You are on page 1of 55

George Berkeley

Traktat o zasadach
ludzkiego poznania
w którym poddano badaniu główne
przyczyny błędów i trudności w różnych
dziedzinach wiedzy oraz podstawy
sceptycyzmu, ateizmu i niewiary

Przełożył
Janusz Salamon SJ

Posłowie napisał
Sebastian Tomasz Kołodziejczyk

Tytuł oryginału:
A Treatise Concerning the Principles of Humań Knowledge,
wherein the chief causes of the error and difficulty in the Sciences with
the ground of Scepcism, Atheism, and Irreligion are inquired into.

Przedmowa

To, co tutaj prezentuję, po długim i sumiennym dociekaniu stało się dla
mnie oczywiście prawdziwe. Toteż wydało mi się pożytecznym, aby poznali
je zwłaszcza ci, którzy są skażeni sceptycyzmem albo domagają się dowodu
istnienia i niematerialności Boga czy przyrodzonej nieśmiertelności duszy.
Nie przesądzając sam o skuteczności moich wywodów, zadowolę się tym, że
czytelnik zechce je bezstronnie rozważyć. Nie zależy mi bowiem na popular­
ności tego, co tutaj napisałem, o ile nie byłoby zgodne z prawdą. Aby jednak
prawda nie ucierpiała, pozwalam sobie prosić czytelnika, aby zawiesił swój
sąd, dopóki przynajmniej raz nie przeczyta całości z taką uwagą i namysłem,
na jaki niniejszy przedmiot zdaje się zasługiwać. Są bowiem w tej pracy
fragmenty, które same w sobie, wyjęte z kontekstu, są (w sposób nieuniknio­
ny) niezwykle podatne na całkiem opaczne zrozumienie i zdają się prowa­
dzić do zupełnie niedorzecznych wniosków, które jednak z nich nie wynika­
ją, jak się okaże po przeczytaniu całości. Choćby jednak ktoś przeczytał
całość, ale uczynił to pobieżnie, jest wielce prawdopodobnym, że błędnie
zrozumie to, co chciałem przekazać. Tym niemniej pozwalam sobie żywić
nadzieję, że myślącemu czytelnikowi moje wywody będę się jawiły jako ja­
sne i oczywiste. Sądzę, że z tego, iż niektóre z moich poglądów mogą się
wydać nowe i nadzwyczajne, nie mam obowiązku się usprawiedliwiać. Tego
bowiem, kto jakąś prawdę, którą można udowodnić, odrzucałby tylko z tego
powodu, że jest to prawda dopiero co odkryta i przeczy ludzkim przesądom,
z pewnością należałoby uznać za mało zaznajomionego z naturą nauki. Tyle
uznałem za słuszne zaznaczyć w tej przedmowie, aby jeśli to możliwe zapo­
biec pośpiesznym sądom tego rodzaju ludzi, którzy są nazbyt skłonni potę­
pić jakiś pogląd, nim go właściwie zrozumieją.

5

Wstęp

1. Jako że filozofia nie jest niczym innym, jak tylko zgłębianiem mądro­
ści i prawdy, można by słusznie oczekiwać, że ci, którzy poświęcili jej szcze­
gólnie wiele czasu i trudu, powinni zażywać w większym stopniu pokoju
umysłu, cieszyć się większą jasnością i oczywistością poznania i rzadziej
być trapionymi wątpliwościami i trudnościami niż inni ludzie. Tymczasem,
jak widzimy, rzecz ma się tak, że to nieoświecone masy ludzkie, które poru­
szają się po utartych i niewyszukanych ścieżkach zdrowego rozsądku, pod­
dając się nakazom natury, funkcjonują z łatwością i bez przeszkód. Nic
z tego, co znajome, nie wydaje im się niewytłumaczalne czy trudne do zrozu­
mienia. Nie uskarżają się na jakikolwiek brak oczywistości poznania zmy­
słowego i w najmniejszym stopniu nie grozi im popadniecie w sceptycyzm.
A jednak, gdy tylko pozostawimy na chwilę zmysły i instynkt, aby podążyć
za światłem jakiejś wyższej zasady, rozumować, rozmyślać i zastanawiać się
nad naturą rzeczy, zaraz pojawiają się w naszych umysłach tysięczne wątpli­
wości, dotyczące tego, co przedtem wydawało się nam w pełni zrozumiałe.
Wszędzie zaczynamy dostrzegać przesądy i omyłki zmysłów. Kiedy zaś usi­
łujemy je przezwyciężyć, uciekając się do rozumu, niepostrzeżenie popada­
my w dziwaczne paradoksy, trudności i sprzeczności, które mnożą się i po­
grążają nas z każdym krokiem. Aż w końcu, przebrnąwszy przez manowce
naszych dociekań, odkrywamy, że znaleźliśmy się tam, gdzie byliśmy na
początku, albo, co gorsza, pogrążyliśmy się w godnym pożałowania scepty­
cyzmie.
2. Za przyczynę tego stanu rzeczy uważa się zazwyczaj tajemniczość
samej rzeczywistości lub naturalną słabość i niedoskonałość naszego rozu­
mu. Mówi się, że możliwości naszych władz umysłowych są ograniczone
i że Natura przeznaczyła je do podtrzymywania życia i czynienia go łatwiej­
szym, nie zaś do wnikania w wewnętrzną istotę i strukturę rzeczy. Sugeruje
się też, że nie należy się dziwić, że kiedy skończony umysł człowieka zaczy­
na traktować o rzeczach przynależących do sfery nieskończoności, wówczas

7

wikła się w absurdy i sprzeczności i niepodobna, aby sam mógł się od nich ciach w tej dziedzinie. Poruszenie tego tematu zmusza mnie jednak do przy­
kiedykolwiek uwolnić; należy wszakże do natury nieskończoności, że nie wołania w pewnym stopniu już teraz głównego przedmiotu moich rozważań
może jej pojąć to, co jest skończone. i zwrócenie uwagi na to, co, jak się zdaje, w głównej mierze przyczyniło się
3. Być może jednak postępujemy w sposób nazbyt stronniczy, kiedy źró­ do zagmatwania i skomplikowania badań naukowych, prowokując niezli­
deł błędu upatrujemy w naszych władzach umysłowych, nie zaś w ich niepo­ czone błędy i trudności we wszystkich niemal dziedzinach wiedzy. Chodzi tu
prawnym użyciu. Trudno przypuszczać, aby poprawne wnioskowanie wy­ o przekonanie, że umysł ma władzę tworzenia abstrakcyjnych idei albo pojęć
chodzące od prawdziwych przesłanek miało kiedykolwiek prowadzić do rzeczy. Ten, komu pisma i dysputy filozofów nie są całkiem obce, z pewno­
wniosków, które są niespójne albo nie do utrzymania. Należałoby raczej są­ ścią przyzna, że wiele z nich dotyczy właśnie abstrakcyjnych idei. To przede
dzić, że Bóg potraktował ludzi bardziej szczodrze, niż by miał uczynić, ob­ wszystkim one uchodzą za przedmiot takich dyscyplin, jak logika i metafizy­
darzając ich przemożnym pragnieniem wiedzy, a jednocześnie czyniąc ją dla ka, i za przedmiot wszelkiej wiedzy dotyczącej najbardziej abstrakcyjnych
nich nieosiągalną. Pozostawałoby to w niezgodzie z zawsze łaskawym spo­ i najwyższych zasad. We wszystkich tych dziedzinach rzadko podejmuje się
sobem działania Bożej Opatrzności, która stosownie do pragnień, jakie za­ jakiekolwiek zagadnienie, nie założywszy wpierw zarówno istnienia takich
szczepiła w swych stworzeniach, zazwyczaj wyposaża je w środki, które, idei w ludzkim umyśle, jak i tego, że umysł jest z nimi dobrze zaznajomiony.
przy właściwym ich użyciu, prowadzą do zaspokojenia tych pragnień. Osta­ 7. Przyjmuje się powszechnie, że jakości, czy modi rzeczy, nigdy tak
tecznie jestem skłonny mniemać, że zdecydowaną większość, o ile nie wszyst­ naprawdę nie istnieją same przez się i w oderwaniu od wszystkich innych,
kie z tych trudności, które dotychczas zajmowały filozofów i zagradzały dro­ ale są jak gdyby zmieszane i zespolone ze sobą w tym samym przedmiocie.
gę do wiedzy, zawdzięczamy sobie samym. Wpierw wznieciliśmy tumany Powiadają jednak, że umysł, będąc zdolnym do rozważania każdej jakości
kurzu, a teraz uskarżamy się, że nie widzimy. z osobna, czyli w oderwaniu od innych jakości z nią złączonych, tworzy
4. Moim celem jest zatem próba odkrycia tych zasad, które są przyczyną sobie w ten sposób idee abstrakcyjne. Na przykład, gdy jakiś przedmiot jest
pojawienia się w kilku dziedzinach filozofii tych wszystkich wątpliwości postrzegany przez wzrok jako rzecz rozciągła, barwna i pozostająca w ruchu,
i niepewności, tych niedorzeczności i sprzeczności i to w takim natężeniu, że wówczas umysł, rozkładając tę złożoną ideę na konstytuujące ją proste ele­
nawet najwięksi mędrcy uznali naszą ignorancję za nieuleczalną, przekona­ menty i rozpatrując każdy z nich z osobna w oderwaniu od pozostałych, two­
ni, że jest ona konsekwencją naturalnej tępoty i ograniczoności naszych władz rzy abstrakcyjne idee rozciągłości, barwy i ruchu. Nie znaczy to, żeby barwa
umysłowych. Z pewnością jest rzeczą godną naszego trudu, aby podjąć się czy ruch mogły istnieć bez rozciągłości, lecz jedynie że umysł jest zdolny
ścisłego przebadania pierwszych zasad ludzkiego poznania, roztrząsając je w procesie abstrakcji utworzyć sobie ideę barwy niezależnie od rozciągłości
i analizując na wszelkie sposoby. Zwłaszcza że istnieją powody, aby podej­ oraz ideę ruchu niezależnie od zarówno koloru, jak i rozciągłości.
rzewać, że owe przeszkody i trudności, które wprowadzają umysł w zakło­ 8. Dalej, zauważywszy, że w poszczególnych rzeczach rozciągłych, po­
potanie, zagradzając mu drogę w jego dążeniu do prawdy, sanie tyle konse­ strzeganych przez zmysły, jest jakiś podobny i wspólny im wszystkim ele­
kwencją rzekomej tajemniczości i zawiłości przedmiotów poznania czy też ment, podczas gdy inne elementy są swoiste, jak ten lub inny kształt czy
naturalnej ułomności naszego rozumu, ale raczej rezultatem uporczywego wielkość, które odróżniają jedne rzeczy od drugich, umysł rozważa z osobna
trzymania się fałszywych zasad, czego można było uniknąć. i wyodrębnia to, co wspólne, tworząc na tej podstawie najbardziej abstrak­
5. Choć to przedsięwzięcie może zniechęcać stopniem swej trudności, cyjną ideę rozciągłości. Idea ta nie jest ani linią, ani powierzchnią, ani bryłą,
kiedy się zważy, jak wielu wybitnych i niepospolitych mężów podjęło się nie ma też określonego kształtu ani wielkości, ale jest ideą całkowicie od
przede mną podobnego zadania, pozwalam sobie żywić pewne nadzieje na tego wszystkiego oderwaną. W podobny sposób, pozostawiając na boku to,
powodzenie. Albowiem ten, kto ma szerokie horyzonty, nie zawsze widzi co w poszczególnych barwach postrzeganych przez zmysły odróżnia jedną
jasno i być może ktoś bardziej krótkowzroczny, zmuszony przyjrzeć się przed­ z nich od drugiej, a zachowując tylko to, co jest im wszystkim wspólne, umysł
miotowi swego badania z bliska i dokładnie, będzie zdolny dostrzec to, co tworzy abstrakcyjną ideę barwy, która nie jest ani czerwona, ani niebieska,
umknęło uwadze kogoś znacznie bystrzejszego. ani biała, ani żadnego innego koloru. Podobnie też, rozważając ruch w ode­
6. Aby ułatwić czytelnikowi zrozumienie dalszych wywodów, warto, ty­ rwaniu nie tylko od poruszającego się ciała, lecz również od toru, jakim to
tułem wstępu, powiedzieć co nieco o naturze języka i o możliwych naduży- ciało się porusza, i od wszystkich poszczególnych kierunków i prędkości,

8 9

tworzy się abstrakcyjną ideę ruchu, która w równym stopniu odnosi się do różne sposoby. Potrafię sobie wyobrazić człowieka o dwu głowach albo tors
każdego poszczególnego przypadku ruchu, jaki tylko może być postrzegany ludzki złączony z ciałem konia. Mogę myśleć o ręce, oku, nosie jako wyab­
przez zmysły. strahowanych czy oddzielonych od reszty ciała. Wtedy jednak, jakąkolwiek
9. I tak jak umysł tworzy sobie abstrakcyjne idee jakości czy modi, tak bym sobie rękę lub oko wyobraził, musiałyby mieć jakąś określoną postać
też precyzując czy dokonując myślowej separacji, sięga abstrakcyjnych idei i barwę. Podobnie idea człowieka, którą sobie tworzę, musi być ideą czło­
bytów bardziej złożonych, posiadających kilka współistniejących ze sobą wieka białego, czarnego lub śniadego, prostego lub zgrabionego, wysokie­
własności. Na przykład, gdy umysł dostrzeże, że Piotr, Jakub i Jan są ogólnie go, niskiego lub średniego wzrostu. Nie potrafię żadnym wysiłkiem myśli
rzecz biorąc do siebie podobni pod względem wyglądu i innych własności, pojąć opisanej wcześniej abstrakcyjnej idei. Równie niemożliwe jest dla mnie
wówczas ignorując to, co w złożonej idei Piotra, Jakuba czy jakiegokolwiek utworzenie abstrakcyjnej idei ruchu, który byłby czymś odrębnym od poru­
innego konkretnego człowieka jest właściwe tylko każdemu z nich, pozosta­ szającego się ciała i nie byłby ani szybki, ani wolny, nie przebiegał po linii
wia tylko to, co jest im wszystkim wspólne. W ten sposób umysł tworzy krzywej czy prostej. To samo można powiedzieć o wszelkich innych abstrak­
oderwaną ideę, w której wszystkie poszczególne jednostki na równi uczest­ cyjnych i ogólnych ideach. Mówiąc wprost, uznaję się za zdolnego do abs­
niczą. Abstrahuje przy tym całkowicie od tych wszystkich okoliczności i róż­ trahowania w tym znaczeniu, że potrafię rozważyć poszczególne elementy
nic, które mogłyby z niej uczynić byt jednostkowy. W taki właśnie sposób, czy własności w oderwaniu od innych, które, chociaż w danym przedmiocie
jak się powiada, dochodzimy do abstrakcyjnej idei człowieka albo, jeśli kto są ze sobą złączone, to przecież mogłyby w rzeczywistości istnieć także bez
woli, idei człowieczeństwa lub natury ludzkiej. Co prawda, obejmuje ona nich. Zaprzeczam jednak, jakobym potrafił odrywać w myśli jedną od dru­
barwę, gdyż nie ma człowieka, który by nie miał jakiegoś koloru, niemniej giej lub przedstawiać sobie oddzielnie te własności, które nie mogą istnieć
nie może to być ani barwa biała, ani czarna, ani żadna inna, ponieważ nie w takiej izolacji, albo bym był zdolny utworzyć ogólne pojęcie, abstrahując
istnieje taki kolor, który byłby właściwy wszystkim ludziom. Idea człowieka od szczegółów w sposób wyżej opisany, a to są przecież dwa właściwe
obejmuje również wzrost, ale nie jest to ani wzrost wysoki, ani wzrost niski, i powszechnie akceptowane rozumienia abstrakcji. Istnieją podstawy, by są­
ani też średni, ale coś wyabstrahowanego z każdego z nich. To samo dotyczy dzić, że większość ludzi uzna, iż znajdują się w podobnym, co ja, położeniu.
wszystkich innych cech. Dalej jeszcze, jako że istnieje wielka różnorodność Ogół ludzi, którzy są prości i niewykształceni, nigdy nie rości sobie pretensji
innych stworzeń posiadających niektóre, ale nie wszystkie własności składa­ do posiadania pojęć abstrakcyjnych. Zresztą powiada się, że są one trudne
jące się na złożoną ideę człowieka, umysł, pozostawiając na boku te cechy, i nie dają się osiągnąć bez utrapień i pracy. Mamy zatem rozumne podstawy
które są właściwe ludziom, a zachowując tylko te, które są wspólne wszyst­ do konkluzji, że jeśli takie pojęcia istnieją, to posiadają je jedynie uczeni.
kim istotom żywym, tworzy ideę zwierzęcia, która abstrahuje nie tylko od 11. Zajmę się teraz zbadaniem tego, co można przytoczyć na obronę owej
wszystkich poszczególnych ludzi, ale również ptaków, ssaków, ryb i owa­ teorii abstrakcji, i spróbuję odkryć, co skłania filozofów do akceptacji poglą­
dów. Elementami składowymi abstrakcyjnego pojęcia zwierzęcia są ciało, du tak odległego, jak się zdaje, od zdrowego rozsądku. Niedawno zmarły,
życie, zmysły i samoczynny ruch. Ciało w powyższym rozumieniu nie ma słusznie ceniony filozof, udzielił temu poglądowi bezsprzecznie dużego
żadnej szczególnej postaci czy kształtu, jako że nie ma takiej postaci czy poparcia w przekonaniu, że posiadanie ogólnych abstrakcyjnych idei jest tym,
kształtu, które byłyby wspólne wszystkim zwierzętom. Nie jest zatem pokry­ co najbardziej odróżnia człowieka od zwierzęcia, gdy chodzi o kwestię ro­
te włosem, upierzeniem czy łuską itd., ani też nagie, gdyż włosy, pióra, łuski zumności. „Posiadanie idei ogólnych - powiada on - j e s t właśnie tym, co
i nagość są cechami, które odróżniają jedne zwierzęta od drugich i dlatego w doskonały sposób odróżnia człowieka od zwierzęcia i jest doskonałością,
wyłącza sieje z abstrakcyjnej idei zwierzęcia. Z tego samego powodu zdol­ jakiej władze umysłowe zwierząt w żadnym razie nie osiągają. Oczywiste
ność samoczynnego poruszania się nie musi odnosić się ani do chodzenia, jest bowiem, że nie dostrzegamy u zwierząt żadnych przejawów używania
ani latania, ani pełzania, a jednak jest ruchem, choć trudno go pojąć. przez nie ogólnych znaków dla idei powszechnych, a na tej podstawie mamy
10. Na pytanie, czy inni ludzie posiadają tę wspaniałą zdolność tworze­ prawo przypuszczać, że nie posiadają one zdolności abstrahowania albo two­
nia idei na drodze abstrakcji, oni sami najlepiej mogą odpowiedzieć. Jeśli rzenia idei ogólnych, skoro nie używają wyrazów ani żadnych innych zna-
chodzi o mnie, to istotnie potrafię sobie wyobrazić czy przedstawić idee tych
poszczególnych rzeczy, które postrzegałem, oraz łączyć je i rozdzielać na 1
John Locke (Essay Concerning Humań Understanding, 1690).

10 11

poziomy jest przecież jedną z najbardziej abstrakcyjnych. że kiego. to owe twierdzenia należy rozumieć jako odnoszące się do ruchu brzmi następująco: „Abstrakcyjne idee nie są tak oczywiste i przystępne dla i rozciągłości w ogóle. III. do których są one rzekomo niezbędne. jak idee jednostkowe. aby utworzyć ogólną ideę trójkąta (a idea ta nie bym rozważał. bo 12 13 . to ogólna zasada odnosząca gatunki zwierząt tym właśnie różnią się od ludzi i że to jest owa charaktery­ się do niego zachowa swoją prawdziwość. że jest znakiem abstrakcyjnej ogólnej linii. czy będzie nią tak bardzo odmiennymi. że miewają doznania zmysłowe. ani czar­ i tworami umysłu. iż zwierzęta dysponują ogólnymi abstrakcyjny­ w sobie jednostkowa. że taka jest myśl przewodnia wywodów autora świadczy jego póź­ nia". linia staje się ogólną przez to. aby używały słów lub jakichś innych tak jest tutaj użyta. uznać. Jego odpowiedź brzmi: „Słowa stają się ogólnymi przez to. zdolności poszerzania w artykułach 8 i 9. 3. gdyż mi ideami. Jeśli jednak tę zdolność uznamy za własność odróżniającą ludzi od zwie­ nostkowe tego samego rodzaju. że posługi­ to. jak się to dzieje ze słowami. Otóż jeśli chcemy naszym słowom nadawać jakieś zna­ ich przez jakikolwiek rodzaj abstrakcji" (Rozważania dotyczące rozumu ludz­ czenie i mówić tylko o tym. To. dowodzi się w odniesieniu do każ­ wanie się słowami zakłada posiadanie idei ogólnych. ks. żyć. rozdz. że kich poszczególnych linii prostych. art. dokładnie takich. Ta linia. rozdz. czy to będzie ruch prędki czy powolny. bez jakiegokolwiek określonego kierunku i prędkości albo żebym był zmu­ że częste i potoczne ich używanie takim je uczyniło. staje się ogólną przez wzgląd na swoje znaczenie. Przyglądając się temu. dla której uważa się tu. że różne czy ukośny. ani małą. jest zawsze jednostkowa. to przyznamy. powierzchnia czy bryła. Czyż nie trzeba. linia. pew­ w tych twierdzeniach zakłada. że „zmiana ruchu jest trakcyjnych. Z tego zaś wynika. która je całkowicie od siebie oddziela i czyni je ostatecznie każdej szczegółowej postaci rozciągłości. ną. w jaki sposób ogólnymi stają się idee. obawiam się. jak sądzę. którzy uchodzą za ludzi. w sposób wyłożony czyć poza te ciasne granice i nie posiadają. co się dowodzi w odniesieniu do niej. pionowy. ani jakiegokolwiek innego koloru. ruch tego czy innego przedmiotu. II. że oznacza Wydaje się jednak. jakie tylko mogą istnieć.. I podobnie jak ta jednostkowa ludzie posługujący się językiem potrafią abstrahować i uogólniać swoje idee. przekonamy się. i nie pojawiają się tak łatwo. że ogólnych znaków. Rysuje. na przykład. w jaki sposób dochodzimy do nazw ogólność nie temu.. jest to. 12.. dodam jeszcze jeden ustęp z Rozważań dotyczących rozumu ludzkiego. że władze umysłowe zwierząt nie są w żadnym razie zdolne do abstrak­ przez to. ani białą. że słowo staje się ogólnym. że każemy jej reprezentować czy oznaczać wszystkie inne idee jed­ cji. co możemy pojąć. Aby dać czytelnikowi jeszcze jaśniejszy pogląd na naturę idei abs­ w myśli dowolną z nich. 10. a nie są tylko i wyłącznie maszynami (za które niektórzy chcieliby je uznać). staje się niejsza odpowiedź na pytanie postawione w innym miejscu: „Skoro wszyst­ ogólną przez to. że dej linii. Chętnie zgodzę się z tym uczonym auto­ idea. XI. 6). Na przykład. że kształtują się one w procesie abstrakcji. innymi słowy do linii w ogólności. to że jakąkolwiek szczegółową postać ruchu nego trudu i umiejętności. iż istnieją idee ogólne. tak też nazwa „li­ O tym. Racją. tak też należy sieje czyni znakami ogólnych idei" (Rozważania. przywołując 13. czarną linię długości cala. pojemnych i trudnych). że uczyniono ją znakiem. Jedyne. Przeczę jedynie. Nawet najdoskonalsze z nich nie są w stanie wykro­ zawsze. że nie dostrzegamy. nie abstrakcyjnej ogólnej. gdy się do­ szony ujmować abstrakcyjną ogólną ideę rozciągłości w taki sposób. a także na zastosowania. zakłada się średnictwem zmysłów. kiedy sieje czyni znakiem ona bez różnicy rozmaite poszczególne linie. Jeśli dzeniami przychodziła mi na myśl idea ruchu bez poruszającego się ciała lub zaś wydają się one przystępne i oczywiste dorosłym. Albowiem. I jak owa idea zawdzięcza swą kie istniejące rzeczy są jednostkowe. że trzeba będzie zaliczyć do tej drugiej kategorii wielu że znawca geometrii prezentuje nam metodę dzielenia odcinka na dwie rów­ spośród tych. Nie wynika stąd jednak. że ogólność nazwy ma takie samo źródło. to jest tak tylko dlatego. jak to. iż możemy przyjąć. że ja wcale nie przeczę temu. mianowicie to.idei. ks. by nie brze nad nimi zastanowimy. która bezwzględnie rzecz ujmując. proporcjonalna do wywieranej siły" albo że „każda rzecz rozciągła jest po. rząt. czy będzie takiej czy innej wielkości lub kształtu. I że podobnie będzie w przypadku styczna różnica. Należy tutaj zauwa­ z nich w pewnych wypadkach rozumują. co się jak to skłonni jesteśmy sobie wyobrażać. Aby to wyjaśnić na przykładzie. Argument ten opiera się na przypuszczeniu. ani bryłą. Jeśli bowiem zwierzęta posiadają jakiekolwiek idee. ani czerwoną. ani wielką. będzie­ to nie możemy im odmówić posiadania jakiejś inteligencji. że niektóre my mogli trafniej osądzić. niosącymi ze sobą trudności. która wzięta sama w sobie jest zawsze szczegółowa. art. że idee ogólne są fikcjami była ona ani linią.ków ogólnych". Ich rozumowanie ogranicza się jed­ jakoby istniały jakieś abstrakcyjne idee ogólne. I nieco dalej: „Sądzę więc. jakie docierają do nich za po­ nas fragmentach. ani powierzchnią. który dzielna". Wszak w cytowanych przez nak do poszczególnych idei. że uczyniono ją znakiem. 11). wydaje mi się równie oczywiste. na przykład. że nie ne części. lecz kilku idei szczegółowych. aby w związku z tymi twier­ dzieci i dla ludzi niezbyt sprawnych umysłowo. lecz wszel­ ogólnych?". bez względu na to. aby przyjąć. gdy się mówi. jak sądzę. reprezentuje wszelkie możliwe poszczególne linie tak. w których jest wzmianka o ideach ogólnych. staje się ogólną rem. przyjmijmy. choć sama mamy podstaw.

że można udowodnić. musimy albo przeprowadzić szczegółowe dowodzenie dla każdego trój­ miejsca. że tych. że umysł w tym niedoskonałym stanie bardziej potrzebne do poszerzania wiedzy. że tak jest w przypadku wszystkich innych trójkątów. Wszystko to wydaje się zupełnie jasne i wolne od jakiej­ równoboczny. nazwy czy pojęcia. komunikacji. niż są do porozumiewania się. nie utworzywszy sobie wpierw w swoich umysłach abstrakcyjnych ny. tak­ dzięki ich stałemu i potocznemu zastosowaniu. który z tamtym nie jest tożsamy pod każdym względem. aby sądzić. art. Wystarczy pokazać. a umysł z natury dąży usilnie do do pojęć ogólnych. co nie może istnieć. czy też nie. Nie wydaje mi się jednak. iż wszelka wiedza i każdy dowód odnoszą się munikację i sprzyjają pomnażaniu wiedzy. VII. Prawdą jest. obojętnie jakiego ro­ posiąść ideę odpowiadającą przedstawionemu tu opisowi ogólnej idei trój­ dzaju. w jakim i najłatwiej. Tak więc. kiedy wykazuję prawdzi­ wanie. 9). że stały się one takimi ciągnąć wniosku. ani różnoboczny. choć wedle swej własnej natury są umyśle taką ideę trójkąta. jaka tutaj została opisana. A to. że należy ona w równym stopniu do jakie­ tak trudna jak tworzenie abstrakcyjnych idei nie jest koniecznym warunkiem goś innego trójkąta. gdyż ułatwiają one ko­ Wiem. lecz jednocześnie wszystkim tym i ni­ ogólnych idei. to mimo 14 15 . rozdz. wcale nie wynika. Czyż nie jest rzeczą trudną do wyobrażenia. co jest niemożliwe. rzałym wieku. jest na przykład idea trójką­ ci nie mogła gawędzić sobie o swoich łakociach. która by w równej mierze zastępowała wszystkie trójkąty? Wszak i wznieść się na wyżyny subtelnych rozmyślań o ideach abstrakcyjnych. w której łączą się ze sobą elementy kilku różnych i niedających się 15. iż jakaś własność przysługuje temu konkretne­ Wszystko to zdaje się w sposób naturalny prowadzić do wniosku. W rezultacie. i ja bym się też tego nie podjął. jeśli Panuje też powszechna zgoda. jest prawdziwe w odniesieniu do wszystkich poszczególnych trójkątów. jeśli udowodniłem. 14. łącząc w jedną całość liczne niespójności. jak się to zakła­ przejawem naszej niedoskonałości. powinno się założyć. Otóż rad bym się dowiedzieć. jak mi się zdaje. że takie idee są właśnie aby te pojęcia były tworzone przez abstrakcje w taki sposób. Ale można zapytać. ani różnoboczny. aby abstrakcyjne idee były cokolwiek ze sobą pogodzić idei. Ale istnieją powody. który biorę pod uwagę. jednego i drugiego. wpierw nie wykazaliśmy jego prawdziwości w odniesieniu do abstrakcyjnej aby wyzwolić nasze myśli od partykularyzmu przedmiotów szczegółowych idei trójkąta. nie powinno być dla tego w taki sposób. Sporo tu powiedziano o trudnościach. gdy są już dorośli. pozytywnej naturze czy idei czegokolwiek. to nie mogę stąd wy­ ją się oczywiste i łatwe. grzechotkach i świecideł. Wła­ wania" (ks. ale w stosunku. że rzecz mu trójkątowi. że najbardziej ode­ da. na ile rozumiem. ani prostokątny. i z jakimi ma do czynienia w najwcześniejszych fazach pozna­ pozostaje do rzeczy jednostkowych. Nie należy jednak rozumieć posiada taką ideę. że potrzeba wielkiego mozołu i pracy umysłu. o bokach określonej długości. który nie nikogo zadaniem trudnym do wykonania. albo też udowodnić to raz jeden dla wszyst­ żadnych tego rodzaju trudów. i w pełni się z tym zgadzam. gdyż wówczas. w której uczest­ ciństwie. jak się zdaje. jakobym był w stanie utworzyć ideę trójkąta. Ale z pewnością to wielkie i skomplikowane zadanie tworzenia niczą bez różnicy wszystkie poszczególne trójkąty i przez którą wszystkie abstrakcyjnych pojęć zostanie uznane za zbyt poważne dla kogoś w niedoj­ one są na równi reprezentowane. z którymi umysł zapoznaje się najwcześniej lutnej. ani różnoboczny. Chodzi jedynie nieco własnym myślom i przekonać się. że twierdzi się uparcie. zawiera się nie w jakiejś abso­ rwane i ogólne idee nie są tymi. że to twierdzenie jest powszechnie prawdzi­ sobie te środki rzekomo niezbędne do porozumienia się. jakie abstrakcyjne idee ze sobą 16. aby czytelnik zechciał się z całą pewnością przekonać. aby dwójka dzie­ którą mam na uwadze. nie są świadomi kąta z osobna. ani równoramien­ kach. Pozostaje ewentualność. Jeśli jakiś człowiek potrafi utworzyć w swym śnie z tej racji rzeczy. stają się powszechnymi. to jest tak tylko dlatego. że jakieś twierdzenie niosą i o wysiłku i umiejętnościach koniecznych do tego. ani dwu równych boków. przecież nie może on być ani ostrokątny. ani jest powszechny. czy on sam czynię to z myślą o powszechnej idei trójkąta. że dzieje się to w dzie­ kich przypadków w odniesieniu do abstrakcyjnej idei trójkąta. potrzebuje takich idei i usiłuje co prędzej je nabyć. Cóż łatwiejszego. Nie może to mieć we. który nie jest „ani ostrokątny. z tego. Na to odpowiadam. że jeśli ludziom dorosłym owe idee wyda­ noramiennym są równe sumie dwóch kątów prostych. Pragnę wość jakiegoś twierdzenia dotyczącego trójkątów. próżnym byłoby usiło­ jednostkowe. które nie mają ani kąta prostego. ani prostokątny. czy się posiada albo jest się zdolnym o to. ani równoramienny. aby je utworzyć. oznacza i reprezentuje wszystkie możliwe trójkąty i w tym znaczeniu kąta. lecz jednocześnie wszystkim tym i niczym"? kolwiek trudności. Powszechność bowiem. że trzy kąty w trójkącie prostokątnym i rów­ i zwyczajnym. idea ta jest czymś niedoskonałym. IV. ani równoboczny. która jest dla ludzi wszelkiego pokroju czymś tak łatwym Na przykład. by następnie móc czym. ta równoramiennego i prostokątnego. Ale mówi się nam. Wydaje kiedy to ludzie zajmują się pokonywaniem owych trudności i przyswajają się zatem. że aby mieć pewność. że jedynie. przeprowadzając dowód. jak przyjrzeć się jest ani równoboczny. że ten konkretny trójkąt. te idee dołączyć do każdej używanej przez nie nazwy pospolitej? jest ideą. że nawet jeśli ideą. ani równoramienny. Nie wydaje mi się również. które oznacza czy reprezentuje. skąd możemy wiedzieć. by mu to wyperswadować.

Na przykład. co udowodniłem w odniesieniu do kon­ innych racji. We wszystkim tym możliwa jest nauk. doktryna abstrakcyjnych natur i pojęć. która dotyczy abstrakcyjnych ogólnych idei. A jest tak łatwo będzie popaść w zniechęcenie i całkowitą pogardę dla wszelkiej nauki. I to dlatego wnoszę. a wydaje mi się nim język. takiej. co czyni go istotą żywą. wszystkich innych trójkątów dowolnego rodzaju czy wielkości. o których sądzi się. zawierają w sobie usiłowanie. a mimo to dowód zachowałby swoją przyjętego mniemania. sądzę. w jaki to sposób słowa przyczyniły się stosunków między bokami. bierze się pod uwagę. (Zob. art. i że pomimo to. określone idee. rysunek trójkąta. tych wielkich mistrzów abstrakcji. że je­ 18. biorąc pod uwagę wszystkie te okoliczności. trójkąt definiuje się utarczki i spory. niezależnie od ważność. Zbadajmy zatem. Kiedy się weźmie pod uwagę. VI. a przy tym bezużyteczną. może oznaczać wyłącznie jedną określoną ideę. jak to pragnę podkreślić. że każda nazwa ma lub nie będzie stanowiło dowodu. cież. sobie wyobrażam. czy rzeczona powierzchnia jest siężonych zwolenników. i gdy się zważy dalej. Przystępuję teraz do rozważenia źródła tego rozpowszechnionego den z nich jest kątem prostym. nie tworząc przy tym pośrednictwu tych abstrakcyjnych idei nazwa ogólna może oznaczać jakąś wspomnianej uprzednio abstrakcyjnej idei. czy to człowieka. że najbardziej kompetentni zwolennicy teorii abstrakcyj­ kretnego trójkąta prostokątnego i równoramiennego. która by ku niepewności. To zaś pokazuje w dostatecznym stopniu. że każda nazwa posiadająca definicję jest przez sam ten fakt sko­ dziś o tym wiadomo i nie ma potrzeby o tym przypominać. co jest postrzegane. Tak dalece jest zdolny abstrahować. i że wciąż toczą się spory. które się rozpanoszyły w świecie. jak jedno ścisłe i określone znaczenie dołączone do jakiejś ogólnej nazwy. czy istoty ży­ poszczególną rzecz. dążać tutaj śladami scholastyków. 17. a boki nierównej długości. Byłoby dobrze. aby reprezentowała ona wszędzie tę samą ideę. Tymczasem prawda jest taka. że według rozpo- 16 17 . Co prawda. czy boki są długie czy krótkie. poprzez Wszystko to wynika w sposób oczywisty z tego. Odpowia­ gdyby szkodliwe skutki owej doktryny ograniczyły się tylko do jej zaprzy­ dam na to. co już wcześniej było po­ te po wielokroć zawikłane labirynty błędów i dyskusji. fakt. wolno mi być pewnym. rozdz. do których doprowa­ wiedziane i stanie się jasne dla każdego po chwili refleksji. ich zdecydowana większość pozostaje spowita w mro­ ogromna różnorodność i w rezultacie nie ma jednej ustalonej idei. po­ ale wszystkie one oznaczają w równej mierze mnóstwo idei szczegółowych. jako że nie wszystko. że to. co skłania ludzi do i ogólną ideę trójkąta. że gdyby nie było czegoś takie­ udowodniłem to twierdzenie w odniesieniu do abstrakcyjnej idei trójkąta. czym innym zaś się na najbardziej jasnych i przekonywających dowodach. wówczas nie zrodziłaby się myśl o abstrak­ Należy tutaj przyznać. że ten dowód ma zastosowanie w odniesieniu do czas. demaskując fał­ są przy dowodzeniu w ogóle brane pod uwagę. go jako mowa lub ogólne znaki. a wśród których nie ma. uważa się. Nie mówi się prze­ mi uczonych niż ta. i pod jakim kątem się przecinają. że tak jest w istocie. jak się zdaje. równe czy siłku i talentu przeznaczono w ciągu tak wielu stuleci na uprawę i rozwój nierówne. biorąc pod uwagę tylko to. że ani kąt prosty. III. tylko bardzo mała część tych nauk przynosi ludzkości jakąś realną korzyść 19. wy­ duża czy mała. czarna czy biała. niż pozostając jedynie niewinną rozrywką i zabawą . wskazuje. jak wiele trudu. zawiera w sobie wszystkie te szczegóły. że opierają wanie jakiejś nazwy pozostające w zgodzie z jej definicją. jak który dowodząc. że człowiek potrafi utworzyć abstrakcyjną powinna mieć tylko jedno ścisłe i ustalone znacznie. jakież to były jarzona z jednym określonym znaczeniem. nie zaś dlatego. jakie tumany uczonego kurzu wzniesiono w związku z tymi jako „płaską powierzchnię ograniczoną przez trzy proste" i przez to nazwa ta kwestiami i jak ogromne korzyści wyniosła stąd ludzkość.wów.to. albo dlatego. która z konieczności jest niespójna. które stanowiąpraw- sób możemy rozważyć osobę Piotra. co czyni go dziwe i wyłączne znaczenie każdej nazwy ogólnej. Można tu wysu­ dziła ich. należy zauważyć. że w definicji nie ma mowy o tym. oraz że właśnie dzięki człowiekiem. ani równość boków. a nie żadną inną. że nie ma niczego takiego wej. iż tworzy sieje po to. i że konieczne. które zupełnie nie dają się pogodzić z ludzkim rozumem. że przyprostokątne boki są rów­ poglądu. powstania teorii abstrakcyjnych idei. to drugie bezużyteczne i w praktyce niewykonalne. Aby lepiej zdać sobie sprawę z tego. jest prawdą w odniesie­ nych idei wprost przyznają. która by sprawowała w Większym stopniu władzę nad umysła­ ale w dowodzie nie ma o nich najmniejszej wzmianki. że człowiek jest zdolny do rozważenia danej figury cji. W każdym razie z pewnością nic o mniej­ nej długości. 39 i inne miejsca Rozważań dotyczących jako trójkątnej bez brania pod uwagę poszczególnych własności kątów czy rozumu ludzkiego). jak słowa przyczyniły się do w inny sposób. Po pierwsze. Ale to nigdy do powstania owego błędu. W podobny spo­ myślenia. Z tego zaś wynika niezbicie. to pierwsze jest paradoksy. Na to. że nawet te nauki. że suma trzech kątów jest równa dwóm kątom prostym dlatego. że jako nazwami. żeby posługiwać się nimi niu do każdego trójkąta ostrokątnego i równobocznego. że istniejąpewne abstrakcyjne. ks. Czym innym jest konsekwentne uży­ czą. które zapewne nigdy się nie skoń­ ograniczała znaczenie słowa „trójkąt". Nazbyt dobrze nąć zarzut. ani ich określona długość nie Ale być może takiemu stanowi rzeczy można by zaradzić. szywe zasady. albo tylko to. że kąt prosty mógłby szym niźli sam rozum zasięgu nie mogłoby stanowić źródła tak powszechnie być ostry. Byłoby czynnością nieznającą końca. dlatego.

W końcu wytro­ się to powszechnie przyjmuje. Ten rezul­ mi. by wzbu­ sposób. którą reprezentuje. żeby sam się mi. że „Arystoteles to powiedział". Nikt nie przeczy temu. Po trze­ nych używa się często zgodnie z naturą języka. że takie nazwy reprezentują pojęcia abstrak­ zakłada on jedynie to. co zasu­ przeważnie tak jak liter w algebrze. to stąd na­ styczny mówi mi.wszechnionego mniemania jedynym zadaniem języka jest komunikacja na­ wyznacza im roli znaków w celu wywołania w swym umyśle tych idei. że w większości dzie­ cele mogą być osiągnięte bez niego. że filozofowie posługują się wieloma nazwa­ z uległością i szacunkiem. które szych idei i że każda nazwa obdarzona znaczeniem reprezentuje jakąś ideę. aby łania albo zniechęcanie. lecz można stwierdzić. o ile tylko po­ strzega pewne słowa. co już zostało tutaj powiedziane. kiedy się czyta lub tów w niewłaściwy sposób. czy też wywoływanie w umyśle określonego nasta­ za ich pomocą cały zasób wiedzy zdobyty połączonym wysiłkiem badaczy wienia. wet imiona własne wypowiada się nie zawsze po to. najwybitniejsi zwolennicy i spróbowaliśmy pokazać. Wykazaliśmy tutaj. które się z nimi tak bar­ Możliwe. nienawiści. które są rezultatem używania w tych dziedzinach słów i pospolitych zwro­ nad tym zastanowił i zobaczył. choć nie pojawiają się między nimi jakiekolwiek idee. szczegółową wielkość liczbową. jak mi się zdaje. a czasem zostaje całkowicie pominięty. Ist­ piliśmy źródło. nie zawsze tych indywiduów. Wydaje się. które zwyczaj związał z tym imieniem. jak sądzę. jest to. Skoro zatem słowa mogą w tak łatwy sposób słucha jakiegoś wywodu. Zachęcam czytelnika. czy nie zdarza się często. przy każdym użyciu wywoływały w umy­ poprzedzić tak błyskawiczną reakcję. tym większe było praw­ doda nieco własnego namysłu. po cóż jednak miałbym przekonywać do tego. to dojrzy z całą oczywistością. do których się odnoszą. nie jest koniecznym dla poprawności wyli­ 21. słyszeniu dźwięków czy widokowi liter częstokroć bezpośred­ 22. że jeśli do tego. najpewniejszy to miało być? Albo. by pragnął za ich pomocą wzbudzić w umyśle słuchacza. W stosunku do tych celów tamten odgrywa w wielu przypadkach wszystkich wieków i narodów mógł dotrzeć do świadomości jednostki i stać wyłącznie pomocniczą rolę. będę się starał pogardy oraz tym podobne rodzą się bezpośrednio w jego umyśle. Po drugie. jak wzniecanie jakiejś namiętności. poruszyć zapowiedź czegoś dobrego. jeśli się nie mylę. że odkąd język raz się wam się stąd wyciągnąć następujące korzyści: ukształtował. dopóki będę skupiał moje myśli wyłącznie na moich własnych ideach 18 19 . że im rozum jakiegoś pieczeństwa? Sądzę. podziwu. czym by tycznej i rzetelnej wiedzy. trafię. aby jakaś idea czy to jego osoby. Wzięliśmy pod uwagę argumenty. ani też nie tworzymy sobie abstrakcyjnej idei niebez­ i obezwładniła ludzkie umysły. aby się samemu uwolnić z tej wyrafinowanej i imponującej sieci dzić w nas strach. miłości. które na ich obronę przytoczyli ich wą wielkość. choć każda cyfra oznacza jakąś geruje każdemu w obfitości jego własne doświadczenie. Po pierwsze. że się w nią głębiej wplata i mocniej w niej utkwi. która w ten tak godny pożałowania sposób omotała ście może nas spotkać. Przykładów tego rodzaju można by śle te idee. że na­ Jeśli tak jest w istocie i skoro zarazem nie sposób zaprzeczyć. Ponadto tat można w sposób natychmiastowy wywołać w umysłach ludzi. wypaczyć rozumienie. jak tym celom. choć nie mamy idei tego. w której. że ta formuła skłoni mnie do przyjęcia jego opinii cyjne. Spodzie­ emocje. że nazw ogól­ dopodobieństwo. wymagały czysto werbalnej natury. to odnoszę wrażenie. jak sądzę. powinienem uzyskać całkowitą jasność co do sporów nio towarzyszą te uczucia. że nie jest rzeczą ko­ zwyczaj rezygnować z własnego sądu na rzecz autorytetu owego filozofa. że abstrakcyjne idee są czymś niemoż­ czeń. że uczucia strachu. a plenienie się tego chwastu we wszystkich niemal obecności idei. jakiekolwiek idee będę analizował. że nazwy. aby zdać sobie sprawę. co. z którego te idee pochodzą. jakie konkretne nieszczę­ abstrakcyjnych idei. że słowa znakomicie nadają się do tego. że pierwotnie słowa mogły wywoływać idee zdolne wzbudzić owe dzo skojarzyły na skutek ciągłego i długotrwałego ich używania. jeśli te się jej własnością. pobudzanie do dzia­ język. które zastępują. a którym jest. aby nazwy obdarzone a niepodobna. gdy po­ rozważać je w najprostszej i najbardziej przejrzystej postaci. Nie sposób zaprzeczyć. jak się okazuje. nieczną (nawet w najściślejszych rozumowaniach). i to tym osobliwiej. teraz zupełnie pomijanych. że nie mogą one służyć 20. Na przykład kiedy filozof schola- oznaczają szczegółowe idee. głównym ani jedynym zadaniem języka. czyż nie wystarcza groźba niebezpieczeństwa. nie dopuszczając do swych myśli tych nazw. by podsuwały nam idee które przecież nie uchodzą za pozbawione całkowicie znaczenia. tak że mówiący wcale nie cie. każdy człowieka był doskonalszy i bardziej żądny wiedzy. Ponadto komunikowanie idei oznaczanych przez słowa nie jest. Ale jednocześnie należy przyznać. dla przykła­ dziedzinach wiedzy stanowiło główną przeszkodę na drodze postępu auten­ du. Czyż nie może nas. aby na każdym kroku każda cyfra przywoływała na myśl tę szczegóło­ liwym. choć nie uświadamiamy sobie. czy pism albo sławy mogła znaczeniem i reprezentujące idee. które początkowo. nieją odmienne cele. jakie można by sobie przedstawić. ma nierzadko miejsce dzin wiedzy mamy do czynienia z dziwacznymi problemami i niejasnościa­ przy potocznym posługiwaniu się mową. dla których osiągnięcia są rzekomo konieczne. które nie zawsze sugerują innym określone idee szczegółowe. bo przy czytaniu i w rozmowie używa się nazw przytoczyć bez liku. którzy mają wystarczy chwila namysłu. że tychmiast wyciąga się wniosek. aby się pojawić.

które biorę pod uwagę. Im dalej się w tym własnym umyśle. jak tylko szczegółowe. by w swoich rozmyślaniach poniechali w ogóle użycia słów i kontemplowali same tylko idee. Jakkolwiek dobra by była ta rada. i tym głę­ 23. na próżno radzimy się pism uczonych i tropimy zatarte ślady starożyt­ błędu. nie stając się przez to ani trochę mądrzejsi. jak mógłbym łatwo paść ofiarą Ziemi. W ten sposób będzie mu łatwo odkryć prawdę ten. gdzie ich być nie może. Przedmioty. zrywając z nich całą tę szatę i ciężar słów. odwracając uwagę od słów. Będzie wolny od niebezpieczeństwa. 24. Każdego zatem. której udzielali innym. jakie zachodzą między moimi ideami. myśląc. co w jego mocy. pisząc. które miałem. jak długo byli przekona­ ni. co tak stanowczo zalecali innym. Ale osiągnięcie tych wszystkich korzyści zakłada całkowite wyzwo­ biej będziemy się wikłali w trudności i błędy. podążając jednocześnie tokiem moich śnie utworzony i utrwalony przez trwające tak długo przyzwyczajenie. Nie jestem sze drzewo poznania. podobne albo niepodobne. Aby zaradzić wynikającym stąd szkodom. którego owoc jest wyborny i znajduje się w zasięgu w stanie sobie wyobrazić. które w tak wielkim stopniu przyczyniają się do zaślepienia sądu i rozproszenia uwagi. tym bardziej nieodwracalne będzie nasze zagubienie. To wydaje mi się stanowić główny powód. Na próżno sięgamy spojrzeniem w niebiosa i usiłujemy wejrzeć do wnętrza 20 . aby skupiać się na oznacza­ nych ideach. Dopóki bowiem myślano. które chce rozważać. jest rzeczą jasną. dopóty nie wydawało się niczym dziwnym. poznaję jasno i adekwatnie. Jakże bowiem trudną jest rzeczą rozerwać związek tak wcze­ turę okazją do własnych przemyśleń. jakie idee zawierają się. Ten. że posiadam ideę. usilnie proszę. kto zamierza lenie się spod zwodniczej władzy słów. aby zechciał uczynić tę lek­ żywić nadzieję. a zachować w umyśle abstrakcyjną ideę. dopóty nie widzę. co powiedziałem. iż jedynym istotnym przeznaczeniem słów jest oznaczać idee i że bezpo­ średnim znaczeniem każdej nazwy ogólnej jest określona idea abstrakcyjna. że ludzie dzić w błąd rozważanie jego własnych idei. kto wie. jak myśli. jak mogłoby go wprowa­ się ściśle ze słowami. Potrzeba nam tylko odsunąć zasłonę słów. że sami nie mogli w należytym stopniu się do niej zastosować. dla którego ci. nie skończoność w sposób pozbawiony celu. aby nia z werbalnych zawiłości i złudzeń. posuniemy. że abstrakcyjne idee wiążą moje słowa miały go zwieść. który zachodzi między słowami i ideami. które te idee oznaczają. że są to błędne poglądy. na co z wahaniem pozwalam sobie czytać kolejne stronice tej pracy. aby narzucały mu coś słowa. Tę trudność wydatnie zwięk­ lub fałsz tego. Zdając sobie sprawę z tego. że nie posiada żadnych innych idei. a jakie nie. Należałoby więc sobie życzyć. kto wie. jeśli nie są takimi naprawdę.pozbawionych słownej szaty. aby każdy zrobił wszystko. żeby odkryć i pojąć ideę abstrakcyjną związaną z jakąś nazwą. Ten. by oczyścić pierwsze zasady pozna­ znać zgodności czy niezgodności. radzą oni słusznie. której nie posiadam. co używają słów zamiast idei. aby posiąść najdorodniej­ mogę się łudzić. wolnych od wszystkiego. że jakiekolwiek spośród mych idei są do siebie naszej ręki. W ostatnim czasie wielu zdało sobie sprawę z niedorzeczności poglądów i pozbawionych zna­ czenia sporów. Uważano za rzecz niewykonalną. aby odsunąć na mogłoby przesłonić ich naturę. bo trudno mi pojąć. Będziemy mogli wyciągać wnioski potrzeba niczego więcej niż uważne postrzeganie tego. które zrodziły się z niewłaściwego użycia słów. człowiek łatwiej potrafi zapobiec temu. Nie ności. nie będzie się na próżno głowił. O ile nie zatroszczymy się o to. by sza teoria abstrakcji. aby mieć jasny obraz tych idei. będziemy je mogli roztrząsać w nie­ zobaczyć. w jakiejś idei złożonej. która sama w sobie była uważana za całkowicie nieuchwytną dla myśli. że nazwy nie zawsze reprezentują idee. bok słowo. co się dzieje w moim z wniosków. zaoszczędzi sobie trudu po­ szukiwania idei tam. Aby trafnie rozpo­ 25. jak dotąd sami nie zdołali tego wprowadzić w czyn.

CZĘŚĆ PIERWSZA1 Druga część Traktatu nie została nigdy opracowana i nie ukazała się drukiem. .

że niektóre z tych idei występują za­ wsze razem. Zauważywszy. w zależności od tego. a za pośrednictwem słuchu dźwięki docierają do umysłu w całej ich różnorodności tonów i ukła­ dów harmonicznych. przez którą są one postrzegane. Za pomocą dotyku postrzegam to co twarde i miękkie. gorące i zimne. żalu i tak dalej. 3. Prócz tej nieskończonej różnorodności idei albo przedmiotów pozna­ nia istnieje jednak jeszcze coś. Każdemu. sku­ piając uwagę na uczuciach i czynnościach umysłu. Przedmioty te. I tak na przykład. a wszystko to w większej albo mniejszej ilości lub stopniu. nienawiści. Ten postrzegający aktywny byt nazywam umysłem. 2. książkę i tym podobne przedmioty postrzegania zmysłowego. czy też nieprzyjemne. jak chcenie. ani idee ukształtowa­ ne przez wyobraźnię nie istnieją poza umysłem. kto dokona najogólniejszego przeglądu przedmiotów ludz­ kiego poznania. smak. ale rzecz całkowicie od nich odrębną. za­ pach. duchem. jakiekolwiek przedmioty by tworzyły) nie mogą istnieć inaczej. zaczęto je określać jedną nazwą. że pewien kolor. kiedy zaobserwowano. Po­ wonienie dostarcza mi zapachów. jakkolwiek by były ze sobą powiązane i zespolone (to znaczy. podniebienie smaków. a tym samym uznano za jedną rzecz. czy są przyjemne. wyda się czymś oczywistym. co na jedno wycho­ dzi. ani uczucia. uznano je za jedną odrębną rzecz i określono nazwą j a b ł k o . Wzrokowi zawdzięczam idee światła i kolorów. albo takie. Każdy przyzna. w kilku stopniach i odmia­ nach. jakie postrzega się. Istnienie idei polega bowiem na byciu postrzeganą. który 25 . Nie określam tymi terminami żadnej z moich idei. w której one istnieją albo. Wydaje się nie mniej oczy­ wiste. wyobrażanie czy przypominanie ich sobie. wzbudzają uczucia miłości. kształt i konsystencja występują razem. ruch i opór. drzewo. która łączy. 1. czy też jedy­ nie przedstawia idee pierwotnie postrzeżone w sposób wyżej wspomniany. czyli idee wyciśnięte na zmysłach. co je poznaje czy postrzega i dokonuje na nich rozmaitych operacji. radości. albo wreszcie idee utwo­ rzone przy pomocy pamięci i wyobraźni. rozdziela. Inne układy idei tworzą kamień. że są nimi albo rzeczywiste idee mające postać wrażeń zmysłowych. że różnorakie wrażenia zmysłowe. duszą albo moim ja. jak tylko w umyśle. że ani nasze myśli.

Z tego. że został odczuty węchem. każdy. Jeślibym zaś był poza rzeczywiście istnieć oddzielnie albo mogą być aktualnie w taki sposób po­ moją pracownią. że są postrzegane. odczuć. które mogą rym piszę. będzie mógł dostrzec. że owa bowiem czymś całkowicie niezrozumiałym i pociągającym za sobą całą tę zasada zawiera w sobie jawną sprzeczność. że ich istnienie polega na byciu po­ że domy. Czyż bowiem w abstrakcji można posunąć się dalej niż poza odróżnie­ itp. które je postrzegają. Czymże bowiem są wspomniane niedorzeczność właściwą abstrakcji. których te idee są odbi­ nie łatwe. nie mają żadnego 4. wówczas powinienem powiedzieć. Skutkiem tego lub że jakiś inny duch postrzega go w tej chwili. zapach. że stół. co wypełnia Ziemię. co mówi się 6.i nie jest możliwym to. że go widzę i dotykam. to jednak mogą istnieć rzeczy im podobne. abyśmy mieli pojąć podobieństwo 26 27 . gane. że nie istnieje żadna inna substancja 5. albo muszą istnieć w umyśle jakiegoś Ducha wiecznego. nia. Niektóre prawdy są dla ludzkiego umysłu na tyle bliskie i oczywiste. ciepło i zimno.czyż nie są one niczym więcej jak tylko mnogością niemyśląca substancja. by ją podać w wątpliwość.. to możliwe. Jeśli choć na chwilę oddamy się obserwacji własnych ny kończyn albo wyobrazić sobie zapach róży. nie istnienia przedmiotów postrzegania zmysłowego od faktu. gdyż posiadać idee znaczy tyle. słowem wszystkie przedmioty postrzegania zmysłowe­ strzeganym czy poznawanym. jeśli nie nasze własne idee i wrażenia zmy­ jedynie. to znaczy mogę sobie wyobrazić każdą z tych rzeczy i do niczego więcej. tak też nie potrafię wyobrazić został usłyszany. w czym istnieje kolor. których nigdy nie postrzegałem zmysłami jako ist­ substancji. że jakościami zmysłowymi są kolor. że idea może być podobna jedynie do idei niejących oddzielnie. pojęć. co rozumiem przez te i tym podobne wyraże­ czymś innym niż jego wrażenie czy postrzeganie. kształt. o ile nie są one przeze go. znaczy. co powiedziałem. Na co odpowiadam. rzeki. Doprawdy dziwnie rozpowszechnionym jest wśród ludzi mniemanie. Myślę. słowem wszelkie istniały poza umysłami czy myślącymi przedmiotami. że istniał dźwięk. jak oddzielenie rzeczy od niej samej. Moja zdolność pojmowania czy postrzegania nie wykracza jed­ miejąc przez to. który byłby lub dotknięty. oddzielić je od postrzegania? Mnie takie zadanie wydaje się rów­ umysłem. Wydaje mi się bowiem całkowicie niezrozumiałym to. wówczas mógłbym go postrzegać nak poza możliwość rzeczywistego istnienia lub postrzegania. Byłoby będzie się na to. że w takim stopniu jestem zdolny do abstrahowania. kto tylko zwa­ zamierzam przeczyć. co postrzega. że są postrze­ która nie postrzega. czyli tego. mają istnienie z natury. aby dę. Żeby to dosadniej wykazać. Istotnie. aby czytelnik zastanowił się i spróbował oddzielić w swoich my­ słowe? Czyż nie jest zatem oczywistą niedorzecznością. znaczy to. ży. istnieje. smak idei. to. iż u jej podstaw leży doktryna zakładająca istnienie abstrakcyjnych zauważyć. czy są mnie aktualnie postrzegane. Aby zdać sobie z tego sprawę.je postrzega. która stanowiłaby podłoże tych idei. ruch. to wyda nam się niemożliwym. kształt i tym Światło i kolory. choćby 8. czyli istnienie realne. że został dostrzeżony sobie w moich myślach jakiejkolwiek rzeczy czy przedmiotu. nymi? 7. aby je dostrzec. że każdy będzie tego intuicyjnie pewien. Ale może ktoś powiedzieć. góry. że istniał kolor albo kształt. samodzielnego istnienia poza umysłem. Ich esse stanowi percipi . kto zdo­ istnienia. a stąd wynika jasno. To jest wszystko. że stwier­ oprócz ducha. że posiadania zmysłowego wrażenia tej rzeczy. jest jawną sprzecznością. musi je postrzegać. jeśli się nie mylę. że chociaż same idee nie istnieją poza w myślach. że nie może istnieć widzimy i czujemy . żeby je można było uznać za istniejące. nie będąc postrzega­ ganym. wynika. rozciągłość i kształt słowem rzeczy. tak. czyli nie istnieją w moim umyśle albo w umyśle postrzegane przez umysł. że w konsekwencji. aby którekolwiek ślach istnienie przedmiotu postrzegania zmysłowego od jego bycia postrze­ z nich albo jakakolwiek ich kombinacja mogły istnieć. niezależne od tego. że cały chór niebiański i wszystko. na któ­ mowania lub wyobrażania sobie oddzielnie takich przedmiotów. potrzeba słów? A cóż innego postrzegamy. to znaczy idee postrzegane przez zmysły. znaczy to. jeśli nie rzeczami. o absolutnym istnieniu przedmiotów niemyślących. mogę oddzielić ciami czy podobiznami i że to te rzeczy istnieją poza umysłem w niemyślącej w moich myślach rzeczy. przypisywać jakiejkolwiek z tych rze­ wyżej przedmioty. Wobec powyższego to.rozu­ strzegane. Kolor czy kształt może być podobny jedynie do innego niezależnie od innej. Nie myśli. należy dzimy. bez żadnego związku że wystarczy otworzyć oczy. nie myśląc o niej samej. Ale z jakkolwiek wielką pewnością i przeświad­ jakiegoś innego stworzonego ducha. Kiedy powiadam. to albo muszą być w ogóle pozbawione czeniem świat by tę zasadę akceptował. które postrzegamy za pomocą zmy­ czy istnienie niezależne od ducha. co się rozumie przez termin i s t n i e ć . Otóż istnienie idei w rzeczy. Tak oto mogę sobie wyobrazić ludzki tułów pozbawio­ koloru czy kształtu. że stół istniał . że istniał tak jak nie potrafię widzieć czy odczuwać jakiejś rzeczy bez faktycznego zapach. by. że gdybym był wewnątrz. Za taką uważam tę istotną praw­ z tym. Jeśli poddamy tę zasadę gruntownej analizie. ciała składające się na potężną budowlę Wszechświata. choć nie są postrzegane? co postrzegać. znaczy. które podobne jakości. idei i wrażeń zmysłowych? I czy jest to możliwe. kiedy sieje używa w odniesieniu o ile właściwym jest nazwanie abstrakcją czynność ograniczającą się do poj­ do przedmiotów postrzegania zmysłowego. Kiedy powiadam.

o których mówią. Tym drugim terminem oznaczają wszystkie inne jakości zmysłowe. co twarde lub miękkie. że rozciągłe. smaki i tak dalej. a idee rzecz ze spoistością. nawet gdyby się zgodzić. jak dalece to mętne i niejasne ujęcie materii nym. 10. kształt i ruch rzeczywiście ist­ Rozciągłość nie daje się pojąć bez spoistości. Myślę zaś że gdybym ją posiadał. że są ni­ 9. wrażeniami zależnymi od i wywołanymi przez różny absolutne istnienie. Istnieją tacy. jest dów zmysłów. w jak wielkim stopniu ten pogląd.i wówczas wykazaliśmy. jednej rozmiar. oddzielić nawet w myśli. którzy rozróżniają jakości pierwotne i wtóre. która by odpowiadała terminowi j e d ­ wione wszystkich innych jakości zmysłowych. to znaczy idee miałyby być obrazami czy przedstawieniami. a ruch ani szybki. która. którą oni fów ich własne zasady. mówiąc. co 11. w której rozciągłość. że takie jakości jak bycie wielkim czy małym. w niemy ślącej substancji. ani 12. że niektórzy pojmują jedność jako ideę prostą one tylko w umyśle. jak się przyznaje. że owe jakości pierwotne są nierozerwalnie złą­ dym przypadku jest jasnym. jednocze­ sześć. że istnieją 13. tam również muszą się znajdować jakości pierwotne.w jakikolwiek inny sposób niż jako podobieństwo między ideami. ganiu czy nie? Otóż. niezależne od umysłu. Dalej py­ cia w oderwaniu od wszystkich innych jakości. całości. cję. że nie są. że nie jest w mojej mocy utworzyć sobie idei ciała rozciągłego przeciwnie. że nie dotyczy to kolorów. który ją śnie przyznają. pozbawioną czucia. ciepła. powinna ona stanowić najbardziej znaną dla mojego umysłu ideę. kształt i ruch sanie do poję. mogą być podobne jedynie jedna do drugiej i w rezultacie ani one same. czy punktem odniesienia dla umysłu. że kolor jest cie względne i zmieniają się w zależności od budowy albo położenia narzą­ podobny do czegoś. trzy lub trzydzieści pierwotne istnieją poza umysłem w niemyślących substancjach. Krótko mówiąc. których nasze inne jakości. to są one ideami . jak ktoś mógłby jej przypisywać jącymi jedynie w umyśle. towarzyszącą wszystkim innym ideom umysłu. Ale z tego. to wynikałoby stąd w oczywisty sposób. nie jest ani podobne do czegoś. spoczynek. że towarzyszy wszystkim innym ideom i powinna być po­ koloru albo innej jakości zmysłowej. mieliśmy wykazać. Ale mógłby ktoś powiedzieć. ale są całkowi­ go poprosić. układ i ruch najmniejszych cząstek materii. że trudno zrozumieć. Stąd jest że pozostałe jakości istnieją poza umysłem. zimna i innych rozpatruje. kształt i ruch są jedynie ideami istniejącymi w umyśle. zawiera w sobie sprzeczność. że to. nie będąc zarazem zmuszonym przypisać mu jakiegoś skoro mówi się. że nie można by ich od siebie jakiejś szczególnej kombinacji idei arbitralnie zestawionej przez umysł. że liczba jest w całości tworem umysłu. że tu chodzi o rozciągłość w ogóle szych zaliczają rozciągłość. Ci. dźwięków. to tak samo ma się rozciągłość. wielka. wszystkie one stanowią jednostkowe wątpliwą prawdę. czego nie można dotknąć i tak dalej. Mówimy o jednej książce. w zależności od tego. tak. Takich idei nie uznają oni za podobi­ doktryną zakładającą istnienie idei abstrakcyjnych. kość liczbowa. Natomiast nasze idee jakości pierwotnych uważają za wzorce czy obra­ czy substancji cielesnej. Jeśli zaś ktoś powie. którzy twierdzą. jest to idea abstrakcyjna. które można znaleźć u Arystotelesa i jego zwolenników. Najkrócej łącznie w umyśle. choć niektóre zawierają wiele innych jednostkowych całości. że kształt. ruch. że nieją. Jeśli chodzi o mnie. Przez materię mamy zatem rozumieć bezwładną substan­ cie materia prima. aby zauważyć. ani mała. czy te rzekome oryginały. 28 29 . są same dostępne postrze­ w umyśle i nigdzie indziej. nie istnieją nigdzie poza umysłem. Liczba jest tak jawnie względna i zależna tym podobnych jakości wtórnych. ich pierwowzory nie mogą istnieć w niepostrzegającej substancji. poruszające się substancje istnieją poza umysłem. do którego przyjęcia zmusiły nowożytnych filozo­ zy rzeczy istniejących poza umysłem. aby każdy zastanowił się i zbadał. To uważają oni za nie­ stronicy. i liczbę. wyraźnie. jednym wierszu i tak dalej. jest jard. czyli te zewnętrzne rzeczy. to nie mógłbym jej nie znaleźć. co jest niewidzialne. to wówczas pozwolę sobie szybkim czy powolnym. że jednostkowa całość jest taką w odniesieniu do czone z innymi jakościami zmysłowymi. że już samo pojęcie tego. aby rozważył. którą można wykazać w każdym bez wyjątku przypadku. że tej samej rzeczy może przysługiwać różna wiel­ stancją cielesną. czy można rozumnie utrzymywać. rozciągłość. Uważa się ponadto. co pokazuje. przypomina przestarzałe i tak bardzo wyśmiane poję­ nazywają materią. każdy uzna za oczywiste. czy i niezłożoną. Do pierw­ czym zgoła. to widzę n o ś ć . I w każ­ Otóż. jeśli są. Nie mogę tutaj powstrzy­ zny czegoś istniejącego poza umysłem niezależnie od faktu bycia postrzega­ mać się od tego. Gdzie zatem znajdują się te tam. stopa czy cal. to zaś oznacza. wynika w oczywisty sposób. Zatem rozciągłość. dźwięki. w zależności od tego. że są wrażeniami istnie­ od ludzkiego umysłu. wiąże się z tą dziwaczną jak kolory. To. spoistość czy zwartość i ruch w ogóle. ani powolny. kształt. i poruszającego się. która istnieje poza umysłem. ruch i wszystkie pozostałe jakości Tak więc tę samą rozciągłość może określać liczba jeden. istnieje wy­ strzegana na wszelkie możliwe sposoby przez zmysły i refleksję. Życzyłbym sobie. Ja jednak nie potrafi w procesie myślowej abstrakcji pojąć rozciągłość i ruch ciała pozba­ znajduję u siebie żadnej takiej idei. że rozciągłość nie może istnieć w niemyślącej substancji. co jest nazywane materią albo sub­ tylko weźmie pod uwagę. jeśli rzeczą jasną. gdyby było prawdą. Skoro więc pokazaliśmy. co już wyżej wykazaliśmy. Zdaję sobie sprawę. pod jakim kątem umysł ją rozpatruje.

że jeśli nawet nie posiada on nia. Powie ktoś. że niezbicie dowodzą. ile tego. m y w a n i e nie może tu być rozumiane w potocznym czy dosłownym zna­ ściami zmysłowymi. iż kolory i smaki istnieją tylko w umyśle. skoro mogą się one jawić jako różne zeń akcydensów. strzega. to dzięki nim posiadamy jedynie wiedzę że przy pomocy zmysłów nie jesteśmy w stanie zdobyć wiedzy o tym. w obłędzie i tym podobnych stanach. że liwym. materii. w jaki nowożytni filozofowie do­ wie przynajmniej. że kiedy idee w umyśle następują po sobie cze przysparzać kłopotu roztrząsaniem zagadnienia tego materialnego pod­ z większą prędkością. że kształt i rozciągłość nie są właściwościami czy podobizna­ poza ideą bytu w ogóle. ideach i tych wszystkich rzeczach. że nie ma żadnego okre­ Czyż nie można z równą słusznością powiedzieć. że filary podtrzymują jakąś budowlę. że ruch nie istnieje poza ślonego sensu. jakie znaczenie nadają materialnej substancji fi­ ponieważ to samo ciało. które ją podtrzymuje. jak wtedy. ale w jakim. Dlaczego w takim razie nie moglibyśmy z równym powodzeniem ar­ sami przyznają. ponieważ. Dodam jeszcze. słodycz zmienia się w gorycz. że rozciągłość stanowi modus albo akcydens wdzięczać ją rozumowi. przekonamy się. jaka o naszych wrażeniach. Ale jaka racja odwołują­ gdyby mi ktoś zechciał wytłumaczyć. to w jakiż sposób moglibyśmy o tym trzeba przyznać. które mamy w umysłach. której zupełnie niepodobna pojąć? sądzi. 17. jak to właśnie zauważyliśmy. a materia jest podłożem. Kiedy przebadamy. 14. tego się nam nie wyjaśnia. kiedy rozpatru­ pozostaje niezmieniona. nie można go rozumieć w po­ czegoś stałego i określonego bez udziału umysłu? Dalej. posiadające kształt. którzy są znani z największej ścisłości. niech każdy rozważy te argumenty. iż nie łączą z tymi dźwiękami żadnego innego znaczenia gumentować. dochodzę do przekonania. kształtem i ruchem. albo ściślej. że jeśli 16. s t a n c j a m a t e r i a l n a . że ciepło i zimno są wy­ czeniu. Krótko mówiąc. co się zdarza w snach. choć rzecz sensie. że każdy zgodzi się z twierdzeniem. dowodzi się. Trzeba by je zatem rozumieć w jakimś innym słodycz nie istnieje tak naprawdę w słodkiej rzeczy. że tocznym znaczeniu tych słów. który się z nimi wiąże. skoro nawet sami materialiści nie posuwają się do twierdze­ istnieje idea materii. bo nie poza umysłem. jeśli w ogóle wiąże on z tym słowem słami? Sądzę. ani jakakolwiek z nich nie informują nas o tym. cą rozumu. to należy przypuszczać. w jakiej relacji pozostaje ona do swoich akcydensów i co wodzą. że poza umysłem istnieją jakiekolwiek rze­ inna jakość zmysłowa nie mogą istnieć poza umysłem. czym jest materia. Choć ideom ciał. Jak łącznie doznaniami umysłu. że żaden kolor ani rozciągłość. Oczywiście. Nawet materialiści to przyznają. 18. musi mieć przynajmniej jakąś względną ideę mate­ to. wraz ze względnym pojęciem podtrzymywania prze­ mi własności istniejącymi w materii. które nie byłyby postrzegane. Gdyby to nawet było możliwe. jakkolwiek by je nazwać. to. Ale żadne gumenty pokazują jasno. że nie czy. może nas skłonić do wiary w istnienie ciał rozciągłości przez materię. że niektóre jakości zmysłowe nie istnieją w materii. istniejącymi w cielesnych substancjach. Pozostaje więc przyjąć. które aktualnie posiadamy. odpowiadając tym tego. które dla jednej ręki wydaje się zimne. Jednak poprzednie ar­ średnio postrzegane przez zmysły. były przedmiotem 30 31 . aby wszystkie te idee. Powiada się. można dowieść. że istnieje jakikolwiek konieczny związek między ciałami i naszymi umy­ pozytywnej idei materii. powiada się. Tak. które się po­ jest to możliwe. w żadnym zaś stopniu właściwościami realnych zatem powinniśmy je rozumieć? bytów. aby istniało coś takiego jak przedmiot zewnętrzny. że argumentując w ten sposób. to przecież. co zostało bezpośrednio postrzeżone przez zmysły. wówczas ruch wyda się wolniejszy i to bez jakiejkol­ łoża czy oparcia dla kształtu i ruchu oraz innych jakości zmysłowych? Czyż wiek zmiany w zewnętrznym przedmiocie? nie zakłada ono tego. aby zwarte. które czyni bezspornym jakiekolwiek znaczenie. Ogólna idea bytu jawi mi się jako najbardziej abstrakcyjna tym samym oczom patrzącym pod innym kątem albo oczom o odmiennej i niezrozumiała ze wszystkich idei. który wnioskuje o ich istnieniu na podstawie tego. że tak samo się rzecz ma z rozciągłością. a zatem nie mogą być obrazami akcydensów. na przykład. Chociażby nie wiedział. że wiedzieć? Musielibyśmy ten fakt poznać za pomocą zmysłów albo za pomo­ rozciągłość czy kolor nie mogą istnieć w zewnętrznym przedmiocie. W rezultacie. że podobnie rzecz się ma z wszystkimi innymi jako. ru­ a zobaczy on. które te doznania wywołują. Ale przyjrzyjmy się jeszcze nieco bliżej powszechnie przyjętej opinii w ogóle mamy jakąkolwiek wiedzę o rzeczach zewnętrznych. Na co mu odpowiadam. gdy mówimy. że oni ciepłe. p o d t r z y ­ słem. że te same argumenty mogą równie dobrze posłużyć za dowód chome substancje mogły istnieć niezależnie od umysłu. o których się samo nie jest jawną niedorzecznością. Otóż rad bym był. że jest moż­ rii. Po cóż jednak mielibyśmy sobie jesz­ umysłem. które są bezpo­ jest faktyczna rozciągłość czy kolor tego przedmiotu. co postrzegamy. dowodzi się nie tyle tego. a jednak podobne do tych. że tego nie da się wyjaśnić. jak to bywa w przy­ ję te dwa elementy czy człony. czyli poza umy­ się rozumie przez podtrzymywanie ich przez nią. skoro stwierdzono. że w taki sposób. że te jakości istnieją poza umysłem? A czyż już to 15. Jeśli chodzi o zmysły. Co się zaś tyczy pojęcia podtrzymywania budowie patrzącym pod tym samym kątem. to musimy za­ w tej sprawie. co się rozumie przez podtrzymywanie ca się do tego. dla innej jest lozofowie. które się składają na znaczenie zwrotu s u b ­ padku gorączki albo w przypadku jakiejś innej dolegliwości podniebienia.

na przykład. nawet gdyby sądził. by wierzyć w istnienie cielesnych substancji. przy tym że istnieją. by ciało miało wytworzyć jakąś ne. stancja albo w ogóle jakakolwiek idea lub cokolwiek przypominającego idee Nawet gdyby to było możliwe. kto je postrzega? Czyż jednak wy sami ich nie postrze­ nych przez jej idee i wywołujących te idee w jej umyśle. kto by je postrzegał. co zostało powiedziane. skoro przykładowo przytoczyć kilka spośród tych błędów i trudności (żeby nie przyjmuje się. musielibyście je sobie wyobrazić albo pomyśleć o nich. bo nawet jeśli przyznamy w jednym lub dwu wierszach można udowodnić z najwyższą oczywistością rację materialistom. przez nikogo niepomyślane i niewyobrażone. że zawsze mogą być wytwarzane w taki sposób i w takim niezliczone kontrowersje i dysputy w filozofii oraz niemało sporów.z pewnością nie ma nic łatwiejszego. co jest jawną niedorzeczno- 32 33 . oznacza zajmować stanowisko z koniecz­ pić od swego zdania. że godzę się. ruchoma sub­ no wyjaśnić ten fakt. Przypuśćmy. Ten prosty eksperyment zapewne utwierdzi was w mniemaniu. dostatecznie wykazane twiej jest pojąć i wyjaśnić tworzenie się wrażeń. reprezentowa­ utworzyć ideę kogoś. że niekiedy mogą one powstać bez udziału rzeczy zewnętrz­ wspomnieć o bezbożności). których te ciała są traktuję ten temat rozwlekle. Zechciejcie mi jednak powiedzieć. Zatem można wiedzieć. że później będę miał sposobność co nieco o nich po­ zewnętrznych ciał do nich podobnych. by mniemać. bowiem uważają się za niezdolnych pojąć. byśmy mieli założyć stopnia. abyśmy się mogli o tym kiedykolwiek dowiedzieć. mogły istnieć poza umysłem. jak powstają nasze idee. jest jawną sprzecznością. że takowe dowieść. że istnieją zewnętrzne ciała. aby wyjaśnić. Ale i to jest trudne do przyjęcia. Aby tego mentu na rzecz istnienia ciał poza umysłem. by jakaś rozciągła. ciągu wrażeń. że istnieje. aby dźwięk lub kształt. że równie trud­ łej tej kwestii. które są całkowicie cie w jego istnienie. by racji po temu. I zgodzę się z wami. by wierzyć w ich istnienie? Co do tego nie wystarczający. że to. Równa się ono bowiem przyjęciu bez żadnej wnętrznych ciał. Oświadczam. niezbędnym było dostarcze­ tów. Ale choćby to było możliwe. że jest w waszej mocy wyobrazić coś so­ może być żadnych wątpliwości. Sami wglądu we własne myśli i zbadali. zić sobie. co przedmiotem. abyście dokonali zbliża ich to ani o krok do wyjaśnienia tego. to mielibyśmy zupełnie te same racje. znacz­ porządku. A już ta jedna okoliczność wystarcza. jaki znamy obecnie. byśmy posiadali wszystkie nasze wra­ góły zarówno dlatego. jak i dlatego. że nie potrzebujemy zakładać istnienia nie jakiegoś dodatkowego dowodu przeciwko istnieniu materii. że już samą możliwość tego. choć nie potraficie podać mi żadnej racji. Jestem o tym przekonany do tego w naszych umysłach nie może stanowić racji ku temu. że Bóg stworzył niezliczone mnóstwo bytów. jak wtedy. gdyby ciała zewnętrzne istniały. że istnieje cały ten kosmos ze­ ności bardzo problematyczne. o ile się nie mylę. to znaczy nie będąc postrzega­ ływać na ducha albo jak to jest możliwe. niż gdy się mu zaprzeczy. jak sami wyznają. jestem gotów odstą­ utrzymywać. Po cóż bowiem rozwodzić się nad tym. gdyby zaś nie 23. gdy sieje odrzuca. w dziedzinie religii. przy ideę w umyśle. nie większej wagi. zapominając jednocześnie o tym. Jednym słowem. w jaki sposób ciało może oddzia­ ruch czy kolor. jakie ty możesz posiadać. Jeśli uznacie za możliwe.powiecie . dla której wierzy­ zgoła racji. mógłbym przedmiotów zewnętrznych. by wasz 20. że tak jest w istocie. co zostało. aby ciała istniały poza umysłem. niż wyobra­ istniały. aby przedmioty waszych myśli mogły istnieć poza umysłem. że ja­ zaś nikogo. tych wszystkich gacie albo myślicie o nich przez cały ten czas? Zatem taki argument jest racji. przy bezużyteczne i nie służą jakiemukolwiek celowi.naszych doznań. czego możliwości nikt nie zdoła zaprzeczyć. ale nie dowodzi tego. uznam za dowód tego. czy owa istota nie miałaby wszelkich które nazywacie książkami i drzewami. że tworzenie się idei i wrażeń czym obstajecie. by myśleć. kto jest zdolny do chwili namysłu? Wystarczy. a możliwe. Wywołał on nych. nie każdemu. to nie byłoby moż­ pogląd był słuszny. założeniu. to jednak istniało w inny sposób niż w postrzegającym je umyśle. czymże więcej jest go. że dostarczyłem powodu. to. jak ciała. że istnieją posiada. że tak jest w istocie. że istnieje coś takiego. jeśli nie wyłącznie tworzeniem w waszym umyśle pewnych idei. których źródło stanowił ów pogląd. Zatem jest rzeczą oczywistą. i nie potraficie wskazać. jak tworzą się nasze idee. Gdyby po tym. drzewa w parku lub książki w biblioteczce. że ła­ twierdzenia tego. jakie mamy teraz. Stąd jest czymś oczywistym. choćby nie istniały żadne ciała podobne do tych przedmio­ 21. że to potraficie i że nie ma kaś istota rozumna bez uczestnictwa ciał zewnętrznych doznaje tego same­ w tym nic trudnego. to przecież można by sądzić. skoro uznaje się. aby od wyniku tej próby uzależnić rozstrzygnięcie ca­ istnienie materii czy cielesnych substancji. że sądzę. liwości. Ale nie będę się tutaj wdawał w szcze­ 19. Zgodzę się. czy zdołacie pojąć. kiedy się założy istnienie a priori. Pytam. iż bez potrzeby których idee umysł nabywa za pośrednictwem doznań. Obawiam się. Pokazuje on tylko. co ty. czemu miałby on służyć. aby bie lub tworzyć idee w waszym umyśle. i z taką samą wyrazistością. iż argumenty a posteriori są zbędne dla po­ żenia bez udziału rzeczy zewnętrznych. przyjmując to założenie. że potraficie każdej rozumnej osobie nasunąć podejrzenie co do siły jakiegokolwiek argu­ pojąć. 22. by przynajmniej uznać za prawdopodobne. obecnych w jej umyśle w takim samym układzie to wszystko. Ależ .

Z poprzedniego artykułu jasno wynika. w jakim znamy albo rozumiemy mówiąc ściśle. są następujące po sobie idee. Toteż żadna idea. nie potrzeba niczego więcej. czyli istnieją poza nim samym. kto nie oznaczają różnych idei. które istnieją niepomyślane. czy potrafimy pojąć znaczenie absolutnego zbawiona ciała aktywna substancja. ścią fałszywe. Tym. to znaczy nie posiadają żadnej możności działa­ jemnie. że nie może postrzegać samego istnieniu rzeczy niemyślących. będąc przedmiotem myśli. są albo sprzeczne. aby wpoić ją w jego umysł. istnienia przedmiotów postrzegania zmysłowego. iż potrafi sobie wyobrazić i wyobraża 26. Aby się przekonać. jak to z całą oczywi­ 28. Powtarzam tę konkluzję. niż zaproszenie ich do spokojnego przyjrzenia się 25). niepodzielnym i czynnym. od której one zależą i która dują. Jeśli w toku tej analizy dostrzegą oni. co jest postrzegane. że wyrażenia. co tu zostało powiedziane i uczyni zbędnym przytaczanie dalszych do­ ną nie może być żadna jakość. aby stało się dla każdego ja­ o których mowa. które dzy czy aktywnego bytu oraz czy posiada takowe idee dwóch naczelnych postrzegamy. choć są wywoływane na nowo. niechże się za­ cając ją z całym przekonaniem uwadze czytelnika. że posiadamy odkryć. pole­ ktoś powątpiewał o prawdzie wygłoszonego tu twierdzenia. art. przekonania o tym innych. wprowadza siebie w błąd i łudzi się. jak również od trzeciej idei. Stąd jasno wynika. że niczego takiego w nich nie ma. nie zwracając uwagi na swą własną aktywność. to znaczy istnienia rzeczy 27. Gdy czynimy wszystko. Chwila uwagi wystarczy. aby z całą oczy­ substancji. że już samo istnienie idei zakłada ich bierność i bezwładność do pewne pojęcia duszy. jaką stanowi duch. gdyż wszystkie idee są bierne i bezwładne (zob. aby pojąć istnienie ciał ze­ twierdzenie. czegoś. albo zawierają sprzeczność. że przyczyną idei jest po­ wistością przekonać się o tym. aby była przyczyną czegokolwiek. W związku z tym. przez cały ten czas oddajemy się wyłącznie rozważaniu swych układu. co aktywne. albo pozbawione treści. to. czy to ideach zmysłowych. Aczkolwiek jednocześnie należy przyznać. za pomocą jakichkolwiek słów byśmy je wyróżniali. dusza czy duch nie ma w nich niczego innego. czy pochodzących idei. są wyraź­ władz znanych pod nazwą woli i rozumu. jak tylko to. Idea nie może być też po­ znaczenie tych słów. Zauważam u siebie zdolność do tego. na ile to rozumiem. że nie ma żadnej cielesnej czy materialnej 24. ale coś od idei bardzo odmiennego. nie. nazywamy go wolą. by dowolnie wzbudzać w swo­ stością pokazaliśmy w artykule 8. która odzwier­ nością nie potrzeba będzie niczego więcej. takich jak chcenie. I nie znam prostszego i odpowiedniejszego sposobu idei duszy czy ducha. które albo są pozba­ siebie inaczej. że mówiąc o absolutnym już jest natura ducha jako tego. Każdy. a właściwie w ogóle nie oznaczają jakiej kol wiek skupi uwagę na swych ideach. Już krótkotrwały wgląd we własne myśli wystarcza. nie dostrzeże w nich żadnej mocy ani aktywności. że tą przyczy­ tego. którzy udzielają na te pytania pozytywnej odpowiedzi. aby idea cokolwiek sprawiła albo. która to idea wiąże się ze względnym pojęciem podtrzymywania innej idei ani spowodować w niej żadnej zmiany. nienawidzenie. z refleksji. wrażenia zmysłowe. idea ani kombinacja idei. ducha i operacji umysłu. Skoro bowiem idee i każda ich część istnieją tylko w umyśle. Zatem kroć tylko uznam to za stosowne. Wykazaliśmy jednak. musi być z pewno­ własnych idei. że jest czymś całkowicie niemożliwym posiadanie idei. ile­ i ruch nie mogą stanowić przyczyny naszych wrażeń zmysłowych. albo są one całkowicie po­ innych operacji. nie może wytworzyć żadnej w ogóle. a mianowicie. Pozostaje więc jedynie ewentualność. Duch jest bytem prostym. liczby. a gdy je wytwarza i dokonuje na nich tymi słowami albo kryje się jawna sprzeczność. Wystarczy tylko zechcieć. Są tacy. że wrażenia są efektem oddziaływania sił będących pochodną wnętrznych. czy potrafi utworzyć sobie ideę jakiejkolwiek wła­ 25. wówczas z pew­ snym. Taka śnie z całą stanowczością obstaję.ścią. że tak lub bycia podłożem wymienionych wyżej władz i nosi miano duszy lub du­ jest w istocie. Musi nią być jakaś wodów przeciwko istnieniu substancji materialnej. Ducha postrze­ samych w sobie. żeby się one różniły od siebie wza­ nie pozbawione aktywności. kształt im umyśle idee oraz zmieniać i przestawiać powstające w nim obrazy. stanowi i zapyta siebie. czyli duch. Istnieje zatem jakaś przyczyna tych idei. mianowicie idei substancji albo bytu nia. z czego można nie może przypominać jakiejkolwiek idei ani przez jakąkolwiek z nich być wnioskować. które powoduje. Jeśliby wione znaczenia. takie terminy jak wola. Przy tym wła­ ciedlałaby tę aktywną zasadę ruchu i zmiany idei. miłowa­ takiego stopnia. że rozciągłość. co działa. pojęcia lub rzeczy. a to w takim stopniu. przy czym jedne sobie ciała. inne podlegają zmianie. Chwila uwagi pozwoli każdemu odkryć prawdziwość i oczywistość je wywołuje i zmienia. aby ich przekonać. jak tylko prostej obserwacji wła­ cha. ruchu i wielkości cząstek elementarnych. by natychmiast 34 35 . wypowiada się słowa. Moment uwagi wystarcza by reprezentowane. co będąc istotą zdolną do działania. jak tylko za pośrednictwem skutków. substancja. Dla mnie jest czymś oczywistym. nie sposób utworzyć zbawione znaczenia. to chodzi o mnie. Ale umysł. dobizną ani wzorcem jakiegokolwiek bytu aktywnego. Ale gdy snych idei. że jest rzeczą niemożliwą. a jako takie nie mogą za pomocą obrazu czy podobieństwa przedstawiać własnym myślom. że za gającego idee nazywamy rozumem. jeszcze inne całkowicie w tym samym czasie są one przedmiotem jego pojmowania i w nim się znaj­ znikają. co w naszej mocy. Wszystkie nasze idee. co postrzegamy. czyli poza umysłem.

Ta właśnie zdolność tworze­ ro tylko bowiem zorientujemy się. miejsce wprowadzić pajęczynę idei. bardziej uporządkowane i bardziej spójne niż twory umysłu. któ­ inne możliwe tego typu zarzuty odpowiadam. a z pewnością żadna idea. że idee aktualnie postrzegane za pomocą zmysłów nie są w podob­ gamy dotykiem ideę czy wrażenie zwane ciepłem. choć nic nie może być od tego bardziej absur­ wówczas oddajemy się tylko zabawie słowami. ną z nich przyczyną drugiej. to za­ strzegamy wzrokiem pewien okrągły. wzbudza w nas idee zmysłowe. aby na to nie dzięki odkryciu jakiegoś koniecznego związku między naszymi ideami. wiedziałby nie więcej cem. żeby ustąpić miejsca innej. Księżycem i gwiazdami? Cóż mamy myśleć o domach. Idee nabyte za ich pośrednic­ 33. że ru­ jest w mojej mocy postanowić. co należy ro­ nas dotychczas zasadom. każąc im raczej błądzić w poszukiwaniu przyczyn wtórnych. trzeba posiać w porze zasiewów. w mgnieniu oka. dalne i niezrozumiałe. pojawi się zarzut. że po pewnych ideach zmysłowych za­ nia idei i usuwania ich pozwala określić umysł jako aktywny. to nie że Słońce jest przyczyną ciepła. Idee zmysłowe są trwalsze. Zatem istnieje jakaś inna wola lub duch. że do osiągnięcia miał. którzy pojmą rzecz bić. podczas gdy te wzbudzone w wyobraźni. a ogień ogrzewa. nie kieruje bezpośrednio naszych myśli pozbawiają nas żadnej z rzeczy istniejącej w przyrodzie. która je postrzega. co w naturze realne i substancjalne. będąc przez ma miejsce z ideami. Bez tak zdobytej wiedzy wytworem wyobraźni. gularne. To daje nam pewnego rodzaju zdolność przewidywania. która niczym chimera jest w całości lecz dzięki obserwacji ustalonych praw przyrody. Są one ponadto od którego zależymy. ale pojawiają niego postrzegane. które uczy nas. ny sposób zależne od mojej woli. jako że przyrody. tak że dorosły czło­ w umyśle. rach. według których Umysł. istnieją tylko pogrążylibyśmy się wszyscy w niepewności i zamęcie. będącymi efektem aktów ludzkiej woli. to znaczy istnieją w umyśle. który ją postrzega. nazywa się prawami mniej zależne od ducha. znużę tych. nasze wrażenia zmysłowe. ukazujące jest wyłącznie mrzonką i urojeniem wyobraźni? Na wszystkie te i wszystkie w tak oczywisty sposób mądrość i dobroć rządzącego wszystkim Ducha. nawet o własnych ciałach? Czy to wszystko 32. Cokolwiek widzi- 36 37 . drzewach. jak poradzić sobie z wyzwaniami życia. to znaczy są tworami czysto pojęciowymi. Bez tego bylibyśmy wiecznie zagubieni. Sko­ znika z pola uwagi. Jeśli wszystkie rzeczy. ale to cy. Idee zmysłowe są uznawane za bardziej rzeczywiste. czyli myślącej substancji. że gdy po­ 29. czyli z góry przyjęte metody. Na tej samej zasadzie. to znaczy wiązania świadczą w dostatecznym stopniu o mądrości i łaskawości ich Twór­ trwalsze. jako mniej re­ który je wytwarza. nie wiedząc. są tylko ideami. trzeba poświęcić nieco czasu na odparcie zwala nam kierować własnymi poczynaniami z pożytkiem dla naszej egzy­ zarzutów. która po­ 34. jakie istnieją. a ja chciałbym. czy nie. nie może idee. i w ogóle. nie stanowi dowodu na to. jak to żywe i wyraźne. W taki sam sposób idea ku Niemu. ma się rzecz ze słuchem i innymi zmysłami. że ten dźwięk jest skutkiem owego zderzenia. gdyż nie wszyscy ludzie równie To. które umysł sobie sam się w regularnych układach czy szeregach. kamieniach. Gdy w biały dzień otwieram oczy. Zanim posuniemy się dalej. że mi to wybaczą. Ale pomimo tego są one czajnym biegu rzeczy takim to a takim ideom towarzyszą takie a nie inne ciągle ideami. ufam. ba. gdy natomiast rozprawiamy sami. postrzegając. a te poznajemy przez doświadczenie. że nie sprawiliśmy tego my uznać za pewne i oparte na doświadczeniu. jednocześnie postrze­ uważam. takich a takich celów prowadzą takie a nie inne środki . w równie realny sposób. które prawdopodobnie można wysunąć przeciwko wyłożonym przez stencji. Tyle można wsze następują inne określone idee. a wiemy. że przyjmowane tu zasady nie rego wola ustanawia prawa natury. lub arbitralnie ustalić. Jeśli czyniąc to. w mojej wyobraźni pojawiła się taka czy inna idea. których wzbudzające podziw po­ wytworzył. jak idee. uporządkowanie Niemniej jednak. że istnieją one poza umysłem. Jednakże jakąkolwiek miałbym władzę nad moimi myślami. A jednak to konsekwentne i jednostajne funkcjonowanie. istnieć inaczej jak tylko w umyśle. Podobnie mać. niewyraźna czy trwała. mniej żywe i mniej stałe. świetlisty kształt.wszystko to wiemy usuwamy ze świata wszystko. zauważywszy. cóż stanie się ze Słoń­ wiek o tym. które imitują albo reprezentują. że pokarm nas żywi. Otóż ustalone reguły. Zatem po pierwsze. rzekach. na przykład. W ten sposób. by mnie każdy zrozu­ w czas żniw. że akceptując powyższe zasady. natychmiast przypisujemy samym ideom moc sprawczą i czynimy jed­ o niemyślących podmiotach działania albo o tworzeniu idei bez udziału woli. żywsze i wyraźniejsze od idei. chowi i zderzeniu dwóch ciał towarzyszy dźwięk. Nie są też wywoływane w umyśle w sposób przypadkowy. rzeczami realnymi. czy będę widział. jesteśmy skłonni mnie­ jakie konkretne przedmioty mają się ukazać mojemu wzrokowi. 31. Te idee odciśnięte na zmysłach przez Twórcę przyrody nazywają się twem nie są wytworami mojej woli. które są niu tego słowa albo też obrazami rzeczy. sen krzepi. nazywane są ideami w ściślejszym znacze­ 30. aby zapewnić zmysłom jakąkolwiek satysfakcję czy uniknąć frustracji. że w zwy­ wzbudza je wola innego i potężniejszego Ducha. gó­ niźli nowo narodzone dziecię. że aby zebrać plony łatwo rozumieją rzeczy tego rodzaju. Przysługuje im również pewna stałość. choćby były nie wiadomo jak i spójność. tworem wyobraźni. dochodzimy do wniosku.

gdy zechcą. które wyrażone inaczej mówi jedynie wiam istnienia. miały wziąć górę nad pewnością zmysłów. umysły albo dusze ludzkie. to ochoczo przyznam. które połączone ze sobą tworzą różnego ro­ raz brak tej pustej nazwy. Ależ. która dostarczała mu pretekstu dla usprawiedliwie­ dzaju pokarmy i stroje. Ktokolwiek sądzi. nie wątpię tak samo. że termin r z e c z . której odma­ wpływu na prawdziwość twierdzenia. ale o jego prawdziwość. takich jak rozciągłość. oznacza. Przy mioty zmysłów istnieją tylko w umyśle. minerał i w ogóle każdy element wszechświata jest bytem 40. wówczas istotnie przyznaję. że tak jednakowo istnieją w umyśle i w tym znaczeniu są w równej mierze ideami. roślina. co się ma na myśli. istnieją wyłącznie w umyśle. Streśćmy tu to. Ale cokolwiek byśmy tu powiedzieli. czyli jest przeze mnie postrzegane. Nie ma to jednak żadnego własnymi rękami. Może jednak ktoś będzie obstawał przy tym. co rozumiem przez rzeczy realne w przeciwieństwie do 38. ile tylko chcecie. A czyniąc tak. które zwą się rzeczami. Jedyną rzeczą. dotykamy. że są bardziej realne niż te to z dwóch powodów: po pierwsze. ten jest bardzo daleki od zrozumienia moich poglądów. przez co rozumie się. czemu istnienie nigdy nieje i rozróżnienie między tym. śmiem twierdzić. że jeśli weźmiemy termin s u b s t a n c j a w potocznym znaczeniu pię we własne istnienie. to nie można nas oskarżyć o jej odrzucenie. że każda zdecydowałem sieje określić terminem i d e a . Nie rozumiem jednak. jak zawsze. które nie mogą istnieć niepostrzegane. odpowiadam. a nie­ możemy postrzegać za pomocą zmysłów czy refleksji. w przeci­ pierwsze. O tym. wyraz był używany potocznie w taki sam sposób jak termin r z e c z . że on będzie nadal wierzył swoim zmysłom i nie pozwoli równie rzeczywistym na gruncie naszych. dlatego. mimo wszystko niełatwo zgodzić się z twierdze­ urojeń czy idei utworzonych przez nas samych. powie ktoś. smak. czy ich rozumienie r e a l n o ś c i różni się od mojego. co rzeczywiste i tym. Odpowiadam istnieje. my zmysłami. które sobie wyobrażam nocą. aczkolwiek jedne i drugie niem. ciepło. Istnieją substancje duchowe. że będzie bardziej właściwym i zgodnym ze są niewyraźne. coś istniejącego rządkowane i wyraźne oraz że nie są wyłącznie fikcyjnymi tworami postrze­ poza umysłem. dlatego. aby zechcieli dokonać wglądu we własne myśli i przeko­ przekonywające. zwartość. że rzeczy. wów­ 36. aby jakiekolwiek argumenty. że r z e c z ma szersze znaczenie niż i d e a. W tym sensie Słońce. nietrwałe i niestałe w porównaniu z innymi. jak wszelkich innych. To nia jego bezbożności. po drugie. dzie. jest. za­ prawami przyrody. że twardość czy miękkość. weźmiemy substancję. odczuje te­ kształt i tym podobne jakości. jak nie wąt­ na to. potrafią aktem woli wzbudzić w sobie idee. że prawdą jest przynaj­ gotowi uczynić to samo. kolor. nigdy nie zauważy jej braku. że to. gającego je umysłu. jak można powoływać się na jako kombinację jakości zmysłowych. słyszę i czego dotykam mniej to. jak niektórzy filozofowie. nawet w wyobraźni. Pokazaliśmy. który sugeruje te własności. zdają się tworem umysłu potężniejszego i mądrzejszego miast zgodnie ze zwyczajem nazywać je rzeczami. dlaczego posługuję się terminem i d e a . nie przedmioty zmysłów. że czynię niźli duch ludzki. a nie ideami. jest ideą tamtego. że żywimy się i odziewamy w rzeczy bezpośrednio postrzegane przez lesną. jak się ogólnie przyjmuje. gdzie pokazałem. co tu przedstawiłem w słowach najbardziej czas nie brzmiałby od niego bardziej dziwacznie czy śmiesznie. nigdy na to. że jemy i pijemy idee i że w idee jesteśmy odziani. a które będąc wytworzone zgodnie z pewnymi regułami albo 39. jak i duchy czy myślące podmioty. Przyznaję. Ale owe idee umysłem. że ją my pozostaje równie pewne i równie realne. Ateista. jest rzeczywi­ obejmując zarówno idee. Gdyby więc ten zostali pozbawieni niewyczerpanego źródła intelektualnych igraszek. ponieważ w mowie potocznej nie używa się terminu i d e a do oznacza­ 35. Filozofowie zaś być może uznają. które postrzega­ zwyczajem nazwanie ich rzeczami. która. iż usuwa się coś. Ale jeśli 39 38 . O tych ostatnich mówi się. Niechże tak bę­ nali się. co widzę. że każde wyrażenie odbiegające od określonego zwy­ podaję w wątpliwość tego. które widzę za dnia. Jeśliby ktoś zapytał. nie wyrządzam szkody reszcie ludzkości. 30 i 33. Skoro więc przed­ stym Słońcem. bez względu na to. Jeśli czy. jest to. W żadnej mierze nie wątpliwie tak już jest. czyli poza które. co urojone zachowuje nie przysługiwało. a ponadto nie myślą i są nieaktywne. pomniejsza istnienie czy realność rze­ rzam spierać się o stosowność tego wyrażenia. co nie jest postrze- żar i tym podobne. obstawajcie przy oczywistości zmysłów. iż usuwamy ze świata wszystkie substancje cielesne. istotnie. jak byłyby one Proponuję innym. gwiazda. jak nasze zmysły. że jemy i pijemy oraz ubieramy się w bezpośred­ co powiedziałem. że mocniej poruszają umysł. my jesteśmy 37. cię­ świadectwo zmysłów jako dowód istnienia czegokolwiek. to zaś. ktoś może być skłonny zare­ agować deklaracją. co filozofowie nazywają materią albo substancją cie­ tyle. określając je mianem idei. istnieją i to istnieją realnie. że w ten sposób jest wszystko. założeń. Nie zamie­ jasnych. że to. jakie tylko mogłem znaleźć. który jest postrzega. zatem zgodzicie się ze mną. są bardziej upo­ wieństwie do i d e i . za znajdujące się poza my. tak przedstawionym rozumieniu realności jest czymś oczywistym. które widzę na własne oczy i dotykam czajem użycia wyda się dziwaczne i śmieszne. Moje argumenty nie przeczą istnieniu jakiejkolwiek z rzeczy. w pełni swoją moc. o ile wolno powiedzieć. Rerum natura ist­ usuwamy. słyszymy lub w jakikolwiek sposób pojmujemy czy rozumie­ umysłem podłoże akcydensów i jakości. Wynika to w sposób oczywisty z artykułów 29. które nia różnych kombinacji jakości zmysłowych.

Pokazuję tam. a jak to później jasno pokażemy. gdy za spra­ od idei ognia. jakie zdołałem przeprowadzić. że jest nam myśl o odległości w taki sam sposób. idee wzrokowe nasuwają czas daję za wygraną. 4 itd. między rzeczywistym ogniem a ideą ognia. że wrażenie dy­ potrafię dostrzec. otworzywszy oczy. w pewnym dystansie. że z powyższych zasad wynika. gdy ktoś zakłada się w nim. między sytuacją. jakie idee dotyku zostaną wzbudzone w naszych umysłach 42. będzie się zarzucać. na przy­ obrazami rzeczy zewnętrznych. Tak że człowiek niewidomy od uro­ je. zarzuci ktoś. Skoro przed­ nym oddaleniu. Wprost przeciwnie. to po najskrupulatniejszym przebadaniu. by ten łem. co zostało powiedziane w poprzednich partiach niniejszego istnieją one w umyśle. a przecież nikt nie będzie utrzymywał. co zostało powiedziane widzenia. że wła­ bardziej przeciwnych sceptycyzmowi jak te. aby pod tymi pojęciami rozumiało się coś innego. ale dlate­ dzi na nie wszystkie wynikają z całą oczywistością z tego. uczają nas o tym. gane przez zmysły. Po trzecie. które tutaj sformułowaliśmy. Chociaż kład. od którego zależymy. które reprezentują. Jeśli chodzi o mnie. nie co by pozostawało w koniecznym z nią związku. by przyjęcie tego pospolitego i temu podobne zarzuty można wysunąć przeciwko moim tezom. 147 i w innych miejscach eseju o widzeniu. nie aprobując twierdzeń. jakie często postrzegamy rzeczy tak. niektóre bliżej. który niedawno się ukazał. podkreślamy wagę niego oddalone. Tu dodam jeszcze tylko. czyli w pewnej od nas odległości. że we śnie dzący światem Duch. który później odzyskałby wzrok. jakby dzielił nas od nich duży dystans. jak wyrażenia jakiegoś języka z jego strony nierozumnym stawać w obronie czegoś. wszystko przyznajemy. W celu zdobycia pełniejszej informacji na ten temat odsyłam do samego eseju. że w rzeczywistości widzimy przedmioty na w takich to a takich odstępach czasu i w rezultacie takich a nie innych czyn­ zewnątrz nas samych. a rzeczywistym oparzeniem. To dzięki aby jego idee czy ich pierwowzory istniały. Aby tę kwestię dokładniej wyjaśnić. jak się zdaje. Toteż stansu sugerują nam pewne idee wzrokowe i doznania towarzyszące czynno­ raz jeszcze zachęcam czytelnika. Tak więc. a to oznacza. Jeśli jednak tego nie potrafi. warto jednak rozważyć. czyli poza umysłem. nie ma zasad rodne. że istnieje ogromna różnica. Gdybyśmy bowiem naprawdę widzieli zewnętrzną przestrzeń mioty postrzegania zmysłowego istnieją jedynie wtedy. nie pomyślałby które ostatecznie są pozbawione wszelkiego sensu. gdy są postrzegane. Idee wzroku i dotyku stanowią dwa rodzaje całkowicie odrębne i różno­ tylko można sobie wyobrazić. że się oparzył. Jeśli uzna on za możliwe. pojmuje czy określa. W odpowiedzi na to chciałbym zwrócić uwagę na fakt. to owe idee nie sugerują nam ani nie narzucają myśli w odróżnieniu od jego idei. Zob. czy cokolwiek innego. ani się nie idei rozumie coś innego niż to. 3. które widzi. ściśle rzecz biorąc. jak to 45. wynika w odległości kilku mil miały się znajdować równie blisko nas. odsyłam czytelnika do tego. czego sam nie pojmu­ nasuwają nam idee. to wów­ związkowi. ani nie są 41. z odległością czy rzeczami znajdującymi się w jakimś oddaleniu. niechże przyzna. i proszę. dopóki oddalone. że rzecz ma się inaczej z przedmiotami postrzeganymi za śni lub wyobraża sobie. że tak jak rzeczywisty ogień różni się bardzo błędny pogląd zbadać i odrzucić. zostaje stworzone na nowo. biorąc pod uwagę proste i kąty. zmysłów i przyznajemy zmysłom taką gwarancję ich wiarygodności. a mimo idee dotyku wzbudzi w nas. 41 wspomnianego traktatu. gdyż byłoby absurdem przyjąć. poważne wyzwanie dla przed­ jest ktoś. aby zechciał rozważyć. nie będąc postrzegane. że odległości czy cechy w art. że rzeczy. czy choćby może istnieć w rzeczy nie. że idee wzrokowe są językiem. spotkam się z zarzutem. wykazałem już w tamtym traktacie. że rzeczywisty ból. tak też spowodowany przezeń rzeczywisty ból różni się bardzo wą idei wzrokowych postrzegamy odległość i rzeczy umiejscowionych od idei bólu. się dzieje. że popełniam niedorzeczność. Ten pomocą dotyku. i ciała faktycznie się w niej znajdujące. to czyni się tak nie dlatego. Te pierwsze są oznakami i zapowiedziami tych ostatnich. o rzeczach rzeczywiście istniejących w pewnym oddaleniu. art. całe umeblowanie stawionego tu poglądu. że istnieją one wyłącznie w umyśle. Z tego. powiadamia nas o tym. jaką 44. To. że w rozprawie dotyczącej widzenia nie stawiałem sobie za cel. Z namy­ pokoju znika. Twierdzę. 40 41 . które ze swej natury nie mają żadnego podobieństwa ani związku pozwolił się zdominować przez zwodnicze słowa. a odpowie­ błędu było konieczne dla uzasadnienia wyłożonej tam koncepcji. za pomocą którego rzą­ sne myśli. wpierw. lecz jedynie po­ postrzegającej. czy przez aktualne istnienie bycia na zewnętrz ani się nie postrzega bezpośrednio wzrokiem. kto by je postrzegał. inne bardziej od nas zatem drzewa w ogrodzie czy krzesła w salonie istnieją tylko dopóty. zarzucając mi. istnieją poza jego umysłem albo że są od aby nie dowierzał swoim zmysłom. Gdy tylko zamknę oczy. dzenia. to ten fakt stanowiłby. aby rzeczy widziane traktatu oraz w art. Po czwarte. że nie ności. Po drugie.. co nasze wła­ w sposób oczywisty. co już powiedzia­ go. a ledwie je otworzę. że postrzegamy wzrokiem odległość i rzeczy znajdujące się pew­ że rzeczy są w każdej chwili unicestwiane i stwarzane na nowo. 43. ściwie pojęte przedmioty widzenia ani nie istnieją poza umysłem. Odpowiada­ słu nad tą właśnie trudnością zrodził się mój esej zatytułowany Nowa teoria jąc na to wszystko. że jest ona postrzegana. o którym pouczyło nas doświadczenie. aby wsłuchał się we własne myśli i nie ści widzenia. Nie chcemy uczynić z kogokolwiek sceptyka i sprawić. istnieje. że ciała nie istnieją nigdzie poza umysłem. gdy wykonamy ten czy inny ruch naszego ciała.

ani nic do nich podobnego wieki. że Uznaje się za wyjątkowo absurdalne przekonanie. mamy prawa wyciągać stąd wniosku. że nie posiada ich przyjętego faktu. i to umysł jest tym. i każda jej cząstka jest. przezeń postrzegane. wyda się nieskończone. gdyż nie posiada żadnej z tych szczególnych własności. które nie są postrzegane przez zmysły. stając się teraz widoczne. może ktoś zarzuci. Po piąte. niż jest postrzegane. to wziąwszy pod uwagę powszech­ je. gdyż części położone na jego krańcach. rozpatrywa­ kostka jest twarda. Choć bowiem istotnie oni. które nie mogą istnieć. że ciała nie nie akceptowane dziś zasady. co tłumaczą właśnie jako nieustanne stwarzanie. gdyż może istnieć jakiś innych duch. Materia. rozciągła i sześcienna. jaki oznaczał podmiot czy substancję różną od twardości. postrzegający materia czy substancja cielesna istnieje. nie wynika. jak sami filozofów zasady są narażone na podobny zarzut rzekomej niedorzeczności. choć my tego nie czynimy Gdziekolwiek jest mowa o tym. przy której istnieniu obstają filozofowie. wszystkie otaczające mnie widzialne przedmioty znikają. ale wszystkie umysły. Toteż powiedzenie. dojdziemy do wniosku. iżby dusza czy umysł miały być rozciągłe. gdy są 47. tak jak z powszechnie sły jako złożone ze skończonej liczby części. czego nie da stwarzane w każdym momencie albo by wcale nie istniały w przerwach się pojąć. jednak zdania. że nawet jeśli założymy. to równie pewne okaże się też to. żeby ciała ulegały unicestwieniu i były materia. że choćbyśmy uznali istnienie lecz jest jedynie wyjaśnieniem znaczenia terminu k o s t k a . co dzą. nieskończona i bezkształtna. gdy zgodnie twier­ w zgodzie z powyższym. aby na­ właśnie zazwyczaj uczą filozofowie scholastyczni. że światło i kolory. Z tego. nadają mu zarys odmienny od tego. Z tego zaś wynika. jest czymś. 45 nym. chwila namysłu uświadomi nam. Z powyższego zaś nie wynika. rozciągłości i kształtu. dłużej. termin k o s t k a będzie dla nich strzegalne. uznamy zarzut wysunięty w art. że jeśli rozciągłość i kształt istnieją tyl­ słowego. Toteż że umysł jest czerwony czy niebieski. dzięki w naszym ich postrzeganiu. ciało. materialiści na gruncie swych własnych założeń są zmuszeni przyznać. który byłby od nich różny i stanowił ich podstawę. nie będąc podtrzymywana w istnie­ jak tylko ideami. kiego zarysu czy kształtu. gdy nie jest na myśli ten czy inny poszczególny umysł. właściwy i bezpośredni formuje całą tę różnorodność składających się na świat widzialny ciał. że zmysły są nie dość przenikliwe. Tego właśnie nie potrafię pojąć. że żadne z poszczegól­ istnieją poza umysłem. że jakości te znajdują się w umyśle tylko w takim stopniu. że przedmiot wydaje się większy i zmienia się jego podstawne i niezrozumiałe. a zatem pozbawione wszel­ własności podmiotowi. które były przedtem niedo­ t w a r d a . co filozofowie w miarę jak zmysły się wyostrzają. A czyż nie nie istnieje poza umysłem. więcej. że zmiana w samym ciele. to znaczy nie w taki sposób jak modi czy przypadłości. Na przykład w twierdzeniu: k o s t k a j e s t kształt. jak dalece ogólnie przyjęte przez materii za niewiadomo jak pewne. gdy zmysły staną które się o niej orzeka i w której one istnieją. aby rzeczy miały być stwarzane w każdym momencie. nie równa się przypisaniu tych ne samo w sobie. że gdy przymykam po­ ani poszczególne ciała postrzegane przez zmysły. a przy tym wszystkim nie zachodzi żadna które się określa mianem ich modi czy przypadłości. że inne. niż są postrzegane? Z kolei może się komuś wydawać niewiarygod­ 48. Dalej. które stanowią wyłączny. 46. Każde więc ciało. lecz to. Aby to uczynić jeszcze jaśniejszym. że istnieją one tylko wtedy. Zatem powodem. gdyż nie przyjmuje się dzisiaj nieskończoną podzielność materii. z któ­ przedmiot widzenia. takie czy postrzegane. I tak w końcu. ten właśnie pogląd przyjmują powszechnie filozofowie. nie będąc postrzegane. się nieskończenie przenikliwe. że przedmioty postrzegania zmysłowego nie są niczym innym. i kształtu. nie istnieje wówczas. jakbym miał nych ciał. to jednak nie niu przez Boga. dla którego jakieś lecz tak jak idee. iż umysł jest rozciągły i ma jakiś kształt. Z tego dzam. to są utrzymujemy. Nie będzie tu od rzeczy zauważyć. postrzegają w przedmiocie coraz większą powiadają o substancji i przypadłościach. a przecież tego pod adresem przyjętych przez nas twierdzeń za nie dość zasadny. że w każdej cząstce materii istnieje nieskończona liczba części. Czynią to przy­ rozciągłość (mówiąc językiem scholastyków) stanowi modus albo przypa­ najmniej najbardziej poważani i znaczący filozofowie. to wynika z tego. trzeba zauważyć. jest nieskończenie rozciągłe. jest nie to. którym odróżniamy od siebie ciała będące przedmiotami postrzegania zmy­ 49. powiadam. co oznacza. Choć bowiem przyjmują prawdę stanowić wyzwanie dla naszych poglądów. W odpowiedzi stwier­ do ogólnie przyjętych zasad. był postrzegany przez zmysł mniej bystry. że postrzegane przez nas. wykazali to ponad wszelką wątpliwość. Gdy chodzi o to. w którym ona istnieje. Wynika bowiem w sposób oczywisty z art. nie należy tego rozumieć w taki sposób. są jedynie wrażeniami zmysłowymi istniejącymi nie rych żadne nie istnieje dłużej. że nie może ona istnieć. 42 43 . że materia istnieje i że cały wszechświat jest z niej utworzony. jakiegokolwiek byłyby rodzaju. że kolory istnieją w umyśle i nigdzie indziej. aby je dostrzec. Jeśli weźmiemy to pod uwagę. że powszech­ ko w umyśle. po różnorakich zmianach wielkości gdyż mnie kostka nie wydaje się być niczym odmiennym od tych rzeczy. że rozciągłość istnieje wyłącznie w umyśle nie ciało wydaje się mieć skończoną wielkość albo jest postrzegane przez zmy­ wynika. a jedynie w zmysłach. w jakim są zaś wynika. to wydaje mi się to całkiem bez­ liczbę części. którzy odwołując się dłość orzekaną o przedmiocie. 11 i następnych. r o z c i ą g ł a i s z e ś c i e n n a .

aby Ge. jednakże w tej dziedzinie powinniśmy „my ś 1 e ć j a k bez nich. którego nie można by równie łatwo wyjaśnić bez i biorąc poprawkę na te nieścisłe formy wypowiedzi. wane przy tłumaczeniu zjawisk. którym się posługujemy. o których tu jest wołują one w nas właściwe i pożądane reakcje czy skłonności do działania. Niphus. Pogląd. w związku z powyższym może ktoś zapytać. to już pozostawiam bezstronnemu osądowi czytelni­ choćby nie wiadomo jak były fałszywe. był jakiś byt nieświadomy i niemyślący. niektórzy mogą uznać powszechne. ale że duch grze­ nia w przyrodzie jakiegokolwiek skutku i które wobec tego zostały stworzo­ je i tak dalej. jak i tymi. a stąd wy­ kształtu. Mówiąc o zwyczajnych sprawach codziennego życia. głosili już dawniej jesteśmy pod wpływem takich a nie innych idei. to jednak w Bogu tylko upatrują bezpo­ czy wywoływać w nim jakąś ideę. jest dostosowany do wyrażania obiegowych słowych. Ale żaden filozof nie chce niektórzy ze scholastyków. Po ósme. że cały silili się na zmianę stylu. Wszyscy oni zdali sobie sprawę przyrodniczych do niczego się nie przydaje. które maczyć rzeczy. świat się myli? A gdyby tak było. czynią to. u c z e n i . wyobrażać. kto by wyrażał się w taki ne bez jakiegokolwiek celu. można powiedzieć. Ci. możemy dalej słem. Jednak­ opierają się na założeniu. że materia w naukach średniej przyczyny sprawczej wszystkiego. jak sami przyznają. Co więcej. mimo to powiadają. niepodobna wierzyć w coś. 51. których zwyczaj nie niego. istotnie. śledząc ich ogólny kierunek. Czyż mielibyśmy przypuszczać. aby wyeliminować przyczyny naturalne i przypi­ czymś zupełnie nieuzasadnionym i nierozumnym przyjąć istnienie niezliczo­ sać wszystko bezpośredniemu działaniu duchów? W świetle tych zasad nie nego mnóstwa stworzeń. Zważywszy na to. co tu powiedzieliśmy. oddziaływującą na nich w każdej chwili i obecną na wyciągnięcie ręki. mowa są tego rodzaju. gruncie tego założenia. rzeczywiście wierzy w istnienie materii czy rzeczy poza umy­ 52. W pewnym sensie. odwołując się do indukcji. Czyż nie słusznie wyśmiano by kogoś. któ­ się podjąć wyjaśnienia. skoro Bóg mógłby dokonać tego wszystkiego sposób? Myślę.. a m ó w i ć j a k lud" 1 . że ogień grzeje albo woda chłodzi. jak Loąuendum est ut plures. że wśród przedmiotów postrzegania zmysłowego nie ma takich. powie ktoś. nawet nia bardzo wielu rzeczy. jak ciągnęli wniosek. uczyni oczywistym. którego kryteria nie materii. Mówiąc krótko. et Corr. którzy usiłują tłu­ z tego. ten burzy całą naukę o ciałach w najściślejszym filozoficznym dyskursie. bez wątpienia wydałoby się to bardzo zabawne. że ak­ cego się tak powszechnie błędu? Odpowiadam najpierw. libr. czy nie wy­ że nawet jeśli w teorii należało uznać taką możliwość. lecz do zawierałyby w sobie jakąkolwiek władzę czy możność działania. Comm. jak długo tylko wy­ sprzeczność lub jest pozbawione sensu. jak to można łatwo wykazać. a czy wyrażenia. żeby komuś małostkowemu. co zawiera w sobie używać wszelkich tradycyjnych zwrotów językowych. że nie aż tak wielu ludzi. że nie istnieją żadne cielesne przyczyny. Toteż nie jest możliwe. te zaś nie zawsze są najbardziej trafne. to było z ich strony daje się niedorzecznością. Czynią tak również ostatnio ci filozofowie. których dowody przekonały o praw­ 54. działając tak. dlaczego w takich to a takich okolicznościach 53. ruchu i innych jakości. co pokazać. Wyjaśnić pozwala wyeliminować. które tak naprawdę są niczym więcej. które. a gdyby w mowie potocznej czy zewnętrznych względem umysłu. Co więcej ci. sentiendum ut pauci (Aug. 50. że tak. Po szóste. ło pokazane w art. Nie jest to 44 45 . Odpowiadam na to. że po dokładnym ceptacja naszych poglądów nie przyczyniłaby się w żadnym stopniu do zmiany badaniu mogłoby się okazać. które z tak wielkim powodzeniem były stoso­ turę i ducha języka. by tak dalece zmodyfikować na­ i podkopuje zasady mechaniki. że podobnie ma się rzecz z wszelkimi ciałami. jak można by to sobie czy zakłócenia potocznego sposobu posługiwania się językiem. in Aristotelem de mogą oni jasno uchwycić jakieś znaczenie łączące się z tymi słowami. 25. które w ich przekonaniu istnieją poza umysłem. że ludzie wierzą w istnie­ i naukowy. Słońce zachodzi lub zbliża się do zenitu. jest to nieuniknione. zarówno ideami i wobec tego nie mogą być przyczyną czegokolwiek. zgodne przeświadcze­ dziwości systemu kopernikańskiego. że nie ma takiego zjawiska wyjaśnionego na wywodów. Jest zatem jasne. nie są zdolne do wywoła­ powinniśmy więcej mówić. uważam. jako że język. utworzyć sobie na tej podstawie zdecydowany naukowy pogląd. kto więc je odrzuca. wszelkie postępy poczy­ kto znajduje przyjemność w wynajdywaniu w naszych wypowiedziach pro­ nione w badaniu przyrody przez starożytnych czy nowożytnych filozofów blemów i niespójności. Po siódme. że substancja cielesna czy materia rzeczywiście że rzetelny i poważny czytelnik będzie w stanie wyłowić sens z toku naszych istnieje. jak gdyby bezpośrednią przyczyną ich wrażeń zmy­ poprawności wyznacza zwyczaj. I). w jaki sposób materia miałaby oddziaływać na ducha rzy choć przyjmują istnienie materii. nie pozostawić ku temu żadnej sposobności. jak to już zosta­ stanowiącymi bezpośrednie przedmioty postrzegania zmysłowego. zjawisko to tyle. że materia i ruch przyczyniły się do wyjaśnie­ opinii. wydźwięk oraz myśl przewodnią. gdy sieje potraktuje w sposób ścisły ka. odwołując się nie do substancji cielesnej. że Słońce wscho­ nie ludzkości za argument nie do odparcia na rzecz istnienia materii czy rze­ dzi. Nie potrafię jednak pojąć. Ściśle rzecz biorąc. to jakaż mogłaby być przyczyna panoszą­ Chwila refleksji nad tym.

ale czynić pewne i dobrze uzasad­ 57. czy mamy poza umysłem. a nasze idee są jedynie ich obrazami czy podobi­ poruszającą się na tle innych planet i wyglądającą pod każdym względem tak znami wywołanymi w naszych umysłach przez owe przedmioty. ślą oni w ten sposób dlatego. to taki argu­ szej refleksji. mamy w wielu wypadkach prawo przyczynę różną od umysłów. Twierdzą mianowicie. w których się obecnie znajdujemy. nawet jeśli są przejawem niedoskonałości. o których z całą oczy­ 59. że wysuwane przez nas koncepcje sanie zdobyły jeszcze znaczącego uznania w świecie. a przecież ruch Ziemi nie jest postrzegany przez zmysły. Żąda się jednak od nas. Ale dlaczego zakładają oni. że chodzi tu o pogląd gdy wszystko toczy się swym zwyczajnym trybem. 46 47 . jak niewielką cząstkę uchodzą za oznakę wolności. jakie mnóstwo przesądów i błędnych opinii żywi z najwyższym uporem nie. pozostając w pełnej zgodzie z tym. że te słowa zawierają sprzeczność. że po dziś dzień owe poglądy nie 58. gdybyśmy się znaleźli w okolicznościach bardzo oni tej sprzeczności. iż nie w które nie mamy powodów wątpić. Od­ ty postrzegania zmysłowego istnieją niezależnie od umysłu i poza nim. do pogodzenia z kilkoma dobrze uzasadnionymi prawdami filozofii i mate­ 56. zdecydowana większość rodzaju ludzkiego. gdyż z tego. abyśmy wskazali przyczynę tego przesądu matyki. tłumaczy się to tym. co i poprzedni. który sam szych działań. zarzuci ktoś. jakie można sformułować. biorąc pod uwagę ogólnie przyjęte prawa przyrody. że ludzie. Na przykład ruch Ziemi uznawany jest dziś powszechnie przez astro­ i wyjaśnili. choćbyśmy nawet musieli przyznać. chociaż stanowią ment za jego prawdziwością wyda się przecież słaby każdemu. za całkowicie absurdalną. że Jego działania charakteryzuje stałość i jed­ z którymi często się spotykali. że w nie wierzą. znawstwie. budowy. jaka tkwi zarówno w założeniu. które będą miały na nas wpływ w toku na­ przez rzeczy do nich podobne. dlaczego jest na świecie tak rozpowszechniony. Ten pogląd samo jak one. gotowi są przypisać to aktywnej obecności czynnika nadprzyrodzonego. w takim a nie innym poło­ ne przedmioty rzeczywiście istnieją poza umysłem i posiadają istnienie odręb­ żeniu i odległości od Ziemi i Słońca. Ilekroć naturalny bieg rzeczy zostaje zakłócony przez cud. to jednak są tak niezmienne i tak nam dobrze znane. Odpowiadam na nomów za prawdę opartą na najbardziej jasnych i przekonywających dowo­ to. Na podstawie tego. a nie odwołują się raczej do ducha. nie tylko snuć wątpliwe przypuszczenia. kto zważy. ludzkości stanowią uczeni. że nie myślimy o nich nawykła do refleksji. Porządek rzeczy i ich wzajemne powiązanie. wi­ dzić z przyjętymi przez nas zasadami. w których się znajdują. a kiedy się zważy. który ność. Po dziesiąte. ludzie w gruncie rzeczy są one całkowicie pozbawione znaczenia. że ten pogląd. czy nie. Po drugie. iż postrzegają rozmaite idee. da się pogo­ im się nie śniło. wyobrażając sobie. części ciała czy ruchu. co tu zostało powiedziane. jak i w przypisywaniu im władzy czy moż­ nasza znajomość przyrody. Ta od­ wzbudza te idee w naszych umysłach. czy Ziemia się dząc jasno. co by się tylko może działać? Można to wyjaśnić po pierwsze tym. Pozwala nam to też wydawać trafne sądy o tym. że na zewnątrz istnieją różnych od tych. Ale. nie ogranicza się do powiedź da się łatwo zastosować w przypadku wszelkich zarzutów podobne­ jakiegokolwiek szczegółowego skończonego zbioru idei zmysłowych i nie go rodzaju. uświadamiając sobie. i nawet powiadam. zobaczymy. skorygowali w pewnym stopniu ten ordynarny błąd. że owe idee czy przedmio­ to nie istnieje. Do tego sprowadza się rzeczy podobne do naszych idei. nie budzi w nas to głęb­ cieszący się wyjątkowo powszechną i niezachwianą akceptacją. że idee zmysłowe są wywoływane w nas nione prognozy odnośnie idei. zwłaszcza że nie­ kiedy nawet uczeni uznawali myśl o tym. tak jak ludzkie istoty są wyodrębniane wielkości gwiazd albo jakiegokolwiek odkrycia w astronomii czy przyrodo­ na podstawie ich wielkości. że jeśli nie jest postrzegany. jako o bezpośrednich skutkach działania wolnego ducha. zresztą jedyny przypadek. że nie zauważają ukazało naszym zmysłom. że bezpośrednie przedmioty postrzegania zmysłowego nie istnieją porusza. których nie są dach. a zatem muszą mieć jakąś jących po sobie w naszych umysłach idei. leżne od działania ich woli. w naszym ujęciu. że zostały wywołane z zewnątrz. że pew­ się znaleźli w takich to a takich okolicznościach. są skłonni utrzymywać. choć norodność. To zaś zostało w przekonywający sposób ustalone na podsta­ wyznawany przez filozofów zawdzięcza swoje pochodzenie tej samej przy­ wie obserwacji zjawisk. to powinniśmy postrzegać Ziemię jako ne od bycia postrzeganymi. jeśli będzie właściwie zrozumiany. że Najwyższy Duch. odwołując się do teorii dotyczącej jest wyodrębniany na tej podstawie. że gdybyśmy przy tym ofiarą nie mniej absurdalnej pomyłki. a mianowicie jest nią fakt uświadomienia sobie. Co więcej. argument świadczący o przeogromnej mądrości. kiedy ludzie narzucają sobie sami przekonania. Albowiem kwestia. aby z obserwacji astronomów wyciągnąć wniosek. Jednakże filozofowie. co wiemy z doświadczenia o przebiegu następu­ wistością wiedzą. w ruchu. mocy i dobroci ich twórcy. my. Po trzecie. że Ziemia jest okrągła i pozostaje stałość i zmienność w działaniu. czynie. sprowadza się w rzeczywistości jedynie do tego. która może zachować swoją użyteczność i pew­ ności działania. gdyż nie zostały one wywołane wewnętrznym aktem ani nie są za­ sca. padając podstawy. są oni autorami swych własnych wrażeń zmysłowych. Był czas. Tymczasem na gruncie naszych zasad nic takiego nie może mieć miej­ twórcami. 55. iż ruch jest jedynie ideą wynika.

które rządzą całym łańcuchem konstruowania mechanizmu i zestawiania razem jego części? Dlaczego pu­ przyczynowo-skutkowym w przyrodzie. Jeśli jednak ma On działać z zgodzie pr wam. czyni to najwyraźniej bezcelowo. widoczne w dziełach ludzkich wywołują one te dostrzegalne skutki. (Zob. wypuszczając listki. cerować z większą siłą przeciwko tym. ani też nie istnieje żaden konieczny związek między nimi i przypi­ wiek zatem zakłada. trzeba zauważyć. Istnieją pewne ogólne prawa. 31. których nie po­ na. 60. wówczas należa­ rolą. którzy obstają przy istmemu tych Czyż rośliny nie mogłyby rosnąć i rozkwitać. jakiemu celowi służy owa godna podziwu Co więcej. A jeśli tego. to i tak zarzut by skłonny. gdy filozofowie przypisują sobie wyjaśnień*^jakie ktoś zapytać. może uwagę na te przypadki. ze lował w taki sposób. aby te skutki były osiągane w sposób stały i r e ^ a m Y g t " t T m tak. skoro jedyną średnio każdy skutek swoim fiat. które czyniłyby je zdolnymi do owe organy. Na to wszystko odpowiadam. jeśli przyjrzymy się temu bliżej. aby osiągnąć zamierzony przez niego efekt. ze Bog jato^oU rozum użytek wyznacza ona różnym fragmentom świata przyrody. zapyta ktoś. mechanizmie przyrody. nieprzeliczonego sie. poprzedzały wywołanie ^*\™*»™^vŹ że mógłby to samo osiągnąć bez nich. Nie mniej widoczne^ mnóstwa ciał i układów. tylekroć oka­ miotów wszelkiego rodzaju i użytku. jak i przy ^ a s m a m u . że zarzut ten można budowa roślin i takiż mechanizm funkcjonowania organizmów zwierzęcych. że istnieją nie postrzegane jes ta ze łoby przyznać. kółka i cały mechanizm zegara i wszystko uregu­ 62. ruch i układ f ^ . istnieją nadaremnie. jak powinien. Koniecznym jest też to. ^ ™ * " ^ e funkcje i które tłumaczą bardzo liczne zjawiska? nie konieczne do wywołania jakiegokolwiek skutku to J ^ * ™ * ^ 61. Po drugie. mistrz wykonał sprężynę. powszechnie przyjmowane poglądy w tej dziedzinie także nie są wolne od mechaniki. którym nauka przypisuje bardzo jasno określone też to. mechanizmu zegara. to jednak jest niezbędnado jakaś inteligencja wodzi wskazówką zegara. jaki przyrody. że to duch wywołuje bezpo­ takie założenie za możliwe). chociaż nikt nie może zaprzeczyć. gdyby trafiłbym rozwiązać na gruncie przyjętych przeze mnie zasad. czyli aktem swojej woli. posługując się metodą oddziaływania na rze­ S zegarmistrza. sprawiając. do odkrycia jednolitej zasady rządzącej wytwarza niemoto s\o po większej części tak wspaniałe i misternie skonstruowanym. aby każdej anomalii w tym ruchu towarzyszyło po 49 48 . że odpowiada za to jakaś usterka mechanizmu. z taką elegancją i tak przemyślnie ze sobą zestawionych? Wszak żadnej sprawności czy możności działania. przez Niego samego dla rozumnych celo w ustalonyh *acho_ podobnych trudności. po co Bóg miałby wy­ wywanych w dziele stworzenia. to wszystko wraca do normy? Coś podobnego da się powiedzieć kiegoś zjawiska z określonym ogólnym prawem natury lub tez. w jaki to sposób na gruncie naszych zasad można podać jakieś goś zjawiska.esh uznamy sywanymi im skutkami. samym tylko nakazem własnej woli. że nawet gdyby nasuwały do wywołania go w zgodzie ze stałymi prawami rządzącymi m e ^ z m e m się jakieś trudności dotyczące rozumienia rządów Opatrzności i tego. rzeczy mogtoy. wykonanego z najznamienitszym kunsztem. których w rzeczywistości i tak nie spo i dziełach natury. uczynić cud. ruch i tym podobne właściwości me posiadają organów. Wyjaśnianie to sprowadza się ostatecznie do ukazania zgodności ja ją usunie. znacząc godziny dnia. to musi on jakkolwiek dostosowanie tych wszystkich części i organów nie jes^absolut­ ostatecznie przyznać. że określony rozmiar. zobaczymy. Po jedenaste. Poznajemy je przez obsewację sta oprawa zegara nie mogłaby nam służyć równie dobrze? I jak to się dzieje. To. a gdy ktoś wprawny wisk. że cała ta subtelność i kunszt. przypominającym w swym działaniu zegar. i badanie przyrody i odwołujemy się do nich zarówno przy wytwarcaniu przed że ilekroć stwierdzamy. że ledwie nych skutków w przyrodzie. nie mają w sobie żadnej władzy ani możności wywoływania jakichkolwiek skutków w przyrodzie. nawet jeśli zegar­ sób przypisać niczemu innemu poza duchem. że wskazówki będą * ^ t T o nk ten miałby niewielką wagę w zestawieniu z prawdą i pewnością tego. umieścił w oprawie zegara. art 25 . to wówczas jest rzecząkonieczną. W myśl tej teorii. kiedy nie są postrzegane (. choć nikt nie wykonał przedtem mechanizmu i nikt go me można dowieść a priori z najwyższą oczywistością i ścisłością. to dlaczego owa inteligencja nie mogłaby tego uczynić bez jego trudu wfmi natury. co stanie się oczywiste dla kazdeg-kto zwróci można dostrzec jego działanie za pomocą nawet mikroskopu. zostało już pokazane w art. że z owej stałości i systematyczności metod ^ f ma p ze możliwe do przyjęcia wyjaśnienie lub wskazać przyczynę celową istnienia strzeganych przez Najwyższy Czynnik Sprawczy płynie wielki i rzucający w przyrodzie. że one istnieją. że zegar nie chodzi tak. abyczyn bierać okrężną drogę do celu. wgoczyy ptóytek. r o z n ^ ^ i % _ zuje się. ta poruszać się równie skutecznie bez całej tej różnorodności wewnętrznych Ze rozmiar. zostało uczynione bezcelowo. że wszystko to. jaką się im przypisuje z racji tego. Jednakże gdy się przyjrzeć tej trudności z bliska. która podtrzymuje i rządzi zwyczajnym biegieir. gdyż to nie konieczne dla wywołania jakiegoś skutku. co na jedno o całym. zmierzające do wytworzenia i odpowiedniej regulacji czy za pomocą narzędzi i mechanizmów. co tarczy zegara. kształt. Ktokol działania. kształt. po pierwsze. Jeśli byłoby prawdą. Tak na przykład nie można zaprzeczyć. a zwierzę­ mechanizmów poza umysłem. będąc ideami. Wszakże i tutaj można pytać. wychodzi. Słowem. zwartość. Wykazaliśmy przecież z całą oczywistością.

że nie może istnieć nic takiego. ilekroć ona jest obecna. niż przyjąć ist- słyszę. jakie me­ rzadko. który wówczas wyda się. czyli o naturze rzeczy. jest taki sam. odsłaniające przed nami tak wiele harmonii i pomysłowości. by wprawić ludzi w zdumienie. ruchoma łom. wywołując te zjawiska. kiemu celowi służą owe kombinacje idei. strzeganie odpowiadającej mu usterki mechanizmu. fakturę i mechanizm funkcjonowania wewnętrznych czę­ niami. ale jedy­ bało się. Ogień. że gdy z uwagą przyglądamy się Jego dzie­ władna. czego dzić do uznania Boskiej Istoty. Ale ja­ jaśniać rzeczy. wzbudzić respekt i doprowa­ W ten sposób dociera do nas mnóstwo informacji dotyczących tego. żeby wywoływać w nas określone idee. że choć na podstawie tego. jak ten. który dorzecznością przyjąć istnienie substancji bez przypadłości. jasnym jest. nie popadając przy tym w zupełne nie­ dzy nimi pewna uporządkowana relacja. i stanowiące tak przejrzyste znaki mądrości i dobroci ich Twórcy. które zdobyć wiedzę o zależnych od nich ich różnych właściwościach i zastosowa­ w sobie kryją. że w swoje istnienie. Stąd oczywistym jest. innymi słowy. to znaczy w kunsztowne i uporządko­ wszystko wraca do normy. powód. które przypominając ukryte jak czy znaki. podobna przecież uwierzyć. To jest w praktyce kiwanego skutku. gdy nie jest 65. które mają nas informować. po pierwsze. 64. skoro istnieje mię­ wiedzialnej za spowodowanie skutku. tak kunsztownie ze sobą i istniejąca poza umysłem substancja. lecz znakiem. nie służą my. która jest przyczyną naszych idei. by wy­ gdy one same są dostrzegalne jedynie dla badawczego oka filozofa. Moją odpowiedzią na to wszystko jest. jaką można wskazać rację. zwrócę 66. Być może w niektórych sytuacjach jest czymś naprawdę koniecz­ Aby nieliczne idee pierwotne mogły służyć do oznaczania wielkiej liczby nym. jak bez­ dla której Bóg miałby sprawić. będąc jedynie istniejącymi w umy­ od tej aktywnej zasady. pozbawioną czucia substancję. aby wzbudzić taką a taką ideę. niach. tego najwyższego i mądrego Ducha. że Bogu spodo­ między ideami nie implikuje relacji między przyczyną a skutkiem. zostało powiedziane. odwołując się do pojęcia przyczyny jako dodającej coś czy współodpo­ do tego tylko. istniejącą poza umysłem. którego doznaję. nie jest skutkiem tego czy innego ruchu czy zderzenia się ciał znajdu­ 1 jących się w moim otoczeniu. Po drugie. nie zaś roszczenie sobie pretensji do tego. kształtu. ma się wyraźnie na myśli. dla którego litery łączy się w słowa. wane kombinacje. skoro jedna idea nie może być ta właśnie doktryna przyczyniła się wielce do odwrócenia ludzkich umysłów przyczyną drugiej? Skoro owe narzędzia. dla któ. w sposób tak ściśle odpowiadający określonemu prawu? Nie­ jednak gdyby usunąć z idei materii pozytywne idee rozciągłości. to. że Bóg. które oglądamy w teatrze świata. utworzone w bar­ i oczywiste zastosowanie. 51 50 . Dzieje Apostolskie 17. aby Twórca przyrody objawił swą wszechwładną moc. 67. nieważne czy są dziełem natury. po której usunięciu rego idee zostały połączone w układy. owe zestawienia muszą być rzeczy. może ktoś zarzucić. 60 sprowadza się w rzeczywistości śnić. można bardzo naturalnie wytłumaczyć i wskazać ich właściwe czyną i skutkiem i skoro istnieją też różne ich kombinacje. To właśnie badanie i wysiłek zrozu­ gdyby za sceną tak liczne narzędzia w ręku natury. dlatego też muszą być stosowane szczególnie mamy się spodziewać po takich to a takich działaniach. Po dwunaste. w przeciwnym razie ze zrozumiałych względów nie wywołałyby ocze­ tody należy zastosować. którą filozofowie nazywają materią. poruszamy się i jesteśmy" 1 . że miałby On ponosić koszty (o ile można tak zwartości oraz ruchu i powiedzieć. czy tworem człowieka. Podobnie hałas. Aby przedstawić tę sprawę w jeszcze jaśniejszym świetle. Albowiem. ukształtowana. działają w niewidoczny mienia tych znaków ustanowionych przez Twórcę natury powinno stanowić sposób. że idee nie są wywoływane na chybił trafił. gdy się do niego zanadto W odpowiedzi na to odrzeknę. kiedy się je potraktuje wyłącznie jako symbole dzo systematyczny i kunsztowny sposób. podobna do związku między przy­ dorzeczności. że tak pojęta materia mogłaby ewentualnie istnieć. co. jakich w ogóle nie można wyja­ uwagę na to. woli przekonywać nasz rozum o Jego przymiotach poprzez dzieła przy­ ści ciał. w tym sensie. w moim pojęciu. pozbawiona czucia. powodując za­ skutków i działań. odwołując się do przyczyn cielesnych. rozciągła. nie relację między symbolem czy znakiem a rzeczą oznaczaną. po pierwsze. brze do tego. zamiast popychać nas do wiary wszystko. możemy rody. zwarta. istnienie pewnych zjawisk w sposób odbiegający od zwyczajnego porządku Żeby zaś użytek z nich był trwały i powszechny. to nasuwa się pytanie. to powiązanych. co już dlaczego zostały stworzone? Albo. ale znakiem tegoż. że zarzut wysunięty w art. kiedy się mówi. Zresztą wydaje się. „w którym żyje­ śle i całkowicie pozbawionymi możności działania wrażeniami. jak się zdaje. nie jest przyczyną bólu. że te rzeczy. że przez to słowo rozumie się tylko bez­ powiedzieć) całego tego kunsztu i harmonii bez jakiegokolwiek celu. który mnie przed nim ostrzega. 28. oraz tego. podczas zajęcie filozofa przyrody. zdumiewając nas nieoczekiwanymi i zaskakującymi zdarze­ postrzegając kształt. dostrzegamy tak wielką różnorodność idei. że wydaje się nie mniejszą nie­ zbliżę. 63. widzę. wywoływaniu określonych skutków w przyrodzie. władną. Takie wyjątki od ogólnych reguł rządzących przyrodą nadają się do­ dokonywane w zgodzie z określonymi prawami i według mądrego planu. że związek postrzegana. konieczne jest zestawianie ich ze sobą na różne sposoby.

w jaki to sposób może być dla nas obecne ruje się zapisem nutowym. że jeśli materia w ogóle ma być przyczyną. ani nie jest postrzegana. już się zgo­ ne stałe i regularne przyczyny ich powstawania. Tu jednak należy poczynić kie się tu podaje. słowo to oznacza albo istotę zdolną do działa­ dycznie niezmiennego i systematycznego sposobu ukazywania się naszych nia. Dalej. W odpowiedzi na to zauważę. Ale w umyśle Boga nie ma pewnych idei stanowiących znaki czy wskazówki. nie ma z nią najmniejszego związku ani nie naprowadza mnie na myśl cji w tym drugim znaczeniu. jakiego się używa. Pozostaje jedynie stwier­ choć same tych idei w naszych umysłach nie wywołują ani w żaden inny dzić. jest czymś do materii określonej w powyższy sposób. jak sądzę. a zatem nie może być przyczyną naszych percep­ gam. nazywając materię przyczyną? Wydaje się. trwałe i odrębne cząstki materii. problem nie dotyczy już więcej istnienia jakiejś rzeczy uwagę. albo coś. Jeśli będziemy postępowali za światłem rozumu. będąc pozbawioną wszel­ zaś tyczy bezwładnej. ani nie postrzega. a zatem nie może być podmiotem działania czy przyczy­ cha wystarcza w pełni do wyjaśnienia wszelkich zjawisk przyrody. czy sobie. Wszak powiada się. zbawiona czucia i niepostrzegana substancja. że istnieją pew­ łoby ją umiejscowić? Co do tego. ale tego. które ślonym miejscu. którego ja nie potrafię pojąć. Otóż w tych okolicz­ w sposób metodycznie niezmienny i systematyczny. wszak to wła­ niezliczone przyczyny idei przez to. gdy się mówi. ani nie jest nie postrzegają nut i mogą zupełnie nic o nich nie wiedzieć. który je postrzega. że termin ten albo posiadającą choćby najmniejszy stopień prawdopodobieństwa. to nic z tego. co ani nie może być postrzeżone za pomocą zmysłów czy refleksji. moim zdaniem. aby rzeczy mogły się toczyć stałym i jed­ władna. że jest to substancja bez­ ma wywołać w naszych umysłach. z którą wystąpiliśmy. towarzyszy skutkowi bądź też go poprzedza. to jednak jest postrzegana przez Boga. mianowicie. że nie istnieje żadna po­ nie. pozbawiona czucia i nieznana. że 52 53 . wówczas z meto­ orientuję w mowie potocznej. że ta nieznana substancja może ewentualnie istnieć. dla którego stanowi przyczynę oczywistością. powie ktoś. który dług naszych obserwacji. Pozostaje zatem ewentualność. Być może powiecie. jak to już zostało udowodnione. Jednocześnie jest niepostrzegalna. Przyjrzyjmy się nieco danemu nam tutaj opisowi materii. Zresztą w praktyce nie dostarcza ono podstaw do zarzutu n y m . wywoływania idei w naszych umysłach. nakże wyraz ten nie może być użyty w żadnym z tych znaczeń w odniesieniu co możemy zasadnie stąd wywnioskować. żeby materia miała być przyczyną. Taka mate­ nas niepostrzegalne. gdy się mówi. co postrze­ kich jakości zmysłowych. to. 69. że istnienie nieskończenie mądrego. niemniej jednak dla Boga. że nie istnieje ona w jakimś innym okre­ pewne. że nie istnieje ona w umyśle. Dla mnie. wywołując w naszych umysłach wrażenia zmysłowe wówczas Bóg wywołuje w nas idee mocą swojej woli. To jednak. Cóż zatem można by najmniej znaczące zjawisko w przyrodzie albo ukazał jakąkolwiek rację. ani nie istnieje w ja­ materii wydaje się jednak nazbyt dziwaczne. nadaje się jakieś abstrakcyjne i osobliwe znacze­ przeciwko tezie. Co się ną sprawczą. powiecie. to musi nią być w tym sensie. Na ile się 72. co się tutaj rozumie przez przyczynę. Skoro bowiem zauważamy. wiek możliwy do zaakceptowania sens czy znaczenie. nicją składającą się z samych tylko zaprzeczeń. Rad byłbym zobaczyć. że jest ona oczywistym. że materia. chociaż jej słuchacze nie jest zdolne wywołać w naszych umysłach jakiejkolwiek idei. rozważmy. którymi kieruje się On. jest wszystko. bezpośredni sposób na nas nie oddziałują. dobrego i potężnego Du­ bierna i bezwładna. że gdy ona istnieje. a nie mniej pewne jest to. najrozumniej jest założyć. jak powiadam. a w tej sytuacji życzyłbym różnej od ducha i idei. wykazaliśmy z całą nas. Jeśli bowiem chodzi 70. Mamy tu zatem do czynienia z defi­ nolitym trybem. pozbawionej czucia materii. nienie przypadłości bez substancji. to gdzie należa­ rządkowany i stały. od postrzegania i bycia postrzeganą. który mu towarzyszy. żeby zasługiwało na poważne kimkolwiek określonym miejscu? Wynika stąd. że przypominają mu. że istnieją dziliśmy. we­ wrażeń zmysłowych wysnujemy wniosek o dobroci i mądrości Ducha. że na. choćbyśmy nawet mieli sze wrażenia zmysłowe pojawiają się w naszych umysłach w sposób upo­ uznać. co w zwykłym biegu rzeczy. ani nie ma jakiegokolwiek kształtu. które wywołuje jakiś skutek. choćby nie była postrzegana przez o to. taką. mieć na myśli. Jed­ wywołuje je w naszych umysłach. podobnie jak muzyk kie­ nościach pozostaje mi tylko zapytać. którą zwie się melodią. to. wyjąwszy jedynie względne 71. Takie pojęcie w ogóle rozciągłe. kiedy i jakie idee śnie i nic więcej ma się na myśli. jak bardzo ten opis jest bliski określeniu niebytu. że dla nas przyczyną nie jest. ja­ pojęcie bycia podłożem czy podtrzymywania. Po wtóre zaś. że nie istnieje ona zgoła nigdzie. stanowią ria ani nie działa. że materia niczego zgoła nie podtrzymuje. że oparzenie o niej. aby zauważono. jako że są całkowicie bierne i dla 68. odpowiadające naszym ideom. gdyby ktokolwiek wyjaśnił za jej pomocą choć­ mojego palca jest przyczyną bólu. To zaś oznacza. albo używa się go w jakimś bardzo odległym mawiała za jej istnieniem lub choćby nadawała takiemu założeniu jakikol­ od ogólnie przyjętego znaczeniu. że wyrażeniu b y ć o b e c ­ kontrargumenty. ani pujących po sobie dźwięków. że przy takim rozumieniu materii. gdy się go używa. że tutaj chodzi o nieznaną przyczynę. aby wytworzyć tę harmonijną kompozycję nastę­ coś. która by prze­ jest w ogóle pozbawiony sensu.

tak jak niewidomy nie wąt­ konanie. iż miałaby ona stanowić podsta­ uchwytnych. ruch i pozostałe w pełni puścili wodze nieokiełznanej przez rozum fantazji . że nawet żadna z tych jakości nie je się to w sposób oczywisty niemożliwe. że choćby się zgodzić z tym. choć fię też dostrzec pożytku z dyskusji nad tym. W ten sposób. że spór toczy się już nie o rzecz. na nich opierał. wywołując w naszych umysłach idee. aby tego rodzaju rzecz istniała. że w umyśle Z tej racji wydawało się koniecznym przyjęcie jakiejś niemy ślącej podstawy Boga istnieją pewne nieznane idee. niepostrzeganej przyczyny? Z drugiej zaś strony. a do czego to się bardzo się przywiązać do niedorzecznego poglądu. skoro rzeczy samej nie da się obronić. niemyślącej. że nie bardzo wiemy. dźwię­ rozrachunku oznacza. Z tego powodu. jak kształt. choćbyśmy. kształt. Gdybyśmy jednak posiadali ten nowy zmysł. jeste­ tylko nieznaną podstawą nieznanych jakości. jedynym wnioskiem. usi­ krok po kroku kolejne z tych motywów czy racji są wykluczane i tracą waż­ łowali oprzeć nasze przekonanie na samym tylko prawdopodobieństwie jego ność. może istnieć inaczej jak tylko w duchu czy umyśle. ki i pozostałe wtórne jakości zmysłowe nie istnieją poza umysłem. w każdym razie ja jej nie dostrzegam. czyli poza umysłem. jaki możemy w ten sposób otrzymać. które obstaje przy pojęciu niemyślącej substancji czy podstawy rozciągłości. po pierwsze. że jeśli to. Powiecie jednak. Jeśli natomiast ktoś zostawiając jedynie jakości pierwotne. czy w umyśle Boga istnieją takie idee i czy można je okre­ pozbawili ową podstawę czy materialną substancję tamtych własności. wyni­ skoro jawną sprzeczność stanowi to. Otóż po pierwsze sądzono. Nie potra­ nie wiadomo jak abstrakcyjnych i niejasnych pojęć bytu czy przyczyny. łoby nas skłonić do przekonania czy choćby przypuszczenia. Skoro jednak wykazano. że strzegająca substancja czy podstawa jakichś innych jakości. to dopiero co mogliśmy zobaczyć. jaka została przytoczona w odniesieniu do kształtu. Warto zastanowić się nieco nad motywami. stosowanego do nich zmysłu. że wszechmoc­ ruchu. że kolor. które w niej. jak kolory dla niewidomego od urodzenia. dla uzasadnienia tego nikłego prawdopodobieństwa. jak to zostało pokazane. to nie ma znaczenia. co jest w naszej mocy. gdybyśmy nawet posiadali ten nowy zmysł. jest w zupełności niemożliwe. że nie istnieje żadna tego słowa używa się na oznaczenie niemyślącej podstawy dla własności czy niemyśląca podstawa rozciągłości i innych postrzeganych przez nas jakości przypadłości. aby przyjąć istnienie materii. potrafi tak kolwiek by były. ani dlaczego miałoby istnieć. Absolutnie nadzwyczajnym i godnym ubolewania przykładem siły prze­ które są nam obecnie znane. który je postrzega. nie mam zamiaru tutaj dyskutować. nabytych na on nam dostarczyć jedynie nowych idei i wrażeń zmysłowych. 54 55 . który je postrzega. więcej. zatem umysł powinien po prostu i bez jakiegokolwiek oporu porzucić to prze­ wówczas może nie wątpilibyśmy o ich istnieniu. gdy rozum zawodzi. które wyłącznie na tej racji się opierało. jakie­ sądu jest to. Choćbyśmy jednak dla ocalenia wiary w materię przyjęcia istnienia substancji materialnej. jest to. zmysłowych wrażeń. Z biegiem czasu. jak czynili wszystko. skoro było nie do pojęcia. po­ ślić mianem materii. stanowi dla Boga okazję do wywołania w nas pewnych idei. ruch i tym podobne. Po drugie zaś. a zatem potrzebujące mate­ chu i innych jakości zmysłowych. że nie mamy jakiejkolwiek racji. a ta właśnie racja straciła całkowicie swoją ważność. to jednak może przecież istnieć jakaś bezwładna. ru­ nadal pojmowali jako istniejące poza umysłem. istnieją. A jednak ten przesąd jest piłby o istnieniu światła i kolorów. że kolory. tylko o nazwę. gdyż brak nam przy­ wę dla przypadłości. o ile pojmuję. Cóż bo­ miałoby być. pojęć obecnych w naszych umysłach. ma być z nim rozstać. to mogę jedynie stwierdzić. Odpowiadam na tak głęboko zakorzeniony w naszych umysłach. i choćbyśmy. że mnie wyda­ rialnej podstawy. z czego można by wnosić o istnieniu bezwład­ mielibyśmy tę samą rację przemawiającą przeciwko ich istnieniu w niepo- nej. że umysł człowieka. wbrew wszelkim racjom rozumu. Co gającej substancji lub by znajdowały w niej swą podstawę. niepo- 74. czy coś śmy skłonni zachować przynajmniej jej nazwę. czy przypadłości. czyni to kierowany przez nie są bowiem niczym innym jak tylko wrażeniami zmysłowymi albo ideami jakąś bezwładną przyczynę? istniejącymi jedynie w umyśle. o czym nie wiemy ani czym nie ma po temu żadnej racji. skoro w żaden sposób nas to nie dotyczy. dostrzegając. Wszak.to ostatecznie z jakości zmysłowych czy przypadłości rzeczywiście istnieją poza umysłem. się niejako ukryć jak za parawanem przed Bożą Opatrznością i odsunąć go 73. będziemy mogli stosownie do tego wycofać ten akt uznania. lecz również wszystkich możliwych idei. Tego zaś. A to w ostatecznym gły istnieć same w sobie. jak długo 77. aby taka rzecz miała istnieć. i dotyczy to nie tylko idei. cóż mia­ strzegającej substancji. którą następnie odnosimy do takiego istnieje czy nie. przekonawszy się. Jakości. a wówczas drodze percepcji czy refleksji. gdyby odzyskał wzrok. 75. który się możliwości. że skoro sami materialiści przyznają. w której by one istniały. za pomocą którego może sprowadza. ny Duch. wiem mamy takiego. by te jakości miały istnieć w niepostrze- ka stąd. jak się to. które skłoniły ludzi do z dala od spraw tego świata. co rozumiecie przez wyraz m a t e r i a . Można by się spodziewać. to właśnie i nic inne­ czy substancji. to mógłby idei. tak dla nas nie­ istnienie materii przyjęto ze względu na to. koloru i tym podobnych własności. albo cóż takiego postrzegamy pośród tych wszystkich 78. ludzie 76. żeby mo­ go rozumie się przez przyczynę w odniesieniu do Boga.

którzy przypisują istnieje powszechna zgoda. cji. Różnica między rzeczami i ideami. 30. idea istoty. w jakim inni lu­ Pokazaliśmy przecież. aby w Piśmie znalazła się gdziekolwiek wzmianka czy wrażenie różne od tego.czymś nać każdego porządnego chrześcijanina o tym. jakie wywołuje w nim termin n i c. bawiąc się słowami. Możecie jednak nalegać: cóż z tego. gór i rzek. wam używać słowa m a t e r i a w takim samym znaczeniu. by stanowić niezbity dowód. też została już jasno wyłożona. nieruchomym. 82. od postrzegania i bycia postrzeganym. Z tej samej racji wolno wam powiedzieć. gotów uznać ograniczoność mojego pojmowania. nawet jeśliby mo. że posiada pojęcie istoty czy istnienia oświadczycie. Wszak w Piśmie świętym jest mowa nieistniejącym w żadnym konkretnym miejscu? Wszak. Istotnie. I z tego ostatniego twierdzenia zrozumiemy tyle samo. iż wszystkie te rzeczy realnie istnieją. i są czymś więcej niż tylko ideami. czego sami nie znacie. o ile mi wiado­ materia istnieje i że jest ona substancją albo przyczyną idei. które mogłyby być posta­ substancja pozbawiona przypadłości i stanowiąca przyczynę naszych idei. wzięty w potocznym znaczeniu. aby powstawał w moim umyśle jakikolwiek efekt wydaje mi się także. łącznie czy z osobna. zachowuje swoją ważność. Odpowiadam na to. że używając słów pozbawionych znaczenia. jakie to idee może w umysłach tych rozmaitych duchów słowo rozumie? Wszak to jeszcze nie czyni sprzecznym stwierdzenia. co z poprzedniego. by przeko­ nieznanym . czyli tak. ni ideą. bytu czy istnienia. Choćbym jednak nie wiem jak był to. że dzie używają słowa n i c i uczynić je synonimami w obrębie waszego stylu istnieją ciała. jeśli tylko któryś z tych duchów utrzymywał. albo o istnieniu przedmiotów poza 81. miast i ludzkich ciał. że właściwym zastosowaniem słów jest oznacza­ sobie zdolność tworzenia abstrakcyjnych idei ogólnych. sposób. co się przez to podstawie ustalić. Nie widzę racji. niemyśląca Pozostaje nam zatem rozważyć te zarzuty. Dla mnie jednak przez nas tezach nie ma niczego. że pogląd. bez narażania się na popadniecie w sprzeczność. Wszak. Może­ ną różnorodności duchów i idei. że choć rozumowe argumenty za realnym ist­ 80. które w sposób oczywisty zakładają realność drzew przyjmie się taką negatywną definicję materii. czy rzeczy zewnętrzne istnieją czy nie. że terminów składających się na to twierdzenie nie używacie w oderwaniu od ducha i idei. że moja teoria by było zarzucić pojęciu substancji czy przyczyny lub jakiemukolwiek inne­ nie naraża na niebezpieczeństwo zakwestionowania prawdziwości żadnego mu pozytywnemu czy względnemu pojęciu materii. jeśli porzucimy sprawę istnienia sub­ nieniem ciał są niewystarczające. wówczas wszystko. jawną sprzeczność. że materia jest czymś wypowiedzi Pisma świętego na ten temat są wystarczająco jasne. w które wyposażył mnie Twórca mojego istnienia. co realne a co urojone. co można i kamieni. jak gdyby posiadali taką ideę. 36 itd. abstrakcyjna 83.1 Nie składa. że nie posiadam racji. ani duchem. że wywołać swą niewyczerpaną mocą Najwyższy Duch. aut.ani substancją. że ciała rzeczywiście istnieją bezwładnym. wypowiedzi. gdy chodzi o nieskończo­ jak wam się podoba. powiecie. co nie byłoby zgodne z regułami właściwe­ jest to pojęcie najbardziej ze wszystkich niezrozumiałe. nierozciągłym. Wszystko to jednak wydaje się tak oczy- rzonych różnymi możliwościami. których władze. Ponadto. co się na nią między tym. że nie mogę wskazać żadnego jej zastosowa­ nując kilkoma ograniczonymi w swym zakresie zmysłami. co wystarczająco odróżnia materię od niczego: pozytywna. Są tacy. dyspo­ rzyć w istnienie materii? Cóż. aby go zastosowania i znaczenia języka i że każdy wywód. 79. jak mi się wydaje. Stąd zaś jasno wynika. niemyślącym. by wie­ Byłoby też przejawem krańcowej głupoty i zuchwalstwa. która jest. że istnieje bezwładna. gdybym ja. wolno słów w ich potocznym znaczeniu. że ci. które mogą istnieć. Odpowiecie na to może. świętego czy świeckiego. Odpowiadam na to. Odpowiadam na łem. stanie się bezprzedmio­ pisma. gdy tylko o niezliczonych faktach. 56 57 . że dwa razy dwa równa się siedem. niezależnie od tego.]. 29. usiłował na tej nia ni wyjaśnić czegokolwiek za jej pomocą. co dotychczas postrzega­ szych terminów miały towarzyszyć wyjątkowe trudności. co filozofowie nazywają materią. Gdy bowiem rozważam z uwagą. niepodzielnym. to jednak stancji materialnej i będziemy utrzymywali jedynie. którzy sądzą. głosiłby w ich potocznym znaczeniu. wynika z tej defini­ jest do pogodzenia z naszymi zasadami. 1 Zob. wyrażają się w taki nie pojęć lub rzeczy w sposób odpowiadający naszej wiedzy o nich i temu. tak od próbom rozwikłania czy wskazania jakiegoś konkretnego znaczenia powyż­ siebie odmiennych i tak różnych od wszystkiego. coś. ale jako znaki czegoś. [przyp. wione na gruncie religii. w którym używa się tych i tym podobnych towe. nie dostrzegam. o tym. tak liczbą. jak kolory różnią się od dźwięków. o ile tylko jest zrozu­ przeczyć. że jeśli to wam się tylko wyda stosowne. to przecież nawet gdyby cie na przykład powiedzieć. jak i zakresem. To właśnie ostatecznie. że w przedstawionych abstrakcyjnym i najbardziej ogólnym ze wszystkich pojęć. znacznie przewyższają te. 33. ani przypadłością. art. mogą istnieć niezliczone rodzaje idei czy wrażeń zmysłowych. by miały jakiś uchwytny sens. najbardziej jak są przez nas postrzegane. możecie je zestawiać ze sobą. to. przyznaję. a nawet substancje cielesne. ani nawet pojąć. jak powiadają. że podana wyżej definicja zawiera w sobie umysłem. że istnieje wielka różnorodność duchów różnego rodzaju i obda­ miały. W końcu powiecie może: a cóż.

A jako. Cóż mielibyśmy są­ niu przedmiotów poznania zmysłowego: istnienia w umyśle. W świetle przedstawionych wcześniej zasad dzie sądzili. że te rzeczy. nasze idee się 85. byśmy wiedzieli. co powie­ dzę. jaką tylko zdołałem. Istnieje jeszcze wiele innych korzy­ nia. wówczas w nieunikniony sposób popa­ obecni przy stole widzieli. rozciągłość i tym podobne są rozpatrywa­ żone w sposób tak jasny i wyczerpujący i tak często je przywoływaliśmy. które każdy z łatwością może wyde. wtedy są doskonale a na związane z nim trudności tak łatwo odpowiedzieć w oparciu o dotych­ znane. że podczas godów weselnych w Kanie nasz Zbawiciel nie uczynił nic bycia postrzeganymi przez jakiegokolwiek ducha. Nie­ nej rzeczy. co w sobie. tylko poznać z całą oczywistością naturę jakiegokolwiek realnego. i istnienia realnego. Jak długo rzeczom niemyślącym przypisujemy realne istnienie. Niemożliwym jest. Najpierw tedy. wszystkiego. zostało już wyło­ 87. że przy naszych zasadach. jak to. I nie stoi to bynajmniej w sprzeczności z tym. Z przedstawionych przez nas zasad wynika. co by nie było postrzegane. aby się nad tym dłużej rozwodzić. że kilka trudnych i zawi­ i odczuwamy. a nawet czy jaśniejszym świetle. Czy substancja cielesna może myśleć? Czy materia jest Cały ten sceptycyzm wynika z założenia. co nam wiadomo. Zajmę się każdym z nich z osobna w odpowiedniej kolejno. 88. które są postrzegane. znika raz na w całkowitej niezgodzie z realnymi rzeczami istniejącymi in rerum natura. czuli woń. Podczas gdy rzeczy pozostają takie same. że istnieją przedmioty zewnętrzne względem umysłu. róż­ dukować z wcześniejszych założeń. kształt czy ruch jakiejś rzeczy. naszych zmysłów. przy­ którakolwiek z nich przedstawia prawdziwe jakości istniejące realnie w da­ stępujemy z kolei do przyjrzenia się konsekwencjom naszych poglądów. gdyż nie ma w nich niczego. gdy nie dobne dociekania dostarczały niekończącej się rozrywki filozofom wszyst­ są postrzegane. a wszystko to stanie się jeszcze bardziej ne od tego. to zagadnienie trzeby. To dlatego mamy do czynienia się w naturalny sposób zredukować do dwóch obszarów: poznania idei i po­ z filozofami niedowierzającymi własnym zmysłom i wątpiącymi w istnienie znania duchów. które wywołały mnóstwo zbędnych spekulacji. kształt. Odpowiadam na to. ale nawet to. nawet swych własnych 58 59 . a przez to do­ dzić o lasce Mojżesza? Czyż nie została naprawdę przemieniona w węża? stępnego umysłowi. o ile się nie mylę. o czym była mowa. rzeczywiste tylko w takim stopniu. a woda przemieniona tak długo nie mogli być pewni. właściwe źródło sceptycyzmu. wszystko. Tak więc ostatecznie to nie nasze zasady. Skąd bowiem można wiedzieć. czyli istnieją poza umysłem? i 35. Łatwo byłoby szerzej omówić ten temat i pokazać. ziemi. słyszymy które z nich widać już na pierwszy rzut oka. która z nich. że nie ma po­ ści. że są postrzegane. że jest ono ste własności rzeczy. że istnieje różnica między rzecza­ nieskończenie podzielna? I w jaki sposób oddziałuje na ducha? Te i tym po­ mi i ideami i że te pierwsze istnieją poza umysłem. nadając im taką moc i wagę. że wpływając na wzrok. a nie rzeczywi­ jego wpływ. że gdyby wszyscy wzorów istniejących poza umysłem. odpo­ działem w innych miejscach. Widzimy jedynie zewnętrzne przejawy. Poznajemy tylko stosunek czy relację. niemy- 86. mogłoby być tylko widmem albo czczą zjawą i pozostawać łych kwestii. że z tego. jak argu­ kich wieków. wiste na podstawie tego. ich poznania uczyniono niejasnym i zagmatwanym w rezultacie niebezpiecz­ 84. że ludzkie poznanie daje ślącego bytu. rego całkowita bezpodstawność i niedorzeczność została już ukazana. jak i dla nauki. zawsze z filozofii. zarówno dla religii. Zresztą zagadnienie tego. co zostało przedstawione wcześniej. Tak. że zależą one od istnienia materii. w jakiej pozostają one do znowu przemawia raczej za tym niż przeciw temu. Zauważę jedynie. ne jedynie jako wrażenia zmysłowe istniejące w umyśle. nie mogłoby być wątpliwości. jak to z całą oczywistością wynika z art. smakowali i pili wino oraz odczuwali damy w sceptycyzm. Rozprawiwszy się z zarzutami. któ­ więcej ponad to. ruch. że laska została przemieniona w rzeczywistego węża. realnie i bezwzględnie czy sam przez ogół pozostawiają miejsce na wątpliwości co do realności cudów. powonienie i smak biesiadników. co widzimy. tak długo będzie dla nas niemożliwym nie jasne w dalszej części tej pracy. poza umysłem. nych błędów. Ten właśnie pogląd. że podjęcie się tu na nowo jego wyjaśnienia stanowiłoby na nie spojrzy jako na znaki czy obrazy odsyłające do rzeczy czy pierwo­ zniewagę dla inteligencji czytelnika. moim zdaniem. czy on istnieje. 34 wiadają tym. co rzeczywiste i co urojone. że w ogóle posiadają jakąś rzeczywistą wie­ w rzeczywiste wino. Ale jeśli się czasowe wywody. co się tyczy idei czy rzeczy niemyślących. Ale może ktoś z naciskiem podkreślać. Przy tym rzeczom Czy może zmieniły się jedynie idee w umysłach widzów? I czy można przy­ niemyślącym przyznano istnienie z ich własnej natury niezależne od faktu puścić. co widzą i czego dotykają. które usiłowałem przedstawić w naj­ zmieniają. i nie jest w naszej mocy rozstrzygnąć. ści. które nie są postrzegane. do których doprowadziło przyjęcie poglądu o dwojakim istnie­ chociażby cuda tracą wiele ze swej wagi i doniosłości. że rzeczy realne istnieją poza umysłem i że ich poznanie jest należałoby je uznać za oszustwa lub twory wyobraźni. to. w jakim odpowiada realnym rzeczom. stano­ wywołał w nich tylko złudzenie czy ideę wina? To samo można powiedzieć wi. Jak długo bowiem lu­ o wszystkich innych cudach. to na gruncie na­ menty przytaczane przez sceptyków wszystkich wieków zależą od założe­ szych zasad nie ma już dla nich miejsca. czyli także wtedy. czym może być rzeczywiste. Kiedy kolor. ale właśnie te przyjęte rozciągłość. nieba.

któ­ przez się. które nie wiadomo. którzy uznawali istnienie jakiegoś Boga. w której mogłyby istnieć. iżby mogły one istnieć poza z tego. ani tej dostępnej na wego czy idei polega na tym. miano za tak nie­ łoby czymś niewłaściwym rozciągnąć znaczenie terminu i d e a na wszyst­ słychanie trudną do pojęcia. że rozciągłość. niepodzielnymi substancjami. że idee. ważniejsze ponad to. pomniejsza śnie nie istniał w naturze. który we. jak tylko będąc postrzegane i dlatego nie mogą istnieć w żadnej in­ bezwładnymi. Cała różnica polega na tym. Nie przeczymy temu. co oznaczają. nie ujmujemy niczego z ich słów. które przed chwilą oglądałem. rozciągłej. i nie należy nas posądzać o jaką­ ona do dwóch rodzajów jestestw. Przy tworzeniu trwałego systemu rzetelnej i autentycznej wiedzy. ściwy sobie sposób. podczas gdy rela­ rzonych. był bezpośrednio postrzegany przez zmysł wzroku czy dotyku. znikają. aby jakikolwiek przedmiot poznania zmysłowego w jakimś innym umyśle. co znamy lub o czym mamy jakiekolwiek pojęcie. Błędem byłoby myśleć. które nie istnieją same nej substancji niż owe nierozciągłe. nic bodaj nie jest jednak. Równie powiedzieć. a idea może być podobna drodze dowodzenia. teoria materii czy substancji cielesnej ostatnie mogą być przez nas postrzegane. czy rzeczy istnieją realnie. Te szym zdaniem. ciał. że najsławniejsi pośród starożytnych filozofów. że istnieją „poza umysłem" w tym sensie. mogą nadal istnieć. skoro samo istnienie niemyślącego bytu sprowa­ w jakimkolwiek stopniu realność rzeczy. myślą i je postrzegają. które je postrzegają. natomiast istnienie innych duchów na drodze gającej substancji. lecz mając swą podstawę w umysłach czy duchowych substan­ re działają. choćby to był wieczny umysł Stwórcy. jak wielkim sprzymierzeńcem ateistów wszystkich wieków była sub- 60 61 . że nie potrafimy uzyskać żadnej wiedzy o istnieniu przedmiotów po­ wzorów istniejących poza umysłem. Wszak stanowiłoby rzeczy. te drugie zaś bytami inaczej. o ile w ogóle uznają je za stworzone. Nadaremnie bowiem do powyższego panuje powszechna zgoda. ateistyczne i wrogie religii systemy. Odnosi się realności. W zgodzie z przyjętymi przez ogół dza się do bycia postrzeganym. z e w n ę t r z ­ ten. przestając bawić się takimi terminami. że. ale zostały wywołane przez Ducha innego niż sens. Tymczasem inni filozofowie powszechnie cjach. gdyż samo istnienie wrażenia zmysło­ znania zmysłowego. na szych. że niekiedy istnieją niedorzecznym byłoby wątpić o moim własnym istnieniu. Dalej. przedmiotem ludzkiego poznania i dociekania. niepostrze- nemu poczuciu czy refleksji. ściśle postrzeganą przez jakikolwiek umysł. jak o istnieniu tych w innym umyśle niż mój własny. Jak już bowiem wykazaliśmy. i s t n i e n i e . zasadami uważa się. uważali materię za nie­ 90. całkowicie odmiennych i niejednorodnych. kolwiek innowację w tym względzie. przypisując jej istnienie z natury. wówczas rzeczy. nie posiadamy jego idei. i s t n i e j e i im podobnymi. Byłoby rzeczą zbędną zdawać sprawę mi rzeczami albo realnie istnieją. Jednakże wszystkie te wątpliwości. niemyślące byty postrzegane za pomocą zmysłów nie istnieją pierwsze są czynnymi. że jest postrzegana. we wła­ którym wzniesiono wszystkie bezbożne. kiedy używanym przez nas słowom nadamy jakiś uchwytny wytworzył je od wewnątrz. żeby zacząć od jednoznacznego ustalenia. gdy przymknę oczy. R z e c z albo b y t jest najogólniejszą ze wszystkich nazw. O przedmiotach poznania zmysłowego można też ny. że przedmioty postrzegane za pomocą zmysłów są niczym innym. jak sieją powszechnie pojmuje. Można powiedzieć. albo pretendowali do nym za pomocą zmysłów odmawiamy istnienia niezależnego od jakiejś sub­ jakiejkolwiek wiedzy na ten temat. na­ które poza nazwą nie mają ze sobą nic wspólnego. że idee obecne w naszych zmysłach są realny­ stworzoną i wieczną jak On sam. rzeczy postrzegane za pomocą zmysłów mogą być umysł i wprowadzają go w zakłopotanie oraz ośmieszają filozofię w oczach nazwane zewnętrznymi ze względu na ich pochodzenie. że posiadamy jakieś poznanie czy pojęcie zewnętrzne w stosunku do wszystkich myślących bytów i różne od bycia naszego własnego umysłu czy ducha. albo aktywnego bytu. do których się odnoszą przez to. co się rozu­ jak tylko kombinacją tych jakości. Kiedy więc rzeczom postrzega­ będziemy się spierali o to. ko. i że by­ Co więcej. rozumowania. gdyż nie potrafią istnieć same przez się. jak i fundament. lub by były podobiznami jakichś pierwo­ znać. choć nie postrzegamy tych pierw­ stanowi zarówno główny filar i podporę sceptycyzmu. jeśli wpierw nie ustalimy znaczenia tych stancji czy podstawy. Wydaje mi się. pozbawionymi trwałości i niezależności. Nasze własne istnienie poznajemy dzięki wewnętrz­ utrzymują. ale przeczymy. którą nazywają materią. ale muszą istnieć to oczywistą sprzeczność. że te 92. W podobny sposób poznajemy relacje w którym dopatrują się jedynie idei cielesnych substancji przez Niego stwo­ między rzeczami czy ideami i mamy o nich jakieś pojęcie. niepodzielne substancje czy duchy. a jednocze­ 91. słowem wszystkie jakości zmysło­ 89. jak a b s o l u t n y . który je postrzega. ruch. które aktualnie postrzegam za pomocą zmysłów. duchy i relacje mogą być wszystkie. że materia została stworzona z niczego. w których istnieją. że to. natomiast. A po całym ich mozole i umysłowych zmaganiach są zmuszeni przy­ umysłami. które dezorientują jedynie do idei. myśl. cje są czymś innym niż idee czy rzeczy. nawet ci. co tu zostało powiedziane. jako że nie sam umysł świata. że jakości zmysłowe istnieją w bezwładnej. potrzebują podstawy. ani tej bezpośrednio oczywistej. Tak więc. Są nimi duchy i idee. r z e c z y w i s t o ś ć . Co mie przez r z e c z . Uznaje się mógłby oprzeć się zagrożeniom ze strony sceptycyzmu. zatem nie mogą istnieć same przez się. rzecz biorąc.

że słońce. że czas jest nieskończenie podziel- wstania? A czyż najbardziej przekonywające z nich nie opierają się na zało­ ny. ileż to kłam w trudnościach nie do pokonania. jak pozbawia się jąco trudne i niezrozumiałe. tak. a wów­ być warte zachodu. czasu upływającego 95. że trwa przez niezliczone wieki. że gdy ten kamień węgielny zostanie usu­ cały spór. miejsce i ruch rozpatrywane w konkrecie. o jakie konkret­ we wszystkich jego różnorakich formach opiera się na tej samej zasadzie. co każdy zwyczajny. aby wnętrzną postać. ale raczej skierowaliby swój hołd ku temu Wiecznemu Nie­ usiłując to zrozumieć. to ilekroć próbuję utworzyć sobie prostą ideę rzeczy. zwolennicy Hobbesa i im podobni po­ ście. Nie posiadam bowiem w ogóle takie­ wątpliwości i zarzutów podnieśli socynianie i inni w kwestii Zmartwych­ go pojęcia. które żeśmy przeciw cą. Istnienie materii. czas najtrudniejsze do odparcia z ich zarzutów obrócą się wniwecz. że i tak wszyscy. Na przykład. albo że w każ­ względu na tę materialną substancję. które były niczym jak ciało podlega zniszczeniu. czyli to. wiek obdarzony zdrowym rozsądkiem. gdyż zrozumienie. którzy przeczą Opatrzności. abstrahując od następstwa idei w moim umyśle. czasu. Rzeczy naj­ nych środków używają. Ta sama niedorzeczna zasada przysporzyła niemało kłopotów chrze­ jednostajnie. którym sprawy wiedzy. okazują się zaskaku­ znający słuszne zasady powinni się rozradować. tamtych najważniejszego oparcia i wypiera się ich z tej jedynej twierdzy. stanowiło główną pod­ kiwał o takim a takim czasie. aby cię ocze­ 94. widząc. że dusza jest podzielna i tak samo niewiarygodnej liczby sporów i zagmatwanych kwestii. niemającymi innego istnienia. Jeśli jednak rozważy się czas. by pojąć znaczenie tych słów. to ten sposób wyrażania się budzi we mnie dziwaczne myśli na temat żeniu. czyli niepostrzeganych ciał. drwiąc cepcji prowadzących do sceptycyzmu i bezbożności oraz rozwiązanie tak z substancji niematerialnej i przyjmując. to jestem pewien. gdyż również bałwochwalstwo się biedził. 93. kiedy przeniknęła do artykułów naszej wiary. Jeśli chodzi o mnie. pojmując go jedynie w kategoriach kontynuacji istnienia czy z pewnością nigdy by przed nimi nie padli na twarze. co się bezpośrednio widzi roztrząsanie niedorzeczności każdej nieszczęsnej sekty ateistów przestanie i odczuwa. Drugim. nie myśląc niczego. jak inni mówią. o której tożsamość toczy się w sposób tak jawny i konieczny. 62 63 . najbliższe nam i doskonale znane. że ciało nazywamy tym samym ciałem nie ze względu na jego ze­ mojego istnienia. nie miejsce i czas chodzi oraz jakie ruchy trzeba wykonać. w takim a takim miejscu. które stanowią o jego w ich umysłach. Osoby bezbożne i odnoszące się do religii z lekceważeniem chętnie 96. czyniąc w zamian samodzielnie istnieją­ wiele bezowocnej pracy. rozumność wrzód na ciele zarówno teologii. która pozostaje tą samą pod różnymi dej chwili swego życia jest unicestwiany. i co jest jedynie kombinacją jakości zmysłowych czy idei. prosty czło­ nięty. co jest postrzegane za pomocą zmysłów. są czymś każdemu znanym. Wszak gdyby ludzie zdali sobie sprawę z tego. a gdy słyszę. księżyc i gwiazdy nie sprawi mu najmniejszej trudności. obok wiary w istnienie zewnętrznych przedmiotów postrze­ nącego z takiego czy innego ciała. aby oddawać cześć trwania w ogólności. Usunięcie materii z przyrody pociąga za sobą obalenie tak wielu kon­ skłaniają się ku tym systemom. jak wielką wagę wrogowie gania. ale ze przyjął. bezrozumną. lecz kiedy wpadną w ręce metafizyka. aby te argumenty nad sprawami świata. niemy ślącą substancję źródłem i początkiem wszystkich by­ niej wytoczyli. jest religii przypisują nięmyślącej materii i jak wiele podstępnych i przemyśl­ wyłożona przeze mnie we „Wstępie" teoria idei abstrakcyjnych. jak i filozofii. że gdyby nawet argumentów. przysparzając ludzkości tak i celowość w kształtowaniu rzeczy. przypisując cały porządek zdarzeń już to czystemu takimi były. widzialnemu Umysłowi. nie uznano za rozstrzygający dowód (którym mnie się one tów. czyli pieczy sprawowanej przez Wyższy Umysł pokoju i religii leżą na sercu. a na pewno nie będzie stawę nie tylko dla ateistów i deterministów. różnorodności. stancja materialna. przypadkowi. by mógł je pojąć zwyczajny czło­ w świecie łupem. w którym partycypują wszystkie byty. Czas. cała konstrukcja nieuchronnie legnie w gruzach. mianowicie to. Wszystkie ich odrażające systemy opierają się na niej postaciami? Odrzućcie tę materialną substancję. który stwarza i podtrzymuje w istnieniu wszystkie 98. ludzie wy­ prostsze w świecie. abstra­ oraz każdy inny przedmiot poznania zmysłowego są jedynie wrażeniami hując od wszystkich tych konkretnych działań i idei. Dostrzegając. obfitym źródłem błędów i trudności w poznaniu naszych idei. w ich właściwym kontek­ poza którą wszyscy ci epikurejczycy. iż szczegółowe wiek przez to słowo rozumie. które sprzyjają ich upodobaniom. i rozumiejcie przez c i a ł o to. aby tam dotrzeć. że takie osoby pilnie słuchają tych. Wszak owa teoria bezwzględnie zmusza człowieka. już to ślepej konieczności będącej następstwem impulsu pły­ 97. tylekroć gubię się i wi­ ścijanom. jak tylko będąc postrzegane. stają zostają bez choćby cienia złudzeń i stają się dla adwersarza najłatwiejszym się zbyt abstrakcyjne i nazbyt subtelne. wówczas nawet filozof może się poczuć zakłopotany. kiedy się je rozważa w sposób abstrakcyjny. aby tylko wszystko do niej zredukować. Poleć swemu służącemu. co wydaje się równie absurdalne. jawnie wydają). mieliby powód życzyć sobie. to zaś wyklucza wszelką wolność. Jest czymś zupełnie naturalnym. własnym ideom.

O każdej z nich poczy. że właśnie ów pogląd. że trwanie jakiegokolwiek skończone­ wyolbrzymiają i uwielbiają się nad nim rozwodzić. Wsze­ 102. art. że każda rzecz zna. jednak nam się wyjaśnia. co nam wiadomo) mej ignorancji i ograniczoności rodzaju ludzkiego. Jedną z istotnych pobudek. w oderwaniu od wszelkich konkretnych przeja­ jak powstają kolory czy dźwięki. a w przypadku o rzeczach. Filozofia przyrody i matematyka stanowią dwie wielkie dziedziny kamień spada na ziemię czy że fale morskie wzbierają ku Księżycowi. Nie potrzebuję więc zentują ogólne pojęcia. 64 65 . że jeśli chodzi o znajomość prawdziwej i realnej natury rzeczy. dla których poczytujemy siebie za nie­ lako każdy. kto się zastanowi i spróbuje zrozumieć własne wypowiedzi. ale w ostat­ poznania zmysłowego nie są niczym innym. że istotę rozciągłości można oderwać od jej bycia postrzeganą. jest użytecznych gałęzi wiedzy. że jest dobra. co dobre . ciężar i tym podobne jakości cząstek niepo- wiedzieć) zespolonymi. Powiadają. Niektórym się wydaje. mianowicie kształt. Ale utworzyć zbawiony wewnętrznej mocy działania. które doskonale rozumiemy. o żadnym zaś z nich nie sposób pomyśleć. przemieszanymi lub (jeśli można tak po­ czyny. zaraz tracimy je z oczu i popa­ wione podstaw. Przyzna też. przekona się. przy­ świadomych natury rzeczy jest powszechnie przyjęty pogląd.]. istota zdolna do działania czy przyczyna sprawcza. grawitacja. co przekracza zdolności ludzkiego rozumu. że przyciągają właśnie polu święcą swe triumfy sceptycy. jak tylko duch. iż te i tym podobne terminy repre­ zuje się na jedną ideę czy jakość jako przyczynę drugiej. wewnętrz­ że dusza zawsze myśli i w rzeczy samej. mówić. że ich i od której zależą wszystkie jego dostrzegalne jakości. ani 99. że zasada ta zadowalająco tłumaczy to. mówiąc że dokonuje się to wskutek przyciągania? nię kilka uwag. o ile się nie mylę. Każdy ma prawo być przekonany. Całe to biadanie jest jednak w sposób oczywisty pozba­ my rozważyć rozciągłość i czas same w sobie. Ten właśnie aspekt sceptycy pozbawiony znaczenia.1 Toteż usiłowanie wyjaśnienia tego. drugiej. że 101. po. Rzeczywista istota. które kpią z nas. co oczywiste. że jesteśmy go ducha musi być określane przez liczbę następujących po sobie idei lub ofiarami naszych własnych zmysłów. ma swoje źródło w prze­ konaniu. nie istnieje żadna inna niepostrzegany. co już wcześniej powiedzieliśmy. jak tylko tymi samymi wraże­ nich czasach tłumaczy sieje przeważnie. 1 Zob. Niektórzy usiłowali pierwowzory mogą istnieć tylko w jakimś innym umyśle i że przedmioty wyjaśniać zjawiska. W rezultacie teoria abstrakcji niemało się przyczyniła do upadku najbardziej 103. usiłuje­ ogarnąć nie zdoła. Wszystko to zaś jest następstwem dwojakiej jedynie przyjęte przez nas błędne zasady wpływają na nas do takiego stop­ abstrakcji: w przypadku pierwszej zakłada się. czyli że w każdym przed­ wrażeniami zmysłowymi i są w równej mierze realne i że gdzie jest rozcią­ miocie istnieje wewnętrzna istota stanowiąca źródło. coś. że próby tego rodzaju są całkowicie niezadowalające. poprzez odwołanie się do kształtu. wynika stąd. a jej zgłębianie niezbyt przydatnym dla człowieka. jest całkowicie po­ o człowieku. podobnie jak wszystkie inne idee. gdy abstrahując od wszystkich innych własności. i cnotliwym. jest zostajemy pogrążeni w nieuleczalnej ślepocie. że nie jest to zadanie łatwe. jest z konieczności wysiłkiem darem­ na to niewielu może się zdobyć. Wydaje się. zewnętrznymi przejawami i pozorami rzeczy. tak że ani zgłębić tego. tam też jest i kolor. mianowicie w jego umyśle. łudząc nas jedynie zdarzeń w tym właśnie umyśle czy duchu. przedmiotu. Z tego zaś płynie jasny wniosek. nie posiadając przy tym ścisłego pojęcia sprawiedliwości ani To samo można generalnie powiedzieć o wszystkich przypadkach. wskazując na ich mechaniczne przy­ niami zmysłowymi. że wszystkie jakości zmysłowe są w równym stopniu zawiera w sobie samej przyczynę swych własności. tak naprawdę. Fundamentalną zasadą dynamiki. ruchu. się one wzajemnie czy raczej. co znaczy powiedzieć wiem. że wie. Skoro więc czas. oderwane od wszelkich konkretnych osób i zdarzeń. Wpierw powiem co nieco o filozofii przyrody. Ruch bo­ 100. że są ku sobie popychane? Otóż ów sposób które mają na celu deprecjację naszych władz umysłowych i ukazanie rzeko­ działania nie jest wcale jednoznacznie ustalony i (z tego. abstrakcyjną ideę szczęścia. jak wiele domysłów i hipotez obala nasza teoria i jak bardzo uprasz­ uczynił etykę trudną. albo ideę dobra. Zresztą widzimy. W każdej kropli wody. Cały ten zasób ich argumentów. odwołując się do ukrytych jakości rzeczy. jak to wynika z tego. 25 [przyp. Podobnie. w oderwaniu od następstwa idei w naszych umysłach. choćby najmniej znaczącego. To damy w okropne dziwactwa. by istniał strzegalnych dla zmysłów. Cóż nauki badające idee nabywane za pomocą zmysłów. Tymczasem. ruch. wów zadowolenia. To na tym Czy słowo to określa sposób zachowania się ciał. wał w swoich myślach wyabstrahować czy odseparować istnienie ducha od jest przed nami zakryta. o której wiele się dziś mówi. złączonymi. że nie wiemy niczego można oderwać od wszystkich innych jakości zmysłowych. oznaczając. sądzę że ktokolwiek będzie usiło­ ne własności i struktura każdego. Podobnie też ktoś może być sprawiedliwym nym. w oderwaniu od wszystkiego. gdy wska­ cnoty. że na przykład rozciągłość nia. aut. z którego pochodzą głość. w każdym ziarnku piasku jest jego myślenia. że jest szczęśliwy albo o rzeczy. wielkości i tym podobnych jakości. że przestajemy ufać własnym zmysłom i sądzimy. cza ona badanie przyrody.

co zostało dotychczas powiedziane możemy. Taki zaś postęp w kierunku wszech­ mówi o tym. że pew­ dostrzegalny jedynie podczas przypływów. Wyznam przy tym. do których rzeczy spotykane w przyrodzie są przystosowane i ze względu doskonalszej znajomości ich przyczyny sprawczej . jak i w kosmosie. ze szkodą dla prawdy. Rzecz w tym. co nie wydaje im się niczym się nadaremnie. wy­ dzaju zachowania. iżby ta pierwsza zasadzała się na cele. jak w przy­ nie dziwi. lecz stanowi dla nich jedynie szczegółowy umysłu czy ducha. że tworzące ją fragmenty stanowią zwartą całość . że nie rozumiem. a jeszcze inne obdarza całkiem przeciwną skłonnością do oddalania się siadają tendencję do dążenia ku sobie. gdyż nic nam nie nież przepowiadać przyszłe wydarzenia. nie miałoby może być nic innego. Toteż licznych przypadkach. 106. że nie polega ona na tym. Tymczasem wyda się dziwne ani zaskakujące. nienia. że ciała posiadają zwartą konsy­ cja. iż stal ma taką konsy­ poszerzają nasz horyzont poznania poza nasze tu i t e r a z i pozwalają stencję. co tu zostało powiedziane nie upoważnia nas do ności i dostosowania i na wyjaśnienie poszczególnych skutków przez spro­ stwierdzenia. i. by w ten sposób poszerzał swą wiedzę. twierdzą. wystarczająco tłumaczy wszystkie tego ro­ 107. jaką mają pozostali ludzie. że powodem tego.]. Ale uczeni. Dalej. W myśl tego wyjaśniają oni przypływy morza tym. ale jedynie dobroć Boga. które pozwala na odkrycie w przyrodzie podobieństw. Dla przykładu. daje się zaobserwować w bardzo stencję itd. Po trzecie. widać na tych wanych przez nas wydarzeń. zważywszy. podobnie jak w innych. którą oni określają ogólną nazwą g r a ­ od siebie. samymi rzeczami. jak dalece grawitacja nie jest istotną dla ciał. filozofowie powinni byli raczej (wbrew temu.gdyż przyczyną tą nie na nie z tak niewysłowioną mądrością od początku obmyślone. Po pierwsze. aut. w jaki sposób ów skutek został wywołany albo co stanowiło wiedzy jest przez umysł wielce pożądany. istotnie. co jest czymś oczywistym. gdyż jesteśmy skłonni nadawać analogiom zbyt wielką wagę to. Z tego. uznając. ale zależy większości ludzi wydawać dziwne i niewytłumaczalne. oparte na zaobserwowanej wacji oraz eksperymentów. czyli wzajemne przyciąganie się ciał. kiedy całkiem przeciwna zasada daje znać o sobie. że ciągnąć następujące wnioski. nie są jakieś niezmienne sposoby zachowania rzeczy czy stosunki między 1 Zob. jasnym jest. mianowicie wzajemna bliskość czy dążenie ku sobie ciał. dostrzegając pewne podobieństwo zjawisk. że kamień spada na ziemię. niektórzy natychmiast chcieliby ogłosić je powszech­ każdemu. Na przykład jako że grawita­ że fale morskie wzbierają ku Księżycowi. art. jak tylko wolna wola jakiegoś ducha . czyli co ze swej natury odbiega od zwykłego toku obserwo­ dencji. zdecydowanie umysłowi odpowiadają i są mu potrzebne. Fakt. skach. ponieważ co terminem p r z y c i ą g a n i e . jest coś podobnego w tym. że gwiazdy stałe nie posiadają wcale takowej ten­ niezwyczajne. Po drugie. iż są one dla w przyrodzie analogiczności i jednolitości.lecz jedynie na zostać uznane za jedynie właściwy i w zupełności godny filozofa sposób ich szerokości ujęcia. kto z dostateczną uwagą obserwował i porównywał ze sobą skutki nym prawem. odmiennej od niezwykłym czy nienormalnym. 62 [przyp. żadne z powyższych i im podobnych zjawisk nie inne ciało stanowi istotną właściwość wszystkich ciał w ogóle. który sprawia. 105. jaką dysponują filozofozie przyrody a tą. że nie należy uprawiać historii naturalnej i dokonywać obser­ wadzenie ich do ogólnych reguł. skutki. posiadający lepszą ne ciała ściśle do siebie przylegają albo dążą ku sobie w zgodzie z rozmaity­ znajomość przyrody. Jeśli przyjrzymy się niektórym zjawiskom i porównamy je ze sobą. że całe stworzenie jest dziełem przykład obowiązywania ogólnej reguły czy prawa przyrody. że przyciąganie i bycie przyciąganym przez każde spotykane w przyrodzie.i to także tłuma­ nam czynić bardzo prawdopodobne przewidywania dotyczące zachowania czy się przyciąganiem. podczas gdy inne utrzymuje On w określonej od siebie odległo­ Ziemi. iż niezliczone ciała po­ ści. Kiedy więc weźmiemy pod uwagę różnicę między wiedzą o zjawi­ co niektórzy sądzą) zwrócić swe myśli ku przyczynom celowym rzeczy. obserwujemy. z jaką wywoływane są naturalne ludzkości użyteczne. pozwalając nam wyprowadzać pewne ogólne wnioski. który rządząc światem. W przypadku tym nak. że filozofowie trudzą kula ziemska jest przyciągana przez Księżyc. gdyż postrzegamy go w każdym momencie naszego życia. że ciała ciążą ku środkowi Ziemi nikogo przykładach. zgod­ wyjaśnienia. które mogły się zdarzyć w bardzo odległym miejscu i czasie. jak sądzę.może być równie trafnie określony terminem i m p u l s czy p c h n i ę c i e . rzeczy. że dowodzi ono.. tak jak uważa za stosowne. jest ła- 66 67 . zezwalać umysłowi formułować pochopne uogól­ niość. jak rów­ nie postrzegamy niczego innego poza samym skutkiem. zarówno na mi prawami. gdyż fakt ten jest on w zupełności od woli rządzącego światem Ducha. możemy dostrzec między nimi pewne podobieństwo i odpowied. Za takie bowiem uważa się jedynie to.1 Owe reguły. ostrożność. w i t a c j i i która. W tego rodzaju przypadkach powinniśmy jednak zachowywać 104. że w podobny sposób ciążą one ku środkowi Księżyca może się już nie ma niczego koniecznego ani należącego do istoty tych rzeczy. ich zdaniem. dlaczego wskazywanie na te rozmaite to stwierdzimy. To jed­ padku roślin rosnących ku górze i sprężystości powietrza. a to. A przecież w tym przypadku. poszukując naturalnej przyczyny sprawczej. mądrego i dobrego Sprawcy. jego przyczynę.

tego zaś nie możemy wiedzieć z całą pewnością. kiedy na poruszające pomimo że ze swej natury nie pozostają one z nimi w żadnej relacji. Zob. Ci. w przypadku oczywiście względnego 1 Zob. naszych zmysłów. ża się je zazwyczaj w odniesieniu do przedmiotów poznania zmysłowego. bierze udział w ruchu tego miejsca. Otóż ktoś może dobrze rozumieć natural­ nie uważana za nieruchomą. ne. gdyż jest możliwe. nie wiedząc nic o związkach między nimi albo nie potrafiąc powie­ zajmowany przez jakieś ciało. Co się tyczy czasu pojmowanego. w przypadku ruchu prawdziwego czy absolutnego. Z całą tą niejednoznacznością mamy pogłębić nasze pojmowanie wspaniałości. harmonii. prawdziwy ruch zawsze podlega zmianie.2 We wstępie do tej słusznie podziwianej rozprawy czas. a zatem tylko on powi­ ny stworzonego świata tym celom. będąc niedostrzegalna dla zmysłów. gdyż wszelkie wnio­ w istnieniu. Jako zaś że fragmenty absolutnej prze­ argumentując na podstawie ogólnych praw przyrody. które zachowują to samo położenie względem całości. 2 1 Chodzi o Philosophiae Naturalis Principia Mathematica Izaaka Newtona (1687). a ta sama rzecz. które my uważamy istnieje absolutna przestrzeń. to ów sławny autor utrzymuje. Po drugie. Po bliźnich. że żadne z tych ciał. stale przestrzegając tych reguł. że owe wielkości istnieją poza umysłem i że rozwa­ inaczej. co czyta i na tym. skupić się na znaczeniu tego. do czynienia jedynie w przypadku ruchów pozornych. Po czwarte. skawy dla ludzi. a na­ przestrzeń miałaby być miarą tamtej. Jak przy czytaniu innych książek mądry człowiek będzie raczej wolał i ruch określamy przez odniesienie do ciał.1 Po czwarte. Rozróżnienie to zakłada. co już na ten temat skowania tego rodzaju opierają się na założeniu. gdyby przy wer­ pozostawać w spoczynku. którzy ustanawiają ogólne reguły. jak tylko pod wpływem siły oddziałującej na poruszające się ciało. 97 i 98 [przyp. jak ono z nich wynika. jeśli jakieś ciało pozostaje w ruchu. Toteż. mądrości i łaskawości Stwórcy. do jakich zostały przeznaczone. zostaje wszędzie do siebie podobna i nieruchoma. 68 69 . Podobnie też jedno i to samo ciało może pozostawać we względnym spo­ Powinniśmy sobie postawić szlachetniejsze cele. czy nawet w tym samym czasie nowić i podnieść naszego ducha widokiem piękna. rzeczywiście to czynią.]. że uwłaczałoby to ludzkiemu umysłowi. Nietrudno się zgodzić. tak że ciało poru­ strzeń i ruch podzielone zostały na absolutne i względne. Nie mówię d o w o d z i ć . Absolutny ruch określa się tu jako przesunięcie ciała z jedne­ jest całkiem możliwe. jaki z tego może uczynić Powiada się jednak. pierwsze. które uważamy za nieruchome. to jest chwale nien być brany pod uwagę w filozofii. w absolutnym. a zatem jako trwanie czy podtrzymywanie rzeczy skować o innych zjawiskach. uczestniczą dotyczącej celu nauk przyrodniczych jest pewien sławny traktat z dziedziny w ruchach tej całości. o ile to jest w naszej mocy. poszczególne dziedzi­ nie w przypadku ruchu prawdziwego i absolutnego. to nie mam tu nic więcej do dodania po tym. jaka reguła decyduje o tym. w zamian ich zmysłowymi miarami i w rezultacie zarówno miejsce. co jest w nim umiejscowione. że w kwestiach filozoficznych musimy abstrahować od pożytek. art. czyli zjawisk możemy odkrywać ogólne prawa przyrody i na ich podstawie wnio­ abstrakcyjnym sensie. które wydają się tak też wydaje się. Tak jak przestrzeń. że Twórca natury zawsze powiedziałem. podczas gdy względna 108. że dana rzecz jest taką czy inną. ogromu i bo­ poruszać się przeciwnymi sobie ruchami względnymi. Po piąte. a następnie wyciągając stąd właściwe wnioski. wychodząc od zjawisk. matematyczne i potoczne. prawdziwy ruch nigdy nie jest spowodowany ani nie zmienia się objaśnione przez autora. zdają się brać pod je położenie w stosunku do ciał podpadających pod zmysły. wów­ mechaniki. dego zjawiska do ogólnych reguł albo wykazywaniu. jest powszech­ uwagę raczej znaki niż przyczyny. Bożej oraz podtrzymywaniu i poprawianiu jakości życia nas samych i naszych różni się od pozornego czy względnego następującymi własnościami. wszystkie czę­ 110. a choć ruchoma i określona przez swo­ stępnie na podstawie tych reguł wnioskują o zjawiskach. jak ten mianowicie. tak i miejsce jest absolutne dzieć. aut. 30 i 31 [przyp. ale w żadnym razie a wreszcie podporządkować. które się porusza. jak się nam mówi. jak tutaj. się ciało działa jakaś siła. określonymi stosow­ gactwa rzeczy stworzonych. prawdziwe i pozor­ szające się w miejscu. art. jak 109. która. że najlepszą ilustracją powyższej analogii ści. że ktoś będzie pisał niepoprawnie wskutek nazbyt ści­ go absolutnego miejsca w drugie.1 Co do pozostałych pojęć. by od­ czynku i poruszać się ruchem względnym. jak lub względne. że go względnego miejsca ku drugiemu. jak to jest obszernie Po trzecie. nie do ich różnie zdefiniowanych miejsc. może tak naprawdę pozostawać w spoczynku. tak jak ruch względny jest ruchem z jedne­ słego przestrzegania ogólnych reguł gramatyki. posuniemy się w zasto­ strzeni nie podpadają pod nasze zmysły. która po­ towaniu księgi Natury dążył do przesadnej dokładności w sprowadzaniu każ­ rusza się ruchem względnym. A ruch prawdziwy. tak też może się zdarzyć. aut. że działa w taki sam sposób. po­ za prawa . jesteśmy zmuszeni posługiwać się sowaniu analogii zbyt daleko i nie unikniemy błędów. Miejsce definiuje on jako fragment przestrzeni ne znaki. na drodze pilnej obserwacji dostępnych nam 111.]. niźli miałby się koncentrować na gramatycznej warstwie języka. prze­ czas porusza się również to.

nie porusza się ona wcale. Na co dzień. Zob. by zmieniało ono swą odległość. czy też 115. można w jasny go miejsca. Jak już bowiem za­ względnym. na które oddziałuje siła powodująca się przywołuje. to kamie­ mieniem i regułami językowymi. iżby można było powiedzieć. że jesteśmy zdolni 114. że takie ciało się porusza. potrafimy nawet utworzyć idei czystej przestrzeni. by oddziaływała na nie powodująca jest on tym ruchem. zgoła niemożliwe. wynika. że gdy kroczy ulicą. że jedynym ruchem absolutnym. Wziąwszy pod uwagę powyższe twierdzenia. choć nie jedną rzeczą a drugą. że nie znacznie szerzej i posiadając właściwsze pojęcie o tym. przyczyny i skutki wymienione wyżej jako charakterystyczne dla ruszać. co wydaje się oczywiste. jako że myśląc o ruchu. czyli położenie względem siebie. aby tego dowieść. których odległość. różnej od tej. wszystkie ulega zmianie. to jednak może się zdarzyć. to dojdziemy do wniosku. definicja VIII. Otóż zapytuję każdego. Podobnie jak człowiek może myśleć o czymś. Jeśli zaś chodzi o to. poruszają się. że pozostaje w spoczynku wzglę­ analiza tego. pozorny). tak też mylnie uznać rzecz nieruchomą za pozostającą w ruchu. czy na to ciało oddziaływała jakaś siła lub energia. Ale uczeni. jeśli się nie mylę. czyli położenie wzglę­ kiem wie nie gorzej od najlepszego filozofa.1 Uważam bowiem. to jednak wydaje się. iż nie wydaje mi się. określając położenie jakiegoś ciała. czym jest ruch względny i że dem jakiegoś innego ciała. Jeśli któryś z tych warunków nie jest spełniony. który w gruncie rzeczy jest ruchem względ­ ko wyznać. ruchu okrężnego nie występuje siła odśrodkowa. czyli ich położenia względem siebie. muszę pomimo wszyst­ w stanie utworzyć. że dane ciało pozostaje w ruchu. które się porusza. aby wynikało to z eksperymentu. jak sądzę. tyle że zdefiniowanym przez nas jako absolutny. Zatem. sięgając myślą słowego. potrzeba bo­ nie. w ogóle niepodobna pojąć. O kimś. muszę wyznać. nie wskazuje na istnienie absolutnej przestrze­ dem pokładu. nie mogłoby się po­ własności. ponieważ zmieniają swoją odległość od jego znaję wprawdzie. Może się też poruszać jedno­ ni. co się mówi o sile odśrodkowej. że nawet sama Ziemia się porusza. zważywszy że idea ruchu zawiera w sobie ruchu absolutnego. Wydaje mi się to. Ponadto. ło. że chociaż ruch zawiera w sobie ideę relacji między widzimy. co pozostaje względem niej w spo­ podobnego w odniesieniu do wszystkich innych przedmiotów poznania zmy­ czynku. aby jakikolwiek ruch mógł nie być ruchem nym. A jeśli starannie to rozważymy. leżnie od tego. względem którego ustalają prawdziwe właściwości ru. gdy stóp? Mnie się wydaje. zdają się oni wyobrażać sobie cały świat mate­ cyjna jest to idea. Philosophiae Naturalis Principia Mathematica. ale porusza się względem lądu. uznają za to miejsce. które omija. a po wtóre. Ale jest to możliwe wyłącznie dlatego. czy rozumie ruch dzę. tak bardzo abstrak­ podstawę dla swoich pojęć. że ciałem poruszającym nym ruchu. można. a ku wschodowi względem inne­ z ciałami. a mianowicie to. nieza­ przedniego artykułu. to nie potrafię dostrzec. że wyobrażamy sobie. iż co nie myśli. że tylko jedno okrężnego. że nie może ona istnieć poza umysłem. Jeśli przebadamy dogłębnie nasze własne pojęcia. po pierwsze. które zmienia swoją odległość od innych ciał. to przekonamy się. który z nich się porusza. To zaś. prawdziwego czy absolutnego jest proporcjonalna do miary ruchu. iż można pomyśleć. 70 71 . że filozoficzna kto płynie statkiem. 116. 113. kiedy uży­ zmianę odległości. która jest postrzegana za pomocą zmysłów i w powiązaniu cześnie ku zachodowi względem jednego. z powodzeniem przypisać ru­ koniecznie ideę relacji. jak zmienia się jego odległość od jakiegoś innego ciała. która w przypadku ruchu chu. to jednak nie jest konieczne. którego ideę jesteśmy sobie 112. jak to jasno widać na podstawie po­ się nazywają to ciało. Z tego. aby każdy z członów tej oddziałuje na niego żadna siła (i w tym właśnie znaczeniu ruch może być relacji był przez nią określany. jest taki ruch. jak się rzeczy mają. ruchu absolutnego. aby sobie przed­ a mianowicie że nie występuje ona w ogóle w przypadku względnego ruchu stawić więcej niźli jedno ciało. To zaś pokazuje jedynie i nic więcej. gdyby istniało tylko jedno ciało. różnie można określić rozpatrywany w relacji do tego miejsca ruch. który jest postrzegany za pomocą zmysłów i z którym ową zmianę siła. czyli rozpatrywanego poza wszelkimi ze­ przynajmniej dwa ciała. Chociaż bowiem ta w eksperymencie woda ma rzekomo pozostawać w najszybszym względ­ niektórzy definiują ruch względny w taki sposób. to jeśli ten rialny jako skończony i jego nieruchome krańce. które się owa siła powodująca zmianę odległości między ciałami oddziałuje na to cia­ nie porusza. można powiedzieć. tak ciało może się zbliżać czy oddalać od innego ciała. chowi względnemu. Aby zatem znaleźć jakąś ciał. wnętrznymi odniesieniami. że w czasie. ludzie nigdy sposób stwierdzić na podstawie tych samych zasad. co zostało dotychczas powiedziane. Choć w przypadku każdego ruchu jest koniecznym. że każdy człowiek obdarzony zdrowym rozsąd­ wiem. czyli zewnętrzną powłokę. Kiedy poruszam jakąś częścią mojego ciała. czym jest ruch. które dowodzą czegoś nie wybiegają myślą poza Ziemię i to. aby można było. Przy­ nie. pozostając w zgodzie z powszechnym ludzkim rozu­ w taki sposób. to nie są­ mamy do czynienia na co dzień. powiedzieć. Aby ciało można było określić jako poruszające się. wolnej od jakichkolwiek stwierdzają. musimy sobie koniecznie przedstawić uważyliśmy. Tak jak można w różny sposób zdefiniować dane miejsce. uważają za takie w sensie absolutnym.

jasno widać. to nie miał­ poza przedmiot matematyki i z tej racji nie są explicite wymieniane. a ich sposób wnioskowania na podstwie tych zasad jasny i bez zarzutu. An Essay Towards a New Theory ofYision (1709) [przyp. doszła do wniosku. czy też że istnieje coś poza Bogiem. niezmienne. to wolno nam wnioskować. Nie sięgają oni w swoich rozważaniach do transcendentalnych by termin p r z e s t r z e ń reprezentował ideę niezależną od idei ciała czy zasad. Utrzymuje­ członki mojego ciała poruszały się swobodnie bez jakiegokolwiek oporu. że przedmiotem arytmetyki są abstrakcyjne idee liczby. się za pośrednictwem tego zmysłu. Gdybym więc założył. nie widzę. Difficiles nugae (łac. co gdzie pochodną teorii abstrakcyjnych idei ogólnych i wiary w istnienie przedmio­ indziej pokazaliśmy. które wykraczają unicestwiony i stwierdził. które pojawiły się w środowi­ są uważane za istotny fragment nauk formalnych. 117.]. że pozostaje jeszcze czysta przestrzeń. że cały świat. został Twierdzimy jednak. że zmysł wzroku wamy. że zasady przyjęte przez matematyków są prawdzi­ oddzielić od wszystkich innych. ale jeśli napotykam opór. czy należy uznać. Chociaż matematycy wyprowadzają swoje twierdzenia z bardzo oczywi­ większy. którzy zdają się znajdować szczególne upodoba­ się zmuszeni stawić czoła. jak bardzo owa teoria może się wydawać uwła­ będziemy widzieli jedynie difficiles nugae\ jako że nie są one podporządko­ czającą Boskiej Naturze. aut. że abstrak­ sku uczonych. 72 73 . Ostatnio zaś niektórzy z nich stawiają sobie za szczególny cel ne.1 119. Tego rodzaju roz­ można słusznie uznać za niedorzeczne i niezwykle szkodliwe. jak i filozofów. że rzeczywista nie w nadzwyczajnej subtelności i wzniosłości myślenia. Skoro jednak liczbę definiuje się jako matematyki. mianowicie sno. podejrze­ go ruchu. wówczas nie byłoby żadne­ dów można spotkać we wszystkich jej działach. a zatem i przestrzeni. co było powodem niezliczonych błędów. to nie ma też żad- 1 1 Zob. jako­ ilościowych. by wyjaśnienia za ich pomocą fenomenów przyrody. wagę najbardziej błahym. czy ten opór jest mniejszy czy ści. Tyle o filozofii przyrody. usiłując przedstawić sobie granice przestrzeni albo pojąć. Kiedy jednak przebada­ na czym polegałoby jej unicestwienie.) . właściwy zarówno luminarzom tej nauki. powiadam. Nie przeczymy. wówczas będziemy mieli raczej niskie mniemanie o owych wysokich wykazanie. Teraz poświęcimy nieco miejsca docieka­ w art. wówczas mówię. któremu liczni badacze tego zagadnienia czuli nymi wśród tych filozofów. że przestrzeń musi my nasze własne myśli i weźmiemy pod uwagę to. dopóki wane praktyce i nie służą poprawie poziomu życia. ale my też. Nadali oni wielką przestrzeń jest Bogiem. nawet jeśli istotnie mamy skłonność nie wyłączając matematyki. to przecież nie moż. Przekonanie. które te zasady w sobie za­ brać każdy rzeczownik za reprezentujący jakąś odrębną ideę. wyjąwszy moje własne ciało. Uważa się. Główną jednak ich zaletą jest to. że jeśli nie ma niczego takie­ mentów. że negatywne skutki wpływu tych ukrytych i nieprzebadanych błę­ gdyby moje ciało również zostało unicestwione. będziemy obstawali przy powszechnie panujących poglądach na ten temat. że matematycy są tak samo jak inni ludzie ofiarami błędów będących dostarcza im idei czystej przestrzeni. którą można wierają. dotyczącym natury liczb dociekaniom. aby są milcząco zakładane i towarzyszą całemu rozwojowi tej nauki. ruchu albo dającą się bez nich pojąć. a mianowicie. Niniejsze wywody zdają się kłaść kres wszystkim sporom i trudno­ Badania zmierzające do zrozumienia ich własności i wzajemnych stosunków ściom dotyczącym natury czystej przestrzeni. którzy napo­ o doniosłych tajemnicach jakoby związanych z liczbami i podejmowali pró­ tkali na trudności. mają wpływ błędy. we. co jest wieczne. jak i reszcie ludzko­ nienia z innym ciałem i zależnie od tego. że idei przestrzeni i odległości nie nabywa tów poza umysłem. Abstrahując od tego. Zagadnienie jedności pojmowanej abstrakcyjnie rozważaliśmy już 118. jak tylko to. leżących u podstaw wszystkich nauk szczegółowych i na każdą z nich. Z tego. Mówiąc wprost. niepodzielne. że wydaje mi się możliwe. nie należy przypuszczać. go jak jedność czy jednostka pojmowane abstrakcyjnie. że zaczęli roić znaczna liczba zarówno wybitnych teologów. 120. jeśli pośród jej założeń czai się jakiś z przestrzenią. jak moglibyśmy się jej pozbyć. Zatem stych przesłanek. że ważania tak bardzo omamiły umysły niektórych uczonych. że ta przestrzeń jest mniej lub bardziej czysta. ruch jest swobodny i nie czuję oporu. a we wszystkich tych dociekaniach na temat liczb Boga. że taka idea w ogóle nie istnieje. że można jej z powodzeniem przypisać niewysłowione atrybuty lotach myśli i abstrakcjach. co już zostało tutaj ustalo­ być boska. uczyniło je popular­ niebezpiecznego dylematu. że mam do czy­ ukryty błąd. Obydwa te poglądy bezużytecznym i służącym jedynie umysłowej rozrywce. że mogą istnieć pewne błędne zasady. jakiej nigdzie bodaj indziej nie sposób znaleźć. Wiadomo. wynika ja­ niom dotyczącym innej wielkiej gałęzi wiedzy teoretycznej. a jednak bym na myśli niczego innego. co tam oraz we Wstępie zostało powiedziane. to jednak ich pierwsze zasady dotyczą wyłącznie kwestii kiedy mówię o czystej czy pustej przestrzeni. Niektórzy myślą może. nieskończone.zawiłe łamigłówki. wtedy powiadam. jednakże na podstawie tego. Nawet jeśli słusznie sławi sieją za jasność i pewność jej argu­ „zbiór jednostek". w praktyce niestworzone. że uwalniają nas one od cyjnie pojęte liczby posiadają czysto umysłową naturę. 13. że mam do czynienia na jej uważać za całkowicie nieomylną.

że nauka o liczbach powinna być 122. że żadna skończona rozciągłość Mówi się bowiem. 74 75 . która. do których odnosiłyby się imio­ przy użyciu znaków (co jest możliwe dzięki ustalonej relacji między nimi na liczebne i cyfry. czyli że nadają się do adekwat­ jedną rzecz jakiegokolwiek rodzaju spośród tych. Wydaje się. że są znakami. Aż w końcu rozpowszechniła się notacja równie nierozumnym i bezużytecznym. 19 [przyp. rozważa­ przez poszczególne tworzące ją znaki. co na po­ stawie tego. pozbawionych jakiegokolwiek zastosowa­ liczebne albo cyfry bierze się za znaki abstrakcyjnych idei.]. w myśl której jeden znak za­ liczyć. gdyż nie przywo­ nia. a jedynie do nazw i znaków. gdy zna­ nie zawiera niezliczonej liczby części i nie jest nieskończenie podzielna. co zostało już powiedziane. które postanowiliśmy poli­ wania. miotowe. całkowicie podporządkowana praktyce i że staje się ona jałowa i błaha. obmyślono metodę oznaczania liczb za pomocą cyfr. Jako że znajdą się może tacy. które trzeba było po­ Później wynaleziono oszczędniejszą metodę. nie będzie od rzeczy. kie­ które jednak rozważamy nie ze względu na nie same. nie sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem i tak obce nieskażonemu jeszcze uczo- sa. to jest jakąś uwagę z tego tylko powodu. Na podobieństwo tego układu matematycy nigdy jej nie podawali w wątpliwość ani w najmniejszym stop­ znaków. Nie będę się teraz wdawał jemy próżność tego typu roszczeń. mianowicie cyfr. gdzie dziewięć cyfr prostych odpowiada pierw­ explicite wyrażone w formie aksjomatu. że dokonano tego. możemy za stwa trudności i sprzeczności. Z tego zaś wynika. a także od konkretnych policzalnych rzeczy. że szczególne wyrazy tworzące imiona liczebne. który pozwalał wyrazić wartość liczbową za pomocą imion liczeb­ niu nie kwestionowali. można ją z łatwością odczytać przy użyciu nej i przesadnej subtelności. że uważane za czątku motywowało ludzi do uprawiania tej nauki i jaki cel jej przypisywali. dzielić i odejmować rzeczy. art. Zatem w arytmetyce bierzemy pod uwagę nie rzeczy. ale dlatego. lekcewa­ dowolnej liczby poprzez powtórzenie kilku znaków. tak iż można zauważyć ścisłą analogię pomiędzy zapisem cyfr się nieskończoną podzielność skończonej rozciągłości. że badanie ich dla nich samych byłoby zajęciem stępował kilka kresek czy kropek. że teorie arytmetyki w oderwaniu a określonymi zbiorami rzeczy. że na pod­ się zwróci uwagę na najwcześniejsze dzieje arytmetyki i zauważy. Od liczb przechodzimy do omówienia rozciągłości. takowe. że imiona tycznych problemów i twierdzeń. wią dla nas wskazówkę. są całkowicie bezprzed­ czyć. Można zatem przyjąć. jakie znaki będą odpowia­ dały dowolnej części danej sumy przez nie oznaczonej. z którego nych. że znamy liczbę jakichś poszczególnych rzeczy. stanowi przedmiot geometrii. abstrakcyjne prawdy i twierdzenia dotyczące liczb w rzeczywistości Można przypuszczać. od imion liczebnych i cyfr. aby ulżyć pamięci i ułatwić sobie li­ nie odnoszą się do żadnych przedmiotów. pierwotnie branych pod tym podobne znaki. Jako zaś że owo pojęcie stanowi źródło. o jaką liczbę chodzi. a miejsca zajmowane przez poszcze­ dzeń stanowiących podstawę tej dyscypliny wiedzy. Jeśli więc potrafimy pokazać. W całej geometrii zakłada dując język. które zawsze uważano za urągające ludzkie- pomocą operacji arytmetycznych dowiedzieć się. nego reprezentowania dowolnych konkretnych rzeczy. jak również od wszelkiego praktycznego zastoso­ potrafimy dodawać. aut. nawet jeśli nie jest to i zapisem imion liczebnych. kiedy w bardziej szczegółowe rozważania na ten temat. Tutaj możemy się przekonać. którzy omamieni złudnymi pozorami wie posługiwać. jak obchodzić się z rzeczami i jak się nimi właści­ 121. to my imię liczebne albo cyfrę (w ich właściwym układzie). z których każdy miał oznaczać jednostkę. Tak więc rachując Zob. że stano­ dy widzi się w niej jedynie przedmiot czystej spekulacji. Otóż stosownie do tego. Ukaże się ona z całą oczywistością. która studium matematyki czyni tak trudnym słów i w ten sposób dowiedzieć się z całą pewnością. pozwalająca na najbardziej adekwatne oznaczenie krytykę samych słów lub na czysto werbalne rozumowania i spory. Znajdując zatem odpowiednią cyfrę i przestrzegając konsekwentnie tej nością umysłowi. z których każdą uważa się za jednostkę). tak jaw­ scem. oczywistym jest. zauważę tylko. która jej przysłu­ w rezultacie za pomocą jednego pociągnięcia oczyścimy geometrię z mnó­ guje zgodnie z powyższą analogią. mó­ odkrycia abstrakcyjnych prawd marnują swój czas na roztrząsaniu arytme­ wiąc o słowach w ogólności. który można by znaleźć pośród twier­ szym dziewięciu imionom liczebnym. jakie trzeba było policzyć.1 tutaj również zdarza się niekiedy. co trwonienie czasu na niedorzeczną arabska albo hinduska. że na początku. Wstęp. jeśli rozważymy tę kwestię dogłębniej i zdemasku­ dzą one na umysł idei jakichś konkretnych rzeczy. Znając odpowiednie znaki. naśla­ na jako względna. nych idei liczb pojmowanych abstrakcyjnie. jąc każdej cyfrze różne znaczenie w zależności od miejsca zajmowanego 123. co zauważyliśmy wcześniej. i nużącym. jakie znaki tworzące cyfrę zajmują w ramach jej całości albo vice ver. kierując się miej­ wypływają wszystkie te budzące rozbawienie paradoksy geometrii. nada­ żąc przy tym właściwy użytek czy pierwotny cel i przeznaczenie języka. które byłyby różne od konkret­ czenie używano liczydeł albo zapisywano pojedyncze kreski czy kropki lub nych liczonych rzeczy. Uważa sieją za tak nie­ gólne znaki tworzące cyfry odpowiadają miejscom zajmowanym przez po­ odłączną i istotnie powiązaną z zasadami i dowodami geometrycznymi. lecz znaki. toteż w nim upatruję głównej przyczyny całej tej wyszuka­ samej reguły opartej na analogii.

art. których dzie­ zarówno w umysłach geometrów. chyba że doprowadzi się ją do tego krokami tak subtelnymi i niegwał. nietrud­ ści. Nie mniej jasne jest to. abstrahując od ich jest. powiada się. o nieskończonej podzielności rozciągłości mają owe błędy za swoją podsta­ wę. że nie dłuższe niż ona sama. geometra rozpatruje linie i figury. nakreślona na papierze linia zawiera ko. że przedmioty poznania zmysłowego istnieją poza umysłem. że twierdzenia i dowody geo­ miotem naszej myśli. 76 77 . być dla mnie jaśniejsze niż to. Ogólną zaś jest ona wy­ co oznacza. czonej liczby części. którą postrzegam za pomocą zmysłów albo wyobrażam sobie a jedynie. że (cokolwiek by się myślało o ideach zmysłowych) z jego boków. Nie istnieje taka rzecz jak dziesięciotysięczna której by umysł nie był w stanie przetrawić. W taki sposób własności oznaczanych linii są (by użyć potocznego zwrotu) używa się w jakimś uchwytnym sensie. choćby długości jednego cala. Jeśli przez skończoną łącznie ze względu na swoje znaczenie. którzy przeoczają w myślach owo rozróżnienie.]. aut. uczynię jego promieniem. nie popełniając przy jednego cala może zawierać niezliczone części. uznane za przysługujące stwierdzenie. niż było dotychczas. cal ma reprezentować. 1 Zob. c z ę ś c i itp. w jaki uniknąć poważnych błędów. Kiedy zatem narysuję na papierze trójkąt i jeden łatwo przekonać o tym. którego umysł opętała teoria abstrakcyjnych idei ogólnych. ponieważ nie jest ona tutaj roz­ nie potrafię żadnej z moich idei rozłożyć na nieskończoną liczbę innych idei. Otóż oczywistym Ujmując to inaczej. że sób. czy bryle. by je można dostrzec. Tego rodzaju błędy zostały zaszczepione linie są jedynie znakami reprezentującymi większe wielkości. Uświęcone liczbę. należy wypowiadać się w taki spo­ niczym innym. dzić. choć bowiem dziesięciotysięczna część tego promienia rozpatrywana sama no na tej podstawie zmobilizować do uznania. Tym­ piów. w których można wyróżnić dziesięć tysięcy części nie wiem. A tego. a nie tylko one same. Jako że nie ma liczby części tak wielkiej. tak iż można ją pominąć. pomimo że ona sama może nie przekraczać jednego cala. I wówczas nie ma takiej niedorzeczności. iż poszczególne linie i figury na przeze mnie skończonej rozciągłości nie potrafię dostrzec nieskończonej licz­ wykresach reprezentują niezliczone inne linie i figury rozmaitych wielkości. Tego. ale jako coś ogólnego. w jakim sensie nale­ z jej części musi być postrzegana. Jeśli zatem w jakiejkolwiek rozpatrywanej ży to rozumieć. jakie mam przed sobą. że rozciągłości. Nie byłoby czymś trudnym wykazać. jakby zawierała dziesięć tysięcy części. że się one w niej nie zawierają. to jednak te nakreślone na papierze są zbyt małe. część cala. dajmy na to długości jednego cala. ale w odniesieniu do rzeczy przez nią reprezentowanych. co jest prawdą nie w odniesieniu do linii długości cala pojmowanej tradycją i głęboko zakorzenione przesądy urastają często do rangi pryncy­ bezwzględnie. przez pomyłkę. że się one w niej nie zawierają. a jednocześnie uczynimy przyswajanie jej sobie zajęciem dla których matematycy obstają przy tej teorii z takim upodobaniem i deter­ znacznie mniej czasochłonnym i bolesnym. popadają w błęd­ ne z obowiązku krytycznej oceny. Wynika stąd. a mianowicie że zakłada się. że nie są one nieskończenie niepodzielne. z czego wnoszę. jaka jest ta konkretna wielkość. aby zyskało ono uznanie jakiejkolwiek rozumnej linia zawierająca ich jeszcze więcej. tak więc każda metrii odnoszą się do idei ogólnych. że tworzy on sobie abstrakcyjną ideę. że wielość części zawie­ istoty. Zauważyliśmy już w innym miejscu. kto wówczas uznaje go za podzielony na dziesięć tysięcy albo i sto tysięcy czę­ sądzi. Toteż niepodobna. którą ten 125. to jest pewne. że linia o długości zaledwie w sobie nie jest zgoła niczym. Wstęp. wobec czego nie potrafię tego ani potwier­ albo i więcej. 124. że skończona wielkość lub rozciągłość składa się z nieskoń­ mu zgodnie z jego własną naturą. 15 [przyp. minacją. Jeśli jednak terminów: r o z c i ą g ł o ś ć . czyli na oznaczenie idei. że ta konkretna krótka. a raz uznane za takowe i zyskawszy ich wagę. rających się w linii o długości jednego cala przekracza dowolnie wybraną townymi. jako że reprezentuje niezliczone li­ rozciągłość rozumie się coś innego niż skończoną ideę. co z nich da się wyprowadzić. że każdy to od razu 127. jak tylko moimi własnymi ideami. uważane są za zwolnio­ czasem ci. powierzchni wielkości. mu rozumowi. Każda poszczególna skończona rozciągłość. że nie zwraca uwagi na to. to oświadczam. jest ideą istniejącą wyłącznie w umyśle. czym by to być mogło. należy ów promień uważać za złożony z dzie­ sposób argumenty czerpane z geometrii i przywoływane na poparcie tezy sięciu tysięcy albo i większej liczby części. w sobie niezliczone części. ale również wszyst­ ne mniemanie. jak i innych ludzi. nie są że o linii. co nie oznacza koniecznie. że nie potrafię dostrzec niezliczonych części w żadnej linii. Teraz ograniczymy się jednak tylko do ogólnego rozważenia powodów. jak nawróconego poganina do wiary w Przeistoczenie. które realnie istnieją. patrywana sama w sobie.1 Wyjaśniliśmy tam. gdyż patrzy na to jako na rzecz dla dowodu obojętną. ani zaprzeczyć. i wywierają podobny sięciotysięczna część może się okazać całkiem spora. Nic nie może czy mała. toteż aby w praktyce wpływ na ich rozumowanie. stanowi sprzeczność tak jawną. która może być przed­ 126. by części. wówczas przenoszone na znak i w rezultacie. abstrakcyjnie pojęta rozciągłość jest nieskończenie podzielna. duża w myślach. żeby nie mogła istnieć przyzna. natomiast istnieje takowa część mili lub średnicy Ziemi. choć tym błędu czy czegoś niewłaściwego.

129. aby dane twierdzenie mogło mieć powszechne zastosowanie. czyli nieskończenie małych cząstek drugiego rzędu wyobrażanie sobie nieskończenie małych części czy choćby wielkości mniej­ . że po dokładnym prze­ nadto. Odpowiadam na to. 78 79 . dla którego założenie. że skoń­ mają swoje zastosowanie. aby ludzie obdarzeni wielkimi zdolnościami i pracowitością odwrócili gnuśny sceptycyzm. Inni znowu utrzymują. że te liczne niedorzeczności i sprzeczności. i zaowocowały poglądami tak osobliwymi. że kilka bez wątpienia prawdziwych snych nam geometrów niemałe wątpliwości i spory. aby cal zawierał w sobie lub dawał się podzielić na jedni i drudzy są w błędzie i że ostatecznie nie istnieje nic takiego jak nie­ tysiąc części i że może się to odnosić jedynie do jakiejś innej linii. którzy wynieśli tę dyscypli­ stanowi główny powód. gdyby nawet z powyższego wynikało. które mają bliższy związek z problemami życia albo bardziej bezpośredni 130. Jeśli zbadamy tę sprawę dogłębnie. Zatem według nich cal zawiera nie tylko nieskończoną liczbę części. ca. Są między nimi postacie twierdzeń odkryto przy użyciu metod. że dowody a posteriori są niedopuszczalne. iż jest niedorzecznością wyobrażać sobie. że istnieją nieskończenie małe cząstki szych od minimum sensibile nie jest konieczne. co więcej. powinny były uchodzić za wystarczające dowo­ ludzkiego życia. Wprost przeciwnie. na co zwróciliśmy tutaj uwagę. który przystanie raczej na ne. Z drugiej jednak strony nie mniej absurdalnym wydaje się przypuszcze­ chce. że wzbudziły pośród współcze­ 132. że niektóre wiek niedorzeczność czy sprzeczność mogła pozostawać w koniecznym z bardziej zawiłych i wyszukanych teorii matematyki można bez żadnego związku z prawdą. gdy w grę wcho­ z tego. Uważają oni bowiem. że istnieje jakaś dodat­ owocnymi. Czyż nie mamy zatem powodu. gdyż wypływają z nich liczne konsekwencje. jak i dla religii. nie bez tym błędnym mniemaniom przeciwne okazują się również zasadami bardziej słuszności. że wszystko. jak gdyby godzenie sprzeczności nie było żyte naświetlenie całej tej kwestii mogłoby jednak stanowić przedmiot od­ czymś niemożliwym nawet dla umysłu nieskończonego lub jakby jakakol­ rębnej rozprawy. mimo że pomnażana w nie­ zarówno dla zdrowej filozofii. że jeśli ta teoria jest prawdzi­ że linia jest nieskończenie podzielna.i tak ad infinitum. Może ktoś poczynić uwagę. co jest powodem tego. albo mogła wynikać z prawdziwych twierdzeń. wówczas nie. aby o liniach nakreślonych na papierze wypowiadać się wiastka. jasnym jest. które zawsze przyjmował za prawdziwe. w jakiejś skończonej wielkości? Ale powiecie.i tak ad infini­ te fałszywe zasady. Z powyższego widać jasno. nie mogłaby nigdy dorównać najmniejszej z danych rozciągło. 128. o czym była mowa. Wydaje się. aby wyciągnąć stąd wniosek. żeby kwadrat. aby dogodzić leniwemu umysłowi. że właśnie to. Można na to odpowiedzieć. że każda z tych nieskończenie małych cząstek sama dzieli się na nie­ badaniu tej sprawy okaże się. jak gdyby zawierały one części. Ostatnio spekulacje na temat nieskończoności osiągnęły taki punkt wpływ na obyczaje. która. niżby miał podjąć trud przeprowadzenia ścisłego bada­ swą uwagę od tych umysłowych igraszek i zajęli się badaniem tych rzeczy. że wszyscy ci wielcy mężowie. Nale­ dzą twierdzenia o nieskończoności. Tymczasem na ich podstawie nie wiadomo jaką logikę naszych zasad. nie jest możliwe nieskończenie małych cząstek nieskończenie małych cząstek . byłoby. czyli absolutne istnienie przedmiotów cielesnych. dały swój początek licznym i poważnym błędom i że poglądy dów niższych od pierwszego są zgoła niczym. zajmowali się przez cały ten czas czenie podzielna. to odkryjemy zapewne. że wy­ szkoda dla ludzkości. raczej korzyść niż jakikolwiek uszczerbek. że potrafimy pojąć tego.i tak bez koń­ i nigdy się tego nie czyni. Kiedy zatem powiadamy. Twierdzą oni. zawierają. nia tych zasad. gdyby ich istnienie czone linie mogą się dzielić na nieskończoną liczbę części. że nieskończenie małe cząstki wszystkich rzę­ go traktatu. to w konsekwencji zostaną zburzone same podstawy geometrii i trzeba czonej długości. wielce korzystne nia wielkość lub część czegoś rozciągłego. w których nieskończenie małe cząstki cieszące się wielką powagą. to nie widzę jeszcze. co powiedzieliśmy dotychczas. ale przez niego reprezentowanej. ale 133. a to przecież zmuszeni są twierdzić ci. że wiara w materię. co nie mogłoby mieć miejsca. które nie zadowalając się stwierdzeniem. które co w geometrii jest użyteczne i co przyczynia się do poprawy warunków owa zasada za sobą pociąga. śmy. że nieskończoność nieskończoności nieskończoności części . będzie przyznać. będzie przekonany. które podważyliśmy w poprzednich częściach niniejsze­ tum. bardzo pożąda­ myślono go. że rozciągłość jest nieskoń­ nę wiedzy na tak zdumiewające wyżyny. Na podstawie tego. jak sądzę. znacznie skończenie mała część albo nieskończona liczba części zawierająca się dłuższej od cala. że kiedy się ze­ ści. których w rzeczywistości nie którzy przyjmują istnienie nieskończenie małych cząstek pierwszego rzędu. musimy mieć na myśli linię o nieskoń­ wa. że nie 131. nadal w pełni i w niewzruszony sposób obowiązuje na gruncie dy przeciwko niej. oraz że z punktu widzenia praktyki owa dyscyplina odniesie utrzymuje się. miała być niczym zgoła. budowaniem zamków na piasku. utrzymują po­ zawierało w sobie sprzeczność. sześcian lub inna potęga dodatniego. że w żadnym przypadku posługiwanie się czy skończoną liczbę części. W szczególności pokazali­ skończoność. w taki sposób. rzeczywistego pier­ jest koniecznym. Ktokol­ uszczerbku dla prawdy odrzucić. uznano w geometrii za niezbędne. jaka płynęłaby stąd wiek jednak zważy na słabość owego wybiegu. Można by sądzić. Zresztą.

Albowiem przez słowo d u c h rozumiemy wy­ to potocznie sądzi. i jeśli założenie. że owo mniemanie mogło u niektórych wzbudzić powąt­ naniem. o ile się nie mylę. jest jawnie śmy dzięki niemu odbierać jedynie pewne nowe wrażenia zmysłowe albo wątpliwe. d u c h oraz s u b s t a n c j a . że byłoby rzeczą równie nie­ ga za sobą najmniejszych choćby negatywnych następstw. 27. co nie­ gólnym rodzajem idei czy wrażenia zmysłowego. czy aby w ogóle posiadają jakąkolwiek duszę różniącą się czym­ materii uznano za możliwe. jeśli odróżnienie realnego ist­ 136. wykazałem w art. czyli niczego nie oznaczają. To bowiem. Prawdą jest. co myśli. i jeśli nawet nie rozumną uznać nasze władze umysłowe za ułomne. a w dodatku ze znacznie większą łatwością. że posiadają że takim nie jest. bardzo się już zaangażowali i poczynili w nich znaczne postępy. myślenia i postrzegania idei. a przy tym nasz obraz rzeczy będzie pozostawał czy wrażenia zmysłowe. w końcu. zostanie istniejącej samodzielnie istoty zdolnej do działania. i jeśli nadto pozbycie się owej materii nie pocią­ cie rozważywszy. Aby odrzucić pogląd. że choć idea nie może przypominać ducha w jego myśleniu. Odpowiadam na to. skoro żadne badanie nie mogło ich przekonać. daje początek bardzo wielu niemożliwym do wy­ Odpowiadam na to. to jest czymś oczywistym. Jest nawet no się spodziewać. że duchy można poznać w taki sam sposób jak idee i ateistów do milczenia. Doprawdy.jest tym. Odpowiadam. że inni nie znajdą żadnego słusznego powodu do niechęci pod innymi względami. to przecież może doń być podobna spodziewamy się. dotyczącej spraw ludzkich i boskich. ale przeciwnie. zwięzłą i przy­ 138. co ma na myśli. gdybyśmy go po­ samodzielnego istnienia poza umysłami duchów niczego w przyrodzie nie siadali. tować pod jakimkolwiek innym względem. że w rezultacie przyjęcia powyższych zasad wiele spo­ polega na tym. zawsze lokowali główne nym. w której nie. zmusimy raz na zawsze sceptyków 137. przyj­ nie są w stanie pojąć idei okrągłego kwadratu. Główny powód. Tutaj dodam do tego tytułem przypo­ 139. oznaczona terminami d u s z a . mując. Jeśli więc nie jest możliwym. w czym zaprzysięgli i najbardziej niebezpieczni wrogowie wszel­ trzymuje czy postrzega idee. że o istnieniu jakiejkolwiek idei ducha nie może być mowy. że gdyby nas wyposażono w nowy zmysł. ga idei ducha. co zamierzaliśmy powiedzieć o poznaniu idei. że jest postrzegana. wyjaśnia. to jest niemożliwe. stanowi przekonanie. wspomnianymi wyżej względami. 80 81 . że nie znamy na­ łącznie to. że zmniejszają były pod każdym względem niczym oryginał. sama miała być ideą czy czymś do idei podob­ kiej wiedzy. że dobrze. gdyż niepodbudowane choćby jedną racją. iż zostanie on zaakceptowany i przyjęty z całym przeko­ prawdopodobne. na temat których ludzka wiedza nie jest tak uboga jak się głaby przypominać ducha. które uchodziły za stanowiące istotny fragment wiedzy. dla którego uważa się. to myślę. że nieaktywna idea. dało początek wielu niedorzecznym i nieprawowier- w doskonałej zgodzie z nakazami tak rozumu. i jeśli wypływające zeń zmysłowe idee. to są one cał­ myślące byty. że duch okazuje się jedyną substancją czy podstawą. kolwiek od ciała. że do poznania substancji brak nam (jak się nie­ nienia rzeczy niemyślących od ich bycia postrzeganymi oraz przyznanie im którym wydaje) właściwego zmysłu. mogą istnieć. skoro jest jawnie niemożliwe. że istnieją jedynie duchy i idee. moglibyśmy poznać naszą własną duszę. jakąś ideę duszy. Może ktoś jednak podnieść zarzut. by substancja. chce i postrzega. mogłaby stanowić obraz czy podobiznę rów i teorii. Uporawszy się z tym. aby te władze mogły być w ja­ nie powinno się poczytywać za ułomność rozumu ludzkiego. co. możemy wyciągnąć wniosek. nie potrzeba bodaj ni­ odrzuconych jako bezużyteczne. że wol­ nym poglądom oraz licznym wątpliwościom co do natury duszy. zajmiemy się teraz zagadnieniem chcenia. której istnienie 134. jest oczywistą niedorzecznością. Odsuńcie bowiem na bok władzę zgodnie z przyjętym przez nas planem. konsekwencje nie potrafią się ostać w świetle krytyki i swobodnych docie­ gdy używa terminów d u s z a czy s u b s t a n c j a . że materia istnieje. Choćby jednak wzbudziło to stanowczy czego więcej ponad zwrócenie uwagi. i jeśli. jest tylko jakimś szcze­ kań. to i tylko to składa się na znaczenie tury duchów. za pomocą którego. Powie­ sprzeciw przeciwko naszym poglądom u tych. co ganić je za to. dlatego że nie dostarcza­ odczuje się w świecie jej braku. ale ukrywają się pod pokrywką ogólnikowej wymówki. a nie pozostanie nic. Wszystko to zatem należy­ skończone nie można pojąć. którzy w badania tego rodzaju cie może jednak. A ufam. w czym idea mo­ poznania duchów. że nikt nie będzie utrzymywał. że jeśli nie istnieje żadna idea mnienia. co się przez te słowa rozumie. a nie jest czymś koniecznym. to jednak działaniu czy samodzielnym istnieniu. kowicie pozbawione znaczenia. one trud nauki i czynią ludzką wiedzę znacznie bardziej jasną. choćby był przedstawiony jedynie jako hipoteza i choćby istnienie piewanie. że udowodniłem z całą oczywistością. to mogliby­ tłumaczenia trudnościom. że brak nam ich idei. tym bardziej. niż była dotąd. aby idea czy obraz wobec zasad i twierdzeń tutaj przedstawionych. lecz wszystko da się pojąć bez niej równie ją nam idei ducha. że jeśli idea nie jest podobna do ducha pod stępną. Powie ktoś może. by mogła go reprezen­ 135. a sądzę. że nie postrze­ kimkolwiek stopniu reprezentowane przez ideę. czyli aktywnej myślącej substancji. że tego. jak i religii. która pod. że to. Z pewnością jednak tego terminu. Przekonanie. czyli idee. tak jak poznajemy trójkąty. aby taka idea mogła istnieć. źródło swej siły i pewności siebie.

niezłożoną substancję. jednakże sprzyja to jasności i precyzyj­ obdarzył istnieniem. nie mogą mieć żadnego być objęte tą samą nomenklaturą. nieaktywne przedmioty. że te dyscypliny wiedzy. jest tym samym. że ruch. że to tylko spór o słowa i że z chwilą.]. czasem dusza czy duch jest bytem aktywnym. nie mogło jest tym. Nie ma w nich niczego. chociaż wolno powiedzieć. gdyż nie ma niczego. tak też inne duchy poznajemy za pośrednictwem to nacisk. że dusza nie podlega zniszczeniu ności. Głoszą oni jedynie. jak gdybyśmy żywili nadzieję. że one „istnie­ różnienia między duchem a ideą. Nic nie może być dział. który ze swej natury niezdolny jest cje i działania. czyli za pośrednictwem idei. Toteż spodziewanie się. że zobaczymy dźwięk. rozciąga znaczenie słowa i d e a na duchy. jak poznajemy pozba­ wieloznaczności i pomieszaniu natur całkowicie do siebie nieprzystających wione czucia. chce i myśli o ideach. co jest równoznaczne ze stwierdzeniem. Ściśle rzecz ujmując. że „są znane" lub coś podobnego. że absolutnie nie można jej unicestwić i że o tym jakieś pojęcie. są wyłącznie biernymi jest podobna do idei. czynią jązniszczalną i podlega­ mamy ideę. rozkład czy rozpad. co się rozu­ różni niż światło od ciemności. jasnym jest. 82 83 . że dusza człowieka jest jedynie nikłym płomykiem życia do czynienia z aktem umysłu. trudno jest wskazać przerwy na naszych oczach są udziałem wszystkich ciał w przyrodzie (i co rację. ani niczemu poszerzając jakoś nasze władze umysłowe. co rozumiemy pod pojęciem biegu natury). jeśli wyodrębniamy rzeczy bardzo od siebie różne za pomocą różnych czy rozkładowi na mocy zwyczajnych praw przyrody albo ruchu. który ją wpierw miennie. art. w jakiej błękit czy ciepło postrzegane nym błędom dotyczącym natury duszy. Gdyby ktoś powie­ niecielesna. zakładając. Aby więc zapobiec nie możemy poznać naszych dusz w taki sam sposób. Ci zaś. że ponieważ w przypadku każdej relacji mamy którzy twierdzą. Prawda. potrzeba nam koniecznie dokonać roz­ i idee są rzeczami tak bardzo różnymi. co zostało powiedziane. nie można. którego istnienie polega nie na 142. pozosta­ śnienia kilku ważnych kwestii i zapobieżenia pewnym bardzo niebezpiecz­ jąc w takiej relacji do innych duchów. raczej pojęcie ducha. na współczesną modłę. to jest to ostatecznie kwestia umowy językowej. jak przeze mnie pozostają do tych samych idei postrzeganych przez kogoś inne­ sądzę. jak poznajemy trójkąty. którzy utrzymują. że tych terminów nie wolno używać za­ nie może tego dokonać nawet nieskończona potęga Stwórcy. mie przez d u s z ę albo s u b s t a n c j ę d u c h o w ą . że posiadamy ideę aktywnego bytu czy ideę działania. Przypuszczam. że w szerokim sensie można powiedzieć. która w tym sensie stanowi ich obraz lub ideę. które bez innych nazw są powszechnie określane mianem idei. o ile 141. ideami w umyśle. moglibyśmy się stać zdolni do przeczyć. że mamy ideę czy czają cokolwiek wspólnego tym obydwu naturom.że słowa te znaczą albo oznaczają realną rzecz. że teoria idei abstrakcyjnych przyczy­ ludzkiego. nierozciągłą i w rezultacie niezniszczalna. gdy tym­ że dusza ludzka jest z natury nieśmiertelna. Trzeba też zauważyć. to jest że rozumiemy znaczenie tego słowa. że po tym. co oznaczam terminem j a. w przeciw­ co by było podobne czy wspólne. tak jak idee znajdujące się w umysłach innych duchów poznania ducha w taki sposób. że te ostat­ absurdalne. że się w szczególny sposób rzeczami duchowymi stały się zawiłe i niejasne. Taki byt nie podlega za­ przedmioty postrzegane przez umysł mają tę wspólną cechę. Wydawało się niektórym. gdy bezpośrednie znaczenia bardziej oczywiste niż to. Duchy i zupełnie do siebie niepodobnych.1 ją". Co więcej. że albo zasadą życia organizmów zwierzęcych. powiedzieć. które zajmują wpływom moralności i religii. Jeśli coś wiem. że może to mieć pewne znaczenie dla wyja­ naszej własnej duszy. Nie należy sądzić. iż dusza jest ze swej wiem czy pojmuję. która ani nie jest ideą. zmiana. przetrwać zniszczenia tego przybytku. aut. Nie będzie od rzeczy dodać. że mamy ich pojęcie. prostą. że pomnażając czy nym bowiem razie nie moglibyśmy ani niczego o nim twierdzić. dla której to. to nie należy sądzić. Pokazaliśmy już. jeśli ogół tak właśnie czyni. ale raczej pojęcie relacji i zależności między rzeczami. ani nie ciała. że są całkowi­ tem zniszczeniu przez siły przyrody. że ci. Posiadam pewną wiedzę go- czy pojęcie o moim umyśle i jego działaniach dotyczących idei o tyle. i aktów umysłu i rozpatrywać je w oderwaniu od samego umysłu czy ducha. co się rozumie przez te słowa. a ich istnienie polega jedynie na tym. są zdania. Ten właśnie po­ gląd upodobała sobie i skwapliwie zaadoptowała najgorsza część rodzaju 143. że byciu postrzeganym. że są postrzegane. że wszystkie niemyślące wpływu na aktywną. że kiedy powiadamy. Nie twierdzę. co by było bardziej się. upatrując w nim najskuteczniejszego środka przeciwko wszelkim niła się w niemałym stopniu do tego. A gdy jącą rozpadowi tak samo jak ciało. że można tworzyć abstrakcyjne pojęcia władz Zob. Ukazaliśmy jednak z całą oczywistością. który zamieszkuje. ale na myśleniu i postrzeganiu idei. że dusza jest niepodzielna. to mu odpowiem. co postrzega. cie bierne. więc nie możemy właściwie powiedzieć. To. co jest określane nazwą d u c h czy d u s z a . jakąkolwiek by miały budowę czy strukturę. który jest od nich bardziej odległy i bardziej się od nich czym sam jestem. że te słowa ozna­ 140. ponieważ zdaje mi się. 27 [przyp. imion. wydaje się równie pojmujemy za pośrednictwem naszych własnych idei. ale jest czymś. rela­ podatne na unicestwienie niż taki byt. Kładę na nie przypominają tamte. to mam natury nieśmiertelna.

zmiany i kombinacje idei. 6. n i e s k o ń c z e n i e mądry. która to teoria. który jest ich przyczyną. Na podstawie tego. pożądania i pragnienia obserwowane nych terminów. który jest Twórcą przyrody. Nie ma i uzyskać prawdziwy obraz rzeczy. W taki sposób całości. zdumiewającą wspaniałość. wywołanym i zdeterminowanym przez przedmioty poznania zmysłowe­ my sami. ale zależy od pośrednictwa idei. który filozofowie dali się nakłonić do wejrzenia w siebie i uważnego rozważenia by jednocześnie nie wskazywał jeszcze dobitniej na istnienie tego Ducha. Oczywistym jest zatem. które się nazywa dziełami zobaczyć Pana Wszechrzeczy. co u zwierząt -jeśli. że istnienie Boga jest poznawane go z taką koniecznością. jak jest nią wiedza o moich nie. powiadają. jak za uderzeniem rakiety. Jednakowoż. który jest „sprawcą wszystkiego we wszystkich"1. ponieważ skutki powstania niezliczonych wątpliwości i błędów o niebezpiecznych następ­ spotykane w przyrodzie są nieskończenie bardziej liczne i bardziej znaczące stwach dla moralności. porządek i wza­ się jednak wyjaśnić. piękno strzega się za pomocą zmysłów. wówczas postrzegamy jedynie wie mniejszych z nich. co kryją w sobie atrybuty: j e - nymi. że tym. że umysł człowieka jest niczym piłka w ru­ ny i bezpośredni jak każdy inny umysł albo jakiegokolwiek ducha innego niż chu. co zostało powiedziane. wielkość. do którego one wszystkie należą. że Boga poznajemy w sposób równie pew­ szenie duszy. zdolnych do działania. jest dla mnie niezrozumiała. niezmienny i spójny. które odsyłają mnie do innych istot samo niewidzialne. niż wi­ natury. że w ich powstaniu mają udział zdolne do działania istoty ludzkie. instynkty i naturalne skłonności. który podtrzymując wszyst­ nych konkretnych istot zdolnych do działania. że takiemu ruchowi miałaby towarzyszyć jakaś idea lub żeby nictwem ich działań albo dzięki ideom. 146. które kie rzeczy słowem swej mocy.1 Ale jeśli Boga. 1. sko­ rzeczy cielesne niejako takie. jasny. Postaram w należyty sposób weźmiemy pod uwagę stałą regularność. Kiedy zatem widzimy i doskonałość dużych stworzeń oraz niesłychany kunszt widoczny w budo­ kolor. Istnieje zatem jakiś inny Duch. to uwierzylibyśmy w Jego istnienie i bylibyśmy nie. które oświeca każdego człowieka jest ideach. aut. własnych przekonań. Wolno nam nawet stwierdzić. wyd. że można się ich wszystkich pozbyć niż te. Dlatego moja wie­ między duchami. i to w sposób pełniejszy i jaśniejszy. jako wywoływane przez nich skutki 148. kształt czy ruchy człowieka. Tylko On sam jest tym. (Wszystkie cytaty według Biblii Tysiąclecia. które mnie informują o istnieniu pew­ wicie od woli Stwórcy. ale to. Gdybyśmy go mogli zobaczyć. Nie wydaje mi się bynajmniej. że o istnie­ na inne osoby. gdyż nie jest ideą. jak powiadam. A jednak to czyste i jasne światło. które w nas wzbudzają. To przyczynia się do w sposób znacznie bardziej oczywisty niż istnienie ludzi. podtrzymuje też możliwość tej komunikacji towarzyszą tym ideom i mają udział w ich powstawaniu. rozważymy wszystkie te rzeczy. że chcąc wywrzeć wpływ 145. den. Nic jednak bodaj nie przyczyniło się w większym stopniu do wcią­ ły. Postrzegam ten ruch miał wzbudzać jakąś ideę w umyśle kogoś innego. 1 Zob. muszę wyznać. które wzbudzają w nas przekona­ tak jak widzimy człowieka. stanowiące przeważającą część postrzeganych przez nas idei czy wra­ dzimy jakiekolwiek z innych stworzeń. 2 List do Kolosan. mi z dziedziny idei zmysłowych. aby przecież jest dla każdego oczywiste. co każe mniemać.17. d o b r y i d o s k o n a ­ 144. jak tylko za pośred­ ciała. jak również od ich odpowiednich przedmiotów i skutków. podobnych do mnie. Dla bezmyślnego tłumu powszechną wymówkę zdaje się stanowić albo towarzyszące im znaki. wola człowieka może jedynie wywołać ruch członków jego niu innych duchów nie możemy się dowiedzieć inaczej. Ducha ludzkiego czy osoby nie po­ jemne powiązanie rzeczy w przyrodzie. 29 [przyp. co mam na myśli. w połączeniu ze ścisłą harmonią i dopasowaniem 1 1 List do Koiyntian. to jasno zdamy sobie sprawę. że nie mogą Boga zobaczyć. umysłu niż posługiwanie się w odniesieniu do nich terminami zapożyczony­ a „wszystko w nim ma istnienie"2. A przecież potrzeba nam tylko otworzyć oczy. Dla przykładu wolę określa się jako poru­ 147. że te rzeczy. mających rzekomo reprezentować abstrakcyjne pojęcia. choć są takie rzeczy. że żeń zmysłowych. nade wszystko zaś nigdy nie dość podziwiane prawa bólu i przyjem­ wprowadzono do metafizyki i etyki bardzo wiele niejasnych i niejednoznacz­ ności. to. 84 85 . dzięki której mogą one postrzegać wzajemnie swoje istnie­ dza o innych duchach nie jest bezpośrednia. które się przypisuje zdolnym do działania istotom ludzkim. nie są wywołane przez akty ludzkiej woli ani od woli ludz­ widzimy Boga (jak sądzą niektórzy) wprost i bezpośrednio albo że widzimy kiej nie zależą. co je reprezentuje w istocie ro stanowi sprzeczność. w i e c z n y . czyli duchów. IV). jasnym jest. 12.]. ale oglądając coś. gnięcia ludzi w spory i błędy dotyczące kwestii natury i funkcjonowania jest wspomniany Duch. Nie wątpię. żeby miały one istnieć same przez się. to posłuszni Jego nakazom. byle tylko takiego śladu ludzkiej aktywności albo skutku przez niego wywołanego. Wszak to oczywiste. zależy już całko­ różne ruchy. art. kierując dało początek niezliczonym nieporozumieniom i polemikom między uczo­ jednocześnie naszą myśl na znaczenie i to.

1 Do odkrycia tej wiel­ i wiele tym podobnych rzeczy. słyszymy. odczuwamy jakąś niezrozumiałą niechęć do tego. 86 87 . że podczas gdy jej ruchy i rozmaite zjawiska oddziałują na nasze pojmuje się wyłącznie widzialne łańcuchy skutków czy ciągi wrażeń zmy­ zmysły. gdzie jasno widać. Pawłowi) „w rzeczy­ przez ludzi. Toteż jasnym jest. wistości jest On niedaleko od każdego z nas". towarzyszącej tym ideom i przez nie reprezentowa­ przemienia ciemności w poranek. Jasnym jest zatem. tak że łąki się stroją trzodami. stanowią argumenty przemawiające za tym. to jawne znaki obecności Boga postrzegamy wają się zbożem". owoce zwiędłe w fazie kwitnienia. 10. że wspo­ przejawami Bożej obecności. pozbawiony jakiegokolwiek uchwytnego znaczenia. że tak rozumiana przyroda nie choć Bóg ukrywa się przed oczyma człowieka zmysłowego i gnuśnego. by uwierzyć. które bez przerwy wywierają na nas drapieżne zwierzęta. „Prawdziwie (jak powiada prorok) Tyś Bogiem ukrytym". 8. że wszystko co widzimy. że jeśli przez przyrodę stwem. wywołując w nich całą tę różno­ za swą bezpośrednią przyczynę ręki Wszechmocnego Sprawcy. On czyni naprowadza nas na myśl o istnieniu odrębnej. jak i dobrocią Boga. choć pozostają otoczeni tak wyraźnymi rzut znajduje się już w znacznej mierze w art. służą temu.i wysyła wiatr ze swoich zbiorników. chociaż (jeśli mamy wierzyć św. aby najprostsze i ogólne reguły mogły być stosowane w sposób stały i konse­ 150. że ziemię i nawodniłeś. mniane procesy zachodzące w przyrodzie są absolutnie konieczne do tego. Nie wątpię. 28. a te idee. 1 5 Dzieje Apostolskie. że taki pogląd mógł się zestawieniach. deszczami ja spulchniłeś i pobłogosławiłeś jej płodom. a dzień w noc zamienia". ukazujące się naszemu wzrokowi w przeróżnych odrębnych doskonałości Boga. 62. Ale jeśli przez przyrodę rozumie się jakiś ry nie podejmie najmniejszego choćby wysiłku myślenia. że Pismo stale przemawia takim w każdym momencie i miejscu. Otóż w taki sam sposób widzimy Boga. choć podobnej zasady myśli błyskawice .13. gdyż językiem. 27. On sprawia. gdziekolwiek skierujemy swój wzrok. „Na dźwięk Jego głosu huczą wody rusza się. aby nas poinformować o istnieniu skończonych przyjąć pośród chrześcijan wyznających wiarę w Pismo Święte. jak i od praw natury oraz rzeczy postrzeganych uprzedzonego i uważnego umysłu nic nie będzie łatwiejsze do odczytania za pomocą zmysłów. 2 Księga Amosa. które zostały spowodowane ślącym substytutem. że wydają się jak gdyby oślepieni nadmiarem światła. sło­ padające na miejsca pustynne. że nie przypisuje bezpośredniemu działaniu Boga te skutki. na przyroda jest jedynie czczym urojeniem. która kieruje całością. 17. która jest tak bliska i oczywista dla umysłu. postrzega i myśli.1 On i ruchu. wprowadzonym przez pogan. nic nie może być bardziej oczywiste niż istnienie Boga. to ręka. 5. podczas gdy poszczególny ludzki umysł jest oznaczany przez pewien skoń­ rok uwieńczyłeś swoją dobrocią. Urzą­ rzaniu rzeczy przyrodzonych i każdą z nich musimy przypisać bezpośrednie­ dzenie owej potężnej machiny przyrody charakteryzuje się takim mistrzo­ mu i wyłącznemu działaniu Boga? Odpowiem na to. sama pozostaje niepostrzegalna dla słowych wywoływanych w naszych umysłach w zgodzie z pewnymi stałymi człowieka. 3 Psalm 65. co przemawia zarówno za mądrością. ale jedynie pewien zestaw idei. po­ fowie zwykli przypisywać naturze. że znane nam z obserwacji powol­ fleksji. to muszę wyznać. tak samo że jest On bardzo odległy i chętnie byśmy Go zastąpili jakimś ślepym niemy- jak znakami są nasze postrzeżenia tych ruchów. Wolelibyśmy przyjąć. który w niebie. Trudniej jednak zrozumieć to. jest znakiem albo skutkiem Bożej mocy. w tak małym stopniu ulegają jego wpływom. podobnej do nas. poruszamy się i jesteśmy". którzy. Jakże smutny to przykład i nadzorem nieskończenie mądrego i dobrego Ducha.15. czujemy czy postrzegamy za pomocąjakie. któ­ może niczego zgoła wytwarzać.zapowiedź deszczu .5 Lecz i ogólnymi prawami. Poza tym rodność idei czy wrażeń zmysłowych. „w którym żyjemy. wem. Zapytacie jednak. Tak pojmowa­ Księga Jeremiasza. co żyje. czy przyroda nie ma żadnego udziału w wytwa­ kwentny. kiej prawdy. że dla każdego. które stale i stworzonych duchów. Odpowiedź na ten za­ głupoty i niedbalstwa tych. deszcze wpływ. gokolwiek innego zmysłu. które naznaczają ludzkie życie. kto jest zdolny do minimum re­ 151. wówczas jest jasnym. Księga Izajasza 45.4 149. że to słowo stanowi dla mnie pusty 1 dźwięk.2 „Nawiedziłeś nej. jeśli przez c z ł o w i e k a rozumie się coś. że ktoś zarzuci nam. Cała różnica polega na tym. 4 Dzieje Apostolskie 17. Ducha. ne i stopniowe procesy powstawania rzeczy w przyrodzie nie wydają się mieć który jest bardzo bliski naszym umysłom. nieszczęścia. doliny okry­ czony i ograniczony zbiór idei. tak jak my. podobnych do nas samych.pewne wrażenia zmysłowe albo idee istniejące w naszych własnych umy­ którzy nie posiadali adekwatnych pojęć wszechobecności i nieskończonej słach. dochodzi za pomo­ że ustanowiony porządek przyrody nie pozostaje pod bezpośrednią władzą cą swego rozumu nieznaczna tylko garstka ludzi. Bóg angażuje się tak bardzo w nasze ludzkie sprawy. że się chmury podnoszą z krańców ziemi. które pogańscy filozo­ widzimy człowieka.3 Jednak pomimo tego. poronienia. to jednak dla nie- byt różny zarówno od Boga. czyli Ducha. od którego jesteśmy bezwzględnie i całkowicie zależni.

]. wyćwiczeni w rzetelnym i dalekowzrocznym myśleniu i przywykli do re­ 152. są one absolut­ wszędzie. tak jak cienie na wiek prawda. którzy są zasad. że fakt. aut. gdziekolwiek się udajemy. co zauważyli­ wydające się złem. abyśmy go pożywali. W przypadku człowieka można rzeczywi­ spodziewać po rozumnych stworzeniach? ście poczytać za przejaw mądrości to. Dalej. Niestety należy się obawiać. Jeśli zaś chodzi o obecną w świecie domieszkę niedoli i cierpienia. się do uznania tej prawdy stanowiło główny cel i sens mojego trudu. Wszak w końcu tym. żeby stateczną pojętnością umysłu. i ogólnymi prawami jest tak konieczne do tego. to. czy aby nie jest następstwem przesą­ Jakże się przeto dziwić. że bez tego ani nie wiado­ wiek może zobaczyć. żeby nie można się od obrazie służą podkreśleniu jego jaśniejszych i bardziej świetlistych partii. że można spotkać ludzi na tyle których nie może nabyć bez wielkiego trudu i wysiłku. aby przechylić szalę na korzyść naszych ne pojąć albo nie chcą sobie w tym celu zadawać trudu. że uznajemy trwonienie nasion i zarodków oraz przypadkowe niszcze­ pienia uwagi czy otwierania oczu swojego umysłu. ludzi znaczących i roz­ czy kłopotów niż stworzenie małego kamyka. który kształtuje. że zwierzęcia czy rośliny przysparza Wszechmogącemu Stwórcy więcej trudów nazbyt wielu mieszkańców chrześcijańskich krajów. niż temu. sposób nabyć wolne od wszelkich wątpliwości przekonanie. Jasny pogląd na te wielkie prawdy nie może nie natchnąć naszych serc szerzej. art. nie jest przekonana nie roślin i zwierząt zanim osiągną pełną dojrzałość za świadectwo braku w pełni i z całą oczywistością o istnieniu Boga. jakiekolwiek trudności by stąd wynikały. że Wszechmocny Duch potrafi stworzyć każdą rzecz za opieszałości popadło w ateizm. w naszym obecnym stanie. Na podstawie tego. reguluje zmuszeni przyznać. Nie powinniśmy so­ nierozumnych. niej odciąć. co w naszych badaniach zasługuje na pierw­ sze miejsce jest rozmyślanie o Bogu i o naszym obowiązku. Czy jednak istnieje jakakol­ ności i uwypuklają piękno pozostałej części stworzenia. posiadają naturę dobra. że funkcjonowanie w zgodzie z ustalonymi niu z całym systemem stworzenia. gdy spojrzymy ści. odwracając od niej myśl i celowo przymykając na nią oczy? Byłoby też dobrze. Ci jednak. Niepodobna przecież zupełnie. że owe niedoskonałości i wady przy­ fleksji. Nasze horyzonty są jednak i szaty. nie dają się do niej przekonać. Przecież nic nie jest bardziej porządzających wolnym czasem jedynie za sprawą gnuśnej i obrzydliwej oczywiste niż to. że oszczędnie dysponuje rzeczami. dlatego na przykład skupiamy naszą uwagę na idei jakiegoś sze myśli. 31 [przyp. i że pozostajemy w absolutnej i bezpośredniej od Niego zależno­ indywidualnego cierpienia i uznajemy go za zło. czyli aktu swojej woli. niedoskonałych duchów. by lekceważyć tak oczywistą i doniosłą prawdę. że On jest z nami i zachowuje nas nych. że owa wspa­ przeniknięta i oświecona autentycznym poczuciem wszechobecności. że „oczy Pana które są następstwem ogólnych praw przyrody i owocem działań skończo­ na każdym miejscu widzą dobro i zło. nie niezbędnym warunkiem naszej pomyślności. Duchy mierne i nienawykłe do refleksji mogą tego rodzaju zdolności czy władze umysłowe w ogóle istniały. 155. ani cała mądrość i pomysłowość czło­ albo herezji manichejskiej.ponad bliską obecność wszechmądrego Ducha. Stąd wynika jasno. co tu zostało powiedziane. Nie byłoby bowiem możliwe nawet to. Z tego. nigdy nie będą mieli dość podziwu dla śladów Boskiej mądrości rody nie są same pozbawione pożytku. tować nad tymi ważnymi kwestiami i z nimi obcować. związki i zależności między rzeczami. gdyż są źródłem pożądanej różnorod­ i dobroci.1 Już ten jeden istotnie wyśmiewać dzieła Opatrzności. że te poszczególne rzeczy. która stanowi najlepszą zachętę do cnoty relacje i okoliczności. ustawicznie zaabsorbowana po­ du nabytego wskutek naszego obycia się z małostkowymi i skąpymi osobni­ gonią za korzyściami materialnymi albo przyjemnością i nienawykła do sku­ kami. kiedy sieje rozważy w powiąza­ śmy gdzie indziej wynika jasno. ale raczej należy w niej widzieć argument rzutów sumienia naruszać Jego prawa. Powinniśmy zatem z powagą medy­ świadczący o bezmiarze Jego potęgi. Powinniśmy się dziwić raczej temu. choć należałoby się tego roztropności u Twórcy przyrody. których piękna i harmonii nie są zdol­ faktor w zupełności by wystarczył.będziemy 156. naturę ludz­ i najlepszą obronę przeciwko występkowi. tłumaczy się wyłącznie brakiem uwagi i niedo­ wieka na nic by się nie zdały. i daje nam chleb. iż w ogóle istnieją jacyś zwolennicy ateizmu mo jak szeroka i głęboka myśl ludzka. tak więc 88 89 . powinniśmy zauważyć. Przyczynienie 1 Zob. jaśniejących w urządzeniu przyrody. że stworzenie niesłychanie subtelnego organizmu lekceważąc ją. kiej wolności i cel. świę­ niała obfitość stworzeń nie powinna być interpretowana jako przejaw słabo­ tości i sprawiedliwości Wszechmogącego Ducha miała z uporem i bez wy­ ści czy rozrzutności ich Stwórcy. że jest on obecny i zna nasze najskryt­ zbyt wąskie. gdybyśmy zbadali. żeby dusza pomocą samego fiat. abyśmy się w nie przyodziali". Tymczasem. w jakich doznajemy bólu i przyjemności. że bie jednak wyobrażać. dla którego znaleźliśmy się na tym świecie . każdy myślący czło­ wami naszego życia i wnikać w tajniki przyrody. która oświecałaby umysł tak mocno. rozpatrywane same w sobie i podtrzymuje w istnieniu cały system wszechświata. żebyśmy mogli w ten 153. aby pojąć różnorakie cele. byśmy mogli kierować spra­ 154. pełną czci uwagą i świętą bojaźnią. że większość ludzi.

Januszowi Salamonowi SJ oraz dr.że wskazanie w ich obrębie na błąd w rozumo­ waniu lub fałszywość ich założeń czy przesłanek jest rzeczą nadzwyczaj trudną. gdyby to. Poglądy Berkeleya od początku. pomniejszym filozofem brytyjskim. iż zamykając oczy. Dlatego teoriami Berkeleya. Stanowisko takie wydaje się jawną niedorzecznością. gdy byłem stypendystą Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej. poddawane były surowej krytyce. Jego empiryzm jest na tyle różny od empiryzmu zarówno Locke'a. sięgając do źródła. Przemysławowi Spryszakowi za uważną lekturę oraz życzliwe i wnikliwe komentarze. nie zdołało natchnąć moich czytelników pobożnym po­ czuciem obecności Pana. i na pewno jest czymś w stosunku do naszego umysłu zewnętrznym. czyli od momentu opublikowania Traktatu o zasadach ludzkiego poznania (1710). iż poprawna odpowiedź brzmiałaby: „George Berkeley". aby ze czcią przyjęli zbawienne prawdy Ewangelii. 91 . po trzecie wreszcie idealistą subiektywnym. Berkeley z pewnością należy do filozoficznej ekstraklasy. POSŁOWIE Sola mens1 Wstęp Gdyby w telewizyjnym ąuizie pojawiło się pytanie o autora najbardziej polito­ wania godnej koncepcji filozoficznej. które stanowią główne zajęcie uczonych. po drugie empirystą. zdrowego rozsądku. Z niewzruszoną pewnością odnosimy się do wszyst­ kich rzeczy tak. wypada im udzie­ lić rady. może raczej . jaka była przed zaśnięciem. nie musi to bynajmniej oznaczać. warto się zainteresować. które w różnych odmianach i postaciach wciąż są żywe. jakbyśmy doskonale wiedzieli. co tutaj powiedziałem. co się z nimi działo podczas naszej zmysłowej absencji. unicestwiamy cały świat istniejący na zewnątrz naszego umysłu (bo takiego czegoś jak świat poza umysłem po prostu nie ma). a jego postać stanowi kamień milowy filozofii w ogóle. których pozna­ nie i wcielanie w życie stanowi szczyt doskonałości ludzkiej natury. Serdecznie dziękuję dr. stanowiącej kamień obrazy dla tzw. prawdziwe i dobrze opisują rzeczywistość. Choć w innych dziełach nasz autor prezentuje nowe i ulepszone argumenty na rzecz swo­ ich tez. iż jego teorie są trafne. że otaczająca nas rzeczywi­ stość jest taka. Choćby z przekory wobec spotykanych tu i ówdzie poglądów jakoby Berkeley był. Przekonania te można śmiało uznać za problematyczne. wszak po byle drzemce bez wahania budzimy się z przekonaniem. z olbrzymim prawdopodobieństwem. Któż może bowiem wziąć na poważnie pogląd. a więc do Traktatu. Tekst powstał. graniczącym niemal z pewnością. po pierw­ sze. spodziewać się można. pozostającym w cieniu dwóch gigantów: Johna Locke'a i Davida Hume'a.musiałbym je uznać za całkowicie bezużyteczne i daremne. A wykazawszy fałszywość i próżność tych jało­ wych dociekań.

a w osta­ nadzwyczaj jasny. dotyczy kompleksu: znaczonego pojęcia oraz oznaczanego przed­ tywania błędów i niejasności. Należy go zatem postrzegać jako swoistą władzę kontrolną. analiza semantyczna. będącej ekspozycją skrupulatnej analizy pojęcia materii bazowych. np. nowicie (1) bytu. Po pierwsze. jak racjonalizm i empiryzm. co jej się prezentuje w szeroko pojmowanych aktach umysłu. iż istnieje materia. (2) umysłu i (3) Boga. Standardowe ilustracje analizy wyrażeń można odnaleźć w przypadku Berkeleya mamy do czynienia z wizją rozsądku jako zbioru przekonań w pierwszej części Traktatu. że coś jest lub nie jest zgodne ze zdrowym rozsąd­ ry któregoś ze współczesnych filozofów. Przyzwyczajeni jesteśmy wią­ o zasadach ludzkiego poznania argumentacja przybiera trzy różne postaci: (1) anali­ zać pojęcie zdrowego rozsądku z pewną klasą przekonań na temat rzeczywistości. Te dwie przesłanki wionych przez nas sądów. Moore'a. że kluczowego dla teorii Johna Locke'a. „istnieją przedmioty materialne". Nie kontekście stosunek Immanuela Kanta do idei wyłożonych w Traktacie wydaje się chodzi bowiem o analizę przekonań pod kątem ich wzajemnej zgodności. Moglibyśmy takie stanowisko określić mianem „funk­ miotu. najlepiej pasowałby termin Tadeusza Ko­ kiem. mówiąc. iż chodzi tutaj o to samo stanowi­ że negatywny wynik analiz. Odrzucenie przekonania. Dwie rzeczy należy wziąć pod uwagę. może uchodzić za nadzwyczaj osoby". Po­ ne. charakterystycznych zarówno dla racjonalizmu. na zinterpretować w kategoriach wyznaczania zakresu pojęcia przez jego treść.jak i Hunie'a. branche'a i stanowiska kartezjańskiego w ogólności. Odpowiedź może brzmieć: i tak.E. Określenie ich w Krytyce czystego rozumu mianem „idealizmu teczności o wskazanie mechanizmu ich generowania z innych. Zacznijmy od uwag o charakterze metodologicznym: pomieszczona w Traktacie (3) Funkcjonalny charakter zdrowego rozsądku.stosunku mię­ przekonania opierają się na czymś od nich jakościowo różnym. mianowicie analizy przekonań. wszechnie wiadomo. według którego ku. pozornie tak od siebie odległe stanowiska. co samo nie dzy jaźnią a tym. pozwala przejść do drugiego etapu analizy. tzn. Wcześniej jednak niezbędne będą pewne lecz zarazem czymś umysłowym. wokół której ogniskują się własności pierwotne rzeczy. Przekonania w pierwszej kolejności coś wyrażają. common sense (z języka łacińskiego sensus communis . zdrowy rozsądek w tym sensie to po prostu pewien typ żywionych przez 92 93 . w drugiej . jest po prostu przekonaniem. „istnieje moja ręka" etc. Gdybyśmy chcieli użyć nomenklatu­ dzę refleksyjną: kiedy mówimy. mia­ Percepcje nie są przekonaniowe. Najogólniej liza wyrażeń skorelowana jest zatem z pewną wizją rzeczywistości. że z trudem można obronić pogląd. z konieczności stał się punktem wyjścia dla twierdzenia metafizycz­ ny mu idealizm subiektywny jest w pewnym sensie radykalizacją niektórych tez nego: sformułowania tezy o charakterze egzystencjalnym. że Jan jest w domu" wyraża stan naszego umysłu oraz opisuje Między zdrowym rozsądkiem a filozofią immanencji mój stosunek do zdania „Jan jest w domu". Dla Berkeleya ma to znaczenie funda­ mentalne. tudzież kompleksowej analizy przekonań obejmujących mogą prowadzić do wniosku. Idee są podstawową jednostką semantyczną. Berkeley waha się między takiej teorii filozoficznej. „istnieją inne dbałości Berkeleya o uzasadnienie swoich przekonań. moż­ cjonalnego". zy wyrażeń. do czego się one odnoszą. Są ideami. będącej po prostu badaniem związków między zespołem ży­ stratu.przypomnijmy. okażą się dwiema stronami tej samej monety.opisują. iż nych przekonań za pomocą reguł dedukcyjnych. uchodzą za obiekty. Raz jako wła­ da żadnej referencji. Chodzi raczej o wskazanie. niach. Ana­ Drugie znaczenie zdrowego rozsądku jest już bardziej klasyczne. że nasza myśl pomyślnie lub niepomyślnie przeszła test. którym tarbińskiego: „nazwa pozorna". czymś. co w języku angielskim nazywa się sprawną i współcześnie brzmiącą argumentację filozofa analitycznego. konstytuują to. że przypisywa­ kolwiek treści. Zdanie Jestem przekonany. Całość jest niezwykle złożoną konstrukcją teoretyczną. która posiada kwalifikacje pierwot­ Teza mówiąca o związkach Berkeleya z racjonalizmem nie powinna dziwić. ku któremu Berkeley ostatecznie się skłania. rozstrzygnięcie. iż nasze mamy do czynienia z dwoma rozwiązaniami tego samego problemu . gdyż wskazuje na uprzywilejowaną pozycję umysłu. do których odnoszą się wyrażenia naszego języka. wtórnych przekonań na temat świa­ . podczas gdy przekonania (sądy) są zespołami idei. Co więcej. kształt etc. bo tak dysponującą narzędziami służącymi do badania poprawności rozumowania. oznacza to. mum wysiłku w wykazanie. takie jak rozciągłość. do niczego się nie odnosi. jak i empiryzmu. Ciekawe jest to. Po drugie. że pozostawał on pod silnym wpływem pism Nicholasa Male. rozporządza rozsądek. argumentacja z Trak­ (2) Analiza przekonań może przyjmować dwojakiego rodzaju formę: analizy tatu podważa zapatrywania Locke'a i Kartezjusza na kwestię istnienia materii-sub. bardziej fundamental­ subiektywnego" i przeciwstawienie „idealizmowi transcendentalnemu" sugeruje. zdrowego rozsąd­ Świetną ilustracją takiego podejścia jest stanowisko G. Berkeley wkłada maksi­ ta. i nie. tzn. Różnią się jednak od sądów wyrażanych w zda­ uwagi natury metodologicznej i metafilozoficznej. jedną i drugą formą analizy. (2) analizy przekonań oraz (3) odwołania się do tzw. W niniejszym szkicu rozważę poglądy George'a Berkeleya na trzy kwestie. że Berkeley podejmuje heroiczną próbę zbudowania prócz ich spójności także to. wychwy­ można ją określić. w której dwa. że pojęcie materii jest bezprzedmiotowe. będących punktem wyjścia dla innych. stwierdzający. Nie można też nie wspomnieć o tym. iż pojęcie materii jest pozbawione jakiej­ sko w sprawie źródeł poznania. a przy niezaprzeczalnej pewne zdania dotyczące świata. nie przyjmują postaci sądów.zmysł wspólny). spójności przekonań. W tym W tym elemencie Berkeley niewątpliwie różni się od Kartezjusza czy Spinozy. Czy zatem (1) Analiza wyrażeń. nie posia­ Zdrowy rozsądek u Berkeleya można rozumieć na dwa sposoby. ostatecznie decydując się na analizę kompleksową.

Berkeley nie jest racjonalistą w stylu kartezjańskim. Platon. Zakwalifikowanie Berkeleya do obozu racjonalistów może u niektórych budzić Idee . a przede wszystkim teorię jakości pierwotnych. co istnieje. mens.wysuwane przeciw teorii jakości pierwotnych. niem. W aspekcie epistemologicznym Berkeley zdaje się twierdzić. keleya staje sięjasne: Bóg niczego nie musi poznawać drogą przyczynowego zewnętrz­ nego wzbudzania w jego umyśle treści mentalnych. Nie jest tak. iż jedyną gwarancją. Prze­ własności rzeczy istniejących poza umysłem) . Stanowisko Berkeleya nie powinno szokować. Johna Locke'a. wydaje się jednak. za nic w świecie nie mógłby się zgodzić z tezą. ang. mianowicie doprowadzenie do To. natomiast w aspekcie nych. cokolwiek miałoby się stać treścią dostępną umysłowi. Ten trójdziel­ walne. co mentalne. co poznawalne. istnieje umysł. nie może być wątpliwości. ale też że fragmenty pierwszej Krytyki zostały mentalne. ze św. Wyrażenie „bycie wytworem umysłu" rozumieć należy jako pewnego wrodzone (innatyzm). jedynie na mocy faktu posiadania władzy rozsądzania. w jaki sposób scharakteryzujemy Berkeleya. po którym musiał przyjść albo sceptycyzm (D. Hume). Tymczasem musimy zdać sobie sprawę. iż centralny pomysł tego irlandzkiego filozofa sprowadza się w istycznych. iż Berkeley może być uznany talnych. że chodzi o trzecią drogę. zastane kognitywnej naszego umysłu są jego własne treści. iż istnieją jakieś treści się nie godzi. że nasze przekonanie p jest zdroworozsądkowe typu zależność przyczynową. my się na następujące rozumowanie: jeżeli nasz (ludzki) umysł nie jest przyczyną tre­ albo transcendentalizm (I. ale to nie oznacza wcale.jakości .sugeruje. ostatecznie jest du­ Tytuł niniejszego paragrafu sugeruje. że autor nie przekroczył prowadzony przez Berkeleya atak na teorię Locke'a ma podstawy w przekonaniach jeszcze Rubikonu. Berkeley dąży do uznania Boga za ontologicznego gwaranta wszelkich treści. jest to. Nie mogą takie być treści te są w całości jego własnym wytworem. Tomaszem z Akwinu na czele. iż jedynym i wyłącznym przedmiotem aktywności argumentem filozoficznym na rzecz istnienia Boga. jątutaj centralną rolę: (1) krytyka tzw. jakkolwiek w pewnej swojej fazie zależna od relacji kauzalnej czynnika pozaumysłowego i samego umysłu. Taki sam Kanta. straciliby­ leyowi niektórzy scholastycy. Jest tak w istocie. musi za pierwszego filozofa antycypującego transcendentalną filozofię wielkiej trójki: stać się treścią mentalną. że Bóg istnieje. Jeżeli poprawnie ro­ mentalne wytwarzając. Być przekonanym. żep i po­ W koncepcji Berkeleya pochodzenie treści mentalnych nadbudowane jest nad siadać zdolność rozsądzania to dwie różne rzeczy wzajemnie do siebie niereduko. że pozostaje w opozycji do tego jakże szero­ kiego nurtu europejskiej myśli filozoficznej XVII wieku. pojęciach i życiu umysłu pozwalają na wysnu­ skomplikowaną argumentację mającą doprowadzić do ugruntowania przekonań te- cie przypuszczenia. że Kanta z do­ ści mentalnych. może być gwarancja statusu treści men­ stego rozumu. Okoliczność ta ma duże znaczenie dla odczytania sensu pogląd głosił Parmenides. czyli po prostu za ich przyczynę. a więc wszystkie treści mentalne są generowane w ramach jego władzy umysłowej. z jaką mamy Oba sensy rozsądku najpełniej zostaną omówione przez I. Umieszczając ją wśród teorii empirystycznych. trzyć pewnym zastrzeżeniem. Traktat jest w istocie swojej tekstem apologetyczno-polemicznym.materia mieszane uczucia. teorią idei: treści mentalne pochodzą z percepcji. że religijnych Irlandczyka. zależy zatem od tego. Berkeley. ajedynie nadaje im status tego. są jedynie byty mentalne (umysłowe). rozum i zmysły bez wątpienia trzeba będzie uznać za jego części składowe. także Arystoteles. młody człowiek o silnej wierze. będących kon­ kognitywno-wolitywnych aktywności nazwiemy umysłem (łac. ny podział ma uświadomić czytelnikowi Traktatu. a z filozofów bliższych Berke­ teorii Berkeleyowskiej. iż należy przedstawioną powyżej tezę opa­ blowaniem życia umysłowego Boga z naturalnie nałożonymi ograniczeniami. 94 95 . duch. po prostu treści poświęcone odparciu idealizmu subiektywnego G. i jeżeli istniejątylko treści gmatycznej drzemki zbudził Hume. Obie koncepcje były autorstwa znamienitego filozofa poglądowi Locke'a w sprawie istnienia jakości pierwotnych (jako obiektywnych angielskiego. inicjatora nowożytnego ruchu empirystycznego. mianowicie Berkeley nie jest racjonalistą w sensie giczny gwarant każdej treści pojawiającej się w jego zasięgu. że i zaakceptowane jako żywiony przez nasz umysł zbiór sądów. przedstawia w nim Wypowiedzi Berkeleya o ideach. Taki umysł. ne. co mental­ wiary. W ten sposób Traktat staje się swojej istocie do stwierdzenia. Nie oznacza to bynajmniej.umysł przekonań na temat świata. Innymi słowy. Schellinga i Fichtego. Jego zdaniem. że aktywność umysłowa człowieka. Nie bez znaczenia pozostaje fakt. abstrakcyjnych idei ogólnych oraz (2) krytyka Skomplikowane rozumowanie z początkowych partii Traktatu . to oczywiście Bóg. śmy z oczu jej największą zaletę i jednocześnie wadę. Kanta w Krytyce czy­ do czynienia w przypadku umysłu ludzkiego. Na to właśnie Berkeley kartezjańskim. mind. sekwencjami zajmowanego przez Berkeleya stanowiska. Berkeleya. Z tego Między racjonalizmem a empiryzmem wynika. broni stanowiska teistycznego. podważamy podstawy naszej metafizycznym idzie jeszcze dalej. że nie należy także pospiesznie i zbyt pochop­ nie przesądzać o jego przynależności do empiryzmu. Przekonania te nie są jednak pierwotne. który spełnia obie te funkcje równocześnie. a więc umysł występuje jako ontolo­ z powodu dla nas oczywistego. wyobraźni i refleksji. że tym. a wręcz uzmysłowić nam. Kant). Teraz rozumowanie Ber­ zumie się termin „idealizm". utrzymując. czy zgodzi­ granic możliwości racjonalizmu. przyjmując teorię abstrakcyjnych idei ogól­ tym. Dwa zagadnienia odgrywa- Geist). Jeżeli całościowo pojętą władzę Przechodzimy teraz do omówienia kilku szczegółowych kwestii.

Trudno nie zgodzić się co do tego. giem władz kognitywnych. najbardziej fundamentalne własności przed­ wyobrazić. czyli może stać się podstawą dla każdego przedmiotu mioty ogólne. Locke'a teoria materii-substratu o kilku podstawowych własnościach jest reflek­ lecz raczej konkretność doświadczenia przedmiotu. bycie Idee w swojej podstawie są również konkretne. że podsta­ nie J. że jedynymi poznawalnymi jakościami mianowicie możliwość odnoszenia do wielu przedmiotów. które dostępne są wyraz poszukiwania trzeciej drogi między Kartezjuszem i Lockiem . Nie oznacza to. Problematyczna pozo­ mi konkretami są jedynie duchy. synolon . Te mi percypowanymi i różnią się od siebie jedynie o tyle. takie jak rozciągłość. W aspek­ te własności przysługują). że nie istnieją idee wą odrzucenia teorii jakości pierwotnych. możliwy. konsekwentnie godzimy się na to. bycie wysokim etc. Berkeley godzi w podstawowe przekona­ statusu bytowego (orzekał o niej. ce w pewnym sensie stanami podmiotu. Odrzucenie miałoby być materią. Więcej nawet. Tym zatem. Abstrakcja wprowadziłaby w ten układ zależności nową oderwane od przedmiotów treści ogólne. gdyż niechybnie śnie mogą być ogólne. za pomocą kon­ ogólne. Idea jest ogólna. jest pewnym nadużyciem. dopuścilibyśmy nym. Są ogólne z uwagi na pewną cechę. a w dalszej kolejności materii-substratu ogólne. Abstrakcja jest procesem Nie ulega wątpliwości. a to jest zupełnie inna forma in­ sem teorii klasycznej. a więc obiekty Berkeley. która jest w sensie ogólnym. że przedmiot jest wiązką własności. iż Berkeley. jaką się odznaczają. Konsekwencje ontologiczne tradycyjnie przynależną do tzw. Berkeley z największą niechęcią odnosił się do tezy. wowy sposób istnienia to tzw. czy w ogóle zrozumiemy jego teorię języka. tzn. co odrzuca. odnosi się również do Stagiryty. tycyzmu. Istnieją. że mówienie o percepcjach ogólnych że John Locke głosił doktrynę dwóch rodzajów jakości: pierwotnych i wtórnych. zdaniem Berkeleya. Materia druga. Na to nakłada się dodatkowo teoria. co Locke nazywa substratem. Berkeley odrzuca jakości pierwotne. będące znaczeniami naszych wyrażeń. Nie wydaje się jednak. jest możnością. choć jednocze­ ciepłym. iż istnieją jest zatem kwestią wtórną i przynależy do porządku wyjaśniania rzeczywistości. o ile różnią się od siebie idee cechy zaś przynależą tylko Bogu. że mamy tutaj do czynienia z poglądami będącymi po­ odrywania się od przedmiotu. natomiast przedmioty są konkreta­ czynnik ontologiczny. gdyby nie drugi zarzut. Zaakceptowanie istnienia jakości pierwotnych miana ogólnych na podstawie oderwania jakichś własności od przedmiotów. indywidualne. ale ich ogólność nie ma charakteru abstrakcyjnego (nie uzyskują jako podstawy ontycznej przedmiotu.złożenie z materii i formy. Wedle teorii Arystotelesa istnie­ by powiedzieć. aktualnie pochod­ (wyłączając Boga). nych w stosunku do percepcji. kształt. podczas gdy jakości pierwotne pozostają poza zasię­ sama idea towarzyszy nam w doświadczeniu (percepcji) wielu przedmiotów. Należą do nich np. mentalne. Wątpliwe na gruncie teorii nie są wcale łatwiejsze do zaakceptowania. sporu o uniwersalia. lecz ogólność percepcji generujących idee. abstrakcyjną ogólność idei. Akceptując ją. który cechuje Berkeleya. że przedmiot jest wtórny w stosunku do idei. gdyż ta przedmiotów są jakości wtórne. odnosi się miotów. Tutaj pojawia się ważny niuans w teorii Berkeleya. Abstrakcyjne idee ogólne są po prostu mamidłami i nie zem pewnego niezdecydowania autora. które można czytać jako mogą istnieć z tego prostego powodu.właśnie za spra­ w percepcjach jakiegoś podmiotu. jakość: abstrakcyjne idee ogólne byłyby odnoszone do czegoś. że nie przyznałby jej Odrzucając abstrakcyjne idee ogólne. jaki przedstawia w Traktacie ogólność treści pojęciowych. Traktat. Każda percepcja jest ściśle określona i zindywidualizowana. czyli konkretne uwagę na fakt. wydaje się dziełem. 96 97 . obiektywnie i poza wszelką percepcją. że jest przedmiotem ogólnym. bycie w czasie. choć nie oznacza to wcale. szczególnie gdy dobrze przeanalizuje się życie mentalne. że istnieją kretnej percepcji. warto zwrócić przyjęcia. którym niesie konsekwencje zarówno natury epistemologicznej. bycie gorzkim. tzn. nie jest jakaś bliżej nieokreślona Teoria ta nie byłaby pełna. G. Różnica mię­ istnieją tylko duchy. Locke'a na temat możliwości wyabstrahowania treści ogólnych z percepcji. od zrozu­ ich istnienie implikuje istnienie czegoś. Trzeba bowiem pamiętać. Nie chodzi wszak o konkretność przedmiotu. że istnieje coś takiego jak abstrakcyjna rzeczywistość ogólna. najczęściej nazywana materiałem. że istnieją tylko takie idee. a zatem treści mentalne z nimi związane. iż istnieją abstrakcyjne idee stany mentalne. które różnią się od siebie pod względem ontologicz­ staje kwestia istnienia materii pierwszej. treści abstrakcyjne jako kolejna kategoria przedmiotów. którego status mógłby sugerować odwieczność i wieczność. a więc jest przedmiotem ją dwa typy materii: pierwsza i druga. w jakimś sensie rezygnowaniem z niego. Pierwsza jest czystą możnością. trzeba było­ lesowi oraz średniowiecznym sukcesorom jego myśli. Jakości wtórne to jakości będą­ bowiem do czegoś konkretnego. bez związku z przedmiotem. cie epistemologicznym należy się zgodzić. Oznacza to. ale istnieją przedmioty będące kompleksem idei. Nie istnieją przed­ w stanie przyjąć każdą formę. będący wyra­ ley nie chce się zgodzić. będące zawsze ideami czegoś i będące do czegoś. iż idee nie istnieją jakościami wtórnymi. znawał istnienie materii pierwszej. Nie oznacza to bynajmniej. że nie wszystkie rodzaje form może przyjąć. odniesione. znanej na długo przed Kartezjuszem. że jest bytem). co nie byłoby powią­ W analizowanym przypadku Berkeleyowi chodzi o ściśle określony typ ogólności: zane z konkretną percepcją. Przypomnijmy. Na to Berke­ kłosiem pewnej wersji racjonalizmu. jakości pierwotnych. by Arystoteles chętnie przy­ tych przedmiotów. Gdyby przyjąć jej istnienie. a co po prostu mienia którego zależy to. Mówienie o materii Proces ten nie jest. tym razem dotyczący istnienia tzw. która pobudza nasze zmysły i wywołuje stany mentalne zwane abstrakcyjnych idei ogólnych ma swoje źródło w przekonaniu. Stąd już blisko do jakieś wersji agnostycyzmu lub scep­ Nie chodzi zatem o kwestię różnicy między konkretem a ideami ogólnymi . krytykując Locke'a. Właśnie z takimi poglądami walczy Berkeley. Gdyby zgodzić się. Berkeleya jest pojęcie konkretności. w myśl której ale nie czystą. jak i ontologicznej. takich percepcji nie sposób sobie po prostu Pierwszy rodzaj jakości to obiektywne. poza kontekstem percepcji. Pogląd taki jest trudny do Choć brak tu miejsca na szerszą prezentację poglądów Arystotelesa. Przypisuje sieją Arystote­ dywidualności. że prawdziwy­ dzy oboma rodzajami materii jest zatem różnicą ontologiczna. ponieważ oznaczałby.

obiekt ten ist­ z którą mamy do czynienia w Traktacie. predykatu „jest postrzegany". Kontrowersja dotyczy referencji zdań egzystencjalnych. Jak wiemy. mówimy. Ponownie pojawia się problem natury epistemolo- snej zmiany wartości logicznej zdania. w obu przypadkach jest dany w jakimś rodzaju drogą percepcji. a więc jeżeli któreś ze zdań składowych jest go podstawienia za predykat „istnieje". że zdanie egzystencjalne podlega rozkładowi tylko pod warunkiem. Po prostu ktoś go strzegany". Wybór pierwszej oznacza. przypadek. czy­ oznacza zawsze odnoszenie się do czegoś. że trzeba teraz omówić nieje. sprowadza się do wątpliwości w sprawie ewentualne­ także podlega analizie deskrypcyjnej. całość jest fałszywa. Russella oraz W. czy nie trudniejszy do rozwiązania. Prowadzi to do parodoksu tzw.. oferuje nam zupełnie inną wizję uniwer­ sum przedmiotów. natomiast tak naprawdę jest to skrót deskrypcji. Przyjrzyjmy się zdaniu „Jan jest wysoki". w języku łacińskim: esse = percipi. Weźmy predykat pierwszy „istnieje". że referent wyrażenia „Jan" stawmy za „istnieje" nowy predykat. Teza Zdanie po modyfikacji będzie wyglądało następująco: „Jan istnieje". Wo­ du ograniczeń przestrzennych.in. todologią B. 98 99 . pod warunkiem. Dla wersji nominalistycznej sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. (c) treść mentalna jest przedmiotem percepcji. brody Platona. epistemologiczne i ontologiczne. Quine'a. Jasne jest zatem. Zachowanie wartości logicznej dla tego zdania jest kwestią fundamentalną. czy kiedy mentalne. może być warunek pierwszy i drugi. musimy przyjąć. pokrywają się. wartość podziału problemów na zagadnienia logiczne. I oczywiście. że nasze zdanie odnosi zależny w swoim bycie od umysłu. (3) Wreszcie powstaje kwestia on­ percepcji. Zgodnie z tym. otrzymujemy nowe zdanie: „Konie strzeganym. do­ stia: jeżeli istnieć. Nowe zdanie przyjmie postać: „Jan jest po­ jest stale obecny w perspektywie poznawczej jakiegoś podmiotu. co mentalne i poza. jedyny problem. z długim rogiem pośrodku łba istnieją". tak jak wspomniałem. że „x istnieje". w jaki sposób poznajemy siebie. mianowicie że zawsze istnieje jakiś umysł postrzegający przedmioty. Fakt ten jest trudny do zaakceptowania bez przyjęcia dodatkowego I może odbyć się pod kilkoma warunkami: (a) wygłoszenie zdania egzystencjalnego założenia. że zakresy obu wyrażeń gicznej. który nazywamy jednorożcem.W ten sposób rzuca wyzwanie tradycyjnemu podziałowi na to. wówczas prawdą jest negacja zdania drugiego. że Berkeleya stanowi poważne wyzwanie epistemologiczne i tylko pod pewnymi wa­ zdanie to jest prawdziwe (jako derywat zdania „Jan jest wysoki"). de facto posługujemy się Gdyby się okazało. który nie jest nie realistyczną i nominalistyczną. a więc „nie jest tak. że Jan przedmiotów pozapercepcyjnych: duchów i Boga. a następnie pod­ runkami daje się utrzymać. co percypowane. Możemy przyjąć dwie strategie: skraj­ owi za wiele. a także skoro sami jesteśmy duchami niedostępnymi rego się odnoszą w obu zdaniach. rzeczywiście do czegoś się odnosimy. iż istnieje co najmniej jeden przedmiot. dające się już przeanalizować metodą Quine'a: wariantom interpretacji i konsekwencjom. Tego zaś było Berkeley­ prostszym przykładzie: „Jednorożce istnieją". jaki powstaje. iż sugeruje. ciągle postrzega. katów: „istnieje" oraz „jest postrzegany". Przyznanie. co powie­ (2) Zacznijmy od kwestii zarysowanych w poprzednim punkcie. Chodzi o to. (2) Zagadnienie epistemologiczne wyraża następująca kwe­ cych funkcję podmiotów zdań egzystencjalnych. bo przecież żaden człowiek do takiej roli pretendować nie może. dysponujemy dwoma predykatami. Można jednak przyjąć wersję. Zbadajmy to na naj­ których status ontologiczny nie zależy od żadnego umysłu.v. całość będzie fałszywa. jakie rodzi. Druga strategia. Rozpatrzymy dzieliśmy. dla którego ewentualnie to wyrażenie miałoby być skrótem. gdy wyrażenie „Jan" posiada referencję niezależną od referencji jakiego­ podstawiając je za predykat „jest wysoki". (1) logiczna takiej formuły zależy od wartości logicznej poszczególnych jej członów.O. Przyjmijmy. po dokonaniu rozkładu tego zdania na zdania proste. Zdania sposób postrzega p o s t r z e g a n i e i czy czasami nie rodzi się w tym przypadku z podmiotem „Jan" zachowują swoją wartość. W naszym przypadku będzie to deskrypcja typu: „koń z długim rogiem pośrodku Stanowisko Berkeleya jest stosunkowo łatwe do wyrażenia: istnieć to być po­ łba". Podstawiając teraz deskrypcję za nazwę. o których będziemy mówić za chwilę. to być postrzeganym. Przyjrzyjmy się jego założeniom. Do zagadnień logicznych zaliczymy kwestie orzekania o przedmiocie dwóch predy­ Jeżeli któryś z członów jest fałszywy. Rozpatrywaliśmy dwa zdania: „Jan istnieje" oraz „Jan jest przedmiotem percep­ predykaty te muszą posiadać równe zakresy i podstawione za siebie zachowywać cji". najbardziej doniosłą i rodząca najpoważniej­ liczby przedmiotów w uniwersum przedmiotowym. Referencja zdania „Jednorożce istnieją" zależy od pomyślnego przejścia testu. dwa czasowych. Raz z powo­ siadanie jakiejś treści mentalnej. że nazwa w nim Istnienie i percepcja użyta jest jedynie nazwą formalnie. że przedmiot. Kłopot w tym. że x jest koniem i x posiada róg pośrodku łba". Co zatem ze zdaniem o percepcji? Podmiot drugiego zdania ganym. To oznacza m. kolwiek opisu. Ważnemu z tego chociażby powodu. tym razem o wiele większy i kto wie. wspierana me­ sze konsekwencje. oznaczałoby zniweczenie całej argumentacji. Tylko w przypadku Boga spełniony bec tego: istnieć to być postrzeganym. że zdanie „Jan istnieje" jest fałszywe po dokonaniu analizy de­ dwoma różnymi pojęciami istnienia. należy odpowiedzieć na pytanie. tologiczna: jeżeli jedynym bytem jest to. (b) odnoszenie się do czegoś oznacza po­ li Bóg. innymi dla skrypcji. się do jakiegoś obiektu. bez jednocze­ fałszywe. kto i w jaki tyczy kwestii epistemologicznych. że zdanie egzystencjalne (1) Problem logiczny związany z kwestią utożsamienia istnienia i bycia postrze­ okazuje się prawdziwe. Po pierwsze. że istnieją przedmioty. regres w nieskończoność. czyli uznania nieograniczonej kwestię jedności istnienia i myślenia. które będziemy chcieli przetestować. do któ­ tzw. Zacznijmy od analitycznego „istnieje takie x. jest przedmiotem percepcji". Jeżeli teoria Berkeleya ma być prawdziwa. innym dla przedmiotów percepcji. Jeżeli akceptujemy wersję realistyczną w kwestii referencji wyrażeń spełniają­ wartość logiczną zdania.

nie ogranicza się jedynie do nadawania znaczeń.różni się zatem znacznie od pierwszej. gamy postrzeganie). Z tego wynika. że będziemy zmuszeni mówić o uniwersum ontologicznym Dotykamy tu kwestii nazywanej w filozofii „solipsyzmem". ley niebezpiecznie do takiego właśnie stanowiska się zbliża. sobie sprawy. stały że kiedy używamy wyrażenia „istnieć" przypisujemy mu zrazu znaczenie „bycie po­ strumień danych dostarczanych naszym zmysłom. sola) moja własna świadomość (dusza). lecz prócz nich w ten sposób dwie tezy ontologiczne. Te fakty tudzież zjawiska to. czyli samopostrzegania. gdy tezę Berkeleya potraktujemy teorią Rus. iż każdemu aktowi percepcji towarzyszy prowadzonych powyżej. że w języku łacińskim formuła ta w drugim swoim członie nie anga­ być postrzegana. stale dostarczającego strumienia danych. będące właśnie wynikiem apercepcji. wymaga to zaakceptowania założeń.W. mianowicie ostatecznego rozwiązania zagadki ist­ władze poznawcze zewnętrznie czy też wewnętrznie. to w takim razie jeżeli percepcja ma istnieć. z którego podmiot percypujący nie zdaje terminu „istnieć". Nawet gdybyśmy przyjęli. Nie wydaje się. stanowią jedynie nazwę bytu postulowanego. których zastosowanie utrzyma wartość logiczną wyjścio­ z epistemologicznego. niemalże niewyobrażalnego. niż formuła „istnieć to być postrzeganym". po­ cza coś zupełnie innego. Trudność. ale nie będzie prawdziwa dla zdania percepcyjnego. Oznacza to. mologicznego punktu widzenia. iż nie mamy co prawda logicznej . to stwierdzić. tak jak nic nie znaczy samo wyrażenie „być postrzeganym". Oznacza to. W filozofii taka ewentualność została za­ żuje żadnej formy czasownika „być": esse =percipi. nym (być przedmiotem percepcji). których umysł nie jest w stanie podważyć. iż każdy przedmiot istnieje o tyle. by Berkeley dokonał redukcji ilość duchów do dwóch: swojego własnego i jakiegoś sella-Quine'a. że faktycznie Berkeley i „percypować" mogłyby w tej sytuacji mieć różne zakresy. Berke­ percepcja (nadająca status egzystencjalny bytu). istotnie. to być postrzega­ Zacznijmy od dokładnego przyjrzenia się tezie „istnieć to być postrzeganym". a więc zachowanie praw­ używa wyrażeń egzystencjalnych w dwóch różniących się znaczeniach. co postrzega" . Druga teza ontologiczna mówi natomiast: „bytem Niepodobna na przykład. o ile istnieje odpowiednia strzeganym" w całej rozciągłości odnosi się jedynie do aktów percepcyjnych. Analiza ontologiczna zostaje tym samym zredukowana do analizy percep­ rych treść jest zawsze zdeterminowana przez ten lub inny umysł wywierający wpływ cji. Choć. co do których istnieją wątpliwości. Jest to wysoce problematyczne na stosowne władze kognitywne. je". Leibniza i otrzymała na­ by ją oddać lakonicznym i s t n i e n i e = p o s t r z e g a n i e . I tak w nieskończoność. wego zdania egzystencjalnego. postrzeganie. że postrze­ sekwencje. co istnieją także idee refleksyjne.w ten sposób pozostajemy w obrębie rozważań wy nie rozwiązuje. Możemy wyobrazić sobie taką deskrypcję. by łatwo mógł się z takim zakwalifikowaniem pogodzić. która będzie prawdziwa innego. że ich status ontologiczny jest nierozstrzygnięty. tak rym pojawią się terminy. w któ­ nym w odróżnieniu od solipsyzmu absolutnego. że każdy akt poznawczy rozpoczynający się od percep­ jaka tu się pojawia. iden­ strzeganym". że istnieją tylko strzeganym". założenie. resp. nie zaś jedna z jej części.odrobinę zmieniającą sens poprzednich wywodów. która de facto ozna­ zwę „apercepcji". ale które odnosząc się np. Trudno w jego przypadku mówić dla zdania egzystencjalnego. jak i ontologicznego punktu widzenia. Poza duchem postrzegającym nienia. Jeżeli terminowi „istnieć" przypiszemy znaczenie egzystencjalne. co niestety kłóci się z naszymi podstawowymi intuicjami. stwierdzenie i oznacza. co do której nie ma żadnego znaczenia. Otóż definicją bytu ich idei. ale mamy ich pojęcia. byśmy zawsze zdawali sobie sprawy z tego. Rozumowanie wygląda następująco: jeżeli istnieć. lecz przypisywaniu mu różnych zna­ Równie trudne jest udzielenie satysfakcjonującej odpowiedzi na pytanie o samo. w których teza ta dyskutowana była z logicznego i episte­ apercepcja. Tutaj raz jeszcze pojawia się problem ontologicz­ dzie zarzut popełnienia błędu zwanego w metodologii „błędem ekwiwokacji". że wyrażenie „być postrzeganym" posiada znaczenie egzysten­ istnieją tylko inne duchy postrzegające. tym niemniej istnienie innych duchów jest hipotezą jest cała teza esse = percipi. iż istnieje tylko (jedynie . Odnosi się do cji wypełniany jest treścią. duchy (umysły). mianowicie znaczenia wyrażenia „istnieć" i jego ewentualnej wieloznaczności. Powiedzieć. musi Przypominam. rodząc odmienne kon­ go aktu (trudno postulować. z trudem Na jeszcze jedną rzecz należy zwrócić uwagę w przypadku pierwszej tezy onto­ radzi sobie z kwestią poznawania innych duchów. sugerując. że istnienie percepcji zagwarantowane jest pewnym Rozważmy pierwszą tezę ontologiczna w kontekście pytania o wieloznaczność immanentnie określonym mechanizmem. o czystej formie solipsyzmu. lecz co do których przyjmiemy np. że teza „istnieć to być po­ cjalne. Teoria solipsystyczna w sensie ścisłym i całej rzeszy przedmiotów. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda. czeń. To oznacza. wyraźne oddzielenie aktu poznawania od aktu tworzenia. Berkeley mówi o trzech typach idei.łac. czyli ny. wyrażeniu „być postrzeganym" przypisujemy znacznie „istnie­ tyczności. by percepcja percepcji miała charakter w pełni świadome­ jest to. do czegoś niedostępnego (3) Powyżej problem ontologiczny sformułowaliśmy jako kwestię ukrytej wie­ dla percepcji. Nie wydaje się jednak. W języku polskim można było­ uważona przez matematyka i filozofa niemieckiego G. To jednak spra­ jest przedmiotem postrzeżenia" . któ­ percepcja. Pierwsza z nich głosi: „bytem jest tylko to. używania w rozumowaniu jednego wyrażenia. konsekwentnie egzystencjalne znaczenie musimy także nadać wyrażeniu „być po­ Inne założenie związane jest z Berkeley o wskim twierdzeniem. a z którymi nie znaczy. czy determinuje czegoś o wiele poważniejszego. zasadny bę­ dziwości zdań byłoby kłopotliwe. Wyrażenie „istnieć" samo nic wyjaśniającą pewne zjawiska i fakty. obserwowanie regularności. czyli właściwa ontologia to ontologia percepcji. Co najwyżej nazwać go można solipsyzmem relatyw­ Wystarczy „Jana" uznać za skrót wielce wyrafinowanego opisu naukowego. Otrzymujemy śród których idee bazujące na percepcji zajmują centralną pozycję. najogólniej mówiąc. co do których nie istnieje właściwa im głosi. Wyrażenia „istnieć" loznaczności terminu „istnieć" („być"). Gdyby okazało się. ma nieustannie do czynienia. W ten sposób Berkeley w zasadzie unika kłopotliwego pytania o sens egzysten- 100 101 .

jaką jest zwrot Berkeleya. Wnioski z tych analiz sprowadzają się zasad­ niczo do jednego: skoro nie istnieje nic zewnętrznego w stosunku do percepcji. Choć o Bogu Berkeley nie może go dla przedmiotów nigdy w postrzeżeniu niedanych. nie moż­ je się. Bóg . że Kartezjusz sformułował swoją tezę w pierwszej osobie liczby poje­ Przypuśćmy. że istnieją. Każda z nich jest alnych dobrze rozpoznał. a więc percypowania. gdyby przyjąć hipotezę o kartezjańskim pochodzeniu jego teorii. matyczna. dynczej. Zwrot Kartezjusza „myślę. przekonanie teistyczne jest najlepszą hipotezą wyjaśnia­ Co do pierwszej uwagi. żyjący wiele wieków przez Berkeleyem. Miarodajnie i wia­ Berkeleya daje się interpretować na dwa sposoby. ale zważywszy na podtytuł młodzieńczej rozprawy Berkeleya. zgod­ (1) „myślę. Jak to. niemniej jedynie zwrotu „istnieje" i nic poza tym. że orzekamy o jakimś przedmiocie. czasownikowi „postrzeganie" znaczenia „istnienie" może dla wielu wydawać implikacja. episte- odwrotnie. Nie mówi w tym przypadku do czynienia z eksplikacjąprzekonań religijnych autora.postrzega. gdy przyjrzymy się formule esse = percipi. że istnieje. nie bardzo wiadomo. że „istnieć" bez żad­ dzieć. pozycję: kiedy używam wyrażenia „istnieć". czy mamy jeszcze ściślej definiuje istnienie. Nie jest to tylko per­ W odniesieniu do przekonań religijnych swoiste rozdwojenie postaw intelektu­ cepcja zmysłowa. mologiczno-metafizycznej. czy też jest to raczej muje porządek wynikania: czy fakt istnienia wynika z faktu postrzegania. który wypowiedział dwa słynne zdania: fides ąuaerens intellectum i credo ut 102 103 . więc myślę" . a jedynie w postaci pojęcia. Oba znaczenia bardzo dobrze wyjścia analizę przeprowadzaną w supozycji materialnej (w odniesieniu do użytych pasują do koncepcji omówionej powyżej. ale równoważność. które przy­ przecież o myśleniu. niż czynił to jego kontynentalny kolega. jaki przyj­ brały taką a nie inną postać zrozumiałych tez filozoficznych. np. ewentualnie rezerwując nym typem przedstawienia. terbury. tudzież Jana można tem istnieję jako podmiot tego aktu. w drugą Druga uwaga traci sens. „Jan istnieje". Berkeley bezwzględnie broniłby się. Nie jest to stronę. chcę w ten sposób podkreślić. jest stwierdzenie. że jest dany w postaci idei. materii jako obiektywnego podmiotu-substratu. „Istnieć" w tych dwóch wyszczególnionych przypadkach znaczy po zdanie o swoim istnieniu. Nadanie czasownikowi „istnienie" znaczenia „postrzeganie" i. jedynym bytem są podmioty aktów kognitywnych? Wygląda na bycie postrzeganym). Wyda­ wać dziwne. Zauważmy. że dany Podsumujmy to. św. Podob­ Druga teza ontologiczna z wielu względów wydaje się jeszcze bardziej proble­ nie ma się rzecz w przypadku innych duchów. więc jestem" . zatem myślę (każde zdanie jest wynikiem aktu myślenia). Dodatkowo. czy też próba pokazania. do którego w jakiś tajemniczy spo­ sób doczepione są rozliczne własności. najprostszą odpowiedzią. nie. dostrzeżemy bez trudu. na mieć więcej wątpliwości. prostu „być obecnym (w tym samym miejscu i czasie)" lub „być w zasięgu naszych Powodzenie tej interpretacji zależy w dużej mierze od tego. jakie intencje czy pierwszym jej członem będzie „istnienie" czy też „postrzeganie". tylko o podmiotach aktów kognitywnych można powie­ mi wyrażenia egzystencjalnego. więc jestem". z tym wszakże zastrzeżeniem. strzeganie traktuje znacznie szerzej. że gdy zgadzamy się na pewne poglądy natury. Jeżeli będziemy jednak pamiętali. że Berkeley. całkowicie się go wyzbywając. co udało nam się ustalić w tym podrozdziale. twierdząc. którego do końca nie był chyba świadomy: albo używać wyrażenia „istnieć" Na pierwszy rzut oka propozycja Berkeleya wydaje się niedorzeczna. Anzlem z Can- wynikiem pewnego typu postrzeżenia. niestety. Przy okazji mogły stać za sformułowaniem drugiej tezy ontologicznej. oraz (2) „jestem. a przede wszystkim suponowanego istnienia duchami. Ontologiczna teza przedmiot wykonuje szczególnego rodzaju czynności . więc jestem" nie jest defi­ się nadzwyczaj wątpliwe. Odwołałby się tutaj do swojej doktryny idei. natomiast „istnienie = postrzeganie/ pozostaje w zgodzie z wynikami dociekań Berkeleya na temat abstrakcyjnych idei być postrzeganym" przysługuje wszystkim pozostałym przedmiotom niebędącym ogólnych oraz jakości pierwotnych. że odpowiedź brzmi: tak. Na pierwszy rzut oka może się to wyda­ niku którego ustanowione zostaje jedno zdanie pewne: „myślę. że fraza esse = percipi nicją.między założeniem a hipotezą wyjaśniającą zatem istnieje jedynie podmiot dokonujący postrzeżenia. Można zatem sformułować ją także na dwa sposoby: Gdy zapyta nas ktoś. a więc zgodnie z nadanym mu znaczeniem (postrzeganie lub pojawią się pytania. a więc do których można użyć powiedzieć. czy przyjmiemy za punkt możliwości ostensywnych (móc być wskazanym)". Berkeley mógłby jednak wysunąć inną pro­ do przedmiotów oznaczanych przez dane wyrażenia).skoro formułuję wskazać etc. To oznacza. Teoria ta przypomina koncepcję kartezjańską i z dużym prawdopodobieństwem Traktat o zasadach ludzkiego poznania może uchodzić za dzieło z filozofii możemy stwierdzić. o całej reszcie przedmiotów. za­ ną ze zdrowym rozsądkiem. albo w różnych sytuacjach posługiwać się różnymi znaczenia­ to. że jest ona pewnym refleksem wątpienia metodycznego. niż to mu się przypisuje. że staje przed dylema­ rygodnie orzeka się zatem „istnienie" tylko o podmiotach postrzegających. jest w całości znaczeniem wyrażenia „byt". że po­ jącą. tem. zwłaszcza że eksploatowane sąprzez współ­ wyrażeń) czy też będziemy jej dokonywali w supozycji personalnej (w odniesieniu czesnych filozofów różnych orientacji. a musi istnieć jakiś podmiot postrzegający (percepcje nie są zawieszone w próżni). Mówił zatem o sobie. lecz o postrzeganiu. w wy­ i filozoficznej teologii (teologii naturalnej). że pogląd ten nych dookreśleń przysługuje duchom i Bogu.skoro dokonuję aktu myślenia (formułuje to zdanie). warto dodać. powiedzmy. Dla tego typu równoważności zaś nie ma znaczenia. tylko w sposób ścisły. Myślenie jest dla Berkeleya po prostu pew. cjalny wyrażenia „istnieć". Proponuję zatem zacząć od zastanowienia się. w bardziej lub mniej ścisły i właściwy sposób jest przedstawiany w umyśle. że Jan jest obecny. co rozumiemy przez to zdanie.

przy czym. są całkowicie ode­ Druga strategia jest równie interesująca. ani zakresu. które pozwala zbudować model maksy- postaw. aczkolwiek wspiera się na nieco innych rwane od ich ewentualnych przekonań bazowych. które daje się traktować jako osobliwy dowód fizyko-teologiczny. podczas gdy (2) konkretyzacją modelu. najwyraźniej figurę tego typu dowodu można do­ kiego. o tyle za czasów Berkeleya nie było co do tego jasności. O ile w naszych czasach jest to nad­ Idealizacja nie jest pomysłem Berkeleya. w których dozwala niekiedy na utożsamienie idei z rzeczami. W obu pienia. że ostatecznie problemem nie są czyjeś przekonania religijne. W (1) teza o istnieniu Wywód Berkeleya nie daje się łatwo zaklasyfikować do którejś z wymienionych Boga jest przekonaniem fundamentalnym. Etapami budowania modelu są kolejne fazy argumentacji przeciw teo­ są dobrze uzasadnione lub które z dużym prawdopodobieństwem dadzą się uzasad­ riom abstrakcyjnych idei ogólnych. czy też wierzy. przesłankach i do innych prowadzi wniosków. a Descartes. Propozycja Berkeleya jest bliska temu rozwiązaniu. Oznacza to po prostu. Faktem jest czyć wszelkie elementy zewnętrzne. ale podczas gdy po przystosowaniu modelu do ludzkiej natury okazuje się. nych argumentów. że Berkeley podchodzi do pro­ Boga. wytworzone za sprawą aktu stwórczego (co uczyniłoby sprzecznym pojęcie Absolu­ giczny. nywające argumenty. że różnica raczej fakt. (pod­ wewnętrznych. są i będą podejmowane. podobnie jak w przypadku Boga. Motyw ten nie jest bynajmniej mało szlachetny i godny potę­ strony wiedza czysto percepcyjna. a następnie osłabić warunki. mianowicie takiej. którego granicznymi punktami są z jednej z pobudek religijnych. ateizmu czej i z odrobinę mniejszą pychą sformułowana. żeby (lepiej) zrozumieć. się do pewnego typu kompleksu wobec nauki. używając języka metodologii. lecz może sprawiać wrażenie. bę­ ludzkiego) oraz (2) jako tekst. Tego ostatniego zastrzeżenia nie musi i nie może respektować umysł i religijnej (niewiara). W tym sensie można rozumieć pewne wypowiedzi Berkeleya. by dopuścić jego rozliczne rzeczywiście jesteśmy w stanie zminimalizować wpływ przekonań innych niż te. żeby zrozumieć". Dostęp mamy jedynie do stanów i niewiary".intelligam: „wiara szukająca zrozumienia" oraz „wierzę. lecz należy zdawać sobie że w modelu nie ma między tymi dwoma pojęciami różnicy ani treści. co nie jest blemu wiedzy z pewnym zespołem przekonań. dla którego wszelka kauzalność musiałaby oznaczać. przedstawione w pierwszej części Traktatu. W obu rozwiązaniach istnienie Boga mienia dla swoich przekonań teistycznych. iż próbuje sieje na siłę udrapować w szaty mniej lub bardziej udanych taka się pojawia i jest różnicą przyczyny (rzecz) i skutku (idea). Kierunek implikacji od poglądów religij­ z doświadczenia wewnętrznego. Człowiek. w której twierdzi się. warto postawić następującą hipotezę: Traktat jest dziełem. inaczej jednak uprzyczynowanego (lub w ogóle nych do poglądów filozoficznych wróży kłopoty z zagwarantowaniem wiarygod­ uprzyczynowanego). że istnieje coś. minacyjnym momencie. Nie może zatem dziwić strzeni naszego życia umysłowego. w którym konstruowana jest teoria wiedzy bytu ludz­ dącej hipotezą o istnieniu Boga. by Berkeleyowi czynić zarzuty z tego. którzy swoje teorie nadbudowują nad mi skrajnymi. z drugiej zaś wiedza czysto apercepcyjna. choć nieco ina­ i trudności w różnych dziedzinach wiedzy oraz podstawy sceptycyzmu. Prekursorem był Kartezjusz: jeżeli chce­ zwyczaj dobrze widoczne. W kul­ nić. czy malistyczny (idealizację). można byłoby nazwać modelem (ide- nasze pytanie przyjmuje postać następującego dylematu: Czy Berkeley szuka zrozu­ alizacją). które stanowią istotny motyw pozalo. decydujący o całokształcie wywodów. jak i Berke­ przypadkach jest to Bóg. w którym konstruowana jest teoria wiedzy pretacji. W nawiązaniu do drugiej inter­ czytać na dwa sposoby: (1) jako tekst. jakości pierwotnych i materii-substratu. aspirując do wiedzy. że Berkeley przedstawia w swoim tekście teorię bytu absolutnego (a po dokonaniu pewnych ograniczeń dostosowana zostaje do bytu wiedzy ludzkiej bezwzględnie wymagającej dodatkowej hipotezy wyjaśniającej. aczkolwiek w (1) inną niż w (2). że nie przyjmuje stanowiska sensowną konsekwencją sformułowanych przesłanek rozumowania. Takie próby oczywiście były. należałoby być Bogiem. stu wynikiem działania przyczynowego na umysł oraz wynikiem operacji na imma- Formułowanie przekonań religijnych w postaci teorii jest w istocie przyznaniem nentnym materiale powstającym w wyniku tego działania. W tym kontekście nieco buńczucznie brzmi pod­ stwierdzenie Kartezjusza. a więc ostatecznie podważa sensowność uprawiania filozofii. Jest to w pewnym sensie problem natury ogólniejszej. A zatem Wersję (1). gdyż bieg dziejów wyznacza postęp w szeroko rozumia­ my osiągnąć wiedzę (mieć pewność co do żywionych przekonań) musimy wyklu­ nych naukach. na nasze poczynania w sferze teorii (i odpowiednio praktyki). że pewność możemy mieć tylko w stosunku do stanów tytuł dzieła Berkeleya: „W którym poddano badaniu główne przyczyny błędów naszego umysłu. Wiedza jest po pro­ teorii (naukowych). odgrywa zasadniczą rolę. w której autor deklaruje. porusza się między punkta­ ley są pożałowania godnymi myślicielami. że przeko­ tu). strzec. że pojęcie nauki zaczynało się krystalizować. że tak naprawdę zarówno Locke. a my. zakłócające życie naszego umysłu. Już lepiej brzmi druga część podtytułu. raz pierwszy określili racjonalność naukową jako paradygmatyczną dla całej prze­ będący jedynym właściwie czynnikiem uzasadniającym. tzn. Leibniz. metafizycznej (ateizm) wania w umyśle. że błędy takie zostały popełnione. Rozumowanie przedstawia się następująco: skoro nie istnieje żadna materia- 104 105 . Locke po sób dostęp internalny (wewnętrzny) otrzymuje niespotykaną dotąd w filozofii rangę. niemogąca obejść się bez uwzględnienia hipotezy o istnieniu Boga. Wszystko to sugeruje jednak. z których miałyby wynikać. całość wiedzy czerpie zespołem nieuzasadnionych przekonań. Ciekawe jest natomiast to. Nikt z rodu ówczas jeszcze młody) George Berkeley. staje się jasne. gdy wiadomo już. sprawę z tego. ale żeby z tego uzyskać wiedzę. Zakłada się bowiem. W tym kontekście Traktat można po­ być może. Stąd. które konkretyzacje. Locke'a w sprawie abstrakcyjnych idei ogólnych oraz istnienia materii-substratu że mowa jest o pewnym modelu wiedzy. W ten spo­ jednak. że teza główna esse = percipi jest jedyną Nie chodzi o to. uporamy się z nimi i ich autorów na dobrą ludzkiego nie jest Bogiem. pem poznawczym do stanów wewnętrznych a ontologiczna gwarancją ich powsta­ że zbada założenia postawy epistemicznej (sceptycyzm). więc jego wiedza musi być kompromisem między dostę­ drogę sprowadzimy. Raczej wątpliwe.

Tylko pod tym warunkiem dzieło filozoficzne acji przyjęcie istnienia Boga wydaje się Berkeleyowi rozwiązaniem najprostszym i ro­ może być zresztą przyswojone w języku innym. ale za jego pośrednic­ Sebastian Tomasz Kołodziejczyk twem udaje się wyjaśnić fakt. językiem i połączeniem kompeten­ (samowiedzy). przesunąwszy akcenty z teorii śnić. Odrzucając materię. wokół której mogłyby organizować się jakości pierwotne. choć wiele w nich pospiesznie wy­ łych. jak i transcendentalizm kantowski.wyrazem jej musiałoby być zaś milczenie. który nadany komunikat mógłby odebrać. Leibniza. tak co do formy dyskur­ choć bez wątpienia mogłaby zaistnieć. prócz swoich własnych treści refleksyjnych starego. Traktat bezsprzecznie uchodzić zatem może za pierw­ wie) i komunikujemy naszą wiedzę (po to przecież istnieją idee ogólne). przez wielu uważanego za wielce udany. Istnieje w nim jednak ścisłość innego rodzaju: dorzeczność. wszelkie jakości są wtórne. wiedzi jest naturalną konsekwencją analizy przekonań. w której nie sposób uniknąć hipotezy o istnieniu Boga jako heurystycznie relewantnej. Wieliczka/Aberdeen. Stymulujące w ten sposób otwierając nam drogę do wiedzy koniecznej. maj 2004 komunikacja zachodzi i to z sukcesem. słowa. Podsumowując: Berkeley waha się między strategią poszukiwania uzasadnienia dla swoich przekonań teistycznych. a jednocześnie pokorne przyznanie. Wielokrotnie powtarzane przygany są wyrazem młodzieńczej we­ wy. żadna wiedza nie mogłaby być komunikowalna. o ile myje postrzega­ Nikogo nie trzeba już chyba przekonywać. Powstaje nieodparte wrażenie. powiedzianych uogólnień czy tacite przyjętych założeń. nie może zająć pozycji dochodzi zadziorny. choć na o wiele mniejszą skalę. Przy radykalnym keleya są zarówno sceptycyzm. Nikt inny. Pierwszą i od razu stawiającą najwyższe wymagania. Kto spodziewa się. spójność ar­ Gwarancja ontologiczna jest tutaj pojmowana jako podtrzymanie czynnika sprawczego gumentacji i uczciwość w wyciąganiu konsekwencji z przyjętych założeń. broń konieczność postulowania istnienia ducha. a stwierdzenie. że tekst ten będzie dowodem dedukcyjnym. iż pomimo pewnego odseparowania ontologicznego i epistemologicznego . Odrzucenie pierwszego wariantu odpo­ i indyferentyzmowi religijnemu. niż zostało napisane. Samowiedza nie jest jednak jedyną składową ludzkiej wiedzy. a przekonaniem. albo będzie to duch potężniejszy ode mnie. często przeradzający się w ironiczny tudzież tego typu gwaranta. Wszelako nie byłaby to wiedza w sensie ści­ su. Do tego naszych idei pochodzących z percepcji. Tertium non da­ solipsyzmie nie ma zresztą sensu komunikowanie czegokolwiek. że niczego nie mogę być gwarantem. jesteśmy w stanie uznać za wysoce problematyczne. nowożytnym sensie tego postawę radykalnie solipsystyczną. w wyniku której staje się oczywi­ a w wielu miejscach istotnie otwiera nowe perspektywy interpretacyjne. że przedmiot jest jedynie pewną Zakończenie ideą. ale samowiedza . Taki jest jednak żywioł my­ Hipoteza o istnieniu Boga ma zatem wymiar ontologiczny i epistemologiczny zara­ ślenia. Wobec tego istnieje pilna wartości dla dziedzictwa myśli europejskiej. W tej sytu­ cji filozoficznych z filologicznymi. z jakim Berkeley walczy przeciw jako duch będę Ontologicznie gwarantował niezmienność i trwałość czynników kauzal­ największej pladze (w jego mniemaniu). Gdyby przyjąć szą próbę uprawiania filozofii transcendentalnej w nowym. sądzimy (prawdzi­ wiedzy na teorię samowiedzy. mianowicie sceptycyzmowi. Boże. lecz zasadniczo słusz­ W aspekcie epistemologicznym hipoteza o istnieniu Boga ma natomiast wyja­ nym: Berkeley zainicjował nowe rozdanie w filozofii. że Berkeley w tym aspekcie swojej konstrukcji teoretycznej bliski jest okazjonalizmu Malebran- che'a. być może mało oryginalnym. prócz Boga. która ma przecież pełnić funkcję takiej podsta­ sarkastyczny styl. iż przedmioty istnieją o tyle. szybko się zem (wydaje się. Berkeleya. Takim duchem może być tylko Bóg. Nie ulega kwestii. że poznajemy regularnie zachodzące zjawiska. zależne od umysłu.gdyż obracamy się w kręgu własnych treści mentalnych . której elementem konstytutywnym jest odwołanie się do swoistego paradygmatu (idealizacji). iż ludzka wiedza jest jedynie namiastką tej. tzn. Unika dzięki temu solipsyzmu absolutnego. Różni się od ste. a jednocześnie dobrze ilustrują zapał. jak i jego przesłanek. ateizmowi nych. Berkeley musiał borykać się z alternatywą: albo ja rwy autora. którą byt absolutny (w przypadku modelo­ wym) może osiągnąć. rozczaruje. 106 . To zaś oznacza. Przekład Janusza Salamona styl ten zachowuje. że Traktat jest dziełem o najwyższej my. dzącym najmniej paradoksów. który gwarantowałby stałą percepcję. że dla Berekelya nie ma różnicy między tymi dwoma wymiarami). Nie powinno zatem dziwić. opierającej się na trwa­ i orzeźwiające są figury myślowe G. bo nie istnieje prze­ tur cież żaden podmiot. Zakończmy stwierdzeniem. w wąskich ramach zaproponowanych w tym eseju interpretacji. Bóg nie jest co praw­ da dobrym przykładem odbiorcy komunikatów językowych. że istnieją pewne prawidłowości w percypowa- nych zjawiskach. jak to jest. a za jego pośrednictwem teorii wprzód ustanowionej harmonii G. iż w obu przypadkach otrzymujemy nadzwyczaj spójną wizję wiedzy.substrat. polemiczny ton. że wiara jest konsekwencją przed­ stawionej koncepcji. że wariantami stanowiska Ber­ słym. Niemniej jednak zauważamy. niezmiennych fundamentach. Jego odczytywanie nie zamyka się.W.

The Empiricists: Critical Essays on Locke. s. Warszawa 1998. 1 i 2. 109 . Eksperymentalna filozofia. Ber­ keley. Locke. Routledge: New York 2001.. „Przegląd Filozoficzny". Berkeley. Sophia. Solipsism. Berkeley and the Principles of Humań Knowledge. „Berkeley et les philosophes du XVIIeme siecle". „Berkeley et le cartesianisme". 40(3): 402-404. Bennett J... and Divine Revelation".. Bennett J. „Problemat transcendentalnego idealizmu w sformułowaniu seman­ tycznym". 7: 431-40. 3: 59-80. Hume. Elzenberg H. Glauser R. 18(3): 361-373. Ajdukiewicz K. Przewodnik bibliograficzny Literatura na temat filozoficznych koncepcji G.. Wydawnictwo Amber. Horizons Philosophiąues 1999. Znak: Kraków 1995 (tamże przedruk pracy „Do­ mniemany immanentyzm Berkeleya w świetle analizy tekstów"). 33(1): 43-50. 1937.. Stąd też przytoczone poniżej pozycje należy traktować jedy­ nie jako orientacyjny punkt wyjścia do dalszych poszukiwań. Review ofMetaphysics. Brykman G. 41(3): 614-617. „Berkeley's Argument for Other Minds". Dialogue. „Malebranche and the Immaterialism of Berkeley".. Danaher J. Oxford: Clarendon Press 2001. Row- man and Littlefield: Lanham. Leibniz. and Hume. 271-287. Atherton M. Fogelin R.. Glauser R. Journal ofthe History of Philosophy.. 40: 207-21. Philosophy... 9(2): 136-139. „Malebranche. Spinoza. Learningfrom SixPhilosophers: Descartes. Ablondi F. vol. „Berkeley and God". Berkeley. History of Philosophy Quar- terly. Berman D.. Modern Theology. Ze zrozumiałych wzglę­ dów przeważają prace w języku angielskim.. Berkeleya jest niezwykle obfita i trudna do ogarnięcia. „Is Berkeley's World a Divine Language?". Z historii filozofii. Falkenstein L. „Berkeley et les philosophes du XVIIeme siecle: Perception et sceptici- sme". Fritz A.

143-154.. „'Byt' i byt". Szymańska B. Journal of the History of Woleński J. s. Tipton I...). „Common Sense and Berkeley's Perception by Suggestion". co istnieje". A. Internatio­ nal Journal of Philosophical Studies. Wolniewicz. Kwestie dyskutowane o prawdzie. s. 5(3): 397-423. Ruszczyński. 17:381-394.. B. Metafizyka.. A. Watson R. and Vision in God". „Berkeley and Scepticism"... Oxford University Press: Oxford 1989. 23(\-2): 77-93. „Berkeley in a Cartesian Context". Polskiego Towarzystwa Filozoficznego we Lwowie. Lwów Tomasz z Akwinu. Pietrzkiewicz T. „Berkeley on Common Sense and the Privacy of Ideas". Harmondsworth: Penguin 1974. „Berkeley. Review of Metaphysics (40): 237-270. „Descartes.V. 109-125. Metaphysica.. Kant I. War­ szawa 1986. w: Logika i język. przeł. Berkeley. Philosophy. przeł. Inna wykorzystana literatura: Ajudkiewicz K. Berkeley znany i nieznany. Indian Philosophical Quarterly.. Warnock G. Revue Internationale de Philosophie. 110 . Pietrzkiewicz T. „W sprawie pojęcia istnienia". w: Język i poznanie. w: W stronę logiki. w: Księga Pamiątkowa Russell B.. Nakładem Polskiego Towarzystwa we Lwowie.Ghosh T. History of Philo­ sophy Quarterly. ss. M.... Lublin 1996.Internal Realism and the Incommensurability - Thesis. Ookerjee S. Warszawa 1967. Berkeley: zdrowy rozsądek i idealizm... przeł. 61: 280-92. „Denotowanie". Grey D. Archiv fur Ge- schichte der Philosophie. tomy 1 i 2.. Kleiner J. „O tym. Berkeley: An Interpretation. Yandell D. J. Pojęcie idei u Berkeleya. 1946. tomy 1 i 2. 59(1): 133-149.. Quine W. 29-37. i Armstrong D. Garden City NY: Double- day 1968. 34(4): 535-548. 25(2): 241-251.. Przegląd Filozoficzny. Graham J. „Berkeley's Idealism . J. ss. w: Z punktu widzenia logiki. Warszawa 1985. ss. Elementy teorii poznania. L. Poznań 1998. Ta meta tafysika. Frege G.. Winkler K. Malebranche.. Sebastian Tomasz Kołodziejczyk Luce A. „'Exists' and Existence". wicz. Berkeley and the External World".. „Niektóre założenia idealizmu Berkeley'a".. Wrocław 1987. Philosophical Quarterly. R. Pappas G.. Sarnowski S. Warszawa 1988. Żeleźnik. Ingarden R. Kotarbiński T. 12(4): 411-423. „What Does Berkeley's God See in the Quad?". McCracken Ch. Miller B. Warszawa 1977. „Postrzeganie zewnętrzne". Kuczyński. B. Warsza­ wa 1965. London: Methuen 1974. Martin C. Lwów 1910. przeł. Arystoteles.. Pisma semantyczne.). Kraków 1994. 2: 338-49. Indian-Philosophical-Quarterly. Berkeley: The Philosophy of Immaterialism. Locke and Berkeley. „The Solipsism of Bishop Berkeley". (red. Pelc (red. B Stanosz Warszawa 2000. 351-370. 1937. Kiytyka czystego rozumu. 32-56. Kwartalnik Filozoficzny. 12 II 1904 -12 II 1929. Ingarden. tom II. „Idealizm kontra realizm w różnych odmianach obu tych pojęć". logiki formalnej i metodologii nauk.. Philosophy-and-Phenomenological-Research. przeł. Jolley N.. J. New York 1934. T. Berkeley and Malebranche: A Study in the Origins of Berkeley s Thought.. Aduszkie- 1931.O.