna
tarczą? Deep Sky sugerował, że tak było.
Czy tankowce powietrzne brały udział w modyfikacji pogody? Nasze źródło w FAA długo się wahało, zanim powiedziało:
— Powiedziano mi mniej więcej coś w tym rodzaju.
Podczas trzeciego wywiadu z Deep Skyem ponownie
postawiliśmy to kluczowe pytanie. Czy tankowce powietrzne
pojawiające się wielokrotnie na ekranach radarów kanadyjskiej armii brały udział w modyfikacji klimatu? Aż mnie
zatkało, kiedy Deep Sky potwierdził, że właśnie to mu powiedziano o celu tej misji.
Nareszcie. Po latach wykrętów i zwalania winy na „liniowe
samoloty pasażerskie” dzięki informacji Deep Skya na temat
samolotów wojskowych rozpylających błyszczące substancje
mogliśmy potwierdzić wcześniejsze doniesienia kanadyjskiego
urzędnika lotniczego.
8 grudnia 2000 roku Terry Stewart, Dyrektor ds. Planowania i Środowiska w Międzynarodowym Porcie Lotniczym
w Victorii7, ujawnił to, kiedy odpowiadał telefonicznie na
skargi dotyczące iksów, kół i linii kreślonych na niebie nad
stolicą Kolumbii Brytyjskiej. Jego wypowiedź została nagrana
na automatyczną sekretarkę, a następnie odtworzona 15
milionom słuchaczy. W swojej wypowiedzi oznajmił:
— To są ćwiczenia wojskowe, to ćwiczą siły powietrzne USA
i Kanady. Nie podano mi żadnych szczegółów na ten temat.
STYCZEŃ-LUTY 2002

Stewart dodał też, że uważa ten incydent – jeden z wieluset zaobserwowanych od jesieni 1998 roku nad zachodnim
wybrzeżem Kanady – za „bardzo dziwny”.
Zadaniem CFB Comox jest ochrona kanadyjskiej przestrzeni powietrznej, lecz zamiast tego ukrywa ona tajną współpracę.
— Obecnie nie są prowadzone żadne operacje wojskowe
— poinformował mnie krótko oficer informacyjny bazy, kiedy
zapytałem go o szczegółowe informacje. Stewart powiedział
jednak później gazecie Vancouver Courier, że informacje te
otrzymał bezpośrednio z CFB Comox.
SMUGI KONDENSACYJNE KONTRA SMUGI CHEMICZNE
Mieszkająca w Gibsons po drugiej stronie cieśniny oddzielającej położoną na wyspie [Vancouver] bazę lotniczą matka
trojga dzieci, Suzanne Smart, zauważyła z zaniepokojeniem, że
mieszkańcy miasteczka zapadają na różne dolegliwości, które
zbiegały się w czasie z ustawicznym pojawianiem się smug
chemicznych. Jej mąż zachorował na astmę, zaś dzieci były
ciągle zakatarzone i kaszlały. W końcu sama musiała udać się
do Oddziału Doraźnej Pomocy w ich małym miasteczku
z bolącym gardłem, zesztywniałą szyją, pulsującym bólem głowy
i „wściekłym dzwonieniem” w uszach. Bolały ją nawet zęby.
Wszystko to było bardzo wyczerpujące nerwowo. Suzanne
skontaktowała się urzędnikiem dochodzeniowym Transport
Canada, który również zauważył smugi na niebie, ale był
przekonany, że to efekt normalnej aktywności lotniczej. Nie
wyjaśnił, dlaczego zwrócił na nie szczególną uwagę, skoro były,
jak twierdził, normalne. W rozmowie z Suzanne dodał, że ma
nadzieję, iż kanadyjski odpowiednik FAA będzie zawiadamiany
o wszelkich ćwiczeniach wojskowych, jakie będą się odbywały.
17 czerwca 2001 roku po sfotografowaniu szczególnie
dużych smug nad Gibsons Suzanne sprawdziła u władz lotniczych, że w tym czasie nie był przewidziany żaden planowy
lot samolotu. Oficjalne dane meteorologiczne wskazywały, że
w czasie kiedy je fotografowała, na wysokości 10-11,5 kilometra panowała wilgotność wynosząca 30 procent, czyli o połowę
mniej niż potrzeba do powstania normalnych smug kondensacyjnych.
Jak wyjaśnił Thomas Schlatter, meteorolog NOAA8, nawet krótkotrwałe smugi kondensacyjne, aby powstać, „potrzebują temperatury niższej niż minus 76° F [–60° C] i wilgotności na wysokości lotu wynoszącej 70 lub więcej procent”.
Suzanne przesłała swoje odkrycia do Transport Canada
z prośbą o wyjaśnienie, jak w sytuacji, w której było to
niemożliwe, mogły powstać smugi kondensacyjne. „Z tego co
rozumiem” – napisała – „jedynym sposobem powstania smugi
kondensacyjnej przy tak niskiej wilgotności, jaka panowała
wczoraj, jest wprowadzenie do atmosfery bardzo drobnych
cząsteczek”.

Szachownica smug chemicznych sfotografowana nad Atlantą
w stanie Georgia w USA w październiku 2000 roku.

NEXUS • 23

Jej „praca domowa” robi naprawdę imponujące wrażenie.
Według Narodowego Centrum Badań Atmosferycznych (National Center for Atmospheric Research) w Boulder w stanie
Kolorado jedynym sposobem sformowania sztucznych chmur
w ciepłym, suchym powietrzu jest wprowadzenie do atmosfery odpowiedniej ilości małych cząsteczek w celu przyciągnięcia i skondensowania całej wody w postaci dającej się
zauważyć mgiełki. Jeżeli powtarza się to odpowiednią ilość
razy, powstająca mgła, z której nie spada żaden deszcz, może
doprowadzić do suszy.
Zgodnie ze standardową procedurą nakazującą ignorowanie wszelkich dowodów świadczących przeciwko oficjalnemu
stanowisku pracownik Transport Canada, Randy Phillips,
udzielając Suzanne odpowiedzi poradził jej, aby zapoznała się
ze stroną internetową poświeconą „miejskim plotkom”, która
ośmiesza smugi chemiczne.
Pułkownik Walter Washbaugh, Szef Wydziału Dochodzeń
Kongresowych przy Sekretarzu Sił Powietrznych w Waszyngtonie, również nazywa smugi chemiczne „mistyfikacją”. W piśmie z 20 kwietnia 2001 roku skierowanym do jednego
z senatorów USA przypisuje rosnącą liczbę smug kondensacyjnych „znaczącemu wzrostowi cywilnego ruchu powietrznego w ostatniej dekadzie”.
Częściowo ma rację. Badanie przeprowadzone przez Narodową Fundację Naukową (National Science Foundation)
wykazało, że w pewnych korytarzach powietrznych charakteryzujących się dużym nasileniem ruchu pokrywa sztucznych
chmur zwiększyła się o 20 procent, odkąd nastała era odrzutowców. Dr Patrick Minnis, badacz atmosfery z CERES9
i zarazem zawzięty krytyk chemicznych smug z Centrum
Badawczego NASA w Langley, informuje, że chmury typu
cirrus stanowią ponad 5 procent pokrywy chmur nad terytorium USA, ponieważ pochodzące ze spalin silników odrzutowych stałe cząstki działają jak jądra ich kondensacji.
Biorąc pod uwagę to, że ilość lotów na całym świecie przekracza obecnie 15 milionów rocznie, NSF, NASA i EPA10
przewidują, iż chmur sztucznego pochodzenia będzie przybywało w miarę przyrostu transportu lotniczego.
A co ze smugami chemicznymi? Pułkownik Washbaugh
przypisał powstawanie często obserwowanego wzoru szachownicy nakładającym się smugom kondensacyjnym samolotów
latających na liniach północ-południe i wschód-zachód. Jedyny błąd w tym wyjaśnieniu tkwi w tym, że, jak wyjaśnił mi
kontroler ruchu lotniczego z Teksasu, w USA nie ma połączeń lotniczych północ-południe.
Największy śmiech budzi jednak to, co pułkownik powiedział senatorowi: „Siły Powietrzne nie prowadzą żadnych
modyfikacji pogody i nie ma żadnych planów dotyczących
takich działań w przyszłości”.

„Płaczące” smugi chemiczne sfotografowane nad Vancouver
w Kanadzie w czerwcu 2001 roku.

24 • NEXUS

W rzeczywistości próby kierowania huraganami poprzez
rozpylanie na ich trasach pochłaniających ciepło związków
chemicznych zaczęły się już w latach pięćdziesiątych. Recepta
na stworzenie „tarczy z cirrusów” została opisana w nadzwyczaj
aroganckiej pracy badawczej Sił Powietrznych USA. Sporządzony w roku 1996 raport zatytułowany „Zawładnąć Pogodą do
2025 roku” („Owning the Weather by 2025”) wyjaśnia, jak
„wojskowi spece od pogody” rozpylali chemikalia z latających
na dużej wysokości tankowców powietrznych w procesie, który
siły powietrzne nazwały „zaciemnianiem powietrza”.
Oficjalne zaprzeczenia osiągnęły wówczas nowe rekordy
absurdu, kiedy inny pułkownik oświadczył: „Siły Powietrzne
USA nie prowadzą żadnych operacji rozpylania nad obszarami
zaludnionymi”. Rzecznik prasowy USAF, Margaret Gidding,
powiedziała pewnej gazecie ze Spokane: „Siły Powietrzne nie
prowadzą żadnych działań, w których powstawałoby coś innego
niż zwykłe smugi kondensacyjne składające się z pary wodnej”.
Takie były ich odpowiedzi. Najwidoczniej Anderson i Gidding zapomnieli o tym, że samoloty sił powietrznych okaleczyły terytorium i kulturę Wietnamu rozpylając nad nim tysiące
ton „pomarańczowego środka” („Agent Orange”) – defolianta zawierającego dioksyny, które są równie niebezpieczne jak
pluton.
ZOBACZYĆ ZNACZY UWIERZYĆ
W końcu dalsze głoszenie kłamstwa przez rząd kreślący
gigantyczne napisy na niebie i jednocześnie twierdzący, że one
nie istnieją, stało się niemożliwe. Latem 2001 roku publiczna
dyskusja weszła w nową fazę. Agencja Associated Press
przekazała zdjęcia smug gazetom, zaś słowa „smugi chemiczne” słychać było wszędzie jak kontynent długi i szeroki.
Jeśli chodzi o smugi chemiczne, zobaczyć znaczy odrzucić
oficjalną dezinformację. W miarę jak rośnie świadomość
społeczna, ludzie, tacy jak weteran wojenny David Oglesby,
coraz częściej patrzą w górę. 11 grubych pierzastych smug
rozciągniętych nad Coarsegold w Kalifornii, gdzie mieszkał,
sprawiło, że też przestał w nią wierzyć.
— Smugi utworzyły wzór szachownicy — powiedział
WorldNetDaily News. — Kilka ciągnęło się od horyzontu do
horyzontu. Niektóre nagle się zaczynały, a inne nagle kończyły. Wisiały w powietrzu bardzo długo i powoli się rozszerzały, tworząc cienkie chmury na podobieństwo pajęczyny.
Emerytowany technik radarowy sił powietrznych nazwiskiem Shimera zadzwonił do pułkownika odpowiedzialnego za
wszystkie operacje wojskowe w centralnej Kalifornii i zapytał go:
— Co by pan powiedział, gdybym panu oświadczył, że są
teraz w powietrzu trzy samoloty? Czy to możliwe?
— Nie — odpowiedział pułkownik. — Nie ma tam żadnych samolotów.
Badań z Houston nie można już tak łatwo zbyć. Mark
Steadham szukał smug kondensacyjnych, kiedy ostatniej zimy
zaczął obserwować niebo z tego zatłoczonego miejsca w Teksasie. Używając specjalnego programu komputerowego FAA
o nazwie „Flight Explorer” służącego do identyfikacji samolotów analizował smugi kondensacyjne powstające za samolotami firm Boeing, Airbus i McDonnell-Douglas. Wszystkie one,
oprócz dwóch, sublimowały i znikały z nieba w czasie od 5 do
25 sekund. W tych dwóch wyjątkach pozostawały widoczne
przez 2 i 25 minut.
„Flight Explorer” nie wskazuje wysokości lotu samolotów
wojskowych, lecz zgodnie z FAA tankowce i transportowce
przelatując nad kontynentem trzymają się wysokości wynoszącej około 30 000 stóp (9 000 m), aby zachować bezpieczny
odstęp od samolotów pasażerskich latających na na wysokości
między 35 000 a 39 000 stóp (10,5-11,7 km). Ciężkie samoloty
wojskowe latające poniżej 30 000 stóp w ogóle nie powinny
STYCZEŃ-LUTY 2002

pozostawiać smug kondensacyjnych. Generał major Gregory
Barlow potwierdził, że tankowce sił powietrznych nie prowadzą operacji uzupełniania paliwa na wysokościach, gdzie
mogłyby się formować smugi kondensacyjne.
Podczas swoich badań Steadham odkrył jednak coś przeciwnego. Po 63 dniach obserwacji ruchu lotniczego stwierdził,
że gęste białe smugi pozostawiane przez samolot wojskowy
pozostawały na niebie przez cztery do ośmiu godzin, podczas
gdy smugi pozostawiane w tym samym czasie przez podobnej
wielkości samolot pasażerski znikały po 20 sekundach.
ŚWIATOWE DONIESIENIA NA TEMAT SMUG
CHEMICZNYCH
Obserwacje dziwnie snujących się pierzastych smug, przypominających niekiedy ślady po rakietach, nie ograniczają się
tylko do nieba nad Ameryką Północną.
Oficer Marynarki Wojennej USA, Kitty Chastain, przez
cały dzień obserwowała z balkonu podczas urlopu spędzonego latem 1999 roku w Neapolu szachownicę białych smug
unoszących się w powietrzu nad Zatoka Neapolitańską. „Ludzie kaszlą w całym Neapolu” – napisała. Jadąc autobusem
z bazy rozmawiała o chemicznych smugach z wieloma marynarzami, których męczył suchy, bolesny kaszel.
12 października tego samego roku paryski korespondent
doniósł: „...duża aktywność powietrzna z wszystkich kierunków, iks
nad iksem. Wygląda, jakby piloci sprawdzali, który ma mocniejsze
nerwy. Lecą wprost na siebie, po czym jeden z nich gwałtownie
skręca, a smugi, jakie zostawiają, tworzą na niebie iksy i coś na
kształt wideł”. W tym samym czasie żadne „normalne samoloty”
nie pozostawiały w ogóle smug kondensacyjnych. Nazajutrz
samoloty latające „we wszystkich kierunkach” nad Paryżem aż do
wieczora pokryły niebo jeszcze większą liczbą iksów.
27 kwietnia 2000 roku John Hendricks, amerykański
turysta zwiedzający Hiszpanię, wysłał z kafejki internetowej
e-maila zawiadamiającego: „Jesteśmy zaskoczeni faktem, że
smugi chemiczne są tutaj równie paskudne jak gdziekolwiek
indziej, zarówno na Majorce, jak i w Barcelonie”. Hendricks
zrobił razem z żoną „mnóstwo zdjęć”, zanim trafił na pocztówkę z doskonałym ujęciem smug chemicznych.
„Dopiszcie Szwecję do tej listy” – napisał pewien mieszkaniec Szwecji, kiedy zobaczył na niebie 10 równoległych
smug i po raz pierwszy od wielu lat zachorował na grypę.
Panujące tego dnia warunki meteorologiczne nie sprzyjały
tworzeniu się smug kondensacyjnych. „Wiem, którędy przebiegają korytarze powietrzne. Jest ich [nad Szwecją] sporo,
ale nie tam, gdzie widziałem te smugi”.
O pojawianiu się smug chemicznych donoszono z co
najmniej 14 sojuszniczych krajów, w tym z Australii, Belgii,
Wielkiej Brytanii, Kanady, Francji, Niemiec, Holandii, Irlandii, Włoch, Nowej Zelandii, Szkocji, Szwecji i USA. Nad
Chorwacją smugi chemiczne pojawiły się już nazajutrz po jej
przystąpieniu do NATO.
ATMOSFERYCZNE ORGANIZMY
Wielu obserwatorów smug chemicznych zwróciło uwagę,
że urywają się one często u czoła zbliżającego się frontu
atmosferycznego. Podczas gdy rzadko pojawiające się „halo”
wokół słońca jest uformowane z kryształków lodu i poprzedza
nadejście silnego wiatru, znacznie częściej występujące „chemiczne halo” rozszczepiające światło wokół słońca pojawia się
podczas spokojnej i stabilnej pogody.
Coraz więcej obserwatorów zastanawia się, dlaczego „w
dniach szczególnie intensywnego rozpylania [smug chemicznych]
wokół słońca można zauważyć tęczę”. Jeszcze większa liczba ludzi,
którzy całe życie byli zdrowi, zastanawia się, dlaczego zapadają
nagle ciężko na zdrowiu, gdy tylko pojawiają się smugi chemiczne.
STYCZEŃ-LUTY 2002

W przeciwieństwie do czystego aluminium w naczyniach
kuchennych, które ma niejasny związek z chorobą Alzheimera, tlenek aluminium jest obojętny chemicznie jak piasek i nie
jest uważany za toksyczny.
Jednakże w artykule „Drobne cząsteczki mogą zabijać”
(„Tiny particle can kill”) zamieszczonym w New Scientist
z 5 sierpnia 2000 roku podano, że „mieszkańcy miast w Europie i USA umierają w młodym wieku z powodu mikroskopijnych cząsteczek w powietrzu”.
Badając produkty spalania węglowodorów, Harvardzka Szkoła
Zdrowia Publicznego (Harvard School of Public Health) uznała
stałe cząsteczki o średnicy mniejszej niż 10 mikronów za poważne
zagrożenie dla zdrowia ludności (średnica ludzkiego włosa wynosi
około 100 mikronów). W roku 1987 amerykańskie regulacje
prawne dotyczące środowiska określiły dopuszczalną zawartość
w powietrzu cząsteczek o średnicy mniejszej niż 10 mikronów.
Zanieczyszczenie powietrza ciągle jednak rośnie. 21 kwietnia 2001 roku New York Times ostrzegał: „Te mikroskopijne
pyłki są w stanie przenikać przez najcieńsze błony w płucach
i trafiać do krwioobiegu; były poważnie kojarzone z chorobami i przedwczesną śmiercią, zwłaszcza ludzi, którzy mieli
wcześniej problemy z układem oddechowym”.
David Hawkins, prawnik Rady Ochrony Zasobów Naturalnych (Natural Resources Defense Council) twierdzi, że
„około ćwierć miliona Amerykanów zmarło przedwcześnie
w wyniku kontaktu z drobnymi cząsteczkami”.
Liczba ta może znacząco wzrosnąć w związku z rozpylaniem smug chemicznych. 14 grudnia 2000 roku, New England
Journal of Medicine poinformował, że wdychanie stałych
cząsteczek o średnicy 10 mikronów lub mniejszej prowadzi do
„5-procentowego wzrostu śmiertelności w ciągu 24 godzin”.
Słoneczne lustro Tellera wymaga rozpylenia 10 milionów
ton drobniutkich błyszczących cząsteczek o średnicy od 10 do
100 mikronów.
Same reakcje alergiczne na opadający pył nie wyjaśniają
całego zespołu chorób wywoływanych przez smugi chemiczne.
Spadek temperatury krwi towarzyszący objawom ostrej grypy
bez gorączki jest klasycznym objawem chronicznej infekcji
grzybami. Oskarżane o wywoływanie zaburzeń układu immunologicznego, od chronicznego zmęczenia aż po bóle
mięśni i stwardnienie rozsiane, obecne w naszym organizmie
grzyby sygnalizują swoją obecność również poprzez ostre bóle
stawów, nagłe osłabienie, zawroty głowy, zaburzenia umysłowe i krótkotrwałe zaniki pamięci.
Po blisko trzech latach intensywnych badań nie znalazłem
żadnego dowodu na to, że smugi chemiczne stanowią planowy atak biologiczny. Badania przeprowadzone na potrzeby
moich książek poświęconych wojnie biologicznej w Zatoce
Perskiej i wcześniejszym eksperymentom z bronią biologiczną

Siatka utworzona z chemicznych smug sfotografowana nad Las
Vegas w stanie Nevada w USA w roku 1999.

NEXUS • 25

(Bringing The War Home (Przynosząc wojnę do domu); Scorched Earth (Spalona ziemia)) wykazały, że ataki bronią
biologiczną prowadzone są z małych wysokości i nigdy za
dnia, ponieważ promieniowanie ultrafioletowe unieczynnia
toksyny.
Zagrożenie biologiczne ze strony smug chemicznych może
być smutnym przykładem działania „Prawa o Skutkach Niezamierzonych” („Law of Unintended Consequences)”. Prawo
to głosi, że każda interwencja człowieka w naturalne procesy
wywołuje nieprzewidywalne skutki. Smugi chemiczne mogą
na przykład wywołać suszę poprzez wchłonięcie całej występującej w atmosferze wody, która opadając na ziemię
przechodzi przez kolonie zmutowanych przez promieniowanie ultrafioletowe bakterii, wirusów i grzybów żyjących w wyższych warstwach atmosfery. Czy te potencjalnie niebezpieczne mikroorganizmy mogą „podróżować na barana” razem ze
smugami?
Przeprowadzona w latach sześćdziesiątych w USA seria
eksperymentalnych przelotów balonów pozwoliła na zebranie
niezwykłych próbek ze stratosfery rojących się od bakterii,
grzybów oraz wirusów, większych od tych, jakie dotąd znano.
Jeżeli wirusy spadają z nieba, to najwięcej powinno ich być
w morzach. Pobierając próbki wody z przybrzeżnych rejonów
mórz naukowcy znajdowali w nich aż do 10 milionów dużych
wirusopodobnych cząsteczek na litr. Jak powiedział jeden
z badaczy: „Nikt nie wie, skąd się one wzięły i czym są. Ich
rozmiary i kształt są takie same jak wirusopodobnych cząsteczek znajdowanych w wyższych warstwach atmosfery”.
W naszej atmosferze dobrze radzą sobie również inne
formy życia, jeszcze mniejsze od bakterii. Dr Robert Folk,
odkrywca nanobakterii, opisuje organizmy najgęściej zaludniające Ziemię jako „karłowate formy bakterii o średnicy
równej jednej dziesiątej i objętości jednej tysięcznej zwykłej
bakterii”.
Ten emerytowany wykładowca Uniwersytetu Stanowego
w Teksasie uważa, że te ultradrobne żyjątka „występują
przypuszczalnie o cały rząd wielkości gęściej” niż zwykłe
bakterie, od których wszędzie aż się roi.
Odkąd smugi chemiczne zaczęły częściej pojawiać się nad
zaludnionymi obszarami, gdzie różnice temperatur są najwyższe a potrzeba cienia przed słońcem największa, jest całkiem
prawdopodobne, że składając się ze stałych cząsteczek wytrącają z atmosfery wirusy, bakterie oraz grzyby i sprowadzają
je na ziemię wprost do płuc ludzi, których system immunologiczny nie jest w stanie rozpoznać i zwalczyć tych intruzów.
Prawdopodobieństwo tego stanu rzeczy wzrosło, odkąd dr
Folk zastosował lekki metal jako matrycę do hodowli mikroorganizmów tak małych, że niewidocznych w zwykłych mikroskopach optycznych. Dr Folk oglądał w mikroskopie elektronowym całe ekosystemy rojące się od nanobakterii. Bakterie
te objadały się („metabolizowały” według jego nomenklatury)
aluminium.
WZROST SPOŁECZNEGO ZANIEPOKOJENIA
Czy jesteśmy już zaniepokojeni? W sierpniu 2001 roku
WorldNetDaily przeprowadził sondaż, pytając Amerykanów:
„Czy uważasz, że smugi chemiczne są niepokojące?”
Czterdzieści trzy procenty respondentów odpowiedziało
„tak”, a trzydzieści procent chciało więcej informacji na ten
temat – w sumie 73 procenty respondentów z USA wyraziło
zaniepokojenie smugami chemicznymi.
W miarę jak prawnicy w całych Stanach Zjednoczonych
rozważają możliwość wszczęcia „Matki Wszystkich Rozpraw”
przeciwko Boeingowi, prezydentowi Bushowi i Siłom Powietrznym USA, sprawa ta nabiera coraz większej spójności
– wystarczającej, aby wymusić ujawnienie dalszych tajemnic.
26 • NEXUS

Ostatnie braki w dowodach – zdjęcia naziemnych operacji
związanych z rozpylaniem smug chemicznych – mogą pojawić
się już wkrótce.
Co w tej sytuacji robić?
Brytyjska aktywistka prowadząca kampanię na rzecz odzyskania swobód obywatelskich i lokalnej autonomii tchnęła
największą nadzieję na zmiany, mówiąc w wywiedzie udzielonym stacji radiowej CBC:
— Jedyny sposób, żeby zmusić rząd do zrobienia czegokolwiek, to zgromadzenie wystarczająco dużej liczby ludzi,
którzy będą stali i krzyczeli: „To jest kpina!”
Nadstawiajcie uszu. Od kiedy potwierdzono, że smugi
chemiczne to operacja wojskowa mająca na celu modyfikację
klimatu, zaczyna się właśnie największy proces sądowy...
przed sądem opinii publicznej. I
O autorze:
William Thomas specjalizuje się w zagadnieniach związanych ze
zdrowiem i środowiskiem. Jego nagradzane artykuły ukazały się
w ponad 50 publikacjach w ośmiu krajach, zaś komentarze redakcyjne były publikowane w takich gazetach, jak The Globe and Mail,
Toronto Star, Vancouver Sun i Times-Colonist, oraz magazynach Earth
Island Journal i Ecodecision. Bywa zapraszany do udziału w audycjach
radiowych i telewizyjnych. Jego wcześniejszy artykuł „Chemiczne
smugi – trucizna spadająca z nieba” zamieściliśmy w 8 (6/1999)
numerze Nexusa. Skontaktować się z nim można, pisząc na adres
poczty elektronicznej: ‹willthomas@telus.net› – lub przez stronę
internetową Lifeboat News: ‹www.lifeboatnews.com›.

Przełożył Michał Berski
Przypisy:
1. Cywilne radary kontroli ruchu powietrznego nie wykrywają w rzeczywistości samolotu, a jedynie specjalny nadajnik na jego pokładzie zwany
transponderem, który wysyła nieustannie specyficzny dla danego samolotu
sygnał. Samolot z wyłączonym transponderem (np. wojskowy) jest niewidoczny
dla cywilnych radarów, natomiast pozostaje widoczny dla klasycznych radarów
wojskowych. – Przyp. tłum.
2. Skrót od Federal Aviation Administration (Federalny Zarząd Lotnictwa).
– Przyp. tłum.
3. Lotniska pasażerskie obsługujące aglomerację Nowego Jorku. Lotnisko
Kennedy’ego, zwane popularnie JFK, jest pierwszym lub drugim pod względem
ilości obsługiwanych samolotów lotniskiem w USA i jednym z największych na
świecie. – Przyp. tłum.
4. Skrót od Canadian Force Base (Baza Sił Zbrojnych Kanady). – Przyp. tłum.
5. Skrót od High-frequency Active Auroral Research Program (Program
Badawczy Aktywnej Zorzy Wysokiej Częstotliwości) – program badawczy Marynarki Wojennej USA zajmujący się według oficjalnej wersji badaniem zjawisk
w stratosferze i jonosferze oraz rozwijaniem sposobów łączności z łodziami
podwodnymi. – Przyp. tłum.
6. Skrót od Intergovernmental Panel on Climate Change (Międzyrządowy
Zespół ds. Zmiany Klimatu). – Przyp. tłum.
7. Stolica Kolumbii Brytyjskiej, prowincji położonej na południowo-zachodnim wybrzeżu Kanady. – Przyp. tłum.
8. Skrót od National Oceanic and Atmospheric Administration (Narodowy
Zarząd ds. Oceanów i Atmosfery). – Przyp. tłum.
9. Skrót od California Enviromental Resources Evaluation System (System
Oceny Zasobów Środowiskowych Kalifornii). – Przyp. tłum.
10. NSF: skrót od National Science Foundation (Narodowa Fundacja Naukowa); NASA: skrót od National Aeronautics and Space Administration (Państwowy Urząd Lotnictwa i Astronautyki); EPA: skrót od Environmental Protection
Agency (Agencja Ochrony Środowiska).

Bibliografia:
• Doniesienia Vancouver Courier o smugach chemicznych: ‹www.vancourier.com/085101/news/085101nn1.html›.
• Doniesienia WorldNetDaily o smugach chemicznych: ‹www.worldnetdaily.com/news/article.asp?ARTICLE–ID=24152
• Badania smug kondensacyjnych prowadzone przez Marka Steadhama
z Houston: ‹www.chemtrailcentral.com/report.shtml›.
• „Tiny Bits of Soot Tied to Illness” („Drobne cząstki sadzy mają związek
z chorobą”), New York Times, 21 kwietnia 2001 roku: ‹www.nytimes.com/2001/
04/21/science/21AIR.html›.
• Meteorolog NOAA Thomas Schlatter: ‹www.weatherwise.org/qr/qry.chemtrail.html›.

STYCZEŃ-LUTY 2002

BIOFOTONY – ŚWIATŁO NASZYCH KOMÓREK
wiatło jest nierozerwalnie związane z funkcjami życiowymi i energią życiową.
Mówiąc ściślej, żywe organizmy absorbują światło, „przetwarzają” je i emitują.1 Aby to zrozumieć, trzeba zapoznać się z kilkoma pionierskimi i rewolucyjnymi
odkryciami w tej „nowatorskiej” nauce zajmującej się światłem. W rzeczy samej
reprezentują one te same podstawy koloroterapii, które sama rozwijam.
W roku 1922 rosyjski lekarz i histolog Aleksander Gurwicz i jego żona
zauważyli, że odizolowane szkłem kwarcowym komórki cebuli mogą się za sobą
komunikować. Przyjął, że ta komunikacja odbywa się za pośrednictwem promieniowania ultrafioletowego.
Już w roku 1954 można było mierzyć to słabe promieniowanie luminescencyjne
za pomocą nowego urządzenia zwanego fotopowielaczem (photomultiplier). Do
przeprowadzenia tych pomiarów używano sadzonek kilku różnych roślin. Spektrum
tego (emitowanego przez rośliny) promieniowania świetlnego zawierało się między
czerwonym i zielonym światłem widzialnym, a jego natężenie wynosiło od kilkudziesięciu do stu fotonów na sekundę na centymetr kwadratowy.
W roku 1970 niemiecki biochemik Fritz-Albert Popp zadawał sobie pytanie, jak
to możliwe, że tak ogromny ubytek komórek w ciele jest zawsze równoważony ich
regeneracją w tym samym czasie. Nasze ciało jest największym cudem natury.2
Nasze serce bije 100 000 razy na dobę, w tym samym czasie oddychamy 25 000 razy,
a w każdej sekundzie 10 milionów naszych komórek umiera i jest zastępowanych
przez nowe. Jak możliwe jest tak dokładne zgranie w czasie tego wszystkiego?
Wydaje się, że nasze ciało ma jasno określoną, spoistą formę. Jednakże w każdej
chwili każdy z nas ulega zmianie na poziomie atomowym. Większość z około 100
miliardów3 naszych komórek ulega nieustannej wymianie. Nawet nasze DNA
podlega nieustannej regeneracji. Wszystkie komórki trzustki ulegają wymianie
w ciągu 24 godzin, komórki błony śluzowej żołądka w ciągu trzech dni, białe ciałka
krwi w ciągu dziesięciu dni a skóra odnawia się co cztery tygodnie; nawet kości
potrafią się regenerować. Na poziomie atomowym, nasze ciało odnawia się
całkowicie co 4 lata.
Aby zastąpić martwe komórki, nasze ciało ekstrahuje składniki odżywcze
z pożywienia i ze zdumiewającą precyzją wchłania dokładnie te substancje, jakich
potrzebuje. Jak więc ten proces, który wymaga submolekularnej precyzji, może
zachodzić, kiedy odżywiamy się nieregularnie i kiedy nie dostarczamy organizmowi
wystarczającej ilości odpowiednich składników, takich jak witaminy, enzymy i aminokwasy? Skąd pochodzi ta energia życiowa i co się z nią dzieje w naszym
organizmie? Wielu badaczy prowadziło eksperymenty, aby znaleźć odpowiedź na to
właśnie pytanie.
W roku 1975 w laboratorium w Kaiserslautern pojawiła się nowa odpowiedź na
poszukiwania prowadzone w tym zakresie. Popp mógł już wtedy zademonstrować
nadzwyczaj słabą luminescencję komórek, którą nazwał emisją biofotonów. Według
Poppa kluczem do podstawowych praw życiowych, do komunikacji między wszystkimi formami i zarazem czynnikiem kontrolującym żywe organizmy, jest światło.4
Demonstruje to interesujący eksperyment. Postawiono obok siebie dwa szklane
naczynia zawierające świeżą krew świni. Do jednego naczynia dodano pewną
substancję, która wywołała natychmiastową produkcję przeciwciał przez krew.
W tym momencie badacz zauważył, że krew w drugim naczyniu również zaczęła
produkować przeciwciała, mimo iż nie dodano do niej żadnej substancji. Jeśli
powtórzymy ten eksperyment, ale między naczynia wstawimy nieprzezroczystą
przegrodę, informacja o produkcji przeciwciał nie będzie przesłana do drugiego
naczynia.
Biofotony jako przekaźniki informacji zachowują się, jak zauważył Popp, jak
laser i służą do kontroli procesów biochemicznych. Udowodniono, że żadna reakcja
biochemiczna na poziomie cząsteczkowym nie jest w stanie wywołać przekazu
informacji w tak krótkim czasie.

Ś

Odkrycie, że
żywe organizmy
absorbują
i magazynują
w DNA światło,
a następnie emitują
je na specyficznej
częstotliwości
w celu kontroli
procesów
biologicznych,
otwiera przed
medycyną nowe
możliwości.

Część 1

Christa Muths
Copyright  2001

espacio
International Centre for Holistic Studies
302 Winchester Road
Southampton, Hampshire SO16 6TU
Wielka Brytania
CHMuths@aol.com
www.espacio-time.com

STYCZEŃ-LUTY 2002

NEXUS • 27

Początkowo te rewolucyjne rezultaty były traktowane jako
metafizyczne i tym samym uważane za nienaukowe. Jednakże, mimo ośmieszania przez główny nurt nauki, kilka zespołów badawczych na świecie prowadzi prace w tym zakresie. Ich rezultaty są wykorzystywane w przemyśle i medycynie, zwłaszcza w zakresie pielęgnacji zdrowia. W mojej
pracy terapeutycznej z kolorami łączę w jedną całość te
rewolucyjne, ale udowodnione rezultaty, obserwując spójność
i znaczenie światła w naszych komórkach.
Obecnie emisja pojedynczych fotonów może być wyrażana
w przeliczeniu na minutę a nawet na sekundę. Wartość ta
mieści się w zakresie od 10-19 do 1016 watów na centymetr
kwadratowy. Światło dzienne jest około 1018 raza intensywniejsze.
Im bardziej istotny życiowo jest dany organ, tym intensywniejszy jest ruch fotonów i silniejsza będzie emisja fotonów
i tym dłużej światło będzie mogło być magazynowane w komórce. Jednakże ta emisja fotonów jest bardzo słaba i może
być zademonstrowana tylko dużym nakładem wysiłków i kosztów. Nie należy mylić emisji biofotonów z promieniowaniem termicznym czy bioluminescencją.5.
Dzięki fotografii poklatkowej, która powstała w roku
1950, można wykazać, że promieniują nie tylko gwiazdy, ale
również ludzkie ciała. Metodę fotografii kirlianowskiej opracowali w latach 1939-1958 Rosjanie Siemion Dawidowicz
Kirlian i jego żona Walentyna. Dzięki tej metodzie Zachodowi po raz pierwszy zademonstrowano istnienie aury.
Pojęcie subtelnej energii, aury i meridianów już dawno temu
istniało w Chinach, Indiach i innych starożytnych kulturach.
EMISJA BIOFOTONÓW
Bez światła na Ziemi nie byłoby żadnego życia. Słońce jest
największym źródłem ciepła i energii w naszym układzie
słonecznym. Emituje szeroki zakres różnych energii, które
w różnym stopniu wnikają w atmosferę Ziemi. Pięć procent
energii emitowanej przez Słońce dociera do atmosfery w postaci promieniowania ultrafioletowego. Na rysunku nr

Rys. 1.

28 • NEXUS

1 przedstawiono widmo promieniowania elektromagnetycznego Słońca, długości fal i stopień pochłaniania przez ziemską atmosferę.6
DNA i RNA mają wbudowane mechanizmy samonaprawcze. Badania nad nimi wykazały, że enzymy naprawiające
DNA i RNA działają tylko w obecności promieniowania
ultrafioletowego. Dlatego proces ten jest nazywany świetlną
reperacją (photo repair). W przeprowadzonych eksperymentach u zwierząt laboratoryjnych trzymanych w sztucznym
oświetleniu, z którego usunięto zakres promieniowania ultrafioletowego, rozwijały się poważne choroby.
Kolory są dziećmi światła, co oznacza, że powstają wtedy,
gdy światło trafia na jakiś obiekt. Wówczas to światło:
a) jest odbijane (białe ciała odbijają wszystkie fotony);
b) jest pochłaniane (czarne ciała absorbują wszystkie fotony);
c) przechodzi przez coś (np. okno) bądź ulega odchyleniu
lub załamaniu (przy wejściu do innego ośrodka, np. wody).
Prędkość światła w próżni wynosi około 300 000 kilometrów na sekundę. Prędkość ta zmniejsza się, jeśli światło
przechodzi przez jakiś przezroczysty ośrodek. Prędkość światła w wodzie jest mniejsza niż w powietrzu. Gdy światło
wchodzi w ośrodek taki jak szkło lub woda jego prędkość
maleje.
W styczniu tego (2001) roku dwóm różnym amerykańskim
instytutom naukowym udało się jednak po raz pierwszy
zatrzymać światło.7 Światło było przepuszczane przez aktywne
optycznie przechłodzone pary sodu. Pozwoliło to zatrzymać
światło na bardzo krótką chwilę, zanim mogło ruszyć dalej.8
Kolory są wyrażane jako długość fali (światła) od szczytu
do szczytu, zaś jej jednostką jest nanometr (1 nm wynosi 10-9
metra – jedna miliardowa metra). Kolor czerwony odpowiada
długości fali w zakresie od 670 do 760 nm, żółty, pomarańczowy i różowy to 560-630 nm, zielony – 490-560 nm,
niebieski – 430-490 nm, a fioletowy – 380-430 nm (patrz
rysunek nr 1 i 2). Fala odpowiadająca fioletowi jest bardziej
wygięta (z powodu mniejszej długości). Dlatego światło fioletowe może być załamywane bardziej (niż inne kolory). Podawanych jest tyle różnych wartości długości fal odpowiadających kolorom, ile jest książek naukowych dotyczących tego
tematu.
W procesie fotosyntezy rośliny i bakterie zamieniają energię Słońca w energię chemiczną. Fotosynteza jest jednym
z najważniejszych procesów w przyrodzie i jest jednym z warunków koniecznych do istnienia życia. W trakcie fotosyntezy
powstaje także niezbędny do oddychania tlen – proces ten
został „wynaleziony” około 3,5 miliarda lat temu.9 W tym
czasie atmosfera Ziemi zawierała dużo więcej metanu, zaś
obecna zawartość tlenu w atmosferze (21 %) jest właśnie
efektem fotosyntezy napędzanej energią i światłem słońca.
Światło ma paradoksalną, dualistyczną naturę – jest jednocześnie falą i cząstką.10 Przy pomocy obecnie istniejących
instrumentów naukowych niemożliwy jest jednak równoczesny pomiar fali i cząstki. Tradycyjnie metodami naukowymi
można mierzyć albo jedną albo drugą wielkość.
Model budowy atomu stworzony w roku 1911 przez
Rutherforda stał się podstawą współczesnego rozumienia
struktury atomowej i biofotonów, nawet jeśli większość fizyków nie uważa już tego modelu za prawidłowy. Elektrony
krążą po orbitach wokół jądra atomowego podobnie jak
planety wirując obiegają wokół Słońce (patrz rysunek nr 3).
Protony w jądrze mają ładunek dodatni a elektrony ujemny.
Gdy foton uderzy w elektron, elektron zostaje wypchnięty na
dalszą orbitę i zarazem na wyższy poziom energetyczny.
Elektron może krążyć po nowej orbicie tylko tak długo, jak
długo będzie utrzymywał dodatkową energię nadaną mu
STYCZEŃ-LUTY 2002

lone.13 Dzieje się tak z powodu falowej
charakterystyki cząstek. „Ponieważ elektron jest dużo lżejszy od jądra, stopień jego
nieoznaczoności jest znacznie wyższy
i przestrzeń, w której można na niego trafić
jest dużo większa niż ta, którą zajmuje
jądro”.14 Prowadzi to do paradoksalnej,
lecz możliwej sytuacji, w której ten sam
atom może znajdować się w jednej chwili
w różnych miejscach.
Przedstawienie tych różnych modeli
atomu jest istotne, ponieważ:
• są one doskonałymi przykładami odzwierciedlającymi zmiany w procesach ba-

Rys. 2.

przez foton. Następnie wraca na starą orbitę, emitując tę
energię w postaci promieniowania mierzonego fotonami
(patrz rysunek nr 4). Energia fotonów wyrażana jest w postaci
elektronowoltów (eV). Elektronowolt jest to ilość energii
zyskanej przez elektron lub cząstkę przemieszczającą się
w polu elektrycznym o różnicy potencjałów jednego wolta.11
Zdobywca nagrody Nobla Niels Bohr w roku 1913 stworzył nowy model atomu. W modelu tym, który obecnie jest
najszerzej uznawany, elektrony krążą wokół jądra po stabilnych orbitach. Założył on, że elektrony mogą przeskakiwać na
niższą lub wyższą orbitę absorbując lub emitując określoną
ilość energii. Jest to tak zwana teoria skoku kwantowego. Sam
pomysł orbit oparty jest na fizyce klasycznej, podczas gdy idea
elektronów związanych z ustalonymi poziomami energetycznymi pochodzi z teorii kwantowej.
Bohr stworzył swój model atomu łatając elementy teorii
klasycznej teorią kwantową. Chociaż jego teoria nie dawała
żadnego wyjaśnienia, co powoduje, że atom zachowuje się
tak, a nie inaczej (w rzeczywistości okazał się on błędny
niemal w każdym aspekcie), ułatwił jemu i innym naukowcom
osiągnąć postęp, bowiem ułatwił przejście do prawdziwej
kwantowej teorii budowy atomu.
Ponieważ jednak ten model jest taki wdzięczny i prosty
– „kuszące wyobrażenie atomu jako miniaturowego systemu
słonecznego”12 – jest wciąż najszerzej stosowanym modelem,
mimo iż już dawno powinien odejść do lamusa.
Na rysunku nr 5 przedstawiony jest model atomu, tak jak
jest on obecnie rozumiany. Jest on osadzony w polu elektromagnetycznym. Animacja trójwymiarowa znakomicie przedstawiłaby, jak wibruje wraz ze swoimi elektronami. Elektron
to po prostu coś, co porusza się poza jądrem atomu i posiada
pewną energię oraz inne właściwości. Porusza się po nieokreślonym torze. Elektrony „lubią” przebywać blisko jądra.
Zasada nieoznaczoności postulowana przez Heisenberga
mówi, że położenie elektronu nie może być dokładnie okreś-

Rys. 3.

STYCZEŃ-LUTY 2002

dawczych;
• pokazują, jak wzrasta stopień świadomości uczonych;
• ilustrują, jak powoli rezultaty badań naukowych przenikają do programów szkolnych i ogólnej świadomości społecznej – po blisko 30-50 latach;
• wskazują, że takie idee i koncepcje nie trafiają do
powszechnej wiedzy i nie zyskują zaufania społecznego, mimo
szerokiego rozpowszechniania w różnych mediach;
• ukazują podstawy naszego ogólnego rozumienia rzeczywistości.
Ten dość statyczny model był w swoim czasie rewolucyjny
i wciąż obowiązuje w większości szkół. Jednak to, czy świat
jest widziany jako poruszający się po stałych orbitach, czy też
osadzony w wibrującym polu elektromagnetycznym, jest istotną różnicą. Decydująca różnica tkwi w zrozumieniu, że ruchy
wibrujące i model falowy nie mogą być dokładnie wyliczone
i muszą być postrzegane jako będący w ciągłym ruchu proces.
Wszystkie położenia są możliwe w każdym momencie i mogą
być jedynie przewidziane z pewnym prawdopodobieństwem.
Zgodnie z naszym aktualnym rozumieniem, nigdy nie mogą
być dokładnie wyliczone i określone.
Masa jądra atomowego i elektronów wypełnia tylko
0,000 000 000 001 procenta przestrzeni (atomu), pozostałe
99,999 999 999 999 procenta jest puste. Odpowiada to dość
dokładnie rozmieszczeniu gwiazd i planet we Wszechświecie
w stosunku do zajmowanej przezeń przestrzeni.
Światło nie tylko przekazuje energię, ale jest również
źródłem i nośnikiem informacji. Przenosi „podpis” swojego
źródła. „Każdy związek chemiczny pozostawia charakterystyczne

Rys. 4.

NEXUS • 29

«odciski palców» w widmie swojego światła”.15 Ta wiedza jest swoją antycząstką, obie zostaną zniszczone, a ich energia
wykorzystywana przez przemysł już od wielu dziesiątków lat. zamieni się na fotony lub mezony.17
Jedno z jej zastosowań, analiza widmowa, jest ważną metodą
Tak więc możemy założyć, że wszystkie materialne formy
rozpoznawania atomów i cząsteczek. W analizie widmowej i systemy – podobnie jak niematerialne, to znaczy te, które są
zielone pasma wskazują na obecność tlenu, podczas gdy dla nas niewidzialne – poruszają się w specyficznym polu
niebieskie i fioletowe są dowodem występowania atomów azotu. falowo-rezonansowym. Oznacza to, że chociaż ta równowaga
Nawet liczba fotonów w obserwowalnym kosmosie może jest bardzo stabilna, jest jednocześnie w tym samym czasie
być w przybliżeniu oszacowana – około 1089 – miliard razy niestabilna. Każde zaburzenie lub zakłócenie w obrębie tego
pola wibracyjnego wywoła zmiany. Jeśli jakiś obiekt jest
więcej niż szacowana liczba atomów.
Im organizm jest bardziej witalny lub zdrowy, tym dłużej pobudzony do wyższej pulsacji, zmieni to całe pole, włącznie
elektrony mogą magazynować światło, energię fotonów. z rezonansem przyległego obszaru, i będzie mieć również
wpływ na inne obiekty.
Oznacza to, że elektron może dłużej
Rezonans normalnych komórek
przebywać na wyższej (dalszej od
W większości przypadków,
i tkanek, podobnie jak i biofotonów,
jądra) orbicie, pozwalając tym saautomatyczny system sprzężeń
ma specyficzny wzór falowy. Lumimym atomowi, komórce, narządowi
nescencja wolnych rodników lipidoi całemu organizmowi reagować
zwrotnych jest w stanie szybko
wych z wątroby, mózgu i żółci ma na
sprawniej i elastyczniej przez dostodoprowadzić ludzki organizm do
obrazie widmowym kolor niebieskosowywanie się do wszelkich zmian.
optymalnego stanu. W przypadku
zielony oraz czerwony. Normalne
Popp udowodnił naukowo, że jajtkanki zmieniają się szybko i reagują
ka kur hodowanych na świeżym potkanek nowotworowych można
elastycznie na ciągłe zmiany. W więwietrzu mają znacząco większą zdolpowiedzieć, że utraciły one swój
kszości przypadków, automatyczny
ność magazynowania światła niż jajwewnętrzny, spójny program i co
system sprzężeń zwrotnych jest
ka kur hodowanych w klatkach w zaw stanie szybko doprowadzić ludzki
mkniętym pomieszczeniu.16 Taka saza tym idzie, zdolność reagowania
organizm do optymalnego stanu.
ma różnica jest widoczna w przypadrezonansem w odpowiedzi na
W przypadku tkanek nowotworoku pomidorów hodowanych organizmienne sytuacje.
wych można powiedzieć, że utraciły
cznie (ekologicznie) w porównaniu
one swój wewnętrzny, spójny prodo szklarniowych. Żywność mrożona
gram i co za tym idzie, zdolność
promieniuje słabiej (i bardziej nieregularnie) niż świeża, podobnie jak ziemniaki wyhodowane na reagowania rezonansem w odpowiedzi na zmienne sytuacje.
nawozach sztucznych w porównaniu z wyhodowanymi na W konsekwencji, tkanki nowotworowe nie są już w stanie
nawozie organicznym. Wszelkie rodzaje manipulacji, włącz- spójnie komunikować się za pośrednictwem biofotonów.18
nie z używaniem pestycydów, mają negatywny wpływ na
elektromagnetyczny stan żywności.
DNA, ŚWIATŁO I INFORMACJA
Elektrony znajdują się w nieustannym ruchu wokół jądra,
DNA (kwas deoksyrybonukleinowy) jest centralnym skłaz kolei protony i neutrony są w stałym ruchu lub wibracji dem światła dla naszego organizmu. Występuje w postaci
w obrębie jądra, zaś kwarki (jeszcze mniejsze cząstki) – w sta- podwójnej, skręconej wokół siebie spirali (helisy). Razem
łym ruchu w obrębie protonów i neutronów. W warunkach z RNA (kwas rybonukleinowy) należy do grupy kwasów
laboratoryjnych możliwe jest ścisłe ustalenie orbity i pozycji nukleinowych. DNA i RNA są uformowane w postaci spirawibracji (amplitudy ruchu harmonicznego), z tym że będą to li.19 Mają podobną budowę chemiczną: zbudowane są z cukuchwycone jedynie chwilowe położenia cząstek – protonów, rów, reszt kwasu fosforowego i zasad azotowych. DNA zawieneutronów, elektronów i fotonów. Nie wiemy dokładnie nic ra tylko cztery różne zasady: adeninę, tyminę, cytozynę
o ich wzajemnych powiązaniach w ramach wibracji i co może i guaninę, z reguły opisywane inicjałami, odpowiednio: A, T,
mieć wpływ na zmianę rezonansu. Skupiamy się na wielu
pojedynczych, chwilowych obserwacjach, z których po ich
zsumowaniu budujemy teorię, która z kolei jest niczym innym
jak tylko zbiorem wrażeń z przelotnych spojrzeń. Nie bierze
ona pod uwagę wewnętrznych zależności obserwowanego
systemu.
We współczesnej fizyce bardzo ważne jest zrozumienie,
jak foton porusza się w kontinuum czasoprzestrzennym, jako
że fotony są nośnikami sił elektrycznych. Jeśli dwa elektrony
zbliżą się do siebie, będą się nawzajem odpychać z powodu
ich jednoimiennego ładunku. Foton jest uwalniany przez
elektron, oddala się od niego i następnie jest zaabsorbowany
przez inny elektron, który przesuwa się na wyższą orbitę.
Foton poruszający się w kontinuum czasoprzestrzennym
spontanicznie generuje parę elektron-pozytron. Pozytron ma
taką samą masę jak elektron, lecz porusza się w innym
kierunku i ma ładunek dodatni.
Każdej cząstce odpowiada antycząstka, która ma taką
samą masę, taki sam spin, taki sam czas życia, lecz przeciwny
ładunek. Jeśli niestabilna cząstka rozpada się na inne cząstki
elementarne, jej antycząstka również się rozpada na odpowiednie antycząstki. Foton lub kwant światła jest identyczRys. 5.
ny ze swoją antycząstką. Jeśli cząstka wejdzie w reakcję ze
30 • NEXUS

STYCZEŃ-LUTY 2002

C i G. W podwójnej nici DNA adenina (A) może być
połączona tylko z tyminą (T), a guanina (G) tylko z cytozyną
(C). Kolejność zasad była do tej pory opisywana jako nasz
kod genetyczny.
Na początku lutego 2001 roku badacze zdali sobie sprawę,
że cząsteczki DNA i RNA są aktywnym medium laserowym
i mogą wygenerować (oświetlone światłem lasera) hologram
optyczny, który komunikuje się z rezonansem pól tła Ziemi,
planet oraz galaktyk.
Ideę dotyczącą tego rodzaju interakcji rozwinął już 20 lat
temu Popp, kiedy zwrócił uwagę na fakt, że komórki – zwłaszcza DNA – nie tylko absorbują światło, ale również emitują je
w sposób spójny.
Oznacza to, że mogą wydzielać światło w uporządkowany
sposób. „Spójność jest to zdolność fal do nakładania się, tam
gdzie różne źródła fotonów wzajemnie się osłabiają lub
wzmacniają. Powoduje to powstanie ustabilizowanego stanu,
w którym fale mogą utworzyć spójne i w wysokim stopniu
interaktywne pole komunikacyjne. W przypadku niespójnych
fotonów (chaotycznych lub termicznych) każda interferencja
wywoła ich zanik w ciągu sekundy”.20
Stąd sposób, w jaki powstaje ultrasłabe promieniowanie
luminescencyjne komórek, jest znaczący. Nie promieniują
one chaotycznie, lecz w sposób uporządkowany, fazowy, tak
jak laser, który jest spójną wiązką światła.21
Teoria biofotonów oparta jest na związku przyczynowoskutkowym, który nie jest linearny lub nastawiony na otrzymanie konkretnego wyniku, jak to rozumie współczesna
nauka, ale spełnia swoje „zadania” na drodze współdziałania.
Komunikacja (porozumiewanie się) okazuje się być jedną
z naszych najbardziej podstawowych właściwości. Jest to
komunikacja wewnątrz sytemu, jak również komunikacja
systemu z otoczeniem. Jej celem jest przeciwdziałanie entropii, ubytkom struktury, chaosowi, zaburzeniom, jak również
tworzenie i utrzymywanie stanu wzbudzenia. Niezakłócony
przepływ informacji i komunikację umożliwia wysoki poziom
porządku w obrębie organizmu. To z kolei podtrzymuje
metabolizm, podobnie jak i inne procesy życiowe. Budowa
i rozpad komórek, synteza białek, węglowodanów i lipidów,
podobnie jak przepływ neurotransmiterów i cały metabolizm
komórki – wszystko to wymaga nadzwyczaj szybkiego przepływu informacji, co może być dokonywane tylko przez
transmisję światła.
Blokady i niedobór energii są oznakami zaburzeń jej
przepływu lub procesów życiowych. Takie zaburzenia mogą
zachodzić na wszystkich poziomach cząstki atomowej, komórki, narządu lub psyche. Stąd każda choroba może być
interpretowana jako manifestacja braku informacji i komunikacji w naszym ciele!
W świecie naszej materialistycznej nauki, opartej na darwinizmie, każdy walczy z każdym i nawet każdy gen stara się
osiągnąć przewagę nad innym genem. W takiej koncepcji
natury, gdzie każdy jest przeciw każdemu, nie istnieje pojęcie
interakcji czy współpracy. Ogólna koncepcja życia jako wojny
trafiła do naszego języka medycznego. Mówimy o systemie
immunologicznym, jakby był dowódcą armii skierowanej
przeciwko bakteriom i wirusom.22
W przeciwieństwie do tego, teoria biofotonów oferuje
model, w którym życie i wszystkie cząstki systemu są ze sobą
spójnie powiązane i komunikują się ze sobą w celu osiągnięcia
współpracy, aby utrzymać cały system w optymalnym stanie.23
Emisja światła jest najsilniejsza podczas replikacji DNA.
Około 90 procent biofotonów jest emitowanych przez DNA
w jądrze komórkowym. Zgodnie z obecnie obowiązującymi
poglądami głównego nurtu nauki DNA nie bierze udziału
w metabolizmie. Uważam to za bardzo linearny punkt widzeSTYCZEŃ-LUTY 2002

nia na organizm i jego funkcje. DNA jest doskonałym magazynem dla światła, jak również dla tlenu, z powodu jego
struktury w postaci podwójnej helisy. Być może właśnie
dlatego DNA jest podstawą wszystkich procesów zachodzących w organizmie i w rzeczywistości bierze udział w metabolizmie.
Obecnie co najmniej dwie funkcje są przypisane do DNA:
kodowanie informacji genetycznej, która poprzez komórki
rozrodcze przekazywana jest następnym pokoleniom, i przechowywanie informacji o budowie i składnikach komórki.
Spójne światło pochodzące z DNA kontroluje wszystkie istotne procesy biochemiczne. Te procesy są rezultatem informacji przeniesionej przez fotony.
Wiedza o roli, funkcjach i znaczeniu DNA nie jest nowa.
Mieszkając w dżungli razem z peruwiańskimi Indianami,
antropolog Jeremy Narby odkrył ich fenomenalną wiedzę na
temat roślin i ich reakcji biochemicznych, włącznie z wiedzą
na temat DNA, symbolizowanym przez dwa tańczące węże.24
Tamtejsi szamani wchodzą w kontakt z energią, swoimi
polami rezonansowymi oraz polami roślin i innych ludzi, aby
uzyskać informacje nie tylko o stosowaniu i dawkowaniu
preparatów leczniczych, ale również o chorobie i jej przyczynach. W podobny sposób działają meksykańscy curanderos (uzdrowiciele). Wchodzą w kontakt, zarówno z polem
rezonansowym chorej osoby, jak i środowiska, aby uzyskać
szczegółowe informacje o możliwościach leczenia.
Najświeższe odkrycie współczesnej nauki – to, że DNA
i RNA generują hologramy optyczne i pozostają w rezonansie
z wszystkimi polami tła – koresponduje z wiedzą i podejściem
dawnych szamanów, jak również z koncepcją świata uznawaną przez wielu holistycznych koloroterapeutów. I
dokończenie w następnym numerze
O autorce:
Christa Muths jest członkiem Nowojorskiej Akademii Nauk (The
New York Academy of Science) i Sieci Naukowo-Medycznej (The
Scientific and Medical Network) w Wielkiej Brytanii, a także autorem
licznych artykułów oraz czterech książek na temat leczenia holistycznego i terapii energetycznej.
Jest uznanym nauczycielem duchowym i uzdrowicielką. W roku
1991 założyła espacio, Międzynarodowy Ośrodek Badań Holistycznych. Jest również wydawcą i redaktorem espacio-time, kwartalnika
poświęconego integracji ciała, umysłu i ducha w zakresie nauki,
medycyny, filozofii i duchowości, zarówno w teorii, jak i praktyce.
espacio oferuje też kursy dyplomowe z różnych zakresów holistyki,
włącznie z koloroterapią.
Więcej informacji znaleźć można na stronie internetowej espaciotime: ‹www.espacio-time.com›.

Przełożył Michał Berski
Przypisy:
1. W roku 1977 odkryto morskie, głębinowe ekosystemy (złożone z bakterii,
skorupiaków, ukwiałów, a nawet krabów) żyjące w okolicach podmorskich
cieplic na głębokości 2,5 km i więcej, całkowicie niezależne od światła słonecznego. Cała energia przepływająca przez te ekosystemy pochodzi z głębi ziemi.
Podczas wierceń naftowych odkrywano również żywe bakterie termofilne w skałach na głębokości 1-6 km po powierzchnią ziemi. (January Weiner, Życie
i ewolucja biosfery, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1999, str. 96-98).
– Przyp. tłum.
2. Ten cud natury to bardzo antropocentryczny punkt widzenia, bicie serca,
oddychanie i wymiana komórek są charakterystyczne co najmniej dla wszystkich
kręgowców. – Przyp. tłum.
3. Szacuje się, że ciało dorosłego człowieka ma około 1017, czyli sto tysięcy
bilionów komórek. – Przyp. tłum.
4. Fritz Albert Popp, Biologie des Lichtes, Hamburg, 1984.
5. Michael Redeke, Die ultraschwache Zellstrahlung, 1999.

dalsze przypisy na stronie 57

NEXUS • 31

NAUKA
WIEŚCI Z POGRANICZA NAUKI

SAMOCZYNNY SILNIK TESLI
Peter A. Lindemann

W

czerwcu 1900 roku Nikola Tesla opublikował w czasopiśmie
Century Illustrated Magazine artykuł
zatytułowany „Problem zwiększenia
ludzkiej energii” („The Problem of
Increasing Human Energy”). Nigdy
dotąd nie pojawiła się tak wyczerpująca i świadcząca o doskonałej znajomości przedmiotu rozprawa dotycząca
sposobów pozyskania użytecznej energii z środowiska. W oryginalnym wydaniu artykuł ten zajmuje 31 stron. Po
omówieniu wszystkich znanych i stosowanych ówcześnie metod uzyskiwania
energii Tesla przystępuje do zagadnienia „odejścia od znanych metod – możliwości skonstruowania «samoczynnego silnika» – idealnego sposobu pozyskania energii motorycznej”.
Na stronach 200-204 oryginalnego
wydania Century Illustrated Magazine
Tesla przedstawia w zarysie swoje
idee. Z tej części artykułu pochodzą
poniższe cytaty.
Przegląd różnych sposobów wykorzystania energii ośrodka przekonał
mnie, ...że aby dojść do praktycznych
rozwiązań, trzeba radykalnie odejść od
znanych obecnie metod. Wiatrak, silnik
słoneczny, silnik napędzany ciepłem
z wnętrza ziemi są ograniczone ilością
dostępnej mocy. Trzeba odkryć nowe
sposoby, które umożliwiłyby dostęp do
większej ilości energii.
...problemem było odkrycie jakiejś
nowej metody, która umożliwiłaby wykorzystanie większej ilości energii cieplnej ośrodka, jak również otrzymanie
większej ilości energii z takiej samej
ilości medium.
Na próżno usiłowałem sformułować jakąś możliwie kompletną ideę,
kiedy czytałem niektóre twierdzenia
Carnota i lorda Kelvina, które praktycznie znaczą tyle, że niemożliwe jest,
aby nieożywiony mechanizm czy samoczynna maszyna schłodziła jakąś
część ośrodka poniżej temperatury
otoczenia i działa napędzana uzyskanym w ten sposób ciepłem. Bardzo
mnie te twierdzenia zainteresowały.
Niewątpliwie żywe organizmy mogły

32 • NEXUS

to właśnie robić i moje doświadczenia
z lat ubiegłych... przekonały mnie, że
żywy organizm jest tylko automatem,
czy też mówiąc inaczej „samoczynnym silnikiem”. Doszedłem więc do
wniosku, że skonstruowanie urządzenia, które działało by tak samo, jest
możliwe.
Przypuszczam, że ekstremalnie niska temperatura mogłaby być utrzymywana przez pewien proces w danej
przestrzeni – otaczający ośrodek byłby
zmuszony wtedy do oddawania ciepła,
które mogłoby być zamienione na mechaniczną czy inną formę energii i wykorzystane. Realizując taki pomysł, powinniśmy być w stanie zapewnić w każdym punkcie naszego globu ciągłe dostawy energii, dzień i noc.

Rys. 1. Nikola Tesla
(1856-1943)
Bliższa analiza podstawowych zasad [fizyki] związanych z tym zagadnieniem i odpowiednie obliczenia wykazały, że efekt, jaki chciałem osiągnąć,
nie mógłby być uzyskany przy praktycznym zastosowaniu zwykłych urządzeń,
jak tego początkowo oczekiwałem. Doprowadziło mnie to następnie do badań
nad pewnym typem silnika, który ogólnie można określić jako „turbinę”, który
daje na pierwszy rzut oka większe szanse realizacji mojego pomysłu.

...z moich wniosków wynikało, że
gdyby ten szczególnego rodzaju silnik
mógł być doprowadzony do wysokiego
stopnia doskonałości, plan, jaki nakreśliłem, byłby możliwy do zrealizowania.
Zdecydowałem się więc podjąć pracę
nad skonstruowaniem takiej turbiny
mając na uwadze przede wszystkim
najwyższą sprawność (ekonomikę) zamiany energii cieplnej na mechaniczną.
[Na początku 1895 roku] dr Carl
Linde poinformował o skropleniu powietrza w samoschładzającym się procesie, udowadniając tym samym, że
było to możliwe do wykonania przez
schładzanie do momentu, kiedy powietrze zaczęło się skraplać. To był jedyny
eksperymentalny dowód, jakiego wciąż
oczekiwałem, pokazujący, że można
uzyskać energię z ośrodka w sposób,
jaki rozważałem.
Z tego przedsięwzięcia, nad którym
tak długo pracowałem, wiele jeszcze
zostało do zrobienia. Kilka szczegółów
mechanicznych ciągle jeszcze potrzebuje udoskonalenia, wymagają też opanowania pewne trudności innej natury
i nie mogę spodziewać się zbudowania
samoczynnej maszyny pobierającej
energię z otaczającego ośrodka jeszcze
przez długi czas, nawet jeśli moje oczekiwania się zmaterializują.

Pomysł Tesli był radykalny. Zaprojektować maszynę napędzaną ciepłem
występującym w otaczającym powietrzu, która jednocześnie produkuje
energię mechaniczną i schładza się.
Nazwał to „idealnym sposobem na
otrzymanie większej mocy napędowej”. Taka maszyna byłaby w stanie
produkować użyteczną energię w dowolnym momencie dnia i nocy, w dowolnym punkcie Ziemi, pobierając
energię z ogromnych zasobów ciepła
atmosfery ziemskiej. Pracował latami,
aby osiągnąć swój cel, i był absolutnie
przekonany, bazując na swojej niemal
nieomylnej logice, że cel ten jest możliwy do osiągnięcia.
O ile wiem, Tesla nigdy nie ukończył pracy nad tym wynalazkiem. Ale
jego pionierskie wysiłki jasno wyznaSTYCZEŃ-LUTY 2002

czyły ideę, wskazały również większość
problemów technicznych, które musiały być rozwiązane.
Zdumiewające jest dla mnie to, że
przy całej uwadze poświęconej Nikoli
Tesli w ostatnich latach, nigdy nie słyszałem nawet najmniejszej wzmianki
o tym aspekcie jego prac. Zapisano
całe tomy na temat urządzeń zasilanych tak zwaną „darmową” czy też
„wolną energią”, zaś ich niedoszli wynalazcy na próżno szukają wszechobecnego, niewyczerpanego źródła energii, którą ich maszyny mogłyby przetwarzać. Imponujące wyobraźnią teorie wskazują na „tachiony”, „punkty
zerowe” i „magnetyzm” jako na źródła, z których można by pozyskać energię. Podczas gdy przyszłe badania mogą udowodnić, że te źródła mogą okazać się pożyteczne, zaskakujące jest, że
najłatwiej dostępne, nietknięte źródło
gotowej do pobrania energii – ciepło
atmosferyczne – jest prawie całkowicie
zaniedbywane.
Biuro patentowe zasypane jest setkami „silników na magnes stały”, jednak, o ile wiem, żaden z nich
nie działa. Tesla krótko zbywa te pomysły, „Być może
znajdziemy nawet sposoby
wykorzystania takich sił jak
magnetyzm czy grawitacja do
napędzania maszyn bez użycia innych środków. Takie
realizacje, chociaż wysoce
nieprawdopodobne, nie są
niemożliwe”. Pozostawiając
otwartą furtkę, Tesla uważa
ten obszar badań za warty
tylko drobnej wzmianki. Następnie poświęca cztery strony na omówienie swoich wysiłków mających na celu wykorzystanie temperatury otoczenia jako źródła energii.
Tesla był genialnym myślicielem
i wynalazcą. Jego umysł przewidział
ostateczne rozwiązanie potrzeb energetycznych ludzkości. Podobnie jak
Sherlock Holmes, stosując potęgę
swojej dedukcji, uznał, że kiedy wszystko, co jest „nieprawdopodobne”
i „niemożliwe”, zostanie wyeliminowane, to to, co pozostanie, musi być
rozwiązaniem. Ciepło atmosferyczne
było największym, nienaruszonym
zbiornikiem energii planety. Tesla odmawiał ignorowania rzeczy oczywistych. Był rzadkim gatunkiem ryby zdolnej do rozważania natury wody, w której pływa. Mało kto był w stanie prześledzić i zrozumieć jego idee. Jeszcze
mniej ludzi było w stanie kontynuować
jego prace.
Kiedy pierwszy raz czytałem ten
artykuł w Century Magazine, byłem zaSTYCZEŃ-LUTY 2002

fascynowany jego częścią poświęconą
„samoczynnym” silnikom. Jednak pomysł Tesli, aby pozyskiwać energię
przez odprowadzanie ciepła do niewyczerpanego „zimnego miejsca” wydawał się niewykonalny. Mój umysł nie
mógł przeniknąć niewiadomych związanych z tym pomysłem. Na szczęście,
inne umysły nie były tak ograniczone.
Chcąc zrozumieć pomysł Tesli, należy zapoznać się najpierw z podstawami termodynamiki gazów. Jeśli gaz (na
przykład powietrze) jest zamknięty
w ograniczonej przestrzeni, trzy jego
cechy stają się od siebie wzajemnie
zależne. Są to:
1) objętość, czyli przestrzeń, jaką
zajmuje gaz;
2) temperatura, czyli ilość zawartego ciepła;
3) ciśnienie, czyli siła, z jaką cząsteczki gazu napierają na ścianki zbiornika.
Na przykład, jeśli rozmiary zbiornika (czyli objętość) się nie zmieniają
i podnosimy temperaturę powietrza
wewnątrz, to ciśnienie działające na

Rys. 1. Silnik parowy.

ścianki zbiornika też wzrasta. Podobnie, jeśli objętość się nie zmienia i obniżamy ciśnienie, to temperatura również musi spaść. Z kolei jeśli zwiększamy objętość, to spadnie albo temperatura albo ciśnienie (albo oba te
parametry). Widać z tego, że ciśnienie
i temperatura są zależne od siebie
wprost proporcjonalnie, natomiast odwrotnie proporcjonalnie od objętości.
Właśnie tak dr Carl Linde skroplił
powietrze w swoim „samoschładzającym” się procesie. Korzystając z tych
zasad, manipulując ciśnieniem i objętością gazowego powietrza, był w stanie je skroplić.
Sto lat temu było to zdumiewające
dokonanie. Obecnie proces ten jest
przemysłowo wykorzystywany na co
dzień. Aby go zademonstrować, potrzebna jest tylko pewna użyteczna nowinka dostępna w sprzedaży wysyłkowej. Obecnie wiele gazów można nabyć w postaci sprężonej. Jeden z nich

to dwutlenek węgla. Za niecałe 30
dolarów można kupić butlę sprężonego dwutlenku węgla połączoną ze specjalną dyszą. Kiedy ulatnia się przez tę
dyszę, powstaje „suchy lód”. Rozszerzając się szybko w temperaturze pokojowej w kontrolowanych warunkach,
dwutlenek węgla zamraża się sam do
postaci „suchego lodu”. Tą metodą
można skroplić lub jak w tym przypadku zestalić około 20 procent sprężonego gazu. Właśnie za pomocą takiego
procesu, który Tesla określił jako „samoschładzanie”, dr Carl Linde skroplił
w roku 1895 powietrze. Tesla natychmiast pojął wynikające z tego implikacje. Twierdzi, że jego wynalazek mógłby być napędzany skraplanym powietrzem, lecz „jego temperatura jest niepotrzebnie niska”. Wszystko, czego było trzeba, to płyn roboczy, który przechodziłby z postaci gazowej w płynną
w temperaturze niższej od otoczenia.
Proces dra Linde wymaga nakładu
energii mechanicznej niezbędnej do
sprężenia gazu. Lecz Tesla wiedział, że
procesy mechaniczne są odwracalne.
Maszyna, którą sobie wyobrażał, korzystałaby z procesu
odkrytego przez dra Linde,
lecz zmieniałaby kierunek
przemiany na odwrotny. Aby
zrozumieć, jak to może działać, wystarczy skorzystać
z apteczki domowej. W temperaturze pokojowej alkohol
izopropylowy roztarty na ręku wywołuje „uczucie zimna”. Uczucie zimna wywołane jest jego parowaniem. Paruje zaś z powodu różnicy
„ciśnienia pary” między zamkniętą butelką i otwartym powietrzem. Ta zmiana ciśnienia „wymusza”
parowanie. Lecz alkohol potrzebuje
ciepła, aby wyparować (przejść z płynu
w gaz). Ponieważ nie ma żadnego dostępnego źródła ciepła, pobiera niezbędne ciepło z najbliższego otoczenia,
czyli z ręki. To dlatego ręka odczuwa
zimno. Można w to wierzyć lub nie, ale
Tesla widział w tym wszystkim maszynę
energetyczną. Jedną ze stron równania,
która nie jest tu tak oczywista, jest to,
że objętość przestrzeni zajmowanej
przez parujący alkohol raptownie
wzrasta. Ta wzrastająca objętość gazu
mogłaby być ograniczona, co wywołałoby wzrost ciśnienia, które mogłoby napędzać silnik. Tesla widział to wszystko
i wiedział, co to znaczy. Spędził całe
lata na rozwiązywaniu wszystkich związanych z tym problemów technicznych,
aby społeczeństwo przyszłości mogło
dzięki tym procesom zaspokoić wszystkie swoje potrzeby energetyczne.
NEXUS • 33

Jak więc naprawdę wygląda „samoczynny” silnik Tesli? Żeby to sobie
uzmysłowić, dobrze jest zapoznać się
przedtem z funkcjonowaniem dwóch
innych systemów działających w „układzie płynu dwufazowego” (czyli cieczy
i jej par) – pierwszy z nich to silnik
parowy, a drugi to pompa cieplna. Na
rysunku 1 woda jest podgrzewana
w kotle, aż zamieni się w parę o dużym
ciśnieniu, po czym para o wysokim
ciśnieniu i temperaturze jest użyta do
napędzania turbiny, zamieniając wysokie ciśnienie na pracę mechaniczną.
Z turbiny wychodzi para o niskim ciśnieniu i temperaturze, która ulega dalszemu schłodzeniu w kondensatorze
zamieniając się ponownie w wodę.
Woda jest przepompowywana ponownie do kotła i cykl się powtarza. Na
tym przykładzie łatwo można zobaczyć, że system pobiera ciepło do kotła
i oddaje ciepło w skraplaczu.
Rysunek 2 to schemat pompy cieplnej. Para o niskiej temperaturze trafia
do sprężarki, gdzie zostaje sprężona
do wysokiej temperatury i ciśnienia.
Para ta jest skraplana (zamieniana w ciecz) w skraplaczu. Następnie ciecz przepuszczana jest pod ciśnieniem przez specjalną przepustnicę, obniżając swoje ciśnienie i temperaturę. Obniżenie ciśnienia pozwala pewnej części cieczy wyparować.
Ta „dwufazowa ciecz” – częściowo ciecz i częściowo para
– trafia z kolei do parownika,
w którym pozostała część
cieczy zostaje zagotowana.
Otrzymana para o niskiej temperaturze ponownie trafia do sprężarki, zamykając cykl. Na tym przykładzie widać, że system pobiera ciepło do parownika i oddaje ciepło
w skraplaczu.
Oba te systemy są w wysokim stopniu do siebie podobne. Oba mają taki
element, w którym ciepło jest absorbowane (kocioł i parownik). Oba mają
taki element, w którym obniżane jest
ciśnienie (turbina i przepustnica). Oba
mają taki element, w którym ciepło
jest oddawane (skraplacz). I oba mają
taki element, w którym ciecz robocza
jest sprężana, żeby zamknąć cykl (pompa i sprężarka). W maszynie parowej
energia cieplna dostarczana jest do
systemu w kotle, a energia mechaniczna jest pobierana z systemu w turbinie.
Ta część ciepła, która nie została zamieniona na energię mechaniczną, jest
tracona w skraplaczu i obrazuje ubytek
wydajności urządzenia. W pompie cieplnej do systemu energia mechaniczna
34 • NEXUS

dostarczana jest do sprężarki, a energia cieplna jest pobierana ze skraplacza. Ta część cieczy, która zamienia
się w parę przy wyjściu z przepustnicy,
obrazuje ubytek wydajności urządzenia, bowiem w tym momencie do odparowania tej części cieczy nie jest
pobierane żadne ciepło z otoczenia.
Główna różnica między tymi dwoma systemami polega na tym, że maszyna parowa wymaga cieczy roboczej
(wody) podgrzanej do 100 stopni Celsjusza, podczas gdy pompa cieplna pracuje na cieczy roboczej (freonie), który
przechodzi ze stanu ciekłego w gazowy
w temperaturze 10 stopni Celsjusza.
„Samoczynny” silnik Tesli jest jedyną
w swoim rodzaju hybrydą tych dwóch
systemów.
Tesla wiedział, że aby jego system
mógł działać, musi być znacznie bardziej wydajny niż standardowe systemy. Na przykład, gdyby w maszynie
parowej można było wyeliminować
skraplacz, sprawność systemu znacznie
by wzrosła. Z kolei zintegrowanie
w pompie cieplnej parownika z prze-

Rys. 2. Pompa cieplna.

pustnicą, tak żeby zachodził w nim cały
proces rozprężania pary, też zwiększyłoby wydajność systemu. Właśnie tego
typu problemy techniczne próbował
rozwiązać Tesla.
Biorąc elementy z obydwu systemów, zaczynamy rozumieć, co właściwie odkrył Tesla. Rysunek 3 przedstawia taki właśnie system. Pracuje on
w oparciu o ciecz roboczą, która zmienia swój stan skupienia w niskiej temperaturze, podobnie jak freon. Pierwszy element działa jak połączenie pompy i sprężarki. Jego zadaniem jest pobranie „cieczy dwufazowej” – częściowo cieczy a częściowo pary – i sprężenie jej tak, żeby 100 procent cieczy
roboczej było w fazie płynnej. Następny element systemu zastępuje kocioł.
Jest to wymiennik ciepła, który pozwala cieczy roboczej na pobranie ciepła z otaczającego środowiska, lecz bez
przekroczenia punktu wrzenia. Na zewnątrz element ten ochładza się i daje

efekt zamrażania. Wewnątrz wymiennika wzrasta potencjalne ciepło zmagazynowane w cieczy roboczej. Następnym składnikiem systemu jest przepustnica czy też zawór regulacyjny.
Dzięki temu elementowi sprężony,
płynny czynnik roboczy doświadcza
nagłego spadku ciśnienia, co powoduje, że część cieczy roboczej nagle wyparowywuje. Ponieważ nie ma w tym
miejscu żadnego źródła ciepła, ciepło
parowania musi pochodzić z ciepła
zmagazynowanego w samej cieczy. Następnie ta raptownie się rozszerzająca
kombinacja cieczy i pary jest wykorzystywana przez kolejny element systemu – turbinę. Jak mówił Tesla, jest
to „silnik szczególnego rodzaju”. Musi
być zdolny do skutecznej pracy na
częściowo płynnym i częściowo gazowym czynniku roboczym, który w nim
krąży. Kiedy proces rozszerzania wolumetrycznego już się skończy, „ciecz
dwufazowa” jest z powrotem sprężana
do cieczy i cykl zaczyna się od nowa.
Tesla wyobrażał sobie, że jego turbina
będzie w stanie wyprodukować więcej
energii mechanicznej, niż
potrzeba do napędu sprężarki, tak że cały system będzie
produkował energię mechaniczną netto.
W przeciwieństwie do
dwóch poprzednio omawianych systemów, „samoczynny” silnik Tesli nie ma żadnego skraplacza, gdzie tracone byłoby nie wykorzystane
ciepło. Ciepło jest absorbowane z otoczenia, energia
mechaniczna jest pobierana
z turbiny, a całe ciepło pozostałe w cieczy roboczej pozostaje
w obiegu i przechodzi do następnego
cyklu.
To jest zdumiewający pomysł, ale
czy to będzie działać? Czy osiągnięcie
niezbędnej sprawności urządzenia jest
możliwe? W latach 30-tych austriacki
inżynier Rudolf Doczekal zbudował
działającą maszynę parową, w której
cieczą roboczą była kombinacja wody
i benzenu. Ku jego zdumieniu, okazało
się, że maszyna ta może działać zarówno ze skraplaczem, jak i bez niego. Jej
sprawność znacznie przekraczała maksimum wyliczone z cyklu Carnota.
W roku 1939 przyznano mu na jego
system patent (nr 155744). Trzeba było 39 lat, żeby ktoś inny to udowodnił,
lecz Tesla miał rację – maszyna cieplna
o wysokiej sprawności może działać
bez skraplacza.
Ale czy można osiągnąć sprawność
w innym procesie? Czy istnieje urządzenie, które sprężałoby wydajnie
STYCZEŃ-LUTY 2002

„ciecz dwufazową” z powrotem do cieczy? Odpowiedź brzmi tak. Obecnie
może to robić Spiralna Sprężarka Copelanda. Czy istnieje turbina, która
może efektywnie działać, napędzana
gwałtownie rozszerzającą się „cieczą
dwufazową?”. I tu odpowiedź brzmi
tak. Mogą tak działać turbiny impulsowe z dyszami ciśnieniowymi wbudowanymi bezpośrednio w obudowę,
gdzie cały proces rozprężania cieczy
zachodzi wewnątrz turbiny. W rzeczywistości wszystkie inne problemy inżynieryjne zostały już rozwiązane.
Obecnie działają już modele maszyn, które zamieniają temperaturę otaczającego powietrza w energię mechaniczną, wywołując przy okazji jako efekt
uboczny zamrażanie. Sto lat temu Tesla
określił „idealny sposób pozyskiwania
energii motorycznej” i obecnie można
już z powodzeniem wykorzystać do tego
celu gigantyczny zbiornik ciepła atmosferycznego. Prawdziwie „darmowa energia” dotarła na
Ziemię. Oczywiście, elementy
tych maszyn są bardzo skomplikowane i przeciętny czytelnik nie zrozumie ich w pełni
bez poważnego przestudiowania szczegółów. Podstawowe zasady, na jakich one działają, zostały nakreślone tu jedynie w ogólnym zarysie.
Od czerwca 1995 roku
rozwijane są dwa, nieznacznie się różniące od siebie,
procesy, które dają ten sam podstawowy efekt. Pierwszy z nich wykorzystany
został w maszynie zaprojektowanej
przez niemieckiego fizyka dra Bernharda Schaeffera wspólnie z rosyjskim
wynalazcą Albertem Serogodskim na
podstawie pionierskich prac Doczekala. Ich najnowsza maszyna otrzymała
Patent Niemiecki nr DE 4244016
A 1 i jest zdolna działać jak lodówka,
która produkuje energię elektryczną
zamiast ją pobierać. Drugi model oparty jest na pracy kanadyjskiego inżyniera George’a Wisemana, którego
konstrukcja bliższa jest idei Tesli. Wiseman napisał trzy książki, w których
wyczerpująco przedstawił podstawy
swojego zdumiewającego wynalazku.
Każdy, kto interesuje się tym tematem,
musi koniecznie je przeczytać. Są to
książki wydane pod wspólnym tytułem
Heat Technology: Book 1, Book 2 i Book 3 (Technologia ciepła – tom 1, 2 i 3).
W książkach tych Wiseman szczegółowo omawia projekty swoich turbin
i dostarcza matematyczne modele tego
systemu. (Książki te można zamówić,
pisząc na adres: Eagle Research, Box
145, Eastport, ID, 83826 USA. Każdy
STYCZEŃ-LUTY 2002

tom kosztuje w USA 15 dolarów, zaś
przy wysyłce poza kontynent amerykański doliczane jest dodatkowo 5 dolarów). Lepiej kupić wszystkie trzy tomy, jako że opisują one różne aspekty
tego systemu.
Sto lat temu Nikola Tesla odkrył
fundamentalny sposób na wykorzystanie energii słońca poprzez zamianę
ciepła otaczającego powietrza w energię mechaniczną. Nakreślił całą metodę, a nawet sam rozwiązał wiele
problemów technicznych. Liczne trudności, jakie stawały mu w życiu na
drodze, uniemożliwiły mu doprowadzenie do końca tych prac. Jego „samoczynny” silnik jest prawdziwą siłownią elektryczną nie wymagającą paliwa, zdolną do produkcji energii użytecznej w każdym punkcie planety
w dowolnej chwili dnia i nocy. Musiało minąć sto lat, zanim inni mogli
ostatecznie dokończyć jego pracę.

Rys. 3. „Samoczynny” silnik Tesli.

I ten dzień już nadszedł. Nie mam
tu oczywiście zamiaru pomniejszać
niezastąpionego i bardzo istotnego
wkładu Wisemana i Schaeffera, Doczekala i innych, jednak przyszłe pokolenia jeszcze raz powinny podziękować Tesli.
Kiedy Tesla po raz pierwszy formułował ideę swojego wynalazku, zaczął od stwierdzenia, że podstawowe
założenia ujęte w postaci Drugiej Zasady Termodynamiki1 nie są uniwersalnie (czyli dla każdego przypadku)
prawdziwe i dlatego nie mogą być
czynnikiem bezwzględnie ograniczającym. Te założenia istnieją obecnie
w naszym życiu w postaci przekonania,
że chcąc podnieść lub obniżyć temperaturę jakiegoś środowiska w stosunku do otoczenia, trzeba wydatkować energię. Tesla nie bał się zadawać
pytań, a nawet kwestionować tych założeń. Nie onieśmielały go historyczne
„autorytety” Carnota i lorda Kelvina,
których prace stanowiły podstawę „Zasad Termodynamiki”. Był skłonny
przemyśleć wszystkie te podstawowe
zasady w świetle własnych doświadczeń i spostrzeżeń i wyciągnąć z nich

własne wnioski. Działając w ten sposób, był w stanie wyobrazić sobie wynalazek, który musiał czekać sto lat na
urzeczywistnienie. I
O autorze:
Dr Peter A. Lindemann interesuje się
zagadnieniem „darmowej” energii od roku
1973, kiedy zapoznał się z pracami Edwina
Graya. Do roku 1981 opracował własny
system oparty na „darmowej” energii, którego podstawę stanowią zmienne reluktancyjne generatory i silniki pulsacyjne. W latach osiemdziesiątych współpracował
z Bruce’em DePalmą i Ericiem Dollardem.
W roku 1988 przystąpił do Fundacji Badań
z Pogranicza Nauki (Borderland Sciences
Research Foundation), z którą współpracował do roku 1999. W tym czasie napisał
ponad 20 artykułów opublikowanych
w The Journal of Borderland Research.
Dr Lindemann jest autorytetem w dziedzinie praktycznych zastosowań technologii eteru i zimnej elektryczności.
W chwili obecnej jest współpracownikiem dra Roberta Adamsa
z Nowej Zelandii oraz Trevora
Jamesa Constable’a z USA. Pełni
również funkcję dyrektora Research for Clear Tech, Inc. w USA.
Jest autorem książki The Free
Energy Secrets of Cold Electricity
(Tajemnice darmowej energii
z zimnej elektryczności) oraz
programu na kasecie wideo
o tym samym tytule. Obie pozycje można otrzymać z Clear
Tech, Inc., ‹www.free-energy.cc›, oraz
z Adventures Unlimited, ‹www.adventuresunlimitedpress.com›, w USA.

Przełożył Michał Berski
Przypisy:
1. Zasada ta definiuje silnik cieplny jako każde urządzenie wykonujące pracę kosztem energii doprowadzanej w postaci ciepła i działające
periodycznie. Jej twórca, N. Carnot, zauważył,
że w maszynach cieplnych zawsze można zamienić pracę na ciepło, natomiast zamiana ciepła na
pracę podlega ograniczeniom. – Przyp. tłum.

Bibliografia:
• Encyclopedia Britannica, dział termodynamiki, wydanie z 1989 roku.
• Planetary Association for Clean Energy (Planetarne stowarzyszenie na rzecz czystej energii),
PACE Newsletter, vol. 8, nr 2, luty 1995 roku.
• B. Schaeffer, W.D. Bauer, How to win energy
with an adiabatic-isochoric-adiabatic cycle over
labile states of the P-V-diagram (Jak otrzymać
energie z cyklu adiabatyczno-izochoryczno-adiabatycznego w niestabilnych stanach diagramu PV), WDB-Verlag, 1991 rok.
• Nikola Tesla, „The Problem of Increasing
Human Energy” („Problem zwiększenia ludzkiej energii”), The Century Illustrated Magazine,
czerwiec 1900 roku.
• George Wisemann, Heat Technology, Books 1,
2 i 3, Eagle Research, 1994 rok.

NEXUS • 35

POCZĄTKI ZAINTERESOWANIA CIA PRZEDSIĘWZIĘCIAMI W DZIEDZINIE
POSTRZEGANIA POZAZMYSŁOWEGO
oniższy tekst, ujawniony przez Centralną Agencję Wywiadowczą w oparciu
o Ustawę o Wolności Informacji (Freedom of Information Act; w skrócie
FOIA), dotyczy dwuczęściowego projektu mającego na celu zbadanie potencjalnych
możliwości wykorzystania postrzegania pozazmysłowego do „praktycznych celów
wywiadowczych”. Autor memorandum określił czas trwania projektu na co najmniej
trzy lata i koszta jego prowadzenia w pierwszym roku realizacji.
Projekt był ukierunkowany na sprawdzenie wiarygodności i powtarzalności zdolności „wyjątkowo obdarzonych jednostek” i wykorzystanie „rozproszonych” wyników
prób postrzegania pozazmysłowego poprzez ich „statystyczne zagęszczenie”. W chwili
ujawnienia tego dokumentu przez CIA w roku 1981 usunięto z niego nazwiska,
numery telefonów i inne dane umożliwiające identyfikację poszczególnych ludzi
i departamentów. Ubytki te są odnotowane w poniższym tekście.
Brak jest jakichkolwiek danych odnoszących się do realizacji projektu, nie
wiadomo również, czy jest to wewnętrzne pismo wymienione między kierownictwami
dwóch agencji, czy też zostało skierowane do CIA przez pracownika kontraktowego
lub działającego na zasadzie dotacji poza agencją. Pismo nosi datę 7 stycznia 1952
roku. Oto jego pełny tekst:

P
Zimna Wojna
nie tylko nakręcała
spiralę zbrojeń,
ale doprowadziła
również do postępu
badań w dziedzinie
parapsychologii
w nadziei na
militarne
wykorzystanie tych
zjawisk, w czym
prym wiódł były
Związek Radziecki.

Część 3
(dokończenie)

Martin Ebon
Copyright  1996

www.biomindsuperpowers.com/Pages/Ebon1.html

36 • NEXUS

Jeśli niektóre osoby posiadają pewną zdolność do postrzegania pozazmysłowego, co
wydaje się nam obecnie absolutnie pewne, wynikające z ich rozwijania konsekwencje
powinny mieć znaczenie dla działań służb specjalnych. Badania zagadnień związanych
z postrzeganiem pozazmysłowym znajdują się w rękach bardzo ograniczonej liczby osób
i nie są prowadzone w jakimś zamierzonym celu lub w przewidywaniu jakichkolwiek
zastosowań praktycznych. Mając już jednak ustalone pewne zasadnicze fakty, obecnie – po
okresie długich i cierpliwych poszukiwań, które napotykały więcej oporu niż zachęty
– wydaje się, że jesteśmy gotowi do rozważenia zarówno praktycznych zastosowań, jak
i problemu samych badań.
Istnieją dwa podstawowe kierunki badań, które są obiecujące i, mając na względzie ich
praktyczne zastosowania w dziedzinach związanych z działalnością służb specjalnych,
wymagają dalszego poszerzenia. Te dwa kierunki w żadnej mierze nie są wszystkim, co
można zrobić w tym celu; bardziej wszystko to, co powoduje szersze zrozumienie tego, co
ma miejsce w ramach pozazmysłowego postrzegania, wpłynie przypuszczalnie pozytywnie
na próby zastosowań i kontroli tej grupy zjawisk. Z tego względu finansowany przez
Rockefellerów projekt poszukiwania indywidualnych cech charakterystycznych dla osobników przejawiających zdolności pozazmysłowe oraz poszerzenie badań w kierunku występowania tych zdolności u zwierząt, które ostatnio rozpoczęto, jak również cały szereg
innych głównych kierunków poszukiwań, mają charakter pozytywny.
Dwa specjalne projekty badawcze, które należy pchnąć do przodu w interesie rozważanego przedsięwzięcia, to, po pierwsze, poszukiwania szczególnie uzdolnionych jednostek, które mogą przybliżyć sukces w testach ze zdolnościami pozazmysłowymi, i, po drugie,
statystyczne zagęszczenie rozrzuconych osiągów w dziedzinie postrzegania pozazmysłowego, tak aby doprowadzić do stosunkowo wysokiej niezawodności i możliwości zastosowania. W każdym przypadku mamy coś konkretnego i mając właśnie to na względzie
jesteśmy zdecydowanie za wykonaniem poważnego wysiłku w ukierunkowaniu badań nad
niezawodnym wykorzystaniem zjawisk pozazmysłowych w praktycznych zastosowaniach
służb specjalnych.
Najpierw słowo o „specjalnym temacie”. Na przestrzeni minionych lat wielu naukowców
uzyskało przy różnych okazjach w warunkach pełnej kontroli niespodziewanie dobre
rezultaty w testach z obiektami obdarzonymi zdolnościami pozazmysłowymi. Zastosowane
warunki doświadczeń nie pozostawiały alternatywy. W przynajmniej jednym z nich mieliśmy
do czynienia z kartami i eksperymentatorem umieszczonym w jednym budynku i podmiotem
przebywającym w innym, oddalonym o setki metrów. Ze względu na ulotny, podświadomy
charakter zdolności pozazmysłowych, te same podmioty nie były zdolne w sposób pewny

STYCZEŃ-LUTY 2002

powtórzyć rezultatów i, w czasie lat badań w warunkach maksymalmać się na razie od oceny, czego będzie wymagało tego rodzaju
nych ograniczeń, w których były one prowadzone, nie było możliwe
przedsięwzięcie, jeśli chodzi o fundusze. Przewiduję na początku
rozwiązanie tego problemu i doprowadzenie do dostatecznej kontzespół pięcioosobowy, lecz nie może to być coś absolutnie ścisłego.
roli zjawiska. Ostatnio dowiedzieliśmy się o dwóch osobach, które
Będziemy mieli do czynienia z dużą liczbą zmian i, oczywiście, nie
twierdzą, że są zdolne do prowadzenia niemal w sposób ciągły
ma mowy o desygnacjach w [kilka usuniętych słów], osobna jednoeksperymentów z pełnym sukcesem i to w długich okresach czasu.
stka. W tej chwili jednak do naszych potrzeb [usunięte] można
Doświadczenia te są prowadzone w naukowych laboratoriach i na
uważać, że taki test może obejmować [usunięte nazwiska], statyspodstawie doniesień, które znalazły się w naszych rękach, nie
tyka o wysokich kwalifikacjach i dwóch pracowników badawczych
mamy powodu wątpić w ich rzetelność. Nie mogliśmy dostarczyć
z kwalifikacjami pozwalającymi nie tylko na radzenie sobie z grupatych podmiotów tutaj ani rozciągnąć naszych badań na odnośne
mi podmiotów, lecz i na ocenę zastosowanych procedur.
laboratoria. Wydaje się jednak, że w tych dwóch przypadkach
Ogólna suma konieczna na wynagrodzenie dla tych pięciu ludzi
problem uzyskania i utrzymania kontroli nad zjawiskami o charakwynosiłaby od 22 500 do 25 000 dolarów. Przywidując korzystanie
terze paranormalnym został rozwiązany. Jeśli tak, to reszta drogi ku
z mechanicznych usług w ramach pracach związanych ze statystyką
praktycznym zastosowaniom wydaje się być jedynie problemem
oraz inne wydatki, takie jak koszty podróży, należałoby dodać do tej
o charakterze inżynierskim bez nierozwiązywalnych trudności. Nasumy jeszcze 5000 dolarów. Sadzę, że w pierwszym roku prowawet jeśli coś jest nie tak w jednym lub obu przypadkach, ten
dzenia prac wydalibyśmy około 30 000 dolarów. Jeśli chodzi o koposzerzony zakres kontroli musi, jak się wydaje, przyjść z czasem,
lejny rok, to wszelkie przewidywania są równoważne ze zgadywamając na względzie wielokierunkowość badań zaplanowanych, aby
niem, niemniej jest niemal pewne, że koszta wzrosną, i to dość
uzyskać tę kontrolę.
znacznie. Wątpię, aby był jakiś sens w określaniu ich w tej chwili.
Nie mam zamiaru wyolbrzymiać praktycznych i technologiczBiorąc pod uwagę frustracje wywołane krótkoterminowymi
nych możliwości wykorzystania zdolności – takich, jak te, które
przedsięwzięciami oraz marnotrawstwo wysiłków towarzyszące
zostały zademonstrowane w teście z kartami – do uzyskiwania
długoterminowym badaniom twierdzę, że bez konkretnego zapewinformacji w praktycznych zastosowaniach. Wynika z tego wyraźnienia ciągłości co najmniej trzyletniego okresu badań nie ważyłnie, że jeśli podmiot pozostający w kontrolowanych warunkach
bym się na gromadzenie personelu, opracowanie programu i całej
laboratoryjnych jest w stanie określić
reszty, która towarzyszy zwykle podobporządek kart w talii znajdującej się
nym do tego przedsięwzięciom.
Doświadczenia te są
w innym budynku, oddalonym o setki
Uważam, że w celu zapewnienia
prowadzone w naukowych
metrów, lub jest w stanie „zidentyfikonaszemu krajowi czołowej pozycji wskalaboratoriach i na podstawie
wać” myśli innej osoby oddalonej od
zany jest pośpiech w podjęciu badań
niego o setki mil, adaptacja tych umiejętw tej dziedzinie, i nie sądzę, aby podoniesień, które znalazły
ności do celów praktycznych wymogów
dejmowanie tych prac miało sens, jeśli
się w naszych rękach,
uzyskiwania tajnych informacji nie poobie umawiające się strony nie będą
nie mamy powodu wątpić
winna stwarzać specjalnych trudności.
darzyły się wystarczającą dozą zaufania.
Drugim zagadnieniem, nad którym
Takie krótkoterminowe, docelowe dotaw ich rzetelność.
należałoby skoncentrować badania, jest
cje są zazwyczaj wyrazem ograniczonaszym zdaniem rozwinięcie metod ponego zaufania.
zwalających na wykorzystanie przypadków z niewielką liczbą sukMogę jeszcze dodać, że mimo iż Rosjanie, zarówno oficjalnie,
cesów w taki sposób, aby można było wyprowadzać z nich wnioski,
jak i za pośrednictwem swoich czołowych psychologów, dezapna których można polegać. Podczas gdy wciąż jesteśmy w stadium
robują nasze prace, co muszą czynić ze względu na obowiązujące
badań zalet tych instrumentów w zastosowaniu do zadań praktyczich zasady filozofii marksistowskiego materializmu, widziałem co
nych, posunęliśmy się już wystarczająco daleko, aby zdać sobie
najmniej jedno sprawozdanie świadczące, że prowadzą podobne do
sprawę, że użycie przypadków z niewielką liczbą udanych prób
naszych badania, tyle że przypisują im marksistowską interpretację.
– nieco wyższą od przewidywanej przez teorię prawdopodobieństByłbym niezmiernie wdzięczny, gdyby mógł pan udzielić mi
wa – jest zupełnie możliwe i ma praktyczne zastosowanie do
jakichkolwiek informacji na ten temat. Może przedyskutowalibyśmy
przypisania słabego znaczenia w odniesieniu do konkretnej osoby
kiedyś to, czego podjęli się naziści w celu...
do momentu, w którym uzyska się dostatecznie duży stopień trafień
OCENA BADAŃ ZJAWISK POZAZMYSŁOWYCH PRZEZ
pozwalający uznać dany problem za rozwiązany. Myślę, że ten
KONGRES
aspekt omówiono wystarczająco dokładnie z [nazwisko lub nazwa
W latach 1969-1981 tajna dokumentacja dotycząca radziecusunięte], że nie ma potrzeby dokonywania tu przeglądu urządzeń
kich badań zjawisk pozazmysłowych stała się bardzo obszerna,
i procedur prowadzących do zagęszczenia stopnia zaufania.
lecz nigdy nie została ujawniona społeczeństwu, które pozoJeśli zdecydujemy się na pchnięcie tych badań tak daleko
stawało w pełnej nieświadomości „sytuacji zagrożenia”. Przyi szybko, jak to tylko jest możliwe, w kierunku praktycznych
wódcy Kongresu mieli jednak kopie i wyciągi z najbardziej
zastosowań w pracy służb specjalnych (wywiadu), trzeba będzie
istotnych dokumentów.
poświęcić dużo uwagi na dokładne zamaskowanie naszego przedW rezultacie w czerwcu 1981 roku Komitet Nauki i Techniki
sięwzięcia.
Izby Reprezentantów sporządził „poważne sprawozdanie” wzyNie chciałbym tu nikogo w [usunięte jedno lub więcej słów],
wające do oceny badań parapsychicznych w Stanach Zjedoprócz [usunięte przypuszczalnie dwa nazwiska] i mnie jako tych,
noczonych.
którzy wiedzą o sprawie. Wszyscy trzej mamy klauzulę dostępu do
Raport podkreślał „potencjalnie potężne i dalekosiężne
materiałów tajnych na poziomie „Tajne” [„Secret”]. Byłbym skłonny
implikacje wiedzy w tej dziedzinie” i przestrzegał, że Związek
do przeprowadzenia poufnej dyskusji na ten temat z [usunięte
Radziecki „jest na tyle poinformowany, aby wspierać te badania
jedno lub więcej nazwisk]. Fundusze konieczne do prowadzenia
na znacznie wyższym i bardziej oficjalnym poziomie”, niż ma to
prac nie mogą nosić żadnych znamion ich przeznaczenia i nie
miejsce w Stanach Zjednoczonych.
powinny budzić jakichkolwiek wątpliwości.
Raport kierował „pod rozwagę Kongresu” następujące pyJeśli nie będzie żadnych przeciwwskazań, chciałbym zastrzec
tania: „Czy finansowanie tego rodzaju badań jest wystarczająsobie możliwość renegocjacji dodatkowych potrzeb, których nie da
ce? Na ile wiarygodne są takie badania z punktu widzenia
się przewidzieć na obecnym etapie. Dlatego wolałbym powstrzy-

STYCZEŃ-LUTY 2002

NEXUS • 37

nauki, humanizmu i religii? Na ile społeczeństwo traktuje takie
badania jako wiarygodne, zarówno z obiektywnego, jak i subiektywnego punktu widzenia? Jaką rolę winien odegrać w takich
badaniach rząd federalny i jakie jego agencje winny lub są już
w takie badania zaangażowane?”
Wyżej wymienione sugestie i pytania stanowiły część pełnego raportu zatytułowanego „Przegląd aspektów naukowych
i technicznych, obecnych i przyszłościowych” („Survey of Science and Technology Issues, Present and Future”), zamówionego
przez Komitet. W rozdziale dotyczącym badań fizyki świadomości (czyli parapsychologii) raport określał problem następująco:

Tego rodzaju ostrożna, wynikająca oczywiście z głębokiej
wiedzy, ocena parapsychologii przez Kongres była bez precedensu. Do tamtego mementu Kongres1 nie uznawał potencjalnych możliwości zastosowań postrzegania pozazmysłowego
w czasie wojny i pokoju. Jedynie jeden z jego członków, poseł
demokrata z Północnej Karoliny i jednocześnie członek Stałej
Komisji do spraw Służb Specjalnych wykazywał szerokie zainteresowanie badaniami z dziedziny postrzegania pozazmysłowego
w ogólności i ich wojskowymi zastosowaniami w szczególności.
Agencje rządu federalnego sporadycznie zachęcały do badań w dziedzinie postrzegania pozazmysłowego. Znając
wszechstronną naturę zainteresowań rządu tego rodzaju wysiłki
często nie były niczym więcej niż przejawem osobistych zainteresowań, których następstwem było ostrożne włączanie się
Ostatnie eksperymenty z postrzeganiem na odległość oraz
„gabinetowych parapsychologów” w działalność różnych ageninne badania z dziedziny parapsychologii sugerują, że istnieje
cji na różnych poziomach. Jednostki lub zespoły, które chciały„wewnętrzna zdolność do połączeń” ludzkiego umysłu z innymi
by pójść śladem idei wyrażonych w raporcie Komitetu Nauki
umysłami oraz z materią. Ta wewnętrzna zdolność do połączeń
i Techniki, najprawdopodobniej powstrzymywał strach przed
zdaje się funkcjonować w naturze i ulega wzmocnieniu poprzez
ośmieszeniem w Kongresie lub przez media.
wolę i emocje.
Jak wyraził to dziennikarz Jack Anderson, Centralna Agencja
Raport podawał w sposób ogólny historię badań para- Wywiadowcza (CIA) „nabrała wody w usta”, kiedy przyjrzała się
psychologicznych, przy czym dziejom badań w zakresie telepatii radzieckim badaniom w dziedzinie zdalnego postrzegania. 20
marca 1981 roku Anderson napisał: „Komu potrzebny byłby
i telekinezy poświęcono w nim znacznie więcej uwagi:
szpieg na Kremlu, jeśli siedząca przy biurku w Waszyngtonie
osoba o zdolnościach parapsychicznych mogłaby spenetrować
Próby wglądu w zdolność ludzkiego umysłu do funkcjonowania
z bliska radziecki ośrodek rakietowy lub posiedzenia politbiura?”
w jak dotąd błędnie rozumiany sposób sięgają tysięcy lat wstecz.
Jeden z badaczy Andersona, Ron
Dopiero ostatnio dokonano poważnych
McRae, po przeczytaniu artykułu
i opartych na podstawach naukowych
W zakresie obronności
podpułkownika Alexandra zamieszprób zrozumienia i pomiaru natury wepaństwa istnieją oczywiste
czonego pod koniec roku 1980 w Miliwnętrznych połączeń typu umysł-umysł
implikacje wynikające ze
tary Review (Przegląd wojskowy) został
i umysł-materia. Doświadczenia z połązaalarmowany czymś, co zinterpretoczeniami typu umysł-umysł dały pewne
zdolności określonej osoby
wał jako poważne zainteresowanie sił
zachęcające wyniki, natomiast doświaddo identyfikacji dalekich
zbrojnych osobami o zdolnościach
czenia z połączeniami typu umysł-matecelów i wpływania na czułe
parapsychicznych. Ron McRae zwieria (psychokineza) dały wyniki mniej inrzył się innemu waszyngtońskiemu
teresujące i bardziej enigmatyczne. Iminstrumenty lub innych ludzi.
dziennikarzowi, Randy’emu Fitzgeplikacją tych doświadczeń jest wniosek,
raldowi, że artykuł ten przekonał go,
że umysł ludzki może być zdolny do
iż „w Pentagonie są ludzie, którzy traktują to poważnie”.
uzyskania informacji niezależnie od położenia geograficznego
Anderson i McRae błędnie utrzymywali, że zespół do badań
i czasu.
postrzegania pozazmysłowego z budżetem w wysokości 6 milioRaport przyznaje, że „...nie ma mowy o pewności co do nów dolarów rocznie został umieszczony w „suterenie” Penrezultatów, jakie wynikną z badań podstawowych i eksploracyj- tagonu i że NSA (National Security Agency – Agencja Beznych” prowadzonych obecnie, a zatem i ich potencjalnej wagi, pieczeństwa Narodowego) sprawdzała zastosowanie postrzegaoraz że „na temat ich implikacji dla Stanów Zjednoczonych nia pozazmysłowego w pracach nad łamaniem szyfrów.
Nonszalancka terminologia Andersona zdawała się być
i całego świata można tylko snuć domysły”. Potem następuje
lista szeregu zagadnień, na które mogą mieć wpływ badania stworzona do wyśmiewania tego, czego się dowiedział i co
parapsychiczne. Jedno z nich wiąże się z obronnością państwa. przypuszczał. Pisał o „zwariowanych przedsięwzięciach”, których owocem miały być „parapsychiczne bronie zdolne do
prania mózgów i ubezwłasnowalniania przywódców nieprzyjaW zakresie obronności państwa istnieją oczywiste implikacje
ciela przy pomocy transferu myśli, błyskawicznego dostarczania
wynikające ze zdolności określonej osoby do identyfikacji dalekich
bomb nuklearnych na odległości rzędu tysięcy kilometrów siłą
celów i wpływania na czułe instrumenty lub innych ludzi. Ogólne
umysłu, a nawet tworzenia ochronnego «zakrzywienia czasu»,
poznanie stopnia wzajemnego związku między rozumami może
które sprawiałoby, że nadlatujące radzieckie rakiety wybuchałymieć dalekosiężne społeczne i polityczne implikacje dla naszego
by w przeszłości nie czyniąc nikomu żadnej szkody”. Pisał także,
narodu i całego świata.
że „CIA, która zawsze była mniej alarmistyczna w sprawie
Raport Kongresu odnotowuje, że badania w dziedzinie Czerwonej Zarazy od panikarzy z Pentagonu, również uważnie
parapsychologii „miały stosunkowo niskie wsparcie pieniężne”, śledzi radzieckie badania w dziedzinie parapsychologii i zaco wynika z faktu, że „zaufanie i potencjalny zysk wynikający stanawia się nad możliwościami stworzenia mniej udziwnionych
z takich badań są powszechnie poddawane w wątpliwość, broni parapsychicznych”.
aczkolwiek obecnie w znacznie mniejszym stopniu niż w poCIA EKSPERYMENTUJE Z MEDIAMI
przednim okresie”, i dodaje:
Podczas gdy przedsięwzięcie z postrzeganiem pozazmysłowym z roku 1952, o którym była mowa wcześniej, prawJak dotąd jakość badań, które nawet najzacieklejszy ich przeciwdopodobnie nigdy nie doczekało się realizacji, wydaje się
nik uważa za konieczne, cierpi częściowo z powodu niedostateczcałkiem pewne, że Centralna Agencja Wywiadowcza rzeczynych funduszy.

38 • NEXUS

STYCZEŃ-LUTY 2002

wiście zaangażowała się w eksperymenty z ludźmi mającymi NOWATORSKI BIOFIZYCZNY TRANSFER INFORMACJI
CIA z całą pewnością miała rację śledząc radzieckie badazdolności parapsychiczne (mediami). Jednym ze źródeł informacji na ten temat jest były pracownik CIA Victor Marchetti, nia. Już wcześniej czyniono odniesienia do raportu w sprawie
który napisał kilka książek bazujących na jego czternastoletniej radzieckiej parapsychologii zamówionego przez Centralną
Agencję Wywiadowczą (CIA) w AIResearch Manufacturing
pracy w tej agencji.
Marchetti, który był nastawiony krytycznie do działalności Company z Torrance w Kalifornii.
Eksperci z grupy badawczej sugerowali, że, biorąc pod
CIA, twierdzi, że agencja starała się swego czasu ustanowić przy
pomocy mediów kontakt z duchami agentów, którzy wcześniej uwagę radzieckie badania, rząd Stanów Zjednoczonych powizginęli. Wspomina, że „naukowi szpiedzy” agencji „zagłębiali nien zainicjować prace w dziedzinie mechanizmów zwanych
się w parapsychologię eksperymentując z mediami w celu nowatorskim biofizycznym transferem informacji (Novel Bioskontaktowania się z nieżyjącymi agentami, a także z ludźmi physical Information Transfer; w skrócie NBIT), które „są
uzdolnionymi w zakresie postrzegania pozazmysłowego w celu funkcjonalne” aczkolwiek „mogą nie mieć związku z pospolityodgadywania intencji władców Kremla, a nawet z jeszcze bar- mi zjawiskami z zakresu parapsychologii”.
Raport opatrzony datą 14 stycznia 1976 roku zaleca przedziej dziwnymi zjawiskami”.
Marchetti zapewnia, że CIA starało się nawiązać kontakt prowadzenie badań o charakterze interdyscyplinarnym, jako że
z Olegiem Penkowskim, pułkownikiem radzieckiej armii, który tego typu poszukiwania „dotyczą wielu całkowicie różnych
był za swojego życia jednym z najwartościowszych kontaktów dziedzin wiedzy”.
Raport mówi, że radziecki uczony, profesor Gienadij Sieragencji.
11 maja 1963 roku Penkowski został postawiony przed giejew z Leningradu (Sankt Petersburga) przypuszczalnie udosRadzieckim Sądem Najwyższym, który uznał go winnym zdrady konalił przyrząd zdolny do pomiaru funkcji ludzkiego mózgu
i skazał na śmierć przez rozstrzelanie. Będąc pułkownikiem z odległości pięciu metrów. Autorzy raportu podają, że przyradzieckiego wywiadu wojskowego był oddelegowany do artyle- rząd Siergiejewa został utajniony i że „brak jest wiarygodnego
rii jako „pracownik cywilny”. Był również członkiem Państwo- opisu – są jedynie aluzje co do jego istnienia”.
W raporcie AIResearch jest mowa o znalezieniu śladów
wego Komitetu Badań Naukowych. Obszarem jego zainteresowania była wewnętrzna i międzynarodowa współpraca w za- urządzenia Siergiejewa w rosyjskiej literaturze naukowej oraz
o tym, że nie udało się znaleźć niczekresie technologii i rozwoju. Był agengo, co „pozwalałoby wątpić w rosyjstem zachodnich wywiadów – CIA
Strojona antena mogłaby być
kie twierdzenia”. W raporcie wysui prawdopodobnie brytyjskiego. Nic
stosowana w dwóch typach
nięto następujące przypuszczenia:
więc dziwnego, że próbowano skontaeksperymentów: próbach
ktować się z tak wartościowym agentem, nawet po jego śmierci.
...jest możliwe, że czuły elektryczny
wykrywania promieniowania
Jest oczywiście sprawą dyskusyjlub magnetyczny sensor lub jakaś komemitowanego przez
ną, czy taki kontakt da się nawiązać,
binacja tych dwóch typów mogłaby wytelepatycznego agenta oraz
czy porozumiewanie się z duchem
krywać z odległości pięciu metrów elektw próbach generowania
może mieć charakter rzeczywisty,
ryczne sygnały emitowane przez ludzkie
czy można na nim polegać i czy mociało.
promieniowania o właściwej
żna za jego pomącą uzyskać inforChociaż jest mało prawdopodobne,
częstotliwości, takiego,
macje pochodzące z innych źródeł
aby na wyjściu takiego urządzenia znalaktóre interferowałoby
lub też wypełnić luki w istniejących
zło się bezpośrednio zmierzone EEG [ezasobach danych.
lektroencefalogram], niemniej może ono
z telepatycznymi przekazami.
Próby skontaktowania się za podostarczać interesujących dla policyjneśrednictwem medium (lub kilku mego śledczego informacji, takich jak siła
diów, aby móc sprawdzić uzyskane tą drogą informacje i podi częstotliwość uderzeń serca, napięcie mięśni, głębokość oddechu
dać je procedurze ustalenia korelacji i odchyleń) z taką osobą,
i być może elektryczne własności skóry. Już same możliwości
jak Penkowski można by ostatecznie traktować jako twórcze,
zastosowania takiego przyrządu stanowią wystarczający powód do
a nie po prostu głupie. Niestety, liczba kwalifikowanych meutajnienia zasad jego działania.
diów jest ograniczona i utrzymanie takiego zadania w tajemnicy
byłoby bardzo trudne, nawet jeśli zainteresowane media nie
Raport odnotowuje biegłość zawodową Siergiejewa i we
wiedziałyby, kim jest osoba, z którą mają się skontaktować.
wnioskach wysuwa przypuszczenie, że jego urządzenie „istnieje
Marchetti twierdzi, że po egzekucji Penkowskiego ktoś w jakiejś formie”, oraz rozważa możliwy postęp w konstruowaw CIA zapytał: „Czemu się z nim nie skontaktujemy?” – i że to niu przez radzieckich uczonych zdalnych sensorów „odpowiaretoryczne pytanie doprowadziło agencję do „zaangażowania dających wskazanej linii dochodzenia”.
się w pracę z mediami”.
Dokąd, pada w raporcie pytanie, mogą prowadzić odkrycia
„Zaczęli kontaktować się z naszymi własnymi, nieżyjącymi Siergiejewa? Odpowiadając na to pytanie autorzy raportu
agentami” – twierdzi Marchetti – „jak również z nieżyjącymi czynią ostrożne prognozy: „Być może Rosjanie rzeczywiście
agentami strony przeciwnej”.
opracowali takie przyrządy albo mają zamiar to zrobić. Jest
Jeśli ta próba skontaktowania się z duchem Penkowskiego również możliwe, że próbowali, lecz się im nie udało”.
wyszła poza ramy zamiarów, można przypuszczać, że przynajOmówiona w dalszych ustępach raportu możliwość opracomniej część przekazanych za pomocą mediów informacji była wania sensorów nie jest wyczerpująca i ma raczej charakter
zadowalająca lub stanowiła obiecujący dla CIA materiał.
spekulatywny, i proponuje przykłady tego, co może lub mogło„Nic nie wskazuje na to, żeby przestali” – stwierdza Mar- by mieć miejsce:
chetti – „i nie widzę powodu, dla którego mieliby to robić”.
Pomijając całą resztę, wspomnienia Marchettiego sugerują,
Mogłaby być zastosowana antena z możliwością dostrojenia,
że CIA było w stanie pogotowia w odniesieniu do wykorzysantena służąca do wykrywania elektromagnetycznego promietywania możliwości parapsychicznych do zbierania danych wyniowania o niskiej, bardzo niskiej i ekstremalnie niskiej częwiadowczych, bez względu na stopień ich wiarygodności.
stotliwości. Rosjanie wierzą w istnienie mentalnej telepatii, jak
STYCZEŃ-LUTY 2002

NEXUS • 39

i jej prozaicznego fizykalnego mechanizmu. Najbardziej prawdopodobnym mechanizmem jest promieniowanie elektromagnetyczne.
Strojona antena mogłaby być stosowana w dwóch typach
eksperymentów: próbach wykrywania promieniowania emitowanego przez telepatycznego agenta oraz w próbach generowania
promieniowania o właściwej częstotliwości, takiego, które interferowałoby z telepatycznymi przekazami.
Możliwe jest również zastosowanie detektora neutrin. Zarówno
Rosjanin J. Parnow (Nauka i Religia, nr 3, str. 44-49, 1966), jak
i Amerykanin Martin Ruderfer („Neutrinowa teoria pozazmysłowej
percepcji”, Abstracts: 1st International Conference of Psychotronics,
vol. 2, Praga, str. 9-13, czerwiec 1973) sugerowali, że neutrina są
środkiem przenoszenia myśli z jednego umysłu do drugiego.
Jeden z uczestników obecnie prowadzonych badań, J. Eerkens,
wysunął budzącą zaufanie hipotezę na temat wytwarzania i wykrywania neutrin, którą można sprawdzić eksperymentalnie ponosząc stosunkowo niewielkie koszty niezbędne na zakup przyrządów
i opłacenie pracowników. Można tu zastosować wykrywacz pola
magnetycznego lub wykrywacz gradientu pola.
Rosjanie oraz inne wschodnioeuropejskie nacje mocno interesują się różdżkarstwem stosowanym do znajdowania wody. Popularna obecnie teoria różdżkarstwa mówi, że ludzkie ciało jest
wyczulone na małe zmiany (w czasie i przestrzeni) pola magnetycznego Ziemi, takie jakie może wytworzyć woda znajdująca się
w pobliżu powierzchni gruntu. Jeśli ludzkie ciało jest zdolne do
generowania oraz wyczuwania pól magnetycznych, oznacza to, że
ludzki magnetyzm może stanowić podstawę pewnej formy transferu myśli lub psychokinezy.

We wnioskach swojego opracowania AIResearch sugeruje
pięć obszarów badań jako „najbardziej obiecujących kierunków
poszukiwań”. Są to:
1. Psychofizjologia i psychologia świadomości Nowatorskiego Biofizycznego Transferu Informacji (NBIT).
W obszarze tym stajemy przed następującymi problemami:
Jakie formy świadomości ułatwiają NBIT? Jak wyselekcjonować i w jaki sposób trenować osobniki, tak by uzyskiwały
wysoką rozdzielczość dającą duży stopień wiarygodności? Który
z możliwych mechanizmów przekazu może stosować w NBIT
człowiek?
2. Mechanizmy przekazu.
W obszarze tym stajemy przed następującymi problemami:
Jakie mechanizmy odpowiadają za przekaz w NBIT? Jak
informacja jest przekazywana ze źródła do odbiorcy?
3. Fizjologia i biochemia ludzkich mechanizmów transdukcji (przetwarzania).
W obszarze tym badania będą dotyczyły fizjologii i biochemii recepcji i mechanizmów receptorów.
4. Opracowania statystyczne
W obszarze tym badania będą dotyczyły dynamicznej analizy losowych wyników, odchylenia od rozkładu normalnego oraz
nowych opracowań z dziedziny teorii porozumiewania i informacji w odniesieniu do kanałów szumów.
5. Opracowanie bezkontaktowych sensorów fizjologicznych
W obszarze tym badania będą dotyczyły opracowania MEG,
termografii, monitorów niskoczęstotliwościowych pól elektrycznych oraz innych sensorów.
Tłumacząc na normalny język wyrażenia techniczne można
powiedzieć, że raport sugeruje CIA i innym agencjom rządowym zbadanie warunków, w jakich powinny być badane telepatia i związane z nią umiejętności. Celem tego rodzaju badań
byłoby, oczywiście, okiełznanie, kontrola oraz wzmocnienie
bezpośredniej telepatii i innych zjawisk z zakresu postrzegania
pozazmysłowego.
40 • NEXUS

PRZESĄDY CZY BADANIA?
Jeden z waszyngtońskich zabobonnych lęków dotyczy strachu przed złośliwą krytyką ze strony senatora Williama Proxmire’a, demokraty z Wisconsin.
Miesięcznik Discover, który prezentował twarde, sceptyczne
nastawienie do parapsychologii, w numerze z lutego 1982 roku
charakteryzuje go następująco: „to jeden z najwartościowszych,
najbardziej barwnych i widocznych polityków stolicy i z całą
pewnością jeden z najinteligentniejszych”. W numerze tym
czytamy:
Pełen energii wróg rządu, marnotrawstwa i bezwartościowych
opracowań senator Proxmire jest najprawdopodobniej najbardziej
znany ze swojej Nagrody Miesiąca Złotego Runa, za pomocą której
upublicznia to, co stanowi według niego przykład bezsensownego
marnowania pieniędzy przez rząd federalny.

Miesięcznik wyciąga wniosek, że senator prezentuje czasami
postawę „absolutnej niewiedzy w dziedzinie nauki”, lecz przyznaje mu „wystarczającą dozę inteligencji, aby rozumieć, że
ciekawość naukowców jest źródłem wielu najdonioślejszych
wynalazków ludzkości”.
23 marca 1983 roku prezydent Reagan mocno poparł
działające na wyobraźnię badania, kiedy wstawił się za wzmożeniem badań w zakresie technologii tak zwanych „Gwiezdnych
Wojen”. Prezydent mówił o futurystycznych środkach, których
celem jest „wyeliminowanie” broni jądrowej. Publicznie omawiano umieszczenie w przestrzeni kosmicznej laserów, generatorów wiązek cząsteczek oraz innych podobnych broni. Odważne badania broni antyjądrowych mogły obejmować również
„wzmocnienie mózgu” i inne środki wojny parapsychicznej.
Waszyngtoński dylemat w sprawie badania zjawisk paranormalnych mieści się między zaleceniami dla Komitetu Nauki
i Techniki a rzeczywistym lub wyimaginowanym strachem przed
gniewem senatora Proxmire’a – między dwoma dużymi „O”:
Odwagą i Ostrożnością. I
O autorze:
Po odbyciu w czasie drugiej wojny światowej służby w Biurze
Informacji Wojennych Stanów Zjednoczonych Martin Ebon pracował
w Stowarzyszeniu Polityki Zagranicznej, a następnie, w czasie wojny
koreańskiej, w Amerykańskiej Agencji Informacyjnej. W latach 19531965 był administracyjnym pracownikiem Stowarzyszenia Parapsychologicznego w Nowym Jorku. W tym czasie bardzo dużo podróżował
w sprawach dotyczących badań prowadzonych przez Stowarzyszenie.
Po niedługim czasie stał się znaną osobą w kołach parapsychologicznych. Jego wykłady, przeglądy, sprawozdania z badań, artykuły i książki
(napisał ich ponad 60) są odzwierciedleniem jego poważnego podejścia
do tego zagadnienia. Jest badaczem, pisarzem i analitykiem zagadnień
dotyczących polityki i nauki w krajach Europy Wschodniej, byłym
Związku Radzieckim i postkomunistycznej Rosji, jak również w krajach
azjatyckich i Chińskiej Republice Ludowej.
Oprócz książek o tematyce parapsychologicznej ma w swoim
dorobku takie dzieła, jak World Communism Today (Współczesny
Komunizm Światowy), Malenkow: Stalin’s Successor (Malenkow – następca Stalina), Psychic Warfare (Parapsychiczna wojna), The Andropow
File (Teczka Andropowa), The Soviet Propaganda Machine (Machina
sowieckiej propagandy), a także KGB: Death and Rebirth (KGB – śmierć
i zmartwychwstanie).

Przełożył Jerzy Florczykowski
Przypisy:
1. Nazwa parlamentu w USA. Kongres składa się z Izby Reprezentantów
i Senatu. Izba Reprezentantów liczy 435 posłów wybieranych na 2 lata. Senat
liczy 100 senatorów wybieranych na 6 lat po 2 z każdego stanu, przy czym 1/3
jego składu ulega co 2 lata wymianie. – Przyp. tłum.

STYCZEŃ-LUTY 2002

P
Większość ludzi
nie uświadamia
sobie, że
jednym z celów
ogłoszonej ostatnio
permanentnej
„wojny z terrorem”
jest znaczne
ograniczenie
swobód
obywatelskich
w celu ułatwienia
wprowadzania
Nowego Porządku
Świata.

Richard K. Moore
Copyright  2001

richard@cyberjournal.org
http://cyberjournal.org

STYCZEŃ-LUTY 2002

odobnie jak wielu innych telewidzów wzdrygnąłem się, nie wierząc własnym
oczom, kiedy obrazy ataku na WTC (World Trade Center – Światowe Centrum
Handlu) popłynęły poprzez eter. Jak do tego doszło? Kto pragnąłby czegoś takiego?
W jaki sposób cztery różne samoloty pasażerskie mogły być porwane w tym samym
czasie? Dlaczego systemy zabezpieczeń i obrony powietrznej tak okropnie zawiodły?
Jak zareaguje Ameryka?
No i wkrótce zaczęły pojawiać się odpowiedzi... już po kilku godzinach władze
„wiedziały”, że sprawcy byli związani z bin Ladenem, zaś prezydent Bush ogłosił
„Wojnę z Terroryzmem”. W czasie gdy media wciąż pokazywały obrazy ataku
terrorystycznego, Kongres Stanów Zjednoczonych upoważnił Prezydenta do podjęcia
„wszelkich koniecznych środków” i przeznaczył na ten cel 40 miliardów dolarów.
W ciągu kilku dni Stany Zjednoczone przekonały NATO do zadeklarowania, że „atak
na jednego z członków był atakiem na wszystkie kraje członkowskie”. Potem okazało
się, że 40 miliardów dolarów pochodzi z amerykańskiego funduszu ubezpieczeń
społecznych, z czego 15 miliardów zostało przeznaczonych na kaucję dla linii
lotniczych. Następnie oświadczono, że Amerykanie będą musieli zrezygnować ze
swoich swobód obywatelskich, zaś Kongres pośpiesznie zatwierdził „Combating
Terrorism Act of 2001” („Ustawa w sprawie zwalczania terroryzmu z roku 2001”).
Wojna z terroryzmem miała być głównie wojną skrytą, „niepodobną do wszystkich
pozostałych”, wojną, która będzie ciągnęła się w nieskończoność.
W tym momencie moje niedowierzanie zmieniło się w podejrzenia. Jakim cudem
udało się rządowi Stanów Zjednoczonych wystąpić z tak pełną i skoordynowana
reakcją? W jaki sposób zadecydowano w ciągu tak niewielu godzin, że rozszerzona
wojna przeciwko terroryzmowi będzie właściwym działaniem? Skąd wiedziano, że
potrzeba na to akurat 40 miliardów dolarów?
Wraz z napływem sprawozdań naświetlających tło wydarzeń moje podejrzenia się
pogłębiły. Okazało się, że linie lotnicze, jeszcze przed atakiem, były już w wielkich
kłopotach finansowych. Co więcej, Stany Zjednoczone miały dodatkowe powody, aby
sięgnąć po Afganistan. Dotyczą one rezerw ropy naftowej i tras rurociągów. Już
wcześniej były oznaki, że może nastąpić zagarnięcie funduszów ubezpieczeń społecznych i przeznaczenie ich na inne cele. Poza tym nie przedstawiono jak dotąd żadnych
konkretnych dowodów na związek bin Ladena z tymi atakami.
Cały scenariusz zaczął wpasowywać się w dobrze znane ramy charakterystyczne dla
historii Ameryki od jej najwcześniejszych dni. Sprowokowało mnie to do przeprowadzenia całkiem innej analizy od tej, którą raczyły nas środki masowego
przekazu. Nie twierdzę, że ta analiza jest całkowicie poprawna. Traktuję ją jedynie
jako materiał do przemyśleń. Różne przypuszczenia, jakie snuję, są wyłącznie moim
punktem widzenia. Być może znajdą się tu pewne błędy faktograficzne, niemniej
uważam w świetle relacji, które oglądałem, że to, co tu przedstawiam, stanowi
najbardziej prawdopodobny scenariusz.
HISTORIA STANÓW ZJEDNOCZONYCH TO CIĄG PODEJRZANYCH,
PROWADZĄCYCH DO WOJNY „INCYDENTÓW”
Kiedy spojrzymy wstecz, zobaczymy, że za każdym razem, kiedy Stany Zjednoczone
przystępowały do poważnego konfliktu zbrojnego, następowało to w wyniku dramatycznego wydarzenia, które pobudzało sympatię społeczeństwa do działań wojennych.
Incydenty te zawsze brano po ich zaistnieniu za dobrą monetę i dopiero pod dłuższym
czasie dowiadywaliśmy się, że ich kulisy były mocno podejrzane. Poza tym podejmowane działania wojenne służyły określonemu geopolitycznemu zamierzeniu.
Weźmy na przykład incydent w Zatoce Tonkińskiej, który dał prezydentowi
Lyndonowi Johnsonowi pretekst do eskalacji wojny w Wietnamie. Rzekomo w czasie
tego zdarzenia północnowietnamski okręt wystrzelił torpedy z zamiarem zatopienia
amerykańskiego okrętu wojennego. Obecnie powszechnie zaakceptowana przez historyków wersja tego zdarzenia mówi, że w rzeczywistości nie było żadnego ataku i że
Johnson od dawna przygotowywał się do eskalacji wojny.
NEXUS • 41

Jeden z moich internetowych korespondentów tak oto kich elit rządzących. Elity te wykazały bezduszne lekceważenie
życia cywili w Iraku, Rwandzie, Jugosławii oraz dziesiątkach
podsumował tę część historii:
„Rząd Stanów Zjednoczonych kłamał i oszukał swoich innych miejsc na świecie. Czy winien nas dziwić w tej sytuacji
obywateli w odniesieniu do następujących wydarzeń, z których fakt, że są oni gotowi do poświęcenia życia kilku tysięcy
Amerykanów, kiedy uznają, że jest to konieczne do realizacji
każde doprowadziło do wojny:
1898... KŁAMALI [rząd] w sprawie zatopienia statku wo- ich geopolitycznych celów?
Zastanówmy się teraz bardziej szczegółowo nad możliwymi
jennego Maine (wojna z Hiszpanią).
1915... KŁAMALI w sprawie zatopienia oceanicznego linio- motywami tego zbrodniczego scenariusza.
wca pasażerskiego Lusitania (pierwsza wojna światowa).
1941... KŁAMALI w sprawie ataku na Pearl Harbour KRYZYS GLOBALNEGO KAPITALIZMU
Aby być efektywnym, kapitalizm musi się rozwijać i rosnąć.
(druga wojna światowa).
1964... KŁAMALI w sprawie incydentu w Zatoce Tonkińs- Siłę napędową kapitalizmu stanowią bogaci inwestorzy, którzy
inwestują swoje pieniądze w gospodarkę, aby powiększyć swoje
kiej (wojna wietnamska)”.
W sprawozdaniach medialnych z ataku na WTC bardzo zasoby. Jeśli gospodarka nie daje szans na wzrost, inwestorzy
często pojawiały się porównania z Pearl Harbour. W czasie wycofują pieniądze i cały system upada. Mniejsza zapaść nosi
tamtego ataku zginęły tysiące amerykańskich żołnierzy, zaś nazwę recesji, zaś większa – depresji. Historię kapitalizmu
w czasie ataku na WTC tysiące cywili. W obu przypadkach wyznaczają właśnie takie zapaści.
Kapitalizm pojawił się wraz z rewolucją przemysłową
amerykańskie społeczeństwo doznało (ze zupełnie zrozumiałych względów) głębokiego szoku i zareagowało oburzeniem. w Szkocji i północnej Anglii pod koniec XVIII wieku. Do tego
W obu przypadkach przytłaczająca większość sympatii społe- czasu społeczeństwa bazowały w niewielkim stopniu na rozwoju.
czeństwa znalazła się po stronie odwetu i za udzieleniem Oczywiście wtedy również byli ludzie szukający sposobów poprezydentowi pełnego poparcia w podjęciu każdego kroku, jaki mnożenia swojego bogactwa, lecz poszczególne gospodarki nie
uzna za stosowny. Zarówno w roku 1941, jak i teraz, jakiekol- wymagały wzrostu, aby móc funkcjonować. Społeczeństwami
wiek aluzje na temat tego, że rząd Stanów Zjednoczonych rządziły arystokratyczne elity, których bogactwo opierało się na
posiadłościach będących ich własnoświedział z góry o ataku i mógł mu
cią oraz wieśniakach uprawiających
zapobiec, spotkałyby się z niedowieWygląda na to, że Roosevelt
ich ziemię. Tego rodzaju arystokraci
rzaniem i wręcz gniewem niemal każz rozmysłem przygotowywał
byli bardziej zainteresowani stabilnośdego Amerykanina. Tym niemniej
cią niż zmianami i bardziej interesodostępne obecnie dowody zdają się
scenę „niespodzianego”
wali się utrzymaniem swoich posiadświadczyć, że prezydent Franklin D.
ataku [na Pearl Harbour],
łości niż ekonomicznym rozwojem.
Roosevelt dobrze wiedział o szykująktóry wstrząsnął
Kiedy nastała rewolucja przemyscym się ataku na Pearl Harbour
łowa, wszystko zaczęło się zmieniać.
i mógł mu zapobiec.
społeczeństwem amerykańskim
Wprowadzenie maszyny oddzielająWiemy również, że elita planistów
i przekształcił nastroje
cej włókna bawełny od nasion (odStanów Zjednoczonych doszła w lapacyfistyczne na żądzę krwi.
ziarniarka bawełny), maszyny parotach 1939-1941 do wniosku, że należy
Uważam, że ten sam scenariusz
wej oraz innych nowych środków tepowstrzymać podbój Azji przez Jachnicznych umożliwiło inwestorom
pończyków. Planiści uznali, że najwięmógł mieć miejsce w przypadku
szybkie osiąganie ogromnych zysków.
ksze znaczenie dla interesów ameryostatniego ataku na WTC
Zaczęła wyłaniać się nowa elita bogakańskich ma szczególnie Azja Połui Pentagon.
tych inwestorów, przemysłowców,
dniowo-Wschodnia.
Amerykańska
bankierów i handlowców. To oni wyopinia publiczna była jednak bardzo
budowali fabryki, inwestowali w nie
przeciwna przystępowaniu do wojny.
Wygląda na to, że Roosevelt wymyślił sposób na wplątanie i wymyślili sposoby dostarczania na rynek nowych produktów.
Interesy nowej elity starły się z interesami starej elity.
USA w wojnę i kluczem tego zamysłu był Pearl Harbour.
Kiedy Japończycy zaczęli zagrażać Azji Południowo-Wschod- Arystokracja preferowała stabilność w postaci ceł, kontroli cen
niej, Roosevelt zamroził japońskie środki w amerykańskich etc. Z kolei nowa elita pragnęła zmian i rozwoju – chciała
bankach, co stało się powodem odcięcia Japonii od dostaw ropy wytwarzać nowe towary, budować nowe fabryki i opanowywać
naftowej. Japonia potraktowała to jako akt wypowiedzenia wojny. nowe rynki. Podczas gdy zasobność starej elity zależała od
Właśnie takiej reakcji ze strony Japonii oczekiwali amerykańscy posiadanych włości i stabilności, bogactwo przemysłowców zaplaniści. Kiedy japońska flota zbliżała się do Pearl Harbour, leżało od inwestowania, rozwoju, zmian i wzrostu.
Ten nowy rodzaj gospodarki stał się znany jako kapitalizm,
zarówno brytyjski, jak i amerykański wywiad doskonale o tym
wiedziały. Brytyjski premier Churchill powiadomił swoich dowód- zaś nowa elita, której bogactwo zależało od zmian i wzrostu,
ców na Pacyfiku, że Japończycy kierują się na Pearl Harbour, zyskała nazwę kapitalistów. Początkowo kapitaliści istnieli rówczego z kolei nie uczynił Roosevelt wobec swoich dowódców. nolegle z arystokracją, konkurując z nimi o prawo kontrolowaZamiast tego wysłał większość strategicznych okrętów (lotniskow- nia społeczeństwa. Później, najpierw w Anglii, a następnie
ców) w morze, gdzie były bezpieczne, i zarządził wycofanie w pozostałych krajach, kapitaliści wygrali. Prawa, ekonomia
kluczowych punktów obserwacyjnych z wyspy Kauai, nad którą i społeczeństwo zostały tak zmienione, aby satysfakcjonować
Japończycy przelecieli najpierw kierując się na Pearl Harbour. kapitalizm i wzrost, kosztem stabilizacji i zasobności bazującej
Wygląda na to, że Roosevelt z rozmysłem przygotowywał na własności dóbr ziemskich. Systemy bankowy, monetarny
scenę „niespodzianego” ataku, który wstrząsnął społeczeńst- i podatkowy zostały zmienione w taki sposób, aby zmuszać
wem amerykańskim i przekształcił nastroje pacyfistyczne na biznes do rozwoju, bez względu, czy tego chce, czy nie. W rezulżądzę krwi. Uważam, że ten sam scenariusz mógł mieć miejsce tacie nasze gospodarki przekształciły się w silniki napędzające
w przypadku ostatniego ataku na WTC i Pentagon. Bez wzglę- bogacenie się elit. Zamiast gospodarki, systemu ekonomiczdu na to, jak będzie się to wydawało nieprawdopodobne, ten nego, który służy interesom społeczeństwa, mamy społeczeństscenariusz doskonale pasuje do sposobu działania amerykańs- wa, które służą przyrostowi kapitału.
42 • NEXUS

STYCZEŃ-LUTY 2002

Nie da się zaprzeczyć, że kapitalizm i jego zasada rozwoju kapitalistycznego rozwoju. Ten nowy system nazywa się „neoliprzyniosła ludziom wiele korzyści. Podstawą Ameryki, od jej beralizmem” i zainicjował go prezydent Reagan w USA oraz
początku, był kapitalizm i jej bogactwo i prosperity stały się Margaret Thatcher w Wielkiej Brytanii.
Celem neoliberalizmu było wykradzenie bogactw bogatych
wręcz legendarne. Kapitalizm ma w sobie jednak jedną sprzeczność. Jakim sposobem gospodarka może rozwijać się bez krajów kapitalistycznych i przekazanie ich elicie kapitalistycznej
końca? W jaki sposób rozwijać się nieskończenie w skoń- oraz korporacjom, które są jej własnością. Na tym polega
czonym, ograniczonym świecie? Czy kapitalizm, w ostatecznej prywatyzacja, deregulacja i inne tak zwane „reformy”. Co
więcej, neoliberalizm był ukierunkowany na rozbrojenie demokonsekwencji, jest systemem samopodtrzymującym się?
Zapewnienie ciągłego wzrostu stało się nadrzędnym celem kracji, jako że to właśnie demokratyczne narody były tymi,
wszystkich państw, które przyjęły system kapitalistyczny. Histo- które wprowadzały prawodawstwo, które ograniczało potęgę
ria XIX i XX wieku to historia narodów rywalizujących o rynki korporacji. Jakiekolwiek ograniczanie korporacji jest ogranizbytu i surowce potrzebne do zapewnienia rozwoju. Podręcz- czaniem ich zdolności rozwojowych, zaś jedyną rzeczą, jakiej
niki historii mówią nam o szlachetnych celach i złych wrogach, kapitalizm nie może tolerować, jest ograniczanie możliwości
lecz prawda wygląda tak, że wszystkie wojny od roku 1800 były wzrostu. Dla kapitalizmu to sprawa życia lub śmierci.
Tak jak poprzednie system neoliberalny zaczął wkrótce
wyrazem rywalizacji między wielkim potęgami o możliwość
wyrastać z przestrzeni umożliwiającej rozwój. W tym przypadku
większego wzrostu.
Przed nastaniem kapitalizmu narody budowały imperia, zapewnił on możliwości rozwojowe przez zaledwie dziesięć lat
ponieważ królowie lub inne wybitne jednostki były chciwe – dekadę lat osiemdziesiątych.
I tak oto doszliśmy do okresu globalizacji. Propaganda
– pragnęły nowych terytoriów i bogactw. Po nastaniu kapitalizmu imperia tworzyły się z konieczności. Gdyby nie poszerzały usiłuje wmówić nam, że globalizacja stanowi kontynuację „naturynków i dostępu do surowców ich gospodarka upadłaby. ralnych” trendów technologicznych i handlowych. Jest to oczyKapitalizm przemysłowy osiągnął swoje apogeum pod koniec wista nieprawda. Globalizacja jest wyrazem zamierzonego i raXIX wieku, czemu towarzyszyła bezprecedensowa ekspansja dykalnego przesunięcia na rzecz globalnej elity kapitalistycznej.
Globalizację można sprowadzić do czterech radykalnych
imperializmu na cały świat.
Od roku 1800 do 1945 światowy system był areną współ- zmian światowego systemu. Są to:
1. Destabilizacja i pozbawienie niezależności krajów Zazawodnictwa między wielkimi potęgami o tworzenie imperiów
umożliwiających rozwój kapitalizmu. W każdym imperium było chodu.
2. Ustanowienie całkowicie faszystowskiego rządu światopodstawowe państwo, które rządziło terytoriami peryferyjnymi.
wego pod bezpośrednią kontrolą elity
Terytoria peryferyjne były eksploatokapitalistycznej.
wane w celu zapewnienia możliwości
Przywódcy rządów na całym
3. Przyspieszenie
eksploatacji
rozwoju podstawowego, rządzącego
świecie zaczęli przekazywać
i ucisku krajów Trzeciego Świata.
nimi państwa. Społeczeństwa krajów
powoli pod naciskiem
4. Stopniowa degradacja zachodpodstawowych były utwierdzane
nich warunków życia do standardów
w przekonaniu poprzez intensywną
kapitalistycznych elit swoją
Trzeciego Świata.
propagandę, że pomagają peryferyjniezależność na rzecz nowych
Przy pomocy tych właśnie środnym terytoriom w rozwoju. Ta propainstytucji o charakterze
ków elity kapitalistyczne zamierzają
ganda była wierutnym kłamstwem.
rozegrać kolejną rundę rozwojową.
W rzeczywistości w krajach peryferyjglobalnym.
Przez większość dekady lat dzienych miał miejsce ucisk, wyzysk
więćdziesiątych globalizacja posuwała
i uniemożliwianie zdrowego rozwoju,
co pozwalało z kolei na rozwój kapitalizmu w podstawowych się niemal niezauważalnie dla ludzkości. Światowa Organizacja
Handlu (World Trade Organisation; w skrócie WTO) i Międzywielkich potęgach.
W roku 1945 ten globalny system uległ zasadniczej zmianie. narodowy Fundusz Walutowy (International Monetary Fund;
Pod amerykańskim przywództwem, za pomocą zachęt i przy- w skrócie IMF) stopniowo zapuszczały swoje macki unikając
musu, wylansowano nowy paradygmat rozwoju kapitalizmu. rozgłosu. Przywódcy rządów na całym świecie zaczęli przekazyImperializm konkurencyjny przekształcono w imperializm opa- wać powoli pod naciskiem kapitalistycznych elit swoją niezależrty na współpracy. Pod opiekuńczymi skrzydłami amerykańskiej ność na rzecz nowych instytucji o charakterze globalnym. Jeśli
siły militarnej tak zwany „Wolny Świat” otworzył się na wyzysk w mediach była mowa o globalizacji, to opisywano ją terminami
kapitalistyczny. Doprowadziło to do powstania olbrzymich mię- o charakterze propagandowym, takimi jak dzielenie się „podzynarodowych korporacji, które już nie były ograniczone stępem” ze sponiewieranymi tego świata.
Wreszcie w grudniu 1999 roku świat się ocknął. Demonstraw swoim rozwoju do jednego imperium. Ten nowy, wdrożony
po roku 1945, system stworzono w celu umożliwienia kolejnej cje w Seattle znaczą początek nowego globalnego ruchu. Gwoli
prawdy, należy przyznać, że jego oznaki było widać już wcześrundy rozwoju kapitalizmu.
Jednym z zadań tego nowego systemu było zapewnienie niej w Europie i Trzecim Świecie, lecz dopiero kiedy dotarł do
dobrobytu średnim klasom Zachodu. Społeczeństwa Europy, USA, stał się w oczach świata czymś realnym, i od czasu
USA, jak również Japonii przeżywały okres bezprecedensowej konferencji w Seattle narasta w skali globalnej skokowo.
Ruch ten nie ma jeszcze sprecyzowanych dokładnie celów,
prosperity. Kooperatywny imperializm zapewnił kapitalizmowi
ogromną przestrzeń rozwojową, zaś dobrobyt dzieliły między lecz jest bardzo obiecujący i jednocześnie radykalny. Bazuje na
dogłębnym zrozumieniu tego, że globalny kapitalizm prowadzi
sobą społeczności krajów podstawowych.
Jednak bez względu na rodzaj wprowadzonego systemu jego nas do ekologicznej katastrofy i tyranii. Ruch ten nie ma jasnej
możliwości rozwoju są ograniczone i po pewnym czasie się struktury organizacyjnej, lecz dobrze rokuje na przyszłość. Jego
wyczerpują. System wprowadzony po roku 1945 nie był wyjąt- zdecentralizowana natura dowodzi nowego rodzaju, oryginalkiem. Na początku lat siedemdziesiątych machina wzrostu nej, bazującej na lokalnych warunkach demokracji – demokracji nie poddającej się manipulowaniu przez elity, jak to ma
zaczęła zwalniać. W miejsce prosperity pojawiła się recesja.
Globalna elita kapitalistyczna opracowała w odpowiedzi miejsce w naszych zachodnich pseudodemokracjach z ich sztukolejny system, który miał umożliwić jeszcze jedną rundę cznymi „większościami”.
STYCZEŃ-LUTY 2002

NEXUS • 43

stawie takiego programu nie da się przewidzieć, dokąd on
zaprowadzi i w tej sytuacji przyjrzenie się historycznym precedensom może być pouczające.
Pearl Harbour wznieciło gniew Amerykanów przeciwko
Japończykom... tyle że natychmiast po udzieleniu pełnomocnictw rządowi w ognisku jego zainteresowania znalazła się
Europa. Pół wieku wcześniej po zniszczeniu okrętu wojennego
Maine (w wyniku wewnętrznej eksplozji, o czym już dzisiaj
wiadomo), chęć rewanżu została ukierunkowana na imperialistyczne przejęcie Filipin.2 Inaczej mówiąc, za każdym razem,
kiedy miał miejsce jeden z takich oburzających incydentów,
amerykańskie elity wykorzystywały go do realizacji swoich
najważniejszych celów, bez względu na to, czego dotyczył sam
incydent, który powodował udzielenie rządowi carte blanche.
Najważniejszym zadaniem stojącym dziś przed elitami jest
zachowanie ich globalnych rządów, przyspieszenie globalizacji
i utrącenie ruchów antyglobalistycznych. Muszą sobie poradzić
z globalnym kryzysem kapitalizmu.
„WOJNA Z TERRORYZMEM” – REMEDIUM NA KRYZYS
Ta perspektywa zaczyna ukazywać rzeczywiste znaczenie
KAPITALIZMU
„wojny z terroryzmem”. Pozwolę sobie teraz przedstawić swoje
Prezydent Bush nazywa to „Wojną z terroryzmem”, lecz przypuszczenia co do dalszego biegu zdarzeń, z jakim będziemy
czym tak naprawdę ona jest? Przyjrzyjmy się pewnym jej mieli najprawdopodobniej do czynienia:
objawom:
• Prawie każdy kraj Trzeciego Świata posiada jakąś grupę
• Kongres Stanów Zjednoczonych upoważnia prezydenta etniczną, która walczy przeciwko rządowi o charakterze dykdo podejmowania wszelkich niezbędnych kroków, jakich będzie tatorskim, zazwyczaj ustanowionym przy pomocy Stanów Zjedwymagała sytuacja.
noczonych. Każdemu członkowi ta• Kongres Stanów Zjednoczokiej grupy etnicznej można przyczepić
Kryzys globalizacji jest
nych przeznacza 40 miliardów dolaetykietkę „terrorysta”. Dzięki temu
kryzysem kontroli populacji,
rów na „cokolwiek”.
oraz swoim pełnomocnictwom Bush
który wymaga zaostrzenia
• Te 40 miliardów dolarów pomoże interweniować, gdzie mu się
chodzi z funduszów ubezpieczeń spopodoba, i z sobie tylko wiadomych
politycznego zarządzania
łecznych.
powodów. Swoje działania może uzaludnością Europy i Ameryki
• 15 miliardów dolarów zostaje
sadnić „wojną z terroryzmem”.
Północnej.
przeznaczone na kaucję dla linii lot• Na Środkowym Wschodzie, Baniczych. Wojna z terroryzmem służy
łkanach i w Zachodniej Azji Stany
w ten sposób za pretekst do grabieży
Zjednoczone będą kontynuowały
oszczędności robotników w celu przekazania ich wielkim kor- proces przekształcania tamtych terenów w okupowane imperiaporacjom, w tym liniom lotniczym i producentom broni.
listyczne kolonie, jak to ma miejsce obecnie w Kosowie. Afgani• NATO po raz pierwszy wprowadza w życie paragraf stan zajmuje geopolityczną pozycję o dużym znaczeniu strategipaktu mówiący, że „atak na jedno z państw, jest atakiem na cznym i bazy militarne na tym terenie odegrają duża rolę
wszystkie”.
w zbliżającej się konfrontacji z Chinami. W regionie tym
• Władze oświadczają, że musimy spodziewać się znacz- znajdują się olbrzymie zasoby ropy naftowej oraz innych surownego ograniczenia swobód obywatelskich.
ców i ich kontrola będzie miała kluczowe znaczenie wraz
• Bush oznajmia: „Wszystkie kraje wszystkich regionów z kurczeniem się światowych zasobów tych surowców. Rurociąświata muszą teraz podjąć decyzję – albo jesteście z nami, albo gi do transportu ropy z regionu Morza Kaspijskiego na rynki
z terrorystami”.
zachodnie mają przebiegać głównie przez Afganistan.
• Na Środkowy Wschód wysyłane są jednostki morskie,
• Dominacja USA w NATO będzie odgrywała ważną rolę
samoloty i oddziały lądowe do bliżej nie określonych zadań.
w tym regionie, jak również na kształtowanie europejskiej
• Mamy spodziewać się długotrwałej wojny, której główna opinii publicznej. Nikogo nie powinno dziwić, jeśli amerykańsczęść będzie prowadzona w tajemnicy. Nie będziemy infor- kie służby specjalne zaaranżują potajemnie terrorystyczne ataki
mowani o tym, co się działo, nawet kiedy już wszystko się w Europie o podobnym charakterze do tego na WTC.
zakończy.
• Nawet bez specjalnej skrytej zachęty ze strony Stanów
• Sekretarz Stanu Colin Powell głosi, że po rozprawieniu Zjednoczonych można spodziewać się terrorystycznych reakcji
się z bin Ladenem „poszerzymy kampanię przeciwko innym w odpowiedzi na amerykańskie bombardowania w Afganistanie
organizacjom terrorystycznym i pozostałym formom terroryz- i Bóg wie, gdzie jeszcze. Każdy z takich ataków zelektryzuje
mu na całym świecie”.
zachodnią opinię publiczną, dając dodatkową moc bushowskiej
• Bush oświadcza: „Użyjemy każdej broni” i „Amerykanie carte blanche.
nie powinni oczekiwać jednej bitwy, lecz długotrwałej kam• „Anti-Terrorism Act of 2001” („Ustawa Antyterroryspanii, niepodobnej do tych, jakich kiedykolwiek byliśmy świad- tyczna z roku 2001”) to akt prawny zmieniający Stany Zjedkami”.
noczone w nieprawdopodobnym stopniu w państwo policyjne.
• Pentagon odmawia wykluczenia użycia broni jądrowej.
W ustawie tej terroryzm jest zdefiniowany bardzo ogólnikowo,
To bardzo rozbudowany program. Bush dostał carte blan- zaś karą za występki zaliczone do tej kategorii jest dożywotnie
che1 i może robić, co chce, gdzie chce, oraz stosować takie więzienie. Ustawa działa wstecz i nie ma żadnych ograniczeń.
środki, jakie uzna za stosowne. Jasno określił, że nie ma Oznacza to, że ludzi, którzy w latach sześćdziesiątych i siedemzamiaru łagodzić swojego kursu i że przez długi czas będzie dziesiątych byli aktywistami uprawiającymi działalność, którą
korzystał z uprawnień, jakie daje mu carte blanche. Na pod- w myśl nowej ustawy można by zaliczyć do działań terrorystyczPo tym skrótowym tle historycznym mogę obecnie przejść
do opisu natury „globalnego kryzysu kapitalizmu”. Z jednej
strony mamy elity kapitalistyczne, które muszą przyspieszyć
proces globalizacji, aby zapewnić przestrzeń rozwojową dla
przyrostu kapitału, a z drugiej ludność świata, w tym Zachodu,
która zaczęła budzić się i sprzeciwiać niebezpiecznej i złowieszczej drodze ku globalizacji. Elity wiedzą, że wraz z wyścigiem ku
globalizacji coraz więcej ludzi będzie się jej przeciwstawiać.
Kryzys globalizacji jest kryzysem kontroli populacji, który wymaga zaostrzenia politycznego zarządzania ludnością Europy
i Ameryki Północnej.
Ludzie Trzeciego Świata od stuleci są poddawani imperialistycznej tyranii, co jest możliwe dzięki przewadze militarnej
Zachodu. Jeśli ludzie Zachodu powstają w proteście przeciwko
globalizacji oznacza to, że hegemonia kapitalistycznej elity
została poważnie zagrożona i właśnie na tym polega kryzys
globalnego kapitalizmu.

44 • NEXUS

STYCZEŃ-LUTY 2002

nych, można obecnie skazać na karę dożywotniego więzienia.
Nawet ci, którzy tylko uczestniczyli w demonstracjach lub
pomagali w ich organizowaniu, mogą być ukarani z równą
surowością, jak ci, którzy dokonywali aktów terroru. W nowej
ustawie przewidziane są szerokie uprawnienia do inwigilacji,
zapobiegawczego osadzania w więzieniu i prowadzenia rewizji
w domach prywatnych bez nakazu sądu. Nawet przypadki mało
ważnych włamań do komputerów będą traktowane jako akty
terrorystyczne i karane dożywotnim więzieniem. Jest w tej
ustawie wiele innych, równie porażających klauzul.
• Leksykon FBI już od jakiegoś czasu traktuje Greenpeace
i inne postępowe organizacje jako „terrorystyczne”. Mieści się
w tej kategorii również ruch antyglobalistyczny, który stanowi
rzeczywiste zagrożenie dla kapitalistycznej elity. Taktykę w postaci agenta-prowokatora z powodzeniem zastosowano w stosunku do tego ruchu, zarówno w Seattle, jak i Genui, zaś
w mediach przedstawiono go jako wywrotowy. Kiedy Colin
Powell mówi o ściganiu „innych form terroryzmu”, jest oczywiste, że ten ruch będzie systematycznie tępiony w skali globalnej.
Jawny faszyzm, którego świadkami byliśmy w Genui, już wkrótce da znać o sobie w Stanach Zjednoczonych, Niemczech,
Wielkiej Brytanii i w innych krajach. Zwariowany pomysł
prawicowców mówiący o państwowych obozach koncentracyjnych w USA przestanie być wkrótce paranoiczną wizją.
George Bush senior ogłosił światu zasady Nowego Porządku
Świata i wygląda na to, że przeznaczeniem George Busha juniora
będzie zakończenie jego wprowadzania. Będąc posiadaczem
carte blanche w sprawie militarnego zdominowania naszego
globu i stłamszenia Amerykanów w imię „bezpieczeństwa”,
wydaje się, że niewiele może mu już stanąć na drodze. Nie znaczy
to, że antyglobalistyczny ruch powinien się poddać. Oznacza to
jedynie, że ruch ten powinien zdać sobie sprawę, że gra, w której
bierze udział, jest twarda i bezwzględna. Twarda gra niekoniecznie oznacza przemoc, przynajmniej ze strony ruchu. Twarda gra
oznacza, że musimy zdać sobie sprawę, że nieprzyjaciel to nic
innego jak globalny faszyzm. Im szybciej to zrozumiemy i odpowiednio się zorganizujemy, tym większą będziemy mieli szansę
na zmianę biegu spraw, w przeciwnym razie któregoś dnia
wszyscy możemy obudzić się w globalnym więzieniu.

jest czymś zupełnie innym. Gospodarki rynkowe bazują na konkurencji między równymi sobie nabywcami i sprzedawcami, podczas gdy kapitalizm polega na monopolu wielkich przedsiębiorców.

WYJĄTKI Z AMERYKAŃSKIEJ USTAWY
ANTYTERRORYSTYCZNEJ Z ROKU 2001
DZIAŁ 302. ALTERNATYWNE MAKSYMALNE KARY
ZA PRZESTĘPSTWA TERRORYSTYCZNE.
...Osoba, której udowodniono jakiekolwiek federalne wykroczenie o charakterze terrorystycznym, może być skazana na
uwięzienie przez dowolną liczbę lat lub na dożywocie, nie
bacząc na maksymalny wymiar kary przewidziany prawem za to
wykroczenie.

Robert B. Stinnet, Day of Deceit: The Truth about FDR and Pearl
Harbour (Dzień oszustwa – prawda o Franklinie D. Roosevelcie
i Pearl Harbour), Free Press, 2000.

DZIAŁ 303. KARY ZA UDZIAŁ W SPISKU TERRORYSTYCZNYM
...Osoba, która usiłuje popełnić lub bierze udział w spisku
określanym jako federalne wykroczenie terrorystyczne, poniesie karę identyczną do tej, jaka jest przewidziana za federalne
wykroczenie o tym charakterze.
ZALECANE LEKTURY
David C. Korten, The Post-Corporate World, Life after Capitalism (Świat post-korporacyjny – życie w świecie post-kapitalistycznym), Kumarian Press, 1999.
Propaganda głosi, że kapitalizm to to samo, co wolna przedsiębiorczość, oraz że jedyną alternatywą kapitalizmu jest socjalizm
w wykonaniu rządowym. Korten wyjaśnia w sposób klarowny,
dlaczego obie te tezy są fałszywe. Dokonuje przeglądu gospodarek
rynkowych opisanych przez Adama Smitha i dowodzi, że kapitalizm

STYCZEŃ-LUTY 2002

Samuel P. Huntington, The Clash of Civilizations and the Remaking
of World Order, Simon & Schuster, Londyn 1997, (polskie wydanie:
Zderzenie cywilizacji i nowy kształt ładu światowego, przekład Hanna
Jankowska, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA,
Warszawa, 2000).
Huntington, który w czasie wojny wietnamskiej organizował na
zlecenie CIA szwadrony śmierci, jest obecnie szanowanym profesorem historii na Harvardzie. Specjalizuje się w publikowaniu opracowań propagandowych na rzecz Nowego Porządku Świata. „Starcie
Cywilizacji” stanowi, jak się wydaje, majstersztyk tej filozofii. Obecną „Wojnę z terroryzmem” można uznać za próbę implementacji
diabolicznej wizji świata w wydaniu Huntingtona.
Jerry Fresia, Toward an American Revolution, Exposing the Constitution and Other Illusions (Ku Amerykańskiej Rewolucji – demaskacja Konstytucji i innych iluzji), South End Press, Boston, 1988.
Koniecznie należy przeczytać, jeśli chce się wiedzieć, czym jest
rządzona przez bogate elity Ameryka.
Brian Martin, Nonviolence versus capitalism (Bezprzemoc kontra
kapitalizm), War Resisters’ International, Londyn 2001.
Laurence Shoup, William Minter, „Shaping a New World Order:
The Council on Foreign Relations’ Blueprint for World Hegemony,
1939-1945” („Formowanie Nowego Porządku Świata – hegemonia
nad światem podłożem Rady Stosunków Zagranicznych, 19391945”), Trilateralism, (pod redakcją Holly Sklar), South End Press,
1980, str. 135-156.
William Greider, Who Will Tell the People, the Betrayal of American
Democracy (Kto powie ludziom – zdrada amerykańskiej demokracji),
Touchstone-Simon & Schuster, Nowy Jork, 1993.
Daniel Quinn, The Story of B (Historia B), Bantam Books, Nowy
Jork, 1996.

Robert B. Stinnet, „December 7, 1941: A setup from the Beginning” („Siódmy grudnia 1941 roku – układ od samego początku”),
Honolulu Advertiser, 7 grudnia 2000, oraz na stronie internetowej:
‹http://www.independent.org/tii/news/001207Stinnett.html›.
O autorze:
Richard Moore prowadzi „listę” Cyberjournal w Internecie. Adres
e-mail: ‹richard@cyberjournal.org›, strona internetowa: ‹http://cyberjournal.org›.

Przełożył Jerzy Florczykowski
Przypisy:
1. Dosłownie „biała karta” – nieograniczone pełnomocnictwo, swoboda
działania, wolna ręka. – Przyp. red.
2. Chodzi o wojnę amerykańsko-hiszpańską z roku 1898, do której
wszczęcia za pretekst posłużyła eksplozja na pokładzie amerykańskiego
krążownika Maine, w wyniku której zginęło 266 marynarzy. – Przyp. red.

Od wydawcy:
Artykuł pochodzi z australijskiego dwumiesięcznika New Dawn. Tytuł oryginalny: „War on Terror: The Police State Agenda”. Adres New Dawn: New Dawn
Magazine, GPO Box 3126FF, Melbourne, VIC 3001, Australia. Strona internetowa: ‹http://www.newdawnmagazine.com›; poczta elektroniczna: ‹editor@newdawnmagazine.com›.

NEXUS • 45

W

Masowa kultura
wytworzyła
wiele wyobrażeń
wojownika,
jednak żadne
z nich nie
oddaje w pełni
wiedzy i filozofii,
jaka kryje się
za dziedzictwem
samurajów.

Część 1

Peter Alexander
Copyright  2001

PO Box 1199
Byron Bay, NSW 2481
Australia
nenriki@email.com

46 • NEXUS

filmie Stanleya Kubricka Odyseja kosmiczna 2001 jest pewna scena, którą jego
twórca uważa za istotę ewolucja ludzkości. Jest to scena, w której jedna z małp
podnosi zwierzęcą kość i wali nią w głowę drugiej.
Od opisanego powyżej momentu ludzie ugrzęźli w paradygmacie, który pchał nas
bez przerwy w kierunku ery kosmicznej. Dwie z wyraźnych cech ludzkości – nasza
umiejętność używania narzędzi i zdolność wzajemnego zabijania się – pojawiły się
jednocześnie.
Nasze rodziny, plemiona, narody, kultury, wiary i cywilizacje wyrosły i rozwinęły
się jako ochrona przed chaosem, który wywołany został w wyniku tego niemożliwego
do uniknięcia aktu. Nasze bronie uczyniły z nas zjednoczonych myśliwych, przed
którymi kryły się wszystkie zwierzęta, uczyniły nas naczelnym drapieżnikiem. Broń
pozwoliła nam również na polowanie na szczycie, na wzajemne zabijanie się. Wojna,
ucisk, niewolnictwo i gwałt stały się cechami człowieczeństwa, które wciąż czekają na
wyplenienie.
Nasze narody, gospodarki, religie, leki, wynalazki, prawa i rządy – wszystko to
rozwinęło się w paradygmacie gwałtu; aby ustrzec się przed nieprzyjacielem, aby żyć
w dobrobycie i aby pokonać przeciwności. Wszyscy nosimy w sercach marzenie
o uwolnieniu się od zagrożeń, o swobodnym dążeniu do szczęścia i satysfakcji.
Niestety, nasze instytucje mają również wolę swobodnego gwałcenia autsajderów,
obcokrajowców, biednych, nieposłusznych, niewiernych i niewierzących. Jeśli nasze
prawa są właściwe, to prawa tych innych muszą być niewłaściwe. Skoro nasza kultura
jest najmądrzejsza, to pozostałe muszą być barbarzyńskie. Jeśli my tracimy, to oni
muszą wygrywać. Jeśli my miłujemy pokój, to inni muszą być podżegaczami wojennymi.
Cena za ten etap naszej ewolucji jest ogromna: strach i cierpienia, niepotrzebna
śmierć i gwałt, zamęt, nieszczęścia, zarazy, oskarżenia i zniewolenie. Koniec tego
wszystkiego nastąpi jedynie wtedy, kiedy uda nam się przełamać te tkwiące w nas
i w naszym społeczeństwie odrażające cechy. Najlepszy miecz nigdy nie jest wyciągany.
ZOSTAĆ WOJOWNIKIEM
Wojownik towarzyszy ludzkości od jej pierwszego kroku ze snu w świadomość.
Gdy tylko pojawił się zabójca, pojawiała się konieczność posiadania wojownika, aby
utrzymać stan pokoju, ochraniać słabych i potulnych i rozwiązywać konflikty. Wojownik stał się kulturowym imperatywem, istotnym elementem plemienia, narodu, wiary,
dworu.
W każdej kulturze wojownik jest czczony za jego lub jej wkład w społeczeństwo.
Rolnik dawał ciężką pracę i wytrwałość, kupiec organizację i różnorodność, rzemieślnik zmyślność i zdolności. Natomiast wojownik dawał życie, największą wartość
i poświęcenie, jakie może dać człowiek społeczeństwu.
Ten głęboko osadzony w kulturze i historii ludzkości archetyp postrzegamy
w dziesięciu tysiącach odmian. Templariusz, święty Jerzy i smok, mistrz Tai Chi,
rewolwerowiec, kawalerzysta, bojownik o wolność, mnich z klasztoru Shaolin, bohater, asasyn, saper, terminator – to tylko niektóre przykłady różnego rodzaju wojowników. Zawsze znajdzie się taki, z którym będziemy się identyfikować, czuć do niego
sympatię.
Za tymi obrazami popularnych wojowników kryją się arkana mądrości rodem ze
zupełnie innej rzeczywistości. Wojownik ma swoją własną, nie wyrażalną w słowach,
kulturę pochodzącą z obcowania ze śmiercią, skrytą w każdym jej aspekcie, nigdy nie
ujawnianą tym, którzy nie poszukują, i ukazywaną tylko niewielu z tych, którzy
poszukują.
Spotkania z tą wyizolowaną rzeczywistością są przyczyną powstania klubów
weteranów, naszych Grobów Nieznanego Żołnierza, naszych Dni Pamięci, weteranów, którzy dzielili niemożliwe do opowiedzenia przeżycia wynikające ze spotkania ze
śmiercią. Są oni na zawsze naznaczeni piętnem wojny, doświadczeniem horroru
i destrukcji. Wielu dotkniętych znamieniem śmierci przestaje być tym, kim byli,
STYCZEŃ-LUTY 2002

OSOBISTA PODRÓŻ
W artykule tym, w którym będę starał się przedstawić arenę
sztuk walki i duchowości, musi znaleźć się również miejsce na
osobistą podróż.
Kiedy miałem siedem lat natknąłem się w drogerii na
kieszonkowe wydanie pewnej książki. Było to coś w rodzaju
„Nie pozwól ludziom, aby sypali ci piaskiem w oczy”, i traktowało o Aikido1. Wciąż pamiętam, jak zatrzymałem się na
PRAWDZIWY WOJOWNIK JEST INNY
drugiej stronie, gdzie zaczynało się wprowadzenie w cuda „Ki”
Jak zauważył Ryu ze starożytnej Japonii, podstawowym – magicznej energii, która pozwalała małym facetom rzucać
wymogiem wojownika jest „zdecydowane pogodzenie się ze wielkimi, wcale ich nie dotykając. Poczułem, że to jest właśnie
śmiercią”. Na tym prawdopodobnie polega istota zrozumienia, to, co muszę poznać, o czym nikt mi dotychczas nie mówił.
klucz do otwierania duchowych tajemnic wojownika. Dlaczego? Pewnego dnia postanowiłem, że ja również opanuję posługiwaPogodzenie się ze śmiercią zmienia sposób naszego myślenia. nie się tą energią. Za pieniądze, które dostałem na urodziny,
Zmienia nasz sposób liczenia się z uczuciami innych. Bez tej kupiłem tę książkę i wkrótce przystąpiłem do nauki sztuk walki
akceptacji nasz umysł zawsze będzie miał jako główny cel w miejscowym klubie judo i karate.
strategiczny nasze własne ocalenie. Każdy wybój na drodze
W rezultacie miałem szczęście natknąć się na japoński
może zmienić nasze plany.
miecz, a jeszcze większe szczęście, kiedy udało mi się znaleźć
W każdej decyzji jest opcja bezpieczna, oznaczająca życie, inspirującego i rozumnego nauczyciela. I tak od trzydziestu lat
oraz opcja niebezpieczna, oznaczająca śmierć. Bez stanowczej trenuję codziennie walkę na miecze. Poznałem wielu stylistów,
akceptacji śmierci zawsze będziemy wybierali opcję bezpieczną, studiowałem i angażowałem się w wiele innych form. Zgłębiłem
a taki wybór oznacza z punktu widzenia wojownika szaleństwo. nawet inne paradygmaty takie jak piękne, rdzennie amerykańsNasze działania zawsze będą tym obciążone.
kie koła wojownika.
Staramy się zrobić jednocześnie dwie rzeczy, poradzić sobie
Ponad dwadzieścia lat temu odkryłem sprzeczności między
z konfliktem i pozostać bez zmiany. Nie jesteśmy oddani swoim dwiema szkołami, co spowodowało, że zacząłem studiować
decyzjom, jako że okoliczności mogą
orientalną medycynę jako jedyną droje zmienić. Konflikty siedzą w nas
gę do zrozumienia orientalnej fizjoJak zauważył Ryu ze starożytnej
samych, nieświadomie walczymy
logii. Nauczyłem się znacznie więcej,
Japonii, podstawowym
z własnymi sprzecznościami.
niż miałem zamiar. To, co odkryłem,
wymogiem wojownika jest
Kombinujemy, jak przeżyć, a to
pozwoliło mi na „odtworzenie” zasad,
powoduje, że uwiązujemy sobie kaktóre poznałem. To, czego się osta„zdecydowane pogodzenie się
mień młyński u szyi. Tak już jesteśmy
tecznie dowiedziałem, było niesamoze śmiercią”... Bez tej
skonstruowani. Wręcz nie zauważamy
wite.
akceptacji nasz umysł zawsze
naszej oślizgłej, samolubnej, tchórzZa formami gry mieczem krył się
będzie miał jako główny cel
liwej osobowości. Nigdy nie potrafimy
niesamowity system samodoskonalewyzbyć się strachu, potrafimy jedynie
nia, najpotężniejszy system orientalstrategiczny nasze własne
wyobrażać sobie, że tak jest. Tak jak
nej alchemii, środek umożliwiający
ocalenie. Każdy wybój na
zaszycie się w kącie, ciągłe wybieranie
maksymalizację zdrowia, siły, zdolnodrodze może zmienić
opcji bezpieczeństwa uczyni nasze żyści i potencjału. Były tu ślady wyższego
cie głupim i bezużytecznym, uczyni
poziomu rozumu, ezoterycznego kręnasze plany.
z niego okropną, pogmatwaną, egzysgu ludzkości. Była tam wręcz drabina,
tencję pozbawioną ducha, życie na
po której można było wejść na poziom
opak zakłócane przez gwałt, brak serca i okrucieństwo, ponie- ujawniania i aktualizacji naszego najwyższego potencjału.
waż samolubstwo jest nieodłącznym elementem nierozważnego
Gry zawsze były miejscem, gdzie ukrywano wiedzę. Ludzie
myślenia.
będą zawsze grali w dobrą grę, nawet wtedy gdy wiedza, którą
Zaiste, dla wojownika istnieje jedynie opcja niebezpieczna. ona reprezentuje, przestała być zrozumiała. Szachy, trik-trak,
Inaczej być nie może. Istota ludzka nie może naprawdę myśleć, karty, go2 – we wszystkich tych grach ma miejsce starcie
nie może działać, dopóki nie odkryje, że bycie wojownikiem przeciwstawnych stron i wszystkie one zawierają ukrytą wiedzę.
oznacza bycie człowiekiem, że wolność wyboru śmierci jest Drzemie ona w nich, czasami przez wiele stuleci, dopóki nie
zasadniczą sprawą dla rozkwitu naszej duszy.
pojawi się potrzeba jej poznania.
Od chwili urodzin zmierzamy ku niebezpieczeństwu, zdążaTalii kart można użyć do gry w cribbage3, ta sama talia
my ku śmierci. Akceptacja tego stanu rzeczy, podejmowanie się zastosowana do tarota może posłużyć nam do przeanalizowania
wykonania rzeczy niebezpiecznych, bieg ku śmierci oznaczają naszego życia, naszego kosmosu i naszej przyszłości. Podobnie
zharmonizowanie z linią naszego życia, jedyny sposób praw- jest z grą w miecze, która jest grą z ukrytym skarbem. Za
dziwego życia. Tylko wtedy życie staje się naprawdę piękne, zaś rozkwitem miecza kryje się głęboka nauka, zaś mistrzostwo
nasze lęki i obawy stają się papierowymi tygrysami, przez które miecza jest środkiem jej przenoszenia, a nie jej dopełnieniem.
przedzieramy się z radością.
Uczymy się pociągać piórem, aby się porozumiewać, pisać
Dążenie do śmierci nie zmienia czasu naszej śmierci bar- poezje. Dzieła Szekspira składają się z pociągnięć pióra. Miecz
dziej niż życie przeżyte na usiłowaniu uniknięcia jej. Śmierć również czyni pociągnięcia i widzimy w szkołach miecza zduw końcu przychodzi, bez względu na naszą ostrożność, jednakże miewające, epickie dzieła sztuki, zdolne do pełnego przekształzmienia ona nasz stosunek do życia. Radosne dążenie do cenia istoty twórcy, do ujawnienia zawrotnych, nie nazwanych
śmierci daje odczucie, że jesteśmy naprawdę żywi.
pewników.
Z tej pierwszej zasady wojownika wyrósł olbrzymi zakres
Uważam, że japońskie szkoły miecza są kustoszami najtajemniczej wiedzy. Wiele aspektów ludzkiej natury i ludzkich prawdziwszej wysublimowanej wiedzy, najwyższego zrozumiemożliwości pozostaje skrytych dla rozumu, niedostępnych sa- nia i przekazu mądrości wojowników. Uważam również, że
molubnym machinacjom naszej „wewnętrznej mądro-głupoty”. są one kustoszami najwyższych prawd filozoficznych, tak
albowiem śmierć pozostawiając ciało żywym zabiera umysł,
emocje i duszę.
Jak zauważył Miyamoto Musashi, zabijanie jest tym samym
dla starszych pań, dzieci i kapłanów, czym dla młodych i silnych
żołnierzy. Chaos i ofiary wojny często wynikają z faktu, że
blaszany hełm, strzelba i udział w wojnie nie czynią z jej
uczestnika wojownika.

STYCZEŃ-LUTY 2002

NEXUS • 47

każdy inny człowiek. Iluż to „ekspertów sztuk walki” dopuściło
do tego, że zwykły karczemny pijaczyna dał im wycisk? Bradzo
wielu.
Większość sztuk walki głosi iluzje i w rzeczywistości są one
niebezpieczne przez to, że promują nadmierną pewność siebie
prowokującą agresję. Głoszą opinie, które są nieefektywne
i nierzeczywiste. To, czego uczeń uczy się w sali treningowej,
zdarza się zwykle jedynie w jej bezpiecznej atmosferze, o czym
dowiaduje się on niestety zwykle za późno. Praktyka tego
rodzaju jest czymś gorszym od bezużyteczności.
W dowolnej sztuce samoobrony uczeń uczy się, jak przetrwać, jak pokonać słabego, którego i tak by pokonał. Prawdziwie niebezpieczny nieprzyjaciel, większy, szybszy, bardziej
szalony, silniejszy, bardziej utalentowany, większa ich liczba i to
bardziej zdeterminowanych, pozostaje poza jego możliwościami, a przecież taki właśnie nieprzyjaciel może zmusić nas do
sięgnięcia po najwyższe poziomy potencjału, do wykroczenia
WSPÓŁCZESNE SZKOŁY SZTUK WALKI
Sztuki walki przyciągnęły wielu ludzi, lecz większość z nich poza siebie. To jedyny nieprzyjaciel wart ścigania.
Są również szkoły o nastawieniu religijnym utrzymujące, że
doznała rozczarowania. Zbudowany na wzorcu Bruce’a Lee
i telewizyjnym serialu Kung Fu obraz zagadkowej mądrości wywodzą się z klasztorów, których podstawą filozofii jest budi nadludzkich mocy Wschodu jest powszechnie znany i prze- dyjska ahimsa (nieszkodzenie) lub taoistyczna (Shinto) koncepmawia do wyobraźni. Style i szkoły wyskakują jak diabełki cja wzmacniania życia. Kładą one główny nacisk na medytację
z pudełka, aby zadowolić rynek. Pełno tam akrobatyki i tań- i dobroć jako źródło siły. Często łączy się to z hipokryzją
w postaci łamiących kości rzutów, śmiertelnych uderzeń i skłaczących wkoło zwierzaków.
Wszyscy oni roszczą sobie pretensje do starożytnego rodo- dania winy na przeciwnika za szkody, jakich doznał, z jednoczesnym odrzucaniem odpowiedzialwodu, zrodzenia z duchowego odroności za konsekwencje swoich dziadzenia oraz głębokiej, ukrytej wiedzy
Większość sztuk walki liczy
łań.
duchowej. Potem serwuje się kilka
sobie zaledwie kilka lat,
Jedynie kilka szkół Aikido stara
cytatów z Art of War (Sztuka wojny)
mimo iż utrzymują, że mają
się być nieszkodliwych w działaniu
lub Lao Tse przeplecionych kilkoma
starożytny rodowód i stosują
i ich twórca, który spędził większość
konfucjańskimi zaleceniami w rodzażycia na ćwiczeniach z mieczem, zaju: „Bądź dobry dla mamusi i tatudawne techniki.
służył sobie z tej racji na prawo do
sia”. To bardzo patetyczne, jednakże
mówienia, aczkolwiek nie zawsze jest
nic nie wnosi do prawdziwego obszaru mądrości walki. Ich duchowe pryncypia mają charakter to zrozumiałe. Stosował upokarzające techniki wydobywania
miecza Yagyu ryu, aby zabijać rozum i ducha, zamiast ciało. Dla
mętny, medyczny lub religijny.
Większość sztuk walki liczy sobie zaledwie kilka lat, mimo iż wojownika może to stanowić wątpliwe samolubne zwycięstwo,
utrzymują, że mają starożytny rodowód i stosują dawne tech- zdradę szczerego przeciwnika.
Krótko mówiąc, kiedy zaczynamy przyglądać się wojowniki. Większość z nich to sztuka wieśniacza, wiejskiego ludu
z widłami i cepami, który stara się sam bronić. Nie ma tu nikowi i praktykom duchowym, znajdujemy miszmasz pomysłów i postaw. Większość z nich odnosi się do filozofii zen,
żadnych związków ze strategią.
Co jest jeszcze bardziej znamienne, wszystkie one są sztuka- shinto, taoizmu, konfucjonizmu lub buddyzmu jako zasad
mi „samoobrony”. Są zorientowane na przetrwanie i nie zawie- moralnych i etycznego uzasadnienia. Większość jest sensowrają w sobie akceptacji śmierci, co zdradza ich ignorancki nym, zrozumiałym zbiorem moralnych dyrektyw z kilkoma
upiększeniami w postaci medytacji, które mają umocnić prakcharakter w stosunku do prawdziwego królestwa Wojownika.
Nie istnieje wartość siebie samego w obronie. Obrona jest tykującego w przeświadczeniu, że wykonuje coś bardzo wyjątiluzją, oszukańczym trikiem rozumu, który odgrywamy przed kowego. W wielu znajdziemy z kolei biegających w koło ludzi,
sobą. Proszę wyobrazić sobie, że widzimy, jak ktoś kopie psa, po wykonujących ćwiczenia, akrobatykę rozciągającą i wyobrażajączym pies go gryzie. Powiadamy wówczas zwykle: „O, pies się cych sobie, że są potężni.
Stanowią oni przeszkodę dla objawienia w postaci stanowczej
broni!” W odniesieniu do psa nie jest to jednak prawda. Pies po
prostu go gryzie. Obrona to iluzja, relacja przyglądającego się akceptacji śmierci, od czego rozpoczynają się duchowe nauki
wydarzeniu widza. Dla wojownika to bardzo niebezpieczny wojownika, za którymi kryje się ogrom piękna, odkryć i przeznapunkt widzenia. Taka myśl wypacza umysł. Jeśli wojownik czenie. Świat prawdziwych wojowników jest bardzo realny.
wierzy, że można „się bronić”, znaczy to, że nigdy nie doświadczył dostatecznie silnego ataku. To nie jest błąd, jaki możemy SAMURAJSKA I JAPOŃSKA GRA MIECZY
W roku 1875 miały miejsce dwa niezwykłe wydarzenia.
powtórzyć.
Istnieje tylko atak i chwila, którą wybieramy, aby go prze- Cesarz Japonii położył kres systemowi feudalnemu, w następstprowadzić. Atak istnieje rzeczywiście – obrona nie, to tylko wie czego samuraje – panowie i rycerze Japonii – stali się nagle
bezrobotni.
pusty lingwistyczny frazes.
Ten akt będzie w przyszłości postrzegany jako klęska w naZłudzenie samoobrony usypia czujność tych, którzy ćwiczą
jej sztukę, i wprowadza ich do królestwa, gdzie, podobnie jak szym duchowym rozwoju o skali porównywalnej z powołaniem
w szachach, oponenci giną w wyniku własnych błędów. To Świętej Inkwizycji lub zniszczeniem Biblioteki Aleksandryjsobrzydliwe i ignoranckie królestwo, aroganckie i nie szanujące kiej. Samuraje należeli do kultury kultywującej nieprzekupność
przeciwnika, nie uczące niczego prócz próżności. Uczą się oni, i wykształcili model zachowań nie opartych o okoliczności.
Ogłaszając ich nieużyteczność, cesarz nie zmienił ich. Byli
jak pokonywać słabość, lecz kiedy stają w walce przed rzeczywistą siłą, są równie bezradni w działaniach przeciwko niej, jak równie niezmienni jak diamenty. Miecz jest mieczem, bez
subtelnych, że wymagają specjalnego języka. Przechowują odwieczny apel do ludzkości.
Jestem również pewien, że, jak powiada Musashi, „jeden
samotny człowiek z mieczem może odkryć istotę strategii”.
Chociaż, o czym warto pamiętać, książka ta została napisana
dla samurajów, którzy byli zrodzeni do miecza, zawarta w tych
słowach myśl jest zawsze aktualna.
Miecz stanowi kontekst naszego całego zrozumienia, jednakże wiele jeszcze zostało do odkrycia. Miecz wciąż ma dużo
do powiedzenia. Miecz nie ma charakteru ewangelicznego
i niemile widzi poszukiwania. W rezultacie niektóre z największych technik ludzkiego potencjału, najczystsze spojrzenie
w głąb ludzkiej natury, pozostają zawoalowane. Najbardziej
niszczycielskie spojrzenia do wnętrza ludzkiej natury pozostają
w sferze ezoterycznej.

48 • NEXUS

STYCZEŃ-LUTY 2002

względu na to, czy jest użyteczny, czy bezużyteczny. Nie mogli i wnikliwi, nie zniżali się oni do gwałtu. Rozwinęli sztukę raczej
przekształcić się w rolników lub kupców. Większość z nich wykraczania poza gwałt. Zamieniło to najpodlejsze ludzkie
dopełniła swych dni w spokojnej, pozbawionej narzekań nędzy. działania w najwyższych lotów transcendentalną ceremonię.
Stało się tak, ponieważ cesarz zakazał wcześniej seppuku, Nauczyli się, jak rozróżniać fałsz, obnażać oszustwo, jak działać
rytualnego samobójstwa, z którego pomocą większość z nich bezinteresownie, natychmiastowo, pewnie, bez winy, strachu,
wątpliwości i zakłopotania.
z radością położyłaby kres swemu życiu.
Miecz stał się wysoce rozwiniętą, trudną sztuką, ogromną
Duchowe nauki religii są zawarte w księgach, w budowlach,
natomiast duchowa wiedza samurajów była zawarta w po- umiejętnością, subtelną i wyrafinowaną. Szkoły miecza rozwijały
szczególnych jednostkach, kultywowana w ich ciałach i bycie. Ich się wychowując młodych samurajów. To stwierdzenie jest trochę
wiedza nie nadawała się dozapisu, można ją było jedynie przekazywać podobne do tego, że młodzi Anglicy chodzili do Eton, aby uczyć
od jednostki dojednostki w drodze ogromnego wieloletniego wysiłku się angielskiego. Szkoły miecza były bardzo drogie, ekskluzywne,
ekscytujące i trudne – były to szkoły dla młodych Rycerzy.
w ramach sekretnej i wyizolowanej rzeczywistości.
Dbając o ludzki potencjał, przywódczość, rozwój charakteru
Podobnie jak kruchy kwiat, miecz miał wkrótce zginąć.
W tym czasie utracono ogromną wiedzę i piękno, nieznane i duchowe objawienie, miały za zadanie stworzyć potężne,
mądre, pozbawione samolubstwa, niepodatne na korupcję,
światu, jako że nauki miecza były całkowicie hermetyczne.
Do kolejnego nadzwyczajnego wydarzenia doszło trochę współczujące i efektywne istoty ludzkie.
Rozkwit miecza jest, tak jak i pociągnięcie pióra, językiem.
później tego samego roku. Jeden człowiek, zdając sobie sprawę,
że może zostać utracone bezpowrotnie jedno z najbogatszych Każda fizyczna postawa coś komunikuje. Ma ona również
źródeł wiedzy duchowej, jedna z najpiękniejszych form ludzkiej emocjonalne, umysłowe i duchowe składniki.
sztuki, wymyślił pewien plan. Zwrócił się do cesarza z prośbą
o wydanie grupie nauczycieli samurajów zgody na dawanie NIEMY JĘZYK MIECZA
Gra miecza jest niemym językiem, językiem gestów i ruchów
pokazów gry mieczem na terenie całej Japonii. Był to na ówczesne
czasy radykalny pomysł, wręcz nie do pomyślenia. Mimo to cesarz ciała, znacznie trudniejszym do opanowania niż sztuka pisania.
zgodził się. W ten sposób Miecz został po raz pierwszy zaprezen- Miecz ma jednak jedną zaletę stawiającą go ponad językiem.
Miecz nie kłamie. Jeśli nie ma się racji, jest się martwym. Nie
towany nie-samurajom, a następnie całemu światu.
Do tego momentu ujrzenie ostrza miecza przez nie-samura- ma innej alternatywy. Wojownik, który widzi najostrzej sytuaja równało się jego śmierci. Miecz stanowił ściśle tajną sztukę, cję, wygrywa. Inne języki mogą zwodzić, mogą być źle zronigdy nie pokazywaną innym klasom społecznym – nawet zumiane i mogą źle komunikować. Miecz nie skłamie.
Nauka miecza jest niepodobna do innych, wykuta w rzew ramach samurajów ograniczoną do niewielkiego klanu, szkoły, sali ćwiczeń. Teraz przynajmniej kilku nauczycieli miecza czywistości bitewnej, gdzie jeden błędny ruch staje się ostatnim.
To, co zostaje wyuczone, staje się
mogło z niej żyć, dzięki czemu mogła
pewnością, wolną od wątpliwości lub
ona przetrwać.
Miecz ma... jedną zaletę
winy, sprawdzoną i wyćwiczoną do
Z perspektywy tradycyjnego
stawiającą go ponad
perfekcji, i zakomunikowaną bez jaorientalnego umysłu makrokosmos
językiem. Miecz nie kłamie.
kiejkolwiek dwuznaczności lub niejasi mikrokosmos są identyczne, są swoJeśli nie ma się racji,
ności.
im wiernym odbiciem. Tak więc dosTo, czego uczy, jest wiedzą o sobie
konałe społeczeństwo było niczym
jest się martwym.
samym i innych, swego rodzaju niepisaną
zdrowy człowiek.
mądrością zdolną do ustanowienia noweIstniały cztery klasy, podobnie jak
cztery elementy podtrzymujące ciało. Byli kupcy, rolnicy, rzemieśl- go kontekstu dla całej reszty naszej wiedzy, która pozwala nam
nicy i wojownicy. Najważniejszą klasą byli wojownicy. Ich poznać to, cobyłodotąd nieznane. Wiedzą nie będącą intelektualnym
zadaniem było utrzymywanie pokoju, bez którego pozostali nie wyrozumowaniem, lecz działaniem. Wiedzą zdolną do przynoszenia
szczęścia, pokoju i spełnienia bez, jak głosi Musashi, „podążania jakąś
mogliby funkcjonować.
Pokój na ziemi jest makrokosmicznym odpowiednikiem szczególną drogą”. Musashi, który został wyszkolony w praktykach
zdrowia ciała. Samuraj był więc uzdrowicielem, akupunkturzys- Zen przez Taguana, nauczyciela shoguna, nawetdelikatnie sugeruje,
tą w odniesieniu do społeczeństwa, zaś miecz igłą społecznej że realizacja miecza jest głębsza niż najwyższe osiągnięcia Zen.
Sztuki walki na Zachodzie są głównie mieszaniną boksu
akupunktury. Wbicie miecza w makrokosmos i zranienie społeczeństwa przywracało pokój, podobnie jak wbicie igły w mikro- i jogi, tańca i psychodramy. Ujednolicone i dostosowane do
zachodnich gustów egzotyki pełnią określone funkcje w naszej
kosmos i zranienie ciała przywraca zdrowie.
Samuraj interesował się maksymalizacją życia, pokoju i szczęś- kulturze, podczas gdy prawdziwa istota strategii pozostaje nie
cia w swoim okręgu. Jego sztuka nie miała w sobie nic ujawniona, nie zakłócona. Funkcjonują one jako wzmocnienie
z samoobrony. Spodziewano się po nim, że odda życie, jeśli sytuacja słabych, środek wyrazu dla gniewnych i miłośników ruchu. Są to
będzie tego wymagała. Jego sztuka polegała na zabijaniu, szybko, kursy utrzymania się w sprawności, dziedziny sportu, programy
humanitarnie, z szacunkiem i właściwie. Samuraj był sędzią, ławą rozwijania charakteru i praktyczne lekcje teologii. Ostatnio ten
przysięgłych i katem w swojej wsi. Było to bardzo odpowiedzialne stan rzeczy ulega jednak zmianie.
stanowisko, które traktowano z maksymalną powagą.
Jego zadaniem było rozwiązywanie konfliktów, aby utrzymać DROGA STRATEGII
W roku 1640 Musashi napisał ironicznie, że „żaden żyjący
pokój. Jego zawód polegał na eliminacji zła. Jego osobistą troską
było ustrzec się przed zakłóceniem jego własnej osobowości, aby dziś wojownik nie rozumie drogi strategii”. Był bardzo krytycznie stać się okrutnym i bezdusznym. Było to ogromie trudne ny w stosunku do szkół, które straciły kontakt z istotą sztuki
zadanie, albowiem jakiekolwiek błędy mogłyby spowodować strategii. Pisał o nich:
więcej kłopotów, niż było ich na początku, przed jego interwencją.
Miecz stanowił ostatnią instancję i jego decyzja była ostateczna.
W tego rodzaju strategii, zarówno nauczyciele, jak i uczniowie
Bitwy między klanami były wydarzeniami o charakterze
są zainteresowani efekciarstwem i pokazową stroną swojej techniki,
głównie ceremonialnym, indywidualnymi pojedynkami między
starając się przyspieszyć kwitnienie. Mówią o „Tym Dojo” i „Tamwojownikami-dżentelmenami. Jako ludzie wysoce oświeceni
tym Dojo”. Szukają zysków.
STYCZEŃ-LUTY 2002

NEXUS • 49

Jego obawy wyrastały z szczególnego charakteru drogi strategii.
A jest to najznakomitsza konstrukcja ludzkiego ducha, jest
również najbardziej krucha, którą łatwo wypaczyć i zniszczyć.
W innych dziedzinach dopuszczalne są pomyłki i mimo ich
popełnienia szkody można naprawić. Droga Strategii jest znacznie trudniejsza. Nie wszystkie szkody da się naprawić i nawet
najmniejszy błąd wymaga olbrzymiego wysiłku, aby go przezwyciężyć.
Jeśli studiuje się Drogę codziennie i dusza zbacza, można sądzić,
że podąża się właściwą drogą, lecz obiektywnie rzecz biorąc nie jest
to prawdziwa Droga. Jeśli idzie się prawdziwą Drogą i zbacza choćby
trochę, z czasem przeistoczy się to w duże odchylenie.

Ścieżka strategii jest krucha i obfitująca w niebezpieczeństwa
czyhające na nasz umysł, ciało i duszę. Tak być musi, ponieważ
do uzyskania prawdziwych osiągnięć konieczne jest podejmowanie ryzyka. Ryzyko stawia nas na krawędzi. Miecz jest życiodajny
i pełen współczucia. Ma inklinacje do odrzucania nieszczerości,
szybko i bezpośrednio. Nie jest on dla wszystkich, a mimo to
istnienie takiej drogi jest ogromnie ważne dla każdego.
Musimy nauczyć się bardzo wiele w kwestii natury konfliktu.
Wojna i gwałt stanowią największe plagi naszej planety. Olbrzymia liczba ludzi na całym świecie jest okaleczana i zabijana,
więziona, zniewalana i uciskana, a wszystko to dzieje się za
sprawą tych chorób umysłu. Od fizycznego gwałtu jeszcze
bardziej naszą kulturę, instytucje, rodziny i stosunki niszczy
gwałt umysłowy, emocjonalny i duchowy. Każdy język może
kłuć i ciąć, zaś spór prowadzić do starć na noże, ataku. Każda
deklaracja – do kamae (nastawienia). To dżungla. Nikt nas nie
szanuje i jest bardzo niewielu, którzy zasługują na szacunek.
Miecz stanowi lingwistyczną dziedzinę, która jest w stanie
doprowadzić nas do honorowego bytu z innymi.
Doniosłość strategii w odniesieniu do teraźniejszości polega na
tym, że może ona wyposażyć nas w środki prowadzące do eliminacji
gwałtu z naszego społeczeństwa i wojen między narodami. Z całą
pewnością daje nam środki do wyeliminowania go z nas samych.
Pokojowy, szczęśliwy naród musi posiadać mądrych, zadowolonych, pozbawionych lęku ludzi. Potencjalna nagroda z tego stanu
rzeczy jest tak ogromna, że prawie niemożliwa do wyobrażenia.
Dopiero kiedy uda nam się pokonać potworne umysłowe
przypadłości zwane wojną i gwałtem, kiedy ludzie poczują się
bezpieczni, szanowani, ludzkość będzie mogła przejść na następny poziom. Dokonać się to może, dopiero kiedy ludzie
zaczną szanować innych.
Wszystkie zasoby ludzkości są zużywane w wojnach, zbrodni, zdradzie i gwałcie. Kiedy pozbędziemy się wojny i gwałtu
z tej planety, powstałą po nich pustkę wypełni dobrobyt.
Duchową realizacją wojownika jest wyłącznie siła zdolna do
eliminacji z naszego społeczeństwa wojny, nędzy, ucisku i gwałtu. Kiedy sami pozbędziemy się zdolności do gwałtu, wyeliminujemy strach i ignorancję, a kiedy wyeliminujemy strach
i ignorancję, znajdziemy środki na zachowanie Pokoju.
Zrozumienie, że strategia nie jest jedynie wymysłem rozumu, lecz realizacją istnienia, jest sprawą zasadniczą. Strategia
nie jest czymś, co można nazwać mądrym pomysłem. Jest ona
wewnątrz nas. Nie można jej udawać.
Duchowa droga samuraja tradycyjnie unikała opisu, jako że jej
osiągnięcie i przekazanie jest uważane za nie dające się wyrazić
słowami. Jakiekolwiek próby z góry skazane są na niepowodzenie,
niemniej wiele jej fundamentalnych zasad jesteśmy w stanie zbadać.
Prowadzi to nas do następnej, wielkiej zalety Strategii.
Może ona przenosić nas na nieosiągalny dotychczas poziom
zdrowotności, szczęścia i umiejętności. Nawet gdyby nie było
żadnych innych powodów, spuścizna po samurajach posiada
50 • NEXUS

ogromną wartość jako środek do osiągnięcia zdrowia. Mieli oni
niesamowicie głęboki wgląd w alchemię zdrowia, z którego do
dziś nie zdajemy sobie w pełni sprawy.
Nie wyglądało na to, aby samuraje studiowali takie sztuki
jak medycyna, tym niemniej ich techniki wskazują na medyczny
geniusz, alchemiczną mądrość.
Ścieżka samurajów była poszukiwaniem siły. Zanim posiądziemy siłę, musimy być zdrowi. Samuraj był czystym potencjałem, istotą o wręcz niesamowitym zdrowiu i minimalnych
potrzebach. Jedynie zdrowa jednostka jest zdolna do prawidłowego używania siły.
W orientalnej medycynie Śmierć jest tajemniczym, teoretycznie możliwym do uniknięcia, wydarzeniem. Wielcy orientalni uczeni bardzo interesowali się alchemią nieśmiertelności.
Trening w grze mieczem jest najdoskonalszym i najbardziej
efektywnym wyrazem tej sztuki i większość graczy miecza stale
się doskonali, systematycznie poprawia stan swojego zdrowia.
Zanim będziemy w stanie dokonać eksploracji duchowości
sztuk walki, musimy zbadać je w odniesieniu do ciała. W następnej części z tej serii artykułów zbadamy zależność między
zdrowiem i siłą w świecie wojownika.
Sztuki walki zawsze były ściśle związane z uzdrawianiem.
Wielu stylistów z tej dziedziny jest jednocześnie uzdrowicielami. Wiele stylów, takich jak na przykład gong chi, nakłada się
na medycynę. Mnisi z klasztoru Szaolin nauczyli się zabijać
i uzdrawiać. Dlaczego tak było? Ponieważ poszukiwali siły życia
i śmierci jako środka postrzegania rzeczywistości, uwalniania
się od iluzji.
Uzdrowiciel i wojownik są sobie przeciwstawiani. Jeden
z nich zabiera życie, a drugi je daje. W ostatecznej konsekwencji są jednak tym samym. Od obu wymaga się tych samych
cech. Obaj walczą z doskonałym przeciwnikiem, nieustępliwą
zarazą. Zdrowie i pokój są tym samym, jedyną różnicę stanowi
skala. Najlepszy wojownik i najlepszy uzdrowiciel mają te same
osiągnięcia. Nieprzyjaciel ich nie otumani. Dostrzegają ducha
kryjącego się za postacią. Widzą intencje przeciwnika. I
ciąg dalszy w następnym numerze
O autorze:
Peter Alexander naucza sztuki miecza w Byron Bay (Australia). Jego
sensei (japońskie określenie nauczyciela w judo lub karate) jest Victor
Harris. Peter opracował nowy system medyczny i naucza go. System ten
zwie się terapią Nen Riki i powstał w następstwie jego odkryć w dziedzinie
sztuki gry mieczem Itto Ryu. Jest autorem książki In the Land of the Mad
King – Protocols of the New Medicine (W kraju szalonego króla – protokoły
nowej medycyny), którą można zakupić od niego osobiście, kontaktując
się z nim za pośrednictwem internetu (nenriki@email.com) lub pisząc na
jego adres pocztowy: PO Box 1199, Byron Bay, NSW 2481, Australia.

Przełożył Jerzy Florczykowski
Przypisy:
1. Jedna z japońskich sztuk samoobrony, w której stosuje się chwyty i uniki
i której główną zasadą jest nie stawianie oporu celu osłabienia przeciwnika.
– Przyp. tłum.
2. Umysłowa gra dla 2 osób, prowadzona na planszy podzielonej 19 liniami
poziomymi i 19 pionowymi, przecinającymi się w 361 punktach; rozgrywana
pionami (180 białych i 180 czarnych), które partnerzy stawiają na przemian na
przecięciach linii, tworząc z nich grupy otaczające fragmenty planszy i piony
przeciwnika; celem gry jest otoczenie swoimi pionami jak największego terytorium. – Przyp. tłum.
3. Gra w karty, w której jako tabeli wyników używa się drewnianej planszy
z wtykanymi kołkami. – Przyp. tłum.

Od wydawcy:
Artykuł pochodzi z australijskiego dwumiesięcznika New Dawn. Tytuł oryginalny: „Nothing’s Shadow”. Adres New Dawn: New Dawn Magazine, GPO
Box 3126FF, Melbourne, VIC 3001, Australia. Strona internetowa:
‹http://www.newdawnmagazine.com›; poczta elektroniczna: ‹editor@newdawnmagazine.com›.

STYCZEŃ-LUTY 2002

P
Jak się okazuje,
starożytni
posiadali znacznie
większą wiedzę
w dziedzinie
optyki oraz
bardziej
zaawansowaną
technologię
wytwarzania
soczewek, niż się
powszechnie
sądzi.

Robert Temple
Copyright  2001

www.robert-temple.com

STYCZEŃ-LUTY 2002

itagorejczycy starożytnej Grecji z V wieku p.n.e. uważali, że Słońce jest
gigantyczną kryształową kulą, znacznie większą od Ziemi, która zbiera światło
z otaczającego nas kosmosu i kieruje na Ziemię pełniąc rolę olbrzymiej soczewki.
Gigantyczna soczewka? W V wieku przed naszą erą? Skąd ta myśl? Zapewne
stąd, że soczewki istniały już w starożytności, tyle że nikt nie miał ochoty do tej pory
tego przyznać. Pomysł z kryształową kulą został przeoczony i nigdy dotąd nie został
opisany w żadnej książce traktującej o historii nauki lub filozofii. Po raz pierwszy
pojawił się w mojej ostatniej książce The Crystal Sun (Kryształowe Słońce), która
1 lutego minionego roku ukazała się w wydaniu popularnym w Wielkiej Brytanii
i Australii, a w twardej oprawie w maju.
O co chodzi z tymi starożytnymi soczewkami? Czy to nie jakaś pomyłka?
Otóż, nie. Udało mi się zlokalizować ponad 450 starożytnych soczewek przechowywanych w muzeach na całym świecie, a jedną z nich, grecką kryształową z VI
wieku, posiadam osobiście. Zdjęcia wielu tych soczewek opublikowałem w swojej
książce. Osoby najbardziej zainteresowane szczegółami na ich temat odsyłam do
wydania mojej książki w twardej oprawie, w którym znajduje się dziesięć załączników pominiętych w wydaniu popularnym ze względu na ograniczoność miejsca.
Starożytne soczewki! Kiedy pojawiły się po raz pierwszy? Najwcześniejsze
soczewki, jakie udało mi się zlokalizować, pochodzą z IV dynastii Starego Królestwa
Egiptu, czyli z około 2500 roku p.n.e. Znajdują się one w muzeum w Kairze, w tym
dwie w Luwrze. Ostatnio, w wyniku wykopalisk prowadzonych w Abydos w Górnym
Egipcie, uzyskano dowody na to, że soczewki musiały istnieć już co najmniej 700 lat
wcześniej. W grobowcu przeddynastycznego króla znaleziono nóż z kości słoniowej
z mikroskopijnym reliefem, który mógł być wykonany tylko pod znacznym powiększeniem (który można dziś oglądać również wyłącznie w powiększeniu). Oznacza to,
że już w roku 3300 p.n.e. wykorzystywano proces optycznego powiększania. W swojej
książce przedstawiam zarówno fotografię, jak i rysunek tego istotnego dowodu.
Proces optycznego powiększania nie był przedmiotem zainteresowania wyłącznie z chęci oglądania mikroskopijnych rzeźb. Najważniejszym jego zastosowaniem
były teleskopy. Na okładce mojej książki czytelnik znajdzie starożytne wyobrażenie
osoby patrzącej przez teleskop. Obraz ten znajdował się na kawałku greckiego
naczynia wykopanego w Akropolis w Atenach dwadzieścia lat temu, które datowano na VI wiek przed naszą erą.
Skoro istnieje tak wiele dowodów, dlaczego nikt nigdy o tym nie wspomniał?
Odpowiedź na to pytanie zdaje się wynikać z unikalnej inklinacji do głupoty, która
cechuje ludzkość, z uporu i determinacji w niedostrzeganiu rzeczy istotnych.
Osobiście nazywam to konsensusem ślepoty. Wszyscy zgadzają się nie widzieć
rzeczy niewygodnych lub takich, które nie powinny ich zdaniem istnieć. To, że
ponad 450 starożytnych soczewek od lat spoczywa w muzeach świata i pozostają
niewidoczne, daje się wytłumaczyć jedynie w oparciu o teorię, która głosi, że ludzie
podświadomie sprzysięgli się, aby nie dostrzegać tego, o czym nie chcą wiedzieć.
Nie chodzi tu o to, że to ja występuję z jakimiś niepewnymi informacjami i chcę
ich użyć do stworzenia własnej, zwariowanej teorii. Jest mnóstwo ludzi, którzy
głoszą wszem wobec teorie bazujące na różnych wątpliwych dowodach. W przypadku mojej książki tak nie jest. Stoję dokładnie w środku placu otoczonego górami
dowodów, które można zignorować tylko w przypadku, kiedy ktoś jest do tego
stopnia zdeterminowany, aby patrzeć w inną stronę.
Wziąłem udział w VIII Międzynarodowym Kongresie Egiptologów, który odbył
się w Kairze wiosną 2000 roku. Pojechałem tam z przygotowanym referatem na
temat technologii optycznej starożytnych Egipcjan, lecz nie pozwolono mi go
wygłosić. Oświadczono mi, że brak „odpowiedniej kategorii”. Niestety, była to
prawda, nie było tam takiej kategorii opracowań, zaś ja byłem jedynym historykiem
nauki wśród 1500 uczestników Kongresu, co było bardzo deprymujące.
Może warto byłoby rozważyć, dlaczego moje odkrycia są tak istotne dla
egiptologii i dlaczego każdy, kto interesuje się piramidami, powinien je poznać.
NEXUS • 51

Po pierwsze, jest głośny problem orientacji piramidy najróżniejsze rzeczy – były wszystkim tylko nie soczewkami!
Cheopsa. Jest ona tak idealnie zorientowania według kie- Kiedy zacząłem badanie starożytnych greckich soczewek
runków geograficznych, że nikomu nie udało się nigdy zro- w Dziale Klasycznych Starożytności Muzeum Brytyjskiego,
zumieć, jak tego dokonano, zwłaszcza że dokładność tej poznałem tam pewnego pracownika, który upierał się, że
orientacji znacznie przewyższa wszelkie znane osiągnięcia w starożytnej Grecji nigdy nie było żadnych soczewek, mimo iż
Arystofanes opisuje jedną z nich w swojej sztuce Chmury
starożytnego Egiptu.
Kolejny problem to niesamowita dokładność konstrukcji i mimo niezliczonych odniesień do technologii optycznej, które
piramidy Cheopsa. W roku 1925 po dokonaniu pomiarów można znaleźć w literaturze starożytnej, którą przestudiowaJ.H. Cole odkrył, że dokładność określenia poziomu wielkiej łem skrupulatnie i opisałem w swojej książce. Następnie
płyty, na której częściowo spoczywa ta piramida i która ją przystąpiłem do fotografowania i pomiaru soczewek znajdująotacza, mieści się w granicach 15 milimetrów. Wcześniej cych się w jednym z pomieszczeń – soczewek, których uznania
naukowcy stwierdzili, że dokładność powierzchni piramidy odmówił wspomniany pracownik – i pomyślałem sobie z ironią,
Cheopsa jest równa dokładności szlifowania powierzchni że tuż za drzwiami stoi gablota zawierająca starożytne greckie
optycznego zwierciadła w gigantycznych nowoczesnych tele- soczewki błędnie opisane jako „pionki”, które, co wyraźnie
skopach. Dokładność ułożenia oryginalnych, obecnie w więk- widać, powiększają włókna materiału, na którym spoczywają.
Kiedy byłem w Ateńskim Muzeum Archeologicznym i baszości zniszczonych, kamieni okrywowych jest porównywana
do dokładności wykonania lustra teleskopu na Mount Palo- dałem tam mykeńskie soczewki, które były wystawione w Pokoju Mykeńskim (również opatrzone błędnymi opisami),
mar1. W jaki sposób udało się uzyskać takie dokładności?
przypomniałem sobie, że były wiceW latach sześćdziesiątych i siedyrektor tego muzeum napisał
demdziesiątych argentyński fizyk JoOdkryłem... znaczną liczbę
i opublikował artykuł na temat kryse Alvarez Lopez twierdził, że budobrytyjskich starożytnych
ształowej soczewki, którą sam osowa piramidy Cheopsa nie była możbiście wykopał na Krecie. Zastanaliwa bez bardzo dokładnych optyczsoczewek, które zostały
wiałem się, dlaczego zapomniał donych przyrządów pomiarowych, tabłędnie skatalogowane jako
dać, że jego własne muzeum posiada
kich jak współczesne teodolity. Pookazy minerałów i przeniesione
wiele takich soczewek i wystawia
znałem Lopeza w latach siedemdzieze zbiorów archeologicznych
je w gablotach, które każdy zwiesiątych i usłyszałem od niego coś, co
dzający muzeum może codziennie
obudziło moje zainteresowanie tym
do muzeów geologicznych,
oglądać.
tematem. Niestety, nie udało mu się,
gdzie widnieją jako
Starożytne soczewki były najczęśjak twierdził, znaleźć żadnych dowo„okazy kryształów”!
ciej wykonywane z kryształu naturaldów istnienia optycznych metod ponego i było tak aż do czasów Karmiaru w starożytności i sprawa ta
taginy i Rzymu w IV wieku p.n.e.,
pozostała nie rozwiązaną tajemnicą.
Otóż, tą tajemnicą już nie jest. Piramida Cheopsa była kiedy bardziej powszechne stały się tańsze szklane soczewki.
zbudowana z pomocą dawnych optycznych przyrządów po- Kryształowe stały się od tego czasu coraz rzadsze.
Odkryłem ponadto znaczną liczbę brytyjskich starożytmiarowych, które można by nazwać prototeodolitami. Zagadnienie to opisałem szczegółowo w swojej książce i za- nych soczewek, które zostały błędnie skatalogowane jako
poznanie się z nim zalecam wszystkim, którzy interesują okazy minerałów i przeniesione ze zbiorów archeologicznych
do muzeów geologicznych, gdzie widnieją jako „okazy kryszsię piramidami.
Na podstawie archeologicznych znalezisk dowiodłem, że tałów”! Niektóre z nich są wręcz doskonałe i posiadają coś, co
metody pomiaru zastosowane w przypadku piramidy Cheop- nazywam „punktami spoczynku”, które wystają z ich tylnej
sa istniały od co najmniej 3300 roku p.n.e. lub jeszcze części i umożliwiają artyście korzystanie w pracy z obu rąk.
wcześniej, ponieważ trudno uwierzyć, aby znaleziony nóż Jedna z soczewek wykopanych przez Schliemanna w starożytz kości słoniowej był pierwszym obiektem tego rodzaju, nej Troi miała w środku otwór. Niektórzy uważali, że stanowi
albowiem jest on bardzo wyrafinowany, co sugeruje długo- to argument na rzecz tego, że była ona z racji tego przewiercenia jako soczewka bezużyteczna, przez co w żadnym wypadtrwałe wykorzystywanie tej technologii.
W trakcie przechadzki po muzeach świata bardzo dziwiły ku nie mogła nią być. Rzecz w tym, że otwór w środku
mnie napisy pod starożytnymi soczewkami określające je jako w żadnej mierze nie zakłóca zdolności do powiększania, co
więcej, oferuje bardzo zmyślny sposób wykonywania rytu
polegający na przeprowadzeniu narzędzia tnącego przez ten
otwór dając wokół niego powiększony widok pola roboczego!
Schliemann wykopał w Troi około 48 kryształowych soczewek, które zaginęły w czasie drugiej wojny światowej. Jedyne,
co po nich pozostało, to katalogowe opisy oraz jedno zdjęcie
czterech soczewek ułożonych obok siebie (reprodukcja tej
fotografii jest w mojej książce). Przez wiele lat usiłowałem
odnaleźć te zagubione soczewki. Jeden z moich przyjaciół,
który wielokrotnie odwiedzał muzeum w Berlinie Wschodnim
będące ostatnim miejscem, w którym je przechowywano,
uzyskiwał za każdym razem fałszywą informację, zgodnie
z którą soczewki „uległy zniszczeniu w trakcie alianckich
bombardowań podczas wojny”. Była to oczywiście wierutna
bzdura. Prawda na temat zaginionego złotego skarbu trojańskiego, odkopanego przez Schliemanna, wypłynęła w końcu na
światło dzienne, kiedy okazało się, że przechwyciła go Armia
Jedna z mykeńskich soczewek wykonanych z kryształu górskiego
Czerwona i wywiozła do Rosji. Przypuszczałem, że soczewki
przechowywanych w Ateńskim Muzeum Archeologicznym.
52 • NEXUS

STYCZEŃ-LUTY 2002

były razem ze złotem i rzeczywiście tak było. Nigdy jednak nie ny opis tak zwanej „Czaszki Przeznaczenia”, która jest wykoudało mi się uzyskać do nich dostępu, ponieważ Rosjanie nana z kryształu i ma wielkość czaszki normalnego człowieka.
obawiają się, że Niemcy mogą zażądać ich zwrotu. I właśnie Jej pochodzenie przypisywane jest Majom. Był to pierwszy
kryształowy obiekt, jaki kiedykolwiek badałem. Miałem wówdlatego nie udostępniają ich naukowcom do badań.
Wracając do tematu starożytnych brytyjskich soczewek czas 18 lat.
W mojej książce jest tak wiele niesamowitości, że jej treści
powinienem podkreślić, że stanowią one brakujący element,
którego poszukiwał nieżyjący już profesor Alexander Thom nie da się przyswoić w czasie normalnego czytania. Napisałem
głoszący pogląd, że dokładność astronomicznych obserwacji obszerny rozdział na temat „kamieni piorunowych”, a jeszcze
starożytnych mieszkańców Wysp Brytyjskich znacznie prze- inny poświęciłem halucynacjom medytacyjnym – oba tematy
kraczała dokładność możliwą do uzyskania za pomocą obser- w cudowny sposób łączą się z koncepcjami starożytnej optyki.
wacji prowadzonych nieuzbrojonym okiem i rozważał moż- Poświęcam tam również wiele uwagi tradycjom religijnym
liwość posiadania przez nich przyrządów optycznych. Obec- związanym ze światłem, poczynając od starożytnego Egiptu,
nie mamy już soczewki, których poszukiwał. Istnieją uzasad- a na „teologii światła” takich chrześcijan, jak Robert Grosnione powody, aby przypuszczać, że prawdziwym przeznacze- seteste z okresu średniowiecza kończąc.
Jednak nie tylko światło jest tematem The Crystal Sun. Są
niem bramowej konstrukcji Stonehenge było podtrzymywanie
drewnianej platformy, z której prowadzono obserwacje Księ- nim również cienie. W starożytnym Egipcie wiedza o cieniach
życa przy pomocy teleskopu. Inaczej mówiąc Stonehenge była bardzo zaawansowana i precyzyjna. W związku z tym
musiało mieć kopułę. W swojej książce przedstawiam liczne zagadnieniem dokonałem istotnego odkrycia, które ukazuje
zdjęcie wykonane 21 grudnia. Otóż, odkryłem, że w czasie
dowody na poparcie tej tezy.
Jedyną grupą archeologów, która z entuzjazmem potraktowa- przesilenia zimowego na południową fasadę piramidy Cheopła moje odkrycia w dziedzinie starożytnej optyki, byli Skandyna- sa zachodzące Słońce rzucana specjalny cień, którego nikt
wowie, głównie archeolodzy szwedzcy. Nie tylko nie byli nimi przedtem nie zauważył, mimo iż jest on wyraźnie widoczny od
zgorszeni, ale wręcz przeciwnie – byli zachwyceni. Przeprowadzi- co najmniej 3500 lat. Proszę tylko pomyśleć – 3500 straconych
łem wyczerpujące badania soczewek Wikingów i niedawno jeden okazji!
Ewangelia według św. Tomasza mówi, „niech ci, co mają
z moich artykułów został przetłumaczony na język szwedzki
i opublikowany w szwedzkim roczniku archeologicznym uszy do słuchania, słuchają”. Parafrazując te słowa powieGotländskt Arkiv (Annał 72 z roku 2000). Wikingowie byli działbym: „A ci, co mają oczy do patrzenia, niech zaczną,
ostatnimi ze starożytnych, którzy posiadali soczewki i którym u diabła, ich używać!”
Czym jest ten cień zimowego przesilenia? Otóż jest to cień
udało się osiągnąć doskonałość w obróbce kryształów. Wytwarzali
soczewki wielkości kropli wody zdolne do trzykrotnego powięk- rzucany o zachodzie 21 grudnia na piramidę Cheopsa przez
szania. Ich osiągnięcie nazywam „technologią mikrooptyki”. drugą piramidę, zwaną piramidą Chefrena.
Nie chodzi tu jedynie o to, że jedna piramida rzuca cień na
Chociaż moje odkrycia w dziedzinie starożytnej chińskiej
technologii optycznej ograniczają się do wypisów ze staro- drugą. Istotny jest tu charakter tego cienia. Każdy, kto badał
dawnych tekstów oraz
sprawozdania mówiącego
o sześciu starożytnych soczewkach znalezionych
w czasie prowadzenia wykopalisk, których nie mogłem zbadać osobiście,
ponieważ nagła powódź
uniemożliwiła mi dotarcie do tamtejszego muzeum, The Crystal Sun została przetłumaczona na
język chiński i poproszono mnie o wygłoszenie na
ten temat wykładu w najlepszej chińskiej uczelni
technicznej, Uniwersytecie Tsinghua w Pekinie,
którego kolegium jestem
członkiem.
Moje źródła nie są pełne. Nie byłem jeszcze
w Meksyku i Peru, aby
zbadać tamtejsze starożytne kryształowe soczewki,
które podobno również
tam znaleziono. Tak więc
Nowy Świat nie jest właściwie
reprezentowany
w mojej pracy. Mam nadzieję, że inni uzupełnią
ten brak. W swojej książ- Zdjęcie lotnicze wykonane przez generała brygady Grovesa ukazujące pionową linię dzieląca na połowę
ce podaję jednak specjal- południową ścianę piramidy Cheopsa (tej wyżej). Efektu tego nie da się zobaczyć z ziemi.
STYCZEŃ-LUTY 2002

NEXUS • 53

wnętrze piramidy Cheopsa, wie, że wewnętrzne sztolnie,
zarówno wstępująca, jak i zstępująca, mają to samo nachylenie wyznaczone przez dziwny kąt wynoszący nieco ponad 26
stopni. Fakt ten sam w sobie wydaje się trochę dziwny, lecz
pamiętając o szczególnym upodobaniu Egipcjan do swoistej
tajemniczości, czułem się cudownie ubawiony i zaskoczony
odkryciem, że wybrali zachód słońca w dniu zimowego przesilenia, aby rzucić gigantyczny cień na zewnętrze konstrukcji
o tym samym nachyleniu, co ukryte w jej wnętrzu sztolnie.
Jest w tym jakiś element gry: to, co się widzi na zewnątrz,
odpowiada temu, co jest wewnątrz, tyle że można się w tym
rozeznać, jeśli się o tym wie! Innymi słowy, było to zjawisko
przeznaczone jedynie dla wtajemniczonych. Mogli się śmiać
w kułak i nikt inny nie wiedział dlaczego.
Udało mi się również wykazać, że wstępujące przejście
prowadzące do drogi biegnącej z Doliny Królów obok Sfinksa
ma również to samo nachylenie. Nigdy wcześniej go nie
mierzono. To, że jego pochylenie jest takie same, jak nachylenie
wstępującej i zstępującej sztolni w piramidzie Cheopsa, dowodzi
co najmniej wspólnego kanonu konstrukcyjnego obu budowli.
Jeśli Egipcjanie rzeczywiście zamierzali rzucić cień na
zewnętrzną część piramidy Cheopsa, na co wskazują nachylenia wewnętrznych struktur, oznacza to, że należy wziąć pod
uwagę wynikające z tego pewne istotne konsekwencje, czyli to,
że aby cień był właściwie rzucany, piramida Chefrena musi
mieć określone rozmiary, to znaczy takie, jakie ma, i musi
znajdować się dokładnie w tym miejscu, w którym się znajduje.
To trochę za duża ilość kamieni, które należało tam
zawlec, aby rzucały jedynie cień.
Czy jest w tym coś więcej niż tylko wspólne pochylenie?
Oczywiście, że jest. Tak się składa, że ten dziwny kąt ma trochę
ponad 26 stopni i jest to jedyny kąt ostry umożliwiający
konstrukcję trójkąta prostokątnego zwanego „złotym”. Jego
nazwa wywodzi się od słynnego „złotego podziału”, którego
jest ucieleśnieniem. Ów „złoty podział” był podstawą całej
sztuki i architektury starożytnego Egiptu, co również omówiłem w swojej książce. Oprócz tego, jeśli przez cień poprowadzi
się w połowie południowej ściany piramidy Cheopsa pionową
linię, utworzy on „złoty trójkąt” określający dokładnie punkt
początkowy Wielkiej Galerii znajdującej się wewnątrz piramidy, jak to pokazuję na rysunku w książce. Co ciekawe, ta
pionowa linia biegnącą w górę piramidy istnieje naprawdę
i została uwidoczniona na zdjęciach lotniczych, mimo iż jest
niewidoczna gołym okiem ani w inny sposób z poziomu
gruntu. Tworzy ją nieznaczne, celowo wykonane wgłębienie
o głębokości kilku cali, które odkrył Petrie w czasie wykonywania pomiarów. Ta „apotema” (wysokość ściany bocznej ostrosłupa prawidłowego), jak ją nazywają geometrzy, tworzy kąt
prosty, który zmienia cień przesilenia w idealny „złoty trójkąt”.
Jak więc widzimy, Egipcjanie lubowali się w geometrii
i rzucali cienie o proporcjach złotego podziału, i przez co
najmniej 3500 lat nikt tego nie zauważył.

54 • NEXUS

O ludzka ślepoto! Czegóż jeszcze nie spostrzegliśmy?
Mam nadzieję, że ludzie przynajmniej zajrzą do książki The
Crystal Sun, ponieważ przedstawione tam spostrzeżenia są
ważne i należy je znać. Byłem rozczarowany tym, że nie dano
mi możliwości zabrania głosu na Kairskiej Konferencji
i uświadomienia moich odkryć egiptologom. Mogłem dowieść
istnienia i używania w Egipcie świdrów z diamentową końcówką, które są tak małe, że nagminnie uchodzą uwadze
archeologów, tak jak to ma miejsce w przypadku znacznie
większych soczewek. Pragnąłem uczulić kopaczy na te małe,
zakurzone przedmioty, które wyglądają jak malutkie czarne
kamyki i mogą być diamentowymi końcówkami świdrów.
Niestety, wciąż o tym nie wiedzą.
Jedna z lekcji, jaka wypływa z tego wszystkiego dla archeologów, brzmi: nie wolno zamykać oczu na przedmioty o charakterze naukowym. Oni zawsze z niechęcią studiowali podstawy astronomii, przez co „archeoastronomia” jest dziedziną, która z trudem przebija się przez ich środowisko, i jest
dzielnie uprawiana przez niewielką garstkę uczonych. Jeśli
jednak chodzi o „archeooptykę”, pozwolę sobie jako jej
wyłączny badacz wyrazić obawę, że jest jeszcze przed nami
bardzo długa droga, zanim jej znaczenie dotrze do świadomości innych badaczy. Tak więc proszę was, drodzy czytelnicy,
o wsparcie mnie w uświadamianiu tych spraw wszystkim,
których znacie i którzy chcą słuchać! I
O autorze:
Robert Temple jest autorem dziewięciu książek, które zostały
przetłumaczone na 43 języki. Jego najgłośniejsza książka The
Sirius Mystery (Tajemnica Syriusza) przedstawia dane dotyczące
gwiazdy Syriusz przekazywane ustnie z pokolenia na pokolenie
przez afrykańskie plemię Dogonów i konfrontuje je z najnowszymi odkryciami astronomicznymi na ten temat. Po raz pierwszy ukazała się w roku 1976 i od tego czasu była wielokrotnie
wznawiana. Jego najnowsza książka The Crystal Sun (Kryształowe
słońce) ukazała się kilka miesięcy temu i zyskała już duży
rozgłos. Robert Temple posiada własną stronę internetową:
‹http://www.robert-temple.com›.

Przełożył Jerzy Florczykowski
Przypisy:
1. Mount Palomar („palomar” oznacza w języku hiszpańskim „miejsce
gołębi”), góra w południowej Kalifornii mierząca 1876 metrów wysokości, na
której szczycie znajduje się słynne obserwatorium astronomiczne. – Przyp. tłum.

Od wydawcy:
Artykuł pochodzi z australijskiego dwumiesięcznika New Dawn. Tytuł oryginalny:
„The Crystal Sun”. Adres New Dawn: New Dawn Magazine, GPO Box 3126FF,
Melbourne, VIC 3001, Australia. Strona internetowa: ‹http://www.newdawnmagazine.com›; poczta elektroniczna: ‹editor@newdawnmagazine.com›.

STYCZEŃ-LUTY 2002

BLISKIE SPOTKANIE
PUŁKOWNIKA PHILIPA CORSO
Paola Harris

9

lipca 1997 roku pułkownik Philip Corso1 udzielił mi wywiadu w Sally Port
Inn w Roswell w stanie Nowy Meksyk.
Zarówno wtedy, jak i w późniejszych latach uważałam, że opublikowanie go byłoby niewłaściwe, ponieważ mogłoby przedstawić w niewłaściwym świetle jego głośną
książkę The Day After Roswell (Dzień po
Roswell), której głównym tematem jest
kopiowanie „technologii obcych istot”.
Część ufologów bardziej interesują pojazdy obcych istot i tajniki ich technologii,
innych z kolei bardziej nurtuje, kto tymi
pojazdami kieruje. To, co powiedział mi
pułkownik, bardzo mnie zaskoczyło. Byłam zupełnie nie przygotowana na słuchanie takiej historii z ust tak poważnego
i zasłużonego oficera armii amerykańskiej.
Ta wypowiedź całkowicie zmieniła moje
życie.
Oto, co mi powiedział:
Paola Harris: Wróćmy do katastrofy
w Roswell. Co stało się z wrotami, które,
jak pan twierdził, były w tej okolicy? [Sądzę, że chodziło mu o elektromagnetyczne
„słupy”. – P.H.].
Philip Corso: Brazel powiedział, że tej
nocy, kiedy doszło do katastrofy, uderzył
piorun. Wilbert Smith, kanadyjski fizyk,
opowiedział mi o elektrycznie naładowanych słupach elektromagnetycznych. Jeśli
samolot lub statek uderzy w te wrota, jego
więzy atomowe ulegną zniszczeniu. Kiedy
te elektromagnetyczne słupy poruszają się
i coś w nie uderzy, wywołują iskrzenie
i błyski. Wrota są niewidzialne i jeśli więzi
elektromagnetyczne ulegną rozpadowi,
nawet ludzie mogą zniknąć. Tej nocy były
tam trzy pojazdy i ta szalejąca burza.
Musiały przejść przez te wrota i zostać

STYCZEŃ-LUTY 2002

trafione. Przybyły w ułamku sekundy jeden
za drugim. Sekwencja czasu została zakłócona i jeden statek stał się dwoma i przybył
dziesięć lat później! Widziałem to.
Harris: Dziesięć lat później?
Corso: Widziałem go tam, na pustyni,
dokładnie koło miejsca o nazwie Trinity.
Dotykałem go ręką. Bez przerwy pojawiał
się i znikał. Moja trajektoria... mój radar
bez przerwy go śledził.
Harris: Widział pan statek? Skąd pan
wiedział, że trzeba tam jechać?
Corso: Najpierw poleciałem samolotem. Potem zażądałem, aby dostarczyli mi
wóz dowodzenia. Pojechałem nim sam
przez pustynię. Nie podjeżdżałem zbyt blisko. Trochę się bałem. Rzuciłem weń kaktusem, a on rozwalił go na kawałki. Było
110 stopni [43° C] i położyłem na nim
rękę. Był zimny jak lód. Tam, na pustyni,
w pobliżu Trinity.
Harris: Był pan sam? Czy ktoś jeszcze
go widział? Czy to intuicja panu podpowiedziała, żeby tam pojechać?
Corso: Byłem sam, ale kiedy powiedziałem moim niemieckim naukowcom...
Wilbert Smith stwierdził: „Doświadczyłeś
jednego z prawdziwie wielkich wydarzeń,
jakie kiedykolwiek miały miejsce na tym
świecie”. W kopalni złota spotkałem jedno
z tych stworzeń [istot]. Wyjąłem rewolwer,
ale szybko schowałem go z powrotem.
Wiesz, jaką przekazał mi wiadomość? Napiszę ci to: „Nowy świat, jeśli potrafisz to
pojąć”. Zaprosił mnie na pokład. „Wiem,
co zrobiliście z moimi rodakami” – odpowiedziałem. Potem, jak człowiek, zapytałem go: „Co możesz mi zaproponować?”
A on na to: „Nowy świat, jeśli potrafisz to
pojąć”. Potem poprosił mnie, żebym wyłączył na dziesięć minut radar. Pomyślałem
sobie, że jeśli wyłączę radar na dziesięć
minut, to może to okazać się wiecznością.
Skąd wiedział, że jestem jedynym człowiekiem, który może wydać taki rozkaz?

Harris: Czy to był Szarak?
Corso: Miał szklany hełm ze srebrzystym otokiem i czerwonym kamieniem lub
sensorem w środku. Czy rozumie pani, co
znaczy „Nowy świat, jeśli potrafisz to pojąć?”
Harris: Nie. Czy podał pan to w swojej
książce?
Corso: Nie.
Harris: Pułkowniku, czy to jest typowe
dla pana zachowanie. Nie odczuwa pan
strachu?
Corso: Zmagałem się. Jeśli nie działa
się normalnie, ma się kłopoty. Albo traci
się rozum. Wie pani, o co go zapytałem,
kiedy wyciągnąłem broń? „Przyjaciel czy
wróg?” Proszę zgadnąć, co odpowiedział.
Harris: Ani jedno, ani drugie.
Corso: Tak jest. Ani jedno, ani drugie.
Nowy świat, jeśli potrafisz to pojąć. Pytałem Jacquesa Vallée, co to może znaczyć.
Wyszedłem z groty, odłożyłem rewolwer
i nóż i poszedłem do Jeepa. Włączyłem
radio i wywołałem dowództwo, po czym
rozkazałem: „Kapitanie Williams, tu pułkownik. Proszę wyłączyć radary na dziesięć minut. Wracam. Powtarzam: wyłączyć
radary na dziesięć minut!” Kiedy się odwróciłem, ta istota wciąż stała u wejścia do
kopalni złota. Kimkolwiek, u diabła, była,
wciąż tam stała. Była tam woda i wszystko
inne. Odwróciłem się i zasalutowałem jej.
Harris: Pozwolił panu odejść? Czasami próbują przejąć kontrolę nad człowiekiem.
Corso: Tak, tyle że ja potrafię zablokować telepatyczny przekaz skierowany do
mojego umysłu. Robiłem tak w czasie wojny, inaczej nie dałoby się tego przeżyć?
Kiedy wróciłem, sierżant powiedział: „Pułkowniku, niech pan lepiej weźmie taśmę
z baterii E... Tam jest na ekranie coś, co
leci z szybkością od 5 000 do 6 500 kilometrów na godzinę”. Kiedy rozmawiałem
z bazą, dostrzegłem błysk zielonego świat-

NEXUS • 55

ła i usłyszał w głowie głos: „Odwzajemniam twój salut”. Nie wiem, czy się mylę,
czy nie, ale przyszło mi na myśl, że też był
żołnierzem. I
Postscriptum:
Zawsze starałam się chronić pułkownika Corso i dlatego mimo iż udzielił mi tego wywiadu w Roswell w roku 1997, nie publikowałam go ze względu na zawarte w nim elementy, które mogłyby zostać źle odebrane.
Tym niemniej pułkownik Corso dwa razy
odwiedzał Włochy, aby wziąć udział w konferencjach, i przy tej okazji opowiadał wielu
ludziom tę historię. Uważał, że to ważne ze
względu na zawarty w niej przekaz.

Przypisy:
1. Philip Corso jest autorem głośnej książki
The Day after Roswell (Dzień po Roswell) wydanej w roku 1997 nakładem wydawnictwa Pocket
Books. Niedługo potem, 16 lipca 1998 roku
zmarł na raka. – Przyp. red.

(Źródło: Paola Harris, Włochy; pełny tekst
wywiadu znajduje się na jej stronie internetowej: ‹http://utenti.tripod.it/paolaharris/›)

POWRÓT „PLANETY X”
I PROROCTWA DOTYCZĄCE
ROKU 2003

S

zereg osób o paranormalnych zdolnościach ostrzega przed olbrzymią
kometą lub planetą, która ma wtargnąć
w naszą część układu słonecznego w drugiej połowie 2003 roku. Postanowiłem
sprawdzić, co inni mówią na ten temat.
I oto, co znalazłem. Ostateczną ocenę
pozostawiam państwu.
Jest jeszcze jedna planeta w naszym
układzie słonecznym, która nie jest oddalona o lata świetlne. Pojawia się między Marsem i Jowiszem co 3 600 lat.
Ludzie z tej planety przybyli na Ziemię
prawie pół miliona lat temu i dokonali
wielu rzeczy, o których czytamy w biblijnej Księdze Rodzaju.
Przepowiadam powrót tej planety,
zwanej Nibiru, w naszych czasach. Planetę zamieszkują inteligentne istoty ludzkie, takie jak my, które będą podróżować
między swoją i naszą planetą. To oni
stworzyli Homo sapiens. Jesteśmy do
nich podobni. Zwę ich Annunaki.
Zecharia Sitchin
(Źródło: fragment przemówienia; patrz strona internetowa: ‹www.surfingtheapocalypse.com/sitchin.html›)

TAJEMNICA PLANETY „X”

C

zy nas system słoneczny posiada
dziesiąta planetę o niezmiernie długiej i eliptycznej orbicie? Czy ta nieuchwytna planeta wciąż kryje się nie odkryta
w odległych czeluściach kosmosu?
Astronomowie są na tyle pewni jej
istnienia, że nadali już jej nawet nazwę
„Planeta X”, czyli Dziesiąta Planeta.

56 • NEXUS

W roku 1978 teoria dotycząca istnienia
Planety X dokonała ogromnego skoku do
przodu, kiedy Robertowi Harringtonowi
i Tomowi van Flandernowi z Obserwatorium Astronomicznego Marynarki Wojennej USA w Waszyngtonie udało się ustalić,
że orbity Urana i Neptuna zostały zakłócone przez przyciąganie grawitacyjne jakiegoś nie znanego dotąd ciała niebieskiego.
Harrington i van Flandern poddali następnie swoje odkrycie analizie za pomocą
potężnego komputera, w następstwie czego doszli do wniosku, że Planeta X w jakiś
sposób przemieściła Plutona i Charona
z ich oryginalnych pozycji jako satelitów
Neptuna. Zaproponowali teorię głoszącą,
że Planeta X mogła być „intruzem”, który
został przechwycony przez przyciąganie
grawitacyjne Słońca i wszedł na „mocno
wydłużoną orbitę wokółsłoneczną o długim okresie obiegu”. Obliczenia Harringtona i van Flanderna wskazują, że Planeta
X powinna być od trzech do czterech razy
większa od Ziemi.
W roku 1982 NASA oficjalnie przyznała możliwość istnienia Planety X i wystosowała oświadczenie mówiące, że „rzeczywiście jest tam jakiś tajemniczy obiekt
– daleko poza najbardziej zewnętrznymi
planetami”.
Rok później wystrzelony w przestrzeń
kosmiczną IRAS (Infrared Astronomical
Satellite – Podczerwony Satelita Astronomiczny) wykrył duży, tajemniczy obiekt
w głębi kosmosu. Dziennik Washington
Post z 30 grudnia 1983 roku podsumował
wnioski wypływające z wywiadu przeprowadzonego z głównym konsultantem naukowym programu satelitów IRAS z Jet
Propulsion Laboratory (Laboratorium
Napędu Odrzutowego) w Kalifornii, pisząc:
— W kierunku konstelacji Oriona
przy pomocy orbitującego teleskopu odkryto ciało niebieskie, które może mieć
wielkość planety-giganta Jowisza i może
być tak blisko Ziemi, że jest częścią
naszego układu słonecznego... Mogę dodać tylko tyle, że nie wiemy, co to jest
— oświadczył Gerry Neugebauer, główny konsultant naukowy IRAS.

Kolejne lata przyniosły niewiele dodatkowych informacji na temat Planety X.
Jednakże naukowcy kontynuowali matematyczne modelowanie jej charakterystyk.
Ich eksperymenty sugerują, że Planeta
X jest od trzech do czterech razy większa
od Ziemi i posiada orbitę pochyloną do
ekliptyki pod kątem 30 stopni oraz że jej
odległość od Słońca jest trzy razy większa
od odległości Plutona.
W roku 1987 NASA ogłosiła oficjalny
komunikat uznający możliwość istnienia
Dziesiątej Planety. Amerykański magazyn
Newsweek w numerze z 13 lipca 1987 roku
doniósł:
W ubiegłym tygodniu NASA zorganizowała konferencję prasową w Ośrodku

Badawczym Ames w Kalifornii, aby dokonać dosyć dziwnego oświadczenia, zgodnie z którym „wokół Słońca może lub nie
krążyć po ekscentrycznej orbicie dziesiąta planeta”. Główny prelegent w czasie
tego spotkania, naukowiec NASA, John
Andersen, oświadczył, że ma przeczucie,
iż Planeta X jest gdzieś tam, jednak nie
w pobliżu pozostałych dziewięciu... I
(Źródło: Alan F. Alford, autor Gods of the
New Millennium (Bogowie nowego tysiąclecia), The Phoenix Solution (Zagadka dwunastej planety) i When The Gods Came Down
(Kiedy bogowie zeszli na dół); strona internetowa: ‹www.eridu.co.uk›)

SPRAWA NIEWIDOCZNEJ
PLANETY

W

e wprowadzającym akapicie raportu zamieszczonego w Science
News z 7 kwietnia 2001 roku zatytułowanego „Dziwna orbita komety wskazuje na
ukrytą planetę” czytamy:
Daleko poza dziewięcioma znanymi
planetami systemu słonecznego znajduje
się przypuszczalnie ciało równie wielkie
jak Mars, które mogło kiedyś stanowić
część naszego układu planetarnego...

Artykuł omawia wnioski międzynarodowego zespołu astronomów, którzy badają niezwykłą kometę odkrytą w ubiegłym

C.T.N. i D.U. „CRYSTAL”
w Poznaniu

Prowadzi kursy:
podstawowy i II stopnia
przygotowujące do zaistnienia
w Czwartym Wymiarze
Informacja i zapisy:
tel. 061-661 44 33 i 0609-264 763
60-247 Poznań, ul. Cybulskiego 13a
www.crystal.digisign.pl

AURA-AKTYWATOR
BISCH’a do nauki widzenia
energii duchowych i AURY
wokół ludzi w warunkach domowych oraz
synchronizacji półkulowej, energetyzacji
i terapii antystresowej. Działa na zasadzie
patrzenia przez specjalne filtry. Polecany
przez Międzynarodowe Stowarzyszenie
Auryczne. Cena: 128,00 zł wraz z broszurą
i kosztem przesyłki. ZAMÓWIENIA
pisemne lub telefoniczne w godz. 8-20:
Telefon (0-71) 319-61-91 (pon.-sob.).
FIRMA
„CYBERNETON”,
BRZEG
DOLNY, ul. SŁOWACKIEGO 18 lok. 1
kod: 56-120. Katalog wysyłamy bezpłatnie.

STYCZEŃ-LUTY 2002

roku i oznaczoną symbolem 2000 CR/105.
Porusza się ona po ogromnej eliptycznej
orbicie wokółsłonecznej, która w największym zbliżeniu do Słońca przebiega w odległości 4,5 miliarda kilometrów od niego,
co odpowiada odległości Neptuna od
Słońca. Jest to orbita, wzdłuż której ciało
musi przemieszczać się „z grubsza 3300
lat” (dane według Sky & Telescope News
z 5 kwietnia 2001 roku).
„Tego rodzaju wydłużona orbita oznacza zazwyczaj, że obiekt znalazł się pod
grawitacyjnym wpływem ciała o potężnej
masie” – napisał R. Cowen w Science
News. Czy był to wpływ pola grawitacyj-

nego Neptuna? W wyniku badań, których
wyniki mają być opublikowane w magazynie Icarus, kierowany przez Bretta Gladmana zespół astronomów z Observatoire
de la Côte d’Azur w Nicei we Francji
doszedł po przeanalizowaniu wszystkich
możliwości do innego wniosku.
„Według nich alternatywne rozwiązanie polega na tym, że «orbita komety
mogłaby być dziełem dotychczas niewidzialnej planety» – o masie zbliżonej do
masy Marsa – «która byłaby położona
w odległości 200 jednostek astronomicznych od Słońca» w tak zwanym Pasie
Kuipera będącym cmentarzyskiem odpa-

dów z różnych planet. Tłumaczyłoby to
również, «dlaczego wiele składników tego
Pasa posiada orbity, które są znacznie
pochylone w stosunku do płaszczyzny,
w której orbituje dziewięć znanych planet». Niewątpliwie coś potężnego wywaliło coś z Pasa” – oświadczył magazynowi
Harold F. Levison z instytutu Southwest
Research w Boulder w stanie Kolorado.
– „Pytanie tylko, czy to coś nadal się tam
znajduje?” I
(Źródło: Zecharia Sitchin, maj 2001; strona
internetowa ‹www.sitchin.com/lurkingplanet.htm›)

WALL STREET, CIA I GLOBALNY HANDEL NARKOTYKAMI
dokończenie ze strony 20
5. Zabieg chirurgiczny polegający na usunięciu czołowych płatów mózgu lub
częściej przecięciu włókien nerwowych łączących płaty czołowe z międzymózgowiem. Wymyślony w latach 30-tych jako metoda leczenia poważnych chorób
psychicznych, za co jego pomysłodawca dostał nawet nagrodę Nobla. Po
przeprowadzeniu dziesiątków tysięcy takich operacji metoda ta została uznana
za nieskuteczną, bowiem efekty terapeutyczne (nie zawsze występujące) nie
równoważyły jej nieodwracalnych skutków ubocznych. Obecnie nie jest już
praktycznie stosowana. Chwilowe „wyłączenie” płatów czołowych jest możliwe
również za pomocą środków farmakologicznych, co również bywa nazywane
lobotomią. – Przyp. tłum.
6. Afroamerykanin to politycznie poprawne określenie mieszkającego
w USA murzyna. – Przyp. tłum.
7. Skrót od National Security Agency (Agencja Bezpieczeństwa Narodowego).
8. Skrót od Columbia Broadcasting System (jedna z czołowych amerykańskich stacji radiowo-telewizyjnych). – Przyp. tłum.
9. Rewolucyjne Kolumbijskie Siły Zbrojne – organizacja utworzona w roku
1966 jako wojskowe skrzydło Kolumbijskiej Partii Komunistycznej, przekształcona następnie w silne ugrupowanie partyzanckie. Zwalcza rząd i tak zwane klasy
posiadające – radykalnie antyamerykańska. Posiada zorganizowane oddziały leśne
i wyspecjalizowane grupy partyzantki miejskiej (łącznie około 5 000 żołnierzy
i 10 000 sympatyków). Od 20 lat prowadzi z rządem wojnę domową obejmującą
obecnie około 20 procent powierzchni kraju. Utrzymuje się z handlu narkotykami
(kokainą) i pobierania haraczy od innych grup przestępczych. – Przyp. tłum.
10. Skrót od Bank of Credit and Commerce International (Bank Kredytów
i Handlu Międzynarodowego). – Przyp. tłum.
11. Skrót od Securities and Exchange Commission (Komisja Nadzoru Giełdowego). – Przyp. tłum.
12. Stanowisko popularnie zwane „dyrektor CIA” nazywa się oficjalnie Dyrektor Wywiadu Centralnego (Director of Central Intelligence; w skrócie DCI)
i podlega mu nie tylko CIA, ale także pozostałe służby wywiadowcze USA,
łącznie z wywiadem wojskowym, NSA i kontrwywiadem FBI. – Przyp. tłum.

13. Skrót od Kosovo Liberation Army (Armia Wyzwolenia Kosowa). – Przyp.
tłum.
14. Zamiast tego wybrano się do Afganistanu. – Przyp. red.
15. Skrót od America OnLine – największy amerykański dostarczyciel usług
internetowych. – Przyp. tłum.
16. 2 lipca 1998 roku CNN wyemitowała program mówiący o zastosowaniu
sarinu – śmiertelnie trującego gazu – przeciwko amerykańskim dezerterom
ukrywającym się w Laosie w roku 1970. Akcja ta nazywała się Tailwind
i przeprowadzona została przez amerykańskie siły specjalne. 7 lipca tego samego
roku CNN wycofała się z tego twierdzenia i wyrzuciła z pracy autorów tego
programu, w tym producenta, którzy pozwali ją w tej sprawie do sądu. Jak
wynika z tego artykułu, CNN sprawę, która dotyczyła zasadności zwolnienia
z pracy, przegrała. Więcej szczegółów na ten temat można znaleźć na stronie
internetowej ‹www.cnn.com/US/9807/02/tailwind.time/› oraz ‹http://www.copvcia.com/stories/may–2001/052401–second–round–tailwind.html›. – Przyp. tłum.
17. Skrót od National Broadcasting Corporation (jedna z czołowych amerykańskich stacji radiowo-telewizyjnych). – Przyp. tłum.
18. Konsumeryzm to idea ekonomiczna szczególnie silna w USA, która zakłada,
że aby gospodarka dobrze funkcjonowała, należy wydawać jak najwięcej pieniędzy
na konsumpcję, używać energii, ile się tylko da itp. Wydaje się, że Amerykanie
realizują tę koncepcję ochoczo, zwłaszcza w zakresie zużywania energii (USA
zużywają około 35 procent produkowanej na świecie energii). – Przyp. tłum.
19. Amerykańskie rodziny mafijne włoskiego pochodzenia. – Przyp. tłum.
20. Powiązania United Fruit (ostatnio znanego pod nazwą Chicquita) z CIA
były tak silne, że kiedy prezydent Gwatemali znacjonalizował za odszkodowaniem część (leżących odłogiem) należących do United Fruit plantacji bananów,
firma ta potrafiła przekonać rząd USA, że świadczy to o komunistycznych
ciągotach Gwatemali. CIA zorganizowała przewrót i obaliła prezydenta, wpędzając Gwatemalę w wieloletnią wojnę domową. – Przyp. tłum.
21. Chodzi tu oczywiście o próbę usunięcia Clintona z urzędu za domniemany
romans z pulchną stażystką, Moniką Levinski. – Przyp. tłum.

LECZENIE SPÓJNYM ŚWIATŁEM
dokończenie ze strony 31
6. Elke Brandmeyer, Bodo Köhler, Licht schenkt Leben, Fit fürs Leben
Verlag, 1997.
7. Rowland Institute for Science i Harvard Smithsonian Center for Astrophysics, Cambridge, Massachusetts.
8. Frankfurter Allgemeine Zeitung, Frankfurt, 24 stycznia 2001 roku.
9. Fotosynteza jako proces wykorzystania energii słońca do produkcji związków organicznych powstała przypuszczalnie około 3,5 miliarda lat temu u bakterii purpurowych, jednak w tym procesie tlen nie był produkowany. Bardziej
złożona fotosynteza, w której produktem ubocznym jest tlen, rozwinęła się około
2,5 miliarda lat temu u sinic. Obecnie tlen produkują rośliny i sinice, natomiast
fotosyntetyzujące bakterie zielone i purpurowe nie produkują go. (January
Weiner, Życie..., str. 89-91, 98-101 i inne). – Przyp. tłum.
10. Mówiąc ściślej, światło może w pewnych warunkach zachowywać się jak
fala a w innych jak strumień cząstek. Pewnych cech światła nie da się opisać przy
pomocy teorii falowej i muszą być tłumaczone w sposób korpuskularny (cząsteczkowy). Efekty korpuskularne występują tym silniej, im światło ma mniejszą
długość fali (a większą częstotliwość). Należy pamiętać, że taki opis światła jest
tylko przybliżeniem jego natury. – Przyp. tłum.
11. dtv Atlas Atomphysik, München, 1997, str. 15.
12. John Gribbin, In Search of Schrödinger’s Cat (W poszukiwaniu kota
Schrödingera), Reading, 1991, str. 153.
13. Werber Heisenberg, „Was ist ein ein Elemtarteilchen?”, Naturwissenschaften, 1 stycznia 1963, str. 1-7; Physics and Philosophy, Harper & Row, 1959;
The Physicist’s Conception of Nature, Connecticut, 1970.

STYCZEŃ-LUTY 2002

14. Patrz strona internetowa ‹www.quantenwelt.de›, luty 2001.
15. Rüdiger Vaas, Das Flüstern der Photonen, Bild der Wissenschaft, 1998.
16. Fritz-Albert Popp, Die Botschaft der Nahrung, Zweitausendundeins,
Frankfurt, 2000.
17. dtv Atlas Atomphysik, München, 1997, str. 111.
18. Fritz-Albert Popp, About the Coherence of Biophotons, International
Institute of Biophysics; www.datadiwan.de.
19. DNA zawsze występuje w postaci podwójnej spirali (złożonej z 2 nici),
natomiast RNA występuje w postaci pojedynczej nici, niekiedy skręconej
w spiralę. – Przyp. tłum.
20. Marco Bischof, Biophotonen, Zweitausendundeins, Frankfurt, 1995, str.
484
21. International Institute of Biophysics, Conference on Biophotons 1999;
www.datadiwan.de.
22. Christa Muths, „Kriegssprache in der Medizin”, espacio-time, vol. 3, nr 3;
również ‹www.espacio-time.com›.
23. W zasadzie definicja ta pasuje również do modelu metabolizmu człowieka
przyjętego obecnie przez oficjalną naukę, w którym wszystkie procesy życiowe są
kontrolowane przez system neurohormonalny i enzymatyczny działający na
zasadzie sprzężeń zwrotnych, w którym informacja przekazywana jest w różnych
kierunkach przez impulsy nerwowe lub różnego rodzaju substancje chemiczne,
i w którym każdy organ jest częścią większej całości. Osobną kwestią jest to, że
współczesna medycyna często o tym nie pamięta. – Przyp. tłum.
24. Jeremy Narby, DNA and the Origins of Knowledge, Londyn, 1998.

NEXUS • 57

LISTY DO REDAKCJI
Miły Nexusie,
Wysyłam Wam rzecz,
która może Was zainteresuje. Kilka lat temu przeczytałam
książkę amerykańskiego wirusologa
o bioterroryzmie, międzynarodowych
organizacjach i ich prawdziwej działalności itp. To moje opracowanie jest tylko drobną jej cząstką. Więcej o autorze
na stronie ‹www.thetraedron.org›.
Pozdrawiam
Barbara Duda
Amerykański wirusolog, Leonard Horowitz
w swojej książce Emerging Viruses: AIDS
and Ebola – Nature, Accident or Intentional (Powstawanie wirusów AIDS
i Ebola – naturalne, przypadkowe czy
zamierzone) opowiada historię, która miała
miejsce dawno temu w Afryce. Teraz jednak
nabrała aktualności.
Horowitz po zestawieniu dokumentów
z archiwów twierdzi, że Ebola powstała w laboratorium, a Amerykanie używali jej do
ataków bioterrorystycznych.
Tajemniczy wirus pojawił się po raz pierwszy w 1976 roku na granicy Demokratycznej
Republiki Konga (wtedy Zairu) i Sudanu.
Ognisko choroby znajdowało się w dolinie
rzeki Ebola i stąd pochodzi jego nazwa. Był
bardzo zaraźliwy, chorzy cierpieli na krwotoki
z ust, nosa i uszu, a co trzeci pacjent umierał.
Zarażeni szukali pomocy w szpitalach i tam
zaczęły się masowe zachorowania. Po czterech
miesiącach Ebola osiągnęła rozmiar epidemii.
Miejscowi lekarze byli bezradni. Wtedy rządzący Zairem generał Mobutu wezwał na
pomoc Światową Organizację Zdrowia.
Wsparło ich CDC (Centrum Kontroli Chorób z USA) i już po kilku tygodniach chorobę
opanowano. Dzielni Amerykanie z CDC
mieli już gotowe testy na obecność wirusa,
wiedzieli, jak można się nim zarazić i jak
zapobiegać dalszemu rozprzestrzenianiu się
choroby. Jak twierdzi Horowitz, jest to podejrzane także z innych względów.
Żeby uzasadnić jego podejrzenia, trzeba
cofnąć się do lat sześćdziesiątych. W krajach
afrykańskich trwały wtedy ruchy narodowowyzwoleńcze. Kraje europejskie traciły kolejne
kolonie. Aby rozszerzyć strefę wpływów, Amerykanie wspierali posłusznych im polityków
afrykańskich. CIA pomogło w zamachu stanu
generałowi Mobutu w Zairze. Wspierało go
także później. Gdy jego władzy zagroził premier Lumumba, CIA przygotowała dla niego
truciznę. Nie wiemy tego z lekcji historii, bo
Lumumba zginął wcześniej w zamachu.
Nie była to jedyna wtedy akcja CIA
w Afryce mająca na celu rozszerzenie amerykańskich wpływów. Te tereny są ważne jako
źródło surowców i ogromny rynek zbytu. Na
początku lat 70. senat i kongres USA zaprotestowały przeciwko akcjom wojskowym
CIA na terenie Afryki. Tajne operacje oficjalnie przerwano, ale nikt nie zamierzał rezygnować z wpływów. Wywiad zaczął działać za
pośrednictwem Banku Światowego, Korpusu
Pokoju, Światowej Organizacji Zdrowia,

58 • NEXUS

Fundacji Forda i Rockefellera, NASA, CDC
i organizacji dobroczynnych: PUSH, AFICARE, CARE.
Nazywało się to akcją pomocy dla Czarnego Lądu. Po prawie trzydziestu latach
wiadomo, że nie osiągnięto żadnego z oficjalnych celów: rozwoju gospodarczego, rozwiązania problemu głodu i suszy. Kraje, na które
USA wykładało największe sumy: Angola,
Zair, Etiopia – należą do najbardziej zniszczonych. Stało się tak, mimo iż program akcji
opracowały tęgie głowy: amerykańska Akademia Nauk, naukowcy z MIT oraz eksperci
NATO. Satelity, które teoretycznie miały
szukać źródeł wody, posłużyły do zlokalizowania źródeł surowców: ropy, złota, platyny,
uranu, diamentów. Miało to szczególne znaczenie podczas kryzysu paliwowego. Programy
rozwoju gospodarczego miały przygotować rynek dla produktów amerykańskich. Zreformowana gospodarka miała być zależna od
amerykańskich produktów. Reformy miały
dotknąć wszystkich dziedzin istotnych dla
Afryki – rolnictwa, zdrowia, edukacji, zasobów ludzkich. Jak zapewniali eksperci, rolnictwo afrykańskie „zatrudnia zbyt wiele osób
i jest nienowoczesne”. Po reformach proponowanych przez amerykańskich specjalistów potrzebowało amerykańskich maszyn i nawozów. Polityka zagraniczna miała ustalić taki
poziom kredytu, by państwo było nadal zależne, gdy zrezygnuje się z bezpośredniego kierowania rządem tego państwa.
W tych pracach brała też udział USAID
(Amerykańska Agencja Rozwoju Międzynarodowego) prowadząca działalność na całym
świecie, mimo iż wielokrotnie dawano jej do
zrozumienia, że nikt nie chce jej pomocy. Na
przykład w 1975 roku Portugalia wystosowała oficjalny protest przeciw działalności
agencji, stwierdzając, że „jest ona dobrze
znana jako instrument CIA. Biorąc pod
uwagę, że wszystkie pożyczki i subwencje służą ukryciu działań wrogich Portugalczykom,
trzeba zwrócić uwagę na rzeczywiste niebezpieczeństwo, jakie kryje tego typu pomoc,
i konsekwencje stąd wynikające – przypomnijmy Chile, Santo Domingo, Boliwię, Gwatemalę i wiele innych krajów”.
Mimo początkowego wsparcia, generał
Mobutu ściągnął na siebie gniew Ameryki.
Na początku lat siedemdziesiątych zaczął
sympatyzować z Rosjanami. Usunął amerykańskich dyplomatów. Uwięził agentów CIA
i większość z nich skazał na śmierć. Zniósł
fakultety teologiczne i publicznie krytykował
imperialistów. Znacjonalizował wszystkie zagraniczne przedsiębiorstwa. Większość z nich
była amerykańska. To przeważyło szalę.
Amerykanie postanowili działać. Pół roku
później CIA zorganizowała zamach na Mobutu. Zamach się nie powiódł, a Mobutu stał
się jeszcze twardszy w negocjacjach. Rok później w Zairze pojawiła się Ebola. Kiedy
osiągnęła rozmiary epidemii i generał wiedział, że sam sobie nie poradzi, przeprosił
Amerykanów. Usunął dyplomatów rosyjskich
i kubańskich. Niedługo potem przyjechała
misja WHO wraz z CDC, która doskonale

wiedziała, jak zapobiegać tej ponoć nieznanej
dotąd chorobie.
Wiele wskazuje na to, że wirus Ebola był
przygotowywany wcześniej. Gorączka krwotoczna po raz pierwszy wystąpiła w Europie
w 1967 roku. Na nieznaną dotąd chorobę
zapadli pracownicy fabryki szczepionek w Jugosławii i Niemczech. Było to o tyle zastanawiające, że w Europie od kilkudziesięciu
lat nie obserwowano nowych wirusów. Okazało się, źródłem zakażenia były małpy pochodzące z Ugandy. Biorąc pod uwagę okres
wylęgania choroby, zaraziły się przed wysyłką. Małpy dostarczyła firma Litton Bionetics
opłacana przez amerykański rząd za prace
nad bronią biologiczną.
Wtedy też pojawiła się ekipa z CDC. Ku
zaskoczeniu wszystkich, natychmiast przebadali małpy na obecność nowego wirusa. Skąd
mieli testy, skoro wirus pojawił się po raz
pierwszy? Jak twierdzi Horowitz, mogli je
mieć tylko ci, którzy sami stworzyli wirusa
w laboratorium.
Po odkryciu nowych chorób opinia publiczna słucha opowieści o wirusach z lasów deszczowych. Te małe potwory podobno tylko
czekają, żeby przejść z małp na ludzi i zdziesiątkować naszą populację. W rzeczywistości
zarażenie człowieka wirusem małpim nie jest
takie proste. Do tego potrzeba często ciężkiej
pracy w laboratorium. W połowie lat sześćdziesiątych firma Litton Bionetics, CDC,
NCI (Narodowy Instytut Raka) prowadziły
badania nad wirusami należącymi do tej
samej grupy, co Ebola. Badacze doszli do
wniosku, że chore małpy nie zarażają człowieka. Aby to zrobić, trzeba przenieść wirusa za
pośrednictwem szczepionki.
Działania Litton Bionetics były częścią tej
akcji poszukiwania i testowania nowych wirusów. Obowiązywała tu określona linia technologiczna: po wyprodukowaniu nowych wirusów
w laboratorium sprawdzano na żywych tkankach, czy są niszczące. Wszczepiano je małpom, by sprawdzić efekt działania na zwierzętach najbliższych genetycznie człowiekowi.
Z krwi tych małp produkowano szczepionki
w celu przeprowadzenia testów na ludziach.
Świetnym miejscem do takich testów jest
pewien obszar na terytorium Demokratycznej
Republiki Konga o wielkości około 1/3 powierzchni Polski, który jest wyjęty spod miejscowego
prawa. Niemieckie przedsiębiorstwo OTRAG
produkujące satelity wydzierżawiło ten teren
do końca wieku z zastrzeżeniem, że tamtejsza
ziemia, powietrze, rośliny, zwierzęta i ludzie są
do jego wyłącznej dyspozycji. Znajdują się tu
laboratoria, w których opracowywano nowe
szczepy wirusów. Na tych terenach przeprowadzano pierwsze testy szczególnie niebezpiecznych wirusów. Miejscową ludność zarażano
pod pretekstem profilaktycznych szczepień.
Ebola okazała się trudna do opanowania,
dlatego gdy błyskawicznie się rozprzestrzeniła,
zabijając sporą część ludności murzyńskiej,
zarażone wioski zbombardowano.
Kiedy rozpoznano mechanizm działania
wirusa, okazało się, że nie jest tak bardzo
groźny. Przyczyną tak szybkiego roznoszenia

STYCZEŃ-LUTY 2002

się choroby w Afryce są warunki panujące
w tutejszych szpitalach – idealne do rozwoju
wszelkich epidemii. Tymi samymi strzykawkami robi się zastrzyki wielu pacjentom, personel nie myje rąk, brak jest wykwalifikowanych lekarzy i pielęgniarek. Ebola zaś należy
do grupy wirusów szybko działających, tzn.
choroba szybko się ujawnia. Łatwo można
zidentyfikować osoby zarażone. Znając drogę
roznoszenia wirusa i stosując podstawowe
zasady higieny można w prosty sposób opanować ogniska choroby.
Mimo to w roku 1995 w zastanawiających okolicznościach ponownie wybuchła epidemia Eboli. Stało się to w momencie, gdy
rząd amerykański postanowił zmniejszyć dotacje dla CDC. Najpierw ukazała się książka Gorąca strefa, która (nie mówiąc nic
o pochodzeniu ani zapobieganiu chorobie)
opisuje łatwość zarażenia i objawy. Powstanie tej książki subsydiowała Fundacja Sloana, która opracowuje i bada sposoby wpływania na opinię publiczną za pośrednictwem
mediów. Książka wzbudziła spory lęk w czytelnikach. Potem na jej podstawie nakręcono
W POPRZEDNICH NUMERACH „NEXUSA”
UWAGA: Poniższe numery można zakupić bezpośrednio z naszej redakcji za pomocą przekazu zamieszczonego w środku numeru! Numerów 1, 2, 3,
4, 5 i 6 już nie posiadamy.
Nr 7 (5/1999), cena 7,00 zł
Kontrola umysłów i Nowy Porządek Świata; Banki centralne i prywatna kontrola pieniądza, cz.
2 (dokończenie); Zanieczyszczenia szczepionek;
Technologia genu terminacyjnego; Przekaźnik
energii Ziemi; Gwiezdny ogień – złoto bogów, cz.
1; Młot i wahadło, cz. 2 (dokończenie); Bliskie
spotkanie z ludźmi w czerni, cz. 2 (dokończenie);
Stwórcy Skrzydeł, cz. 2.
Nr 8 (6/1999), cena 7,00 zł
Chemiczne smugi – trucizna spadająca z nieba;
Zasłona dymna nad śmieciami; Pokarm dla skóry;
Tajemnice generatora Rife’a, cz. 1; Od pamięci
wody do biologii numerycznej; Gwiezdny ogień
– złoto bogów, cz. 2; Antarktyda – zaginiona
Atlantyda?, cz. 1; Podróż do wiedzy o życiu po
śmierci; Stwórcy Skrzydeł, cz. 3 (dokończenie).
Nr 9 (1/2000), cena 7,00 zł
Kontrola umysłów z powietrza; Budowa Wielkiej
Piramidy w Gizie; Blaski i cienie teorii HIV, cz. 1;
Tajemnice generatora Rife’a, cz. 2 (dokończenie);
Transmutacja rtęci w złoto; Gwiezdny ogień – złoto bogów, cz. 3 (dokończenie); Antarktyda – zaginiona Atlantyda?, cz. 2 (dokończenie); Kontakty
z obcymi istotami w „Zgromadzeniu”, cz. 1; Starożytne pojazdy latające.
Nr 10 (2/2000), cena 7,00 zł
Sieć szpiegowska Echelon, cz. 1; Sposób na astmę;
Blaski i cienie teorii HIV, cz. 2; Ogniwo Joe’ego
– akumulator energii orgonalnej; Jednolita Teoria
Materii; W królestwie władców pierścienia, cz. 1;
Noc czerwonego nieba; Kontakty z obcymi istotami w „Zgromadzeniu”, cz. 2 (dokończenie);
Nowy francuski raport w sprawie UFO i obrony.
Nr 11 (3/2000), cena 7,00 zł
Sieć szpiegowska Echelon, cz. 2 (dokończenie);
Narkotyki i polityka, cz. 1; Gaston Naessens i somatydy; Blaski i cienie teorii HIV, cz. 3 (dokończenie); Transmutacje nuklearnych odpadów;
W królestwie władców pierścienia, cz. 2 (dokończenie); Zapowiedź klęsk żywiołowych w latach
2000-2001; Ukryte elementy w muzyce i dźwię-

STYCZEŃ-LUTY 2002

film. Atmosferę podgrzały książki Nadchodząca plaga i Epidemia oraz filmy Szczep
Andromeda, Epidemia i Wirus. Z filmów
tych wynika jasno, że bez CDC Amerykanom
może grozić zagłada.
Dopiero wtedy w stolicy Zairu, Kinszasie,
wybuchła kolejna epidemia. Uwaga społeczeństwa amerykańskiego skierowała się na
wydarzenia w Afryce. Media wiedziały, że to
Ebola, zanim pojawiły się pierwsze raporty
medyczne. Stacje telewizyjne prześcigały się
w dramatycznych relacjach, których głównymi bohaterami byli specjaliści z CDC i dzielny Donald Francis, który był „na pierwszej
linii frontu w bitwie przeciw epidemii Eboli
w 1976 roku”. Opowiadali oni, że konieczne
jest zwiększenie funduszy dla centrum, aby
uchronić ludność przed Ebolą i innymi nowymi wirusami. Media sprawiły, że Amerykanie byli przerażeni perspektywą krwawienia
„z wszystkich otworów ciała – ust, nosa,
oczu”. Lęk wykorzystano, aby uzasadnić potrzebę masowych zastrzyków gotówki dla
CDC. Komentarze w Newsweeku mówiły
o ubogim budżecie centrum, że obcięcie im
kach; Tajemnice pochodzenia człowieka; UFO
a bezpieczeństwo narodowe.
Nr 12 (4/2000), cena 7,00 zł
Narkotyki i polityka, cz. 2 (dokończenie); Pułapki
Światowej Organizacji Handlu, cz. 1; Produkty
sojowe – obietnice i zagrożenia; Elektryczny motor E.V. Graya; Blaski i cienie psychiatrii; Niezwykłe wynalazki Tony’ego Cuthberta; Neoastrologia; Pamięć wdrukowana; „Rurociągi” na Europie oraz UFO nad stacją „Mir” i poligonem
Bajkonur; Supertajne badania prowadzone przez
Monsanto i „zasiewanie” Ameryki.
Nr 13 (5/2000), cena 8,00 zł
Pułapki Światowej Organizacji Handlu, cz. 2 (dokończenie); Międzynarodowy Kompleks Narkotykowy, cz. 1; Przyczyna choroby Alzheimera; Czy
drobnoustroje są rzeczywiście przyczyną chorób?;
Silnik Johna Bediniego napędzany energią próżni; Homeopatia i bioenergoterapia; Koewolucja;
Tajemnica spontanicznego zapłonu ludzi; Kolejny
rzekomy świadek katastrofy w Roswell; Starożytne miasto pod kalifornijską Doliną Śmierci.
Nr 14 (6/2000), cena 8,00 zł
Międzynarodowy Kompleks Narkotykowy, cz.
2 (dokończenie); Środki masowego przekazu i ich
okrucieństwa; Śmiercionośne dźwięki; Rafinowany cukier – najsłodsza trucizna; Jak kontroluję
grawitację; Starożytne wojny atomowe, cz. 1;
Śmieszny pieniądz; Uzdrowienia przez obce istoty;
Nowe informacje na temat Stwórców Skrzydeł.
Nr 15 (1/2001), cena 8,00 zł
Korporacja Narkotyki; Promienie rentgenowskie
i ich związek z rakiem i chorobami serca; Tajemnica raka, cz. 1; Essiac – remedium na raka, cz. 1;
Wysokowydajny obwód zbierający Collowaya; Nowa teoria grawitacji; Teoria rozszerzającej się
Ziemi; Starożytne wojny atomowe, cz. 2 (dokończenie); Antygrawitacja i generator efektu Searla;
Fatimagate!; Odkrycie starożytnej świątyni pod
jeziorem Titicaca.
Nr 16 (2/2001), cena 8,50 zł
Telefony komórkowe – czas na ostrzeżenia; Rozświetlone niebo – czyżby testy supertajnych broni?, cz. 1; Adjuwanty – trucizna zawarta w szczepionkach, cz. 1; Wstęp do stosowanej energii
eteru; Tajemnica raka, cz. 2; Essiac – remedium
na raka, cz. 2 (dokończenie); Znaleziska archeo-

budżetu oznacza „podcięcie gardeł Amerykanom”. USA Today pisał o „bohaterach”,
„pogromcach chorób” z CDC, którzy powinni
mieć nowe laboratoria, a nawet samoloty. Na
leczenie chorób zakaźnych USA przeznaczyło
budżet większy o 150 mln, centrum otrzymało też ogromne subwencje prywatne. Jednak
nie przeznaczono ich na nowe laboratoria
– fachowcy z CDC nadal używali starych
laboratoriów Fundacji Rockefellera. Na co
przeznaczono tak ogromne pieniądze? Nie ma
na ten temat oficjalnego raportu, możemy się
jedynie domyślać, że opracowywano za nie
kolejne nowe wirusy.
Zastanawiająca jest jeszcze jedna rzecz.
Każde dziecko wie, że wirus grypy jest co roku
inny – czyli mutuje. Tak samo zachowują się
wszystkie wirusy. Natomiast Ebola zachowała się inaczej. Mimo że minęło dziewiętnaście
lat od pierwszej epidemii, a odległość od
doliny Eboli do Kinszasy jest ogromna, wirus
pozostał nie zmieniony. Jak mówi Horowitz,
to cud albo nowoczesna technika – na przykład lodówka.
(Opracowała Barbara Duda)
logiczne Carlosa Ribeiro; Paraseti – kontakt z obcymi istotami poprzez subtelne energie; Dr Wen
Ho Lee i tajne badania międzywymiarowych portali; Dziewięć dni w przestrzeni między światami.
Nr 17 (3/2001), cena 8,50 zł
Imperium narkotykowe spółki Bush-Cheney;
Dźwięki kontra patogeny; Adjuwanty – trucizna
zawarta w szczepionkach, cz. 2 (dokończenie);
Wytwarzanie piorunów kulistych na życzenie; Tajemnica raka, cz. 3; Zabójcze fale z jądra galaktyki; Rozświetlone niebo – czyżby testy supertajnych broni?, cz. 2; Mieszkańcy głębokich podziemi, cz. 1; Czyżby dzień sądu ostatecznego w roku 2030? Powrót dziesiątej planety.
Nr 18 (4/2001), cena 8,50 zł
Związek szczepionki MMR z autyzmem coraz
wyraźniejszy; Babći – indyjskie zioło na bielactwo;
GATS – w czyim interesie?; Choroba szalonych
krów – globalna katastrofa; Wilhelm Reich – odkrywca orgonu; Zagadka tranzystora; Tajemnica
raka, cz. 4 (dokończenie); Rozszerzająca się Ziemia – ostateczny dowód; Rozświetlone niebo
– czyżby testy supertajnych broni?, cz. 3; Mieszkańcy głębokich podziemi, cz. 2; Nowe dane na
temat „Stwórców Skrzydeł”.
Nr 19 (5/2001), cena 8,50 zł
USA finansują wojnę na Bałkanach; Napromieniowywanie żywności; Lecznicze własności pełnospektralnego światła; Rozświetlone niebo – czyżby
testy supertajnych broni?, cz. 4; „Coś z niczego”
raz jeszcze; Badania nad wzmocnieniem mocy
mózgu w byłym ZSRR, cz. 1; Gdzie, u licha, jest ta
darmowa energia?; Mieszkańcy głębokich podziemi, cz. 3 (dokończenie); Proroctwa patriarchów
Indian Hopi; Czyżby podziemna baza UFO w Kanadzie?; Starożytne peruwiańskie miasto równie
stare jak egipskie piramidy; Odkrycie zaginionego
miasta w pobliżu Kuby.
Nr 20 (6/2001), cena 8,50 zł
Tajny Złoty Pakt; Rak piersi – wykrywanie czy
oszukiwanie?; Tajne podwodne bazy USA; Mało
znane eksperymenty z modelami życia; Zunifikowana teoria fizyki z XIX wieku; Badania nad
wzmocnieniem mocy mózgu w byłym ZSRR, cz. 2;
Starożytna cywilizacja w środkowej Azji; Rozświetlone niebo – czyżby testy supertajnych broni?, cz.
5 (dokończenie); Macedonia – czyżby powtórka
z Kosowa? Giganci.

NEXUS • 59

PROGRAMY POŚWIĘCONE ZJAWISKU UFO NA KASETACH WIDEO
DOSTĘPNE W SPRZEDAŻY WYSYŁKOWEJ NOLFILMU
UFO – dowody
105 min., cena 28 zł
Program przedstawia interesujące wypowiedzi
znanych popularyzatorów zjawiska UFO, takich jak
Johannes von Buttlar czy Zecharia Sitchin, autor
głośnego cyklu książkowego „Kroniki Ziemi” opowiadającego o pradziejach naszej cywilizacji w oparciu o teksty pozostawione przez mieszkańców Sumeru. Ponadto zobaczyć i usłyszeć w nim można wybitnego znawcę zjawiska UFO Wendelle C. Stevensa,
Boba Lazara, kosmonautkę Marinę Popowicz, komandora Grahama Bethune’a i innych. Największą
atrakcją tej kasety jest jednak 40 krótkich ujęć
przedstawiających NOLe sfilmowane przez przypadkowych świadków. I
Kroniki Meiera
85 min., cena 29 zł
Bohater tego programu, Szwajcar Eduard „Billy”
Meier, jest jedną z najbardziej kontrowersyjnych
postaci współczesnej ufologii. W programie tym
Meier opowiada reporterowi jednej z japońskich
stacji telewizyjnych, Jun-Ichi-Yaoi, historię swoich
kontaktów z przedstawicielami cywilizacji żyjącej
w gromadzie gwiazd zwanej przez nas Plejadami,
oprowadza go po miejscach, w których spotykał się
z Plejadanką Semjase i z których wykonywał zdjęcia
oraz filmował statki Plejadan. Program ilustrowany
jest tymi zdjęciami oraz sekwencjami filmowymi. I
Filmy Meiera
60 min., cena 28 zł
Drugi program poświęcony osobie Eduarda „Billy” Meiera. Zawiera krótki wywiad przeprowadzony
z nim przez Jun-Ichi-Yaoi oraz filmy przedstawiające statki Plejadan nakręcone przez niego ośmiomilimetrową kamerą filmową. Filmy te są powtórzone
przez autorów programu kilka razy, aby umożliwić
widzowi zwrócenie uwagi na pewne szczegóły pokazujące, że widoczne na nich statki nie są modelami
na uwięzi. Biorąc pod uwagę narosłe wokół osoby
Meiera nieporozumienia, każdy musi sam ocenić,
czy te statki są modelami, czy rzeczywistymi dużymi
obiektami filmowanymi ze znacznej odległości. I
Ukryta prawda
75 min., cena 29 zł
Program zawiera omówienie zjawiska UFO wraz
z jego krótkim résumé historycznym, a w dalszej
części wypowiedzi wielu czołowych badaczy oraz
świadków obserwacji. Zobaczyć w nim i usłyszeć
możemy między innymi Whitleya Striebera, Budda
Hopkinsa, J. Allena Hyneka, Donalda Keyhoe’a,
Leo Sprinkle’a, Betty Hill i innych. Największą
atrakcją tej kasety jest jednak, podobnie jak w przypadku UFO – dowodów, ponad 60 krótkich ujęć
przedstawiających NOLe sfilmowane przez przypadkowych świadków, przy czym tylko niewielka ich
część pokrywa się z tymi, które przedstawione są
w UFO – dowodach. I
UFO na orbicie
90 min., cena 30 zł
15 września 1991 roku prom kosmiczny Discovery przekazał za pośrednictwem kablowej telewizji
państwowej obraz wycinka przestrzeni wokółziemskiej przedstawiający kilka świecących obiektów,
które przelatywały nad Ziemią tuż nad linią horyzontu, po czym zmieniły gwałtownie kierunek
lotu. Naukowcy z NASA orzekli, że to drobiny
lodu. To wyjaśnienie zakwestionował jednak dr fizyki i astronomii Jack Kasher z Uniwersytetu Stanu Nebraska w Omaha i po wnikliwej analizie
wykazał, że są to pojazdy kosmiczne. Program zawiera pełny zapis video ujęć przekazanych bezpośrednio z pokładu wahadłowca Discovery w czasie
lotu nr STS-48 oraz jego szczegółową analizę
przedstawioną przez dra Kashera. I

Tajemnice III Rzeszy
60 min., cena 28 zł
Wciąż trwają spory, co miał na myśli Hitler,
mówiąc o „cudownej broni”, którą straszył Aliantów. Czy miały nią być niezwykłe pojazdy w kształcie
dysków, które swoimi osiągami znacznie przewyższały możliwości konwencjonalnych samolotów.
Z ustaleń autorów programu wynika, że Niemcy już
pod koniec II wojny światowej dysponowali pojazdami przypominającymi wyglądem i parametrami
lotu to, co potocznie określa się mianem latających
spodków lub UFO. Czy skonstruowanie takich pojazdów było wówczas możliwe? Nadal za mało wiadomo na ten temat, aby to rozstrzygnąć. Pewne jest
jednak, że Niemcy pracowali nad tego typu konstrukcjami i to w kilku miejscach. Niewykluczone
zatem że udało im się tego typu pojazdy zbudować,
co na swój sposób dowodzą autorzy programu. I
Obserwacje UFO – dokumentacja fotograficznacena 30 zł
Zdjęcia NOLi stanowią jedną z największych kości niezgody między zwolennikami i przeciwnikami
istnienia NOLi. Wynika to głównie z faktu, że
w obecnych czasach stosunkowo łatwo jest sfałszować zdjęcie i coraz trudniej takie fałszerstwo
wykryć. Program ten poświęcony jest właśnie temu
drażliwemu tematowi. Obejrzeć w nim można wiele
nigdy dotąd nie publikowanych zdjęć oraz wysłuchać
kompetentnych komentarzy czołowych badaczy zjawiska UFO, takich jak R. Haines, G. Steckling czy
podpułkownik lotnictwa W.C. Stevens. Wśród kilkudziesięciu omawianych fotografii pochodzących głównie z lat pięćdziesiątych znajdują się serie zdjęć
wykonanych nad jeziorem Chauvet we Francji,
w przełęczy Bernini w Alpach Włoskich, a także
w Passiac w stanie New Jersey w USA. Mimo iż
program ten jest poświęcony fotografiom NOLi,
mało znane zdjęcia oraz ciekawy komentarz sprawiają, że ogląda się go z dużym zainteresowaniem. I
UFO – pojazdy spoza czasu
115 min., cena 30 zł
Czy NOLe są pojazdami pilotowanymi przez pozaziemskie istoty? Na to towarzyszące od samego
początku zjawisku UFO i będące przedmiotem nie
kończących się sporów pytanie próbuje odpowiedzieć
Marc Davenport. Proponuje zupełnie nowe spojrzenie na wiele aspektów zjawiska UFO w oparciu
o nowatorskie podejście do koncepcji czasu i przestrzeni. Program jest obszernym wywiadem w nim
wzbogaconym wypowiedziami D. Ware, F. Crawforda, L. Haley, D. Jacobsa i nieżyjącej już Karli Turner,
w którym przedstawia on szczegółowo swój inspirujący i przekonywający pogląd na to, czym są NOLe. I
PONOWNIE W SPRZEDAŻY:
UFO, część 1
75 min., cena 25 zł
Pierwsza z dwóch kaset wydanych przez firmę
DEMEL, z których każda zawiera trzy dwudziestopięciominutowe programy. Pierwszy z nich na tej
kasecie to Pierwsze UFO, w którym jego autorzy
próbują odpowiedzieć na pytanie, kiedy po raz
pierwszy pojawiły się na naszym niebie NOLe.
W drugim programie UFO: prawda czy fałsz? autorzy omawiają sprawę wiarygodności dowodów. Trzeci program, Jak „oni” wyglądają?, jak sama jego
nazwa mówi, dotyczy tego często zadawanego przez
wszystkich zainteresowanych zjawiskiem UFO pytania. Autorzy przedstawiają w nim komentarze znanych ufologów oraz liczne wizerunki obcych istot. I
UFO, część 2
75 min., cena 25 zł
Druga z kaset wydanych przez firmę DEMEL
zawierających trzy krótkie programy. Rozpoczyna ją

Wiadomość z kosmosu poświęcony pojawiającym się
od wielu lat na całym świecie kręgom zbożowym.
Drugi na tej kasecie program nosi tytuł Zagadka
Roswell i dotyczy słynnej katastrofy latającego spodka, do której doszło 2 lipca 1947 roku w pobliżu
Roswell położonego w stanie Nowy Meksyk. Trzeci
z programów na tej kasecie również poświęcony jest
katastrofie NOLa. Zdarzenie, o którym opowiada,
miało miejsce wiele lat po Roswell – 9 grudnia 1965
roku w rejonie Kecksburga w Pensylwanii. I
NOWOŚCI:
Archiwum filmowych ujęć UFO, cz. 1
78 min., cena 35 zł
Kasety z tego cyklu zawierają wyłącznie filmowe
ujęcia UFO nakręcone w przypadkowych okolicznościach. Ta część składa się z blisko 80 ujęć nakręconych w latach 1950-1989 w 15 krajach, w tym filmy
pochodzące z archiwum NASA nakręcone podczas
lotów odbywanych w ramach programu Gemini
i Apollo, a także z archiwum Projektu Blue Book. I
Archiwum filmowych ujęć UFO, cz. 2
82 min., cena 35 zł
Blisko 60 ujęć nakręconych w latach 1990-1992
w 12 krajach, w tym filmy Carlosa Diaza przedstawiające plazmatyczne NOLe, a także film z lądowania UFO w Carp w Kanadzie. I
Archiwum filmowych ujęć UFO, cz. 3
78 min., cena 35 zł
Blisko 60 ujęć nakręconych w latach 1993-1995
w 12 krajach, w tym film przedstawiający NOLa
przelatującego obok wahadłowca tuż po jego starcie,
a także obiekt unoszący się nad bazą sił powietrznych USA Nellis. I
Archiwum filmowych ujęć UFO, cz. 4 101 min., cena 35 zł
Ponad 90 ujęć nakręconych w latach 1996-1998
w 15 krajach, w tym filmy nakręcone z pokładów
wahadłowców, a także głośne ujęcie przedstawiające
latający spodek przelatujący obok kompleksu budynków mieszkalnych w stolicy Meksyku. I
Archiwum filmowych ujęć UFO, cz. 5
88 min., cena 35 zł
Ponad 70 ujęć nakręconych w latach 1998-1999
w 12 krajach, w tym filmy nakręcone w Meksyku
w okresie pobytu w tym kraju Jana Pawła II, a także
filmy pochodzące z radzieckiego programu kosmicznego. I
Orle Gniazdo, część 1
98 min., cena 30 zł
część 2
99 min., cena 30 zł
Dwuczęściowy program pokazujący mechanizmy
totalitaryzmu oraz drogę do władzy absolutnej i nieuchronną klęskę najstraszniejszego dyktatora
wszechczasów, Adolfa Hitlera. Poprzez pryzmat
miejsca, w którym najchętniej przebywał, autorzy
filmu ukazują całe jego otoczenie i zbrodniczych
współpracowników. To w „Orlim Gnieździe” zapadały najważniejsze decyzje i plany ujarzmienia Europy. Znakomite zdjęcia archiwalne, interesujący
komentarz oraz wspomnienia świadków pozwalają
lepiej poznać tamte mroczne czasy. I (Nie dotyczy
zjawiska UFO)
Tajemnica Ewy Braun
55 min., cena 30 zł
Kim była Ewa Braun? Co spowodowało, że większość swojego życia spędziła u boku Hitlera? Jej
wspólna z Hitlerem samobójcza śmierć stała się
przedmiotem sporu wielu historyków. Ten film jest
próbą przybliżenia nam tej nietuzinkowej postaci.
Zobaczyć w nim można wiele nie publikowanych
dotąd materiałów archiwalnych oraz ujęcia nakręcone przez samą Braun. I (Nie dotyczy zjawiska UFO)

Powyższe kasety można zamówić za zaliczeniem pocztowym, dzwoniąc lub pisząc na adres redakcji „NEXUSA”,
albo wpłacając odpowiednią kwotę na konto NOLFILM-u za pomocą przekazu zamieszczonego w środku numeru.
60 • NEXUS

STYCZEŃ-LUTY 2002