„Etnografia Polska", t. X L I V : 2000, z.

1-2
P L ISSN 0071-1861

JAROSŁAW KOLCZYŃSKI
Warszawa

O F I A R A Z CZŁOWIEKA. WSPOMNIENIE TRZECH W Y D A R Z E Ń
Z K O Ń C A X I X I POCZĄTKÓW X X W I E K U
W P O D G Ó R S K I C H WSIACH W POLSCE

Ruchliwa szosa Nowy Sącz - Krynica biegnie śladem starego traktu wiodą­
cego na drugą stronę Karpat. Drogi odchodzące w bok od tej szosy doprowa­
dzają do malowniczych wiosek rozciągających się w dolinach. Przed wojną wsie
leżące po wschodniej stronie traktu zamieszkiwali Łemkowie, po zachodniej
stronie Polacy (Lachy Sądeckie), ale wiele wsi miało mieszany etnicznie charak­
ter. Jeszcze kilkanaście lat temu te małe podgórskie wioski były dość ubogie
i tylko w ograniczonym zakresie korzystały z nowoczesnej cywilizacji. Urzekały
stanem zachowania starego pejzażu kulturowego wsi - drewnianymi chałupami
i przydrożnymi kapliczkami. Za widocznymi formami trwania starej kultury
kryła się również fascynująco dobra pamięć „odwiecznego" świata ludowej
wyobraźni. W jednej z tych podgórskich dolin natrafiłem w połowie lat osiem­
dziesiątych na uderzająco archaiczny obraz zapisany w zbiorowej pamięci
wioskowych społeczności. Wspomnienie mrocznych wydarzeń z wcale nieodleg­
łej przeszłości. Pierwsze z nich rozegrało się przed około stu laty, drugie i trzecie
w latach I wojny światowej. Były to trzy wypadki rytualnego mordu: pogrzeba­
nia żywego człowieka w czasie szalejącej zarazy. Pierwszą ofiarą był bajduk,
wędrowny i ułomny żebrak, drugą niemowlę, trzecią stara żebraczka. Gdy
zjawiłem się w tym miejscu ponownie, w 1997 г., owo szokujące wspomnienie
wciąż tkwiło głęboko w wyobraźni mieszkańców wsi. W dramatycznych wyda­
rzeniach, z coraz szybciej przecież oddalającej się przeszłości, nieźle orientowali
się również młodzi, kilkunastoletni ludzie. W utrzymaniu zbiorowej pamięci
nie przeszkodziły, jak się okazuje, zmiany cywilizacyjne w otaczającym świecie.
Czy moc trwania tego mrocznego wspomnienia można odczytywać jako argu­
ment na jego autentyczność? Na szczęście etnolog nie jest sędzią śledczym,
nie rozstrzyga o realności różnych wydarzeń, a bada tylko światy wyobraźni
(symbole, mity) i stany świadomości (przekonania, postawy) .
1

1

Choć wielu mieszkańców tych wsi mówi o makabrycznych wydarzeniach sprzed lat cał­
kowicie otwarcie i bez skrępowania, nawet do kamery tv, traktując je jako wspomnienie z nieod­
wracalnej już przeszłości, to inni czują się jednak zakłopotam, nie ufają zbiorowej pamięci lub ją

niekiedy uszczegółowiają znane już fakty. Lublin. Dzisiejsze badania terenowe tylko wyjątkowo wnoszą coś nowego. „zabobonne" czyny. Ci. ale w tekście napisanym do czasopisma specjalistycznego i stanowiącym rodzaj raportu ze znaleziska etno­ graficznego. 1873. a przede wszystkim pozwalają ocenić stan zachowania starej mitologii. Rozumiem niechęć do upubliczniania tego niezwykłego wspomnienia lokalnej społeczności .174 JAROSŁAW KOLCZYŃSKI Wszystkie trzy wypadki ofiary z człowieka były wyrazem rozpaczliwego. zachowała się ona całkiem nieźle. tu jednak nie ma potrzeby mnożenia przykładów i rzecz ujmuję w skrócie. Udzieli 1890 i 1896). „hiszpanki" w r. Szczęśliwie mamy do dyspozycji dość bogate źródła etnograficzne dotyczące mitologii zarazy zebrane w X I X wieku i latach międzywojennych.nieznanym teraz w Europie . choćby przy Cudowodrzucają. To rzadkie znalezisko etnograficzne miałem już okazję przedstawić na II Międzynarodowej Sesji „Duchowość narodów Europy Środkowo-Wschodniej: Eros i Thanatos. że nie ma przed nią ucieczki. którzy szukali schronienia w górach i jaskiniach zwykle też ginęli. W począt­ kach X X wieku zjawiły się epidemie szkarlatyny i czerwonki (Dybiec 1979. nie mogę . który urósł do rozmiarów paniki. tyfusu w roku 1888. Właśnie w skali lokalnej najlepiej widać uzasadnione powody niewygasającego lęku przed wybuchem zarazy.i nie chcę . Lęk przed zarazą wydaje się jednym z istotniejszych elementów kształtujących wyobraźnię człowieka od tysiącleci. iż przedstawione przeze mnie informacje łatwo można zweryfikować. Są to wsie: Czaczów i Barnowiec. W chwili jej wybuchu człowiek do­ stawał się w pułapkę. 1848-1855. Nawet ludzie zamknięci w kościele. Zaraza to totalna katastrofa. Wciąż niezła w tych wsiach potoczna znajomość mrocznego wspomnienia z czasów zarazy sprawia również. a najpewniej „od zawsze". raptem sprzed czterech-pięciu pokoleń. Niektóre epidemie doty­ kały całego kontynentu. Mitologia zarazy jest uderzająco podobna w różnych kulturach i epokach. wątpią czy ich „ojcowie". w tym bardzo ciekawe dla rejonu sądeckiego (zwłaszcza materiały S.tym bardziej. zabijając nawet ludność całych osad. W tekście wykorzystuję wyniki własnych poszukiwań terenowych oraz materiały zebrane w terenie przez studentów Katedry Etnologii i Antropologii Kulturowej UW. w latach 1831. nie dającego się już opanować lęku. Człowiek w czasach przednowoczesnych żył w . Ten niezmienny lęk odbija się w równie trwałych wzorcach wierzeniowych. aż trzykrotnie. . 1855. iż nie daje się go sprawdzić (acz zawsze istnieje możliwość przeprowadzenia badań archeologicznych). 273-274). Lokalnie różne epidemie nadciągały kilkakrotnie w czasie życia jednego pokolenia i bywały nader gwałtowne. Nieodmiennie na pierwszy plan wybija się poczucie. W mediach elektronicznych lub prasie popularnej można bez szkody przemilczeć nazwy tych wsi. 1". uczestniczących w latach 1986-1987 w prowadzonych przez mnie zajęciach grupy laboratoryjnej „Pomniki kul­ towe w kulturze ludowej". cz. zorganizowanej przez Fundację „Muzyka Kresów". ale o wiele częściej wybuchały tylko lokalnie. kwiecień 1993 roku. mogli zdecydować się na tak okrutne i jawnie niechrześcijańskie.ustawicz­ nym zagrożeniu epidemiami najróżniejszych chorób. Wypada mi zatrzymać się na chwilę przy tej ocalałej we wsiach sądeckich archaicznej wizji zarazy.ich utajniać. koło Nowego Sącza. Na interesującym mnie terenie tylko w X I X wieku wystąpiło co najmniej kilka groźnych epidemii: cholery. wciąż uchwytne są jej węzłowe motywy i jeszcze teraz można z grubsza zarysować jej kontury. s. Jak się okazuje.

Przed zarazą woda miała smakować lepiej. Stawało się na powrót częścią świata zewnętrznego. jaki budziła. można więc uchwycić skalę jednej z epidemii . miała panować niezwykła cisza. czerwoną łunę lub znak krzyża. germańska Hel . śmierci i czarów. 78-83). w wykopanym naprędce dole.. wydaną we władanie zmarłym i demo­ nom. czerwieniące się niebo. złowrogiej postaci. również zakapturzonej. z jaką zetknęli się mieszkańcy Pogórza Sądeckiego. Zapowiedzią nadchodzącej zarazy były kłębią­ ce się chmury. nie czuli się bezpieczni. indyjska Durga. Ogrodzone jest solidnym płotem i oznaczone krzyżem z pasyjką. które nadciągało za nią. gdy ustała zaraza. przestrzenią nieoswojoną rytualnie przez człowieka. miała np. zwierzęta nie chciały jeść. . zamaskowanej.zwierzęcych. Obalała wszelki ład. o kształtach ludzko . którą była np. ciemności. nie zasiewano jej jednak i w ogóle nie poruszano ziemi. która byłą sceną pierwszego z rytualnych mordów pole chole­ ryczne rozciąga się tuż przy drodze. kilkuarowe pole. wiatr. rogi). Zaraza przypominała mityczny stan chaosu. lunarnej Wielkiej Bogini w wierzeniach indoeuropejskich. Zarazę poprzedzał nieurodzaj lub przeciwnie .czasem co kilka lat . woda smakowała znakomicie. bogatych i biednych. Zbio­ rową mogiłę. obracał w chaos. zwłaszcza irańskich i greckich. Sama substancja zarazy opisywana była przez moich rozmówców jako obłok mgły poruszający się 2 2 Sylwetkę odwiecznej trójpostaciowej. perska Drauga. Istotną rolę w mitologii zarazy grały znaki ją zapowiadające. We wsi.Zmarli w czasie za­ razy chowani byli w polu. Nadchodzić miała do wsi drogą. To jest spore. udanie rysuje M . s. Bogini (czy demon) zarazy tylko zapowiadała katastrofę. Takie pole było znów niepłodne. cisza. zaorywano. dobrych i złych. ptaki nie chciały latać i kładły dzioby na ziemi.niespodziewana obfitość plonów. grecka Hekate. hetycka Kamrusepa. spowitej w chusty lub w obszernej baranicy i młodej dziewczyny. cechy krowie lub świńskie (racice. wyprzedzała „morowe powietrze". w białych szatach. a dokładniej jej trzeciej. Przed ostatnią zarazą. kły. Zaraza zwykle była personifikowana. czyli wybuchem reaktora w Czarnobylu. Była koszmarem na tyle często się urzeczywistniającym . Niepokojącym znakiem były narodziny bliźniaków. bo zaraza tak jak Szatan mami. Wy­ stępowała pod dwiema postaciami: szkaradnej staruchy.że wyobraźnia wciąż była w stanie gotowości. W tych obrazach wciąż bez wahania rozpoznajemy echo pradawnego wyobrażenia bogini płodności. ale ludzie odczuwali nagłe duszności. Składankowa (1981. Ta niewątpliwie najlepsza definicja zarazy w świecie archaicznym wciąż łatwo daje się odczytać w zbiorowej wyobraźni mieszkańców okołosądeckich wsi. pod jej dotknięciem kruchy świat urządzony przez człowieka walił się w gruzy.. Zaraza dotykała i skazywała na śmierć starców i dzieci. Widywano ją także jako istotę potworną. anonimowo. Ich różno­ rodność to również dowód na paraliżujący lęk. na skraju wsi.OFIARA Z CZŁOWIEKA 175 nym Obrazie. stawiano tylko krzyż lub kapliczkę.co najmniej kilkadziesiąt zmarłych osób w jednej tylko niewielkiej wiosce. Zbliżającą się zarazę można było odgad­ nąć z zachowania się zwierząt: w dziwny sposób wyły psy. ryczało bydło. Często na niebie widziano słup ognisty.

Na drzwiach domów. święta orka. powtarzających akt założycielski . Te głębinowe źródła zachowań rytualnych chłopów zwracały uwagę już od dawna (zob. Wyraźnym archaizmem tchnie również motyw bliźniaczości. Duże nadzieje w pierwszej chwili. zawijano w szmatę ludzkie fekalia i noszono je na piersiach jak amulet. Najskuteczniejsze miały być jednak praktyki zbiorowe. s. wytyczającego granice Rzymu przez wyoranie bruzdy pługiem prowadzonym przez dwa woły. brudna.W chwili. korzystano z zaklęć w „czarodziejskich" księgach. ukazuje rytualną rolę głęboko wyoranej bruzdy. Widzimy ludzi. jeszcze sięgających epoki neolitu.znaleziono jej ślady wokół kurhanów i osad. śmierć Remusa w wyniku przekroczenia bruzdy = granicy (np. W zachowaniach tych można odgadywać echo rytuałów o wzorcu kosmogonicznym. rodzących się na obrzeżach oficjalnej wiary. Żywoty równoległe. baca. Archeologia na wielu przykładach. jedzono sarnie bobki. zimne kłębiące się powietrze. Znów warto podkreślić uderzający archaizm tego wciąż żyjącego w pamięci kulturowej motywu. był corocznie powtarzany podczas Terminaliów i jego kosmogoniczna symbolika jest oczy­ wista (zob. gdy decydo­ wano się na ten akt. iż czasem malowano krwią całe drzwi. Czasem fala zarazy tworzyła półkola. szara. np. przede wszystkim jagniąt. 3 3 W istocie natrafiamy tu na znaczące połączenie dwu nader archaicznych motywów: wyorania „magiczego koła" i bliźniaczości. że rytualni oracze mieli być całkowicie nadzy. gdy rytuał ten wykonywano z użyciem zwierząt (wołów) bliźniaków. czy też morowe powietrze szło jak tęcza. Wybuch zarazy jest dla nich aktem zemsty bóstwa. pito naftę. chlewów kreślono krwią jagnięcą znaki krzyża lub koła. otaczającej chronione miejsce . Wreszcie. zakrywano się płótnem przed świecącym słońcem (wtedy zaraza „nie dotknie" człowieka). Dokładniejsze analizy mogą rozjaśnić zaplecze kulturowe tego wzorca zachowanego w wierzeniach ludowych. a prowadzili je również bliźniaczy bracia lub (to wariant rzadszy) bliźniacze siostry. odnaj­ dujemy w nich bowiem motywy o różnorodnym pochodzeniu: pierwiastki starożytnych wierzeń i późniejszych postaw magicznych. 301). ale przede wszystkim oborywano wieś dookoła. Cygan. Nad drzwiami chałup wieszano łby zajęcy. Biegeleisen 1929. zużywano więc litry krwi zabitych w tym celu zwierząt. wilków. Można usły­ szeć. Tak więc. np.żebrak. który kobiety utkały w jedną noc. Zarazę mógł też wnieść ze sobą do wsi każdy demoniczny „obcy" . tu przypomnę tylko najwyrazistsze skojrzenie: bliźniaków Remusa i Romulusa. Eliade 1994. . Często wspomina się. gdy zawiodły wszelkie metody. palono na granicznych miedzach ogniska. społeczność lokalna zrzucała z siebie cały bagaż kultu­ rowy chrześcijaństwa. mgła rzadsza niż cienkie firaneczki. 7).in. Czarnowski 1956. którzy powracają wprost do wyobrażeń i rytuałów sprzed tysiącleci. w czasie zarazy m. gdy dopiero nadchodziła zaraza. 75-76). ów rytuał założycielski. s. Najkorzystniej było. ostatnią szansą ratunku było złożenie ofiary z człowieka. s. 227. Przed zarazą nie można było uciec . Rozmaitych magicznych spo­ sobów było wiele i niejeden z nich wart jest bliższego zainteresowania. obór. chmura kłębiąca się. Otaczano wieś nicią z ręcznika. Romulus. saren. Plutarch. półkiężyce nad ziemią.176 JAROSŁAW KOLCZYŃSKI jak chmury.próbowano się jednak ratować. akt założycielski Romulusa. wiązano z rytuałami mającymi za zadanie umocnienie granic wsi. w samym środku szalejącej zarazy.

przy drodze. Rytualny mord na człowieku ma w badanych wsiach kilka wersji i wska­ zuje się różne miejsca tragedii: Pole choleryczne: Tam na dole. Zakopano żywe małe dziecko. W środku wsi. Sebastiana zakopane jest dziecko z matką. Sprosili go. Jak zaraza była to wróżka powiedziała. dziadówkę. opili go. Do ut des.OFIARA Z CZŁOWIEKA 177 I wtedy za ich czynem kryje się archaiczna idea. pod tą kapliczką. wnet zaczęli sypać ziemię na niego. że bóstwo można przebłagać krwawą ofiarą. wymienić z nim dary. jak dzieci odprawiały majowe przy tej kapliczce. gdzie orne pole. 126). życie za życie (Leuuw 1997. dali mu się najeść i tak. wyrocznia) określą jako podejrzanego lub choćby tylko symbolicznie winnego. ułomny taki. proste i . Ale w grę wchodzi też inne.chciałoby się powiedzieć . s. Długo potem jeszcze ziemia unosiła się w tym miejscu. W sąsiedniej wsi. Jean Delumeau. 314 i 318) . to ciążył ludziom. jęczał strasznie. kolo drogi. jak zaradzić nie­ szczęściu. którego matka zmarła na zarazę. by się odwróciło jak była zaraza. tam nie orzą pod kapliczką. przez dar życia ludzkiego ukazać swoją uległość (Leach 1989. około 100-120 lat temu. s. równie archaiczne wyobrażenie. Na granicy dwu wsi: Mówili. którą trzeba przywrócić eliminując człowieka. Wszystkie dzieci stamtąd pouciekały. on taki niemowa byl. Znaleźli we wsi takiego ułomnego. przywiedli go do dołu wykopanego naprzeciwko dzisiejszej szkoły.X V I I I ) . dali mu jeść.racjonalne (wszak rzeczywiście epidemię zwykle inicjuje już zarażony człowiek albo zwierzę). To zaburzenie równowagi w świecie. Tam zakopali żywego człowieka. przy drodze: Radzili ludzie ze wsi długo. żywą dryli do ziemi. Pod kamienną kapliczką na szczycie wzniesienia odgraniczającego jedną wieś od drugiej: Pod kapliczką św. bo jasne. Takie wyjaśnienie było zawsze ogromnie pociągające. s. to zaraza ustanie. zaprowadzili go nad grób. Kobietę. to słyszały ze środka płacz tego dziecka. niemowa taki. Wybuch zarazy to akt zemsty ze strony istoty poddanej władzy demonów (obcego. który badał zbiorowe zachowania w czasie epidemii w szerokim zasięgu Europy łacińskiej i w perspektywie wielu wieków ( X I I I . lamentował. pisze bez wahania: „Pierwszy i najbardziej naturalny odruch stanowiło oskarżenie innego człowieka" (Delumeau 1986. może baca to był. niedaleko krzyża: Gdzieś pod krzyżem jest zakopany człowiek. Miało się to wydarzyć w czasie epidemii cholery.upiora). czarownika. .czy może raczej ukorzyć się przed nim. 85). Ładowali jednak chłopy ziemię. zmarłego . Zakopali go żywego. wtedy zaginie cholera. bajdok. Jeszcze dwa lata temu. Wrzucili chłopa do dołu. dali mu jeść i wyrzucili go i zakopali. żeby ułomnego człowieka po­ chować żywcem. żeby nikt nie wiedział wyprowadzili ze wsi i wrzucili do dołu na granicy [wsi]. którego różne znaki (sam wygląd. i zaraza dopiero ustała. że trzeba dopiero żywego człowieka zagrzebać. żeby zakopać żywego człowieka. Doradzał znachor. zachowanie lub np. dziadówki. widocznie kaleka żył jeszcze'. ułomny. żeby zaraza odeszła i wzięli takiego bejdoka. zwł. kaleka żywcem się dusil. kulał na obie nogi. a ten rozedrzyl się w niebogłosy. Chłopcy ze wsi złapali go. Człowiek wędrowny widząc sposób odwrócenia klęski polecił uczynić ofiarę ze starej kobiety.

a zatem nikt inny jak czarownik. Postaciują sobą moc czarów. Sama ofiara nie może potem. którzy rozpętali zarazę: Było dwudziestu chłopa. na gra­ nicy dwu wsi. którymi władają świadomie lub nieświadomie jako narzędzia w rękach demo­ nów. Bajduk i dziadówka to jeden typ ofiary. czyli żebrak. lub obok niego. jak również nikt nie może potem łączyć mordu z jedną osobą. Co jest uderzające? Sam akt rytualnego mordu jest aktem zbiorowym. pozbawieni znaczenia lub zajmujący najniższą pozycję w hie­ rarchii społecznej. Ale z jaką brutalną dosłownością kreśli mechanizm wspólnego. solidarnego działania! Ofiarę trzeba było najpierw wytypować. charyzmatycznego kata. np.) złożono aż dwie ofiary: 2) Żywe niemowlę zakopano razem ze zmarłą w połogu matką pod kapliczką na wzgórzu nad wsią. Odpowiedzialność spada na wszystkich. Zwłaszcza postać żebraka jest ciekawa. Dziad . To tylko uogólniony obraz aktu ofiarnego. Społeczność nie przyjmuje do wspólnoty żywych nowego człowieka.ułomnego żebraka. występuje tu aż w dwu rolach: doradcy rytualnych katów i ofiary. a przecież zmarli nader łatwo zamieniali się w demony. na środku wsi. Charak- . spito wódką i wrzu­ cono do wykopanego uprzednio dołu. widząc w niej albo źródło zarazy. Zatem już w języku żebracy porównywani są ze zmar­ łymi. umawiali się tak. albo najlepszy dar dla bogów czy demonów.zakopanie żywcem w ziemi. Zatrzymam się przy symbolicznych sensach obu przedmiotów ofiary. protoplasta. Ten typ ofiary ma w etnologii swoją nazwę: ofiara pierwocinowa. W czasie I wojny światowej (epidemia czerwonki w 1916 r. co prawda nie jest opis konkretnego wydarzenia tylko okruch luźnych wspomnień o sposobach „odwrócenia" zarazy. by jeden z nich nie wiedział i niespodziewanie żywego go zakopywali. Ofiara jest również solidarnie wybrana i akceptowana. Często odpowiedzialność za jej wytypowanie prze­ rzucana była na osobę z zewnątrz. Potencjalnie zawsze mogli być źródłem zarazy. po śmierci. Nakarmiono go. Metoda złożenia ofiary jest we wszystkich trzech wypadkach taka sama . nie ma kapłana-ofiarnika. żebracy są wyłączeni z grupy i tym samym pozostają w opo­ zycji do niej. Wyzuci z do­ czesnych dóbr. kulejącego i zapewne bełkoczącego.178 JAROSŁAW KOLCZYŃSKI Rysują się zatem co najmniej trzy wydarzenia: 1) W czasie epidemii cholery (ostatnia ćwierć X I X wieku. To był człowiek wędrowny.. Wyłączeni ze wspólnoty (żywych) umierają za życia. spoza lokalnej społeczności. więc ucho­ dzącego za opętanego przez demony. Dziad to pierwotnie przodek. Cała społeczność zgodnie obraca się przeciwko ofierze. które krążyły po wsiach z ust do ust. mścić się na jednym konkretnym człowieku. 3) Starą żebraczkę zagrzebano żywcem obok krzyża przydrożnego. baca. To.. wróżka. dziadami nazywano zmarłych. Bierze w nim udział anonimowy tłum. Ten grób jest prawdopodobnie na polu cholerycznym przy drodze. datę najstraszniejszej wtedy epidemii) zakopano żywcem hajduka . można brać pod uwagę rok 1873.już samo słowo używane potocznie na określenie żebraka należy do języka mitu i rytuału. Niemowlę to drugi typ ofiary.

nie dbają 0 swój wygląd. Obarczano ich odpowiedzialnością za różne nieszczęścia. s. nagle znikąd się pojawiają i do nikąd odchodzą. innym razem groźnym czarownikiem. Za wręczony im datek modlą się za zmarłych i tego od nich oczekujemy. że wszystkie drogi prowadzą. do najdalszych sanktuariów. Najbardziej trwałe okazuje się skojarzenie żebraka ze zmarłymi. która może być obrócona na użytek bądź na szkodę społecz­ ności.OFIARA Z CZŁOWIEKA 179 terystyczny jest ich wygląd: brudni. za siódmą rzekę". Natomiast wciąż są w drodze. Idealnie postaciują więc sobą anty-wartości. Nie posiadają dóbr materialnych i statusu społecznego. głusi. że najniżej usytuowani w hierarchii społecz­ nej lub zepchnięci na jej margines są depozytariuszami tzw. Wszystko. leczyli (zaklęciami. Nie­ chęci. s. identyfikując Chrystusa z biednym. ale również w szczęściu i po­ myślności (Sławski 1989. Często są ułomni fizycznie: kulawi. Stąd żebracy budzą sprzeczne odczucia. czy bajkowy wątek o wędrówkach św. ziołami) ludzi i zwierzęta. cierpliwie udającymi się z od­ pustu na odpust. 95-97). czarować ludzi i zwierzęta. Nic nie posiadają. w innych kulturach np. przebranych za żebraków albo „obcych". s. nie unikają cierpienia. gorsi i zarazem respektu. karzą winnego i przywracają na po­ wrót ład (choćby podanie o królu Popielu. s. co trzeba rozumieć jako udział nie tylko w materialnym dostatku. nie czeszą się). Żebracy dotąd grają swą odwieczną rolę w kulcie zmarłych jako łącznicy pomiędzy światem żywych a umarłych. cudow­ nych obrazów. . zaroś­ nięci (wcale lub rzadko golą się i strzygą. To moc nieoswojona. co nie daje się sklasyfikować uchodzi za groźne i straszne. W wielu kulturach uważano. czyli z „tego" do „tamtego" świata i z powrotem. Nieboszczyk to zresztą również tyle.niebogaty (Sławski 1989. trzeba się z nimi dobrze obchodzić. Bogowie demaskują niesprawiedliwość. co niebogi . „mocy słabych" (Turner 1974. 87-99). 125n. Ich zachowanie jest odwrotnością wartości akceptowa­ nych przez społeczność. by nie ściągnąć na siebie ich gniewu. postać dziada-żebraka rysuje się znakomicie w ludo­ wych tradycjach obrzędowych. śmierdzący (nie myją się). Słowo bóg (indoirańska forma bhagd) znaczy część. Mieli wywoływać deszcz i burze. „za siódmą górę.w bliskości relikwii. urodzaj. Yoshida 1981. czyli niebogi (w językach słowiańskich pierwotnie *nebog). Żebracy chętnie też gromadzili się w miejscach świętych . czarow­ nika i zmarłego przodka. Ubogi. s. Sam ich wygląd upodabnia ich do zmarłych i demonów. bo są inni. Żebrak zawsze może okazać się bogiem. ale mogą za to wpływać na zdrowie. 49). by rozganiali chmury deszczowe. którego wielbiono. ślepi. Raz stawał się świętym. garbaci. byli wspaniałymi pielgrzymami. to ten. Umierając za życia żebrak uzyskiwał w zamian zdolność widzenia „tam­ tego" świata i manipulowania nieziemskimi mocami. jeszcze przedchrześcijański rodowód ma motyw wędrówki bogów po ziemi. jak w bajce ludowej. A trzeba pamiętać. (Banaszkiewicz 1986. Piotra). Wypada także powiedzieć. który nie otrzymał swojej części. pomyślność. Kościół tylko umocnił ów motyw. 1 odwrotnie. 49). którego się lękano. że w obu tych elementarnych rolach. wzywano ich. obdarci. Stary.

symbolika zębów? Są na to pewne poszlaki. z inhumacji na kremację. pogrzebane dziecko powraca bowiem na jej łono i ma szansę rychło narodzić się po raz drugi. Byli idealną ofiarą rytualnego mordu. Warta wzięcia pod uwagę wydaje mi się interpretacja podobnego wypadku. upiory i in. nieurodza­ ju) jeszcze w X I X wieku nie była na naszych ziemiach. razem ze zmarłą w połogu matką. oddaje go bogom czy demonom. niechybnie nie były one ludźmi. można widzieć jako swoistą ofiarę pierwocinową. które zmarło w trzecim roku życia i miało już zęby lub przeszło przez rytuał nadania imienia (namkarman). który wyznacza wejście dziecka do wspólnoty żywych na czas wyrastania zębów. s.9) wiąże zgodę na zmianę ob­ rządku pogrzebowego. w archaicznych tradycjach . że został on już „skompletowany" . czyli początkowych idei. np. Gdyby istotnie takie wyobrażenie o potencjal­ nej szansie powrotu do życia niemowlęcia .180 JAROSŁAW KOLCZYŃSKI Budzący respekt. jak święci i straszni. Eliade 1994a. Inny. w leszczyńskiem.w wyobrażeniach rytualnych starożytnych Indoeuropejczyków. u plemion syberyjskich i ludów indoeuropejskich . które nader łatwo mogły się zamienić w groźne demony (porońce. To właśnie kości stanowić miały „materię życia" (zob.istniało wierzenie. s. że zakończył się proces fizycznego formowania się człowieka. znany zarówno w Afryce jak w Ameryce Południowej. późniejszy tekst Vaikhanasasutra (V. s. chodzi o ofiarę złożoną bogini Matce-Ziemi. w tradycji wedyjskiej występują dwa wzorce. Eliade przypomina charakterystyczne zróżnicowanie występujące w rytuałach pogrzebowych we wczesnych tradyc­ jach indoeuropejskich (Indie.jest to motyw doskonale uniwersalny. z rytuałem podstrzyżyn (cudakarmań) i wyznacza granice wieku pięciu lat dla chłopca i siedmiu dla dziewczynki (Wałkówska 1973. s. Kodeks Manu (Manudharmaśastra V. Drugi rodzaj ofiary . Ów wyraźny i silny strach wobec zmarłych dzieci zdradza jego zakorzenienie w głębokich warstwach wyobraźni. archaiczne wyobrażenia rytualne? Najpewniej istotny był rytuał nadania imienia. 249). jak demony żebracy musieli nieuch­ ronnie wikłać wyobraźnię w chwilach panicznego i niekontrolowanego już strachu. 165-172).70) zezwala na kremację dziecka. 57). Chłopi wybitnie lękali się dzieci zmarłych przed chrztem. a również w innych stronach Europy.pogrzebanie żywego niemowlęcia. Według niego. Wyrastanie zębów było naprawdopodobniej znakiem. W wierzeniach ludowych naszego kręgu moment rytualny wprowadzający dziecko do wspól­ noty żywych widziano przed wszystkim w chrzcie. to nieco osłabiałoby drastyczność tej ofiary. sugerowana wyżej. latawce. Ofiara z człowieka w wypadku klęsk elementarnych (epidemii. do pierwotnych w etymologicznym sensie. stawało się rzeczywiście człowiekiem . Oto np. pochowania żywcem dwojga dzieci w czasie zarazy w Szwecji. absolutną rzadkością. że człowiek lub zwierzę mogą odrodzić się ze swoich kości. a niebezpiecznymi upiorami/strzygami (Kolberg 1967. człowiek nie bierzmowany natomiast miał przeobrażać się już za życia w strzygonia. Z tych wariantów najbardziej archaiczny zdaje się ten. Chłopi lękali się dzieci rodzących się już z zębami. Wspólnota nie przyjmuje do siebie nowego członka. Wójcicki 1974. w czasie zarazy „wójt potajemnie zakopał żywcem wychowankę swoją".było przyjmowane do wspólnoty żywych? W Indiach. . który można również określić jako ucieczkę na krańce wyobraźni. Grecja): dzieci do dwu lat grzebano w ziemi i nie wolno ich było kremować. W różnych miejscach na świecie. znaczące było również bierzmowanie.tak jak skom­ pletowany został jego szkielet.). 284-285). zatem 4 4 Kiedy dziecko. przedstawiona przez Mirceę Eliadego (1966. Jakie zatem były te wcześniejsze. w Luboni.małego dziecka tliło się wśród naszych chłopów. s. ale kiedy go wykonywano? Czy mogła również w naszym kręgu zachować się. 480.

bydłem). Ich symbolika jest bowiem taka sama jak fizycznej granicy w przestrzeni. W okolicach Kazimierza pewien flisak. miał poradzić chłopom nękanym przez wylewy rzeki. czyli człowiek wędrowny = obcy.Turnera można te postacie krótko określić jako liminalne. ale nie tylko . W ten sam sposób chłopi tu i ówdzie mieli podobno uśmiercać swoich starców. czy Żyd. s. Mamy wreszcie informację z Podhala 0 występowaniu zwyczaju zakopywania żywcem człowieka pod granicznym kopcem {Lud: 1913/1914. Z wielu innych kategorii przytoczę jeszcze jeden. stoją pomiędzy „tym" i „tamtym" światem. więc potecjalnie poddani władzy demonów 1 inne kategorie) . sierota . wyjątkowo w 21 roku życia).OFIARA Z CZŁOWIEKA 181 w ofierze złożono sierotę (Knoop 1895. Bloch 1998. w 7. s. zdradza natychmiast komu miała ona zostać odesłana. Podobno chłopi wtedy istotnie schwytali i zgładzili przechodzącego przez wieś Żyda (Łopaciński 1897. s. W języku analiz van Genneppa .przez zagrzebanie lub utopienie składano ofiary dla mieszkańców „dolnego" świata. 250). Śmierć przez pogrzebanie żywcem była charakterystyczna nie tylko dla ofiar składanych w czasie zarazy.dla bogów (i też najpewniej zmarłych przodków) władających mocami płodności. szczęścia i stąd osta­ tecznie życia i śmierci. zob. że starożytna symbolika kości (zębów-szkieletu) wciąż tliła się w wyobrażeniach chłopów i nie tracę nadziei. 287-292). s. s. odrzucane i sy­ tuowane na granicach społeczności (każdy obcy . które rodziły się w ogóle „bez kości" (=szkieletu) i z tego powodu prawie nie rosły i nigdy nie mogły chodzić. s. prawdopodobnie też starcy . by na jej brzegu zakopali uciętą głowę brodatego Żyda. 113.końmi. takie dzieci rodziły się ze stosunku kobiety z upiorem lub były to „odmieńce". W kręgu indoeuropejskim. Kopce takie strzegły wsi przede wszystkim przed klęskami elementarnymi (Lechowa 1967. „skompletowanie" szkieletu. Efimenko. Nie ma więc wątpliwości. Biegeleisen 1929. 20). też np. a tym samym .pozbawiona rodziców. dziecko przed przyjęciem do wspólnoty żywych. pogrzebanie w ziemi. umierały zaś wcześnie (np. 233). 5 . s.rozpoz­ najemy tu uniwersalną dyrektywę archaicznej wyobraźni . Była to czytelna ofiara „trzeciofunkcyjna" . 499). Na przykład u Jakutów starców po pożegnalnej uczcie wyprowadzano do lasu i żywych zagrzebywano w ziemi (często razem z ich ulubionymi przedmiotami i zwierzętami .bo żyjący podejrzanie długo. Sposób złożenia ofiary. wcześniej uczczonych pożegnalną ucztą (problem ten rozważa w znanej książce Wieleckaja 1978. Z taką postawą rytualną uśmiercania „za długo żyjących" starców spotykamy się u też u ludów ałtajskich. Nie omylę się chyba ryzykując opinię. Dokładniejsza kwerenda starszej literatury etnograficznej zapewne ujawniłaby jeszcze kilka takich wypadków.żebrak. że cierpliwe przeszukiwanie źródeł etnograficznych pozwoli wydobyć bardziej jednoznaczne zapisy uwiarygodniające symboliczne równanie: wejście do wspólnoty żywych = wyrośnięcie zębów. 5 Ale obawiali się również dzieci. bogactwa. 371-376).elementarnych więzi społecznych. znamienny przykład: w Х Ш we Francji w czasie zarazy chłopi wrzucili do otwartego grobu księdza modlącego się nad zmarłym (zob. s. podstawione przez upiory/strzygi w miejsce wykradzionego dziecka ludzkiego (Kolberg 1888. [1886] 1992. 95). że idealnymi ofia­ rami były nieodmiennie osoby o „innym" statusie rytualnym.

Pogrzebanie w ziemi sprowadza się fizycznie do uduszenia się ofiary. iż jest to śmierć „zwykła". duch. Ivanov 1984. wieszana na drzewie. 594-595) . Trzeba go było wtedy wyprowadzić z jurty i bez litości zabić (Michajlov 1980. s. s. uciekając „wyżej". co „nieżywe". na górę itp.). . którzy człowieka (każdego . dvěsúoti 'dyszeć'). Ivanova.jak zapewnia K . tak jawnie kojarząca życie z oddechem .. elementarnym w tym znaczeniu. Wśród ludu słowiańskiego . indoeuropejski rdzeń *d[hJeu-H/s. jak i gdzie indziej (Roux 1994.. gdy inne rodzaje śmierci są niezwykłe (np. 466^ł67) . Co do interesujących mnie tu ofiar „zaraźniczych" poszukiwałbym raczej bardziej ogólnych i tym samym być może również bardziej archaicznych wy­ jaśnień. Warda (1970. Ivanov 1984. Z tego rdzenia wzięła się. W znanej klasyfikacji indoeuropejskich metod rytualnego uśmiercania lu­ dzi „winnych" naruszenia kosmicznego ładu D. s. Tradycja językowa. 120-142). 63-64). nasze słowo dusić uznaje za archaizm. Znamienny wydaje mi się też inny.J.tabela). Kabzińska-Stawarz 1992. którymi ci się dusili (Michajlov 1989. dvésti 'umierać. śmierć krwawa . pokrewny zwyczaj Buriatów. mówiąc w skrócie bogów nieba." [podkr. 181). 186 .V.182 JAROSŁAW KOLCZYŃSKI (Tryjarski 1991. W wypadku ofiary składanej przez powieszenie chodzi przede wszystkim o jej odesłanie. 241-242). że pierwotna [psł. „w górę". duszność. wydech. zdychać'. oddech.] forma rdzenia brzmiała *dves-: *dvos.śmierć z brakiem oddechu.].występuje w znaczniach: dęcie-dmuchanie. (Banaszkiewicz 1986. u ludów ałtajskich (Tryjarski 1991..skojarzenie duszy z oddechem było najpowszechniejszym wy­ obrażeniem. (lit. 46-48. że kryje się za tym jakiś wzorzec rytualny głębiej osadzony w świecie archaicznej wyobraźni. jest wtedy np. s. Według T. Interesująco rysuje się ślad językowy. językowa klasyfikacja istot żywych przeciw­ stawianych wszystkiemu. „Może ma rację Zubatý [. Gamkrelidzego i V. na przykładach z wielu kultur świata ukazuje.] sądząc. śmierć przez powieszenie interpretowana jest jako rodzaj ofiary dla bogów pierwszofunkcyjnych. iż tchnienie i krew są dwoma elementarnymi wyznacznikami życia w kręgu kultur archa­ icznych). utopienie. s. s. iż „uduszenie" (utrata oddechu) jest elementarnym wzor­ cem śmierci (opuszczenia ciała przez duszę). Moszyński (1967.V.. być może podpowiada również. w wierzeniach ludów indoeuropejskich (Gamkrelidze. w ros. duszenie. ich zdaniem. Śmierci przez uduszenie przeciwstawiałbym wszelkie rodzaje ofiary.od ran. Wyczuwamy zatem wyraźnie. „w górę" (do wieży. 6 6 Sławski (1983. 138-139).J. Mongołowie i Buriaci natomiast podawali swoim starcom na koniec pożegnalnej uczty długie i tłuste kawałki mięsa baraniego. To wyobrażenie oczywiście potocznie występuje w znacznie szerszym zasięgu. s.jak w bałtyckim i dial. s. 466). „Żywotność" ludzi i zwierząt w starych tradycjach indoeurpejskich wykazuje etymologicznie regularny związek z „du­ chem" i „duszą" (Gamkrelidze.). s. s.K. że powieszenie stanowi tylko jedną z odmian śmierci przez uduszenie. 80-81. ofiara może rów­ nież próbować ratować się przed swym przeznaczeniem. s. 79 п. spalenie).~ *d[hJu-H/s.nie tylko starca) dławiącego się kęsem jedzenia podczas uczty nie ratowali. Trzeba jednak zauwa­ żyć. . s.

Była najpewniej doskonale znana wielu poprzedzającym naszą.Wówczas niektórzy z Efezjan rozochocili się [i jęli ciskać kamienie]. [. a w wypadku znalezisk archeologicznych obracamy się tylko w sferze przypusz­ czeń. jaką to bestię zgładzili. z pyska ciekła mu piana. Gdy odsłonięto stwora. gdzie ustano­ wiony był posąg bóstwa Odwracającego Plagi.e. że trudno nie podejrzewać jej zakorzenienia w głębinowym dziedzictwie kulturowym. którego rzekomo wcześniej widzieli. tak jak gdyby umarła sama z siebie..Celtów. ile możecie. że to de­ mon. s. chrześcijańską erę. wielkości zaś największego lwa. To oszust. [Apolloniusz] powiedział: „Weźcie tyle kamieni. Po 7 Przykładem może być enigmatyczna informacja w Hervarar saga o wytypowaniu (w wyniku rzucania losów) i złożeniu ofiary z najwybitniejszego młodzieńca w czasie klęski głodu. starożytnym tradycjom . dopraszającego się łaski i litości? [Apolloniusz] jednak zachęcał ich i nakłamał do tego usilnie. że ów mniemany ślepiec ma w oczach straszny ogień. by ofiara w chwili śmierci była syta. odziany był w łachmany. jak gdyby był wściekły (Filostratos 1997. s. 115-116). Pomimo oddalenia w czasie i przestrzeni znów natrafiamy na znaną postać żebraka. przestała oddychać . Ponieważ nie mieli wystarczających środków do walki z nią. ofiarę z człowieka w czasie zarazy przedstawił Flawiusz Filostratos w Żywocie Apolo­ niusza z Tiany. n. twarz miał brudną. udający ślepego. Tam ujrzał kogoś o wyglądzie starca. Warto także wziąć pod uwagę element zaskoczenia: ofiara oszołomiona wódką do ostatniej chwili nie jest świadoma swojego przeznaczenia. tak jak powinien być najedzony każdy zdrowy człowiek. Istotną poszlaką po­ twierdzającą taką intuicję zdaje mi się troska o to. jak mi się zdaje. że jest to pies o wyglądzie brytana z Molossów. Ofiara „usuwana" jest z „tego" świata właściwie niezauważalnie. 165-166). i obrzućcie nim tego nieprzyjaciela bogów".jej dusza opuściła ciało. . mówiąc. Każąc Efezjanom otoczyć go zewsząd. Zmiażdżony był przez kamienie.. żebraka. i zobaczyli. Najdokładniej. Efez. co ich przekonało. rozjaśnionym bogactwem świadectw pisanych. Ofiara z człowieka składana w środku szalejącej zarazy tchnie takim archaiz­ mem.: 7 W owym czasie na Efezjan spadła zaraza. więc obrzucili go kamieniami tak obficie. Szczupłość źródeł pisanych sprawia jednak. okazało się. Pod maską żebraka w istocie kryje się groźny demon i to on jest źródłem zła . że ciekawsze informacje są nader zwięzłe . Dźwigał on torbę dziadowską. Słupecki 1998. I w. który zręcznie mrugając udawał ślepca.] Zgromadziwszy tedy Efezjan rzekł: „Odwagi! dziś jeszcze położę kres zarazie".zarazy. Cofając się w głąb wielu wieków i kultur dopiero w świecie greko-rzymskim. by rozpoznać w nim podejrzane cechy. by nie rezygnowali . Po pewnym czasie Apolloniusz kazał im odgarnąć kamienie i zobaczyć. (zob. po czym cały tłum powiódł do teatru.OFIARA Z CZŁOWIEKA 183 w których dochodzi do uszkodzenia ciała i rozlania krwi. Słowian i innych jeszcze ludów znanych tylko z nazwy kultury archeologicznej. aby podjął się roli lekarza. Germanów. Efezjan zdumiały bardzo jego słowa i napełniły lękiem: jakże to mordować kogoś tak nędznego. posłali po Apolloniusza. który przewrotnie ucharakteryzował się na istotę budzącą największe współczucie. iż kopiec urósł wokół niego. w niej zaś kawałki chleba. Trzeba było tylko uważniej mu się przyjrzeć. widzimy znów tę postawę rytualną w całej wyrazistości.

Z późniejszych wieków starożyt­ ności mamy dwie interesujące relacje o „kozłach ofiarnych". zob. podniecony tłum z coraz brutalniejszym zapałem morduje. 5-10..e. ser . V / V I w .n. Zabicie żebraka w czasie zarazy przez tłum Efezjan stanowi tylko jeden z przykładów szerszego zjawiska rytualnego w świecie greckim. którego przez rok żywiono na koszt miasta wymyślnymi potrawami. Po raz pierwszy taką ofiarę złożono w 228 r. W historiografii starożytnego Rzymu natrafiamy na dwa ciekawe wypadki złożenia ofiary z ludzi przez pogrzebanie ich żywcem. 182. Znamienne wydaje się też. Przywołując uraniczną symbolikę kamieni zaryzykowałbym nawet hipotezę. s. W Atenach w pierwszym dniu Thargeliów.. zob. kamienując. niejako wepchnięta w głąb ziemi. s. i Laktancjusza Placidusa .takie same potrawy jak w kulcie zmarłych) i zapewne potem uśmiercano. obawiając się najazdu Celtów . w Wojnie peloponeskiej Tukidydesa. nie wspomina o takich zachowaniach. dawano mu na drogę jedzenie (figi. 99 . s. swą ofiarę. że najlepszy opis społeczności greckiej polis w czasie zarazy. 237. (odpow. I V w. W źródłach antycznych można wyszukać jeszcze kilka innych przykładów „kozłów ofiarnych" i . frag. W tym biedaku miało skupiać się „zło z całego miasta". 122). W greckiej Mar­ sylii są to relacje Serwiusza . tłum.e. V I w. jakby było to zachowanie raczej ukrywane.n. a potem wśród prze­ kleństw wyprowadzano poza mury i topiono w morzu lub kamienowano. że rytuał „kozła ofiar­ nego" znany jest przede wszystkim ze zwięzłych i często niejasnych wzmianek. w zachowanym urywku utworu jambicznego. s. 2 pol. np. że ukamienowanie starożytnym Indoeuropejczykom przypominało sytuację.na Placu Wolim . 416^17 i komentarz Bartol 1999. święta ku czci Apollona jako boga władającego mocą oczyszczenia. p. znanego pod nazwą „kozłów ofiarnych" (pharmakoi). cyt. może przez trzymanie na pustkowiu i zagłodzenie (taki scenariusz rytualny zdaje się kreślić Hipponaks z Kladzomenaj. s. Co jest interesujące: ów biedak miał sam poświęcać się na ofiarę za całe miasto. s. W miastach jońskich poza granice wypędzano człowieka uznanego za winnego zbierającym się w mieście złu i rytualnej nieczystości. 182). też Mireaux 1962. Lengauer 1994. zwykle do tej roli wybierano ludzi ułomnych lub szpetnych oraz żebraków-włóczęgów (Mireaux 1962.żebrak. pol.Lactantius Placidus.. Ellis 1998. s. 102). „Kozłem ofiarnym" był tam biedak . 193). Focjusz 534a. s. 1999. s. Według jednej z tych relacji (Serwiusza) do rytuału takiego uciekano się w obliczu zarazy. p. których najpewniej także potem kamienowano (np. wypędzano poza granice dwu mężczyzn.184 JAROSŁAW KOLCZYŃSKI rozpoznaniu przeciwnika i rozproszeniu wątpliwości. że na pewno nie wydobędzie się spod niego. też Zwolski 1978. Ukamienowanie można traktować jako wariant rytualnego mordu pokrewny pogrzebaniu żyw­ cem. Wypada jednak zwrócić uwagę. 127-130).ze­ stawienie źródeł. fr. Ofiara zostaje wgnieciona.Servius Maurus [Marius] Honoratus. jak się zdaje. obijano go witkami z figi i cebuli morskiej. narzucony na nią stos kamieni gwarantuje. Kolczyński 1992. Danielewicz 1996. w której samo kamienne niebo spada na głowę winowajcy (o symbolice ka­ miennego nieba zob. 185-186 i przyp. jęczmienny placek.

W obu wypadkach na formę ofiary wskazać miały zapisy w księ­ gach przeznaczenia (Sybillańskich). którzy wielokrotnie musieli widzieć najkrwawszy rytuał ofiarny świata antycznego . może grecki. że raził ich przede wszystkim jawny archaizm tej formy ofiary.Gallów i Greków. „W rzeczywistości przymiotnik ten wywodzi się bezpośrednio od greckiego czasownika. w czasie uczt bierze na siebie nieczystości. ale również w całą zbiorowość.zagrożenie miasta. 201). rejestrujący drugie. po klęsce pod Kannami i „pod grozą złych znaków wróżebnych" (Liwiusz X X I I . Ta rytualna rola „czyściciela" oczywiście znacznie musiała wykraczać poza symbolikę rytualnej uczty.na Zachodniej Ukrainie . Pharmakos to więc środek uzdrawiający całą społeczność" (Lengauer 1994. 122). Czy mamy uwierzyć we wrażliwość tych rzymskich oby­ wateli. jak innych kulturach archaicznych. tłum. pol. złożono w 216 r. „zakała. Przymiotnik zatem może znaczyć tylko jedno: «czysciciel». który należy do słownictwa homeryckiego i ma tylko jedno ściśle określone znaczenie: «oczyszczac przez usunięcie brudu». uczt". piszący o pierwszym z nich. Stąd społeczność wybierała ludzi. Liwiusz. „psowacz uczt". był to najprawdopobniej rytuał etruski. 26. s. błyskawicznie zabijających nawet całe wsie (np. na których mogła przenieść wszelkie zbierające się w niej zło i wymierzyć im karę .bezpowrotnie usunąć poza swój obręb. elementar­ nymi karami było wygnanie ze społeczności lub śmierć) bądź rytualnie oczyś­ cić z winy. 3. Jaczynowska 1987. by je usunąć" (Mireaux 1962.walki gladiatorów (też najpewniej etruskiego pochodzenia)? Wydaje się. s. Według niego.e. złama­ nie przysięgi i in. a jedynie uwalniano się od źródła zła ( = rytualnej nieczystości).. Nie wszystkie czyny łamiące pożądany ład (zabójstwa. s. Żebrak jest tym. który przy posiłkach. 1974. Żywoty równoległe. Wystawia społeczność na mściwość bogów i otwiera do niej dostęp demonom. że nieszczęśników pogrzebano żywcem w miejscu „już dawno skalanym ofiarami z ludzi" i że nie jest to „rzymski rodzaj ofiary". Autorzy antyczni uważali te wydarzenia rytualne za wyjątkowe i czuli się w obowiązku wytłumaczenia ich drastycz­ ności. W wyobrażeniach chłopów źródłem szalejącej zarazy był często upiór/ strzygoń. która uderza nie tylko w winowajcę. W rytuale „kozła ofiarnego" nie składano ofiary żadnym bogom. Marcellus. 270) . interesujący trop językowy stanowi epitet. zob. Podberski 1880. wskazuje na wyższą konieczność .żebraka. powiada. Po raz wtóry w tym samym miejscu taką samą ofiarę. Plutarch. „Sam wyraz pharmakos pokrewny jest innemu .) dawały się ujawnić. którym cechuje tę postać Homer: apolymanter. 57. oznaczającemu truciznę bądź lekarstwo.n. s. Gustawicz 1902. Pogrzebano wtedy Galla i Gallijkę oraz Greka i Greczynkę (Plutarch. Chętnie oskarżano tego okrutnego demona o wywoływanie epi­ demii najgoźniejszych chorób. s. 54). Co do najczęs­ tszej w Grecji ofiary takich praktyk . 102).OFIARA Z CZŁOWIEKA 185 (Forum Boarium).pharmakon. tym razem z par samych mężczyzn . s. Grecki rytuał „kozła ofiarnego" najlepiej daje się wyjaśnić jako krańcowa forma rytuałów puryfikacyjnych. p. Każde naruszenie ustanowionego przez bo­ gów ładu świata grozi niechybną karą. Winnego trzeba zatem koniecznie ziden­ tyfikować i ukarać (w Grecji.

że to ten właśnie demon jest winny katastrofie i zdecydować się na tak drastyczne czynności jak rozćwiartowanie lub spalenie. szerzej o tym: Franko [1890] 1992. których rozpoznał jako czarowników-upiorów i wiedźmy-upiory i kazał ich spalić na stosie z cierniowego chrustu. 208). s. „upa­ dek. 158. powodzie. wichury. a ludzie. Natomiast w wypadku żyjącego . s. nieurodzaj ziemi (Pietkiewicz 1931. s. s. Upiora/strzygonia można było skutecznie unieszkodliwić poprzez różne zabiegi rytualne na jego zwłokach. 47). których zabił sami stawali się po śmierci tymi demonami i rozszerzali krąg śmiertelnego zagrożenia. Niewątpliwie wśród różnych przyczyn powstawania upiorów/strzygoni najczęściej wymieniano zmarłych (a czasem też żyjących) czarowników-czarownice i dopiero następnie inne wypadki. s. 208).zarazy czy innych klęsk elementarnych. s. Wówczas dojdzie do apokaliptycznej katastrofy . od odwrócenia trupa twarzą do ziemi do spalenia. Nie mniej słynne były wypadki w Kosmaczu na Górnym Pokuciu w roku 1827. czasem topiono w wodach lub bagniskach (Pietkiewicz 1931. 208). Rusini z terenów karpackich straszliwie bali się chwili.186 JAROSŁAW KOLCZYŃSKI widziano w nim podstawowe źródło zarazy (Kolberg 1888.żebraka. tenże 1973. Także skutki prze­ bywania upiora/strzygonia w okolicy chętnie porównywano z zarazą: miał atakować dzień po dniu. Zna­ mienna wydaje mi się również elementarna różnica pomiędzy tymi dwoma rytuałami. Zborowski 1931. Chmielo­ wski 1987. a po przyznaniu się do winy spalono na cierniowym stosie (Kolberg 1888. „Tym sposobem zginęło tam wówczas niemało osób obojga płci" (Kolberg 1888. s. Najradykalniejsze metody stosowano wobec demonów (zwłok lub niekiedy żywych ludzi) uznanych za winnych najcięższych zbrodni . stąd łatwiej wtedy było utwierdzić się w pewności. 85). W obliczu gwałtownie rozszerzającej się epidemii cholery miejscowy wróż („biały" czarownik) ze zgromadzonych na cmentarzu ludzi wybierał tych.430. bo albo miał uciętą głowę. Pietkiewicz 1931. w którym leżałby nietknięty trup. Nie wahano się tam zabijać nawet żywych ludzi. 71). 209. 38. s. albo wbity w głowę ćwiek. s. pomór ludu i dobytku" (Kolberg 1888. oskarżonych o to. 85-86. s. gradobicia. Udziela 1922. W wypadku upiora/strzygonia chodzi o rytuał wykonywany przede wszystkim na zwłokach. Upiory/strzygonie mogły sprowadzać też różnorakie inne klęski elementarne: deszcze. s. powstawał swoisty „łańcuch epidemiczny". Podejrzewane o jej wywołanie wiedźmy-upiory najpierw pławiono w rzece. 47. gdy wstający z grobu demoniczni zmarli oszukają żywych ludzi i wymieszają się z nimi. Głośnym echem odbiły się wypadki we wsi Nahujowice w ziemi Samborskiej w roku 1831. s. W tych stronach lęk przed upiorami/strzygoniami sam urastał do rozmiarów epidemii.nastąpi pad. s. Zborowski 1931. W tych zachowaniach widziałbym naj­ bliższą analogię do pogrzebania „żywcem" innego demona . na Śląsku uchodził za personifikację zarazy (Simonides 1984. s. 512-526). ostre zimy. s. Wtedy starano się o ich całkowite unicestwienie: palono na stosie bądź rozćwiartowywano (Kolberg 1971. W niektórych wsiach rusińskich w Karpatach ponoć nie było ani jednego grobu. że są upiorami. Lista tych sposobów jest dość długa. 30). 45. Tam powodem rytualnych mordów stała się klęska suszy.

jawił się on raczej tylko jako p o t e n c j a l n e źródło zarazy. w jego odkrycie trzeba uwierzyć bez reszty lub równie doszczętnie w nie zwątpić.wzor­ cowy przykład „kozłów ofiarnych" w czasie zarazy. Nie niepokoił potem żywych. głód). wojna.był nim właśnie pierwszy zbiorowy i spontaniczny mord. grozi wybuchem spon­ tanicznej nienawiści wszystkich wobec wszystkich. Zgładzenie ofiary.odkryty przez ludzkość w prawieku . To równanie wybitnie przekonująco rozwiązuje teoria René Girarda. s. która umożliwiła powstanie kultur i potem ich zdolność do trwania. że odkrył jedno jedyne źródło kultury . Lęk przed rychłą śmiercią natychmiast upodabnia ludzi do siebie: jak w lustrze widzą swoje zachowania we wszystkich innych członkach grupy. totalna katastrofa. nieznanego bliżej wędrownego żebraka. naj­ lepiej dokonane wspólnie .in. Teraz na niej skupia się paniczny lęk i nienawiść wspólnoty.przez anonimowy tłum. A to zaraza. Jak powiada Girard. 5-20 . dokonany na przypadkowym członku hordy pierwotnej.choćby najzwyklejsza. s. Każda „inność" .był tylko jeden: wytypowanie i złoże­ nie ofiary z jednego z grupowych braci-bliźniaków. na skrzyżowaniu dróg. w prawieku ludzkości . Trudniej było tym razem uzyskać cał­ kowitą pewność. tylko usunięty z tego świata.jak po raz pierwszy. Nie martwi się. Girard wyjaśnia akt złożenia ofiary m. Wyniszczająca społeczność zaraza stanowi wzorcowy przykład „kryzysu mimetycznego". Społeczność poszukuje za­ tem rozpaczliwie sposobu na odróżnorodnienie.OFIARA Z CZŁOWIEKA 187 człowieka. na powrót jedna społeczność z samą sobą. Charakterystyczne jest dla mnie również to. widząc w niej źródło zła. Przedstawiane tu zjawisko ofiary z człowieka na wsi polskiej X I X / X X wieku można ująć jako symboliczne równanie o dwu elemen­ tach. którego ciało leżało w środku wsi. Istnieje jednak pewien pod­ stawowy kłopot z korzystaniem z pomysłów interpretacyjnych Girarda. Wy­ stąpił on bowiem z niezwykłą. 298 . В to akt rytualnego mordu. Przeciwstawienie ofiary grupie przywraca niezbędne minimum zróżnicowania. 1987. jak już sugerowałem. Być może właś­ nie dlatego pozbawiano go życia znienacka i bez rozlewu krwi. wydaje się nader sensowne i przekonujące. że ów nagle zmarły człowiek. który niespodziewanie wyprowadził ją z pułapki kryzysu mimetycznego. kalectwa . Takie wyjaśnienie roli ofiary z człowieka. również cofający wyobraźnię na jej krańce.„ofiara korekcyj­ na"). że opinia . I ostatnia już uwaga. jako „interwencję korekcyjną" (z tekstów Girarda wskażę tu tylko 1987a.znów sięgnę do języka mitów . s.powrotu świata do stanu chaosu (zaraza. 74-101 . nie zamie­ nił się w upiora lub innego demona.staje się znacząca (zamienia się w „znaki ofiarnicze") i wyodrębnia poszukiwaną ofiarę z amorficznego tłumu. jak np. cofająca wyobraźnię do mitycznego obrazu chaosu. składanej w czasie . Utrzymuje. bowiem został rytualnie odesłany z tego świata. Wzmaga to strach i rodzi wzajemną niechęć. Zostawał on. Uświadomienie sobie przez naszych praprzodków „ocalającej" roli ofiary stało się praźródłem symboliki. że jest on groźnym czarownikiem-demonem.zjawisko mimesis. Taki niezawodny sposób . skrajnie redukcjonistyczną teorią. usunięty a nie unices­ twiony. Społeczność solidarnie zwraca się przeciw ofierze.

coraz lepiej natomiast możemy wyjaśnić różne szczegóły tej sym­ boliki i wiążących się z nią zachowań. 1986. D a n i e l e w i c z J . Lecznictwo ludu polskiego. t. topienie Śmierciuchy-Marzanny) i tłumaczył je razem w kategorach symboliki oczyszczenia (Frazer 1969.). I właśnie na szczegółach starałem się skupić w tym tekście. 1996. B a r t o l K . [w:] Ukraińcy: narodni virovanja. Także wśród tych kilku innych znanych nam wzmianek o rytuałach „kozłów ofiarnych" w starożytnej Grecji. Kraków. Warszawa. iz istorii narodnych verovanij. Studium porównawcze nad średniowiecz­ nymi tradycjami dynastycznymi. LITERATURA B a n a s z k i e w i c z J. Stary Sącz w epoce autonomicznej (1860-1918). Warszawa-Poznań. B i e g e l e i s e n H.188 JAROSŁAW KOLCZYŃSKI naukowa zlekceważy jego teorię. D y b i e c J . Warszawa. Upyri. 1929. Strach w kulturze Zachodu XIV-XVIIIw. 1979. Królowie cudotwórcy. [w:] tegoż Dzieła. uzupełniony o próbę rozejrzenia się w możliwych do zarysowania interpre­ tacjach. [w:] Historia Starego Sącza. 1999. Traktat o historii religii.. a wyjaśnienie mechanizmu „kozła ofiarnego" uzna za trafną diagnozę l i tylko pewnego aspektu kultur. 1: Jamb i elegia. Czarownice. Warszawa. Kiev. Nie ukrywam. Ten najogólniej wytyczony kierunek interpretacji wciąż wydaje się trafny.. 1986. 272-273. 1987. s. H . III. iż według jednej z tradycji. 1998. ale najbardziej obawia się połowicznego uznania. povirja.. 65-75). 1966. 1992. Kraków. że współczesna etnologia odrzuci odkrycie „mordu zało­ życielskiego". w pierwszej polowie listopada 1890 г. mamony czyli wierzenia ludu galicyjskiego. C z a r n o w s k i S. Nowy Sącz. Kolczyński 1995. demonologia. t. Warszawa. Liryka starożytnej Grecji. bo chyba najdokładniejszy i równocześnie uderzająco bliski zachowaniom „naszych" chłopów jest przykład wspomniany przez Flawiusza Filostratosa. D e l u m e a u J .jak podaje Focjusz (534a. który zginął w Atenach gwałtowną śmiercią. Podanie o Piaście i Popielu. E l i ad e M . Znaczące wydaje mi się. Warszawa. s. Dla mnie najciekawszy. Już James George Frazer kojarzył greckie rytuały „kozła ofiarnego" z różnymi prawdopodobnymi śladami ofiar ludzkich w kul­ turach ludowych Europy (jak np. Naturalnie nikt nie musi respek­ tować żądań Girada (zob. E f i m e n k o P. Obawia się. że najwyraźniejszą analogię do tych zachowań ofiarniczych chłopów widzę w rytuałach „kozłów ofiarnych" w świecie greckim. Niniejszy tekst traktuję przede wszystkim jako raport z badań terenowych. B l o c h M. C h m i e l o w s k i E . 1956.. na Ateńczyków spadła zaraza i odtąd weszło na stałe w zwyczaj oczyszczanie miasta za pomocą kozłów ofiarnych". większość skojarzona jest z sytuacją zarazy.S. 431-453). . 237) wszystko zaczęło się „od Kreteńczyka Androgeosa. s. utrzymujący się w Atenach coroczny (prewencyjny) rytuał wypędzenia „kozła ofiarnego" miał wywodzić się właśnie z sytuacji rzeczywistego zagrożenia zarazą . strzygi. Podział przestrzeni i jej rozgraniczenie w religii i magii. Liryka grecka. pol. Warszawa-Poznań. Barycz (red. 1999. tłum. zebrane przez.

2. Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej. T u r n e r V . Kultura i komunikowanie. t. 1974. Księgi XXI-XXVII. Biblioteka. W . tłum. Greimas. 1992. Umarli w wierzeniach Białorusinów. Warszawa. 2. Lud.1971. Warszawa. O teorii Rene Girarda. 1980. Warszawa. Literatura na świecie nr 12(149). 1902. Warszawa. I. Wrocław.Ks. L e e u w v a n der G . 2. 1987. t. Warszawa. 1895.B. . povirja. rzeczywistość. Leach. Poznańskiego.S. Warszawa. 1998. Warszawa. . Z mitologii słowiańskiej. 15-16 November 1990. Kraków. Życie codzienne w Grecji w epoce homeryckiej. Warszawa. S ł u p e c k i L . „Kozioł ofiarny" a etnologia. K n o o p O. 1981. 5: „Kodeksy". t. Podania i opowiadania z W. I X . M . Warszawa. t. G u s t a w i c z B. Łódzkie Studia Etnograficzne.1967. t. Żywot Apolloniusza z Tiany. F r a n k o I. 1984.1973. Wszystkie rzeczy ukryte od początku świata. Nagujewiczach w 1831 g. F i l o s t r a t o s F l a w i u s z 1997. Warszawa. Etnografia Polska. J a c z y n o w s k a M .1994a. Religijność starożytnych Greków. 2. [w:] tegoż Slavica. S dřevnějších vremen po XVII v. 1994.1995. K a b z i ń s k a . O. z. Kraków. M o s z y ń s k i K . Wrocław.). . Wisła. L e c h o w a I . T r y j a r s k i E . L e ach E .1987a. 1888. Warszawa. Warszawa. Krew. 2. R o u x J. [w:] Ukraińcy: narodni virovanja. Rytuał i narracja. F o ejus z 1999. tłum. [Notatki etnologiczne]. 1897. G i r a r d R. Warszawa. S ł a w s k i F . 36. 1931. t. cz. t.. Structure and Anti-structure. 1997. S k ł a d a n k o w a M . Lud. Warszawa. Rekonstrukcja i istoriko-tipologičeskij analiz prajazyka i protokultury. Wybrane studia z językoznastwa sło­ wiańskiego. z. K o l c z y ń s k i J . Nic w przyrodzie nie ginie. Historia wierzeń i idei religijnych. t. E l l i s P. Kozioł ofiarny. Tblilisi. cz.1989. 1962. L i w i u s z T y t u s 1974. The Rituał Process.M. Warszawa. Fenomenologia religii. 1880. 2. V . Wyrocznie i wróżby pogańskich Skandynawów. M i c h a j l o v T. 1998. Kilka szczegółów ludoznawczych z powiatu bobreckiego. Mity królewskiej księgi. S. Harmondsworth. 1989.Kania. M i r e a u x E . Kultura ludowa Słowian. L e n g a u e r W. Dzieje Rzymu od założenia miasta. Ruś Karpacka. 249-280. cz.J. Brożek. Pokucie III. Sożżenije upyrej w s. Materyjały do demonologii ludu ukraińskiego. Druidzi. 1992. [w:] Readings in Archeoastronomy. P i e t k i e w i c z C. A. 1994. [w:] E . 39. I X . Słownik etymologiczny języka polskiego. Wisła. Etnografía Polska t. 1983. Lud 1913/1914. Kiev.. 1987. . Pamiętnik Warszawski. Zlota gałąź. Sanockie-Krośnieńskie. 1967. 2. reprint Warszawa 1963. Stelmaszczyk. Ł o p a c i ń s k i H . tłum. Katowice. . 1969. Warszawa. 1. 1991.S t a w a r z I . tłum. Warszawa. Warszawa. . 8. Obrzędowe obchodzenie granic pól w łowickiem w świetle materiałów porów­ nawczych. . Szamanizm i archaiczne techniki ekstazy. Persistence of the Concept of Stony Sky in Polish Folkculture. P o d b e r s k i A. 1992. demonologia.1994. P . I v a n o v V . G . . S i m o n i d e s D. Lud. F r a z e r J . Mity. Lud. 4.Szahname". t. Symbole i wzorce mityczne w .. V . G a m k r e l i d z e T .OFIARA Z CZŁOWIEKA 189 . X X . 1984. z. K o l b e r g O. Zabytki cywilizacji pierwotnej. Warszawa. Warszawa. . Papers presented at the International Conference: Current Problems and Future of Archeoastronomy Held at the State Archeological Museum in Warsaw. -P. P. Iwaniszewski (ed. Indoevropejskijjazyk i Indoevropejcy. 11. Iz is torii burjatskogo šamanizma. Novosibirsk. Tarnowskie. 1967. Śląski horror. t. t. Religie świata rzymskiego. Lud. symbole.Jurewicz. Zwyczaje pogrzebowe łudów tureckich na tłe ich wierzeń. 1.

1981. The first case can be dated on the end of the 19th century. They were believed to be associated with the dead (the same association can be inferred from the common etymologies of the Polish "dziad" meaning both forefather. 1970. Klechdy. It was always a collective act . M E M O R Y OF T H R E E E V E N T S F R O M T H E E N D O F T H E 19th A N D T H E B E G I N N I N G O F T H E 20th C E N T U R Y I N T H E V I L L A G E S I N S O U T H E R N POLAND Summary In the article three cases of ritual murder are presented as they were fixed in the collective memory of the inhabitants of two villages in Beskid Śląski. Materiały Archeologiczne. In the first part of the study the author shows the background of those drastic events. t. 1974. Studies in Indo-European Comparative Mythology. t. Warszawa. ancestor and beggar and the similarity of the worlds "ubogi" = poor and "niebogi" = "nieboszczyk" =the deceased). 1978. the plague. W a r d D . Muza i bóstwo w religii greckiej. Beggars (both men and women) were marginal (üminal) persons. The Threefold Death: An Indo-European Trifunctional Sacrifice?. The first of the victims was a crippled beggar.1896. The Stranger As God: The Place of the Outsider in Japanese Folk Religion. In all of them the victims were buried alive. starożytne podania i powieści ludu polskiego i Rusi. Kult zmarłych w Indiach starożytnych. The beggars were also associated with demons. no particular tormentor could be held responsible afterwards. Wrocław. 21.g. Jazyčeskaja simvolika slavianskich archaičeskich ritualov. W a ł k ó w s k a H . 1890. 1. Warszawa. being dirty. Kronika w Milówce.Therefore it seems obvious that they also could have been perceived as the root of the disaster. They evoked respect like saints. standing between "this" and "that" world. In the further part particular past events have been reconstructed from the details diffused in the villagers' memory. 1978. southern Poland. Ludoznawcze przyczynki z Góralszczyzny. Being the "living dead" beggars were believed to possess another ability . Moskva. JAROSŁAW KOLCZYŃSKI H U M A N S A C R I F I C E . That case can be interpreted as a kind of "offering of first fruits". . Interpretation starts with the explanation of the symbolism of the chosen categories of victims. W.190 JAROSŁAW KOLCZYŃSKI U d z i e l a S. they were horrible like demons and must have strongly affected people's imagination at the moments of panic fear e. two other took place during the World War I. The newborn infant was buried alive together with its mother who died in childbed. 31.The author made an attempt at their anthropological interpretation. [w:] Myth and Law among the Indo-Europeans. . 1973. Świat nadzmysłowy ludu krakowskiego mieszkającego na prawym brzegu Wisły. t. the recorded field data give the evidence. All the three mentioned events occurred at the time when the village communities were paralyzed with panic fear of approaching plague. 1974 refers to it as "power of the weak"). 1931. Z w o l s k i E . unshorn. J. Here the author remarks that it was possible to reveal a very archaic ritual representation . 20. N .an old beggar woman. vol. J. namely the archaic representation of plague. often crippled. Lud. Lud. Puhvel (ed). the last one . Warszawa. Cholera w pojęciach ludu ziemii sądeckiej. Z kronik kościelnych.that of manipula­ ting supernatural powers (Turner. Y o s h i d a T. Chórela. It still persists in mythical representations and ritual practi­ ces in peasant culture in Poland. the second an infant. The community doesn't admit the newborn member but gives him as a gift to gods or demons.the victim was chosen and killed by the anonimous crowd. W i e l e c k a j a N . W ó j c i c k i К. Antropolo­ giczne i Etnograficzne. Ethnology. Z b o r o w s k i J . Berkeley.1922.

now we should focus on details. Such line of explanation seems right. intoxicated by alcohol .the soul.the living beggar and the dead believed to be revenant ghost which was quartered or burnt. drowning or being burnt). . Another evidence supporting the suggested explanation can be the fact that the killers saw about the victims to be after a meal as a normal.OFIARA Z CZŁOWIEKA 191 according to which the baby is accepted as a member of the community of the living no sooner than its teeth grow. Worth mentioning is also the fact that the victims were taken unawares. as if they died natural death simply stopping breathing. In tradition (and generally in archaic cultures) this amounted to "common" death . Physically it means suffocation. The author recalls here the custom of strangling old people by Slavonic and Altai peoplesJn the discussed cases the victims were "removed" from this world as it were unnoticeably. These analogies were already noticed by J.they did not expect their destination. the way of killing the victims. healthy person should be. associated with breath. Sufficient evidence can be found especially for Greek and Roman antiquity where rituals of this kind were known as the rituals of "scapegoats" ifarmakoi).e. They were buried alive. whereas other kinds of death were considered "unnatural". leaves the body in a "natural" way. The author stresses striking resemblance of the ritual acts of Polish peasants and those of ancient Greeks (especially the case described by Flavius Filostratos).G. Another fact that needs interpreting is the way in which the sacrifice is offered. i. Frazer who explained such archaic ritual acts in terms of the symbolism of purification. Another object of the author's interest are the two different ways in which the peasants treated two "demonic" figures suspected of starting the plague . (for example "bloody" death from injuries. Could it be possible that the peasants were not quite sure if they suspicions were right? Human sacrifice during the plague seems so archaic that it is obviously deeply rooted in ancient cultural traditions.