You are on page 1of 5

BIULETYN INSTYTUTU ZACHODNIEGO

America First
Trump o amerykaskiej
polityce zagranicznej
Jadwiga Kiwerska

Redakcja:
Radosaw Grodzki
Jacek Kubera
(redaktor naczelny)
Piotr Kubiak
Krzysztof Malinowski
Korekta:
Hanna Ranek

Nr 240/2016
06.05.16
ISSN 2450-5080

Biuletyny dostpne
take dziki:
NEWSLETTER IZ
FACEBOOK
SCRIBD
LINKEDIN
TWITTER

Nie ma wtpliwoci, tegoroczne wybory prezydenckie w Stanach


Zjednoczonych mog przesdzi o przyszej roli Ameryki w wiecie. Z tak sytuacj w przeszoci nieczsto mielimy do czynienia.
Szukajc analogii, mona by odwoa si a do 1920 r., gdy to
podobnie jak dzisiaj decydowano o charakterze amerykaskiej
polityki zagranicznej, czy bdzie to utrzymanie kierunku wytyczonego przez Woodrowa Wilsona zaangaowania Stanw Zjednoczonych na arenie midzynarodowej, czy nastpi powrt do izolacjonizmu przez dziesiciolecia dominujcego w amerykaskich
relacjach ze wiatem, a zwaszcza z kontynentem europejskim.
Ameryka wybraa wwczas Warrena G. Hardinga, kandydata Partii
Republikaskiej, ktry goszc haso America First, zapowiada
odwrt od Europy/wiata i ponowne skupienie si na polityce
wewntrznej oraz dbao o wycznie amerykaskie interesy.
Ten wybr okreli na nastpne dwie dekady amerykask polityk
zagraniczn, wyranie podporzdkowan zasadzie izolacjonizmu.
Dopiero II wojna wiatowa oraz dynamika zmian na arenie
midzynarodowej po jej zakoczeniu spowodoway, e Stany
Zjednoczone przyjy pierwszoplanow rol w ksztatowaniu
sytuacji na wiecie. Odwrotu od polityki zaangaowania ju nie
byo. Kolejne wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych
potwierdzay wan rol Ameryki na scenie wiatowej. Wprawdzie zmieniay si niektre cele i priorytety, ewoluoway metody
ich osigania, ale zasadniczy kierunek polityki zagranicznej by
kontynuowany. Nawet jeli ubiegajcy si o najwyszy urzd w pastwie kandydaci zapowiadali ograniczenie aktywnoci w wiecie,
to gdy ju zasiedli w Biaym Domu i zetknli si z rzeczywistoci
midzynarodow, starali si bardziej lub mniej skutecznie peni rol wiatowego przywdcy. Tak byo w przypadku Williama J.

1z5

Clintona, ktry szed do wyborw z hasem Its economy, stupied!, nawizujcym


do sloganu Hardinga z 1920 r., oraz z Georgeem W. Bushem jr., ktry zapowiada
skromn (humble) polityk zagraniczn. Obaj jednak, poddani presji wydarze midzynarodowych, stosunkowo szybko korygowali swoje zaoenia i zamiary. W rezultacie
od Franklina D. Roosevelta po Baracka Obam to wanie Stany Zjednoczone bardziej
lub mniej dominoway na arenie midzynarodowej.
Dzisiaj jestemy w sytuacji, gdy ten utrwalony przez ponad 70 lat porzdek
moe ulec zmianie. I nie chodzi tylko o to, e moe by on zakwestionowany w wiecie,
przecie problem z amerykaskim przywdztwem istnieje ju od wielu lat. Ameryka
musi funkcjonowa w wiecie, gdzie mamy dyfuzj wielu si i orodkw wadzy, konkurencyjnych wobec niej i zdecydowanie podwaajcych jej pozycj. Wyranie te
osaba zdolno (i wola) Ameryki kreowania sytuacji midzynarodowej oraz rozwizywania problemw globalnych. Stwierdzenia o bliskim ju poamerykaskim wiecie
pojawiaj si rwnie czsto, jak opinie o niezbdnoci tego przywdztwa.
Wyjtkowo dzisiejszej sytuacji polega jednak na tym, e podobnie jak to byo
w 1920 r., bardzo wiele zalee bdzie od samych Amerykanw od podjtej przez
nich w listopadzie decyzji wyborczej. Stan bowiem prawdopodobnie przed wyborem
midzy bardziej pragmatyczn i przewidywaln polityk zagraniczn (co nie znaczy,
e doskona), realizowan przez Hillary Clinton, a trudnymi do przewidzenia konsekwencjami postawienia na polityk pen swego rodzaju bufonady i do mglicie
w najlepszym przypadku okrelonych sposobw jej realizacji. Takie bowiem wraenie mona odnie, suchajc wystpienia Donalda Trumpa w Center for the National
Interest (27 IV 2016 r.).
Naleao si spodziewa, e prezentacja wizji polityki zagranicznej zaproponowana przez prawie ju pewnego kandydata Partii Republikaskiej do urzdu prezydenckiego bdzie tyle ciekawa dla ekspertw, co i atrakcyjna dla jego wyborcw. e
przyniesie pogbion odpowied na wiele pyta, ktre dzisiejszy wiat stawia przed
przyszym gospodarzem Biaego Domu. Zwaszcza e dotychczas ten ekscentryczny
kandydat Republikanw stosunkowo niewiele mwi o polityce zagranicznej. A to, co si
pojawio, wywoywao zaenowanie u wielu Amerykanw, za u spoecznoci midzynarodowej rodzio silne obawy. Tymczasem otrzymalimy przekaz, ktry razi z jednej
strony arogancj, z drugiej za naiwnoci ogldu sytuacji midzynarodowej. Trudno
wic nie zgodzi si z opini, e nowojorski multimilioner nikogo nie zaskoczy, raczej
rozwin ten styl narracji i argumentacji, ktry dotychczas prezentowa, starajc si
wanie w taki sposb zdoby wyborcw.
Nie ma wtpliwoci, jego przemwienie skierowane byo przede wszystkim
do przecitnego amerykaskiego wyborcy, w adnym przypadku nie mao na celu zyska akceptacji amerykaskiego establishmentu politycznego lub ekspertw od polityki
zagranicznej. By to prosty, jasny przekaz, atrakcyjny dla wielu Amerykanw, ale zawierajcy wiele gronych akcentw, ktre mog zaway na roli Stanw Zjednoczonych
w wiecie i tym samym na sytuacji midzynarodowej.
Powab wystpienia Trumpa polega m.in. na tym, e stosunkowo trafnie zdiagnozowa on niewtpliwe saboci polityki zagranicznej administracji Obamy, powtarzajc zreszt zarzuty wysuwane od duszego ju czasu przez Republikanw. Jakkolwiek

2z5

przesad byo stwierdzenie, e polityka zagraniczna ery Obamy to cakowita i kompletna katastrofa (Our foreign policy is a complete and total disaster), pozbawiona
wizji, celw, kierunku i strategii. Wszake argumenty suce poparciu tej tezy wydaj
si bardzo sugestywne i z pozoru suszne. Ubiegajcy si o Biay Dom kandydat przywoywa przykady niepowodze amerykaskiej polityki zagranicznej ostatnich omiu
lat, dowodzc, e bdy popenione w Iraku, Libii, Syrii doprowadziy do powstania
i wzmocnienia Pastwa Islamskiego, za nierozwane dziaania wobec wrogw oraz
mao wiarygodna polityka wobec przyjaci podwayy autorytet Stanw Zjednoczonych.
Co ciekawe, w tym kontekcie wymieniona zostaa Polska oraz Republika Czeska jako
pastwa, ktre administracja Obamy zawioda, odrzucajc wynegocjowane wczeniej
umowy o instalowaniu elementw tarczy antyrakietowej.
Z kolei stawiajc na przeciwlegych biegunach Izrael, jako zdradzonego przez
obecn administracj przyjaciela, oraz Iran, traktowany przez Obam w sposb wyjtkowy (with tender love and care), dziki czemu w krtkim czasie sta si on potg,
Trump uderzy w niezwykle czuy punkt amerykaskiej tosamoci i amerykaskich
interesw. Podobne znaczenie miao przywoywanie w jego wystpieniu Chin, ktrych
konkurencji gospodarczej i politycznej administracja Obamy zdaniem Trumpa nie
zdoaa powstrzyma. Nic te nie dziaa tak silnie na wiadomo przecitnego wyborcy
w Stanach Zjednoczonych, jak stwierdzenie, e Ameryka stracia biliony dolarw na realizacj celw polityki zagranicznej, ale owych celw nie tylko nie osigna, ale doprowadzia do pogorszenia sytuacji w wiecie. Najlepszym tego przykadem jest wanie
Bliski Wschd (After losing thousands of lives and spending trillions of dollars, we are
far worst shape in the Middle East than ever, ever before).
Zreszt jak twierdzi pretendent do Biaego Domu zasoby amerykaskie
w okresie urzdowania Obamy zostay mocno nadwerone, a osabienie gospodarcze
spowodowao spadek potencjau militarnego Ameryki. I tutaj Trump ponownie wraca
do wielokro ju przez siebie podnoszonej kwestii nierwnego wrd sojusznikw
podziau kosztw w ramach wsplnej polityki bezpieczestwa, zarzucajc im, e nie
chc w odpowiednim stopniu oy na wasn obron. Problem to nienowy i w tym
sensie, e od pewnego ju czasu komplikuje relacje transatlantyckie. O wywizanie
si pastw czonkowskich NATO z obowizku przeznaczenia przynajmniej 2 proc. PKB
na obronno apelowali przedstawiciele amerykaskiej administracji od dawna. Nikt
jednak dotychczas nie stawia sprawy tak jednoznacznie, jak Trump. Republikaski
kandydat nie pozostawia zudze: Kraje, ktrych bronimy, musz paci za t obron.
W przeciwnym razie Stany Zjednoczone nie bd miay wyboru i t obron pozostawi
w ich gestii.
Z pozoru takie stawianie sprawy wydaje si logiczne i dlatego mogo spotka si
z akceptacj, wrcz z gonym aplauzem suchaczy/amerykaskich podatnikw. Z drugiej strony nie mona jednak zapomnie choby o wyjtkowej roli Stanw Zjednoczonych w NATO/wiecie i pewnych zobowizaniach, ktre wi si z amerykaskim
przywdztwem. Globalne interesy Stanw Zjednoczonych i ich globalne zobowizania
pocigaj te wiksze koszty. Jeli wic w innych fragmentach swojego wystpienia
Trump podkrela, e chodzi mu o siln, godn zaufania i wiarygodn dla sojusznikw
Ameryk (To our friends and allies, I say America is going to be strong again. America
is going to be reliable again), to trudno nie dostrzec w tym zasadniczej sprzecznoci.

3z5

Tym bardziej e wczeniej oskary administracj Obamy o zdrad interesw sojusznikw i nadwerenie wiarygodnoci Ameryki. Tymczasem jego zapowiedzi s naprawd
zatrwaajce dla europejskich sojusznikw. Podobnie jak grona dla bezpieczestwa
Europy moe by zapowied budowania NATO niemale od nowa.
Zreszt takich sprzecznoci w zaprezentowanej przez Trumpa wykadni polityki zagranicznej jest wiele. Ju samo uycie przez republikaskiego kandydata hasa
America First jako gwnego wyznacznika jego polityki zagranicznej (America
First will be the major and overriding theme of my administration) stanowi wyrane
nawizanie do sloganu izolacjonistw amerykaskich z lat 20. i 30. XX w. oraz ma
zdecydowane konotacje populistyczne. Dowodzi tego rwnie podkrelenie, e to amerykaski interes bdzie zawsze stawiany na pierwszym miejscu. Dlatego zapowiada
Trump Ameryka nigdy nie wejdzie w ukady, ktre mogyby ograniczy jej suwerenno, niepotrzebnie uwika w zalenoci (jako przykad negatywny suy NAFTA).
Nietrudno przewidzie, jaki to wszystko moe mie wpyw na pozycj Ameryki
w wiecie, sytuacj midzynarodow, last but not least na Europ. Trzymanie si
Stanw Zjednoczonych z dala od spraw i problemw midzynarodowych tylko dlatego,
e nie jest to zwizane z ich ywotnym interesem, nie bdzie suyo porzdkowi
midzynarodowemu. Jeli zatem rozumie haso America First w jego pierwotnym
izolacjonistycznym znaczeniu, to moe to by grone dla wiata znajdujcego si
dzisiaj w tak trudnej sytuacji.
Nie naley jednak wykluczy, e America First to synonim Make America
great again, bdcego gwnym hasem kampanii wyborczej Trumpa. Bo przecie
w innym miejscu swojego wystpienia dowodzi, e chce budowa siln pozycj Ameryki w wiecie, chce przywrci jej respekt i uznanie. Albo e stworzy spjn polityk
zagraniczn, opart na amerykaskim interesie oraz uwzgldniajc interes sojusznikw.
Przyjmijmy wic, e jest to tylko kolejna sprzeczno w wystpieniu kontrowersyjnego
pretendenta do urzdu prezydenckiego i nie chodzi o powrt do izolacjonizmu,
a jedynie dziaanie na wiadomo wyborcw, ktrych epatuje si hasem, e Przede
wszystkim Ameryka.
Tak jak w wystpieniu pojawio si wiele sprzecznoci, tak samo wiele byo
charakterystycznej dla Trumpa arogancji i bufonady. Moim celem jest wypracowanie
takiej polityki zagranicznej, ktra przetrwa kilka pokole zapowiedzia dumnie.
Wielokrotnie zapewnia, e jest jedynym, ktry moe podoa wyzwaniom: Im the
only one believe me, I know them all, Im the only one who knowi how to fix it.
I dalej: ISIS will be gone if Im elected president. Ale wyznaczajc jako swj
gwny priorytet powstrzymanie radykalnego islamu, jedynie enigmatycznie okrela
rodki dziaania: By moe trzeba bdzie uy siy zbrojnej, co nie wyklucza wysikw filozoficznych (sic!).
Dla wielu problemw i wyzwa wspczesnoci kandydat do Biaego Domu znajduje proste i atwe rozwizania, co najprawdopodobniej wynika z jego nadmiernej
pewnoci siebie. Odnosi si to zarwno do stosunkw z Chinami, ktre dowodzi
Trump mog by dobrymi przyjacimi Ameryki, jaki i relacji z Rosj. Uparcie powtarza sw myl, e Rosja nie musi by adwersarzem Stanw Zjednoczonych, e trzeba
t wrogo jak najszybciej zakoczy (his horrible cycle of hostility must end and

4z5

ideally will end soon. Good for both countries). Nie stawia przy tym adnych warunkw
ani nie czyni adnych zastrzee, z wyjtkiem tego oczywistego jak si nie uda, to
odejdziemy od stou. S to zapowiedzi do grone, zwaszcza dla tych sojusznikw
i partnerw Ameryki, ktrzy maj nieporwnywalnie wiksze dowiadczenie w relacjach z Rosj i nie podzielaj takich penych naiwnoci opinii na jej temat.
Mona wprawdzie zaoy, e proponowana wizja amerykaskiej polityki zagranicznej jest tylko i wycznie wyborczym przekazem, std jej do kuriozalny dla specjalistw, ale momentami powabny dla wyborcw charakter, natomiast po wprowadzeniu si do Biaego Domu nowy prezydent zacznie realizowa bardziej sensown strategi.
Trzeba jednak zada pytanie, czyje to bd koncepcj, kto znajdzie si wrd doradcw
prezydenta Trumpa. I w tym punkcie pretendent do prezydentury przeraa, zapowiadajc, e szuka zupenie nowych ludzi, czyli bez dowiadczenia, bo the old people
frankly dont know what theyre doing.
Trzeba mie nadziej, e zorganizowany w ten sposb i wedle takich kryteriw sztab nie bdzie mia okazji do wpywania na amerykask polityk zagraniczn.
W przeciwnym razie, moe by gronie.

Tezy zawarte w tekcie wyraaj jedynie opinie autora.

Jadwiga Kiwerska prof. dr hab., pracownik Instytut Zachodniego i Collegium Da Vinci


w Poznaniu, historyk i politolog, specjalista w zakresie stosunkw midzynarodowych, zwaszcza polityki amerykaskiej.

Instytut Zachodni
im. Zygmunta Wojciechowskiego
ul. Mostowa 27A, 61-854 Pozna

tel. +48 61 852 76 91, fax. +48 61 852 49 05


email: izpozpl@iz.poznan.pl
www.iz.poznan.pl

5z5