You are on page 1of 121

MIECZYSAW GOGACZ

ARTUR ANDRZEJUK

NIEPENOSPRAWNO
(ASPEKTY TEOLOGICZNE)

Edycja internetowa wydania pierwszego


Mieczysaw Gogacz, Artur Andrzejuk 2009

SPIS TRECI
PREZENTACJA KSIKI...............................................................................................3
REKOLEKCJE Z NIEPENOSPRAWNYMI (Mieczysaw Gogacz) ..............................5
WYCHOWUJCY KONTAKT Z NIEPENOSPRAWNYMI (Artur Andrzejuk) .........9
NIEPENOSPRAWNO LEKCJ MIOCI (Mieczysaw Gogacz) ........................12
DYSKUSJA.....................................................................................................................29
SPRAWNOCI DOSTPNE NIEPENOSPRAWNYM (Artur Andrzejuk).................36
DOPOWIEDZENIA (Mieczysaw Gogacz) ....................................................................51
1. Kryzysy w yciu religijnym .................................................................................... 51
2. Modlitwa i duchowo chrzecijaska .................................................................... 67
3. Wspczesny sens ascezy i mistyki ......................................................................... 75
4. Osoby domem czowieka ........................................................................................ 84
5. Jestemy Kocioem Chrystusa ............................................................................... 86
6. Matka Boa i Eucharystia ....................................................................................... 89
7. By sercem Chrystusa w wiecie ....................................................................... 105
SOWNIK TERMINW ..............................................................................................120

PREZENTACJA KSIKI
Czowiek powinien y godnie, ciekawie i uczciwie, gdy jest zdrowy i sprawny,
rwnie

wtedy,

gdy

jest

chory

niepenosprawny.

Ani

sprawno,

ani

niepenosprawno nie zwalniaj z denia do dobra i do yczliwego odnoszenia si do


osb, zarwno do osb ludzkich, jak i do Osb Boskich. yczliwe, pene mioci odnoszenie si do ludzi stanowi humanizm. Podobne odnoszenie si do Boga stanowi
religi. I humanizm i religia w yciu osb, gwnie niepenosprawnych, realizowanie
przez nich dobra i mioci do ludzi oraz do Boga, s tematem tej ksiki.
Ksik stanowi dwa teksty wstpne, dwa gwne rozdziay na temat
niepenosprawnoci i siedem tekstw o charakterze dopowiedze do wtkw
problemowych przedstawionych w gwnych rozdziaach. Chcc ukaza genez ksiki
i podejmowane w niej zagadnienia, autorzy ksiki poprzedzaj jej gwne rozdziay
dwoma krtkimi tekstami, penicymi w ksice rol wstpu. W tych tekstach omawiaj
przebieg i atmosfer rekolekcji, w ktrych uczestniczyli razem z niepenosprawnymi w
Ustroniu-Polanie w dniach 6 i 7 sierpnia 1987. Dwa gwne rozdziay ksiki to
wykady, wygoszone na tych rekolekcjach przez autorw ksiki na temat
niepenosprawnoci. Temat ten jest ujty z pozycji humanizmu i religii. Te dwa punkty
widzenia wyznaczyy podtytu ksiki, gdy i humanizm i religia wsptworz teologiczny aspekt niepenosprawnoci. Teksty, stanowice dopowiedzenia, te albo inne
wykady, goszone na rekolekcjach, albo rozwinicia problemw podejmowanych w
wykadach i zgaszanych w dyskusji. Kryzysy w yciu religijnym stanowiy temat
wykadu, podanego tu w jego dosownym zapisie. Podobnie tematem wykadu byo
zagadnienie modlitwy, podane tu w streszczeniu. O ascez dopytywano w dyskusji.
Rozwijam wic szerzej ten te mat i uzupeniam go uwagami o mistyce, o ktr take
zapytywano na spotkaniach poza kaplic rekolekcyjn. Poruszany w dyskusji temat
objawie wzbogacam bliszym omwieniem widze w. Katarzyny Labour i
rozwaaniami o Matce Boej i Eucharystii, by nawiza zarazem do II Kongresu
Eucharystyczne go w Polsce i do Roku Maryjnego w Kociele Powszechnym. Doczam te wykad o duchowoci i dziaalnoci w. Wincentego Paulo, ktry
zapocztkowa w Europie zorganizowan opiek nad chorymi i niepenosprawnymi.

Niech ta ksika wyraa nasz szacunek i mio, kierowane do wszystkich osb


niepenosprawnych, szczeglnie do podejmujcych pytanie o humanistyczny i religijny
sens ich ycia.

Mieczysaw Gogacz

REKOLEKCJE Z NIEPENOSPRAWNYMI
Ksidz Krzysztof Bk jest diecezjalnym duszpasterzem niepenosprawnych w
diecezji katowickiej. Pracuje zarazem w jednej z parafii i prowadzi w niej
duszpasterstwo modziey oparte na programie oazowym. Religijne wychowanie tej
grupy zwiza z opiek nad niepenosprawnymi. Dowiadczenia, wynikajce w jego
parafii z kontaktu modziey sprawnej z modzie niepenosprawn, stay si
programem diecezjalnym. Nie jest to waciwie program, lecz konkretna obecno
modych ludzi przy ich niepenosprawnych rwienikach. Zobaczyem to wszystko w
Ustroniu-Polanie, zaproszony tam, by wygosi trzy konferencje w cigu dwu dni na
trwajcych dwa tygodnie rekolekcjach dla modziey niepenosprawnej. Odbywaj si
tam cztery serie takich rekolekcji w cigu dwu wakacyjnych miesicy. Ujrzaem
czterdzieci osb, dziewczt i chopcw, na wzkach i na szczudach, a obok nich
opiekunki i opiekunw, rwieniczki i rwienikw ze szk rednich i wyszych
Katowic. Byo te kilku alumnw z seminarium duchownego w Katowicach, fachowe
pielgniarki do trudniejszych spraw, ks. Krzysztof Bk zaradzajcy kopotom
duchowym i organizacyjnym. W sumie sto dwadziecia osb. Mieszkania w domu
parafialnym, jadalnia w wielkim namiocie. Okoo poudnia Msza wita, potem obiad, o
godzinie czternastej konferencja, po podwieczorku o szesnastej druga konferencja - gdy
nie byo pogody, lub o dwudziestej po kolacji - gdy popoudniowe soce skonio do
spaceru w dolinie, otoczonej grami. Na konferencje do obszernej kaplicy
wprowadzono wzki inwalidzkie. W awkach twarze opiekunek i opiekunw. Podczas
posikw miech i gwar rozmw, karmienie tych, ktrzy nie maj sprawnych rk. Wci
staa pomoc niepenosprawnym, kpanie ich, ubieranie i rozbieranie, ukadanie do snu.
Koleanki pomagay koleankom, koledzy kolegom. Naturalny rytm dnia, bez
dziwienia si, bez kompleksw. Wsplne rozmowy, a po konferencjach dyskusja.
Pytania stawiali sprawni i niepenosprawni, ktrych wypowied, gdy nie bya wyrana,
powtarza opiekun.
W swoich trzech konferencjach podjem wczeniej uzgodnione tematy: ycie

religijne i jego kryzysy, Teologiczne aspekty niepenosprawnoci, Zagadnienie


modlitwy. Tematy ycia religijnego i modlitwy wizay si z moimi, ju znanymi w tej
grupie, ksikami: Jak traci si mio oraz Modlitwa i mistyka. Temat
niepenosprawnoci - trudny dla mnie - wynika z potrzeb suchaczy, ze swoistej
koniecznoci

jasnego

postawienia

sprawy,

uatwiajcego

okrelenie

miejsca

niepenosprawnych we wsplnocie osb. Tak rozumiaem swoje zadanie. Mwiem


wic, e naley ujmowa czowieka z trzech punktw widzenia: w tych, co go czyni
czowiekiem; w przejawach jego czowieczestwa; w powizaniach z innymi ludmi.
Czowiek jest czowiekiem, gdy jego stworzone istnienie ogarnia dusz i ciao.
Istnienie przejawia si w czowieku jako jego realno, odrbno, jedno, otwarto
(prawda), oczekiwanie (dobro). Dusza i ciao stanowi istot czowieka. Dusza
przejawia si w intelekcie jako zdolnoci rozumienia i w woli jako zdolnoci
decydowania. Ciao przejawia si w fizycznoci, wymiarach, wzrocie, w jakociach,
takich jak ksztat, ruch, kolor, wzrok, such, dotyk. Wszyscy mamy w tym samym
stopniu istnienie, dusz i ciao. We wszystkich nas jednakowo przejawia si istnienie.
Wszyscy tak samo na przejawach istnienia budujemy relacje mioci, wiary i nadziei.
Wszyscy mamy intelekt i wol, a take fizyczno, wymiary, wzrost, ksztat, ruch,
kolor. Zdarzaj si jednak zakcenia w obszarze przejaww duszy i ciaa. Niekiedy
kto nie przejawia w peni swego intelektu lub woli, wymiarw, wzrostu, ksztatu,
ruchu, wzroku, suchu, dotyku. Z punktu widzenia tego, e jestemy ludmi, te
zakcenia niczego nie zmieniaj. Zmieniaj tylko nasze miejsce w kulturze. Kultura
jest przede wszystkim yciem duchowym ludzi i zarazem sum wytworw,
utrwalajcych to ycie duchowe, przekazujcych je innym.
Z punktu widzenia kultury jako sumy tego, co wytworzone, moemy mwi o
niepenosprawnoci. Kto nie moe wyrazi swych myli ani podejmowa decyzji. Kto
nie operuje ruchem lub wzrokiem, suchem, dotykiem. Co wynika z tego dla powiza z
innymi ludmi? Co wynika dla nas lub kim s dla nas niepenosprawni? W kadym
przypadku s dla nas apelem o humanizm, o spojrzenie na nich jako na osoby, o
wyraniejsze wizanie si z nimi mioci, wiar i nadziej. Te relacje zawsze mona
nawiza. Niepenosprawni, gdy zawodzi ich intelekt i wola, tym usilniej kieruj do nas
mio, wiar, nadziej, gdy istnienie i jego przejawy - a na nich owe relacje si

wspieraj - nigdy nie ulegaj uszkodzeniu. Niepenosprawni s wic lekcj humanizmu,


dopominaniem si, bymy kierowali si w kulturze mioci, wiar i nadziej, prawd i
dobrem. S skanianiem nas do wewntrznej przemiany, do metanoi, nawrcenia. Gdy
odnosimy si do niepenosprawnych jako do osb, to mobilizujemy si do penego
humanizmu. Niepenosprawni s tylko kim o nietypowej urodzie, o nietypowych
zachowaniach. Tylko tyle. S osobami, ktre ucz nas kierowania si w yciu mioci,
wiar i nadziej. Gdy odnosimy si do nich jako do wytwarzajcych rzeczy, wtedy
zauwaamy, e niesprawnie operuj intelektem, ruchem, wzrokiem, suchem, dotykiem.
S niepenosprawni ze wzgldu na oczekiwanie przez nas wytwarzania rzeczy.
Niepenosprawno jest czym ogromnie wzgldnym. Np. trapici dla
umartwienia si rezygnuj z uywania mowy, sakramentki ograniczaj ruch zamykajc
si za klauzur. Nie nazywamy ich niepenosprawnymi, mimo e nie uywaj mowy i
ruchu. Pojawia si tu problem zrozumienia swego losu, swej drogi yciowej, swego
powoania. Najkrcej mwic, powoaniem czowieka jest wiadczenie o Bogu przez
kierowanie do Boga mioci i podobnie przez kierowanie mioci do ludzi. A wyraamy
mio ludziom suc im z czci swym szczegowym wiadectwem. Mona
powiedzie, e tym szczegowym wiadectwem np. chrzecijanina jest goszenie
speniajcej si w Chrystusie mioci Boga do czowieka. Apostoowie i kapani s
wiadkami ycia i zmartwychwstania Chrystusa. Zakony wiadcz o tym, e czowiek
ma dy do ycia wiecznego. A niepenosprawni maj wiadczy swym
umartwieniem, wynikajcym z ich uomnoci, o zbawieniu nas przez Chrystusa, o
zbawieniu przez Jego krzy i mk. wiadcz swym cierpieniem, gdy umartwienie jest
podjciem cierpienia. Cierpienie to bl wiadomie przeniesiony w dusz i dziki temu
stajcy si umartwieniem. Blem osb jest tskno ta. Najdotkliwsz tsknot jest brak
Boga, lecz Bg wzywany, przychodzi. Niepenosprawni, znoszcy swj bl jako
umartwienie, ucz nas przetrwania ciemnej nocy tsknoty.
Pniej w Warszawie opowiadaem tre tego wykadu ks. docentowi
Bronisawowi Dembowskiemu. Powiedzia mi, e niepenosprawni s goszeniem
Eucharystii, gdy w Eucharystii przebywa Chrystus umczony, cierpicy.
Wykad o niepenosprawnoci wymaga ukazania take sprawnoci w tym, czym
s. Wymaga ponadto pokazania tych sprawnoci, ktre s dostpne niepenosprawnym.

Omwienie tego zagadnienia powierzyem Arturowi Andrzejukowi. Z du znajomoci tematu przedstawi nie tylko sprawnoci przyrodzone, lecz take sprawnoci
nadprzyrodzone. Dziki temu peniej zarysowa si obraz szans czowieka, nawet gdy
jest fizycznie niepenosprawny. Zreszt fizyczna niepenosprawno liczy si tylko w
kulturze, zorientowanej na wytwarzanie rzeczy. W kulturze, zorientowanej na ycie
duchowe i humanizm, niepenosprawno fizyczna staje si drugoplanowa.
Dyskusje w kuluarach dotyczyy gwnie, cho nie tylko, tematu powoania i
posug duchowych, jakie niepenosprawni mog peni we wsplnotach osb, w
kulturze i Kociele. Natomiast dyskusje po wykadach w kaplicy, po kilku rzeczowych
pytaniach, staway si wymaganiem wiadczenia o Chrystusie, o prawdzie, o szansie
dobrego ycia w subie Bogu i ludziom.
Gosiem w Ustroniu-Polanie konferencje na rekolekcjach dla modziey
niepenosprawnej i jej opiekunw. Ale tak naprawd, to mnie obdarowano
przejmujcym

przykadem

chrzecijaskiej

niepenosprawnych i ich opiekunw.

wizi,

czcej

wzajemnie

Artur Andrzejuk

WYCHOWUJCY KONTAKT Z NIEPENOSPRAWNYMI


Jeli serce rozumielibymy nie jako siedlisko uczu, lecz jako rdo najgbszych
odruchw czowieka wobec drugiego czowieka, to ks. Krzysztofa Bka z diecezji
katowickiej naleaoby nazwa wychowawc serc. Sta bowiem czowieka na
yczliwo, otwarto, zaufanie wobec osb wanych, atrakcyjnych, otwierajcych
nowe perspektywy, ale gdy swoj yczliwo, otwarto i zaufanie odniesie do swego
chorego brata, biednego, opuszczonego, zgaszonego, zamknitego w sobie, niekiedy
trudnego w kontakcie, wtedy wanie realizuje si humanizm, ktry jest wiadczeniem,
e czowiek, sam w sobie, godzien jest mioci, i e ta mio jest najwiksz wartoci.
Zarazem w tym momencie dzieje si prawdziwa religia, chrzecijastwo, ktre jest
wiadczeniem, e Bg godzien jest mioci. Jezus Chrystus, utosamia si z tymi
najbiedniejszymi, godnymi, nagimi, chorymi, uwizionymi.
Mwi si, e z modzie jest le. Nazywa si j straconym pokoleniem. I mwi
si jeszcze, e na lsku i w Zagbiu ta sytuacja wyglda najgorzej: doszcztne
zmaterializowanie, postawy konsumpcyjne, skrajny utylitaryzm, niech do nauki,
naogi.

Kilka

tygodni

temu

byem

uczestnikiem

rekolekcji

dla

modziey

niepenosprawnej w Ustroniu-Polanie. Zaprosi nas tam diecezjalny duszpasterz


niepenosprawnych ks. Krzysztof Bk, a Profesor Mieczysaw Gogacz powierzy mi
temat o niepenosprawnych w wietle teorii sprawnoci. Po powrocie z Ustronia
przyjacioom i znajomym opowiadam swj zachwyt serca wywoany tym, co ujrzaem
w Ustroniu. Kilkadziesit modych osb na wzkach, o kulach, z trudnociami
poruszania si, wykonywania czynnoci manualnych, mwienia. Kilkudziesiciu ich
rwienikw, uczniw szk rednich gwnie z Katowic, ale i z innych miast.
Dorosych niewielu: ks. Bk, dwch klerykw, dwie pielgniarki, dwie panie z kuchni.
Dominuje wic modzie, ale gdybym zapyta kogo z dorosych, o co pytam zwykle na
koloniach, obozach czy oazach, czyli o tzw. problemy wychowawcze, to kady z
dorosych zdziwiby si lub zby mnie pobaliwym umiechem. Nie zadaem tego
pytania, gdy ju po kilku minutach pobytu w Ustroniu zorientowaem si o co tu

chodzi. Choby posiek w duym namiocie, uszytym wasnymi siami i sumptem.


Najpierw wprowadzenie wzkw. Kolejka przy drzwiach, silniejsi pomagaj sabszym,
sprawniejsi tym, ktrzy si dopiero ucz. Wszystko odbywa si spokojnie i sprawnie.
Dziewczyny, dyurujce w kuchni, byskawicznie roznosz zup. Talerze, gdy
przyszlimy, stay ju na stoach. Nie wszyscy jedz przy stoach, niektrzy na swoich
wzkach. Wielu wymaga przy tym asysty swoich opiekunw. Kilka osb trzeba karmi.
Talerze wielu opiekunw s jeszcze puste. Zjedz, w drugiej kolejnoci. Nikt nikogo tu
nie pogania, czasu jest do dla wszystkich. Jak w kadej stowce, gwar, arty,
rozmowy, flirty. I myliby si kto, kto uwaaby, e rozmowy ogniskuj si wok
problemw niepenosprawnych. Mimo organizacyjnie koniecznego podziau na
penosprawnych i niepenosprawnych, podzia ten nie wykracza poza ramy organizacji
ycia. Tu, w stowce, wszyscy s takimi samymi ludmi i dziel si tak, jak wszyscy
pozostali ludzie: na kobiety i mczyzn, modszych i starszych, powanych i wesoych.
Problem sprawnoci i niepenosprawnoci zanika. Pomylaem sobie, e jest tu zupenie
normalnie. Jedni robi to, inni tamto. Podzia funkcji wystpowa ju we wsplnotach
pierwotnych. Oczywicie, daleki jestem od uznawania problemw ludzi chorych za
problem sztucznie wywoany. Kluczem do jego zrozumienia jest analiza ludzkiej
kultury, a nie natury czowieka - e uyj synnego ju rozrnienia Profesora Gogacza.
(Zob. ycie chrzecijaskie, 4/84, s. 60-70). Mwiem o tym w swoim wykadzie.
Trzeba postawi pytanie, jak doszo do powstania tej wsplnoty, a dokadniej, jak ks.
Krzysztof Bk zaproponowa grupie oazowej z parafii w Halembie zajcie si
niepenosprawnymi i wicej: jak to zrobi, e propozycja zostaa przyjta. Oczywicie
nie byem przy tym, wic nie wiem, mog si jednak domyla zwaywszy, e ks.
Krzysztof robi wszystko zwyczajnie. Zwyczajnie wic powiedzia i po prostu
zorganizowa now oaz penosprawnych i niepenosprawnych. Tu, w Ustroniu, te
wszystko robi zwyczajnie. Po prostu wstaje jako pierwszy, a spa chodzi ostatni. Peni
obowizki kierownika, kapelana i... zaopatrzeniowca. W rozmowach dominuje temat
wychowania modziey. Recepta jest prosta, wykonanie atwe. Trzeba tylko troch
wysiku, tylko troch wicej ni wymaga tego puste mwienie.
Naszkicowany tu obraz moe wywoa jednak faszywe wraenie, e wspaniay
organizator, dobra modzie, zajmuj si biednymi chorymi. Nic bardziej faszywego.

10

To oni, niepenosprawni, s wychowawcami i ks. Krzysztofa, i swoich opiekunw.


Ludzie chorzy bowiem s apelem o nasz pomoc. Ucz nas dzielenia si trosk i
mioci. Zmuszeni do ufania ludziom przez swoje kalectwo, ucz tego zaufania. Ucz
wic odnoszenia si z nadziej do osb. Ucz wic humanizmu. S stranikami
humanizmu, e jeszcze raz uyj zwrotu Profesora Gogacza, przywoywanego ju
dwukrotnie w tej wypowiedzi. Tu tkwi klucz do zrozumienia tego, co opisaem wyej.
Dlatego w wiadomoci wychowawcw tkwi przewiadczenie, e kontakt z
niepenosprawnymi wychowuje. Dlatego w dobrych szkoach dzieci chore s
rozdzielone po klasach, by oducza swych rwienikw egoizmu, jake czsto
wynoszonego z rodzinnych domw.
Chciabym

na

zakoczenie

zaproponowa

wychowawcom

modziey,

wychowanie przez nauczanie dzielenia si sob z ludmi chorymi. Potrzeb, z obydwu


stron, jest bardzo duo. Duo jest bowiem potrzeb ludzi chorych i duo zaniedba
wychowawczych. Trzeba tylko czyjej inicjatywy, moe wanie ze strony ruchu
oazowego, harcerstwa, szkoy lub parafii? A najlepiej ze wszystkich tych stron.

11

Mieczysaw Gogacz

NIEPENOSPRAWNO LEKCJ MIOCI


1. Mio sposobem suenia osobom
Chc od razu poda aspekt i kryterium ujmowania w tym wykadzie czowieka w
jego odniesieniach do innych ludzi. Kryterium to jest oczywicie religijne i zarazem
humanistyczne. Polega ono na tezie, e jestemy dla innych osb, e jestemy na to, aby
suy z czci innym osobom: ludziom i Bogu. Tak rozumiem w ogle czowieka w
jego dziaaniach.
Prosz sobie wyobrazi czowieka, ktry wszystko kieruje do siebie, wszystko
orientuje na siebie nie suc innym ludziom. Jest to przecie wrcz nieeleganckie, ma
co z kradziey. Nie bior jawnie rzeczy cudzych, tak jednak manipuluj ludmi, e
wszystko jest dla mnie, tak wszystkim kieruj, e korzyci pyn do mnie. Znamy takie
zachowania czowieka.
Przypomnijmy dla potrzeb tego wykadu, e mio ludzka moe mie kilka
poziomw. Pierwszy poziom mioci jest poziomem odpowiednoci natury: czowiek czowiek, czowiek - Bg. Osoby odpowiadaj sobie. Nawizuje si kontakt midzy
nimi na zasadzie tej ich odpowiednioci. Jest to kontakt bardzo powszechny, najniszy
zreszt poziom odniesie, wicych osoby.
Drugi poziom to mio, w ktrej chodzi o dobro dla mnie. Nawet to adnie si
nazywa: dobro dla mnie. Owszem, naley dba o siebie, naley odnosi si do siebie z
mioci, z trosk i nawet z wyrozumiaoci. A w okresie gbokiego stresu, zaamania,
naley odnie si do siebie nawet z miosierdziem. Trzeba i wobec siebie zajmowa
postaw miosiern, to znaczy spojrze yczliwie na wasne cierpienie, nie zoci si na
dokuczajce nam stresy. Kierowanie si dobrem dla mnie jest swoicie szlachetn
postaw. Zawiera si w niej jednak niebezpieczestwo manipulowania ludmi i to, e
wszystko podporzdkuj sobie. Moe pynie to z tego, e ta mio, ten drugi jej poziom
(pierwszy jest odpowiednioci natury), jest wyzwalany piknem. Z powodu pikna
osb chcemy tego pikna dla siebie. Pragniemy pikna duchowego, fizycznego, pikna
rzeczy, jakiegokolwiek. Pikno budzi w nas potrzeb, wprost podanie tych piknych

12

rzeczy, wartoci i cech. Chcemy z kim by, bo adnie mwi, bo lubimy jego gos, bo
jest zabawny, bo artuje. Jest to suszne. Wolno nam chcie tych rzeczy, lecz nie tylko
do tego ma sprowadza si nasze odniesienie do czowieka.
Musi pojawi si trzeci poziom ludzkiej mioci, ktry nazywa si umiowaniem.
Jest to poziom, ktry polega na tym, e chc dobra drugiej osoby. To jest dopiero
ludzka mio. Chc tu wrci do kryterium ujmowania dziaa czowieka. Tym
powanym, normalnym kryterium, przy pomocy ktrego trzeba rozstrzyga rne
odpowiedzi i sprawy, jest dobro drugiego czowieka. Jestemy dla kogo, nie dla siebie.
Rozwamy to dobro, ktrym jest suenie wiedz o Bogu, wiedz na poziomie
profesora. Czsto ju mwiem, e nigdy nie wtpiem w istnienie Boga. Natomiast jestem specjalist od tego tematu. Znaczy to, e z racji zawodu i specjalizacji wiem
wicej ni tego osobicie potrzebuj. Jaki wic jest sens mojego, tak zaawansowanego
uczenia si tego tematu, poznawania literatury, metod badawczych, identyfikowania
rzeczywistoci, pokazywania tego, e Bg istnieje i kim jest. Powtrzmy, ta wiedza, tak
szeroka, nie jest mi potrzebna. Jest potrzebna innym. Tak to rozumiem. Jest potrzebna
studentom, ktrych nauczam, ludziom, ktrzy mnie suchaj. Jestemy tak pomyleni
przez Boga, e w swych dzieach mamy by dla innych. Mamy zastpi Boga w
mwieniu, ktry bdc duchem nie przemawia bezporednio sowami. Przemwi w
Jezusie Chrystusie, ktry jest teraz w sytuacji uwielbionej po prawicy Ojca i jest wrd
nas w postaci eucharystycznej. Nie wystpuje w postaci widzialnego czowieka. Wobec
tego przyjaciele Chrystusa musz Go zastpi wobec innych. Jestemy przecie
Kocioem, to znaczy jestemy realnie ciaem mistycznym Chrystusa. Nasz zwizek z
Chrystusem nie jest wic tylko zwizkiem koleeskim, przyjacielskim. Jest zwizkiem
gbszym: jestemy czci Mistycznego Ciaa Chrystusa. Zastpujemy Chrystusa w
dziaaniach fizycznych. Prosz zobaczy, jaka to wspaniaa rola, jeeli umie si j
zobaczy w perspektywie religijnej. T rol widz take w perspektywie filozoficznej.
A Objawienie mi to jeszcze ujania, poszerza, pogbia. Taka wic jest nasza rola:
zastpi Chrystusa. Zastpujemy Go w rnych sprawach: w nauczaniu, w pomaganiu
ludziom, w leczeniu i w cierpieniu.
Najtrudniej zastpi Chrystusa w cierpieniu. Cierpienie jest mu potrzebne.
Chrystus bowiem zbawi wiat przez mk i mier krzyow i teraz ju nie cierpi, gdy

13

jest w sytuacji uwielbionej. I jest w Eucharystii podczas Mszy witej. Msza wita jest
uobecnieniem realnej Ofiary, ktra staa si na Kalwarii. We Mszy witej Chrystus jest
ukrzyowany, umiera i zmartwychwstaje. To wszystko uobecnia si we Mszy witej i
zarazem realnie dzieje. Chrystus jest, lecz nie cierpi. Teraz my cierpimy. Uzupeniamy
to, czego nie ma w uobecniajcej si mce Chrystusowej. Przez nas dziej si skutki
Odkupienia.

Przez

nas,

gdy

wszyscy jestemy

kapanami

kapastwie

powszechnym. Niektrzy z nas s kapanami w kapastwie suebnym, eby byo


wiadomo, e ta osoba udziela sakramentw. Sami bowiem pewnych sakramentw nie
moemy udziela, np. nie moemy rozgrzesza, nie moemy przeistacza nie bdc
konsekrowani na kapanw. Jednak wedug w. Piotra jestemy dosownie kapanami
czyli poredniczymy midzy wsplnot i Bogiem w ofiarowaniu Bogu mioci.
W tajemnicy mioci Boga do nas zawiera si odpowied na pytanie, dlaczego
urodziem si w Rypinie, dlaczego studiowaem na KUL, dlaczego jestem zawsze w
rodowisku katolickim, dlaczego wykadam na ATK. Oczywicie, dziki filozofii mam
argumenty i powody, dla ktrych wiem, e tak trzeba rozwiza zagadnienie i wybra
to, a nie inne stanowisko i prac. Jednak zostaem umieszczony w okrelonym
rodowisku, gdy nasza rola polega na tym, aby by dla innych. Ta rola wspstanowi
eschaton czowieka. Eschatonem jest to wszystko, co dla czowieka najwaniejsze i
najcenniejsze. Eschatonem katolika jest to, co dla niego najwaniejsze. Jest to jednak
zarazem trudne: by zawsze dla innych, zawsze suy osobom w rodowisku, w
ktrym Bg nas umieci.
Gdy ju odnosimy si do ludzi z mioci na poziomie takim, e im suymy, to
mamy jeszcze kilka odmian tej suby. Moe to by mio, ktra nazywa si
przyjani. Przyja jest mioci, ktra czy dwie osoby w taki sposb, e s pewne
swojej mioci. Wedug w. Tomasza z Akwinu, przyja tym si charakteryzuje, e
bardzo nas cieszy spotkanie, a nie boli rozstanie. Nie boli, gdy wiadomo, e znowu si
spotkamy, e nic si nie stanie, e tu mio si nie zerwie, e bdzie trwaa. Przyja
wic jest pen mioci, pen i trwa niezalenie od tego, czy rozstajemy si, czy nie.
Jest inna odmiana mioci, ktra nazywa si amor. Tumacz amor w ten
sposb, e jest to mio, ktrej towarzyszy cierpienie. Ta mio bowiem wymaga
obecnoci drugiej osoby. Bez tej drugiej osoby umieramy z tsknoty, z zazdroci, z

14

lku. Nie moemy y bez tej drugiej osoby, musimy by cigle przez ni potwierdzani.
Ta odmiana mioci wystpuje w narzeczestwach, w maestwach, w rodzinach:
rodzice - dzieci, dzieci - rodzice.
Przyja jest bogatsza, jest gbsza. Jestemy pewni, e mog wyjecha, gdy nie
bdzie adnych zaniedba, zdrad. Jest to mio trwaa. Natomiast amor, ta mio,
ktrej towarzyszy cierpienie, wymaga na co dzie obecnoci drugiej osoby. w. Tomasz
tak j charakteryzuje: jest to mio, ktra cieszy przy spotkaniu i sprawia cierpienie
przy rozstaniu, boli przy rozstaniu. Odwrotnie ni przyja. Po tym si j poznaje.
Przy okazji chc powiedzie, e amor jest postaci naszej mioci do Boga.
Typowo ludzk mioci czowieka do Boga jest wanie amor, a wic mio, ktra
potrzebuje obecnoci osoby kochanej. A my potrzebujemy obecnoci Boga na co dzie.
W Nim, jak mwi w. Pawe, poruszamy si, yjemy i jestemy. Potrzebujemy Boga na
co dzie. Wci brakuje nam Boga. Bez Niego jestemy swoicie zagroeni. W
protestantyzmie mwi si nawet tak radykalnie, e bez obecnoci i pomocy Boga
czynimy samo zo. Tak nie jest. Jestemy w stanie czyni dobro w porzdku
humanistycznym. W porzdku religijnym czynienie przez nas dobra musi by
poczone z dziaaniem Ducha witego. Wtedy to dobro jest owocem darw i owocem
cnt teologicznych. W pewnym stopniu ta protestancka intuicja jest suszna. Waciwie
bez Boga umieramy, tak jak umieramy bez kadej kochanej osoby, gdy wie nas z ni
mio na poziomie amor.
Jest te inna jeszcze posta mioci: caritas. Caritas to mio bezinteresowna.
Mio bezinteresowna jest wspaniaa, nie oczekuje rewanu. Przykadem tej mioci
zawsze s matki. Uczono mnie tej mioci w dziecistwie przy pomocy opowieci, ktra
mnie zawsze wzrusza: Jest ukochany syn jakiej matki. Syn ma dziewczyn. Ta
dziewczyna wymaga, eby przynis jej serce matki. Moe to oznacza, e syn ma
przesta odnosi si yczliwie do matki, a ca mio skupi na tej dziewczynie. W
opowieci jednak syn zabija matk, wyrywa jej serce i niesie to serce swojej
dziewczynie. Po drodze potyka si o kamie, przewraca si i syszy: czy nie potuke
si synku. Tak zareagowao serce matki. Jest to przykad bezinteresownoci. Nic dla
siebie. Skrzywdzone serce matki pyta: czy nie potuke si synku. Taka jest mio
bezinteresowna.

15

Jest mio w postaci agape. Ta mio polega na odniesieniu, ktre waciwie


przypisuje si Bogu. Jest to odniesienie czysto religijne. Bg jest bezinteresowny, gdy
nie potrzebuje od nas rewanu. Jest bowiem peni wszystkiego. I jest te dla nas wzorem. Czsto te robimy co nie dla rewanu, lecz po prostu z czystej dobroci nic za to
nie chcc. To jest agape.
w. Tomasz pomg nam uporzdkowa spojrzenie na mio. W tej perspektywie
mamy suy innym.

2. Trzy ujcia niepenosprawnoci


Mona spojrze na niepenosprawno z trzech punktw widzenia.
Pierwszy punkt widzenia: ze wzgldu na to, co czyni czowieka czowiekiem,
dziki czemu jestemy ludmi. Jest to ujcie cile filozoficzne: chodzi w nim o bytow
zawarto czowieka. Wiadomo, e tym, co czyni mnie czowiekiem nie jest kolor. Nie
z powodu koloru ludzie s ludmi, ani nie z powodu pochodzenia spoecznego. Tym
powodem jest nasza wewntrzna kompozycja bytowa. Najkrcej mwic, jestemy
dusz wyposaon w intelektualno i zarazem jestemy ciaem. Dusza rozumna czyli
intelektualna i ciao objte istnieniem razem z dusz stanowi czowieka. Dokadna
kolejno tego wyposaenia jest nastpujca: akt istnienia, ktry nas stanowi razem z
istot, aktualizuje w tej istocie dusz rozumn i ciao. Drzewa nie maj w swej duszy
intelektualnoci. Nie maj take zdolnoci chodzenia, nie mog si porusza. Stoj w tej
jednej dolince zawsze i nas ciesz, smuke i pikne, gdy s to wierki. To s stworzenia
swoicie niepenosprawne. Nie mog opuci swego miejsca. Jest to poetyckie ujcie,
ale chodzi nam o pewne porwnanie.
Kim wic jest czowiek? Z punktu widzenia bycia czowiekiem wszyscy s tymi
samymi ludmi. Kady z nas jest dusz wyposaon w intelektualno i jest zarazem
ciaem. Znaczy to, e z racji intelektualnoci czowiek jest zdolny do ogarnicia swym
poznaniem wszystkich bytw, a przez to poznanie - od obecnoci prawie w caym
kosmosie. Jest zarazem dusz i ciaem. Nie ma czowieka bez duszy i ciaa. Jego dusz
rozumn i ciao ogarnia powd realnoci, akt istnienia, ktry nas wspstanowi. To
istnienie i istota, ktr jest dusza i ciao, s podstaw zachowa, dziaa, rnych wadz,

16

rnych wasnoci. Mamy zatem wasnoci ze wzgldu na istnienie i ze wzgldu na


istot.
Ze wzgldu na istnienie mamy tak wasno jak jedno, to wic, e jestem
jednoci, jednym bytem. Mamy tak wasno ze wzgldu na istnienie, ktra nazywa
si prawd, a polega na tym, e mog otwiera si wobec innych ludzi. Otwieram si
wobec kogo i kto otwiera si wobec mnie. Na tym wzajemnym otwieraniu si wobec
siebie buduje si wiara. Wiara wic jest w swej naturze otwarciem si na siebie osb:
czowieka wobec czowieka, czowieka wobec Boga, zarazem Boga wobec nas. To jest
wiara. A mio? Mio jest podstawowym odniesieniem si yczliwie do drugiej
osoby. Jest to odniesienie niczym nie motywowane. Wynika tylko z tego, e istnieje ten
oto czowiek. Akceptujemy si wzajemnie. Odnosimy si do siebie yczliwie. Jest to
najgbsze i pierwsze odniesienie, wice ludzi. A nadzieja polega na tym, e chc by
w sytuacji, w ktrej kto mnie akceptuje i mi wierzy. Jest to sytuacja, bez ktrej si
umiera. Musimy by kochani, musimy by akceptowani, musimy by obdarzani zaufaniem. Oczywicie umiera si z powodu chorb, wypadkw, trucizn w rodowisku, ale
umiera si i z tego powodu, e si jest niekochanym. I trudne zadanie: by niekochanym
i jednak nie umrze. Trzeba tylko umie z godnoci by niekochanym. Jest to trudne,
gdy naturalnym rodowiskiem czowieka jest drugi czowiek, druga osoba. Czsto w
swoich ksikach pisz o tym, e czowiek jest domem czowieka. Osoby s domem
czowieka. Bg jest osob, jest wic domem czowieka. Koci jest zespoem osb,
powizanych mioci z Chrystusem. Koci te jest domem czowieka. W tym domu
osb dobrze si czujemy. A wie osoby relacja mioci, relacja wiary, relacja nadziei,
oparte na przejawach naszego istnienia: na realnoci, prawdzie, dobru.
Zarazem mamy wasnoci istotowe. Przejawiaj one dusz i ciao. Te, ktre
przejawiaj dusz, a wic wasnoci duchowe, to intelekt i wola. Dziki intelektowi
poznajemy, dziki woli podejmujemy decyzj. Poza tym mamy wasnoci fizyczne z
powodu ciaa. Wasnoci fizyczne to wymiary, jakoci, take wadze poznawcze
zmysowe: wzrok, such, dotyk. Dziki tym wadzom poznawczym odbieramy
wraenia. I s w nas wadze podawcze, ktre nazywaj si uczuciami. Szerzej
powiemy: jest w nas uczuciowo, ktra na bodziec z zewntrz przejawia si w
odpowiednim uczuciu.

17

S wic relacje mioci i uczucia mioci. To s zupenie rne stany bytowe.


Pomysem wanie Artura Andrzejuka, opartym na analizie tekstw w. Tomasza, jest
twierdzenie, e uczucia s wizi midzy wyobraeniem a sfer uczuciow czowieka,
podczas gdy relacja mioci jest wizi midzy realnymi przejawami istnienia osb.
Teraz niech pastwo zobacz, jak wane jest to odrnienie. Odnosz do jakiej osoby
wyobraenie i budzi to we mnie szereg uczu. Na przykad dziewczyna patrzy na
chopca przez swoje wyobraenia o nim. Patrzy na niego jak na idea. Przykada do
niego wyobraenia, e jest szlachetny, opiekuczy, dobry, uczciwy, zdolny, pracowity.
Tymczasem jest to le, obuz, oszust. I zamy, e naprawd jest taki. To wyobraenie,
przyoone do tego czowieka, wywouje cay zesp pozytywnych uczu, bo wanie
wyobraenia wywouj uczucia. Relacja mioci polega na tym, e chc dobra drugiej
osoby, takiej jaka jest. w. Pawe mwi, e mio jest cierpliwa, agodna, e wybacza,
nie zawiedzie, e wszystko znosi, zawsze wszystko przetrwa. Tak si rozpoznaje relacj
mioci. Natomiast uczucia s takie, e chodzi w nich o co dla mnie, na przykad o to,
e ogromnie nam pomagaj w pracy, e zmniejszaj wysiek i trud, e budz entuzjazm.
Jednak z tego uatwienia nam ycia nie zawsze wynika, e dzieje si dobro drugiej
osoby. Uczucia s zawsze czym dla mnie. I jest to ten niszy poziom odniesie do
ludzi.
Drugi punkt widzenia na niepenosprawno: ze wzgldu na wadze czowieka, na
wadze podmiotowane przez nasz istot. S to wadze poznawcze zmysowe i
umysowe. Wadze zmysowe: wzrok, such, dotyk, smak, powonienie. Moemy te
wadze wywiczy lub moemy ich nie wywiczy. Z punktu widzenia bycia
czowiekiem to, czy mamy wzrok lepszy czy gorszy, nie ma znaczenia. Nie ma te
znaczenia to, czy mamy ruchliwo mniejsz czy wiksz. Mona co wietnie
rozumie mniej si ruszajc i mona wietnie rozumie co bdc biegaczem. Tu nie ma
wprost wyranych zalenoci. Gdy wic patrzymy na czowieka od strony Jego wadz i
rnych jego zachowa, e poznaje, e decyduje, e widzi, e syszy, e funkcjonuje w
nim dotyk, e szybko uczy si pamiciowo, e rusza palcami i gra na fortepianie, to
liczy si wywiczenie tych wadz. Jednak z tego punktu widzenia, e si jest
czowiekiem, nie ma to wikszego znaczenia. Czowiek wyraa si w tym przede
wszystkim, e intelektualnie rozumie rzeczywisto i rozumnie odnosi si do

18

wszystkich bytw oraz e kocha i wierzy osobom. I najpeniej czowiek wyraa si w


relacjach osobowych, w tym, e odnosi si z mioci i wiar do osb, a wic do ludzi i
do Boga. Jako osoba nie wyraa si w tym, e dobrze widzi lub dobrze syszy, wyraa
si w tym, e kocha i wierzy. Jednak ze wzgldu na swoje wadze duchowe i cielesne
czowiek wyraa si w kulturze i j tworzy. Gdy spojrzymy na czowieka z pozycji
wspczesnej kultury, rodz si przydatnoci i nieprzydatnoci. Jest to jednak ogromnie
wzgldne. S ludzie, ktrzy sdz, e filozofowie nie bardzo s dzi przydatni w
kulturze, a nam si wydaje, e bardzo jestemy przydatni, choby dlatego, e bez
uprawianej przez filozofw metafizyki nie mona uprawia teologii. Bez teologii trudno
do koca zrozumie Boga. Z kolei bez rozumie, motywujcych decyzje, nieatwo
gosi chwa Bo, ktra jest zadaniem chrzecijanina. Jeeli wic kulturowy punkt
widzenia na niepenosprawno tak zmienia pozycj nie- penosprawnych, to rozwamy
bliej, co to jest kultura?
Kultura

jest

najpierw

sum

sprawnoci

duchowych:

intelektualnych

wolitywnych. Czsto mwi si o kulturze fizycznej, o tym, e kto lepiej biega, lepiej
rzuca dyskiem, lepiej skacze. Kultura jednak przede wszystkim jest usprawnieniem
wadz poznawczych i decyzyjnych, jest kultur duchow, kultur intelektu i kultur
woli. Jest tym, co daje nam rozpozna, czym s byty i podj decyzje powane, mdre.
To jest kultura w sensie podmiotowym. Z kolei w sensie przedmiotowym kultura jest
zespoem dzie, wyraajcych ycie duchowe osb. Jaka kultura oraz sprawnoci
osobiste, takie dziea na zewntrz. Jeeli kultura wewntrzna jest niska, to i wyraajce
j dziea s sabe. Znaczy to, e kultura duchowa jest zapisana na zewntrz w dzieach,
w dzieach sztuki, w dzieach techniki, w dzieach nauki. Nauki take nale do kultury
i naley do niej metafizyka bytu. Jednak realne, istniejce byty nie nale do kultury i
my te do niej nie naleymy. Jestemy bytami tworzcymi kultur.
Z punktu widzenia tej kultury, w porzdku kultury ujtej podmiotowo, nie
zmienia si rola niepenosprawnych. Zmienia si w porzdku kultury ujtej
przedmiotowo, w dziedzinie wic wykonania dzie, czyli zapisania ycia duchowego
ludzi w utworze muzycznym, w obrazie, w dziele architektury, ksice, gdy zapis
zaley od sprawnoci fizycznej. eby wykona w marmurze Apollina, trzeba jednak
uderza motkiem, mie na to si. I to spojrzenie na czowieka z punktu widzenia

19

kultury odsya do trzeciego aspektu.


Trzeci punkt widzenia na niepenosprawno: ze wzgldu na odniesienie do
spoeczestwa, gdy jestemy we wsplnotach. Wiadomo, e niektrzy ludzie nie
operuj wzrokiem, niektrzy nie operuj suchem, niektrzy nie operuj ruchem, s
tacy, ktrzy maj ograniczone moliwoci intelektualne. Czym s w spoeczestwie?
Czym s dla nas? Odpowiedziabym wprost, e niepenosprawni dla nas sprawnych s
wielk lekcj humanizmu, apelem o humanizm, woaniem o humanizm.
Jak spojrze na niepenosprawnych? Niech pastwo wyobra sobie kogo o
nietypowej urodzie. Ot niepenosprawni s to osoby o niekonwencjonalnej urodzie.
Czsto obowizuje nas jaki konwenans, np. pogld, e murzynki o szerokim nosie s
najpikniejsze. U nas funkcjonuje inny konwenans, e o urodzie decyduje nos
proporcjonalny do twarzy. Inny konwenans, inna norma: witamy kogo kaniajc si
sobie, podajc sobie rk. Tymczasem wiemy, choby z opisu podry Jana Pawa II po
Afryce, e papie na powitanie musia pociera nos z rodzin wodza. Taki jest tam
sposb witania si. A jeszcze inny konwenans: za moich czasw studenckich modni
byli studenci wysocy i bladzi. Teraz zapewne obowizuje inny model. Wanie kto
moe mie nietypow urod. Dlaczego wic nie spojrze na niepenosprawnych, jak na
ludzi o nietypowym wygldzie? Owszem, niekonwencjonalna uroda moe by rdem
cierpie. Moja koleanka z historii sztuki na KUL uwaaa, e jest brzydka. Nie
wierzya, gdy jej mwilimy, e jest adna. Tak przejmowaa si t swoj inn,
niekonwencjonaln urod, e popenia samobjstwo. Wydawao si nam, e nie
przetrwaa tego poczucia, e jest brzydka. Zaufaa temu mylcemu poczuciu.
Tymczasem nie wolno tak zamkn si w swoich wyobraeniach. Trzeba je
dystansowa. Jaka pani powiedziaa o Janie XXIII, e jest gruby i brzydki, e
kardynaowie nie powinni byli wybiera papiea tak brzydkiego i tak grubego. Jan
XXIII odpowiedzia, e ta wanie otyo jest jego wdzikiem. I wszyscy to uznali.
Nikt nie uwaa, e Jan XXIII jest gruby, nikt tego nie widzia. Wszyscy widzieli jego
dobro czarujc i porywajc. Nie naley wic podda si jakiemu konwenansowi.
Jestem kim o nietypowym wygldzie. I nie naley tego traktowa jako nieprzydatnoci.
Ta nietypowo jest z jednej strony dopominaniem si tego, eby na ni pozytywnie
reagowa, a z drugiej strony jest wnoszeniem do kultury dziaa wzbogacajcych

20

kultur.
Znamy wszyscy wsplnoty Arka. S to wsplnoty, w ktrych mieszkaj razem
zdrowi i chorzy, i to chorzy bardzo ciko, chorzy o opnionym rozwoju, jednoczenie
tym zdrowym bardzo potrzebni. Ci niepenosprawni kontaktuj si ze zdrowymi sam
mioci i wiar, i zale, od ich wiary i mioci. Dzieje si tam w peni humanistyczne
ycie: ludzie kontaktuj si w wierze i w mioci. Prosz wyobrazi sobie co
wspanialszego na wiecie. Moe dziki tej lekcji, dziki tym odniesieniom da si
uratowa pokj, eby jedni drugich nie niszczyli? Wanie tym, e ludzie odnosz si do
siebie z mioci, wiar i nadziej.

3. Niepenosprawno apelem o humanizm


Niepenosprawno to wspaniae woanie, zwracajce uwag spoeczestw na to,
e czym wartociowym jest mio, e czym wartociowym jest wiara, e czym
wartociowym jest nadzieja, ktra polega na tym, e chcemy i musimy y w mioci i
w wierze, w akceptacji i w ufaniu sobie. Takie woanie zmienia kultur. Ten apel
zmusza te do odkrywczoci technicznej. Nie wiem jak byo 100, 200 lat temu. Teraz
ju s pikne wzki inwalidzkie i s serca, ktre towarzysz osobom mniej ni my
ruchliwym. Jest to peniejsze liczenie si z czowiekiem. Niepenosprawno to zarazem
nieustanny gos, e waniejszy jest czowiek od tego co umie i robi.
Rozwamy, jak traktujemy niemowlta: nie umiej chodzi, niczego nie umiej.
Nosimy je na rkach. Czuj si dobrze w tej naszej mioci. Jest to take domaganie si,
aby traktowa ludzi jak osoby, a nie jak rzeczy, do czego przyzwyczai nas heglizm i
cay neoplatonizm. Czowiek nie jest kkiem w maszynie, nie daje si niczym zastpi.
To mio powoduje, e nie mona czowieka niczym zastpi. Zamienia si tylko jego
udzia w yciu spoecznym. On sam zawsze jest osob. W czowieku jako osobie wane
jest jego istnienie i jego istota. Istnienie to w ogle powd, e czowiek jest. Istota to
dusza i ciao czowieka. Jego istnienie przejawia si w jednoci, realnoci, prawdzie,
dobru. Istota czowieka przejawia si w myleniu, decyzjach i w fizycznych
wasnociach. Wanie mio buduje si na naszym istnieniu, na tym, e spotykamy si
w swojej realnoci. Wiara buduje si na naszym otwarciu si wobec siebie, czyli na tej

21

wasnoci, ktra nazywa si prawd. Relacje mioci i wiary s typowo ludzkie.


Kierowanie

si

przez

niepenosprawnych

tylko

tymi

relacjami

jest

wci

przypominaniem kulturze wspczesnej, e najwaniejszy jest czowiek i e wszystkie,


nawet

najwspanialsze

rzeczy

drugorzdne.

Aby

pozytywnie

odbiera

niepenosprawnych, trzeba w odniesieniu do nich zmieni jzyk i skojarzenia, zgodnie z


tym, kim jest niepenosprawny jako osoba. Uywamy takiego jzyka: czowiek uomny,
czowiek kaleki, czowiek guchy, czowiek niemy. S to terminy, wskazujce tylko na
ciao czowieka, jakby ciao byo jedynym elementem strukturalnym czowieka. Jest
jednym z elementw. I ten element nie jest w czowieku najwaniejszy. Owszem, jako
materia jest w czowieku elementem istotowym, Jednak nie jest to element
samodzielny. Wystpuje jako podstawa fizycznoci. Zawsze natomiast zasadnicz
struktur bytw stanowi istnienie i istota, a one nie s ani fizyczne, ani materialne. S
realne. I niektre istoty zawieraj element materialny. Materialno jest wobec tego
mniej powszechna ni bytowo. Bytowanie jest bogatsze. S bowiem byty nie majce
fizycznoci, np. anioowie. Anioowie s istnieniem i istot, w ktrej nie ma materii. S
wic rozumnymi duchami. Ich dziaaniem jest mylenie, decydowanie. I wiemy, e w.
Micha Archanio musia walczy z tymi anioami, ktrzy sprzeciwili si Bogu. Ale jak
walczyli? Na rozumowania. Niech i dzi ludzie bij si rozumowaniami. Tymczasem
bij si karabinem z ukrycia. Jest to przecie mieszne, niepowane. Bi si na
rozumowania, jak w. Micha Archanio, ktrego rozumowanie stanowi jego imi: Kt
jak Bg. (Po hebrajsku Mi-Ha-El). To rozumowanie jest zapisane w Pimie w.,
rozumowanie jako imi w. Michaa Archanioa.
eby uzyska pewn klas duchowoci, niektrzy ludzie ograniczaj swoje
dziaania zmysowe, na przykad zakonnice, pustelnicy. Pustelnik odchodzi od ludzi,
samotnie mieszka w pustelni, nie widuje nikogo, nie spotyka, zupenie jak kto
niewidomy. Wybiera to jako sposb doskonalenia si. Zakonnice klauzurowe rezygnuj
z ruchu. Chodz po swym maym ogrdeczku, po korytarzu. Trapici nie mwi,
posuguj si jzykiem migowym. Daj wyraz swojej mioci do ludzi i mioci do
Boga podejmujc jakie umartwienie, ograniczajce dziaania zmysowe. Wobec tego
powinnimy jako inaczej okrela niepenosprawnoci.

22

4. Nasze odniesienia do niepenosprawnych


Rozwaalimy to, jak niepenosprawni odbierani s przez nas. Indywidualnie
rozwamy teraz, jak odnosimy si do niepenosprawnych jako spoeczestwo. Jeeli
odnosimy si do nich ze wzgldu na ich ciao, to mamy szereg kopotw. Ciaa
niepenosprawnych s czsto niesprawne. S niesprawne u osb dosownie
niepenosprawnych. Starcy i niemowlta te s swoicie niepenosprawni. Niemowl to
przecie niepenosprawny: ani nie chodzi, ani nie stoi. I nie mamy do niego o to alu.
Chodzi mi o pokazanie, jak wany i zarazem wzgldny jest punkt widzenia. Jeeli
dorosy uywa mniej ruchu, to w naszej kulturze mamy o to swoist pretensj.
Dlaczego? Jeeli bdziemy uwaali, e by w spoeczestwie, to wytwarza rzeczy,
wtedy bdziemy uwaali niepenosprawnych za nieuytecznych. Wszyscy wobec tego
powinni wytwarza rzeczy: kopa wgiel, robi samochody, karabiny. Gdy jednak
odniesiemy si do niepenosprawnych nie jak do rzeczy i maszyn wytwarzajcych, lecz
jak do osb, to zauwaymy, e mobilizuj nas do zachowa w mioci i w wierze.
Zaley wszystko od punktu widzenia.
Zwrmy uwag na to, e Jan Pawe II wskazuje na wielk rol
niepenosprawnych w Kociele i w spoeczestwie. Uwaa, e jego moc i sia pynie z
cierpienia, jakie ponosz ci ludzie. Czym wic jest cierpienie? Cierpienie to
uwiadomiony bl fizyczny. Mog sobie to uwiadomi jako nieszczcie i mog to
sobie uwiadomi jako szans. Bl sam w sobie jest blem. Boli mnie rka, boli mnie
oko, lecz gdy to sobie uwiadomi, gdy przenios bl na poziom duchowy, wtedy staje
si on cierpieniem. I to cierpienie moe zabija lub zbawia, uszczliwia. Zaley, jak
na nie spojrz. Jeeli cierpienie jest dla mnie uwiadomionym blem, gdy wic go sobie
uwiadamiam, to mog nim suy ludziom. Moja niepenosprawno fizyczna czy
intelektualna moe sta si dla kogo rdem siy. Wanie Jan Pawe II, ktrego
wszyscy kochaj i mu wierz, uwaa, e nie sprostaby swojej roli, gdyby ludzie nie
cierpieli. Mog wic cierpie i mog nie cierpie. Zaley, jak si do tego odnios. Gdy
przyjm cierpienie z myl o ludziach, by ich wspomaga, nadaj cierpieniu sens
religijny. Chrystus zbawi wiat przez cierpienie. Teraz nie cierpi. Musimy wic
zastpi Chrystusa. Jednak nie wszystkim z nas Chrystus kae cierpie. Mnie kae

23

naucza. I czy chc, czy nie chc, musz czyta ksiki, redniowiecznych 12 tomw po
acinie. Takie mam zadanie. Opatrzno uwaa, e tu jestem potrzebny. Komu innemu
zleca inne zadanie.
Gdy odnosimy si

do

kogo,

jako

wytwarzajcego

rzeczy,

to

jego

niepenosprawno uwaamy za nieprzydatno. Gdy jednak odnosimy si do osb


niepenosprawnych jako do osb, to znika problem nieprzydatnoci. Jeszcze raz tu
powiedzmy, e niepenosprawni manifestuj nam swoj mio, swoj wiar, swoje
zaufanie, oczekiwanie. I jestemy dla nich, (ci, ktrzy si nimi opiekuj), jedynymi
osobami, od ktrych zaley ich ycie. Jestemy niezastpieni, wci im potrzebni.
Prosz zobaczy, jakie to wrcz wspaniae: by osob niezastpion. Czsto dzisiaj
ludzie przeywaj dramat, gdy przechodz na rent, na emerytur. Dowiaduj si, e s
ju niepotrzebni. Wobec niepenosprawnych mog by kim niezastpionym. Nie
pamita si o tym, e tak zostalimy wyrnieni. Jak jednak mieszaj si te rne
sprawy i punkty widzenia. Zwrmy uwag na to, e np. ks. Prymas Glemp w swoich
wystpieniach mwi, e trzeba w parafiach oywi wraliwo na niepenosprawnych,
e ta wraliwo jest za maa.

5. Niepenosprawno jako posuga duchowa w Kociele


Mona by tu powiedzie, e z punktu widzenia teologicznego niepenosprawno
jest swoist posug duchow w Kociele. S bowiem rne posugi duchowe.
Rozdziela je sam Duch wity. Przydziela te komu niepenosprawno jako posug
duchow, jako zadanie. Jakie to jest zadanie? Naszym zadaniem jest chwaa Boa, czyli
wiadczenie sob o Bogu, wiadczenie o Chrystusie. Kady z nas musi wiadczy o
Chrystusie.
Zastanawiaem si nad tym, jak wiadcz o Chrystusie. W jednej z dedykacji na
ksice dla Jana Pawa II napisaem, e moim wiadczeniem o Chrystusie jest pisanie
ksiek. Kady ma jaki swj sposb wiadczenia o Chrystusie, wygodniejszy, mniej
wygodny. Pisanie ksiek wcale nie jest atwe. Te trzeba si napracowa, eby byo
ciekawe, eby zachcao do dobra, eby zwrcio uwag. Wiemy, ile to wymaga pracy.
Obie

strony,

zdrowi

chorzy,

musz

24

wychowywa

si

dla

rozumienia

niepenosprawnoci. I musz najpierw nauczy si kierowania si prawd. Prawda o


mnie jest taka, e umiem napisa ksik, a nie umiem wbi gwodzia. Trzeba kierowa
si prawd, przyzna si do tego, e w pewnych dziedzinach czego nie umiem. Prawda
o sobie jest pokor. By pokornym to znaczy uzna wynik rozeznania: umiem to, a tego
nie umiem. Nie umiem i nie mog sam si zbawi. Potrzebuj Chrystusa. Uznanie tego
take naley do postawy pokory. Pokora to przyj czyj pomoc, przyj czyj punkt
widzenia. Pokor jest przede wszystkim kierowanie si prawd. A prawda jest
wynikiem rozpoznania czego. Przyjmuj, uznaj wynik tego rozpoznania: to umiem,
tego nie umiem. Jeeli nie umiem, to dalszym elementem pokory jest umie przyj
czyj pomoc. Przede wszystkim umie przyj czyj punkt widzenia. W szkole
wiktorynw w XII wieku uwaano, e pokora jest warunkiem uczenia si. Jeeli
bowiem nie umiem rozway czyjego punktu widzenia, to nie mog niczego si
nauczy. Przyjcie czyich pogldw, np. Arystotelesa, w. Tomasza, wymaga wanie
pokory, ktra zarazem skania do przyjcia susznego punktu widzenia, bo wci chodzi
o prawdziwo. Zarazem jest to potrzeba cierpliwoci. Jest ona bardzo pikn zalet,
pikn cnot. Przeczeka, przemyle, usprawni si i ufa ludziom. Czsto z powodu
prnoci nie ufamy ludziom i boimy si, e nas np. le oceni. Bojc si tej opinii nie
podejmujemy szeregu dziaa. Gdyby wic nie byo w nas pokory, nie byoby
nauczania i uczenia si. Przecie nie jest tak, e kady wykad jest jasny i zrozumiay.
Czasem si nie udaje. Trzeba mie tyle pokory, eby przyj skutki tych nieudanych.
Trzeba mie zaufanie do ludzi, do ich wyrozumiaoci. I nie mona y bez tego
zaufania. Jest ono czym, co wszyscy musz realizowa, zdrowi i chorzy, sprawni i
niepenosprawni. To zaufanie ma perspektywy religijne. Chodzi o uznanie Opatrznoci,
o to, e Bg opiekuje si nami na co dzie. W piknym psalmie 90, Kto si w opiek,
Bg zapowiada, e nas otoczy swymi ramionami, e si nam nic zego nie stanie. Kto z
nas wierzy, e tak jest naprawd? Naprawd nic nam si nie stanie, gdy jestemy razem
z Bogiem. A jeeli co si nam stanie, to jestemy razem z Nim. Stao si nam co nie
dlatego, e Bg chcia nas skrzywdzi, czy uniemoliwi nam spenienie naszych ambicji, lecz e wybra dla nas co lepszego, czego nie umiemy jeszcze uzna za lepsze dla
nas. Trzeba umie uzna swoje miejsce w kulturze, zaufa Opatrznoci, zaufa Bogu.
Cierpliwo i zaufanie do Boga to wane sposoby bycia w kulturze. Tomasz Merton

25

mwi, e waciwie dojcie do Boga spenia si przez krzy, przez mk krzyow.


Chrystus bowiem w ten sposb przeszed do Ojca. Nasz wic drog do Boga jest droga
mczestwa, droga krzyowa, ukrzyowanie i mier na krzyu. Tomasz Merton mwi
dalej, e Duch wity zamienia nam to mczestwo na ycie pustelnicze, a ycie
pustelnicze, powanie religijne, jest pene trudu i zaufania Bogu. Zaufa Chrystusowi
majc udzia w caym Jego yciu, take w Jego mce, a z kolei w Jego
zmartwychwstaniu, to program naszego ycia na ziemi. I chodzi o udzia w Jego
zmartwychwstaniu nie tylko po mierci w yciu wiecznym, lecz take przez uzyskanie
wartoci innych ni konwencjonalne. Najwaniejsze jest by przyj to, co wybraa dla
mnie Opatrzno.
Podczas mojego wystpienia w telewizji w programie dla niepenosprawnych
upominaem si o traktowanie niepenosprawnych jako osb, a nie o traktowanie ich
jako uytecznych lub nieuytecznych w produkcji rzeczy. Pan, ktry by obok mnie,
wci susznie upomina si o to, eby zaopiekowa si tymi, ktrzy przechodz z
wieku modzieczego w wiek dojrzay. Nie ma bowiem dla nich specjalnych domw.
S tylko domy starcw i dla przewlekle chorych. Nie ma domw dla dorosych
niepenosprawnych. Rozumia, e nasze wystpienie w telewizji ma suy obudzeniu
wraliwoci na t problematyk. Moja intencja bya taka, e jeeli nie zmieni si
mylenia ludzi, to nie powstan domy potrzebne penoletnim niepenosprawnym.
Trzeba obudzi wraliwo na takie zagadnienie. Trzeba wychowa spoeczestwo, by
zrozumiao i zdecydowao potrzebne rozwizania. Ksidz musi wychowa swoich
parafian, nauczy ich suchania sowa Boego i modlitwy, gdy inaczej nie powstanie
wsplnota parafialna. Profesor musi wychowa swoich studentw, nauczy ich filozofii,
eby dalej pracowali w tej dziedzinie. Wci zachodzi tu jakie wzajemne suenie
sobie. I spenia si jakie powoanie.
Dochodzimy tu do momentu, ktry ju podejmowalimy: nietypowo nie jest
wad. Nietypowo jest tylko nietypowoci. Niesprawno w jakiej dziedzinie jest
tylko niesprawnoci w tej dziedzinie. W niczym nie umniejsza to pozycji czowieka.
Wobec tego zadanie, jakie Bg nam wyznaczy, jest posug duchow we wsplnocie
Kocioa. Ta posuga polega na tym, aby by w spoeczestwie kim o nietypowych
zaletach i przez to budzi w ludziach postawy mioci. Brakuje wraliwoci na osoby,

26

ktre su nam tylko mioci i wiar. Oczekujemy wci wynikw produkowania


rzeczy. Trzeba wic budzi inn wraliwo, mianowicie tak: mam w tej chwili suy
dobru innych osb. Jan Pawe II z tego wzgldu midzy innymi przypomina
miosierdzie. Czyni jest miosierdzie?
Miosierdzie jest to mio reagujca natychmiast na potrzeby czowieka.
Przypumy, e jest mi teraz potrzebna szklanka herbaty, dziecku zeszyt czy tornister, a
nie jest nam potrzebna duga wycieczka. Ucieszyaby nas herbata i zeszyt. Umie trafi
w to, co czowiekowi teraz potrzebne, zareagowa na to, z powodu czego cierpi, to jest
miosierdzie. Jeeli reaguj na to, co naprawd komu potrzebne, a nie na to, co mi si
wydaje, e jest mu potrzebne, to jako licz si z czowiekiem, bior go powanie, jego,
nie kogo innego, nie model czowieka. I dziki temu miosierdzie, czyli mio, ktra
jest reagowaniem na konkretn potrzeb czy na konkretne cierpienie, wedug Jana
Pawa II personalizuje. Budzi w czowieku poczucie godnoci ludzkiej. Przynosz
komu kwiaty nie dlatego, e taki jest konwenans, lecz dlatego, e kto lubi te kwiaty, a
nie inne. Czynic to wyraam mio, ktra jest miosierdziem. Reaguj bowiem na
aktualn potrzeb, ktra, wedug Jana Pawa II, budzi w nas wanie poczucie bycia
czowieka, poczucie godnoci osobistej. Ta mio jest przez to wychowawcza i jeszcze
przez to potrzebna wiatu. Jan Pawe II uwaa w swojej Encyklice o miosierdziu, e
bez tego odnoszenia si do ludzi z mioci nie wycigniemy ich z zafascynowania
rzeczami w kierunku zafascynowania ludmi.
Jak widziabym powoanie niepenosprawnych? Moje mylenie jest religijne.
Moje normalne reagowanie na wiat jest reagowaniem religijnym, nie ideologicznym,
nie spoecznym. Wobec tego uwaam ze powoaniem niepenosprawnych jest
wiadczenie o Chrystusie w nietypowym umartwieniu, wyznaczonym przez brak jakiej
zdolnoci. Inaczej mwic, powoaniem niepenosprawnych jest wiadczenie o
Chrystusie swoim cierpieniem, jeeli to umartwienie odbiera si jako cierpienie dziki
uwiadomieniu sobie sensu doznawanego blu.

6. Niepenosprawno jako eschaton i powoanie


Popatrzmy te na niepenosprawnych z punktu widzenia eschatonu, czyli tego, co

27

dla czowieka najwaniejsze. Jakie byy wielkie eschatony? Na przykad apostoowie


byli wiadkami zmartwychwstania Chrystusa. Kapani, biskupi, apostoowie s
wiadkami

Zmartwychwstania. Zakony wiadcz o tym, e najgodmejszym

przedmiotem wyboru jest Chrystus. Zarazem ycie zakonne jest zwizane z celibatem.
Celibat jest wiadczeniem o yciu przyszym, w ktrym znikaj relacje fizyczne. Z kolei
profesorowie, pracownicy nauki wiadcz o Chrystusie wiernoci prawdzie. Przy
okazji dodajmy, e uniwersytet jest na to, eby suy prawdzie. Jeeli na uniwersytecie
nie suy si prawdzie to taki uniwersytet nie jest uniwersytetem, nawet jeeli tak si
nazywa. Eschatonem chrzecijanina jest wiadczenie o mioci Boga do czowieka.
Takie wanie jest zadanie katolikw: wiadczy o tym, e Bg kocha czowieka. A
niepenosprawni maja wiadczy o zbawieniu, o tym, e Chrystus zbawi wiat przez
mk i mier na krzyu. Kto musi wiadczy o tym, e jestemy zbawieni, me tylko o
prawdzie i o Zmartwychwstaniu. Kto swym cierpieniem musi wiadczy, e Chrystus
przyszed na wiat dla naszego zbawienia, e dla zbawienia czowieka podj mk i
mier na krzyu.
Jeeli mwimy, e cierpienie to bl przeniesiony w dusz, bl uwiadomiony, to
jaki moe by ponadto typowo ludzki bl w odniesieniu do mioci. Jest to tsknota do
osb. Brak osb wywouje tsknot. Brak Boga przejawia si w tsknocie.
Niepenosprawni s wyrniani nasz mioci i nasz trosk. Maj nasz mio. Nie
musz do niej tskni. wiadcz oni wobec tego o Bogu speniajcym tsknot.
Przedmiotem tsknoty jest osoba, mio, wiara i nadzieja jako potrzeba bycia w tych
odniesieniach. Brak tych odniesie wywouje ciemn noc mioci. I trzeba nie da si
ciemnej nocy mioci, tsknocie i kryzysom. Trzeba przetrwa tsknot, tsknot do
Boga. W ciemnej nocy zdarza si bowiem, e albo przetrwamy t tsknot, albo
wycofamy si z walki o mio. Wycofujc si z tej walki przyjmujemy pogld, aby nie
cierpie, e Bg nie istnieje. Rezygnujemy z ycia religijnego. Trzeba wanie
przetrwa pokus rezygnacji z wizi z Bogiem. Trzeba przetrwa tsknot do Boga. W
przetrwaniu ciemnej nocy mioci pomagaj nam niepenosprawni, gdy ucz nas
penego przyjmowania mioci i suenia mioci. To jest ich powoanie i eschaton:
uczy przyjmowania mioci i obdarowywania mioci

28

DYSKUSJA
- Jeeli czowiek wierzcy zagubi si, jak si podnie, aby na nowo si odnale?
- Bardzo proste. Ustalmy jednak najpierw, o jakie zagubienie chodzi. Nie chodzi
tu o pomylenie na przykad drogi yciowej. Raczej chodzi o kryzysy w yciu
religijnym. Czowiek wierzcy gubi si w ten sposb, traci zrozumienie swojego
odniesienia do Boga. Powrotem do Boga jest mio, a w mioci najprostsz postaci
powrotu jest al za grzechy. al nie jest uczuciem. Jest decyzj skierowania si do
Boga. al wic jest powan decyzj. Jest zmian odniesienia. Nie polega na
biadoleniu: Ach, nie nauczyem si dobrze aciny, nie umiem angielskiego czy
francuskie-go. Decyzja wyboru dobra - jest alem za grzechy. Powoduje zmian relacji,
zmian dziaania. al wobec tego jest nawrceniem, jest procesem tego nawrcenia.
Tak czowiek umacnia si w yciu religijnym.
Zwracam uwag na normalny rytm pozostawania katolikiem, kiedy zwizanym z
Chrystusem. Ten rytm to nieustanna poprawa. Dla tych, ktrzy z powodu nawykw, z
powodu saboci popeniaj wci te same grzechy, najwaniejsza jest nieustanna
poprawa, szczera, nieustanna mimo niepowodze i powtarzania si grzechw. Bo
grzechy si powtarzaj. Wci przecie w sklepach powtarza si to, e nie wydaj nam
drobnych pienidzy i daj troch mniejsz wag rnych towarw. Biedne s te
wszystkie panie sprzedajce, ktre sdz, e nie oddajc tej drobnej reszty uzbieraj
sobie na dom czy na samochd. Brzydkie jest to okradanie i zarazem udawanie, e si
nie okrada. A dopisywanie rachunkw w restauracjach. Przesta to robi. To jest
wanie nawrcenie.
- Czy czowiek niepenosprawny moe zosta animatorem albo katechet? Czy
czowiek moe otrzyma objawienie, czy te stygmaty?
- Ustalmy najpierw kim jest animator, kim jest katecheta? Jakie zadania i jak
prac musi wykona? eby mc wykona jak prac, trzeba umie j wykona, trzeba
mie odpowiednie kwalifikacje. Jeeli niepenosprawno jest taka, e nie przeszkadza
w nauczaniu, to niepenosprawny moe by katechet. Przypomnijmy tu Helen Keller,
ktra posugiwaa si tylko jednym zmysem: dotykiem. Nie miaa suchu, wzroku, a
jednak ukoczya uniwersytet. Porozumiewaa si z ludmi kadc do na krtani

29

rozmwcy. Syszcy j syszeli, a ona rozpoznawaa gos w drganiach krtani. Rnych


wic dziaa mona si nauczy pod jak dobr opiek.
Jeeli chodzi o objawienia, czy o stygmaty, to naley pamita, e zasadnicza i
pierwsza jest wi z Bogiem przez mio, wiar i nadziej, przez dary Ducha witego
i przez ask w sakramentach. Objawienia s zlecanym czowiekowi zadaniem. Nie s
one wyrnieniem, nie s nagrod, nie s te podsumowaniem ycia religijnego.
Objawienia religijne np. w. Katarzyny Laboure, ktra miaa widzenie cudownego
medalika, czy Bernadety Soubirous w Lourdes, ktrej Matka Boa podaa swoje imi:
Niepokalane Poczcie, to byy zadania. Gdy si wczytamy w yciorys w. Katarzyny
Laboure i w opis jej objawie, to dowiadujemy si, e Matka Boska objawia si, eby
nas zachci do wiernoci Bogu. Objawienia maja charakter katechetyczny. Dlaczego s
objawienia? Moe take dlatego, e nie uczymy ludzi religii. Matka Boska sama musi
przyj i uczy nas wiary. Czasem jednak nie moemy nikogo nauczy, bo ludzie s tak
zniechceni, e nie chc przyj od nas wyjanie. Wtedy Matka Boa poprzez dzieci,
ktrym si objawia, sama uczy nas katechizmu. Cudowny medalik jest przecie
krciutkim zapisem podstawowych prawd wiary. Nie bardzo bym pastwu poleca
otrzymywanie objawie. Trzeba potem walczy o przekazywanie ich treci. Tymczasem
spowiednik nie wierzy, e si miao objawienie, take biskup nie wierzy. Wszyscy
najpierw twierdz, e s to zudzenia, moe dziaanie diabelskie. A tu w autentycznym
objawieniu Matka Boa prosi, aby wykona jej polecenie. Bernadeta Soubirous i
Katarzyna Labour musiay broni tego, co zostao im objawione, by przekaza to
innym. Dodajmy te, e nagrod dla nas i naszym losem jest Bg. Objawienia nie s
nagrod. S zadaniem do spenienia, niekiedy bardzo trudnym.
Stygmaty. w. Franciszek otrzyma stygmaty. Wiemy to na pewno. Mia je te
Ojciec Pio, cho, o ile wiem, Koci jeszcze nie potwierdzi tego formalnie. Stygmaty
s to rany na ciele czowieka, podobne do ran, jakie zadano Chrystusowi podczas
ukrzyowania. Sdz, e s one zwizane z modlitw wynagrodzenia, przebagania, z
pewnym umartwieniem i cierpieniem potrzebnym w Kociele, potrzebnym ludziom.
Jest to zarazem bolesne upodobnienie do Chrystusa w sposb, ktry jest ponadto misj,
rol w Kociele. Ta misja i rola to wiadczenie o Chrystusie takim podobiestwem i
blem. Stygmaty bowiem bol, co wiemy od osb, ktre otrzymay stygmaty. I trzeba

30

znie realny bl przebitych rk i przebitych stp. S to dosownie rany po gwodziach,


ktre przebiy rce i stopy Chrystusa. Dlaczego Chrystus daje ludziom takie
upodobnienia do siebie? Myl, e po to aby nam pomc Mu zaufa.
- Jak Pan ocenia znaczenie ascezy dla ycia duchowego?
- Co to jest asceza? Asceza jest podejmowaniem umartwie. S one bardzo wane
w yciu duchowym. Dziel si na dwie grupy: mog by umartwienia wyraajce
mio do Boga i mog by umartwienia skaniajce do mioci. w. Franciszek na
grze Alwerno poci, nie jad dlatego, e si modli i nie mg przerwa modlitwy.
Znoszenie takich warunkw jest umartwieniem biernym, czyli takim, ktre wynika z
zafascynowania Bogiem. Moe te by powodem umartwienia ch zmobilizowania si
do czego. Takie umartwienie jest bardzo potrzebne, gdy trzeba pomin lub usun
co, co przeszkadza w mioci do ludzi i do Boga A jeeli nic w tym nie przeszkadza, to
umartwienie moe by agodne. Jeeli natomiast co bardzo przeszkadza, to trzeba
ostrzej usuwa przeszkod, zawsze jednak za rad dowiadczonych ludzi Nie wolno
nam podejmowa umartwie z wasnego wyboru. To jest sprawa zbyt powana i wie
si z odpowiedzialnoci za skutek umartwienia. Jeeli np. kto jest anemiczny, chory
to jego umartwienie nie moe polega na unikaniu witamin i waciwego odywiania.
Bez wzmocnienia si musiaby umrze. I mogoby si zdarzy, e nie speni do koca
ycze Pana Boga. A Pan Bg chce, eby y dalej i suy innym ludziom.
- Jak osoba niepenosprawna moe sobie poradzi ze strachem przed przyszoci,
lkiem przed samotnoci, bezradnoci, beznadziejnoci, bezcelowoci ycia? Jak
zwalczy, prze-mc w sobie ten strach?
- Myl, e osoba niepenosprawna moe sobie poradzi tak jak kady czowiek.
Dla uwyranienia tego rozwamy konkretny przykad. W moim bloku, w ktrym
mieszkam na Jelonkach w Warszawie, jest bardzo duo samotnych pa zdrowych ktre
majc lat 80 czy 90 nie mog chodzi. S skazane na przebywa-nie w domu. Trzeba
organizowa im pomoc. Oczywicie Czerwony Krzy przysya pielgniarki, ktrym
paci 5 tysicy z miesicznie. Pielgniarki przychodz raz w tygodniu lub czciej,
robi zakupy, pomagaj sprzta lub same sprztaj. To jest przyszo nie tylko
niepenosprawnych, lecz kadego z nas, kto nie na najbliszej rodziny. W Polsce tak
jako dzieje si nieszczliwie, e rozpadaj si rodziny, e rozpadaj si maestwa,

31

e pozostaj samotne dzieci, samotne ony, porzuceni mowie. Jak sobie poradzi?
Myl, e nie naley zbytnio martwi si tym, co nastpi, to znaczy, nie naley
wyobraa sobie, jak gdyby planowa nieszczliwej przyszoci. Mona przecie
planowa take przyszo szczliw. Owszem, grozi nam samotno, ale grozi nam
te szczcie bycia wrd osb bliskich.
Beznadziejno. Nie rozumiem takiego terminu. Nie ma adnej beznadziejnoci.
Czy chodzi o beznadziejno w tym sensie, e nie widz adnej perspektywy, szans,
celu ycia? Widz przecie t szans i cel w realnym Bogu, ktry czeka na mnie z
otwartymi ramionami i mwi: jeszcze chwil poczekaj, jeszcze to zrb, jeszcze zrb
tamto i potem spotkamy si twarz w twarz. Tak si przecie dzieje. Nie ma adnej
beznadziejnoci. A jeeli ju kto nie wierzy w Boga tak mocno, to s jeszcze inni
ludzie wci spragnieni mojej mioci, oczekujcy tego, aby ich kocha. Suymy wic
ludziom mioci. Jest to przecie wspaniay sposb ycia. Nie ma bezcelowego ycia.
To, o co kto tu by askaw zapyta, jest referatem ideologii, podsuwanej nam
przez kiepskich filozofw i teoretykw perspektywy yciowej. Wyglda to na
egzystencjalizm, ktry jest filozofi prymitywn, gdy zwalnia od jakiejkolwiek
aktywnoci. Gdy jestemy smutni, to wolno by smutnym. Gdy nie planujemy, to wolno
nie planowa. Gdy jestemy nieodpowiedzialni, to wolno by nieodpowiedzialnym.
Wcale tak nie jest. To tylko egzystencjalizm gosi, e wolno, a nawet naley
zaakceptowa kad biern postaw. Jestemy dusz rozumn i ciaem, gdy istniejemy,
dziaamy, nawizujemy relacje z osobami, z Bogiem. Prawidowe rozpoznanie siebie
wydatnie nam pomaga. Dziki wiedzy o tym, kim jestemy, kim jest czowiek, nie
ulegamy prymitywnym teoriom.
Bardzo dobrze, e postawiono takie pytanie. Mona bowiem odpowiedzie, e
wcale nie jest tak le. Owszem, trzeba przemc w sobie strach, przemc w sobie lk
przy pomocy zrozumienia, e s one wyolbrzymione. To tylko egzystencjalizm wmwi
nam, e lk jest naturalnym sposobem bycia na wiecie. Nie jest. Lk zosta nam
narzucony przez teori, e pierwotne odniesienie czowieka do czowieka jest wrogie.
Nieprawda. Z analizy metafizycznej wynika, e jeeli pierwszym w nas elementem
strukturalnym jest istnienie, a na istnieniu bezporednio wspiera si akceptacja i mio,
to pierwszym odniesieniem czowieka do czowieka jest yczliwo. Niech,

32

nienawi, walka klasowa s wymylone przez ludzi. Nie wynikaj z bytowania. I


trzeba to wiedzie. atwej nam wtedy nie podda si lkom, atwiej zdystansowa to, co
w kulturze mylce.
- Jakie byy Pana zainteresowania w wieku lat 20?
- Urodziem si w roku 1926, przed II wojn wiatow. Ukoczyem 5 klas szkoy
powszechnej, umiaem czyta i czytaem Rycerza Niepokalanej. W Rycerzu
Niepokalanej pisa w. Maksymilian Kolbe. Czytaem jego teksty majc lat 10, 11.
Uczyem si od Niego wspaniaej teologii Trjcy witej i wspaniaej Mariologii.
Uczyem si dogmatyki z Rycerza Niepokalanej, ktrego me cenili ateizujcy
intelektualici. A byo to wspaniae pismo religijne. Zawierao ono rne materiay,
take jednak podan jasno dogmatyk katolick, pisan przez Ojca Kolbe. Potem bya
wojna. Byo mao polskich ksiek. Za ksiki polskie w wojewdztwie Bydgoskim, w
ktrym mieszkaem, szo si do wizienia. Nie wolno byo mwi po polsku. W moim
Rypinie trzeba byo mwi po niemiecku. Byy jednak ksiki. Jakie miaem ksiki?
Niech pastwo zwrc uwag, jak szczliwie si stao: miaem Psalmy. I wobec tego
majc 12 lat zaczem czyta Psalmy, zawarte w Maym Oficjum o Najwitszej
Pannie. Przez 9 lat czytaem Psalmy. Nauczyem si z nich ascetyki katolickiej, teorii
ycia religijnego, gdy jest ona zawarta gwnie w psalmach. Nauczyem si teorii
odniesie Boga do czowieka i czowieka do Boga. Do dzisiaj czytam Pismo w. w tym
aspekcie ascetycznym, w aspekcie wychowywania czowieka przez Boga. Wiem, jak
Bg wychowuje nas do wizi z sob. Gdy byem na studiach filozoficznych, chciaem
zarazem studiowa teologi. Wtedy jednak jeszcze nie byo mody na studiowanie przez
wiec-kich teologii. Wydzia Teologiczny na KUL nie przyj mnie na studia. Sam wic
uczyem si teologii. Jak si uczyem? Czytaem listy w. Pawa. Codziennie przez pi,
sze, czy ile tam lat czytaem listy w. Pawa. Przestudiowaem wszystkie jego listy.
Wydaje mi si, e zawart w tych listach teologi czuj i rozumiem. I znam
Psalmy. Przejem wiedz, jak Bg objawi o sobie i o czowieku w Psalmach. To s
moje zainteresowania. Nietypowe, ale normalnie katolickie. Teraz, gdy patrz na
modzie, ktra po prostu nie jest wraliwa na tematy religijne, to w ogle nie
rozumiem sytuacji: jak mona nie by wraliwym na wspaniae teksty Pisma w.
Oczywicie, czytaem potem Nowy Testament, gwnie Ewangeli w. Jana. Jake to

33

wspaniay tekst! Gdy si go czyta i porwnuje np. z Upaniszadami, z tekstami religii


pozachrzecijaskich, nawet z Koranem, to te teksty w stosunku do wielkoci myli
religijnej w Nowym Testamencie wydaj si by dziecinnym gaworzeniem. Przez
czytanie rnych tekstw witych nabywa si smaku teologicznego. Klasa i wielko
myli, a zarazem jej prawdziwo, to wedug mnie pasje i zainteresowania modych
ludzi.
Jakie byy zainteresowania uczniw w moim gimnazjum? Niektrzy moi koledzy
czytali Renana, aby zdoby argumenty, e Chrystus nie jest Bogiem. Zaskakiwao mnie
to i zupenie zdumiewao. Sdziem, e naley czyta, sprawdzi, dowiedzie si, czy
Chrystus jest Bogiem, czy Nim nie jest. Natomiast szukanie na si argumentw, e nie
jest Bogiem, byo dla mnie wyborem kamstwa. Jak moe mody czowiek tak si
zakama! Co to znaczy szuka argumentw, e Chrystus nie jest Bogiem? Przede
wszystkim powany czowiek musi si dowiedzie, jak naprawd jest. Tak przecie
postpuje si nawet w sdzie. Trzeba si dowiedzie, czy bya wina, czy jej nie byo.
Trzeba si dowiedzie, czy Chrystus jest, czy nie jest Bogiem? Takie byy moje
przewiadczenia. Byy one takie dziki etapowi ministranckiemu. Bardzo ceni grup
ministranck dobrze prowadzon. Jest to kontakt ze Msz w., liturgi, tekstami
witymi. Czytanie wielkich tekstw Chrzecijastwa, rozwaanie ich, zarazem
poznawanie kultury, to s dla mnie typowe zainteresowania modych ludzi. Takie
zainteresowania ksztatowao gimnazjum i ksia prefekci w moim Rypinie. Wielu
moich kolegw podzielao takie zainteresowania. A niektrzy jednak utracili wiar.
Dlaczego j porzucili? Podawali mi np. taki argument: Gdy odbywa si w Polsce
Festiwal Modziey, wystpi pierwszy raz z koncertem zesp Mazowsze. Ten
koncert Mazowsza po okresie stalinowskim by czym zachwycajcym. Jest to
przecie normalnie piewajcy zesp. Prosz wic sobie wyobrazi, jakie byy
zniszczenia kultury muzycznej. I wanie ten argument: Jeeli socjalizm jest w stanie
wychowa i przygotowa tak wspaniay zesp, to jest prawdziwy. Porzucili wic wiar
i wybrali ateizm utosamiajc socjalizm z ateizmem. Tymczasem wiemy z logiki, e to,
co towarzyszy jakiemu zjawisku, nie jest przyczyn tego zjawiska. Takie jest ustalenie
logikw. Ja to ju wiedziaem. Zdarza si jednak, e dajemy si zapa na bdy
logiczne i ukadamy wedug tego swoje ycie. Dzi wiem take i to, e w wieku 20 lat

34

nie umiaem tyle z filozofii, ile teraz umiej moi studenci. W jakim stopniu mniej mnie
jej nauczono. I nie nauczono mnie teologii w stopniu, potrzebnym modemu
czowiekowi. Zdarzyo si jednak tak szczliwie, e trafiem na wspaniae teksty Ojca
Kolbego i na Psalmy.
Jakie powinny by zainteresowania 20-letniego czowieka? Wydaje si, e cech
modoci jest otwarto jako swoista ciekawo wiata. A otwarto stanowic
dostpno bytu podmiotuje midzy osobami relacj wiary. Cech modoci jest wiara.
Wiara jest wzajemnym otwieraniem si na siebie osb i dowiadywaniem si
wszystkiego o wiecie. Nie pojmuj, jak 20-letni czowiek moe by niewierzcy. Czy
ju tyle nauczy si i przemyla, e rozstrzygn trudne problemy, e rozstrzygn np.
problem istnienia Boga? Jako skrci drog. Gdzie tu jest bd.
Cech modoci jest rado. Najpierw ciekawo wszystkiego i otwarcie si
wobec osb. Na tym otwarciu si osb wobec siebie buduje si wiara. Cech modoci
jest wiara. Wiara w ludzi i wiara w Boga. W zwizku z tym rado. Co jest rdem
radoci? Bg. Byem ministrantem i codziennie na pocztku Mszy w. razem z
kapanem odmawiaem psalm 42. Dzi nie ma w liturgii mszalnej tego wspaniaego
psalmu: I przystpi do otarza Boego, do Boga, ktry uwesela modo moj. Bg
jest weselem modoci czowieka. Prosz sobie wyobrazi: Czowiek mody z ideaami,
a wrd jego szans i perspektyw uszczliwiajcy kontakt z Bogiem. Kim bowiem jest
Bg? Jest to najrozumniejsza Osoba, sama mdro, sama wielko, sama dobro. Czy
nie jest to szansa dla modego czowieka? Skontaktowa si z tak Osob.
To jest szansa i nie wolno tego nie wiedzie. My, doroli, odpowiadamy za to, e
modzie tego nie wie, e ceni naiwne, mae, jakie drugorzdne wartoci, e nie umie
zobaczy tego, co szalenie proste i wielkiej klasy: Boga. Bg bowiem istnieje. Jest, niezalenie od tego, czy si to tak, czy inaczej argumentuje. Jest, a wynika to z
rozpoznania rzeczywistoci i z naszej mioci. Argumentem, e Bg jest dla mnie
najmocniejszym, jest to, e Bg jest kochany. To wielki argument.

35

Artur Andrzejuk

SPRAWNOCI DOSTPNE NIEPENOSPRAWNYM


Mam mwi o niepenosprawnych w wietle zagadnienia sprawnoci. Poniewa
sam termin niepenosprawni jest ukuty na bazie teorii sprawnoci, chciabym wic
najpierw

zobaczy,

czym

sprawnoci

kolei

na

czym

polegaaby

niepenosprawno. Wykad podzieliem na dwie czci: najpierw uka, czym s


sprawnoci w czowieku i byoby to ujcie statyczne, a potem rozwa, jak si je
ksztatuje, uzyskuje, jakie s ich wzajemne zalenoci, co byoby ujciem
dynamicznym.
Czym s sprawnoci? Jaki jest ich status bytowy? Ot dotycz one w czowieku
tego, co przypadociowe, to znaczy nie tego, co istotne. A dotyczce tego, co
przypadociowe, nie decyduj o tym, czy kto jest czowiekiem, czy nim nie jest, czy
jest osob, czy ni nie jest. Te sprawnoci jednak s bardzo wane w czowieku ze
wzgldu na to, e przez nie tworzy on kultur. rdem kultury, oczywicie, jest ludzkie
mylenie. Natomiast dziki sprawnociom to mylenie uzewntrznia si w dzieach.
Same sprawnoci s kultur w sensie wewntrznym, natomiast dziki sprawnoci
wytwarzane dziea zewntrzne stanowi kultur w sensie zewntrznym. Kultura ludzka
tym si charakteryzuje, e na przestrzeni czasu, w rnych epokach, dominoway pewne
dziea, ktrych powstanie zwizane byo z okrelonymi sprawnociami. Zastanwmy
si, jakie grupy sprawnoci licz si, czy dominuj w kulturze wspczesnej? Wydaje
si, i dzisiaj wane s sprawnoci, ktre su wytwarzaniu dzie materialnych. Mniej
ceni si dziea przejawiajce ycie duchowe. Wane s przedmioty, technika,
wynalazki. I jeszcze drugi moment: liczy si szybkie wytwarzanie tych rzeczy, czy dzie
materialnych. Nawet mwi si o sprawnej produkcji. Sprawna produkcja oznacza
szybk produkcj. Taka produkcja wymaga usprawnienia, wyrobienia nawykw,
sprawnoci naszych wadz, rk, ng itd. Wymaga bardzo dokadnych usprawnie,
poniewa chodzi o to szybkie robienie rzeczy. Zwrmy uwag na to, jak tragiczna jest
sytuacja czowieka pozbawionego dominujcych w danej kulturze sprawnoci. Wynika
z tego cay tragizm niepenosprawnych jako ludzi pozbawionych wanej czci ciaa.

36

Akurat s pozbawieni tych sprawnoci, nawykw czy wadz, potrzebnych do


wytwarzania dzie dominujcych dzi w kulturze. Ze wzgldu na istniejc kultur jest
dla nich tak bolesny brak sprawnoci ruchu, wzroku, suchu, moliwoci prawidowego
rozumowania. Kultura bowiem wymaga umiejtnoci wytwarzania, zdolnoci do pracy.
Ta dominacja w kulturze wytwarzania jest punktem wyjcia do pokazania, ja kie w
czowieku s inne jeszcze sprawnoci oprcz tych fizycznych sprawnoci wytwarzania.
Najpierw chciabym powiedzie, czym w ogle s sprawnoci i jak si je
definiuje. Moe ta definicja wyda si na pocztku trudna, ale j wyjanimy. W teologii
moralnej mwi si, e sprawnoci s staymi ukierunkowaniami wadz czowieka ku
temu, co dobre moralnie. Wystpuj w tej definicji dwa terminy, ktre naley wyjani:
najpierw co to s wadze i jakie mamy wadze, potem co to jest dobro.
Wadze s to w czowieku pewne szczegowe zdolnoci do rnych dziaa.
Mamy na przykad zasadniczo wadze poznawcze i decyzyjne: co poznaj, o czym
decyduj, s to oddzielne czynnoci. Oddzieln czynnoci w czowieku jest
poznawanie i oddzieln czynnoci jest decydowanie. Zarazem s rne poziomy tych
wadz ze wzgldu na struktur bytow czowieka. S wadze na poziomie zmysw i s
wadze umysowe czy duchowe. I teraz tylko dla informacji podam, jakie one s. Mamy
wedug tego podziau poznanie zmysowe (wzrok, such, wch, dotyk, smak jako
wadze zmysowe zewntrzne i mamy zmysy wewntrzne jak wyobrania i pami) i
mamy poznanie umysowe. Wadz umysow jest zasadniczo intelekt, ktrego
dziaaniem jest rozpoznawanie rzeczywistoci, odkrywanie, czy co jest i czym jest. I
analogicznie do tego mamy umysowe wadze decyzyjne czy podawcze. Podawcze
dlatego, e czego chcemy albo dla siebie, albo dla kogo innego. To, e chc czego,
jest istot decydowania: chc czego dla siebie lub dla kogo. Odpowiednio do
umysowych wadz decyzyjnych mamy podanie zmysowe, ktrym jest w nas caa
sfera uczuciowoci. Podanie umysowe nazywamy wol, ktra w oparciu o
rozpoznanie intelektu podejmuje decyzje. Zarazem jest w nas inne jeszcze podanie,
ktre nazywa si podaniem naturalnym lub podstawowym. Jest to w bytach
ukierunkowanie, pochodzce od Boga, na to co korzystne. Dotyczy to kadego
stworzonego bytu. S to zasadnicze, czy gwne wadze czowieka, ktre dotycz
usprawnie.

Te

usprawnienia

czy

sprawnoci

37

powtrzmy

staymi

ukierunkowaniami do tego, co jest dobre. Jak okrela si dobro moralne? Zasadniczo


dobrem jest to, co zgodne z intelektem lub rozumem. Krcej mwic, dobro jest tym, co
rozumne lub intelektualnie prawidowe. Nie oznacza to, oczywicie, kadego
przedmiotu, do ktrego dy rozum. Wyklucza si tutaj bd wiadomy, ktry w sensie
religijnym jest grzechem. Usprawnienia wanie eliminuj bd w poznaniu, czy grzech
w sensie religijnym. Tu wraca temat usprawnie. Usprawnienia intelektu, czy
usprawnienia caego poznania wykluczaj bd. Wykluczaj grzech w sensie religijnym.
W ta kim razie najpierw omwi te usprawnienia, ktre dotycz intelektu i ktre
dotycz woli czyli wadz poznania i decydowania.
Najpierw problem poznania. Ot wyrniamy dwa niejako etapy tego poznania.
Jeden z etapw nazywa si poznaniem niewyranym, drugi poznaniem wyranym lub
poziomem wiadomym. atwo to odrni na przykadzie rnicy midzy dziemi i
dorosymi. Mae dzieci nie maj jeszcze wiedzy, nie maj poj, ale s ludmi i maj
typowo ludzkie wadze. Reaguj na poziomie niewyranym, na poziomie, na ktrym nie
ma jeszcze uwiadomie. Natomiast ludzie doroli, wyksztaceni przez kultur,
usprawnieni, funkcjonuj na tych dwch poziomach: na poziomie niewyranym i na
poziomie wyranym czyli na poziomie uwiadomie. Czsto zreszt ten poziom
uwiadomie uzyskuje przewag. Sfery poznania dotycz sprawnoci. W poziomie
niewyranym, w tym poziomie jeszcze nieuwiadomionym, jest taka sprawno, ktr
nazywa si sprawnoci pierwszych zasad. Ta sprawno pierwszych zasad to swoiste
rozpoznawanie i odrnianie jednego czowieka od drugiego, jednego bytu od drugiego.
Chodzi tu o to, e czowiek na przykad rni si do rzeczy. Rozpoznajemy go w jego
bytowej wasnej odrbnoci. Widzimy wasno odrbnoci, a zarazem to, e ten
czowiek jest tu po prostu i e jaka jego cz nie znajduje si poza nim.
Waniejsze s dla nas te sprawnoci, ktre dotycz poznania wyranego, czyli
porzdku uwiadomie. Wystpuj w nim zasadniczo dwie sprawnoci: wiedza i
mdro. Wana jest tutaj wiedza. Co to jest sprawno wiedzy? Nie jest to na pewno
erudycja, czerpana np. z ksiki, z encyklopedii. Sprawno wiedzy jest umiejtnoci
zebrania jakich sensownych informacji, powizanych ze sob, dajcych pewien obraz o
spotkanej osobie, o spotkanym czowieku czy o spotkanym bycie. Jest to umiejtno
zbudowania pewnego obrazu tego spotkanego czowieka, czy tego spotkanego bytu. To

38

jest sprawno wiedzy. Nie jest ona jak ca erudycj ksikow, ktra te jest
potrzebna, lecz w innym porzdku.
Natomiast mdro jest sprawnoci widzenia razem przyczyn i skutkw jakiego
dziaania, czy na przykad ujmowania skutkw mojego dziaania. Mwi si take, e
jest to widzenie jednoczesne prawdy i dobra, czyli niejako konfrontowanie prawdy z
dobrem, prawdy o kim z dobrem dla niego. Tu wyjania si, przy pomocy przykadw,
e np. rne dziea czy przedmioty same w sobie nie s ani dobre, ani ze. Na przykad
n. To od mojej mdroci zaley, czy tym noem bd kroi chleb, czy zabij
czowieka. Podobnie jest z energi nuklearn. Mdro jest bardzo wan spraw.
Decyduje ona o dobru moralnym, o dobru czowieka. Bez mdroci trudno sobie
wyobrazi i funkcjonowanie czowieka, i jakiejkolwiek wsplnoty. Mona nawet
powiedzie, e pokj jest skutkiem mdroci. Gdy si studiuje histori wojen, to wyranie wida, e wszystkie s po prostu skutkiem gupoty. Mdro wic i wiedza s
sprawnociami, ktre dotycz poznania.
Natomiast sprawnoci, dotyczce postpowania, s nastpujce. Najpierw w
poziomie poznania niewyranego jest sprawno pierwszych zasad postpowania. Ta
sprawno polega na tym, e wybieramy to, co dobre. Znaczy to, e kady czowiek
pragnie dla siebie dobra. Nawet jeli wybiera co, co nie jest faktycznie dobrem, to chce
przez to uzyska jakie dobro. Takie jest podstawowe denie czowieka. Z kolei w
poziomie poznania wyranego s to sprawnoci, ktre ju wszyscy znaj, bo s to
katechizmowe cnoty, mianowicie roztropno, umiarkowanie, sprawiedliwo i
mstwo. Jest tu jeszcze sprawno wytwarzania, nazywana te sprawnoci sztuki.
Sprawno sztuki, czyli sprawno wytwarzania, polega na utrwalaniu w materiale
fizycznym tego, co si wymyli. Jest to wytwarzanie dzie, ktre s najpierw
pomylane. Zauwamy, e niepenosprawno w aktualnym pojciu czy ujciu dotyczy
najczciej tej sprawnoci: sprawnoci sztuki.
Chciabym jednak omwi szerzej cztery gwne sprawnoci, ktre wymieniem,
a mianowicie roztropno, umiarkowanie, sprawiedliwo i mstwo. Ot bardzo wan
cnot czy sprawnoci jest roztropno. Jak si j wyjania, czym ona jest? Mona j
ukaza na przykadzie dziaania. Kade dziaanie ma jaki cel i wybranie tego celu jest
skutkiem mdroci. Mdrze musz wybra sobie cel dziaania czy jaki cel de. Samo

39

to denie musi by roztropne. Cel dziaania lub denia bdzie osignity dobrze pod
dwoma warunkami: jeli bdzie mdrze obrany i roztropnie osignity. Roztropno jest
tak sprawnoci sytuacyjn decydujc o tym, e w danej sytuacji potrafi wybra
lepsze wyjcie. Jest to bardzo wana sprawno sytuujca si gdzie na pograniczu
intelektu i woli, ale dotyczca postpowania.
Natomiast umiarkowanie dotyczy uczu. Chodzi o to, eby czowiek nie dawa si
za bardzo poddawa uczuciom. Oczywicie, moe im ulega, gdy rozum czy intelekt na
to pozwala, gdy jednak nie pozwala, to uczucia nie powinny w nas dominowa. W
zwizku z tym potrzebne jest umiarkowanie jako cnota opanowania lub pohamowania
uczu. Umiarkowanie nie wystarcza, jeeli s to uczucia silne, jakie namitnoci, np.
gboka nienawi. Wtedy do zwalczania tak silnego uczucia potrzebne jest mstwo.
Nie wystarczy bowiem zwyke umiarkowanie, powstrzymanie uczucia.
Kolejn, ostatni z tych sprawnoci jest sprawiedliwo. Sprawiedliwo jest
sprawnoci, czy umiejtnoci oddania kademu tego, co si mu naley. Co kademu
si od nas naley. Czowiekowi co innego, Bogu co innego. I sprawnoci, ktra
powoduje, e wiemy, co si komu naley i e nam atwo ten podzia dbr realizowa,
jest wanie sprawiedliwo.
Definicja sprawnoci jest wic jasna: sprawnoci s staymi ukierunkowaniami
wadz ku temu, co dobre, czyli ku temu, co zgodne z intelektem mdrym. Chodzi teraz
o to, ebymy si zastanowili po co s sprawnoci? Czy one s tak same dla siebie, czy
su jakiemu celowi? Powiedziaem na wstpie, e sprawnoci dotycz wadz, a
wadze dotycz istotowej warstwy czowieka, czyli dotycz tego, czym czowiek jest,
czym jaki byt jest. Natomiast oprcz tego, e czym jestem, czy raczej kim jestem,
jest jeszcze we mnie czynnik decydujcy o tym, e w ogle jestem. Nie jestem
pomylany, nie jestem wyobraony, tylko jestem. Dowiedzielimy si ju, e powodem
tego jest w nas akt istnienia. Istnienie, podobnie jak istota, decyduje take o pewnych
odniesieniach, relacjach. Wyzwala relacje istnieniowe, takie jak wiara, nadzieja i
mio. Wanie te relacje istnieniowe, poniewa s niezbywalne, poniewa buduj si
na tym, co w czowieku jest podstaw tego, e jest on realny, s zasadniczo relacjami,
ktre buduj wsplnot. Buduj powane zwizki midzy osobami, czy midzy ludmi
- co nazywamy humanizmem, i midzy czowiekiem i Bogiem - co nazywamy religi.

40

Jeli tak si to widzi, to atwo wskaza, czy atwo sformuowa tez, e sprawnoci nie
s same dla siebie. Nie s to jakie ozdobniki czowieka. Sprawnoci w zwizku z tym,
dotyczc istotowej warstwy czowieka, su temu, co istnieje, czyli su trwaniu lub
intensyfikowaniu relacji osobowych, po prostu budowaniu humanizmu i budowaniu
religii. To jest cel sprawnoci. Celem wic sprawnoci jest ochrona relacji
istnieniowych, czyli ochrona humanizmu - powiza z innymi osobami, i ochrona
religii, czyli powiza z Bogiem.
Teraz chciabym troch powiedzie na temat powiza z Bogiem. Ot z pozycji
filozofii moemy stwierdzi, e Bg istnieje, moemy nawet wskaza na atrybuty Boga,
moemy omwi relacje stwarzania czy stwarzanie, natomiast o charakterze tych relacji
dowiadujemy si z Objawienia. Nie ma czego takiego, o czym czsto si mwi, o
jakich tarciach pomidzy filozofi i teologi. W filozofii stwierdzam, e Bg istnieje i
okrelam natur Boga. W Objawieniu Bg mwi mi o swoich relacjach, wicych Go
ze mn, czyli wicych Go z czowiekiem, z ludmi w ogle. W Objawieniu Bg
objawia sw mio i zaprasza zarazem do przyjani.
Jest to najbardziej skrtowe ukazanie, o co chodzi w filozofii i w teologii.
Na czym polegaj relacje czowieka z Bogiem? Rnice w budowie bytowej czy
ontycznej relacji midzy czowiekiem i Bogiem s tak due, e czowiek - jakkolwiek
jest w stanie sw naturaln mioci, wiar i nadziej osign jako drugiego czowieka
czy dotrze do niego - nie jest w stanie dotrze do Boga. To Bg musi pomc, mwic
takim prostym jzykiem, w tym dotarciu do Niego. W zwizku z tym, moja naturalna
mio, wiara i nadzieja, skierowane do Boga, s apelem o wlane powizania (to si tak
nazywa w teologii), czyli o wlan mio, wiar i nadziej. Te wlane powizania
nazywa si cnotami Boskimi, poniewa Bg wanie je daje. Nazywa si je te cnotami
teologicznymi.
Spjrzmy od tej strony na Objawienie. Potrzeba byo osoby, czy potrzeba byo
kogo, kto by w sobie przekazywa niejako te powizania, czy czy powizania
czowieka z Bogiem. Potrzebny by kto, kto by by zarazem Bogiem i czowiekiem.
Dziki narodzinom Chrystusa moemy czy si z Bogiem. Takie nawet jest
wyrnienie liturgiczne: przez Chrystusa. Kad modlitw katolick koczy si tym
wyraeniem. Chrystus dokona w sobie poprzez Wcielenie poczenia natury ludzkiej i

41

Boskiej. Sta si swoistym rodowiskiem, tym miejscem, w ktrym czowiek moe


dotrze do Boga. Jego dziaalno na ziemi obejmuje trzy momenty, to znaczy
nauczanie, zmartwychwstanie i Koci. Chrystus musia powiedzie o odkupieniu,
ktre polegao na cierpieniu dlatego, e by grzech, a porzucenie grzechu zawsze
dokonuje si w jakim blu. Potem nastpuje Zmartwychwstanie, czyli zwycistwo.
Odchodzc Chrystus pozostawia Koci, ktry jest Jego mistycznym ciaem.
Syszelimy ju t definicj, e Koci jest wsplnot ludzi, powizanych z
Chrystusem relacjami osobowy mi. W kociele wic dziej si nasze powizania z
Bogiem. S one moliwe tylko przez Koci, poniewa Koci nie jest wsplnot ani
polityczn, ani socjologiczn, lecz jest wsplnot mioci, wsplnot wiary i nadziei,
wsplnot relacji istnieniowych. Koci wic jest dla wszystkich ludzi miejscem
zbawienia, bo mio, wica nas z Bogiem, jest zbawieniem. Natomiast w kadym
czowieku, poszczeglnym, aby w jaki sposb chroni te powizania z Bogiem, Bg
wywouje co, co w teologii nazywa si organizmem nadprzyrodzonym, to znaczy
struktur, analogiczn w pewnym sensie do naturalnej struktury usprawnie, ale
wywoan w nas przez Boga po to, aby wanie chroni powizania z Bogiem.
Sprawnoci, omawiane poprzednio, chroni zasadniczo relacje ludzi, czyli chroni
humanizm. S to sprawnoci naturalne. Natomiast to, co nazywamy organizmem
nadprzyrodzonym, chroni w nas nasze powizania z Bogiem. Ten organizm
nadprzyrodzony stanowi nastpujce elementy: najpierw aska uwicajca. aska
uwicajca jest to obecno Boga w nas (Jan 14,23: jeeli kto Mnie umiuje,
przyjdziemy do i zamieszkam w nim). I zarazem ta aska uwicajca ukonkretnia si
w tym, co powiedziaem we wstpie, w cnotach teologicznych, czy cnotach Boskich, we
wlanej mioci, wierze i nadziei. Podstaw tego organizmu nadprzyrodzonego,
chronicego w nas powizania z Bogiem, jest aska uwicajca. Szczegow pomoc
s cnoty wlane, albo cnoty moralne i s one analogiczne do sprawnoci naturalnych.
Znane powszechnie jako katechizmowe cnoty kardynalne, analogiczne do sprawnoci
naturalnych, roztropno, sprawiedliwo, umiarkowanie, mstwo. S jeszcze inne
sposoby pomocy Boga czowiekowi w budowaniu powiza z Bogiem, mianowicie
dary Ducha witego. Take znamy je wszyscy z katechizmu, ale je wymiemy: boja
Boa, umiejtno, pobono, mstwo, rada, mdro, rozum. To jest wanie struktura

42

tego organizmu nadprzyrodzonego, na ktry si skadaj, jeszcze raz powtrzmy, aska


uwicajca, cnoty wlane, dary Ducha witego.
Chciabym omwi to, jak funkcjonuje w nas ten organizm nadprzyrodzony, ale
najpierw zastanwmy si, poniewa w tej pierwszej czci wyszlimy od rozwaa nad
kultur, jak we wspczesnej kulturze prbuje si pomaga tym, ktrych si uwaa za
niepenosprawnych, za pozbawionych pewnych sprawnoci. Wydaje si, e najpierw - i
nie wiem, czy si pastwo ze mn zgodz - ukazuje si niepenosprawnym ich jakie
nieprzystosowanie i nieprzydatno. Nasza kultura robi to znakomicie i z ca moc.
Nastpnie tych ludzi lokuje si w sferze dziaalnoci charytatywnej, w sferze pewnej
pomocy. Jest ona szeroka instytucjonalnie, ale z tego, co wiem, trzeba si o wszystko
bardzo stara. Jeszcze przez moment zastanawiamy si, jaki jest charakter tej
dziaalnoci na rzecz niepenosprawnych. Ot punktem wyjcia w tej dziaalnoci jest
przekonanie, e czowiek niepenosprawny jest nieprzydatny. Zarazem prbuje si go za
wszelk cen unormalni. Takie zreszt programy widziaem w telewizji, ycie takiego
usprawnianego czowieka. Na si prbuje si zastpi, czy jako rekompensowa te
sprawnoci, ktre utraci. I to jest pewien moment psychologiczny. Wykazuje si, e to
nic, e nie masz czego, czy czego nie potrafisz, e z tym mona sobie jako poradzi.
To jest smutne, ale tylko w porzdku tych utraconych sprawnoci, w porzdku tych
gwnie psychologicznych momentw. Natomiast wydaje si bardziej, e naley
rozwija inne sprawnoci. Nic nie zastpi tych utraconych, jeeli s utracone, natomiast
innych jest duo wicej i sdz, e naley rozwija wtedy te sprawnoci, ktre po prostu
w nas s, cay czas majc na uwadze cel sprawnoci. To jest ochrona powiza z
osobami, powiza z ludmi, powiza z Bogiem.
Jak si uzyskuje te sprawnoci, skd one si bior? Ot najbardziej zwyczajnie,
jak mona to sobie wyobrazi: poprzez wyksztacenie i wychowanie. W czowieku
podlegaj wyksztaceniu i wychowaniu trzy sfery lub trzy grupy wadz, mianowicie
intelekt, wola, a take uczucia. Jednak uczu dotycz nie tylko sprawnoci, co pewne
nawyki. Ale to jest ju mniej wane. I teraz chciabym omwi wyksztacenie i
wychowanie tych poszczeglnych wadz. Korzystam tu z ujcia profesora Gogacza, z
ksiki Modlitwa i mistyka, w ktrej bardzo adnie i jasno jest to pokazane.
Najpierw intelekt. Na czym polega wyksztacenie intelektu? Wyksztacenie

43

intelektu polega na uzyskaniu takiej sprawnoci, e trafia on na prawd. A mwilimy,


e prawda w sensie intelektualnym jest ujciem pryncypiw - tak si to okrela w
jzyku filozoficznym - czyli jest ujciem tego, e co jest, i tego, czym to jest. Czowiek
jest czowiekiem, drzewo jest drzewem, a pies jest psem, czyli zwierzciem. Natomiast
wychowanie intelektu jest uzyskaniem takiej sprawnoci, e intelekt trwa przy
prawdzie, ktr rozpozna i ktr zaakceptowa jako cenn. S rne prawdy: jedne s
cenniejsze, inne mniej cenne. Jeli intelekt trwa przy tym, co jest cenne, przy prawdzie,
ktr rozpozna jako cenn, jako wan, jeli przy niej trwa, to na skutek wychowania
intelektu. Zarazem jest to klasyczna teoria wolnoci, czy klasyczna definicja wolnoci.
Wolno nie polega, jak sdz egzystencja-lici, na szerokiej moliwoci wyboru, bo te
wybory zawsze s ograniczone. Wolno nie polega te na niezalenoci od
czegokolwiek, bo zawsze bd od czego zaleny, chociaby od przycigania
ziemskiego, od ktrego nigdy nie mona si wyzwoli. W klasycznej definicji wolno
polega na trwaniu przy prawdzie i dobru zarazem. Takie s przeczucia poetw: mona
by czowiekiem uwizionym i zarazem gboko wolnym. Ukazuje si to np. w
yciorysach ojca Kolbe, ktry bdc w obozie, pozosta wolny. Trwa przy prawdzie,
nie da si odsun od tego, co uwaa za cenne.
Nastpnie wola. Wola, czyli wadza decydowania. Mwi si o niej, e jest wadz
podania, czyli chcenia czego dla mnie lub dla kogo innego. Ot jej take dotyczy
wyksztacenie. Wyksztacenie polegaoby w tym przypadku na takiej sprawnoci woli,
e nie wybiera ona sobie czegokolwiek, lecz tylko to, co jej wskae intelekt jako cenne.
Wyksztaceniem woli byaby wic taka sprawno, e nie wybiera ona czegokolwiek,
co jej na przykad podsun uczucia czy wadze zmysowe, lecz tylko to, o czym
poinformuje j intelekt. Natomiast wychowanie woli polega na jej umiejtnoci trwania
przy tym, co intelekt wskazuje jako cenne. Sam intelekt moe trwa przy prawdzie,
natomiast przy dobru musi trwa wola. Musi by w tym usprawniona, gdy niekiedy
trwanie przy jakim dobru wymaga mstwa. Mstwo dotyczy woli. A wic wychowanie
woli to takie jej usprawnienie, e trwa ona przy tym, co dobre, przy tym, co cenne, przy
Bogu przede wszystkim.
Uczucia. Wyksztacenie uczu to po prostu uwraliwienie ich na pikno.
Dlaczego na pikno? Uwraliwienie na pikno uczy wyboru tego, co najmniej

44

niedoskonae, czy tego, co na przykad posiada najmniej brakw, czy najmniej


niedoskonaoci. Uwraliwienie to jaki smak estetyczny. Nie wybieram wtedy czegokolwiek, lecz tylko to, co ma najmniej skaz, niedoskonaoci, brakw. Dlatego uczucia
ksztaci kontakt z piknem. Natomiast wychowanie uczu polega na czym innym.
Polega na panowaniu nad uczuciami. Zasadnicz wartoci w czowieku, czy najwaniejszymi wadzami w czowieku s intelekt i wola, a nie uczucia, jak si niektrym
zdaje. Gdybymy kierowali si tylko uczuciami, wtedy nie rnilibymy si od
zwierzt. Uczucia wic nie s najwaniejsz w nas wadz. Najwaniejszy jest intelekt i
wola. W zwizku z tym uczucia musz by tak wychowane, eby suchay intelektu i
woli. Nie s one niepotrzebne w czowieku. S potrzebne, zreszt stanowi pewne
pikno czowieka. Nie mog jednak w nim dominowa. To jest element, ktry
towarzyszy czowiekowi, ktry stanowi jego pikno, lecz nie moe w nim dominowa,
bo wtedy moe by podstaw niszczenia. Uczuciami nie da si dotrze do drugiego
czowieka. Uczucia s odniesieniem do pewnych moich wyobrae, co moe wywoa
konflikty. Rzeczywisto moe okaza si inna ni moje wyobraenia.
Ujmujc to wszystko caociowo trzeba powiedzie, e wychowanie i
wyksztacenie czowieka s uzyskaniem takiej wewntrznej struktury, by dominujc
wadz w czowieku by intelekt. On rozpoznaje prawd, zarazem sprzona jest z nim
wola, czyli wadza decydowania o tym, co wybieram i czego nie wybieram, do czego
d i czego unikam. Natomiast uczucia maj by podporzdkowane, a nie niszczone.
Niektre pedagogiki gosiy negacj uczu, np. stoicy radzili niszczy uczucia. Nie radzi
si ich niszczy. One tylko musz by podporzdkowane intelektowi i woli. Uzyskanie
takiej struktury podporzdkowa w czowieku jest spowodowaniem przemiany
czowieka, co nazywa si metanoi i zarazem uzyskaniem mdroci. Mdroci jest
wizanie prawdy z dobrem, czy widzenia dobra w tym, co rozpoznaj.
Czy tak samo funkcjonuje ten nadprzyrodzony ukad sprawnoci w czowieku,
czyli to, co nazywalimy organizmem nadprzyrodzonym? Tak jak usprawnienia
intelektu s istot wyksztacenia i wychowania czowieka, tak aska uwicajca jest
istot organizmu nadprzyrodzonego, podstaw naszych odniesie do Boga. Cnoty wlane
pozwalaj nam na kierowanie si do Boga, natomiast dary Ducha witego pozwalaj
nam odbiera natchnienia Boe. Jaki jest wany tutaj moment? Ta naturalna warstwa w

45

czowieku i ta nadprzyrodzona nie istniej obok siebie. To, co nadnaturalne, czy to, co
nadprzyrodzone, buduje si na tym, co przyrodzone. Na naturze ludzkiej buduje si, czy
na niej zasadza aska uwicajca. Inaczej mwic, na sprawnociach nabytych buduj
si cnoty wlane. Nie jest tak, e - powiedzmy - nie bd si wychowywa, a tylko
pomodl si i Bg mi da wszystko, nie da, bo nie bdzie mia na czym tego zbudowa.
To jest wany moment, bo protestanci widz to inaczej. Karol Wojtya w swoim
Elementarzu etycznym mwi, e Koci bardziej zabiega, czy bardziej walczy o to,
co naturalne ni o to, co nadnaturalne. A ten paradoks wynika z tego, e po prostu
gmach trzeba budowa na jakim solidnym fundamencie. Tym fundamentem caej
nadprzyrodzonej warstwy czowieka musz by naturalne sprawnoci, usprawnienia,
wadze.
Teraz chciabym omwi pokrtce, jak funkcjonuj wanie sprawnoci, zarazem
cnoty teologiczne na trzech drogach ycia religijnego, poniewa ten podzia by ju tu
zasygnalizowany. Ot mwiono, e w tym czcigodnym podziale ycia religijnego (bo
pochodzi on z VI wieku) pierwsz drog jest droga oczyszczenia. T drog
charakteryzuje dominacja moich dziaa w yciu religijnym, przygotowanie si do tego,
aby Bg mg we mnie dziaa. Przygotowuj fundament, uywajc terminu Karola
Wojtyy. Na czym to przygotowanie polega? Najpierw jest to usuwanie wad,
stanowicych w sensie religijnym podstaw grzechw gwnych. I to usuwanie wad
uzyskuje si przez umartwienia. Umartwienia to nie s jakie - powiedzmy - biczowania
si, jest to usuwanie tego, co przeszkadza mi w kontakcie z Bogiem, take w kontaktach
z ludmi, czyli wanie usuwanie wad. Umartwienia wobec tego s indywidualne.
Kademu czowiekowi co innego przeszkadza w kontakcie z Bogiem, co innego
powinien usun. Nie dla kadego jest dobry ten sam sposb. W drodze oszczdzania
nabywamy zasadniczo tych sprawnoci nabytych. Uzyskujemy te owoce tej
dziaalnoci, takie na przykad jak agodno, cierpliwo, wewntrzn cisz, pokor.
To s wanie owoce, czy skutki sprawnoci nabytych.
Nastpnym okresem, bardzo zreszt trudnym w yciu religijnym jest droga
owiecenia. Droga owiecenia jest to ta droga, na ktrej Bg wcza si w nasze
dziaania i prbuje poprawi rne pomysy czowieka. Nie zawsze idzie to atwo, wic
mwi si, e w tym okresie moe nastpi, czy nastpuje czsto, kryzys ycia

46

religijnego, nazywany ciemn noc duszy. Chciaem zwrci uwag, e zupenie


podobnie dzieje si w mioci midzy ludmi. W tej mioci te musi nastpi, tak si
mwi, okres dotarcia, wzajemnego uzgodnienia. Oczywicie, ten okres troch inaczej
tu przebiega ni w przypadku Boga, bo w przypadku Boga jest tak, e to ja musz Bogu
zawierzy we wszystkim, natomiast w przypadku ludzi trzeba sobie nawzajem ustpi.
Jest to jednak podobne w sumie zjawisko i podobnie si ono koczy. Tak jak ciemna
noc w sensie religijnym koczy si, albo jej przezwycieniem i jakim wikszym
zaprzyjanieniem si z Bogiem, albo rozstaniem czyli ateizmem. Identycznie jest w
relacjach midzy ludmi: albo kocz si one takim zadzierzgniciem tej przyjani czy
mioci, albo po prostu rozejciem si czy zerwaniem. Aby to przetrwa, aby ten okres
jako przej, trzeba take mie pewne usprawnienia. Te wymagane tu usprawnienia
czy pewne sprawnoci decyduj o tym, e przetrwam okres kryzysu. Na przykad tak
potrzebn teraz sprawnoci jest mstwo. Jest ono potrzebne, gdy ciemna noc duszy
jest psychicznie bardzo cikim okresem. Zarwno w okresie tych konfliktw midzy
ludmi, jak i w okresie ciemnej nocy duszy, czyli zaczcia si w nas oczyszcze
biernych, czy - jak si mwi - konfliktu z Bogiem lub walki z Bogiem - uywajc
starotestamentowego porwnania - potrzebne jest mstwo, eby poradzi sobie jako z
wasn psychik i nie zrobi gupstwa. Zarazem jest potrzebna cierpliwo. Cierpliwo
czy si z mstwem. Jeeli jednak jest to kryzys w mioci z Bogiem, to potrzebne jest
take posuszestwo. Czowiek bowiem jako kto majcy duo gorsze rozeznanie w
sprawach swej wizi z Bogiem musi Bogu zawierzy. Natomiast w przypadku
kryzysw mioci midzy ludmi potrzebna jest agodno. W sprawach wic
niewanych mog ustpi, o gupstwo nie ma si co kci. Jeli przejdzie si ten
kryzys, ktry jest drog owiecenia, poniewa Bg niejako owieca czowieka, czy go
poprawia, nastpuje okres zjednoczenia. Jeli oczywicie to przejd bez wikszych
kopotw, bo inaczej moe si skoczy ateizmem. Jak si okazuje, wikszo polskich
ateistw to ludzie, w ktrych zaamao si ycie religijne. Jeli ono si nie zaamie, jeli
okres tego kryzysu jako przetrwam, to wedug Ewagriusza z Pontu, bo tak si nazywa
autor, ktry podzieli ycie religijne na trzy okresy, przejd w okres zjednoczenia.
Okres zjednoczenia charakteryzuje si przewag dziaa Boga w yciu czowieka.
To, jak w. Pawe mwi, yj ja, ju nie ja, to yje i dziaa we mnie Chrystus. W tym

47

okresie dominuj dary Ducha witego i przejawia si ta dominacja przez owoce darw
Ducha witego. To owoce darw Ducha witego, czy najwaniejsze z tych owocw,
s ujte w bogosawiestwa. Z te go wzgldu chciabym teraz omwi dary Ducha
witego, poczone z ich owocami, ktre s ujte w osiem bogosawiestw, podanych
w Ewangelii. Jest to ujcie o duej urodzie i dlatego chciabym je przedstawi.
Darem Ducha witego jest boja Boa. Co to jest ta boja Boa, dar bojani
Boej? To, oczywicie, nie jest strach przed Bogiem jako mciwym Zeusem. Jest to
umiejtno widzenia wszystkiego w odpowiednich proporcjach. Z tego wynikaj
wnioski: pierwszym wnioskiem jest tu pokora. Czowiek jest kim duo mniej
doskonaym od Boga. Wywouje to w nas pokut. Czowiek porwnuje siebie z
witoci Boga i widzi, e wychodzi tak mao korzystnie. Skutkiem tego jest pokuta.
Te owoce daru bojani Boej ujte s w bogosawiestwo ubodzy w duchu.
Bogosawieni ubodzy w duchu. Ubodzy w duchu to wanie ci, ktrzy wybrali Boga,
zauwayli Go i widz ten swj dystans, ale zarazem rnice midzy relacj z Bogiem a
relacj z kimkolwiek innym. Ubodzy w duchu ceni tylko t relacj z Bogiem, j
gwnie stawiaj na piedestale. A to jest wanie ubstwo.
Nastpny dar to dar umiejtnoci. Dar umiejtnoci wspomaga nadziej. Ot on
mnie uczy, e mam poczeka, na przykad poczeka na zjednoczenie z Bogiem, e mam
zaufa, zaczeka i mie nadziej. czy si go z bogosawiestwem: bogosawieni
paczcy. Dlaczego paczcy? Ot pacz jest najpierw przejawem tsknoty, czy
obrazem tsknoty. Mimo e tskni, mam czeka, bo tak chce Bg. To jest istota
zaufania. Zarazem pacz jest pewnym obrazem alu za grzechy.
Potem

dar

pobonoci.

Dar

pobonoci

jest

sprawnoci

waciwego

postpowania wobec ludzi i Boga. Ta sprawno postpowania wobec ludzi i Boga to


pokora i agodno. Ten dar wie si wic z bogosawiestwem bogosawieni cisi".
Dar mstwa. Jego skutkiem jest gwnie wytrwao. Musz przetrwa co, co
mnie boli, co cikiego. I dlatego s bogosawieni pragncy sprawiedliwoci.
Sprawiedliwo czy si z wytrwaoci, ktra wymaga mstwa.
Pitym darem Ducha witego jest dar mdroci. Ot mdro przygotowuje nas
do kontemplacji jako pewnej formy modlitwy, do kontemplacji Boga. Zarazem
kontemplacja i mdro pogbiaj mio. Dlaczego? Dlatego, e mdro jest to

48

zarazem ujcie prawdy i dobra. Jest prawd, e Bg istnieje, e chce si z nami wiza.
Jeli uznam to za dobro, jeli spojrz na to od strony dobra, to oczywicie, ta wi z
Bogiem jest dla mnie bardzo cenna, jest to dla mnie dobro. Skutki mdroci, poniewa
jest to szalenie wana sprawno, s ujte w dwa bogosawiestwa: bogosawieni
pokj czynicy i bogosawieni przeladowani. Zauwamy, jak to ciekawie jest ujte
i jak prawdziwie. Pokj czynicy i przeladowani. Historia nam wykazuje, e jest to
gboko suszne.
Kolejny dar rozumu przygotowuje czowieka do ogldania Boga. Na czym to
polega? Polega to wanie na pewnej umiejtnoci czowieka, czy pewnym
przygotowaniu do bycia w kontakcie tylko z Bogiem. Jest to niezbdny dar. I wie si
z nim bogosawiestwo bogosawieni czystego serca, poniewa czysto polega na
tym, e Bg jest dla mnie najwaniejszy, a wszystko inne mniej wane. To jest istota
czystoci.
Natomiast dar rady wspomaga w dziaalnoci apostolskiej, czyli w czynieniu
dobra drugiemu czowiekowi ze wzgldu na Boga. To jest istota dziaalnoci
apostolskiej. Wie si z tym darem bogosawiestwo bogosawieni miosierni.
Teraz mamy obraz wszystkich tych sprawnoci nabytych i wlanych oraz darw,
obraz caej tej struktury, a zarazem tego, jak one si buduj i jak rozwijaj. Zauwamy,
e wszystko, co tu przedstawiem, moe dotyczy tak zwanych niepenosprawnych.
Tym, ktrych nazywa si niepenosprawnymi, nic nie przeszkadza np. w uzyskaniu
darw Ducha witego. Co wicej. Niepenosprawni wrcz pomagaj ludziom,
pomagaj nam w nabyciu pewnych sprawnoci. Profesor Gogacz mwi, e
niepenosprawni ucz humanizmu, e s nauczycielami humanizmu. Na czym to
polega? Tylko przypomn te wczorajsze ujcia. Ot najbardziej wida to w osobowej
relacji nadziei. Dlatego zawsze ufaj i ucz nas zaufania. My czsto nie ufamy, czy
podwaamy zaufanie. I mimo wszystko znw jestemy obdarzeni tym zaufaniem. Nie
spisalimy si dobrze, lecz dana jest nam jeszcze jedna szansa. Jest to wanie bardzo
gbokie i zarazem bardzo wychowawcze uczenie np. nadziei przez powtarzanie. Uczy
si, czy wychowuje przez przypominanie, powtarzanie. W zwizku z tym mona
powiedzie, e niepenosprawni bdc niejako skazani na yczliwo drugich ludzi s
stranikami humanizmu - to jest take wyraenie profesora Gogacza z jakiego

49

wywiadu. Na tym to polega, e wymagajc yczliwoci od nas ucz nas tej yczliwoci,
czy wprost ucz nas zarazem mioci wobec osb, to znaczy do Boga i do ludzi. Jest to
wane w sensie religijnym. Mona powiedzie tak: to, e pewni ludzie s pozbawieni
pewnych przypado ci czy pewnej sprawnoci, moe mieci si w planach Boej
Opatrznoci. Kto na przykad nie ma jakiej sprawnoci w tym celu, by uratowa
czyj mio, albo by uratowa czyj nadziej, czy zaufanie. Bo wanie w sensie
teologicznym mio, wiara i nadzieja, jako cnoty nadprzyrodzone, po prostu sytuuj
nas w Zbawieniu. Z tego punktu widzenia niepenosprawni byliby takimi ludmi, ktrzy
pomagaj nam w Zbawieniu. Naley to zakoczy myl, e niepenosprawni maj
take moliwo aktywnego wkadu w relacje midzy osobami na miar tego, co
potrafi wykona. Robi to zawsze z wielk radoci.

50

Mieczysaw Gogacz

DOPOWIEDZENIA
1. Kryzysy w yciu religijnym
ycie religijne jest powizaniem przez mio Boga z czowiekiem, ale
ksztatowanym w nas przez Ducha witego. Zarazem jest odniesieniem do czowieka,
czy szerzej - do ludzi, odniesieniem jednak rwnie ksztatowanym przez Ducha
witego. eby to uwyrani, przeciwstawmy to ujciu, czy postawie, ktra nazywa si
humanizmem.
Humanizm polega na tym, e jestemy yczliwie odniesieni do czowieka i do
Boga, ale to odniesienie my ksztatujemy. Czowiek ksztatuje tu swoje odniesienia do
ludzi, czyli wi z ludmi i tak samo z Bogiem. Gdy t wi w nas ksztatuje Bg,
wtedy wanie jest ycie religijne. ycie religijne jest wic w naszym zwykym yciu, w
codziennym yciu, dominowaniem tego wszystkiego, co sprawia Duch wity. Mwic
jzykiem technicznym, czy terminologi fachow, powiemy, e ycie religijne jest
owocowaniem w nas powoli darw Ducha witego. eby to byo bardziej jeszcze
przekonujce, czy takie, nad czym warto si zastanowi, dodajmy, e wanie cae
pikno czowieka jest wewntrz nas. W nas dzieje si niezwyko odniesie do ludzi i
do Boga. I jeszcze raz powiedzmy, e gdy my ksztatujemy odniesienia do Boga i do
ludzi, to powstaje humanizm. Jest to bardzo wana po- stawa. Jest tak wana, e w
swoim wywiadzie, ogoszonym w Polityce w okresie Boego Narodzenia 1987,
nazwaem j duchow elegancj. Na czym ona polega? Na tym, e si zawsze chroni
czowieka, e si nigdy nie wystpuje przeciw czowiekowi. Sta czowieka na takie
zachowanie pene mioci. w. Wincenty Paulo nazywa mio jeszcze inaczej. Jest
ona odnoszeniem si z czci do osb, albo sueniem z czci ludziom i Bogu, bo
czowiek jest osob i Bg jest osob. ebymy mogli dalej prowadzi rozwaania,
zachcam do zapamitania tej formuy, e ycie religijne jest wizi z Bogiem, ale
ksztatowan w nas przez Ducha witego. My moemy uksztatowa odniesienia do
Boga i do ludzi jedynie humanistycznie. To, co ksztatujemy, jest humanizmem, to
znaczy chronieniem czowieka, sueniem z czci czowiekowi. To jest humanizm, co

51

wyrniajcego ludzi. Inne stworzenia nie mog takiej postawy uzyska. Wymaga ona
posiadania duszy. A czowiek jest wanie i dusz i ciaem.
Suy z czci osobom, to humanizm. Gdy to wszystko ksztatuje w nas Duch
wity, powstaje ycie religijne. Jeeli ycie religijne jest odniesieniem, wizi czc
czowieka z Bogiem, to obie strony maj tu co do powiedzenia: Bg i my. W to
odniesienie, w t wi, w t relacj wnosimy to, co uwaamy za najlepsze: rne
postawy, przemylenia, decyzje. Zarazem Bg ze swojej strony wnosi w to odniesienie
to, co uwaa za suszne i czym chce nas obdarowa. Z kolei musi nastpi w nas
swoiste uzgodnienie si tych dwu treci. ycie religijne daje si wytumaczy jako
dzieje tego uzgodnienia propozycji Boga z naszymi propozycjami. Inaczej jeszcze
mwic, ycie religijne czowieka to szlachetny niezwykle konflikt midzy
humanizmem i Duchem witym, ktry tworzy nasze odniesienia do Boga. Sami,
swymi siami, nie jestemy w stanie dosign Boga. Bg musi nam da sposoby
kontaktowania si z Nim. Mamy dwa takie sposoby, gdy jest w nas aska uwicajca,
wniesiona w osob ludzk przez chrzest.
Pierwszym sposobem s cnoty teologiczne, nazywane wiar, nadziej i mioci.
S to nasze sposoby kierowania si do Boga i wnoszenia wszystkiego z naszej strony w
wizi z Bogiem.
Drugim sposobem naszego kontaktowania si z Bogiem s dary Ducha witego.
S to dane nam przez Ducha witego zdolnoci przyjmowania wszystkiego, co Bg w
nas wnosi.
Teraz prosz zobaczy, na czym polega zagroenie ycia religijnego (nie
humanistycznego, co jest zupenie inn spraw): ot musimy przyj do koca
propozycj Boga, wycofa swoj propozycj, swoicie przegra. Wszystkie nasze
najlepsze pomysy kontaktu z Bogiem s niedoskonae, doskonaa jest propozycja Boga.
Musimy zrezygnowa ze swojego punktu widzenia w dziedzinie powiza z Bogiem.
Musimy wanie, odnoszc si do Boga z mioci, wiar i nadziej, (ktre Bg - Duch
wity w nas utworzy, abymy si ku Bogu kierowali) ponadto przyj dary Ducha
witego, to znaczy przyj wpyw Boga i zgodzi si na ten ksztat ycia religijnego,
ktry w nas sprawia Duch wity. Ile to moe sprawi kopotw. W katolicyzmie
polskim jest moda na pewien aktywizm religijny, na to, e co obmyliem, co

52

realizuj, co robi. Wszystko to jest suszne w dziedzinie humanizmu. Mamy z czci


suy osobom: i ludziom i Bogu. Nie ma innej drogi dla czowieka, ktry chce uzyska
pewn elegancj duchow. Nie ma innej drogi dla wierzcych: mamy suy z czci
ludziom i Bogu. Ale sposb tej suby, eby by yciem religijnym, musi uksztatowa
w nas Bg. Zanim to nastpi, s rne kryzysy, s rne zagroenia tych prawidowych
odniesie do Boga. eby je uwyrani, przyjmijmy taki, czcigodny w teologii
ascetycznej Kocioa katolickiego, podzia tych odniesie czowieka do Boga na trzy
etapy, lub na trzy drogi, albo na trzy poziomy intensywnoci powiza. Jest to bowiem
wci ta sama wi, ktra jest mioci, wiar i nadziej.
Mio to yczliwe, akceptujce odniesienie si do kogo.
Wiara to otwarcie si i obdarowywanie tym, czym jestemy. Moemy
obdarowywa swoimi przemyleniami, swoim czasem, swoj uwag, swoimi
rozumieniami, swoimi sprawnociami, cnotami, tym wszystkim, co w nas najlepsze.
Nadzieja to potrzeba trwania w takich warunkach, e wierzymy ludziom i e
akceptujemy ludzi. I odwrotnie, e zarazem nam wierz i nas akceptuj.
Nazywam czsto te wizi waciwym rodowiskiem czowieka. Gdy bowiem
czowiek nie jest akceptowany, kochany, gdy si mu nie wierzy, gdy nie odnosimy si
do niego z takim wanie zaufaniem, ktre jest uznaniem pozycji czowieka bez
adnych dodatkowych motyww, tak bezinteresownie, gdy wanie tego nie czynimy,
ludzie choruj, gin, sami giniemy. Wanie rodowisko osb, to by w warunkach
takich, e si nas akceptuje, e si nam wierzy. Wtrnym rodowiskiem jest rodowisko
przyrodnicze, potrzebne nam do tego, abymy istnieli.
Czowiek jednak nie tylko istnieje. Czowiek ponadto yje tym, e kocha i wierzy.
To s dwa najpowaniejsze dziaania w zachowaniach czowieka i z punktu widzenia
humanizmu, i z punktu widzenia religii czy ycia religijnego. Te dziaania musz
stawa si w nas coraz peniejsze, coraz intensywniejsze. Moe my wobec tego
wyrni poziom tych odniesie jeszcze dziecicy, jeszcze modzieczy, jeszcze
nieugruntowany. Nazywa si on w jzyku ascetycznym droga oczyszczenia. Dopiero
zabiegamy o to, eby mio i wiara stay si w nas mocne. Potem pracujemy (zaraz
powiem, jak si pracuje na tym etapie) i nastpuje okres pewnych osigni.
Uzyskujemy pewne sprawnoci, wiemy co robi, rozumiemy kim jest czowiek,

53

rozumiemy Objawienie, prawdy wiary, zarazem jednak nie rozumiemy wszystkiego do


koca. To bowiem uczenie si jeszcze trwa dalej. Przecie nauczenie si np. grania na
jakim instrumencie, nauczenie si jzykw, filozofii, teologii, wymaga czasu.
Czowiek jednak yje i dziaa w tym poziomie. Wobec tego w tym drugim okresie,
nazywanym drog owiecenia, przytrafiaj mu si wanie te najwiksze kryzysy.
Potem czowiek je mija. Kocz si tak zwanym prostym zjednoczeniem. (Termin
proste zjednoczenie naley do tematu modlitwy, a o modlitwie bd mwi innym
razem). Proste zjednoczenie jest takim etapem w yciu religijnym, ktry koczy drog
owiecenia, czyli drog tego ju uzgodnienia wszystkiego z Bogiem. Koczy t drog
utrwalaniem si zaprzyjanienia. Przyjanimy si z Bogiem. Ju nie ma odwrotu, lecz
nie dlatego, e jestemy pochwyceni, jako uwikani, e nie moemy si cofn. Ju
wanie chcemy by w kontakcie z Bogiem, chcemy, eby Duch wity ksztatowa
nasze ycie religijne, chcemy z czci suy ludziom, decydujemy si na humanizm.
Rozumiemy te to, o co chodzi Bogu, czyli rozumiemy prawdy wiary, umiemy okreli
zadania, bo wiemy, kim jest czowiek i kim jest Bg. W tych warunkach dojrzewa,
dorasta, utrwala si ycie religijne. Na tym poziomie prostego zjednoczenia ju nie ma
odwrotu. Jest to wspaniaa sytuacja. Wielu moich znajomych jest na takim poziomie.
Wtedy literatura ateistyczna w Polsce, argumenty, e Bg nie istnieje, mieszna teoria
religii, jak gosz marksici, e to jest otumanienie ludzi, czy opium dla ludzi, to
wszystko jest dla nas czym takim, jak brzczcy za oknem jaki motor, ktry nie
pozwala si do koca sysze. To w niczym nie narusza powiza z ludmi, w niczym
nie narusza wizi z Bogiem.
Wtedy nastpuje trzeci okres w yciu religijnym, tak zwany okres zjednoczenia,
czy droga zjednoczenia. Jest to droga zjednoczenia po okresie utrwalania si wizi z
Bogiem. Te wizi s ju nie do cofnicia. Rozumiemy ich warto, wiemy jak je
chroni. Droga zjednoczenia staje si wic dopiero waciw drog dojrzewania
religijnego. I jest dostpna nam wszystkim. Na tej drodze trzeba jednak najpierw
jeszcze raz spojrze na siebie, wszystko poprawi, uzyska taki poziom, tak
intensywno mioci, wiary i nadziei, a zarazem takie owoce darw Ducha witego,
e stajemy si ludmi dojrzaymi. Czeka nas na drodze zjednoczenia najpierw bolesna,
cika praca. Z kolei nastpuje okres apostolski, to znaczy taki, w ktrym gosimy

54

rado bycia w kontakcie z Bogiem. Nie mona tego kontaktu ukry. Zaczynamy t
wiar promieniowa. Potem jest trzeci ju na tej drodze zjednoczenia okres tak zwanego
zjednoczenia przemieniajcego, w ktrym nasza wi z Trjc wit jest naszym
codziennym sposobem bycia na wiecie. Jak wspaniale rysuje si ycie katolickie, ycie
religijne katolika: jest to jego wi z Bogiem Ojcem, wi z Synem Boym,
Chrystusem, wi z Duchem witym. S to wszystkie skutki, ja kie ta wi przynosi,
ten kontakt wspaniale wzbogacajcy czowieka. Te skutki owocuj w porzdku
humanizmu wanie t szlachetnoci i elegancj, ktra polega na tym, e nigdy nie
krzywdzimy nikogo, e zawsze bronimy ludzi i zawsze bronimy Boga. Jest to co
wyrniajcego ludzi, co ogromnie godnego czowieka.
Sposobem uzyskiwania tego wszystkiego jest modlitwa. Modlitwa jest
wyraaniem si na zewntrz tego, co w nas si dzieje. W zwizku z tym moemy
powiedzie, e modlitwa jest najszlachetniejszym dziaaniem ludzkim. Dla mnie jest to
oczywiste. Nie wiem jak pastwo to odbieraj, bo jestemy w kulturze zlaicyzowanej,
poza tym w tych tendencjach aktywistycznych. Reagujc na ten aktywizm, chc
powiedzie, e modlitwa jest wanie najwspanialszym, najszlachetniejszym dziaaniem
czowieka. Wszystkie inne dziaania s wielkie, ale s one wielkie o tyle, o ile
uczestnicz w modlitwie, to znaczy w poziomie naszego przejawiajcego si ycia
religijnego.
Teraz rozwamy, co dzieje si na tych rnych drogach, gdy jestemy ochrzczeni
i zaczynamy y yciem wiadomym. Nastpuje zaakceptowanie naszego yczliwego
odniesienia do Boga. To zaakceptowanie jest skierowanym do Boga, wiadomym w nas
aktem mioci. eby ta mio w nas si realizowaa, musimy j chroni. Mio jest
wizi, jest relacj. To nie jest co, jaka rzecz. To jest moje odniesienie do okrelonej
osoby i tej osoby do mnie, odniesienie, ktre w metafizyce nazywa si wanie relacj.
Jest to bytowanie naraone na zagroenia. Sama osoba podlega jak gdyby mniej tym
zagroeniom, ale wi, ktra czy osoby tym zagroeniom podlega. Osoba wobec tego
musi chroni mio. To nie mio nas chroni. To osoby chroni mio, t wi
zachodzc midzy nimi. Czowiek chroni mio czc go z drugim czowiekiem.
Osoby chroni mio, a wic ja i Bg - Duch wity chronimy czc mnie wi z
Bogiem. To nie mio powoduje, e mamy pozytywne, yczliwe odniesienie do ludzi.

55

To my sprawiamy, e odnosimy si yczliwie do ludzi. Prosz zwrci uwag, jakie s


tego konsekwencje w naszym odniesieniu do Kocioa. Koci to Chrystus i my, realne
osoby kochajce Chrystusa, i razem z Nim stanowicy wsplnot. Widzialn opok tej
wsplnoty jest Piotr i kady jego nastpca, Ojciec wity. Papie wic jest opok
Kocioa. Na nim wspiera si caa ta wsplnota. Dusz jednoczc t wsplnot, nas i
Chrystusa, jest Duch wity. Jako katolicy stanowimy Koci. Stanowimy Koci, to
znaczy odnosimy si do Chrystusa z mioci. To mio nas wie. Jestemy wic
wsplnot osb kochajcych Chrystusa. T mio ksztatuje Duch wity, std Duch
wity jest dusz Kocioa. Chrystus jest gow Kocioa, Piotr jego opok, to znaczy t
oso b, na ktrej wspiera si caa ta wsplnota. Prosz zobaczy, jak personalnie
zbudowany jest Koci katolicki. To nie jest instytucja, to nie jest struktura pomylana,
to s ywe osoby. I kada peni inn rol. Jest osoba, na ktrej Koci si wspiera:
Ojciec wity, mj biskup i mj proboszcz. Jestemy wic w Kociele tylko wtedy, gdy
jestemy w wizi z papieem przez swojego biskupa i przez swojego proboszcza.
Wtedy ta wi jest realna, wci budowana Eucharysti, to znaczy realn wrd nas
obecnoci Chrystusa jako Gowy Kocioa. Mwic to wszystko wskazuj take na
rda pewnych zagroe. Jeeli wiadome ycie religijne w pierwszym etapie polega
na tym, e zaczynamy uwiadamia sobie nasz wi z Bogiem, to powinnimy
pogbi te uwiadomienia. Pogbiamy je dziki uczeniu si. Trzeba si uczy
rzeczywistoci, tego, czym ona jest. Uczy jej nas filozofia bytu, nazywana te
metafizyk. Uczy nas rzeczywistoci take teologia, a uczy tego, co Bg powiedzia o
sobie i o nas, tego, czego sami nie odkryjemy. Bg powiedzia nam o swoim
wewntrznym yciu. Poniewa Bg jest bytem prostym, wszystko w Nim jest bytem
osobowym. Std w swoim istnieniu Bg jest jednym bytem, a w swej istocie jest trzema
Osobami. Moe ta formua si przyda, e Bg, ujty w swoim istnieniu, jest jeden, jest
jednym bytem, natomiast ujty w swojej istocie jest trzema Osobami: Ojcem, Synem i
Duchem witym. Jeeli Bg kontaktuje si z nami, to musi w nas by jako byt i jako
Osoba. Jest w nas Trj ca wita, przebywa w nas, mieszka. Ta obecno w nas Boga to
aska. ask wic nazywamy obecno w nas Boga. Jest to obecno darmo dana, bez
adnych naszych zasug. Jest nam dana dlatego, e Bg nas kocha. Dziki temu
zaczynamy si ja ko rozwija, ksztatowa. W jaki sposb? A wic chcemy by wierni

56

Bogu. Wobec tego przyjmijmy to, co dobre. Tym samym unikamy grzechu, bo
grzechem jest czyni nie to, co dobre, lecz to, co niszczce, co niszczy ludzi i nas.
Cech grzechu jest to, e jest niszczeniem, niszczeniem siebie i niszczeniem ludzi. Po
tym si go poznaje. Unikanie grzechu to czynienie dobra. Jest nam w tym potrzebna
pomoc, sia, realna moc Chrystusa. T moc Chrystus zawar w sakramentach. Ponadto
sam z nami pozosta w sakramencie Eucharystii. Eucharystia coraz peniej buduje i
wprowadza nas w Koci, gdy Eucharystia to ywy Chrystus. Kontakt z Nim jest
naszym kontaktem z samym rdem ycia religijnego. Korzystamy z tej pomocy, aby
czyni dobro, i napotykamy na pierwsze trudnoci.
Najpierw zauwamy, e nie uczy si nas precyzyjnej teologii grzechu, nie uczy si
nas precyzyjnej, na co dzie, teologii mioci. Nie bardzo wiemy, czym jest mio, jak
si j chroni, jak si j buduje, jak si powoduje intensywno mioci. Nie zawsze
wiemy, e przed mioci i grzechem, pierwszy i centralny w katolicyzmie jest
Chrystus. Wanie Chrystus. Wszystko inne jest czym potrzebnym i wanym tylko
dziki wizi z Chrystusem.
W tej wizi z Chrystusem dochodzi do nas najpierw poczucie grzesznoci.
Pierwsz trudnoci w yciu religijnym jest wanie poczucie grzesznoci. Owszem,
jestemy grzeszni, jednak nie wolno nam da si zdominowa temu poczuciu. W
naszym myleniu ma dominowa Chrystus i denie do wizi z Nim. Przeszkadza nam
w tym deniu przypuszczenie, e nie czynic dobra, popeniamy grzech. Mamy
poczucie nieudanych wysikw, poczucie grzesznoci. Powinnimy by wierni Bogu.
Jednak poczucie grzesznoci kae nam myle nie o Chrystusie, lecz o sobie, o swych
grzechach. I nie pamitamy, e atwo sta si biaym jak nieg (tak mwi Pismo w.)
przez sakrament pokuty, przez al za grzechy. Jeeli nie uda si nam uczyni dobra, to
przeyjmy al. Staniemy si czyci jak nieg. Tak obiecuje Pismo w. i tak si dzieje
naprawd. A gdy nie jestemy pewni, e akt mioci oczyci nas z grzechw, to jest
konfesjona. Spowiednik zapewnia tam w imi Chrystusa, e nas rozgrzesza. Wobec
tego koniec z myleniem o grzechu. Naszym zadaniem jest mylenie o Chrystusie.
Wychowawcy ycia religijnego znaj skutki niezachowania rwnowagi midzy
myleniem o grzechu i o Chrystusie. W ksice Modlitwa i mistyka powiciem
duo uwagi zagadnieniu tak zwanych skrupuw, ktre niszcz odniesienie do Boga w

57

samym pocztku. ycie religijne rodzi si w wiadomej warstwie z zafascynowania


Bogiem. Kontakt z Bogiem ujawnia bowiem wito Boga. W jej wietle widzimy sw
grzeszno. Trzeba pj drog fascynacji. Jednak zafascynowanie jest tylko mobilizacj. Musimy doj do tego, aby Duch wity uksztatowa w nas nasze ycie religijne.
Sami uksztatujemy je tylko na nasz miar, ma, niedoskona. I grozi nam to, e
organizowanie ycia religijnego podejmujemy ze wzgldu na siebie, dla siebie. Bdzie
si nam wydawao, e to ja musz mie sukcesy, osignicia, e Bg musi mnie kocha.
Oczywicie, s to ambicje szlachetne, jednak nie mog one wyznacza naszego ycia.
To Chrystus ma je wyznacza. Chrystus chce, abym by z Nim powizany. Wobec tego
przyjmuj ten punkt widzenia. Postanawiam sobie, e bd czyni dobro, aby mnie ono
wizao z Bogiem. Nieatwo realizowa takie postanowienie. Wymaga ono wiedzy i
decyzji. Czsto zawodzi wiedza, a zarazem zalena od niej decyzja. Nie umiemy
odrni grzechu od pokusy. Mylimy pokus z fascynacj. Wanie przeywamy
fascynacje, ktre s normalnym zareagowaniem na to, co pikne. Nagle spodoba si
nam pikny obraz. Zapominamy o Bogu, o ludziach, o swych obowizkach. Marzymy o
tym czym piknym. Tak reagujemy. Potem mamy wyrzuty sumienia, e za mao
powicamy uwagi Bogu, a wicej rzeczom. Wi nas z nimi nawet uczucia. I czsto
bardziej lubimy pikny krajobraz ni by przed Eucharysti. Mamy wyrzuty sumienia,
e idziemy na wycieczk grsk, a Chrystusa zostawiamy samego w tabernakulum w
kociele. Wydaje nam si to takie nietaktowne. Mamy gocia, nawet nie gocia, lecz
kogo, kto u nas jest zawsze, i gospodarz wychodzi z domu. Takie niepokoje maj
ludzie delikatni, wraliwi. Jak sobie z tym poradzi? Ot nie jest tak le. W drodze do
Boga, w yciu religijnym, jest nam potrzebne pikno. Wanie uczucia, ktre w nas
niekiedy wybuchaj do poziomu namitnoci, wychowuje pikno. Prosz zwrci
uwag: pikno jest sposobem ksztatowania w nas adu emocjonalnego. Wedug
klasykw ascetyki nie ma innego rodka. Moe dlatego w kocioach i klasztorach s
dziea sztuki, moe dlatego jest w nich wietna muzyka, a wok nich pikne
krajobrazy. To pikno wprowadza ad moralny, uwraliwia sumienie na dobro. Mwi
to na odpowiedzialno Tomasza Mertona. Wedug niego nie rachunki sumienia
ksztatuj prawo sumienia, lecz kontakt z piknem. Rachunki sumienia, jeeli s le
prowadzone, przyzwyczajaj nas do mylenia o grzechach, a mamy myle o Bogu.

58

Jeeli bd myla o jakiej rzeczy, a nie o Bogu, to bd wci kierowa si do tej


rzeczy. To bardzo proste. Jednak w tradycji chrzecijaskiej zaleca si rachunki
sumienia. Ta tradycja bowiem czsto budowaa wychowanie religijne na myli w.
Augustyna, ktry inaczej rozumie czowieka i inaczej go wychowuje. Budujemy te
myl ascetyczn na filozofii w. Tomasza, na innym rozumieniu czowieka. Tomasz z
Akwinu i Tomasz Merton wspomagaj nas w tym przewiadczeniu, e pikno
wychowuje, ksztatuje ad wewntrzny, wyzwala wraliwo na dobro i tworzy w nas
prawe sumienie. S to jednak dopiero osignicia naturalne, takie jak roztropno,
umiarkowanie, sprawiedliwo, mstwo, dopiero cechy moralne, wprost cnoty,
uzyskane w oczyszczeniu czynnym naszym wysikiem. Nale wic do poziomu
humanizmu. Nie wiadcz o yciu religijnym. Uznanie ich za miar ycia religijnego
jest zagroeniem w wychowaniu religijnym. Jeeli na przykad mody czowiek jest
bardzo ywioowy, ponadto o temperamencie cholerycznym, ktry z trudem dochodzi
do jakiej agodnoci, do agodnego odnoszenia si do ludzi, to stopnia jego
opanowania nie naley uwaa za znak ycia religijnego. Gdyby wic za ten znak
uwaao si cnoty naturalne, ktre s znakiem charakteru i wychowania w porzdku
humanistycznym, to ten mody czowiek w opinii wychowawcw i we wasnej opinii
byby wci na niskim poziomie ycia religijnego. Cnoty naturalne nie s znakiem
rozwoju ycia religijnego. Tym znakiem jest modlitwa. w. Hieronim by tak
wybuchowy, e gdy zdecydowa si pj na pustyni, to caa kuria rzymska ucieszya si. Wiedziano, e wreszcie nie bdzie w Rzymie ktni i wybuchw. Tak by trudny.
Na pustyni za pokut w. Hieronim zacz si uczy jzyka hebrajskiego. Wszyscy,
ktrzy si ucz jzykw, niech sobie pomyl: za pokut ucz si jzyka obcego.
Bardzo wietna pokuta. Duch wity skorzysta z pokuty w. Hieronima i mamy jego
przekad Pisma w. na acin. ycie religijne sprawdza si inaczej. Jego zagroeniem s
sprawdzajce je bdne kryteria. Takim bdnym kryterium jest poczucie grzesznoci.
Nie wolno mierzy si grzesznoci. Naley mierzy si mioci Chrystusa do nas.
Naley sprawdza, czy odpowiedziaem na t mio do koca, czy jeszcze nie?
Inne kryterium: silny charakter. Owszem, nieustpliwe kierowanie si
sprawiedliwoci, mstwem, pozwala chroni ludzi, suy im. Silny charakter nie jest
jednak znakiem, e Duch wity uksztatowa nasze wizi z Bogiem.

59

Kryteria jeszcze inne: pogbione rozumienia. Czy do koca rozumiem prawdy


wiary? Oczywicie, e rozumienie do koca prawd wiary, poznanie teologii, jest
wspaniae humanistycznie. Nie jest znakiem religijnoci. Moe by alumn w
seminarium duchownym nie umiejcy teologii i posiadajcy pene ycie religijne. Z
tego, e kto zna pewne dziedziny teologii w sposb specjalistyczny, nie wynika, e
posiada wysoki poziom ycia religijne go. ycie religijne polega na realnej wizi z
Bogiem, ksztatowanej w nas przez Ducha witego. Nie polega na myleniu o Bogu.
Na myleniu o Bogu polega modlitwa mylna. Modlitwa jest sposobem wzmacniania
ycia religijnego, nie jest natur ycia religijnego. Natur ycia religijnego jest wi z
Osobami Trjcy witej. To wszystko ksztatuje si w tak zwanym drugim okresie - w
okresie owiecenia. Okres owiecenia jest tym okresem, w ktry, po okresie
oczyszczenia, wchodz wszyscy na og ludzie, jeeli religijnie normalnie si rozwijaj.
Okres ycia religijnego, ktry nazywa si drog oczyszczenia, charakteryzuje si
nasz aktywnoci. Znaczy to, e ksztatuj

i realizuj mj pomys odniesie do Boga.

Na przykad ustalam, e bd poci o chlebie i wodzie, i sdz, e jest to najlepszy pomys pogbienia ycia religijnego. Tymczasem wiemy, e gdy kto jest anemiczny, to
nie powinien je tylko chleba i wody. Powinien pi mleko, bra witaminy, normalnie
si odywia, bo inaczej w ogle nie bdzie mg si rozwija religijnie. Nasze pomysy
czsto s nie najlepsze. Jednak w tym okresie naszej aktywnoci uzyskujemy cnoty
moralne. wiczymy si w roztropnoci, mstwie, sprawiedliwoci, umiarkowaniu. I
mamy tu due osignicia. Zarazem t osignicia nas ciesz. Wreszcie jestem opanowany, mny, sprawiedliwy. Trudno to przed sob ukry. Moja prno tym si
ywi. I czsto nie mamy poczucia, e nie jest cakiem eleganckie takie wysuwanie
siebie na pierwsze miejsce. Zdarza si jednak, e - odwrotnie - mamy w swej psychice
gbokie poczucie grzesznoci. Waciwie jestemy grzeszni, nie ma co kry. Nie wolno
jedynie tego w sobie zbyt akcentowa. Naley akcentowa konieczno wizania si z
Chrystusem. Inaczej nie przezwyciymy swojej grzesznoci i poczucia grzesznoci.
Wanie Chrystus nas oczyszcza i Chrystus nas doskonali. W pojciu tego oczyszczenia
przeszkadzaj nasze fascynacje i nasze uczucia. Nie damy im rady. Da im rad pikno.
Musimy wic pozostawa w kontakcie z piknem, by w piknym krajobrazie. Susznie
wic przyjedamy do piknej miejscowoci. A rne odmiany pikna ksztatuj w nas

60

prawo sumienia, ktra jest umiejtnoci kierowania si do dobra. Dobrem jest przede
wszystkim Bg. Jest te piknem, gdy bdziemy umieli to odnale. Gdy to wszystko
uzyskujemy, dokonuje si w nas zarazem powaniejsza praca, a mianowicie pogbienie
si naszej modlitwy. Ta modlitwa ju nie jest modlitw sw, jest ju rozmylaniem.
Jest przemyliwaniem prawd wiary. Niektrym si wydaje, e rozmylanie jest studium
teologii, e rozmylanie uczy nas prawd wiary. Studium teologii jest studium, jest
uczeniem si. Natomiast rozmylanie, wedug Tomasza Mertona, jest nabywaniem
dystansu wobec tego, co mniej wartociowe. Uczy nas cenienia tego, co wartociowe i
dobre. Rozmylanie religijne uczy nas dystansu wobec rzeczy, a tym samym uczy nas
wyboru Boga, wyboru tego, co wartociowe. I uczy nas cenienia tego, co suszne.
Jednak nie wolno zosta na tym etapie. Trzeba pj dalej.
Moe si zdarzy, e kto opuszcza seminarium duchowne, e przestaje
przygotowywa si do kapastwa, bo zobaczy, e to nie jego droga. I czsto si
zdarza, e obnia si w tych, ktrzy odchodz, ycie religijne. Mog te jednak
odchodzi zachowujc poziom modlitwy mylnej, czyli rozmylania, owocujcego zdystansowaniem rzeczy. Gdy kto nie przejdzie na wyszy poziom modlitwy, moe
pozosta w postawie typowej dla malkontenta. Nic go ju nie cieszy, bo wszystko
rzeczywicie jest mniej wartociowe ni Bg. Jednak zapomina o tym, e wartociowy
jest Bg, prawdy wiary, sakramenty i ze zdumieniem stwierdza, e nie ciesz go dobra
ziemskie, rzeczy, samochd, najmodniejsze maszyny. le czuje si w wiecie rzeczy.
Cierpi. Zapomina, e wci owocuje w nim rozmylanie. Trzeba je min. Wtedy, na
innym etapie modlitwy, bdzie umia suy rzeczom, kulturze i technice nie gubic
szerokiego odniesienia do Boga. Nie wolno wic pozosta na etapie rozmylania, gdy
rozmylanie uczy gwnie dystansu. Jeeli nie przejdziemy do wyszych poziomw
modlitwy, to bdziemy musieli przey ycie w cigym niezadowoleniu z tego, co nas
spotyka. Wci za mae bd dla nas pensje, za mae dochody, za mao pikne
krajobrazy, za mao pikne mieszkania. Wszystko stanie si mniej zadowalajce, bo ju
nabylimy smaku rzeczy bardziej wartociowych. Wobec tego naley pj dalej, dalej
w odniesieniach do Boga.
Cech dojrzewania religijnego jest utrata tego zadowolenia z rzeczy. Jan Pawe II
w swoich encyklikach uwaa, e dramatem kultury wspczesnej jest wanie

61

nastawienie na rzeczy, a zaniedbanie nastawienia na osoby, na ludzi i Boga, gdy Bg


jest te osob. Dodajmy, e rdem dramatu jest brak modlitwy mylnej, kierujcej do
tego, co cenniejsze, wartociowsze. Kon- takt z Bogiem jest ponadto czym na wieki
uszczliwiajcym. Brak umiejtnoci na tym etapie dystansowania rzeczy, jest
zaniedbaniem troski o szczcie, speniajce si w trwaej obecnoci z osobami, z
Bogiem.
Chc by szczliwy. I jako nie wida tego szczcia. W maestwach i
rodzinach to szczcie gdzie si chowa, nie rozkwita w peni. Jest ono postulatem
humanistycznym. Nie jest postulatem religijnym. Bg nie obiecuje nam szczcia. Bg
obiecuje nam siebie. Bg przychodzi do nas jako Ojciec, Syn i Duch wity.
Oczywicie, skutkiem tego spotkania bdzie szczcie wieczne. Jeeli nastawimy si na
szczcie, to go nie znajdziemy. Szczcie znajduje si w osobach. Jest ono skutkiem
kontaktu z osobami. Czas wic zmieni mylenie, inaczej to wszystko po-klasyfikowa.
Zmiana mylenia nazywa si po grecku metanoia lub po polsku nawrceniem.
Nawrci si, to zmieni mylenie. Zmieni mylenie to zacz rozpoznawa to, co
naprawd jest cenne i dystansowa to, co nie jest cenne, nawet jeli kultura ukazuje nam
to jako cenne. eby dojrzewa religijnie, trzeba to zrobi. I trzeba wywoywa w sobie
zgod na to, e naszym losem i szczciem s osoby. Wie si to z ogromnym trudem,
dlatego, e wspczesna kultura przyzwyczaja nas do szukania wanie rzeczy, a wic
samochodw, mieszka. Wszystko to jest potrzebne, lecz jako rodek, a nie jako cel
ycia. Jest to rodek do suenia osobom, nastawienia si na osoby. Naszym losem s
bowiem osoby, a nie rzeczy. Porzucenie rzeczy jest w kulturze obecnej bardzo trudnym
nawrceniem. Trudno nawrci si, a polega to na tym, eby swoj uwag skupi na
czowieku i na Bogu. Jest to tym bardziej trudne, e wszystko znieksztaca nam obraz
Boga, gwnie literatura, czasopisma, wyksztacenie uniwersyteckie, ktre te jest
ateizujce poza rodowiskami katolickimi. Jest ateizujce poprzez literatur, tematy,
poezj, powieci, rozprawy. Jest faszujce. Filozof bowiem wie, e Bg istnieje i e
wynikaj z tego konsekwencje, a mianowicie nastawienie na osoby i zdystansowanie
rzeczy. Midzy osobami musi zaistnie wiara, nadzieja i mio. Mio nie jest rzecz.
Jest religi, ktra buduje si w nas przez lata. Podobnie buduje si w nas mio do
Boga. A Bg nas wychowuje w ten sposb, e milczy. Na nasz modlitw bezporednio

62

nie odpowiada. Nie wiemy, czy nas kocha czy nie. Wiemy, e nas kocha tylko dziki
wierze, dziki Objawieniu. Jednak kady z nas chce ju mie bezporedni odpowied.
Chce wiedzie, e ta mio si spenia. S znaki tego spenienia. S to znaki takie, jakie
wystpuj w modlitwie: znak zadowolenia z ycia religijnego, znak sukcesu w
dziedzinie cnt, e ju jestem bardziej sprawiedliwy, bardziej opanowany, znak radoci
z tego wszystkiego. Takie mamy kryteria. I te kryteria rozwalaj si w pogbionym
yciu religijnym. Przemija rado, skupienie, pokj, zadowolenie z ycia religijnego.
Nic nas nie raduje, nie cieszy. Nie jestemy skupieni, nikt nie chce naszej pomocy, a
nawet uwaa, e to, co robimy, jest do niczego. Nie budzi to adnej wdzicznoci.
Prosz pomyle wtedy, e to nie jest tak. Nie jest tak, e wszystko robimy le. To tylko
Bg chce zwrci nasz uwag na siebie i chce, bymy nie szukali wdzicznoci,
szczcia, wynagrodzenia, odwzajemnienia uczu. Chce nam da siebie. Wtedy caa
metanoia da w wyniku nastawienie na osoby i nastawienie na Boga.
Jak to na co dzie robi? Wszystko, co robimy, ma by sueniem z czci
osobom. Suy z czci osobom i niczego za to nie oczekiwa. Jeeli co otrzymamy, to
cieszy si tym darem. Jest to poziom odniesie humanistycznych. Ten poziom
wychowuje nas zarazem do penego kontaktu z Bogiem. Odnosi si do Boga z
mioci i niczego za to nie oczekiwa. Jest to jaka ogromnie elegancka droga w yciu
religijnym. Prosz zwrci uwag na to, e w naszym dojrzewaniu religijnym
obserwujemy ogromn tsknot do Boga. Ta tsknota jest bardzo bolesna, sprawia
cierpienie. Gdy na serio chodzi nam o Boga, chcemy z Nim kontaktu, mimo cierpienia,
mimo niepewnoci, idziemy dobr drog. Czasem nikt nie umie nam tej drogi ukaza.
Bg te milczy. Nie widzielimy Go bezporednio, nie syszelimy. Tsknimy
ogromnie. W psalmach mwi si o takiej tsknocie do Boga, ktr porwnuje si a z
godem. Czowiek umiera z godu i z pragnienia. Tak samo umiera z tsknoty. W
mioci modych ludzi tsknota chopca do dziewczyny, czy dziewczyny do
narzeczonego, ma czsto charakter wanie tej bolesnej, penej cierpienia postawy,
porwnywanej do godu. W mioci czowieka do Boga take obserwujemy tsknot na
poziomie bolesnego godu. Przetrwanie tego godu jest tak trudne, e ludzie wycofuj
si z ycia religijnego. Nastpuje wtedy typowa w Polsce ateizacja, tak zwany wtrny
ateizm.

63

U nas nie ma a tak wielu osb wychowanych w ateizmie od pocztku. Ateizm w


Polsce to skutki przegranej w yciu religijnym z powodu braku wiedzy o tym yciu i z
powodu nieprzetrwania tsknoty do Boga. Taka bowiem jest konsekwencja wycofania
si z ycia religijnego na etapie rozmylania. Jeeli umiem dystansowa rzeczy, to
adna z nich ju mnie nie cieszy. Nic mnie nie zachwyci, nic nie zaimponuje.
Potrzebuj gbokiej mioci. I nie wystarcza mi jakakolwiek mio. Szukam mioci
autentycznej, wielkiej i to ze strony a Boga. I nagle nie wiem, czy dzieje si ta mio,
czy nie. Modlitwa mnie nuy, ycie religijne mnie nuy, nie przeywam adnej radoci.
Wszyscy mi mwi, e to, co robi, jest nieciekawe, niedobre, niewaciwe. Jak si tu
nie zaama. Std sposobem przetrwania jest ufno pokadana w Bogu. Jest to prawda
wynikajca z mioci. Tak wierzy Chrystusowi, e nic nas od Niego nie odczy, ani
gd, ani jakiekolwiek nieszczcie. Nic nas nie odczy od mioci do Boga, od mioci, ktra jest w Chrystusie albo ktra jest Chrystusem. Prosz zobaczy, ile tu trzeba
mie wiedzy, ile przekona, eby tak postaw w sobie wybroni. Gdy j wybronimy,
nastpuje wtedy pene zjednoczenie.
W penym zjednoczeniu jest nam tak dobrze, e chcielibymy, by Bg nam si
odsoni, aby Go byo wida, abymy mogli oglda Go twarz w twarz. Wtedy chcemy
umrze. W biografiach witych pisze si o tym, e chc umrze, aby ju by z Bogiem.
I to jest te zagroenie. Nie wolno umrze. To Chrystus decyduje, czy mamy y, czy
umrze. Jeeli bdzie chcia, to nas zabierze. Jeeli nie zabiera, to znaczy chce,
ebymy yli. Nie wolno pragn mierci, lecz spenienia ycze Boga. Nie uwicaj
nas nasze czynnoci, nasze umartwienia takie czy inne. Uwica nas spenienie ycze
Boych. Std niektrzy wici mwili, e jest im wszystko jedno, co z nimi bdzie.
Mog by nawet w piekle, byle tylko z Chrystusem. Mog cierpie w ogniu, jeeli
bdzie z nimi Chrystus.
To jest dobra formua tego zagadnienia: speni do koca yczenia Boga. Jeeli
Bg chce, ebym wykada filozofi, to bd j wykada. Bd si jej uczy powanie,
w sposb odpowiedzialny, tak, eby studenci t filozofi poznali i rozumieli j tak, jak
trzeba j rozumie. Jeeli Bg chce, ebym zajmowa si czym innym, na przykad
zamiataniem ulic, to podejmuj t prac, ktrej nikt nie lubi, uwaajc, e nas ona
ponia. Nie ponia, gdy jako yczenie Boga nas uwica. Uwicaj nas wanie

64

yczenia Boe. Jeeli Bg chce, ebym raz w yciu umiechn si do kogo mieszkajc
wrd smutnych ludzi i eby ten umiech uratowa kogo przed pomysem
samobjstwa, przed zaamaniem si, i jeeli to zrobi, to speni yczenia Boe i to
mnie uwici. Nie uwicaj nas wielkie dziaania. Uwicaj nas yczenia Boe, ktre
jako zadania s nam rozdzielane. Pawe VI mwi, e mamy spenia posugi duchowe
takie, jakie charyzmatycznie Bg nam wyznacza. Jeeli Bg wyznacza nam mae
zadanie, ta kie wanie, eby umiechn si do kogo, komu grozi zaamanie
wewntrzne, a ten kto mieszka na poddaszu, to aby go spotyka, musz te tam
mieszka. To wanie dlatego nie dostaj przydziau mieszkania wygodnego, lecz tylko
may pokoik na poddaszu. Jest sztuk zobaczenie w swym losie gbokiego sensu,
ycze Boga, a nie tylko przegranej yciowej. Speniamy swoje zadania i zgodnie z
wol Boga wykonujemy nasze mae prace. Uwica nas wanie to yczenie Boe.
Czsto dopominamy si, aby Bg zmieni nasz los, aby zmieni wobec nas swoje
yczenia. Bg ich nie zmienia. Czasem Bg ustpuje dzieciom. w. Stanisawowi
Kostce ustpi i pozwoli mu umrze 14 sierpnia, gdy niecierpliwie chcia zobaczy w
Niebie Matk Bo w dniu Jej Wniebowzicia.
Moemy ujmowa ycie religijne albo od strony naszej aktywnoci, albo od
strony tego, co Bg przy naszej pomocy i we wsppracy z nami chce w nas osign.
To, co mamy zrobi, wyglda waciwie jak gdyby nieefektywnie. Co mamy zrobi?
Mamy oczywicie uzyska cnoty naturalne. Potem powinnimy przy pomocy rnych
rodkw naturalnych uzyska wraliwo na dobro i spenia yczenia Boe. Zobaczy
sens ycia w tych okolicznociach, ktre Sobr Watykaski II i Jan XXIII nazywaj
znakami czasu. Znaki czasu to okolicznoci, w jakich si znalelimy. Wykluczaj one
inne moliwoci. Mog zrobi tylko to, co wyznaczyy okolicznoci, znaki czasu. S
one przekazywaniem nam woli Boej. Przez te znaki Bg mwi, jakie s Jego yczenia.
Jego yczenia s bardzo proste: pozwoli na ksztatowanie w sobie wizi z Bogiem,
pozwoli Duchowi witemu.
Jak to si dzieje, bdziemy mwili na innym wykadzie. Te raz chciaem tylko
powiedzie, co moe niszczy nasz wi z Bogiem. T wi z Bogiem niszczy nasze
nastawienie na siebie. Na przykad wci badam, w jakiej proporcji jest ta wi do
mojego pomysu, w jakim stopniu co tutaj zyskuj. Tymczasem to Chrystus musi

65

zyskiwa. Sukcesem w yciu religijnym jest Chrystus. Nie ma innych sukcesw. Prosz
zobaczy, pokazuj tu, jak bardzo potrzebna jest nam wiedza religijna, zarazem wiedza
filozoficzna. Ta wiedza, ktra pomaga rozpozna to, e sukcesem jest Chrystus.
Wszystko inne jest rodkiem. Jakie s kryteria, znaki rozpoznawcze, e kierujemy si
do Chrystusa, a nie do siebie. Tym znakiem nie jest spokj sumienia, jest nim raczej
niepokj. Sumienie bowiem zawsze mwi, e co niewaciwego si zdarzyo, co, co
trzeba poprawi. Normalne ycie religijne katolika jest wanie nieustannym
nawrceniem. Nieustanne nawrcenie, to cige robienie lepiej. I nie oceniamy tego.
Ocenia to Chrystus. My tylko podejmujemy wysiek. Celem wysiku jest drugi
czowiek, nasz blini. Dla niego pracujemy. Celem wysiku jest take Chrystus. Dla
niego pracujemy. Nie znaczy to, e te dwa wysiki s rne. Chodzi o to, e w obydwu
dziaaniach my jestemy ich autorami. Tymczasem prawdziwe, nieustanne nawrcenie,
nasze ycie religijne ksztatuje w nas Duch wity przez sakramenty i przez swoje dary.
Trzeba wic si dowiedzie, czym s dary, czym jest umiejtno przyjmowania tego,
co Bg w nas wnosi. Trzeba to pozna i wiedzie, jak te dary w nas si przejawiaj, jeeli kto stawia pytanie o to, czy jego ycie religijne rozwija si dobrze, czy nie. Trzeba
wiedzie. Czowiek bowiem jest traktowany przez Boga powanie. Ma swj intelekt i
wszystko, co wane, Bg mu udostpnia i ujawnia. W tym celu dane jest nam
Objawienie. Bg objawia wszystko, co dla czowieka najwaniejsze. Trzeba si tylko z
tym zapozna i zmieni punkt widzenia, nawrci si, ceni bardziej ludzi i Boga ni
cokolwiek innego. Ce ni wszystko zgodnie z powoaniem. Bg chce, abym na przykad
wypieka chleb, albo Bg chce, abym przeistacza - by kapanem, albo chce, abym
naucza i by profesorem. Jednak nie najwaniejsze jest to, aby rozpozna powoanie.
Najwaniejsze jest to, aby to, co robimy, wci byo kierowane do Boga, aby wci
byo czym dobrym dla osb: dla ludzi i dla Boga. W ten sposb nabywam
humanistycznej postawy, pewnej duchowej elegancji, zarazem ycia religijnego.
Koczc musz powiedzie, e przeywam pewien niedosyt, to znaczy jaki
niepokj, e nie ukazaem czego wanego. Czsto bowiem nam si wydaje, e
zagroeniem ycia religijnego s jakie wielkie rzeczy. Tymczasem s to drobne, mae
rzeczy.

Zagroeniem

jestemy

my,

nasz

egoizm,

nastawienie

na

siebie,

podporzdkowanie sobie nawet Kocioa, nawet Boga, nawet Chrystusa. Oczekuj, e

66

Chrystus da mi wewntrzny spokj, zapewni szczcie na ziemi i szczcie wieczne.


Wcale nie. Chrystus nie jest narzdziem, speniajcym nasze oczekiwania. To On jest
pierwszy, nie ja. Nawrcenie polega na tym, e umiem przestawi si, odej od rzeczy
i odej od siebie, suy z czci ludziom i Bogu wedug tego, co Duch wity swoimi
darami we mnie ksztatuje. Nastawienie na siebie jest pierwszym zagroeniem ycia
religijnego. Nastawienie na Chrystusa jest uchyleniem tego zagroenia. Trzeba tak samo
podda kontroli wszystkie przemylenia, wszystkie dziaania, trzeba sprawdzi, czy s
one sub Bogu i ludziom, czy sub sobie. To wymaga mylenia i wymaga czyjej
rady. S dlatego wychowawcy religijni, s spowiednicy, eby nas wyprowadza z
zagroe. Gdy ich unikniemy i gdy utrwali si nasza wi z Bogiem, to powstaje taki
problem: jak najszlachetniej, najpeniej suy Bogu? Problem bowiem, czy Bg
istnieje, czy nie istnieje, przestaje ju by problemem. Zreszt to, czy Bg istnieje, czy
nie istnieje, jest zagroeniem w porzdku wiedzy, a nie w porzdku ycia religijnego.
Jednak, gdy brakuje nam wiedzy, czsto wycofujemy si z ycia religijnego.
Std, eby w peni suy Bogu, trzeba mie o Nim wiedz i gosi ludziom Boga.
Trzeba dba o swj intelekt, o swoj wol, eby wiedza i decyzje byy prawidowe,
eby w decyzjach wiedza nas wspomagaa. Wiedza pozorna przeszkadza w odnoszeniu
si normalnym ludzi do Boga, ktry istnieje. Przeszkadza, bo sugeruje e Boga nie ma.
Stwarza takie trudnoci intelektowi, e czowiek nie daje sobie rady niekiedy z tymi
trudnociami. Da sobie rad. gdy kocha. Std pocztkiem wszystkich szans jest mio.

2. Modlitwa i duchowo chrzecijaska


Natura i odmiany modlitwy
Nasz bardziej ascetyczn ni cile teologiczn analiz tematu modlitwy i
duchowoci chrzecijaskiej rozpocznijmy od okrelenia modlitwy. Modlitwa jest
przejawianiem si poziomu mioci czowieka do Boga oraz sposobem upraszania tej
mioci.
1) Modlitwa jako przejawianie si mioci do Boga
Rozwamy modlitw najpierw jako przejawianie si poziomu mioci czowieka

67

do Boga. Poniewa mio jest wizi lub relacj, czc czowieka z Bogiem, a ta
wi mioci wraz z wiar i nadziej stanowi religi, modlitwa jest przejawianiem si
poziomu naszego ycia religijnego. Przejawia nasz aktywno w yciu religijnym, co
nazywa si oczyszczeniem czynnym i przejawia wywoywane w nas przez Boga
pogbianie mioci, co z pozycji aktywnoci czowieka nazywa si oczyszczeniem
biernym. Znaczy to, e pogbianie mioci i ycia religijnego jest w nas skutkiem
dziaania w nas Boga. Nasza aktywno jako oczyszczenie czynne polega tylko na
udostpnieniu Bogu naszej osoby, by w niej Bg uksztatowa przez oczyszczenia
bierne nasz mio na miar swej woli.
ycie religijne jako relacj mioci moemy wic opisywa najpierw jako
oczyszczenie czynne, a z kolei jako oczyszczenie bierne. Znaczy to, e w t relacj,
ktra wspiera si na samym istnieniu czowieka i istnieniu Boga, czowiek wnosi to,
czym yje, i Bg wnosi swoje ycie nadprzyrodzone. Te dwie treci: przyrodzone treci
ycia czowieka i nadprzyrodzone treci wewntrznego ycia Boga, musz si
dostosowa. W relacji mioci pomidzy wic oczyszczeniem czynnym i oczyszczeniem
biernym pojawia si etap uzgodnie, nazywany okresem owiecenia czyli
przyjmowania punktu widzenia Boga. Jest to jednak trudny okres. Od strony
przeywania go przez czowieka nazywa si ciemn noc mioci lub zwyczajnie
kryzysem w yciu religijnym.
Ukazujc modlitw jako zesp przejaww ycia religijnego moemy wyrni jej
odmiany z etapu oczyszczenia czynnego, z etapu ciemnej nocy jako okresu
przejmowania doskonalcych nas ycze Boga lub przejmowania oczyszcze biernych i
z etapu nie tyle ju owiecajcych nas, ile jednoczcych nas z Bogiem oczyszcze
biernych.
a) Modlitwa z etapu oczyszcze czynnych.
Modlitwa w etapie oczyszcze czynnych, a wic podejmowanych przez nas
wysikw uzyskania cnt moralnych, ma cztery postaci lub odmiany: modlitwa ustna,
modlitwa mylna, modlitwa afektywna lub aktw strzelistych i modlitwa prostego
wejrzenia lub kontemplacji nabytej.
Modlitwa ustna to uywanie sw dla wyraania Bogu mioci, np. przepiknych

68

sw, ktre s wymienianiem imion osb Trjcy witej: w imi Ojca i Syna, i Ducha
witego, albo: chwaa Ojcu i Synowi, i Duchowi witemu.
Modlitwa mylna jest rozwaaniem np. treci wypowiadanych sw, treci Pisma
w., ujtych w raniec wydarze z ycia Chrystusa. Skutkiem tej modlitwy jest nie tyle
poznawanie prawd wiary, ile uzyskiwanie dystansu wobec wszystkiego, co nie jest
Bogiem.
Modlitwa afektywna to ju posta i przejaw naszej potrzeby czstszego
kierowania do Boga myli i uczu. Jest odnoszeniem do Boga aktw strzelistych
(krtkich westchnie, zda, myli).
Modlitwa prostego wejrzenia lub kontemplacji nabytej, to trwanie wobec Boga
bez sw, myli i uczu. Jest wspprzebywaniem czowieka z Bogiem, tak jak umiej
by z sob kochajce si osoby.
b) Modlitwa z etapu ciemnej nocy.
Modlitwa w etapie przejmowania oczyszcze biernych, powodujcych ciemn
noc mioci, swoisty kryzys mioci, ma trzy postaci lub odmiany: modlitwa
kontemplacji wlanej czynnej, modlitwa kontemplacji wlanej biernej doskonalcej wol i
modlitwa kontemplacji wlanej biernej doskonalcej intelekt, nazywana te prostym
zjednoczeniem.
Modlitwa kontemplacji wlanej czynnej jest trwaniem wobec Boga, ale nie z
naszej inicjatywy, lecz z powodu przycigania nas przez Boga, wci jednak jeszcze z
duym adunkiem naszych propozycji, naszego sterowania yciem religijnym. Jest to
trwa nie wobec Boga bez sw, myli i uczu, zarazem jednak z poczuciem, e Bg nie
akceptuje naszych propozycji, naszych inicjatyw, e s niepotrzebne. Czowiek w tej
sytuacji nabywa przekonania, e Bg nie chce wizi osobowej z nami, e nas odrzuca.
Czowiek cierpi. Wstydzi si tego, e Bg nie chce z nim kontaktu. Wtpi, e ten
kontakt jest moliwy. Z czasem wtpi w to, e Bg istnieje. Tymczasem dokonuje si
tylko oczyszczenie bierne, po prostu Bg na swj sposb ksztatuje nasze z Nim wizy
mioci. Trzeba tu cierpliwoci, mdrej rady, by czowiek przetrwa ten okres
niepewnoci, ciemnej nocy. Modlitwa kontemplacji wlanej czynnej jest trwaniem
wobec Boga w swoistym konflikcie, buncie, nawet rozpaczy.

69

Modlitwa kontemplacji wlanej biernej doskonalcej wol, to ju przejmowanie


ycze Boga, uznawanie ich za swj program ycia. Ju chc speni te yczenia, lecz
jeszcze ich nie rozpoznaj, jeszcze nie do koca rozumiem.
Modlitwa kontemplacji wlanej biernej doskonalcej intelekt jest nabywaniem
rozumienia prawd wiary, Boga i Jego ycze. Ju nastpio porozumienie. Ju chc
tego, czego chce Bg i wiem, czego Bg ode mnie oczekuje. Ju ustaj wtpliwoci,
bunty. Utrwalia si wi z Bogiem. Dokonao si proste zjednoczenie naszej woli z
wol Boga, naszej myli z myl Boga, zjednoczenie przez mio. Zaczyna si ycie w
trwaej wizi z Bogiem, etap zjednoczenia lub penego przejmowania doskonalcych
nas oczyszcze biernych.
c) Modlitwa z etapu jednoczcych oczyszcze biernych.
Modlitwa w etapie jednoczcych nas coraz gbiej z Bogiem oczyszcze biernych,
ma take trzy postaci lub odmiany: modlitwa zjednoczenia bolesnego, modlitwa
zjednoczenia

apostolskiego

lub

ekstatycznego,

modlitwa

zjednoczenia

przemieniajcego.
Modlitwa zjednoczenia bolesnego to z mioci do Boga przyjmowanie biernego
oczyszczenia z korzeni grzechw, to okres pokuty i przejcia si mk krzyow
Chrystusa. Zarazem jest to okres gbokiego zaufania Bogu, gbokiej wiary i nadziei,
e Bg speni w nas swoje yczenia.
Modlitwa zjednoczenia apostolskiego jest goszeniem radoci, e wie nas z
Bogiem mio i zarazem suenie ludziom tym, czym Bg chce ich wspomc. To ju
nie dziaalno spoeczna, lecz wznoszenie odczytywanego w Bogu dobra, trafiajcego
w potrzeby czowieka.
Modlitwa zjednoczenia przemieniajcego jest ugruntowaniem mioci, jej
udoskonaleniem, wewntrznym widzeniem Osb Trjcy witej i trwaniem we
wspobecnoci z Bogiem w penym szczciu, lecz jeszcze nie twarz w twarz,
jeszcze w relacji wiary i nadziei. Zauwamy tu w zwizku z modlitw zjednoczenia
przemieniajcego, e charakteryzujce t modlitw widzenia Osb Trjcy witej nie
jest dowiadczeniem mistycznym. Widzenie Osb Trjcy witej jest wspobecnoci
czowieka przez mio z Osobami Trjcy witej. To widzenie oznacza realn wi ju

70

utrwalon i ujmowan przez intelekt w jej kresie, cznie wic z wyznaczajcym t wi


Bogiem. Jest staym widzeniem przez obrazy zmysowe lub przez pojcia i
rozumowania udostpniajcej si nam Trjcy witej.
Dowiadczenie mistyczne jest krtkotrwae, nage, nie wypracowywane, bez
obrazw i poj, wewntrzne i bezporednie. Jest jednak doznaniem przez nasz intelekt
Boga jako Istnienia, a nie jako Osb Trjcy witej. Dowiadczenie mistyczne nie
naley do etapw modlitwy i pogbiania si mioci. Nie jest wydarzeniem w
przebiegu ycia religijnego. Jest raczej ze strony Boga bezporednim upewnieniem
wierzcego czowieka, e Bg istnieje, e naley przeczeka ciemn noc i trwa w
wizi z Bogiem przez mio.
Do etapw modlitwy i pogbiania si mioci naley kontemplacja. Jest
wydarzeniem w przebiegu ycia religijnego. Kontemplacja we wszystkich odmianach z
okresu ciemnej nocy mioci jest dowiadczeniem przez intelekt i wol, e trwaj
czce nas z Bogiem osobowe relacje mioci, wiary i nadziei mimo niepewnoci,
nieufnoci, buntw, cierpienia i zwtpie. wiadczymy w kontemplacji, e te relacje
trwaj. Nie jestemy tylko pewni, czy istnieje kres relacji, wanie Bg, lub czy istniejc
chce, bymy wizali si z Nim relacj mioci. W tej sytuacji wspomaga nas czasem
dowiadczenie mistyczne, upewniajce, e Bg jest, gdy nie wystarcza nam nasza
wiedza filozoficzna o istnieniu Boga i gdy nie ufamy Objawieniu chrzecijaskiemu.
Dowiadczenie mistyczne umacnia nasz intelekt, ktry wzmacnia nasz wol do
pozostawania z Bogiem w relacji mioci, wiary i nadziei. Trwa nasze ycie religijne i
po okresie ciemnej nocy uzyskuje etap modlitwy zjednoczenia przemieniajcego,
udostpniajcego widzenie Osb Trjcy witej.
2) Modlitwa jako proba o mio do Boga
Rozwamy teraz modlitw jako prob o trwanie wicej nas z Bogiem mioci.
Modlitwa jako proba stanowi cztery odmiany: modlitwa uwielbienia, modlitwa
dzikczynienia, modlitwa przebagania, modlitwa bagania.
Modlitwa uwielbienia jest wyraaniem podziwu, e Bg jest, e istnieje, e jest
Trjca Osb, e w Drugiej Osobie Syn sta si czowiekiem przyjmujc ciao z Maryi
Panny, e nas odkupi, e razem z Bogiem Ojcem posa do nas Ducha witego, by nas

71

uwici, e stanowimy Koci jako wsplnota osb, powizanych przez mio z


Chrystusem, e Chrystus jest gow Kocioa a jego dusz Duch wity, e przez
sakramenty Chrystus uobecnia si w nas, e s wici, e s dobrzy ludzie, e my
istniejemy.
Modlitwa dzikczynienia to wyrastajca z podziwu i uwielbienia wdziczno za
wszystko, co istnieje. Jest to jakby do wielbienia ze strony intelektu dodana
wdziczno woli, jej dar, duchowa postawa akceptacji.
Modlitwa przebagania jest dostrzeganiem i wyrwnywaniem niedoskonaoci
naszego uwielbienia i dzikczynienia. Przepraszamy za siebie i za innych. Bolejemy z
powodu grzechu, oddalajcego od nas Boga.
Modlitwa bagania to nieustanne kierowanie si do Boga. Nie jest to proba o
konkretne rzeczy. Jest to nieprzerwane zwierzanie Bogu tego, czym w tej chwili
yjemy. Jest ofiarowywaniem wszystkiego. Jest spenianiem mioci. Nic dla mnie.
Wszystko oddaj Bogu, gdy mio czyni nas darem dla osoby kochanej, darem dla
Boga, ofiarowywanym w Eucharystii.
Wszystkie te odmiany modlitwy jako proby mog towarzyszy kadej modlitwie
jako przejawiajcej okrelony poziom naszego ycia religijnego. Trudniej je stosowa w
ciemnej nocy, s w niej jednak czsto ratunkiem i pociech. W peni wypeniaj
odmiany modlitwy zjednoczenia.
3) Ascetyczna rola duchowoci
rdem modlitwy jest ycie religijne. Stanowi ono take rdo duchowoci
chrzecijanina. Modlitwa jest przejawianiem si poziomu ycia religijnego. Ze wzgldu
na pogbianie si w nas ycia religijnego ma wiele odmian.
Duchowo chrzecijaska jest przejawianiem si w nim danej odmiany
modlitwy. Ze wzgldu na t odmian, modlitwa wspstanowi t duchowo razem z
typem umartwiania i pokuty, stylu ycia i pracy. Dana odmiana modlitwy wyznacza
wic stosown ascez i dominowanie w naszej duchowoci jednej z prawd wiary.
Przyjmujemy wszystkie prawdy wiary, lecz ktr z nich czynimy zasad, organizujc
nasze mylenie i decyzje, uczucia i suenie ludziom. W okresie ciemnej nocy
przejmuje nas tajemnica Krzya. W okresie oczyszczenia czynnego i modlitwy

72

zjednoczenia bolesnego podejmujemy wiczenia pokutne. Moe proporcjonalnie do


tego wybieramy styl ycia np. zakonnego u pasjonistw lub u trapistw, u sistr
miosierdzia lub u sistr sakramentek. Wanie dana odmiana modlitwy wyznacza typ
podejmowanego przez nas umartwienia i pokuty, styl ycia i pracy. Cech wspln
wszystkich odmian duchowoci chrzecijaskiej i zarazem wszystkich odmian
modlitwy jest ich charakter chrystocentryczny i trynitarny. Wszystkie bowiem
modlitwy kieruje my do Boga przez Chrystusa i kierujemy je do Boga jako Trjcy
Osb. Duchowo chrzecijaska jest wic chrystocentryczna i trynitarna. Jest w
zwizku z tym zawsze maryjna. Gdy Chrystus jako czowiek wskazuje na Matk a
zarazem na Ojca i Ducha witego.
Cech wyrniajc modlitw jest to, e przejawia poziom relacji mioci,
wicej czowieka z Bogiem, zarazem poziom relacji wiary i relacji nadziei. Cech
wyrniajc duchowo chrzecijanina jest to, e organizuje j dana odmiana
modlitwy, wprowadzajca w okrelon ascez. Asceza jest stosowaniem rodkw
chronienia ycia religijnego. Jest wyborem Boga i pomijaniem wszystkiego, co oddala
od Boga.
Ascetyka okrela te rodki opierajc si na metafizycznej identyfikacji przyczyn i
skutkw, z kolei korzystajc z wiedzy o bytowej strukturze czowieka, zarazem
rozwaajc religijne wyznania witych i objawienie odnoszcych si do nas ycze
Boga, ponadto czerpic z mdroci Kocioa wyjaniajcej natur naszych powiza z
Bogiem. W ascetyce odrnia si wspierajce nasze wizi z Bogiem rodki przyrodzone
i nadprzyrodzone, ustalane w refleksji filozoficznej i teologicznej. Ascetyczne rodki
przyrodzone stae to wanie oczyszczenie czynne jako uzyskiwane naszym wysikiem
cnoty i pocztkowe odmiany modlitwy. To take w naszej duchowoci styl ycia,
wyznaczony sakramentom maestwa lub kapastwa, albo wyborem odosobnienia w
wersji zakonu lub prywatnej, ycia osoby samotnej. Ascetyczne rodki przyrodzone
zmienne to wynikajce z oczyszczenia czynnego i stylu ycia szczegowe umartwiania
jako przezwycianie powiza, zagraajcych yciu religijnemu w danej chwili. To
tak-e trudy wynikajce ze spenianej przez nas pracy.
Ascetyczne rodki nadprzyrodzone to wniesione w nas przez Boga i wynikajce z
aski uwicajcej cnoty wlane jako dane nam do dyspozycji sposoby kierowania si do

73

Boga. To zarazem dary Ducha witego jako wynikajce z aski uwicajcej sposoby
odbierania wszystkiego, co Bg w nas wnosi. To take sama aska uwicajca jako
obecno w nas Trjcy witej, gdy ukochamy Chrystusa. To z kolei Koci jako
zesp osb, kochajcych Chrystusa, stanowicych z Nim jedno mistyczne ciao,
ktrego dusz jest Duch wity. To ponadto sakramenty, udzielane w Kociele,
uobecniajce w nas Chrystusa. To zarazem przykazania i rady ewangeliczne, dane
naszemu intelektowi jako wskazania, co ma czyni wola, by czowiek nie mija si z
yczeniami Boga i pogbia mio do Boga podejmujc wszystko, co Bg w nas wnosi
i czym oczyszcza nasz mio.
Ascetyka ogarniajc zarwno przyrodzone jak i nadprzyrodzone rodki chronienia
ycia religijnego, daje miejsce refleksji i filozoficznej, i teologicznej.
Refleksja filozoficzna jest dociekaniem tego, czym jest dany rodek ascetyczny,
co pozwala ustali, jak go stosowa. Jest dociekaniem take, czym jest modlitwa i
duchowo, co pozwala odpowiednio je ksztatowa i stosowa.
Refleksja teologiczna jest wyjanianiem od strony Objawienia odniesie Boga do
czowieka i tumaczeniem skierowanych do nas ycze Boga. Aby te wyjanienia i
tumaczenia byy skuteczne, musz uwzgldnia podmiotowo czowieka i wszystkie
relacje, wynikajce z jego bytowej struktury. T bytow struktur czowieka rozpoznaje
si w metafizyce bytu.
Ascetyka musi wic posugiwa si zarwno filozofi jak i teologi. Wspomaga j
filozofia, a gwnie metafizyka bytu, moe bardziej ni teologia, gdy najpierw naley
dokadnie ustali, kim jest Bg i kim jest czowiek, czym s relacje, wice Boga z
czowiekiem i czowieka z Bogiem, czym jest i o czym informuje Objawienie, by umie
skorzysta z tego, co Bg proponuje w Objawieniu i co w nas realnie wnosi.
Teologia stanowi refleksj nad zbawiajcym nas odniesieniem si do nas Boga.
Bada skutki tego zbawczego odniesienia i jego przyczyny. Okrela czowieka jako
zbawionego i ukazu

je Boga jako zbawiajcego. Nie ustala bytowej struktury

czowieka, ani bytowej struktury Boga. A prawidowy rozwj ycia religijnego tych
ustale potrzebuje. Powoujemy si tu choby na w. Augustyna, ktry mwi, e Bg
moe nas stworzy bez nas, ale nie moe nas zbawi bez nas. Dalekim skutkiem tej
prawdy jest rola w ascetyce filozofii i teologii.

74

W zakoczeniu zauwamy, e waciwie tylko zasygnalizowaem tematyk


modlitw i duchowoci, aby je bliej zarysowa, potrzeba przynajmniej jednej ksiki.
Aby jednak w peni pozna ca wspaniao modlitwy i duchowoci katolickiej, trzeba
je w sobie realizowa czerpic motywy z mdroci: z nabytej przez nas mdroci jako
intelektualnego spojrzenia na czowieka z pozycji prawdy i dobra oraz z udzielanej nam
przez Boga mdroci jako daru Ducha witego.

3. Wspczesny sens ascezy i mistyki


Idc za formu podjtego tematu chciabym jego tre sprowadzi do trzech
pyta: O czym mwimy, gdy dzi uywamy terminw asceza i mistyka? W jaki
sposb dzisiaj, w naszych czasach, stosowa ascez, o co by w niej chodzio, jak rol
peniaby w naszym yciu? Czy wspczesny czowiek, bardzo zajty, nastawiony na
konkrety, ma powanie bra pod uwag dziedziny nazywane mistyk? Poszukiwanie
odpowiedzi na postawione pytania naley zacz od problemu mistyki idc wic nie za
formu tematu, lecz za jego treci. Ustalenie bowiem, czym jest mistyka i czego
dotyczy, wyznaczy nasze zachowania i dziedziny, ktre naley pomin. Pomijanie ich
nie jest atwe. Wymaga ograniczenia wyborw, co mona nazwa ascez. Po tych
ustaleniach stanie si jasne znaczenie terminw asceza i mistyka. Stanie si te
bardziej zrozumiaa rola w naszym yciu ascezy i mistyki.
ycie religijne i dowiadczenie mistyczne
Najwaniejszym problemem dla czowieka jest problem Boga. Uzyskuje on
rozwizanie albo negatywne, albo pozytywne. Podstaw rozwizania jest na og
rozumowanie. Jest ono jednak oparte dzi najczciej na bazie teoriopoznawczej, to
znaczy na wyjanianiu, jak co poznajemy. Jest to wyjanianie od strony podmiotu
poznajcego. Tymczasem trzeba bra pod uwag take sam poznawany przedmiot. Inne
przecie sposoby poznania stosujemy w odniesieniu do poznawanego drzewa, i inne w
odniesieniu np. do bakterii lub odlegych planet. Podobnie nie w kadym rozumowaniu
rozstrzygamy istnienie Boga. W problemie Boga trzeba dostosowa sposoby poznania
Boga do poznawanego przedmiotu, a wic do natury Boga, o czym mwi metafizyka
bytu i religia.

75

Metafizyka bytu polega na ustalaniu wewntrznej zawartoci, stanowicej byt, na


badaniu wasnoci, przejawiajcych t wewntrzn zawarto i zarazem na badaniu
relacji, jakimi wewntrzna zawarto bytu pozwala wiza si danemu bytowi z innymi
bytami.
Religia polega na zespole relacji, wicych czowieka z Bogiem. Nie s to
jednak relacje poznawania, lecz realne relacje wspobecnoci, dostpne take
poznaniu. Metafizyk bytu musi wic dokadnie poda cechy rnice te relacje, bymy
nie pomylili poznania Boga i wiedzy o Bogu z samym Bogiem i z tymi realnymi
relacjami wspobecnoci, ktre stanowi religi. Okazuje si bowiem, e relacje
poznawania s oparte na wasnociach istoty czowieka, a relacje wspobecnoci na
wasnociach przejawiajcych istnienie dwu bytw. W te relacje istnieniowe obydwa
byty wnosz treci, waciwe ich istotom. Gdy relacje istnieniowe wi czowieka z
czowiekiem, treci uobecniajcych relacji s ludzkie i wyznaczaj humanizm. Gdy
relacje istnieniowe wi czowieka z Bogiem, treci uobecniajcych relacji ze strony
czowieka s ludzkie, a wic przyrodzone, natomiast ze strony Boga s Boskie, a wic
nadprzyrodzone i stanowi religi.
Treci istotowe wnoszone przez dwie osoby w istnieniow relacj uobecniajc,
musz si uzgodni, by stanowi jedno wsplne ycie dwu osb. Wywouje to swoisty
kryzys i dotyczy zarwno relacji istnieniowych, wicych czowieka z czowiekiem,
jak i relacji, wicych czowieka z Bogiem. W wypadku relacji czowieka z Bogiem
ten kryzys bywa do bolesny, gdy winien by rozwizany przez ustpienie czowieka
ze swoich roszcze i przyjcie punktu widzenia Boga, gdy tylko Bg moe
wprowadzi do relacji uobecniajcych to wszystko, co realnie powie czowieka z
Bogiem. Moe wprowadzi treci nadprzyrodzone, a tylko nimi dosigamy realnie
Boga. Bg bowiem jest autorem religii, nie czowiek. Czowiek jest tylko odbiorc tego,
czym Bg go obdarowuje. Tym darem s sprawnoci dosigania Boga, co nazywamy
cnotami wlanymi i tym darem s sprawnoci odbierania tego, co Bg w nas wnosi, a
nazywamy je darami Ducha witego. Uzyskujemy ponadto najpierw ask, czyli
obecno w nas samego Boga, ktry wnosi z sob cnoty i dary Ducha witego.
Informacj o asce, cnotach wlanych i darach Ducha witego czerpiemy z teologii. To
natomiast, czym jest relacja istnieniow, wica czowieka z Bogiem, ustalamy w

76

metafizyce bytu. Dziki te metafizyce wiemy, e treci istotowe relacji istnieniowych


musz si uzgodni. A sam czowiek informuje nas o tym, jak bolenie przebiega to
uzgodnienie. Ujte od strony przey jest cierpieniem i niekiedy tak wielkim, e nazywa
si je ciemn noc mioci. Ta ciemna noc polega na tym, e nie wiemy, jak przyj i
czy przyj to, co Bg w nas wnosi, gdy przyjcie darw Boga wymaga pominicia
wszystkiego, czym chcemy z naszej strony wiza si z Bogiem. Odnosimy wtedy
wraenie, e budowane przez nas wizi z Bogiem rozpadaj si, gin. I mamy poczucie,
e ginie w nas ycie religijne. Tymczasem ginie w nas tylko nasza wersja powiza z
Bogiem. Umacnia si natomiast waciwe ycie religijne, tworzone w nas przez Boga.
Nie wiedzc tego, albo wycofujemy si ze wsppracy z Bogiem z poczuciem utraty
ycia religijnego, albo dochodzimy do wniosku, e Bg nie istnieje, skoro nie mog
nawiza z nim budowanego przeze mnie kontaktu. Obydwa zachowania s bdne, lecz
si zdarzaj. Poczucie utraty wizi z Bogiem powoduje wanie wycofanie si z ycia
religijnego, a wniosek, e Bg nie istnieje, sytuuje nas w ateizmie. Gdy jednak dziki
metafizyce bytu, teologii dogmatycznej, dziki wic odpowiedniej wiedzy i pomocy
Boga przetrwamy ciemn noc mioci, zacznie si w nas ksztatowa realne i
nadprzyrodzone powizanie z Bogiem. Wydarzenia, nazwane ciemny noc mioci i
nastpujce po niej pogbianie si istnieniowych relacji z Bogiem, s powszechnie
nazywane mistyk. Jest to tak zwane szerokie rozumienie mistyki. Jest take wsze,
waciwe jej rozumienie. W tym wszym znaczeniu nazywamy mistyk tylko
dowiadczenie mistyczne. Zdarza si ono w ciemnej nocy mioci i polega na
krtkotrwaym, wewntrznym, nie wypracowanym przez nas, nagym, bezporednim,
bez pomocy wyobrae, poj i rozumowa, doznaniu Boga jako istnienia.
W udrczeniach wtpliwociami Bg uspokaja nasz intelekt, ktry ju teraz wie,
e Bg istnieje. Moe wic spokojniej czeka, a Bg zbuduje w nas to wszystko, czym
bdziemy mogli w peni z Nim si wiza. Dowiadczenie mistyczne jest wic ze strony
Boga pomoc w przetrwaniu ciemnej nocy mioci. Naley wobec tego do zespou
rodkw, chronicych ycie religijne jako zesp realnych relacji, wicych czowieka
z Bogiem.
rodki lub sposoby chronienia ycia religijnego stanowi ascez. Zanim
podejmiemy problem ascezy, starajmy si uwiadomi sobie to, e stanowice religi

77

istnieniowe relacje uobecniajce, czce czowieka z Bogiem, s oparte na przejawach


istnienia czowieka i Boga. W te relacje czowiek i Bg wnosz treci istotowe, ktre
musz si uzgodni. To uzgodnienie jest ciemn noc mioci, gdy czowiek z oporem
przyjmuje to, co Bg wnosi i gdy broni swego adunku treci sdzc, e ycie religijne
polega na tym, co czowiek proponuje Bogu. Gdy czowiek ustpi, gdy wol Boga uzna
za swoj wol, zaczyna si w nim religijny rozwj, ktry polega na kierowaniu si w
yciu owocami cnt wlanych i darw Ducha witego. W tym wyraeniu zgody na
propozycj Boga pomaga sam Bg i niekiedy wspiera nas a dowiadczeniem
mistycznym. Jest to tylko pomoc, a nie waciwe ycie religijne.
ycie religijne czowieka nie polega na dowiadczeniu mistycznym, ani nawet na
oczyszczeniu czynnym czyli na nabywaniu cnt moralnych. I to dowiadczenie i cnoty
moralne s tylko rodkami chronienia ycia religijnego, ktre jest udziaem w
wewntrznym yciu Boga poprzez ask, cnoty wlane i dary Ducha witego, a polega
na pogbianiu si mioci i na wypenianiu mioci odniesie do Boga i ludzi.
Przejawem poziomu mioci s odmiany modlitwy.
Take wic dzi yjcy czowiek, jeeli pozytywnie rozstrzyga problem Boga i
podejmuje relacje, wice go z Bogiem, wchodzi coraz gbiej w ycie religijne. Si
rzeczy dochodzi do etapu ciemnej nocy mioci. Na tym etapie albo do koca przyjmuje
to, co Bg w nim tworzy, albo wycofuje si z ycia religijnego.
Gdy przetrwa ten trudny i jake normalny etap dziki ascezie, pogbi si w nim
mio, wiara i nadzieja, wspierane - podobnie nazywajcymi si - cnotami wlanymi i
darami Ducha witego.
W kadych wic czasach, take wspczenie, realne relacje istnieniowe,
powodujce wspobecno Boga i czowieka, s bytowo te same. Zalene od epoki s
tylko trudnoci w podjciu ycia religijnego. To trudnoci i sposoby ich
przezwyciania stanowi przedmiot ascezy.

Obszar ascezy
Asceza w powszechnym jej rozumieniu dotyczy przede wszystkim ycia
religijnego. Jako zesp rodkw chronicych relacje osobowe wystpuje take w
odniesieniach midzy ludmi. Stosuje si j ponadto w odniesieniach czowieka do

78

rzeczy lub idei np. w rzemiole i sztuce, w sporcie lub dziaalnoci spoecznej. Polega
przecie na wyrzeczeniu si tego, co utrudnia trwanie w wizi z Bogiem i z ludmi oraz
co utrudnia wykonanie realizowanego dziea techniki lub sztuki, uzyskania
zaplanowanych wynikw w sporcie lub dziaalnoci spoecznej. Trzeba wanie
pomin jakie zachowania lub dziedziny, ogranicza je i skupi si na tym, co pozwala
uzyskiwa i obroni to, o co nam chodzi. I wanie w rnych czasach, co innego trzeba
pomija lub ogranicza. Zawsze wic asceza jest zespoem rodkw chronicych nasze
wizi z wybranymi bytami lub wytworami.
Asceza, ktra chroni ycie religijne, obejmuje rodki nadprzyrodzone i
przyrodzone. Wrd przyrodzonych s stae i zmienne.
Przypomnijmy dla jasnoci obrazu, e ycie religijne w swej istnieniowej
warstwie jest zespoem realnych relacji, wspartych na przejawach istnienia czowieka i
Boga, czcych czowieka z Bogiem jako relacji mioci, wiary i nadziei, ktre razem
wyraaj wspobecno osb. ycie religijne w swej warstwie istotowej jest mioci,
wynikajc z obecnoci (aska) w nas Boga i wspieran cnotami wlanymi oraz darami
Ducha witego. Cnoty i dary s ju danymi nam przez Boga nadprzyrodzonymi rodkami chronienia ycia religijnego.
1) Nadprzyrodzone rodki ascetyczne
Wrd nadprzyrodzonych, danych nam przez Boga, rodkw chronienia ycia
religijnego wymienia si nastpujce:
- Cnoty wlane jako wynikajce z aski i wraz z ni stworzone dla nas przez Boga
oraz wniesione przez Niego w nasz naturaln mio, wiar i nadziej, dane nam do
dyspozycji sposoby kierowania si do Boga.
- Dary Ducha witego jako wynikajce z aski i wniesione w nas przez Niego
sposoby odbierania wszystkiego, czego Bg nam udziela. Skutki lub owoce darw, te
najdoniolejsze, ujte s w Ewangelii w osiem bogosawiestw. Dary Ducha witego
pomagaj naszym naturalnym wadzom poznania i decyzji w odczytywaniu i spenianiu
ycze Boga.
- aska jako sama obecno w nas Trjcy witej, obecno zapocztkowujca
nasze nadprzyrodzone odniesienia do Boga, wywoujca cnoty wlane i dary Ducha

79

witego.
- Koci jako zesp osb, powizanych z Chrystusem nadprzyrodzon mioci,
stanowicych jedno mistyczne ciao, ktrego dusz jest Duch wity, a gow Chrystus.
W Chrystusie a wic i w Kociele staje si nam dostpna aska, cnoty i dary, gdy
Chrystus jako Bg i Czowiek w jednej Osobie Boskiej jest miejscem w ktrym
nieskoczono Boga moe spotka si realnie ze skoczonoci czowieka. Tylko w
Chrystusie czowiek moe przej wewntrzne ycie Trjcy witej.
- Sakramenty jako widzialne znaki niewidzialnego uobecnienia si w nas
Chrystusa, powodujcego zbawiajce nas wizi z Bogiem. Rozdawane tylko w
Kociele, czyli przez samego Chrystusa, w posudze widzialnie zastpujcych
Chrystusa kapanw. Dziki sakramentom jestemy w zasigu Chrystusa, wanie w
Kociele, nawet zreszt wtedy, gdy tylko szczerze poszukujemy prawdy i
bezinteresownie czynimy dobro. O wizi z Chrystusem nie decyduje bowiem
wiadomo, lecz realno relacji. wiadomo i rozumno pozwalaj uczyni nasze
realne wizi z Bogiem, nasze ycie religijne chwa Bo, to znaczy wiadectwem, e
Bg jest najgodniejszy mioci.
- Przykazania jako podane naszemu intelektowi wskazania, co ma czyni wola, by
nie mijaa si z yczeniami Boga.
- Rady ewangeliczne jako ukazywanie sposobw peniejszego kierowania si do
Boga i pogbiania mioci.
2) Przyrodzone rodki ascetyczne stae
Wrd przyrodzonych, tworzonych przez nas rodkw chronienia ycia
religijnego wymienia si najpierw rodki stae:
- Oczyszczenie czynne czyli pomijanie lub ograniczanie przez nas tego, co
oddziela lub oddala nas od Boga. Skutkiem oczyszczenia czynnego s cnoty naturalne
jako sprawnoci trwania przy tym, co prawdziwe i dobre. Te cnoty to roztropno,
mstwo, umiarkowanie, sprawiedliwo. Aby je uzyska, pomijamy lub ograniczamy
szczegowe zachowania, przeciwne tym sprawnociom. Ze wzgldu na te szczegowe
zachowania oczyszczenie czynne wyraa si w odmianach umartwienia.
Umartwienie (etymologicznie biorc umiercenie, odrzucenie bdu) wynika z

80

jakiego dobra lub kieruje do dobra. Gdy np. trudno nam przerwa modlitw lub nie
moemy przerwa udzielanej komu pomocy, odpada pjcie do kina lub czytanie
ksiki. W sposb naturalny pomijamy lub ograniczamy dziaania utrudniajce
modlitw lub udzielanie pomocy. To umartwienie wynika wanie z naszej wiernoci
dobru. Gdy z kolei najpierw ograniczamy chodzenie do kina lub czytanie kryminaw,
by mie czas na modlitw i uzyskiwa wewntrzn gotowo do pomagania ludziom, to
umartwienie jest sposobem usprawniania si w pomijaniu tego, co mniej wane i w
gotowoci na wybr tego, co suszniejsze i lepsze.
- Styl ycia, wyznaczony sakramentami jak kapastwo lub maestwo, albo
ycie odosobnione publiczne w zakonach lub prywatne osb samotnych. Kady z tych
stylw ycia wyznacza inny przedmiot umartwienia, a wic pomijania dziaa nie
licujcych z kapastwem, maestwem, yciem zakonnym lub yciem osoby
samotnej. Umartwienie w tym wypadku jest wprost ochron godnego ycia.
- Zawsze obowizujce nas starania o pogbianie mioci, o obdarowywanie
ludzi prawd i dobrem, o penienie funkcji kapastwa wsplnego, o nieustann
modlitw. Poniewa mio jest zasadniczym sposobem i treci kontaktowania si
ludzi z ludmi (humanizm) i ludzi z Bogiem (religia), nigdy czowiek nie moe
zaniedba stara o rozwj i pogbianie relacji mioci.
Czowiek jako osoba i jako byt przejawia swoje istnienie w otwarciu si na inne
byty, co nazywamy prawd ontyczn. Przejawia te swoje istnienie jako dobro dla osb
w postaci realnej, wyzwalajcej wi yczliwoci. Zgodnie wic z tym, kim jest,
czowiek winien wiza si z innymi osobami tymi relacjami, ktre wspieraj si na
realnoci, prawdzie i dobru. Winien im suy prawd i dobrem, by mogy trwa w
wizi wiary, nadziei i wspartej na realnoci wzajemnej mioci.
Na mocy chrztu, wicego nas w sposb nadprzyrodzony z Chrystusem,
uczestniczymy w kapastwie Chrystusa. wiadczc o Chrystusie nasz mioci, wiar
i nadziej oraz ukazujc wartoci powiza czowieka z Bogiem, winnimy wszystko
poprzez Eucharysti ofiarowywa Bogu, nawet kochajcych nas bliskich, by utrwalia
si na zawsze w radoci i szczciu ich mio do osb.
Nasze ycie religijne przejawia si w odmianach modlitwy. Najpierw sami w
oczyszczeniu czynnym wypracowujemy w sobie umiejtno modlitwy ustnej, z kolei

81

modlitwy mylnej, ponadto modlitwy afektywnej jako krtkich aktw strzelistych,


wyraajcych Bogu nasze oddanie, wreszcie modlitwy nabytego skupienia, gdy ju bez
poj i obrazw trwamy wobec Boga. Ta modlitwa nabytego skupienia jest ju
uzyskan przez nas i wypracowan kontemplacj. Na tym etapie zaczyna przejawia si
w nas kontemplacja wlana czyli wniesiona w nas przez Boga. Ma ona najpierw posta
kontemplacji wlanej czynnej czyli jeszcze przez nas kierowanej z racji nawyku
sterowania swym yciem religijnym. Przeksztaca si ta kontemplacja w kontemplacj
wlan biern doskonalc wol i wtedy chcemy ju tego, czego Bg sobie yczy, lecz
jeszcze nie rozumiemy do koca Jego ycze. Pod wpywem daru rozumu zaczynamy
wreszcie rozumie Boga i Jego yczenia. Nasza modlitwa staje si kontemplacj wlan
biern doskonalc intelekt. Ustaj wtpliwoci. Umacnia si nasza decyzja powiza z
Bogiem na zawsze. Niektrzy teoretycy modlitwy nazywaj ten etap prostym
zjednoczeniem. Czowiek nie porzuci ju ycia religijnego. Na tej drodze zjednoczenia
czeka go jeszcze modlitwa zjednoczenia bolesnego jako leczenie ze skonnoci do
niewiernoci Bogu, co dziedziczymy w grzechu pierworodnym. Przechodzimy z kolei
do modlitwy zjednoczenia ekstatycznego, do manifestowania naszej radoci z powiza
z Bogiem i suenia ludziom prawd i dobrem, odczytanymi dla nas w Bogu. Wreszcie
uzyskujemy poziom modlitwy zjednoczenia przemieniajcego, takich wic powiza z
Bogiem, jakie Bg dla nas obmyli. Aby wszystko to si stao, musimy nieustannie
prosi o to Boga. Nasza modlitwa nie tylko wic przejawia poziom naszych relacji z
Bogiem, lecz jest take prob, aby te relacje trway. Jako proba ma posta modlitwy
uwielbienia, dzikczynienia, przebagania, bagania. Uwielbiamy Boga cieszc si, e
jest. Dzikujemy, e wie si z nami relacj mioci, wiary i nadziei, e sta si
czowiekiem w Osobie Syna Boego, e Chrystus nas odkupi, e jest z nami w
Eucharystii, e w swej Matce da nam wzr oraz spenienie witoci i zbawienia, e i
my moemy si uwici przez dziaanie w nas Ducha witego na chwa Boga Ojca.
Przepraszamy za bdy i grzechy swoje i innych ludzi. Zgaszamy w baganiu wszystko,
czym yjemy, by Bg to oczyci i uczyni godn Siebie treci naszych do Niego
odniesie. Nieustanna modlitwa bagalna usprawnia nas w staraniach o peni ycia
religijnego.

82

3) Przyrodzone rodki ascetyczne zmienne


Wrd przyrodzonych, tworzonych przez nas rodkw chronienia ycia
religijnego wymienia si z kolei rodki zmienne:
- Szczegowe umartwienia, wyznaczone dzi aktualnym przedmiotem,
zagraajcym naszemu powizaniu z Bogiem. Takim przedmiotem jest np. nasilenie
postaw ateizujcych. Trzeba wic podj wikszy wysiek, by chroni intelekt. Trzeba
go staranniej ksztatowa w wiedzy o Bogu. Trzeba dokadniej studiowa metafizyk
bytu, teologi dogmatyczn, filozofi oraz teologi ascezy i mistyki. Niekiedy trzeba
podj tylko te dziedziny, by wybroni w sobie ycie religijne, pomijajc z alem inne
wymarzone studia.
- Skutki wybranego stylu ycia, np. stae przebywanie we wsplnocie, w ktrej
stanowice j osoby s przykre, nieznone, udrczajce, wnoszce sprawy i problemy
np. prymitywne lub zbyt trudne, by je rozwiza na miar emocji pytajcych osb.
Czym udrczajcym moe tak samo sta si odosobnienie osb samotnych, zarwno
kapanw jak i wieckich. Naley tu wymieni te cay trud utrzymania dzi rodziny,
wychowania dzieci, przy obnionym poziomie rodkw ekonomicznych i intelektualnych.
- Praca, ktra jest wysikiem i pomysowoci, bardziej trudem ni ogldaniem
wynikw.
Asceza jest wic czym nieodcznym od ycia w kadych czasach. Nazywa si j
dzi pokonywaniem trudnoci, radzeniem sobie w yciu. Zawsze chodzi o to, by co
wybra. Gdy wybieramy, zarazem co innego pomijamy lub ograniczamy. Zmienia si
jedynie w rnych epokach przedmiot wyboru i przedmiot pomijany. W yciu
religijnym dzieje si podobnie. Aby trwa w powizaniach z Bogiem przez relacje
mioci, wiary i nadziei, trzeba odpowiedzie na dar aski, podj pomoc w postaci cnt
wlanych i darw Ducha witego, wymaga od siebie wysiku umartwienia i usuwa to
wszystko, co oddala od Boga.
4) Okrelenie ascezy i mistyki
Podsumowujc te rozwaania zauwamy najpierw, e wspczesne jest to
wszystko, co zawsze aktualne, a zawsze aktualne jest realne istnienie, prawda i dobro,

83

mio, wiara i nadzieja. Zawsze te aktualny jest Bg, niezmienna Teraniejszo


Samoistnego Istnienia, ktrego wewntrznym yciem jest mio. Czowiek moe mie
udzia w tej mioci, gdy j podejmie przez Osob Chrystusa.
Asceza jest wyborem Boga w Chrystusie. Polega na pomijaniu tego, co oddala od
Boga, od Chrystusa i mioci.
Mistyka w pierwszym znaczeniu to etapy i przejawy pogbionego ycia
religijnego. W drugim i waciwym znaczeniu sprowadza si tylko do dowiadczenia
mistycznego.

Jest

doznaniem

bezporednim

nagym,

niewypracowanym

krtkotrwaym przez nasz intelekt, Boga jako Samoistnego Istnienia.

4. Osoby domem czowieka


Przyzwyczajono nas do wizania naszego losu z potrzebami lub cennymi
rzeczami, z wystarczajcym lub wysokim dochodem, z pozycj czowieka,
stanowiskiem. Owszem, s to wane sposoby suenia ludziom. Gdy staj si celem
naszego ycia, wyczaj nas z tej suby, izoluj, wi wycznie z sob. Czowiek
bowiem yje wtedy fascynacj rzeczami, dochodem, sw pozycj wrd ludzi, swym
stanowiskiem. Jest otoczony wytworami. Przebywa z nimi. Suy rzeczom. Dramat
zorientowania ycia na wytwory polega na tym, e nie odwzajemniaj one przyjani,
naszego im oddania, fascynacji. S martwe, s kompozycjami, wytworzonymi przez
nasz myl i wysiek fizyczny. Zatrzymujc na sobie nasz uwag oddzielaj nas od
ludzi, wanie izoluj, sytuuj w samotnoci. Tymczasem czowiek potrzebuje i pragnie
odwzajemnienia fascynacji, przyjani, oddania. Pragnie doznawania wdzicznoci,
dobroci, mioci. Mio jest penym czci sueniem ludziom. To suenie polega na
dzieleniu si prawd, dobrem, przyjani, wdzicznoci, oddaniem. Polega te na
dzieleniu si naszymi rzeczami, dochodem, pozycj spoeczn, stanowiskiem, naszym
czasem, wiedz, aby ludzie nie byli godni, bezdomni, chorzy, uwizieni, zagubieni w
podry, w swych kopotach, niepewnoci, w swych pytaniach take o swj los, o sens
ycia. Mamy suy ludziom cierpliwie, z wyrozumiaoci, bez gniewu, bez
spodziewania si rewanu, bezinteresownie, aby by z nimi, gdy s potrzebnym nam
domem, miejscem, w ktrym ujawnia si nasze czowieczestwo, nasza pozycja osb.

84

Osoba jest samodzielnie istniejcym bytem rozumnym. Istnienie czyni j czym


realnym, penym bytem, autorem odniesie i dziaa. Rozumno czyni istot osoby
zdoln do mylowego ogarnicia wiata, do rozumienia osb i siebie. Istnienie i istota
s podstawowym i wystarczajcym tworzywem osb i wszystkich bytw. Byty i wrd
nich osoby, zawsze posiadaj realne istnienie, a rni si midzy sob zawartoci
swej istoty. Bg jest osob, ktrej istota jest tosama z istnieniem. Std Bg jest tylko
Samoistnym Istnieniem. Anioowie s osobami, a ich istot, rn od istnienia, stanowi
rozumna dusza. Czowiek jest osob, lecz w jego istocie oprcz rozumnej duszy
znajduje si take materia jako podstawa wasnoci fizycznych, stanowicych z t
materi ciao ludzkie. Zwierzta i roliny nie przejawiaj rozumienia innych bytw i
siebie. Nie przejawiajc wic rozumnoci, nie s osobami. Przejawiaj tylko zmysowe
lub fizyczne powizania z nami, gdy takie powizania podejmiemy.
Czowiek jako osoba przejawia si nie tylko w rozumnoci, lecz take i przede
wszystkim w zdolnoci wizania si z osobami mioci, wiar i nadziej. Mio jest
sueniem z czci ludziom, lecz jest take wizaniem si ze wszystkimi osobami, z
ludmi, z anioami, z Bogiem, wizi, ktra upodabnia do siebie osoby, powoduje ich
wspprzebywanie. Wiara jest otwarciem si, udostpnieniem siebie, zawierzeniem,
zaufaniem. Nadzieja jest spodziewaniem si, e bdzie trwaa mio i wiara, e bd
obdarowywany yczliwoci i zaufaniem oraz e bd obdarowywa mioci i wiar.
Aby trwaa mio i wiara, aby wic speniaa si te nadzieja, musz je chroni
rozumnymi dziaaniami intelektu i woli. Musz uczyni to trwanie celem swych
dziaa. Trwanie powiza, ktre s mioci, wiar i nadziej, staje si dla mnie
wartoci, czym cennym, sensownym celem ycia. Sytuuje mnie w wizi mioci,
wiary i nadziei. Czyni te relacje miejscem spotkania osb, by z nimi i w nich
przebywa, we waciwym dla mnie domu, gdy wanie osoby s domem czowieka.
W tym domu odpoczywam, doznaj yczliwoci i zaufania, jestem rozpoznany jako
kto obdarowywany mioci i wiar, kto ceniony, kochany, wybrany, wyrniony.
Powizania z osobami ludzkimi przez mio, wiar i nadziej, a zarazem chronienie
mioci, wiary, nadziei, istnienia, prawdy, dobra, wprowadza nas w humanizm.
Powizania z Osobami Trjcy witej przez mio, wiar i nadziej, gdy Bg je
w nas wywoa, stanowi religi. Chronimy j swoj wiernoci Bogu, wiedz, dobrym

85

yciem. Zarazem chroni j Bg, gdy staje si w nas obecny. Chroni swe wizi z nami
ask uwicajc, darami Ducha witego, ktre s udzielony mi nam sprawnociami
odbioru tego, co Bg w nas wnosi. Mio, wiara i nadzieja to sprawno kierowania si
do Boga. A aska uwicajca to sama w nas obecno Boga, stanowica podstaw
nadprzyrodzonej mioci, wiary i nadziei, i darw Ducha witego.
Przebywanie wrd osb ludzkich w powizaniu z nimi przez mio, wiar i
nadziej, przebywanie zarazem w Bogu, gdy ukochamy Chrystusa, powizani wic
przez Chrystusa z Trjc wit take mioci, wiar i nadziej, to przebywanie we
waciwym domu czowieka. Tym domem czowieka s wanie osoby ludzkie i boskie.

5. Jestemy Kocioem Chrystusa


Wedug teologii katolickiej, Koci jest zespoem osb, powizanych mioci z
Chrystusem, a przez Chrystusa z ca Trjc wit, powizanych w taki sposb, e
Duch wity przebywa jednoczenie w Chrystusie i w nas. Duch wity jest dusz tego
zespou osb, dusz Kocioa. Chrystus jest gow Kocioa. My w tym Kociele
stanowimy mistyczne ciao. Powysze ujcie jest okreleniem niewidzialnej struktury
Kocioa, struktury charyzmatycznej, to znaczy naszego powizania z Bogiem przez
Chrystusa na mocy powoania nas do wsplnoty z Bogiem dziki Odkupieniu. Chrystus
nas odkupi, czyli przywrci nas Bogu Ojcu, wprowadzi w Jego ojcowsk mio.
Stao si to dziki Wcieleniu, czyli skierowaniu si do nas i spenieniu w Chrystusie
ojcowskiej mioci Boga. Nalec do Kocioa przebywamy w Bogu, a Bg przebywa
w nas. Z tego wzgldu Koci jest sakramentem, a wic znakiem i faktem naszego
powizania z Bogiem. Gdy przyjmujemy inne sakramenty, a gwnie Eucharysti,
Chrystus za kadym razem staje si w nas zbawczo obecny. Daje nam znak pewnoci i
sprawia, e trwa nasze z Nim powizanie. Umacnia je i czyni naszym yciem
wiecznym. Dziki sakramentalnemu kontaktowi z Chrystusem w Jego Kociele, Duch
wity pogbia i umacnia nasz mio, wiar i nadziej, nasze powizania z Bogiem.
Przejawia je nasza modlitwa, ktra jest zawsze uwielbieniem Boga, dzikczynieniem,
przebaganiem za grzechy i prob, aby trway nasze wizi z Bogiem. Tak powizani z
Bogiem suymy ludziom nasz wiar, nadziej i mioci, a z czasem owocami darw

86

Ducha witego, takimi jak np. miosierdzie i pokj. Miosierdzie jest mioci
reagujc na to, co teraz komu sprawia cierpienie. A pokj to kierowanie si we
wszystkich dziaaniach dobrem i prawd. Kierowanie si dobrem i prawd, reagowanie
mioci wspomagajc w cierpieniu, promieniowanie wiar, nadziej i mioci, to ju
widzialna struktura Kocioa, ujta w nasz wierno biskupowi, ktry jest
ustanowionym przez Chrystusa nauczycielem wiary. Biskup, nastpca Apostow, i
papie, nastpca w. Piotra, ktry widzialnie zastpuje na ziemi Chrystusa, wywiceni
przez biskupa kapani, zalecenia ascetyczne, ustalenia prawne i instytucjonalne, style
ycia religijnego, wyznaczone tradycj, wsplnoty realizujce odpowiadajc im duchowo i umartwienie, to wanie widzialna struktura Kocioa.
Przypomnijmy tu wspaniae wyjanienie Jana XXIII, e kade nasze kierowanie
si do prawdy i szczere czynienie dobra stawia nas w zasigu Chrystusa niezalenie od
tego, jak intelektualnie i sownie formuujemy nasz wiar. Moe wic si zdarzy, e
kto, kto uwaa si za niewierzcego, gdy szczerze poszukuje prawdy i bezinteresownie
czyni dobro, jest w zasigu Chrystusa, jest w Kociele. I moe si zdarzy, e teolog,
ktry dzie i noc rozwaa prawdy wiary dla ich naukowego wyjanienia, lecz nimi nie
yje, nie jest w zasigu Chrystusa, nie jest w Kociele. Gdy wiadomie jestemy w
Kociele kochajc Chrystusa, zwiksza si chwaa Boa, gdy pogbia si nasza
mio. Nie chodzi bowiem tylko o to, by Bg nas zbawi, bymy byli w Jego zasigu,
lecz aby dojrzewaa nasza mio do Boga i uzyskaa miar witoci.
Stajemy si Kocioem, gdy ukochamy Chrystusa. T mio realnie i nieomylnie
zapocztkowuje w nas sakrament chrztu. Sam mio, szukanie prawdy i czynienie
dobra mona uzna za chrzest pragnienia. Dziki temu wszyscy, ktrzy s w zasigu
Chrystusa, s w Kociele, to znaczy s powizani z Chrystusem. Poza tym powizaniem
nie mona zetkn si z Bogiem. W tym sensie mwimy, e poza Kocioem nie ma
zbawienia.
Wedug teologii katolickiej, gdy ukochamy Chrystusa, Bg w nas przebywa, w
istocie osoby ludzkiej, gdy bdc Samoistnym Istnieniem jest tam, gdzie dziaa. Przez
Ducha witego Bg umacnia swe powizania z nami i skania do tego, bymy uczynili
jego wol i yczenia naszymi yczeniami i programem ycia. Spenienie tego programu,
zgodno naszej woli z wol Boga, jest nasz moraln witoci. Wyraa j modlitwa,

87

a umoliwia zbawcze uobecnianie si w nas Chrystusa, nazywane sakramentami.


Wedug teologii prawosawnej, Bg jest nieskoczenie odlegy. Nie moemy Go
ani pozna, ani si z Nim powiza. Bg tylko oddziaywa na nas swymi mocami i
dziki temu odsania si w nas to, co Boskie. Bg wic jest nieskoczenie odlegy, lecz
wpywa na nas. Ten wpyw nas przemienia. Przemiana czowieka polega na
uwyranieniu si w naszej naturze tego, co w nas Boskie. Ta przemiana jest celem ycia
religijnego. Wyraa si ona w osigniciu jednoci z Bogiem. T jedno ujawniaj nam
sakramenty: jedno tego, co ludzkie i Boskie, jedno niewidzialnej i widzialnej strony
Kocioa, jedno odlegoci i bliskoci, jedno duszy i ciaa.
Wedug

teologii

protestanckiej,

jestemy

tak

zniszczeni

przez

grzech

pierworodny, e Bg nie moe w nas przebywa, ani nas przemienia. Nie s wic
moliwe sakramenty jako uobecnianie si w nas Chrystusa i nie jest moliwa wito.
Moliwe jest tylko zbawienie dla zasug Chrystusa. Z naszej strony potrzebna jest tylko
wiara, e Chrystus wytumaczy nas przed Ojcem i wprowadzi po mierci w ycie
wieczne.
Jak wic rozumie Ewangeli, skoro s a trzy gwne jej wykadnie? Naley po
prostu zapyta Chrystusa, a wic autora ordzia zbawienia. Tak postpuje si w
normalnej, realistycznej metodologii. Autor wie, co chcia powiedzie. Chrystus w
Ewangelii poda, e gdy mamy wtpliwoci, powinnimy zapyta Piotra. Jemu bowiem
zostay dane klucze Krlestwa Niebieskiego. On teraz zastpuje Chrystusa na ziemi i on
rozstrzyga wtpliwoci. Tak rozumiem prawd o nieomylnoci papiea. Take ta
prawda rni Kocioy chrzecijaskie. Wiem jednak, e trzeba zapyta autora ordzia
zbawienia, gdy mam wtpliwoci. A Chrystus odsya mnie do Piotra, ktrego nastpc
we wadzy kluczy w zastpowaniu Chrystusa na ziemi jest biskup Rzymu. W Kociele
prawosawnym wtpliwoci rozstrzygaj wielkie osobowoci religijne: witobliwi
starcy. W Kociele protestanckim decyduje o rozwizaniach teoria czowieka,
zniszczonego przez grzech pierworodny. Ciesz si, e Chrystus wskaza osob,
wyjaniajc tre prawd wiary, gdy mam wtpliwoci. Ciesz si, e jestem w Kociele
katolickim.
Trzeba powiedzie, e razem z Chrystusem jestem Kocioem dziki przebywaniu
w tej wsplnocie Ducha witego, posanego przez Ojca i Syna, bymy trwali w wizi z

88

Trjc wit.

6. Matka Boa i Eucharystia


(Medytacja w zwizku z objawieniem si Matki Boej w. Katarzynie Labour z 18 na
19 lipca 1830)

1) w. Katarzyna Labour widzi Chrystusa w Hostii


Papie Jan Pawe II obdarowa rok 1987 dwoma wielkimi wydarzeniami
religijnymi: uczestniczy w Kongresie Eucharystycznym II w Polsce i ogosi ten rok
rokiem maryjnym w Kociele Powszechnym. Swoicie zwiza Eucharysti z Matk
Bo. Matka Boa jako Matka zawsze ukazuje swego Syna. Od kilku wiekw
nieprzerwanie ukazuje Go nam w Obrazie Czstochowskim. W tym roku z wiksz
moc ukazuje nam Chrystusa, utajonego w Eucharystii.
Natychmiast w kadej kaplicy sistr miosierdzia kojarzy si nam rok 1830.
Pnym wieczorem z 18 na 19 lipca 1830 na rue du Bac w Paryu Matka Boa
rozmawia ze w. Katarzyn Labour w kaplicy sistr miosierdzia przy otarzu, na
ktrym przebywa w tabernaculum realny Chrystus, utajony w Eucharystii.
Matka Boa mwi: Czasy bd ze... Cay wiat upadnie pod brzemieniem
nieszcz wszelkiego rodzaju... Ale przychod do stopni tego otarza.1 W tym
zaproszeniu: przychod do stopni tego otarza, Matka Boa wzywa do kontaktu i z
Ni, i z Chrystusem w Eucharystii.
Zanim nastpio to przepikne spotkanie z 18 na 19 lipca 1830, w. Katarzyna
Labour widziaa poprzez Hosti ywego Chrystusa. Stwierdzia krtko: widziaam
Pana Jezusa w Najwitszym Sakramencie przez cay czas nowicjatu.2 Ks. R.
Laurentin tumaczc to widzenie pisze, e podczas mszy, nagle, Hostia staa si
przeroczysta jak welon. Poza postaci chleba Katarzyna widzi Pana Jezusa.3 Ks. R.
Laurentin dodaje te, e jeeli te widzenia trway podczas caego nowicjatu w.
1

R. Laurentin: Powiernica Niepokalanej, tum. E. Jogaa, Krakw 1985, s. 51.


Jai vu ... Notre Seigneur dans le Trs-Saint-Sacrement ... tout le temps de mon Sminaire. R.
Laurentin, Vie authentique de Catherine Labour, t.l: Rcit, Paris 1980, s. 78.
3
A la messe, soudain, lhostie devient transparente comme un woile. Audel des apparences du pain,
Catherine voit Notre Seigneur. R. Laurentin, Vie authentique de Catherine Laboure, t.l: Rit, Paris
1980, s. 78.
2

89

Katarzyny Labour, to zaczy si po l maja 1830 i trway, albo do dnia ukoczenia


nowicjatu 30 stycznia 1831, albo do ostatniego objawienia cudownego medalika w
grudniu 1830.4
Znamy te widzenie z dnia 6 czerwca 1830. Byo to w dniu Trjcy witej. w.
Katarzyna Labour pisze: Pan nasz pojawi mi si jako Krl, z krzyem na piersi
(nadal) w Przenajwitszym Sakramencie. Byo to... w czasie Mszy w. w chwili
ewangelii. Wydao mi si, e Krzy spywa (z piersi) na nogi Pana. I wydao mi si, e
Pan nasz pozbawiony by wszelkich ozdb. Wszystko spyno na ziemi. Wtedy
wanie ogarny mnie najczarniejsze i najbardziej ponure myli.5 w. Katarzyna
Labour, w swych skojarzeniach, tumaczya sobie to widzenie jako proroctwo,
dotyczce Francji. Mylaa o tym, e krl francuski zostanie pozbawiony szat
krlewskich i stracony.
My przeniemy to widzenie w nasze skojarzenia. To wprost Chrystus jest
atakowany. Odziera si Go z krlewskiej szaty czci. Odmawia si szacunku krzyowi
Chrystusa. Neguje si godno Najwitszego Sakramentu. Wiele osb nie wierzy, e
pod postaci przeistoczonego Chleba znajduje si realny Chrystus. A negowanie
realnoci ciaa Chrystusa w Chlebie Eucharystycznym, jest zarazem atakiem na Koci,
ktry jest Mistycznym Ciaem Chrystusa, budowanym i jednoczonym w przyjmowaniu
Komunii witej.
Widzenie Matki Boej przez w. Katarzyn Labour z 18 na 19 lipca zdarzyo si
w czasie, w ktrym powtarzay si widzenia Pana Jezusa w Najwitszym Sakramencie.
Swoicie wic wie si Eucharystia z Matka Bo.

2) Treci pierwszego widzenia Matki Boej


Temat Matki Boej i Eucharystii podejmiemy za chwil. Teraz rozwamy
wydarzenie religijne na rue du Bac z 18 na 19 lipca, midzy godzin 11.30 wieczorem a
2 w nocy. Byo to w domu sistr miosierdzia. Siostra Katarzyna Labour pragna
zobaczy Matk Bo. Prosia o takie widzenie w. Wincentego Paulo i swojego
4

Si les yisions durrent tout le temps du sminaire selon Catherine ... le et puis... invite penser
que ces visions commencrent aprs celles du coeur de saint Vincent, donc, aprs le l mai; dans ce cas,
elle durrent environ 9 mois (de ce dbut-mai au 30 janvier 1831, date de la prise dhabit) ... on mieux 7
8 mois ... si la dernire apparition est bien celle de la mdaille en dcembre. R. La urentin, Vie
authentique d Catherine Labour, t.2: Preuves, Paris 1980, s. 149.
5
R. Laurentin: Powiernica Niepokalanej, tum. E. Jogaa, Krakw 1985, s. 44.

90

anioa stra. Wieczorem, 18 lipca, zasypiaa z przekonaniem, e to widzenie nastpi.


Myl, e w tej modlitwie o zobaczenie Matki Boej nie chodzio o spenianie si ju
teraz pragnie gboko religijnej dziewczyny, ktra ya prawdami wiary. Ksztatoway
one jej postpowanie, wypeniay wyobrani i pami. Te pragnienia widzenia osb
witych speniaj si po naszej mierci. Tak Bg zdecydowa. Take Bg zdecydowa,
e jeszcze w tym yciu siostra Katarzyna Labour zobaczy Matk Bo, ktra objawia
si w tym celu, aby uratowa lub oywi wiar w Boga i mio do Boga, zachci do
pokuty i modlitwy. W tym pragnieniu siostry Katarzyny Labour zobaczenia Matki
Boej chodzio wic o to, aby nie bya zaskoczona, aby bya wewntrznie przygotowana
do tego spotkania, aby ze spokojem przeja ca tre posania, przekazanego jej przez
Matk Bo.
Pragn wyrazi tu pogld, e widzenie Matki Boej lub osb witych nie jest
wyrnieniem lub nagrod. Jest powierzeniem zadania, czsto bardzo trudnego. Bg
powierza to zadanie osobom, ktre Go szczerze kochaj i z gbok wiar speni
powierzone im zadanie. Matka Boa objawia si zawsze w tym celu, aby oywi ycie
religijne. Jak gdyby zastpuje nas w naszych zadaniach katechetycznych, gdy je
zaniedbamy lub gdy nie jestemy w stanie przeama zewntrznych przeszkd w
goszeniu wiary. Takie przekonanie wynika z historii objawie.
Dzi obserwujemy inne jeszcze zjawisko w protestanckich i katolickich grupach
charyzmatycznych. Czsto nie wystarcza nauczanie wiary. Nie wystarczaj dziaania
katechetyczne nasze i moe nawet Matki Boej. Wkracza sam Bg w osobie Ducha
witego i wie z osob oporne serca, niewraliwe na nauczanie. Grupy
charyzmatyczne yj radoci tego nawrcenia i z czasem, powoli otwieraj si na gos
nauczania, by pozna codzienn, szersz drog wiernego zdania do Boga. Cudowny
medalik, objawiony przez Matk Bo na rue du Bac, zawiera w swym rysunku posta
Matki Boskiej, Krzy i dwa serca co stanowi skrt prawd wiary, atwy do zapamitania
w okresie zaamania si wiary.
Wanie siostra Katarzyna Labour jest przygotowana do bezporedniego
widzenia Matki Boej. Miaa ju widzenie serca w. Wincentego Paulo. Widzi przez
cay okres nowicjatu Chrystusa, jawicego si jej za postaciami eucharystycznego
Chleba. Jest przyzwyczajona do widze. Teraz gboko pragnie zobaczenia Matki

91

Boej, wanie dzi, 18 lipca. I stanie si to wieczorem, o godz. 11.30. Siostra


Katarzyna Labour ju spaa w klasztornym dormitorium. Okoo godz. 11.30 zbudzi j
gos: Prosz siostry, prosz siostry.6 Odsuna firank, zasaniajce ko, i zobaczya
picioletnie dziecko, ktre jej powiedziao, eby wstaa i udaa si do kaplicy, gdy tam
czeka na ni Matka Boa. Pomylaa, e przecie moe to kto usysze. Dziecko
odpowiedziao, reagujc na jej myl, e wszyscy pi, niczego nie usysz. Znamy
dalsze wydarzenia. To dziecko, a siostra Katarzyna Labour wie, e to jej anio str,
prowadzi j do kaplicy. Anio jest rozwietlony. Wszdzie jest widno. Drzwi kaplicy
otwieraj si, gdy anio dotkn je palcem. W kaplicy s zapalone wszystkie wiata.
Anio zaprowadzi siostr Katarzyn Labour do otarza, blisko fotela ojca duchownego.
I za chwil powiedzia: oto Najwitsza Panna, oto ona. Siostra Katarzyna Labour
usyszaa szelest jakby jedwabnej sukni. W fotelu siedziaa Matka Boa. Siostra Katarzyna Labour nie wie, czy to naprawd Matka Boa, bo ma w oczach obraz w. Anny,
siedzcej w fotelu. Anio jednak, tym razem gosem mocnym i rozstrzygajcym mwi:
To jest Najwitsza Panna. Siostra Katarzyna Labour ju nie waha si. Klka przy
Matce Boej i opiera rce na jej kolanach. Zaczyna si rozmowa.
Swoje objawienia siostra Katarzyna Labour zwierzaa spowiednikowi. Opisaa je
po 46 latach. Z tej pisanej wersji dowiadujemy si, e rozmowa dotyczya - szeroko
mwic - formacji zakonnej. Siostra Katarzyna Labour musiaa prawidowo rozwin
swoje ycie religijne w wersji zakonnej, by bya zdolna przyj i speni zadania, ktre
jej zleci Matka Boa. W rozmowie tej Matka Boa uczya siostr Katarzyn Labour,
jak ma odnosi si do swego spowiednika, jak ma postpowa w swoich zmartwieniach.
Ma przychodzi do stp otarza i tu zwierza swe troski. Komu? Na otarzu jest
Chrystus w Eucharystii.
Pomylmy. Jak to byo wtedy u sistr szarytek? Przecie tego wszystkiego
powinna nauczy mistrzyni nowicjatu. Ale w Zgromadzeniu nie przestrzega si regu.
Matka Boa jest smutna. Sama uczy siostr Katarzyn ycia zakonnego. Dodaje, e
nastpi przeladowanie zakonw, ksiy, e ze wzgard ludzie bd odnosili si do
Krzya Chrystusa.
6

Opis widzenia Matki Boej podaj za ujciem R. Laurentin, Powiernica Niepokalanej, tum. E.
Jogaa, Krakw 1985, s. 46-56. Por. tego autora, Vie authentique de Catherine Labour, t.l: Rcit, Paris
1980, s. 80-90.

92

Zacytujmy natychmiast sowa uwielbienia, skierowane do Krzya Chrystusa przez


Jana Pawa II podczas Mszy witej w Krakowie w czasie III pielgrzymki papieskiej do
Polski. I mdlmy si sowami Ojca witego:
Bd pozdrowiony, Krzyu Chrystusa!... To w Krzyu jest Ci dana, o Chryste,
wszelka wadza... To w Krzyu jest moc odkupienia czowieka... To w Krzyu
Chrystusa Bg Trjjedyny: Ojciec, Syn i Duch wity sta si yciem dusz
niemiertelnych... Bd pozdrowiony, Krzyu Chrystusa!... W Krzyu poznalimy
mio... t mio a do koca.7
Po rozmowie z Matk Bo siostra Katarzyna Labour wrcia do dormitorium.
Odprowadzi j w widzialnej postaci jej anio str. Bya godz. 2 w nocy. Siostra
Katarzyna tej nocy ju nie zasna. A potem byo widzenie 27 listopada 1830 roku.
Siostra Katarzyna Labour ujrzaa Matk Bo o godz. 5.30 po poudniu. Matka Boa
ukazaa si jej obok obrazu w. Jzefa, wzniesiona nad ziemi, w biaej sukni i
bkitnym paszczu, w jasnym welonie na gowie, z rkami wycignitymi ku ludziom.
Z rk wychodziy promienie jako symbole ask, gdy o nie prosimy. Wok postaci
Matki Boej, jakby wok obrazu, napis: O Maryjo bez grzechu poczta, mdl si za
nami, ktrzy si do ciebie uciekamy. Po chwili obraz odwrci si i na jego odwrocie
siostra Katarzyna Labour zobaczya liter M z maym Krzyem umieszczonym
powyej, a na dole Najwitsze Serce Jezusa i Maryi". Zrozumiaa, e tak ma wyglda
cudowny medalik.
Byo jeszcze jedno objawienie, ostatnie, w grudniu 1830, take o godz. 5.30 po
poudniu. Matka Boa ukazuje si za tabernaculum na rodku otarza. Jest ubrana tak
samo jak w widzeniu z 27 listopada. Tylko wosy w dwu pasmach przykryte s czym
w rodzaju naczka przybranego koroneczk szerok na dwa palce". Tylko z rk
wychodzi wicej promieni, tak duo, e zasaniaj stopy Matki Boej. I informacja:
Nie zobaczysz mnie ju wicej, ale w czasie modlitw usyszysz mj gos.8 Nie
zobacz Ci, Matko Boa, w tym yciu. Nie zobaczymy Ci. Zobaczymy Ci po
mierci, w yciu wiecznym. I czy usysz Twj gos w czasie modlitw? Czy usyszymy
7

Ave Crux, Homilia Ojca witego podczas Mszy witej podniesienia relikwii Bogosawionej Jadwigi,
Katedra Wawelska, 10 czerwca 1987, Przegld Katolicki 75, 1987, nr 27, z dn. 5.VII.
8
Widzenie z 27 listopada i z grudnia 1830 opisuj zgodnie z tekstem przekadu ksiki R. Laurentin:
Powiernica Niepokalanej, tum. E. Jogaa, Krakw 1985, s. 46-60.

93

wewntrznie Twj gos? Skieruj na nas promienie, wychodzce z Twych rk!


Matka Boa uprasza nam aski, gdy o nie prosimy. Uprasza aski Chrystusa, ktry
teraz siedzi na prawicy Boga Ojca Wszechmogcego" i zarazem przebywa w
Najwitszym Sakramencie.

3) Ascetyczne aspekty Wcielenia i Przeistoczenia


Rozwamy wi midzy Matk Bo i Eucharysti, a inaczej mwic, midzy
Wcieleniem i Przeistoczeniem.9 Jest to wci wi midzy Matk i Synem. Ta wi
wskazuje na Trjc wit. Skierujmy wic na chwil nasz myl do Trjcy witej.
Bg Ojciec rozumiejc siebie tym rozumieniem rodzi Sowo, jako Swego Syna. Ojciec
zarazem nieustannie kocha Syna, a Syn nieustannie kocha Ojca. Od Ojca i Syna jako ich
wzajemna mio pochodzi Duch wity. Tomasz z Akwinu dopowiada tu, e poniewa
w Bogu wszystko jest Bogiem, trzy Osoby Boskie s jednym Bogiem co do istnienia.
Ojciec i Syn s jednym Bogiem i w zwizku z tym s jednym pryncypium Ducha
witego. Duch wity pochodzi od Ojca i Syna jako jednego Boga bdc w istocie
Boga Trzeci Osob Bosk. Jeden Bg co do istnienia jest w swej istocie Trzema
Osobami. Bg jest aktualn teraniejszoci. Wszystko w Nim aktualnie si dzieje.
Bg Ojciec nieustannie rodzi Syna, a od Ojca i Syna nieustannie pochodzi Duch wity.
w. Maksymilian stwierdza, e Duch wity jest nieustannym Niepokalanym
Pochodzeniem od Ojca i Syna, Niepokalanym Poczciem w Bogu. Niepokalane
Poczcie to najpierw imi Ducha witego, ujtego w Jego pochodzeniu, a nie w Jego
Osobie. Tym imieniem Duch wity podzieli si z Matk Bo. Niepokalane
Poczcie jest z kolei imieniem Matki Boej, gdy w Niej, w jej przejrzystej osobowoci
Duch wity swoicie si przejawia.
Duch wity sprawi dziewicze poczcie Chrystusa w onie Maryi. Chrystus jako
jedna Osoba Boska o naturze Boskiej i ludzkiej przyjmuje z racji natury ludzkiej,
nalece do tej natury, ludzkie ciao. Mona powiedzie, e dziki Wcieleniu Chrystus
jako Bg i Czowiek jest utajony w ludzkim ciele. yjc na ziemi Chrystus swoicie
kryje sw Bosko, a uwyrania czowieczestwo. Mona te powiedzie, e dziki
Przeistoczeniu Chrystus jako Bg i Czowiek jest utajony w postaciach Chleba i Wina.
Teraz po zmartwychwstaniu Chrystus swoicie kryje swe czowieczestwo, a uwyrania
9

Przeczytam tu fragment swego artykuu pt.: Rozumienie Eucharystii (w druku).

94

sw Bosko i w Eucharystii udostpnia nam sw mk krzyow. Chce by dostpny


kademu czowiekowi, gdy wszyscy zostalimy zbawieni i przez Eucharysti mamy
dostpowa zbawienia uczestniczc w Jego mce, wprost w Jego Osobie stajc si
Mistycznym Ciaem Chrystusa.
Ciao Mistyczne Chrystusa to my wszyscy, kochajcy Chrystusa i przez to razem
z Chrystusem stanowicy Koci. W tym Kociele Chrystus jest Gow. A Duch
wity jest dusz Kocioa. W tym Kociele jest nam dostpny Najwitszy Sakrament.
Zauwamy tu, e wedug w. Tomasza sakramentem nazywamy to, co wskazuje
na nasze uwicenie. I dodajmy, e: przyczyn naszego uwicenia jest mka
Chrystusa, form (lub moc) naszego uwicenia jest aska i cnoty, celem naszego
uwicenia jest ycie wieczne. Sakrament wic wskazuje na mk Chrystusa jako na
to, co wyprzedza nasze uwicenia, ujawnia ask jako to, co w nas sprawia mka
Chrystusa i zapowiada przysz chwil. Sakrament wskazuje wic na sowo Wcielone
jako na przyczyn uwicenia przez mk krzyow. w. Tomasz dopowiada te, e
sam Bg sprawia wewntrzny skutek sakramentu, (solus Deus operatur interiorem
effectum sacramenti)... std aska, ktra jest wewntrznym skutkiem sakramentu,
pochodzi od samego Boga (est a solo Deo). Ten wewntrzny skutek sakramentu
sprawia Chrystus - Bg, take jednak jako czowiek. Jako Bg sprawia ten skutek sw
moc, jako czowiek sprawia go przez zasug i sprawczo, lecz instrumentalnie, gdy
ludzka natura Chrystusa jest narzdziem jego Boskoci (humanitas est instrumentum
divinitatis eius). Chrystus jako Bg ma w sakramencie moc sprawcy, jako czowiek ma
moc szafarza sakramentu. w. Tomasz mwi ponadto, e sakramentem nazywamy to,
co zawiera w sobie co witego (aliquid sacrum)... I tym rni si Eucharystia od
innych sakramentw, e zawiera w sobie co absolutnie witego, mianowicie samego
Chrystusa (ipsum Chri-stum). Dziki temu Eucharystia sprawia jedno Ciaa
Mistycznego, bez ktrego nie spenia si zbawienie, gdy nie ma zbawienia poza
Kocioem. Jest Eucharystia zarazem spenieniem si ycia duchowego, kresem
wszystkich sakramentw i otrzymywaniem Chrystusa w Kociele. Wedug w. Tomasza
sakramenty Kocioa s ustanowione dla wspomagania czowieka w yciu
duchowym. To ycie duchowe jest podobne do ycia cielesnego. Rozwija si i osiga
dojrzao. Chrzest jest urodzeniem si czowieka do ycia duchowego, aby to ycie

95

rozwijao si, potrzebny jest pokarm, podobnie jak potrzebny jest pokarm w yciu
cielesnym. Tym pokarmem duchowym jest wnoszca ask Eucharystia. Ze wzgldu na
nas, na wspomaganie nas w yciu duchowym, Najwitszy Sakrament jest wnoszc
ask Eucharysti. Jest take zarazem ofiar, komuni, wiatykiem i hosti.
w. Tomasz ujmuje Najwitszy Sakrament wanie z kilku punktw widzenia.
Stanowi to podstaw rnych imion Eucharystii.
1) Imi: Najwitsza Ofiara
Jest Najwitszy Sakrament prawdziw ofiar (sacrificium). Jest bowiem
pamitk mki Paskiej, jej sta wrd nas obecnoci. Jest to ujcie z pozycji tego, co
wyprzedza nasze uwicenie.
2) Imi: Komunia wita
Jest Najwitszy Sakrament spenianiem si jednoci Kocioa. Jest z tego
wzgldu Komuni wit (communio), gdy w niej kontaktujemy si z Chrystusem
uczestniczc w Jego ciele i Boskoci, a zarazem wzajemnie jako czci Mistycznego
Ciaa kontaktujemy si midzy sob i ze sob jednoczymy. Communio oznacza tu dar
dawany i przyjmowany. Jest to ujcie Najwitszego Sakramentu ze wzgldu na jedno
Kocioa, na to, co si aktualnie stanie, a spenia si nasze uwicenie.
3) Imi: Pokarm duchowy
Jest Najwitszy Sakrament, ujty ze wzgldu na nasze przysze zbawienie,
pokarmem wspomagajcym nas w drodze do niebieskiej ojczyzny. Jest wiatykiem
(viaticum), jest tym pokarmem i jest ju w nim doznawaniem Boga.
4) Imi: Eucharystia
Jest Najwitszy Sakrament z tego wzgldu zarazem Eucharysti, to znaczy ask
(bona gratia), gdy ask Boga jest ycie wieczne, ktre zaczo si dla nas w
Chrystusie. Jest Eucharysti, gdy doznajemy aski i samego Chrystusa, ktry jako
aska niestworzona, jako peny aski, udziela si nam przez Najwitszy Sakrament, w
tym Sakramencie realnie obcym. Ze wzgldu wic na to, co w Najwitszym
Sakramencie wyprzedza nasze uwicenie, co je spenia i co zapowiada przysz
chwa, w. Tomasz ukazuje Najwitszy Sakrament jako ofiar, komuni i wiatyk.
Wskazujc na ask, na Chrystusa dla nas, zawartego w Najwitszym Sakramencie,
ukazuje ten Sakrament jako Eucharysti.

96

5) Imi: Hostia
Dodaje w. Tomasz, e Najwitszy Sakrament istnieje nie tylko ze wzgldu na
nas. W Eucharystii jest wprost Chrystus sam w sobie (ipse Christus, aliquid sacrum
absolute). I ze wzgldu na to Najwitszy Sakrament jest ponadto Hosti, czym zawierajcym samego Chrystusa: inquantum continet ipsum Christum. Jest Chrystus
Najwitsz Hosti. Gdy o tym pamitamy, moe pojawi si w nas odniesienie, ktre
niech nam scharakteryzuje cytat z mojej ksiki On ma wzrasta:
Czasem pojawia si w czowieku tsknota, aby pobiec do kocioa natychmiast,
rzuciwszy wszystko, i tam trwa na zawsze w milczcej modlitwie... (Pojawia si)
gorce i bolesne pragnienie, aby z oczami penymi ez pochyli si nad Hosti i
roztoczy wzruszajc opiek nad utajonym w Eucharystii Ciaem Jezusa zupenie
bezbronnym. Bg je powierzy ludziom z cakowitym zaufaniem. Trudno wyobrazi
sobie, ile powinien paka czowiek, ktrego powali grzech, oddzieli od Boga i odbierze
opisan powyej tsknot.
Reagujc na to ujcie z roku 1965, tak pisaem o Eucharystii w roku 1984 w
ksice Dziesitek raca refleksji:
Kieruje nas do Chrystusa wiara, nadzieja, mio o ksztacie tsknoty. Oddziela
nas od Niego, od bezporedniego i tak nam potrzebnego teraz widzenia Go twarz w
twarz, nasza struktura cielesno-duchowych bytw, znakomita struktura osb, lecz jeszcze nie posiadajcych wadzy poznawczej, ktr kiedy otrzymamy: bezporedniego
widzenia Boga. Teraz pociech jest oglda- nie Hostii, widzialnego Chleba, ktry jest
Ciaem Jezusa, gdy kapan, zastpujc Chrystusa, wypowie nad chlebem Jego sowa:
To jest ... Ciao moje.
Jeste tu, Jezu Chryste, ywy i obecny, zupenie blisko w eucharystycznym
Chlebie, bezbronny i dostpny, powierzony przez Ojca naszej opiece. Zawsze
powinienem by przy Tobie, broni Ci, nie zawie zaufania Boga, otacza opiek jak
gocia lub jak maego synka pooonego w obie, jak zranionego, umczonego na
krzyu kogo najbliszego, zarazem jako osob, ktra - zwyciywszy mier swym
zmartwychwstaniem - moc swej mioci, mioci do nas, zawierzya milczeniu Chleba,
danego nam do rki na zawsze. Powinienem wic roztoczy wzruszajc opiek nad
utajonym w Eucharystii Ciaem Jezusa zupenie bezbronnym, powinienem pobiec do

97

kocioa natychmiast, rzuciwszy wszystko, i tam trwa na zawsze w milczcej


modlitwie.
Dodajmy take, rwnie za moj ksik Dziesitek raca refleksji, e
Ojciec wity Jan Pawe II ... w encyklice Redemptor hominis (20) napisa ... e w
tym sakramentalnym znaku On ... Chrystus rzeczywicie obecny ... powierza si nam z
tak bezgranicznym zaufaniem jakby liczy si z nasz ludzk saboci, niegodnoci, a
take przyzwyczajeniami, rutyn, czy wrcz moliwoci zniewagi. Ojciec wity
dodaje te w Licie (z roku 1980) do biskupw o tajemnicy i kulcie Eucharystii, e
jest zatem powierzona ta wielka Tajemnica wiary ... Biskupom i kapanom ... Jest ona
powierzona take caemu Ludowi Boemu, wszystkim wierzcym w Chrystusa i
ukazuje ... jak warto w oczach Boych ma kady czowiek, nasz brat i siostra, skoro
kademu w taki sam sposb Chrystus daje siebie samego pod postaciami chleba i wina.
Jeeli praktykujemy autentyczny kult eucharystyczny, w oczach naszych musi rosn
godno kadego czowieka. I Ojciec wity ... powtarza (w Licie do biskupw), e
Chrystus w Komunii eucharystycznej zawierza siebie kademu z nas, naszemu sercu,
naszemu sumieniu, naszym wargom i ustom: jako pokarm. W zwizku z tym Ojciec
wity prosi biskupw i kapanw, aby zabezpieczyli sakraln godno posugi
eucharystycznej, a take owego gbokiego ducha eucharystycznej Komunii, ktry jest
szczeglnym dobrem Kocioa jako Ludu Boego, szczeglnym naszym dziedzictwem
po Apostoach, po rnych tradycjach liturgicznych i tylu pokoleniach wiernych, a
czsto heroicznych wyznawcw Chrystusa, wychowanych w szkole Krzya
(Odkupienia) i Eucharystii.
Moemy zapewni Ojca witego Jana Pawa II, e sakraln godno
kapaskiej posugi eucharystycznej zabezpiecza take nasza wiara i nasza mio do
Chrystusa. Poczucie eucharystycznej Komunii z Chrystusem, a przez Niego i w Nim z
caym Kocioem, jest take naszym dziedzictwem, naszym przeywaniem
Eucharystii, nasz trosk, tsknot i potrzeb, aby pochyli si nad Hosti i roztoczy
wzruszajc opiek nad ... Ciaem Jezusa zupenie bezbronnym i tak trwa na zawsze
w milczcej modlitwie... Chcemy przeywa kult eucharystyczny z czci i mioci, z
ogromn mioci wci zdumieni bezgranicznym zaufaniem do nas Chrystusa i
starajcy si nie zawie tego zaufania mimo saboci, niegodnoci, niebezpieczestwa

98

rutyny i moliwoci zniewagi... Wiemy i wierzymy, e Chrystus zaufa naszemu sercu,


naszemu sumieniu. To serce tskni do Chrystusa, kade ludzkie serce, gdy zawsze
tskni do prawdy, dobra i mioci, ktre tylko Chrystus przez Wcielenie i Odkupienie
czyni ukrytym w Bogu nieutracalnym rodowiskiem czowieka. Nasze sumienie, gdy
powali nas grzech, wywoa zy alu i w miosiernej mioci Chrystusa podejmiemy
pokut: zmian mylenia i tsknot. Serce i sumienie przywrc nas Chrystusowi
obecnemu w Eucharystii, zabezpiecz godno posugi eucharystycznej i sprawowanie
kultu eucharystycznego z czci i mioci.

4) Osoby Trjcy witej i Matka Boa


Wi Matki Boej z Trjc wit wyjania te nam, w jaki sposb Matka Boa
uprasza nam aski. Jak to si dzieje?
1) Przypomnijmy sobie najpierw, e wedug Soboru Watykaskiego II
Najwitsza Maryja Panna jest Rodzicielk Syna Boego, a przez to najbardziej
umiowan Cr Ojca i witym Przybytkiem Ducha witego.10 To s prawdy wiary.
Trzeba teraz, rozwaajc te prawdy wiary uwiadomi sobie, e cae zbawienie
czowieka jest faktem trynitarnym lub e ma struktur trynitarn. Zbawienia bowiem
dokonuje Bg, stwrca porozumienia z ludmi, stwrca przymierza. Gdy w Raju
zaamay si kontakty czowieka z Bogiem i gdy nadszed waciwy czas (gdy nadesza
penia czasu), Bg Ojciec posya swojego Syna jako Zbawiciela. Dziki Chrystusowi,
ktry zbawia czowieka, Bg Ojciec napenia Duchem witym ludzi, czynic ich w ten
sposb synami, powoujc ich czy przybierajc ich za synw. Takie jest ukazanie
zbawienia przez w. Pawa w licie do Galatw 4,4-5 i w licie do Rzymian 8,16. Jest to
dynamiczne ujcie zbawienia. Tak to okrelaj teologowie. Powtrzmy to ujcie
zbawienia: Realizowanie zamysu Boga Ojca przez Chrystusa i dziki Chrystusowi.
Zarazem posanie Ducha witego przez Ojca i Syna do nas, dziki czemu stajemy si
przybranymi dziemi Boga. Teraz wystpuje, podkrelany take przez teologw,
zaskakujcy i pikny moment: to dynamicznie realizujce si zbawienie ma posta
statyczn w osobie Matki Boej. Inaczej mwic, Matka Boa statycznie zawiera w
10

K.K.53. Rozwaanie wizi midzy Osobami Trjcy witej i Matk Bo jest fragmentem ksiki pt.:
Najwiksza jest mio (l Kor 13,13). Warszawa 1988, s. 84-102.

99

sobie to dynamicznie speniajce si zbawienie. Zobaczmy to rozwaajc Matk Bo


wobec Trzech Osb Trjcy witej.
a) Bg Ojciec jest autorem caego planu zbawienia, caego pomysu zbawienia ju
objawionego nam w pierwszych ksigach Starego Testamentu. Cae dzieo zbawcze
Chrystusa, caa dziaalno Chrystusa, ktra polega na odkupieniu nas i zbawieniu,
zmierza z powrotem do Boga Ojca. Jest to, jak mwi Jan Pawe II, przywracanie nas
Bogu, albo wprowadzanie nas z powrotem w mio Ojca, od ktrej odwrcilimy si w
Raju. Bg zaproponowa nam mio, kiedy odwrcilimy si od Boga, nie przyjlimy
tej propozycji. Bg w dalszym cigu ponawia i ostatecznie ponowi t prob stajc si
w drugiej osobie czowiekiem. Wcielenie jest tym otwarciem si i wci nieustannym
otwieraniem si Boga wobec nas. Odkupienie jest naszym powrotem do Boga. Jest to
ukad osobowy. To s wydarzenia, ktre si dziej w osobach. Dosownie Bg Ojciec
otwiera si wobec nas i dziki odkupieniu przez Chrystusa moemy wrci do mioci
Boga. Wracamy w Duchu witym.
Wszystkie te wydarzenia zbawcze speniaj si dziki macierzystwu Matki
Boej, dziki poczciu i urodzeniu Chrystusa. Zarazem przez swoje macierzystwo
Matka Boa objawia Boga Ojca. Przede wszystkim objawia Boga Ojca, a zarazem suy
Ojcu, suy Ojcu z czci. Wyraa Jego zamys, Jego myl, Jego wol. Wskazuj na to
tytuy, ktre Koci odnosi do Matki Boej: Umiowana Cra Ojca, Niepokalana,
Matka Boga. Te tytuy, ktre wyraaj w skrcie prawdy wiary, ujawniaj suebn rol
Matki Boej wobec Ojca, a zarazem Jej rol suenia w caym dziele Zbawienia.
We wspczesnej teologii, gwnie na obszarach protestanckich, podkrela si w
tym miejscu, e Matka Boa jest wybrana i wyjtkowa nie dla niej samej, lecz dla dobra
caego rodzaju ludzkiego. Zarazem Matka Boa w odniesieniu do Boga Ojca wyraa
pene przygotowanie Izraela, narodu izraelskiego, do przyjcia ju Zbawiciela. W Jej
osobie spenia si zbawienie. Duch wity sprawia poczcie Chrystusa. Podkrela si
te w teologii maryjnej, e w swoim przeywaniu wizi z Bogiem, a wic w swoim
przeywaniu religii, Matka Boa wci odkrywa oblicze Boga Ojca, ujawnia Boga
Ojca, ujawnia to, e jest wity, potny, e jest obroc ubogich, e jest miosierny,
wierny (to ze w. ukasza 1,46-55). A w swym osobistym kontakcie z Synem Matka
Boa dostrzega i swoicie ujmuje w wierze to, e Bg jest Ojcem wszystkich ludzi. I

100

Matka Boa jest zgodna z Bogiem Ojcem w pogldzie na nasze wizi z Chrystusem.
Jest to ujcie o ogromnej urodzie teologicznej. Na przykad odniesienie si Matki
Boej do Chrystusa w Kanie Galilejskiej: Zrbcie wszystko, cokolwiek wam powie (J
2,5). Bg Ojciec podobnie prezentuje nam Chrystusa na grze Tabor: Jego suchajcie
(Mt 17,5), zrbcie wszystko, cokolwiek wam powie. Matka Boa doskonale wyraa,
doskonale rozumie, czuje to, jak mamy odnosi si do Chrystusa, sucha Go, speni
wszystko, co nam powie. To s akcenty mariologiczne, ukazujce wizi Matki Boej z
Bogiem Ojcem.
b) Syn Boy, Chrystus, jest orodkiem caego planu czy pomysu zbawienia.
Pomys zbawienia jest taki, e jedynym Zbawicielem jest Chrystus. Znowu to wspaniae
osobowe rozwizanie. Zbawienie nie jest ukadem relacji, procesw. Zbawienie to
Chrystus. I Chrystus jest jedynym Zbawicielem. Ta myl zawiera si w licie do Efezjan
1,18-23, u w. Jana 4,42, w licie do ydw 8,6, w pierwszym licie do Tymoteusza
2,5-6. Ot Matka Boa ukazuje nam swoist tajemnic Chrystusa. T tajemnic, e
Chrystus jest Zbawicielem. Skoro Chrystus jest Zbawicielem, to rola Matki Boej
polega na tym, aby by Suebnic Pask, aby pomaga w dziele zbawiania ludzi, aby
by Matk Odkupiciela. Matka Najwitsza jest wanie Suebnic Pask. Tak
okrelia siebie w sytuacji Zwiastowania. Jest Matk Odkupiciela. Powiedziaa: Niech
mi si stanie wedug sowa Twego. Teologowie ukazuj tutaj ogromn delikatno
Matki Boej. Nie powiedziaa do anioa: dobrze, zgadzam si, tak. Niech si stanie tak,
jak powiedziae. Odpowiedziaa raczej, e to nie ja rozstrzygam, lecz Bg. Niech mi
si stanie tak, jak Bg proponuje, jak sobie yczy. Nastpnie Matka Boa towarzyszy
Jezusowi w caej Jego dziaalnoci. Uwiadamia sobie wszystko, co si wydarzyo. Jest
wiadoma tego, e rodzi Syna Boego w ludzkim ciele. Syszy proroctwo Symeona,
syszy proroctwo Anny Prorokini, przyjmuje wizyt mdrcw, wszystko to zapamituje
i rozwaa. Mona by powiedzie, to jest moja ulubiona myl, ktr wyraziem w
ksice Dziesitek raca refleksji, e Matka Boa jest pierwszym teologiem
wieckim. Nie jest bowiem kapanem, nie jest apostoem. Jest matk. Pierwsza rozwaa
w swoim sercu wszystko, co si zdarzyo i co usyszaa.

Dokonuje refleksji

teologicznej. Jest pierwsz osob spord ludzi, ktra zna prawdy wiary Nowego
Testamentu, ktra nimi yje, ktra je spenia. Zarazem macierzystwo Matki Boej jest

101

w Niej gbok podstaw wizi wiary z Chrystusem, Matka Boa doskonale zna prawdy
wiary Nowego Testamentu, ale Syn Boy jest zarazem Chrystusem, jest Jej Synem i
Matka Boa musiaa z trudem, mona by powiedzie, moe nie z trudem, ale
wypracowa swoj wiar, musiaa podj wysiek pogbienia wiary. Tak jak kady z
nas musi pogbia relacje wiary w odniesieniu do wszystkich osb, do ludzi i do Boga.
Pawe VI podkrela w swoim tekcie Marialis cultus 25, e w Najwitszej Pannie
wszystko si odnosi do Chrystusa i wszystko zaley od Niego. W zwizku z tym take
nasze osobiste odniesienie do Matki Boej, odniesienie religijne ma pocztek w
Chrystusie. W Chrystusie uzyskuje swj peny wymiar. Nasze odniesienie do Matki
Boej spenia si wic w swoim najwikszym wymiarze wtedy, gdy z mioci
odnosimy si do Chrystusa, tak jak Ona. Wypenia si zarazem przez Chrystusa w
Duchu witym. W ten sposb: przez Chrystusa, w Duchu witym, wszystko
prowadzi nas do Boga Ojca. Dobrze ujta wito i osoba Matki Boej wprowadza nas
w kontakt z Trjc wit.
Maa dygresja: Sdz, e dziki temu lekcewaonemu kultowi maryjnemu, dziki
temu wanie kultowi, tak mocnemu w Polsce, Polska zawsze realizowaa religijno
katolick trynitarn. Nigdy Matka Boa nie bya uwaana za Boga. Zawsze Polacy mieli
wiadomo, e Matka Najwitsza jest Matk, kim wyjtkowym w Kociele, ale
czowiekiem, wanie Matk. Dziki temu nie byo u nas szans na rozwj
protestantyzmu, ktry kwestionuje kult maryjny. Nasze pozytywne odniesienie do
Matki Boej, tak sdz, chroni Polsk przed odejciem do objawionej informacji Boga,
e jest jedynym Bogiem w Trjcy Osb.
c) Duch wity. Wedug Nowego Testamentu Duch wity przebywa w
kadym ochrzczonym czowieku, w kadym chrzecijaninie. Przebywa w kadym
chrzecijaninie, aby odnowi serce. Odnowi serce to z powrotem oywi w czowieku
podstawy jego odniesie do Boga. Duch wity mieszka w nas wanie w tym celu, aby
odnowi serce, uzdolni nas do dziaa waciwych dziecku Boemu. Zostalimy
bowiem powoani do tego, aby by dziemi Boga. Znaczy to, e zostalimy powoani
do podejmowania z Bogiem odniesie przez mio, wizania si z Bogiem przez
mio. To s dziaania chrzecijanina. Nie ma innych waniejszych dziaa. Inne s
pomocnicze. I podobnie Bg mieszka w nas dziki mioci i przez mio. Duch wity

102

zamieszka te w Matce Boej przez mio. Jak bliej teologia ujmuje te wizi Ducha
witego z Matk Boa?
2) Bliej ujte powizania Ducha witego z Matk Bo.
a) Duch wity tworzy w Matce Boej nowe serce, ktre pozwala Jej da Bogu
odpowied pen wiary. Duch wity daje Jej nowe serce. Duch wity wic swoicie
chroni Matk Bo przed rnymi znieksztaceniami kulturowymi, utrwalajc
w Niej podstawow wraliwo intelektu monociowego, dziki ktremu rodzi si w
Niej sowo serca, nowe serce, ktre pozwala Jej na skierowanie si do Boga z wiar.
Matka Najwitsza daje Bogu odpowied pen wiary. Tak jest wedug w. uka
sza 1,38.
b) Duch wity dokonuje w Maryi dziewiczego poczcia Chrystusa (w. ukasz
1,35 i w. Mateusz 1,20). Jest to zarazem bardzo ciekawy moment w osobowoci Matki
Boej. Matka Boa pomylaa swoje ycie jako wyczne odniesienie do Boga i
otrzymuje propozycj stania si Matk Syna Boego. Zaplanowaa dziewictwo i widzi
swoiste zakcenie Jej planu. Z caym spokojem i odwag dopytuje wic o to: jak to si
stanie, nie znam ma. A jest w tym i ta myl, e przecie Jej pomysem ycia jest
wyczno mioci skierowanej do Boga. I anio odpowiada, e Duch wity to sprawi,
e Duch wity rozwie ten problem. Taka jest odpowied. Problem ten tylko w
wypadku Matki Boej jest tak rozwizany, e Jej mio do Boga, do caej Trjcy
witej, mio wyczna, nie zostaje zmieniona, gdy Jej Synem jest Syn Boy, jest
Bg. Mio do Boga spenia si w caym Jej czowieczestwie i w caej Jej duszy.
Rozwizanie niezwykle wspaniae. W wypadku Matki Boej nawizujce do
wszystkich Jej umiowanych projektw ycia.
c) Duch wity daje Matce Boej natchnienie, dziki czemu wypowiada Ona
Magnificat. Ta pie ukazuje nam gbokie rozumienie prawd wiary, gbokie
rozumienie wanie tego, jak dokonuje si zbawienie, na czym ono polega, jaki jest los
ludzi, co maj robi, jak odnosi si do Boga, ktry w miosierdziu swoim kieruje si do
nas, jak zapowiedzia to ju Abrahamowi. Znaczy to, e miosierdzie jest wci
mioci natychmiast nas wspomagajc, jest budzeniem w nas poczucia godnoci (k
1,46-55 - k 2,19,51).
d) Duch wity wcza Matk Bo do jednoci wierzcych. Moglibymy

103

powiedzie, e wcza Matk Najwitsz do jednoci ludu Boego. Maryja jest dziki
temu wci w Kociele, jest pierwsz w tym Kociele osob zbawion, w ktrej skutki
Odkupienia speniaj si w jakiej najwikszej mierze. Zarazem teologowie mwi te
rzecz wzruszajc, e Chrystus pozostawia Kocioowi w darze Ducha witego i
Najwitsz Maryj Pann, gdy zostaa wprowadzona do jednoci wierzcych (J 14,16;
16,13-14).
e) Duch wity powoduje zabranie Maryi do nieba. Taka jest prawda wiary i
wiadomo religijna Kocioa. Duch wity bo wiem wskrzesza ciao. Jest to akcent
teologiczny. W analizach filozoficznych mwi si, e forma, ktra jest pryncypium,
ktra jest zasad lub kodem ciaa, odtworzy potem ciao czowieka po
zmartwychwstaniu bez wikszego trudu, gdy kod jest podstaw zgromadzenia
wszystkich tych elementw fizycznych, ktre stanowi nasze ciao. Mwi si te, e
zmartwychwstanie cia nie jest naturalnym procesem, lecz e jest to proces specjalny,
wydarzenie specjalne. To Duch wity wskrzesza ciaa, czyni je ciaami
niemiertelnymi i dawcami ycia. Taka jest myl wydobyta przez teologw z
pierwszego listu do Koryntian 15,42-45. Duch wity jest dawc ycia, sprawi
poczcie Chrystusa. W zwizku z tym caa rola Matki Boej polega na
wspuczestnictwie w dziele zbawienia i zarazem na swoistym wstawiennictwie czyli
na poredniczeniu w Chrystusie midzy ludmi i Bogiem. Matka Boa wstawia si za
nami.
Teologowie zwracaj tu uwag na to, e ta rola poredniczenia, wstawiania si
Matki Boej za nami, jest zrozumiaa tylko w wietle wstawiennictwa Ducha witego.
To Duch wity nieustannie wstawia si do Ojca za nami. W starych przekadach Pisma
w. czytamy, e Duch wity jest w nas i modli si w nas wzdychaniem
niewymownym. Bardzo lubi to wyraenie. Duch wity modli si w nas do Boga. To
On wstawia si za nami i to jest Jego rola, Jego zadanie. Matka Boa ma w tym udzia
przez Ducha witego i w Nim wstawia si za nami do Boga. Znowu teologowie
zwracaj uwag na to, e wszystkie tytuy, ktre odnosimy do Matki Boej, te ktre na
przykad odnajdujemy w litanii, w godzinkach, wszystkie tytuy Matki Boej wyjaniaj
Jej udzia w dziele zbawienia. Jaki udzia i jaka rol? T rol peni w Kociele Duch
wity. Wszystkie tytuy Matki Boej s opisaniem, wskazaniem na rol, jak Duch

104

wity peni w Kociele, rol uwicajc dziki odkupieniu przez Chrystusa.


Krtko zestawmy powizania Ducha witego z Matk Bo: Duch wity
zamieszka w osobie Matki Boej, w istocie Jej osoby. Napeni sob Maryj.
Zamieszka w Niej take w ten niezwyky sposb, ktry jest spowodowaniem poczcia
Syna Boego. Wanie uczyni Maryj Matk Chrystusa Mesjasza, wic Matk
Chrystusa zbawiajcego. Uczyni j pierwsz wierzc osob wedug prawd Nowego
Testamentu. Uczyni zarazem Matk Bo matk wszystkich wierzcych, gdy
stanowimy Ciao Mistyczne Chrystusa. Nasz zwizek z Chrystusem jest peniejszy ni
zwizek przyjani. To jest peniejszy ni zwizek przyjani. To jest stanowienie
mistycznego Ciaa Chrystusa. Jestemy jak gdyby wbudowani w Chrystusa stanowic
Jego mistyczne ciao, stanowic Koci. Mdlmy si
Ojcze z Nieba Boe, zmiuj si nad nami.
Synu Odkupicielu wiata Boe, zmiuj si nad nami.
Duchu wity Boe, zmiuj si nad nami.
wita Trjco jedyny Boe, zmiuj si nad nami.
wita Maryjo, mdl si za nami.
wita Boa Rodzicielko, mdl si za nami.
wita Panno nad pannami, mdl si za nami,
O Maryjo bez grzechu poczta mdl si za nami, ktrzy si do
Ciebie uciekamy.
Niech bdzie pochwalony Przenajwitszy Sakrament, teraz i zawsze i na wieki
wiekw. Amen.

7. By sercem Chrystusa w wiecie


(Miosierdzie jako rys postawy chrzecijaskiej u w. Wincentego Paulo)
By sercem Chrystusa w wicie ubogich.11 Tak okreli w. Wincentego
Paulo Ojciec wity Jan Pawe II w licie do przeoonego generalnego Zgromadzenia
11

List Ojca witego Jana Pawa II do przeoonego generalnego Zgromadzenia Misji, W: W nurcie
zagadnie posoborowych, t. 15, Warszawa 1983, s. 186.

105

Misji. Korzystam z tego okrelenia i czyni z niego dar gratulacyjny dla Sistr
Miosierdzia w 350 rocznic zaoenia Zgromadzenia. Winszuj tej rocznicy i zarazem
ycz, aby take Siostry Miosierdzia byy zawsze sercem Chrystusa w wiecie.
29 listopada 1633 w Paryu, w domu przy Faubourg Saint-Victor, dzi 21 rue
Monge, ks. Wincenty Paulo tworzy Zgromadzenie Sistr Miosierdzia przeksztacajc
w grup zakonn zesp dziewczt, ktre pod opiek pani Ludwik de Marillac, ich
opiekunki i wychowawczyni, zdecydoway si suy wycznie biednym i chorym, a
przez t posug wycznie Bogu. yciem religijnym pani Ludwiki de Marillac kierowa
najpierw jej spowiednik ks. Honor de Champigny, pniej gwnie ks. bp Franciszek
Salezy i ks. Wincenty Paulo.12 Drog do utworzenia Zgromadzenia Sistr
Miosierdzia bya osobowo Magorzaty Naseau, wiejskiej dziewczyny, ktra ju w
1630 roku zgosia si do ks. Wincentego... zdecydowana na bezinteresown prac
wrd ubogich.13 Jej ycie religijne ksztatowa ks. Wincenty Paulo i pani Ludwika
de Marillac. Po trzech latach w 1633, Magorzata Naseau, przez swj styl ycia i sub
ubogim, pierwsza siostra miosierdzia, bya ju przygotowana, by wraz z grup innych
dziewczt sta si Zgromadzeniem Sistr Miosierdzia.
Ks. Wincenty Paulo zaoy zgromadzenie zakonne, zdumiewajce w tamtych
czasach, gdy nie zamknite krat klauzury. Wybroni to zgromadzenie i uzyska dla
niego zatwierdzenia kocielne. Wedug ks. Wincentego klasztorem sistr miosierdzia
s sale chorych i dom w ktrym przebywa ich przeoona. Cel siostry miosierdzia
stanowi wynajta izdebka. Kaplic klasztorn jest koci parafialny. Krugankami
klasztornymi s ulice miasta. Klauzur jest posuszestwo, krat klauzury jest boja
Boa, welonem - skromno. Profesj zakonn, sytuujc zakonnic w spoeczestwie,
jest dla sistr miosierdzia trwae zaufanie Opatrznoci i ofiarowanie wszystkiego, czym
si jest.14
12

A. Dodin. St. Vincent de Paul et la charit, Bourges 1976, (seria Maitres Spirituels), s. 36-38.
J. Dukaa, w. Wincenty Paulo - Dowiadczenia duchowe i dzieo, W: W nurcie zagadnie
posoborowych, t. 15, s. 199.
14
w. Wincenty a Paulo, X, 661. Sygnowane cyfr rzymsk i arabsk cytaty z tekstw w. Wincentego
Paulo odnosz do dziea: Saint Vincent de Paul, Correspondance - Entretiens-Documents, dition publie
et annote par Pierre Coste, t. I-XIV, Paris 1920-1925. Dla usprawiedliwienia polskiego przekadu tekstu
x, 661 por. List Ojca witego Jana Pawa II, s. 186. A oto pikny, wprost rewelacyjny tekst w.
Wincentego Paulo: Elles auront pour monastre - les maison des malades et celle ou reste la
suprieure. Pour cellule - une chambre de louage. Pour chapelle - l glise paroissiale. Pour clotre - les
13

106

Zauwamy, e ycie zakonne siostry miosierdzia, ks. Wincentego a Paulo sytuuje


si w jej osobowoci, nie w sytuacjach zewntrznych. Nie klasztor, cela, kruganki,
klauzura, lecz wewntrzna boja Boa, skromno, zaufanie Opatrznoci i suba
chorym. W nas dzieje si ycie zakonne, tosame z penym chrzecijastwem,
wyraajcym si w pominiciu siebie i ofiarowaniu wszystkiego, czym si jest, Bogu
poprzez suenie cierpicym i pragncym zbawienia.15
Ten pikny akcent, e w nas, w naszej osobowoci spenia si ycie powicone
Bogu przez suenie ludziom, wprowadza nas w dwie perspektywy: pierwsza dotyczy
nas, druga dotyczy wielkoci ycia i dziea w. Wincentego a Paulo. Perspektywa, ktra
nas dotyczy, to odczytanie w propozycjach w. Wincentego, sformuowanych dla sistr
miosierdzia, programu ycia dla kadego z nas: wewntrzna wierno Bogu,
skromno, zaufanie Opatrznoci, suba ludziom cierpicym i pragncym zbawienia.
Nie wywouje w nas tych postaw klasztor, organizacja spoeczna, instytucja, lecz Duch
wity, ktry przebywa w nas, gdy ukochamy Chrystusa. A gdy si mwi, e Duch
wity dziaa w kim, to rozumie si, e ten Duch obecny w tej osobie, daje jej te same
skonnoci, ktre mia Jezus Chrystus na ziemi, one sprawiaj, e czowiek czyni to
samo.16 Naladowanie wic Chrystusa jest odtwarzaniem Jego postaw z okresu Jego
ziemskiego ycia. Daje to nam w wyniku peni osobowoci. A penia osobowoci,
wedug w. Wincentego, to autentyczna wito.17
W naszej osobowoci, ksztatowanej przez Ducha witego, ktry w nas tworzy
postawy Chrystusa z okresu Jego ziemskiego ycia, ma rdo nasze odnoszenie si do
Boga i do ludzi, odnoszenie si naladujce Chrystusa. W naszej witoci ma wic
rdo suenie ludziom dobroci, sercem, wiedz, mdroci, roztropnoci,
sprawiedliwoci, mstwem, umiarkowaniem, mioci, wiar, nadziej, prawd,
agodnoci, wdzicznoci, cierpliwoci, pokojem. Moe dlatego wci s wojny,
niecierpliwo w dialogu i negocjacjach, zapominanie o doznanym dobru, gwatowne
atakowanie ludzi, posugiwanie si kamstwem, niechci, brak zaufania, wykluczanie
rues de la ville. Pour clture lobissance. Pour grille - la crainte de Dieu. Pour voile - la sainte
modestie. Pour profession - la confiance continuelle dans la Providence, loffrande de tout ce quelles
sont (x, 661).
15
T. Kozowski, Bdcie miosierni, W: W nurcie zagadnie posoborowych, t. 15, s. 235.
16
w. Wincenty Paulo, VIII, 524.
17
T. Kozowski, s. 342.

107

porozumienia, kierowanie si a nienawici do ludzi i do Boga, moe to wszystko


dzieje si dlatego, e nie ma w nas witoci. Powiedzmy wic wyranie, e najpilniejsz potrzeb naszych czasw jest wito ludzi. Konflikty midzy ludmi tak si
pogbiy, kamstwo i nienawi tak opanoway serca, atak na czowieka i Boga sta si
tak powszechny, e moe temu wszystkiemu zapobiec tylko wito ludzi, taka ich
osobowo, ktra wyznaczy suenie ludziom z bezgraniczn mioci, odbudowujc i
chronic mio. Ostatecznie bowiem kady czowiek pragnie trwania mioci. Gdy
pragnie nieutracalnoci jej trwania, to pragnie zbawienia, gdy zbawienie jest wanie
sprawion przez Boga nieutracalnoci trwania mioci, czcej ludzi z ludmi i ludzi z
Bogiem. Nieutracalne trwanie mioci to najgbsza i podstawowa potrzeba czowieka.
Spenia si ona poprzez wito. Tak wic, jak najgbsz potrzeb czowieka jest
trwanie mioci, czyli zbawienie, tak te najpilniejsz potrzeb spoeczn jest dzisiaj
wito. Wynika to z analizy tego, czym czowiek naprawd yje. Nie ukazuj tego
niektre wspczesne psychologie, teorie spoeczne, ktre akcentuj w zespole wartoci
tylko dobra materialne, techniczne, dochody, wygodniejsze ycie. O trwaniu mioci
mwi metafizyka bytu, o witoci mwi teologia. Potrzebna wic nam jest na co dzie
metafizyka bytu, teologia dogmatyczna, moralna i mistyczna, gdy one ratuj
humanizm i religi. Potrzebna nam jest religia, ktra stanowic zesp realnych wizi
czowieka z Bogiem - umoliwia Duchowi witemu ksztatowanie w nas witoci.
Bez pogbionego ycia religijnego, bez witoci nie bd owocoway w nas dary
Ducha witego. Owoce tych darw, te najwzniolejsze, ktre Ewangelia nazywa
bogosawiestwami, to midzy innymi: nieposzukiwanie rzeczy lecz osb, (co nazywa
si ubstwem), to agodno i cicho wobec osb, to kierowanie si sprawiedliwoci,
to czynienie miosierdzia czyli reagowanie mioci na najpilniejsze potrzeby
czowieka, te, ktrych brak sprawia cierpienie, to take sprawianie pokoju. Nie
obronimy pokoju, nie uchronimy wiata przed groc nam katastrof nuklearn, jeeli
nie bdzie w nas witoci, poprzez ktr przechodz w wiat owoce darw Ducha
witego. Poprzez nas, poprzez nasz osobowo Bg wnosi w wiat sw mio i
pokj.
Susznie w. Wincenty Paulo w osobowoci Katarzyny Naseau, w osobowoci
sistr miosierdzia, widzia spenianie si chrzecijastwa i ycia zakonnego, czyli

108

powiconego ludziom i Bogu, susznie widzia w osobowoci czowieka drog


czowieka do Boga i drog Boga do czowieka i wiata, umczonego cierpieniem i
pragncego zbawienia.
Perspektywa, ktra dotyczy wielkoci ycia i dziea w. Wincentego Paulo,
wynikajca z akcentu, e w naszej osobowoci spenia si ycie powicone Bogu przez
suenie ludziom, polega na odczytaniu w yciu i dziele w. Wincentego innej
kolejnoci wydarze ni podaj to biografie i wikszo opracowa. W wielu
biografiach i opracowaniach stosuje si chronologiczn prezentacj ycia i dzie w.
Wincentego. Owszem, by najpierw synem biednych rodzicw, potem si ksztaci,
zosta ksidzem, wychowawc studentw, obj parafi, by wychowawc dzieci
rodziny des Gondi, jej kapelanem, a w majtkach des Gondi duszpasterzem
zatrudnionych tam ludzi, spotka ks. Pierre de Brulle oraz bpa Franciszka de Sales i
pozostawa pod ich duchowym wpywem, w 1626 zaoy Zgromadzenie Misji, w 1633
Zgromadzenie Sistr Miosierdzia, a wczeniej, w 1617, grupy Pa Miosierdzia, ktre
wizytowaa Ludwika de Marillac jeszcze przed zaoeniem Zgromadzenia Sistr
Miosierdzia. Ta chronologiczna prezentacja ycia i dzie w. Wincentego jest
prawdziwa i suszna. Pomaga nam ogarn ycie tak aktywne i owocujce dzieami o
wiatowym wymiarze. w. Wincenty Paulo, jak pisze A. Dodin, wprowadzi prostsze
formy ycia religijnego, wszystkim dostpne, zreformowa we Francji wychowanie
ksiy, tworzy naw zgromadzenia zakonne i oddziaywa na dawne, oddziaywa na
episkopat francuski, wprowadzi do kaza prostot Ewangelii, dziki niemu niewidzialna mio Boa staa si widzialna w trosce o serca i ciaa ludzi.18 Susznie Ojciec
wity Jan Pawe II w swym licie do przeoonego generalnego Zgromadzenia Misji
nazwa w. Wincentego Paulo i Siostry Miosierdzia sercem Chrystusa w wiecie
ubogich.19
w. Wincenty Paulo by sercem Chrystusa w wiecie. Najpierw wanie by
peny serca i postaw Chrystusa. Wypeni sw osobowo Chrystusem. I gdy Duch
18

Il avait introduit une nouvelle forme de la vie religieuse. II avait t un des plus habiles et peut-tre le
meilleur des rformateurs du clerg. Son action s tait tendue aux religieux quil avait encourags et
lEpiscopat quil avait pur. Plus quun autre, il avait redonn la prdication le bon got, un peu de
simplicit, en un mot, le ton et le sens de lvangile... Grce lui, durant quel-ques annes, linvisible
amitie de Dieu stait visiblement noue travers les coeurs et le corps des hommes. A. Dodin, s. 56.
19
List Ojca witego Jana Pawa II, s.186.

109

wity uksztatowa w nim te same skonnoci, ktre mia Jezus Chrystus na ziemi,20
wtedy ks. Wincenty Paulo zaczai dostrzega otaczajc go ndz ludzi, ich niewiar,
ich cierpienie i pragnienie zbawienia, ich potrzeby materialne i duchowe. Zacz te na
to wszystko reagowa. Zacz czyni to, co Syn Boy czyni, przebywajc na ziemi.
Wcign w swe prace ludzi, podobnie jak on dobrych i naladujcych Chrystusa.
Utworzy z nich zgromadzenia zakonne, aby trwao chronienie ycia ludzi, ycia ciaa i
ycia duszy, aby wanie niewidzialna mio Boa staa si widzialna w naszej trosce o
dusz i ciao czowieka.
Powtrzmy wic, e chronologiczna prezentacja ycia i dziea w. Wincentego
Paulo ukazuje go nam prawdziwie i zrozumiale. Nie tumaczy jednak dziea jego ycia.
To dzieo zaczo si od momentu czynienia tego, co Syn Boy czyni, przebywajc na
ziemi. Zaczo si od wewntrznego upodobnienia si ks. Wincentego Paulo do
Chrystusa. To upodobnienie do Chrystusa w gbi osobowoci, zgodno tego, co
czyni, z tego, co czyni na ziemi Chrystus, zgodno wic naszej woli z wol Boga,
jest witoci. Taka wic jest kolejno wydarze w yciu i dziele w. Wincentego
Paulo: najpierw jeszcze nikomu nie znana jego wito, potem dostrzeganie ndzy i
niewiary ludzi, z kolei ratowanie zdrowia ciaa i duszy czowieka, wreszcie tworzenie
struktur, zapewniajcych kontynuowanie ujawniania niewidzialnej mioci Boga w
widzialnej trosce o ludzi ze strony osb kochajcych Boga. Rozwamy bliej t
chronologiczn i przyczynow prezentacj ycia i dziea w. Wincentego Paulo.

Chronologiczne wyjanianie ycia i dziea w. Wincentego Paulo


Przez 36 lat swego ycia (od roku urodzenia w 1581 do penego nawrcenia w
1617) ks. Wincenty Paulo nie uwiadamia sobie materialnej i duchowej ndzy ludzi.
Nie widzia jej. A przecie trwaa ona we Francji od dawna. A. Dodin podaje, e w
czasach w. Wincentego Paulo, a dokadniej za panowania Henryka IV, Francja
liczya od siedemnastu do dwudziestu milionw mieszkacw. Z powodu
niedoywienia i chorb umierao pidziesit procent dzieci przed osigniciem
pierwszego roku ycia. Czste wojny powoduj migracje rodzin, brak staej pracy,
wybuchanie epidemii. W prowincjach umiera do czterdziestu procent ludzi. rednia
20

Por. w. Wincentego Paulo, VIII, 524.

110

wieku mieszkacw wsi wynosi od dwudziestu do dwudziestu piciu lat. W miastach


ludzie yj duej, przecitnie od czterdziestu do czterdziestu piciu lat. Ci, ktrzy yj,
maj przecitnie dziesicioro lub dwanacioro dzieci. Ta dua liczba dzieci powoduje,
e na og mimo duej umieralnoci ludzi ludno Francji wci liczy od siedemnastu
do dwudziestu milionw. W tej liczbie tylko trzy do czterech milionw osb umie
czyta i pisa, mimo, e dwie trzecie ziemi naley do kleru, e s sto dwadziecia trzy
diecezje, sto pidziesit dwa tysice kociow i kaplic, cztery tysice klasztorw.
Oblicza si, e okoo roku 1660 jest we Francji dwiecie szedziesit sze tysicy
duchownych oraz sto osiemdziesit jeden tysicy zakonnikw i zakonnic. Jest ponadto
jeden milion protestantw, ktrzy maj siedemset wity i cztery akademie
teologiczne. Dla porwnania zauwamy, e w samym Paryu jest w tym czasie
pidziesit tysicy niewierzcych, sto tysicy zodziei, jedenacie tysicy osiemset
rodzin w ndzy, a umiera co miesic dziesi tysicy ludzi. Jest rok 1652. Od
dziewitnastu lat dziaajce siostry miosierdzia ywi w swym domu tysic piset
biednych, opiekuj si omiuset emigrantami, dwa razy dziennie rozdaj zup piciu
tysicom godnych. Od roku 1638 przyjmuj pod sw opiek rocznie okoo trzysta
sierot. Ks. Wincenty Paulo ju wszystko to wie od roku 1617. Ju organizuje pomoc
dla chorych i godnych, ju prowadzi misje. Przypuszcza, w momentach zmartwienia,
e za sto lub sto pidziesit lat we Francji Koci przestanie istnie.21 Owszem,
dziaaj jezuici, ktrzy w kolegium w Clermont licz dwa tysice osb. Rozwijaj si
urszulanki i ksztac modzie. Nauczaj kapucyni. Ogasza swoje pisma kard. Pierre de
Berulle, bp Franciszek Salezy. Co roku wydaje si dzieo Tomasza Kempis O
naladowaniu Chrystusa. I przypomnijmy, e jest we Francji dwiecie szedziesit
sze tysicy ksiy i sto osiemdziesit jeden tysicy zakonnikw oraz zakonnic.
Ludzie jednak popadaj w analfabetyzm i ndz, trac wiar, zdrowie i ycie. Nie ma
bowiem zorganizowanego nauczania i wychowania. Ks. Wincenty a Paulo najpierw
mobilizuje kobiety do ratowania zdrowia ciaa i duszy ludzi biednych. Zakada
stowarzyszenia Pa Miosierdzia, z czasem Zgromadzenie Sistr Miosierdzia.
Mobilizuje z kolei ksiy do ratowania mylenia ludzi i ich wiary w Boga. Zakada
Zgromadzenie Misji. Sam prowadzi rekolekcje dla ksiy i sawne konferencje
21

A. Dodin, s. 9. Dane liczbowe powtarzam za ksik A. Dodina, s. 6-9 oraz 44-52.

111

wtorkowe.
Na prob krla Ludwika XIII, ktry niepokoi si niskim poziomem ycia
religijnego duchownych, proponuje kandydatw na biskupw. Zna bowiem wielu
ksiy. W latach 1628-1660 odprawio u niego rekolekcje lub suchao jego
wtorkowych konferencji okoo czternacie tysicy ksiy. Proponuje kandydatw
odpowiedzialnych, przejtych trosk o religijne potrzeby ludzi. Stawia czoa grzechowi,
chorobom, biedzie.
Do tej troski i walki o czowieka, o zdrowie jego ciaa i duszy, Opatrzno
troskliwie przygotowuje w. Wincentego Paulo. Ojciec wity Jan Pawe II sadzi, e
nic w yciu w. Wincentego nie byo przypadkowe. Wyszed z ubogiej rodziny, lecz
po wiceniach kapaskich... jakby odwrci si od ubogich udajc si do Parya w
nadziei otrzymania dobrego beneficjum. Udao mu si otrzyma urzd jamunika
krlowej Magorzaty. Pozwolio mu to zetkn si z ndz ludzk... Wtedy to... ksidz
de Berulle... poprzez seri inicjatyw, pozornie majcych ze sob niewiele wsplnego, da
mu okazj dokonania odkry, ktre stan si pocztkiem wielkich realizacji jego ycia.
Ks. de Berulle pole najpierw Wincentego do pracy w parafii na przedmieciu Parya w
Clichy-la-Garenne. W cztery miesice pniej, kae mu zaj miejsce nauczyciela dzieci w rodzinie generaa galer de Gondi. Opatrzno Boa miaa swoje w tym zamiary.
Towarzyszc pastwu de Gondi w ich podrach do poszczeglnych ich paacw i wsi,
Wincenty Paulo odkrywa straszn ndz materialn i duchow ubogiego ludu
wiejskiego... Ks. de Brulle posya go na proboszcza do Chatillonles-Dombes. W tej
zaniedbanej parafii nowy proboszcz przeyje dowiadczenie, ktre ukierunkuje jego
ycie. Wezwany pewnej niedzieli w sierpniu 1617 roku do rodziny, ktrej wszyscy
czonkowie byli chorzy, stara si uj w ramy dobrze zorganizowane powicenie
ssiadw i ludzi dobrej woli: powstaje pierwsze Bractwo Miosierdzia, ktre posuy
za wzr tylu innym... To... ukazuje nam kapana ogromnie uwanego na znaki czasu,
kapana, ktry pozwala si prowadzi wydarzeniom albo raczej Opatrznoci Boej.22
w. Wincenty Paulo nie zawid Opatrznoci. Zareagowa na wszystkie
odmiany materialnej i duchowej biedy ludzi. Wzi do pomocy ksiy, z ktrych
utworzy Zgromadzenie Misji, aby ratowa biedny lud wiejski. Nie przestawa wpaja
22

List Ojca witego Jana Pawa II, s. 183-184.

112

swym towarzyszom 'ducha Pana naszego', ktry wedug niego mona byo streci w
piciu zasadniczych cnotach: prostocie, agodnoci w stosunku do bliniego, pokorze
wobec siebie, a nastpnie, jako warunki tych trzech cnt, umartwieniu i gorliwoci.23
Zaleci przemawianie w sposb prosty. Zarazem uwiadamia sobie, e w ogle
potrzebni s ksia dostatecznie wyksztaceni i gorliwi. Zaleci Zgromadzeniu Misji
nauczanie i wychowywanie ksiy przez prowadzenie seminariw duchownych. Wzi
te do pomocy kobiety. Utworzy grupy Pa Miosierdzia. A gdy, jak wiemy, Ludwika
de Marillac swym przykadem cakowitego powicenia si Bogu przez sub ubogim,
pocigna za sob kilka dziewczt, zaoy Zgromadzenie Sistr Miosierdzia. Dzi ju
w wielu krajach i na wielu kontynentach troska w. Wincentego Paulo i jego walka o
zdrowie duszy i ciaa czowieka, kontynuowana przez Siostry Miosierdzia, jest
widzialnym znakiem niewidzialnej mioci Boej, wprost sercem Chrystusa w wiecie
ubogich, skrzywdzonych, godnych, uwizionych, zagubionych w podry, kalekich,
chorych, osieroconych, smutnych, oczekujcych dobroci, naszej prostoty i agodnoci,
naszej penej, bezinteresownej mioci.
Brat Roger z Tais pisze, e w. Wincenty Paulo... umia znale... w swej
epoce... konkretne gesty i jzyk ognia rozwietlajcego mio zapalon przez Boga.24
Umia wic nie tylko dostrzec ndz duchow i materialn ludzi swych czasw, lecz tak
e umia zaradzi tej ndzy. Wychowywa i ksztaci. Zorganizowa instytucje, ktre
wychowyway i ksztaciy. Zorganizowa instytucje spoeczne, ktre ratoway godnych
i chorych. Znalaz sposoby ulenia ludziom w cierpieniu.
Opatrzno przygotowywaa w. Wincentego do tych dziaa. To prawda.
Prezentujc jednak chronologicznie jego ycie i dziaania jeszcze tego nie widzimy.
Widzimy to dopiero z pozycji dokona, z pozycji kresu jego ycia. A zmar w.
Wincenty Paulo 27 wrzenia 1660. I mimo wszystko stawiamy pytania: Dlaczego
chcia tego wszystkiego dokona? Skd czerpa siy do dokonania dzie tak ogromnych,
jak zorganizowanie w skali wiatowej opieki nad chorymi i godnymi? Jakie
wewntrzne moce i motywy pozwoliy mu tak wraliwie odczyta wskazania Opa23

List Ojca witego Jana Pawa II, s. 184-185.


Saint Vincent de Paul... son pogne, a su trouver les gestes concrets et un langage de feu pour
rayonner lamour brlant de Dieu qui le consumait dsirait tant partager, Frere Roger, d Tais, W: Au
temps de St.-Vincent-de-Paul... et aujourd'hui, Bordeux 1981, s. 165.
24

113

trznoci?

Przyczynowe wyjanienie ycia i dziea w. Wincentego Paulo


Ks. J. Dukaa, w swym artykule o dowiadczeniach duchowych i dziele w.
Wincentego Paulo, pisze, e: po swoim nawrceniu w 1617 roku Wincenty zobaczy
w ubogich tajemnicz obecno Jezusa Chrystusa.25 Ks. S. Nowak podkrela, e w.
Wincenty za kard. P. de Berulle dostrzee w Sowie Wcielonym najwikszy program
chrzecijaski, a mianowicie: radykalne wyrzeczenie samego siebie i przylgnicie do
Chrystusa.26 Ks. T. Kozowski zwraca uwag, e w. Wincenty chrzecijaska mio
pooy u podstaw wszelkiej dziaalnoci spoecznej i e wedug niego dziaanie
charytatywne koniecznie domaga si witoci.27 A. Dodin przypisuje w.
Wincentemu przekonanie, wsplne ze w. Franciszkiem Salezym, e wieccy mog si
uwici wypeniajc obowizki swego zawodu.28 A. Dodin akcentuje te to, e mio,
ktr w. Wincenty ogarnia chorych i biednych, grzesznych i czynicych dobro, nie
wynika z jego mylenia, z rozeznania sytuacji spoecznej, lecz odwrotnie, to mylenie i
reagowanie na bied i choroby zarwno cielesne, jak i duchowe, jest przejawem jego
mioci.29
Wedug nawet tych kilku przytoczonych tu wiadectw, w osobowoci w.
Wincentego Paulo pierwsza jest mio i Chrystus. Mio i Chrystus wyznaczyy
dziaalno charytatywn i spoeczn w. Wincentego. I nie tylko dlatego, e chcia
ratowa ludzi, lecz e zobaczy w nich obecno Chrystusa i zapragn, aby mieli udzia
w szczciu kochania Chrystusa. Nie mg cieszy si kochaniem Boga, jeeli nie
kocha Boga jego blini.30
Kolejno wic wydarze w yciu i dziele w. Wincentego Paulo bya inna ni
ukazuje to prezentacja chronologiczna: pierwszy by Chrystus, ktrego w. Wincenty
ukocha i do ktrego przylgn. Wyrzek si siebie i ca mio skierowa do
25

J. Dukaa, s. 191.
Ks. S. Nowak, rda duchowoci wincentyskiej, W: W nurcie zagadnie posoborowych, t. 15, s.
208
27
T. Kozowski, s. 231-232.
28
A. Dodin, s. 26.
29
Lamour nest pas une consquence de sa pense, au contraire, dirait-on, la pense nest quune filie et
une expression de son amour". A. Dodin, s. 65.
30
Por. Frre Roger, de Taise, s. 165.
26

114

Chrystusa, a z kolei tam, gdzie Chrystus kierowa swoj mio. A Chrystus kierowa j
do czowieka, potrzebujcego zdrowia ciaa i duszy, potrzebujcego naszej mioci i
zbawiajcej nas mioci Boej. Zobaczy wic w czowieku i przy czowieku
kochajcego nas Chrystusa. Zacz wic suy czowiekowi, potrzebujcemu penego
uzdrowienia. A korzystajc ze swego intelektu, z uzdolnie organizacyjnych, ze swej
pomysowoci, siy decyzji i wytrwaoci, t sub zorganizowa na skal Parya,
Francji, kontynentw wcigajc w to wielu ludzi, ktrych umia zachci, a przede
wszystkim i najpierw skierowa do Chrystusa. Kierowa ich do Chrystusa z pen
odpowiedzialnoci za ich ycie duchowe, ktremu wyznaczy poziom witoci.
Przekona zainteresowanych, e mog si uwici speniajc swe codzienne obowizki
pielgniarki, zakonnicy, ksidza, ojca, matki, gdy obowizki te uczyni sposobem
wyraania mioci Bogu i ludziom, sposobem suenia czowiekowi, w ktrym jest
obecny Chrystus, gdy ten czowiek cierpi.
W kadym take dzi cierpicym, w kadym chorym, biednym, godnym,
zapomnianym, zagubionym, w alkoholiku i narkomanie, w wypdzonym z domu, w
bkajcym si, w emigrancie i w uwizionym, w pozbawionym dochodw lub
mieszkania i w pozbawionym czci przez zakwestionowanie, oskarenie, w sierotach i w
poszukujcych wiedzy, prawdy, dobroci, jest obecny Chrystus. Obecnego w cierpicym
czowieku Chrystusa dostrzeg tylko kochajcy Go wici. Moe dlatego tyle u nas
biedy, kryzysw ekonomicznych i moralnych, zagubienia, zagroe i lku, e nie ma
witych, ktrzy odnieliby si do nas z mioci.
O Boe, czy to moliwe? Czy nie ma wrd nas witych?
Mdlmy si o witych, dla ktrych, gdy jest ich choby dziesiciu, Bg nam
wybacza, jak obieca to Abrahamowi i ratuje od zagady nard, kraj, ludzko. Moe s.
wrd nas wici, jeeli nie niszczy nas jeszcze wojna, katastrofa nuklearna, gd i
ogie. Nie zdarz si te klski, jeeli cho dziesi osb bdzie kochao Chrystusa z
caego swego serca, ze wszystkich si swoich, z caej duszy swojej, a bliniego swego
jak siebie samego. Francja w latach 1581-1660, w latach wic ycia ks. Wincentego
Paulo, miaa swych dziesiciu sprawiedliwych, a wrd nich, co dzi ju wiemy, w.
Wincentego Paulo. Jego odnoszenie si do chorych i biednych z mioci, ktra
zaradzaa ndzy i grzechowi, aktualnie dokuczajcemu cierpieniu, ujawnia nam, e byo

115

to odnoszenie si z mioci miosierne, gdy miosierdzie polega na mioci


zaradzajcej cierpieniu, przywracajcej czowiekowi jego ludzk godno przez
wczenie go w wiat kochajcych go osb, ktre cz rany ciaa i duszy.
To miosierne odnoszenie si do czowieka ujawnia z kolei, e w ks. Wincentym
Paulo owocuj dary Ducha witego i gwnie dar rady, ktry uzdalnia rozum do
wyboru trafnych dziaa, kierowanych cnot roztropnoci, wspierane tym darem rady,
owocujcym dobroci i miosierdziem, nazywanym w Ewangelii bogosawiestwem:
bogosawieni miosierni, albowiem oni miosierdzia dostpie (Mt 5,7).
Dopowiedzmy za ks. A. ychliskim, e gdy zaskoczy nas na drodze zbawienia
co niezwykego i nieprzewidzialnego, potrzebujemy wyszego wiata, ktre by
kierowao czynami naszymi wedug zasad Boych i nas pouczao o tym, co naley
uczyni, czego Bg od nas w danej chwili wymaga. Cnota roztropnoci sprawia, e
zastanawiamy si i pilnie szukamy najodpowiedniejszych rodkw, by doj do celu, e
korzystamy z dowiadczenia nabytego w przeszoci, by powzi rozumne
postanowienie. Natomiast z darem rady rzecz ma si zupenie inaczej: on sprawia, e
Duch wity staje si bezporednim doradc duszy... Pod kierunkiem Ducha witego,
przebywajcego w duszy sprawiedliwej, czowiek wydaje sdy trafne o tym, co w
zawiych okolicznociach czyni wypada... Kiedy rozum wzbogacony cnot
roztropnoci stoi bezradny na rozdrou ycia, wwczas rozstrzyga... Duch wity, ktry
mieszka w duszy, uwica je i poucza przez serce... Przez dar rady Duch wity
opanowuje teren naszego dziaania praktycznego dajc nam uczestnictwo w naszym
Boym rozsdku... w. Tomasz czy bogosawiestwo ewangeliczne dotyczce
miosierdzia z darem rady. Wymieniony bowiem dar jest najbardziej potrzebny, kiedy
chodzi o czynnoci wane dla osignicia celu ostatecznego, czyli szczcia wiecznego.
Czynnociami za tymi s uczynki miosierdzia... Maj one dla rozwoju mioci i ycia
wewntrznego znaczenie pierwszorzdne, a przy tym wymagaj wiele przezornoci i
roztropnoci. I dlatego w dziedzinie miosierdzia chrzecijaskiego potrzebny jest w
szczeglniejszy sposb dar rady, ktry te jania niezwykym blaskiem w duszy i yciu
apostoa i mistyka miosierdzia, w. Wincentego Paulo.31
Miosierdzie, ktre w. Wincenty Paulo przejawia wobec ludzi, wskazuje, e w
31

A. ychliski, Rozwaania filozoficzno-teologiczne, Pozna 1959, s. 431-432. Por. s. 420.

116

jego duszy przebywa Duch wity, przywoany przez mio, kierowane do Chrystusa.
To miosierdzie ujawnia warunkujcy je dar rady. A jeeli w jego duszy dziaaj dary
Ducha witego, to s w niej take cnoty mioci, wiary i nadziei, aska uwicajca i
wanie Trjca wita. W sumie jest to wewntrzna wito. Przejawiaa si ona
poprzez miosierdzie tym poziomem modlitwy, ktry nazywamy modlitw zjednoczenia
ekstatycznego. Chodzi wtedy o to, aby innym gosi rado swego ukochania Chrystusa
i zachca do podobnej mioci. Kochajcy bowiem pragnie, aby i inni kochali osob,
ktr on kocha. Tak wanie zachowywa si w. Wincenty Paulo. Z tak si zachca
do ukochania Chrystusa, e do dzi jego mio zapala serca i wprowadza ludzi do
Zgromadzenia Misji i Zgromadzenia Sistr Miosierdzia ukazujc im w cierpicym
czowieku obecno Chrystusa.
To ukazywanie obecnoci Chrystusa w cierpicym czowieku jest bliskie dzisiaj
budzcej si wiadomoci teologicznej, e czowiek cierpicy, zreszt kady czowiek,
jest sakramentem zbawczego uobecniania si Chrystusa. Czowiek sakramentem
obecnoci Chrystusa. Warto zaj si bliej takim tematem w pismach i myli w.
Wincentego a Paulo.
Moemy te tyle ju powiedzie, e wedug encykliki Redemptor hominis, jeeli
Chrystus, Bg i Czowiek, kontaktuje nas w sobie z Trjc wit, to On jest drog
czowieka do Boga i zarazem jest drog Boga do kadego czowieka. Z tego wzgldu
czowiek jest nasz drog do Chrystusa, drog codziennego ycia Kocioa.32
Codzienne ycie Kocioa to powodowanie, aby przez nasz mio do Chrystusa
umacniaa si w osobie czowieka obecno Trjcy witej. To zarazem uszlachetnianie
odniesie midzy ludmi mioci Bo. Wywoywanie tych uszlachetnie wymaga
wanie przebywania w nas Trjcy witej, aby Duch wity, posany przez Ojca i
Syna, mg w nas t mio ksztatowa.
Nasze odniesienia do Boga nie mog wic by tylko pomylane, gdy s wtedy
wycznie teologi i filozofi, tylko naszym yciem intelektualnym. To ycie jest dla
nas korzystne, kieruje nas do Boga, lecz nie wie nas z Bogiem realnie. Wie nas
realnie z Bogiem mio, wiara, nadzieja, lecz sprawione w nas przez Boga. Bg je
32

Redemptor hominis 13,14. Por. M. Gogacz, Aktualno ascetyki w. Wincentego Paulo, W: W


nurcie zagadnie posoborowych, t. 15, s. 282.

117

wywouje, gdy wanie ukochamy Chrystusa i gdy dziki temu staje si w nas realnie
obecny. Znakiem tego jest chrzest i pokuta, Eucharystia i inne sakramenty, ustanowione
przez Chrystusa, aby stawaa si w nas Jego zbawcza obecno. Ta obecno wymaga
rozmw. Modlitwa, jako rozmowa czowieka z Osobami Trjcy witej, ujta z naszej
strony staje si wyraaniem Bogu mioci, a ujta do strony Boga jest ksztatowaniem i
pogbianiem w nas tej mioci przez Ducha witego dziki Chrystusowi na yczenie
Ojca. Ta mio powoduje, e kochajc Chrystusa, a w Nim Boga w Trzech Osobach,
kochamy take czowieka. W tej mioci do czowieka zastajemy Chrystusa, gdy Boga
odnajduje si przez mio i w mioci. Kochajc wic Boga, kochamy peniej
czowieka i dlatego w powizania z ludmi wnosimy wierno, zaufanie, przyja,
pokj, dobro, prawd.
Codzienne ycie Kocioa, nasze ycie jako wsplnoty osb, powizanych z
Chrystusem mioci, a w Chrystusie ze wszystkimi ludmi, jest wic w odniesieniu do
ludzi sueniem im mioci, a w odniesieniu do Boga, dziki spotkaniu Chrystusa w sakramentach, jest naszym wewntrznym rozwojem, ujawniajcym si w odmianach
modlitwy, wyraajcej Bogu mio przez suenie ludziom mioci.33
T mio w. Wincenty okrela jako pragnienie dobra dla osoby kochanej. Gdy t
osob jest Bg, wtedy ta mio polega na tym, e pragnie si, aby imi Boga byo
znane i goszone w caym wiecie, aby Bg krlowa na ziemi, aby speniana bya Jego
wola jako w niebie, tak i na ziemi.34 Kochajc Boga ponad wszystko, kocha si Go
bardziej ni jakkolwiek rzecz, bardziej ni ojca, matk, przyjaci, bardziej ni siebie.35
Mio sprawia, e idzie si ku Bogu. Sprawia, e kochamy Boga ca moc uczu.
Pragniemy wtedy, aby cay wiat kocha Boga i Mu suy, aby Go zna jako odwieczn
prawd, niezmierzono, czysto, dobro, mdro, jako Bosk opatrzno i wierno,
w ktrej przekazuje sprawiedliwym sw chwa i sprawia, e nieustannie modlimy si
za cay wiat.36
33

Ten fragment na temat codziennego ycia Kocioa por. z tekstem artykuu: M. Gogacz, Aktualno
ascetyki w. Wincentego Paulo, W: W nurcie zagadnie posoborowych, t. 15, s. 255-257.
34
Aimer quelquun... cest lui youloir du bien. Selon cela, aimer Notre-Seigneur veut dire vouloit que
son Nom soit connu et manifest tout le monde,quil regne sur la terre, que sa Volont soit faite en la
terre comme au ciel. w.Wincenty Paulo, XI, 43.
35
Aimer Dieu souverainement: cest Laimer plus que toute chose, plus que pre, mre, parents, amis,
ou une crature quelquonque; cest Laimer plus que soi-mme. w. Wincenty Paulo, IX, 19.
36
Por. w. Wincenty Paulo, IX, 355.

118

Miosierdzie jest t mioci, ktra speniajc cel, wyznaczony jej przez


Chrystusa, tworzy na tym wiecie witych i dobro w tych, ktrym t mioci
suymy.37
Niech Ksia Misjonarze bd wici. Niech Siostry Miosierdzia bd wite.
Wszyscy Suchacze tga apelu niech bd wici. Bdziesz wity, jeeli bdziesz
miowa Pana Boga swego ze wszystkiego serca swego, z caej duszy swojej, ze
wszystkiej myli swojej i ze wszystkich si swoich, a bliniego swego jak siebie
samego.

37

Cytuj za ksik A. Dodin, s. 127.

119

SOWNIK TERMINW
Animator - osoba pobudzajca do mylenia lub dziaania. Egzystencjalizm oglne okrelenie doktryn i pogldw, ktrych gwnym przedmiotem zainteresowania
jest byt ludzki, rozumiany jako kompozycja przey, wyznaczonych warunkami
zewntrznymi (kondycja ludzka).
Eschaton - to, co jest najwaniejsze dla czowieka; eschatologia - nauka o
rzeczach ostatecznych, ktre ju si w nas realizuj. Intelekt - duchowa wadza
poznawcza do ujmowania czego w sposb nienaoczny, oglny. Intelekt bierny lub
monociowy to wadza intelektualnopoznawcza, ktra sama z siebie nie wytwarza
przedmiotu poznania, lecz odbiera go jako przedmiot istniejcy i pozostaje w stosunku
do

niego

stanie

monoci.

Intelekt

czynny

lub

dziaajcy

wadza

intelektualnopoznawcza wytwarzajca na podstawie jednostkowych przedstawie


zmysowych ogln posta poznawcz. W ujciu psychologicznym: caoksztat
uzdolnie czowieka do procesw poznawczych. Intelekt mdry - intelekt, ktry uzyska
sprawno mdroci, to znaczy umiejtnoci patrzenia na rzeczy z pozycji prawdy i
zarazem dobra. Inaczej: umiejtno widzenia skutku w wizi z jej przyczyn.
Kod ciaa - forma, zapis w duszy fizycznej struktury ciaa, stae w duszy jej
nastawienie na to ciao, z ktrym przed mierci czowieka stanowia jedn substancj
(commensuratio ad hoc corpus).
Metafizyka - (filozofia pierwsza, filozofia bytu). Przez metafizyk rozumie si na
og gwny dzia filozofii, ktry mona scharakteryzowa jako wskazywanie na
podstawowe elementy lub zasady poznawanego bytu.
Metafizyka oglna -jest to oglna teoria bytu (zwana niekiedy ontologi).
Metanoia - przemiana intelektu i woli czowieka, wywoywana oddziaujcymi
na nas bytami, skierowujcymi do prawdy i dobra. Przemiana take religijna, wywoana
w nas przez Boga.
Mistyka - 1) nie wywoane przez czowieka dowiadczenie Boga wewntrz osoby
ludzkiej, pojawiajce si nagle, bezporednie, dostpne wiadomoci, o charakterze
intelektualno-wolitywnym. 2) Dziedzina przey i stanw psychicznych wywoanych

120

wiar w bezporednie i dowiadczalne zjednoczenie duszy ludzkiej z Bogiem.


Moment - wyrniajcy si, niesamodzielny element bytu. Moment bytowy wspelement jakiego sposobu istnienia. Poznanie niewyrane - zesp realnych relacji
istotowych, wywoanych przez byt, oddziaujcy na intelekt monociowy i udostpniajcy innemu bytowi to, czym jest i e jest.
Poznanie wyrane - uwiadomienie sobie skutkw spotkania, lub dozna z
poziomu mowy serca i wrae, odebranych przez zewntrzne wadze zmysowe.
Proste zjednoczenie - wrd odmian modlitwy stan penego zaufania do Boga i
rozumienie Jego ycze. Taki poziom mioci, w ktrym ustaj wtpliwoci w wierze, a
wola jest zgodna z wol Boga.
Pryncypium - konieczny w bycie element strukturalny (np. akt istnienia, forma,
materia), take zasada poznania lub postpowania.
Relacje ontyczne - wizi zachodzce midzy bytami. Mog by wyznaczone
istnieniem bytu lub jego istot. W zagadnieniach religijnych wane s relacje
istnieniowe wyznaczone istnieniem osb.
Rozum - duchowa wadza poznawcza, w szczeglnoci waciwa czowiekowi,
przejawiajca si w odrbnej i wyszej od poznania zmysowego zdolnoci
abstrakcyjnego i dyskursywnego mylenia tj. ustalenia koniecznych w bycie elementw
strukturalnych, take relacji midzy przedmiotami, oraz formuowania zasad, praw, co
stanowi podstaw komunikowalnej wiedzy. Inaczej intelekt w swym dziaaniu.
Sprawno - trwaa zdolno do czego, nabyta przez dziaanie. Sprawnoci
praktyczne: techniczne lub estetyczne (rzemioso, malarstwo).
Sprawnoci intelektualne - opanowanie wiedzy w okrelonych dziedzinach.
Sprawnoci wolitywne (moralne) - zdolnoci woli czowieka do osigania
wyznaczonych sobie celw.

121