You are on page 1of 63

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

powrót do strony tytułowej

NEXUS • 61

m
pq

Ludzkość przeżywa obecnie okres ogromnych przemian. Mając to na uwadze NEXUS stara się docierać do
trudno dostępnych informacji, które mogłyby pomóc ludziom w pokonywaniu związanych z nimi trudności.
NEXUS nie jest związany z żadnym ruchem religijnym, filozoficznym, polityczną ideologią oraz organizacją.

ROK XIV, NUMER 2 (76) • MARZEC-KWIECIEŃ 2011
NR INDEKSU 346 179

EDYCJA POLSKA

ISSN 1506-0284

WIEŚCI Z GLOBALNEJ WIOSKI3
Przegląd wiadomości, których prawdopodobnie nie czytaliście.

przezeń oplatającej Ziemię energetycznej siatki, której
struktura i własności odzwierciedlają geometryczne zależności między grawitacją, światłem i czasem.

Andrew Gavin Marshall
IMPERIALNA ANATOMIA AL-QAIDY
10
Aby zapewnić większą dyskrecję w  zakresie działań
operacyjnych CIA zainicjowała utworzenie ponadnarodowej koalicji agencji wywiadowczych w celu finansowania i organizowania międzynarodowych grup terrorystycznych, takich jak al-Qaida, których działalność
pomaga realizować dalekosiężne cele jej członków.

Christopher Dunn
ZAGINIONE TECHNOLOGIE STAROŻYTNEGO EGIPTU38
Niezwykła precyzja wykonania licznych starożytnych
egipskich budowli oraz mniejszych obiektów do dziś inspiruje niezależnych badaczy do poszukiwania racjonalnych wyjaśnień dotyczących technologii ich wykonania,
których nie potrafią dostarczyć zawodowi egiptolodzy.

Dr Steven Rochlitz
PORFIRIA – PRZYCZYNA PRZEWLEKŁYCH CHORÓB16
Badania wykazują, że około 20  procent ludzi może
mieć genetyczne defekty, których następstwa w  postaci różnych przewlekłych chorób degeneratywnych
lub chorób przypominających alergie objawiają się pod
wpływem kontaktu ich organizmów z toksynami.
Dr Roger Taylor
UZDRAWIANIE ŚWIATA POPRZEZ WSPÓLNE
MEDYTACJE24
Prowadzone w  ramach coraz liczniejszych akcji przez
miliony ludzi na całym świecie medytacje w imię pokoju i zdrowia oddziałują na energię punktu zerowego,
wywołując mierzalne efekty, które można wyjaśnić za
pomocą praw fizyki kwantowej.
NAUKA: przegląd interesujących nowinek
z pogranicza nauki31
Dokonana w  roku 1952 obserwacja UFO przez pilota
Bruce’a Cathie zainspirowała go do poszukiwania matematycznego porządku w manifestacjach tych obiektów.
Efektem tych trwających do dzisiaj badań jest odkrycie

Jim Marrs
KTO ZAPARKOWAŁ KSIĘŻYC W POBLIŻU ZIEMI?44
Liczne trudne do wytłumaczenia anomalie dotyczące
geologicznej struktury i usytuowania Księżyca na orbicie wokół Ziemi sprawiają, że nawet najbardziej śmiałe
teorie mówiące, iż obce istoty wydrążyły jego wnętrze
i umieściły go nie opodal Ziemi, zasługują na uwagę.
Rafał Jakubowski
ZAUŁKI NEODARWINIZMU – EWOLUCJONIZM
A RELIGIA49
Doktrynerzy i  propagatorzy neodarwinizmu wspierają
się błędną teorią ewolucji, licząc, że uda się im z  jej
pomocą wykorzenić z umysłów ludzi religijność, którą
uważają za wytwór chorej wyobraźni lub żerujących na
ludzkiej naiwności przebiegłych kapłanów.
STREFA MROKU: dziwne opowieści
z nie tego świata55
W  tym numerze przedstawiamy liczącą wiele tysięcy
lat historię indiańskiego plemienia Ugha Mongulala,
którą w roku 1972 niemieckiemu dziennikarzowi i korespondentowi radiowemu i  telewizyjnemu, Karlowi
Bruggerowi, opowiedział jego wódz, Tatunca Nara.

POWIEDZ SWOIM PRZYJACIOŁOM O „NEXUSIE”!
MARZEC-KWIECIEŃ 2011

NEXUS • 1

OD REDAKCJI

WYDAWCA
Agencja Nolpress
Skrytka pocztowa 41
15-959 Białystok-2
tel./fax 85-6535511
pon.-pt. godz. 9.00-17.00
e-mail: nexus@nexus.media.pl
www.nexus.media.pl

W

REDAGUJE
Ryszard Z. Fiejtek
WSPÓŁPRACA
Jerzy Florczykowski
Jacek Słomiński
Michał Fiejtek
DRUK
Drukarnia „Perfekt” S.A.
ul. Połczyńska 99
01-303 Warszawa
Zam. 193/2011
WYDAWCA WERSJI ORYGINALNEJ
Duncan M. Roads
P.O. Box 30
Mapleton, QLD 4560, Australia
tel. +61 75442 9280
fax +61 75442 9381
e-mail: editor@nexusmagazine.com
www.nexusmagazine.com
GRAFIKA NA OKŁADCE
Mirosław Drozd
www.tse60.com

v
OŚWIADCZENIE W SPRAWIE PRZEDRUKÓW
Zachęcamy wszystkich do rozpowszechniania
zamieszczanych w Nexusie informacji.
Zabrania się jednak powielania publikowanych
w nim artykułów, zarówno w formie
drukowanej, jak i elektronicznej (z Internetem
włącznie) bez pisemnej zgody redakcji!

v
Wszystkie opinie wyrażane na łamach
Nexusa są opiniami ich autorów
i niekoniecznie odzwierciedlają punkt
widzenia wydawcy.

v
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności
za treść zamieszczanych na łamach
Nexusa reklam i ogłoszeń.

czasie przygotowywania tego numeru do druku wpadła mi w ręce bardzo interesująca książka, która dała mi wiele do myślenia. Uznałem, że jest ona ważna
i dlatego postanowiłem wprowadzić ją do realizowanej przez nas sprzedaży wysyłkowej, aby również czytelnicy Nexusa mogli się z nią zapoznać. Ta książka to Sugar Blues
Williama Dufty’ego wydana w Polsce przez Wydawnictwo Hito, któremu należy się podziękowanie za umożliwienie zapoznania się z nią tym, którzy nie znają angielskiego.
Starsi czytelnicy Nexusa pewnie już wiedzą, o co chodzi, jako że w jego 14 numerze
opublikowaliśmy artykuł jej autora „Rafinowany cukier – najsłodsza trucizna”, w którym
omówił on jej najważniejsze tezy. Nie wspominałbym o tym, gdyby nie waga problemu
i pewna zbieżność z zamieszczonym w niniejszym numerze artykułem „Porfiria – przyczyna przewlekłych chorób”. Kiedy czytałem wykaz chorób, za którymi może kryć się porfiria,
doznałem swego rodzaju déjà vu, albowiem ich lista niemal dokładnie pokrywa się z podanym przez Dufty’ego zestawem objawów i chorób, które może powodować rafinowany cukier. Nie zdziwiłbym się, gdyby wiele objawów i dolegliwości przypisywanych porfirii przez autora artykułu o niej okazało się skutkiem spożywania rafinowanego cukru.
Przed wieloma wiekami, kiedy rafinowany cukier był drogim „rarytasem”, na który
stać było tylko najzamożniejszych, łatwo było zauważyć negatywne objawy jego spożywania, ponieważ istniał punkt odniesienia w postaci licznej rzeszy osób, które nigdy nie
miały go w ustach. W miarę jego upowszechniania się zaczęły mnożyć się choroby, które wcześniej nie były znane lub były niezwykle rzadkie. Szczęśliwie dla producentów
cukru a nieszczęśliwie dla jego konsumentów powolny przebieg tego procesu oraz krótka zbiorowa pamięć sprzyjały zacieraniu wiedzy o sprawczej przyczynie rafinowanego
cukru w ich generowaniu.
Stara mądrość mówi, że kiedy zabłądzisz i chcesz odnaleźć właściwą drogę, wróć do
początku. Dobrze byłoby, żeby współczesna medycyna akademicka, która jest całkowicie
bezradna wobec tak zwanych chorób cywilizacyjnych, wróciła właśnie do początku, zamiast wymyślała dziwaczne teorie na temat ich źródła, które częściej są opisem mechanizmów ich objawów niż ich przyczyny. Problem w tym, że zawłaszczona i manipulowana
przez kompleks farmaceutyczny medycyna akademicka nie jest tym zainteresowana,
ponieważ wszystkie te choroby stanowią niewyczerpane źródło jego bajecznych zysków.
Jest jeszcze jedna trudność do pokonania, z którą musiałaby się uporać medycyna akademicka, gdyby chciała wziąć pod lupę rafinowany cukier. Byłaby nią grupa kontrolna. Skąd
wziąć ludzi, którzy nigdy nie spożywali rafinowanego cukru, który od dawna jest obecny
w każdym zakątku świata i którym karmi się dzieci niemal od urodzenia... no może z wyjątkiem Eskimosów.
Jeden z odcinków podróżniczego programu „Boso przez świat” Wojciecha Cejrowskiego utkwił mi szczególnie w pamięci. W odcinku tym byli pokazani Indianie z dorzecza
Amazonki, którzy nałogowo objadali się cukierkami, co w przypadku wielu z nich było
przyczyną utraty przez nich już w młodym wieku uzębienia. Ich przykład potwierdza tezę
autora książki Sugar Blues, że rafinowany cukier uzależnia podobnie jak nikotyna i narkotyki, ale, na szczęście, nie tak intensywnie. Zagrożenie z jego strony potęguje jednak
to, że działa on powoli i bardzo podstępnie oraz że powoduje rozliczne objawy, przez co
trudno dostrzec jego przyczynową rolę. To wszystko sprawia, że nie dysponując historyczną wiedzą na jego temat, trudno skojarzyć, że to właśnie on może być źródłem trapiącej nas od lat dolegliwości, nierzadko zaś od wczesnego dzieciństwa.
Warto przeczytać tę książkę, ponieważ może się w niej kryć odpowiedź na dokuczające nam schorzenie, z którym nie radzi sobie współczesna medycyna. ;
Ryszard Z. Fiejtek
Korespondencję do nas kierować prosimy na skrytkę pocztową podaną przy adresie redakcji bądź za pośrednictwem Internetu (nexus@nexus.media.pl).

INNE EDYCJE KRAJOWE
WIELKA BRYTANIA
NIEMCY
Kontakt: Marcus Allen
Kontakt: Thomas Kirschner
E-mail: nexus@ukoffice.u-net.com E-mail: redaktion@nexus-magazin.de
FRANCJA
Kontakt: David Dennery
E-mail: magazine@nexus.fr

SERBIA
Kontakt: Alexander Milinkovic
E-mail: amilinkovic@sbb.co.yu

WŁOCHY
Kontakt: Tom Bosco
E-mail: info@nexusitalia.com

CHORWACJA
Kontakt: Darko Imenjak
E-mail: teledisk@zg.htnet.hr

GRECJA
Kontakt: Maria Lisandrou
E-mail: esoptron@otenet.gr

RUMUNIA
Kontakt: Patrut Cristian
E-mail: editor@nexusmagazine.ro

Wydawca ostrzega, że sprzedaż numerów bieżących i archiwalnych Nexusa po cenie niżej od ceny detalicznej ustalonej przez Wydawcę
bez stosownej umowy jest zabroniona. Sprzedaż po cenie innej niż wydrukowana jest nielegalna i grozi odpowiedzialnością karną.

2 • NEXUS

powrót do strony tytułowej

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

I
J

SATELLITEGATE – ZATUSZOWANIE
SKANDALU „ZDEGRADOWANYCH”
CZUJNIKÓW
aukowcy pracujący na rzecz rządu
Stanów Zjednoczonych przyznają
obecnie, że co najmniej pięć satelitów
dostarczających dane klimatyczne ule­
gło „zdegradowaniu” do tego stopnia, że
przekazywane temperatury mogły różnić
się od prawdziwych o 10 do 15 stopni.
W  narastającym skandalu, któremu
nadano miano „Satellitegate” (wzorem
dawnego skandalu Watergate –  przyp.
tłum.), pojawiły się dalsze dane dowodzą­
ce, że rządowa agencja NOAA (National
Oceanic and Atmospheric Administration
–  Narodowa Służba Oceaniczna i  Me­
teorologiczna) wiedziała o  tych błędach
od wielu lat. Czołowi klimatolodzy świata,
a nawet wcześniejsze doniesienia rządowe,
jako przyczynę narastania katastrofalnego
stanu danych uzyskiwanych z  satelitów
podają niedofinansowanie i  niewłaściwe
przydzielanie funduszy.
Wynajęty orbitujący nad biegunami
satelita o  nazwie NOAA-16  wyposażo­
ny w przyrządy, które posiadały satelity
AMSU, AVHRR i  HIRS, uległ awarii
zdaniem wielu ludzi, którzy to zauwa­
żyli. Oficjalne podsumowanie mówi, że
nie było żadnych raportów mówiących
o  „degradacji sensorów” od momen­
tu jego wystrzelenia we wrześniu 2000
roku. Jednakże wielu czołowych klima­
tologów zapewniło mnie, że te usterki
były znane NOAA od wielu lat.
Mimo to ta rządowa agencja nieprze­
rwanie sprzedawała licznym międzyna­
rodowym instytucjom błędne dane, trzy­
mając w  tajemnicy fakt, że satelitarne
czujniki uległy „degradacji” i  nie moż­
na na nich polegać w sprawie ustalania
zakresu zmian klimatu. Automatyczne
odczyty zostały skażone setkami, jeśli
nie tysiącami, absurdalnie wysokich
temperatur, z których część wskazywała
temperatury dochodzące do 322 stopni
Celsjusza. Jak już wiadomo, NOAA od
co najmniej 2006 roku wiedziała o tych
skandalicznych anomaliach i  jednocze­
śnie nie starała się ich usunąć.
NOAA nie ujawniła, jak wielu jej
klientów (głównie międzynarodowych
meteorologów i badaczy klimatu) zosta­
ło wprowadzonych błąd, wiemy jednak,
że swoje dane sprzedawała na całym
świecie. Te błędne wartości temperatur
lądów i  oceanów były od momentu wy­

N

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

WIEŚCI Z GLOBALNEJ WIOSKI

(Źródła: John O’Sullivan, „Satellitegate: Degraded Sensors Cover‑up”, www.canadafreepress.com, 16 sierpnia 2010; Climate Change
Dispatch, 11  sierpnia 2010, http://climatechangedispatch.com/climate‑reports/7491‑
official‑satellite‑failure‑means‑decade‑of‑glo
bal‑warming‑data‑doubtful)

NOWE DANE RODZĄ OBAWY PRZED
NIEUCHRONNĄ EPOKĄ LODOWCOWĄ
owe badania amerykańskich spe­
cjalistów od procesów słonecznych
wykazują od roku 2007 ostry spadek ak­
tywności słonecznej, co zapowiada szyb­
kie nadejście epoki lodowcowej.
Znawcy procesów słonecznych, któ­
rych nie należy mylić ze znawcami kli­
matu, badają najważniejsze źródło ciepła
rządzące temperaturą naszej planety,
którym jest Słońce.
Astronomowie słońca, Matthew Penn
i  William Livingston z  Państwowego
Obserwatorium Słońca (National Solar
Observatory) w Tuscon w stanie Arizona
obserwują w  ostatnim czasie znaczny
spadek aktywności plam słonecznych.
Wiarygodne badania wiążą przedłużający
się spadek aktywności plam słonecznych
z okresem oziębiania mogącym doprowa­
dzić do nowej epoki lodowcowej, jako że
większa liczba plam słonecznych koreluje
z wyższymi temperaturami, a ich spadek
z okresami długotrwałego oziębienia.
Od czasu utworzenia w  roku 1988
Międzyrządowej Komisji ds.  Zmian
Klimatu (IPCC) nieustannie dyskuto­
wano na temat globalnego ocieplenia,
tymczasem trwające 22  lata obserwacje
doprowadziły do zgromadzenia danych
wskazujących na katastroficzną zmianę
klimatu w przeciwnym kierunku.
Publikowany nieprzerwanie od roku
1792 Old Farmer’s Almanac przewiduje,
że czekają nas jedne z  najzimniejszych
(na półkuli północnej) zim, i dodaje, że
chłód jest kluczowym czynnikiem w glo­
balnym oziębieniu. Swoje prognozy
twórcy almanachu opierają na pozycjach
planet, pływach oceanów i  aktywności
plam słonecznych.
Wygląda na to, że globalne elity też
wiedzą, że coś wisi w powietrzu. W czerw­
cu tego roku [2010] Grupa Bilderberg
spotkała się w  Hiszpanii i  będący jej
członkami światowi liderzy dyskutowali,
między innymi, o „globalnym oziębieniu”.
Penn i  Livingston zbadali 1500 plam
słonecznych i odkryli, że średnia moc ich
pola magnetycznego spadła w  ostatnich
latach niemal o 40 procent. Powody tego
spadku nie są znane. Penn i  Livingston
przewidują, że w  roku 2021 na po­
wierzchni Słońca pojawi się tylko połowa
normalnie występujących plam. Poniżej
tego zakresu tworzenie się plam staje się
wręcz niemożliwe.

powrót do strony tytułowej

NEXUS • 3

strzelenia satelity wykorzystywane przez
klimatologów do konstruowania modeli
pogodowych. W rezultacie zachodzi po­
dejrzenie, że niezliczone badania nauko­
we dotyczące wzrostu globalnych tempe­
ratur są całkowicie bezwartościowe.
Można przypuszczać, że niechęć
NOAA do przyznania się do tych wielo­
letnich błędów wynikała z  obawy przed
nawałem procesów sądowych, które mo­
gli jej wytoczyć jej klienci, głównie rządy
innych państw i uniwersyteckie instytuty
badawcze.
Bazując na tych zafałszowanych da­
nych większość naukowców zgodziła się,
że nasza planeta mogła ogrzać się w XX
wieku o 0,6 stopnia Celsjusza (z margi­
nesem błędu wynoszącym 0,5  stopnia,
tyle że ten margines błędu okazuje się
obecnie zbyt mały).
Z analizy fałszywych danych dotyczą­
cych temperatur uzyskanych przed wy­
cofaniem satelity można stwierdzić, że
wszystkie fałszywe odczyty temperatur
znacznie przekraczały spodziewane war­
tości średnie – wiele z nich nawet czte­
rokrotnie lub pięciokrotnie –  i  prawie
żadna z tych fałszywych temperatur nie
była niższa od średniej.
Alarm w tej sprawie podnieśli nie tyl­
ko sceptyczni klimatolodzy. Liczący 455
stron raport Narodowej Akademii Nauk
podaje, że z  powodu degradacji sieci
satelitów Stanów Zjednoczonych zdol­
ność kraju do monitorowania klimatu
i ostrych warunków pogodowych stanęła
pod wielkim znakiem zapytania.
„Satellitegate” podkreśla jeszcze je­
den irytujący aspekt tuszowania przez
rząd fałszywych danych dotyczących
globalnego ocieplenia. Pomimo żądań
większej transparentności i szerszego do­
stępu do danych wyrażanych od lat przez
naukowców stojących po przeciwnych
stronach debaty dotyczącej globalnego
ocieplenia zazdrośni strażnicy z  NASA
i Brytyjskiego Zespołu ds. Badań Klimatu
(Britain’s Climatic Research Unit) odma­
wiają ich spełnienia, bezprawnie gwałcąc
przepisy Ustawy o  Wolności Informacji
(Freedom of Information Act).

N

WIEŚCI Z GLOBALNEJ WIOSKI
Ostatnim razem plamy zniknęły
niemal zupełnie w  okresie Minimum
Maundera (lata 1645–1715), kiedy to
nasza planeta doświadczyła przedłużo­
nego okresu ochłodzenia zwanego małą
epoką lodowcową.
Ostatnie duże zlodowacenie, znane
jako młodszy dryas, wystąpiło 12 
000
lat temu. To nagłe wydarzenie obniży­
ło temperatury w  północnym rejonie
Atlantyku o  blisko 5  stopni Celsjusza
i trwało około 1000 lat.
Według Roberta Felixa, autora Not
by Fire, But by Ice (Nie od ognia, ale
od lodu) i  redaktora IceAgeNow.com,
„epoki lodowcowe zaczynają się i kończą
gwałtownie co 11 500 lat”. Uważa on, że
właśnie jesteśmy u progu kolejnej epoki
lodowcowej.
Mieszkańcy Kalifornii mieli najzim­
niejsze od dziesięcioleci lato. W  ubie­
głym roku Wielką Brytanię nawiedziła
jedna z  najsurowszych od stu lat zim.
Państwowa Służba Meteorologiczna
Stanów Zjednoczonych podała, że ta bar­
dzo ostra zima pobiła liczne rekordy w ilo­
ści opadów śniegu, zaś jej luty był czwar­
tym w  rankingu najzimniejszych. Nowy
Jork i  większość północnego wschodu
USA zanotowały rekordowe opady śnie­
gu, którego warstwa osiągnęła w  samym
Nowym Jorku grubość 60  cm. W  Nowej
Zelandii dziesiątki tysięcy owiec zmarło
z zimna z powodu zimowego śniegu.
Laboratorium Globalnego Śniegu
Uniwersytetu Rutgers potwierdziło, że
w  roku 2010 opady śniegu były drugie
co do wielkości, odkąd zaczęto je reje­
strować.
Według Russia Today „synoptycy mó­
wią, że obecna zima może być najzim­
niejszą ze wszystkich, jakich doświad­
czyła Europa w ostatnim tysiącleciu. Ta
zmiana jest rzekomo związana z prędko­
ścią Golfsztromu, która zmalała w ostat­
nich kilku latach o  połowę... Według
nich w momencie całkowitego zabloko­
wania tego prądu w  Europie nastanie
nowa epoka lodowcowa”.
Czy jesteśmy świadkami powrotu
obaw wyrażanych w  latach 1970., kiedy
to klimatolodzy ostrzegali przed „ozię­
bieniem świata”? (Newsweek, 28  kwiet­
nia 1975). W  doniesieniu opubliko­
wanym przez Nature.com (27  sierpnia
2010) Anna Petherick pisze o brutalnej
północnej zimie, po której na południo­

CYTATY, MAKSYMY
Są rzeczy znane i nieznane, a pomiędzy nimi drzwi.
William Blake
4 • NEXUS

wej półkuli bardzo szybko nastała rów­
nie mroźna zima.
Czy te ostatnie zmiany w zachowaniu
Słońca są zwiastunem nadejścia jeszcze
większych chłodów?
(Źródła: „Coldest winter in 1,000 years on its
way”, Russia Today, 7 października 2010; Anissa
Ford, „El Nino and global cooling baffle winter
weather predictors”, 27 września 2010, www.
huliq.com)

TEMPO TOPNIENIA BIEGUNOWYCH CZAP
LODOWYCH JEST WOLNIEJSZE, NIŻ SIĘ
SPODZIEWANO
nalizy przeprowadzone na podsta­
wie pomiarów dokonanych przez
satelity GRACE, pomiarów GPS na
lądzie oraz pomiarów ciśnienia wywie­
ranego na dno morza dowodzą, że
czapy lodowe Grenlandii i  zachodniej
Antarktydy topią się o  połowę wolniej,
niż przewidywano.
We wrześniowym numerze Nature
Geoscience opublikowano wyniki badań
przeprowadzonych przez wspólny ame­
rykańsko‑holenderski zespół składają­
cy się z  naukowców z  amerykańskiego
Laboratorium Napędu Odrzutowego
(Jet Propulsion Laboratory), Uniwersy­
tetu Technicznego Delft w  Holandii
oraz Holenderskiego Instytutu Badań
Przestrzeni Kosmicznej.
Pierwotnie zakładano, że lód czapy
grenlandzkiej będzie topił się w tempie
230 gigaton (230 000 miliardów kilogra­
mów) rocznie, co dawałoby średni przy­
rost globalnego poziomu mórz w wyso­
kości około 0,75 milimetra rocznie. Dla
zachodniej Antarktydy przewidywano
132 gigatony rocznie. Tymczasem oka­
zało się, że te wyniki nie były właściwie
skorygowane o wartość glacjalnej izosta­
tycznej poprawki przewidującej „odpro­
stowywanie się” ziemskiej skorupy w wy­
niku topnienia potężnych czap lodowych
pochodzących z  ostatniego głównego
zlodowacenia, które miało miejsce oko­
ło 20 000 lat temu.
Jeden z naukowców, dr Bert Verme­
ersen z  Uniwersytetu Technicznego
Delft, wyjaśnia: „Poprawki na defor­
macje skorupy ziemskiej mają znaczny
wpływ na szacunek ilości lodu, który ma
się stopić każdego roku. Doszliśmy do
wniosku, że czapy lodowe Grenlandii
i zachodniej Antarktydy topią się o po­
łowę wolniej, niż pierwotnie zakładano”.
Zgodnie z  ich obserwacjami średni
przyrost poziomu mórz wskutek topnie­
nia czap lodowych jest również mniejszy
od przewidywanego.

A

(Źródło: ScienceDaily.com, 7  września 2010,
www.sciencedaily.com/releases/2010/09/10
0906085152.htm)

powrót do strony tytułowej

ODKRYCIE SUPERSZYBKIEJ ZMIANY
MIEJSC POŁOŻENIA BIEGUNÓW ZIEMI
iemskie bieguny magnetyczne za­
mieniają się miejscami co 300 000
lat i proces ten trwa około 5000 lat.
W  roku 1995 w  stanie Oregonie
w  USA odkryto starożytny potok lawy
o  niezwykłym wzorze magnetycznym.
Sugeruje on, że ówczesne pole ma­
gnetyczne przemieszczało się dziennie
o  sześć stopni, czyli około 10 000 razy
szybciej niż normalnie.
„Mało kto w  to wierzy” –  powiada
Scott Bogue z Occidental College w Los
Angeles.
Obowiązujące modele jądra Ziemi
wykluczają takie szybkie zmiany miejsc
biegunów i  jest to już drugi przypadek
znalezienia tego rodzaju danych.
Scott Bogue i  jego współpracownik
Jonathan Glen ze Służby Geologicznej
Stanów Zjednoczonych (United States
Geological Survey) w  Menlo Park
w  Kalifornii twierdzą, że drugie ślady
tego typu znaleźli w Nevadzie.
Struktura lawy sugeruje, że w  ciągu
jednego roku ziemskie pole magnetycz­
ne zmieniło kierunek o 53 stopnie. Przy
tym tempie pełna zmiana miejsc poło­
żenia biegunów trwałaby niecałe cztery
lata. Te dane można zinterpretować tak­
że w inny sposób.
„To mogło być chwilowe gwałtowne
przyśpieszenie, które mogło stanowić
zaburzenie jednostajnego przemieszcza­
nia się pola” – oświadczył Bogue.
Ziemia spóźnia się z zamianą miejsc
położenia biegunów i  gwałtowne prze­
mieszczenia pola wywołałyby powszech­
ny chaos, na przykład w nawigacji i w mi­
gracji ptaków.

Z

(Źródło: NewScientist.com, 3  września 2010,
www.newscientist.com/article/mg20727765.
000‑second‑superfast‑flip‑of‑earths‑poles‑found.html)

NOBLISTA ODKRYWA NAUKOWE
PODSTAWY HOMEOPATII
odczas gdy Brytyjskie Towarzystwo
Medyczne nawołuje do położenia
kresu finansowaniu homeopatii z  pie­
niędzy publicznych przy wtórze krytyków
określających ją jako kompletną bzdurę,
laureat Nagrody Nobla, francuski wiru­
solog profesor Luc Montagnier, zaszo­
kował innych laureatów Nagrody Nobla
oraz medyczny establishment, oświad­
czając, że odkrył, iż woda zachowuje pa­
mięć nawet po wielu rozcieńczeniach.
Do momentu badań Montagniera ze­
spół lekarzy i naukowców reprezentują­
cych oficjalną medycynę utrzymywał, że
nie ma naukowego potwierdzenia na to,
iż stosowane w homeopatii wielokrotne

P

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

WIEŚCI Z GLOBALNEJ WIOSKI
rozcieńczenia mogą działać. Ten pogląd
wyrastał częściowo z braku zrozumienia,
a  w  jeszcze większym stopniu z  chęci
zahamowania wzrostu popularności
homeopatii i  wyeliminowania jej jako
konkurencji dla oficjalnej medycyny
wzorem tego, co sto lat temu stało się
w Stanach Zjednoczonych.
Jedna z  podstawowych zasad home­
opatii głosi, że potencja substancji ro­
śnie wraz ze wzrostem jej rozcieńczenia.
Montagnier odkrył, że roztwory zawie­
rające DNA wirusów i  bakterii „mogą
emitować fale radiowe niskiej częstotli­
wości” i że takie fale wpływają na znaj­
dujące się wokół nich molekuły, zmie­
niając je w  zorganizowane struktury.
Z  kolei te molekuły także emitują fale
i Montagnier odkrył, że te fale utrzymu­
ją się w wodzie nawet po wielokrotnym
rozcieńczeniu. Dla kogoś niezorien­
towanego w  temacie może to niewiele
znaczyć, jednak dla naukowca oznacza,
że homeopatia może mieć naukowe uza­
sadnienie.
W Wielkiej Brytanii szacuje się, że ry­
nek homeopatii rośnie rocznie o 20 pro­
cent. Ponad 30 milionów ludzi w Europie
stosuje homeopatyczne leki. Homeopatię
w Wielkiej Brytanii popiera książę Karol
i  to właśnie lekarz homeopata jest na­
dwornym lekarzem rodziny królewskiej
od końca XIX wieku.
Mimo iż homeopatia odradza się
i  zyskuje na popularności w  Stanach
Zjednoczonych, znacznie bardziej po­
pularna jest w  innych częściach świata.
W  Indiach homeopatię stosuje w  przy­
bliżeniu 130 milionów ludzi. W Brazylii
jest ona uznana jako specjalizacja lekar­
ska i około 15 000 lekarzy posiada certy­
fikaty specjalisty w tej dziedzinie.
Druga połowa XIX wieku była zło­
tym okresem rozkwitu homeopatii
w  Stanach Zjednoczonych. Normalni
(alopatyczni) lekarze nie byli w  stanie
z  nią konkurować. W  roku 1902 prak­
tykujący homeopaci, których było około
15 000, zarabiali siedmiokrotnie więcej
od alopatów. W roku 1849 w czasie epi­
demii cholery homeopaci z  Cincinnati
prowadzili rygorystyczne wykazy, z któ­
rych wynika, że stracili zaledwie 3  pro­
cent swoich pacjentów, podczas gdy alo­
paci od 16 do 20 razy więcej.
Wiele wysoko postawionych osób,
zarówno w  przeszłości jak i  obecnie,
wybrało homeopatię jako swoją tera­
pię, w  tym kilku prezydentów Stanów
Zjednoczonych. Wiele amerykańskich
literackich znakomitości było jej zwolen­
nikami i często o niej pisało, w tym Ralph
Waldo Emerson, Henry Wadsworth
Longfellow, Louisa May Alcott, Na­tha­

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

niel Hawthorne i Mark Twain. W Euro­
pie pisali o niej, między innymi, Goethe,
Arthur Conan Doyle, Alfred Tennyson
i George Bernard Shaw.
Na początku XX wieku Amery­kań­
skie Towarzystwo Medyczne (AMA)
oskarżyło homeopatów o  to, że ich
konkurencja znacznie obniża zarob­
ki lekarzy. Dzięki dotacjom Johna
D.  Rockefellera i  Fundacji Carnegie
AMA udało się stłumić i  w  końcu wy­
eliminować homeopatię oraz inne na­
turalne i alternatywne metody leczenia.
Liczba 22  medycznych homeopatycz­
nych uczelni, które cieszyły się ogrom­
nym powodzeniem w roku 1900, w roku
1923 skurczyła się do 2. Do roku 1950
wszystkie uczelnie nauczające home­
opatii zostały zamknięte.
Co zakrawa na ironię, John D.  Ro­
ckefeller był zagorzałym zwolennikiem
homeopatii. Określał ją jako „postę­
powy i  agresywny krok w  medycynie”.
Rockefeller dożył sędziwego wieku
99 lat stosując w drugiej połowie swoje­
go życia wyłącznie homeopatię.
(Źródło: Tony Isaacs, „Nobel Scientist Discovers
Scientific Basis of Homeopathy”, 5 października 2010, www.naturalnews.com/029940_homeopathy_scientist.html)

KUBA ZAPOBIEGA EPIDEMII STOSUJĄC
HOMEOPATIĘ
godnie z  doniesieniem homeopa­
tycznej konferencji w  Hawanie na
Kubie (patrz pełne doniesienie www.
finlay.sld.cu/nosodes/en/Progra­ma­NO­
SODES2008Eng.pdf) w  latach 2007–
2008 kubańskim badaczom medycznym
udało się zapobiec przy pomocy home­
opatii corocznemu wybuchowi krętko­
wicy w  dwóch regionach liczących łącz­
nie pięć milionów mieszkańców.
Stosując homeoprofilaktykę będącą
homeopatycznym ekwiwalentem szcze­
pionki, przygotowano i  podano nosoda
(w  homeopatii odpowiednik szczepionki
wytwarzany z  zakażonych lub patologen­
nych produktów – przyp. tłum.) krętkowi­
cy razem z ekstraktem kwiatowym Bacha
jako środek przeciwko typowym mental­
nym i emocjonalnym skutkom tej choroby.
Dawki wyżej wymienionych środków
podano w  ciągu miesiąca 5  milionom
osób, co spowodowało ograniczenie wy­
stępowania choroby do 10 przypadków,
z których żaden nie był śmiertelny.

Z

CYTATY, MAKSYMY
Tylko łotry kradną auta. Uczciwi
ludzie po prostu nie płacą rat.
Jacques Tati
powrót do strony tytułowej

Wcześniej, wskutek konwencjonalne­
go leczenia szczepionką dochodziło do
tysięcy infekcji, z  których pewna część
kończyła się śmiercią. Koszt szczepion­
ki wynosił 2 miliony dolarów, natomiast
homeopatycznego roztworu zaledwie
10 procent tej sumy.
(Źródło: http://avilian.co.uk/2009/01/cuba‑
prevents‑annual‑epidemic‑among‑5m‑people
‑using‑homeopathy/comment‑page‑1/#comment‑2477)

ZDEMASKOWANIE ASPARTAMU
roducenci dominującego na świe­
cie słodzika mają tajemnicę, która
nie należy jednak do słodkich. Okazało
się, że stosowany na całym świecie w ty­
siącach produktów sztuczny słodzik
o  nazwie aspartam jest wytwarzany
z pomocą genetycznie modyfikowanych
bakterii. Co jest jeszcze bardziej szoku­
jące, to okres, od jakiego ta informacja
jest znana. Gazeta The Independent była
pierwszą, która w  roku 1999 opubliko­
wała artykuł obnażający obrzydliwy pro­
ces wytwarzania aspartamu. Co zakra­
wa na ironię, tego odkrycia dokonano,
mniej więcej, w tym samym czasie, kiedy
przywódcy bogatego świata spotkali się
na szczycie G8 w celu przedyskutowania
bezpieczeństwa genetycznie modyfiko­
wanej żywności.
Przeprowadzone w  roku 1999 śle­
dztwo ustaliło, że największa na świecie
biotechnologiczna korporacja Mon­
santo często stosuje w swoich amerykań­
skich zakładach do produkcji aspartamu
genetycznie modyfikowane bakterie.
Końcowy rezultat jest fuzją dwóch naj­
większych zagrożeń dla zdrowia, jakie
kiedykolwiek wdarły się do przemysłu
spożywczego –  sztucznych słodzików
i  szeregu genetycznie modyfikowanych
organizmów. Oba wywołały zakrojoną na
szeroką skalę debatę, zaś aspartam stał
się obiektem wielu kongresowych prze­
słuchań i krytyki naukowców. Naukowcy
i  działacze ruchu na rzecz zdrowia nie
są jednak jedynymi, którzy sprzeciwiają
się aspartamowi. FDA (Food and Drug
Administration –  Urząd ds.  Żywności
i Leków) zalała lawina skarg konsumen­
tów używających NutraSweetu, który
jest handlową nazwą aspartamu i neota­
mu. Od roku 1992 FDA nie dokumentu­
je już raportów w tej sprawie.
W  procesie wytwarzania aspartamu
następuje łączenie aminokwasu zwa­
nego fenyloalaniną z  kwasem aspa­
raginowym. Zsyntetyzowany po raz
pierwszy w roku 1965 aspartam potrze­
buje bakterii jedynie do wytworzenia
fenyloalaniny. W  Monsanto odkryto,
że genetycznie modyfikując te bakterie

P

NEXUS • 5

WIEŚCI Z GLOBALNEJ WIOSKI
można przyśpieszyć wytwarzanie fe­
nyloalaniny. W  opublikowanym przez
The Independent artykule Monsanto
otwarcie przyznaje, że ich zmutowane
bakterie stanowią podstawowy element
w procesie wytwarzania aspartamu.
„Posiadamy dwa szczepy bakterii
–  jeden zmodyfikowany w  sposób tra­
dycyjny i drugi genetycznie, który posia­
da zmodyfikowany enzym i  jeden inny
aminokwas” –  oznajmił przedstawiciel
Monsanto.
Przeprowadzono wiele badań doty­
czących genetycznych manipulacji, z któ­
rych wynika wiele ponurych wniosków.
W jednych z nich ustalono, że im więcej
genetycznie modyfikowanej kukury­
dzy dawano myszom do jedzenia, tym
mniej miały one potomstwa. Z  innych
badań, których wyniki opublikował ma­
gazyn International Journal of Biological
Sciences, wynika, że pierwszymi narzą­
dami, w  których w  pierwszej kolejności
wystąpiły problemy po zjedzeniu gene­
tycznie modyfikowanej żywności, były
te, które zwykle pierwsze reagują na za­
trucia pokarmowe. Z tych samych badań
wynika, że genetycznie modyfikowana
żywność nie powinna trafić do handlu.
„Po raz pierwszy na świecie udowod­
niliśmy, że genetycznie modyfikowana
żywność nie jest wystarczająco zdrowa
i  że nie nadaje się do komercjalizacji.
[...] W  przypadku wszystkich trzech ge­
netycznie modyfikowanych organizmów
w  nerkach i  wątrobie, które są główny­
mi organami reagującymi na chemiczne
zatrucia pokarmu, wystąpiły problemy”
– stwierdził Gilles‑Eric Seralini, ekspert,
członek Komisji ds.  Ponownej Oceny
Biotechnologii.
Zainteresowanie grup konsumentów
skupia się obecnie na ustaleniu, czy inne
produkty mają dołączone potajemnie
genetycznie modyfikowane składniki.
Z uwagi na to, że DNA końcowego pro­
duktu nie ulega zmianie, kiedy stosuje
się genetycznie modyfikowane bakterie,
trudno jest to rozpoznać. Przy sprzeci­
wie FDA wobec znakowania genetycz­
nie modyfikowanych łososi określenie,
czy dany produkt zawiera genetycznie
modyfikowane składniki, staje się nie
lada wyzwaniem. Konsumenci sprzeci­
wiają się anonimowemu włączaniu ge­
netycznie modyfikowanych składników.
Jednocześnie rośnie liczba produktów

CYTATY, MAKSYMY
Szczęście polega na tym, że ma się
dobre zdrowie i złą pamięć.
Ingmar Bergman
6 • NEXUS

wolnych od genetycznie modyfikowa­
nych organizmów.
„Społeczeństwo chce wiedzieć i  ma
do tego prawo” –  oświadczył Marion
Nestle, profesor ds. żywienia z Wydziału
Zdrowia Publicznego na Uniwersytecie
Nowojorskim.
Obnażenie tajnego procesu wytwa­
rzania aspartamu stanowi kolejne przy­
pomnienie, że należy wystrzegać się
sztucznych słodzików i że człowiek powi­
nien wybierać ich naturalne odpowied­
niki, takie jak cukier palmowy, ksylitol
(cukier brzozowy) lub stewia miodowa.
(Źródło: Anthony Gucciardi, „Aspartame exposed – GM Bacteria used to create deadly sweetener”, 5 stycznia 2011, www.naturalnews.
com/030918_aspartame_GM_bacteria.html)

ASPARTAM POWODUJE PRZEDWCZESNE
PORODY
ak wynika z  badań sponsorowanych
przez Unię Europejską, których wy­
niki opublikował amerykański magazyn
medyczny American Journal of Clinical
Nutrition, regularne spożywanie sztucz­
nych słodzików przez kobiety w  ciąży
zwiększa ryzyko wystąpienia przedwcze­
snego porodu.
Badacze przeprowadzili wywiady
z prawie 60 000 Dunek w ciąży, pytając je
o rodzaj spożywanych przez nie napojów
niskokalorycznych, po czym porówna­
li wyniki tych wywiadów z  przebiegiem
ich porodów. Okazało się, że codzienne
picie jednej puszki dietetycznego (ni­
skokalorycznego) napoju gazowanego
zwiększało o 38 procent ryzyko wystąpie­
nia przedwczesnego porodu w  porów­
naniu z  kobietami, które nigdy ich nie
piły, natomiast codzienne picie czterech
lub więcej puszek tego rodzaju napojów
zwiększało to ryzyko o 78 procent.
Poród określa się jako przedwczesny,
jeśli wystąpił przed 38  tygodniem ciąży
(normalna ciąża trwa 40 tygodni).
Nie wykryto związku pomiędzy na­
pojami słodzonymi cukrem i  występo­
waniem przedwczesnego porodu, co
sugeruje, że czynnikiem sprawczym
mogą być tu sztuczne słodziki. Badacze
sugerują, że przedwczesne porody mogą
być rezultatem działania neurotoksyny
o nazwie metanol, która powstaje w wy­
niku rozkładu sztucznych słodzików.
Innym równie toksycznym związkiem
powstającym podczas ich rozkładu jest
formaldehyd.
Wcześniejsze badania wykazały, że
sztuczny słodzik o nazwie sacharyna od­
kłada się w łożysku.
„Rozsądek nakazuje, by kobiety
w  ciąży ograniczyły picie tego rodzaju
napojów oraz spożywanie pokarmów za­

J

powrót do strony tytułowej

wierających sztuczne słodziki” – oświad­
czył Erik Millstone z  Uniwersytetu
w Sussex.
Mary Ellen Sherry z  Ośrodka
Medycznego Uniwersytetu Tennessee
podchodzi do wyników tych badań
z większym dystansem: „Jest wiele przy­
czyn przedwczesnych porodów. Mogą
nimi być na przykład uboga dieta albo
niedowaga”. Przekonuje ona kobiety,
by jeszcze przed zajściem w  ciążę dba­
ły o swój organizm i stosowały zrówno­
ważoną dietę zapewniającą dużą ilość
protein, wapnia i kwasu foliowego. Jeśli
chodzi o  włączenie do diety napojów
gazowanych, podkreśla, że nie zawiera­
ją one żadnych składników odżywczych
i że rezygnując z nich nic się nie traci.
„Jeśli ktoś boi się ich, niech z  nich
zrezygnuje” –  oświadczyła Mary Ellen
Sherry. – „Z tych napojów bardzo łatwo
zrezygnować”.
(Źródło: David Gutierrez, „Aspartame causes
premature births”, 2  listopada 2010, www.
naturalnews.com/030259_aspartame_premature_births.html)

ZWIĄZEK PORONIEŃ I PORODÓW
MARTWYCH PŁODÓW ZE SZCZEPIONKĄ
PRZECIWKO WIRUSOWI H1N1
zokujący raport amerykańskiej
Krajowej Koalicji Zorganizowanych
Kobiet (National Coalition of Organized
Women; w  skrócie NCOW) prezentuje
dane pochodzące z dwóch różnych źró­
deł, które dowodzą, że szczepienia prze­
ciwko wirusowi H1N1 przeprowadzone
w  latach 2009–2010 przyczyniły się do
około 1588 poronień i  porodów mar­
twych płodów, przy czym maksymalne
dane szacunkowe podają, że tego rodza­
ju przypadków mogło być aż 3587.
NCOW podkreśla także niepokoją­
cy fakt, że amerykańska agencja rządo­
wa CDC (Centers for Disease Control
and Prevention –  Centra Zwalczania
i Zapobiegania Chorobom) nie poinfor­
mowała swoich dostawców szczepionek
o  napływaniu danych mówiących o  po­
dejrzeniu istnienia związku między zgo­
nami płodów a  szczepionką A‑H1N1,
nie mówiąc już o zdrowiu samych kobiet
w ciąży.
Do określenia liczby poronień i uro­
dzeń martwych płodów zastosowano
statystyczne metody podwójnego wyła­
wiania. W  typowym przypadku nawet
tak zwane „pełne” badania przeprowa­
dzone przez CDC wykazały pominięcie
od 10  do 90  procent faktycznych przy­
padków z  powodu ich rozmyślnego za­
tajenia.

S

(Źródło: ProgressiveConvergence.com, 17 września 2010)

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

WIEŚCI Z GLOBALNEJ WIOSKI
OSZUSTWO Z PLACEBO WSTRZĄSA
POSADAMI WSPÓŁCZESNEJ NAUKI
ostatnich kilku dekadach przepro­
wadzono tysiące prób klinicznych,
w  których porównywano działanie far­
maceutyków w  odniesieniu do placebo.
Otóż, okazuje się, że wyniki tych badań
są całkowicie nienaukowe i  można wy­
rzucić je do kosza. Dlaczego? Powodem
jest to, że zamiast placebo stosowano
coś, co nim nie jest. To sprawia, że te ba­
dania są z naukowego punktu widzenia
bezwartościowe.
Do takiego właśnie wniosku doszli na­
ukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego,
którzy opublikowali swoje odkrycie
w  październikowym numerze Annals of
Internal Medicine. W  ramach przepro­
wadzonego przez siebie badania doko­
nali przeglądu 167 prób kontrolowanych
przy pomocy placebo, których wyniki
opublikowano w latach 2008–2009 w re­
cenzowanych przez środowisko magazy­
nach medycznych, i ustalili, że w 92 pro­
centach tych prób nie zadano sobie
nawet trudu, aby podać skład pigułek
stosowanych jako placebo.
Dlaczego to jest takie ważne? Otóż
dlatego, że pigułki placebo mają być
bierne. Jednak, jak się okazuje, nic nie
jest bierne –  nawet zawierające cukier
tak zwane „cukrowe pigułki”, albowiem
cukier nie jest obojętny. Jeśli ktoś pro­
wadzi próby na pacjentach chorych na
cukrzycę, testując efektywność leku
przeciwko cukrzycy w  odniesieniu do
placebo, wówczas taka próba kliniczna
wykaże, że lek jest lepszy od niego, jeśli
były nim cukrowe pigułki.
W niektórych przypadkach jako pla­
cebo wykorzystuje się oliwę z  oliwek,
która może wspomagać serce, w innych
–  częściowo uwodornione oleje, które
z kolei szkodzą sercu. Jedynie w 8 pro­
centach prób klinicznych podano skład
placebo.
Okazuje się, że FDA nie opraco­
wał żadnych zasad dotyczących doboru
i  składu placebo przeznaczonego do
prób klinicznych. Z technicznego punk­
tu widzenia zespół prowadzący testy
mógłby użyć jako placebo oka traszki
lub łap jaszczurki i  nawet nie musiałby
podawać, czego użył.
Od dawna wiemy, że próby kliniczne
są przesiąknięte oszustwami. Co więcej,
większość prób klinicznych wykorzysty­
wanych przez firmy farmaceutyczne do
uzyskania od FDA zgody na wprowadze­
nie ich leków na rynek jest finansowana
przez nie same. Wiadomo również, że
większość prób klinicznych stara się uzy­
skać wyniki, które gwarantują finansowe
korzyści tym, którzy za nie płacą. Co jest

W

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

zatem w  stanie powstrzymać „Wielką
Farmę” (przemysł farmaceutyczny)
przed takim spreparowaniem placebo,
które szkodziłoby pacjentom w  takim
stopniu, by lek, który się z nim porównu­
je, wypadł korzystnie?
Jest faktem, że placebo jest zwykle
dostarczane przez tę samą firmę, któ­
ra finansuje testy. Czy w  tym równaniu
jest jeszcze miejsce na jakieś dodatkowe
szalbierstwo?
Nawiasem mówiąc, własności zasto­
sowanego placebo mają duży wpływ na
to, czy lek zostanie zaaprobowany przez
FDA. Jako kluczową informację przy
podejmowaniu wiążących decyzji FDA
traktuje to, czy lek działa lepiej od place­
bo. To główne kryterium! Jeśli lek działa
zaledwie o  5  procent lepiej od placebo,
mówi się o nim, że jest „efektywny” (czy­
li że „działa”). Jest tak nawet wtedy, gdy
placebo zostało tak dobrane i użyte, aby
lek okazał się w porównaniu z nim dobry.
Rzecz w tym, że przy braku zasad do­
tyczących placebo żadna z prób klinicz­
nych kontrolowanych przez porównanie
z placebo nie ma wartości naukowej.
To zadziwiające, jak medyczni na­
ukowcy stają się stanowczy i nieprzejed­
nani, kiedy atakują homeopatię, trąbiąc
przy tym, że ich własne leki „opierają się
na złotej zasadzie naukowego dowodu”,
ale kiedy się temu dobrze przyjrzy, oka­
zuje się, że ich naukowe dowody to czy­
sta szarlataneria zmieszana z  odrobiną
pobożnych życzeń i szczyptą pseudonau­
kowego bełkotu odziana we frazeologię
scjentystycznego języka.
„Wielka Farma” i  FDA oparły cały
swój system naukowego dowodzenia
na oszustwie, któremu na imię placebo!
A skoro placebo nie jest placebo, to na­
ukowy dowód nie jest naukowy.
(Źródło: Mike Adams, „Placebo fraud rocks
the very foundation of modern medical science; thousands of clinical trials invalidated”,
28  października 2010, www.naturalnews.
com/030209_placebo_medical_fraud.html)

BADANIA DOWODZĄ, ŻE RAK JEST
CHOROBĄ BĘDĄCĄ DZIEŁEM CZŁOWIEKA
o zbadaniu szczątków prawie 1000
mieszkańców starożytnego Egiptu
i  Grecji naukowcy doszli do wniosku,
że rodzaj diety, skażenie środowiska
i współczesny tryb życia są tym, co odpo­
wiada za szerzenie się raka.
Zespół z  Uniwersytetu w  Manche­
sterze przeanalizował literaturę medycz­
ną z  tamtych czasów w  poszukiwaniu
opisów objawów raka oraz zbadał za­
chowane do dziś szczątki ciał pod kątem
oznak tej choroby. Po raz pierwszy uda­
ło się im zidentyfikować przypadek raka

P

powrót do strony tytułowej

w  jednej z  egipskich mumii, ale jak się
później okazało, był to jedyny przypadek
tej choroby, na jaki udało się im natrafić.
Mając to na względzie, badacze doszli
do wniosku, że rak występował rzadziej,
niż pierwotnie przypuszczano.
„W  społecznościach uprzemysłowio­
nych liczba przypadków raka ustępuje
jedynie liczbie przypadków choroby ser­
cowo‑naczyniowej” – oświadczyła kieru­
jąca badaniami profesor Rosalie David.
–  „W  starożytności rak był zjawiskiem
bardzo rzadkim. Nie było niczego w śro­
dowisku naturalnym, co mogłoby go
wywoływać. Zatem musi to być choroba
wywołana wskutek działalności człowie­
ka, w  tym przez skażenie środowiska,
zmianę diety i stylu życia”.
Zespół dokładnie prześledził rozwój
raka w  ostatnich 3000 lat –  w  znacznie
dłuższej perspektywie czasowej od in­
nych badań. Okazało się, że rak zaczął
występować jako pospolita choroba do­
piero w XVIII wieku, zaś częstość jego
występowania wzrosła dramatycznie
w XX wieku.
Kilku krytyków usiłowało podważyć
wyniki tych badań, przekonując, że nasi
starożytni przodkowie żyli zbyt krótko,
aby rak mógł się u nich rozwinąć. Jednak
badacze obalili tę sugestię, dowodząc, że
starożytni Egipcjanie cieszyli się długim
życiem, wystarczającym do wykształcenia
u  nich innych chorób chronicznych, ta­
kich jak miażdżyca tętnic i osteoporoza.
Co ciekawe, żadna z głównych orga­
nizacji dobroczynnych zajmujących się
rakiem nie zadała sobie trudu, aby sko­
mentować wyniki tych badań. Ten mini­
przemysł oskarżany o istnienie tylko po
to, by służyć firmom farmaceutycznym,
które wspierają go finansowo, uparcie
dystansuje się od badań, które popiera­
ją zapobieganie rakowi, skupiając swoją
uwagę wyłącznie na bardziej zaawanso­
wanych i  lukratywnych sposobach „le­
czenia” tej choroby.
„Te badania są bardzo ciekawą lektu­
rą” – stwierdziła dr Rachel Thompson ze
Światowej Fundacji Badań Raka (World
Cancer Research Fund), komentując
ich wyniki. – „Mniej więcej jedna na trzy
osoby zamieszkałe w  Wielkiej Brytanii
zachoruje na raka, co oznacza, że jest
to stosunkowo powszechna choroba.
Naukowcy utrzymują obecnie, że zdro­
wa dieta, regularne ćwiczenia fizyczne

CYTATY, MAKSYMY
Brakiem odwagi jest wiedzieć, co
prawe, lecz tego nie czynić.
Konfucjusz
NEXUS • 7

WIEŚCI Z GLOBALNEJ WIOSKI
i  utrzymywanie zdrowej wagi mogą za­
pobiec około jednej trzeciej przypadków
najpowszechniej występujących rodza­
jów raka. Może więc styl życia naszych
przodków zmniejszał ryzyko zapadnię­
cia na raka”.
Wniosek wypływający z  tych badań
jest zgodny z  rozumowaniem wielu ży­
wieniowych terapeutów na całym świe­
cie, którzy głoszą, że rak jest wynikiem
środowiska jednostki i  można mu za­
pobiegać. Wbrew poglądom wielu tak
zwanych organizacji charytatywnych
zajmujących się rzekomo zwalczaniem
raka wiadomo, że niedobory środków
odżywczych i  szkodliwe działanie wy­
twarzanych przez człowieka toksyn mają
duży wpływ na mechanikę ludzkiego
organizmu. Niniejsze dane pokazują, że
ten efekt może być nawet silniejszy, niż
sądziliśmy.
(Źródło: Marek Doyle, „Cancer is a  man‑made
disease, research concludes”, 11 listopada 2010,
www.naturalnews.com/030363_cancer_origins.html)

PLANETY PODOBNE DO ZIEMI SĄ
POSPOLITYM ZJAWISKIEM W KOSMOSIE
iezbyt daleko poza granicami na­
szego układu słonecznego NASA
odkryła ponad 100 podobnych do Ziemi
planet, co rozbudziło nowe nadzieje na
znalezienie pozaziemskich form życia.
Agencja poinformowała, że sonda
kosmiczna Kepler, której zadaniem jest
szukanie ziemiopodobnych planet, ze­
brała w ciągu sześciu tygodni dane doty­
czące 156 000 gwiazd.
W rezultacie uzyskano dane o pięciu
nowych układach słonecznych w Drodze
Mlecznej oraz 700 ciałach, które mogą
być planetami, spośród których 140
uważa się za podobne do Ziemi. To od­
krycie oznacza, że ich skład pozwala na
rozwój prostych form życia.
Obecnie naukowcy sądzą, że w  Dro­
dze Mlecznej znajduje się około 100 mi­
lionów planet sprzyjających rozwojowi
życia. Co więcej, uważają, że będą w sta­
nie zidentyfikować około 60 takich planet
w ciągu następnych dwóch lat.
„Podczas gdy szczegółowe badania
są jeszcze przed nami, z  dotychczaso­
wych danych wynika, że wiele układów
planetarnych posiada po kilka planet”
– oświadczył dziennikarzom Mail Online
William Borucki, szef misji Kepler.

N

CYTATY, MAKSYMY
Rzeczywistość można zmienić, fikcję trzeba na nowo wymyślać.
Stanisław Jerzy Lec
8 • NEXUS

Jim Kasting, specjalista w  dziedzi­
nie nauk o  Ziemi, uważa, że otaczają
nas dziesiątki możliwych do zasiedlenia
planet. W  swojej książce How to Find
a  Habitable Planet (Jak znaleźć nadają­
cą się do zamieszkania planetę) sugeru­
je, że prawdopodobieństwo istnienia
wokół każdej gwiazdy, którą widzimy
na niebie, planety zdolnej do podtrzy­
mywania życia, jest zadziwiająco duże.
Kasting jest przewodniczącym Grupy
Analitycznej Programu Poszukiwania
Pozasłonecznych Planet NASA.
„Jestem wielkim optymistą” – oświad­
czył Kasting. –  „Sądzę, że Ziemie są
pospolite. Jeśli weźmie się dowolny typ
gwiazdy solarnej, to okazuje się, że praw­
dopodobieństwo znalezienia przy niej
planety podobnej do Ziemi jest stosun­
kowo duże... to prawdopodobieństwo (że
gwiazdę orbituje możliwa do zasiedlenia
planeta) może wahać się w granicach od
10 do 50 procent”.
Teleskop sondy Kepler wpatruje się
w  niewielki wycinek Drogi Mlecznej,
monitorując jasność 156 
000 gwiazd,
które stanowią kroplę w oceanie kosmo­
su. Jeśli te obliczenia okażą się dokład­
ne, proszę sobie wyobrazić, jak wiele
form życia egzystujących na podobnych
do Ziemi planetach może wyprzedzać
nasz prymitywny etap rozwoju.
(Źródła: Nialt Firth, „More than 100 «Earth-like»
planets discovered in past few weeks”, Daily
Mail, 23 lipca 2010; „Earths are common, NASA
scientist says”, Toronto Star, 18 marca 2010)

WIELKIEGO WYBUCHU NIGDY NIE BYŁO
ielki Wybuch –  jedna z  niewie­
lu astrofizycznych teorii, które
zna większość ludzi, zajmuje szczegól­
ne miejsce w  nauce. Mimo to pojawiła
się grupa uczonych, którzy poddają tę
teorię w  wątpliwość, wspierając idee
zawarte w  nowej pracy Wun-Yi Shu
z Państwowego Uniwersytetu Tsing Hua
na Tajwanie. Wun-Yi Shu opracował
nowy, innowacyjny opis Wszechświata,
w  którym czas, przestrzeń i  masa są
powiązane ze sobą nowego rodzaju
względnością.
Zasadniczym elementem koncep­
cji Shu jest to, że czas i przestrzeń są od
siebie zależne i  mogą wzajemnie prze­
kształcać się w  siebie. W  jego koncepcji
czasoprzestrzeni prędkość światła jest
współczynnikiem konwersji pomiędzy
czasem i  przestrzenią. Podobnie masa
i  długość są wzajemnie wymienne w  ra­
mach zależności, w  której czynnik kon­
wersji zależy, zarówno od stałej grawitacji
G, jak i prędkości światła, z których żadne
nie musi być stałe. Inaczej mówiąc, wraz
z  rozszerzaniem się Wszechświata masa

W

powrót do strony tytułowej

i czas przekształcają się w długość i prze­
strzeń i odwrotnie, kiedy kurczy się on.
Wszechświat Shu nie ma początku
ani końca i  charakteryzuje się naprze­
miennymi okresami rozszerzania się
i kurczenia. Shu wykazuje, że takie oso­
bliwości, jak Wielki Wybuch nie mogą
mieć miejsca w kosmosie. W czasie roz­
szerzania się obserwator przebywający
we wszechświecie Shu widziałby dziwny
rodzaj zmiany w postaci przesunięcia ku
czerwieni jasnych obiektów, takich jak
supernowe typu I, kiedy się oddalają.
Zdaniem Shu jego dane dokładnie pa­
sują do obserwacji dokonanych przez
astronomów na Ziemi.
Od czasu odkrycia rosnącego tempa
ekspansji Wszechświata kosmolodzy do­
puszczają się dziwnych manipulacji na
prawach fizyki, aby Standardowy Model
zachował sens. Najczęściej dyskutowa­
nym czynnikiem jest wypełniająca po­
dobno Wszechświat ciemna energia,
która zmusza go do rozszerzania się
z  rosnącą prędkością. Aby ten model
miał sens, ciemna energia musi stanowić
75  procent energii‑masy Wszechświata
i  wzrastać w  fantastycznym tempie, nie
bacząc na prawo zachowania energii.
W  przypadku teorii Shu nie ma po­
trzeby naruszania zasady zachowania
energii, tym niemniej stoi on przed
poważnym problemem w  postaci wyja­
śnienia istnienia i  struktury promienio­
wania kosmicznego tła będącego echem
Wielkiego Wybuchu, które wielu astro­
fizyków uważa za zasadniczy dowód na
to, że Wielki Wybuch miał rzeczywiście
miejsce.
(Źródło: Casey Kazan, „Cosmological Models with
No Big Bang”, http://arxiv.org/abs/1007.1750)

MIĘDZYNARODOWY FUNDUSZ
WALUTOWY STAWIA WYGÓROWANE
ŻĄDANIA SPUSTOSZONEMU PRZEZ
POWÓDŹ PAKISTANOWI
iędzynarodowy Fundusz Walu­
towy (International Mone­
tary
Fund; w skrócie IMF) i Bank Światowy
(World Bank; w skrócie WB) odrzuciły
apel Pakistanu o  uwolnienie funduszy
objętych umową pożyczki z  2008 roku,
dopóki Islamabad nie wdroży radykal­
nych zmian polityki ekonomicznej żąda­
nych przez IMF.
Wcześniej, wiosną tego roku [2010]
Pakistan miał otrzymać transzę w wyso­
kości 1,3 miliarda z pożyczki w wysokości
11,3  miliarda dolarów udzielonej przez
IMF. IMF opóźnił jednak uwolnienie
tych funduszy, ponieważ Islamabad nie
spełnił pewnych warunków, jakimi IMF
obwarował udzielenie pożyczki. Od tego
czasu ponad 20  milionów ludzi i  79  ze

M

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

WIEŚCI Z GLOBALNEJ WIOSKI
124 pakistańskich okręgów administra­
cyjnych w  Dolinie Indusu dotknęły po­
wodzie.
Maurizio Giuliano z  Biura Koor­
dynacji Pomocy Humanitarnej ONZ
opisuje powodzie w  Pakistanie jako
„jedną z  najstraszniejszych humanitar­
nych katastrof w historii ONZ”. Według
Giuliano co najmniej 10 milionów ludzi
straciło dach nad głową. Większość fi­
zycznej infrastruktury kraju, w tym oko­
ło 1000 mostów i 4000 kilometrów auto­
strad, uległo zniszczeniu, podobnie jak
około 23  procent krajowych letnio‑je­
siennych zbiorów.
Rozmowy z  kierownictwem IMF
w  Waszyngtonie zakończyły się pu­
blicznym oświadczeniem dyrektor IMF,
Dominique Strauss‑Kahn, która oznaj­
miła, że IMF nie uwolni ani centa z po­
zostałej kwoty w wysokości 2,6 miliarda
przyznanej w  ramach pożyczki z  roku
2008, dopóki Islamabad nie spełni
przyrzeczenia wdrożenia wymaganych
reform, w tym zniesienia dopłat do cen
energii i wprowadzenia ogólnego podat­
ku od sprzedaży.
Stanowisko Dominique Strauss‑Kahn
poparł prezes Banku Światowego Ro­
bert B.  Zoellick, który podkreślił prio­
rytetową potrzebę wdrożenia przez
Islamabad prorynkowych reform.
(Źródło: WSWS, 10 września 2010, www.wsws.
org/articles/2010/sep2010/paki‑s10.shtml)

FRANCJA I NIEMCY ZMUSZAJĄ GRECJĘ
DO ZAKUPU BRONI
ak utrzymuje jeden z czołowych par­
lamentarzystów Unii Europejskiej,
Francja i  Niemcy publicznie przeko­
nują Grecję o  konieczności dokonania
ostrych cięć w wydatkach na cele publicz­
ne i jednocześnie naciskają na rząd tego
kraju, aby przeznaczył miliardy euro na
zbrojenia.
Daniel Cohn-Bendit, francusko‑nie­
miecki ustawodawca i  przywódca grupy
Zielonych w  Parlamencie Europejskim,
oświadczył, że Paryż i  Berlin starają się
zmusić premiera Jeoriosa A. Papandreou
do wydania skąpych zasobów greckiej go­
tówki na łodzie podwodne, flotę statków
wojennych, helikoptery i  samoloty woj­
skowe.
Cohn‑Bendit oskarża Francję i Niem­
cy o realizowanie swojego wkładu do pa­
kietu ratunkowego przeznaczonego dla
tonącej w  długach greckiej gospodarki
poprzez akceptowanie masowych zaku­
pów broni zamówionej przez poprzedni­
ka premiera Papandreou.
Mimo pogłębiającej się ostatnio bie­
dy oraz znacznego spadku zdolności
kredytowej Grecja wciąż jest jednym

J

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

z  największych w  Europie nabywców
broni starającym się dotrzymywać w tym
zakresie kroku swojemu regionalnemu
rywalowi – Turcji.
(Źródło: DefenseNews.com, 7 maja 2010, www.
defensenews.com/story.php?i=4616433&c=EUR&s=TOP)

WEWNĄTRZ „ŚCIŚLE TAJNEJ AMERYKI”
lipcu [2010 roku] gazeta Wa­
shington Post opublikowała w  ar­
tykule „Ściśle tajna Ameryka” („Top
Secret America”) wyniki swojego docho­
dzenia dotyczącego szeroko zakrojone­
go portretu amerykańskiego – w dużym
zakresie sprywatyzowanego –  establish­
mentu wojskowo‑korporacyjno‑wywia­
dowczego.
Artykuł „Ściśle tajna Ameryka” ba­
zuje na setkach wywiadów przepro­
wadzonych z  przedstawicielami rządu,
zleceniobiorcami i  niezależnymi eks­
pertami oraz na zdjęciach satelitar­
nych, rządowych kontraktach, aktach
własności, materiałach promocyjnych
kontrahentów, zwiadzie fotograficznym
zakładów należących przypuszczalnie do
wywiadu i innych danych.
Ostatecznie autorzy artykułu ustalili,
co następuje.
Według ostatnich oficjalnych danych
budżet wywiadu Stanów Zjednoczonych
wynosi 75  miliardów dolarów –  ponad
2,5  razy więcej niż we wrześniu 2001
roku.
W  dziedzinie bezpieczeństwa kra­
ju i  wywiadu Stany Zjednoczone cał­
kowicie uzależniły się od kontrahen­
tów. Narodowe Biuro Rekonesansu
(National Reconnaissance Office) nie
może nawet wystrzelić satelity bez kon­
trahentów.
Kontrahenci przeniknęli do wszyst­
kich sfer wywiadu, poczynając od ope­
racji lotniczych i  satelitarnych, a  na
ludziach zatrudnionych w  wywiadzie
i  technice informacyjnej kończąc.
Kontrahenci wykonują wszystko, poczy­
nając od werbunku szpiegów i  przesłu­
chiwania więźniów po cywilne konfiska­
ty w wojnie z narkotykami.
Około 110 kontrahentów wykonu­
je w  przybliżeniu 90  procent ściśle taj­
nych zadań. Najwięksi z  nich to Booz
Allen Hamilton, L‑3  Communications,
CSC, Northrop Grumman, General
Dynamics i SAIC. Kontrahenci przejęli
prawie 30 procent zatrudnienia w ame­
rykańskich agencjach wywiadowczych.
W  Departamencie Bezpieczeństwa
Ojczyzny (Department of Homeland
Security) stosunek etatowych pracow­
ników do kontrahentów wynosi pół na
pół. W artykule „Ściśle tajna Ameryka”

W

powrót do strony tytułowej

czytamy, że z  854 000 ludzi dopuszczo­
nych do supertajnych spraw 265 000 to
pracownicy kontraktowi.
Czytamy tam także, że 1931 wywia­
dowczych firm kontraktowych wykonu­
je na rzecz 1271 organizacji rządowych
rozsianych w 10 000 miejsc w całym kraju
prace zaliczane do kategorii „ściśle taj­
ne”, przy czym po zamachach z 11 wrze­
śnia 2001 roku powstało 533 firm kon­
traktowych zajmujących się tego rodzaju
pracami.
W  tym samym artykule znajdujemy
informację mówiącą, że 18  rządowych
organizacji zatrudnia 37  prywatnych
firm do prowadzenia operacji psycho­
logicznych, 16  zatrudnia 50  prywatnych
firm do realizowania „specjalnych ope­
racji wojskowych” (oddziały antyterro­
rystyczne i  wyspecjalizowane jednostki
do prowadzenia niekonwencjonalnych
operacji etc.), a 14 zatrudnia 50 prywat­
nych firm do realizowania ściśle tajnych
konwencjonalnych operacji wojskowych.
Ściśle tajne zadania nie są zarezerwo­
wane wyłącznie dla znanych graczy, takich
jak CIA, Pentagon, NSA i FBI. Zapewne
nie jednego zdziwi informacja, że De­
partament Mieszkalnictwa i  Rozwoju
Miast (Department of Housing and Urban
Development), Służba Połowu i  Dzikiej
Przyrody Stanów Zjednoczonych (US
Fish and Wildlife Service), Departament
Pracy (Department of Labour) oraz
Służba Inspekcji Pocztowej USA (US
Postal Inspection Service) również wyko­
nują ściśle tajne prace.
Gazeta Washington Post donosi, że
w reakcji na zamachy z 11 września 2001
roku stworzono lub zreorganizowano co
najmniej 263 organizacje wywiadowcze.
W roku 2004 rząd Busha powołał do życia
Biuro Dyrektora Państwowego Wywiadu
(Office of the Director of National In­
telligence; w skrócie ODNI), którego za­
daniem jest nadzorowanie szeroko zakro­
jonych działań. Niestety, ODNI nie może
pochwalić się szczególnymi sukcesami,
częściowo dlatego, że nie posiada ono
uprawnień do prawnej lub budżetowej
kontroli agencji, które ma rzekomo nad­
zorować. Nie jest tajemnicą, że CIA uda­
remnia działania ODNI poprzez nadawa­
nie dokumentom stopnia tajności, który
uniemożliwia ODNI dostęp do nich.
(Źródło: Lindsay Beyerstein, AlterNet, 28 sierpnia 2010, www.alternet.org/story/148007)

CYTATY, MAKSYMY
W chwili, w której umiera dziecko, zaczyna się starość.
François Mauriac
NEXUS • 9

Imperialna anatomia
al-Qaidy
W celu zachowania
większej dyskrecji
w zakresie działań
operacyjnych CIA
zainicjowała
utworzenie
koalicji agencji
wywiadowczych,
której zadaniem
jest finansowanie
i organizowanie
międzynarodowych
grup terrorystycznych,
w tym talibów
i al-Qaidy.

Andrew Gavin Marshall
Copyright © 2010
Centre for Research on Globalization
Montreal
Kanada

www.globalresearch.ca
Tytuł oryginalny: „The Imperial Anatomy of Al‑Qa‑
ida”, (Nexus, vol. 17, nr 6)

10 • NEXUS

Niniejszy artykuł jest zredagowaną pierwszą z trzech części opracowania „The Imperial
Anatomy of Al‑Qaeda: The CIA’s Drug‑Running Terrorists and the «Arc of Crisis»” („Imperialna anatomia al‑Qaidy – narkotykowi terroryści CIA i «Łuk Kryzysu»”), w którym
jego autor analizuje geopolityczne i historyczne źródła oraz naturę tego, co znamy dziś
pod nazwą al‑Qaidy, która w rzeczywistości jest anglo‑amerykańską siecią wywiadowczą o  terrorystycznym charakterze używaną do wspierania amerykańskich i  natowskich celów w różnych częściach świata.

Klub Safari
roku 1974 po podaniu się do dymisji Nixona nowym prezydentem Stanów
Zjednoczonych został Gerald Ford. Henry Kissinger utrzymał się na sta­
nowisku sekretarza stanu (odpowiednik ministra spraw zagranicznych w innych
krajach – przyp. tłum.), niemniej Ford wprowadził do swojego rządu dwie osoby,
które odegrały w późniejszych latach znaczącą rolę w amerykańskim imperium:
Donalda Rumsfelda jako szefa prezydenckiej administracji i Dicka Cheneya jako
zastępcę asystenta prezydenta. Wiceprezydentem został Nelson Rockefeller, brat
Davida Rockefellera. Kiedy Donald Rumsfeld awansował na sekretarza obrony,
Dick Cheney przeszedł na stanowisko szefa prezydenckiej administracji. Ponadto
Ford mianował George’a H.W. Busha na dyrektora CIA.
W roku 1976 stworzono koalicję agencji wywiadowczych o nazwie Klub Safa­
ri (Safari Club), co zapoczątkowało dyskretną i ściśle tajną koordynację działań
różnych agencji wywiadowczych, która miała przetrwać dziesiątki lat. Klub po­
wstał w czasie, gdy CIA była uwikłana w skandal Watergate i kongresowe śledz­
two w sprawie jej tajnych działań, co zmusiło ją do jeszcze większego utajnienia
swoich poczynań.
W roku 2002 szef saudyjskiego wywiadu, książę Turki bin Faisal, wygłosił prze­
mówienie, w którym oświadczył, że w odpowiedzi na żądanie CIA zwiększenia dys­
krecji działań „grupa państw porozumiała się w celu zwalczenia komunizmu i stwo­
rzyła coś, co nazwano Klubem Safari. Do Klubu Safari przystąpiły następujące kraje:
Francja, Egipt, Arabia Saudyjska, Maroko i  Iran” [wówczas jeszcze pod rządami
szacha]...1 Klub Safari potrzebował sieci banków do finansowania swoich operacji
wywiadowczych. Przy oficjalnym błogosławieństwie George’a  H.W.  Busha, szefa
CIA, Kamal Adham [jeden z szefów saudyjskiego wywiadu] zamienił mały pakistań­
ski Międzynarodowy Bank Kredytowo‑Handlowy [Bank of Credit and Commerce
International; w skrócie BCCI] w pralnię pieniędzy o światowym zasięgu, skupując
banki na całym świecie, aby stworzyć największą w historii tajną sieć pieniądza”.2
George H.W.  Bush „cementował silne związki, zarówno z  wywiadem Arabii
Saudyjskiej, jak i z szachem Iranu. Ściśle współpracował z Kamalem Adhamem
z saudyjskiego wywiadu, szwagrem króla Faisala i zarazem osobą blisko związaną
z BCCI”. Wcześniej, w roku 1972, Adham działał jako „łącznik między Henrym
Kissingerem i [egipskim prezydentem] Anwarem Sadatem”. W roku 1976 Iran,
Egipt i  Arabia Saudyjska utworzyły Klub Safari, „aby prowadzić za pośrednic­
twem swoich agencji wywiadowczych operacje, z których realizacją CIA miała te­
raz trudności”. Były one organizowane głównie przez szefa francuskiego wywiadu
Alexandre’a de Marenchesa.3

W

„Łuk Kryzysu” i Irańska Rewolucja
Kiedy w roku 1977 Jimmy Carter został prezydentem Stanów Zjednoczonych,
ściągnął do swojej administracji ponad dwudziestu członków Komisji Trójstronnej,
która stanowiła międzynarodowy zespół doradców stworzony w roku 1973 przez
Zbigniewa Brzezińskiego i  Davida Rockefellera. Brzeziński zaprosił Cartera do
wstąpienia do Komisji Trójstronnej i  kiedy ten został prezydentem, mianował
Brzezińskiego doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego. (Wiele cytatów zamiesz­
powrót do strony tytułowej

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

czonych w  dalszej części artykułu pochodzi z  książki Pete­ z  ropą naftową, ale również dlatego, że to właśnie Chase
ra Dale’a Scotta The Road to 9/11 (Droga do 11 września), obsługiwał wszystkie akredytywy dotyczące zakupu irań­
w której zawarł on, między innymi, wyczerpującą analizę wy­ skiej ropy naftowej.10
Uzyskawszy wskutek nacisków Henry’ego Kissingera,
darzeń prowadzących do Irańskiej Rewolucji oraz jej opis).
W roku 1978 Brzeziński wygłosił przemówienie, w którym Zbigniewa Brzezińskiego i Davida Rockefellera prawo po­
oświadczył, że „Łuk Kryzysu rozciąga się wzdłuż wybrzeży bytu w  Stanach Zjednoczonych, szach spowodował kryzys
Oceanu Indyjskiego w regionie o kruchych społecznych i po­ z  zakładnikami, który zaczął się 4  listopada. Dziesięć dni
litycznych strukturach i o witalnym dla nas znaczeniu zagro­ później Carter zamroził za radą sekretarza skarbu Williama
żonym rozdrobnieniem. Mogący z tego wyniknąć polityczny Millera wszystkie irańskie aktywa znajdujące się w bankach
chaos może zostać wypełniony elementami wrogimi naszym Stanów Zjednoczonych. Tak się składa, że Miller miał po­
wartościom i sympatyzującymi z naszymi adwersarzami”. Łuk wiązania z Bankiem Chase Manhattan.11
W roku 1979 „efektywne ograniczenie dostępu Iranu do
Kryzysu rozciągający się od Indochin po południową Afry­
kę, a  dokładniej, „narody zamieszkujące południowe rubie­ globalnego rynku ropy naftowej sprawiło, że zamrożenie
że Związku Radzieckiego, od subkontynentu indyjskiego do irańskich środków stało się głównym czynnikiem ogrom­
Turcji i dalej na południe przez Półwysep Arabski do Rogu nego wzrostu cen ropy w latach 1979 i 1981”.12 Co więcej,
Afryki [Półwysep Somalijski]” były obszarem szczególnego w roku 1979 firma British Petroleum odwołała główne kon­
zainteresowania Stanów Zjednoczonych. „Środkiem ciężko­ trakty na dostawy ropy naftowej, co w połączeniu z odwoła­
ści tego łuku jest Iran, który zajmuje czwarte miejsce na świe­ niami ogłoszonymi przez Royal Dutch Shell doprowadziło
cie pod względem ilości wydobywanej ropy naftowej i który od do kolejnych podwyżek cen.13  Wraz z  pierwszą dużą pod­
ponad dwóch dekad stanowi cytadelę wojskowej i gospodar­ wyżką cen ropy naftowej z roku 1973 (sprowokowaną przez
czej siły Stanów Zjednoczonych na Środkowym Wschodzie. amerykańskiego sekretarza stanu Henry’ego Kissingera)
Obecnie wygląda na to, że 37‑letnie panowanie szacha Mo­ kraje Trzeciego Świata zostały zmuszone do zaciągania
ogromnych pożyczek w  amerykań­
hammeda Rezy Pahlawiego kończy
skich i europejskich bankach w celu
się wskutek trwających tam od mie­
Stany Zjednoczone pomagały
finansowania rozwoju swoich go­
sięcy niepokojów i rewolucji”.4
potajemnie w przejęciu władzy
spodarek. Przy drugiej szokowej
Wraz z  narastaniem niezado­
podwyżce cen ropy naftowej w roku
wolenia w  regionie „zrodziła się
w Iranie (centrum „Łuku
1979 banki Rezerwy Federalnej
koncepcja użycia przeciwko Związ­
Kryzysu”) przez radykalnych
USA kierowane przez nowego pre­
kowi Radzieckiemu sił islamu.
islamistów, po czym z miejsca
zesa Paula Volckera, który robił
Głosiła ona, że skoro doszło do
zaaranżowały konflikt i wojnę
wcześniej karierę w  Chase Man­
powstania Łuku Kryzysu, to moż­
w tamtym regionie.
hattan pod kierownictwem Davida
na zmobilizować Łuk Islamu, który
Rockefellera, drastycznie podnio­
objąłby Sowietów. To była koncep­
sły stopę procentową z  2  procent
cja Brzezińskiego”.5
W tym miejscu należy podkreślić, że interesy Rockefellera pod koniec lat 1970. do 18  procent na początku lat 1980.
„kierowały polityką USA w Iranie od momentu zamachu sta­ Krajów rozwijających się nie było stać na płacenie tak wy­
nu zorganizowanego w roku 1953 przez CIA”.6 Po ucieczce sokich odsetek od pożyczek i w latach 1980. kryzys długów
szacha z Iranu w Stanach Zjednoczonych kilka wysoko po­ rozciągnął się na cały Trzeci Świat, któremu na pomoc ru­
stawionych osób wywierało naciski na przyznanie mu prawa szyły Międzynarodowy Fundusz Walutowy i  Bank Świato­
pobytu w USA, wśród nich Zbigniew Brzeziński, były sekre­ wy, oferując Programy Przystosowania Strukturalnego, któ­
tarz stanu Henry Kissinger, były mąż stanu i starszy członek re zapewniły Zachodowi kontrolę nad ich gospodarkami.14
Stany Zjednoczone pomagały potajemnie w  przejęciu
Grupy Bilderberg, Komisji Trójstronnej i Rady ds. Stosun­
ków z Zagranicą, a także prawnik Banku Chase Manhattan, władzy w  Iranie (centrum „Łuku Kryzysu”) przez radykal­
nych islamistów, po czym z  miejsca zaaranżowały konflikt
John J. McCloy, no i oczywiście David Rockefeller.7
Bank Chase Manhattan miał w Iranie najbardziej rozle­ i  wojnę w  tamtym regionie. Pięć miesięcy przed najazdem
głe interesy ze wszystkich amerykańskich banków. Prawdę Iraku na Iran w  kwietniu 1980 roku Zbigniew Brzeziński
powiedziawszy, to właśnie szach „zarządził, aby wszystkie otwarcie zadeklarował chęć ścisłej współpracy Stanów Zjed­
główne rachunki jego rządu były prowadzone przez Chase noczony z  Irakiem. Dwa miesiące przed wybuchem wojny
i żeby akredytywy związane ze sprzedażą ropy przechodzi­ Brzeziński spotkał się z  Saddamem Husajnem w  Jordanii
ły wyłącznie przez ten bank. Chase został również agentem i obiecał mu wsparcie w destabilizacji Iranu.15 W czasie po­
i głównym zarządcą pożyczek zaciąganych przez Iran. Krót­ bytu w Jordanii Saddam spotkał się ponadto dzięki pośred­
ko mówiąc, Iran był klejnotem koronnym w międzynarodo­ nictwu króla Jordanii z trzema wysoko postawionymi agen­
tami CIA. Następnie spotkał się z Fahdem, królem Arabii
wym bankowym portfolio Chase”.8
W  lutym 1979 roku Iran podjął „kroki w  celu wprowa­ Saudyjskiej, i  poinformował go o  swoich planach inwazji
dzenia na rynek swojej ropy naftowej niezależnie od za­ na Iran, później spotkał się jeszcze z królem Kuwejtu i jego
chodnich potentatów w handlu nią. Zamrożenie irańskich również poinformował o swoim zamiarze. Uzyskał poparcie
środków finansowych w  roku 1979, podobnie jak w  roku Ameryki oraz finansowe wsparcie i dostawy broni od arab­
1953, spowodowało, że te działania były znacznie utrudnio­ skich krajów wydobywających ropę naftową. Broń dla Iraku
ne”.9 Było to ważne dla Banku Chase Manhattan, nie tylko szła przez Jordanię, Arabię Saudyjską i Kuwejt.16 Wojna cią­
ze względu na powiązania jego rady nadzorczej z  radami gnęła się aż do roku 1988 i pochłonęła ponad milion ofiar.
Takie były początki „strategii napięcia” w  „Łuku Kry­
spółek naftowych, nie mówiąc już o samym Rockefellerze,
patriarsze rodziny, której nazwisko nierozerwalnie łączy się zysu” polegającej na potajemnym wspieraniu w  postaci

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

powrót do strony tytułowej

NEXUS • 11

dostaw broni, szkolenia lub finansowania radykalnych ele­
mentów islamskich, które miały wywoływać konflikty i sze­
rzyć przemoc w tym regionie. Była to realizacja starej rzym­
skiej taktyki divide et impera (dziel i  rządź), której celem
było napuszczanie ludzi przeciwko sobie, tak by nie mogli
zjednoczyć się przeciwko imperium. Ta przemoc i radykal­
ny islamizm dostarczyły później Stanom Zjednoczonym i ich
imperialnym sojusznikom pretekstu do wywołania wojny
i rozpoczęcia okupacji w tym regionie w celu zabezpiecze­
nia ich rozległych gospodarczych i strategicznych interesów.

Hafizullah Amin, jeden z najwyżej postawionych człon­
ków rządu Tarakiego, którego wielu uważa za wtyczkę CIA,
zaaranżował w październiku 1979 roku zamach stanu i „do­
konał egzekucji Tarakiego, następnie zablokował reformy
oraz wymordował, uwięził lub skazał na wygnanie tysiące
jego zwolenników, dążąc do ustanowienia państwa funda­
mentalistycznego islamu. Po dwóch miesiącach został oba­
lony przez pozostałości PDP wsparte przez pewne elementy
wojskowe”.22  Sowieci wkroczyli również po to, by zmienić
Amina, który był uważany za „nieprzewidywalnego i ekstre­
mistę”, na „bardziej umiarkowanego Babraka Karmala”.23
„Łuk Kryzysu” w Afganistanie
Sowiecka inwazja sprowokowała przedstawicieli bezpie­
W roku 1978 postępowy rząd Tarakiego w Afganistanie czeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych do podjęcia
ściągnął na siebie gniew Stanów Zjednoczonych z powodu największej w  historii tajnej operacji. Kiedy w  roku 1981
„jego egalitaryzmu i  kolektywistycznej polityki gospodar­ Ronald Reagan przejął schedę po Jimmym Carterze, tajna
czej”.17 Rząd afgański był szeroko oczerniany na Zachodzie pomoc dla afgańskich mudżahedinów była nie tylko konty­
jako „komunistyczny”, przez co stanowił zagrożenie dla nuowana w  sposób określony przez Brzezińskiego, ale, co
bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych. W  rzeczywistości więcej, uległa zintensyfikowaniu, podobnie jak realizacja
rząd ten prowadził przyjazną politykę i związał się ze Związ­ całej strategii w  „Łuku Kryzysu”. Kiedy Reagana wybra­
kiem Radzieckim, ale nie był komunistyczny.
no na prezydenta, jego wiceprezydentem został George
Kiedy w  roku 1978 ten nowy rząd przejął władzę, Stany H.W.  Bush, który w  czasie rządów Forda był dyrektorem
Zjednoczone prawie natychmiast zaczęły potajemnie wspie­ CIA i pomagał w tworzeniu sieci wywiadowczej Klubu Safa­
rać za pośrednictwem CIA grupy
ri oraz Międzynarodowego Banku
buntowników.18  W  roku 1979 Zbi­
Kredytowo‑Handlowego (BCCI)
Była to realizacja starej
gniew Brzeziński ściśle współpraco­
w  Pakistanie. W  czasie „kampanii
rzymskiej taktyki divide et
wał ze swoim pomocnikiem z  CIA
pomocy afgańskim rebeliantom...
impera (dziel i rządź), której
Robertem Gatesem, obecnym se­
BCCI przekształcił się w  agendę
celem było napuszczanie ludzi
kretarzem obrony, w  realizacji is­
wywiadu Stanów Zjednoczonych”
lamskiej polityki prezydenta Carte­
i  dyrektor CIA „Casey zaczął wy­
przeciwko sobie, tak by nie
ra. W wywiadzie udzielonym w roku
korzystywać zewnętrzne –  saudyj­
mogli zjednoczyć się przeciwko
1998 dla francuskiego tygodnika Le
skie i pakistańskie – filie BCCI do
imperium.
Nouvel Observateur Brzeziński po­
realizowania tego, czego nie udało
wiedział: „Zgodnie z oficjalną wer­
się przeforsować w Kongresie. Pre­
sją historii pomoc CIA dla mudża­
zes BCCI Abedi miał pieniądze na
hedinów zaczęła się w roku 1980, to znaczy po wkroczeniu pomoc” i dyrektor CIA „często spotykał się” z nim.24
sowieckiej armii do Afganistanu 24 grudnia 1979 roku. Jed­
Tak więc w  roku 1981 dyrektor CIA Casey współpra­
nak ściśle ukrywana dotąd prawda wygląda zupełnie inaczej. cował z  saudyjskim księciem Turkim bin Faisalem, który
W rzeczywistości prezydent Carter już 3 lipca 1979 roku pod­ kierował saudyjską agencją wywiadowczą GID, oraz z  pa­
pisał pierwszą dyrektywę tajnej pomocy dla przeciwników kistańską ISI „w  celu stworzenia cudzoziemskiego legio­
prosowieckiego reżymu w Kabulu. Jeszcze tego samego dnia nu muzułmańskiego dżihadu, czyli tak zwanych arabskich
przesłałem mu notkę, w której wyjaśniłem, że moim zdaniem Afgańczyków”. Ten pomysł „narodził się w  Klubie Safari,
ta pomoc spowoduje sowiecką interwencję wojskową”.19
który stworzył szef francuskiego wywiadu Alexandre de
W  dalszej części wywiadu powiedział, że „świadomie Marenches”.25
zwiększył prawdopodobieństwo najazdu przez Sowietów”.
W  roku 1986 CIA poparła plan pakistańskiej agencji
W dniu ich inwazji napisał do Cartera: „Mamy obecnie oka­ wywiadowczej ISI „rekrutacji do afgańskiego dżihadu ludzi
zję dać Związkowi Sowieckiemu jego wojnę wietnamską. z całego świata”.
No i przez prawie dziesięć lat Moskwa musiała prowadzić
W rezultacie „w latach 1986–1992 w obozach w Pakista­
wojnę, która doprowadziła do demoralizacji i ostatecznego nie nadzorowanych przez CIA oraz brytyjskie MI6 i  SAS
upadku sowieckiego imperium”. Kiedy zapytano go o  re­ wyszkolono ponad 100 000 islamskich bojowników w  kon­
perkusje tego wspierania islamskiego fundamentalizmu, struowaniu bomb i innych umiejętnościach z zakresu «czar­
odrzekł: „Co jest ważniejsze dla historii świata? Talibowie nej sztuki», którzy zasilili później szeregi talibów i al‑Qaidy.
czy upadek sowieckiego imperium? Trochę pobudzonych Ich przywódcy byli szkoleni w obozie CIA w Wirginii. Dzia­
muzułmanów czy wyzwolenie Europy Środkowej i  zakoń­ łania te nosiły kryptonim «Operacja Cyklon» i były konty­
czenie zimnej wojny?”20
nuowane jeszcze długo po wycofaniu się sowieckich wojsk
Peter Dale Scott napisał w  The Road to 9/11: „Przez z Afganistanu w roku 1989”.26
wiele pokoleń, zarówno w Afganistanie, jak i w sowieckich
Finansowanie operacji przez CIA „było realizowane po­
muzułmańskich republikach, dominującą formą islamu był przez generała Zia‑ul‑Haqa i ISI w Pakistanie”.27 Co warte
sufizm. Decyzja współpracy z  saudyjskimi i  pakistańskimi wzmianki, Robert Gates, który był wcześniej asystentem
służbami specjalnymi oznaczała, że miliardy dolarów sau­ Brzezińskiego w  Radzie Bezpieczeństwa Narodowego,
dyjskich i CIA zostaną ostatecznie wydane na przedsięwzię­ utrzymał się w rządzie Reagana‑Busha na stanowisku asy­
cia, których celem jest wspieranie globalistycznego i wahha­ stenta dyrektora CIA Caseya, a  obecnie jest sekretarzem
bistycznego dżihadu wiązanego dziś z al‑Qaidą”.21
obrony.

12 • NEXUS

powrót do strony tytułowej

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

Globalny handel narkotykami i CIA
rynku heroiny. Wyładowane bronią ciężarówki CIA jadące
Kluczowym aspektem tajnego finansowania i  szkolenia z  Pakistanu do Afganistanu wracały z  heroiną „chronione
afgańskich mudżahedinów stał się handel narkotykami. przed przeszukaniem papierami wystawionymi przez ISI”.34
Globalny handel narkotykami jest od dawna wykorzystywa­
Haq, cenny nabytek CIA w Pakistanie, „także zajmował
ny przez imperia do podsycania i finansowania konfliktów się handlem narkotykami”, w  który w  „pełni zaangażowa­
w celu zachowania ich imperialnej dominacji.
ny” był bank BCCI. W latach 1980. CIA nalegała na ISI, aby
W  latach 1980. „tajna wojna CIA w Afganistanie prze­ utworzyła „specjalną komórkę zajmującą się wykorzystywa­
kształciła środkową Azję z samowystarczalnej strefy opium niem heroiny do tajnych działań”. „Komórka ta promowała
w głównego dostawcę heroiny na światowy rynek”. „Aż do uprawy maku lekarskiego i ekstrahowanie heroiny na tery­
późnych lat 1970. plemienni rolnicy hodowali na wyżynach torium Pakistanu oraz na kontrolowanych przez mudżahe­
Afganistanu i Pakistanu ograniczone ilości opium i sprze­ dinów regionach Afganistanu w  celu szmuglowania jej na
dawali je karawanom kupieckim udającym się na zachód do kontrolowane przez Sowietów tereny, aby uzależnić od niej
Iranu i na wschód do Indii. W dekadzie tajnej wojny z oku­ ich oddziały”.35
pującą Afganistan sowiecką armią operacje CIA zapewniły
Podobno ten plan był pomysłem szefa francuskiego wy­
polityczną ochronę i  połączyły logistycznie afgańskie pola wiadu, twórcy Klubu Safari, Alexandre’a  de Marenchesa,
makowe z rynkami heroiny w Europie i Ameryce”.28
który podsunął go dyrektorowi CIA, Caseyowi.36
W roku 1977 w Pakistanie generał Zia‑ul‑Haq dokonał
W latach 1980. w ramach jednego z programów realizowa­
wojskowego zamachu stanu, „wprowadził surowy reżym nych przez Stany Zjednoczone sfinansowano propagowanie
stanu wojennego” i  zgładził byłego prezydenta Zulfiqara ruchu mudżahedinów poprzez podręczniki przeznaczone dla
Ali Bhutto (ojca Benazir Bhutto). Kiedy Zia‑ul‑Haq prze­ afgańskich szkół. Stany Zjednoczone dały mudżahedinom
jął władzę, pakistańska ISI była „mało znaczącą agencją 45 milionów dolarów w ramach tak zwanej „nie zabójczej”
wywiadowczą” korzystającą z  „doradztwa i  pomocy CIA”. pomocy na podręczniki, które przekazała USAID (United
Generał Zia‑ul‑Haq przekształcił
States Agency for International
ISI „w  potężną tajną jednostkę
Development –  Agencja Stanów
„...W dekadzie tajnej wojny
i uczynił z niej silne ramię swojego
Zjednoczonych na rzecz Między­
z okupującą Afganistan
wojskowego reżymu”.29
narodowego Rozwoju). „USAID
sowiecką armią operacje CIA
Saudyjskie i CIA pieniądze pły­
koordynowała swoje akcje z  CIA,
zapewniły polityczną ochronę
nęły nie tylko na broń i  szkolenie
która realizowała program dostaw
mudżahedinów, ale również na
broni”. „Rząd Stanów Zjednoczo­
i połączyły logistycznie afgańskie
handel narkotykami. Prezydent
nych polecił USAID, aby pozwoliła
pola makowe z rynkami heroiny
Pakistanu Zia‑ul‑Haq wyznaczył
afgańskim przywódcom wojskowym
w Europie i Ameryce”.
na stanowisko wojskowego guber­
decydować o  programie szkolnym
natora pakistańskiej Północno‑Za­
i zawartości podręczników”.37
chodniej Granicznej Prowincji
Podręczniki były „wypełnio­
generała Fazle’a  Haqa, który „konsultował się z  Brzeziń­ ne brutalnymi obrazami i  wojowniczymi naukami islamu”
skim w sprawie rozwoju programu afgańskiego ruchu opo­ i „pełno w nich było opowieści o dżihadzie ilustrowanych ry­
ru” i stał się cennym nabytkiem CIA. Kiedy dyrektor CIA sunkami przedstawiającymi broń, pociski, żołnierzy i miny”.
Casey lub wiceprezydent George H.W.  Bush dokonywali Od czasu tajnej wojny z  lat 1980. te podręczniki szkolne
przeglądu afgańskiej operacji CIA, spotykali się z Haqiem, „służyły jako podstawowe podręczniki w  obowiązującym
którego w roku 1982 Interpol uważał za międzynarodowe­ w afgańskich szkołach programie. Nawet talibowie używali
go handlarza narkotykami. Większość pieniędzy pochodzą­ podręczników amerykańskiej produkcji”. Te podręczniki
cych z handlu narkotykami Haq przepuszczał przez BCCI.30 opracowały za pieniądze USAID „Uniwersytet Nebraski
W  maju 1979 roku, jeszcze przed grudniową inwa­ w Omaha i jego Ośrodek Badań Afganistanu”. Kiedy prze­
zją Związku Sowieckiego na Afganistan, wysłannik CIA mycono je do Afganistanu poprzez regionalnych przywód­
spotkał się z  afgańskimi przywódcami ruchu oporu na ców wojskowych, „dzieci uczono rachunków na ilustracjach
spotkaniu zorganizowanym przez ISI. ISI „zaoferowała przedstawiających czołgi, pociski rakietowe i miny lądowe”.
wysłannikowi CIA sojusz ze swoim afgańskim klientem USAID wstrzymało finansowanie tego przedsięwzięcia do­
Gulbuddinem Hekmatyarem”, który przewodził niewiel­ piero w roku 1994.38
kiej grupie partyzantów. CIA zaakceptowała go i przez na­
stępną dekadę połowa pomocy z  CIA była przekazywana Rozkwit talibów
partyzantom Hekmatyara.31  Hekmatyar stał się czołowym
Kiedy w  roku 1989 Sowieci wycofali się z  Afganistanu,
afgańskim mudżahedińskim baronem narkotykowym, który wciąż trwały walki między popieranym przez Związek So­
stworzył na terenie kontrolowanej przez ISI pakistańskiej wiecki afgańskim rządem i wspieranymi przez Stany Zjed­
prowincji Beludżystan „kompleks sześciu laboratoriów pro­ noczone, Arabię Saudyjską i  Pakistan mudżahedinami.
dukujących heroinę”.32
Kiedy w roku 1991 rozpadł się Związek Sowiecki, skończyła
W  latach 1980. Stany Zjednoczone i  Arabia Saudyjska się również jego pomoc dla rządu afgańskiego, który zo­
podarowały Hekmatyarowi broń o wartości ponad miliarda stał obalony w roku 1992. W rezultacie niemal natychmiast
dolarów i  heroina natychmiast zaczęła płynąć z  Afganista­ wybuchły walki między rywalizującymi o władzę frakcjami,
nu do Ameryki. W roku 1980 w Nowym Jorku ilość zgonów w tym kierowaną przez Hekmatyara.
związana z narkotykami wzrosła o 77 procent w stosunku do
Na początku lat 1990. bliżej nieokreślona grupa pusz­
roku 1979.33 W roku 1981 pakistańscy i afgańscy narkotykowi tunów, zwana talibami, zyskała w  Afganistanie ogromne
baronowie dostarczali 60 procent obecnej na amerykańskim wojskowe i  polityczne znaczenie.39  Talibowie „wypłynęli

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

powrót do strony tytułowej

NEXUS • 13

na światło dzienne jako mała partyzancka grupa operująca al‑Qaidy.50  Jego fasadowa organizacja dobroczynna MAK
wiosną i latem 1994 roku w okolicach Kandaharu i atakują­ otworzyła na Brooklynie w Nowym Jorku Ośrodek al‑Kifah,
ca pomniejszych watażków”. Wraz ze wzrostem niezadowo­ który miał rekrutować muzułmanów na dżihad przeciwko
lenia z watażków rosła reputacja talibów.40
Związkowi Sowieckiemu. Ośrodek al‑Kifah został założony
W roku 1994 talibowie zawarli sojusz z ISI i przez cały pod koniec lat 1980. przy poparciu rządu Stanów Zjedno­
rok 1995 stosunki między nimi co raz bardziej się zacieśnia­ czonych, który udzielił wiz znanym terrorystom związanym
ły, aż „upodobniły się do bezpośredniego wojskowego so­ z tą organizacją, w tym Alemu Mohamedowi, „niewidome­
juszu”. Talibowie stali się w  końcu „filią ISI” –  „klientem mu szejkowi” Omarowi Abdelowi Rahmanowi i prawdopo­
pakistańskiej armii”.41 Później, „w latach 1994–1996, Stany dobnie czołowemu porywaczowi z  11  września 2001 roku,
Zjednoczone wspierały politycznie talibów poprzez ich so­ Mohamedowi Atcie.51
juszników w Pakistanie i Arabii Saudyjskiej, głównie dlate­
Zbiegło się to z utworzeniem al‑Qaidy, dla której Ośro­
go, że Waszyngton uważał ich za antyirańskich, antyszyic­ dek al‑Kifah służył jako fasada do werbowania nowych
kich i prozachodnich”.42
członków. W ramach specjalnego programu wizowego przy­
Selig Harrison, naukowiec z  Międzynarodowego Ośrod­ szłym żołnierzom al‑Qaidy „pozwalano na wjazd do USA
ka dla Badaczy im. Woodrowa Wilsona (Woodrow Wilson w celu odbycia przeszkolenia”. FBI inwigilowało ich szko­
International Centre for Scholars) i „czołowy znawca Połu­ lenie, ale „jesienią 1989 roku przerwało swoje śledztwo”.
dniowej Azji”, oświadczył na konferencji w Indiach, że CIA W roku 1990 CIA udzieliła szejkowi Omarowi Abdel Rah­
wykreowała talibów wspólnie z  Pakistanem. Harrison ma manowi wizy na pobyt w  Stanach Zjednoczonych w  celu
„rozległe kontakty” w CIA, jako że „spotykał się z szefami prowadzenia Ośrodka al‑Kifah. Traktowano go jako „nie­
CIA w czasach, gdy siły islamskie w Afganistanie były wzmac­ tykalnego”, ponieważ cieszył się „poparciem co najmniej
niane”. Był w tym czasie starszym współpracownikiem Fun­ trzech agencji”, to znaczy Departamentu Stanu, Agencji
dacji Carnegie na rzecz Międzynarodowego Pokoju (Carne­ Bezpieczeństwa Narodowego (National Security Agency;
gie Endowment for International Peace). Jak później (w roku w skrócie NSA) i CIA.52
2001) ujawnił, „CIA wciąż utrzymu­
Robin Cook, były brytyjski par­
je ścisłe związki z  ISI”.43  W  roku
lamentarzysta i  minister spraw za­
W ramach specjalnego
1996 talibowie kontrolowali miasto
granicznych, napisał, że al‑Qaida
programu
wizowego przyszłym
i  prowincję Kandahar, lecz sytu­
to „w rzeczy samej «baza danych»,
żołnierzom al‑Qaidy „pozwalano
acja w  kraju wciąż była niestabilna
która była pierwotnie komputero­
i trwały walki.
wym wykazem tysięcy mudżahe­
na wjazd do USA w celu odbycia
dinów, którzy zostali zwerbowani
przeszkolenia”.
Osama i al‑Qaida
i  wyszkoleni przy pomocy CIA
W  latach 1980–1989 przez fa­
w  celu pokonania Rosjan”.53  Tak
sadowe organizacje dobroczynne
więc „al‑Qaida” powstała jako
Osamy bin Ladena przepłynęło około 600 milionów dola­ instrument zachodnich agencji wywiadowczych. Takie
rów, w większości przez Maktab al‑Khidamat (MAK), zna­ wyjaśnienie al‑Qaidy zostało potwierdzone przez agenta
ną także jako al‑Kifah. Pieniądze te pochodziły głównie od francuskiego wywiadu wojskowego, który oświadczył, że
bogatych ofiarodawców z Arabii Saudyjskiej i innych okolic „w połowie lat 1980. al‑Qaida była bazą danych” i pozosta­
Zatoki Perskiej i były przekazywane przez te fasadowe or­ wała nią aż do lat 1990. Według niego „al‑Qaida nie była
ganizacje dobroczynne na zbrojenie i finansowanie mudża­ grupą terrorystyczną ani własnością Osamy bin Ladena...
hedinów w Afganistanie.44
Prawda wygląda tak, że nie ma islamskiej armii ani grupy
W latach 1980. brytyjskie siły specjalne (Special Air Se­ terrorystycznej o  nazwie al‑Qaida i  każdy wtajemniczony
rvice; w  skrócie SAS) szkoliły mudżahedinów w  Afgani­ oficer wywiadu wie o tym. Istnieje jednak propaganda, któ­
stanie oraz w tajnych obozach w Szkocji na zlecenie CIA. rej celem jest przekonanie społeczeństwa o istnieniu okre­
CIA zaczęła również pośrednio zbroić Osamę bin Lade­ ślonej jednostki reprezentującej «szatana», aby «telewidz»
na.45 MAK, fasadowa organizacja charytatywna Osamy bin zaakceptował połączone międzynarodowe przywództwo
Ladena, była „pielęgnowana” przez pakistańską ISI.46
wojny z terroryzmem. Krajem, który kryje się za tą propa­
Podobno sam Osama bin Laden został w roku 1979 zwerbo­ gandą, są Stany Zjednoczone, zaś zwolenników wojny USA
wany w Istambule przez CIA. Miał poparcie księcia Turkiego z terroryzmem interesuje wyłącznie robienie pieniędzy”.54
bin Faisala, który był jego przyjacielem i szefem saudyjskiego
Utworzenie al‑Qaidy było zaaranżowane przez CIA
wywiadu, oraz powiązania z Hekmatyarem w Afganistanie47 i sprzymierzone z nią sieci wywiadu i miało na celu utrzyma­
– czołowymi postaciami sieci Klubu Safari i CIA.
nie tej „bazy danych” mudżahedinów do wykorzystania jako
Generał Akhtar Abdul Rahman, szef pakistańskiej ISI zasobu wywiadu mającego umożliwić osiągnięcie politycz­
w  latach 1980–1987, spotykał się regularnie z  Osamą bin nych celów Stanów Zjednoczonych w okresie zimnej wojny
Ladenem w  Pakistanie i  zawarł z  nim porozumienie, któ­ i po jej zakończeniu w ramach „nowego porządku świata”. ;
rego celem było ściąganie od watażków podatku od handlu
opium. W rezultacie od roku 1985 bin Laden i ISI dzielili się O autorze:
dochodem, który wynosił rocznie ponad 100 milionów dola­
Andrew G.  Marshall jest współpracownikiem badawczym
rów.48 W roku 1985 Salem, brat Osamy bin Ladena, oświad­ w Centrum Badań nad Globalizacją. Jest współredaktorem wspólnie
czył, że Osama był „łącznikiem między Stanami Zjednoczo­ z Michelem Chossudovskym książki The Global Economic Crisis: The
nymi, saudyjskim rządem i afgańskimi rebeliantami”.49
Great Depression of the XXI Century (Kryzys globalnej gospodarki
W roku 1988 Osama bin Laden omawiał „utworzenie no­ – Wielki Kryzys XXI wieku), która jest dostępna pod adresem www.
wych ugrupowań militarnych”, które zyskały później miano globalresearch.ca. Dotychczas w Nexusie ukazały się dwa artykuły

14 • NEXUS

powrót do strony tytułowej

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

jego autorstwa: „Finansowy Nowy Porządek Świata” (nr  67  i  68)
i „Wojna Nowego Świata o Nowy Porządek Świata” (nr 72).

Przełożył Jerzy Florczykowski
Przypisy:

  1. Peter Dale Scott, The Road to 9/11: Wealth, Empire, and
the Future of America (Droga do 11 września – bogactwo, imperium
i przyszłość Ameryki), University of California Press, 2007, str. 62.
  2. Tamże, str. 63.
  3. Tamże, str. 62.
 4. „The Crescent of Crisis” („Półksiężyc Kryzysu”), Time
Magazine, 15  stycznia 1979, www.time.com/time/magazine/artic­
le/0,9171,919995‑1,00.html.
  5. Peter Dale Scott, The Road..., str. 67.
  6. Tamże, str. 84.
  7. Tamże, str. 81.
  8. Tamże, str. 85–86.
  9. Tamże, str. 87–88.
10. Tamże, str. 85.
11. Tamże, str. 86.
12. Tamże, str. 88.
13. F. William Engdahl, A Century of War: Anglo‑American Oil
Politics and the New World Order (Stulecie wojny – anglo‑amerykań­
ska polityka w sprawie ropy naftowej i Nowy Porządek Świata), Lon­
dyn, Pluto Press, 2004, str. 173.
14. Andrew Gavin Marshall, „Controlling the Global Econo­
my: Bilderberg, the Trilateral Commission and the Federal Rese­
rve” („Kontrolowanie globalnej gospodarki – Bilderberg, Komisja
Trójstronna i Rezerwa Federalna”), Global Research, 3 sierpnia
2009, www.globalresearch.ca/index.php?context=va&aid=14614.
15. Peter Dale Scott, The Road..., str. 89.
16. PBS (Public Broadcasting Service –  Publiczny Serwis
Nadawczy), „Secrets of His Life and Leadership: An Interview
with Said K. Aburish” („Tajemnice jego życia i przywództwa – wy­
wiad z Saidem K. Aburishem”), PBS Frontline, www.pbs.org/wgbh/
pages/frontline/shows/saddam/interviews/aburish.html.
17. Michael Parenti, „Afghanistan, Another Untold Story”
(„Afganistan –  kolejna nieopowiedziana historia”), Global Re­
search, 4  grudnia 2008, www.globalresearch.ca/index.php?conte­
xt=va&aid=11279.
18. Oleg Kalugin, „How We Invaded Afghanistan” („Jak naje­
chaliśmy Afganistan”), Foreign Policy, 11 grudnia 2009, www.fore­
ignpolicy.com/articles/2009/12/11/how_we_invaded_afghanistan.
19. Le Nouvel Observateur (Francja), 15–21 stycznia 1998, str.
76, www.ucc.ie/acad/appsoc/tmp_store/mia/Library/history/afgha­
nistan/archive/brzezinski/1998/interview.htm.
20. Tamże.
21. Peter Dale Scott, The Road..., str. 73.
22. Michael Parenti, „Afghanistan, Another...
23. Peter Dale Scott, The Road..., str. 78.
24. Tamże, str. 116.
25. Tamże, str. 122.
26. Tamże, str. 123.
27. Tamże.
28. Alfred W. McCoy, The Politics of Heroin: CIA Complicity in
the Global Drug Trade (Polityka heroiny – współudział CIA w glo­
balnym rynku narkotyków), Lawrence Hill Books, Chicago, 2003,
str. 466.
29. Tamże, str. 474.
30. Peter Dale Scott, The Road..., str. 73.
31. Alfred W. McCoy, The Politics..., str. 475.
32. Peter Dale Scott, The Road..., str. 74.
33. Tamże, str. 75–76.
34. Tamże, str. 124.
35. Tamże, str. 75–76.

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

36. Tamże, str. 124.
37. Carol Off, „Back to School in Afghanistan” („Powrót do
szkół w Afganistanie”). CBC, 6 maja 2002, www.cbc.ca/news/back­
ground/afghanistan/schools.html.
38. Joe Stephens, David B. Ottaway, „From U.S., the ABC’s of
Jihad” („Elementarz dżihadu rodem ze Stanów Zjednoczonych”),
The Washington Post, 23  marca 2002, www.washingtonpost.com/
ac2/wp‑dyn/A5339‑2002Mar22?language=printer.
39. Steve Coll, Ghost Wars: The Secret History of the CIA, Afgha­
nistan, and Bin Laden, From the Soviet Invasion to September 10,
2001 (Złudne wojny – tajna historia CIA, Afganistanu i Bin Ladena
od sowieckiej inwazji do 10 września 2001), Penguin Books, Nowy
Jork, 2004, str. 328.
40. Tamże, str. 285.
41. Steve Coll, „Steve Coll Interview with PBS Frontline” („Wy­
wiad Steve’a Colla dla PBS Frontline”), PBS Frontline, Public Bro­
adcasting Service, 3 października 2006, www.pbs.org/wgbh/pages/
frontline/taliban/interviews/coll.html.
42. Robert Dreyfuss, Devil’s Game: How the United States
Helped Unleash Fundamentalist Islam (Diabelska gra –  jak Stany
Zjednoczone pomogły spuścić ze smyczy fundamentalistyczny islam),
Metropolitan Books, Nowy Jork, 2005, str. 326.
43. „CIA worked in tandem with Pak to create Taliban” („CIA
pracowało w tandemie z Pakistanem nad stworzeniem talibów”),
The Times of India, 7 marca 2001, www.multiline.com.au/~johnm/
taliban.htm.
44. Robert Dreyfuss, Devil’s Game..., str. 279–280.
45. Simon Reeve, The New Jackals: Ramzi Yousef, Osama bin
Laden, and the Future of Terrorism (Nowe szakale – Ramzi Yousef,
Osama bin Laden i  przyszłość terroryzmu), André Deutsch Ltd,
Londyn, 1999, str. 168.
46. Michael Moran, „Bin Laden comes home to roost” („Bin
Laden musi wypić piwo, którego sam nawarzył”), MSNBC,
24 sierpnia 1998, www.msnbc.msn.com/id/3340101.
44. Veronique Maurus, Marc Rock, „The Most Dreaded Man
of the United States, Controlled a Long Time by the CIA” („Czło­
wiek, którego najbardziej obawiają się w Stanach Zjednoczonych,
jest o dawna kontrolowany przez CIA”), Le Monde Diplomatique,
14 września 2001, www.wanttoknow.info/010914lemonde.
48. Gerald Posner, Why America Slept: The Failure to Prevent
9/11  (Dlaczego Ameryka zaspała –  fiasko zapobieżenia atakom
z 11 września 2001), Random House, Nowy Jork, 2003, str. 29.
49. Steve Coll, The Bin Ladens (Bin Ladenowie), Penguin,
Nowy Jork, 2008, str. 7–9.
50. „Al Qaeda Financing Documents Turn Up in Bosnia Raid”
(„Dokumenty finansowania al‑Qaidy wypłynęły na światło dzien­
ne w bośniackim najeździe”), Fox News, 19 lutego 2003, www.fo­
xnews.com/story/0,2933,78937,00.html.
51. Peter Dale Scott, The Road..., str. 140–141.
52. Tamże, str. 141.
53. Robin Cook, „The struggle against terrorism cannot be won
by military means” („Walki z terroryzmem nie można wygrać środ­
kami wojskowymi”), The Guardian, 8  lipca 2005, www.guardian.
co.uk/uk/2005/jul/08/july7.development.
54. Pierre‑Henri Bunel, „Al Qaeda – the Database” („Al‑Qa­
ida –  baza danych”), Global Research, 20  listopada 2005, www.
globalresearch.ca/index.php?context=viewArticle&code=BU­
N20051120&articleId=1291.

Od autora:
Pełną analizę historii, źródeł i  natury al‑Qaidy można znaleźć
w książce Petera Dale’a Scotta The Road to 9/11: Wealth, Empire,
and the Future of America (Droga do 11 września – bogactwo, im‑
perium i przyszłość Ameryki) wydanej w roku 2007 przez University
of California Press, która była źródłem dużej części materiału wykorzystanego w tym artykule.

powrót do strony tytułowej

NEXUS • 15

Porfiria – przyczyna
przewlekłych chorób
C

Dwadzieścia
procent ludzi może
mieć genetyczne
defekty, które
uaktywniają się pod
wpływem kontaktu
z toksynami, czego
częstym rezultatem
są przewlekłe choroby
degeneratywne lub
przypominające
choroby alergie.

Dr Steven Rochlitz
Copyright © 2010

www.wellatlast.com
info@wellatlast.com
Tytuł oryginalny: „Porphyria: A Cause of Chronic
Illnesses”, (Nexus, vol. 18, nr 1)

16 • NEXUS

zy podstawową przyczyną naszej chronicznej lub środowiskowej dolegliwości
może być „rzadka” choroba, na którą może być podatne aż 20 procent ludz­
kości? Wielu ludzi cierpi na chroniczne lub środowiskowe schorzenie1, którego
nikt nie potrafi wyjaśnić. Współczesnego człowieka dręczą wyniszczające choroby
(zapalenie mózgowo‑rdzeniowe z mialgią, fibromialgia, schorzenia przypomina­
jące uczulenie na pokarmy, wrażliwość na pola elektromagnetyczne) lub chronicz­
ne zmęczenie, bóle, choroby zapalne, choroby „umysłowe” oraz degeneratywne
choroby starszych ludzi. Cierpiący na te schorzenia udają się zazwyczaj najpierw
do konwencjonalnego lekarza a następnie do alternatywnych. Bardzo często jed­
nak nie udaje się im znaleźć lekarstwa ani ulgi.
Czyżby odpowiedzią była mało znana choroba metaboliczna, o której błędnie
mówi się, że jest rzadka? Czyżby ta mało znana choroba była ukrytą przyczyną
przynajmniej niektórych przypadków CFS (chronic fatigue syndrome – syndrom
chronicznego zmęczenia), ME (myalgic encephalomyelitis –  zapalenie mózgo­
wo‑rdzeniowe z mialgią), fibromialgii, choroby Alzheimera, hipoglikemii, astmy,
wrzodów, autyzmu, PMS (premenstrual syndrome – syndrom przedmiesiączkowy),
choroby tarczycy lub nadnerczy, stanów lękowych, depresji, schizofrenii, epilepsji
oraz epidemii nietolerancji na chemikalia zawarte w środowisku i w żywności? Jak
się przekonamy, należy zastanowić się, czy w  nie występuje u  nas nietolerancja
kofeiny, alkoholu, leków, stresu, pewnych pokarmów, w tym cytrusów, pomido­
rów i przypraw korzennych, MSG (monosodium glutamate – glutaminian sodu),
promieni słonecznych, ciepła, a nawet witamin i dodatków mineralnych.
Ta ukryta choroba metaboliczna nosi nazwę porfiria. Jej nazwa jest pochodną
greckiego słowa oznaczającego purpurę. W  rzeczywistości jest to zestaw ośmiu
chorób metabolicznych polegających na tym, że organizm nie wytwarza we wła­
ściwy sposób proteiny hem, w wyniku czego powstaje nadmiar związków zwanych
porfirynami (niektóre z nich są purpurowe) działających jak wewnętrzne toksyny.
Związki te gromadzą się lub przenoszą do komórek i organów, którym szkodzą.
Jedną z protein hem jest hemoglobina, która będąc częścią naszych czerwonych
ciałek krwi, transportuje tlen. Hem jest prawie identyczny z chlorofilem, z tą róż­
nicą, że w środku swojego pierścienia czterech porfiryn ma żelazo, podczas gdy
chlorofil ma tam magnez (patrz rysunek na następnej stronie). Stąd hemoglobina
jest czerwona a chlorofil zielony.
Porfirię znał już Hipokrates jako chorobę krwi i wątroby. W roku 1871 odkryto
przyczynową rolę w porfirii purpurowych pigmentów – porfiryn. Klinicznie syn­
drom szczegółowo opisano w roku 1889, w którym doszło do prawie epidemicz­
nego wystąpienia porfirii w Europie wskutek zastosowania leku o nazwie sulfonal
(dwuetylosulfonodwumetylometan). Niektórzy eksperci utrzymują, że w  latach
1888–1890 aż u  14  procent Europejczyków, którzy przyjmowali ten zawierający
siarkę lek przeciwko bezsenności, wystąpiła reakcja w postaci porfirii,2 co dowo­
dzi, że porfiria nie jest rzadką chorobą. Co więcej, wskazuje, że dość istotna część
ludzkości może mieć genetyczny defekt lub predyspozycję do wykształcenia porfi­
rii po wystawieniu na działanie toksycznego otoczenia.
W organizmie człowieka istnieje co najmniej dziewięć różnych protein hem. Poza
hemoglobiną ważnym ich zestawem są enzymy cytochromu P4503. U cierpiących na
ukrytą porfirię enzymów tych jest za mało lub działają one wadliwie. Osadzone są
głównie w wątrobie, ponadto występują w przewodzie żołądkowo‑jelitowym, ner­
kach, mózgu, nadnerczach, organach seksualnych, naczyniach krwionośnych i skó­
rze. Enzymy cytochromu P450 metabolizują wiele związków i działają odtruwająco
na wiele obcych związków, które dostają się do organizmu. Te związki to kofeina,
alkohol, toksyczne chemikalia z otoczenia, leki i składniki pokarmów. Niestety, en­
zymy cytochromu P450 metabolizują również nasze własne hormony i  mogą być
przyczyną pewnych chorób tarczycy i nadnerczy, ponadto metabolizują witaminy.
powrót do strony tytułowej

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

Jako ciekawostkę można potraktować to, że enzymy cy­ połowa porfirii jest przyczyną chorób skóry. Ludzie uskarża­
tochromu P450 wzięły swoją nazwę stąd, iż molekuły tych jący się na skórne dolegliwości wywołane przez leki lub pro­
protein reagują na światło o długości fali 450 nanometrów, mienie słoneczne mogą mieć jedną lub dwie skórne porfirie.
które znajduje się w niebiesko‑indygowej części widma wi­
dzialnego światła. Takie światło może przechodzić przez Słynne ofiary porfirii
większość szklanych okien i  prowokować lub aktywizować
Medyczni detektywi uważają, że pewni bardzo sławni lu­
enzymy cytochromu P450, przyprawiając o  mdłości osoby dzie cierpieli na porfirię.5 W roku 1994 na ekrany kin wszedł
cierpiące na porfirię, co może zmuszać je do blokowania film The Madness of King George (Szaleństwo króla Jerzego),
wszelkiego światła wpadającego do mieszkania. Proszę za­ który przedstawia losy brytyjskiego króla Jerzego III cier­
uważyć, że w  filmie Taxi Driver (Taksówkarz) postać gra­ piącego na zaburzenia neurologiczne i  behawioralne. Film
na przez Roberta De Niro musi zasłaniać okna przez cały kończy się uwagą, że obecnie uważa się, iż cierpiał on na
dzień i wychodzić do pracy jedynie nocą, przy czym cały czas porfirię. U jego praprawnuka, Williama księcia Gloucesteru,
pogłębia się jego niezrównoważenie umysłowe.
rozpoznano w roku 1968, kiedy miał 68 lat, porfirię miesza­
Inny enzym zawierający hem metabolizuje tryptofan ną. Obaj, książę William i Jerzy III, byli potomkami Marii,
i  stąd niektórzy nie zdiagnozowani porfirycy, tudzież ast­ królowej Szkotów, o której sądzi się obecnie, że miała por­
matycy, nie tolerują pokarmów i  suplementów bogatych firię. Stąd też może wynikać pogląd mówiący o  posiadaniu
w ten aminokwas (indyk, kurczak, nasiona dyni). Komórki tak zwanej błękitnej krwi królewskiej (zazwyczaj krew, mocz
nerwowe do właściwej pracy wymagają również hemu i stąd i stolec mają różne kolory, zwłaszcza gdy ich właściciel miał
porfiria może być odpowiedzialna za niektóre przypadki ostry atak a próbki zostały wystawione na chwilę na działanie
chorób Alzheimera4 i  Parkinsona, o  których wiadomo, że promieni słonecznych, co jednak ma rzadko miejsce).
mają związek z obecnymi w środowisku toksynami. W Sta­
Wysunąłem hipotezę, że na porfirię mógł cierpieć także
nach Zjednoczonych około 50 procent ludzi dożywających Adolf Hitler. Jeśli w jego pobliżu ktoś palił, robiło mu się nie­
około 85 roku życia cierpi na jakąś
dobrze i palacz mógł przypłacić to
formę choroby Alzheimera.
życiem. Hitler miewał również bóle
O  nietolerancji na chemika­
brzucha, co jest rzekomo charakte­
lia (multiple chemical sensitivity;
rystycznym dla porfirii objawem.
w skrócie MCS) zawarte w środo­
Wiadomo także, że jego lekarze
MAGNEZ
ŻELAZO
wisku i w żywności oraz o porfirii
dawali mu zastrzyki glukozy, która
wiadomo, że nawet niewielkie
była kiedyś uważana za jedyny lek
ilości chemikaliów mogą wywołać
na porfirię. Jego umysłowych aber­
ostre stany chorobowe. W klasycz­
racji nie muszę chyba komentować.
nej porfirii najgorszą przypadło­ Molekuła roślinnego chlorofilu z magnezem w środku
Przypuszczalnie
archetypem
(po lewej) i molekuła hemu z żelazem w środku (po
ścią jest neurologiczna dezorga­ prawej)
osoby cierpiącej na porfirię był
nizacja, która może skończyć się
Vincent van Gogh. Wielu ludzi
nawet zapaścią układu oddechowego. Na szczęście, docho­ sądzi obecnie, że jego choroba objawiała się, kiedy malo­
dzi do tego rzadko i  najczęściej wskutek działania leków, wał. Narzekał na problemy z żołądkiem i trawieniem, lęki,
stąd wniosek, że należy zaniechać niepotrzebnego używa­ halucynacje, mętlik, agresję i bezsenność. Członkowie jego
nia leków. Wiele skórnych lub behawioralnych reakcji na rodziny cierpieli na epilepsję, depresję, niedomaganie ne­
leki może być w  rzeczywistości reakcjami porfirycznymi. rek i skłonność do samobójstw. Kiedy van Gogh czuł się po
Ekstremalne, brutalne reakcje (morderstwo, samobójstwo) malowaniu chory, próbował łagodzić objawy swojej choroby
na pewne leki przeciwdepresyjne mogą być reakcjami por­ pijąc napoje alkoholowe zawierające absynt (piołunówka).
firycznymi, ponieważ o tej klasie leków wiadomo, że mogą Dziś wiemy, że zarówno sam alkohol, jak i  piołun, mogą
być ostrymi prowokatorami porfirii.
wywoływać lub pogłębiać ataki porfirii. I, rzeczywiście, po
Istnieje osiem różnych syndromów porfirii, ponieważ jest wypiciu alkoholu/absyntu van Gogh często stawał się nie­
osiem metabolicznych kroków w  konwertowaniu przez or­ poczytalny. Pewnego razu obciął sobie część ucha i  dał go
ganizm porfirowych związków w hem. Połowa z tych ośmiu
porfirycznych zaburzeń powoduje objawy neurologiczne
ZDROWE SERCE BIJE DŁUŻEJ
(„mentalne”), żołądkowo‑jelitowe lub mięśniowe. Druga
lizyna + prolina + witamina C
oryginalna formuła w zapobieganiu miażdżycy, zawałom serca i udarom mózgu

UZDRAWIAJĄCA WODA

LINUS
(90 tabletek)
Producent: Studio 3 Farma S.r.l. – Włochy
zakupić można w firmie

więcej informacji na stronie
www.energiezycia.pl
oraz pod numerem telefonu
(85) 741-51-18

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

Elżbieta Mayer
ul. Sokolska 33/73
40-086 Katowice
tel. 32 258 71 78, tel. kom. 505 373 968
piccolo.mayer@wp.pl
nr rachunku bankowego: 68  1440  1172  0000  0000  0398  3528

powrót do strony tytułowej

NEXUS • 17

prostytutce. W  końcu popełnił samobójstwo, podobnie jak
jeden z jego braci. Zanim jednak targnął się na swoje życie,
wielokrotnie pomagano mu, zabierając go do sanatorium,
gdzie nie pozwalano mu malować ani pić jego ulubionego
absyntu. Ilekroć wracał do zdrowia, wypuszczano go, po
czym ponownie doprowadzał się do obłędu, kiedy zaczynał
malować, wdychając przy tym opary chemikaliów i pijąc swój
ukochany absynt. (Nie znano wówczas jednostki chorobowej
zwanej nietolerancją na chemikalia).
Innymi znanymi postaciami, które mogły chorować na
porfirię wskutek rozmyślnego lub przypadkowego zatrucia
ciężkimi metalami, byli Mozart i  Beethoven. Analiza soli
mineralnych zawartych we włosie udowodniła, że król Je­
rzy III i Beethoven zostali otruci – król Jerzy arszenikiem
a Beethoven ołowiem. Chroniczna porfiria często bywa re­
zultatem zatrucia ciężkim metalem. Beethovena leczył ten
sam lekarz co Napoleona Bonaparte, o którym wiadomo, że
został otruty arszenikiem.6

Później inni lekarze opublikowali artykuły, w których wią­
zali ukrytą porfirię z  fibromialgią10 i  chorobą Alzheimera.
Jeszcze inni odkryli, że chroniczne infekcje sprawiają, iż nie­
którzy ludzie cierpią z  powodu pogarszającej się genetycz­
nej lub nabytej porfirii. Czy jest możliwe, że również wielu
ludzi, którzy poważnie zachorowali i/lub stali się alergikami
po infekcji grzybiczej, wirusowej, boreliozie lub zakażeniu
pasożytniczymi pierwotniakami, będzie cierpieć z  powodu
porfirii? Podczas gdy porfiria jest chorobą genetyczną, może
ulec zaostrzeniu po wystawienia na działanie toksyn i/lub
czynników infekujących. Może się tak stać, przynajmniej
częściowo, dlatego że dodatkowe toksyny przeciążają zdol­
ności odtruwania enzymów cytochromu P450.
Ludzie różnią się zakresem nietolerancji na pokarmy. Są
tacy, którzy muszą rygorystycznie unikać pokarmów zawie­
rających glutaminian sodu (MGS), związki siarki (cebula,
czosnek, brokuły, kapusta i inne jarzyny), salicylany (liczne
owoce), szczawiany, kwas sialowy (mięso lub nabiał), hista­
minę, gluten, lektyny lub tłuszcze/oleje. Jednym z powodów
Choroby środowiskowe i nietolerancja na pokarmy
reagowania na różne substancje w  pokarmach jest to, że
Należy pamiętać, że metale ciężkie lub inne materiały każdą z tych substancji odtruwają inne enzymy cytochromu
toksyczne mogą dokonać znacznych szkód nie wywołując P450. To oznacza, że niektóre dobrze znane problemy zdro­
porfirii, natomiast ukryta porfi­
wotne mogą być podzbiorami porfi­
ria, po wystawieniu na działanie
rii. Weźmy na przykład nadpobudli­
Rtęć zawarta
niektórych czynników, takich jak
wość – dzieciom z tą dolegliwością
w stomatologicznych
metale ciężkie, pestycydy, pleśnie
zaleca się unikanie owoców zawie­
wypełnieniach, szczepionkach,
i  inne toksyny, często nie ujawnia
rających salicylan, który przetwarza
rybach, powietrzu i innych
się w  całości. Każdy może zapaść
osobny enzym cytochromu P450.
źródłach jest przypuszczalnie
na chroniczną chorobę lub dostać
Jest jedna klasa chemikaliów
„alergii”. Rtęć zawarta w  stoma­
jakby rozmyślnie stworzona do nisz­
najgorszym z czynników
tologicznych wypełnieniach, szcze­
czenia enzymów cytochromu P450
prowokujących chroniczną
pionkach, rybach, powietrzu i  in­
–  pestycydy. Tak, rośliny również
porfirię.
nych źródłach jest przypuszczalnie
posiadają enzymy cytochromu P450,
najgorszym z czynników prowoku­
które umożliwiają im detoksykację
jących chroniczną porfirię. Podczas
lub metabolizowanie różnych związ­
gdy alternatywni lekarze doskonale znają toksyczne własno­ ków. Tymczasem wiele – przypuszczalnie większość – pesty­
ści rtęci, niestety nie są świadomi tego, że chroniczna porfi­ cydów blokuje lub wręcz niszczy roślinne enzymy cytochromu
ria często bywa u takich pacjentów sprowokowana. Choro­ P450. Nasze enzymy cytochromu P450 są prawie identyczne
by środowiskowe to nietolerancja na chemikalia, uczulenie z odpowiednimi enzymami roślin, co dowodzi monstrualnej
na pola elektromagnetyczne (electromagnetic field sensiti­ głupoty, jaką jest namawianie ludzi do spożywania pokar­
vity; w skrócie EMFS) i prawie uniwersalna reaktywność na mów zawierających choćby niewielkie ilości pestycydów.
pokarm. Porfiria może również mieć swój udział w syndro­
mie wojny w  Zatoce Perskiej oraz w  chorobach będących Wyzwalacze, symptomy i leczenie porfirii
skutkiem oddziaływania implantów piersi i wystawienia na
W  oficjalnym zestawie ostrego ataku porfirii można
działanie defolianta o nazwie Agent Orange (Czynnik Po­ znaleźć bóle żołądkowe i inne, niepokój/panikę, nudności,
marańczowy), a nawet zamachów z 11 września 2001 roku.
zaparcia, gwałtowne bicie serca, nadciśnienie, konsterna­
Pierwszym, który wysunął przypuszczenie, że nietoleran­ cję i trudności z oddychaniem. Niestety, niektórzy lekarze
cja na chemikalia ma związek z  porfirią, był amerykański wykorzystują rzekomą częstotliwość bólów brzucha jako
stomatolog, dr David C. Downey, którego doniesienie opu­ decydujący wskaźnik. Jest to niewłaściwe i  niebezpieczne.
blikowano w  roku 1992.7  Zaobserwował on, że niektórzy Postaram się wyjaśnić dlaczego.
jego pacjenci stają się chronicznie chorzy i „alergiczni” po
Najpospolitsza forma neurologicznej postaci porfirii
wstawieniu im zawierających metal dentystycznych protez nosi nazwę ostrej przerywanej porfirii (Acute Intermittent
i że nie mogą oni odzyskać zdrowia.
Porphyria; w skrócie AIP). Dobrze znany doktor medycyny,
Na początku lat 1990. kilku lekarzy przeprowadziło ba­ ekspert w dziedzinie tej popularnej formy porfirii, podkre­
dania, które wykazały, że od 70  do 90  procent pacjentów śla, że „kiedy błędnie wcześniej zdiagnozowanego histeryka
cierpiących na nietolerancję na chemikalia miało zaburze­ znajduje się martwego z powodu zapaści układu oddecho­
nia metabolizmu na tle porfirii.8 W roku 1996 dr Downey wego, potwierdzona zostaje właściwa diagnoza w  postaci
wysunął hipotezę mówiącą, że około 20 procent ludzkości ostrej przerywanej porfirii”.11  Inaczej mówiąc, jest wiele
może mieć genetycznie uwarunkowane predyspozycje do przypadków czegoś, co wydaje się być „daleko posuniętym
wykształcenia po wystawieniu na toksyny którejś z  form lękiem” lub innymi „umysłowymi” chorobami, które nie
chronicznej porfirii, która prowadzi z kolei do stałej, chro­ są właściwie diagnozowane, być może częściowo dlatego,
nicznej i/lub środowiskowej choroby.9
że cierpiący na nie nie odczuwają bólów brzucha w czasie

18 • NEXUS

powrót do strony tytułowej

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

ataku porfirii. Dla dużej liczby medycznego personelu atak
porfirii często wydaje się być atakiem lęku.
Mówi się, że najlepszą formą leczenia porfirii jest prewen­
cja. Zalecana jest dieta bogata w węglowodany – do 70 pro­
cent – i częste posiłki. W przypadku ataku należy spożywać
złożone węglowodany, mieć pod ręką glukozę w tabletkach
lub proszku, tak jak hipoglikemicy. Dobrym pomysłem jest
poddanie się pięcio‑ lub sześciogodzinnemu testowi tole­
rancji glukozy. Tak zwana reaktywna hipoglikemia może
być skrytą porfirią, przynajmniej u  niektórych ludzi. Szyb­
ki spadek poziomu cukru we krwi, często poniżej tego, jaki
występuje na czczo po dwóch do czterech godzin, może być
objawem porfirii a nie tylko reaktywnej hipoglikemii.
Zapobieganie wiąże się z unikaniem czynników inicjują­
cych, przy czym na każdego działają inne czynniki. Są wśród
nich stres, chemikalia w  środowisku (dym, zapach, farby,
benzyna, olej, środki do czyszczenia i inne), pola elektroma­
gnetyczne, czynniki pokarmowe (podane wyżej), infekcje,
leki i środki znieczulające.
Zanim podejmie się decyzję o  poddaniu się testowi na
porfirię, należy odpowiedzieć sobie na poniższe pytania. Czy
mam niską tolerancję na kofeinę, alkohol, pewne pokarmy
(cytrusy, pomidory, przyprawy etc.), glutaminian sodu, stres,
leki, witaminy, suplementy mineralne, światło słoneczne,
ciepło, chemikalia z  otoczenia lub pola elektromagnetycz­
ne? Czy muszę jeść co dwie lub trzy godziny w celu uniknię­
cia ataku „hipoglikemii”? Czy mocz ciemnieje, kiedy czuję
się źle? Wszystkie te objawy są możliwymi wskazówkami.
Nietolerancja diety przeciwko kandydozie lub diety typu At­
kinsa może wskazywać na kryjącą się za tym porfirię, jako że
nie zdiagnozowany porfiryk musi jeść dużo węglowodanów
w celu uniknięcia lub złagodzenia ataków. Czasami prowa­
dzi to do ostrej otyłości, ponieważ nieświadom swojego sta­
nu porfiryk dochodzi do wniosku, że jego dolegliwości moż­
na złagodzić dużymi ilościami węglowodanów.
Stres często bywa jednym z wielkich inicjatorów ataków
(ukrytej) porfirii. Powodem tego może być to, że stres pro­
wadzi do podniesienia poziomu hormonów nadnerczy, któ­
re są poddawane obróbce przy pomocy enzymów cytochro­
mu P450. Inaczej mówiąc, hormony nadnercza podnoszą
poziom enzymów. W  porfirii zostaje wytworzony nadmiar

porfiryn i dotknięty tą chorobą człowiek czuje się bardzo źle
i jest pełen niepokoju. Może imać się desperackich sposo­
bów uwolnienia się od stresu.
Jeśli stres zdaje się wyzwalać uczucie głodu, może to być
kolejną oznaką kryjącej się za tym porfirii lub wrzodu. Rze­
czywiście istnieje tu powiązanie z wrzodami i wytwarzaniem
kwasów przez żołądek. Ostatnio odkryto, że przerwanie
jedzenia powoduje wytwarzanie proteiny PGC‑1alfa przez
żołądek. To z kolei pobudza produkcję hemu prowadzącą
do nadmiaru porfiryn w  (ukrytej) porfirii. Okazało się, że
lek przeciwko wrzodom o  nazwie Cymetydyna12 blokuje
ostre ataki porfirii u  tych chorych, którzy tolerują go po­
przez przeciwstawienie się proteinie PGC‑1alfa.13
Tak więc część chronicznych i/lub środowiskowych cho­
rób może mieć „po drugiej stronie medalu” porfirię. Cier­
pienia z tego powodu będą trwały dopóty, dopóki każda ze
stron medalu nie rozpozna, co jest po jego drugiej stronie.
U  niektórych ludzi za trudnymi w  leczeniu zaburzenia­
mi działania nadnerczy lub tarczycy może kryć się porfiria,
i tym razem za sprawą przetwarzania hormonów tych gru­
czołów przez enzymy cytochromu P450. Podobnie ma się
sprawa z  kobietami, które donoszą o  ciągłych mdłościach
lub „alergii” po zażyciu tabletek zapobiegających ciąży lub
cierpią na zespół napięcia przedmiesiączkowego.
Holistyczne leczenie, które może pomóc przy porfirii, to
ustalenie i  wyeliminowanie czynników inicjujących, w  tym
ukrytego wystawienia na działanie metali ciężkich, jak rów­
nież nadmiernego rozrostu jelitowych mikroorganizmów,
używanie bezpiecznych suplementów, zmniejszenie stresu
i  zrównoważenie energetyczne. Pomocne suplementy to
uspokajające aminokwasy/neurotransmiter GABA14, lipo­
somowy glutation i  magnez. Pomocne może być również
korygowanie innych braków, jeśli występują. Oczywiście,
zawsze zalecam najpierw sprawdzenie poprzez kinezjolo­
gię15 nieszkodliwości wszelkich suplementów. Zdarza się, że
pacjent cierpi dodatkowo na pokrewną chorobę hemoglo­
biny o nazwie piroluria, którą można leczyć podając cynk,
witaminę B6 i  biotynę. Zasadniczą sprawą u  ludzi z  tymi
problemami jest to, że ilość suplementów i częstotliwość ich
przyjmowania może bardzo odbiegać od normy. Suplemen­
ty – podobnie jak pokarmy – mogą wymagać rotowania przy

Pierwsze i jedyne na świecie preparaty zdrowotne wchłaniające się
bezpośrednio do układu krwionośnego przez żyłę wrotną w ustach
NOWOŚĆ
patent dra Gaetana Zaniniego:
Renew – na odnowę komórkową, podstawowa kuracja oczyszczająca polecana w każdym przypadku jako preparat „pierwszego rzutu”
Flex z chrząstką rekina i kolagenem – na stawy i kości
Relax – przeciw depresji i lękom, na lepszy sen
Energy – na przypływ energii i zwiększenie libido
Slim – zdrowe odchudzanie bez efektu jo-jo
Kraków, Multi~Natura, ul. Miodowa 34
(nowy adres sklepu, 80 m od poprzedniego miejsca na ul. Starowiślnej 69)
tel.: 12 423 21 48, 507 049 578
www.multinatura.pl (zakładka Oro-dietetyka)
Zapraszamy do współpracy lekarzy i terapeutów naturalnych
przez kontakt z mgr Aleksandrą Zdrojewską
tel.: 507 049 578, e-mail: a_zdrojewska@poczta.onet.pl

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

powrót do strony tytułowej

NEXUS • 19

przyjmowaniu ich w  mniejszych ilościach. W  najgorszym
wypadku może zaistnieć konieczność unikania wszystkich
lub większości suplementów.
Rotacja pokarmów może mieć tu kluczowe znaczenie.
Często dochodzi do ostrego uzależnienia od żywności. Spo­
żywanie każdego dnia tej samej żywności lub przyjmowa­
nie tego samego suplementu prowadzi do przeregulowania
w górę istotnych enzymów cytochromu P450. Może to skut­
kować nadmiarem wyzwalanych porfiryn. Proszę sobie przy­
pomnieć van Gogha, który przypuszczalnie był uzależniony
od swojego absyntu, co doprowadzało go do obłędu. Taka
sytuacja może wystąpić w ukrytej porfirii z powodu dowol­
nego pokarmu. Często najbardziej chorzy są ludzie, którzy
jedzą trzy do pięciu pokarmów dziennie. Byłem świadkiem
ostrego uzależnienia od wołowiny, pszenicy, ziemniaków,
buraków, marchwi, kawy, coli, cukru, nabiału i wielu innych
pokarmów. Pięciodniowa rotacyjna dieta pomaga w  prze­
łamaniu cyklu uzależnienia i łagodzi reakcję na pokarmy.
Ataki można również łagodzić, udając się do chłodne­
go, ciemnego, cichego pomieszczenia pozbawionego pól
elektromagnetycznych. Pobudzenie należy jak najbardziej
zmniejszyć, ponieważ może jeszcze wystąpić zjawisko „roz­
niecania”. Zjawisko „rozniecania” zachodzi wtedy, gdy części
mózgu są bardzo pobudzone. Często zbiega się ono z nad­
wrażliwością zmysłu wzroku, słuchu, dotyku i smaku. Kiedy
dochodzi do „rozniecania”, wrażenia zmysłowe muszą być
odcięte. Pomocna może być również terapia tlenowa. Jeśli
wystąpią wypieki, dobrze robi nałożenie na głowę lub twarz
żelowego kompresu. Bardzo pomocne może być też naucze­
nie się kontrolowania oddechu, tak by zapobiegać hiperwen­
tylacji. Ustaliłem, że niektórzy porfirycy mają bardzo niski
poziom dwutlenku węgla we krwi, w  związku z  czym nale­
ży zastosować metodę płytkiego oddechu Butejki oraz, jeśli
to możliwe, powstrzymywanie oddechu albo też powolne,
długie oddychanie przez ściągnięte usta. Możliwe jednak,
że udało mi się odkryć głębszy poziom odnoszący się do od­
dechu Butejki i hipokapnii (niskiego stężenia CO2 we krwi).
Hipokapnię może powodować niedobór zależnego od gluta­
tionu enzymu (2,3‑difosfoglicerynian). Metabolity porfiryn
zużywają glutation znajdujący się w organizmie. Stąd porfiria
lub inna choroba metabolizmu może powodować koniecz­
ność stosowania oddechu Butejki, o czym powinni wiedzieć
astmatycy. Inne pomocne metody to manipulowanie punk­
tem, z którego wyzwala się reakcję lub odruch, kinezjologicz­
ne równoważenie i równoważenie nerwu błędnego.
Do czasu opracowania genowej terapii zasadniczą spra­
wą jest unikanie czynników inicjujących –  określonych
pokarmów, chemikaliów z  otoczenia, pól elektromagne­
tycznych, stresu, niepotrzebnych leków, metali ciężkich, pe­
stycydów, pleśni i infekcji.
W  zwalczaniu inklinacji do porfirii pomocne są diety
organiczne, spożywanie mniejszych ilości mięsa i  tłuszczu
oraz stosowanie opracowanych przeze mnie nowych, uni­
kalnych testów kinezjologicznych i  technik równoważenia
energetycznego (nawiązujących do braku równowagi po­
wodowanego przez porfirię w  organizmie). Moje metody
mogą być również stosowane do wykrywania pokarmów lub
suplementów, na które ktoś może reagować porfirowo.
Testy na porfirię
Wykazano, że testy laboratoryjne na porfirię są czasami
niedokładne lub nie korelują z  intensywnością objawów,

20 • NEXUS

szczególnie w porfirii ostrej przerywanej, która może wią­
zać się z  chorobami chronicznymi lub środowiskowymi.
Jak wynika z jej nazwy, ta potencjalnie ostra forma porfirii
może ujawnić się poprzez testowanie, kiedy pacjent znajdu­
je się w stanie ostrego ataku, takiego jak w reakcji na leki.
Jak podają autorzy prac, nawet wówczas testy wykazują
normalny stan. Te trudności wynikają z tego, że (1) związki
porfiryn reagują na światło, (2) „normalne” wartości mogą
zawierać wiele porfiryn, (3) pełne testy krwi, moczu i stolca
są rzadko wykonywane i (4) pełne testy, zarówno enzymów,
jak i związków porfiryn, również są bardzo rzadko wykony­
wane. Obecnie są już dostępne nowsze testy genetyczne.16
Podobnie ma się sprawa z  testami enzymów cytochro­
mu P450 na ich defekty i niedobór, które są już dostępne,
jednak część z nich została ostatnio zakazana w USA przez
FDA (Food and Drug Administration – Urząd ds. Żywno­
ści i Leków), który najwyraźniej nie chce, aby ludzie poznali
prawdę. Jeśli ktoś chce zrobić sobie test krwi lub moczu pod
kątem porfiryn, musi znaleźć laboratorium, które nie uzna­
je interpretacji Wielkiego Brata sugerującej, że jeśli test po­
każe coś powyżej normy, to wszystko jest w porządku, chyba
że to powyżej normy jest kilkakrotnie wyższe od górnej do­
puszczalnej granicy. Jeśli czyjś test krwi na cukier na czczo
pokazuje wynik o 50 procent wyższy od górnego limitu, to
czy jego lekarz zinterpretuje to jako „mało ważne”? Należy
poszukać laboratorium, które pozwoli naszemu lekarzowi
na interpretację wyniku, i oczywiście należy znaleźć lekarza,
który postara się dowiedzieć czegoś o porfirii – miejmy na­
dzieję, że z bezstronnych źródeł.
Zaproponowałem jedyne możliwe rozwiązanie zagadki,
jaką stanowią wyniki testów. Chodzi tu o przenikanie przez
barierę krew‑mózg (blood‑brain barier; w skrócie BBB). Jeśli
bariera krew‑mózg jest przepuszczalna, to nawet niewielkie
ilości porfiryn mogą dostawać się do mózgu i  powodować
ostre symptomy. Natomiast gdy BBB jest dostatecznie nie­
przenikalna, wówczas krążące w krwioobiegu nawet w dużych
ilościach porfiryny nie będą w stanie dostać się do mózgu.17
Najnowsze badania dowodzą, że do przenikalności ba­
riery krew‑mózg może doprowadzić wiele czynników. Są to
ukryte wady serca, stres, ciepło, alergie, niedobory żywie­
niowe, toksyny i wiele innych. Wysunąłem hipotezę, że jeśli
u pacjenta występuje pospolity defekt serca noszący nazwę
przetrwały otwór owalny (patent foramen ovale; w skrócie
PFO), który może mieć co trzeci człowiek, wówczas może
dojść do przenikania bariery krew‑mózg, a więc do podat­
ności lub nietolerancji na nawet niewielki nadmiar porfi­
ryn. PFO jest defektem przegrody przedsionkowej. Jest to
otwór lub raczej tunel pomiędzy górnymi częściami komór
serca, który nie zamknął się we właściwy sposób u  jednej
trzeciej ludzkości. PFO przypisuje się migreny i udary.
Genetyka, wystawienie na toksyny i postawa władz
Dlaczego tylko niektórzy ludzie zapadają na chroniczne
choroby i/lub stają się alergikami po wystawieniu na dzia­
łanie rtęci, pleśni, pestycydów i  innych trucizn, a  także na
drożdżaki lub infekcje? Przypadek porfirii zdaje się dobrze
to wyjaśniać. Jeśli ktoś ma ukryty defekt genetyczny, każda
dodatkowa toksyna w  organizmie może przepełnić miarę,
co skutkuje stanem podwyższonej porfirii i oznacza, że jest
on bardziej chory i bardziej wrażliwy na inne czynniki. Dwaj
lekarze wykazali, że u ich pacjentów z artretyzmem istnieje
związek pomiędzy nadmiernym rozrostem mikroorganizmów

powrót do strony tytułowej

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

Przeboje wiosny
Oto kilka przebojów dwóch zaprzyjaźnionych sklepów w Gdyni i Krakowie
Oral Chelate (zwany też Doustną Chelatacją i profilaktyką
bypassów) zawiera cały komplet potrzebnych dla układu
krwionośnego witamin i minerałów oraz dodatkowo czynnik
EDTA, który wyprowadza z naszego organizmu toksyczne złogi – metale ciężkie i cholesterol. Czynnik EDTA nie
rozpuszcza się w kwasie żołądkowym, dociera do krwi, z której jak szczotka wymiata toksyny i złe tłuszcze. EDTA pomaga zredukować i zapobiegać tworzeniu osadów związanych
ze stwardnieniem tętnic. Prawdziwa pomoc dla „sercowców”.
Jedno opakowanie zawiera 90 kapsułek – po jednej na dzień.
Klips do nosa przeciw chrapaniu. Ten mały
klips z  magnetycznymi końcówkami zrobił
wielką karierę! Wielu naszych klientów jest
nim tak zachwyconych, że  kupują go swoim
bliższym i  dalszym krewnym jako podarunek,
wiele osób kupiło też sobie klips zapasowy,
gdyż jak się okazało, lubi się on gubić. Poza tym
jednym „mankamentem” ma same zalety – jest
wygodny i bezpieczny, i, co najważniejsze, jest rewelacyjnym sposobem przeciw
chrapaniu. Od razu po zastosowaniu skutecznie likwiduje chrapanie i daje spokojny, zdrowy sen. Dodatkowo klips oddziałując na odpowiednie receptory wspomaga pracę serca, pozytywnie oddziałuje na wzrok, słuch (redukuje szumy
uszne, niedosłuch) i układ oddechowy. Poprawia także pamięć i koncentrację. Wkłada się go do dziurek w nosie tuż przed snem. Klips jest wykonany według technologii NASA, a więc jest bardzo bezpieczny w użyciu. Stymulując zakończenia nerwowe w skrzydełkach nosa klips nie dopuszcza do zwiotczenia mięśni
podniebienia, droga oddechowa pozostaje drożna, a chrapanie ulega redukcji aż
do stu procent. Przy użyciu nie powoduje żadnych nieprzyjemnych odczuć, a wręcz
przeciwnie – jego użycie jest bardzo przyjemne, bo sprzyja odprężeniu. Mogą go
też używać osoby, które nie mają problemów z własnym chrapaniem, ale
chcą poprawić jakość swojego snu i w ogóle zdrowia.
Prof. Przybylski Kolagen Aktiv. Nasi Klienci
z radością przywitali wiadomość, że znowu,
po  dłuższej przerwie, mamy w  sprzedaży ten
sprawdzony, wspaniały preparat kolagenowy,
który sprzedawaliśmy po  raz pierwszy blisko
8 lat temu. Od tego czasu produkująca go firma
3-Helisa uszlachetniła sposób jego otrzymywania (zastosowano  m.in. systemy GMP i  HACCP,
co  gwarantuje 98-procentową aktywność biologiczną preparatu, pozbawionego substancji
buforowych i elementów morfotycznych). Firma uzyskała na swój kolagen patent
polski i  amerykański. Zaobserwowaliśmy, że  w  rankingu kolagenowym znowu
prowadzi u nas Prof. Przybylski Kolagen Aktiv, występujący obecnie w sześciu
wersjach: biały – do twarzy, szyi i dekoltu, bo odmładza, odświeża i napina skórę,
zmniejsza pory; szary – do cery dojrzałej i naczyniowej, do ciała dla profilaktyki
przeciwżylakowej, na rozstępy i blizny; grafitowy – przeciw wypadaniu włosów,
do  profilaktyki zmian reumatycznych i  bólów stawowych, masaży, rehabilitacji;
intymny dla kobiet (White Comfort) – przeciw nieotrzymaniu moczu, w okresie

okołomenopauzalnym; intymny dla mężczyzn (Black Comfort) –  przeciw
prostacie i dla polepszenia ukrwienia; oraz luksusowy Kolagen Aktiv Plus
zawierający dodatkowo (oprócz czystego kolagenu) mikrokapsułkowaną witaminę
A (błyskawiczny efekt odmłodzenia).
Colvita –  niezastąpiony kolagen rybi
w kapsułkach do połykania. Jest to jedyny
kolagen rybi w  kapsułkach na  rynku.
Inne preparaty kolagenowe zawierają kolagen wołowy lub wieprzowy. Kolagen rybi
jest w swojej strukturze najbardziej podobny do ludzkiego, dlatego najlepiej wbudowuje się w organizm człowieka. Colvita to żywe białko zamknięte w kapsułce, połączone z ekstraktem z alg morskich
i witaminą młodości – witaminą E. Działanie preparatu: poprawia kondycję skóry,
włosów, paznokci, regeneruje struktury tkanki łącznej właściwej, chrzęstnej, kostnej, struktury kolagenowe gałki ocznej, spowalnia procesy starzenia tkanek, nawilża głębsze warstwy skóry właściwej, czyniąc skórę gładką, sprężystą i jedwabistą,
wycisza łojotok i łuszczycę, koi stany rumieniowe w trądziku różowatym, wspomaga odchudzanie (hamuje głód). Systematyczne spożywanie Colvity może też
leczyć alergie, tzw. skazy białkowe. Wydatnie wspomaga leczenie stłuczeń, skręceń
kończyn, obrzęków, opuchlizn, uszkodzeń ścięgien, wiązadeł i stawów. Korzystnie
oddziałuje na wiele zmian organicznych. Dzięki zawartości alg morskich i naturalnej witaminie E działa także silnie antynowotworowo.
Lovseen –  Naturalna Viagra. Ten preparat kupują
najczęściej panowie. Główne składniki to orzech kola,
który amerykańscy Indianie zawsze wykorzystywali jako
środek tonizujący, wyciąg z ginko biloba polepszający
wzbogacenie krwi w tlen przepływający naczyniami mózgowymi oraz żeń-szeń syberyjski, który pobudza libido i powoduje ogólny przypływ energii. Korzeń żeń-szenia syberyjskiego jest adaptogenem o  właściwościach
yang, który pobudza i  stymuluje metabolizm, wpływa
na centralny układ nerwowy, mózg, naczynia krwionośne. Może pozytywnie wpływać na poziom cukru we krwi, poziom histaminy, stany
zapalne, impotencję, miażdżycę, depresję, funkcje płuc, libido. Trafiając do organizmu
razem z kompleksem bioorganomineralnym z Morza Martwego, te trzy składniki nie
tylko współpracują, ale także wzmacniają swoje wzajemne działanie. Pozbawiają
przykrego uczucia nerwowego napięcia. Lovseen ma  też działanie profilaktyczne
w prostacie. W opakowaniu jest 60 kapsułek – po jednej na dzień z rana.
Jonizator do  komputera oparty na  działaniu
odpowiednio skonfigurowanych magnesów oczyszcza pole elektromagnetyczne wokół miejsca pracy
z  komputerem, co  szybko odczujemy. Wkłada się
go do gniazda USB, tak jak np. modem. Bezpieczny
w użyciu, sprzyja komfortowi pracy, likwiduje napięcie oczu osoby pracującej przy komputerze. Posiadamy też podobne proste urządzenie do  samochodu,
które oczyszcza powietrze dla kierowcy i pasażerów,
wkłada się je w miejsce zapalniczki samochodowej.

W naszej ofercie dostępne także: Solaris, Vita Biosa, kuracja Neera, plastry Kinotakara, środek przeciw pasożytom Tulsi oraz wiele innych preparatów.
Wszystkim Czytelnikom Nexusa życzymy zdrowych i spokojnych Świąt Wielkiej Nocy! Świąteczne Promocje!

GDYNIA – MF Zdrowie i Uroda

KRAKÓW – Multi~Natura

ul. Świętojańska 41
ul. Miodowa 34 (UWAGA! – NOWY ADRES)
tel. 58 620-03-59, tel. kom. 506-073-066
tel./fax 12 423-21-48, tel. kom. 507-049-578
www.mfzdrowie.pl
www.multinatura.pl
Przestrzegamy przed zakupem z nie sprawdzonych źródeł. Wszystkie produkty muszą posiadać polskie oznakowania i dołączone w języku polskim ulotki.
powrót do strony tytułowej

i chroniczną porfirią. U wielu z nich wykryto stałą obecność (astma, przewlekła obstrukcyjna choroba płuc, reaktywna
bakterii Chlamydophila pneumoniae18, po czym okazało się, choroba dróg oddechowych) i choroby serca (PFO,24 wypa­
że spowodowała ona u  nich pewną postać porfirii.19  Meta­ danie zastawki mitralnej i inne stany).
le ciężkie, pleśnie, pestycydy lub chemikalia również mogą
Jeśli ktoś może, niech zafunduje sobie test na porfirię
trwale zniszczyć DNA, pozostawiając ludzi w  stanie stałej i wszystkie pozostałe istotne dolegliwości, o których wspo­
podwyższonej porfirii, cierpiących z powodu nietolerancji na minam w tym artykule. Wielu ludzi cierpi również na skrytą
chemikalia, uczulenia na pola elektromagnetyczne, reaktyw­ astmę, niekorzystne reakcje na pokarm, bezdech periodycz­
ności na pokarmy i kilku „nowych” chorób chronicznych.
ny w śnie, przepuklinę rozworu przełykowego, niedoma­
Jak się zapewne wielu orientuje, istnieje określona po­ ganie nerwu błędnego, ułomność lub niedostateczną ilość
lityka związana z chroniczną formą porfirii, na którą zapa­ enzymów cytochromu P45025 oraz inne możliwe do leczenia
da wielu ludzi wystawionych na toksyczne wpływy. Kiedy dolegliwości.
ekspert od porfirii dr med. William Morton zbadał szereg
W  dzisiejszych czasach, kiedy wykryje się najmniejsze
pacjentów cierpiących na nietolerancję na chemikalia i por­ podwyższenie poziomu cholesterolu, władze pędzą do pa­
firię, a następnie pomógł setkom z nich uzyskać zasiłek dla cjenta i oferują mu trwające całe życie przyjmowanie leków,
upośledzonych, cofnięto mu prawo wykonywania zawodu. które często wywołują znacznie gorsze problemy od tych,
(Zdecydował, że nie będzie zmagał się z komisją lekarską jakie te leki mają rzekomo rozwiązać, ale kiedy zostanie
w Oregonie, i zrezygnował z przyjmowania pacjentów).
wykryta ostra lub przewlekła forma choroby na podstawie
Diagnozowanie chronicznej i/lub środowiskowej choro­ podniesionego poziomu porfiryn we krwi i  moczu, szu­
by będącej wynikiem wystawienia na toksyczne czynniki jest kają wszelkiego rodzaju wymówek, aby móc powiedzieć:
zaciekle i brutalnie zwalczane przez władze. Przypomnijmy, „Wszystko jest w porządku, nie zawracaj sobie tym głowy”.
że walka o  uznanie azbestu za czynnik rakotwórczy trwała Różnica zdaje się polegać na tym, że wystawienie na tok­
przez 70 lat. W tym czasie wielu opłacanych przez przemysł syczne wpływy powoduje chroniczną porfirię i  jednocze­
naukowców i lekarzy przysięgało, że jest on nieszkodliwy. To, śnie komuś zależy na tym, aby ludzie nie wiedzieli, czym
że wiele rodzajów toksyn może pro­
to może skończyć się dla około
wadzić do chronicznej porfirii oraz
20 procent ludzkiej populacji! Jeśli
Dwaj lekarze wykazali, że u ich
chronicznych i/lub środowiskowych
ktoś ma chroniczną i/lub środowi­
pacjentów z artretyzmem istnieje
chorób, sprawiło, że władze zjedno­
skową chorobę, musi sam się z nią
związek pomiędzy nadmiernym
czyły się w walce na tej ostatniej li­
zmagać. Musi walczyć, zarówno ze
rozrostem mikroorganizmów
nii frontu. W rzeczywistości władze
skażeniem środowiska, jak i  z  po­
i chroniczną porfirią.
wciąż nie chcą uznać nietolerancji
glądem, że to nic nie znaczy.
na chemikalia jako oficjalnej jed­
Dla wielu ludzi z  chroniczną
nostki chorobowej. Wciąż są tacy,
i/lub środowiskową chorobą porfi­
którzy twierdzą, że bardzo małe ilości ksenobiotyków20 nie ria może stanowić coś w rodzaju „ostatniego kawałka ukła­
mogą nikomu w żaden sposób zaszkodzić, że ta choroba ma danki”. Ma ona również związek z  wieloma reakcjami na
charakter psychologiczny i że czymkolwiek jest, nie jest for­ pokarmy, kiedy lekarz mówi swojemu pacjentowi: „Zrobi­
mą porfirii. Wszystko to przeczy ostatnim odkryciom nauko­ łem wszystkie testy na alergie i nie znalazłem żadnej aler­
wym dowodzącym, że stężenie w ilości kilku części na bilion21 gicznej reakcji”. Testy uczuleń na pokarmy są ujemne, po­
spowodowało choroby u innych ssaków i że chroniczna eks­ nieważ reakcja na nie nie ma charakteru alergicznego – jest
pozycja na toksyczne środki prowadzi do porfirii.22
to metaboliczna porfiryczna reakcja wiążąca się z enzyma­
Kiedy doktorzy Downey i Morton oraz inni lekarze i rze­ mi cytochromu P450. Porfirowy kawałek układanki należy
telni naukowcy opublikowali w  latach 1990. artykuły do­ sprawdzać u osób cierpiących na nietolerancję na chemika­
wodzące, że od 70  do 90  procent ludzi z  nietolerancją na lia, uczulenie na pola elektromagnetyczne, „uniwersalną”
chemikalia cierpi na jakąś formę porfirii, władze przypu­ reaktywność na pokarmy, chroniczne zmęczenie, fibromial­
ściły kontratak, twierdząc, że chociaż tę chorobę definiuje gię, łagodne zapalenie mózgu i rdzenia z mialgią, chorobę
nienormalnie wysoki poziom porfiryn, należy wykryć jakiś Alzheimera, hipoglikemię, autyzm, syndrom wojny w  Za­
arbitralnie określony, znacznie wyższy ich poziom, który by toce Perskiej, astmę, wrzody, choroby „umysłowe” (lęki,
ją definiował, zanim można będzie postawić diagnozę por­ paniki, depresje, schizofrenię) oraz inne choroby, których
firii lub mieć prawo do wykorzystania jej jako podstawy do związek może zostać wykazany w przyszłości.
zasiłku z powodu upośledzenia. Wszystko to jest wbrew opi­
Świadomość możliwości wystąpienia tego „ostatniego
sanemu faktowi mówiącemu, że jeśli dochodzi do przenika­ kawałka układanki” – porfirii – przy chronicznej i/lub śro­
nia przez barierę krew‑mózg, to do mózgu może przedostać dowiskowej chorobie może pozwolić ocalić, polepszyć lub
się znaczna ilość porfiryn.
wydłużyć życie. a
Ponieważ ludzie przypuszczalnie mają inne ukryte stany
chorobowe, stworzyłem terminologię, która to uwzględnia. O autorze:
Analogicznie do cukrzycy typu II nazwałem to porfirią typu
Dr  Steven Rochlitz był początkowo profesorem fizyki, ale proII z licznymi podklasami, które korelują z innymi medycz­ blemy ze zdrowiem zmusiły go do zmiany zainteresowań i  kanymi faktami, które u kogoś występują. Te inne fakty mogą riery. Jest autorem dziewięciu książek z  dziedziny medycyny aloddziaływać na siebie wzajemnie i  wywoływać nienormal­ ternatywnej. Przez ostatnie 30  lat skupiał się na poszukiwaniu
nie intensywne występowanie porfiryn powodujące silniej­ przyczyn chorób chronicznych i  środowiskowych. Od roku 1984
sze objawy, niż należałoby się spodziewać. Te inne fakty to prowadzi na całym świecie seminaria. Wrócił do pracy w celu napiwięcej niż jeden typ porfirii (spośród ośmiu), piroluria, ma­ sania ostatniej książki Porphyria: The Ultimate Cause of Common,
stocytoza23, przenikalność bariery krew‑mózg, choroby płuc Chronic, &  Environmental Illnesses (Porfiria –  podstawowa przy‑

22 • NEXUS

powrót do strony tytułowej

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

czyna pospolitych, chronicznych i środowiskowych chorób). Więcej
informacji o  nim i  jego badaniach można znaleźć na jego stronie
internetowej zamieszczonej pod adresem www.wellatlast.com.
Skontaktować się z nim można pisząc na adres poczty internetowej
info@wellatlast.com.

Przełożył Jerzy Florczykowski
Przypisy:

  1. Choroba środowiskowa występuje wtedy, gdy ktoś jest wy­
stawiony na działanie toksyn lub substancji obecnych w środowi­
sku, które sprawiają, że jest on chory. – Przyp. tłum.
  2. W.E.  Morton, „Redefinition of abnormal susceptibility to
environmental chemicals” („Przedefiniowanie nienormalnej wraż­
liwości na obecne w środowisku związki chemiczne”), w: B.L. John­
son, C. Xintaras, J.S. Andrews jr (pod redakcją), Hazardous Waste:
Impacts on Human and Ecological Health (Niebezpieczne odpady
– wpływy na zdrowotność środowiska i samego człowieka), Princeton
Scientific Publishing, New Jersey, 1996, str. 320–327.
 3. Cytochrom P450 określa rodzinę enzymów wykazujących
aktywność monooksygenazy. Występują powszechnie w  niemal
wszystkich tkankach, przy czym największą aktywność wykazują
w  wątrobie i  rdzeniu nadnerczy. Nie stwierdzono ich obecności
w dojrzałych erytrocytach i mięśniach szkieletowych. W genomie
człowieka znanych jest około 150 różnych genów (ich nazwy za­
czynają się od CYP) kodujących różne cytochromy P450. – Przyp.
tłum.
  4. Barney E. Dwyer et al., „Heme Deficiency in Alzheimer’s
Disease: A Possible Connection to Porphyria” („Niedobór hemu
w  chorobie Alzheimera –  możliwość związku z  porfirią”), J.  Bio­
med. Biotechnol., 2006, str. 1–5.
  5. Steven Rochlitz, Porphyria: The Ultimate Cause of Common,
Chronic, &  Environmental Illnesses. With Breakthroughs in Diet,
Supplements, and Energy Balancing (Porfiria –  ostateczna przyczy­
na pospolitych, chronicznych i środowiskowych chorób z przełomami
w diecie, suplementach i równoważeniu energii), Cottonwood, Ari­
zona, 2010, www.wellatlast.com.
  6. Gail Altman, Fatal Links: The Curious Deaths of Beethoven
and the Two Napoleons (Zabójcze związki – dziwne zgony Beethove­
na i dwóch Napoleonów), Anubian Press, Tallahassee, 1999.
  7. D. Downey, „Porphyria induced by palladium‑copper den­
tal prostheses: a clinical report” („Porfiria wywołana przez palla­
dowo‑miedziane protezy dentystyczne –  doniesienie kliniczne”),
J. Prosthet. Dent., styczeń 1992, str. 5–6.
  8. A.  Donnay, G.  Ziem, Protocol for Evaluating Disorders of
Porphyrin Metabolism in Chemically Sensitive Patients (Protokół
oceny porfiriowych zaburzeń metabolizmu u  pacjentów uczulonych
na chemikalia), MCS Referral &  Resources, Baltimore, marzec
1995.

CHLOREK MAGNEZU
opisany w artykule „Zdrowotne własności chlorku magnezu”
zamieszczonym w 63 (1/2009) numerze Nexusa
sprzedawany w Polsce pod handlową nazwą

DELBET
zakupić można w firmie

Elżbieta Mayer
ul. Sokolska 33/73
40-086 Katowice
tel. 32 258 71 78
tel. kom. 505 373 968
piccolo.mayer@wp.pl
nr rachunku bankowego: 68  1440  1172  0000  0000  0398  3528

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

 9. D.  Downey, „Porphyria: A  New Perspective” („Porfiria
–  nowe perspektywy”), Medical Hypotheses, kwiecień 1996, str.
378–382.
10. Aletha W.  Tippett, „Consider the Acute Porphyrias: The
Correlation between Porphyria and Fibromyalgia or Chronic My­
algia within One Practice” („Rozważanie nad ostrą porfirią – ko­
relacja pomiędzy porfirią i  fibromialgią lub chroniczną mialgią
w  obrębie jednej praktyki”), American Journal of Pain Manage­
ment, 2006, str. 53–60.
11. Nathan Roth, „The Psychiatric Syndromes of Porphyria”
(„Psychiatryczne syndromy porfirii”), International Journal of Neu­
ropsychiatry, 1968, str. 32–44.
12. Cymetydyna (cimetidine) to organiczny związek chemicz­
ny, lek z grupy H2‑blokerów, hamujący wydzielanie kwasu solnego
przez komórki okładzinowe żołądka. – Przyp. tłum.
13. P.D. Rogers, „Cimetidine in the treatment of acute inter­
mittent porphyria” („Cymetydyna w  leczeniu ostrej przerywanej
porfirii”), Ann. Pharmacother., 1997, str. 365–367.
14. GABA (kwas γ‑aminomasłowy, kwas 4‑aminobutanowy)
– organiczny związek chemiczny z grupy aminokwasów, który pełni
funkcję głównego neuroprzekaźnika o działaniu hamującym w ca­
łym układzie nerwowym. – Przyp. tłum.
15. Kinezjologia – gałąź nauki zajmującą się ruchem. – Przyp.
tłum.
16. Patrz genetyczne testy porfirii ostrej przerywanej pod adre­
sem www.easternbiotech.com/dna‑testing‑info.php. Autor nie jest
związany z tym ani innym laboratorium.
17. Steven Rochlitz, The Blood‑Brain Barrier, and its Permeabili­
ty from Allergies, Toxins, Stress, and Nutritional Deficiencies. Its Link
to the Hiatal Hernia and the PFO (Bariera krew‑mózg i jej przenikal­
ność w nawiązaniu do alergii, toksyn, stresu i niedoborów odżywia­
nia; jej związek z przepukliną rozworu przełykowego oraz przetrwałym
otworem owalnym), Cottonwood, Arizona, 2009, www.wellatlast.
com/books.html.
18. Chlamydophila pneumoniae (dawniej Chlamydia pneumo­
niae) – bakteria przenoszona drogą kropelkową powodująca, mię­
dzy innymi, zapalenie płuc. – Przyp. tłum.
19. William M.  Mitchell, Charles W.  Stratton, „Diagnosis and
ma­nagement of infection caused by chlamydia” („Diagnozowanie
i po­stępowanie z infekcją bakterią chlamydia”), www.pharmcast.com/­
Patents/Yr2003/Jun2003/061703/6579854_Chlamydia061703.htm.
20. Ksenobiotyk –  środek znajdowany w  organizmie, którego
nie powinno w nim być. – Przyp. tłum.
21. V.P.  Markowski, G.  Zareba, S.  Stern, C.  Cox, B.  Weiss,
„Altered operant responding for motor reinforcement and the
determination of benchmark doses following perinatal exposure
to low‑level 2,3,7,8‑tetrachlorodibenzo‑p‑dioxin” („Zmieniony ar­
gument reagujący na motoryczne wzmocnienie i określenie wzor­
cowych dawek po okołoporodowej ekspozycji na niskie dawki te­
trachlorodibenzo‑p‑dioksyny”), Environmental Health Perspectives,
czerwiec 2001, str. 621–627.
22. M. Doss, C‑E. Lange, G. Veltman, „Vinyl chlorideinduced
hepatic coproporphyrinuria with transition to chronic hepatic po­
rphyria” („Winylowa indukowana chlorem wątrobowa kopropor­
firynuria z przejściem do chronicznej wątrobowej porfirii”), Klini­
sche Wochenschrift, 1984, str. 175–178.
23. Gunnar Heuser, „The Role of the Brain and Mast Cells in
MCS” („Rola mózgu i komórek tucznych (mastocytów) w mastocy­
to­zie”), Townsend Letter for Doctors and Patients, nr 210, styczeń 2001.
24. Steven Rochlitz, Hidden but Pandemic Heart Defect as Po­
ssible Cause of MCS, „Allergies”, Chronic Fatigue, Brain Fatigue and
other Degenerative Illness (Skryta, ale pandemiczna, wada serca jako
możliwa przyczyna nietolerancji na chemikalia, „alergii”, chroniczne­
go zmęczenia, zmęczenia mózgu i innych degeneratywnych chorób),
Cottonwood, Arizona, 2005, www.wellatlast.com/books.html.
25. F.  Peter Guengerich, „Influence of Nutrients and Other
Dietary Materials on Cytochrome P‑450 Enzymes” („Wpływ czyn­
ników odżywczych i innych składników diety na enzymy cytochromu
P450”), American Journal of Clinical Nutrition, 1995, str. 651S–658S.

powrót do strony tytułowej

NEXUS • 23

Uzdrawianie świata poprzez
wspólne medytacje
Wielka praca1
yjemy w epoce kalijuga. Według mitologii hindusko‑tybetańskiej jest to okres,
w którym w powietrzu latają żelazne ptaki, zaś życie duchowe znajduje się na
dnie. Dowody tego widać wokół nas: alienacja, zbrodnie, narkotyki, degradacja
środowiska i samobójstwa (zgodnie z ostatnimi danymi samobójstwa są w USA
trzecią przyczyną śmierci wśród dzieci w wieku od 5 do 17 lat).
Niedawno bardzo poruszyło mnie, kiedy dowiedziałem się, że według dwóch son­
daży około 40 procent Amerykanów wierzy dosłownie w prawdy zawarte w Biblii.
Oznacza to, że wielu z nich uważa ochronę przed rosnącym tempem pogarszania
stanu środowiska naturalnego za marnowanie czasu, ponieważ zgodnie z apokalip­
tycznymi przepowiedniami z Księgi Objawienia (Apokalipsa Świętego Jana) wkrótce
i tak nadejdzie koniec świata. Podobnie witają wojny z krajami muzułmańskimi jako
wydarzenia poprzedzające bitwę w Armagedonie, która przyniesie klęskę siłom an­
tychrysta i ponowne nadejście Mesjasza na Sąd Ostateczny. W tym momencie wierni
chrześcijanie zostaną ocaleni i pójdą w zachwycie do Nieba, zaś cała reszta zostanie
przeklęta. Mimo niezwykłości tych wierzeń zostały one rozpowszechnione w dwóch
bestsellerowych książkach. Co więcej, okazuje się, że prawa religijne wywierają duży
wpływ na decyzje podejmowane przez kongres Stanów Zjednoczonych.
Nietrudno zauważyć, że kalijuga nastała wraz z dominacją materialistycznego
poglądu na świat. Matthew Arnold pisał o długim cyklu cofania się morza wiary.
Jednak to cofanie się trwało znacznie dłużej, niż się mu wydawało. Animistyczne
wierzenia przez tysiące lat ustępowały przed rozwijającymi się religiami mono­
teistycznymi. Wszystkie duchy, które zwykły zasiedlać naturalny świat, były i  są
stopniowo z  niego usuwane, dostają „kopa w  górę”, aby wcielić się w  jedynego
Boga Ojca, który jest postrzegany jako coś dalekiego od natury i  który stał się
odleglejszy i mniej realny od duchów, które zastąpił, zaś żywa natura została zde­
gradowana do roli skrawka martwej materii, z której mają być wydobywane nie­
zbędne w ludzkiej gospodarce surowce.
Na początku przypomnę krótko, jak zrodził się naukowy sposób myślenia
i  zawiódł nas w  to grzęzawisko. Następnie przedstawię, jak sama nauka wska­
zuje z  niego wyjście, opierając się na swoich ostatnich odkryciach, które mogą
doprowadzić do radykalnej zmiany naszego światopoglądu. Na koniec omówię
przykłady pewnych inicjatyw podejmowanych w celu uzdrowienia świata poprzez
medytacje oraz propozycję ich rozwinięcia.

Ż
Prowadzone przez
miliony ludzi na
całym świecie
medytacje w imię
pokoju i zdrowia
w ramach licznych
akcji wpływają na
energię punktu
zerowego, wywołując
mierzalne efekty,
które można wyjaśnić
za pomocą praw
fizyki kwantowej.

Dr Roger Taylor
Copyright © 2010

rogerbt@onetel.com
Tytuł oryginalny: „Healing the World by Collective
Meditation”, (Nexus, vol. 18, nr 1)

24 • NEXUS

Zapoczątkowanie holistycznego światopoglądu przez fizykę kwantową
W celu wzmocnienia materialistycznego światopoglądu „kościół” nauki wpro­
wadził po wielu stuleciach wymóg mówiący, że każda prawda musi przejść test
pomiaru, aby mogła być w pełni zaakceptowana. Proszę jednak zauważyć, że bez
względu na stosowany rodzaj skal lub instrumentów pomiar zawsze dociera do
naszych umysłów za pomocą zmysłu wzroku. Niestety, ludzie polegają głównie
na wzroku, zaniedbując jednocześnie wrażenia przekazywane przez inne zmysły.
Jeśli zbudujemy nasz świat wyłącznie na podstawie danych wizualnych, z całą pew­
nością będziemy postrzegać go jako składający się z pozornie od siebie oddzielo­
nych stałych materialnych obiektów. W ten sposób doszliśmy do atomów i coraz
kosztowniejszego szukania ostatecznych cząstek.
Tymczasem fizyka kwantowa zmusiła nas do rozważenia alternatywnego spoj­
rzenia na świat jako konglomerat fal i pól. Ten pogląd zainicjowało, między inny­
mi, zastanawiające odkrycie, że to, co uważaliśmy za subatomowe cząstki posiada
również własności falowe, zaś to, co uważano za fale, ma również własności czą­
stek stałych. Wszystko zależało od aranżacji eksperymentu, który miał na celu ich
wykrycie. To tak, jakby używać dwojakiego rodzaju organów zmysłów – jednego
przypominającego oczy, aby zobaczyć cząstki, i drugiego, przypominającego uszy,
powrót do strony tytułowej

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

aby usłyszeć fale. Tak więc, podobnie jak wizualny aspekt liczby organizacji pozarządowych, małych przedsięwzięć
świata różni się od dźwiękowego, tak eksperyment wykry­ filantropijnych i ludzi dobrej woli pracujących na lokalnej
wający cząstkę różni się od wykrywającego falę.
i globalnej scenie na rzecz lepszego świata.
W  celu uzyskania odczucia widoku fali należy przepro­
Jednocześnie w większości świata kościoły, meczety i inne
wadzić ćwiczenie polegające na wyobrażeniu sobie, jak wy­ świątynie są pełne ludzi. Nie brakuje modlitw. Jednak ma­
glądałby świat, gdyby naszym jedynym zmysłem był słuch. terialistyczny paradygmat utrzymuje przekonanie, że jedy­
Przypuśćmy, że jesteśmy istotami nie posiadającymi oczu nie działania w „rzeczywistym” świecie mogą rodzić owoce.
ani żadnego innego zmysłu, z  wyjątkiem słuchu. Od same­ Przekonanie, że modlitwa coś daje, jest bardzo słabe i więk­
go początku bylibyśmy świadomi istnienia świata fal dźwię­ szość ludzi wzbraniałaby się przed stwierdzeniem, że ich mo­
kowych. Składałby się on wyłącznie z tonów (częstotliwości) dlitwy przyniosły jakikolwiek rezultat. Wielu ludzi również
i głośności (amplitudy). Nie byłoby żadnych ciał ani materia- medytuje, lecz, tak jak w przypadku modłów, wartość tego
łów stałych. W społeczeństwie takich istot, oczywiście, nigdy działania jest postrzegana przez przydymione szkiełko ma­
nie powstałaby koncepcja materii. Tym niemniej ten świat terialistycznego paradygmatu. W tym wypadku, nie prosząc
dźwięków byłby bogaty we wszelkiego rodzaju odgłosy, czyste o cokolwiek w zewnętrznym świecie, często niesiemy w na­
tony i akordy aż do najbardziej złożonej muzyki, no i, oczy­ szych umysłach myśl, że medytacje „mogą uczynić nas lep­
wiście, w  głosy przenoszące sygnały informacyjne wielkiej szymi”, że będziemy mogli wywierać dobry wpływ na innych,
złożoności. Załóżmy także, że posiadamy tylko jedno ucho których spotykamy w materialnym świecie, i że poprzez nich
umieszczone w  takim miejscu, że
ten wpływ będzie rozchodził się
nie bylibyśmy w stanie określić kie­
powoli w fizycznym świecie niczym
Naturalna moralność wyrasta
runku, z którego dobiegają dźwięki
zmarszczki na powierzchni wody.
z identyfikowania się z innymi,
– dorastalibyśmy wówczas w zupełNie ma tu jednak większych nadziei
jak to widać na przykładzie
nym braku poczucia przestrzeni,
na bezpośredni wpływ na zewnętrz­
właściwie funkcjonujących
tak bardzo istotnego w naszym many świat niż w przypadku modlitw.
rodzin.
terialistycznym światopoglądzie.
Wydaje się, że do zmiany ko­
Jak poucza nas Sutra Serca2,
nieczna jest nam radykalna zmiana
nasz świat jest naszą mentalną kon­
naszego światopoglądu i  być może
strukcją zależną od naszej szczególnej drogi ewolucyjnej, właśnie to już się zaczęło. Od prawie 100 lat fizyka kwan­
genów, kultury i  języka. Stąd, budując świat wizji, tak jak towa przekształca stały świat w ulotne niematerialne pola.
to jest obecnie, jedynie świat materialnych rzeczy jest trak­ Ta z pewnego punktu widzenia nihilistyczna nadzieja wyni­
towany jako „realny świat”. Z tego właśnie powodu mamy ka z myśli, że w przeciwieństwie do obiektów stałych pola
inklinację do traktowania swojego materialnego ciała jako mogą się mieszać i  wzajemnie przenikać. Są one z  natury
jedynego realnego „mnie”.
rzeczy holistyczne. Jak dotąd wszystko jest doskonale zro­
Po wiekach naukowej rewolucji ten rodzaj wierzenia za­ zumiałe, bo wynika z  naszych powszechnych doświadczeń
korzenił się bardzo głęboko. Dorastając z takim poglądem, z  polami, takimi jak magnetyzm i  światło. Jednakże kon­
ludzie uważają siebie za coś innego od wszystkich pozosta­ cepcja nielokalności jest już znacznie trudniejsza do ogar­
łych stworzeń i  w  konsekwencji za samotnych na świecie. nięcia. Znane pola, takie jak magnetyzm, są lokalne w tym
Związany z  tym egzystencjalny niepokój doskonale wyra­ sensie, że są mocno zakorzenione w określonej lokalizacji
ził Rainer Maria Rilke: „I  gdybym krzyknął, któż pośród w przestrzeni, zaś ich wpływ musi przemieszczać się przez
anielskich zastępów usłyszałby mnie?” W  takim trudnym przestrzeń z szybkością światła. Są jednak wyraźne dowody
położeniu ma sens maksymalne wykorzystywanie wszelkimi na wewnętrzne sprzężenia, które zachowują się, jakby prze­
możliwymi środkami dobrych stron życia, zanim ulegniemy strzeń nie istniała. Udowodniono już ponad wszelką wątpli­
anihilacji. Motywy rządzące moralnością podlegały zmia­ wość, że dwie cząsteczki mogą pozostawać w stanie natych­
nom, które można uważać za wyłącznie destruktywne. Natu­ miastowej łączności, bez względu na dzielącą je odległość.
ralna moralność wyrasta z identyfikowania się z innymi, jak
to widać na przykładzie właściwie funkcjonujących rodzin.
Ameia jest doświadczoną tarocistką i doMimo iż można to jeszcze zobaczyć w  niektórych grupach
radcą życiowym. Jej diagnozy i prognozy
plemiennych, naturalna moralność w relacji do środowiska
na przestrzeni lat okazały się niezwykle
trafne. Od wielu lat stawia karty Tarota na
wyrastająca z identyfikowania się ze światem natury w więk­
konsultacjach indywidualnych w Krakoszości grup upadła już jednak do bardzo niskiego poziomu.
wie oraz przez telefon – podczas godzinCo więcej, ogólna moralność, a nie ta powstająca naturalnie,
nych sesji telefonicznych na żywo – dla klientów z Polski
zaczyna być postrzegana jako coś narzuconego przez auto­
i z całego świata.
rytety – rodziców, społeczeństwo i ostatecznie Boga Ojca.
Mimo to wciąż zachował się impuls do połączenia się
Do sesji telefonicznych przydatne są nazwa firmy i nr konta:
z  duchem. Pozostało wielu ludzi o  dobrym sercu, którzy
Multimedia Natura, ul. Miodowa 34, 31-052 Kraków
zdają sobie sprawę z duchowego upadku i pragną temu za­
nr konta: 14 1030 0019 0109 8530 0007 6404
radzić. Wraz z  moralną degradacją wyczerpująco prezen­
tytuł wpłaty: Ameia
towaną nam przez media istnieje coś, jakby biały punkt na
Konsultacje w Krakowie:
czarnej stronie symbolu yin‑yang –  przeciwny trend, trak­
Studio
Cameleonia,
ul. Szpitalna 20-22
towany zasadniczo przez media ze skandalicznym brakiem
Bezpośredni kontakt z Ameią:
zainteresowania. Nigdy przedtem tak wielu ludzi nie zdawa­
tel.: 504 097 217, 12 641 06 68
ło sobie sprawy i nie interesowało się cierpieniami innych,
strona internetowa: www.ameia.pl
żyjących daleko osób. Doszło do nadzwyczajnego wzrostu

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

powrót do strony tytułowej

NEXUS • 25

L–R 77%

Pracując razem L–L 2%, R–R 0%

L–R 96%

L–R 90%

Medytując razem L–L 84%, R–R 78%

Wykres 1

Wewnętrznie połączone umysły
Czy takie natychmiastowe porozumiewanie może wystę­
pować między dwiema ludzkimi istotami? Chociaż z tysięcy
opowieści o telepatii wynika, że tak, to jednak trudno uzy­
skać obiektywne dowody wymagane przez kościół nauki.
Ostatnio zaprezentowano jednak dwa bardzo przekony­
wające zestawy danych. Pierwszy dotyczy fal mózgowych.
Technika umożliwiająca badanie elektroencefalografem
(EKG) umożliwia ocenę stopnia synchronizacji ciągów fal, to
znaczy koincydencji szczytów fal. Co najmniej trzy grupy na­
ukowców pracujące nad tym tematem najpierw wykazały, jak
się spodziewano, że zazwyczaj występuje pewien stopień syn­
chronii pomiędzy dwiema półkulami mózgu tej samej osoby.
Jednak tym, co było nowe i ekscytujące, było odkrycie syn­
chronii pomiędzy różnymi osobami. Dochodzi do niej wtedy,
gdy mamy do czynienia z bardzo bliskim związkiem, takim jak
w przypadku kochanków lub matki i dziecka. Są również do­
skonałe przykłady synchronii pomiędzy medytującymi razem
ludźmi.2 Wykres 1 przedstawia elektroencefalogram (EEG)
z  krótkimi falami (beta) na górze i  wolnymi falami (delta)
u dołu. Liczby procentów dla L–R (lewa–prawa) odnoszą się
do stopnia synchronii pomiędzy dwiema półkulami jednej
osoby, natomiast L–L i R–R do stopnia synchronii pomiędzy
odpowiednio lewymi i prawymi półkulami dwóch osób.
Ponieważ medytujący znajdowali się w  tym samym po­
mieszczeniu, można by powiedzieć, że reagowali na elektro­
magnetyczne pola mózgu swojego partnera, jednak grupa
niemiecka odrzuciła tę hipotezę, ustalając, że synchronia wy­
stąpiła również wtedy, gdy obie osoby znajdowały się w od­
ległych pomieszczeniach i wewnątrz klatek Faradaya.4 Jeśli
tak, to fale mózgowe tych osób musiały sprzęgnąć się po­
przez pole punktu zerowego, jak to prawdopodobnie miało
miejsce również w innych przykładach.
Do znacznej synchronii może dochodzić pomiędzy fala­
mi mózgowymi i innymi rytmami fizjologicznymi, takimi jak
bicie serca. Staje się to bardziej zauważalne w czasie medy­

26 • NEXUS

Czas ataków terrorystycznych 7–13 IX 2001
20

Narastające odchylenie

L–R 84%

tacji, tak jakby ta aktywność służyła harmonizacji funkcji or­
ganizmu. W głębokiej medytacji synchronia pomiędzy lewą
i prawą półkulą mózgu osiąga bardzo wysoki poziom.
Warto tu wspomnieć o niepublikowanej w żadnym maga­
zynie naukowym pracy inżyniera elektronika Boba Becka,
który szukał synchronii pomiędzy falami ludzkich mózgów
a  rezonansem Schumanna, naturalnym elektromagnetycz­
nym rezonansem Ziemi. Okazało się, że ta synchronia cza­
sami rzeczywiście występuje, zwłaszcza w przypadku szcze­
gólne wrażliwych osób, to znaczy posiadających zdolności
paranormalne, uzdrowicieli i szamanów.
Drugi zestaw danych dotyczy znacznie ogólniejszego zja­
wiska, w którym umysły milionów ludzi z całego świata zda­
ją się być ze sobą powiązane. Prace nad tym zagadnieniem
rozpoczęto około 30  lat temu na Uniwersytecie Princeton
i okazało się, że ludzie mogą wpływać swoimi umysłami, acz­
kolwiek w niewielkim stopniu, na zachowanie prostego urzą­
dzenia elektronicznego zwanego generatorem zdarzeń loso­
wych (random event generator; w skrócie REG).5 Wszystkie
elektroniczne urządzenia generują szumy, które generalnie
traktuje się jako coś całkowicie przypadkowego, zaś mental­
ny wpływ oznacza odejście od przypadkowości. Późniejsze
eksperymenty przekonały naukowców, że świadoma inten­
cja nie była konieczna, ponieważ REG reagował na dużą
grupę ludzi, którzy nie zdawali sobie sprawy, że znajduje się
on w  jednym pomieszczeniu razem z  nimi. Wykorzystując
występy teatralne lub spotkania o  charakterze religijnym,
obserwatorzy notowali czasy, w których dochodziło do jed­
noczesnego skupiania uwagi lub wyrażania emocji, takich
jak na przykład zbiorowy śmiech publiczności lub powstrzy­
mywanie oddechu podczas dramatycznych scen. Kiedy póź­
niej porównywano te zapisy z zapisem szumów REG‑a, oka­
zywało się, że występowały istotne korelacje.
Sądząc, że ten efekt może mieć nielokalny charakter, na­
ukowcy zorganizowali Projekt Globalna Świadomość (Glo­
bal Consciousness Project; w skrócie GCP), którego celem
jest szukanie korelacji pomiędzy zachowaniami REG‑ów
a głównymi wydarzeniami na świecie, które skupiają uwagę
milionów ludzi. Obecnie ta procedura wygląda tak, że ile­
kroć dochodzi do ważnego światowego wydarzenia, „formal­
nie zakłada się”, że wpłynie ono znacząco na REG‑i. (Obec­
nie w  różnych częściach świata umieszczonych jest około
65 tych urządzeń). To sprawia, że bez względu na to, czy wy­
nik jest, czy nie jest istotny, jest uwzględniany w końcowych
obliczeniach. Wyniki te są dostępne dla każdego i znajdują
się na inspirującej stronie Projektu Globalna Świadomość.6

Narastające odchylenie testu zgodności
Ataki oznaczone kwadratem
Dni wg czasu GMT (EDT +4)

15
10
5

Obszar
prawdopodobieństwa
P = 0,05

0

11 IX
-5
0

powrót do strony tytułowej

1

2

3

Dni

4

5

6

7

Wykres 2

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

21.00 czasu wschodniego + 5 godzin

Narastające odchylenie

400
350
300
250

P = 0,05

200
150
100
50

23.00 Przemówienie

0
0

1

2

3

4

5

Godziny
Wykres 3

Wykresy 2  i  3  przedstawiają dwa przykłady, w  których
zachowanie REG‑a zmienia się przez większość czasu przy­
padkowo w pobliżu linii poziomej. Każde dłuższe odejście
od tej linii staje się istotne w zależności od tego, jak bardzo
odchyla się od krzywej wznoszącej się nad poziomą linią.
Sporządzono wykresy odnoszące się do bardzo różnych
wydarzeń, na przykład nowego roku (oczywiście w ramach
lokalnych stref czasowych), wizyty papieża w  Jerozolimie,
medytacji miliarda ludzi oraz niektórych katastrof, takich
jak na przykład zamachy z 11 września 2001 roku.
Łączne statystyczne znaczenie wszystkich wyników ze­
branych w ciągu kilku lat jest obecnie niezwykle duże. Czyż­
by te subtelne związki pomiędzy ludźmi narastały w ostat­
nich latach (być może za sprawą gwałtownie rozwijającej
się łączności radiowej, telefonicznej i  internetowej)? Na
razie jest za wcześnie, aby to stwierdzić. Tym niemniej na­
ukowcy realizujący Projekt Globalna Świadomość sugerują,
że prowadzili i  prowadzą nas ku „Punktowi Omega”, jak
to przewidywał Pierre Teilhard de Chardin, kiedy to rasa
ludzka stanie się w  końcu jednym organizmem.7  W  takim
przypadku można by sądzić, że znaczna część ludzkich fal
mózgowych będzie przez większość czasu zsynchronizowa­
na z rezonansem Schumanna, co doprowadzi ludzi do iden­
tyfikowania się z Gają i światem natury.
Takie sposoby działania odzwierciedlają najbardziej ude­
rzające najnowsze wzorce myślenia wywodzące się ze staro­
żytnych nauk i  prowadzące do najnowszych prac teoretycz­
nych filozofów nauki pokroju Davida Bohma. Wszystkie one
prowadzą do konkluzji mówiącej, że ludzie są połączeni na ja­
kimś głębokim poziomie, podobnie jak wszystko we Wszech­
świecie, i  uczestniczą w  jednym niepodzielnym procesie
współzależnej egzystencji – dokładnie tak jak nauczał Budda.
Efekty wspólnych modłów i medytacji
Jeśli tak jest, to mamy podstawy do tego, by uwierzyć, że
modlitwa jest mimo wszystko skuteczna. Aby to sprawdzić,
przeprowadzono szereg naukowych badań efektywności
modlitw jako pomocy w leczeniu pacjentów przebywających
w  szpitalu. W  niektórych z  nich uzyskano potwierdzenie
o niewielkim ze statystycznego punktu widzenia znaczeniu.
Robiące znacznie większe wrażenie wyniki uzyskano
w  Instytucie Nauki, Techniki i  Polityki Publicznej Mię­
dzynarodowego Uniwersytetu Maharishiego. Bazując na
swojej teorii jednolitego pola, Maharishi wysunął hipotezę
mówiącą, że sama medytacja, zwłaszcza medytacja trans­

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

Spadek przestępstw z użyciem przemocy w Waszyngtonie

Procent zmian w ilości zabójstw,
gwałtów i napadów

450

cendentalna (TM), której nauczał, powinna dawać rezulta­
ty w  rzeczywistym świecie i  że mogą one ulec znacznemu
zwiększeniu, kiedy duża liczba osób medytuje razem. Tę
hipotezę sprawdzono w  ponad 40  badaniach dotyczących
szerokiego zakresu społecznych wskaźników, przy czym
najlepsze wyniki uzyskano w przypadku brutalnych zbrodni.
Wiele z tych badań doczekało się naukowych recenzji opu­
blikowanych w specjalistycznych pismach.
W  roku 1993 przeprowadzono w  Waszyngtonie bardzo
szeroko zakrojony i dobrze zaplanowany eksperyment.8 Każ­
dą jego fazę nadzorował 27‑osobowy zespół recenzentów zło­
żony z socjologów, kryminologów oraz przedstawicieli policji
i  lokalnego samorządu. W  charakterze zmiennej zależnej
postanowiono monitorować stosujące przemoc osoby z prze­
stępczego świata. W ciągu dwóch miesięcy uczestnicy medyta­
cji transcendentalnych zbierali się w różnych miejscach miasta
i dwa razy dziennie realizowali wspólnie w z góry ustalonych
godzinach program TM‑Shidi. Wyniki (patrz wykres 4) poka­
zują, że w  miarę wzrostu liczby medytujących, która doszła
ostatecznie do 4000 osób, liczba przestępstw z użyciem prze­
mocy spadła o 23 procent. Statystyczne znaczenie tej korelacji
miało wręcz astronomiczne wymiary. Nie znaleziono żadnego
istotnego spadku przestępstw w  podobnym okresie w  ciągu
poprzednich pięciu lat. Rozważając szereg innych możliwych
czynników, które mogłyby okazać się odpowiedzialne za ten
rezultat, takich jak niezwykłe warunki atmosferyczne etc., nie
znaleziono żadnego, który dałoby się z nim powiązać.
Inne badania przeprowadzono podczas wojny libańskiej
z roku 1988.9 W okresie ponad dwóch lat siedem grup medy­
tacji transcendentalnych spotykało się w różnych miejscach
w ciągu łącznie 93 dni, zarówno w Libanie, jak i w Izraelu,
Holandii, Jugosławii oraz Stanach Zjednoczonych. Ich
wpływ, oceniany przy wykorzystaniu złożonego indeksu woj­
na‑pokój, w czasie tych 93 dni zaznaczył się z niezwykłą siłą
w  porównaniu z  pozostałymi 748 dniami, podczas których
te grupy nie spotykały się. Autorzy badań stwierdzili, że te
wyniki czynią z tego generującego pokój efektu grupowych
medytacji najbardziej rygorystycznie określone zjawisko
w  historii nauk społecznych. Te wyniki należy traktować
poważnie. Spojrzenie na wykresy daje nam dokładne wizu­
alne ilościowe dane, których pożądają nasze naukowo uwa­
runkowane umysły. Ktoś mógłby zaprotestować, twierdząc,
że przecież ludzie modlą się o pokój od samego początku,
a mimo to wciąż mamy wiele wojen. Jednakże zwykłe błagal­

Wielkość grupy oddziałującej

Zakończenie sondy, Obama wygrywa,
przemówienie z 4 XI 2008

powrót do strony tytułowej

Liczba tygodni zgromadzeń
Wykres 4

NEXUS • 27

ne modły zawierają element ego i sprowadzają się do tego,
że proszą o coś, czego chce „ja”. Rzecz w tym, by odsunąć
siebie na bok i pozwolić, by wielki Wszechświat przybrał taką
formę, jaką chce, umożliwiając swobodny przepływ Tao.
Stąd medytujący transcendentalnie, którzy wzięli udział
w tym eksperymencie, nie modlili się świadomie o cokolwiek
i w rzeczy samej dostosowali się do Wszechświata. Jednocze­
śnie mieli świadomość, że prowadzony jest eksperyment i co
jest mierzone, podobnie jak osoby biorące udział w ekspery­
mencie waszyngtońskim. Ten rodzaj łączności utrzymywany
w tle umysłu jest tym, co zazwyczaj wykorzystuje się w zdal­
nym uzdrawianiu i co pozwala ogniskować, w rzeczy samej
nielokalny efekt, na określonym celu.
Ponieważ z  dużym prawdopodobieństwem wiemy, że
wszyscy jesteśmy połączeni na tym subtelnym poziomie, mu­
simy dopuszczać możliwość, że cały czas wywieramy wpływ,
nie tylko podczas praktyk duchowych. Może być jeszcze tak,
że nigdy „nie kończymy służby”, że cały czas znajdujemy się
na scenie. Ten wpływ nie bierze się z  żadnej aktywności,
żadnego działania, ale wynika z jakości naszego istnienia.

Co znamienne, ta zmiana zdaje się być prawdziwa rów­
nież w  przypadku medytacji. Zainteresowanie skupiło się
na regionie przedczołowej kory, który jest stosunkowo ak­
tywny w  czasie medytacji. Co więcej, ma on tendencję do
stałej aktywności u  medytujących przez długi czas, u  któ­
rych nawet się rozrasta zwiększając liczbę swoich komórek.
Z  drugiej strony u  osób upośledzonych z  racji wczesnego
uzależnienia ten region nie rozwija się właściwie.14 Czy taki
rodzaj zmian może być dziedziczony poprzez te epigene­
tyczne mechanizmy?
Nasz gatunek podlega od zaledwie kilku tysięcy lat
ogromnej kulturowej i  psychospołecznej ewolucji. Czy ta
ewolucja może być uwydatniana przez jakiś rodzaj epigene­
tycznej dziedziczności – na przykład wywierającej wpływ na
mechanizmy mózgowe, a nawet na budowę mózgu?
Biorąc pod uwagę te odkrycia, z łatwością można sobie
wyobrazić, że do wewnątrzmózgowej koherencji może dojść
wśród większych grup, a ostatecznie pomiędzy większością
członków ludzkiego gatunku, i  sfinalizować się w  postaci
noosfery Teilharda.

Możliwa dalsza ewolucja ludzkiej rasy
Potrzeba natychmiastowego działania
Powyższe wyniki dowodzą jasno ogromnego potencjału,
Od pewnego czasu wiadomo, że nasz świat zmierza ku
który mógłby w  zasadzie uzdrowić świat. Jednocześnie to kryzysowi. Spójrzmy na niemal każdy aspekt naszego obec­
tylko początek tego, co wielu auto­
nego (zachodniego) sposobu życia,
rów postrzega jako kolejny wielki
a  przekonamy się, że jest ono nie­
Ponieważ z dużym
krok w ewolucji. Rzeczywiście, taki
zrównoważone. Utrzymywanie tego
prawdopodobieństwem wiemy,
krok dostrzegł wiele lat temu Teil­
stanu w  nieskończoność jest oczy­
że wszyscy jesteśmy połączeni
hard de Chardin, przewidując po­
wiście niemożliwe. Mimo to kryzys
na tym subtelnym poziomie,
łączenie ludzkich umysłów w spój­
narasta coraz szybciej. Ludzka rasa
ną całość, którą nazwał noosferą.10
zaczyna budzić się i  pojmować po­
musimy dopuszczać możliwość,
Podczas gdy ewolucję powszech­
trzebę wspólnego działania i  wielu
że cały czas wywieramy wpływ,
nie uważa się za proces postępujący
z nas zaczyna zastanawiać się, jakie
nie tylko podczas praktyk
stopniowo, w  którym jakakolwiek
działanie najbardziej by nam odpo­
duchowych.
istotna zmiana wymaga milionów
wiadało. Nie tylko ja, ale i, jak są­
lat, to jednak do wielu zmian doszło
dzę, wielu innych, nie zadowalamy
stosunkowo szybko – w ramach tak
się myślą, że poprzez codzienne
zwanej punktowej ewolucji. Tempo zmian w  takich przy­ praktyki różnych buddyjskich medytacji oraz praktyki innych
padkach jest jednak dalekie od gwałtownej zmiany ludzkiej tradycyjnych religii możemy w  końcu osiągnąć oświecenie
psychiki, która obecnie wydaje się być konieczna, jeśli mamy – być może dopiero po wielu kolejnych wcieleniach. Sytuacja
zmienić nasz świat i wprowadzić go na zdrowszy kurs.
wygląda tak, że każdy, kto czuje wezwanie, nie może czekać
Czy taka zmiana jest możliwa? Podczas gdy tak gwałtow­ na osobiste oświecenie i  musi zacząć działać najlepiej, jak
na zmiana jest nie do pomyślenia w kategoriach klasycznej tylko może, w ramach swoich niedoskonałych możliwości.
(neodarwinowskiej) selekcji, mamy do czynienia z narasta­
Jeśli mamy wierzyć wyżej wymienionym wynikom Insty­
jącą liczbą danych wskazujących na dziedziczenie niektórych tutu Maharishiego i innych (ich dane statystyczne są prze­
nabytych cech. Udowodniono, że dzieje się tak niezależnie konywające), oznacza to, że istnieje możliwość uzdrowienia
od wychowania a nawet od linii dziedzicznej. Epigenetyczne całego świata. Jedyne, czego potrzebujemy, to zwerbowanie
mechanizmy, poprzez które to zachodzi, są obecnie dosyć do medytacji odpowiedniej liczby ludzi. Obecnie istnieje
dobrze rozumiane i  są aktywne szczególnie w  odniesieniu kilka grup, które zaczynają to robić. Przypuszczalnie główną
do mózgu i zachowania, oraz, co ważne, znacznie bardziej i najlepiej zorganizowaną jest grupa nosząca nazwę Inicja­
aktywne u wyższych naczelnych, a już szczególnie u człowie­ tywa Globalnej Koherencji (Global Coherence Initiative;
ka. W  takich okolicznościach może rzeczywiście dojść do w skrócie GCI) powołana do życia przez IHM (Institute of
ewolucji lamarkistowskiej11 i może ona postępować znacz­ HeartMath).15 Inicjatywa ta werbuje obecnie przez Internet
nie szybciej, niż kiedy miałaby zależeć od eliminacji mniej pojedyncze osoby oraz grupy na cały świecie, organizując
sprawnych w reprodukowaniu się.12, 13
zbiorowe medytacje skupiające się na określonym temacie,
Aby używana zmiana stała się dziedziczna, przypuszczal­ takim jak na przykład Haiti lub wielkie tsunami, bez szcze­
nie musi być związana z  jakąś zmianą strukturalną. Wia­ gólnego nacisku na działania jednoczesne, ale z czasem pla­
domo dobrze, że zmiany strukturalne w mózgu towarzyszą nuje się ich organizowanie. Podobne inicjatywy podejmują
jego intensywnej aktywności, takiej jak na przykład gra na również inne grupy.16, 17, 18
muzycznym instrumencie, a  ostatnio intensywne używanie
Pod słowem medytacja może kryć się szereg różnych tech­
kciuka przy operowaniu klawiszami telefonu komórkowego nik. Podczas gdy medytacja transcendentalna ma udokumen­
przez młodych ludzi.
towaną skuteczność, inne metody mogą być jeszcze lepsze.

28 • NEXUS

powrót do strony tytułowej

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

myślących ludzi uważa, że nasz świat zdąża obec­
nie do takiego punktu, w  którym system osiąga
taki stopień niestabilności, że już nie jest w stanie
kontynuować swojego istnienia wzdłuż dotych­
czasowego kursu. Stan maksymalnego chaosu, do
którego obecnie zbliżamy się, obejmuje, jak nie­
którzy przewidują, możliwość dalszego załamania
ludzkich instytucji, co może doprowadzić nawet
do końca ludzkiej rasy lub, alternatywnie, do wej­
7 IX
8 IX
9 IX
10 IX
11 IX
12 IX
13 IX
14 IX
15 IX
16 IX
ścia jej na wyższy poziom porządku.
9.00 czasu
2001
Czas uniwersalny
Bardzo jasno sformułował to teoretyk syste­
wschodniego
mów i filozof Ervin Laszlo.23 W sytuacji gdy nikt
Wykres 5
nie jest w stanie przewidzieć w szczegółach form,
jakie ten porządek może przyjąć, może on bazo­
Obszar ten jest otwarty na dalsze eksploracje. IHM19 naucza
techniki „bycia w  sercu” a  nie w  głowie, gdzie większość wać na swego rodzaju zborności wyższego poziomu i  pod
z  nas widzi siebie. Sukces tego działania zależy od takiego warunkiem że współpraca między ludźmi stopniowo zastąpi
„zogniskowania serca” na wyciszaniu wywołanego lękiem ich rywalizację.
Patrząc przez szkiełko materialistycznej nauki, wyda­
stresu powstającego wskutek nieustannego konkurowania
we współczesnym życiu, by móc w pełni wykorzystywać swoje je się absolutnie niemożliwe, aby to, co jest obecnie tak
kreatywne moce. To również bardzo ułatwia wzajemne od­ rzadkie, mogło wpływać na umysły i zachowanie miliardów
działywania pomiędzy ludźmi, dzięki czemu współpraca za­ ludzi, których ogromna większość najprawdopodobniej ni­
gdy nawet nie zbliży się do myślenia w ten sposób. Jednak
czyna coraz bardziej przeważać nad rywalizacją.
Podczas swoich fizjologicznych badań naukowcy odkryli, w kontekście pewnych naukowych dokonań, o których była
że medytacje, zwłaszcza te skupione na sercu, dawały płyn­ już tu mowa, wydaje się to nie tylko możliwe, ale wręcz
ne spowolnienia i  przyśpieszania rytmu serca –  tak zwaną oczywiste. Co więcej, to już się dzieje.
Według Petera Russella24 liczba osób angażujących się
koherencję rytmu serca będącą przeciwieństwem przypad­
kowego, chaotycznego przebiegu obserwowanego w czasie w  medytacje i  inne formy wewnętrznej eksploracji rośnie
stresu. Co ważne, znajdują oni, że stan koherencji serca w  postępie wykładniczym, wliczając w  to również strony
umożliwia ludziom dokonywanie czegoś takiego, jak zmia­ internetowe poświęcone wprowadzaniu ludzkich umysłów
na fizycznych własności wody lub ludzkiego DNA poprzez w  zharmonizowane działania mające na celu uzdrowienie
samą wolę.20 W ten sposób potwierdzają to, co zostało do­ świata. Przenikliwość Teilharda de Chardin w tej kwestii wy­
brze udokumentowane w  parapsychologii, że wpływ ludz­ daje się wręcz prorocza – wkraczamy w stadium globalnego
kiego umysłu nie ogranicza się do innych ludzkich umysłów, umysłu. Teraz, gdy niektórzy z nas zaczynają to rozumieć,
zadajemy sobie pytanie, jak możemy w  tym pomóc. Ervin
ale rozciąga się również na zewnętrzną rzeczywistość.
Logicznym przedłużeniem tego stanu rzeczy byłoby pozo­ Laszlo i Jude Currivan25 piszą w swojej najnowszej książce
stawanie pewnych aspektów materialnego świata pod wpły­ o istotach ludzkich jako kierujących swoją własną ewolucją,
wem łącznego globalnego ludzkiego umysłu i, rzeczywiście, które są w ten sposób niejako swoimi współtwórcami. Coraz
Inicjatywa Globalnej Koherencji ogłosiła ostatnio dane, któ­ więcej nas będzie angażowało się w różne przedsięwzięcia
nastawione na uzdrowienie świata, tak by w odpowiedniej
re mogą uzasadniać taką konkluzję (patrz wykres 5).
GCI ściągnęła z dwóch satelitów zapisy siły pola magne­ chwili urzeczywistniło się ono.
W odpowiedniej chwili zostaną opracowane dalsze metody
tycznego Ziemi, która zmienia się ogólnie zgodnie z płyn­
nym rytmem dobowym. Jak pokazuje powyższy wykres, organizowania grupowego umysłu. Jedna z sugestii dotyczy za­
w okresie wydarzeń z 11 września 2001 roku zapis staje się stosowania techniki wzmacniania koherencji fal mózgowych.
nieregularny i  taki pozostaje ze słabnącą tendencją przez Jedna z tych technik, zwana Hemi‑Sync, zakłada doprowadza­
kilka kolejnych dni.21  To odkrycie wsparły dodatkowo za­ nie do lewego i prawego ucha dźwięków lub muzyki o lekko
pisy z  11  naziemnych stacji magnetometrycznych.22  GCI, różniących się częstotliwościach. Aby móc docenić muzykę,
z  którą współpracuje kilku znanych fizyków, poszukuje konieczne jest, aby dwie półkule mózgowe współpracowały,
funduszy, które umożliwiłyby badanie tego zagadnienia czyli stały się koherentne. W  niedawno przeprowadzonym
eksperymencie26 w pobliżu kilku osób, z których każda znaj­
w oparciu o własne pomiary.
Wróćmy jednak do zmian. Czy mogłoby do nich dojść dowała się osobnym pomieszczeniu i słuchała dźwięków He­
w  krótkim czasie? Pewien autor wyliczył, że zostało nam mi‑Sync, umieszczono kilka REG‑ów. REG‑i zarejestrowały
tylko siedem lat, w  czasie których możemy odwrócić bieg zwiększoną koherencję w punkcie zerowym energii, podobnie
wydarzeń, zanim świat wejdzie na drogę nieodwracalnego jak to się dzieje w  reakcji na ważne wydarzenia na świecie.
W podobny sposób ktoś może doprowadzić tysiące ludzi do
upadku. Inni dają nam jeszcze mniej czasu.
Lepiej zrozumieć to pozwala nam teoria chaosu będąca „synchronizacji” przez Internet. Ponadto warto wziąć pod
jednym z najdonioślejszych odkryć naszych czasów. Kluczo­ uwagę to, że niektóre okresy mogą być lepsze od innych, co
wym ustaleniem jest to, że ewolucja złożonych układów nie sugerują metaanalizy27 wielu eksperymentów dotyczących
przebiega liniowo, lecz może podlegać nagłym i nieprzewi­ zdalnego postrzegania, które wykazały największą skutecz­
dywalnym transformacjom. Widać to wyraźnie w punktowej ność w określonych interwałach gwiazdowej doby28.29
Patrząc bardziej realistycznie powinniśmy wziąć pod
ewolucji w biologii. Jest to również prawdziwe w odniesie­
niu do ludzkich spraw, czego przykładem może być nagły uwagę zastosowanie technik ukierunkowanych na rozbu­
upadek komunizmu i muru berlińskiego. Wielu radykalnie dzenie zdolności szamańskich, które zostały częściowo

Nanotesle [nT]

Geosynchroniczne satelity mierzące geomagnetyczne pole Ziemi

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

powrót do strony tytułowej

NEXUS • 29

utracone na przestrzeni kilku ostatnich tysięcy lat. Wielu
próbuje to robić. Z  braku doświadczenia w  zakresie tech­
nik szamańskich nie mogę rozwinąć tego tematu, ale odno­
szę wrażenie, że szamanizm i to, co można odzyskać z za­
pomnianych bogactw gnostycyzmu, może odgrywać coraz
większą rolę w  naszym przyszłym rozwoju. Przy pomocy
takich metod możemy rozpocząć rozbudzanie zapomniane­
go odczucia prawdziwej przynależności do Ziemi, zamiast
przyglądać się jej, jak czyni to większość, z  oderwanej od
całości, egoistycznej i  opartej na wyzysku perspektywy.
Ujrzymy wówczas nasz świat, Gaję, podobnie jak wielu ży­
jących we wspólnotach plemiennych, jako Wielką Matkę,
i  w  końcu zaczniemy bezwiednie opiekować się nią, gdyż
stanie się to naszą drugą naturą. Jednak by do tego doszło
na poziomie ogólnym, będą potrzebne wielkie zmiany w ży­
ciu religijnym, a  w  szczególności w  narastającym odweto­
wym paternalizmie religii wywodzących się od Abrahama.
Wnioski
W  swojej trylogii zatytułowanej His Dark Materials
(Mroczne materie) Philip Pullman podarował nam potężny
mit. Ta, zarówno dramatyczna, jak i  zajmująca, baśniowa
historia i alegoria o głębokim znaczeniu włącza się w obec­
ny punkt zwrotny kolektywnej psychiki, dyskretnie się w nią
wplatając z szeregiem koncepcji pochodzących ze współcze­
snej fizyki. W miarę rozwoju fabuły czytelnik stopniowo za­
poznaje się tajemniczym „pyłem” i pojmuje, że ma on nad­
rzędne znaczenie dla przetrwania ludzkiej rasy i, co więcej,
stale wycieka. Dwoje dzieci u progu dojrzewania będących
bohaterami tej historii staje przed zadaniem powstrzyma­
nia wyciekania pyłu i  ocalenia w  ten sposób świata. Czym
jest ten pył? Chociaż nigdzie nie jest to powiedziane jasno,
można go uznać za jedną z podstawowych cząstek. Ów pył,
niczym opisywane przez fizykę cząstki światła (fotony) i ła­
dunku (elektrony), składa się cząstek miłości.
Należy żywić nadzieję, że naukowe teorie i przytoczone
tu zdumiewające wyniki zainspirują wielu ludzi do wyrusze­
nia na własne mityczne poszukiwania, których celem będzie
przywrócenie światu miłości i zakończenie epoki kalijuga. a
O autorze:
Roger Taylor posiada doktorat z immunologii i jest założycielem
Immunologicznej Grupy Badawczej Medycznej Rady Badawczej
Wielkiej Brytanii przy Uniwersytecie Bristolskim, gdzie prowadził prace z  zakresu immunologicznej tolerancji. Ostatnie 21  lat poświęcił
niezależnym badaniom naukowym podstaw subtelnej energii. Jest
redaktorem naukowym magazynu Caduceus (www.caduceus.info),
do którego regularnie pisuje. Dotychczas w Nexusie ukazały się jego
dwa artykuły: „Wolne rodniki a jedność organizmu” (nr 48) i „Magia
i tajemnica pierwiastków ORMUS” (nr 53). Skontaktować się z nim
można, pisząc na adres poczty elektronicznej rogerbt@onetel.com.

Przełożył Jerzy Florczykowski
Przypisy:

 1. Chociaż opisane dalej główne odkrycia zostały dokonane
przez naukowców, większość z nich nie została zaakceptowana ani
nawet nie jest znana ich ogółowi.
  2. Sutra Serca jest bardzo krótka i zawiera esencję potężnego
zbioru Sutr Mądrości. To jeden z najbardziej znanych na świecie
tekstów buddyjskich. Pojawia się w  nim słynne sformułowanie:
„pustka jest formą, forma jest pustką”. – Przyp. tłum.

30 • NEXUS

 3. Nitamo Montecucco, Cyber: La Visione Olistica, Edizioni
Mediterranee, Rzym, 2000.
  4. J. Wackermann et al., „Correlations between brain electri­
cal activities of spatially separated human subjects”, Neuroscience
Letters, 2003, str. 60–64.
  5. Dean I. Radin et al., „Anomalous Organization of Random
Events by Group Consciousness: Two Exploratory Experiments”,
Journal of Scientific Exploration, 1996, str. 143–168.
  6. http://noosphere.princeton.edu.
  7. Pierre Teilhard de Chardin, Le Phénomène Humain, 1955.
 8. J.S.  Hagelin et al., „Effects of Group Practice of the
Transcendental Meditation Program on Preventing Violent Crime
in Washington, DC: Results of the National Demonstration Project,
June‑July 1993”, Social Indicators Research , 1999, str. 153–201.
 9. D.W.  Orme‑Johnson et al., „International Peace Project
in the Middle East: The Effects of the Maharishi Technology of
the Unified Field”, The Journal of Conflict Resolution, 1988, str.
776–812.
10. Jablonka et al., „Transgenerational Epigenetic Inheritance:
Prevalence, Mechanisms, and Implications for the Study of
Heredity and Evolution”, The Quarterly Review of Biology, 2009,
str. 131.
11. Lamarkizm to pierwsza materialistyczna teoria ewolucji
kwestionująca stałość cech gatunkowych i  uznająca za fakt po­
wstawanie nowych gatunków w wyniku naturalnych procesów oraz
usiłująca tłumaczyć mechanizm i  przyczyny powstawania zmian.
Nazwa lamarkizm pochodzi od nazwiska twórcy tej teorii, francu­
skiego biologa Jeana Baptiste’a de Lamarcka, który zaprezentował
ją w wydanej w roku 1809 książce Filozofia zoologii. – Przyp. tłum.
12. Pierre Teilhard de Chardin, Le Phénomène...
13. E.B.  Keverne, J.P.  Curley, „Epigenetics, brain evolution
and behaviour”, Frontiers in Neuroendocrinology, 2008.
14. Richard Davidson, Antoine Lutz, „Buddha’s Brain: Neuro­
plasticity and Meditation”, Signal Processing Magazine, styczeń 2008,
str. 174; inspirujące rozważania na temat ewolucji mózgu znaleźć
można w: Joseph Chilton Pearce, The Biology of Transcendence:
A Blueprint of the Human Spirit, Park Street Press, 2002.
15. www.glcoherence.org.
16. www.synchronizeduniverse.com/globalpeaceprayer.htm.
17. www.globalpeacemeditationprayerday.org.
18. http://buryl.com/apr_home.htm.
19. www.heartmath.org.
20. G.  Rein, R.  McCraty, „Structural Changes in Water and
DNA Associated with New Physiologically Measurable States”,
Journal of Scientific Exploration, 1994, str. 438–439.
21. www.glcoherence.org/monitoringsystem/about‑system.html.
22. www.boundaryinstitute.org/bi/articles/AnomMag_web.pdf.
23. Ervin Laszlo, Chaos Point: The World at the Crossroads,
Hampton Roads, 2006.
24. Peter Russell, The Awakening Earth: The Global Brain,
Routledge & Kegan Paul Ltd, Londyn, 1982.
25. Ervin Laszlo, Jude Currivan, Cosmos: A Co‑creator’s Guide
to the Whole‑World, Hay House, 2008.
26. Dean Radin, F. Holmes Atwater, „Exploratory Evidence for
Correlations Between Entrained Mental Coherence and Random
Physical Systems”, Journal of Scientific Exploration, 2009, str. 1–10.
27. Metaanaliza to pojęcie z zakresu analizy danych określające
wtórne odkrywanie wiedzy metodą uogólniania informacji zawar­
tych w publikacjach lub źródłach pierwotnych. – Przyp. tłum.
28. Doba gwiazdowa to okres, w jakim Ziemia obraca się do­
okoła osi względem gwiazd. Dobę gwiazdową dzielimy na 24 go­
dziny gwiazdowe, godziny gwiazdowe na 60  minut gwiazdowych,
a te na 60 sekund gwiazdowych. – Przyp. tłum.
29. S.J.P. Spottiswoode, „Apparent Association Between Effect
Size in Free Response Anomalous Cognition Experiments and
Local Sidereal Time”, Journal of Scientific Exploration, 1997, str.
109–122.

powrót do strony tytułowej

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

N AUK  A

WIEŚCI Z POGRANICZA NAUKI
HARMONICZNY PODBÓJ PRZESTRZENI
Bruce Cathie

W

roku 1952 moje życie uległo dramatycznej zmianie.
Był to rok, w którym po raz pierwszy ujrzałem UFO.
Unosiło się w półmroku wieczora nad przystanią Manukau
w Auckland w Nowej Zelandii i wykonywało manewry, ja­
kich nie mógł wówczas wykonywać żaden pojazd stworzony
przez człowieka. To coś, cokolwiek to było, świeciło inten­
sywnym białym światłem. Tuż obok niego unosiło się towa­
rzyszące mu małe czerwone światełko. Przyglądałem się mu
razem z  innym ludźmi przez około 20  minut zachwycony
wykonywanymi przezeń skrętami pod kątem prostym, do­
póki nie zniknął wtapiając się w wieczorne niebo.
Od tego dnia zbieram wszystkie informacje na temat zja­
wiska UFO. Latając samolotami przeszukiwałem wzrokiem
niebo, co zaowocowało wieloma innymi obserwacjami.
Z  upływem czasu wielu innych pilotów z  Nowej Zelandii
poinformowało mnie, że oni również widzieli obiekty, któ­
rych pochodzenia nie potrafili wyjaśnić. Stało się oczywiste,
że jesteśmy obserwowani przez jakiś rodzaj technicznie za­
awansowanych pojazdów, które przybyły z kosmosu, lub że
jakaś grupa ziemskich naukowców odkryła nieznane dotąd
reszcie z nas prawa fizyki i prowadzi tajne badania.
Obecnie jestem przekonany, że obie te możliwości są
prawdziwe i  że jest wiele rzeczy ukrywanych przed społe­
czeństwem.
Przez lata studiowałem liczne materiały publikowane
przez inne grupy badawcze i doszedłem do wniosku, że w ten
sposób nie da się ustalić celu aktywności UFO. Większość
badaczy ograniczała się do porównywania doniesień o obser­
wacjach, archiwizowania ich i pozostawiania w spokoju. Poza
tym podejrzewam, że za kilkoma dobrze znanymi międzyna­
rodowymi grupami kryją się tajne służby, które zbierają po­
przez nie informacje o wiedzy społeczeństwa na temat UFO.
Już dawno temu doszedłem do wniosku, że jedynym spo­
sobem rozwikłania tej zagadki będzie naniesienie na mapę
wszystkich miejsc aktywności tych obiektów i znalezienie ja­
kiegoś logicznego matematycznego porządku określającego
miejsca, w których się one unosiły lub przez które przelaty­
wały. W  tym celu przestudiowałem metody Francuza Aimé
Michela, który również szukał matematycznego porządku
w  tym zjawisku. Odniósł częściowy sukces odnajdując linie
wyznaczające równomiernie rozłożoną aktywność tych obiek­
tów w Europie. I kiedy wydawało się, że jest już na właściwym
tropie, z jakiegoś nieznanego powodu porzucił ten kierunek
badań i ogłosił publicznie, że w ten sposób nie da się niczego
ustalić. Po zbadaniu jego wczesnych prób doszedłem do wnio­
sku, że w tym, co odkrył, jest wyraźna logika, i postanowiłem
prowadzić własne badania w oparciu o jego metodę. To było
słuszne posunięcie, ponieważ stosunkowo szybko udało mi
się wytyczyć pierwsze dwie linie przebiegające przez miejsca
obserwacji i usytuowane względem siebie pod kątem prostym

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

na obszarze Nowej Zelandii. To zachęciło mnie do kontynu­
owania moich poszukiwań i jednocześnie zacząłem poszerzać
swoją wiedzę naukową w  dziedzinach, które w  normalnych
warunkach pozostałby mi całkowicie nieznane.
Po drodze dostałem się pod silny ostrzał ze strony przed­
stawicieli świata akademickiej nauki i  tych, którzy znają
w swoim mniemaniu odpowiedzi na wszystkie pytania i pu­
blicznie to głoszą. Jednak za kulisami sprawa wyglądała
zupełnie inaczej. Z  upływem czasu udało mi się nawiązać
kontakt z wieloma członkami służb specjalnych, czołowych
kół naukowych i agencji rządowych, którzy pragnęli poznać
moje najnowsze ustalenia i  prosili mnie o  kopie określo­
nych części mojej pracy.
Kiedy udało mi się ustalić te dwie linie, byłem w stanie
wytyczyć pełną siatkę nad całą Nową Zelandią, nanosząc
na mapę najbardziej wiarygodne obserwacje UFO. Układ
siatki składa się z linii o interwale 30 minut zorientowanych
z sześciostopniowym odchyleniem od prawdziwej północy.
Ostatecznie znalazłem dwie podobne splecione ze sobą
siatki tworzące dosyć złożony wzór, który można zreduko­
wać do linii z interwałem wynoszącym 7,5 minuty.
Następnym logicznym wnioskiem było to, że odkryłem
niewielki wycinek czegoś, co może być ogólnoświatowym
układem. Pojawiło się więc pytanie, jak przetransformować
ten mały fragment na całą ziemską kulę i dokładnie spozy­
cjonować. Przypomniałem sobie wówczas o dziwnym obiek­
cie sfotografowanym przez amerykański statek badawczy
Eltanin na dnie oceanu niedaleko zachodnich wybrzeży
Ameryki Południowej. Obiekt miał wysokość od 0,6  do
0,9 metra i szereg równomiernie rozmieszczonych poprze­
czek przytwierdzonych do pionowego słupa oraz jedną małą
parę umieszczoną na samym wierzchołku. Każdy zestaw po­
przeczek był zakończony małą kulą na końcu ramienia. Ra­
zem z przyjacielem odwiedziliśmy ten statek, kiedy zawinął
do Auckland, i od jednego z przebywających na jego pokła­
dzie naukowców dowiedzieliśmy się, że ten obiekt wyglądał
na sztuczny twór i wydawał się być metaliczny.
Czułem, że to może być to coś, czego szukam, na czym
mogę oprzeć orientację światowej siatki, jeśli ona rzeczywi­
ście istnieje. Konstruowanie wzorców siatki na plastykowej
kuli zajęło mi sporo czasu, ale w  końcu znalazłem układ,
który można było przetransformować na powierzchnię
świata i  dopasować go do tego obiektu i  sekcji siatki wy­
tyczonej nad Nową Zelandią. Okazało się, że wszystko do
siebie pasuje, co upewniło mnie, że istnienie globalnego
układu jest niemal pewne.
Następnym krokiem było znalezienie matematycznych
podstaw tego układu, co okazało się długim i  mozolnym
zadaniem, zwłaszcza że nie jestem biegły w  matematyce
i fizyce. Po przestudiowaniu całości dostępnego materiału

powrót do strony tytułowej

NEXUS • 31

WIEŚCI Z POGRANICZA NAUKI
dotyczącego aktywności UFO doszedłem do wniosku, że nej geometrycznej lokalizacji pod, na lub nad powierzchnią
wartości prędkości światła, masy i  przyśpieszenia grawita­ Ziemi oraz uaktywniona w określonym czasie w odniesie­
cyjnego muszą się w jakiś sposób wiązać ze strukturą siatki, niu do geometrii Układu Słonecznego. Ustaliłem, że moż­
gdyż tylko w ten sposób można było wyjaśnić nadzwyczajne liwe jest wstępne obliczenie czasu różnych prób z bombami
manewry wykonywane przez te dziwne pojazdy.
atomowymi i miejsc, w których ich eksplozje są możliwe.
Podstawową strukturę siatki tworzyły serie wielkich kół
Za sprawą matematycznej złożoności dotyczącej otwarcia
przecinających się w  różnych miejscach na powierzchni geometrycznej struktury niestabilnego materiału składają­
Ziemi. Punkty węzłowe obu siatek, połączone serią małych cego się na bombę atomową w celu spowodowania nagłego
i wielkich kół, utworzyły coś, co niezobowiązująco nazywam wyzwolenia energii zdałem sobie sprawę, że globalna wojna
polarnymi kwadratami otaczającymi północny i południowy atomowa jest niemożliwa. Obie strony mogą z  góry obli­
biegun geograficzny. Analizując te sekcje geometrycznie czyć czasy i miejsca jądrowych ataków. Poza tym zniszczone
i matematycznie, znalazłem bezpośredni harmoniczny zwią­ mogłyby być tylko określone miejsca na Ziemi. Logicznie
zek między ekwiwalentami światła, grawitacji i  masy. Aby prowadzona wojna atomowa jest w tych okolicznościach nie
to odkryć, musiałem przekształcić cały nasz system pomia­ do pomyślenia. To może wyjaśniać rozwój i stosowanie kon­
rów w  jednolity zestaw jednostek, a  także przeliczyć nasz wencjonalnych broni we współczesnych wojnach.
pomiar czasu na taki, który korelowałby z siatką. Po wielu
Kolejną dziedziną, w której może znaleźć zastosowanie
przemyśleniach i długim okresie prób i błędów, udało mi się harmoniczna matematyka siatki, są badania nad laserami.
w końcu ustalić, że kluczem do rozgryzienia tajemnic siatki Poza licznym pokojowym wykorzystaniem wiązek lasero­
jest kątowa miara wyrażona w mi­
wych, ich wojskowe zastosowania
nutach łuku oraz jednostka czasu
uważa się za ważniejsze.
...bomba atomowa jest
odpowiadająca jednej dwudziestej
Jest wiele naukowych dziedzin,
urządzeniem opartym na
siódmej pełnego obrotu Ziemi.
w których ta nowa wiedza może być
geometrii czasoprzestrzeni.
Później nastąpił długi i powolny
wykorzystana, nie mówiąc już o tak
proces nauki wiązania ze sobą ob­
oczywistych zastosowaniach, w  re­
Aby można było ją zdetonować,
liczanych wielkości w celu znalezie­
zultacie których ogromnej transfor­
musi być ona geometrycznie
nia logicznej matematycznej pod­
macji uległaby nasza komunikacja
skonstruowana, umieszczona
stawy układu. Po wielu latach pracy
i system transportu, wliczając w to
w określonej geometrycznej
sformułowałem szereg harmonicz­
środki umożliwiające nam dotarcie
lokalizacji pod, na lub nad
nych jednolitych równań, które
do innych gwiazd.
wskazywały, że cała fizyczna rzeczy­
Mówiono mi, że udostępnienie
powierzchnią Ziemi oraz
wistość manifestuje się w  postaci
tej wiedzy społeczeństwu byłoby
uaktywniona w określonym
złożonego układu powiązanych ze
niewłaściwe, że to nie byłoby dla
czasie...
sobą fal. Stopniowo udało mi się
niego dobre. Jestem pewien, że
ustalić, że harmoniczne wielkości
większość ludzi nie zgodzi się z tym
można zastosować do wszystkich
poglądem. To do społeczności na­
dziedzin badań naukowych oraz teorii atomów. Początkowo ukowej należy otwarcie badań w  tych wszystkich dziedzi­
nie miałem pewności co do wyników, jakie uzyskiwałem, lecz nach, tak by korzyści z nich mogła odnieść cała ludzkość.
z upływem czasu coraz więcej zainteresowania tym, co robię,
zaczęli okazywać agenci służb specjalnych, urzędnicy rządo­
Dalsza część tego artykułu została zaczerpnięta z opubli­
wi i naukowcy, co objawiło się w postaci coraz liczniejszych kowanych przeze mnie prac. Pełne matematyczne wyjaśnie­
próśb z ich strony o informacje. Ostatecznie sfery te zaofero­ nia teorii harmoniczności można znaleźć w mojej ostatniej
wały mi pomoc, pod warunkiem że nie będę rozgłaszał mo­ książce The Harmonic Conquest of Space (Harmoniczny
ich odkryć. To sprawiło, że odmówiłem im i do dzisiaj zma­ podbój przestrzeni).
gam się z tym samotnie. Kiedy zrozumiałem znaczenie tego,
Teoretyczne pozycje biegunów siatki „A”, „B” i „C” na
czym dysponuję, uznałem, że byłoby bardzo niebezpieczne, półkuli północnej przedstawiają się następująco:
gdyby jakaś mała grupa przejęła nad tym kontrolę.
Biegun A siatki:
Z czasem odkryłem, że stworzona przez tę siatkę ener­
– szerokość geograficzna: 72° 25' 44,6812" N,
getyczna sieć jest dobrze znana potężnej grupie międzyna­
– długość geograficzna: 89° 58' 59,4336" W;
rodowych interesów i  naukowców. Stało się oczywiste, że
Biegun B siatki:
ten układ ma wiele wojskowych zastosowań i że posiadają­
– szerokość geograficzna: 78° 25' 07,0046" N,
cy tę tajną wiedzę mogą czerpać z niej polityczne korzyści.
– długość geograficzna: 104° 59' 24" W;
Stosunkowo mała grupa posiadająca tę wiedzę może prze­
Biegun C siatki:
jąć kontrolę nad światem. Ciągle pytam tych ludzi o ważny
– szerokość geograficzna: 75° 32' 18,7692" N,
moralny powód uzasadniający nieudostępnianie tych infor­
– długość geograficzna: 95° 58' 07,1695" W.
macji społeczeństwu. Do dziś nie otrzymałem odpowiedzi.
Bieguny na półkuli południowej znajdą się na pozycjach
Przeto dalej publikuję swoje odkrycia.
odwrotnych.
Jedną z najbardziej zaskakujących rzeczy, jakie udało mi
Przekątna „biegunowego kwadratu” licząca 5091,168825
się odkryć przy wykorzystaniu matematyki siatki, jest to, że jednostek może być podzielona na szereg wartości:
bomba atomowa jest urządzeniem opartym na geometrii
połowa: 5091,168825/2 = 2545,584412
czasoprzestrzeni. Aby można było ją zdetonować, musi być
odwrotność: 2545,584412 = 0,039283710
ona geometrycznie skonstruowana, umieszczona w określo­
kwadrat: 2545,584412 = 648

32 • NEXUS

powrót do strony tytułowej

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

WIEŚCI Z POGRANICZA NAUKI
Harmoniczna wartości 3928371 ma bardzo duże znacze­
nie, jako że jest bezpośrednio związana z ziemskim polem
magnetycznym. Harmoniczna 648 również posiada wiele
interesujących związków, zwłaszcza z  harmoniczną tabelą
temperatury.
W mojej drugiej książce piszę, że pierwsze przebłyski do­
tyczące sposobu, w jaki można odbywać prawdziwe podróże
w  kosmosie, pojawiły się w  mojej głowie, kiedy odkryłem
przesłanki, które doprowadziły mnie do odkrycia siatki
UFO oplatającej ziemski glob.
Zdawałem sobie sprawę z  tego, że moje obliczenia nie
są dostatecznie dokładne w  ściśle matematycznym sensie,
i  jednocześnie wiedziałem, że układ opiera się na geome­
trii czasoprzestrzeni i że właśnie tam znajduje się najlepsze
dlań wsparcie, a konkretnie w teoriach Einsteina.
Wiedziałem, że ten układ kryje gdzieś wskazówkę pro­
wadzącą do prawdziwie jednolitego pola, które przenika
zgodnie z tym, co postulował Einstein, wszystko, co istnieje.
Nie wiedziałem wówczas, że ta wiedza znajdowała się już
w  rękach naukowców, którzy znacznie mnie wyprzedzali.
Dziś wiem już, że oni od dawna zdają sobie sprawę z istnie­
nia układu siatki. Wiedzieli, że poglądy Einsteina na temat
jednolitego pola były poprawne i, co więcej, prowadzili ba­
dania dotyczące praktycznych zastosowań matematycznych
koncepcji zawartych w jego teorii.
Mówiono nam, że Einstein zmarł nie ukończywszy swo­
ich równań dotyczących teorii jednolitego pola. Tymcza­
sem już bardziej współcześnie mówi się, że w rzeczywistości
ukończył tę pracę, lecz jego koncepcja okazała się tak za­
awansowana, że nie ujawniono całej prawdy.
Jedynym sposobem przemierzania ogromnych odległości
w  kosmosie jest posiadanie środka pozwalającego manipu­
lować lub zmieniać strukturę przestrzeni –  geometrię cza­
soprzestrzennej matrycy, która dostarcza nam iluzji formy
C

A

F

B

D

E

A – biegun geograficzny

B – biegun siatki

C, D, E, F – narożne napowietrzne pozycje biegunowego kwadratu siatki
B-C, B-D, B-E, B-F – 2545,584412 minut łuku
Przemieszczenie (A-B) posiada inną wartość dla każdej siatki
(A-B)   Siatka „A” – 1054,255313 minut łuku
(A-B)   Siatka „B” – 694,8832574 minut łuku
(A-B)   Siatka „C” – 867,6871800 minut łuku
Ilustracja 1. Zależność pomiędzy biegunowym kwadratem siatki a biegunem geograficznym. Każda siatka ma podobną postać.
Biegun każdej siatki znajduje się na innej długości i szerokości geograficznej.

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

i przestrzeni. Metoda prowadząca do uzyskania takich zdol­
ności obejmuje zmianę częstotliwości rządzących cyklami
materii‑antymaterii, które zawiadują naszą świadomością lub
percepcją pozycji w strukturze czasoprzestrzeni. Sam czas ma,
jak postulował Einstein, charakter geometryczny. Jeśli można
zmieniać czas, to cały Wszechświat stoi przed nami otworem.
Znaleźliśmy się u progu eksploracji głębin kosmosu.
Geometryczna i  matematyczna analiza biegunowych
sekcji światowego układu energetycznego sugeruje, że har­
moniczna wartość masy jest równa harmonicznej prędkości
światła plus pierwiastek kwadratowy z  harmonicznej od­
wrotności prędkości światła, czyli jeśli przyjmiemy, że „c” to
prędkość światła, a „m” to masa, to:
m=c+ 1 c
Miałem więc pierwszą część równania jednolitego pola
w  wartościach harmonicznych. Aby zrobić kolejny krok,
musiałem wrócić do teorii Einsteina, szczególnie do jego
słynnego równania:
E = mc2
gdzie „E” to energia, „m” to masa, a  „c” to prędkość
światła.
Einstein stwierdził, że fizyczna materia jest niczym in­
nym jak skoncentrowanym polem siłowym. To, co nazywa­
my fizyczną substancją, jest w  rzeczywistości nieuchwytną
koncentracją fal. Różne koncentracje strukturalnych form
fal łączą się, tworząc pierwiastki i  miliardy związków che­
micznych, które reagując z sobą tworzą fizyczne substancje.
Różne kształty fal materii wydają się nam stałe, ponieważ
składamy się z  podobnych kształtów fal, które rezonują
w  wyraźnie określonym zasięgu częstotliwości i  rządzą fi­
zycznymi procesami w naszym ograniczonym świecie.
Einstein uważał, że wartość masy w  równaniu („m”)
może być zamieniona na wartość wyrażającą fizyczną ma­
terię w formie czystej energii. Innymi słowy, podstawienie
za „m” równania jednolitego pola w  wartościach harmo­
nicznych powinno dać coś, co wyrażałoby matematycznie
wszystko, co istnieje, łącznie z Wszechświatem i wszystkim,
co on zawiera.
Einstein utrzymywał, że „m” w jego równaniu można za­
stąpić wyrażeniem opisującym formę fali. Ja znalazłem pod­
stawienie dla „m” w postaci form fali światła. Stąd oczywi­
stym dla mnie krokiem była zamiana einsteinowskiego „m”
na znalezione w układzie siatki wartości „c”. Oto rezultat:
Einstein: E = mc2
Siatka Cathie: m = c + 1 c

(

)

E = c + 1 c c 2 (Równanie Harmoniczne 1)
Stąd:        
Miałem więc harmoniczne równanie jednolitego pola
wyrażone w kategoriach światła, czyli czystej formy fali elek­
tromagnetycznej, klucza do Wszechświata, do całości istnie­
nia, do widzialnego i niewidzialnego, do form, ciał stałych,
ciekłych i gazowych, do gwiazd i mroku samej przestrzeni,
do wszystkiego złożonego z widzialnych i niewidzialnych fal
światła. Cała kreacja to światło.

powrót do strony tytułowej

NEXUS • 33

WIEŚCI Z POGRANICZA NAUKI
Na biegunowych obszarach siatki geometryczne wartości
Podstawową jednostką w  obliczeniach harmonicznych
niektórych współrzędnych zdają się być dublowane. Współ­ pozostaje geodezyjny cal lub 1/72 000 minuty łuku ziem­
rzędna 2545584412 została zdublowana na przekątnych bie­ skiego równika, przy czym jedna minuta łuku to 6000 geo­
gunowych kwadratów, poza tym wszystkie związane z  nią dezyjnych stóp (6076 stóp brytyjskich). Jeśli przyjmiemy
harmoniczne oraz pozostałe czynniki także zdają się być 1257 i  1850 linii sił magnetycznych na centymetr kwadra­
zdublowane, kiedy układ zostaje zrzutowany na płaszczyznę. towy i  wprowadzimy nieznaczną poprawkę ze względu na
Skonstatowałem, że aby sprawdzić ten pomysł, należy krzywiznę ziemskiej powierzchni (powierzchnia centyme­
zwiększyć w  równaniu wartości „c” i  obserwować zmiany tra kwadratowego będzie miała nieznacznie zakrzywione
harmonicznych „E”, sprawdzając, jakie pokrewne wartości boki), to otrzymamy teoretyczną gęstość pola wynoszącą
mogą się pojawić. Myślałem wtedy, że wyraźnie zaznaczy 1257,139035 linii sił w jednym kierunku i 1850,900532 linii
się bezpośrednia harmoniczna antygrawitacji, jednak moje sił w  drugim kierunku. Pozwoli to nam obliczyć gęstości
najnowsze badania dowodzą, że to rozumowanie jest nie­ pól na powierzchni jednego geodezyjnego cala kwadrato­
poprawne. To, na co polowałem, znalazłem w kategoriach wego na północnym i  południowym biegunie, które mogą
matematycznych w postaci kolejnych dwóch równań. W od­ być matematycznie związane ze współczynnikami grawitacji
niesieniu do jednego z nich błędnie sądziłem, że uzyskana i światła.
wartość harmoniczna jest związana z  odwrotnością grawi­
Pole A: 1850,900532 linii sił na centymetr kwadratowy
tacji. Obecnie wiem, że to, co otrzymałem, było równaniem daje po przeliczeniu 12245,69798 linii sił na geodezyjny cal
związanym z polem magnetycznym Ziemi.
kwadratowy.
Ziemia jest ogromnym magnesem, dynamem oplecio­
Pole B: 1257,139035 linii sił na centymetr kwadratowy
nym liniami sił magnetycznych stanowiącymi jego cewki, po daje po przeliczeniu 8317,32698 linii sił na geodezyjny cal
których zliczeniu okazało się, że jest ich 1257 na centymetr kwadratowy.
kwadratowy w jednym kierunku i 1850 na centymetr kwa­
Pola będą w opozycji w stosunku do siebie.
dratowy w drugim (prądy wirowe).
Łączna gęstość pola wynosi
Spektroskop wykazuje, że wo­
20574,234 linii sił na geodezyjny cal
...grawitacja i tak zwana
kół Słońca istnieje potężne pole
kwadratowy.
prędkość światła były swoimi
magnetyczne, i  najwybitniejsze
Różnica w  gęstości pola wynosi
harmonicznymi odwrotnościami.
umysły uważają obecnie, że linie
3928,371 linii sił na geodezyjny cal
sił magnetycznych pochodzące ze
kwadratowy (Pole A minus Pole B).
Kiedy grawitacja rosła, prędkość
Słońca otaczają Ziemię, z  Księży­
Teraz można sformułować ko­
światła malała i odwrotnie.
cem włącznie, oraz że wszystko,
lejne równanie, które wyraża zwią­
bez względu na to, w jakiej formie
zek ziemskiego pola magnetyczne­
występuje na naszej planecie, ist­
go z prędkością światła.
nieje za sprawą linii sił magnetycznych.
Równanie Harmoniczne 2:
Taka informacja została opublikowana w wydanej w roku
1950 książce Franka Scully’ego Behind the Flying Saucers
Pole (A – B)        = 3928,371
harmonicznych
= 2 c + 1 2 c 2 c2
(Za latającymi spodkami).
Niezrównoważone pola 1257 linii sił na centymetr kwa­
gdzie c = 144000 – 90,9345139 = 143909,0655.
dratowy w  jednym kierunku i  1850 w  drugim kierunku,
Redukcja prędkości światła o 90,9345139 minut łuku na
w  rzeczy samej, niewiele nam mówią. Jeśli jednak wyko­ sekundę siatki jest bardzo interesującym współczynnikiem.
rzystamy tę informację do obliczenia siły pola na obszarze,
Cały układ uniwersalnych harmonicznych opiera się na
który jest w harmonicznej zależności z jednorodnymi pola­ geometrii koła, którego obwód można podzielić przez jego
mi przestrzeni, i jeśli ta podstawowa informacja okaże się promień na sześć równych części. Stąd sześć jest podstapoprawna, to możemy znaleźć pewne doniosłe wielkości wową harmoniczną wszystkich kołowych i  kulistych form
matematyczne.
i podstawowe wartości można przesuwać w górę lub w dół
W swoich wcześniejszych publikacjach wykazałem, że ist­ tej harmonicznej skali mnożąc lub dzieląc je przez tę liczbę.
nieje korelacja z jednolitymi polami, z małym marginesem Podstawa 10 jest również częścią harmonicznego procesu,
błędu wynikającym ze znanych w owym czasie współczynni­ a przecinki dziesiętne można przesuwać do przodu i wstecz
ków konwersji. Nie zdawałem sobie również sprawy z tego, nie zmieniając serii liczb. Zera przed i po liczbie serii możże współczynniki światła i grawitacji są zmienne w pewnych na pomijać w  obliczeniach harmonicznych. Potrzeba tro­
określonych granicach oraz że współczynniki względności chę czasu, aby przyzwyczaić się do tych koncepcji, ale po kil­
staną się wyraźniejsze w najnowszych, dokładniejszych obli­ ku praktycznych obliczeniach proces ten staje się oczywisty.
czeniach. W konwersjach wciąż występują niewielkie błędy
Wielokrotnie spierałem się w tej sprawie z akademikami,
w  stosunku do zadanych wielkości. Są one jednak bardzo ale dowód na słuszność tego sekretnego systemu matema­
małe i jestem pewien, że teoretyczne harmoniczne asocjacje tycznego staje się każdego dnia coraz bardziej wyraźny, i to
wyjdą z tego testu obronną ręką, kiedy staną się dostępne za sprawą działań ich własnych współpracowników. Poja­
dokładniejsze obliczenia i współczynniki konwersji.
wiają się konstrukcje zgodne z  harmonicznymi zasadami.
Obecnie wygląda na to, że siły pól magnetycznych i ich Starożytne budowle, takie jak piramidy i katedry, również
obszary działania zmieniają się wraz z parametrami światła są zgodne z  harmonicznymi zasadami. Ich sekret jest od
i  grawitacji stosownie do zmiany szerokości geograficznej wieków przekazywany kolejnym pokoleniom.
na powierzchni Ziemi. W czasie tych zmian zależności har­
Tak więc, jeśli pomnożymy wartość 90,9345139 siedem
moniczne pozostają stałe.
razy przez harmoniczną sześć (t.j. 90,9345139 × 6 × 6 × 6 × 

(

34 • NEXUS

powrót do strony tytułowej

)

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

WIEŚCI Z POGRANICZA NAUKI
6 × 6 × 6 × 6 = 25455844), otrzymamy harmoniczną 2545,5844
wyrażającą odległość w minutach łuku anteny typu Eltanin
od biegunów siatki oraz odwrotność harmonicznej 3928,371
wyrażającej różnicę w gęstości pól „A” i „B”.
Ustalono, że wielkość 143909,0655 minut łuku na sekun­
dę siatki ma bezpośredni geometryczny związek z elektro­
magnetyczną transmisją i odbiorem. Odkryłem to przypad­
kowo w trakcie sprawdzania innych danych po wielu latach
od momentu opublikowania przeze mnie tego szczególnego
równania.
W  moich wcześniejszych publikacjach wykazałem, jak
można sformułować trzecie równanie harmoniczne, wyko­
rzystując to, co jest, jak kiedyś sądziłem, współczynnikiem
stałej prędkości światła na powierzchni Ziemi. Później odkry­
łem, że prędkość światła nie jest stała i że do równania moż­
na wprowadzać różne wartości w pewnym zakresie, otrzymu­
jąc określone harmoniczne wyniki. Wartość, jakiej użyłem,
wynosiła 143795,77 minut łuku na sekundę siatki. Była ona
bardzo bliska 143791,36 minut łuku na sekundę siatki, która
może być obecnie traktowana jako odwrotność harmonicznej
grawitacyjnego przyśpieszenia na ziemskim równiku.
Tę tajemnicę udało mi się ostatecznie złamać dopiero
niedawno.
Wiele lat później, wiedziony nagłym przeczuciem, zde­
cydowałem się sprawdzić wartości przyśpieszenia grawi­
tacyjnego podawanego w  podręcznikach i  zamienić je na
ich geometryczne równoważniki w  czasie siatki. W  jednej
z książek znalazłem tabelę zmienności grawitacji na pozio­
mie morza w zależności od szerokości geograficznej (patrz
tabela 1).
Podane wartości wyrażone w metrach na sekundę do kwa­
dratu zamieniłem na brytyjskie i geodezyjne stopy, minuty
łuku, mile morskie oraz stopnie oparte na czasie siatki. Roz­
począłem z wartością dla równika wynoszącą 9,78039 m/s2
i kiedy znalazłem wartość w stopniach lub 60 milach mor­
skich na sekundę siatki do kwadratu, otrzymałem bardzo
miłą niespodziankę w  postaci 0,000069545205 stopni na
sekundę siatki do kwadratu.
Poprzednia prędkość harmonicznej odwrotności światła
695 opublikowana w moich książkach była zgodna z dokład­
nością 5:100000000 z  prawdziwą wartością przyśpieszenia
grawitacyjnego wyrażoną w  kategoriach geometrycznych.
Nic dziwnego, że tajniaków niepokoiły moje odkrycia. Sta­
wało się oczywiste, że grawitacja i tak zwana prędkość świa­
tła były swoimi harmonicznymi odwrotnościami. Kiedy gra­
witacja rosła, prędkość światła malała i odwrotnie. Światło
nie było więc prędkością w prawdziwym tego słowa znacze­
niu. Jest ono przyśpieszeniem lub opóźnieniem w zależno­
ści od geometrycznego położenia. Z  powodu względności
zawsze przedstawia się nam jako stały czynnik. Odrobina
Tabela 1. Wariacje „g” w zależności od szerokości geograficznej na poziomie morza.
Szerokość
geograficzna

„g”
m/s2

Szerokość
geograficzna

„g”
m/s2


10°
20°
30°
40°

9,78039
9,78195
9,78641
9,79329
9,80171

50°
60°
70°
80°
90°

9,81071
9,81918
9,82608
9,83059
9,83217

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

zastanowienia pozwala zrozumieć, że skoro wartości grawi­
tacji i  światła zmieniają się, to wszystkie fizyczne procesy,
w  tym nasze instrumenty pomiarowe, będą się zmieniać
adekwatnie. Będzie wyglądało, że wszystkie odczyty pozo­
stają stałe. Zmieni się również sam czas, stosownie do czyn­
ników grawitacji i światła.
Nie zajęło mi wiele czasu obliczenie przybliżonej tabe­
li konwersji dla pełnego zakresu 90 stopni, od równika do
biegunów. Następnie rozszerzyłem ją harmonicznie tak, by
objąć czynniki prędkości światła aż do maksimum 144000
minut łuku na sekundę siatki.
Wartości, jakie odczytujemy na naszych instrumentach,
są z  powodu względności wyliczone dla szerokości zero
stopni, czyli dla równika. Kiedy czynniki światła zostają
przeliczone z  powrotem na normalne pomiary, kilometry
na sekundę etc., widać, że ich wartości zgadzają się z tymi
z podręczników.
Jednolite Równanie Harmoniczne 3:

( 2c +

E=

)

1 2c 2c 2

Jeśli maksymalna wartość „c” lub 144000 minut łuku na
sekundę siatki zostanie zredukowana przez harmoniczną
phi (1618,034) i wprowadzona do tego równania, to otrzy­
mamy harmoniczne „E” wynoszące 26944444.
144000,0000
 –161,8034
—————–
143838,1966 = harmoniczna „c”
stąd
287676,3932 = harmoniczna „2c”
stąd
E=

( 287676, 3932 +

)

1 287676, 3932 287676, 39322

Wykorzystując harmoniczne:
E=

( 2876763932 + 5895869843) 827577072

= 8772633775 × 827577072
= 7260030574
E = 26944444
Tabela 2
Prędkość
harmonicznej
światła

Co
Gdzie

Energia
harmonicznej

143791,214355761

grawitacja

2693567886

143791,3643831903

grawitacja

26935706

143860,9095887935

w powietrzu

2694867949

143891,3649196305

w próżni

26954363

143909,0655

elektromagnetyczny

26957666

144000

maksimum

2697463486

powrót do strony tytułowej

NEXUS • 35

WIEŚCI Z POGRANICZA NAUKI
Inne wartości „E” można uzyskać z  Równania Harmo­
nicznego 3  zmieniając harmonicznie czynnik prędkości
światła pomiędzy zakresami grawitacji 143791,214355761
i 144000 (maksimum) (patrz tabela 2).
Obecnie mamy dwie jednolite tabele wyrażające propa­
gację widzialnego światła i  fal elektromagnetycznych od­
dzielonych teoretycznie przesunięciem Lamba związanym
z Jednolitym Równaniem Harmonicznym 3.
W równaniach harmonicznych 2 i 3 wartości „c” zostały
zdublowane, aby dopuścić antymaterię, która przenika cały
Wszechświat. Naukowcy mówią nam, że antymateria istnie­
je, twierdząc przy tym, że materia i antymateria są przejawa­
mi dwóch różnych form rzeczywistości. Mówią również, że
kiedy materia i antymateria zetkną się, dojdzie do wybuchu.
Jeśli obie te formy istnieją gdzieś w kosmosie, to gdzie jest
granica między nimi? Przestrzeń kosmiczna nie jest pusta
i uważam, że nasz wszechświat nie mógłby istnieć w takich
warunkach. Mówi się nam teraz, że we Wszechświecie jest
więcej materii, niż można to wyjaśnić, zaś ostatnio modnym
terminem stała się „ciemna materia”, czyli taka, której nie
można zobaczyć.
W czasie moich badań złożoności układu ziemskiej siatki
stopniowo skonstruowałem w  moim umyśle obraz możli­
wych geometrycznych kombinacji niezbędnych do formowa­
nia materii z rezonujących, splatających się form falowych.
Materia i antymateria powstają w procesie tych samych
ruchów fal w  przestrzeni. Fale przemieszczają się przez
przestrzeń ruchem spiralnym i  przechodzą na przemian
przez dodatnie i ujemne fazy. Materia jest tworzona w fazie
lub impulsie dodatnim, zaś antymateria w  impulsie ujem­
nym. Każdy pełny zwój spirali (360°) tworzy jeden impuls.
Ruch obrotowy elektronów wokół jądra atomu jest więc ilu­
zją. Względne ruchy jądra i elektronów w przestrzeni two­
rzą iluzję ruchu obrotowego. Faza tworzenia antymaterii

oty

jest nie do wykrycia, ponieważ cała fizyczna materia mani­
festuje się w tym samy tempie pulsacji, łącznie z wszelkimi
instrumentami i  detektorami wykorzystywanymi do bada­
nia struktur atomowych. Okres lub częstotliwość pomiędzy
każdym impulsem fizycznej materii tworzy wielkość, którą
nazywamy czasem, jak również prędkość światła w określo­
nej pozycji w przestrzeni, której jesteśmy świadomi w każ­
dym momencie.
Jeśli będziemy zwiększać lub zmniejszać częstotliwość
dodatnich i  ujemnych impulsów, wówczas czas i  prędkość
światła będą ulegały odpowiednim zmianom. Taki pogląd
wyjaśnia geometryczny charakter czasu, który sugerował
Einstein.
Przybliżoną analogią fizycznego istnienia może być ta­
śma filmowa. Każdą klatkę, czyli statyczny obraz, można by
przyrównać do pojedynczego impulsu fizycznej egzystencji.
Odstępy między poszczególnymi klatkami reprezentowa­
łyby impulsy antymaterii. Kiedy spojrzy się na całą taśmę,
każda klatka będzie statycznym obrazem (takim samym po
obu stronach taśmy) – w ten sposób można oglądać jedno­
cześnie przeszłość i przyszłość. Jednak kiedy taśma filmowa
jest przepuszczana przez projektor, uzyskujemy iluzję ru­
chu i przemijania czasu. Przegródki pomiędzy statycznymi
obrazami nie są wykrywane przez nasze zmysły ze względu
na częstotliwość wyświetlania klatek na kinowym ekranie.
Przyśpieszając lub zwalniając przesuw taśmy w projektorze,
możemy zmieniać pozorne tempo upływu czasu akcji poka­
zywanych na filmie.
Kontynuując powyższą analogię, podstawmy w  miejsce
projektora naszą świadomość. Świadome „jestem”, będące
częścią naszej indywidualności, przemieszcza się od jednego
impulsu fizycznej materii do następnego w ramach fizycznej
struktury, którą zwiemy naszym ciałem, tworząc w ten spo­
sób iluzję stałej rzeczywistości i przemijania czasu.
To prowadzi do logicznego zało­
+

+

żenia, że dysponujemy bliźniaczym
materia
antymateria
materia
antymateria
strumieniem świadomości po an­
Obr
tymaterialnej stronie cyklu, który
kreuje lustrzany obraz naszego indy­
widualnego jestestwa. (Takie założe­
nie przedstawili już sami naukowcy).
Częstotliwość manifestowania się
41188837
41188837
41188837
41188837
obu strumieni świadomości, to znaczy
kierunek ruchu
dodatniego i  ujemnego „jestem”, lo­
kuje naszą świadomość w określonym
geometria czasu i „prędkości światła”
miejscu czasu i  przestrzeni. Inaczej
mówiąc, jeśli częstotliwość manifesta­
cji impulsów zostaje zmieniona nawet
elektron
elektron
elektron
odrobinę, nasza świadomość rze­
czywistości przemieści się z  jednego
punktu przestrzeni w inny, nie zdając
sobie sprawy, że w  sensie fizycznym
jądro
jądro
jądro
pokonaliśmy pewien dystans. Tak
wyglądałaby ostateczna metoda od­
bywania podróży kosmicznych.
Powyższa teoria wyjaśnia, dla­
czego światło zostało opisane jako
impuls dodatniej materii
ujemny impuls antymaterii
wywoływane przez ruch fali oraz im­
puls. Oba wyjaśnienia są prawidłowe.
podwójny cykl 741,90399°
Impuls światła manifestuje się, kiedy
Ilustracja 2. Obraz fali, która tworzy atom materii i antymaterii w naprzemiennych impulsach. poziom energii struktury atomowej

36 • NEXUS

powrót do strony tytułowej

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

WIEŚCI Z POGRANICZA NAUKI
zostaje zmieniony w rezultacie zewnętrznego wpływu (teo­
ria Maxa Plancka). W płaszczyźnie fizycznej elektron struk­
tury atomowej zdaje się wyskakiwać ze swojej orbity. Moim
zdaniem elektron nie wyskakuje z  orbity. To iluzja, jakiej
ulegamy, ponieważ nie zostaliśmy wyposażeni w  aparat
umożliwiający postrzeganie drogi elektronu w czasie cyklu
antymaterii. W rzeczywistości dochodzi do zwiększenia lub
zmniejszenia promienia ruchu po spirali w  celu absorbcji
lub uwolnienia energii dostarczonej lub usuniętej z atomo­
wej struktury. Jeśli energia jest dostarczana, wówczas elek­
tron musi zwiększyć orbitę w  celu utrzymania równowagi
w układzie i odwrotnie. Światło lub każda inna energia ra­
diacyjna powyżej lub poniżej częstotliwości światła manife­
stuje się więc poprzez niewykrywalne zmiany w promieniu
spiralnego ruch elektronu w czasie cyklu antymaterii.
Przedstawiona na poprzedniej stronie ilustracja 2 poka­
zuje, jak z tych samych falowych form wytwarzane są mate­
ria i antymateria. Kiedy elektron przemieszcza się po spira­
li, zarówno w materialnym, jak i antymaterialnym impulsie,
przemierza w każdym cyklu w przestrzeni dystans przekra­
czający 360 stopni:
• teoretyczna liczba stopni wynosi 370,95199;
• podwójny cykl to 741,90399;
• harmoniczna odwrotności 370,95199 to 2,6957666×10–3.
Jak widzimy, będzie to wartość „E” w  odniesieniu do
Jednolitego Równania Harmonicznego 3, jeśli wartość „c”
wynosi 143909,0655 minut łuku na sekundę siatki.
Poniższy cytat z książki Colina Wilsona Beyond the Oc­
cult (Po drugiej stronie wiedzy tajemnej), którą ostatnio prze­
czytałem, zdaje się potwierdzać moją teorię podwójnego
cyklu materii‑antymaterii.
Istoty ludzkie przyzwyczaiły się do tego, że jeśli obrócą się
o 360 stopni (pełne koło), to znajdą się twarzą do kierunku,
z którego rozpoczęli swój obrót. W przypadku elektronu tak
nie jest. Przechodząc przez pewnego rodzaju pole magnetyczne jego „oś spinu” może zostać przekręcona o 360 stopni, co powinno przywrócić go na jego oryginalną pozycję, ale
tak się nie dzieje. Elektron musi zatoczyć jeszcze raz pełne
koło, zanim znajdzie się w  początkowej pozycji. Nie potrafimy rozróżnić pomiędzy tymi dwoma kołami, ale elektron
potrafi, co zdaje się sugerować, że w świecie subatomowym
pełne koło wynosi nie 360, ale 720 stopni. W naszym świecie
tak się jakoś dzieje, że tracimy połowę stopni, jakie powinniśmy mieć. Inaczej mówiąc, w świecie subatomowym może
istnieć inny wymiar.

Tabela 3
Liczba atomowa

Pierwiastek

18

argon

36

krypton

54

ksenon

72

hafn

90

tor

108

nie odkryty

126

nie odkryty

144

nie odkryty

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

Biorąc pod uwagę to, że moje własne badania wykaza­
ły, iż fizyczna rzeczywistość manifestuje się poprzez har­
moniczną naturę światła, logiczne wydaje się, że pojazd
skonstruowany zgodnie z zasadami harmoniczności będzie
musiał wytwarzać konieczne pola czasoprzestrzenne. Jeśli
tak jest, to pierwszym warunkiem będzie to, że musi on re­
zonować w doskonałej harmonii z pełną tablicą pierwiast­
ków naszego fizycznego wszechświata. Jeśli tak nie będzie,
to jest więcej niż prawdopodobne, że każdy pierwiastek lub
cząsteczka materii w strukturze lub ładunku pojazdu, która
nie rezonuje harmonicznie, pozostanie z tyłu po aktywacji
pola czasoprzestrzennego. Rezultat tego byłby, delikatnie
mówiąc, co najmniej kłopotliwy.
Konstruowanie pojazdu wykonanego ze stopu zawie­
rającego wszystkie 144 pierwiastki zawarte w  teoretycznej
tablicy Mendelejewa byłoby niepraktyczne, nie mówiąc już
o tym, że taki stop byłby niemożliwy.
Wskazówką, która zdaje się sugerować metodę uporania
się z tym problemem, jest sposób budowy materii w okta­
wach form falowych. Jeśli oktawa pierwiastków da się
tak połączyć, by stanowiła rezonujące pole dostrojone do
wszystkich pierwiastków w tablicy Mendelejewa i jednorod­
nych pól przestrzeni, wówczas mielibyśmy przypuszczalnie
metodę pokonania bariery czasu. Przedstawiam pod rozwa­
gę następującą propozycję. Jeśli oktawa pierwiastków jest
rozwiązaniem, spróbujmy dobrać je z  teoretycznej tablicy
144 pierwiastków. Jeśli podzielimy 144 przez 8, uzyskamy
18 zestawów. Zatem powinniśmy dobrać nasze pierwiastki
tak, by były oddalone od siebie o 18 (patrz tabela 3).
Można zauważyć, że ogólna wartość harmoniczna liczb
atomowych połączonych pierwiastków wynosi 648. Pierwia­
stek kwadratowy z  tej liczby to 25,455844. Harmoniczna
25455844 jest ponadto bezpośrednio związana z ziemskim
polem magnetycznym. Trzy nowe ostatnio odkryte pier­
wiastki mają liczby atomowe 116, 124 i  126. Potrzebne są
nam jeszcze te o liczbach 108 i 144.
Mając je bylibyśmy gotowi do harmonicznego podboju
przestrzeni kosmicznej. E
O autorze:
Emerytowany kapitan lotnictwa Bruce L.  Cathie w  roku 1952
obserwował UFO wraz z  innymi świadkami na tle wieczornego
nieba w Auckland w Nowej Zelandii. Ta obserwacja doprowadziła
go do odkrycia Światowej Siatki. Do chwili obecnej napisał sześć
książek: Harmonic 33  (Harmoniczna 33), Harmonic 695: The UFO
and Anti‑Gravity (Harmoniczna 695 – UFO i antygrawitacja), Har‑
monic 288: The Pulse of the Universe (Harmoniczna 288 –  puls
wszechświata), Harmonic 371244: The Bridge to Infinity (Harmo‑
niczna 371244 – most do nieskończoności), The Energy Grid (Siatka
energii) i  The Harmonic Conquest of Space (Harmoniczny podbój
przestrzeni). Skontaktować się z nim można pisząc na adres poczty
elektronicznej brucelc@xtra.co.nz.

Od redakcji:
Artykuł ukazał się pod tytułem „The Harmonic Conquest of Space” w październikowo-listopadowym numerze Nexusa z 1994 roku
(vol. 2, nr 22). Pełny zestaw tablic jednolitych harmonicznych demonstrujących związki pomiędzy siłą grawitacyjną i elektromagnetyczną oraz pomiędzy cyklami materii i antymaterii znaleźć można
w książce Bruce’a Cathie The Harmonic Conquest of Space (Harmo‑
niczny podbój przestrzeni).

powrót do strony tytułowej

NEXUS • 37

zaGINIONE TECHNOLOGIE
STAROŻYTNEGO EGIPTU
K
Niezwykła precyzja
wykonania licznych
starożytnych
egipskich budowli
oraz mniejszych
artefaktów
nieustannie pobudza
niezależnych badaczy
do poszukiwania
racjonalnych
wyjaśnień
dotyczących metod
ich wykonania,
których nie potrafią
dostarczyć zawodowi
egiptolodzy.

Christopher Dunn
Copyright © 2010

www.gizapower.com
Tytuł oryginalny: „Lost Technologies of Ancient
Egypt”, (New Dawn, wydanie specjalne nr 13)

38 • NEXUS

rajobraz miejsc, w  których kwitły starożytne kultury, jest upstrzony fan­
tastycznymi budowlami, których konstrukcja i  złożoność zapierają dech
w  piersiach. Egipcjanie i  Majowie mieli swoje piramidy i  świątynie. Starożytni
Hindusi pozostawili po sobie wspaniałe świątynie w Azji. Grecy zbudowali Parte­
non, a Babilończycy legendarne Wiszące Ogrody. Z kolei Rzymianie pozostawili
swój ślad w historii jako budowniczowie dróg, Koloseum oraz niezliczonych świą­
tyń i wiaduktów, a także pięknych dzieł sztuki wyciosanych z marmuru i alabastru
przez ich rzeźbiarzy za pomocą dłut.
Z  wyjątkiem tajemniczego urządzenia zwanego Mechanizmem z  Antykithiry
będącego starożytnym komputerem astronomicznym wyłowionym przez rybaków
z dna morza niedaleko wyspy Andikíthira w roku 1901, rozwój technologii staro­
żytnego świata wydaje się mieć logiczną ciągłość i być dobrze rozumiany.
Cofając się jeszcze bardziej w  czasie, natykamy się na wciąż nie wyjaśnioną
kwestię, jak cywilizacja starożytnego Egiptu mogła kwitnąć przez trzy tysiące lat
bez ulepszania narzędzi do łupania i ciosania kamieni. Spory dotyczące tej sprawy
trwają od roku 1984, kiedy to magazyn Analog opublikował mój artykuł „Advan­
ced Machining in Ancient Egypt?” („Zaawansowane prace maszynowe w staro­
żytnym Egipcie?”). W  artykule tym wyraziłem pogląd, że starożytni Egipcjanie
byli bardziej zaawansowani, niż wcześniej sądzono, i używali do obróbki granitu,
diorytu i innych trudno obrabialnych skał zaawansowanych narzędzi i metod. Jest
wręcz nieprawdopodobne, aby ci wspaniali architekci i inżynierowie używali ka­
miennych narzędzi i miedzianych dłut niezmiennie przez trzy tysiące lat.
Najbardziej zaskakującymi i przekonywającymi dziełami, które wyraźnie prze­
czą teoriom mówiącym, że obróbka skał magmowych sprawiała w  starożytności
wiele trudności, są niezwykłe granitowe i  bazaltowe skrzynie (sarkofagi) znale­
zione w skalnych tunelach w Serapeum w Sakkarze. Wewnątrz tych tajemniczych
tuneli wykutych w wapieniu znajduje się ponad 20 ogromnych granitowych skrzyń.
Te 70‑tonowe skrzynie z  20‑tonowymi pokrywami zostały wyciosane w  Asuanie
w  odległości 500 mil (805  km) od tuneli i  umieszczone w  zwieńczonych łukiem
kryptach wykutych w  ścianach tego podziemnego labiryntu. Wszystkie skrzynie
zostały wykończone wewnątrz, ale nie wszystkie na zewnątrz. Wykończono rów­
nież wewnętrzne części ich pokryw. Całość wygląda, jakby nagle wstrzymano nad
nimi prace, jako że są one na różnych etapach obróbki: skrzynie z  pokrywami,
skrzynie, na których nie umieszczono jeszcze pokryw, oraz skrzynie i  pokrywy
w początkowej fazie obróbki usytuowane w pobliżu wejścia. Podłoga każdej krypty
jest obniżona o kilka stóp względem podłogi tunelu. Z tego powodu zamocowano
nawet żelazne poręcze, żeby osoby odwiedzające to miejsce nie uległy wypadkowi.
W roku 1995 zbadałem zewnętrzne i wewnętrzne powierzchnie dwóch skrzyń
w Serapeum za pomocą sześciocalowego (152,4 mm) precyzyjnego liniału mierni­
czego mierzącego z dokładnością do 0,0002 cala (0,005 mm).
W  jednej z  krypt jest umieszczona granitowa skrzynia z  odłupanym narożni­
kiem. Do tej skrzyni można się dostać schodząc po stopniach na niższą kondy­
gnację. Jej zewnętrzna powierzchnia wydaje się z grubsza ukończona, ale jej po­
łyskująca wewnętrzna powierzchnia sprawiła, że postanowiłem wspiąć się na tę
skrzynię i  wejść do jej środka. Gdy przesuwałem ręką po powierzchni granitu,
przypominałem sobie, jak tysiące razy wcześniej w swoim życiu dotykałem ręką
podobnych powierzchni, pracując jako mechanik, a później jako wykonawca na­
rzędzi i kokil. Owa powierzchnia nie wyróżniała się niczym szczególnym i jedno­
cześnie nie byłem pewny jej płaskości i dokładności. Aby sprawdzić to odczucie,
przyłożyłem swój liniał do powierzchni i okazało się, że jest ona całkowicie płaska.
Przez miejsce przylegania stali i  kamienia nie prześwitywało żadne światło, co
nastąpiłoby, gdyby powierzchnia była wklęsła, poza tym liniał nie kołysał się na
boki, co miałoby miejsce, gdyby powierzchnia była wypukła. Byłem tym mocno
powrót do strony tytułowej

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

zdumiony, ponieważ nie spodziewałem się aż takiej dokład­ Bez tej równoległości i  kątów prostych górnej powierzchni
ności, zwłaszcza że taki stopień precyzji nie jest wymagany nie byłoby kątów prostych po obu stronach skrzyni.
przy wykonywaniu sarkofagu dla byka lub innego zwierzę­
Płaskie powierzchnie wewnątrz skrzyń są wykonane
cia, a nawet człowieka.
z  wielką dokładnością, którą można porównać z  precyzją,
Przesuwałem liniał wzdłuż powierzchni, zarówno w pio­ z jaką wykonuje się płyty powierzchniowe we współczesnych
nie, jak i poziomie, i odkryłem, że nie było na niej najmniej­ fabrykach.
szego odchylenia od prostej. Płaskość tej powierzchni była
Badając zabytki pochodzące z różnych epok i spotykając
porównywalna z  płaskością płyt mierniczych wykorzysty­ się z tak dużym poziomem precyzji ich wykonania, nasuwa
wanych do sprawdzania dokładności wykonania narzędzi, się wniosek, że w starożytności musiał istnieć jakiś precyzyj­
przyrządów pomiarowych i  innych wyrobów wymagających ny system miar. Egipt jest obszarem dużego zainteresowa­
maksymalnie płaskiej powierzchni. Ci, którzy wiedzą co nie­ nia ze strony inżynierów, takich jak ja, którzy znajdują tu
co na temat tych płyt, wiedzą również, że przyrząd pomiaro­ uniwersalny dla nas wszystkich język. To jest język nauki,
wy może wykazać ich płaskość w  granicach swojej dokład­ inżynierii i wytwórczości. Nasi starożytni koledzy po fachu
ności, w tym wypadku była to dokładność rzędu 0,0002 cala rzucili niemałe wyzwanie współczesnym naukowcom, inży­
(0,005 mm). Jeśli jednak przesunie
nierom, architektom i  tym, którzy
się liniał, taki jak ten, którego uży­
starają się poznać i  odtworzyć ich
Płaskie powierzchnie wewnątrz
wałem, o 6 cali wzdłuż powierzchni
metody. Te próby mają na celu do­
skrzyń są wykonane z wielką
płyty, to nie można już twierdzić
starczenie racjonalnych odpowie­
dokładnością, którą można
z całą pewnością, że jej powierzch­
dzi w sprawie sposobów wykonania
porównać z precyzją, z jaką
nia jest taka sama na długości
tego, co oni stworzyli, a także wyra­
12 cali lub większej.
żenie uznania dla ich osiągnięć.
wykonuje się płyty
Mimo to przesuwanie liniału po
Starożytni Egipcjanie, którzy
powierzchniowe we
wewnętrznej powierzchni skrzyni
budowali
piramidy i świątynie oraz
współczesnych fabrykach.
dostarczyło mi na tyle dużo infor­
ciosali wspaniałe posągi ze skał
macji, by móc stwierdzić, że potrze­
magmowych, myśleli tak jak archi­
buję dłuższego liniału lub bardziej
tekci, inżynierowie i  rzemieślnicy.
zaawansowanego sprzętu, który pozwoliłby mi dokładnie Czy archeolodzy badający starożytność czuli się odpowie­
zbadać tę powierzchnię. Z zaskoczeniem odkryłem również, dzialni za dorobek, jaki oni nam pozostawili? Czy gdyby
że każdy narożnik skrzyni miał krzywiznę o małym promie­ nie wskazania współczesnych architektów, inżynierów i rze­
niu ciągnącą się od góry skrzyni aż do jej dna, wokół którego mieślników, dzisiejsi egiptolodzy zauważyliby to wszystko?
biegł tak samo ukształtowany narożnik.
Czyżby współczesne próby interpretacji niezwykłych doko­
nań starożytnych Egipcjan były nieistotne dla zrozumie­
Precyzja równa współczesnej technice
nia ich kultury? Czy to, o  czym myśleli zachodni pisarze
Zmierzone przeze mnie w  Egipcie artefakty są efektem i  podróżnicy, którzy sto lat temu stali przed Wielką Pira­
wyjątkowo dokładnej pracy. Precyzja ich wykonania jest abso­ midą (czyli jakieś 4500 lat po tym, jak ją zbudowano), nie
lutnie niepodważalna, natomiast ich pochodzenie i przezna­ jest bliskie temu, o czym myśleli starożytni Egipcjanie? Co
czenie chyba na zawsze pozostanie tematem otwartej dyskusji. można określić jako „współczesną perspektywę?” W swoich
Poniższe zdjęcia zostały wykonane w  Serapeum 27  sierpnia czasach Herodot był jak najbardziej uznawany za współcze­
2001 roku. Ukazują mnie one wewnątrz jednej z tych ogrom­ snego. Tak samo było z egiptofilami, takimi jak Petrie, Mar­
nych skrzyń w  trakcie badania prostokątności pomiędzy riette, Champollion i Howard Carter. Każdy z nich myślał
27‑tonową pokrywą a  wewnętrzną powierzchnią granitowej współcześnie, choć ich umysły stykały się ze stereotypami
skrzyni, na której ona spoczywa. Kątownik, którego używałem i uprzedzeniami, jakie panowały w ich kulturach.
miał dokładność 0,00005 cala (0,00127 mm).
Kąt pomiędzy pokrywą i  wewnętrzną ścianą
skrzyni okazały się idealnie prosty, i to po obu jej
stronach. To zaskakujące, zważywszy że wykona­
nie czegoś takiego jest niezmiernie trudne.
Spróbujmy spojrzeć na to z  geometrycznego
punktu widzenia. Aby między pokrywą i  dwiema
wewnętrznymi ścianami mógł być kąt prosty, we­
wnętrzne ściany muszą być równoległe względem
siebie wzdłuż pionowej osi. Co więcej, górna po­
wierzchnia skrzyni musi tworzyć płaską powierzch­
nię, która jest prostopadła do wewnętrznych
powierzchni jej bocznych ścian. Ten wymóg dodat­
kowo utrudnia wykończenie wnętrza. Kunszt twór­
ców skrzyń z Serapeum sprawił, że wykonane przez
nich wewnętrzne powierzchnie są nie tylko płaskie,
ale również usytuowane względem siebie dokład­
nie pod kątem prostym, zaś naprzeciwległe ideal­
nie równolegle, przy czym długość boków górnej
powierzchni wynosi 5  i  10  stóp (1,524 i  3,048  m).
Il. 1. Christopher Dunn podczas pomiarów skrzyni (sarkofagu) w Serapeum.

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

powrót do strony tytułowej

NEXUS • 39

Jeśli chodzi o  całkowite zrozumienie poziomu zaawan­
sowania technologicznego starożytnych Egipcjan, brak jest
ostatecznych rozstrzygnięć. To, co pozostało dziś do zbada­
nia, to jedynie kościec tego, co istniało w czasach starożyt­
nych Egipcjan. Ten kościec to zespół obrobionych z niezwy­
kłą precyzją skał magmowych i osadowych. Moim zdaniem
to, w co go przystroiliśmy, to zaledwie szmaty w porówna­
niu z tym, w co rzeczywiście powinien być on ubrany. Kie­
dyś zaproponowałem tezę, że starożytni Egipcjanie używali
dużo bardziej zaawansowanej technologii, niż się uważa,
odrzucając przy tym pewne swoje koncepcje w tej sprawie.
Jednocześnie poddałem w  wątpliwość metody wytwórcze,
jakie Egipcjanie rzekomo wykorzystywali do budowy pira­
mid i słynnych świątyń. Te metody są prymitywne i zakłada­
ją stosowanie miedzianych dłut, wierteł i pił rurowych oraz
kamiennych i  drewnianych młotów do łupania i  ciosania
twardych skał magmowych.
Wiedząc o  niesłychanej precyzji, z  jaką wykonano
skrzynie w  Serapeum, powinniśmy wspomnieć dokonania
Williama Flindersa Petriego, który dokładnie pomierzył
płaskowyż w Gizie oraz zbadał liniowość i dokładność wy­
konania wielu elementów Wielkiej Piramidy. Jego pomiary
wykazały, że kamienie stanowiące obudowę piramidy zo­

stały wyciosane z precyzją wynoszącą 0,01 cala (0,254 mm),
a  ukończona część Korytarza Zstępującego z  dokładno­
ścią odpowiadającą grubości paznokcia kciuka (0,02 cala
– 0,508 mm) na długości 150 stóp (45,72 m).
Aby zrozumieć, jak starożytni Egipcjanie wykonali te
świadectwa swojej twórczej doskonałości, musimy oprzeć
się na badaniach naukowców i inżynierów, którzy zmierzy­
li je za pomocą współczesnych narzędzi i  dokonali prze­
krojowej analizy dzieł Egipcjan w odniesieniu do naszych
obecnych możliwości. Ta przekrojowa analiza zawiera naj­
bardziej problematyczne aspekty, które są często pomija­
ne przez egiptologów próbujących wyjaśnić, jak starożytni
Egipcjanie wznieśli swoje budowle. Na przykład przecią­
ganie 25‑tonowego granitowego bloku za pomocą drew­
nianych wózków nie tłumaczy, jak udało się im przemie­
ścić 500‑tonowy obelisk lub monolityczne posągi ważące
po 1000 ton. Odłupanie kilku centymetrów sześciennych
granitu przy pomocy dolerytowej kuli nie wyjaśnia, jak
wydobyto ze skały jego tysiące ton i  obrobiono z  ogrom­
ną precyzją, tworząc wspaniałe dzieła sztuki w świątyniach
Górnego Egiptu. Aby poznać prawdziwe umiejętności sta­
rożytnych Egipcjan, trzeba poznać i  docenić całokształt
ich dokonań.

Il. 2. Geometria posągu Ramzesa w Luksorze.

40 • NEXUS

powrót do strony tytułowej

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

Przykład posągów Ramzesa II
Podczas gdy skrzynie w  Serapeum stanowią wyzwanie
dla tych, którzy próbują wyjaśnić istotę egipskiego kunsztu
i rzemiosła, nie są one aż tak bardzo złożonymi strukturami
w porównaniu z niesamowitymi posągami Ramzesa II, któ­
re zdobią świątynie Północy i Południa. Dlaczego zmieniam
temat z inżynierii precyzyjnej na rzeźbiarstwo? Otóż, dlate­
go że monolityczne posągi Ramzesa stanowią jeszcze więk­
sze wyzwanie dla tych, którzy próbują wyjaśnić ich genezę.
Kim jestem?
Jak powstałem?
Stwórzcie drugi taki, jak ja!
Co twarz Ramzesa ma wspólnego z wytworem współcze­
snej inżynierii, na przykład z samochodem? Tym, co je łączy,
są charakterystyczne opływowe kontury stanowiące swoje
lustrzane odbicie. To, że jedna strona twarzy Ramzesa jest
dokładnym odbiciem jej drugiej strony, sugeruje, że do ich
wykonania wykorzystano precyzyjne narzędzia pomiarowe.
To oznacza, że posąg został wyrzeźbiony w najdrobniejszym
szczególe z niezwykłą dokładnością. Linia szczęki, oczy, nos
i  usta są symetryczne względem siebie i  zostały wykonane
z  zastosowaniem schematu geometrycznego opartego na
trójkącie pitagorejskim oraz złotym prostokącie i  złotym
trójkącie. W  tym granitowym pomniku można odnaleźć
świętą geometrię starożytnych.
Z  Ramzesem Wielkim zetknąłem się po raz pierwszy,
gdy zbierałem materiały do książki The Giza Power Plant
(Elektrownia w  Gizie). Było to w  muzeum pod gołym nie­
bem w Memfis w roku 1986, kiedy interesowałem się głów­
nie inżynierią i  piramidami i  nie zawracałem sobie głowy
posągami ani zwiedzaniem świątyń na południu. Mimo to
moją uwagę zwrócił fakt, że 300‑tonowa figura Ramzesa ma
identycznie wykonane i symetryczne względem siebie noz­

drza. Ten szczegół nabrał jeszcze większego znaczenia, kie­
dy w roku 2004 odwiedziłem szereg świątyń. Zafascynowała
mnie wówczas doskonała trójwymiarowość posągów Ram­
zesa w Luksorze. Ta fascynacja skłoniła mnie do wykonania
cyfrowych zdjęć, aby móc dokładnie zbadać posąg Ramze­
sa na komputerze. To, co odkryłem, zaskoczyło mnie, gdyż
zdjęcia ukazały o wiele wyższy poziom technologii jego wy­
konania, niż dotąd sądzono.
Podczas fotografowania posągu Ramzesa ważne było,
aby aparat był ustawiony wzdłuż centralnej osi jego głowy.
W ten sposób rozmieszczenie twarzy po lewej i prawej stro­
nie było równomierne. Aby porównać jedną stronę twarzy
z  drugą, sporządziłem kopie zdjęć, po czym obróciłem je
w  poziomie i  zwiększyłem ich przeźroczystość o  połowę.
Potem obrócone zdjęcie umieściłem nad zdjęciem wyjścio­
wym, aby porównać obie strony. Wyniki okazały się zaska­
kujące. Było to jak patrzenie na elegancję i precyzję wyko­
nania Lexusa umieszczonego w miejscu, w którym istniały,
jak się powszechnie uważa, prymitywne techniki produkcji.
Techniki produkcji starożytnych Egipcjan, o których uczo­
no nas w szkołach, nie pozwoliłyby na odtworzenie precyzji
wykonania Forda T, nie mówiąc o Lexusie czy Porsche.
Wiemy, że Egipcjanie używali siatki podczas projek­
towania i  że ta metoda jest intuicyjna i  oczywista. Żaden
rzemieślnik nie musi puszczać wodzy swojej wyobraźni, aby
wypracować metody uznane współcześnie za standardowe.
Wprawdzie te metody nie są już dzisiaj wykorzystywane do
projektowania, niemniej stosuje się je do opisywania meto­
dologii organizacyjnej i konceptualnej. Siatki, grafy i tabele
są używane do przekazywania informacji oraz do organizo­
wania pracy.
Mając to na uwadze, zrobiłem zdjęcie posągu Ramzesa
i nałożyłem na nie siatkę. Moim pierwszym zadaniem było

Il. 3. Geometria posągu Ramzesa w Memfis.

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

powrót do strony tytułowej

NEXUS • 41

ustalenie rozmiaru i liczby komórek w siatce. Uznałem, że
wskazówkę znajdę w elementach twarzy i zbadałem najwy­
razistsze z  nich. Po krótkim zastanowieniu postanowiłem
skonstruować siatkę opartą na wymiarach ust. Wydawało
mi się, że mogą mi one coś powiedzieć z uwagi na ich niena­
turalnie odwrócony kształt, i nałożyłem na nie siatkę z ko­
mórkami, które miały taką samą jak one wysokość oraz po­
łowę ich szerokości. Gdy to zrobiłem, utworzenie okręgów
opartych na wymiarach elementów twarzy było już rzeczą
prostą. Nie spodziewałem się jednak, że będą się one zbie­
gać z liniami siatki w tak wielu miejscach. Byłem naprawdę
zdumiony tym odkryciem. W  mojej głowie zakiełkowało
wówczas pytanie: „Na ile jest to efekt przypadku a  na ile
zamysłu?”
Analizując tę siatkę w celu uzyskania dalszych informa­
cji, odkryłem, że usta Ramzesa mają takie same proporcje
jak klasyczny trójkąt o  bokach 3–4–5. Koncepcja, że sta­

rożytni Egipcjanie znali trójkąt pitagorejski przed samym
Pitagorasem, a nawet to, że nauczyli go jego podstaw, była
przedmiotem kontrowersyjnych dyskusji między uczonymi.
Siatka nałożona na twarz Ramzesa ujawniła koncepcję trój­
kąta pitagorejskiego, bez względu ma to, czy było to zamia­
rem Egipcjan, czy też nie. Jak widać na ilustracjach 2  i  3,
siatka pitagorejska pozwala nam zanalizować twarz Ramze­
sa jak jeszcze nigdy dotąd.
Nowy różowoczerwony Kamień z Rosetty
Wymiary geometryczne oraz precyzja wykonania posągu
Ramzesa, a także odkrycie śladów narzędzi na niektórych
posągach omówiłem szczegółowo w  swojej książce Lost
Technologies of Ancient Egypt (Zaginione technologie staro­
żytnego Egiptu). Małe, z pozoru niewidoczne ślady pozosta­
wione przez narzędzia rzucają światło na metody produkcji
zastosowane przy budowie posągów.

Il. 4. Widoki różowoczerwonego kamienia z Abu Roash.

42 • NEXUS

powrót do strony tytułowej

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

Zbadano również inne niezwykłe ślady obróbki granitu,
ale chyba najbardziej zdumiewający jej przykład znajduje się
na smaganym wiatrem wzgórzu w odległości 5 mil (8 km) od
Płaskowyżu Gizy. Sekretarz generalny Egipskiej Naczelnej
Rady ds.  Zabytków, Zahi Hawass, zareklamował ostatnio
Abu Roash jako „Zaginioną Piramidę”, chociaż jest ona bar­
dzo dobrze znana od wielu lat i opisana w licznych pracach.
Nie oczekiwałem wiele, gdy po raz pierwszy odwiedzałem
tamto miejsce w lutym 2006 roku. Znalazłem w nim jednak
tak niesamowity kawałek granitu, że wracałem w to miejsce
jeszcze 3 razy, aby pokazać innym jego unikalne właściwo­
ści. W tych odwiedzinach towarzyszyli mi David Childress,
Judd Peck, Edward Malkowski, dr Arlan Andrews i dr Ran­
dall Ashton. Edward Malkowski nazwał ten kamień nowym
różowoczerwonym kamieniem z Rosetty. Tak samo nazwał
go niezależnie od niego inżynier mechanik Arlan Andrews.
Przyglądając się bliżej powierzchni tego bloku na zamiesz­
czonym na poprzedniej stronie zdjęciu można dostrzec zaryso­
wania oddalone od siebie w odstępie od 0,03 cala (0,762 mm)
do 0,06 cala (1,524  mm). To dość powszechna cecha wielu
zabytków egipskich, jak również znajdujące się na nich dziury
i wyjęte z nich rdzenie. Tam, gdzie kończy się powierzchnia
cięcia, znajduje się promień, co jest zaskakujące, zważyw­
szy na jak wiele sposobów można obrobić skalny bok. Jedna
z propozycji zakłada, że tnące tę powierzchnię ostrze należało
do prostej piły, która była zakrzywiona, przez co ta powierzch­
nia jest tak krzywa. Gdyby tak było, mogłoby to tłumaczyć co
najwyżej jeden promień na bloku, ale nie wszystkie. Co wię­
cej, nieważne, czy patrzy się na ten blok z góry czy wzdłuż jego
długości, ten promień jest wyraźnie widoczny. Rozważając
to wszystko, należy odrzucić sugestię mówiącą o pile prostej,
ponieważ wycięcie nią wklęsłego promienia wzdłuż krawędzi
i wzdłuż powierzchni boku byłoby niemożliwe. Inna z propo­
zycji zakłada, że kamień został porysowany przez kamienną
kulę zwisającą na linie z  jakiegoś punktu. Dowody wskazu­
ją jednak, że te nacięcia wykonano z dużo większą precyzją
i kontrolą narzędzia. Zatem tę sugestię również należy wyklu­
czyć, niezależnie od umiejętności posiadanych przez człowie­
ka operującego tą domniemaną kulą.
Próbowałem wyobrazić sobie proces, w  którym doko­
nano by nacięć za pomocą jednej czynności cięcia, ale nie
mogłem wymyślić żadnego sposobu, który byłby możliwy do
realizacji, ponieważ powierzchnia cięcia stopniowo wzra­
stała. Innymi słowy, zakładając, że nacinano większy blok
pod kątem wzdłuż zarysowania za pomocą piły, w zależno­
ści od grubości większego bloku, mniejszy blok, który jest

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

przedmiotem naszych badań, odłamałby się od większego.
Ale przesuwanie piły pod kątem wzdłuż powierzchni bloku
spowodowałoby zwiększenie powierzchni cięcia. Szukając
rozwiązania tej zagadki i  jednocześnie próbując znaleźć
odpowiedź na pytanie Petriego dotyczące rozmiaru piły,
konieczne było obliczenie promienia piły. Granitowy blok
w  Abu Roash dostarczył niezbędnych danych do obliczeń
i okazało się, że kamień został nacięty okrężną piłą o śred­
nicy ponad 37  stóp (11,28  m). To wydaje się niemożliwe,
lecz w  rzeczy samej takie nacięcie znajduje się na bloku
i każdy może to zmierzyć lub obejrzeć na przedstawionych
na poprzedniej stronie zdjęciach.
Skrzynie w  Serapeum, posąg Ramzesa oraz kamień
w  Abu Roash to zaledwie trzy przykłady tego, co zostało
zbadane i  omówione w  mojej nowej książce Lost Techno­
logies of Ancient Egypt. Oprócz tego piszę w niej także o hy­
postylowej sali świątyni Hathor w  Denderze, blokach na
Płaskowyżu Gizy, nie ukończonym obelisku w Asuanie oraz
słynnym rdzeniu Petriego nr 7, który był przedmiotem wielu
kontrowersji od momentu jego znalezienia. Ponadto o Białej
Koronie Górnego Egiptu będącej wspaniałym przykładem
geometrycznej i  technicznej wiedzy starożytnych Egipcjan.
Elipsoidy i elipsy były szeroko znane starożytnym Egipcja­
nom. Dowodem na to są precyzyjne rzeźby wyryte w twar­
dym granicie, które są lepszym świadectwem niezwykłych
umiejętności starożytnych niż wizerunki grobowców. J
O autorze:
Christopher Dunn jest inżynierem specjalizującym się w  technikach produkcji oraz autorem książek The Giza Power Plant:
Technologies of Ancient Egypt (Elektrownia w  Gizie –  technolo‑
gie starożytnego Egiptu) oraz Lost Technologies of Ancient Egypt:
Advanced Engineering in the Temples of the Pharaohs (Zaginione
technologie starożytnego Egiptu –  zaawansowana inżynieria
w  świątyniach faraonów). Dalsze informacje o  nim i  jego badaniach znaleźć można na jego stronie internetowej zamieszczonej
pod adresem www.gizapower.com.

Przełożył Michał Fiejtek
Od redakcji:
Artykuł pochodzi z 13 numeru wydania specjalnego australijskiego dwumiesięcznika New Dawn. Tytuł oryginalny: „Lost Technologies of Ancient Egypt”. Adres New Dawn: New Dawn Magazine,
GPO Box 3126, Melbourne, VIC 3001, Australia. Strona internetowa:
www.newdawnmagazine.com; poczta elektroniczna: editor@newdawnmagazine.com.

powrót do strony tytułowej

NEXUS • 43

Kto zaparkował Księżyc
w pobliżu Ziemi?
M

Zagadkowe
anomalie
dotyczące geologii
i usytuowania
Księżyca
uwiarygadniają
teorie mówiące, że
obce istoty wydrążyły
jego wnętrze
i umieściły go
na wokółziemskiej
orbicie.

Jim Marrs
Copyright © 1997–2010

www.jimmarrs.com
jim@jimmarrs.com
Tytuł oryginalny: „Who Parked Our Moon? – An
Off‑World Mystery”, (Nexus, vol. 18, nr 1)

44 • NEXUS

imo sześciu oficjalnych wypraw amerykańskich astronautów na Księżyc
w latach 1969–1972 pod wieloma względami wciąż stanowi on dla naukow­
ców zagadkę, której rozwikłanie może wymagać akceptacji istnienia obcych istot.
Dr Robert Jastrow, pierwszy przewodniczący Komitetu Eksploracji Księżyca
NASA, nazwał Księżyc „planetarnym Kamieniem z Rosetty”.1 Naukowcy sądzili,
że po zbadaniu składu Księżyca uda się im rozwiązać niektóre zagadki dotyczące
powstania naszej planety i Układu Słonecznego. Po sześciu lądowaniach na Księ­
życu zajmujący się tematyką naukową pisarz Earl Ubell oświadczył: „...księżycowy
kamień z Rosetty wciąż pozostaje zagadką. Księżyc jest bardziej skomplikowany,
niż się spodziewano – to nie jest zwykła kula bilardowa zamrożona w przestrzeni
i czasie, jak się wielu naukowcom zdawało. Chociaż uzyskano odpowiedź na kilka
podstawowych pytań, skały i  nagrania dostarczone przez misje Apollo zrodziły
wiele nowych zagadek, z których część wręcz zapiera dech w piersiach”.2
Księżycowe skały, para wodna i trzęsienia księżyca
Wśród tych „zapierających dech” zagadek lub „anomalii”, jak wolą nazywać
je naukowcy, jest to, że Księżyc jest znacznie starszy od Ziemi i Słońca. Badając
ślady wypalone w  księżycowych skałach przez promienie kosmiczne, naukowcy
datują wiek tamtejszych skał na miliardy lat, niektóre z nich nawet na 4,5 miliarda
lat, czyli znacznie starsze od Ziemi i „prawie tak stare jak nasz układ słoneczny”.3
Księżyc posiada co najmniej trzy wyraźne warstwy skał. Wbrew poglądowi,
że cięższe elementy opadają niżej, na Księżycu cięższe skały znajdują się na po­
wierzchni. Charakteryzuje się on także dysproporcją w rozmieszczeniu minerałów.
Ubell pyta: „Jeśli Ziemia i Księżyc zostały stworzone w tym samym czasie i nie­
daleko siebie, to dlaczego jedno z tych ciał (Ziemia) posiada całe żelazo, a drugie
(Księżyc) ma go niewiele? Te różnice sugerują, że te dwa ciała powstały daleko od
siebie, co jest kłopotliwą koncepcją, która zderza się z niezdolnością astrofizyków
do wyjaśnienia, jak Księżyc stał się satelitą Ziemi”.4
Księżyc jest suchy jak wiór i nie wydaje się, aby kiedykolwiek posiadał wodę
w liczących się ilościach. Żadna księżycowa skała, bez względu na miejsce, w któ­
rym ją znaleziono, nie zawiera wolnej wody ani jej molekuł związanych w minera­
le, a mimo to astronauci z Apollo 16 znaleźli na Księżycu skały zawierające dro­
biny skorodowanego żelaza. Ponieważ do utleniania konieczny jest tlen i wolny
wodór, ta rdza dowodzi, że gdzieś na Księżycu musi być woda.
Co więcej, przyrządy pozostawione na Księżycu przez amerykańskie wyprawy
kosmiczne w ramach programu Apollo wysłały na Ziemię 7 marca 1971 roku sy­
gnał mówiący, że „wiatr” wody przemknął nad jego powierzchnią.5  Biorąc pod
uwagę to, że każda woda, jaka pojawia się na powierzchni Księżyca, wyparowuje
i zachowuje się jak wiatr na Ziemi, rodzi się pytanie: skąd się ona wzięła? Erup­
cje chmur pary trwały 14  godzin i  pokryły powierzchnię 100 mil kwadratowych
(259 km2), prowokując doktorów fizyki z Uniwersytetu Rice Johna Freemana jra
i H. Kena Hillsa do określenia tego wydarzenia jako „najbardziej ekscytującego
z dotychczasowych odkryć”, które wskazuje na istnienie wody na Księżycu.6 Fizy­
cy ci utrzymują, że ta para wodna pochodziła z głębi Księżyca i że do jej uwolnie­
nia doszło najprawdopodobniej w czasie jego trzęsienia. NASA podała bardziej
prozaiczne i budzące wątpliwości wyjaśnienie. Ich specjaliści wysunęli przypusz­
czenie, że ta woda pochodziła z dwóch zbiorników znajdujących się w lądowni­
kach statków Apollo zawierających jej 60 i 100 funtów (27 i 45 kg), które pękły pod
wpływem nacisku. Freeman i Hills odrzucili to wyjaśnienie, podkreślając, że oba
zbiorniki – ze statków Apollo 12 i Apollo 14 – znajdowały się w odległości około
180 kilometrów od siebie i  że wykryta para wodna tworzyła taki sam strumień
w obu miejscach, mimo iż przyrządy były skierowane w przeciwne strony. Sceptycy
ze zrozumiałych względów poddają w wątpliwość możliwość jednoczesnego pęk­
powrót do strony tytułowej

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

nięcia obu zbiorników oraz to, że tak mała ilość wody mogła zaobserwowali czerwonawe świecenie na grzbiecie grani w re­
rozpylić się na obszarze 100 mil kwadratowych (259 km2).
jonie krateru Aristarchus. Kilka dni później dwa inne obserwa­
Okazało się, że skały księżycowe są namagnesowane, toria doniosły o zaobserwowaniu kolorowych świateł na Księ­
choć na tyle słabo, że nie zdołają przyciągnąć spinacza do życu, które utrzymywały się przez ponad godzinę.
Coś dzieje się wewnątrz wulkanicznie nieczynnego Księ­
papieru. Kłopot z tym odkryciem polega na tym, że Księżyc
nie posiada pola magnetycznego. Skąd zatem wzięło się to życa i czymkolwiek to jest, manifestuje się w ten sam sposób
i o tym samym czasie. Kiedy Księżyc zbliża się do Ziemi, sej­
namagnesowanie?
Zagadką jest również obecność dużych mórz gładkiej smiczne sygnały przekazywane przez różne stacje umieszczo­
zestalonej stopionej skały. Te morza są niczym innym jak ne na jego powierzchni informują o identycznych drganiach.
rezultatem ogromnego wylewu lawy, który miał miejsce Trudno przyjąć, że ten ruch jest naturalnym zjawiskiem.
w  jakimś odległym czasie. Potwierdzono też, że niektóre
księżycowe kratery są wewnętrznego pochodzenia, mimo iż Teoria pustego Księżyca
Są dane wskazujące na to, że Księżyc może być w środ­
brak jakichkolwiek danych wskazujących na to, że Księżyc
był kiedykolwiek na tyle gorący, aby wytworzyć wulkanicz­ ku pusty. Badania skał księżycowych dowodzą, że wnętrze
ne erupcje. Kolejną zagadką jest to, że niemal całość (cztery Księżyca różni się od ziemskiego płaszcza w ten sposób, że
piąte) powierzchni księżycowych mórz znajduje się na pół­ sugeruje istnienie bardzo małego jądra lub wręcz jego brak.
Już w roku 1962 naukowiec NASA, dr Gordon MacDo­
kuli zwróconej ku Ziemi. Na drugiej stronie Księżyca, błęd­
nie nazywanej „ciemną”, mórz jest niewiele. Ta niewidoczna nald, oświadczył: „Jeśli uprości się dane astronomiczne,
z Ziemi strona posiada znacznie więcej kraterów i górzystych wówczas wynika z  nich, że wnętrze Księżyca ma mniejszą
gęstość niż jego zewnętrzne war­
terenów. W  porównaniu z  resz­
stwy. Bardziej prawdopodobne wy­
tą powierzchni Księżyca morza są
„...Bardziej prawdopodobne
daje się, że Księżyc jest raczej pustą
stosunkowo wolne od kraterów, co
wydaje się, że Księżyc jest raczej
a nie jednorodną kulą”.9
sugeruje, że położone tam kratery
pustą a nie jednorodną kulą”.
Pokpiwając z  możliwości puste­
zostały pokryte płynną lawą.
go Księżyca, astronauta wyprawy
Do tych wszystkich zagadek do­
Apollo 14  dr  Edgar Mitchell przy­
chodzą jeszcze maskony7 –  duże,
gęste, koliste masy położone na głębokości od 20 do 40 mil znał jednak, że w sytuacji, gdy cięższe materiały znajdują się
(32 do 64 km) pod centrami księżycowych mórz. Maskony na powierzchni, jest całkiem możliwe, że wewnątrz Księży­
odkryto za sprawą zakłóceń orbit naszych statków kosmicz­ ca są ogromne jaskinie.10
Dr  Sean C.  Solomon z  MIT (Massachusetts Institute of
nych przelatujących nad nimi lub w ich pobliżu. Pewien na­
ukowiec wysunął hipotezę głoszącą, że maskony są ciężkimi Technology –  Instytut Technologii Massachusetts) napisał:
żelaznymi meteorytami, które wbiły się głęboko w Księżyc, „Eksperymenty programu Lunar Orbiter11 znacząco wzboga­
kiedy znajdował się on jeszcze w miękkim, plastycznym sta­ ciły naszą wiedzę o polu grawitacyjnym Księżyca... wskazując
nie. Ta teoria została jednak obalona, ponieważ meteoryty na przerażającą możliwość, że Księżyc może być pusty”.12 Dla­
uderzają z taką prędkością, że wyparowują w momencie zde­ czego „przerażającą”? Wyjaśnienia udzielił Carl Sagan w na­
rzenia. Kolejne prozaiczne wyjaśnienie głosi, że maskony są pisanej wspólnie z Iosifem Szkłowskim książce zatytułowanej
wypełnionymi lawą jaskiniami, jednak sceptycy twierdzą, że Intelligent Life in the Universe (Inteligentne życie we wszechświe­
nie ma tyle lawy, aby mogła wypełnić takie przestrzenie. Jest cie): „Naturalny satelita nie może być pustym obiektem”.13
Najbardziej zdumiewające oznaki tego, że Księżyc może
też wyjaśnienie mówiące, że są to ogromne, dyskokształtne
obiekty, przypuszczalnie sztucznego pochodzenia. Jest mało być pusty, pojawiły się 20 listopada 1969 roku, kiedy załoga
prawdopodobne, aby duże koliste dyski ulokowane bezpo­ statku Apollo 12 po powrocie na statek macierzysty skierowa­
ła swój człon wzlotowy modułu księżycowego na powierzch­
średnio po centrami mórz znalazły się tam przypadkiem.
W  latach 1969–1977 sejsmografy misji Apollo rejestro­ nię Księżyca, wywołując w  ten sposób jego sztuczne trzę­
wały rocznie do 3000 trzęsień księżyca. Większość drgań sienie. Człon wzlotowy zderzył się z  powierzchnią Księżyca
miała niewielką amplitudę i była wywoływana przez mete­ w odległości około 40 mil [64 km] od miejsca lądowania statku
oryty lub spadające rakiety nośne. Wiele trzęsień pocho­
dziło jednak z głębi Księżyca. Uważa się, że te wewnętrzne
drgania są wywoływane przez grawitacyjne przyciąganie
naszej planety, ponieważ większość tych trzęsień występuje
wtedy, gdy Księżyc znajduje się najbliżej Ziemi.
W  roku 1958 w  księżycowym kraterze Alphonsus doszło
Bezpłatne informacje:
do wydarzenia, które wstrząsnęło poglądem głoszącym, że
Fundacja Homo Homini Frater
cała wewnętrzna aktywność Księżyca to wyłącznie osiadanie
45-064 Opole, ul. Kołłątaja 23
skał. W listopadzie tamtego roku astronom Nikołaj A. Kozy­
http://homini.eu
riew z Krymskiego Obserwatorium Astrofizycznego zaskoczył
tel. 77 – 453 80 89, tel. kom. 606 286 163
świat naukowy fotografując na Księżycu w pobliżu szczytu kra­
Wartościowe zajęcia o mądrej realizacji życia
teru pierwszą odnotowaną gazową erupcję. Kozyriew wiązał
prowadzi Wiesław Kornalewicz
to z  ucieczką gazów fluorescencyjnych. Odnotował również
Dobre warunki pobytu w ośrodkach wczasowych
charakterystyczne dla związków węgla czerwonawe świece­
nie, które „zdawało się przemieszczać i  po godzinie zniknę­
niskie ceny
ło”.8 Niektórzy naukowcy negowali odkrycie Kozyriewa aż do
(prosimy czytelnie napisać swój adres)
roku 1963, kiedy to astronomowie z Obserwatorium Lowella

WCZASY Z KURSEM
ROZWOJU DUCHOWEGO

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

powrót do strony tytułowej

NEXUS • 45

Apollo 12, gdzie pozostawiona superczuła aparatura sejsmicz­
na zapisała coś niespodziewanego i zarazem zdumiewające­
go – Księżyc rozbrzmiewał przez ponad godzinę jak dzwon.
Osiągnięcie poziomu szczytowego zajęło fali drgań prawie
osiem minut, po czym jej intensywność zaczęła powoli spadać.
Na zorganizowanej tamtego dnia konferencji praso­
wej jeden z  dyrektorów tego sejsmicznego eksperymentu,
Maurice Ewing, oświadczył reporterom, że naukowcy nie
wiedzą, jak wytłumaczyć to dzwonienie. „Jeśli chodzi o zna­
czenie tego zjawiska, wolałbym nie wdawać się w tej chwili
w  jego interpretowanie, niemniej wyglądało to tak, jakby
ktoś uderzył w  dzwon na kościelnej dzwonnicy. Było to
pojedyncze uderzenie, zaś jego echo rozchodziło się przez
30  minut”.14  Później ustalono, że małe drgania Księżyca
trwały przez ponad godzinę.
To zjawisko powtórzyło się, kiedy trzeci człon statku
Apollo 13  skierowano drogą radiową na Księżyc, gdzie
się rozbił uderzając w jego powierzchnię z siłą równoważ­
ną 11  tonom TNT (trotylu). NASA twierdzi, że tym ra­
zem Księżyc „zareagował jak gong”.15  Mimo iż aparatura
sejsmiczna znajdowała się w  odległości ponad 108 mil
(174  km) od miejsca upadku, echo rozchodziło się przez
3  godziny i  20  minut i  przemieściło się na głębokość od
22 do 25 mil (35 do 40 km). Kolejne badania trzęsień wywo­
łanych na Księżycu przez człowieka dały podobne rezultaty.
Po wstrząsie Księżyc rozbrzmiewał godzinami.
To długotrwałe dudnienie oraz problemy z  gęstością
Księżyca przemawiają na korzyść hipotezy mówiącej, że jest
on w środku pusty. Naukowcy liczyli na dokonanie zapisu
uderzenia meteorytu dostatecznie dużego do wywołania fal
wstrząsowych, które dotarłyby aż do jądra Księżyca i wróci­
Krater Plato
Mare Imbrium

Krater Copernicus

ły stamtąd. Taka możliwość pojawiła się 13 maja 1972 roku,
kiedy duży meteor uderzył w Księżyc z siłą odpowiadającą
wybuchowi 200 ton TNT, wysyłając falę wstrząsową w jego
głąb. Naukowcy byli zaskoczeni tym, że fala wstrząsowa nie
wróciła, potwierdzając przypuszczenia, że z jądrem Księży­
ca jest coś nie tak lub że go w ogóle nie ma.
Cytowany badacz Księżyca dr Farouk El‑Baz oświadczył
podobno: „Pod powierzchnią Księżyca istnieje wiele nie
odkrytych jaskiń. Na Księżycu dokonano wielu ekspery­
mentów, których celem było sprawdzenie, czy rzeczywiście
są tam takie jaskinie”.16 Wyników tych eksperymentów nie
podano do publicznej wiadomości.
Wdaje się oczywiste, że Księżyc ma mocną twardą ze­
wnętrzną skorupę i lekkie lub nie istniejące wnętrze. Sko­
rupa Księżyca złożona jest z  twardych minerałów, takich
jak używany na Ziemi do budowy samolotów i  pojazdów
kosmicznych tytan. Wielu ludzi wciąż pamięta, jak widzieli
w telewizji naszych astronautów, którzy bezskutecznie pró­
bowali nawiercić skorupę księżycowego morza – ich specjal­
nie przygotowanym wiertłom udało się zagłębić jedynie na
głębokość kilku cali.
Zagadkę twardej powierzchni Księżyca pogłębiło odkry­
cie czegoś, co wygląda na przetworzone metale. Eksperci
byli bardzo zdziwieni, kiedy odkryli, że księżycowe skały
zawierają oprócz prawie czystego tytanu, mosiądz, mikę
i  amfibole17. Jak podaje Państwowe Laboratorium Argon­
ne (Argonne National Laboratory), w skałach księżycowych
odkryto uran‑236 i neptun‑237 – pierwiastki, których nie od­
kryto dotąd w naturze. Naukowców starających się wyjaśnić
obecność tych pierwiastków jeszcze bardziej zdziwiła obec­
ność drobin nierdzewnego żelaza w próbkach gleby pobra­
nych z Mare Crisium. W roku 1976
agencja Associated Press doniosła,
Mare Frigoris
że Sowieci ogłosili odkrycie „nie
rdzewiejących” cząsteczek żelaza
Mare Serenitatis
w  próbkach dostarczonych w  roku
1970 przez bezzałogową sondę
Mare Tranquillitatis
księżycową.18  Nierdzewne żelazo
nie występuje w  przyrodzie i  jak
dotąd nie potrafimy go wytworzyć.
Mare Crisium

Oceanus Procellarum

Mare Humorum
Mare Nectaris
Mare Nubium
Krater Tycho

46 • NEXUS

Mare Foecunditatis
Mare Vaporum
powrót do strony tytułowej

Teorie wyjaśniające pochodzenie
Księżyca
Największą zagadkę związaną
z  Księżycem stanowi jego pocho­
dzenie. Przed programem Apollo
jedna z  poważnie traktowanych
teorii pochodzenia Księżyca głosi­
ła, że eony lat temu oderwał się on
od Ziemi. Chociaż nikt nie potra­
fił zlokalizować miejsca na Ziemi,
z którego się on oderwał, wielu wy­
suwało hipotezę, że utrata tak wiel­
kiej ilości materii wyjaśnia wielkie
wyżłobienie w  Ziemi, w  którym
mieści się Ocean Spokojny. Tę teo­
rię odrzucono jednak, kiedy usta­
lono, że w składzie Ziemi i Księży­
ca występuje zbyt wiele różnic.
Nowsza teoria głosi, że powstał
on z  kosmicznego gruzu, jaki po­
został po utworzeniu Ziemi. Ta

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

koncepcja okazała się nie do obrony w świetle współczesnej
teorii grawitacji, która głosi, że jeden duży obiekt gromadzi
cały luźny materiał, nie pozostawiając niczego, co umożli­
wiłoby powstanie innego dużego ciała. Obecnie przyjmuje
się, że Księżyc powstał gdzie indziej i dawno temu dostał się
w pole ziemskiej grawitacji.
Tu hipotezy rozchodzą się. Jedna głosi, że Księżyc był
początkowo planetą, która zderzyła się z Ziemią, wytwarza­
jąc odłamki, które następnie połączyły się tworząc Księżyc.
Według drugiej Księżyc w  czasie swojej wędrówki przez
nasz układ słoneczny został przechwycony przez ziemskie
pole grawitacyjne i  wciągnięty na orbitę wokółziemską.
Żadna z tych teorii nie jest szczególnie przekonywająca ze
względu na brak danych potwierdzających, że Księżyc lub
Ziemia doznały kiedyś zakłóceń wskutek takiego dawnego
bliskiego spotkania. Brak jest w przestrzeni resztek wskazu­
jących na ich dawną kolizję oraz dowodów na to, że oba te
ciała powstały w tym samym czasie.
Jeśli chodzi o  teorię głoszącą „przechwycenie”, nawet
Isaac Asimov, popularny autor książek science‑fiction, napi­
sał: „Jest za duży, aby Ziemia mogła go przechwycić. Szanse
na powodzenie takiego przechwycenia i wprowadzenie Księ­
życa na prawie idealnie kołową orbitę wokół Ziemi są zbyt
małe, aby taka ewentualność mogła być wiarygodna”.19
Asimov miał rację w sprawie księżycowej orbity – jest ona
nie tylko niemal idealnie kołowa i stacjonarna, ale, co więcej,
Księżyc jest stale zwrócony do Ziemi jedną stroną. O ile nam
wiadomo, jest to jedyny naturalny satelita posiadający tego
rodzaju orbitę, która jest bardzo dziwna, biorąc pod uwagę,
że środek jego masy jest położony o ponad milę bliżej Ziemi
niż jego środek geometryczny. Już samo to powinno dawać
niestabilną, rozchwianą orbitę, podobnie jak ma to miejsce
w  wypadku piłki o  masie rozłożonej niezgodnie z  jej środ­
kiem geometrycznym, która nie potoczy się po linii prostej.
Co więcej, wszystkie pozostałe satelity w naszym układzie sło­
necznym orbitują w płaszczyźnie równika swojej planety, ale
nie Księżyc, którego orbita jest dziwnie podobna do orbity
Ziemi wokół Słońca, czyli nachylona do ziemskiej ekliptyki
o  ponad pięć stopni. Do tego należy dodać wybrzuszenie
Księżyca znajdujące się po jego przeciwnej stronie w stosun­

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

ku do Ziemi, które neguje pogląd, że zostało wywołane przez
ziemskie przyciąganie, i czyni zeń niezrównoważony świat.
Wydaje się niemożliwe, aby tego rodzaju osobliwość mo­
gła w naturalny sposób znaleźć się na tak precyzyjnie kołowej
orbicie. To fascynująca zagadka i zdaniem znanego pisarza
science‑fiction, Williama Roya Sheltona: „Należy pamiętać,
że coś musiało umieścić Księżyc na lub w pobliżu jego obec­
nej kołowej orbity wokół Ziemi. Tak jak statek kosmiczny
Apollo okrążający Ziemię co 90  minut na wysokości 100
mil [161 km] musi mieć prędkość w przybliżeniu 18 000 mil
[28 980 km] na godzinę, aby utrzymać się na orbicie, tak coś
musiało nadać Księżycowi dokładnie taką prędkość, która
jest wymagana przez jego ciężar i oddalenie... Rzecz w tym,
o czym rzadko wspomina się w rozważaniach na temat po­
chodzenia Księżyca, że jest bardzo mało prawdopodobne,
aby jakiś obiekt przypadkiem uzyskał właściwą kombinację
czynników wymaganą do pozostania na orbicie. «Coś» mu­
siało ustawić Księżyc na jego obecnej orbicie i nadać mu od­
powiednią prędkość. Pytanie brzmi: czym było to «coś»?”20
Jeśli dokładną i stacjonarną orbitę Księżyca uznamy za czy­
sty przypadek, to czy przypadkiem jest również to, że znajduje
się on we właściwej odległości od Ziemi, która umożliwia mu
dokładne zakrywanie Słońca w czasie jego zaćmienia? Cho­
ciaż średnica Księżyca wynosi zaledwie 2160 mil (3478 km),
zaś Słońca 864 000 mil (1 391 040 km), to znajduje się on do­
kładnie w takiej odległości, która pozwala mu zasłaniać całą
tarczę słoneczną, z wyjątkiem jej korony. Asimov komentuje
to następująco: „Nie ma żadnego astronomicznego powodu
dla tak doskonałego dopasowania Księżyca i Słońca. To naj­
czystszy zbieg okoliczności i jedynie Ziemia spośród pozosta­
łych planet może cieszyć się takim usytuowaniem”.21
Czy rzeczywiście jest to czysty przypadek? Jak wyjaśnić
tę i wiele innych księżycowych zagadek?
Dane wskazujące na to, że Księżyc jest statkiem
kosmicznym
W lipcu 1970 roku dwaj rosyjscy naukowcy, Michaił Wasin
i Aleksander Szczerbakow, opublikowali w radzieckim maga­
zynie Sputnik artykuł zatytułowany „Czy księżyc jest tworem
istot rozumnych?” Zaproponowali w nim teorię mówiącą, że

powrót do strony tytułowej

NEXUS • 47

Księżyc nie jest całkowicie naturalnym światem, lecz planeto­
idą, którą eony temu w odległych zakątkach kosmosu wydrą­
żyły inteligentne istoty posiadające technikę, która znacznie
wyprzedza naszą. Wielkie maszyny stopiły skały i utworzyły
wewnątrz Księżyca ogromne pieczary, zaś stopione odpady
umieściły na powierzchni. Chroniony przez przypominającą
kadłub wewnętrzną skorupę oraz przetworzoną zewnętrzną
powłokę z  wykorzystaniem metalicznych skalnych resztek,
ten gigantyczny pojazd przemierzył kosmos, by ostatecznie
zaparkować na orbicie w  pobliżu Ziemi. Wasin i  Szczerba­
kow napisali w swoim artykule: „Rozumiemy całe nieprawdo­
podobieństwo, fantastyczność takiej hipotezy. Wcale jednak
nie jesteśmy marzycielami czy fantastami. Przywykliśmy do
naukowych form myślenia. Im skrupulatniej jednak przeglą­
daliśmy cały bagaż wiadomości o  Księżycu, nagromadzony
przez ludzkość, tym bardziej przekonywaliśmy się, że nie ma
ani jednego faktu, który przeczyłby naszemu przypuszczeniu.
Co więcej, niejeden z  faktów, które nadal traktuje się jako
«zagadki Księżyca», od razu znajduje logiczne wyjaśnienie
w świetle nowej hipotezy. Jak każda hipoteza, odsłania ona
interesujące perspektywy dalszych badań”.22
Pomimo ekstrawagancji, jaką na pierwszy rzut oka może
wydawać się teoria Księżyca‑statku kosmicznego, proszę za­
uważyć, że taki model wyjaśnia wszystkie zagadki Księżyca.
Tłumaczy, dlaczego na Księżycu znajdujemy dane świadczące
o tym, że jest on starszy od Ziemi, a być może nawet od naszego
układu słonecznego, dlaczego są na nim trzy wyraźne warstwy
z  najgęstszymi materiałami w  zewnętrznej, czego należałoby
spodziewać się po kadłubie statku kosmicznego. To wyjaśnia
również brak oznak występowania wody na jego powierzch­
ni mimo pewnych danych wskazujących na jej obecność głę­
boko w jego wnętrzu. Taka teoria tłumaczy również istnienie
dziwnych „mórz” i  „maskonów” będących przypuszczalnie
pozostałością po działaniu maszyn drążących jego wnętrze.
Teoria sztucznego satelity wyjaśnia dziwne rytmiczne „trzęsie­
nia księżyca” jako reakcje sztucznej konstrukcji, która reaguje
za każdym razem tak samo na naprężenia wywoływane przez
przyciąganie Ziemi. Z kolei źródłem zaobserwowanych chmur
gazowych mogą być w świetle tej hipotezy sztuczne urządzenia
znajdujące się pod powierzchnią Księżyca.
Inteligentne „formowanie lądu” księżycowego może być
rozwiązaniem sporu toczącego się pomiędzy naukowcami
– zwolennikami „gorącego” i „zimnego” Księżyca – w któ­
rym obie grupy mogą mieć rację! Początkowo Księżyc
był zimnym światem, który został przekształcony w  statek
kosmiczny przez sztuczne podgrzanie i  wyrzucenie na ze­
wnątrz ogromnych ilości materiału z jego wnętrza. Ta teoria
wyjaśnia również sprzeczności dotyczące pustego Księżyca.
Jeśli Księżyc był pierwotnie ciałem stałym, które zostało wy­
drążone, to powinien posiadać cechy obu stanów, co znaj­
duje potwierdzenie w posiadanej obecnie wiedzy o nim.
Sztucznie wydrążony Księżyc tłumaczy, dlaczego po ude­
rzeniu dudni on godzinami jak pobudzony do drgań dzwon
i  dlaczego znajdujemy na nim cząsteczki twardych metali
takich jak tytan, chrom i cyrkon, jak również „nierdzewne”
żelazo oraz uran‑236 i neptun‑237.
Teoria Księżyca‑statku kosmicznego lepiej od pozostałych
wyjaśnia pochodzenie tego satelity Ziemi i jego dziwną orbi­
tę. W świetle pokrętnej logiki współczesnej nauki rozważa­
nie takiej hipotezy jest nie na miejscu, albowiem... wiemy, że
nie ma istot pozaziemskich, oraz to, że Księżyc istnieje i jest
wymieniany przez całą znaną historię ludzkości. My, ludzie,

48 • NEXUS

nie stworzyliśmy go ani nie umieściliśmy na ziemskiej orbicie,
a skoro tak, to musieli to zrobić kosmici, o których wiemy, że
nie istnieją, w  związku z  czym nazwiemy go anomalią i  nie
będziemy więcej publicznie wypowiadać się na jego temat. G
O autorze:
Jim Marrs pochodzi z  Teksasu i  jest nagradzanym dziennikarzem śledczym oraz autorem licznych książek, w  tym Crossfire
(Krzyżowy ogień), Alien Agenda (Zamiary obcych), Rule by Secrecy
(Rządzenie poprzez tajemnice), The War on Freedom (Wojna
o wolność), Inside Job (Wewnętrzna robota), The Terror Conspiracy
(Terrorystyczny spisek), Psi Spies (Parapsychiczni szpiedzy) i Above
Top Secret (Tajniejsze niż ściśle tajne). Więcej informacji o  nim
i jego publikacjach znaleźć można na jego stronie internetowej zamieszczonej pod adresem www.jimmarrs.com.

Przełożył Jerzy Florczykowski
Przypisy:

  1. Robert Jastrow, Red Giants and White Dwarfs (Czerwone giganty
i białe karły), W.W. Norton & Co., Inc., Nowy Jork, 1990, str. 115.
 2. Earl Ubell, „The Moon Is More of a  Mystery Than Ever”
(„Księżyc stał się jeszcze większą zagadką”), New York Times, 16 kwiet­
nia 1972, str. 32.
  3. Robert Jastrow, Red Giants..., str. 108.
  4. Earl Ubell, „The Moon...
  5. Tamże, str. 50.
  6. John Noble Wilford, „Water Vapor Reported Found on Moon”
(„Doniesienie o znalezieniu pary wodnej na Księżycu”), New York Ti­
mes, 16 października 1971.
  7. W astronomii lub astrofizyce koncentracja masy (mass concen­
tration) to region planetarnej lub księżycowej skorupy zawierający sil­
ną dodatnią anomalię grawitacyjną, co oznacza występowanie w  nim
silniejszego od normalnego pola grawitacyjnego. – Przyp. tłum.
  8. Kozyrev, Encyclopaedia Britannica, vol. 27, str. 546.
  9. Dr Gordon MacDonald, Astronautics (Astronautyka), luty 1962,
str. 225.
10. Komentarz Edgara Mitchella w  sprawie poglądów autora ni­
niejszego artykułu.
11. Program Lunar Orbiter to seria 5  bezzałogowych amerykań­
skich sond księżycowych. Głównym celem misji tych sond było wyko­
nanie szczegółowych zdjęć powierzchni Księżyca, które pozwoliły wy­
konać dokładne mapy jego powierzchni. – Przyp. tłum.
12. Solomon, cytowany w: Don Wilson, Secrets of Our Spaceship
Moon (Tajemnice Księżyca – naszego statku kosmicznego), Dell Publi­
shing Co., Inc., Nowy Jork, 1979, str. 97.
13. Sagan, cytowany w: Don Wilson, Secrets..., str. 94.
14. Ewing, cytowany w: Don Wilson, Secrets..., str. 101–102.
15. Don Wilson, Secrets..., str. 104.
16. El‑Baz, cytowany w: Don Wilson, Secrets..., str. 107.
17. Amfibole to duża grupa minerałów skałotwórczych, krzemia­
nów, czasami też glinokrzemianów. – Przyp. tłum.
18. Don Wilson, Secrets..., str. 124.
19. Asimov, cytowany w: Don Wilson, Secrets..., str. 85.
20. William R. Shelton, Winning the Moon (Zdobycie Księżyca), Lit­
tle, Brown & Company, Nowy Jork, 1970, str. 58.
21. Asimov, cytowany w: Don Wilson, Secrets..., str. 87.
22. M. Wasin, A. Szczerbakow, „Czy Księżyc jest tworem istot ro­
zumnych?”, przekład Bolesław Baranowski, Kroki w nieznane, tom II,
Wydawnictwo Iskry, Warszawa, 1971, str. 384.

Od wydawcy:
Niniejszy artykuł ukazał się na stronie internetowej www.disinfo.
com/2010/09/who‑parked‑the‑moon i zaczerpnięty został z książki
Jima Marrsa Above Top Secret: Uncover the Mysteries of the Digital
Age (Tajniejsze niż ściśle tajne – osłanianie tajemnic cyfrowej ery)
wydanej w roku 2008 nakładem wydawnictwa The Disinformation
Company, ponadto bazuje na pierwszym rozdziale jego wcześniejszej
książki, wydanej w roku 1997, Alien Agenda (Zamiary obcych).

powrót do strony tytułowej

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

Zaułki neodarwinizmu
– ewolucjonizm a religia
P

Doktrynerzy
i propagatorzy
neodarwinizmu
posiłkują się błędną
teorią ewolucji
w nadziei
wykorzenienia
z umysłów ludzi
religijności, którą
uważają za wytwór
chorej wyobraźni
lub przebiegłych
kapłanów wiodących
ludzi na manowce.

Rafał Jakubowski
Copyright © 2010

zadenqba@wp.pl

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

owstanie doktryny ewolucyjnej przyniosło z sobą, poza nowym spojrzeniem
na biologię, rewizję spojrzenia na zagadnienia związane z religią. Zasadniczy
spór powstały u  zarania ewolucjonizmu zaistniał na podłożu religijnym. Teorie
Karola Darwina zakwestionowały w dużej mierze dotychczasowe religijne poglą­
dy na powstanie świata i życia na Ziemi.
Żyjemy w rzeczywistości, w której konflikt między kreacjonizmem i ewolucjo­
nizmem wydaje się czymś niemal naturalnym. Jak się jednak okazuje, w  wielu
religiach (w tym monoteistycznych, które są celem najbardziej zajadłych ataków
neodarwinistów) szereg zagadnień doktrynalnych wpisuje się w niektóre koncep­
cje darwinizmu. Podobnie istnieją nurty nauk – także tych o najbardziej istotnym
dla ludzkości znaczeniu – które w wielu miejscach bardziej korelują z niektórymi
doktrynami religijnymi niż z większością założeń neodarwinizmu.
Ten artykuł jest próbą usystematyzowania niektórych zagadnień, które często
są traktowane instrumentalnie i z dużą dowolnością. Jest również próbą spojrze­
nia na zagadnienie religii w  sposób szerszy od znanych powszechnie materiali­
stycznych i religijnych aksjomatów i dogmatów dostępnych za sprawą powszech­
nej edukacji oraz środków masowego przekazu. Weryfikuje również naukowość
poglądów neodarwinistów.
FAŁSZYWA TEZA
Neodarwinizm jednoznacznie kwestionuje zasadność religii. Niemniej zarów­
no w sferze metodologii, jak i treści merytorycznych, czyni to wycinkowo, tenden­
cyjnie i często wręcz nienaukowo. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że dla
wielu neodarwinistycznych badaczy teoria ewolucji jest narzędziem walki z religią
i religijnością. Te działania są realizowane w oparciu o podstawową tezę mówiącą,
że teoria ewolucji kwestionuje istnienie boga/kreatora, a co za tym idzie, zasadność funkcjonowania religii.
Ta teza jest prawdziwa, gdy spełnia trzy warunki:
1. Koncepcja religii jest tożsama z koncepcją Boga.
2. Teoria ewolucji jest zasadna na wszystkich opisywanych przez siebie płasz­
czyznach.
3. Teoria ewolucji, w tym dobór naturalny, kwestionuje istnienie Boga i religii.
Koncepcja Boga a koncepcja religii
Wbrew założeniu neodarwinistów koncepcja Boga nie jest tożsama z koncep­
cją religii. W Indiach opisywano religie, które miały charakter ateistyczny. W bud­
dyzmie bogowie nie są czynnikiem najwyższym i sprawczym wszechświata. Mircea
Eliade niejednokrotnie wspomina, że istnieje szereg religii, w  których koncep­
cja bogów nie jest jednoznaczna –  istnieją koncepcje boga pozostającego poza
wszechświatem nie zainteresowanego jego losem.1  W  wielu religiach, zarówno
tradycyjnych etnicznych, jak i antycznych, podkreśla się, że bogów nie należy trak­
tować dosłownie jako planety, konkretne postacie itp. Są oni symbolami pewnych
przejawiających się w świecie mocy i żywiołów.2
Niestety, wiedza religioznawcza neodarwinistów podejmujących dyskurs z religią
bazuje na koncepcjach i poziomie tej wiedzy sprzed 150 lat. Zarzuty kierowane pod
adresem religii stawiane są w oparciu o wybiórcze tezy poprzez pryzmat wizji boga
personalnego i religie monoteistyczne (katolicyzm, protestantyzm, islam, judaizm).
Atakują oni koncepcję boga personalistycznego, ignorując fakt, że w Islamie taka
koncepcja jest nieobecna. Z kolei wielu współczesnych teologów chrześcijańskich
także postuluje koncepcję boga niepersonalistycznego wpisującą się w nowoczesne
nurty naukowe, w tym w ewolucjonizm. W obrębie ezoterycznych kręgów Islamu
oraz prawosławia występują praktyki religijne, które śmiało można porównać
z praktykami jogi lub tantry, co świadczy o różnorodności tych religii.
powrót do strony tytułowej

NEXUS • 49

Neodarwiniści nie konstruują także definicji Boga czy polega funkcjonalność religii, dzięki czemu mogła ona za­
religii. Jest to mało naukowa postawa, która pozwala atako­ istnieć w rozwoju ludzkości. Boyer wymienia tu: wyjaśnianie
wać dowolnie wybrane koncepcje religijne bez konsekwen­ świata, pociechę, konstruowanie ładu społecznego; Pinker
cji stania na jakimkolwiek gruncie odniesienia czy systema­ dodaje wyższe tęsknoty etyczne (pragnienie bycia dobrym),
tyki. Z treści publikacji można jedynie odnieść wrażenie, że zaś Dawkins inspirację. Interesujące jest, że żaden z nich nie
utożsamiają religię z wiarą. Takie definiowanie oparte jest dostrzega funkcji religii, którą ludzie dostrzegają od staro­
na domniemanym dualizmie wiara‑wiedza, który ułatwia żytności i która może tłumaczyć także jej korelację z dobo­
konstruowanie opozycji nauki do tak pojętej religii. Także rem naturalnym – mianowicie wewnętrzny, duchowy rozwój
pojęcie wiary nie jest przez neodarwinistów definiowane. człowieka. Powyższe działania neodarwinistów dowodzą, że
Ze stawianych religii zarzutów można domniemywać, że starają się oni tak skonstruować opis religii i Boga, aby pa­
wiara jest synonimem ślepego, nieuzasadnionego logicznie sował on do stawianych przez nich tez.
Oczywiście, wymienione tu cechy są przedstawiane jako
i nie zakorzenionego w wiedzy czy umiejętnościach odczu­
przykład słabości umysłowej religijnych ludzi. Jako najła­
cia emocjonalnego.
Postrzeganie religii przez pryzmat wiary jest jednak nie­ twiejsze metody objaśniania życia i  świata. W  ten sposób
pełne. Znane jest kredo znajdujące się nad wejściem do Dawkins, Boyer i inni, mówiąc o wyjaśnianiu świata przez
świątyni w  Delfach (jednego z  najbardziej szanowanych religię, ukazują to jako infantylny proces polegający na in­
miejsc sakralnych starożytnego świata kultury śródziem­ terpretowaniu grzmotów lub innych zjawisk przyrodniczych,
nomorskiej): Poznaj siebie. Do tej koncepcji oznaczającej astronomicznych i medycznych jako manifestacji bóstw. Nie
wspominają, że duża część etnicz­
nie tyle wiarę, co poznanie, odwo­
nych i antycznych kultur posiadała
ływało się szereg szkół religijnych
...fundamentalizm jest niczym
wiedzę naukową w  tych dziedzi­
od orfików i  pitagorejczyków po
innym jak trzymaniem się
nach, która niejednokrotnie prze­
cyników. Bazując na zapiskach
wyznawanych przez siebie
wyższała wiedzę współczesnego
Herodota, Plutarcha i  innych sta­
zasad. W przypadku religii
człowieka. O  ładzie społecznym
rożytnych historyków można wnio­
opartym na religii Boyer i Dawkins
skować, że podobne podejście było
będzie to zatem wierność
mówią w  kontekście destruktyw­
charakterystyczne dla innych reli­
religijnej tradycji.
nych systemów wykorzystywania
gii ówczesnego antycznego świa­
i  manipulowania społeczeństwem
ta. Nauka w  świecie starożytnym,
przez kościół, przemilczając to, że
w  tym badania naukowe, mieściła
się w kanonie poznania religijnego, co jest doskonale udo­ największych społecznych manipulacji dopuściły się ate­
kumentowane w  przypadku takich kultur, jak starożytne istyczne systemy totalitarne XX i XXI wieku. Idąc śladem
Chiny, Majowie, Aztekowie, starożytny Egipt, Babilon, ideologów marksizmu i leninizmu, szerokie grono neodar­
winistów sugeruje, że religie powstały jako próba szukania
Sumer etc.
Tak więc aktywność religijna oznaczała dążenie do pociechy przed śmiercią, podczas gdy z materiałów źródło­
pozyskania wiedzy mającej na celu bezpośrednie pozna­ wych (starożytnych i  etnograficznych) wynika, iż trudno
nie/doświadczenie (w  sensie gnosis) absolutu, co równało o  ludzi bardziej pogodzonych z  nieuchronnością śmierci
się wyjściu poza doczesność. Takie podejście jest bliskie (jako nierozłącznym z życiem procesem) od członków pier­
definiowaniu religii przez M. Eliade jako działania związa- wotnych kultur lub osób czynnie uczestniczących w prakty­
nego z sacrum i hierofanią, czyli polegającego na wszelkim kach religijnych. Zupełnie inaczej jest ze społecznościami
zdesakralizowanych kultur, w których panuje strach przed
objawianiu się świętości.
Doktryna buddyjska i  bon (która prawdopodobnie za­ śmiercią i starzeniem się przejawiający się w szeregu dewia­
wiera najbardziej rozległą wiedzę i umiejętności dotyczące cyjnych i patologicznych zachowań.3 Tę ewolucjonistyczną
praktyk sakralnych) do dziś w podobny sposób systematyzu­ krytykę weryfikuje zarówno historia, jak i  współczesność,
je religie, które można określić jako wiedzę oraz umiejętno­ albowiem to właśnie systemy religijne najlepiej spełniały jak
dotąd funkcje zespalające społeczności, stały na straży tra­
ści pracy i relacji człowieka z:
dycji i zasad etyczno-moralnych oraz niosły wiedzę na temat
– tekstami, słowem (sutry);
– żywiołami (większość tak zwanych religii pierwotnych, procesu życia i śmierci.
szamanizm);
Kto jest fundamentalistą?
– subtelnymi energiami (różne systemy tantr);
Od pewnego czasu w  środkach masowego przekazu do
– umysłem (dzogczen, mahamudra, zen).
Nieco inaczej religie systematyzuje braminizm, w którym popularnych pojęć o  pejoratywnym charakterze należą
możliwość wyzwolenia (mokszy) dokonuje się w ramach na­ określenia fundamentalizm i  fundamentalista, które sta­
ły się jednym z  wielu propagandowych memów. Richard
stępujących aktywności:
Dawkins, który kroczy ramię w ramię z poprawnością po­
– bezinteresownego działania dla innych (Karmajoga);
lityczną i tego rodzaju modami, nie omieszkał określić reli­
– miłości i oddania (Bhaktijoga);
gijnych osób mianem fundamentalistów, przy czym podob­
– wiedzy – poznania (Dźnanajoga);
nie jak wspomniane środki masowego przekazu nie zadał
– kontemplacji (Radżajoga).
Jak widać, nawet w obrębie jednego systemu religijnego sobie trudu, aby wyjaśnić, czym jest ów fundamentalizm.
istnieją ścieżki nie będące tym, co neodarwiniści określają Otóż, fundamentalizm jest niczym innym jak trzymaniem
się wyznawanych przez siebie zasad. W  przypadku religii
mianem religii.
Nie definiując pojęcia religii, Richard Dawkins, Steven będzie to zatem wierność religijnej tradycji. Nie dziwi więc,
Pinker, Pascal Boyer i Daniel Dennett określają, na czym że w świecie, w którym jedną z dominujących cech jest eks­

50 • NEXUS

powrót do strony tytułowej

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

Komunizm w Etiopii (1974–1991)
1–1,5 mln
pansjonizm i kulturowa homogenizacja, trzymanie się wła­
Wietnam
(1968–1975)
snej tradycji religijnej jest określane w pejoratywny sposób.
Komunizm w Kambodży (1975–1979)
1,2–2 mln
W tym ujęciu fundamentalistyczne religie, czyli takie, które
Okupacja Tybetu przez Chiny (1951–2010; trwa nadal) min. 2 mln
rygorystycznie strzegą swoich przekonań, są niepożądane.
Rozpad Jugosławii (1991–1999)5 0,1–0,2 mln
Innymi słowy, dla współczesnej informatycznej monokultu­
Wojna i okupacja Iraku (1991–2010; trwa nadal)6 2–2,5 mln
ry pozytywną religią jest tylko ta, która chętnie wyzbędzie
Afganistan (2001–2010; trwa nadal)
0,1–0,2 mln
się swojej religijności.
Ważne jest również, aby umieć oddzielić fundamenta­
Funkcjonowanie ludobójczych systemów totalitarnych
lizm od fanatyzmu. Ten ostatni jest formą agresji moty­
wowanej wyznawaną ideologią lub religią. Dla Dawkinsa o  charakterze ateistycznym nie przeszkadza na przykład
fundamentalista to osoba, która mimo przeciwnych argu- Dawkinsowi powątpiewać w  to, czy działania Stalina były
mentów nie chce zmienić zdania. To między innymi różni motywowane ateizmem.
jego zdaniem fundamentalistę od pasjonata, za którego
sam się uważa. W  swojej książce Bóg urojony (The God Historia moralności
Kolejną kwestią podejmowaną przez ewolucjonistów
Delusion) stwierdza, że chrześcijańscy fundamentaliści odrzucają ewolucjonizm, podczas gdy on go broni. Problem w stosunku do religii jest teza mówiąca, że moralność i ety­
w  tym, że jeśli dwie strony są równie pewne swoich racji, ka może funkcjonować bez konieczności istnienia religii. Gdy
prawda niekoniecznie musi leżeć po środku. Nie da się wy- spojrzy się na historię kultur, jakie tworzył człowiek, trudno
nie zauważyć, że najbardziej trwa­
kluczyć ewentualności, że jedni się
łymi strukturami społecznymi są te,
mylą, co z kolei usprawiedliwia paGdy spojrzy się na historię
które są zbudowane w oparciu o re­
sję drugich. W  Samolubnym genie
kultur, jakie tworzył człowiek,
ligie. Neodarwiniści postulują, aby
(The Selfish Gene) Dawkins twier­
trudno nie zauważyć, że
ich miejsce zajął głęboko posunięty
dzi, że wielu krytyków ewolucjoni­
najbardziej trwałymi strukturami
eklektyzm kulturowy i  relatywizm
zmu stosuje w  dyskusji tak zwany
społecznymi są te, które są
etyczno‑moralny. I  tym razem hi­
dowód na podstawie niedowierza­
storia kultury, religii i  struktur spo­
nia. Polega on na postawie: coś
zbudowane w oparciu o religie.
łecznych pokazuje jednoznacznie,
jest takie, ponieważ nie wierzymy,
że społeczeństwa konstruowane
aby było inne. To tak, jakby powie­
na tego typu podłożu kulturowym,
dzieć: my mamy rację, bo nasz bóg
czego rezultatem jest między innymi współczesne oblicze
jest prawdziwy. Czyżby Richard Dawkins zmienił zdanie?
masowej kultury przejawiające się jako kultura konsumery­
zmu, są niestabilne pod względem etyczno‑moralnym. Jest
ROZPLATANIE TEZY
to wynikiem wielu uwarunkowań, do których można zaliczyć
Historia wojen
Cała historia ostatnich tysięcy lat była historią religijnych sprowadzenie kultury do funkcji rozrywki i realizowany w jej
ramach relatywizm moralny i  etyczny (kult przemocy, agre­
prześladowań, wojen i krucjat.
Steven Weinberg sji, hiperseksualizm, hedonizm, egotyzm), jak również opar­
cie etyki i moralności nie na wewnętrznych przesłankach, ale
Przez politykę wyrżnięto tysiące, przez religię dziesiątki tysięcy. na zewnętrznych, obcych i  nierzadko niezrozumiałych ko­
Sean O’Casey deksach prawnych. Prawodawstwo, mimo iż bierze na siebie
nominalnie ciężar kategoryzowania tego, co jest dozwolone
Takimi cytatami jak powyższe posiłkuje się Dawkins i niedozwolone, bardzo często całkowicie odchodzi od kwestii
i  inni neodarwiniści, starając się udowodnić skłonność re­ etyczno‑moralnych. Wątłość tego typu systemu uwidacznia
ligii do przemocy i  agresji. I  tym razem jest to stawianie się przy okazji szeregu kataklizmów (huragan Katherina, trzę­
fałszywej tezy, aby móc następnie łatwo ją udowodnić i jed­ sienie ziemi na Haiti), w  wyniku których zniszczony zostaje
system prawodawstwa i bezpieczeństwa. Inny tego typu przy­
nocześnie w spektakularny sposób rozprawić się z religią.
Taka teza opiera się na tendencyjnym wyborze histo­ kład podaje Pinker, opisując skalę zamieszek w  Montrealu
rycznych faktów. Neodarwiniści skupiają się wyłącznie na 17  października 1969 roku, do których doszło po tym, jak
wybranych religiach, które zaznaczyły się w  historii jako zastrajkowali policjanci, przy czym próbuje w  tym wypadku
szczególnie krwawe. Zarówno krucjaty, jak i  inkwizycja, bronić swoich tez wraz z  Dawkinsem, twierdząc, że za tymi
dotyczyły jednej z  religii monoteistycznych. Z  kolei wojna zamieszkami stali z pewnością w większości ludzie wierzący.
Istotne jest także zwrócenie uwagi na skalę zachowań
30‑letnia – jedyna, którą można określić mianem religijnej
– rozegrała się między religiami wywodzącymi się z chrze­ etycznych i  moralnych zależnych od poziomu zaangażo­
ścijaństwa.4  Gdy weźmiemy jednak pod uwagę skalę kon­ wania religijnego ludzi. Neodarwiniści najczęściej mia­
fliktów ogólnoświatowych w znanej nam historii ludzkości, nem religijności określają deklarowanie przynależności
wówczas okaże się, że te o podłożu religijnym stanowią zni­ do określonego wyznania. W  dominujących religiach mo­
noteistycznych w  zdecydowanej większości przypadków
komy margines.
przyzwyczailiśmy się do pojmowania praktyki religijnej
Oto wykaz wojen o ateistycznym podłożu w XX wieku:
jako okazjonalnych działań (najczęściej odświętnych lub
powodowanych wyjątkowymi zdarzeniami) o dość powierz­
Konflikt
Przybliżona liczba ofiar
chownym rytualizmie. Taka praktyka obejmuje raczej mały
Hitleryzm (1933–1945)
52–57 mln
zakres działań na rzecz doskonalenia własnego wnętrza po­
Komunizm ZSRR (1917–1989)
12–22 mln
legającego na pracy z emocjami czy umysłem.
Komunizm w Chinach (1949–2010; trwa nadal)
55–60 mln

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

powrót do strony tytułowej

NEXUS • 51

W  społeczeństwach pierwotnych oraz takich, gdzie istnieje wysoka skala głębokiego zaangażowania się ludzi
w praktyki religijne, na straży moralności stoi religia, zaś
w  społecznościach zdesakralizowanych i  materialistycznych najczęściej system restrykcji.

chodzi o  tę drugą kwestię, rzeczywiście odnotowano przy­
padki epilepsji wśród szamanów, lecz wyjaśnianie w oparciu
o to objawień jest zwodnicze. Podobnie jest z łączeniem obja­
wień i im podobnych stanów z wizjami produkowanymi przez
mózg. Buddyzm jest religią, która prawdopodobnie posiada
najpełniej udokumentowaną wiedzę na temat setek praktyk
Doświadczenie religijne...
religijnych polegających na pracy z  energiami i  umysłem.
Zdarzeniami, które zajmują szczególne miejsce w każdej Odwołując się do wybranych praktyk z łatwością można pod­
religii, z którymi musieli poradzić sobie teoretycy ewolucyj­ ważyć wspominaną tezę. Szereg z nich można by zaklasyfiko­
ni, są indywidualne i  grupowe doznania religijne, do któ­ wać jako cuda, ponieważ normalnie się nie zdarzają. Jednak
rych można zaliczyć stany ekstatyczne, różne stany umysłu opisywane były przez wielu świadków, w tym gości z państw
nie kwalifikowane przez naukę, cuda oraz modlitwę.
zachodnich.7  Oprócz buddyjskich praktyk istnieją także ta­
Najprostszym doświadczeniem religijnym jest modlitwa. kie stany, jak te związane ze śmiercią kliniczną (pokrywające
Neodarwiniści, podobnie jak Boyer czy Pinker, zawężają poję­ się z  buddyjską wiedzą na ten temat), podczas której mózg
cie religii do prośby o coś. W większości religii pojęcie modli­ przestaje pracować, a mimo to doświadczający jej ludzie czę­
twy jest o wiele szersze. Obejmuje ona zarówno praktyki zwią­ sto zachowują świadomość tego, co się wokół nich dzieje, i po
zane z deklamacją świętych tekstów, jak i praktyki medytacji powrocie do życia szczegółowo to relacjonują. Dokumentacja
i kontemplacji. W Bogu urojonym Dawkins przytacza dwa eks­ tego typu przypadków jest dość liczna. Medycynie znane są
perymenty mające na celu podważenie skuteczności modlitwy. także przypadki normalnie funkcjonujących osób, które miały
Pierwszym jest eksperyment przeprowadzony przez Francisa szczątkowy mózg lub jedynie pień mózgowy.
Galtona (kuzyna Karola Darwina). Próbował on określić
Wielu neodarwinistów skłania się do tłumaczenia cudów
skuteczność modlitw, modląc się za wybrane grządki we wła­ w oparciu o dowód retoryczny. David Hume stwierdził mia­
snym ogrodzie. Jego modlitwy nie
nowicie, że żadne świadectwo nie
przyniosły skutku w postaci lepszych
wystarczy do wykazania autentyczBuddyzm jest religią, która
plonów, w  wyniku czego określił
ności cudu, jeśli nie jest ono tego
prawdopodobnie posiada
skuteczność modlitw jako zerową.
rodzaju, że jego fałszywość byłaby
najpełniej udokumentowaną
Inny, bardziej współczesny, ekspe­
większym cudem niż fakt, który
wiedzę na temat setek praktyk
ryment przeprowadził dr H. Benson
ma być wykazany na jego podstaw  roku 2005 w  kilku bostońskich
wie. Krótko mówiąc, według tego
religijnych polegających na
szpitalach. Przeprowadzono go na
założenia nic nie jest możliwe, co
pracy z energiami i umysłem.
1802 chorych, spośród których wy­
nie zostało już uznane za prawdzi­
znaczono grupę, za którą miano się
we. Przykładowo, jeśli Indianom
modlić. Mimo modlitw ich zdrowie
z Amazonii przekażemy informację
nie poprawiło się. I tym razem stwierdzono, że modlitwy po­ o windach i odrzutowcach, to we własnej społeczności mają
zostają bez wpływu na stan chorych.
oni pełne prawo odrzucenia tej informacji jako nieprawdzi­
Są jednakże udokumentowane eksperymenty, które wej. Wynika to z prostego założenia ukrytego w „dowodzie
przyniosły pozytywny efekt. W  jednym z  nich, przeprowa­ Hume’a”, które polega na uznaniu prawdziwości zdarzenia
dzonym w  roku 2009 na grupie 600 osób pod kierunkiem w oparciu o to, kto ma oceniać jego fałszywość lub prawdzi­
prof.  R.  Standarda, zauważono znaczącą poprawę zdrowia wość. Dla osób, które czegoś doświadczają, jest to możliwe,
w grupie pacjentów, za których modlono się. Podobne bada­ a dla tych, którzy nigdy tego nie doświadczyli, zawsze będzie
nia prowadzono w klinice w Kansas na 990 osobach. Średnio fałszywe. Interpretacja Hume’a  oparta jest także na oksy­
poprawę zdrowia w wyniku modlitw notowano u 10–30 pro­ moronie – wewnętrznej sprzeczności – mówiącym, że cuda
cent pacjentów. Istnieje także pokaźna liczba udokumento­ są zdarzeniami powszechnymi. Używając tej retorycznej
wanych tak zwanych cudownych uzdrowień, czyli przypad­ sztuczki, wszystko można zakwestionować albo potwierdzić
ków całkowitego ustąpienia nieuleczalnych chorób w wyniku w zależności od tego, kto będzie oceniał informację.
modlitw lub innych praktyk religijnych odprawianych przez
W ten sam sposób neodarwiniści próbują tłumaczyć cud
samych chorych lub inne osoby. Badania medyczne udowod­ w  Fatimie będący jednym ze współczesnych zdarzeń, któ­
niły (J. i M. Seeman, L.F. Rubin), że stany medytacji wpływa­ rego prawdziwość uznaje kościół katolicki. Warto przy­
ją pozytywnie na stan zdrowia. Działają uspokajająco, obni­ pomnieć, że ten cud obejmował kilka objawień, które ob­
żają ciśnienie krwi, zwiększają odporność immunologiczną, serwowało kilkoro dzieci. Trzecie objawienie, do którego
zmniejszają ból. Innymi słowy, działają odwrotnie, niż twier­ doszło 13 października 1917 roku, obserwował tłum liczący
dzą neodarwiniści sugerujący stany urojeniowe i epileptycz­ 70 tysięcy osób. Objawienie polegało na widzeniu przez tro­
ne (które stymulują stres, zmniejszają odporność etc.).
je dzieci postaci kobiety na drzewie i  otrzymaniu od niej
Wracając do „eksperymentów agrarnych”, to właśnie słownego przekazu. Każdy sceptyk określiłby to, rzecz ja­
modlitwy i inne rytuały religijne (szamańskie kontakty z si­ sna, mianem subiektywnej wizji. Trudniej natomiast wyja­
łami żywiołów) kryją się za znaczącą poprawą wegetacji ro­ śnić obserwację przez pozostałe 70 tysięcy osób nienatural­
ślin i plonów w ekologicznej osadzie Findhorn w północnej nego zachowania się Słońca (zmiana kolorów, gwałtowne
Szkocji, gdzie panują wyjątkowo niedogodne warunki kli­ ruchy etc). Dawkins komentuje to, stwierdzając: cudu nie
matyczne.
było, a 70 tysięcy ludzi zostało wprowadzonych w błąd. Aby
Neodarwiniści uważają, że bezpośrednie doznania religij­ podbudować swoją opinię, używa argumentu, że przecież
ne są fantazją tworzoną przez mózg, zaś innym razem, że ob­ w tym samym czasie miliony ludzi na świecie nie zauważy­
jawienia religijne mają ścisły związek z atakami epilepsji. Jeśli ły, aby ze Słońcem działo się coś niezwykłego, a poza tym,

52 • NEXUS

powrót do strony tytułowej

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

gdyby doszło do jego gwałtownych ruchów, układ słoneczny małego otworu na szczycie głowy. Niektóre z tych praktyk
musiałby ulec zniszczeniu.
są wykonywane niezwykle rzadko, a niektóre dość regular­
W  różnych starożytnych źródłach można znaleźć sze­ nie, nawet na terenie Europy, w tym w Polsce.
reg opisów działań uznawanych za cuda. Współczesna na­
uka kwestionuje je a priori jako wytwór wyobraźni lub chęć ...i nauka
uświęcenia pewnych postaci lub religii. Interesujące jest to,
Neodarwiniści uważają się za reprezentatywnych przedsta­
że identyczne opisy cudów (chodzenie po wodzie, powielanie wicieli całej nauki, z racji czego nadali sobie prawo opiniowa­
postaci, lewitacja, biolokacja, ćwiartowanie lub przebijanie nia wszelkich zjawisk, wierząc niezłomnie w swoją nieomyl­
ciała bądź połykanie żarzących się węgli bez uszczerbku na ność. Wielokrotnie już cytowany Richard Dawkins stwierdził
ciele, przemienianie pogody, przenikanie przez przedmioty między innymi, że nie znajduje w fizyce takiej zasady, która
materialne, słyszenie na odległość, telepatia, jasnowidzenie, nie potwierdzałaby ewolucji i doboru naturalnego. W rzeczy­
telekineza, przemienianie przedmiotów materialnych lub wistości istnieje szereg tez stawianych przez neodarwinistów,
powodowanie ich zniknięcia itd.) funkcjonują w dość odle­ które łatwo podważyć w oparciu o fizykę kwantową.
głych kręgach kulturowych. W niektórych systemach religij­
Fizyka kwantowa jest bodaj najdonioślejszym odkryciem
nych, szczególnie tych, które w całości zachowały swoją tra­ współczesnej nauki, jednak od kilkudziesięciu lat znajduje
dycję i wiedzę związaną z praktykami religijnymi (buddyzm, się na marginesie zainteresowania, zarówno mediów, jak
bon, religie hinduizmu, sufizm) istnieją skodyfikowane opisy i systemu edukacji powszechnej, a nawet środowiska nauko­
mówiące, które z cudownych efektów są rezultatem określo­ wego. Niewykluczone że dzieje się tak za sprawą odkryć do­
nych praktyk lub pracy z określonymi żywiołami. Wiele tych konanych przez Schrödingera, Bohma, Bohra, Heisenberga,
praktyk jest realizowanych od czasów starożytnych, dzięki De Broglie’a, Pauliego i  innych, którzy podważyli wciąż
czemu także we współczesnych źródłach można odnaleźć funkcjonujący paradygmat naukowy i światopoglądowy.
opisy mówiące o zdarzeniach, które określa się popularnie
Podstawową treścią fizyki kwantowej jest zasada dualizmu
mianem cudów. Kilka z  nich można znaleźć w  biografiach korpuskularno-falowego, z której wynika, że cały świat ma­
współczesnych mistrzów sztuk wal­
terialny istnieje potencjalnie także
ki, na przykład lewitację u Gogena
jako zjawisko falowe. Innymi słowy,
W rzeczywistości istnieje
Yamaguchiego (Karate Goju
materia jest również energią. Sama
szereg tez stawianych przez
Ryu) czy przenoszenie się z  miej­
idea tej teorii może w dużym stop­
neodarwinistów, które łatwo
sca w  miejsce u  Morihei Ueshiby
niu wyjaśniać zjawiska „cudów”.
(Aikido).
Konsekwencją zasady korpuskular­
podważyć w oparciu o fizykę
Zdarzenia uważane w naszej kul­
no-falowej jest teoria nieoznaczo­
kwantową.
turze za nadnaturalne są pośrednim
ności, która zakłada, że przedmiot
bądź bezpośrednim rezultatem
i  podmiot obserwacji/badania są
określonych praktyk religijnych.
z sobą związane, że sam akt pomiaru
W  większości systemów religijnych Dalekiego Wschodu jednej wielkości tak wpływa na układ, iż informacja o drugiej
podkreśla się, że tak zwane dodatkowe możliwości zysku­ wielkości układu ulega zmianie. To oznacza, że każda obser­
je się wraz z  rozwojem praktyk medytacyjnych.8  Można tu wacja przedmiotu jest zależna od samego podmiotu. Zasada
wymienić wytwarzanie w ciele żaru wielokrotnie opisywane nieoznaczoności Heisenberga nie wynika z niedoskonałości
przez Eliade jako technika ekstatyczna. W buddyzmie i bon metod ani instrumentów pomiarowych, ale z  samej natury
jest to pośredni rezultat praktyki tummo. Ta praktyka była rzeczywistości, a ta ze współzależności zjawisk.
opisywana (w  formie sensacji) przez kilku zachodnich ba­
Jednym z podstawowych wniosków wynikających z twier­
daczy i podróżników. Opisywano, że w ramach sprawdzenia dzeń fizyki kwantowej jest współzależność zjawisk, sił i orga­
tej praktyki podczas mrozów na mnichów nakładano mo­ nizmów we wszechświecie. Fizyka kwantowa podważa tym
kre prześcieradła, które suszyli oni ciepłem swojego ciała. samym wszelkiego rodzaju redukcjonizm. W rezultacie tam,
W  rzeczywistości w  tej praktyce nie idzie o  suszenie pra­ gdzie neodarwinizm wkracza na pole redukcjonizmu, zo­
nia, ale o wykorzystanie elementu ognia do czyszczenia za­ staje zakwestionowany przez fizykę kwantową. Taką teorią
ciemnień ciała, umysłu i karmy oraz o wyzwolenie energii jest na przykład genocentryzm, który postuluje formowanie
współczucia i miłości. Co istotne, jak podkreślają mistrzo- wszelkich założeń rozwoju biologicznego w oparciu o geny.
wie, te „nadnaturalne zdolności” nie są wcale celem. Istotą Z teorii współzależności i nieoznaczoności wynika z kolei, że
jest duchowe wyzwolenie (nibbana, moksza). Celem jest nawet po poznaniu pełnego genomu ten układ z pewnością
także praca z  emocjami, trudnymi sytuacjami i  własnymi zależy jeszcze od wielu innych czynników i korelacji.
słabościami – innymi słowy, doskonalenie swojego wnętrza.
Kolejnym zagadnieniem kwestionowanym przez neo­
Co jest także warte podkreślenia, nie mówi się o tym zbyt darwinistów, które mieści się w koncepcjach fizyki kwanto­
wiele, ponieważ żadnej religii realizującej tego typu prak- wej, są wszelkie doznania religijne, w tym tak zwane cuda.
tyki nie zależy na wizytach żądnych sensacji dziennikarzy Rutheford udowodnił swoim eksperymentem z 1910 roku,
czy rzesz neofitów, których jedynym celem jest unoszenie że atomy (a  tym samym cała materia) tworzą niemal pu­
się w  powietrzu. Zwieńczeniem części praktyk są widocz­ stą przestrzeń, zaś postrzegany przez nas zwarty charakter
ne fizyczne przemiany. Podczas wspomnianej praktyki dzia materii nadają jej jedynie powiązania i  ruchy elektronów.
lu fizyczne ciało rozpuszczone zostaje w esencji żywiołów. Czy jest zatem możliwe, aby książka przeleciała na przykład
W innej praktyce związanej z umieraniem – phowa (pole­ przez stół, na którym leży? Odpowiadając na to pytanie,
gającej na przeniesieniu świadomości w  chwili umierania) znaleźlibyśmy odpowiedź na prawdziwość telekinezy lub
– często zwieńczeniem praktyki przygotowania jest otwar­ biolokacji. Według fizyków możliwość zaistnienia takie­
cie się centralnego kanału, co jest widoczne jako powstanie go wydarzenia wynosi jak jeden do 1022, czyli jest większa

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

powrót do strony tytułowej

NEXUS • 53

od prawdopodobieństwa powstania naczelnych w  oparciu
o  ewolucję. Dlaczego więc neodarwiniści pragną, abyśmy
wierzyli w ich teorie, które są mniej prawdopodobne od cu­
dów, które z kolei kwestionują? Fizycznie wspomniana sy­
tuacja mogłaby zaistnieć, gdyby doszło do znaczącego spad­
ku prędkości krążenia elektronów na orbitach w  atomie.
Kolejne pytanie to: czy taki proces jest możliwy za sprawą
pewnych praktyk religijnych?
Dawkins głosi, że żadne prawa fizyczne nie uzasadniają
twierdzenia, iż położenie odległych ciał niebieskich w chwili
czyichś narodzin może mieć jakikolwiek wpływ na naturę
lub los tej osoby. Teoria współzależności i  wzajemnej ko­
relacji wszystkiego ze wszystkim, którą postulował Bohr
w  konfrontacji z  Einsteinem, co potwierdziło następnie
twierdzenie Bella (na bazie którego powstała teoria efek­
tu motyla), udowadnia, że taka możliwość istnieje. Innymi
słowy, wbrew temu, co twierdzi Dawkins, dostarcza ona
naukowych podstaw do skonstruowania takiego założenia,
a to daje możliwość naukowego wytłumaczenia jasnowidze­
nia i astrologii.
Konkludując, w religiach, które zachowały nieprzerwaną
tradycję, można odnaleźć wiedzę oraz umiejętności (prakty­
ki religijne) dotyczące doskonalenia wewnętrznego, wyzwo­
lenia duchowego lub związku z  absolutem. Innymi słowy,
trudno tu znaleźć ślepą wiarę, o której piszą neodarwiniści.
Zamiast tego widzimy doświadczenie, o którym ci badacze
nie mają większego pojęcia. Jeśli więc Dawkins pyta w Bogu
urojonym, czy nauka wymyśliła na wyjaśnienie wszechświata coś lepszego od doboru naturalnego, odpowiedź brzmi:
Tak, fizykę kwantową!
DOBÓR NATURALNY I RELIGIA
Duża część zmagań neodarwinistów z religią koncentruje
się na jałowych i mało naukowych dywagacjach dotyczących
zasadności istnienia Boga. Nie wchodząc jednak w te mało
efektywne rozważania, spróbujmy opisać religię w kontek­
ście doboru naturalnego. W Bogu urojonym Dawkins twier­
dzi, że z punktu widzenia doboru naturalnego religia jest
marnotrawstwem, a  natura, jak wiemy, nie znosi działań
nieprzydatnych. I dalej: jeśli jakieś dziko żyjące zwierzę zaczyna oddawać się bezużytecznej aktywności, dobór faworyzuje jego rywali, którzy poświęcają czas na reprodukcję
i walkę o przetrwanie. Z drugiej strony Dawkins zastanawia
się na przykład, jak religie powstawały wśród tak doskonale
dostosowanych do życia w naturze społeczności, jak kultury
pierwotne? To bardzo dobre pytania, które mają niezwykle
prostą i logiczną odpowiedź: religia może być tożsama z do­
borem naturalnym.
Na koncepcję doboru naturalnego składają się trzy za­
łożenia: reprodukcja, dziedziczenie, dostosowanie. Spośród
tych warunków pierwszy stoi z  pewnością w  sprzeczności
z  większością religii, w  których kapłanów i  mnichów obo­
wiązywała asceza. Jest to o tyle istotne, że w archaicznych
kulturach środowiska kapłańskie miały znaczący udział
w strukturze społecznej. W starożytnych Chinach mnicha­
mi było od 10 do 15 procent męskiej populacji, a w Tybecie
20–30  procent. Sądząc po wykopaliskach dokonanych
w Ameryce Środkowej, podobna skala środowiska kapłań­
skiego występowała w  populacji Majów (gdzie większość
miast miała charakter sakralny). Z punktu widzenia socjo­
biologii jest to przykład sprzeczny z doborem naturalnym.
Wiedza biologiczna niejednokrotnie daje przykłady, że

54 • NEXUS

o stabilności ekosystemu decyduje dynamiczny stan równo­
wagi między gatunkami. Zasadnicze pytanie, jakie wynika
z  tego procesu, dotyczy roli człowieka i  wpływu na stabil­
ność ekosystemu jego lawinowego skoku populacyjnego
oraz ekspansji w stosunku do przyrody? Z tego punktu wi­
dzenia położenie nacisku na reprodukcję w ramach doboru
naturalnego byłoby niezasadne. Potwierdza to minimalny
wpływ na środowisko naturalne stabilnych, nie ulegających
wzrostowi populacyjnemu społeczeństw kultur zbierac­
ko‑łowieckich.
Pozostałe cechy społeczności i ludzi zajmujących się re­
ligią również idealnie pasują do zasad doboru naturalnego.
Można tu wymienić: strukturę społeczną, kanon warto­
ści etyczno‑moralnych, w  tym altruizm i  praktyki religijne.
W  przypadku zasad etyczno‑moralnych niemal we wszyst­
kich religiach zasadniczą kwestią jest odejście od egotyzmu
i działanie altruistyczne. Socjobiolodzy, jak i bodaj wszyscy
ewolucjoniści, uważają, że altruizm (bez względu na to czy
krewniaczy, gatunkowy, czy wzajemny) jest niczym innym jak
zawoalowanym egoizmem. Ojciec chrzestny socjobiologii,
E.O. Wilson, uważał, że świętość nie jest hipertrofią ludzkiego altruizmu, lecz jego skostnieniem, ponieważ działa na
rzecz własnego zbawienia. Tymczasem pierwszym krokiem
na drodze do świętości we wszelkich religiach jest wyzbycie
się ego i działanie na rzecz zbawienia/wyzwolenia innych, nie
zaś własnych partykularnych celów. Przykładowo w buddy­
zmie istnieje koncepcja Boddhisatwów, czyli osób świętych/
oświeconych, które pragnąc działać na rzecz wszystkich istot
postanawiają nie osiągać nirwany, by móc odradzać się we
wszechświecie, dopóki wszystkie czujące byty nie zostaną
wyzwolone z  cierpienia. Odradzają się jako inkarnowane
istoty. Tak pojęty religijny altruizm jest nie tylko podstawą
stabilnej struktury społecznej, ale także harmonijnej relacji
społeczności z otaczającym ją środowiskiem.
Homogenizacja, monokultura a dobór naturalny
To właśnie homogenizacja kulturowa jest głównym prze­
ciwnikiem fundamentalizmu, czyli trwania przy tradycyj­
nych systemach wartości. Publikacje neodarwinistów są peł­
ne treści promujących homogenizację kulturową. Nie brak
w nich również przekazów mających na celu wywołanie nie­
chęci czy wręcz agresji w stosunku do wybranych systemów
społecznych i religijnych.
Dawkins przejmuje się w  Bogu urojonym rozwojem
emocjonalnym dzieci, które są straszone wizjami piekieł,
i jednocześnie nie dostrzega daleko rozleglejszego zjawiska
realizowanego przez współczesną zdesakralizowaną kultu­
rę zachodnią polegającego na propagowaniu takich kontr­
wartości, jak przemoc, agresja, nihilizm, kicz, infantylizm
itp. Doczekaliśmy czasu, gdy imperializm wszedł na poziom
globalny, zaś związana z  jego doktryną kultura masowa
niszczy kultury tradycyjne. Inną konsekwencją tego proce­
su jest niespotykany dotąd wzrost polaryzacji społeczeństw,
niszczenie środowiska naturalnego, rozrastanie się władzy
ponadnarodowych organizacji pozostających poza wszelką
formą społecznej kontroli, galopujący wyścig zbrojeń oraz
toksyzacja żywności i  farmaceutyków wprowadzanych do
powszechnego użytku. Co warte podkreślenia, źródłem tych
działań jest kultura, w której zdewaluowano wartości religij­
ne i w których miejsce wprowadzono doktryny ateistyczne.

powrót do strony tytułowej

dokończenie i przypisy na stronie 59

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

KRONIKA AKAKORU
Karl Brugger
W  roku 1972 Karl Brugger, niemiecki
dziennikarz, a także korespondent radiowy i  telewizyjny, spotkał Tatunca Narę,
białoskórego syna indiańskiego wodza
i  zarazem wodza indiańskich plemion
Ugha Mongulala, Dacca i Haisha. Z natury sceptyczny i skrupulatny Brugger usłyszał od niego niezwykłą historię, którą
nagrał na magnetofonie. Po dokładnym
jej sprawdzeniu postanowił ją opublikować. Przedstawiony dalej opis jest zredagowanym fragmentem jego książki The
Chronicle of Akakor (Kronika Akakoru)
opartym na Księdze Jaguara.
Wydawca

WPROWADZENIE
rawdziwa Amazonka zaczyna się
tam, gdzie łączą się Rio Solimões
i Rio Negro. Droga łodzią z tego miej­
sca do Manaus zajmuje 20  minut.
Właśnie tam 3 marca 1972 roku spo­
tkałem Tatunca Narę, który opowie­
dział mi o plemieniu Ugha Mongulala,
ludziach, którzy 15 000 lat temu zostali
„wybrani przez Bogów”. Opisał dwie
wielkie katastrofy, które zdewastowa­
ły Ziemię, i wspomniał o władcy Lha­
sa, synu Bogów, który rządził połu­
dniowoamerykańskim kontynentem,
oraz o swoim pokrewieństwie z Egip­
cjanami, od których pochodzą Inko­
wie, a także o przybyciu Gotów i przy­
mierzu Indian z  2000 niemieckich
żołnierzy. Opowiedział o  ogromnych

P

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

kamiennych miastach i  podziemnych
osadach boskich przodków. Powie­
dział, że te wszystkie wydarzenia zo­
stały opisane w dokumencie noszącym
nazwę Kronika Akakoru.
Najdłużej opowiadał o  walkach
Indian z białymi, z Hiszpanami i Por­
tugalczykami, plantatorami drzew
kauczukowych, osadnikami, awantur­
nikami i  peruwiańskimi żołnierzami,
którzy zmusili lud Ugha Mongulala,
którego, jak utrzymywał, był księciem,
do przeniesienia się w Andy i dalej do
podziemnych osiedli. Apelował teraz
do swoich najzacieklejszych wrogów,
białych, o pomoc, ponieważ jego ludo­
wi groziła nieuchronna zagłada.
Opowieść Tatunca Nary zyskała na
wiarygodności po spotkaniu z  moim
przyjacielem, brazylijskim oficerem
M., który pracował w Drugim Depar­
tamencie i  był członkiem służb spe­
cjalnych. M.  znał Tatunca Narę od
czterech lat i potwierdził, że ocalił on
życie dwunastu brazylijskich oficerów
po rozbiciu się ich samolotu w  pro­
wincji Acre, doprowadzając ich do
cywilizowanych okolic. Indianie z ple­
mion Yaminaua i Kaxinawa uznawali
Tatunca Narę za wodza, mimo iż nie
pochodził z żadnego z ich plemion. Te
fakty mają potwierdzenie w archiwach
brazylijskich służb specjalnych.
Po przesłuchaniu taśmy z  nagra­
niem historii Tatunca Nary spisałem

jego opowieść „w  dobrych słowach
i  wyraźnym pismem”, jak powiadają
Indianie. Kronika Akakoru składa się
z pięciu części. Część pierwsza, Księga
Jaguara, opowiada o kolonizacji Ziemi
przez Bogów i  okresie aż do drugiej
światowej katastrofy. Część druga,
Księga Orła, opisuje czasy pomiędzy
6000 a  11 000 lat według ich kalenda­
rza oraz przybycie Gotów. Część trze­
cia, Księga Mrówki, relacjonuje walkę
z hiszpańskimi i portugalskimi koloni­
zatorami po ich wylądowaniu w  Peru
i Brazylii. Część czwarta, Księga Wod­
nego Węża, opowiada o  przybyciu do
Akakoru 2000 niemieckich żołnierzy
i ich integracji z ludem Ugha Mongula­
la. Znajduje się w niej również proroc­
two zapowiadające trzecią katastrofę.
Część piąta zatytułowana Aneks pod­
sumowuje wyniki moich badań w bra­
zylijskich i niemieckich archiwach.

powrót do strony tytułowej

NEXUS • 55

1. CZAS BOGÓW
(od 600 000 do 10 481 roku p.n.e.)
Obcy mistrzowie ze Schwerty
Kronika Akakoru, spisana histo­
ria mojego ludu, zaczyna się o godzi­
nie zero, kiedy opuścili nas Bogowie.
W  tym czasie Ina, pierwszy książę
ludu Ugha Mongulala, nakazał spisać
dobrymi słowami i wyraźnym pismem
wszystko, co miało się wydarzyć.
Tak więc Kronika Akakoru jest
świa­dectwem historii najstarszych ludzi

STREFA MROKU
świata od godziny zero, kiedy Pierwsi
Mistrzowie opuścili nas, aż do dzisiej­
szych czasów, kiedy Biali Barbarzyńcy
starają się zniszczyć nasz lud. Wyjaśnia
ona testament Starożytnych Ojców, ich
wiedzę i mądrość. Opisuje też początek
czasu, kiedy mój lud był jedynym na
kontynencie, a Wielka Rzeka wciąż pły­
nęła po obu stronach, kiedy kraj był jesz­
cze płaski i miękki jak grzbiet owieczki.
Wszystko to zostało zapisane w kronice,
historii mojego ludu od momentu odej­
ścia Bogów, godziny zero, która według
kalendarza Białych Barbarzyńców od­
powiada rokowi 10 481 p.n.e.
„Oto opowieść. To historia Wy­
branych Sług. Na początku był tylko
chaos. Ludzie żyli jak zwierzęta bez
żadnego celu i  bez wiedzy, bez praw
i  bez uprawiania ziemi, nie ubierali
się, nie zakrywali swojej nagości. Nic
nie wiedzieli o  sekretach przyrody.
Żyli w  grupach po dwóch lub trzech,
aż kiedyś przypadek zgromadził ich
w jaskiniach lub skalnych szczelinach.
Chodzili na wszystkich czterech koń­
czynach aż do przybycia Bogów. Bo­
gowie przynieśli światłość”.
Nie wiemy, kiedy to się stało. Nie­
wiele wiadomo, skąd przybyli. Pocho­
dzenie naszych Pierwszych Władców
spowija mgła tajemnicy, której nie jest
w stanie rozwiać nawet wiedza kapła­
nów. Wedle przekazów naszych praoj­
ców musiało to wydarzyć mniej więcej
3000 lat przed godziną zero lub 13 000
lat p.n.e. według rachuby czasu Bia­
łych Barbarzyńców,
Wtedy to na niebie pojawiły się na­
gle błyszczące statki. Potężne rozbły­
ski ognia rozświetliły równinę. Ziemia
drżała, a po wzgórzach przetaczał się
grzmot. Ludzie pokłonili się z  czcią
przed tymi potężnymi przybyszami,
którzy przybyli, by objąć Ziemię we
władanie.
Przybysze powiedzieli, że ich dom
nazywa się Schwerta, że to świat po­
łożony bardzo daleko w  głębinach
wszechświata, gdzie mieszkali ich
przodkowie i  skąd przybyli, by nieść
swoją wiedzę innym światom. Nasi ka­
płani mówią, że to było potężne impe­
rium złożone z wielu planet, tak licz­
nych jak ziarenka piasku na drodze.
Mówią też, że oba światy – Pierwszych
Mistrzów i  Ziemia –  spotykają się co
6000 lat i wtedy Bogowie wracają.
Wraz z  przybyciem do naszego
świata dziwnych gości, zaczął się na

Ziemi Złoty Wiek. Na Ziemię przyby­
ło sto trzydzieści rodzin Starożytnych
Ojców, aby wyprowadzić człowieka
z mroku. Bogowie uznali ludzi za swo­
ich własnych braci. Osiedlili wędrow­
ne plemiona i  podzielili się uczciwie
z nimi wszystkim, co nadawało się do

56 • NEXUS

powrót do strony tytułowej

Karl Brugger

zjedzenia. Pracowali sumiennie, ucząc
człowieka swoich praw, mimo iż ich
nauki spotykały się ze sprzeciwem.
W zamian za ich trud, za wszystko, za
cierpienia za ludzkość i za to, co nam

przynieśli i  pokazali, czcimy ich jako
dostarczycieli światła. Nasi najlepsi
artyści sporządzili ich wizerunki, któ­
re przekazują poprzez wieczność ich
prawdziwą wielkość i  niezwykłą siłę.
Dzięki temu obraz Pierwszych Mi­
strzów jest znany do dziś.

Przybysze ze Schwerty niemal wca­
le nie różnili się wyglądem od czło­
wieka. Mieli pełne gracji ciała i  białą
skórę. Ich szlachetne twarze otaczały
niebieskawoczarne włosy. Gęsty za­
rost pokrywał ich górną wargę i  pod­
bródek. Tak jak człowiek byli wrażli­
wymi cielesnymi stworzeniami. Było
jednak coś, co odróżniało fizycznie
Starożytnych Ojców od ludzi. Tą ce­
chą było sześć palców u  każdej ręki
i nogi. To był charakterystyczny znak
ich boskiego pochodzenia.
Wybrane Plemiona
Z wybranych rodzin Bogowie utwo­
rzyli nowe plemię i  nadali mu nazwę
Ugha Mongulala, co w języku Białych
Barbarzyńców znaczy „Sprzymierzone
Wybrane Plemiona”. Aby przypieczę­
tować wieczne przymierze ze swoimi
sługami, parzyli się z  nimi. Dlatego
członkowie ludu Ugha Mongulala
do dziś przypominają swoich boskich
ojców: są wysocy, ich twarze mają
charakterystyczne wystające kości po­
liczkowe, mają ostro zarysowany nos,
migdałowego kształtu oczy i  grube
niebieskawoczarne włosy. Śmiertelni­
cy różnili się od Bogów jedynie tym, że
mieli po pięć palców u rąk i nóg. Ugha
Mongulala są jedynymi białoskórymi
ludźmi na kontynencie [Ameryki].
Chociaż Pierwsi Mistrzowie nie
wyjawili wielu swoich tajemnic, to
jednak dzieje mojego ludu wyjaśnia­
ją ich historię. Przybysze ze Schwertu
stworzyli potężne imperium. Dzięki
posiadanej wiedzy, wybitnej mądrości
i tajemniczym narzędziom z łatwością
zmieniali Ziemię stosownie do swoich
pomysłów. Podzielili kraj, zbudowali
drogi i  kanały oraz zasiali nowe, nie­
znane wcześniej człowiekowi, rośliny.
Nauczyli naszych przodków, że zwie­
rzę jest nie tylko obiektem łowów, ale
może też być wartościowym dobyt­
kiem chroniącym przed głodem. Cier­
pliwie przekazywali potrzebną wiedzę,
tak by człowiek mógł opanować tajniki
natury.
Kamienne imperium
Kronika Akakoru, spisana historia
ludu Ugha Mongulala, zaczyna się
dopiero w roku zerowym, po odejściu
Pierwszych Mistrzów, lecz historia
Wybranych Sług sięga głębiej w prze­
szłość, do Złotego Wieku, kiedy Sta­
rożytni Ojcowie wciąż rządzili Impe­

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

STREFA
MROKU
STREFA
MROKU
rium. Niewiele przekazów zachowało
się z tamtych czasów.
Bogowie stworzyli potężne impe­
rium, w  którym wszystkie plemiona
wykonywały przydzielone im zada­
nia. Plemię Ugha Mongulala cieszy­
ło się najwyższą rangą. Obdarowano
ich większą wiedzą, co spowodowało,
że górowali nad pozostałymi ludźmi.
W  roku zerowym Bogowie przekaza­
li swoje miasta i świątynie Wybranym
Plemionom. Przetrwały 12 000 lat.
Tylko nielicznym Białym Barba­
rzyńcom udało się zobaczyć te pomni­
ki lub miasto Akakor, stolicę mojego
ludu. Kilku hiszpańskim żołnierzom
pojmanym przez Ugha Mongula­
la udało się zbiec przez podziemne
przejścia. Biali awanturnicy i  osadni­
cy, którzy odkryli naszą stolicę, zostali
uwięzieni przez moich współbraci.
Akakor, stolicę królestwa, zbudo­
wali nasi przodkowie pod kierownic­
twem Pierwszych Mistrzów 14 000 lat
temu. Jej nazwa również pochodzi od
nich: Aka znaczy „forteca”, zaś kor
–  „dwa”. Akakor oznacza zatem dru­
gą fortecę. Nasi kapłani opowiadają
również o pierwszej fortecy. Była usy­
tuowana na wąskim przesmyku w kra­
ju nazywanym obecnie Meksykiem,
w miejscu, które rozdziela dwa oceany.
O  trzeciej fortecy, Akahim, nie mówi
się w  kronice do roku 7315 p.n.e. Jej
historia wiąże się ściśle z Akakorem.
W  czasach rządów Pierwszych
Mi­
strzów Akakor otaczało dwadzie­
ścia sześć innych kamiennych miast
i wszystkie one są wspomniane w kro­
Oryginalne PIRAMIDY HORUSA od ich twórcy
i wynalazcy Haralda Alke z Instytutu Kyborg
w Niemczech.
Prawdziwie Dobra Energia! Polepsza życie! Poprawia
zdrowie i środowisko! Poszerza świadomość!
Rosyjski aparat CEM Tech – rewolucja
w przywracaniu zdrowia, eliminowaniu stresu,
bólu... wszelkich infekcji falami milimetrowymi.
Niezwykła skuteczność.
Delfinoterapia w warunkach domowych.
Czytaj w „Nowościach” na naszej stronie:

www.piramidyhorusa.slask.pl
tel. (32) 45 79 951
oraz 601 463 290

nice. Największe nazywały się Hum­
baya i  Patite i  były położone w  kraju
nazywanym dziś Boliwią. W  dolnym
biegu Wielkiej Rzeki położone było
miasto Emin, a  w  górach w  kraju
zwanym dziś Wenezuelą –  Cadira.
Wszystkie one zostały zniszczone
w czasie pierwszej Wielkiej Katastro­
fy, trzynaście lat po odejściu Bogów.
Oprócz tych potężnych miast Sta­
rożytni Ojcowie wznieśli również trzy
kompleksy świątyń: Salazere w  gór­
nym biegu Wielkiej Rzeki, Tiahuana­
co nad Wielkim Jeziorem i  Manoa
na południowym płaskowyżu. Były to
ziemskie rezydencje Pierwszych Mi­
strzów i  miejsca zakazane dla ludzi
z plemienia Ugha Mongulala. W środ­
ku wznosiła się ogromna piramida po­
kryta szerokimi schodami wiodącymi
ku podestowi, na którym Bogowie
urządzali nie znane nam ceremonie.
Główną budowlę otaczały mniejsze
piramidy połączone kolumnadami,
zaś dalej, na sztucznie usypanych
wzgórzach, stały inne budynki udeko­
rowane mieniącymi się płytkami. Jak
opisują kapłani, miasta Bogów zdawa­
ły się płonąć w  świetle wschodzącego
słońca. Emanowały tajemniczym świa­
tłem skrzącym się na pokrytych śnie­
giem górach.
Otoczenie świątyń również pozo­
stawało tajemnicą dla mojego ludu.
Te budowle są świadectwami wyższej,
niezrozumiałej dla ludzi, wiedzy. Dla
Bogów piramidy były nie tylko miej­
scem zamieszkania, ale również sym­
bolami życia i  śmierci. Były znakiem
Słońca, światła i  życia. Pierwsi Mi­
strzowie uczyli nas, że istnieje miejsce
pomiędzy życiem i śmiercią, pomiędzy
życiem i nicością, które podlega regu­
łom innego czasu. Dla nich piramidy
były łącznikiem z tym drugim życiem.
Podziemne siedziby
„Wielka była wiedza Pierwszych
Mistrzów, wielka też była ich mą­

aparat

ZAPPER

do metody dr H. Clark

skuteczny przeciw infekcjom bakteryjnym
i wirusowym, grzybom, pleśniom, pasożytom

cena 130 zł
Sprzedaż, terapie, informacje:
POLSKIE CENTRUM ODNOWY ENERGETYCZNEJ
PIRAMIDY HORUSA – ŚLĄSK

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

CENTRUM PROMOCJI ZDROWIA
65-001 Zielona Góra, ul. Jedności 62d

tel./fax (68) 325 74 98, 606 47 39 41

powrót do strony tytułowej

drość. Ich wzrok sięgał wzgórz, rów­
nin, lasów, mórz i  dolin. Byli cudow­
nymi stworzeniami. Znali przyszłość.
Prawda była im objawiona. Byli dale­
kowzroczni i mocno zdeterminowani.
Zbudowali Akanis, Akakor i Akahim.
Ich dzieła były potężne, tak jak i  ich
metody, których używali do ich two­
rzenia: sposób, w jaki określali cztery
narożniki wszechświata i  jego cztery
boki. Panowie kosmosu, niebiańskie
stworzenia, stworzyli cztery narożniki
i cztery boki wszechświata”.
Akakor jest obecnie zrujnowane.
Wielka kamienna brama jest rozbi­
ta. W Wielkiej Świątyni Słońca rosną
liany. Z  mojego rozkazu i  w  uzgod­
nieniu z Najwyższą Radą i kapłanami
wojownicy Ugha Mongulala zniszczy­
li naszą stolicę trzy lata temu. Zrezy­
gnowaliśmy z niej, ponieważ mogłaby
zdradzić Białym Barbarzyńcom naszą
obecność. Mój lud skrył się w  pod­
ziemnych osadach –  ostatnim darze
Bogów.
Mamy trzynaście miast ukrytych
głęboko w  górach zwanych Andami.
Ich rozmieszczenie koresponduje
z  konstelacją Schwerty, ojczyzną Sta­
rożytnych Ojców. Niższe leży w środ­
ku. Znajduje się w  ogromnej, wy­
drążonej przez ludzi, jaskini. Domy
ułożone są w  pierścień i  otoczone
dekoracyjnym murem. Otaczają usy­
tuowaną w  środku Wielką Świątynię
Słońca. Tak jak w górnym Akakorze,
miasto przecinają dwie główne krzy­
żujące się ulice odpowiadające czte­
rem narożnikom i  czterem bokom
wszechświata. Wszystkie pozostałe
ulice biegną równolegle do nich.
Największą budowlą jest Wielka
Świątynia Słońca, która wznosi się po­
nad budynki kapłanów i ich sług, pałac
książęcy, pomieszczenia wojowników
i  skromne domy zwykłych ludzi. We
wnętrzu świątyni znajduje się dwa­
naście wejść do tuneli prowadzących
do pozostałych podziemnych miast.
Ich ściany są pochylone a sufit płaski.
Tunele są tak duże, że może nimi iść
razem obok siebie pięciu wyprostowa­

REINKARNACJA
KOSMICZNA

www.loka.com.pl
NEXUS • 57

STREFA MROKU
nych ludzi. Potrzeba wielu dni, aby do­
trzeć z Akakoru do innych miast.
Dwanaście miast –  Akakor, Budo,
Kish, Boda, Gudi, Tanum, Sanga,
Rino, Kos, Aman, Tata i Sikon – ma
sztuczne oświetlenie. Światło zmienia
się podobnie jak Słońce. Tylko Mu,
trzynaste i  najmniejsze miasto, ma
wysokie szyby sięgające do powierzch­
ni. Ogromne srebrne lustro rozprasza
światło po całym mieście. Wszystkie
podziemne miasta są poprzecinane
kanałami, którymi płynie woda z gór.
Małe kanaliki dostarczają wodę do
poszczególnych budynków i  domów.
W  nagłym wypadku podziemne sie­
dliska można szczelnie odizolować od
zewnętrznego świata przy pomocy ru­
chomych kamiennych bram.
Nie wiemy nic o  konstrukcji dol­
nego Akakoru. Jego historia zaginęła
w pomroce dziejów. Nawet niemieccy
żołnierze, którzy osiedli wśród mojego
ludu, nie potrafili wyjaśnić tej zagadki.
Przez wiele lat mierzyli podziemne in­
stalacje Bogów i badali system tuneli,
starając się ustalić, skąd bierze się po­
wietrze potrzebne do oddychania, ale
bez sukcesu.
Nasi Pierwsi Mistrzowie zbudowa­
li podziemne osiedla według swoich
własnych planów i  praw, które po­
zostają dla nas nieznane. Jak podaje

Kronika Akakoru, stąd rządzili swoim
ogromnym imperium, którego lud­
ność liczyła 362 miliony osób.
„A  Bogowie rządzili z  Akakoru.
Rządzili ludźmi i Ziemią. Mieli statki
szybsze od ptaków, które docierały do
celu bez używania żagli lub wioślarzy,
i to zarówno dniem, jak i nocą. Posia­
dali magiczne kamienie do patrzenia
w  dal, tak że widzieli inne miasta,
rzeki, wzgórza i  jeziora. Cokolwiek
działo się na Ziemi albo na niebie, te
kamienie pokazywały to. Jednak te
podziemne osiedla były najpiękniej­
sze ze wszystkiego. Bogowie oddali je
swoim Wybranym Sługom jako ostat­
ni podarunek, ponieważ Pierwsi Mi­
strzowie są tej samej krwi i mają tego
samego ojca”.
2. GODZINA ZERO
(od 10 481 do 10 468 roku p.n.e.)
Odejście Pierwszych Mistrzów
i złowrogie znaki na niebie
Znam tylko kilka szczegółów na te­
mat okresu, który nastąpił po odejściu
Pierwszych Mistrzów w godzinie zero
(rok 10481 p.n.e. według kalendarza
Białych Barbarzyńców).
Pierwsza Wielka Katastrofa spowi­
ła niczym całun wydarzenia pierwszych
trzynastu lat historii mojego ludu.
Zmieniła ona jego życie i obraz świata.

TABLICA CHRONOLOGICZNA
Kalendarz
Ugha Mongulala

Nasz
kalendarz

Wydarzenia w plemieniu
Ugha Mongulala

ok. 3000 lat przed
godziną zero

ok. 13 000 p.n.e.

Przybycie Bogów i wybór plemion

0 (godzina zero)

10 481 p.n.e.

Odejście Bogów

13

10 468 p.n.e.

Pierwsza Wielka Katastrofa

13–7315

10 468–3166 p.n.e.

Krwawe lata

4130

6351 p.n.e.

Zniszczenie Akakoru przez
zdegenerowane plemiona, wycofanie
się pod ziemię do niższego Akakoru.

7315

3166 p.n.e.

Powrót Bogów

7315

3166 p.n.e.

Akahim

7315–7615

3166–2866 p.n.e.

Rządy Lhasy, budowa Machu Picchu
i Ofiru, imperium Samon.

7951

2530 p.n.e.

Wirakocza, narodziny Inków.

11 051

570 n.e.

Przybycie Gotów

11 051–12 012

570–1531 n.e.

Tysiącletni pokój

12 013

1532

Przybycie Hiszpanów do Peru

58 • NEXUS

powrót do strony tytułowej

Nikt nie jest w stanie wyobrazić sobie,
co się wówczas działo, trzynaście lat
po odejściu Pierwszych Mistrzów. Ka­
tastrofa była ogromna i nasza kronika
opowiada o niej ze zgrozą:
„Wybrani Słudzy byli przestrasze­
ni, wręcz przerażeni. Nie widzieli już
Słońca, Księżyca ni gwiazd. Wszędzie
panował zamęt i  ciemności. Dziwne
obrazy przesuwały się nad ich gło­
wami. Żywica kapała z nieba i w pół­
mroku ludzie desperacko szukali
pożywienia. Zabijali własnych braci.
Zapomnieli o  testamencie Bogów.
Nastała era krwi”.
Co się stało, kiedy opuścili nas
Bogowie? Kto był odpowiedzialny
za katastrofę, która pchnęła mój lud
z powrotem w mrok na 6000 lat? I tym
razem nasi kapłani potrafią wytłuma­
czyć niszczycielskie wydarzenia. Po­
wiadają, że w okresie poprzedzającym
godzinę zero była jeszcze jedna rasa
Bogów, którzy byli wrogo nastawie­
ni do naszych Pierwszych Mistrzów.
Według obrazów w  Wielkiej Świątyni
Słońca w  Akakorze te dziwne stwo­
rzenia przypominały ludzi. Byli oni
bardzo owłosieni i  mieli czerwonawą
skórę. Tak jak ludzie mieli po pięć pal­
ców u rąk i nóg, ale z ich barków wy­
rastały głowy węży, tygrysów, jastrzębi
i innych zwierząt. Nasi kapłani mówią,
że ci Bogowie również rządzili ogrom­
nym imperium i posiadali wiedzę, któ­
ra stawiała ich ponad ludźmi i na równi
z naszymi Pierwszymi Mistrzami.
Obie rasy Bogów zaczęły się kłó­
cić. Spaliły świat słonecznym światłem
i  każda z  nich starała się pozbawić
drugą władzy. Rozgorzała niezwykła
wojna między planetami, która niemal
doprowadziła mój lud do zguby.
Jednak przezorność Bogów ocaliła
lud Ugha Mongulala. Przypomniaw­
szy sobie ostatnie słowa naszych
Pierwszych Mistrzów oznajmujące
katastrofę, Ina rozkazał wycofanie się
do podziemnych siedlisk, w  których
pozostawali, dopóki Ziemia się nie
uspokoiła, niczym ptak ukrywający się
za skałą, gdy nadciąga burza. Ugha
Mongulala ocaleli z katastrofy, ponie­
waż ufali Starożytnym Ojcom.
Pierwsza Wielka Katastrofa
Rok 13  (10 468 p.n.e. według ka­
lendarza Białych Barbarzyńców) to
straszny okres w historii mojego ludu.
Po wycofaniu się do podziemnych

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

STREFA
MROKU
STREFA
MROKU
osiedli Ziemię nawiedziła najstrasz­
niejsza z  pamiętanych katastrof. Była
gorsza nawet od drugiej Wielkiej
Katastrofy, która nastąpiła 6000 lat
później, kiedy wody Wielkiej Rzeki
popłynęły w jej górę. Pierwsza Wielka
Katastrofa zniszczyła imperium na­
szych Pierwszych Mistrzów i pozbawi­
ła życia miliony ludzi.
Pierwsza Wielka Katastrofa zmieni­
ła kształt powierzchni Ziemi. Zmienił
się także bieg rzek, wysokość gór i siła
Słońca. Kontynenty zostały zalane.
Wody Wielkiego Jeziora spłynęły do
oceanu. Wielka Rzeka została rozdar­
ta przez nowy łańcuch gór i teraz wart­
ko płynęła na wschód. Na jej brzegach
wyrosły ogromne lasy. Wilgotne ciepło
spłynęło na wschodnie regiony impe­
rium. Na zachodzie, gdzie wypiętrzyły
się ogromne góry, ludzie na dużych
wysokościach marzli w  przeraźliwym
zimnie. Wielka Katastrofa dokonała

okropnych zniszczeń, tak jak to prze­
widzieli nasi Pierwsi Mistrzowie.
Do podobnych wydarzeń dojdzie
w  przyszłej katastrofie, której nadej­
ście nasi kapłani obliczyli na podstawie
biegu gwiazd. Historia ludzi biegnie po
z góry określonych ścieżkach: wszystko
powtarza się, obraca w koło w cyklu li­
czącym 6000 lat. Nasi Pierwsi Mistrzo­
wie pouczyli nas o  tej zasadzie. Od
ostatniej Wielkiej Katastrofy mija 6000
lat i 6000 lat od czasu, kiedy nasi Pierw­
si Mistrzowie opuścili nas po raz drugi.
Na niebie znowu pojawiają się
złowrogie znaki. Ogarnięte paniką
zwierzęta uciekają. Wybuchają wojny.
W  panice nikt nie szanuje praw, któ­
re są w  pogardzie. W  czasie gdy Bia­
li Barbarzyńcy niszczą ze względu na
swoją arogancję związek natury z czło­
wiekiem, los się wypełnia.
Ugha Mongulala wiedzą, że koniec
jest bliski. Wiedzą to i  oczekują go

z rezygnacją, ponieważ wierzą w prze­
kaz swoich Pierwszych Mistrzów.
Z  obrazem Bogów w  sercach idą na­
kreślonym przez nich śladem. Idą za
tymi, którzy są tej samej krwi i  mają
tego samego ojca.
3. ERA MROKU
(od 10 468 do 3166 roku p.n.e.)
Upadek imperium
Zaiste, Biali Barbarzyńcy są potęż­
nymi ludźmi. Rządzą niebem i Ziemią
i  są jednocześnie ptakiem, robakiem
i koniem.
Wydaje się im, że widzą światło,
jednak żyją w ciemności i są źli. A naj­
gorsze jest to, że zaprzeczają istnieniu
swojego własnego Boga i  sami ogła­
szają się Bogiem. Chcą nas przekonać,
że są władcami świata.
Jednak Bogowie są jeszcze potęż­
niejsi niż wszyscy Biali Barbarzyńcy
razem wzięci. To oni decydują, kto

ZAUŁKI NEODARWINIZMU – EWOLUCJONIZM A RELIGIA
dokończenie ze strony 54

Cechy tej kultury świadczą o jej sprzeczności z instynk­
tem samozachowawczym. Są one także sprzeczne z  ideą
doboru naturalnego. Mimo tak oczywistych procesów do­
kumentowanych przez setki raportów i  analiz Dawkins
pozwala sobie na stwierdzenie, że od XVII–XVIII wieku
mamy do czynienia ze stałym wzrostem wartości moralnych
na świecie. Twierdzi tak nie dlatego, że nie zna faktów, ale
prawdopodobnie dlatego, że jest to kluczowe dla postulo­
wanej przezeń doktryny, która jest częścią tej ekspansywnej
i samowyniszczającej się cywilizacji.
Niniejsza publikacja dowodzi, jak mniemam, niesłusz­
ności postulatów mówiących, że religia jest tworem chorej
wyobraźni, urojeń lub zawistnych kapłanów. Argumentacja
neodarwinistów nie posiada żadnych cech naukowości.
Co więcej, to właśnie teorie neodarwinistów są sprzeczne
z podstawowym założeniem ewolucjonizmu, czyli doborem
naturalnym. Jeśli uznamy religie za procesy wpisujące się
w dobór naturalny, to brak życia religijnego, głębokich do­
świadczeń religijnych, można uznać za rodzaj dysfunkcji
psychologicznej, społecznej, kulturowej i biologicznej. ;
O autorze:
Rafał Jakubowski pochodzi z Sudetów. Od połowy lat 1980. prowadzi grupy wolnościowe i ekologiczne. Do roku 2003 wydawał pismo prezentujące alternatywy wobec globalizmu Żaden. Dotychczas
w Nexusie opublikowaliśmy trzy jego artykuły: „Skomlenie o bazy”
(nr 35), „Okupacja Iraku – 2003-2009” (nr 68 i 69) i „Zaułki darwinizmu – psychologia ewolucyjna” (nr 73).

Przypisy:

1. Mircea Eliade, Sacrum, mit historia, PIW, Warszawa, 1993,
str. 129–130.

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

2. Plutarch, Traktat o Izydzie i Ozyrysie, UAM, Poznań 2003,
str. 19.
3. Można by tu wymienić bogatą literaturę z zakresu psycho­
logii, socjologii, antropologii i filozofii dokumentującą to zjawi­
sko takich autorów, jak Theodor Adorno, Erich Fromm, Gordon
Allport, Zygmunt Bauman, Frederick Perls, Gregory Bateson,
Henryk Skolimowski, Jose Ortega y Gasset, Karen Horney,
Albert Schweitzer, Herbert Marcuse, Murray Bookchin, Neil
Postman, M. Webern, Fritjof Capra, E. Schumacher i inni.
4. Geneza tej wojny posiada wątek nie tylko historyczny, ale
i  narodowowyzwoleńczy (husyckie Czechy starały się wyzwolić
spod okupacji niemieckiej). Także wiele wątków politycznych wy­
nikało z koligacji i konfliktów dynastycznych ówczesnej Europy.
Można zatem zaryzykować stwierdzenie, że podłoże religijne
było wykorzystywane do prowadzenia działań związanych z kon­
fliktami dynastycznymi.
5. Prowadzone tam działania militarne należy uznać za inspi­
rowane przez kilka państw zachodnich, w tym Niemcy i USA.
6. W tej liczbie kilkaset tysięcy ofiar będących skutkiem czy­
stek religijnych prowadzonych przez proamerykańskie szwadro­
ny śmierci.
7. Przykładem jest dzia lu, czyli praktyka tęczowego ciała
w dzogczen.
8. Interesujące są ślady tego typu wiedzy w wielu indoeuropej­
skich podaniach przekształconych z biegiem czasu w baśnie. Metodą
odsłaniania tego typu wiedzy są badania morfologii bajek i  baśni.
Z kolei przykładem tego rodzaju przeobrażeń są opowieści, które są
zbudowane na scenariuszu opowiadającym o  młodzieńcu/adepcie,
który po drodze do celu pozyskuje przyjaciół posiadających nad­
ludzkie zdolności. Co ciekawe, te zdolności są analogiczne z  nad­
naturalnymi umiejętnościami powstającymi u  adeptów medytacji
(biolokacja – siedmiomilowe buty, jasnowidzenie – zdalne widzenie,
itd). W  baśniach celem jest zdobycie skarbu lub ręki księżniczki,
a w praktyce religijnej wyzwolenie lub połączenie z absolutem.

powrót do strony tytułowej

NEXUS • 59

STREFA MROKU
z nas ma umrzeć i kiedy. Słońce, woda
i  ogień wciąż służą przede wszystkim
im, ponieważ Bogowie nie pozwalają,
aby ktoś posiadł ich tajemnice. Nasi
kapłani mówią, że prześlą wyrok, któ­
ry uwolni Białych Barbarzyńców od
brzemienia ich błędów. Spadnie długi
i ciągły deszcz i zmyje ciemność z ich
serc. Wody będą się podnosić wyżej

i wyżej i zabiorą ich niegodziwość i żą­
dzę władzy i bogactw. C
O autorze:
Karl Brugger (1941–1984) urodził się
w  Monachium, gdzie studiował dziennikarstwo. Następnie przeniósł się do Paryża, gdzie kontynuował studia. Początkowo
pracował jako niezależny dziennikarz bez

stałego zatrudnienia. W  roku 1974 został
korespondentem zagranicznym niemieckiej sieci ARD. W  roku 1976 ukazała się
jego książka Die Chronik von Akakor (Kro‑
nika Akakoru). Zginął 3 stycznia 1984 roku
podczas spaceru po plaży Ipanema w  Rio
de Janeiro z rąk nieznanego sprawcy.

Przełożył Jerzy Florczykowski

W POPRZEDNICH NUMERACH „NEXUSA”
(dokończenie spisu ze środka numeru)
Nr 49 (5/2006), cena 9,00 zł
Szkodliwe dla zdrowia wpływy pleśni domowej; Eliminacja pasożytów lampą z  węglowym łukiem elektrycznym; Astronomiczne
uwarunkowania trzęsień ziemi; Efekt Hutchisona –  wyjaśnienie;
Silnik Josefa Pappa; Zagadka metalowej biblioteki; Kontrola umysłów – nowy wspaniały świat (2); Tajemnice istnienia (20); Wywiad
z Credo Mutwą (2).
Nr 50 (6/2006), cena 9,00 zł
Od  zmowy elit do  rządów nad światem (1); Otyłość –  epidemia
nowego świata; Przed faraonami –  tajemnicza prehistoria Egiptu;
Rozważania na temat kali jugi; Teoria Ekspandującej Skali Kosmosu;
Tajemnice istnienia (21); Wywiad z Credo Mutwą (3).
Nr 51 (1/2007), cena 9,00 zł
Wschodnia metagrupa narkotykowa (1); Morska woda – bezpieczny substytut plazmy; Gaz Browna mógłby zmienić świat; Medyczne
zastosowania ozonu; Od  zmowy elit do  rządów nad światem (2);
Kod Ezechiela i  Arka Przymierza; Czy anomalne znaleziska dowodzą podróży w czasie?; Tajemnice istnienia (22); Wzięcia przez UFO
i gwiezdne dzieci.
Nr 52 (2/2007), cena 9,00 zł
Wschodnia metagrupa narkotykowa (2); Niezbędne kwasy tłuszczowe i zapobieganie rakowi; Biorezonans – nowa medycyna XXI wieku;
Przykra prawda o kosmetykach i środkach higieny osobistej; Apokalipsa odwołana –  debata na  temat globalnego ocieplenia; Jaskinia
Burrowsa; Synchronia – klucz do przeznaczenia; Tajemnice istnienia
(23); Obce istoty, anomalie czasowe i zaawansowane technologie.
Nr 53 (3/2007), cena 9,00 zł
Promowanie energii jądrowej w Europie; Związek zubożonego uranu z cukrzycą i rakiem; Korzeń mniszka lekarskiego lekiem na raka;
Regeneracja części ciał ssaków; Gazowane napoje – trucizna w przebraniu; Magia i tajemnica pierwiastków ORMUS; O obcych istotach
oraz o  naturze Ziemi i  jej dziejach; Tajemnice istnienia (24); Kod
„Tajne Omega” i „Taśma jezuitów”.
Nr 54 (4/2007), cena 9,00 zł
Sponsorowany przez państwo terror w Zachodnim Świecie; Mistyfikacje w sprawie wydarzeń z 11 września 2001 roku; Eter i pola torsyjne
dra Nikołaja A. Kozyriewa; Wielki mit o cholesterolu; Niezwykłe techniki obrazowania pól bioenergetycznych; Skryte plany gabinetu cieni
w sprawie UFO (1); Tajemnice istnienia (25); „Secretum Omega”.

E  Nr 55 (5/2007), cena 7,00 zł(PDF na CD-ROM)

Prywatna armia rządu Busha; Codex Alimentarius –  samobójstwo
Zachodniego Świata; Efekt placebo –  tryumf umysłu nad ciałem;
Mocno opóźnione echa –  tajemnicze zjawisko radiowe; Energia
seksualna a  zdrowie i  duchowość (1); Skryte plany gabinetu cieni
w sprawie UFO (2); Tajemnice istnienia (26); Dziwne spotkanie ze
skrzydlatymi humanoidami.

Vena (1); Linie czasu i  efekty zniekształceń; Sfabrykowana śmierć
Adolfa Hitlera (1); Duchowa scheda starożytnego Egiptu; Tajemnica cywilizacji Olmeków; Tajemnice istnienia (29); Czy amerykańscy
astronauci widzieli UFO?

krwi; Rozważania na  temat grawitacji; Göbekli Tepe –  najstarsza
świątynia świata; Zagadka czaszki Gwiezdnego Dziecka; Technologia
Tesli i energia piramid; Tajemnice istnienia (38); „Nie mogę jeść!”
– teatr absurdu obcych istot (1).

Nr 59 (3/2008), cena 9,00 zł
Zasiew nasion destrukcji (1); Czy większość chorób powoduje system medyczny?; Tesla o  wykrywaniu i  zwalczaniu łodzi podwodnych; Niezwykła historia uzdrowiciela Alfonsa Vena (2); Sfabrykowana śmierć Adolfa Hitlera (2); Refleksje na temat wcześniejszych
cywilizacji; Tajemnice istnienia (30); Podziemne bazy i przygotowania na przybycie planety X.

Nr 68 (6/2009), cena 10,00 zł
Okupacja Iraku 2003-2009 (1); Finansowy Nowy Porządek Świata (2); „Pandemia” świńskiej grypy – od świń czy z laboratoriów?;
Czy na Słońcu znikają plamy?; Krótka kronika nowych pandemii;
Cykle słoneczne i  słabnące ziemskie pole magnetyczne; Szambala
– Dolina Nieśmiertelnych (1); Tajemnice istnienia (39); „Nie mogę
jeść!” – teatr absurdu obcych istot (2).

Nr 60 (4/2008), cena 9,00 zł
Zasiew nasion destrukcji (2); Cudowna kuracja na malarię i  inne
choroby; Generator „Perepiteia”; Sfabrykowana śmierć Adolfa Hitlera (3); Kłopoty ze stałą kosmologiczną; Hinduska wyrocznia spisana
na palmowych liściach; Tajemnice istnienia (31); Borysek – chłopiec
indygo z Marsa.

Nr 69 (1/2010), cena 10,00 zł
Okupacja Iraku 2003-2009 (2); Dowody tożsamości – globalny trend;
Mało znane fakty o  szczepieniach przeciwko chorobie Heinego-Medina (1); Renesans silnika Clema; Zahi Hawass, Sfinks i  ukrywanie
prawdy; Szambala – Dolina Nieśmiertelnych (2); Oszołomione stado;
John F. Kennedy i sprawa UFO (1); Ostatnie proroctwo Petyra Dynowa.

Nr 61 (5/2008), cena 9,00 zł
Ultimatum Wschodu dla iluminatów Zachodu (1); Leczenie próchnicy
zębów naturalnym odżywianiem; Komórki macierzyste i ich związek
ze srebrem; Biopole – czyżby inna forma magnetyzmu?; Kontakt z Inteligencją Planującą; Proroctwa dotyczące Ziemi i Wielka Piramida (1);
Tajemnice istnienia (32); Wspomnienia i sny o obcych istotach.

Nr 70 (2/2010), cena 10,00 zł
Społeczny ruch tworzenia lokalnych walut; Świńska grypa i fałszywe
epidemie; Na ile naukowa jest naukowa medycyna?; „Nieodreagowujący” elektryczny wszechświat; Przemilczana prawda o raku (1);
Mało znane fakty o szczepieniach przeciwko chorobie Heinego-Medina (2); Podziemia Gizy; Przygniatające dowody ingerencji obcych
istot w rozwój ludzkości; John F. Kennedy i sprawa UFO (2); Wyznanie „Człowieka w Czerni”.

Nr 62 (6/2008), cena 9,00 zł
Czy wojna z  Iranem została odłożona?; Ultimatum Wschodu dla
iluminatów Zachodu (2); Czy bakterie typu gruźliczego powodują
AIDS?; Fakty i mity na temat wody alkalicznej; Proroctwa dotyczące
Ziemi i Wielka Piramida (2); Pochodzenie i symbolika kryształowych
czaszek; Tajemnice istnienia (33); Dowody na to, że po Ziemi chodzili giganci.
Nr 63 (1/2009), cena 10,00 zł
Chipy RFID –  droga do  inwigilacyjnego społeczeństwa; Zdrowotne
własności chlorku magnezu; Ukryty bliźniak Ziemi i  narodziny cywilizacji; Czerpanie energii z  ruchu fal oceanicznych; Wąż na  końcu precesji; Anastazja –  mądra wizjonerka z  syberyjskiej tajgi (1);
Tajemnica kryształowej czaszki Mitchell-Hedgesa; Tajemnice istnienia (34); Plemię Dropa i jego kamienne dyski; Były pracownik NASA
potwierdza, że istoty pozaziemskie istnieją naprawdę.
Nr 64 (2/2009), cena 10,00 zł
Śmierć amerykańskiego imperium i jego ekonomii; Nanotechnologia w żywności – nowe zagrożenie; Holistyczny sposób na raka;
Aerodynamiczny powietrzny silnik turbinowy; Niezwykłe własności
ORMUS-ów; Anastazja –  mądra wizjonerka z  syberyjskiej tajgi (2);
T.  Lobsang Rampa – prekursor New Age (1); Tajemnice istnienia (35); Żywe dinozaury w Australii.

Wyznania ekonomisty od brudnej roboty; Czy pospolity grzyb może
być przyczyną raka?; Atomowy piec wodorowy Lyne’a; Energia seksualna a zdrowie i duchowość (2); Względność Einsteina – fizyka iluzji (1); Powody ukrywania prawdy o UFO; Tajemnice istnienia (27);
Sztukmistrze starożytnych Indii.

Nr 65 (3/2009), cena 10,00 zł
Debata na temat zmian klimatu; Mity i kłamstwa na temat genetycznych modyfikacji (1); Konopie siewne – wspaniała roślina uprawna;
Przełom w sprawie wodnego ogniwa paliwowego; Czym był Sfinks?;
Tłamszenie wiedzy o harmoniczności; T. Lobsang Rampa – prekursor
New Age (2); Tajemnice istnienia (36); Spotkanie generała dywizji
Petera Horsleya z obcą istotą; Astronomowie i obserwacje UFO.

Nr 57 (1/2008), cena 9,00 zł
Plany grupy Bilderberg wobec świata – 2007; Elektroskażenie, hormony i rak; Leczenie choroby Alzheimera witaminą B12; Pionierzy
badań nad aurą; Topnienie tajemnicy Wielkiej Epoki Lodowcowej;
Względność Einsteina –  fizyka iluzji (2); Tajemnice istnienia (28);
Dalsze rewelacje „Henry’ego Deacona”.

Nr 66 (4/2009), cena 10,00 zł
Związek raka prostaty z  bakteriami; Medyczne własności grzyba
kordyceps; Mity i kłamstwa na temat genetycznych modyfikacji (2);
Komercjalizacja Efektu Searla; Nie wyjaśnione archeologiczne zagadki; Tesla kontra Einstein – eter i narodziny nowej fizyki; Oto Bóg;
Tajemnice istnienia (37); Czy w Gizie był drugi Sfinks?

Nr 58 (2/2008), cena 9,00 zł
Znaczenie jodu dla zachowania dobrego stanu zdrowia; Granat  –  owoc drzewa życia; Niezwykła historia uzdrowiciela Alfonsa

Nr 67 (5/2009), cena 10,00 zł
Finansowy Nowy Porządek Świata (1); Terapia Cudownym Suplementem Mineralnym; Niebezpieczeństwa związane z  transfuzją

60 • NEXUS

powrót do strony tytułowej

E  Nr 56 (6/2007), cena 7,00 zł(PDF na CD-ROM)

Nr 71 (3/2010), cena 10,00 zł
Climategate –  oszustwo w  sprawie globalnego ocieplenia; Manipulacje genetyczne –  inżynierska katastrofa; Przemilczana prawda
o  raku (2); Poszukiwanie eliksiru nieśmiertelności; Destrukcyjne
i transformacyjne moce piorunów; Kim jesteśmy – wizja dysku; Tajemnica dzieci o  czarnych oczach; Zdumiewające bliskie spotkanie
na wyspie Blount.
Nr 72 (4/2010), cena 10,00 zł
Wojna Nowego Świata o Nowy Porządek Świata; Program wszczepiania ludziom mikroczipów; Nieśmiertelne komórki HeLa i  wirusowe wudu; Mechanika kwantowa jako remedium na  problemy
z  energią i  zanieczyszczeniem; Leczenie wibracjami –  gdzie przeszłość styka się z przyszłością; Wizje przyszłości – człowiek z kartą
SIM; Podróż przez światłość i z powrotem; Zjawisko morskich świetlnych kręgów.
Nr 73 (5/2010), cena 10,00 zł
Amerykańskie plany Błyskawicznego Globalnego Uderzenia; Bill
Gates, szczepionki i depopulacyjny spisek; Sposób na epidemię otyłości; Uzdrawianie za pomocą elektryczności (1); Czy lustrzana materia rzeczywiście istnieje?; Najstarsze na Ziemi struktury stworzone
przez człowieka; Do nieskończoności i poza nią; Zaułki darwinizmu
– psychologia ewolucyjna; Saga Bocków – starożytna kapsuła czasu;
Niezwykłe zbiegi okoliczności.
Nr 74 (6/2010), cena 10,00 zł
Rozprzestrzenianie się globalnej naukowej dyktatury; Kwantowa
psychiatria –  gdzie nauka styka się z  duszą; Operacyjne leczenie
nowotworów zwiększa śmiertelność; Uzdrawianie za pomocą elektryczności (2); Przegląd teorii tektoniki ekspandującej Ziemi (1);
Napęd pojazdów obcych istot; Szczęściarze w  Afryce; Proroctwa
Beniamína Solariego Parraviciniego.
Nr 75 (1/2011), cena 10,00 zł
Kilka wielkich kłamstw w sprawie pieniędzy, medycyny i nauki; Homeopatia – wiodąca alternatywna medycyna Europy; Konopie – nadzieja na lepszą przyszłość; Wielkie oszustwo w sprawie cholesterolu;
Energetyczne wampiry – czy jesteś ich ofiarą?; Uzdrawianie za pomocą elektryczności (3); Przegląd teorii tektoniki ekspandującej Ziemi
(2); Zasady i formuła wielkiej gry; Wywiad z Zecharią Sitchinem.

MARZEC-KWIECIEŃ 2011

W POPRZEDNICH NUMERACH „NEXUSA”
UWAGA: Numery 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 22, 23, 24, 25, 26, 28, 29, 33, 34, 39, 43, 48, 55 i 56 są dostępne wyłącznie w postaci elektronicznej jako pliki zapisane na płycie CD-ROM
w formacie Portable Document Format (.pdf). Można je odtworzyć za pomocą programu Acrobat Reader, który jest dołączony do płyty.

E  Nr 1 (1/1998), cena 7,00 zł(PDF na CD-ROM)

Prawdziwe przygody parapsychicznego szpiega (1); Kłamstwa na temat benzyny bezołowiowej (1); Terapia Indukowanej Remisji (1); Generator „poltergeistów”; Tajemnica generatora Hendershota; Syndrom
wojny w Zatoce Perskiej; Stargate; Zagrożenia wynikające z używania
kuchenek mikrofalowych; Kryształowej czaszki przesłanie do ludzkości.

E  Nr 2 (2/1998), cena 7,00 zł(PDF na CD-ROM)

E  Nr 14 (6/2000), cena 7,00 zł(PDF na CD-ROM)

Międzynarodowy Kompleks Narkotykowy (2); Środki masowego
przekazu i ich okrucieństwa; Śmiercionośne dźwięki; Rafinowany cukier – najsłodsza trucizna; Jak kontroluję grawitację; Starożytne wojny atomowe (1); Śmieszny pieniądz; Uzdrowienia przez obce istoty.

E  Nr 15 (1/2001), cena 7,00 zł(PDF na CD-ROM)

Akta Pegasusa (1); Czy HIV rzeczywiście wywołuje AIDS?; Przyczyna
i lekarstwo na AIDS; Gorzka prawda o sztucznych słodzikach; Wsteczna
mowa; Fińscy uczeni odkrywają sztuczną grawitację; Kłamstwa na temat benzyny bezołowiowej (2); Prawdziwe przygody parapsychicznego szpiega (2); Terapia Indukowanej Remisji (2); Tajne tunele Inków.

Korporacja Narkotyki; Promienie rentgenowskie i ich związek z rakiem i chorobami serca; Tajemnica raka (1); Essiac – remedium na
raka (1); Wysokowydajny obwód zbierający Collowaya; Nowa teoria
grawitacji; Teoria rozszerzającej się Ziemi; Starożytne wojny atomowe (2); Antygrawitacja i generator efektu Searla; Fatimagate!;
Odkrycie starożytnej świątyni pod jeziorem Titicaca.

E  Nr 3 (1/1999), cena 7,00 zł(PDF na CD-ROM)

E  Nr 16 (2/2001), cena 7,00 zł(PDF na CD-ROM)

Zakazana archeologia; Akta Pegasusa (2); Pokarm dla zwierząt domowych – szokująca prawda; Syndrom potrząsanego dziecka – związek ze
szczepieniami; Jak napędzać samochód „energią punktu zerowego”?;
Kłamstwa na temat benzyny bezołowiowej (3); Terapia kolorowym
światłem i represje AMA; Autopsja obcej istoty – Roswell czy Socorro?;
Odkrycie ruin starożytnych świątyń w pobliżu wysp Bimini.

E  Nr 4 (2/1999), cena 7,00 zł(PDF na CD-ROM)

Tajne wojny narkotykowe CIA; Osteoporoza – kość niezgody; Tajemnice dzienników majora Jordana (1); Sekrety technologii Naładowanej
Bariery; Ibogaina – dar natury zwalczający nałogi; Ukryte dzieje Jezusa
i świętego Graala (1); Ukrywane dowody w sprawie dawnych mieszkańców Ameryki; Zdarzenie w Roswell; Tajemniczy kryształ (1).

E  Nr 5 (3/1999), cena 7,00 zł(PDF na CD-ROM)

Bronie manipulujące ludzką świadomością; Tajemnice dzienników
majora Jordana (2); Szczepionki – czy na pewno bezpieczne i skuteczne? (1); Genetycznie modyfikowana żywność – nieprzewidywalne ryzyko; Silnik napędzany energią stałych magnesów; Ukryte
dzieje Jezusa i świętego Graala (2); Ewolucja czy interwencja?; NOLe
i pozaziemskie jednostki biologiczne; Tajemniczy kryształ (2).

E  Nr 6 (4/1999), cena 7,00 zł(PDF na CD-ROM)

Telefony komórkowe – czas na ostrzeżenia; Rozświetlone niebo – czyżby testy supertajnych broni? (1); Adjuwanty – trucizna zawarta w szczepionkach (1); Wstęp do stosowanej energii eteru; Tajemnica raka (2);
Essiac – remedium na raka (2); Znaleziska archeologiczne Carlosa Ribeiro; Paraseti – kontakt z obcymi istotami poprzez subtelne energie.

E  Nr 17 (3/2001), cena 7,00 zł(PDF na CD-ROM)

Imperium narkotykowe spółki Bush-Cheney; Dźwięki kontra patogeny; Adjuwanty – trucizna zawarta w szczepionkach (2); Wytwarzanie
piorunów kulistych na życzenie; Tajemnica raka (3); Zabójcze fale
z  jądra galaktyki; Rozświetlone niebo – czyżby testy supertajnych
broni? (2); Mieszkańcy głębokich podziemi (1); Powrót X planety.

E  Nr 18 (4/2001), cena 7,00 zł(PDF na CD-ROM)

Związek szczepionki MMR z autyzmem coraz wyraźniejszy; Babći
– indyjskie zioło na bielactwo; GATS – w czyim interesie?; Choroba
szalonych krów – globalna katastrofa; Wilhelm Reich – odkrywca
orgonu; Zagadka tranzystora; Tajemnica raka (4); Rozszerzająca się
Ziemia – ostateczny dowód; Rozświetlone niebo – czyżby testy supertajnych broni? (3); Mieszkańcy głębokich podziemi (2).

E  Nr 19 (5/2001), cena 7,00 zł(PDF na CD-ROM)

dować własny rozpraszacz chmur?; Biały proszek złota (2); Pierścień
Dotta (1); Chybotanie Ziemi i anomalie pogodowe; Kosmiczne oszustwo – obywatele strzeżcie się.
Nr 27 (1/2003), cena 8,50 zł
Wojna o iracką ropę; Dokąd zmierza świat XXI wieku? (2); Zagrożenia ze strony konwencjonalnych terapii antyrakowych (2); Zasłona
się rozdziera – brak połowy wszechświata; Biały proszek złota (3);
Pierścień Dotta (2); Złoto San Andreas (1); Saga o Danie Burischu,
mikrobiologu ze Strefy 51.

E  Nr 28 (2/2003), cena 7,00 zł(PDF na CD-ROM)

Czwarta Rzesza (1); Czy ultrasonografia jest naprawdę bezpieczna?;
Ksylitol – czyżby nasze słodkie zbawienie? Geometria nagiej osobliwości; Darwinizm – upadająca teoria (1); Biały proszek złota (4);
Złoto San Andreas (2); Odkrycie starożytnych żelaznych struktur
w Chinach.

E  Nr 29 (3/2003), cena 7,00 zł(PDF na CD-ROM)

Niebezpieczni goście z kosmosu; Gorzka opowieść o stewii; Bakterie
– prawdziwa przyczyna raka?; Czwarta Rzesza (2); Darwinizm – upadająca teoria (2); Tajemnice zaginionej arki; Złoto San Andreas (3);
Przekaz ze środowiska Majów.
Nr 30 (4/2003), cena 8,50 zł
Ukryte oblicze terroryzmu; Wojny o energię; Neuropeptydy i emocjonalna pamięć ciała; Projekt Genesis i aparat Edisona; Uzdrawiająca moc wody; Tajemnice paramagnetyzmu; Tajemnice istnienia (1);
Pozazmysłowe postrzeganie rzeczywistości (1).
Nr 31 (5/2003), cena 8,50 zł
Zmora zubożonego uranu; Czy globalne ocieplenie może wywołać
epokę lodowcową? Mity wegetarianizmu (1); „Matryca” jest rzeczywistością; Zwykła żarówka – czyżby najzdrowsza? (1); Holokaust
gigantów; Tajemnice istnienia (2); Pozazmysłowe postrzeganie rzeczywistości (2).

Tajne wojny narkotykowe CIA (2); Banki centralne i prywatna kontrola
pieniądza (1); Szczepionki – czy na pewno bezpieczne i skuteczne? (2);
Zapper Becka – nadzieja na wyleczenie z AIDS; Abiogeneza lub efekt
Frankensteina; Ukryte dzieje Jezusa i Świętego Graala (3); Młot i wahadło (1); Bliskie spotkanie z ludźmi w czerni (1); Stwórcy skrzydeł (1).

USA finansują wojnę na Bałkanach; Napromieniowywanie żywności;
Lecznicze własności pełnospektralnego światła; Rozświetlone niebo
– czyżby testy supertajnych broni? (4); „Coś z niczego” raz jeszcze;
Badania nad wzmocnieniem mocy mózgu w byłym ZSRR (1); Gdzie,
u licha, jest ta darmowa energia?; Mieszkańcy głębokich podziemi
(3); Proroctwa patriarchów Indian Hopi.

Nr 32 (6/2003), cena 8,50 zł
Projekt Młot – reaktywacja (1); Nowa medycyna doktora Hamera;
Mity wegetarianizmu (2); Rozpraszanie smogu i wywoływanie
deszczu za pomocą technologii energii eterycznej; Zwykła żarówka
– czyżby najzdrowsza? (2); Nadejście planety X; Tajemnice istnienia (3); Rasy gigantów wciąż żyją na Wyspach Salomona.

E  Nr 7 (5/1999), cena 7,00 zł(PDF na CD-ROM)

E  Nr 20 (6/2001), cena 7,00 zł(PDF na CD-ROM)

E  Nr 33 (1/2004), cena 7,00 zł(PDF na CD-ROM)

Kontrola umysłów i Nowy Porządek Świata; Banki centralne i prywatna kontrola pieniądza (2); Zanieczyszczenia szczepionek; Technologia genu terminacyjnego; Przekaźnik energii Ziemi; Gwiezdny
ogień – złoto bogów (1); Młot i wahadło (2); Bliskie spotkanie
z ludźmi w czerni (2); Stwórcy Skrzydeł (2).

E  Nr 8 (6/1999), cena 7,00 zł(PDF na CD-ROM)

Chemiczne smugi – trucizna spadająca z nieba; Zasłona dymna nad
śmieciami; Pokarm dla skóry; Tajemnice generatora Rife’a (1); Od
pamięci wody do biologii numerycznej; Gwiezdny ogień – złoto bogów (2); Antarktyda – zaginiona Atlantyda? (1); Podróż do wiedzy
o życiu po śmierci; Stwórcy Skrzydeł (3).

E  Nr 9 (1/2000), cena 7,00 zł(PDF na CD-ROM)

Kontrola umysłów z powietrza; Budowa Wielkiej Piramidy w Gizie;
Blaski i cienie teorii HIV (1); Tajemnice generatora Rife’a (2); Transmutacja rtęci w złoto; Gwiezdny ogień – złoto bogów (3); Antarktyda
– zaginiona Atlantyda? (2); Kontakty z obcymi istotami w „Zgromadzeniu” (1); Starożytne pojazdy latające.

E  Nr 10 (2/2000), cena 7,00 zł(PDF na CD-ROM)

Sieć szpiegowska Echelon (1); Sposób na astmę; Blaski i cienie teorii
HIV (2); Ogniwo Joego – akumulator energii orgonalnej; Jednolita
Teoria Materii; W królestwie władców pierścienia (1); Noc czerwonego nieba; Kontakty z obcymi istotami w „Zgromadzeniu” (2).

E  Nr 11 (3/2000), cena 7,00 zł(PDF na CD-ROM)

Sieć szpiegowska Echelon (2); Narkotyki i polityka (1); Gaston Naessens i somatydy; Blaski i cienie teorii HIV (3); Transmutacje nuklearnych odpadów; W królestwie władców pierścienia (2); Zapowiedź
klęsk żywiołowych w latach 2000–2001; Ukryte elementy w muzyce
i dźwiękach; Tajemnice pochodzenia człowieka.
Nr 12 (4/2000), cena 7,00 zł
Narkotyki i polityka (2); Pułapki Światowej Organizacji Handlu (1);
Produkty sojowe – obietnice i zagrożenia; Elektryczny motor E.V.
Graya; Blaski i cienie psychiatrii; Niezwykłe wynalazki Tony’ego
Cuthberta; Neoastrologia; Pamięć wdrukowana.

E  Nr 13 (5/2000), cena 7,00 zł(PDF na CD-ROM)

Pułapki Światowej Organizacji Handlu (2); Międzynarodowy Kompleks Narkotykowy (1); Przyczyna choroby Alzheimera; Czy drobnoustroje są rzeczywiście przyczyną chorób?; Silnik Johna Bediniego
napędzany energią próżni; Homeopatia i bioenergoterapia; Koewolucja; Tajemnica spontanicznego zapłonu ludzi.

Tajny Złoty Pakt; Rak piersi – wykrywanie czy oszukiwanie?; Tajne
podwodne bazy USA; Mało znane eksperymenty z modelami życia;
Zunifikowana teoria fizyki z XIX wieku; Badania nad wzmocnieniem
mocy mózgu w byłym ZSRR (2); Starożytna cywilizacja w środkowej
Azji; Rozświetlone niebo – czyżby testy supertajnych broni? (5); Macedonia – czyżby powtórka z Kosowa? Giganci.
Nr 21 (1/2002), cena 8,50 zł
Wall Street, CIA i globalny handel narkotykami; Chemiczne smugi
– czyżby tajna kontrola klimatu? Leczenie spójnym światłem (1);
Samoczynny silnik Tesli; Badania nad wzmocnieniem mocy mózgu
w byłym ZSRR (3); Wojna z terrorem – agenda państwa policyjnego;
Tao wojownika (1); Kryształowe słońce.

E  Nr 22 (2/2002), cena 7,00 zł(PDF na CD-ROM)

Kulisy wojny z terroryzmem; Projekt Młot (1); Leczenie spójnym
światłem (2); Teslowska obronna „telesiła” przeciwko atakowi z powietrza; Zamiana wody w substytut benzyny; Elektroniczna kontrola
umysłów (1); Tao wojownika (2); Spisek Stargate.

E  Nr 23 (3/2002), cena 7,00 zł(PDF na CD-ROM)

Mikoplazma i choroby neurologiczne; Projekt Młot (2); Prawda
o hormonach i sercu; Wysokowydajny implozyjny układ paliwowy;
Elektroniczna kontrola umysłów (2); Tao wojownika (3); Wrota do
Atlantydy; Kamień chintamani i miasto ośmiu nieśmiertelnych; Poszukiwanie sekretów Szambali przez Mikołaja Roericha.

E  Nr 24 (4/2002), cena 7,00 zł

(PDF na CD-ROM)
Promis; Uzdrowisko w butelce; Skarb Inków – Pau d’arco; Supermikroskopy i tajniki morfogenezy; Zdrowotne działanie orzechów
kokosowych (1); Paliwo z „palnej wody”; Archeologiczny kamuflaż;
Tao wojownika (4); Afrykański awatara i tajemnica fatimska; Odkrycie zatopionego miasta sprzed 9500 lat u wybrzeży Indii.

Krótka historia konfliktu arabsko-izraelskiego (1); Praktyki przemysłu produkującego pokarm dla zwierząt; Noni – tropikalny lek na
liczne choroby; Ponowne odkrycie matematyki wedyjskiej; Sekrety
miedzianego zwoju z Qumran; Projekt Młot – reaktywacja (2); Co
NASA ukrywa przed nami?; Tajemnice istnienia (4); Proroctwa Wed
dotyczące okresu kali juga.

E  Nr 34 (2/2004), cena 7,00 zł(PDF na CD-ROM)

Terapia enzymowa (1); Krótka historia konfliktu arabsko-izraelskiego (2); Oczyszczacz energii Lee Crocka; Różdżki Horusa; Wirusy
umysłu; Albert Einstein – plagiator; Tajemnice istnienia (5); Nie ma
chorób nieuleczalnych; Poszukiwania Świętego Graala.
Nr 35 (3/2004), cena 9,00 zł
Czaszka i piszczele – tajna amerykańska elita; Kontrola informacji;
Terapia enzymowa (2); Technologia magnetycznych równoległych
ścieżek; Skomlenie o bazy; Tłamszone odkrycia w fizyce (1); Antygrawitacja – Święty Graal XXI wieku; Tajemnice istnienia (6).
Nr 36 (4/2004), cena 9,00 zł
Rządy korporacji i społeczne protesty; Napastowanie młodych kobiet
przez medycynę; Schizofrenia – hipoteza adrenochromowa; Terapia
enzymowa (3); Superświatło – „jedno źródło, jedna siła”; Tłamszone
odkrycia w fizyce (2); Projekcja astralna – droga do poznania; Tajemnice istnienia (7); Opowieść o podróżniku w czasie, Johnie Titorze.
Nr 37 (5/2004), cena 9,00 zł
Wielka ropa a wojny z narkotykami i terroryzmem; Prawo zwyczajowe kontra program globalizmu; Na ile naukowe są konwencjonalne
terapie antyrakowe?; Zadziwiający magnetyczny silnik Kohei Minato;
Śmiertelnie niebezpieczne oszustwo w sprawie cukrzycy; Elektryczny
wszechświat; Sekretne nauki starożytnych; Tajemnice istnienia (8).

„Wojna z terroryzmem” okiem wtajemniczonego; Przedkolumbijskie
wojaże Chińczyków; Marihuana – przekleństwo czy dobrodziejstwo?
Zdrowotne działanie orzechów kokosowych (2); Generatory darmowej energii Hansa Colera; Biały proszek złota (1); Tłumienie i filtrowanie nowych idei w nauce; Kreacja poprzez interwencję z zewnątrz.

Nr 38 (6/2004), cena 9,00 zł
Szczyt naftowy – konferencja w Berlinie; Śmierć z winy medycyny (1); Zagrożenia ze strony alergenów zawartych w soi; Wprowadzenie do Ogólnej Teorii Skal; Zagadka pochodzenia ropy naftowej;
Pierwotna percepcja – Efekt Backstera; Nie wyjaśnione tajemnice
naszego satelity (1); Tajemnice istnienia (9); Demaskator tajemnic
rządowych C.B. Scott Jones mówi o tajemnicy w sprawie UFO.

E  Nr 26 (6/2002), cena 7,00 zł

E  Nr 39 (1/2005), cena 7,00 zł(PDF na CD-ROM)

E  Nr 25 (5/2002), cena 7,00 zł(PDF na CD-ROM)

(PDF na CD-ROM)
Prawda o bankach; Dokąd zmierza świat XXI wieku? (1); Iluzje statystyk dotyczących HIV i AIDS; Zagrożenia ze strony konwencjonalnych
terapii antyrakowych (1); Żegnajcie smugi chemiczne, czyli jak zbu-

powrót do strony tytułowej

Globalna zmowa pazernych; Kiedy upadnie system?; Leczenie raka
jonami krzemu; Technologia bliźniaczego silnika elektrycznego;
Śmierć z winy medycyny (2); Listy z głębi Ziemi; Nie wyjaśnione

tajemnice naszego satelity (2); Tajemnice istnienia (10); Tajemnicze
wieże w Chinach i Tybecie.
Nr 40 (2/2005), cena 9,00 zł
Główne trendy globalizacji; Oswojony smog – przyjazny telefon komórkowy; Śmierć z winy medycyny (3); Absurdy fluoryzacji wody;
Entomolog odkrywa antygrawitację (1); Tajemnice istnienia (11);
Czas przemian; Ujawnienie australijskich informacji na temat UFO.
Nr 41 (3/2005), cena 9,00 zł
Książęta rozboju; Partia szachów z bin Ladenem; Ukrywana prawda
o  szkodliwości szczepionek (1); Samochód Nikoli Tesli napędzany
energią eteru; Starożytne miasto pod piaskami Gizy; Czy ewolucjonizm jest nauką?; Entomolog odkrywa antygrawitację (2); Tajemnice
istnienia (12).
Nr 42 (4/2005), cena 9,00 zł
Zakusy na Iran; Groźba upadku amerykańskiego dolara; Kuracja
organicznym krzemem i prześladowanie jej twórcy (1); Ukrywana
prawda o szkodliwości szczepionek (2); Bronie do zdalnej manipulacji mózgu; Jak to jest z tą darmową energią?; Entomolog odkrywa
antygrawitację (3); Tajemnice istnienia (13).

E  Nr 43 (5/2005), cena 7,00 zł(PDF na CD-ROM)

Na farmie – nanotechnologia w łańcuchu pokarmowym (1); Projekt
Gilgamesz; Leki i chemikalia prosto z kranu; Kuracja organicznym
krzemem i prześladowanie jej twórcy (2); Rewolucyjna świeca zapłonowa „Ognisty sztorm”; Krwawe dzieje buddyzmu; Odwieczna
zagadka Atlantydy; Sześć wielkich zagadek starożytności; Tajemnice
istnienia (14); Kalendarz Majów o podstawie 13 – teoria.
Nr 44 (6/2005), cena 9,00 zł
Plany Grupy Bilderberg wobec świata; Związek choroby Alzheimera
z aluminium; Związek chorób serca i raka z nanobakteriami; Elektryczne Słońce i mit nuklearnego pieca; Leczenie raka jonami krzemu; Na farmie (2); Czy dźwięki tworzą piktogramy w zbożu?; Tajna
wojna Wielkiej Brytanii w Antarktyce (1); Tajemnice istnienia (15).
Nr 45 (1/2006), cena 9,00 zł
Związek Wielkiej Brytanii z globlnym terroryzmem; Bractwo muzułmańskie, naziści i Al-Qaida; Szkodliwość szczepień zwierząt domowych; Błędne pojęcia o „statycznej elektryczności”; Szczepienia
i dynamika krytycznych dni; Brakujące komory Wielkiej Piramidy;
Tajna wojna Wielkiej Brytanii w Antarktyce (2); Tajemnice istnienia
(16); Piktogramy w zbożu z roku 2005.

Nr 46 (2/2006), cena 9,00 zł
Ptasia grypa czy kura znosząca złote jaja?; Astma – ignorancja czy zamierzony efekt? Chroniczny szkorbut a choroba serca; Tak, Ziemia się
rozszerza; Reinkarnacja i natura czasu; Tajna wojna Wielkiej Brytanii
w Antarktyce (3); Tajemnice istnienia (17); Proroctwa Mitara Tarabicza.
Nr 47 (3/2006), cena 9,00 zł
Zagrożenia ze strony szczepionek i partykularne interesy; Próchnica zębów – współczesna plaga; Nadprzyrodzony świat Grahama
Hancocka; Wirowy generator ciepła; Scheda po Marii Magdalenie;
Zaskakujący dowód naukowy na istnienie Atlantydy; Globalna kosmogeneza; Tajemnice istnienia (18).

E

  Nr 48 (4/2006), cena 7,00 zł(PDF na CD-ROM)
Al-Qaida, amerykańscy nafciarze i  Środkowa Azja; Wolne rodniki
a jedność organizmu; Ptasia grypa czy mikoplazmiczna pandemia?;
Kymatyka – nauka przyszłości?; Bóle wywoływane przez trzęsienia
ziemi; Kontrola umysłów –  nowy wspaniały świat (1); Tajemnice
istnienia (19); Wywiad z Credo Mutwą (1).

dokończenie spisu na stronie 60

UWAGA
Agencja Nolpress informuje wszystkich Czytelników korzystających z prowadzonej przez nas sprzedaży wysyłkowej, że do łącznej ceny zamawianych książek i/lub czasopism doliczamy w przypadku
przesyłki za zaliczeniem pocztowym 10 złotych tytułem kosztów pobrania pieniędzy bez względu na
ilość zamawianych książek i/lub czasopism.
Osoby zamawiające książki i/lub wcześniejsze numery Nexusa mogą uniknąć tej dodatkowej opłaty wnosząc przedpłatę na zamawiane pozycje za pomocą załączonego poniżej przekazu (tytuły zamawianych książek lub numerów Nexusa należy wpisać w rubryce „TYTUŁEM”).
Pieniądze na nasze konto (Agencja Nolpress s.c., ul. Orzechowa 50, 15-822 Białystok, nr rachunku:
49 1240 5211 1111 0000 4928 8128) można wpłacać również przez Internet, podając, za jaką książkę i/lub numer Nexusa jest dana wpłata.
Za pomocą zamieszczonego poniżej przekazu można opłacić również prenumeratę na następne
cztery numery Nexusa, które ukażą się jeszcze w tym roku (nr 77, 78, 79 i 80), wpłacając 40 zł.

powrót do strony tytułowej