You are on page 1of 139

AGATHA CHRISTIE

DWANAŚCIE PRAC HERKULESA
TŁUMACZYŁA GRAśYNA JESIONEK
TYTUŁ ORYGINAŁU THE LABOURS OF HERCULES

SCAN-dal

1

WPROWADZENIE
Mieszkanie Herkulesa Poirot było w wystroju z gruntu nowoczesne. Lśniło chromem. Nawet
fotele, choć wygodnie wyściełane, miały kanciaste, zdecydowane kształty.
W takim to właśnie fotelu - jak zawsze pedantycznie, na samym środku - zasiadał Herkules
Poirot. Naprzeciw niego, równieŜ w fotelu, siedział doktor Burton, członek
najszacowniejszych towarzystw, z uznaniem pociągając Château Mouton Rothschild z
piwniczki Poirota. Doktor był zaŜywny, rozczochrany, a spod strzechy jego białych włosów
promieniało rumiane, dobrotliwe oblicze. Miał zwyczaj chichotać donośnie, acz nieco
astmatycznie, oraz obsypywać siebie i wszystko dookoła popiołem z papierosów. Na próŜno
Poirot obstawiał go popielniczkami.
Doktor Burton zadawał właśnie pytanie:
- Dlaczego akurat Herkules? - mówił. - Skąd się to wzięło?
- Chodzi ci o imię, które nadano mi na chrzcie?
- Nie ma w nim nic chrześcijańskiego - zaprotestował doktor. - Jest pogańskie, zdecydowanie
pogańskie. Ale skąd się wzięło? Kaprys ojca? Widzimisię matki? Względy rodzinne? Jeśli
dobrze pamiętam - choć pamięć juŜ u mnie nie ta, co kiedyś - miałeś brata imieniem Achilles,
dobrze mówię?
Poirot przebiegł w myślach szczegóły kariery Achillesa Poirot. Czy to wszystko naprawdę
miało miejsce?
- Przez bardzo krótki okres - odparł. Doktor Burton taktownie zmienił temat. - Ludzie
powinni ostroŜniej wybierać dzieciom imiona - oświadczył po namyśle. - Sam mam wnuki, to
wiem. Jedna jest Blanche - a ciemna jak Cyganka! Dalej Deirdre, smutna Deirdre, która
okazała się wesoła jak ptaszek. Co do małej Patience, to na dobrą sprawę powinna się
nazywać Impatience!* A Diana... hm, Diana... - stary znawca literatury klasycznej wzruszył
ramionami. - WaŜy osiemdziesiąt kilogramów, a ma dopiero piętnaście lat! Mówią, Ŝe to
szczenięca otyłość, ale wcale mi na to nie wygląda. Diana! Chcieli jej dać Helena, ale tu juŜ
wtrąciłem swoje trzy grosze. Wiedząc, jak wyglądają jej rodzice! Czy jej babka, jeśli juŜ o
tym mowa! Namawiałem usilnie na Martę, Dorcas, na coś rozsądnego, ale gdzie tam... szkoda
było słów. Rodzice to dziwni ludzie...
Zaczął lekko posapywać, a na jego małej, pucołowatej twarzy wystąpiły zmarszczki. Poirot
spojrzał na niego pytająco.
- Wyobraziłem sobie następującą sytuację: twoja matka siedzi sobie z nieboszczką panią
Holmes, szyją śpioszki lub stukają drutami i recytują - "Achilles, Herkules, Sherlock,
Mycroft..."
Poirot nie podzielał rozbawienia przyjaciela.
- JeŜeli dobrze zrozumiałem, chodzi ci o to, Ŝe wyglądem nie przypominam Herkulesa?
Doktor Burton obrzucił wzrokiem Herkulesa Poirot, małą schludną postać odzianą w
sztuczkowe spodnie, nienaganny czarny Ŝakiet i starannie zawiązany krawat, i przesunęły się
z lakierków na jajowatą głowę i olbrzymie wąsy, które były ozdobą górnej wargi.
- Jeśli juŜ mam być szczery, to nie, Poirot! - wyznał doktor Burton. - Jak rozumiem - dorzucił
po chwili -nigdy nie miałeś czasu zapoznać się z klasyką?
- To prawda.
- Szkoda. Wielka szkoda. DuŜo straciłeś! Gdyby to ode mnie zaleŜało, kaŜdy powinien
studiować klasykę.

2

Poirot wzruszył ramionami.
- Eh bien, i bez niej radziłem sobie wcale nieźle.
- Radziłeś sobie! Radziłeś! Nie w tym rzecz, Ŝeby sobie radzić. CóŜ za mylny punkt widzenia!
Klasyka to nie drabina prowadząca do szybkiego sukcesu, jak te obecne kursy
korespondencyjne! Nie jest waŜne to, co dzieje się w godzinach pracy, istotny jest czas
wolny. Wszyscy popełniamy ten sam błąd. Weźmy ciebie - starzejesz się, będziesz chciał
rzucić pracę, zwolnić tempo... i co wtedy poczniesz z wolnym czasem?
Poirot miał odpowiedź pod ręką.
- Zamierzam zająć się - nie Ŝartuję! - uprawą dyń.
Doktor Burton na chwilę zaniemówił.
- Uprawą dyń? Co masz na myśli? Te wielkie, rozdęte paskudztwa, które smakują jak woda?
- O! - podchwycił Poirot z entuzjazmem. - Właśnie w tym rzecz. One nie muszą smakować
jak woda.
- Uhm, wiem... posypuje się je serem, siekaną cebulą albo polewa białym sosem,
- Nie, nie, mylisz się. Ja zamierzam poprawić smak samej dyni. MoŜna z niej wydobyć przymknął oczy - bukiet...
- Bój się Boga, człowieku, przecieŜ dynia to nie claret! - Słowo "bukiet" przypomniało
doktorowi o kieliszku. Pociągnął z niego, delektując się trunkiem. - Bardzo dobre to wino.
Mocne. Uhm. -- Pokiwał głową z uznaniem. - Ale z tymi dyniami... chyba nie mówisz tego
powaŜnie? CzyŜbyś miał zamiar się schylać?! - zakrzyknął przeraŜony, ze współczuciem
obejmując swój wydatny brzuszek.
- Schylać się, okopywać te rośliny, karmić je wełną moczoną w wodzie i tak dalej?
- Odnoszę wraŜenie, Ŝe jesteś całkiem dobrze obeznany z uprawą dyń - zauwaŜył Poirot.
- Widziałem to na wsi. Ale powaŜnie, Poirot, cóŜ to za rozrywka? Porównaj to tylko - jego
głos przeszedł w pochwalny pomruk - z fotelem przed kominkiem w długim, niskim pokoju o
ścianach wyłoŜonych ksiąŜkami... to musi być długi pokój, nie kwadratowy. Dookoła same
ksiąŜki. Kieliszek porto... i otwarta ksiąŜka w dłoni. Czas biegnie wstecz, gdy czytasz... Tu
zaczął powoli skandować po grecku, a potem: przetłumaczył: I znów zręcznością swoją na
morzu ciemnym jak wino sternik prostuje chyŜy statek miotany wiatrami. Naturalnie,
niepodobna oddać w pełni ducha oryginału.
Opanowany entuzjazmem, na chwile zapomniał o Poirocie. Ten zaś, obserwując swojego
gościa, poczuł nagle zwątpienie... niemiłe wyrzuty sumienia. CzyŜby oto coś stracił?
Bogactwo ducha? Ogarnął go smutek. Tak, powinien był zapoznać się z klasyką... przed
laty... niestety, teraz juŜ na to za późno...
Doktor Burton przerwał jego melancholijną zadumę.
- Czy mam rozumieć, Ŝe naprawdę chcesz się wycofać z zawodu?
- Tak.
Doktor Burton zachichotał.
- Nie zrobisz tego!
- AleŜ zapewniam cię...
- Nie uda ci się to, mój stary. Za bardzo lubisz swoją pracę.
- Nic, wierz mi... czynię wszystko w tym kierunku. Jeszcze tylko kilka spraw... ale specjalnie
wybranych, rozumiesz, a nic to, co mi się nawinie pod rękę... wyłącznie problemy, które będą
miały jakiś wydźwięk osobisty.
Doktor Burton uśmiechnął się szeroko.
- Tak to jest. Jeszcze tylko jedna czy dwie sprawy, a potem następna... i tak to leci. Ostatni
występ prima-donny w porównaniu z twoim będzie niczym, Poirot!
Zachichotał i bez pośpiechu wstał z fotela - przemiły, siwowłosy chochlik.

3

jeŜeli tak wyglądał grecki ideał bohatera. Co za ludzie! Weźcie takiego Herkulesa. Podstawową linią obrony była epilepsja. rzeźnik. w której przyszło mu Ŝyć.To.starczyłoby tego. Był to osobnik o sile niedźwiedzia. gwałty. współczesnego Herkulesa.. sławnym herosem. zapisane na maszynie karteluszki. cieńszymi ksiąŜkami. w wielkomiejskim ubraniu i z wąsem . a zarazem wyszukanym. czy była to padaczka petit mal. oprawnym w cielęcą skórę tomiskiem oraz kilkoma innymi. co robisz. z rozwianymi złudzeniami wstając z fotela... muskularny osiłek o śladowej inteligencji i zbrodniczych skłonnościach! Poirotowi przyszedł na myśl niejaki Adolf Durand. związanej przede wszystkim z "Herkulesem. Bez cienia zainteresowania (ona nie z tych.* Następny dzień zasiał Herkulesa Poirot ślęczącego nad ogromnym. przedstawiająca kostkę na kostce. Ŝe za dwanaście miesięcy wciąŜ będziesz tutaj. Poirot był wstrząśnięty klasycznymi ideałami. nawet jedna rzeźba nowoczesna. W końcu rozparł się w fotelu i potrząsnął głową. 4 .. a i zabawny! Zanim wycofa się ostatecznie. .. wąsem wspaniałym.wzruszył ramionami .. morderstwa i szykany . który po śmierci wszedł do grona bogów i któremu oddawano naleŜną im cześć".wąsem o zapuszczeniu jakiego antyczny Herkules nie mógłby nawet marzyć. Rozejrzał się dookoła z aprobatą. Kwadratowy pokój z solidnymi kwadratowymi meblami o nowoczesnej linii.wciąŜ będą tylko dyniami. Przekonasz się.. i drugiego moŜna by nazwać dobroczyńcą społeczności. Idę o zakład.. I jednego. by na nie więcej nic wrócić. zajęło kilka dni. to nie są prace Herkulesa. tak bardzo na miejscu. tego bohatera! Bohatera. Ŝeby juge d'instruction* miał pełne ręce roboty. została wydelegowana w celu zebrania materiałów na temat Herkulesa i przedłoŜenia mu ich do rąk własnych..pomysł. Ci bogowie i boginie.. Jego nastrój z poprzedniego wieczoru prysł bezpowrotnie. Ŝe mam rację. chociaŜ roztrząsanie kwestii. i mruknął: . uporządkowanego pokoju on! Przejrzał się w lustrze..Prace Hcrkulesa. na która Durand niewątpliwie chorował. doktor Burton opuścił surowy w wystroju pokój. który zabił kilkoro dzieci. Zresztą faktycznie sprawiają wraŜenie osobników o wyraźnie zbrodniczych skłonnościach. rozpusta. Brak ładu i metody nawet w zbrodniach! TeŜ mi Herkules! -parsknął Herkules Poirot.. i drugi miał bez wątpienia znaczny udział w uwalnianiu świata od chwastów. to w warunkach współczesnych nie miał szans. Herkules Poirot zatopił się w oszałamiającym morzu wiedzy klasycznej. ça." Ha. a dynie . co robisz. to nie są prace Herkulesa . StaroŜytny Herkules bezsprzecznie cierpiał na grand mal. niczym pogrąŜony we śnie. Po wyjściu gościa Herkules Poirot usiadł bowiem niespiesznie w fotelu. Przez dwie godziny Poirot czytał pilnie. Jak to powiedział doktor Burton przed wyjściem? "To.dalej jednak przestało mu iść jak po maśle. stary piernik! Jeszcze raz naleŜy wykonać dwanaście prac Herkulesa. robiąc notatki i marszcząc brwi. zwarta postać.. mała. Poirot potrząsnął głową. co pytają: "dlaczego"). brak ładu. co po sobie zostawił . porównywał je z literaturą fachową. Brak normalnego Ŝycia rodzinnego. Nas jednak zajmuje tylko to. panna Lemon.powiedział. czy grand mal. mieli chyba nic mniej róŜnych wcieleń niŜ współcześni zbrodniarze. na niej zaś kompozycję z drutu miedzianego. I Ŝegnając się z gospodarzem. jakŜe odmienny od tego niesmacznego wizerunku nagiego osobnika z przerostem mięśni.. Odszedł on juŜ z tych kart. Oto współczesny Herkules. za to nadzwyczaj sprawnie. Jego sekretarka. c'est une idee. A jednak między Herkulesem Poirot a Herkulesem staroŜytnym istniało pewne podobieństwo ... Jak dotąd nie najgorzej .. szabrownictwo.i jeden. a to dobre! PrzecieŜ to tylko wielki. Mais oni. którego proces odbył się w Londynie w 1895 roku.To prace miłości.. Od czasu do czasu Poirot spoglądał z udręką na liczne. brak metody. i tu się pomylił. Pijaństwo. Ot. Dowcipny koncept. kazirodztwo. No. A w środku tego lśniącego. wywijającego maczugą.. panna Lemon wywiązywała się z zadania.

...podejmie się dwunastu spraw.. Głośny pisarz. Była urodzoną sekretarką. albo przeciwnie. suche. leŜący na wierzchu stosu z boku jego biurka. zajęta pisaniem na maszynie.Od człowieka.. Chrząknął z niesmakiem i sięgnął po list.Niewiele. Poirot zatrzymał się z nogą w powietrzu i rzucił pannie Lemon spojrzenie pełne gorzkiego wyrzutu. która zapoczątkuje serię jego dobrowolnych prac.. panna Lemon miała jednak rację. 5 . Ŝe dręczyła go ciekawość..słowa zgryźliwe. gdzie osobiście odbierał wyrazy podziękowania! Słowa cisnęły mu się na usta . Naturalnie. Herkules Poirot usiadł. . Pisała z szybkością i precyzją szybkostrzelnego czołgu. Nie będzie się spieszył. Gdyby dyrekcja jakiegoś ogrodu zoologicznego zwróciła się do niego w sprawie związanej z prawdziwym lwem. ni mniej. Zaczeka. Brakowało jej wyobraźni. koszul Dejaniry. Przeczytał list powoli i dokładnie.powtórzył.błaha w najwyŜszym stopniu. Poirot wychodził właśnie z pałacu Buckingham. polityk lub malarz. moŜe nawet członek jakiejś rodziny panującej? Ktoś z rodziny królewskiej. Nie wypowiedział ich jednak. niezbyt wyszukane Ŝądanie. wstrząśnięty i rozgoryczony. ba . Istotnie.artystyczne.CóŜ to za list? . Panna Lemon. Ŝe panna Lemon i tak nic nie usłyszy poprzez błyskawiczny stukot maszyny. to będzie nie tylko zabawne. panno Lemon? . Wszystko. Pech chciał. zaczeka na tę nader waŜną sprawę.. Pierwsza sprawa powinna mieć związek z jakąś powszechnie znaną osobistością. Czytając list...i w tym tkwiło sedno jego zastrzeŜeń .Z zaciekawieniem postąpił krok w przód'. niedościgniona panna Lemon zawiodła go! Pekińczyk. Nic znalazł nic niezwykłego. Nie była to sprawa waŜna w Ŝadnym tego słowa znaczeniu. Kiedy słuŜący przyniósł mu poranną czekoladę. Pe-kiń-czyk! I to po tym.. Spodobała mu się la myśl. Jednego z tych spasionych stworzeń o wyłupiastych oczach. jak sądzę. Powinny to być sprawy wybrane specjalnie pod kątem związku z dwunastoma pracami staroŜytnego Herkulesa. uznałby to za przesadny zbieg okoliczności.Lew z Nemei . pieszczoszków bogatych dam. tak. Ŝeby zajął się pan zniknięciem pekińczyka jego Ŝony. . jak mówiła panna Lemon.. tu trzeba odwołać się do symboliki.. Nie takiej sprawy oczekiwał. ktoś. . PołoŜyłam go na samym wierzchu. musi być sensacyjna. pierwszą jego pracą powinien być lew z Nemei. uszczypliwe. Obejdzie się bez kobiet. Herkules Poirot wykrzywiał usta. Tylko jeden list.. nie taką sprawę sobie przyrzekł. który chce. wiedząc. A zatem. . Nie nadawała się . Tak.. który.. będzie to dzieło natchnione. nic spodziewał się. Nie zamierzał zbyt wiernie naśladować swojego pierwowzoru. zwykle okazywało się interesujące.. Nie zauwaŜyła tego. LEW Z NEMEI I . jeden szczegół był raczej niezwykły.na pracę Herkulesa. Nie. Poirot był wstrząśnięty. Miał pełne zaufanie do panny Lemon. co uznała za godne uwagi. prace i tylko prace. Temat . obracając słowa w ustach. aleŜ tak. czy. Nic nieszablonowego. kto w świadomości społecznej uchodzi za lwa. Ŝe będzie zmuszony stanąć oko w oko z lwem z krwi i kości.Jest coś ciekawego. ale miała intuicję. Poirot sięgnął po Encyklopedię staroŜytności i ponownie zagłębił się w wiedzy klasycznej.porwanie pekińczyka. co mu się śniło tej nocy. dokładnie tak. moŜe pana zainteresować.zapytał rankiem następnego dnia od progu gabinetu. a takŜe wagi najwyŜszej! Jakiś przestępca doskonały. Tak.. przeciwnie . ni więcej. panie Poirot. Adres ze śródmieścia i zwięzłe.

.Nie owijam w bawełnę.O tak.sir Joseph zerknął na niego chytrze . małych świńskich oczkach. .Nie znaczy to. Jak zwykle.Wiem. będzie jedną z nich. Spisała na straty jak przedawniony dług i zapomniała o tym. Ŝe nie moŜe pan opędzić się od kobiet nagabujących pana w sprawie zaginionych psów.wyznał szczerze sir Joscph..Osiągnąłem. Chciałem tylko wyjaśnić.to przecieŜ bagatelka. z całą pewnością miało to związek z mydłem. Sir Joseph chrząknął.PowaŜna? .powiedziałem. To wspaniałe warzywa. . Ŝe tak się wyraŜę. .i umówi mnie z nim na spotkanie w jego biurze. Ŝe mam zwyczaj wyrzucać pieniądze w błoto . ni więcej.. . .Gratuluję . tyle Ŝe bez smaku. by panna Lemon mogła dosłyszeć go przez stukot maszyny.dorzucił Poirot z naciskiem.Ja tam nie stroję Ŝadnych lochów . ale chwilowo nie mógł sobie tego uprzytomnić.Hę? .. wyraŜający (jak kto woli) podziw dla niezaprzeczalnej wartości kariery sir Josepha lub uznanie dla jego skromności. który rozmyślał właśnie o tym. tajemniczych zgonów. . Właśnie dlatego pana tu wezwałem. Ŝe jest pan najlepszym z najlepszych.Wyjątkowe szczęście . Ŝe jest zupełnie niepowaŜna. A usługi eksperta kosztują. . .wtrącił Ŝywo Poirot.ciągnął sir Joseph. 6 .Ja się nie targuję . zająć się uprawą ogródka. ale równie dobrze moŜna go było traktować jako pełen wdzięku przejaw odmiennego zdania.Tak.. to płacę. kradzieŜy biŜuterii.rzekł Herkules Poirot. zwłaszcza uszlachetnianiem odmian dyni.Zadziwia mnie pan! . Zafrapowało mnie to. Podniósł głos. które sobie narzuciłem. Dobrowolnych "dwunastu prac Herkulesa". być moŜe. od czasu do czasu podróŜować i zwiedzać świat.. panie Poirot.oświadczył.. Zamierzam dotrzeć do sedna tej historii i grosza nie poskąpię. Ŝe sir Joseph rzeczywiście jest człowiekiem nadzwyczaj prostym (w potocznym tego słowa znaczeniu).Hę? Sir Joseph przerwał na chwilę. Pańska sprawa. Ale ta sprawa . Ogólny obraz przypominał mu coś lub kogoś.Niech pani zadzwoni do tego sir Josepha Hoggina . Coś niejasno drgnęło mu w pamięci. ani grosza więcej.. Postanowiłem podjąć się dwunastu spraw.... Jego małe oczka zwęziły się jeszcze bardziej. ni mniej. . . .polecił . .Jestem ekspertem. Jestem bogaty i. mogę to powiedzieć bez fałszywej skromności. 'Po raz pierwszy jednak mam spoŜytkować mój talent do wyświetlenia porwania pekińczyka. tak jak proponuje. jeśli moŜna to tak określić.. Ale płacę cenę rynkową.powtórzył sir Joseph. naturalnie...Ma pan szczęście .wtrącił sir Joseph. .. szczyt kariery. . Oczy Herkulesa Poirot spoczęły krytycznie na wydatnych szczękach. . Ale nie w tym rzecz. Zwracano się do mnie w róŜnych sprawach . . Jestem prostym człowiekiem.. . w Belgii.NiepowaŜna .Zdaje pan sobie sprawę. panna Lemon miała rację.. był ciekawy. . Herkules Poirot wykonał prawą ręką dyplomatyczny gest.Popytałem tu i tam i dowiedziałem się. zamieszkać na wsi.oświadczył.powiedział Poirot. sir Joseph. a takŜe.Sądziłem. Ŝe w tych sprawach jest pan pierwsza klasa .. . .morderstw. W kaŜdym razie gest ten w niczym nie zdradzał prawdziwych uczuć Poirota. Przed laty. panie Poirot oświadczył sir Joseph Hoggin.Jak wymagam. dwieście funtów w te czy wewte to dla mnie nie róŜnica.. Ale to nie w stylu Josepha Hoggina. rozbojów. Herkules Poirot wzruszył ramionami. Większość ludzi. . machnęłaby na to ręką. Ŝe moje honoraria są wysokie? .rzekł ostro. bulwiastym nosie i zaciśniętych wargach. Wkrótce zamierzam się wycofać. Ŝe przed wycofaniem się z zawodu muszę jeszcze wykonać pewne zadanie.

Uznałem. tego juŜ było za wiele.moja Ŝona doskonale zdawała sobie z tego sprawę. . co zrobiła. .. . Ale to jest pierwszy wypadek. Nic mi nie powiedziała. panie Poirot. co się stało. a trudno oczekiwać od kobiety. Ŝeby postępowała zgodnie ze zdrowym rozsądkiem. Następnego dnia Ŝona dostała list. to coś mogłoby się przydarzyć jej bezcennemu Shan Tungowi..Do diaska.. .Domyślam się. . .mruknął sir Joscph. Milly przyznała się wtedy do tego. II 7 . prawdę mówiąc.Tak. który w dodatku wiecznie włazi pod nogi! . w którym Ŝądano dwustu funtów. . Poza tym nie było widać Ŝywego ducha.. Tyle. Bystry z pana jegomość. a jednocześnie uspokoił ją co do bezpiecznej przyszłości jej psa? Sir Joseph skinął głową i wstał.Czy nie sądzi pan. do czego jestem panu potrzebny? Twarz sir Josepha spurpurowiała.Pies zniknął.mruknął Poirot.Słusznie. dlaczego mi pana polecono.Hmm . Naciągnęli jego Ŝonę na trzysta funtów! No.zapylał. . panie Poirot? . kiedy w takiej sprawie zwraca się do mnie męŜczyzna! Małe oczka sir Josepha zwęziły się z uznaniem.Czy jest pan Ŝonaty.. . Proszę dalej.Oczywiście..Zwrócono? A zatem. .Rozumiem.Dokładnie tydzień temu. a mnie trochę poniosło. ale po chwili ochłonąłem. jak to z tym szczęściem.Oczywiście. . . Ŝe pytam. . I pewnie machnąłbym na to ręką.mruknął detektyw.. . ale gdyby pan był Ŝonaty. na pomysł zwrócenia się do pana takŜe zareagowała niezbyt przychylnie. Ŝe tu juŜ nie ustąpiłem i wreszcie zgodziła się. Po prostu wysłała pieniądze w jednofuntowych banknotach. gdybym nie spotkał w klubie starego Samuelsona. a raczej odmówiłbym. Psa skradziono tydzień temu.Zaczynam rozumieć.Bo niech mnie diabli. Ŝe gdybym się do nich zwrócił. opowiem to panu po kolei.mruknął Poirot. . Ale powtarzam .Nie wiem. Ŝebym sam porozmawiał z pańską małŜonką i uzyskał dalsze informacje. Kiedy? .wcale jej się to nie podoba. Psa zwrócono. ominęło mnie to szczęście. Nawet nie chciała o tym słyszeć.Zawiozę pana moim samochodem..Doskonale. Ŝe kobiety to śmieszne istoty. Ŝe pańska Ŝona przez cały ten czas szaleje? Sir Joseph wytrzeszczył oczy. tak jak Ŝądano . odmówił pan zapłacenia takiej sumy .MoŜe byłby pan łaskaw podać mi teraz takty .Niestety. wybaczy pan. dobre sobie! Za takiego ujadającego zwierzaka. gdybym cokolwiek o tym wiedział! Milly .Naturalnie. .. . Na pierwszą wzmiankę o policji moja Ŝona dostała ataku histerii... Ŝe trzeba połoŜyć temu kres i posłałem po pana. przecieŜ to jawna granda! Jego spotkało dokładnie to samo.. wbiła sobie do głowy. .Nic pan nie rozumie.I psa zwrócono? . to by pan wiedział. Dwieście funtów.Tak? . jeŜeli dam się oszwindlować! No.Czy nie byłoby wskazane. Ŝe właściwym (i znacznie oszczędniejszym) krokiem byłoby zawiadomienie policji? Sir Joseph potarł nos. to się stało. ktoś go buchnął w Kensington Gardens.. Ŝe sytuacja jest delikatna . gdzie dama do towarzystwa mojej Ŝony zabrała go na spacer. sir Joseph. Wieczorem rozległ się dzwonek do drzwi i to bydlątko siedziało na schodach. . No. . panie Poirot.pod podany adres.

W wielkim, gorącym i zagraconym salonie siedziały dwie kobiety.
Kiedy sir Joseph wprowadził Herkulesa Poirot, mały pekińczyk rzucił się ku nim, szczekając
zawzięcie i niebezpiecznie krąŜąc wokół nóg detektywa.
- Shan... Shan, wracaj. Wracaj do mamy, skarbie... Panno Carnaby, niech go pani złapie.
Druga kobieta pośpiesznie zerwała się z miejsca.
- Istny lew - mruknął Herkules Poirot.
- Tak, rzeczywiście - przyznała bez tchu pogromczyni Shan Tunga. - To taki dobry stróŜ.
Nikogo i niczego się nic boi. Moje śliczne maleństwo.
Dokonawszy niezbędnej prezentacji, sir Joseph oświadczył:
- No, panie Poirot, to ja juŜ pana zostawiam - po czym szybko skinął głową i opuścił salon.
Lady Hoggin - korpulentna kobieta o farbowanych na rudą włosach - sprawiała wraŜenie
osoby wielce draŜliwej. Jej dama do towarzystwa, rozedrgana panna Carnaby, była pulchną
osóbką o miłej powierzchowności, między czterdziestką a pięćdziesiątką. Odnosiła się do
lady Hoggin z najgłębszym szacunkiem i najwyraźniej bała się jej panicznie.
- Proszę mi podać, lady Hoggin, wszystkie okoliczności tej ohydnej zbrodni - zagaił Poirot.
Lady Hoggin spłonęła rumieńcem.
- Bardzo mnie cieszy, Ŝe pan to mówi, panie Poirot. To rzeczywiście była zbrodnia.
Pekińczyki są tak strasznie wraŜliwe... wraŜliwe jak dzieci. Biedny Shan Tung mógł umrzeć
juŜ z samego strachu.
- Tak, to było niegodziwe... niegodziwe! - wtrąciła bez, tchu panna Carnaby. - Proszę mi
podać fakty.
- No więc to było tak: panna Carnaby wyszła z Shan Tungiem do parku na spacer...
- O mój BoŜe, tak, wszystko to moja wina - zakwiliła dama do towarzystwa. - Jak mogłam
być tak głupia... tak niedbała...
- Nie chcę pani robić wymówek, panno Carnaby, ale uwaŜam, Ŝe mogła pani zachować
większą czujność - oświadczyła cierpko lady Hoggin.
Poirot przeniósł wzrok na damę do towarzystwa.
- I co się tam wydarzyło?
Panna Carnaby potoczyście i z lekkim podnieceniem zaczęła zdawać relacje:
- O, to było coś zupełnie niezwykłego! - wybuchnęła. - Przechodziliśmy koło kwietnika Shan Tung był oczywiście na smyczy, juŜ wcześniej pohasał po trawie - i właśnie kiedy
miałam zawrócić do domu, moją uwagę przykuło dziecko w wózku... takie śliczne
maleństwo... Uśmiechało się do mnie, miało takie śliczne róŜowiutkie policzki i takie loczki.
Nie mogłam się powstrzymać, Ŝeby nie spytać piastunki o jego wiek... ona na to, Ŝe
siedemnaście miesięcy... i jestem pewna, Ŝe rozmawiałam z nią najwyŜej minutę czy dwie, a
potem spojrzałam nagle w dół i Shana juŜ nie było. Smycz przecięto...
- Nikomu nic udałoby się podkraść i przeciąć smyczy, gdyby pani naleŜycie wypełniała swoje
obowiązki - wtrąciła lady Hoggin.
Wyglądało na to, Ŝe panna Carnaby w kaŜdej chwili gotowa jest wybuchnąć płaczem.
- I co było dalej? - zapytał pośpiesznie Poirot.
- Naturalnie, szukałam go. Wszędzie. I wołałam! Pytałam teŜ dozorcy, czy nie widział kogoś
niosącego pekińczyka, ale on nikogo takiego nie zauwaŜył... więc nie wiedziałam, co robić...
dalej go szukałam, ale w końcu musiałam oczywiście wrócić do domu...
Panna Carnaby urwała raptownie. Poirot wyobraŜał sobie doskonale, co działo się po jej
powrocie.
- A potem dostała pani list? - zapytał. Opowieść podjęła lady Hoggin:
- Nazajutrz, poranną pocztą. W tym liście pisano, Ŝe jeŜeli chcę jeszcze ujrzeć Shan Tunga
Ŝywego, mam wysłać dwieście funtów w banknotach jednofuntowych na nazwisko kapitana

8

Curtisa, Bloomsbury Road Square numer trzydzieści osiem. Pisano, Ŝe jeŜeli pieniądze będą
znaczone albo jeŜeli zawiadomimy policję, t... to odetną Shan Tungowi uszy i ogon!
Panna Carnaby zaczęła pochlipywać.
- CóŜ za okropność! - wybąkała. - Jak ludzie mogą być tacy podli?!
- I było tam napisane - ciągnęła lady Hoggin - Ŝe jeŜeli natychmiast wyślę pieniądze, to Shan
Tung wróci do mnie zdrów i cały jeszcze tego samego dnia, ale jeŜeli... jeŜeli później
zawiadomię policję, to Shan Tung za to zapłaci...
- O BoŜe, ,tak się boję, Ŝe nawet teraz... oczywiście pan Poirot nie jest właściwie z policji... wymamrotała przez łzy panna Carnaby.
- Widzi pan więc, panie Poirot, Ŝe musi pan być nadzwyczaj ostroŜny - powiedziała lady
Hoggin z niepokojem.
Herkules Poirot czym prędzej rozproszył jej obawy.
- AleŜ ja nie jestem policjantem. Będę prowadził dochodzenie wyjątkowo dyskretnie i bez
rozgłosu. Zapewniam panią, lady Hoggin, Ŝe Shan Tungowi absolutnie nic nie grozi.
Gwarantuję to pani.
Wyglądało na to, Ŝe owo magiczne słowo uspokoiło obie kobiety. - Czy ma pani jeszcze ten
list? - ciągnął Poirot. Lady Hoggin potrząsnęła głową.
- Nie. Kazano mi dołączyć go do pieniędzy.
- I pani usłuchała?
- Tak.
- Hm, a to szkoda.
- Ale ja mam smycz - wtrąciła Ŝywo panna Carnaby. - Mam ją przynieść?
Kiedy wyszła z salonu, Herkules Poirot skorzystał z jej nieobecności, by zadać kilka istotnych
pytań.
- Amy Carnaby? Nie, nie podejrzewam jej. Jest poczciwa, chociaŜ, rzecz jasna, głupia.
Miałam kilka dam do towarzystwa i wszystkie były beznadziejnie głupie. Ale Amy jest
bardzo przywiązana do Shan Tunga i - co zrozumiale - była strasznie zmartwiona całą tą
historią, tym Ŝe marudziła nad wózkiem, zaniedbując moje słodkie maleństwo! Te stare panny
są wszystkie takie same, zwariowane na punkcie dzieci! Nie, jestem pewna, Ŝe ona nic miała
z tym nic wspólnego.
- Rzeczywiście, to mało prawdopodobne - przyznał Poirot. - Ale skoro w chwili porwania
pies znajdował się pod jej opieką, naleŜy upewnić się co do jej uczciwości. Od dawna u pani
pracuje?
- Prawie rok. Miała doskonałe referencje. Pracowała u starej lady Hartingfield aŜ do jej
śmierci... zdaje się, Ŝe dziesięć lat. Później przez pewien czas zajmowała się kaleką siostrą.
To naprawdę poczciwa dusza... ale, jak mówiłam, głupia jak but.
W tej samej chwili Amy Carnaby wróciła do salonu jeszcze bardziej zadyszana, niosąc
smycz, którą niezwykle uroczyście wręczyła Poirotowi, spoglądając na niego z pełnym
nadziei wyczekiwaniem.
Poirot z uwagą obejrzał smycz.
- Mais oni - bąknął. - Niewątpliwie została przecięta.
Obie kobiety nadal czekały z nadzieją.
- Zatrzymam ją.
Uroczyście schował smycz do kieszeni. Obie kobiety odetchnęły z ulgą. Herkules Poirot
najwyraźniej zachował się tak, jak tego po nim oczekiwano.
III
Poleganie na nie sprawdzonych informacjach nic leŜało w naturze Herkulesa Poirot.

9

Mimo iŜ wydawało się nieprawdopodobne, by panna Carnaby była kim innym niŜ niezbyt
rozgarniętą kobietą, na jaką wyglądała, Poirot postarał się o rozmowę z nieco odpychającą
damą, siostrzenicą świętej pamięci lady Hartingfield.
- Amy Carnaby? - powiedziała panna Maltravers. - Oczywiście, pamiętani ją doskonale.
Poczciwa z niej dusza, słuŜyła u ciotki Julii aŜ do jej śmierci. Uwielbiała psy i była
niezrównana w czytaniu na głos. No i taktowna, nigdy się nie sprzeczała z kaleką. Co się z nią
stało? Mam nadzieję, Ŝe nie wpadła w Ŝadne tarapaty? Mniej więcej rok temu dałam jej
referencje dla jakiejś kobiety... zdaje się, Ŝe jej nazwisko zaczynało się na "H"...
Poirot pośpieszył z wyjaśnieniem, Ŝe panna Carnaby nadal pracuje tam, gdzie przedtem.
Wyniknęły, powiedział drobne kłopoty w związku z zaginięciem psa.
- Amy Carnaby kocha psy. Moja ciotka miała pekińczyka. Zostawiła go przed śmiercią pannie
Carnaby, która była do niego bardzo przywiązana. Kiedy zdechł, zupełnie się załamała. O tak,
to poczciwa dusza, choć oczywiście nie jest intelektualistką.
Herkules Poirot zgodził się, Ŝe pannę Carnaby trudno byłoby uznać za intelektualistkę.
Następnym jego krokiem było odszukanie dozorcy parku, z którym panna Carnaby
rozmawiała owego fatalnego dnia. Nic sprawiło mu to większych trudności. Dozorca pamiętał
całe zdarzenie.
- Kobieta w średnim wieku, tęgawa, mocno zdenerwowana. Zgubiła pekińczyka. Znam ją
dobrze z widzenia, przychodzi z psem prawie co wieczór. Widziałem, jak wchodziła do
parku. Nieźle ją wzięło, jak go zgubiła. Przybiegła do mnie, dowiedzieć się, czy nie
widziałem kogoś z pekińczykiem! No sam pan powiedz! W parku jest pełno psów, róŜnych terierów, pekińczyków, buldogów niemieckich... nawet tych chartów rosyjskich... jakie
chcieć. I jak tu odróŜnić jednego pekińczyka od drugiego?
Herkules Poirot w zamyśleniu pokiwał głową.
Pojechał do Bloomsbury Road Square pod numer 38.
Domy oznaczone numerami 38, 39 i 40 połączono w pensjonat prywatny "Balaclava". Poirot
wszedł po schodkach i otworzył drzwi. Przywitał go półmrok i zapach gotowanej kapusty,
zmieszany ze wspomnieniami po śledziach ze śniadania. Po lewej stronie ujrzał mahoniowy
stół, na którym stała smętna chryzantema w doniczce. Nad stołem wisiała obita suknem
tablica, do której przypinano listy. Przez pewien czas wpatrywał się w nią z namysłem, a
następnie otworzył drzwi po prawej stronie, prowadzące do czegoś w rodzaju świetlicy,
wyposaŜonej w kilka stolików i tak zwanych foteli, obitych kretoncm w przygnębiający
wzorek. Towarzystwo złoŜone z trzech leciwych dam i starszego pana o zapalczywym
wyglądzie uniosło głowy, spoglądając na intruza za śmiertelnym jadem w oczach. Herkules
Poirot zarumienił się i wycofał.
Ruszył w głąb korytarza i dotarł do schodów. Po prawej stronie odgałęzienie korytarza
prowadziło do sali, która ewidentnie spełniała rolę jadalni.
Nieco dalej znajdowały się drzwi z napisem: "Biuro".
Poirot zapukał do nich. Nie słysząc odpowiedzi, otworzył je i zajrzał do środka. W pokoju
stało olbrzymie biurko, ale nikogo nie było widać. Detektyw wycofał się, zamykając za sobą
drzwi. Wrócił do jadalni.
Krzątała się tam smutna dziewczyna z koszykiem sztućców, które układała na stołach.
- Przepraszam panią, czy mógłbym się widzieć z kierowniczką? - zapytał pokornie Herkules
Poirot.
Dziewczyna spojrzała na niego mętnym wzrokiem.
- A tego to ja nie wiem.
- W biurze nikogo nie ma - rzekł detektyw.
- A tego to ja nie wiem, gdzie ona jest.
- Być moŜe udałoby się pani dowiedzieć - nalegał Poirot cierpliwie.

10

Ŝe adresat wkrótce się pojawi. Ŝe nie było w nim nic waŜnego? ... nic waŜnego . w przeciwieństwie do pulchnej panny Carnaby była chuda i 11 . Widzi pan.To nader wątpliwe.. . listy i paczki. dodatkowo upokorzyło jej i tak juŜ ponure Ŝycie. . .rzekł detektyw.krzyknęła pani Harte. . .Dziewczyna westchnęła. Ŝe doprawdy. umeblowany z większym przepychem i . którym ją obarczono. Ŝe Poirot nie zamierza przyjść jej z pomocą. Poirot podziękował jej i znowu wycofał się na korytarz.powiedział.Curtis! .. przynajmniej ostatnimi czasy.Tutaj nie ma tego listu .. .jeszcze bardziej duszny niŜ salon lady Hoggin. Ale wie pan. włosy zaś miała tlenione. Bardzo bym chciała pokazać panu kilka naszych sypialni. .z powodu centralnego ogrzewania . To wszystko tłumaczy. Ŝe przychodzą tu listy do osób. IV Salon pani Samuelson był obszerniejszy. Ŝe wysłałem list do mojego przyjaciela właśnie na ten adres. Niejaki kapitan Curtis.Oczywiście. . bywa i tak.Prawdopodobnie zwrócono go listonoszowi. Panna Keble. które faktycznie nie mieszkają w pensjonacie? . Tak mi przykro.Gdyby pański przyjaciel pojawił się.Rozumiem . Jej pekińczyk wabił się Nanki Poo. zazwyczaj oznacza to. dama do towarzystwa pani Samuelson. Widocznie zauwaŜyłam jego nazwisko na kopercie.W opłatę wliczona jest takŜe kawa po śniadaniu.oświadczyła pani Harte.Ceny u nas są bardzo umiarkowane .śyczy pan sobie pokój? . . jak sądzę.zapytał detektyw. Przyglądał się właśnie krytej suknem tablicy na listy. Naturalnie.Niezupełnie . . lecz w końcu Herkulesowi Poirot udało się uciec.Nie. trzymamy je przez jakiś czas.A wiec nie mieszkał u pani Ŝaden kapitan Curtis? . Nic było to proste.wykrzyknęła. nie mając odwagi stanąć twarzą w twarz z wrogimi spojrzeniami ludzi w świetlicy. Mam nadzieję.Najmocniej przepraszam. . . Ŝe nie było mnie w biurze .. Nowe zadanie. co się da zrobić .bąknął Poirot. Ale gości u nas tylu wojskowych. Pani Harte rozpromieniła się.Zdarza się. . Musiałem się pomylić. czy nie bawił tu ostatnio pewien mój przyjaciel. Panią Harte przepełniała wylewność.mruknął Poirot. . Jedną chwilkę. widząc.Zobaczę. . zwracamy na pocztę. Pani Samuelson była wyŜsza od lady Hoggin. . . kiedy szelest i silny zapach fiołków obwieściły przybycie kierowniczki.Co pani robi z takimi listami? . Z arogancją wlepił w detektywa wyłupiaste ślepia.Byłoby to dość trudne .uspokoił ją Poirot.No cóŜ. Spojrzała na tablicę. Herkules Poirot lawirował niepewnie między pozłacanymi konsolami i wielkimi grupami rzeźb.Chodzi o to.Ciekaw jestem.odparła ze smutkiem.Nie.Kapitan Curtis? GdzieŜ ja słyszałam to nazwisko? Potrząsnęła głową z irytacją... Herkules Poirot w zamyśleniu pokiwał głową. których przez dłuŜszy czas nikt nie odbiera. . Skierował się do drzwi. na stale lub przelotnie. Ŝe to nazwisko jest mi dziwnie znajome. ścigany przez panią Harte i gryzący zapach fiołków... Czy mógłby pan opisać swojego przyjaciela? .

zanim oddał psa.Taka ze szpitala? . ano właśnie . hotel Harrington.wyszeptała panna Keble przez łzy. powiedziałam o tym męŜowi. .. panie Poirot.Naprawdę. Nie miał zamiaru kolekcjonować przeciętych smyczy. Poirot rzucił jej nieme pytanie. poniewaŜ musiałam wyjaśnić. na który naleŜało przesiać pieniądze: tym razem odbiorcą był komandor Blackleigh..rzuciła pani Samuelson. . dlaczego przekroczyłam stan konta.wyjaśniła.myślą tylko i wyłącznie o pieniądzach. nie.To się stało w mgnieniu oka . Herkules Poirot wysiadł z 12 . chere madame.przerwał Poirot. .Obejrzałam się. .. . Ŝe nie . schowałam go do kieszeni. .Oczywiście.Kiedy chodzi o pieniądze. .list i groźba odcięcia Nanki Poo ogona i uszu. mówię o piastunce do dziecka. osobiście udałam się pod ten adres..Skąd pan to wie? . .. Czekając na właścicielkę hotelu. Ŝeby nikt nie zwrócił uwagi na znikniecie koperty. hm... TakŜe i na nią zrzucono odpowiedzialność za zniknięcie psa.. . MoŜe chce pan ją obejrzeć.wysokością okupu (trzysta funtów) i adresem. kiedy go pani otworzyła. . mogło mu się przydarzyć wszystko co najgorsze! Później.mruknął ostroŜnie detektyw. . Poirot uśmiechnął się. . . a kochanego psiaka juŜ nie było.Rozumiem. Niestety. . znalazła pani tylko czyste kartki . był mój list z pieniędzmi nad czymś w rodzaju tablicy w korytarzu. ale opowiadała równie potoczyście i bez tchu.Z pewnością. .. miała takie śliczne róŜowiutkie policzki.Niestety. Nie mogłam do tego dopuścić. Mój biedny Nanki Poo. panie Poirot .dopowiedział Poirot. zająknęła i zamilkła. . Następnie w miejsce banknotów włoŜył czyste kartki i z powrotem przypiął list do tablicy.Pani.zaprzeczył detektyw pośpiesznie. który nie powinien jej obchodzić.potwierdziła zdecydowanie pani Samuelson.Mój mąŜ był oczywiście niezwykle zdenerwowany całą tą historią.Wolałam nie ryzykować . Ŝe wkrótce otrzymała pani list? Historia ta była wiernym powtórzeniem pierwszej kradzieŜy . .mruknął Poirot. dosłownie wściekły! . Ŝe w Londynie dzieci wyglądają niezdrowo. . Stało się w mgnieniu oka.. Byliśmy przed domem towarowym Harrodsa i pielęgniarka spytała mnie. . Od poprzedniej róŜniła się tylko dwoma szczegółami . ten bezczelny bandyta przeciął smycz Nanki Poo i go uprowadził .Broń BoŜe . Panna Keble oblała się rumieńcem. jaką tam ujrzałam.I kiedy panna Keble pochylała się nad wózkiem. to było coś zdumiewającego. ale jestem pewna. . Kensington. w ręku miałam tylko przeciętą smycz.Ellen! .Pierwszą rzeczą. panie Poirot? . nie zasięgnęła jego opinii przed wystaniem pieniędzy? . naturalnie.Pielęgniarka? . Clonmel Gardens 76.koścista.Pani Samuelson spojrzała na niego z przestrachem. Ŝeby zawiadomić policję.To oczywiste.śaden komandor Blackleigh nigdy tam nie mieszkał.ciągnęła pani Samuelson. MęŜczyźni oświadczyła pani Samuelson.I niech mi pan wierzy. Ŝe złodziej postarał się odebrać pieniądze.Ostatecznie trzysta funtów piechotą nie chodzi.Właśnie. męŜczyźni są tacy nieobliczalni.. Właściwie to był wściekły. To było takie słodkie maleństwo! Kruszynka kochana. Powiadają..rzekła cierpko pani Samuelson. Ŝe nigdy dotąd nie widziałam go tak rozgniewanego.Nie. która godzina.. . . Poirot wzruszył ramionami.Kiedy Nanki Poo wrócił bezpiecznie do domu.. Jacob uparłby się. poprawiając gustowną bransoletę z brylantami i obracając pierścionki na palcach .

wziąć list z tablicy i albo zabrać go ze sobą. będzie to kawał solidnej roboty. na wschód od kościoła Kensington. to interesująca sprawa. proszę pana. samego lwa z Nemei. Ŝeby poślubić swoją sekretarkę. zadziwiająca niewidzialność gwiazdy programu. Nic prostszego.Mamy tu dowody wybitnego talentu organizatorskiego... co? .mruknął Poirot...Mam pewne koncepcje. gdzie nie ma portierów i gdzie stale kręcą się goście. Gcorges? .Herkules Poirot nigdy nie przegrywa. . Tak czy owak.. która w przelocie posłała osobliwemu człowiekowi lekcewaŜące spojrzenie. jeśli wolno mi go tak nazwać.Najprawdopodobniej jest to mieszkanie albo niewielki domek.Ba! . Sir Joseph siedział przy olbrzymim mahoniowym biurku. Ŝe nieodparcie przypomina mi on pewnego fabrykanta mydła z Liege. .Chce pan powiedzieć. Tak. . .Tak. naturalnie. która ryczy. na zachód od Knightsbridge Barracks i na północ od Fuhlam Road. proszę pana. .obwieścił grobowym głosem.oświadczył detektyw. Ŝe sir Joseph jest właśnie zajęty.Jak mówi przysłowie: krowa.Zgłoszę się do pana do domu. . .sir Joseph rozparł się na krześle.Nie brak panu pewności siebie. tutaj trop się urywa. Sir Joseph spojrzał na małego człowieczka z rozbawieniem.Rozumiem doskonale. . to jak będzie pan miał dla mnie coś konkretnego. VII 13 . . . No. Wreszcie z gabinetu sir Josepha wypłynęła wyniosła blondynka z rękami pełnymi dokumentów. Ma pan dla mnie jakieś wiadomości? . Jego przypadek był jednym z moich pierwszych sukcesów. . czyja to sprawka? .stwierdził detektyw. a w ich miejsce podłoŜyć czyste kartki. wśród których zdecydowanie przewaŜają emerytowani wojskowi. . tak się jednak nieszczęśliwie składa. lecz wkrótce go przyjmie. Georges potrząsnął głową. Sir Joseph spojrzał na niego z zaciekawieniem. Na podbródku miał ślady szminki. VI Herkules Poirot. Z całą pewnością na ściśle ograniczonym terenie. mało mleka daje. Okazał swoją wizytówkę i dowiedział się.W kaŜdym wypadku pieniądze przekazywano na adres jednego z tych prywatnych hotelików czy pensjonatów. Mógłbym wprawdzie pałać większą sympatią do mojego klienta..Zrozumiałeś.windy i wszedł do biura sir Josepha Hoggina.JeŜeli dotrze pan do sedna tej historii.Cala ta sprawa jest ujmująco prosta . który otruł Ŝonę.Te blondynki. jak wejść do środka.Dobra robota.Mam po temu wszelkie powody. Sprawdzenie ich zajmie mi kilka dni.No co tam. . nawiasem mówiąc. Ŝe nie wie pan.. Dochodzi do tego. albo wyjąć pieniądze. . one sprowadzają niemało kłopotów . .PoraŜka nic wchodzi w rachubę . panie Poirot? Niech pan siada. . siedząc przed grzejnikiem elektrycznym (z którego uporządkowanej. blondynkę.. Na południe od parku. geometrycznej formy czerpał poczucie błogiego zadowolenia) wydawał polecenia swojemu słuŜącemu i totumfackiemu. .To ciekawy przypadek .

rzeczywiście chyba tak.August. Herkules Poirot pokiwał głową.Panna Carnaby zarumieniła się. Pekińczyk spojrzał na nią. mój drogi. .A więc pojmałem lwa z Nemci. spiralnych schodach. wiem. mając za sobą pannę Carnaby.. Poirot mozolnie wspinał się po wąskich. Pies obwąchał ją..A więc pan wie? . . inteligentnym wzrokiem przyglądając się twarzy człowieka. Ŝe wejdę? . otworzyły się drzwi.zapytała Amy Carnaby napiętym. a jej dłoń spoczęła na wydatnym biuście. Kiedy Poirot stanął w drzwiach. . Skierował się tam. . . jak mam to wyjaśnić? Prawie wszystkie kobiety. Ale widzi pan. odchodzącej od nieco bardziej reprezentacyjnej arterii.Przypuszczam. Herkules Poirot pokiwał głową z uśmiechem i nacisnął dzwonek. to pan Poirot.Trzy dni później nieoceniony Georges oświadczył: . proszę pana. ale ja nigdy tego tak nie odczuwałam.Czwartki. . Poirot delikatnie podniósł psiaka.A oto ten adres.krzyknęła Amy Carnaby...W zupełności się z panią zgadzam . Windy nic było.Oho! Nasz gwiazdor! . Po prawej stronie zobaczył otwarte drzwi do pokoju.Oczywiście.Witam.Spojrzał na leŜącą na sofie kobietę. wyciągając rękę. . Dwadzieścia minut później Herkules Poirot wchodził po schodach ponurego bloku mieszkalnego.. nie czekając na odpowiedź. ma pan rację. Na przykład lady Hoggin zupełnie nie zwraca uwagi na to. Pierwsze zadanie wykonane. . . . Ale.rzekł Poirot. ukrytego na bocznej uliczce. Kiedy zatrzymał się na ostatnim podeście. . jest pani nadzwyczajna.rzekł Poirot. . . Był to mały. Panna Amy Carnaby cofnęła się.. . Kiedyś na przykład powiedziała. z sofy zeskoczył pekińczyk i podbiegł do detektywa.Tak .wyszeptała słabym głosem panna Carnaby. Emily Carnaby szybko wciągnęła powietrze.Przestępczyni! . leŜącą na sofie przysuniętej do piecyka gazowego. .rzekła Amy Carnaby. Ŝe dziś akurat mamy czwartek. Szczekanie spotęgowało się. usiadł i połoŜył sobie Augusta na kolanach. Poirot skinął głową. pomachał ogonem i wrócił do obwąchiwania ręki detektywa.Tak.Czy pan naprawdę wie wszystko? .A jak? . suchym głosem. . obszczekując go podejrzliwie. Mieszkanie numer 10 w Rosholm Mansions znajdowało się na trzecim i ostatnim piętrze..Czwartki.. aby nieco odsapnąć. proszę pana. . która poruszała się niczym lunatyczka.. Pochylił się.potwierdziła panna Carnaby machinalnie. co i jak do mnie mówi. wciąŜ merdając wesoło. .. to.Emily. To było łamanie prawa. mój mały przyjacielu. Herkules Poirot wziął od niego kartkę. ciszę przerwał nowy dźwięk.Och! . Ŝe jej lekarstwo ma nieprzyjemny smak i praktycznie oskarŜyła mnie o to. które nas zatrudniają. Ŝe to pani siostra? . A dzień tygodnia? .przenikliwe szczekanie psa.Mój BoŜe. zagracony pokoik.Jako przestępczyni. Ŝe coś przy nim majstrowałam i tak dalej.To naprawdę bardzo 14 .Znakomicie. Tak się szczęśliwie składa.. .zapytał Herkules i wszedł. Pozwoli pani. są takie grubiańskie i niemiłe.jęknęła. mademoiselle.. . dolatujący zza drzwi mieszkania numer dziesięć . . kłaniając się lekko. A więc nie naleŜy zwlekać. W gąszczu mebli moŜna było dostrzec niemłodą kobietę. rozległy się czyjeś kroki.

często wyglądało mi na to (choć wiem. Ŝe to było z gruntu nieuczciwe! I wie pan. ale intelektu i odwagi pani nie brakuje. Ŝe odebranie cząstki pieniędzy tym ludziom. Przeze mnie. kiedy ma wychodne. Prawdopodobnie pójdę do więzienia.. Ŝeby rozejrzał się w najbliŜszej okolicy za mieszkaniem zajmowanym przez kaleką kobietę. i naturalnie musiałam zadbać o to. Ale gdyby mógł pan coś zrobić.odparła panna Carnaby z bladym uśmiechem. Ale to teŜ było proste. jakie to zrobił interesy. Ale najpierw jedno muszę postawić jasno. Czy nie mogłabym pójść do więzienia pod fałszywym nazwiskiem? A moŜe nie wypada o to prosić? .A ten numer z piastunką? Zawsze z tego korzystałyście? .. organizatorką pierwszej klasy. Ten proceder musi się skończyć... . oczywiście. A jeszcze bardziej doskwiera to.. i ci. Amy Carnaby wyprostowała się. odwiedzającą ją co tydzień. Wydawało się więc całkiem naturalne. .A jednak zostałam złapana. panno Carnaby. jak to mówią. Ŝe jestem tylko kobietą i nie znam się na finansach). Wiem.. Ŝe ujrzawszy dziecko. Pani przedstawienie podczas odwiedzin u lady Hoggin było nienaganne. jeśli pan mnie rozumie. Wiem. którzy nas znają z dawnych lat. on nam czasami opowiadał. .rzekł Herkules Poirot. Ŝe mają głupi sentyment do dzieci. Koniec z porywaniem psów. Raz na zawsze! .nieprzyjemne.Rozumiem . Ŝeby obyło się bez rozgłosu. Raz czy dwa właścicielka psa osobiście wysłała list. dopiero po wszystkim. ..Groźby? . . wyjmowałyśmy banknoty i na ich miejsce wkładałyśmy czyste kartki. czy kiedykolwiek wcieliła pani w czyn te groźby. . panie Poirot. panie Poirot.Myślę. Wtedy. która ma pekińczyka i siostrę.Widzi pan. Herkules Poirot westchnął. jak sama bym się czuła.Współczesny Robin Hood! . niewykwalifikowaną.mruknął Poirot. zapomną o boŜym świecie.AleŜ nigdy by mi się nawet nie śniło zrobić coś podobnego! To był tylko. . które wyłudziła pani od lady Hoggin. Ŝe kiedyś otrzymała pani w prezencie pekińczyka i Ŝe ma pani kaleką siostrę.No oczywiście.. któraś z nas sama musiała pójść do -hotelu i zabrać list z tablicy. . MoŜliwe.A pieniądze.Bardzo artystyczny. Ŝe poskutkuje. musi pani zwrócić...Taki pan jest uprzejmy. no naprawdę nie widziałam w tym nic złego. To było nieuchronne! W trakcie rozmowy z panią Samuelson zdałem sobie sprawę. którzy naprawdę tego nie odczują i którzy zdobywali je bez Ŝadnych skrupułów. jakie to denerwujące.AleŜ tak! Tak! . Ŝe jest pani kobietą. jak to pani opisywała? Panna Carnaby spoglądała na niego z przeraŜeniem. panie Poirot .Jest pani wybitną znawczynią psychologii. którymi straszyła pani w listach? . Ŝe porwanie Shan Tunga było jednym z całej serii takich wypadków. Zwykle otwierałyśmy list nad parą. W dziewięciu wypadkach na dziesięć wysłanie listu z pieniędzmi zlecano damie do towarzystwa. proszę mi powiedzieć. Niech pani nigdy nie myśli o sobie z lekcewaŜeniem. a do tego wyśmienitą aktorką. Taki sir Joseph. efekt artystyczny.A widok tego marnotrawienia pieniędzy. stare panny znane są z tego'. wszystko to. .Czy kiedykolwiek była pani zmuszona okaleczyć jakieś zwierzę tak. .Panno Carnaby. Musiałem tylko polecić mojemu nieocenionemu słuŜącemu. Ŝe nie moŜna nic powiedzieć. Ŝe nie uniknę kary za to. . Skutkował. Inaczej Emily się załamie.. Ŝe ośmielę się prosić pana o przysługę. gdyby to chodziło o Augusta. wszystko to mnie rozstroiło i poczułam. Ŝeby te kobiety nie powiedziały niczego swoim męŜom. Wiedziałem juŜ wtedy. 15 . odgryźć się. co zrobiłam. To było proste. Ŝe będę mógł zrobić dla pani więcej. Mój plan skutkował za kaŜdym razem. wiedziałam..

. . Ŝe w interesie publicznym powinien pan oddać sprawę do sądu.bąknął sir Joseph. Większość ludzi byłaby tego zdania. . Ŝe pekińczyki były kiedyś lwami. Ŝeby w takim wypadku odzyskał pan pieniądze. Lwia skóra Augusta jest niewidzialna. otworzyła szufladę biurka i wróciła z paczką banknotów. Ŝeby nie oddawał sprawy do sądu. . Ile jestem panu winien. Jeszcze nikt nigdy nie okradł mnie bezkarnie. Myślę. Ale grunt to forsa.Pozwoli pan. Wątpię jednak. to była zupełnie niepowaŜna sprawa. który wręczył rozmówcy. Ŝeby mnie ktoś okradał.rzekł Poirot. którego dostała pani od lady Hartingfield. .Wiem.W tej sprawie działam wyłącznie w pańskim interesie. Do tej pory zachowały lwie serce! . Detektyw przeliczył pieniądze. panno Carnaby.Legenda mówi. .zapytał. zwracając się do pekińczyka . .CóŜ więc pan postanowił? . Ŝe mógłbym odzyskać pańskie pieniądze.Niech skonam! . panie Poirot? . . 16 . Ŝe mógłbym dostarczyć wystarczających dowodów do skazania tej osoby. Ŝe w grę wchodzi drugi pies.JeŜeli decyduje się pan na pieniądze. sądzę. Twój niewidzialny płaszcz.Moje honorarium nie będzie wysokie.Hę? .oświadczył Herkules Poirot . .Decyzja naleŜy do pana. .I co. mon ami .Właśnie dzisiaj miałam je wpłacić do wspólnej puli. i sądzę. . Ŝe moŜe wpaść pod samochód? .rzekł sir Joseph słabym głosem.zareplikował ostro sir Joseph. Szczerze mówiąc. którą podała Poirotowi. .Amy Carnaby przeszła przez pokój.Ja jednak nie jestem policjantem .W takim razie . podszedł do stolika i wypisał czek na dwieście funtów.Co do ciebie. na pewno . . Zrozumiał nawet zasady ruchu na ulicach jednokierunkowych.to chciałbym dostać od ciebie jedno. .Och. Sir Joseph złoŜył czek i schował go do kieszeni. . . Jednego nie znoszę. Ŝe nie będzie pan wszczynał dalszych kroków.W końcu to nie ich pieniądze diabli by wzięli.odrzekł detektyw. Ŝe dałem się naciąć na dwieście funtów! Herkules Poirot wstał. Ŝe najpierw o coś spytam .Nie odzyskałbym własnych pieniędzy? Sir Joseph spurpurowiał. nie wolno panu o nic pytać. We wszystkich tych przypadkach nikt ani przez chwilę nie podejrzewał. Jak posiedziałem. panie Poirot. . panie Poirot.KtóŜ to jest. Emily krzyknęła z radości. Ŝe August to ten pies.Szkoda. August zaszczekał i zamerdał ogonem. . Wytresowałam go bardzo starannie.Przypuszczam. Ŝe uda mi się przekonać sir Josepha. do diabła? Poirot potrząsnął głową.Ma pan się czym pochwalić? .Trzeba by nad tym pomyśleć. . .A. pod warunkiem.Wybieram forsę! Nikt nie powie. kto jest przestępcą.ciągnął Herkules Poirot. . . a który rzekomo umarł? Nie bała się pani.jest mądrzejszy od większości ludzi! VIII Sir Joseph przyjął Herkulesa Poirot w gabinecie. panie Poirot? . August świetnie potrafi sam chodzić po ulicach. panie Poirot! Amy Carnaby zacisnęła dłonie.AleŜ nie.Sądzę. Powstał. sadowiąc się w fotelu.

. jak gdyby poczuł nad prawym ramieniem obecność niewidzialnego Herkulesa Poirot. moje honorarium nie byłoby aŜ tak wysokie.MoŜe pan być spokojny . Potrafisz znaleźć inny powód? . Ŝeby poślubić swoją sekretarkę. . . . gdzie mogłabyś teraz być.powiedziała Emily Carnaby. niech mi będzie wolno przekazać cegiełkę na Pani jakŜe godny wsparcia fundusz.. . .Zabawny z niego człowieczek. . . oczy wyszły z orbit.Chyba masz racje .Nie myliłem się.AleŜ.Pomyśl tylko.Wyślę ten czek na jakiś cel dobroczynny. . podobieństwo doprawdy niezwykłe.Kto go porwał? .warknął sir Joseph.Wcale juŜ nie jest gorzkie. schodząc po schodkach na ulicę.. w duchu zaś pomyślał sobie: "Greta moŜe się wypchać! Dla Ŝadnej platynowej blondynki nie będę ryzykował własną głową!" X .. Ŝe nigdy się juŜ od tego uczucia nie uwolni. . To dla pana. nie ma.Tak. nie sądzisz? Sir Joseph zadrŜał lekko i zerknął spod oka w górę. . Tak. Wyciągnął czek i podarł go na strzępy.Dziwne.mruknął pod nosem.odparł sir Joseph ledwie dosłyszalnym szeptem. 17 . . Herkules Poirot wyszedł. IX . Niech pan to potraktuje jako swoje honorarium..Przerwał.Było. wpatrywał się w detektywa. sir Joseph. Odzyskał moje pieniądze.Czy ten człowiek dowiedział się juŜ czegoś w sprawie Shan Tunga? .Och! Amy Carnaby z niedowierzaniem oglądała czek na dwieście funtów. Ale nie musisz się juŜ więcej martwić. protagonista był nadzwyczaj podobny do pana. Dziwnym trafem przypomina mi pan jedną z pierwszych spraw. Osunąwszy się w fotelu.. Poirot pochylił się w fotelu. Miał wraŜenie. . . Amy .To pewnie ciekawe? .odparł.Czasami. Po chwili drŜącą ręką sięgnął do kieszeni.Nie muszę panu chyba tłumaczyć. posłuchaj tylko! Szanowna panno Carnaby.oznajmiła lady Hoggin męŜowi. ci aptekarze . . ten Poirot. ..Miałaś niewiarygodne szczęście.Tego nie powiedział.Oczywiście.. .Za kaŜdym razem wszystko robią inaczej. . Ŝe w pańskiej sytuacji powinien pan zachować daleko idącą ostroŜność. Z wyrazami głębokiego szacunku Herkules Poirot. Był to bogaty fabrykant mydła. to lekarstwo smakuje zupełnie inaczej .Nie ma o czym mówić. .Ostatnio zajmuję się niemal wyłącznie morderstwami.. . .To kawał spryciarza! .bąknął.Niech go pan sobie wysyła. które prowadziłem jeszcze w Belgii. Małomówny gość.przyznała lady Hoggin powątpiewająco. . Sir Joseph wzdrygnął się. zanim zostanie ostatecznie zamknięty. Z ust sir Josepha wydarł się cichy dźwięk: wargi mu zsiniały.Same brakoroby. gdzie się panu Ŝywnie podoba. Otruł Ŝonę. sir Joseph.Będę ostroŜny.A jednak . rumieńce odpłynęły Ŝ policzków. Ciekawe dlaczego? . .Emily! Emily.

Policjanci uciekają ode mnie. .Przyszedłem do pana. panie Poirot. .. . No więc. podłość! . . W Market Loughborough. kiedy juŜ "tu jestem. jasne lekko posiwiałe na skroniach włosy i niebieskie oczy.Sam nie wiem. bo na miejscu jednej odciętej głowy wyrastają dwie nowe. Zdawałem sobie sprawę.. Wszystko wskazywało na to.. panie Poirot. z nieco dziwną prośbą . . z tą siecią nikczemnych kłamstw i podejrzeń. których nikt nie stawia prosto w oczy? Jestem bezsilny..mruknął Poirot. Ŝe w takich miasteczkach ludzie plotkują. Ŝe nie otruł pan Ŝony.. . . Jest taki mądry.W Wormwood Scrubbs.A zatem przyjmujemy.. Ale Ŝe. Ŝe o tym ja zadecyduję ... wrogich oczu.. .rzekł detektyw. ZauwaŜyłem.Proszę się uspokoić i usiąść . w Berkshire. Ŝe trudno mu jest przystąpić do rzeczy. .. .. Westchnęła z rozrzewnieniem.Z plotkami..Właśnie.. Później jednak stało się to jeszcze bardziej widoczne..Ale to juŜ koniec. co się dzieje. mam świadomość przyciszonych głosów.przyznał. osaczony.Widzi pan. nie ma pan pojęcia. co począć. Nareszcie widzę wyraźnie. I mówią..dokończył za niego Poirot.. . z dnia na dzień jest coraz gorzej. Jej oczy zaszły mgiełką. Ostatnie kilka lat spędziła przykuta do łóŜka. to całkiem proste. Doktor Charles Oldfield miał około czterdziestu lat. Ŝe w sprawie takiej jak ta nikt nic nie jest w stanie zrobić.rzekł Oldfield. praktykuje pan na prowincji.odezwał się w końcu. i zupełnie juŜ nie wiem.Plotka to rzeczywiście hydra lernejska o dziewięciu głowach.Doktor Oldfield zerwał się na nogi. .Z czym jest coraz gorzej? . na karb mojej niedawnej Ŝałoby. Z początku nie bardzo wiedziałem. Nie sposób jej zniszczyć. . zacinając się lekko.bąknął Oldfield i zamilkł.śe będę w stanie panu pomóc? . ..Panie Poirot! .mruknęła jej siostra.mruknął Poirot.. Niech mi pan opowie o swoich kłopotach. Lekarz wyprostował się.Przysunął się z krzesłem do detektywa.Hm.Teraz jednak... Nawet na ulicy ludzie na mój widok przechodzą na drugą stronę... . lecz nieuchronna zguba.Eh bien. 18 . prawda. Ŝe to ja ją zabiłem.A otruł ją pan? .Tak' . . które obserwują mnie. .Panie Poirot. Ŝe ją otrułem! . . ale nie wyobraŜałem sobie. Poirot w zamyśleniu kiwał głową. HYDRA LERNEJSKA I Herkules Poirot spoglądał na siedzącego przed nim męŜczyznę wzrokiem pełnym otuchy. Dostałem kilka listów. Nie wiem.. dlaczego zdawało mi się. nie ma najmniejszego sensu zwracać się z tym do policji . Jak moŜna odeprzeć zarzuty. . .... a moŜe w Holloway? . co robić. W jego głowie brzmiała nuta rozpaczy.. Ŝe jest to moŜliwe aŜ na taką skalę..Przerwał na chwilę. . Wszędzie. jak z tym walczyć. gdzie tylko się ruszę.I. Ŝe ludzie odnoszą się do mnie mniej przyjaźnie. oni wszyscy mówią... czeka mnie powolna... jak mi się zdaje.. mam ochotę wycofać się. ja juŜ sam nie wiem. Ja. Auguście? Nie będziemy juŜ więcej zabierali do parku przyjaciółek mamusi i noŜyczek. Poirota znowu uderzył mizerny wygląd jego rozmówcy.. A tymczasem.. MoŜna go nauczyć dosłownie wszystkiego.. zobaczymy. Ŝe starają się mnie unikać. podczas gdy złośliwe języki szeptem sączą swój śmiertelny jad. . z których przebijało zatroskanie... Nieco ponad rok temu zmarła moja Ŝona.. co ja ostatnio przeŜyłem.Oni nic nie poradzą. ale kładłem to na karb. Siedział przygarbiony i jakby trochę speszony.Pozwoli pan.Kochany August! A jednak to szkoda.

Czy pańska Ŝona była młodsza od pana. . Naprawdę nie wierzę. czy starsza? . . śona od lat miała kłopoty z Ŝołądkiem..W tej sprawie nie ma Ŝadnej kobiety . doktorze. z którego robią nie zawsze najmądrzejszy uŜytek. Ŝe będzie mi pan mógł pomóc. . To pan jest spadkobiercą? . .stwierdził lekarz z wymuszonym uśmiechem.śonę moŜna by zaliczyć do tak zwanych trudnych kobiet.Pańska sprawa mnie interesuje.Czy miała do pomocy pielęgniarkę? . . . która była zarazem damą do towarzystwa.przytaknął Oldfield. . Ŝe pańska Ŝona zmarła nieco ponad rok temu. Trudno jej było dogodzić. których ofiary pochowano bez cienia podejrzeń.Przykro mi. Ŝe znudziła się juŜ męŜowi.odezwał się w końcu.Czy Ŝona zostawiła jakiś majątek .. ale ani przez chwilę nie łudzę się. .Miała pielęgniarkę.Tak.Sumka niczego sobie. nie docenia jej. Ŝe ta pielęgniarka plotkowała.. .Nawet rozsądne i fachowe kobiety le bon Dieu* wyposaŜył w język.powiedział Poirot łagodnie.stąd jej draŜliwość.Waśnie w tym rzecz . .Charles Oldfield zawahał się. Powiedział pan. dzisiaj juŜ kaŜdy o tym wie. nic! Pan jest moją ostatnią deską ratunku. Poirot pokiwał głową. czy uda mi się zniszczyć tego wielogłowego potwora. Na początek proszę mi powiedzieć coś więcej na temat okoliczności. .Tak. Jego twarz była zimna.. Co było przyczyną śmierci? . co potrzebne do wywołania jakŜe przyjemnego prowincjonalnego skandalu.Nie jestem taki pewien .. Nie ma wątpliwości. Ŝe zabrałem panu tyle czasu. jak się nazywa kobieta.Nic nie mogę zrobić.Nie.. . pokojówkę? . .Starsza o pięć lat.Naturalnie.Albo damę do towarzystwa? MoŜe oddaną sobie.Tak. To bardzo rozsądna i fachowa kobieta. . Ruszył do drzwi. Przez dłuŜszy czas Herkules Poirot siedział w milczeniu.ciągnął indagację Poirot. Ŝe czego bym nie zrobił. Zdarzało się i tak. z którą ludzie łączą pańskie nazwisko? Doktor Oldfield powstał. . Ŝeby plotkowała. który tylko czeka na jej śmierć. W ciągu ostatnich dziesięciu lat odnotowano przynajmniej cztery sensacyjne morderstwa. .. Ŝe plotkowała słuŜba.. Prawdopodobnie skarŜyła się. Kim jest ta kobieta? .Czy był pan z Ŝoną w dobrych stosunkach? . przekonać się. które dały początek tym złośliwym plotkom. Była schorowana i nieco przewraŜliwiona na punkcie swojego zdrowia .Nie rozumiem .Piętnaście lat. zacięta. Ŝe wszyscy plotkowali! Mieli pod ręką wszystko. 19 . Chciałbym spróbować swych sił. panie Poirot. Ŝe nikt o nią nie dba. rumieniąc się z gniewu.odparł doktor Oldfield.Pytam. Była bardzo dobrze sytuowana. .Ja myślę.A objawy zapalenia Ŝołądka i zatrucia arszenikiem są bardzo podobne.Jak długo byli państwo małŜeństwem? . . znam ten gatunek. wystawiając świadectwo zgonu z powodu zaburzeń Ŝołądka.Choroba wrzodowa Ŝołądka. Wyraz twarzy Oldfielda potwierdzał trafność domysłów detektywa. Zostawiła w przybliŜeniu trzydzieści tysięcy funtów. Ŝe pan jednak rozumie .śadnych awantur? Scen małŜeńskich? ..CóŜ. . . Poirot kiwnął głową. było źle.Czy przeprowadzono autopsję? . .Trafił pan w samo sedno! .oświadczył. A teraz zadam panu jeszcze jedno pytanie.

nawet jeśli nie dysponują Ŝadnymi konkretnymi dowodami. co w mojej mocy. . to ani przez sekundę nie wzbudzi zainteresowania otoczenia! Plotka powstaje i krąŜy tylko wtedy. .Eee. ale tak naprawdę to nigdy jej nie kochałem. zawsze oparte są na relacjach między obiema płciami. JeŜeli męŜczyzna otruje Ŝonę dlatego. Myślę. Ale proszę pamiętać. Czy nie jest prawdą.wyznał. Ŝe będzie pan w stanie mi pomóc.Zazdrość Ŝon jest przysłowiowa .Czy pańska Ŝona ją lubiła? . usłyszeć..Od dawna pracuje u pana? . . zrobię wszystko. Wiem z doświadczenia. doktorze. interesuje mnie wyłącznie prawda.. Wreszcie wyznał: . gdy ludzie są przekonani.Od trzech lat. Ŝe jest w to zamieszana jakaś kobieta? . . Ŝe mogli wziąć na języki pannę Moncrieffe . choćby nawet najbardziej wydumana i szaleńcza. .Doktorze. panie Poirot. Oni takŜe w zasadzie zawsze mają rację. zniewalająca nuta.To oczywiste. .. . Ŝe nie znam mentalności kobiet? Prowincjonalne plotki zawsze. prawda? To samo tyczy się zazdrosnych męŜów i Ŝon. . Ociągając się. Ŝeby panu pomóc.Mon cher docteur! Czy sądzi pan. 20 . podejmę się pańskiej sprawy. lekarz wrócił powoli i zajął swoje miejsce.Ja. Jean? Na czoło lekarza wystąpiły drobne krople potu..Powiedziałem prawdę.Była zazdrosna? .. Chciałbym panu pomóc. skoro nie znam całej prawdy. Ŝe Ŝona przestała pana interesować juŜ na długo przed śmiercią? Przez pewien czas Oldfield nie odpowiadał. . Ŝe zazdrość. którą zatrudniam. co myśli kupa ciekawskich.Coś panu jednak powiem. Coś mi podpowiada.warknął zirytowany Oldfield. Wspaniała dziewczyna. Ŝe męŜczyzna dopuścił się morderstwa. ... . plotkujących bab! .Być moŜe. bez względu na konwenanse czy pańskie prywatne uczucia. Jest takie powiedzonko. Dlatego teŜ będę z panem szczery. rumieniąc się po same uszy. A zatem moŜe wróci pan. Ŝe to. . Ale muszę mieć nadzieję. . Ŝe klient ma zawsze rację.A tę dziewczynę.Jean Moncrieffe to pielęgniarka.powiedział.Nie powiedziałem pannie Moncrieffe ani słowa. by móc poślubić inną kobietę.Nie wykluczam.oświadczył.Pańska sprawa mnie interesuje.Nareszcie przeszliśmy do faktów! Eh bien.TeŜ coś! Poirot uśmiechnął się. Nic jednak nie mogę poradzić. Co jednak nie zmienia faktu. co powiedziałem. gdyby nie cały ten skandal i gadanie . . W jego głowie pojawiła się natarczywa.Ta historia mnie wykończy. prawie zawsze znajduje oparcie w rzeczywistości. . którego Ŝona nie mogłaby. . Ŝe byłem dobrym męŜem.. Nie Ŝywiłem w stosunku do Ŝony głębokich uczuć. które panu przed chwilą zadałem. prawdę mówiąc.Nie odpowiadam za to.Ja równieŜ Ŝałuję . To podstawy psychologii.Dlaczego upiera się pan.Herkules Poirot pochylił się. niezupełnie. . . . . Doktor Oldfield zatrzymał się i odwrócił. .rzekł detektyw. usiądzie i odpowie na pytanie.Bzdura . Ale musi pan być wobec mnie zupełnie szczery. to prawda. Poirot odchylił się w fotelu. ja juŜ dawno poprosiłbym ją o rękę. Ŝe chce się wybrać na Biegun Północny albo nacieszyć urokami stanu kawalerskiego.Nie..odparł doktor Oldfield stanowczo.

Niech mi pan powie. . . wtedy z pewnością oczyściłbym się z zarzutów? Przynajmniej tak mi się czasami wydaje. i po prawdzie uwaŜam.Zawsze jest jakieś wyjście . o czym się tu mówi . Ŝe tego nie udowodniono. proszę przestać tak mówić. one mówią: "AleŜ oczywiście.Ano właśnie. Wie pan.W jej tonie trudno było się doszukać cienia entuzjazmu. jak by się zdawało?" Nie.Przerwała. zatrudniać młodą pielęgniarkę..Istotnie.Naprawdę.To coś jeszcze mniej namacalnego. ale szczerze.Dla niego byłoby najlepiej. .Gdyby tak było.A cóŜ pan moŜe poradzić . nadało tej sprawie większego rozgłosu. to nasze zadanie przedstawiałoby się prościej. to racja.powiedziała zimno. czy nie wytoczyć procesu o zniesławienie! Gdybym tylko mógł przypisać komuś formalną zniewagę. Twarz miała zarumienioną. Po chwili odparła z goryczą: . . Herkules Poirot nie zatrzymał się u doktora Oldfielda. proszę pana. kto stale ma się na baczności.Wiedziałam. Następnego dnia po przyjeździe udał się z samego rana na pierwszą rozmowę z Jean Moncrieffe.AŜ za dobrze! .Doprawdy. .Spojrzał na detektywa. ale nie ma dymu bez ognia". Ŝe to by tylko pogorszyło sytuację. Powitała go wysoka dziewczyna o miedzianorudych włosach i spokojnych niebieskich oczach. gdyby odstąpił swoją praktykę i przeniósł się gdzie indziej.Niezupełnie rozumiem.Wygląda na to. Ludzie by gadali: "MoŜliwe.Być moŜe znajdę jakieś wyjście z tej sytuacji .. naprawdę. Ŝe jest pani doskonale zorientowana. skąd się właściwie coś wzięło.A czy pani widzi jakieś rozwiązanie? . Dziewczyna zacisnęła wargi w twardą linię. Ŝe z tą śmiercią pani Oldfield to nie było całkiem tak. łapała powietrze szybkimi haustami. złociutka." .Czy zamierza pan obejść po kolei wszystkie te stare baby i powiedzieć kaŜdej: "Och.powiedziała na wstępie. .rzuciła z pogardą.... . Ŝe troszeczkę ją zaniedbywał. Jestem pewna. wybierając zamiast tego miejscowy zajazd. .A więc doktor Oldfield zwrócił się jednak do pana . .powiedział Poirot.Wie pan. Ŝe między nimi coś było? Nie. Czasami trudno dociec. proszę pana. jestem pewna. . .Georges..Pani była temu przeciwna? . równie trudnego do zlokalizowania.spytał detektyw. proszę pana? Takiego w rodzaju potwora z Loch Ness? . . Nie miałem na myśli istoty z krwi i kości. chociaŜ prawdą jest.odrzekł Georges. ja w to ani przez chwilę nie wierzyłam!" Właśnie to jest w tym wszystkim najgorsze. Trudno o coś równie nieuchwytnego.odparł Poirot spokojnie. II . co by panu odpowiedziały? "Oczywiście.A celem naszej wyprawy jest zgładzenie potwora o dziewięciu głowach. Ŝe się nad tym zastanawia. jak zwykle nieporuszony. 21 . Ŝe nie był to mądry pomysł... A czy ja mówię. Ŝe tam było wszystko jak naleŜy. wyjeŜdŜamy na wieś . proszę pana? .. Ŝe on nigdy by nie zrobił czegoś podobnego. . zastanawiałem się. . . czy z tego koszmaru jest jakieś wyjście? . co opowiadają o doktorze Oldfieldzie i jego Ŝonie. . Po chwili wahania dorzucił: . To tylko szkodzi biednemu doktorowi Oldfieldowi". . Spojrzała mu prosto w oczy. Ŝe nie wierzę w to. kochana.oznajmił Herkules Poirot swojemu słuŜącemu. . .. jak źródło plotki.A czy nie sądzi pani.Wyjście? Jakie wyjście? . Ŝe ta historia ciągnęłaby się za nim wszędzie? Wzruszyła ramionami. Sprawiała wraŜenia kogoś... A znów innym razem myślę.oświadczył Herkules Poirot.. Ŝadna z nich nie powie: "Czy nie przyszło ci do głowy.odrzekł Oldfield z goryczą.Prawda mi nie zaszkodzi .

jak pan tylko chce. Następnie zapytał: .Pani Oldfield była wyjątkowo antypatyczna.napisał do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.Panno Moncrieffe .Nie. pogardliwym uśmiechem. co mogło być przyczyną śmierci. Ŝe.odparła Jean Moncrieffe spokojnie. . . . 22 . Szczerze mówiąc.Czy chce pani wyjść za Charlesa Oldfielda? . zdaniem pani.Jednym słowem śmierć jego Ŝony jest pani bardzo na rękę? . Otworzyła usta i zamknęła je z powrotem.Tak? .CóŜ to za szczęście spotkać kogoś. Cofnęła się o krok. ludzie posądzają Charlesa o to. Wątpię..Tak. . mógłby pan udowodnić. .Moim zdaniem najgorszą sekutnicą jest stara panna Leatheran. jacy są ci urzędowi laboranci. Ŝe pozbył się Ŝony.Mam pewną propozycję ..odrzekła dziewczyna niecierpliwie. Dopiero wtedy języki poszłyby w ruch! Herkules Poirot milczał przez dłuŜszą chwilę.odrzekła Jean z goryczą.Czy nie wydaje się to pani dziwne? .odrzekła zwięźle.O. Kiedy uświadomiłam sobie.Ale nie ucichł? .Nie dałam mu dojść do głosu. Ŝeby ktoś .Nie prosił mnie o rękę . Ja wiem. to by tylko dolało oliwy do ognia. kto potrafi być szczery! .Dlaczego? Bez wątpienia orzeczenie stwierdzające śmierć z przyczyn naturalnych uciszy wszystkie plotki.Zdaje pani sobie sprawę z tego. . jej śmierć bardzo mnie ucieszyła.odparła dziewczyna spokojnym tonem.Nie zgadzam się z panem .Musi zaryzykować.Tak. . mademoiselle? .Dlaczego? Spojrzała na detektywa swymi niebieskimi oczyma i zamrugała. Proponuję więc. Ŝe gdybyśmy się rzeczywiście pobrali. Mogą wydać wymijające orzeczenie i podać. co pani implikuje. . .zapytał Poirot. Poirot obserwował ją uwaŜnie. by móc się ze mną oŜenić. . .zapytał po chwili .. kiedy go poznałam. . Ŝe najlepszym sposobem na uwolnienie się od tej całej historii będzie ekshumacja zwłok i sekcja. .A cóŜ takiego pan zamierza? . Po chwili stwierdziła: .stwierdził detektyw.Kto. . Ŝe nie została nim otruta.Wiem.A więc. Odpowiedziała mu tym samym co przedtem. . Pan myśli o arszeniku. jeŜeli zapadnie takie właśnie orzeczenie. .rzekł detektyw. Ŝe między nami nie ma mowy o małŜeństwie.. jest najbardziej dokuczliwą plotkarką w miasteczku? Dziewczyna zastanowiła się nad odpowiedzią. . Ŝe nie stwierdzono nic takiego..czy wyjdzie pani za doktora Oldfielda? Dziewczyna nie wykazała śladu zdziwienia tym pytaniem. pomyślałam. mademoiselle? .Jestem zdania. Poirot milczał przez pewien czas.Chciałam wyjść za niego niemal od chwili. Ŝe jeŜeli okaŜe się.Oni nie mają tu wiele rozrywek .Trzeba tu będzie zastosować drastyczne metody. Ŝeby było moŜliwe wykrycie ich obecności w zwłokach po roku. Miałam nadzieję.. . Są jednak inne trucizny. to cały ten głupi skandal ucichnie. alkaloidy roślinne. chcę . ..zapytał po dłuŜszej chwili. nawet jeŜeli kiedyś się tam znajdowały. co mówię . . .Będę tak szczera.Jest pani niewątpliwie szczera. tak .moŜe to być pani .

rzekł Poirot. ... jeśli to moŜliwe. zadanie nie naleŜało do najtrudniejszych.Nic łatwiejszego. która opiekowała się panią Oldfield przez trzy czy cztery lata. Jak to przewidziała Jean. ale .niech pani zachowa tę informację wyłącznie dla siebie.No.. aŜ do jej końca. Ŝe jego poŜycie z Ŝoną układało się naprawdę dobrze. .To okropne! Gdyby zamiast "to okropne" powiedziała "to wspaniałe". oczywiście.Odgadła pani mój sekret. ale przyzna pan. Jej nos drgał z przyjemnego podniecenia. wówczas jej słowa lepiej odpowiadałyby brzmieniu jej głosu. rozumie pani . na których moŜna by się oprzeć . . .jak to wiele razy mówiłam .Mamy tak mało konkretów. . panie Poirot. .W tym jednym krótkim słówku panna Leatheran zawarła cała gamę przyjemnych uczuć.. chudej kobiety w średnim wieku. panno Leatheran? . o długim nosie i bystrych.odparł Poirot ze smutkiem. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. i to z pierwszej ręki. . . oczywiście.To delikatna sprawa. widzę. znane są podobne wypadki . Przez pewien czas detektyw zręcznie odpierał ataki. chyba nie w sprawie biednej pani Oldfield? Poirot pokiwał głową powoli.to pan Herkules Poirot. O tej porze wszystkie te plotkary wychodzą na Ŝer. . . Zawsze krąŜy tu mnóstwo plotek. . niby załatwiając zakupy.Tak. i ten drugi człowiek. sama to potwierdziła.rzekła Jean . MoŜe to tylko Ŝal... nic wprawdzie na ten temat nie mówiła.Panna Leatheran była podekscytowana i wstrząśnięta do głębi. Jean. ja zawsze czułam.Oczywiście.Wtedy wszystko się wyjaśni. ..Aha! . wiem. Wiem o tym.. czy chce pan powiedzieć.Chcecie odgrzebać tę biedaczkę! . . Ŝe jest pani dla mnie za sprytna! . wścibskich oczkach: . . Ale ja nigdy nie słucham takich rewelacji. Co nie znaczy. Wreszcie.Aha! A czy mogłaby pani przedstawić mnie jakoś pannie Leatheran. Ŝe moŜna poznać takie rzeczy po czyimś zachowaniu? . jakŜe on się 23 . oczywiście .To racja .. w jakim to celu przyjechał do nich ten egzotyczny mały cudzoziemiec. to oczywiście wszystko się wyjaśni. Ŝe siostra Harrison ma jakieś podejrzenia.Dzień dobry. Ŝe chwila juŜ dojrzała. wzmagając tylko jej apetyt. ale jeŜeli dojdzie do ekshumacji. duŜo się tu o tym mówiło.. na przykład. panie Poirot. panno Leatheran..Mam się zorientować.przyznał detektyw.. Bez wątpienia doktor Oldfield zachowuje się od tej pory nieco dziwnie..Panno Leatheran. czy istnieją dostateczne podstawy do ekshumacji.tu ściszył głos .. zupełnie bezzasadnych..A co pani myśli o tej sprawie..Armstrong.ciągnęła panna Leatheran. III Delikatnie skubiąc jęczmienny placuszek i balansując filiŜanką herbaty na kolanie Herkules Poirot pozwolił sobie na pewne niedyskrecje w stosunku do gospodyni. Piękny dziś dzień. który przyjechał tutaj na kilka dni.nie musi to być wynikiem nieczystego sumienia. przypadkowo. A wie pan.Dzień dobry. .Oczywiście. Ale błagam .Pozwoli pani . .wykrzyknęła panna Leatheran. gdy uznał. prawda? Świdrujące oczka z wścibstwem biegały po postaci towarzysza Jean Moncrieffe. Panna Leatheran w uprzejmości swojej zaprosiła go na herbatę i od samego początku przystąpiła do wyjaśniania.. . Musimy tylko przejść się główną ulicą. Przyjechałem tu na polecenie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.powiedział. Przed budynkiem poczty dziewczyna zatrzymała się i odezwała do wysokiej. pochylił się w fotelu. Pielęgniarka Harrison.

Oczywiście. Ona tam była. Spoglądał na nią niewinnym wzrokiem.PrzecieŜ myślałaś tak juŜ od pewnego czasu. nie sposób ich powstrzymać od plotkowania.Och. Jean Moncrieffe to bardzo miła dziewczyna. zwłaszcza teraz. Gladys. oczywiście. . gdybyś zachowała tę wiadomość dla siebie..Boi się pani tego? . 24 ...wydusiła z podnieceniem. I powiedziała.Noo.UwaŜam dokładnie tak samo ..I. Panna Leatheran wstrząsnęła się z odrazą. ile razy w rozmowie padło słowo "oczywiście".. Ŝe istnieją dostateczne podstawy do wszczęcia śledztwa powiedział Poirot uroczyście.. Ŝe to takie prawdziwe. ale przecieŜ męŜczyźni zupełnie tracą głowę dla dziewcząt. przepytywanie słuŜby.spytał detektyw. . oni tyle czasu spędzali razem! Poirot nie odezwał się. na pewno. Dom ma kolumny i werandę. siostra Harrison. Ŝe "nie ma dymu bez ognia".To nie ja.Z całą pewnością wygląda na to. . nie? .. I. słuŜąca panny Leatheran.powiedziała. to jednak doktor ją załatwił? . ..U starej pani Bristow. SłuŜący zawsze tyle wiedzą. Na pewno pan trafi. Beatrice Oldfieldów została odprawiona prawie natychmiast po pogrzebie.Ŝe miała tam miejsce jakaś nieczysta gra? Gladys z oŜywieniem pokiwała głową. . . to powiedzenie. Ŝe ona coś na pewno o tym wie.. . czy nie. no i Crippen. mademoiselle? . nie powiedziałabym tego z ręką na sercu.Poirot celowo wybrał ten melodramatyczny zwrot .Tak. kiedy umarła pani Oldfield. oczywiście. ale byłbym wdzięczny. Siostra była taka przywiązana do pani Oldfield. Wygląda to tak. która tam wtedy była..Wzdragam się juŜ na samą myśl o tym . Zawsze uwaŜałam. proszę pana.AleŜ oczywiście! Nikomu nie powiem ani słowa! Poirot uśmiechnął się i skierował do wyjścia. prawda?... IV Krótko potem Herkules Poirot siedział naprzeciw kobiety.. uwaŜam. odkąd to się stało. W drzwiach zwrócił się do pokojówki. jestem starej daty. . cały ten rozgłos! ..Właśnie tak. Ŝe to ona go do tego popchnęła. prawdopodobnie to tylko plotka.. to by tak nie zrobiła. omal nie przewróciła się na stojak na parasole. po dokonaniu sekcji zwłok i tak dalej wszystko wyszłoby na jaw. czyŜ nie mam racji? No i. . . Ŝe tak samo myślała pielęgniarka.W dodatku. oczywiście.Przyjechałem tu w celu wyświetlenia okoliczności śmierci pani Oldfield. W głębi duszy zabawiał się liczeniem. a przecieŜ gdyby wszystko było w porządku. kiedy tak trudno o pokojówkę.Czy mogę liczyć na pani dyskrecję. Powstał. Widzi pan. czy Ethel Le Neve była jego wspólniczką. prawda? . to Beatrice.. . Widzi pan. mając nadzieje usłyszeć dalszy potok słów.I to ona myślała . trochę. oczywiście. bo nie chce doktora widzieć na oczy. prawda? Wie pan. proszę pana. jak pani mówi. Ŝe ona coś wie..Gdzie teraz pracuje siostra Harrison? . . daleka jestem od twierdzenia.rzekł Poirot. która z pewnością wiedziała więcej niŜ ktokolwiek na temat okoliczności będących podstawą plotek.. jakby doktor Oldfield obawiał się.Nasze spokojne miasteczko na czołówkach gazet. to na samym skraju miasteczka. Ŝe to bardzo dziwne.nazywał?. i taka zrozpaczona po jej śmierci. i Beatrice zawsze mówiła. Zawsze byłam ciekawa. która podała mu płaszcz i kapelusz: . .

. panie Poirot . było to coś.To się wydarzyło mniej więcej trzy tygodnie przed ostatnim atakiem.. A doktor odpowiedział jej: "JuŜ niedługo. .ja zresztą nie wątpię. jej zaŜenowaniu.i właściwie jestem pewna. . Ŝe on ją podziwia i Ŝe są bardzo dobrymi przyjaciółmi.strzęp rozmowy między doktorem Oldfieldem a panną Moncrieffe .porządnie mną to wstrząsnęło -ale zauwaŜyłam. czy pamięć jej nie zawodzi.Tak? . ale to beznadziejna sprawa. . jej wręcz namacalnej niepewności. . tyle Ŝe nie chce się do tego przyznać . kochanie. Przerwała. Ŝe drzwi kuchni były otwarte i uwaŜam.przyznała. który zabił panią Oldfield.. Ŝe przesadzała ze swoim zdrowiem? Pielęgniarka skinęła głową. tego bym nie powiedziała. Ŝe wszystko się uda?" A on powiedział: "Oczywiście. Ludzie lubią tego rodzaju podniety.rzekł Poirot powaŜnie. Ŝe wyraz strapienia na jej twarzy jeszcze bardziej się pogłębił. jakby doktor i Jean Moncrieffe. Ŝe Beatrice takŜe to usłyszała. 25 .Tak. ZauwaŜył... .A moŜe państwo Oldfield nie Ŝyli ze sobą w zgodzie i stąd się wzięły te plotki? Siostra Harrison potrząsnęła głową zdecydowanie. pokojówka. ale myślałam. . Schodziłam po schodach.powiedziała siostra Harrison nieco bez związku. zaczęła rozpuszczać te pogłoski i sądzę. .Siostra Harrison była niebrzydką jeszcze kobietą. Musi się udać.. co usłyszałam zupełnie przypadkowo .Robiłam.. wiem. . a raczej jestem pewny.ciągnęła po chwili. Wróciłam po schodach na górę . Jak pan widzi... po czym rzekła: . Ŝe między doktorem Oldfieldem a panną Moncrieffe coś jest. no.Myślę. Ŝe o to mu właśnie chodziło . rozmawiali w taki sposób.Tak.odezwał się po pewnym czasie.Mogę się tylko domyślać... przysięgam". . .Widzi pan. . wiem. Mogło to oznaczać. doktor Oldfield zawsze był dla Ŝony nadzwyczaj serdeczny i cierpliwy. .Czy rzeczywiście ją kochał? Zawahała się. Siostra Harrison zarumieniła się. . Ŝe moŜna to było zrozumieć dwojako.A jednak umarła. dobiegającą czterdziestki. jej choroba była w duŜej mierze wytworem jej wyobraźni.Chce pani powiedzieć. Ŝe wiem. Ŝe w miasteczku krąŜą te nieprzyjemne historie . Naprawdę wierzysz. Ŝe doktor zdawał sobie sprawę z powaŜnego stanu Ŝony i wiedział. Wydaje mi się. w których malowało się współczucie. Wiecznie domagała się współczucia i troskliwości.Tak. Słuchała swojego gościa cierpliwie i uwaŜnie. Ŝe ona nie ma przed sobą długiego Ŝycia . Miała spokojne. co legło u podstaw tych plotek . . mogło to wyglądać tak. Potrząsnęła jednak tylko głową z zakłopotaniem. co w mojej mocy.. Ŝe to wszystko. .Coś jednak musi leŜeć u podstawy tych plotek? .Nie. Ona mu na to: "Nie zniosę tego wyczekiwania.bąknęła..ale komuś w rodzaju Beatrice mogło się wydawać inaczej. powaŜne rysy Madonny i wielkie ciemne oczy. kiedy usłyszałam. skąd jej to przyszło do głowy. Za rok o tej porze będziemy juŜ małŜeństwem". co nie zawsze było usprawiedliwione.O nie. . jak Jean Moncrieffe mówi: "Jak długo jeszcze to będzie trwało? DłuŜej juŜ nie wytrzymam". . jak gdyby chciała sprawdzić..Naturalnie wiedziałam. Ŝeby temu zapobiec. Pani Oldfield była trudną kobietą i dogodzić jej wcale nie było łatwo. Ŝe Beatrice musiała wtedy podsłuchiwać.. Ŝe to Beatrice.No cóŜ. ...Wtedy po raz pierwszy zorientowałam się. Przyglądał jej się przez dłuŜszą chwilę. sam pan wie. . Oni byli w jadalni.rzekł detektyw. Ŝe pani wie.Czego dotyczyła ta rozmowa? Pielęgniarka milczała przez chwile. zamierzali raz na zawsze pozbyć się pani Oldfield.

JeŜeli jest niewinny. zanim podadzą jej herbatę i zanim będę mogła wyjść na spacer.Poirot. Przerwał. . Ŝe będziemy zadowoleni. panie Poirot. Patrzył.Beatrice King? Od tej pory zmieniła dwie posady. na imię ma Beatrice? . Ŝe to byłoby okropne! Niech pan tylko pomyśli. straszne.Nic. jak myśl ta dociera powoli do siostry Harrison. ujrzał. W trakcie zakupów udało mu się sprowadzić rozmowę na temat śmierci pani Oldfield. coś. oczywiście. czy jeszcze coś pani wiadomo? Coś. Obudziła się z drzemki. Herkules Poirot skierował się na pocztę i zamówił połączenie z Londynem.Nie. . Sekcja zwłok raz na zawsze zakończy tę sprawę. Muszę iść ją wygodnie ułoŜyć.Myślę... Teraz jest u pani Marley.. Po drugiej stronie sznura odezwał się rozdraŜniony głos: . mój drogi... o czym mi pani nie powiedziała? Zarumieniła się i odrzekła gwałtownie: .Narobiła tu niemało szumu. Ale jeŜeli okaŜe się. uwaŜam.. Ŝe Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zaŜąda ekshumacji zwłok pani Oldfield! . .A nie sądzi pani.Pielęgniarka była przeraŜona. skoro pan tak twierdzi.. jak by tu o tym plotkowano! Dla biednego doktora Oldfielda to by było straszne. nic takiego. . O czym jeszcze mogłabym wiedzieć? .Myśli pani. .Oczywiście. Ŝe to niewypał.wyjaśnił Poirot. wyszedł z kabiny telefonicznej i nachylił się ku dziewczynie w okienku. jak pan juŜ pewnie słyszał.Bardzo moŜliwe.Nie pomyślałam o tym . który przemknął po twarzy urzędniczki. 26 .. Ŝe mogłoby mu to wyjść na dobre? . .Co pan powiedział? Nic nie słyszę. nie! . .gdzie mieszka teraz pokojówka.Och. Herkules Poirot uśmiechnął się do siebie.Ale pani tak nie uwaŜa? . Po chwili pielęgniarka odetchnęła głęboko i spojrzała na niego. czy wciąŜ musi pan niuchać za takimi sprawami? Jest pan pewien. i wreszcie jak jej twarz się rozjaśnia.Ta sprawa jest wyjątkowa .To moja pani. Poirot przypatrywał się jej badawczo..powiedziała. która pracowała niegdyś u państwa Oldfield. Pielęgniarka zerwała się na nogi. . . prawda? . .No dobrze. Uścisnęła dłoń detektywa i pośpiesznie opuściła pokój..Tego nie wiem.To straszne! . Nad nimi ktoś zaczął stukać w podłogę. jak pielęgniarka marszczy brwi z zakłopotaniem.. ..oświadczył Poirot. Szybko zauwaŜył dziwny. to ja będę zadowolony. Ŝe zwykle ma pan rację. Ŝe jeszcze wie pani. . Ma pan wyjątkowo męczącą cechę. Poirot podziękował.Nie. a wyraz zatroskania wrócił na jej twarz. Potrząsnęła głową. znaczki i jakiś bibelot miejscowego wyrobu. .Nie.odezwał się swoim najbardziej ujmującym tonem . Z całą pewnością nie.. ukradkowy wyraz. Zakończył rozmowę. .Siostro Harrison. Ŝe to coś dla nas? Wie pan chyba.. Ŝe byłaby to szkoda? . stara panna Bristow.powiedziała po prostu.Czy przypadkiem nie wie pani. madame . to najlepsze wyjście. Bardzo nagła ta śmierć. Ŝe ma pan zupełną słuszność. . to jego niewinność zostanie dowiedziona . Wszystko się wyjaśni i wreszcie te ohydne plotki o biednym doktorze Oldfieldzie ucichną. Tak.Co pan chce przez to powiedzieć? . Ŝe nie. to niech pan się nie spodziewa. za bankiem. ile jest prawdy w tych prowincjonalnych plotkach? Tyle co nic. Ale myślałem. kupił dwie kartki pocztowe.rzekł nagle detektyw.

kiedy powiadomiono go. Ŝe chce się z nim widzieć jakaś kobieta. kiedy przystąpiono do ekshumacji zwłok.. kiedy wyniki autopsji przedostały się do wiadomości publicznej. Ktoś myślał.A więc to było w tej butelce z lekarstwem? . Ŝe jest pan zadowolony. Nic nie wiem.. potem powąchała. który ma zawsze rację. Beatrice? . Ŝe ona coś wiedziała.. . Poirot skinął głową. Ja nie z tych.Ja tam nic o niczym nie wiem . Poirot znowu skinął głową i wrócił do zajazdu. co to podsłuchują pod drzwiami. Poirot był w zajeździe niecałą godzinę i właśnie skończył obiad złoŜony ze steku i cynaderek popitych piwem.Co pana na to naprowadziło? Plotka? . ale to niemoŜliwe! Myślałam. wymówić jej tak jakoś ni stąd. co tam się działo. moŜe i coś w tym było. . . Wyglądało jednak na to. mówiąc. a potem wylała to do zlewu i napełniła butelkę czystą wodą z kranu.. pielęgniarka zabrała go i zaparzyła świeŜą.zapytał.. . . Tam wezwał Georgesa i dał mu pewne instrukcje. Na scenę wchodzi Plotka. i rzeczywiście moŜe coś wiedzieć. Podeszła wprost do Poirota. co ma pan na myśli.W jednej z tych butelek z lekarstwami. i nie ma pan prawa tak mówić.mruknął detektyw.Nie mnie oceniać. i to w ilościach większych niŜ potrzeba do spowodowania śmierci. Ŝe woda nie była dobrze przegotowana.W jakiej butelce? .. ale jej oczy były bardziej inteligentne. Ŝe ona tak tylko marudzi.Czy to prawda? Panie Poirot. Sprawiała wraŜenie chodzącej głupoty.. kiedy panna Moncrieffe zaniosła pani dzbanek herbaty. jak na niego patrzy. wymalowana od stóp do głów w języki. Ŝe pielęgniarka była tym okropnie zdenerwowana. laborant Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Oczywiście od początku wiedziałam. ChociaŜ trochę była zarozumiała.MoŜe to właśnie dlatego chce się pan widzieć z Beatrice King? My tu wszyscy uwaŜaliśmy. które panna Moncrieffe przygotowywała dla pani wyjaśniła Beatrice. ale sama nie wiem. . Twarz miała bladą i wymęczoną. podniecenie osiągnęło stan wrzenia. . To lekarstwo było zresztą przezroczyste jak woda. Beatrice King była niską dziewczyną o przebiegłym wyrazie twarzy i bełkotliwej wymowie. VI Doktor Alan Garcia. zatarł ręce i mruknął do Herkulesa Poirot: . . Ŝe kocha się w doktorze. ni zowąd.. Była to siostra Harrison. Ŝe z Beatrice King nic się nie wydusi.powtarzała w kółko. Teraz jednak. 27 .. Następnego dnia Poirot raz jeszcze wsiadł w pociąg do Market Loughborough.Jest pan nazbyt uprzejmy . Znaleziono arszenik. niŜ moŜna się tego było spodziewać po jej zachowaniu. jak to u pielęgniarek.Jakby pan zgadł.Czy słyszałaś kiedyś o otruciu arszenikiem? Przez posępną twarz dziewczyny przemknął błysk tajonego zainteresowania. . Huczało tam juŜ zresztą od czasu.Tak.W jej oczach pojawił się przebłysk zaciekawienia. a jakŜe. panie Poirot? Pan....Widziałam.Nie miałam nic przeciwko niej. Posmakowała. Ŝe podsłuchałam jakąś rozmowę doktora z panną Moncrieffe.. . Nie wiem.Spodziewam się. powiedziała. A raz.Lubiłaś pannę Moncrieffe. Dawała do zrozumienia to i owo. Ŝe to dziwne. gdy po chwili spytała: . W Market Loughborough huczało jak w ulu. czy to wszystko prawda? Posadził ją łagodnie na krześle. Starczyło widzieć. .

Herkules Poirot westchnął. kiedy zeszłam po coś do ambulatorium.. .. juŜ wcześniej powinnam panu powiedzieć. Ŝe szkoda. .coś. . W torebce na chusteczki. Ŝe jest coś jeszcze. Ŝe moŜe to mieć jakieś znaczenie.Nie ma smaku. Chodzi o to. dziwnego.zostanie uniewinniony. a potem szybko odstawiła buteleczkę do szafki. zamknęła puderniczkę i schowała ją do torby.. .O tym. dostęp do trucizny..Natychmiast dam to do analizy . Tyle Ŝe pewnego dnia.Nigdy nie uwierzę.Poirot wzruszył ramionami ..Zawiesiła głos. ale naprawdę nie myślałam. . . To było po prostu dziwne. panie Poirot. Puderniczka otworzyła się. wzdrygnęła się. .stwierdziła pielęgniarka stanowczo. chorą Ŝoną.rzekł Grey. nie ma na niej odcisków palców.Wiedziałem.Znalazłem ją schowaną na samym dnie szuflady w biurku panny Moncrieffe . Jestem pewny. a w uszach dźwięczał mu jej czysty. . Ŝe pani Oldfield została naprawdę otruta. Jean Moncrieffe robiła coś.powiedział. . ani przez chwilę nie sądziłam. kiedy mówiła: "nie zgadzam się". emaliowana puderniczka. Była to róŜowa. Ŝe napełniała swoją puderniczkę..Niewiele tego. jak sądzę.MoŜe pani przysiąc.. co to było. . Ŝe to ta sama puderniczka? 28 . .Przepraszam panią na chwilę . kiedy wiem.. .sądząc z tego. taką emaliowaną na róŜowo. twardy głos. Zdecydowana. Kiedy mnie zobaczyła... . . fachowa.Nie. co widzę... sposób. Wyszedł i zadzwonił do detektywasierŜanta Greya z policji w hrabstwie Berkshire. Prawdopodobnie to jest bez znaczenia. Zakochana w męŜczyźnie związanym z wiecznie utyskującą.. Ŝe nie wiedział. nacisnął zatrzask.Prawda musiała wyjść na jaw . . Niech mi pani lepiej o tym teraz opowie..Nigdy nie myślałam.powiedział Poirot..powiedział Poirot łagodnie. co mówiła siostra Harrison . ale teraz. Pociągnęła nosem. którą wtedy widziałam . Otworzyły się drzwi i do pokoju wszedł detektywsierŜant Grey. Po powrocie usiadł w milczeniu obok pielęgniarki.W takim wypadku . zawinięty w jedwabną chusteczkę... Podała wprawdzie całkiem sensowne powody.. Ŝe on coś wiedział na ten temat . Zanurzył palec w proszku i ostroŜnie spróbował czubkiem języka.To ta. Ŝe on nie miał z tym nic wspólnego.To tak głupio brzmi. która . Z tego. Przed oczyma miał obraz twarzy rudowłosej dziewczyny.O czym pan myśli? .Tak? . Upychała ją czymś z jednej z tych buteleczek z szafki z truciznami.Jest coś .Biały arszenik nie ma smaku . .Wiele rzeczy trzeba będzie jeszcze udowodnić.krzyknęła siostra Harrison i rozpłakała się.rzekł Grey i spojrzał na pielęgniarkę.zapytała siostra Harrison. Rozwinął chustkę i delikatnie połoŜył przedmiot na stole. .Ale nie napełniała jej pudrem.spokojnie mogła Ŝyć jeszcze całe lata.. . tak Ŝe nie zdąŜyłam zobaczyć. W ręku trzymał jakiś przedmiot..To nie jest puder do twarzy .Przypuśćmy jednak. Jean Moncrieffe nie chciała dopuścić do autopsji. . . o czym. . Dziewczyna zdolna.powiedziała siostra Harrison.powiedział Poirot. zupełnie nic. ale będę ostroŜny.Tak? . ale fakt jest faktem. Okazja. .Powieszą go? .oświadczyła pielęgniarka powoli . Trzymając puderniczkę przez chusteczkę.. . to znaczy nie był to puder do twarzy. w jaki ją podano.

Taka byłam na pana zła.. przekonana. . Siostra Harrison ukryła twarz w dłoniach. jak w tej starej legendzie o hydrze lernejskiej.. o którym mowa. I Wszystko to na nic.Tak. . Były to słowa kobiety starszej. osiemnastego. po prostu wściekła. zabrzmiała twarda. która jakoby miała miejsce między panią a doktorem. panna Harrison. Dodam jeszcze. który wynajmuje panna Moncrieffe.wyznała cichym. udała się do domu. Ŝe kupiono ją u Woolwortha zaledwie kilka tygodni temu. tyle Ŝe w tej rozmowie nic się nie kleiło. Wydawało mi się. Zabiłam ją. tak jak zadanie mojego imiennika. Widziałem. Spojrzał na detektywa i skinął głową. Ale widzi pani. polegało na dotarciu do tej pierwszej. jadowita nuta. matowym głosem. zupełnie nie odpowiadały pani konstrukcji psychicznej. SierŜant Grey westchnął. W głosie Poirota. którą widziałam u panny Moncrieffe mniej więcej na tydzień przed śmiercią pani Oldfield. proszę pana.przyznał . W dniu. byłem juŜ wtedy w tym domu.Poirot z uśmiechem.. Wlepiła wzrok w Poirota. słowa. . . Były to słowa. wszedł i spojrzał pytająco na swojego pana. i to całkiem innej niŜ pani. W tej puderniczce nie było arszeniku. Oboje z doktorem jesteście zbyt inteligentni i rozsądni. kiedy opuszczała dom pani Bristow. To ta sama puderniczka. Herkulesa. Zabrała ją do domu. zupełnie na nic.Na początku tak to właśnie wyglądało . jako tę. ale później. siostro? Chyba nie.. Nie był to mądry pomysł z pani strony . Ŝe nikt jej nie zauwaŜył. . Ŝe pan tylko wszystko pogarsza.. Georges.To prawda . . Dlatego teŜ na początku plotki rosły i mnoŜyły się z kaŜdą chwilą. Byłam szalona. pojechała autobusem do Darnington i nabyła tam tę puderniczkę. Działając zgodnie z pańskimi wytycznymi. Co więcej.Zidentyfikowała pani tę puderniczkę. . kiedy odezwał się do panny Harrison. Na miejscu kaŜdej uciętej głowy wyrastały jej dwie nowe. ale był juŜ. moje zadanie.dorzucił cicho . Ŝe tak. Ciemne oczy miała szeroko otwarte.. w pokoju. panie Poirot . Widziałem.Proszę tu przysłać mojego słuŜącego. pierwotnej głowy. śledziłem wszystkie kroki tej pani. jakich w takiej sytuacji uŜyłaby siostra Harrison. Ŝe nikt tu nie zamyka frontowych drzwi na klucz i Ŝe zapadał zmrok. inteligentnej i sympatycznej. jak ta osoba. .Ŝeby trzymać u siebie zapas arszeniku.Georges. a co więcej. Ŝe ich źródłem była siostra Harrison. Jestem absolutnie pewna.powtórzyła mi rozmowę. Wybrałem się do niej.To tak. VII .Musze pana prosić o wybaczenie. Psychologicznie była zupełnie nieprawdopodobna. Ŝeby planując otrucie pani Oldfield rozmawiać o tym przy otwartych drzwiach. którą widziała pani u panny Moncrieffe ponad rok temu . które siostra Harrison pani przypisywała.powiedział Poirot. Ale prawie na samym wstępie popełniła powaŜny błąd .. Miałem dobry widok przez szparę w drzwiach.Tak. Ŝe puderniczki tego kształtu i koloru produkuje się dopiero od trzech miesięcy? Siostra Harrison jęknęła.Czy moŜe nam pani wyjaśnić te fakty.Zapewne więc zdziwi panią wiadomość.powiedziała Jean Moncrieffe. czy widziałeś juŜ kiedyś tę puderniczkę? George zrobił krok w przód. kupowała ją u Woolwortha w piątek. kiedy opuszczała sklep Woolwortha. jak ta osoba weszła do sypialni panny Moncrieffe i ukryła ten przedmiot w głębi szuflady biurka. gdzie bez trudu moŜna was było podsłuchać z kuchni czy ze schodów. . 29 . dyskretny i nie rzucający się w oczy. panno Harrison. Następnie wyszła z domu. . Sprawiała wraŜenie osoby bardzo miłej. Poirot potrząsnął dzwonkiem. Tego samego dnia. . słuŜący doskonały. Kto zaczął rozpuszczać te pogłoski? Nie zabrało mi wiele czasu odkrycie. Zgodnie z pańskimi instrukcjami.To wszystko prawda.

.Tych dwoje wyszło z cienia na słońce .. to moja teoria nikomu nie przyjdzie do głowy i ciebie uznają winnym śmierci Ŝony. . Nie myślałam o tobie.Ja równieŜ .Jean.krzyknął Oldfield.. . była kobietą stosunkowo młodą i przystojną. to prawda . który od razu docenił powagę sytuacji. i Ŝe zaŜywała go.Westchnął i raz jeszcze mruknął pod nosem: Szkoda. TuŜ przed tym zdarzeniem wezwał innego lekarza. oprócz rozpuszczania plotek. . Ŝe w rzeczywistości ona wcale tak bardzo nie cierpiała. Niestety. . Doprowadzić do tego. Miał jej nie spuszczać z oka. Ale bałam się.powiedział sobie w duchu. to siostra Harrison postara się zrobić wszystko. Ŝe mimowolnie mogła wziąć za duŜą dawkę. Ŝe jeŜeli zaistnieje szansa. byleby tylko wplątać ją w tę zbrodnię. zaczyna rozpuszczać plotki. Ŝe jeŜeli sekcja zwłok ujawni ślady arszeniku. powodowana gniewem i zazdrością. A tymczasem po śmierci pani Oldfield dowiedziała się...Widzi pan.przyznał Poirot ze smutkiem. Pozostawała tylko jedna nadzieja. Jak powiadam.. taka kobieca.Taka była łagodna. . nie zgadzała się ilość arszeniku w szafce.. Ja tylko myślałam. jak się przekonałem. w ten sposób widziałem sytuację na samym wstępie.Nigdy nie uda mi się panu odwdzięczyć..Czy pani była równie ślepa.. . Ŝe Jean Moncrieffe uniknie kary. Ale ciągle chodziło mi po głowie stare wyświechtane powiedzonko. . Wyobraźnia podpowiedziała jej.najmniej rzucającego się w oczy człowieka. Jak Madonna..Był pan wspaniały . Ŝe choroba pani Oldfield była przede wszystkim wynikiem jej wyobraźni. nie odegrała większej roli w tej sprawie. którą bym o to podejrzewała.Wtedy jeszcze uwaŜałem. przez prawie trzy lata blisko związaną z doktorem. Po chwili uśmiechnął się do uradowanego męŜczyzny w średnim wieku i siedzącej naprzeciw niego rozpromienionej dziewczyny. Na wszelki wypadek wysunąłem propozycję przeprowadzenia sekcji zwłok. ja wykonałem drugą prace Herkulesa.Tak . Dlatego nigdy nie powiedziałam ani słowa o brakującym arszeniku.A ja. no a doktor był z niej zadowolony i wdzięczny za jej takt i wyrozumiałość. Ŝe "nie ma dymu bez ognia". Ŝe sprawa jest całkiem prosta. Niech znajdą arszenik . Zacząłem się zastanawiać.powiedział Oldfield. . Jej śmierć go nie zaskoczyła.dorzucił doktor Oldfield. Wydawało mi się. co mówiła. . . nie. Na przykład. brzmiały trochę dziwnie. To doktor i Jean Moncrieffe na tym ucierpią. Ale prawie natychmiast zazdrość i nienawiść wzięły górę.O tak. Niektóre rzeczy z tego. czy siostra Harrison. W pierwszej chwili siostra Harrison niemal dostała pomieszania zmysłów ze strachu. ŁANIA KERYNEJSKA I 30 . Poinstruowałem więc odpowiednio mojego zaufanego Georgesa .na nią nie padnie najmniejsze podejrzenie. Ŝe w wypadku śmierci pani Oldfield doktor prawdopodobnie poprosiłby ją o rękę.Nie. Sądziłam. Sfałszowałam nawet wpisy w wykazie trucizn! Ale siostra Harrison była ostatnią osobą. Ŝeby siostra Harrison przechytrzyła.. Ŝe to doktor otruł Ŝonę. .odparła Jean powoli.powiedziała Jean Moncrieffe. No i wszystko skończyło się dobrze. którego zresztą ona nic znała. nie potrafiła pohamować swych uczuć. Pani Harrison. .Prawdopodobnie byłaby dobrą Ŝoną i matką. mademoiselle? . AleŜ ja byłem ślepy i głupi! . chyba nie myślałaś.zapytał Poirot z ciekawością w głosie.. . Ŝe doktor kocha panią! Natychmiast więc. Ŝe pani Oldfield w jakiś sposób zdobyła ten arszenik. Ŝeby pogłębić swoją chorobę i wzbudzać jeszcze większe współczucie. .Byłam strasznie zmartwiona . .. Ale sam doktor nie miał wątpliwości co do choroby Ŝony.. Był to przypadek zazdrosnej kobiety siejącej kłamliwe plotki.

a po chwili wróciła niosąc papier i szczapy. Z aprobatą spojrzał na młodego człowieka. Rozległo się pukanie do drzwi i weszła pokojówka . Ser był twardy. Godzinę później. . Ŝe dotychczas nikogo podobnego nie spotkała. Z koniuszków wąsów spływały mu stopniałe płatki śniegu. Herkules Poirot. Dziewczyna zachichotała i wycofała się. Jego limuzyna . Znowu ktoś zapukał do drzwi. Herkules Poirot z wyrozumiałością dumał nad dopiero co zjedzonym posiłkiem. Był poirytowany. a biszkopty miękkie. próbując się rozgrzać. Ŝe kotlet był twardy i z mnóstwem chrząstek. z wdzięcznością obserwując skaczące ogniki i delikatnie popijając z filiŜanki błotnisty płyn. jeden z najbardziej urodziwych okazów człowieka. to siedząc przed kominkiem człowiek czuje się jak w niebie! Rozległo się pukanie do drzwi i weszła pokojówka. A zresztą.zawołał Poirot. a na dodatek zaczynał sypać śnieg. która choć w lecie przejawiała wszelkie oznaki oŜywienia. ze skrępowaniem miętosząc czapkę. W pensjonacie "Czarny łabędź" przybycie gościa wywołało coś na kształt przeraŜenia. wydelegował dziewczynę do rozpalenia ognia. ciepłego kominka i posiłku. zwany eufemistycznie kawą.Proszę! . by dotrzeć do leŜącej nad brzegiem rzeki wioski Hartly Dene . ZaŜądał więc pokoju. Właściciel pensjonatu wzdychając zaprowadził go do pokoju.Tak. Ŝe miejscowy garaŜ chętnie zapewni samochód. by przedyskutować z Ŝoną problem obiadu. jak zwykle w zgrabnych lakierkach. Nie da się ukryć. . blada i zdecydowanie wodnista. Właściciel nieomal wzniósł się na szczyty elokwencji. Czy byłaby pani uprzejma napalić w kominku? Wyszła z pokoju. O pieczonych jabłkach i leguminie. a jeśli w dodatku przemierzyło się w lakierkach zasypane śniegiem drogi.MoŜe wstąpić . ziemniaki zaś miały serca z kamienia. Oto. jest tu chłopak z garaŜu i chce się z panem widzieć. tym razem inaczej. którym szanowny pan będzie mógł się udać w dalszą drogę. Herkules Poirot nadal przytupywał. myślał detektyw. zmuszony był brnąć przez półtorej mili. gdyby nawet udało się go szybko naprawić. . jakie kiedykolwiek widział.nie sprawowała się z ową mechaniczną perfekcją. I właśnie tym. Poirot pomyślał dobrodusznie.Pan dzwonił? .luksusowy messarro gratz . Taka zniewaga dla jego romańskiej oszczędności! Wynająć samochód? PrzecieŜ on juŜ ma samochód . to i tak nie ma zamiaru nigdzie jechać w tej śnieŜycy aŜ do jutra rana. po czym wycofał się. dowodząc.Herkules Poirot przytupywał i chuchał w dłonie.Ja przepraszam.sowicie wynagradzany młody człowiek .oświadczył Herkules Poirot uprzejmie.nie potrafił doprowadzić jej do porządku.ślamazarna. w zimie była kompletnie wymarła. a nie innym samochodem zamierza wrócić do miasta. lepiej nawet nie mówić. lepiej mieć brzuch pełny niŜ pusty. Ŝe opowieściami o nim będzie zabawiała przyjaciół przez wiele następnych zimowych dni.wielką luksusową limuzynę. zabijał ręce i chuchał w dłonie. . Samochód na dobre odmówił posłuszeństwa na trzeciorzędnej drodze. A jednak. siedząc z nogami wyciągniętymi w stronę kojącego ognia. który zatrzymał się za progiem. pomyślał.wioski. gdzie w promieniu półtorej mili nie było Ŝywego ducha. przysadzista wiejska dziewczyna. 31 . brukselka za duŜa. które podano później. . jakiej oczekiwał od samochodu. Jego szofer .odezwała się. Przyklęknęła przed wielkim wiktoriańskim paleniskiem i zajęła się rozpalaniem ognia. prosty młodzieniec o wyglądzie przywodzącym na myśl greckiego boga. Z niemałym zdumieniem spojrzała na detektywa. Herkules Poirot ze wstrętem odrzucił ten pomysł. Bardzo moŜliwe.

Młody pasterz z Arkadii". to za dobra okazja. . zresztą oni mają więcej środków do dyspozycji niŜ ja. "Tak. gorączkowo przebierając palcami i miętosząc tweedową czapkę.... . Ŝe to straszna śmiałość.Nazwisko wymówił bardzo starannie. to grecki bóg . . proszę pana . proszę pana. pojmuję. Poirot łagodnie kiwał głową.. . niemniej wyraźna nuta odprawy. Ŝe chłopak odejdzie. .. Podnosząc wzrok.. . ale detektyw nie spodziewał się..Wiem o tym.Nie mogę tego zrobić. Ŝeby ją przepuścić.Ja względem samochodu. . Herkules Poirot spoglądał na niego przez chwilę.powiedział sobie w duchu. Wszystko to jest raczej dziwne. a jego palce nerwowo gniotą czapkę. Jego pierwsza reakcja była natury estetycznej..Rozpatrzyliśmy się. .To samo juŜ mi powiedział mój szofer..Eh bien. To robota gdzieś tak na . Ŝe szanowny pan jest tym detektywem. jak twarz chłopaka pokrywa się rumieńcem.Zamilkł..odparł Poirot. zabawnie zmruŜył oczy. .. .Słucham? O co takiego chciałeś mnie zapytać? Teraz słowa popłynęły strumieniem. druga zaś intelektualnej. które pan zrobił.Williamson. Ted Williamson.Właśnie. . tak jest.Istotnie .rzekł. Miał rację.I co z nim jest? . Herkules Poirot wyprostował się w fotelu. i opowiedz mi o wszystkim.Dziękuję. . Ŝe tak się wyraŜę. W tym momencie brwi Poirota ściągnęły się na sekundę. Ŝe w końcu mogę pana spytać.powiedział ostro. e. po czym wskazał mu krzesło. juŜ go ściągnęliśmy . czy moŜe ją pan dla mnie odszukać? .Pan sobie pewnie pomyśli. no... tak. . Doskonała aparycja było to coś. gdybyś się zwrócił do policji. . głębokim głosem. Ŝe zniknęła? . .. . 32 . Herkules Poirot postanowił przyjść mu z pomocą. ale czy to prawda. . Mechanik przerwał raptownie.Czytałem o panu w gazecie.. pan jest Herkules Puarrit? . Ŝebym ci w czymś pomógł? Mechanik skinął głową. Z jego oczu przebijała rozpacz.zapytał Poirot. No więc powiedziałem sobie. jak przeczytałem o panu i tych wszystkich rzeczach.Ale uznałeś. po tym.To wcale nie tak.ciągnął gładko Poirot. proszę pana. Ŝe po świecie chodzi stanowczo za duŜo okularników. chodzi o jedną młodą panią.Tak. co ze wszech miar podziwiał.Eee..Bardzo to skrupulatnie z twojej strony . zapewne mógłbym ci pomóc . . no to siadaj. proszę pana . . . Ŝe ty teŜ powinieneś przyjść i mi o tym powiedzieć .powiedział z zakłopotaniem.godzinę. . . proszę pana. rozpacz i błaganie. ja przepraszam.Tak. UwaŜał.Odszukać? Czy to znaczy.Tak. w czym kłopot.wyjąkał chłopak. lecz wcale nie słuchał. właśnie tak pomyślałem.Usiądź.Tak? Chłopak był juŜ purpurowy.Chodzi. . Młody człowiek stał w miejscu. Chłopak przestąpił z nogi na nogę. jak się nazywasz? . Młodzieniec ochoczo zagłębił się w szczegółach technicznych.oświadczył Poirot.Eee. .Pojmuję . To chyba nie zaszkodzi. ale jak pan tu tak trafił przypadkiem. proszę pana.Chcesz. .. no nie? Herkules Poirot potrząsnął głową..odezwał się chłopak niskim. W ostatnim słowie zabrzmiała lekka.. .Ale byłoby właściwiej. Zobaczył. Czy. Ted. To zadanie dla nich. a po chwili dorzucił: . Rumieniec wpełzł wyŜej na twarz mechanika.

Posłali po nią... zakochałem się w niej od razu.. proszę pana. nie znam. wysiadło im radio i posłali po mnie.Ale juŜ nie przyjechała. na weekendy i przyjęcia. Ŝe mnie zatkało. Ale wszystko to jakieś dziwne. Czekałem tam. co tam przyjechała. . jak się nazywa. no. Detektyw pokiwał głową.pytam. te ciemnoniebieskie spokojne oczy. Ŝe ona nie jest ta. No i stanęło na tym. Nie będę udawał.mówi i cała się mizdrzy. Ŝeby im podawał. Wpuściła mnie do domu i pokazała.Tak jest. Taki miała dziwny akcent. No to mnie zatkało. czy jest pokojówką tej rosyjskiej damy.No wiec pojechałem.Powiedziała.Śliczna.Chłopak przysunął sobie krzesło i usiadł ostroŜnie na samym skraju.. i to. Ŝe mogłaby wyjść zaraz po południu. ja. ona była miła. aŜ wziąłem na śmiałość i poszedłem do tego domu zapytać o nią. To ja ją zapytałem. Ted Williamson przerwał. normalnie on tam ma takie bardziej zabawowe towarzystwo. Wołali na nią Marie. .o mało mnie za to nie wylali . no i tak. ale powiedziała. Ŝe raczej Francuzką. Ona. poza tym jednym razem. Nie wiem.. Ŝeby mi załatwiła adres Nity. . spoglądały na Poirota. Tak.Nie śpiesz się. pokojówka jednej pani.. "Chciałeś się ze mną zobaczyć?" . Nic wtedy nie wiedziałem.NaleŜy do sir George'a Sanderfielda. Ŝe jej pani przyjedzie tu za dwa tygodnie i się umówiliśmy. Ja. Ŝe drugiej takiej pan nie widział.zachęcił go łagodnie detektyw. Ŝe nie. kucharka miała wychodne.. jędzowata. Ale po angielsku mówiła.Nie. No więc zna pan moŜe Grasslawn. a ona wzrusza ramionami i ręce rozkłada. A potem powiedziała.zapytał Poirot łagodnie. Na jego wargach błąkał się nikły uśmiech.wtrącił Poirot. Aktoreczki i takie tam róŜne. co tam przyjechała. Jego oczy. Detektyw pokiwał głową. jak zrobi. W domu była tylko ta dziewczyna. ona nie z tych. ale jak przyszła. a bezczelna jak rzadko.. .powiedział chłopak i przerwał. Ŝe ma na imię Nita i Ŝe jest pokojówką rosyjskiej tancerki. co to za darmo coś dla kogoś zrobią. Korzysta z niego w lecie. Obiecałem dać jej prezent. a po niej ani śladu. Ale się potem zebrałem na odwagę i jeszcze raz poszedłem do tej Marie i poprosiłem ją.No więc. więc w końcu spytałem.Dziękuję panu. Ŝe będzie potrzebna swojej pani. a ona na to w śmiech i mówi. Ŝe tamtą pokojówkę odprawiono całkiem nagle.Mnie przy tym nie było".. co się wydarzyło. ale na poczcie odesłali mi list i wrócił z napisem "Nie mieszka juŜ pod tym adresem". tak? .. .. Powiedziała mi.Nie. No i załatwiła mi ten adres . Gospodarz był z gośćmi na rzece. Ŝe moje listy wracają. tak myślę. i. i jest z pokojówką. No wiec to było w czerwcu.. powiedzieli mi.. co powiedzieć. Zamilkł. Nigdy jej nie widziałem.Zacznij od początku .. . czy wieczorem mogłaby wyjść ze mną do kina. ten wielki dom koło rzeki za mostem? . Ŝebym się nim zajął. Ŝe nawet nie znani nazwiska Nity. Pewnie zobaczyła. .. gdzie mi kazała. Jego oczy wciąŜ miały ten sam błagalny. i mówię. o co ją proszę. Zebrało nam się na rozmowę. to wcale nie była Nita! Jakaś ciemna dziewczyna. widzi pan. jak złote skrzydła.Opowiadaj .. Wzrok miał rozmarzony.. ... . Ŝe oni z tej rzeki nieprędko wrócą. .. i stała tam cały czas.. Ted Williamson odetchnął głęboko. nic o niej nie wiem. i chód miała taki lekki i radosny.. . co ją widziałem przedtem. a lokaja zabrali ze sobą. Ŝe się wtedy spotkamy . .mówi. to było tak. psi wyraz.adres w północnym Londynie i napisałem tam do Nity. Nie dałem jej poznać. Ŝe się urwałem po południu z pracy . Włosy miała jak złoto. gdzie radio.I pewnie była ładna. jak je reperowałem.A jej narodowość? Była Angielką? .. ... Powiedz mi tylko o wszystkim.. bo wie. . 33 . ta rosyjska dama mieszka u nich. "Skąd mam wiedzieć? .i poszliśmy na spacer nad rzekę.. "Za co?" .

II Herkules Poirot spoglądał w zamyśleniu na kartkę. czy dowie się czegoś pod tym adresem. ja trochę odłoŜyłem. tak. Nita.Jego rumieniec pogłębił się. Ŝe nie. nie..Ja. 17 Upper Renfrew Lane.Zostawmy na razie finanse . to nadal chciałbyś ją odszukać? mruknął. Upper Renfrew Lane okazała się zapuszczoną. czy moŜe mi ją pan odszukać? ..Właśnie Ŝe chcę. I tak sobie myślę. . jak to jest? To sprawa nie dla policji. .. proszę pana.. jak się zgodzi...Nie sądzisz zatem. 15. . Ŝe moŜe spodziewa się dziecka? Twojego dziecka? . Tylko nie wiem. ale ona nie? MoŜe to i prawda.. . w jakich jest teraz kłopotach! Czy spróbuje pan ją znaleźć? Herkules Poirot uśmiechnął się. ..Zeszłego lata. jak się nazywasz i gdzie pracujesz? . Niech no pomyślę..Nie mojego. . . wcześniej. Nic mi nie zostawiła. jak się do tego zabrać..I mogłaby się z tobą skontaktować... W sierpniu. . . . to musiało być w lipcu. tak.. Ŝe ja bym chętnie pomogła. .Nie mogłabym.Ted znów się zarumienił.. MoŜe wpadła w kłopoty. okazało się prawdą.mruknął do siebie. Krew napłynęła Tedowi do twarzy. Bo widzi pan. Chyba w pierwszym tygodniu lipca. Ale ja ją chcę znaleźć.Zdaje się. Nagle stała się uosobieniem uczynności. to chyba trzecia praca Herkulesa.. .Widzi pan. gdyby tylko chciała? .Ŝe ja się zakochałem. .A zatem była Włoszką? . naprawdę. ona była w takim towarzystwie. Mógłbym zapłacić pięć funtów.Panna Valetta? . czym Ted mógł mu słuŜyć. . Coś mu mówiło. NiewaŜne.Chodzi ci o to.Między nami nic nie było. pan mnie rozumie? .. Czy. Kobieta o kaprawych oczkach zmiękła w sposób niemal magiczny.. ..Tak."Włosy jak złote skrzydła" . ta dziewczyna..Pan myśli .. .. czy wiedziała.Wyjechała.Zastanów się teraz. o czym myślisz. Ŝe wróciła do Włoch..Ted Williamson wpadł mu w słowo .Czy mogłaby pani dać mi jej nowy adres? . na której Ted Williamson pracowicie wykaligrafował nazwisko i adres. Wyjechała w pośpiechu. Ale było to wszystko. Ale ona mnie lubiła..potwierdził Ted. Panna Valetta. Na pukanie Poirota drzwi pod numerem 17 otworzyła korpulentna kobieta o kaprawych oczkach.Tak .A gdyby to. dla niej to nie była tylko zabawa. . i juŜ! .powiedział Poirot łagodnie. .Tak.... .. JeŜeli dobrze pamiętam.. Ciekaw był.A moŜe pani powiedzieć dokładniej? Od dłoni Poirota doleciał cichy brzęk.. Poirot przekroczył próg w chwili.. Ja myślę. kiedy dwie półkoronówki trąciły się przyjaźnie. prawda? 34 . w lipcu. tym razem znacznie wolniej. Ŝe moŜe jest w tym jakiś powód. . Poirot spoglądał na niego w zamyśleniu.. Ŝe przez pewien czas była pokojówką rosyjskiej tancerki. gdy drzwi juŜ się niemal domykały.Pan mi wierzy.. dawno temu. N.Kiedy wyjechała? . miało to miejsce w Arkadii...O. a moŜe nawet dziesięć.OŜenię się z nią. lecz spokojną uliczką.oświadczył..

Niestety. czy mógłbyś mnie przedstawić madame Samoushenka? ... Kobieta zawahała się. Katrina. toŜ to czysta rozkosz.. nie sądzisz? . . nie wiem. . Ŝe była szpiegiem bolszewików. kędzierzawych włosach i wałkami tłuszczu na karku. ni zowąd wyjechała do ParyŜa. . powiadają. Czarny koń! Romans z tancerką? AleŜ oczywiście. Ona nie z tych. co ludzie go tak lubią.mruknął Poirot pod wąsem.śałuję.. . mój drogi. . jak to zwykle bywa.I jest pani pewna.Nie. Zdaje się.. . ale sam wiesz. spędzała tam weekendy w jego domku nad rzeką. panna Valetta wiele nie mówiła. Ni stąd. do której Poirotowi udało się doprowadzić. jakby komu chciała wpakować nóŜ. Wiesz. Była tam za gwiazdę. Chętnie bym panu powiedziała. jak była w jednym z tych swoich humorów! .Nie. czy moŜe Mannine'a. miał romans z Katriną. Ŝe ją to wściekło.. czy tak? .No.Odprawiono ją. mój drogi. ja w to osobiście nie wierzę.. JuŜ ja jej wolałam schodzić z oczu. Ŝe jej ojciec był Wielkim Księciem czy następcą tronu! Od razu lepsze powodzenie. III Ambrose Vandel oderwany od entuzjastycznego opisu swojej nowej scenografii. panie Poirot. La Biche au Bois? Tańczyła to z Michaelem Novginem. udzielił informacji bez większych oporów. I radośnie kontynuował temat.. Musiałeś ją widzieć.Czy wie pani. musisz wniknąć w tradycję semicką. zdaje się. Błyskała tylko tymi swoimi czarnymi oczami i wyglądała..Zgadza się. dlaczego panna Valetta porzuciła pracę. Ja ją wyraŜam poprzez. Sir George był niskim.. Ŝe była tam jakaś awantura. Ŝe nie zna pani jej nowego adresu? Półkoronówki zabrzęczały zachęcająco. Ŝe on tam wydaje cudowne przyjęcia. Ale widać było. Mój drogi.. ale powiadają.Vandel przerwał i powrócił do zaprzątającego go tematu. tak to bywa .A więc. . jeŜeli chcesz zgłębić ducha Batszeba. barczystym męŜczyzną o ciemnych. Ŝe nie znam. Tarza się w pieniądzach. jak mówiłem. Łabędź z Tuolela.Więc. wyjechała w pośpiechu i tyle ją widać! Odpowiedź zabrzmiała szczerze. Rozmowa z sir George'em Sanderfieldem. IV "Czarny koń". . udawała. Madame Semoulina. Charakterek to ona miała paskudny. No a tak. Ŝe zaciekawił mnie pan. to jest do siebie samego. Ŝe to łajdak.Ano. sprawiał wraŜenie skrępowanego.Mon cher. Tańczyła w teatrze "Thespian". Cudowna technika. czy gdzieś indziej. czym mogę panu słuŜyć? Chyba nie mieliśmy okazji się spotkać?" . . . w tym balecie. którą projektował do najbliŜszego baletu. Katrina Samoushenka. zamyślony. rozpoczęła się nie nazbyt pomyślnie. nie znamy się.. Jest cudowny. co to wszystko wygadają. nie widziałeś? Z moją scenografią! A w tym drugim kawałku Debussy'ego..A więc w czym rzecz! Wyznaję.. jak ludzie lubią gadać.Sanderfield? George Sanderfield? Paskudny gość. prawdziwie włoski. Ale uwaŜa pan.Więc była przyjaciółką sir George'a Sanderfielda? . 35 . ..Tak. czy jakoś tak jej było. jak nazwał go Ambrose Vandel. juŜ jej tu nie ma.

Rozmówca Poirota zaśmiał się nieszczerze. . skądŜe . była u pana w Grasslawn w czerwcu ubiegłego roku. te tancerki.. MoŜe była chora. Ton jego głosu dawał do zrozumienia. Sanderfield roześmiał się.Sir George Sanderfield rozparł się w fotelu. . Ŝe nic nie jadła i nie odzywała się ani słowem.Tak.Podobno znał pannę Katrinę Samoushenka? . Pan się chyba myli.Sanderfield spojrzał na detektywa. Ŝe nie potrafię panu pomóc. . Mówię o pannie Nita Valetta. A znów innym razem roznosiła ją radość. co? Nie wiedziałem. Marie. Napięcie zniknęło z jego głosu. . tyle panu powiem. . Wścibska donosicielka. Ŝe pokłóciła się z kierownictwem..rzekł Poirot. Ŝe rozmowa skończona. wie pan. kobieta.stwierdził Sanderfield posępnie. nie potrafię panu pomóc. śałuję. Nic dobrego. 36 .. .Nie pamiętam nawet...Madame Samoushenka zatrudniła mnie w czerwcu zeszłego roku. Wyglądało na to.Miała napady humorów. Ŝe się odpręŜył. .Zdaje mi się. czy jakoś tak. . Sanderfield wybałuszył oczy.. W teatrze "Thespian" podano mi juŜ nazwisko Marie Hellin i jej adres. One juŜ takie są. Ŝe jej nie pamiętam . Ta sprawa ma związek z pewną damą... Chodzi o jej pokojówkę. nie wiem. o której mówię. Nie utrzymywałem z nią korespondencji.Niestety. niestety. . Zachwycające stworzenie. . Chwileczkę.zapytał Poirot.A dlaczego wyjechała? .Ach tak? .Ale ja nie mam zamiaru szukać madame Samoushenka . Myślę. Pamiętam tylko Marie. nic więcej .AleŜ pamiętam doskonale..O pokojówkę? . . Szkoda. . co się z nią teraz dzieje. Madame nie mówiła.Wiem tylko tyle. Na zmianę płakała albo się śmiała. chodzi mi tylko o informację. Miała temperamencik. czy coś w tym rodzaju. to bardzo prosta sprawa. .Nie chodzi mi o interesy.Czy dobrze się pani układały stosunki z pracodawczynią? Dziewczyna wzruszyła ramionami. Na pana miejscu nie wierzyłbym w ani jedno jej słowo. Jej poprzednia pokojówka nagle wyjechała. Marie Hellin obrzuciła Poirota szybkim błyskiem małych inteligentnych oczu i równie szybko odwróciła wzrok. Mała czarnulka z paskudnym spojrzeniem w oczach. Ŝe miała jakąś pokojówkę. Czasami była taka przybita. która pracowała u pani Samoushenka przed Marie Hellin. Ŝe Katrina nie miała ze sobą pokojówki.Właśnie... To urodzona kłamczucha.To tylko takie moje wraŜenie. Ŝe się nie myli.powiedziała spokojnym. monsieur . . Ŝe wyjechała z Londynu. ale nie mam bladego pojęcia. . Sir George wstał. .Drogi panie. . nie. To temperament. Ŝe interesuje się pan finansami? . . mogę powiedzieć tylko tyle.zauwaŜył detektyw.rzekł Sanderfield pośpiesznie. . On uwaŜał. gładkim głosem. .Chce pan dostać ode mnie cynk.Wcale sobie takiej nie przypominam.Czy wie pani coś o powodach jej wyjazdu? .A jednak pamięta ją pan całkiem dobrze .odparł z zakłopotaniem. jak się nazywała. Ŝe wyjechała całkiem nagle. Przykro mi. cała Rosjanka.AleŜ nie. .Czy pamięta pan moŜe tę dziewczynę? Sanderfield znów stał się nieswój. . oczywiście. Ale ja mówię o pokojówce. . . Herkules Poirot potrząsnął głową.A.Pamiętam.Dziewczyna.O.

co dzieje się w światku artystycznym. Zreflektował się. . . przyjacielu. która poruszyła serce i wyobraźnię prostego angielskiego mechanika.. Myślami wrócił do swojej rozmowy z rodziną Valetta.. gdzie pojechała mała Samoushenka. tu... . .. z jej szeroką chłopską twarzą. Ŝe pan wie wszystko. Z rozdziawionymi ustami wlepiła w niego wzrok. ta wyśmienita tancerka? Ech.. Tego wieczoru sprawa ta zaprowadziła go do restauracji "Samowar" w ParyŜu.. szczycił się tym. którzy z dnia na dzień chudną i chudną. z jakimi się zetknął. ta mała była z krwi i kości! ...GdzieŜ więc ona jest? . zostałaby primabaleriną swych czasów. umrze! To fatalistka z natury. Alexis Pavlovitch. Ona umrze.Ten ogień. Umrze. by przerwać ten pełen tragizmu monolog.. VII Herkules Poirot stał na Campo Santo w Pizie.A sir George? Dziewczyna Ŝwawo podniosła wzrok.. jakŜe szybko. Poirot zakaszlał. W Vagray les Alpes. Chciał uzyskać informacje. do ciemnowłosej..W Szwajcarii.. To była Włoszka z Pizy. Ŝe widziałem raz jej pokojówkę.To nie jest konieczne . sir George Sanderfield? Chciałby się pan o nim czegoś dowiedzieć? MoŜe to właśnie o to naprawdę panu chodzi? A moja pani to tylko pretekst? Sir George. jaka była przez te kilka uroczych godzin pewnego czerwcowego dnia. 37 .Valetta? Valetta? Pamiętam. ucieka.. Ta drobna sprawa zaginionej pokojówki okazała się jedną z najdłuŜszych i najtrudniejszych. Ŝe ta trzecia praca Herkulesa zmusza go do częstszych podróŜy i rozmów niŜ to sobie wyobraŜał. Ŝe pochodziła z Pizy. mogłabym panu opowiedzieć o nim wiele ciekawych rzeczy.. .. . W jej oczach odbijał się gniew i rozczarowanie. do pogrąŜonego w bólu ojca. na koniec świata. Herkules Poirot ze smutkiem potrząsnął głową.. KaŜda poszlaka po bliŜszym zbadaniu prowadziła donikąd. czy to nie najlepsze zakończenie tego dziwnego nagłego romansu? Teraz dziewczyna na zawsze pozostanie w pamięci młodego człowieka taką. to pewne.A. Tam..Cmoknął się w czubki palców. spoglądając na grób. ja wiem. na dworcu. a tu się nagle wszystko kończy. Konflikt odmiennych narodowości. kiedy odprowadzałem Katrinę na pociąg do Londynu. Ŝe wie o wszystkim.. ja zawsze wiem.. Teraz pokiwał on głową z zadowoleniem. W jej oczach pojawił się nieprzyjemny błysk... których łapie ten suchy kaszel. dobrze mówię? Tak.Ja zawsze twierdzę.W takim razie muszę się teraz udać do Pizy.przerwał jej Poirot. zamkniętej w sobie siostry. usypanym nad pełną radości istotą.Tak. A więc to tutaj kończy się jego śledztwo.. Kto wie. o. na przykład. o tak. . Herkules Poirot jęknął.. gdzie chronią się ci. a oni szybko. hrabia Alexis Pavlovitch. róŜnych standardów Ŝycia. jestem pewien. . Do matki. której właściciel. Pytasz..Nie pamięta pan przypadkiem jej pokojówki? Nazywała się Nita Valetta.zapytał Poirot.wszystko to zostało wymazane na zawsze. na tym skromnym kopcu ziemi. Herkules Poirot wypowiedział te słowa moŜliwie najbardziej pochlebnym tonem. a takŜe zwykłe rozczarowanie . ten Ŝywioł! Zaszłaby daleko. VI . . zapominają o niej.

To wzruszająca historia. Musi się udać do Vagray les Alpes. coś drgnęło mu w pamięci. .. by pozbyć się resztek wątpliwości. Przypomniał sobie Michalea Novgina. przyjacielu. Nie zapamiętał jej nazwiska. 38 . Oto jego odpowiedź dla młodego człowieka. miętoszącym czapkę w dłoniach i wyrzucającym z siebie całą swą miłość i cierpienie. i oszołomionego Michaela Novgina.. CzyŜby to powiew wiosny spowodował.. Pamiętał jej finałowy upadek.Nita.. dzięki któremu przeŜyłem raz wspaniały wieczór. W jej wielkich oczach malowało się zaskoczenie.. "Umarła młodo" . Ŝe musiała umrzeć tak młodo.powtórzył w duchu Poirot. . piękną złocistą istotę z poroŜem na głowie i błyszczącymi stopami z brązu. Przypomniał teŜ sobie śliczną latającą Łanię. si... borykający się ze zdradziecką śmiercią. jakieś słowo. i z długimi. Umarła młodo. Jego śledztwo zakończyło się .My się chyba nie znamy. w którym zepsuł się jego samochód.. wiecznie poŜądaną. VIII Tutaj to rzeczywiście jest koniec świata.Opowiem pani. czy nie zazębiała się zbyt gładko? Herkules Poirot westchnął. Te pokłady śniegu. .. Katrina Samoushenka przyglądała mu się ze zdziwieniem. Ona nie będzie twoja. Słuchała bardzo uwaŜnie.. .. Uśmiechnęła się słabo.. prawda? . te rozproszone tu i tam chatki i budki.szepnęła.Ale sprowadził mnie tu takŜe mój zawód. Opowiedział jej o dniu. Kiedy skończył. Si. A wiec nareszcie dotarł do Katriny Samoushenka. trzymającego w ramionach ciało martwej Łani. . umarła pod narkozą. ale widział. jak tańczyła.. gdzie krzywa wieŜa odcinała się na tle nieba. Zabrał ją do szpitala i. na imię miała Nita.. co pan o niej wie? .Przede wszystkim chcę pani podziękować za pani kunszt.To straszne.Czego pan chce ode mnie? Herkules Poirot skłonił się lekko. JuŜ od dłuŜszego czasu szukam pani pokojówki. odezwała się: .To była taka bystra dziewczyna. strzał i ranę. a w kaŜdej z nich leŜący bez ruchu człowiek. chudymi wycieńczonymi rękami spoczywającymi na kołdrze. wiecznie tropioną. Myśliwego. porwała go i oczarowała swym kunsztem... pomyślał. Wpatrywała się w niego. "zwrot. nasza Bianca . ChociaŜ od lat juŜ miała nawroty bóli. Ŝe tak się zbuntował przeciwko temu ostatecznemu rozwiązaniu? A moŜe coś innego? Coś drgnęło w jego myślach. a pierwsze wiosenne kwiaty zapowiadały nadchodzące Ŝycie i radość. Lekarz nie dał nam wyboru. fantastycznym lesie powstałym w mózgu Ambrose'a Vandela.To stało się tak nagle. i o Tedzie Williamsonie. Musi odbyć jeszcze jedną podróŜ.. Ŝe trzeba jej operować wyrostek natychmiast. tak nagle. skaczącego i wykonującego piruety w niesamowitym..powiedziała. Matka pociągnęła nosem. imię? Czy sprawa ta nie zakończyła się zbyt łatwo.tutaj.. jak leŜy z zapadniętymi policzkami. . .. Kiedy ją ujrzał. signor. który z takim zaufaniem zwrócił się do niego o pomoc. na których widać było jaskrawoczerwone plamy.. Herkules Poirot pokiwał głową. o tak. który kaŜe zapomnieć o zwykłej sztuce. powiedział. bardzo wzruszająca. Nigdy nie odzyskała przytomności.

którą widział. Juanita. czy ktoś widzi w pani anioła. A mimo to nie dawał za wygraną. . . Przytrafiło jej się to. Herkules Poirot milczał przez chwilę. Ŝe naprawdę nazywała się Bianca. A moŜe to tylko złote poroŜe rannej łani? . to prawda.. . jakby się przestraszył. . Ŝe pewnego razu pojechała pani do Grasslawn. Zgadza się? ZauwaŜył.A ja sądzę. czego się o nim dowiedziała.Miałam pokojówkę. Ŝe chodzi panu o Marie.Przynajmniej w jednym panu nie skłamałam..Przez cały czas opis Teda Williamsona nie dawał mi spokoju .. . a po chwili dorzucił zupełnie innym tonem: .dziewczynę imieniem Incoghita.Poirot przerwał. Katrina wzruszyła ramionami. . wścibska. wiecznie grzebała w listach i zamkniętych szufladach. Były to własne słowa Poirota .. Urocza dziewczyna.. czy diabła? MoŜe być pani jednym lub drugim. Dlaczego? Cień niesmaku przemknął przez twarz tancerki. nieodwołalne.Coś mi przypominał.Ted Williamson powiedział. .zapytał.Owszem . pani otworzyła... Zamilkł na chwilę. bez pokojówki. po czym rzekł: . zanim skinęła głową. jak na to patrzeć. On myślał. . miała włosy jak złote skrzydła. kiedy wszyscy wybrali się na całodzienną wycieczkę po rzece. o dziewczynę. pogodna i radosna. została pani w domu sama. .Juanita miała na nazwisko Valetta i umarła na stole operacyjnym w Pizie przy wycinaniu wyrostka.Ona nie Ŝyje? .Tak pani myśli? .To wszystko wyjaśnia . co myślę. Teraz znów je usłyszał... .. naiwnego jak dziecko i pięknego jak bóg! Więc wymyśliła pani dla niego dziewczynę . ..przyznał. Czuła juŜ pani nadciągającą chorobę i tego dnia. która pracowała u mnie po Juanicie. Nastąpiła dłuŜsza cisza.. 39 . kto stracił juŜ resztki nadziei. wiec wybrała sobie to imię. Podałam panu prawdziwe zakończenie tej historii. próbowała go szantaŜować czymś. Ŝe Juanita brzmi bardziej romantycznie. .i przez kilka godzin spacerowała z nim pani w Arkadii. nazywała się Juanita.A jednak pozostaje pewien drobiazg . ale pewnie uwaŜała. mademoiselle? OtóŜ myślę.Ranna łania. co często zdarza się wybrańcom Logów.Jakie? Detektyw pochylił się. . czy to waŜne? Myślę. złote poroŜe? ZaleŜy. Czy mam pani powiedzieć.Tak..A jednak czegoś tu nie rozumiem. Nita umrze młodo.powiedział Poirot. Ktoś zadzwonił do drzwi. To była wstrętna dziewczyna. mam powiedzieć. poniewaŜ Bianca Valetta wróciła do Italii. . Ŝe tancerka zawahała się ledwie dostrzegalnie.Złote skrzydła.mruknął detektyw. muskając palcami faliste loki Katriny. Ŝe dziewczyna. nie Ŝyje.mruknęła Katrina głosem kogoś. co pani ujrzała? Młodzieńca..mruknął Poirot z zadumą.. a nie Juanita. a pani nie znalazła jeszcze nowej dziewczyny. aŜ wreszcie Katrina odezwała się słabym. tańczącą w lesie i błyskającą stopami z brązu. Jak mi się zdaje. Ŝe jest jeszcze inne wyjaśnienie. ochrypłym głosem: . Pochylił się jeszcze bardziej. ...Tak. panią. czyŜ nie? Co moŜe mi pani powiedzieć o tej dziewczynie? Katrina Samoushenka westchnęła. i ujrzała. nie Juanita .słowa ostateczne. .Rodzina nazywała ją Bianca. po czym ciągnął równie natarczywym tonem: .Historia rodem z Arkadii. Umarła młodo. Kiedy zapytałem o pani pokojówkę sir George'a Sanderfielda.Bianca.Powiedział pan "o moją pokojówkę". .

Herkules Poirot postanowił zwiedzić okolice. których dotychczas nie poznał. Wolałem nie ryzykować rozmowy z panem w Aldermatt. . detektyw rozwinął kartkę. zawsze znajdzie się jakiś donosiciel.. . Ŝe trzecia praca Herkulesa zaprowadziła go do Szwajcarii. bez pośpiechu.Wykluczone. . Ŝe tak się stanie! DZIK Z ERYMANTU I Korzystając z tego. Okazało się. Nie wziął jednak pod uwagę elementu przypadku.. czy choćby generałem? Roześmiała się. W tej samej chwili zauwaŜył kolejkę linową. smutno. Ŝe to pośpiesznie skreślony ołówkiem list. ma się rozumieć! Ale niech pani pomyśli. Spędził kilka miłych dni w Chamonix. i to Ŝywcem.miejscowości. wszystko to moŜe okazać się blagą. . który juŜ jest na miejscu. a następnie wybrał się do Aldermatt . Ŝebym tu został . moŜe mi się pan bardzo przydać. jakby juŜ nie znał lepszych miejsc! Oczywiście. beznadziejnie.Herkules Poirot zupełnie się odmienił.A cóŜ ja mam za Ŝycie przed sobą? . Uderzył dłonią w stół.. Brwi Herkulesa Poirot powędrowały w górę. To połoŜone na samym dnie doliny miasteczko ze wszystkich stron zamykały zwaliste. Jednocześnie Poirot poczuł. aŜ wreszcie kończy bieg w Rochers Neiges.. Ŝe jak na jego potrzeby Les Avines będzie w sam raz..Znakomicie! Dlaczego więc nie miałaby pani zostać Ŝoną wiejskiego mechanika samochodowego? Mieć dzieci piękne jak bogowie.czy pani ojciec rzeczywiście był księciem.ma się podobno spotkać z członkami swojej bandy w Rochers Neiges.Ah. czyŜ nie? Niech więc pan trzyma oczy otwarte. Chyba potrafi pani walczyć o swoje Ŝycie nie gorzej od innych? Potrząsnęła głową. To nie jest człowiek. Uznał. Nie sposób . non . ZaleŜy nam. Dokładnie sprawdził jego bilet.. Proszę się skontaktować z inspektorem Drouet. mademoiselle.Nie Ŝycie na scenie.pomylić tych wąsów! Witam pana. Nic wątpię. Poirot nie zamierzał jechać tak wysoko. . przyjacielu. Ŝe czyta! pan o sprawie Salleya? Zabójca . Jeśli pan tylko zechce.. jeden z najbardziej niebezpiecznych morderców naszych czasów. Na przekór zdrowemu rozsądkowi Poirot czuł. Proszę mi powiedzieć. Dowiedział się. dziesięć tysięcy stóp nad poziomem morza. kłaniając się lekko.... Stał się nagle prozaiczny i praktyczny. choć nasze informacje są. Ŝe wraz z biletem. Aldermatt wywarło na nim jednak niemiłe wraŜenie.. przyjacielu. pokryte wiecznym śniegiem góry. konduktor wsuwa mu w dłoń mały zwitek papieru. którą zachwalało wielu jego znajomych. Wkrótce. Ŝeby Marrascaud został ujęty. .wierzę. Ŝe trudno mu jest oddychać. drogi kolego. raczej dzik..To niepotrzebne! Pani nie umrze.. To bardzo zdolny detektyw . ale szczerze . skasował go dziurkaczem o dość przeraŜającym wyglądzie i zwrócił go.brzmiała treść .A jednak . które będą tańczyć tak. raczej wiarygodne. do Poirota podszedł konduktor. Ŝe kolejka jedzie do Les Avines. dzień czy dwa przebywał w Montreux.oświadczył Herkules Poirot z satysfakcją w głosie . który odgrywa w Ŝyciu tak istotną rolę.AleŜ to czysta fantazja! . Ŝe Ŝycie nie kończy się w teatrze.Stanowczo muszę do niej wsiąść. następnie do Caurouchet.ale daleko mu do błyskotliwości Herkulesa Poirot.powiedział do siebie. gdyŜ mogli mnie 40 . Zaledwie kolejka ruszyła. jak pani niegdyś tańczyła? Katrinie zaparło dech.Marrascaud .Był kierowcą cięŜarówki w Leningradzie! .

. znalazłby się w pułapce. to prawda.ale która zastygła teraz w dziwną. Wiedziano. Ŝe jego informacje są wiarygodne. Rochers Neiges leŜy powyŜej granicy wiecznych śniegów. Naprzeciwko niego siedział amerykański turysta. a nawet przewodnik w ręku.nie! W wagoniku znajdowała się jeszcze jedna osoba . obrzucił bacznym wzrokiem współpasaŜerów.właśnie tego określenia uŜył Lementeuil.Czwarta praca Herkulesa . Grali w karty. miejsce to wydawało się wręcz absurdalne. Nieznane bliŜej powody kazały Marrascaudowi stawić się na spotkanie w tym oderwanym od cywilizacji miejscu. i poszukiwała go policja wszystkich krajów Europy.. lecz szczęście szybko odwróci się od niego. to prawdopodobnie miał rację. To jego pierwsza podróŜ do Europy. Miał silne. Zreflektował się. miała ciemne włosy i piękną twarz. Spokojnie. Ŝe oto Amerykanin z prowincji po raz pierwszy zwiedza Europę. MoŜna by się ich spodziewać w kaŜdym pociągu kursującym na wyścigi lub teŜ na jakimś skromniejszym statku.powiedział sobie w duchu.obserwować.kobieta. Herkules Poirot powoli potrząsnął głową. Ŝe wysilanie umysłu z głębin fotela to coś bardziej w jego stylu niŜ zastawianie w górach sideł na dzika. Ŝe jest to człowiek mądry. . Herkules Poirot westchnął. Nie patrzyła na nikogo. Uciekł jednak. A jednak. Niewątpliwie dziwny to zbieg okoliczności.. Po drugiej stronie wagonika wysoki dystyngowany męŜczyzna o szpakowatych włosach i wydatnym nosie czytał niemiecką ksiąŜkę. wypraną z wszelkiego wyrazu maskę. w którym się znajdowali. aŜ po pełną nadziei przyjaźń do otoczenia i naiwny podziw dla krajobrazu. nieostentacyjnie. na którym moŜna polegać. Ŝe lada chwila spróbuje nawiązać rozmowę . Herkules Poirot Ŝywił głęboki szacunek do szwajcarskiego komisarza policji. Ściganie bezlitosnego mordercy dalekie było od tego. walizeczka.Dzik z Erymantu. niezwykłe było natomiast miejsce. Wiedział. Podejrzewano go o wiele innych zabójstw . która mogłaby wyrazić całą gamę uczuć . lecz aŜ do lipca i sierpnia mało kto tam przyjeŜdŜał.morderstwie popełnionym z zimną krwią na znanym paryskim bukmacherze. Ci trzej nie wyróŜniali się niczym niezwykłym. Ale w niemal pustej kolejce linowej . wyglądając przez okno na dolinę. Sceneria jest absolutnie wspaniała. Był zdziwiony. Zgodnie z przewidywaniami Poirota. jako Ŝe stoi on na długiej. Hotel otwierano w czerwcu. jak sądzono za granicę.pełen smutku. Amerykanin wkrótce nawiązał rozmowę. Głębokie wraŜenie zrobił na nim zamek w Chillon. psi wyraz jego twarzy świadczył o tym nieomylnie. wszyscy w tym samym typie. Powiedział. Brakowało mu zapasowych wejść i wyjść . Dzik . . ale jego jedyne połączenie ze światem to kolejka linowa. Poirot osądził. a uchodząc za zwykłego turystę.ktoś. Jest tam hotel. Tak. Marrascaud był członkiem dobrze znanej bandy działającej na wyścigach. płaszcz. skoro Lementeuil twierdził. wąskiej półce skalnej. Wkrótce zaproszą pewnie kogoś z obcych do wspólnej gry. Ŝe nazywa się Schwartz. O ParyŜu nie jest zbyt dobrego zdania stanowczo przereklamowany.. Jego ubranie. wiszącej nad doliną. w Luwrze i w katedrze Notre Damę.ale tym razem jego winę udowodniono ponad wszelką wątpliwość. 41 . Ale o co tu chodzi? Czytał w gazetach o l'affaire Salley . kim jest morderca. Była wysoka. będzie pan miał wolniejszą rękę. Ŝe nie sposób pomylić wąsów Herkulesa Poirot. co uwaŜał za przyjemne spędzanie wolnego czasu. ruchliwe palce muzyka lub chirurga. Był w Folies Bergeres. Początkowo nieznajomy będzie wygrywał. A więc Marrascaud planował spotkanie w Rochers Neiges. Owocnych łowów! Pański stary przyjaciel Lementeuil Herkules Poirot w zamyśleniu gładził wąsa. Jak na spotkanie bandy przestępców. wszystko to zdradzało go i obwieszczało. Za nim siedzieli trzej męŜczyźni. Mieli krzywe nogi i otaczała ich trudna do sprecyzowania atmosfera koniarzy. pasaŜerskim. kogo by tam wytropiono.

Obiad podano w wielkiej sali z widokiem na dolinę. czy znała angielski. kierownik hotelu podszedł do niego i zaczął się zwierzać. . spokojnie tu . wybuchając głośnym śmiechem. lecz ten zmierzył go tylko zimnym spojrzeniem sponad pince-nez i wrócił do czytania ksiąŜki. .mruknął pan Schwartz do Poirota. To dlatego. Właściwie to niespodziewane przybycie tak licznych gości zaskoczyło go. nie koń. doktor Karl Lutz z Wiednia. Pan Schwartz westchnął. Ŝeby kobieta podróŜowała samotnie. kto by się nią zajął ... Naturalnie. czy to dobrze. Nie ma gorącej wody. Ŝeby zamienili się miejscami. Przed końcem lipca nikt tu nie przyjeŜdŜa. dopiero początek sezonu.Kobieta w podróŜy wymaga nieustannej opieki. Ŝe na takiej wysokości nie da się nawet ugotować jajka jak naleŜy. Nic jeszcze nie jest przygotowane jak naleŜy. Ŝe będzie miała lepszy widok. podobają mu się fontanny. A ten starszy pan to sławny lekarz. co w jego mocy. W kaŜdym razie potrząsnęła tylko głową i jeszcze bardziej wtuliła się w futrzany kołnierz płaszcza. dla których się tam udaje. Rozmawiali po francusku.. W naiwnej prostoduszności pan Schwartz spróbował wciągnąć w rozmowę wysokiego szpakowatego męŜczyznę siedzącego po drugiej stronie. W Les Avines ani w Caurouchet nikt nie wysiadł. Ŝeby mieć spokój.. A przecieŜ. Jej mąŜ trzy lata temu zginął podczas wspinaczki. bez kogoś. Świat był dla niego tak nieŜyczliwy. Bardzo to było smutne. mon vieux?. Wątpliwe. To jej święta pielgrzymka. Ŝe wszyscy jadą do Rochers Neiges.Stwierdził. Samotny kelner imieniem Gustave był fachowy i zręczny. Ŝe w Ŝadnej restauracji i kawiarni nie potrafią grać hot jazzu jak naleŜy. KrąŜył po Sali. Pan Schwartz wyjaśnił powody.. Ŝe zawsze chciał znaleźć się wysoko. Pomimo całej swobody.. Champs Elysees są jego zdaniem całkiem niezłe. doradzając wybór menu i błyskawicznym ruchem podsuwając gościom kartę win.. Powiedział.. a jednak Poirotowi wydawało się. bardzo w ich stylu.. Nie spojrzała na nikogo. A pamiętasz. wystawiła nas do wiatru w Auteuil? Wszystko to było bardzo szczere. wśród zaśnieŜonych gór..monsieur pewnie ją zauwaŜył? otóŜ ona co roku przyjeŜdŜa tu o tej samej porze. Pan Schwartz zaproponował więc ciemnowłosej damie. uczyni wszystko. Po obiedzie. i raŜąco nie na miejscu! Kobieta o pięknej twarzy siedziała samotnie przy stoliku w rogu sali. Ŝe za fasadą uprzejmości dostrzega wyraźne oznaki niepokoju. kierownik swobodny nie był. Trzej koniarze siedzieli razem przy jednym stoliku. Tak wcześnie. Martwił się czymś... Ta dama . Było jasne.. trochę Ŝyczliwości w Ŝyciu nikomu chyba nie zaszkodzi? II Kierownik hotelu witający gości w surducie i lakierkach na tym końcu.. Był to wysoki. Ona przyjeŜdŜa tu zawsze przed nadejściem sezonu. Monsieur nie powinien oceniać hotelu zbyt surowo. kiedy Poirot siedział w holu.To prawda.. .Nie wiem. Ŝe jeszcze nie sezon. Ŝe przyjechał tu dla spokoju i wypoczynku. Wyjaśnił.... czy raczej szczycie świata wydawał się czymś zgoła niedorzecznym. personel jeszcze nie jest skompletowany. A co się dzieje z tą malutką Denise. Wszystko to wyrzucał z siebie z zawodową uprzejmością.przyznał Herkules Poirot.. Kajał się i przepraszał. Tacy byli do siebie przywiązani. . Mając dobrze w pamięci niektóre Amerykanki spotkane na kontynencie. Powiedział.Cały Joseph!. przystojny męŜczyzna o dystyngowanych manierach. 42 . mówiły jego brązowe oczy. zwłaszcza oświetlone. jak ta przeklęta świnia. Dziesięć tysięcy stóp to juŜ wcale nieźle słyszał.. Herkules Poirot przyznał mu rację. wagoniku.

.. . W głowie kołatała mu się dziecięca wyliczanka: Gdzieś wysoko ponad światem. Ściszył głos. . Na widok Poirota jego oczy rozbłysły.powiedział. Do holu wszedł Schwartz. ale mam wraŜenie. Poirot zobaczył.Z pana jest prawdziwy filozof . zamknął drzwi z powrotem i wrócił do detektywa..Jestem fabrykantem jedwabiu z Lyonu. III Gustave. Nie sądzi pan. panie..oświadczył Poirot.. Ŝe nie znam jeszcze pańskiego nazwiska? . Natychmiast ruszył ku niemu.. W jego oczach znów pojawił się wyraz zatroskania.Tak myślałem . .Wysokość. Nie wiem..A ci panowie? . wywijając wielkim batem. . . Kobieta była wyŜsza od Amerykanina. Ŝe oni mają nie po kolei w głowie. Poirot wziął wizytówkę. kelner. . Ten doktor Lutz to. Wieczorem. Stała z odrzuconą do tyłu głową i zimnym.Nazywam się Poirier .zauwaŜył cicho Gustave. Przez cały czas zdawał sobie sprawę. .Proszę przyjąć moją wizytówkę. tak się zastanawiam. .dorzucił w zadumie .powiedział Herkules Poirot. inspektor policji. To śyd.Na pańskim miejscu nie próbowałbym tego . To dlatego tu przyjeŜdŜa. Przepraszał z powodu kawy. powiedział cicho: . nie byle kto. . oni wciąŜ szukają nowych wraŜeń . przy którym wysoka kobieta siedziała spoglądając przez okno na bezlitosne góry.. włoŜył rękę do kieszeni i mruknął: .Czy oni teŜ przyjechali dla wypoczynku.zapytał.Wskazał na trzech koniarzy. Wchodząc do łóŜka.Monsieur rozumie chyba. Jej mąŜ zginął podczas wspinaczki.. Zdaniem Poirota. Przez chwile tych dwoje stało obok siebie.Kelner podał mi jej nazwisko. panie Poirier. Ŝeby nie odnosić się do siebie po ludzku. .to nie widzę powodu.odrzekł Poirot. lecz zamiast wyjść z pokoju. juŜ samo to jest dla nich przeŜyciem.. Poirot jeszcze raz przeczytał dokładnie list od Lementeuila.. co powiedziała. psychoanalizy. Ŝe na takich wysokościach nie moŜna podać kawy odpowiednio gorącej. przyniósł Poirotowi śniadanie składające się z kawy i bułeczek. lecz Schwartz wrócił wyraźnie przybity.. ale zbyt szybko zaczyna się gotować. Przykre to.. hitlerowcy wypędzili go z Austrii.Pan Herkules Poirot? . myślę.powiedział wymijająco. po czym złoŜył go starannie i schował do portfela. Nazywa się madame Grandier.Niestety. Skierował się do drzwi. jak próbuje nawiązać rozmowę i jak kobieta bezlitośnie odprawia go z kwitkiem. Jednak Ŝyczliwość Schwartza dla świata była niespoŜyta. Ŝe powinniśmy jakoś temu zaradzić.Rozmawiałem z tym lekarzem. zdaje się.. oderwać ją od własnych myśli. Ŝe jego serce bije w przyśpieszonym rytmie. Poirot nie słyszał..bąknął detektyw.. . odcinając się na tle nieba.Trzeba męŜnie znosić kaprysy natury . nie było to przeŜycie zbyt przyjemne. specjalista od nerwów.. jak pan. nieprzystępnym wyrazem twarzy. Wie pan. Jego wzrok powędrował do stolika. rozejrzał się szybko w korytarzu. Drouet ściszył głos. .Jestem Drouet. . . Jako tako mówi po angielsku. będzie pan mile widziany. ci turyści. czy czegoś takiego. nie mam przy sobie wizytówki. jak pan myśli? Kierownik wzruszył ramionami.To dziwne. ..Nic z tego . przed pójściem spać. a wie pan. .Ach..Skoro juŜ jednak jesteśmy ludźmi . a jeŜeli kiedykolwiek zawita pan do Fountain Springs. 43 .

Ŝe przyjechał akurat tutaj. Marrascaud ma się tu z kimś spotkać. naprawa potrwa wiele dni. i są w typie tych. . Ŝeby mu w tym nikt nie przeszkadzał. ale tak jest.Inspektor Drouet rozłoŜył ręce. . . .. . Ten Marrascaud to niesłychany osobnik. . więc dopilnował.A doktor Lutz? Czy moŜliwe.. . Poirot wzruszył ramionami. . Schwartzem? .Ale jeŜeli Marrascaud umówił się tutaj. Dałbym głowę.To moŜe się odnosić do kaŜdego. Ŝe jest nieszkodliwy. skoro odcięto połączenie ze światem . Ŝe on sam juŜ tu jest. .skinął głową uwaŜam. Wiem tylko. Wypadek na kolejce! . Ŝeby to była jego specjalność.Tak. .. . . Inspektor pokiwał głową. moŜe tylko trochę zbyt towarzyski.Właśnie. jego zdjęcia w prasie. Oficjalną fotografię śledczą i szczegółowe dane miałem otrzymać właśnie dzisiaj. których szukamy.zawołał detektyw. straszliwy.Obeszło się bez ofiar. stało się coś bardzo niepokojącego. . Na pierwszy rzut oka wygląda na zwykłego amerykańskiego turystę. czy jednym z nich nie jest sam Marrascaud? Herkules Poirot zamyślił się. wybitny lekarz..Przyznaję. MoŜe się wprawdzie wydawać dziwne. Ŝe jest szalony. Zapewne nudziarz.dorzucił po chwili. wzrost powyŜej przeciętnej i ciemną cerę. 44 . a przez ten czas jesteśmy odcięci od świata. Ŝe spędził pan duŜo czasu w towarzystwie Anglików i Amerykanów. To znany. To typowi przestępcy grasujący na wyścigach. a zdaje się. panie Poirot. jeŜeli kiedykolwiek widziałem takich na oczy! Kto wie.. To dzik. Doktor Lutz istnieje naprawdę. .Zmuszony jest się ukrywać.a nawet musi . szarŜujący na oślep dzik. Dowodzi to. Ŝeby był niebezpieczny.Tylko powierzchowny.Zgadzam się z panem.Wiem . ale trudno przypuszczać. Ja osobiście .Szaleniec i morderca! .występować w przebraniu.Jaki wypadek? . Ŝe informacje naszego komisarza były prawdziwe.Wypadek? . A co z tym Amerykaninem. Brak mu chytrości i przebiegłości węŜa..Czy ma pan jego rysopis? Inspektor wzruszył ramionami.powiedział cicho. okrutny..A jednak. ale amerykańscy turyści są nieobliczalni. . Ŝe to członkowie bandy Marrascauda. to z powodzeniem mógłby odegrać jego rolę. . Są tu jednak inni goście .Zgoda. Rozmawiał pan z nim. Wobec tego moŜe . . na tej zasypanej śniegiem skalnej półce. kiedy śnieg jeszcze zalega. Znaków szczególnych brak. Ŝe ktoś przyłoŜył do tego rękę.Właśnie miałem pana o to zapytać. Nie wiadomo. To się stało w nocy.Tak. Ŝe to Marrascaud? Drouet potrząsnął głową. Na początku sezonu.Panie Poirot. Nagle Poirot zapytał: . która porwała kamienie i skały.stwierdził sucho Drouet.Poirot usiadł w łóŜku. Ale jest teŜ moŜliwe. . widziałem. Herkules Poirot usiadł. on ucieka przed sprawiedliwością . .JeŜeli Marrascaud jest artystą kamuflaŜu. Przypomniał sobie twarze tych trzech ludzi. . .Kłóci się to ze zdrowym rozsądkiem.. . MoŜe były to siły natury. to znaczy..To bardzo ciekawe . Ŝe to mało zabawne . Ten tutaj jest bardzo podobny do tych fotografii.bąknął Poirot. Co pan o tym myśli? Herkules Poirot niezdecydowanie potrząsnął głową. nie sposób porozumieć się z doliną. niewielka lawina.W kaŜdym razie wydaje się. ale czy jest nim istotnie? Nigdy nie słyszałem.wtrącił szybko Drouet. Ŝe ma trzydzieści kilka lat. Inspektor gorliwie pokiwał głową. Paszport ma w porządku. Tak czy inaczej.Nie sądzę.powiedział Poirot.powiedział Drouet spokojnie.rzekł powoli detektyw. . Przez dłuŜszą chwilę obaj milczeli.AleŜ to absurd! .

. miał przy sobie znaczną sumę pieniędzy. to wszystko. .odrzekł Poirot z wahaniem. panie Poirot? Znam pańską reputacje.AleŜ tak. Ŝe uwaga ta zrobiła wraŜenie na inspektorze. .A co z personelem hotelu? Drouet wzruszył ramionami. na dworcu. to całkiem bez sensu. gdzie istnieje wiele dróg ucieczki.. . Drouet skinął głową i ruszył do drzwi. . coś wiedzieć? .To najlepsze wytłumaczenie.. Wobec tego.I sądzi pan.A więc ten biedny Salley został takŜe okradziony? . Jego współpraca była konieczna. Ŝe jest w tym coś więcej? Myśli pan. i to wszyscy.twarz zwierzęcia.Nie ma pan Ŝadnych pomysłów.. kim pan jest? .Czy ja wiem? .MoŜe on boi się tylko dlatego.odparł zamyślony. Ŝe uda się z niego coś wyciągnąć? Detektyw potrząsnął głową z powątpiewaniem. który ochoczo przyznał mu rację.Tak mi to tylko przyszło do głowy..Czy nie odniósł pan wraŜenia Ŝe on się czymś martwi? .O personelu nie ma nawet co mówić. która zniknęła. .zapytał Poirot. w tej śnieŜnej głuszy wysoko ponad światem. Ŝe nie chce mieć do czynienia z policją? .Naturalnie. w zatłoczonym kinie. . Trzeci miał ziemista cerę i wygląd strojnisia.stwierdził Drouet z zatroskaną twarzą.. w parku. zupełnie bez sensu. i jej mąŜ Jacques. U nas teŜ było o panu słychać. to prawda . Owszem. przebieglej twarzy i zimnych oczach. to fantastyczny pomysł.Myśli pan. a nie tutaj. teŜ staruszek.bąknął posępnie Drouet.Moim zdaniem lepiej nie dać mu poznać. Niech pan ma na niego oko. lecz jeśli tak. nie tak fantastycznym miejscu .WciąŜ nie rozumiem powodu. . kto jest Marrascaudem? .Tak. Po chwili dorzucił: . ..Kierownik oczywiście wie. .. Ci trzej to członkowie bandy Marrascauda. moŜna by się umówić z kobietą. która gotuje.W takim razie naleŜy rozwaŜyć drugą moŜliwość . powodu. którzy przyjechali tu. Ŝe on moŜe. . . jeden z nich mógł być Marrascaudem. wszędzie tam. Na dobrą sprawę w ogóle nie rozumiem powodu ich spotkania. . dla którego ktoś chciałby się spotykać w takim miejscu. Ŝe go podejrzewamy. 45 . Za to w takim miejscu. . Drouet z zapałem zrobił krok w przód. by się z nim spotkać.JeŜeli mieli się tu spotkać. Drugi był szczupły i smukły. Jest tu staruszka. . Do tego był kelner. którego miejsce zająłem.W tej chwili niczego nie chciałbym sugerować . pracują tu pewnie z pół wieku. to nieodparcie nasuwało się pytanie: dlaczego? Dlaczego Marrascaud podróŜował razem z dwoma członkami swojej bandy i dał się zwabić w te góry jak mysz w pułapkę? Bez wątpienia mogli się umówić na spotkanie w bezpieczniejszym.Tak..wyjaśnił zwięźle Drouet.w kawiarni.Jeden z nich miał szeroką twarz o wysuniętym czole i grubych szczękach .Pieniądze .Ale pan myśli. ale dlaczego akurat tutaj? To najgorsze z moŜliwych miejsc na spotkanie przestępców. jak to. Detektyw z niezadowoleniem potrząsnął głową.. Spróbował przekazać część z tego inspektorowi Drouet. Ŝe spotkanie ma na celu podział łupu? . to dlaczego podróŜowali razem? Rzeczywiście..Tak. Zdawało się. o wąskiej. . .

wyjaśniła Poirotowi. . ten Robert? . rzeczywiście.Tak.. Prowiantu nie brakowało. z której przyjechał.zapytał Poirot. -Mógłby to być powód.Wie pan. . Na całe szczęście hotel był dobrze zaopatrzony. Ŝe ktoś by odprowadzał takiego nicponia. Herkules Poirot spróbował nawiązać rozmowę z doktorem Lutzem. ..? . Jego Ŝona. Ŝe to interesujące .Dokąd pojechał? . .Pewnie wrócił do tej obskurnej kawiarni... skąd.Zanim przyjechał Gustave.Nigdy jakoś nie łączyłem jej z tą sprawą. Rozmowa zeszła na temat personelu hotelowego.Tak. lecz ten był gburowaty i podejrzliwy. Spróbował wdać się w rozmowę ze starym Jacquesem. oczywiście. Ale ona konserw nie uznaje. Ŝe nie ma powodu do obaw. którzy zjadają tu obiad i zaraz wracają na dół. prawda? .powiedział Poirot.Przyjrzę się całej sprawie od tej strony. Zwolniono go.zapytał Poirot.Ŝadna klasa.No właśnie .Wyjechał stąd kolejką? Spojrzała na niego ze zdziwieniem. oczywiście gdyby mu to zaproponowała. doświadczenia . okazała się bardziej przystępna. a w dodatku czy moŜna się czymś takim najeść? Dobry Pan Bóg nigdy nie miał zamiaru karmić ludzi konserwami. Jacques i jeden kelner radzą sobie z tym doskonale. 46 . Siedział w kącie. Paskudnie drogie. niecały tydzień.. . . ale bez skutku. Ŝe madame Grandier to bardzo piękna kobieta .Długo tu pracował.Znaczy się. Ale przez najbliŜsze trzy tygodnie prawie nikt nie przyjedzie. kucharka. Lekarz jasno dał mu do zrozumienia.Tylko kilka dni. . IV Dzień minął bez szczególnych wydarzeń. Ona. był tu juŜ chyba jakiś kelner. .A czy ktoś go odprowadził? .powiedział Drouet z oŜywieniem. . Herkules Poirot wyszedł na dwór i spacerując bez widocznego celu. więc nie ma zamiaru dyskutować o niej z laikiem..rzucił z podnieceniem. monsieur.Nie.Myśli pan. nie sądzi pan.Wzruszyła ramionami. wyjechał całkiem spokojnie. i właśnie dlatego jej obecność tutaj nie wywołałaby Ŝadnych komentarzy .To jest myśl. uwaŜa pan. . panie Poirot . Ŝe psychologia interesuje go od strony zawodowej. . Oboje wlepili w niego wzrok. zawędrował w okolice kuchni. W końcu czego mógł się spodziewać? To hotel wysokiej klasy. Kierownik wyjaśnił. Na szczęście mają spory zapas Ŝywności w puszkach .rzekł Drouet. zatopiony w opasłym niemieckim tpmisku o podświadomości. Czy jest stąd inna droga? . Na początku lipca zjeŜdŜają pokojówki i dodatkowi kelnerzy.Myślę. ale był do niczego. Wcale nas to nie zaskoczyło.rzekł Herkules Poirot. . Ŝe dla niej kaŜdy męŜczyzna wspiąłby się na wysokość dziesięciu tysięcy stóp. co chwila robiąc liczne notatki i przypisy. zanim Gustave go zastąpił? . Tu się wymaga odpowiedniej obsługi. Ŝeby na miejsce spotkanie wybrać akurat Rochers Neiges? .Myślę.TeŜ coś.JakŜeby inaczej. tylko turyści. . moŜe jeszcze wyprawił mu uroczyste poŜegnanie? Ma się swoje własne sprawy na głowie... .I nie skarŜył się z tego powodu? . Poirot pokiwał głową.. Nic miał wprawy. Musiało do tego dojść.oświadczył Poirot. W końcu przyjeŜdŜa tu co rok od kilku lat. . .

Jest mi to obojętne .trzej karciarze. Ŝe pani plany na tym nie ucierpią? .A teraz jazda! . W pozostałych skrzydłach było wiele pokoi. Ich twarze miały głupkowaty.oświadczył Poirot. Widział pan kiedyś takich drani? . . Był to ten o ziemistej cerze i bladych oczach.bąknął Poirot. Ujrzał błysk ostrza brzytwy. . dokąd jedziesz? . Gustave'em. . Podchodzili do niego powoli. Odwrócił się do Poirota.Przeklęta świnio! . kelner Gustave to w rzeczywistości detektyw. w którym na razie otwarte było tylko jedno skrzydło.Rączki do góry! Odwrócili się błyskawicznie. Doszedł do rogu hotelu i niemal zderzył się z jednym z trójki karciarzy.Drobiazg. ubrany w cudaczną piŜamę w jaskrawe pasy.MoŜna pana prosić.No i proszę! Wie pan. alias inspektorem Drouet. lecz skręciła w bok i małymi bocznymi drzwiami weszła do hotelu. zdecydowanie. barczysty męŜczyzna zbliŜył się do niego. Wszyscy trzej złowróŜbnie zbliŜyli się do bezbronnego człowieka w łóŜku. madame. . . Herkules Poirot błyskawicznie wyskoczył z łóŜka. Są nieco wstawieni. Przyspieszył kroku i zrównał się z nią.Strzelam nie najgorzej.madame Grandier. Rozchylił nieco wargi.A więc. .Przykra sprawa. a nie mamy jak tego zrobić. Ktoś majstrował przy zamku w jego drzwiach. Głos łamał mu się z przyjemnego podniecenia. MoŜe lepiej porozumieć się z kierownikiem? . . Nacisnął spust.pełny kontralt. czy nie mają innej broni. panie Poirier. W tej samej chwili zamek ustąpił. Ŝe wpierw jednak porozmawiajmy z kelnerem. którymi spojrzał na Poirota bez wyrazu. . W sam raz dla was. a zarazem wrogi wyraz. Herkules Poirot wcześnie połoŜył się spać. Ale co teraz? Powinniśmy tych tutaj przekazać policji. zjawił się pan w samą porę .Kto co zrobił? 47 .Do dŜungli?" Ale ten się śmieje. chłopcy! . Było to wielkie gmaszysko. Ŝe niektórzy w Fountain Springs śmieli się ze mnie. Ŝe wybieram się za granicę z bronią. Nie będzie dziś pierwszy. AleŜ tak. do których zapewne nikt nie zaglądał.Odszedł powoli. Wepchnął ich do szafy i zamknął ją na klucz.. ten wypadek z kolejką . . drzwi się otworzyły i stanęli w nich trzej męŜczyźni . "Jak ci się zdaje. . pomyślał Poirot.warknął. sprawdzając. spoglądając w górę na budynek hotelu.. Miała bardzo głęboki głos . Zebrał błyszczące brzytwy i obmacał wszystkich trzech. Wysoki. . . zamkniętych na cztery spusty. co chłopaki? Poszerzymy uśmiech panu detektywowi. Schwartz wybałuszył oczy. ostrza brzytew błyszczały. Trzy pary rąk momentalnie uniosły się w górę. ukazując zęby jak narowisty koń.Mam nadzieję. Obudził się krótko po północy. .rozkazał Schwartz. Poirot minął go i ujrzał przed sobą wysoką.Potniemy go trochę. Nie spojrzała nawet na Poirota..odparła. Okien nie ma.mówili.Rączki do góry.rzekł Schwartz.. panie Poirier? . Kula świsnęła koło ucha najwyŜszego z nich i utknęła w drewnianej framudze okna.Drogi panie Schwartz. Wybuchnął stekiem wyzwisk.W korytarzu stoi wielka szafa. zgrabną postać .odezwał się.. W ręku trzymał pistolet samopowtarzalny. . kto się śmieje ostatni. Nagle za nimi odezwał się zaskakujący swym akcentem zza oceanu głos: .Zupełnie jak na scenie! Jestem panu wielce zobowiązany..Kierownik. . tak .Myślę. Usiadł na łóŜku i zapalił światło. W drzwiach stał Schwartz.powtórzył. Ot i problem. dlatego to zrobili! .

więc nie grozi mu zakaŜenie krwi.odezwał się Lutz powolnym.zapytał Schwartz.bąknął Poirot z niezadowoleniem. a głowę roztrzaskano mu prawie na miazgę.Moim zdaniem to ślady kogoś. bandaŜował właśnie jego twarz. na którym widać było ciemne rdzawe plamy. na której ktoś nabazgrał kilka słów atramentem. . Doktor juŜ się nim opiekuje. Herkules Poirot skinął głową. .Proszę ze mną.zapytał Schwartz. Opuścili pokój we trzech.Czy to coś groźnego? . Drouet zajmował mały pokoik na najwyŜszym piętrze.odezwał się doktor Lutz.zapytał Schwartz słabym głosem.. pojękując. Do piersi zmarłego przypięto kartkę.Marrascaud nie będzie więcej zabijał ani oszukiwał przyjaciół! .Pan zajmował drugie miejsce na liście tych łajdaków.Czy ktoś z was wie? .. jeśli o to panu chodzi. Poirot otworzył je i wszedł do środka. panie Schwartz! Paskudna sprawa. .Więc to jest Marrascaud! Ale co go tu sprowadziło. Chciałbym wiedzieć.Mówił pan. Mam pomysł. . .. . niewiarygodną wręcz brutalnością. Co za rzeźnicy! Nieludzkie potwory! Drouet leŜał nieruchomo.. w szlafroku. ...Czy nie jest on jednym z tych trzech. Ale nie wolno mu mówić. nie naleŜy go denerwować. niezdarnego kelnera . . Na tyle złym.Ale nie jestem pewien.. . gdzie on teraz jest . . był wyjątkowo złym kelnerem. . Prowadzą do zamkniętego skrzydła hotelu. Nachylił się i wskazał na coś palcem. zakurzony korytarz. Schwartz wydał zduszony jęk i odwrócił się. jakie było jego dzieciństwo.zwrócił się Schwartz do detektywa. . Ŝe znano go tu jako Roberta.Śledził bardzo niebezpiecznego przestępcę. 48 . Ŝe nazywa się Robert? .Ślady stóp . . Musi w nim tkwić coś z gruntu nienormalnego. Wyjechał. Na środku podłogi leŜały zwłoki męŜczyzny. Bardzo bym chciał się z nim spotkać.Co takiego? .wyjaśnił Poirot. jak gdyby miał zwymiotować..Nie umrze. . tak .On tu występował jako kelner .odpowiedział Poirot. których właśnie zamknęliśmy w szafie? .Kto to? . musimy się spieszyć! Weszli za nim przez drzwi wahadłowe w ciemny.Ja natomiast chciałbym wiedzieć. Poirot w kilku słowach wyjaśnił sytuację. Ŝe nikt się nie zdziwił. a pańskim zdaniem. Ŝe Gustave to oficer policji? . Najpierw pocięli Gustave'a.Więc co on tu robił? . co tu się stało? .powiedział. . prawdopodobnie z powrotem do Aldermatt.wykrzyknął Schwartz. Doktor Lutz z przeraŜeniem krzyknął coś po niemiecku.A. kiedy go wyrzucono. wpatrując się w płowego koloru chodnik. Idąc śladem stóp skręcili za róg i doszli do uchylonych drzwi..Czytałem o tej sprawie w gazetach.WyobraŜam sobie.Marrascaud! . . na takie odludzie? I dlaczego twierdzi pan. Chodźmy. Ale nikt nie widział jego odjazdu. . Kiedy weszli. Był niewiele ponad średniego wzrostu. Przerwał. Na jego ramionach i piersiach widniał z tuzin ran.. odwrócił głowę. a na stole stała taca z jedzeniem.I jak twierdzą.oświadczył detektyw. Doktor Lutz. Znajdował się w sypialni. Opatrzyłem juŜ rany. Wydał przeraźliwy krzyk.Tak. ŁóŜko było niedawno uŜywane. to moŜliwe. tubalnym głosem.Marrascaud? . to pan. Zaatakowano go z dziką.. . . . Lutz podszedł do zwłok. kto wdepnął w krew.Tak.

oszukał ich. bez Ŝadnych wieści.Dotknął zwłok czubkiem buta.oświadczył Lementeuil z satysfakcją.W pierwszej kolejności musimy porozmawiać z kierownikiem hotelu . gdzie będziemy ich mogli pilnować.Oczywiście. .Miał się podzielić łupem ze swoją bandą.AleŜ nie.. Ale kierownik nie był tym zachwycony dorzucił w zamyśleniu.zawołał Schwartz.. . Trzeba znaleźć dla naszych trzech złoczyńców jakieś bezpieczne miejsce.A dlaczego go zabili? . on tylko był chciwy. Ŝe pistolet Schwartza skutecznie pomoŜe nam zrealizować wszelkie plany. Herkules Poirot osobiście otworzył im frontowe drzwi..mruknął Herkules Poirot. . . .. Jakimś cudem zwiedzieli się o tym i przyjechali za nim.Mamy przed sobą trupa. . VI Trzy dni później. Słońce zawsze jest na niebie. Ŝe to ostatnie miejsce.. nie było to spotkanie. mon vienx*.My zaś będziemy bez ustanku czuwać.. . to mamy wielki dzień .Pańskim zdaniem nie ma Ŝadnych wątpliwości? To naprawdę Marrascaud? 49 . . Poirot równieŜ się uśmiechnął.I wyrównali z nim rachunki. przez co pan musiał przejść! A my tam na dole.Na to wygląda. jakiego się spodziewaliśmy .zapytał Lementeuil z ponurym uśmiechem. Jak długo jeszcze? . zdenerwowani. Bez radia. Ja mam na głowie chorego.odparł Poirot. .spytał doktor Lutz. w taki sposób. W dodatku jesteśmy odcięci od świata. nie.. Cała grupka weszła do hotelu. Widzi pan. Ale nie zrobił tego.To proste .Witaj. doktorze.Co ja mam robić? . co mu kaŜemy. zapraszając ich zamaszystym gestem do środka. komisarz policji. Nic więcej nie moŜemy zrobić.Myślę. Prawdopodobnie Marrascaud zaproponował mu duŜą łapówkę w zamian za moŜliwość ukrywania się w tej nie uŜywanej części hotelu.No.rzekł Poirot. Sądzę. .spytał lekarz.Przyjacielu. jakie im przyjdzie do głowy. .A my mamy trzech morderców zamkniętych w szafie! . Myślał.odparł Poirot powaŜnie. interesująca. to bardzo moŜliwe.A ja? . Zrobi wszystko.Tak.Sytuacja. . i czekać.. Ŝe kolejka nieprędko zostanie naprawiona.W końcu gdy zawodzą wynalazki człowieka.zapytał doktor Lutz. W tej sytuacji nadanie wiadomości za pomocą heliografu to doprawdy dowód pańskiego geniuszu.I kto to zrobił? . zrobi wszystko. Być moŜe dostaniemy od mojego przyjaciela Jacquesa albo od jego Ŝony kawałek sznura.Nikt się nas nie spodziewa? . rzekłbym.To nie przestępca. a brak mi dostatecznej ilości lekarstw.Całe to gdybanie jest bardzo interesujące.Poirot usiłował zachować skromność. . ale mnie w tej chwili bardziej obchodzi nasza obecna sytuacja . wciąŜ w strachu. serdecznie uściskał dłoń Poirota obiema rękami.warknął poirytowany doktor Lutz. Poza tym jest tchórzem.Pan. Ŝe nie! Wszyscy wierzą. skoro świt. . nie był.. . . . co w pańskiej mocy dla dobra pacjenta . .. . .Więc Marrascaud mieszkał w tej nie uŜywanej części hotelu i nikt poza kierownikiem o tym nie wiedział? . przed hotelem zameldowało się kilku ludzi. Ale przeliczył się. . Ŝe wyjaśnia nam to zmartwiony wyraz twarzy kierownika . przeraŜeni. .dorzucił Schwartz. .Oj.Więc co zrobimy? . Zjawił się na tym odludziu. bez moŜliwości nawiązania kontaktu. moŜna oprzeć się na siłach natury. . witam pana z prawdziwym wzruszeniem! CóŜ za niebywałe wydarzenie. póki nie nadejdzie pomoc. . Ŝeby się na jakiś czas przyczaić.. . Monsieur Lementeuil.

. . to Marrascaud. To mu całkowicie pomieszało szyki.AleŜ to Gustave. lecz nim zdąŜył się ruszyć.Co się dzieje? .. który sam słuŜył w policji. Ŝeby nie wywinął się od gilotyny.krzyknął oszołomiony Schwartz. wszedł z taką pewnością siebie. . wie się na pewno po latach spędzonych w zawodzie. które się wie. Wylałem ją. VII Przy śniadaniu Poirot spokojnie wyjaśnił sytuację oszołomionemu Amerykaninowi. to inspektor Drouet! .Z kim? . Mógł się domyślać. Nie. przyjeŜdŜać tutaj! . kelner. Ŝe człowiek ten to przestępca. Stanęli przed drzwiami Droueta.Nadeszła -pomoc . Ruszyli po schodach na górę. Na widok przybyszów wytrzeszczył oczy. jak gdyby wiedział.A swoją drogą.Nie było to takie głupie.Doktor Lutz to naprawdę doktor Lutz. Ktoś z zewnątrz mógłby go wziąć za detektywa. z całą pewnością. co z nim? . który trzymałem tam tylko po to. Schwytajcie go Ŝywcem i dopilnujcie. Otworzyły się jakieś drzwi i stanął w nich Schwartz w szlafroku. chirurgiem specjalizującym się w operacjach plastycznych! Właśnie dlatego miał się tu spotkać z Marrascaudem.. Zna moje nazwisko i odgrywa swą rolę z duŜą pewnością siebie. .Po co mu to było? . Ale jest zdenerwowany. .. . z dala od świata.Z doktorem Lutzem? On teŜ jest przestępcą? . Zaproponowano mu olbrzymie honorarium za spotkanie się tutaj z pewnym człowiekiem i zmianę jego powierzchowności za pomocą operacji plastycznej.On musiał.. Drouet to był pierwszy kelner.wyjaśnił. Znalazł się w pułapce jak szczur..powiedział Schwartz. policjanci trzymali go juŜ pod ręce. ale nie człowiek. znaleźć jakieś odosobnione miejsce.. Musi pan zdać sobie sprawę. Wszedł na schody prowadzące na następne piętro. Ŝe nie jest źle. ale nie Drouet. Jest chirurgiem.. Ŝe właściciel pokoju śpi pod wpływem narkotyków. są rzeczy. ale jeśli tak. monsieur... . Dlatego teŜ od razu nabrałem podejrzeń.odparł pompatycznie Poirot.. Ŝe nie mogli ryzykować operacji w jakimś zagranicznym szpitalu. owszem. . przyjacielu.spytał Schwartz. Tego dnia nie wypiłem wieczorem kawy.To Gustave. jak się panu zdaje . Potrafi się na przykład odróŜnić detektywa od mordercy! Gustave nie był kelnerem . gdzie jest . LeŜący w łóŜku męŜczyzna z obandaŜowaną twarzą spróbował się zerwać.ale teŜ nie był policjantem.a dla niego to wręcz katastrofa.to podejrzewałem od samego początku . . To wielka chwila. dopiero tutaj.Idziecie do Droueta? . Ŝeby go mógł znaleźć! Następnego dnia rano Gustave przynosi mi kawę. Całe Ŝycie miałem do czynienia z policjantami. . . śyje teraz w biedzie. Przeszukał moje rzeczy i znalazł w portfelu list. ale nie jest on neurochirurgiem ani psychoanalitykiem.Wczoraj wieczorem doktor Lutz mówił.Panowie. i to pilnie. poniewaŜ policja jakimś cudem wpadła na jego trop! Dowiedzieli się. kiedy napadnięto na mnie. .. gdzie mógłby się z kimś spotkać i gdzie mogliby załatwić pewną sprawę. to przymknął na to oko.Proszę z nami.Tak. więc znam ich. Późnym wieczorem ktoś wszedł do mojego pokoju. gdzie z wyjątkiem przelotnych turystów nikt nie zagląda o tej porze roku i gdzie 50 . a oto i wasz dzik.Rozumie pan. Poirot otworzył je na ościeŜ i oświadczył: . .CóŜ za głupota z jego strony. wypędzony z kraju.Z doktorem Lutzem. Proszę za mną. kelner Robert. I dobrze zrobiłem. którego uwięzili w nie uŜywanej części hotelu i którego Marrascaud zabił tej nocy.Usłyszałem jakieś głosy .odrzekł Poirot powaŜnie.

I pojmać Ŝywcem dzika z Erymantu. STAJNIE AUGIASZA I . Uprowadza policjanta. . który udaje kelnera.Na ustach Herkulesa Poirot zaigrał nikły uśmieszek. aŜ biedny sir George poczerwieniał na twarzy. Przejawiał niemałą biegłość w sztuce władania uŜytecznymi frazesami . ale dokładnie nic nie znaczą. Drouet zostanie pochowany jako Marrascaud. Odczuwał to niekiedy czytając sprawozdania z obrad parlamentu . panie Poirot. Ŝe oddam prawdziwego Marrascauda w ręce policji.potęga prasy .dobro kraju. Jego banda organizuje awarię kolejki liniowej. . Ŝe wytrwa cierpliwie do końca. . Profesor MacLeod wyraził się o nim: "Ferrier był kiedyś moim studentem. w jakiej się znalazł rząd . gdy ma się ochotę ziewnąć. Idzie o czas. a juŜ Marrascaud wziął się do działania. który odpowiedział na to nieme wezwanie. Ŝe to nie Marrascaud? . Ŝe współczuje sir George'owi Conwayowi. Herkules Poirot przeniósł wzrok z ministra spraw wewnętrznych na premiera. Jak na polityka.nie miał nawet pięćdziesięciu lat. Edward Ferrier. Mają nadzieję. lecz równie jasno widział. a to z powodu przypadkowego zdania zasłyszanego niegdyś od osiemdziesięciodwuletniego staruszka.partyjna solidarność . Słowa płynęły i płynęły. Ale jednego człowieka naleŜy uciszyć . Gdy sławny i uwielbiany John Hammett (obecnie lord Cornworthy) wycofał się z Ŝycia publicznego. Ŝe utracił on zdolność prostego wysławiania się. Sir George Conway z powagą mówił dalej. Tyle. Słowa stały się dla niego narzędziem do ukrywania faktów. lecz przez grzeczność nie wypada. George .Więc pan naprawdę jest Herkulesem Poirot? . . Ŝe jak juŜ mówiłem.wówczas jednak nic nie wzbraniało mu ziewać.Nie inaczej. Wieczorem następnego dnia mordują Droueta i przypinają kartkę do jego zwłok. Wszystko to bardzo ładnie brzmiało. zadanie utworzenia nowego gabinetu otrzymał jego zięć. Uporawszy się z pewnym chemicznej natury problemem. I tylko dzięki panu.I te zwłoki ani na chwilę pana nie zmyliły? Wiedział pan od razu.. Przyrzekł sobie. co umoŜliwiło skazanie mordercy. znaleźli idealne miejsce. . a sam zajmuje jego miejsce. Widział jasno. "Jak zawsze" .interes publiczny . Marrascaud został zdradzony.jeszcze nie dotarli na miejsce. Herkules Poirot skłonił się z wdziękiem Amerykaninowi.. Z jego ust potoczyście płynął frazes za frazesem wyjątkowa delikatność sytuacji. Dlatego teŜ banda Marrascauda napada na mnie. był to jeszcze młodzieniec .Dlaczego pan tego nie powiedział? Herkules Poirot przybrał nagle surowy wyraz twarzy. który zapytał: . sprawy przybrały zły obrót. chwytający w chwili. . Herkules Poirot poczuł znajomy skurcz szczęk.. przyjacielu.Ja mu to powiem. Ŝe zanim łączność ze światem zostanie przywrócona. To przyzwoity człowiek".A w duchu dodał: .Sytuacja jest nadzwyczaj delikatna. Bardzo był ciekaw Edwarda Ferriera. .. Doktor Lutz bez zwłoki przeprowadza operację. Ŝe człowiek ten usiłuje mu coś powiedzieć. a nie ich ujawniania.Herkulesa Poirot. profesor Fergus MacLeod przez chwilę zajął się polityką.konieczność zaprezentowania zwartego frontu .kierownikiem hotelu jest człowiek potrzebujący pieniędzy i dający się łatwo przekupić. 51 . Z rozpaczą zerknął na człowieka siedzącego u szczytu stołu.odezwał się Edward Ferrier.PoniewaŜ chciałem mieć pewność. które wprawdzie milo wpadają ucho. tyle Ŝe nic nie znaczyło.Naturalnie.Dobrze.miał ochotę odpowiedzieć detektyw.to znaczy w posługiwaniu się zwrotami. lecz opanował się i przybrał wyraz twarzy świadczący o jego bezgranicznej dyskrecji. Ci trzej jego obstawa . a jednocześnie poczuł.

. Cudzoziemcy niekiedy krytykują je za hipokryzję i nieznośną szlachetność.Czasami to coś więcej. by uchodzić za człowieka szlachetnego. stał się odpowiednikiem fajki Baldwina i parasola Chamberlaina. panie Poirot. na typowy brytyjski sposób John Hammett był takŜe mówcą.. . "Zdumiewające rewelacje o korupcji i naduŜyciu władzy". wygłaszane ze spokojem i przekonaniem. Ferrier był w porządku..) Dlatego teŜ z westchnieniem ulgi przyjęto wybór spokojnego Edwarda Ferriera. Nazywając kogoś przyzwoitym człowiekiem.stwierdził sucho Ferrier. Poza tym był męŜczyzną doskonałej prezencji .zapytał Herkules Poirot. o jasnych włosach i jasnoniebieskich oczach.. tygodnik "X-ray News"? . Mówiono o nim: "Hammett jest uczciwy. Wyszkolony przez starego premiera. który był prawą ręką swego teścia i któremu z pełnym zaufaniem moŜna było powierzyć rządy w kraju. O jego prostym Ŝyciu domowym i zamiłowaniu do ogrodnictwa krąŜyły anegdoty. . wiedząc. jakŜe głęboko zakorzenione w sercach Anglików.właśnie tak.Wpadł mi kiedyś w ręce . człowiek. którzy widzieliby się w roli dyktatora.) John Potter? (Człowiek z gatunku tych.wtrącił Poirot. Kiedy w końcu stan zdrowia zmusił go do ustąpienia ze stanowiska. Herkules Poirot nie odezwał się. Jak mówi klasyczne brytyjskie powiedzenie. Czasami jednak. zwykle rozczarowują amatorów sensacji. Był to po prostu przyzwoity człowiek . Jego matka pochodziła z Danii. Ŝe będzie je sprawował zgodnie z duchem i zasadami poprzednika.. . był męŜem jego córki. co stare. lecz nazbyt pozbawiony skrupułów.Być moŜe zna pan.Niby niewiele. wyprostowany.wychowany w dobrej tradycji angielskiej. mąŜ córki Johna Hammetta.Pospolity chwyt . Jego przemówienia. z którym Hammett nigdy się nie rozstawał. Reprezentował sobą wszystko to. Ferrier "pcha wózek dalej". Cięte felietony naszpikowane aluzjami do sensacyjnych tajemnic politycznych. . Nie dostrzegano w nim błyskotliwości. co drogie jest kaŜdemu Anglikowi. to się po prostu czuje".wysoki. ale John Hammett nie miał nic przeciwko temu. Sfatygowany deszczowiec. był wyraźnie zmęczony. Niektóre prawdziwe. Szczupły i śniady. sentymentalne banały. rumieniąc się lekko. Co więcej. MacLeod wystawił mu świadectwo.Prawie same oszczerstwa. Herkules Poirot przyglądał się temu spokojnemu męŜczyźnie o ciemnej cerze i miłym niskim glosie.rzekł premier.) Evan Whittler? (Sprytny. Edwarda Ferriera uwaŜano za człowieka przyzwoitego . Co prawda w tym wypadku zdanie starego profesora pokrywało się z opinią społeczną. to nie. zawierały proste.A więc pan wie.Od dwóch tygodni wspominają o bliskim ujawnieniu wielkiego skandalu w "najwyŜszych kołach politycznych". on sam zaś przez wiele lat piastował urząd Pierwszego Lorda Admiralicji. po czym ciągnął nieco zmienionym głosem: . a my nie chcemy w naszym kraju Ŝadnych dyktatorów. angielskiej przezorności i przywiązania Anglików do tego.przyznał Poirot. Kto zostanie jego następcą? Błyskotliwy lord Charles Delofield? (Zbyt błyskotliwy . przy którym bladły nawet najbardziej entuzjastyczne opinie prasy czy społeczeństwa. .Nawet dosyć dokładnie. wzruszając ramionami. ale wszystko podane w pikantnym sosie. dzięki czemu zyskał przydomek Wiking. dziękujemy. . co to mają być za rewelacje? . Ferrier mówił dalej: . co to.Tyle Ŝe kiedy juŜ owe rewelacje ukazują się drukiem. wielkości.Te ich nie rozczarują . . 52 .Więc orientuje się pan mniej więcej w jego zawartości . ale dla Herkulesa Poirot miało to ogromne znaczenie. szczególnych uzdolnień oratorskich czy teŜ głębokiej wiedzy. zapanował głęboki niepokój. . niektóre nieszkodliwe.Anglia nie potrzebowała błyskotliwości. Był to symbol symbol angielskiego klimatu. John Hammett był bowiem szczególnie bliski społeczeństwu i prasie Anglii.przerwał.

George. Ŝe ten.Ale wcale nie musi być dla nich niekorzystny . panie Poirot.. .Pan Poirot rozumie .wyrzucił z siebie. . zawsze dawaliśmy z siebie wszystko i zawsze przyświecała nam podstawowa zasada uczciwości.Dlaczego? . . 53 . . był uosobieniem partii ludowej..Rozumie pan. ale byłem równie nieświadomy. Sir George znów jęknął. Ŝe ich stwierdzenia są prawdziwe. z jaką moja Ŝona odnosiła się do swojego ojca. Bezwstydne szykany. Gdy wreszcie spokojny głos premiera ucichł.A te tak zwane rewelacje mają się ukazać w "X-ray News"? .przerwał mu Edward Ferrier. Symbolem tego. lecz Edward Ferrier mówił juŜ dalej: .stwierdził Ferrier powoli. Przedstawiały go jako nieuczciwego łajdaka. Znała jego prawdziwą naturę. Ale.Chyba nie przyznajemy. oszusta na gigantyczną skalę. Przez zmęczoną twarz znów przemknął nikły uśmiech. Johna Hammetta. Ŝe o to właśnie chodzi tym z "X-ray News". Przez zmęczoną twarz Edwarda Ferriera przemknął cień uśmiechu. powinno się rozstrzelać! . kiedy trzeba wyjawić całą prawdę. . . Przerwał.zapytał Herkules Poirot. Z piersi sir George'a wydarł się jęk oburzenia 'na tak nieparlamentarną szczerość premiera. Broniliby się rzetelnością zawodową i tym.przyzwoitości i uczciwości. Zarzuty kierowano pod adresem byłego premiera. Ŝe wszystko to jest wyłącznie między nami . . panie Poirot. jak kaŜe tradycja.Kiedy prawda zaczęła wychodzić na jaw.Ale być moŜe nie rozumie czego innego . . po czym mówił dalej.Tak. Ŝe tak powiem. ..Nie.Pan o tym nic nie wiedział? . Błądziliśmy i zbaczaliśmy z drogi.Bardzo prawdopodobnie. To właśnie jest taka chwila. Nasze nieszczęście polega na tym. Teraz juŜ rozumiem. panie Poirot. mój drogi! .Jakie kroki proponuje pan poczynić w tej sprawie? .Ani słowo. byłem przeraŜony. są takie chwile. aby ustąpił ze stanowiska podając jako powód zły stan zdrowia. okazał się jednym z największych oszustów naszego pokolenia. Ŝe to. i przystąpiliśmy do.Tego. potworne! . dorobił się olbrzymiej fortuny. to prawda.zapytał detektyw. Dokładnie. Nikt nie posądza nas o błyskotliwość. . który redaguje tego szmatławca.. John Hammett.zakrzyknął. .MoŜe on wystąpić do sądu i skarŜyć gazetę za oszczerstwo.Doprawdy.. który wykorzystując swoją pozycję. minister spraw wewnętrznych jęknął. przedstawił całą historię.zawołał sir George..MoŜe pan nie uwierzy.wtrącił sir George afektowanym tonem.Ich atak jest wymierzony w Johna Hammetta -odparł powoli Ferrier.Dlaczego? . jak wszyscy inni. Byłaby to dla nich kolosalna reklama.Gdyby jednak wyrok okazał się dla nich niekorzystny. Nigdy nie mogłem zrozumieć dziwnej rezerwy. . ten uczciwy człowiek z ludu par excellence. tego Perry'ego. machinacje giełdowe. a po chwili mówił dalej: . Nie była to historia budująca. Wymogliśmy na moim teściu.Edward Ferrier zamilkł na chwilę.Czy zrobi to? .To potworne.Dlatego. . Cała ta sprawa nie schodziłaby z centrum uwagi publicznej. to kary byłyby nader surowe. . nie wierzyłem w to.Chodzi tu o przyszłość partii ludowej.. co zamierzają wydrukować. moim zdaniem. .Niestety. .ciągnął powoli.. . metodycznie. . . kto był naszym przywódcą. .Edwardzie. co partia nasza reprezentuje wobec narodu . generalnych porządków. . sprzeniewierzenia funduszy partyjnych.

.Ze wszystkich impertynentów. wojowniczy i zupełnie pozbawiony taktu. panie Poirot? . jak zwykle z najszlachetniejszych pobudek. Był to gest poraŜki.kwiknął sir George.Innymi słowy.zapytała.powiedział detektyw. Ta sprawa.. Ŝe chciałbym spróbować. by udało się ją utrzymać w tajemnicy.. . Ŝe potrafię? . Czy moŜna budować uczciwy dom na nieuczciwych fundamentach? Nie wiem. panie Poirot.Zwróciliśmy się do pana jako do ostatniej deski ratunku. potrzebny tu Herkules . zbyt wiele osób o niej wie. II Na schodach Herkulesa Poirot zatrzymała wysoka. . . Zna pan program Everharda. Herkules Poirot pokiwał głową. . . Zrobię.Czy potrafi pan czynić cuda. .. Ŝeby się to powiodło. nawet najmniejszym palcem. .. Wiem jednak. Premier powoli potrząsnął głową..rzekł Ferrier. praktycznie mielibyśmy w kraju dyktaturę. Ŝe mam na imię Herkules. Zamilkł na dłuŜszą chwilę. Polityk chce się utrzymać na stołku. . . Jego stronnicy są niezdecydowani i nie nadają się do piastowania funkcji rządowych. Uświadomiłem' sobie.Stajnie Augiasza! Poirot drgnął.Kiedy fakty przedostaną się do wiadomości publicznej.. . .To przecieŜ dlatego posłał pan po mnie. lecz Edward Ferrier przerwał mu z uśmiechem: . Ŝe uda się to wyciszyć? . Ŝe jest pan człowiekiem przyzwoitym.PodŜegacz! .Gdyby tylko udało się wyciszyć tę sprawę.Tak. Skłonił się i wyszedł z pokoju.Sir George jęknął. ale nierozwaŜny. wymaga energii wezbranej rzeki. jeden z największych naukowców i umysłów epoki. inaczej mówiąc . ..wykrztusił sir George.Everhard jest zdolny. Pewien wielki człowiek.Obawiam się. czyŜ nie? Myślał pan. Przypominam. ale nie ma raczej szans. moje doświadczenia z lat pracy w policji nie pozwalają mi mniemać zbyt wysoko o politykach. to prawda. .Ale moŜe pan podchodzi do tej sprawy z punktu widzenia etyki. panie Poirot? . Wiem coś jednak o panu.To był komplement. Ŝe zadanie to okaŜe się dla nas zbyt herkulesowe . panie Poirot ..dorzucił Poirot z zadowoleniem kiwając głową. Rząd upadnie. 54 . Minister spraw wewnętrznych porównał nasze kłopoty do oczyszczania stajni Augiasza. .Czy mógłby pan zajrzeć do mnie. .. Herkules Poirot powstał.. . Gdyby John Hammett nadal piastował urząd. mamy do wyboru dwie metody: uŜycie siły albo przekupstwo.cudu.Nic tylko podŜegacz! . nie kiwnąłbym nawet palcem. Zostaną rozpisane wybory powszechne i według wszelkiego prawdopodobieństwa Everhard i jego partia powrócą do władzy. Uśmiechnął się z nagłą goryczą. naleŜy zburzyć legendę Johna Hammetta...powiedział Ferrier. jasnowłosa kobieta. co w mojej mocy. Mówiąc bez ogródek..Nie wierzy pan. Ŝe tylko jakiś fantastyczny i zgoła nieszablonowy pomysł moŜe rokować szansę ratunku.wybuchnął sir George. po czym rzekł: . . cały kraj zaleje fala potępienia. panie Poirot? Skoro John Hammett był oszustem. wyzwolenia potęŜnych sił przyrody. powiedział mi.zapytał Edward Ferrier.Monsieur.Moim zdaniem to zbyt powaŜna sprawa.

Ale jeszcze większą popularnością cieszyła się jako córka swego ojca. Nachyliła się ku niemu. dobrą matką i podzielała zamiłowanie męŜa do Ŝycia na wsi.Wywleczemy wszystkie brudy.Z pewnością jest pani bardzo zmartwiona . z charakterem. Spojrzała na niego. .mówił cichym słuŜalczym głosem. i na kontynencie.powiedział młody człowiek.Jedno związane jest z drugim -stwierdził Poirot..Nie jesteś zdenerwowany? . Ŝe mój ojciec nie jest. za jakiego wszyscy go mają.... Ŝe. . szczupły młody człowiek w okularach. Dagmar Ferrier była uosobieniem powszechnego ideału angielskiej kobiecości. Ŝe wezmą się za ostro? To nie oni.Kto? Dobra.Myślisz. wskazała mu fotel i poczęstowała go papierosem.Nie. .Wyślą kogoś z jakąś gładką bajeczką. . Po chwili mówił dalej: . i przeciwko pani. . . zaskoczona. Opracowała specjalne plany pomocy dla Ŝon bezrobotnych. nawet pan sobie nie wyobraŜa jak bardzo.zapytał spokojnie detektyw. Była oddaną Ŝoną.. twarz miała inteligentną.. Jako Ŝona premiera. . Pani Ferrier była postacią bardzo popularną. .O tak. . i w Ameryce. Rozległ się dzwonek telefonu. redaktor "X-ray News". co z Edwardem! . Ŝe nic nie zrobią? . nie jest taki. jak rumieniec odpływa z jej twarzy. i w kraju. Widział. lecz nigdy ostentacyjnie modnie.odezwała się spokojnie. siedział za biurkiem.Powiedział panu. Poirot przyglądał jej się z uwagą.Czy ma pani jakichś wrogów. Za dobrze się przygotowaliśmy. .oświadczył Poirot z zadumą.Proszę pamiętać.Przez małŜeństwo ze mną Edward.WaŜne. Widziałam tylko.. . Bałam się tego od lat. była chlubą i ozdobą partii. Zamknęła drzwi. JuŜ od dziecka wiedziałam. Ŝe jest oszustem. Ubierała się dobrze.A ja myślę. o moim ojcu. Swoje zainteresowania zwróciła w stronę tych dziedzin Ŝycia publicznego. Ŝe jest pani Ŝoną Cezara. Musi się pani przygotować do obrony. Ŝe tak . to dopiero będzie zabawa! Jego zastępca. naturalnie znajdowała się w centrum uwagi publicznej.. które powszechnie uwaŜa się za odpowiednie pole działania dla kobiet.spytał Poirot.Widział się pan właśnie z moim męŜem .. przeciwko pani męŜowi. .NiewaŜne. Był to mały człowieczek o twarzy łasicy. . Większość czasu i sił poświęcała działalności dobroczynnej na wielką skalę. Była kobietą wysoką.Detektyw ukłonił się i ruszył za nią. 55 . .Wrogów? Nie sądzę. nie miałam pojęcia. co ze mną! . wciąŜ jeszcze przystojną.. Potrząsnęła głową. niech mają .Wspaniale. odezwał się z niepokojem: .zawołała. madame? Toczy się wielka kampania. .. co się dzieje? . . paląc papierosa. .Nie zdawała pani sobie sprawy.Czy jest pani odwaŜna. przyślij go tu. Zresztą dobrze by na tym nie wyszli. Sama usiadła naprzeciwko. Szanowana przez cały naród.. OdłoŜył słuchawkę i wyszczerzył zęby. . . Edward straci wszystko...Sądzisz.Co pan chce przez to powiedzieć? III Percy Perry. madame? . Percy Perry podniósł słuchawkę.Pewnie siedzą jak na szpilkach ... Jej głęboki głos był pełen goryczy.rzeki Herkules Poirot.

To za duŜo jak na pana.. . Chcę doprowadzić do oczyszczenia polityki. Był to tylko wstęp do prostego pytania.AleŜ nie. Ŝe pan się nie obraził.mruknął Herkules Poirot. . . Później tłumaczył się.. 56 . Pan mnie źle zrozumiał. Czy wie pan. . .niewinnym wzrokiem obrzucił twarz i niechlujny ubiór redaktora . . ni więcej. pańskie konto wzrastało o wcale miłą sumkę. . Poirot pochylił się. .Miło mi pana poznać. . Chętnie byśmy go wszyscy utrącili.Pan takŜe uŜywa tego określenia. . chwileczkę .Wzięli sobie tego nadętego belgijskiego detektywa. do diabła? . Ŝe pracuję w tej chwili nad pewną drobną sprawą związaną z uniknięciem skandalu politycznego . panie Poirot. Wszedł Herkules Poirot. to nie ma dowodów. Jedyna nadzieja to zmienić bieg Tamizy tak. .Gratuluję poglądów .Czyszczenie stajni Augiasza. obraziłem się! Jeśli chodzi o szantaŜ.ciągnął dziennikarz .. bynajmniej. tylko stajnie Augiasza. Jest to szczególnie waŜne . IV Everitt Dashwood. poklepał go po kolanie i oświadczył z promiennym uśmiechem: . .Zaraz. .wtrącił Dashwood. pogodny młodzieniec z redakcji "The Branch" wesoło poklepał Herkulesa Poirot po plecach.Człowiek chciałby dobrze wyglądać.Zdaje pan sobie sprawę. .Nie porównywałem pana.Jest pan cynikiem .jeŜeli ma się niezbyt wiele wrodzonych atutów.Pan mi pochlebia .. Ale Herkules Poirot był juŜ za drzwiami. .A do oczyszczenia tych stajni . gdy miał pan opublikować jakieś kompromitujące informacje w swoim jakŜe spirituel piśmie. w jakim stanie jest polityka w tym kraju? Ni mniej. Ile? . Wymienili znaczące spojrzenia.Tyle Ŝe moje brudy to czyste brudy.Szkoda jednak. do Percy'ego Perry.oświadczył.Słyszałem .potrzeba oczyszczającej fali opinii publicznej.Tiens!* . .zapytał krótko Perry. Ŝeby zmyła gmach parlamentu. Ŝe pańskie aluzje to właściwie potwarz? Detektyw uśmiechnął się z pewnością siebie. Poirot odchylił się do tyłu i z zadowoleniem pokiwał głową. Nienagannie ubrany. gdyby się tylko dało. Ŝe nie lubi szantaŜystów.Cholerna pijawka! Czarna owca naszego zawodu.wtrącił pośpiesznie Percy Perry. . Będzie chciał się z nami dogadać.odrzekł Percy Perry. Ŝe. mój drogi.powiedział detektyw. .Ŝe czasami. .Owszem.SzantaŜ. . Ŝe nie odczuwa pan braku gotówki.Jestem pewien. . Jestem przeciwnikiem korupcji. . w butonierce miał białą kamelię.O sprawie wagi państwowej.Wybiera się pan na gonitwę w Ascot? Nie? Przepraszam.Nie mówiłem. Idzie tu właśnie. .Co pana do mnie sprowadza? .stwierdził Poirot. Ŝe kiedykolwiek kogoś szantaŜowałem.Nie wiem. panie Poirot . monsieur Percy. Ja panu wcale nie groŜę. . co? . kiwając głową.Są brudy i brudy. .powiedział mi to mały ptaszek . tego jestem pewny.SzantaŜ? O co panu chodzi. Herkules Poirot wstał. mój drogi .powiedział. natomiast informacje te nigdy się nie ukazały. .. .odrzekł Herkules Poirot.Tak się składa.Jestem reformatorem. o czym pan mówi .odezwał się Percy Perry.

.Jest pan z natury lekkomyślny.odezwał się nagle powolny.Ja tam uwaŜam. Oj.Powiadają. Ŝe pani Ferrier to taka porządna kobieta. Ŝe na tej nafcie z Palestyny zarobił tysiące.rzekł inny. jak mogłaś być taka niegrzeczna? . Parszywi oszuści. . . co tam o niej piszą? Pochylili się nad wymiętoszonym egzemplarzem "X-ray News".odrzekł Dashwood radośnie. a on od Andy'ego. John Hammett zawsze był uczciwym człowiekiem. Powiadają. Nie tak. uwaŜam.Oni wszyscy tacy sami. . JeŜeli się nie mylę. taka na miejscu. Ŝe to nimfomanka. Nie naleŜy wierzyć w to. W oberŜy "Pod Gęsią i Piórami" w Little Wimplington. skąd oni się dowiadują takich rzeczy. . Masz pojęcie! To wszystko jest w "X-ray News". . jak ci inni od polityki. zanim ich się nie rozgryzie. . ale to moŜna wyczytać pomiędzy wierszami. Będzie to. . typowo wiejski głos.Czemu nie? . Ja zawsze uwaŜałam. Ŝe to prawda? . No.Coś mi się jednak nie wydaje.Znam świat.śona Ferriera to jego córka. . Seks zawsze ma wzięcie. co piszą w gazetach. ja w to nie wierzę.Ale zawsze przecieŜ była taka skromnie ubrana. Ŝe jej ojciec zdefraudował fundusze partyjne. Razem z jej Ŝigolo.A co myślisz o politycznej stronie tego skandalu? Mówią. pani Rogers. moŜe nie dosłownie.śigolo? To przecieŜ jeden z tych wszawych makaroniarzy.AleŜ kochanie. Ŝe to szczera prawda. VI Ludzie gadali.Pani Ferrier nie jest taka . VII Ludzie gadali. koleŜeński i lubi pan rzeczy nietypowe. A to był normalny szwindel. .Zwykły kamuflaŜ. wymarzony materiał dla pańskiej gazety. . Ŝe one wszystkie to nic dobrego. .Więc niech pana siada i słucha. Ŝeby John Hammett był taki zły.A zakładając. . . Dagmar. śona Cezara? Jak się dowiadujemy. . to wszystko.Myśli pani. . Naomi słyszała o tym od Paula. Nie mam pojęcia.Nie.Myślę. o tak. pewną damę z wysokich kół politycznych widziano niedawno w bardzo dziwnym miejscu.Chodzi tu o nieprzyzwoity spisek wymierzony w pewną kobietę. Ŝe to rzeczywiście prawda? 57 . On jeszcze ze starej szkoły. . . sztuka w sztukę.. Ŝe jest pan człowiekiem.To samo mówią o wszystkich kanciarzach. . . .Nawet mi się nie chce o tym myśleć.Z kobietami nigdy nie wiadomo .Coraz lepiej. Czytałeś. .Everhard by czegoś takiego nie zrobił. Ona jest zupełnie zdeprawowana! . przyjacielu. to zdemaskujemy sensacyjny spisek. jakiego mi potrzeba oświadczył Poirot.Chciałbym wprowadzić w Ŝycie pewien plan. V Ludzie gadali.

Wyglądało na to. oczywiście. . Stałam tak blisko niej.rzekł Herkules Poirot. odznaczonego tytułem Doradcy Królewskiego. gdzie naprawdę jest pani Ferrier. PrzecieŜ zaledwie w czerwcu otwierała bazar w Pelchester. W tej odraŜającej knajpie! Była pijana. Pani Ferrier uciekła z argentyńskim tancerzem. pani kochana. ale ja stale powtarzam. . Ale ja nic potrafię.Odradzałbym to panu . . zajmującej w swym kraju pozycję Ŝony Cezara. mówił do Poirota: .. zwrócili się przeciwko pani Ferrier. znaną czytelnikom Aleksandra Dumasa. skandaliczne opowieści o tym. Ŝe tak. Masz pojęcie? Więcej plotek..Te ataki na moją Ŝonę! To obelŜywe. Przez chwilę Ferrier był wyraźnie zaskoczony.. Ŝe nigdy tam nie była. który moŜna porównać jedynie ze słynną sprawą naszyjnika królowej..Właśnie mówię. niesympatycznie wyglądającego młodego człowieka.leŜąca w nocnym lokalu. IX Po pewnym czasie wszystkie gazety zamieściły krótką lakoniczną notatkę: Pani Ferrier przeŜyła lekkie załamanie nerwowe. Ŝe nie chce mi się nawet o niej myśleć w ten sposób. by obniŜyć prestiŜ królowej Marii Antoniny w oczach narodu Francji. I znowu ludzie gadali.Właśnie.Do diabła.Ale trzeba połoŜyć kres tym ohydnym kłamstwom. naszpikowaną narkotykami.. a moŜe pod wpływem narkotyków. po prostu obelŜywe! Zamierzam podać tego złośliwego szmatławca do sądu. Sir Mortimer z goryczą wyrzekał na faszystów.A co na to pańska Ŝona? .. z pobladłą i napiętą twarzą. Rozprawę otworzyło przemówienie oskarŜyciela. . Stopniowo praworządni obywatele Anglii.na wpół rozebranej na plaŜy. z głową na ramieniu tego lwa salonowego. .Prawda. Inne zdjęcia . Ŝe nie ma dymu bez ognia. Wygląda na to. i z tym swoim Okropnym Ŝigolakiem z Argentyny. nawet stuprocentowe informacje... Tamten spisek uknuto.zapytał Poirot z przekręconą na bok głową.Mówię ci. . w związku z czym udała się na wypoczynek do Szkocji.przyznał detektyw.. to prawda. Wszyscy o tym gadają. Ŝe to kłamstwa? .. jak do tej kanapy. Domysły. którzy uciekając się do 58 . Andy ją widział na własne oczy. Pani Ferrier to ofiara nikczemnego spisku. Ŝe najlepiej nie zwracać na to uwagi.. Ramonem.. spisku. Opowieści. którzy początkowo nie wierzyli w te opowieści. Pani Ferrier sfotografowana w ParyŜu . pogłoski. Był pełen godności i słusznego oburzenia. PoniŜej podpis: "Pani Ferrier dobrze się bawi." Dwa dni później "X-ray News" oskarŜono o oszczerstwo. Ŝe coś w tym musi być! Taka kobieta nie była odpowiednią partią dla premiera.Mówi. obejmująca ramiona śniadego. Ŝe pani Ferrier nie pojechała do Szkocji. Widziano ją w ParyŜu. po prostu nierządnica!" Następnie pojawiły się zdjęcia.Czy jest pan pewien..Oczywiście. ZaŜywa je od lat. . . wszyscy gadają . I miała taki miły uśmiech. . Podobnie i ten spisek zaplanowano z zamiarem poniŜenia szlachetnej i prawej kobiety. Ŝe nikomu juŜ nie moŜna wierzyć! VIII Edward Ferrier. Pije jak ryba.. sir Mortimera Inglewooda.. "To nierządnica..

Najwyraźniej była to miła. . nie były przyzwoite! Tak samo jak niektóre z tych zdjęć. człowiekiem wielce prawym i świątobliwym. . którzy go znali. Ŝe jest pewna angielska aktorka. Było jasne.Nazywa się pani Thelma Andersen? . pełen szacunku. Pochodzę z Kopenhagi.. Pierwszym z nich był biskup Northumbrii. a Ŝe się źle czuje. co się zdarzyło osiemnastego marca bieŜącego roku.. Teraz.Ile pani zaproponował ten pan? . Ŝe to jest konieczne dla reklamy.Tak jest. okazało się. jak bardzo przypomina ona panią Ferrier. Ŝe nigdy nie padło nazwisko pani Ferrier i Ŝe nie miała pojęcia. bo na początku pomyślałam. doktor Henderson. które mi podał. wiec nie znałam tego nazwiska.Tak. Okazane jej fotografie zidentyfikowała jako zdjęcia. 59 . Na początku nie mogłam uwierzyć. choć niezbyt mądra kobieta. Ŝe to jakieś czasopismo dla lekarzy. W ParyŜu sfotografowano ich razem. PoniewaŜ była przemęczona pracą na polu działalności dobroczynnej.. Ŝe pracuje dla angielskiej gazety "X-ray News".Bardzo miły Argentyńczyk.Tak. tolerancyjny.. która szuka "zastępstwa". Ŝe ta aktorka jest bardzo sławna. a senior Ramon przez cały czas był bardzo na miejscu. ale on mi od razu wypłacił połowę. Ŝe niektóre z tych lokali nie były takie. Kiedy zajęła miejsce dla świadków. Nieczęsto chodzę do kina. Powiedział mi. Następnie zeznawał wybitny lekarz.Jest pani obywatelką Danii? .Pracowała tam pani w kawiarni? . Wizytę trzymano w tajemnicy. chce znaleźć kogoś. Ale nie.. Ŝe to jakiś dowcip. zalecono jej dłuŜszy wypoczynek. uprzejmy. Po prostu. przez salę sądu przebiegł szmer poruszenia. zaopatrzono w eleganckie stroje i przydzielono jej eskortę. Samolotem zabrano ją do Londynu. Anglik. Ten doskonały kaznodzieja o otwartym umyśle. kiedy wszystko zrozumiała. Zabrano ją do ParyŜa. Miejscowy lekarz ogólny zeznał. jej zmartwienie było widoczne dla kaŜdego. . Był on jedną z najbardziej znanych osobistości Kościoła anglikańskiego. jak naleŜy. Nie chciała uczynić nic złego. "X-ray News"?* . Przyznała. cieszył się miłością i szacunkiem wszystkich. ale on powiedział.Przy moim stoliku usiadł jeden pan.Tak. myślałam. . No więc zaraz wymówiłam pracę u siebie. i Ŝe ja właśnie jestem w jej typie. Absolutna uczciwość Thelmy Andersen nie budziła Ŝądnych wątpliwości. Ŝe w omawianym czasie pani Edwardowa Ferrier przebywała z nim i jego Ŝoną w ich pałacu. by uniknąć kłopotów z przedstawicielami prasy. jestem pewna. W odpowiedzi na pytanie odparła. Ŝe nie. Wszyscy od razu zauwaŜyli. i Ŝe jest gotowa dobrze za to zapłacić. Ciągnęła opowieść. gdzie jej śniady kawaler oprowadził ją po kilku nocnych lokalach. iŜ to właśnie ta dama. Ŝe wymienił tę właśnie nazwę. które zrobiono jej w ParyŜu i na Riwierze. Ale powiedziano jej.Proszę nam opowiedzieć własnymi słowami..najpodlejszych machinacji usiłują podwaŜyć demokrację. kto będzie się pokazywał publicznie zamiast niej. Ŝe zalecił pani Ferrier wypoczynek i oderwanie się od wszelkich kłopotów. którą. . Ŝe opiekował się panią Ferrier w pałacu. . . . miała udawać. Potem on mi powiedział.Pięćset funtów angielskich. Ŝe ta kobieta dobrze się ubawiła.Jest pani pewna. Zajął on miejsce dla świadków i po złoŜeniu przysięgi oświadczył. Kolejnym świadkiem była Thelma Andersen. Następnie przeszedł do powoływania świadków. który oświadczył.

PoniewaŜ babka pani Ferrier była Dunką... Co za diabelski pomysł! Ciekaw jestem. . . gdzie uznano je za autentyczne. No. mimochodem wspominając o "X-ray News". Z uporem wypierano się wszelkich kontaktów z kobietą nazwiskiem Andersen. A rezultat.powiedział Poirot. reakcja! Cnota wybielona! Niewinna kobieta oczyszczona! Wielka fala romantyczności i uczucia zalewa stajnie Augiasza. Nieszczęsna pani Ferrier zyskała powszechne współczucie.. . A współcześnie? Co teraz jest wielką siłą natury? Seks.Postukał się w pierś. Przeszukiwał całą Danię. innymi słowy jednej z sił natury.To wcale nie nowy pomysł . by zmienić bieg rzeki. Przemówienie końcowe sir Mortimera wywołało entuzjazm. tak właśnie przedstawiało się moje zadanie. Ale co panu nasunęło pomysł. Zdjęcia. Bogu dzięki. Miał nadzieję.Szukałem w Danii. mający zdyskredytować rząd.. mnóstwo błota! Obrzucono nim Ŝonę Cezara od stóp do głów.Dlaczego akurat w Danii? . o których mowa.Wiem. I cóŜ się potem stało? Błoto. . niczym Herkules budujący tamę. Ŝe dziewczyna zapamięta tę nazwę. Są zniszczeni raz na zawsze.Podobieństwo jest rzeczywiście uderzające. panie Poirot. Najpierw wsadzić ręce w błoto.Obrona była nieprzekonująca. . Przez chwilę Herkules Poirot był naraŜony na czynną napaść bardziej niŜ kiedykolwiek w trakcie swej kariery. dénouement*? Naturalnie. ogłoszono w nie dającej się opisać atmosferze. Obrzydliwy szmatławiec. Herkules uŜył do tego rzeki. To było dla wszystkich o wiele bardziej interesujące niŜ jakiś tam skandal polityczny. 60 . Ŝe oni korzystają z dublerki? . a ona sama jest wyraźnie w tym typie. Wyrok.Musimy cofnąć się do historii starszej niŜ sprawa naszyjnika królowej . aŜ znalazłem. dziennikarz. I dobrze im tak za ten niegodziwy spisek. Gdyby teraz wszystkie gazety w całym kraju doniosły o defraudacjach Johna Hammetta. KaŜdy uznałby to za kolejny spisek polityczny. Eh bien. kiedy wcieliła się ona w postać Marii Antoniny. Co pan chce przez to powiedzieć? . pani Ferrier wraz z męŜem i ojcem została powitana entuzjastycznymi okrzykami zgromadzonego tłumu.Nie rozumiem.. . XI Edward Ferrier serdecznie uścisnął dłoń Poirota. uknuty w celu zdyskredytowania premiera i jego Ŝony. Były teŜ inne powody. czyŜ nie? To dzięki niemu sprzedają się ksiąŜki. Następnie zwrócił się do niej. wiadomości stają się atrakcyjne. . Edward Ferrier odetchnął głęboko. Opuszczając gmach sądu.Zastosowano go z powodzeniem w sprawie Joanny de la Motte. . Pomagał mi w tym jeden z moich przyjaciół. No i zapamiętała. przysłano do ich redakcji w Londynie.To ja wymyśliłem! Edward Ferrier wybałuszył oczy. Ale w jaki sposób znalazł pan tę kobietę? . Wysokość odszkodowania ustalono na zawrotną kwotę. Muszę jeszcze raz przeczytać Naszyjnik królowej.przypomniał mu Poirot. z "X-ray News". to juŜ koniec. najlepszej istocie pod słońcem. póki nie znalazł odpowiedniej osoby. Przedstawił on cała historię jako nikczemny spisek polityczny.. Skandal o zabarwieniu erotycznym przemawia do ludzi o wiele bardziej niŜ jakieś polityczne machinacje czy oszustwa. I to przeciwko Dagmar. z góry przesądzony.Dziękuję panu tysiąckrotnie. Ŝe udało się panu ujawnić to obrzydliwe oszustwo. nikt by w to nie uwierzył. Do czyszczenia stajni Augiasza. . jak ten nędzny szczur na to wpadł? Poirot uśmiechnął się.On wcale na to nie wpadł.

No cóŜ .I nigdy mi o tym nie powiedziałaś? . ich stosunki układały się na płaszczyźnie przyjacielskiej i niezobowiązującej.. wiedziałaś przez cały czas? . i drugą. Pozostali goście hotelowi nie zwrócili na siebie uwagi Harolda.Tak właśnie myśleliśmy.dodała. Ŝe w chwili. .. w zasadzie nie widział. był wygodny i nie zatłoczony. Mieszkało w nim kilka osób. Ŝe "młody Waring daleko zajdzie". Zaproszono mnie na matkę chrzestną nowego okrętu wojennego. macierzyńskim uśmiechem oddanej Ŝony. Harold lubił i jedną. Jak dotąd jedynymi Anglikami poza nim była starsza pani Rice i jej zamęŜna córka. Harold. Przyjrzał.. nie pozwoliłbym! Dagmar uśmiechnęła się. dziwnie do siebie podobne. Był młody. 61 . . z którego całkiem słusznie miał prawo być dumny. Siedział na tarasie przed hotelem. miała poczucie humoru i w jej towarzystwie miło płynął czas.. Jego kariera polityczna układała się pomyślnie. Wysoka. Harold zadrŜał. Nosiły luźno zarzucone na ramiona płaszcze. .My? . śycie jawiło mu się w róŜowych barwach. Dzień był piękny.Ja i pan Poirot. słońce zaszło za chmury. Elsie Clayton była ładna w nieco staromodnym stylu. . Byli to przewaŜnie autostopowicze lub uczestnicy wycieczek samochodowych. W tych dwóch kobietach z pewnością było coś dziwnego? Ich długie. PTAKI STYMFALIJSKIE I Po raz pierwszy Harold Waring ujrzał je nadchodzące ścieŜką od strony jeziora. dosyć przystojny. . aŜ do tego dnia. myślę.Wszystko poszło znakomicie. a jezioro błękitne w promieniach słońca.. Uśmiechnęła się do detektywa i do męŜa. miał doskonałe zdrowie i nie krępowały go Ŝadne więzy uczuciowe. przewaŜnie cudzoziemców. Postanowił wybrać się na wakacje do Słowacji. Podobno sam premier powiedział komuś. Ŝe przysporzy mi to popularności.Czuję. trzepoczące na wietrze. Panią Rice moŜna by określić jako kobietę z charakterem.Dagmar. kochanie . im się bliŜej. choć niewielki.Odpoczęłam znakomicie u kochanego biskupa . były całkiem nieruchome. .powiedziała. . ty. był pijany szczęściem. Harold palił fajkę i czuł. Ŝe całe jej Ŝycie obraca się wokół córki. .. Widać było.Rzeczywiście. ty byś przecieŜ nie pozwolił na to panu Poirotowi. . gdy Harold je zauwaŜył. skromna. a Ŝe nie próbowały zdobyć jego względów na prawach wyłączności. Hotel nad jeziorem Stempka.Moja Ŝona! Ośmielił się pan wykorzystać ją. twarze zaś. Ŝe akurat w tej chwili pani Ferrier weszła do pokoju. Harold spędził w ich towarzystwie kilka miłych godzin. Innych osób . niczym skrzydła dwóch wielkich ptaków. Dobrze się chyba stało. Zatrzymywali się na dzień lub dwa i ruszali w dalszą drogę. ZbliŜały się powoli ścieŜką od strony jeziora i tak się złoŜyło.AleŜ Edwardzie. Ŝe przepełnia mnie energia.. aby zejść z utartych dróg i porządnie odpocząć od wszystkich i wszystkiego. nie bez racji. zakrzywione nosy przypominały ptasie dzioby. Ŝe świat to wcale przyjemne miejsce. który będzie zwodowany w przyszłym miesiącu w Liverpoolu.. pani Clayton.. o głębokim głosie i surowa w obejściu.odparła Dagmar Ferrier i uśmiechnęła się łagodnym. łagodna i raczej nieśmiała.Oczywiście. Zdobycie stanowiska podsekretarza w wieku lat trzydziestu było osiągnięciem.

Pora na herbatę..stwierdził Harold." Oderwał się do tych wizji na widok pani Rice. Ŝe ponosi mnie wyobraźnia.zwiastuny zła". ZauwaŜył dłoń jednej z sióstr.Elsie dostała list od męŜa. .Łagodność Elsie.MoŜliwe.. pani Rice.oświadczyła pani Rice. . no cóŜ. Są uderzająco podobne. Było to dziwne.odezwał się Harold... . . wypływa. .. Ŝe pani córka jest wdową. "Okropne istoty . Bez słowa podziękowania usiadła i.. Ale to nie wszystko. taksujące spojrzenie .. jak doszło do jej małŜeństwa? . . śycie okazało się dla niej za cięŜkie. . . Kiedy mijały Harolda.Alkohol jest przyczyną wielu nieszczęść.Tak. która właśnie wyszła z hotelu.były podobne jak siostry. Muszę się im bliŜej przyjrzeć i przekonać. .niemal nieludzkie. panie Waring. .GdzieŜ się dziś podziewa pani córka? . minęłam je. zaczęła błyskawicznie stukać drutami.miały chyba bliŜej pięćdziesiątki niŜ czterdziestki . . . . Być moŜe nie zejdzie na herbatę. Ŝe zbyt łagodna.stwierdziła powoli pani Rice. . Pani Rice zerknęła na niego szybko spod oka. wbrew własnej woli dodając .Westchnęła. .. Wydaje mi się. .A on pije? .Ludzie szczęśliwi są bardziej aroganccy .Oczywiście.CięŜko jest Ŝyć na tym świecie.. mówiła dalej: . ZadrŜał ponownie. Bardzo tam ładnie. . ponuro kiwając głową. Ŝe przyjechały dopiero wczoraj. . Elsie nie jest wdową .Niecodzienne istoty.To dziwne. Najpierw szłyśmy wzdłuŜ jeziora. .pomyślał Harold.Elsie? Byłyśmy razem na spacerze.. Pani Rice.. nie sądzi pani? . a po powrocie zapytał: . Jest chorobliwie zazdrosny i wyjątkowo porywczy.A wie pani. rzeczywiście są trochę dziwne. które przed chwilą weszły do hotelu? . Niezbyt młode ..To chyba nie Angielki? . ."One są jak ptaki . ich oczy spoczęły na nim przez chwilę. Pani Rice zerknęła na zegarek.. Obie miały posępne oblicza.Od męŜa? . panie Waring .Pani myśli. Zerwał się z miejsca i przysunął jej fotel. ale wyraźnie wyczuwam w nich jakieś zło .zapytał niepewnie Harold.odrzekła sucho. a potem przez bór sosnowy.Ona jest taka łagodna . Nadszedł kelner i przyjął zamówienie na herbatę. to moje jedyne dziecko i niełatwo mi znieść widok jej nieszczęścia. wciąŜ stukając zawzięcie drutami. ja zawsze myślałem. z poczucia przegranej...Zdaje się. Czy byłby pan tak łaskaw wejść do hotelu i zadzwonić na kelnera. to chyba bliźniaczki. panie Waring? . jakby zaopatrzoną w szpony.Te w płaszczach? Tak. długą. czy podzielam pańskie zdanie. Poczucie zła coraz bardziej przepełniało umysł Harolda.pomyślał. Obie kobiety skierowały się wprost na taras i przeszły obok niego.O nie. .Czy zauwaŜyła pani te dwie kobiety..Jak drapieŜne ptaki.Niestety! Harold był zaskoczony.zdziwił się Harold. kim one są . jak zwykle. Spełnił jej prośbę.dorzuciła po chwili. Taka jestem przywiązana do Elsie. moim zdaniem. Gospodyni nam powie.Tak. mimo iŜ słońce znów wyszło zza chmur. 62 . .Jak.rzekł Harold z uczuciem.O nie.

Ŝe jego zainteresowanie nią wykracza poza ramy zwykłej przyjaźni.stwierdziła pani Rice z uśmiechem.To te dwie kobiety? . kim są obie pańskie harpie. A ona była związana z brutalem. po kolacji Harold przysiadł się do matki i córki.Och. Ŝe weźmie się za niemiecki.To Polki.Te z farbowanymi włosami? Nie wiem dlaczego. Ŝe ogarnia go fala oburzenia i litości. wiele uroku i do tego sporo pieniędzy.Myślałem dokładnie to samo . III Harold Waring.Philip Clayton był bardzo atrakcyjnym męŜczyzną. Owdowiałam przed wielu laty. kto ci wchodzi w paradę odesłać do diabła!" Nagle poczuł w sobie energię. Harold spojrzał na drugą stronę pokoju.powiedziała Elsie.Jesteście niepowaŜni . .Dowiedziałam się. panie Waring . Pani Rice. moŜe pan Waring ma jakieś? . . zresztą wciąŜ ma. Niedawno płakała..rzuciła pani Rice. 63 . . czego w Ŝyciu potrzeba. Harold roześmiał się.Tak czy inaczej. Elsie Clayton miała nie więcej niŜ dwadzieścia pięć lat. . mówiła nawet trochę po słowacku.Pewnie tak .. Zwrócił uwagę na jej zaczerwienione powieki.Harold usprawiedliwił się czym prędzej. .Kto wie. .Wydziobujące trupom oczy! . Kupił podręczniki i kaŜdego dnia rano spędzał kilka godzin na nauce języka.. gdzie siedziały obie polskie damy. która lubiła uczyć się języków. Po francusku mówił kulawo i z wyraźnym angielskim akcentem.! .odezwała się energicznie pani Rice..śadnych tajemnic. Przekonał się. przyjazne oczy. Miał. puszczając oko. A w duchu pomyślał: "JakŜe głupi są ci.. II Tego wieczoru. zamyślony. Elsie roześmiała się. Czyste sumienie . miękkie wygięcie ust. jak przystało na Anglika. irytowało go czasami.My nie mamy Ŝadnych nieczystych tajemnic .. a nawet gospodyni znała tylko niemiecki. odrzucając do tylu głowę. Ŝe pochodzą z bardzo dobrej rodziny.gospodyni twierdzi. .. .krzyknęła Elsie.zapytała Elsie z zainteresowaniem. Moje Ŝycie to otwarta księga. .powiedział Harold triumfalnie.. Niemiecki czy włoski były mu z gruntu obce.. Ŝe w większości hoteli na kontynencie wszyscy znają angielski. a kaŜdego. siłę. Harold postanowił.A jednak uwaŜam. nam raczej nie wejdą w drogę .zgodził się Harold. to prawda . więc czym tu się martwić? Ale na tym odludziu. ale wyglądają dosyć przeraŜająco. Ŝe to dwa sępy! . nie był poliglotą.Nie moŜna oceniać ludzi tylko po samym wyglądzie.odparła.. którzy zbaczają z prostej drogi.zaprotestowała z uśmiechem pani Rice. . . Dwie kobiety mieszkające pod jednym dachem zwykle nie są najlepszymi znawczyniami męŜczyzn. . Nagle zdał sobie sprawę. kto mógłby nam wyjawić jego prawdziwy charakter. . Wtedy wszystkim moŜna stawie czoło. .dopowiedział Harold. . Ŝe którąś z dwóch zaprzyjaźnionych kobiet musi zatrudniać w roli tłumacza. proszę. gdzie miejscowym językiem był słowacki. Przypomniał sobie jej czyste. Do tej pory ta ułomność lingwistyczna wcale mu nie przeszkadzała. Czuł. poczuł się panem swego losu. .. a nie było nikogo.Najmocniej przepraszam .oto. .Tak. Elsie Clayton miała na sobie bladoróŜową sukienkę z miękkiego materiału.

Szedł nim przez moŜe pięć minut.Jej policzki zaczęły odzyskiwać kolor. jak gdyby myślała.bąknął Harold.. W kaŜdym razie wygląda tak..oświadczył Harold z przekonaniem.Nie.. muszę dalej sobie z tym radzić.zapytał ze szczerym współczuciem.Powinna go pani porzucić! . Ŝe Harolda na chwilę oblała fala gorąca. Ŝe ma jeszcze czas na godzinny spacerek przed obiadem. jak tutaj.To bardzo dzielna postawa . .wyjaśniła łamiącym się głosem.. . . Kobietą okazała się Elsie Clayton. Zwłaszcza jeŜeli wyjeŜdŜamy w takie ustronne okolice.Bzdura! A rozwód? Powoli potrząsnęła głową.. Była to jedna z Polek. . Pokiwała głową. Boję się go.Pani Clayton. On. w skrytości ducha zawsze uwaŜał. Widzi pan... . kiedy dostaje jednego z tych swoich napadów wściekłości. kiedy usłyszał nieomylny dźwięk. Ani razu nie obdarzyła go nawet zalotnym spojrzeniem. Ŝe to głupie. kiedy mnie widzi przygnębioną..Nie ma Ŝadnych podstaw. skąd dolatywał płacz. usiłując odzyskać równowagę. Ale. Zastanawiał się. Ale Elsie Clayton nie była jedną z takich kobiet. Płacz nie pomaga.Elsie? Gwałtownie podniosła głowę i spojrzała na niego. JeŜeli nam się nie ułoŜyło. Harold podszedł do niej z wahaniem.rzekła Harold.Wyszłam za Philipa z własnej nieprzymuszonej woli... chodzi między innymi o to. .. Zaprzeczyła potrząśnięciem głowy. Ogarnęła go fala oburzenia! Doprawdy.. Ŝe. po czym skierował się ku borowi sosnowemu. lecz udając współczucie. Jestem strasznie tchórzliwa. Lepiej wracajmy.powiedziała pośpiesznie. Philip nie ma nic przeciwko temu. . Mijając ją. czasami.odezwał się łagodnie. Harold usiadł obok niej. . . Zrobiło się zimno. Oburzenie Harolda narastało. Brak mi odwagi. .Jest taka nieszczęśliwa. Słyszał juŜ wiele kobiet narzekających na zazdrosnych męŜów. Dlatego przyszłam wypłakać się tutaj. To jedna z przyczyn kłopotów z Philipem. jestem przeraŜona. siedząca na zwalonym drzewie z twarzą ukrytą w dłoniach i gwałtownie drgającymi ramionami..Nie śmiem. jak siedział obok Elsie na zwalonym pniu. on by mi na to nie pozwolił. Ale mnie nikt nie jest w stanie pomóc^ . Starczy. .Nie chciałam martwić matki . pan jest bardzo uprzejmy. Wstali i ruszyli z powrotem do hotelu.. to tylko przeze mnie.Słońce zaszło. Jeśli tak. Ŝe odezwę się do innego męŜczyzny.Czy to ma związek z. . Wie pan. .. ja nie jestem dzielna. wiele czasu spędzam z matką. .Nie. czy ta kobieta widziała. Spojrzenie to było tak badawcze. . Napisawszy kilka listów. Harold spojrzał na zegarek i stwierdził. Po chwili przetarła oczy i wyciągnęła puderniczkę. . po czym ruszył tam. . Ŝe on jest chorobliwie zazdrosny. Niecałą minutę później minęli postać zmierzającą w tym samym co oni kierunku. Ŝe męŜowie ci są ze wszech miar usprawiedliwieni. mam wraŜenie. Nie odpowiedziała. JuŜ chyba pora na obiad. . niektóre kobiety mają paskudne móŜdŜki! 64 . Harold skłonił się lekko.zapytał Harold nieśmiało. Poznali ją po trzepoczącym płaszczu..Tak mi przykro . Wiem.. . Posłała mu wdzięczne spojrzenie. Ruszył w stronę jeziora. Harold zatrzymał sięgną chwilkę. lecz jej oczy spoczęły na nim przez chwilę. pani męŜem? .. to przypuszczalnie myślała.Nie. Spojrzała na niebo.To oczywiście moja wina .Czy mógłbym coś dla pani zrobić? . a juŜ mi urządza okropne sceny. Elsie potrząsnęła głową. Elsie wzdrygnęła się i odsunęła od niego.Tego dnia było wyjątkowo pięknie.Wyprostowała się. Gdzieś niedaleko szlochała kobieta. Ŝe Ŝycie jest nie do zniesienia. nie. .

. Napisał trzy listy i właśnie zabierał się za czwarty.Niech pan wraca do siebie.. Harold usłyszał dźwięk obracanego w zamku klucza. Ŝe niemal przy tym upadła. IV Tego dnia Harold udał się do swojego pokoju zaraz po dziesiątej wieczorem. Jego wysoki głos trząsł się ze wściekłości.. o grubych brwiach i przylizanych ciemnych włosach. by zająć się korespondencją. Znikając w sypialni usłyszał dźwięk otwieranych drzwi. Gdyby zastano go w jej sypialni. Zarówno ze względu na nią.. tak jak upadł.To mój mąŜ! . . Nim zamek załapał.krzyknęła Elsie. zupełnie oszalał! Przybiegłam do pana. Niech.. Na jakiś czas Philip Clayton był hors de combat*.Dziwne.Przyjechał nagle. Harold otoczył ją ramieniem. sytuacja stałaby się krępująca i dwuznaczna..Znajdując cię w jego sypialni? Ty diablico. Elsie. 65 . W miarę moŜności bezszelestnie przebiegł korytarzem do swojego pokoju. zabiję cię! Szybkim okręŜnym ruchem złapał Harolda za ramię. Ŝe słońce zaszło i oboje zadrŜeli. Philip Clayton wywaŜył drzwi i zniknął w pokoju. . W tym momencie drzwi otworzyły się i stanął w nich jakiś męŜczyzna. który odwrócił się. Elsie wpadła do swojej sypialni na końcu korytarza. T Z korytarza doleciał dźwięk odsuwanego rygla.. Philip. czekając. myślę. Harold zatrzymał się w drzwiach. zapewne właśnie w tej samej chwili. zaskoczony. Elsie szlochając schowała się za Harolda.wyszeptała bez tchu.. w ręku trzymał cięŜki klucz samochodowy. Philip Clayton ruszył na Ŝonę. kiedy drzwi otworzyły się gwałtownie i Elsie Clayton chwiejnie wpadła do pokoju.Proszę... Oni przyjdą. Po chwili on sam teŜ znalazł się w jej sypialni. Elsie krzyknęła. by stawić czoło napastnikowi. przytrzymując się komody.A więc ta Polka miała rację! Prowadzasz się z tym facetem! . LeŜał nieruchomo. Krzyknęła ze strachu. Była śmiertelnie przeraŜona. W piŜamie i szlafroku usiadł przy biurku.krzyknął Clayton. . gdy Philip Clayton ruszył w ich kierunku. Ŝe mnie zabije! On oszalał. Lecz Philip Clayton miał w głowie tylko jedno . Nie miał odwagi wyjść. przeraŜona.. Elsie zerwała się i pobiegła do Harolda. Nadeszła poczta z Anglii i niektóre z otrzymanych listów wymagały natychmiastowej odpowiedzi.. a Harold bez namysłu poszedł w jego ślady.. bardzo proszę.. My. niech mnie pan ukryje. Harold poderwał się z miejsca. wywijając kluczem.. . Harold szybko zasłonił dziewczynę. Harold poczuł się nieswojo. . Ŝe prędzej czy później Elsie przyjdzie do niego. Clayton osunął się jak worek ziemniaków. Średniego wzrostu. nie! . Był pewien. . znajdą pana tutaj. tak chwiejnie. Błyskawicznie ocenił sytuacje. Dziewczyna opadła na kolana obok męŜa.To nieprawda.. Ruszył naprzeciw niej.. Philip Clayton rzucił się za nią. Elsie stała we wnęce koło zasłoniętego okna. Mylisz się. Harold skinął głową. jak i na siebie. wybiegła z pokoju. Twarz miała koloru kredy. Chwytała powietrze szybkimi haustami. Przez prawie pół godziny siedział u siebie. Elsie zatrzasnęła za sobą drzwi i stanęła.wyrzuciła z siebie. Intruz niemal wrzeszczał. kiedy ta kobieta ich podglądała. .Mylę się? . nie powinien dopuścić do skandalu. chwyciła ze stojącego za nią biurka cięŜki przycisk do papieru i rzuciła nim w męŜa. Harolda dobiegł przeraŜony krzyk Elsie. ale było za późno. Ale ktoś mógł usłyszeć krzyki Elsie.Nie. przeraŜony. Postąpiła dwa kroki do przodu. Gdy Harold wpadł do pokoju. .dobrać się do swej Ŝony.

klęska. to by oznaczało koniec jego kariery politycznej. Nie było Ŝadnych dowodów. Ŝe ta polska dama widziała ich w lesie w dosyć kompromitujących okolicznościach. . Pomógł jej dojść do fotela.. . Obie Polki najwyraźniej nie znały angielskiego.Wiem o tym. Harold zaniemówił na chwilę. Klęska . Kiedy Clayton zmarł. A teraz on nie Ŝyje. Ŝeby to poznać. jeŜeli miała okazję ich podsłuchać. .W tym sęk! Harold. jak słaba jest ich pozycja. znajdował się w sypialni Elsie. .Rozległo się ciche pukanie do drzwi. co miała na myśli.Tak. Klęska.. Czy im uwierzą? Ogarnął go zimny strach.. On i Elsie wiele czasu spędzali razem. Tak. W najlepszym razie mogą ich oskarŜyć o nieumyślne zabójstwo.wybuchnął. zupełnie sobie nie wyobraŜał. 66 .AleŜ pani jest kompletnie wyczerpana. z natury przezorny i ostroŜny. zrozumiał.. lecz jej matka.Gorzej . Ogarnął całość sprawy i zorientował się. Ŝe po kręgosłupie spływa mu lodowata woda. .Nie Ŝyje? Pani Rice przytaknęła. Usiadła. Ŝe to właśnie ona powiedziała Claytonowi coś. a upadając..wyszeptała. Do tego dochodził fakt. Ukryć ich gdzieś? Zarumienił się pod wpływem zaskoczonego i pełnego dezaprobaty spojrzenia pani Rice. on.Oczywiście. pani Rice . Siwe włosy miała w nieładzie. Jej wygląd przeraził Harolda. Wystarczająco często miałam do czynienia ze śmiercią.rzekł Harold powoli.Widziałem na własne oczy. .. Ŝe on lub Elsie staną w obliczu kary śmierci za morderstwo. co wzbudziło jego zazdrość.To był wypadek! . Ta w lesie mogła zrozumieć takie słowa.Mogę potwierdzić wersję Elsie . ale czy inni teŜ tak pomyślą? Ja. Harold. ale on z całą pewnością nie Ŝyje. Tylko słowa jego i Elsie.. . która z tych dwóch rzeczy go zabiła. Harold zerwał się.Czy coś pani podać?. Ŝe to był wypadek .. Tak czy inaczej wiadomo. . Ale nawet gdyby uwolnili ich od winy. Ale. oddychając z trudem.Czy nie moglibyśmy pozbyć się jakoś zwłok? . (Czy w tym obcym kraju rozróŜniają te pojęcia?)..zapytał powodowany nagłym impulsem. Potrząsnęła głową. Ŝe to nie on celowo uderzył Philipa Claytona przyciskiem do papieru.. Haroldzie! Nie jesteśmy w Anglii.powiedziała ostro pani Rice. . Taki skandal by ją unicestwił. Naprawdę nic mi nie jest. . Wszystkie gazety będą o tym pisały.odparła pani Rice. klęska. to i tak musi dojść do procesu. .. Nie wyobraŜał sobie. śadnych dowodów. jestem cała w strachu. jak "zazdrość" i "mąŜ". niech pan się mną nie kłopocze. To tylko szok. Nie była to Elsie.. . ale mogły rozumieć co nieco. .Niech. wybijający się polityk. . V Pokój zawirował. miał wraŜenie. Panie Waring.. Anglik i Angielka przed sądem. a ona potwierdzi twoją .Kant tego przycisku do papieru trafił go w samą skroń. którego nie popełnili. szczerze mówiąc. Philip uderzył głową w Ŝelazną kratę kominka. a pod oczami widniały ciemne sińce. Nagle wydała mu się duŜo starsza. zazdrosny mąŜ. stała się rzecz straszna. Nie wiem. by otworzyć.. W końcu powtórzył tępo: .powiedział Harold szybko.Nie Ŝyje.Czy Clayton jest powaŜnie ranny? . Ŝe zazdrosny mąŜ nie przyłapał ich razem.słowo to brzmiało natarczywie w uszach Harolda.

a zaprzeczenia pani Rice przyjęte zostaną jako matczyne próby wybronienia córki.. Haroldzie. poza portierem nikt go nie widział. Ŝeby sprawa nie nabrała rozgłosu. Ŝe między nim a Elsie zaszło coś nagannego. co my teraz zrobimy? Pani Rice z rozpaczą potrząsnęła głową.Co ma pani na myśli? . mój drogi. niczym tonący chwytając się brzytwy.Pańska kariera. Nie jesteśmy w Anglii. Ŝe jest szansa na oficjalne zatuszowanie tej sprawy! .wykrztusił Harold.rzekł Harold powoli. Ŝe wszystko było w absolutnym porządku .Wie pan. Harold poczuł lekki przypływ nadziei.Pani Rice uniosła głowę.Ale chyba warto spróbować. stwierdzający śmierć z przyczyn naturalnych! To kwestia przekupienia kogoś na samej górze. Wiesz. .Zupełnie jak w operze komicznej. VI 67 .Haroldzie. . czy nie dałoby się czegoś zrobić.ciągnęła pani Rice. .rzekł Harold. No i pan .Wydaje mi się. . myślę.Naprawdę tak pani myśli? . . jeśli będzie musiała przejść przez coś takiego.Harold spojrzał na nią szybko. moje biedne dziecko .powiedziała zjadliwie. .klęska! Straszliwa.oświadczyła ponuro pani Rice.dorzuciła. i to w duŜej ilości . Ŝe na całe szczęście nikt nic nie słyszał .Tak. Ŝeby mi przysłano.odparła gorzko. jak spróbować.My sami nie mamy szansy ukrycia tej śmierci .Ile ma pan pieniędzy? .. i znalezienia właściwej osoby. a i przypuszczalnie najbardziej skorumpowana jest policja! .załkała ochryple pani Rice. do. Philip przyjechał późno.Właśnie! . . Próbowanie czegoś podobnego to szaleństwo..zapytał Harold stanowczo. To ją zabije. ..... .Elsie. jeśli mi uwierzą . niespodziewana. . Zmarszczyła brwi. . . myśląc intensywnie. Spojrzeli na siebie.. .Cokolwiek. Tak się zastanawiam. Ludziom z kontynentu bez wątpienia będzie się wydawało.Zrobiłabym wszystko.. MoŜe nawet samego naczelnika policji! Harold uśmiechnął się blado.ciągnęła z goryczą pani Rice. Ŝe uda nam się wszystko zatuszować. takie krzywdzące . Będzie wolał. Oczywiście. .Tak.zapytał Harlod z nadzieją i niedowierzaniem. .Mniejsza o mnie . nie gramy w sztuce kryminalnej! . druzgocąca. . . .. tego wszystkiego nie jesteśmy w Anglii .Czy moŜemy coś zrobić? . jacy są ludzie! Harold posępnie przyznał jej rację.Chyba ma pani rację . . . .Kto zajmuje pokój przylegający do sypialni Elsie? .Te dwie polskie damy.Między wami przecieŜ nic nie było. .. .Ale myślę..To prawda.Mogą nam się przydać. Ale bez przekonania...przyznał Harold i jęknął. Ŝe pani ma rację . by oddalić klęskę? OtóŜ to .stwierdził posępnie. Wiem o tym dobrze. Moim zdaniem w tych dziwnych krajach słowiańskich moŜna przekupić wszystko i wszystkich.Co my teraz zrobimy? BoŜe jedyny.Przy sobie niewiele..Tak? ..powiedziała pani Rice zdecydowanym tonem.zapytała nagle pani Rice. ..To takie niesprawiedliwe. i załatwić akt zgonu Philipa. . One nic nie słyszały. Przede wszystkim kierownik hotelu stanie po naszej stronie. mógłbym zatelegrafować..Wie pani. myślę. . Inaczej wyjrzałyby na korytarz..Tak. nie sądzi pani? Ale nie pozostaje nam nic innego. .Przynajmniej w tej kwestii będzie pani mogła zaświadczyć.

poniewaŜ Ŝaden z policjantów nie znał angielskiego.oświadczyła zwięźle. Rozmowa obracała się wokół nowego gościa.. To. . Odczytała listę nazwisk: Naczelnik policji Commisaire Agent Lekarz Kierownik hotelu Nocny portier .Bogu dzięki! Była pani wspaniała! AŜ mi się nie chce wierzyć! . czego potrafi dokonać policja.Nocny portier chyba dostanie niewiele? . jeśli tylko zechce! . który właśnie przyjechał. I przepełniony duchem patriotyzmu i wyŜszości. Poza nimi na tarasie nie było nikogo. to doprawdy niesmaczne! . Była bardzo blada i najwyraźniej wciąŜ odczuwała skutki szoku. Wyszedł na korytarz zaczerpnąć powietrza . Na początek wezwała kierownika.wie pan. lecz starała się zachowywać jak zawsze i rzucała jakieś banalne uwagi o pogodzie i krajobrazie.Pani Rice była uosobieniem energii. te szponiaste dłonie. Harold sądził. jeśli nie liczyć dwóch dam z Polski. lecz malująca się na jej twarzy ulga była wystarczająco wymowna. Wstała i poszła za nim. . podobne do dziobów nosy.Oficjalna wersja będzie taka.. te zakrzywione. Harold zatelegrafował po pieniądze.Poskutkowało! . 68 . Harold poczuł. to tutaj normalna praktyka . O dwunastej pani Rice weszła do jego pokoju. których zaprowadzono do pani Rice.rzekł Harold sucho. Ŝe przechodzi go dziwny dreszcz niepokoju.mruknął Harold.Bogu dzięki. . . które siedziały po drugiej stronie i robiły na drutach. pani Rice zaś uwaŜała.To chyba tylko kwestia złotych lampasów. Zgodził się z panią Rice. Była blada i zmęczona.Sądząc z tego. lecz na tym kończył się jego udział w całej sprawie. Ŝe śmierć w ogóle nie powinna mieć miejsca w jego hotelu wyjaśniła pani Rice.i wypadł na tory. Ile? . Ŝe najlepiej będzie przyjąć wersję kłótni małŜeńskiej. Postanowił nie zmieniać swych obyczajów. W jadalni ujrzał Elsie po raz pierwszy od poprzedniej nocy. Elsie i Harold ujrzeli. Nadszedł goniec z wiadomością.skomentował jedynie Harold.Taryfa jest raczej wysoka. Ŝe ktoś o takich wąsach musi być Francuzem.Teraz nie pora zwalczać korupcję wśród urzędników państwowych . Następnego dnia rano przybyło kilku policjantów. nie wtrącając się do niczego. . Elsie wciągnęła powietrze. jak łatwo nam poszło. Te nieruchome twarze. Ŝe moŜe to być Hiszpan. Ŝe ktoś czeka na panią Rice. Młodość i uroda Elsie powinny jej zapewnić stosowne współczucie. Elsie uznała go za Niemca.Kierownik upierał się. . Ŝe Philip dostał ataku serca w pociągu.powiedziała pani Rice w zamyśleniu. Wyjechali w południe. Zresztą trudno by mu się było w to włączyć. Starano się odgadnąć jego narodowość.. . To niebywałe. Ŝe nasza policja nie jest taka sama. zszedł na obiad. VII Po obiedzie Harold jak zwykle przysiadł się do pani Rice i jej córki na kawę. Jak zawsze na ich widok.Właściwie to sami nadstawiali kieszenie. jak przy wejściu do hotelu wita ją umundurowany policjant. jak wciąŜ zostawiają tam otwarte drzwi .. Harold pozostał u siebie.No cóŜ .

.Wiem...Nie myślisz chyba.zapytał ochryple.dodał Harold. Kiedy strach minął. to nic powaŜnego. nie był to sympatyczny uśmiech. Na jej wargach igrał nikły uśmieszek.wzniosła toast pani Rice. .I za ciebie. Ŝe zostaniesz wielkim człowiekiem. Wyszliśmy z opresji. Ŝe wszystko skończyło się szczęśliwie.Ale to była tylko jakaś papierkowa formalność. Druga nie spuszczała oka z Elsie i Harolda. Nigdy nie poddaje się w obliczu poraŜki. powiedziała: . Zdaniem Harolda. to juŜ przeszłość . Dwie kobiety na przeciwległym skraju tarasu wstały. nie sądzisz? . .Nie. minęło. . usiłując fizycznym zmęczeniem pokonać przypływ desperacji. za twoją pomyślność! Jestem pewna. które teraz trzymały Ŝycie jego i Elsie w swych złowieszczych szponach. W końcu zawędrował na miejsce. Unieśli kieliszki.. . od czasu do czasu wtrącając krótkie słówko. kiedy spróbowaliśmy wszystko zatuszować. Ŝe coś się stało? Harold pocieszył ją czym prędzej. Ŝe naprawdę tak było. Wkrótce obie siostry wstały i kłaniając się sztywno. .Twoja matka była wspaniała . moje dzieci. Matka ma duszę bojownika. Po wyrazie jej twarzy poznali.No.Za twoje szczęście. Spacerował gorączkowo juŜ ponad godzinę. Pani Rice słuchała. 69 . Spróbuj nie myśleć o tym więcej. Wszystko skończone. .. . Cień zniknął! Wszystko szło dobrze.Nieźle mnie wystraszyli .. Wszystko w porządku.powiedział. .. . . sprawa przedstawia się tysiąckrotnie gorzej.powiedziała niemal radośnie. Starannie zwinęły robótki i ruszyły po kamiennych płytach. VIII Harold Waring był nad jeziorem. Skłoniły się lekko i usiadły obok pani Rice. Harold pochylił się.Nie mogę o tym zapomnieć .To był wypadek.Elsie wzdrygnęła się. Jedna z nich zaczęła coś mówić.O tym. niemal niefrasobliwi. lecz pozbawionym nadziei tonem: . Wszystkie stare troski i zmartwienia powróciły.. Spojrzał na panią Rice. wróciły do hotelu.Ale to wszystko jest straszne.powiedział szybko Harold. nie roztrząsaj juŜ tego. .Za przyszłość! ..A zresztą. Jej twarz nieco się rozchmurzyła.. Słuchała jednej z Polek i choć nie rozumiał ani słowa. gdzie po raz pierwszy ujrzał dwie ponure kobiety. Ale i on poczuł nagły przypływ strachu. Ŝe dla uczczenia tego moglibyśmy napić się likieru. Myślę. . Ŝe to ja go zabiłam.Czego chciały? .. Wróciła pani Rice. Odpowiedziała mu uśmiechem i unosząc kieliszek. . A teraz.Było. Wiesz. . wyraz jej twarzy był wystarczająco wymowny. Harold uśmiechnął się do Elsie i rzekł: . Zeszłej nocy słyszały wszystko. Pani Rice odpowiedziała mu spokojnym.szepnęła Elsie. poczuli się weseli.One nas szantaŜują. Likier zamówiono i podano. .Nie myśl o tym w ten sposób .

sądzę. Herkules Poirot uśmiechnął się. wszystko się zgadza. Proszę o kilka godzin cierpliwości.Para krwioŜerczych harpii. .oświadczył. który właśnie wychynął z cienia drzew. hm. mały człowieczek odparł skromnie: . .odrzekł Harold z goryczą.Słucham? . czeka piekło.. Do jutra rana postaram się uwolnić pana od prześladowców..burknął Harold niecierpliwie.rzekł mały człowieczek. co wtedy? . MoŜe nadmierny stres. . Herkules Poirot odchylił głowę do tyłu i zamknął oczy. . wytrzeszczając na niego oczy. stało się. monsieur. Ale wracajmy do pańskiej sprawy.A jednak myślę.Moja kariera będzie zrujnowana. a nieszczęśliwą dziewczynę.Jednym słowem . wyjąkał po angielsku: ..AleŜ nie. Ŝe będę mógł panu pomóc.Pozwoliłem sobie na chwilę wspomnień. słysząc za sobą ciche kaszlnięcie. łącząc pańskie kłopoty z tymi dwiema paniami. co przed chwilą powiedział.Mais non*! Zamierzam tylko pójść w ślady mojego wielkiego poprzednika. Rozumie pan. Ujrzał wyposaŜonego w bujne wąsy cudzoziemca. Znalazł się pan w wyjątkowo nieprzyjemnej sytuacji.Ja. .Wszystko wyjdzie na jaw . . Tak czy inaczej. którego znał zaledwie od kilku minut. co sprawiło.powiedział na głos. . .Pan coś o nich wie? A w ogóle. mam własną metodę postrzegania świata. . Herkulesa. Harold znów nabrał podejrzeń co do jego poczytalności..oświadczył Herkules Poirot -trzeba coś z tym zrobić. niech je diabli! Odwrócił się. Ŝeby pan płacił.Obawiam się jednak. nie. Ŝe zabrakło mu słów.Czy pan całkiem zwariował? Nieznajomy potrząsnął głową. . Opowiedział Herkulesowi Poirot o wszystkim. .. . przyjacielu..Ptaki stymfalijskie. .zapytał bez ogródek Harold. kim pan jest? Jak gdyby przyznając się do krwi królewskiej.powiedział tamten łagodnie. wie pan. jak to się dla niej skończy! . ..ciągnął detektyw. Zbity z tropu. . Ŝywiące się ludzkim mięsem i mieszkające nad jeziorem Stymfalos. która nikomu nie wyrządziła krzywdy.Wydaje mi się. Ten dziwny człowieczek to chyba wariat! . MoŜe przejdziemy się nieco po lesie i opowie mi pan o swoich kłopotach? Jak mówiłem.odparł tamten doskonałą angielszczyzną. Detektyw słuchał w milczeniu i tylko raz czy dwa powaŜnie skinął głową.. i Bóg jeden wie. Gdy Harold zakończył swą opowieść. Harold po dziś dzień nie jest pewien. płacił. dziękuję! Tylko wyładowywałem złość. Tak. .O.Co? . Ŝe mógłbym panu pomóc . . nieprawdaŜ. jak to jest.Czy mógłbym panu w czymś pomóc? .SzantaŜ to powaŜna sprawa .Harold znów się zająkał. dzień dobry.Nie mylę się. Ŝe ma pan kłopoty . Ŝe dla pana dzień ten nie jest zbyt dobry .. . które siedziały na tarasie? Harold wlepił w niego wzrok. .pomyślał. Ten mały człowieczek z pewnością usłyszał to. o dziobach z Ŝelaza.Pora skorzystać z grzechotek z brązu . IX 70 . odezwał się rozmarzonym głosem: .bąknął Harold.Przeklęte wiedźmy! . Ŝe nagle opowiedział całą historię człowiekowi. wiecznie płacił! A jeśli odmówi pan.Te harpie zmuszą pana. Harold stwierdził..Jestem Herkules Poirot..Tego mi pan przypominać nie musi! .

To ona odegrała rolę męŜa.Harold usiadł z powrotem. kazałem zabrzęczeć metalowym drutom. Ŝeby mógł pan ich zobaczyć. Ŝe świat zwariował.OtóŜ to.Zastosowałem grzechotki z brązu .Istotnie. czyli skorzystałem z telegrafu! Pańskie ptaki stymfalijskie. Herkules Poirot spojrzał w ślad za jego wzrokiem. która prowadzi negocjacje! I o to chodzi! Ale te drapieŜne ptaki są 71 . . Ŝe je zabrano! . PoniewaŜ pani Rice zna niemiecki i francuski. Utrzymywały się z szantaŜu.Mówiąc językiem współczesnym. . Byleby sprowadzić tu policję tak. uprzednio zdjąwszy siwą perukę i odpowiednio się charakteryzując.AleŜ ja nic nie rozumiem! . gdy w grę wchodzi morderstwo! Te kobiety opierały się na tradycyjnej u Anglików nieznajomości języków obcych. duŜo pieniędzy. mon cher. Przerwał. Wysoka pani Rice ze swoim głębokim głosem wspaniale potrafi udawać męŜczyznę. . ale to wszystko. .Wszystko ułoŜyło się pomyślnie.Co..Nie.Wstał.To dobrze.Ten.odrzekł marzycielsko Poirot..Nie naleŜy być tak łatwowiernym.zawołał. co było dalej? Pan telegrafuje po pieniądze. . Ale co się właściwe stało? Pan tego nie wie. nic pan nie rozumie.No i? Herkules Poirot spojrzał na niego rozpromieniony. Zapewne. Policję w Ŝadnym kraju nie jest tak łatwo przekupić. to prawda. Cokolwiek. . te dwie panie? One są całkiem nieszkodliwe. .. . .wyszeptał słabym głosem. Nie było Ŝadnego męŜczyzny! . gdzie przez dłuŜszy czas nie będą miały okazji wykorzystać swej pomysłowości. To tamte dwie panie były poszukiwane przez policje. . To dwie damy z Polski.Były poszukiwane przez policję? Aresztowano je? . ŚcieŜką od strony jeziora nadchodziły dwie postacie o ptasich profilach. .Nikt nie zginął. przyjacielu. . Ŝe zgubiła broszkę. . .. pomysłowa pani Rice i łzawa pani Clayton! One to właśnie były drapieŜnymi ptakami. .PrzecieŜ sam go widziałem! . i przekazuje je pani Rice. Pochodzą z bardzo dobrych rodzin. .Co pan chce przez to powiedzieć? . jak twierdzi portier.Ale co się właściwie stało? .W porządku. .Muszę odszukać panią Rice i Elsie i powiedzieć im o tym. coś w tym rodzaju. . Harold odetchnął głęboko. a juŜ z pewnością wtedy. Nachylił się i poklepał Harolda po kolanie. A dalej. nie wyglądają zbyt sympatycznie.. trafiły tam. to ona zawsze rozmawiała z kierownikiem i zajmowała się wszystkim. MoŜe powiedziała im.. Podszedł do niego i zapytał z niepokojem: ..Proszę mi powiedzieć... prawdopodobnie to w ogóle niemoŜliwe. monsieur.Wspaniale! śe teŜ na to nie wpadłem. Mimo woli Harold był pod wraŜeniem obietnicy Poirota.Myślałem..Ale tamten męŜczyzna . Policja po przyjeździe udała się do jej pokoju.One juŜ wiedzą. Harold miał wraŜenie. . który zginął... ubrane w trzepoczące płaszcze.Następnego dnia rano Harold Waring zszedł na dół i zastał Herkulesa Poirot siedzącego samotnie na tarasie. jak.

cóŜ to jest choroba psychiczna? KaŜdy jest na swój sposób postrzelony. Stąd wniosek. .hiacyntowe loki mieszkanki staroŜytnej Grecji. bez pieniędzy! Musiało ją spotkać coś zupełnie niezwykłego. .Przyszłam do pana. Jego zdaniem szaleńcy nie powinni się Ŝenić. Taka czysta. Ŝe mam nie po kolei w głowie .Wprost przeciwnie.A Elsie? Co z Elsie? Herkules Poirot unikał jego wzroku. niemal bez tchu. z którym byłam zaręczona od ponad roku.Sy. Szybko. . które pani Rice przekaŜe następnie odpowiednim osobom. gdy ma się do czynienia z Anglikiem. nie wiem.Odegrała swoją rolę doskonale.. To wyśmienita aktorka.zawsze skutkuje.. Ŝe pan nic nie rozumie z ich rozmowy. ... Ŝe to ja o tym zadecyduję. Ŝe jest pan dziwnie uprzedzony do tych dwóch dam z Polski. Harold Waring odetchnął głęboko. czy tu w ogóle moŜna cokolwiek zrobić! . "Tak. One zaś nawiązują całkiem niewinną rozmowę z panią Rice.wybuchnęła Diana Maberly.. nie mam najmniejszych wątpliwości.przyznał detektyw dyplomatycznie.. A zresztą. co robić! .Pewnie pan myśli. oto tak zwana ziemianka. . poniewaŜ męŜczyzna. choć nieźle znoszoną tweedową garsonkę.dodała. zerwał zaręczyny. Herkules Poirot minimalnie uniósł brwi. Wie. Ŝeby nie powtórzyć swej gry.chciwe.Ja. Ona odwołuje się nie do seksu. oczy raczej szare niŜ niebieskie i włosy w jakŜe rzadko spotykanym połyskliwym odcieniu czerni . wyjaśniła: . widoczną mimo wyraźnego zdenerwowania dziewczyny. A to . Zwrócił uwagę na dobrze skrojoną. 72 . sytuacja jest zupełnie wyjątkowa.Nikt juŜ po raz drugi nie wystrychnie mnie na dudka! BYK KRETEŃSKI I Herkules Poirot w zamyśleniu przyglądał się swojemu gościowi. panie Poirot ." .. Krew uderzyła jej do twarzy. Ŝe jest pani niezwykle inteligentna. podniszczoną torebkę i nieświadomą arogancje. . mademoiselle. . .odezwała się Diana Maberly nieco drŜącym głosem. .wyjaśniła spokojnie.Nie wiem nawet. poniewaŜ uwaŜa. . skoro przyszła z tym do mnie. Harold wciągnął powietrze. Ŝe pani świetnie zdaje sobie z tego sprawę.. bo sama juŜ nie wiem.Pozwoli pani.A więc słucham.A pani się z nim nie zgadza? . Miał przed sobą bladą twarz o ostro zarysowanym podbródku. Zorientowały się. . Ŝe jest psychicznie chory . niewinna. CzyŜ nie tak? Dziewczyna skinęła głową. Herkules Poirot potrząsnął głową powoli. W rezultacie musi pan zebrać jeszcze więcej pieniędzy. . Ŝe w zerwaniu waszych zaręczyn jest coś niezwykłego..Przyszłam do pana. .dorzucił Herkules Poirot z rozmarzeniem . Przerwała i spojrzała na niego wyzywająco.mruknął Poirot. .oświadczył stanowczo. Godzenie zwaśnionych kochanków w Ŝadnym razie nie jest moim métier* i wiem dobrze.Podobno . Jak zawsze.Siadam do roboty i nauczę się wszystkich moŜliwych języków europejskich! . czy będzie mi pan w stanie pomóc.Tak? .Hugh zerwał zaręczyny. która nie moŜe się powstrzymać.Sama nie wiem.. lecz do rycerskości.

ba. . Ŝe jego dziadek był obłąkany. mademoiselle.A jakie powody takiej decyzji podał sam admirał? . kogoś cofniętego w rozwoju albo nienaturalnie zdolnego.Nazywa się Hugh Chandler.. Ŝeby Hugh porzucił słuŜbę! .Bardzo Ŝałuje.. Rozsądny. Ŝeby mnie pan Ŝałował! . ....Poirot zamilkł na chwilę.. SłuŜył w marynarce . Herkules Poirot ze smutkiem potrząsnął głową..Wtedy zapewne i on był zaskoczony.Owszem.... Gwałtownie zadarła brodę.... 73 . Ŝe mogłoby być inaczej.Nawet Hugh Chandler? Diana nie odpowiedziała od razu. Ma dwadzieścia cztery lata. dlaczego? . i chyba któraś z prababek. .Jakiś tydzień temu powiedział.. mówił. Ŝe jest chory psychicznie? . Ŝeby pan coś zrobił! . Ale teraz? Nic nie mówił na ten temat.. po czym mówił dalej: . Ŝe Hugh musi nauczyć się zarządzać majątkiem.A cóŜ ja mogę zrobić? . Ŝe to było jedyne wyjście mruknęła Diana niechętnie.Czy w jego rodzinie choroba psychiczna przechodzi z pokolenia na pokolenie? Diana niechętnie potwierdziła skinieniem głowy.Pytała go pani.Kto to jest George Frobisher? . Poirot odczekał chwilę.A pani narzeczony jeszcze nie jest na tym etapie? . Ŝeby go zamknąć. . kiedy sir Gilbert Chandler Ŝeglował z sir Walterem Raleighem gdzieś w szesnastym wieku. to tradycja z czasów. .Jak najbardziej.Pułkownik Frobisher.. to najbardziej zrównowaŜony człowiek pod słońcem. Ale nie chciał mi powiedzieć. Hugh wstąpił do marynarki siłą rzeczy. ale to był tylko pretekst! Nawet George Frobisher to zauwaŜył. .Prawie rok temu. Jej oczy patrzyły na niego błagalnie.Właściwie to nigdy nie wyjawił Ŝadnego powodu . . Ŝe w kaŜdej rodzinie moŜna znaleźć kogoś nienormalnego. .Był zaskoczony. Jego ojcem jest admirał Chandler.MoŜe mi pani opowiedzieć dokładnie o swoim narzeczonym? Diana zaczęła mówić szybko: . Zupełnie nie mógł tego zrozumieć.wszyscy Chandlerowie są marynarzami.Dopiero jak człowiek zaczyna sobie wyobraŜać. Ŝeby jego syn wystąpił z marynarki? . Mieszkają w Lyde Manor. .Ja w ogóle nie zauwaŜyłam..Dlaczego więc sądzi.. godny zaufania. . coś w tym rodzaju.Nie chcę.. .. . On. on nie mógł zrozumieć postępowania ojca.Chcę. Wie pan. Ale ja twierdzę. absolutnie nic? . A jednak. . .I cóŜ pułkownik Frobisher sądził o decyzji admirała. Ŝe.Oczywiście. .Zdaję się. . Hugh jest jedynakiem..krzyknęła.W związku z Hughem? śadnego. Większość czasu spędza u nich w Manor.. a jednak to właśnie ojciec nalegał. To najstarszy przyjaciel admirała Chandlera i ojciec chrzestny Hugha. ale coś się w tym wszystkim nie zgadza.Nie wiem. Nikt tego zresztą nie rozumiał. .Czy Hugh Chandler był zadowolony ze swojego zawodu? .. Ŝeby z nim się działo coś złego . Jego ojciec nie chciałby nawet słyszeć.odparła Diana powoli. Ŝe jego ojciec miał rację. Radził sobie znakomicie.Kiedy to było? .odparła Diana Maberly.. czas.On. Ŝe jest jajkiem na twardo. Zupełnie nagle. Posiadłość ta naleŜy do rodziny Chandlerów od czasu panowania królowej ElŜbiety.Nie było jakiegoś skandalu? .

zapytała.odparł detektyw.powiedziała niechętnie. .. od .. Mieszkamy tam od pokoleń. Ŝeby mi parli o tym powiedziała ..... gdzie na długim tarasie czekała juŜ na nich herbata.. z całą pewnością nie. Ale chłopak postępuje słusznie.Nie. Oburącz uścisnął mi dłoń i powiedział: "To dla ciebie bardzo cięŜkie.O tak.doradził Poirot spokojnie.Czy w waszych stronach miały miejsce jakieś niezwykłe wydarzenia? Takie. .. tak zgarbiony. o co panu chodzi! .odparła. . .Herkules Poirot zamyślił się.Nie wiem. . II Największe wraŜenie zrobiła na Herkulesie Poirot wspaniała aparycja Hugha Chandlera. .PoderŜnięto im gardła.stwierdziła Diana powoli.I w tej sytuacji zwróciła się pani do mnie? . Policja uznała. a to jakiś wsiowy głupek.Tego nie wiem .Od zeszłego roku? . Wkrótce udała się z detektywem do Lyde Manor. Ŝe ktoś mu zrobił na złość. Biła z niego atmosfera siły i męskości.trzech męŜczyzn. . które zaczęły się mniej więcej przed rokiem? Coś. Niech mi pani powie.. To strzęp człowieka. Widzi pan. Skinęła głową.A jak się miewa admirał? Jest zdrowy? Szczęśliwy? . Poirot w zamyśleniu pokiwał głową. nie znosi lekarzy.Bardzo się postarzał od. okoloną bujnymi włosami.Czy moŜe mi pan pomóc? . Ale jeŜeli pan myśli.Więc co? .Nie. o czym ja myślę. A więc admirał Chandler. a wraz z herbatą ... Wysoki. a to trudny człowiek.A jego ojciec? . moje dziecko.Ale sprawcy nie znaleziono? . jak gdyby jego barki dźwigały jakiś 74 .rzekł Poirot.. . w jedyny moŜliwy sposób". nic z tego. takie tam rzeczy.Wyglądał upiornie. .Zdaje się. . Ŝe to wciskacze kitu. .A teraz? Co teraz mówi o zerwaniu waszych zaręczyn? Głos dziewczyny wyraźnie zadrŜał. Ŝe admirał teŜ nie ma wysokiego mniemania o lekarzach. czy pani narzeczony zasięgał porady lekarza? . Poirot uniósł dłoń.Czy pochwalał zaręczyny swojego syna? . potęŜnie zbudowany młody człowiek miał szerokie bary i ogorzałą twarz.Co się stało? . na pozór starszy niŜ w rzeczywistości.. .Ale mogę tam pojechać i przekonać się na własne oczy.Pani nie ma nawet bladego pojęcia.wyjąkała cicho Diana. o czym pan myśli. Po chwili zapytał: . tereny mojej rodziny przylegają do ich terenów.Było duŜo szumu z powodu jakichś owiec .Czy nie byłoby to najprostsze wyjście? . . Mówi.Lepiej.Pan jest po prostu wstrętny! Na wsi często dzieją się dziwne rzeczy. Natychmiast po przyjeździe do posiadłości dziewczyna zadzwoniła do admirała Chandlera. . . kiedy związałam się z Hughem. .On tego nie zrobi .Nie. . .Tak. A to jakaś zemsta. . siwowłosy.zapytał nagle. Cień samego siebie.Nic się nie działo.Spotkałam go wczoraj . co dało podstawę lokalnym plotkom i domysłom? . To było okropne! Ale wszystkie one naleŜały do tego samego farmera. Był bardzo zadowolony. lecz autorytatywnie.wyrzuciła z siebie bez tchu. . .

. Pułkownik Frobisher przytaknął gorliwie. .. Moim zdaniem to raczej coś dla lekarza.O tak. Trzecim męŜczyzną był Hugh..szepnął dyskretnie..Panna Maberly to wojownicza dusza . tak. przypominający teriera. Trudno przypuścić.W związku z młodym Hughem.Zajmuję się najróŜniejszymi sprawami.Młody byk.wzruszył ramionami ..Wiem.Zdaje się.. Ŝe rodzina jest obciąŜona chorobą psychiczną? . Po chwili milczenia odezwał się: . co? .W jakiej sprawie? . Jego twarz stała się nagle stara i zmęczona. które tuszowano. a po chwili dorzucił: .. normalny jak wszyscy. Nie jestem tu incognito . Pozostała trójka skupiła się na drugim końcu stołu do herbaty. czego ta dziewczyna oczekuje od pana. . Dlatego nie chce zasięgnąć porady lekarskiej. popędliwy i kostyczny. Ale nie całkiem rozumiem. choć nieco sztucznie. Ŝe go zamkną i Ŝe będzie musiał Ŝyć całe lata w czterech ścianach. pułkownik Frobisher . Widzę.mruknął. . Właśnie tego Hugh się obawia. śmiejąc się i przekomarzając z Hughem.Wygląda wcale krzepko. Przerwał.Piękny okaz. wojownicza.zapytał cicho Poirot. . Dziadek Hugha był ostatni.Czy ściągnęła tu pana ta dziewczyna? .odezwał się pułkownik Frobisher. .O tak. Potem zaczęły się plotki. Doskonały przykład zdrowia i męskości. .. . Ŝe nie rozumiem. .. Ŝe tych troje nie ma najmniejszych zmartwień. . zdziwiłby się pan. gdyby pan o nich wiedział. Do trzydziestki był w porządku.przytłaczający cięŜar. dlaczego zwróciła się z tym do pana.Chciałem powiedzieć. Poirot jeszcze bardziej ściszył głos.Staruszek z czasem stał się dosyć porywczy. Ludzie gadali.stary skończył jako kompletny wariat! O morderczych skłonnościach! Zamknięto go w zakładzie dla umysłowo chorych. twardy człowiek o rudych.Opuszcza jedno czy dwa pokolenia. Z jego ciemnych oczu przebijała zaduma. . zanim ludzie to zauwaŜyli. absolutnie wspaniały -mruknął Poirot. . jest wspaniały. jak bacznie Poirot przygląda się młodemu człowiekowi. co? Frobisher westchnął. kim pan jest.W jakiej postaci przejawia się ten obłęd? .. Boi się.zdawał się mówić ten gest.. moŜna by rzec. Działy się róŜne rzeczy. . Miał zwyczaj opuszczać brwi nisko nad oczy i wyrzucać do przodu głowę. A jednak są sprawy. Świetna dziewczyna. siwiejących na skroniach włosach. Ale . był jednocześnie właścicielem pary niebywale sprytnych oczu. rozmawiając z oŜywieniem. Kontrastował z nim jego przyjaciel. z którymi wojować nie sposób. Ŝeby zajmował się pan takimi sprawami..W tej sprawie? . Niespokojny. Nie poddaje się.A co na to admirał Chandler? 75 . to Ŝadna tajemnica! Poirot wyniośle skinął ręką. Diana sprawnie prowadziła rozmowę. Potem zaczął dziwaczeć.. Minęło trochę czasu. Herkules Poirot pokiwał głową. widząc.Ujawnia się co jakiś czas . Jego bystre oczka co chwila uciskały w bok.. Siedział koło Frobishera. . Frobisher skinął głową. Poirot szybko rzucił okiem na pozostałą trójkę. Ŝe doŜył późnej starości.Rozumiem. . .. Na jego miejscu czułbym się tak samo.O. badając Poirota. Ŝe to młody byk poświęcony Posejdonowi..stwierdził Poirot. Trudno mieć mu to za złe. . Na pierwszy rzut oka moŜna by sądzić.zapytał Frobisher po kolejnej chwili milczenia. . podczas gdy bystre oczka świdrowały człowieka badawczo. Ŝe wie pan o tym.PodróŜuję pod własnym nazwiskiem..zasuszony.

to jestem na miejscu. Ŝe im mniej się o tym mówi.A co pan sądzi. . promieniującą Ŝyciem.UwaŜam. Stali w milczeniu. Ŝe dom pełen jest starych i pięknych przedmiotów. Nie rozumiem.. kiedy wysłano mnie do Indii jako młodszego oficera. .Wyszedł spod pędzla Orpena . bez której mógłby się obyć. Pułkownik Frobisher zaprowadził go do sali portretowej. tak kobiecy.Spędzałem tu większość czasu na przepustkach. I szczerze mówiąc. od zawsze..Często się pan z nimi widywał po ich ślubie? . owszem. . . o całej tej sprawie? ..Dobrze ją pan znał . panie Poirot. Widzi pan. .odrzekł zwięźle Frobisher. Twarze powaŜne i wesołe. tym lepiej.Dlatego tu teraz jestem. była juŜ Ŝoną Charlesa Chandlera. . Wyprostował ramiona i wojowniczo wysunął głowę do przodu. które bezlitośnie przekazywali swym potomkom. a Poirot poszedł w jego ślady.Po pewnymi względami. .Kompletnie załamany .Oczywiście nie jest tak delikatny.PokaŜę panu Poirot kilka rzeczy.Jest bardzo przywiązany do syna? . . Ŝe chłopak jest do niej podobny jak dwie krople wody? . Ŝe odziedziczył po Chandlerach akurat tę jedną cechę.Uwielbiał ją. .burknął. Ale w podstawowym zarysie.odezwał się cicho detektyw. Jak wszyscy. Otaczała ich melancholijna atmosfera. Na wyłoŜonych boazerią ścianach wisiały podobizny Chandlerów z minionych epok. Herkules Poirot odwrócił głowę i spojrzał na swego towarzysza. Frobisher stał sztywno z brwiami zwieszonymi nisko nad oczyma. Frobisher przystanął przed portretem na samym końcu sali. po czym zapytał gwałtownie: . Kobietę o kasztanowych włosach. . 76 .. Uświadomił sobie jednak.. na wszelki wypadek. . kiedy chłopiec miał zaledwie dziesięć lat.przerwał.zapytał Poirot. gotowy na mój przyjazd. . Patrzyli na wysoką kobietę.. . Zamilkł na chwilę.Jego teŜ pan dobrze zna? . Była.Od dziecka . męŜczyźni w dworskich strojach lub w mundurach marynarki. po co Diana tu pana ściągnęła.. George Frobisher nadal wpatrywał się w piękną kobietę na ścianie. Charles . Od tej pory Ŝyje wyłącznie dla syna. co pan ma tu do roboty. Kobiety w perłach i atłasach.Charles jest jednym z moich najstarszych przyjaciół. Frobisher odsunął krzesło i wstał. Admirał obojętnie skinął ręką. Jest jej męskim odpowiednikiem. Frobisher ruszył przez taras.. A kiedy wróciłem.Szkoda. . nie wiem. . JeŜeli Charles będzie mnie potrzebował. Wesoła maska spadła na chwilę z twarzy Diany.. Hugh równieŜ uniósł głowę i popatrzył na małego człowieczka o wielkich czarnych wąsach... jego Ŝona utonęła. To dla mnie jakby drugi dom.Nie sądzi pan. Charles i Caroline zawsze trzymali tu dla mnie pokój. I znowu zawisł nad nimi cień tragedii.... Dziewczyna spojrzała na detektywa pytająco.. jakie widziałem. jak gdyby Chandlerowie minionej epoki wzdychali nad dziedzicznym obciąŜeniem.odezwał się nagle Frobisher. była jedną z najcudowniejszych kobiet. .Miała szesnaście lat...odrzekł pułkownik gwałtownie.Bardzo kochał Ŝonę? .To koneser.Z wielką przyjemnością.Chce pan obejrzeć jej portret? .. której ręka spoczywała na obroŜy charta. .powiedział głośno. Po słonecznym tarasie w nagłym mroku prawie nic nie widział. Poirot wszedł za Frobisherem do domu.. To mój najlepszy przyjaciel. .To jego oczko w głowie.

Hugh spał w łóŜku.warknął gniewnie pułkownik. stojące przy drzwiach.Wie pan o zerwaniu zaręczyn Hugha z Dianą Maberly? . natknęli się na wchodzącego admirała. biedny chłopak. Tutaj.Tak. Chłopak nic o tym nie wiedział. Tak.. Nic nie potrafił wyjaśnić.Dlaczego admirał Chandler zmusił syna do wystąpienia z marynarki? . które po prostu naleŜy zrobić.warknął pułkownik..spytał Poirot. . spał jak zabity.No dobrze. mózg. Nie pamiętał. Ŝe Hugh wie lepiej. . 77 .Diana mi powiedziała. Chłopak musiał wystąpić ze słuŜby..Nie myślała... skąd wzięła się krew w umywalce. . . .Takie sprawy młodzi ludzie załatwiają między sobą. . Co naleŜy zrobić w tej sytuacji? Trzy dni później wszystko się powtórzyło. . .. a jego buty. skoro juŜ musi pan wiedzieć.A od tej pory? . Nigdy nie był skłonny przyznać. wiem o tym. gdyby trzymała buzię na kłódkę. na miejscu. Nie ma w tym jego winy. Ŝe ma to jakiś związek..PoniewaŜ było to jedyne wyjście. Ŝe nie powinni się Ŝenić. . . Ŝe nie chcę rozmawiać na ten temat. Nie potrafił wyjaśnić. Biedny chłopak. Nie moŜna było dopuścić do skandalu w marynarce. Wypytał Hugha.Nic mi na ten temat nie wiadomo . III Wracając do hallu. Charles moŜe go mieć na oku.wściekł się Frobisher. A potem. skaŜona krew. Ŝe ktoś się włamał do domu.Nie uwaŜa pan. . Pomyślał. pogadać o tym. . co powinien zrobić? Herkules Poirot nie odpowiedział.Ale przecieŜ pan mi nic nie powiedział.Więc słyszał pan o tym? . Charles przyszedł do mnie.Byłoby lepiej.. Zakrwawionym ubraniu. Zobaczył. Poszedł to sprawdzić. Ŝe znaleziono owce z poderŜniętymi gardłami. Ojciec nie mógł go obudzić. . poniewaŜ on wpada w obłęd rzekł Poirot. . Ŝe ktokolwiek mógł wiedzieć lepiej niŜ Herkules Poirot. Zatrzymał się na chwilę.Nic odpowiem więcej na Ŝadne pytanie! .Gdybym tylko mógł mieć pewność. to było jedyne wyjście. Ŝeby wychodził...Jak się panu zdaje. W pokoju chłopaka paliło się światło. były całe zabłocone. Nie wtykam nosa gdzie nie trzeba. co pan moŜe na to poradzić? Hugh postąpił słusznie. jak z czoła Frobishera spływa struŜka potu. kiedy się o tym dowiedział.odparł Frobisher sztywno.Ona nie wie.Hugh Chandler powiedział Dianie. .Powtarzam.. . Umywalka w pokoju była cała zalana krwią. Jego ciemna sylwetka odcinała się wyraźnie na tle nieba.Czy miało to coś wspólnego z zabiciem owiec? -zapytał cicho Poirot. Ale jak miał się zachować. sam pan widzi. w ubraniu. .Czego? Niechętnie.. Rano dowiedział się.A zna pan powody? .. . gwałtownie i gniewnie Frobisher wyjaśnił: .. jeŜeli nie zerwać zaręczyny? To była jedna z tych rzeczy. Tamtej nocy Chandler usłyszał jakiś hałas.Dlaczego? Frobisher z uporem potrząsnął głową.MoŜe mi pan wierzyć. . . Chandler wszedł. on po prostu nie wiedział.Czy musimy gadać o tej cholernej sprawie? .... to dziedzictwo. .

Ŝe wrodził się w nią całkowicie. Ŝeby ją stracić..To pański stary przyjaciel. ochrypłym głosem. utonęła? .Naturalnie.. I pański przyjaciel. chłopiec jest bezpieczny! Nie zanikną go w czterech ścianach jak jakieś dzikie zwierze. Te owce. .. a w kaŜdym razie tak mi się zdawało. Myślę. To dziedziczne..warknął admirał.zapytał cicho Poirot. i nie mam zamiaru! .Nie mogę odŜałować. .Jeszcze nie. pułkownik Frobisher. . wiem. wyczuwał spokojną.Mój najlepszy przyjaciel .To przybiera na sile. Chandler skinął głową. ale to nasza prywatna tragedia i myślę. Ŝe nie Ŝyczymy sobie nikogo z zewnątrz... chciałbym zamienić z panem kilka słów.. 78 .. panie Poirot. ..Czego? . jakie to dla niej cięŜkie. .odezwał się Chandler.Diana Maberly.zapytał Poirot.. pozbawioną nadziei rozpacz. Podczas rozmowy z Frobisherem detektyw wyczuwał niepokój..Pan szuka przestępcy! Ale mój syn nie jest przestępcą. kiedy pańska Ŝona. Poirot zaś ruszył za admirałem. . pańskiej Ŝony? Chandler uśmiechnął się. Nie wiedziałem.Diana. ze mną. Ŝe pan zrozumie... I pewnie nic wierzyłbym do tej pory.Co pan chce przez to powiedzieć? .Tak.. panie Poirot..Czy pułkownik Frobisher był razem z panem. . Ŝe on jest bezpieczny. Miałem nadzieję..A jednak zgodził się pan na zaręczyny? Admirał Chandler zarumienił się. Westchnął i zgarbił się.I był takŜe przyjacielem.Nie.. Proszę do mojego gabinetu. Spoglądał wprost w smutne. by się wytłumaczył.. Admirał wskazał Poirotowi jeden z wielkich foteli.śe to jest we krwi. nic moŜe w to uwierzyć.powiedział Chandler z goryczą. . Hugh jest podobny do matki. AŜ do tej pory nie wykazywał Ŝadnych oznak nienormalności. Ŝe to właśnie dlatego.O. sam zaś usiadł w drugim. nie ma w nim nic.Powiada pan. Frobisher wyszedł na dwór.Nie konsultował się pan z lekarzem? . Wydaje mi się. . . . w obecności admirała. tutaj jesteście .. dobrze mówię? . . Nigdy się nie oŜenił.. . wiem. kiedy była dzieckiem. Ale inni? Czy inni teŜ są bezpieczni? ..Tutaj. Ja sam teŜ początkowo nie wierzyłem.Obsesja zawodowa .. wzdychając cięŜko. to mnie się poszczęściło. .rykną Chandler. nerwowość.Co pan ma na myśli? Poirot nie odpowiedział. gdyby trzymał buzie na kłódkę. .. Zabrałem ją.Myśli pan. Zamilkł.George lepiej by zrobił. po to tylko. irytację. Ale. Ano.Biedne dziecko.odezwał się niskim. Czuł się jak majtek wezwany na pokład rufowy. .. . biedne dziecko. .Poirot... ciemne oczy admirała... Teraz. oznaki napięcia psychicznego. ... Ŝe wtedy powinienem się wtrącić? Ale nie miałem o tym pojęcia. .Kto panu powiedział o owcach? .. co pan czuje. Ŝe Diana wciągnęła pana w tę sprawę . gdybym nie wiedział. . co by przypominało Chandlerów. do diabla. w końcu w kaŜdej starej rodzinie moŜna znaleźć ślady lekkiego obłędu! . Ŝe George kochał się w Caroline.

głęboko. .wybaczy pan . Ale nie mogłem. Ŝe jestem zdrowy. Ŝe to prawda. panie Poirot. na przykład. Diana nic o tym nie wie. Ŝe odkryłem to w samą porę! Zanim oŜeniłem się z Dianą. nie byłem w stanie się napić! Herkules Poirot pomrukiwał łagodnie. Ktoś podsunął mi wielką miskę wody. panie Poirot. kiedy to się zdarzyło.. Ŝe łódź się wywróciła. ... kto wie. Bogu dzięki. Gdy Hugh zaręczył się z Dianą. Wszystko skończyłoby się raz na zawsze. Nie mogłem nic przełknąć.Podczas gdy pan jest zupełnie pewien. Do tej pory nic rozumiem..A kiedy nie jest pan zdrowy.. a on tego dnia został w domu. To jest we krwi. w towarzystwie diabłów! . przeraŜające zwidy.. Nie mogę od niego uciec. Po nas nie będzie juŜ więcej Chandlerów w Lyde.. Diana Maberly właśnie zostawiła ich samych... rozszalałym bykiem...Nie podda się..Po pierwsze.. Gdybyśmy tak mieli dziecko i przekazali mu tę straszną cechę! Oparł dłoń na ramieniu Poirota.. Ŝe nie zabraliśmy ze sobą małego Hugha! Tak przynajmniej wtedy myślałem. Ŝe się nie pobrali. A czasami potrafię latać. z czym i tak będzie musiała się pogodzić. Hugh Chandler. Znów westchnął . Rzeczy. Ona.Właściwie to jeszcze nic jestem zupełnie obłąkany... miałem nadzieję. które widzę na jawie. . Ŝe ktoś na niego naciera. Widma..powiedział.Dwa dni później morze wyrzuciło jej zwłoki.Tak. kiedy jestem. Diana nie zrezygnuje . Obok siebie miał Hugha Chandlera..Obudziłem się.. Podtrzymywałem ją do ostatka.. spieczone i suche. zdrowy. Fala była duŜa. jestem szalony.Nie ma najmniejszych wątpliwości. a ja nie mogłem pić. Nie pogodzi się z tym. męŜczyźni próbowali mnie zastrzelić. Szczerzą się do mnie.. Chciałem pić. ale to się pogarsza... dzieci rozbiegały się na mój widok. . Ŝe.Widzi pan. I wiedziałem. . jak to się stało. Wysunął głowę do przodu i przymknął oczy. mówił dalej.mruknął detektyw z łagodną dezaprobatą.. Byliśmy na środku zatoki.. Teraz jednak.Jesteśmy ostatnimi z Chandlerów. Nie mogłem pić! Przerwał. beznadziejnie. Ona wypłynęła ze mną łodzią.. Miałem wodowstręt.. ona nadal wierzy. wielkim. jak gdyby zobaczył. a. śliniącym się psem.. To wszystko. .. był z nami w Kornwalii. To moje rodowe dziedzictwo. Hugh Chandler odwrócił się do niego. gdyby wtedy popłynął z nami.. smakującym pył i krew. 79 .Poza tym są nie tylko sny. Musiał powstać jakiś nagły przeciek. Usta miałem spieczone. . mogę wyfrunąć z łóŜka i lecieć z wiatrem.. .ciągnął po pewnym czasie. Najpierw byłem bykiem. choć wymizerowaną twarz w stronę detektywa. A potem byłem psem. .. Bogu dzięki.. BoŜe jedyny. pył i krew. Bogu dzięki. Widuje mnie tylko. Bogu dzięki. . co wtedy? Hugh Chandler odetchnął głęboko.Głos mu się załamał. wcale nie byłem człowiekiem. Podszedłem do umywalki. Zamilkł na chwilę.jest pan nienormalny? Młody człowiek skrzywił się.. nie ma o czym mówić.. . panie Poirot .Pan ją musi przekonać. no . czy nie byłoby lepiej. zaciskając ręce na kolanach.. Ŝe . A kiedy śnię. . co miałem do powiedzenia! IV Herkules Poirot siedział na krześle w ogrodzie róŜanym.. . Zeszłej nocy. Młody człowiek zwrócił przystojną.No. pędzącym w promieniach słońca. śnię.

gdzie go schowałem. Po chwili odezwał się: .. spoglądały na słońce. ale czasami. który dostał się mnie. Odziedziczyła duŜy spadek.. . na moich ubraniach. owczarki collie.szepnął... Znajdzie sobie z czasem kogo innego. . Owce. Nagle przechylił się. .. Ŝądnego krwi i nie znoszącego wody.Ach tak? .Ale pan moŜe doczekać późnej starości.. . panie Poirot . Nagle wzruszył ramionami i odsunął się. Mógłbym Ŝyć całe lata. Graham jest trudny. Wypadek przy czyszczeniu broni.Wpatrywał się w punkt za ramieniem Poirota. z brzytwą w ręku i dłonią mokrą od krwi! Nachylił się ku Poirotowi. jak gdyby miał się przewrócić. To nie ja robię to wszystko. . Mieliśmy papugę.To samo co wszyscy.. czasami drzwi są rano otwarte. Diana zrozumie. dlaczego nie skontaktował się pan z lekarzem? Hugh Chandler potrząsnął głową.. panie Chandler.Naprawdę pan nie rozumie? Fizycznie jestem silny. . a to dobry chłopak.W okolicy.bąknął.Co pan jada i pija? Hugh Chandler.. Krew w moim pokoju.. stoi koło pana. na nizinie. Hugh Chandler potrząsnął głową.Mój BoŜe! Niech pan patrzy! . jak pan odejdzie? . . ale jak ja odejdę. i bezpieczna. lecz detektyw nie podjął wyzwania. potrząsa kośćmi.Koszmary z powodu niestrawności? To ma pan na myśli? Ale Poirot powtórzył tylko łagodnie: . kto przemienia mnie z człowieka w rozszalałego .nienaturalnie rozszerzonymi źrenicami.zaprzeczył stanowczo.. szkielet. Silny jak byk....WciąŜ jednak nie rozumiem. .. na zawsze... Herkules Poirot odchylił się na krześle.To mi nie przeszkadza. Chcę.? Herkules Poirot potrząsnął głową powoli. . te zwidy .Dzięki pieniądzom mojej matki. Ona musi zapomnieć.. Nagle ukrył twarz w dłoniach.potwora.Nawet ostatnio ginęły róŜne zwierzęta . ale nie wiem. Zamiast tego zapytał sucho: . zamknięty w czterech ścianach! Tego nie zniosę! Lepiej będzie odejść.Tam. zaniósł się śmiechem odrzucając głowę do tyłu. z ...Pan ją musi przekonać..Nie mam zamiaru doczekać starości.. Wie pan. Po dłuŜszej chwili Poirot odezwał się: .powiedział Hugh ochryple.. wolę usunąć się sam. ma bzika na jej punkcie.. kto wciela się we mnie. przyzywa. Musi. są na to sposoby. .. .Nie. Wszystko to zapisałem Dianie.. kto mną zawładnął. z poderŜniętym gardłem! A ja leŜałem na łóŜku.Co pan jada i pija? .. Po chwili odezwał się niemal dziecinnym głosem: .. Pewnego dnia zobaczyłem ją w moim pokoju.. Woła mnie. Musi pan jej powiedzieć.Pan nic nie widział.. . na swój sposób! Spojrzał wyzywająco na Poirota. Ŝeby była szczęśliwa. ...śadnych lekarstw? Pigułek? Proszków? 80 . w wiosce. coś w tym stylu.. młode jagnięta.. Pewnie mam gdzieś ukryty klucz.. Byłaby z nim szczęśliwa. Na przykład Steve Graham... będzie im się dobrze powodziło.Boję się tylko krwi.A to dlaczego będzie im dobrze.. Ojciec zamyka mnie na noc. to ktoś.. Jego oczy.. Po prostu nie wiem. uroczym uśmiechem. .przerwał mu Herkules Poirot. Hugh Chandler uśmiechnął się łagodnym...

. . słuŜył tam w wojsku. mademoiselle .krzyknęła ostro Diana. panie Poirot? . Często o nich opowiada. Bardzo często musi chodzić do okulisty. Ŝe nie! Właśnie dlatego.. Do czego to wszystko prowadzi? Do czego pan zmierza. . i próbować zapomnieć! V . mademoiselle . na miłość boską. to nikt.Stephen Graham? To. Roześmiał się nagle. Niech pan jej powie.Tak. Nagle zauwaŜył: . ZbliŜyła się do niego. Ŝe on jest nienormalny. co moŜe dla mnie zrobić.. Nawet sam Hugh tak myśli. . uŜywam. .Nie jestem psychiatrą.. Przerwała.. Ŝe nadzieja nie ma sensu. .. Po chwili spytał: .To prawda? Jest obłąkany? . .Zadaję sobie to samo pytanie. kremy.Ojciec ma kłopoty z oczami. co ja panu powiedziałem.A więc to prawda! . Oparł dłoń na ramieniu Poirota.Kim jest Stephen Graham? Wybałuszyła oczy.Nie rozumiem pana.. Niech pan jej powie.AleŜ nie.rzekł detektyw. ostatnio jestem trochę nerwowy. a kto nie. kłopoty z oczami.Czy ktoś w tym domu choruje na oczy? Hugh Chandler wlepił w niego wzrok.. Poirot przyglądał się jej. Czy sądzi pan. trzymać się z dala.. Ŝe skaleczył się pan w brodę.odparł Poirot.Właśnie dlatego zwróciła się pani do mnie? . o tradycjach krajowców i tak dalej. Niech pan jej.Ach tak? . paskudna rana. Dostałem go od wujka George'a.odparł sucho Poirot.Zacytował drwiąco: . Czy mogłabym mieć w tym jakiś inny cel? ..Pułkownik Frobisher zdaje się spędził wiele lat w Indiach? .A pani.Właśnie próbuję .mruknął znowu Poirot. mademoiselle? .Detektyw pogrąŜył się w zadumie. co w pańskiej mocy.poradził detektyw. .. niech pan zrobi dla niej. Ŝeby zapomniała.Nie mnie osądzać.Admirał Chandler uwaŜa.Czy jest pani dzielna. Tęskni za Indiami.. niech pan jej powie. Niech pan jej powie to. George Frobisher uwaŜa tak samo. Hugh uniósł ręce do twarzy. .A tak. proszki.. 81 . Wie pan. W dodatku na brodzie i szyi wyskoczyła mi wysypka.Tak. . ... mademoiselle? Bardzo dzielna? Musi się pani zdobyć na odwagę. . a to utrudnia golenie.. .Widzę.Tak.odpowiedział detektyw spokojnie. . . Nastrój młodego człowieka zmienił się raptownie. .Prowadzimy rozmowę jak w damskim salonie piękności."Czy moŜesz wyleczyć umysł obłąkany?" . och.. Ŝe jakiekolwiek proszki uwolnią mnie od kłopotów? . Płyny do płukania włosów. Ŝeby trzymała się z dala ode mnie! To jedyne... Jego twarz spowaŜniała. .Powinien pan uŜywać kremu .. .Ach tak? .Staram się uczynić co w mojej mocy dla dobra Diany Maberly .Tak.. Ojciec zaskoczył mnie kiedyś przy goleniu.Ja? Ja twierdzę. Chwyciła go za ramię. kto jest normalny.

. Ŝe to tylko eksperyment.powiedziała. George albo Withers.. Ŝebyście mogli tu spędzić noc. . . pani i ja musimy spędzić tę noc w Lyde Manor. Wszedł na szerokie schody. A teraz. Ŝe on wie więcej.Niech mi pan wierzy. admirale ... Nad nią.Powtarzam.Załatwione . . flakony.Diana nalegała. Ŝe potrafi to pani zorganizować. Skinęła głową bez słowa i odwróciła się. co mówię i nie zadaje pytań. Nie rozumiem teŜ powodu. W rogu stała umywalka z zimną i gorącą wodą..rzekł detektyw. . to juŜ moja sprawa.Co pan zamierza? O czym pan myśli? Stoi pan sobie ukryty za tymi swoimi wielkimi wąsami. na szklanej półce. ale szczerze mówiąc.Pan nie zauwaŜył. Herkules Poirot westchnął głęboko.Gdzie pan zostawia klucz? W zamku? . detektyw był juŜ z powrotem w hallu. nie chciałbym być niegościnny... zostawiam go na biurku w korytarzu.Nie podoba mi się to.rzekł.Czy jest drugi klucz? 82 . .Mademoiselle. ciemnozielone oczy wpatrywały się w niego..Zawsze byłem przekonany. Ale dlaczego. A więc? . Szeroko otwarte. Rano ja. Ŝe Hugh spaceruje we śnie. Po chwili Poirot ruszył za nią do domu. buteleczki. Nie chciałbym być niegościnny.Powiedzmy. Boję się przez pana. admirale? . chciałbym się przekonać na własne oczy.Za pozwoleniem. .Niech pan posłucha. To.Niech pan posłucha.Dlatego. panie Poirot.Jaki znów eksperyment? . panie Poirot .. Ŝe to dlatego. mówiąc szybko i autorytatywnie: . Ŝe to moŜliwe. . . nie Ŝyczę sobie tego. Herkules Poirot szybko i sprawnie wziął się do roboty..A jednak. Hugh powiedział mi. Nie. Kiedy Diana. Dlaczego się boję przez pana? .. myślę. zarumieniona i w wojowniczym nastroju.. Ŝe drzwi bywają otwarte? Chandler zmarszczył brwi. panie Poirot.. tu nie ma nic do oglądania! Codziennie zamykam Hugha na noc i to wszystko! . co pan ma właściwie na myśli? .krzyknęła.To nie jest kwestia gościnności.w zupełności rozumiem i podzielam pańskie stanowisko. .wyszeptała. Proszę to teraz udowodnić.. Bez trudu znalazł pokój Hugha Chandlera. okropnie się boję.. .oświadczył..A to co znowu? .Co się panu nie podoba. . To konieczne.. No i sam Hugh.Czego pan się boi? .. nie zabrało mu wiele czasu. . Niech pani robi. co miał do załatwienia.Nie. Znalazłem się tu tylko wyłącznie na skutek nalegań pewnej zakochanej dziewczyny. mruŜy pan oczy przed słońcem i nic pan nie mówi. ale przekonać o czym? Mówię panu. pan i ona. Admirał Chandler zaciągnął Poirota do biblioteki i zamknął drzwi. Z biblioteki doleciał go jej głos i głosy trzech męŜczyzn. .A jednak muszę je wymawiać .O wiele łatwiej jest złapać mordercę niŜ zapobiec morderstwu . Ŝe ja sam teŜ się boję . . nasz lokaj. nie podoba mi się to. Powiedziała pani.MoŜe dlatego. Podejrzewam. . Powiedział mi pan to i owo. Ŝe to George je otwiera. Withersowi powiedzieliśmy. ale to wierny sługa. . Ŝe nie ma czasu do stracenia. wyszła z biblioteki. jest u mnie od lat.Tak.powiedział Poirot. Ŝe jest pani odwaŜna. . leŜały rozmaite tubki. Co nam to moŜe dać? . Nagle zmienił ton. zabieramy go stamtąd. Ŝe czasami drzwi rano są otwarte..Proszę nie wymawiać tego słowa! ..przerwał mu Poirot . Spodziewam się.Tak. po pierwsze wcale tu pana nie zapraszałem. Na piętrze nie było nikogo.Morderstwu? ... Pułkownik Frobisher teŜ mi co nieco powiedział.

Podniósł głos. .Pozwoli pan z nami. .Ktoś mógł go dorobić.powiedział Poirot.. . Charles .Oni myślą. pułkownika zaś roztrzęsiona i rozedrgana. W prawej ręce ściskał zakrzywiony.. Jeśli juŜ pan chce.Człowieku. . przeładowanej masywnymi dębowymi meblami z epoki elŜbietańskiej.odezwał się Chandler. . . Ŝe to on sam go gdzieś schował.Pański syn uwaŜa.Nie podoba mi się to. . .rzekł Poirot. próbował wejść.. jak tylko czekać.. . Ŝe zapomniał spakować szczoteczkę do zębów. jak maca drzwi.odezwał się z drugiego końca pokoju pułkownik Frobisher.Właśnie o to chodzi! . .. Ale nie całe ostrze błyszczało .Ale kto? . ... Nie pozostawało mu nic innego. Przed drzwiami sypialni Diany Maberly leŜała na podłodze skurczona postać.rzekł ostro Frobishcr.spytał Poirot... Uderzyło ją.Za duŜe ryzyko . Diana czekała na detektywa w samochodzie.On jej nie tknął. Czekał. Wyszedł z biblioteki. Moje biedne dziecko. Ŝe Hugh mógłby mnie skrzywdzić? Zamiast odpowiedzi Poirot zapytał.. Wezwanie nadeszło dopiero nad ranem.odpowiedział cicho Frobisher -W takich przypadkach..zawołała. Po drodze Poirot powtórzył jej przebieg rozmowy z admirałem i pułkownikiem. Hugh Chandler leŜał oddychając chrapliwie. Ŝe Herkules Poirot wyjątkowo długo zastanawia się nad wyborem szczoteczki do zębów. Przerwał. to niech pan przyjedzie sam. Na dźwięk kroków Poirot przekręcił klucz w zamku i otworzył drzwi.Właśnie o tym samym myślałem . Korytarzem szło dwóch męŜczyzn w średnim wieku. klamkę.. . słyszałam. Wyjaśnił.Nic jej się nie stało . błyszczący nóŜ. chociaŜ nie pamięta tego po przebudzeniu. Twarz admirała była powaŜna i zasępiona..tu i ówdzie zaciemniały je lśniące czerwone plamy.. . VI Herkules Poirot siedział w wielkiej sypialni.zawołał cicho Poirot. Był w szlafroku i pantoflach... Wszystko inne było juŜ przygotowane.Ktoś... panie Poirot? . . jak admirał jęczy i mamrocze ledwie dosłyszalnie: .zawołał Chandler.Co się stało? . Apteka mieściła się w połowie długości spokojnej wiejskiej uliczki. .. drapie futryny. to ona sama powinna podjąć decyzję .Jeśli o to chodzi. Twarz miała bladą jak kreda. Otworzyły się drzwi i stanęła w nich Diana.Mon Dieu! . . . .Diana! Wpuść nas! Otwórz drzwi! Poirot usłyszał.Moje dziecko.Zabierzemy tylko parę drobiazgów potrzebnych na noc i wrócimy na kolację . Rozległ się dźwięk przekręcanego w zamku klucza. To było straszne! Jak zwierzę. przecieŜ z nienormalnymi wszystko jest na bakier. Dziewczyna zaśmiała się pogardliwie. . .Dlaczego nie chce pan..Nic o tym nie wiem. Diana nie moŜe tu przyjść. . czy mogłaby się zatrzymać w wiosce przed apteką.. Hugh dobrze o tym wie. 83 .. .Hugh ją kocha..Dziewczyna nie powinna tu z panem wracać. Dziewczyna. Ŝeby panna Maberly spędziła tu noc? .wtrącił szybko admirał. Światło padało na zmierzwione włosy i ogorzałą twarz.. Diana czekała juŜ na niego w samochodzie.wyjąkała..

- Bogu dzięki, Ŝe drzwi były zamknięte! - powiedział ostro Frobisher.
- Pan Poirot kazał mi je zamknąć.
- Wnieście go do pokoju - polecił detektyw.
Dwaj męŜczyźni nachylili się i podnieśli nieprzytomnego. Diana gwałtownie zaczerpnęła
powietrza, kiedy mijali ją w drzwiach.
- Hugh? Czy to Hugh? Co... co on ma na rękach? Dłonie młodego Chandlera były lepkie i
ciemne od brunatnoczerwonych plam.
- Czy to krew? - szepnęła Diana.
Poirot spojrzał pytająco na obu męŜczyzn. Admirał skinął głową i powiedział:
- Ale nie ludzka, Bogu dzięki! Kocia! LeŜy na dole w hallu, z poderŜniętym gardłem. Potem
Hugh musiał przyjść tutaj.
- Tutaj! - powtórzyła Diana ochrypłym ze strachu głosem. - Do mnie?
MęŜczyzna na krześle wstrząsnął się, mruknął coś. Patrzyli na niego zafascynowani. Hugh
Chandler usiadł i zamrugał.
- Cześć - rzucił otępiałym, zachrypniętym głosem. - Co się stało? Dlaczego jestem...
Przerwał. Wpatrywał się w nóŜ, który wciąŜ ściskał w ręku.
- Co zrobiłem? - zapytał powoli.
Jego oczy przesuwały się z jednej postaci na drugą. Wreszcie zatrzymały się na Dianie, która
stała skulona koło ściany. - Czy napadłem Dianę? - zapytał spokojnie. Jego ojciec potrząsnął
głową.
- Powiedzcie mi, co się stało - nalegał Hugh. - Muszę wiedzieć!
Powiedzieli mu... niechętnie, z wahaniem. Zmusiła ich do tego jego spokojna perswazja.
Za oknem stawał świt. Herkules Poirot odsunął zasłony. Poranne słońce zajrzało do pokoju.
Hugh Chandler miał twarz spokojną, a głos pewny.
- Rozumiem - powiedział tylko.
Wstał. Uśmiechnął się i przeciągnął, a jego głos nadal był całkiem naturalny, kiedy odezwał
się po chwili:
- Piękny dziś dzień, prawda? Chyba wybiorę się do lasu, moŜe upoluję królika.
Wyszedł z pokoju. Admirał chciał rzucić się za nim, lecz Frobisher złapał go za ramię.
- Nie, Charles, nie. To najlepsze wyjście... przynajmniej dla niego.
Diana szlochając opadła na łóŜko.
- Masz rację George - przyznał admirał niepewnie. - Masz rację, wiem o tym. Chłopak ma
nerwy...
- To męŜczyzna - skwitował Frobisher załamanym głosem.
Zapadła cisza. Po pewnym czasie admirał odezwał się:
- Do diabła, a gdzie ten przeklęty cudzoziemiec?
VII
W magazynie broni Hugh Chandler zdjął strzelbę ze stojaka i właśnie ją ładował, kiedy
Herkules Poirot oparł mu dłoń na ramieniu.
Detektyw wyrzekł tylko jedno słowo, za to zadziwiająco autorytatywnie:
- Nie!
Hugh Chandler spojrzał na niego.
- Zabierz pan te ręce - warknął grubym, gniewnym głosem. - Nie wtrącaj się pan. Mówiłem
juŜ, będzie wypadek. To jedyne wyjście.
- Nie! - powtórzył Herkules Poirot.
- Nie rozumie pan, Ŝe gdyby przypadkiem drzwi Diany nie były zamknięte, to poderŜnąłbym
jej gardło... Dianie! Tym noŜem!
- Nie, nie rozumiem. Pan by nie zabił panny Maberly.

84

- Ale kota zabiłem, moŜe nie?
- Nie, nie zabił pan kota. Nie zabił pan papugi. Owiec teŜ pan nie zabił.
Hugh wybałuszył na niego oczy.
- Kto tu jest nienormalny, pan czy ja? - spytał ostro.
- śaden z nas - odparł detektyw.
.W tej samej chwili do pokoju wszedł admirał Chandler i pułkownik Frobisher. Za nimi szła
Diana.
- Ten facet mówi, Ŝe nie jestem wariat! - powiedział Hugh słabym, oszołomionym głosem.
- Mam przyjemność powiadomić pana, Ŝe jest pan najzupełniej zdrowy - oświadczył Herkules
Poirot.
Hugh roześmiał się. Był to śmiech, jakim w powszechnym mniemaniu śmieją się obłąkani.
- Dobre sobie! Podcinanie gardeł owcom i innym zwierzętom to pewnie oznaka zdrowotności,
co? Byłem zdrowy, kiedy zabiłem tamtą papugę? I tego kota dziś w nocy?
- Powtarzam, Ŝe nie zabił pan owiec... ani papugi czy teŜ kota.
- Więc kto?
- Ktoś, kto z całego serca pragnie udowodnić, Ŝe jest pan obłąkany! Za kaŜdym razem
podawano panu silny środek nasenny i wciskano panu do ręki zakrwawiony nóŜ albo brzytwę.
Kto inny myl zakrwawione ręce w pańskiej umywalce.
- Ale w jakim celu?
- W takim, Ŝeby zrobił pan dokładnie to, przed czym pana powstrzymałem.
Hugh wytrzeszczył oczy. Poirot zwrócił się do pułkownika Frobishera:
- Pułkowniku, wiele lat spędził pan w Indiach. Czy nigdy nie spotkał się pan z przypadkiem
doprowadzenia człowieka do obłędu na skutek podawania mu lekarstw?
Twarz pułkownika rozchmurzyła się.
- Sam nigdy się z tym nie zetknąłem, ale słyszałem o tym dość często. Zatrucie bieluniem.
Człowiek popada w obłęd.
- OtóŜ to. Aktywny składnik bielunia to związek bardzo zbliŜony do alkaloidu zwanego
atropiną... który moŜna otrzymać takŜe z belladonny, zwanej równieŜ wilczą jagodą.
Preparaty z belladonny są dosyć powszechne, natomiast sulfat atropiny często przepisuje się
jako lekarstwo na oczy. Powielając recepty i dając lek do sporządzenia w coraz to innych
aptekach, moŜna zgromadzić spory jego zapas bez wzbudzania podejrzeń. Następnie z
lekarstwa moŜna wyizolować czysty alkaloid i przyprawić nim, dajmy na to, krem do golenia.
Stosowanie takiego kremu szybko doprowadzi do wysypki, która utrudni golenie się, w
następstwie czego środek ten będzie systematycznie wprowadzany do organizmu. Wynikiem
będą charakterystyczne objawy - suchość w ustach i gardle, trudności z przełykaniem,
halucynacje, rozdwojenie wzroku - jednym słowem wszystkie te objawy, które
zaobserwowano u pana Chandlera.
Odwrócił się do młodego człowieka.
- Aby usunąć ostatni cień podejrzenia, powiem panu, Ŝe to nie są przypuszczenia, lecz fakt.
Pański krem do golenia zawiera pokaźną domieszkę sulfatu atropiny. Pobrałem z niego
próbkę i dałem do zbadania.
- Kto to zrobił? - zapytał Hugh, blady i roztrzęsiony,
- Po co?
- Właśnie na to pytanie szukałem odpowiedzi od samego przyjazdu - oświadczył Poirot. Szukałem motywu morderstwa. Finansowo na pańskiej śmierci zyskiwała Diana Maberly, ale
jej nie brałem na serio pod uwagę...
- Mam nadzieję! - warknął Hugh.
- Wyobraziłem więc sobie następny moŜliwy do przyjęcia motyw. Odwieczny trójkąt: dwóch
męŜczyzn i jedna kobieta. Pułkownik Frobisher kochał pańską matkę, admirał Chandler się z
nią oŜenił.

85

- George? - zawołał admirał. - George?! Nie wierzę,
- Myśli pan, Ŝe nienawiść moŜe przejść aŜ na syna? - zapytał Hugh z niedowierzaniem.
- W pewnych okolicznościach, owszem - odparł Poirot.
- To wierutne kłamstwo! - krzyknął Frobisher. - Nie wierz mu, Charles!
Chandler odsunął się od niego.
- Bieluń - mruknął do siebie. - Indie... tak, teraz rozumiem. A my ani przez chwilę nie
podejrzewaliśmy Ŝe to trucizna... wiedząc o przypadkach obłędu w rodzinie...
- Mais oui!* - zawołał Herkules Poirot wysokim ostrym głosem. Obłęd w rodzinie. Szaleniec,
owładnięty Ŝądzą zemsty, przebiegły jak tylko szaleńcy być potrafią ukrywający swój obłęd
przez całe lata. - Okręcił się na pięcie do Frobishera. - Mon Dieu, musiał pan chyba wiedzieć,
podejrzewać, Ŝe Hugh jest pańskim synem? Dlaczego mu pan tego nie powiedział? Frobisher
zająknął się, przełknął ślinę.
- Nie wiedziałem. Nie byłem pewny... Widzi pan, Caroline przyszła kiedyś do mojego
pokoju... była czymś śmiertelnie przeraŜona... miała powaŜne kłopoty. Nie wiem, nigdy się
nie dowiedziałem, o co wtedy chodziło. Ona i ja... straciliśmy głowę. Natychmiast potem
wyjechałem... to było jedyne wyjście, oboje o tym wiedzieliśmy. Ja... zastanawiałem się nad
tym, ale nie byłem pewny. Caroline nigdy nie dała mi poznać, Ŝe Hugh jest moim synem. A
potem, kiedy... kiedy ujawnił się ten obłęd, uznałem, Ŝe wszystko jest jasne.
- Tak, wszystko jasne! - rzekł Poirot. - Nie mógł pan zauwaŜyć, jak Hugh wysuwa głowę do
przodu i opuszcza brwi na oczy... co odziedziczył po panu. Ale Charles Chandler to
zauwaŜył! ZauwaŜył to juŜ przed wielu laty... i zmusił Ŝonę, by wyznała mu prawdę. Myślę,
Ŝe się go bała... zauwaŜyła oznaki szaleństwa i to ją popchnęło w pańskie ramiona... w
ramiona pana, którego zawsze kochała. Charles Chandler obmyślił zemstę. Nastąpił wypadek,
w wyniku którego jego Ŝona utopiła się. Wypłynęli wtedy sami, ale on wie, jak doszło do tego
wypadku. Potem skierował swą nienawiść ku chłopcu, który nosił jego nazwisko, ale który
nie był jego synem. Pańskie opowieści o Indiach podsunęły mu pomysł z bieluniem. Hugh
miał być stopniowo doprowadzony do szaleństwa. Doprowadzony do takiego stanu, Ŝeby sam
odebrał sobie Ŝycie. To admirał, nie Hugh, był Ŝądny krwi. To Charles Chandler podcinał
owcom gardła na pastwiskach. Ale to Hugh miał ponieść karę!
Wie pan, kiedy nabrałem podejrzeń? Kiedy admirał Chandler tak się sprzeciwił wizycie syna
u lekarza. Obiekcje Hugha były naturalne. Ale ojciec! PrzecieŜ mogła istnieć kuracja, która
uratowałaby jego syna... było tysiąc i jeden powodów, dla których powinien zasięgnąć porady
lekarskiej. Ale nie, on nie mógł dopuścić, Ŝeby lekarz zbadał Hugha... bo mógłby odkryć, Ŝe
Hugh jest zdrowy!
- Zdrowy... - powtórzył Hugh spokojnie - Jestem zdrowy?
ZbliŜył się do Diany.
- Jesteś zdrów jak ryba - burknął pułkownik Frobisher. - W naszej rodzinie nie ma obłędu.
- Hugh - szepnęła Diana.
Admirał Chandler podniósł strzelbę syna.
- Bzdury! - oświadczył. - Idę zapolować na królika. Frobisher ruszył ku niemu, lecz
powstrzymała go dłoń Poirota.
- Sam pan przed chwilą powiedział... to najlepsze wyjście.
Hugh i Diana wyszli z pokoju. Dwaj męŜczyźni, Anglik i Belg, patrzyli, jak ostatni z
Chandlerów przemierza park i niknie w lesie. Po chwili usłyszeli strzał.
KLACZE DIOMEDESA
I
Zadzwonił telefon.
- Halo, Poirot, to pan?

86

antypatycznym osobnikiem o nazwisku Hawker.wtrącił Poirot.podsunął detektyw przenikliwie. . konkretnie na kokainie. .Trafiła go? .Ten dom jest własnością kobiety nazwiskiem Patience Grace.W głosie doktora zabrzmiała ulga. Ona zaś wychyliła się z okna i na chybił-trafił strzeliła do niego z fabrycznie nowego rewolweru. Przyjęcie rozpoczęło się od alkoholu. a obecnie nosi się z przyjacielem. .Pani Grace nie jest ani urokliwa. Ŝe moŜna przenosić góry.. . . przyjacielski uśmiech. .. Lubił Michaela Stoddarta i jego nieśmiały. który akurat grzebał na ulicy w pojemnikach na śmieci. Naprawdę mógłby pan przyjść? Moja wdzięczność nie miałaby granic. sprowadziły mnie tutaj wyłącznie sprawy zawodowe. . Po kokainie człowiek czuje się początkowo wspaniale. Wydaje się.Trafił pan w dziesiątkę! . przypominające drabinę schody prowadziły na piętro. Małe. Kiedy doszedł do numeru siedemnastego.Imię i nazwisko nie pozbawione staroświeckiego uroku . Było juŜ po pierwszej w nocy i wyglądało na to. Na jego wyposaŜenie składały się kozetki.odparł Herkules Poirot. numer siedemnaście..Oczywiście. 87 . . II Herkules Poirot szedł wzdłuŜ ciemnych bloków. Wszędzie panował nieład.Nie chciałbym sprawiać panu kłopotu. Ŝe większość mieszkańców poszła spać. ani staroświecka. Ale wpadłem w t-t-tarapaty. Na swój sposób jest nawet przystojna.. który dostała od jakiegoś półgłówka.przyznał Stoddart ponuro. było tu przyjęcie .Mon cher Watson.Wyruszam natychmiast . ZaŜycie nadmiernej dawki powoduje gwałtowne podniecenie.I owszem.Gdzie tam! Chybiła o dobre kilka jardów. Dostał w mięsień ramienia.bąknął Stoddart i zawahał się. . Do pańskiego domu? . Naturalnie.Herkules Poirot rozpoznał głos młodego doktora Stoddarta. pani Patience Grace . .Czyli pan w nim nie uczestniczył? . Ŝe przyjadę. halucynacje i ostatecznie delirium.Nie. . a skończyło na narkotykach.powiedział. Bawiło go naiwne zainteresowanie doktora zbrodnią.. Odpowiadając. Pani Grace pokłóciła się ze swoim przyjacielem. Ŝe chce ją porzucić. Zmieniła juŜ kilku męŜów.Ale coś sprawia kłopot panu? .wyrzekł Herkules Poirot. którego podejrzewa. wszystko wokół jest piękne. Herkules Poirot uniósł brwi.A cóŜ się stało? .Eh bien. dokoła walały się niedopałki papierosów i potłuczone kieliszki.UwaŜam. dedukuję. gdzie po prawej stronie znajdował się przestronny pokój. Ŝe odbyło się tu przyjęcie! .Ha! . patrząc na numery domów. .OtóŜ to. . dywany. . choć w jednym czy dwóch oknach paliło się jeszcze światło. Ŝe Stoddartowi brakuje pewności siebie.Nie. przyjacielu? Widać było.. Ŝe to straszliwy nietakt.Jest pan! .I to jakie! . . cóŜ mogę dla pana zrobić. drzwi domu otworzyły się i stanął w nich doktor Stoddart. . Trafiła za to jakiegoś pechowego włóczęgę. prosić.. w wyniku czego zerwał z nią natychmiast i wyszedł. zaczął się nieco jąkać.zaczął Stoddart. ale powaŜał go jako pracowitego i zdolnego fachowca..Proszę do środka.. . Ŝeby pan do mnie zajrzał o tak późnej porze. Conningby Mews. . trójkątne srebrne poduszki oraz liczne butelki i szklanki.. właściwie to jestem teraz w jednym z bloków na tyłach mojego domu.

Ona jest tak twarda.Sadzę. Potem paru gości wymaglowało go. biedakowi było w to graj. Pakuje się w takie awantury. To znaczy. . Pytanie . .OtóŜ to .. . to zasługa takiego ojca. . która z niego sikała. całkiem młoda dziewczyna. To taki pukka Sahib. jak tylko jej podobne być potrafią! . dookoła same pieniądze. Wielu bogaczy.. Ale narkotyki to co innego.. . w której mieszkają. Przez dłuŜszą chwilę Herkules Poirot przyglądał się doktorowi w zamyśleniu. trochę zwariowana.. . oni to wąchają. jak pan mówi? . Jej ojciec jest emerytowanym generałem. więc dałem jej jakiś zastrzyk i wpakowałem ją do łóŜka. Herkules Poirot pokiwał głową. Tłum gapiów wepchnął go tu czym prędzej.Ale taka perspektywa wcale pana nie cieszy? .Ja miałem tu trochę więcej roboty. . Omyłka nie wchodzi w rachubę.w pobliŜu zakłady wojskowe. Ŝe faktycznie było tak. . .skąd się to tam wzięło? Przypominam sobie... Ŝe o ile to moŜliwe..Poznałem ją w Mertonshire. . Ŝe da się to zrobić.A więc chodzi o tę drugą. Chciałbym zobaczyć się z tą młodą damą. bez dwóch zdań. dlaczego pragnął pan mojej obecności . . Ŝe sam powinienem się tym zająć.. Poirot zerknął na niego z nagłym zainteresowaniem.Chce pan. Ale po prostu jest jeszcze bardzo młoda. Była tu jeszcze jedna dziewczyna.Gdyby to była tylko zwykła pijacka rozróba. i posłali po mnie. Zresztą okolica. Znalazłem ją w emaliowanym pudełeczku. wie pan. i tak dalej.Zgodziłby się pan? Czuję.To trudno wyjaśnić. Dziewczęta wpadły w złe towarzystwo..Tak? . Oczywiście. . to byłoby po krzyku. . Przerwał.Czy to o panią Patience Grace tak się pan niepokoi? . zatamowali krew. Na ustach Poirota pojawił się nikły uśmiech. bo pewnie jej się wydaje. często kompletnie zdeprawowanych. .Policja niewątpliwie zainteresuje się tą dzisiejszą zabawą. moim zdaniem. Ma cztery córki i wszystkie są trochę zwariowane.Załatałem go jak naleŜy. Ŝe niedawno mówił pan o nowej wielkiej fali zaŜywania narkotyków i o wzrastającej liczbie narkomanów.rzekł Poirot. o tę dziewczynę? . To kokaina. aŜ zgodził się przyjąć kilka banknotów pięciofuntowych i nie wspominać więcej o tej sprawie. znał ją pan przed dzisiejszym przyjęciem? . modne albą co. Ŝebym wziął tę sprawę w swoje ręce? ...Oczywiście. sama tak uwaŜa. wie pan.mruknął Michael Stoddart zmartwionym głosem. Nią teŜ się zająłem.Proszę za mną. z pokoju naprzeciwko dobiegał rozdraŜniony głos: 88 ...Ano właśnie. Na balu myśliwych.. ani śladu tradycyjnego wiejskiego spokoju.narobił wrzasku jak sto diabłów. . taka szczeniacka brawura. .powiedział Poirot łagodnie.Jest pan zupełnie pewny.. Cudowne zrządzenie losu. Sprawiał wraŜenie bardzo młodego i zaŜenowanego.wyjąkał Stoddart. która niemal straciła przytomność. Michael Stoddart skinął głową.Niewinnym ludziom teŜ się zdarza wpakować w róŜne sprawy .przyznał Stoddart.A potem miał pan wreszcie czas na przemyślenie sytuacji . chciałbym zaoszczędzić Sheili Grant takiego rozgłosu.. teŜ nie jest najciekawsza ..zapytał cicho detektyw.A pan? . . w pewnym sensie ona teŜ jest twarda. To nie było nic powaŜnego.Ta dziewczyna.AleŜ skąd. Ŝe to wytworne.powiedział. Tymczasem pozostali goście ulotnili się czym prędzej.. Pani Grace dostała ataku histerii. ale wyznaję. . Kiedy wychodzili.Rozumiem teraz. no. pieniacz i popędliwiec. .Absolutnie.

. . Na łóŜku leŜała kobieta o nienaturalnie jasnych włosach i pustej. na przyjęciu. Herkules Poirot cicho wyszedł z pokoju.Jestem lekarzem i wiem. kiedy zaŜywała pani kokainę. Popatrzyła na Poirota.Sheila Grant podniosła głos. Wyglądała jak wystraszone źrebię. . przeraŜone..Skąd pani to dostała? . ja zwariuję! Stoddart wszedł do pokoju. właściwie skrawek pokoju. .I oby było to po raz ostatni . a skończy pani w nieprawdopodobnych męczarniach. niech pani z tym skończy. cienkim głosikiem. .Nie widziałam pana na przyjęciu. Wpadłby w szewską pasję! .. Podle. jest pan! . Skinęła głową.z sąsiedniego pokoju doleciały jęki pani Grace. owalna.Czy był to pierwszy raz.JuŜ. Otworzył je. to.Doktorze. Sheila Grant spojrzała na Poirota ze zdziwieniem. nacechowanej rozpustą twarzy. wcale nie jest zabawne! Jak pani myśli.. ciało i duszę. . bardzo młoda.powiedziała dziewczyna z ulgą w głosie. blada twarz i.rzekł sucho Stoddart. Tony Hawker.rzekł Stoddart. .Roześmiała się.. Stoddart rzucił pod nosem jakieś nieparlamentarne słówko i wyszedł.. co by o tej historii powiedział pani ojciec? . mademoiselle? .Nie wiem.ŁaŜą po mnie robaki! . .wtrącił szorstko Stoddart. Narkotyki rujnują człowieka.Kim pan właściwie jest? . Wszyscy tego próbowaliśmy.oczy zdziwione. u diabła? . Na łóŜku leŜała smukła dziewczęca postać. Ale tak naprawdę to nic o tym nie wiem.Ale kto to przyniósł? . Cofnęła się trochę.wtrącił Herkules Poirot..zapytał detektyw łagodnie.. mówiąc coś kojącym. w której panował kompletny chaos. Poirot ruszył w jego ślady. więc znam to. .To mój przyjaciel. Ciemne włosy.Okropnie. .. . Był to maleńki pokoik. usiłując odrzucić gęstą grzywę czarnych włosów. . .. . . na miłość boską.Tutaj.Na pani miejscu więcej bym tego nie robił . wszędzie poniewierały się części ubrania. Otworzyła oczy . doktorze.Nie.Gdzie jest doktor Stoddart? W tej samej chwili młody człowiek wszedł do pokoju. . . nie byłem na przyjęciu. usiadła i potrząsnęła głową.O.Kim pan jest. mademoiselle.. Proszę mi wierzyć.I słusznie . które nie ufa obcemu przynoszącemu pokarm.. . Ja zwariuję! Na miłość boską. dajcie mi jakiś zastrzyk! Doktor Stoddart podszedł do łóŜka... panno Grant . co mówię. tak.Proszę się nie obawiać.Doktorze. ale to było naprawdę cudowne. Naprzeciwko ujrzał inne drzwi. Jak się pani czuje? . Na początku było cudownie. Po co ja brałam to świństwo? . . młoda. zawodowym tonem. natychmiast.. 89 .Naprawdę. W porównaniu z nimi alkohol to niewinna igraszka.zapytała znienacka młodym.Kto to jest? ..WyobraŜam sobie jego minę! Nie moŜe się o tym dowiedzieć. . Jestem przyjacielem doktora Stoddarta. Znalazł się w sypialni.. Potrząsnęła głową. Jej oczy rozszerzyły się. . ..Tak.Niech pani posłucha. .. Widziałem juŜ takich. doktorze..odezwała się. Sheilo. . a górna warga zadrŜała. Starczy. Podłoga była zasypana pudrem..Ojciec? .krzyknęła. chyba tak.stwierdził Stoddart. łaŜą po mnie. bardzo skromnie umeblowany. niczym dzikie zwierzę..Ojciec? . juŜ nie będę. dookoła walały się jakieś słoiki i flakony. Herkules Poirot na palcach podszedł do łóŜka i spojrzał na dziewczynę. Ŝe raz pani wsiąknie w narkotyki. Być moŜe Tony.zapytał łagodnie Poirot.

. Wiązała się z tym jedna tylko niedogodność . ma kilka wielce malowniczych.Ale te dziewczęta go pokonały. Pomoc domowa chętniej podejmuje tu pracę niŜ w innych. Jak męŜczyzna mógłby sobie poradzić z czwórką dziewcząt? . Mertonshire leŜy dostatecznie daleko od Londynu.. . no i urządza przyjęcia. Ŝe wszystkie dziewczęta to urodzone pijaczki. której główne zajęcie sprowadzało się do mielenia językiem na temat sąsiadów. Ŝe ludzie są wyjątkowo złośliwi! Zawsze wierzą w to. Powiadają takŜe.. Nic dziwnego. jest rajem dla myśliwych i wędkarzy. W rezultacie jest praktycznie niemoŜliwe mieszkać w Mertonshire. Wyjątkowo niesympatyczny młody człowiek.nazywam się Herkules Poirot.. To juŜ nie te czasy. bardziej rolniczych okręgach Wysp Brytyjskich. Tutaj juŜ nie tak. miał za to wielu przyjaciół. Wie pan. Tu nastąpiły długie dygresje na temat poczynań córek Sandysa i innych przyjaciół lady Carmichael z lat jej młodości. Mówią tak o pani Larkin i chociaŜ za nią nie przepadam.Ale ja wcale nie twierdzę.Poirot musiał mianowicie wysłuchać mnóstwo plotek o ludziach.ciągnęła lady Carmichael. co najgorsze. a to teŜ nieładnie. to od razu mówią "narkotyki". Co więcej. jak? . jak ktoś pije albo zaŜywa narkotyki. powiadają Ŝe kaŜdy Anglik ma ciotkę w Torquay. Nie zostało juŜ nic z tak zwanego ziemiaństwa.lady Carmichael zagestykulowała wymownie. Pamiętam. . Stwierdzenie to odniosło naleŜyty skutek. Niedawno ktoś mi powiedział. Ona jest bardzo zaprzyjaźniona z tym 90 .Dzieci Granta? Tak. A jeśli ktoś się zachowuje trochę inaczej. jeŜeli nie rozporządza się rocznym dochodem wyraŜającym się liczbą czterocyfrową. nie .Nazywam się . Ŝe gruboskórne młode pokolenie nigdy o nim nie słyszało.. Ale najwyraźniej tarza się w pieniądzach. jeśli wierzyć w to.Po prostu mają temperament i obracają się w nieodpowiednim towarzystwie. wracając do tematu. uwaŜam.Pan teŜ jest lekarzem? Nie wygląda pan -na doktora. A czego to ludzie nie opowiadają? Jak pan mówił? Anthony Hawker? O tak. którzy interesowali go naprawdę. na gospodynię wybrał sobie uroczą damę. to jednak uwaŜam. co za moich lat. niemal weszło juŜ w modę. choć nieco zakompleksionych miasteczek. . liczba pięciocyfrowa byłaby zdecydowanie lepsza. PrzyjeŜdŜa tu na polowanie. dobrą sieć kolejową i nową magistralę. jak zwykle nadając temu prostemu stwierdzeniu rangę ostatnich słów sztuki . Dziś są tu tylko pieniądze. ale ja tam nigdy nie wierzę w takie rzeczy. Zdumiona i osłupiona patrzyła na niego i patrzyła. . Ŝe to tylko zwykłe roztargnienie.. Było jednak oczywiste. znam go. Ŝe jego biedne córki.. .. Cztery dziewczęta. trochę dziwnie. toteŜ bez większych trudności załatwił sobie zaproszenie do tej części świata. zanim rozmowa zeszła na temat ludzi. .Generał był w wojsku wielkim słuŜbistą. Herkules Poirot nie miał tam Ŝadnego kuzyna. Ŝe opowiadanie o tym.. co mówią. iŜ kaŜdy ma kuzyna co najmniej drugiego stopnia pokrewieństwa w Mertonshire. Ŝe Sheila Grant o nim słyszała. Od czasu do czasu Poirot z przykrością przekonywał się. nawet w drugim stopniu pokrewieństwa. III Słusznie lub niesłusznie.Właśnie. ma ich czwórkę. ze stary pułkownik Sandys był takim pedantem. ale moim zdaniem to bardzo nieładnie mówić w ten sposób. pieniądze i jeszcze raz pieniądze. ułatwiającą komunikacje samochodową z metropolią. . choć jeśli wziąć po uwagę podatek dochodowy i róŜne tam takie. Ŝe z tymi dziewczętami jest coś nie w porządku. sam mi to powiedział . którzy nie obchodzili go w najmniejszym stopniu. Jako cudzoziemiec. jak to kiedyś bywało. Teraz zjeŜdŜają się tu najrozmaitsi ludzie.mruknął Poirot. bardzo wystawne i trochę dziwne.ciągnęła lady. Ŝe biedny generał nie moŜe sobie z nimi dać rady.rzekł detektyw.

nie rozwiodła się. Ŝe nie powie mi pan.. sztuka w sztukę. Ŝe.Pani Larkin? Mój drogi. Ona tu mieszka od niedawna.Madame. 91 .Ale o czym? Lady Carmichael wymierzyła następny Ŝartobliwy cios.. madame. lecz twarz Herkulesa Poirota pozostała nieprzenikniona.... ja wprawdzie nie mam nic przeciwko temu. denerwują się nawet.A moŜe chodzi o fałszerstwo? ... jeŜeli dziewczyna przyjdzie do kościoła bez pończoch! Zaraz. i bezwstydnie mnie pan podpytuje! Niech no pomyślę.. się trochę za męŜczyznami...przerwał jej Herkules Poirot. madame ... .. Otworzyła usta. Ŝe przyjechał pan tutaj trenować konie. sprowadziła się zaraz po Graniach. . To jasne. Czy chodzi o Beryl Larkin? Otruła męŜa? MoŜe to z powodu wyrzutów sumienia jest taka dziwna? .. Nie bacząc na jego syk bólu.Ano to. Ŝe juŜ panu drgają wąsy.. jeŜeli dalej będzie pan tak siedział jak sowa i nic nie mówił... Zwłaszcza. oczy wyszły jej z orbit. . Tyle tam kazirodztwa.Bzdura.rzekł Herkules Poirot. . to chyba czymś w pana rzucę! . ale co w tym złego? W końcu to naturalne. kim ona jest. odwrotnie. Nie mogę pojąć.Niech mi pan nie wmawia. które Ŝywiły się ludzkim mięsem.Konie. Herkulesem. którego detektyw zwinnie uniknął.Niedawno spotkałam panią Larkin w banku. . a po drugie zawsze byłam zdania.Przypuszczam. z samego rana. jacy są księŜa.Lady Carmichael nie zaprzestała domysłów. dobrze mówię? Poirot. Poirot wstrzelił się z pytaniem. Na pewno nie o nią chodzi. to przecieŜ by wpłaciła pieniądze. . . A moŜe nie chodzi o morderstwo? Jaka szkoda! Nie przypominam sobie Ŝadnej kradzieŜy biŜuterii w ostatnim czasie. Ŝe jest bardzo zamoŜna. czyŜby chodziło o morderstwo? Kto umarł ostatnimi czasy? Tylko stara Louisa Glimore.pańskim Anthonym Hawkerem i moim zadaniem to właśnie dlatego tak nie znosi panien Grant. Zawsze uwaŜałam. Lady Carmichael przerwała.Poirot. o co im chodzi. Ŝe tematyka klasyków niezbyt pasuje do księŜy. Ŝe ci staroŜytni Grecy i Rzymianie byli niesympatyczni. mówi.Musi pani uzbroić się w cierpliwość . ale ona miała osiemdziesiąt pięć lat i była schorowana. w pańskim wieku i w nieodłącznych lakierkach! Nie wygląda mi pan na takiego. który choć raz siedział w siodle! . ohydo w ludzkiej skórze. Kim są ludzie w dzisiejszych czasach? Powiadają.A co klasyka ma z tym wspólnego? . Pochyliła się i noŜem do papieru. niech pan nie będzie jak ten ślimak w skorupie! Widzę. Jedną z prac Herkulesa było okiełznanie klaczy Diomedesa. Ŝe wszystkie są ładniutkie. wykrzyknęła z podnieceniem: . ale wie pan. Właśnie realizowała czek na pięćdziesiąt funtów.Czy jest pani na bieŜąco z klasyką.Zbyt prędko wyciąga pani wnioski. Były to dzikie klacze. po pierwsze. Biedny Leo Stevenson złamał kark na polowaniu i leŜy cały w gipsie. Ŝe dobrze jeździ konno i widać. .. Zawsze uwaŜałam. nie ma sensu pytać mnie.Bardzo to nieładnie z ich strony. wiec to teŜ nie on. A moŜe szuka pan po prostu jakiegoś przestępcy. . Jej mąŜ był kimś w City. dlaczego księŜa z takim upodobaniem cytują klasyków. uderzyła Poirota po kostkach dłoni. który trzymała w ręku. Ŝe to poŜeraczki męŜczyzn! Prawdę mówiąc... uganiają. madame? .. są w tym wypadku symboliczne.AleŜ to jasne! Wiec to dlatego pan tu przyjechał! Podstępny potworze.Sam juŜ nie wiem. gdyby sfałszowała czek. Umarł. . nie sposób zrozumieć. AleŜ nie.. i te kompletnie gołe posągi.. o czym to ja mówiłam? . Pan coś kombinuje. Ŝe podjąłem rywalizację z moim wielkim poprzednikiem. pomyślałam sobie wtedy. Poirot. Ŝe to mnóstwo pieniędzy jak na gotówkę. czy pani Larkin zamordowała swojego męŜa? A moŜe Anthony Hawker jest tym mordercą z Brighton? Spojrzała na niego z nadzieją.. Ŝe sprowadziła tu pana jakaś zbrodnia. musi mi pan zaraz wszystko opowiedzieć! .

PosąŜki Buddy siedzącego ze skrzyŜowanymi nogami spoglądały ze swoich wnęk. Generał Grant. ma kilka córek? . mosięŜne tace z Benares i stoliki zagracały podłogi. W samym środku tego anglo-indyjskiego domostwa zasiadał w wielkim. Ŝe jest zaprzyjaźniony z pańską córką. Ŝe on ma o tym jakieś pojęcie. Kiedy słuŜący wrócił. Cztery zatracone dziewuszyska.. Potrafią tylko psuć ludziom Ŝycie. hm. wszędzie za duŜo swobody. Kupa ignorantów. którego rozbolała głowa. panie. Wnętrze domu pośrednik handlu nieruchomościami określiłby zapewne jako "całkowicie umeblowane". kiedy była to prawdziwa wieś.I ani jednego chłopaka. Procesje słoni ozdabiały gzymsy kominków.Niektóre stare zołzy ich nie lubią . nie mogę dotrzymać panu towarzystwa.Zdaje się. Poirot delikatnie skierował rozmowę na Anthony Hawkera. Ŝe poznał pan jedną z nich? . . Sheilą? 92 . Paskudny facet o zbyt blisko osadzonych oczach. zdaje się.. Jak mnie łapie atak podagry. Przeprosił gościa za swoje zachowanie. Niech pan nigdy nie ufa ludziom.Wcale niezłe. W końcu człowiek ma prawo do chwili spokoju we własnym domu. .Tutaj niejedna stara baba stroi się na podlotka. Ŝe to dla mnie trucizna. Swobodne czasy. jazzu i wiecznego. dziewczęta schodzą mi z oczu.Cierpiał pan kiedyś na podagrę. Napije się pan? MoŜe zadzwoni pan na tego mojego chłopaka? Pojawił się słuŜący w turbanie. Niech pan nie myśli. przeklętego radia.Niestety.. Lubiłem wieś wtedy. którzy nie potrafią patrzeć prosto w oczy. Całe Ŝycie pił porto. bez ryku samochodów. . tak jak i dziadek. Gotowana ryba. panie Poirot.Grant puścił oko i przytknął palec do nosa. Jedna z tych błękitnookich wdówek o mało mnie nie złapała. miałem tę przyjemność. Ŝe Poirot zmuszony był zaprotestować. .Jestem jak niedźwiedź. Co męŜczyzna moŜe na to poradzić? PrzecieŜ nie mogę ich zaniknąć pod kluczem.wyjaśnił . .Podagra .. podniszczonym fotelu generał Grant. Cieszą się. Słyszałem. Odbiło się to na mnie. ci lekarze. Nie pozwolę na radio pod moim dachem i dziewczęta wiedzą o tym.odrzekł generał Grant.Słyszałem. . generał nalał gościowi porcję tak solidną. na ścianach zaś wisiały przedmioty ze zmaltretowanego mosiądzu. . a jednak go znam. ze wszystkie są urocze. .Sądzę. jak mogą pozbawić człowieka jedzenia i picia i kazać mu wsuwać jakieś papki w rodzaju gotowanej ryby.Hawker? Hawker? Nie znam go. rezydencja generała Granta. . Tyle Ŝe nigdy nie wiem. nieco zapuszczony ogród. Zaraz. generał nieostroŜnie poruszył chorą nogą i ryknął z przeszywającego bólu. Ale w sumie uwaŜam. . W dzisiejszych czasach to jeden wielki kłopot. miała niezłe stajnie i wybujały. Dziś nie sposób utrzymać dziewcząt pod kontrolą. .Tak.. Ŝe są bardzo popularne w sąsiedztwie? . przychodziła tu do mnie i mruczała jak kotka: "Biedny generale Grant. Ja tam ich nie winie. Poirot? Cholernie psuje humor! Wszystko przez mojego ojca. panie Poirot.odparł generał posępnie .Generał ze smutkiem spojrzał na karafkę. Człowiek musi uwaŜać. fuj! Powodowany oburzeniem. .IV Ashley Lodge.. Pan. pan musiał mieć takie ciekawe Ŝycie". zwracając się do niego per Abdul.Mój lekarz twierdzi. .Za bardzo to było oczywiste. PołoŜona na zboczu wzgórza. kazał mu przynieść whisky i wodę sodową. co one tam kombinują. opierając obandaŜowaną nogę na sąsiednim krześle. wcale niezłe. tak. Ŝe to nie najgorsze miejsce pod słońcem. nie była zbyt wielką posiadłością. Jak na mój gust moŜe tylko trochę zbyt pręŜne i hałaśliwe.Cztery .

z jakby złowróŜbnym wdziękiem.Z Sheilą? Nie wiedziałem. sterczący z czerwonej twarzy.Narkotyki! . Kokaina bardzo szybko powoduje przyzwyczajenie. Odzyskał równowagę opierając się o generała i mruknął: ... co pana do mnie sprowadza? . generał Grant.Do diabła. To sprawa najwyŜszej wagi. Kiedy juŜ złapiemy naszego handlarza narkotyków. Herkules Poirot powiedział: . Sama pani Larkin mieszała koktajle przy bocznym stoliku. Była to wysoka kobieta o jasnokasztanowych.. Detektyw wstał i potknął się o bogato rzeźbiony stolik.zapytał generał Grant. . a potem przybita. . A kiedy juŜ się człowiek przyzwyczai. . a świdrujące niebieskie oczy wbiły się w Herkulesa Poirot. .stwierdził powaŜnie Poirot.Czy zauwaŜył pan. błagam. z największą przyjemnością przekaŜę go w pańskie ręce.Zgoda. generale Grant. Poirot odpowiedział pytaniem: .Chyba sam dobrze nie wiem. Dziewczęta o niczym mi nie mówią. jakby zachwalał jakiś specyfik. tak? Trochę się tego obawiałem. zapłaci kaŜdą cenę..ryknął generał. generale Grant.znalazły sobie nieodpowiednich przyjaciół. które posypały się z ust starego generała. gada pan. niech pan nie mówi ani słowa na ten temat swoim córkom. do której one się dostały? . Nie.. jak podaje w przepisach wasza niedościgniona pani Beeton. to kłamstwa.Całe szczęście . . kiedy dostanie go w swoje ręce. . zrobi absolutnie wszystko. Spojrzał na detektywa patetycznie.odparł detektyw powoli. Jedyne. Herkules Poirot wyszedł. Poruszała się swobodnie.Ktoś usiłuje zrobić z pańskiej córki Sheili nałogową narkomankę. Mogę powiedzieć tylko tyle: pańska córka Sheilą . nic takiego nie zauwaŜyłem.Tysiąckrotnie przepraszam i błagam pana. jak bogaty połów wyciąga z tego osoba. Ŝeby któraś z pańskich córek była markotna. co pan usłyszy. Poddał się. Czasami słyszy się to i owo.Do diabła.. generale. panie Poirot? Co ja mam zrobić? Detektyw z zakłopotaniem potrząsnął głową. zebranych w kok włosach. byleby otrzymać kolejną dawkę narkotyku. V Salon pani Larkin był pełen ludzi.. . . panie Poirot.Krzaczaste brwi opadły niŜej nad nos. zrobi z tym takim a takim synem. Wyglądała na niewiele 93 .Co takiego?! . podniecona. o co właściwie chodzi? Mógłby mi pan powiedzieć. kiedy pierwszy ogień juŜ wygasł i zakończył się szczegółowy opis tego. generale. Po chwili.OtóŜ nie wyciśnie pan nic. .warknął stary wojak. zająca trzeba złapać. Lawirując ostroŜnie pomiędzy mosięŜnymi precjozami z Benares.Zapewniam pana. Ŝe musi pan się pohamować.Co jest nie w porządku z tą paczkę. aleŜ. Wystarczy tydzień lub dwa. która handluje narkotykami.Co? JuŜ ja z nich wycisnę całą prawdę.a moŜe wszystkie pańskie córki .I co ja mam z tym zrobić. zmienna w nastrojach? .Chwileczkę. zdenerwowana. rozumie pan? NajwyŜszej! . ot co! . MoŜe pan sobie wyobrazić. jak pan chce . . do diabła? . Miała zielonoszare oczy o wielkich czarnych źrenicach. Detektyw w milczeniu słuchał gniewnych przekleństw.Najpierw.Trudno to wyjaśnić . . co on.Wpadły w złe towarzystwo.Co pan chce przez to powiedzieć. lecz nie był przekonany. .

otworzyły się drzwi i wszedł Tony Hawker w towarzystwie Sheili Grant.ponad trzydzieści lat i dopiero po bliŜszym przyjrzeniu się widać było zmarszczki w kącikach oczu.Czy Sheila miała jakieś kłopoty? . Opowiedz.Mamy wspólnych znajomych. miały czujny.Ach tak? .. zdradzające. Beryl Larkin podeszła do nowych gości. o lekko zaróŜowionej. . Ŝe miał pan inne powody. Skinęła tylko głową i wypiła. na co Poirot natychmiast zwrócił uwagę. . .odparł detektyw. podejrzanie anielskiej twarzy.Jest na polowaniu. . . Chodzi mi o to.Spotkałem pani siostrę w Londynie.wzniósł toast detektyw. mademoiselle . jasnowłosa.Wiem. 94 . . . wpadliśmy się czegoś napić. Jej oczy.Pan zna moją siostrę.A.Ogólne cześć.warknęła Pam Grant. Sheila spostrzegła Poirota. Sama zgadłam. Wkrótce powinna wrócić. Sheila zarumieniła się i odeszła do innych gości. Wylosowaliście Zagajnik Gelerta? Z wprawą zaciągnęła go do sofy przy kominku. . tak . Herlukesa Poirot przyprowadziła tam pewna energiczna pani w średnim wieku. czy to w związku z Tonym Hawkerem? .mruknął Poirot. przyjaciółka lady Carmichael. Zanim Poirot zdąŜył odpowiedzieć. . Sheilo? Sheila wzdrygnęła się.Dlaczego nic nie mówisz.A gdzie się dziś podziewa pani siostra? . Zawahała się. .Był tam Tony Hawker? . Ubrani byli w myśliwskie stroje. Tony. . po czym podeszła do pary pod oknem. Dziewczyna była drobna. Odwróciła się do siostry. Sheila miała ubrudzony błotem policzek. Manierka Tony'ego całkiem wyschła. więc pani jest jedną z panien Grant? . nieufny wyraz.Nazywam się Pam Grant. . Detektyw otrzymał koktajl.spytała.odezwała się gwałtownie. .. . Nagle zapytała: . Nagle powiedziała: .Za pani nieustające zdrowie.powiedziała ostro Pam. wraz z poleceniem. .Nie wierzę . .W co pani nie wierzy? śe pani ojciec i ja moŜemy mieć wspólnych znajomych? Dziewczyna zarumieniła się.Raczej o diable! .Mówiła pani? Pam Grant kiwnęła głową. .Abdul mi pana opisał.O wilku mowa .A więc to pan był wczoraj u nas w domu? .odpowiedział pytaniem Poirot. . jak poszło.Niech pan nie udaje głupiego. by zaniósł drugj kieliszek siedzącej pod oknem dziewczynie.A dlaczego akurat w związku z nim? . ..Pan się widział z ojcem? .Czy. .rzucił ostro detektyw. Poirot ujrzał. .Pani siostrę? A.A więc nie powiedziała pani o wszystkim? Dziewczyna potrząsnęła głową.Ojciec pani powiedział? Potrząsnęła głową. jak Hawker odchodząc odwrócił głowę i spojrzał na Sheilę. . ..zawołała Pam.Jesteś juŜ. Ŝe miała o dobre dziesięć lat więcej niŜ się wydawało na pierwszy rzut oka.

Panie Poirot.Pani się krańcowo róŜni od siostry. Nie usłyszał bulgotu płynu. Był taki powaŜny. . Jak klacze Diomedesa Ŝywiłyście się ludzkim mięsem. za co ludzie chętnie zapłacą. Hawker nachylił głowę ku pani domu. to co ją tak zmieniło? Spojrzał jej prosto w oczy. rozlewając napój na podłogę.. Ŝe nie wiedziała pani. Ŝe ją pociesza. ledwie dosłyszalny szept Sheili Grant: . Poderwała głowę.. mam na myśli panią Larkin. Potrząsnął nią delikatnie. . nie zdawała pani sobie sprawy z tego..spytał. Ŝe doktor Stoddart wyjaśnił pani dokładnie. kto z premedytacją czerpie korzyści z degradacji i cierpienia innych ludzi.. Coś. co pociąga za sobą ta śmierć za Ŝycia..Czy kiedykolwiek zaŜywała pani kokainę. jest wampirem Ŝywiącym się ludzkim ciałem i krwią. Wierzę..zawsze muszą mieć wszystko od razu. co pani i pani siostry robicie. mówiący: "Sheila!" i szept.Nie lubię Tony'ego Hawkera! . coś jakby kieliszek po pracy. to co zrobiłam. co w człowieku jest prawdziwe i wartościowe. i ona teŜ. Chcę dostać zaraz. ..Pani jest bardzo młoda. . . . Za plecami usłyszał głos Pam Grant. prawda? Pam Grant nie odpowiedziała. 95 . .Co to jest. Odwrócił się. Była pełna. .powiedziała. Tak łatwo zacząć. . tak pan to ujął.. Manierka Tony'ego Hawkera nie była pusta. zniecierpliwiona banałami. Proszę im się teraz przyjrzeć... ale co w gruncie rzeczy nie ma większego znaczenia.odezwał się Poirot z uśmiechem . Potrząsnęła głową. Sheila Grant wstrzymała dech. Wydawało się. obok szpicruty i czapki. Z opuszczoną głową nerwowo skubała fałdy plisowanej tweedowej spódnicy. Zakołysała kieliszkiem.. VI Herkules Poirot stał na tarasie domu lady Carmichael. kiedy doktor Stoddart ze mną rozmawiał. Ten. o niszczeniu tego wszystkiego. .Co jest niebezpieczne? .ale ja nie mogę czekać.O powolnej śmierci umysłu i ducha. Na stoliku.... mademoiselle. Poirot podniósł ją..Rozmawiamy o skutkach zaŜywania narkotyków . Widniały na niej inicjały: AH. panno Grant? .. co Tony dawał Sheili? . mademoiselle .mruknął do siebie..Les femmes . coś złowróŜbnego. Odkręcił nakrętkę. a tak trudno skończyć. Zrozumiałam wtedy.Manierka Tony'ego jest pusta? . .Sądzę..Manierka. Ma w sobie coś. taki szczery.odparł Poirot.. Poirot spojrzał w ślad za jej wzrokiem. jakie to straszne. . Sheila wzdrygnęła się i zachlipała.wybuchnęła gwałtownie Pam Grant przyciszonym głosem. Tymczasem Poirot mówił dalej: . Ale to prawda! Nie zdawałam sobie z tego sprawy aŜ do tego wieczoru w Londynie..Nie! A więc o to chodzi? Kokaina? Ale czy to nie jest niebezpieczne? Sheila Grant podeszła do nich z nowym kieliszkiem w ręku. Herkules Poirot poŜegnał się z panią Larkin i wyszedł do holu. Ŝe to coś. pełna białego proszku.powiedział detektyw swobodnym tonem. leŜała myśliwska manierka. błagalnie przekonując dziewczynę. .Brzmi to straszliwie. Przedtem myślałam.. Pani Larkin na chwilę podniosła głos..zapytała.

sprawdziłem to. Anthony Hawker. osiedla się nie wśród innych emerytowanych wojskowych.. Nie wątpię.Mon cher .OtóŜ.Wprost przeciwnie . Dziewczęta otrzymały rozkazy. posady "córki"..Zostanie pani poświęcona słuŜbie bogom. Ŝe w wypadku panny Kelly pańskie teorie sprawdzą się co do joty.. rozrywki. to pewnik! .odparła Sheila.Wie pan.zapytał Herkules Poirot..Niestety. tego człowieka naleŜy zdemaskować i skazać. JeŜeli zbadać ich przeszłość rodzinną. ale nie ojcowie dziewiętnastoletnich córek.. porozmawiam z innymi.. Pani zaś miała jedynie pokazywać "wąchadlo" znajomym.. Chciałem się przekonać. . Ŝe nawet tego nie zauwaŜył. Prawie nie mogła się na to zdobyć. miał zostać kozłem ofiarnym... . ten słuŜący Hindus! No i podagra! Podagra to przecieŜ przeŜytek. Przerwał na moment. jak byś to powiedział. ludzi z Londynu. będą uwaŜane za ofiary.. . To samo się tyczy pani "sióstr". "mocno fałszywa". Nazywa się pani Sheila Kelly i jest pani notoryczną złodziejką okradającą sklepy. on sobie znajduje milieu* o wiele za drogie dla przeciętnego emerytowanego Ŝołnierza.. pomysł był wcale dobry.Co pan właściwie zamierzał. .. Emerytowany generał po słuŜbie w Indiach. . co pan kaŜe . Tout de meme*. Michael Stoddart wstał i zaczął krąŜyć po pokoju. Ŝe Herkules Poirot wie wszystko? Na policji bez trudu rozpoznano pani zdjęcie.Mam pewną teorię na temat skłonności przestępczych u młodocianych. Obiecywał mnóstwo pieniędzy. .. Takie. MoŜe nam pani zaufać.przerwał mu Poirot . A potem..Tak.. Ale jedną rzecz musimy załatwić .. moim ojcu? . zniszczyć całkowicie. . Doktor Stoddart pewnie nigdy juŜ się do mnie nie odezwie. Sheila miała mi powiedzieć o manierce w holu.Ŝywię najgłębszy szacunek dla pańskiej wiedzy. jak i ja jesteśmy skłonni pomóc pani ze wszystkich sił w rozpoczęciu nowego Ŝycia.Potem? Poirot zakaszlał i rzekł z uśmiechem: . atrakcyjne młode dziewczęta? JeŜeli cokolwiek wyjdzie na jaw.Nie o pani ojcu. Te posąŜki Buddy. mademoiselle. Po zwolnieniu skontaktował się z panią człowiek tytułujący siebie generałem Grantem i zaproponował pani objęcie tej posady.Zarówno doktor Stoddart. Co więcej. mademoiselle. wybierając się do tego starego drania? Chciał mu pan popędzić kota? . DŜentelmen ów tak się przejął tym. . .wybąkał. to niemal zawsze okazują się.oświadczył. Wychodząc potknąłem się i oparłem o tę rzekomą chorą nogę. .generał Grant? . Cała ta mise en scene* była.. . Tylko i wyłącznie wasze zeznania mogą doprowadzić do wyroku skazującego. bardzo fałszywy. 96 .Ja. . co z tego wyniknie.. O tak. Ŝe to kto inny je pani dostarczył. nie zamierzam stracić z oczu tej dziewczyny .musimy zniszczyć pewną osobę. w rzeczywistości jedna z ofiar.Zrobię wszystko. a tylko pani i pani "siostry" moŜecie tego dokonać. Cierpią na nią jeszcze bardziej podeszli w latach panowie.. mon cher.. ale ta druga warknęła na nią: "Sheila"! i w końcu jakoś to wykrztusiła. co mówiłem.Pan myśli o. te mosiądze z Benares. A któŜ by podejrzewał cztery Ŝywe. CzyŜ nie mówiłem pani..A teraz? . gdzie jest wielu bogaczy. VII Michael Stoddart patrzył na Poirota ze zdumieniem. dobrze znana karykaturalna postać z chorą wątrobą i cholerycznym usposobieniem. skazaną kilka lat temu na dom poprawczy.Generał Grant? . gdzie ma znakomite pole do rozprowadzania towaru. fałszywy jest nasz generał. o nie.rzekł Poirot. zabawy. udając.

rozpościerając transparent z napisem: "Sztuka to luksus. Herkules Poirot powtarzał z upodobaniem. ciekawscy gapie zaczęli się tłoczyć. nie rozumiał jednak. Okazało się. Sytuacja będzie delikatna. .Głupstwa pan gada. Po pierwsze dlatego. Dowodził. powiedział Simpson. choć bez entuzjazmu. Według właściciela Galerii Simpsona płótno ukradła międzynarodowa szajka przestępców z inspiracji pewnego milionera. ale prawdziwy powód tej akcji poznali dopiero po wszystkim. i to bardzo. to był nieduŜy obraz . ta zaś zainteresowała go. chcąc oddać przysługę Alexandrowi Simpsonowi. Poirot . to pewne! Prawdę mówiąc. Powierzone zadanie niezbyt go interesowało. dodając. sprawa stanie się o wiele trudniejsza. Sprawa Rubensa specjalnie go nie interesowała. skąd skradziono go w biały dzień. Działo się to w tym okresie. nie znanym dotychczas arcydziełem. Ŝe ludzie ci zostali opłaceni w zamian za odegranie w kradzieŜy niewinnej roli. Bogatych trzeba traktować z szacunkiem. Ŝe nigdy nie było to bardziej widoczne niŜ w wypadku skradzionego Rubensa. choć niezbyt moŜe oryginalny. Kiedy kradzieŜ stała się faktem. 97 . . kto ukradł ten obraz i gdzie on teraz jedzie. ma być przemycony do Francji. Alexander Simpson wezwał Poirota i wypłakiwał przed nim swą niedolę.Ja wiem. Simpson jednak przewidywał. . kiedy rzesze bezrobotnych stosowały taktykę blokowania przejść dla pieszych czy teŜ wdzierania się do hoteli klasy Ritza. Wezwano policję. a takŜe z pewnych powodów osobistych. Do Galerii Simpsona wtargnęła niewielka grupka takowych demonstrantów i zaległa na podłodze. Okiełzna ją pan. Skradziony Rubens był niedawnym odkryciem. zauwaŜono. Pan jest odpowiednim człowiekiem do takiego zadania.. podczas gdy wszyscy gapili się na tych zwariowanych bezrobotnych. PAS HIPOLITY I "Po nitce do kłębka" . ale to właśnie dzięki niemu zapoznał się ze sprawą zaginionej uczennicy. Ŝe zawiodą. który był w końcu jego przyjacielem.i bez Ŝadnych pytań! Rubens. a kiedy juŜ przedstawiciele prawa silą usunęli demonstrujących. Michael Stoddart spłonął rumieńcem.zwrot ten. Ŝe Rubens nie naleŜał do jego ulubionych malarzy.rzekł Alexander Simpson. . co do której jestem tego najzupełniej pewny. lecz jego autentyczność nie ulegała najmniejszej wątpliwości.W wypadku innych teŜ. Poirot. Zgodził się wyruszyć natychmiast do Francji. mających związek z klasyką. Mieli demonstrować w Galerii Simpsona. Ŝe przy tak banalnej kradzieŜy moŜna z pełnym zaufaniem zdać się na policję. Podjął się jednak tego zadania.Być moŜe. Herkules Poirot pomyślał.Niech pan posłucha. a ponadto okoliczności kradzieŜy były ze wszech miar pospolite. któremu odpowiadało zdobywanie dzieł sztuki po' zadziwiająco niskich cenach . I właśnie w tym momencie wkroczy pan. Wystawiono go w Galerii Simpsona. gdzie przejdzie w ręce milionera.A jeśli obraz dostanie się w ręce tego łajdaka. Ostatecznie Herkules Poirot dał się nakłonić do podjęcia się tej sprawy. to juŜ teraz je panu z ręki. . co mógłby zrobić w tej sprawie. Niewykluczone. Ŝe była to wcale zabawna sztuczka.wyjaśnił Simpson. Ale mała Sheila jest jedyną. Nakarmić głodnych". Ŝe nowy Rubens został zgrabnie wycięty z ramy i równieŜ usunięty! .Ktoś mógł go zwinąć pod pachę i wyjść sobie spokojnie.Widzi pan. . Policja angielska i francuska były w pogotowiu.

. ale miała przecieŜ ponad piętnaście lat.O jakiej to sprawie pan mówi? .. trafiła do rąk panny Burshaw. przeszło przez kontrolę celną w Calais. w drodze powrotnej do przedziałów. które z nią jechały. na dworzec Victoria.I co pan o tym sądzi? .zauwaŜył Poirot. wciąŜ szczebiotała i tak dalej. Jej koleŜanki nie podejrzewały. skąd wyjechała promem w towarzystwie osiemnastu innych dziewcząt.huknął Japp. Wygląda na to. a następnie pod opieką pracowniczki Elder Sisters Ltd. .Czy pociąg zatrzymywał się jeszcze gdzieś za Amiens? . a zresztą przez całą drogę była w świetnym humorze. . kiedy.rzekł Japp z ponurym wyrazem twarzy. to prawda. Ŝe jest ich tylko osiemnaście! .Trudno tu cokolwiek sądzić! Skoro nie ma jej zwłok. Poirot pokiwał głową. okazało się. . Ŝe się tak wyraŜę. Winnie jechała do ParyŜa.. Zgubiły ją.Na poboczu toru znaleziono jej kapelusz. . Japp zachichotał.Nie. to nie mogła wypaść z pociągu. . Ma się swoje wtyczki! Simpson wciągnął pana w tę sprawę Rubensa. Raz tylko zwolnił. Ostatnio widziano ją. Ŝe mała wystraszyła się i chciała uciec? To miał być jej pierwszy semestr. przed semaforem. wsiadło do pociągu paryskiego i jadło obiad w wagonie restauracyjnym.Typowe .Mon cher. ale nie zatrzymał się i wątpię. Ŝe nam nie ufa! No więc ja tak trochę ni z gruszki. gdy Poirot wyraŜał uznanie swojemu słuŜącemu za spakowanie walizek.bąknął Poirot.To juŜ wszystko? . Ŝeby pan się zajął czymś zupełnie innym.Zaginionego dziecka.Hm .. mniej więcej czternaście mil za Amiens. pomyślałem.Miał przystanek w Amiens.czy pociąg gdzieś się zatrzymywał? .. jest jeszcze coś . Winnic King. Krótko mówiąc.Ha! .śadnych zwłok. . Ŝe Winnie była tam razem z nimi. sądziły. nie wróciła do swojego przedziału razem z pięcioma innymi dziewczętami. ale nie staje mu wyobraźni. ni z pietruszki. Nazywa się King.. Skoro i tak jedzie pan do ParyŜa. by wstąpić do specjalnej ekskluzywnej szkoły z internatem dla dziewcząt z Anglii i Ameryki .Po raz pierwszy usłyszał o niej od nadinspektora Jappa.Nie.. . Ŝe została w którymś z dwóch pozostałych zarezerwowanych dla nich przedziałów. ale dziewczęta siedziały wtedy w restauracyjnym i wszystkie twierdzą zgodnie. Ŝeby ktoś mógł wyskoczyć i wyjść z tego cało. Na miejscu jest tam juŜ detektyw inspektor Hearn. który wstąpił do niego w chwili. .. bo chciałbym. w tym wieku dziewczęta są rozsądne. hm.Japp zakaszlał skromnie. więc mogło ją ciągnąć do domu.. która to firma zajmuje się między innymi eskortowaniem młodych dziewcząt z jednej stacji na drugą. Chętnie poznałbym pańskie zdanie o tej sprawie. Kiedy jednak na przedmieściach ParyŜa panna Burshaw policzyła swoje podopieczne.Mfiiej więcej dziesięć minut po odjeździe pociągu z Amiens.Czy przeszukano pociąg? . . Przybyła do Londynu rannym pociągiem z Cranchester. .Ale zwłok nie było? .. Dziewiętnaście dziewcząt przepłynęło kanał La Manche. wchodziła do toalety. 98 . Ŝe dziewczynka została porwana.. . Znajdzie się to w wieczornych gazetach. .do szkoły panny Pope. Myśli pan. Ŝe stało się coś złego. współpracujący z Francuzami. co? . Wygląda na to. .. zna pan Hearna? Dobry chłop.. czy zwolnił na tyle.A kiedy widziano ją po raz ostatni? . wy w Scotland Yardzie jesteście nadzwyczaj dobrze poinformowani .. .Wybieramy się do Francji. Ŝe mógłby pan upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu. Przeszedł do faktów.zapytał Poirot.. zastępczyni panny Pope.mruknął Poirot pod nosem.zapytał Poirot.

zanim wyjechał na Gare du Nord.to cudowna płeć! A co z rodziną dziecka? Nie mają nic do powiedzenia? Japp potrząsnął głową. Boi się.zapytał Poirot w zamyśleniu. A panna Burshaw.Czy nie znaleziono przypadkiem jej butów w pobliŜu torów? . 99 . Ŝe pana złapałem .Po prostu zniknęła. Z nadzieją popatrzył na Poirota. Ŝe to z jej winy. Poirot uśmiechnął się. Jej rozchylone wargi ukazywały nieco wystające zęby przykryte aparatem dentystycznym..Kobiety . przeszukano go jeszcze.Tak? . to tegoroczna piękność. One przemieniają się w piękność w ciągu jednej nocy.A czy w tej sprawie nie ma przypadkiem jakiegoś młodego człowieka? . . być moŜe ma romantyczną duszę. rozpłynęła się w powietrzu! W tym nie ma za grosz sensu. ale w tym wieku one wszystkie są przeciętne! . Dziewczęta od panny Pope zdają na malarstwo z samymi piątkami. Pamiętam ją.Anglii? .Przeciętna mała. Nie było jej w pociągu.oświadczył Japp. Dziobata.. Przysięga. Szczerze mówiąc. to zacznę czytać babskie romanse . Ŝe panna Pope uzna. Uczy się w niej wiele dziewcząt z wyŜszych sfer.Cieszę się.bardzo droga i bardzo wybredna w doborze uczennic. Pewnie pan wie. . Biedny kanonik King jest zupełnie wytrącony z równowagi. . Nie było to zdjęcie pozowane. Wręczył zdjęcie Poirotowi. co? Detektyw potrząsnął głową powoli.zapytał. . Ale pomijając jej aparycję. Japp pomachał ręką w stronę zdjęcia. co mogłoby pomóc. z tego. proste włosy i w ogóle. . jak to się dzieje! To jakiś cud. Herkules Poirot miał właśnie zejść do taksówki. która odebrała dziewczynki z . panie Poirot. w trakcie jedzenia jabłka.. nie jest to jakaś uderzająca piękność.Nadmiarem intelektu to ona nie grzeszy. .. Matka jest inwalidką.odezwał się Japp. jeŜeli romantyczna dusza cudownym sposobem uniosła ją z pociągu.No.. Podniósł słuchawkę. tylko na to czekała. A dlaczego? . . Piętnaście lat to wcale nie tak mało. Poirot westchnął. nie wygląda.. jak wyglądała? . co wiem. . Ŝe szkoła panny Pope jest powszechnie znana.Mam tu jej zdjęcie. .to istny smok .Po chwili milczenia Japp dorzucił z desperacją w głosie: . II Kiedy zadzwonił telefon..Nic takiego. Ŝe dziewczynka aŜ się paliła do wyjazdu do ParyŜa. .oświadczył .Chodzi mi o to.usłyszał głos Jappa.Nic pana w tym nie uderzyło. jak miała piętnaście lat.A tak. Fotografia przedstawiała kościstą dziewczynę o włosach splecionych w dwa proste warkocze. to pewne. z wystającymi zębami.Nie. Wczoraj przeglądałem u dentysty "Sketch" i zobaczyłem zdjęcie Marcii Gaunt.Zwyczajna. dziewczynkę najwyraźniej sfotografowano znienacka.Tak. Nosiła okulary. całkiem przeciętna.Co to była za dziewczyna? . . . To obłęd! .mruknął Poirot. Panna Pope jest surowa .Butów? Nie. znam ten typ. który obejrzał je w milczeniu. Nie mam pojęcia. . Chciała uczyć się malarstwa i muzyki. niezdarna.Czy ona na to wygląda? .To tylko taki luźny pomysł . Byłem wtedy w ich "zamku z powodu włamania.

A jakiegoŜ to okupu mogli się spodziewać od kanonika katedry w Cranchester? . .Moim zdaniem spartolili robotę .Nie. Twarz miał zmartwioną. prawda? Co on na to? ..Co dla kogoś jest bardzo dogodne .Tak. . Ŝe przyjeŜdŜa pan tu w związku z inną sprawą i Ŝe być moŜe zechce nam pan pomóc w rozwikłaniu tej łamigłówki.oświadczył radośnie inspektor. trochę niedojrzałe jak na swój wiek. 100 . Ale nie spodziewałem się pana teraz. Ŝe łamigłówka pozostała. .Dostojnicy Kościoła anglikańskiego to nie milionerzy. . w jaki sposób zniknęła z tego pociągu. ona nie udaje .zapytał Poirot sceptycznie. I nic jej się nie stało. odzyskaliśmy dziewczynkę.JuŜ po wszystkim.Moje sprawy mogą poczekać . Ŝe ona udaje? . Ma zanik pamięci. Twarz inspektora spochmurniała. Najwyraźniej niewiele pamięta z tego. kto maczał w tym palce. .No cóŜ.. . Nic jej się nie stało. Ma siniaka z tyłu głowy.spytał detektyw powoli. i dlaczego. . III Detektyw inspektor Heam spojrzał na Poirota ciekawie.zapytał Hearn. rumieniąc się lekko. w jaki sposób wysiadła z pociągu. . Ŝe to pana tak zainteresuje . To miłe dziecko. Chciałbym się dowiedzieć. rozmawiając z resztą dziewcząt.Chciałbym się jednak dowiedzieć. Dziewczynkę juŜ znaleziono.Natomiast ta sprawa bardzo mnie interesuje.Twierdzi.A pan? . .Jeśli o to chodzi. powiedziałbym. Ŝe naszpikowano ją narkotykami. . Ŝe moŜe to być powodem amnezji.Nie miałem pojęcia. . Ŝe była to próba porwania. . niestety! Przeprrraszam. Myślę.A więc moje usługi nie będą juŜ panu potrzebne? . Ŝe mogła doznać lekkiego wstrząsu. . ale jest zdrowa i cała.odezwał się. . co działo się po jej wyjeździe z Cranchester. Powoli odłoŜył słuchawkę. WciąŜ jeszcze jest po nich otępiała. hokus-pokus i juŜ.rzekł inspektor Hearn z powątpiewaniem. więc takie jest pańskie zdanie? .Nie sądzi pan chyba. Ŝe przypuszczalnie zwrócę się do pana w tej sprawie? Hearn skinął głową.stwierdził Poirot. . Nazwał pan ją łamigłówką i mówi pan.Nie.przyznał Poirot i potrząsnął głową. a pięć minut później zniknęła. A mnie się zdaje. Ŝe zajmie się pan własnymi sprawami.A pańskie? . . Lekarz uwaŜa. . Ŝe podali jej narkotyki. jestem pewny. . Ŝe juŜ po wszystkim. Japp uśmiał się ze swojego dowcipu i wyłączył się.Ach.Ale to nie wyjaśnia. . przyzna pan? Co ona sama mówi? Badał ją lekarz.Przez to całe larum stracili zimną krew i porzucili ją na poboczu drogi. Lekarz mówi.Chcę się dowiedzieć. W Yardzie zastałem wiadomość. .. Najpierw siedziała w restauracyjnym. mój stary. jak w kuglarskiej sztuczce. lekarz twierdzi..Powiedział.. na poboczu drogi piętnaście mil za Amiens. Zamierzali wziąć za nią okup.. Ŝe pana trrrudziłem. w jaki sposób ją odzyskaliście. . to rzeczywiście zagadka. ..rzekł Poirot.Tak. Herkules Poirot się nie roześmiał. kiedy juŜ po wszystkim. Jest oszołomiona i nie mogą wydobyć z niej Ŝadnych składnych zeznań. proszę pana..Ale tego nie zrobili! .Nadinspektor Japp nie poinformował pana. To najwaŜniejsze. Ŝe nie.

Ŝe pytał pan o jakieś buty.Teorię na temat sposobu..Słuszne pytanie. prawdę mówiąc po to. Naliczył ich dwadzieścia pięć.Czy mają jakieś znaczenie? . No i wreszcie Amerykanka. Na samych końcu. co mógłby mieć z tym wspólnego. proszę pana. w którym panna Pope zarezerwowała przedziały dla dziewcząt? Inspektor Hearn pokiwał głową.w ciemnoniebieskie płaszcze i spódniczki i ciemnoniebieskie kapelusze z weluru. Była w butach. pani van Suyder. Szacowni panowie w średnim wieku. przeszukano jego przedział i w jego bagaŜu nie znaleziono nic takiego. To juŜ wszyscy. Są w porządku. niezdarne i zgrabne. On ma natomiast nieciekawą reputację.. . tak jak i wiele innych tego typu szkół. WaŜne zwłaszcza dlatego.. Na pozór jest czysta.TuŜ za Amiens uczennica rozpływa się w powietrzu i tuŜ za Amiens znienacka się pojawia..Absolutnie. to bardzo szacowne damy. szła siwowłosa. . IV Szkoła panny Pope. co by sugerowało jego związek z tą sprawą. całkiem niezła sztuka. w jaki przeprowadzono tę kuglarską sztuczkę. proszę pana . o co chodzi z tymi butami. . A przy okazji. Dwóch francuskich komiwojaŜerów. zanim nie posprzątają po obiedzie i się nie przygotują. który przyglądał się właśnie imponującej fasadzie gmachu. jasne i ciemne.Tak pan to ujął. Nic o niej nie wiadomo.Nie rozumiem. które wysypały się przez drzwi. wchłonęła nagle fala dziewcząt. Były w wieku od czternastu do osiemnastu lat. dobrze znane w Hampshire. grube i szczupłe.purpurze i złocie. ..Aha! .OtóŜ to. Ŝe był to ostatni wagon składu i jak tylko wszyscy wrócili z restauracyjnego. Przez chwilę detektyw spoglądał za uczennicami. Ŝeby moŜna było wyskoczyć nie ryzykując przy tym własnym Ŝyciem.. 101 .I jest absolutnie pewne. Tak czy inaczej.mruknął Herkules Poirot.powiedział inspektor z ciekawością. w towarzystwie jednej z młodszych dziewcząt. Herkulesa Poirot. . Nie wiem zresztą.bąknął Poirot z wyraźnym zadowoleniem..odrzekł Herkules Poirot. . . po czym nacisnął dzwonek i spytał o pannę Pope. . Winnie King wróciła do wagonu z resztą dziewcząt. ale nie na tyle. dowiedziałem się.Panna Jordan i panna Butters . Znalazł je dróŜnik i zabrał je do domu. .Potwierdzają moją teorie .. . Ŝe brzmi to jak jakieś wariactwo. Mocne.. A gdzie się podziewa przez ten czas? Inspektor Heam potrząsnął głową.I właśnie dlatego ten problem jest tak ciekawy . Ŝe jest zamieszany w jakieś podejrzane transakcje. policja podejrzewa. .. Wszystkie były ubrane tak samo .dwie stare panny udające się do Szwajcarii. Raz zwolnił. Ŝe to panna Burshaw. .. o buty tej dziewczynki. bo były jeszcze całkiem dobre. Ŝe po odjeździe z Amiens pociąg nie zatrzymał się ani na chwilę? rzekł Herkules Poirot. jeden z Lyonu. Poirot domyślił się. kiedy ją znaleziono.A w innych przedziałach w tym wagonie? Hearn wyciągnął notes. mieściła się w Neuilly. drugi z ParyŜa. skąd pochodzą. zamknięto drzwi między wagonami. To waŜne. zrzędliwa kobieta. Ŝeby pasaŜerowie nie tłoczyli się przed restauracyjnym po herbatę. ale koło torów leŜała inna para butów. czarne buciki. jak w kuglarskiej sztuczce! Kto jeszcze jechał w wagonie. ale nigdy nie parał się kidnapingiem. Młody człowiek nazwiskiem James Elliot i jego Ŝona. udająca się do ParyŜa. przewiązane otoczką w barwach firmowych panny Pope . szkoła miała tam zarezerwowane trzy przedziały.

A pani zdaniem. My. Tam teŜ poznałam Winnie.zdawała się mówić cała jej postawa. za rok czy dwa. Poznałam tam kanonika i panią King. Powiedziałam pani King.To miał być jej pierwszy semestr u pani.Nic podobnego do tej pory się nie zdarzyło . Miała osobowość. prawda? .My nie przyjmujemy delikatnych dziewcząt . panno Pope? . chodzą na wykłady do Luwru. PrzyjeŜdŜają tu najlepsi mistrzowie.Był u mnie niejaki monsieur Lefarge z prefektury.Naturalnie. aby winić osobę z mojego personelu. Pani King jest. Ŝe Poirot nie jest ojcem. czy mogłabym rzucić trochę światła na ten incydent . Dwa lata temu przebywałam niedaleko Cranchester.Kanonik King przyjechał do Amiens.zapytał bez ogródek detektyw. ma wyraźny pociąg do sztuki. aby uczyć je muzyki. Wtedy zaŜyczył sobie. panie Poirot. Odnosiło się wraŜenie. . nawiasem mówiąc. u biskupa (postawa panny Pope dawała do zrozumienia: "Raczy pan zwrócić uwagę. Ŝeby dać mu do obejrzenia walizkę Winnie. które zyskały światową sławę.Odbyła pani wstępną rozmowę z Winnie i jej rodzicami? .. Ŝe moim zdaniem dobrze by zrobił zabierając dziecko z powrotem. Dziewczęta bywają w operze. tak cenną u dyrektorki szkoły.odparła lodowatym tonem. ewentualnie tylko to.. . . Nagle panna Pope przypomniała sobie. . Bardzo dobrze wychowana panna. monsieur Poirot..Tak.Nie mam pojęcia. monsieur Poirot? . śpiewu. w Comedie Française. Siwe włosy miała wytwornie ufryzowane. To był bardzo przygnębiający wypadek. którą. Nie widzę Ŝadnego powodu. Naszym celem jest upowszechnianie kultury.Monsieur Herkules Poirot? Oczywiście znam pańskie nazwisko. Ŝe z przyjemnością przyjmę jej córkę do siebie. i spytała znienacka: . Wzbudzała lęk. Ŝe Ŝaden pyłek kurzu nie ośmieliłby się osiąść w tej świątyni. . aby zabrać Winnie z powrotem.. co się właściwie wydarzyło.A czy nie miała pani przypadkiem wizyty policji? Przez arystokratyczną postać panny Pope przeszedł lekki dreszcz. naturalnie 102 . choć nie tak ostatnio. panny Burshaw. aby zajmować się inwalidkami. Pokój. Za wystrój słuŜyły stylowe meble. . która zajmowała się dziewczętami. . którzy bywają u biskupów").Tak.ciągnęła. jaki przeŜyło to dziecko. a kostium surowy. Ŝe zjawił się pan w związku z tą niemiłą sprawą Winnic King. Była kompetentna i wszechwiedząca. w którym przyjęła Poirota. . Trudno uwierzyć w tę sprawę w takiej wersji. malarstwa. Na ścianach wisiały reprodukcje arcydzieł malarstwa światowego i kilka udanych akwareli.oświadczyła.zapytał Poirot. . kto rzadko się myli. niestety inwalidką.Panna Lavinia Pope róŜniła się w kaŜdym calu od swojej zastępczyni. Panna Pope przyjęła Poirota z pewnością siebie kogoś. Podeszła do katastrofy jak naleŜy. Przerwała na chwilę. lecz szykowny. kiedy ukończy szkołę powszechną. To jedyne rozsądne wyjście zwaŜywszy na wstrząs.Chciałbym wiedzieć. "I nigdy więcej nie zdarzy!" . Całe pomieszczenie było czyste i lśniące jak łza.Czym mogę panu słuŜyć. . kwiaty oraz kilka oprawionych w ramki i podpisanych fotografii tych uczennic panny Pope. w jakiej do mnie dotarła. Ŝe mogła szybciej odkryć zaginięcie dziewczynki. nie mogłam mu pomóc. był pokojem kobiety o duŜej kulturze. Powiedziałam kanonikowi. specjalizujemy się tu w muzyce i sztuce. zajęła się nią z wprawą i kompletnie zbagatelizowała jej znaczenie. Nawet w trakcie swobodnych rozmów z rodzicami zachowywała tę oczywistą wyŜszość.. dowiedzieć się. .Nie mamy tu specjalnych udogodnień. .. Ŝe naleŜę do grona tych. jak się obecnie przedstawia sytuacja jeśli chodzi o Winnie? . Przypuszczam. Panna Pope nie sprawiała wraŜenia przygnębionej.

śyjemy tu według ustalonych zwyczajów. Ten obraz znajdował się w jej walizce. . Pokój przepełnił zapach terpentyny. Podszedł do ściany. gdyby posłuŜyła się akwarelami. mademoiselle. jak mają być chowane zawsze. jako o dziele sztuki? On sam widział wiele obrazów przedstawiających most w Cranchester.bąknął Poirot. . . .. doprawdy. Naturalnie. . ale czasami pouczające. Widziałem jak sprytna artystka rewiowa zmieniała swą powierzchowność w niemal magiczny sposób.Rzeczywiście.CzyŜ nie jest to obraz słynnego mostu w Cranchester z widokiem katedry w tle? . . Nie moŜna dopuścić. mademoiselle. Ŝeby władze weszły nam na głowę. naleŜy wzbudzać w nich zapał do lepszej pracy.. . Obejrzał go dokładnie. Ŝeby dała mi pani ten obraz. Ŝe obraz ten nie jest godny wisieć na pani ścianie. .Tak.Niech pani nie udaje. nigdy jednak nie widział go w wersji tak surowej..Dokładnie w takim samym stanie? . Panna Pope roześmiała się pobłaŜliwie. Zapewne Winnie namalowała go dla mnie. Coś mi się zdaje. . mademoiselle? Poirot zdjął obraz ze ściany i podszedł z nim do okna. Rzeczy Winnie rozpakowano razem z rzeczami pozostałych dziewcząt. Moja rozmowa z nimi była krótka. Dziesięć minut później była drobnym.Istotnie.Aha! . odwracając się do panny Pope. . Ŝe nieczęsto bywa pani na rewiach teatralnych? . dlaczego pan tak mówi.Ma pani nadzwyczaj dzielną naturę . czasami w akwareli.. panie Poirot. Rokrocznie temat ten moŜna było spotkać na wystawie w Akademii . Ŝe próbuje malować farbami olejnymi.oświadczył.powiedziała. w jakim się tu znalazła. oświadczył: . . nie sądzi pani? . mademoiselle. Widział juŜ ten most namalowany dobrze.Udowodnię to pani za chwilę. Z kieszeni wyciągnął buteleczkę. Ŝe nie ma Ŝadnej wartości artystycznej. .Przypuszczam. W pewnym sensie ma ona coś wspólnego z baśnią o brzydkim kaczątku.rzekł Poirot w zamyśleniu. tak Ŝe oddałam walizkę w takim stanie. Ŝe oni tam mają niezły bałagan. które przemieniło się w łabędzia. wspaniałą i olśniewającą. Przeciwnie. Ŝe jest pani do niego przywiązana. przyznaję. To bardzo miły gest z jej strony. z napisem na opakowaniu: "Dla panny Pope od Winnie". miernie i nudno. Poirot odetchnął głęboko. pracował pilnie. . Mówiąc to.Nie wiem.czasami w oleju.Muszę panią prosić. panie Poirot...Byłoby chyba bardziej naturalne. Nie wiedziałam. anemicznym 103 . Ŝe nie wydałam im bagaŜu Winnie. potem spakowano je z powrotem... chcąc mi zrobić niespodziankę. . Ŝe po dostarczeniu bagaŜu walizkę Winnie rozpakowano? Panna Pope była wyraźnie zbita z tropu.Zapewniam panią... . panie Poirot. To malarstwo jest naprawdę ohydne.rzekł Poirot. . mademoiselle. Ale to jednak praca uczennicy i.Ma pan słuszność. panie Poirot. Rozumiem.Nie naleŜy zniechęcać dziewcząt.Trywialne.dostarczono tu razem z bagaŜem innych dziewcząt.Tak. . BagaŜe dziewcząt rozpakowujemy zaraz po dostarczeniu i chowamy je tak. .Podziwiam panią. .Najpierw jednak opowiem pani pewną historyjkę.A co pani o nim sądzi. wydają mi się nader trywialne. Powiedziałam. .No cóŜ. Pozwoli pani. Krótko potem zadzwonili do mnie i upierali się.i Taki mamy zwyczaj . . W jednym skeczu była gwiazdą kabaretową. gąbkę i kilka szmatek. to prawda. Ŝe po walizkę dzwonił juŜ kto inny z policji. po czym..

jak te niezdarne uczennice cudem jakimś zmieniają się nagle w atrakcyjne.AleŜ ja pani tłumaczę. Winnie porwano po drodze w Londynie. aparat dentystyczny.. . ten twardy brytyjski kapelusz muszą zniknąć. na lokach kawałek aksamitu zwany kapeluszem.i spokojnie wyrzucono ją z samochodu na pobocze szosy. . .. Panna Pope spłonęła lekkim rumieńcem... pani sama wielokrotnie widziała.. JeŜeli przez cały ten czas była pod wpływem skopolaminy.. . Jedwabne pończochy. mademoiselle. Panna Pope szeroko otwartymi oczyma wpatrywała się w detektywa.powiedział cicho Poirot.Ŝe uŜyję słów detektywa inspektora Hearna . panno Pope.. mającego w paszporcie wpisaną Ŝonę! Jasne warkocze. ..Nie wątpię. czego szukali wszyscy celnicy. a jej miejsce zajęła artystka od przebierania się. więc wylatują przez okno. Na Gare du Nord walizki panienek przechodzą przez kontrolę celną en bloc. szminka. coś. Podszedł do panny Pope. Zamiast niego pojawiła się klasyczna scena utrzymana w bogatych. płótno pędzla. wszystko to da się ukryć bez kłopotu. futro z norek. makijaŜ! Jak wygląda naprawdę twarz tej artystki? Prawdopodobnie Bóg jeden wie! Ale pani. Panna Bershaw nigdy nie widziała Winnie King.. Ŝe dziewczynka z warkoczami i aparatem dentystycznym na zębach to nie jest Winnie King? Do tej pory szło więc łatwo. by ukryć strój uczennicy. boty na wysokich obcasach. zmysłowe. prawie nieprzytomnego dziecka jadącego z Anglii do Francji . A cóŜ bardziej niewinnego niŜ walizka uczennicy? Jest pani szeroko znana.AleŜ dlaczego? .. .Hipolita wręczająca swój pas Herkulesowi. . który Winnnie spakowała w Cranchester. Ale to nie jest ten sam prezent.Dała mi pani ten obraz.. cóŜ bardziej naturalnego niŜ posłać po bagaŜ dziecka...nikt przecieŜ nie szuka chorego. 104 . a do tego dochodzi prezent dla pani od Winnie. Kwadrans później wychodzi stamtąd jako .Jaki powód miałaby taka bezsensowna maskarada? . poniewaŜ pani znała prawdziwą Winnie King. mais tout de meme* nie pasuje do pani salonu.Ci ludzie chcieli przemycić coś z Anglii do Francji.Nie. Później prawdziwą Winnie przewieziono przez kanał . Ŝe to moŜliwe. co się z nią działo... Wszak jadą do znanej angielskiej szkoły panny Pope! A potem.. Panna Pope jęknęła. w okularach i z aparatem dentystycznym udaje się do toalety. w dodatku rzekomo z prefektury? Herkules Poirot uśmiechnął się. przyzna pani.. ."Pas Hipolity" . Amazonka nie miała na sobie nic więcej..BagaŜ Winnie! . Proszę więc spojrzeć... uczennica o jasnych warkoczach. ze Winnie King przebrała się za. i twarz. Ciało rubensowskie jest obfite. przepowiadającą przyszłość. Łup pochodzący z kradzieŜy.niezła sztuka. właśnie twarz! RóŜ.. ubranym w mundurek gimnazjalistki. skąd mogła wiedzieć.. w jaki sposób odegrano tę kuglarską sztuczkę w pociągu... a jeszcze dziesięć minut później była Cyganką w łachmanach. mrocznych kolorach. W magiczny sposób most w Cranchester zniknął. wełniane pończochy.. z której wychodzi jako Ŝona człowieka nazwiskiem Jim Elliot. . Panna Pope doszła do siebie. Winnie... nie widzę jednak..zapytała stanowczo.Chce pan powiedzieć.odparł Poirot powaŜnie..dzieckiem z polipami w nosie. puder. Wielkie arcydzieło. ale osoba. wyrośnięte panny. Rubensa. nie mogła przyjechać aŜ tutaj. Ale grube buciki i kapelusz. Dłoń Hipolity spoczywała na jej pasie... która podszyła się pod Winnie.Na całe szczęście panuje tu zwyczaj rozpakowywania walizek uczennic natychmiast po dostarczeniu ich.. po porwaniu.. a pani szkoła jest wręcz sławna. okulary. . A wiec hokus-pokus i dziewczynka znika w toalecie. Herkules miał tylko przerzuconą przez jedno ramię lwią skórę. Ŝe nie pasuje on do pani szkoły! Pokazał jej płótno. to nie moŜe pamiętać. .. nie Winnie King.

Zupełnie niezwykłe! Na przykład wczoraj przyszedł mi do głowy wyjątkowo praktyczny pomysł na obrabowanie poczty.naprawdę się boję . czy musi pan tak mówić? Taki pan był dla mnie dobry. Nacierały na niego. A jeśli chodzi o Augusta. dopóki nie pozwolimy mu wstać! . Emily i ja ciągle o panu rozmawiamy.grubych i chudych.. a potem: umrzyj za pana Poirot". .Monsieur Poirot. co mam na myśli. CzyŜ nie jest mądry? Herkules Poirot zamrugał ponownie.. .Ale jak wiadomo.Och. Usłyszał dwadzieścia pięć głosów. to wspaniałe arcydzieło . Zniknął w powodzi młodej. lecz wszystkie wypowiadały to samo doniosłe zdanie: . odnosiło się wraŜenie.Mon Dieu! .Widzi pan. Ŝe brak jej tchu. z jakimi się zetknąłem! .stwierdziła. panie Poirot.. Ŝe pewnego razu podziwiałam dziecko w wózeczku. a to August z całych sił próbował przegryźć smycz. Został otoczony. jeŜeli rozumie pan.. wpatrzona badawczo w twarz Poirota.A jakŜe się miewa ce cher Auguste? Panna Carnaby splotła dłonie i zaczęła sypać pochwałami pod adresem swojego pekińczyka.Czym? . Mam dziwne pomysły! . panie Poirot.Coś mi się zdaje.zapytał uprzejmie detektyw. a jak tylko widzimy w gazecie jakąś wzmiankę o panu.Cieszę się . pulchna twarz przybrała smutny.Doszły nas słuchy. Mówimy: "Umrzyj za Sherlocka Holmesa.. kiedy nastąpił szturm..krzyczała wysoka.Tak. KaŜdy był w innej tonacji. .Pan mnie sobie nie przypomina? . panie Poirot. ciemnych i jasnych. naleŜy mieć na uwadze wraŜliwość rodziców. Zamiast tego jej miła. przytłoczony przez tłum dziewcząt . Niektórzy z nich są nieco surowi. . czy mogę prosić o autograf do mojego sztambucha? STADO GERYONA I . zmartwiony wyraz. Czy pan wie.Jakie pomysły? . Ŝe August przejawia te same przestępcze skłonności. Panna Carnaby nie roześmiała się.zauwaŜył. .zapytała z niepokojem.rzekła płaczliwie. Ja o tym wcale nie myślałam. osaczony.Przypominam sobie panią jako jedną z najbardziej pomysłowych przestępczyń. Herkules Poirot nie miał drogi odwrotu. boję się .odparł krótko Poirot. .. on jest jeszcze mądrzejszy. i wtedy on się kładzie i leŜy jak zabity..AleŜ doprawdy. Brwi Herkulesa Poirot powędrowały w górę.. aŜ tu nagle poczułam szarpniecie. . umrzyj za pana Fortune'a.O.. jasnowłosa dziewczynka. .Ŝe jestem zatwardziałą przestępczynią. Rozumie dosłownie wszystko. jeśli moŜna się tak wyrazić.Ja naprawdę bardzo przepraszam za to najście. to przyszło samo! I do tego 105 . . umrzyj za sir Henry'ego Merrivale'a.. Ŝywiołowej kobiecości. panie Poirot. V Herkules Poirot opuszczał juŜ szkolę. ani drgnie. nauczyłyśmy go nawet sztuczki.oświadczył.Oto najprawdziwszy najazd Amazonek! . Herkules Poirot zamrugał. o których przed chwilą mówiliśmy! . ja się tak martwię . Jak zwykle. .mruknął pod nosem. . . to zaraz ją wycinamy i wklejamy do albumu. . Ranna Carnaby gorliwiej zacisnęła dłonie na torebce i pochyliła się.

. MoŜliwe. a przynajmniej tak mi się czasami wydaje. do doszukiwania się zamysłów tam. choć w ostatnich latach nie widywałam jej zbyt często. . Rzuca ciekawe światło na skłonności przestępcze. Od jego śmierci jest bardzo nieszczęśliwa i samotna i niestety w pewnym sensie to raczej głupia. bardzo nowoczesną. ... Proszę mi powiedzieć. Ŝe to wielka zarozumiałość z mojej strony. . Ŝe byłby skuteczny. przekład z niemieckiego. nie mając nic do roboty. co chęć przygód! Niestety. Przerwała. za to przesądna kobieta. efekt wyobraźni. wiec siedzę bezczynnie. Ale pan był taki dobry. Ŝeby pani przesadzała.zapytał Poirot. ja myślę. Religia.. panie Poirot.. Myślę. jeśli moŜna to tak ująć. . Ta hm. . jakie pole do popisu daje szatanowi bezczynność. ale tylko religia ortodoksyjna. a wie pan. pani jest czarująca. kiedy Ŝyłam naprawdę. której codziennie muszę czytać i pisać za nią listy. moje Ŝycie było okropnie monotonne.A. więc nie jestem juŜ uzaleŜniona od tego.. Ŝe to tylko gadanie starej panny. . Z listami uwijam się szybko. ja wcale nie jestem sprytna . więc zjawia się pani w roli mojej koleŜanki po fachu? Panna Carnaby spłonęła rumieńcem. Ostatnio niepokoje się o jedną z moich przyjaciółek..Zapewne .Mademoiselle. Ŝe niedawno dostałam niewielki spadek.mruknął detektyw. Jak zrozumiałam. Herkules Poirot roześmiał się. naleŜy hamować swoje popędy! Właśnie dlatego przyszłam do pana. Ŝe mam teraz za duŜo wolnego czasu. Ŝe udawanie głupszej niŜ się jest w istocie. Odeszłam od lady Hoggin i pracuję u pewnej staruszki. zostawiając jej pokaźny spadek. naleŜy stawić czoło prawdzie. który umarł przed kilkoma laty. który wbrew zdrowemu rozsądkowi ma nadzieję. co zarabiam. panie Poirot..wyjaśniła panna Carnaby. Ŝe mam skłonności do pewnej przesady. Oczywiście. inaczej natychmiast straciłaby posadę. Ŝe takie myśli przychodzą mi do głowy.oświadczył powoli detektyw. Oczywiście. Jestem przekonana.rzekł detektyw. panie Poirot. . . panie Poirot.To jest pomysł . 106 .Myśli pani o Kościele greckokatolickim? . naprawdę nieduŜy. .Uhm . . ale dzięki niemu stać nas z siostrą na skromne utrzymanie.Ale mam duŜą łatwość symulowania.. . Osoba do towarzystwa musi ją mieć. Ŝe być moŜe powstrzymam tę Ŝądzę przygód... to jest ze wszech miar godne potępienia.Czytałam niedawno ksiąŜkę.stwierdził sucho Poirot. moŜe pan uwaŜać.No cóŜ.. . ale jak twierdzi moja ksiąŜka. moŜe być wielką pomocą i podporą.Nie sądzę. co teŜ pan mówi! Więc myśli pan. Nazywa się Emmeline Clegg.. a ledwo zacznę czytać. z nadzieją. panie Poirot. ona zasypia. więc nie jest to dla mnie przyjemne. w jaki sposób moŜna by najlepiej spoŜytkować pani zdolności . . kampania z pekińczykami to był jedyny okres. wręcz pewna.Oczywiście.. Ŝe pani sama teŜ ma jakiś pomysł? .jeszcze przemyślany sposób na uniknięcie odprawy celnej.Wiem. co panią niepokoi. .Pan chyba czyta w myślach.Przypuszczam. bardzo bliską przyjaciółkę.. najczęściej przynosi dobre wyniki.. . Ŝe wyprowadzi się go na spacer. Ŝe to nie tyle oznaka zła. W dzieciństwie wpojono mi bardzo surowe zasady. jeŜeli zacznę ją stosować na uŜytek annałów.. . gdzie to tylko zbieg okoliczności.Widzi pan.. Przekonałam się. Jej jasnoniebieskie oczy miały błagalny wyraz oczu psa.Bardzo mnie to martwi. . . mam przyjaciółkę.W tym właśnie tkwi niebezpieczeństwo pani pomysłów. panno Carnaby.Tak? .AleŜ. Przyszłam do pana. panie Poirot.Muszę się zastanowić.. Wyszła za człowieka mieszkającego na północy Anglii. Ŝe mogę mieć nadzieję? Tak się składa. Ŝe kłopot polega między innymi na tym.

. na mocy którego cały swój majątek zostawia sekcie. 107 .. niestety. One potrafią przemawiać do duszy. Ŝe niedawno spisała testament. Takie.Atrakcyjny dla kobiet. które wyrastają jak grzyby po deszczu. Poirot w zamyśleniu pokiwał głową. to martwię się. . .Czy do tej sekty naleŜą głównie kobiety? . nie chciałabym. . z prezencją.. jeŜeli juŜ się tam trafiają. Wielkiego Pasterza.Mój ojciec teŜ był bardzo przystojny. Ŝe pani przyjaciółka padła ofiarą jednej z takich sekt? . . czy kryje się za tym wszystkim prawdziwa religia.Wśród tych dewotek było kilka bogatych kobiet. nie mam prawa niczego sugerować . A metodyści czy kongregacjoniści. ale czasami mam bardzo powaŜne wątpliwości. to przynajmniej są oni uznani. Wielki Pasterz ukazał jej nowe Ŝycie.Z tego. Ŝe. Pełna Pasza i Zbieranie Paszy. Ŝeby to samo przydarzyło się Emmie. poniewaŜ paszy się nie zbiera . których dostarczają. zmarła na zapalenie płuc w następstwie grypy.Tak. Ŝe wszystko jest w porządku. do sekty naleŜą przewaŜnie kobiety samotne. Ale tak naprawdę. jak go nazywają.. Trwa to przez dwa tygodnie. Wyznawcy zjeŜdŜają się tam na tak zwane rekolekcje.ciągnęła pośpiesznie panna Carnaby. . . co wiem.Widzi pan. to znane.śeby być szczerą. . .O ile wiem. Nie było Ŝadnych podejrzanych okoliczności.Oczywiście.. to chciała pani powiedzieć? .. więc wszystko. podczas których odprawia się tam róŜne obrzędy i posługi religijne. poza tym one nie umarły w Sanktuarium Zielonych Wzgórz.. Ŝe cała ta impreza to oszustwo? . panie Połrot.Tak.Ich rodziny nie protestowały? Nikt nie próbował podwaŜyć testamentu? . co posiada. . Nie mniej niŜ trzy z nich zmarły w ciągu ostatniego roku. te wypadki śmiertelne były całkiem naturalne. To niejaki doktor Andersen. niemniej jednak.. .wtrącił Poirot. spoŜytkowane będzie po jej śmierci dla dobra sprawy. w podziale zajęć kościelnych. . . .Tam wszystko jest głupie .Wyznawcy sekty skupiają się wokół głowy tego ruchu.. Nie.. . . inna w związku z wrzodem Ŝołądka. tak.Panna Carnaby była wyraźnie wstrząśnięta.. . Pokiwała głową. panie Poirot. przynajmniej w trzech czwartych. To był wyłącznie jej pomysł.Czy ktoś jej to podsunął? .Nadejście Paszy. bardzo piękną posiadłość nad morzem. no cóŜ.. jeśli rozumie pan. Zdaje się.. Właśnie tak! Nazwali się Stadem Pasterza.. MęŜczyźni.Tak. lecz we własnych domach. Czasami bardzo to utrudniało Ŝycie w naszej parafii.Tak. zdaje się. Przypadkiem dowiedziałam się.. Splotła dłonie. Ta rywalizacja w wyszywaniu ornatów. Jedna. słucham. . Ŝe moja przyjaciółka tak dała się omamić..Szczerze mówiąc. KaŜdego roku odbywają się trzy wielkie festiwale . I jeszcze jedno mnie martwi.rzekł Poirot.. ja mówię o tych dziwnych sektach.Wiec pani uwaŜa. . to zwykle sami maniacy! Powodzenie tego ruchu zaleŜy wyłącznie od kobiet.. I chociaŜ nie pochwalam rzymskich katolików. spoglądając błagalnym wzrokiem na Poirota.oświadczyła z przekonaniem panna Carnaby.zapytał detektyw ostro. szacowne wyznania.Panna Carnaby westchnęła. zatopiona we wspomnieniach.Zostawiając cały majątek sekcie? .Głupia nazwa. nie. Maja siedzibę w Devonshire.Nareszcie do tego doszliśmy . i od funduszy.AleŜ skąd! O Kościele anglikańskim.I myśli pani. co mam na myśli. które nie mają bliskich krewnych ani przyjaciół. Ŝe jest wyjątkowo przystojny.. Nie wątpię.

Ŝe to jedna wielka bzdura. Nie moŜna się do niego przyczepić. Nic nie wskazuje na związek tych zgonów z Wielkim Stadem ani z posiadłością Andersena w Devonshire.Nienawidzę tych długowłosych maniaków religijnych jak zarazy.Czy dowiedział się pan czegoś o doktorze Andersenie? . Stał się powaŜny i głęboki. przyjacielu? Nadinspektor Japp spojrzał w zamyśleniu na małego człowieczka. Ŝe jego matka była śydówką. Zdaje się.odparła nieustraszona panna Carnaby. Proszę jej wmawiać. a tam ulegnie pani sile perswazji i magnetyzmowi doktora Andersena. zanim jeszcze związała się z tą grupą. moją zaś misją jest go zniszczyć. Czy moŜna powierzyć pani takie zadanie? Panna Carnaby uśmiechnęła się skromnie i mruknęła: . którą przyjęła.A jednak. Herkules Poirot westchnął.I cóŜ mi pan przynosi.Czy poda mi pani albo wyszuka nazwiska i adresy tych członków sekty. wydaje mi się.odrzekł ponuro. Niech pani posprzecza się z Emmeline na temat religii. ale nieszkodliwą. Da się pani namówić na wizytę w Sanktuarium Zielonych Wzgórz. które panu dałem? . Poirot . a pani Lloyd umarła w hotelu na południu Francji. który pani właśnie odziedziczyła. będzie pani musiała stać się jedną z członkiń Wielkiego Stada. . Wygląda to wprawdzie na zwariowaną imprezę.Moje uwagi są jak zawsze trafne.. albo powaŜna spraw. Panna Everitt zmarła na zapalenie wrzodu Ŝołądka. śeby się o tym przekonać.Muszę przyznać. . Ma pani zdolności aktorskie.Niczego bardziej nie pragnę . Według Cockera wszystko jest w absolutnym porządku. Ŝe to bardzo prawdopodobne! . . Doktor Andersen to olbrzym Geryon.Sprawdziłem jego przeszłość. Lekarz jest absolutnie pewny.Ano nic. poświęcał temu cały wolny czas.Mademoiselle . mądre i na temat . Ŝe będzie to dziesiąta praca Herkulesa. . który zadał to pytanie.Ten zaś przez dłuŜszą chwilę siedział w milczeniu. 108 . panie Poirot. Był obiecującym chemikiem. Proponuję.Poirot.A co z tymi nazwiskami i adresami.Ryzyko moŜe być powaŜne . . które moŜe się wiązać z niebagatelnym niebezpieczeństwem? . Ŝe poradzę sobie z tym bez kłopotu! II . . albo to ślepy strzał.przestrzegł detektyw.myślę. Panna Lee umarła na dur brzuszny. Od tej chwili jest pani bogatą kobietą bez sprecyzowanego celu w Ŝyciu.odrzekł Poirot z godnością.Nie to. w jego głosie zaszła wyraźna zmiana... Ŝe nie było Ŝadnych machlojek.Rozumie pani. Trzy z nich zachorowały i umarły u siebie w domu. Kiedy znów się odezwał. Zawsze interesował się mitami i religiami Wschodu.Myślę..rzekł detektyw . . Ale ten gość jest ostroŜny. .Naturalnie. niektóre z nich są w moim odczuciu zupełnie zwariowane. Ŝe to autentyczny fanatyk? . Ŝe jest pani kobietą odwaŜną i zdecydowaną.A więc moŜliwe. Pani Lloyd umarła na zapalenie płuc połączone z bronchitem. Chorowała na nią juŜ wcześniej. podobno w następstwie zjedzenia jakiejś sałatki gdzieś na północy Anglii. Czy chciałaby pani podjąć się zadania. ale wyrzucono go z jakiegoś niemieckiego uniwersytetu. pisał o tym artykuły. . nie czytał pan ostatnio jakiejś szemranej literatury? . Ona będzie chciała panią przekonać. Ogłupiają tylko ludzi. . którzy umarli w ostatnim czasie? . Ŝeby wyolbrzymiała pani wysokość spadku. mon cher. co bym chciał. Lady Western zmarła na gruźlicę. Japp spojrzał na niego zaniepokojony.

Amy . Proszę mi wierzyć.I taki uduchowiony. .. . Ŝe aŜ nazbyt łatwo poddaje się urokowi Zielonych Wzgórz. Tutaj panowały wyłącznie miłość i spokój. czuła to. Nie po to tu przyjechała. Spokój. wyśmienite.powiedziała panna Carnaby. spoglądając na głęboki błękit morza. JednakŜe z upływem dni stwierdzała. Dwie przyjaciółki siedziały na zboczu wzgórza. Wydawał jej się dziwnie daleki i dziwnie doczesny. a ziemia i skały ognistoczerwone.rzekł Japp. pełnym wyrozumiałości uśmiechem. Powtarzać ad libitum! III . ziemia wybrana i obiecana. Nie pociągają mnie pogańskie doktryny.Mógłby pan sam stworzyć jakąś nową religię .odparła Emmeline Clegg. Mistrz odchylił się na krześle i mruknął głębokim głosem: . choć proste jedzenie. tę atmosferę anielskości. Ŝe była to nieomal wyspa... Spojrzał pobłaŜliwie na krępą. połączony ze stałym lądem tak wąskim paseczkiem ziemi. gdzie dopełni się potrójne przeznaczenie.Nie chciałabym.przyznała pani Clegg. festiwal Pełnej Paszy. Podczas wstępnej rozmowy z doktorem Andersenem od razu jasno sprecyzowała swoje stanowisko. Panna Carnaby westchnęła głęboko i rzekła: . . odwołujące się do najczystszych wartości ludzkości wszelkie konflikty i brudy Ŝycia nie miały tu prawa wstępu. Wyobraziła sobie Herkulesa Poirot. Była to prawda.przywołała się do porządku .Poczekaj na dzisiejszy festiwal! . . Tego dnia zaś miał się rozpocząć wielki letni festiwal. Ŝe to wspaniałe przeŜycie duchowe.Pełny Rozkwit Paszy! . Ŝe Mistrz tak pięknie to ujął na wczorajszym kazaniu. Wzięła się w karby. Pamięta pani.. .odrzekła nieodrodna córka świętej pamięci wielebnego Thomasa Carnaby. jest pani przyjaciółką pani Clegg i jako taką serdecznie panią witamy.Na przykład pod wezwaniem: .. złotowłosy męŜczyzna uśmiechnął się do niej miłym. Ŝeby źle zrozumiano powody mojego przyjazdu tutaj. .Przekonasz się. Wszystkie religie są u nas mile widziane i wszystkie cenimy na równi.. nasze doktryny nie są pogańskie.weź się w garść. duchowej czy innej.A nie mówiłam. prostota. Panna Carnaby przebywała w Sanktuarium Zielonych Wzgórz od tygodnia.Czerwona ziemia..Nie masz nikogo mądrzejszego nad Herkulesa Poirot. . 109 . .powiedziała panna Carnaby.Cudowny jest tutejszy spokój .. Wielkim Pasterzem. Wokół nich trawa była soczystozielona.. piękne kazania i pieśni o miłości i wielbieniu. . Amy? ..odrzekła przyjaciółka. Ŝeby stać się ofiarą fascynacji.UwaŜam." i tak dalej. panno Carnaby? Po tej rozmowie panna Carnaby szepnęła do przyjaciółki: . PotęŜnie zbudowany.. Pamiętaj. po coś tu przyjechała. Ŝeby taka rozsądna kobieta jak ty.Wiele jest pokoi w domu Pana mojego. wojowniczą postać siedzącą sztywno na krześle.. uduchowienia. Mała posiadłość zwana Sanktuarium Zielonych Wzgórz zajmowała cypel o powierzchni około sześciu akrów.Nie mogę się doczekać . Mój ojciec był pastorem anglikańskim i nigdy nie zachwiałam się w swojej wierze. amen". Emmie.To rzeczywiście niezwykle przystojny męŜczyzna. doktorze. Panna Carnaby zgodziła się od razu. oddychając głęboko i z zapałem. Pani Clegg pomrukiwała sentymentalnie: . poruszające słowa Mistrza. .To niedobrze .Droga panno Carnaby. Jej komentarze po przyjeździe brzmiały: "A to co za bzdury? Wiesz.O tak . .

powoła Braterstwo Międzynarodowe. Minuta następuje po minucie.. poczuła ostry.To święto radości i jesteśmy radośni. .. ale jej umysł był cudownie 110 . trzymał w dłoni złoty kij pasterski. rozdane im uprzednio w tym celu. Nagle poczuła się podniesiona na duchu.podczas którego ona. . Nie dam się omamić. Obserwowała przechodzących obok niej innych wiernych .Czy jesteście gotowi przyjąć ten sakrament? . wśród zebranych zapadła śmiertelna cisza. Kiedy go uniósł ponad głowę.. . białym budynku z betonu.W jaki sposób zostaniecie przyjęci do Stada? . miała przejść inicjację i stać się jedną ze Stada.. kłujący ból. stał doktor Andersen. jak bierze ją za ramię.Zakryjcie oczy i wyciągnijcie prawe ramiona. mogła-panować nad całą Ziemią.Jesteśmy tutaj. Opadła na miękką trawę. Nie będzie więcej wojen. Panna Carnaby rozejrzała się. . głowę ze srebra i głowę z dźwięcznego mosiądzu. jasnej brodzie i regularnych rysach twarzy nigdy jeszcze nie wyglądał bardziej zniewalająco.ciała. postać z rozkładu i postać ze światła. niechcianą kobietą w średnim wieku? śycie jest cudowne. Wierni posłusznie przewiązali oczy zielonymi szarfami.Trzy głowy: głowę ze złota..Amy Carnaby! Jutro zarządzi pokój na świecie. Ŝe nagle urośli do niebotycznych rozmiarów. . Ubrani byli w owcze skóry i sandały. Czas jest nieskończony. Napoleon.Gdzie są moje owieczki? Odpowiedź padła z tłumu wiernych: .. Podszedł do niej Wielki Pasterz. Ten potęŜny męŜczyzna o złotych włosach.biedne mizerne istoty! Nie mieli pojęcia.tak. Lecz pośpiech nie jest konieczny. Jest tylko radość! . o pasterzu. Ona. chorób.Sakramentem krwi. Panna Carnaby poczuła ocięŜałość kończyn. szczęśliwa. . Poczuła. godzina po godzinie. Amy Carnaby. .. Panna Carnaby. Wkrótce padł rozkaz: . Ŝe jest samotną. Przeszedł dalej.Jesteśmy gotowi.. . Wyznawcy zbierali się tam tuŜ przed zachodem słońca. . Amy Carnaby. Głos Pasterza powiedział cicho: . który przynosi radość.Trzy postacie: postać z . marzyć. zaprojektuje Nowy Świat.powiedziała w duchu panna Carnaby. której by nie potrafiła osiągnąć! Przepełniała ją potęŜna fala uniesienia. Ramiona mieli odkryte. czego moŜe dokonać ona .Taka histeria religijna jest godna ubolewania. na wysokiej platformie.zdawało się.Nie zaznacie więcej smutku ani bólu. zwanym przez nowicjuszy Świętą Zagrodą.Odsłońcie oczy i napawajcie się radością ducha! Słońce właśnie zachodziło..Tylko radość. . śladem pozostałych. . Rozległy się ciche krzyki i jęki. nie.. Cezar. Razem z innymi wyszła powoli z Zagrody. błękitnych oczach. wyciągnęła prawe ramię. To święto radości.Sakrament krwi..powiedziała sama do siebie głosem pełnym czci. W środku zagrody. Hitler . jakby od ukłucia igłą. Nie było takiej rzeczy. Wielki Pasterz przechodził między rzędami wyznawców. Ubrany w zieloną szatę.Jak drzewa kroczące . bólu lub ekstazy. Muszę zachować absolutny spokój i obserwować reakcje innych. Jak mogła myśleć. Festiwal odbywał się w błyszczącym.Ile postaci ma Pasterz? .Natchnijcie swe serca radością i dziękczynieniem.Ile głów ma Pasterz? . .. Był to gest pełen zdecydowania . biedy.To jedno wielkie bluźnierstwo! . ona sama jest cudowna! Mogła myśleć. Uniosła dłoń.

Właśnie widzę .Eh hien. dopóki wszystkim formalnościom nie stanie się zadość. To bardzo gorliwy wierny. doktor Andersen ma wiele magicznego czaru. ile pani moŜe . V 111 . był tam jakiś pan Cole.Oczywiście. Ŝe to konieczne. Ja. Panna Carnaby ziewnęła.. IV . . wielkie gmachy. oprócz majątku.. Nosi jasnozielone szorty i jada tylko kapustę.ChociaŜ nie mogę zrozumieć. panie Poirot. . Spała. .Kiedy tam pojechałam ostatnio.A jeŜeli nie moŜe pani dać nic. Poruszyła zesztywniałymi kończynami.. Mógł ogarnąć w kaŜdej chwili cały wszechświat. . Wspomniała pani o swojej przyjaciółce? . Wyjaśniłam.. Widzi pan. Zaledwie nieco ponad półtorej godziny temu? NiemoŜliwe. naprawdę. przepraszam.A on łaskawie przystał na ten zapis? . Wiedziała.Znakomicie! .Czy powiedziała juŜ pani o swoim zamiarze dofinansowania sekty? .Panie Poirot. Ŝe będę Ŝyła jeszcze wiele lat. co chciałabym uczynić natychmiast". czy pan naprawdę podejrzewa coś złego? .powiedział z tym swoim rozbrajającym uśmiechem.. . jak cudownym objawieniem był dla mnie pobyt u niego. jak pojechałam tam. Ŝe spiszę testament i Ŝe chciałabym zapisać wszystko naszemu bractwu. te słowa przyszły mi całkiem naturalnie.MoŜe być pani pewna. Ŝe to się powtarzało. . Ŝe choruję na płuca... . Stopniowo świat zaczął się kurczyć.. MoŜe pan na mnie polegać. "AleŜ doktorze . skoro jestem zdrowa jak ryba.Był tak przekonujący. wszystko układa się pomyślnie. To bardzo dziwny człowiek. . Ŝe wie. Ku jej zdumieniu.. Powiedziałam. Ŝe nie mam bliskich krewnych. dlaczego muszę mówić.wolny. nie szkodzi. Przestrzenie. .. Powiedziałam mu w najgłębszym zaufaniu. Ma się wraŜenie.. Powiedział. a wyjeŜdŜam. On mówi tak poruszająco.Eh:bien. "Proszę dać tyle.Czy wspominała pani o swoim zdrowiu? . wskazówki pokazywały za kwadrans dziesiątą. by wierzyć. panie Poirot. by szydzić. ale Ŝe ostatnia kuracja w sanatorium przed kilkoma laty chyba mnie wyleczyła. Co się wydarzyło od wczoraj? Zeszłej nocy śniło jej się.powiedziałam. Na niebie stał księŜyc. Ŝe kochana Emmeline.Na to wygląda . wkrótce dostanie jeszcze większą sumę od ciotki. lecz nawet podczas snu marzyła. . A jednak.Tak..Podszedł do tego bardzo spokojnie. Ŝe mam chore płuca. nowy cudowny świat. Rozmawiałam z Mistrzem. . I tak naleŜy pani do Stada".oświadczył Herkules Poirot. Ŝe słońce zaszło o ósmej dziesięć.. która jest do niej ogromnie przywiązana. . Proszę przyjąć wyrazy uznania za pani pracę. . który odziedziczyła po męŜu. Ŝe on wcale nie dba o pieniądze. z samym doktorem Andersenem.skwitował Poirot sucho.. panie Poirot.powiedziała w duchu panna Carnaby.Właśnie zamierzam się o tym przekonać? Czy w Sanktuarium spotkała pani pana Cole'a? . to jednak jest coś.Musi pani ściśle zastosować się do moich poleceń .Rozumie pani? . to powinno zapewnić pani Clegg bezpieczeństwo na pewien czas! . Właśnie odziedziczyłam spora sumkę po dalekim krewnym i chociaŜ nie mogę pobrać pieniędzy. Teraz wszystko juŜ jest przygotowane na festiwal jesienny.Bardzo to dziwne .Tak.Tak. Powiedziałam. iŜ mam przed sobą długie lata radości i spełnienia duchowego. ...rzekł sucho Poirot.Nie jestem aŜ taka biedna. Ze wzruszeniem powiedziałam mu. W jego świetle panna Carnaby z trudem dojrzała tarczę zegarka...

.. panno Carnaby. nie miała nic przeciwko niemu. Panna Carnaby zarumieniła się... Przywodziły jej na myśl pewne śmiałe ustępy z tej nowoczesnej niemieckiej ksiąŜki o podświadomości.proroka Eliasza. Ŝe pan Cole jest obłąkany. nadzwyczajne widzenie. Ośmielona jego dobrodusznym uśmiechem.zagadnęła go. .Musisz się wyzbyć strachu . zaczął opowiadać z oŜywieniem. pięknych nagich dziewic. w tym bowiem dniu Jehowa i Odyn połączą się braterstwem krwi!" A potem księŜa rzucili się na swe ofiary. . nie będzie podobne do tego.Ale ja myślę. Nadejdzie jednak dzień.Przepraszam na chwileczkę. Dziewice. Ŝe jego widzenia bywają dosyć Ŝenujące. Spotkały się z krukami Eliasza i razem krąŜyły na niebie. co widział ostatnim razem .ciągnął pan Cole .oświadczył Mistrz .Czy Mistrz nie sądzi. oddychając cięŜko i wpatrując się w nią (naprawdę!) oczami szaleńca .Musiałam ją gdzieś tu zgubić.. twarzą w twarz. ... który ślinił się w sadystycznym zapamiętaniu.Ujrzałem .Na razie . z nadzieją.pan Cole nachylił się ku niej.były ołtarze Baala..mruknęła uprzejmie panna Carnaby. Pan Cole mlasnął. Ŝe pan Cole to szaleniec. pikowały.Na ołtarzach leŜały ofiary. . Mistrz oparł jej dłoń na ramieniu. koncentrując się na pełni Ŝycia i najwyŜszej radości.Patrz. . całe setki ołtarzy.. Leciały z północy. panna Carnaby odwaŜyła się odkryć przed nim swe myśli. słyszałem jęki i zgrzyt zębów.Czy przypadkiem nie zauwaŜył pan mojej broszki? ... Te jego widzenia.. Trochę się bała pana Cole'a i jego widzeń. .. warknął tylko.. gdy zacznie widzieć duchowo.Miałem widzenie.Miłość doskonała usuwa strach.widzi on jeszcze w sposób niedoskonały. . kruki Odyna. kalecząc je i.. a głos krzyknął: "Patrz na sakrament. ..rytualnego aktu ślubu boga i bogini w staroŜytnej Sumerii. ujrzałem. aŜ nagle. Zamilkł. .Wtem nadleciały kruki. wydziobywały oczy ofiarom..Tak? . . . Przekonała się. którą czytała przed przyjazdem do Devonu. 112 . przez pryzmat swej cielesnej natury. mając otwarte oczy. Czym prędzej zaczepiła Lipscomba. dopóki nie znalazła się w bezpiecznej odległości od zapamiętałego pana Cole'a. Panna Carnaby odetchnęła z ulgą. z błyszczącymi oczyma i rozedrganymi wargami. całe setki dziewic. zstępującego z nieba na ognistym rydwanie.. wznosząc noŜe.zawołał do mnie głos.powiedział. Panna Carnaby westchnęła... Próbował pozbyć się panny Carnaby.. . skrępowane bezbronne. rozgorączkowanymi oczyma..Później . . Eliasz był juŜ lepszy.. który zajmował domek przy bramie wjazdowej na teren Zielonych Wzgórz i który nader szczęśliwie "pojawił się w pobliŜu.. lecz ona nie odstępowała go. Nie jego sprawa szukać zagubionych rzeczy. .Proszę zaczekać. . Czasami była niemal pewna. paplając o swojej broszce. który był doskonale odporny na słodycz i spokój Zielonych Wzgórz. pisz i świadcz o tym. Panna Carnaby zebrała się w sobie. Pan Cole chwycił pannę Carnaby za ramię. co ujrzał pan Cole. Lipscomb.Medytowałem. jest. Muszę pani o tym opowiedzieć. Z Wielkiej Zagrody wyszedł sam Mistrz. Pan Cole. wpatrując się w nią błyszczącymi.. czekające na cios noŜa. Panna Carnaby z desperacją wydarła się z rąk prześladowcy. Ŝe to. Ŝe nie widział Ŝadnej broszki. Ŝe pan Cole jest. co będzie ci dane zobaczyć" .

.Zakryjcie oczy i wyciągnijcie prawe ręce.Jesteśmy gotowi.Nom d'un nom d'un nom* .O nie! Nic z tego! 113 .. siedzący obok panny Carnaby. Ŝe przyniosła rachunek. Napotkał ciekawski wzrok posępnego męŜczyzny przy sąsiednim stoliku. Kelnerka zwracała się do niego dwa razy. .Lipscomb to wierny pies łańcuchowy. nim zorientował się. panie Poirot! Jestem jedną z owieczek Pasterza. Myślał intensywnie. Ŝe nie jest obłąkany. Wielki Pasterz..A czy Lipscomb naprawdę musi być tak okropnie grubiański? I znów Mistrz obdarzył ją anielskim uśmiechem. zarumienił się.Czy jesteście gotowi przyjąć ten sakrament? . Jest szorstki.Tres bien! ... Odmówiono rytualne pytania i odpowiedzi.... Wreszcie zapytał: . Czym prędzej więc wystrzeliła z mniejszego kalibru protestem: . Wie pani. śywiący się kapustą i wizjami pan Cole. A zresztą festiwal jesienny miał się odbyć juŜ za tydzień. Ŝe sto dwadzieścia. zapłacił i wyszedł. wydał bolesny jęk ekstazy.. jeŜeli tak to ująć. Ruszył dalej.Panna Carnaby była zbita z tropu. kiedy igła wbiła mu się w ciało. Ma widzenia. Panna Carnaby wstała. . ale jest wierny.. . VII I znów owieczki zebrały się w Wielkiej Zagrodzie. . Wierzę mu z całego serca! Nie będę więcej dla pana szpiegować. A za herbatę sama zapłacę.. Wielki Pasterz stanął przy pannie Carnaby. przystaje i kładzie mu dłoń na ramieniu. I przeskakując od spraw wzniosłych do przyziemnych. to prymitywna dusza. Panna Carnaby ujrzała. Miała nadzieję.. ostatnio naprawdę zdziwaczał. co mi pan powiedział. nader dziwne. Oczywiście. Siedziała popijając herbatę i krusząc w palcach bułeczkę. VI Po południu w dniu poprzedzającym festiwal panna Carnaby spotkała się z Herkulesem Poirot w małej herbaciarni w sennym miasteczku Newton Woodbury. Mam nadzieję. Poirot zadał jej kilka pytań. Ŝebym szpiegowała doktora Andersena. Była zarumieniona i jeszcze bardziej niŜ zwykle brakowało jej tchu. A to cudowny człowiek. Ŝe wpływ Mistrza pohamuje nieco dalsze widzenia.dokończyła Amy Carnaby głośno i wyraźnie. Pan go podejrzewa o najgorsze.Ile osób będzie na festiwalu? . przechodził wśród zebranych. jak podchodzi do pana Cole'a. na które odpowiedziała monosylabami. panie Poirot. . wielki nauczyciel. .Myślę..mruknął Herkules Poirot. Mówiła szybko i histerycznie: .Wysłał mnie pan. Będzie Emmeline i pan Cole. Opowiedział mi niektóre z nich. Dotknął jej ramienia.Ale ja tego nie zrobię! . wierny jak pies.Dobrze. Herkules Poirot wytrzeszczył oczy. doprawdy. Będzie teŜ sporo nowych członków. Mistrz ma nowe posłanie do świata i od tej pory naleŜę do niego ciałem i duszą. panna Carnaby rzuciła na stół szylinga i trzypensówkę i wybiegła na ulicę..Wiem. co robić? Po chwili milczenia panna Carnaby odezwała się dziwnym głosem: . blisko dwudziestu.. wspaniały w swej zielonej szacie.

Zadziwiające . Ostrzegam. Czasami całkiem mnie ponosiło. ale balem się. . poniewaŜ znalazła się pani w jeszcze większym niebezpieczeństwie. Ŝe pan zrozumie. panno Carnaby . zrozumiałem. odgrywanie swej roli. . Ŝe Lipscomb. więc natychmiast po wyjściu z herbaciarni załatwiłem.Przez chwilę myślałem. 114 . tam w herbaciarni.ten doktor Andersen obmyślił plan wyzyskiwania i mordowania..pochwalił Japp.Bez pani nie dalibyśmy rady. W drzwiach Wielkiej Zagrody pojawiły się nowe postacie .. VIII .Panna Carnaby była wyraźnie połechtana. siedzi zaraz za mną.To policja! . przeraŜeni. nie do wiary. .To była straszna chwila.Mam wyjaśnić. zarejestrowane na inne nazwisko.. laboratorium chemiczne w Sheffield.niewiarygodny widok . . zobaczyłam w szybie. Panna Carnaby zwróciła się do Poirota: .Była pani wspaniała . Kiedy poszedł wprost do Sanktuarium. czy pan to zrobi? . Nie wiedziałam. jak wszyscy wielcy nauczyciele. . To były te radości ducha. czy to naprawdę było niebezpieczne? Co było w tej strzykawce? . to fakt.a tutaj mam nakaz aresztowania pana.Zrozumiałem.odrzekł detektyw ciepło. czy był to przypadek.Wielki Pasterz szarpie się z odzianym w owczą skórę panem Cole. Nie wiem. z powodu ignorancji i prześladowań ze strony zewnętrznego świata..Czy.To absolutnie zadziwiające uczucie. moŜe być wykorzystane w sądzie. .. który pilnuje Sanktuarium..Zabierają nam Mistrza! Zabierają Mistrza. Przez mgnienie oka zdawało mi się. Poirot uśmiechnął się.I w tym tkwi pani sukces . Boję się tylko. Powoduje on złudne poczucie radości i zadowolenia.w niebieskich mundurach. znanych takŜe jako haszysz. Jak mówiłam.. To podniecenie. Ŝe pani mówi powaŜnie. . która wypadła z dłoni Wielkiego Pasterza. musiałam wymyślić coś na poczekaniu i wierzyć. Zamieszanie. Ŝe któreś z nas postradało zmysły. .krzyknął ktoś. Posiada on. . Ŝeby go śledzono. co robić.Robota pierwszej klasy. . co pan powie.Była pani autentyczna. Większość Ŝycia poświęcił badaniom bakteriologicznym. gniewny pomruk. . Wszyscy byli wstrząśnięci. cierpiącym. Tymczasem detektyw inspektor Cole ostroŜnie pakował strzykawkę. Szybkim.To bardzo miło z pana strony. mordowania w sposób naukowy. Zielone szarfy zerwane z oczu .. kiedy sobie rozmawialiśmy. Tylko jeden człowiek siedział w zasięgu słuchu.stwierdził Japp. które obiecywał..Słowa niespodziewane.Moja dzielna koleŜanko! Poirot gorąco uściskał dłoń panny Carnaby i przedstawił jej nadinspektora Jappa. .AleŜ skąd! . .wtrąciła panna Carnaby.. Hoduje tam szczepy róŜnych bakterii.wtrącił Japp. .. lecz wystarczające dawki konopi indyjskich. któremu pomagał jeszcze jeden wyznawca. Naprawdę czułam. Dla nich Wielki Pasterz był męczennikiem. Ŝe staję się jedną z tych głupich kobiet. Inaczej ten jegomość nie dałby się nabrać! To kawał sprytnego łajdaka..To był taki wstrząs.. Ŝe mogę na pani polegać i Ŝe pani mnie nie zawiedzie. Dzięki temu wierni przywiązywali się do niego jeszcze bardziej.. .Mademoiselle . Na festiwalach miał zwyczaj wstrzykiwać swym wyznawcom niewielkie. Akurat. czy moŜe on mnie śledził. Poirot pokiwał głową.. Ŝe od tej chwili wszystko. profesjonalnym tonem niedawny pan Cole mówił: . . Ŝe niestety to mi się podobało.odparł powaŜnie Poirot . Musiałam coś wymyślić na poczekaniu.

powodującą zapalenie wrzodu Ŝołądka. Ŝe jego matka była śydówką. Ŝe przyczyną wyrzucenia go z uniwersytetu w Niemczech wcale nie był fakt. Ŝeby go skazać? Japp wyszczerzył zęby.. delikatne dłonie o subtelnym kształcie.Nie boję się ryzyka. .. wielkiego kolekcjonera. . MoŜna wyhodować szczepy pewnych bakterii o spotęgowanych właściwościach. Widzi pani teraz przebiegłość tego człowieka? Zgony następowały w róŜnych częściach kraju. . zdolność wywoływania masowej histerii i reakcja powodowana przez narkotyki. Nie wyrządziłaby pani krzywdy. po czym jedna po drugiej umierały.Muszę wracać do domu . ale powodująca odnowienie się gruźlicy u osób. . Powiedziałbym. . dlaczego tu przyjechał. Ale bałem się. świadectwa wystawiali róŜni lekarze i nie istniało ryzyko nawet cienia podejrzeń. pewnie po haszyszu. Ŝe mimo tego moŜe on wybrać jakiś inny.rzucił nadinspektor Japp. i zjednujący mu współczucie. Panna Carnaby westchnęła. to czystej krwi Aryjczyk. Patrząc na tego człowieka rozumiał. Tak wspaniale zorganizowałam cały świat! Bez wojen. Mnie strachu napędzają na przykład byki na pastwisku czy coś takiego.Mamy jego laboratorium. Ŝe popełnił on cały szereg morderstw . bez biedy.Och. nie ma o czym mówić .To były jego atuty: dominująca osobowość.MoŜe się boi . . MoŜna wprowadzić do organizmu pałeczkę duru brzusznego. . Zwrócił uwagę na wydatne czoło. . Ŝe kochany August strasznie za mną tęskni.powiedział Japp z zazdrością. jego hodowle.To musiał być piękny sen . drapieŜny zarys szczęk i przeszywające oczy wizjonera. Ale czy macie panowie dość dowodów. który miałam na pierwszym festiwalu. Ŝe chorowała pani na gruźlicę. jako Ŝe jest pani zdrowa . Ŝe wyhodował on takŜe coś. To był tylko wygodny pretekst tłumaczący. Mam jednak wielki szacunek dla pani odwagi.To diabeł wcielony! .. bez brzydoty.Emily tak się niepokoi. na przykład pałeczkę Coli communis. Panna Carnaby poderwała się nagle.Myślałam właśnie o cudownym śnie. O ile wiem.Ŝe podobnie jak on. w strzykawce była owa bakteria powodująca nawrót gruźlicy.dodał Poirot. Jego 115 . więc zdecydowałem się na to ryzyko. wszystko! . zrozumiał takŜe.Całe mnóstwo dowodów .odparł. co opóźnia. dlaczego Emery Power został potentatem finansowym. . związek..właśnie dlatego kazałem pani zwrócić jego uwagę na gruźlicę. Jest takŜe bakteria nieszkodliwa dla osób zdrowych.rzuciła lekko panna Carnaby. Zdaje się.zapytał Poirot. . spoczywające na biurku. Po obu stronach Atlantyku znano go jako konesera dzieł sztuki. . podobnie jak i Pneumococcusa. Umierały w swych domach. Kiedy Cole go aresztował. wąskie usta.powiedział detektyw z uśmiechem . bez chorób. dlaczego Emery Power cieszył się sława. .Na moje polecenie wyznała mu pani. Postaram się to wyjaśnić bez wdawania się w zbytnie szczegóły. takŜe i pani chce "umrzeć za Herkulesa Poirot"! JABŁKA HESPERYD I Herkules Poirot wodził zamyślonym wzrokiem po twarzy męŜczyzny siedzącego pod drugiej stronie wielkiego mahoniowego biurka. Ale na uwadze miał inny cel. które na nią kiedyś chorowały. Samotne kobiety..oświadczyła.Moim zdaniem bardzo moŜliwe. a zarazem wzmaga działanie wybranych bakterii. z wdzięczności i oszołomienia.Qu'est-ce qu'il y a?* . zapisywały swoje pieniądze sekcie. I słyszałam. najwyraźniej z przyczyn naturalnych. Kiedy zaś jego oczy przesunęły się na dłonie.

.Szmaragdy są wyjątkowo wspaniałe. zazwyczaj umierał. .Markiz di San Veratrino miał szczęście. Ale same refleksje nie zwrócą mi mojego kielicha.oświadczył Emery Power. odeszliśmy od tematu. .zamiłowanie do sztuki szło w parze z jego zamiłowaniem do historii.mruknął. Wyglądał jak zamyślony drozd. zachowywał wyczekującą postawę.Dla mnie to sprawa bardzo wielkiej wagi . Ŝe kradzieŜy dokonała znana międzynarodowa szajka złodziei. co chcesz. co skutkowało duŜo lepiej niŜ najgłośniejsze wrzaski. . monsieur. . . .powiedział cicho Poirot.Jeśli czegoś chcę. z głową lekko przechyloną na bok. . szczerozłotego.podobno kielich ten wyszedł spod ręki Benvenuto Celliniego.ciągnął kolekcjoner.Nie wątpię. .Nie wątpię. .W nocy w. panie Power. wśród nich mój kielich.Moim zdaniem naleŜy działać. dniu licytacji ktoś włamał się do pałacu markiza i skradł osiem czy dziewięć cennych eksponatów. panie Poirot .Wiem. WyobraŜono na nim jabłoń. . .Chodzi o odzyskanie dzieła sztuki . nagle wyraźnie zainteresowany. Ustalono. Nie wystarczało mu.Jabłka? .Co zrobiono w tej sprawie? Poirot wzruszył ramionami. . .po ówczesnym kursie przeliczeniowym . Ŝe zna pan hiszpańskie przysłowie: "Bierz. W 1929 roku wystawił go na sprzedaŜ markiz di San Veratrino. . Pasmo krwi ciągnie się za nim przez wieki. Ŝe skradziono go.Właśnie. Herkules Poirot łagodnie pokiwał głową.mruknął Poirot. Dwóch z nich.trzydziestu tysiącom funtów. Mówił spokojnie.CzyŜby było to coś wielkiej wagi? . Aby je zdobyć. panie Poirot. .Roderigo Borgia. . A teraz muszę panu powiedzieć. Czasami pozwalał napić się z niego wybranemu gościowi. panie Poirot.Tak pan sądzi? . aŜ w końcu zdobyłem go dla siebie za sumę równą . Myślę jednak. Ale wybaczy pan.Dzieje tego naczynia były nieodłącznie związane z gwałtem. Mówił pan.Oczywiście. zanim jeszcze przeszedł w moje ręce. Ŝe obecnie bardzo rzadko podejmuje się pan nowych zadań. królewska cena! . To arcydzieło .Jak do tego doszło? . . .rzekł sucho. .Z powodu jego wartości czy teŜ z jakichś innych przyczyn? . policja wzięła sprawę w swoje ręce. Podobno kielicha tego uŜywał papieŜ Aleksander VI . Kradziono je wielokrotnie.rzekł Emery Power.Jego wartość sama w sobie z całą pewnością jest znaczna.Doszedłem do wieku. którą opasuje wysadzany kamieniami wąŜ. podobnie zresztą jak i rubiny na węŜu. i płać za to . . popełniano morderstwa. Ŝe weźmie pan tę sprawę. głosem cichym i wyraźnym. Emery Power odezwał się. Ŝe coś jest piękne . Same jabłka wykonane są z nadzwyczaj pięknych szmaragdów.dla niego to coś musiało mieć jeszcze historię. cyzelowanego kielicha. w którym człowiek staje się refleksyjny. w jego oczach mignął gniewny błysk. ale naturalnie prawdziwa wartość kielicha tkwi w jego historii.Ładna historia . pochodzącego z epoki Renesansu. Poirot uniósł brwi. Poirot. Francuza nazwiskiem Dublay i Włocha 116 .Wielu ludzi popełnia ten sam błąd. Ŝe nabył pan ten kielich od markiza di San Veratrino. to płacę .Ma pan usposobienie filozofa. Kolekcjonerzy prześcigali się w licytacji. . Gość taki.tak mówi Bóg"? Przez chwilę finansista zmarszczył brwi.W rzeczy samej.Ściślej mówiąc.

. un petite déception*. i ja byliśmy zdecydowani go zdobyć. . . tymczasem teraz naleŜy do pana? . .. Rozumie pan.. ponosząc śmierć na miejscu. Ŝaden z nas nie był skłonny ustąpić przed drugim.Innymi słowy. Postawiliśmy to sobie jakby za punkt honoru. co zdołała ustalić policja.Gdzie? .OtóŜ to. . Ten ostatni był doświadczonym włamywaczem. kielich po odzyskaniu wróciłby do niego. I on. Caseyem? Czy jego nie dosięgło ramię sprawiedliwości? .Jednym słowem.Właśnie tak.Irlandczyk nazwiskiem Patrick Casey. znaleziono u nich część przedmiotów pochodzących z tej kradzieŜy.To bardzo ciekawe.Tak. Ŝe wolałem wziąć sprawę w swoje ręce. Przezornie wynająłem drugiego agenta . Bardzo moŜliwe. A któŜ to taki? . przedstawiciela paryskiego handlarza.rzekł Emery Power z uśmiechem. gdyby przyjął pan propozycję markiza. Z drugiej strony..Kielicha Borgiów nie było. Rywalizowaliśmy ze sobą w . to zupełnie inna sprawa. Potem moŜna by się po cichu zwrócić do tego kogoś. Powiadano. Nasi przedstawiciele na licytacji przebijali się nawzajem.. odzyskano tylko najmniej cenne przedmioty.Widzę.Niezupełnie.. .ci dwaj. .I ostateczna oferta pańskiego przedstawiciela zapewniła panu ten skarb? .Nigdy nie wystawiono go na sprzedaŜ? . . .Ale pan odmówił? . zaproponował mi ich zwrot.Riccovettiego złapano i skazano. panie Poirot. a Riccovetti czekał w samochodzie na łupy.A skradzione przedmioty? Czy podzielili je miedzy sobą na trzy części? . to proste.. Ŝe został wprowadzony w pole? Power uśmiechnął się wymownie. i trzeci .W ParyŜu.Ale kielicha Borgiów nie było? . które pan włoŜył? . i zaraz potem sir Reuben odkrył.OtóŜ to.Co się za tym kryje? .Sir Reuben . Dwa tygodnie później spadł z piątego piętra. Próbował okraść dom bogatego bankiera nazwiskiem Duvauglier.Rosenthal. Ŝe docenia pan ten aspekt sprawy . ale pozwolić komuś trzeciemu wejść w posiadanie kielicha. jako Ŝe kielich skradziono z jego domu. On jest nie tylko kolekcjonerem.Być moŜe. lecz takŜe prywatni detektywi.Nie.Dlaczego? .Powiedzmy. jak pan myśli.Nie w takim sensie. Z tego. których właśnie wymieniłem.A co się stało z pieniędzmi. . Jego mięśnie nie pracowały juŜ tak jak kiedyś. Myślałem. . . Dublay był mózgiem szajki i obmyślał plany napadów.interesach.A co z tym trzecim. . Ŝe to właśnie i on dokonał tej kradzieŜy. . Ŝe najbardziej godne uwagi i wartościowe dzieła czym prędzej wywieziono za granice.I nigdy więcej nie widziano tego kielicha? . .Widzi pan. Ŝe szukała go nie tylko policja. u kogo jest kielich. człowiek bardzo dbały o konwenanse. Kulminacją naszej animozji była rywalizacja o ten kielich Borgiów. Muszę dodać. 117 .Które dało pozytywne wyniki. w kradzieŜ zamieszane były trzy osoby . lecz w owym czasie był takŜe moim osobistym wrogiem. Nie był juŜ taki młody.z pozoru. w sumie ja wyszedłem na tym lepiej. jestem tego pewny.Markiz. Ŝe wiem. . .

. którego puszcza pan starym tropem. gdyby sprawa była prosta . to sir Reuben mógłby później wejść z markizem w prywatny układ.Myśli pan. Ŝe sir Reubenowi wystarczyłaby sama świadomość..AleŜ nie.Tak.zapytał cicho. Rosenthal nigdy nie miał tego kielicha! .Skąd pan wie? . .. tak jak pan.Ale zachowując legalne prawo własności. Zamilkł na chwilę. Rozmawiałem z nim szczerze na ten temat i zapewnił mnie natychmiast. dokładnie tak! .Nie ukraść.Którego opis policja rozesłałaby na cały świat? .Wierzył pan.Tak . bo sam pan określi wysokość swojego honorarium. Herkules Poirot pochylił głowę.Nie wzywałbym pana. Ŝe sir Reuben. sam zorganizował tę kradzieŜ? Emery Power uniósł dłoń.. . co moje.Jest dostatecznie ciekawa.. Ja tylko chciałem odzyskać to. . . jeŜeli uwaŜa pan.rzekł Poirot w zamyśleniu. panie Poirot. Emery Power uśmiechnął się po raz drugi.. dzięki czemu kielich stałby się legalnie jego własnością.Chce pan powiedzieć. .A więc przez niemal dziesięć lat. .Niedawno nastąpiła fuzja w branŜy naftowej. Jesteśmy sprzymierzeńcami. a nie wrogami.Ale się panu nie powiodło.rzekł Emery Power. Ŝe starał się pan go ukraść z domu sir Reubena? . 118 .Oczywiście.Nic dziwnego. .Ja tylko zadaję sobie pytanie.Tak. . Teraz interesy Rosenthala i moje są zbieŜne.. jak rozumiem? . Mały człowieczek spojrzał na duŜego. Ŝe to niemoŜliwe. . Co więcej. po czym rzekł: . czy sprawa ta jest dostatecznie ciekawa. . nie przyjmuję poraŜki do wiadomości . Herkules Poirot zesztywniał w fotelu.Tak. .przyznał finansista z goryczą. . Po prostu krótko potem sir Reuben nabyłby renesansowy kielich nieznanego pochodzenia.odrzekł sucho magnat. nie! Nie tak ostro. zaczyna pan wszystko od początku? Kolekcjoner skinął głową.odparował zimno. Ŝe.walnął Poirot prosto z mostu. nie chcąc się dać pobić. Ŝe wszedł w jego posiadania? .I ja mam wkroczyć na tym etapie? Mam być psem. bardzo starym? . . ..Chyba nie! . to rozumiem.AŜ tak zaleŜy panu na tym dziele sztuki? . Ŝebym miał się jej podjąć.. Trafił w sedno. zostawiłem sobie otwartą drogę do odzyskania mojego kielicha. jak to się mówi..Jeśli tak.A teraz.Ja nie znam słowa "niemoŜliwe".I pan mu uwierzył? . gonił pan w piętkę? .Teraz rozumiem . ..Kielicha nie wystawiono by na widok publiczny. II Inspektor Wagstaffe był zaciekawiony. .rzekł Poirot. . . Ŝe nigdy nie posiadał tego kielicha. .Powiedzmy.mruknął. . gdybym przyjął ofertę markiza. monsieur .

Bo ja wiem? ..zapytał.. był mózgiem bandy. 119 .. Inaczej kielich juŜ dawno wpadłby w ręce paserów. gdyby na przykład sir Reuben Rosenthal był zamieszany w tę.Nic tam nie było pod podłogą.Sądzę. Poirot westchnął. Towar zamelinowano.. Ale on go gdzieś ukrył i do tej pory ten kielich tam leŜy. nie ma on opinii człowieka szczególnie uczciwego. Pod podłogą. Ŝeby od niego odejść. Herkules Poirot westchnął. Australia.. Perły schowane w gipsowych rzeźbach. Herkules Poirot zapisał w notatniku: "Ameryka".A jak pan to sobie tłumaczy? Prywatna sprzedaŜ? Wagstaffe potrząsnął głową.. dla kolekcjonerów miał olbrzymią wartość. nieprawdaŜ? Ale w tym wypadku mamy nie klejnoty. . . który wiedział gdzie.Nie wykluczałbym tego. chorowała na gruźlicę. Popiersie Napoleona. .Czy to moŜliwe.I Ziemię opasać... Zamartwiała się postępowaniem męŜa. wykapany ojciec. Ŝe ma z nimi powiązania taki jeden o nazwisku Yougouian.. "śmieszną sprawę"? Wagstaffe wyszczerzył zęby.A co z resztą szajki? .Nie wierzę. jakŜe się nazywało to opowiadanie.Inspektor uśmiechnął się szeroko. Ale nie.. .Kielich Veratrino? Tak. ale to śliski gość. Sprawdziliśmy. . mówię trochę po włosku. teraz jest zakonnicą..... Ŝe ci kolekcjonerzy są wyzbyci jakiejkolwiek moralności. Śmieszna sprawa.. . Ŝeby syn Caseya znał miejsce kryjówki? . Syn był inny....Aha! Czy zdziwiłoby pana. pamiętam doskonale. Francja. Kwaterę główną ma w Istambule. a jedyny człowiek.Wątpię. solidny złoty puchar. nie jest to wykluczone.śona była przyzwoitą kobietą. .Tak.. jak pan to określił. gdzie trzymają forsę i tak dalej.Tak. To juŜ nie tak łatwo ukryć. mruknął. lecz duŜy. . Opiekowała się nią córka. Zatrudniała się jako pokojówka i wywiadywała co i jak. juŜ nie Ŝyje. .. . .. .Jakaś dziewczyna.Podejrzewano. Turcja. Ten puchar nigdy się juŜ nie pojawił na widoku.dorzucił inspektor cnotliwie .Tak. . czy coś w tym rodzaju.mam wraŜenie. więc pojechałem tam i pogadałem sobie z makaroniarzami. . Zmarła kilka lat temu. Zdaje się. Wie pan.. Wprawdzie niczego mu nie udowodniono. wołali na nią Ruda Kaśka. Zerknął na swój mały notes. Wierzyła.Mogli go przetopić.. . Z tego. Oczywiście.To wszyscy? .Dublay to Francuz.. Ale bo ja wiem. w Liverpoolu.Bardzo romantyczna teoria. Prowadziłem tę sprawę z naszej strony.Kto jeszcze do ich naleŜał? . Tam. Ŝe po rozbiciu gangu wyjechała do Australii. Ŝe dałoby się zrobić.Riccovetti i Dublay odsiadują wysokie wyroki. .A co z jego rodziną? . . co ostatnio słyszałem. gdzie zapisał: Ameryka. gdzie w grę wchodzą dzieła sztuki. Włochy..Czy Casey miał własny dom? . . ja to tłumaczę duŜo prościej. Ŝe juŜ niedługo powinni wyjść. Zdaje mi się. była gorliwą katoliczką i nie mogła się zdecydować. . . ale ma teŜ sklep w ParyŜu.Myśli pan o Caseyu? ..bąknął Wagstaffe. . zdziwiłby się pan! Czasami .. To handlarz.. to nawet bardzo prawdopodobne. Mógł go schować gdzieś we Włoszech albo udało mu się go wywieźć za granicę. odsiaduje wyrok w Ameryce. tak? .MoŜliwe.

- Słucham? - bąknął inspektor Wagstaffe. - Mówiłem tylko - oświadczył Herkules Poirot - Ŝe
wskazana będzie podróŜ dookoła świata.
III
Do stałych zwyczajów Herkulesa Poirot naleŜało omawianie aktualnie prowadzonych spraw z
jego słuŜącym doskonałym - Georgesem. Znaczy to, Ŝe Herkules Poirot rzucał luźne uwagi,
na które Georges reagował z doświadczeniem Ŝyciowym, nabytym w ciągu swej wieloletniej
kariery lokaja.
- Georges, gdybyś stanął w obliczu konieczności prowadzenia śledztwa w pięciu róŜnych
częściach kuli ziemskiej, jak byś się do tego zabrał?
- No cóŜ, proszę pana, podróŜe samolotem są bardzo szybkie, choć niektórzy twierdzą, Ŝe źle
wpływają na Ŝołądek. Trudno mi o własne zdanie na ten temat.
- NaleŜy zadać sobie pytanie, jak w takiej sytuacji postąpiłby Herkules?
- Czy mówi pan o tym fabrykancie rowerów?
- Albo - ciągnął Herkules Poirot - zapytać jeszcze prościej: jak on naprawdę postąpił?
Odpowiedź zaś, Georges, brzmi: podróŜował, i to energicznie. W końcu jednak musiał
zasięgnąć informacji... według jednych u Prometeusza, według innych - u Nereusa.
- Doprawdy, proszę pana? - rzekł Georges. - Nigdy nie słyszałem o Ŝadnym z tych dwóch
panów. Czy oni prowadzą biura podróŜy?
Herkules Poirot, napawając się brzmieniem swojego głosu, ciągnął:
- Mój klient, Emery Power, rozumie tylko jedno: działać! Tymczasem niepotrzebne
trwonienie energii to bezsens. W Ŝyciu, Georges, naleŜy kierować się złotą zasadą: nigdy nie
rób nic, co inni mogą zrobić za ciebie. Zwłaszcza - dodał, wstając i podchodząc do półki z
ksiąŜkami - kiedy cena nie gra roli.
Zdjął z półki teczkę oznaczoną literą "D" i otworzył ją na słowach "Detektywistyczne agencje
- godne zaufania".
- Współczesny Prometeusz - mruknął pod nosem. - Bądź łaskaw, Georges, wynotować mi
kilka nazwisk i adresów. Panowie Hankerton z Nowego Jorku, panowie Laden i Bosher z
Sydney, signor Giovanni Mezzi z Rzymu, monsieur Nahum z Istambułu i panowie Roget i
Franconard z ParyŜa.
Przerwał, czekając, aŜ Georges skończy pisać. Następnie polecił:
- I bądź tak dobry zorientować się w rozkładzie jazdy pociągów do Liverpoolu.
- Tak jest, proszę pana. Czy wybiera się pan do Liverpoolu?
- Tak, niestety. Niewykluczone, Georges, Ŝe udam się nawet dalej. Ale to jeszcze nie teraz.
IV
Trzy miesiące później Herkules Poirot stał na skalnym nawisie, spoglądając na Ocean
Atlantycki. Mewy, krzycząc przeciągle i melancholijnie, wzbijały się w niebo i opadały.
Powietrze było ciepłe i wilgotne.
Herkules Poirot miał wraŜenie, dość powszechne u ludzi po raz pierwszy odwiedzających
Inishgowlen, Ŝe dotarł na skraj świata. Nigdy w Ŝyciu nie wyobraŜał sobie niczego równie
dalekiego, osamotnionego i opuszczonego. Była to piękna okolica; piękna melancholijną,
obsesyjną pięknością odległej przeszłości, w którą trudno uwierzyć. Tutaj, na zachodzie
Irlandii, nigdy nie stanęła noga rzymskich legionów; tu nigdy Rzymianie nie rozstawili
obozów warownych, nie pobudowali porządnych, uŜytecznych dróg. Była to ziemia, gdzie nie
znano zdrowego rozsądku i uporządkowanego Ŝycia.
Herkules Poirot spojrzał na czubki swoich lakierków i westchnął. Czuł się opuszczony i
samotny. Tutaj nie doceniano standardu Ŝycia, do którego przywykł.

120

Omiótł wzrokiem opustoszałe wybrzeŜe i raz jeszcze spojrzał na morze. Gdzieś tam, jak głosi
tradycja, leŜą Wyspy Błogosławione, Kraina Młodości....
- Jabłoń, śpiew i złoto - szepnął do siebie.
Nagle znów stał się sobą - czar chwili prysnął.
Gdzieś w pobliŜu rozległo się bicie dzwonów. Znajomy sygnał. Z tym dźwiękiem był
obeznany od dzieciństwa.
śwawym krokiem ruszył wzdłuŜ nabrzeŜa. Dziesięć minut później zobaczył na skalnym
nawisie budynek, otoczony wysokim murem, w którym osadzono wielkie, nabite ćwiekami
drewniane drzwi. Herkules Poirot podszedł do nich i zapukał Ŝelazną kołatką. Następnie
pociągnął ostroŜnie za zardzewiały łańcuch, na co po drugiej stronie drzwi zabrzmiał wesoło
mały dzwoneczek.
Otworzyło się małe okienko w bramie i ukazała się twarz. Twarz podejrzliwa, okolona
nakrochmaloną bielą. Nad górną wargą widniał wyraźny wąsik, lecz głos naleŜał do kobiety.
Był to głos z gatunku tych, które Herkules Poirot określał mianem femme formidable.
Głos zapytał, o co chodzi.
- Czy to klasztor pod wezwaniem świętej Marii i Wszystkich Aniołów?
- A cóŜby innego? - odparł kobiecy głos opryskliwie. Herkules Poirot nie próbował znaleźć
odpowiedzi na to pytanie.
- Chciałbym się widzieć z siostrą przełoŜoną - powiedział do smoka.
Smoczysko opierało się, lecz wreszcie ustąpiło. Odsunięto rygle, drzwi się otworzyły i
wprowadzono Herkulesa Poirot do małego, prostego pomieszczenia, w którym przyjmowano
gości odwiedzających klasztor.
Wkrótce pojawiła się siostra z róŜańcem u pasa.
Herkules Poirot był od urodzenia katolikiem. Atmosfera, w której się znalazł, była mu bliska.
- Przepraszam za kłopot, ma mere* - odezwał się -ale zdaje mi się, Ŝe ma pani tutaj
religieuse*, która dla ludzi nazywała się Kate Casey.
Siostra przełoŜona skłoniła głowę.
- To prawda. Dla Boga to siostra Maria Urszula.
- Wydarzyło się zło, które trzeba naprawić - rzekł detektyw. - Wierzę, Ŝe siostra Maria
Urszula mogłaby mi w tym pomóc. Ma ona informacje, które mogą się okazać bezcenne.
Siostra przełoŜona potrząsnęła głową. Twarz miała łagodną, a głos spokojny.
- Siostra Maria Urszula nie moŜe panu pomóc.
- AleŜ zapewniam...
Przerwał. Siostra przełoŜona rzekła:
- Siostra Maria Urszula zmarła dwa miesiące temu.
V
Herkules Poirot siedział niewygodnie oparty o ścianę w sali barowej hotelu Jimmy'ego
Donovana. Hotel nie odpowiadał jego wyobraŜeniom o tym, czym hotel być powinien. Jego
łóŜko było w rozsypce, podobnie jak i dwie szyby w oknie pokoju, co umoŜliwiało wstęp
nocnemu powietrzu, któremu detektyw tak bardzo nie ufał. Gorąca woda, którą mu
przyniesiono, okazała się letnia, po posiłku zaś odczuwał w swym wnętrzu dziwne, bolesne
skurcze.
W barze siedziało pięciu męŜczyzn; wszyscy rozmawiali o polityce. Przez dłuŜszy czas
Herkules Poirot nie mógł zrozumieć, o czym mówią. Mało go to zresztą obchodziło.
Wkrótce jeden z męŜczyzn przysiadł się do niego. W pewien sposób odróŜniał się od
pozostałych. Miał typowy wygląd mieszczucha.
- Coś panu powiem - odezwał się z godnością. - Powiem panu... Pegeen's Pride nie ma
szans... ani cienia szansy. Przyjdzie na szarym końcu, na szarym końcu. Pan wierzy w moje

121

typy. Wie pan, kto ja jestem... no, wie pan? Atlas, jestem Atlas z "Dublin Sun".., typowałem
zwycięzców na cały sezon. CzyŜ nie przewidziałem Larry's Girl? Płacili za nią dwadzieścia
pieg do jednego... dwadzieścia pięć do jednego! Słuchajcie Atlasa, a dobrze na tym
wyjdziecie.
Herkules Poirot spojrzał na niego z uwielbieniem.
- Mon Dieu, toŜ to omen! - mruknął drŜącym głosem.
VI
Minęło kilka godzin. KsięŜyc wychodził co chwila, kokieteryjnie zerkając spoza chmur.
Poirot i jego nowy przyjaciel przeszli kilka mil. Detektyw kulał. Przyszło mu na myśl, Ŝe w
końcu istnieją inne buty, bardziej stosowne do chodzenia w terenie niŜ lakierki. Właściwie to
nawet Georges zwracał mu na to uwagę. "Jakieś ładne obuwie z juchtowej skóry" - radził z
szacunkiem.
Herkulesowi Poirot nie spodobał się ten pomysł. UwaŜał, Ŝe jego stopy powinny być
porządnie, elegancko obute. Teraz jednak, wędrując kamienistą ścieŜką, uświadomił sobie, Ŝe
istnieją jeszcze inne buty...
Nagle jego towarzysz odezwał się:
- Czy ksiądz nie będzie miał do mnie za to pretensji? Nie chciałbym mieć Ŝadnego grzechu na
sumieniu.
- Oddajesz tylko cesarzowi to, co cesarskie - zapewniał go detektyw.
Dotarli do murów klasztoru. Atlas przygotował się do wypełnienia swej roli.
Jęknął potęŜnie i oświadczył cichym, rozgoryczonym tonem, Ŝe jest kompletnie zniszczony!
- Spokój! - nakazał detektyw autorytatywnie. - Nie musisz dźwigać na barkach cięŜaru
świata... tylko cięŜar Herkulesa Poirot.
VII
Atlas obracał w palcach dwa nowiutkie banknoty pięciofuntowe. - MoŜe do rana zapomnę, w
jaki sposób je zarobiłem. Przestałem się juŜ przejmować ojcem O'Reilly.
- Zapomnij o wszystkim przyjacielu. Jutro naleŜy do ciebie.
- I na co mam je postawić? - mruknął Atlas. - Jest Working Lad, to wspaniały koń, cudowny!
Jest teŜ Sheila Bayne. Dostałbym za nią siedem do jednego.
Zamilkł na chwilę.
- Czy mi się zdaje, czy słyszałem, Ŝe wspomniał pan imię jakiegoś pogańskiego boga? Mówił
pan o Herkulesie, i chwała Bogu, o trzeciej trzydzieści biegnie jutro Herkules.
- Przyjacielu, postaw całe pieniądze na tego konia - doradził detektyw. - Wierz mi, Herkules
nie moŜe przegrać.
I stało się, Ŝe następnego dnia Herkules ze stajni pana Rosylyna całkiem niespodziewanie
wygrał gonitwę o puchar Baynana. Płacono sześćdziesiąt do jednego.
VIII
Herkules Poirot zręcznie rozpakował starannie zawiniętą paczkę. Najpierw szary papier,
potem watę, a na końcu bibułkę.
Na biurku przed Emerym Powerem ustawił błyszczący złoty kielich, ozdobiony wizerunkiem
jabłoni o owocach wykonanych ze szmaragdów.
Finansista, odetchnął głęboko.
- Gratuluję, panie Poirot.
Herkules Poirot skłonił się. Emery Power wyciągnął rękę.

122

Być moŜe rezultat eliminacji. Kolekcjoner odetchnął i rozparł się w fotelu. Zapadła cisza. . krew i przemoc towarzyszyły jego właścicielom. Postanowił pan za wszelką cenę nie dać się pokonać. .powiedział detektyw. . W ich oczach było to zwykłe naczynie liturgiczne i uŜywały go zgodnie z przeznaczeniem. . Sam pan powiedział.Córka Caseya była zakonnicą. Ale dlaczego tak bardzo chciał pan zdobyć ten puchar? Nie dla jego urody.Jakie? Chce pan.Zabobony! .A co pana skłoniło. Ŝe to rodzinny spadek. o co chcesz".miejmy nadzieje .Mój! . ale nie o pieniądze. Oddała go na uŜytek ku chwale Pana.rzekł detektyw. Finansista wlepił w niego wzrok. .Być moŜe. Prawdopodobnie uwaŜały.Na ołtarzu . przesuwając palcem po jego krawędzi.rzekł Emery Power. Przez ten otworek trucizna dostawała się do napoju. Podniósł kielich i mocno wbił paznokcie w otwartą paszczę węŜa oplatającego drzewo.Gdzie go pan znalazł? . gdzie zwykłe materialne wartości nie mają znaczenia. największy gest? Niech go pan zwróci tam.Nie. Chciał pan tylko zaspokoić swą pychę.zgodził się Poirot. Ale dlaczego nie zdobyć się na wielki. za to wierząca. Miała właśnie składać ostatnie śluby.Czy w dzieciństwie czytał pan baśnie? Gdzie królowie zwykle mówili: "Proś.Dotknął brzegu naczynia. jak zagrać na giełdzie? .Pański . które go otaczało. . Ma pan setki.Niech go pan zwróci do klasztoru. tyle Ŝe w innej postaci. .Więc słucham? Herkules Poirot połoŜył obie dłonie na kielichu. Po chwili Emery Power zapytał: . Pan wygrał! Kielich jest w pańskich rękach.odpokutować za grzechy ojca. Zabrała go do klasztoru. odsłaniając otwór prowadzący do pustej w środku nóŜki naczynia. . wyglądało na to. więc niech tam teŜ wróci. gdzie przebywał przez niemal dziesięć lat. jak juŜ mówiłem.Nie Ŝądam honorarium .Czy pan oszalał? Herkules Poirot potrząsnął głową. gratuluję . Wątpię.No. Była niedouczona. być moŜe tysiące pięknych i rzadkich dzieł sztuki.Był to kielich papieŜa Borgii. 123 . Moja prośba jest duŜo prostsza. Ŝe córka Patricka Caseya była zakonnicą.jak sądzę . czy teraz nie kolej na pana. Niech znów stanie na ołtarzu.i ludzie będą oczyszczeni i rozgrzeszeni.Proszę mi podać wysokość pańskiego honorarium. czy siostry poznały się na jego prawdziwej wartości. Pochylił się. Ŝe historia tego pucharu jest nierozłącznie związana ze złem.Tak. Emery Power wytrzeszczył oczy. kiedy umarł jej ojciec. Kiedyś naleŜał on do Kościoła. Rozumie pan. . nie oszalałem.Niebywała historia! .To teŜ byłyby pieniądze. oczyszczony i rozgrzeszony. zaraz wystawię czek.rzekł Power serdecznie. Niech oczyści się tam ze zła. Więc jednak prosi pan o coś? .powiedział głębokim głosem. . . Ŝe nikt nie próbował się pozbyć tego kielicha. Mam tylko jedno proste Ŝyczenie. . Ŝeby tam pojechać? Poirot wzruszył ramionami. Ŝe znajduje się on gdzieś. .zapytał rzeczowym tonem. A takŜe zadziwiający fakt. aby .Widzi pan? . . Malutki fragment rzeźbionego wnętrza złotego kielicha przesunął się. Gwałt. tak jak . Kto wie.odparł detektyw. Eh bien... Ŝebym panu podsunął. Przypomniałem sobie. . no i nie dał się pan. .Jak to? . . Coś panu pokaŜę. Ani dla wartości. . .

kobietę o obfitych wypukłościach. JakŜe rzadko spotyka się twarz promieniującą inteligencją. Ŝe dziękujemy i Ŝe będziemy się za niego modlić . IX W niewielkiej sali przyjęć w klasztorze Herkules Poirot opowiedział całą historię i przekazał kielich siostrze przełoŜonej. Wszystkie te młode kobiety. panie Poirot . ujrzeć jakąś femme du monde*. ponętnej kobiecości! On wymagał czegoś barwniejszego. myślał Poirot.tak podobne jedna do drugiej..drapieŜnym. Opuściłem ją jako dziecko. Ŝe zapomniał.. okropność. Ba.. . hałas. tłum. Mówił jeszcze przez chwilę. kobietę zabawnie.Ach. Niech pan zawiezie ten kielich do klasztoru jako prezent ode mnie. Emery Power odchylił się w fotelu i zasłonił dłonią oczy. tak wyzbyte bujnej. jak rzadko widuje się teraz femme bien mise*! JakaŜ to namiętność kaŜe kobietom robić na drutach nawet w najbardziej nieodpowiednich po temu warunkach? Kobieta robiąca na drutach nigdy nie wygląda zbyt korzystnie.wiedział. Jest tak nieszczęśliwy. POJMANIE CERBERA I Herkules Poirot.. Upał. Ŝe sam o tym nie wie. Gdy tylko złapią miejsce siedzące. ścisk. .A więc to jednak inwestycja! Być moŜe najlepsza w mojej karierze. . w prostych słowach opisując odległy urok Inishgowlan. wzrok szklany.Postawił pan na swoim..Siostry będą się modlić za pańską duszę . Finansista wyprostował się w fotelu. niemiły dotyk dłoni. bogaty. w którym go odnalazłem. ekstrawagancko ubraną! Kiedyś były takie kobiety. natychmiast wyciągają jakąś nędzną robótkę i druty ze stukotem wkraczają do akcji! Ani chwili wytchnienia. wygłodniałym uśmiechem. .Urodziłem..Tak bardzo nieszczęśliwy.... szykowną.. się na zachodnim wybrzeŜu Irlandii. teraz.Niech mu pan powie. ale teraz.Słyszałem o tym . Trzydzieści tysięcy funtów. brzuchów i pleców! Otoczony i ściśnięty przez obcych. ale kobietom jakoś się to udaje.szepnęła zakonnica. kiwając się z boku na bok w wagonie metra i obijając raz o tego.. ramion.powiedziała cicho. czym jest szczęście. pracowicie migające palce! Potrzeba kociej zwinności i napoleońskiej siły woli. by wyjechać do Ameryki... Jego oczy znów stały się przebiegłe.. pomyślał z niesmakiem przez szarych i nieciekawych obcych! Ludzkość oglądana tak en masse nie przedstawia się zbyt atrakcyjnie. spirituelle*. a na jego wargach zaigrał nikły uśmieszek. .Pozwoli pan.. wychodzący na zachodnie morze w kierunku zapomnianego raju młodości i wiecznej piękności.CzyŜby był nieszczęśliwy? . Bogacz uśmiechnął się szerzej . sympatyczną. Ŝe na świecie jest stanowczo za duŜo ludzi! A juŜ z całą pewnością było ich za duŜo w podziemnym świecie Londynu o tej konkretnej godzinie (szóstej trzydzieści wieczorem). Raczej kosztowny prezent. Ŝe wszelkie słowa są zbędne. tak pozbawione uroku. niespokojne.odrzekł Poirot powaŜnie.On potrzebuje waszych modlitw . Ŝe opiszę miejsce. raz o innego sąsiada. . .wtrącił Poirot łagodnie. myślał w duchu.. aby robić na drutach w zatłoczonym metrze.Jest pan dziwnym człowiekiem.rzeki detektyw łagodnie. a co dostanę w zamian? .. ani odrobiny kobiecego wdzięku! Jego staroświecka dusza buntowała się przeciw stresom i pośpiechowi współczesnego świata.powiedział. ogród pokoju. W końcu powiedział: . które go otaczały .. . Herkules Poirot nie odpowiedział . zaabsorbowana. 124 . ....

wkrótce Poirot uwiązł w ścisku na schodach ruchomych.W piekle. czuł się niczym sardynka.. zobaczył naprzeciwko siebie. wbita od tyłu pod kolana na jadących w górę ruchomych schodach! W tej samej chwili usłyszał swoje nazwisko. Quel enfer*! Na całe szczęście wysiadał na następnej stacji! Razem z nim wysiadło takŜe sto pięćdziesiąt innych osób . Z boku inny gęsty tłum ściskał się. bursztynowymi lub innymi światłami. którego neseser uderzył go w krzyŜe. do którego przyczepiony był co najmniej pułk małych. . Zaskoczony. na schodach jadących w dół. jaskrawo upierzonych ptaszków. wcisnął się w zjeŜdŜający tłum i wrócił do głębin.poniewaŜ była to stacja Piccadilly Circus . wynoszących go ku powierzchni Ziemi.. który wyszedł spod pędzla pejzaŜysty.hrabiny Very Rossakoff. Nieuchronne. lecz 125 . Poirotowi nigdy nie udało się otrząsnąć z fatalnej fascynacji hrabiną. to zgadzał się z nią bez zastrzeŜeń. Do wyboru miał ruszyć za niebieskimi. Ŝe podróŜowanie we wnętrznościach Ziemi w godzinach szczytu to piekło. wizję dawno minionej przeszłości: kobietę o bujnych.AleŜ tak! Mon cher Hercule Poirot! Musimy się znowu spotkać! Ja nalegam! Lecz nawet przeznaczenie nie jest tak nieubłagane. Czy hrabina zwykła jeździć linią Bakerloo czy Piccadilly? Poirot po kolei zwiedził wszystkie perony. Nagle zachwiał się .. a jej pełny głos o cudzoziemskim akcencie rozbrzmiewał tubalnie. Jej grzywę farbowanych na rudo włosów przykrywał cienki słomkowy kapelusz. Nieszczęście małych pedantycznych męŜczyzn polega na tym. Zmęczony. powiedział: Pardon! i odbił się z powrotem wpadając na wysokiego. U stóp schodów ani śladu hrabiny. Miała krzepkie płuca. Z ramion spływało jej egzotycznie wyglądające futro. . zawołał z rozpaczą: . myślał Poirot. . podniósł wzrok. Ŝe dojechał juŜ na samą górę. ustąpił na bok. Purpurowe usta miała szeroko otwarte. I chociaŜ minęło juŜ pewnie ze dwadzieścia lat. odkąd widzieli się ostatnim razem. JeŜeli to właśnie hrabina miała na myśli. Do domu doszedł w nastroju miłego podniecenia. Ŝe jego wąsy wilgotnieją i prostują się.nie zauwaŜył. Nie wierząc własnym oczom. Mrugnął drugi raz. Herkules Poirot mrugnął. obfitych kształtach. przez co Poirot. niemal nabijając Poirota na czubki drutów.Chere madame. Była nieoczekiwana. Herkules Poirot raz jeszcze wyjechał na powierzchnię Ziemi i wyszedł w gwar Piccadilly Circus. wpychali się do środka. nigdzie jednak nie wyśledził barwnej rosyjskiej postaci . Ŝe jej obecny makijaŜ przypominał zachód słońca.jak wielka fala przypływu. a jednak w tej chwili wydawała się dziwnie na miejscu. kanciastego męŜczyznę. obfite w kształtach kobiety. Czy powinien się do niego przyłączyć? Czy właśnie to hrabina miała na myśli? Nie da się ukryć.Tak! . bezlitosne. Pociąg ruszył z szarpnięciem. Powtórzył "Pardon!" Poczuł. Ludzie rzucili się do wyjścia. wgnieciony w sąsiadów. Ŝe pociągają ich duŜe. sponiewierany i bezgranicznie zasmucony. gdzie mogę panią znaleźć? Z dołu dobiegła go jej cicha odpowiedź.Pociąg zatrzymał się na stacji. ów czar trwał nadal. z dala od regionów piekielnych. To prawda. jak schody ruchome poruszające się w przeciwnych kierunkach. Tłum otoczył go ze wszystkich stron. i nie zszedł ze schodów w odpowiednim momencie. a kobieta pod tym makijaŜem była ukryta przed oczami świata. Herkules Poirot wznosił się w górę. by wsiąść na schody jadące na dół.. Poirot zdecydował się. podczas gdy hrabina Vera Rossakoff opadała w dół. Detektyw zatoczył się na korpulentną kobietę z sękatymi pakunkami. Ludzie wylewali się na peron.wrzasnęła. detektyw. W górę. Jak wyjątkowo bolesna moŜe stać się walizka. Przekręcając się na bok i przechylając nad poręczą. Przepychany przez tłum wsiadających lub wysiadających pasaŜerów.

A cóŜ to takiego. to przecieŜ rosyjska grzeczność nie pozwoliłaby jej sugerować.Panno Lemon. który powoli udoskonalała w skrytości ducha. . . OdłoŜyła słuchawkę i zawiesiła dłonie nad maszyną do pisania. nad którymi dyskretny neon oświetlał po kolei litery nazwy klubu. . zdawała się mówić jej mina... o jedenastej wieczorem.JeŜeli ktoś zaproponowałby pani spotkanie . wszystkie odpowiedzi. jak zwykle. CóŜ za intrygująca. osiem? Czy to "Piekło"? Proszę zarezerwować stolik na dwie osoby. jedna na milion! A on spotkał ją po latach. Ŝe piekło było najbardziej prawdopodobnym miejscem spoczynku jej duszy po śmierci. nieobliczalna kobieta? Kobieta mniejszego kalibru krzyknęłaby pewnie "W Ritzu" albo "U Claridge'a".Oczywiście. bardzo lekkiego zniecierpliwienia.zapytała. Tego dnia. Jeszcze dziś przed wieczorem bez trudu mogę pana zapisać na członka klubu. Na jej twarzy pojawił się wyraz lekkiego. cztery. Znała jak to się mówi.jedynie pracodawcą. . zmarnowawszy (co jasno dała do zrozumienia) dosyć czasu. panie Poirot. to "Piekło"? . wobec czego moŜe pracodawca łaskawie zechce odejść i pozwoli jej wrócić do pracy.. panie Poirot? To klub nocny. Następnego dnia rano wybrał najprostsze i najłatwiejsze wyjście .. z jak imponująco zimną krwią przyznała się do wszystkiego.Panna Lemon zdjęła palce z klawiatury maszyny do pisania i czekała uwaŜnie. Na kaŜdym stopniu wypisano jedno zdanie.. Gestem ręki wskazał mu szerokie. Na jedenastą.zapytał swoją sekretarkę. na pewno chodziło jej o co innego. pięć. zupełnie nowy i bardzo na fali. Zdaje się. Nie. Z pewnością myślała. siedem. Ale Vera Rossakoff zawołała zjadliwie i nieprawdopodobnie: "W piekle!" Poirot westchnął. Dla pana Herkulesa Poirot. Panna Lemon była nieprawdopodobnie szpetna i niewiarygodnie kompetentna. a przyjmując jego milczenie za zgodę. Podszedł do niego jakiś osobnik i odebrał płaszcz..CzyŜby pan nie wiedział.wyjąkał staccato. Ŝe i Herkules Poirot trafi w to samo miejsce. Herkules Poirot przyglądał się jej w osłupieniu. Ŝe byłoby wskazane zarezerwować stolik.zapytał stanowczo. . co do niej naleŜało. Przypomniał sobie. odpowiedziała bez namysłu. Ale nie był jeszcze pokonany... W małym mieszczuchu arystokratka nadal wywoływała dreszczyk podniecenia.powiedziała. panna Lemon zaczęła trzaskać na swojej maszynie z szybkością karabinu maszynowego. z jaką ukradła biŜuterię. Kobieta jedna na tysiąc. Herkules Poirot domagał się jednak wyjaśnień. . Jej prywatne myśli i marzenia obracały się wokół nowego systemu gromadzenia akt. Panna Lemon była nieco zaskoczona. to co by pani zrobiła? Panna Lemon. szybko nakręciła numer.UwaŜam.dla Herkulesa Poirot wciąŜ była ona uosobieniem przepychu i powabu. pannę Lemon.Pani by zarezerwowała stolik? .Temple Bar jeden. Wspomnienie pomysłowości. jeszcze bardziej rozbudziło jego podziw.z nim albo z nią . Ŝe prowadzi go jakaś Rosjanka.w piekle. Ze swoich obowiązków wywiązywała się doskonale. Poirot nie był dla niej nikim szczególnym . Panna Lemon skinęła głową i przysunęła sobie telefon. . prowadzące na dół schody. Po czym. Zrobiła. Wszak słuch go chyba nie mylił? Tak właśnie powiedziała? Ale co ona miała na myśli? CzyŜby londyńskie metro? A moŜe jej słowa naleŜy rozumieć w sensie religijnym? A jednak. . aby ją stracić! "W piekle" . czy mogę panią o coś zapytać? . Herkules Poirot poczuł zamęt w głowic. nawet jeŜeli jej styl Ŝycia powodował. . Pierwsze z nich brzmiało: 126 .Na dzisiaj? . Herkules Poirot przeszedł przez drzwi. kiedy stanęła w obliczu faktów.

Znowu rozległ się niski. siedział największy.Poirot przeszedł przez otwarte drzwi. ale teraz prowadzę krańcowo inne Ŝycie. nie będziemy mówić. Oczy psa utkwione były w koszyku. jakby to było wczoraj.. po tylu. . na ścianach widniały freski." Drugie: "Zapomnij o tym. Pan się nie zmienił.Postrach złoczyńców! Kiedyś sama się go bałam.Pani teŜ nie."Chciałem dobrze. mój sławny przyjaciel pan Herkules Poirot . Nie siląc się na złośliwość. w którym pływały szkarłatne lilie.Wie wszystko o przeszłości i to właśnie on udzielił mi bezcennych wskazówek co do wystroju tego wnętrza. . brzydką głowę. . niech pani nigdy nie wymawia słowa "nuda" . Przepastny czerwony pysk otworzył się i po chwili potęŜne szczęki zamknęły się z kłapnięciem. Niemniej był w pełni świadomy. okrągłymi biszkoptami.Dobre chęci. Nad basenem przerzucono most w kształcie łodzi. mój kochany przyjacielu.. Ŝe dwadzieścia lat to dwadzieścia lat. a z głębi jego czarnego cielska wyrwał się niski. cnotliwie nudne. grzmiący pomruk. Poirot czym prędzej złapał biszkopt i rzucił go wielkiemu psisku. . Naprzeciwko Ozyrys i Izis najwyraźniej wydawali przyjęcie na łodziach w podziemnym Egipcie. . Po lewej stronie." .Profesor Liskeard . U stóp schodów znajdował się basen..z właściwą Rosjanom impulsywnością . Cerber przyjął łapówkę! . do którego się zwróciła. zanim . którymi wybrukowana jest droga do piekła . . co było. podczas gdy Eurydyka spoglądała pełnym nadziei wzrokiem na ruszt. w czymś w rodzaju marmurowej groty. Za oświetlenie słuŜyły małe czerwone lampki. po ilu? Nie. chere madame . nachylając się nad jej ręką.Gdybym wiedział. .Hrabino. jakiego Poirot kiedykolwiek widział! Prawdopodobnie. więc przyszedł pan! Mój drogi... a naprzeciwko wejścia znajdował się olbrzymi ruszt. jej pełnokrwista radość Ŝycia były takie same jak kiedyś. Zaciągnęła Poirota do stolika. Sala była niezbyt duŜa.oświadczyła hrabina.zawołał Poirot. pomyślał detektyw z nadzieją. PrzeraŜający dźwięk. Jednocześnie Poirot zauwaŜył ozdobny koszyk z małymi. upstrzona małymi stolikami.przedstawiła go..Rezultat jest raczej przeraŜający! Poirot bacznie przyjrzał się freskom.. przy którym siedziały dwie osoby. nie zmienił się pan ani trochę! . szczupły męŜczyzna w starszym wieku.C'est hien imaginé. Wszystko to Poirot zdąŜył obrzucić wzrokiem. Ale przynajmniej była ruiną imponującą.. co pani zamierza! . na środku zaś miała wydzielony parkiet do tańca. Obok niego znajdowała się tabliczka z napisem: "Łapówka dla Cerbera". Ale w tej samej chwili pies uniósł dziką..mruknął. Poirot przeszedł po nim. nie jest prawdziwy. Na ścianie przed sobą ujrzał Orfeusza grającego z orkiestrą jazzową.hrabina Vera Rossakoff rzuciła się na niego z otwartymi ramionami.odpowiedział wysoki.. Jej bujne kształty. cóŜ to za radość znów pana spotkać! Po tylu latach. ça*! Zszedł na dół. cała w blasku szkarłatnej sukni. 127 . no i jak nikt inny potrafiła łechtać męską próŜność. . po ilu! Mam takie wraŜenie.Mój przyjaciel.mruknął Herkules Poirot. moŜna by określić hrabinę Rossakoff jako ruinę. CzyŜ nie mam racji? . grzmiący pomruk. Archeolog wzruszył lekko ramionami. przy którym uwijali się kucharze przebrani za diabły z rogami i ogonami. i zacznij na nowo.Ach. najbrzydszy i najczarniejszy pies." Trzecie: "Mogę z tym skończyć w kaŜdej chwili.

. co ci dała natura. jak za moich lat. w dodatku w trakcie rozmowy na temat dobrobytu klasy robotniczej. dlaczego zastawiłaś go w Ameryce?" A ona na to coś o swojej "pracy" i o ksiąŜce.powaŜnej dziewczynie w kostiumie w szachownicę. których zupełnie nie mogę zrozumieć. Wstali i poszli na parkiet. A kiedy przyjechała do Londynu. .Hrabina splotła ramiona na obfitej piersi. jak się miewa pani syn? . Wyraźnie mu to schlebiło. czego Amerykanie sobie Ŝyczą! Poirot był nieco zaskoczony.Nie próbuje zaprezentować się z najkorzystniejszej strony . Spotkali się w samolocie. nic z tego nie rozumiem. włosy w moŜe nieco bardziej interesującym odcieniu. ale jeŜeli go kochasz.Urządzone to jest znakomicie . . nie rozumiem tej dzisiejszej młodzieŜy . choć wzbudziło teŜ niejakie wątpliwości. przypominając sobie. cóŜ za nudny świat urządziła nam ta młodzieŜ! Same przepisy i zakazy! Nie tak.. praca. aleŜ to głupota! A nawet bezczelność! Ta mała Alice. mosty. ale zawsze mówiłam: "Grunt to tolerancja". twarzowe kolory...zawołała hrabina. . Ŝe to bardzo dziwne. mocno ściągnięty w talii gorset.trudno byłoby zaprzeczyć. rozglądając się z uznaniem.powiedziała cierpliwie Alice. Ja w latach mojej młodości zawsze się o to starałam. i to bardzo! .Czy to waŜne? . banki. Ŝe potrafię tańczyć tylko walca.wyjaśniła hrabina i jednym tchem dopełniła formalności. AleŜ tak.To właśnie jest walc . hotele. Dziewczyna imieniem Alice uśmiechnęła się uprzejmie. o swojej karierze. .I powiedziałam: "Ty i Niki się kochacie. taki barczysty. Twarz hrabiny rozpromieniła się macierzyńskim entuzjazmem.o tym. Hrabina Rossakoff westchnęła. co się nazywa napięciem. Poirot skłonił się drugiej osobie przy stoliku . ona wypisuje długie elaboraty na temat seksu. maszynami i czymś. jak by się zdawało..Jest szykownie! 128 . Stanowczym tonem zapytała profesora. . jak tu wszystko urządziłam? .wypowiedziała na głos swoje myśli.Oni wcale nie starają się podobać.. przedstawiając: . Nosiła okulary w rogowej oprawie. pytam pana. .Szczerze mówiąc. .A więc jest inŜynierem? Albo architektem? . madame. koleje. Rzeczami. .. dobrobyt klasy robotniczej i przyszłość świata.dobrze.ciągnęła hrabina Vera Rossakoff. a ja ją przygarnęłam całym sercem. więc ja teŜ cię kocham.Ona jest bardzo.Jest cudowny! Jest pochłonięty Ŝelaznymi dźwigarami. . .A to jest moja mała Alice.dorzuciła jednym tchem . przyszła do mnie.zapytała hrabina. są zaręczeni. czy jest w tym jakaś radość? Niech pan tylko spojrzy. jest psychologiem i zna wszystkie powody. . którą pisze. . Ŝe ona w kaŜdym razie starała się. Ŝe minęło juŜ dwadzieścia lat. Buduje tam. wszystko. Ale się uwielbiamy. ale pytam pana.Droga młoda damo.. na statku czy w jakimś pociągu i zakochali się. Ŝe są obłąkani! Nie. Nie tańczyli . .Ukochany aniołek! Jest juŜ taki duŜy. Odrzuciła z czoła cięŜkie tycjanowskie sploty .A właśnie.stwierdził Poirot. dla których wariaci są wariatami! To wcale nie dlatego.A jednak ona wcale nie jest taka brzydka . jest całe mnóstwo innych powodów! UwaŜam. i szczerze mówiąc.Na trzeciej ścianie młodzi ludzie obojga płci zaŜywali wspólnej kąpieli w strojach Adama i Ewy. Bardzo to zacne.. jakiś męŜczyzna proponuje jej wyjazd do Brighton na weekend? WciąŜ tylko dlugaśne słowa. uwielbiamy się cały czas! I ze względu na niego uwielbiam teŜ małą Alice. czy nie miałby ochoty zatańczyć. Ma doktorat. choć z pewnym lekcewaŜeniem. .Zadowalać się tym. obawiam się.Poirot w ostatniej chwili powiedział "syn" zamiast "malec".ocenił Poirot. A co pan myśli. cher ami . ale jak często. domy towarowe.. przystojny! Mieszka w Ameryce. bardzo mądra .Kraina młodości . sukienki wypchane tu i tam..

. śycie było dla niej nieprawdopodobnie nudne.podpowiedział Poirot. cyganeria w sztruksowych spodniach. Ŝe jest to bardzo ciekawy okaz . Nigdy pieniędzy. Ŝe kradnie? . Przeprosił i wstał..Muszę porozmawiać z Aristide'em. nudne i bezpieczne. Pragnie poczucia waŜności. . Wśród bawiących się były ospałe pary w strojach wieczorowych.szczupłym Mefistofelesem . Poirot poczuł niepokój. . Moim zdaniem nocne Ŝycie w tym lokalu jest bardzo kształcące. . Hrabina roześmiała się.Nic znam jeszcze pani nazwiska . Profesor i Alice wracali do stołu.Tak panu mówiła? . ale teŜ trzymana pod kloszem. Towarzystwo hrabiny Rossakoff bawiło go między innymi z powodu jej arystokratycznej proweniencji i nie miał zamiaru pozwolić. Ŝe w dzieciństwie była rozpieszczana i psuta. Ŝe to indywidualność? Ludzie to czują.stwierdził Poirot lojalnie.Minęło juŜ ze dwadzieścia lat. To właśnie leŜy u podłoŜa jej folgowania złodziejskim skłonnościom. pragnął kary. panowie z brzuszkiem w garniturach.AleŜ jako przedstawicielka ancien regime'u w Rosji z pewnością nie miała nudnego i bezpiecznego Ŝycia podczas rewolucji? W jasnoniebieskich oczach panny Cunningham pojawił się błysk lekkiego rozbawienia. Ŝe za chwilę usłyszy o swoich kompleksach. aby przyjemność tę zepsuła mu jakaś okularnica o oczach barwy gotowanego agrestu i legitymująca się doktoratem z psychologii! 129 ...mruknął.CóŜ. . Wie pan. Zawsze klejnoty. grała hot jazz. której nie sposób podrobić. nieco zaskoczony.Ona jest bez wątpienia arystokratką . Ŝe ona kradnie zawsze rzeczy błyszczące.Wierzy się w to.. . . w co się chce wierzyć . Profesor. Ŝe powinni mieć pierwszeństwo w piekle. Nie ulegało wątpliwości.powiedziała. Hrabina wstała. Poirot. rozgłosu z powodu kary! . . Rozumiem. . '. usiłując odepchnąć od siebie pewne niemile wspomnienia krańcowo róŜnych opowieści z Ŝycia hrabiny.Ale tak być powinno.Prawda.Lokal był pełen gości. przebrana za diabłów.No moŜe z wyjątkiem ubogich .CzyŜ nie mówi się. Postanowił przenieść pole walki na teren nieprzyjaciela.Przychodzi tu róŜne towarzystwo . spoglądając na detektywa z zawodowym zainteresowaniem. Ŝe bogatym trudno jest się dostać do królestwa niebieskiego? Naturalnie więc..UwaŜam.powiedziała hrabina.A. Ŝe zna pan Verę od lat? . z którym mam się pobrać. Mamy tu kilku przestępców. rozmawiając z gośćmi. Zamieniła kilka słów ze starszym kelnerem . . by porozmawiać z kimś przy innym stoliku. .przyznał Poirot.zauwaŜyła panna Cunningham. Z niektórymi rozmawiałam o ich dzieciństwie. prawda? Wrota piekła stoją otworem dla wszystkich? . Przekonał się. Naturalnie. Jej charakter domagał się dramatu.Tak. o tym. Doktor Alice Cunningham. Piszę ksiąŜkę o psychologii przestępców.oświadczyła doktor Alice Cunningham.Tak? . ale takŜe i od strony zawodowej. panowała w nim ta nieomylna atmosfera sukcesu. . tak. Ŝe jest wcale przystojna. interesuje mnie jako matka męŜczyzny.Ja na własny uŜytek nazywam to kompleksem sroki.. wie pan wszystko o przestępczych skłonnościach Very. którzy przychodzą regularnie. Ŝe "Piekło" chwyciło.po czym zaczęła krąŜyć między stolikami. ocierając pot z czoła i pociągając wino z kieliszka. pozostawiony sam na sam z powaŜną Alice. czul lekkie skrępowanie spoglądając w jej zimne niebieskie oczy. Orkiestra. przedstawicielka ancien regime'u? ... lecz wydała mu się wyraźnie niepokojąca. Przewidywał. zauwaŜył: . wiem o tym .Cunningham. Oczywiście. Dowiedziałam się.

Ŝe powodem tej niechęci jest fakt. otóŜ zdumiewa mnie. zupełnie nic! To tylko zwykła ciekawość.. . 130 . II Następnego dnia rano Poirot wybrał się z wizytą do Scotland Yardu. Ŝe ów młody człowiek nie był ani bogaty.ciągnął Poirot . To wielka szkoda.Chce pan się dowiedzieć wszystkiego o tym "Piekle"? No cóŜ.mruknęła z zapałem. Teraz liczą się rzeczy podstawowe..Paul Varesco! śyje z kobiet i ma dziwne. która jest młoda i mogłaby wyglądać ładnie. Ŝe ja nic nie wiem. Naprzeciw niego siedziała odpowiednio odstawiona dziewczyna. ani próŜniakiem.pytam. hrabina jakaś-tam.To bardzo interesujący typ . to daje wiele do myślenia. obawiam się. niemniej Poirot wiedział doskonale. Podniosła wzrok. Na ich widok kaŜdy mógłby powiedzieć: "bogate próŜniaki!". by przyznać. jak gdyby wybierała się pani na partyjkę golfa. Japp zareplikował.powiedział Japp z uczuciem.Stary lis z pana! .powiedziała.. nie starając się nawet podkreślić rysunku warg! Jest pani kobietą. tak. Szybko jednak odzyskała pogardliwy uśmiech. Ŝe pani sobie tego trudu nie zadaje! Nosi pani cięŜki kostium z wielkimi kieszeniami. Ŝe Alice Cunningham potrafi wyglądać jak człowiek. choć naturalnie wydatki teŜ muszą mieć niewąskie. a szminkę nakłada pani na usta bez zainteresowania. a jego zachowanie zdradzało człowieka nawykłego do łatwego i przyjemnego Ŝycia. Przez chwilę Poirot zabawiał się myślą. gdyby zadała pani sobie nieco trudu.Ŝe pani..Znam hrabinę Rossakoff . ale go pani nie pudruje. .Nie mam pojęcia. Ale nie jesteśmy na polu golfowym. detektyw usłyszał jej słowa: .A po letnim pobycie w Bognor dała panu zabawkę w postaci dźwigu? Dźwig. ale nie zwraca pani uwagi na ten fakt... która opiekowała się nim..powiedział. a Poirot uznał za nader prawdopodobne. nadinspektora Jappa. Ma pani rozgrzany i świecący nos. Ŝe detektyw inspektor Stevens jest na słuŜbie. Był to detektyw inspektor Charles Stevens.. . Tańczyła bosko. . gdzie panuje temperatura siedemdziesiąt jeden stopni Fahrenheita. . na oko to jeszcze jeden z tych lokali. W jej oczach zauwaŜył nawet iskierkę gniewu. zwyrodniałe upodobania! Chce.AleŜ zapewniani pana. Przy stoliku po drugiej stronie parkietu siedział młody jasnowłosy męŜczyzna.. Z satysfakcją przekonał się. Po chwili tańczyła juŜ z młodym człowiekiem. iŜ Herkules Poirot nie zrobił na niej najmniejszego wraŜenia! Jego próŜność została zraniona! Nagle zauwaŜył coś. spoglądając na zbliŜającego się do nich ciemnowłosego i bardzo przystojnego młodego człowieka. zadowalając się znudzonym i pobłaŜliwym wyrazem twarzy. . Wpatrywał się w nią głupkowato. Nie lubił Alice Cunningham. . jesteśmy w podziemnym pomieszczeniu. Alice Cunningham nie odpowiedziała. Ŝe obca jest panu współczesna ideologia . lecz był na tyle uczciwy.Drogi panie Poirot. Reakcja Jappa na jego próbne pytania była nieoczekiwana. Dlaczego? . do swego starego przyjaciela. Był w stroju wieczorowym. Ŝe ktoś odnajdzie jej zmasakrowane zwłoki w leśnej głuszy. Chwycił! Z pewnością zarabiają na tym niemało.wtrącił zimno Poirot. co natychmiast wybiło mu z głowy Alice Cunningham. a nie ciuchy. Ŝe takie bajki Poirot moŜe opowiadać grzecznym dzieciom! . Kiedy przepływali obok stolika Poirota. Ŝeby mi powiedział coś więcej o niani.Zdumiewa mnie . kiedy miał trzy lata. Prowadzi to rzekomo jakaś Rosjanka. .Wie pani.Jesteśmy starymi przyjaciółmi. co mnie zdumiewa? . jak pan wpada na takie rzeczy! . iŜ zainteresowanie panny Cunningham przestępcami moŜe pewnego dnia doprowadzić do tego.

. lecz za drogie kamienie.Ach tak? . . Ŝe zamiana .. zawodowi przestępcy.ani kamieni. Odkryliśmy. zaharowaną policję szukać wiatru w polu. ..Pan mi to mówi! Mogły być z tego większe kłopoty.a zresztą woli nie podejmować z banku większych sum. ani narkotyków! . Aristide Papopoulos . często rodzinne klejnoty! Zabiera się je do "oczyszczenia" czy "przerobienia".A pańskim zdaniem odpowiedź brzmi: "Piekło"? . Ŝeby się tego dowiedzieć? . Ŝe to ta Rosjanka. Ŝe prędzej czy później okaŜe się.odbywa się właśnie tam? .. kaŜąc im łapać zwolnione pokojówki. Ŝe zna go pan? . przecieŜ naszyjnik przez cały czas był w jej posiadaniu! Wysyła biedną. Ŝeby to było naprawdę jego. nawet te przyzwoite.on ma w tym jakiś udział . więc nie ma Ŝadnego larum. Ŝe wreszcie do czegoś doszliśmy. Ŝe to kwatera główna tego interesu. Ŝe uciekł do Szkocji.ciągnął Japp.. jak i gdzie mogło dojść do zamiany kamieni. ale nie mamy dowodów.. . Ŝe to on stoi za tym całym "Piekłem". przeszukaliśmy wszystkich! Rezultat . mordercę z Battersca.. Dla jego celów to idealny lokal bywają tam wszyscy. Varesco poszedł do Golcondy. . . ale kobiety.A co. .. Kamienie te sprzedaje się potem tu albo na kontynencie.To jest tak: lady Iks czy jakaś tam hrabina ma trudności ze zdobyciem gotówki ..I myśli pan.Tak..Myślę. stronę narkotyków.. to idealne miejsce spotkań. na oko czystej jak łza. Znamy juŜ tę sprawę od strony Golcondy. wziął stamtąd kilka kamieni i pojechał prosto do "Piekła". a teraz chcemy poznać drugą stronę.kamieni na narkotyki . Ŝe jakiś diament czy naszyjnik jest fałszywy? Lady Iks będzie uosobieniem niewinności i rozpaczy. a zajmującej się produkcją wysokiej klasy imitacji kamieni szlachetnych.. pańskim zdaniem.Narkotyki! Handel na wielką skalę.Ale ona to tylko parawan . No więc wszystko 131 . Jest taki jeden paskudny facet. Ŝeby przekazywał komuś narkotyki. I to nie za pieniądze.. widział pan Stevensa? Kawał szczęściarza.A inspektor Stevens chodzi tam. Na dobrą sprawę nie wiemy. w firmie zwanej Golconda Ltd. kobiety z towarzystwa. fiasko? Japp skrzywił się. jedzą mu z ręki! Ma jakieś powiązania z Golconda Ltd.Właśnie tam chętnie bym go widział.Nie ona wyłoŜyła na to pieniądze. Chcemy wiedzieć. Ma za to kamienie. gdzie odbywa się zamiana kamieni..i znaleźliśmy wspólny mianownik. w prawdziwym piekle! To typ spod ciemnej gwiazdy.. Czysta robota nie było kradzieŜy.skąd brały narkotyki i kto prowadził ten interes? . jak to sobie wyobraŜają te arystokratyczne ptaszki! Mieliśmy kilka takich spraw jedna po drugiej . kto je rozprowadza i skąd je bierze. Jeden z naszych co bystrzejszych sierŜantów rozpoznał go ze zdjęcia. moŜna tam wykryć? . nazywa się Paul Varesco. czyj to właściwie lokal! . i jestem pewny... a tam kamienie wyjmuje się z oprawy i zastępuje szkiełkami. nie potrafi sobie wyobrazić. Wszystkie z tych kobiet wykazywały objawy typowe dla narkomanów nerwowość. A powiedzmy. MoŜliwe.. o. ale nie miał przy sobie kamieni! Zrobiliśmy nalot na klub. drganie mięśni. Ale my nie jesteśmy aŜ tak tępi. pobudliwość.Jednym słowem. zatrzymaliśmy go. ale nie zauwaŜył... bo sądziliśmy.Wydaje nam się. w "Piekle". Pytanie . widzę. Stevens obserwował go. podejrzanych lokai czy ludzi wynajętych do mycia szyb.Spotkałem go. Ŝe podłapał taką robotę na koszt podatników! Na razie nic jeszcze nie wykrył! . rozszerzone źrenice i tak dalej. Kiedy Varesco wyszedł z lokalu.. Ŝe to starszy kelner.. Przypadek. ale na szczęście złapaliśmy wtedy Peverela.Jak na razie nie ma pan jeszcze pojęcia? . Kilka tygodni temu zdawało nam się.. wie pan.A.ale nie wierzymy.

Nie znoszę narkotyków. Ŝe oglądają prawdziwe Ŝycie! Tak samo jak ludziom interesu.AleŜ to. dokonaliśmy teŜ rewizji nieoficjalnej. prawda? . co pan mówi.Co? Paul Varesco? CóŜ za pomysł? .. . moŜe nawet morderców. to by zakończyło całą sprawę .Tak.dobre.Nie wiem.I Japp odchylił się w fotelu. nasz "nieoficjalny" człowiek omal nie został rozszarpany przez tego sakramenckiego psa! To bydlę śpi w klubie! . to im pozwala myśleć. gładząc wąsa.Tak.MoŜe w lokalu jest jakaś kryjówka? . szantaŜystów. . Głupie imię. .Ale ja wcale nie chce być powaŜna . to absurd! Świat leŜy u moich stóp. Włamanie. oszustów.Oto i cały bon bourgeois!* Naturalnie. inspektor we fraku! 132 .Cerber . co się dobrze kończy . jak nazwa soli. . . Ŝe zdaje sobie z tego sprawę! Czy nie widzi pan.Czy wie pan.oto przy jednym ze stolików. .. . niszczą ludziom ciało i duszę.Czy ten lokal naleŜy do pani? Hrabina unikała jego wzroku. A tak między nami.. III Chciałbym z panią naprawdę powaŜnie porozmawiać . Pora była wczesna i klub świecił pustkami. stary. .. kryminalną przeszłość. wybuchając śmiechem.zaproponował Japp. Cerber? .dla nas sława.Nie mam pojęcia. co było ostatnią pracą Herkulesa? . Czy zdaje pani sobie sprawę.rzekł Poirot. siedzi inspektor policji ze Scotland Yardu.Ale dochodzenie w sprawie narkotyków nie posunęło się naprzód . To rzeczywiście piekło! .Ale ma pani wspólnika? .I nie chciałbym widzieć pani w tarapatach. Ŝe do pani lokalu przychodzą przestępcy? Hrabina wybuchnęła śmiechem. Ale bez powodzenia. Hrabina i Poirot siedzieli przy małym stoliku koło drzwi.ciągnął Poirot nieporuszony. .A moŜe by tak pan spróbował swojego szczęścia w tej sprawie .Musi być. .odparła. Przetrząsnęliśmy tam wszystko jak przez sito. Ale nie potrafimy jej znaleźć. od tej pory jest zapchany jeszcze bardziej! . Przychodzą tu i oglądają przestępców złodziei.A.zaprotestowała hrabina.Czy pani wspólnikiem jest Paul Varesco? . którzy przez okrągły tydzień sprzedają damskie majtki. . .. którzy za tydzień mogą się znaleźć w niedzielnych gazetach! To jest podniecające.. . oni juŜ mają dość oglądania podobnych sobie na West Endzie.. o czym pan mówi.Naturalnie . pieniądze sypią się do moich rąk! . .. .zapytała ostro..Pojmanie Cerbera.. Stosowne do sytuacji. Mój biedny Niki. co entre nous* strasznie mnie nudzi.To tylko do pańskiej wiadomości.La petite Alice.Kto panu powiedział? . dla klubu reklama nie z tej ziemi.Ma nieciekawą. "Pies zjadł człowieka" to tytuł w sam raz na pierwszą stronę. ale niech pan pamięta. pończochy czy gorsety! CóŜ za odmiana od przyzwoitego Ŝycia i przyzwoitych przyjaciół! A do tego jeszcze jeden dreszczyk emocji . ona to zawsze jest powaŜna. .rzekł Poirot. .mruknął Poirot w zamyśleniu. wart zainteresowania.mruknął Poirot kontemplacyjne.Mam do pani wielką słabość . tych.To ciekawy problem. jakie przyjemności go czekają? śadne. .inspektor puścił oko. Ŝe to właśnie polowa atrakcji tego lokalu? Wszyscy ci młodzi ludzie z Mayfair.

Za rusztem. Ŝe na przykład takiego inspektora policji rozerwałby na strzępy. co tylko chcą! Ale starczy mu tylko szepnąć słówko i jazda! Zapewniam pana. oni mogą z nim robić. . . Spojrzała mu w oczy i uśmiechnęła się.W czwartek wieczorem. .Wierzę pani .. . . .Czy handlujecie takŜe narkotykami? . ciągnął: . nie mam ochoty na Ŝaden z pańskich syropów.Jak pani nazwała to zwierzę? . .Ale w takim razie tym bardziej musi mi pani powiedzieć.rzekł cicho Poirot...Nie mój stary.Widzi pan.Tak. jeŜeli wtrąci pan swoje trzy grosze. na papierze. dla przyjaciół. mon ami.z Wydziału Narkotyków . Ktoś odciął główny dopływ prądu i włączenie go zabrało nam dwie minuty. . . . na co Cerber z szybkością błyskawicy zgiął szyję i stek zniknął jak zaczarowany.Zdaje się. .Gdybym tylko powiedziała jedno słówko. Ŝe. stając do tego na palcach. . .Wtedy bomba idzie w górę. .. Vera Rossakoff objęła psa za szyję i uściskała go namiętnie. Poirot wtrącił się czym prędzej. i znaleźliśmy je! . jak gdyby stek w ogóle nie istniał. jaki potrafi być łagodny! . Wstała. Ŝe rozwiązaliśmy ten problem. Profesor patrzył na nią z wyrzutem. . Inspektor Stevens mógł się znaleźć w prawdziwym niebezpieczeństwie.C'est mon petit Dou dou!* .zaprzeczyła hrabina ostro.powiedział Japp.poskarŜył się. Wzięła ze swojego talerza kość kaczki i rzuciła ją wielkiemu czarnemu psisku.ale będzie zachwycony.PrzecieŜ on jest cudowny! To pies policyjny! Potrafi wszystko. nie jestem tak głupia.Dlaczego mi pani zabrała stek? To był dobry stek! IV . Nikt nie wydostał się frontowym wejściem.Ah. Tak. jak to się panu wydaje.. Ale ktoś za panią stoi.zawołała.. dosłownie wszystko! Niech pan patrzy.Ale przecieŜ zauwaŜylibyście. na strzępy! Wybuchnęła śmiechem. .To by było niegodziwe! Poirot spoglądał na nią przez dłuŜszą chwile. Muszę dbać o Ŝołądek. to co widzę? To coś bardziej dla mnie! Odstawiając szklankę. zgasły światła.Dla mnie. które złapało ją z potęŜnym kłapnięciem szczęk..Gdzie? .AleŜ to śmieszne.. jednocześnie mówiąc mu kilka rosyjskich słów.Mon cher ami. Ŝe na mój gust jest pan zbyt ciekawski? Czy on nie jest ciekawski. po czym westchnął. Dou dou? Przy ostatnich słowach jej głos przeszedł w gruchanie. odrywając się od tematu. Częściowo jest ruchomy. ça non! .. kto jest właścicielem tego lokalu.. .Ja .Więc pani o tym wiedziała? . bo było 133 . Podeszła do marmurowej niszy i postawiła talerz przed psem.Profesor Liskeard chce z panią pomówić. Nie dowierzał poczuciu humoru hrabiny. w razie potrzeby będzie tak siedział godzinami! Powiedziała cicho kilka słów. rozejrzała się i wzięła talerz z soczystym stekiem.warknęła..Widzi pan? I nie jest to kwestia minut! Nie. Cerber patrzył prosto przed siebie. takie imię! . Czy to nie whisky.Czy pan wie. Z klubu jest zapasowe wyjście.powiedział.Pani zabrała mój stek . To oczywiście jest działka Andrewsa . mój stary . który przed chwilą postawiono na sąsiednim stoliku. Kiedy zaczął się nalot. Nie. .zapytał Poirot. . dla Alice. dzięki. .

Ŝe ktoś mógł się wymknąć tajnym wyjściem razem z towarem.Naturalnie. Kiedy zbliŜyli się w tańcu do niego. Hrabina była tego wieczora jeszcze bardziej wystrojona niŜ zwykle. W czwartek wyjdzie stamtąd towar. Wyglądał groźnie.Varesco będzie jednym z najwaŜniejszych przypadków opisanych w mojej ksiąŜce. Na przykład kłopot z kaftanikami . ale teraz juŜ jasne. albo jaki był stosunek mojej wychowawczyni do mnie? .czytaj: włosiennicami. czy interesuje panią. Nader interesujące.oświadczył detektyw. Czasami występował w nienagannym stroju wieczorowym. Ŝe to zdecydowanie przestępczy typ. i pochylił nad Alice Cunningham.Niech to będzie zgodnie z planem. sumeryjskie. Z upodobaniem patrzył przed siebie na elektryczny ruszt.. Jak zwykle. JeŜeli kobieta ma męŜa i powie mu: "Nie jesteś moim męŜem". . Jeszcze bardziej prezentowała rosyjski temperament. ktoś na wychodzących. MoŜna powiedzieć. ale moŜna tu zastosować skuteczną kurację.. tyle Ŝe zwykle obiektem tegoŜ altruizmu jest atrakcyjny przedstawiciel płci przeciwnej. policja wchodzi. Na przykład. . jeśli to w ogóle moŜliwe. bezinteresowny altruizm. . Zbadaliśmy dom za klubem i w ten sposób wpadliśmy na tę sztuczkę. Szmaragdy lady Carrington. . . Podszedł do nich profesor Liskeard i usiadł obok Poirota.w zapiętą po szyję marynarkę i apaszkę.. Alice Cunningham obrzuciła go zimnym spojrzeniem. Poprosił ją do tańca. . Symbolika jest tu niewątpliwa. . czasami zaś. Błyszczały czysto zawodowym zainteresowaniem. . Człowiek.Rozmawiacie o kryminalistach? Powinien pan przejrzeć kodeks karny Hammurabiego.Wiemy juŜ to i owo o Golcondzie. Korpulentna kobieta łypnęła na Alice i obrzuciła Varesco zakochanym spojrzeniem. siedząc jak zwykle przy małym stoliku koło drzwi wejściowych. Tym razem ich mamy! . . światła gasną.I co pan proponuje z tym zrobić? Japp puścił oko. ma być wrzucona do rzeki. klaszcząc w ręce i wybuchając śmiechem. Kiedy muzyka umilkła.Dlaczego akurat w czwartek? Japp znowu puścił oko.To nadzwyczaj ciekawe . a po drugiej stronie tych ukrytych drzwi czeka juŜ. Ŝe potrafią nawrócić rozpustnika! .i cała sprawa staje się jasna.odparowała panna Cunningham. .Są jeszcze starsze prawa. którego złapie się na kradzieŜy podczas poŜaru. . Poirot podchwycił fragment ich rozmowy.Jednym z najbardziej ulubionych złudzeń kobiet zawsze było przekonanie.A pani potrafi rozpoznać przestępcę na pierwszy rzut oka? .Pozwoli pan . panie Poirot.rzekł Poirot . . Poirot przyglądał się otoczeniu.obserwowane. notując coś pilnie.odrzekł detektyw.Pan nie jest typem przestępczym . szczęśliwa i podniecona. i wszystko.Jak zawsze . Jeśli jednak 134 .Nie ma w tym nic osobistego. W oczach panny Cunningham nie było miłości. Oderwał się od korpulentnej kobiety w średnim wieku.. a zarazem atrakcyjnie. w "Piekle" hulano w najlepsze.. ubierał się na apasza . ma być wrzucony w ogień.. która siedziała przy stoliku.Ŝe i ja poczynię pewne przygotowania? V W czwartek wieczorem. usiadła koła Poirota. tak jak teraz. kiedy przyszedł Paul Varesco.To tylko czysty. Tańsze i prostsze niŜ sprawa rozwodowa. . Alice wyszła juŜ poza etap niańki i teraz zbierała informacje o wychowawczyni Paula ze szkoły podstawowej.odezwała się. co się z tym kojarzy . gdzie ja chodziłem do szkoły. panie Poirot. obwieszonej diamentami. Tysiąc osiemset lat przed nasza erą.

śadnych narkotyków.W takim razie .powiedziała Alice Cunningham. Ŝeby ktoś taki jak stary Liskeard bawił się w takie rzeczy. Ŝe miałem choćby najmniejszy związek z tym paskudztwem. Herkules Poirot znajdował się juŜ w połowie szerokich schodów. Ŝe jest w babilońskim typie.. Nie wyobraŜam sobie. Chybabym tego nie przeŜył. Światła zgasły.stwierdził profesor w zadumie. bardziej cenią wartość pieniądza . powiedział.Mam nadzieję. Wyszedł na ulicę i skręcił za róg. były tam tej nocy.Przy mnie nie będzie dziki . ochrypłym szeptem: . co tu mam! KaŜdy pies pójdzie przez to za mną do piekła. Jest pan pewien. .Kręci się tu kupa glin! . . . . Wie pan .Jestem. Ŝe nie będą się wtrącać? .stwierdził mały człowieczek z pewnością siebie. Ŝe poradzi pan sobie z tym zadaniem? To zwierzę jest wielkie i dzikie. Kiedy światło znów się zapaliło. Ŝe nie ma bladego pojęcia. VI Nad ranem zadzwonił telefon. nieprzyjemnie pachnący człowiek z czerwonym nosem. za porady w sprawie dekoracji wnętrza. podobnie jak i ruszt..oświadczył Herkules Poirot -musi teŜ wyjść za panem z piekła. w jakim celu zadaje mi te pytania .Wszystko w porządku. Tyle Ŝe ten wystrój naprawdę nie ma ze mną nic wspólnego . musi jej tylko wypłacić pewną miarę srebra..lubię ten lokal.Prosił pan. . Odezwał się wystraszonym.Pana to teŜ zaskoczyło? Szczerze mówiąc. Nie. rzeczywiście. Doleciało słowo: "Policja".w zamian. Eh bien? . Nie muszę za nic płacić. . . jest związany nawet z Muzeum Brytyjskim! Jedyne. czy nikt nie wyszedł tajnym wyjściem? 135 . przyklejony do ściany.dorzucił . Zaczynam myśleć.Nie będą. Policjanci przy drzwiach zasalutowali. . . Babilonki miały głowy do interesów.Inne prawo dla męŜczyzn. to ksiąŜki. Czas na mnie? . on nie pasuje. Jego nikt nie wrzuci do rzeki. . . mamy tylko szmaragdy.. Niech mi pan powie. na co wydaje pieniądze. Za podkład dla tej wrzawy słuŜyły słowa profesora.nie wiedziałem. inne dla kobiet.odezwał się głos Jappa. Mam nadzieję.Gdzie były? . jak powiada. recytującego ze spokojem dalsze fragmenty praw Hammurabiego. . zawsze twierdzę. ja mu wierzę! Varesco bez trudu mógł mu je podrzucić w ciemnościach. ba. Poirot podniósł słuchawkę.Profesora Liskearda? . wie pan.mąŜ odezwie się w ten sposób do swej Ŝony.Tak. NaleŜy do wszystkich tych nadętych towarzystw. i to zmurszałe starocie. Ŝe się w ogóle pomyliliśmy co do tego klubu. rzecz jasna.WciąŜ ta sama historia .. Ale to cudowna kobieta.Tak. Ŝe nikt nigdy się nie dowie. Hrabina to załatwia i bardzo to miłe z jej strony . Wiedzą o panu.AleŜ tak. gapił się na nie. stał mały. . skąd się wzięły w jego kieszeni i niech mnie licho. kobiety zerwały się z miejsc. Do roboty.Nie przy tym. tam nigdy nie było narkotyków. nie wiem. szefie. nastąpił nieopisany harmider.W kieszeni profesora Liskearda. Przychodzę tu prawie co wieczór.i oczywiście ona i jej artysta wszystko pomieszali. co o tym myśleć! Był zdziwiony jak dziecko.Kobiety. Tam. Słowa profesora utonęły w nagłej wrzawie. Ŝebym do pana zadzwonił . przyjacielu..

o.Czyli ten. Vitamian Evans. Ŝe wydaje on jego pieniądze! Co zresztą jest prawdą. . mon am! . ce que vous avez fait la!* Hrabina otworzyła szeroko oczy. . ale on moŜe poczekać na ulicy. i od razu wiem. .A dlaczego chciała mi pani włoŜyć do kieszeni kradzione szmaragdy? . przychodzę zgodnie z tym. podstępna Ŝmija Paul Varesco! . teraz wyplunę jego nazwisko. ale się nie ruszył. Ŝe idzie za mną policjant. Ostatnia wyszła lady Beatrice Viner. To cholerna robota.. to on wyłoŜył pieniądze. zaledwie wczoraj przyjechali do Anglii... bo podatnicy myślą..Oczywiście. Ŝe w środku jest coś twardego.Doprawdy? . Ŝe torysowski polityk wydaje pieniądze na hulaszcze Ŝycie.AleŜ drogi przyjacielu. Nie wierzę. minister.Ŝe to będzie najlepsze rozwiązanie! .zawołała hrabina. szefie. to on jest właścicielem lokalu. ale czuję przez materiał. zgodnie z planem .Tak. jakŜe by to było kompromitujące! wykrzyknęła. . co pan napisał w liście. . .Doprawdy.I ma pan rację. Wyrywam ją z powrotem..i czyjaś ręka zabiera moją torebkę ze stolika. . Vero.odezwał się mały człowieczek zachrypniętym głosem. ksiąŜę Henry Scandenberg i jego koniuszy.Oczywiście.. właśnie wyplunę! . kiedy spróbował wplątać mnie w sprawę z policją. ale światła zgasły i sądzę.Dou dou.Gdyby nie to.. . Poirot wstał i otworzył. to zaraz kaŜdy uwaŜa. Cerber wydawał się nadmiernie wyrośnięty nawet w obszernym otoczeniu "Piekła". . tak. A więc. ja potrafię dochować tajemnicy! Ale teraz. którzy nie mogą sobie pozwolić na skandal . być ministrem laburzystowskim.zapytał. światła gasną . tak trzeba uwaŜać! Nikomu nie przeszkadza. jest pani impayable!* . przy którym pan zwykle siedzi..Proszę się uspokoić .Dlaczego podrzuciła pani szmaragdy do kieszeni profesora Liskearda? . w czym rzecz? Poirot z galanterią uwolnił ją od futra z lisów. który jest pani wspólnikiem? . chciałam je włoŜyć do pańskiej kieszeni! .Ja. Zdaje się. Wsuwam rękę do torebki.Przyszliśmy tu. . Był to mały pokoik. przyjacielu. Ŝe wiem! To ten salaud*! Ta gnida. jakby nic więcej poza nim tam nie było. Ŝe jesteśmy niestety zbyt starzy.Tak. przerywając potok słów Jappa. kto je tam włoŜył! . Jednocześnie rozległ się dzwonek u drzwi. Ŝe przez nieuwagę włoŜyłam je do kieszeni profesora.Widzi pan. musiałam coś szybko wymyślić . ale jeŜeli chodzi o laburzystę. 136 . Otworzył drzwi.Naturalnie. Do dziś dnia nie zdradziłam go.to nasz prywatny system dla dobra gości.Wydawało mi się . proszę tylko pomyśleć! Zjawia się policja. A jednak. mówiąc między nami. ten potwór.rzekł Poirot. Ŝeby ktoś z tego towarzystwa był w to zamieszany. . Ŝe to są jego własne pieniądze.Dou dou! . pojutrze wychodzi za tego zarozumiałego księcia Leominster. A jednak czekał tam teŜ mały i nieprzyjemnie pachnący człowieczek.rozumie pan.odrzekł cicho Poirot.Ce n'est pas gentille.Kto? .. ale w małej jadalni Poirota wyglądał tak. mój aniołek! Cerber uderzył ogonem o podłogę.Przejdźmy do drugiego pokoju. OdłoŜył słuchawkę. który przez chwilę zdawał się być cały wypełniony psem. znajduję coś. w czym rozpoznaję dotykiem klejnoty. Do pokoju wpłynęła hrabina Rossakoff. . narkotyki były w klubie i ktoś je stamtąd zabrał.. ta dwulicowa.Do mojej kieszeni? . kiedy mnie zdradził. Szybko podeszłam do stolika.

rozumie pan. co w tym złego? Dlaczego jeden człowiek ma posiadać więcej niŜ drugi? . niewinne. odwróciła się i powiedziała dwa krótkie słowa. ale dla tych.I pan myśli. KaŜdy pies pójdzie za mną. przyjacielu . .odrzekł powoli detektyw. to juŜ inna sprawa..zapytała ostro hrabina. o tak! Nigdy nie miałem z tym nic wspólnego i nigdy nie chcę! . jest warta tysiące funtów.Będzie go trzymał całymi godzinami.Podawanie narkotyków psom na wyścigach to brudna robota. Hrabina RossakolT odwróciła się do Poirota..One powodują nieszczęście. CzyŜ nie wykonywałem dwunastej pracy Herkulesa i nie wyprowadziłem Cerbera z piekła.Kokaina . Kieszenie. .. Ŝe mi wierzy. o nie! . .. kieszeniami..To mistrz w swoim fachu. Czy moŜe pani teraz kazać wypuścić psu to. Ŝe ja. . ból.Zgadzam się Ŝ panią co do narkotyków . przekrzykując grzmot uderzeń psiego ogona. prawda? Nawet jeŜeli tolerował la petite Alice tak dalece. przysięgam. . jeśli będę chciał.Wydaje się.wtrącił pan Higgs. gdyby sprawy się skomplikowały! To w pani torebce znaleziono by szmaragdy. .Hrabina z niedowierzaniem spoglądała na małą. owiniętą w róŜową gąbczastą gumę. Poirot zrobił krok w przód i podniósł małą paczuszkę. degenerację! Nie miałam pojęcia.Ale narkotyki. .stwierdził detektyw ze smutkiem. dopóki nie kaŜe mu się go wypuścić . aby wykryć prawdziwego organizatora tego procederu. jeśli zajdzie potrzeba..Wytresowany pies potrafi trzymać w pysku dowolny przedmiot. Ŝe język wypada mu z pyska.ciągnęła hrabina. zrzucić winę. A co tu jest podstawą? Kieszenie. w których mogła przenosić narkotyki i klejnoty.. eh bien. Ŝeby otworzyła pani oczy! Od początku nie podobała mi się ta młoda dama z jej naukowym Ŝargonem i kostiumem z wielkimi kieszeniami. Tak.. . czas. czemu Ŝaden pies się nie oprze. bibeloty. Ŝe pani wierzę! Wszak nie Ŝałowałem czasu i trudu. co trzyma? Vera Rossakoff spojrzała na niego.. .błagała hrabina. rozkoszne "Piekło" wykorzystuje się do takich celów! . a gdyby nawet ktoś okazał się tak sprytny jak ja.. Zresztą.AleŜ oczywiście. Ŝe nie lubię. Po chwili . Ŝe jest jej tak niewiele.. bladego pojęcia. drobne ciekawostki. to pomaga przejść przez Ŝycie. Ŝeby doszukać się skrytki w pysku dzikiego psa.. bo to właśnie pani miała być winna... Ŝe moje urocze. szczupłą postać. Rozwinął ją. Hrabina zaczerpnęła tchu. .odparł cicho Poirot. Ŝe to nie tak! W przeszłości bawiły mnie klejnoty.Pozwoli pani przedstawić sobie pana Williama Higgsa . Ale jest takie coś.Tak samo myślę o psach . . aby wyszedł za nim z "Piekła". .Ale jak? Jak? Pan Higgs wstydliwie spuścił wzrok. z sukami to juŜ tak się nie da.powiedział Higss. łatwo było jej dokonać wymiany podczas tańca ze swoim wspólnikiem.krzyknęła. Ŝeby to udowodnić? Powiem pani. .Ale dlaczego? Dlaczego? .Pan go do tego nakłonił? .Pani nie ma poczucia dobra ani zła .To trudno powiedzieć przy damie. . Oczywiście. pani rozumie. .co było naprawdę niepokojące .Co to jest? . Cerber otworzył wielką paszczę.AleŜ nie. To nienaturalne. Wystarczy tego.. . kiedy ktoś próbuje zrzucić winę na moich przyjaciół! Tak. W środku leŜała paczuszka białego proszku. nie.Niech pan powie. .. Ŝeby zrujnować i zniszczyć Ŝycie setek ludzi. Ŝe aŜ słuchał jej poleceń! Tak.. I cóŜ za znakomita maskarada! Nikt nie będzie 137 . którzy gotowi są zapłacić. w końcu to pani pies. Ŝeby kobieta tak dalece nie dbała o swój wygląd! A co mi powiedziała? śe liczą się sprawy podstawowe. którego rzekomo uwaŜała za kolejny ciekawy przypadek psychologiczny.zawołał Poirot.zdawało się.. Podczas brouhaha* tej nocy pan Higgs nakłonił Cerbera.

dokonał aresztowania i wszyscy będą mówić. . mój stary. I pomyśleć. nie na stałe. jak ona nadchodzi. niezdolny do walki * franc.Urwała. * franc. Cerber uderzał ogonem o podłogę. Ale ona lekcewaŜy Herkulesa Poirot. .. sędzia śledczy.JeŜeli to pan Japp ze Scotland Yardu.AleŜ mój Niki. .. Poirot poszedł za jego radą i wzdrygnął się. jeśli mnie pan rozumie. Dam go Jappowi. jego matka trafiłaby do więzienia.szepnął z niepokojem pan Higgs .. .niech pan się lepiej przejrzy w lustrze. Pan Higgs obserwował to z uznaniem.zakrzyknął Poirot.A gdyby nie pan. AleŜ skąd 138 .rzekł pan Higgs.Jak pan chce .identyczny tweed w kratę. * franc. powiedzmy. teŜ mam znikać? I co z tym piekielnym psem? .. mam na nią oko. a Poirot gorączkowo usiłował zetrzeć szkarłatny tłuszcz z czubków wąsów.Widzi pani . wrócił do piekła.oświadczył Higgs. uwaŜa. impatience . porwała detektywa w ramiona i uściskała go z prawdziwie słowiańskim temperamentem. . z obciętymi włosami. siedząc w celi i śmierdząc środkami odkaŜającymi! Pan jest cudowny.delikatnie. . . AleŜ tak. Szminka i makijaŜ rozmazały się na jego twarzy w fantastyczny wzór.zaproponowała hrabina. .. .. zakończenie sprawy * franc. MoŜe rozprowadzać narkotyki.W Ameryce jest wiele innych dziewcząt . W trakcie tej radosnej sceny zabrzmiał dzwonek.Właściwie to nawet go polubiłem.powiedział Poirot -to Cerber.Szefie . skazą na przeszłości. * Gra słów: patience znaczy po angielsku "cierpliwość". Kiedy dzwonek znów zabrzmiał.Japp! . Ŝe moŜe go wyprowadzić w pole gadaniem o niańkach i kaftanikach! Eli bien. co najgorsze. W ciemności słyszę. Nagle zaczęła zawodzić niczym syrena okrętowa. ile bym musiał wydać na wołowinę albo koninę! Pewnie Ŝre jak mały lew.. Przemknęła się przez drzwi. . Za bardzo rzuca się w oczy. to pomyśli sobie.małymi noŜyczkami wycinam kawałek materiału z jej rękawa. noszącego okulary.) * franc. * franc. Ŝe poprowadzi go ktoś z. jak to znowu Scotland Yard okazał się sprytniejszy. Dramatycznym ruchem wyciągnął skrawek materiału.Od lwa z Nemei do pojmania Cerbera . dobry Bóg.podejrzewał zapalonego naukowca z doktoratem z psychologii. przyzwyczajać do nich swoich bogatych pacjentów i włoŜyć pieniądze w klub nocny.Prace skończone. tak Ŝeby nic nie poczuła . Higgs zapytał: . To będzie dla niego straszne. Hrabina Rossakoff wpatrywała się w niego z osłupieniem. promień Rentgena * franc. . a ja . Poirot ruszył do drzwi wejściowych. jeŜeli przejdę do drugiego pokoju . a takŜe załatwić. do więzienia.Jeśli mnie pamięć nie myli . O proszę! * X-ray . Mój Niki. * franc.odparł Herkules Poirot. Otwiera jego pysk i wciska mu paczkę.A moŜe nie. jak nic . Ŝeby dopasował go do reszty.ang."niecierpliwość" (przyp. uwalniając się z objęć hrabiny. to jest myśl. Światło gaśnie. tłum. ale nie zwędziłbym go.Chyba będzie lepiej. jak pan myśli? . . Szybko wstaje od stołu i podchodzę do Cerbera. cudowny! Rzucając się do przodu.A co ze mną. ..mruknął Poirot pod nosem.

kobietę światową * franc. AleŜ oczywiście * franc. Istne piekło * franc. Czy coś się stało? * franc. * franc. Dobrze pomyślane! * franc. * franc. tu: No tak. zajęciem * franc. scenka. między nami. wcale * franc. otoczenie. * franc. mieszczuch. O do diabła! * franc. * franc. kobietę dobrze urodzoną.* franc. * franc. nieoceniona * franc. mniszkę * franc. matko * franc. hałasu 139 . Nie było to zbyt ładne z pani strony. drobne rozczarowanie * franc. To mój mały Dudu! * franc. * franc. łajdak * franc. uduchowioną * franc. * franc.

Related Interests