You are on page 1of 6

Niezależnie od tego w ydanie francu­ skie może w chw ili obecnej zwłaszcza. a tym bardziej dla prac syntetycznych wydanych w językach zachod­ nich. Stołyhwo. Pod­ ręcznik taki mimo swej elem entarności stanowić m oże również cenne „vade- m ecum “ dla wszystkich m ediewistów. że krótki przewodnik ten w łaśnie dzięki swej zwięzłości służyć może skutecznie każ­ demu historykowi średniowiecza. Halphena ze środowiskami naukowym i całego św iata pozw oliły mu zre­ ferować nie tylko publikacje już istniejące. jaką książka prof. lecz również publikacje zamierzo- •ne i przygotowane do druku. Jeżeli chodzi o zagadnienia polskie. czy na charakterystykę poszczególnych w ydaw nictw encyklopedycznych. 14 nlb. Z tej też racji nie można dziwić się pewnej powściągliwości. obecnego Prezesa Académ ie des Inscriptions et Belles Lettres. Halphen’a posiadać może dla m edie- w istyki. str. К. to chętnie w idzielibyśm y tam m iejsce dla Bibliografii Finkla. by częste reedycje tej książki w e ­ szły jako stała. że uw agi powyższe zwalniają nas od obowiązku podkreślenia ogromnej wartości. napisanego czy wydanego w którym kolwiek z bardziej znanych ję­ zyków zachodnich stanowi poważną bolączkę nauki polskiej — prof. *acsim. że za każdym sło­ w em kryje się długoletnie doświadczenie światłego i w ytrawnego m ediewisty. (Polska Akademia Umiejętności. by ocenić. jako jasny i prosty drogowskaz. K o s t r z e w s k i . jak dla wydania francuskiego Historii Gospodarczej Polski prof. którzy stawiają pierwsze sw e kroki w badaniach dziejów średniowiecza. Z drugiej zaś strony trudno nam jest powstrzymać się od sformułowania pod adresem nauki polskiej dezyderatu stworzenia podręcznika polskiego pojętego w spo­ sób pokrewny. Oczywiście łatw o by nam było zarzucić autoro­ w i pom inięcie takich czy innych w ydawnictw. Halphen słusznie zwrócił na nią uwagę. — Z drugiej jednak strony podkreślić należy dobitnie fakt. M. Rut­ kowskiego itd. 6 nlb. nova series-tom us I. jak bardzo jednostronne. oddać w Polsce cenne usługi. Relatio Ibrahim ibn Jakub de itinere Slauico. Brak dzieła syntetycznego na tem at polskiej historii średnio­ wiecznej. daje najpoważniejszą gwarancję dokonania prawidłowego wyboru dzieł rze­ czyw iście najważniejszych. tymczasem jednak charakterystyki poszczególnych w ydaw nictw w ydają się nam z reguły niezw ykle trafnymi. nieuw zględnienie zasadniczych. . aktualnego redaktora w ydaw nictw a „Histoire Gé­ nérale Glotz’a. 162. życzyć by sobie należało jedynie. W ydawnictwa Kom isji Historycznej nr 87) Kraków 1946. Sama osoba autora. Pew ien subiektywizm n ie da się oczywiście nigdy całkow icie w yelim inować. W rezultacie w ięc powiedzieć możemy. Brak tego rodzaju podręcznika odczuwają najdotkliwiej ci. . Edidit commentario et versione polonica atque latina instruxit T h a d d a e u s K o ­ walski cum adnotationibus J. • Z chwilą jednakowoż przyjęcia formy tak zwięzłej powstaje problem właściw ej selekcji materiału. periodyczna pozycja do historiografii francuskiej. 12 k. nieuw zględnienie prac niem ieckich z zakresu paleografii itd. niezw ykłe stosunki osobiste prof. Sczaniecki MONUMENTA POLONIAE HISTORICA. quae traditur apud al-Bekri. nieuwzględnienie nie francu­ skiej literatury w zakresie historii sztuki (wiadomo. N i t s c h . W ystarczy rzucić okiem na ocenę wielkich syntez historii powszechnej. nawet francuskich podręczników z historii prawa prywatnego. К. Wreszcie „bibliografia“ Halphen’a może stanowić bardzo praktyczny przewodnik dla bibliotekarzy kompletujących działy historyczne sw ych bibliotek. redaktora w ielkiej zbiorowej historii powszechnej „Peuples et Civilisations“. francuskie zabarwienie posiada ten dział nauki w e Francji). że m ateriał zestawiony w naszej książce jest mądrze i sum ien­ n ie zważony. Sądzimy. w dobie rozproszenia w ysiłków nauko­ w ych na całym świecie. M o s z y ń s k i .438 Moment ten ma znaczenie bardzo poważne. z jaką autor na ogół odnosi się do dzieł naukowych niem ieckich — w szczególności do dzieł niem ieckich z zakresu wielkiej syntezy. K. nie tylko studentowi.

T. Za to nie wyjaśniono dotąd. ale będą to tylko puste słowa n iew ła­ ściw ie zastosowane. a dzięki niezw ykle praw ­ dopodobnej em endacji daty przez' prof. Ocena szczątkowych okruchów tego. Jeżeli m ało m amy u Ibrahima w ątków historycznych. otrzymał odpowiednią ilość objaśnień zarówno paleograficznych jak filologicznych. że źródło to zostało zaopatrzone w tak bogaty aparat krytyczny pomocniczy. dotąd wątpliw ych i mocno plą­ czących nam spojrzenia na tę osobistość. 439 W i d a j e w i c z J. w jakim charakterze podróżował on po Europie. a co w łączył do swego dzieła al Bekri. jak sądzę. K owalskiego ostateczne ustalenie paru w cale zasadniczych faktów tyczących się Ibrahima. Ibrahim ibn Jakub. W i d a j e w i c z a . recte Abraham Jakubowic. 966. — że był on Żydem z Hiszpanii. seria II t.. Przede w szystkim stw ierdził on w sposób. skoro jest mało nadziei. N ie zdaje m i się. za­ w arty w osobno wydanej pracy prof. n ie dwu. J. Byłoby zuchw alstw em z mej strony. lat zatym siedemdziesiąt temu. że Polska graniczy z Rusią i Prusami. W idajewiczem. że o stosunkach polityczno-geograficz- . T. T. ale dla w ielu w ieków na­ stępnych a zapewne i poprzednich. ty le razy nie napotykam y w ątpliw ości z punktu widzenia historycznego. przechowany . że trudno byłoby uważać go za źródło „historyczne“. jak widać również w pływ ow e jego stanowisko na dworze kalifa w Kordowie. dyplo- fnatyczną. T. że państwo Mieszka I graniczyło z Prusami i Rusią w r. by odbywał on podróż jako kupiec handlujący produktami arabskimi czy kupu­ jący w Niemczech futra. arabskiej kultury. każą raczej przypuszczać rolę urzędową. prof. 2 nlb. gdybym śm iał czynić uw agi na te­ m aty czy to paleograficzne czy filologiczne tekstu arabskiego. że ilekroć przychodzi nam korzystać z tekstu ustalonego · przez prof. pewną wartość historyczną mieć może jedynie zapewnienie Ibrahima. T. 966. 1337. T. niższym niż o 150 lat późniejszy Anonim -Gall. 966. Kowalskiego. Tak np. Jest dużą zasługą prof. ustalonego przez prof. K owalskiego pozostaje jedna tylko data możliwa. Kowalskiego. skierowanego w tym czasie do ce­ sarza rzymskiego. to jest faktem geograficznym i historycznym nie tylko dla r. który m iał stosunki z Ottonem I. Studia nad relacją o Słowianach Ibrahim a ibn Ja­ kuba. jak prof. i że pisał się z Tortozy. I ten rękopis jest' daleki bardzo od poprawności i doskonałości. Kowalskiego i mieć nadzieję. 978. Jem u też i J. Jeżeli sam tekst przekazu (w przekładzie polskim ) obejmuje siedem stron druku. Kowalskiego liczy stron 47. Polskiej Akadem ii Umiejętności. że ustalony tekst starczy na w iele lát dziesiątków. niew olników czy niew olnice. a jest nią r. T. jak się dotąd często przyjmowało. a komentarz filologiczny i paleograficzny ponad stron 80! Jeżeli do tego dodamy staranny i szczegółowy komentarz historyczno-geograficzny. to wstęp prof. w którym prócz w łasnych badań tego uczonego znajdujemy przegląd pomysłów i prób inter­ pretacji innych badaczy z okresu lat siedemdziesięciu. ale w rękach tak w ybitnego arabisty. XVI. 1878. Rosen i Kunik po raz pierwszy opublikowali ten tekst Ibrahima. to teraz wydawca. jak mało które ze źródeł X w. m ateriał zaś geograficzny stojący na niskim poziomie. że istniał tylko jeden Ibrahim. K o w a l s k i oparł się ha w zględnie starym przekazie. Trzeba stwierdzić.u al Bekri'ego. Badacze podnoszą co prawda jego zainteresowania „religioznawcze“ czy „etnograficzne“. członka poselstwa arabskiego. co napisał Ibrahim. K iedy w r. W idajewiczowi zawdzięczamy dokładną datę spotkania się Ibrahima z Ottonem I: odpada bezwzględnie r. otrzymał w reszcie godn$ oprawę swej relacji o krajach zachodniej Słowiańszczyzny. Niech m i będzie wolno stwierdzić tu w zgodzie z prof. bezapelacyjny. co możemy przypisać Ibra- him ow i tak mało wątku historycznego. filoz. nam ustosunkować się pozytywnie do proponowanych emendacji prof. kiedy to baw ił w tych stronach Europy OttQ I i m ógł z nim rozmawiać Ibrahim ibn Jakub. Rozprawy W ydziału hist. Kowalski. str. 102. starszy i poprawniejszy od istniejących w tej chw ili nielicz­ nych przekazów al Bekri'ego. to i te geogra­ ficzne są dziwnie ubogie. 2 nlb. na podstawie bardzo późnego rękopisu. to m usim y stwierdzić. jest trudna. Kraków 1946. może tylko pośrednio służyć jako źródło historyczne. J. bo na rękopisie pochodzącym z r. T. Jego stosunki. by w ypłynął jakiś tekst nowy. bliskie i w cale poufałe z cesarzem. To pozwala. Jest w tym.

którzy mu udzielali wiadomości. Małopolski. choćbyśmy zm niejszyli jej wartość z 30. podał parę w ia­ domości o stosunkach handlowych Czech ze wschodnim i sąsiadami. jest jeden rys charakterystyczny. N ie na gęsiach kończą się zainteresowania ornitologiczne Ibrahima: opowiada jeszcze o ga­ dających szpakach i o tokowaniu cietrzewi. że Mieszko trzyma na sw ym żołdzie armię składającą się z 3000 ludzi. J. To pierwsza wątpliwość. tam także podczas ostrej zim y zjawiają się białe gęsi z czerwonymi dziobami. W Rouen w idział Ibrahim młodego człowieka z brodą poniżej kolan. w ie tylko o stosunkach nieprzy­ jacielskich Mieszka I z W eletami. że taki żołd pobierały od urodzenia ich dzieci. wszystkie chronologicznie błędne. który czasami może nam mącić jasność rozumienia źródła. Przem yśl. Może najobfitsze i historycznie najciekawsze są jego wiadom ości o Bułgarach. Bo gdyby państwo Bolesław a I obejmowało prócz tych dwu dzielnic jeszcze Kraków i Śląsk. Wiąże to z kultem jakiegoś św iętego pochowanego w klasztorze. Jakoś takiej przewagi wojskowej Mieszka nad sąsiadami nie w idzim y w tych czasach. że Czechy obejmują Czechy w łaściw e i Morawy. że dla Mieszka groźnym sąsiadem jest Związek Welecki.000! A le jak się przedstawia w rzeczywistości siła m ilitarna tych czasów Mieszka I? Sam Ibrahim zaznacza. Określił także drogę z Magdeburga do Pragi. a w edle niektórych na podstawie doku­ m entu z r. jeżeli łatw o jest dostrzec . czasami braną z życia. których nazwy słow iańskie są mu znane.' że przy najstaranniejszej selekcji albo zaliczym y coś całkiem realnego do anegdoty lub naodwrót w ątek anegdo­ tyczny w łączym y jako część składową realnego opowiadania. Żeby baw ił w Polsce.. A le w opowiadaniu Ibrahima. 1086 resztę tzw. W idajewicz w y ­ jaśnił). czasami od życia i realności oderwaną. Stąd płynie nieraz pewna trudność oddzielenia od siebie wątku realnego i anegdo­ tycznego. które w y ­ mienia. o cudownej oliw ce w Lorka w Hiszpanii. zapewne już zm ylone przez posłów bułgarskich. a w dzień później w ydaje już dojrzałe owoce. a cesarz Otto pragnie za pośrednictwem Żyda Ibrahima 1 kalifa muzułmanina otrzymać od m nichów relikw ie tegoż świętego. 967 nad Redarami. chociaż może posiadać tu czy. W olinianami i W ichmanem zawdzię­ czał Mieszko pomocy czeskiej. Dalej zaznacza kopanie torfu w Holandii. że prócz utrzy­ mania w naturze. to byłby nie Mieszko. tak sprawną i dobraną'. że sotnia ich równa się dzisięciu sotniom zw ykłych w ojowników. że w walkach tych zginął brat Mieszka i od Mieszka wyduszono znaczny łup. że jest tam pełno bagien utrudniających dostęp wrogom. Posiadałby zatym Mieszko dużą i bardzo silną armię. N ie są to zatym żadne poważniejsze informacje. a w Fuldzie po­ dziw iał bogactwo sprzętów kościelnych w złocie i srebrze itd. do którego drogę w cale dokładnie określił (a prof.. Dalej pisze Ibrahim.440 nych m iędzy Łabą a Odrą m iał on dość słabe wyobrażenie. istnienie źródła w okolicach Paderborn zm ieniającego smak w ody zależnie od pory roku. okup czy kontrybucję- A zw ycięstw o w r. Tym jést przeplatanie opowiadania anegdotą. że Redarowie pod kierownictwem Wichmana dwa razy zadali porażkę Mieszkowi. w broni.000 zw ykłych wojow ników na 10. że jest to państwo najobszerniejsze z czterech państw słowiańskich. podaje że w K o­ lonii spotkał kursujące pieniądze perskiego pochodzenia. tam realne pierwiastki. pobierali ci w ojow nicy żołd pieniężny. Tak opowiada on np. w którym rośnie owo drzewo cudowne. synowie i córki. Można temu wierzyć pod warunkiem. Opowiadanie to w szczegółach w ydaje się być zanadto skomplikowane dla dość pierwotnych stosunków gospodar­ czych polskich X w. Tylko jak jedno od drugiego oddzielić? Bo jeżeli sąsiadki Polski Amazonki należą do bajeczek. Podaje dalej Ibrahim. zbyt pachnie anegdotą. w które w ierzy Ibrahim. m ieszkające gdzieś na jakiejś w yspie daleko na północy. i często niebezpieczeństwo. koniach itp. Jakżeż jednak ocenić jego relację o państw ie Mieszka I? Podaje on. nie ma śladu w jego relacji. Grody Czerwieńskie po Bug i Styr. po prostu przygodne spostrzeżenia mało in te­ ligentnego podróżnika lub zanotowane dla mało wym agającego czytelnika. że o kraju Obo- drytów. ty le potrafił powiedzieć. że wreszcie było obowiązkiem monarchy pokrywać z własnej szkatuły koszta kupowania im -żon i wydaw ania córek za mąż. która zakwita w w igilię Bo­ żego Narodzenia. a z Widukinda wiem y. b o zaręczał mu o prawdziwości tego sam cesarz Otto. Podobnie jest z jego innym i informacjami 0 tych stronach Europy. jak zdaje się zresztą w całej literaturze arabskiej tych czasów. ale książę czeski władcą najobszerniejszego pań­ stw a w północno-zachodniej Słowiańszczyźnie.

Prof. T. którzy bronią się do upadłego. 1894 ukazał się VI t.. U. Te odkrycia trzeciorzędnych źródeł. w r. kto by jej pośw ięcił uwagę i w ykorzystał nadludzką pracę O. Balzera. Wł. Zaczęła to chw alebnie — doskonałym w ydaw nic­ tw em Ibrahima. Wojciecha. która nie może przybyć. Dąbrowski przygotowuje w ydanie Kroniki Wielkopolskiej i kontynuacji Janka z Czarnkowa. to uderza nas to. nie sześć. Ossolińskich w e Lwowie. Lat tem u z górą pięćdziesiąt. Pięciu Braci. które w ym agają reedycji. że jedynie w karcie tytułowej pow ie­ dziano. Kętrzyński) a krakowską. Tylko kronika Wincentego nie ma nikogo. . biorąc pod uwagę. że są to „Monumenta Poloniae Historica. Bielowskiego co roku przywoził z wypraw po bibliotekach. Wszystko to razem pozwala sceptycznie patrzeć na pew ne wynurzenia Ibrahima. które zaginęły bezpowrotnie w ciągu ostatniej wojny. poda­ nego też w tłumaczeniu polskim i łacińskim. Kowalskiemu wydano Ibrahima niezw ykle starannie. Gdyby ten system trw ał do r. Świerada. Sem ­ kowicz kończy przygotowane przez siebie wydaw nictw o tak potrzebne Rocz­ ników. Bądź co bądź obok Widukinda jest to jedyny tego czasu współczesny sprawozdawca tego. kiedy_ nie liczą na pomoc. A le pracę nad kontynuowaniem wydaw nictw a przerwano. W idajewiczowi pierwszorzędnie w ydane i bogatym aparatem opatrzone. J. Dzięki prof. że mamy do czynienia z pisarzem obcym. A już do marzeń będzie należeć w ypełnienie następnych tomów: źródła do św. to tu opowiadanie jest bardziej skomplikowane. Jeżeli przekaz Ibrahima dostaje się nam jako I tom nowego wydania Monumenta Poloniae. które zginęły z ręki barba­ rzyńców. Było by to jeszcze bardziej spodziewane. Toż samo jest ze stopniem jego wiarygodności: można go używać. znalazły by się źródła. W idajewicza korzystanie z tekstu arabskiego. węgierskich czy ruskich. zarówno te X i XI w. Po badaniach ostatnich lat pięćdziesięciu już ani w ydanie Szlachtowskiego ani to z przed prawie pół w ieku nie mogą być tiznane za wystarczające. Szkoda wielka. co się tyczy zasad wydawniczych. by w porozumieniu z władzam i W ydziału II i Kom isji Historycznej zagaić nowe wydawnictwo. usprawiedliw ić jego potrzebę. VII spoczywa w rękopisie w Bibliotece Zakładu Narodowego im. że n ie co dzień znajdują się zabytki X. Jest jasną rzeczą. Po nim ma przyjść Anonim -G all. A można się było spodziewać. -— a w tych dwu tomach. trzeciorzędnego znaczenia niż pierwszorzędne w. A.. św. I najważniejsze: prof. w iążące się z jednej strony z interesującą Arabów i kupców żydowskich sprawą kupowania kobiet. Teraz po upływ ie pół w ieku przystępuje Polska Akademia Umiejętności do reedycji Monumentów. przygodnym. —· podobno nie było zgody m iędzy Komisją lw ow ską (W. podobno połowa t. Lata zaś 1939— 1945 zamykają okres nadziei znalezienia jeszcze czegoś w naszych zbiorach. co się działo w stronach nad Łabą i Odrą. dzięki prof. nova series“. VII i VIII. zabytki inne. jak późniejsze do XV w. które jedynie powierzchownie m ógł obser­ w ow ać i poznać. rozwinąć plan na najbliższą przyszłość i pro­ jekty na dalszą.. bo głów ny wydawca od śmierci A. 1894. której losy 1 sprawy b yły mu zupełnie obce. XII! A le tylko tą drogą wyczerpalibyśm y zasób naszych źródeł. Maleczyńskiego. Bo zgadzam się. XI czy XII w. a dalej z opowiadaniem 0 prowadzeniu się i moralności dziewcząt słowiańskich. ułatw iając komentarzami filologicznym i. który byłby najbardziej uprawniony. jak w reszcie chrestomatie ze źródeł zarówno za­ chodnich. T. a może i pierwszorzędnych. klasz­ torach i kościołach zabytki nieznane. pierwszorzędnie. powinny się tu znaleźć _wraz ze źródłami do św . a zwłaszcza obszerną pracą J. nie mającym żadnych w ęzłów wiążących go z życiem środkowej Europy. by go kwalifikow ać jako pierwszorzędne źródło — raczej jest to trzeciorzędne. J. że trudności tych nie załagodzono. różnej co prawda wartości. Monumenta Poloniae. Kowalskiem u i prof. że łatw iej jest mieć nieznane źródło XV w. Daleko w ięc jest Ibrahimowi. przygotowany do druku przez K. że przecież wydaw cą pierwszego tomu nowej serii jest nikt inny jak Sekretarz Generalny P. że o tak ważnym zdarzeniu i przedsięwzięciu znajdziemy choćby parę kart objaśnienia. jak rze­ kłem. 441 anegdotę w opowieści o m ęstw ie Prusaków. jak bliskich nam czeskich. Musimy ża­ łować nawet tych trzeciorzędnych źródeł XV w. 1914. — kroniki śląskie. Brunona. to może liczylibyśm y dziś ośm tom ów Monumenta Poloniae Historica. zamknął r. — przestrzegałbym tylko przed dzieleniem tych obu części od siebie.

Autor nawiązuje w niej częściowo do sw ych rozważań dawniejszych (Le Monde Féodal. 312).442 że takie ekseerpowanie źródeł kryje dużo niebezpieczeństwa. „euro­ pejskie“ (str. jego politykę zewnętrzną i wojny. N ależy zatem -— twierdzi C. 244). choć autor usiłuje ich uni­ kać. Stwierdza on przytem. na którym w idzim y Ibrahima ibn Jakuba. który widzi w niej wyraz fanatyzmu religijnego) twierdząc. rola czynnika gospo­ darczego w dziejach — „les forces motrices“ (str. 248). Toulouse. La Couronne de Fer. bądź w analizie udziału i m otyw ów polityki papieskiej w akcie 25 grudnia 800 roku (str. 9). Zachód przybierały „swą bar­ w ę i swój kształt“ (str. Pour forger une Allemagne. 123). A le takie projekty i plany na bliższą i dalszą przyszłość znajdziem y za­ pew ne w t. Calmette przede wszystkim sumuje osiągnięcia badawcze obce i własne. 96). a treścią n iew iele odbiega od zw ykłych prac naukowych. Pirenne’a lub Dopscha (str. które w yjaśniają istotę panującego systemu. od czasu do czasu szlifuje tezy bardziej jaskrawe jak np. Paris. Mocno rów nież. a także tłumaczą w łaściw e przyczyny rozpadu cesarstwa ka­ rolińskiego (str. Pyrénées 1941. Staje n. 7). II Monumentów. 1945. Forma zewnętrzna wydaw nictw a każe przypuszczać. le problème vital que Charlemagne avait résolu à sa façon et selon les aspirations de son temps“ (s. zbyt . p. Ed. że wówczas w łaśnie Europa. „Au destin seul il apartiendra de découvrir les m oyens de résoudre. Karol) que la race qu’il s’agit de dom pter ne croit qu’en la force et ne s’incline que devant elle“ (s. Stanisław K ętrzyński C a l m e t t e J o s e p h — Charlemagne. już za Karola pod w zględem socjalnym feodal­ nego (str. ale potrzeby jutra nie są zasadniczo odmienne od dawnych. Paris 1941) L ’Europe. ale „kosmopolityczne“. Oczekujemy z niecierpli­ w ością na tom y następne. s. 318 i mapka. W pracy swej . umieszczone na końcu każdego z rozdziałów. Calmette podkreśla. N ie powinno to jednak zrażać zbyt pedantycznego czytelnika-fachowca. m iędzy innymi. Zresztą gdzie indziej zauważa wprost. (pole­ m izuje z Halphenem. Tą ostatnią tezą Calmette rozpoczyna i kończy sw e dzieło. ale w dzisiej­ szym stanie rzeczy zapewne przez lat pięćdziesiąt nie będziem y w stanie stworzyć nowych dobrze zaopatrzonych naukowych bibliotek historycznych. w obronie bezwzględnej polityki Karola wobec Sasów. Książka Całmette‘a zaopatrzona jest w stosunkowo liczne przypiski. to zdaje się m yśleć o Prusakach i Niemcach z doby Hitlera: „II sait (scil. że Saksonia i Bawaria czasów karolińskich — to niby w zarodku przyszłe Pru­ sy (!) i Austria (s. 87). D otyczy to. że w szystkie późniejsze próby zjednocze­ nia Europy naw iązyw ały do wzoru karolińskiego i wszystkie kończyły się niepowodzeniem. że imperium K a­ rola nie było ani rzymskie. W małej m ierze pod­ waża panujące poglądy. Sa vie et son oeuvre. tzw. I. ani germańskie. m iejm y nadzieję. création de Moyen Age. system polityczny. Les glacis espagnols. Nowa monografia poświęcona Karo­ low i W ielkiemu ujm uje całość jego życia i dzieła na tle epoki. par des modalités dif­ férentes. albo znowu zwalcza anachro­ nizm y w ocenie rozbieżności etniczno-narodowościowych państwa Karola (str. — szukać innych rozwiązań. skoro brak ich w t. stan gospodarczy i spo­ łeczny. W sformułowaniach autor silniej akcentuje tezy głoszone już dawniej. A lbin Michel. Gdy m ówi o Sa­ sach. stojące na takim poziomie. że stało się ono punktem w yjścia dla wytwarzania się Europy (str. dzieło znakomitego m ediew isty Calmette‘a ukazało się w szacie niezw ykle skromnej. genezę i zna­ czenie wskrzeszonego cesarstwa. 311). Jak w iele prac francuskich z okresu w ojny i nazajutrz po niej. że kierowała nim tylko przewidująca racja stanu. 223). Stąd zapewne tytu ły niektórych rozdziałów brzmiące wprost powieściowo: L'heure cle Berthe. Akcenty aktualne brzmią czasem w książce. że jest ono przeznaczone’ dla szerszych kół czytelniczych. f Zastrzeżenia budzi może ujm owanie polityki zewnętrznej Karola. 36— 8). Renesans Karoliński itd. 133). Autor rozważa kolejno: genealogię Karola. La Société Féodale) oraz świeżo w ydanych w okresie w ojny L ’E ffondrem ent d’un Em pire et la Naissance d'une Europe.

Related Interests