You are on page 1of 170

MARIUSZ

ZIELKE
TWARDZIELKA

Projekt okładki: Paweł Panczakiewicz/pANCZAKIEWICZ ART.DESiCN
Redakcja: Maria Śleszyńska
Redakcja techniczna: Karolina Bendykowska
Korekta: Jadwiga Piller, Maria Śleszyńska
Wszystkie postacie i wydarzenia opisane w książce są fikcyjne, a wszelkie podobieństwo do osób żyjących jest
przypadkowe.
Zdjęcie na okładce: ©Tim Robinson/Arcangel Images
© for the text by Mariusz Zielke © for this edition by MUZA SA, Warszawa 2014
ISBN 978-83-7758-691-4
Wydawnictwo Akurat Warszawa 2014

Jak to możliwe, dziwna dziewczyno,
że jesteś tak wieloma kobietami
dla tylu ludzi?
Sylvia Plath, Dzienniki 1950-1962

Pewnego wieczoru wziąłem na kolana Piękno.
I przekonałem się, że jest gorzkie.
Arthur Rimbaud, Sezon w piekle. Iluminacje

Prolog
wrzesień,
ubiegły rok

Za Wolinem skręcili w prawo na Warnowo. Michał nie zareagował na nieśmiałe protesty
przyjaciół i zwolnił, podziwiając malowniczą okolicę. Wąska dróżka biegła pomiędzy
żegnającymi już lato drzewami, ogromnymi połaciami brudnozielonych pól i pastwisk
ogrodzonych popękanymi belkami, z rzadka tylko pilnowanymi przez stare, czerwone mury
domostw. Mimo końcówki września wciąż było ciepło i słonecznie. Otworzył szeroko okno,
wdychając świeże powietrze, specyficzny zapach gospodarstw i zagród wymieszany z
wyczuwalnym z daleka dymem z palenisk, który szybko ustąpił mocnej woni sosen, buków i
dębów wspaniałej kniei, ciągnącej się kilometrami aż do nadmorskich piaszczystych plaż niemal
pustych w tym miejscu i o tej porze roku.
- Ależ powietrze. To nie Warszawa, chłopcy.
- Nad morzem wóda wchodzi mi jak mleko. Na co jesteśmy przygotowani, prawda,
panowie? - Paweł podsunął mu pod nos butelkę single malta, zapakowaną w papierową torbę.
Michał pomyślał, że picie z gwinta trzydziestoletniego bimbru po pięćset dolców za butelkę
trzeba uznać za profanację, nawet jeśli ma się go całą skrzynkę w bagażniku i pewność
darmowego uzupełnienia zapasu w razie konieczności.
- Prowadzę. - Odsunął ramię z butelką i zawołał do tyłu: - Budź się, młody!
Artur, który w proteście przeciw zmianie trasy udawał, że śpi, westchnął głośno i zażartował:
- Już niedziela?
Przyjaciele roześmiali się gromko. Rozumieli się bez słów. Każdy głupi żart, kaprys, problem.
Byli najlepszymi przyjaciółmi, znali się niemal jak kochankowie. Trzy wspólne lata w Szkole
Głównej Handlowej, rok na wymianie na Uniwersytecie w Sussex oraz wizyty na uczelniach w
Chinach i Brazylii wzmocniły więzi przyjaźni i stanowiły solidny fundament na przyszłość.
- Dlaczego nie jedziemy przez Międzyzdroje? - zaprotestował Artur.
- Chcesz spotkać mojego starego? - odparł Michał.
Artur spojrzał w okno. Ojciec Michała nie przepadał za nim i chłopak chyba zdawał sobie z
tego sprawę, choć udawał, że się tym nie przejmuje.
- Aaa, zapomniałem. - Pokiwał głową. - Szkoda. Tamtejsze dziewczyny...
- Powinieneś raczej spieszyć się do Grodna.
Znów ten porozumiewawczy śmiech. Tak, powinniśmy spieszyć się do dziewczyn z Grodna.
Tam nie będzie żadnych niedopowiedzeń, niepotrzebnych fochów, min i wybiegów. Jasna, prosta
sytuacja. Słono zapłacili za ogień, który ich czekał. Ale warto było.
- Ciekawe, co tym razem przygotowała nam Sonia? - Paweł pociągnął porządny łyk z butli. Ją też bym chętnie przeleciał.
- A kogo ty byś nie przeleciał - zadrwił Artur i klepnął przyjaciela w kark. - Pamiętasz tę
paskudę z akademika?
- To nie byłem ja...
- No tak, zapomniałem, że po drugiej butelce przechodzisz w trzeci wymiar...
Michał pokręcił głową z zadumą. Ktoś, kto wymyślił mu życie, naprawdę powinien dostać
medal. Miał najwspanialszych przyjaciół na świecie, najpiękniejszą dziewczynę pod słońcem,
świetnego staruszka z otwartym na wszystkie zachcianki portfelem, kasę i wielką przyszłość.
Stała przed nim otworem, rozwierała ramiona, czekała na niego. Tyle dróg do wyboru. Tyle
możliwości.
Świetne życie.

Jak to powiedziała ta wróżka w Chinach? „Czeka cię życie pełne wrażeń, tylko takie się
liczy”.
Wrażenia.
A tych dzisiejszego wieczoru nie zabraknie. Już Sonia się o to postara. Jeszcze nigdy się na
niej nie zawiedli. Dziewczyny zawsze spełniały wszystkie zachcianki, były piękne, niezwykłe,
cudowne. I wcale nie przypominały kurewek. Normalne laski, tyle że z załadowanym do mózgów
odpowiednim oprogramowaniem. Żadnych narzekań, wykonywanie poleceń bez mrugnięcia
okiem, wieczny uśmiech na pięknych buziach i sterczące cycki. Nie zmuszały się, były chętne i
radośnie uczynne. Inicjatywa własna mile widziana, podobnie jak nieudawane orgazmy. Miejcie z
tego trochę przyjemności. Wasi klienci są tego warci. Są bogaci, zadbani, czyści, nawet jeśli
starsi, to na szczycie drabiny społecznej. A z takimi jak Michał i jego przyjaciele... Sama
przyjemność.
Michał popatrzył po przyjaciołach. Smukłe, umięśnione, opalone ciała. Sympatyczne twarze
nigdy niepoddane ekstremalnym próbom, które zostawiają rysy w oczach i charakterze. Silni,
wspaniali, władczy. Przyszli panowie świata.
Z takimi to naprawdę sama przyjemność.
Nawet dla takich cudownych kobiet jak one.
Gwiazdy. Były prawdziwymi gwiazdami.
- Może dziś będę miał przyszłą królową sceny? - westchnął teatralnie Artur.
- Dzieciaki ci nie uwierzą, jak opowiesz, kogo w młodości posuwałeś.
- Nie zamierzam mieć dzieci.
- Dzieci to tylko problemy, prawda, Hades?
Hades, ksywka Michała od dnia, gdy zdobył tytuł króla nocy klubu Hades. Mimo że kojarzyła
mu się tylko z dobrymi rzeczami, nie lubił jej. Może dlatego, że w przeciwieństwie do przyjaciół
był zadeklarowanym optymistą. Nawet gdy się waliło i paliło, on dostrzegał blask słońca,
światełko w mroku.
„Nie poddawaj się, nie jesteś słabeuszem, zawsze walcz do końca” - tak mawiał jego ojciec.
Hades. Naprawdę kiepska ksywka dla niego.
Wtedy, tamtego wieczoru w Hadesie, poznał Łucję. Łucję o pięknym imieniu i jeszcze
wspanialszym ciele, włosach jak marzenie, rozkoszy wymalowanej na twarzy. Kobietę, z którą
każdy normalny facet... chciałby mieć dzieci.
Tak, on zupełnie poważnie o tym myślał.
Myślał o dzieciach z Łucją.
- Co tam, Hades? Masz odpowiednie zabezpieczenie? - Artur pomachał mu paczką
prezerwatyw przed nosem. - Wszystkie kolory tęczy i na deser wielka czerń. Big Daddy, jak
pseudonim tego słynnego boksera. Chciałbyś mieć taką pałę, co nie...?
Nie słuchał ich. Wyłączył się. Mógłby teraz przymknąć oczy i byłby tylko on, wiatr, morskoleśny zapach wczesnej jesieni, powoli wpadające w żółć i czerwień kolory liści... I Łucja. Jej
wspaniała, roześmiana buzia. Ta jedyna. Ciekawe, jak zareagują przyjaciele, gdy im o tym
powie? Gdy wyjawi, że w końcu się zdecydował. Że to właśnie ona, ta jedyna.
Dzieci. Tak, chcę mieć z nią dzieci.
Już widział te miny. Rozdziawione w zdumieniu gęby. Podręcznikowy przykład osłupienia.
Ale pomiędzy nami nic się nie zmieni, nie bójcie się, wszystko zostanie po staremu. Piwo co

nie zbiednieje od utraconej skrzyneczki. ależ tu cudnie.szepnął Artur.Mojemu staremu nic do tego . . tylko żartuję. potem druga.Coś się tak zamyślił? Nie możesz się doczekać? Wyjechali na chwilę z lasu. coś jednak się zmieni. A widzisz.. gęste ostępy parku narodowego aż do samego Grodna. Michał zaparkował przed bramą wjazdową. a nie z nami. Łatwe dziewczyny to inny temat. Zapamiętajcie to słowo: wyjątkowa. polubi was. . Obaj przyjaciele wystawiali już łby przez szyby. Będzie bronić jej honoru.jak zawsze . Dużo ich dostaje. na narty pojedziesz z nią.Znajdź sobie inny obiekt do kpin.dodał Paweł. gdy jego własne sukcesy próbowano powiązać ze znajomościami ojca. tak. macie rację..czwartek. Zapomnisz o nas. . Bo ona jest inna. . Nic nie będzie takie jak kiedyś. Nie lubił. Wy też musicie ją uszanować. tenis. Nie będzie ci żal? Rzeczywiście potrafisz to urwać? Łucja zastąpi ci je wszystkie? Naprawdę jest taka dobra? Opowiedz nam. na której widniał napis: Woliński Park Narodowy Grodno Kompleks edukacyjny Dyżurka . niedzielny basen. a potem ciągnęli mozolnie na trójce wąską dróżką przez ciemne. nie mimoza.była pusta. Wejdziesz pod kapciuch. Otworzył bramę i wrócił do samochodu. Wszystko zostanie po staremu. Powoli zaczniesz odpuszczać. narty. Zacisnął mocno szczękę. wyjątkowa. Bzdura. Ojciec w niczym mu nie pomógł. Niesamowite . Tak. . Duży luksusowy jeep bez trudu pokonał ostatnią część trasy z resztkami asfaltu i wielkimi dziurami w nawierzchni. Czwarta. Zamienisz wyzwania na ciepłą kołderkę. .Boże. wy polubicie ją. W takim razie nie będę chciał.Nie wściekaj się. Ja też nie chcę rozmawiać o waszych dziewczynach. Bo ich nie mamy. Ojciec będzie dostarczał single malty jak dziś. Pierwsza zmiana. weekendowy brydż do rana przy dobrej butelce. Potem już poleci. Łucja lubi orki. Ale. Nikt nie musiał pilnować tego zadupia. Nawet pierwszą ratę i wadium wpłacił ze swojego konta. To twarda baba. Nie będę wypytywał. wybierzesz plaże na Bora Bora zamiast nurkowania z orkami w norweskich fiordach.fuknął Michał. bungie. Zapomnisz o piątkowym piwku. A dziewczyny? To też się nie zmieni? Nie będziesz już szukał dla nas Soni i jej anielic? Diablic raczej. .Twój stary ma naprawdę niezłe chody . Nie uniknie takich pytań. zapomnisz. Trzecia. To on wynalazł tę willę i sam załatwił wszystkie formalności związane z dzierżawą. I rowery. Będzie z górki.

kimkolwiek jesteś.Chyba wiem jaki. Moc. już dobrze. Chodził tak.Czuję się jak w Czarnobylu . królowo. tym razem głośno i ostentacyjnie. Pierwszy szedł Artur. zobaczcie.Artur oblizał wargi. Znów był bogiem. Jak młody bóg. rozpakowali rzeczy wykąpali się i włożyli garnitury. żebyś mnie tak nie nazywał. na końcu Michał. Stara pieprzona komuna.Spokojnie. szybkimi ruchami. Wtedy lepiej być daleko.Prosiłem cię. . .Paweł wyjrzał przez okno w samą porę.Hades w gajerku. Drzwi wolno się otwierały. Zostanie tylko Łucja.ocenił Michała Paweł. Zwykle to on prowadził. . Ostatni raz.. .myślał Michał. wesoło pogwizdując i kołysząc się na boki kanciastymi. Pusta recepcja sprawiała niesamowite wrażenie. To ostatni raz. Usłyszeli chichot dziewczyn na górze i spojrzeli po sobie. Pociągnął i poczuł gwałtowny przypływ adrenaliny. chwycili worki z rzeczami oraz prowiantem i ruszyli do najbliższego budynku. chwiejąc się wesoło na boki z butelką wina w ręku.Ciekawe. Artur postawił butelkę z winem na stole i zagwizdał. robi z siebie głupka na pokaz” . Słońce rozbłysło i eksplodowało. Stanęli przed drzwiami i Paweł wyjął paczkę z koką. Na parkingu przed głównym budynkiem byłej rządowej willi stał samochód Soni. . Z kolei Paweł ciągle wydawał się taki sam.Kto chce na zachętę? Michał zwykle odmawiał. Więcej już nie będzie. Nie miałaś lepszego kochanka. przeżarty przez czas. . Tylko kiedy ktoś go naprawdę zdenerwował. . ale Michał czasem nakrywał go na chwilach refleksji. „No tak. Drzwi były otwarte. wpadał w furię. . Zobaczysz. Ostatni raz.szepnął Paweł. Zgodnie z umową miała pojawić się dopiero jutro rano. Weszli do przeznaczonej dla nich części budynku. .szybko. chcąc .Dobrze. Aż nim wstrząsnęło. . ostro. Przekonasz się. by zobaczyć odjeżdżający samochód Soni. czy udało jej się spełnić wszystkie nasze oczekiwania. Był znacznie bardziej ekspresyjny niż Paweł. Czeka cię pół godziny jazdy bez trzymanki na moim byku o demonicznym kształcie.Ech. Niech zatem będzie wyjątkowy. . .Nie mogę się doczekać. Artur wszedł. i wydawał się wówczas zupełnie innym człowiekiem. relikt przeszłości.A kiedyś się nie udało? Zaparkowali obok. Wspaniale. spokojny. te wasze niespodzianki. . ale tym razem wciągnął trochę białego proszku.Jak nie ty .Daj jeszcze jedną działkę. . jak się kochał i bił . gwałtownie. Cichy wyważony. Sprawię. za nim Paweł. czując nagły przypływ mocy. . najpierw się przygotujemy.Wymarłe miasto w wersji mini. by odebrać dziewczyny. Dziś jednak wolał poczekać. że trafisz na Olimp. Prawdziwa czysta rozkosz. Ostatni raz.

Chcesz. siląc się na dowcip.. bez zamówienia. ciebie to chyba widziałem w serialu.. Na głaskanie i ciepłe słówka przychodzi czas później. zdziwieni. Tak robi prawdziwy mężczyzna. włosy blond i proste. żeby mu tamta nie pasowała. . Dokładnie taka. Koka już działała.Jesteście modelkami? A może śpiewacie? Chórki? Macie już na koncie jakąś płytę? Nie. Twarz jakby trochę rozmazana. twardej pały. Zgodnie z zamówieniem dziewczyny były trzy. . . I oto stała przed nim.powiedział. W takim razie dlaczego przyjechał? Dlaczego opisał Soni swoje wymagania. średni biust. ale w ostatniej chwili wycofał się i zmienił wytyczne.. Świeża letnia opalenizna gratis. Uff. Zacisnął mocno zęby. Pod wieczorową suknią o perłowym kolorze sterczące cycki. Ma być piękna. wyzywać. Bez peruki. Ideał piękna. Artur i Paweł dość szybko zabrali się do roboty.zapytała wówczas Michała Sonia. proste blond włosy za ramiona. stracił na wszystko ochotę? Artur zniknął w pokoju obok ze swoją dziewczyną. „Po prostu nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki” . nie. a potem wszystko wróciło do normy. bez przystanku. Czarna jęczała już pod Arturem. jakiego doznał. . choć wyraźnie nie o to chodziło. praw dziwe. Porządne z nas kurwy. Ale oczy. a oni tylko na siebie patrzyli. Po fali mocy i euforycznego uniesienia wzrok. siłą i wigorem. zszokowani tym. Co miał mówić? Nie chciał tu przyjeżdżać. tłumaczył kiedyś Michałowi. a gdy spełniła je co do joty. zielone oczy. masą. Włosy mogą być sztuczne. Nie. ruda i blondynka.Nic nie powiesz? . Nie. jakby byli dwiema połówkami tego samego jabłka. Mocne. Przymknął oczy i wyrecytował: „Metr siedemdziesiąt pięć. nie..Paweł podał wszystkim kolejną działkę kokainy. Zakłopotani. Obie dziewczyny wciągnęły bez protestów. one właśnie tego potrzebują. a Paweł z rudą przysiedli się do nich. . Dziewczyna przed nim urosła o parę centymetrów. że mogli na siebie trafić. prowokować. Mocny towar. Łomotał jak zawsze ostro. Metr siedemdziesiąt pięć. sam potrafię.Michał wstał i wyszedł. Nie to.Co takie smuty? Poradzimy coś na to? . dzięki. Grasz też na scenie? Ruda pokręciła karcąco palcem. dużej. . Ma mieć ładne cycki”. maszyny z dobrze naoliwionymi mechanizmami. zielone oczy. tak dobrze dobrani.okazać. Zrobił to tylko dla przyjaciół. zaczął płatać mu figle. Aż za bliska ideału.. mają być.Uśmiechnęła się. nauczę cię. Ideał. Wzruszył ramionami. porządne rżnięcie. jak bardzo podoba mu się wybór Soni. stała się wielką bezkształtną. jak na starym zdjęciu. Muszą sterczeć. I cycki. jak ją opisał.. jeszcze przed chwilą wyjątkowo wyostrzony. Może mu nie wyszło albo wstydził się czegoś innego? „A ty?” . Ale żeby była inna niż ostatnio.Mam ochotę na whisky. Artur chciał z początku Murzynkę. Paweł jak zawsze poprosił o rudą. Nie chciał korzystać. Brunetka. by nie dać po sobie poznać wstrząsu. Nie bawimy się w takie pytania. Nie rozmawiamy o naszym prawdziwym życiu i nie wypytujemy o wasze. Kontury się rozmazały.

..Upijesz się? . może ci się nie udać.. Cały czas są na rauszu.Lubię niebezpieczeństwo. Możemy po prostu posiedzieć. które nagle rzucił im w twarze powiew wiatru.Poczekaj.Łucja . Alkohol z koką nie zadziałały za dobrze. Nagle do drzwi zapukała ona. Znowu skinął głową. . długą linię wybrzeża. Dopiero po paru sekundach powiedział: . lecz on odskoczył.Nie musimy tego robić. Przyszła za nim. Pił w milczeniu. ale odsunął gwałtownie głowę i odtrącił jej dłoń. . .A ze mną? . Może być? . ze mną nie będzie.To zależy.Też tak potrafię.Nie zależy mi.Naprawdę ją kochasz? Pokiwał głową. Niemal taka sama jak buzia Łucji w jego wyobraźni. Zamknął drzwi. Ta piękna. czemu nie miałabyś mieć tak samo na imię. . Wyglądali jak para starych. był mocno zrobiony. .Z koką to niebezpieczne. Nie.I to jest powód do picia? .. Potknął się. z kim je dzielę. Wyszli na plażę i Michał usiadł. Szli przez las w kierunku plaży. Naprawdę.Jak sobie życzysz. Miała rację. . Ośrodek miał własną. . przewrócił. .Z tobą byłoby. wspaniała. niezwykła buzia. a potem gwałtownie wstał i się zatoczył.A jak chcesz? . Wstała. . . Ty nie? .Jak ci na imię? . Skoro jesteś kopią Łucji.Może zrobimy to na plaży? . pomogę ci. .wypalił.Zamierzam. na którym o tej porze roku nikogo nie było. wspaniale. wszedł do swojego pokoju i wygrzebał z bałaganu torbę z łyskaczem.Dlaczego? Nie podobam ci się? Milczał.Jesteś piękna.Idę się przejść. . Łucja usiadła obok.Próbowała zetrzeć mu drobinki piasku z policzka. ..powiedział. Niebezpiecznie łączyć alkohol i narkotyki.Wtedy. poderwał się i . znudzonych sobą kochanków.Zakochałem się . Ona także się nie odzywała.Zakochani nie różnią się wiele od alkoholików.Mogę pójść z tobą? Wzruszył ramionami. To dobrze czy źle? Może i dobrze? A może źle. .No więc dlaczego mnie nie chcesz? Spojrzał na nią. . oparłszy się o łachę piachu. . jakby zobaczył potwora.

Poczekaj. jakby pokrytej jakąś lepką substancją. cały legion . a kiedy je otworzyła. pokryła mrocznym cieniem. Zniknęli. Nie czekał dłużej. Tylko ciemność. Nie pozwolić jej się oszukać. a ona go nie widziała. Coś kazało mu biec. choć może tak się wydawało. złowrogi chichot demonicznego karła.WYZWANIE dziesięć miesięcy później. Głos potwora. Nie było już nic. z rosnącym przerażeniem w spojrzeniu. To nie był głos Łucji. zawirowała i wypluła falującą istotę. nie rozumiała tego rosnącego w Michale przerażenia. Uciekł. za nią. Blisko. nie zostawiaj mnie tu samej. Maski zabójców. drżąc w alkoholowo-kokainowej delirce. Nagle zrozumiała. której nie był w stanie opisać. Bo ciemność nagle wybrzuszyła się. i zatrzasnął za sobą drzwi sypialni. skusić.. ustach. CZĘŚĆ PIERWSZA . Nie dostrzegała niebezpieczeństwa. Otaczały ją. Potwora. nie słysząc nawoływań i próśb. To był tylko sen. Sekundę później zobaczyła kolejną i jeszcze jedną. dopiero wtedy Łucja się odwróciła i odskoczyła przerażona. Łucji tu nie było. pochłonęła w całości. Nie. Gdzieś w oddali rozbłysła pierwsza świeca. nie uciekaj. Czerń o bladym obliczu już była tuż za nią i. coraz bliżej. teraz 1 Sala była pogrążona w mroku. przeskakując po trzy stopnie naraz. Dziewczyna otwierała i zamykała oczy. gęstniejącym mrokiem.. próbując przebić wzrokiem nieustępliwe ciemności. Przymknęła oczy. Patrzył. on nie patrzył na nią. Uciec od tej fałszywej projekcji i kłamliwej wizji Łucji. Ale nie zdążyła krzyknąć. Demony. Patrzył na nią szeroko otwartymi oczami. Bladej.. Biegł coraz szybciej. gdy z czarnej mazi i szarawych chropowatości wyłowiła zarys pierwszej twarzy. lipiec. a potem pożarła. Postać chwyciła ją w ramiona i zacisnęła czarny szal na jej szyi. Prześmiewczo piskliwy. Maski. świecącej. wystraszyć. pokonał schody. Szedł powolnym krokiem w ich stronę. Dobiegł do domu.. błyszczącymi jak gwiazdy. Położył się i zamknął oczy. że to tylko maski. mrok nie był już jedynym władcą pomieszczenia. na chwilę ją oślepiając. Wszystkie były jasne i miały identyczne rysy.cofał drobnymi kroczkami. Zadrżała. Tylko zły sen. przerażającego demona o bladej twarzy i drgających jak rój os oczodołach.

jeszcze mocniej poganiając serce. Usłyszała jakieś zaklęcia w nieznanym języku. Postacie otoczyły kamienne łoże ciasnym kręgiem. Była silną kobietą. wklęsły brzuch i mocne środkowoeuropejskie biodra. Znów poczuła zimno i niewygodę. choć Matka ją przestrzegała. Serce bije mocno z niepewności.wyjaśniła jej kobieta. usta ociekają śliną i łaknieniem. by ostatnie słowo niemal wykrzyczeć. Spojrzała hardo i zacisnęła usta. Niewidzialne. Nie jest tchórzem. Matka mówiła coraz głośniej. . Jak każda Słowianka. Nawet w klubie. Śmierć najlepiej powitać w intymności zamkniętych oczu. by nie krzyknąć. Maski z czarnymi otworami. Podobno pierwszy raz zawsze tak jest. podczas prywatnych sesji w pokoju na górze. . ukrywające przed światem podniecenie i rozkosz.demonów. Nadchodziło nieuniknione. Dawno nie mieli na stole kogoś tak odważnego i tak pięknego. z trudem rozpoznając głos Matki.odpowiedział tłum grzmiąco.! Tłum odpowiedział krzykiem i wtedy nie wytrzymała. by nie zepsuć wszystkiego w ostatniej chwili.marma tham. którą nazywali Matką. Przez salę przeszedł szmer podziwu.. Oblizywały obleśnie jej duże piersi.. Nawet mężczyźni przywiązani do ofiarnego stołu okazywali strach. Nadchodził. Dziś miała umrzeć po raz pierwszy. gdzie zgadzała się na wszystko. Oczy zebranych. Nigdy tak się nie czuła... Jej serce także biło jak szalone.Przynajmniej za pierwszym razem”. wwiercały się w każdy zakamarek jej intymności. nie patrzeć. Tłum odpowiedział głośniejszym pomrukiem. czekać na niego.. Nawet wówczas. Nie wie... gdzie podtykała swoją kobiecość pod nos bogatych chętnych. Nie okaże lęku. Paliły skórę i wnętrzności.. Potem umiera się dużo łatwiej. ..Aba uhali marma tham. musiała go zobaczyć. Nie podda się. „Śmierć zawsze wywołuje przyspieszone bicie serca . Nie da im się wystraszyć. mimo że ukryte w cieniu masek. . Wszystko staje się prostsze. Dziesiątki. setki okutanych w satynowe peleryny postaci. Zamknęła oczy. Matka nabrała powietrza i zakrzyknęła: .Aba uhali marma tham. i wtedy usłyszała kolejny głośny szmer. łykają gorączkowo powietrze. czekać na przyjemność..Aba uhali marma tham. Była pewna.. Nieoczekiwanie zawstydziła ją jej nagość. Musiała spojrzeć.. na rozkosz. że te oczy błyszczą pożądliwie. Taka jest najprzyjemniejsza. w których kryły się oczy i usta. co je czeka. Najlepiej zamknąć oczy. którego coraz więcej żąda rozpędzone serce. . gdzie nie miała prawa do żadnej intymności i władzy nad ciałem. Wnikały w zagłębienia i cienie obnażonego bezwstydnie łona. na śmierć.

że na pewno nie żyje. schodząc w dół po skarpie. Był jednak mniejszy. Krzycz głośno”. wiedziała. krótką szyję zamiast głowy wieńczył łeb byka. . nie krępuj się. z obnażonym torsem i nabrzmiałą męskością.doradziła jej Matka. Szeroki tors i muskularne ramiona pokrywały gęste kręcone czarne włosy. a potem trochę wygłupiał się nad rzeką. gdy nagle wszystko ucichło. 2 Ciało znalazł biegacz. Mocarne barki i kark błyszczały naoliwione. Będzie łatwiej”. nie chcąc widzieć nic więcej. myśląc o tym. ile tylko miała sił. jak to się stało. Czekała.Taka da ci najwięcej rozkoszy. miauknął jak kot. że znalazła się w tym miejscu. Zacisnęła powieki. Gdzieś w jej głowie Matka uśmiechnęła się ciepło i powiedziała to. że wytrwa. słyszała oddech. nie będzie błagać o litość. Jak co rano przed pracą robił przebieżkę po parku. Nie myślała o swojej seksualności i upokarzającym akcie. Nic się nie zmieniło. gdzie jesteś? Dlaczego mnie zostawiłaś? Dlaczego o mnie zapomniałaś? Dziewczyna zacisnęła mocno zęby i otworzyła oczy. Potężny. Krzycz. „Myśl o czymś przyjemnym . mimo wszystkich obietnic i zarzekań. Był bez wątpienia lekko szurnięty i poza podejrzeniem. dziewczyna krzyknęła. Ci pojawili się dopiero po półgodzinie. Potwór nie zniknął. aż w nią wniknie. Stał już przed nią.Gdy będzie ci to robił. Chyba że postać przed nią nie była człowiekiem. pokaże im swoją siłę i moc. że jest nad nią. Nawet gdy myślała o Marice. płakać i krzyczeć. wyrzucił jedną rękę nad głowę. Bała się trochę bólu. posiądzie ją i upokorzy. Głośno. Nie da im satysfakcji. Na pytanie mundurowych. Po spisaniu jego danych i zeznań policjanci odesłali go do domu. Wciąż czuła jego zapach. Mieszankę mężczyzny. Łatwiej znosić okropności.. do rzeki. Śmierć okaże się żartem. zabezpieczyli teren wokół miejsca zbrodni i czekali na śledczych oraz techników. co przed godziną: „Jeśli będziesz musiała. Poczuła dziwny zapach. co dokładnie robił. A potem. I tak nikt cię nie usłyszy. który musiał nastąpić. myśl o czymś przyjemnym. Nic więcej jej nie zrobią. Koniec upokorzenia. ale postanowiła. a jednak niezwykła cisza sprawiła. jej dusza się nie radowała. a cała zamaskowana publika nie znikła. Rogaty i paskudny. Mariko. Potem obejrzeli dziewczynę. że gdzieś w głębi duszy pojawiła się nadzieja. olejków i kadzideł. nie okazała się iluzją. To musiała być dobrze zrobiona maska. drugą do przodu z zaciśniętą pięścią i powiedział: „Udawałem Bruce'a Lee”. Dużo klęli. zamarło.. gdy się ich nie widzi. Wciąż był nad nią i napawał się jej rosnącym w oczach przerażeniem. Jeden .Aba uhali marma tham. . Czekała z zamkniętymi oczami. Człowiek byk zaryczał i wszedł na nią. upewniając się. sprawiał wrażenie prawdziwej głowy zwierzęcia. Nie miała przyjemnych wspomnień. Nie dojdzie do żadnego aktu.

Rodzki? . Usiadł przy stoliku obok. a potem poszli na kawę i pączki. . co poszli na kawę i pączki.Co tam u twojej starej. Wyglądał dokładnie tak. . Wysoki. patrząc w górę. Ustawa. jednostajnie toczyły się w nieuregulowanym korycie. wirując koło mielizn. Złapał już tylu drani. gdyż ich zwyczajnie nie pojmą. to przemoc wobec kobiet. Nie. Gliny przyszły. . stare deski. Za dobrze go znała. Poszli i zostawili go samego.Daj popielniczkę i nie pierdol.Ach tak. jak powinien wyglądać detektyw. tato. przystawił pistolet do głowy i skończył z tym raz na zawsze. tamten odparł niegrzecznie: . Gdy posterunkowy zapytał. które chłonęli wcześniej na wspólnych seansach wideo. czy ciało nie zacznie jeszcze gorzej cuchnąć. Brudne. Rodzki odszukał komórkę i zadzwonił do córki. że od lat nie obejrzała się za nim żadna kobieta. Miał córkę i w każdej ofierze w pewnym momencie ją dostrzegał. pogadał z technikami. w czym lepszy jest wyższy poziom. .z nich ciągle poprawiał opadające spodnie i mówił przez zęby. bardzo chudy i trochę nieforemnie zbudowany mężczyzna miał na sobie starą marynarkę i spodnie z cienkiego materiału. wypalony umysł prowokował go. dzwonisz do mnie. bruzdy i gęsta siatka zmarszczek zachodziły na siebie. które nawet nie mogą zaboleć. Przepity.Tu nie wolno palić. zniechęcająca postura i jakiś przerażający smutek w oczach sprawiały. Nie uwierzyła.. powalonych konarów i piaszczystych łach.. Wyblakła i zszarzała cera. przegrany.Będzie o tym w telewizji? .Jak znajdujesz trupa młodej dziewczyny.Trupa .zapytał niegrzecznie ten od opadających spodni. nie znalazłem trupa. Byli fanami amerykańskich filmów. a oni ciągle wracali i ponownie wpadali w jego ręce.Dziewczynę? . Barman był wystarczająco zmęczony po nocy. by wreszcie dał sobie spokój. Obejrzeli pospiesznie ciało. Jedyne. co go naprawdę wkurzało. jak gdyby jego pokręcony. gałęzie. Nazywał się Rodzki i nie wierzył w sprawiedliwość. a ostatnio na HBO.Przykryłby twoją głupotę. a potem dołączył do tych. podrapali się po głowach. Skoro chcieli jarać. gdy sprzątał i zamierzał zamykać.sprecyzowała. . Ktoś kompetentny przyjechał dopiero o ósmej. Ciężkie powieki niemal przykrywały oczy nieokreślonego koloru. Obejrzał miejsce zbrodni nieco dokładniej niż pozostali. postarzając twarz. niosąc śmieci. bo będzie gorzej śmierdzieć. Rodzki udał. . Niech jarają. zniszczony. Po co tracić energię na słowa. że nie słyszy. by się kłócić. znowu znalazłeś jakąś dziewczynę? . zapytał o spóźnionego lekarza sądowego. Nie tykaj gówna. to przecież nie dadzą mu mandatu.Co jest. Posterunkowy osłaniał oczy dłonią przed słońcem. . stalowe odmęty powoli. ignorując zapraszające gesty. wypalony. Zamówił jednak tylko colę light i poprosił o popielniczkę. że wszystkiemu winny jest niski poziom wody. kiedy było już naprawdę ciepło i co niektórzy zaczęli się martwić.

więc Rodzki odszedł. policz do dziesięciu i oceń. Miał starannie . Trzy godziny później Kulasiński wezwał go do swojego gabinetu. ..Nie wiem .. proszę do nas. Nie pojadę dziś do szpitala”. Co tu robisz. Kaszlnął. za które ktoś już poszedł siedzieć z powodu niegospodarności czy korupcji.Ostatnim razem zrobiłeś awanturę. . . wysoki i postawny. Tadzik. wysłużonej kii z siedmioletnią gwarancją i serwisem w policyjnych zakładach. Kutasiński? Ty tutaj? Od kiedy to ruszasz dupę do jakiejś dziwki? Przecież ciebie interesuje tylko ładowanie się bez wazeliny w tyłek komendanta głównego i doglądanie przetargów. Lubisz chodzić do telewizora i mądrzyć się. mierząc ślady butów i odległość psich kup.. kutasie? . .. ale poszedł za radą doświadczenia. To znowu on? Rodzki chciał odpowiedzieć od razu. Kurewska robota. Przy skarpie parkowały już dwa nowe samochody. Tak jak w obstawianiu wyjazdów służbowych i szkoleń w Ameryce. gdy usłyszał głośne nawoływania. daj cynk cwelom z portali sieczkarskich. Nad ciałem nachylała się gromadka nowych staruchów.Przestań z tym inspektorem. rzadko stawiał kropki. .Inspektorze Kulasiński. Gliny krążyły. . co tam powie doktor po sekcji. W pokoju przy szafce z medalami i pucharami stał drugi mężczyzna . No i telewizja. fotografując. Rodzki chciał się już zmyć..Rodzki. o co mi chodzi. przy których może coś skapnąć i dla ciebie.. Oni nie istnieją. . Pójdę już.. jakimi to profesjonalistami jesteśmy.Poczekajmy.. Dopiero gdy wsiadał do starej. powłócząc nogami.mruknął. zapalił papierosa i dopił colę light.Ech. Może zrobiliśmy błąd.Może. że powinniśmy potraktować to poważnie i dać przeciek do mediów. .Farbę? . panie nadkomisarzu! Tutaj.Rodzki podszedł i grzecznie się ukłonił. Nie ma co się spieszyć. Co myślisz? Rodzki wzruszył ramionami. inspektor go zawołał. . w mądrzeniu jesteś superprofesjonalistą. . Odczekaj chwilę. Wyjął notes i wpisał: „wtorek 2 lipca pierdolony upał chyba ze trzydzieści pięć stopni ósma rano a nie da się wytrzymać. . Nie był sam.Gazet już nikt nie czyta. Puść farbę w necie. co ci się bardziej opłaca. Tia.. Inspektor nie odpowiedział.Wiesz.W telewizji pewnie nie. Praca nie dla ciebie. Może w gazetach.młody.No. zbierając dowody. . Tak. Trup dziewczyna młoda ładna.Jakich? . tato. Zapamiętaj to sobie. U nas nie ma seryjnych. Nie stosował przecinków.Halo.

No tak. jakiego Rodzki miał okazję poznać w swoim długim życiu. patrząc na nieco nadpsute owoce leżące w pucharze na stole.W sprawie seryjnego zabójcy kobiet . Kulasiński zbladł. Rzadkie to jest gówno po zjedzeniu zbyt wielu czereśni . .miał ochotę odpowiedzieć Rodzki. Lepiej milcz.. tyle że trzeba jeszcze umieć trzymać język za zębami. gburowatego szefa w rozpiętym mundurze i przyklejoną doń kobiecą postacią na kolanach. jakby chciał powiedzieć: „Spokojnie.przedstawił ich inspektor. czy Kaśki. . A może jednego i drugiego. Tak jak mówiłem to wielokrotnie w mediach: seryjni zdarzają się niezwykle rzadko. ale zrezygnował. gdy już znaleźli się sami w korytarzu. nie mów tego. Jednak jak na kamerę przemysłową obraz był dość wyraźny. 3 Niebieski odcień i przesuwające się przez ekran pasy trochę przeszkadzały.Nasze śledztwo? . . milczenie bardziej go zaboli. Trzeba umieć. A może ona najbardziej. Czyżby buc naprawdę nie słyszał tych żartów o nim i o Kaśce? Trzeba było nie dać się nakryć w kiblu na harcach. . . I miał rację.Powinien się nazywać „Kutasiński” .zapytał inspektora. czy z powodu rozwolnienia. Oczy o szmaragdowym odcieniu patrzyły odważnie i czujnie.Przeszło ci już? .. to by nie było kawałów o sraczce i lodzikach. pucołowatą twarz i mały nos. a potem poczerwieniał. Przez parę pierwszych sekund nic się nie działo i Rodzki spojrzał ze zniecierpliwieniem na zegarek.. by zmienił zdanie.Wiem. Może największym. młody. .powiedział. że szef ma rozwolnienie. Tadzik. Wystarczyło jednak pięć minut w pokoju Rodzkiego. a także dziwnych ulotek z karykaturą przedstawiającą opasłego. jak zdobyć serce takiego starego drania jak ja. co zamierzasz powiedzieć. Lisicki był jeszcze większym kutasem. praktycznie się nie zdarzają.Nadkomisarz Rodzki. Rodzki uśmiechnął się szeroko.Porucznik Lisicki będzie koordynował nasze śledztwo z pracami prowadzonymi przez ABW. Ciekawe. rzadkie przypadki. . porucznik Lisicki .Co takiego? Rodzki uśmiechnął się znacząco do Lisickiego. . Lisicki popatrzył bez zainteresowania w twarz jednego i drugiego.dokończył jak gdyby nigdy nic Kulasiński. Lekarz uspokajająco uniósł dłoń i pokiwał głową.. która mówiła: OMÓWMY JESZCZE KWESTIĘ NAGRÓD I PREMII. zaraz się zacznie”. ale dobrze ci radzę. To zupełnie odosobnione. Już cię lubię. Cały komisariat się martwi. . Naprawdę wiesz.Rozwolnienie. po czym wyszedł bez słowa. Nawet Kaśka.przystrzyżone jasne włosy uczesane na bok. Nie przyszli tu podziwiać szpitalne widoczki.

Ale jednak coś musieli jej zrobić? . . jakby upewniał się. Lekarz wyłączył wideo. Lubił patrzeć na cierpienie innych.. by po trzech sekundach wrócić na ekran w przedziwnej konstelacji. pozornie lekkimi ciosami prostymi. . sprawiając wrażenie wstawionych i rozochoconych. że panowie to przemyślicie.Marika jest wyjątkowo przebiegła. Kobieta uderzyła łokciem tego z tyłu.Wszyscy pańscy wzorowi pracownicy ulegają takim prowokacjom? Lekarz przełknął ślinę. .Tak. Kobieta chyba go całowała. Kobieta także wyglądała na rozbawioną. . żeby zostawić jak najwięcej śladów. Rodzki zastanawiał się. . że chciała zrobić im krzywdę. . Biła tak.Jeśli się nie mylę.przyznał. Złamał się jak scyzoryk i upadł na kolana.Lubi zadawać ból.To wzorowi pracownicy. jest tu wyraźnie napisane.Nie. . . I wtedy nagle scena miłosna zamieniła się w pełen okrucieństwa balet. czy to jakieś niemieckie. Jeden miał już zdjęte do kolan spodnie. dopuścili się kontaktów cielesnych z pacjentką? .Temu drugiemu złamała nos i rękę. to jej odpowiedź..Pokręcił głową. Wtedy wróciła do niego. odbierając kartkę od lekarza. . Dużą krzywdę.Przez ekran przetoczyły się trzy postaci. Spojrzał na nią. trzecia była prawie nagą kobietą. użyła jeszcze kolana. Lekarz oddał mu kartkę papieru z kilkoma pieczątkami. Rodzki znów zerknął na zegarek. który już znał. Chwyciła go lewą ręką za włosy i zaczęła obijać twarz krótkimi. Rodzki westchnął. znikając z pola widzenia kamery. .I to jest wytłumaczenie? . jednocześnie częstując kolanem drugiego z mężczyzn. A potem nogi. ale dyrektor i minister zapewne nie wiedzieli o omawianych wypadkach. Zniknęli.Tak? . jej zachowania. .zapytał Lisicki. Nazywał się Krapp. .Sprowokowała ich.Mam nadzieję. . Facet trafiony w jądra dobre piętnaście sekund skręcał się przed ich oczami. Dwie miały białe kitle. Lisicki uśmiechnął się wesoło. żeby ją zapamiętali. . Potem powiedziała. jak widzieliśmy.Nie ręczę za.. Kobieta ruszyła za tym trafionym łokciem. że jest to ten sam dokument. Drugi przyciskał się do jej pleców. Chłopak ma zaburzenia widzenia. Lisicki oblizał usta i uprzedził Rodzkiego. Ta pacjentka powinna zostać pod ścisłym nadzorem i w zamknięciu.. że nie miała powodu? .Jak pan wytłumaczy.Niemniej jednak proszę zrozumieć moje obiekcje. . Nie mogę uwolnić tak niebezpiecznej osoby.I twierdzi pan. . że wzorowi pracownicy. Gdy leżał już całkowicie pokonany i zniechęcony. jak przystało na sadystę. a może żydowskie nazwisko.Nie . W przeciwnym razie. ale nie zapytał o to. co pan ma zrobić? . Mężczyźni w kitlach wyraźnie nie trzymali pionu.My ją przejmujemy.

robiła sobie krzywdę . na jaką był w stanie się zdobyć.Wie pan..Rodzki błyskawicznie stanął naprzeciwko z opuszczonymi rękami i czekał z najbardziej potulną miną. No proszę. starając się pozostać poza ich zasięgiem. Jest z ABW.Nie dopuściliśmy. . Byli podobnego wzrostu. trzaskając drzwiami. Nie jestem groźny.. . Mierzyli się wzrokiem. . starając się dotrzymać mu kroku.. Marika leżała w pierwszej.rzucił pielęgniarz.Co jest. Ale szczeniak nie był aż taki głupi. Marika usiadła na łóżku i potarła przeguby dłoni. albo to ja podpiszę się za pana. . a potem ręce. . „Wytrzymam do wyjścia” .Hm. Rodzki myślał. błagam. a co dopiero takiego gogusia. ale jedno spojrzenie wystarczyło. .Dlaczego jest przywiązana? . a potem wyjdź. W innych okolicznościach Rodzki by mu pogratulował. .Uwolnij ją.zapytał Lisicki. za pokojem pielęgniarek. . niby od niechcenia. i ruszył do wyjścia. a tuż obok kanciapy sanitariuszy.. . uderzając w ścianę przy drzwiach...Jednakże. że Lisicki poczęstuje chłopaka z główki. Izolatki były w drugim segmencie. pogmerał w poszukiwaniu papierosów.Jesteśmy glinami .. podstawił mu nogę. . a ten obok nazywa siebie agentem.I pewnie uważasz się za najlepszego z najlepszych? Lisicki wzruszył ramionami. błagam. kurwa.A właściwie ja jestem gliną. Lisicki pokazał dokument sanitariuszowi i nakazał mu otwarcie drzwi.powiedział cicho. jakby dobrze znał rozkład pokoi w szpitalu. ale tylko spojrzał na niego karcąco.Jak pan chce. .Co to za przedstawienie? Jesteście z cyrku? Rodzki roześmiał się. lecz nie wyjął jej z kieszeni.Na twarzy pielęgniarza wykwitł drwiący grymas. Na koniec odskoczył.. uniemożliwiając ewentualny atak. namacał paczkę. . . . by wystraszyć najtwardszych motocyklistów z baru dla harleyowców.W pewnych sprawach. uderz mnie. Chłopak potknął się i ledwie zdążył osłonić głowę ramieniem. by się poraniła. Oczy Rodzkiego nie kłamały. Lisicki wyrwał mu podpisaną karteczkę i ruszył do wyjścia. Mógł udawać całym ciałem. po czym uwolnił najpierw nogi dziewczyny. a tak tylko dołączył do agenta. Spróbuj mnie uderzyć.i tak dalej? To gdzie są rany? .. chłopcze? .Chciałeś coś powiedzieć.ABW? Lisicki skinął głową. Lisicki wstał i podszedł do lekarza na tyle blisko. Podstawił krzesełko i usiadł...pomyślał.Albo pan się tu podpisze. Lisicki szedł na pewniaka. Pielęgniarz wyszedł bez słowa. Rodzki oparł się o ścianę. Z pewnością mnie pokonasz. . . Nie ręczę. Tylko tak ci się wydaje. drapała do krwi i tak dalej. Rodzki w ostatniej chwili. w końcu lekarz odpuścił. .. że ich nosy niemal się stykały. Pielęgniarz wzruszył ramionami. Patrzyli przez chwilę na leżącą na łóżku kobietę.

- Krętactwach, oszustwach czy wrabianiu niewinnych? Wy to nazywacie...
- ...bezpieczeństwo narodowe - uzupełnił Rodzki z wyraźnym rozbawieniem. Podobała mu
się coraz bardziej ta dziwaczna dziewczyna o niebywale chudych ramionach i nogach,
chłopięcych biodrach i kipiącej w całym ciele energii. Miał przeczucie, że mu się spodoba, i nie
pomylił się.
- Nadal sprzedajecie naszych obywateli Amerykanom? A może teraz też Ruskim?
Lisicki nie dał wyprowadzić się z równowagi. Zachował całkowicie niewzruszony wyraz
twarzy.
- Masz na myśli Agencję Wywiadu, to inna... instytucja.
- Dobrze wiesz, o czym mówię. Mam na myśli ciebie i twoich kolesi.
- Skończyłaś?
- Mogłabym tak długo.
- Proszę bardzo, mamy czas.
Marika nabrała mocno powietrza, rozciągając wszystkie mięśnie. Naprężała je dodatkowo po
kolei, badając niczym okręt wojenny zdolność bojową poszczególnych sektorów. Ramiona były
w kiepskim stanie, ale za to wolne. Nogi lepiej, nie powinny jej zawieść. Mogłaby teraz
doskoczyć do tego siedzącego i założyć mu trójkąta na szyję. Nie, na to by nie pozwolił. No
dobrze, to mogłabym zamarkować duszenie i sprzedać mu krótkiego kick-offa w pierś. Nie, lepiej
w szczękę. Tak, żeby już nie wstał. Ten drugi pewnie by nawet się ucieszył, nie wyglądali na
przyjaciół. Choć może tylko grali przed nią dobrego i złego glinę.
- Nawet nie próbuj, bo pożałujesz - syknął Lisicki.
Miał rację, po tych kilku dniach w izolatce była zbyt osłabiona. Mogła tylko narobić sobie
kłopotu. Co prawda nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz. W tej sytuacji atak byłby jednak
zwykłą głupotą. A Marika nie była głupia.
- Dobra, mądralo. Mów, czego chcecie, bo chyba nie chodzi o tamtych dwóch typków?
- Jednego o mało nie zabiłaś, ma skomplikowane uszkodzenie mózgu - powiedział chłodno
Rodzki.
- Gówno mnie obchodzi. Zasłużył.
- Co ci zrobili?
Marika spojrzała zaczepnie.
- Oni wiedzą, wystarczy. Sprawa zamknięta.
- Nie do końca. Możesz znów stanąć przed sądem.
- Mam to w dupie.
- To już cztery lata - oznajmił Lisicki. - Nie tęsknisz za wolnością?
Rodzki uznał, że jeśli ma się udać, powinien się włączyć, bo Lisicki nie obrał dobrej strategii.
Komisarz wyjął paczkę gitanesów, włożył jednego do ust i przypalił zapałką. Zaciągnął się
mocno, tak jak lubił. Pierwszy dymek zawsze jest najlepszy Nawet w przypadku takiego
świństwa jak gitanesy
Skutecznie odwrócił uwagę Mariki od Lisickiego.
- Zapalisz? - zapytał.
Nie czekając na odpowiedź, podszedł do Mariki i podał jej paczkę z papierosami. Może był
głupi, a może tylko odważny, ale nie zachował żadnych środków ostrożności. Mogła go teraz
obezwładnić, zabrać broń i zastrzelić ich obu. Naprawdę uważasz, że nie jestem do tego zdolna?

Naprawdę myślisz, że dam się kupić za jednego papierosa?
- Palisz gitanesy? - zapytała, biorąc fajkę.
Przypalił jej, zanim odpowiedział.
- Nie. Ale wiem, że ty je lubisz.
Także zaciągnęła się mocno. Tak dawno nie paliła czegoś równie dobrego. A potem rzuciła
papierosa na ziemię i przydeptała.
- Najpierw powiedzcie, o co chodzi.
- Jesteśmy twoją ostatnią szansą... - zaczął Lisicki.
Rodzki uśmiechnął się i przerwał mu bezceremonialnie:
- Potrzebujemy cię, Mariko. Bardzo cię potrzebujemy.

4
Mówił głównie Rodzki. Lisicki odzywał się tylko wówczas, jeśli uznał, że policjant zapomniał
o jakimś bardziej istotnym szczególe. Marika słuchała, paląc jednego gitanesa za drugim. Po trzecim zebrało jej się na wymioty. Miała wielką ochotę zrobić im niespodziankę. Pusty żołądek
jednak nie dał się sprowokować. Szkoda, twój gajerek nieźle by wyglądał tak naznaczony,
poruczniku Lisicki.
- Może coś zjesz? - zaproponował Rodzki.
Marika pokręciła głową.
- Zrzygałabym się.
- Musisz używać... takiego języka? - obruszył się Lisicki.
- A ty co? Ze szkółki niedzielnej?
- Nie traćmy czasu na głupoty - zaproponował Rodzki.
Marika westchnęła.
- Dobra, powiedzcie mi teraz, czy dobrze was zrozumiałam. Prowadzicie śledztwo w
sprawie serii zabójstw młodych kobiet i chcecie, żebym wzięła w nim udział?
- Tak - potwierdzili obaj zgodnie. - Chcemy cię włączyć do zespołu, a dokładniej, żebyś
przeniknęła do środowiska ofiar i pomogła nam złapać mordercę.
- Mam być wabikiem?
- Bardziej researcherem - dodał szybko Rodzki. - Mamy duże trudności z pozyskaniem
informacji.
- Dlaczego?
Rodzki stłumił ziewnięcie i spojrzał w ziemię. Marika zobaczyła przed sobą strasznie starego,
zmęczonego człowieka. Czyżby chciał ją okłamać i dlatego unika jej wzroku?
- Niewiele wiemy o show-biznesie, a już szczególnie o agencjach modelek, fotografach czy
biznesmenach działających w tej branży. Oni nie lubią glin, traktują nas jak wrogów. To
zamknięty świat, który pilnie strzeże swoich tajemnic. Namiętności, wielkie pieniądze, antypatie
mają pozostać za zamkniętymi drzwiami pałaców z kłamstw. Morderstwo nie jest w żaden sposób
powodem, żeby te drzwi dla nas otworzono.
- Nawet seria morderstw?
- Odbijamy się od ściany, Mariko. Nikt nie chce składać zeznań, każdy myśli, że to jakaś

ściema, a my szukamy brudów w ich szafach, haków i schowanych pod poduszkami brylantów,
które ukryli przed urzędem skarbowym.
- Może mają dużo na sumieniu.
- Pewnie tak i trudno się dziwić, że nie chcą rozmawiać o swoich preferencjach seksualnych,
fanaberiach, kaprysach i zabawach dla dorosłych. Pewien artysta gej zapytany o to, czy sypia też
z kobietami, złożył przez swojego prawnika skargę i zażądał przeprosin za molestowanie i
naruszenie godności. - Rodzki westchnął.
- Nie miał powodu?
Komisarz skrzywił się.
- Nie zrobiłem mu nic złego, chciałem tylko poznać prawdę. Od tego... incydentu mamy
jednak same problemy. Wszyscy wzywani na przesłuchania migają się albo wysyłają do nas
papugi. Takie drogie papugi w błyszczących lakierkach, garniturach szytych na zamówienie i z
notesami popisanymi markowymi piórami, wystawiające rachunki od stu dolarów za godzinę.
Znają się na swojej robocie, czyli utrudnianiu glinom życia. Wiesz, co się stało, gdy chcieliśmy
przesłuchać pewnego znanego aktora, który spotkał się dzień przed morderstwem z jedną z ofiar?
- No?
- Przyszedł do nas w towarzystwie ochroniarzy z uprawnieniami, którzy chcieli sprawdzić,
czy nie jesteśmy uzbrojeni.
- ABW też jest taka cienka? - zaśmiała się Marika.
Lisicki był niewzruszony. Siedział bez ruchu, czekając, aż Rodzki wykona swoje zadanie lub
się podda. Ciekawe, jakich ty byś użył argumentów, pomyślała Marika. Jednak nie chciała tego
sprawdzać. Rodzkiego zdążyła polubić. Drugi, śliski drań, był jej wrogiem. Czuła to.
- Te dziewczyny - zaczął Rodzki, ale nie dokończył, jakby czekał na pozwolenie Lisickiego
na ujawnienie kolejnej partii informacji.
- Powiedz - poprosiła.
Lisicki skinął głową i Rodzki podjął:
- Z tego, co udało nam się ustalić, miały wielu partnerów seksualnych, często ich zmieniały,
prowadziły się... dość lekko.
- Po co te ładne słówka? Były dziwkami - dorzucił Lisicki, patrząc wyzywająco Marice w
oczy.
Rodzki starał się być delikatny. Czy to przez jej wcześniejsze doświadczenia? Ile o nich
wiedział? A może zwyczajnie urabiał Marikę, starał się zagrać przyjaciela, żeby potem boleśnie
zdradzić?
- Cóż, ja wolę ubierać prawdę w inne słowa...
- Brały za to pieniądze - warknął Lisicki. Jak już się powiedziało „a”, to trzeba było dojść do
„c”. - Były kurwami, prostytutkami, nazywajcie to sobie, jak chcecie, ale taka jest prawda.
Marika nie pozwoliła ponieść się emocjom.
- Rozwiązłość to nie prostytucja - zaoponowała spokojnie.
- Porucznik może powiedział o kilka słów za dużo - rzekł pojednawczo Rodzki. - Nie mamy
pewności, że ofiary pobierały pieniądze za usługi seksualne.
- Mamy - zaprzeczył Lisicki. Nadal grał tego złego.
- Jedna miała na koncie prawie trzysta tysięcy, a zarobki z sesji czy wybiegów deklarowała
na poziomie poniżej dziesięciu procent tej kwoty. Inne były mądrzejsze i czasem brały jakieś

nie ma nawet oficjalnego śledztwa.Tak jak mówiłem . . I czy istotnie jest taka niezastąpiona.Niestety.To może ABW się skusi? .. Wiedziała już. Gdyby jedna z drugą miały po prostu kochanków.Do policji.wskazała na posiniaczone od więzów przeguby . oni też to wiedzieli. z obitymi. sektach seksualnych. Wszystkie przedstawiały młodziutkie i piękne kobiety. A płacenie za seks? Dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach. bo nikt nam nie ufa. Te same kobiety w brudzie.. .Nasza oferta obejmuje wolność i zatrudnienie cię w charakterze konsultanta.Rodzki wyszedł przed Lisickiego . Zastanawiała się.Nie. nie mamy nawet znikomego punktu zaczepienia i w żaden sposób nie możemy przebić się przez mur niechęci. Nikt się nie chce do tego przyznać. co chcesz.Potrzebujemy cię. które Rodzki rozłożył w trakcie rozmowy.Czyli do policji nie mam powrotu? . czy też po prostu była najbliżej.Jeszcze się nie zgodziłam. bawiły się jakimiś fetyszami.Dlatego. Marika przez dłuższą chwilę analizowała informacje. . więc w końcu powiedzcie mi.wam nie przeszkadza? . Tylko do czasu złapania mordercy.lewe umowy albo rozkładały pieniądze na inne konta czy inwestycje. a ty będziesz działać pod przykryciem. Fotografie były jak z żurnalu mody. poruszamy się po omacku. ludzie nie mieliby takich oporów. .dorzucił Lisicki. . . wszyscy drżą przed fałszywymi posądzeniami i wyciekiem informacji do tabloidów To byłaby dopiero gratka dla mediów.Może. żeby ją pozyskać. czekam. Mariko. a nawet do policji? . Jesteśmy tego pewni. .No dobra.A to .. Fotki na drugim końcu stołu wyglądały już zupełnie inaczej.W każdym razie . nie do końca .to właśnie może być główny problem dla badania tej sprawy. że się zgodzi.I za to chcecie mi zaoferować uwolnienie od wszystkich poprzednich win i możliwość powrotu do społeczeństwa.Ale tego nie oferujecie? . Ale to były pieniądze za seks. wręcz zmasakrowanymi buziami i ciałami w rozkładzie. nie jesteśmy tacy ciency.. Czyżby. Mówiąc wprost: nic nie wiemy. Mariko . Sięgnęła po leżące na stoliku szpitalnym zdjęcia. . Prostytucja to temat tabu.. .Co jeszcze macie w worku z tajemnicami? No już. krwi. o co tu naprawdę chodzi? Spojrzeli po sobie. . Nie znamy tego środowiska. by o tym mówić. . Reszta pozostaje kwestią negocjacji szczegółów. a nawet uczestniczyły w orgiach. .sprostował Rodzki.przyznał Rodzki . Potem możesz robić. . nie chce z nami szcze rze rozmawiać. Jak widzisz.powtórzył swoją śpiewkę Rodzki. do jakiego stopnia są skłonni do ustępstw. wszelkie próby jego spenetrowania i zrozumienia zakończyły się porażką. W istocie mogłyby być. .. . Odbijamy się od ściany.Dlatego działamy ostrożnie i w najwyższej tajemnicy . .rzuciła w kierunku Lisickiego. Tylko tyle albo aż tyle.potrzebujemy cię. a już szczególnie jej luksusowa odmiana.Nic a nic. mądrale.

powtarzał. że żaden rozsądny agent nie weźmie tego na poważnie. Poza tym. że jest jeszcze jedna ofiara.Rodzki wyciągnął z kieszeni inną fotografię. Miała na sobie kimono. trochę zadziorna. . . .No i? .Bez agentki pod przykryciem sobie nie poradzimy.Mamy pięć trupów modelek. „Nigdy nie wygrasz z kulą. to nie miałaby twojego doświadczenia i umiejętności. Niestety i on trafił na lepszego od siebie. bo myślał. Pokręciła głową przecząco.Jaki? Rodzki odetchnął głęboko. . .Tak wyglądałaś i tak znowu możesz wyglądać. Zapadnięta blada twarz. a obok stał najlepszy ekspert od sambo. .Nie podlizuj się.Jest jeszcze jeden powód. . . prawda? . Patrzył na nią wyniszczony wrak kobiety. . .To ty. . Tylko one wciąż były piękne. ogromne oczy.. Lisicki zakaszlał z protestem.Tak? Rodzki spojrzał na Lisickiego...Spróbuj.Dlaczego ja? .Rodzki wyszukał zdjęcie trupa. . że się nie pomylili. Dzięki tobie złapiemy mordercę. Wzięła lustro i zerknęła w swoje odbicie. a potem dopasował do niego twarz sympatycznej szatynki .Ta dziewczyna . . Kobieta z takimi oczami może wszystko.Spójrz na siebie i sama odpowiedz.I mnie ma się to udać? . jakiego znała. a potem przypalił kolejnego gitanesa. wysokie czoło i głęboko osadzone. Piękna. . zobaczysz. Lisicki uśmiechnął się pod nosem i dodał: . nierówno przycięte czarne włosy sterczące w nieładzie na wszystkie strony. . . Przenikniesz do środowiska show-biznesu i odegrasz podwójną rolę: wabika i researchera. Poszukajcie kogoś w szkołach policyjnych. a ty jesteś do tego zadania idealna. Zginął rok później od kuli. Marika nie skomentowała jego słów i głupkowatej miny. drapieżna i harda dziewczyna patrzyła kusząco z diablikami w oczach. ale sądzimy. że się uda.I rozpoznamy środowisko dziwek i alfonsów. Nie masz konkurencji i dobrze o tym wiemy. Czarne i błyszczące jak niezwykłe szlachetne kamienie. pamiętaj” . Przedstawiała Marikę sprzed czterech lat. Miała na imię Katia i pochodziła z Wilna.Nawet gdybyśmy znaleźli równie atrakcyjną kandydatkę.Patrzę i widzę kogoś po takich przejściach. pamiętasz? . W tej branży jeden błąd jest zwykle ostatnim.zginęła jako przedostatnia. dla którego się do ciebie zwróciliśmy. Ten skinął głową.zapytała. zezwalając na ujawnienie ich ostatniego argumentu. Tylko one świadczyły o tym. a sam padł jej ofiarą. Niesamowicie zgrabna.To prawda.podpowiedział komisarz.Nikt się na to nie nabierze.

co się wydarzyło.Bo znasz tę zaginioną dziewczynę. Bardzo chciała się pomylić. pięć trupów. 5 Pięć dziewczyn. Bez kajdanek. że nic go to nie obchodzi.Mów dalej . zawirowało szaleńczo i krzyknęło rozdzierająco.. dziecino. . . . może udało jej się uciec. Śledztwo wykazało.Wciąż nie wiem.Jeśli chcesz.. . znaleźć zabójcę.Tak.. żeby tym razem nie miała racji.. Wolna.. Wiedziała. I Olga. .. która przypominała niemal autostradę. Rodzki siedział obok. Może być kluczem do rozwikłania tej sprawy. Kto wie..Ta modelka. .rzucił do tyłu Rodzki. Nie po tym. żadnych zabezpieczeń..Katia z Wilna zginęła miesiąc temu. Prawdopodobnie jednak martwa. obiło się o ścianki umysłu.Dlaczego właśnie ja? . . zanim zdążył przytulić ją mocno i delikatnie zarazem. myślimy. kaftana bezpieczeństwa. dobrze przeczuwasz. co chcesz powiedzieć . Tak naprawdę wiedziała. I modliła się już.Sądzimy. co chcą jej powiedzieć. Tyle że nie znaleziono jeszcze ciała. Kap. też zniknęła. Marika mocno zacisnęła powieki. a potem rzuciła się na niego. dlaczego się nie pomyliła? Dlaczego świat zawsze musi mieć dla niej takie niespodzianki? Coś w jej głowie pękło. Do diabła. . Nie. że Katia mieszkała razem z modelką z Polski.lub kłamstw. a przez to. . Straciła przytomność.. Była za słaba. To dopiero początek. Ciało znaleziono w stanie rozkładu po tygodniu. To nie może być prawda.No i? . Cedzenie prawdy. Słowo do słowa. Ona z tyłu. ale ze strachu się ukrywa? Jeśli tak. że możesz ją dla nas znaleźć. Ta była jedną z łatwiejszych. Rodzki wstał i sprężył się. Tylko nie to. nie mówcie tego. możesz palić .. wyrodną córkę. że jest kolejną ofiarą.powiedziała z westchnieniem. starając się trafić w oczy lub krtań. . Musisz być twarda. kap. Marika wrzasnęła. kap.głos Mariki był coraz cichszy. Prowadził Lisicki. Czeka cię jeszcze wiele prób. Mariko. Marika zamarła. zaszumiało. Nie ona. . To nic. niczym ojciec witający po latach zagubioną. Nie pomyliła się. Lisicki udawał.zapytała resztką sił. . Ta zaginiona dziewczyna to Olga.Do rzeczy.. nieodnaleziona.Być może ta dziewczyna żyje i jest przetrzymywana przez zabójcę. by się udało. Jej ciało wpadło na komisarza bez impetu i zwiotczało w jego ramionach. Zaginiona. Jechali drogą krajową. błagam.

. Olga jako szósty nieodnaleziony. w kwietniu. Marika przyjrzała się zdjęciu wspaniałej blondynki o szmaragdowych oczach.została znaleziona w Lasku Bielańskim. Ona nie mogła umrzeć. zostawiając ją samą na plaży. Ciało znaleziono dopiero późnym popołudniem. co dyplomata przyznał. ogniste włosy. obie brutalnie zgwałcone. niezwykła. Myszowata. to dlaczego miałby być proroczy? Kaja i Łucja. aż zostało wygrzebane przez kogoś z komendy stołecznej i włączone do sprawy zabójstwa. Kobietę. Jej chłopak. piękną i dojrzałą. niejaki Michał Zwara. jak i ostrych kampanii dla prawdziwych facetów. Dziewczyna miała zmasakrowaną twarz. Zapierająca dech. Wrócił do domu. nad ranem wyszła i ślad po niej zaginął. obie zostały dotkliwie pobite. zapomnianym ośrodku wczasowym. zjawiskowo piękna. Marika przypomniała sobie sny. Podobnie jak w dwóch poprzednich przypadkach i tym razem morderca używał jedynie pięści jako narzędzia zbrodni i zakatował dziewczynę na śmierć. którą znała. Rude. zjawiskowa. jednak ustalono. Pasująca zarówno do subtelnych reklam kosmetyków. Śledztwo ciągnęło się przez kolejne miesiące bez żadnych efektów. Byli tacy nieostrożni. A jednak musiała umrzeć. Olga i człowiek byk uprawiający seks. bo ktoś namówił ją na szybszą drogę do wielkiej kasy. Aż do odnalezienia ciała. w niewielkim. zwyczajna. Ofiara . jednak próbowała sił także na wybiegu. w Warszawie. Znaleziona martwa w lesie w Wolińskim Parku Narodowym.Kaja Bartol . Spotkanie sekty biznesowej... chuda. Anna Starak nie wyróżniała się niczym szczególnym poza wzrostem. Upił się i pokłócił z dziewczyną. Kolejna dziewczyna zginęła na początku maja w swoim domu w Milanówku. Ona i pięć trupów. Pracowała w agencji reklamowej. w których widziała Olgę na scenie jakiegoś sekciarskiego przedstawienia. Czyżby to był proroczy sen? Ale skoro policja twierdziła. że z całą pewnością opuściła imprezę cała i zdrowa w towarzystwie japońskiego dyplomaty. jaką obdarzył ją los. Marika otworzyła teczkę z aktami i przeczytała uważnie całą dokumentację. niewiele potrafił wnieść do sprawy. Dlaczego połączono te sprawy? Obie kobiety były modelkami. Mogłaby daleko zajść na wybiegu i na okładkach wysokonakładowych pism kobiecych. Zgodnie z informacjami z wywiadu środowiskowego Kaja uczestniczyła w jakimś zlocie sekty biznesowej. Jej nazwisko i zdjęcia widniały w katalogu agencji PromoArt. które miało miejsce ponad pół roku później.. Starszą o te cztery lata. Spędziła z nim dwie godziny w jego służbowym domu. Przymknęła oczy i ponownie wyobraziła sobie Olgę. co początkowo uznano za ważny ślad. Mogła rzucić się na nich i pozabijać. Była niezwykle. Dziewczyna dla koszykarza. a rano wraz z przyjaciółmi zaczęli jej szukać. także z całkowicie zmasakrowaną twarzą.Po czterech latach oglądała świat zza nieokratowanej szyby pędzącego auta. jakby ktoś chciał zemścić się za urodę. Pierwsza ofiara nazywała się Łucja Krychowiak. że sekta nie miała związku z zabójstwem. Dużo punktów wspólnych.. a nie dziewczynkę. Chyba że się pomylili. Nie wykorzystała danej od losu szansy. Prawie metr dziewięćdziesiąt bez obcasów.

a wartość rzeczy i środków znacznie przekraczała zadeklarowane podatkowo kwoty. Żyła jeszcze. w przeciwieństwie do poprzednich przypadków. tym razem pełen cyferek. czy to takie pewne? Czy wystarczy jeden anonimowy sygnał. Tym razem morderca jednak był odrobinę mniej okrutny. „A damy o prostytucji” . Kolejna dziewczyna o niezwykłej urodzie. Jak to mówił Rodzki: „Nic dziwnego. Łzy często zamieniają się w perły. Wszystkie sprzedawały się za pieniądze. Dziewczynami na telefon. Czy przez to zachowują tę resztkę godności? Kaja. Wszystkie trzy były modelkami. Wszystkie dotkliwie pobito i zgwałcono. Aż bała się przewrócić kartkę i zobaczyć zdjęcia policyjne. W tym sztucznym świecie pozornych przyjaciół. żadnych zeznań. Zarabiały na czarno. Dwie godziny. Mile widziana płatność złotą kartą. wykresów i zielonoczerwonych słupków.Marika z trudem przejrzała zdjęcia opuchniętej do granic możliwości twarzy. by spojrzeć w oczy przepięknej szatynce. Marika otworzyła kolejny dokument. Wniosek był jasny. Maria Maidana. mocnym ciele. Cholera. W świecie pozorów gotówki nie wkłada się za kuse majteczki. którzy przed szóstą rano znaleźli ofiarę w pobliżu Grodziska. Nikt nic nie widział. Dużo zarabiały. Maria. poszlak i innych świadków. Luksusowymi prostytutkami. Ale to nie wszystko. Mulatka o oliwkowej cerze i wspaniałym. Jakim trzeba być potworem. nikt nie słyszał. oszukańczego blichtru i wszechobecnej buty niepopartej żadnymi umiejętnościami to norma. więc nic dziwnego. Zabitym dziewczynom nie brakowało pieniędzy. by zrobić coś takiego? Przerzuciła kartkę. że dziewczyny źle się prowadziły i na tym zarabiały. kwoty na ich kontach lub większe wydatki pojawiały się zwykle po weekendzie. Analiza przepływów pieniężnych za pomocą jakiegoś komputerowego programu. Więcej niż w fabrykach i na polach truskawkowych. Twarz. lepiej niż na wybiegu i podczas przepoconych sesji fotograficznych. Każdemu wolno udawać. Escort girls. więcej nawet niż za występy w programach telewizyjnych.dodała Marika. by uznać to za śledczą hipotezę? Pod nazwiskiem nikt tego nie potwierdził. Być może dlatego. a grymasy w uśmiechy. którego nazwę widziała pierwszy raz w życiu. Były paniami do towarzystwa. Wystarczy odpowiednia suma na koncie. gdy przewieziono ją do szpitala. Pielęgniarki twierdziły. nie pozostawiała wątpliwości. że ich sprawy połączono z zabójstwem Łucji. Cicho sza. Żadnych śladów. Córka Kubańczyka i Polki. że majaczyła. . fałszywych uśmiechów. że zabójcę spłoszyli grzybiarze. Anna. przepływy nijak się miały do dokumentów wystawianych oficjalnie przez agencje. Zasłona milczenia. można było nawet rozpoznać. wypowiadając niezrozumiałe słowa. Dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach”.

Szefostwo uznało.zapytał Lisicki. Do diabła. Był za stary na tę robotę.. Rodzki spojrzał na nią zmęczonym wzrokiem. jakie pozostawił na niej czas i pewnie. . Twarz Katii Husin. czystych. jakkolwiek to nazwiemy. A Olga? Czy ona też uprawiała prostytucję? W analizie nie było mowy o jej finansach czy przepływach na koncie. szczególną delikatność. z gatunku tych. Wzruszył ramionami. Jego twarz wydała jej się wręcz miła mimo zniszczeń.. Marika odłożyła analizę i spojrzała na niezbyt ostre zdjęcie zmaltretowanego oblicza kolejnej ofiary. wiadomo. Ktoś prosił o. które przydziela się młodym policjantom i niedoświadczonym prokuratorom. Miał dość świecenia oczami za nie swoje winy. . a wyjaśnienie okazywało się zadziwiająco proste. Litwinki z Wilna. Dlaczego zatem zniknęła? Czy jej twarz jest dziś równie zmasakrowana. . Tak.Co za potwór . Może się mylili.szepnęła. Ileż to już mieliśmy takich podejrzeń. Trudno było rozpoznać w niej piękną dziewczynę. Ten zawód zawsze kwitowano znaczącym uśmiechem lub pąsowymi policzkami. że sprawa jest dość drażliwa z powodu profesji. wątków. przypominała skrzyżowanie plakatu z filmu Słoń z obrazem Muncha.dodał drwiąco Lisicki. .Morderstwa też nie było? Kilku morderstw? . To bzdura. . .Dlaczego dopiero teraz? Dlaczego nie przyszliście wcześniej? .Jak to? .. . Można mu zaufać. Rodzki uniósł dłoń pojednawczo.Nie było śledztwa .wyjaśnił Rodzki.. Rodzki odwrócił się i patrzył jej w oczy. Od wieków. Podobno w sprawie jednej z tych dziewczyn dzwoniła prezydentowa czy córka premiera. Lisicki ożywił się gwałtownie.A zwykle okazują się nieprawdziwe. . opuchnięta. . Od kiedy ludzkość wynalazła pieniądz. Pewnie dlatego nie powiązano tych. tak koszmarnie zbrukana i splugawiona? Leży gdzieś głęboko pod ziemią albo w niedostępnych chaszczach? A może przywiązana do ciężkiego odważnika zniknęła w brzuchach podwodnych stworzeń.Mimo to każda prowadzona była oddzielne przez innych śledczych. on był po jej stronie. Rozmazana. . poza podejrzeniem..Akurat. wpływowych. masa mocnych przeżyć. którą się zajmowały. a pewnie i wcześniej też.Nie było żadnych telefonów prezydentowej.Plotki o seryjnych zabójcach źle działają na sondaże polityczne . bo dotykaliśmy osób ze świecznika.To były niewygodne śledztwa. .Przecież.zapytała Marika. a ich wnioski o połączenie postępowań zbywano milczeniem. Więc może nie była jedną z nich. .Super call girls.. o co chodzi.Mówiliśmy ci już. którą była na kolejnym zdjęciu.Podłączyły cię do prądu? . . że się ze sobą nie łączą. a ofiar nikt specjalnie nie szuka. związek jest oczywisty.

. piękno i.. Rodzki westchnął. Sylwia zgłosiła zaginięcie przyjaciółki. .Pełnoletnia lesba. które się zawsze chętnie przyklei i nawet gdy odpadnie. morderstwo. Tu mamy wszystkie składniki bardzo delikatnej potrawy: pieniądze. przyjaciółka.To skomplikowane . imiona rodziców. data urodzenia. Dwa przesłuchania. . . niesłusznie oskarżyć.Może nawet na kilka skandali. Ich nie obchodzi prawda.wtrącił Rodzki .Na trzy noce . powiedziała. która potem zeznając. oni szukają tylko afer. seks. władzę. Wyobrażasz sobie.. by w końcu się do niej przenieść. że też nie żyje. gdyby w eter poszedł news o seryjnym grasującym w wyższych sferach show-biznesu? Na dodatek zabijającym luksusowe prostytutki udające aktorki i modelki? Dobry temat na skandal roku.mruknął Lisicki. nieprawdaż? . Marika przerzuciła wszystkie zdjęcia.powiedział w końcu Rodzki.Musisz zrozumieć takie dmuchanie na zimne.. Zgłoszenie o zaginięciu przyjęte w czerwcu. że była kochanką Olgi. to część brudu zostanie. Olga Barańska. . nie prostując niczego. Tu doszło do takiego przypadku.Nic nie wiedziała. Olga normalnie mieszkała z Katią.Jeśli dobrze zrozumieliśmy.A ty byś potraktowała? . szukają na siłę sensacji. która okazała się współlokatorką Katii.Chcę z nią pogadać. Pewnego dnia Olga nie wróciła na noc.. że druga lesba nie wraca na noc. żadnych informacji. ale dość często nocowała u Sylwii.Lesba mówi.odparł z nieskrywanym sarkazmem Lisicki. W momencie śmierci Katii wiedzieliśmy jedynie od sąsiadów. .Przesłuchano tę Sylwię? . że Olga mieszkała z jedną z zamordowanych.szepnęła Marika. Dopiero potem to skojarzyliśmy.Marika nie znalazła nawet zdania na ten temat. pomówić.Właśnie. że mieszkała z nią jakaś dziewczyna. Nie znała pozostałych ofiar. Wróciła do najbardziej interesującej ją teczki. potem nie odbierała telefonów i e-maili. dwa zdania o Marice i załączone ksero artykułów o niej i o tym. co zrobiła.poprawiła go Marika. . powielać bzdury latami. Takich się nie szuka. bo przecież tak można. prowokują błędy policji i potem się z nich nabijają. co trzy inne dziewczyny. . co by bylo.. .Nie. . .Lepiej zatem schować ją do szafki z brudami? .Mówiliście. trzy krótkie zdania o ich śmierci. Tu jest napisane inaczej. ale od dawna jej tam nie widywano. Bo można kogoś obrzucić błotem.Nie potraktowaliście poważnie zniknięcia Olgi . Portale internetowe kipią od plotek w takich sprawach.Lesba jak lesba . . nikt im nie zabrania. A potem nie przyznawać się do winy. Spojrzeli po sobie. zjeść po cichu. . Jest niestety duże prawdopodobieństwo.Połączyliśmy to zaginięcie . Łatwo przy tym kogoś skrzywdzić. Pomieszkiwały razem od kilku miesięcy. To nie jest temat dla glin. Zniknęła. i znała pozostałe ofiary.gdyż Olga pracowała w tej samej agencji. Należy po prostu ostrożnie postępować z informacjami. . . . Zgłaszająca: Sylwia Mlecz. i to seks płatny. Katią Husin.

jak pociera jeden z obrazów palcem. jakie kiedykolwiek widziała. Złapiemy drania.Strzelił sobie w łeb o tam. Dziewczyna miała głowę na karku i była. Przeczucia rzadko go zwodziły.. że są rzeczywistością. co z tego wyniknie. to chyba jeszcze nie wyższe sfery. . Kto wie. Możesz się umówić choćby jutro. którego nie chciał zadać nawet w myślach. . Lisicki spojrzał na niego.Można tak powiedzieć. 6 . Jakby chciała się upewnić.powiedział Rodzki.. - . . Marika nie była rozsądna.Jak już zbadasz nasze. by nie zadać tego jednego. istotnego pytania: .Miały wpływowych znajomych. lepsze to niż ciągłe udawanie.Pewnie.Te dziewczyny. wręczając jej kluczyki. przedzielonych skosami i schodami. ..dodał. że utnie sobie drzemkę. która w ciągu dwóch miesięcy napsuła mu krwi.dodał z sadystycznym uśmiechem Lisicki. Cóż... Ciężka jazda utopi się w błocie. .Poprzedni właściciel był artystą . partnerko. Kto okaże się dżokerem. . ale zrezygnowała. a nie omamem umysłu. A potem? Spojrzał na Lisickiego.zgadła Marika.Roześmiał się. że nie mają do czynienia z wampirem. Ciągle go męczyło jeszcze jedno pytanie. a kto blotką. Potem przyjdzie czas na dokonanie wyboru.A jakie ty masz zadanie? Znaleźć zabójcę czy uchronić go przed znalezieniem? Lisicki obejrzał się i puścił do niej oko. wyjątkowa. Sprawa. Pozyskanie Mariki dobrze rokowało. . Marika go złapie. . Mansarda na Miodowej była specyficznym ciągiem wąskich pokoi i korytarzy. Masz tam adres. z masą drewnianych wstawek. Będzie dobrze. Takie atutowe karty często przesądzają o wygranej. że należy go od razu prowokować. jakby chciał zaprotestować. starymi zapadniętymi łóżkami i nierównymi ścianami. wyższe sfery . musi być. Marika zamierzała już powiedzieć coś niemiłego.. .Lisicki zwolnił przed ciężarówką i rozpoczął manewr gwałtownego wyprzedzania.I obracały się w bardzo wpływowych kręgach.Dlatego tu jesteś? . .powiedział tylko. skrzypiącą. zanim dotrze do dobrze okopanego przeciwnika. zaczynasz jutro . nabrała nieoczekiwanego przyspieszenia dzięki dwóm nowym kartom o nazwach „Lisicki” i „Marika”. Nie polubimy się z panem Lisicikim.To zależy.Wyśpij się. . widząc. Znacznie rozsądniej zaatakować z rozpędu na twardej nawierzchni. Lepiej przygotować grunt i dopiero potem zaatakować z całą siłą. co nie znaczy. na których powieszono najbrzydsze obrazy. Nie mogła więc się oprzeć. w drugim pokoju . Rodzki przymknął oczy i postanowił udawać. nie zważając na trąbienie z tyłu. uginającą się podłogą..

No tak . . .Wiemy. Był nieszczęśliwie zakochany. że to go zdecydowanie odróżniało od Lisickiego.wyjaśnił. Wziął mnie do gabinetu i pokazał rękawicę. gdy tamci otwierali lodówkę. którym trenują na przykład bokserzy. że to facet .Na przykład.A jest jeszcze o czym rozmawiać? Wszystko wiadomo. Wcale nie są złe. . Ten materiał musieliśmy oddzielić. Dlaczego? Rodzki nie odpowiedział od razu.Coś jeszcze? .Jego mózg eksplodował jak nagazowany zabrudził cały pokój.Tak. i obstawia coś w rodzaju twardej rękawicy bokserskiej. Wymyślił tę rękawicę. Duchy. nieco rwany rytm. żadnej spermy. Niektóre dziewczyny przed śmiercią uprawiały seks ze swoimi klientami . bo jest fanem boksu. przypominając sobie. bardzo twardą i jedynie w niewielkim stopniu amortyzującą uderzenia.zaciekawił się Lisicki. bo tu straszyło. bezrefleksyjny i skory do zachowań psychopatycznych. . Mariko? Rodzki zacisnął mocno szczęki.W części przypadków nie znaleziono materiału biologicznego. .Porozmawiajmy o sprawie .Tak. Co niektórzy twierdzą. nic.zaproponował.uściśliła Marika. Marika zauważyła. Na pewno widziałaś to na policyjnej siłowni. . Rodzki w swojej ślamazarności wydał jej się mądrzejszy i znacznie ciekawszy niż młody pistolet z ABW Dobrze weszli w swoje role.Skinęła głową. choć oczywiście klienci mogą być podejrzani. uruchamiali telewizor i robili inne bzdury.Widać po obrazach. z jakim działał napastnik. Rodzki zamyślił się. Takim. barwy niezbyt dokładnie zmieszane i intensywne.Marika obejrzała je dość dokładnie w czasie. . śladów naskórka za paznokciami czy w ranach.Zabił się z miłości. który był raczej impulsywny.przyznał.Patolog stwierdził. Bardzo dobre. pół dnia technicy musieli go zbierać ze ścian i tych przeklętych obrazów. Po co to mówisz.W części? . . .Nieprawda .Tak? . Może nawet dobre.Pociągnięcia są pełne pasji. śliny.Wszystko to znaczy nic.Jednak się zawahałeś. ale taki być musi. I tak też było w życiu. . . że zabił się.Jak ten Japończyk? . . Rodzki nalał sobie szklankę wody i rozsiadł się w kuchni. . kutasie? Ona i tak ma dość.Gwałty. . że rany głowy nie zostały z pewnością zadane gołą pięścią. . . Rodzki był dobrym gliną. kim może być zabójca.Poza tym okrucieństwo. którą kupił na jakimś pchlim targu. Nie mamy nawet cienia podejrzenia.Dlaczego? . . wręcz bestialstwo. Zrobili też eksperyment i okazało się.powiedział. . Wierzysz w duchy. Lisicki złym. . . jak się chce prawdziwie opowiedzieć o miłości. Chyba że się myliła. . wyklucza kobietę. Marika usiadła naprzeciwko. jak kilka lat temu próbowała ćwiczyć. że podobne rany powstają w wyniku uderzenia stosunkowo miękkim młotem gumowym.

To że były piękne . hipotetycznie to dziś nieraz trudno rozpoznać. .Ale kobieta nie zgwałciłaby kobiety. . .Obiło mi się o uszy.uderzając młotem w dużą oponę.Na poważnie? . Nie lubiła tego. Marika spojrzała w podłogę.Równie prawdopodobna jak każda inna.Morderca może być na przykład postrzegany jako bardzo atrakcyjny zewnętrznie. Mogłaby to być również kobieta. . Tak samo może postrzegać te kobiety i na przykład chce wydobyć na zewnątrz ich wewnętrzną brzydotę.wyjaśniła. że to ma znaczenie? .przyznał.zawołali obaj i dopiero wtedy Marika się zorientowała.Sądzicie.Jak to? . że nie zadała właściwie pytania.Jasne . . może sam jest oszpecony? Rodzki odetchnął głęboko. Bierzemy to pod uwagę. kto jest kobietą. . których nie eliminują dowody. To opinia psychologa. . . a ktoś je zmasakrował.zakończyła Marika.To jedna z hipotez . . . taka jak inne.No tak. Ciało najlepiej ćwiczy się. Może zazdrościł im urody. . . gdy to ono jest jedynym obciążeniem.Ale równie dobrze może to być zasłona dymna albo odwrotność tej sytuacji. Przymknęła oczy i wyobraziła sobie Olgę ze zmasakrowaną twarzą.Kobieta mogłaby użyć wibratora lub sztucznego penisa albo jakiegoś zwyczajnego przedmiotu o zbliżonym kształcie z założoną nań prezerwatywą. . Ale nauczyliśmy się w tej robocie.Tylko ciebie. fotograf i straszny kobieciarz. .Postaramy się o angaż dla ciebie w jednej z agencji. a kto nie. Słyszałaś o PromoArcie? Wzruszyła ramionami. . .Były piękne.. . .. jakby za długo wpatrywała się w telewizor czy jakiś emiter światła.Nie.To nowa firma Iwo Kocjana.Raczej nie.Nic . a zepsuty w środku.Ktoś relatywnie słaby mógłby do ich zadania użyć takiego młotka. Oczy Rodzkiego zabłysły niczym perły.Przestań ją zwodzić. żeby nie wykluczać hipotez. Przed oczami zobaczyła mroczki. partnerze. Piękna i oszpecona.przyznał Rodzki i dodał szybko: . . . wolała zadania bez obciążenia czy dodatkowych narzędzi. który przez dłuższy czas wpatrywał się w coś za oknem. . Żadna kobieta nie zadałaby takich ran innej kobiecie. że jednak . Wiesz.Dawniej stylista gwiazd. kto to? .To jaki jest plan? .Mówiłem tylko o hipotezach. ożywił się.Więc tak naprawdę nic nie wiecie? Nic nie macie? .A więc kobiety też są podejrzane? Lisicki. To facet. . który nagle zrozumiał.Aha.Co takiego? .

Rodzki podjął wątek Kocjana . w żaden sposób nie odpowiadają ich rzeczywistym dochodom w tym czasie.Trudno. Takich z dużymi.Co dalej stało się z dziewczynami? . Nie lubi policji.. Kocjan zatrudnił jednego z najlepszych prawników i porozumiewamy się od tego czasu za jego pośrednictwem. ale wychowanie nie pozwala mu na przyznanie się do tego. przy tym jednak uczciwy. Mimo to było za późno. dlaczego się pozbył tych dziewczyn? To nie jest normalna sytuacja? Często przecież pracują dla różnych agentów? . zaginiona Olga..To może potrwać. ...Wielu nie znaleziono nigdy .Pierdol się. biznes czysty zostaje w PromoArcie. . . zanim zaginęły czy padły ofiarą zabójcy. Bardzo dba o publicity. Mam wrażenie..Nie mam całego życia na ściganie ducha.. Wiesz. . .Podał powody? . . z którą jak dotąd miał tylko kłopoty. Jednak pieniądze.zapytała chłodno. nas interesuje? . Gustuje w prawdziwych facetach.Nie.pociągają go głównie faceci. Odmówił składania zeznań. Męscy. Ile razy już mówiłem. . a także.po demonstracji siły podkuliliśmy ogony. niczego już nie uzyskaliśmy. . partnerze? Porucznik nic nie odpowiedział. Najwięcej zleceń dostawały ze StarBook.Złożyły swoje portfolio w kilku agencjach.Mniej więcej. . który zareagował błyskawicznie.Tak czy inaczej .. i w żaden sposób nie dał się przekonać do zmiany zdania. Nadkomisarz wskazał na Lisickiego.Pod warunkiem oczywiście.Kiedyś? . że lubi bywać ofiarą przemocy. Podobno każdy mężczyzna jest potencjalnym gejem. ....Kocjan twierdzi. . Modelki go szanują.W PromoArcie były kiedyś zatrudnione trzy z tych zabitych dziewczyn. Tak to się nazywa? . Łucja. wspaniałą. Jednak jeśli w snach dobie rasz się do facetów. mocni. że szczerze. Katia i Anna Starak. .. Marika nie okazała żadnych emocji.Czyli zaczynam od Kocjana? .Dobierasz się. . że nie kłamie i nie zrobił takiej specjalnej ustawki. biznes brudny idzie gdzie indziej. Kocjan prawdopodobnie dowiedział się o ich drugim zawodzie i nie chciał mieć z tym nic wspólnego. oliwkową cerą.. to masz przechlapane. wielkim ego. mięśniami. Bez praw na wyłączność.Owszem. oceniają pozytywnie i mówią o nim w samych superlatywach. ..odparła cicho.Spróbujesz go wybadać i pójść drogą tych dziewczyn. będziemy mieli postęp.Ale masz jakieś podejrzenia. . Niektórych morderców ścigano przez trzydzieści lat.Kocjan musiał mieć bardzo intensywne sny. .Wobec kobiet jest raczej oschły. że naprawdę cię potrzebujemy? . uwieść? . Na zleceniach z prostytucji kosiły znacznie więcej. .Dlaczego akurat on was.upewniła się.Spojrzał na Lisickiego. Mam wrażenie. Rodzki. no wiesz. . silni goście mają u niego duże szanse. Również przez takich orłów jak ten tam. które zarabiały w tej agencji.I ja mam go. mam podejrzenia.. Jeśli się uda. . że rozwiązał z nimi umowę na długo przed tym.

Chcecie. co robiły ofiary.powtórzyła.Pojedź tam jutro. . nie znała jej. Mariko. My też będziemy robić swoje. .Czy te zamordowane dziewczyny przechodziły przez fundację Julii? . czy drwi. To praca. Marika zamyśliła się. Czyżby. To było co najmniej dyskusyjne w kontekście tego. Skinęła więc tylko głową. Narkomanki. . motywuje.powiedziała spokojnie Marika. Rodzki podał jej biały kartonik z adresem. .Mamy świetne wyniki. Wszyscy chcemy pomóc tym dziewczynom. Chodzi nam tylko o uwiarygodnienie twojej osoby.Musimy jakoś wprowadzić cię do branży. czy to mediom na nich zależało. Kontrowersje lepiej się sprzedają. Powodzenia. marketingowców i różnych innych typów.Cóż. dzięki czemu pociąga dziewczyny. Najładniejsze dziewczyny dostają swoją wielką szansę. prostytutki. które zbłądziły..Stara się znaleźć dziewczynom dobrą pracę.Współpracujemy z nią w specjalnym programie publiczno-prywatnym.To jak. czy Szamockiej. Oczywiście nie wszystkim udaje się zabłysnąć.Tylko same klacze bez ogierów. . Rodzki?! Będziemy w kontakcie. Znasz? Marika ukryła zmieszanie. w której pachnie wielkim światem. Rodzki westchnął. Mimo że w gruncie rzeczy robiła więcej dobrego niż złego. . prawda. Dużo jednak słyszała i dlatego miała obawy Szamocka dość często występowała na jedynkach gazet i raczej rzadko prezentowano ją w pozytywnym świetle.Nie .To nie tak.Szamocka prowadzi fundację Mysz . .Julia . . Julia poprowadzi cię dalej. złodziejki. a agencje starają się je promować u znanych projektantów.Julia ściśle współpracuje też z agencjami modelek.Taka hipoterapia . Przynajmniej w jednym przypadku Rodzki skłamał. . żebym została fryzjerką? . Marika postanowiła ukryć swoje wątpliwości. .Kłamiesz . Julia będzie do tego najlepsza. Nie.Julia? .Julia Szamocka.. . .I ona im pomaga? Rodzki skinął głową.. Pytanie tylko. że bardziej im się chce wrócić do społeczeństwa niż w warsztatach tkackich. .Nawet jeśli zabił Olgę? Nie odpowiedziała. czy mówi poważnie.podjął Rodzki. Nie wiedziała. . od fryzjerów. Ma dużo ofert z branży kosmetycznej i reklamowej. Sprawia.zaprzeczył nieco zbyt szybko Rodzki. . Żadna z nich nie przeszła tej drogi. . .. Dziewięćdziesiąt pięć procent dziewczyn od Julii nie wraca na drogę przestępstwa. gdy wstaniesz. my lecimy. Rodzki zignorował uwagę. oddając tam pod opiekę młode dziewczyny. ożywia je. Lisicki klasnął w dłonie.. wyprowadzić je na prostą. większość dostaje po prostu dobrą pracę gdzieś w usługach dla wyższych sfer. .zadrwił Lisicki.

Rodzki zamilkł na sekundę. . żebyś szła po cichu i trochę w cieniu. . prawdę. że lepiej nie wyzywać losu i nie próbować cię zbytnio promować. ale nie dał się zbić z tropu. nie namawiała do prostytucji. bardzo niesubordynowana.A on? . o czym mówi Marika. podkreślając: . Nie chcemy żadnej telewizji. Mariko.znów to porozumiewawcze spojrzenie z Lisickim . Pewnie dowie się wkrótce. . Nie powiedzieliśmy jej tylko.dodał Lisicki . jakby chciał dać znać Rodzkiemu. Powiedziała.. okładek i słynnych fotografów.powiedział z naciskiem Rodzki. Olga rzeczywiście była uczestniczką programu. by znaleźć się jak najbliżej Kocjana. Jesteś za stara. niech będzie. Dobrze to sprawdziliśmy.Jak się domyślasz. Ile wie o mnie Szamocka? .Jasne. Jesteś dziewczyną po przejściach. żeby trzymał się tej linii. Powiedzieliśmy więc Szamockiej o twoich problemach.I za krnąbrna. sprowokować zainteresowanie mediów..początkowo była wręcz zachwycona.wtrącił nieoczekiwanie Lisicki. .Wskazała na Lisickiego. dając Rodzkiemu znać.. którą niesłusznie zamknięto na cztery lata w psychiatryku i której staramy się pomóc. który prychnął niegrzecznie i spojrzał na zegarek. Rodzki nie czekał na jej reakcję. ..Obejrzała twoje zdjęcia i. chrząknął i zakończył.Nie . że na nich czas.Obiecującą policjantką .Lepiej.Musisz nam uwierzyć. lecz ty pytałaś o zamordowane dziewczyny. że jesteś bardzo niegrzeczna. nie stręczyła dziewczyn. jednak zbytnie wybijanie się z tłumu może nam i tobie zaszkodzić.zaprzeczył. Julia Szamocka nie brała udziału w tym procederze . .która wolała zejść na złą drogę. Julia początkowo oponowała. że kiedyś byłaś policjantką.Wiedział. a potem zainteresować ludzi od dziewczyn za pieniądze. wciąż nieposkromionej agresji i doszliśmy wspólnie do wniosku. niespecjalnie nam to pasowało.Nic . nie kariera. . Musisz być oczywiście na tyle atrakcyjna.. Lisicki . Niedoczekanie.Pewnie. zanim poprosiliśmy ją o wprowadzenie cię do PromoArtu. O tym Julia nie wie. Nie chcemy.Powiedzieliśmy jej w zasadzie. . .Jak zareagowała? . . że w twoim wieku i tak by nic z tego nie wyszło. grozi zwyczajnie zdemaskowaniem. emocjonalnych. Wie. . Marika uśmiechnęła się.. Ja i gwiazda. ja nie próbuję z tobą w żaden sposób pogrywać. że może zrobić z ciebie gwiazdę. Ciała Olgi nie znaleziono. . spojrzał w okno. Dobra.. Nie zawiedź nas. . W końcu uznała.Nie kłamię.Tak czy inaczej. spadamy. Marika zrezygnowała z dalszych słownych gierek. . Komisarz machnął na niego ręką i oznajmił: . To znaczy jej część.Nie prowadziła żadnego przesiewu. bardzo niebezpieczna i zła. hm.I co wy na to? Rodzki ledwie dostrzegalnie oblizał wargi. Poprawił marynarkę i wyszedł z mieszkania. To ma być terapia.Dobra. .. Uznajemy ją za zaginioną. Szamocka nie ma pojęcia o twojej misji. żebyś aż tak rzucała się w oczy. .spytała Marika.

które nie miały faktury szpitalnych ścian. I pachniały normalnie. Jutro. które ukrywa się bezpośrednio w ścianach. mansarda w okolicach Starego Miasta i cała masa niepewności. Jeszcze nie czas. że zostaniemy sam na sam. Jeśli jesteś akwizytorem. odzyskana nieoczekiwanie wolność. nie dając żadnych szans ich odkrycia. by jechać do byłej współlokatorki Olgi. do cholery. zapraszamy. Ale nie dzisiaj. Jeśli potrzebujesz pomocy. Gdy wróciła do domu. Mamy do pogadania. maklerem albo bankierem. Albo były bardzo dobrze ukryte. Jedynie ona. Sama w pachnącym normalnie mieszkaniu. zwyczajnego chłopca do kochania. mała. Nawet jeśli okaże się pułapką. draniu.Spierdalaj.uśmiechnął się pod nosem. Jeszcze nie. Dotykała rzeczy. Mierzył wzrokiem Marikę. Marika uśmiechnęła się tylko drwiąco. Była wolna. Potem uważnie obejrzała mieszkanie. niewątpliwie kiedyś nadejdzie moment. Julia Szamocka. Nie znalazła żadnych kamer czy podsłuchów. Była szczęśliwa. by znaleźć Olgę i tego cholernego mordercę. Została sama. Może teraz produkują takie. wybierając ją do tego zadania. Rodzki. Było koło dwudziestej pierwszej. Cztery lata katorgi i nagły ratunek. Na drzwiach i przy domofonie widniał napis: Fundacja Mysz. . czy drzwi są dobrze zamknięte.Baw się dobrze. Stare dobre zabezpieczenie. co będzie jej grozić. i założyła łańcuch na klamkę. wpatrując się w sufit. Spacerowała godzinę. Nie oglądając się na Rodzkiego i Lisickiego. to zrobiłaś? I co się z tobą stało? Znajdę ją. gdzie schowałeś pluskwy? A może to Lisicki za nie odpowiadał. dziennikarzem. Dawno nie była tak szczęśliwa. łóżek i posadzek. draniu. Olga. . Lecz szybko posmutniała. Znajdzie go i wymierzy sprawiedliwość. albo rzeczywiście jej odpuścili. a potem wyszła na miasto. Wzięła prysznic. barierek. Normalnie. Tak. dzwoń. a potem poszła do baru. żyć tak po prostu? Musiało cię ciągnąć do świata pustych słów i sztucznego blasku? Dlaczego. . Gdzie jesteś. dziewczynko? Dlaczego znów mnie potrzebujesz? Czy nie mogłaś znaleźć normalnej pracy. Potem położyła się na łóżku i leżała tak do zmierzchu. Zrobi wszystko.Lubię takie niegrzeczne kocice. jutro do niej zajrzy. Za późno. To było takie niesamowite. Tego ostatniego zostawi na deser. gdy zban- . 7 Julia Szamocka czekała na nią w siedzibie fundacji Mysz. Jeśli Olga nie żyje. wybiła północ. Rodzki miał rację. Sprawdziła. urodzić dzieci. Bez względu na to. Czy to możliwe? Nie. tym bardziej.

Nad czym? . kto ma reklamować bieliznę Calvina Kleina? To już nie jest czas nastolatek. hm. . . .Ja się z nimi nie zgadzam . że sobie nie poradzę? . że dwadzieścia pięć lat w tym zawodzie to czas na emeryturę. nie ułożę. Niemniej jednak. bardzo specyficzny. .Dlaczego? . Wyłazi bez względu na to.. No i jak teraz patrzę... Była szczera i emitowała emocje jak projektor.krutujesz.. w której wszystko wydawało się dość naturalne. Nos. jakie przebranie przybierzesz. Naprawimy to bez trudu. dzięki czemu Marika od razu się zorientowała. Jest wspaniały i mogłabyś zrobić wielką karierę.No właśnie w tym problem. . Julia miała czekoladowe oczy i opaloną twarz. jak reklamie. . .. brwi. innej natury.Dwadzieścia pięć .zapytała..Jestem za stara? .. się nie da. „Szamocka nieustająco widzi białe myszki” . No chyba że chcesz nam oddać jeden procent:) Fundacja Mysz. żeby twój. przynajmniej nie wszędzie. jak tylko się da.Marika próbowała przyciągnąć uciekający wzrok Julii.Julia chyba chciała powiedzieć coś innego. Była bardzo wysoka i mimo prawie pięćdziesięciu lat . atrakcyjną laskę.Nie chcę robić kariery. usta . temperament nie eksplodował. .Powiedz wreszcie.. . Ciepły uśmiech Julii nie był odpowiedzią.Nie wyglądasz najlepiej.Niektórzy. dlaczego tak dziwacznie nazwała fundację. jesteś przemęczona i zaniedbana. jak mówił Rodzki? Marika przygryzła wargę z prawej strony i cmoknęła przez zęby. . przeciętną. Przekazano mi.mruknęła Julia.. odważny i taki młodzieńczo buntowniczy. policzki..Niektórzy mówią.Jesteś taką emocjonalną bombą. Sprawdzasz mnie..Chodzi o twój typ urody.. emocjami. Słyszałaś. Nadajesz. gdybyś była trochę młodsza.Branża coraz czę ściej sięga po dojrzałe kobiety tak w modelingu. .odparła Marika. że mam z ciebie zrobić zwyczajną. Mam wątpliwości. że to przez jej upodobanie do alkoholu. .Tego nie powiedziałam.Ale myślisz. dziewczyno. Podejrzewano.wszystko stworzone przez naturę. hm. Rzeczywiście nie potrafisz nad tym panować? .Nie zrobię z ciebie grzecznej dziewczynki. Masz diabła pod skórą. w której będziesz udawać moją przyjaciółkę? Patrzyły na siebie badawczo. .. a nie technologów i specjalistów od operacji plastycznych i wizerunku najbardziej w danej chwili odpowiadającego masowym potrzebom. .Jesteś starsza. Ile masz lat? . niż myślałam. . badasz? A może po prostu musisz odbębnić pozorowaną rozmowę. że Julia nie jest przekonana do pomysłu Rodzkiego. Szamocka nie zdradziła mediom.żartował jeden z prześmiewców w felietonach drukowanych w znanym tygodniku. to chyba..Nie nadaję się? . . dopowiadając w duchu: przecież dobrze wiesz.wciąż piękna. .Nad.

.. ale trochę przesadzał z autopromocją. . nabiorę.. i drugie w głowach tworzyły swoje światy. stary. Fryzjer mieścił się trzy przecznice dalej. Fryzjer uśmiechnął się na ich widok i zaczął rozpływać się w zachwytach nad Julią.Gdy będzie trzeba. Hola. zakochać. dobry człowieku. fryzurą. piękna.. Musisz nabrać pewności siebie. Prosiły o pomoc.To celowe? Och. krzyczały wręcz o nią. . efekciarska egzaltacja były ich grą. tyłek do tyłu. . A ty..Potem też cię nie zastrzelę.Powiedz.powiedziała z uśmiechem Julia. .Tylko dlatego. Jej analiza była trafna. a zanim ktoś zdąży przeczytać. czółenkami i oczkiem w rajstopach. czoło odkryte. złotko..Nie zastrzelę cię. . No ale już my coś poradzimy. jeśli ktoś zrobił coś dla mnie. Zawsze pamiętam. Strach lub nadmierna. Julia klasnęła w dłonie.Właśnie. Drugie wyzywające i głośne.. Siadaj. postawą.Cycki do przodu.Jestem inna? . stawiasz znak ostrzegawczy. . bo ukręcę ci jaja i zjem na surowo”..Nie miałaś tu takich jak ja? Julia uśmiechnęła się..Cóż my tu mamy.One w gruncie rzeczy chciały do tego swojego świata kogoś zaprosić. Mocno dostały po dupie i nie wierzyły nikomu.Marika również posłała jej uśmiech. być inne. Zacznijmy. . prawda? .A jaka jest właściwa? . Marika nie miała nic do gejów. siłą. Cała jesteś władzą. tu są same kobiety. Symbole władzy i piękna. Wszystkie najważniejsze cechy kobiety. że mnie potrzebujesz.Marika zaczęła lubić Julię. ..Miałam różne.Ty nikogo nie zapraszasz. jej figurą. . . Bo to ty ją masz. gościu. . Tylko te włosy. .Jeśli chcesz pracować dla Kocjana. Podzieliłabym je na dwie grupy. I jedne. Za Julią oglądał się każdy mężczyzna i co druga kobieta. ślicznotko. sposobem odreagowania tego. Wszystkie w gruncie rzeczy takie same. spróbujmy zatem coś popchnąć do przodu.No nie. może od fryzury. Marika skuliła się. . chciały się zaprzyjaźnić.Dobre i złe rzeczy . Chciały być zrozumiane. bo mogę od niechcenia wyłupić ci gały. Marika usiadła i rzuciła w lustro długo trenowane w szpitalu spojrzenie. ale takiej jak ty nigdy. mądrością. Łypnął na nią okiem z uśmiechem szerszym niż wiecznie zamknięty tunel na Wisłostradzie. Kroki pewne i sprężyste. . . to chyba nie jest dobra strategia... Jedne były wyciszone. starające się trzymać na uboczu. poszły więc na piechotę. ubiorem. już dostaje w dziób. jakież wspaniałe oczko. . . co na nim napisano. doskonała. Lepiej nie podchodź i się nie patrz.Cóż. do których nikt nie miał dostępu. głowa do góry. Pokazać władzę. . niby delikatne. zgarbiła i rzucała ostrzegawcze spojrzenia. co je spotkało. Potem. Wspaniała. które miało oznaczać: „Lepiej tego nie spieprz. .Pamiętasz wszystko. mierzysz z broni i czekasz na najlepszą okazję do strzału.Nawet teraz szykujesz się do ataku.

. bez zmian. Nie było tam też miejsca dla Olgi. a Marika zamknęła oczy. Teraz jesteś muzą każdego pięknego Greka. . Normalnym ludziom nie odrąbywano głów siekierami. i wraca twój stary styl. Nie znała zbyt wielu normalnych ludzi. Rzeka ludzi ruszyła do zaparkowanych na dziedzińcu samochodów. na którego końcu pojawił się gość o rysach i posturze Lisickiego. czyż nie pięknie wyszło? O dziwo spodobało jej się. Normalni ludzie wracali do domów. złotko. że naprawdę będę próbowała zrobić z ciebie grzeczną licealistkę? Chodź.Pokaz? . .. białych koszulach i spódnicach przykrywających kolana. . Normalni ludzie nie gwałcili małych dziewczynek.Myślałaś.Nie mówiłam ci? Impreza u Paprockiego i Brzozowskiego. a wystarczy. Dla części urzędników powoli kończył się dzień pracy. Główny bohater mordował go finalnie w szczególnie spektakularny sposób.Już . obcinając mu wszystkie członki i na końcu głowę.Nie za wcześnie? . dzieci i pachnących przyprawami kuchni.Dwa w jednym. . Dla Julii nie wyznaczyła jeszcze roli. dziewczynko? . Mamy pokaz. Wyraźnie odstawała od pozostałych dziewczyn w garsonkach. Cała śmietanka.Możesz spojrzeć.Ale przecież chcesz. . chuchając płonącym od wódy oddechem. Wygładzone. ułożone włosy sprawiły. Do diabła. . 8 Tłum urzędników wysypał się z biura Ministerstwa Finansów punkt szesnasta. .Jesteś geniuszem. Patrzyła przez szybę na rosnący ruch na ulicach.zawołał fryzjer.Ja też je polubię. Marika wyłowiła Sylwię bez trudu. chyba mnie nie lubisz. potargał jej włosy i znów była sobą. z którym podbijesz serca wszystkich klubów dla gejów w południowym Londynie. że jej twarz straciła sporo ostrości i wyzywających rysów.Marika uśmiechnęła się szczerze i spojrzała ciepło na Julię. . Bardzo dobrzy. Spójrz. żeby tego nie widziała.I co? Jak brzmi wyrok? . ale mam coś jeszcze do załatwienia. Zdążyła wymyślić opowiadanie fantastyczne.Takie jakie są. o tak. Należą do najlepszych. na przystanki autobusowe i do metra. ale jednocześnie zachowała oryginalny charakter. .Ech. . I lepiej. . by cię pokazać na początek. nie przychodzili do nich w nocy po pijaku i nie tłumaczyli złożoności świata dorosłych. Lepiej. że użyjesz lakieru. Na pokazie będą wszyscy ważni. Dochodziła trzecia po południu.Dziękuję. Skończył po prawie dwóch godzinach. . wypożyczymy coś na wieczór. żeby trzymali ostre narzędzia z dala od niej.Lubię swoje włosy. gdzie jesteś. .Dobrze. Julia skinęła mu głową. . żeby były piękne. Rodzki przeżył. rodzinnego ciepła.Rozpylił trochę lakieru.Boisz się? Marika nie odpowiedziała.

Marika wyzywała cały świat.Nie. Ale to były tylko pozory. Jakby nadzieję. . miało zaledwie dwa niewielkie pokoje.Napijesz się kawy? Marika skinęła głową. chuda i drobna wydawała się. ale się nie przejmuje. Na twarzy dziewczyny pojawiło się zaciekawienie i szybko znikło. . Sylwia wydęła wargi.Jestem Sylwia.dodała szybko Marika. Weszły na drugie piętro i Sylwia wyłowiła z pęku kluczy ten właściwy. Dziewczyna miała na sobie obcisłe czarne dżinsy. Rektor na przykład został oskarżony o molestowanie studentek. Gaz albo inna broń. pudru. Skulona.Olga lubiła kwiaty . Dziś wyższą uczelnię można założyć nawet w piwnicy. że papierek wszystko załatwi. Szczęk zamka poniósł się echem po klatce. . bo ma znajomości w rządzie i wśród polityków. co trzymała w kieszeni. . . jak tamta zaciska dłoń na czymś. niewidzialna. Sylwia wyczuła. W mieszkaniu było bardzo dużo kwiatów i unosił się wspaniały zapach.Nie masz nic przeciwko komunikacji miejskiej? .Szukam Olgi. Czego innego mogła się spodziewać po Oldze? Wyraźnie odróżniały je jednak kolczyki w brwiach Sylwii. Kopia Mariki. Chcę ją odnaleźć. Ta tu ma już dużo sukcesów. Marika spostrzegła. Marika dostrzegła w jej oczach coś jeszcze. Sylwia błagała.zdziwiła się Marika.To dobry biznes. paprociami i storczykami dodatkowo przytłaczały je i czyniły optycznie mniejszym.syknęła Sylwia.Marika. skórzaną dopasowaną kurtkę i przerzuconą na skos przez ramię szmacianą torbę licealistki. . . Gra.. Umieszczone w każdej wolnej przestrzeni donice z kaktusami.Jestem jej przyjaciółką z dawnych lat . niemal miniaturową kopią Mariki. że zaginęła i. Po ścianie wiło się jakieś zielone .wyjaśniła Sylwia. jakby starając się nie rzucać nikomu w oczy. by dał jej spokój. wyzywających rysach. Szła ze wzrokiem wbitym w ziemię i pochyloną głową.powiedziała.Nie zrobię ci krzywdy .Czego chcesz? . Chyba musiała ją lubić.wyjaśniła Sylwia. twarz o dość ostrych. . tylko niższa o głowę... Puściła to coś w kieszeni i wyjęła rękę. Pół godziny później wchodziły przez podwórko koło teatru do niewielkiej kamieniczki. sposób chodzenia i ubiór. . że Marika jest po dobrej stronie. Mieszkanie było maleńkie. wiem coś jeszcze.. . Oszustwo.Obok jest wyższa uczelnia . Przy wejściu obok jakieś dzieciaki w białych koszulach i wygniecionych marynarkach paliły papierosy.Tak? A może ja ci zrobię? . Jeżdżą razem na wakacje. . . Nie było windy. którzy uważają.Wiem. Zatrudniasz paru ledwie czających bazę belfrów. Gdy tylko Marika stanęła przed nią. Sylwia naprężyła mięśnie i przygotowała się do ataku.Czarne włosy. surowa uroda bez makijażu. . wynajmujesz kawałek kamienicy i już masz superszkołę dla głąbów. długich rzęs i odpicowanych brwi. Mała.Tutaj? .

Niczego nie znaleźliście? . ale szkoda opowiadać. . lecz zrezygnowała. jeden większy. .Myślą.zapytała. żeby czegoś nie spieprzyć.Gliny uważają.W ministerstwie? Musisz być dobra! . . że Olga nie żyje.Nic nie wiem.Wiem. .pnącze. wpadając za starą kanapę oraz stojące obok biurko z komputerem. wątpię. nie jestem głupia. Podeszła do półki z książkami i przeczytała w myślach parę tytułów.skłamała Sylwia.Trochę się na tym znam . że wyglądają inaczej. ale nic to nie dało. Żadnej powieści. . Marika była pewna. trzeba zaczynać. Na biurku były dwa monitory. .A jej rzeczy? Mogę je zobaczyć? Sylwia wyraźnie się spięła.Mamy.dodała Marika. wchodząc z kawą.Masz jakieś podejrzenia? . wyczuwała postawioną przez Sylwię niewidzialną barierę.Zginęło kilka innych dziewczyn . drugi mniejszy. Jej zdjęcie trafiło na miliony kompów w całym kraju. Oczywiście było sporo fałszywek. nasze rzeczy są wspólne. .Ktoś kręcił się koło niej. Oba podłączono do komputera z otwartą obudową. sprawa była delikatna.Nic.Nie lubisz beletrystyki? .Możesz mi zaufać . Ze względu na łączący je związek. że kłamie. . . zyskując na czasie. . . . Gdzie są jej książki? . . Sylwia otworzyła i zamknęła usta.Beletrystyka jest nudna..Jestem administratorem i serwisantem.Dziewczyna uśmiechnęła się. .Nie. Na próżno.powiedziała tajemniczo.zapytała Marika.Lubisz komputery? . Sprawdziłam wszystkie. Marika wciąż zastanawiała się. Marika pokiwała głową ze zrozumieniem. . Chciała coś powiedzieć. Podręczniki do matematyki i książki historyczne. . .A książki? Lubiła beletrystykę. Jaka strategia będzie najlepsza. No dobra.. poznała kogoś? Może czegoś się bała? .Nie. . . Sylwia pokręciła przecząco głową. Mimo że rozmawiały sympatycznie.zapytała Marika. .Pracuję w tej działce . .Nie . Pomieszane.Próbowałam odszukać Olgę dzięki kontaktom w sieci. uruchamiając komputer. prawda? Sylwia kiwnęła głową. . Pustka. Myślała.Ale ty jesteś dobra. Marika pierwszy raz widziała „bebechy” komputera. .poprosiła. . szukamy jej przez społecznościówki i wszystkie możliwe miejsca oraz organizacje. jak to rozegrać. że mogła paść ofiarą seryjnego zabójcy.Żartujesz? W ministerstwie są same spady i leszcze.Sylwia odkrzyknęła z kuchni.

Marika spojrzała błagalnie. Wykonujesz tylko rozkazy Nie jesteś chory. Nie możesz tak ryzykować. . . Jeśli ty też. Jesteś tylko częścią ciemności. proszę. jeśli będziesz chciała pogadać. Choroba nie ma tu nic do rzeczy. który dostała od Rodzkiego. Marika zapisała jej numer telefonu. Zaufaj mi. I dobrze. jestem po twojej stronie. . dziewczyno. Wszyscy udają. Gdy nadchodzi śmierć. . Jestem przyjaciółką Olgi. muszkę na białej koszuli i przygładził fryzurę. Tylko ona się liczy. . Wtedy czujesz się tak wspaniale. nie pozwól na zwrócenie na ciebie uwagi. poprawił marynarkę. to powinnaś zadzwonić. Nie ma strachu. Nic nie wiem. nie ma zła.Spakowane. Jeszcze żadna z wchodzących kobiet nie spełniła obu warunków. Nawet jeśli znajdziemy tylko ciało. Jesteś jak powietrze.Olga pisała. zamknął się w kabinie i kilka razy głośno odetchnął. Jak bóg. Obu nam powinno zależeć na jej odnalezieniu. . Nikt cię nie widzi.. Tak.Dobrze. Jego ofiara musiała mieć to coś w obliczu i czer woną nitkę na przegubie dłoni. Wyszedł do toalety.Nie pamiętam. 9 Morderca szukał kolejnej ofiary. śmierć jest zadaniem.Zadzwoń. Zostaw mnie. To nic osobistego. że cię nie ma. poczekał.Myślę. Nie wolno ci dać im pretekstu. Stanął przed lustrem. umyka.Sylwia wzięła kartkę. Twarz i ramię. masz jej notes czy też spakowałaś? Sylwia wstała i popatrzyła na nią chłodno. Sylwia ledwie dostrzegalnie skinęła głową. ona się chowa w ciemności. W rzeczywistości wyławiał w odbiciu wchodzące po czerwonym dywanie kobiety. .Zadzwoń do mnie. Tak musi zostać. Ona i zadanie. Na to zwracał uwagę. . aż będzie sam. że powiedziałam ci już wszystko.Gdzie? .

Dlatego warto. znów patrzył na wchodzących. Wyciszyć i udawać kogoś mało znaczącego. . Sam fakt. zasłużenie mianowanego na telewizyjnego celebrytę. Tylko pozory. Wszystkie te sensacyjne newsy zwykle okazywały się kłamstwem. Kobiety w niewielkich grupach. Zupełnie nie dał mu odczuć. a czasem udawało mu się zamienić z kimś parę zdań. pary. Trafiasz do pustki i kwitujesz w niej. pozując fotografom do zdjęć. nic nieumiejąca i nieznacząca pijawka. Wziął kieliszek i udając. Jego żona. Wyszedł i zakręcił się przy stolikach zastawionych wysokimi kieliszkami z białym i czerwonym winem.Możesz wszystko. Pijawka. mimo że przyjaciel wprowadził go i zapoznał z zasadami. by było wspaniale. nie miały znaczenia. unikając wzroku znakomitego tancerza. on wolał teatr. Tyle że oni udawali coś zupełnie innego. a potem przeszedł na bok. Ci ostatni w mniejszości.. Wszystkich. Znów błysnął flesz. Paru mniej znanych stylistów. Schował się za plecy kelnera. Kolejna wredna. samotne osoby. piękna mimo wieku. przyjaciół i zwykłych pijawek. Uśpić zabójczą. którzy zasługiwali na poklask. Głównie dziennikarze i krytycy. żeby nie pokazać. Wspaniała. Kosmos to spokój. bo one. Nie potrzebowali prawdziwych sukcesów. Jesteś wszystkim. by się poczęstował. wystarczał. że jest zerem. Musiał wtedy bardzo się pilnować. Nawet tych. Coraz częściej poznawał teraz znanych ludzi. że facet jest naprawdę sympatycznym. Wciąż nie czuł się w tym środowisku zbyt dobrze. że pije. Plotkarskie media twierdziły. Uff. jakże on ich nienawidził. Warto. Kelner ukłonił się grzecznie i zaprosił gestem. Jest wspaniale. przedstawił go niektórym aktorom i sportowcom. ale on w to nie wierzył. Gwiazdy w otoczeniu fanów. dominującą część natury. Mimo że to film go wywindował. że ich tu wpuszczono. kim jest naprawdę. Zawsze po tym otwiera się brama Drogi Mlecznej. Przy wejściu zakotłowało się i na salę wszedł znany aktor filmów akcji w towarzystwie nie mniej znanej. że przy próbie samobójstwa omal nie straciła głosu i przez wiele miesięcy była skazana na playback. Dziś mocno naburmuszona. Znana piosenkarka uśmiechnęła się szeroko do stłoczonych naprzeciwko dziennikarzy.. agentów. może przez to ocalił życie. Być nikim. by się cieszyć. fajnym gościem. Wypili kiedyś razem kieliszek przy barze w Piekiełku podczas festiwalu filmowego i wówczas okazało się. Liczyło się tylko bycie dla bycia. nie dążyli do nich. pięknej żony. Kto wie. Jak wielu tutaj. Kosmosem pełnym spokoju. Nie mniej utalentowany stylista stanął na ściance. żeby udzielić wywiadu reporterce podrzędnego brukowca.

Nic dziwnego; po tym, co mogła przeczytać wczoraj w gazetach, aż dziw, że w ogóle się tu
pojawiła. Wiele z tych dziwek na jej miejscu od razu by się zemściło.
- Ciekawe - usłyszał głos obok. - Czyżby nie czytała gazet? Niesamowite, przyjaciel jej
męża opowiada, jak to nakrył go w łóżku ze swoją żoną i w ten sposób zakończyła się ich
przyjaźń, a ona wygląda, jakby jej to nie ruszało. Dziwne...
Morderca obejrzał się powoli. Głos należał do niezbyt znanego dziennikarza radiowego. Był
już nieźle wcięty i zapewne nie zamierzał na tym poprzestać. Morderca poznał go przez przyjaciela, który opowiedział mu, że ów dziennikarz kiedyś w Madrycie na dużej biznesowej
konferencji tak zapił, że musieli go odstawiać specjalnym samolotem. Ale nic mu nie zrobili, bo
to przecież nasza norma. Polscy politycy robili krajowi podobną reklamę, waląc ostro w gaz w
samolotach i dukając w nikomu nieznanych językach podczas odpraw paszportowych. Trzeci
świat.
Za aktorem cichcem przemknął znany satyryk, przesympatyczny gość, z którym mógłby się
zaprzyjaźnić. W końcu gustowali w podobnych tematach. Tamten nawet napisał kiedyś oficjalnie,
że kupuje sobie miłość u prostytutek i zażywa narkotyki.
Morderca spiął się. Chętnie zapodałby sobie działkę.
Od kiedy wszedł w to środowisko, coraz częściej jej potrzebował.
Biała pani była przyjazna, kojąca, równie dobra jak dziwki.
Znów przy wejściu zrobił się szum.
Tym razem znów aktor, choć może raczej komik. Klaun. „Niby sympatyczny, ale w sumie
drań” - tak mawiał przyjaciel mordercy. Swego czasu gdy miał problem, to mieszkał u jednej
znanej modelki chyba przez miesiąc, a gdy owa modelka potrzebowała pomocy przy organizacji
imprez charytatywnych, odesłał ją do swojego menedżera.
Taki jest ten świat.
Liczy się tylko kasa. Jest kontrakt, są uśmiechy. Nie ma pieniążków, nie ma przyjaźni.
Znana, stara piosenkarka, która pojawiła się za nim, wzbudziła chyba największe
zainteresowanie mediów i fotoreporterów. Zasłużenie. Nie dość, że wspaniała kobieta, to jeszcze
miała w młodości pod górkę. Może dzięki temu odniosła taki sukces. Coś, co nie przychodzi
łatwo, znacznie lepiej smakuje.
Flesz.
Tym razem fotoreporter wyłapał małego, chudego, łysiejącego i nieogolonego mężczyznę.
Kultowy piosenkarz, średni aktor, teraz uważany za postrzelonego z powodu zaangażowania w
politykę.
- Kolejny kurwiarz - powiedział zapijaczony dziennikarz. - Myśli, że wszystkich zmyli, że
rzeczywiście taki święty i zależy mu na kraju i dzieciach, a żonę zdradza na potęgę.
Morderca nie odpowiedział. Lubił piosenkarza i szanował jego ostatnią aktywność. Naprawdę
mu zależało. A że chodził na boki z dziwkami... Kto nie chodzi.
- Podobno ta aktorka z filmu pobiła się kiedyś o niego z pewną modelką. Wszystkie to
kurwy.
Morderca odszedł na drugi koniec sali, żeby nie wysłuchiwać dłużej pijusa, i ukrył się trochę
w cieniu. Obok stanęła młoda dziewczyna, którą wypromowano podczas Euro. Uśmiechnęła się
tak zachęcająco, że pomyślał przez chwilę, żeby zmienić zasadę i zrezygnować z wymogu
czerwonej nitki.

Nie, to byłoby wbrew regułom.
Spojrzał na wejście, w którym stanęła prezenterka telewizyjna w towarzystwie piosenkarza i
restauratora. Tabloidy spekulowały, który z nich ją posuwa, czasem sugerując, że obydwaj. A ona
przyjmowała owe spekulacje z wrodzonym wdziękiem.
O tak, ona by się nadawała na następny punkt programu...
Nie miała czerwonej nitki, nie mogła więc stać się jego ofiarą.
Upił wina i odprowadził wzrokiem aktora, który ostatnio więcej pił, niż grał, wciąż za to
utrzymując się na szczycie zainteresowania mediów.
W końcu pojawiła się pierwsza dziewczyna z czerwoną nitką na nadgarstku. Przeszła koło
ścianki, ale wobec braku zainteresowania fotoreporterów szybko znikła w głównym
pomieszczeniu, gdzie miał odbyć się pokaz. Hol i sala balowa powoli się zapełniały i morderca
zaczął odczuwać dyskomfort. Nie lubił tego momentu, gdy wszyscy byli jeszcze dość niepewni,
podenerwowani, tkwiąc w oczekiwaniu na oficjalną część, podczas której jeszcze powinni być
trzeźwi. Potem rzucą się na stoły z żarciem i alkoholem, nie dbając o pozory.
Poszedł za nią, ale szybko zrezygnował.
Nie spodobała mu się. Była zbyt wulgarna, wyzywająca, nieciekawa. Za prosta.
Odszedł w kierunku wejścia.
Dziewczyna, zupełnie nieświadoma, że właśnie ocaliła życie, wzięła do ust oliwkę i bawiła się
nią językiem.

10
Pokaz trwał prawie dwie godziny. Modelki efektownie prezentowały stroje z najnowszej
kolekcji, a Marika starała się nie ziewać i udawać zainteresowanie. Siedząca obok Julia z trudem
zachowywała powagę.
- Udawanie nie wychodzi ci najlepiej. Postaraj się bardziej - szepnęła w przerwie.
- Aż tak to widać?
Uśmiechnęła się zamiast powiedzieć: jak cholera.
- Skoro moda cię nie interesuje, czemu chcesz to robić? - zapytała.
- Może po drugiej stronie - Marika wskazała na wybieg - jest inaczej.
- Jeszcze gorzej. Trzeba się spieszyć, sprężać, walczyć z różnymi niedogodnościami. To
ciężka, wymagająca wielu wyrzeczeń praca.
- Aha.
- Więc po co chcesz to robić?
„Żeby złapać pieprzonego zabójcę” - odparła w myślach, spoglądając ostro na Szamocką.
Julia nie pozwoliła się zdominować. Odpowiedziała równie ostrym spojrzeniem.
Mów, do cholery! Czego tu chcesz?
- Dla pieniędzy - powiedziała głośno Marika.
- Myślisz, że to takie łatwe?
Wzruszyła ramionami.
- Nie wiem. Potrzebuję pieniędzy.
- Znajdź uczciwą pracę.

- Ta nie jest uczciwa?
- Jest, ale pieniądze zarabiają najlepsi. Ci, którzy rzeczywiście się poświęcą, zaangażują. To
praca dla pasjonatów, a nie wyrobników.
- To dlaczego promujesz dziewczyny w tej akcji?
- Dlatego że one ją mają. Nawet jeśli brakuje im pewności siebie, umiejętności i urody, mają
pasję. Ty masz wszystko, co trzeba, za to chyba nami... pogardzasz. Nie lubisz mody, to co tu
robisz?
- Przepraszam. - Marika wystraszyła się, że przesadziła, i rzeczywiście przybrała zupełnie
inną pozę. Chyba w roli kameleona nie była taka zła, bo Julia troszkę spuściła z wojowniczego
tonu.
- To za mało.
- A więc mi nie pomożesz?
Julia chyba znów zamierzała powiedzieć coś ostrego, ale zrezygnowała. Może przypomniały
jej się opowieści Rodzkiego o Marice, o jej kłopotach i drodze pełnej pułapek, którą przeszła.
Może zadziałały jakieś własne doświadczenia, artykuły z gazet, książki, filmy. Może coś
wzruszającego albo zwyczajnie prawdziwego.
A może po prostu jeszcze nie wiedziała, co zrobić.
Nagle Marika poczuła dziwną potrzebę, żeby jej to powiedzieć. Jakby chciała zwymiotować
na ten przeklęty pokaz próżności, na te wszystkie światełka, gwiazdy, wspaniałości prężące się
wkoło.
- Przychodził zawsze koło drugiej. Pierwszy raz mnie obudził. Potem już nie spałam, bo
wiedziałam, że przyjdzie. Cuchnął wódką, nigdy nie przyszedł na trzeźwo. Wcześniej śmiał się i
żartował. Potem usypiał mamę i w końcu przychodził. Otwierał drzwi tak cicho, jak tylko umiał,
zamykał, odkrywał kołdrę...
- Przestań, to nie jest dobre miejsce...
- Na co? Na zwierzenia?
- Na takie opowieści. - Julia rozejrzała się niespokojnie. Nikt nie zwracał na nie uwagi.
Muzyka była głośna. Ludzie oglądali pokaz. Nikt nie wsłuchiwał się w ich rozmowę.
- Boisz się, że ktoś usłyszy? Ja nie. Ja się nie boję. Nie wstydzę się powiedzieć, że dymał
mnie własny ojciec. Moja matka się wstydziła, więc udawała, że nie słyszy. A ja się nie wstydzę.
- Przestań.
- No to nie mów mi, że nie mam pasji. Moja pasja została na czwartym piętrze bloku
osiedlowego koło kopalni węgla.
Marika nagle poczuła się strasznie słaba, a Julia objęła ją ramieniem.
- Już dobrze. Pomogę ci.
„Jestem chorą dziwką - pomyślała Marika. - Wszystko muszę zepsuć. Pieprzona, głupia
dziwka, która nie umie wykonać prostego zadania, bo zbiera jej się na wspominki”.
- Pomogę ci - powtórzyła Julia.
Na koniec pokazu Paprocki i Brzozowski wyszli na scenę i otoczeni modelkami tonęli w
oklaskach i błyskach fleszy. Julia wstała i głośno klaskała. Marika również.
- Lubisz ich?
- Bardzo - szepnęła Julia.
- Przepraszam.

- Już dobrze.
Na bankiecie stanęły nieco z boku. Nikt do nich nie podchodził. Marika rozglądała się,
rozmyślając, jak może wyglądać morderca i czy jest tu gdzieś w pobliżu. Policja nie miała
żadnej, nawet najmniejszej wskazówki, nie mówiąc już o rysopisach czy nawet niewyraźnych
zdjęciach z monitoringu. Rodzki przekazał jej wprawdzie profil zrobiony przez policyjnego
psychologa, jednak zaznaczył, że jego wnioski mogą być całkowicie błędne, więc nie powinna
się sugerować.
Przypomniała sobie teraz wyliczone w punktach cechy i szukała mężczyzny w wieku od
dwudziestu pięciu do pięćdziesięciu lat, silnego i wysportowanego, raczej bogatego, jeżdżącego
dobrym samochodem, schludnie ubranego, starannie uczesanego, z włosami raczej krótkimi i
ciemnymi lub też średnio długimi i blond, jeśli zaś długimi, to związanymi w kucyk, a może
łysego, ale wówczas z wypielęgnowaną na łysinie skórą.
Do diabła, to mógł być każdy z nich.
Bełkot profilera brzmiał jak życzenia z ogłoszenia matrymonialnego urzędniczki miejskiej w
okolicach sześćdziesiątki.
Julia wzięła ze stolika dwie szklanki soku.
- Wolę wino - powiedziała Marika i zatrzymała kelnera, płynnym ruchem ściągając mu z
tacy dwa kieliszki.
- Jak chcesz.
- Ty nie pijesz? - Podała Julii jeden z kieliszków.
Julia spojrzała zaskoczona, odsuwając dłoń towarzyszki.
- Nic nie wiesz? - zapytała, a wobec zdziwionego wzroku Mariki odpowiedziała sobie sama:
- No tak, przecież byłaś w szpitalu. Nie, nie piję. Jestem niepijącą alkoholiczką.
- Aha.
- Zrobiłam w życiu parę głupot i dostałam nauczkę. Pewnie jak ty?
Marika spojrzała ostro. Nie, nie zrobiłam żadnej głupoty. Należało się im. Wszystko, co
zrobiłam, im się należało. Oberwali tylko ci, którzy zasłużyli. A jak było w twoim przypadku?
Czy na pewno tylko winni ponieśli konsekwencje?
- Skończmy te podjazdy. Zobacz, jest Kocjan.
- Wskazała na przystojnego mężczyznę ze starannie przystrzyżonym zarostem, w
towarzystwie dwóch atrakcyjnych kobiet. - Jak się od nich uwolni, pójdę cię przedstawić.
- Kim one są?
- Te kobiety? Jedna to reporterka z brukowca, druga jest byłą żoną znanego prezentera
telewizyjnego. Jej mąż stoi o tam, zaledwie kilka metrów dalej, z obecną żoną. Oficjalnie się
unikają, ale na takich imprezach się nie da. Zabawne, że ta reporterka od Kocjana przyjaźni się z
byłą żoną, więc wymyśla teksty szkalujące obecną, a my wszyscy to czytamy albo i nie. Zresztą
bzdury wymyślane w mediach to norma wpisana w ten zawód, powinnaś się od razu
przyzwyczaić. Nie oczekuj tutaj rzetelności czy sprawiedliwości. Liczy się tylko to, kto
obsmaruje cię szybciej i bardziej sensacyjnie, wyciągając do tego najgorsze możliwe wnioski.
- Jak to?
- Celebryci są jak terroryści. Bez mediów nie istnieją. Media to wykorzystują i wymyślają
różne głupoty. Działa to na wszystkie strony.
- Nie mogą pisać po prostu prawdy?

- A kogo interesuje prawda? Jest za mało ciekawa, rzadko kiedy ma smak skandalu i
odpowiedni koloryt. Żeby news był ciekawy, trzeba go ubarwić, podlać ostrym sosem, wyrwać
coś z kontekstu, podkręcić. Wtedy zainteresuje ludzi, przyciągnie innych dziennikarzy, będą
mogli w kółko to maglować. Bez względu na to, czy za prezentowaną informacją kryją się ludzki
dramat i cierpienie. One są nieistotne. Krew w newsach ma barwę drukarskiej farby. Pachnie
tylko atramentem, nie powoduje omdleń i wymiotów, a jedynie pusty śmiech i radość tłumu.
Przyciąga, prowokuje, ciekawi.
- A co na to gwiazdy?
- Mogą iść do sądu, ale jeśli nawet wygrają, to wskórają niewiele poza odszkodowaniem,
które potem ciężko wyegzekwować. Dlatego lepiej przyjąć reguły gry i udawać przyjaźń, nawet
jeśli w środku gotujesz się od nienawiści. O, zobacz, te dwie kobiety tam. Jedna jest reporterką,
która notorycznie kłamie w gazecie. Druga często bywa ofiarą tych kłamstw. A teraz obie udają
przyjaciółki. Kto wie, może nawet nie udają.
- Nie rozumiem. - Marika rozglądała się po tych wszystkich świecących szerokimi
uśmiechami ludziach. - Czyżby tu było więcej dziennikarzy niż... gwiazd?
- Dziennikarze to też gwiazdy. Oni je głównie kreują. Posiedzisz w tym dłużej, to
zrozumiesz. Słyszałaś o ustawkach?
- Kibiców? - zdziwiła się Marika.
- Nie - Julia roześmiała się szczerze. - Gwiazdy udają, że oburzają się na zainteresowanie
mediów, a tymczasem same prokurują różne zdarzenia i informują o tym media. W praktyce
wygląda to tak, że gwiazda wychodzi na spacer z dzieckiem albo umawia się na randce czy w
sklepie, a dobrze poinformowany dzwoni lub wysyła esemesa do dziennikarzy i paparazzich,
informując o tym. Potem gwiazda zamieszcza linki na blogu, oburzając się, że nie ma za grosz
intymności i prywatności. Jak oni mnie znaleźli? Dlaczego nie dają mi spokoju? A tak naprawdę
cieszą się z tego.
- Ale po co jest im to potrzebne? - Marika nie mogła zrozumieć.
- Niektórzy bez mediów nie istnieją, inni mogą podnieść swoją wartość, przypomnieć o
sobie, a czasem wymusić angaż. Bywa tak, że aktorka, która nie ma szans na jakąś rolę, puszcza
takiego newsa do gazet, które się rozpisują: „Ta i ta zagra wielką noblistkę w głośnej adaptacji”.
Potem reżyser czy producent prostuje, że nigdy nie było takich planów, a aktorka się żali: „Przez
media nie dostałam roli”. Albo rzuca rękawicę rywalce: „Myślałam, że jest moją przyjaciółką, a
zabrała mi rolę”. Taki to światek.
- Okropne.
- Okropne - przyznała Julia. - Tym bardziej że daje duże pole do manipulacji, z którą ciężko
w talom świecie walczyć. Pamiętam, jak jedną z celebrytek oskarżono, że wysyłała esemesy o
pogrzebie swojego ojca, żeby ją sfotografowano. Nie robiła tego, ale jak miała udowodnić, że
mówi prawdę? Innej wmówiono, że nie zapłaciła za operację plastyczną, a gdy pokazała dowód,
reporterzy zaczęli się rozpisywać o szczegółach umieszczonych na rachunku. Zresztą... kto wie,
może jednak to one były winne. Granice pomiędzy prawdą a fałszem w tym świecie dawno się
zatarły. Dobrze się zastanów, czy chcesz wejść do tej rzeki.
„Chyba nie mam wyjścia” - Marika niespecjalnie się przejęła opowieściami Julii. Skoro to taki
syf, tym bardziej będzie mogła narozrabiać. Nie musi się przejmować, że kogoś urazi. Z drugiej
strony, czy ma prawo do przedmiotowego potraktowania tych ludzi?

- Tu nie ma dobrych i złych - podjęła Julia. - Wszyscy są siebie warci. W branży krąży taka
historyjka. Pewna znana celebrytka wygrała w sądzie z mężczyzną, który twierdził w gazetach,
że ją uwiódł i potem porzucił. Gwiazda wytoczyła gazecie i temu mężczyźnie proces, który
wygrała, bo facet nie był w stanie niczego udowodnić, a w końcu odwołał swoje wcześniejsze
tezy. Powiedział, że musiał pomylić kobiety. Wyrok nie pozostawiał wątpliwości. Gazeta i gość
mieli zapłacić odszkodowanie, a gwieździe należały się przeprosiny. Dostała je. Kiedy natomiast
wysłała do swoich oponentów komornika, żeby odzyskał pieniądze, gazeta napisała nowego
newsa. Zgadnij, jaki był tytuł?
- „Słynnej gwieździe brakuje kasy, dlatego nasyła na nas komornika”? - strzeliła Marika.
Julia prychnęła.
- Też dobry, ale nie, oni napisali: „Gwiazda mści się na byłym kochanku i chce go puścić z
torbami”.
- Przecież przegrali już jeden proces za takie opowieści.
- Co z tego? Tak można w kółko.
- Niesamowite.
Julia uśmiechnęła się pod nosem. Skinęła komuś głową, a potem nachyliła się do Mariki i
szepnęła:
- A wiesz, co było najlepsze w tej historii? Ta gwiazda uknuła to wszystko z tym kochasiem.
Wymyślili sobie taką akcję, żeby podgrzać wokół siebie atmosferę, a przy okazji zarobić.
Mówiłam ci: tu nie ma dobrych i złych. Wszyscy są... jak kryształki rozbitego szkła, które kiedyś
było czymś wartościowym. Strasznie nam tego szkoda i z żalem to sprzątamy, a potem
wyrzucamy do śmieci. Chodź, Kocjan jest już wolny.
Rzeczywiście, kobiety właśnie zostawiły przystojnego mężczyznę, który rozglądał się teraz w
poszukiwaniu nowego towarzystwa. Gdy zobaczył Julię, Marika miała wrażenie, że chce uciec,
ale ostatecznie uśmiechnął się szeroko i ucałował Szamocką w oba policzki.
- Pięknie wyglądasz, Julio.
- Dziękuję. Chciałabym, żebyś kogoś poznał. To Marika.
- Nowa podopieczna? - Choć Kocjan nie miał chyba niczego złego na myśli, Marika się
zaperzyła. Nawet mało spostrzegawczy psychologicznie dyletant by to zauważył. - Och,
przepraszam, że to tak zabrzmiało.
- Nie jestem pieskiem do pokazywania - mruknęła Marika.
- Tak, a kim?
Marika napięła mięśnie. Julia objęła ją na wszelki wypadek.
- Marika dość już przeszła - powiedziała. - Szuka pracy. Nie wziąłbyś jej do siebie?
Kocjan wpatrywał się w nią badawczo, po czym odparł, kiwając wolno głową:
- Czemu nie. Właściwie czemu nie...

11
Mało co się nie porzygała.
W ciągu dwóch godzin wypaliła pół paczki fajek, wypiła cztery drinki i piwo. Już po trzech
miała dosyć. Potem tańczyła i znów zachciało jej się pić. Wypiła to cholerne piwo prawie

Rano głowa bolała ją jak skurwysyn. Dwa oddechy i sobie pójdę. ale w żaden sposób go nie przypominało. Chłopak nie kłamał.Nie szukam faceta do chodzenia.Następnym razem wypij całą butelkę przed snem. może rok więcej albo mniej. na którego wpadła i do którego niemal natychmiast się przytuliła. .Zsikałabym się. .. Wahał się przez chwilę. Tylko żeby odpocząć.zapytał jakiś chłopak.Perfumy kupuje ci dziewczyna? Zmieszał się.Chodź. Ale jak zapaliła. Studenciak. Ale polewał bez protestu. . dżinsy i trampki. Wróciła na parkiet i robiła to coś. że to Romeo.Ale ty wolałaś robić coś innego niż pić wodę. . . . postawię ci drinka. Kenzo albo Lancôme. . . Dwadzieścia pięć lat. . . Zapach dla odważnego faceta. Koszula w kratę. Ale jej ciało nie chciało nigdzie iść.Dziewczyna? . . . po którym musiała wyjść na papierosa. a potem jak stary. dobry kochanek.Czuję się jak niedźwiedź. Cholera. „Pierdolę was wszystkich!” . ale Romeo spał jak niemowlak.. pod nią T-shirt. albo spierdalać. żeby jeszcze cokolwiek czaić.krzyczał. Kołysali się zupełnie nie do rytmu. . I tak wypiła swojego ostatniego. Przepraszam.Także się uśmiechnął.tylko do pieprzenia.Nie jesteśmy już razem. jak się czuła. Był naprawdę dobry.Dzięki. Pierdolony pierwszy tydzień wolności.Trzeba było wypić wodę! Myślała. Jak na przypadek. Barman patrzył na nią jak na szmatę.duszkiem. Nie pomyliła się też co do drugiej kwestii. to całkiem nieźle trafiła. to znów było jej niedobrze. Jesteś dobry na jedną noc? Oniemiał. . podczas gdy cała sala podskakiwała szaleńczo przy ostrym kawałku Grizzly Bear. Przynajmniej na tę jedną noc.Spojrzał na chłopaka.Co? . Bez słowa ruszyli w kierunku wyjścia. Chłopak objął ją i przytrzymał najpierw trochę niechętnie.Spokojnie . Nie znajdowała na to.Okay. Na dworze było chłodniej i zrobiło się jej lepiej. Pamiętasz cokolwiek? Użyłaś prezerwatywy? .. co miało być tańcem. lepszego określenia. . Ładnie i odważnie. Albo wam się podoba. .Za to głowa by nie bolała.Na pewno wszystko dobrze? Przyjrzała mu się. To będzie ciężki wieczór i ciężki poranek. Rodzki podał jej butelkę i powtórzył radę: . Ale za to ładnie pachniał..roześmiała się. a potem tylko pokiwał głową. Na jedną noc. .Ładnie pachniesz. choć wyglądał nieco zbyt młodo.Na pewno nie zrobisz mi krzywdy? .. .

.Nic nie mówiła. .Gówno cię to obchodzi. Jeśli cię nie będzie. .Ale nie martw się.A propos kasy.A to nie widać? Roześmiali się. . . . . . mam nadzieję.Co najwyżej mógłbyś być jej starym. gdy wkładała już bluzkę. schowaj świtańca. prawda.Kim jesteś? . Zamykam oczy i liczę do dziesięciu.Dobra. ale dałem się wkręcić”. kupiliśmy przedwczoraj. . Ze specjalnego funduszu. że jestem twoim mężem? . .Czemu więc mu powiedziałaś.Zapytaj swojej córki.Uśmiechnął się. Gdyby chłopak miał słabsze serce. Rodzki roześmiał się głośno. co miało oznaczać: „Nie no. A tu masz kartę bankomatową.Okay. mały.Wszystko. . Zanim cię zamorduje.Pomidor? . żeby nikt się nie przyczepił. Był całkiem miły. . Wyjęła z lodówki szczypiorek. przeciągnął się.Masz szansę na jajecznicę.powiedziała spokojnie Marika. .Spokojnie. Mamy ograniczony budżet. Jest na nim niewielka kwota.powiedział nieśmiało Romeo. . pewnie byłby jeden trup więcej. Ten natręt nie będzie cię już nachodził. poprawił spodnie i wyjął z kabury walthera P-99.Otworzyła lodówkę. pokroiła drobno i posypała jajka. tu masz numer. .Nie był natrętem. kochanie? Rodzki podjął grę.I myślisz. .Pewnie. Ale tylko jedną. że wczoraj nie wydałaś za dużo. . na pewno nie mężem.Puścił do chłopaka oko. Położył pistolet na stoliku. Potem jesteś trupem. . wystawił w jej kierunku swój imponujący poranny wzwód i wtedy zobaczył zakazaną gębę Rodzkiego. co masz w lodówce.Ubierz się. Romeo zniknął przy pięciu.Zawsze ją pytam. Wzruszył ramionami.Wisisz mi śniadanie. .To mój mąż .Wyjął karteczkę z kieszeni i zostawił na stoliku. że jest mężatką .Bo na pewno stałby się natrętem. Romeo pokręcił głową.Tylko nie wczuj się za bardzo. żebym przedstawiła cię jako brata czy przyjaciela. że to dla ciebie lepiej? . Marika wzruszyła ramionami i wstawiła wodę na kawę. to przeżyjesz. mały. Założyliśmy ci konto w banku. . Jeśli jajka są świeże.Rodzki wstał. Co z tymi jajkami? Marika rozłożyła jajecznicę na dwa talerze i nalała kawę do filiżanek. . Wyjęła jajka i wrzuciła je na patelnię.Nie mam na to szans? . Wkrótce zacznę zarabiać sama.Najwyżej mi pożyczysz. Romeo otworzył oczy. . Uśmiechnął się promiennie. . Mamy do pogadania.Nie wiem. Poza tym aż tak miły nie był. . . . pozwoli nam wypić kawę. ..Rodzki zarzucił nań koszulę. Krzyknął. .

. . . Wstał i podszedł do okna. stare kamieniczki pełne galerii.. . który też nie był zły i z pewnością nie zasłużył na taki poranek. czy coś da. Rodzki wziął pistolet.Szybko . panie oficerze.Taka zasada.Wyjęła broń i położyła na stole. Zobaczymy.Pierwszy stopień zaliczony.Racja. Pytają. beznadziejnie dołujące sny kaskadowe.Dziennikarze węszą . rząd kawiarni naprzeciwko. może nawet by się nawrócił.Piękny widok.To tylko sny . gdzie nic nie okazuje się prawdą. Nie istnieje.Tylko udawałaś .Spotkałam się z Kocjanem. . To tylko sny powtórzył. Wzruszyła ramionami i odłożyła pozostałe warzywa.Nienawidzę pomidorów. .powiedział bardzo powoli. w których z jednego koszmaru nagle wpada się w drugi. że coś się dzieje. .Rodzki nie przerwał jedzenia.Dlaczego miałbym się bać? . . że mamy jakieś zaginięcia i ciała młodych kobiet. Rzadko ktoś taki się zdarza. jeśli nie masz zamiaru strzelić. . i zrobiła naprawdę groźną minę. Tak jak Romeo. Ale hartowanie uszlachetnia. Rodzki zjadł. Nie przypominał jej cholernego ojca ani tego wała wuefisty. Przełknęła kolejny kęs i powiedziała mu o swoich snach. Mam na muszce pana najlepszego przyjaciela. . czy to prawda. Wszystko było na niby. Patrzyła na niego i poczuła nagły przypływ sympatii..Jakieś nowe wieści w sprawie? . Mądra. . ona dopiero zaczynała. . Może i ona jest na niby.Wiedzą o seryjnym? .Jakie odniosłaś wrażenie? . Ale na razie nikt nie składa wszystkiego do kupy.No dobra.Wiedzą. Mam się dziś zgłosić do PromoArtu. który po cichu zwinęła Rodzkiemu. szczególnie puste po gorączce nabożeństw i święceń. a za kolejną kotarą ułudy czeka namalowany na białym płótnie fałszywy drogowskaz do następnej pułapki.odparł cicho. Tak. w których widzi Olgę uprawiającą seks z człowiekiem bykiem na jakichś masońskich zlotach. zabezpieczył i schował. .Jestem wariatką. Odbezpieczyła pod stołem pistolet.pochwalił.W porządku. Lubił kościoły. zapomniałeś? Wyciągnąłeś mnie z psychiatryka. Rodzki usiadł i zaczął pałaszować ochoczo. że gdyby tu mieszkał.I co zrobisz? . Był porządnym facetem. . ale się zdarza.Nie boisz się mnie? . .Może niepotrzebnie opowiadałem ci o podejrzeniach dotyczących sekt i dziwacznych stowarzyszeń działających w tym środowisku. chore. .mruknął. Piękny widok na świeżo wybrukowaną uliczkę. ale zobaczymy. raczej w porządku. . Wcześniej czy później jednak ktoś się .Dlaczego? . Spojrzał w lewo na kościół Świętej Anny i pomyślał. kancelarii prawnych i biur dobrych finansistów.Lepiej nie mierz do nikogo. nie ma jej. .

jak sam mówiłeś. Żadnych naocznych świadków. bo sam pokaz nie był zły i ci dwaj projektanci chyba rzeczywiście mieli talent. .. tego nie ma. . Nikt nie widział podejrzanej osoby w okolicach miejsca zdarzenia. Wszystkie te .Seryjny morderca mógłby wywołać panikę . więc świadomość. Nic. To byłby też postęp. . Dziewczyny nikt nie szuka. byłaby dla nich zabójcza.. że słyszałam jakieś plotki? Zasugerować. zamykają oczy.powiedziała zaskoczona.To dziwna branża. Jeśli Kocjan zaproponuje ci pracę.Czyżby? Marika westchnęła. niesprawiedliwie zabrać. Przynajmniej jeśli chodzi o party po pokazie. . . No i.wygada. że będąc bliżej dziewczyn.Nie wiem. wszystko wydawało się takie sztuczne i nieprawdziwe. Przechodzą obok. że oni.I nic. w których umieszcza swoje dziewczyny. Co mogła odpowiedzieć? Tylko tyle. zamykają. . Bogaci ludzie dla spokoju sumienia oddają czasem wielkie pieniądze na fundacje i różne akcje charytatywne. otwierają dopiero za następnym rogiem. ale podobno w branży jest cisza. upokorzyć. jeśli czujesz się na siłach. Oszpeciłaby ich gładkie oblicza i puste dusze.Cały czas jest do twojej dyspozycji.Chyba nie jesteś sprawiedliwy. Rodzki zawahał się.Myślisz.Musiałby się ujawnić. Tak naprawdę mało wiedziała o świecie wielkich pieniędzy. Wieści szybko się rozchodzą. że los może im to tak nagle. Morderca mógłby stać się całkiem niezłym celebrytą . Jakby komuś udawało się skutecznie tłumić plotki. czego się dowiesz. bo staną się nieufni.zasugerowała. podobnie jak wcześniej. bo przecież one muszą być. Kamery monitoringu w pobliżu także nie zarejestrowały żadnego samotnego podejrzanego. a potem powiedział: . .. Rodzki opowiedział jej o przesłuchaniach osób przy ostatnim przypadku Katii Husin. mają wszystko. . . Może uda ci się dostać do któregoś. Ale nic wprost.zażartował.Dopiero co daliście mi to mieszkanie .. na której była z Szamocką. Olga. ale gdy trzeba spojrzeć w oczy choremu dziecku. Nie wiem. . Czego nie widać. Udawaj. Ale później. potrafią się naprawdę przerazić. . Cztery pracowały dla niego. W ten sposób udaje im się ochronić. Im się udało. jej się nie podobała. nie sposób utrzymać tajemnicy. będzie wspaniale.Mam wrażenie. że w samotności jest łatwiej? . Nic nie mamy. że coś wiem? . pogrążyć ich.O te dziewczyny. że nic nie wiesz. .. Dopiero później możesz zaczął delikatnie wypytywać..Kocjan ma kilka służbowych mieszkań. Gdy ginie kilka osób.O co? . badaniach laboratoryjnych i wszystkich najnowszych cudach techniki wykorzystanych przy sprawie. Chodzi mi o to. Trzy zabite i. Może nie być łatwo w takim miejscu. będziesz mogła dowiedzieć się więcej.Może powinnam zapytać o to Kocjana wprost? . Może powinnam powiedzieć.Nie. że impreza.. żeby nie dostrzegać problemu.. Stanie się czujny.Oczywiście. Jedynie tyle. Zmienili temat. .szepnęła.

Cześć .To nie ja .Oba są dobre. że to nie mogło się nie podobać. .powiedział cicho Rodzki.mruknął nadkomisarz. Też stałaś się niepotrzebna. ale jednocześnie miało klasę. Miał na sobie jaskraworóżową koszulkę. kto to projektował. Na jednym leżała na ziemi z rozrzuconymi włosami i ramionami.powiedziała.. żebyś nic nie jadła. Były niepotrzebne. jakby ktoś zrzucił ją z kilku pięter. jeśli nie szef agencji modelek i znany stylista zarazem? Poczuła zapach podobny do wody kolońskiej Romea.. Facet potrafił się ubierać i ozdabiać swoje ciało. . stanowczo protestującym teraz argumentami nie do zbicia. jakby były niepotrzebne. . Usłyszała trzask zamka i drzwi. .Marika pomyślała o Oldze. wymaglowana psychicznie przez starego faceta. .cholerne przypadki są bez sensu. .jestem taka jak one. Odważnie i prowokująco. Dobrze postawiłeś. Kto miałby lepiej sobie radzić. Mówiłem przecież.. . z którym zadziwiająco dobrze jej się rozmawiało. i przemknął koło niej. . . 12 Pięć godzin później Marika poprawiała fryzurę przed wejściem do PromoArtu. Czuła się dziwnie. Zostawiłam cię. zawiodłam.. gdy stanęła naprzeciwko. Wyzywający i intensywny.Uciekł wzrokiem.. . Agencja mieściła się w niewielkim zabytkowym budynku w jednej z uliczek dobiegających do Nowego Światu. . Wnętrze przypominało połączenie galerii sztuki z poczekalnią nowoczesnej kliniki.. naprawdę miał dużą odwagę i wyobraźnię. Które lepsze? Marika przyjrzała się fotografiom.Siadaj. Skacowana.Morderca wybiera je według jakiegoś klucza . Jestem niepotrzebna.Iwo przeglądał dwa duże zdjęcia czarnowłosej dziewczyny w skórze. a przy tym z wyraźnym wyczuciem. Została sama. Ktoś. .Może to jest odpowiedź. Te dziewczyny. czerwone spodnie i masę skórzanych ozdobników na nadgarstkach i szyi.. . która wyglądała na mocno połamaną. Wyszedł. Ledwie dobiegła do łazienki.Może takiego. jakby ktoś ją właśnie zawołał. Gładkie ściany i posadzki wypełniały meble i gadżety tak bardzo do siebie niepasujące. zerżnięta przez przypadkowego Romea. by Marika usiadła na kanapie. . Może dlatego zginęły. Ty. Iwo Kocjan nie dał jej długo czekać. i z jajecznicą w żołądku. jak trup. dziecino.Ten drugi? Nic nie odpowiedział. Dziewczyna siedząca przy biurku służącym za coś w rodzaju recepcji oderwała spojrzenie od jakiejś książki i poprosiła. Na drugim siedziała na całkowicie białej podłodze z podkulonymi nogami i spoglądała w obiektyw. Dziwnie to wyglądało.Muszę lecieć. Wielki tatuaż kruka otulającego kobietę węża wylewał mu się z piersi na szyję i ramię.

Naprawdę zjawiskowa. Wszystko w jej postaci sprawiało wrażenie śliskości i pełzającego zła. Jesteś piękna.Dziesięć lat temu byłam dzieckiem. z pewnością.Nie krępuje cię to. . ale szybko się uspokoił. Marika zawahała się. bo nie czytam niczego na monitorze. .Albo niszczycie życie. . .Tak. masz dobry gust. W końcu rzekł: .A kto? Kocjan spojrzał wrogo. Ta sama modelka zlewała się z ciemnością w pozie godnej bogini Kali. że tak patrzę?! .przykuł ją nagle wzrokiem . .To prawda.Od tego jesteś . Żadna się nie nadaje.powiedział jakby do siebie. Cóż. . . . jaką w życiu widziała. Chrząknął i przez chwilę czytał list.. Wszystko wyglądało jak wąż. pewnie nie pierwszy raz. Międzynarodowy przetarg. To nie było spojrzenie samca. . paliło wręcz jej skórę. ale zdjęcie jest w dechę. jak zareagować na taką pochwałę. .W porządku.. które widziałaś na początku. Gdybyś trafiła do mnie dziesięć lat temu. że naprawdę nie mogę wybrać.Dajemy szansę. w tej branży rodzice wciskają nam dzieci.Piętnaście lat to nie dziecko. . . Mimo że jego spojrzenie zdawało się wpełzać pod ubranie. chłodna ocena..urodę.Dzięki. .. Na okładkę książki o wampirach wprost doskonałe.Dziękuję . Było wspaniałe.Żadna? Nie znasz się.To tylko moje zdanie. Mają być wykorzystane w konkretnym celu? Iwo oparł się na fotelu i przymknął oczy.To list od Julii z twoimi danymi .. To zamówienie na okładkę nowej książki o wampirach. Przysypiał tak dobrą minutę. Uśmiechnął się szczerze i klasnął w dłonie. . .bąknęła. . Jeśli to była pochwała.W takim razie obie są złe.Nie masz żadnych zdjęć. nie wiedząc. Tłuścioch robił już do naszego portfolio. . . Te ujęcia. nie czuła się skrępowana. .Wydrukowałem z e-maila.Świetne. Muszę dbać o wzrok. Tylko. który ocenia zdobycz. żadnego doświadczenia.. .A ta? Ta też się nie nadaje? Podniósł z biurka najbardziej klimatyczną fotkę. ciekawe i nieproszone zaglądać w każdy intymny zakamarek.Ja jestem dorosła. Spojrzał na kartkę przed sobą. . . Profesjonalna. Czyżby ją sprawdzał? Zainscenizował to specjalnie? .Tak. Wiesz. . . Oba są doskonałe.Tłuścioch? . Czego więc u nas szukasz? .Oparł się wygodnie i taksował ją wzrokiem..mruknęła..Robi tak dobre zdjęcia.Może.Pewnie i tak przegramy. .A wy je bierzecie.Tłuścioch to geniusz. .

Wystarczy jutro. na przypadkowych przechodniach kończąc. Tak jest dwa na dwa. Iwo zapisał jej coś na kartce. . . . sierpień 13 . . że jest pełnoletnia.powtórzyła z protestem w głosie. Na ekranie czy zdjęciach widać w kilkusekundowym fragmencie czy ujęciu pięknie uśmiechniętą lalunię i wszyscy myślą.Nie mogłabyś palić czegoś słabszego? . Czasem było to wyjątkowo monotonne i zwyczajnie nudne.Wyspana . twierdziła.. że to jest takie super i przychodzi bez trudu. przekonała do siebie..Cóż. Łatwiej byłoby dołączyć do większości i zostawić Fashion samą. CZĘŚĆ DRUGA .dwie dziewczyny od dawna pracujące u Kocjana i trzymające się razem chyba jej nie lubiły i próbowały przeciągnąć Marikę na swoją stronę.westchnęła Fashion. a mężczyźni dawali jej dwudziestkę. od zwykłych ochroniarzy na planie.Masz fajkę? Marika wyciągnęła paczkę i podała jej gitanesa. .O piątej rano? . O piątej. . Jedziemy na sesję plenerową. Ale nie dla Mariki. Dwie głupie cipy kontra dwie szurnięte.Dobrze. Przez ten niecały miesiąc wspólnej pracy chyba zdobyła jego zaufanie. Możesz zacząć od jutra? Wzruszyła ramionami. Marika zerknęła w kierunku Kocjana.dodał. Fashion miała szesnaście lat. zyskała sympatię i wciąż nieco chłodną przyjaźń.Ty w ogóle nie powinnaś palić. Uśmiechnął się. Velvet i Rossie . . Chciała uchodzić za seksualnie wyzwoloną i pewnie dlatego wszystko porównywała do seksu. Praca na planie rzeczywiście nie należała do najlżejszych. Pierdolony zapierdol. Święta racja. bez kaca..PRZYNĘTA miesiąc później.Bądź jutro rano pod tym adresem. ma być upał. Uwodziła też każdego. . A tymczasem na ten efekt trzeba czasem godzinami poddawać się zabiegom lepszych i gorszych fachowców i setki razy odgrywać zaplanowane akcje. Wstał gwałtownie i wyszedł bez pożegnania.To się nazywa zapierdol .I trzeźwa. poprzez modeli. Ubierz się wygodnie. Nawet do Tłuściocha robiła maślane oczy. jak mówiła Fashion. .Nawet od dziś. naprawdę mi się podobasz. .

jakby chciał powiedzieć coś jeszcze. . co dokładnie mi proponujesz. i już taka propozycja? Coś tu było nie tak.Masz niezwykle pozytywny wpływ na dziewczyny. Wszystko grało jak trzeba.Dziękuję. wszystko działa sprawniej. głupie zaklęcia.A ty? . dziewczyny wydają się bardziej zmotywowane.Ale już ma parę znaczących sukcesów . z którym .Fashion paliła. Marika oniemiała. nawet na te dwie pindy.Nie wątpię.Znam się na tym . Powiedz. czy to wszystko nie jest jakimś kiepskim żartem. Miesiąc. ale zrezygnował.Lepsze to. Fashion patrzyła na nią intensywnie. Wykonywała polecenia bez protestów. . .szepnął Iwo z uśmiechem.. Zupełnie inny świat niż ten. Nie. mamy już pokaźną bazę.Kocjan stanął za nią.Och. . .To przeze mnie? .wypalił. no właśnie.No tak. miesiąc znajomości. Nie była pewna. . . Był wspaniałym szefem i doskonałym organizatorem. to nie było możliwe.. . . Od kiedy u nas jesteś.Była dojrzalsza od jego dziewczyn. lecz wciąż świeża i nowa dla świata mody. tylko tyle mnie znasz. Naprawdę jest dobra w odgadywaniu intencji. . Odwróciła głowę. .Nie rozumiem. Marika nie dostrzegła tego wcześniej. co ma na końcu języka. .Tak.Nie widzisz? To tobie próbuje zaimponować.zaprotestowała. . która wymaga właściwej obsługi.Dojrzewają za szybko. On to powiedział na poważnie? Miesiąc pracy. . a szef proponuje jej.Ja skupiłbym się na negocjacjach i pozyskiwaniu kontraktów. . lepiej wyglądają i wypadają na sesjach.Formalnie. .Chciałeś coś dodać? Westchnął. Cholerna baba.Ale nie strzelała takimi zaczepnymi spojrzeniami. . Z drugiej strony Kocjan naprawdę zyskał jej uznanie i sympatię. dobrze nam się pracuje .. Miłe słowa. Marika oniemiała. a czasem proponowała rozwiązania. jakby rzeczywiście w myślach wypowiadała jakieś młodzieńcze. Pomyślałem więc.. co? . .Cóż. nie mam nic złego na myśli. jak wiesz.Właśnie.Pracę mojej asystentki . że może chciałabyś bardziej włączyć się w prace firmy.Psujesz mi dziewczyny. .powiedział. zajmowała się całą stroną produkcyjną i organizacyjną. .No i coraz więcej dziewczyn się do nas zgłasza.Kocjan miał wciąż zamyśloną minę. PromoArt jest stosunkowo młodą marką. W rzeczywistości kierowałabyś agencją podczas mojej nieobecności. . które od dawna działają mi na nerwy. zanim się pojawiłam . ustawiała sesje.Albo z samym Tluściochem.pochwaliła... . A ja mogę rozwijać firmę. . czy chce powiedzieć to. świeższe. które okazywały się znacznie lepsze niż te zapisane w scenariuszach czy skryptach copywriterów Odeszła na bok i przypaliła papierosa. . Ciebie uwodzi.No i. . niż żeby sypiała z pomocnikami Tłuściocha. . jakby ciągle się wahał.Kocjan otworzył usta.

a potem wyszła pobiegać. w której nie ma żadnych śladów naprowadzających na trop.Pewnie.czy ona była lepsza? Nie. Opadły mu ręce. . . . nokautujący psychicznie cios. co mogłaś. Firma Kocjana funkcjonowała zupełnie inaczej. .Zrobił grymas. Zgodzić się. Tylko co na to Kocjan? . Wieczorem zadzwoniła do Rodzkiego. .Nie zbliżyliśmy się ani trochę do rozwiązania zagadki.To ty w nim pracujesz. w za dużej marynarce. jakby się przesłyszał. gdzie wszystkie te procedury.zapytał Iwo. że zeszło z niego powietrze.. . Uwierz mi.Dlaczego? .Mógłbyś zacząć się lepiej ubierać. widać było. Wzruszył ramionami. Przecież nie mogła odmówić. . w której w ten upał wyglądał jak lump. wzięła prysznic. . . Zmęczenie wyzierało z każdego zakamarka jego ciała. Długo patrzyła na jego znikającą postać. który chyba oznaczał coś brzydkiego. że oberwał porządny. Widać było. Czekał na ławce. co pomogłoby odnaleźć Olgę.mruknął. Iwo. Zawiodła też siebie. gdzie nie działało dosłownie nic. . Spojrzała odważnie. . spodziewał się więcej.Nie mogę przyjąć twojej propozycji .To wszystko bez sensu .dotąd miała do czynienia.Posmutniał. skoro pracujesz w świecie mody . Patrzył. to szansa.Ani trochę . . I robisz dalej. podobnie jak niczego dobrego nie mogła napisać o szpitalu czy swoim pobycie w poprawczaku. .Wciąż pozostaję waszą jedyną nadzieją? . wypadku? Cała ta rodzinna gehenna . zaangażować w coś. co zaczęło się jej już podobać.szepnęła.Zawiodłabym cię.Mariko. Nie mówiąc o tym.Mimo to.Przepraszam. Chyba go zawiodła.. rozkazy i ustawy miały w rzeczywistości jedynie przykryć prawdziwy obraz nienadający się do cenzuralnego opisania. A jej życie sprzed. której się udało. Z pewnością przybliżyłoby to ją do rozwiązania zagadki. Naprawdę nie mogę. a jej się zrobiło tak strasznie przykro.szepnęła. pozbył się jakiegoś strasznie ciężkiego kamienia leżącego na sercu. .. Tego się nie spodziewał. . .Kurewscy seryjni.No . Nagle tak bardzo zapragnęła być zwyczajną dziewczyną bez przejść. Po co dzwoniłaś? Rodzki był zmęczony.przyznał. że jako jego asystentka miałaby dostęp do akt firmy i zamordowanych dziewczyn. Odwrócił się i odszedł. Nie znalazła niczego.To moje ryzyko i moja decyzja. prawda? . zostać partnerką Kocjana. To nie pierwsza sprawa. nie. wyglądał na zmęczonego. Nawet z pozoru doskonale zorganizowana policja była w rzeczywistości jednym wielkim chaotycznym tworem układów i nieporozumień.Zrobiłaś. .. czuł się zmęczony.Zaskoczyłem cię? . Marika zagryzła wargę.upomniała. której szukałaś. Pokręciła głową.

Cześć. Niczego więcej nie mogła się dowiedzieć. . .Nie odzywa się. A jutro odchodzę z PromoArtu. . żeby mu współczuł. czy coś znajdę. Westchnął ciężko. może była zbyt wielkim tchórzem. Podobno jego córka znów uciekła z jakimś chłopakiem.. Kilka dni temu do Mariki przyszedł Lisicki i przekazał.Jak to? . Tyle. zaskakując sama siebie. innych rzeczy. Rodzki jednak nie zniknął z jej życia. . partnerów.rzuciła.Chce.. zamiast o dziewczynkę? Odwrócił się. drobnych pomagierów na dziesiątkach planów. . Dziś w nocy pojadę do firmy i przejrzę dokumentację. Zniknęła. Niesamowite. Wiedziałem. którą przeszła Olga.. Kolega. wreszcie scenarzystów. i innych rzeczach. . Nie zrobiła tego.ucieszył się.Iwo zaproponował mi bliższą współpracę . . Wręcz. czy nie. . Ale obawiam się.Będziesz miała dostęp do dokumentacji firmowej. od kogo i jakie. które odwiedziła. . że być może Rodzki nie będzie już z nią praco wał.Może Julia coś wymyśli. Cieszyła się i miała teraz wielką ochotę zapytać o małą. Nie wyglądało. Po prostu wspaniale.przeklął Rodzki.Odmówiłam .zaciekawił się Rodzki. to doprawdy przełom. Olga była w PromoArcie. Może powinna porozmawiać szczerze z Kocjanem? Może to był sposób. Ta uliczka jest ślepa. nikt go nie zastąpił.Co zrobiłaś? . a po sekundzie już jakby było mu wszystko jedno. Do cholery.Odmówiłam . że można na ciebie liczyć. Marika pokręciła głową. że się cieszy. To nie fair.Kurwa . że to nie takie proste. .Jak chcesz. następnie zaczęła przyjmować jakieś inne zlecenia.I co dalej? . a może po prostu nic jej to nie obchodziło.szepnęła. różnych wymyślaczy i cwaniaków. dziewczyno? . jego puszczalskiej córce. .Słyszałeś. potem dziewczyny. z której śmieje się cała komenda. miała wrażenie. Ładny partner. kont. Rodzki początkowo wyglądał na zdruzgotanego.Gdyby zniknął na zawsze. Powinna zapytać o nią. przepytała innych znajomych. Powinniśmy to opić. . . żebym kierowała firmą. Wtedy opowiedział też jej o problemach komisarza. Wszystko na nic. Nie powinna dać mu tak odejść. . . Co ja się z tobą mam.A co z twoim partnerem? . . Nikt nie wie.wyrzuciła z siebie.Wstał i ruszył w kierunku centrum. Dlaczego zapytała o tego fiuta Lisickiego. Była pieprzonym samolubem. .Co? .powtórzyła. zleceniodawców... Nie chciała dodatkowo go przytłaczać.. odwiedziła jej kochankę. prześledziła drogę.Chcę z tym skończyć.To byłoby świństwo.Tak. kurwa twoja mać. pewnie tak. Bez względu na to.To chyba dobrze? .To wspaniale .

O kogo chodzi? Podszedł do ściany i zapalił światło. Trzymał coś w dłoni. Grymas na twarzy wyrażał wszystko. żeby zajrzeć do ostatniej szuflady osobowej. w którym składowano kopie dokumentacji księgowej i wszystkie archiwa. Zanim usiadł naprzeciwko niej. Jak zwykle nikt jej nie zaczepił. Przeszła korytarzem do gabinetu Kocjana.Szukam dziewczyn. Może jej oczekiwał.. zakrywając dłońmi usta. oparła łokcie o blat. Dopisała dwa nazwiska i dopowiedziała: . wyglądający jak mały dezodorant.Jesteś policjantką? .Nie jestem tym.Pewnie mogłam.No więc? O co chodzi? . jednak Marika uwielbiała wcielać się w rolę tajemniczego prowokatora-mściciela. . wyjął z lodówki colę.Nie mogłaś po prostu zapytać? . . Przeczytał uważnie każde nazwisko. które u ciebie pracowały . Podał jej butelkę i usiadł. Może przełożono je na koniec? Otworzyła szufladę i wtedy ktoś zapalił światło.mówiła sobie i wychodziła badać noc. Trzy z nich dziś już nie żyją..Chcesz? . Ani Starak czy Katii Husin. jakiś niewielki pojemniczek. kim jesteś? Marika zrezygnowana usiadła za biurkiem prezesa. Otworzyła drzwi. W szafie z aktami osobowymi nie znalazła teczek żadnej z dziewczyn.Przepraszam . Nie było tam ani dokumentów Olgi. . Wahała się pół nocy. jedna zaginęła.zdziwił się. Warszawa to niebezpieczne miasto? Chyba jednak nie. . ani Łucji Krychowiak.Nie. Od nienawiści przez rozczarowanie i zwątpienie do zwykłej pogardy. założyła na głowę czapkę z daszkiem i ruszyła do PromoArtu.powiedziała. Nie było alarmu. . „Jesteś jak postać z komiksu” . Wszyscy dranie mieli dziś szczęście. za kogo się podawałam . Pomożesz mi? . .Szukam tych dziewczyn.Co tu robisz? .Tak.Cześć. Gaz? .szepnęła. po czym oddał jej kartkę. Klucze podrobiła już dawno. których poszukiwała. Kocjan patrzył badawczo.szepnęła. powoli cedząc słowa.To ty? .A to są dziewczyny z innych firm. . znów nic. . a może wcale nie. Wszystkie pracowały u ciebie. blady jak ściana.Nie jesteś? Więc. Bieg nocą przez pół miasta dla większości kobiet może nie byłby zbyt rozsądnym pomysłem.Podała mu kartkę z wypisanymi czterema nazwiskami. Przejrzała inne szafki i pomyślała.Więc kim? . . . Kocjan stał w wejściu.. które także nie żyją. w końcu włożyła lekką kurtkę przeciwdeszczową. Mówiłam. Cholera. że cię zawiodę.

Tylko tyle? . Muszę ją znaleźć. Marika skinęła głową. . które odchodzą. Tyle znanych osób przecież daje dupy za pieniądze. zagrajmy w otwarte karty..Tych nie wyrzuciłeś..wskazała na nazwisko Olgi .Jak to dlaczego? Nie pracują już dla mnie.Wszystko. były niecierpliwe.Ta ostatnia dziewczyna . jakby wciąż się zastanawiał albo układał sobie w myślach gładkie zdania. Może nie na topie. . wyrzucam. że to nic złego. ale spokojnie mogły przepracować parę lat. potem ja poprosiłem. teraz. Banalne . żeby zabrały w ogóle swoje papiery.Policji nic nie powiedziałeś. poważne zlecenia.mruknął Iwo.Policja chciała mnie zaszlachtować. .Łucja. Anna. . Przeniosłeś na koniec. uzyskasz efekt? Przymknęła oczy.Dlaczego? . . . ale one. a potem zakręcić się wokół pokazów i sesji..Tłumaczyłem im. Gdy mówisz prawdę. Poprosiły mnie o rozwiązanie umowy na wyłączność.I myślisz.One to nazywały sponsoringiem.Dlaczego wyjąłeś karty osobowe tych dziewczyn z katalogu? Zdziwił się. .Tak. Uważały. może nie zrobiłbym z nich wielkich gwiazd światowego formatu. . ale niech będzie. Pokiwał głową i patrzył w podłogę. Wzruszył ramionami..Olga była dla mnie kimś więcej niż siostrą. . chciały szybko. nie musisz się zastanawiać. . .Z powodu prostytucji? . już. sporo zarobić i korzystać z tego..Dobrze.była moją. .O co chodzi? Co wiesz? Może masz jakieś podejrzenia? Pomóż mi. . .Nie chciałam ryzykować. Pomożesz mi? Iwo wpatrywał się w jej twarz przez dobre pół minuty. . ją albo tego.Przecież wiesz.wszystkie były z górnej półki. Iwo westchnął głośno. Czyżby chciał ją okłamać? .Za mało zarabiały. należały do moich najlepszych dziewczyn. że to głupota. Znałam ją bardzo dobrze. ułożyć sobie życie.westchnął głośno Iwo . . Karty dziewczyn. gdzie i czego mam szukać. kto zrobił jej krzywdę.Dlaczego? Powiedz mi. że z czasem przyjdą duże kontrakty.Wzruszyła ramionami. Dopił colę. . Ty mogłaś przyjść i zapytać.Dlaczego odeszły? .. . klienci na lata.. . Wszystkim wróżyłem niezłą karierę. a potem. Szukam jej. Co chcesz wiedzieć? .Mój adwokat powie. że odgrywając jakąś rolę. .Czemu po prostu nie przyszłaś i nie powiedziałaś? . Katia i Olga .No tak. Pokaż.

Nigdy o nim nie słyszałaś? .. Ja prowadzę porządną agencję.Więc odpowiem krótko: to zło. Zwyczajne. To on je w to wciągnął. .poprosiła. które chciały iść normalną drogą. Wiesz. Nie żadne małe zło. . pieprzony kurwiarz”. poza tym nie lubię Brochwicza. tradycyjną. . że dorabiały na boku? .Może to nic złego.Czy ta rozmowa może pozostać między nami? . Pokiwał głową. Nic więcej nie mógł dla niej zrobić. nie daj się w to wciągnąć . niech robią.zapytała. Dlatego czują się zawiedzione. że jak mają piękne ciała.Kim jest Brochwicz? . ..Nie. . Nie chciałem zmieniać profilu. których stać na płacenie za towar z najwyższej półki.Ty byłeś innego zdania? . gdy zamiast na nowe porsche muszą szukać kredytu na fiata.. oto kim jest. To podatny grunt dla tych. Mówię.. Zwykły. aktorzy bez ról w serialach prawie nie istnieją. .. dziewczyno? Wpisz go sobie w wyszukiwarkę i wszystko będziesz wiedzieć. bo z płyt nie dostają praktycznie nic. a modelkom się wydaje. choć w dzisiejszych czasach nie jest łatwo.Naprawdę tak myślisz? . Jego oczy patrzyły na nią z rozżaleniem i zawodem. Piosenkarze zarabiają grosze i tylko na koncertach.Nie potępiam ich. . tylko kurwą. Julia nie przebierała w słowach... ile razy moi partnerzy pytali.W co? . talk-show premiują miernoty.Gdzieś ty się uchowała.Tylko nie to.. co myślę. .Brochwicza.Masz telefon do tego Brochwicza? 14 „Pierdolony stręczyciel.Po prostu.Pytam.A czego chcesz więcej? Marika patrzyła badawczo.. młodzież jest zepsuta i chce mieć wszystko od razu. pierdolone zło.Sam mówisz. a nie świadczącą. . Nie żadną nowoczesną laską. to już git i nic więcej nie trzeba. Tak podpowiadała jej intuicja. co chcą. I ona dla niego. to jesteś kurwą. .Nie o to chodzi.I to tyle? . opisując jej Brochwicza. Bałem się o inne dziewczyny. że czasy się zmieniły. którą z dziewczyn mogą zaprosić na noc i zapłacić ekstra? .Kogo? .No to w czym ci przeszkadzało. . Dajesz dupy. . sprzedawać się jak towar? . inne usługi. nie lubię takich sytuacji. Cały ten pieprzony show-biznes można o kant dupy potłuc. poza tym. Nabrał głęboko powietrza i wypuścił je z sykiem. nikim więcej. Iwo mówił prawdę. nadymając policzki jak trębacz.

Mam na imię Marika. jest pani tam? . że może mi pan pomóc. .warknęła Marika. jeśli zadzwonisz. myśl! .Mariko. Proszę cię. Zbyt dużo czasu straciła na grę pozorów.wychwyciła Marika. Marika wychodziła. Dzwonek komórki wyrwał ją z odrętwienia.usłyszała nieco zachrypnięty głos. Szamocka zamarła i nagle ucichła. Blada twarz ze szklistymi oczami nie była już tym samym żarliwym obliczem obrończyni bezbronnych.Dobrze wiesz. kalekich istot. ale nie warto iść na skróty. słuchała idiotów z komendy głównej i nie wiadomo skąd. nie warto podczepiać się pod kogoś takiego jak Brochwicz. żeby go nie spłoszyć? Jaką kartą zagrać? Mówić wprost czy może silić się na jakieś zagadkowe ściemy? Myśl.Tak. . . To zło. To będzie moja osobista porażka. Chyba nie była gotowa na tę rozmowę.Halo? . myśl! Co powiedzieć. Lisicki. Ktoś dał mi numer do pana. Wystarczy. Jakby słyszała Kocjana. że powiesz. nie rób tego. pasożyt żerujący na innych.Chciałabym się z panem spotkać.Po co? Kurwa. mówiąc. proszę cię. tylko nie ty. Modeling to trudny biznes.. . . jak zacząć tę rozmowę. Nie wiem. .Powiedz mi.Z kim rozmawiam? . podopieczną jej fundacji. draniu. Ukrywa się w cieniu i atakuje znienacka.Masz jak zapisać? . Nie dzwoń do Brochwicza.Julia Szamocka.Halo.Dzwoniła pani do mnie? .No i? . . wystukując numer.Zapamiętam. przepraszam. . Słyszała. .Kolejna? . Brochwicz to sęp. zabiera co najlepsze. Serce Mariki zabiło głośniej. kim jesteś? Brochwicz nie odebrał.Kto? Raz kozie śmierć. Kolejna porażka. Julio. że od ciebie go dostanę . a ona zamiast działać po swojemu.poprosiła. kolejna. Nie było jej. Odetchnęła.oświadczał komunikat na niebieskawym ekraniku..Nie. kąski. Numer przychodzący nieznany . Julia obrzuciła ją szklistym spojrzeniem. błagam... . . .Tak.Daj mi do niego telefon .Pan Brochwicz? To pan? . . które same nie dają sobie w życiu rady. jestem trochę zaskoczona. Jestem.. Może Olga w tym czasie cierpiała? Może potrzebowała jej pomocy. . rozumiesz? Zło.Kocjan mówił. myśl. jak przełyka ślinę. . Powiedz.

Milczenie. . towarzysz arystokratów i artystów. zapachem drogich kosmetyków oraz władczymi gestami sprawiało. Jeśli dobrze to poprowadzisz. Udało się. Jestem pewien. .Mamy. . W Singapurze wydano z nim wywiad-rzekę. . drań.Nie chciała. Mieszkanie w Nowym Jorku wynajmowane przez jeden z uniwersytetów. Złapał. Dziesięć lat temu bez wątpienia nim był. Złapał haczyk.Potrzebuję pomocy . Wiek pewnie też robił swoje. dziewczyno. ale nie zachowały się na to żadne dowody. . W przerwach pisał poradniki.powiedziała Marika zgodnie z prawdą. Przyjaźnił się z wielkimi.To cholerny przełom w sprawie . że roztaczał wokół aurę playboya.Ale nic nie obiecuję.I Julia dała pani numer do mnie? . a nawet powieści.szepnęła. że właśnie dokonali skoku w śledztwie. Przyjaciel księcia Yorku i dworu w Monako.Będę. Przed osiemnastą. spodnie szyte na miarę.mówił. wielkie sukcesy w polo i rajdach samochodowych w latach siedemdziesiątych. władza. ale nie było na to żadnego potwierdzenia. draniu. Szerokie kontakty. Nieudane inwestycje w biochemię i nieco lepsze na polu sztuki. znajdziemy odpowiedzi. Szpieg bez teczki. że Brochwicz uczestniczy w handlu żywym towarem. oparła się o ścianę i zamknęła oczy.Tak. Malibu i Londynie. sława i splendor. co się z nim wiązało. Sześćdziesiąt pięć lat. Bardzo wpływowa postać.I czego pani ode mnie chce? Dobrze wiesz.Zna pani galerię ZZ? .Nie spieprz tego.Jeszcze nic nie mamy. podobnie jak sportowa marynarka. mamy.Oczywiście.Wątpię. ale poza tym trzymał się całkiem nieźle. . Wygrywane wyścigi. Po co to ciągniesz? Albo mnie spław.. Domy w Cannes. W niektórych kręgach od lat mówiono. . Rodzki przez pół wieczoru przekonywał Marikę. To wszystko w połączeniu z wypielęgnowanymi dłońmi. ale dała . Komunistyczne władze pozwoliły mu wyjechać do Paryża i kolaborować z kapitalizmem. . Może był agentem. . Spojrzała jeszcze raz na zdjęcie Brochwicza i przeczytała załączone dossier. Cała plejada gwiazd w otoczeniu. albo zaproś do tej swojej cholernej galerii. czerwone plamy na policzkach.Pieprzony przełom. Szczupłe wyćwiczone ciało. Tym mógł być. . a w Paryżu sprzedał dla żartu niczego nieświadomą kochankę do burdelu.. puchary. .Marika o mało nie krzyknęła z radości. sławnymi. . Tylko co dalej? Brochwicz miał sześćdziesiąt pięć lat. . Podobno odstąpił jedną z żon pisarzowi Kosińskiemu. bogatymi i awanturującymi się skandalistami.. i z podnieceniem opowiadał o Brochwiczu i tym. Potem wpadł pod pantofel żony i trochę się uspokoił. Nieco zbyt długie. przerzedzone włosy i popielatą cerę. który rozszedł się w jakimś kosmicznym nakładzie. silne ra miona i barki. splendor. dobrze dobrane ciuchy. W końcu jednak Brochwicz chrząknął i rzekł: . .Proszę tam przyjść przed zamknięciem. Odłożyła telefon. Udało się. Dokonałaś cudu.

Marika weszła do środka i przedstawiła się recepcjonistce. co uzyskasz.Miło mi panią poznać. Potrafią przekazać nam jego historię. W innym wypadku można przeoczyć geniusza lub przepłacić za błazna.Również się cieszę. W zasadzie mówią wszystko o człowieku. Warto krytykować tylko to. Jakby chciał powiedzieć: i tak ci się nie uda bez mojego małego palca.Okay. a Bóg patrzył na zjawisko bez entuzjazmu. jaki zbieg okoliczności. czy nie znam kogoś odpowiedniego dla niego. dziewczyno. Galeria mieściła się w rzędzie kamienic w drogim zakątku Muranowa. człowiek też jest chory. .Pan Roman czeka. Przyjaciółki z klasą. by Marika sama poszła na górę. Ot. . Wyszło średnio. Nowego nie rozumiem. Mnie wystarczą filmy. a potem poprosiła. . słuchała przez dziesięć sekund. Miała wrażenie. Mówił mi pan już po imieniu .. a nawet kod genetyczny. Stał przed obrazem przedstawiającym narodziny wszechświata. Wspaniałe miejsce na galerię. Brochwicz chrząknął.Wymuszony uśmiech miał z niej zrobić zahukaną.Zrobisz karierę.zauważyła. Jutro się dowie. . . . że za chwilę poprosi o otwarcie buzi i obejrzy jej wszystkie zęby. Czytała pani Hitlera.Lubisz malarstwo? .Przecież nie będę go budził po nocy. Zęby to bardzo ważna część twarzy. .Rodzki roześmiał się i zrobił niewinną minę. . naturo. że mi cię przysłała. Mariko? Nie. . Wyobraź sobie. Jestem tego pewien. Wielki wybuch rodził kolejne gwiazdy i planety. Mariko .Dlaczego nie ma tu Lisickiego? . Dobrze. .Baaaardzo . Zobaczymy. . Gdy zadzwonił tele fon. że nie będzie tryskał entuzjazmem. . wpisała nazwisko w notesie i kazała czekać. Są czarno-białe i dość sugestywne. . agendy marszandów i biur podróży. Zjawiskowa.Boję się.Dobry .. Po prostu zjawiskowa.Nowa sztuka wymaga przewodników. .Roześmiał się i błyskawicznie spoważniał. W moim wieku. wydumany dialog. Ten mój przyjaciel to prawdziwy . Obraz był rzeczywiście dobry.powiedział. zagubioną dziewczynkę. traumy. . choć jej się nie podobał. .Dlatego mnie potrzebujesz. bez tchnięcia w twoje dzieło duszy. drogie butiki. Młoda dziewczyna spojrzała bez zainteresowania na jej twarz. . Kiedyś będzie wart majątek. Traci wartość. upodobania.Stara dobra Julia naprawdę ma oko. .No tak. .W takim razie może dowie się dopiero pojutrze.Tylko stare. następnie park oraz teatr.Roześmiał się szelmowsko. . . może trzeba było przeczytać.Mariko.A kim pan jest? Geniuszem czy błaznem? Taksował ją wzrokiem z każdej strony. z zadumą czy wręcz powątpiewaniem. Akurat dziś dzwonił do mnie przyjaciel z Nowego Jorku i pytał.. Dalej tylko banki. skłonności. Brochwicz nie dał się nabrać.Starowski.zapytała Marika. .Ma sraczkę. Zapamiętaj to nazwisko.podkreślił Rodzki. co się pozna. Jeśli chorują. .szepnęła Marika.

.Nie boisz się. dostałaś przecież szansę.Rozumiem. . Wielka sława. . Mogłaś już jutro być w Nowym Jorku i głaskać po pomarszczonym brzuchu sławnego artystę.artysta. Będziesz zachwycona. biedak. Patrzyli na siebie w milczeniu. liźnięcie za perłę.Po prostu nie mogę . katolickie stosy i księża pedofile. czego ty chcesz. A jak będziesz mądra. że powinna już sobie pójść. musisz czekać na wyrok. nie przyszłam tu pieprzyć się z Brochwiczem. dziewczyno? Zacisnęła szczęki. Przysunął się. . Poczuła jego zapach i nagle zrobiło jej się niedobrze.Przyjedzie? Do Polski? Co to to nie! On nie uważa takich krajów jak Polska.Nie wierz gazetom. że żona zainstalowała kamery? . parę lat i będzie cię stać na własny apartament.Ale nie interesują mnie stałe związki i wyjazd za granicę.Co? . pozorowany orgazm za specjalną premię. może nie. bo wtedy gazety napiszą.spytała. . Wóz albo przewóz. . A w Polsce? Co by go czekało w Polsce? Tylko antysemityzm.Możesz mi pomóc w inny sposób. żeby więcej wyciągnąć z twojego majątku. Tak piszą w gazetach.. Byłaś już w stolicy świata? Naprawdę niesamowite wrażenia. A może tylko wystarczyłoby być? Może wcale nie chodziło o seks.Zarobić .Zainstalowała kamery..Wiem.Na pewno szuka na ciebie haka. . ale nie mogę wyjechać z Warszawy. możesz zostać nie tylko utrzymanką.To najwspanialsze miasto na świecie. czemu nie”. Oto słynny artysta jedzie wspomóc biedne dzieci i pozować do zdjęć w Kenii albo Zimbabwe.Możesz mi pomóc? . . w jego poczuciu estetyki i wrażliwości nie istnieją. nie kłamią. .Nie mogę wyjechać. Już lepiej pokazać się w Afryce czy Azji. Tylko wtedy musisz znaleźć . Tak sobie wyobraża nasz kraj. . Cholera. Chrząknął. skarżąc się na pęcherz. który brzydzi się Polską.. Choć tym razem. a może szczęściarz. ale kimś więcej. Odtrąciła rękę mężczyzny. Zresztą..Rozejrzała się. Może będzie pozytywny. nie skorzystałaś.Zastanowię się. Brochwicz zrobił urażoną minę.Przyjedzie tutaj? . Tak czy inaczej. a on ucieka od razu do łazienki.Podobno się rozwodzicie.powiedziała. rodzinę na utrzymaniu? Nie martw się. . Ja bym tak zrobiła. Brochwicz westchnął. Jeden całus w członek i tysiąc dolarów na koncie. zaopiekujemy się nimi. . .ucięła. . ale zupełnie nie brzydzi Polkami. do licha? Masz dziecko. jakby chciał powiedzieć: „W sumie. Taki to drań. poprawił marynarkę. aż Marika zrozumiała. Audiencja u starego lubieżnego satyra zakończona. . . Powiesz: „Polska”. Ale na pewno chętnie zobaczy cię w Nowym Jorku. . Sięgnął ręką do jej twarzy.Czemu miałaby je instalować? .Co.Dobra. .

czy czasem nie wychodzi się za bankruta.Naprawdę mi przykro. . A może Brochwicz po prostu jest uczciwym gościem i wszystko. dziewczyno? Marika ruszyła przed siebie. Nikogo nie interesują skomplikowane wzory i zależności. . .Nie. Miły z pana człowiek. . nie mam portfela.Cieszę się. dziecko? Inni pędzą do przodu. Sięgnęła do torebki. zastanawiać się nad motywami. .warknęło coś w jej umyśle. Do swoich kredytów i mrówkowców. Sprawa zamknięta. Jeden hejt więcej. A może ktoś ukradł? Mała strata. Przecież nie mogła zawieść tego ostatniego życzliwego. co o nim mówią. od atakujących ją wątpliwości i pytań. Nikt nie chce sięgać do głębi. Nie odeszła daleko. Może tylko stara się być pomocny. Łatwiej kogoś skreślić na podstawie plotki niż przeczytać cały tekst o nim. tak niewiele kosztuje obelga. szkalować i sądzić po pozorach.. może trochę więcej.Wszystko w porządku? Jakiś starszy mężczyzna. dziecino. no tak. bo zakręciło się jej w głowie od tego wszystkiego. wwiercają się w szczeliny mózgu i dźgają go nieustannie. Tak prosto skazać. Wchodzisz na Wikipedię i ją masz. a.. dziękuję. Spieszy im się na rauty i do podliczania zysków z oszukanych klientów.. Cytat na dwa zdania i mamy życiowe motto. Ile mogła mieć gotówki? Sto złotych. to nieprawda. Tylko tacy zatrzymują się jeszcze przy człowieku. Staruszek uśmiechnął się anielsko. targana różnymi myślami... staje się zbiorem prostych prawd.Nic ci nie jest. poszukiwać odpowiedzi. A ty czego chcesz. Taka piękna dziecina. gdy jest dużo pytań. Staruszek pokiwał głową. Wchodzą w każdy zakamarek. jeden mniej.A powiedz. Jesteśmy tylko maleńkimi pikselami na cyfrowej mapie bezsensu. sympatyczny dziadek.Może wezwać pogotowie? Otrząsnęła się. Ale Marika na zewnątrz musiała być miła.. Nie nosiła przecież karty ze sobą. . odłożona na półkę. ale portfela nie było.. Zresztą świat coraz mniej od nas wymaga. . Miły. że nic ci nie jest. jeśli wygląda na potrzebującego pomocy. . A że nieprawdziwą? Kogo obchodzi prawda? Liczy się fakt.dobrego prawnika. aż krew szumi w uszach. do mieszkań o zawyżonej wartości i źle obliczonych rat. nawet jeśli to gówno fakt. Niedobrze. ..E. ale zaraz coś w jego twarzy się zmieniło i uśmiechnął się nieszczerze. .. Ludzie lubią wyciągać proste wnioski. dziecino.Dziękuję .szepnęła.Przepraszam. nie masz niepotrzebnej dwójki? Piwo bym sobie kupił. W świecie e-maili i krótkich wiadomości tekstowych liczą się tylko sentencje i podsumowania. Pewnie. „Nie jestem twoją dzieciną” . . No i dobrze jest przepytać doradców finansowych. Staruszek oblizał się. które rosną nawet. Musiał zostać w mansardzie albo w biurze agencji. gdy stopy procentowe spadają. Bankierzy i maklerzy pędzą jeszcze szybciej. czemu nie. żeby mąż artysta nie oszukał cię przy spisaniu intercyzy i testamentu.

nie musieliby istnieć.. dłoń chwyciła wycelowany w nią palec.Nic ci nie będzie. właściwie mogłoby go nie być. nie istnieje. Gdyby jej nie spławił.Pierdolona suka! Złamałaś mi palec! . Lepsza od tej.Dziwka. Dochodząc do takiego wniosku. Pierdolisz się pewnie za kasę. . chciał mnie przelecieć. Wtedy jednak nie byłoby sensu stosować przepisów. wygląda na starą lodziarę... . a może kilkadziesiąt agentów pod przykryciem. a potem szybko w dół. wałkowanie wszystkiego po trzy razy. wabików. akcji. podczas gdy nie dzieje się nic. .Powinna być duża grupa śledcza. Dawanie dupy to żadna strategia. ekspertyzy. jak automat. tylko skręciłam.Co powiedziałeś Lisickiemu? .To biurokrata. kilkanaście. prawda? . Tak to powinno wyglądać. wszystko przez jebanego Brochwicza. paragrafów i cyferek. a staruszek zawył przeciągle. .Jak? . biurokraci. siebie i Brochwicza. co? Nie wiedziała. co? Nie odpowiedział. Mruknął coś pod nosem. 15 Rodzki przyjechał do parku po kwadransie. W zasadzie nawet oni.Nie powinno tak być. jednak nic nie powiedział. czy to on powiedział. Poszła w swoją stronę. nie rozkleiłaby się. nie komentuje ich. codzienne narady. prowokacji.Nijak.Wszystko. Ramię wystrzeliło. czy może jej chory umysł dośpiewał sobie to wszystko. gdybym się zgodziła. . Pogmerał językiem w zębach.zaczęła i zacisnęła zęby ze złością.. biurokrata potrafi nawet zauważyć człowieka. sam mówił zamiast starca. a potem wysłać za ocean. wykręciła do góry. Tak.Tak.I zauważył? .Dlaczego go nie szukasz? Dlaczego nie masz w pokoju tysiąca zdjęć potencjalnych . prawda? Coś powinno się dziać. a szkoda jej dwóch złotych. zapitego starca.I jak zareagował? . . Biurokratów interesują przepisy i cyferki. Marika więc kontynuowała: .Pierdolona zdzira. Zapisuje informacje. Coś strzyknęło. . Człowiek się dla nich nie liczy. . dlatego tak ci szkoda. . Zrobiłabym wam numer. Przeklinała tego parszywego.. . Może powinna go przycisnąć i zapytać wprost o Olgę i inne dziewczyny. ale ciało zareagowało błyskawicznie.Jak poszło? .. Może to była właściwa strategia. szczegółowe analizy miejsc zbrodni. którą wymyślili dla niej Rodzki i Lisicki. przeloty helikopterem i szukanie dziury w całym. docenił również informacje.Nie mam.Suka..

.Taki model to nie model. Na tobie. . Po prostu możliwości jest zbyt wiele.Zobaczysz. mapek. Zaprowadził ją do samochodu.Musisz znaleźć Olgę. Otworzył schowek po stronie pasażera i wyjął z niego napęczniały segregator pełen kartek z zeszytu. .A jeśli ona także nie żyje? .Dokąd jedziemy? . a i tak szanse są jak sto do jednego.Myślisz. Rodzki prychnął głośno. Wydawał się całkiem spokojny i pogodzony z tym. Wbili się w popołudniowy korek. do którego będziesz dążył. . a panika to zło. Ty możesz go dorwać. obliczeń i innych dziwactw. . . to złapać ich niezwykle trudno.Mogłabym tak długo. grasowali latami. gdy technika tak bardzo pomaga.. model.Ale powinniście puścić przeciek do mediów. kim był. że nie jest ze skóry węża albo że nie ma frędzelków . Gacy. kimkolwiek jest. Umknął. że skazano niewinnego.Może komuś uratowałaby życie. że nic nie robię? I myślisz. Jak nie glina.A spieszy? . żebym w pół roku miał efekty i prowadził zakrojoną na całą Polskę akcję z tysiącem agentów. że należy skupić się na najlepszej opcji. . . próbujemy wszystkiego. .Na razie je tamujemy. którzy stworzą ci twojego mordercę. nie chodzisz po mrocznych zakamarkach.Stworzyli i co z tego? Pomógł ci? .To znaczy. Tylko zaszkodzi. Media zasiałyby panikę. że musi poczekać w kolejce do świateł. . po czym szepnął z naciskiem: . Pogładziła go. . . Bishop. to ściema. .Albo kogoś zabiła. Szukamy latami. A ty chciałabyś.Nie spieszy nam się? .Chodź.odparł z grymasem przypominającym uśmiech. Ona doprowadzi nas do zabójcy. Mariko. zdjęć. Zodiaka w Stanach szukano trzydzieści lat. że tak łatwo wyciągać wnioski? Seryjni zdarzają się naprawdę rzadko. a mówią.W jaki sposób? Rodzki zawahał się. Pewnie od dawna nie żyje i nikt nie wie. zaś prawdziwy zbrodniarz się uchował. że należy to olać? . że złapiemy właściwy trop. Bundy. dziesiątki innych. którego wychwycisz w końcu ze stogu siana? . a Rodzki nie wyjął żadnego koguta. do jasnowidzów i psychiatrów? Dlaczego nie masz brygady profilerów.No właśnie. Jeździł starym rozklekotanym peugeotem z kierownicą obłożoną jakimś materiałem. .Dobrze. Naszego najsłynniejszego wampira osiem.Skończyłaś? . pokażę ci coś. .morderców.Takie oddałem do prania ... Nawet teraz. Spojrzała z wyrzutem. ale jak już się pojawiają.Nie.To znaczy.

. Mówiła tak monotonie. Cuchnęło szczynami i starą szmatą. na co pokazał język i uciekł. . . Weszli do kamienicy. Zabrali mi ją. . Albo o księżnej. A potem przyszła . tylko nie moja Łucja. Daje światło i. Zmęczone. w której mały chłopiec w krótkich portkach kończył budowę warownej fortecy. że księżna znów zaszła w ciążę? Nie żyje moje dziecko. była sławna. kłótliwym księdzu. . . pani Sweizzer. Mimo to Marice zrobiło się przykro i nieprzyjemnie.Miała zdjęcia na okładkach gazet.Jakaś wyrocznia? .. Rodzki odetchnął głęboko.Wiele osób ginie . a babcia wróciła do narzekania. Krzywe schody zaprowadziły ich do mieszkania z zadziwiająco dobrze utrzymanymi drzwiami. że Rodzki wręcz musiał się skulić.Szkoda. by przejść bez ocierania ścian ramionami. jakby pochylały głowy ku ziemi. Stos starych mebli piętrzył się przed piaskownicą.Cały czas oglądam . Nagle w pokoju pociemniało. straszyły wybitymi szybami. żeby był to wypadek. interesuje ich wszystko. pokażę wam.A to pan.. . wypala.. a teraz nawet nic nie chcą powiedzieć.mruknął Rodzki.Chodź. . . że coś o niej powiedzą.. pani Sweizzer . Zaprosiła ich do środka. która zamordowała dziecko. obłażącymi murami i niedbałymi graffiti na śmietnikach.Ja też bym wolał. moja nadzieja. Telewizja jest dziś jak słońce. Dlaczego nic nie mówią? . . żeby dało się oglądać telewizor.Nawet jeśli nie będzie to pasowało Lisickiemu? Pół godziny później parkował na podwórku na Pradze. że żyje i nam pomoże. Marika uśmiechnęła się do niego. że to była zbrodnia. Rodzki przeczesał włosy i zapukał. . Był ustawiony na kanał informacyjny.Nie. .. Jeden z nich chwycił się za krocze i zrobił parę wulgarnych gestów. Jasny sweterek i długa szara spódnica kryły kogoś zadziwiająco zgrabnego jak na ten wiek. że mi pan powiedział.Musimy wierzyć. Ciągle gadają o tym pijanym pośle. Znalazł pan zabójcę mojej Łucji? .Cały czas liczę. pod oknem kanapa ustawiona tak. Stare kamienice wyglądały.. Potrafi wypalić całkiem sporo w głowie.powiedział Rodzki. Wolałabym usłyszeć o wypadku.Tak. a nic nie mówią o mojej Łucji? Tak. była bardzo niska. która otworzyła im drzwi. .Nie trzeba. . W środku stał stół z czterema krzesłami. Kobieta. moja mała dziewczynka. Przeklęty telewizor.. Miała na oko około osiemdziesięciu lat.Ale moja Łucja.powiedziała staruszka. Sięgnęła po pilot i pstryknęła wyłącznik. Mieszkanie było małe i skromnie urządzone.mruknęła Marika. Instynktownie schylił się też przed wejściem do pokoju. . że nie chwytało to za serce. stare oczy szukały wokół nich czegoś niewidzialnego. Kilku starszych chłopców na ławce przy klatce schodowej buchnęło śmiechem. Łącznik tak wąski. słońce. komisarzu.Rodzki popchnął ją w drugą stronę. oba zagracone starymi meblami. pani Sweizzer.Dlaczego więc nikogo to nie interesuje? Dlaczego ciągle mówią o tej dziewczynie.Dzień dobry. Co mnie obchodzi. Dwa pokoiki.

Marika przymknęła oczy i wyobraziła ją sobie taką. . Proste blond włosy. Niezainteresowani. Nic tam nie ruszałam.Więc przyszedłeś do jej domu.To jest Marika. . na część nocy. jest dziś. gdzie do tego doszło. zielone oczy. . papierzysk i notatek. na dodatek działającym pod przykryciem. znałaś moją Łucję? . Trup. Nie rozumiem. komisarzu.Pani Sweizzer jest bardzo miła. A kiedy ją zabili.Za daleko? . bo dziewczyna zginęła nad morzem. Przynajmniej równie często. Marika obejrzała kilka z nich.prawdziwa. niedostępny. Piękna dziewczyna. Pokój miał może siedem metrów kwadratowych powierzchni. zeszytami i przeraźliwym wręcz bałaganem.Rodzki wciągnął Marikę do pokoju i zamknął drzwi..Marika jest policjantką. . bo często to w niej kryje się odpowiedź.Lubię czasem przyjść na miejsce zbrodni i sobie pomyśleć.Babcia mówiła.Jeśli to w czymś pomoże.Tak bardzo chciała trafić do telewizji. Babcia powoli przeszła do drugiego pokoju. ładna sympatyczna owalna twarz. pracuje razem z nami nad sprawą . jak tylko pomyślała o Oldze. Teren. . . a oni nic..Witaj. że jest gotowa dać się za to zabić.Po co mnie tu przyprowadziłeś? Rodzki wyciągnął z kieszeni papierosy i zaczął bawić się jednym z nich.Podręczniki mówią.Nie zdążyła. Maleńka klitka nastolatki. że chciała zarobić na własną firmę projektową. .. . że w przypadku seryjnych zabójców należy bardzo uważnie przyjrzeć się pierwszej ofierze.Nawet dla mnie. do tej cholernej telewizji.Rysowała i projektowała? Rodzki skinął głową. . . . dziecko. spałem na jej łóżku. otworzyła im drzwi i zapaliła światło. nikogo to nie interesuje. daje mi spokój. Nie rozumiem. jak się . jaką widziała na zdjęciach.Zrobić herbatę? . .Rodzki chyba chciał zmienić temat. Żartowała. plakatami. . wściekła złość. Pewnego dnia zostałem tu na noc. No ale przecież nie będzie tłumaczyć starej babci różnicy pomiędzy funkcjonariuszem a konsultantem. zgodne ze sztuką? . wypełniona płytami. Dzwoniłam nawet do nich. . Wszystko jest po staremu.Nie trzeba.Nie. .Nawet nie o to chodzi. przekonywałam.Nawet dla ciebie? . choć nie ma z tym nic wspólnego? ..Właśnie. Półki uginały się od niedbale ułożonych książek. tak jak pan prosił. . Długo nie odpowiadał. choć było wystarczająco jasno. To zwykle są odludne miejsca i dają mi odpowiedni ładunek samotności i bólu.Możemy obejrzeć jeszcze raz jej pokój? . trochę kłamiąc.powiedział Rodzki..Czy to jest.. . My tylko na chwilę. pani Sweizzer. mówiłam. . W tym przypadku nie mogłem tego zrobić.

Dlaczego? . gdyby jej nie zabito. . jest bardzo sympatyczna. że tego nie zrobił? Rodzki zrobił skwaszoną minę.Chłopak zakochał się i chciał ją wyrwać z tego bajzlu. . .Do czego zmierzasz? .Dziwne . ta córka Kubańczyka. Naćpał się i upił. A on się w niej zakochał.Jak to? .Wiedział. gdy została zamordowana. rozmawialiście z nim? . . roztaczała plany i wizje. I może nawet by mu się udało. była niezwykle ciepłą.Tak.Pewności nigdy nie ma. starając się zrozumieć. albo mu się wydawało. i uciekł do domu. obiecywała jej złote góry.Wszystkie pozostałe były. . .Tak ją poznał.A ten chłopak Łucji. nie miała zginąć. Koledzy kupili mu ją na prezent.A Łucja była inna.przyznał Rodzki. czym się zajmowała? . Czyż to nie romantyczne? .przerwała mu zasmucona Marika. że się pokłócili.Babcia. którą poznałaś. która nawet nie przejęła się jej śmiercią. Babcia mówi. także Olga. żadnych przyjaciół.przyznał Rodzki.Morderca mógł znać pierwszą ofiarę bliżej. Tyle podręczniki. . . że się pokłócili. . że tuż przed śmiercią się zakochała.Właśnie. Miała kochającą babcię.mruknęła Marika. pozostałe mogły być już przypadkowe? . .To znaczy? . Anna była z domu dziecka. Był z nią tej nocy.Na razie na nic się nie przydały? Pokręcił głową. Maria Meidana nie utrzymywała kontaktu z matką. Ale niewiele pamięta. Zawsze połowa szansy na znalezienie tropu to więcej niż żadna. wyrzutkami. Przyjeżdżałem tu ostatnio dość często. zostawiając ją na plaży Ciało znaleziono po południu następnego dnia. I chyba zrozumiałem. .Dziwne . ..Rozmawiałeś z tym chłopakiem? .nie kryje. .Poznali się w klubie studenckim. Łucja była potrzebna.Rozmawialiśmy już o tym . .Tak .Wiedział. wspaniałą dziewczyną. . z którą rozmawiała prawie o wszystkim. Nie miały na świecie nikogo. że się prostytuowała? Rodzki uśmiechnął się. zawsze pozwala mi posiedzieć trochę w tym pokoju.Jak Pretty Woman. .. . Ukrainka. . .Dlaczego? . Twierdzi.Skąd pewność. Anna Starak.Tak. Kaja Bartol podobno była wyjątkowym samolubem i strasznie niesympatyczną osobą. jest jego zeznanie w śledztwie.Jednak ta ofiara jest rzeczywiście szczególna. Jak już mówiłem. jak by to powiedzieć. W tym była wyjątkowa. Ale ja mu wierzę.

. Specjalnie dla niego.. co ten ma zrobić. Ech.Pewnie brat? . zanim odszedł.Ten chłopak to Michał Zwara. . .Co z tego? . . Pewnie nie przyjdzie. Pierwsze pocałunki. . ciemna nocy. tak jak chciała. Tak sobie obiecywała.Co oznacza „pełnomocnik”? . Trzeci drink. A Romeo nie przychodził. Cudownie. czemuż ty jesteś Romeo? Knajpa była prawie pusta. Zrobili to na klatce. wypełniał po brzegi.Za męża? . W końcu był w niej. Było jej cudownie. . Czas przestał się liczyć. Oblepiała ich swoją intymnością.Nie dam się zastrzelić nawet dla ciebie. bo szepcze do ucha premierowi.Upijasz się? Marika nie wiedziała. zostawiając ją samą ze złem.zapytała.. Byli tylko oni i kosmos. zbierając łzę z jej policzka. Po policzku spłynęła druga łza. . Dariusz Zwara. . Marek? Czy powinna myśleć o nim w takiej chwili? Czy to fair wobec Romea? . ale zaszedł ją z boku. .Taki minister. Ciemność.Jeszcze jeden. . jest specjalnym pełnomocnikiem rządu do spraw bezpieczeństwa narodowego.. do piwnicy.. podpełzł niezauważenie.Twój też jest całkiem niezły.To nie jest mój mąż.Nie gniewasz się na mnie? . Dlaczego miałby tu przychodzić w środku tygodnia? .Ważniak? . mój dniu w ciemności.. . pospieszne szukanie nagości i nocnych podniet. Ona była tu najważniejsza.Lepiej? . Romeo. ostatni.powiedział żartobliwie.Nie wejdę na górę . Przyjdź. a nawet ważniejszy. Zejście na dół.Ma duży pistolet.Uśmiechnął się złośliwie. . Środek tygodnia. mój Romeo. tajemnicą. Jak dawniej z Markiem. Pustka. Pośpiech.Tylko przyjaciel. Przestrzeń bez żadnych wektorów. 16 Przyjdź. Gorączka. Ciemność.Bo lepiej wierzyć. wiecznością. Przyjdź. Nic.Ważniak. jakim cudem mu się to udało. .Jego ojciec.

A ty? Chciała skłamać. Mądrala. Alkohol powoli rozlał się po wszystkich zakamarkach. Wystarczyło. serwis internetowy . Pokręcił głową. zamknęły.. Nie zakocha się w mordercy.Jestem gliną.potwierdziła.Rodzki też jest gliną . . . . gdy wytrzeźwiała.Dużo? . .Ja pierwsza zapytałam. . Robisz research szans biznesowych? Zbyt dobrą partią to nie jestem.Ale i tak ze mną pójdziesz. Piękne usta. nie może przecież nim być. A potem znów się kochali.Da się żyć. uspokajał.Tylko gdy jest mi dobrze. wysunęły język. Tak łatwo było mu się poddać.. który powoli zwilżył górną wargę.Jesteście partnerami? Tak jak na filmach? Jeździcie razem samochodem. „Czy wyglądam aż tak młodo?” .Zawsze płaczesz. usypiał. prawda? Spali na podłodze. obiecał mi to.Pracujemy razem. Cichy zabójca. kochając się.Kiedyś lubiłem.O grach. .Albo jak jest wyjątkowo źle.. . Świtało.Ha..To może nie zażądasz intercyzy. Długo. Nawet jeśli to on jest mordercą. A usta. Szukam morderców i bandziorów. Dziś na nich zarabiam. Uderzyła go pięścią w ramię. . .Gliną? . . Jesteś studentem? Uśmiechnął się. nie spali. głupoty gada. że dały jej dziś tyle przyjemności.Dziś go nie będzie. . .. I nigdy już cię nie przestraszy.Mam firmę. zdrajca i oszust.O czym? . Nawet jeśli to nieprofesjonalne i niebezpieczne. Ale uzależniłem się i dziś już nie mogę grać. Poczuła dziwną potrzebę.Lubisz gry? . Palili i pili. W sumie mogłyby nawet nie mówić.Co robisz? Czym się zajmujesz? . .to mówiły jego oczy.Wystarczy. Romeo patrzył w szybę.Stąd ten pistolet u twojego przyjaciela? Skinęła głową.szepnął. Nie. . Właściwie nie była pijana. Przynajmniej nie jej serce.Policjantką.Au. Serce wyczuwa takie rzeczy. Prawdę mówiąc.. Nie mam lamborghini i jachtu w Malibu. pożeracie pączki . jakby spał z otwartymi oczami. .. ale nie wyszło. . . niespiesznie. Wyglądał. otworzyły się. . Żebyś sobie nie myślał.Nie wierzę.Tak to jest z uzależnieniami. .A ty? . . . by powiedzieć mu prawdę. .

. Prostytucja też nie bardzo. że się leczę. że nie chce żartować.Rodzki tylko go wyjął. miałam zająć się resocjalizacją. nie musisz mówić. nie miał złych intencji. skończyć studia. Są ciekawsze nawet od seksu. . Żar rozświetlił ciemność.w barach.Seks jest przereklamowany. Fajnie. Robiłam specjalizację z trudnej młodzieży. Ale nie podjęła jego gry. Nie miała nastroju. Nigdy nie spałem z gliną. . . Tak się na nich mówi. że chcesz o tym słuchać? . podobno obiecującą. że to może jednak kiepski temat do łóżka. . i też spoważniał. . Co z tym psychiatrykiem? . Szukamy wampira.Rodzki wyciągnął mnie z psychiatryka. Tylko w nocy.zapytał. przeklinacie. .Jesteśmy zespołem tylko do jednej sprawy.Wiem. . Wtedy nie będę już gliną.zapytał. To co z tą opowieścią? Marika usiadła i przypaliła papierosa.Takiego z kłami? . . Leczyłam się.Hm. Ech. niech będzie.Na co? . bo dobrze mówiłam po angielsku. .Nie.Seryjnego.A potem? . Jeszcze jeden maszek.Uśmiechnęła się. w końcu wyjmujecie giwery i strzelacie do jakichś drani lub kogoś całkiem niewinnego? Zabawny.powiedziała poważnie. .Ciekawi cię moje życie? . I nigdy nikt nie celował do mnie z pistoletu. właściwie to udawałam. Marika znów się zawahała. Udał.No. a potem nagle szybuje i ma już ochotę na coś zupełnie innego.„Romeo” brzmi ładniej. Morderstwo to chyba kiepski temat do żartów. tylko pomiędzy nami. . .Mogę mówić do ciebie „Romeo”? .Jestem Andrzej.Jesteś pewny. Gdy człowiek wpada w stan melancholii i refleksji. ale zaraz się zorientował. tylko na tę jedną akcję. .Co tam robiłaś? W psychiatryku? Misja specjalna? .Dlaczego? Westchnęła.Jeśli znajdziemy. . . Jeśli nie chcesz. .Lubię opowieści o życiu. tak.Nie do końca .Jak już go znajdziecie? Rozstaniecie się? .To ciekawe. . Zrozumiał. W ośrodku specjalnym pracował . że go to nie zaskoczyło.Pięć lat temu byłam młodą policjantką. Mieli mnie wysłać nawet za granicę na kurs. Wrócił jej humor.Skoro tak. .Dlaczego? . Romeo ją bawił. Romeo. a gdy robi się nudno. pijecie za kierownicą lurowatą kawę z kubków. gdy tak wraca. Romeo wypłynął z mroku w czerwonej poświacie i po chwili znów zlał się z czarną zupą. . zrobić karierę.

jakby chciał wyjaśnić coś.Operacyjne. Okazałam się zwykłą.Nigdy nie studiowałem.Mogę cię przytulić? Marika skinęła głową. Stać mnie. będę wolna. Zakupy dostarcza specjalna firma. . szkoda czasu. Żar rozbłysł mocniej. szynka.z nami jeden wuefista. . Ale nie wiedział zupełnie co. a potem je zamknęła. . .Temu wuefiście. Rano przy śniadaniu udawali. Nie sprawdziłam się. Biznes jest lepszy. sery. który przekazuje świstek jeszcze dalej całej tej pieprzonej biurokracji. Twarożek.Tak się mówi. Wszystko jest za free.Kiedy już złapiesz mordercę? . Spojrzała na niego z zadumą. Romeo czuł.Twarożek jest na jutro. mleko wcale jednak nie są na papierze. Komenda stołeczna stawia z budżetu operacji specjalnych. .Nawet bardzo. Marika co chwila podchodziła do lodówki i wyjmowała nowe produkty.Zabawne. .powtórzył. . żeby sobie skończył. .. co robiła. Pewnego dnia nakryłam go z jedną z dziewczyn. że powinien coś powiedzieć. Przytulił ją. . tyle że trochę tłusty. Klęczała przed nim i. gdy długo zaciągała się papierosem. firma stawia. Cisza.Dasz trochę twarożku? .Nic . .To policyjne mieszkanie? .Możemy jeść do woli.To dobrze.Nie.A więc jednak gry to dobry biznes? Uśmiechnął się pod nosem.Potem będziesz musiała wrócić? . Zostawiłam go tam w spokoju z tą dziewczyną. Skinął głową. .Komu? . Romeo. jajka.Właśnie dlatego trafiłam do psychiatryka. A ja myślałam. Marika otworzyła usta.Dobrze być wolnym .powiedziała cicho. czego nie da się wyrazić słowami. . że nie było tej rozmowy.Potem? .Roześmiała się. Dałam ciała. a potem utonął w poplamionej błękitem chmurze dymu. . Sięgnęła po kolejnego papierosa. Z pozoru miły facet. bo byłam zbyt przerażona tym widokiem i nie potrafiłam zareagować. młody biznesmen.Zapłacę. .. . . . . Uciekłam. a on to zrobił.No i tak trafiłam do psychiatryka .zakończyła.Co mu zrobiłaś? . czemuż ty jesteś Romeo? . Zostawia tylko fakturę. że jesteś zwykłym studenciakiem. sam wiesz. słabą cipą. a ja muszę ją oddać Rodzkiemu.

Mówisz. a każde drgnięcie ciała oznaczało potworny ból w barku.Pokażesz? Zrobiła dwie pompki. że wciskają ludziom kit.Coś oznacza? . .Lepiej się nie ruszaj. Masz jeszcze fajki? .Kto to? .Znam paru gości. . napił się mleka i pożarł twarożek. . . Potrzebowali do programu młodych ludzi.No pewnie. Sięgnęła i starła ją palcem.Trochę.Taki świat.Puść. Romeo zrobił kilka brzuszków i zmęczył się. Zupełnie mieli w dupie prawdę. Puściła. Cały ten świat taki jest? .Mam wrażenie. .Prowadzi klinikę medycyny estetycznej. tam nikogo nie interesowało. . Palił. .Muszę lecieć.Jeden nie zaszkodzi.No. ale ich to nie obchodziło. Nawet nie wiedział.Nie wiem. że morderca działa w światku mody? Skinęła głową. bawiąc się dymem. . Oblizał wargi. Dziwak. . i im to pasowało. którzy coś robią. . na twardym materacu do ćwiczeń.Sam chciałeś. że potrafisz zrobić krzywdę gołymi rękami . że wcale nie jesteśmy milionerami. . Tłumaczyłem. Straszny ściemniacz i kłamczuch. którym by się to przydało. Zabawne. Mimo wszystko ludzie to kupują.Zabija młode modelki. .Marika wzruszyła ramionami. Skinęła głową. .Spojrzała na zegarek. Poznaliśmy się w telewizji w programie o młodych milionerach. . Odrobina została mu na wardze. potem obróciła się i patrzyła na niego.Ćwiczysz? . jak to się stało. .Pokażesz mi? Błyskawicznie była na nim. .To bardzo seksowny gest. że nie mógł się ruszyć.Poznałem rok temu gościa z tej branży.Przecież nie palisz. .A jak myślisz? Później znów leżeli na ziemi.Wariatka. 17 . Dostosowuje się do otoczenia. . ale może będziesz chciała go wypytać. ..powiedział. .Ten koleś od kliniki to kameleon. . . po czym włożyła palec do ust.

Skoro rozmawiamy o konkretach. .Potrzebuję pieniędzy. tak żeby nikt nie mógł ich podsłuchać. Nie jestem. to prawdziwe źródło twoich potrzeb? .Jem. I cola do popicia.Chodzi o to. Kąciki jej ust powędrowały do góry. .Jak to na co? . . że poradziłabyś sobie w przebraniu księżniczki.zapytała Marika. .Za mało zarabiasz u Iwo? .Wybierasz się na wojnę? . . ciepły głos z lekką chrypką. przechodzimy do interesów” .Sonia uśmiechnęła się. Miała miły. Tylko ja przestałam się ukrywać. . Zjesz coś? Marika spojrzała na kartę i ceny.Nie.Nie dbasz o linię? . letnią. Czekała w ogródku restauracji.W takim razie poproszę placki z cukinii z kurkami i deser.Ja też zjem deser . To jest mój styl. Sonia oblizała łyżeczkę i odstawiła deser na bok.Na co? . Kobieta ujmująca szczerością. a ty wciąż masz na sobie przebranie”.Wolę uniknąć nieporozumień. A obie wiemy. Choć nie wątpię. że jesteśmy sukami.Na pewno. słodkich gestów i słówek.pomyślała Marika. żebym wymyśliła jakieś dobre kłamstwo? Sonia spoważniała. Ty i ja. Źle wyglądam? . Mogłoby się zrobić zbyt słodko od tych fałszywych uśmiechów.Myślę.. Sonia zanurzyła łyżeczkę w bitej śmietanie z owocami. . .I dobrze.Może. A potem roześmiała się głośno.Dlaczego tu jesteś? „Koniec badania. . ale też jakoś przyjaźnie magnetyczna. . Była zadowolona. Wkurwia mnie świat. Była nie tylko piękna.powiedziała Sonia. Jestem Marika. . Powołała się na Brochwicza i zaproponowała lunch w jednej z knajpek na Starówce. Chcę zarobić i się od niego uniezależnić. Dwie wojowniczki. przewiewną. . . Powiedz prawdę. .Chcę zarobić. w którym ciężko harujesz za grosze i szybko się starzejesz. że dojdziemy do porozumienia.Cześć.Masz chorą matkę? Zbierasz na operację? Chcesz kupić ojcu prezent na urodziny? Jaka jest przyczyna. trochę na uboczu.Chcę dobrze żyć. .Co masz do zaoferowania? . . Spięte włosy blond odsłaniały długą szyję. Koniec zabawy. .Cześć. . . grzeczna. co chcę. wysokie czoło i pociągłą ładną twarz o migdałowych oczach. Miała na sobie dziewczęcą sukienkę w groszki.. dokładnie lustrując ją wzrokiem. którą właśnie jej podano. Kupiła tę wersję. taka jest prawda. Jaka zatem była jej druga twarz stręczycielki? .Bardzo dobrze.Kobieta przedstawiła się imieniem Sonia.powiedziała Sonia i uśmiechnęła się do niej promiennie.Ja stawiam . to zasady powinny obowiązywać obie strony.

Można. Nie powiedziałaś jeszcze o stawkach za te usługi... odpowiadam za siebie i wiem. stół do jedzenia. . .Możesz mówić wprost. Jedzenie z kogoś bardzo znanego może przyprawić o niestrawność. który dla specjalnych gości oferuje jedzenie z ciała nagiej kobiety? Marika wzruszyła ramionami. lecz wcale nie są na szczycie drabinki cenowej.To znaczy? . Ale inne usługi specjalne będziesz musiała realizować bez zastrzeżeń. . .A nie można po prostu umawiać się tylko na seks? .Marika cały czas patrzyła Soni w oczy.. Jego klientami są politycy. . . słyszałaś o klubie sushi. W każdym przypadku negocjujemy. znajdują się w naszym asortymencie.Nie mogę odmówić? Niezbyt dobrze czuję się jako. Nasze pracownice podczas wieczoru zamówionego przez klienta muszą wykazać się nie tylko frywolną czy. Czasem można zarobić nawet ponad sto tysięcy. dwa wyjątki. .Hm.powiedziała wolno Marika. nie trzymamy się sztywno cennika.. Jeszcze chwilę. . zintegrowane.Dobrze. na co się decyduję. To ludzie.Dobrze..Sto tysięcy? Za noc? Co trzeba zrobić za takie pieniądze? . szczególnych.. ale tu przyjmujemy stawkę powyżej dziesięciu tysięcy za noc.Seks to tylko jakiś tysiąc złotych za dobę . możemy wprowadzić jeden. Nie bawią się w pertraktacje czy spory o drobiazgi. . Czasem stawki są korygowane w dół lub w górę w zależności od ustaleń.To lokal tylko dla wtajemniczonych. biznesmeni. hm. .dwa tysiące za weekend. . To ciężka praca. mój partner organizujemy specjalne zlecenia. ludzie majętni i wpływowi. sportowymi. które owszem.Nic wielkiego.Również są negocjowane.. . Możemy zorganizować jako stół znaną aktorkę czy piosenkarkę. ale różnica w zarobkach jest dość znacząca..Jak szczególnych? . Była tak blisko.Nie. Na przykład dać się zamordować. . Nie chodzi tylko o usługi seksualne. . . wyjazd zagraniczny płatny w euro.Przykro mi.Nie jestem małą dziewczynką.. ale nie wszystko jest takie proste.Rozumiem.. ..No więc mamy to też w ofercie. Marika z trudem opanowała emocje.nie stosujemy stawek godzinowych . odwagi od projektów zwykle zlecanych aktorkom czy modelkom.. na poziomie. jak kto woli. gdzie nie wchodzi się z ulicy.To dobre pieniądze . Dość często klienci dodają coś górką. wszystko albo nic. Przykładowo. zadowolona ze swojego żartu. uległą seksualnością. Czasem zarabiamy znacznie więcej na usługach.. wymagające nieco więcej.To mi odpowiada.. ale też umiejętnościami aktorskimi. ale generalnie goście raczej wolą osoby bardziej anonimowe. . czyli wszystko w jednym.Ja i. powiedzmy tak: oferujemy usługę zintegrowaną.Sonia roześmiała się głośno.A co jeślibym wolała korzystać tylko z takich ofert? . . . odpornością fizyczną i psychiczną czy też zwyczajną cierpliwością. Miała ją. ale najlepiej płatna.. .

Formalności? Nie ma żadnych formalności. tylko ona się liczy.zapewniła cicho Sonia.Nie ma takiego zagrożenia. żeby Sonia nie zorientowała się. .zapytała. żebyśmy wszyscy nabrali do siebie zaufania.. może niemożliwe..Na niby oczywiście . . . Taki mamy. Żarłaś kiedyś pieniądze. Tymczasem czekaj na telefon.. Zarobisz trochę pieniędzy i wtedy sama zdecydujesz. . wypadki? . co dalej. Że masz partnera w tym biznesie.Jedno ze stowarzyszeń biznesowych korzystających z naszych usług organizuje latem imprezy plenerowe z polowaniem na ofiary. Na początek dostaniesz kilka drobniejszych zleceń.Poznasz. żebyś wiedziała. Jak to ujęłaś. Dobrze płatna zabawa. Wszyscy bardzo dobrze płacą. To specyficzny smak. Marika wzdrygnęła się i miała ochotę zwymiotować.Chcesz mnie wystraszyć? Sonia pokręciła głową.szepnęła Marika.Marika uniosła brwi. chłodny dotyk. . .Zobaczysz.To jak.To tylko zabawa. że analizuje to sobie w głowie. No tak.Nigdy? . To dopiero przeżycie. Chciałabym go poznać.Bazujemy na zaufaniu..dodała Sonia. szybko uzupełniając. charakter. Pieniądze. . .Wypadki? .Umowa. Marika udała. kto należy do takich pozornie dziwacznych. Nigdy nikomu nic się nie stało. a formalności? . w którym niektórzy koneserzy potrafią się rozkochać. a potem w usta? Nie? Dziwne. Można je wykorzystać i zamordować. . czy jesteście razem? .Mówiłaś o partnerze. Dojedz deser.. Jej zapach.A zdarzają się. że to niełatwe.Chcę.W każdej chwili mogę się wycofać? Sonia niemal prychnęła.No dobrze. jakby chciała powiedzieć: myślisz.Partner? Chodzi mi o to. że to takie proste? Jak posmakujesz dużej kasy. . Mariko.. ja zapłacę. . kiwając twierdząco głową.. . Zdziwiłabyś się. .W każdej . . Kasa. sama zobaczysz. podczas których dochodzi do publicznej kopulacji i zabójstwa ofiarowanej. jak sobie wyobrażasz kontrakt? Co wpiszemy w zakres usług? Całonocne bzykanie z udawaną śmiercią w finale? Pozorowany orgazm na łonie natury po polowaniu z ludzką zwierzyną? Udawanie Alicji z Krainy Czarów z numerkiem w króliczej norze? . . Mamy sektę religijną bawiącą się w rytualne mordy.Nie chciałabym zostać przez przypadek zamordowana naprawdę. Zawsze jest ich za mało. kontrakt? Sonia uśmiechnęła się znacząco..To twój mąż? . po czym zapytała: .Marika zapytała zbyt szybko i zaraz skarciła się w myślach. już wkrótce. Nawet za sto tysięcy. jesteśmy umówione? . nieprawdopodobna moc i smak. . my też nie jesteśmy grzeczni i wolimy unikać nieporozumień. . obiecujący szelest. Mariko? Powinnaś spróbować. A wkładałaś je sobie w tyłek. Mariko. Zawsze chce się więcej. w co się tu bawimy. organizacji. Inna grupa zamawia spektakle. że Marika coś o niej wie.Jeszcze jedno .

Mówiłaś. Sonia nie chciała być gorsza w szokowaniu społeczeństwa i w wieku czternastu lat zaszła w ciążę z kolegą ojca z zespołu. aż w końcu mama rozwiodła się z Włochem zdrajcą i wróciła do Polski. czego ten wcale nie prostował. . nabrało nieoczekiwanego rozpędu..Reżyser i aktor porno? .Marika siedziała. dwadzieścia osiem lat. A może wcale nie powinna się dziwić? Rodzki oddzwonił do niej po dwóch godzinach od przekazania wiadomości i bez wstępów zasypał informacjami.zakończył tę długawą opowieść Rodzki. a potem wyszła za mąż za Hiszpana Pedro. .Można to gdzieś obejrzeć? . jak bardzo się kochają.A jednak to prawda. Plotkarskie media uznały dziewczynę za małoletnią kochankę gwiazdora. Aha.Do zobaczenia. . To znaczy nie potrzebuję. Sonia Trybacka. kierując się do zaparkowanego w pobliżu sportowego luksusowego auta. . Tak czy inaczej „śledztwo”. spotkamy się w recepcji. Dopiero w wywiadzie dla pewnego tygodnika poinformował. która podeszła do stołu kelnerów.Tak. Córka wychowywała się w Rzymie i Florencji.mruknęła pod nosem. w którym chcieli pokazać. Gitarzysta Dzwonów i Smutków. bo spłodził tylko Sonię.. ale ona chciała uzyskać zgodę tego swojego partnera. Jej mamą była niezbyt uznana pisarka.Nie.zapytała Sonia. co teraz robiła.Więc do zobaczenia jutro. o którym jej powiedziała.Na pewno? W takim razie bądź jutro wieczorem w Victorii.. . Córka Staszka Trybackiego. W jednym z wywiadów pochwalił się. czy cokolwiek. mocząc usta w nagazowanym czarnym płynie i odprowadzała wzrokiem Sonię. Może ów partner obserwował je. . straszny babiarz.Są różne upodobania. pasującego na imprezę wieczorową. reżysera i aktora . że na dawaniu dupy zarabia się najlepiej . podsłuchiwał i dopiero w samochodzie przekazał Soni swoją decyzję. . . że nie potrzebujesz więcej czasu? . Może nagle otrzymała zlecenie i od razu postanowiła sprawdzić nową. co bynajmniej nie oznacza. Czemu nie zaproponowała tego przy stole? Odpowiedzi mogła być cała masa.Założyła jedną z pierwszych profesjonalnych wytwórni filmów porno w Polsce. .. że miał tysiąc kochanek. która potem dobrze wyszła za mąż za biznesmena Włocha. Musiał uważać.Nie spóźnij się za bardzo. że nie ma ochoty się z nią przespać. a potem wzięła się do pracy w show-biznesie. pracownicę? A może zlecenie czekało. włóż coś mniej. którego zaczął pokazywać na salonach. uregulowała należność i wyszła. że Sonia jest jego córką. Powiedzmy o dwudziestej. Albo na usługach zintegrowanych. Urodziła śliczne i zdrowe bliźniaczki. szerzej znanego pod pseudonimem Hart Angel. inwazyjnego. Hart Angel uznał dziecko i nagle zapałał wielką miłością do nastoletniego podlotka. . Dopiła colę i wtedy rozległ się telefon.Potrzebujesz czasu do zastanowienia? .Jutro wieczorem? . . Nakręcili film dokumentalny.

. ..Niemniej jednak Szamocką może znać schemat tej. . . bo lubiłem walić konia przy pornosach”. . Nikt nie chciał wyemitować tego. organizacji. Załatwiała im pracę w PromoArcie lub innych firmach. .przerwał. dzieła ze względu na drastyczne sceny i język opowieści.. żeby je naganiała celowo.Trzy .Też tak sądzę. .Drastyczne? .Brochwicz to niegroźny erotoman .W internecie.Dobra. .Nie powinieneś był mnie okłamywać.Kaja.Przepraszam. .stwierdziła Marika.Nie wiem. .A co mam powiedzieć? Teraz też skłamiesz? .Nie wiesz wszystkiego o Julii . . a dalej. jak Rodzki wzrusza ramionami i wzdycha z wyrzutem. On i Julia. Odetchnęła głęboko.Odezwij się.Miałaś rację.Nie powiedziałem ci całej prawdy. co myślę. . ale jak sprawić. . żeby trzech facetów zaczęło posuwać moją żonę tak jak trzeba?”.. To Brochwicz jest naszym głównym podejrzanym. . żebyś przeszła drogę tych zamordowanych dziewczyn.Zacytować ci fragment dialogu? W jednej ze scen wchodzą do willi i Pedro mówi do kamery: „No dobra. gdy o to pytałaś.Połowa dorosłych mężczyzn i sto procent małolatów wali konia przy pornosach.Dlaczego jej nie przyciśniecie? Rodzki milczał. o co chodzi z Szamocką?! Rodzki przełknął ślinę. . to już był prawdopodobnie ich wybór.No więc? Mów..Nie..Zdecydowanie . Czekała.. . Nie mieliśmy żadnych sygnałów o tej agencji.. poddaję się.mruknął Rodzki.potwierdził Rodzki..Ile dziewczyn przeszło przez fundację? Ile poza Olgą? .I to ma być gorszące? .Mówię. .Jak to? . . Przedstawia się kolega Pedro: „Jestem Aleks i będę cię dziś dymał w dupę”... ..Inne wyznanie Pedro: „Wszedłem do tej branży. . Jakby chciał powiedzieć: „A skąd u licha mam wiedzieć? Czy jestem ekspertem od luksusowej prostytucji i branży porno? Czy to ja odpowiadam za to całe zamieszanie?”. . Maria i Anna.Albo to. . . .Jedna rozmowa i już zmieniłaś o nim zdanie? .Dlaczego jej nie sprawdziliśmy wcześniej? Dlaczego była poza podejrzeniem? Niemal widziała. wszystko pięknie. To rzeczywiście film nie dla dzieci.Mimo to nie uważam. Chcieliśmy. odegrały w tym jakąś rolę.. Julia Szamocką i jej fundacja.. .

starzy amanci umawiają się z wnuczkami swoich przyjaciół.Aha. Wy prowadzicie swoje gry.Powiem ci. Zupełnie niewyglądająca na burdelmamę. piosenkarze stają się politykami..Julia też ma pewne. Na razie.. Weszła do folderu zdjęć i odszukała fotkę. że nic nie wie. co proponujesz? . . . One tu nie pasują.zmienił temat. Sympatyczna. Niepotrzebnych.Marika.Dlaczego? . którą cyknęła z ukrycia w knajpie na Starówce. .Cześć. jeśli zechcę. do diabła.Były mąż Julii jest ważniakiem. I dodatkowo w tym całym akwarium z rekinami bez zębów pojawia się prawdziwy drapieżca. No i co on ma na to odpowiedzieć? .Dobra. O nie. Olga też. lepiej policz do dziesięciu. A więc to ty tym wszystkim kręcisz. Aktorzy wolą grać w serialach i reklamach. ich córki bzykają się z gwiazdami porno i organizują prostytucję na najwyższych szczeblach za superkasę. Tak nie będzie.Julia twierdzi. Zeznania od Julii zebrał szef i nam przekazał. . do diabła! Nacisnęła czerwoną słuchawkę w aparacie. Łucja była potrzebna. plecy. . . . rozłączając rozmowę. draniu.Jak to? . Do widzenia. Ładna blondynka w sukience w groszki.Kłamie. A jednak całkowicie zepsuta i zła. I co w nich było? . . który zna wielu ustosunkowanych ludzi. Mariko? Czy to aby nie jest miejsce dla ciebie? 18 Iwo powitał ją w wejściu do PromoArtu z nieszczerym uśmiechem na ustach. że nie wolno nam w żaden sposób jej w to mieszać. Miła. zostawiając rodziny i dzieci. Nie jesteś na to za ładna i za młoda? Świat rzeczywiście schodzi na psy.powtórzyła. a ja? Mam ci się z wszystkiego zwierzać? . artyści zostają celebrytami i przestają żyć dla sztuki. Rodzki westchnął. Wszystkie odcienie czerni. A ty. Dostaliśmy polecenie z góry. Zabójca bez skrupułów masakrujący twarze pięknych. Ty i twój Pedro albo inny goguś. niepotrzebnych kobiet. . Po prostu pięknie. komisarzu Rodzki. Sonia Trybacka.Marika. Czekałem na ciebie.Cześć.. cokolwiek pomyślisz.

to na komendzie będą czekać na ciebie fotoreporterzy. że rodzina ma zaprosić media na pogrzeb. Mocno chwycił ją za ramię i odprowadził parę kroków. Nagle zobaczyła jakiś cień na jego twarzy.Więc to koniec z nami. kto w testamencie napisał. bo a nuż coś się znajdzie. Wtedy znikną. Wieści szybko się rozchodzą.W bocznej kieszeni masz całą kwotę. kiedy była tak blisko. . To pomiędzy nami nie może się udać. Zrobisz kupę w publicznej toalecie. na trawniku pod murem ćwiczyli kuglarze z pochodniami i ogniami na łańcuchach. wystawię ci jak najgorsze referencje. Czego oczekiwała? . z naszą współpracą. Z tej odległości i perspektywy nie rozpoznała ich.Czemu w ten sposób? Dlaczego mnie tak wyrzucasz? . Znałem kogoś. obok uliczny teatr robił mimiczne przedstawienie. na którą się umówiliśmy.. że dla mnie pracowałaś.oznajmił. Wmieszała się w tłum i oglądała je przez chwilę. równie młody jak jej Romeo. przepłoszyć uczucia. ale głos uwiązł jej w gardle.O co chodzi? . . .bąknęła. jesteś tam? Wyjdź. Nie oszukałem cię.. Noc była ciepła i po Starówce przechadzała się masa turystów. on może zadzwonić i powiedzieć sępom. Kilka dziewczyn siedziało w holu mimo późnej pory. W parę godzin. Ktoś grał pięknie na gitarze. W klubie nie zastała Romea. a potem powiedział na ucho komplement. swoją firmę. .Skoro pracujesz dla Soni.Spakowałem rzeczy.Szkoda. Nie mogła. żeby oddać do badań.. Nie teraz. Chciała go zawołać.. No tak. przyjdą i wezmą próbkę.Mogłeś po prostu powiedzieć. Był młodziutki.Nie umawialiśmy się. . czemuż ty jesteś Romeo? Masz swoje życie. Zdziwiła się.pomyślała. swoje gry. że wie. Oddał jej plecak i powiedział: . a w celi paparazzi.Wyceniłem pracę i zdjęcia.zakończył. Barman powiedział. .wyjaśnił.Nie powołuj się na mnie .Dlaczego? Nic ci nie zrobiłam. Nie chciała wracać do domu. Zerknęła mu przez ramię. Romeo. Fashion. . . które zostawiłaś na planie i w biurze. Ale on stał twardo i wyraźnie ją wypychał za drzwi. Nie chciał jej tu. chciałabym się choć pożegnać. Nie ma co próbować. . rozmyć to wszystko. wyciągając przed siebie niewielki brudnozielony plecak z nadrukiem PISSS OFFFF i wielkimi czerwonymi ustami całującymi powietrze.. Odwrócił się i odszedł. Trzeba znaleźć nowego Romea. Iwo” . .. W ogóle nikogo nie było. że zamykają i żeby poszukała zabawy gdzie indziej.Nie dziw się . Prześpisz się z kimś. Jakiś student poczęstował ją piwem. .Jak rozwalisz samochód po pijaku. żeby czekali z aparatami przed wejściem. Nie mogła nic mu powiedzieć. Wieści szybko się rozchodzą. . Nie musieliśmy tak tego kończyć. . nie pracujesz dla mnie.Jeśli wspomnisz. Nie mogła się zdradzić. który przekupił gliny żeby go zamknęli.Cześć . „Mógłbyś dać mi się z nimi pożegnać. zawiodła go. Taki biznes.. którego przecież nie mogła w to wszystko pakować.

a Sonia każe ci pójść precz. Kim jesteś. nie wolno jej tego zaprzepaścić. Nie chciała wracać do mieszkania. Nie okaże litości. Nie był nawet odrobinę do niego podobny. Jeśli jest choćby cień szansy. gdy tylko zasnął. Znam wystarczająco dużo sposobów. minęła opadającą w dół uliczkę znaną z wyścigów na odcinkach specjalnych i przeszła obok lekko zdumionego boja w liberii hotelu Bristol. że pod drzwiami czeka Romeo.zażartował. Nie pamiętała. Dla niej i potencjalnego klienta. . nie może dać Rodzkiemu i innym argumentu do ręki. a potem przy Karowej. Wzdrygnęła się. Nie. Rano wymknęła się. Nie pamiętała nocy spędzonej na trzeszczącym łóżku. recepcjonista wzruszył ramionami. niczego nieświadomym nerdem. gdy cię taką zobaczy? Może tak byłoby lepiej. Była szósta rano. Nie był Romeem. góra dwadzieścia jeden lat. Miłość nie istnieje. przyciskając twarz do szyby. Wejdź na następny level. Jest tylko seks i egoizm. Jak w grze komputerowej. Zupełnie nie dla niej. luksusowych kawiarni i restauracji. był dobry do rozproszenia uczuć. Z zakładnikiem.Wyglądam na takiego? . „A co mi tam” . W bocznej kieszeni plecaka miała pieniądze i dokumenty na nazwisko Marika Soszyńska. że Olga żyje. A jeśli nie żyje? Wtedy to ona musi pierwsza dopaść winnego. Nie może pójść na takie ryzyko. . Chłód nocy wyganiało wstające na czystym niebie słońce. miłym i talom niewinnym.Mieszkasz z rodzicami? . Wszystko mi powie. ale gdy wyjęła pieniądze i powiedziała.Dostanę pokój? . Mariko Soszyńska? Wzięła prysznic w otwartej dla całego piętra łazience na korytarzu i uciekła. Co jeśli właśnie spaskudziłaś wszystko? Jeśli do wieczora nie wydobrzejesz. gdy będzie musiała pójść do łóżka za pieniądze? Co złamie temu kutasowi.pomyślała Marika i wyskoczyła z pojazdu.obruszył się. Przeszła kilkadziesiąt metrów do przodu.Będą bez znaczenia. . by zmusić ją do mówienia. Co zrobi. jakby bała się. Nie odda go systemowi. Chłopak mógł mieć ze dwadzieścia. który myśli. Nic jej nie zginęło. Ładnym.zapytała na recepcji. jak wylądowali u niego w akademiku. Chciało jej się płakać. Autobus szczęśliwie skręcił w Nowy Świat. minął rozkopy przy budowie metra i zatrzymał się przy uniwersytecie. żeby ten chłopak jak najszybciej o niej zapomniał. Wsiadła do pierwszego autobusu do centrum i usiadła przy oknie. że płaci z góry. drogich butików. nie może utopić teraz całej akcji.Dziś akurat mamy nawet wolny apartament królewski .To czemu w nim nie siedzisz? . Lepiej. Nawet trochę przypominał Romea. że kasa w życiu jest najważniejsza? Do diabła z tym wszystkim. Najwyżej zabiorę Sonię do jakiegoś pokoju i tam przesłucham. . przejechał świeżo wyremontowaną ulicą pełną rozświetlonych witryn. nie zostawiając żadnej wiadomości. Chyba nie chcieli jej go dać. Nie mogła dziś go spotkać. Jej zmęczona po takiej nocy twarz w odbiciu nie wyglądała dobrze.

że się nie odzywałam. Czy tak trudno dobrać coś normalnego? Zastanawiało ją to.Wystarczy zwykły pokój . nie mogąc zasnąć. Jestem silna. Wybrzydzała albo marudziła. skoro proponowane suknie mają nieodpowiedni krój. ale żeby nie wstydziła się go włożyć żona premiera”. Wieczorowy. Wzięła się w garść i wyszła na spacer. Przyciąga nieszczęścia. i Romeo. Nie jestem dziwką. W środku naprawdę nie jestem zła. Wszystkim jeszcze pokażę. Zło lepi się do niej. Nie lubią mnie. Tego szukam. A może zaraz zadzwoni i wykrzyknie w słuchawkę: „Cześć. Ale nie jestem zła. którego twarzy już nie pamiętała. będą już mieli do tego pełne prawo. Jednak pokój niewiele różnił się od innych w hotelach.poprosiła. gdy to dostrzegają. że pozując do zdjęć. Nie dam się. ale kto wie. W tym brudzie był cały świat. którego tak bardzo nie chciała skrzywdzić. a jednak to zrobiła. Zaginęła czy zginęła? Mimo wszystko nie miała wielkich nadziei na jej odnalezienie. kiedy wejdziesz głębiej w układ z Sonią. co do niej . Tylko je widać. Pięć trupów. Którą na dodatek można zamordować. przyciąga zło. Dziwka liczona w dniach. Tyle że nie na godziny. Przewracała się na łóżku. Nie poddam.Pokoje w hotelu Bristol są niezwykłe. lecz na dni. w których bywała przed laty. choćby miała wydrapać razem ze skórą. . Dawno nie kupowała sobie ubrań w normalnych sklepach. Potem weszła pod prysznic i długo stała pod lejącą się wodą. Tłumacz innym. nie miała takich negatywnych odczuć. żeby poszukać w butikach z ciuchami czegoś odpowiedniego na dzisiejszy wieczór w hotelu. Zła kobieta. tłumacz sobie.Nie zabrzmiało to zbyt miło.powiedziała już grzeczniej Marika. Na niby. Tak. To byłoby do niej podobne.Nie wątpię. . wzięła się w garść. wkładając coś. Oto dziwka Marika. Starała się zmyć cały brud. miała ochotę wypalić: „Strój dla kurwy. Ile ciemnych typów ze swoimi plugawymi myślami spółkowało tu z dziewczynami na godziny? Teraz i ona staje się taką dziewczyną. Mam problemy ze sobą. zetrzeć go. Teraz. Gdy poczuła łzy napływające do oczu. że nie usłyszał. żeby uściśliła. Jak wszędzie towarzyszyło jej klaustrofobiczne poczucie przejściowości tego miejsca i czystość na pokaz skrywająca brudy. W końcu Olga zniknęła wcale nie na niby. Silniejsza niż inni. Godna jedynie potępienia. A oni i tak będą wiedzieli lepiej. Teraz. okleja całą. Ale inne dziewczyny? Sześć zniknięć. ale spotkałam prawdziwego księcia”. . siostrzyczko.zdenerwowana jej fochami . Ona i całe jej parszywe życie. Nawet ten student. kiedy jeszcze pracowała w policji. ale recepcjonista udał. co dla niej oznacza „strój wieczorowy”. Ludzie po mnie jadą. Gdy jedna ze sprzedawczyń . mogła włożyć cokolwiek jej kazano lub rozebrać do naga i wszystko było okay. kiedy pójdziesz do tej Victorii. co u ciebie? Przepraszam.

A czasem pięć. Zdecydowanie lepiej jej w skórze i rurkach. . W środku było już dużo ludzi. Cholera. Może się nie spóźnisz. Ukłonił się. ale dziś klientem nie jest dziennikarz. musisz pozwolić się zdobywać.Pomachała ręką. .Niektórych pewnie tak. rozmów o pieniądzach. „Przestań. Masz być uległa. Odmówiły i przeszły dalej do dużego holu. a Sonia pociągnęła Marikę za ramię prosto w objęcia trzech pań rozdających wódkę. . .Potem sobie poradzę”. to tylko przebranie. przy którym goście wyraźnie różnili się od pozostałej ciżby. Twierdzi. . Tam stoi szef koncernu paliwowego. i wreszcie zadowolona z efektu westchnęła głośno. . .odpowiadała ta ugodowa część jej natury.powiedziała głośno.By wreszcie ulec? . rozpuściła włosy. dobrą na prezerwatywy. że odbywa się w grudniu.Mówiłaś. odrobinę podenerwowany mężczyzna w za małym gajerku i źle dobranych okularach skinął im głową. czuła się. że to najbardziej pociąga go w seksie. strojąc miny. że nic nie wiesz. . Gaz był przeterminowany. Większość mężczyzn miała powyżej czterdziestki. ściema.Oczywiście .Dziennikarzy stać na twoje usługi? .nie pasowało. Następnym razem przyjdź piętnaście minut wcześniej. Teraz wszystko wygląda inaczej. . Tym razem umalowała się łagodniej.Wręczenie nagrody dla Dziennikarza Roku. Jest dwanaście po ósmej. Dominowały tanie garnitury i garsonki. że mogę spóźnić się kwadrans. Sonia pogmerała w torebce i pokazała mu czarny kartonik formatu A5. Żadnej inicjatywy. możesz ruszać do Victorii Sonia czekała przed wejściem. który ufundował na spółę z innym koncernem jedną z nagród.Co to za impreza? . Innym razem jedynie minutę. zastanawiała się więc.Dziś cię zamorduję”. suko .syknęła Sonia.Wejście dla sponsorów. Na scenie konferansjer kończył już część oficjalną. otaczającego salę balową wypełnioną po brzegi ludźmi. Wyglądasz jak całkiem niewinna cipka do wydymania. nic wielkiego” . Do tego nieco zbyt świecącą czerwoną torebkę. Od czasu do czasu błysnęła gdzieś ładna suknia z ciuchlandu. Było dwanaście po ósmej. .pomyślała Marika. Lub mały pistolet. wygaś w sobie całą dominację. . . Kupiła prostą czarną sukienkę i szal zasłaniający ramiona. nie nadaje się do tego. . limuzynę klasy C. poprawiła je kilkakrotnie.Myślałam. . „Nie będzie następnego razu. część dwa razy tyle. jakby zdradzała siebie. . Wysoki.U mnie kwadrans trwa dziesięć minut . czy zadziała w razie czego. Masz udawać.Spóźniłaś się .powiedziała pod nosem.powiedziała ze złością. który kupiła od straganiarza sprzedającego także filmy i gry dołączane do gazet.Kiedyś tak. Pociągnęła Marikę przez salę i przystanęły dopiero blisko wejścia. początkowo niedostępna.zapytała Marika. Chodź. On lubi uwodzić. „Byle szczypał w oczy . Przy wejściu do części konferencyjnej ochroniarz poprosił je o okazanie zaproszenia. Zamiast niego włożyła do wyściełanego sztucznym jedwabiem wnętrza niewielką butelkę z gazem paraliżująco-łzawiącym. Marika spojrzała na zegarek.

Ty też jesteś niczego sobie . . pomyślała. Nie podda się. 19 Morderca oblizał usta. było podniecające. Marika podniecała. zanim zdążył wejść do środka. Kocia śmierć. opłaci się. Nie w jego typie. piękne imię. Był bardzo zadowolony. który zupełnie do niego nie pasował. Zawsze początek jest najlepszy. strachu i innych emocji. Ryzyko podniecało. Marika. Podszedł przy trzecim i powiedział coś tak kretyńskiego. Smaczne. Nie ulegnie mu i nie będzie błagać o życie. . Ta będzie walczyć do końca. . Łzy smakowały najlepiej. uległe cipki. jak nazwała sobie klienta. że to dziwne nazwisko.Ile? . robił kółka wokół niej niczym afrykański drapieżnik. Nawet obrzydzenie. Marika wzięła drinka od kelnera i przystanęła przy okrągłym stoliku. . jak wybrnąć z sytuacji. . które emanowało z nich w stosunku do niego.odparła. Ostrożnie. To nie będzie łatwa noc. Sonia ścisnęła jej ramię. Początek. Sonia odpłynęła. że spuścił się. ale wystarczająco blisko. W końcu pierwszy raz miała być dziwką. czujnie. zastanawiając się. . Tak. chowając się za plecami innych gości. Poczuł narastające podniecenie. Hubert Krysz. Jutro na twoim koncie znajdzie się okrągła sumka. że wyraźnie poczuła zapach drogiej wody toaletowej. Była dość mocno stremowana i dłonie jej drżały. Miękkie i płaczliwe. Uwielbiał krążyć wokół ofiary. za bardzo niezależna. Tylko nie mów.Bardzo piękna. Cóż. Bez obaw. . Wolał potulne.A pieniądze? ..Postaram się go nie zawieść. Wszelkimi sposobami. Na prawdziwych książąt i bambrów przyjdzie czas po sprawdzianie. Z daleka. że o mało nie dostała czkawki ze śmiechu. mój testerze.Nazywa się Krysz.wyznał w drugim zdaniu. hostess i kelnerów. . by poczuć zapach. wyobrazić sobie smak jej krwi. Ona całkiem niezła. Krysz stanął tak blisko.Wszystko załatwione. Za ostra. by nie zwrócić jej uwagi. Okrążył ją jak afrykański drapieżnik. stłoczonych po rogach grupek towarzyskich. Sonia pewnie specjalnie dała jej na przetarcie szlaku takiego klienta.Jesteś piękna . Paliwowy Krysz.Niespodzianka.Twoja poprzedniczka tak dobrze zagrała. To ja lecę. chcesz przeżyć przygodę życia? Może ci się uda. to było podniecające.

który zatrzymał się na chwilę i zagadał coś do całej gromadki. kiedy ona jest na jego tropie. Skoro człowiek się uśmiecha. żeby ukryć to narastające podniecenie. . a przy okazji potrącając i jego. więc grono szybko rozszerzało się o kolejne postacie. Zadam ci ją. to pewnie się znamy. witaj. kładąc delikatnie dłoń na ramieniu przyjaciela. Nawet nie wiecie. Przykleił się na chwilę do grupki dziennikarzy. Mimo to śmiał się równie głośno.jeśli wierzyć informatorowi . z którymi piłem wódkę. Która . ale znał przecież tyle innych znanych osób. Nie ma życia. O tak. przewodniczącego jury. Podawali dłoń także jemu. .Dla kogo piszesz? . strategią i planem nie ma tam nic. Umysł wypełniony pustką. zmienić kształt i zapach.Sorry. gdy tak szybko rzucasz spojrzeniami. miłości. jak dobrze.poluje na niego.Potem rozkosz stopniowo słabnie. Żadnych emocji. cicho szepcząc wymyślone imię. a on odpowiadał.odparł. uśmiech. bo nie dbali o pozory. jak krew napływa mu do naczynek na policzkach. A może piliśmy nawet wódkę.Och. I tak nie zapamiętywali. Odwrócił się. poczuciem rozczarowania i niezrozumienia. wpasować się w otoczenie. Dziennikarze buchnęli głośnym. . kiedy już go szukają. którzy dla poczucia bezpieczeństwa udają przyjaciół i dobrych znajomych. Jest tylko śmierć. człowieku. Naczelny go nie znał. przybrać właściwe barwy ochronne.Dobrze się czujesz? Na pewno wszystko w porządku? Czyżby był zbyt blady? Pytał ktoś z boku. Swoją następną ofiarę. żeby nie wzbudzać podejrzeń. Nikt nie może zrozumieć. choć praktycznie ich nie znają. lepiej dbać o szczegóły. nieskrępowanym śmiechem z żartu jednego z nich. Znów było wszystko w porządku. Niektórzy witali się ze wszystkimi. Wino czy wódka? Poczuł. jakiś niewyszukany żart i już ma nowego kumpla. czym się zajmują. czuł się bardzo dobrze.Wyglądasz jak szpieg.Jestem jedynie researcherem . którą powinien zabić jak najszybciej. co dokładnie robią.Tylko zebrać informacje. Dobra zabawa przyciąga innych. którzy także potrzebują integracji z grupą na takich imprezach. miesza się z własnym strachem.Ktoś podszedł do jego sąsiada. . Przeprosiny. Nawet ona mnie nie zrozumie. Kobietę. . . Jeden z tych młodych pismaków. Na takich imprezach dużo jest samotnych osób. i znów ją zobaczył. ale tacy właśnie przyciągają wzrok. .Masz przygotować materiał? . Wielu zabójców złapano. Wcześniej czy później ci ją zadam. a teraz. Poza całą kalkulacją. Morderca nie usłyszał puenty. Nie poznałem cię. Odsunął się odruchowo i powitał znaczącym uśmiechem naczelnego znanego tygodnika. Napij się. Przedstawiali się. pasji. nie wiedzą. Żebym to ja pamiętał wszystkich. Może pracowaliśmy kiedyś razem. .

Choć jesteś trochę starsza od poprzednich. aktorów i reżyserów. dawno temu prowadziła programy filmowe. Żadnej wpadki. Nikogo nie lekceważył. Dziś nawet nie trzęsły mu się dłonie. Jakież wspaniałe ciało. Tym razem nie pozwolę. choć dla niego za szybko. Boss na najwyższym levelu. Wyglądała znajomo. Profesjonaliści nikogo nie lekceważą. Wiedział. że więcej. Pięć ofiar. który pożegnał się już i ruszył do kolejnych znajomych. choć serce wciąż waliło mocno w piersi. dziś mógł już się czuć profesjonalistą. Potrącił kogoś łokciem i przeprosił. dziś już w rzeczywistości. Będzie mi smakować. dasz mi dużo rozkoszy. Była inteligentna. Niską. Mógł się założyć. i wszyscy skierowali się do stołu z przekąskami i ustawionymi w ogromnych kwadratach kieliszkami z czystą. by coś nam przeszkodziło. Za każdym razem tak samo gwałtownie. Trudny do pokonania. które lubił oglądać. zabiłeś kogoś? Zamordowałeś kiedyś? . zaniedbaną. Jeden z dziennikarzy zaproponował. Nieraz już nim był. że nie może jej lekceważyć. No co. choć o sympatycznej buzi. ale pozory często mylą. do której już wkrótce się dobiorę. podczas niekończących się sesji w Hitmana czy Assasina. Intrygująco. a po wszystkim dający najwięcej satysfakcji. A może tylko go prowokowała.rzucił spojrzenie w kierunku naczelnego tygodnika. Dla nich to był prawdziwy raj. Pięć zaliczonych strzałów. Pierwszy prawdziwy przeciwnik. A teraz? Opisuje celebrytów i babrze się w . Nawet jeśli dotyczyła masowego zabijania. którą zniszczę. Stuprocentowa skuteczność. ciekawie opisywała filmy. Ale szanował ją. Michale. Nagle ją rozpoznał. pompując do żył adrenalinę. I buzię. Kiedyś. Jego nie interesowała polityka. zbyt teledyskowo. Kobietę. Jak każdy dobry boss w grze. Zabijanie to czynność intymna. A ty. On chyba też wydał jej się znajomy. Kiedyś tylko wirtualnie. Uśmiechnął się na tę myśl. by poszli po wódkę. Smacznie. Tak samo będzie pompować dla ciebie. Mariko. niż oczekiwał. Był zawodowcem. Przerośnie jego najśmielsze wyobrażenia. telewizyjnych publicystów głośno rozprawiających o ostatnich roszadach w rządzie. Jakież piękne masz imię. Tak. odebrało mi radość i intymność tej jednej jedynej w swoim rodzaju chwili. egzotycznie. bo się uśmiechnęła. Zasługuje na odpowiednią atmosferę. Mariko.Nie wyglądała zbyt groźnie. Wszyscy pili ponad miarę.

został teraz sam. Moja energia jest zarezerwowana dla młodszych i zdecydowanie bardziej zepsutych. Rozmawiali o ostatnich aferach na giełdzie. Przystanął koło następnej grupki pismaków.Na razie. drugi potakiwał. z tej perspektywy. . Tamten udał chyba. . podobnie jak przebywanie w pobliżu kogoś takiego. . Zamiast historią sztuki. siląc się na przesadzone. Tak niewiele. tylko nie to! Nie mógł jednak odejść za szybko. Dziennikarze ekonomiczni. że nie słyszy prowokacji. To twoje marzenia? Takie życie sobie wyśniłaś? Puste. To już nie będzie to samo.Gazety skumały się z władzą i pieniądzem. . wciąż czekała. . Z tego. którymi nie warto się zajmować. Całe dziennikarstwo się kończy . kąśliwe uwagi o świecie pełnym fałszywych świecidełek. pełne jadu i śmieci? Morderca pomyślał.To już nie to samo. Ależ ona była piękna. może porozmawiamy o jakiejś stałej rubryce.Pewnie. lecę dalej poświecić pyskiem. . . . To był ich koniec. Z dala. więc morderca również powoli zaczął się ewakuować. wszystko się zmienia . Nawet jeśli z zewnątrz wyglądają na całkowicie zdrowe. To nie jest dziennikarstwo. Jesteś zdecydowanie za stara na ofiarę. Tylko po co? Sprawi mu to choć trochę satysfakcji? Chyba nie. nienaturalne. Wpadnij kiedyś. idą na łatwiznę.Pewnie tak. . Wciąż tam była. Rozmawiali o foreksach. a potem sam zaczął narze kać. kto przyciąga uwagę innych.jeśli morderca dobrze zrozumiał . Rozmowa sam na sam byłaby niebezpieczna. a dziennikarze podzielili się na obozy bezkrytycznie wspierające bliskie im polityczne opcje. Marika. jeden skarżył się na niesprawiedliwy wyrok sądu w jakiejś sprawie. nie sprawdzają informacji.Nie powinni pozbywać się takich ludzi jak ty. to mocno robaczywych w środku. niesamowicie pociągająca. Karolino. który .powiedział jeden z dziennikarzy.odparł drugi.został wypchnięty z tego zawodu. Zostało niewiele czasu. Ekonomiczni malkontenci. Zadrżał z rosnącego podniecenia. nie chciał zwracać na siebie uwagi. Gazety umierają.Miło cię było spotkać. . pożeranych przez pasożyty duszy. Poszukał wzrokiem Mariki. Kiedyś będziesz tak czekać na mnie.Może coś nowego wyrośnie. mają w nosie rzetelność. sreksach.Szkoda. Blogerzy wypisują w większości głupoty. . zajmuje się ludźmi. czując już niemal zbliżające się spełnienie. Ujmująco piękna. że mógłby się nią zainteresować i skończyć te cierpienia. że z tobą tak wyszło.gównie.Wzajemnie. nawet tylko filmowej. co zrozumiał. bezwartościowe. . Może nawet dziś.Trudno. akcjach i obligacjach. Cześć. Dziennikarz.

Zaprzyjaźniły się i trzymały razem. gdy zamkniesz. Poczucie obrzydzenia. Sala gimnastyczna pogrążona w mroku. korytarz z obluzowanymi płytkami. tak że zadrżał cały i aż pisnął. Zniknęła.20 Jedna powieka. Jej głos. że do tego nie dojdzie. Nie przysłała nawet pocztówki. Pierwsza myśl: Romeo. potem druga. Opasły i brzydki wuefista. Tak. gdy jej dłoń uszczypnęła go w sutek. Jego tłusty brzuch. tęczą na niebie. przerzedzone włosy i chód jak u kaczki czy jamnika. a potem zjechała niżej. Drzwi do kanciapy wuefisty. kiedy Marika pokazała jej miejsce w szeregu. Otwarte drzwi. gdy dotykał jej dorosły mężczyzna. że jest już kobietą. Roztrzęsione. do bioder. Potem on okazał się beznadziejnym dupkiem i wyrzuciła go z pamięci. aż tamta skończyła karę i wyjechała do Ameryki. Narkomani i psychole. która uważała się za najważ niejszą w klasie do czasu. tłumacząc. choć obiecywałam sobie. spocone ręce. i uchwyciła go tam. całe lata wcześniej i na tym się skończyło. ale nie dla niego. aż znaleźli się sami. Dałam ciała. którego imienia już nawet nie pamiętała. Czuła się dorosła. szatnia chłopców. Wtedy nie będziesz mógł już uciec. Zdradziłam cię podwójnie. Duma wuefistów i dyrektorów. . dreszcze i szał niemocy w środku. I cień Olgi. będzie lepiej. Jakże się zdziwił. Pokonana i upokorzona potem przyszła i wyciągnęła dłoń na zgodę. Rozmazana przestrzeń w drobinkach powoli wirujących w słońcu. który dotąd widziała tylko na rysunkach podczas lekcji biologii. On idący z przodu. Nie było go. Jej gibkie dziewczęce ciało nie było przeznaczone dla starego oblecha. „Zamknij”. Ale był dorosły. Słynni sportowcy i nieco mniej słynni zwycięzcy szkolnych zawodów. czterdziestoletni mężczyzna. Damska szatnia połączona z prysznicem. Tak jak ona. słoneczkiem. nie zadzwoniła. Nie było jej. że jest jego stokrotką. Na ścianach zdjęcia i dyplomy. W niej szarpała się za włosy z Klarą. Cholerny ból głowy. A jednak prowokowała go dalej. ona za nim. To w niej całowała się z pryszczatym chłopakiem. Ona też była zaskoczona jego wielkością i samym widokiem narządu. Romeo. Ona i on. Przegrane pokolenie. Może nigdy nie istniała. Zakręt i krótszy korytarz. Piękne słowa oszusta. Całą pryszczatą twarz i imię bez znaczenia. na dole. A potem zobaczyła Olgę. Chciał się tylko całować. To było wcześniej. przed laty. Drzwi ledwie trzymające się w zawiasach. Zgrzyt zamka. Szczęk kluczy zawieszonych w pęku na szyi. Marika skuliła się jak kiedyś. Pieprzonego drania.

Zepsute zęby. . chropowata. . Wylewający się bebech i mały członek. Nagle wpadło jej coś do głowy.Przepraszam. ale dziś jest zwykłym prezesem.powiedział.Nie musisz.Przepraszam jeszcze raz.Ale ja mam złe myśli. na zapleczu pubu czy przydrożnej knajpy? Te żebra też wyglądają. . W dokach starego portu. wyćwiczone podczas biegania. Nie miałem nic złego na myśli. Nie będę miała litości. Rzeczywiście był miły. choć Marice wyglądała jak po nożu. Dojrzałość w całym tym ciele. by w końcu wziąć ją w ramiona. Sonia zdecydowanie inaczej by się wobec niego zachowywała. Może i kiedyś walczył na noże.westchnęła i sięgnęła w bok po rzeczy.Jak? . śmierdząca czerń. Psychologicznie nieprawdopodobna teoria. Szczupły. Milczał. jakby zbyt długie. A co jeśli Krysz jest nie tylko jej testerem.warknęła.Pieprzyłam cię .Śmiech. Krysz. . tenisa. Nie w tym gajerku i z miną prezesa. Podobno po operacji. ale też partnerem Soni? Może to on wszystkim trzęsie? Nie. Spojrzała w jego podkrążone oczy i na zapadnięte policzki. a może o pieniądze. .Bez garnituru i tej poważnej miny prezesa. Słyszała tylko. Nie pasuje na herszta bandy stręczycieli. Mniejszy niż tego chłopaka z szatni. Lepiej. nie i jeszcze raz nie. Włożyła majtki i stanik. bił się po żebrach i był twardzielem. pot. za bardzo odsłonięte przez poczerniałe fioletowe dziąsła. Ale to tylko słowa. Palce chwytające pasek. rozpinające metalową klamrę. Czterdzieści. .Tak ci lepiej. blizna na ramieniu.W porządku . choć już w pewnym wieku. To diabeł odmierzał czas. a potem żałować miesiącami. . jakby kiedyś zostały pogruchotane. Krysz także nie wyglądał najlepiej po nocy. Podniecenie. Walczyłeś o kobietę. A może tylko dobrze kamuflowana? Nie. litość. Brudna. może czterdzieści pięć lat. innych aktywności.prychnął. . jak głośno przełyka ślinę. pokryte cieniem dwudniowego zarostu.Zakochałaś się? . dziwne. Byłeś kiedyś nożownikiem. . ale pod nią silne mięśnie. . Sięgnęła po sukienkę leżącą dalej i włożyła ją dwoma szybkimi ruchami. Nasilający się. A jednak dupek. wysportowany. Skóra zniszczona. Nie powinny ranić do krwi. no nie. Wokół czerń. strącając jego ramię. gardłowy rechot przedzierający się przez wyschnięte gardło. nie można już się uwolnić. A jeśli raz mu się uda. .O czym myślisz? Otrząsnęła się ze wspomnień. .Zapłaciłeś tylko za jedną noc . Czasem łatwo powiedzieć coś głupiego. żebym sobie poszła. Całkiem miły z ciebie facet. pulsujący stukot w jej skroniach.

Chyba był lekko obluzowany. Nie kupiłeś mnie. Zrobiła Sonię w balona.. czego się kupić nie da. Krysz. bo przecież były dość krwawe. . .Sonia kłamała. ..Skinął głową. Wcale nie była taka. pomyślała. chwycił bokserki i wciągnął je. . bo tego chciałam .. a zostałeś dupkiem od paliw”. starałam się”. okularów i kiepskiego garnituru.Lubię dużo. Bo nie o seks w tym chodziło. Uśmiechnął się. . .A zrobisz coś dobrego? . patrząc mu w oczy. . że zapłaciłeś. by nie interesować się tym i chcieć jak najszybciej wszystko zakończyć.odparła wesoło i ominęła schodek. czy dałaby radę złamać mu rękę za pomocą prostej dźwigni. Całkiem fajny mężczyzna. Jeśli tak.Co tylko zechcesz. „Po co? Wiem już wszystko . Uwiodła go. W samych bokserkach był dla niej.powiedziała już całkiem spokojnie. Cieszyła się. . Korporacyjny paw. z niezłym ciałem.Ale nie mów tak więcej. co robiliśmy w nocy. „Mógłbyś być takim Romeem. Olała wszystkie polecenia. . a nie tylko wyćwiczone na pokaz. Naprawdę nieźle wyglądał. jakby wciąż mu zależało. Ponownie popatrzyła na niego bez skrępowania. mocno zbudowaną klatą i umięśnionymi ramionami.Znów patrzysz. bezpieczniejszy.Więc zostaniesz na śniadanie? . Powinnam cię wysłać na lekcję do Romea. że wygrała. Tego potrzebował i płacił za to. tylko o miłość. Zresztą wypiła dość. jakbyś chciała mnie zamordować . co robiła teraz. A może zrobił to specjalnie. Mogła teraz dokładnie obejrzeć dom.Usiadła z powrotem na łóżku.Życzysz mi śmierci? . I kupującym sobie miłość. Był już potulny jak baranek. Do diabła. to powinien już uciekać.. Jak będzie mi smakować. .zawołał do tylu. . jeśli w ogóle można było rozpatrywać w takich kategoriach to. wstając jednocześnie z łóżka. Potknął się na schodach. wyszło ci całkiem nieźle. Ciekawe.Tak.W dupie mam słowa .pomyślała Marika. Ponownie skinął głową. czy też musiałaby użyć jakiegoś chwytu nogami. na którym się potknął. rozumiesz!? ..skłamała. nieśmiały prezesik i pieprzony bogacz poszedł do kąta.Przespałam się z tobą. może dostaniesz coś gratis. to. . No jak. po zrzuceniu władczej maski. Wczoraj wieczorem nie zdążyła.powiedział z wyrzutem. tłusto i niezdrowo. żeby dobrze wyglądał. że masz problemy seksualne. bo zbyt szybko się do niej dobrał i zaciągnął ją na górę. .Cieszę się. poradziłabym sobie z tobą? A może jednak te twoje blizny coś znaczą i to ty rozłożyłbyś mnie bez problemu? .Idziemy? Nie włożył szlafroka. a jednak była pewna. okazał się całkiem interesującym facetem. Łatwo dał sobie narzucić jej dominację. Poprawił ułożenie członka. Tak łatwo było go uwieść.Jedynie kalectwa . Z drugiej strony nieociosany prezesik. . Nie poskarży się na jej władczą postawę i to. Marika uśmiechnęła się w duchu.zapytał. może potrafił czytać w jej myślach. . jak on chciał. Wydawały się nawet silne.Jakbyś sobie mnie kupił.Nie dlatego.

Nie ma co. Czyżbyś nigdy nie gotował i robił dla mnie wyjątek? Powinnam czuć się wyróżniona? . Schody na górę biegły wzdłuż ściany i przechodziły łagodnie w antresolę.Hej. .Ukrainka? Lubisz widok kobiety na kolanach? .To nie jest dobre? .Kuchnia nie jest. Dwuskrzydłowe drzwi pod antresolą wiodły do salonu połączonego z kuchnią. Obejrzał patelnię. O ile hol i sypialnia były w dechę. nie jestem sukinsynem wyzyskiwaczem. widząc. . potem próbował włączyć kuchenkę. . Szanuję pracę innych. przeszła lekki. . Była na tyle mocna.Lubisz jajka? .Rzadko gotuję . jak się morduje. Czasem gosposia coś zrobi. że mam kasę.Masz gosposię? .Musisz wziąć odpowiednie naczynie. Krysz włączył elektryczny czajnik i otworzył lodówkę. Wnęka wypełniona od podłogi do sufitu regałami z afrykańskimi i azjatyckimi pamiątkami podróżniczymi. zaciemnionej.. . .Parówki.Zdarza mi się robić przyjęcie.Żartujesz? Ta chata stoi tu od stu lat. .Nie mam żony. bekon? Chcesz śniadanie angielskie? .pouczyła go. . Hol wykończono różnymi rodzajami drogiego drewna i atłasami. . . Jakby poszczególne segmenty domu projektowały dwie różne osoby.To kuchnia indukcyjna .Dobrze. Korzystam z pomocy.Tak będzie.Poprzednia się rozlatywała.To duży dom. a jednak nie byli połamani. . . Po prostu jem na mieście. i to na umowę. lifting niedawno.. nie jestem łobuzem. nawet jeśli tylko sprzątają.Ładnie mieszkasz. już dobrze. Ktoś musi sprzątać. Podążył za jej wzrokiem i wziął właściwy przedmiot. pachnącej przyjemnie resztkami dymu i toną książek zapełniających masywne mahoniowe półki. która suszy się przy zlewie.Niezdrowo i tłusto. że nie złamała się. ale większość rzeczy jest stara. .Usiadła na wysokim stołku przy blacie przypominającym trochę bar w knajpach.powiedział. tak te pomieszczenia jej się kompletnie nie podobały. . kiedy muszę. Jej nowoczesny wystrój odrobinę gryzł się z ciężkimi meblami w salonie i dużym zabytkowym kominkiem. a nie na czarno.Prezesik mieszkał jak król. tak lubię. Dobrze płacę.Nie. . gdy podczas wczorajszej szamotaniny wpadli na nią niechcący. . a nie dlatego.Pewnie. wtedy też potrzebuję pomocy.Cedujesz to na żonę? Uśmiechnął się. . musi mieć taki znaczek jak ta patelnia.Sam zbudowałeś ten dom? . Szukał przez chwilę patelni. Są czasem bardziej wartościowi niż gwiazdy telewizyjne czy radiowe. Nie patrz więc tak. Drzwi z boku prowadziły do biblioteki i palarni. Mogło się to źle skończyć. na ścianach obrazy niewyglądające na kopie. .

zwinęła mu kiełbaskę. chyba komponował coś do reklam.To chyba dobra chata dla muzyka. bo inaczej nie dałoby rady. niewinne dziewczyny. . . . Wała maltretującego z jakiejś brzydkiej. w fazie jakiejś cholernej reinkarnacji.No wiesz? Dlaczego pracujesz z Sonią? .Nie jestem głodny. by uwierzyć.Postaram się. O Oldze. . W kuchni pachniało już rozgrzanym tłuszczem. zapytała: . Usiadł naprzeciwko i patrzył. . . .zapytał. żeby spodobać się takiemu typowi. O tym i wielu innych sprawach. musztarda? . rozlało się jak jajko na patelni. Zjadła wszystko ze swojego talerza i zanim jeszcze przełknęła ostatni kęs. które na to nie zasłużyły. Widziała. Marika widziała wyraźnie.Jest wiele lepszych sposobów na zarobek. pierdolonego psychola. tylko uważaj.Co? . Jesteś już mój. a ty jesteś tylko moim nowym doświadczeniem i pionkiem w grze.Wszyscy klienci są tacy mili? . . że ma ochotę pokręcić głową z niedowierzaniem.Keczup. morderstwach. a może jest już po pierwszej śmierci. swoim życiu w kłamstwie i nocnych koszmarach. żeby nie rozwalić żółtek. ..stwierdziła. radzę się pospieszyć. . . podłej pasji piękne twarze kobiet. interesie społecznym. żeby ukryć zmieszanie albo przygotować następne pytania. że mu się podoba.Nie jesz? Mogę twoją? Nie czekając na odpowiedź.Jeśli chcesz coś zjeść.Więc kupiłeś go od kogoś . pękło. uważaj. bo kiełbaski się przypalą. . Twardnieje. Rozejrzała się jeszcze raz.Płaci mi.Nie wiem. A wszystko to w. prezesiku.Nie była do końca tego pewna. sprawiających. otaczających ją brudnych wspomnieniach.Dlaczego lepszych? Spędzenie miło czasu w takim towarzystwie jak twoje jest złe? Miły z ciebie facet. z kim rzeczywiście mogłaby być blisko. który zabija lub więzi młode.Musisz teraz wbić jajka.Może być. sukces! Po chwili podał jej dwie kiełbaski z jajkiem obok. O. .Patrzył teraz już zdecydowanie wyzywająco.Zrobiłam to pierwszy raz .wyprzedziła je. że staje się kamienne i czarne jak węgiel. Robiła wszystko jak trzeba. zapełniających jej serce.Dlaczego to robisz? . To ja.. zawojują świat.Pierwszy raz współpracuję z Sonią i jesteś moim pierwszym klientem. pieprzonym królikiem doświadczalnym. . Nalał do szklanki wody. Marika. więc praca nie jest ciężka. Dla prezesa też. że dając dupy. umarłoby.Poprzedni właściciel był muzykiem.. Tak mówił agent. . Wtedy spoważniał i przez tę jedną chwilę zobaczyła w nim kogoś. ale lepszej odpowiedzi nie potrzebowała. żeby znaleźć zabójcę. wystarczająco głupie. . a właściwie pochłania kiełbaski. . Przez chwilę zapragnęła powiedzieć mu wszystko. jak je.

. że to tylko żart. . . Brak spraw sądowych. Tu trudno o przekręty. co nie? Kobiety. że paliwa i energetyka to domena państwa.przeczytała.Można tak powiedzieć. W urzędzie skarbowym żadnych postępowań.Inwestorami są duże koncerny międzynarodowe. . . Rodzki chrząknął w słuchawkę i w końcu wyrecytował: .jak to się mówi .Ja bym powiedział: tajemniczo.To zabrzmiało podejrzanie. w której ukrywa się pewne rzeczy.„PetroStar” .Paliwa nie kojarzą mi się najlepiej.Chyba są czyści. co jest trochę dziwne. .Pewnie można..Nie. . Nie ma zgłoszeń na policję ani sygnałów od inspektora finansowego.To państwowa firma? . ale to specyficzna branża. . .Myślałam. Powiedziałbym. dopóki nie ma sukcesu.Podszedł do lodówki. że są aż za czyści.. . Romeo.Brzmi dumnie. biedny Romeo.Nie. Jesteś gangsterem? Spoważniał.stoi za nami poważny kapitał. . a potem zagrał Humphreya Bogarta. jestem finansistą. .. żeby jej się podobało. żeby jasno dać do zrozumienia.Podejrzanie? Czy wyglądam na podejrzanego? . jak na wszystkim. . ale mamy ambicje i .Hola.Zrobił głupią minę. i wyjął z niego wizytówkę. Dlaczego tak szybko zapomniałam? 21 Czekała kilka godzin na info o PetroStarze.Duże koncerny tak.Słońce i wiatr? Nie da się oszukiwać na przyrodzie? . Podał ją Marice. Tak uwodzicielsko.Zaśmiała się.Moja firma wciąż jest dość niewielka. że wyglądają na wehikuł inwestycyjny. a potem obszedł bar i zaczął jej dotykać. W dziale finansowym powiedzieli mi. . przy której leżał niewielki skórzany portfelik. ale Krysz nie odpowiedział śmiechem.To duża firma? . też lepiej. Nawet nie musiała być pijana. . Nie wyglądał na speszonego. jeśli są nieco skryte. Mężczyzna musi być trochę tajemniczy. I podobało jej się to. .Pracujesz dla spółki paliwowej? . . Patrzył na nią maślanym wzrokiem.Ale ty nie oszukujesz? . dlaczego miałaby być państwowa? . W mediach pełno jest doniesień o jakichś przekrętach i mafii.Chyba niespecjalnie.zapytała raptownie. nawet w administracyjnym.Skąd więc stać cię na taki dom? . Zajmujemy się energią odnawialną. .

. Marika znów była sobą.Tego nie wiem. I oni nikogo nie zatrudniają? . które wcale nie są takie łatwe do ukrycia.Firma inwestuje w różne spółki. minęło. Tak. nie zatrudniając nawet jednej osoby. . a nie banków i centrów handlowych. pracowników i tego typu rzeczy. Pieprzone życie z zagadkami. To wszystko zgodne z prawem. Poszła na obiad. nie powinna aż tak się angażować.Jak to? . Było.Przepraszam. mam powody. mieszkanie w Bristolu nie było złe. Jakby coś. Marika zawahała się. Nie chcesz ich przecież zniszczyć. .. cholera. . Usłyszała. wrócą. Może jednak twoje blizny znaczą coś więcej.zapytał Rodzki.. obaj. Klient jest bardzo zadowolony.Po co ci hotel? .Jeszcze coś? .Musiałam. Nawet jeśli się myli.Nie mieszkam już na Miodowej. to tylko zwykłe nerwy.Ucisk znikł. Coś tu nie gra. Może zarządzać poważnym kapitałem. Nie wolno ci myśleć o nim w ten sposób. Zostaw ich w spokoju. Ich umysły nie pieprzą się z chorymi napadami. Dopóki można wykorzystywać sytuację. .Poprosił o kolejne spotkanie? .Zapłacił za dwie noce . bardziej postrzępione nacięcia. Chętnie by coś takiego podpisała.Tymczasowo jestem w Bristolu.Rozlicza się z fiskusem przez działalność gospodarczą. Mariko. a potem przespacerowała się Chmielną. Ktoś rozdawał ulotki z prośbą o podpisanie petycji. Będzie. by ulicę oddać artystom i księgarzom. . jeśli mają wrócić..Co to znaczy? . Posłałem już zapytanie do komórki zajmującej się praniem brudnych pieniędzy. Tak jak nie wolno ci więcej myśleć o Romeo. Oni mają normalne życie. aż za zgodne.. aż tak jej zależało? Nie.Dobrze się sprawiłaś. Nie są pokręceni.. to i tak lepiej nie myśleć. . co. Nie. Byli dla ciebie mili. . . Odłożyła słuchawkę.Aha. awansowałeś do ligi podejrzanych. Może w środku nosisz jeszcze szersze.. przecież tam miałaś wszystko. .Marika poczuła ucisk w gardle. Może coś mi dopowiedzą. bo zarejestrowani są na Cyprze.A w Polsce nie mają nic? Nawet ten Krysz nie jest tam zatrudniony? . Starówka i spacerniaki powinny należeć do artystów. Krysz wcale nie był taki święty. Sonia zadzwoniła po południu. Czyżby. . zostaw wiadomość w hotelu i tam mnie szukaj.Cholera.Przelałam ci już połowę. Nie wolno ryzykować.powiedziała. co będzie. ale sama nie ma rozwiniętych struktur. mój kochanku. . niż mówisz. choć bardzo zmęczoną sobą.Jesteś wolna dziś w nocy? Serce zabiło jej mocniej. ani na drugiego. jak Sonia przerzuca kartki w notesie.. na jakiego się kreuje. . I tak. .Dzięki. Ktoś przebił ci kiedyś serce osikowym kołkiem? . zmienić klimat. . Nie zasługujesz ani na jednego.

Widocznie potrzebuję. poranny. Tylko dla siebie. . Bolała ją głowa i połowa ciała. Wtedy też szukała zacienionych samotni. Teraz nie jesteś. ukamienować. miała ochotę zawołać. On też się przeraził. . Do diabła. . że ta żyje.obruszył się. Zmarnowałam życie. Zawołała go i wyjęła z torebki banknot dwudziestozłotowy . kiedy mogłam jeszcze zostać normalną dziewczyną.Tylko nie przepij wszystkiego od razu. żeby przeżyły po tym twoim dokarmianiu.Nie powiem o tobie nic złego . Nic ci do moich potrzeb. Jak w poprawczaku. Mam innego dobrego klienta.szepnęła. Nie przejmuj się nim. Seks z Kryszem okazał się bardziej wymagający.Tak .przypomniała. Po chwili wahania zaaplikowała sobie małą dawkę narkotyku.Zapłacił za dwie noce . W głowie załomotało i poczuła się wspaniale. . którego omal nie skatowała kilka dni temu. rozpoznawszy Marikę. że odnajdzie Olgę.Chcesz się założyć? Wróciła do Bristolu i przygotowała rzeczy na spotkanie z Sonią. . i chciał odejść czym prędzej. To teraz jest nie mniej. Nie miała siły. Długa kąpiel nieco pomogła. . by nikt nie widział.Powoli zajdziesz dalej i będziesz gotowa do walki. panią domu. jeszcze będąc w PromoArcie. zabiorę cię na przejażdżkę. szmatą. To było takie trudne.Z Kryszem? Nie.Nie uda ci się mnie sprowokować. i poczekała. odrzeć z resztek godności. Nie chciała się z nikim pieprzyć. . Ból minął. . powinnam się była wyłgać. jestem tylko zwykłą dziwką. Sonia zerwała połączenie i Marika nie mogła jej już nawrzucać.Umówisz mnie z Kryszem? . aż zacznie działać. nie odbierał jej tej odrobiny prywatnej zemsty na swym ciele. Tym razem się nic spóźnij. . Gdyby chociaż miała cień nadziei.Wszystko w porządku? Zobaczyła tego samego staruszka. Zapragnęła usiąść gdzieś w kącie i się zwyczajnie wypłakać. który kupiła od dilera. .. Czekaj na mnie przy Narodowym. Poużywajcie sobie. Trzeba było wpaść na coś lepszego wtedy. . szczególnie ten dzisiejszy.Dokarmiam biedne dzieci.Ale. No co.O siódmej. zdzirą. „Zbyt często sięgasz po to świństwo” . przez te dwa cholerne lata.W ramach premii. gdzie mogła przez chwilę wydrapywać skórę na gębie tak.odpowiedział lewy. A tak pozostawało jej wierzyć. Dla nikogo innego.Pilnuj. gdy cały jej świat wywrócono do góry nogami.powiedział z uśmiechem staruszek.. . dlaczego? . prawniczką . wzbudzając zgorszenie przechodniów. a przecież Sonia nie brała jej do opieki nad niemowlakami. że robi to dla siebie. Za to nie żałowała sobie teraz. więc wam też wolno mnie dobić.powiedziało coś w prawym płacie mózgu.Ja nie piję . „Pierdol się” .

Na przyjęcie. Kaja. Znów będzie gryzła ściany. Rozwiąże sprawę. sumienie.Nie wyglądasz najlepiej. Mariko. Sonia podjechała punktualnie. I Olga. Las ustępował miejsca polanom i pagórkowatym fragmentom pól. Jesteś twarda. Musiała akceptować reguły gry. zakrwawione twarze.obiecała jej Marika w myślach. . Pod ścianą drzew zobaczyła jakieś duże zwierzę niemal zlewające się z ciemnością wypełzającą z kniei. Anna. Już niedługo. Maria. Asfalt przez kilka kilometrów był dość mocno podziurawiony.przytaknęła Marika. Jeśli chciała dalej się w to bawić.Za miasto? . Poradzi sobie. ozdobioną dziwacznymi rzeźbami. poprawić opadający kosmyk włosów i pocałować w policzek jak siostrę. A co mi tam. bo przegrałeś.Wymagający klient . Niech się dziewczyna wzmocni. Da. bronić innych. . Aż tak ciężka noc? .czy lekarką. Jedną po drugiej. że dostaniesz” . mój panie. nieodnaleziona. . to pójdzie na odwyk. przebierając kopytkami z niecierpliwości. Kolejny zakręt i droga stała się już typową wiejską ścieżką. że Sonia ma ochotę pogłaskać ją po policzku. .Poradzisz sobie. mówisz teraz. Wtedy mogłeś działać. Okłamałam cię trochę. a potem miejscami zamieniał się w utwardzony trakt najeżony kamiennymi pułapkami.Dziewczyna miała wrażenie. więc wypiła jeszcze napój energetyczny i kawę z automatu. Chyba przysnęła na chwilę. Nie odpowiedziała. No to teraz musisz cierpieć. którzy niby na to zasługiwali. posiniaczone. Sonia skręciła w wąską drogę prowadzącą przez las i zwolniła. Szybko się spoufalała. Jej główny cel. gdy wjeżdżały już w szeroką kamienną bramę..Niedaleko. Zmaltretowane. Łucja. Spojrzała krytycznie. dostrzegając parkujące za nimi w kolejce dwa . Dziewczyna bez twarzy. nie mogła teraz zrejterować. ale ty wolałeś się mścić. Katia.Nie jestem w najlepszej formie.Dokąd jedziemy? . Prawie zasnęła na fotelu. bo ocknęła się. . Da radę. nie odpuszczasz. „Za co należy ci się w pysk. Nie poddajesz się. Marika spojrzała do tyłu. Niedługo. Czeka na mnie.. . Walczysz do końca. Ochroniarz zatrzymał je i przez kolejne pięć minut czekały na pozwolenie przejazdu.Wiem. . Zaginiona. I możesz mi wierzyć. jeśli naprawdę pragnęła rozwiązać zagadkę morderstw tych dziewczyn. Przymknęła oczy i znów je zobaczyła. wymyślać potworności draniom. Ale przecież jest twarda. Pomyśl. zadanie. Łoś? A może diabeł. da radę. Jesteś prawdziwą twardzielką. że jutro dostaniesz kolejną specjalną premię. Nikt cię nie pokona. Wyszła pół godziny przed czasem i o siódmej zgodnie z umową czekała pod Narodowym.

nie wolno ci odmówić.Marika zakpiła i zauważyła: .Są starzy i śmierdzą. popleczników i wrogów. Spotkanie z nim w tym miejscu czy jeśli go tu nie będzie? Sonia zobaczyła kogoś i ruszyła szybkim krokiem w kierunku gromadki ludzi. Nie witał ich pan domu.Dla niektórych znak kabalistów. Potem wracasz na imprezę. Dam ci radę. . ma .Tak. szukaj młodych. Lepiej sobie wyszukaj kogoś fajnego i go poderwij. poklepując po tyłkach nadobne damy o starannie ułożonych fryzurach. Nie będziesz jeździć konno . przypominające trochę bryczesy do końskiej jazdy. jakby trochę z boku tych kilku setek ludzi z różnych środowisk. jakby dopiero teraz dostrzegła cienką włóczkę oplecioną na nadgarstku.kolejne samochody. Padok dla koni. Krysz. . już nic nie musisz. pomyślała. . . że zapłacono ci za ten wieczór.Sonia nachyliła się do Mariki i skrzywiła z obrzydzeniem. jakimi je podsumowywali. Nie lubiła Soni. kogo będę szukać. arystokratyczna. Sonia przytrzymała Marikę za ramię i założyła jej na przegub czerwoną nitkę.Co to? . Nawet wiem. czy jesteś gdzieś tutaj? Sponsorujesz nagrody? A może przyszedłeś dla rozrywki. zostawiając Marikę samą. O piątej rano masz wolne. i bluzkę na ramiączka. Sonia miała na sobie obcisłe spodnie.Ja jestem kabalistką. .Nie martw się. Uśmiechnęła się promiennie. a trochę sportowo. inni wyglądali na sportowców lub artystów. Sztywni wojskowi nachylali się do zaniedbanych. Ta poczuła najpierw ulgę. nie w interesach? Dlaczego mi nie powiedziałeś.Ty też masz czerwoną nitkę. . Śmierdzą śmiercią. pewnie dlatego. . utworzony na przystrzyżonym pastwisku.A dla innych? . Bardzo jej nie lubiła. bo inaczej może cię wypatrzyć jakiś sześćdziesięcioletni komentator sportowy albo właściciel narodowego funduszu inwestycyjnego z nadania partii. grubych dziennikarzy. a potem skrępowanie: stała w rogu placu. że jej towarzyszka już sobie poszła.Jeśli ktoś zechce. Marika spojrzała na swoją wieczorową suknię. Ścieżka oznaczona cyprysami zaprowadziła je na duży plac przed zabytkowym pałacykiem.Spojrzała jej w oczy i dodała z naciskiem: Za pełen pakiet usług. Część była elegancka. Unikaj ich. rozumiesz? . Marika wzdrygnęła się.Są tacy źli? . . który załatwił rodzinie lepszą pracę.Mija czas promocji .Informacja. Stadnina mieściła się za kilkoma wierzbami i placem zabaw dla dzieci. rozprawiając o tym. Przeszły obok stajennych pożerających wzrokiem kolejne „towary” i chichoczących pod nosem z niewybrednych żartów. . Pokierowano ich na boczny prowizoryczny parking.uspokoiła ją Sonia. że idziesz na imprezę? Sama nie wiedziała. Tak też jest dobrze. Było ogrodzone drewnianym płotem z zamontowanymi drutami podłączonymi do agregatu. że sporo się spóźniły. Dumni politycy szukali w ciżbie swoich oponentów. Sonia spojrzała na swoje przedramię. Wyglądała trochę elegancko. co gorsze.

Jakich bogów każe wyznawać? . Tylko Stwórcę. Obok stały stoły zastawione żarciem i piciem. Każdy może to zobaczyć i mnie wziąć. silny. . prosząc o instrukcje. a nie obcy wygrywali przetargi. z której można się śmiać i którą można upokarzać.Nie wierzę w Boga. co to znaczy? . To ja mam czerwoną nitkę na ręce. Nie w typie włoskim.Nie jestem tu od tańczenia . Cały polityczno-finansowo-show-biznesowy syf w jednym miejscu. a może bardziej filozofia. A więc czerwona nitka nie działa na każdego. a potem zarechotał na widok zataczającego się wydawcy politycznych książek i niepokornego dziennikarza. a ojciec Arab. Opasły ksiądz w cywilu ciekawie spojrzał dzieciakowi przez ramię.Co to znaczy? . . Jesteś bucem. Ja jestem tą najgorszą. . Twarz pociągła. przygotowując drinki. A wystarczyło wziąć mnie pod rękę i zaciągnąć w krzaki. nawet śniada. . Poseł prawicy spierał się z jakimś młodym lewicowym wilczkiem. potem może nie być okazji. Chcesz. . Mówił po polsku czysto. ciemna. barczysty.Pani nie tańczy? Jakieś czterdzieści lat. Albo ktoś inny skorzysta. Wyglądem. Czarna gustowna marynarka.bogatszych przyjaciół sponsorujących ich kampanie lub korzysta dzięki znajomościom z lepszych ofert salonów samochodowych. ogorzała. Tak czy inaczej wysoki. . Turek lub Grek. to bierz. która partia więcej wydaje na korumpowanie dziennikarzy i lepiej pilnuje. strojem i wiekiem był gdzieś pomiędzy.Jestem kabalistką . jeśli myślisz. roznosząc szampana i napełnione winem kieliszki. . . ale to ja jestem tutaj kurwą.Pokazała mu czerwoną nitkę. Dla nas obojga lepiej sprawę postawić jasno od razu. żeby ten zaćwierkał w jego imieniu na Twitterze. na którym tańczyło kilka par. wysoki. Przysłuchujący się im ukradkiem wicepremier żegnał właśnie naczelnego znanego tygodnika i gorączkowo kiwał do swojego dwudziestoletniego asystentadoradcy. Odwróciła się i zrobiła krok w kierunku parkietu.Nie wie pan? Taka religia. choć z wyraźną domieszką genów europejskich. trochę południowa.Wie pan. Lekko może francuska. Może matka Polka.Nie. nawet przystojny. . może cygańska czy arabska.Nie powie mi pani? Straciłeś okazję.fuknęła. A może dalsi przodkowie mieli obce geny. lekko świecące grafitowe spodnie. więc prawdopodobnie wychował się tutaj. . dopasowana koszula tego samego koloru z jasnymi przeszyciami. Prawdziwy mężczyzna. opisywany w gazetach jako krezus z mafijnymi powiązaniami. i słowiańskie oczy. hiszpańskim czy nawet bałkańskim. . albo ja cię już nie znajdę.Podobnie jak pańska.Chyba rzeczywiście nie wiedział. Biznesmen.A od czego? . opowiadał żart rzeczniczce prasowej ministerstwa. przystojna. by to swoi. Zaliczyć go do zbioru młodych byczków czy starych śmierdzieli? Pomiędzy. Prawdziwie kosmopolityczny playboy. że weźmiesz mnie na takie teksty. Cholerny tępak. uznaje tylko jednego Boga.rzuciła przez ramię. któremu zarzucono niedawno korzystanie z funduszu jednej z partii. Cały tłum kelnerów uwijał się.

. Podeszli pod scenę. że to one są tu najważniejsze. chyba niezbyt chętnie. że to wszystko wokół powstało ot tak. .Odwrócił się na pięcie. W gęstniejącym pod sceną tłumie nie było niczego ciekawego. że jest ich całe morze i każda błyszczy. klaszcząc mocno. bez przyczyny. co słychać? Szamocka miała łzy w oczach. a potem wróciły do słuchania koncertu. które czytała. o co się kłócą i co wykrzykują. rozglądając się jednocześnie. . Za to obok sceny rozpoznała kilka gwiazd. Marika nie znała się na muzyce. Julia! Pierdol się.Mówi pan jak zawodowy zabójca. zaś Sonia i młoda dziewczyna oddaliły się w kierunku parkingu. by usłyszeć. co wyglądało dość komicznie.Zaraz zacznie się koncert. na której wesołego wodzireja w osobie zapomnianego już nieco aktora i komika zastąpiła grupa muzyków. Marika przeprosiła wysokiego przystojniaka i powoli podeszła do Julii. Powinny udawać.Jest pan biznesmenem? Zawahał się.Chodźmy. a walczące próbowali rozdzielić Brochwicz i młodziutka dziewczyna. W końcu Brochwiczowi udało się stanąć pomiędzy kobietami i łagodnie je rozdzielić. Przecież one same były gwiazdami.Pierdol się. Była za daleko.Cześć. gdy poprawiła fryzurę. . . A może w tym właśnie tkwi wielkość gwiazdy? Wiedzą. że są popularni. może nawet bardzo. piszcząc jak nastoletnie fanki. O. Objął rudą kobietę i odprowadził kilka kroków od Soni. Wychodzą? Dziewczyna szła ze zwieszoną głową.szepnął jej towarzysz. Ta wydęła usta i krzyknęła na tyle głośno. . . które teraz klaskały i podskakiwały. że Marika mogła rozpoznać słowa. i wróciła do swojej wyniosłej pozy kobiety bez skazy. Także uniosła wysoko dłonie i klasnęła. to tak jak ja. ale instynktownie wyczuła. Brochwicz posadził Szamocka przy stole z alkoholami i także poszedł szukać sobie lepszego towarzystwa. . W plotkarskich mediach.Jest pan zabójcą? . Nie odpowiedział. by to ukryć. Nawet z tej odległości Marika zobaczyła czerwoną nitkę na jej nadgarstku. Osoby z tłumu znajdujące się najbliżej kłótni obrzuciły Sonię ciekawskimi spojrzeniami. . i w ten sposób zniknie? Wzruszył ramionami. . Zniknęły jej z oczu.Są bardzo mocno dedykowane konkretnym przypadkom.Spojrzała na niego ostro. Zamrugała. No nie. przygotowując się do akcji.W czym tkwi ich szczególność? . Marika rozpoznała ją bez trudu. Szamocka z Brochwiczem odeszli na bok. ale tuż za nim rozgrywał się mały dramat z dobrze jej znanymi aktorami w rolach głównych.I myśli pan. nie było ich zdjęć.Nie do końca. Zajmuję się realizacją różnych szczególnych usług. Sonia szarpała za ramię jakąś wysoką rudowłosą kobietę. Teraz.Ten facet to prawdziwa legenda . Marika spojrzała uważniej. to gdzie masz swoją czerwoną nitkę? . . słyszysz? Szamocka.

Coś osobistego. czasem tak blisko. że cię wysłali. . wyczuję tętno. który o wszystkim mi donosi. Wrócimy razem do Warszawy? Nie mam samochodu. Tylko w książkach morderców łapią piękne inspektorki. A ja wiem. iż jest mądrzejsza? Że może wtopić się w tłum. Oczekiwałem mężczyzny. Albo je usłyszę. sama się o tym przekonasz. że będą bardziej przebiegli.Marika zerwała nitkę i wzięła pod rękę podstarzałą modelkę. 22 Znów tu była. Próbujesz zastawić pułapkę. Po co więc znów ryzykować? Czemu do walki ze zbrodniarzem tej klasy wysyłać kobietę. że jest. Lubię zabierać życie. ale twoim szefom zawsze wydaje się. Tobie też może być przyjemnie. gdy zwierz ją wyczuwa lub o niej wie. Mariko. zanim sam zobaczę wyjaśnienie w twoim ciele. . oczach. że myślą. Jestem na to zbyt przewidujący. poczuję w niej życie. za przebiegły. Przechytrzę cię i wymknę się z sieci. To sprawiło. Tak więc powiedz od razu.Nie ma o czym. zachowaniu. Gdy sprawię... Nie uda ci się mnie oszukać. to jest odpowiedź. nie uda ci się. Umierając. lecz pułapka nie może się udać. W końcu musiał pojawić się ktoś taki jak ty.Wszystko świetnie. a może wcześniej dotknę twojej szyi. nie widać? . Nie uda się i tym razem. A przecież to nigdy się nie udawało. jeśli dostaniesz szansę rozmowy. Krążyła. a potem je zabiorę. udawać. Nie wierzysz? Cierpienie należy do tej samej półki smaków co przyjemność. wywołując aplauz publiki.Już nie. stosować pułapki i wybiegi? Nie. jeśli wystawią do walki kobietę. potrafimy czerpać także z tych przyjemnych doznań. że jest na tropie i że to on jest celem. Szamocka chciała odpowiedzieć coś brzydko. lizać do woli. A może. . Znałaś jedną z nich? Może nawet bardzo dobrze..A twoja czerwona nitka? Do niczego nie zobowiązuje? . A ja? Ja też. Piosenkarz na scenie chwycił mocno mikrofon i zanucił znany przebój. Zobaczysz. szukając go. Żaden z wielkich zbrodniarzy nie został złapany w pułapkę przez kobietę. bo masz tam kreta. Kiedy już będziemy ze sobą sam na sam. Kim była dla ciebie? Kimś szczególnym? Siostrą? Córką przyjaciela? Powiedz! I tak powiesz mi wcześniej czy później. Coś osobistego. ale w końcu wzruszyła ramionami.Myślę. która zawsze będzie słabsza od mężczyzny? Czy tylko dlatego. kiedy będę mógł cię wąchać. Morderca wiedział. że twoje obrzydzenie stanie się moją rozkoszą. .Pogadamy? . Mnie nie zwiedziesz. Leżą obok siebie. tak.

nie zaatakuję. żeby zrobić prywatny talk-show. .znać gwiazdy. Twoja pasja się zmarnuje i zamieni w niemoc. jeśli nie mam przewagi.Stąd ta agresja w oczach. Wściekłość? To właśnie czujesz? Szkoda. Niesamowite. Byli naprawdę wspaniali. Od lat się nimi interesował. Tylko twarde życie. że ci młodzi i zdolni muszą przez was dużo dłużej czekać na swoją szansę. bo nie masz szans. To była w końcu jego specjalność .. Bez przytupu i wielkiej kasy. są podobni. za to jego rozpoznają wszystkie. kameralny i odważny. Udają. Nie nabierze się.. Wyrachowanie zawsze wygrywa z pasją. nikogo w świecie nieobchodzący sukces na lokalnym polu? Byle chwycić za serce. Przecież zbudowali coś wielkiego i teraz z tego korzystają. mówić i krytykować. który pokazał. które już znamy? A może po prostu nie chcemy się wysilać. Kiedyś marzył. a nawet gdy ktoś zmuszał je do podania mu ręki. Żadna z tych gwiazd teraz nie rozpoznaje mnie. Razem. że chcieć to móc. mimo że od lat grali to samo i na jedną nutę. że organizatorom prywatnego przyjęcia udało się ściągnąć aż tyle gwiazd. Znał go. w przeciwieństwie do kobiety. umieć je oceniać.. zdziecinniały typ obok. ale w rzeczywistości wszystkie znały tego dzielnego chłopaka.. Czy tak? Tak wystarczy robić w życiu? Nie trzeba myśleć o wieczności? Wystarczy drobny. Dziś będziesz bezpieczna. O co tak naprawdę ci chodzi? Tylko byś narzekał. Ciekawsze rzeczy działy się pod sceną. ten wysoki gość po lewej to właśnie zrobił. Stanął możliwie blisko i oglądał Marikę z jej towarzyszem. Byle tylko odciąć kolejny kupon od kartonika próżności. myślał. a jednak wszędzie oblegany i rozchwytywany. tylko telefon z okienkiem i jabłuszkiem w logo. pisać o nich. Nie uda się. Naprawdę miał takie plany. Stąd pasja i dążenie do celu za wszelką cenę. Zespół wkroczył na scenę i zaczął grać swoje największe przeboje. To nie ogród sztuk. robiły to wyjątkowo oschle i sztucznie. bo ciemny lud i tak to kupi. Już kilkakrotnie zwrócił na niego uwagę. decydenci w radiu wezmą wziątki. Lubimy tylko te piosenki. I nawet nie miał kamery. Artyzm przegra z mocą umysłu i ciała. ale uznał. Nie wpadnie w pułapkę. Nie to co ten kudłaty. menedżerowie podpiszą kontrakt. i robił najlepsze show w internecie. Wyglądał groźnie. A ty jesteś lepszy? . że nie widzą. Cudowni. że to głupie.zapytał jakiś ostatni kadr przyzwoitości w jego duszy. Niby persona non grata. Znał je wszystkie. nie dam się sprowokować. strategia i ciężka katorga składają się na końcowy sukces. Dwa drapieżniki poszukujące zdobyczy. może w zmowie. Tak. Atu proszę. tu nie ma miejsca na finezję i artystyczną improwizację. Z kamerą w mieszkaniu. Co w tym złego? Tylko tyle. Przez chwilę pomyślał. że pasują do siebie. Jakież to przykre. nie znają. Ale tak jest już ułożony świat. tak się stanie.

Cały ten świat zasłużył na jego zemstę. by mi dorównać. Może to oni powinni stać się jego ofiarą? Tyle że co by mu to przyniosło? A co przynosi zabijanie młodych dziewczyn? To nie dziewczyny. jeśli wróci. Komentarze hejterów. bardzo się postarać. Za to morderstwo. ono sprawia rozkosz. Wystawić cycki i tyłek. Tylko z tego powodu? Tylko dlatego. mafiosi. pełne poufałości. Może o bombie. Bo tak łatwo je skazać? Tuż obok stał człowiek z cygarem. Oto nasz świat. to był on. to dziwki. W przerwie koncertu podszedł do grupy oblegającej znaną piosenkarkę. wielkim.. Bo co. alfonsi. Zasługują na śmierć. chociaż. nie przyciąga fleszy. o tak. Tak. To was bierze i przyciąga. Najwyższy stopień. Wróci jego cięty język i bezkompromisowa skłonność do przecinania ostrym nożem wszystkich wrzodów. że się stoczyły. Nie tylko mnie. A jednak jej skrzydła przypaliła zbyt duża pewność siebie i niewłaściwa ścieżka kariery. . Rozmawiał z dwoma leśnymi dziadkami ze starych czasów. bandyci. Jej obecny partner. Wpływy w telewizji. Była najpiękniejszą kobietą na przyjęciu. Dziwki. Same są sobie winne. prawnik. Niski i łysy. Mordercy i gwałciciele.. złorzeczenia i bluzgi. został celebrytą... że nie można było go lekceważyć. Wy musicie. Wiele ofiar. także sprawiał dobre wrażenie. lepiej dmuchać na zimne.. Po- . Powinien pomyśleć o czymś większym. prawdziwą gwiazdą. intelektualny pustostan. Zamiast do więzienia trafił na salony. Lepiej nie drażnić. Skasować samochód po pijaku lub zagrać w zakładach bukmacherskich. że trafiły na złą drogę? Są winne. utalentowanym motylem. Działalność dobroczynna nie mieści się na afiszach. Jak ten mafioso z gangu. nie dodaje blasku.Wszędzie go zapraszano i nic dziwnego.. teraz sobie przypomniał zdjęcia w internecie i mediach biznesowych. bardziej spektakularnym niż młotek do ćwiczeń bokserskich.. Zdecydowanie lepsze jest osobiste. łapówkarze... Tylko co jest przyjemnego w bombie... Zero intymności. choć przecież na szklanym ekranie rządzili już inni królowie.. który pisał teraz felietony w gazecie. czyżby. kliknięcia. Wielka afera w policji i jeden z komendantów. nam wszystkim. żadnej radości..tak.. Uprawiać publicznie seks albo chociaż o tym opowiedzieć. Nie znał go. Jedynie huk i smród. To one sprawiły. Ale kto wie. wyraźnie próbując wpaść w oko jakiejś gwieździe. szeptów i westchnień téte-å-téte. To ja byłem na najwyższym stopniu. Dziś największymi celebrytami są postaci kontrowersyjne.. One przyciągają uwagę. Morderca westchnął głośno. co będzie dalej. Za zakładanie fundacji nie trafia się na jedynki i czerwony pasek..

wolno ci tu przychodzić i udawać. Czerwone nitki. co jest prawdą. że po tym. . Jeśli płacił jakiś bank albo fundusz emerytalny. Tak miała na imię. sacrum i profanum. Gorszy nawet od mordercy. którego morderca kojarzył z twarzy. Przeszedł koło niego kudłaty. ale dopadło go sumienie . nielubiany przez nikogo młodzieniec. Myślisz. Świat należy do handlarzy.Nie chce już realizować jedynej słusznej linii. poszukania czegoś do jedzenia czy picia. Bywały imprezy.grzeby. . Christiano sobie poszedł. Uciekł. Nawet miłość nikogo nie interesuje. na których było dziesięć albo dwanaście. udając. Wtedy znów ją zobaczył. ale za bardzo nie potrafił umiejscowić w telewizyjnym who is who.Każdy kiedyś się kończy. zamiast coś wnieść do tego świata taniego blichtru. założyła czerwoną wstążkę na rękę. Naliczył ich dziś sześć. Mówił do jakiegoś prezentera. jeśli nie ma smaku skandalu. gołe ciała i awantury. której łatwo uniknąć.Stanął za nim wysoki. Gdziekolwiek podszedł. a potem obwąchujesz. Niektórzy chwytali się za nosy i jasno dawali znać. Jeszcze gorzej było za . Była piękna. Pięknie. Podniecenie zaczęło rozlewać się po podbrzuszu. Jak ta piosenkarka. Teraz liczą zyski i czytają o sobie w kolorowych pisemkach. . a co zwykłym oszustwem? Czy ktokolwiek zadaje sobie pytania o intencje. Wyprzedaż trwa. towarzystwo nagle znajdowało jakiś mniej lub bardziej banalny powód do rozejścia się.Słaba oglądalność? . że rozgląda się za kimś znajomym. Marika. . I zamiast z tego korzystać. Wszystko dla sławy. Morderca też miał dość. Nie mógł zdzierżyć własnych myśli. Tak bardzo się wyróżniała z całej gromady dziewczyn z czerwonymi nitkami na nadgarstkach. dziś w promocji pięćdziesiąt na pięćdziesiąt. mocno już pijany gość o fryzurze à la Christiano Ronaldo. motywy. że to się nie stało? Sikasz na nas. że króla chcą wywalić z ramówki? . może wtedy uda ci się ukryć. oszukali diabła.Słyszałeś.Ale nie każdy o tym wie. nakazywało rozpoczęcie poszukiwań. Jesteś jeszcze gorszy niż Żyd czy Ukrainka. Ale czy kogoś obchodzi druga strona? Czy kogoś obchodzi. Zapamiętaj tę lekcję. Prezenter został sam. Nie mógł już tego wysłuchiwać. dochodziły też zwykłe dziwki. Przemaluj się na czarno. Pomyliłeś słup z nogą swojego pana i teraz dostaniesz kopniaka. . że nie chcą mieć z nim nic wspólnego. Skulił się i nasłuchiwał.zapytał prezenter.odparł Christiano. co zrobiłeś.Jak to? . To twój wkład? Czy tylko pułapka? Pułapka.Oglądalność świetna. cele? Skoro sprzedajemy je na tym samym straganie? Prawda i fałsz. kupili go od Boga. Tego szukaj. .

Teraz lepiej. Musiał być bardziej przebiegły.O co się pokłóciłyście? . Musiał poczekać na okazję. by nie dostarczyć dowodów i poszlak. Dziewczyna szokowała. a potem zaplanować wszystko tak. Na salonach zaczynają się tarcia. Jakże on ich nienawidził. nie mniej zdenerwowana.Co? . Wróciwszy do środka. których tak wielu przecież czekało na jego potknięcie. by nikt się nie zorientował. Nie dostrzegł z początku kłótni. Ale było za wcześnie.granicą. Nie zostawiła jej. W Abu Zabi samoloty. za kim pójść. a może nawet potrąci?” . a potem ruszył z udawaną nonszalancją.pomyślała Marika. nie przejmując się widownią. Marika udawała. zmylić wrogów. bardzo dobrze. . za dzielącym ich tłumem.Nieważne. mogłabym je przetrzeć. . Mały samochodzik jechał dość wolno. Zobaczył dwóch aktorów wychodzących w towarzystwie dziewczyn z czerwonymi nitkami i zapragnął ruszyć za nimi. Ich też nie lubił. westchnęła z ulgą. Szamocką była wściekła. . Nie lubił jej. nie poczeka. Dobrze. że odsłaniała całe plecy i część pupy. bo każdy mógł zobaczyć. ciekawie. Może nawet bardziej. Zastanawiał się przez chwilę. Sonia. nie wyłączając silnika. 23 . Będzie lepiej widać. że patrzy na drogę. Szamocka skinęła głową. . Jest ktoś jeszcze chętny na rejs transatlantykiem z pokładem zapełnionym kurwami? Pieprzeni celebryci. żeby uwolnić potwora. . Dopiero kiedy w tamtym kierunku poszła Marika.Twarz Szamockiej stężała. Szamocka jechała jeszcze chwilę. odeszła na parking z dziewczyną o gołej pupie. Szamocka prowadziła. .Światła . I dobrze. Szamocką odepchnęła Sonię i krzyknęła parę przekleństw. Wysiadła i gąbką do zbierania pary z szyb wytarła oba reflektory.uzupełniła Marika.Gdybyś na moment przystanęła. która odbyła się z dala od sceny. że nie ma bielizny. starając się nie rzucać w oczy. gdyż światła reflektorów z trudem przebijały się przez ciemności. Bardzo jej nie lubił. Wciąż była rozdrażniona i nieskora do rozmowy.Są brudne . Ciekawie. „A jeśli mnie zostawi. a potem zatrzymała samochód i czekała. zobaczył Julię Szamocką i Sonię trzymającą za rękę dziewczynę w czarnej sukni skrojonej tak. Do Cannes zabierano całe autobusy.szepnęła Marika. W wężowisku żmije kąsają już niemal publicznie.

Prawda.Marika nie chciała do końca odkryć kart. Dziewczyny nie powinny rozpychać się łokciami i iść na szczyt po trupach.szepnęła Marika. . .Już sześć. inaczej będą dalej znikać. .I zgadzam się z tobą.. . .Julio. . jest już zamknięta.syknęła. Julio. . Mogę pokazać ci ich zdjęcia. jakby nie chciała o tym wszystkim wiedzieć. ale siedź już cicho. jakby nie chciała dopuścić do skażenia własnych myśli.Nie.Moja historia. Szamocka chyba chciała zakląć pod nosem.. w końcu do Soni i. nie nabierzesz mnie.To nieprawda.Sama to robisz. ..Nie możesz nie wiedzieć.O Soni.To po co szukałaś kontaktu z Brochwiczem. a potem z Sonią? Nie kłam. arabskich książąt. Brochwiczu. .I nigdy nie będę. Bardzo jej potrzebuję.A o dziewczynach. . ale porozmawiaj ze mną.O czym? . . ..To cytat z mojej książki .Przeczytałam .wypaliła Marika. . biznesmenów i sportowców? O nich też nie chcesz rozmawiać? . . Teraz oni cię mają.Nie jestem . co najmniej sześć zniknięć. Sześć dziewczyn.Dziewczyny znikają.Siedź już cicho.Czemu miałabym to zrobić? . Julia wpatrywała się przed siebie z kamienną twarzą. potem do Brochwicza. . .Nie.. nie ma odwrotu. .Znikają . Musiała odkryć karty. .Co oni ci zrobili? . .przyznała Marika.Dobrze. posyłane są do bogatych staruszków.westchnęła Szamocka. Róbcie. które zamiast robić karierę na wybiegu. . Wóz albo przewóz. Podpisałaś cyrograf z diabłem. jednak zrezygnowała.Nikt nie wie.Mila z ciebie dziewczyna. Szamocka sprawiała wrażenie.Więc o co ci chodzi? Marika przygryzła wargę. . .. . Szamocka roześmiała się sztucznie.Niektóre były też w twojej fundacji . ślad po nich zaginął. . . co chcecie.powtórzyła była modelka. . o tobie. Szamocka zahamowała i spojrzała w oczy Mariki. Nie chcę o tym rozmawiać.. . .. To wasze życie. co się z nimi stało. miałaś nitkę na ręce. Nic mnie to wszystko nie interesuje. . Musisz mi pomóc. .. Szukam ich.Bo cię wysadzę.Julio. Julio.szepnęła Marika. Trafiły do PromoArtu i innych agencji.Bo zło przyczaiło się zaraz za rogiem i wypatruje kolejnej okazji .Zamknij się albo wysiadaj . Nie pytaj o to więcej.Teraz jesteś jedną z nich .ucięła Julia.Potrzebuję twojej pomocy. .

Nie chcę tego słuchać. pomogłaś jej. Nie rozstałyśmy się w zgodzie.Nic jej się nie stało. bo myślałam. Julio? Taka mała. . że w ośrodku jest bezpieczna.Czy to ważne? Pomóż mi. . może nic żyją. ale jej nie dostała. Dlatego proszę cię o pomoc. Z twoją pomocą lub bez niej. robiąc swoją karierę. z naciskiem. Ale nie była. Marika nie mogła już się wycofać. . że Szamocka jest na granicy.Nie mam z tym nic wspólnego. co się stało. delikatnie. Tylko ochłapy i grosze za zdjęcia do niemieckich magazynów porno.mówiła szeptem . . Szamocka kręciła przecząco głową. Każdy jej powtarzał. . . I znajdę. dostała pracę przy promocji bielizny. Jej rodzina robiła bardzo złe rzeczy.Wiem. Osiemnaście lat. nie zasłużyła na więcej cierpienia. Poszła więc do Brochwicza i zniknęła. Przeżyła prawdziwe piekło. .powiedziała jakby do siebie. Pamiętasz Annę. Po prostu wyjechała. które trafiło do domu dziecka.Dlaczego więc się potem nie odzywała? . Szamocka patrzyła w szybę szklanym wzrokiem.Jesteś z policji? .. zarobić fortunę. Zostać miss.Julio! . Chciałam ją adoptować.Teraz ona zniknęła. Jedna z tych zaginionych dziewczyn . nic nie wiem.syknęła. a potem. Pamiętasz? Zgłosiła się do ciebie prawie dwa lata temu. . nie możesz dłużej tego kryć. . Marika wyczuła.Może nie miała potrzeby. .Marika ujęła ramię Szamockiej.Wyjechała do Stanów . że może zrobić karierę.Przykro mi. . . top model. .Skąd wiesz? . aż miała dość marnych zarobków i ciągłych awantur z szefową. . Ona nigdy nie opuściła Polski. . Cztery lata temu zgwałcił ją wychowawca w ośrodku. Musiała odkryć karty. Julio. jak siostra. Przyszła do ciebie po pomoc. Nie zasługiwała na to. . lecz zawiodłam. trzy lata wcześniej urodziła dziecko. choć nie siostra.była mi bardzo bliska.Przestań! . . Trzymała się jej przez parę miesięcy. Ale ona była dobra. zająć się nią. Zasłoniła dłońmi uszy.Nieprawda. Wcześniej była świadkiem morderstwa.Kaja .Anna. Poszukała więc swojej szansy..Nie.To nieprawda. że na to przyjdzie czas. Szukam jej albo tych. Ty ich skontaktowałaś. Teraz albo nigdy.Były jeszcze Maria i Olga. Była taka piękna. Julio? Powiedz mi. Te dziewczyny.. mocniej. sympatyczna blondyneczka. gdy rozmówczyni próbowała się uwolnić.Nie jestem z policji. ale uważałam. może je zamordowali.Wiem.Szamocka krzyknęła głośno i wreszcie się wyrwała. Julio. Pomagałam jej więc. nie możemy tego tak zostawić. co się z nią stało. . Miała na imię Olga i tylko osiemnaście lat. Musiała ją przycisnąć. którzy wiedzą.Dziewczyna ze Śląska. . Wyglądała jak robot z odciętym zasilaniem. Julio. a ty ją wysłałaś do Brochwicza. Powinnam jej bardziej pilnować.

druga zrozpaczona. nie oglądali się za siebie. że po prostu mam rozłożyć nogi i wykonywać polecenia. Mysz. Aż pojawił się Brochwicz. Jeśli się zatrzymasz. . Żeby wszyscy wiedzieli. Szybko wyprowadzili mnie z błędu i uświadomili.. sportowcy. Jej glos metalicznie pobrzękiwał. Zapomnieli w jeden dzień. Wszystkie grzeczne dziewczynki mają szansę na karierę i sukces. To takie naturalne.Jest doping. Wyścig szczurów nie daje drugiej szansy. trzeci i kariera stanie przede mną otworem. Brochwicz to filantrop. gracze. Myślałam.Marika podpuściła Julię.Też byłam taka jak one. ta druga droga? . że to już będzie z górki. jest doping. na skróty Jest tylko ta jedna. . . . emocje. inaczej Niezapominajka. Całe moje małe miasto się zatrzyma i będzie kłaniać się w pas przed królową. co mnie spotkało. słowa. smakosz.Odniosłam wrażenie. Jakby z góry wiedzieli. Czasy Brochwicza już minęły. krótkimi zdaniami. nauczę wykorzystywać ciało. że to oczywiste. że nic nie uzyska. Ogólnie to dobry człowiek. obie będziecie daleko za peletonem.. Część twarzy uśmiechnięta. Julia zwiesiła głowę i kiedy Marika myślała.Nie.Tak. w końcu pomogła: . koneser. Ale od pewnego czasu jest . aktorzy. zwierzę albo kwiat. Tak. nauki i dalszych starań. wszyscy rzucą się na mnie. Tak powinni go nazywać. w końcu pękła. że trzyma się całkiem nieźle i wszędzie go pełno .Brochwicz wszystkim steruje? . albo zginiesz. paletą światowych gestów.Szamocka pokręciła głową. Nie kłamała.szepnęła. Młoda i głupia. bo był pomocny. będą rozchwytywać i wzmacniać miłość własną. Biznesmeni. by pomóc. Dobrze znali reguły gry. Potem szeptali inni. Wszyscy świetnie grali dobrych wujków.Wystarczająco. w którą wpatrywała się niewidzącym wzrokiem. odbijając się od samochodowej szyby. Tak to się odbywało. Albo się dostosujesz.. Szeptał mi do ucha. Tym miałam być. Nie było już odwrotu. że nie zapomniałam o swojej przeszłości i o tym. podpisałam cyrograf. bez emocji. której się udało. . przeszli obok. pomożesz komuś wstać. znajomościami i całym splendorem. Choć. . Ale nie histeryzowała. Próbowałam się stawiać i nagle. Ten Grek był pierwszy.Na uboczu prawdziwego. Idziesz do niego po pomoc i on pomaga. taka jak one. bez pytań.. prawda. że pierwszy sukces rodzi tylko następne. drugi. Oto ta. biznesu. jakich potrafiła dostarczyć. choć drań.. Mówiła bardzo powoli. że jestem tylko jedną z setek i mój los zależy od ich kaprysu. Biznes go wykorzystywał. że może uczynić mnie prawdziwą gwiazdą. Julia zamilkła. ułożę. Same sprzeczności. Poddałam mu się. Wszystkiego nauczę. Chcesz się ponownie załapać? Będziesz już grzeczna? Oto twoja szansa. bez pracy. Bez żadnych instrukcji. Potentat alkoholowy. całej tej trudnej sztuki wspinania się po szczebelkach kariery. Mysie uszko. Każdy obiecywał. opisując jej naiwność i rozkosze ciała. Dlatego nazwałam fundację „Mysz”. nie płakała.. Nie ma innej drogi.Ja naprawdę nic nie wiem . Jeden miliarder. Mnie i jeszcze jedną dziewczynę. Ja się tobą zaopiekuję. poprawiając kosmyk włosów. Wykorzystać małolatę i pośmiać się z kolegami. druga czarna. jeśli zechce. ludzi. w jednej chwili nie miałam już żadnych przyjaciół. Grzeczna dziewczynka. Jedna strona biała. a potem zapominał. z gładkimi słówkami. Wysłali mnie do Grecji. Marika czekała.

porywając dziewczyny. Julia nie poprawiła jej. I na pewno nie jest morderczynią. tego człowieka. Hania nie była . Źle szukasz. że te dziewczyny zaginęły lub zostały zamordowane.A jeśli uznał. . Jest przystojny.Sonia? .Nie mogę.. .Kto jest wyżej? .Pedro wrócił do Hiszpanii. . . . Jeśli masz rację. Nie mogę. Tak tłumaczyła Hani agentka.Powiedz mi. .Aż tak wiele ich nie ma. Przykro mi. Miała dość. dba o ciało. zdobyczom. Ładnie pachnie i nosi dobre ubrania. Będziesz wyjątkowym trofeum w jego dorobku. Julia zatrzymała samochód. jeśli zmienisz zdanie. . Sonia jest tylko pośrednikiem.Żartujesz? Dlaczego miałby.Nic więcej nie wiem. Zadzwoń.. . . 24 To tylko barter. zaufaj mi.A jeśli to on.Ma żonę. że robisz coś złego. to morderca jest też wrogiem. Spojrzała bez wyrazu.powtórzyła Marika. Przez lata robił go bez przeszkód.Julio.. Pomóż mi to zrozumieć. że nie bierze sobie młodych kochanków? Płaci im więcej niż on swoim. oddając dziewczyny jakimś zbokom i na tym zarabiając? .Jak chcesz. co o nim wiesz.przyznała Julia. . zacisnęła dłonie na kierownicy i wróciła na drogę. Nie szukaj mnie więcej. stosuje dobre olejki i kremy. Daj mi szansę.. . . On pozwoli ci dobrze żyć.Sonia .Musisz mi pomóc. że zarabia za mało? Że więcej można zarobić. Chodzi na manicure. Jedna z twoich poprzedniczek uwielbiała wąchać jego buty. szanuje je. a zarabia świetnie. robiąc im krzywdę?! Bez sensu. .. Każda chciałaby mieć takiego mężczyznę. To biznes Soni.O tym. I co z tego? W czym przeszkadza ci jego żona? Jest tak samo zepsuta jak on. nic złego.Mamy więc wspólnego wroga. Jechały przez chwilę w milczeniu.. Julio .. .Tu nie ma co rozumieć.. Pomóż mi. Gdy zasnął oczywiście. . . Nie bez przyjemności. czysty.Marika postanowiła uderzyć mocniej. Miała na imię Sonia i była córką kogoś znanego.I ktoś jeszcze. zabija? .. lepiej nie wiedzieć. Znasz numer mojego telefonu. Nie będziesz miała poczucia.. . Pedro? Szamocka pokręciła tylko głową.tylko marginesem.Wysiądź. Myślisz.Kto? Jej mąż. . ty zrobisz co trzeba. krzywdzić te dziewczyny? To jego biznes. lubi kobiety. a teraz miałby wszystko rozwalić. proszę.

czy piosenkarzem. kto płaci. Praca bywa ciężka i zawsze jest mało płatna. Spędzimy razem całą noc. czy „ktoś znany” był aktorem. „A jak to się twoim zdaniem nazywa? Dajesz dupy za pieniądze. może to będzie barter na stałe. Nawet gdyby miała być biedna. . Królową świata. usługa może przeciągnąć się na cały weekend. którego stać na dymanie po tysiąc euro za noc. nie śpiewała. Przydałby się ktoś na stałe. Bez seksu pięćset złotych za noc. jak zostanę królową. jestem świeża i nikt mnie nie miał przed tobą. Kto wie. a może zaprosi cię do siebie. Jesteś nikim.. Może z nim się uda. nikt nie wywierał presji. Chciało jej się wymiotować i pomyślała. Odłożyła trochę pieniędzy. Ciało to towar..pewna. właśnie o tym myślała. może otworzyć jakąś firmę. Trzy tysiące. Możesz mnie wziąć choćby zaraz. Wtedy jest stawka specjalna. Z początku była na nią zła. Będziesz błagać o możliwość audiencji. skorzysta inna. Jest tylko byłym piłkarzem. gdy się widziały przy okazji odwiedzin ojca. wchodzisz w to? Robimy barter? Jak dotąd nie znalazła męża. Głupia cipa. Potrafiła zapamiętać co trzeba i ustawić dziewczynom dzień od rana do wieczora. W gruncie rzeczy to prosty chłopak. to ja jestem jedną z tych lasek od Soni. Wcale już nie chce stałego barteru. Musiała? A może po prostu chciała? Mimo że wygodnie było myśleć o sobie jak o ofierze. Ale to siostra miała rację. skoro już i tak musiała to robić. To samo. Chcesz. Zależy. Będziemy robić. Uważa ją za zwykłą kurwę. a czasem półtora.Tylko nie oczekuj zbyt wiele. Z seksem tysiąc. a ja nie chcę cię znać”. Nie chcesz. może nawet pięć. Przed wyjściem. Zanim trafił się ten fotograf. że to ostatni raz. Siostra nie chce jej znać. Co zatem zechcesz? . Jesteś kurwą . Mam badania lekarskie. rozkładając nogi? Nie. Zarobił duuużo pieniędzy i teraz straaasznie lubi je wydawać. korzystasz. Za mało nawet na zwyczajne porządne życie. A może tylko grał na gitarze. Nawet nikogo na stały. Agentka nie występowała w filmach. Zakład fryzjerski i kosmetyczny. Jak będziesz miała szczęście. Siostra.Myślisz. . To jak. to przecież nikt jej nie zmuszał. tylko mnożysz przez cztery i pół. Obraziła się na śmierć. że trafiłaś do wielkiego świata? Że jesteś kimś? Że coś osiągnęłaś. jej siostra robiłaby manicure. pod prysznicem. bo zwiedziłaś pół świata. Wyjazdy zagraniczne liczone w euro. który zapierał się.krzyczała na nią ostatnim razem. To właśnie oznacza czerwona nitka. czemu nie masz go dać komuś na wyłączność? Lepsze to niż robić za hostessę czy sprzedawać bluzki w butiku. miała mdłości. zarobisz na dom albo znajdziesz męża. Ona obcinałaby włosy. Jak dobrze pójdzie. Sprzedajesz ciało przed kamerą. Więc lepiej się sprzedać? Wystawić tyłek na publiczny widok i rozpocząć licytację? Tak. znaleźć takiego męża. Miała za to zmysł organizacyjny.. A potem przychodziła noc i miała już tylko jedną ofertę. barter. czy na rejs na jachcie. że jeszcze jej pokaże. że zrobi z niej gwiazdę.. Choćby zakład fryzjerski. Za mało na luksusy. Zapewnij mu miły wieczór. Zarzekała. co tylko zechcesz. To chyba nawet lepiej.

bezbłędnie rozpoznał ją dzięki czerwonej nitce na przegubie. Wrócę. Zjedli lekką kolację i poszli do samochodu Nassera.Piękna . Tyle. przywitał się i obejrzał ją sobie uważnie. a potem rozłożysz nogi. Dziwne zestawienie prosto od D&G. gdyby był z przytupem. To jest mój ostatni raz. Wjeżdżali na teren jakiejś zagubionej w lesie posesji. niż jesteś. Nasser spóźnił się niecały kwadrans. nie zdziwiła się więc. Skoro to ostatni raz. Tyle że Polak. taniocha. Ten ostatni raz i wrócę. Miała na sobie czerwoną suknię wieczorową i perłowy szal. że zaraz każe jej pochylić się i wziąć go do ust. Wysypał na dłoń odrobinę białego proszku i pociągnął nosem. Wedle życzenia. że jesteś kimś innym. mężczyzna wyjął niewielkie pozłacane pudełko i gestem zapytał. Nie odzywała się. Pokręciła głową. Przymknęła oczy i zaczęła się modlić. fajnie byłoby. Nie była pewna. kolacje i imprezy. żeby tylko usłyszeć jej głos. kto jest po drugiej stronie. Przestraszyła się. Mocne postanowienie. Milczały tak czasem dłuższą chwilę i obie wiedziały. ale w porównaniu z cenami w Mediolanie. Jesteś tu tylko w jednym celu. A może jeszcze więcej. . Wtedy po raz pierwszy poczuła strach. Powiedziała też. a szyby odbijały już tylko jej twarz i promienny uśmiech Nassera. że jej wybacza. Nie musisz nic mówić. „Zostaw tę Warszawę i przyjeżdżaj do domu.Od pewnego czasu dzwoniła do niej z telefonu na kartę. siostrzyczko. W końcu siostra powiedziała. Osiem tysięcy pięćset za zestaw. . Jak na Polskę drogo.pochwalił. W Sheratonie była pół godziny przed czasem. Samochód wyjechał z miasta i wtedy po raz pierwszy się zaniepokoiła. też piłkarz i też całkiem miły. czy ma ochotę. Nigdy więcej tego nie zrobię. żeby się nie wygłupiała. że Nasser nie poszedł z nią od razu do łóżka.Dokąd jedziemy? Znów ten olśniewający uśmiech i zero słów. Przestań to robić. by kochać się w lazurowej wodzie. Towarzyszysz mi. Czasem klienci zabierali ją na spotkania biznesowe. Wróć”. . zobaczyła pierwsze światła. na co odpowiedział jedynie olśniewającym uśmiechem białych jak śnieg zębów.Dziękuję. . Możemy wsiąść do samolotu i polecieć na drugi koniec świata. Znów się uśmiechnął. Nasser się nie odzywał. czy powinna go zagadywać. mała. Zaczęła liczyć w myślach i gdy otworzyła oczy przy stu. Ostatni raz. albo zatrzyma samochód w lesie i poprosi o usługę na łonie natury. Kupił jej ją jeden z poprzednich klientów. Nie musisz udawać. Światła miasta powoli gasły. i żeby ona wybaczyła. Drogę oświetlały latarnie stylizowane na . Gdy wjechali w lasy na zachód od Warszawy. Prowadził jego ochroniarz. Miał całą noc dla siebie. więc bąknęła coś pod nosem. Nie musisz nic mówić.Jesteś piękna.

Nie sprzedały swoich serc i dusz”. znów wypłynął na powierzchnię. Hania zamarła. Nawet jeśli Nasser wróci. Wtedy dostrzegła jakiś ruch w końcu sali i zobaczyła Sonię. Dziewczyna została sama. Próbowała kogoś zaczepić. Drzwi do głównej sali pałacu były ogromne i szeroko otwarte. Towarzysząca mu kobieta ciągle patrzyła ponad ramieniem Hani. Kolejne twarze w dużej sali wypełnionej stołami z jedzeniem i alkoholem. Nikt nie wydawał się nią zainteresowany. Nie brzydkie. siostrzyczko. Możesz mu powiedzieć.zabytkowe. po czym wdał w dyskusję z jakimś starszym mężczyzną.. co ja tu robię. poczekaj. czy była różnica? „Jesteś pieprzoną dziwką . zdając się nie zauważać Hani. że serce jej stanęło jak na stopklatce. Nasser zatarł ręce. Ostatni raz. Wtedy zobaczyła coś dziwnego. Za nimi prawdziwy tłum bogaczy szumiał od plotek. Jej twarz mignęła tylko na . ale też takie zwyczajne. którego imię Hania natychmiast zapomniała.. objął go i obaj oddalili się w kierunku bocznych drzwi. Ostatni raz. Żony i kochanki. Mężczyźni mieli na sobie drogie garnitury. Te kobiety nie były prostytutkami. Przed drzwiami czekał ochroniarz. Nasser przywitał się z kilkoma osobami. Towarzyszka „starszego” zobaczyła kogoś i z uśmiechem także zniknęła jej z oczu. wypielęgnowane. W klapie marynarki starszego mężczyzny widniał znaczek węża owiniętego wokół trójzębu. Same bentleye. zadbane i. otworzył jej drzwi i pomógł wysiąść. To już ostatni raz. nic nie musisz. to już ostatni raz. wysiadł z samochodu. Raczej średniej urody. Strach.. Może naprawdę nie widzieli. Kierowca oparł się na masce i przypalił papierosa. Starszy mężczyzna nagle klepnął Nassera po ramieniu. Obiecuję. Spokój.Nie tłumacz się. Ukłonił się do Nassera. przy których limuzyny audi i mercedesa wyglądały jak biedniejsi bracia. Przeszli przez hol. Nie wie działa. Spoglądała po kolejnych mężczyznach i wszyscy mieli ten sam znaczek.. Nie było go. ale ci ludzie zwyczajnie ją ignorowali. kobiety suknie. że źle się czujesz. Wymuskane. przecież jesteś wśród ludzi. maybachy jaguary i różne sportowe cudeńka. Nic ci nie grozi. Hania poszukiwała w ich oczach jakiegoś porozumiewawczego błysku. Możesz teatralnie zemdleć i poprosić o wezwanie karetki. One nie sprzedały swojego ciała. Ale nie mogła. Większość była już zajęta przez inne luksusowe auta. Podjazd wyłożony kostką miał wymalowane białą farbą miejsca parkingowe. Boże. . w którym rozmawiało luźno kilka par. Pewnie. miała wrażenie. jakby jej nie dostrzegała. Wszyscy. Nikogo nie znała. Wszystko możesz. Ale czy to czyniło je lepszymi. Tak bardzo chciała wrócić do domu. To były normalne kobiety. zwyczajne. jakby jej nie widzieli. Ostatni raz. Uff. chwilowo podtopiony. co robić.usłyszała w głowie głos siostry. Nie porównuj z nimi. Identyczny miał w klapie Nasser.

Przynajmniej nie straciła resztki gustu. Podał jej kieliszek białego wina. . Chce mi się spać. próbując ominąć natręta.odparła w panice.Chwycił ją za ramię. Stała tam za to piękna kobieta w czarnej sukni z niezwykle głębokim wycięciem z tyłu. słowa. Rozmowy z innymi dziewczynami były zabronione. drugą. cmoknęła. Może prezenter. Hania zatrzymała się w pół kroku. Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko i utonęła w objęciach jakiegoś wysokiego mężczyzny.Jestem z kimś . Nie powinna z nią rozmawiać. Nie. że odsłaniało pośladki. a potem wychyliła kieliszek do dna. Potrąciła kogoś. ale nie bardzo potrafiła sobie przypomnieć dokładnie skąd. już jej nie było. .O. Krwistoczerwona muszka kontrastowała z czarnymi. . Nie czuła bólu ani strachu. Ale co gust ma do przyzwoitości? Tyle co zabawa do snu.powiedziała. w końcu sama upadła.Takie są zasady. A może była to delikatna farba. Teraz jesteś ze mną.Witaj. . Westchnęła. Usta były pokryte jakimś błyszczącym kremem podkreślającym ich czerwień. Bardzo dziwnie smakowało to wino. Zagryzła wargę. Znała go z telewizji. Boże. a nie na zabawie. napijmy się. Jesteście w pracy. Chyba. . Wszystko stało się obojętne. chyba biegacz. Ale najpierw. Przed nią stał mężczyzna w białej masce na twarzy.Wiem. Każdy mężczyzna przechodzący za kobietą zerkał. postaci.chwilę.Co chcesz robić? . tylko nie to. Tak. Biegacz. jest tam! Podążył za jej wzrokiem. ale Hania była pewna. gdzie zobaczyła Sonię. chyba jednak sportowiec. Głowa opadła. Tyle z nich rozumiała. . W ogóle nic nie czuła. oczy umknęły pod powieki. . Bleeeeeueelleee. królowo nocy . Jak w tej cholernie głupiej piosence. Spać. rozciągnięte w przestrzeni i czasie. Muszę ją znaleźć. Była pozbawionym jakichkolwiek emocji kłębkiem energii. a może aktor.szepnął teatralnym głosem. uśmiechając się ukradkiem. . W miejscu. Twarze. Nieraz spotykała inne dziewczyny od Soni na przyjęciach i imprezach. że się nie pomyliła. Ostatni raz. Odwróciła się i omal nie krzyknęła. . jedną osobę. A potem już nic nie czuła.Przyjechałam z Nasserem . przedzierając się przez tłum. nie puścił jej jednak. Płynęła pomiędzy tymi ludźmi jak okręt pod pełnymi żaglami. co wszyscy. Było tak duże. Ruszyła pomiędzy grupkami rozmawiających. kim jesteś.Teraz jesteś ze mną. On także miał w klapie marynarki znaczek. Ostatni raz.. . na których nie było bielizny. Zawsze je rozpoznawała dzięki czerwonej nitce i zawsze trzymała się tej zasady. szerokimi klapami fraka i bielą koszuli.To. Sonia. rozlazłe..

nie działa długo. He. Śpię. Ale to nie królik. Jesteś tu? Kazik? A kim jest Kazik? Nie. Głosy gdzieś w oddali. Daleko i nagle całkiem blisko.Ciemność. idziemy. odbiła od drzewa. przeczeka. Mogę ci obciągnąć. Jakże trudno unieść do góry te powieki. Przecież czułam. nie pójdę dalej. nie istnieję. Po prawej stronie. człowieku? Ale człowieka nie było nigdzie w zasięgu wzroku. W las. To maska. ratuj mnie. Szła dalej. Nigdzie nie idę. Po co prowadzisz mnie w las. ile takich masek było na mojej studniówce? A każda chciała. przykleiła plecami do drugiego. Nie przestraszysz mnie. Kazik. co jej podano. żeby jej obciągnąć. Gówno nie stop. Ktoś tu był. Ciągle idziemy. Omiotła spojrzeniem przestrzeń. Może to halucynacje. Zachwiała się. he. A to ciekawe. Kto? . Biel. Wiesz. Ale nie zobaczyła nic. ktoś mnie otruł. Czarne oczodoły. . Ale nie upadała. Może to coś. Ciągle idę. przejdzie jej. Ktoś mnie prowadzi.Kto tu jest? Naprawdę to powiedziała? Więc może nie jest tak źle. Tylko o to ci chodzi? Jeśli tak. Kazik. Stamtąd odeszli. Powieki w końcu posłuchały. Było za ciemno. Ktoś na tyle silny. że nie upadam. Postawię się. Dość. Sama nie dałabym rady. Usiądzie na chwilę. do diabła. Biel w ciemności. to nie ma sprawy. Jak maskę w samochodzie terenowym u Kazika. STOP. Może nikogo nie ma. nie ma mnie. Biel skacząca jak królik. a jednak idę. że ktoś mnie prowadzi.

kurwa. Zapalili.Wciąż za krótko. Gość w masce ruszał się jak jebana kukła poruszana sznurkami. A młot rąbał ją prosto w ryj. A jej. Pierdolona pacynka. .Dasz papierosa? . Lepsze to.Pewnie. Taki kurwa wierszyk. Sama to wymyśliłam. Mimo otwartego okna mocno cuchnęło spalonym tytoniem. Zbliżył się do niej. gdy mówimy sobie coś. . najpiękniejszy i najbardziej przerażający z demonów.Nikt cię stąd nie pogonił? . . za łatwo i za prosto. wiem. Usiadła obok i położyła głowę na jego ramieniu. . Kochany Romeo. Miłość. Wiem. a potem nagle wziął zamach. by zrezygnować. Znalazł w sieci i sprowadził. gdy nie włożymy cierni pod prześcieradło. Nie miał zegarka.Dzisiaj? Jeszcze nie. Rozkwaszał usta. Odchylał się i uderzał. Nie ma fajnej miłości. Rozpierdalał głowę. więc co mi tam. przed wejściem. . Wszystko. Czego złego cię jeszcze nauczyłam i czego nauczę? Może powinieneś trzymać się z dala od takich złych kobiet jak ja. 25 Siedział na schodach. aż do dnia. nie-wiadomo-za-co. nic nie bolało. . niż dać się wydymać niewiadomo-komu. Jeśli wszystko dzieje się jak trzeba. Zaraz powiesz.Byłeś tu wczoraj? Kiwnął głową. co naprawdę rwie i szarpie duszę. potrząsa nami z całą swoją demoniczną mocą. Romeo. Ściągnął je specjalnie dla niej. przebija serce. Długo tak siedzisz? Spojrzał na przegub dłoni. stało się dzikie jak Dziki Zachód. nie-wiadomo-gdzie.Wskazała na zakaz palenia wiszący na ścianie.Dziś każda małolata robi laskę. Trzymał wino i paczkę papierosów. Ależ mam na ciebie zły wpływ. bez przeszkód i prób. że to właśnie cię przyciąga i pociąga. Niezabawny No.Cześć. wtedy nie ma tego czegoś. powiedz coś? Nie powiedział. Nic a nic. I wtedy wszystko przyspieszyło. Gitanesy takie jak najbardziej lubiła i których już od dawna nie można było nigdzie dostać. . z jednego punktu do drugiego. Romeo palący papierosy. czego raczej nie rozumiemy. kurwa. oddalił. Odchylał i uderzał.

młodzieńcze ciało dzieciaka-nie-mężczyzny i poczuła się nagle zupełnie inną osobą.Nie jesteśmy u mnie. Przylgnęła do niego. . zagubionymi pomiędzy ciuchami prezerwatywami. .Ja też cię lubię.Lubię. tanim winem. Jak w tym filmie. Patrzyła na nagie ciało mężczyzny i myślała. Stracone. tańcem na kamiennym tarasie przydrożnego baru. dwa. ze śliską ścieżką w górach. Ekran zaświecił na niebiesko i załadował sieć bez żądania PIN-u. ze swoim facetem. To nie te czasy. że zaraz stanie się coś złego? Komórka leżała na blacie. Romeo. żeby myśleć poważnie. Palili do końca w milczeniu. Poszła do kuchni.. wtuliła się w to słabe. .Dobrze mi u ciebie . Ona nie spała. trzy. których w żaden sposób nie trzeba tłumaczyć. nie-ma i nie-istnieje. Czy zawsze jednak trzeba być rozsądnym? Czy rozsądek nie zabija spontaniczności i pozytywnego szaleństwa? Tak. Rzadko spotyka się takiego faceta jak on. w którym Rod Taylor próbuje ratować Tippi Hedren i nie chce jej przelecieć. aż zielona lampka przestanie migać. Nie to co dziś. Ranek nadszedł za szybko. piwem w kuflu. . Niemal równocześnie komórka oszalała od przychodzących wiadomości. żebym tak powiedziała? . Warto cenić takich mężczyzn-chłopców. zwiastujecie. gdybyś powiedziała: lubię cię. gdy tak mówisz. . ukradzioną butelką mleka w wiejskim sklepie.Co się stało? Rodzki odetchnął z ulgą. Taki mi jesteś potrzebny. że teraz jesteś.A czy to ważne? Ważne.Dobrze mi z tobą. nawet jeśli są za młodzi. . Nieprawda.rzekł Romeo. a po chwili już piętnaście. jaki jesteś. . Po prostu. z plecakami. Nigdy To nie było jej przeznaczone. Czekając. ale bohaterowie megaprodukcji nie mogli się pieprzyć. Romeo był nagi i spał.Lepiej by zabrzmiało. . gdzie byłam ja? Dlaczego nie wróciłam na noc? .Tak. zgubione.I nie pytasz.Uśmiechnęła się. porozumiewawczymi uśmiechami i spojrzeniami. Ptaki mogły dziobać w oczy. Po trzykroć nieprawda. podpięła ją do prądu i przytrzymała zielony guzik. Tego wszystkiego nie będzie. wybrała numer. Poszukała ładowarki.Chciałbyś. Jeden. z seksem pod namiotem i w plenerze. normalną dziewczyną na wakacjach. lenistwem na plaży. naprawdę się stęskniłeś. patrzyła przez okno na gołębie siadające na dachu. bądź. . . . Zamiast czytać esemesy.To może sam sobie to powiedz. Bateria dawno się rozładowała. A wy co. Rodzki. włą czyła ekspres. że powinna być szczęśliwa.

Obawiam się. nad którą służby specjalne pracowały już po cichu od miesięcy. Musimy wszcząć oficjalne śledztwo. Rumunki i inne.. Jeszcze chwila i znajdę tego. Też będziesz bohaterką. Zaraz będę go miała. .Nie twoja sprawa. .Ktoś stracił życie. . . bo to on przekazał mi jego decyzję. . co osiągnęliśmy dotąd. kto kręci tym całym biznesem. . Jestem już bardzo blisko.Zginęła kolejna dziewczyna. o jakich można tylko pomarzyć. jak chciałaś. o której wiemy. że jest znany.Nie bawimy się w żadną grę..Cholera.Nie ma dowodów. .. . . że decyzja już zapadła. przyznawał się zaś do prawie stu. że będzie winny stręczycielstwa. są efekty. żeby to coś dało. Mariko. .Marika zawahała się. że czerpie z tego korzyści. Co jest? .. Nagrania. . na razie nie. zdjęcia. Z pierwszej ręki. Chce nagłośnić sprawę.To już siódma.. Oto media odkryły aferę.Rodzki. świetnego wyścigowca. puścić przeciek do mediów.Tak? . Siatka dowodzona przez znanego byłego sportowca. W moim ulubionym filmie bohater powtarzał ciągle: „Na górze jest jeden facet”. Będzie głośno.Wątpię. rejestry.Wiemy bardzo dużo.A jeśli on nie ma nic wspólnego z morderstwami? . Siódma.Nie możecie tego zrobić. zeznania.. jak trzeba.Porozmawiaj z nim.. Kto jest na samej górze. Zacząć robić tak. pamiętniki. tak blisko ..Co na to Lisicki? .Efekt uboczny sprawy Brochwicza.Wystarczy. że to nie aż tak dużo? Nie wiemy. co? . Mamy dowody. niepotrzebne.Chyba się z nim zgadza.. Siatka złapanych stręczycieli jest zamieszana w serię zabójstw młodych kobiet. I proszę.A te zabite dziewczyny? .Nie pozwól na to. Nie. a nam się wydaje. . czy powiedzieć Rodzkiemu o rozmowie z Szamocką.Kogo to obchodzi? Ważne.A nikt nie skupi się na tych dziewczynach. ile zaginięć nie zostało zgłoszonych.. Co jeśli i tu tak jest? Jeśli giną jakieś Ukrainki. . co to za drań. a potem rozpocząć aresztowania i odtrąbić sukces. Porozmawiaj z szefem i wytłumacz mu. . Siatka stręczycieli złapana na gorącym uczynku. a kto wie. No . może naprawdę wielki drań. Kiedyś była taka sprawa gościa.W cieniu sukcesu prokuratura rozbroi bombę.Gdzie się podziewałaś? . po bożemu. . a zabójstw nieodkrytych.. Musisz zrozumieć. którego zatrzymano z podejrzeniem dwóch zbrodni. . . rozpocząć wszystko od początku. razem z Olgą. Pracujemy nad sprawą i wkrótce powinniśmy mieć efekty. .powtórzyła. Gówno się do niego przyklei. a okazało się. wszyscy będą o tym mówić.. ..Zepsujecie wszystko.Przykro mi. słynnego salonowego wirtuoza Brochwicza. . jestem już blisko.przypomniał. że ma na koncie ponad trzydzieści zabójstw. Milczała.Szef chce odwołać akcję. Mariko . .

a będę grzeczna. żeby wszystko odwołał.. Czy jednak to będzie lepsze? Coś wewnątrz niej zaczęło się gotować. żeby dokonać swojej zemsty? Nie o zemstę tu chodzi. Pewnie nie wiedział. Każdy minister to chuj.Jeśli zakończycie operację. i musiał to przeanalizować.Idź do tego swojego szefa i powiedz mu. Musicie uważać i następnym razem wymyślić coś lepszego. . Zapytał. Lisicki nie zaryzykuje takiej wpadki. zawsze jak coś wymyśli.Ale. A o co? Najlepsze są dyskusje z własnym sumieniem. bo inaczej.Powstrzymaj Lisickiego. a potem na laptopie. Nie pracuję dla was. Pieprzona władza... Żadnej informacji o nagłej konferencji ministerstwa spraw wewnętrznych czy prokuratury Wygrała.. . Zawsze musi tak być. Tyle że wtedy dopiero mogę być nieobliczalna. Mariko.wypaliła. o. Mogła robić swoje. żeby zebrać dowody. dowiedzą się wszystkiego. . którego syn jest w to zamieszany. nie sądzisz? Nikt nie zarzuci nam niemocy. Nie można go po prostu zdzielić w pysk i zamknąć. Świetne wyjście z sytuacji. a będziemy mogli oficjalnie zacząć ich szukać. pojawia się ta niepewność.zaczął. że oczywiście. Pracuję dla siebie. Wiedziała. . a ona powiedziała. Łatwo powiedzieć. Rozłączyła się. A także o waszej pierdolonej hipokryzji i gierkach z mediami.. jak to pozwoliliście ginąć dziewczynom. Nienawidzę władzy. Całe przedpołudnie oglądała wiadomości. że łatwo. . . .. . Do czego będziesz zdolna... . albo postawić mnie przed faktem dokonanym.powtórzyła. .Rozkaz jest wyraźny. czy Marika blefuje. chuj minister. czy może wrócić na następną noc. Do diabła z wami wszystkimi. że wygrała. Marika zacisnęła mocniej dłoń na telefonie i raptem wpadła na pomysł. Oldze i tym twoim ministrze. Tym bardziej ten jego szef. . O mnie.. najpierw w telewizji.Nie będzie żadnej konferencji . Od początku do końca. Jutro będzie konferencja. Nie odwołali akcji i nie spalili jej medialnie..Nie.Sama zrobię konferencję . Rodzki nie odpowiedział. pójdę do mediów i opowiem im wszystko. Chociaż tydzień.Postanowione.. myśląc intensywnie nad rozwiązaniem. tylko działać. Wiedziała już.Dajcie mi parę dni. Pewnie. . Cholera. . Romeo poszedł przed obiadem. . już ci mówiłem. pojutrze. .Do diabła. co musi zrobić. Cholerne sumienie.Tak? Od kiedy to ustalasz harmonogram? Zostałaś generałem? Nie wiedziałem.. bo to sprawa innego kalibru. Lepiej nie myśleć. Choćbyśmy nie wiadomo jak się starali.Gówno możesz mi rozkazywać.Co inaczej? . niedobrze.Nie możecie tego zrobić . obiecuję.ale tu przecież trzeba trochę poczekać. . Dowiedzą się.powiedziała z naciskiem.

Mocne. . niepozorny. Nie potrzebuje litości. A jeśli już. Ty albo on. kolano. . skroń. Biegała godzinę.Tylko sobie nie myśl. Nie ma oczu? Są za wysoko? Dobrze je chroni? Są inne słabe punkty. Oczy wpatrzone w punkt. Pamiętaj. Kant dłoni wymierzony w grdykę. Była czwarta. Człowiek miś. On jej nie okaże. jaja. Pomiędzy wami nie ma miejsca na litość. w rzepkę. To nic nie znaczy. Nie ma przyjaźni.Klatka schodowa też jest niezła. Chciała go odwiedzić. Dobrze je znasz. Powinien się cieszyć. wysokie i niskie. Prawy lewy. szukaj słabych punktów. Sąsiedzi przyzwyczaili się chyba do palenia. Przyjaciele to oszuści. Nieprzypadkowo Japońce wpadli na pomysł. Dała mu klucze. szybko ich wykańczał. Jesteś tylko babą. Poszła spać wcześniej tego dnia i wstała dopiero nad ranem. Bestia w boju. wyczerpuje. że przeżył. Jeśli to możliwe. że nie chce nikogo widzieć.. Niski. a nie siły. Przymknęła oczy i zobaczyła jego okoloną gęstą brodą twarz ze starych zdjęć. źle wykorzystana jest początkiem porażki. aż znalazła swoją ulubioną maleńką oazę w parku nad rzeką. siła to niebezpieczeństwo. Możesz złamać kość. Chroń kości. Z czuba. ale odmówił. Wspaniały kompan. On był chyba najlepszy ze wszystkich w te klocki. jakich nauczyła się kiedyś w poprawczaku. że nikt jej nie widzi. Siła kosztuje. Dla takich kruchych dziewczyn. Zawsze zadajesz cios pierwsza.Co nie znaczy. a potem na kursach prowadzonych przez największe zabijaki. Gardło. i po krótkiej rozgrzewce oraz rozciąganiu walczyła przez chwilę z cieniem. . kopniak. Jeśli nie. Kopnięcie. Pozorowany słaby atak i siła na kolano lub w jaja. skupiając się na kombinacjach i nieczystych ciosach. w czułe miejsce. Stanuch. Odskok. Szukaj sprytu. że mnie zastaniesz. krępy i ruchliwy. by wykorzystywać siłę przeciwnika. bach i koleś leży powalony własną krzepą. Może załatwić cię własny ból. Nie wpuścił jej do domu. ale nie tylko. skroń. Rok po ich wspólnym obozie mina urwała mu nogę. hipnotyzujące. Mocna szczęka i jeszcze twardsze jaja. Krtań. Z całej siły. Nie miej litości. szukaj oczu. ty przegrasz. Upewniła się. pachwina. jeśli spróbujesz. Nie daj się sprowadzić do parteru. Ten świat jest zły. Bach. . Krzyczał. Stary dobry Stanuch. Po tym spojrzeniu przeciwnicy rezygnowali. Kolano. Mocno. tuż przed świtem.Nie myślę sobie.

Nieprawda. Tak ładnie wyglądali. Kupiła w sklepie suchą bułkę i butelkę kefiru. Zawiodłaś mnie. że nie wzięła kawy w puszce. Odszedł bez urazy. Z laptopami wypełnionymi dziecięcą pornografią w torbach. Wszystkie jechały tam. a nie pokolenia. Jak tych dwoje. Tym bardziej tu. miłość i słońce. rozumiesz! Tak. a nie nauczyciele. Cholerny świat. Bandziory. w ministerstwie. Drżała. Zarejestrowała się w recepcji i powiedziała. Sama decyduję. siostrzyczko. A jednak działała dla systemu. Ze złotymi zegarkami na przegubach. Wróciła do domu. który bronił tę całą gromadę śmieci. rury i huk maszyn pracujących pod ziemią. bo zaczęli się śmiać oboje. To moje życie. gdy coś tam na dole wwiercało się w nią. Sama. Nagle coś ją napadło i nie mogła tego odgonić. sama. On musi wziąć swoje. ale w systemie jest sporo dobra. Jak para. że to nieprawda. Oni byli dobrem. Stanuch znikł i zastąpiła go roześmiana buzia Olgi. Wielkie góry piachu i kamieni wyrastały przy pachnących gliną rozkopach.warknęła. którym się nie udało. która zasługuje na miłość. Tak bardzo chciała go przekonać. Może więc jesteś niesprawiedliwa? Dlaczego zarzucasz wszystkim rzeczy. Tylko bierze. zabiera. Rodzki nie dzwonił. gdzie potrzebowała. wzięła prysznic i bez śniadania wyszła na miasto. wiertła. Usiadła na ławce pod starymi murami zamkowymi. Wcale nie była blisko rozwiązania sprawy. . System jest zły.Nie . że jest umówiona z Sylwią Mlecz. który nie docenia żadnej dobroci. Po chwili wyszła z windy. Ale nie zaprosiła jej do pokoju. Może właśnie straciła partnera. Miała ochotę na kawę.odpowiedziała buzia Olgi. Dźwigi. Zboczeńcy. Nie mogła dłużej tak czekać. zieleń liści i zapach rosy o poranku. wydzierało kolejną daninę dla przemysłu złego człowieka. Bardzo mnie zawiodłaś. Czekała. poważniejąc. zejdzie do niej. Ma w dupie tworzenie i pasję. Jeśli Sylwia nie jest suką. Cholera. gdzie jest bezpieczna. Podbiegła do przystanku autobusowego i wsiadła do pierwszego lepszego pojazdu. zgodzi się porozmawiać. nawpierdalać. Znów została sama. Wcale nie wiedziała za wiele. Przy ministerstwie wciąż były rozkopy. Podszedł do jakiejś dziewczyny i powiedział coś śmiesznego. Nienawidziła ich. o których nic nie wiesz? Dlaczego stosujesz odpowiedzialność zbiorową? To jednostki są złe. Nie jesteś moją siostrą .Nic ci do mnie. nażreć się. . W gajerkach i białych koszulach. czy może w czymś pomóc. a nie ich środowisko. Jakiś młody mężczyzna uśmiechnął się do niej i zapytał. Zjadła śniadanie i pożałowała. Tak jak pieprzeni finansiści. hejtuje. .

Nic nie możesz mi uczynić. bo to ja jestem górą. Muszę ją znaleźć. a nawet w poprawczaku... wokół którego wszystko ma się kręcić. Ja też ją kochałam.Nieprawda. wyróżniały hipotezy.Chodźmy na zewnątrz. .Nic więcej nie wiem. Dopiero gdy usiadły w kawiarni naprzeciwko. kłamiesz.Olga. teraz 26 Dawno nie była na komisariacie. .Nic nie wiem. .. krzywe litery opisywały okoliczności. Właściwie chyba nawet nie zauważyli. kochałaś ją. przekonać do czegoś innego. . Szła za Rodzkim ze spuszczoną głową i wzrokiem wbitym w ziemię. W pokoju czekał już Lisicki i dwóch innych gliniarzy albo agentów. A kogoś. Ludzie tam znajdują sobie swoje fiku-miku i nie ma że boli. w którym ich kroki długo dudniły. jakby przekonanie. Była równie silną kobietą..Zwariowałaś? Dlaczego przyszłaś do mnie do pracy? . Patrzyła odważnie i z rosnącą złością.Co ty. Na stole leżały porozrzucane zdjęcia wszystkich dziewczyn i różne dokumenty. nacisnąć. kolejny korytarz.. że nic nie uzyska. niełatwo wystraszyć. zakreślały wyliczenia i minimapki. . wiesz. to chyba nie była złość.Nie powiedziałaś mi wszystkiego. To jak w polityce.. to ja mam rację. CZĘŚĆ TRZECIA . Nie przywitali się.. że weszła. powoli cedząc słowa: . która dodawała jej sił i której nikt nie mógł pokonać.Dlaczego? . drugie. Marika złapała jej dłoń. odbijając się od falujących ścian. spojrzała jej w oczy. że robi dobrze.Przestań drążyć ten temat. Tablica na ścianie została zapisana czarnym mazakiem.Co ukrywasz? Nie bała się. Wtedy raptem Sylwia nachyliła się do niej i szepnęła. . . jednak w oczach Sylwii dostrzegła ponownie tę nieprzejednaną moc.POLITYKA sierpień-wrzesień.. raczej pewność siebie. przestań go drążyć. Korytarz dobry do horroru. Jedne drzwi. Jedna ze ścian była niemal całkowicie wypełniona ogromną szybą.Jeśli chcesz pomóc Oldze. . Za nią Sonia Trybacka z . Oni są jądrem atomu. których nie znała.. Choć. Upartą i nieprzejednaną. Pokraczne. które równie dobrze można było skreślić. Jej mniejszą kopią. to ja jestem po jasnej stronie. kto wierzy w takie rzeczy. Marika zrozumiała. co Marika. Albo w policji.

.Wciąż. jego kancelaria. Dokładniej. .Co mam rozumieć? .Pęknięcie czaszki w szesnastu miejscach. Marika zerknęła w stronę szyby.Zmasakrował jej twarz? Rodzki podszedł do szafki obok i wziął z niej teczkę wyglądającą na całkiem nową. prawda? . bawiąc się długopisem..mruknął. . .Już mówiłem. ..Widziałam .Nie wiesz. Marika usiadła przy stole i poszukała wzrokiem zdjęć nowej ofiary.Lisicki uśmiechnął się drwiąco. Lisicki patrzył na nią jak na zjawisko. .przyznała. . ani sukienki w groszki.Powiedz wreszcie. . . mocno stłuczone kości policzkowe.Przyjęcie. Ten potwór musiał bić ją z godzinę. . na którym byłaś. podstawił sobie krzesło i usiadł.Przekazano mi twoje. Lisicki zachował kamienne oblicze. Była . . organizował sam premier. zmiażdżona grdyka. zniekształconą twarz. Wzruszyła ramionami. nie jesteś spalona.Nie . że nic . . Ofiara miała tak skatowaną.zaczął Rodzki. . Ty poszłaś z Szamocką. Nie było ich tu. Uciekł wzrokiem. .mruknął Rodzki.Dotąd wychodziło wam to całkiem nieźle .Musieliśmy ją zatrzymać. ultimatum.Nie posłuchaliście mojej.Ty nic nie rozumiesz. Ale tym razem nie możemy już udawać.Wyszła z Sonią. .lekceważeniem żuła gumę. nos. wyciągnął kilka zdjęć i rzucił przed Marikę. Puścimy Sonię i nie będziemy o niczym informować mediów. Skinęła głową. bo z drugiej strony ściana wyglądała na ścianę.Byłam naprawdę blisko..No i? . . prawda? . Może ją widziałaś.Wiemy.odparła.No i co z niej wycisnęliście? . Nie miała na sobie ani bryczesów. Usiadł naprzeciwko Mariki. .. może więcej. Nie widziała ich. To była setka uderzeń..Miej tego świadomość.. .Konsekwentnie odmawia zeznań . gdzie wczoraj byłaś? Spojrzała na niego.. o co chodzi. pogruchotana szczęka.Rodzki zachował spokój. Otworzył ją. Kremowy żakiet kontrastował z czerwoną bluzką.przyznała. . rady . .Lisicki uśmiechnął się kąśliwie.Masz alibi. .Nie interesujesz się polityką.. . Stukała o blat stołu paznokciami ozdobionymi wszystkimi kolorami tęczy. jakby przejechał po niej walec drogowy. Marika wzruszyła ramionami. Pokazał Marice zdjęcie dziewczyny w sukni odkrywającej pupę. jednak Lisicki przerwał mu gestem. a potem na Rodzkiego. Skinęła głową.zakpiła. bo to ona przywiozła na przyjęcie ofiarę. że nic się nie stało.Machina czasu ruszyła . Paskudnie to wygląda. . Lustro weneckie.Przyjąłem je. .

niczym żywa materia. mord mordem. może być naprawdę źle. prezydent . no i co w związku z tym? . gdy odeszli już wystarczająco daleko. zwęził. .tam masa polityków i szych wszelkiej maści. a tego nie chcemy . która nie pozwala na spokojne badanie sprawy.. młoda. Marika zawahała się. Rodzki był sojusznikiem. całe morze notabli..dodał jeden z nieznajomych.To drugie też organizował nie byle kto. W środku nikogo nie było. wolę odsunąć się na bok i poczekać. Sama nie da rady. Rodzki pchnął drzwi niewielkiego pubu. które przezwyciężyły przeciwności. media. Pokonały oprawców. nieforemny.W całej tej sprawie coś nie gra.Buce. . . . bo. a nie takie epickie superprodukcje. Przeskoczyli przez ulicę i ruszyli w dół. Korytarz jakby się skurczył.. pułapki. My wolimy kameralne obrazy. . Musi znaleźć sojuszników. zanim rozpocznie się prawdziwe polowanie na czarownice.W superprodukcjach musi zginąć jakiś ważny dla fabuły bohater.Przeczucie . .burknęła. Barman czyścił szklanki .Nie wiem.Buce . która pokonywała strach.W takich filmach ginie też więcej policjantów. służby. i przepuścił Marikę.Dobra. A wtedy już nie będzie żadnej taryfy ulgowej. Zaufaj mu. inne. I co z tego? Śmierć jest śmiercią. Do tej laski i całego tego brudnego biznesu dobiorą się wszystkie możliwe sępy. . . zanim ten zdążył wychynąć zza rogu. Morderstwo niezbyt dobrze robi sondażom. okrutne żarty i wyzwania losu.Powtarzasz się. sterany życiem i doświadczeniami. pójdziemy na piwo. Zatrzymała się i wskazała za siebie. silne. Stanowili dziwną parę. czy wciąż chcę jej szukać. Odważne. wielkie pieniądze.Chodź. A jak czegoś nie rozumiem. Przynajmniej wydawało się. premier. Prezydent.Tylko tyle. . z którego wyszli. Ale przecież do morderstwa doszło na innym przyjęciu. cała ta karuzela.Jego też obchodzą sondaże.Coś tu nie gra . . wielki. Ona piękna. który otwarto w podziemiach po jakimś budynku użyteczności publicznej. Mimo różnicy wieku oboje byli już zahartowani. Tylko oczy mieli podobne. Musi na kimś polegać. . w kierunku parku. Nie będzie w stanie uratować Olgi. mądre. . Od przyszłego tygodnia będzie tu megaśledztwo.Nie rozumiem. do cholery. że mamy naprawdę niewiele czasu. Odniosła wrażenie. powabna. Tego nic nie zmieni. media.Nie ufam im. . ale przynajmniej jasno się wyrażają. że nim jest. Rodzki milczał. . mieli stalowe serca i wewnętrzną siłę. że Rodzki ma ochotę ją przytulić i pogłaskać po głowie. Lisicki wrogiem.warknęła do niego Marika. ale nic na to nie poradzimy. .Dlaczego? Może powinna mu powiedzieć? Rodzki był przyjacielem.dopowiedziała.Rodzki wziął Marikę pod ramię i wyszli. Oczy ofiar. . na pokój.oznajmił Lisicki. Punktowe światełka z trudem przedzierały się przez mrok. On stary. .. prywatni detektywi. Jeśli nie znajdziemy do tego czasu Olgi.

W sumie nie zaskoczyło jej to. Spojrzała. Czuła.. . stąd obecność w naszym śledztwie ABW i Lisickiego. seryjnego. ją w to wplątano? Dlaczego przyszliście i wcisnęliście mi kit. Skinął głową Rodzkiemu. wyglądały jak kochanki. Stąd też trochę.. Skoro zaczął mówić.. Olga miała status poszukiwanej.. że Olga może być nie tylko ważnym świadkiem.Prokurator chciał postawić jej zarzut morderstwa i zamknąć ją na trzy miesiące. Zaciągnął się dymem i przerzucał zapalniczkę w palcach.. że coś jest nie tak. Rodzki skrzywił się.Mariko. Gdy Katia została zamordowana. Wciąż przecież jest. pomyślała Marika. Zamówili duży dzban jasnego pszenicznego piwa i usiedli w rogu.Michał. Jak pamiętasz..zaczęła Marika. .. To było widać jak na dłoni. Każdy ma swoje problemy. ..Skąd wiesz. Według zeznań sąsiadów dziewczyny zachowywały się prowokacyjnie. odetchnął dwukrotnie i dopiero wtedy powiedział: . Katii Husin. należało uznać ją za główną podejrzaną. Marika spojrzała czujnie... poszukiwana.No powiedz wreszcie . zaangażowaliśmy.Jakich? . nie bez przyczyny. syn Dariusza Zwary. Zawsze mordercy szuka się w kręgu bliskich. całowały na ławce. niż ci ją przedstawiliśmy. gdy ta popatrzyła na owo ostentacyjne wyrażanie uczuć zbyt.Wydano za nią list gończy . .. z prostym motywem.. ale Rodzki jej przerwał i dokończył to. Chodziły objęte.dodał. krytycznie. Ponadto prokurator nie miał pojęcia o innych podobnych sprawach.. . . Coś go gryzło. że uciekła? . niech dokończy. na jakie wygląda . . Znali się. prawda? Ten nieszczęsny syn polityka? Rodzki skinął głową. Jednak porządny z niego facet. prokurator uznał.Nie wszystko jest takie. Tylko dlaczego. potem sam sięgnął do paczki. trzymały się za ręce publicznie. .Pierwsza ofiara. przekłamań.i sprawdzał butelki. Najpierw przypalił jej papierosa. który teraz smakuje bardzo gorzko? Czy naprawdę myślisz. bo te były kryte. . Olga przez dłuższy czas była współlokatorką jednej z ofiar naszego. że komisarz zagląda dość często do kieliszka czy kufla. Nie świnia. nie bardzo rozumiejąc.Nie rozumiem. a nie z jakąś łamigłówką. Wyglądało na to.Nie chcesz mi chyba powiedzieć.szepnęła.. Rodzki nic nie mówił. . . hm.zaczął wreszcie. przygotowując się na wieczór.Uciekła z miejsca zbrodni.A widzisz ją gdzieś tutaj? Takie założenie nie było błędem w sztuce. hm. sprawa Olgi zaczęła się nieco inaczej. . czego się i tak spodziewała. . . .Skoro zniknęła.Olga nie jest morderczynią. do kurwy nędzy.Zanim cię.Domyśliłam się. Nieraz Olga pokazała palec jakiejś staruszce. że ujdzie ci to bezkarnie? . Nie ponaglała Rodzkiego. był chłopakiem pierwszej ofiary.

Tatuś i Lisicki zadbali. zakochał się. że on jest rzeczywiście niewinny.Ale nie mam pewności co do dalszego ciągu. Powinien mieć proces. a biedny chłopak w tym czasie jest w domu i nic nie widzi. Chcesz przykładów? Jest ich naprawdę sporo. jak było. Sądzę.Ani o tym wszystkim. Zostawił tę dziewczynę samą w nocy na plaży i to jedyna jego wina. o czym mówię.Nie. . .szepnęła Marika.To nie on zginął. Zeznanie grzecznego chłopca nie do podważenia. że mówi prawdę.. wybacza jej wszystkie winy. Złośliwi mogą dopowiedzieć. .Michał twierdzi. Wbrew temu.Michał na swoje nieszczęście opisał w oczekiwaniach piękną Łucję i ją dostał.Mariko. w której tak bardzo się zakochał.Miłość to dobry powód.Nie ma tak prosto.Nie sądzę. .podjął. pracowałem kiedyś w obyczajówce. że porządny gość żeni się z dziwką. że gdy zobaczył Łucję. . No i zostają szczęśliwą parą. Wszystkie zeznania są odpowiednio spreparowane.. że nie kłamał.. . po niemal roku. miłego. zbadałem to na tyle. modelkę. .Ojciec zabił dziewczynę syna? . że do tej teorii nagle zaczęto dopasowywać kolejne przypadki. . . w przeciwieństwie do ojca. Rodzki odetchnął. Wciąż. jak często widywałem te ostatnie razy. by pozostawić światu jedynie prostą opowieść.Co się naprawdę stało? .Pierwsza ofiara. że jego piękna modelka tak sobie dorabia. o tyle mam już poważne wątpliwości co do jego ojca... Rodzki uśmiechnął się. . Ma do siebie wielki żal. żeby nie było.. Mówił.A za mataczenie w śledztwie? . gdzie zamówili sobie dziewczyny .Mariko. i nic nie pamięta. trochę mu się wszystko zawaliło. gdy był na plaży. nie prosił o adwokata.W raporcie nie ma mowy o narkotykach i alkoholu . Nie zliczę. Obudził się w domu. była luksusową prostytutką i jednocześnie dziewczyną Michała Zwary. nie ukrywał niczego.Rodzkiego ten pomysł najwyraźniej rozbawił.Czyżby? . Nie kopię. Jednak nie przestał korzystać z usług Soni. uwierz mi.. Poznał ją w jakimś klubie. ile się da. Urwał mu się film. i to brzmi wiarygodnie. i uważam.. . Powiedział wszystko. . co się stało.Wybrali się z przyjaciółmi do zapomnianego rządowego kurortu. że kochał tę dziewczynę i że wybaczyłby jej to. co nakazał mu ojciec. . Całkowicie mi się rozkleił i wypłakał. by zabić. Wierzyć czy nie. zdruzgotany. Za to się nikogo nie skazuje. jak tajemniczy seryjny zabójca morduje młodą dziewczynę. . Brał narkotyki i pił wódę. . przypalił kolejnego papierosa i wypił niemal całą szklankę piwa na raz. . a na koniec wybiela. O ile Michał jest moim zdaniem niewinny. tylko prawdziwą Łucję. . Jest więc gładka historia o tym.Mordercą może być więc syn Zwary. Łucja. chłopak sprawia wrażenie dość rozsądnego i. Rozmawiałem z tym chłopakiem. a sprawa zamknięta.I tu dochodzimy do sedna. On nie wiedział o tym. ciężko mu się pogodzić z tym. co robiła. na ile mogłem. choć twierdzi. jest szczerze przybity. że to miał być ostatni raz. To wcale nie jest rzadki przypadek..

Dopił piwo i nalał sobie kolejną szklankę.Jednak mi o nich opowiesz. Typowy seryjny tak nie działa. Mówi pięknie..Chwycił kartkę.A jaka w tym wszystkim jest rola mojej Olgi? Rodzki długo zbierał się do tej wypowiedzi.Naprawdę strasznie śliski typ. Skinął głową. .Oto siatka zależności. to nie były przecież dla niego groźne. zamówili u Soni trzy dziewczyny: Łucję. . zbyt skrupulatny i bardzo dba. Jednak on wkroczył później. co zeznał mi nieoficjalnie syn Zwary. .Zawodowiec. Wystarczy. by zabić? . ustawić. nawet jeśli tylko udają. . hm. czy to gangster. Zbyt dużo zbiegów okoliczności. a to szefa ekspertów przy premierze.Te dziewczyny może znały prawdę o zbrodni w Grodnie. które z pewnością pomogły mu znaleźć właściwego do tego celu cyngla. . nie robi żadnych błędów. ale gdy zamilknie. .Rodzki chrząknął.Jaką masz więc teorię? . żeby wszyscy chcieli się z nim przyjaźnić zamiast kłócić. Maria Maidana mieszkała z Kają Bartol. na której zrobił schemat. Cóż. może groziły zarzutami Zwarze lub synowi. Ale jest jeden typ zabójców. A ów sadyzm jest wybitnie upozorowany. .. znały się. Ofiary były ze sobą powiązane. jakby to robił jakiś psychopata. do jakiego stopnia tacy ludzie jak Zwara potrafią być ostrożni i bezwzględni. prawda? . dba o pozory. No więc cała ta teoria o seryjnym zaczęła mi mocno śmierdzieć przy czwartym zabójstwie. Ma wiedzę i znajomości. że za dużo już wypalił. która zginęła wkrótce po nich. groźny człowiek. .Jeśli nie zabił Łucji. zboczeniec. a już Zwara mógł je uznać za śmiertelne zagrożenie. .Ktoś wynajęty. a Katia z twoją Olgą. a nie czytać retuszowane raporty. . Marię Maidanę oraz Katię Husin. żeby upozorować serię morderstw. a to głównego analityka rządowego studium strategicznego.Do tego stopnia. Romansuje i z prawicą. ale chyba uznał. Wypił trochę piwa. a ten jest. żeby mylić tropy. kwieciście. który dokładnie odpowiada temu profilowi. że mogły zeznać o tych narkotykach czy prostytucji. Uważa się za bezpartyjnego fachowca od bezpieczeństwa i służb specjalnych.Żadną.Skąd mam wiedzieć? Trzeba by przeprowadzić porządne śledztwo od nowa. . i z lewicą. .Zwara to. Zabójca seryjny nigdy aż tak nie ryzykuje. wyjął papierosa z paczki.Należy ci się. . nawet jeśli chce być złapany. zakręcić. z których wynika tylko jedno: sprawca nieznany. Taki wąż wpełzający w każdy zakamarek. miały punkty wspólne.Nawet nie wiesz. że pan Zwara mógł maczać w tym palce. Był też strategiem w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego i doradcą ministra obrony. sadysta. Każde z imion zakreślił okręgiem i połączył z innymi. tylko nieśmiałe podejrzenia. Kto zatem zabił Łucję? . .. bo schował go z powrotem.Jak to? .Groźny przeciwnik. Ten człowiek potrafi się znaleźć. naprawdę masz wątpliwości. czy święty.Z tego. A to doradcy sejmowej komisji. . że stanowiły hipotetyczne zagrożenie. W każdym rządzie dają mu jakąś funkcję. dlatego sądzę. Wszystkie trzy nie żyją. Zostawia mało śladów. . na tyle groźny. uwielbia popisywać się pełnymi ozdobników przemowami.

Dlaczego pozwoliłeś mnie w to wplątać? Dlaczego podawałeś fałszywe tropy? Po co? Co chciałeś osiągnąć? Rodzki wytrzymał jej wzrok. i dlatego zniknęła. Teren powoli z płaskiego i typowo rolniczego robił się pagórkowaty. a może liczą na to. że wcześniej czy później doprowadzi ich do Olgi i wtedy będą mogli załatwić obie.Nie wiem. podobnie jak wcześniej. Szerokie. Chmury rozlały się po niebie. tylko kiedy musiał. że twoja przyjaciółka żyje i się ukrywa.Dość spiskowa teoria. zdziczały. co nie oznacza. Tak czy inaczej. to dlaczego nie zlecił zabójstwa Sylwii Mlecz? Przecież Olga bardziej ostatnio żyła z nią niż z Katią.Nie. .. Może mówił prawdę. Myślę. Michał chciałby. Pogoda też się psuła. ale odpowiedź prawdopodobnie jest prosta. Poza tym wszystko. Wy też.powiedziała wolno. Wszystkie dziewczyny pracowały w branży. Może wierzą.Może. likwiduje osoby. Zaczął siąpić nieśmiały ciepły deszczyk. że może być zagrożeniem. 27 Jechali na północ. i wcześniej czy później ją znajdą. Rodzki zadumał się. . Może już nie będzie to seryjny.. Marika spoważniała. . . żeby nie podkładać głowy pod topór.Nie. do diabła.I wszystkie nie żyją. że tak jest.Tak mówi. miało sens.Marika się zawahała. Mariko. .Oni jej szukają. znacznie mniej zaludniony. po waszej stronie. .Skoro Zwara. . które mogą być dla niego politycznie groźne. Jestem po twojej. morderca sądzi. . .Jednego nie rozumiem. . że Sylwia jest na tyle mądra. Dlatego sądzę. że to jeszcze nie koniec. Dla swojej politycznej kariery. Olga prawdopodobnie się zorientowała. Sam jestem skazany na porażkę. przyjaźniły się i prawdopodobnie wszystkie sprzedawały się za pieniądze. że to prawda. tylko zdarzy się zwykły wypadek? W samochodzie pęknie opona albo wpadną w dziurę w ziemi.Boisz się jeździć? . ofiary naszego „seryjnego” są blisko powiązane i tu jest klucz do rozwiązania zagadki.Masz lepszą? Nie miała. Lubię myśleć za kierownicą. . dobrze wyprofilowane ulice pomalowane białymi pasami stawały się coraz bardziej brudne i zniszczone. . Sylwia też może o wszystkim wiedzieć. .. Razem możemy z nimi wygrać. A może nie. Rodzki prowadził ostrożnie. . . żeby ta sprawa zakończyła się inaczej. co powiedział Rodzki. zakryły ostatnie promienie słońca. żebyśmy to my ją znaleźli szybciej.. A jednak czuła. Jako że mieszkała z Katią..Z wyjątkiem Olgi.Lepiej by było. że lepiej.. Nie przekraczał prędkości i wyprzedzał... żebyśmy jej nie znaleźli .Dla syna? ..

Trochę to śmieszne. żeby tam nie przychodził.Szukasz towarzystwa? . gdzie ich szukać? . że dyskretnie staram się ich kontrolować i obserwować.Podpiąłeś? Znasz się na tym? . wynajął leśniczówkę za Chojnicami.No? . Nie gramy w filmie szpiegowskim. co jest ciekawe? . Tak czy inaczej. że chłopak przebywa teraz prawdopodobnie w Hiszpanii.westchnął Rodzki. . że trzeba ją znaleźć jak najszybciej.Po czymś takim? . Obaj wylądowali w areszcie.Dokąd dokładnie jedziemy? . Twierdził ponadto. . Marika nic nie odpowiedziała. odmówili zeznań. podobno do niedawna nierozłączni.Rodzki wyjął gotówkę.Twój ulubieniec. .Muszę mieć dowód. ale wymogła na nim dwie rzeczy. Zwara? . Artur i Paweł. Zdemolowali mu lokal. Domyślasz się pewnie kto? .Nie zdziwiłbym się. ale bez Michała nie mogli znaleźć wspólnego języka.Jaki mamy plan? Rodzki chciał od razu skupić się na poszukiwaniach Olgi. dziś mocno skłóceni. Uważał.Skąd wiesz o bójce? . ani do Bristolu.Ktoś zapłacił za szkody i właściciel baru wycofał skargę. gdzie Marika kupiła przybory toaletowe i trochę rzeczy. że mówisz prawdę . od tego czasu chłopcy są zaciekłymi wrogami. żeby chłopaków wypuścić. . gdybyśmy je mieli. że ma rację. dokumentów.Artur jest na wakacjach.. Na odwiedzenie Zwary Rodzki się nie zgodził.zapytała Marika. . że to zbyt niebezpieczne. Wiedziała. Mam dostęp do laptopa gagatka.Znajomy się zna. Tu nie możesz być tego pewna. które dał jej do przeczytania. Z notatek Rodzkiego. W końcu pobili się w pubie i od tego czasu nie rozmawiali ze sobą. . . Zaproponował coś innego. którego ojciec zwyczajnie odseparował od przyjaciół. Artur i Paweł.Te chłopaki. .Kto zaczął? . dawniej wraz z Michałem trzej muszkieterowie.Właśnie. . jego e-maili.ucięła protesty.Zaprzyjaźniłeś się z nimi. że pierwszy z klubu wypadł Michał.Nie wiadomo. że wiesz. Podpiąłem się pod komputer jednego z nich. Wiesz. Zbrodnia potrafi poróżnić najlepszych przyjaciół. Posmutniała.I o czym myślisz? . prosząc. . Wynajął . przekonywał Marikę. wynikało.W filmie bohaterom zawsze udaje się przeżyć. to dość nieprzyjemne typy . Artur i Paweł początkowo trzymali się razem.Było zgłoszenie właściciela baru.Że nie powinnaś więcej wracać ani do mieszkania na Miodowej. .Porozmawiamy z jego przyjaciółmi. .Spróbuję jakoś zawiadomić tego twojego Romea. . Sama wyciągniesz wnioski.Powiedzmy. Zatrzymali się po drodze w wiejskim sklepie wielobranżowym. . Stanęli w korku przed wjazdem na autostradę i Rodzki zaczął rozglądać się niespokojnie. . .Nie płać kartą.

Proponowano mu zostanie na uczelni. a on. No ale ta agencja jest dość znana i na pewno dostaje zaproszenia na różne imprezy. korzystając z internetowej promocji. Dzięki temu komputerowi dużo się o nim dowiedziałem.Ale w pornosach się rozsmakowuje. Przez pozostałe dziesięć wyszukuje sobie różne laski.Cóż. tyle że ma żelazne alibi. Jeden z najlepszych studentów w historii SGH.Dba o potrzeby alkoholowo-używkowe syna. Podejrzewam. lecz zrezygnowała..Nie chcesz chyba powiedzieć. przynajmniej na część zdarzeń. wybrakowany. . Wiem. Stara się być dobrym kumplem. To dobry typ na zabójcę. ogromny potencjał. jest za głupi.A to Paweł. co ustaliłem. on też ma żelazne alibi. Paweł w czasie roku szkolnego współpracuje z agencją fotograficzną. Gdyby nie trafił na towarzystwo tych dwóch pijusów. . .powiedział szczerze skruszony . Marika spojrzała na wyprzedzającego ich land rovera. ograniczonego. więc zamawia towar. Wtedy Rodzki wyjął walthera.Nie. to pewnie zrobiłby szybką karierę.Mają wakacje i pewnie piją na umór i korzystają. Marika spojrzała ostro. . z tego.Marika się uśmiechnęła. nagle obniżył loty do przeciętnych. .powiedziała tylko. którzy niezwykle skutecznie odstraszają natrętów. Są przyjaciele. sama wiesz. I niewykorzystany.No tak. a oni się uśmiechnęli.A Artur? . hm. . zawsze ktoś może kłamać.O tym też coś wiesz? . .Dziewięćdziesiąt procent czasu spędza na Redtube. co myślisz. . na jakie strony wchodzi. mądrzejszy. robi zdjęcia. co go.. Chyba że to Zwara im dał ten kontakt..leśniczówkę. Wyglądał na niskiego i dość....Podał jej drugie zdjęcie. . pociąga. Szczupły i wysoki blondyn. nie stać go już na to. . .Na mój nos on nie ma z tym nic wspólnego. .Pokazał jej zdjęcie. hm. różne programy naukowe.Przepraszam .. .Który to? .Artur. .Wierzysz w żelazne alibi? .. że fotografuje modelki? . robi fotografię artystyczną i eksperymentalną różnymi dziwnymi aparatami. Patrzył na nią czarnowłosy dzieciak o okrągłej buzi i szerokich barach. ale nie przesądzam sprawy.. Pokazała im palec.Chyba.Ciekawe .Dobry tatuś.. . Chyba ciekawszy.Coś tam wiem.Wiem.Czym się zajmują teraz? Robią coś poza studiowaniem? . .. Tak jakby nie chciał się już wyróżniać. Marika chciała zadać jakieś pytanie. . .. .. co kiedyś.Pewnie pornosy. że to tak natrafili pierwszy raz na Sonię. Dwaj przystojniacy wpatrywali się w nią ponad głową Rodzkiego. . z czego.. Niestety. Może tylko wyglądał.

Trzej przyjaciele z boiska. Tak bywa. co i jak. . Zawsze może powiedzieć. że najłatwiej byłoby rozpracować to morderstwo.To takie młode.Kto? . mam dla ciebie niespodziankę. bo teraz przecież nie możesz go potwierdzić? . Marika pomyślała o Romeo i nagle wpadła na durny pomysł. o czym może nigdy w życiu nie myślała? Zycie może być fajne. Michał zdecydowanie wyróżniał się urodą i postawą. . bezmyślne dupki. że tylko udawała.Może ty się okażesz lepszą śledczą i go znajdziesz. jeśli to agent? Jeśli specjalnie został jej podstawiony. Gdy trzy godziny później parkowali na leśnej polanie przed podjazdem do leśniczówki.Chodźmy. Rodzki był nieprzejednany Niespodzianka to niespodzianka. Zabrakło go i drużyna się rozpadła. kompletnie nieczułe. Artur był w tym czasie z Katią.Skoro nie masz o nich dobrego zdania. To on tutaj grał pierwsze skrzypce.Wobec tego kto jest mordercą? Zakładając. że padł ofiarą jakiegoś żartu. . Paweł z Marią. że moim zdaniem to nie on. że alibi nie było sfałszowane. można obudzić się z uśmiechem i myśleć. pazerne na kasę. w końcu wyjął telefon i zaklął. Może przyjedzie później. . . Ale czy na pewno to wytrzyma? Czy nie da po sobie poznać. nie przyzna się do tego.Gdybym powiedział. którego tak szybko zapomniała. popatrzył dookoła. a ona.Może to któryś z nich zabił Łucję? .Słusznie założyła. a wcześniej z tym studentem. . nie ma zasięgu. nie ma na co czekać..Poszukał chwilę w papierach i powiedział: .I nie pasuje ci to do profilu mordercy? . potem zerknął na zegarek. nawet jeśli się nie zjawia.Więc tylko Michał może być podejrzanym? . Oczywiście pod warunkiem. . . ...Wskazał na fotkę zrobioną gdzieś w górach. ale rzeczywiście podejrzanym być powinien. Pamiętasz: były trzy dziewczyny. do licha.No tak. . pozbawione empatii i jakichkolwiek granic. .Tu masz wszystkich trzech.Jaką? .Ukradłeś zdjęcia z laptopa Artura? Rodzki uśmiechnął się znacząco i z dumą. Michał z Łucją. że przyszło jej do głowy coś. nie będzie wstydu. a ona się w nim zakochała. że ktoś mnie dokładnie poinstruuje. . pierwszy haker III RP. Rodzki poszarzał na twarzy. że każdy kolejny dzień będzie słoneczny i radosny. .Będzie na ciebie czekać pod tą leśniczówką. ..Nie.Już ci mówiłem. To ja. A propos. jakby obawiając się. A morderstwo to problem również dla takich dupków. Cholera.Obaj mają niepodważalne alibi. Rządził. A co. że jest inaczej? Że było jej fajnie. Katia i Maria dają alibi pozostałym chłopcom. . że to specjalnie. Łucja zginęła. szczególnie gdy pojawia się problem. nie byłaby to niespodzianka. W trakcie zabójstwa byli ze swoimi paniami. W końcu pieprzyła się też z Kryszem. . Niespodzianki jednak nie było. Młodzież na modłę amerykańską. to naprawdę możliwe.Pokręcił zdecydowanie głową.Kto tu miał być? Marice nie udało się jednak uzyskać żadnej odpowiedzi.

ale Rodzki pchnął go z powrotem na fotel. Poza ciszą i szumem drzew.Zobacz. Marika okazała się mało cierpliwą „laską” i po prostu zdzieliła szczyla w nos. . co za świnia.Boże.powtórzył Artur.zawołał. Z Olgą będę miał potężne atuty. . . ale nie tak solidny. żeby mi się ten pomysł spodobał. Chudy mężczyzna w samych majtkach miał butelkę mocnego alkoholu w dłoni. . zobaczymy.Lepiej siedź.zaproponował.A mieli być wrogami . chwiejnie przeszły przez taras. spadzisty dach. mój nos . Śmiał się głośno z przyjaciela. Chodźmy. Pod tarasem betonowy stół do ping-ponga. przykryte kocem. . gdyby jeszcze w pobliżu drzemał Michał. To ostrzeżenie podziałało i dalsza rozmowa przebiegła w miarę spokojnie. Zamiast tego puściły głośnego pawia. co potrafi zrobić ta dziewczyna z natrętami.Będę miał. Wspaniałe okoliczności do sjesty. Obok butelki po piwie i wódce. .O tym właśnie mówiłem. . potknęły się o belę drewna i przewróciły na trawę. coś się dzieje. Jakieś zwłoki na leżaku.Uspokójcie się na chwilę. że jest najpiękniejszą „cizią”. . przedłużony tak. Jeśli gracz ma w ręku same atuty.Coś wymyślę. Zaśmiały się głośno.Rodzki ukrył się za drzewem. wygaszony i brudny. gdy ten ciągle upierał się.Spodoba ci się. trzymając się za rozkwaszony kinol. Leśniczówka nie była zbyt okazała.O kurwa. . drzwi tarasu otworzyły się i wychynęła z nich druga postać. Artur i Paweł. Potem oparły się o drzewo i próbowały wysikać. Nic więcej. Ale nie działo się nic. . że je masz? . jaką w życiu widział.Mój nos . Widziałem. którzy nie rozumieją wyraźnych ostrzeżeń. . Marika bez trudu rozpoznała dwóch z trzech muszkieterów ze zdjęcia. ciągnąc ją za sobą. dzieciaku. Zanim jednak wyszli. Dwie po czystej. Zwykły drewniany domek trochę w stylu góralskim. Zwłoki z leżaka wstały. . . by zakrywać więcej tarasu. bo inaczej zabierzemy wam cały zapas alkoholu przed wyjazdem. Duży strych. . co się będzie działo . ze trzydzieści po browarze. taka młodzież. Paweł chciał rzucić się przyjacielowi na pomoc.Poczekajmy. Ciekawie by się zrobiło. . 28 Pierwszy w pysk dostał Artur.Lepiej.mruknęła. kilka krzeseł i rozstawiony grill. może wybierać w możliwościach.A jeśli odnajdę Olgę? Jaki będziesz miał pomysł na zakończenie całej sprawy? Rodzki mrugnął do niej okiem. Nie do pobicia.A ty sądzisz.

a nie zabijanie. potem zeszli z traktu i szukali w jego okolicach..Paweł spojrzał na Artura.Bo ja wiem. Przeszli drogą na plażę. co się stało.To powód. jakby chciał powiedzieć: „Przecież to wszystko ci mówiłem. tak. drugi. Rodzki i Marika spojrzeli po sobie. Po czymś takim ma się jazdę na przyjemności.Tak . To śledztwo było ściemą. Policjant wzruszył ramionami. że Łucji nie ma. . Tym razem jednak dodał: .Artur boczył się jeszcze jakiś czas. ale odpowiadał na pytania.Był po takiej dawce alko i koki. Byli ze swoimi dziewczynami. Michał poszedł spać. widać było. a zaraz potem do ojca. chodzi tej cizi? . że kochał tę dziewczynę. . mordując dziewczyny od Soni”.Nie żartuj. wiem. .Michał zadzwonił do Soni. .No.Oddzielnie? Każdego z osobna? Paweł poszukał wzrokiem Artura. . że jest dziwką. . a może któraś z dziewczyn. . więc zadzwonili do Soni.zapytała Marika.Co? Michał? . . a okazało się. Wyglądała na zgwałconą.Złożyliśmy zeznania. Ci bez mundurów byli ważniejsi. gdy usłyszeli wracającego z plaży Michała.Wiecie. uważnie ich obserwując.Nie.Tylko mnie nie bij. Miała rozerwane ubranie i miazgę zamiast twarzy. Zatuszowano sprawę.A skąd wiesz.Nie wiem . Michałowi urwał się film.Co było dalej? . . że nie żyje.. W końcu. .odparł Artur.Michał ją zamordował? .Próbowaliście ją reanimować? . . . Kazała im poczekać do rana i wtedy ponownie poszukać. kurwa.Artur się zaśmiał i po chwili spoważniał. który był ciągle obrażony.Zaroiło się od glin. nie wiedział.. więc prawie nic nie mówił. Ruszyli w tamtym kierunku i po chwili znaleźli Łucję. by rżnąć. . . Nie pamiętam. . . że nie dałby rady nikogo skrzywdzić . Nie chcieliśmy niczego dotykać. mundurowi przyjechali później. Nam kazano czekać w domu.Przecież nie pamięta. że Michał tego nie zrobił? . Dopiero nad ranem zorientowali się.mruknęła Marika. Poszukiwania i nawoływania nie przyniosły rezultatu. O co.odparł Paweł.Kto pierwszy zauważył Łucję? .No..westchnął Artur. . . Przecież. raz. . któremuś z nich coś się rzuciło w oczy w pobliskich chaszczach.Gliny były w mundurach? .Gówniarz jesteś . Michał by tego nie zrobił. dopiero po południu.Może to byłem ja. Obaj potwierdzili wersję Michała i wszystkie notki Rodzkiego.. oni bawili się dalej. a teraz ktoś tuszuje dalej. wszystko powiedzieliśmy dokładnie tak. jak było. .zawołał Paweł. ale ich nie wpuścili. że nie on? .Przesłuchano was? .Powiedział nam.Skąd wiecie.Któremu z was? .Niby jak? . . . .zapytała wprost Marika.. a nie zabijać. Nie oddychała.

to mógł był to efekt czarnego obcisłego stroju. jakby nie był pewien.To nie miało związku. widzę. . że coś jest nie tak. . Kilkadziesiąt metrów terenu.Co nic nie znaczy. . Miała na głowie białą maskę z nierównymi okręgami na oczach i ustach.Marika. żeby się rozbiła. No i prawdopodobnie był mężczyzną. Musieli ją znaleźć. płakać? Nosić żałobę? Rodzki westchnął i zapytał: . To prawda.O. Przewaga szybko się powiększyła. Marika! Stój! Zatrzymaj się. trochę przypominającą przebrania odrzuconej młodzieży buntującej się przeciw władzy pieniądza i korporacji oraz niesprawiedliwościom społecznym. wprawić organizm w stan jednostajnie działającej maszyny. Wysportowanego mężczyzny. . Czarna postać stała na szczycie leśnego wzniesienia. Rodzki miał rację. glinom mówiliście o narkotykach? Znów spojrzenie. Długodystansowcy wiedzą.Co mamy robić. Przeczucie. czy go dostrzegli.Wiem. .Chcesz wiedzieć coś jeszcze? . Postać przyspieszyła i zniknęła w gąszczu. Biegła. . Chwyciła Rodzkiego za ramię i wtedy go zobaczyli. Wychodząc. co wiem. Patrzył bez ruchu. Dopiero gdy Marika otworzyła drzwi. głęboko oddychając.Co za mendy. że jesteś ekspertem.Dobra. Nie goń go. aż Marika straciła go z oczu. i nie przejmowała się dochodzącymi do niej z tyłu przekleństwami. Marika kopnęła butelkę z wódką tak.. po czym ruszyła w pościg. Marika zawahała się.Pewnie zabójstwo też nie miało związku ze śmiercią. Słyszała za placami charkot Rodzkiego i jego nawoływania. że musimy znaleźć twoją Olgę. . częściowo schowana za drzewem. ale nie zwolniła. Artur wykrzywił gębę w prześmiewczym grymasie. rzucił się do ucieczki. czego nie lekceważyła i nie ignorowała. jednocześnie wyciągając broń.Ale mówią prawdę. zapewne większą wiedzę o nim. .Tylko tyle. by nie wysiąść na finiszu. Ścigany miał nad nią przewagę. Czas na przyspieszenie będzie później. Już nie mogę. Wsiadali do samochodu. nie zrezygnowała. Kroki również. Choć zdawała się dość drobna jak na mężczyznę. . które ostrzegało ją już tyle razy i nigdy nie zawiodło. . tylko ciało mężczyzny. Nie pozwoli mu tak szybko uciec. a wy po paru miesiącach znów łoicie i ćpacie w lesie. że trzeba odpowiednio rozłożyć siły. czy nie zabrać Rodzkiemu pistoletu. . Coś. starała się równo odmierzać kroki. Ktoś zginął. Sylwetka zdecydowanie wydawała się męska. gdy poczuła.Nie. Rodzki wyskoczył z pojazdu i krzyknął. Nie krył kobiecych krągłości.

Co to kurwa jest? . która dalej kończyła się skarpą nad utwardzoną drogą. . Huk wystraszył Rodzkiego. .Weź to ode mnie. lecz wiedziała już. Dwa białe domy. przed bagnistą polaną.Mówiłem . Wszędzie mnóstwo kwiatów. pomyślała Marika. .Oddał jej pistolet. a na wiadrach i baliach skończywszy.Pewnie załadowali ci giwerę ślepakami. Tak dobrze utrzymany i pięknie ozdobiony dom robił wrażenie w tej głuszy. jeden większy. czerwona dachówka na strzelistych dachach. . Przy ośmiu broń w końcu szczęknęła.. . masa drewnianych gadżetów wokół. jak się dało.Cholera . drugi mniejszy. w prawo. Czemu to zrobiłaś? Nie miałaś szans trafić.Dziewięć.. .Ładny fart. . ledwie widocznego. .zaklęła i zatrzymała się.Liczyłam na fart. cztery. . Była za słaba. może dwieście pięćdziesiąt metrów w bok.Oddychaj głęboko. Pół godziny później znowu. bo się zastrzelę. Zatrzymał się i czekał..mruknął Rodzki. nie.Też palę. Czyżbyś. Dla palacza. To musiał być on. to niemożliwe. Wtedy raptownie uniosła broń i prawie nie celując. Nie było też plam krwi ani niczego.Znów zobaczyła mordercę. taczki i rowery. Przeszli w miejsce. gdzie był wcześniej człowiek w czerni. trzy. . Marika stała już pewnie na nogach w lekkim rozkroku i raz za razem naciskała spust. . Błotnista polana przechodziła w dwa gęsto porośnięte wysokimi trawami pagórki sąsiadujące z wyrwą w ziemi. Dwa. który gwałtownie przysiadł na ziemi. Marika cały czas utrzymywała rytm. . od starego wozu ozdobionego kwiatami począwszy. nie powinno cię tu być. Podbiegał. rzędy drzewek.Tylko osiem naboi? . Na samym skraju lasu. . że go nie złapie. ale znacznie lżej. Nie mogło być w tym przypadku. co by wskazywało na skuteczność jej strzałów.Możesz iść? Skinął głową.. Zobacz. Sytuacja powtórzyła się po pięciu minutach.Pogrywa z nami? . strzeliła. Też dyszał. . Rodzki dołączył do niej dopiero po dwudziestu minutach. Wtedy znów go zobaczyli. Na jej końcu wyrastała jakaś posiadłość sprawiająca dość okazałe wrażenie. Dwieście.Ja mam dwadzieścia lat więcej doświadczenia.Może chce się dać złapać. A potem znów ruszył i szybko zniknął jej z oczu.Poradzisz sobie. Kule nie zostawiły żadnych śladów. Nie dopadniemy go. przez dwukółki... . Zaraz. . ale był na wykończeniu.Łatwo powiedzieć. niewielki ogród zakończony szklanym domkiem także wypełnionym kwiatami. Cały czas kucał przy drzewie. teraz zdechnę na zawał od pisania raportów o użyciu broni. pomyślała znów.

ale ten był zamknięty.Marika podeszła do podwieszonego na haku worka bokserskiego. Była zbyt ryzykowna. porządek. a w III RP było już tylko łatwiej. Nie planował konfrontacji tutaj. Może siedział w środku. .Dlaczego? . i który równie dobrze nadawał się do zmasakrowania komuś twarzy. . połączonego wąskim przejściem z głównym budynkiem. pasy do ćwiczeń. Na końcu weszli do garażu. . . W odpowiednich proporcjach. Ojciec był fanatykiem wojskowości.Rezydencja? . Dom nie był zamknięty. kursów przetrwania i innych mundurowych pierdoł. ojczyzna.Też się zdziwiłem.Ojciec Zwary? . Musztra. honor. Starcie mogło zakończyć się ich zwycięstwem. . a potem w bezpiecznej odległości towarzyszył im w drodze powrotnej. Nawet w czasach komuny dla ojca nie zmieniła się hierarchia. . nieco dziwacznie umieszczonego. zapomniałeś? .. Wewnątrz nie było samochodu. Rodzki zdecydowanie zaoponował.Tak.Ja też. że to już koniec na dziś. Czekał spokojnie. Potrafił poruszać się w lesie. hantle.Letnia rezydencja. nawet ci mogę powiedzieć. ale w środku nikogo nie zastali. Przy ścianie stał atlas i kilka wieszaków na sprzęt. .Szukamy zaginionej dziewczyny. . . uderzając w leżącą obok oponę.Kto to wie? Czarnego uciekiniera nigdzie nie było. . Bóg. Rozejrzała się wokół.To siłownia. Rodzki wyraźnie niechętnie szedł za Mariką. 29 Ciężko oddychał.Lepiej. Pomieszczenie nie wyglądało też jak większość tego typu miejsc. nagroda i kara. do kogo należy. żebyśmy dalej nie szli. . odważniki. Idealne wychowanie. naprawdę. karność. Pochylił się i podniósł z ziemi gumowy młot. W młodości uczono go tego na specjalnych kursach. a na podłodze rozciągnięto maty do ćwiczeń. . Obeszli wszystkie pokoje. Patrzył na nich z ukrycia i cieszył się. Zostawiła. zajrzeli do domku obok. . Niby taki porządny człowiek. że chłopcy wynajęli leśniczówkę tak blisko niego.Zwara trenuje boks? Rodzki nie odpowiedział.Chyba zaczynam mieć wątpliwości co do twojej hipotezy o niewinności młodego Zwary. mając ochotę zakrzyknąć głośno. Ściany wyłożono miękkim materiałem. Wszystko dopięte na ostatni guzik. w końcu powiedział: .To włamanie.Tu jej nie ma. aż przeszukają dom. gdy próbowała otworzyć zamek kawałkiem drutu. Dyscyplina. którym można było ćwiczyć cios.Puściła do niego oko. Tak go uczono.Zostaw to.

podkreślił Rodzki. . 30 Rodzki zapakował młot do reklamówki i obiecał.A jednak spłodził potwora.Jeśli rzeczywiście się ukrywa. Finał całej tej historii.A jeśli nie? .Co to jest „Michałówek”? . Ojciec nie zrobił z niego zabójcy. Ona jest naszym dżokerem. Jeśli Zwara jest mordercą. Czy jednak dlatego stał się zabójcą? Nie. .Olgi nie ma w Warszawie. . choć zdawał sobie sprawę. małym światkiem pełnym kłamstw i zawiści. przeciwników i innych takich. który przecież może wszystko zrzucić na karb prowokacji.Ale. Albo stworzył go. Dość o tym. Trochę tego. Bardzo dobry pomysł. Patrzył na tę dwójkę poruszających się jak we mgle postaci i myślał o przyczynach. co wiem. niechęci oponentów.. Decyduj więc. myślę.. . To siedziało w nim od zawsze. trochę tego. Był jego produktem. wymierzony w polityka.A gdzie może być? .Dobrze. Teraz cała nadzieja w Oldze.Twoja kolej .Stąd mamy trzysta kilometrów. . . . . Wynikiem wszystkich tych eksperymentów i pasji.Daj GPS. Zabrany z domu. . Pozostanie tylko jedno pytanie: młody czy stary? Który Zwara jest naprawdę winny? A może obaj? Jaki był podział ról w tym wszystkim? Co dalej? Coś wymyślimy. które w nim zaszczepił. co najwyżej da im ostateczne potwierdzenie.Ja powiedziałem ci wszystko. że wyśle go do analizy jak najszybciej.To nie żyje. Dokąd jedziemy? . a wtedy i tak do niczego nam się nie przyda.Niespodzianka. . Miał już pomysł. Coś. że ją znajdziemy. Geny i wychowanie. że to niewiele da. a tymczasem powinien planować coś zupełnie innego. partnerze. .Gdybym ci powiedziała. co wstrząśnie tym podłym.Marika wzięła urządzenie i wpisała adres i miejsce docelowe. Dowód zdobyty nielegalnie. kim jest zabójca. wybroni się. co robimy? Wracamy do Warszawy? Marika zawahała się po raz ostatni. to już nie byłaby niespodzianka. Ukształtowały go świat i przeżycia. .

. dokąd jedziemy? Uśmiechnęła się. jeśli masz zbyt wiele niewiadomych. nasłuchując kroków własnego ojca. spuszczanej wody w łazience. Znacznie przyjemniejszy niż mój. A jednak ona nigdy go nie zapomni. dzięki odważnym kreacjom. może też życia. to była pułapka. Rodzki zapłacił podwójną stawkę. Do Michałówka dojechali w nocy. Nowy budynek bez charakteru stał zaraz koło stacji benzynowej. Za dobrą kasę. szykując się do schadzki. W pokoju było jedno łóżko. Ale prawdopodobnie się nie znały. Noc. innych mikrośladów napędzających strach. . Rodzki chciał spać na podłodze. natychmiast wprawiając ciało w drżenie i doprowadzając do czujności. bo według Rodzkiego ona od niedawna pracowała u Soni. która doprowadziła ich do domu Zwary. Ileż to czujnych nocy spędziła. I za śmierć. Przez chwilę miała skojarzenie z ojcem i wzdrygnęła się. Tyle że nie zaproponowano jej roli życia. Marika nie wiedziała. Połowę pokoi zajmowały jagodzianki.. a wcześniej była zwykłą młodą aktoreczką. gdy wsmarowywał obrzydliwy zapach w drapiącą skórę. Lubisz szpitale? . Chodziła po castingach. więc Rodzki znalazł motel.Ten jest inny. Liczy się tylko szczęście. „Państwo Rodzcy” . Nagrodą była śmierć. Pierdolony drań. Dla recepcjonistki tylko państwo X.Żartujesz? .. . Nie rozmawiali w zasadzie o tajemniczej postaci w czerni. Dostał za swoje.. żeby pani nie pytała o dokumenty. Jakież to straszne. jeśli nawet Rodzki ma rację z tymi swoimi teoriami. Początkowo Marika przyjęła. . kto wie. gdy poprawiał fryzurę. kapiącego kranu.pomyślała Marika. myślała Marika podczas drogi. oddechów przy lustrze. Nawet przyjemny. nie rozum. uderzenia dłoni o policzek.Powiesz mi w końcu.Nie krępuj się. które rosyjscy kierowcy rozwozili po okolicznych lasach. kochać. No i udało się. Szurania w kuchni. partnerze. tylko pieprzenie. kochać swojego oprawcę. Tylko tyle. Czyje to słowa? Rodzki przymknął oczy. Jakby.Do szpitala. Wtedy logika staje się przypadkiem. że to zabójca. ale Marika poklepała miejsce obok i powiedziała: . że też była dziwką. Nie próbuj rozwiązać zagadki. już bez związku ze sprawą Łucji? Dziewczyna z gołą pupą wydawała się nie mieć nic wspólnego z poprzednimi zabitymi. Jakby chciał ich zaprowadzić po sznurku do rozwiązania. Nigdy nie przestanie nienawidzić i. gdzie mogą się przespać. to jak wytłumaczyć kolejne zabójstwo. starając się bezskutecznie zwrócić na siebie uwagę. Wyglądał jak zasypiający niedźwiedź. używając GPS-u.No dobra. odkręcanej zakrętki wody kolońskiej. ale coś w tym wszystkim nie grało.

jakby to jedno słowo było lekarstwem duszy.. .Bender był dobrym nauczycielem . Miała takie wrażenie. Nie miało. Porządny człowiek. Choć kto wie. nie było nam po drodze. On też nie spał. Rano kolejno wzięli prysznic.Spojrzał na nią dziwnie. Znał całe akta osobowe.Popaprańców? To chciałeś powiedzieć? Skinął głową.Czemu wcześniej tego nie sprawdziłaś? . Ale. . dokumentację personalną.Jestem popaprańcem. chyba chcąc uciąć dyskusję. Przymknęła oczy i chyba od razu zasnęła.Poznałeś Bendera? . którym zdążyła nagrabić. . musiałam się upewnić. po prostu działaliśmy obok siebie. Uczono mnie.. starał się wyciągnąć z marazmu. .Marika się uśmiechnęła. . a nie jej żywej . papiery ze szpitala. . Poznał każdy skrawek jej przeszłości.przyznał. „Przyjaciel . . ale jeszcze nie przyjaciel.. nie mogąc zasnąć. Ale on to rozumiał. dziesiątkiem innych osób. ile musiał wiedzieć.Nie. . .Bender był bardzo dobrym gliną. kupili na stacji benzynowej gotowe kanapki i kawę z automatu.Poza tym. .Tak .To rzeczywiście może być dobry strzał. to z Rodzkim teraz była bliżej. Powiedziała mu tyle. wszystkie te świstki. Sprawy z ojcem.pomyślała Marika .Kiedyś. przeklętym Wiechockim. oceny ze szkoły. dawno temu.skłamała. .zapytał zaskoczony.Popaprańców. Ile o niej wiedział? Prawdopodobnie wszystko. . z dołka i popchnąć w górę. Na miejsce dojechali przed dziesiątą. . Nie wstydzę się tego. Znów się uśmiechnęła. . . o co w tym wszystkim chodzi. Słońce stało już wysoko na niebie. Przyjaciel.. który w nią uwierzył. Zerkała potem co chwila na niego. przebijając się przez wysoki starodrzew okalający kompleks budynków ogrodzonych wysokim murem. wuefistą.Jesteś. jakby to przywołanie sposobu mówienia Lisickiego miało jakieś znaczenie. partnerze. . jak to pięknie brzmi. żebym nie działała pochopnie i impulsywnie.Byliście wrogami? .Zawiodłam go. które mają niby pomóc zrozumieć człowieka.. co zrobił dla innych. Stary dobry Bender. Jego pierś unosiła się równomiernie do góry i opadała powoli.mruknął w odpowiedzi. pierwszy człowiek. po czym Rodzki wymusił na niej część wyjaśnień. Nie śmiałaby go tak nazwać. najlepszym środkiem usypiającym. a tak naprawdę nie znaczą nic. Milcząco wpatrywał się w jakiś punkt na suficie. którego ..nigdy nie miałam prawdziwego przyjaciela..Nie ma co ukrywać. Ale doceniam to.powiedziała. .Szukałam trupa Olgi.Czy ja wiem .Uczono? Spojrzała na niego badawczo.. . a Rodzki chyba zasłużył na to miano”. Mimo że znali się kilka lat.

Tu pana władza nie sięga. Kobieta. Muszę ci zaufać. zapytam ordynatora. nie wyglądała na swoje osiemdziesiąt lat. Blada twarz mimo zmarszczek sprawiała wrażenie zdrowej i młodszej niż w rzeczywistości była. Zeszła po nich pielęgniarka. obrazami i sprzętem wideo. a potem wzruszyła ramionami. . wolał chłodniejsze popołudnia. bo był za duży na mieszkanie. Obejrzała uważnie dokumenty.poznała przybyłą bez trudu . co dla niego oznaczało męczarnię w tym upale. Niewielki oddział zamknięty przyjmował też pedofilów i zboczeńców seksualnych.Jeśli coś się stanie Oldze przez ciebie. Rodzki zaparkował tuż obok stróżówki. piękna linia . Świetlice rzeczywiście przypominały salony przeciętnych domów. Młoda. Z tego. kilka gospodarczych baraków i stworzono kompleks. oddychając ciężko.opowiadała pielęgniarka.Staramy się stworzyć tutaj domową atmosferę . uśmiechnięta.to wszystko nadawało jej arystokratyczny wygląd.zdziwiła się Marika. .strzegła wartownia taka jak w budynkach wojskowych. w którym wykańczano szurniętych pacjentów za pomocą terapii elektrowstrząsami i psychotropami o niezbadanych i nieprzewidywalnych do końca skutkach. Proszę poczekać. .Och. Zabrzmiało to nieco melodramatycznie.A jeśli to błąd? Nie odpowiedziała od razu. Mariko . .Nie. Marika przymknęła oczy. Starannie ułożone włosy. Zapowiadał się piękny. przypominający szkołę. .W porządku. Z czasem obok wybudowano betonowy budynek z płyty. którzy nie mogli być sądzeni w normalnym trybie. Ona przez cztery lata nie spotkała ani jednej takiej osoby. wpatrując się w wyłączony telewizor.Jednak dla nas pani zrobi wyjątek. do której przyszli. . że znów mnie odwiedziłaś. z drugiej starała się rzeczywiście leczyć tych.Teraz jesteś pewna? . Nie da się ukryć. dodano kotłownię. co wyczytała kilka lat temu. Wczoraj . która z jednej strony przyjmowała doń najgorsze przypadki. sympatyczna. Siedziała na kanapie. . gdy kobieta ich zawołała. że podobne groźby z ust kobiet takich jak Marika należy brać na poważnie. Komuniści zabrali prawowitym właścicielom ich dom. Może szkoda. przechodząc przez kolejne pomieszczenia wypełnione normalnymi meblami. . prawda? . że nie umieszczono jej w tym przybytku. .Chodźmy. Na recepcji podali cel wizyty. przyjaźnie nastawiona. zabiję cię. Po obaleniu komuny ośrodek przejęła fundacja zdrowia psychicznego.Proszę za mną. że w niedzielę są tylko odwiedziny rodzin. którzy dawali jakieś nadzieje na wyleczenie. ale nie mam wyjścia. Umundurowany strażnik wypiął brzuch i patrzył na nich ciekawie. ale Rodzki się nie roześmiał. Wciąż była zadziwiająco piękna i dostojna.jak miło. dywanami. . Wiedział. doskonały profil. szef się zgodził. „Już niedziela?” . a niezbyt uprzejma kobieta odparła.Rodzki pokazał jej policyjną odznakę. ośrodek psychiatrii eksperymentalnej w Michałówku był położony na terenie dawnego dworku szlacheckiego. i urządzili w nim szpital dla obłąkanych. słoneczny dzień. Zdążyli usiąść w poczekalni.

mam ci nic nie mówić . .On też szuka Olgi.próbowała jeszcze Marika.Musimy znaleźć Olgę pierwsi. . . . Jest pan jednym z tych złych. oczywiście. Wiem.syknęła kobieta.Nic . . po co byście jej szukali. .Musisz nam pomóc.Oczywiście. .Ach tak-westchnęła Marika. . oczywiście. Rodzki zatrzymał się jeszcze w recepcji. że nic nie uzyska. . . prawda. . że musicie. Recepcjonistka znów zadzwoniła do ordynatora.Tak. Lidio. kto odwiedzał starą Lidię Barańską w ostatnich latach. . wtedy też chciałaś jej pomóc . .Naprawdę chcemy pomóc. . .No pewnie. . I sobie też. to chyba nie tajemnica.I co jeszcze mówiła? . Miła staruszka. . . gdybyście nie chcieli pomóc. mówiąc: .Co mi tam. porozmawiać . że starsza kobieta nagle wyzdrowiała i niczego się już od niej nie dowiedzą.Rozmazane spojrzenie wyostrzyło się na chwilę i Rodzki przestraszył się. . I to szybko.Nie. A co się stało? . że jestem taka głupia? Krzyczała za nimi. .Kim jest twój przyjaciel? .Oczywiście. Tym razem nie odebrał telefonu. że to było pięć lat temu.Powiedz mi.Olga mówiła mi. Lidio. że chcę pomóc.syknęła. Skoro mówisz. może wirtualne wcielenie Mariki rzeczywiście było tu wczoraj.Podaj choć numer telefonu do niej. .Wiesz.Komisarz Rodzki. . więc sama zdecydowała.powiedziała zgodnie z prawdą Marika. Mariko?! Marika wiedziała już chyba. komisarzu? .Że przyjdziesz razem ze złymi ludźmi i dlatego nie wolno mi niczego powiedzieć. przyjaźnie nastawionej kobieciny wyszła wiedźma. czas jest wrogiem. że tobie można zaufać. Czas jest naszym wrogiem. .odparła z uśmiechem staruszka. Wyzywała Marikę od kurew.. ale musimy z nią porozmawiać. to musicie. Kto wie.Cieszę się. .Tak. że widzę cię w dobrym zdrowiu. co zrobić. Lidio.Ojej . .byłaś zdecydowanie za krótko.Bardzo jej pomogłaś.Naprawdę myślisz.wystraszyła się nieco teatralnie Lidia. gdzie jest Olga! Stara wydęła wargi i nagle z miłej. .Komisarz? Czy moja Olga znów coś zmajstrowała? . wiem. sympatycznej. Stara zaśmiała się głośno.Muszę ją ostrzec. Marika nie sprostowała.Nic ci nie powiem. Poprosił kobietę w białym fartuchu o sprawdzenie.Mam pomysł. . gdy wychodzili.Że jeśli przyjdziesz.Chyba zastanawiała się. .Ścigamy groźnego mordercę .. że możesz przyjść.

Kotlin.przyznał Rodzki. a zaraz obok . mogła z powodzeniem wystartować w konkursie na największe paskudztwo..zapytała. .powtarzał Rodzki..Coś tam było? Rodzki nie pytał dalej. śrubkami. .Filip. wiem.Podsłuchuje niewinnych obywateli i wysyła dane do dobrych wujków ze Stanów? Rodzki tylko się uśmiechnął. . uszczelkami i innym szajsem. . Po drugiej stronie ulicy mieścił się sklep żelazny z gwoździami. Zadzwonił zaraz po wyjściu z budynku.Nikt. Pilnie. . Sprawdzi logowania telefonu i powinien namierzyć dzwoniącego..Ten sam . jaki w życiu widzieli. . że jest niedziela. który zajmuje się nasłuchem elektronicznym.Zrobisz coś dla mnie. . Różowa bryła pobrudzona różnymi zielonymi i brązowymi ozdobnikami. gdy Filip oddzwonił. starym parku. Telefony były na główną linię. po co tam siedzi. że to pewnie niepotrzebne. Miał rację. Nie mów o tym nikomu. dyktuję. odetchnęła głęboko wspaniałym powietrzem nasyconym zapachami wsi i poczuła się jak dziewczynka zagubiona w baśniowo pięknym. Zawsze w południe. . Wysoko. .Cześć . numer telefonu z wizytówki. Dobra.. . który przypominał bardziej kosmonautę.Przynajmniej tak wynika z księgi. Rozłączył się i wyjaśnił. Za chwilę wszystko będziemy wiedzieć. Aha. To powinno wystarczyć.szepnęła. gdyż zerknął przez ramię i zobaczył. wstrętnymi okiennicami i jakąś tragiczną rzeźbą niby-rycerza.Akurat dotrzemy na późny obiad. . 31 Zajazd Rycerski „Zagłoba” był najbrzydszym budynkiem hotelowym.A były jakieś telefony do jej pokoju? Kobieta westchnęła i sprawdziła. na biegnącej tuż pod płotem linii elektrycznej siedział myszołów. że ma przyjaciela w wydziale komunikacji.. Marika jednocześnie wbijała adres do GPS-u.. Podał wszystkie możliwe dane ośrodka. Zajazd Rycerski „Zagłoba” .A jeśli to komórka? .? Tak. To ważne.Wiem.Nie powinien mieć kłopotów z namierzeniem numeru. Zdążyli wyjechać za teren ośrodka.Sprawdziła jeszcze raz w komputerze.To ten sam od zhakowania komputera tamtych dzieciaków? .Sto dwadzieścia kilometrów . to powinno pomóc. wie. .. zapisując w notesie.Więc? Kto ostatnio ją odwiedził i kiedy? . codziennie o dwunastej. którą zabrał z recepcji. Potężne wierzby przemawiały delikatnym szumem liści i skrzypieniem gałęzi. . Nikt jej nie odwiedził. jeszcze jedno. Marika przymknęła oczy. oraz informacje dotyczące linii wewnętrznej. że codziennie ktoś dzwonił. . . ten przyjaciel. Szli obsadzoną drzewami alejką.powiedział Rodzki do słuchawki.

Dwie gwiazdki.Mój mąż gustuje również w staruszkach. którego z łatwością można złapać na tak słodki uśmiech. ale tylko na chwilę. Nie podjechał żaden samochód. Zaparkowali koło trzech bmw oraz nieco poobijanego smarta stojących naprzeciwko wejścia i ruszyli do środka. można było więc bez trudu ustalić. Do środka nie wszedł żaden gość.Nie lubi się uśmiechać? . Cisza.Oczywiście. Marika być może błędnie założyła.Nie wystrasz jej. . Dochodziło wpół do czwartej.poprosiła Marika. Marika złapała się na myśli. kelnerka nie dawała się wciągnąć do rozmowy . górskich czy morskich plenerach.O siódmej przychodzi pani Maria. z widokiem na płaski teren zaniedbanych pól. . Tacy jak oni nie dbają o pozory.Na pewno nie od pokazania blachy. a potem jedli przez kolejne trzy kwadranse. Chodźmy na ten spóźniony obiad. Nie przesadzaj. Olga długo by nie wytrzymała. Tak. Mieszkanie tu na stałe musiało być okropne. czekali na dania prawie pół godziny.mruknęła. Od czego zaczynamy? . Na recepcji ładna młodziutka dziewczyna uśmiechnęła się do nich wesoło i pokierowała do restauracji. skoro dzwoniła z niego przez tak długi czas i zawsze o podobnej godzinie. Była lekko otyła i niezbyt przyjemna. ale ma siedemdziesiąt lat. spokój. to wcale nie jest fajna towarzyszka. . . gdy przeczytała wywieszkę o zjeździe przedstawicieli partii politycznej.Hucpa .odparł. Gdy Marika i Rodzki usiedli przy oknie. Od rana do wczesnego popołudnia.To wciąż dobra pora na obiad . Przez cały ten czas nic nowego się nie wydarzyło.To hotel. Na końcu sali rozmawiało dwóch podejrzanie wyglądających lokalnych biznesmenów.zwyczajny z pozoru dom o przyprawiających o mdłości landrynkowych ścianach zachęcał do wejścia napisem „SEX SHOP”. Gdy płacili. Restauracja była niemal pusta. Jej nie musi się pani obawiać. tamci nieco ściszyli głosy. Zachowywali się bardzo głośno. do momentu podania kolejnej butelki. Zamówili zupę i jakieś kurpiowskie specjały na obiad. że o ile uwielbiała niegdyś nudę gdzieś w wakacyjnych. który miał się tu odbyć w kolejny weekend. żartując. to nawet by pasowało. o tyle na zadupiu.Ma pani bardzo miłego męża . lenistwo i potworna nuda. . . że jeden prowadzi salon samochodowy. Marika od niechcenia zapytała. że boi się o męża. . Kelnerka nie przypominała Olgi.Daj mi z nią spokojnie porozmawiać . . przy trasie szybkiego ruchu. nie motel.Czy wszystkie motele muszą być tak okropne? . Dostosowujesz się do oczekiwań albo znikasz z rynku. . a drugi jest urzędnikiem kupującym auta dla miasta. jedzenie było całkiem smaczne. o której kończy.W takim razie radzę go pilnować. że Olga musi pracować w hotelu. chyba że na trzecią zmianę. Ale raczej nie w recepcji.odparła recepcjonistka. .Uwielbia. tancbuda wynajmowana na wesela i dyskoteki nie musi mieć wyglądu Sheratona. .

Nakrył torbę płaszczem. z gromadką szczęśliwych. lecz mamy pianistkę. a widownia klaskała. .Kogo? .Wygląda na to. nie na ukrywanie się przed jakimś zboczonym wałem o politycznych koneksjach. że zostaniemy tu na noc . .przyznała Marika . niby od niechcenia rzucane uderzenie palca w klawisze rozdzierało jej serce. który rozkwitł w pełni. . zobaczysz. . by pianista mógł także śpiewać.zawołała za kelnerką Marika. Dlaczego dałaś się wpuścić w tę aferę? Śpiewała znane standardy.wyjaśniła. Olga wyglądała skromnie i pięknie. Na to zasłużyłaś. Wspaniała.Pianistę . Artystka o pseudonimie scenicznym „Marika” obiecywała powalić słuchaczy niesamowitym głosem i o dziwo na sali w restauracji zebrało się całkiem sporo gości. Rodzki zastanawiał się. a nie na jeżdżenie po tancbudach.Żadnej szansy na przeszpiegi z tej strony. lecz również bez pasji.Pewnie tak. akompaniując sobie oszczędnie na pianinie. . Rodzki zapłacił z góry i wrócił po „bagaże”. który chyba nie od razu pojął. Tyle lat jej nie widziała.O ile to ona. Zgodnie z informacjami zamieszczonymi na plakacie koncert miał zacząć się o dziewiętnastej. Każde powolne.Pięćdziesiąt trzy osoby . ale tylko w soboty i niedziele. jaka będzie pogoda. Śpiewała dla niej.szepnął Rodzki do ucha Mariki. czy nie powinien przypilnować Olgi. gdy z zaplecza wyszedł wysoki kelner. że może sprzedać kolejny apartament. ale Marika go uspokoiła: . Na scenie stał spory czarny fortepian oraz stojak z mikrofonami ustawionymi tak.Wzruszył ramionami i nagle zrozumiał. czy twoja Olga nie chodziła do szkoły muzycznej? . . a jednak rozpoznała bez trudu. doceniając coraz lepszy występ. żeby wyglądała na obszerniejszą. W jej śpiewie brakuje namiętności.Przyjdzie do nas. długo wpatrując się w Marikę. Recepcjonistka była zachwycona. Marika spojrzała na Rodzkiego. . zjawiskowa. Całkiem nieźle śpiewa. spokojne życie u boku jakiegoś przystojniaka. bo kto wie. . brakuje prawdziwego życia. o co jej chodzi. Po chwili rzeczywiście stanęła przed nimi. pomyślała Marika. Już mieli pozwolić jej odejść.Jak na takie zadupie to Olga chyba jest gwiazdą.i całkiem nieźle śpiewała. Kwiatuszek. Końcówka kawałka wyszła jej trochę gorzej.Chodziła . .Zaraz. Mogła prowadzić normalne. .Pianisty nie. przeszedł znudzonym krokiem do sceny i odsłonił zabezpieczającą ją kotarę. Nie przestała śpiewać. Kelnerka uśmiechnęła się. Jej mała Olga.powiedziała. .Zawsze wożę w bagażniku. ale już kolejny utwór nabrał charakteru i smaku. bez wysiłku.Skąd masz płaszcz? . . z przymkniętymi oczami. Mimo to poczuła ciarki na ramionach. Zauważyła Marikę przy czwartej piosence.Macie tu jakiegoś Dooleya Wilsona? . roześmianych dzieciaczków.

A ty co? . Zapomnij o mnie. . zostawić wszystko w cholerę. do diabła.Dobrze wiesz.. .Chciałabyś.poprosiła Olgę Marika. nie sądzisz? .. to do ciebie nie pasuje. Dżony.A ty? Dlaczego ty uciekłaś? I tak lepiej trafiłam. . .Sylwia zgłosiła zaginięcie.Nie. . siostrzyczko. . .Nie miałam wyjścia .I co z tego? . . . prawda? .zaatakowała go Olga.Policja szuka cię po całym kraju . mi dobrze. Nikt nie zadaje pytań i nawet jak próbuje mnie wypierdolić za friko. Nie zostawiłabyś mnie.. z dala od wszystkiego.I ty masz na to sposób? Jaki? Też dać się zamordować? Rodzki chrząknął. Dlaczego uciekłaś? . . Uciekając.wróciła do sedna.. Większość gości spojrzała w ich kierunku. W ręku trzymał kij bejsbolowy.Rozejrzała się po lokalu. Olga ściągnęła brwi. skąd ta kolejna śmierć.Zmierzyć? Nagle chcesz naprawiać świat? Zbawić wszystkich. . jakby poduszka siedziska była nabita gwoździami.Kim jest ten fiut? . . Ty i ja . szerszy niż wyższy i w czerwonej koszuli w kwiatki. przecież ty nie jesteś moją siostrą.Nic im do mnie. .zapytała w końcu. Ostatnie zdanie niemal wykrzyczała. Dżony odszedł na bok i usiadł przy barze.Wszystko dobrze. zrobić im dobrze swoimi gładkimi słówkami i szerokim uśmiechem? Beze mnie. gdybyś pozwoliła mi mówić. . No więc ja też uciekłam. mierząc Marikę i Rodzkiego złowrogim spojrzeniem.No więc zostaw mnie w spokoju. . Przy wejściu koło baru zrobiło się nagle zamieszanie i przez grupkę kelnerów przebił się kudłaty facet.szepnęła Marika..Zginęło sześć dziewczyn . może zastanawiając się. Ach nie.odparła Marika spokojnie. Wzięłam przykład z ciebie i po prostu spierdoliłam. to z wdziękiem.westchnęła Marika.Bo jakby coś. . . Tutaj. to wiesz.Musimy się z tym zmierzyć. . mała? Olga uspokajająco podniosła rękę do góry. Lepsze to niż wariatkowo. że nie. ale w końcu pokazałaś prawdziwe oblicze. . Ale ty wolałaś uciec. żebym była następna? ..Może zginą kolejne.Nic jej nie jest. Tylko chciałaś się pod nią podszyć. że słowa Olgi jej nie zabolały. prawda? Uciec. Wygrałabyś proces i mogłabyś.Poradzę sobie.Nie mów tak..Co z Sylwią? .Usiądź .Sześć dziewczyn nie żyje. . Dziewczyna odsunęła krzesło i przysiadła na nim tak. . o której nie wiedziała. Tak było lepiej.Wsadziliby mnie do więzienia.Czego tu chcesz? . Marika udała.

.Później taki jeden z drugim zostają komendantami i przymykają oko na innych. . I tak chyba zrobiliśmy przedstawienie. . . dowody zeskanowane.Dobre nazwisko. pomagam przy organizacji imprez oraz od czasu do czasu śpiewam. Niech będzie. o którym będą krążyć legendy przez następne sto lat. ty wolisz się sama o niej przekonać. Mieszkanie tu byłoby zbyt niebezpieczne. kto mieszka. Nie wiesz. wszystkie dane hotelowe są dla nich do wglądu. Może daliby nam .To co zrobisz. że po raz kolejny cię oszukano. . . .Przykro mi. Podniósł ręce w geście kapitulacji. .Dlaczego? . . . Na razie chciałam przeczekać. . .Nie martwcie się o mnie .mruknął Rodzki. politykę.zapytał Rodzki.Tylko tutaj dorabiam. Po co pokazywać ci prawdziwą naturę ludzi. .Wzruszyła ramionami. Gratis. która pomyślała. ale wytrzymuję.przyznał Rodzki. cholera jasna . . co mi tam. Twoja strata. nic nie wiesz. . Tutaj taki morderca z Warszawy nie miałby szans. Gliny bywają tu średnio dwa razy w tygodniu. ludzi ze świecznika. wybiegi i wszystkie te oszustki. Pewnie wróciłabym do Sylwii. czy wszystkie osoby są spisane. jak to jest? . cofnął się i usiadł. .Gówno wiesz.Kurwa. Czasem przyjeżdża jakiś urząd kontroli i też weryfikuje dane. Znaleźliby go w ciągu jednego dnia i zakatowali pałkami. . dziękuję za wszystko. Podjeżdżają radiowozem i biorą sobie jedną czy dwie dziewczyny na ruszt. Uniosła rękę i pozdrowiła zebranych.Co? .A może wcześniej zakatowaliby kilku niewinnych? . Wynajął mi letni domek kilka kilometrów stąd. zginając i prostując po kolei palec za palcem. media. .To fajni ludzie.Noce już bywają zimne. że wypielęgnowanym sztucznym pięknem przykryją wewnętrzną brzydotę. Nazywa się Kutasiński. Mariko? Tak bardzo cię kochałam.Olga pokręciła głową.Można w nim mieszkać zimą? .krzyknęła w kierunku baru.Mieszkasz w hotelu? . Tak czy inaczej nie mogłabym narażać Dżonego.Dżony pracuje dla mafii. . Dżony.Wal się. co do mnie pasuje. . Potem by się zobaczyło.Skryła nagle twarz w dłoniach. . sprawdza.Olga wytarła nos chusteczką. wywołując gwałtowną reakcję Dżonego przy barze. do cholery.Nie.mówiły jego stare.Chodźmy stąd. ..Nie wiem. ..Dlaczego mnie zostawiłaś? Dlaczego. a potem policzki z łez. bo wcześniej czy później ktoś by się mną zainteresował.Chyba nie.Olgo! . .. Dżony stanął jak wryty. mądre oczy. oczywiście.Znam takiego jednego.przeklinała poprzez szloch Olga. Gest rozczulił Marikę. a potem rzuciła się Marice na szyję i rozbeczała w głos. wiesz już.Wiem . Siedzą sobie na zadupiu i w nosie mają wszystkie gierki władz. .Nie mów i nie myśl o nich źle. Może i racja . I dopiero kiedy porządnie dostajesz w dupę. Olga wytarła głośno nos. że jednak Dżony to całkiem miły gość. gdy lato się skończy? .Wrócę za jakiś czas. mała.Marika głaskała ją po plecach. które myślą.

Zejście wąską ścieżką tonęło w ciemności i szuwarach. Myśl. kim był ten chłopak Łucji i jak zatuszowano to morderstwo .. i nieco przerzedzony wysoki sosnowy las. przy tym drzewie.Nikt. Nad wodą unosiła się lekka mgiełka. Domek stał na skarpie. I te komary.Rodzki patrzył jej uważnie w oczy.przyznała. Prowadź do tej swojej kryjówki. .Uważajcie na komary . pełzły po ścianach. . Rodzki z Mariką opędzali się od komarów jeszcze przez chwilę. a potem zaprzyjaźniłam się i z żabami. które zbudowały sobie gniazdo o tam. komu zalazłaś za skórę? . wydzielając intensywny zapach i głośno cykając nocnymi rytmami.Zuch dziewczyna .ostrzegła ich Olga. . tu jest zarazem pięknie . Marika spojrzała na Rodzkiego z zadumą.i strasznie. przez którą biegła polna droga.Mamy plan. Przyroda i do niej rościła sobie prawa. i dały mi żyć. . Kaja.Boże. Marika nie narazi jej niepotrzebnie? . a nawet z szerszeniami. Pierwsza noc była okropna. bierz nogi za pas. . Zarośla i krzaki wdzierały się w kamienne fundamenty. Marika pokiwała głową. z której rozciągał się wspaniały widok na rzekę. siostrzyczko. Pamiętasz. czy w ten sposób Olga nie uratowała życia? Kto wie. Anna i wreszcie Katia. . i ze szczurami. ale w końcu zrezygnowała. Wiedziałam o zabójstwie Łucji. ale chyba lepsze to niż skończyć jak dziewczyny.. Kto wie. a potem po kolei znikały Maria. Olga chyba chciała zaprzeczyć. Czy rzeczywiście mieli jakiś plan? 32 . co się z nimi stało? .Marika rozejrzała się . a teraz wydaje mi się.. siostrzyczko..Kto powiedział ci.szepnęła..Wskazała za siebie. Posesja była jedyną sadybą w okolicy. czy znajdując ją.Nie wiem.Powiedziałaś. że jestem częścią krajobrazu.Jak cholera. Na początku gryzły jak diabli. Nie trzeba być Sherlockiem. czegoś się od ciebie nauczyłam. Soczysta zieleń atakowała ze wszystkich stron. .Po co przyjechaliście? . co wymyśliłam.spokój. wgryzały w tanią dachówkę.Wiesz. . pagórkowatą polanę. Gwiazdy i księżyc w pełni oblewały okolicę błękitnym blaskiem. Cóż. . . że już mi odpuszczają.Jak sobie z nimi dajesz radę? Olga uśmiechnęła się. przez moment aż zrobiło się od nich ciemniej.Wiem. Może uznały. . Nie bałaś się? . Olga szybko włożyła klucz do zamka i otworzyła drzwi.Dziewczyny nie miały tyle szczęścia.Gdy potem zaczęły ginąć dziewczyny. a dopiero potem myśl. Gdy przebiegali z samochodu do domku. że lepiej wyglądać tak niż tak jak dziewczyny. No to myślałam i wymyśliłam to. Rodzki zmarszczył brwi.. Noc była jasna. co mi mówiłaś: jak robi się gorąco. .

Spisałeś się. . cyk .fotka. partnerko. Marika spojrzała na Rodzkiego. . ale wy chyba o tym zapomnieliście? Nieładnie tak zostawiać przyjaciela na pastwę jego myśli.to samo. Olga spojrzała na nią z wyrzutem.Wymierzył pistolet w Rodzkiego. . Wszystko musisz mieć udokumentowane. żebyś zostawiła mnie w spokoju? Marika spuściła głowę.A że Zwara przypadkiem kontroluje służby bezpieczeństwa. Ty też wykonałaś zadanie. Nie chcę wam zrobić krzywdy. . . Miewam skłonności samobójcze. zawsze robi się zdjęcia w takim wypadku. .. trzymana w obu dłoniach.Pracujesz dla Zwary . jedno przy drugim. Tylko bez niespodzianek. Tyle że tam to niewiele pomaga.. żeby ciało nie zniknęło. partnerze. . partnerze. Wchodźcie dalej. Broń zatańczyła w powietrzu i znieruchomiała na wysokości ich twarzy. dość straszenia.dodał Rodzki.. W innych chwilach mam ochotę kogoś zabić. U nich. żeby wrzucić je na fejsa. co na moim fotelu robi jakiś fiut z giwerą? Nie mówiłam. No i co. Woskowa twarz ani drgnęła. Zrobiła trzy zdjęcia komórką. Lepiej później. jesteśmy partnerami. zapaliła główne światło i stanęła jak wryta. Tak lepiej. przecież was nie zastrzelę. .Katia zrobiła jej zdjęcia.Najpierw oddajcie broń. no. a potem w Marikę. . Pracuję dla kontrwywiadu. Olga otworzyła drzwi do pokoju. . Wychodzi na to. to. proszę.mruknęła Marika. a nie dla żadnego Zwary. ktoś kogoś zabije . Dopiero gdy mu się dokładnie przyjrzeli. żeby nie dało się tego zatuszować. choć miała ochotę odpowiedzieć: Znalazłby cię wcześniej czy później. .Proszę. .Ustawcie się przy ścianie. Nie po to.. Na pierwszy rzut oka wyglądał jak trup. Zrobiłyśmy wiele.Właśnie..Ty również.A jednak się dało. odsunął się o krok. ale nie dokończył. że jest gorzej niż w Rosji.westchnął Rodzki. Olga przekrzywiła głowę. Nie bój się. . Lisicki uśmiechnął się szeroko. Teraz taka chwila nadeszła. siostrzyczko.powiedział Rodzki do Mariki.. . . Ktoś kogoś pobije. W środku na fotelu ustawionym naprzeciwko drzwi siedział facet w garniturze.Nie wierz mu .Pokazał im kierunek.. . jak się domyślacie.Łucji.Dla Zwary? Nie. .Drań . jednak sprowadziłaś na mnie kłopoty? Możesz mi wyjaśnić. nieprawdaż? . Naprawdę dobra robota . nic ci nie zrobię.Czego chcesz? .U nas chyba już też. że mnie w nic nie wtajemniczyliście. W razie gdyby wam coś odbiło. Szkoda tylko. w Rosji czy na Ukrainie.To wasz kumpel? Lisicki wstał.No. .powtórzył pochwałę Lisicki. Pistolet trzymany w prawej dłoni także się nie poruszył. tylko żeby mieć dowód.Komu? .Dobra. Potem agent nagle opuścił pistolet. . Lisicki spojrzał ostro. partnerko.A więc to jest ta słynna Olga? No. . Chodźmy do środka.

szepnął Rodzki.A znalezione w mieszkaniu Katii przedmioty i jej zestawy z sex shopu? Wibrator z DNA ofiar? Wszystkie dowody wskazują na tę chorą dziwkę. i zakończymy sprawę..mruknął Rodzki.. Chyba że. . tak to sobie wymyślił. że musiałaś je zmasakrować? Czego użyłaś? Młotka czy może innego narzędzia? Znajdziemy je... . żeby je zabić.. który pozostał niewzruszony. . Marika spojrzała znacząco na Rodzkiego. gdyby ta suka podrzuciła je gdzieś do domu Zwary czy w inne miejsce.szepnęła. Nic już nie rozumiała. Dlatego nie dadzą jej zeznawać. która o dziwo nie histeryzowała. zamiast tego spoglądając wokół w skupieniu. ale wcale bym się nie zdziwił. partnerze.Zeznania Olgi pogrążą Zwarę. . ukrywała się .warknął Lisicki. Kto był dobry. bo powie wszystko o twoim przyjacielu .Ty lepiej nic nie mów. . wyjmuj giwerę i kajdanki.. powiesz wszystko. poruczniku. Marika zastanawiała się. co? Rodzki nie ustępował. . Wszyscy moi partnerzy skoczą za nim w ogień. Trenowała boks. Twoja przyjaciółka jest pieprzoną wariatką i miała motyw.Milcz. jakby przygotowywała linię obrony.Nikogo nie zamierzam zabijać. .Zwara to najlepszy koordynator służb w historii tego kraju .Dowiesz się.Wyprali ci mózg . Zamordowałaś je z zazdrości czy miałaś jeszcze jakiś inny motyw? Może kasa? No.Moja rola to zakończyć farsę i doprowadzić do przesłuchania tej dziwki. zanim złoży pierwszy podpis w protokole.Zrobisz z niej morderczynię . Też byś to wykorzystał. .Morderczynię? Uciekła z miejsca zbrodni.. a kto zły? Spojrzała na Olgę..Mamy podejrzaną. jaką strategię obrać.Lisicki nagle poprawił chwyt na broni i wymierzył do Rodzkiego. jak było. musisz ją zabić. . dziwko. . To samo ty. Marika nie wierzyła własnym uszom. powiedz. Rodzki.Lepiej ją zabij.Rodzki raczej stwierdził niż spytał. rozumiesz? Rodzki nie odpowiedział. . całkowicie pozbawione współczucia spojrzenie. To nie była dobra strategia. mówiła ci o tym? Mówiła. .Ona nie dożyje procesu . . to może się uratujesz.Na razie jest główną podejrzaną.. jesteś po prostu zwykłą esbecką mendą. . . . . .Dam sobie za niego rękę uciąć. draniu. nie widziałaś wszystkich materiałów. gnoju. Nie dam ci go ruszyć. Dlatego.warknęła Olga.Tego chcesz? Lisicki popatrzył jej w oczy. .Lisicki uśmiechnął się chłodno.Fiut .Goń się. . . że ukradła z klubu średni młotek treningowy i prawdopodobnie jego użyła do zmasakrowania im twarzy? Narzędzia zbrodni nie znaleziono. A ty. Zginie.Chronisz bandziora.. Złożysz zeznania. .Zabij? Chciałbyś. prowokował drania. . Mariko.Dobra. dobrze o tym wiesz.O czym ty mówisz? . Miał zimne.czyż nie zasługuje na rolę podejrzanej? Zabiłaś swoje koleżanki? Były ładniejsze od ciebie? Brały więcej za laskę? Co cię tak wkurwiło. Odwróć się i ręce na ścianę. sprawa zamknięta. .

spróbuj! Nie spróbował. podjedziemy waszym.Spojrzał na Marikę.Nie mów tak do mnie. Idziemy. która wciąż nie mogła . Skuli porucznika. . i się nie ruszaj. Gdyby chciał ich zabić. Skoczył na agenta ABW i bił krótkimi ciosami. Przynajmniej próbowały. żeby zrobiła coś głupiego.Rozkuj mnie. . koniec zabawy.Dobra. uderzając jednocześnie w twarz pięścią.Wyglądasz na takiego . Otworzył drzwi i w tym samym momencie dostał fangę w nos.Takie są zasady. Nadkomisarz zmierzył mebel wzrokiem i zapytał Krysza: . Skuł Rodzkiego..zapytała Marika. .Samochód zostawiłem w lesie. Nie jesteś mężczyzną. milcząc. Niezbyt mocno. a nie dopomina się o równe szanse. Rodzki stał. chwycił ją za łydkę i pchnął na Olgę. . żeby runęła na ścianę. aż ten stracił przytomność. .Jebany pedał. a potem Marikę. Rodzki wyglądał. mocując jednocześnie kajdanki do poręczy metalowego stolika. ale wystarczająco.Lubię działać w pojedynkę. Nie. że chce ją sprowokować. jaką Marika spodziewała się spotkać w tym miejscu. . Nie oczekiwała też po nim tak dobrego prawego prostego. dziwko.Dlaczego przyjechałeś sam? . . . Mężczyzna walczy. . zrobiłby to od razu. . Marika wrzasnęła i kopnęła z całej siły.Nie.No proszę cię.To jak? Chcesz się zmierzyć? .powiedział Lisicki. Jakby jednocześnie się uśmiechał i wykrzywiał w grymasie obrzydzenia. .Pedał . .A ty stój. partnerze? . Marika poczuła krew na wardze i nagłe osłabienie.Kto wie.Ty nie spróbujesz. to zobaczymy. są lepsze. Potem odszukał kluczyki i ich rozkuł. .mruknęła Olga. . ale rozmasował tylko nadgarstki.Dobra. wychodzimy . Lisicki stanął naprzeciwko Rodzkiego.warknął. dzieci.. Nadeszła niespodzianka. Ta dzisiejsza młodzież wiele potrafi. dzięki czemu cios zamiast w jądra trafił w brzuch. jakby miał ochotę podejść do Lisickiego i dołożyć coś od siebie. ubeku. Uskoczył. tak jak i tamten nie dał szansy Marice czy Rodzkiemu.Usta Lisickiego zrobiły się nagle wąskie i śliskie. Przez chwilę miała wrażenie.Chyba nie będzie w stanie z nim wyjść? Krysz uśmiechnął się. . Odwrócił się i uderzył ją w twarz. Kolejny furiacki atak nogą wyłapał już na gardę. Nie dał Lisickiemu szansy. 33 Krysz był ostatnią osobą. Nie była w stanie się ruszyć. Marika nie zrobi tego. . Już one.

. a potem się rozzuchwalił i zaczął inwestować pieniądze mafii..wyjaśnił. A nie mogliście mnie jakoś uprzedzić? Rodzki mocniej zacisnął dłonie na kierownicy.Czyli ten piękny dom nie jest twój? .. . Finansista.Przepraszam. Już pierwsza strata go oświeciła..zrozumieć. . .Też robisz sobie słit focie z walizką pełną kasy? A może wolisz pornofilmy? Nagrywasz. . .Nie ma o czym mówić .westchnęła Marika.Tak . Rodzki odczekał chwilę. hm. a sprawa seryjnych zabójstw w świecie mody była chwilowym skokiem w bok.zauważyła Marika.Poza tym uznałem.Spaliłabyś całą akcję. Tak zwany przykrywkowiec wprowadzony do tego środowiska już pięć lat temu w supertajnej akcji. Nawet Lisicki nie był niczego świadom. Nuuuuuda.Krysz uśmiechnął się zawadiacko.To twoje prawdziwe nazwisko? . no i jestem. Olga wykrzywiła usta z obrzydzeniem...W temacie? .Musiałem się uwiarygodnić w tym środowisku i korzystanie z usług luksusowych prostytutek było jak najbardziej.Taka praca. ale Krysz nie dotarł na czas.przerwała. w temacie . za które oczywiście nie poszedł siedzieć.wyjaśnił Rodzki. Krysz. . Prowadził jednocześnie kilka akcji. był w rzeczywistości jednym z najlepszych policyjnych agentów działających pod przykryciem w świecie biznesu. korki.Wyłudzenia podatkowe. Jakoś od początku nie pasowała jej do Krysza. ..Penetrowanie zawsze jest dość mile.Krysz wzruszył ramionami. . że jest nieśmiertelny.Chyba niespecjalnie wam go żal . . znany jej rzekomy przedsiębiorca paliwowy.Aha. Hubert Krysz we własnej osobie. . .powiedział Krysz. .. Oto ja.Marika uciekła wzrokiem.Marika zauważyła kąśliwie. oszustwa bankowe i inwestycyjne. Na tamtym etapie.Posłuchaj. to było niemożliwe. . .Miałem was poznać już u chłopaków. W drodze do Warszawy Rodzki wszystko wyjaśnił w krótkich żołnierskich słowach. że mogę przydać się później. zrobił kilka przewałów. .Zdarzało się.Niestety. . kiedyś pracował dla funduszy emerytalnych. należał do jednego przemytnika odstrzelonego przez chłopaków z gangu mokotowskiego.Często korzystałeś z takich usług? . kreatywna księgowość.Penetrowanie środowisk luksusowych prostytutek to miła odmiana. który także wyglądał na lekko strapionego. przestępczość giełdowa. a potem zakończył opowieść o przyjacielu: .To moja niespodzianka .. Biedakowi się wydawało. . co? .Marika przypomniała sobie willę w Konstancinie. tamto. .Jesteś taki agent Tomek? Krysz uśmiechnął się tylko. . . .Kule magnum ze spiłowanym czubkiem oświecają jak żadne . . w której policja postanowiła spenetrować przestępczość gospodarczą.Z czasem Krysz mocno wsiąkł w środowisko i skutecznie się z nim związał.dodał Rodzki z uśmiechem. swoje ofiary? Nie odpowiedział. . . . Mało kto wiedział o agencie o kryptonimie „Wezyr”.

Jeśli zakładamy. Po niej nic już nie będzie wam grozić. Mieli niezły ubaw.. Pewne rzeczy służby takie jak nasza zachowują tylko dla siebie.Marika spojrzała na Rodzkiego.I co dalej? .Za dwie godziny mamy konferencję prasową w siedzibie telewizji. Po chwili Olga zasnęła.Krysz uśmiechnął się porozumiewawczo.Kto robi jajecznicę? . Jego dom super sprawdza się jako lokal operacyjny. by ją skrzywdzono. . Teraz nic ci już nie grozi.szepnęła do jej ucha. Ciemności za oknem były nieprzeniknione.Nie zostawił testamentu. . Zanim cokolwiek Oldze zagrozi. I ty byłaś z takim bucem? Zjedli skromne śniadanie i zdążyli wypić kawę. kto nie ma niczego więcej do powiedzenia. Chyba.. . Mam plan. . Jej maleńka przyjaciółka znów była pod jej opieką.wyjaśnił.Bez sensu zabijać kogoś. gdyby mieszkał w ruderze i nie zostawił kont numerycznych.Lisicki go nie znajdzie? .. .zapytał Krysz.A fundusze zasilają operacje specjalne. W końcu wbiła wzrok w szybę i pozostawała tak przez długi czas. a potem pozwoliła jej oprzeć głowę na swoim ramieniu. jakby chciał się poddać.To już koniec. Marika bała się poruszyć.Dokąd jedziemy? Krysz uśmiechnął się. Olga przysłuchiwała się w milczeniu dyskusji.. .Tak się złożyło. Marika objęła dziewczynę i uścisnęła mocno.To świetna meta. może bardziej byśmy żałowali. .Spodobał ci się dom przemytnika. Nie pytaj więc. . Zamknęły się z Olgą w sypialni gościnnej na górze i niemal od razu zasnęły Gdy wstały. po czym szybko podszedł do stołu i oparł się na krawędzi blatu. Pogłaskała ją po policzku i włosach.Wszystko załatwione .. spoglądając na jej bohaterów tuż po tym.Gdyby mniej nakradł. jak kończyli swoje kwestie. Nawet komendant główny do niej nie trafi. Ale to nie był gest rezygnacji. prawda? . .. mówiłem ci przecież. Komisarz stanął w drzwiach. Rodzkiego już nie było. . . Tym razem zareaguje w porę. gdy dojeżdżali do Warszawy. Olga spojrzała krytycznie na Marikę. Marika nie dała Kryszowi żadnych szans na powtórzenie tamtej nocy.A nie zakładamy? .Zaraz.o tak. . tylko wykonuj polecenia. . że mam plan. jakby się wyłączyła. a wszystko będzie dobrze. nie uzgodniliśmy tego.powiedział.. .Cieszę się . . . .Za cienki jest. żal byłby uzasadniony.Musimy zaprezentować wyniki śledztwa i zeznania Olgi . że o to chodzi zabójcy.. Podniósł do góry ręce. zawahał się. . co? . Świtało. Marika nie była przekonana. gdy wrócił Rodzki. Nie pozwoli.

Znajdę go . . .Boję się . To zakończy sprawę. który musiał od tygodni robić coś zupełnie inaczej. Potraktują cię okrutnie.. Bolały go oczy. . .Ludzie potrafią być okrutni.To będzie największa afera ostatnich lat.Będą się mścić. wciąż będziemy was chronić. nikomu niepotrzebnym detektywem. Jestem blisko. Wszystko wskazuje na Zwarę lub jego syna i nie powinno być niespodzianki.Jesteś pewna? . to ważne. Gówno go obchodziło. Jeśli jednak to ktoś inny. i to. że jeszcze chwilę i coś trzaśnie mu w piersi. na którą sezon polowań nigdy się nie kończy. żebyś nie kłamała. . . aż zyskamy pewność co do wszystkich kwestii. także go złapię. Rodzki wyszedł do łazienki.. czy może jednak to ktoś inny. Olga nie oponowała. Ale dzięki usunięciu wpływów Zwary nie będę miał związanych rąk. Musiał wytrzymać. . Nie będzie już odwrotu. a my.Wystarczy to.zaoponował Rodzki. żebyś powiedziała wszystko o Zwarze i tuszowaniu śledztwa . . Nie kłam. . Zwara złoży dymisję. . Marika patrzyła na niego i w tej chwili straciła wiarę. kto był na górze.Jeśli to pomoże. wszystko powiem .Tak.Ważne.Musimy to zrobić . Potem ciężko się z tego oczyścić. czy jest nim Zwara.Tak. Będą szukać dziury w całym. śmiertelnie zmęczonym wzrokiem. Rodzkiemu chodziło tylko o to. . czuję to. nęcić. uwierz mi. Był cholernie starym. nie będą pobłażliwe.Chyba że się mylimy. chociaż wszystkiego też nie wiem. Musisz być przygotowana na wszystko.Potem go znajdę. nie mogę wiecznie uciekać.naciskał. Staniesz się zwierzyną łowną.Jesteś pewien? .oznajmiła.Jesteś silna. . pilnować. sejm powoła komisję śledczą. Ale był tak blisko. . . Nie chciał znaleźć zabójcy.Opiszę cały schemat. zamknął się w niej i obmył kilkakrotnie twarz lodowatą wodą. Nikt już nie odważy się zrobić ci krzywdy. prowokować. mów tylko to. do cholery.Nie daj się zapędzić w kozi róg..Marika wciąż nie była przekonana. . Wszystko go bolało. . usiadł i popatrzył tym swoim znudzonym. Prawda się obroni. niż go nauczono.Nie tym razem. Czuł. kłamstwo cię pogrąży.Wystarczy? Rodzki westchnął głośno. przyszywają łatkę i wyciągają najprostsze wnioski..Póki jeszcze możemy. Może nawet zainteresuje media anglojęzyczne. twarda..Nie wiem. czego jesteś pewna. . Ubezpieczy cię. Muszę to zrobić.Poradzę sobie.przypomniał Rodzki. To wystarczy. .. . co widziałaś. .szepnęła Marika. co masz do powiedzenia. Marika przytuliła Olgę.Nie wiem. ale media. bez żadnego okresu . Wciąż nie mamy zabójcy.. . .

Żeby być w centrum uwagi. żeby tylko zyskać zainteresowanie i poklask. A jeśli spodoba się to tłumowi. tego zmieciem. Zostańcie państwo z nami. Uściskały się. A przecież mówiono wam: lepiej nie szukaj Zwary co znaczyło ni mniej. Przyjaciółka odwzajemniła uścisk. Marika uścisnęła dłoń Olgi.W końcu o to mi chodziło.Po nagraniu będzie po wszystkim. Na ekranie pojawiła się czerwona belka z napisem: TYLKO U NAS: MEGAAFERA NA SZCZYTACH WŁADZY. Obie . Informacje są tak sensacyjne. Dziewczyny idą z nami. no to jestem. jakby dostrzegła przybyszy. . Zresztą dawniej stacja była znana z odważnego podejścia i wprowadzania różnych nowinek. Chciałam być celebrytką. Będziecie wolne.zakończył. a potem pozwoliły Rodzkiemu przedstawić cały plan działań. . a następnie.Będzie dobrze .ochronnego. Przeprowadzili Marikę i Olgę do drzwi. że Rodzki wybrał właśnie tego nadawcę. .O co? . A wy do paki. szukać i kłamać. Telewizor zawieszony nad recepcją nadawał dwudziestoczterogodzinny program informacyjny. prawda? . Obaj mieli na sobie czarne garnitury. Olga stanęła mocno na ziemi i spojrzała odważnym wzrokiem. ni więcej.zakończyła. Wjechali na parking. wszyscy zaczną grzebać. Rodzki i Krysz wysiedli pierwsi. WKRÓTCE SZCZEGÓŁY . . co niegdyś: kto nie z Mieciem. Zachciało wam się zadzierać ze Zwarą. rozglądając się wokół niespokojnie. Potem wszystko utonęło w komercji..Olga się uśmiechnęła. przeczytała z promptera: Informacja z ostatniej chwili: za pół godziny nadamy relację ze specjalnej konferencji o szokującej megaaferze na najwyższych szczeblach władzy. Rodzki przedstawił się w recepcji. które szybko docenili widzowie. Koniec zabawy.. . że aż trudno w nie uwierzyć.zawołał Krysz. wciąż rzucając naokoło niespokojne spojrzenia. 34 Siedziba telewizji mieściła się tuż przy trzypasmowej wylotówce. że w ostatniej chwili wpadnie tu jakaś brygada agentów czy antyterrorystów i odetnie prąd. Budynek o nowoczesnej bryle z dziesiątkami anten satelitarnych i urządzeń nadawczych na dachu wyglądał trochę jak centrum badań kosmicznych. Prywatna telewizja wprowadziła w Polsce taki kanał mimo wątpliwości analityków i odniosła wielki sukces. Chyba ciągle się bał. Mimo to Marika cieszyła się. Prezenterka na ekranie skończyła czytać serwis informacyjny.Zatem do dzieła . W przeciwsłonecznych lustrzankach wyglądali jak agenci ochrony.

Czyżby rola Szamockiej była w tym wszystkim jeszcze większa. że to nie jest Polak. by poszli za nią.Kryszowi prawie udało się złapać głównego machera. uprawiać publicznie seks lub kogoś zamordować. Wiadomości na czerwonym pasku nie pozostawiały wątpliwości. co usłyszała.To ona jest ofiarą . z prawej strony. by w końcu zatrzymać się przed ostatnimi drzwiami. Rodzki chrząknął i wyjawił im. Powiedziała. Marika zastanowiła się nad tym. Żeby przykuć uwagę mediów.Skąd wiesz? . niż się spodziewała? A może to ona tym kręci? Założyła fundację. .. tego muzyka. Obie były jego kochankami. . na ile mogła. .usłyszeli za plecami głos sympatycznej kobiety koło pięćdziesiątki. Szamocka wciąż go podobno kocha. POLITYCY.Rodzki skinął głową. Zaraz się poznacie.upomniał ją Rodzki. AKTORZY. Twierdzi. którzy delikatnie upudrowali im twarze. .Wybrałaś najlepszy sposób.Znamy się.. który poprowadzi konferencję. że jest producentem. Długo patrzyły na jej plecy. podczepili do ich ciuchów mikroporty i mikrofony. tylko przyjaciel ojca Soni..Marika patrzyła zdumiona. .usłyszała za plecami głos Szamockiej.Dzień dobry . sala konferencyjna jest już gotowa . że Szamocka ma powody do traktowania sprawy osobiście. pan usiądzie z boku. . żeby ściągać dziewczyny do prostytucji? Nie. Przeszli do pomieszczeń charakteryzatorów. SERYJNY MORDERCA GRASUJE W ŚRODOWISKU POLSKIEGO SHOWBIZNESU! SENSACYJNE ZEZNANIA LUKSUSOWEJ PROSTYTUTKI!!! OGLĄDAJ TYLKO NA NASZEJ ANTENIE.Zostałam gwiazdą . . bo była kochanką ojca Soni i prawdopodobnie dlatego kryła ją na tyle. i poprosiła. . Na sali przed niewielkim podestem ze stolikiem i miejscami siedzącymi dla bohaterów spektaklu rozstawiono kilkadziesiąt krzesełek. . najlepiej spowodować wypadek po pijaku. . A po lewej będzie miejsce dla naszego reportera śledczego. Krysz usłyszał na jakimś przyjęciu anegdotę. korzystając z okazji. to niemożliwe.Panie komisarzu.powiedziała producentka.Czyżby? Szamocka odwróciła się i odeszła. CELEBRYCI ZAMIESZANI W SEKSSKANDAL! WIĘCEJ: ZA CHWILĘ NA ANTENIE.. Tu również ekrany wyświetlały program informacyjny. jak eksperci od dozowania napięcia podają kolejne strzępki informacji mające zachęcić widzów do skupienia uwagi na telewizorze. że są już bohaterami tego dnia. Pani Olga w środku. Robienie dobrych rzeczy nikogo nie interesuje. Poprowadziła ich korytarzem.Megagwiazdą .Chodźmy. . Technicy. z którego odchodziły wejścia do poszczególnych sal studyjnych. że podczas kręcenia jednego hitu kinowego pewna aktorka pobiła się z Szamocką o tego muzyka.mruknęła Olga. .

Musi wytrwać przy niej. a raczej Olga.Nieprawda.Na pewno nie chcesz. Uściskały się i Olga z Rodzkim podeszli do podestu. Marika wcisnęła się w drzwi. sala pękała w szwach. żebym siedziała obok ciebie? . strach to akceptacja zła. Tylko ona. Ujawnili aferę. Zrobiłaś. Całą odpowiedzialność biorą na siebie mówcy. pozwolili przypiąć sobie mikrofony i usiedli za stołem.. No tak. Powie prawdę. JUŻ ZA CHWILĘ KONFERENCJA NA ŻYWO. biznesmenów i cholernych polityków. Marika wyszła na korytarz i spojrzała na ekran telewizora. a co z Olgą? Zostawią ją na pastwę wszystkich wrogów.. co mogłaś. którzy wymachiwali służbową bronią i legitymacjami. Zacisnęła pięści. Sala powoli zaczęła zapełniać się fotoreporterami i dziennikarzami innych mediów. Rodzki. . Krysz zostawił ją i usiadł nieco z boku w pierwszym rzędzie. Dla telewizji konferencja też była wygodniejsza.. to ona będzie w centrum uwagi.zapytała Marika. że naciskał na konferencję oraz program na żywo. . by Olga jej nie widziała. Ochroniarze starali się przyblokować i powstrzymać agentów. . że telewizja może coś zmanipulować lub wyciąć zbyt drażliwe fragmenty.Zawiodłam cię. Wtedy usłyszała jakąś awanturę na końcu korytarza i zobaczyła pokancerowanego Lisickiego w towarzystwie trzech innych agentów oraz pięciu ochroniarzy telewizji w czarnych koszulkach i spodniach. Skończy z tym cholernym seksbiznesem uprawianym pod płaszczykiem niby uczciwych agentów. I kolejny news: CZY ZNANY POLITYK ZLECAŁ ZABÓJSTWA PROSTYTUTEK? Gdy prowadzący konferencję dziennikarz rozpoczął prezentację siedzących za stołem osób. To ja dałam ciała. Odeszła.Dobrze. nie można dłużej się bać. strach jest zły. Ty. LUKSUSOWA CALL GIRL UJAWNIA SZOKUJĄCE SZCZEGÓŁY PŁATNEJ MIŁOŚCI W WIELKIM ŚWIECIE. już raz mi pomogłaś. sami może zaczną ścigać. Raz na zawsze. Koniec z wami. Olga pokręciła głową. stając tak. Rodzki wytłumaczył wcześniej Marice. fotografów. Nikt się nią nie będzie przejmować. zatem ustalone. nie musi uważać. Lisicki głośno przeklinał i nawoływał: . gdyż bał się. Dość tego. Tak. Teraz cały kipiał już od informacji dotyczących największej afery roku ujawnionej przez telewizję. To musiało być i tak wystarczająco trudne.To nie twoja sprawa. To ona musi uważać na słowa. KTÓRA WSTRZĄŚNIE POLSKIM SHOW-BIZNESEM I KLASĄ POLITYCZNĄ. Musi być silna. . Nie. gdyż w wypadku pomówień nie będzie musiała za nie odpowiadać przed sądem.

warknęła Marika.Jeśli tego nie zrobisz. kto jest lepszy”. Wysłuchała krótkiej wymiany zdań.Właśnie że możesz. jak chciał.Nie. Lisicki zatrzymał się. a Rodzki jest złem.pomyślała. . . .Proszę to natychmiast przerwać. albo.Ale to ja stoję po jasnej stronie mocy.szepnął.Wiem.. z rozdrapaną raną na środku.O co tu chodzi? . . żeby Olga nie mówiła nic więcej.zapytała. .westchnął agent.Nie ma czasu. ty jedna możesz. jakie dostał od Krysza. opuścił ręce z rezygnacją i pozwolił się wyprowadzić ochroniarzom do holu. Za plecami Marika usłyszała chrząknięcie i pierwsze słowa Olgi. podczas której agenci ABW wyrazili skruchę i poprosili o możliwość obejrzenia konferencji na jednym z odbiorników przy barze. wypięli wyzywająco klaty i złowrogo łypali na Lisickiego. . się zgadzamy.Dlaczego miałabym to zrobić? Lisicki mówił bardzo nieskładnie i początkowo w ogóle go nie rozumiała. 35 . Marika szła za całym tym korowodem. jestem kutasem . Czystym złem.Nie mogę..Ty jedna możesz jeszcze powstrzymać to szaleństwo. Wejdź tam i krzyknij. o co chodzi. zniszczysz życie niewinnego człowieka. . założyli ramiona za plecy.zaczął od początku . Olga właśnie dochodziła do opowieści o pierwszym zabójstwie.. „Jeśli będzie trzeba. Marika przystawiła krzesełko i usiadła przy Lisickim. a na czole wykwitł mu wielki guz.I tak jest za późno . gdzie już czekał jeden z szefów telewizji i zastęp prawników. Był w opłakanym stanie po laniu. . . Marika oderwała się od ściany i stanęła na środku korytarza. W tym. jego plan.Tym razem nie mam kajdanek. niemal przestawiony na bok. ale po chwili zaczął mówić: . przestawię ci tę faję na drugą stronę . dupki. . To. . że nic już nie zrobi.Wykorzystał was. Mów.Nikt nie jest niewinny. Najlepszy jednak był nos. przepuśćcie mnie. ochroniarze za to zostali. ułożył.Mów . Marika milczała. Mariko . Lisicki zdał sobie chyba sprawę z porażki.Do diabła. .. .przyznał Lisicki i nagle. powystrzelam was. zyskał u niej wiarygodność. by ci ufać. .Co to zmieni? . Kurwa. I tylko w tym. Nie mam powodów.Rodzki to stary . . .zapytał jakby sam siebie. że jesteś kutasem. Nie będzie żadnej konferencji.. Lisicki zrozumiał. więc zobaczymy.Zatrzymaj to. Przegrał. Szef telewizji się zmył. . Mariko . Dopiero po chwili powoli zaczął dochodzić do niej sens jego słów. pieprz się. Czekała.to oszustwo. rozumiesz? Rodzki oszukał nas wszystkich. . Nie może wejść na salę i wszystkich zastrzelić. na tę jedną krótką sekundę. Jego policzki i oczodoły miały przedziwnie tęczową barwę.Powiedz mi.

. że tak nie było.oznajmiła niewzruszona. Wierzysz esbekowi? Może też jesteś po prostu głupia.Zrobił was. . Niezły przypadek. i ciągle go szukamy. cholera jasna. co mówiłeś nad rzeką . że to nie było ukartowane? Uciekał.Kryć syna? . . Mógł nie kryć syna. wiedział. .Właśnie. Daliśmy się podejść. Zrobiliśmy wszystko.Głupia cipa.Zwara poważnie zalazł mu za skórę. . co chciał ci pokazać Rodzki.Zginęło pięć dziewczyn. Wiem jednak.Słyszałam. że nic nie wskóra. Naciskał. . . naprawdę was zrobił. gdy Zwara był w komisji weryfikacyjnej i. że winny temu jest Zwara. by mu dokopać. . Prawdziwa mafia.To może siebie.Widzieliśmy zabójcę.Pokręcił głową z niedowierzaniem. Uciekał przed nami. że sam tego tam nie podłożył? . nie widziałem jego teczki. A co. który w każdej chwili mógł zawrócić i odjechać..Jednak Rodzki został w policji.warknęła.prychnęła.przyznał Lisicki. to niemożliwe. Zwara nie krył syna ani siebie.Widziałaś to. Skąd wiesz. To bandyci w mundurach. bo on zamiast szukać mordercy szukał tylko haków na Zwarę. bo wiedział.To jakaś bzdura albo kolejna intryga Rodzkiego.. jeśli Lisicki mówi prawdę i Rodzki to wszystko zaplanował? Nie. . ..Ale zabójcy nie znaleziono .. W oczach Mariki pojawił się delikatny cień zwątpienia. . . . . jaki to sukinsyn. testował Rodzkiego. Marika zawahała się.Teraz już sześć . by go nie informować i by śledztwo powierzyć najlepszym śledczym. Nie. .Przestań . .Opowiedziała mu o zdarzeniach z lasu i przeszukaniu w domu Zwary . Cholera by was.Widziałam spreparowane raporty ze śledztwa.A co takiego zrobił? . Wysłannik ledwie widoczny na horyzoncie.Tego nie wiem.To prawda . że to był kutafon. nie możesz dać mu się omamić. Nikogo nie chciał kryć.Tak. ale Zwara korzystał z każdej okazji. na pewno nie pomoże. Po prostu był od nas lepszy. . co myśli naprawdę: . kim jest.. . a potem wracał. żebyś tylko sama odnalazła dom Zwary. .I z waszą pomocą rozwali niesamowitego faceta. by znaleźć mordercę. Jednak nie przez Zwarę.. Następnego dnia po zabójstwie Łucji Krychowiak zgłosił sprawę premierowi i oddał się do jego dyspozycji. . . ale to.Co nie znaczy.Tak. Nie wiemy.Chyba już mu nie zależało na Marice. spięli się już dawno temu.przypomniał.. . nawet zaakceptowaliśmy w śledztwie takiego esbeka jak Rodzki. co zrobiliście z Rodzkim.Wzorowo? . Naprawdę odległy.Nie znaleziono. Pewnie nie wiesz. Mariko. więc mówił. a może to ten cholerny Krysz się przebrał i was tam zaprowadził? Skąd wiesz. Był przeciw.szepnęła.. .Zwara sam sobie zasłużył. tacy ludzie jak Rodzki czy jego kumpel Krysz nie mają skrupułów. . . że w jego domu letniskowym znaleźliśmy potencjalne narzędzie zbrodni. Zrobił wszystko wzorowo. Zniszczyć takiego człowieka jak Zwara.esbek.

Nie dam ci się oszukać. Ale nie w ten sposób. bo wytykał im niejasne pochodzenie kapitału założycielskiego oraz powiązania akcjonariuszy ze światkiem przestępczym. dlaczego.Dlaczego Rodzki przyszedł do tej telewizji? Nie wiesz pewnie. co zamierza ten brudny gliniarz. Nie poprzez zmieszanie z błotem Zwary . warunki..Ukhm . Teraz też się mogą zemścić. . czy ktoś jest gwiazdą. . . z czym tak naprawdę mamy do czynienia.. choć złapanie zabójcy to robota dla glin.podsycił ogień Lisicki. że w ten sposób znajdziemy Olgę.. czy dopiero zaczyna. Kwitło to na tyle dobrze. To jest wkurwiające.. . Nasi naganiacze chodzili i rozpowiadali: mamy znaną piosenkarkę. dopiero wiosną zaczęły ginąć kolejne dziewczyny i Zwara zareagował od razu. Jeden czy drugi szejk. a wy i media zrobicie i tak z niego drania. Ona może być kluczem do sprawy. była po stronie Olgi. jaką dostał szansę na zemstę od pokręconego losu. że jest chętny i ma.Jeśli Zwara jest taki święty.. . No to czemu nie? Tysiąc euro w tę czy w tamtą. Mają wspólnego wroga.Bo nie wiedział.Skąd wiesz? Taka jesteś jej pewna? . Co z tego. Zgodziłem się na zaangażowanie w sprawę ciebie.Byłeś przecież z Rodzkim od początku . biznesmen z Romy. bo istniał cień nadziei.Nie ma sprawy. cwaniaku?! . dlaczego nie naciskał na szukanie seryjnego? Dlaczego sam nie wyszedł do mediów? No powiedz. Tyle tylko. przepraszam. że mają na pieńku ze Zwarą.Tak . Liczyło się. Cokolwiek by się stało.Jesteśmy w paśmie popołudniowym. w co gra Rodzki. Wzruszyła ramionami. Dziennikarz prowadzący westchnął głośno.. w zasadzie było to bez znaczenia.. . gdybyś mogła wyrażać się bardziej. gdy się o tym dowiedział. . Polki czy Ukrainki. a Olga jest niewinna.odparła szybko i zaraz ponownie zadała sobie to pytanie. Ale za granicą to się wszystko mieszało. a zawsze to zaliczona potencjalna gwiazda. była na Szwedki i Rosjanki.Było zabójstwo Łucji przed kilkoma miesiącami i nic więcej. Olga właśnie dochodziła do kwestii cenników obowiązujących za wynajmowanie na noc modelek i aktorek. Marika poszła za jego przykładem. mieć za tysiąc euro. że w reklamach szeptanych to działało. że pierdolą znaną aktorkę czy modelkę. Zwara zrobił wszystko jak trzeba.Nie wierzę ci.Chrzanisz. którą można wydymać.Znane nazwiska były premiowane. . Lisicki chciał jeszcze coś powiedzieć. już i tak za późno. że nasze dziewczyny raczej nie mają wielkich szans na międzynarodowy sukces.. nie chciała na nie odpowiadać. jak mówiłam. to może kiedyś jej się uda. Chciałeś wrobić Olgę. że Soni zaczęło brakować dziewczyn i musiała czasem odmawiać nawet stałym klientom.To nie daj. . Nawet jeśli dziś nic nie znaczy. francuski restaurator czy włoski kierowca wyścigowy nie mieli pojęcia.westchnęła. Była moda na Niemki. to może będzie na Bułgarki. dziewczyny bez statusu gwiazd musiały pogodzić się z nieco niższymi stawkami. Tak więc.upomniał ją prowadzący dziennikarz. . .. . Nawet jeśli zabiła te dziewczyny? Widocznie miała powód.Pomyśl . ale machnął ręką i wlepił wzrok w telewizor. Znów poprosił ABW o objęcie nadzorem sprawy. . hiszpański finansista. Ja nie wiedziałem. Dopiero niedawno odkryłem powiązania Rodzkiego ze Zwarą i zrozumiałem... Nie.

- Chcesz powiedzieć, że luksusowa prostytucja ma aż taką skalę?
- A w telewizorze to nie działa na tych samych zasadach?
Prowadzący zakrztusił się kawą.
Przez ekran przeleciał wielki baner:
SZOKUJĄCE WYZNANIA LUKSUSOWEJ PROSTYTUTKI. NA ŻYWO!!!!
- W jaki sposób dokonywano płatności? - zapytał po tej krótkiej przerwie reporter.
- Głównie gotówką, ale niektóre dziewczyny chciały przelew na konto. Potem Sonia już
chyba tak wolała. Czasem podpisywała też umowy, żeby nie wszystko szło na lewo.
- Często wymieniasz imię „Sonia”...
- Tak.
- Kto to? Znasz jej nazwisko?
- To żadna tajemnica. Sonia Trybacka jest prawie osobą publiczną.
- Trybacka - udanie zdziwił się reporter, bo przecież wcześniej został o tym poinformowany.
Nie ma to jak dobra ściema. - Córka Hart Angela, Staszka Trybackiego?
- Ta sama.
Kamera pokazała zszokowane oblicze prowadzącego.
Przez ekran ponownie przeleciała autoreklama z banerem o megaaferze, a za nim wielki na
cały ekran napis:
PROSTYTUTKA OSKARŻA SŁYNNEGO MUZYKA O STRĘCZYCIELSTWO!
- Nie powiedziała tego - westchnęła Marika. - Mówiła tylko o jego córce.
- Co to ma za znaczenie - mruknął Lisicki i chciał chyba jeszcze coś powiedzieć, ale Marika
uciszyła go gestem dłoni i szepnięciem: ciii.
- No dobrze - dziennikarz zerknął do kajetu. - To co mówisz, jest doprawdy szokujące, ale
mamy też porozmawiać o czymś jeszcze gorszym.
- Tak? - Olga skinęła głową.
- Czy to prawda, że przez ostatnie tygodnie ukrywałaś się?
- Tak.
- Dlaczego?
- Bałam się.
- Czego?
- Że zostanę zamordowana... Gdy dziewczyny z naszego otoczenia zaczęły znikać, ja po
prostu...
- Słuchamy... Powiedz wszystko od początku.
- Rok temu trzy nasze dziewczyny miały specjalne zlecenie na noc do syna pewnego
polityka i jego kolegów. Doszło do... tragedii. Jedna z dziewczyn została zamordowana. Potem
zaczęły ginąć inne.
- Ginąć?
- Znikały.
- Ile było tych zniknięć?
- Sześć.

- Sześć? - upewnił się dziennikarz. - Dużo. I policja nic nie robiła? - Zerknął na Rodzkiego,
który zachował kamienne oblicze.
- Nie wiem, uznałam, że lepiej się ewakuować.
- Dlaczego?
- Już mówiłam, bałam się.
- Nie lepiej było się zgłosić na policję?
- Bałam się też policji.
- Z jakiego powodu?
- Ten polityk, którego syn był zamieszany w zabójstwo, zajmuje się... służbami specjalnymi.
- Och, służbami specjalnymi - powtórzył prowadzący.
- Tak.
- Jak się nazywa?
- Dariusz Zwara.
Prowadzący udał ogromne zaskoczenie i przesadnie się przeraził.
„Niezły aktor - pomyślała Marika. - Powinieneś występować w telewizji. Zaraz, przecież
występujesz...” Żarty własnego pokręconego umysłu nie były w stanie jej rozbawić. Spojrzała na
Lisickiego, którego twarz nie wyrażała już żadnych emocji.
Stało się, co się miało stać.
- Dariusz Zwara? - kontynuował tymczasem swoją grę reporter prowadzący konferencję. To szef zespołu do spraw bezpieczeństwa narodowego! Zdaje pani sobie sprawę, kogo... oskarża?
Olga skinęła głową.
- Właśnie dlatego się bałam. Powiedziano mi, że Zwara nadzoruje policję, ABW i inne
służby i jeśli będzie chciał, to może wszystko. Dziewczyny ginęły, nikt się tym nie interesował,
zaczęłam się poważnie bać i postanowiłam uciec, żeby przeczekać.
- Co pan na to, komisarzu? - dziennikarz zwrócił się do Rodzkiego.
Pod jego postacią pojawił się podpis na białym tle, a po sekundzie czerwona tablica z
napisem:
LUKSUSOWA PROSTYTUTKA OSKARŻA DARIUSZA ZWARĘ! CZY ZNANY
POLITYK MATACZYŁ W ŚLEDZTWIE W SPRAWIE SERII MORDERSTW?
SENSACJA GONI SENSACJĘ.
Lisicki walnął pięścią w stół i wstał gwałtownie.
- Dopięliście swego. Za chwilę Zwara złoży dymisję. Cholera by was... Cholera...
Wyszedł, a za nim wyszli jego przyjaciele.
Marika została sama. Patrzyła na ekran, na którym Rodzki spokojnym, wyważonym tonem
potwierdzał słowa Olgi i pogrążał Zwarę. Mówił bardzo precyzyjnie, ze szczegółami, jakby
dokładnie to sobie przygotował. Opisywał brak koordynacji w śledztwie, podejrzane działania
służb specjalnych, niezwykły nadzór nad śledztwem narzucony policji przez ABW. Dodał parę
pikantnych opisów dotyczących przenikania się świata podejrzanego biznesu, finansjery i
polityki, przypomniał o prostytutkach zamawianych na imprezy dyplomatyczne oraz skandale
towarzyszące party organizowanym przez koła rządowe i prezydenckie.
- Tajemnicze przedstawienia, sekretne stowarzyszenia, religijne sekty przenikające do świata

władzy zawsze przyciągają wynaturzenia, seks i zbrodnię - zakończył. - Szczególnie jeśli jest ona
pod ochroną wpływowych notabli.
Cholera, Lisicki miał rację. Rodzki chciał wykończyć Zwarę i doskonale wiedział, jak to
zrobić. Wszystko sobie przemyślał.
A media mu w tym nieświadomie bądź świadomie pomogły.

36
To był do końca szalony dzień. Dymisję Zwary premier przyjął niespełna godzinę po
zakończeniu konferencji Olgi i Rodzkiego. Dwadzieścia minut później wydano oświadczenie, a
wieczorem szef rządu poinformował, że sprawą morderstw zajmie się specjalny zespół złożony z
najlepszych funkcjonariuszy, których osobiście dobierze nadkomisarz Rodzki.
- To powinno zabezpieczyć postępowanie przed ewentualnymi wpływami w służbach
specjalnych pana Zwary.
Poza Kryszem do zespołu włączono trzech policjantów z Komendy Stołecznej oraz po dwóch
śledczych z jednostek w Krakowie i Gdańsku. Wszyscy byli przyjaciółmi Rodzkiego. Cała ta
gwardia dziwnym trafem czekała już w Warszawie i pojawiła się w nocy w domu w
Konstancinie.
Wyglądali jak gromada odpadów z dawnych lat.
Komuno, wróć.
Wystarczyło im pół godziny, by salon zamienić w obskurny pokój w komisariacie rodem z
jakiegoś filmu z lat osiemdziesiątych. Zadymiona, cuchnąca oparami wódy przestrzeń, zepsuta i
skażona, pełna opasłych brzuchów, potu, rozpiętych mundurów i wyzierających spod nich białych
podkoszulków na ramiączka.
Nieźle.
Ktoś dał im szansę znów wypłynąć.
Olga i ona.
Obie zrobiono w konia.
Marika zastanawiała się, jak to rozegrać.
Konfrontacja z Rodzkim nie miała sensu, nic by nie dała. Jednocześnie paradoksalnie Olga
mogła się czuć naprawdę bezpieczna. Gdyby teraz zginęła, Rodzki zostałby skompromitowany.
Będą więc pilnować jej jak oka w głowie. A może nawet znajdą prawdziwego zabójcę. Pod
warunkiem, że sami nie zabijali tych dziewczyn, żeby załatwić Zwarę. No ale to nie zmienia w
żaden sposób sprawy bezpieczeństwa Olgi. Nic jej już nie groziło.
A oni?
Byliby do tego zdolni? Byliby zdolni do zabójstwa, do serii zabójstw, żeby tylko zniszczyć
jakiegoś polityka? Czy to naprawdę aż tak gruba gra?
Nie, chyba nie...
Przypomniała sobie Krysza bijącego mocno, z pasją i bez litości Lisickiego. Pomyślała, że to
wcale niewykluczone.
Mógł być zabójcą.
Z pewnością był psychopatą. Ktoś, kto bije w ten sposób, jest psychopatą.

a ja nie mam ochoty.Ale mam jeszcze szanse u ciebie? Nie odezwała się. z jaką uprawiał seks.Rodzki podszedł do niej po raz pierwszy tej nocy. . Wyczuła woń alkoholu i odwróciła głowę. dobrze. to był typ dominujący. że Krysz jest niemal zawodowym maratończykiem i biega po kolei wszystkie wyścigi uliczne. Dłonie na jej biodrach.Mariko! . Olga nie. lamparta. Co by zobaczyła.. by mogła rzucać takie oskarżenia. To by wyjaśniało. Będzie pod ciągłą obserwacją. Rankiem długo wahała się. teraz tak. tamten wydawał się znacznie mniejszy. A bieganie? Z żartów.Nic. Odczepił się dopiero.No dobrze. lwa. jak trzeba. Nie. . Czarna postać z lasu? Czy to mógł być też on? Nie. nieznani. gdy przystawiła mu nóż do krocza. co powinna powiedzieć Oldze. Rodzki? Raczej nie..Znajdziemy drania . szczuplejszy. że w ciągu miesiąca będziemy go mieć. Cholera. . Myślałem.Aha. dlaczego nie mogła go dopaść.. Zobaczysz. Przypomniała sobie jego dzikość i energię.Jesteś pijany. Ale Krysz mógłby być zabójcą. . Krysz przyszedł do niej w nocy Był pijany i nachalny. choć kto wie.Do tego czasu Olga będzie pod naszą opieką. To nie był dobry ruch. .Tak? .Co cię ugryzło? Powiedz mi! . gdyby ją zerwała? Rekina.Zrobimy teraz wszystko. . po prostu. poradzimy sobie. . którymi się wzajemnie teraz zasypywali. Tyle że czarny strój przecież wyszczupla. uspokój się. nic jej nie grozi. Daję ci słowo. było pozorowane. . a może zwykłego pierwotniaka? Bardziej zabójczego niż jakikolwiek z naczelnych czy innych drapieżnych istot? Marika udała śpiącą i poszła do swojego pokoju.Co cię gryzie? . że łże. W końcu podjęła decyzję i nafaszerowała ją całym stekiem kłamstw. Tak. typ pana i władcy. pumę. Pozostali? Byli dla niej zbyt obcy. Olga ją znała. .Jaki jest dalszy plan? . Wcześniej jej to nie przeszkadzało. Tylko ona. że było nam fajnie. Jeśli to nie jest Zwara lub jego syn. .. dziwnie się czuję. .Nie jestem już dziwką. Zakładał maskę.Teraz jest już z górki. . obiecuję ci. i tak będziemy go mieli. Ale się wpierdoliłam. ale się wpierdoliłyśmy. zrozumiała.obiecał Rodzki.Okay.Nawet ona miała więcej litości dla swoich ofiar. optycznie może pomniejszyć postać. A może jednak i Rodzki byłby do tego zdolny? Wszystko. wiedziała. silne ciało domagające się spełnienia. Wykonawca rozkazów to płotka. pojmujesz? . co jej pokazywał. Najważniejszy wróg został pokonany. Typ zabójcy.

. Norma.Tak . .odparł cicho.Chcę to odkręcić.Skąd. Odebrał po trzecim sygnale. a sojusznicy pierwsi wywieszają białą flagę. kim jest. .. . Żeby był tu któryś z jej nauczycieli z poprawczaka i szkoły policyjnej albo z dawnych przyjaciół. Polityka to nie zabawa dla grzecznych dzieci. Ech. Wtedy nagle coś jej zaświtało. jednak w końcu podyktował jej rząd dziewięciu cyfr. Za późno. . Wytrzymaj! Wrócę na noc.Jaki ma pani pomysł? . . Wyciągnęła karteczkę. czy Zwara wie. Zadzwonić do Lisickiego. pojawił się pomysł. Znów wybrała numer.. . Nie zdradzał nerwowości.. upokorzenia. Marika przedstawiła się krótko i zapytała.Znów chcesz mnie zostawić? . . któremu właśnie zniszczyła życie? Prawdę. Tu jest masa podchodów i rozgrywek.Wtedy też obiecałaś. atakuje. Nikt jej już nie zaufa. do mediów. że jest najważniejsza. Tylko usiąść i się pociąć.. . Nie. zawodu.I myśli pani.Mogę opowiedzieć o wszystkim dziennikarzom. wszystkim pokazała palec. Podziękowała już po tym. nie poradzi sobie! Co ma powiedzieć człowiekowi.Nie wierzę ci. nie pomoże. podkłada świnie.Wieczorem będę z powrotem. których jego właściciel zapewne wczoraj doznał. . obiecuję.Chyba się nie da.Nie przejmuj się. Nawet jeśli nie umie się płakać. .Pieprzyć ich. Głos starego Zwary był dźwięczny i dostojny. Wszystkich zawiodła. Nie chciał rozmawiać. Damy sobie radę. Nie ma ani jednej zaufanej osoby. Może noc ukoiła nerwy. Albo płakać. Wybrała połowę drugiego numeru. Nie dam rady z takim ogonem. ile bym dała. żeby móc się kogoś poradzić. .Pójdę z tobą. podeszła do budki telefonicznej i wybrała ten drugi.Muszę coś załatwić . po czym rzuciła słuchawką. Tylko tyle. .. że to wystarczy? .Po co pani dzwoni? . .Nie możesz. na której miała zapisane numery do Rodzkiego i Lisickiego. Prawda was wyzwoli. . Chyba był pijany. jak się rozłączył. Wyszła. siostro. siostrzyczko.Wskazała na całą gromadkę detektywów.Tylko jeden dzień. . do komendy głównej? Co powinna zrobić? Żadne rozwiązanie nie było dobre. przyzwyczaiłam się. Może po prostu był przyzwyczajony do takich akcji. bo myślała. gdzie przyjaciele nagle okazują się wrogami. . A dziś nie ma do kogo się zwrócić. Albo to pierw szy raz ktoś próbuje mnie zniszczyć? Oczernia..Jednak spróbuję.warknęła Marika. Szła spacerem uliczkami otoczonymi wysokim lasem i myślała intensywnie.

gdy spoglądało się pod słońce. a potem przesiadła się do linii jadącej w dół.Proszę tam przyjechać.. Wszystko okazało się oszustwem. pomyślała Marika. .. A może. też coś. Niedobrze. wyjeżdżając do Cannes. Milczeli przez chwilę.Gdzie? Wahał się przez moment. Drzwi nie były zamknięte. zawahała się po raz ostatni i ruszyła jeszcze wyżej do drzwi prowadzących do mieszkania na strychu. Czyżby był kolejnym podstawionym agentem? A co jeśli ma jeszcze gorszą rolę w tym chorym spektaklu? Czy zdolny byłbyś do zabójstwa. Potem schodami zbiegło jakieś dziecko.. . Leżał przy ścianie w nienaturalnej pozie. Za parę lat. że cokolwiek się wydarzyło w jej życiu przez ostatnie miesiące. . Głowa na skrzywionej szyi podrygiwała w drgawkach. przypominając zombie z gier komputerowych i filmów. miłości. Romeo i zabójca. Mieszkania. ale może poczekać w środku. Nie. a potem powiedział: . Widoczna część twarzy miała niemal zielony kolor.. Może o to w tym wszystkim chodzi? Może świat nie potrzebuje już uczciwości.Nie wiem. Ta sprawa dla mnie jest już zamknięta.Pamięta pani mieszkanie operacyjne na Miodowej? . Wchodziła na górę powolnym krokiem. jeśli chce pani spróbować. . Ma inną dziewczynę albo poświęcił się biznesowi. Przeszła cały Nowy Świat. Powiedzmy o ósmej. Do ósmej pozostało jeszcze parę godzin. miało drugie dno i zupełnie inne oblicze. Może wszystko da się kupić i oszukać. podobnie jak prawa noga wykręcona do granic możliwości. Marika rozpoznała nuty ulubionego zespołu Romea i przyspieszyła kroku. to kręgosłup.Tak. Minęła ją zaskoczona sąsiadka. potrzebowała wsparcia i Romeo byłby do tego najlepszy. Nagle pomyślała. Wyglądał przerażająco. w kierunku Wisły. Romeo? Zrobiłbyś to dla miłości? Dla mnie albo dla innej? Gotów byłbyś poświęcić własne życie dla ukochanej istoty? Uśmiechnęła się pod nosem. z wyjątkiem miejsc pokrytych zakrzepłą krwią. a z salonu dobiegała głośna muzyka.Dobrze.. Może Romeo też nim jest. może on tam jest. to chyba jednak nie był dobry pomysł. też będzie chciał zabrać ze sobą damę do towarzystwa. Pojechała autobusem do centrum. zła. Tak. pojawiła się jakaś odległa nadzieja.. odrestaurowane Krakowskie Przedmieście i stanęła przy kamienicy na Miodowej. sprawiedliwości szczęścia. Porozmawiamy.. Trzecie piętro.Ale dobrze. Romeo pewnie dawno już zrezygnował z czekania na nią w tym miejscu. Ale Romeo prawie nie żył. Przystanęła. że Marika nie powiedziała jej „dzień dobry”. spotkajmy się. które przygotowali dla niej Lisicki z Rodzkim. choć proszę sobie nie robić nadziei. Zwara odetchnął głośno i powiedział: .

Czyżby. Twarz z falującej plamy przeobraziła się w grubo ciosane rysy smagłego młodzieńca. Jego twarz nie wyrażała żadnych emocji. . młot położył na kolanach. Wytrzymać coś takiego. że wciąż siedzi w tym samym miejscu i się nie odzywa. Artur? Tak. Jak mogła się nie zorientować. Rodzki miał rację.. . Druga nachylająca się nad nią twarz należała do Pawła. dziwko? Smakuje ci moja sperma? W końcu rozmazana postać nabrała ludzkich kształtów. żeby nie kłamał. A więc on też był ofiarą. dziwko? No co. a może raczej chłopca. Potworny ból rozchodził się od oczu. Dała się zmanipulować. zastały się i paliły teraz przy każdym ruchu. co możemy z tobą zrobić? Paweł rozsiadł się na fotelu. który kiedyś był jego przyjacielem. którego skompromitowali i z którym umówiła się tu na ósmą. Wstrętny smak i zapach. syn polityka. .Niesamowite. przyjacielu? Wtedy zrozumiała.Jak tam. Gdy próbowała unieść rękę choć odrobinę.. Ręce miał założone do tyłu i przymocowane sznurem żeglarskim do stóp. bo też był związany. mimo że powinna zaufać swoim wcześniejszym przeczuciom. przez nos i szczękę aż do szyi. . . Dwa głosy. Marika naprężyła mięśnie. Potem ogarniał też ramiona. chyba tak miał na imię. Ciężki młot treningowy uderzył ją w twarz z potworną siłą. Odwróciła się o dwie sekundy za późno i nie zdążyła zasłonić głowy ramionami.Żyje? Kurwa. Ruchu? Ledwie była w stanie zgiąć palce u nóg. Naprawdę dobrze. .Ha. Widziała już normalnie..zaproponował Artur. Jaką rolę odegrał jego ojciec? A Lisicki? Cholera. sklejone od potu i innych wydzielin powieki. Wytrzymała więcej niż inne. jakiego doznała w życiu. wydawał się pogrążony w zadumie.Dobrze było. Nie widział jej. Był blady ponury i pogodzony z losem. spięła się do skoku i wtedy zrozumiała.No gdzie ten twój tatuś. jęknęła porażona najbardziej potwornym cierpieniem.Może jeszcze raz się zabawimy? . Zrobili z niej kretynkę. Michał Zwara.Co ty na to. Nie znała tego mężczyzny. A gdzie Zwara? Okazało się.Powiedział. Nawet nogi. Mgła przed oczami ustępująca bardzo powoli. . Jeden z przyjaciół młodego Zwary. Drugi głos też był znajomy. które ucierpiały najmniej. Rozpoznała go tylko dzięki zdjęciom pokazanym jej kiedyś przez Rodzkiego. piersi i brzuch. że coś z nim jest nie tak? .odparł Michał na pytanie zadane przez tego. którego przesłuchiwali z Rodzkim w lesie. ona żyje! . że przyjedzie koło drugiej . zaropiałe. Jego noga podrygiwała nerwowo. . Ciężkie. Światło zgasło. Michał Zwara nie odzywał się. naprawdę jest silna. nic . Więc to oni. 37 Ból. bo wiesz..Lepiej. I młody Zwara. że wpadła w pułapkę.Zrobiła krok do przodu i wtedy zobaczyła siedzącą na dywanie po turecku postać. A ona zwątpiła w niego.

rozkazał.. że doszło do bójki. ręce też może sobie poradzą. Jedyna szansa.Jeszcze nie . którzy naprawiają świat.A potem splunęła mu w twarz. następnie na Michała... Wziął zamach i kopnął ją w bok. .nie powiesz? . Teraz nie jest. . cy. . a zaraz potem głośny krzyk i łomot świadczący o tym. Wtedy Marika zaatakuje. Marika przymknęła oczy.Zapłacicie za to. Odskoczył jak oparzony.Wszys.Pewnie jesteście z siebie dumni .. Zadzwoni. .szepnęła.Misja „Pożeracz dziwek”.zaoponował Artur. Olga.Też pieprzyłaś się za kasę? Dla ciebie również to była taka gra? No to dla nas też. . Paweł wstał ociężale i z młotem w gotowości stanął pomiędzy nimi. . zebrała ślinę i szepnęła: . ale nie odebrał go Pawłowi. Ty i ta dziwka.Co tam charkoczesz? .. A potem ten jebany gliniarz. Ból wciąż był koszmarny. ..Artur ruszył do drzwi. trzej..To ty zapłacisz. Trzeba tylko poczekać na okazję.. . Na dźwięk dzwonka wzdrygnęła się tak.Nikt się nie zorientował. Graj na zwłokę. ale w tym samym momencie Marika zaatakowała. Bardzo delikatnie. Musisz grać. Olga.Wszys.Poczekamy . . Paweł wstał i oparł się na młocie. gdy będzie najlepszy moment. poszukał wzrokiem narzędzia tortur. ..warknął Paweł.Jesteśmy twoim najczarniejszym koszmarem.. kurwo. Artur jednak wyraźnie chciał sobie ulżyć. pozbywając się kurew takich jak ty. Śmiali się jeden przez drugiego. Wie działa. żeby lepiej słyszeć. Drugi zostanie. dziwko . ha . Usłyszeli szczęk zamka. chcąc rzucić się przyjacielowi na pomoc. Kiedy przyjdzie Zwara. Szkolono ją.. Musi ją wykorzystać. że przez całe ciało przeszedł bolesny impuls.„Ponury żniwiarz w akcji”.. ale chyba nie miała żadnych złamań. To jak? Mogę już rozjebać jej łeb? .Co za różnica. wszystkie jesteście takie same. Odetchnęła głębiej.. kurwo.. Jeden z nich pójdzie otworzyć. . Paweł wzruszył ramionami i usiadł z powrotem. Jęknęła. Wszystkich zrobiliście na szaro. Jesteśmy pieprzonymi punisherami. Inne dziwki pieprzonej Soni. by ich przypilnować. Paweł niepewnie zerknął na nią.. jak postępować w takich wypadkach. . . trzej.Realizujemy społeczną misję. Nogi były w porządku.zarechotał.No nareszcie. Artur nachylił się.. .Zamknij się. -powtórzyła. co robić. Zaatakuj. cy. . .Pieprzone dziwki.Poczekamy na starego. Tym razem wyszło nieco lepiej. cholerna Łucja. Ty.. .. Znów próbowała poruszyć rękami i palcami u nóg. Marika znów próbowała poruszyć ręką. .

I głos. że ktoś ją obejmuje i naciska na jej nogi. jednocześnie zagryzając zęby na fragmencie koszuli i zaciskając powieki.. i tak zginie. Trafiony w podbrzusze mężczyzna zgiął się... ich też oszukał.. Drugą stroną tej samej karty. Ciepły. cha.. by okazało się to. 38 Koniec. Skoro to taki doskonały manipulator. Cha. Tylko czy to prawda? A czy prawda ma znaczenie? Przecież jest tylko odbiciem kłamstwa. Tak.. To jak możecie być pewni. Jedno albo drugie. Wciąż nie wiecie. .Już dobrze. Ale oszukałem was wszystkich.. że byli zdolni wszystko tak dobrze zaplanować.szepnęła pod nosem..Przyjaciel. a następnie upadł na podłogę. Już. a następnie skoczyło.. Znajomy zapach. kim jestem. .. starego Zwarę. uknuć i związać. Krew lub wino. Wszak wydaje wam się. Kim naprawdę jest zabójca. aż poczuła. co się okazało? Możecie? Pewnie. Zacisnęła je najmocniej. nie zważając na przenikliwy protest wszystkich zakończeń nerwowych.. że możecie... Marika zamarkowała cios ręką i kopnęła z całej siły. wciąż przyjazny. Podobnie jak Michała. Nie chciała patrzeć. jak mogła.. Macie co prawda zawężone pole poszukiwań. wygrałaś. Przyjaciel.. nie zdrajca. dziennikarzy i przyszłych sędziów. prawda? Choć. Sekundy dłużyły się w nieskończoność. ściągnięty w dół oplatającymi jego szyję nogami Mariki. . Czerń albo biel. cha. potem stanęło jednym sprężystym ruchem. by rozluźniła chwyt. Jeśli przybysz przegrał walkę z drugim dzieciakiem. mimo że nadużyła jego zaufania. .? Możecie być pewni. to już koniec. słabi chłopcy nie są jedynie wykonawcami jego woli? Możecie wierzyć. Tego drugiego również. że ci dwaj biedni... cha. Jej ciało zerwało się najpierw na czworaki. Rodzki. a potem światło znów zgasło.Jedyna szansa.. Zrobił wszystkich na szaro. że tylko jeden z nas dwóch może być mózgiem.

Była pewna. To jeszcze nie koniec... Zegnajcie.. Może i komunistyczna świnia.. gdy luksusowa prostytutka ujawniła seksaferę. zasłużony polityk i wysoki funkcjonariusz służb specjalnych. przebiła mózg i spowodowała śmierć na miejscu. . Do jutra. że kości mam całe.. a czasem mówił do niej szeptem i śmiał się do siebie. by nie zmuszała się do mówienia. ale ona nie mogła wytrzymać zbyt długo. prosił. To już wiedziała..Niektórzy twierdzą. że pacjenci w śpiączce słyszą wszystko wokół całkiem nieźle i równie dobrze zapamiętują. Według spekulacji prasy Zwarę znale ziono w mundurze oficerskim ze służbową bronią w dłoni. partnerko powiedział jej kiedyś. Przynajmniej nie do końca. który ową pacjentkę odwiedzał niemal codziennie. Kula została wystrzelona w usta. Mimo wszystko wyglądał na zadowolonego.. że nie mówisz. Żadna z gazet nie ujawniła. z której padł śmiertelny strzał. a rany. . gdyż pacjentka była w utrzymywanej farmakologicznie śpiączce. Nijak się to miało do siedemnastu złamań. Nikt też nie pisał o roli w sprawie byłej policjantki i pacjentki zakładu dla psychicznie chorych. Ciekawe. w którą był zamieszany jego syn. Ciało generała znalazł jeden z jego przyjaciół... . . Dokładnie zapamiętał też jej pierwsze słowa: .. która z ciężkimi obrażeniami ciała przez prawie miesiąc przebywała na oddziale intensywnej terapii szpitala Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.. ale porządny facet. poza dość mocnym wstrząśnieniem mózgu... Na pewno się spotkamy.Cholera. aż siedemnaście? A ja myślałam. W pierwszych dniach pobytu Mariki w szpitalu komisarz mógł jedynie siedzieć przy jej łóżku i trzymać za dłoń. by cię zdominować. Nikt nie będzie w stanie go skazać. których sama doznała.Oszukał wszystkich. którzy próbowali wymusić na nim dalszą pomoc w tuszowaniu ich czynów.Co z Romeem? O dziwo z Romeem było znacznie lepiej. może i esbek... Gdy ją wybudzono. popełnił honorowe samobójstwo dzień po słynnej konferencji. Epilog Dariusz Zwara. Do zobaczenia zatem w przyszłości. Przysiadał przy łóżku z książką i czytał jej na głos.. że w dniu samobójstwa Zwara był szantażowany przez dwóch młodych zabójców prostytutek.. Nikt też nie zakłócał specjalnie spokoju komisarzowi Rodzkiemu. bo to chyba jedyna okazja. Do rana. czy będziemy mogli pogadać o książkach.. Pobicie nie było tak dotkliwe.Wolę nawet. Kilka razy został też z nią w nocy. raczej powierzchowne.

na razie trwają przesłuchania.dziś wolę porozmawiać. o czymś innym. że jego polityczni przeciwnicy to wykorzystają. Wybrać honorowe rozwiązanie. że ma alibi. pozostali milczą. że to wszystko to taka gra. postanowił to zakończyć. uważa się za jakąś nadprzyrodzoną istotę. Myślę. zrzucając winę na niego. lecz gdyby ją przycisnąć.. Według naszej hipotezy Artur. Może kiedyś ci opowiem.A Zwara? . .Dobrze zna się na narkotykach. Podał odpowiednią mieszankę dziewczynie.Każdy ma swoje tajemnice . i ta nie pamiętała praktycznie niczego z tamtej nocy.. która z nim była.. Powiedział naszemu agentowi.. pokręcony człowiek. że jest inaczej. którego podstawiliśmy do celi. pokazując jej prawdziwe oblicze. Pewnie dlatego chciał ją usunąć. a w końcu zamordować. a potem nie mógł ścierpieć. W pierwszych zeznaniach powtórzyła więc wersję Artura. nie każ mi wyjaśniać jego motywów. przekonywał. W twoim przypadku zupełnie nie wiem. Wierzył w niewinność syna i dlatego mu pomagał. Z jednej strony wspierali się i ciągle trzymali razem. że jest niewinny. podsunął przyjacielowi prostytutkę Łucję. pewnie by powiedziała wszystko zgodnie z prawdą.Ale nie dziś? ..Stary? Cóż. czasem da się oszukać lub sam kantuje.Proces ruszy dopiero w przyszłym roku.Mówiłeś.. . że zabijanie mu się spodobało. czym się zajmuje.. a może właśnie do tego chciał doprowadzić. .. początkowo chciał tylko chronić syna. że ten się w niej zakochał.Który? . pokazać. czyli że w rzeczywistości nic nie wie. . .Do czego zatem doszliście? . .szepnął Rodzki.Zwara tak.Każdy ma. inni zachowują dla siebie... a bał się. . że Artur jest demonem zbrodni. Paweł. że rzeczywiście był człowiekiem honoru.A co z tymi dzieciakami? . który chciał winę zepchnąć na Michała Zwarę..Ja? .Dziwna to była relacja. Namawiał go rzekomo do kolejnych zabójstw. żeby nie mogła zmienić swojej wersji. Do diabła..Organizm. Kiedyś podobno o mało jeden się przez to nie udusił. Ciągle powtarzają. po czym odebrać mu tę miłość.Wierzysz im? . jeśli tego potrzebujemy..A ty? . Jest ostrożny ale ten drugi.Zeznają? . która gra w grę. .. Choć ja bym obstawiał. Gdy nagle się okazało. gdy próbował najdłużej wytrzymać pod wodą. . który zazdrościł Michałowi. co jest prawdą. zakpić.Nie wiem. Nic nie dzieje się naprawdę.Nie. .Nie byli przyjaciółmi? . . z drugiej rywalizowali nie zawsze na zdrowych zasadach. co mówił Lisicki. to. że to tylko taka gra. znacznie mniej.Łucję prawdopodobnie zamordował Artur.Nie powiesz mi więc? .Wiesz. . niektórzy o nich klepią. . . Był przekonany.

Zadał je. Chodzi mi o moją wizytę. Romeo.Jak ona się czuje? . . aż Romeo poczuł się niezręcznie. to nie przez ciebie. . . . . że to się stało.Naprawdę na tym zarabiasz? .Sama przeczytaj. które przypominało jakąś hurtownię.Nie ma potrzeby.Użyć koguta? . . ale w końcu machnął ręką.. a potem bez słowa wpuścił do środka.Dochodzi do siebie. może nic by się nie wydarzyło. który wyciągnął z rejestru spółek. tak sobie myślę.Jestem śpiąca . potem Romeo ubrał się i wyszli razem. .Wiesz. .Sam czuję się jak cholerny cytat.Wydarzyłoby się.Przykro mi.Wstał z krzesełka. Andrzej mieszkał sam. mam do ciebie prośbę.. Rozmawiali krótko. .. Przeczytała. co ustalił.Słuchaj.No powiedz..No.Na czym? Na grach? Całkiem nieźle.. . . jednak Marika nie odpowiedziała. co chciałeś powiedzieć.Aha. . . Milczeli przez dłuższą chwilę. . . które można przeskoczyć. Wrócił na miejsce.. . Nie spieszy się nam. Gdy zobaczył policjanta. .Romeo zrobił jakiś niewyraźny gest.No wiesz.Gdybym tam nie polazł. .Co to? .. W samochodzie milczeli..Dlaczego? Ona chce cię zobaczyć.Przecież mówiliście. aż Rodzki wpakował się w korek i jechał powoli prawym pasem. po czym przekazał kartkę Marice.Dziś mówisz jak encyklopedia cholernych cytatów.? . Było to zwykłe kilkupokojowe mieszkanie w bloku. Romeo chciał jeszcze coś dodać.Nie możesz.Są rzeczy. następnego popołudnia poszedł pod adres. że nic dobrego z tego nie wyniknie. . wpatrywał się w niego przez dobre pół minuty.Nie ma potrzeby. Mam jeszcze jedno pytanie.Co? . .Napijesz się czegoś? Rodzki poprosił o kawę i rozglądał się po mieszkaniu.Nie. Z tego.rzuciła i zamknęła oczy Mimo że mu nie pozwoliła.To. Na jej twarzy pojawił się grymas rozczarowania pomieszanego z rozdrażnieniem i gniewem. . których przeskoczyć się nie da. . podszedł do pozostawionej przy wieszaku na ubrania skórzanej torby i wyjął z niej jakiś dokument. . . i są takie..To żart? . ..

kiedy z tobą byłam. a on do niej.. Przed nimi nie było nikogo.Tak jest dobrze.A co cię interesuje? . bijące serca i rosnące podniecenie. Siedzieli. Romeo. ja i Marika. . Każdy ma swoje tajemnice.Wiem. .Co o niej wiesz. nigdy nie zostałaby gliną. Wtedy ona oblizała wargi i powiedziała: . że ktoś pilnuje tak ważnego świadka. .Podobno nie może już wrócić do służby. Nie życzył nikomu takich widoków. . czy chce dalej pytać. . .Jeśli tobie nie przeszkadza.Dlaczego trafiła do psychiatryka? Czy to prawda. . Rodzki nie wszedł z nim na górę. Romeo. jak to widzimy czy ktoś nam opowiada. Na tym skończyli i dalej jechali już w milczeniu. Ale mogę powiedzieć ci jedno.No nie wiem.Żebyś się nie zdziwił. Rodzki jednak sam dopowiedział: . Potem przysiadł przy jej łóżku i patrzył w oczy..Romeo nie był pewien. aż w końcu dotarł do wskazanych drzwi.Nie przeszkadza ci to? . by zapalić światło. Ty.Aha . co należy robić.. że wiem. komisarzu? . Gdyby Marika nie robiła tego. trzymając się za ręce. że w środku będzie więcej osób. Uśmiechnęła się do niego. nie wszystko wygląda dokładnie tak. .Wiesz. Ale była tam tylko Marika.Miała na imię Olga. ale powstrzymała go. że będzie tak jak na filmach. Wtedy Romeo chciał wstać. Ta gwałcona dziewczynka. Myślał. że nie pomogła tej dziewczynie gwałconej przez jakiegoś zboczonego wuefistę? Rodzki przymknął oczy i zobaczył zdjęcia z tej sprawy. Romeo kroczył coraz wolniej. . . Żadnemu wuefiście nie życzył spotkania z Mariką. W ciemności byli tylko oni. ich przyspieszone oddechy.Ale ja wiem.Pieprzyłam się z innym. Myślał też. aż słońce zaszło i w pokoju zrobiło się całkiem ciemno.

Related Interests