You are on page 1of 45

AKWITANIA

:

To piękna kraina. Żyzne ziemie, mało zbójów i groźnych stworów, co znacznie ułatwia podrópodróżowanie. Czyż można wyobrazić sobie lepsze miejsce do życia?
- akwitański arystokrata

Podróż przez Akwitanię, można opisać jednym słowem: nuda. Pole, wiocha, pole, zrujnowany i słowem: wio niemal opuszczony zamek, pole, zamieszkany zamek, wiocha, sad, i tak w kółko. Uwielbiam tamtędy jeździć.
- Eldegar z Busreq, woźnica

LORD TEUDIS Z D’EPPE

LORD ANTON DU M AISE

W Akwitanii nie ma drapieżników ani leśnych potworów. Nawet zwierzoludzie z Lasu Chalon zwie nie chcą najeżdżać tamtejszych krain, bo już dawno wyjechali stamtąd wszyscy uczciwi ludzie, których można było złupić, Zostali tylko zwaśnieni rycerze, łotry, wichrzyciele, zbuntozbuntowani chłopi, kultyści, zbrodniarze wszelkiej maści, rzezimieszki i oprychy. oprychy.
- Marietta, najemniczka z Tilei

LORD ODO Z LEVERBREF

LORD NICOLAUS Z RETRAIT

DERREVIN

KSI Ą Ę ARMAND Z AKWITANII
Na południe od rzeki Morceaux i Lasu Chalon rozciągają się pola uprawne Akwitanii. Nieliczne, rozsiane po całej krainie wzgórza mają na tyle łagodne zbocza, e nadają się równie pod uprawę. Linia brzegowa i wybrze e nale ą do najpiękniejszych w całej Bretonni, z licznymi piaszczystymi pla ami i niewielkimi, ocienionymi zatokami. Jednak brak szerszych zatok oraz płytkie wody przybrze ne uniemo liwiają budowę większych portów. Jedynymi osadami na wybrze u są zatem niewielkie wioski rybackie, z których często korzystają przemytnicy. Obszar księstwa jest w większości równinny, bez du ych rzek, dolin ani wysokich wzgórz, które mogłyby stanowić dobre miejsca do obrony. Z tego względu nie ma tu wielkich miast, a nawet stolica Akwitanii to zaledwie średniej wielkości zamek, swoją pozycję społeczną zawdzięczający wyłącznie obecności ksią ęcego dworu. Mo na powiedzieć, e wielkość tutejszych miast zale y przede wszystkim od bogactwa i znaczenia danego rodu szlacheckiego. Niezbyt liczni magnaci akwitańscy stwarzają korzystne warunki do rozbudowy osad wokół swoich zamków, licząc na wy sze wpływy z podatków. Działa to równie w drugą stronę. Wraz z upadkiem znaczenia rodu okoliczne osady biednieją i podupadają. Niektóre miasta Akwitanii są nawet w połowie opuszczone i zrujnowane. Jako pierwsze niszczeją drewniane i kryte strzechą chłopskie chałupy, natomiast murowane rezydencje szlachty często jeszcze przez wiele lat straszą pustymi oczodołami okien. Podobne zjawisko mo na zaobserwować we wcią zamieszkanych zamkach. Niekorzystne pod względem obronności ukształtowanie terenu, zmusiło arystokrację Akwitanii do zaufania wytrzymałości i grubości zamkowych murów. Dawne fortyfikacje, pozostałości z bardziej niebezpiecznych czasów, murszeją i niszczeją pod wpływem deszczu i wiatru, porzucane przez kolejnych władców, gdy wymagające regularnych i kosztownych napraw kamieniarskich długie mury i wysokie baszty przestają być u yteczne i stają się wyłącznie cię arem finansowym. Opustoszałe komnaty i budynki często stają się siedliskiem złych duchów, zwanych złudnikami, co powstrzymuje złodziei i szabrowników przed okradaniem opuszczonych domów. Jednocześnie jest to źródło licznych legend i opowieści o nawiedzonych zamkach.

LUDNOŚĆ & POLITYKA:
- Budować zamek. (Robić coś, co jest stratą czasu i wysiłku, w naiwnej

wierze, iż kiedyś może okazać się przydatne.)
- Jeleń na dworze. (O człeku uczciwym, który przebywa w towarzystwie

osób o wprost przeciwnych zasadach moralnych. To zawoalowana obraza wobec osób dwulicowych, szczególnie w odniesieniu do dworzan.)
- Ogień na kominku płonie, ale nikogo nie ma w domu. (Sytuacja w kominku

rzeczywistości jest znacznie groźniejsza niż się wydaje. Także określenie stosowane w odniesieniu do budynku nawiedzanego przez złudnika.)
- Z Księgi Przysłów & Powiedzeń, spisanej przez Alfreda Weltbohrera Poło enie geograficzne i brak naturalnych zagro eń sprawiają, i tutejsi rycerze i wielmo e z wielką chęcią walczą między sobą. Arystokraci zgodnie twierdzą, i bronią przekonań i honoru, jednak nie zmienia to obrazu wewnętrznej polityki księstwa, przepełnionej intrygami i waśniami, rozstrzyganymi poprzez pojedynki lub krwawe wojny między szlacheckimi rodami. Akwitańczycy mają opinię upartych i porywczych, a tutejsi rycerze nale ą do najbardziej znanych (nie zawsze z dobrej strony) w całej Bretonni. Wielu mieszkańców opuszcza ziemie Akwitanii, uciekając przed zemstą potę niejszego wroga lub przed ksią ęcą sprawiedliwością. Inni próbują zaznać chwały we względnie bezpiecznym starciu z dzikimi stworami, których w Akwitanii nie ma zbyt wiele. Rozumnie zakładają, e w takim przypadku przynajmniej nikt nie będzie ślubował przeciw nim krwawej zemsty do trzeciego pokolenia naprzód. Zdarzają się i tacy, którzy odchodzą po prostu zmęczeni ciągłymi sporami i waśniami, wszystkimi tymi zadawnionymi urazami, których początków nikt ju nie pamięta. W yciu politycznym na dworze księcia dominują zawiłe intrygi i rozgrywki między poszczególnymi rodami szlacheckimi. Nowy władca, pomimo najszczerszych chęci, nie zdołał załagodzić wszystkich zadawnionych sporów, a wręcz przeciwnie, niektóre z nich jedynie podsycił. Trzeba przyznać, e udało mu się za egnać niektóre waśnie, jednak nie ma czasu wszystkich rozwiązywać osobiście, a wydaje się, e jedynie ksią ęcy autorytet, pozycja i osobiste zaanga owanie mogą pogodzić poró nionych rycerzy. WARHAMMER FRP - 919

Niektóre ze sporów trwają od wielu lat, a ksią ę Armand, tak samo jak jego poprzednicy, nie ma większych szans załagodzić waśni, które zdą yły ju obrosnąć w legendę i są starannie pielęgnowane przez przywiązanych do tradycji Bretonnczyków. Najdłu ej ciągnie się zatarg między rodami d’Elbiq i du Maisne. Podobno jego przyczyny sięgają wielu stuleci wstecz do dnia, w którym zgwałcono córkę jednego z arystokratów. Ten haniebny czyn został rzekomo popełniony przez młodzieńca z drugiego rodu. Oczywiście teraz nikt ju nie pamięta, kto zawinił, ani czyja córka została zgwałcona, ale obie strony oskar ają siebie nawzajem, wspominając pamięć pohańbionej młódki. Przez wiele lat spór obrósł zwyczajami do tego stopnia, i jego kultywowanie stało się niemal tradycją na ziemiach obu rodów. Miejsca pojedynków i bitew są ustalane zawczasu, a na wielu z nich pojawiają się nawet gapie. Mimo absurdalności całej sytuacji, walki nadal są toczone do śmierci, co jeszcze bardziej podnosi atrakcyjność widowiska. Słynny jest równie spór między diukiem poło onych na zachodzie ziem Desroches a panem na zamku we Fluvii, na północy księstwa. Obaj rycerze byli niegdyś nierozłącznymi przyjaciółmi i wiele czasu spędzali na polowaniach i odwiedzając się wzajemnie. Jednak blisko dziesięć lat temu z nieznanej przyczyny obaj zapałali do siebie bezgraniczną nienawiścią. Jako doskonali rycerze, sprawni w walce na kopie i mieczem, ale tak e obdarzeni zmysłem taktycznym i niezwykłą inteligencją, arystokraci są wartymi siebie przeciwnikami. Co nietypowe dla dumnych rycerzy, obaj prowadzą wojnę podjazdową, która jednak w ka dej chwili mo e przerodzić się w otwartą i zaciekłą wojnę domową. Jej skutki mogą być katastrofalne dla całego księstwa, gdy obaj arystokraci dysponują łącznie niemal trzecią częścią wszystkich rycerzy Akwitanii.

KSIĄŻĘ ARMAND Z AKWITANII: Z Jako młodszy brat poprzedniego księcia, Armand nie spodziewał się, e kiedykolwiek obejmie tron. W latach wędrówek jako błędny rycerz wsławił się zarówno zuchwałością, jak i niebywałym szczęściem. Odrzucał wszelkie propozycje nadań ziemskich, a wreszcie doczekał się zaproszenia na dwór od samego księcia Charlesa z Couronne. Będąc rycerzem w królewskiej stra y wielokrotnie dawał dowody swojego męstwa, między innymi pokonując w pojedynku wodza zwierzoludzi Darmala Krzywego. Biorąc pod uwagę jego niezwykłą sprawność w boju, wszyscy spodziewali się, i wkrótce otrzyma we władanie baronię wraz z tytułem markiza. Tymczasem, zaledwie po dwóch latach Armand odło ył kopię i ruszył na poszukiwanie Graala. Podró ował samotnie i pod przybranym herbem, a o swojej wędrówce nie opowiedział jeszcze nikomu, choć kilku minstreli próbowało prześledzić drogę, jaką obrał. Jednak ich wysiłki spełzły na niczym, gdy Armand nie był jedynym rycerzem Próby, który podró ował pod przybranym imieniem. Po powrocie młody rycerz Graala został mianowany przez króla Chorą ym Bretonni i wydawał się zadowolony z tego stanowiska. W AS2499 (1521KB) zmarł ksią ę Akwitanii, a na mocy królewskiego dekretu jego następcą ogłoszony został Armand, który od tamtej pory próbuje zaprowadzić porządek w księstwie. Jednak jest to zadanie niezwykle trudne w krainie pogrą onej w wewnętrznych sporach, tym bardziej e ambicja młodego władcy zmusza go do osobistej interwencji we wszelkich zatargach.

RELACJE Z SĄSIEDNIMI KSIĘSTWAMI:
Relacje między Akwitanią a pozostałymi księstwami pozostają raczej neutralne. Tutejsi arystokraci mają własne, wewnętrzne problemy, a rycerze z sąsiednich ziem zachowują zwykle na tyle du o rozsądku, aby nie mieszać się w krwawe spory Akwitańczyków.

BARWY KSIĘSTWA:
Błękit i ółć/złoto są od wieków tradycyjnymi barwami herbowymi u ywanymi przez arystokrację Akwitanii.

ZNACZĄCE MIEJSCA:
AKWITANIA: Zamek księcia poło ony jest w południowo-wschodnim regionie krainy, w pobli u granicy z Quenelles. Znakiem charakterystycznym warowni jest A urowa Wie a, wysoka iglica z mnóstwem okien, dzięki którym twierdza wygląda, jakby wykuta została z kamiennej koronki. Na widok zamku większość szanujących się krasnoludzkich kamieniarzy zaczyna narzekać na ryzykanctwo ludzkich murarzy i opisywać mo liwe następstwa zawalenia się budowli. Jednak mimo kruchego wyglądu wie a przetrwała ponad sto lat, aczkolwiek od blisko pół wieku nie wolno do niej wchodzić, a nawet jej dotykać, pod karą chłosty. Boleśnie przekonała się o tym córka jednego z mo nych kupców, której wymierzono dziesięć razów za opieranie się o ścianę A urowej Wie y. Wokół zamku rozciąga się stolica księstwa, niezbyt wielka, a w dodatku w duej części opuszczona przez ludność. Obecnie zamieszkane są wyłącznie zachodnie dzielnice, natomiast wschodnia strona, niegdyś tętniąca yciem, pozostaje opuszczona od wielu lat. Mimo wysiłków księcia, który wysyła wyprawy mające na celu usunięcie niepo ądanych lokatorów oraz wygłasza apele do przedstawicieli rodów kupieckich i szlacheckich, mieszkańcy raczej nie kwapią się do zajmowania opustoszałych budynków we wschodnich dzielnicach. TWIERDZA D’EPEE: D Poło ony niemal w samym środku księstwa zamek stanowi ukoronowanie typowego dla akwitańskiej szlachty upodobania do przesadnych fortyfikacji. Pradziadek obecnie panującego lorda d’Epee był sławnym rycerzem, jednak jego brawura i zamiłowanie do pojedynków przysporzyła mu wielu wrogów. Cały majątek przeznaczył więc na rozbudowę rodowej siedziby i w efekcie postała istna forteca otoczona fosami, kanałami oraz kilkoma kręgami murów naje onych bastejami i wie yczkami. Wejścia strzegą potę ne bramy, przedzielone licznymi kratami i okutymi elaznymi wrotami. Ka dy z trzech don onów stanowi osobny kompleks zamkowy, z własnym arsenałem, ujęciem wody i zapasami ywności, zdolny wytrzymać nawet wielomiesięczne oblę enie. Jest to równie miejsce owiane złą sławą i niemal w całości opustoszałe. Obecnie panujący lord d’Eppe mieszka razem z rodziną i dworem w stra nicy przy zewnętrznym murze. Od dziesięciu lat nikt nie wyszedł ywy z któregokolwiek z dononów. Ostatnim, który tego dokonał i zachował zdrowe zmysły, jest sam lord d’Epee, jednak choć minęło ju ponad piętnaście lat od tego wydarzenia, nikomu nie powiedział, czego był świadkiem w wie ycy rodowego zamku. Mimo to lord oferuje znaczną nagrodę za przyniesienie z poło onego najbli ej don onu pewnej pamiątki rodowej, mianowicie poro a olbrzymiego jelenia. Oprócz tego gwarantuje prawo do zachowania wszelkich znalezionych skarbów. Wielu awanturników dało się skusić wizją skarbca szlacheckiego rodu, lecz jak dotąd aden z nich nie powrócił. WOLNE DERREVIN: Poło one we wschodniej części księstwa Derrevin zwane jest potocznie Wolnym, gdy władzę sprawują tam chłopi. Nie yjący władca miasta słynął z okrucieństwa, co doprowadziło do chłopskiego buntu. aden z sąsiadów wielmo y nie kwapił się z udzieleniem pomocy, co zaowocowało pierwszym w historii Bretonni udanym powstaniem chłopskim. W trakcie rozruchów zginął władca pobliskich włości wraz z całą rodziną. W trakcie plądrowania zamku okazało się równie , e arystokrata był wyznawcą Nurgla, boga Chaosu. Zwykle w takich sytuacjach najsilniejszy z lordów pobliskich ziem wkroczyłby ze zbrojną dru yną i siłą zdławił bunt, jednak tym razem uwikłani w zatargi między sobą okoliczni wielmo e nie odwa yli się na wyprawę, obawiając się, i rywale wykorzystają okazję, by spustoszyć ich włości. Dzięki temu chłopi zdą yli się zorganizować, poprosić o pomoc banitów i przygotować na nieuchronną interwencję ze strony szlachty. Do takiego ataku rzeczywiście doszło, jednak e po stracie kilkunastu rycerzy, którzy ruszyli do bezmyślnej szar y na brudnych wieśniaków i zginęli zakłuci włóczniami w wilczym dole, aden z okolicznych mo nowładców nie kwapi się do następnej wyprawy. Od ponad pół wieku w miasteczku rządzi rada, zło ona ze starszyzny oraz herszta banitów. Obecnie planują rozszerzenie wpływów na inne wioski, co jednak będzie wymagało przypuszczenia niespodziewanego ataku na jeden z pobliskich zamków. Głównym pomysłodawcom tego planu jest herszt banitów, znany jako Carlomax. Według banity opanowanie pobliskich zamków pozwoli na odparcie ataku dowolnego z rodów szlacheckich, a aktualna sytuacja polityczna Akwitanii uniemo liwia sojusz zwaśnionych magnatów. W tej sytuacji jedynie ksią ę lub nawet sam król musieliby wyruszyć na wojnę z wieśniakami, co z pewnością dla dumnych rycerzy nie byłoby czynem chwalebnym. Herszt banitów wie, i okoliczna szlachta pod przywództwem młodego lorda Recherre planuje wspólną wyprawę, aby rozbić siły buntowników. Rycerze szukają poparcia wśród pozostałych posiadaczy ziemskich, wykorzystując jako pretekst o pojawieniu się w okolicy wioski wyznawców Chaosu, którzy mogą utrzymywać konszachty lub nawet być przywódcami chłopskiego buntu w Derrevin.

920 - WARHAMMER FRP

INDEKS MIEJSCOWOŚCI KSIĘSTWA AKWITANII:
NAZWA OSADY WIEL KOŚĆ1 WŁADCA2 POPULACJA3 800 48 55 49 73 20 449 44 138 55 61 327 49 38 153 66 254 52 485 54 56 66 59 50 518 50 34 59 461 47 610 87 62 83 842 57 295 ZAMO MO NOŚĆ4 4 3 3 3 1 1 3 1 3 1 1 3 1 1 2 1 3 1 3 1 2 2 1 1 4 2 2 2 2 1 3 2 1 2 3 2 2 DOCHODY GARNIZON/ MILICJA5 UWAGI

KSIĘSTWO AKWITANII AKWITANIA Z Bonchamp Bruteruisselet Selbois Tombedemeure Campagne Gravepuits Griefruisselet Montchauve Portemur Sangchapeau ZIEMIE D’EPPE D’EPEE Diapreissue Durcampagne Luireautomne W W W W W Z W Z W W Z W W Z

Ksią ę Armand Ksią ę Armand Ksią ę Armand Ksią ę Armand Ksią ę Armand Sir Vincent z Campagne Sir Blaise z Gravepuits Sir Blaise z Gravepuits Sir Charles z Montchauve Sir Charles z Montchauve Sir Charles z Montchauve Lord Teudis Lord Teudis Lord Teudis Sir Martin z Luireautomne

KSIĄ Ę ARMAND Z AKWITANII handel, podatki 8a/16b/104c rolnictwo, węgiel drzewny bydło, rolnictwo konie, rolnictwo ubóstwo ubóstwo podatki, rolnictwo, węgiel drzewny, wino ubóstwo 9c 10c 8c 3c 1c 8b/67c 4c

Stolica Akwitanii. Kaplica Pani z Jeziora wzniesiona w centrum zamkowego ogrodu. Kaplica Vereny. Hodowla koni.

Zajazd. Mieszkańcy osady wrogo nastawieni do przyjezdnych.

Portelance W Sir Martin z Luireautomne Marieruisselet Z Sir Odo z Marieruisselet Paixbois W Sir Odo z Marieruisselet WOLNE MIASTO DERREVIN DERREVIN Z Rada Miejska Groscampagne W Rada Miejska Maisonnette W Rada Miejska Mereau W Rada Miejska Muraire W Rada Miejska Rocherbe W Rada Miejska ZIEMIE DU MAISNE DU MAISNE Z Lord Anton Devantbref W Lord Anton Pauvremont W Lord Anton Tempslieu W Lord Anton Ouestbois Z Sir Legrand z Ouestbois Vouivreroche W Sir Legrand z Ouestbois ZIEMIE LEVERBREF LEVERBREF Z Lord Odo Brasvierge W Sir Bastian z Brasvierge Clanormanoir W Sir Anton z Clanormanoir Mineraibos W Sir Mathieu z Mineraibois ZIEMIE RETRAIT RETRAIT Z Lord Nicolaus Foiretrait Brefdevant W Z Lord Nicolaus Sir Joaquin z Brefdevant

handel, kowalstwo, podatki, 17c rolnictwo ubóstwo 2c ubóstwo 3c LORD TEUDIS Z D’EPPE handel, podatki 26b/50c ubóstwo 2c ubóstwo 1c owce, podatki, rolnictwo, 20c ser ubóstwo 2c podatki, rolnictwo, wino 2b/39c ubóstwo 2c RADA MIEJSKA WOLNEGO MIASTA DERREVIN handel 24b/50c ubóstwo 2c rolnictwo 5c rogatki, rolnictwo, zajazd 6c ubóstwo 2c ubóstwo 2c LORD ANTON DU MAISNE handel, podatki, rudy metali 20b/94c owce, rolnictwo 5c kozy, ser 1c bydło, rolnictwo 6c podatki, rolnictwo 23b/65c ubóstwo 2c LORD ODO Z LEVERBREF handel, podatki 48b/110c rybołówstwo 8c ubóstwo 6c rybołówstwo 7c LORD NICOLAUS Z RETRAIT handel, podatki 80b/126c rybołówstwo podatki, rybołówstwo, szkutnictwo rybołówstwo 11c 14b/53c

Zajazd. Osada otoczona kamiennym murem. Marieruisselet najlepsze wino z Akwitanii.

Prom na rzece Morceaux. Most na rzece Morceaux. Rogatki.

Kopalnia srebra. W pobli u osady znajduje kamienny krąg.

Port. Częste bunty.

Czarny rynek. Prom na rzece Morceaux. Targ Prom na rzece Morceaux. Stocznia.

Selbruyere W Sir Joaquin z Brefdevant 76 2 7c UWAGI: 1 - Osady oznaczona następująco: Miasto (M), Miasto-Państwo (MP), Miasteczko (MS), Małe miasteczko (MM), Wioska (W), Zamek (Z). 2 - Władca oznacza tu suzerena prowincji. W miastach funkcjonują równie rady miejskie; w wioskach zaś władzę sprawują mniej lub bardziej formalne rady starszych. 3 - Podana wartość określa ludność zobowiązaną do płacenia podatków, nie uwzględnia przyjezdnych, ebraków, złodziei itd. Aby otrzymać całkowitą liczbę przebywającej w osadach ludności nale y pomno yć tę wartość przez modyfikator zamo ności. 4 - Zamo ność osad uszeregowano w kolejności od 1 (ubóstwo) do 5 (bardzo bogata). 5 - Garnizon oznacza liczbę zawodowych ołnierzy, stacjonujących w osadzie, milicja zaś - liczbę ochotników lub poborowych, pilnujących przestrzegania prawa. Cyframi oznaczono jakość (wyszkolenie i wyposa enia) oddziałów: a - doskonała, b - przeciętna, c - słaba. Mieszkańcy wiosek zarabiają w inny sposób, ale wielu z nich mo na w razie potrzeby szybko powołać pod broń.

WARHAMMER FRP - 921

ARTOIS:

Las Arden słynie z doskonałego drewna, jednak jego dostarczenie może nastręczyć problemów.
- kupiec z L’Anguille

Raz w życiu pojechałem przez wschodnie Artois. Płacili poczwórną stawkę, ale po wszystwszystkim powiedziałem sobie, że nigdy więcej tam powiedziałem nie pojadę. Słyszałem, że teraz płacą z sześciosześciokrotnym przebiciem.
- Eldegar z Busreq, woźnica

BARON BERTELIS Z CHLODEGAR

DIUK FERRAGUS Z LARRET

Tylko nie kupuj wieprzowiny z Artois!
- żona mieszczanina z Lyonesse

LORD ROLAND Z M ADREGANG

KSI Ą Ę CHI LFROY Z ARTOI S
Tereny księstwa Artois niemal w całości pokrywa gęsty i tajemniczy Las Arden. Jedynie na zachodzie niewielki pas równiny nadaje się pod uprawę. Tam te mieszka większość populacji, choć i w kniei mo na znaleźć ludzkie osady. Swoje siedziby mają tam myśliwi, drwale i węglarze, a w odosobnionych stra nicach i fortach mo na spotkać traperów oraz zbrojnych pachołków miejscowych wielmo ów. Ka da z osad jest silnie ufortyfikowana, otoczona palisadą, ziemnym nasypem i głębokim rowem naje onym ostrymi palami. Wejścia do większych osad strze e kamienna stra nica lub zamek rycerza. Chłopi zajmują się głównie hodowlą zwierząt, gdy na leśnych polanach nie mo na uprawiać zbo a, a poza tym w razie napaści stado mo na zagnać w obręb umocnień wioski. Artois to niezbyt bezpieczny obszar, a najwa niejszym zagro eniem nie są bynajmniej drapie ne zwierzęta. Leśne osady nękają częste napaści zbrojnych stad zwierzoludzi. Tereny w obrębie puszczy często przyznawane są młodszym synom tutejszych rodów szlacheckich. W ten sposób władcy Artois liczyli na stworzenie łańcuchów zamków, które powstrzymywałyby mroczne siły z głębi kniei. Jednak e te wysiłki na niewiele się zdają, a opuszczone i zrujnowane wioski to powszechny widok we wschodnich regionach księstwa. Las Arden stanowi ostoję dla licznych stad zwierzoludzi. Jednak na terenie Artois mo na spotkać tak e inne istoty dotknięte skazą Chaosu. Wiele wiosek zostało spustoszonych przez bandy mutantów, którzy często ukrywają swoją przypadłość i zdradziecko atakują własnych krewnych i dotychczasowych przyjaciół. Du a liczba przypadków mutacji dała początek przypuszczeniom, i gdzieś na terenie Artois znajduje się miejsce ska one niezwykłą mocą Chaosu. Jeśli komuś uda się odnaleźć i zniszczyć źródło ska enia, z pewnością okryje się wielką sławą.

LUDNOŚĆ & POLITYKA:
- Leśnik. (Określenie osoby zamkniętej w sobie, która nie lubi bywać w

towarzystwie. Używane tylko na zachodzie księstwa.)
- Przyrodni brat/siostra. (Wybranek/wybranka serca. Pochodzenie tego

zwrotu nie jest znane. Prawdopodobnie było to obraźliwe określenie wobec mieszkańców wschodnich regionów księstwa, szczególnie w wioskach, gdzie często dochodziło do małżeństw między bliskimi krewnymi. Obecnie jest to powiedzenie o neutralnym, choć mało zrozumiałe dla cudzoziemców.) - Wolałbym wejść na drzewo. (Zdecydowana odmowa. Określenie obecnie używane w całym księstwie, choć pochodzi ze wschodu. Trudno jest uciekać przed zwierzoludźmi, siedząc na drzewie.)
- Z Księgi Przysłów & Powiedzeń, spisanej przez Alfreda Weltbohrera Mieszkańcy zachodnich rejonów Artois przypominają swoich sąsiadów z Lyonesse i L’Anguille. Rzadko deklarują przywiązanie do rodzinnych stron i lubią podkreślać, i czują się raczej Bretonnczykami ni poddanymi księcia Artois. Młodzi potomkowie szlacheckich rodów są wręcz zachęcani do odbywania dalekich podró y, niekiedy nawet w odległe rejony Starego Świata. Mieszkańcy leśnych osad do pewnego stopnia podzielają tę opinię, gdy równie nie czują się poddanymi księcia Artois. Tak naprawdę wielu z nich nawet nie wie, e ktoś taki istnieje. Nawet w wioskach poło onych przy głównych traktach rzadko mo na spotkać podró nych, a mieszkańcy niektórych osad zało onych w głębi puszczy nigdy nie widzieli nikogo spoza swojej wioski. Nie nale y się więc dziwić, e sam pomysł opuszczenia osady jest traktowany jako przejaw szaleństwa graniczącego z samobójstwem. Bardziej przesądni chłopi wyprawiają takiej osobie pogrzeb za ycia, a jeśli nawet wróci w rodzinne strony, zostanie uznana za o ywionego złą magią potwora w ludzkiej skórze. Rycerze i posiadacze ziemscy w mniejszym stopniu podzielają te przesądy, gdy przynajmniej raz do roku wybierają się na ksią ęcy dwór, aby zdać sprawozdanie z sytuacji w Ardenie. Mo na jednak przyjąć, e prości mieszkańcy leśnych osad niewiele wiedzą o świecie poło onym poza krawędzią palisady. Mieszkańcy zachodnich rejonów Artois często i du o podró ują, zgodnie z obowiązującą w księstwie tradycją. Mo na nawet przypuszczać, i większość wędrowców na bretonnskich szlakach pochodzi właśnie stąd. Znacznie rzadziej spotyka się przybyszy ze wschodniego Artois, a zwykle są to ludzie, którzy nie byli ju w stanie wytrzymać ycia w wiosce otoczonej niegościnnym i złowrogim lasem. Zachodnim Artois włada diuk Larret, uwa any za jednego z najlepiej wykształconych arystokratów w całym królestwie. Krą ące o nim opowieści opisują lata spędzone na wędrówkach w przebraniu minstrela, podczas których większą sławą 922 - WARHAMMER FRP

okrył się władając lutnią ni kopią. Diuk nigdy nie zni ył się do tego, by tłumaczyć się ze swoich czynów, a męstwem i honorem wykazał się w wielu pojedynkach i bitwach. Jako zręczny polityk podporządkował sobie zachodnie rejony księstwa, zyskując większe wpływy ni władca Artois. Podobno następnym posunięciem diuka będzie staranie się u króla o nadanie baronii i uzyskanie większej niezale ności. Wschodnie Artois składa się z niezale nych włości nale ących do mniej wpływowych arystokratów, zbyt zajętych walką o przetrwanie w niebezpiecznej okolicy, aby mogli wikłać się w polityczne rozgrywki. Największą władzę sprawuje oczywiście ksią ę Chilfroy, który regularnie rusza na wyprawy przeciw zwierzoludziom lub w obronie zaatakowanych osad. Jednak zbyt często wieści nadchodzą z opóźnieniem, a odsiecz dociera do wcią dymiących ruin zniszczonych wiosek. Wśród okolicznej ludności krą ą pogłoski o panach leśnych włości, którzy są kultystami Chaosu, a nawet o wioskach współdziałających z mutantami i zwierzoludźmi. Te doniesie niepokoją zarówno księcia, jak i rycerzy bardziej świadomych powagi sytuacji. O ile jednak trudno uwierzyć w tę pierwszą plotkę, o tyle bardzo prawdopodobna wydaje się mo liwość przejęcia władzy przez kultystów Mrocznych Bogów w którymś z zapomnianych zamków poło onych w głębi kniei. Najsłynniejszym spośród ardeńskich arystokratów jest baron Chlodegar, rycerz Graala. Szlachcic osobiście poprosił o nadanie tutejszych ziem, a ka dego roku zabiera do L’Anguille grupę miejscowych chłopów. Konsekwentnie rozszerza swoje posiadłości, obecnie obejmujące trzy wioski, zaś dzięki częstym podró om pana do sąsiedniego księstwa poddani barona Chlodegara wydają się mniej skłonni do zabobonów ni pozostali mieszkańcy Artois. Rycerz nakazał wznieść w ka dej wiosce otoczone murem i umocnione kaplice Graala, które mają słu yć jako miejsce schronienia w przypadku napaści zwierzoludzi. Ka da z kaplic posiada dzwonnicę, z której bicie dzwonów powiadamia o zbli aniu się wroga. KSIĄŻĘ CHILFROY Z ARTOIS: Z Ksią ę Chilfroy to wysoki i mocno zbudowany mę czyzna, znany z ponurego usposobienia. Nigdy się nie śmieje, a rzadki grymas przypominający uśmiech gości na twarzy władcy tylko wówczas, gdy z satysfakcją spogląda na rzeź, jaką urządzili jego ołdacy. Chilfroy to człowiek o prostolinijnym charakterze, któremu obce są zawiłości dworskich intryg. Niewątpliwie jednak potrafi dowodzić wojskiem i wzbudzić ducha walki u swych podwładnych. Większość czasu ksią ę spędza w Lesie Arden, polując na dzikie bestie, zwierzoludzi i drapie ne zwierzęta. Liczne trofea zdobią ściany wielkiej sali na zamku Artois. Chilfroy rządzi twardą ręką i jest surowym sędzią, zazwyczaj przyznając rację stronie stojącej wy ej w hierarchii społecznej. Z tego powodu większość mieszkańców za wszelką cenę próbuje uniknąć składania skarg na ręce księcia, dzięki czemu nie musi on sobie zaprzątać głowy mało istotnymi sprawami.

RELACJE Z SĄSIEDNIMI KSIĘSTWAMI:
Ksią ę Chilfroy nie interesuje się rozszerzaniem swoich wpływów na ziemie w sąsiednich księstwach. Z własnej woli rzadko pojawia się na królewskim dworze, chyba e zostanie wezwany przez władcę. Z tej sytuacji korzysta ksią ę Adalhard z Lyonesse, który próbuje przeciągnąć na swoją stronę diuka Larreta. Jeśli mu się to uda, za jednym zamachem powiększy własne ziemie i całkowicie zamknie Artois w obrębie Lasu Arden. Jak dotąd, diuk odmawiał zło enia hołdu lennego, jednak było to podyktowane raczej chęcią zachowania niezale ności ni lojalnością wobec władcy Artois.

BARWY KSIĘSTWA:
Tradycyjnymi kolorami herbowymi księstwa Artois są czerwień i biel/srebro.

ZNACZĄCE MIEJSCA:
LARRET: Larret to największe miasto w Artois, poło one w zachodniej części księstwa, w pobliu dawnej granicy między Lyonesse i Mousillon. Mimo i ród Larret sprawuje władzę nad najbogatszym rejonem księstwa, miasto nie mo e rozwijać się w szybkim tempie, gdy główne szlaki handlowe szerokim łukiem omijają okolice Lasu Arden. Tutejszy diuk zdaje sobie sprawę, e nie mo e gospodarczo rywalizować z miastami w sąsiednich, znacznie bezpieczniejszych księstwach. Mimo bliskości Lasu Arden, Larret to dość spokojne miejsce, przyjazne dla mieszkańców i przybyszów z innych stron. Wiele ulic wyło ono brukiem, a pozostałe są ubite i wyrównane. Miasto posiada nawet system ściekowy, który doprowadza nieczystości do pobliskiej rzeki. Większość domów stoi na solidnych fundamentach i jest utrzymywana w dobrym stanie. Diuk Larret, jako osoba wykształcona i oczytana, chętnie przyjmuje w swoich włościach uczonych, minstreli i filozofów w całej Bretonni, a nawet z innych krain Starego Świata. W mieście sprawnie działa stra miejska, pilnując porządku i przestrzegania zarówno prawa ksią ęcego, jak i przepisów stanowionych przez diuka. Lord Larret jest osobą o raczej łagodnym usposobieniu, więc zamiast stosowania zwyczajowych i bardzo surowych kar cielesnych zadowala się banicją wszelkich niepo ądanych osób ze swoich włości. Tę samą metodę stosuje tak e w przypadku klęski głodu lub nadmiernej liczby ludności. W takiej sytuacji z miasta usuwa się najbiedniejszych lub chorych. Wygnańcy złapani po zachodzie słońca w odległości nie przekraczającej trzech godzin marszu od murów Larret są natychmiast zabijani. Dla przybyszów z odległych stron mo e się to okazać bardzo nieprzyjemną niespodzianką. MIASTO ZWIERZOLU DZI: Od wielu lat, a nawet dziesięcioleci, krą ą pogłoski o wielkim mieście zwierzoludzi, poło onym w sercu Lasu Arden. Jak dotąd, nikt tego nie potwierdził, lecz wydaje się, e istnienie tak olbrzymiej osady zwierzoludzi jest mało prawdopodobne, gdy z tego, co o nich wiadomo, zwierzoludzie nie budują miast (przynajmniej w ludzkim rozumieniu tego słowa). Jest natomiast całkiem mo liwe, e w lesie znajdują się osady mutantów, którzy zachowują dawne nawyki i przyzwyczajenia, często tworząc coś na wzór ludzkiej społeczności. W AS2498 (1520KB) grupa skavenów zaatakowała poło oną w głębi lasu niewielką wioskę Uesin. Najpierw zatruły Upiorytem pobliskie źródło, a gdy pojawiły się pierwsze przypadki mutacji zaatakowały. Na szczęście miejscowy władyka, lord Madregang, uznał, e przebarwienia skóry lub rogowe wyrostki nie stanowią przeszkody w walce i poprowadził chłopów do zwycięstwa nad szczuroludźmi. Wkrótce potem zebrał wszystkim mieszkańców wioski i nakazał zabicie tych, których mutacje mogłyby przeszkadzać w codziennej pracy lub stanowić zagro enie dla innych. Ogłosił wyłączenie swoich ziem spod władzy ksią ęcej, co miało niewielki wymiar praktyczny, jako e posiadłości we wschodnim Artois i tak rządzą się własnymi prawami. Lord Madregang postanowił jednak powiększyć swą władzę i rozpoczął poszukiwanie mutantów, oferując odmieńcom azyl na swoich ziemiach. Wysłał najlepszych myśliwych i zwiadowców, aby w pobli u ludzkich osad szukali porzuconych dzieci i wygnanych chłopów. Z czasem wioska rozrastała się i obecnie mieszka tam około trzystu mutantów. Lord planuje zało enie kolejnej osady, choć nie uległ na tyle skazie Chaosu, aby podjąć bardziej nikczemne zamiary wobec sąsiednich osad i w ten sposób zwiększyć liczbę poddanych. Choć wioska Uesin nie jest prawdziwym miastem mutantów, z czasem mo e się nim stać, o ile ktoś nie pokrzy uje planów tutejszego wielmo y. ZAMEK ARTOIS: Siedziba władcy księstwa le y w głębi Lasu Arden. Ze względu na niegościnną okolicę jest to jedyny z zamków ksią ęcych, który nie wznosi się w pobli u większego miasta. Budowla jest silnie ufortyfikowana, otoczona wysokim kamiennym murem i rowem naje onym naostrzonymi palami. Mieszka tu rodzina księcia, choć on sam większość czasu spędza na wyprawach w głąb Lasu Arden. Du y wewnętrzny dziedziniec został przystosowany do obsługi znacznej ilości wojska. Ksią ę uznał, e mo liwość powrotu po wyprawie w bezpieczne miejsce i zaznanie chwili wytchnienia to kluczowy czynnik dla zachowania wysokiego morale ołnierzy. Z uwagi na skład zbrojnej dru yny lorda Chilfroya, w szczególności du ą liczbę rycerzy i konnych, zamek musi być na bie ąco zaopatrywany w paszę i ywność dla ludzi. Utrzymanie bezpiecznych traktów przez las staje się więc koniecznością. Ksią ę pogardza najemnikami, choć zdarza mu się wykorzystywać ich w charakterze tanich i łatwo zastępowalnych zwiadowców. Awanturnicy, którzy szukają okazji do walki z pomiotem Chaosu, z łatwością mogą znaleźć pracę na zamku księcia. Jak powiada: martwi najemnicy nic nie kosztują, więc wysyła ich w najgorsze miejsca, gdzie ryzyko napotkania potworów jest wyjątkowo du e.

WARHAMMER FRP - 923

INDEKS MIEJSCOWOŚCI KSIĘSTWA ARTOIS:
NAZWA OSADY WIEL KOŚĆ1 WŁADCA2 POPULACJA3 2554 62 50 72 57 67 42 45 64 417 36 54 45 ZAMO MO NOŚĆ4 4 3 1 3 2 2 1 2 1 3 2 1 2 DOCHODY GARNIZON/ MILICJA5 UWAGI

KSIĘSTWO A RTOIS ARTOIS Z Blafardretrait W Campagnete W Saintbruyere Z Cendrebref W Mineraibref Z Foirelieu W Traidcampne Z Purbois W ZIEMIE CHLODEGAR CHLODEGAR Z Gravepuits W Montreunion W Sangalure Z ZIEMIE LARRET LARRET Z Beaumaison W Estsole W Geantbruyere W Voleurmaison Z Purruisselet W Viergeroche W ZIEMIE MADREGANG MADREGANG Z Argentcampagne W

Ksią ę Hilfroy Ksią ę Hilfroy Ksią ę Hilfroy Sir Bernard z Saintbruyere Sir Bernard z Saintbruyere Sir Teudis z Mineraibref Sir Teudis z Mineraibref Sir Aiden z Traidcamne Sir Aiden z Traidcamne Baron Bertelis Baron Bertelis Baron Bertelis Sir Gaston z Sangalure

KSIĄ Ę CHILFROY Z ARTOIS handel, podatki 130b/260c konie, pieczywo 9c ubóstwo 2c bydło, drewno, podatki 28c rudy metali 5c podatki, rudy metali 12c ubóstwo 2c drewno, piwo, podatki 8c ubóstwo 3c BARON BERTELIS Z CHLODEGAR handel, podatki 4a/40b/60c drewno, owce 3c ubóstwo 2c konie, podatki 8c DIUK FERRAGUS Z LARRET handel, kozy, podatki, ser 146a/244b/400c drewno, węgiel drzewny 5c ubóstwo 2c drewno, rolnictwo 4c bydło, drewno, podatki 32c ubóstwo 2c pieczywo 2c LORD ROLAND Z MADREGANG handel, piwo, podatki 4a/40b/120c ubóstwo 3c

Stolica Artois. U podmurza Artois.

Kopalnia elaza. Kopalnia elaza. Świątynia Taala & Rhyi. Browar.

Hodowla koni. Świątynia Taala & Rhyi.

Diuk Ferragus Diuk Ferragus Diuk Ferragus Diuk Ferragus Sir Artur z Voleumaison Sir Artur z Voleumaison Sir Artur z Voleumaison Lord Roland Lord Roland

4887 51 45 47 85 49 37 987 67

5 3 1 2 2 1 2 2 1

U podmurza Larret.

Browar. Wie a obserwacyjna. W pobli u osady znajdują się ruiny kamiennej wie y.

Cendremaison W Lord Roland 57 1 ubóstwo 2c Plaintebruyere W Lord Roland 45 1 ubóstwo 2c Rempartporte W Lord Roland 42 1 ubóstwo 2c Uesin W Lord Roland 78 1 ubóstwo 3c UWAGI: 1 - Osady oznaczona następująco: Miasto (M), Miasto-Państwo (MP), Miasteczko (MS), Małe miasteczko (MM), Wioska (W), Zamek (Z). 2 - Władca oznacza tu suzerena prowincji. W miastach funkcjonują równie rady miejskie; w wioskach zaś władzę sprawują mniej lub bardziej formalne rady starszych. 3 - Podana wartość określa ludność zobowiązaną do płacenia podatków, nie uwzględnia przyjezdnych, ebraków, złodziei itd. Aby otrzymać całkowitą liczbę przebywającej w osadach ludności nale y pomno yć tę wartość przez modyfikator zamo ności. 4 - Zamo ność osad uszeregowano w kolejności od 1 (ubóstwo) do 5 (bardzo bogata). 5 - Garnizon oznacza liczbę zawodowych ołnierzy, stacjonujących w osadzie, milicja zaś - liczbę ochotników lub poborowych, pilnujących przestrzegania prawa. Cyframi oznaczono jakość (wyszkolenie i wyposa enia) oddziałów: a - doskonała, b - przeciętna, c - słaba. Mieszkańcy wiosek zarabiają w inny sposób, ale wielu z nich mo na w razie potrzeby szybko powołać pod broń.

924 - WARHAMMER FRP

BASTONNE:

Potomkowie Gillesa zawsze stać będą na straży honoru Bretonni, choćby cały Stary Świat pogrążył się w zepsuciu i hańbie.
- sir Darrepin, zwany Zapalczywym LORD HUGO Z ESPRITAIRE BARON TEUDIS Z LOTHAR

Ta kraina to jedna wielka pułapka na pielpułapka pielgrzymów, żeby wydusić z nich ostatnie srebrne guldeny. Pomyślcie tylko, gdyby król Gilles rzeczywiście odwiedził te wszystkie kaplice i święte miejsca, nie miałby czasu na walkę z orkami i potworapotworami.
- Eldegar z Busreq, woźnica

LORD ROBERT Z REPASMAISON

LORD VALDON Z REUNIOMONT

Ale teraz królem nie jest Bastonnczyk, królem prawda?
- arystokrata z Couronne, zmęczony nieustannymi przechwałkami Bastonnczyków LORD PANTELEON Z VALDONEAU LORD M ATHIEU Z VIEFOIRE

KSI Ą Ę BOHEMOND Z BASTONNE
Księstwo Bastonne to kraina malownicza i urzekająca. Od północy ogranicza ją błękitna rzeka Grismarie, zaś od południa rzeka Morceaux oraz Las Chalon. Zachodnie tereny to w większości nizinne tereny rolnicze, a na wschodzie wypasa się stada owiec i bydła, oprócz południowego regionu, gdzie na teren księstwa nachodzi północny kraniec Masywu Orków. Tam właśnie le y osławiona Czarna Rozpadlina, ciągnąca się na wschód niemal a do granicy z Quenelles. U styku Masywu Orków i Lasu Chalon kotlina ma blisko dwieście metrów szerokości i nie sposób dojrzeć jej dna. Czarna Rozpadlina wydaje się prowadzić w głąb Lasu Chalon, lecz gęste poszycie uniemo liwia zbadanie jej dalszego biegu, zaś poszukiwania podejmowane od strony lasu okazały się nieskuteczne. Nazwa rozpadliny pochodzi od ciemnych mgieł, które często się nad nią unoszą, niezwykle zimnych nawet w środku upalnego lata. Na szczęście z dala od kotliny wiatr rozwiewa lodowate opary, zaś nawet znani z porywów szaleństwa bretonnscy rycerze mają na tyle rozsądku, aby nie wznosić zamków na krawędzi przeklętego obszaru. Olbrzymim zagro eniem w tej okolicy są ataki zwierzoludzi, które niekiedy zapuszczają się daleko poza swoje siedziby. Mimo niewątpliwych zagro eń, jakie stwarza bliskość Czarnej Rozpadliny, ma to pewne zalety, gdy powstrzymuje orki yjące w pobliskim Masywie Orków przed przypuszczeniem ataków na ludzkie osiedla na pogórzu Bastonne. Z jej bliskości korzystają tak e wioski poło one wysoko w górach, a przede wszystkim ich władca, baron Lothar, zwany Czujnym. Jako markiz bardzo powa nie traktuje swoje obowiązki, stąd zresztą wziął się przydomek barona, gdy rycerz często i bez wahania prowadzi działania zaczepne wobec gnie d ących się w okolicy plemion zielonoskórych. Dzięki Czarnej Rozpadlinie, która oddziela ziemie markiza od reszty Bastonne, baron Lothar zachowuje niezale ność i sprawuje kontrolę na południowym obszarem księstwa. Na terenie Lasu Chalon nie ma zbyt wielu ludzkich osad, przynajmniej po stronie Bastonne. Co jakiś czas na krawędzi puszczy powstają silnie ufortyfikowane wioski, ale zwykle pustoszeją ju po kilku latach, a niełatwo jest znaleźć nowych osadników, którzy zasiedlą opuszczone tereny. Zresztą trudno się dziwić. W kniei grasują nie tylko zwierzoludzie i o ywieńcy, ale tak e o ywione mocą nekromantów nieumarte minotaury i centigory, które często przypuszczają ataki na tereny poło one na północ od lasu.

LUDNOŚĆ & POLITYKA:
- …a także Wielki Admirał Floty Bastonne. (Biorąc pod uwagę, że Ba-

stonne nie ma dostępu do morza, jest to określenie złośliwe, kierowane pod adresem osoby, która chlubi się dumnie brzmiącymi, choć mało znaczącymi tytułami. Często stosowane wobec szlachty z Imperium.) - Słyszy głos smoka. (Szaleniec, obłąkany.) - Zrobię to po powrocie z rozpadliny. (Nigdy.)
- Z Księgi Przysłów & Powiedzeń, spisanej przez Alfreda Weltbohrera Bastonnczycy lubią myśleć o swojej ojczyźnie jako o sercu Bretonni. Są przecie potomkami Gillesa Zjednoczyciela, a samo księstwo znajduje się niemal w centrum kraju. Mieszkańcy Bastonne są bardzo dumni i otwarcie chlubią się pochodzeniem od pierwszego króla krainy. Tak e uwielbienie bastonnczyków dla Pani z Jeziora nie ma sobie równego w całej Bretonni. Co dziwne, wyznawcami bogini są nie tylko rycerze i arystokracja, ale tak e chłopi. Do przesady podkreślają zalety, które w ich opinii wyró niają wszystkich Bretonnczyków spośród innych ludów Starego Świata. Są to odwaga i

honor, w których oczywiście przodują Bastonnczycy. Taka postawa często staje się powodem butnego, aroganckiego i pełnego pychy zachowania tutejszych wielmo ów. Jest to równie główna motywacja Bastonnczyków do podejmowania dalekich wypraw i podró y. Pragną udowodnić wszystkim innym, i Bretonnczycy są najlepszymi wojownikami na świecie. Większość własnymi czynami dowodzi swej wy szości, są jednak i tacy, którzy zadowalają się umniejszaniem zasług innych osób, sami nie dokonując niczego chwalebnego. Spośród Bastonnczyków wywodzi się nadzwyczaj du a liczba rycerzy Graala, a liczba heretyków i wyznawców Chaosu jest tu mniejsza ni w innych księstwach. Niestety honor i duma rzadko idą w parze ze sprytem i rozwagą, stąd te większość rycerzy z Bastonne nie potrafi zrozumieć, a tym bardziej zgodzić się na taktykę bardziej wyrafinowaną ni szar a z rycerskim zawołaniem na ustach. Mimo i bastonnscy rycerze chlubią się szlachetnością i nieskalanym honorem, ich zarządcy, sędziowie i namiestnicy nie prezentują równie niezłomnej postawy, a w większości są przekupni, chciwi i ądni władzy. Zdarzają się wśród nich nawet kultyści Chaosu i pospolici zbrodniarze. Księstwo tonie w niegodziwości i bezprawiu, a rycerze z pewnością za-

WARHAMMER FRP - 925

prowadziliby porządek, gdyby tylko zdawali sobie sprawę, w jakim bagnie zepsucia tonie ich szlachetna ojczyzna. KSIĄŻĘ BOHEMOND Z BASTONNE: Z Ksią ę Bohemond to jeden z najsłynniejszych rycerzy Graala, znany ze swych licznych pojedynków z ró nymi potworami, skąd zresztą wziął się jego przydomek Bestiobójca. Duma nie pozwala mu toczyć walki ze słabszym przeciwnikiem. Nawet zaatakowany, rozbraja lub ogłusza rywala, po czym rusza przeciw większemu zagro eniu. W swoich wędrówkach i poszukiwaniach coraz silniejszych wrogów Bohemond przemierzył niemal całą Bretonnię, jak równie dalekie strony Starego Świata.

Bohemond jest w prostej linii potomkiem Gillesa Zjednoczyciela, lecz pozostaje absolutnie posłuszny i wierny następcy tronu, księciu Charlesowi z Couronne. Nie ywi ambicji względem tronu królewskiego, a nawet władza ksią ęca męczy go niepomiernie. Dlatego te większość spraw administracyjnych przekazuje namiestnikowi, a prawo w imieniu księcia stanowi mianowany przez arystokratę sędzia. Niestety, jak dotąd Bohemond nie miał szczęśliwej ręki w wyborze zarządców i coraz częściej, ku swojemu niezadowoleniu, zmuszony jest dokonywać zmiany na tych wyjątkowo istotnych i wpływowych stanowiskach.

RELACJE Z SĄSIEDNIMI KSIĘSTWAMI:
Bastonne utrzymuje dobre relacje z Bordeleaux, a sojusz tych dwóch księstw sięga wstecz do czasów Gillesa Zjednoczyciela. Z pozostałymi sąsiadami, czyli Gisoreux i Montfort, stosunki nie układają się równie pomyślne. Oba księstwa to rejony w du ej mierze zalesione lub górzyste, a zwłaszcza Montfort, który poza wąskim pasem nad rzeką Grismarie nie posiada niemal w ogóle terenów równinnych. Obaj ksią ęta łakomym okiem spoglądają na pobliskie Bastonne i nieustannie szukają sposobu powiększenia swej władzy. Graniczne utarczki i potyczki to codzienność, choć na razie obaj rywalizujący ze sobą ksią ęta stronią od zbrojnej interwencji.

BARWY KSIĘSTWA:
Tradycyjnymi kolorami herbowymi księstwa Bastonne są czerwień i ółć/złoto.

ZNACZĄCE MIEJSCA:
KAPLICA POKORY: Kaplica liczy sobie ponad tysiąc lat i jest najsłynniejszą oraz najstarszą spośród tych kaplic Graala, którymi opiekują się wyłącznie chłopi. Poło ona kilka dni drogi na zachód od zamku Bastonne stanowi obiekt częstych chłopskich pielgrzymek z całego kraju. Pomimo swej nazwy, świątynia zachwyca splendorem. Wzniesiona ze zdobionych złotem cegieł, wspiera się na przepięknie rzeźbionych drewnianych filarach. Osadzone w oknach zachwycające witra e mienią się tęczą barw i złoceń, a przez szklaną kopułę wpadają promienie słoneczne, rozświetlając wnętrze budowli. Bez wątpienia przyćmiewa bogactwem wszystkie inne kaplice Graala w Bretonni. Została wzniesiona i od wielu wieków jest upiększana dzięki darom pielgrzymów, którzy przybywają tu z całego kraju. Zgodnie z popularną wśród chłopstwa legendą o początkach Kaplicy Pokory, w tym właśnie miejscu Pani z Jeziora objawiła się dzielnemu i wiernemu parobkowi imieniem Gademar. Bogini pochwaliła niezłomne posłuszeństwo młodzieńca wobec jego pana, a w nagrodę pozwoliła mu dotknąć podstawy Świętego Kielicha. Oczywiście większość rycerzy nie wierzy w prawdziwość tej opowieści, uznając ją za wymyśloną, a do tego bluźnierczą, gdy aden z chłopów nie mógłby nigdy dostąpić zaszczytu ujrzenia Pani z Jeziora, nie mówiąc ju o dotykaniu Graala. Z tego powodu w ciągu całej historii istnienia kaplicy odwiedziła ją tylko garstka rycerzy Graala, choć od czasu do czasu pojawia się tam Panna Graala lub Wieszczka i wygłasza kazanie do zgromadzonych pielgrzymów. To rzadkie przypadki, niezwykle cenione przez pokornych pątników. ZAMEK BASTONNE: Zamek Bastonne poło ony jest niemal w samym środku księstwa. Budowla oraz otaczające ją miasto stanowią niezwykły zbiór miejsc związanych z yciem Gillesa Zjednoczyciela lub upamiętniających jego dokonania. Liczne kaplice, posągi, płaskorzeźby, a przede wszystkim doskonale zachowana głowa ubitego smoka Smearghusa, dają dowód bohaterstwa i wielkości pierwszego króla Bretonni. Zachowały się nawet spore fragmenty oryginalnej twierdzy Gillesa, do których wstępu nie mają chłopi, a nawet szlachta musi zachować odpowiedni szacunek dla wielowiekowej tradycji tego uświęconego miejsca. Jednak w rzeczywistości niewiele spośród miejsc uwa anych za uświęcone obecnością Pierwszego Króla przetrwało nietknięte przez blisko półtora tysiąca lat. Najsłynniejszą budowlą w zamku jest tak zwana Wodna Wie a, która rzekomo mieściła prywatne komnaty Gillesa. Nawet szlachetnie urodzeni rycerze nie mają prawa wejść dalej ni do głównego holu, zaś ka dy chłop przyłapany na spoglądaniu na wie ę ryzykuje chłostą. Co jakiś czas pojawiają się plotki o mrocznych rytuałach odprawianych na górnych piętrach budowli, lecz są one szybko uciszane, wraz z ich inicjatorami lub osobami, które powtarzają te niecne oskar enia. Całe miasto sprawia wra enie wielkiej kaplicy i szlaku dla pątników. W rzeczy samej jest to często wybierany cel pielgrzymek z całego kraju. Pielgrzymi ni szego stanu są oprowadzani po mieście przez opłaconych przewodników, którzy pokazują im z daleka najświętsze miejsca, a tak e prowadzą do karczm i zajazdów, z którymi mają zawarty niepisany układ. Szlachta mo e spodziewać się zezwolenia na wstęp do kaplicy lub świętej budowli, a nawet okazji do pomodlenia się przy jednym z ołtarzy Graala. elaznym punktem ka dej pielgrzymki arystokraty jest wizyta w kaplicy na zamku Bastonne, w której modlił się Gilles. Niemal wszyscy rycerze Graala przynajmniej raz odwiedzili to jedno z najświętszych miejsc w całej Bretonni.

926 - WARHAMMER FRP

INDEKS MIEJSCOWOŚCI KSIĘSTWA BASTONNE:
NAZWA OSADY WIEL KOŚĆ1 WŁADCA2 POPULACJA3 12622 72 24 42 15 64 585 39 76 852 53 150 ZAMO MO NOŚĆ4 5 4 1 3 1 3 3 1 2 3 2 3 DOCHODY GARNIZON/ MILICJA5 UWAGI

KSIĘSTWO BASTONNE BASTONNE Z Blafardretrait W Cendrebref Purbois Sudbois Foirelieu Lenitifroche Verobruyre Mineraibref Traitcampagne Voleuretrait Etecampagne ZIEMIE ESPRITAIRE ESPRITAIRE Blafardgalure Chambrebois Hallesole Vouivremont Outrepuy Clairmont ZIEMIE LOTHAR LOTHAR Blafardmaison Groscampagne Voiechamp Ouestoit W W W Z Z W W Z W Z

Ksią ę Bohemond Ksią ę Bohemond Ksią ę Bohemond Ksią ę Bohemond Ksią ę Bohemond Sir Odo z Foirelieu Sir Louis z Lenitifroche Sir Louis z Lenitifroche Sir Odo z Foirelieu Sir Odo z Traitcampagne Sir Odo z Traitcampagne Sir Pierr z Etecampagne

Z W W W W Z W Z W W W Z

Lord Hugo Lord Hugo Lord Hugo Lord Hugo Lord Hugo Sir Charles z Outrepuy Sir Charles z Outrepuy Baron Teudis Baron Teudis Baron Teudis Baron Teudis Sir Simo z Ouestoit Sir Simo z Ouestoit Sir Simo z Ouestoit Lord Robert Lord Robert Lord Robert Sir Odryk z Fayardmaison Sir Odryk z Fayardmaison Sir Anton z Viesel Sir Anton z Viesel Lord Valdon Lord Valdon Sir George z Rampartpuits Sir George z Rampartpuits Sir George z Rampartpuits Lord Panteleon Lord Panteleon Sir Darrepin z Drugalure Sir Darrepin z Drugalure Sir Robert z Drugalure Sir Lambert z Luizeporte

937 49 52 25 50 254 63 981 61 54 93 470 75 31 510 65 87 492 63 266 67 923 54 758 87 56 923 44 784 47 59 65

4 1 2 1 1 3 2 3 2 2 2 3 2 2 3 1 2 3 2 3 2 4 2 3 2 1 4 2 3 1 1 3

Estbref W Hallemaison W ZIEMIE REPASMAISON REPASMAISON Z Rempartbas Trait Fayardmaison Trouporte Viesel W W Z W Z

Murgalure W ZIEMIE REUNIOMONT REUNIOMONT Z Sangeau W Rempartpuits Z Breflenitif W Pontcercueil W ZIEMIE VALDONEAU VALDONEAU Z Glacecampagne W Drugalure Z Grosroche Rempartroche Luizeporte W W Z

Mercampagne W Sir Lambert z Luizeporte 5 1 Durcampagne W Sir Lambert z Luizeporte 59 1 ZIEMIE VIEFOIRE VIEFOIRE Z Lord Mathieu 392 4 Eauvierge W Lord Mathieu 65 1 Fayardtoit W Lord Mathieu 45 2 UWAGI: 1 - Osady oznaczona następująco: Miasto (M), Miasto-Państwo (MP), Miasteczko (MS), Małe miasteczko (MM), Wioska (W), Zamek (Z). 2 - Władca oznacza tu suzerena prowincji. W miastach funkcjonują równie rady miejskie; w wioskach zaś władzę sprawują mniej lub bardziej formalne rady starszych. 3 - Podana wartość określa ludność zobowiązaną do płacenia podatków, nie uwzględnia przyjezdnych, ebraków, złodziei itd. Aby otrzymać całkowitą liczbę przebywającej w osadach ludności nale y pomno yć tę wartość przez modyfikator zamo ności. 4 - Zamo ność osad uszeregowano w kolejności od 1 (ubóstwo) do 5 (bardzo bogata). 5 - Garnizon oznacza liczbę zawodowych ołnierzy, stacjonujących w osadzie, milicja zaś - liczbę ochotników lub poborowych, pilnujących przestrzegania prawa. Cyframi oznaczono jakość (wyszkolenie i wyposa enia) oddziałów: a - doskonała, b - przeciętna, c - słaba. Mieszkańcy wiosek zarabiają w inny sposób, ale wielu z nich mo na w razie potrzeby szybko powołać pod broń. WARHAMMER FRP - 927

KSIĄ Ę BOHEMOND Z BASTONNE handel, podatki 120a/240b/960c bydło, rolnictwo, węgiel 14c drzewny, wino ubóstwo 1c owce, rolnictwo, ser 6c ubóstwo 1c handel, podatki, rolnictwo 9c owce, pieczywo, podatki, 35b/70c rolnictwo, ser ubóstwo 1c rudy metali 7c konie, podatki, rolnictwo 76b/144c rolnictwo 5c owce, podatki, rolnictwo, 3b/22c wino LORD HUGO Z ESPRITAIRE handel, podatki 10a/20b/80c ubóstwo 2c bydło, rolnictwo 5c ubóstwo 1c ubóstwo 2c owce, podatki, rolnictwo, 17b/27c ser garncarstwo 6c BARON TEUDIS Z LOTHAR handel, piaskowiec, pieczy30a/70b/140c wo, podatki drewno, owce 1b/6c rolnictwo, węgiel drzewny 1b/5c rolnictwo, rudy metali 1b/9c drewno, podatki, węgiel 32b/64c drzewny owce, rolnictwo 1b/7c drewno, rolnictwo 3c LORD ROBERT Z REPASMAISON handel, podatki, rybołów45b/90c stwo ubóstwo rybołówstwo 8c handel, podatki, szkutnic14b/90c two rybołówstwo 6c handel, podatki, rybołów2b/50c stwo rybołówstwo 7c LORD VALDON Z REUNIOMONT handel, pieczywo, podatki 9a/18b/166c rolnictwo 5c handel, podatki, rolnictwo 60b/150c handel, rolnictwo 1b/10c Ubóstwo LORD PANTELEON Z VALDONEAU handel, pieczywo, podatki 9a/18b/166c rolnictwo, wino 4c owce, podatki, rolnictwo, 62b/94c ser ubóstwo 2c ubóstwo 2c garncarstwo, podatki, 9c rolnictwo ubóstwo ubóstwo 3c LORD MATHIEU Z VIEFOIRE handel, podatki 20b/74c ubóstwo rolnictwo 4c

Stolica Bastonne. U podmurza Bastonne.

Targ.

Kopalnia elaza.

Świątynia Vereny. Biblioteka.

Obóz pracy. Kamieniołom.

Kopalnia srebra.

Port. Prom na rzece Grismarie.

Port. Prom na rzece Grismarie. Stocznia.

Port. Prom na rzece Grismarie.

Kaplica pokory. Zajazd.

Świątynie Taala & Rhyi. Wie a obserwacyjna.

BORDELEAUX:

Trzy lata służyłem w drużynie księcia Alberyka. Albery Wtedy każdego dnia żałowałem tej decyzji, ale teraz niestraszny mi żaden wróg.
- sir Thopas, po wygranej bitwie z hordą zwierzoludzi

W świetle moich badań stwierdzić mogę, iż stwierdzić tradycją wśród mieszkańców Bordeleaux jest powstrzymywanie się od picia wina w każde urodziny, pod warunkiem że właśnie skończylu skoń okrągłą dziesiątkę lat i jest akurat pełnia MannsMannslieba.
- Gustav von Marksheim, żak z Imperium, od dziesięciu lat mieszkający w Bordeleaux

LORD JACEN Z NOIRBOIS

LORD ETIENNE Z LANCEPETIOT

Jak człowiek trzeźwieje, to z miejsca zaczyna zaczy widzieć duchy, zjawy i topielców. Od tego topiel naprawdę można oszaleć!
- mieszkaniec z Bordeleaux LORD ODO Z CHAMBREPUY

KSI Ą Ę ALBERYK Z BORDELEAUX
Bordeleaux to przede wszystkim kraina rolnicza, jedynie w pobli u wybrze a głównym źródłem utrzymania ludności jest hodowla. Linia brzegowa składa się z wysokich i malowniczych klifów, lecz oprócz okolic niewielkich wysepek wody są głębokie i pozbawione skał oraz płycizn, w które obfituje wybrze e L’Anguille. Oprócz portu w Bordeleaux wzdłu całego wybrze a rozsiane są mniejsze miasteczka portowe oraz wioski rybackie, niektóre osadzone niebezpiecznie wysoko na skalnych urwiskach. Południowo-wschodni rejon prowincji pokrywa Las Chalon, choć zachodnia część kniei jest znacznie spokojniejsza ni wschodnia, le ąca na terenie Bastonne. Z bogactwa leśnych zasobów korzystają liczne wioski poło one na skraju puszczy. Mimo to wieśniacy zachowują ostro ność, gdy zwierzoludzie co pewien czas przypuszczają ataki tak e i w tym rejonie. Od północy księstwo graniczy z przeklętym Mousillon. U ujścia Grismarie z nadbrze nych wzgórz rozciąga się widok na nadmorskie bagna i trzęsawiska, jednak dalej w górę rzeki teren się wyrównuje, a wzgórza Mousillon zaczynają dominować nad równinami Bordeleaux. Tak więc, niemal połowę granicy stanowi jedynie rzeka Grismarie, względnie łatwa do sforsowania dla rozmaitych potworów z Mousillon. Najczęściej spotyka się o ywieńców, lecz równie powa nym utrapieniem są banici, zwierzoludzie i ró ne bestie Chaosu. Z tego powodu rzeka nie jest zbyt często wykorzystywana jako droga transportu, szczególnie w dolnym biegu, blisko ujścia.

LUDNOŚĆ & POLITYKA:
- Burza w szklance wina. (Kłótnia, waśń lub wojna wywołana z powodu Drugą grupę stanowią pechowcy urodzenie w pobli u granicy z Mousillon, którzy uznali, e ycie awanturnika mo e okazać się znacznie bezpieczniejsze. Cechą charakterystyczną regionu jest szczególna popularność kultu Mannana. Chocia cześć Panu Morskich Odmętów oddają eglarze z całego Starego Świata, mieszkańcy Bordeleaux wykazują pod tym względem niezwykłą arliwość. Nawet tutejsi rycerze często składają mu ofiary, twierdząc, e władza Pani z Jeziora kończy się tam, gdzie woda zaczyna mieć słony smak. eglarskie tradycje i zale ność od darów morza są przyczyną pewnego rozłamu wśród arystokracji Bordeleaux. Panowie włości poło onych w głębi lądu zachowują się podobnie jak szlachta z innych księstw, przede wszystkim zajmują się uprawą ziemi i oddając cześć Pani z Jeziora. Natomiast lordowie z wybrze a wyznają wiarę w Mannana, a ich głównym źródłem utrzymania jest rybołówstwo i zyski płynące z przywilejów handlowych w portach. Często zdarza się, e potomkowie szlacheckiego rodu zamiast wyruszyć na rycerską wędrówkę zaciągają się na statek. W efekcie prowadzi to do niezrozumienia pomiędzy przedstawicielami obu grup szlachty, choć trudno tu mówić o konflikcie obyczajów czy wrogości. KSIĄŻĘ ALBERYK Z BORDELEAU X: Z Ksią ę Alberyk znany jest z niezwykłej samodyscypliny i odwagi. Od swoich rycerzy oczekuje tego samego i rychło pozbywa się tych, którzy nie spełniają jego wysokich wymagań. W efekcie pod rozkazami księcia słu y niewielu rycerzy, jednak e mo na śmiało powiedzieć, e ka dy z wojowników nale y do bretonnskiej elity. Ksią ę zawsze pragnął ruszyć na poszukiwanie Graala, lecz odziedziczył tron w młodym wieku, jeszcze podczas wędrówki jako błędny rycerz. Był przekonany, e nikt inny nie jest na tyle godny i szlachetny, aby sprawować rządy w jego zastępstwie. Co prawda najstarszy syn księcia, Frermund, mógłby okazać się dobrym i sprawiedliwym regentem, jednak on sam niedawno wyruszył na poszukiwanie Świętego Kielicha. Wraz z upływem czasu ksią ę coraz bardziej skłania się do tego pomysłu, by wyznaczyć namiestnika i dopełnić najświętszej z rycerskich wypraw.

pijaństwa.)
- Nienasycony niczym morze. (O osobie, która potrafi dużo wypić.) - Pije solone wino. (O osobie, która przez większość czasu pozostaje

trzeźwa.)
- To jak trzeźwy z Bordeleaux. (To niemożliwe, nie spotykane.) Bordeleaux. - Wyrzucony za burtę. (Określenie osoby trzeźwej, ale używane także w

odniesieniu do zmarnowanego dobrego pomysłu lub trunku. Pochodzi z gwary żeglarskiej, od praktyki wyrzucania rumu za burtę jako kary dla załogi.)
- Z Księgi Przysłów & Powiedzeń, spisanej przez Alfreda Weltbohrera W odró nieniu od zachowującego surowe obyczaje księcia, mieszkańcy Bordeleaux większość ycia spędzają w stanie wskazującym, a nawet na lekkim rauszu. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich poddanych księcia Alberyka, gdy wielu tutejszych marynarzy to znakomici eglarze, a to nie idzie w parze z pijaństwem. Prawdą jest natomiast, i wytwarzane na wybrze u wina cechują się wspaniałym smakiem, są łatwo dostępne i bardzo popularne. Wielu mieszkańców Bordeleaux pija nawet nierozcieńczone wino, co w innych rejonach kraju traktowane jest jako prostactwo. Wysoka poda lokalnego wina obni a jego cenę, zaś gatunki z innych księstw potrafią być nawet trzykrotnie dro sze. Wielu pochodzący z Bordeleaux awanturników opuściło rodzinne strony, nie mogą znieść ciągłych zabaw, pijaństwa oraz konsekwencji nierozerwalnie z nimi związanych. Rozczarowani rodziną i znajomymi ruszają na szlak, próbując osiągnąć w yciu coś więcej ni tylko posiadanie własnej piwniczki z rozmaitymi flaszkami wina.

RELACJE Z SĄSIEDNIMI KSIĘSTWAMI:
Bordeleaux utrzymuje dobre relacje z Bastonne i Akwitanią, natomiast granica z Mousillon jest patrolowana dzień i noc przez zbrojne dru yny rycerzy, którzy otrzymali nadanie ziemskie w okolicy z rozkazem powstrzymania potworów przed przekraczaniem rzeki. Głównym rywalem księstwa pozostaje L’Anguille, głównie w zakresie handlu i transportu morskiego. L’Anguille to większy i bardziej znany port, dlatego władca Bordeleaux i miejscowi kupcy coraz silniej próbują działać na szkodę konkurenta, aby w ten sposób przejąć część dochodów z handlu.

BARWY KSIĘSTWA:
Tradycyjnymi kolorami herbowymi księstwa Bordeleaux są błękit i ółć/złoto.

928 - WARHAMMER FRP

ZNACZĄCE MIEJSCA:
BORDELEAU X: Tętniący yciem port wzniesiony został na pradawnych ruinach elfiej osady. Siedzibę księcia stanowi zamek Bordeleaux, poło ony ponad miastem na krawędzi klifu, zwanej Wzgórzem Egzekucji. Z tarasów i murów zamkowych rozciąga się widok na całą zatokę, a umieszczone w bastionach katapulty i balisty mogą ostrzeliwać dowolne cele na redzie, a tak e w mieście. Podobno ksią ęcy in ynierowie i strzelcy są tak świetnie wyszkoleni, e potrafią zatopić zakotwiczony statek, nie uszkadzając stojących z nim burta w burtę innych łodzi. Mieszcząca się na terenie zamku Pierwsza Kaplica jest najsłynniejszym i najświętszym miejscem kultu Pani z Jeziora. To tutaj bogini objawiła się władcy Bordeleaux, Markusowi. Ksią ęta z całej Bretonni uroczyście i publicznie przekazują znaczne sumy na utrzymanie świątyni, dzięki czemu zyskują uznanie i poklask wśród szlachty. Największą kwotę tradycyjnie przekazują ksią ęta Bordeleaux, którzy w większości byli tak e rycerzami Graala. Najwa niejszą świątynią w mieście poświęcona jest jednak Mannanowi. W zasadzie nie le y ona nawet w obrębie miasta, gdy została wzniesiona na ogromnym okręcie, na stałe zakotwiczonym u wejścia do portu. Z tego powodu okręt jest nara ony na sztormy i nawałnice, lecz kapłani zawsze powtarzają, i świątynia pozostaje pod ochroną Mannana. Mało kto wątpi w prawdziwość tych słów, gdy świątynia przetrwała wiele dziesięcioleci. Pielgrzymi chcący odwiedzić przybytek Pana Mórz docierają na statek płynąc łodziami, a pomoc przy wiosłach lub aglarz uznawana jest za oznakę pobo ności. Kapłani nie wpuszczają na pokład arliwych wyznawców Pani z Jeziora, przede wszystkim rycerzy, Panien Graala oraz Wieszczek. Ksią ę Alberyk jest pierwszym od wielu lat władcą Bordeleaux, który dostąpił zaszczytu wstąpienia na pokład świątyni Mannana. Bordeleaux zdominowane jest przez handel winami z doliny Morceaux. Dobre wina kupuje się i sprzedaje, natomiast złe wina kupuje się i wypija. Nawet biedaków zawsze stać na tanie, kiepskie wino. Pojęcie trzeźwy z Bordeleaux stało się przysłowiowe jako coś niemo liwego, niespotykanego. W zabudowie miasta przewa ają du e domy rywalizujących ze sobą kupców, którzy w szaleńczym wyścigu starają się przebić wszystkich innych, stawiając jak najwy sze i najpotę niejsze pomniki swego finansowego sukcesu. Największe domy rodów kupieckich to niemal pałace. Dwa największe budynki w Bordeleaux to latarnia morska na Wzgórzu Wie y i zamek Bordeleaux na Wzgórzu Egzekucji. Otaczają je mniejsze budynki, próbujące jednak dorównać im wspaniałością. Pomiędzy oboma wzgórzami le y wielki most Bordeleaux, łączący brzegi rzeki Morceaux. Wyznacza on granicę, poza którą nie mogą wpływać morskie okręty. Południowe nabrze e poni ej mostu zajmują w większości doki, gdzie statki ładują i rozładowują towary w licznych składach. Tutaj zawiera się umowy wstępne. Dokoła zbudowano wiele karczm, domów rozpusty i innych źródeł atrakcji. Obok rywalizujących kupców, brzuchatych arystokratów i fircykowatych dandysów nie ma miejsca na biedotę, która stanowi przewa ająca część ludności. Slumsy rozciągają się wzdłu peryferii, poza dwa wzgórza i poza zasięg wzroku obserwatora z głównego miasta. Bliźniacze wzgórza Bordeleaux zapewniają naturalne odprowadzanie ścieków i nieczystości, tak e dzielnice handlowe są stosunkowo czyste. Gdy jednak ścieki te nie spływają do rzeki, zalewają dzielnice biedoty. Powoduje to częste wybuchy epidemii, a cuchnące powietrze unosi się dokoła zrujnowanych budynków. W slumsach dzieci mogą być kupowane i sprzedawane, morderstwa rzadko się zauwa a, rządzi prawo pięści, istnieją małe, przestępcze królestwa. WIEŻA C ZUJNOŚCI: Poło ona w niegościnnym rejonie na północy księstwa świątynia Vereny słu y jako latarnia morska dla statków płynących wzdłu wybrze a Bordeleaux i cieszy się zasłuoną opinią jednej z najlepiej utrzymanych i zarządzanych budowli tego typu w całym Starym Świecie. Jednak głównym zadaniem mieszkańców latarni jest pełnienie stra y i obserwowanie Mousillon. Podobno mieszkający w wie y kapłani Vereny odmawiają potę ne litanie, dzięki którym mogą sięgać wzrokiem nawet w najdalsze zakątki przeklętej ziemi. Nikomu nie zdradzają, czego szukają w ten nadprzyrodzony sposób, ani co zamierzają uczynić, gdy ich poszukiwania zakończą się powodzeniem. Na propozycje wyprawy w głąb księstwa Mousillon, które mogłaby zwiększyć szanse znalezienia tajemniczego obiektu, kapłani reagują stanowczą odmową, twierdząc, e nie mogą przekroczyć granicy przeklętego obszaru. Podobno w wie y gościły Wieszczki, a nawet sama Czarodziejka, lecz powody i okoliczności ich odwiedzin pozostaje sekretem kapłanów. Uczeni bracia słu ą mądrą i rozsądną radą wszystkim pielgrzymom, którzy odwiedzają świątynię. Rozpatrzenie pytania zajmuje jednak pewien czas i nie zawsze ka dy z petentów zostaje przyjęty. Posłuchanie u kapłana mo na przyspieszyć, kupując jedną z kosztownych ksiąg ze zbiorów świątynnych lub za drobną opłatą wpisując swe imię na listę, z której codziennie wybiera się kilka osób. Zdarza się, i w zamian za informację kapłani ądają drobnej przysługi, na przykład zapuszczenia się w pewnym tajemniczym celu na ziemie pobliskiego Mousillon. WYSPA C ISZY: Oddalona o kilka kilometrów od środkowej części wybrze a Bordeleaux wyspa była niegdyś siedzibą pewnego szlachcica. Do portu codziennie zawijało wiele statków kupieckich i łodzi rybaków. Jednak pewnego dnia wyspa opustoszała. Wszyscy mieszkańcy zniknęli wraz z łodziami i statkami. Co więcej, na wyspie panuje niemal absolutna cisza. Nie dochodzi z niej aden dźwięk, a nieliczni śmiałkowie, którzy odwiedzili wyspę, opowiadali, i jakby duszny opar tłumił ich głosy i nawoływania, tak e nie słyszeli się nawzajem z odległości kilku kroków. Większość z nich po kilku godzinach wracała na statek, nie mogąc znieść nienaturalnej ciszy. Nieliczni ginęli bez śladu. Poniewa wyspa wydaje się być całkowicie wymarła i nie stwarza większych problemów, mieszkańcy nadbrze nych wiosek omijają wyspę, pozostawiając ją w ciszy i spokoju.

WARHAMMER FRP - 929

INDEKS MIEJSCOWOŚCI KSIĘSTWA BORDELEAUX:
NAZWA OSADY WIEL KOŚĆ1 WŁADCA2 POPULACJA3 16229 61 49 37 842 ZAMO MO NOŚĆ4 5 4 2 1 3 DOCHODY GARNIZON/ MILICJA5 UWAGI

KSIĘSTWO BORDELEAUX BORDELEAUX Z Argentvie Claircampagne Gravepuits Jaunelieu W W W Z

Ksią ę Alberyk Ksią ę Alberyk Ksią ę Alberyk Ksią ę Alberyk Sir Blaise z Jaunelieu

KSIĄ Ę A LBERYK Z BORDELEAUX handel, podatki, wino 80a/200b/1000c kowalstwo, rybołówstwo, 1b/12c wino owce, rolnictwo 4c ubóstwo drewno, podatki, rolnictwo, 16b/143c wino ubóstwo podatki, rybołówstwo, wino 15b/30c bydło, rolnictwo 6c podatki, rolnictwo, wino 52b/80c rybołówstwo 2c podatki, rolnictwo, wino 47b/108c ubóstwo LORD JACEN Z NOIRBOIS handel, podatki 40a/100b/500c rolnictwo 9c kozy, podatki, rolnictwo, ser 25b/43c ubóstwo 2c ubóstwo 3c podatki, rolnictwo, wino 18b/160c konie, rolnictwo 4c bydło, rolnictwo 9c LORD ETIENE Z LANCEPETIOT handel, podatki, wino 30a/90a/360c drewno, węgiel drzewny 6c drewno, podatki 60b/127c grabie e, rozboje 2c drewno, podatki 8b/50 ubóstwo 1c LORD ODO Z CHAMBREPUY handel, podatki 50a/100b/700c ubóstwo ubóstwo rybołówstwo, wino 5c podatki, rybołówstwo, wino 11b/77c rybołówstwo, wino 5c ubóstwo 3c

Stolica Bordeleaux. Pierwsza Kaplica Pani z Jeziora. Największa świątynia Mannana w Bretonni. Most nad rzeką Grismarie.

Tombelieu W Sir Blaise z Jaunelieu 25 1 Melilleureau Z Sir Olivier z Melilleureau 150 3 Zamek wzniesiony na elfich ruinach. Plainteruisselet W Sir Olivier z Melilleureau 64 2 Zajazd. Rempart Z Sir Mathieu z Rempart 585 3 Selbois W Sir Mathieu z Rempart 51 2 Reunionmont Z Sir Jerome z Reunionmont 676 3 Sangalure W Sir Jerome z Reunionmont 24 1 ZIEMIE N OIRBOIS NOIRBOIS Z Lord Jacen 7552 4 Airemaison W Lord Jacen 93 2 Bruteruisselet Z Sir Odo z Bruteruisselet 253 3 Pilonporte W Sir Odo z Bruteruisselet 48 1 Sangeau W Sir Odo z Bruteruisselet 74 1 Cercueil Z Sir Thopas z Cercueil 942 3 Lenitifissue W Sir Thopas z Cercueil 44 2 Sudbois W Sir Thopas z Cercueil 95 2 ZIEMIE LANCEPETIOT LANCEPETIOT Z Lord Etiene 7119 4 Brasmaison W Lord Etiene 65 2 Cygnebois Z Sir Max z Cygnebois 750 2 Malroche W Sir Max z Cygnebois 59 1 Repos Z Sir Legrand z Repos 294 2 Murcampagne W Sir Legrand z Repos 45 1 Zajazd. ZIEMIE CHAMBREPUY CHAMBREPUY Z Lord Odo 9475 4 Prom na rzece Grismarie. Breaumaison W Lord Odo 63 1 Lancetoit W Lord Odo 25 1 Purruisselet W Lord Odo 54 2 Clairbois Z Sir Pasqual z Clairbois 553 3 Targ. Viergechamp W Sir Pasqual z Clairbois 59 2 Voleurmaison W Sir Pasqual z Clairbois 72 1 UWAGI: 1 - Osady oznaczona następująco: Miasto (M), Miasto-Państwo (MP), Miasteczko (MS), Małe miasteczko (MM), Wioska (W), Zamek (Z). 2 - Władca oznacza tu suzerena prowincji. W miastach funkcjonują równie rady miejskie; w wioskach zaś władzę sprawują mniej lub bardziej formalne rady starszych. 3 - Podana wartość określa ludność zobowiązaną do płacenia podatków, nie uwzględnia przyjezdnych, ebraków, złodziei itd. Aby otrzymać całkowitą liczbę przebywającej w osadach ludności nale y pomno yć tę wartość przez modyfikator zamo ności. 4 - Zamo ność osad uszeregowano w kolejności od 1 (ubóstwo) do 5 (bardzo bogata). 5 - Garnizon oznacza liczbę zawodowych ołnierzy, stacjonujących w osadzie, milicja zaś - liczbę ochotników lub poborowych, pilnujących przestrzegania prawa. Cyframi oznaczono jakość (wyszkolenie i wyposa enia) oddziałów: a - doskonała, b - przeciętna, c - słaba. Mieszkańcy wiosek zarabiają w inny sposób, ale wielu z nich mo na w razie potrzeby szybko powołać pod broń.

930 - WARHAMMER FRP

BRIONNE:

Oczu twych blask to gwiazd lśnienie, głos niczym słowicze kwilenie.
- Gilles d’Auran, poeta z Brionne

Gwiazdy, zawsze te gwiazdy… A cóż złego w lśnieniu górskich jezior? Albo blasku klejnotów? klejno Ale nie. Briończyk zawsze wkomponuje gwiazgwiazdy. Zupełnie nie mają ucha do rymów.
- Mauricio Casale y Gortez, poeta z Estalii LORD VALDON Z BLUEPONT LORD PIERRE Z DRUISSUE

Wymuskane paniczyki? Widziałam kiedyś, jak paniczyki? rycerze z Brionne na chwilę oderwali się od sporu o rym do słowa ‘gwiazdy’, a w mgnieniu oka wyrżnęli stado zwierzoludzi, a następnie spokojnie wrócili do przerwanej dyskusji o przerwa poezji. Przyznaję, że to dziwne, ale jak widać, nie nie przeszkadza w sprawnym zabijaniu.
- Marietta, najemniczka z Tilei GRANSETTE LORD Z CHARLES Z PLAINTEVIE

KSI Ą Ę TEODORYK Z BRI ONNE
Brionne to spokojne księstwo, chronione ze wszystkich stron przez potę nych sąsiadów. Od południa księstwo Carcassone zapewnia ochronę przed atakami zielonoskórych z gór Irrana. Od wschodu Quenelles stanowi barierę dla orków z Masywu oraz tajemniczej magii z Athel Loren. Zaś od północy Akwitania przyjmuje na siebie większość ataków zwierzoludzi z Lasu Chalon. Nawet morze wydaje się łaskawsze dla Brionnczyków ni dla mieszkańców pozostałych księstw. Większość obszaru Brionne pokrywają pola uprawne, oprócz niewielkich pastwisk na południu i wschodzie. Krótki odcinek wybrze a obfituje zarówno w typowe dla Bretonni wysokie klify, jak i łagodne, złociste pla e. U ujścia rzeki Brienne naturalna zatoka stanowi doskonałe miejsce do zało enie portu. To tutaj, w mieście pięknym niczym klejnot w srebrnej koronie, zgodnie z nadu ywanym przez poetów wersem dawnej pieśni, swoją siedzibę mają ksią ęta z Brionne. Inne miasta wznoszone są na wzór stolicy, czyli raczej z myślą o walorach estetycznych ni o względach praktycznych lub obronnych. Wiele szlacheckich zamków wspaniale komponuje się z krajobrazem, aczkolwiek wznoszą się w trudno dostępnych miejscach lub nie spełniają swych funkcji militarnych. Pałace Brionne mają du e okna i przestronne komnaty, które lepiej nadają się do wystawiania koncertów trubadurów ni prowadzenia obrony. Liczne wie yczki niekiedy nie mają w ogóle tarasów, a jeśli ju , to są one tak kruche, e nie nadają się nawet dla łuczników, nie mówiąc ju o katapultach. W Brionne nawet wioski wyglądają malowniczo, mimo oporu miejscowej ludności, która wolałaby raczej normalnie yć, nawet jeśli oznaczałoby to brud i niezbyt urokliwe zapachu. Niestety, umiłowanie piękna rzadko idzie w parze z praktycznością i wymogami codziennego ycia. Niektórzy arystokraci potrafili nieraz burzyć domy w osadzie, a potem wznosić je na nowo według swojej wizji sielskiej wioski. Zdarzało się nawet, i zakazywali wszelkich czynności, które mogłyby zabrudzić domostwa w wiosce, a skrajnym przypadkiem było wprowadzenie nakazu mycia się przed wkroczeniem na jej teren. Nietrudno zgadnąć, e dla większości chłopów tego rodzaju zarządzenia okazywały się niemo liwe do spełnienia, więc uciekali do innych księstw, albo w lesie czy po drugiej stronie pobliskiego wzgórza, z dala od pańskiego wzroku, budowali drugą wioskę, która mo e była i brzydsza, ale dało się w niej yć. Brionne jest więc usiane pięknymi, lecz całkowicie niezamieszkałymi osadami, którymi miejscowi władykowie chwalą się przed przyjezdnymi. W zastępstwie potworów, które prawie nie występują na ziemiach księstwa, utrapieniem Brionne są choroby. Mimo wielu uczonych ksiąg spisanych przez ksią ęcych medyków, nikt nie potrafi powiedzieć, w jaki sposób wybuchają nowe ogniska zarazy. Co roku gdzieś na terenie Brionne kolejna plaga dziesiątkuje populację, zarówno szlachtę, jak i chłopstwo, a potem wygasa równie gwałtownie, jak się pojawiła, bez wyraźnej przyczyny. Nie zawsze udaje się wykryć źródło choroby, a zdarzają się przypadki samosądów lub wieszania kultystów i pod egaczy odpowiedzialnych za rozsiewanie zarazy. Nierzadko były to niewinne osoby, które po prostu skupiły na sobie gniew sąsiadów lub lokalnego wielmo y.

LUDNOŚĆ & POLITYKA:
- Pisać cudzym atramentem. (Mieć kochankę/kochanka, szczególnie pozo-

stających w związku małżeńskim.)
- Śpiewać pod oknem damy. (Wyznanie miłości.) - Z Księgi Przysłów & Powiedzeń, spisanej przez Alfreda Weltbohrera Brionnczycy mawiają, e ka dy z nich to urodzony poeta, jednak mieszkańcy pozostałych księstw twierdzą, e ka demu Brionnczykowi tylko wydaje się, e jest natchnionym wierszokletą. Niezale nie od rzeczywistych umiejętności wzruszania słowem i pieśnią, dla szlachty z Brionne poezja oraz idea dworskiej miłości są równie wa ne jak sprawność w bitwie. Tę postawę naśladują nawet niektórzy chłopi, szczególnie bogatsi kupcy oraz oczywiście artyści i rzemieślnicy. Klasycznym przykładem rycerskiego romansu są tak znane poematy jak Róg z Franez albo Clovis i Hermenegilda, których fabuła jest niezwykle podobna. Młody błędny rycerz zakochuje się bez pamięci w pięknej onie swego seniora, starszego i potę nego arystokraty. Dama z początku nie zwa a na amory rycerza, więc młodzieniec rusza na szlak, aby chwalebnymi czynami zwrócić na siebie uwagę wybranki. Po wielu przygodach rycerz powraca i spotyka się ponownie z piękną damą, która wyznaje mu miłość na tarasie wysokiej wie y, ponad prześlicznie utrzymanym ró anym ogrodem. Jednak rycerz, rozdarty między płomiennym uczuciem a wiernością wobec swego seniora, odtrąca wybrankę i wyrusza na poszukiwanie Graala. Mijają lata, a piękną niewiastę podtrzymują przy yciu jedynie opowieści o legendarnych wyczynach jej oblubieńca. Wreszcie rycerz spotyka Panią z Jeziora, dotyka Graala i opromieniony światłością kielicha, wraca w rodzinne strony. Tam dowiaduje się, e senior umarł, a młoda wdowa czeka na swego ukochanego. Wzruszający finał tej naiwnej opowieści to uroczyste zaślubiny i huczne wesele. Niektórzy rycerze zadowalają się słuchaniem lub komponowaniem pieśni i poematów, jednak wielu innych pragnie stać się bohaterami lub prze yć własne przygody. Napotykają jednak na opór starszych, a tak e bardziej wpływowych mę ów pięknych i młodych kobiet, którzy w najbli szym czasie nie planują umierać. Wynikające z tego powodu komplikacje często kończą się na przyłapaniu ony i jej gacha na

cudzołóstwie, a następnie wymierzenia odpowiedniej kary niewiernej połowicy. Niekiedy kończy się to mało poetyckim okaleczeniem młodego kochanka, mniej lub bardziej honorowym pojedynkiem, waśniami i zwadami rodowymi, a nawet próbami skrytobójstwa i otrucia. Zdarzały się nawet wojny domowe, której przyczyną była miłość szlachcica do cudzej ony. W efekcie wielu rycerzy z Brionne ucieka przed odwetem bardziej wpływowego rywala lub przed ądną zemsty oną i jej młodym kochankiem. Zdarza się równie , e oboje młodych ucieka, próbując zaznać szczęścia w dalekich stronach. Znaczną część podró ujących po Bretonni Brionnczyków stanowią ci, którzy mieli dość mdłych, choć niebezpiecznych rycerskich romansów. KSIĄŻĘ TEODORYK Z BRIONNE: Z Ksią ę Teodoryk jest osobą nadzwyczaj ciekawą, o nieodgadnionej osobowości. W czasie bitwy wzbudza strach w sercach wrogów, ze śmiertelną skutecznością posługując się dwuręcznym toporem. Wielokrotnie stawał do walki z groźnymi potworami i zaścielał ich truchłami pobojowisko. Zawsze rusza do ataku pierwszy w szeregu i rzadko schodzi z pola walki nietknięty. Rycerze z orszaku księcia twierdzą, i w zamieszaniu bitewnym w księcia wstępuje jakiś wściekły duch, gdy zadając śmiertelne ciosy, władca śmieje się ochryple. Poza polem bitwy ksią ę prezentuje odmienne oblicze. Jest znanym mecenasem artystów i miłośników poezji oraz sztuki. Chętnie zaprasza na swój zamek trubadurów z całej Bretonni, a nawet próbuje komponować własne pieśni i romanse. Nawet zwykle krytyczni wobec twórczości rywali bardowie przyznają, i ksią ęce poematy cechują się niezwykłą melodyjnością i wewnętrznym pięknem. Nie wiadomo, czy robią tak w nadziei zdobycia dodatkowych względów u księcia, czy te naprawdę doceniają elegancko skomponowane wersety sonetów i romansów. Według krą ących na dworze plotek, ksią ę jest ekspertem w dziedzinie dworskiej miłości nie tylko w teorii, ale tak e w praktyce. Wiele szlachcianek liczy na to, i pogłoski oka ą się prawdziwe, w odró nieniu od ich mę ów, którzy mają nadzieję, e tak się nie stanie, szczególnie jeśli mają w perspektywie wizytę księcia na własnym zamku. WARHAMMER FRP - 931

RELACJE Z SĄSIEDNIMI KSIĘSTWAMI:
Polityka księstwa Brionne (zarówno wewnętrzna jak i zewnętrzna) to plątanina zadawnionych i świe ych sporów, rywalizacji o kobiety i mę czyzn, intryg, spisków i sojuszy wszystkie z powodu zawiedzionej miłości lub zazdrości. Nawet ambicje lordów z Akwitanii - księstwa rozdzieranego przez nieustanne wojny i zatargi - ustępują przed arem miłości i nienawiści, jaką ywią wobec siebie i arystokratów z sąsiednich księstw magnaci z Brionne. W yciu Brionnczyków, podobnie jak w ich poezji, oprócz zgodnych z tradycją rycerskich romansów konfliktów między zakochanymi młodymi a starszym magnatem pojawia się te element rywalizacji rycerzy o względy jednej z dam, przyjaciółek walczących o względy tego samego rycerza, rycerzy-trubadurów wzajemnie zazdrosnych o sławę i zawzięcie oczerniających pozostałych w prześmiewczych kupletach, a tak e między początkującymi a pozbawionymi talentu minstrelami a ka dym artystą, który chlubi się wpływowym mecenasem. Przyziemne konflikty o tak prostackie sprawy jak pieniądze lub ziemie nie mają dla brionnskiej szlachty większego znaczenia.

BARWY KSIĘSTWA:
Tradycyjnymi kolorami herbowymi księstwa Brionne są czerń i biel/srebro.

ZNACZĄCE MIEJSCA:
BRIONNE: Brionne jest często nazywane Klejnotem Bretonni, szczególnie przez zamieszkującą miasto arystokrację. Na pierwszy rzut oka miasto wygląda naprawdę pięknie, poło one na półwyspie połączonym z lądem wąskim pasem ziemi. Przez tysiące lat rzeka i fale morskie nanosiły piasek i ziemię, tworząc dość wysokie wzgórze, którego łagodne zbocza okalają rzędy budynków z białego piaskowca, a w przypadku domów chłopskich z biednej wapnem gliny. Wydobywany z dnia zatoki piasek jest wyjątkowo czysty i wyrabia się z niego niezwykłej jakości szkło. W słoneczny dzień niemal wszystkie okna w szlacheckich rezydencjach migoczą setkami rozbłysków. W centrum miasta na szczycie wzgórza wznosi się zamek Brionne, stanowiący wzór piękna dla wszystkich innych zamków w całym księstwie. Wystrój pałacu to doskonałość pięknej i wyrafinowanej formy architektonicznej połączonej z przejrzystą funkcjonalnością i majestatem rezydencji prawdziwego władcy. W odró nieniu od wielu innych posiadłości rycerskich, siedziba księcia to prawdziwa twierdza. Liczne wie yczki wydają się delikatne, lecz zapewniają doskonałe pole ostrzału. Wysokich i smukłych baszt nawet przed przewa ającymi siłami wroga mogą bronić nieliczne załogi. Pałacowe ogrody mogą zostać zamknięte lub przedzielone kilkoma bramami i furtami, tworząc śmiertelny labirynt dla oddziałów, które wtargnęłyby do wnętrza kompleksu. Występ w Sali Bardów w południowej części Brionne to marzenie ka dego trubadura i aktora w Bretonni. Stojącą na niewielkim podwy szeniu okrągłą budowlę otacza piękny ogród. Od zewnątrz wyło ona płytami piaskowca, w środku zapewnia wspaniałą akustykę dzięki ścianom z drogocennych gatunków drewna. Niemal o ka dej porze dnia i nocy mo na tam zobaczyć występy trubadurów i minstreli z całego Starego Świata. Największym wydarzeniem artystycznym są wieczorne koncerty, na których gościem honorowym jest sam ksią ę Teodoryk. Przez przyjezdnych Brionne nazywane jest Miastem Złodziei - takie panuje tu bezprawie. Ponad połowa spośród czterdziestu tysięcy mieszkańców utrzymuje się bezpośrednio z przestępczego procederu, a pozostali czerpią z niego większą lub mniejszą część dochodu. Nawet namiestnik księcia, zwany w Brionne Gubernatorem, i lokalna stra miejska otwarcie macza w tym palce. Miasto le y na północnym brzegu rzeki Brienne, a jego porty oferują schronienie wszystkim bez wyjątku okrętom. Piraci i przemytnicy uwa ają Brionne za bezpieczny port, gdzie nie spotkają adnych kłopotów, jeśli tylko nie popadną w otwarty konflikt z ludźmi Gubernatora. Sam Gubernator wzbogacił się, utrzymując własną flotę przemytniczą i ściągając podatki z przystani i składów. W zamian za datki wspierające miejską kasę, ofiarodawcy są pozostawieni w spokoju i mogą działać bezpiecznie. Nic więc dziwnego, e nadbrze ne magazyny są wypełnione towarem pochodzącym wszelkich mo liwych źródeł. ZAMEK GRANSETTE: Wiele lat temu na zamku Gransette rozegrała się tragedia godna pieśni barda (w istocie, napisano o tym kilka poematów). Młody sir Gaseryk i lady Isolde spotykali się potajemnie, lecz jej mą , lord Gransette, dowiedział się o nocnych schadzkach kochanków i postanowił ich ukarać. Niewierną onę zamknął w najwy szej wie y, zaś jej oblubieńca wyzwał na pojedynek. Młodzieniec przyjął wyzwanie, jednak za ądał, aby walka odbyła się na zamkowym dziedzińcu, by Isolde mogła obserwować jej przebieg. Nikt nie wie, jak zakończył się pojedynek, a poszczególne pieśni opowiadają o ró nym rozwoju wydarzeń. O zachodzie słońca poło oną u podnó a zamku wioskę Gransette zaatakowały o ywieńce, w których rozpoznano dawną załogę zamku i słu bę lorda. Z pomocą przypadkowej grupy awanturników pokonano o ywieńców, jednak na zamkowym dziedzińcu nie znaleziono adnego śladu po szlachcicu i kochankach. Awanturnicy zdecydowali się wejść do wnętrza zamku i odnaleźć źródło zła, które o ywiło martwych słu ących. Jednak nigdy nie wrócili, podobnie jak wszyscy inni śmiałkowie, którzy zapuścili się w głąb pałacowych komnat. Wioską i zamkiem zarządza namiestnik mianowany przez księcia, dopóki nie zgłosi się krewny szlachcica lub arystokrata chętny do przejęcia włości. Zamek wytrzymał upływ czasu i jest w dość dobrym stanie, jednak w wiosce pozostało niewielu mieszkańców. Reszta zdecydowała się opuścić nawiedzoną okolicą i poszukać szczęścia gdzie indziej. O klątwie cią ącej nad Gransette krą y wiele opowieści, lecz adna nie wyjaśnia jej źródła ani natury. Na zewnątrz pałacu nic się nie dzieje, jednak od tamtego pamiętnego dnia nikt nie opuścił zamkowych murów.

932 - WARHAMMER FRP

INDEKS MIEJSCOWOŚCI KSIĘSTWA BRIONNE:
NAZWA OSADY WIEL KOŚĆ1 WŁADCA2 POPULACJA3 15610 60 76 394 61 24 946 86 642 73 39 551 70 54 5783 51 84 853 52 98 6529 61 260 ZAMO MO NOŚĆ4 5 2 2 3 2 1 3 2 3 2 2 3 2 1 4 2 2 3 2 1 4 2 3 DOCHODY GARNIZON/ MILICJA5 UWAGI

KSIĘSTWO BRIONNE BRIONNE Z Leversaintlieu Sourdvierge Automneissue Basentrait Foireissue Rempartvie Reunionbas Troubois Estbois Voleuraire Viergemaison Viergemont Vouivrebois ZIEMIE BLEUPONT BLEUPONT Bleueau Nordsaintbois Vapeurpuits Drusole Nordsole ZIEMIE D RUISSUE DRUISSUE Argentcampagne Cendremaison W W Z W W Z W Z W W Z W W Z W W Z W W Z W Z

Ksią ę Teodoryk Ksią ę Teodoryk Ksią ę Teodoryk Sir Aiden z Automneissue Sir Aiden z Automneissue Sir Aiden z Automneissue Sir Patrick z Rempartvie Sir Patrick z Rempartvie Sir Bertrand z Troubois Sir Bertrand z Troubois Sir Bertrand z Troubois Sir Udo z Viergemaison Sir Udo z Viergemaison Sir Udo z Viergemaison Lord Valdon Lord Valdon Lord Valdon Sir Pagan z Vapeurpuits Sir Pagan z Vapeurpuits Sir Pagan z Vapeurpuits Lord Pierre Lord Pierre Sir Auryk z Cendremaison

Lenitifbruyere W Sir Auryk z Cendremaison 50 2 Merbois W Sir Auryk z Cendremaison 95 1 ZIEMIE GRANSETTE GRANSETTE Z Ksią ę Teodoryk 227 2 Przeklęty zamek. Malbois W Ksią ę Teodoryk 59 1 ZIEMIE PLAINTEVIE PLAINTEVIE Z Lord Charles 4109 5 Automnechamp W Lord Charles 47 2 Etebruyere W Lord Charles 75 1 Mousseretrait W Lord Charles 64 1 Herbebas Z Sir Martin z Herbebas 466 3 Branchemont W Sir Martin z Herbebas 59 2 Druvieux W Sir Martin z Herbebas 44 2 Graveveuve W Sir Martin z Herbebas 36 1 UWAGI: 1 - Osady oznaczona następująco: Miasto (M), Miasto-Państwo (MP), Miasteczko (MS), Małe miasteczko (MM), Wioska (W), Zamek (Z). 2 - Władca oznacza tu suzerena prowincji. W miastach funkcjonują równie rady miejskie; w wioskach zaś władzę sprawują mniej lub bardziej formalne rady starszych. 3 - Podana wartość określa ludność zobowiązaną do płacenia podatków, nie uwzględnia przyjezdnych, ebraków, złodziei itd. Aby otrzymać całkowitą liczbę przebywającej w osadach ludności nale y pomno yć tę wartość przez modyfikator zamo ności. 4 - Zamo ność osad uszeregowano w kolejności od 1 (ubóstwo) do 5 (bardzo bogata). 5 - Garnizon oznacza liczbę zawodowych ołnierzy, stacjonujących w osadzie, milicja zaś - liczbę ochotników lub poborowych, pilnujących przestrzegania prawa. Cyframi oznaczono jakość (wyszkolenie i wyposa enia) oddziałów: a - doskonała, b - przeciętna, c - słaba. Mieszkańcy wiosek zarabiają w inny sposób, ale wielu z nich mo na w razie potrzeby szybko powołać pod broń.

KSIĄ Ę TEODORYK Z BRIONNE handel, piractwo, podatki, 250a/500b/1000c szkło rybołówstwo 6c rybołówstwo 7c handel, piaskowiec, podatki 15b/43c rybołówstwo 6c ubóstwo bydło, handel, podatki, 66b/141c rybołówstwo rybołówstwo 8c handel, podatki, rybołów32b/102c stwo, wino rybołówstwo 7c rybołówstwo 4c handel, owce, podatki, 16b/60c rybołówstwo, ser rybołówstwo 7c ubóstwo 2c LORD VALDON Z BLEUPONT handel, podatki 60a/120b/240c rolnictwo 5c rybołówstwo 8c handel, podatki, rybołów42b/136c stwo rybołówstwo 5c ubóstwo 3c LORD PIERRE Z D RUISSUE handel, podatki 70a/140b/280c rolnictwo 6c podatki, rolnictwo, węgiel 8b/28c drzewny rolnictwo 5c ubóstwo 3c KSIĄ Ę TEODORYK Z BRIONNE podatki 10a/20b/40c ubóstwo LORD Z CHARLES Z PLAINTEVIE handel, podatki 50a/100b/200c owce, rolnictwo, ser 4c ubóstwo 3c ubóstwo 2c bydło, podatki, rolnictwo 37b/60c rolnictwo 6c rolnictwo 2c ubóstwo 1c

Stolica Brionne. Słynne w całym Starym Świecie wyroby szklane. Kaplica Pani z Jeziora. Targ.

Most nad rzeką Brienne. Kaplica Pani z Jeziora. Targ.

WARHAMMER FRP - 933

CARCASSONNE:

Dzięki nam Bretonnia może spać spokojnie. spokoj Naszym obowiązkiem jest bić orki, lecz nie żądamy za to żadnej nagrody. Jesteśmy CarcasCarcassonnczykami i będziemy walczyć dalej!
- książę Huebald (najdłuższa zanotowana przemowa)

M ARKIZ SUIDBORT Z BRASVIE

LORD BERTELIS Z DEVANTISSUE

Hm, Carcassonne… Piękne ziemie. Gdy przeprzekroczyłam góry, to właśnie tam dostałam pierwpierwszą robotę jako ‘pasterka’. Razem z resztą komkompanii dostaliśmy owieczkę i ruszyliśmy w góry. Nazwaliśmy ją ‘Śnieżynką’ i szybko stała się maskotką oddziału. Przy okazji wypasu rozbilirozbiliśmy kilka band orków, a potem głupi zwierzak spadł ze skały. Niby żal, ale smakowała świetnie. smako Stwierdziłam wtedy, że czas poszukać nowej poszu roboty.
- Marietta, najemniczka z Tilei

M ARKIZ VINCENT Z ESTRETRAIT

LORD ORDERYK Z FROITPUITS

LORD ETIENE Z GROSBOIS

M ARKIZ ROBERT Z S UDREMPART

KSI Ą Ę HUEBALD Z CARCASONNE
Księstwo Carcassonne to najdalej wysunięty na południe region Bretonni. Obejmuje znaczą część gór Irrana i graniczy od południa z Tileą, od zachodu z Estalią, zaś na wschodzie rozciąga się tajemniczy las Athel Loren. Północną granicę wyznacza rzeka Brienne, której trzy główne dopływy, spływające z gór Irrana, dzielą Carcassonne na cztery regiony. Ziemie wzdłu większych rzek i dopływów nadają się pod uprawę, jednak większość terenów zajmują pastwiska, szczególnie na pogórzu. W górach równie wypasa się owce, zaś tutejsi pasterze (szczególnie pasterki) słyną w całej Bretonni z odwagi i sprawności w walce. Dwa wschodnie rejony Carcassonne wchodziły niegdyś w skład księstwa Glanborielle, całkowicie zniszczonego przez najazd orków, który doprowadził do zjednoczenia ziem Bretonni. Granice dawnego księstwa wyznaczają ufortyfikowane wzgórza, które niegdyś strzegły bezpieczeństwa Glanborielle. Według legend te opuszczone warownie nawiedzane są przez duchy zabitych rycerzy, a w niektórych przypadkach opowieści zawierają znacznie więcej ni tylko szczyptę prawdy. Głównym zagro eniem dla Carcassonne są częste ataki orków z gór Irrana i Przeskoku. Na wschodzie księstwa obrońcy mogą niekiedy liczyć na pomoc poddanych Czarodziejki z Loren, choć Carcassonnczycy nigdy nie mieli tak dobrych kontaktów z leśnym ludem jak ich sąsiedzi z Quenelles. Jednak w większości przypadków muszą sobie radzić sami, polegając jedynie na męstwie i sprawności w posługiwaniu się orę em, z czego zresztą są znani w całej Bretonni.

LUDNOŚĆ & POLITYKA:
- Sztywne karki. (Obraźliwe określenie Carcassonnczyków, na terenie

księstwa używane tylko przez osoby szukające śmierci.) - Szukaj swej owieczki. (Poszukiwanie zguby lub dążenie do osiągnięcia wymarzonego celu.) - Urodzony z mieczem w garści. (Zamożny. Określenie zupełnie nie związane ze sprawnością w walce.)
- Z Księgi Przysłów & Powiedzeń, spisanej przez Alfreda Weltbohrera Carcassonnczycy to wojowniczy lud, wierzą w swoją waleczność i uznają ją nie tylko za dziedzictwo, ale tak e za obowiązek wobec ziemi i króla. Niemal wszyscy mieszkańcy księstwa, nawet chłopi i kobiety, potrafią władać bronią. Tę postawę hartują nieustanne napaści zielonoskórych, którzy niekiedy zapuszczają się daleko w głąb księstwa, nim wreszcie któryś z rycerzy wyruszy w pole z pełną siłą i zmia d y hordę goblinoidów. Nie wynika to wcale z niedostatku męstwa czy braku zorganizowania. Po prostu ziemi Carcassonne są zbyt rozległe, by mogła ich skutecznie bronić garstka rycerzy z rozsianych po całym obszarze zamków. Niektórzy rycerze z tej górzystej krainy ruszają na szlak, aby doskonalić sztukę nia orę em i nabrać doświadczenia w bojach i bitwach w

innych rejonach Starego Świata. Inni po prostu nie mają powołania do wojaczki, więc opuszczają rodzinne strony, aby gdzie indziej zyskać pełne uznanie. Niektórzy łagodniej usposobieni potomkowie rodów szlacheckich nie mogą znieść tradycyjnego przekonania, i co prawda brionnscy minstrele mają piękne głosy i potrafią wzruszyć do łez, jednak prawdziwy Carcassonnczyk powinien być wojownikiem. Carcassonne słynie w całej Bretonni z dwóch zwyczajów, które odcisnęły niezwykle silne piętno na świadomości mieszkańców księstwa. Pierwszym jest tradycja miecza rodowego. Wszyscy męscy potomkowie rodu szlacheckiego w dniu otrzymują piękny miecz. Zgodnie z tradycją to właśnie tego orę a powinni dotknąć jako pierwszej rzeczy na świecie. Następnie miecz zawiesza się nad kołyską, a potem nad łó kiem chłopca, dopóki nie osiągnie on odpowiedniego wieku, aby pobierać naukę szermierki. Od tego czasu szlachcic nie powinien się rozstawać z mieczem, nawet podczas snu trzymając go blisko prawicy. Większość tutejszych rycerzy odmawia walki inną bronią, a wieloletni trening i

934 - WARHAMMER FRP

zwykła duchowa więź z mieczem sprawiają, i rzeczywiście walczą nim lepiej ni innym orę em. Drugim zwyczajem słynnym na całą Bretonnię jest wynajmowanie pasterzy. Oczywiście zwykłym chłopom nie mo na powierzyć tak istotnej funkcji, a aden szanujący się bretonnski rycerz nie splami się zatrudnieniem kompanii najemnej. Mimo to wypas owiec u podnó a gór lub na wysoko poło onych halach wymaga doświadczonych pasterzy, którzy potrafią obronić siebie i stado w razie ataku zielonoskórych. To prawda, e wielu pasterzy (i pasterek) potrafi na tyle zręcznie władać bronią, aby w grupie ochronić stado przed niewielką bandą goblinoidów, a nawet zdarzają się wśród nich doświadczeni zwiadowcy i myśliwi, którzy samotnie przemierzają górskie ście ki, wypatrując lub nękając zielonoskórych. Jednak w przypadku większej bandy nie mogą wiele zrobić, poza przesłaniem wiadomości do pobliskiego zamku, co z reguły i tak bywa działaniem spóźnionym. Dlatego carcassonnscy rycerze opłacają cudzoziemskich pasterzy, zazwyczaj doświadczonych w walce i wojnie podjazdowej, dla zachowania pozorów dając im owcę do ochrony. Płaca nie jest zbyt wysoka, zaledwie kilkanaście srebrnych guldenów dziennie, lecz wobec cudzoziemskich pasterzy okoliczni wielmo e wykazują zadziwiającą szczodrobliwość, nierzadko goszcząc ich na zamku lub wspaniałomyślnie nagradzając pękatymi sakiewkami trud, jaki ponieśli w obronie biednej owcy. Oczywiście bretonnscy pasterze nie mogą liczyć nawet na dobre słowo miejscowego pana.

Zatrudnianych w charakterze pasterzy najemników niezwykle bawi cała ta maskarada. W większości przypadków udaje im się powstrzymać chęć natychmiastowego upieczenia znajdujących się pod ich opieką zasobów jadła o kluczowym znaczeniu dla wy ywienia regionu. Niektórzy nawet traktują dzielne owieczki jak maskotki oddziału, nadając zwierzętom imiona i chroniąc podczas walki. KSIĄŻĘ HU EBALD Z CARC ASSONNE: Z Władca Carcassonne to mę czyzna średniego wzrostu, chudy i ylasty. Z natury milczący, odzywa się jedynie wtedy, gdy musi, a nawet w takich przypadkach ostro nie dobiera słowa. Na twarzy księcia rzadko gości uśmiech, a nikt z yjących nie pamięta, aby ksią ę kiedykolwiek się roześmiał. Mał eństwo władcy z piękną Schermildą zostało zaaran owane jako polityczny sojusz, jednak ku powszechnemu zdziwieniu, ten maria wydaje się całkiem udany. Ksią ę ma czterech synów, bardzo podobnych do niego, co zdusiło w zarodku wszelkie pogłoski o niewierności księ nej. Mimo dość niepozornej postury i ponurego sposobu bycia ksią ę cieszy się niezwykłym powa aniem wśród swoich poddanych. Jest najlepszym od wieków strategiem, jakiego wydała carcassonnska ziemia, a tak e mę nym i walecznym wojownikiem w bezpośrednim starciu. W odró nieniu od wielu bretonnskich rycerzy, Huebald docenia taktyczne walory ataku z zaskoczenia i stosowania forteli. Na zarzuty o niegodny rycerza sposób prowadzenia w bitwie ksią ę odpowiada krótko: orki nie mają honoru. toniczną perłę Bretonni, jaką jest siedziba księcia Teodoryka. Carcassonnczycy zawsze chwalą osiągnięcia sąsiadów, jednocześnie chlubiąc się tym, i to dzięki ich waleczności ktoś inny mo e zajmować się poezją i sztuką. Są przedmurzem Bretonni i walczą, aby nikt inny nie musiał tego robić. Dla wielu Carcassonnczyków to powód do dumy i wystarczająca nagroda za trudy.

RELACJE Z SĄSIEDNIMI KSIĘSTWAMI:
Mimo zamiłowania do walki Carcassonnczyków generalnie nie traktują źle tych, którzy nie parają się wojaczką. Najlepiej widać to na przykładzie dobrych relacji z sąsiednim Brionne, o którym nie mo na powiedzieć, e kultywuje ducha krzewienia tę yzny fizycznej. Na tutejszych dworach chętni gości się brionnskich trubadurów, a wielu rycerzy z Carcassonne, jeśli ma ku temu okazję, udaje się w podró , aby obejrzeć architek-

BARWY KSIĘSTWA:
Tradycyjnymi kolorami herbowymi księstwa Carcassonne, podobnie jak Couronne są czerwień, błękit oraz ółć/złoto.

ZNACZĄCE MIEJSCA:
FORT LETNIEGO PRZEŁOMU : Ten od dawna opuszczony fort niegdyś nosił inną nazwę, lecz obecnie zwany jest fortem Letniego Przełomu. Krą ą liczne opowieści o błąkających się w nim duchach i zjawach, lecz w odró nieniu od wielu innych legend o nawiedzonych zamkach, te akurat są całkowicie prawdziwe. Ostatniej nocy lata ka demu, kto nocuje w murach fortu, ukazuje się duch zamordowanego przez orki rycerza ze zniszczonego księstwa Glanborielle. Widmo prosi, aby podró ni w jego imieniu dokonali zemsty na zielonoskórych. Odmowa spełnienia tej prośby sprowokuje atak upiornych wojowników z fortu. Jeśli natomiast podró ni obiecają pomoc zmarłemu szlachcicowi, bezpiecznie spędzą noc. Je eli jednak nie dopełnią zło onej przysięgi lub w trakcie misji zrezygnują, tej samej nocy upiorni zbrojni dopadną ich, gdziekolwiek by się znajdowali. Duch zabitego rycerza zdumiewająco du o wie o aktualnej sytuacji w górach, a czasem bywa wykorzystywany przez co bardziej zuchwałych pasterzy jako źródło informacji o wrogu. Podobno ka da kolejna prośba ducha jest trudniejsza do spełnienia, jakby rycerz stawiał przed śmiałkami kolejne wyzwania. Nikt nie wie, jakie są plany szlachcica, gdy nikt jeszcze nie wypełnił wszystkich poleceń nieumartego arystokraty. WODOSPAD SMOKA: Nazwa poło onego w górnym biegu rzeki Songez wodospadu wzięła się z nietypowego kształtu skał, wokół których kłębi się wodna mgiełka, sprawiając wra enie, jakby z wody i dymu wynurzał się gadzi łeb bestii. Podobno niegdyś naprawdę ył tak smok, a jego skarby le ą ukryte gdzieś w górskiej jaskini. Jednak obecnie niewielu śmiałków szuka tam złota i klejnotów, ze względu na niezwykłą w tym rejonie liczbę o ywieńców. Miejscowy lord ywi obawy, i w pobli u wodospadu mógł zamieszkać nekromanta. Obawy te są tym bardziej uzasadnione, e wysłana ostatnio w tej region grupa pasterzy zaginęła bez śladu. ZAMEK C ARCASSONNE: Siedziba księcia stoi na wyspie na rzece Songez, jednym z dopływów Brienne. Otaczające ją miasto jest niewielkie i słu y raczej jako baza zaopatrzeniowa dla oddziałów księcia i najemnych kompanii pasterzy, które przybywają na zamek, aby składać raporty i otrzymywać nowe rozkazy. Z tego powodu stolica Carcassonne sprawia wra enie surowego i pozbawionego piękna wojskowego fortu. Zamek jest ufortyfikowany, lecz rzadko bywa wykorzystywany do faktycznej obrony. Ksią ę nie lubi chować się za grubymi murami, preferuje działania ofensywne, a nawet zaczepne. Ulubioną taktyką księcia Huebalda jest nękanie flanek i tyłów nacierających hord, przy jednoczesnym wycofywaniu głównych sił w stronę Brienne i powolnym okrą aniu wroga za pomocą oddziałów z pozostałych zamków. W efekcie zamek Carcassonne chroniony jest jedynie przez pojedynczy mur, który otacza du y dziedziniec z niewielkim don onem. Sam ksią ę zamieszkuje poza zamkiem, w rezydencji mniej ufortyfikowanej, ale za to znacznie wygodniejszej.

WARHAMMER FRP - 935

INDEKS MIEJSCOWOŚCI KSIĘSTWA CARCASSONNE:
NAZWA OSADY WIEL KOŚĆ1 WŁADCA2 POPULACJA3 2678 52 95 63 995 93 50 753 74 65 245 94 52 6121 65 70 93 574 41 6101 84 275 61 5731 65 456 65 76 5491 56 751 52 5731 50 72 452 ZAMO MO NOŚĆ4 5 1 2 2 3 2 1 3 2 2 3 1 2 4 2 2 1 3 2 4 2 3 2 4 2 3 2 2 4 2 3 2 4 1 2 3 DOCHODY GARNIZON/ MILICJA5 UWAGI

KSIĘSTWO CARCASSONNE CARCASSONE Z Bleuporte W Rempartvie W Traitcampagne W Grospuy Z Brasroche Reunionmont Lenitifruisselet Malmont Portechamp Sangsole Sudporte Tombeissue ZIEMIE BRASVIE BRASVIE Branchebois Sourdruisselet Toutpuy Voieveuve W W Z W W Z W W Z W W W Z

Ksią ę Huebald Ksią ę Huebald Ksią ę Huebald Ksią ę Huebald Sir Bastian z Grospuy Sir Bastian z Grospuy Sir Bastian z Grospuy Sir Eryk z Lenitifruisselet Sir Eryk z Lenitifruisselet Sir Eryk z Lenitifruisselet Sir Roland z Sangsole Sir Roland z Sangsole Sir Roland z Sangsole Lord Suidbort Lord Suidbort Lord Suidbort Lord Suidbort Sir Arthur z Voieveuve Sir Arthur z Voieveuve Lord Bertelis Lord Bertelis Sir Jerome z Sangsaint Sir Jerome z Sangsaint Markiz Vincet Markiz Vincet Sir Odryk z Grandlever Sir Odryk z Grandlever Sir Odryk z Grandlever Lord Orderyk Lord Orderyk Sir August z Mursaintsole Sir August z Mursaintsole Lord Etiene Lord Etiene Lord Etiene Sir Angus z Cendremaison

Durtoit W ZIEMIE D EVANTISSUE DEVANTISSUE Z Durmanoir W Sangsaint Z Estporte W ZIEMIE ESTRETRAIT ESTRETRAIT Z Blancpaix W Grandlever Z Deueilroche Herbeporte ZIEMIE FROITPUITS FROITPUITS Tempsroche Mursaintsole Noirpuy ZIEMIE GROSBOIS GROSBOIS Toitroche Viergelieu Cendremaison W W Z W Z W Z W W Z

Rondbois W Sir Angus z Cendremaison 54 2 ZIEMIE SUDREMPART SUDREMPART Z Markiz Robert 5731 4 Branchemanoir W Markiz Robert 65 2 Tempsmaison W Markiz Robert 34 1 Airebref Z Sir Christophe z Airebref 653 3 Purbroyeur W Sir Christophe z Airebref 45 1 Foiresole Z Sir Olivier z Foiresole 776 3 Noirlieu W Sir Olivier z Foiresole 65 1 Vapeurbas W Sir Olivier z Foiresole 35 1 UWAGI: 1 - Osady oznaczona następująco: Miasto (M), Miasto-Państwo (MP), Miasteczko (MS), Małe miasteczko (MM), Wioska (W), Zamek (Z). 2 - Władca oznacza tu suzerena prowincji. W miastach funkcjonują równie rady miejskie; w wioskach zaś władzę sprawują mniej lub bardziej formalne rady starszych. 3 - Podana wartość określa ludność zobowiązaną do płacenia podatków, nie uwzględnia przyjezdnych, ebraków, złodziei itd. Aby otrzymać całkowitą liczbę przebywającej w osadach ludności nale y pomno yć tę wartość przez modyfikator zamo ności. 4 - Zamo ność osad uszeregowano w kolejności od 1 (ubóstwo) do 5 (bardzo bogata). 5 - Garnizon oznacza liczbę zawodowych ołnierzy, stacjonujących w osadzie, milicja zaś - liczbę ochotników lub poborowych, pilnujących przestrzegania prawa. Cyframi oznaczono jakość (wyszkolenie i wyposa enia) oddziałów: a - doskonała, b - przeciętna, c - słaba. Mieszkańcy wiosek zarabiają w inny sposób, ale wielu z nich mo na w razie potrzeby szybko powołać pod broń.

KSIĄ Ę HUEBALD Z CARCASSONNE handel, podatki 130a/260b/520c ubóstwo rybołówstwo 9c rolnictwo 6c handel, owce, podatki, 19b/109c rolnictwo, ser rybołówstwo 9c ubóstwo handel, podatki, rybołów22b/90c stwo, wino rolnictwo 7c rybołówstwo 6c handel, podatki, rybołów12b/34c stwo, wino ubóstwo 3c rolnictwo 5c MARKIZ SUIDBORT Z BRASVIE handel, podatki 150a/300b/600c bydło, rolnictwo 8c bydło, kozy 10c ubóstwo 6c handel, owce, podatki, 17b/74c rolnictwo, ser owce, ser 6c LORD BERTELIS Z DEVANTISSUE handel, podatki 181a/400b/670c rybołówstwo 8c handel, owce, podatki, 8b/30c rolnictwo, wino rybołówstwo 6c MARKIZ VINCENT Z ESTRETRAIT handel, podatki 100a/200b/400c drewno, rolnictwo 6c handel, podatki, węgiel 10b/77c drzewny drewno 6c drewno 7c LORD ORDERYK Z FROITPUITS handel, podatki 90a/190b/450c rudy metali 5c handel, kozy, podatki, 30b/105c rolnictwo, ser rudy metali 5c LORD ETIENE Z GROSBOIS handel, podatki 100a/200b/400c ubóstwo 2c rolnictwo 7c handel, owce, podatki, 17b/76c rolnictwo, wino rolnictwo 5c MARKIZ ROBERT Z SUDREMPART handel, podatki 230a/515b/987c handel, podatki 6c ubóstwo handel, podatki 52b/117c ubóstwo 2c handel, podatki 69b/147c ubóstwo 3c ubóstwo -

Stolica Carcassonne.

Prom na rzece Brienne. Kaplica Pani z Jeziora.

Kopalnia elaza.

Kopalnia węgla.

U podmurza Grosbois.

936 - WARHAMMER FRP

COURONNE:

Kim jest rycerz bez wierzchowca? Lecz zaprawzaprawdę, czymże jest wierzchowiec bez rycerza? ryce Rycerz i wierzchowiec jego, tak jak szlachcic i Rycerz szlach chłop, istnieć bez siebie nie mogą. Na takich fundamentach, na takich nierozerwalnych nierozerwal związkach wzniesiono solidną twierdzę brebretonnskiej krainy.
- sir Louen, arystokrata z Couronne LORD FERRAGUS Z BONPUITS LORD OLIVIER Z PAUVRESOLE

Potrafią ujeździć każde stworzenie z czterema stworzenie cztere nogami i ogonem.
- Marietta, najemniczka z Tilei

To prawda, to wspaniałe rumaki. Ale jednak ośmielę się zauważyć, że nie są czystej krwi. Zapraszam szanownego pana do L’Anguille, gdzie za rozsądną cenę można nabyć wierzwierzchowce najczystszej bretonnskiej krwi.
- Wolfgang von Ilsbach, kupiec z Imperium LORD JACEN Z PLAINTE DIUK ADALBERT Z TANKRED

KSI Ą Ę CHARLES Z COURONNE
Couronne to jedno z większych księstw, wyró niające się wyraźnym podziałem na regiony. Właściwe Couronne to ziemie na północ od rzeki Sannez, zajmujące półwysep wrzynający się w Morze Szponów. Na wschodzie le y Marchia Couronne, ciągnąca się od Bladych Sióstr a do niewyraźnie określonej granicy z Jałową Krainą. Zachodnia część księstwa to tereny rolnicze, natomiast południe i wschód, szczególnie w pobli u Gór Szarych i Bladych Sióstr, to regiony o bogatych tradycjach hodowlanych. Poszarpane i niegościnne wybrze e, smagane sztormami z Morza Szponów, nie sprzyja handlowi. Do tego bliskość Norski wystawia północne rejony Couronne na nieustanne napaści łupie ców, zarówno zwykłych barbarzyńców, jak i tych walczących pod sztandarami Chaosu. Niemal wszystkie wioski na wybrze u otacza palisada, gdy w przeciwnym wypadku nie przetrwałyby nawet jednego roku. Marchia Couronne rozciąga się na północ od Gór Szarych. W większości są to rozległe równiny, zbyt wysuszone morskim wiatrem, aby mogły rodzić dobre plony, jednak znakomicie nadające się do wypasania koni. Marchia słynie z najlepszych stadnin w całej Bretonni, a biorąc pod uwagę wysoką jakość hodowli w pozostałych księstwach, to naprawdę rzecz godna uznania. Tereny Marchii są często naje d ane przez zielonoskórych z Gór Szarych, którzy zapuszczają się tak e na tereny zachodniego Couronne. Co dziwne, orki poruszają się na wierzchowcach - dziwnych, mięso ernych górskich koniach, które wydają się równie zręcznie poruszać po stromych górskich ście kach, jak i trawiastych równinach księstwa. Nie wiadomo, skąd wzięły się te zwierzęta ani w jaki sposób zielonoskórzy zdołali je oswoić, a póki co zawiodły wszelkie próby ujarzmienia lub rozpłodu.

LUDNOŚĆ & POLITYKA:
- Jak kropierz na kucyku. (Cenna rzecz zmarnowana przez kogoś, kto nie

potrafi jej poprawnie wykorzystać.)
- Nie odróżnia konia od podkowy. (O osobie wyjątkowo głupiej i/lub bardzo

pijanej.)
- Rządny godny króla. (Ekwipunek lub odzienie najlepszej jakości.) - Z Księgi Przysłów & Powiedzeń, spisanej przez Alfreda Weltbohrera Wbrew temu, co się o nich mówi, Couronnczycy wcale nie rodzą się na końskim grzbiecie. Co prawda kilka kobiet próbowało powić w siodle, lecz okazało się to wyjątkowo niewygodne, a urodzone w ten sposób dzieci wcale nie okazały się lepszymi jeźdźcami od innych. Jednak prawdą jest, i Couronnczycy siadają na koński grzbiet, zanim jeszcze nauczą się dobrze chodzić, a potem przez całe ycie doskonalą się w tej sztuce. Nie dziwi więc, e uchodzą za najlepszych jeźdźców w całej Bretonni. Zainteresowania obywateli Couronne nie ograniczają się wyłącznie do umiejętności jazdy konnej. Wielu z nich to wyśmienici eksperci w zakresie wiedzy o hodowli i odmianach tych szlachetnych zwierząt. Niemal dla ka dego Couronnczyka najlepszym przyjacielem jest jego wierzchowiec. Mówi się, e Brionnczyk do śmierci walczyłby o onę, lecz bez większego wahania oddałby konia, natomiast Couronnczyk odwrotnie. To tylko połowiczna prawda, gdy Brionnczycy znani są z tego, e nie lubią oddawać niczego. aden szanujący się Couronnczyk nie będzie nigdzie chodził, jeśli tylko mo e podjechać tam konno. Dotyczy to nawet chłopów, którzy - choć zgodnie z prawem nie mogą posiadać wierzchowców - często pracują w stajniach i stadninach, a tak e przy wypasie koni, a przez to mają mo liwość doskonalenia się w sztuce jazdy konnej. Co więcej, ka dy Couronnczyk będzie się pokazywał na swoim najlepszym wierzchowcu. Tutaj nikogo nie dziwi widok nobliwej damy na grzbiecie dorodnego rumaka. Szlachta twierdzi, e du y koń stwarza poczucie bezpieczeństwa, a przecie nigdy nie wiadomo, kiedy trzeba będzie ruszyć w bój. W rzeczywistości je d ą nimi tylko na targ i do karczmy, choćby nawet mieściły się tu za zamkową bramą. Tego rodzaju wykorzystywanie szlachetnych zwierząt na pokaz budzi sprzeciw pewnej części couronnskiego społeczeństwa, co zazwyczaj kończy się opuszczeniem rodzinnych stron i tułaczką po Bretonni. Częstymi wędrowcami są równie błędni rycerze, pragnący udowodnić swoją sprawność w kierowaniu wierzchowcem i władaniu orę em ka demu śmiałkowi lub potworowi, który stanie na drodze niepokonanego rycerza i jego rączego wierzchowca. Mimo powszechnego i zwyczajowego uwielbienia dla koni, nie wszyscy Couronnczycy chcą mieć z nimi do czynienia; niektórzy nawet serdecznie ich nie znoszą. Tacy ludzie często decydują się na podró w dalekie strony, nie mogąc uło yć sobie ycia wśród miłośników koni, którzy potrafią rozmawiać tylko o umaszczeniu, długo-

ści grzywy, sposobach uło enia pod siodło i technikach uje d ania lub bez końca rozprawiać o szczegółach wykonania wędzidła i kropierzy. Nie mo e więc dziwić fakt, i hodowla i wyścigi konne stanowią wa ny element couronnskiej kultury, a nawet polityki. Sekrety krzy owania najlepszych okazów są strze one równie zazdrośnie co tajemnice alkowy magnatów. Nierzadko dochodzi do podtruwania lub nawet okaleczania koni rywala, co prowadzi do powa nych zatargów, a nawet zbrojnych napaści i porywania wierzchowców. Wyścigi konne wyznaczają najwa niejsze daty w kalendarzu rycerzy i dworzan. W dobrym tonie jest pokazać się przynajmniej na kilku z nich, a nawet król zaszczyca swą obecnością najsłynniejsze gonitwy. Traktuje to jednak jako element utrzymania władzy w księstwie, gdy w odró nieniu od wielu Couronnczyków, ma na głowie wa niejsze sprawy (na przykład rządy w całym królestwie) ni patrzenie na dwanaście koni, które w kurzawie i pyle bardzo cwałują dookoła placu. KSIĄŻĘ CHARLES Z C OURONNE & LORD REGENT DE GASC ONE: Z DE Obecny następca tronu Bretonni to jednocześnie ksią ę Couronne. Jak wszyscy królowie od czasów Gillesa, tak e Charles musi zostać błędnym rycerzem a później odnaleźć Graala, nim obejmie tron po zmarłym ojcu. Jednak w odró nieniu od swego ojca nastoletni ksią ę Charles to zepsuty, rozpieszczony i tchórzliwy młodzieniec, który ponad trudy wędrówki woli bale i wystawne uczty w towarzystwie pięknych dam i przystojnych młodzieńców odbywające się na zamku w Couronne przez troskliwego Lorda Regenta. De Gascone to arystokrata niezwykle ambitny i podstępny, który uporem i determinacją w osiąganiu wyznaczonych celów zdobył pozycję Lorda Regenta. W kontaktach osobistych dobiegający pięćdziesiątki de Gascone wydaje się osobą miłą i uprzejmą, jednak pod tą maską ukrywa się okrutny, chciwy i niesprawiedliwy człowiek. Choć Lord Regent nie uznaje tortur, potrafi bez wahania wydać wyrok śmierci, gdy preferuje praktyczne rozwiązanie przestępczości (oraz wydaje się czerpać przyjemność z widoku umierającego człowieka). Wydaje się e de Gascone celowo rozpieszcza księcia Couronne, dopóki ten nie odnajdzie Graala, władza pozostanie w rękach Lorda Regenta. Jednak od czasu przybycia na dwór w Couronne księcia Hagena z Gisoreux, plany Lorda Protektora znacznie się skomplikowały. Znany z fanatycznego przestrzegania kodeksu honorowego ksią ę Gisoreux postanowił chronić następcę tronu przed wszelkimi zagro enia oraz stara się nakłonić księcia Charlesa by ten podjął się trudów wędrówki jako błędny rycerz. Pozbawiony wpływów na następcę tronu Lord Protektor aktywnie, choć w tajemnicy anga uje się w politykę wewnętrzną księstwa Gisoreux, próbując wywołać zamieszki, które zmuszą księcia Hagena do powrotu na zamek Gisoreux.

WARHAMMER FRP - 937

RELACJE Z SĄSIEDNIMI KSIĘSTWAMI:
Wewnętrzna polityka Couronne skupia się w większości na rozstrzyganiu i wywoływaniu sporów dotyczących koni. Wyjątkiem jest natomiast problem Marchii. Diuk Adalbert, obecny władca tych ziem, jest wasalem księcia Couronne. Jego ambicje sięgają dalej, zaś diuk chciałby osiągnąć pozycję lennika królewskiego. Próbuje więc wykorzystać fakt, i obecnie Bretonnią w imieniu księcia Couronne włada Lord Regent de Gascone. Lord Regent, obdarowany licznymi prezentami, coraz przychylniej podchodzi do mo liwości uzyskania przez Marchię niezale ności od Couronne i politycznego zbli enia się Adalberta do Jałowej Krainy. Diuk próbuje osiągnąć swój cel, działając na dwóch płaszczyznach. Przede wszystkim niezwykle uprzejmie i pochwalnie wyra a się o rządach de Gascone, , podkreślając zasługi i wierną słu bę Lorda Regenta. Po drugie Adalbert podejmuje się niebezpiecznych, acz chwalebnych misji, których powodzenie sprawi, i Lord Regent będzie musiał je wynagrodzić propozycją hołdu lennego bezpośrednio wobec tronu Bretonni. Tak czy inaczej, diuk potrzebuje inteligentnych i odwa nych awanturników, którzy swymi śmiałymi czynami przysporzą chwały ambitnemu arystokracie. Adalbert w sekrecie planuje militarny podbój Jałowej Krainy. Jest przekonany, i zdobycie Marienburga z pewnością zapewniłoby mu tytuł barona, a nawet udzielne księstwo. Diuk wprowadził swoje wojska w rejon pasa granicznego. Rajcy Marienburga wystosowali oficjalny protest, lecz wysiłki ich wysłanników są ignorowane przez Lorda Regenta.

BARWY KSIĘSTWA:
Tradycyjnymi kolorami herbowymi księstwa Couronne, podobnie jak Carcassonne są czerwień, błękit oraz ółć/złoto.

ZNACZĄCE MIEJSCA:
Wydarzenia z 11 Pluviôse 858 zmieniły losy Couronne i całej Bretonni. Tego dnia 14 letnia dziewczynka, Genevieve Brissou, yjąca w biednej rodzinie z trojgiem rodzeństwa, poszła wraz z ojcem i siostrami po drewno nad rzekę Sannez. Niedaleko miejsca zbierania drewna Genevieve zobaczyła piękną kobietę. Kobieta ta pojawiła się dziewczynce 18 razy pomiędzy 11 Pluviôse a 25 Germinal. 24 Ventôse kobieta powiedziała do dziewczynki Módl się za biednych i nieszczęśliwych. Następnego dnia kobieta poprosiła aby Genevieve poszła do źródła, napiła się z niego po czym umyła. Gdy ukazała się po raz trzynasty powiedziała: Idź do kapłanów i powiedz by wybudowali tu świątynie i aby jeden z nich udał się tu z procesją. 25 Germinal kobieta ponownie przemówiła do dziewczynki: Ja jestem Shallya, Pani Litości. Podczas ka dego z tych spotkań bogini płakała, a jej łzy twardniały kiedy padały. Genevieve zebrała osiemnaście powstałych w ten sposób kryształów i zaniosło do świątyni Shallyi, powstałej przy błogosławionym strumieniu. Dalsze losy Genevieve nie są bli ej znane, jednak wiele źródeł podaje, i zamknęła się w celi w swoim domu i do końca swych dni modliła się za biednych i nieszczęśliwych tego świata. Kryształy powstałe z łez litościwej bogini są najpiękniejszymi kryształami na całym świecie. Wiele z nich zostało porozmieszczanych w innych świątyniach Shallyi i tylko przeorowie klasztorów wiedzieli czym one naprawdę są. Po wielu latach nawet oni zapomnieli o ich pochodzeniu.
- Wyciąg z księgi Couronne - historia miasta spisanej przez Alphonse Dumoulin, oficjalnego historyka księcia Couronne. C OURONNE: Couronne to potę na forteca, a tak e wielkie uzdrowisko - stanowi jedno z najwa niejszych w Bretonni miejsc handlu płodami rolnymi z urodzajnej doliny Sannez. Pszenica, wino i mięso z okolicznych regionów są tutaj wymieniane na luksusowy jedwab i przyprawy przywiezione przez kupców z południa (najczęściej z Magritty w Estalii). Couronne słynie jednak najbardziej ze swoich licznych źródeł oraz naturalnych kąpielisk. Mówi się, e woda w nich posiada magiczną moc. Przy jednym z takich źródeł stoi Lecznica Świętej Genevieve największa świątynia Shallyi, bogini Miłosierdzia & Leczenia, do której pielgrzymi kuśtykają, pełzną lub są niesieni z najdalszych zakątków Starego Świata. Mimo to rada kapłanek nie ma wielkiego wpływu na politykę wewnętrzną, głównie ze względu na dominujący w Bretonni Kult Pani z Jeziora. Wydaje się, e ta sytuacja jest po myśli arcykapłanek, które dzięki temu mogą skupić się na swym powołaniu i niesieniu pomocy potrzebującym. Miasto znane jest tak e w Kręgu Lwa - największego i najwspanialszego placu wyścigów konnych w całym Starym Świecie. Zbudowany na planie owalu staro ytny, kamienny gmach mieści wiele rzędów siedzeń, wznoszących się wysoko ponad klepiskiem areny. Podobno ścigano się tutaj jeszcze przed zjednoczeniem królestwa przez króla Gillesa, a niektórzy są przekonani, i gmach zbudowano na ruinach dawnego pałacu elfów. Mówi się nawet, e cała budowla została wzniesiona rękami elfich architektów i artystów, jednak z całą pewnością nie jest to prawda. 938 - WARHAMMER FRP Couronne le y na łagodnie pochylonych wzgórzach wschodniego brzegu rzeki, podczas gdy na zachodnim brzegu rozciągają się brudne przedmieścia, doki oraz liczne kryjówki nędzy i bezprawia. Stra miejska nie zagląda w te okolice (potocznie zwane kloaką), tak e pozostają one we władaniu świata przestępczego. Dzięki właściwościom naturalnych źródeł miasto wewnątrz murów jest, jak na normy Bretonni, zaskakująco czyste. Większość du ych domów ma w swoich suterenach własne ujęcia wody i gorące źródła, których ciągła cyrkulacja rozprasza cuchnące powietrze oraz usuwa nieczystości, tak charakterystyczne dla bretońskich miast. Podziemne wody kierują wodę w dół, do rzeki Sannez. Powoduje to wzrost temperatury wody, która ciągle paruje. Zimą doki pozostają stale wolne od lodu. W Couronne nawet biedacy wyglądają stosunkowo zdrowo i czysto. KURHAN LANDREL: Poło one w południowej części Marchii Couronne wzgórze mieści w sobie staro ytny grobowiec. Z obramowanego kamiennymi głazami wejścia zawsze wieje zimny wiatr, a wpadające przez nie promienie słońca nikną i rozpraszają się ju po kilku metrach wewnątrz budowli. Co kilka lat z kurhanu wynurza się armia szkieletów i zombie, która zawsze podą a tą samą trasą w głąb Bladych Sióstr. Nieumarli nikogo nie atakują, chyba e sami zostaną zaatakowani. Po kilku dotkliwych klęskach okoliczni rycerze nauczyli się pozostawiać armię nieumarłych w spokoju, zwłaszcza e pokonanie tak licznej grupy o ywieńców nie jest sprawą prostą. Pewnemu uczonemu udało się dwukrotnie odnotować przemarsz legionów nieumarłych, włącznie z ich dokładną liczebnością. Jakie było jego zdziwienie, gdy okazało się, e zawsze jest ich 4373. Jak dotąd, nikomu nie udało się wyjaśnić tej tajemnicy. Do wnętrza kurhanu nieraz wyprawiali się śmiałkowie, próbując odkryć sekret marszu umarłych. Większość wróciła z pustymi rękoma, twierdząc, e kurhan jest całkowicie opuszczony. Podobno jednej z grup awanturników udało się odnaleźć ukryty grobowiec, pokonać uwięzionego w nim upiora i odnaleźć wielki skarb. Krą ą równie niepokojące pogłoski o śmiałkach, którzy nigdy nie opuścili kamiennych ścian kurhanów. ZAMEK TANKREDA: Zamek to obecna siedziba diuka Adalberta, który co kilka lat przenosi swój dwór w inne miejsce, pozostawiając dotychczasowe włości w rękach zaufanego namiestnika. Zwyczaj ten przejął po swoim ojcu, który w ten sposób zapoczątkował budowanie na terenie całej Marchii sieci zamków całkowicie podlegających jego władzy. Niedawno ukończony zamek Tankreda, nazwany tak na cześć ojca diuka, poło ony jest na niewysokim wzgórzu o stromych zboczach. Naje ony basztami i bastionami główny barbakan oddziela od wysokiego wewnętrznego muru wąski pas dziedzińca, który w razie wyłomu stanowi śmiertelną pułapkę dla szturmujących oddziałów. Najwy szą budowlą jest okrągła bryła don onu zwieńczona wysmukłą wie ycą sygnalizacyjną i obserwacyjną. Zamek posiada własną studnię oraz znaczne zapasy ywności. Obsadzony pełną załogą mo e wytrzymać trzymiesięczne oblę enie. Okoliczne tereny nie są zbyt yzne, dlatego trudno oczekiwać, aby jakaś armia zdołała utrzymać oblę enie przez tak długi czas. Diuk planuje kolejne przenosiny i zastanawia się nad wyborem odpowiedniego kasztelana. Poło ony w strategicznym miejscu zamek wymaga sprawnego zarządcy i dobrego stratega, ze względu na sporadyczne napaści orków oraz bliskość granicy z Jałową Krainą.

INDEKS MIEJSCOWOŚCI KSIĘSTWA COURONNE:
NAZWA OSADY WIEL KOŚĆ1 WŁADCA2 POPULACJA3 14966 ZAMO MO NOŚĆ4 5 DOCHODY GARNIZON/ MILICJA5 UWAGI

KSIĘSTWO COURONNE COURONNE Z

Ksią ę Charles

Automnebruyere W Drucampagne W Fayardlieu W Meilleur W Grosfort Z Cygneau W Lancelieu Z Griseau W Lenitifruisselet W Outreaire Z Rempartvierge W ZIEMIE BONPUITS BONPUITS Z Bascampagne W Branchebas W Gravebois W Mermaison Z Chambruyere W Soleilcampagne W ZIEMIE PAUVRESOLE PAUVRESOLE Z Groscampagne W Tempscampagne W Diablechamp Z Vieilbois W ZIEMIE PLAINTE PLAINTE Z Grisvoie W Plaintechamp W Viergebruyere W MARCHIA COURONNE TANKRED Z Fluetpuy W Foirebois W Hallebref W Jaunesole W Portechamp Z

Ksią ę Charles Ksią ę Charles Ksią ę Charles Ksią ę Charles Sir Augusto z Grosfort Sir Augusto z Grosfort Sir Louen z Lancelieu Sir Louen z Lancelieu Sir Louen z Lancelieu Sir Richard z Outreaire Sir Richard z Outreaire Lord Ferragus Lord Ferragus Lord Ferragus Lord Ferragus Sir Andre z Mermaison Sir Andre z Mermaison Sir Andre z Mermaison Lord Olivier Lord Olivier Lord Olivier Sir Tobias z Diablechamp Sir Tobias z Diablechamp Lord Jacen Lord Jacen Lord Jacen Lord Jacen Diuk Adalbert Diuk Adalbert Diuk Adalbert Diuk Adalbert Diuk Adalbert Sir Odo z Portechamp

61 73 42 42 664 94 585 50 76 651 52 9232 93 53 42 495 24 84 6141 72 76 350 38 7771 63 52 54 8428 74 65 95 54 694

2 1 2 2 3 2 3 2 2 3 1 4 2 1 1 3 1 2 4 2 2 3 2 4 2 2 1 4 2 2 1 1 3

Glacelieu W Sir Odo z Portechamp 50 2 Tombepaix W Sir Odo z Portechamp 52 2 UWAGI: 1 - Osady oznaczona następująco: Miasto (M), Miasto-Państwo (MP), Miasteczko (MS), Małe miasteczko (MM), Wioska (W), Zamek (Z). 2 - Władca oznacza tu suzerena prowincji. W miastach funkcjonują równie rady miejskie; w wioskach zaś władzę sprawują mniej lub bardziej formalne rady starszych. 3 - Podana wartość określa ludność zobowiązaną do płacenia podatków, nie uwzględnia przyjezdnych, ebraków, złodziei itd. Aby otrzymać całkowitą liczbę przebywającej w osadach ludności nale y pomno yć tę wartość przez modyfikator zamo ności. 4 - Zamo ność osad uszeregowano w kolejności od 1 (ubóstwo) do 5 (bardzo bogata). 5 - Garnizon oznacza liczbę zawodowych ołnierzy, stacjonujących w osadzie, milicja zaś - liczbę ochotników lub poborowych, pilnujących przestrzegania prawa. Cyframi oznaczono jakość (wyszkolenie i wyposa enia) oddziałów: a - doskonała, b - przeciętna, c - słaba. Mieszkańcy wiosek zarabiają w inny sposób, ale wielu z nich mo na w razie potrzeby szybko powołać pod broń.

KSIĄ Ę CHARLES Z COURONNE handel, konie, podatki 500a/1000b/4000c Stolica Bretonni. Most nad rzeką Sannez. Krąg Lwa - największy tor wyścigów konnych w Starym Świecie. Centrum Kultu Shallyi. bydło, konie 6c ubóstwo 2c kozy,ser 4c rybołówstwo 7c bydło, handel, podatki 6c owce, ser 9c handel, konie, podatki 12c rybołówstwo 5c owce, ser 4c handel, owce, podatki, ser ubóstwo LORD FERRAGUS Z BONPUITS handel, podatki 90a/180b/360c konie 9c ubóstwo ubóstwo handel, podatki 14b/69c ubóstwo bydło, owce, ser 8c LORD OLIVIER Z PAUVRESOLE handel, podatki 60a/120b/240c rolnictwo 7c rudy metali 7c Kopalnia elaza. handel, podatki, wino 9b/74c owce, ser 3c LORD JACEN Z PLAINTE handel, podatki 70a/140b/280c rolnictwo 6c rolnictwo 5c ubóstwo 1c DIUK ADALBERT Z TANKRED handel, podatki 80a/160b/320c rybołówstwo 7c rybołówstwo 6c ubóstwo 3c ubóstwo handel, podatki, rybołów41b/60c stwo rybołówstwo 5c rybołówstwo 5c

WARHAMMER FRP - 939

GISOREUX:

Wszyscy jesteśmy obywatelami Gisoreux, a w różnorodności tkwi nasza siła!
- fragment apelu księcia Hagena do mieszkańców Północnego Gisoreux o zaprzestanie zawierania pozornych małżeństw w czasie Święta Lilii

LORD M ONTCALF Z BLAFARDPUY

M ARKIZ FREDERIK Z DESFLEUVE

W różnorodności Chaos się kryje. Przed nawi jeszcze wiele pracy nim Bretonnczycy to pojmą.
- Ermnegard z Krugenheim, łowca czarownic

Świetne tereny. Karczmarze naprawdę cię witają i trakują jako gościa, a nie jak dostawcę klientów. Gdyby tylko większość traktów nie prowadziła przez las, jeździłbym wyłącznie tam.
- Eldegar z Busreq, woźnica

LORD M ONTIMER Z FOIRLIEU

DIUK BALDHELM Z HARRAN

LORD ANZELM Z LENITIFROCHE

KSI Ą Ę HAGEN Z GISOREUX
Gisoreux składa się z czterech regionów, zró nicowanych pod względem ukształtowania terenu i gęstości zaludnienia. Poło ona w centrum Nizina Gisoreux to w rzeczywistości pagórkowaty teren z du ą liczbą łąk i pastwisk. Na obszarze ograniczonym przez rzekę Grismarie, Las Arden oraz pasma Gór Szarych i Bladych Sióstr mieści się stolica i liczne osady, zamieszkane przez ponad połowę mieszkańców księstwa. Północne Gisoreux obejmuje ziemie pomiędzy rzeką Sannez i Bladymi Siostrami, w większości wykorzystywane do hodowli, choć nadrzeczne czarnoziemy nadają się równie pod uprawę. Niegdyś rozciągał się tu Las Arden, lecz od wielu wieków przodkowie obecnie panującego diuka Baldhelma z Harran konsekwentnie wycinali i karczowali drzewa, wydzierając puszczy kolejne skrawki ziemi. Obecnie to samo dzieje się w południowo-zachodniej części regionu, zamieszkiwanego przez ćwierć ogólnej populacji całego księstwa. Trzeci wyró niający się region to Las Arden. W odró nieniu od Artois, Gisoreux nie ma większych kłopotów z dzikimi stworami zamieszkującymi puszczę. Wschodnie rejony są w miarę spokojne, a drogi patrolują zbrojne dru yny wystawiane przez okolicznych wielmo ów. Wokół wiosek stawia się palisady, lecz zdarzają się lata, gdy w ogóle nie ma ataków ze strony zwierzoludzi. Mimo to zapuszczanie się w głąb lasu jest ryzykowne i rzadko kończy się szczęśliwie dla nieostro nego wędrowca. Na północy, tam gdzie puszcza podchodzi pod zbocza Bladych Sióstr, Las Arden ujawnia swe przera ające oblicze. Zakładane tu osady nigdy nie przetrwały dłuej ni rok, a dopiero niedawno bretonnscy magnaci zaprzestali prób zaludnienia tego obszaru. Nieliczni mieszkańcy wiodą koczowniczy tryb ycia, podró ując na przełaj przez las lub traktami niewiele szerszymi od leśnych ście ek. Ta część kniei jest niezwykle stara. Rosną tu wysokie i potę ne dęby, co zachęca szlachtę do prób korzystania z leśnych zasobów. Wysyłanym z silną eskortą dru ynom drwali niekiedy udaje się przywieźć jedno lub dwa drzewa, jednak znacznie częściej znikają bez śladu. Wysunięty najbardziej na wschód rejon Gisoreux to teren poło ony u styku Bladych Sióstr i Gór Szarych. Oba pasma dość znacznie ró nią się od siebie. Blade Siostry zawdzięczają swą nazwę białym ,wapiennym skałom, które łatwo ulegają wietrzeniu, tworząc głębokie kaniony i spłaszczone szczyty górskie, nierzadko kończące się pionowymi urwiskami. To malownicza, choć trudno dostępna okolica, drogę do wielu wysoko poło onych górskich dolin zamykają pionowe skały i głębokie przepaście. Jednak e nawet one wydają się łatwo dostępne w porównaniu do strzelistych szczytów z szarego granitu i wysoko poło onych zdradliwych przełęczy Gór Szarych. Większość mieszkańców osiedla się zatem w ni szych i bardziej zadrzewionych Bladych Siostrach.

LUDNOŚĆ & POLITYKA:
- Czarna świnia na czerwonym koniu. (Biedak. Określenie pochodzi z

pewnej opowieści ludowej, popularnej ponad dwa wieki temu. Obecnie jej pełną wersję znają tylko kronikarze. Przytoczenie tego powiedzenia w obecności rycerza może zakończyć się pojedynkiem lub chłostą - w przypadku chłopa.) - Przekroczyć rzekę. (Podjąć nieodwracalną decyzję. Określenie pochodzi od naturalnych granic krainy, wyznaczonych przez główne rzeki.) - Zimowy gość. (Niespodziewane zdarzenie. Określenie popularne szczególnie na pogórzu Bladych Sióstr)
- Z Księgi Przysłów & Powiedzeń, spisanej przez Alfreda Weltbohrera Wynikiem podziału geograficznego jest niezwykła ró norodność mieszkańców księstwa. Opinia pozostałych Bretonnczyków o obywatelach Gisoreux odnosi się zwykle do mieszkańców centralnej Niziny Gisoreux, czyli serca księstwa. yjący tam ludzie to osoby przyjacielskie i gościnne. Nawet cudzoziemców traktuje się tu z uprzejmością, a na przekąskę lub darmową szklanicę wina mogą liczyć tak e przygodni znajomi. Jednak ta gościnność ma swoje sztywne zasady. Osoba, która otrzymała posiłek i nocleg, zobowiązana jest do odpłacenia się tym samym lub inną uprzejmością o podobnej wartości. Ten dziwny zwyczaj wykorzystują cwani oszuści, którzy od lat yją na koszt mieszkańców regionu. Osoby prostackie i niegrzeczne, które nie raczą zrewan ować się za gościnność, są bez większych ceregieli wyrzucane za drzwi. Te obyczaje są silnie zakorzenione nawet w osadach poło onych na obrzeach Lasu Arden, lecz tam względy uprzejmości wobec gospodarza nakazują wzięcie kąpieli w asyście uzbrojonych chłopów. Gorąca kąpiel jest niewątpliwym zaszczytem, podobnie jak obecność stra ników celu zapewnienia bezpieczeństwa gościom. Fakt, i całkowicie nagiej osobie rzadko udaje się ukryć oznaki mutacji, wydaje się wyłącznie przypadkowym zbiegiem okoliczności. Młode i piękne dziewczyny mogą spodziewać się zwiększonej ochrony przed rzeczywistymi bądź wymyślonymi zagro eniami, a podró ujące w męskim przebraniu kobiety przekonują się, e wśród tutejszych miesz-

kańców nie budzi to zgorszenia, a mo na nawet powiedzieć, e staje się powodem większego zainteresowania potrzebami niespodziewanego gościa. Mieszkający w Ardenie traperzy i myśliwi utrzymują się z łowiectwa i zbieractwa, handlując z wioskami poło onymi na skraju puszczy, a tak e osadami w Artois. Chcąc uniknąć losu tamtejszych, nieco zdziczałych chłopów, myśliwi raz na jakiś czas podró ują do większego miasta, aby uzupełnić zapasy i posłuchać wieści. Myśliwi są chętnie witani na terenie niemal całego Gisoreux, gdy często ostrzegają osady przed atakami zwierzoludzi, a nawet polują na nich i inne leśne potwory w głębi Arden. Ludność zamieszkująca odizolowane doliny w Bladych Siostrach tworzy zamknięte społeczności. Jest to spowodowane nie tylko niegościnną okolicą, ale tak e surowym klimatem, który nie zapewnia tutejszym mieszkańcom dostatecznych środków na odbycie dłu szej podró y. Nieliczne osady utrzymują kontakt z pobliskimi wioskami po obu stronach gór. Ka da ze społeczności wytworzyła zatem własny zbiór obyczajów i tradycji, aczkolwiek ich cechą wspólną jest umiejętność prze ycia w wysokich górach oraz odwaga i upór, z jakimi owi twardzi górale znoszą srogie zimy oraz częste napaści orków i zwierzoludzi. Mimo i w Górach Szarych mo na znaleźć ludzkie osiedla, w części poło onej na terenie Gisoreux ukształtowanie terenu nie pozwala na utrzymanie przez dłu szy czas większej osady, natomiast niewielkie góralskie wioski szybko padają łupem licznych w okolicy plemion orków. W efekcie większość mieszkańców pogórza to traperzy lub niewielkie klany koczowników yjących głównie z łowiectwa, choć niektórzy świadczą równie usługi jako przepatrywacze i przewodnicy dla tych, którzy chcą uniknąć zainteresowania na strze onych przełęczach między Bretonnią a Imperium. Niektórzy rycerze z Niziny Gisoreux utrzymują silne stanice i zamki w górach, choć rzadko potrafią zadbać o więcej ni bezpieczne zapewnienie dostaw ywności oraz uzupełnienie załóg owych fortów. Z kolei szlachta z zamków w pobli u Przesmyku Gisoreux chlubi się wysiłkami w celu utrzymania szlaku przejezdnym i w miarę bezpiecznym. W ostatnich latach polityka wewnętrzna księstwa uległa zmianie. Od wieków Północne Gisoreux było praktycznie odcięte i wyłączone spod władzy ksią ęcej, co pozwalało diukom z Harran realizować własne cele. Tym większe było ich zdziwienie, gdy ksią ę Hagen przeniósł się do Couronne zostawiając w stolicy namiestnika. Dzięki

940 - WARHAMMER FRP

temu większą uwagę mo e poświęcić Północnemu Gisoreux. Napięte stosunki z diukiem Harran pogarsza jeszcze fakt, i ksią ę Hagen jest człowiekiem o dość surowych zasadach moralnych, bez litości piętnującym zachowania stanowiące odwieczne tradycje mieszkańców północnej części księstwa KSIĄŻĘ HAGEN Z GISOREU X: Z Ksią ę Hagen to znamienity rycerz Graala i o dziwo, jeden z najbli szych towarzyszy następcy tronu księcia Charlesa. Ksią ę Hagen jest fanatycznym obrońcą zasad kodek-

su honorowego, pod tym względem zawstydzając nawet niektórych rycerzy Graala. Ksią ę cię ko prze ywa nieudolność młodego następcy tronu oraz niehonorowe decyzje Lorda Protektora. Ksią ę Hagen niemal zawsze przebywa w pobli u młodego księcia Charlesa, uwa ając za swoją powinność zapewnienie absolutnego bezpieczeństwa następcy tronu.

RELACJE Z SĄSIEDNIMI KSIĘSTWAMI:
Podobnie jak wszystkie księstwa graniczące z Mousillon, Gisoreux równie chętnie zgodziłoby się na oczyszczenie przeklętej ziemi ze wszelkiego zła, jakie ją toczy. Na przeszkodzie stoją jednak spory z Bastonne, a szczególnie graniczne utarczki wielmoów o ziemie le ące po obu stronach rzeki. Od czasu, gdy ksią ę Hagen na stałe przeniósł się do Couronne, wielu jego wasali z Niziny Gisoreux wolało zło yć przysięgę lenną wobec księcia Bastonne. W efekcie część wielmo ów z Gisoreux posiada obecnie włości tak e na terenie Bastonne, co jeszcze bardziej pogarsza napięte relacje między księstwami.

BARWY KSIĘSTWA:
Tradycyjnymi kolorami herbowymi księstwa Gisoreux, podobnie jak Carcassonne są czerń, czerwień oraz biel/srebro.

ZNACZĄCE MIEJSCA:
DOLINA KWIATÓW: Dolina Kwiatów to rozległa kotlina poło ona wśród szczytów Bladych Sióstr. Dostęp do doliny jest niezwykle trudny, z trzech stron otaczają ją wysokie skały, zaś od południa pionowe urwisko. Opuszczenie doliny lub zejście na dół wymaga przynajmniej całego dnia spędzonego na wspinaczce. Południowa strona jest otwarta, a pozostałe zamknięte górskimi ścianami, co sprawia, i w kotlinie panuje niezwykle ciepły klimat, poniewa wysokie skały odbijają słoneczne promienie. Śnieg zalega tu tylko w najbardziej surowym okresie zimy, zaś w lecie dno doliny pokrywają dywany przepięknych kwiatów. Jak przystało na typowych Bretonnczyków, tutejsi mieszkańcy nie wyobra ają sobie, eby mo na było tu hodować coś innego ni winorośl. Tutejsze wina mają głęboki smak, lecz prawdziwą popularność zapewnia ich niewielka dostępność na rynku. Zdobycie trunku pochodzącego z Doliny Kwiatów graniczy z niemo liwością, a handlarze winem oraz bogatsi magnaci płacą za nie olbrzymie sumy i specjalnie wynajmują awanturników, aby dostarczyli im choć jedną butelkę. Mieszkańcy doliny cieszą się opinią ludzi przyjaznych i gościnnych (warto ugościć przybysza, która podjął tak wielki trud, aby dostać się do kotliny), choć stanowczych i bezwzględnych wobec tych, którzy kwestionują ich sposób ycia. Przekonał się o tym pewien łowca czarownic, który próbował oskar yć górali o przynale ność do heretyckiego kultu. Rozsierdził mieszkańców podejrzeniami o dodawanie Upiorytu do kadzi z winem. Jak się jednak okazało, łowca czarownic zbyt gorliwie próbował znaleźć dowody winy, samemu podrzucając Czarci Pył do jednej z beczek. Łowca czarownic został nakryty przez górali, którzy widząc zbezczeszczone wino wpadli w szał. Górale roznieśli łowcę czarownic na widłach i dla pewności spalili. Od tego czasu z ostro nością odnoszą się do wszystkich przybyszów, którzy chcieliby osiąść w dolinie na stałe, i zazdrośnie strzegą tajemnicy wyrabianego trunku. GISOREUX: Stolica księstwa to prę nie działający ośrodek handlowy, często odwiedzany przez kupców i wędrowców podró ujących wzdłu rzeki Sannez. Oprócz być mo e portu L’Anguille, Gisoreux to jedyne miejsce w Bretonni, gdzie mo na spotkać tak wielu kupców z Imperium, a prawdopodobnie tylko tutaj Marienburg nie kojarzy się wyłącznie z eglarzami, gdy przez Przesmyk Gisoreux dociera tu wiele podró nych z Jałowej Krainy. W samym mieście wystawne rezydencje kupców sąsiadują z rozpadającymi się ruderami, które niegdyś równie były pięknymi posiadłościami. Z nieznanych przyczyn aden ród kupiecki nie utrzymał się w elicie Gisoreux dłu ej ni przez jedno pokolenie. Nad miastem góruje twierdza Gisoreux, olbrzymia forteca, która zajmuje większość wschodniej części stolicy. Otacza ją pojedynczy mur o długości ponad półtora kilometra, w którym osadzone dwie potę ne baszty i dziesiątki mniejszych wie yczek oraz budynków stra niczych. Zarówno zewnętrzny, jak i boczny dziedziniec posiadają obronne don ony z osobnymi studniami i magazynami ywności. Od czasu, gdy ksią ę Hagen przeniósł dwór do Couronne, większość zamku pozostaje opuszczona i zamknięta. Ksią ęcy namiestnik, lord Hinsmar, zamieszkuje w większej wie y, natomiast druga z wolna popada w ruinę. Obszar wokół zamku pozostaje zarezerwowany dla rezydencji arystokratów i szlachty z okolicznych ziem. Jednak sporo tu wolnego miejsca, poniewa mo nowładcy Gisoreux niechętnie osiedlają się w mieście, preferując spokojne i wygodne ycie na wsi. Gisoreux jest największym miastem Bretonni i ma ponad osiemdziesiąt tysięcy mieszkańców. Znaczna większość jest biedna, kaleka, chora i politycznie zmienna motłoch z Gisoreux to przera ająca siła, opanowująca często ulice miasta w orgiach przemocy i kradzie y. Same miasto panuje nad strategicznym przejściem przez rzekę i kontroluje szeroką na sto dziesięć kilometrów przestrzeń pomiędzy północnym skrajem Szarych Gór, a Bladymi Siostrami. To właśnie stąd Gilles le Breton rozpoczął podbój pobliskich obszarów, kładąc fundamenty współczesnej Bretonni. Wielki pomnik tego potę nego wojownika wznosi się ponad stłoczonymi kramami na centralnym placu miasta. Obecnie, na przekór sławnej historii i szczególnemu miejscu w kronikach, zepsucie i dekadencja wszystkich miast bretońskich manifestuje się tu w wyjątkowym nasileniu. Złodzieje i pod egacze są najmniej groźnymi mieszkańcami kilometrów nieu ywanych tuneli i kanałów pod ulicami miasta. Te trzewia Gisoreux są odbiciem struktury społeczeństwa yjącego na powierzchni. Ciemności zapomnianych i zrujnowanych przejść kryją działalność wyznawców Chaosu - poszukujących dreszczyku emocji arystokratów, zdeprawowanych ciągłym poszukiwaniem nowych doświadczeń, potęgi WARHAMMER FRP - 941 oraz egzotyki. Wielu skłonnych do dziwactw bogaczy oddaje cześć mrocznym bogom. To właśnie tunele pod Gisoreux oferują im schronienie i odosobnienie. Labirynt ukrywa równie wiele istot, yjących tylko w ciemnościach. Przy świetle księ yca wykradają się one, aby polować na słabych i bezbronnych. Chocia Kult Bogów Chaosu nie jest tolerowany nawet w tym morzu dekadencji i rozkładu, to władze trzebią te kultu powoli i niemrawo. ZAMEK DESFLEUVE: Na stra y Przesmyku Gisoreux stoi zamek Desfleuve. To siedziba Frederika, markiza Desfleuve, z której nadzoruje utrzymanie niebezpieczeństwa na tej wa nej przełęczy. Markiz to młody rycerz i jedyny potomek rodu. Jego matka zmarła przy porodzie, a ojciec samotnie wychowywał syna a do swojej śmierci. Jak dotąd, nastoletni Frederik wzorowo wywiązuje się z powierzonych mu obowiązków, choć jako rycerz Królestwa zaczyna napomykać o mianowaniu namiestnika i wyruszeniu na poszukiwanie Graala. Frederik Desfleuve ma jednak powa ny problem - jest kobietą. Ojciec nigdy nie pogodził się ze śmiercią ony i nie potrafił zdecydować się na powtórne mał eństwo. Dlatego te wychował jedyne dziecko na swojego następcę. Sekret dziewczyny zna jedynie jej piastunka, jednak markiz (markiza?) zastanawia się, komu mo e powierzyć władzę nad rodowym zamkiem, a tak e nad tym, komu mo e zaufać w kwestii spłodzenia dziedzica.

INDEKS MIEJSCOWOŚCI KSIĘSTWA GISOREUX:
NAZWA OSADY WIEL KOŚĆ1 WŁADCA2 POPULACJA3 18998 64 84 63 852 92 29 564 37 65 687 63 5108 77 30 278 90 89 7291 88 54 864 7796 65 53 976 87 53 794 64 9714 53 85 246 27 85 40 547 94 54 276 76 54 7103 87 65 755 ZAMO MO NOŚĆ4 5 2 1 1 3 2 2 3 2 2 3 2 4 1 1 3 1 2 4 2 1 3 4 2 1 3 2 2 3 1 4 2 2 3 2 1 1 3 2 1 3 2 1 4 2 1 3 DOCHODY GARNIZON/ MILICJA5 UWAGI

KSIĘSTWO GISOREUX GISOREUX Z Automnechamp W Glacesole W Voleuretrait W Etemaison Z Grosbref W Quandbois W Hallendur Z Ouestfruitier W Vieilsaintvierge W Sudbois Z Bleupuits W ZIEMIE BLAFARDPUY BLAFARDPUY Z Bonaire W Chambrebruyere W Fluetpuy Z Grosporte W Maisonnette W ZIEMIE D ESFLEUVE DESFLEUVE Z Airepax W Bonchamp W Tempsole Z ZIEMIE FOIRELIEU FOIRELIEU Z Grisbref W Plantesole W Branchere Z Diableruisselet W Levermanois W Merveuve Z Tembsbois W ZIEMIE HARRAN HARRAN Z Argentbois W Brebisruisselet W Baibas Z Courirbois W Foirebois W Outremont W Diapregalure Z Glacelieu Nordsole Sangporte W W Z

Ksią ę Hagen Ksią ę Hagen Ksią ę Hagen Ksią ę Hagen Sir Olivier z Etemaison Sir Olivier z Etemaison Sir Olivier z Etemaison Sir Legrand z Hallendur Sir Legrand z Hallendur Sir Legrand z Hallendur Sir Fabian z Sudbois Sir Fabian z Sudbois Lord Montcalf Lord Montcalf Lord Montcalf Sir Martin z Fluetouy Sir Martin z Fluetouy Sir Martin z Fluetouy Markiz Frederik Markiz Frederik Markiz Frederik Sir Montcalf z Tempsole Lord Montimer Lord Montimer Lord Montimer Sir Edmunt z Branchere Sir Edmunt z Branchere Sir Edmunt z Branchere Sir Teudis z Merveuve Sir Teudis z Merveuve Diuk Baldhelm Diuk Baldhelm Diuk Baldhelm Sir Edmunt z Baibas Sir Edmunt z Baibas Sir Edmunt z Baibas Sir Edmunt z Baibas Sir Vincent z Diapregalure Sir Vincent z Diapregalure Sir Vincent z Diapregalure Sir Orderyk z Sangporte Sir Orderyk z Sangporte Sir Orderyk z Sangporte Lord Anzelm Lord Anzelm Lord Anzelm Sir Oskar z Mereau

Pauvremaison W Soleilveuve W ZIEMIE LENITIFROCHE LENITIFROCHE Z Basgalure W Halleau W Mereau Z

Cendregalure W Sir Oskar z Mereau 76 1 Murbois W Sir Oskar z Mereau 43 2 UWAGI: 1 - Osady oznaczona następująco: Miasto (M), Miasto-Państwo (MP), Miasteczko (MS), Małe miasteczko (MM), Wioska (W), Zamek (Z). 2 - Władca oznacza tu suzerena prowincji. W miastach funkcjonują równie rady miejskie; w wioskach zaś władzę sprawują mniej lub bardziej formalne rady starszych. 3 - Podana wartość określa ludność zobowiązaną do płacenia podatków, nie uwzględnia przyjezdnych, ebraków, złodziei itd. Aby otrzymać całkowitą liczbę przebywającej w osadach ludności nale y pomno yć tę wartość przez modyfikator zamo ności. 4 - Zamo ność osad uszeregowano w kolejności od 1 (ubóstwo) do 5 (bardzo bogata). 5 - Garnizon oznacza liczbę zawodowych ołnierzy, stacjonujących w osadzie, milicja zaś - liczbę ochotników lub poborowych, pilnujących przestrzegania prawa. Cyframi oznaczono jakość (wyszkolenie i wyposa enia) oddziałów: a - doskonała, b - przeciętna, c - słaba. Mieszkańcy wiosek zarabiają w inny sposób, ale wielu z nich mo na w razie potrzeby szybko powołać pod broń.

KSIĄ Ę HAGEN Z GISOREUX handel, podatki 300a/600b/1200c rolnictwo 6c ubóstwo 2c ubóstwo 1c handel, podatki, rolnictwo, 17b/110c wino rybołówstwo 9c bydło, rolnictwo 2c handel, podatki, rolnictwo 16b/84c owce, ser 3c konie, rolnictwo 6c handel, podatki, rolnictwo 13b/103c rybołówstwo 6c LORD MONTCALF Z BLAFARDPUY handel, podatki 50a/100b/200c ubóstwo 3c ubóstwo handel, podatki, rudy metali 5b/41c ubóstwo 3c owce, ser 8c MARKIZ FREDERIK Z D ESFLEUVE handel, podatki 65a/130b/260c rolnictwo, wino 8c ubóstwo handel, owce, podatki 19b/124c LORD MONTIMER Z FOIRLIEU handel, podatki 70a/140b/280c bydło, rolnictwo 6c ubóstwo handel, konie, podatki, wino 19b/136c bydło, rolnictwo 8c owce 5c handel, owce, podatki, ser 15b/119c ubóstwo DIUK BALDHELM Z HARRAN handel, podatki 90a/180b/360c bydło, rolnictwo 5c rolnictwo 8c handel, podatki, rolnictwo 5b/27c rybołówstwo 2c ubóstwo 2c ubóstwo 2c handel, owce, podatki, 16b/82c rolnictwo, ser rolnictwo, wino 9c ubóstwo 2c handel, podatki, rolnictwo, 11b/46c wino rolnictwo 7c ubóstwo LORD ANZELM Z LENITIFROCHE handel, podatki 60a/120b/240c drewno 8c ubóstwo 1c handel, podatki, węgiel 30b/128 drzewny ubóstwo 2c drewno 4c

Stolica Gisoreux. Most nad rzeką Sannez. Kaplica Pani z Jeziora.

Kopalnia elaza.

942 - WARHAMMER FRP

L’ANGUILLE:

To przez tę sól w wodzie i w powietrzu, wiecie? Wyżera wszystko w głowach mieszmieszczuchów. To dlatego ciągle myślą o złocie.
- chłop z L’Anguille

Codziennie spotykasz tych samych ludzi, widzisz te same twarze, a po kilku latach przestajesz pamiętać, że istnieje cokolwiek cokol innego niż ta wioska, zapuszczone poletko i chałupa z dziurawym dachem. Żyjesz w zamkniętym świecie, gdzie oznaką pozycji jest pozy wielkość twojej krowy.
- mieszczanin z L’Anguille

GUBERNATOR GODEMAR FITZGODRIK

LORD PHILIPPE Z REUNIOT

Próbują być bardziej marienburgscy niż my. Podobno nawet zamierzają spiętrzyć Sannez w górnym biegu, aby kupcy z L’Anguille też mogli mieć własne mokradła. mokra
- żeglarz z Marienburga LORD ROLAND Z SERRAC

KSI Ą Ę TAUBERT Z L’ANGUI LLE
Większość obszarów księstwa zajmują pola uprawne, oprócz południowych rejonów, które pokrywa Las Arden. Pomimo obecności wielkiego portu L’Anguille, wybrze e księstwa jest krótkie i niezbyt sprzyjające egludze. Większość linii brzegowej stanowią strome klify, a okoliczne wody usiane są podwodnymi skałami. Prądy morskie są tu silniejsze i bardziej zdradliwe ni na pozostałych odcinkach bretonnskiego wybrze a. Nawet doświadczeni piloci i nawigatorzy mają problemy z bezpieczną eglugą na tych burzliwych wodach. Znalezienie bezpiecznej przystani wymaga wykonania udane Trudnego (-20%) testu kierowania łodzią. Owiane złą sława wybrze e stanowi równie schronienie dla morskich potworów i bestii. Dlatego na tutejszym wybrze u nie ma zbyt wielu osad i miast, oczywiście poza największym portem Bretonni - L’Anguille. Wśród wysokich nadmorskich urwisk, smaganych wiatrem i sztormami, yją ci, którym zale y na samotności: pustelnicy, piraci, przemytnicy, a tak e banici i kultyści. Pozostałe ziemie księstwa to w du ej mierze pastwiska i pola uprawne, z nielicznymi, rozsianymi po regionie zamkami szlacheckimi. Rozwojowi rolnictwa sprzyja yzna gleba i łagodny klimat. Tutejsi chłopi mawiają, i morze wyładowuje swój gniew na klifach, zaś ziemie poło one w głębi lądu obdarza yciodajnym deszczem. Włości arystokratów bywają oddzielane długimi i wąskimi zagajnikami, o szerokości nie przekraczającej kilkudziesięciu metrów. Tego rodzaju pasy leśne słu ą jako naturalne granice, zapewniają budulec oraz po ywienie dla świń, a jednocześnie, ze względu na niewielkie rozmiary, nie stanowią bezpiecznej kryjówki dla zbójów i drapie ników. Poza portem L’Anguille na terenie księstwa nie ma większych miast. Poło enie geograficzne portu oraz stolicy sąsiedniego Couronne zapewnia w miarę szybki dojazd z ka dego zakątka księstwa, a oba miasta są na tyle du e, i trudno z nimi konkurować. Na skutek braku innych centrów handlowych, niemal w ka dej wiosce odbywa się targ, poniewa dla chłopów kilkudniowa podró do miasta jest po prostu nieopłacalna. Południowe rejony księstwa porasta owiany złą sławą Las Arden. Poło one w pobli u kniei osady bywają celem napaści zwierzoludzi i leśnych stworów, a szczególnie częste i liczne w tych okolicach są zbrojne stada zwierzoludzi z rogami przypominającymi poro a jeleni i łosi.

LUDNOŚĆ & POLITYKA:
- Nie rzucaj kotwicy na skałach. (Nie podejmuj ryzyka, bądź zadowolony

z tego, co masz.)
- Nocny połów. (Przedsięwzięcie ryzykowne, potencjalnie nieopłacalne, a

z pewnością bardzo niebezpieczne.) - Olej do latarni. (Duża suma pieniędzy. Określenie używane zarówno w odniesieniu do znacznych kosztów utrzymania latarni morskiej, jak również kwoty pobieranej od nowych członków Bractwa.) - Ręka, noga. (Mała suma pieniędzy. Określenie pochodzi od zwyczaju pobierania przy przekraczaniu bram miejskich niewielkiej kwoty za każdą kończynę przechodzącego.) - Ryby na łące. (Określenie dwóch rzeczy, które zupełnie do siebie nie pasują.)
- Z Księgi Przysłów & Powiedzeń, spisanej przez Alfreda Weltbohrera Mieszkańcy L’Anguille dzielą się na dwie kategorie: mieszkających w porcie i poza nim. Istnieją między nimi silne animozje, niekiedy równie ywiołowe jak w przypadku waśni pomiędzy poszczególnymi księstwami.

W porcie mieszkają głównie eglarze, rybacy i kupcy. yją z darów morza i są z tego dumni. Dla nich dowodem największego męstwa jest codzienne stawianie czoła ywiołom wiatru i wody, natomiast krótkie chwile na lądzie to okazja, by zaznać przyjemności ycia. Twierdzą, i szczury lądowe zbytnio martwią się o przyszłoroczne zbiory, pozwalając odpłynąć fali, czyli po prostu zapominają o tym, i trzeba cieszyć się chwilą obecną, bo któ wie, co przyniesie przyszłość? Mieszczanie rzadko opuszczają portowe mury, a jeśli ju , to zwykle po to, aby się ustatkować i zająć uprawą roli lub by zaznać przygód i szukać sławy. W codziennym yciu eglarza nie ma okazji do zdobycia chwały, gdy morza nie sposób pokonać, a ka dy dzień to wyłącznie walka o przetrwanie, nie o zwycięstwo. Mieszkańcy pozostałych terenów księstwa, szczególnie południowych, to typowi chłopi: silni, godni zaufania, dzielnie stawiający opór banitom i potworom z Lasu Arden. W ich opinii mieszczanie to lekkoduchy i utracjusze, którzy w yciu nie przepracowali uczciwie nawet jednego dnia. Mieszkańcy wsi, którzy opuszczają rodzinne strony, najczęściej pragną doświadczyć przygód bardziej ekscytujących ni niwa lub wiejskie tańce przy ognisku. Inni zaś zostają przymusowo wcieleni do wojska jako pachołkowie w zbrojnej wyprawie miejscowego wielmo y. Waśnie i niechęć między obiema grupami stanowią główna oś rozgrywek politycznych w księstwie. Niechęć księcia Tauberta do morza jedynie pogarsza sprawę. Władca nie tylko nie przyje d a do portu L’Anguille, ale w ogóle nie myśli o tym wa nym przecie rynku zbytku i ośrodku gospodarczym. Do tej pory ksią ę mianował kilWARHAMMER FRP - 943

ku namiestników, ale aden z nich nie potrafi zaprowadzić porządku w porcie. Obecnie tę funkcję sprawuje Godemar Fitzgodrik, najbogatszy kupiec w Bretonni i przywódca rodu znanego jako Bractwo Latarni. Jego głównym zadaniem, z którego zresztą wywiązują się bez zarzutu, jest efektywnie ściąganie podatków i opłat, co powoduje, i w porcie kwitnie łapownictwo i przemyt, zaś biurokracja i absurdy prawne sięgają granic mo liwości. Mimo to, a mo e właśnie dzięki takiej sytuacji, Godemar i Bractwo konsekwentnie realizują swoje dą enia do niezale ności i przejęcia władzy na wybrze u. W świetle prawa przywódca rodu jest tylko chłopem, więc nie ma zbyt wielkich wpływów na dworze. Jest to fakt nagminnie wykorzystywany przez biedniejszych, ale szlachetnie urodzonych rycerzy i dworzan, za ka dym razem, gdy namiestnik portu pojawia się na dworze, aby przekazać wpływy z podatków. Jednak e mało znaczącą pozycję na dworze Bractwo Latarni rekompensuje sobie niemal całkowitą kontrolą nad największym portem w Bretonni, a w konsekwencji znaczącym udziałem w dalszej dystrybucji towarów, zarówno pochodzących z głębi kraju, jak te przywo onych z innych księstw i krain Starego Świata. Rada Bractwa Latarni debatuje obecnie nad kwestią o fundamentalnym znaczeniu dla sytuacji całego rodu. Czy Bractwo Latarni powinno dą yć do niezale ności od księcia L’Anguille, czy te raczej planować oderwanie księstwa od Bretonni i sprawowanie samodzielnej władzy w całym regionie. Do czasu ustalenia dalszego kierunku działań Bractwa Latarni koncentruje wysiłki na utrzymaniu politycznie stabilnej sytuacji na wybrze u, a tak e umocnienia własnej pozycji i rozszerzeniu wpływów w regionie. Ze względu na swoją długotrwałą nieobecność, ksią ę Taubert jest postacią praktycznie nieznaną większości mieszkańców portu. Niewielka grupa mieszczan i drobnych kupców, którym nie podoba się dominacja Bractwa Latarni, podejmuje wysiłki, aby zainteresować księcia przypadkami nadu yć mianowanego przez niego namiestnika. Liczą na to, e ksią ę, postrzegany niemal jako wybawiciel, przywróci ład i

porządek w porcie, a wtedy ich pozycja i majątek równie wzrosną. Jednak większość mieszkańców miasta, a zwłaszcza bogatsi kupcy, uznają władcę za osobę niezbyt interesującą się problemami wybrze a, bardziej pochłoniętą zabawami i polowaniami, co zresztą bardziej im odpowiada. W opinii mieszkańców prowincji sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Dla szlachty i chłopów ksią ę jest prawdziwym bohaterem i obrońcą, który osobiście prowadzi wyprawy przeciwko bestiom z Lasu Arden. Wzniesione przez księcia wie e i forty sygnałowe, rozlokowane na obrze ach lasu, błyskawicznie przekazują na zamek Grasgar wieści o spostrze onych bandach zbójów lub stadach zwierzoludzi. Ksią ę wysyła przeciwko nim zbrojne oddziały, nierzadko osobiście dowodząc dru yną. Dzięki temu liczne wioski zostały uratowane przed zniszczeniem, a wielu drobnych ziemskich posiadaczy, a nawet chłopów, zawdzięcza ycie męstwu i waleczności księcia. Tego rodzaju silne prze ycia wpływają na opinię poddanych o ich władcy. KSIĄŻĘ TAU BERT Z L’ANGUILLE: Z W młodości ksią ę wiele eglował po morzach wokół Bretonni, lecz minęło ponad piętnaście lat, odkąd po raz ostatni stanął na pokładzie okrętu lub choćby widział morskie fale. Od powrotu z ostatniego rejsu wiele lat temu, nikomu nie wyjawił przyczyn decyzji o porzuceniu morza. Tym samym zagadką pozostaje powód przeniesienia dworu do zamku Grasgar, poło onego na obrze ach Lasu Arden. Poprzedni władcy wykorzystywali zamek jako rezydencję myśliwską, lecz Taubert nakazał przebudowę, aby Grasgar mógł słu yć jako forteca przeciwko zbrojnym napaściom zwierzoludzi. Zamek jest tak e bazą wypadową częstych wypraw w głąb lasu. Ksią ę twierdzi, e działania mają na celu oczyszczanie pradawnej kniei z wszelkich bestii i potworów, lecz złośliwi twierdzą, e Taubert po prostu próbuje uciec jak najdalej od morza.

RELACJE Z SĄSIEDNIMI KSIĘSTWAMI:
Z upływem lat nawet zwierzoludzie zdołali pojąć, i znacznie bezpieczniejsze jest napadanie na pozostałe księstwa w regionie, głównie Artois, Lyonesse i Couronne. Prowadzi to do napięć między nimi a L’Anguille. Niektórzy magnaci otwarcie wyra ają otwarcie opinię, i ksią ę Taubert powinien rozbić zbrojne stada, a nie tylko przeganiać zwierzoludzi na ziemie sąsiadów. Jednak e niezachwiana odwaga i gotowość Tauberta do walki z zagro eniem z Lasu Arden nieco wycisza krytyczne głosy arystokratów, którzy nie mogą zaprzeczyć nieraz iście heroicznym wysiłkom księcia L’Anguille. Pomimo szacunku, jaki ywią wobec bitewnych wyczynów władcy, nie ustają w intrygach w celu oczernienia księcia lub osłabienia pozycji Tauberta na królewskim dworze.

BARWY KSIĘSTWA:
Błękit i biel/srebro są od wieków tradycyjnymi barwami herbowymi u ywanymi przez arystokrację księstwa L’Anguille.

ZNACZĄCE MIEJSCA:
L’ANGU ILLE: Jest szeroko znane ze swej latarni morskiej, będącej starodawną fortecą, rozległą i nieporównywalnie wysoką. Podobno zbudowały ją elfy na wiele lat przed ich wojną z krasnoludami, i przez tysiąclecia pozostawała pod ochroną potę nych czarów. Wie a ta jest niewątpliwie najwy szym budynkiem w Starym Świecie, gdy ma pełne 500 metrów wysokości. Została uformowana w kształcie zwę ającego się na końcu słupa o szerokiej na 150 metrów, ośmiokątnej podstawie, wznoszącej się do pięćdziesięciometrowej, ośmiobocznej platformy u szczytu. Całą konstrukcję wzniesiono z niezwykłego czarnego kamienia, w którym wydrą ono tunele i komnaty. Gmach ten mieści centrum administracyjne miasta, pałac gubernatora i koszary stra y miejskiej. Na szczycie znajduje się platforma z wiecznym ogniem, wzniesiona na kolejne 25 metrów ponad szczyt. Ogień widoczny jest nawet w dalekim Albionie na drugim brzegu Morza Środkowego. Musiał słu yć elfom jako światło przewodnie, kiedy ich floty płynęły ku wschodowi po bezkresnych wodach Wielkiego Oceanu Zachodniego. Latarnia stanowi część umocnień portu, po obu stronach ciągną się potę ne mury, wysokie na trzydzieści i szerokie na dwadzieścia metrów. Przybywające do portu elfy właśnie do latarni morskiej kierują swe pierwsze kroki, a aden z latarników nie wa y się bronić im wejścia na szczyt wie y. Większość budynków za murami to znacznie nowsze konstrukcje, wzniesione ludzką ręką. Jedną z najstarszych jest zamek, poło ony na wyspie pośrodku portu i strzegący wejścia do kanału dzięki potę nym katapultom i balistom. Kamienna twierdza, mimo i obsadzona, pozostaje nieco zaniedbana, gdy ksią ę nie zawitał tu od wielu lat. W obrębie murów istnieją cztery inne, mniejsze forty, wzniesione przez Bractwo Latarni. Ka dy z nich to niezale ny zamek, otoczony murem i obsadzony ołnierzami. Główne uzbrojenie fortów stanowią oczywiście armaty, a same zamki zlokalizowano tak, aby zapewnić im mo liwie największe pole ostrzału. Wyszkoleni w Imperium in ynierowie Bractwa Latarni umocnili tak e baszty i bastiony miejskich murów, obsadzając je wyszkolonymi załogami bombardierów. Przeciwko takim praktykom protestuje kasztelan zamkowy, jednak wszelkie jego skargi trafiają najpierw do rąk ksiąęcego namiestnika, Godemara Fitzgodrika, który jest zarazem przywódcą Bractwa Latarni. Miasto otaczają solidne mury i przepływa przez nie rzeka Sannez. Brzegi rzeki zabudowana dokami dla du ych statków, przepływających przez miasto w drodze do Couronne. L’Anguille jest portem handlowym o du ym znaczeniu, chocia znajduje się cieniu Marienburga, którego poło enie u ujścia Reiku oferuje łatwy dostęp do serca Starego Świata. Jak wszystkie bretonnskie miasta, L’Anguille jest słabo zagospodarowane i większość mieszkańców yje w trudzie i nędzy. Pracę jednak łatwo znaleźć przy nadbrze ach oraz dokach znajdują się tuziny tawern, w których kapitanowie morskich okrętów i rzeczni handlarze szukają silnych załogantów oraz zbrojnych najemników. SERRAC : W wiosce yje kilkadziesiąt rodzin, zamieszkujących nędzne chałupy zgrupowane wokół błotnistego rynku. Domostwa są w opłakanym stanie, widać dziury w ścianach i zapadnięte dachy. 944 - WARHAMMER FRP Na wzgórzu na północ od wioski stoi zamek Serrac. Drewniana palisada otacza niewielki dziedziniec oraz prostokątny don on z okrągłymi basztami na ka dym rogu. Bramę stanowi wzniesiona z kamienia stra nica. Po obu jej stronach część palisady równie zastąpiono kamiennym murem. Na południu le ą pola uprawne, zaś od wschodu i zachodu las podchodzi niemal pod samą wioskę. Zarośla i ni sze krzewy wykorzystywane są jako opał i poywienie dla świń, zaś obecność zamku chroni wioskę przed atakami zwierzoludzi. SMOC ZE KŁY: Smocze Kły to szczególnie niebezpieczny, choć malowniczy odcinek wybrze a oddalony o dzień eglugi od granicy z Lyonesse. Z wody wystają tu setki ostrych skał, zakrzywionych w skutek ciągłych uderzeń fal. Nad kipielą szalejącego morza unoszą się kłęby wodnej mgiełki, dzięki której skały wyglądają niczym zębiska wściekle dyszącej morskiej bestii. Jest to obszar szczególnie często nawiedzany przez burze, a przynajmniej raz w tygodniu szaleje tu potę ny sztorm. eglarze uwa ają, i wpłynięcie między Smocze Kły to pewna śmierć, choć tym razem nie ma to nic wspólnego z przesądami braci eglarskiej, a raczej stanowi trzeźwą ocenę naturalnych warunków panujących na tym wybrze u. Ostre skały, wzburzone morze i porywiste wichry przyniosły zagładę niejednej załodze. Co dziwne, kupcy i wędrowcy przybywający na zamek miejscowego władcy donosili o przypadkach tajemniczych zniknięć osób podró ujących nie morzem, ale lądem, mniej więcej na wysokości Smoczych Kłów. Od ponad trzech lat nie ma wiarygodnych informacji o sytuacji w regionie, a śmiałkowie, którzy wyruszyli w tamtą stronę, między innymi wyprawa miejscowego wielmo y, nigdy nie powrócili. Księcia Tauberta nie obchodzą sprawy związane z morzem, co oznacza, e zagadkę tajemniczych zniknięć musi rozwiązać dziesięcioletni syn zaginionego lorda. Mimo złej sławy otaczającej region Smoczych Kłów, młodzieniec oferuje wysoką nagrodę za dostarczenie wieści o losie ojca. ZAMEK GRASGAR: Niedawno przebudowany i powiększony zamek stanowi siedzibę dworu księcia Tauberta. W AS2485 (1507KB) był to niewielki leśny pałacyk, chroniony przez błotnistą fosę i drewnianą palisadę. Obecnie wznosi się tu prawdziwa twierdza. Główny don on mierzy ponad trzydzieści metrów wysokości, otoczony jest fosą i kamiennym murem. Ksią ę rozpoczął rozbudowę dolnego dziedzińca, budynków pomocniczych i stajni, a tak e zewnętrznego muru, wy szego i zwieńczonego basztami. Zamek ma słu yć jako koszary i jednocześnie baza wypadowa dla licznej armii ksią ęcej. Obecnie przebywa tam pięćdziesięciu rycerzy i kilkuset zbrojnych piechurów, jednak w zamyśle księcia budowane koszary mają pomieścić nawet dwudziestokrotnie liczniejsze wojska. Póki co, Taubert mo e liczyć na to, i w krótkim czasie powiększy zastęp wiernych mu rycerzy, jednak to nie powstrzymuje księcia przed wydawaniem złota na rozbudowę zamku Grasgar. Planów władcy nie zna nikt, choć wielu doradców oraz zagorzałych wrogów podejrzewa, i ambicje księcia sięgają dalej ni oczyszczenie Lasu Arden. Na korzyść Taubera świadczą natomiast dokonania, przede wszystkim udane wyprawy przeciw zwierzoludziom.

INDEKS MIEJSCOWOŚCI KSIĘSTWA L’ANGUILLE:
NAZWA OSADY WIEL KOŚĆ1 WŁADCA2 POPULACJA3 12756 65 27 67 47 585 37 53 689 54 78 724 65 87 7832 67 35 586 45 89 765 ZAMO MO NOŚĆ4 5 2 2 1 1 3 1 1 3 1 2 3 2 2 5 3 1 3 2 2 3 DOCHODY GARNIZON/ MILICJA5 UWAGI

KSIĘSTWO L’AMGUILLE L’ANGUILLE M Ayrebruyere Fluitruisselet Plaintesole Vouivrebas Brebislieu Devantgalure Druvieuxbois Jaunesole Pleurroche Soleilbois Tempsvierge Vapeurpuy Vouivrelieu ZIEMIE GRASGAR GRASGAR Argenteau Taubertmont Cercueilpuits Chambrebruyere Vapeurbas Foirebois W W W W Z W W Z W W Z W W Z W W Z W W Z

Gubernator Fitzgodrik Ksią ę Taubert Ksią ę Taubert Ksią ę Taubert Ksią ę Taubert Sir Jacen z Brebislieu Sir Jacen z Brebislieu Sir Jacen z Brebislieu Sir Hugo z Jaunesole Sir Hugo z Jaunesole Sir Hugo z Jaunesole Sir Vincent z Tempsvierge Sir Vincent z Tempsvierge Sir Vincent z Tempsvierge Ksią ę Taubert Ksią ę Taubert Ksią ę Taubert Sir Antuan z Cercueilpuits Sir Antuan z Cercueilpuits Sir Antuan z Cercueilpuits Sir Robert z Foirebois

GUBERNATOR GODEMAR FITZGODRIK handel, podatki 120a/240b/480c bydło, rolnictwo 2c kozy, rolnictwo, ser 2c ubóstwo ubóstwo 2c handel, podatki, rolnictwo 17b/87c ubóstwo ubóstwo handel, podatki, rolnictwo, 34b/103c wino ubóstwo rolnictwo 7c handel, podatki, rolnictwo, 21b/108c wino rolnictwo 6c owce, rolnictwo, ser 8c KSIĄ Ę TAUBERT Z L’ANGUILLE handel, podatki 50a/100b/200c drewno, handel, wino 9c ubóstwo handel, podatki, węgiel 17b/64c drzewny bydło, drewno 2c węgiel drzewny 8c drewno, handel, kozy, 15b/91c podatki ubóstwo 2c ubóstwo 2c LORD PHILIPPE Z REUNIOT handel, podatki 10a/20c/60c rolnictwo 7c rolnictwo 8c ubóstwo 2c LORD ROLAND Z SERRAC handel, podatki 5a/25c/50c ubóstwo 4c rybołówstwo 6c

Port morski. Najwy sza w Starym Świecie latarnia morska. Skorumpowani urzędnicy.

Targ. Zajazd.

Stolica L’Anguille. Targ. Zajazd. Targ.

Automnepleur W Sir Robert z Foirebois 77 1 Froitchamp W Sir Robert z Foirebois 76 1 ZIEMIE REUNIOT REUNIOT W Lord Philippe 857 4 Brutebas W Lord Philippe 78 2 Marimaison W Lord Philippe 84 2 Pauvrefruieter W Lord Philippe 90 1 ZIEMIE SERRAC SERRAC Z Lord Roland 565 3 Blancissue W Lord Roland 98 1 Toitchamp W Lord Roland 56 2 UWAGI: 1 - Osady oznaczona następująco: Miasto (M), Miasto-Państwo (MP), Miasteczko (MS), Małe miasteczko (MM), Wioska (W), Zamek (Z). 2 - Władca oznacza tu suzerena prowincji. W miastach funkcjonują równie rady miejskie; w wioskach zaś władzę sprawują mniej lub bardziej formalne rady starszych. 3 - Podana wartość określa ludność zobowiązaną do płacenia podatków, nie uwzględnia przyjezdnych, ebraków, złodziei itd. Aby otrzymać całkowitą liczbę przebywającej w osadach ludności nale y pomno yć tę wartość przez modyfikator zamo ności. 4 - Zamo ność osad uszeregowano w kolejności od 1 (ubóstwo) do 5 (bardzo bogata). 5 - Garnizon oznacza liczbę zawodowych ołnierzy, stacjonujących w osadzie, milicja zaś - liczbę ochotników lub poborowych, pilnujących przestrzegania prawa. Cyframi oznaczono jakość (wyszkolenie i wyposa enia) oddziałów: a - doskonała, b - przeciętna, c - słaba. Mieszkańcy wiosek zarabiają w inny sposób, ale wielu z nich mo na w razie potrzeby szybko powołać pod broń.

WARHAMMER FRP - 945

LYONESSE:

Obowiązkiem rycerza jest bronić honoru i bronić dziedzictwa przed każdym wrogiem, czy to najeźdźcą, czy też zdrajcą z własnej krwi.
- Sir Leobas, rycerze z Lyonesse

LORD RADEMUND Z NORDSOLE

LORD ROBERT Z BLEUEAU

Tam jest gorzej niż u nas w Tilei. Ciągle knują i walczą między sobą, niekiedy z własnym rodem, niekie a nawet przeciwko sobie samym. Tak czy inasamym. inaczej, jeśli jesteś cwany i potrafisz trzymać język za zębami, możesz tam zgarnąć sporo złota. zgar
- Marietta, najemniczka z Tilei LORD M ONTCALF Z DRUSOLE LORD ANZELM Z PLAINTE

Gdyby księciu Adalhardowi udało się ich pogopogodzić i zjednoczyć, byliby niepokonani. Sam nie niepoko wiem, czy to byłoby lepiej, czy gorzej. lepiej,
- Sir Gaston, rycerz z Artois

LORD BERTELIS Z S IGMARHEIM

M ARKIZ ROLAD Z SUDMUR

KSI Ą Ę ADALHARD Z LYONESSE
Zajmujące północno-zachodni region Bretonni Lyonesse to jedno z większych księstw, pod względem obszaru ustępujące jedynie Quenelles. Tutejsze wybrze e jest długie, poszarpane i usiane setkami małych, skalistych wysepek. Prądy morskie bywają zdradliwe, lecz jednocześnie są na tyle niezmienne, i rdzenni mieszkańcy wybrze a z łatwością potrafią wśród nich nawigować. Większość nadbrze nych osad poło ona jest na wyspach, gdy egluga jest tam łatwiejsza, a naturalnie uformowane zatoki lepiej nadają się do zało enia portu ni zdradliwe klify kontynentalnej części wybrze a. Śródlądowy obszar księstwa podzielony jest na dwie główne części, składające się w większości z ziem uprawnych. Na północy le y stare Lyonesse, kraina Thierulfa, pierwszego Towarzysza Graala. Południe zaś obejmuje ziemie, które niegdyś stanowiły część księstwa Mousillon. Północne rejony krainy usiane są niewielkimi pagórkami, które mieszkańcy zwą kopcami. To okrągłe, niezbyt wysokie wzgórza o stromych zboczach i niemal płaskich szczytach. Rzadko przekraczają wysokość trzydziestu metrów i zwykle nie są zalesione. Wewnątrz znajdują się jaskinie, połączone z tunelami i podziemnymi jeziorami wody zdatnej do picia. Na pierwszy rzut oka wzniesienia te wyglądają na usypane pod budowlę zamku, jednak wydaje się, e są pochodzenia naturalnego. Oczywiście obecnie niemal na wszystkich większych kopcach wznoszą się zamki lub forty, niektóre wcią zamieszkane, inne częściowo zrujnowane. W południowej części księstwa nie ma zbyt wielu takich kopców, natomiast cechą charakterystyczną jest du a liczba strumieni i rzek, które często łączą się, tworząc niewielkie jeziora i stawy. Na większych jeziorach znajdują się wyspy zdatne pod budowę zamku, zaś naturalna fosa zapewnia obrońcom źródło wody pitnej, a jednocześnie eliminuje potrzebę budowania wysokich murów. Im bli ej do granicy z Mousillon, tym jeziora stają rozleglejsze, a grunt bardziej bagnisty. Prawdziwe trzęsawiska mo na znaleźć jednak dopiero w obrębie przeklętego księstwa. Południową część Lyonesse pokrywa Las Arden. To właśnie stamtąd wypływają liczne strumienie, tak równie mo na napotkać większe jeziora i podmokłe lasy, zwane grądem. Nieliczne osady, ufortyfikowane i zazwyczaj zakładane nad brzegiem jeziora lub na wyspach, próbując przetrwać, zaciekle broniąc się przed licznymi w tej części lasu zwierzoludźmi.

LUDNOŚĆ & POLITYKA:
- Mieszka w zamku na kopcu. (O sytuacji osoby, która skutecznie wyko-

rzystała dostępne zasoby, aby umocnić swoją pozycję.)
- Sprawa z dziada pradziada. (O czynności, której ktoś wolałby nie wyko-

nywać, ale nie ma innego wyboru.) - Wie, co robi. (O osobie dobrze poinformowanej i spostrzegawczej. Zwykle używany wobec rywali lub przeciwników.)
- Z Księgi Przysłów & Powiedzeń, spisanej przez Alfreda Weltbohrera Mieszkańcy Lyonesse znani są z kłótliwości i pamiętliwości. Intrygowanie to tradycyjny sposób rozwiązywania sporów przez przedstawicieli tutejszych rodów szlacheckich. Winą za taką postawę obarcza się ukształtowanie geograficzne księstwa, z szczególnie mnogość miejsc łatwych do ufortyfikowania i obrony, gdzie zwykle mieszczą się siedziby magnatów. Trudno je zdobyć lub zniszczyć, dlatego raz wszczęte waśnie ciągną się przez wiele pokoleń. Obecna sytuacja polityczna w księstwie przypomina splątany węzeł przeró nych rywalizacji, zatargów, intryg i sporów pomiędzy poszczególnymi rodami. U ich źródła le ą zapomniane ju wydarzenia i nieporozumienia, obrosłe w wieloletnie tra946 - WARHAMMER FRP

dycje i niemal rytualne zachowania. Często zdarzało się, e magnaci, którzy nie byli w stanie pokonać swego rywala militarnie, próbowali w drodze intryg i spiskowania doprowadzić do upadku przeciwnika. Inni podejmowali działania w celu zdobycia przewagi ekonomicznej i gospodarczego zrujnowania przeciwnika. Niektórzy lordowie zni ali się do haniebnych rozwiązań, zatrudniając szpiegów, skrytobójców, a nawet podkupując chłopów z nale ącej do wroga wioski. Tego rodzaju działania i wewnętrzne tarcia doprowadziły do sytuacji, w której niemal ka dy szlachetnie urodzony mieszkaniec Lyonesse większość ycia spędza na staraniach, by wzmocnić pozycję swego rodu albo osłabić pozycję przeciwnika, lub te na niweczeniu (w sposób honorowy lub nie) planów wroga. Niewielu rycerzy rozumie w pełni całokształt sieci intryg, w jakie wplątane są ich rodziny, a większość nie potrafi zaplanować niczego więcej poza najprostszą reakcją na codzienne słowne utarczki i wrogie działania ze strony rywali. Niektórzy zaś całkowicie gubią się w gąszczu skomplikowanych intryg i od dawna ywionych uraz. Jedynym skutecznym sposobem, by wyrwać się z tej plątaniny układów, sojuszy i zdrad, jest opuszczenie Lyonesse, jak zresztą postępuje wielu awanturników. Inni zostają zmuszeni do pospiesznego wyjazdu z rodzinnych ziem, by uciec przed zbrojnym pościgiem, skrytobójcami, a nawet stró ami prawa. Bywają i tacy, którzy wierzą, i

poza granicami księstwa, z dala od czujnych oczu szpiegów i informatorów, uda im się wprowadzić w ycie plan, który zapewni przewagę ich rodzinie. KSIĄŻĘ ADALHARD Z LYONESSE: Z Wszelkie oznaki wskazują, e ksią ę Adalhard to osoba o niezbyt skomplikowanej naturze. Lubuje się w walce i ró norakich próbach sił, natomiast poza polem bitwy większość czasu spędza na ucztach, polowaniu i hazardzie oraz oczywiście towarzystwie pięknych dam. Niektórzy dworzanie i polityczni przeciwnicy księcia sugerują, i władca Lyonesse w większym stopniu oddaje cześć Ulrykowi ni Pani z Jeziora. Jako uzasad-

nienie swych podejrzeń wskazują nietypowe zachowanie władcy oraz domieszkę norskiej krwi, jaką posiada wiele rodów z północnych rejonów księstwa. Ksią ę stroni od polityki, próbując w mo liwie największym stopniu pozostawać poza skomplikowanym układem waśni i powiązań. Jeśli jakiś lokalny konflikt przybiera niepokojące rozmiary, ksią ę zwykle podejmuje decyzję o zdławieniu go siłą. Wyrusza na czele swych rycerzy, pokonuje zwaśnione strony lub zmusza je do kapitulacji, a następnie ogłasza rozejm i zakończenie sporu. Jak dotąd ka da z tych wypraw kończyła się druzgoczącym zwycięstwem władcy, dlatego arystokraci z Lyonesse dokładają wszelkich starań, aby wieść o intrygach nie doszła do ksią ęcych uszu.

RELACJE Z SĄSIEDNIMI KSIĘSTWAMI:
W tyglu kłótni, częstych zdrad oraz pospiesznie zawieranych, tymczasowych sojuszy trudno mówić o stabilnych podziałach geopolitycznych, aczkolwiek jedno z ich głównych kryteriów dotyczy właśnie poło enia geograficznego. Arystokraci z południa z wielką radością przyjęli wyzwolenie spod władzy szalonego i okrutnego księcia Mousillon, jednak ze znacznie mniejszym zadowoleniem odnieśli się do przejmowania co bogatszych ziem przez rycerzy z północy oraz konsekwentnego odsuwania dawnych Mousillonczyków od władzy. Niestety, nawet w obliczu utraty wpływów politycznych szlachta z południa nie jest w stanie zapomnieć o dawnych urazach i współdziałać na rzecz odzyskania dominującej pozycji na własnych terenach. Wielu szlachciców głośno apeluje o zawarcie porozumienia między najwa niejszymi rodami południa, aczkolwiek postulaty te nie są wspierane adnymi konkretnymi działaniami.

BARWY KSIĘSTWA:
Czerwień i biel/srebro są od wieków tradycyjnymi barwami herbowymi u ywanymi przez arystokrację księstwa Lyonesse.

ZNACZĄCE MIEJSCA:
JĘC ZMIENNY KOPIEC: Poło ony na północy Lyonesse kopiec od dawna był wykorzystywany jako naturalnie ukształtowany nasyp zamkowy. Nie wiadomo, skąd wzięła się jego nazwa, gdy od stuleci na tym terenie nie uprawiano adnych zbó . Dwieście lat temu to właśnie tutaj grupa awanturników poło yła kres knowaniom rycerzy z rodu d’Ayvle, którzy zawarli pakt z demonem Chaosu, aby zawładnąć ksią ęcym tronem, a potem doprowadzić do upadku Bretonni. Przywódca grupy awanturników otrzymał w nagrodę zamek na Jęczmiennym Kopcu. Wkrótce jednak zamczysko zaczęła nawiedzać duchy pokonanych członków rodu d’Ayvle, a nowy władca popadł w obłęd. Nawiedzony przez nieumarłych kopiec został zdobyty przez kolejną grupę śmiałków, a historia zatoczyła koło, gdy przywódca grupy otrzymał w nadanie okoliczne włości. Kilka lat później klątwa kopca ponownie dała o sobie znać. Okazało się, i rycerz wdał się w konszachty z demonem i mordował własnych poddanych, aby zaspokoić nieludzki głód bestii. Okoliczni rycerze zebrali siły i pokonali heretyka oraz demona, a lord Garlond wyznaczył namiestnika, który miał zarządzać zamkiem na kopcu. Spokój w okolicy nie potrwał jednak długo. Zarządca zamku zawiązał spisek w celu doprowadzenia do upadku swojego seniora, jednak sam zginął w bitwie z ręki następcy zamordowanego lorda. Tym razem nie było chętnych do przejęcia okolicznych terenów, a zamek opustoszał. W następnych latach bywał siedzibą zbójów, heretyków, a nawet nekromanty. Wydaje się, i przeklęta budowla w zdradziecki sposób wypacza duszę ka dej szlachetnej i sprawiedliwej osoby, która próbuje w niej zamieszkać. Obecnie okolica jest wyludniona, zaś wśród chłopów z pobliskich wiosek krą ą liczne i przera ające opowieści o zamku na Jęczmiennym Kopcu. LYONESSE: Ksią ę Adalhard zamieszkuje w zamku poło onym na wyspie u północnozachodniego wybrze a Lyonesse. Grube mury wyrastają wprost ze skalistego brzegu, a przy wysokim przypływie łodzie i statki mogą przepływać ponad niewielkim murem odgradzającym zewnętrzny dziedziniec. Teren wewnątrz twierdzy jest poło ony nieco wy ej, więc nie grozi mu zalanie. W odró nieniu od typowej konstrukcji bretonnskich zamków, wysoki don on nie stoi na środku dziedzińca, lecz pełni funkcję baszty w zewnętrznym murze, zapewniając wspaniały widok na zatokę. W spokojne noce odgłosy zabaw oraz uczt w ksią ęcym zamku niosą się daleko po wodzie i słychać je w całym porcie. Podczas odpływu wyspa przypomina wystający z morza ziemny kopiec. Opadająca woda odsłania tak e kamienny trakt, który niknie w głębi zatoki. Według powszechnie znanej legendy, zamek Lyonesse niegdyś wznosił się na wzgórzu w centrum najpiękniejszego miasta w całym Starym Świecie. Zadufani w sobie obywatele zapomnieli o pokorze wobec bogów i padli ofiarą ich gniewu. Wywołany przez Mannana sztorm pogrą ył miasto w morskich odmętach. Z zagłady ocalała tylko poło ona na wzgórzu cytadela pobo nego księcia, jedynego prawego pośród potępionych. Co jakiś czas grupa awanturników próbuje zbadać morskie dno u podnó a pałacu. Niektórzy opowiadają o kamiennych ruinach, strze onych przez dziwne wodne stwory. Kilka wydobytych spod fal przedmiotów ze złota zdaje się potwierdzać prawdziwość legendy i przyciąga następnych śmiałków, choć dla wielu jest to przedsięwzięcie zbyt ryzykowne i nie rokujące nadziei na wielkie zyski. SIGMARHEIM: Sigmarheim to niewielki fragment Imperium w samym sercu Lasu Arden. W AS2450 (1472KB) pewien bretonnski błędny rycerz powrócił z wyprawy, wiodąc liczny orszak towarzyszy poznanych w krainie za Górami Szarymi. Wraz nimi zało ył osadę nad jeziorem w głębi lasu, ustanawiając w niej prawo typowe dla Imperium, a więc oparte na tamtejszych zwyczajach i swobodach. Głównym budynkiem, poło onym w centralnym punkcie osady, jest świątynia Sigmara Młotodzier cy, natomiast zamek lorda Sigmarheim wznosi się na brzegu niewielkiej wyspy, połączonej z osadą ziemną groblą. Mieszkańcy osady obchodzą imperialne święta, jak równie hołdują tamtejszym zwyczajom. Na uwagę zasługuje ciekawy obyczaj, zgodnie z którym po osiągnięciu dojrzałości młodzieńcy z wioski powinni udać się do Imperium, aby tam znaleźć sobie onę. Większość spędza za górami przynajmniej rok, podró ując i poznając kraj swych przodków. Dzięki temu mieszkańcy osady najczęściej posługują się reikspielem, a cała okolica wygląda jak typowa wioska z terenów Reiklandu lub Talabecklandu. Niektórzy mieszkańcy lubią stroić sobie arty z naiwnych wędrowców, opowiadając o tajemniczej nocy, podczas której cała wioska została przeniesiona z Wielkiego Lasu i postawiona w sercu Bretonni.

WARHAMMER FRP - 947

INDEKS MIEJSCOWOŚCI KSIĘSTWA LYONESSE:
NAZWA OSADY WIEL KOŚĆ1 WŁADCA2 POPULACJA3 14565 42 37 36 300 57 802 87 383 64 86 6353 85 74 57 623 54 743 47 98 7327 76 76 699 86 47 3345 76 45 678 ZAMO MO NOŚĆ4 5 2 1 2 3 2 3 1 3 2 2 4 2 2 1 3 1 3 1 1 4 2 1 3 1 1 4 2 1 3 DOCHODY GARNIZON/ MILICJA5 UWAGI

KSIĘSTWO LYONESSE LYONESSE Z Argentpaix W Reposveuve W Lenitifbruyere W Brebismont Z Cerceuilbref Lyonmaison Malbois Meilleureau Pleurlieu Viergelieu ZIEMIE N ORDSOLE NORDSOLE Cendrebas Deuilporte Leverviergebois Lancetoit Refletsole Murmanor Secretrait Vergievie ZIEMIE BLEUEAU BLEUEAU Cercueilmaison Pleurboyeur Nordsole Geantroche Viergecampagne ZIEMIE D RUSOLE DRUSOLE Airemont Bonvieux Toitmaison ZIEMIE PLAINTE PLAINTE Diablepuits Groscampagne Merbois Plaintepetiot W Z W W W W Z W W W Z W W W W Z W W Z W W Z W W Z

Ksią ę Adelhard Ksią ę Adelhard Ksią ę Adelhard Ksią ę Adelhard Sir Anzelm z Brebismont Sir Anzelm z Brebismont Sir Leobas z Lyonmaison Sir Leobas z Lyonmaison Sir Karol z Meilleureau Sir Karol z Meilleureau Sir Karol z Meilleureau Lord Rademund Lord Rademund Lord Rademund Lord Rademund Sir Godfryd z Lancetoit Sir Godfryd z Lancetoit Sir Daniel z Murmanor Sir Daniel z Murmanor Sir Daniel z Murmanor Lord Robert Lord Robert Lord Robert Sir Adalbert z Nordsole Lord Robert Lord Robert Lord Montcalf Lord Montcalf Lord Montcalf Sir Argar z Toitmaison

KSIĄ Ę A DALHARD Z LYONESSE handel, podatki 336a/812b/3560c rybołówstwo 4c ubóstwo rybołówstwo 3c handel, podatki, rybołów15b/60c stwo rybołówstwo 5c handel, podatki, rybołów8b/128c stwo ubóstwo 4c handel, podatki, rybołów6b/53c stwo rybołówstwo 3c rybołówstwo 8c LORD RADEMUND Z N ORDSOLE handel, podatki 60a/120b/240c rolnictwo 8c rolnictwo 7c ubóstwo handel, podatki, rolnictwo 24b/64c ubóstwo handel, podatki, rolnictwo 7b/140c ubóstwo 1c ubóstwo 3c LORD ROBERT Z BLEUEAU handel, podatki 70a/140b/280c rolnictwo 7c ubóstwo 2c handel, podatki, rolnictwo 18b/90c ubóstwo 2c ubóstwo LORD MONTCALF Z DRUSOLE handel, podatki 30a/60b/120c rolnictwo 7c ubóstwo 1c handel, podatki, rolnictwo 13b/69c LORD ANZELM Z PLAINTE handel, podatki rolnictwo ubóstwo handel, podatki, rolnictwo ubóstwo

Stolica Lyonesse.

Targ. Zajazd.

Z W W Z W

Lord Anzelm Lord Anzelm Lord Anzelm Sir Mathias z Merbois Sir Mathias z Merbois Lord Bertelis

5327 83 69 657 47 960

4 2 1 3 1 4

50a/100b/200c 8c 30b/58c 1c Świątynia Sigmara.

ZIEMIE SIGMARHEIM SIGMARHEIM Z

Aigreurtoit W Lord Bertelis 43 2 Clairbois W Lord Bertelis 86 2 Eteau W Lord Bertelis 36 1 Grospaix Z Sir Andre z Grospaix 245 3 Brefmer W Sir Andre z Grospaix 76 2 Lanceissue W Sir Andre z Grospaix 88 2 ZIEMIE SUDMUR SUDMUR Z Markiz Roland 4356 4 Durfayard W Markiz Roland 56 2 Diablecygne Z Sir Andre z Diablecygne 645 3 Noiroche W Sir Andre z Diablecygne 65 2 UWAGI: 1 - Osady oznaczona następująco: Miasto (M), Miasto-Państwo (MP), Miasteczko (MS), Małe miasteczko (MM), Wioska (W), Zamek (Z). 2 - Władca oznacza tu suzerena prowincji. W miastach funkcjonują równie rady miejskie; w wioskach zaś władzę sprawują mniej lub bardziej formalne rady starszych. 3 - Podana wartość określa ludność zobowiązaną do płacenia podatków, nie uwzględnia przyjezdnych, ebraków, złodziei itd. Aby otrzymać całkowitą liczbę przebywającej w osadach ludności nale y pomno yć tę wartość przez modyfikator zamo ności. 4 - Zamo ność osad uszeregowano w kolejności od 1 (ubóstwo) do 5 (bardzo bogata). 5 - Garnizon oznacza liczbę zawodowych ołnierzy, stacjonujących w osadzie, milicja zaś - liczbę ochotników lub poborowych, pilnujących przestrzegania prawa. Cyframi oznaczono jakość (wyszkolenie i wyposa enia) oddziałów: a - doskonała, b - przeciętna, c - słaba. Mieszkańcy wiosek zarabiają w inny sposób, ale wielu z nich mo na w razie potrzeby szybko powołać pod broń.

LORD BERTELIS Z SIGMARHEIM handel, podatki, rybołów10a/20b/60c stwo drewno 4c bydło, drewno 8c ubóstwo handel, owce, podatki, ser 20b/39c węgiel drzewny 7c drewno, wino 8c MARKIZ ROLAD Z SUDMUR handel, podatki, rolnictwo 217a/435b/870c rolnictwo 10c handel, kowalstwo, podatki 32a/64c/128c rolnictwo 9c

948 - WARHAMMER FRP

MONTFORT:
Gilles Zjednoczyciel stoczył tu wielką bitwę, ale jak nie mogę nawet marzyć, aby mu dorównać. U jego boku walczyli TowaTowarzysze Graala z armiami niemal wszystkich księstw - ja mam tylko głodnych i nielicznielicznych górali. Musimy walczyć sami, a wróg jest równie silny co kiedyś. Naszym jedyjedynym orężem jest więc niezłomne męstwo, nasza tarczą siła i honor. siła
- książę Folcard z Montfortu

Mówisz, że zdzierają ostatniego pensa? Kiedyś też tak myślałem, do chwili, gdy w trakcie jednego z przejazdów zaatakowała zaata nas banda orków. Już żegnałem się z życiem, gdy ścianami wąwozu wstrząsnęło ściana echo bitewnego zawołania rycerzy, którzy bitewne zawołania przyszli nam z pomocą. Od tej pory susumiennie płacę, ile zażądają, gdyż wiem, że zażąda strzegą także mojego tyłka.
- Zygfryd z Bogenhafen, kupiec z Imperium. Nocujący w zajeździe Głowa Ludwika.

LORD SIMON Z GRAVEPUITS

LORD VALDON Z PURMONT

LORD M ATHIEU Z REMPARTEAU

KSI Ą Ę FOLCARD Z MONTFORT
wymaga powolnej jazdy oraz zachowania ostro ności. Głównie z tych powodów podró przez góry zabiera przynajmniej kilka dni. Tam, gdzie szerokość doliny na to pozwala, wzniesiono przydro ne zajazdy, które zapewniają mo liwość noclegu i uzupełnienia zapasów. Rozmieszczone są w mniej więcej równych odstępach, tak by kupcy i podró ni zawsze mogli pod wieczór dojechać do jednej z karczm. Istnieje jednak dłu szy odcinek przełęczy, zwany Przejściem Ludwika. Popędzanie koni i podró owanie bez odpoczynku pozwala na dotarcie tu po zmroku do jednego z zajazdów poło onych u wylotu Przejścia Ludwika. Większość kupców decyduje się na takie rozwiązanie, nie chcąc nocować pod gołym niebem w niezbyt bezpiecznej okolicy. Oba zajazdy (zwane Głową Ludwika oraz Piętą Ludwika) są silnie strze one, a w odró nieniu od typowych przydro nych karczm, otwierają swe podwoje tak e po zmroku, oczywiście dopiero wtedy, gdy stra nicy upewnią się, e podró ni nie są banitami lub goblinoidami. Drugim źródłem dochodów księstwa Montfortu jest górnictwo. Liczne kopalnie w Górach Szarych eksplorują bogate zło a elaza, miedzi i innych metali. Podobno wydobywa się tu tak e złoto, ale lokalizacja tego wyrobiska jest utrzymywana w ścisłej tajemnicy. Tutejsze pogórze jest tak samo niegościnne jak w Gisoreux, jednak e w odró nieniu od północnych sąsiadów mieszkańcy Montfortu nie mają wyboru i muszą wznosić osady wśród górskich turni i głębokich kotlin. Ka dy kawałek płaskiego terenu jest wykorzystywany pod uprawę i wypas zwierząt, tak więc wszystkie domy, a nawet szlacheckie zamki budowane są na zboczach gór, czy wręcz wykuwane w niemal pionowych ścianach górskich wąwozów.

Księstwo Montfort niemal w całości mieści się w obrębie Gór Szarych, rozciągając się od Przesmyku Gisoreux na północy do Przełęczy Uderzającego Topora na południu. Wschodni skraj łańcucha górskiego wyznacza granicę księstwa i jednocześnie całej Bretonni, natomiast na zachodzie, wzdłu rzeki Grismarie, ciągnie się wąski pas ziemi nadającej się pod wypas owiec. Skaliste podło e i suche, jałowe gleby nie sprzyjają uprawie ziemi. Nawet w urodzajnym roku nieliczne wioski nie są w stanie dostarczyć do miast i zamków odpowiedniej ilości zbo a i warzyw. Zazwyczaj Montfort musi kupować ywność od sąsiednich księstw. Naje d ana przez goblinoidy górzysta kraina rzadko cieszy się dobrymi zbiorami, a głód jest nieodłącznym towarzystwem wielu najbiedniejszych mieszkańców. Na szczęście, dochody księstwa w du ej mierze pochodzą z innych źródeł. Najwa niejszym jest oczywiście myto pobierane od podró nych przekraczających Przełęcz Uderzającego Topora. Prowadzi tędy główny szlak handlowy między Imperium i Bretonnią. Towary przewo one z Reiklandu wozami są następnie ładowane na barki i rzeką Grismarie docierają do Gisoreux, a stamtąd do pozostałych księstw. Przełęcz Uderzającego Topora to jedno z nielicznych miejsc w Starym Świecie, którego nazwa nie została wydana na wyrost. Prowadzący przez góry trakt przez większą część biegnie dnem długiej i wąskiej doliny o stromych ścianach, która wygląda niczym wyciosana w granitowych skałach uderzeniem boskiego topora. Podró przez przełęcz jest męcząca i przygnębiająca, szczególnie dla osób przyzwyczajonych do otwartych przestrzeni. Zamykające dolinę skalne ściany wznoszą się wysoko po obu stronach, nie wpuszczając wiele światła słonecznego. W niektórych miejscach szerokość doliny nie przekracza kilku metrów, co bardzo utrudnia wozom mijanie się i

LUDNOŚĆ & POLITYKA:
- Gdy na Ludwika zakwitną róże. (Nigdy. Położone u wylotów Przejścia

Ludwika zajazdy niemal przez cały dzień toną w półmroku. Promienie słoneczne oświetlają dno doliny zaledwie przez godzinę w ciągu dnia, a i tak zazwyczaj niebo pozostaje zachmurzone. W takich miejscach rosną tylko gdzyby i mech.) - Nosi buty Ludwika. (Obelżywe określenie osoby jadącej na wozie, wskazujące na jej lenistwo i zamiłowanie do wygody.) - Szukać orków. (Przyspieszać nieuniknione.) - Twardy jak głaz. (O osobie pewnej i godnej zaufania.)
- Z Księgi Przysłów & Powiedzeń, spisanej przez Alfreda Weltbohrera Okoliczne ziemie nie nale ą do najbezpieczniejszych, co wywiera trwały i silny wpływ na miejscową ludność. Typowe dla Bretonnczyków ycie chwilą u obywateli Montfort uwidacznia się jeszcze mocniej. Pracują cię ko, dokładając wszelkich starań, aby w mo liwie największym stopniu wykorzystać dostępne środki i zasoby. Zaś po pracy równie chętnie i z wielkim zaanga owaniem oddają się zabawie, ciesząc się ka dą chwilą spędzoną przy muzyce i tańcu. Mimo to więzi społeczne nie są zbyt silne, gdy ukształtowanie terenu nie ułatwia podró owania, a większość osad to odizolowane i zamknięte społeczności, niechętnie przyjmujące nowe zwyczaje czy nowych osadników. Z tego powodu wielu mieszkańców, którzy nie potrafią dłu ej znieść monotonii codziennej harówki i ycia w ciągłym strachu przed goblinoidami, surową zimą lub niemal pewnym głodem, decyduje się opuścić rodzinne strony. Innym przeszkadza zamknięty świat górskich społeczności, niezmienne od pokoleń przekonania i tradycje,

a tak e brak perspektyw na odmianę i poznanie czegoś nowego. Du ą grupę stanowią te osoby, które prze yły napad zielonoskórych na rodzinną wioskę i straciwszy dom, postanowiły rozpocząć nowe ycie w innych stronach. Mimo codziennych trudów i licznych niebezpieczeństw, które są stałym elementem ycia w górach, nie mo na powiedzieć, e obywatele Montfortu są nieufni. ycie ka dego z nich zale y od ywności dostarczanej przez cudzoziemskich kupców, a niemal ka da wioska nieraz uniknęła zniszczenia tylko dzięki szybkiemu wypadowi zbrojnej dru yny rycerza z pobliskiego zamku. Tolerancja i gościnność wobec przybyszów nie rozciąga się jednak na nieludzi, więc elfy, krasnoludy i niziołki nie powinny w tej krainie spodziewać się serdecznego powitania. Dla wielu obywateli Montfort odmienny wygląd to wystarczające uzasadnienie podejrzliwości i ostro ności. Wiadomo wszak, e goblinoidy to te nieludzie, prawda? Zielonoskórzy są prawdziwą plagą Gór Szarych, a ich ataki nieodłącznie towarzyszą egzystencji księstwa Montfort. Niemal ka dy góral brał udział w potyczkach z orkami i goblinami, a większość osad i wiosek budowana jest w niedostępnych miejscach, tak by mogły jak najdłu ej opierać się najeźdźcom, czekając na nadejście odsieczy. Jednak nie tylko zagro enie ze strony orków sprawia, i ziemie Montfortu są bacznie obserwowane przez wielu rycerzy z królewskiego dworu. Przełęcz Uderzającego Topora to jedno z nielicznych miejsc, przez które wroga armia mogłaby wedrzeć się na ziemie Bretonni. Z tego powodu zarówno przełęcz, jak i okoliczne górskie ście ki są pilnie strze one, a tutejsze tereny w większości stanowią włości markizów lub ich potomków. Zgodnie z prawem i nadaniem królewskim lub ksią ęcym, rycerze odpowiedzialni za obronę granic kraju mogą budować fortyfikacje i organizować zaciąg do wojska. Utrzymanie stra y i zbrojnych dru yn wymaga stałych nakładów pienię nych, co było głównym bodźcem budowy gęstej sieci dochodowych zajazdów i karczm dla kupców. W takich miejscach pobiera się myto i opłaty drogowe, aczkol-

WARHAMMER FRP - 949

wiek głównym źródłem dochodów większości markizów są kopalnie i wyrobiska w Górach Szarych. KSIĄŻĘ FOLCARD Z MONTFORTU : Z Ksią ę Folcard wyró nia się spośród władców bretonnskich. Jest dzielnym i odwa nym wojownikiem, lecz rzadko walczy z końskiego grzbietu. Typowa taktyka bretonnskiego rycerstwa, czyli przełamująca szar a cię kiej konnicy, nie sprawdza się na wąskich, górskich ście kach, a ksią ę nie pozwala, aby duma i tradycje powstrzymały go przed spełnianiem rycerskiego obowiązku, czyli zapewnienia bezpieczeństwa poddanym. Z tego powodu ksią ę jest chyba najbardziej szanowanym i kochanym przez pospólstwo władcą w całej Bretonni. Zobowiązania wobec ludu traktuje powa nie,

dokładając wszelkich starań, by podległych mu chłopów traktować sprawiedliwie i uczciwie. Ksią ę zlecił wybudowanie w górach fortów sygnałowych, dzięki którym wiadomości o atakach zielonoskórych nadchodzą błyskawicznie, co przyspiesza moment wyruszenia odsieczy i często ratuje obrońcom ycie. Jeśli tylko czas i pozostałe obowiązki na to pozwalają, Folcard osobiście rusza z wyprawą. Po rozbiciu lub odparciu sił wroga zwołuje się sąd doraźny, wysłuchując wszelkich skarg i za aleń, zarówno ze strony rycerzy, jak te kupców oraz zwykłych chłopów. Szczególnym uwielbieniem darzą księcia panny z Montfortu, podziwiając silną sylwetkę władcy oraz ogniste spojrzenie. Wysoki i przystojny, o krótko przyciętych, kruczoczarnych włosach, Folcard jest obiektem westchnień nie tylko szlachcianek, ale tak e wielu wieśniaczek, szczególnie kupieckich córek i on.

RELACJE Z SĄSIEDNIMI KSIĘSTWAMI:
Szlachta z ni ej poło onych (i bezpieczniejszych) terenów wikła się w spory typowe dla pozostałych księstw, dą ąc do rozszerzenia swej władzy na yzne ziemie nad rzeką Grismarie, czyli ju na obszarach Bastonne i Quenelles. Jednak e przewaga ekonomiczna i militarna tamtejszych rycerzy, podobnie jak ich lojalność wobec seniorów są zbyt silne, by działania magnatów z przedgórza Montfortu mogły zakończyć się sukcesem. Bywa to wszak e powodem ciągłych pretensji i skarg ze strony władców obu księstw. W odpowiedzi ksią ę Folcard niezmiennie obiecuje, e zajmie się tą kwestią, jeśli tylko będzie miał chwilę wytchnienia od ataków zielonoskórych. Jak mo na się domyślać, to dość odległa perspektywa. Montfort to chyba jedyne księstwo Bretonni utrzymujące za yłe i dobre stosunki z Imperium. Znaczna część dochodów władcy pochodzi z opłat i podatków pobieranych od kupców podró ujących przez Przełęcz Uderzającego Topora, tak więc Folcard bezlitośnie ogranicza wszelkie działania poddanych mu rycerzy, które zmierzają do zagarnięcia terenów le ących po drugiej stronie Gór Szarych. Większą swobodą cieszą się panowie z północnej części księstwa, którzy niekiedy zapuszczają się na teren Jałowej Krainy. Tamtejsze ziemie nie są jednak zbyt yzne ani bogate, więc i opłacalność takie przedsięwzięcia stoi pod znakiem zapytania. Rajcy Marienburga zdają sobie z tego sprawę i większą wagę przykładają raczej do działań władcy Marchii Couronne, który wydaje się stanowić realne zagro enie. Tak długo, jak ksią ę Folcard oficjalnie potępia tego rodzaju wyprawy, a sytuacja nie wymyka się spod kontroli, Marienburg przymyka oko na łupie cze zapędy rycerzy z Montfortu.

BARWY KSIĘSTWA:
Tradycyjnymi kolorami herbowymi księstwa Montfort są czerń oraz biel/srebro.

ZNACZĄCE MIEJSCA:
FORT GARBANA: Poło ony w górach fort stanowi główną siedzibę orków na terenie Montfortu. Mimo wielkich wysiłków księcia dokładna lokalizacja fortu pozostaje tajemnicą, a schwytani ywcem i torturowani zielonoskórzy nie potrafią wskazać poło enia. Niewątpliwie ostatnie ataki goblinoidów były bardziej skoordynowane i sprawiały wra enie lepiej zorganizowanych ni poprzednie. Ksią ę Folcard podejrzewa, e plemiona zielonoskórych zostały zjednoczone przez potę nego herszta, który na swoją siedzibę obrał właśnie dawny wojskowy fort, ale niewiele więcej wiadomo o tym tajemniczym miejscu, a szczególnie wskazanie poło enia fortu, mo e przynieść znaczne zyski śmiałym awanturnikom. MONTFORT: Stolica Montfortu, a przede wszystkim górująca na nią ksią ęca cytadela, zamyka wylot Przełęczy Uderzającego Topora, stanowiąc wa ny element obrony Bretonni przed atakami zielonoskórych lub inwazją z ziem Imperium. Potę na twierdza jest jednym z największych zamków w Starym Świecie wzniesionych ludzką ręką. Większa część budowli znajduje się po północnej stronie przełęczy, opasana pięcioma kręgami murów o wysokości dwudziestu metrów. Ka dy z kamiennych barbakanów stanowi niezale ny system fortyfikacji. Trzy dolne wyrastają wprost ze skalnej ściany, natomiast najwy sze dwa oraz ksią ęcy don on stanowią zwieńczenie kamiennej iglicy. W zamku podobno znajduje się studnia, która sięga a do podnó a góry. Choć nikt nie zmierzył jej głębokości, z pewnością trzeba się mocno napracować, aby zaczerpnąć z niej choćby jedno wiadro wody. Dnem doliny biegnie podwójny mur połączony z najni szym kręgiem fortyfikacji oraz niewielkim zamkiem na przeciwległym końcu. W środku wzniesiono stra nicę z bramą, przez którą prowadzi trakt. W tym miejscu pobiera się wszelkie opłaty i myto, a mur wyznacza tak e granicę miedzy dwoma dzielnicami stolicy. Przed bramą rozciąga się główna część miasta, zwana Montfortem Wewnętrznym. Ze względu na obecność cudzoziemskich kupców i podró nych, bardziej przypomina ona miasta Imperium i innych krain Starego Świata ni typowy bretonnski gród warowny. Oczywiście ta dzielnica w du ym stopniu yje z odwiedzających ją kupców, oferując wszelkiego rodzaju rozrywki w licznych zajazdach, kramach, na targowiskach i w domach rozpusty. Tutejsze karczmy słyną z ró norodności oferowanych usług, a tak e wysokiej jakości obsługi, oczywiście dla tych, którzy są w stanie za to zapłacić. Po drugiej stronie bramy, czyli ju na terenie przełęczy, znajduje się tak zwany Montfort Zewnętrzny - miasteczko rzemieślnicze, gdzie przerabia się surowce z pobliskich kopalni na gotowe produkty, wysyłane dalej rzeką lub szlakami lądowymi. Jest to podyktowane względami finansowymi, gdy myto za przewóz surowców jest znacznie wy sze. Tutejsi rzemieślnicy znani są w całej Bretonni, głównie ze względu na doskonałą jakość wyrabianych pancerzy i orę a. Montfort to miasto podzielone nie tylko murem, ale tak e pod względem mentalności mieszkańców. Obie dzielnice nie utrzymują zbyt częstych kontaktów, gdy ka dorazowe przekroczenie bramy wią ę się z obowiązkiem uiszczenia myta. Mieszkańcy Montfortu Wewnętrznego złośliwie powiadają, i sąsiedzi zza bramy częściej bywają w Altdorfie ni u nas. Pojawianie się tych uszczypliwych uwag niewątpliwie podsyca obecność licznej grupy przybyszów z Imperium, na stałe mieszkających w Montforcie Zewnętrznym, a tak e wzniesiona tam największa w Bretonni świątynia Sigmara.

950 - WARHAMMER FRP

INDEKS MIEJSCOWOŚCI KSIĘSTWA MONTFORT:
NAZWA OSADY WIEL KOŚĆ1 WŁADCA2 POPULACJA3 9699 76 68 58 497 ZAMO MO NOŚĆ4 5 2 2 2 3 DOCHODY GARNIZON/ MILICJA5 UWAGI

KSIĘSTWO MONTFORT MONTFORT Z Noirbois Plaintemont Tombelieu Selbois W W W Z

Ksią ę Folcard Ksią ę Folcard Ksią ę Folcard Ksią ę Folcard Sir Renart z Selbois

KSIĄ Ę FOLCARD Z MONTFORT handel, podatki 290a/790b/1400c rudy metali 9c owce, ser 8c rudy metali 5c drewno, handel, podatki, 14b/64c węgiel drzewny ubóstwo 4c LORD SIMON Z GRAVEPUITS handel, podatki 100a/478b/1000c ubóstwo 4c rudy metali 8c handel, podatki, rudy metali 16b/98c kozy, ser 8c LORD VALDON Z PURMONT handel, podatki 94a/251b/450c rudy metali 1b/10c handel, podatki, rudy metali 14b/70c ubóstwo 2c LORD MATHIEU Z REMPARTEAU handel, podatki 98a/278b/700c ubóstwo 2c ubóstwo 1c

Stolica Montfort. Most na rzece Grismarie. Kopalnia elaza. Kopalnia srebra. Zajazd. Prom na rzece Grismarie.

Traitbas W Sir Renart z Selbois 96 1 ZIEMIE GRAVEPUITS GRAVEPUITS Z Lord Simon 5108 4 Lenitifissue W Lord Simon 98 1 Bruteruisselet W Lord Simon 88 2 Kopalnia elaza. Airemaison Z Sir Etan z Airemaison 565 3 Kopalnia elaza. Sudbois W Sir Etan z Airemaison 82 2 ZIEMIE PURMONT PURMONT Z Lord Valdon 3148 4 Durvie W Lord Valdon 92 2 Kopalnia srebra. Cercueilbois Z Sir Vincent z Cercueilbois 472 3 Kopalnia elaza. Rempartpont W Sir Vincent z Cercueilbois 73 1 ZIEMIE REMPARTEAU REMPARTEAU Z Lord Mathieu 4410 3 Pilonporte W Lord Mathieu 76 1 Sangbois W Lord Mathieu 54 1 UWAGI: 1 - Osady oznaczona następująco: Miasto (M), Miasto-Państwo (MP), Miasteczko (MS), Małe miasteczko (MM), Wioska (W), Zamek (Z). 2 - Władca oznacza tu suzerena prowincji. W miastach funkcjonują równie rady miejskie; w wioskach zaś władzę sprawują mniej lub bardziej formalne rady starszych. 3 - Podana wartość określa ludność zobowiązaną do płacenia podatków, nie uwzględnia przyjezdnych, ebraków, złodziei itd. Aby otrzymać całkowitą liczbę przebywającej w osadach ludności nale y pomno yć tę wartość przez modyfikator zamo ności. 4 - Zamo ność osad uszeregowano w kolejności od 1 (ubóstwo) do 5 (bardzo bogata). 5 - Garnizon oznacza liczbę zawodowych ołnierzy, stacjonujących w osadzie, milicja zaś - liczbę ochotników lub poborowych, pilnujących przestrzegania prawa. Cyframi oznaczono jakość (wyszkolenie i wyposa enia) oddziałów: a - doskonała, b - przeciętna, c - słaba. Mieszkańcy wiosek zarabiają w inny sposób, ale wielu z nich mo na w razie potrzeby szybko powołać pod broń.

WARHAMMER FRP - 951

Nadstaw ucha, wędrowcze, by wysłuchać historii o Klątwie, która spadła na kraj i lud cały jako kara za grzechy nielicznych. Rycerze zaprzeczą, gdy ich o to zapytasz, a Panny Graala przeklną język, który wypowie te słowa, lecz prawdą jest, i to kwiat bretonnskiego rycerstwa sprowadził klątwę na Utracone Księstwo Mousillon. Nikt inny, jak właśnie szlachta, której kraj został powierzony, a która go zdradziła. Biada tobie, który słuchasz tej historii, gdy znajdziesz w niej więcej ni zdradę Maldreda i zło wyrządzone przez Merovecha, a przecie to wszystko prawda jeno. Niegdyś na ziemiach tych yły elfy i do dziś zachowały się ślady wzywanych przez nie czarodziejskich mocy. Kiedy elfy odeszły, rozpoczęło się niepewne panowanie ludzi, wiecznie zagro one przez wszeteczny pomiot goblinów i orków. Pleniącemu się złu przeciwstawił się jeden człowiek, broniąc ziemi, która teraz nale y do nas. Wiele historii opowiedziano o Gillesie le Breton, wiele wyśpiewano pieśni o jego zwycięstwach, dzięki którym Bretonnia jest krajem ludzi dzielnych i szlachetnych. Niemało głosów sławiło tak e jego Towarzyszy - najbardziej prawych rycerzy w królestwie. Ka dy zasłynął szlachetnością uczynków i honorem w bitwie. Wszyscy obdarzeni byli odwagą zbrojnego mę a i wiedzą mędrca. Oto opowieść o jednym z nich, o imieniu Landuin, a wieść niesie, e był to najbardziej prawy człowiek, jakiego kiedykolwiek wydała Bretonnia. Azali był kiedy człowiek tak rozmiłowany w pokoju, który jednocześnie potrafiłby z pełnym oddaniem poświęcić się wojnie? Czy był rycerz, który tak rozpaczał nad rozlewem krwi, ale na wrogów uderzał niewzruszony, pewnie dzier ąc kopię i miecz? Taki właśnie był Landuin, najwspanialszy rycerz, jakim mogło poszczycić się Mousillon. Wyruszył z doliny rzeki Grismarie, by stanąć u boku Gillesa i razem z nim poło yć swe ycie na szali losu. Wysoki i przystojny, małomówny, ale stanowczy w działaniu, szybki i nieubłagany jak nadejście nocy, opanowany i urzekający - Landuin ucieleśniał ideał bretonnskiego rycerza i kim e jestem, eby temu zaprzeczać? Najstarsza wersja Pieśni o Gillesie opowiada o wizji, która objawiła mu się w czasie podró y przez Las Chalon. Landuin był u jego boku, kiedy ujrzeli Panią z Jeziora, błogosławione niech będzie Jej oblicze, jak wynurza się z ukrytego jeziora, aby obdarzyć rycerzy mocą walki ze złem nękającym ich kraj. Doskonale wiedziała, jak szlachetne było ciało i dusza Landuina, dlatego obdarzyło go wielką łaską. Nie mogło go zranić adne ostrze, nie imały się go te klątwy rzucane przez sługi zła. Rycerze Graala spełnili swoje zadanie. Odnieśli dwanaście zwycięstw, budując chwałę wspaniałej Bretonni. Jednego z nich nasza historia dotyczy szczególnie, gdy przyniosło niezrównanemu Landuinowi wielki smutek i rozpacz. Wyje d ając ze stolicy Mousillon, zostawiał miasto w zielonej i yznej dolinie, gdzie nigdzie dotąd nie zaległo się zło. Biada Landuinowi, gdy po powrocie w rodzinne strony odkrył, e pod jego nieobecność nieumarli właśnie tam uwili swoje plugawe gniazdo! Potę na armia o ywieńców najechała Mousillon, a cały kraj ginął duszony paskudnym odorem gnijących ciał. Ziemia zniszczona i szara od popiołów, ludzie złamani i zastraszeni - ten widok nikogo nie przeraził tak bardzo jak Landuina. Przecie to krew jego poddanych tam przelewano, jego ziemię niszczono i plugawiono. Azali jakikolwiek rycerz walczył kiedy równie za arcie, jak Landuin tamtego dnia? Niektórzy twierdzą, e nawet Balduin z Brionne nigdy nie pragnął pokonać swych wrogów a tak bardzo. Tamtego dnia Landuin wdarł się w środek hordy wrogów, którzy otoczyli go oślizłymi ciałami niczym obrzydliwe, śmierdzące morze. Gilles i pozostali Towarzysze Graala stracili go z oczu na tak długo, i obawiali się, e poległ. Ale kiedy ów straszny dzień dobiegł końca, Landuin powrócił umazany krwią, dzierąc w dłoni głowę nekromanty, przywódcy hordy. Jednak e pozostał ponury i nie wypowiedział ani słowa przez wiele następnych dni, podczas których zombie zostały zepchnięte do morza, a Mousillon odzyskało wolność. Ludzie powiadają, e Landuin nigdy nie pogodził się ze stratą i zawsze odczuwał smutek, widząc swoją ojczyznę tak umęczoną. Nawet po zjednoczeniu kraju, gdy Pani z Jeziora koronowała Gillesa na pierwszego króla Bretonni, ksią ę nie potrafił radować się w równym stopniu, co pozostali Towarzysze Graala. Powrócił do Mousillon, odbudował swój dom, lecz księstwo na zawsze zostało naznaczone jego smutkiem. Thierulf, towarzysz Gillesa i przyjaciel Landuina, próbował ukoić al towarzysza, ale jego wysiłki były bezowocne. Co więcej, w jakiś sposób musiał urazić jego dumę, gdy ten wyzwał go i pokonał w pojedynku, raniąc przy tym w twarz. Po tym wydarzeniu rycerz nie pokazywał się więcej na dworach dawnych towarzyszy. Jego kres nadszedł wiele lat później, gdy przygnieciony cię arem trosk i smutku zmarł w ło u. Powiadają, e pękło mu serce, kiedy opłakiwał zmarłych krewnych i ohydę, która splamiła jego rodzinny kraj. Niewielu jednak rozmawiało z nim w tych ostatnich latach, więc nikt tak naprawdę nie wiedział, jakie wtedy trapiły go myśli. Na ka dego szlachetnego rycerza, który stara się sprawić, by dolina Grismarie stała się yzna i piękna, przypada jeden, który dzieląc klątwę Landuina, pozostawia ziemię pogrą oną w biedzie i rozpaczy. Nie myślcie sobie, e słowa te wypowiada buntownik! Bard, którego pieśni słuchacie, nie pragnie obra ać bretonnskich szlachciców, o nie! Ale ka dy przyzna, e ludzie pokroju Merovecha Rzeźnika lęgną się w tym zapomnianym Mousillon, mimo e są przecie szlacheckiego pochodzenia! Tak, Merovech, niech będzie przeklęte jego imię, który podczas złych dni czerwonej ospy wydawał się wybawieniem od plagi, jaka nawiedziła Bretonnię. Merovech, który potem, owładnięty krwawym szałem podczas bitwy, jak zwierzę zamordował naszego króla. Merovech, który umarł bez honoru, a jego imię jest czarną plamą na historii Utraconego Księstwa.

I jak dobrze wiesz, wędrowcze, nie był to najnikczemniejszy człowiek, jaki zasiadł na tronie Mousillon. Co sprowadziło tę klątwę? Na pewno nie dusza Landuina, która silniejsza i czystsza była od duszy ka dego innego śmiertelnika. Czy był to jakiś nikczemnik, czyniący zło poza zasięgiem ludzkich oczu? Mo e jakieś piętno jeszcze z czasów przed elfami? Klątwa zielonoskórych bestii lub nieumarłych czarowników, których pokonał Landuin? Nie wie tego nikt, ani ty, ani ja, ni aden mędrzec, ni lord. Wszyscy wiemy tylko, e zło w elaznym uścisku trzyma owe ziemie. Przykład Maldreda świadczy dobitnie, jak przekleństwo potrafi upodlić najszlachetniejszą duszę i doprowadzić do najokropniejszej zdrady. Maldred, ostatni ksią ę Mousillon, sprawował władzę na dworze, który zaraz po królewskim był najbogatszym w całej Bretonni. Przy boku władcy jaśniała uroda jego pani, zachwycającej Malfleur, damy o jasnej cerze i śmiałej w słowach. Była znana w całym kraju ze swej krasy, a mówiono tak e, i ksią ę polega na zdaniu niewiasty bardziej, ni to było przyjęte. Maldred stawiał marmury na miejscu ruder, ozłacał Kaplice Pani z Jeziora i przywrócił chwałę Mousillon. W swym zamku zgromadził damy dworu o niezrównanej urodzie i ka dy rycerz, którego zaprosił, mógł czuć się zaszczycony, jako e nikt nie uhonorował gościa bardziej wystawną ucztą ani piękniejszą pieśnią ni Maldred z Mousillon. Pewnego dnia sama Czarodziejka została zaproszona na dwór Maldreda. Raczyła uczynić mu ten zaszczyt i przybyć ze względu na liczne pomniki, jakie wystawił ku chwale Pani z Jeziora. Wielu zuchwalców zastanawiało się wtedy na głos, czyja uroda - Malfleur czy Czarodziejki - zabłyśnie mocniej na tym spotkaniu? Ale niestety! Có za hańba! Nie było to szczere zaproszenie, ale podły podstęp, i nie pięknem przyszło się tam cieszyć, lecz potępić niegodziwość gospodarzy Mousillon. Potrawy na uczcie zostały zatrute jadem, który sprawił, e Czarodziejka zapadła w sen przypominający śmierć. Uwięziła ją straszna magia Malfleur - poniewa Czarna Pani z Mousillon była tak naprawdę niecną wiedźmą. Tak wyszedł na jaw nikczemny plan Maldreda. Pragnął on tronu Bretonni i teraz rozgłaszał wszem i wobec, e Czarodziejka i cały leśny lud opuścili prawowitego króla. Kiedy nawet najbardziej niezłomni i wierni rycerze zaczęli podejrzewać, e łaska Pani z Jeziora odwróciła się od władcy, Maldred wystąpił z ądaniem tak podłym, e nigdy wcześniej ani później nie splamił się czymś takim aden rycerz. Stwierdził mianowicie, e posiada Graala wręczonego mu przez Panią z Jeziora i za ądał korony! Kłamstwa Maldreda były tak bezwstydne, e aden prawy rycerz nigdy nie dał im wiary. Nazywano Maldreda Szalonym, Nikczemnym, Zdrajcą Graala. Fałszywy kielich, który wyczarowała dla niego Malfleur i który niósł przed sobą jako prawdziwego Graala, nie uchronił go przed najazdem wojsk prawowitego króla. Maldred miał jednak poparcie szlachty z Mousillon, oszukawszy jednych, a przekupiwszy drugich. Poparło go tak e wielu rycerzy, którzy oddali swe serca złu, a pragnienie władzy i bogactwa przesłoniło im zasady rycerskiego kodeksu. Stolica księstwa została okrą ona i rozpoczęło się straszliwe oblę enie. Królewscy zbrojni atakowali dzielnie, ale mury były mocne. I wtedy, o najstraszliwsza z hańb! Klątwa z pełną mocą uderzyła w Mousillon, zabijając obrońców i atakujących pospołu. Plaga czerwonej ospy rozprzestrzeniła się w mieście z wielką szybkością i potworną siłą. Niektórzy mówią, e woda z Grismarie nigdy do końca nie zmyła smrodu, który podniósł się wtedy z gnijących ciał. Maldred i Malfleur, podobni do siebie w podłości i szaleństwie, zamknęli się w ksią ęcym pałacu i ucztowali z zapamiętaniem, w szale ob arstwa ostatecznie przestając być rycerzem i damą. Świętowali dniami i nocami, pili i tańczyli oraz słuchali sprośnych piosenek śpiewanych im przez starą rajfurkę nawet w chwili, gdy śmierć zawitała na ulice wokół zamku. Czerwona ospa, najstraszniejsza z chorób, zabiła ka dego mę czyznę, ka dą kobietę, ka de dziecko i ka dego psa w mieście, od tego czasu zwanego Miastem Przeklętych. Kiedy zaraza ustąpiła, królewskie siły weszły przez bramy, lecz znalazła tylko sterty trupów. A w ksią ęcym pałacu, wcią przystrojone w odświętne szaty, spoczywały zwłoki Maldreda, Malfleur i członków ich dworu, le ących tam, gdzie śmierć zaskoczyła ich podczas tańca. Ponoć na ich ciałach nie było śladu choroby, a tym, co ich naprawdę zabiło, była gorsza nawet od zarazy trucizna zdrady, po erająca nie ciało, lecz duszę. Tak odeszli Maldred Zdrajca i Malfleur, Czarna Pani z Mousillon. Król był tak zasmucony, widząc upadek niegdyś wspaniałego domostwa Landuina, e przeklął tę ziemię i oświadczył, i światło Pani z Jeziora ju nigdy więcej nad nią nie zaświeci. Uwolniona z więzienia przez dzielnego rycerza Czarodziejka poparła tę decyzję i ogłosiła, e nieszczęsne Mousillon nie będzie miało od tej pory księcia, a wszystkie pozostałe księstwa Bretonni przestaną uznawać te ziemie za nale ące do ich kraju. Przez długi czas Mousillon cierpiało niedolę w niełasce, a teraz ostatecznie popadło w ruinę, zaś jego obywatele stali się przeklętymi wyrzutkami, niechcianymi pod wspólnym sztandarem królestwa. Ale klątwa, trwa nadal, wędrowcze. Obawiam się, e przetrwa dłu ej ni ty i ja będziemy yli, poniewa jest zmazą na tym kraju, a Grismarie stała się zbyt ospała i brudna, eby ją zmyć. Grasują tu bandy nieumarłych i zwykłych oprychów, rozprzestrzeniające się zarazy ciała i duszy. O nie, niedola Mousillon na pewno jeszcze się nie skończyła, a są tacy, którzy mówią, e właśnie zaczęła się nowa. Zobaczysz, jak rządzą nami czarna zbroja, opuszczona przyłbica i pancerna pięść, skryte w cieniu. Tak, mrok jest na zewnątrz i rozpościera się od Miasta Przeklętych a do chat biedaków. Mousillon w rzeczywistości jest Krainą Potępionych, a jeśli pragniesz ją odnaleźć, wędrowcze, znajdziesz tylko śmierć. - Opowieść o Maldredzie, autor nieznany

952 - WARHAMMER FRP

MOUSILLON:
To prawda, że Landuin był najwspanialszym z najwspanial Towarzyszy Graala. Jego honor i odwaga nie miały sobie równych. Upadek Mousillon to Upa jego wina, gdyż całe piękno i szlachetność szlachet krainy skupił w swym sercu. Jego śmierć ściągnęła na księstwo klątwę, pogrążając je w ruinie i zepsuciu. zepsu
- ostatnie słowa sir Emmerina, rycerza z Lyonesse, oskarżonego o herezję

Nigdy tam nie byłem i nie wybieram się. Wyglądam na szaleńca?
- Eldergar z Busreq, woźnica

LORD VALDON Z ESTVIE

LORD CHEVALIER Z VIERGECHAMP

Jak będziesz niegrzeczny, to pojedziesz do poje Mousillon.
- groźba często wykorzystywana przez rodziców niemal w całej Bretonni

Jak będziesz niegrzeczny, to nie wpuszczę cię wpusz cię do domu, gdy przyjdą potwory. potwo
- groźba często wykorzystywana przez rodziców w Mousillon

LORD VINCENT Z RACHARD

MOUSI LLON
psuciem naturę księstwa. Łodygi usiane są haczykowatymi kolcami (dotknięcie rośliny przez ywą istotę, gołą skórą oznacza utratę 1 punktu W po nieudanym teście ODP), natomiast sok roślin jest równie trujący jak jad pająka. Nawet przebywanie w pobli u kwitnącej ró y i wdychanie pyłku kwiatowego mo e być niebezpieczne. Ka da ywa istota, która znajdzie się w odległości K3 metrów od ró y z Mousillon, musi wykonać test ODP. Nieudany test oznacza, e istota traci 1 punkt W (na ka dej lokacji) za ka dy poziom pora ki. Test nale y wykonywać w ka dej rundzie, jeśli postać znajduje się w pobli u rośliny. Zajmujące większą część zachodniego Mousillon rozległe trzęsawiska stanowią śmiertelną pułapkę dla nieostro nych wędrowców. Ście ki i trakty nie są w adnej mierze bezpieczne, gdy większość poło ona jest tu pod powierzchnią mulistej wody. Dla podró nych noszących wysokie i mocne buty nie jest to wielką przeszkodą, jednak muszą uwa ać na ka dym kroku, gdy nie wiadomo, w którym miejscu kończy się szlak i zaczyna bagno. Wędrówkę utrudnia typowa dla mokradeł roślinność - śliskie mchy, porosty na wilgotnych głazach, a przede wszystkim zdradzieckie bagienne wodorosty. Jest to pło ąca roślina trawiasta, której posplatane łodygi prowizoryczny pomost, dzięki któremu wodorost mo e z łatwością utrzymać się na wodzie, piachu i głazach. Osadzający się piasek i odparowująca woda tworzą szare błoto, które na pierwszy rzut oka nie odró nia się od zwykłego szlaku. Tę naturalną pułapkę mo na odkryć za pomocą udanego testu spostrzegawczości lub sztuki przetrwania. Znacznie łatwiej mo na zorientować się co do zdradzieckiej natury roślinnego pomostu, wchodząc na zaschnięte wodorosty. Łodygi są niezwykle wiotkie i nie utrzymają cię aru większego od bardzo małej istoty. Jeśli nieostro ny podró ny wpadnie do wody, zapewne uda mu

Ze wszystkich bretonnskich księstw Mousillon jest najmniejsze, najbiedniejsze i najbardziej znienawidzone. Większość dawnych ziem przypadła w udziale władcy Lyonesse po ujawnieniu się w AS1814 (836KB) zdrady księcia Merovecha. W czasie uczty lord Mousillon zabił króla, a później pił jego krew na oczach przera onych i wstrząśniętych rycerzy. Wojna ze zdrajcą zakończyła się jego klęską. Obecnie ziemie Mousillon to zaledwie skrawek dawnej potęgi i piękna księstwa. Zachodnią część, na wybrze u i w pobli u ujścia Grismarie, pokrywają bagna i trzęsawiska, wśród których tkwią nieliczne wyspy twardego i suchego gruntu. Na północy i wschodzie teren się podnosi, przechodząc w pagórki i wyznaczające skraj Lasu Arden. Nawet pogoda wydaje się wymierzać karę przeklętemu przez bogów księstwu. W bezwietrzne dni znad mokradeł unosi się gęsta mgła, tłumiąc dźwięki w dusznym, cuchnącym oparze. Gdy zrywa się wiatr, zawsze wieje silnie i niesie ze sobą deszcz lub grad. O ka dej porze roku rejon nawiedzają nawałnice. Na szczęście, po ary wzniecane przez pioruny nie rozprzestrzeniają się daleko na tym podmokłym i wilgotnym obszarze. Wzgórza na zachodzie księstwa to skaliste i zdradzieckie wzniesienia. Porastają je karłowate drzewa i kolczaste krzewy, spośród których największą grozę budzi tutejsza odmiana dzikiej ró y, według legendy wyrastająca w miejscu, gdzie le ał gnijący trup. Rzeczywiście często bywa tak, e największe połacie ró z Mousillon pokrywają miejsca dawnych pobojowisk. Krzew ma ciemnoczerwone liście oraz piękne kwiaty o ywej, głębokiej barwie fioletu i purpury (kwiaty kwitną przez cały rok). Na pierwszy rzut oka bardziej pasuje do pałacowego ogrodu ni do tej jałowej i szarpanej wichrami ziemi, lecz niezwykłe właściwości ró z Mousillon w pełni oddają ska oną złem i ze-

WARHAMMER FRP - 953

się wydostać na brzeg, chyba e pod pomostem wodorostów znajduje się grzęzawisko, ruchome piaski lub drapie na bestia. Głównym niebezpieczeństwem na obszarze Mousillon są nieumarli, występujący tu w liczbie większej ni gdziekolwiek w Bretonni. Klątwa okrywająca te ziemie wydaje się sprzyjać magii nekromantów. Nawet pozbawieni kontroli czarnoksię nika, o ywieńcy z Mousillon dalej egzystują, wykonując bezmyślnie ostatni otrzymany rozkaz. O ywieńcy, którzy z jakiegoś powodu wędrują po krainie, potrafią wyczuć granice przeklętego obszaru. Gdy dotrą do ziem sąsiednich księstw, zawracają i kontynuują swą wędrówkę w drugą stronę. Jeśli jednak zostaną zmuszeni do przekroczenia granicy, rozpadają się w proch lub zmieniają w gnijące zwłoki, oczywiście o ile nieumarłych nie podtrzymuje czarnoksięska moc nekromanty. Niezwykła natura Mousillon wydaje się przyciągać tak e inne stwory ciemności. Mówi się nawet, i w niektórych regionach dochodzi do przypadków wysysania krwi z ludzi. Mo e to wskazywać na obecność wampirów, choć na pewno nie w takiej sile jak w Sylvanii. Co zadziwiające, okolica wydaje się odstraszać zwierzoludzi i inne stwory Chaosu (za wyjątkiem mutantów). Co prawda w pobli u Lasu Arden spotyka się o y-

wione trupy i szkielety zwierzoludzi, jednak e większość zbrojnych stad unika tych ziem. Krą ą tak e słuchy o człekokształtnych istotach podobnych do szczurów i olbrzymich stadach gryzoni, które wylęgają się gdzieś w głębi bagien. Nikt jednak nie dotarł do ich siedziby i nie potwierdził, czym naprawdę są te niebezpiecznie i tajemnicze stwory. Mousillon niewątpliwie wyró nia się spośród wszystkich księstw Bretonni. W niełasce u króla i pozbawione księcia, ziemie i zamieszkujący je lud cierpią z powodu okrucieństwa, niesprawiedliwości, zarazy, przeró nych plag i skrajnej nędzy. Szlachta w większości jest równie ska ona złem jak kraj i poddani. Przez resztę Bretonnczyków Mousillon jest uwa ane za paskudną skazę, szpecącą piękno królestwa Pani z Jeziora. Nazwa Utraconego Księstwa rzadko pojawia się w rozmowie, chyba e jako obelga lub symbol wszystkiego, co podłe i obrzydliwe. Ale w tej odrazie jest coś więcej ni zwykły niesmak dla cuchnących bagien i ludzi urodzonych w tym przeklętym miejscu. W rzeczy samej Mousillon stanowi przestrogę dla reszty Bretonni. To wstrząsające przypomnienie faktu, czym mogłaby się stać kraina bez łaski Pani z Jeziora i jak blisko czai się potępienie. Mousillon powinno być ostrze eniem dla ka dego.

LUDNOŚĆ & POLITYKA:
- Nie płacz nad rozlaną krwią. (Co się stało, to się nie odstanie.) - Zasługuje na śmierć. (O człowieku uczciwym i prawym (oczywiście kowo podejrzliwi wobec obcych, zostawiła te widoczny ślad w wyglądzie. Mieszkańcy Mousillon nadal są nazywani ludźmi, choć w przypadku niektórych jest to określenie na wyrost. Okrywająca krainę klątwą, a tak e ska ona woda i powietrze są przyczyną licznych przypadków chorób i fizycznych deformacji wśród tutejszych chłopów. Poniekąd właśnie dlatego nie mogą oni po prostu opuścić rodzinnych stron, gdy powszechne i tolerowane w Mousillon fizyczne ułomności gdzie indziej mogłyby wzbudzić panikę przed zara eniem się nieznaną chorobą, a nawet doprowadzić do zabicia i spalenia plugawego mutanta. Jak na ironię, w wielu przypadkach jest to prawda, gdy znaczną część populacji Mousillon stanowią osoby dotknięte skazą Chaosu, które jednak wyglądem nie ró nią się zbytnio od swych ludzkich rodaków. Wieśniak nie mający garbu albo zeza jest w większości wiosek uwa any za zdeformowanego i nawet najpiękniejsza dziewczyna z tamtych rejonów ma uszy bardzo ró niące się wielkością bądź dodatkowe palce u rąk lub stóp. Prawie wszyscy wieśniacy z Mousillon yją w niemiłosiernej biedzie i mają niewielkie szanse, aby zmienić ten stan rzeczy. To zwykle udaje się jedynie przestępcom i wszelkiej maści oprychom. W Mousillon znajduje się niewiele ziem uprawnych, a znaczna ich część nie ró ni się zbytnio od bagien zalewanych przez leniwie płynącą Grismarie. Większość wieśniaków ledwo jest w stanie zgromadzić dość po ywienia, eby utrzymać się przy yciu. Największym bogactwem tych ziem są aby, ślimaki i inne oślizgłe stworzenia. Mieszkańcy biednych wsi uwa ają je za prawdziwe przysmaki i z reguły trudnią się ich zbieractwem. Według starego prawa władca Mousillon jest właścicielem wszystkich ab i ślimaków, które legną się na podległym mu terenie, dlatego dla większości wieśniaków szczytem ambicji jest stać się ksią ęcym bagiennikiem. Innym typowym dla mieszkańców Mousillon sposobem zdobywania po ywienia jest pokrywanie gałęzi drzew klejącą substancją. Kiedy w takim miejscu usiądzie ptak, ju nie odleci, stanowiąc dla wieśniaka łatwą zdobycz. W rezultacie krajobraz Mousillon pełen jest drzew oblepionych kleistą mazią, z której wystają tylko ptasie nó ki, bo reszta ciała została oderwana przez wygłodniałego biedaka. Chocia rozsądni ludzie nawet o tym nie myślą, ziemie Mousillon odwiedzają ró ni wędrowcy. Większość z nich to szaleni i zdeprawowani banici, kultyści Mrocznych Bogów, a przede wszystkim nekromanci. Całkiem słusznie zakładają, e nikt ich nie będzie ścigał na obszarze przeklętego księstwa. Dość szybko przekonują się, e panujące tutaj bezprawie i cię kie warunki ycia, nie mówiąc ju o licznych o ywieńcach i potworach, stanowią znacznie większe zagro enie ni jakikolwiek łowca nagród. O ile jednak przedostanie się na teren księstwa jest dosyć łatwe, opuszczenie go, a tym bardziej prze ycie ka dego kolejnego dnia stwarza powa ne trudności. Jak mo na się spodziewać, wioski stanowią obraz nędzy i rozpaczy. Rozpadające się chałupy pochylają się nad zabłoconymi ściekami, które pełnią rolę ulic. Wszędzie le ą gnijące ścierwa zwierząt, wśród których krą ą dzikie psy i równie dzicy, pokryci wrzodami nędzarze, szukając odpadków i po erając ochłapy cuchnącej padliny. Nieliczni podró ni nie powinni spodziewać się zbyt gorącego powitania, choć z pewnością będą obserwowani zza przymkniętych okiennic i brudnych, porwanych szmat, które zastępują drzwi. Równie przygnębiające wra enie sprawiają zamki, jednak e jest to obraz nieco mylący. Owszem, zdarzają się podniszczone lub całkowicie zrujnowane mury lub nawet całe skrzydła zamków, lecz zamieszkane budynki, mimo i nie grzeszą urokiem i przepychem, są utrzymane w dobrym stanie. Na murach i bramach wielu zamków wiszą gnijące zwłoki straconych przestępców, na których erują kruki i wrony. Całość budowli sprawia przera ające wra enie, które podtrzymują rycerze z Mousillon. Niemal wszyscy bez wyjątku noszą czarne zbroje i hełmy z opuszczonymi przyłbicami. Podobno nigdy nie ukazują swych twarzy, próbując ukryć blizny i deformacje. Prawda bywa jednak jeszcze bardziej przera ająca. Niektórzy z nich dawno przestali być ludźmi i rządzą od wielu pokoleń zastraszonym ludem, który nie wie, e ich władca jest wampirem. Inni to zagorzali wyznawcy Potęg Ciemności, z dumą obnoszący się z piętnem Chaosu. Tylko nieliczni zachowali resztki człowieczeństwa, lecz muszą to ukrywać pod maską bezduszności i okrucieństwa, gdy w przeciwnym wypadku ich potę ni nieumarli sąsiedzi mogliby potraktować to jako oznakę słabości i zaatakować. Ka dy, kto chce opuścić Mousillon nie potrzebuje powodu lecz sposobności. Większość uciekinierów to mieszkańcy terenów przygranicznych, którzy urodzili się bez widocznych deformacji. Inni wykazali się po prostu większą odwagą i determinacją, za wszelką cenę próbując wyrwać się spod mocy złowrogiej klątwy. Dla nich opuszczenie Mousillon to zaledwie pierwsze wyzwanie. Znacznie trudniejszym mo e okazać się rozpoczęcie na nowo ycia w innym księstwie. Niemal nikt stąd nie przyznaje się do swego pochodzenia, gdy niesława przeklętego Mousillon budzi powszechną podejrzliwość i odrazę wśród porządnych Bretonnczyków, którzy nie chcą mieć do czynienia z plugawymi mutantami i zdrajcami. Trudno yć z taką reputacją.

według tutejszych kryteriów). W ten sposób mówiący życzy owej osobie, aby po śmierci nie została ożywiona jako zombie lub inny nieumarły.) - Życie usłane różami. (Oczywiście chodzi o tutejszą odmianę róż, a więc oznacza to, że życie jest trudne, ciężkie i kończy się śmiercią - choć też nie zawsze.)
- Z Księgi Przysłów & Powiedzeń, spisanej przez Alfreda Weltbohrera Obowiązujący w Bretonni podział na plebs i szlachtę jest w Mousillon jeszcze wyraźniejszy. Tu chłopi naprawdę są biedakami mieszkającymi w rozpadających się chałupach, w wioskach poło onych wśród bagien nad rzeką Grismarie albo wokół murów miasta. Szlachta natomiast rządzi swoimi ziemiami, łącząc absolutną władzę z okrucieństwem i despotyzmem rzadko spotykanym w Bretonni. Odkąd Mousillon nie ma księcia, nie istnieje wy sza władza, która ograniczałaby samowolę magnatów. Wielu arystokratów nie zna ograniczeń w swoich zachciankach i szaleństwach. W większości mo na to uznać za nieszczęsne piętno Mousillon, ale zdarzają się wypadki, które trzeba tłumaczyć działaniem znacznie mroczniejszych mocy. Chłopi są niepiśmienni, niechętni obcym i podejrzliwi. Brudni i wynędzniali, padają ofiarą licznych chorób, szczególnie przera ającej czerwonej ospy. Kiedy owa plaga poło yła kres Wojnie Fałszywego Graala, rycerze z przygranicznych fortów utworzyli tak zwany kordon ochronny wokół Mousillon, nie pozwalając swoim poddanym kontaktować się z jego mieszkańcami. W rzeczywistości jednak chłopi z Utraconego Księstwa rzadko opuszczają rodzinne wioski i nawet wyprawa do sąsiedniej osady jest dla nich niczym podró w dalekie strony. Izolacja sprawiła, e stali się wyjąt-

954 - WARHAMMER FRP

SPOŁECZEŃSTWO: Ustrój polityczny w Mousillon przypomina tradycyjną strukturę władzy, ale odbitą w krzywym zwierciadle. Ziemia jest tak uboga, e chłop nie mo e dostarczyć rycerzom wystarczająco du o ywności i surowców. Szlachta ucieka się więc do nierycerskich czynów jak wynajmowanie oprychów lub osobiście uganiają się za przemytnikami, aby zdzierać wysokie myto z przewoźników, którzy pokonują drogi i wodne szlaki. Poniewa Mousillon nie ma księcia, rycerze nikomu nie podlegają. Niektórzy nie mają za pens honoru i rządzą swoimi ziemiami z wielkim okrucieństwem, zamiast chronić je i ich mieszkańców. Drugi znaczący podział bretonnskiego społeczeństwa dotyczący zasad traktowania mę czyzn i kobiet, w Mousillon nie jest tak ściśle przestrzegany. Dzieje się tak głównie z powodu ubóstwa i odosobnienia nie tylko wiosek, ale i szlacheckich dworów. Wieśniaczki z Mousillon muszą wykonywać te same nieprzyjemne i męczące prace, co mę czyźni, i tylko zawód bagiennika uwa any jest za typowo męskie zajęcie. Podobnie dzieje się na dworach, gdzie adna wy sza siła nie wymaga od rycerzy, aby kierowali się rycerskim kodeksem, więc często nie postrzegają kobiet jako osób, które powinny być otaczane opieką i traktowane w sposób dworski. Prawo zwyczajowe i spadkowe jest o wiele bardziej umowne, co oznacza, e szlachcianka mo e na przykład uczynić spadkobiercą kogoś innego ni swojego młodszego brata. Mo e tak e prowadzić interesy, posiadać majątek, a nawet chwycić za broń, co jest niedopuszczalne w innych częściach Bretonni. Większość kobiet wcią musi przebierać się za mę czyzn, aby wykonywać męskie zajęcia, ale wyjątki od tej zasady są liczne i niewielu w Mousillon jeszcze dziwią. PRAWO: W Mousillon nie ma odgórnej władzy, a więc stanowienie i przestrzeganie prawa zaley wyłącznie od kaprysu miejscowego pana na włościach. Nie funkcjonują sądy szlacheckie, gdy nie ma księcia, który mógłby im przewodzić. Spory rozstrzyga się nie na drodze dociekania prawdy i sprawiedliwości, lecz siłą lub spiskiem w celu ośmieszenia przeciwnika. Prawo obowiązujące chłopów jest przestrzegane jeszcze rzadziej; znane są przypadki, kiedy nikczemny lub obłąkany szlachcic gotował swoich poddanych ywcem za to, e zapomnieli o jego urodzinach. Na terenie Mousillon obowiązuje tyle kodeksów prawnych, ilu jest szlachciców, niemniej jednak niektóre uczynki są uznawane za przestępstwa w prawie całym księstwie. Na przykład ci, którzy bez zgody pana zabijają aby i ślimaki na jego ziemiach, są zazwyczaj wbijani na pal. Kłusownictwo na szlacheckich bagnach jest bowiem uwa ane za kwestionowanie autorytetu wysoko urodzonych i równoznaczne z buntem. Jednak e szlachta rzadko stara się egzekwować swoje prawa w mniejszych osadach, chyba e w grę wchodzi bunt chłopstwa lub kłusownictwo. Na wsi obowiązują raczej lokalne zwyczaje, często powiązane z tyloma przesądami, e potrafią znacznie ró nić się nawet pomiędzy sąsiadującymi osadami. Roznoszenie zarazy jest tradycyjnie karane spaleniem na stosie, a w najbardziej odosobnionych społecznościach kobieta, która ocieka, aby poślubić mę czyznę z innego sioła, wcią mo e obawiać się kary śmierci przez utopienie. O winie i wysokości kary zazwyczaj decydują starsi wioski, czyli mę czyźni, które do yli sędziwego wieku (na terenie Mousillon wieku około trzydziestu lat). Jednak kiedy obraza moralności jest naprawdę znacząca, wieśniacy potrafią sami chwycić za widły i własnoręcznie wymierzyć karę winowajcy. RELIGIA: Kult Pani z Jeziora jest nadal popularny wśród arystokracji z Mousillon, a poświęcone bogini kaplice mo na znaleźć w rycerskich siedzibach. Jednak pod nieobecność księcia i Panien Graala liczne aspekty kodeksu rycerskiego uległy wypaczeniu. Wielu szlachciców zatrudnia awanturników, a czasem wręcz oprychów, niektórzy u ywają nawet broni palnej, przemycanej na statkach. Zdarzają się wcią rycerze posłuszni Pani z Jeziora i jej prawom, ale z ka dym rokiem jest ich coraz mniej. Religia na wsi to przede wszystkim zbiór przesądów, odmiennych w niemal ka dym domu, a co dopiero w poszczególnych osadach. Najpopularniejsze z nich to grzebanie zmarłego twarzą w dół, oszczędzanie białego ślimaka, zakaz opuszczania rodzinnej wioski, zostawianie na skraju lasu ofiary z mięsa i warzyw, taniec wokół płonącej podobizny świni w ka de zimowe przesilenie, a tak e pogląd, e dodatkowe sutki przynoszą w yciu szczęście. Zabobony te są liczne i niekiedy bardzo dziwne, a po-

myłka w ich przestrzeganiu mo e doprowadzić do wykluczenia ze społeczności. W krańcowych sytuacjach mo e dojść nawet do wygnania z wioski lub samosądu. Lud Mousillon czci bogów Starego Świata, ale często w skrzywionej i mrocznej postaci. Przykładowo świątynia Mannana w dokach stolicy poświecona jest brutalnemu, okrutnemu aspektowi tego boga, Stormfelsowi, który dla uciechy zatapia statki i śmieje się z lamentów tonących eglarzy. Wielu wieśniaków zna imię bogini Shallyi, ale poniewa prawie wszyscy jej kapłani zginęli zabici przez czerwoną ospę, tylko nieliczni wiedzą o niej coś więcej. Odprawiane obrzędy niewiele mają wspólnego z tym, jak czci się tę boginię poza granicami Mousillon. Taal & Rhya są często uto samiane z legendarnymi potworami przemierzającymi lasy i bagna księstwa. To ich próbują udobruchać wieśniacy ofiarami z jedzenia, aby bóstwa pozwoliły ubogim ziemiom dawać przynajmniej te mizerne plony, jakie rodziły do tej pory. Mo na te w ludowych wierzeniach znaleźć ślady kultu Pani z Jeziora. Imię bogini jest przywoływane przy składaniu przysiąg oraz przy uroczystościach takich jak śluby i pogrzeby. W Mousillon nie ma więc zorganizowanych kultów, a istniejące wierzenia mają du o wspólnego z baśniami i legendami, a mnie przypominają spójny kult. KSIĄŻĘ MOUSILLON: Od wielu stuleci na tronie Mousillon nie zasiada aden rycerz. Ostatnim był ksią ę Maldred, jednak został oskar ony o zdradę i herezję, z rozkazu króla został w AS2297 (1319KB) pozbawiony władzy i tytułu. W ostatnich latach krą ą jednak opowieści o tajemniczym Czarnym Rycerzu, który wędruje po ziemiach Mousillon zbierając armię i planując zasiąść na ksią ęcym tronie.

RELACJE Z SĄSIEDNIMI KSIĘSTWAMI:
Przez ostatnie dwa stulecia, odkąd Mousillon wypadło z łask króla Bretonni, wokół granic księstwa stopniowo wyrastały zamki, tworząc tak zwaną Egidę. Z rozkazu Utracone Księstwo zostało opasane łańcuchem ponad dwóch tuzinów wie , a jedynym celem załóg stało się wypatrywanie band wieśniaków podejmujących próbę ucieczki. Bretonnczycy są pewni, e ka dy obywatel Mousillon jest nosicielem czerwonej ospy i je eli tylko pozwoli im się opuścić krainę, na pewno wywołają nową epidemię. Dlatego te wie e strzegą nielicznych dróg, zwierzęcych szlaków i leśnych ście ek, wykorzystując naturalne ukształtowanie terenu w ten sposób, e przekradnięcie się koło nich jest bardzo trudne, a czasem wręcz niemo liwe. eby zyskać pewność, ołnierze regularnie patrolują tereny pomiędzy wie ami. Na obszarach, do których nie mogą dotrzeć, pozostawiają brudną robotę naturalnym zagro eniom Mousillon.

BARWY KSIĘSTWA:
Tradycyjnymi kolorami herbowymi przeklętego księstwa Mousillon są czerń oraz ółć/złoto.

ZNACZĄCE MIEJSCA:
KRĄG GU ERAC : Mimo i od strasznych wydarzeń, które przypieczętowały upadek Mousillon, minęło wiele stuleci, na terenie księstwa mo na znaleźć miejsca, które świadczą o dawnej wielkości. Jednym z nich jest poło ony wśród wzgórz na północy Krąg Guerac. Otoczony przez bujnie kwitnące krzewy i rozbrzmiewający odgłosami zwierząt, poświęcony Dawnej Wierze krąg kamiennych obelisków stanowi wyspę normalności pośród spustoszonej i jałowej ziemi Mousillon. Jednak utrzymanie spokoju i bezpieczeństwa w okolicy wymaga nieustannej stra y, którą sprawują druidzi i kapłani druidzcy. To dzięki ciągłej opiece duchownych pobliskie tereny są wolne od potworów i banitów, a sami druidzi twierdzą, e czuwa nad nimi opatrzność. Niemniej jednak przyjmą chętnie ka dą pomoc, zarówno materialną, jak te w postaci zapasów ywności lub obietnicy patrolowania pobliskich terenów. Tu obok Kręgu Guerac rośnie słynny na cały kraj Dąb Przepowiedni. Podobno dzięki mocy Matki Ziemi nie zrzuca liści na zimę i przez cały rok rodzi ołę-

WARHAMMER FRP - 955

dzie. Zjedzenie owocu powoduje nudności (patrz ROZDZIAŁ II: MISTRZ GRY podrozdział EFEKTY TRUCIZN), jednak e zapewnia zesłanie wizji przyszłych wydarzeń. Zwykle wizja jest łatwa do zinterpretowania i przedstawia ogólny zarys działań, których podjęcie jest niezbędne do uniknięcia jakiegoś zagro enia. Nie pokazuje jednak adnych szczegółów owego groźnego wydarzenia. Druidzi i stra nicy Kręgu często wykorzystują moc Dębu Przepowiedni, aby powstrzymywać ataki na święty gaj. MOU SILLON: Stolica księstwa le y u ujścia rzeki Grismarie. Ka dego roku okoliczne bagna wydają się podchodzić coraz bli ej pod mury miasta, jednak przeklęty gród nadal trwa, nie poddając się lotnym piaskom i mulistym trzęsawiskom. Większa część miasta le y w ruinie, gdy nikt nawet nie myśli o odbudowie. Jedynym wyjątkiem są miejskie mury, utrzymywane we względnie dobrym stanie. Przede wszystkim chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa przed atakami potworów z bagien, tak więc fortyfikacje nie prezentują się zbyt okazale, choć niewątpliwie są mocno i wytrzymałe. Pozostaje tajemnicą, w jaki sposób pozbawione władzy i dostaw ywności miasto wcią egzystuje. Mo na tu znaleźć nie tylko podłe speluny i podejrzane szulernie, ale tak e domy rozpusty, areny gladiatorów i walk zwierząt oraz kramy z zakazanymi i niebezpiecznymi u ywkami. Osoby pragnące zaspokoić mroczne ądze mogą poszukać czarnoksięskich stowarzyszeń lub podejrzanych sekt i kultów, a tak e nabyć niemal dowolną truciznę, broń, magiczne komponenty i zakazane księgi. Znacznie trudniejsze mo e natomiast okazać się znalezienie krawca lub zwykłej piekarni. Wydaje się, e tego rodzaju podstawowymi produktami i usługami mieszkańcy handlują między sobą w ramach wymiany barterowej. Jednak pozostaje zagadką, skąd pochodzą liczne transporty ró nych towarów, które niemal codziennie przybywają do miasta rzeką, morzem lub od strony lądu. Mousillon ma diabelską reputację. Niektórzy nazywają je Miastem Przeklętych i dla yjących wewnątrz jego rozsypujących się murów miano to musi wydawać się naprawdę trafne. Dawniej było to kwitnące i dobrze prosperujące miasto, które upadło na skutek działania nadnaturalnych potęg, czerpiących rozkosz z rozkładu i śmierci. Początkowo nie ró niło się niczym od innych miast Bretonni, ale 50 lat temu seria trzęsień ziemi nawet domy bogaczy zmieniła w ruiny. Co gorsze, odkryto równie , e cały obszar powoli się zapada. Obłok rozpaczy spowija miasto, a opary zarazy czynią je jednym z najbardziej niezdrowych miejsc w Starym Świecie. Widmo zguby dotyka wszystkich - nawet mo ni noszą stroje podarte, brudne i nigdy nie naprawiane. Jednak

mieszkańcy nie dbają o cią ące nad miastem fatum, poniewa wzrastali wśród tego brudu i zdą yli się do niego przyzwyczaić. Wędrują po grząskich ulicach jak bezduszne zombie. W sklepach targują się o gnijące owoce, a na nadbrze ach nawołują do przepływających statków, których załogi ze zgrozą spoglądają na chore miasto. Dowódcy okrętów zawsze chcą jak najszybciej opuścić ten obszar. Tylko nieliczni przybywają tutaj z własnej woli, a i ci starają się jak najszybciej je opuścić. Jedynie tutaj w całym Starym Świecie mutanci otwarcie chodzą ulicami, a nieludzkie hymny do bogów Chaosu wznoszą się bez przeszkód w duszne powietrze. ZAMEK RAC HARD: Tu przy granicy z Lyonesse wznosi się zamek, z którego lord Rachard włada okolicznymi terenami. W porównaniu do reszty Mousillon, tutejsze wioski wydają się niezwykłe niemal pod ka dym względem. Większość chałup posiada drewniane drzwi oraz okiennice i jest kryta dachem, który nie przecieka. Chłopi zaś wyglądają na zdrowych i dobrze od ywionych, nie mają te adnych powa nych deformacji. Według powszechnej opinii jest to związane z poło eniem na skraju przeklętego obszaru. Widocznie moc klątwy jest tu mniejsza. Jednak w rzeczywistości to świadome działania lorda Racharda. Jego zbrojni przeszukują wioski nale ące do innych rycerzy, sprowadzając w pobli e zamku chłopów, którzy nie wykazują adnych oznak deformacji. Natomiast ka dy z jego własnych poddanych, który urodził się z widocznym znamieniem lub oszpeceniem, jest zabierany do zamku. Podobno los czeka cię ko chorych lub okaleczonych. Dzieci oraz inne osoby zabrane na zamek nigdy nie wracają. Nieszczęśnicy są zabijani, jednak nawet po śmierci słu ą swemu panu, wchodząc w skład budowanej od lat armii nieumarłych. W głębokich jaskiniach pod zamkiem lord Rachard przeprowadza eksperymenty z magią nekromancką, tworząc kolejnych o ywieńców. Moc klątwy pozwala mu na gromadzenie licznych oddziałów, jednak Rachard zdaje sobie sprawę, e poza granicami Mousillon nie będzie mógł kontrolować tak wielkiej hordy. W związku z tym próbuje wcielić w ycie w swój podstępny plan sprowokowania do ataki lordów z Lyonesse. Armia nieumarłych z łatwością pokona nawet liczne chorągwie rycerskie, a następnie zbrojne dru yny zajmują opustoszałe i słabo obsadzone zamki przeciwników. Lord Rachard jest bliski rozpoczęcia swojej kampanii pomówień i prowokacji wobec rycerzy z Lyonesse.

956 - WARHAMMER FRP

INDEKS MIEJSCOWOŚCI KSIĘSTWA MOUSILLON:
NAZWA OSADY WIEL KOŚĆ1 WŁADCA2 POPULACJA3 ZAMO MO NOŚĆ4 DOCHODY GARNIZON/ MILICJA5 UWAGI

KSIĘSTWO MOUSILLON BRAK WŁADCY MOUSILLON Z Brak władcy 12451 2 kradzie e, rozboje, piractwo Stolica księstwa. Port morski. Couirpont Z Sir Edmund z Couirpont 578 2 handel, podatki 48b/100c Bleuveuve W Sir Edmund z Couirpont 12 1 ubóstwo Froitgrand W Sir Edmund z Couirpont 75 1 ubóstwo 2c Noirlieu W Sir Edmund z Couirpont 64 1 ubóstwo 1c Nordbroyeur Z Sir Tobias z Nordbroyeur 278 2 handel, podatki 20b/50c Basroche W Sir Tobias z Nordbroyeur 78 1 ubóstwo 2c Grospuy W Sir Tobias z Nordbroyeur 34 1 ubóstwo Ouestbruyere W Sir Tobias z Nordbroyeur 32 1 ubóstwo ZIEMIE ESTVIE LORD VALDON Z ESTVIE ESTVIE Z Lord Valdon 3241 2 handel, podatki 64a/200b/500c Devantpuits W Lord Valdon 76 1 ubóstwo 2c Brasretrait Z Sir Montcalf z Brasretrait 764 2 handel, podatki 7c/130c Geantmaison W Sir Montcalf z Brasretrait 87 1 ubóstwo 2c ZIEMIE VIERGECHAMP LORD CHEVALIER Z VIERGECHAMP VIERGECHAMP Z Lord Chevalier 7582 2 handel, podatki 115a/435b/987c Devantroche W Lord Chevalier 34 1 ubóstwo Mursole W Lord Chevalier 53 1 ubóstwo 2c Puvrebref Z Sir Robert z Puvrebref 367 2 handel, podatki 3b/67c Sourdbref W Lord Chevalier 67 1 ubóstwo 3c Selretrait Z Sir Odo z Selretrait 432 2 handel, podatki 4b/80c Vapeurpaix W Lord Chevalier 56 1 ubóstwo 2c ZIEMIE RACHARD LORD VINCENT Z RACHARD RACHARD Z Lord Vincent 4918 2 handel, podatki 126a/393b/590c Blafardpont W Lord Vincent 76 1 ubóstwo 4c Mermaison W Lord Vincent 54 1 ubóstwo 2c Malpetiot Z Sir Thobias z Malpetiot 487 2 handel, podatki 24b/98c Sudpaix W Sir Thobias z Malpetiot 76 1 ubóstwo 3c UWAGI: 1 - Osady oznaczona następująco: Miasto (M), Miasto-Państwo (MP), Miasteczko (MS), Małe miasteczko (MM), Wioska (W), Zamek (Z). 2 - Władca oznacza tu suzerena prowincji. W miastach funkcjonują równie rady miejskie; w wioskach zaś władzę sprawują mniej lub bardziej formalne rady starszych. 3 - Podana wartość określa ludność zobowiązaną do płacenia podatków, nie uwzględnia przyjezdnych, ebraków, złodziei itd. Aby otrzymać całkowitą liczbę przebywającej w osadach ludności nale y pomno yć tę wartość przez modyfikator zamo ności. 4 - Zamo ność osad uszeregowano w kolejności od 1 (ubóstwo) do 5 (bardzo bogata). 5 - Garnizon oznacza liczbę zawodowych ołnierzy, stacjonujących w osadzie, milicja zaś - liczbę ochotników lub poborowych, pilnujących przestrzegania prawa. Cyframi oznaczono jakość (wyszkolenie i wyposa enia) oddziałów: a - doskonała, b - przeciętna, c - słaba. Mieszkańcy wiosek zarabiają w inny sposób, ale wielu z nich mo na w razie potrzeby szybko powołać pod broń.

Deszcz kapał w miękkie gliniaste błoto, tworząc jak okiem sięgnąć tysiące tłustych kałuż. W powietrzu wyczuwał o się dziwny zapach: wilgotny i gryzący, z jakimś odcieniem ostrości. Był to zapach powietrza, które było przesiąknięte końskim nawozem i świńską uryną, spalonym węglem drzewnym i śmiercią. Rozejrzał się po zniszczonych budynkach, karłowatych drzewach i krzakach jałowca, po ponurym szarym niebie, które niczego nie ukrywało i niczego nie obiecywało. Zmrużył oczy przed deszczem. Dwadzieścia albo trzydzieści metrów dalej widział chlewy z zapadającymi się słomianym dachem, z czarnymi ścianami zbutwiałymi od wilgoci. Za chlewem znajdował się zagajnik srebrnych - jakby trędowatych brzózek. Za nimi horyzont. Ponieważ pola opadały ukośnie ku rzece, horyzont był oddalony tylko o sto metrów. Wszędzie było pusto, nie licząc zagłodzonego, wyliniałego kota, który patrzył na nich histerycznie z ciemności. Szli na wschód potykając się o bruzdy i kałuże. Deszcz nieprzerwanie bębnił, zimny i nieubłagany. Posuwali się z trudem wzdłuż długiej niewysokiej pochyłości i kiedy osiągnęli szczyt, ujrzeli rzekę po swojej lewej stronie, matową jak nie polerowana cyna w porannym świetle. Kilka barek i łodzi tkwiło zawieszonych we mgle. Po lewej, linia szarych wzgórz zamykała miasto od północy. W deszczu krążyły wolne kruki, ciche, zmokłe i groźne. Wprost przed nimi przez całun deszczu i gryzącego dymu dojrzeli skupisko dachów śródmieścia. Żadnych wież, iglic, żadnych majestatycznych świątynnych budynków, żadnych pałaców. Zamiast tego była plątanina nędznych, wąskich uliczek i niskie walące się budynki, otoczone przez lasy i pola oraz rozwalające się skupisko prowizorycznych szop i chat. Byli teraz już na tyle blisko, by słyszeć smętne bicie pojedynczego dzwonu, płacz głodnego dziecka i szczekające psy. W tle brzmiał jeszcze jeden głos - niskie, uporczywe jęczenie niczym wianie wiatru przed drzwiami lub zawodzenie żałobników na pogrzebie.

Stąpał po wąskiej błotnistej drodze cuchnącej końską uryną, rozjeżdżonej przez koła wozów. W miarę jak zbliżali się do centrum miasta, chaty, szopy przysuwały się do traktu i poczuli, że są podejrzliwie obserwowani z każdego okna. Mieszkańcy byli cisi, gburowaci i mieli blade twarze. Większość była zniekształcona, kaleka i odrażająca. Chłopiec z olbrzymim wodogłowiem spoglądał z okna na piętrze. Kobieta z poważnym rozszczepieniem podniebienia stała przy płocie i świszczała, wystawiając przednie zęby i dziurki od nosa. Szerokonosy mężczyzna bez rąk i nóg w kapeluszu ze skóry wieloryba, który ociekał deszczem, siedział podparty ohydną zabłoconą poduchą. Wszędzie włóczyły się parszywe, obrzydliwie wyglądające psy. Ulice po których szli, stawały się coraz węższe, aż w końcu po obu stronach drewniane budynki zaczęły tworzyć przed nimi nawisy. Nawierzchnia, chociaż wybrukowana kocimi łbami, była brudna i śliska i prawie tak samo trudna do pokonania jak błotnisty trakt na peryferiach miasta. Rynsztok skręcił na środek ulicy. Był zapchany oślizgłymi jelitami, końskim łajnem i rozkładającymi się liśćmi kapusty. Ulica za ulicą widzieli tylko rzędy gryzących nozdrza zwalisk, czarnego popiołu i szkieletów spalonych domów. Podążali przez cuchnące, zalane deszczem targowisko, gdzie rozpychający się tłum przygarbionych postaci kłócił się zajadle o cenę pociemniałej od wilgoci rzepy i wątły stosik surowej wełny i sinawych podrobów. Na przeciwległym narożniku targowiska uformował się krąg klaszczących w dłonie ludzi. Bezzębny mężczyzna w zjedzonej przez mole futrzanej kurtce i przemoczonym kapeluszu z piórkiem grał na katarynce jakąś dziką przyśpiewkę, a kobieta o wyglądzie kretynki, z długim jasnym warkoczem, ściągnąwszy do pasa swoją brudną brązową suknię, tańczyła zataczając się i podskakując. Jej wielkie, białe piersi kołysały się jak dwa muślinowo worki wypełnione śmietankowym serem. Małe wrogie oczka śledziły ich, kiedy przechodzili obok. Deszcz szeptał wokół nich i bulgotał w niewidzialnych rynsztokach i kanałach.

WARHAMMER FRP - 957

PARRAVON:

Z woli Królowej leśnego ludu mieszkać tu miesz możem, śród drzew świętych. Niegodniśmy świętych. Niegodni tej łaski, lecz uchybić Leśnej Pani nie śmieśmiemy, albowiem wtedy drzewa łzami rzewrzewnymi płakać będą. A wnet w nocy przyjdzie leśny lud, zadusi nas i poćwiartuje, a potem poćwiartu powiesi trupy nasze na gałęziach dębów i gałę brzóz owych pięknych. pięk
- Euryk, starszy wioskowy

LORD FERRAGUS Z C HLODERYK

LORD JEROME Z JOUINARD

Jakbym miał pegaza, też bym nie potrzebopotrzebował dobrej drogi, choć z wozem mogłoby mogło być ciężko. Marnują dobry kamień na chaty dla chłopów, a nie mają nawet porządnie wybrukowanych traktów. Ech… Podróż po Par Parravonie dwakroć tyle czasu zajmuje, co zajmuje, gdzie indziej, a i tak pewnym być nie można, in że w ogóle się do celu dojedzie.
- Eldergar z Busreq, woźnica LORD ETIENE Z M ONREUNO

KSI Ą Ę KASJAN Z PARRAVON
Pod pewnymi względami Parravon nieco przypomina poło one dalej na północ Gisoreux. Większość terenów obu księstw pokrywają lasy i góry, aczkolwiek rozciągający się w granicach Gisoreux Las Arden jest znacznie bardziej niebezpieczny od le ącego na obszarze Parravon północno-wschodniego skraju kniei Athel Loren. Granicę pomiędzy księstwem a domeną Czarodziejki wyznacza rzeka Grismarie. W najwę szym miejscu, tam gdzie rzeka skręca wprost na południe, granica Leśnego Królestwa podchodzi pod skraj Gór Szarych. Tworzy ją szpaler wiekowych drzew o poskręcanych i posplatanych gałęziach, tak i ka dy wędrowiec, nawet krasnolud lub mieszczanin, rozpozna, i nie jest to twór przyrody. Leśny lud trzyma się z dala od ziem Parravon i oczekuje tego samego w zamian. Intruzi powinni liczyć się z surową i rychłą karą. Większość Athel Loren porastają wysokie i mocne drzewa, lecz drwale z Parravon na ogół unikają prowadzenia wyrębu w tamtejszych lasach, nawet w tej części puszczy, do której mają wolny dostęp. Powszechna opinia głosi, i cały las jest ściśle związany z Panią z Jeziora, co czyni go miejscem świętym i nienaruszalnym. Drewna z Loren u ywa się niemal wyłącznie przy wznoszeniu kaplic Graala, a nawet wtedy gospodaruje się nim wyjątkowo oszczędnie. Nieliczne wioski poło one w głębi lasu utrzymują się z hodowli świń, zbieractwa oraz uprawy ziemi na niewielką skalę. Większość domów buduje się między drzewami, a nawet bezpośrednio na nich. Równie częstym widokiem są platformy połączone kładkami i drabinami sznurowymi, które słu ą jako schronienie w przypadku ataku drapie ników lub orków z pobliskich Gór Szarych. Najgęściej zaludnionym i najbogatszym rejonem księstwa jest Dolina Parravon. W zasadzie jest to szeroka kotlina, malowniczo poło ona między dwoma pasmami górskimi. Niezwykle yzne gleby zapewniają mo liwość uprawy zbó , zaś ziemie na pogórzu wykorzystywane są pod wypas owiec. Tutejsze osady, włącznie z miasteczkami rybackimi na brzegu Grismarie, nie ró nią się wyglądem i zwyczajami od typowych bretonnskich wiosek spotykanych na terenie całego kraju. Parravon wydaje się krainą przyjazną osadnikom. Nawet Góry Szare, na północy tworzące zaporę strzelistych turni i poszarpanych wąwozów, tutaj ukazują swe łagodne oblicze. Dzięki temu na pogórzu i w dolinach yje stosunkowo więcej osób ni w pozostałych górskich księstwach. Na północ od miasta Parravon większość wiosek przylega do stromych zboczy, natomiast południowe wy yny i płaskowy e są nieco mniej yzne, co ułatwia wznoszenie budynków. Ogólnie mo na jednak powiedzieć, i ka dy skrawek zdatnej pod uprawę ziemi jest przeznaczony pod zasiew, dlatego powszechnym widokiem są chaty wznoszone na spadzistych stokach, górujące nad płaskimi polami i łąkami. Arystokraci z Parravon słyną z upodobania do wysokich zamkowych wie i baszt. W obrębie lasu zapewnia to lepszy ogląd okolicy, choć trudno dostrzec wroga kryjącego się pod gęstą kopułą drzew. Na otwartym terenie to raczej typowy dla regionu element architektury, aczkolwiek niektórzy rycerze wykorzystują wysokie wie yce jako stajnie i gniazda dla oswojonych pegazów. Podobno te skrzydlate wierzchowce lepiej się czują wysoko nad ziemią.

958 - WARHAMMER FRP

LUDNOŚĆ & POLITYKA:
- Ma dziurawy kałdun. (O osobie, która potrafi dużo wypić bez zauważal-

nych efektów ubocznych. Jej bardziej pijani towarzysze niekiedy sprawdzają, czy rzeczywiście kompan od butelki nie ma przypadkiem dziur w bebechu.) - Nie oglądaj się w tył, gdyż dom jest zawsze przed tobą. (Rozpamiętywanie błędów nie zmieni tego, co się już stało. Nie należy więc patrzeć wstecz, lecz zawsze z nadzieją na przyszłość.) - Szarża na lawinę. (Działanie bezcelowe i z góry skazane na niepowodzenie.)
- Z Księgi Przysłów & Powiedzeń, spisanej przez Alfreda Weltbohrera Zamieszkujący Athel Loren obywatele Parravon ró nią się od swoich rodaków, nie tylko tych z terenów nadrzecznych, ale tak e od pozostałych Bretonnczyków. Krą ą plotki, i płynie w nich krew leśnego ludu (co oczywiście jest wierutną bzdurą), dzięki czemu doskonale orientują się w leśnej gęstwinie i nieomylnie wyczuwają wszelkie zagro enia (co akurat jest prawdą). Ich zachowanie cechuje niezwykła ostro ność, jakby uzasadniona obawą, i najmniejsze nawet wykroczenie w świętej kniei mo e zostać surowe ukarane. W związku z tym starają się nie naruszać naturalnego porządku rzeczy, zadowalając się oszczędnym zaspokajaniem jedynie podstawowych potrzeb. Nawet osoby, które opuszczają leśne wioski i wędrują po całej Bretonni, przejawiają tego rodzaju nawyki, mimo i zwykle głównym powodem ich ucieczki bywa zmęczenie wyimaginowanym (lub całkiem uzasadnionym) poczuciem, i są stale obserwowani i poddawani ocenie przez tajemniczą i niezrozumiałą moc władającą Athel Loren. Dla pozostałych obywateli Parravon podró e to swego rodzaju tradycją, oczywiście wśród tych rodzin, które mogą sobie na to pozwolić. Istniejący od wieków zwyczaj nakazuje starszym dzieciom opuścić rodzinny dom i udać się na wychowanie do dalekich krewnych. Po osiągnięciu dojrzałości wędrują do innej wioski lub miasta, aby zdobyć wykształcenie i fach. Tak e jednym ze ślubnych zwyczajów jest zamieszkanie w innej osadzie i rozpoczęcie tam nowego ycia. Niewątpliwie prowadzi to do rozproszenia się członków rodu po całej krainie, aczkolwiek więzy rodzinne są tu nad wyraz silne, a wszyscy krewni zbierają się w wybrany dzień świąteczny lub w czasie jednego z letnich świąt. Z natury rzeczy tego rodzaju tradycja pochodzi od szlachty, lecz przyjęła się tak e wśród chłopów i kupców. Rycerze i panowie ziemscy niemal zawsze udzielają poddanym pozwolenia na takie wędrówki, gdy na miejsce mieszkańców, którzy wyjechali, przyje d ają ich krewni lub chłopi z innych wiosek. aden z władyków nie traci więc poddanych, a dodatkowo silne więzy rodzinne spajają księstwo. Napływ świe ej krwi wprowadza zaś ró norodność i bogactwo wiedzy oraz obyczajów.

Dzięki tej tradycji obywatele Parravon są z natury bardziej otwarci i ciekawi świata. Dysponują znacznie większym zasobem wiedzy ni pozostali Bretonnczycy, przynajmniej w kwestii znajomości geografii i historii regionu, ale często tak e sąsiednich księstw. Niekiedy prowadzi to do przekonania, i zjedli wszystkie rozumy, a inne krainy Starego Świata w istocie niewiele ró nią się od Parravon. Takie osoby często na stałe osiadają w jakiejś wiosce lub mieście, opowiadając o swych niezwykłych przygodach i chwaląc się dogłębną wiedzą o obcych ludach i dalekich krainach. Inni pozostają jednak ądni nowych wra eń i wiedzy, co w połączeniu z ogólnym przyzwolenie szlachty na podejmowanie podró y sprawia, i znaczna część wędrowców w całej Bretonni pochodzi z księstwa Parravon. Niektórzy szybko wracają do domu, gdy dość boleśnie przekonują się, i świat nieco ró ni się od rodzinnych stron, a nie wszyscy arystokraci są tak wyrozumiali jak rycerze z Parravon. Inni jednak nie dają za wygraną, wiodąc niekiedy trudne ycie na szlaku. Dzięki licznym koligacjom, sojuszom i maria om, nierozerwalnie związanym z częstymi wędrówkami oraz rozproszeniem rodów szlacheckich, polityka wewnętrzna księstwa sprawia wra enie uporządkowanej i spokojnej. Jednak e zdarzają się tak e szlacheckie zatargi, zwykle lekcewa one i zaniedbywane na dworze księcia Kasjana. W ostatnich latach rozgorzał spór miedzy dwoma magnatami z północy księstwa. Rycerze Liutpold i Fredergar poró nili się w kwestii pobierania myta na rzece Grismarie. Jak dotąd, ksią ę nie zajął oficjalnego stanowiska, jakby nie zdając sobie sprawy, i dalszy spór mo e ograniczyć transport rzeczny i handel, a w efekcie osłabić gospodarczą pozycję Parravon. KSIĄŻĘ KASJAN Z PARRAVON: Z Władca Parravonu to jeden z najmłodszych ksią ąt Bretonni. Ma niewiele ponad dwadzieścia lat, lecz pomimo tak młodego wieku zdobył wielką sławę, odnajdując Graala i przyprowadzając ze sobą pegaza. Na powracającego w chwale rycerza czekał na zamku ksią ęcy tron, gdy w trakcie wyprawy zmarł ojciec księcia, dotychczasowy władca Parravon. Rządy księcia wystawiają na cię ką próbę cierpliwość doradców. Kasjan to zapalczywy i pełen wigoru młodzieniec, który potrafi zjednywać ludzi i darzony jest powszechnym uwielbieniem. Z drugiej strony wcią ywi naiwne i niezbyt yciowe przekonanie, i głównym obowiązkiem księcia jest szybowanie w przestworzach na wiernym pegazie i pokonywanie potworów, w pojedynkę lub w polowaniu z nagonką. Nie mo na odmówić mu odwagi ani sprawności bojowej, gdy jak dotąd wychodził zwycięsko z ka dego starcia, jednak sprawne zarządzanie księstwem wymaga równie poświęcenia uwagi sprawom gospodarki, sądownictwa oraz dyplomacji. Chwalebne wyczyny oraz męstwo księcia Kasjana przysporzyły mu wielkiej sławy wśród poddanych. Zaczynają nawet krą yć opowieści o dokonaniach młodego władcy, porównujące księcia do Agilgara, wiernego towarzysza broni Gillesa Zjednoczyciela.

RELACJE Z SĄSIEDNIMI KSIĘSTWAMI:
Księstwo Parravon utrzymuje poprawne, choć mo e to się zmienić w niedalekiej przyszłości. Władca południowych ziem, sir Chloderyk, z du ym zainteresowaniem spogląda w stronę pobliskich Gór Szarych. Mimo i oficjalnie obszar ów znajduje się pod władzą Imperium, są to ziemie słabo zaludnione i niemal nie bronione. Lord Chloderyk podejrzewa, i mo na tak odkryć bogate zło a szlachetnych metali. Planuje zatem zajęcie górskiego pasma, a potem otworzenie kilku kopalni i wyrobisk. Niestety podobne plany mają równie arystokraci z Imperium oraz krasnoludy z pobliskich twierdz. Konsekwencje (przede wszystkim polityczne) ewentualnego zatargu granicznego mogą być bardzo powa ne.

BARWY KSIĘSTWA:
Czerń i ółć/złoto są od wieków tradycyjnymi barwami herbowymi u ywanymi przez arystokrację księstwa Parravon.

ZNACZĄCE MIEJSCA:
PARRAVON: Ju na pierwszy rzut oka widać, e miasto jest stolicą księstwa. Majestatycznie górujący nad okolicą zamek wyrasta wprost ze skał wysokiej iglicy wieńczącej pasmo Gór Szarych, zaś u jej stóp wije się rzeka Grismarie. Cechą charakterystyczną stolicy księstwa jest fakt, i niemal w całości została wykuta w skałach. Od najdawniejszych czasów pałace, fontanny, mury i świątynie, a nawet zwykłe domy wznoszono z kamienia. Przez 6 kilometrów zabudowania ciągną się wzdłu doliny, szerokie najwy ej na trzy, cztery ulice. Natomiast urwiska są siedliskiem tysięcy ptaków, które białymi śladami odchodów znaczą czerwone dachówki tego malowniczego miasta. Rzeka jest tutaj wąska i du e statki mogą dopłynąć co najwy ej do północnego krańca miasta, gdzie małe składy portowe wyciosano bezpośrednio w urwistej skale. Tutejsi obywatele lubią myśleć o sobie jako o prostym, wiejskim społeczeństwie. Powodzi im się dobrze dzięki obfitym zbiorom owoców oraz zbo a z pobliskich pól. Wielu Bretonnczyków oburza lub dziwi łamanie uświęconego tradycją prawa, i wyłącznie domy szlachty mogą być kamienne. W odpowiedzi szlachta z Parravon nie chcąc dopuścić, aby byle jak klecone drewniane chałupy oszpeciły ich rodową siedzibę - wyra a od wieków powtarzaną opinię, i chłop w murowanym domu jest niczym chłop w górskiej jaskini. Biorąc pod uwagę wyposa enie i stan chłopskich kamienic, jest to twierdzenie bliskie prawy. Oczywiście kupcy z Parravon w pełni wykorzystują łaskawość szlachty, wznosząc imponujące rezydencje, które nie ustępują nawet pałacom magnaterii. Obowiązujący w mieście nakaz budowania domów z kamienia sprawia, i w Parravon zamieszkuje niezwykła liczna społeczność krasnoludów. Większość z nich to utalentowani kamieniarza i górnicy z Imperium oraz podziemnych twierdz w górach Przeskoku i Krańca Świata. Niektóre z zamieszkujących Parravon krasnoludzkich rodów od wielu pokoleń pracują na rzecz miasta, utrzymując w dobrym stanie miejskie mury, a tak e budując nowe domy. Mimo i cieszą się zasłu onym szacunkiem, nie utrzymują zbyt za yłych stosunków ze swymi ludzkimi sąsiadami, podobnie jak w miastach Imperium yjąc we własnych dzielnicach i trzymając się swego grona. Górujący nad miastem ksią ęcy zamek wzniesiony został na szczycie skalistego wzgórza. Z wysokich, smukłych wie rozciąga się zapierający dech w piersiach widok na majestatyczne Góry Szare oraz błękitną wstęgę rzeki Grismarie, przecinającej zielony kobierzec Athel Loren. Wykuta w skale forteca wygląda niemal tak samo jak

WARHAMMER FRP - 959

przed dwoma tysiącami lat, gdy pierwsi kamieniarze z Parravon zaczęli wznosić siedzibę dla swego władcy. W miarę upływu czasu kolejni ksią ęta rozbudowywali zamek, drą ąc podziemne korytarze i komnaty we wnętrzu góry. Miejscy architekci i kamieniarze podchwycili ten pomysł, pogłębiając i poszerzając piwnice pod domami, a tak e łącząc budynki podziemnymi korytarzami i chodnikami. W efekcie pod miastem powstała gęsta sieć tuneli i magazynów, wykorzystywanych nie tylko w przypadku ewentualnego oblę enia, ale przede wszystkim jako spiarnie, składy oraz dodatkowe izby mieszkalne. Parravon przed wiekami był stołecznym miastem Bretonni i siedzibą króla, dopiero Król Henryk de Tervineza przeniósł swój dwór do Couronne i ustanowił miasto nową stolicą. Odizolowani od du ych miast z północy, panowie i damy Parravonu folgują swym zamiłowaniem do ogrodnictwa i zabaw - przyjemności zdrowych z pozoru, dalece ró nych od zgnilizny Gisoreux i Couronne. Jednak obecnie nawet tutaj pojawiło się robactwo Chaosu. W nocy atmosfera miasta ulega zmianie - drzwi są zamykane i ryglowane, zatrzaskuje się okiennice. Po zachodzie słońca ulice Parravonu stają się dziwnie puste i zapada niezwykła cisza. Mieszkańcy ukrywają się w domach, nie słysząc pukania gości i nie otwierając nikomu. Parravon został dotknięty przez nieznane zło. W nocy krą y tutaj tajemnicze kawalkady bestii czy demonów, włamując się do mieszkań i porywając z nich całe rodziny. Wydaje się, e tylko arystokracja pozostawiona jest w spokoju i wiele osób właśnie ją obarcza winą za taki stan rzeczy. Jeszcze inni przeklinają miejskich czarnoksię ników za ich wścibstwo albo mówią ściszonym głosem o wiedźmach i zwierzoludziach. Na razie nie mo na nic udowodnić, chocia władze Parravonu czynią wszystko, by nocą ulic strzegły patrole gwardzistów. Równie pogrą eni w smutku po stracie bliskich mieszkańcy otrzymują od władz wszelkie mo liwe rekompensaty. ZAGAJNIK DZIEC I: W sercu rosnącej na terenie Parravon części kniei Athel Loren mieści się gęsty zagajnik, okalający niewielkie, choć głębokie jezioro. Na brzegu ciemnozielonej, nieruchomej wodnej tafli le ą porzucone lalki. Niektóre są nowe i bogato zdobione, inne le ą tu od wielu lat, podniszczone przez deszcz i upływ czasu. W okolicy zagajnika często mo na spotkać kobiety ze wszystkich stron Bretonni. Niektóre są pełne nadziei, inne smutne lub zrozpaczone, jednak wszystkie wydają się na coś czekać. Co ciekawe, ka da nosi ze sobą lalkę. Miejsce znane jest z tego, i nad brzeg jeziora Czarodziejka przyprowadza niechciane przez siebie dzieci. Leśny lud niekiedy myli się i porywa zwykłe dzieci, pozbawione magicznego talentu. Jeśli tak się zdarzy, Czarodziejka nakazuje oddań je pod opiekę kobiet, które odwiedziły jezioro w Zagajniku Dzieci. Nie wiadomo, dlaczego

wybrano właśnie to miejsce, gdy nie ró ni się ono niczym o wielu podobnych mu leśnych sadzawek. Leśny lud przybywa w nocy, podrzucając dzieci w równie tajemniczy sposób, jak je porwał. Wysłannicy Pani z Jeziora czekają na dogodny moment, kiedy wszystkie kobiety zasną. Dopiero wtedy podrzucają śpiące dziecko jednej z niewiast. Nad ranem wybrana kobieta ze łzami szczęścia tuli przybrane dziecko, zostawiając w darze dla słu ki Pani z Jeziora przywiezioną lalkę swego utraconego potomka. Wyprawa w głąb lasu nie jest zbyt bezpieczna, szczególnie dla samotnej kobiety. W pobli u Zagajnika Dzieci nie ma adnych wiosek, a nocowanie bez stra y w puszczy jest bardzo ryzykowne. Chętnych jednak nie brakuje, mimo i rzadko która kobieta mo e liczyć na łaskę Czarodziejki, a przypadki, e ktoś odzyskał własne utracone dziecko, są niemal niespotykane. Niemal to słów, które wydaje się dawać nadzieję zrozpaczonym matkom i sprawia, i wiele z nich decyduje się na niezwykle niebezpieczną wyprawę w głąb Athel Loren. ZAMEK SANGLAC : Wśród szczytów Gór Szarych stoi opuszczony od lat zamek. Ponad sto lat temu władający nim ród został wyr nięty w pień podczas ataku zielonoskórych. Podró ni, którzy przybyli na miejsce, zastali jedynie posiekane ciała arystokraty, jego rodziny i zbrojnych, otoczone kręgiem zabitych przez nich orków. Strategicznie poło ony zamek został przekazany we władanie innemu rycerzowi, który wysłał tam jednego ze swych synów. Po zaledwie kilku latach młody lord zginął w bitwie z orkami, które splądrowały jego siedzibę, swoim zwyczajem mordując wszystkich mieszkańców. Następnym władcą, z nadanym tytułem markiza, został starszy rycerz, weteran wielu bitew z górskimi goblinami. Wiszące nad zamkiem złe fatum wkrótce dało o sobie znać, gdy zaprawionego w bojach wojownika spotkał ten sam los, co poprzedników. Dopiero wtedy panowie okolicznych ziem uznali, i zamek nie jest na tyle cenny, aby ryzykować yciem swoim i rodziny. Jak to lapidarnie ujął jeden z rycerzy: Niech go sobie wezmą orki. Przynajmniej będzie wiadomo, gdzie ich szukać. Orki zajęły opuszczoną warownię, lecz nie dane im było zaznać spokoju. Niedługo potem do zamku zakradła się grupa awanturników, którzy wyruszyli na poszukiwanie porwanej karawany. Znaleźli jedynie porąbane ścierwa zielonoskórych. Wyglądało na to, e pozabijali się nawzajem lub te inne plemię zaatakowało swych pobratymców. Walki miedzy orkami nie są rzadkością, lecz tak jak w przypadku poprzednich mieszkańców zamku, teraz równie orki padały ofiarą napaści nieznanych sprawców. W końcu nawet zielonoskórzy zdecydowały się porzucić to przera ające miejsce.

INDEKS MIEJSCOWOŚCI KSIĘSTWA PARRAVON:
NAZWA OSADY WIEL KOŚĆ1 WŁADCA2 POPULACJA3 7700 30 67 898 49 675 ZAMO MO NOŚĆ4 4 2 2 3 2 3 DOCHODY GARNIZON/ MILICJA5 UWAGI

KSIĘSTWO PARRAVON PARRAVON Z Frugelhofen Vingtiennes Chambonay Leskrve Hemmerle W W Z W Z

Ksią ę Kasjan Ksią ę Kasjan Ksią ę Kasjan Sir Andre z Chambonay Ksią ę Kasjan Sir Martin z Hemmerle

KSIĄ Ę KASJAN Z PARRAVON handel, podatki, rolnictwo 300a/600b/1500c rolnictwo rolnictwo, wino handel, podatki, rolnictwo rolnictwo handel, podatki, przewóz 71b/157b 40b/90c

Wyznacza górną granicę spławności Grismarie. Centrum handlowe produktami wytwarzanymi w górach

Champignon Chambonay (cham-cham) specjalny gatunek grzybów ceniony przez koneserów. W piwnicy zajazdu Pod kociołkiem znajdują się pozostałości świątyni Chaosu, przyciąga to wielu gości Znana szkoła murarstwa i kamieniarstwa Centrum handlu serem Salad Bleu i produktami warzywnymi w górach Strze e zachodniego krańca przełęczy Helmgarckiej, wa ne przejście graniczne Salaud de Vettard, prawdopodobnie najostrzejszy ser w Starym Świecie

ZIEMIE CHLODERYK CHLODERYK Z Grunére ZIEMIE JOUINARD JOUINARD Tomblieu Vettard W

Lord Ferragus Lord Ferragus

4147 73

3 3

LORD FERRAGUS Z CHLODERYK handel, kamieniarstwo, 4a/12b/50c podatki handel, rolnictwo 1b/10c LORD JEROME Z JOUINARD handel, podatki ubóstwo handel, rolnictwo

Z W W

Lord Jerome Lord Jerome Lord Jerome

1950 65 77

3 1 2

10a/20b/80c 2c 7c

ZIEMIE MONTREUNO LORD ETIENE Z MONREUNO MONTREUNO Z Lord Etiene 1170 4 handel, podatki 10a/30b/100c Gorące źródła lecznicze Clemenceau W Lord Etiene 75 2 łowiectwo, pasterstwo 7b Purvie W Lord Etiene 32 1 ubóstwo Sangalure W Lord Etiene 54 2 rolnictwo 5c Emilion Z Sir Etiene z Emilion 666 3 handel, podatki, rolnictwo 19b/78c Gravepuits W Sir Etiene z Emilion 55 2 rolnictwo 5c UWAGI: 1 - Osady oznaczona następująco: Miasto (M), Miasto-Państwo (MP), Miasteczko (MS), Małe miasteczko (MM), Wioska (W), Zamek (Z). 2 - Władca oznacza tu suzerena prowincji. W miastach funkcjonują równie rady miejskie; w wioskach zaś władzę sprawują mniej lub bardziej formalne rady starszych. 3 - Podana wartość określa ludność zobowiązaną do płacenia podatków, nie uwzględnia przyjezdnych, ebraków, złodziei itd. Aby otrzymać całkowitą liczbę przebywającej w osadach ludności nale y pomno yć tę wartość przez modyfikator zamo ności. 4 - Zamo ność osad uszeregowano w kolejności od 1 (ubóstwo) do 5 (bardzo bogata). 5 - Garnizon oznacza liczbę zawodowych ołnierzy, stacjonujących w osadzie, milicja zaś - liczbę ochotników lub poborowych, pilnujących przestrzegania prawa. Cyframi oznaczono jakość (wyszkolenie i wyposa enia) oddziałów: a - doskonała, b - przeciętna, c - słaba. Mieszkańcy wiosek zarabiają w inny sposób, ale wielu z nich mo na w razie potrzeby szybko powołać pod broń. 960 - WARHAMMER FRP

QUENELLES:

Nasze ziemie plugawi nienawistny wróg. Z woli bogini naszej i w jej imieniu wyplenimy to zło, imie raz na zawsze
- książę Tankred II, przemowa do rycerzy przed kolejną wyprawą przeciw orkom

LORD JUSPIN Z FLUETVIE

LORD FERGUS
Z LANCEDIABLE

Mają dużo ziemi. Nic by się im nie stało, gdybygdybyśmy śmy trochę zagarnęli dla siebie.
- Sir Renart, arystokrata z Montfort

Słyszałem, że na ulicach Quenelles spotkać można leśnych ludzi z Loren. Podobno czary i cuda magiczne wyczyniają. Ech, choć raz w życiu coś takiego zobaczyć!
- niezbyt rozgarnięty karczmarz z L’Anguille, w rozmowie z magiem Morskich Elfów

LORD M EROVECH Z PILON

LORD JEROME Z PORTESOURD

LORD NICOLAUS Z ROCHETRAIT

KSI Ą Ę TANKRED II Z QUENELLES
Quenelles to największe z bretonnskich księstw, obejmujące większość ziem poło onych w środkowej i południowej części krainy. Długą, wschodnią granicę wyznacza skraj Athel Loren, dlatego tutejsi mieszkańcy mają więcej do czynienia z leśnym ludem ni ich rodacy z sąsiednich księstw. Na południu rzeka Brienne oddziela księstwa od ziem Brionne, na północnym wschodzie tę samą rolę pełni rzeka Grismarie, wyznaczając granicę z Montfort i księstwem Parravon. Na zachodzie le y Akwitania, na północy zaś Bastonne, przesłonięte Masywem Orków. Północna część księstwa, zdominowana przez górskie pasmo, to głównie tereny wykorzystywane pod hodowlę. Wypas owiec umo liwiają zielone hale, nawadniane przez spływające z gór liczne strumienie oraz rzekę Morceaux. Jednak e okolica nie nale y do najbezpieczniejszych. Góry Masywu Orków nie są zbyt wysokie, lecz poryte kotlinami, wąwozami i jaskiniami, wykorzystywanymi przez liczne na tym obszarze plemiona zielonoskórych. Częste napaści orków i goblinów są więc zmorą podró nych i nielicznych wiosek. Większość północnych terenów to obszary słabo zaludnione, mimo i ksią ę Tankred próbuje osłabić szczepy orków poprzez budowanie kolejnych zamków i osad. Jednak zielonoskórzy stanowią zbyt wielką siłę, aby mo na było ich powstrzymać tak mizernymi środkami. W efekcie, opuszczone lub spalone wioski to częsty widok na północy krainy. Jedynie nieliczne zamki i silnie obsadzone forty opierają się atakom orków. Najbardziej znanym jest poło one w pobli u traktu z Przełęczy Uderzającego Topora małe miasteczko Viefin. Otoczona wysokim murem z licznymi wieycami osada słynie z niezwykle wojowniczych mieszkańców. Niemal wszyscy ćwiczą się we władaniu bronią i mają za sobą niejedno starcie z orkami. Wąski pas ziemi między Masywem Orków a rzeką Morceaux pokrywa południowa odnoga Lasu Chalon, jednak e w odró nieniu od puszczy po stronie Bastonne i Bordeleaux, jest to teren wyjątkowo spokojny. Nawet liczne w okolicy plemiona orków i stada zwierzoludzi nie wchodzą do lasu, co ułatwia pracę drwalom, węglarzom i myśliwym. Wszystkie dotychczasowe próby zało enia tam stałej osady kończyły się jednak całkowitym zniszczeniem wioski w tajemniczy i przera ający sposób. Pewnego ranka zamiast chat i zagród znajdowano jedynie zagłębienie w ziemi, tak jakby niezwykła i potę na moc wyrwała całą osadę wraz z gruntem. Prawdopodobnie to samo dzieje się z większymi bandami orków i zwierzoludzi, jednak jak dotąd nie rozwikłano zagadki tajemniczych zniknięć, nie wiadomo te , kto jest za nie odpowiedzialny. Południowo-zachodnie tereny Quenelles to ziemie dawnego Cuileux, zniszczonego przez goblinoidy jeszcze przed zjednoczeniem królestwa. Wszyscy tamtejsi rycerze zginęli honorową śmiercią w bitwie, broniąc swych ziem przed znienawidzonym wrogiem. Niezłomna postawa uczyniła ich nieśmiertelnymi bohaterami licznych legend i pieśni. Poło ony nad rzeką Brienne du y obszar księstwa zwany jest Pobojowiskiem Cuileux. Znajdowane tam od czasu do czasu ludzkie i orcze kości wydają się świadczyć, i rzeczywiście jest to miejsce ostatniej szar y rycerzy z Cuileux. Nikt nie próbuje się tam osiedlić, gdy zgodnie z powszechnie znaną opowieścią taki czyn zakłóciłby spokój bohaterskich rycerzy, a ich zemsta zza grobu dosięgłaby ka dego, kto odwa yłby się zbrukać pamięć o wielkim honorze i męstwie.

LUDNOŚĆ & POLITYKA:
- Twój ojciec był orkiem. (Śmiertelna zniewaga, która może stać się powo-

dem wielopokoleniowej zwady.)
- Twój ojciec był snotlingiem. (Żartobliwa złośliwość, często używana w

pijackich rozmowach między przyjaciółmi.)
- Został drwalem z Loren. (O osobie naiwnej i skłonnej do niepotrzebnego

ryzyka.)
- Zwietrzył krew orków. (O osobie, której wydaje się, że osiągnie sukces.) - Z Księgi Przysłów & Powiedzeń, spisanej przez Alfreda Weltbohrera Cechą wspólną niemal wszystkich mieszkańców Quenelles jest bezbrze na nienawiść do orków. Mo e to nieco dziwić, gdy w innych regionach Bretonni, równie dotkliwie doświadczonych przez najazdy zielonoskórych, trudno zauwa yć tak ywiołowe reakcje ogółu społeczeństwa. Niektórzy wierzą, i jest to rodzaj klątwy rzuconej przez rycerzy z Cuileux, która sprawia, i ludzie zamieszkujący ich ziemie przez cały czas toczą wojny ze znienawidzonym wrogiem. Jest to zauwa alne nawet podczas świąt, gdy w trakcie niemal ka dego z nich głównym elementem obchodów jest palenie goblina lub orka, ywego lub symbolizowanego przez kukłę. Wielu podró nych i awanturników z Quenelles opuszcza rodzinne strony, aby szukać okazji do pomsty na zielonoskórych. Większość z nich udaje się w kierunku Masywu Orków, jednak e są i tacy, którzy wybierają dalekie krainy, słusznie podejrzewając, i wszędzie mo na i nale y walczyć z orkowym plugastwem. Niektórzy śmiałkowie schodzą pod ziemię, dołączając do khazadów toczących walki w obronie swych górskich fortec przed zielonoskórymi.

KSIĄŻĘ TANKRED II Z QU ENELLES: Z Ksią ę Tankred, drugi z władców Quenelles noszący to imię, to sławny i szanowany rycerz. Największym wyczynem władcy było pokonanie nekromanty Heinricha Kemmlera oraz wybrańca Chaosu imieniem Krell, którzy zaatakowali opactwo w La Maisontaal. Jako władca mądry i przewidujący, ksią ę martwi się o dalsze losy księstwa. Czuje, i jego kres jest bliski, a kwestia sukcesji wcią pozostaje nierozstrzygnięta. Tankred pochował trzech synów, zaś o najmłodszym od wielu lat nie miał adnych wieści. Najstarszy umarł od ran odniesionych w zwycięskiej walce z nekromantą, który zebrał armię nieumarłych i ruszył na podbój Quenelles. Drugi zginął jeszcze jako błędny rycerz w bitwie z trupami o ywionymi przez nekromantę Kemmlera. Trzeci syn sam doprowadził do swej zguby, umierając tak, jak ył - w beczce wina. Najmłodszy syn, Einhard, ruszył na wyprawę rycerską, lecz słuch o nim zaginął. Od ponad dziesięciu lat nie było o nim wieści i choć zdarzały się dłu ej trwające poszukiwania Graala, ksią ę obawia się, e będzie musiał przekazać władzę innemu krewnemu. Wcią ywi nadzieję na powrót syna, wierząc w to, i oka e się on godnym spotkania Pani z Jeziora i objęcia władzy w księstwie. Ksią ę Quenelles wyró nia się spośród pozostałych władców bretonnskich, poniewa często posługuje się mniej znaczącym tytułem. Od ponad dwóch tysięcy lat rycerze władający Quenelles przyjmują formalny tytuł diuków Cuileux. Umieszczając ten tytuł w edyktach dotyczących ziem utraconego księstwa i pieczętując się jego znakiem, Tankred okazuje zatem szacunek poległym bohaterom i oddaje cześć ich pamięci.

WARHAMMER FRP - 961

RELACJE Z SĄSIEDNIMI KSIĘSTWAMI:
Polityka księstwa obraca się wokół kwestii sukcesji. Ksią ę Tankred jest ju w podeszłym wieku, a los nie okazał się łaskawszy dla synów władcy. Jedynym yjącym potomkiem jest najmłodszy syn, Einhard, ale od ponad dziesięciu lat, odkąd wyruszył na wyprawę w poszukiwaniu Graala, nie było o nim adnych wieści. W tej sytuacji pozostałe rody próbują za wszelką cenę udowodnić swoje prawa do tronu. Wydaje się jednak, e jedynie dwaj arystokraci mają powa ne podstawy, aby ubiegać się o władzę w księstwie. Pierwszy to diuk Hinsmar, siostrzeniec księcia. Zarządza znaczącymi włościami wokół Masywu Orków i wsławił się wieloma udanymi zbrojnymi wypadami przeciwko zielonoskórym. Niestety jego odwaga i bitewny geniusz nie idą w parze w poczuciem sprawiedliwości, a poniewa bezwzględnie wymaga posłuszeństwa od swych wasali, często stosuje okrutne kary wobec tych, którzy nie chcą całkowicie podporządkować się jego woli. Nikogo nie dziwi więc fakt, i diuk wzbudza strach nie tylko wśród wrogów, ale nawet wśród swych lenników i rycerzy na dworze. Drugim z magnatów roszczących prawa do tronu jest lord Therevault, wnuk młodszego brata księcia. Na jego korzyść przemawia fakt, i w przypadku potwierdzenia śmierci Einharda stałby się prawowitym następcą tronu. Jednak e lord to jeszcze młodzik, który rycerski pas oraz zamek i tytuł odziedziczył po ojcu zabitym w wypadku na polowaniu. Wszystko było nieszczęśliwym zrządzeniem losu, co nie zmienia faktu, i młody rycerz po prostu nie dorósł jeszcze do sprawowania władzy. Wśród najbli szych doradców Therevaulta jest wielu znamienitych magnatów, którzy po cichu liczą na to, i uda im się zyskać kontrolę nad poczynaniami młodego arystokraty, a byś mo e tak e przyszłego księcia. Wydaje się, e ostateczną decyzję podejmie w imieniu króla Lord Regent, ten jednak wcią zwleka, podobnie jak ksią ę Tankred licząc, i Einhard wróci z wyprawy, w ten sposób rozstrzygając spór o dziedziczenie władzy. Lord Therevault sam nie wie, czego chce naprawdę, gdy jego doradcy równie nie są w tej kwestii zgodni. Natomiast diuk Hinsmar w skrytości ducha liczy na powrót Einharda, ale nie w glorii rycerza Graala, lecz spoczywającego na pogrzebowych matach.

BARWY KSIĘSTWA:
Błękit i biel/srebro są od wieków tradycyjnymi barwami herbowymi u ywanymi przez arystokrację księstwa Quenelles.

ZNACZĄCE MIEJSCA:
KURHANY CUILEUX: Poło one na północy Kurhany Cuileux nie powinny być mylone z zajmującym południową część księstwa Pobojowiskiem Cuileux - miejscem ostatniej bitwy rycerzy z hordą zielonoskórych. Kurhany to obszar, na którym mieszkańcy zniszczonej prowincji grzebali swych zmarłych. Samotne kopce rozrzucone są na rozległym terenie w pobli u rzeki Morceaux, w Lesie Chalon, a nawet w górach Masywu Orków. Typowy kurhan składa się z kilkunastu połączonych tunelami krypt i podziemnych sal, choć zdarzają się te budowle znacznie większe, sięgające głęboko pod ziemię. Krą ą opowieści, jakoby w lesie istniało prawdziwe cmentarzysko o rozmiarach miasta, strze one przez nieumarłych wartowników, jednak tych plotek nikt nie potwierdził. Kurhany znajdujące się w łatwo dostępnych miejscach to jedynie opustoszałe grobowce, dawno ograbione z kosztowności przez orki i ludzi. Są jednak i takie, o których wśród okolicznych chłopów krą ą pogłoski, jakoby spokoju pogrzebanych w środku wojowników strzegły upiory i duchy. Kurhany w górach i głębi lasu zwykle stoją nienaruszone od setek lat, wypełnione kosztownościami i skarbami, lecz tak e budzące strach przed tajemną mocą ochronnych zaklęć i odwiecznych stra ników. QU ENELLES: Quenelles le y 80 kilometrów na zachód od Lasu Loren, przy brzegach rzeki Brienne. Od wschodu mury podchodzą pod samą puszczę, lecz nie zamykają tej części miasta. Granicę wyznacza szeroki, wybrukowany trakt. Niegdyś stał tu wschodni mur miasta, lecz ponad tysiąc lat temu został zburzony na rozkaz Czarodziejki. Z całej Bretonni przybywają pielgrzymi, aby stanąć w tym właśnie miejscu i spojrzeć na święty las. Nielicznym szczęśliwcom udaje się dostrzec któregoś z leśnych ludzi, którzy utrzymują wieczną stra na zachodnim skraju Athel Loren. Inni zaklinają się, i dostrzegli jakiś ruch lub odziane na zielone istoty, które w rzeczywistości były jedynie wytworem ich wyobraźni. W pobli u kamiennego traktu stoi kaplica Graala, wyjątkowa w skali całej Bretonni. Zwana jest kaplicą Czarodziejki, a witra owe okna i zdobienia przedstawiają właśnie ją, a nie Panią z Jeziora. Świątynią opiekuje się przynajmniej dwóch rycerzy Graala, choć rzadko który przebywa tu dłu ej ni rok. Wśród mieszkańców stolicy krą ą opowieści o skarbach ukrytych w podziemiach, wielu twierdzi te , i przynajmniej raz do roku święty przybytek odwiedza Czarodziejka. Stały napływ pielgrzymów powoduje, i wschodnia część miasta to dzielnica rozrywkowa, nastawiona głównie na obsługę tłumnie przybywających wędrowców. Mnóstwo tu zajazdów, karczm, kramów oraz wszelakich siedlisk hazardu i innych rozrywek, szczególnie domów rozpusty. Północną część miasta zajmuje zamek władcy Quenelles, zdumiewająco mały i skromny, biorąc pod uwagę wielkość całego księstwa. Podobno jest to spowodowane decyzją Czarodziejki, która nie yczyła sobie wielkiej twierdzy tu na skraju swego królestwa. Do miasta mogą wpływać morskie okręty, ale powy ej rzeka jest zbyt płytka i dostępna tylko dla najmniejszych łodzi i barek. Quenelles to mroczne, brudne i plugawe miasto, gdzie domy walą się na siebie, a na zaniedbane ulice wyrzucane są odpadki i wszelkie nieczystości. Dawniej miasto otoczone było murami, ale skromne środki przeznaczone na ich utrzymanie i powszechny brak zainteresowania ich umacnianiem doprowadził do ruiny większość fortyfikacji. Przy okazji zniszczeniu uległy przylegające do nich domy. Później miasto rozrosło się poza dawne mury, tworząc liczne dzielnice lepianek, prawie tak samo ohydne, jak slumsy wewnątrz miasta. Arystokracja Quenelles yje w du ych rezydencjach, których wysokie, często zrujnowane wie e górują nad miastem ze wzgórz na północy. Dekadencka jak cała bretonnska szlachta, ulega wszelkim zachciankom i poszukuje rozrywek. Szczególnie słynie ze swoich okrucieństwa, znanych w całym Starym Świecie. Oczywiście, przestępczość jest powszechna wśród przedstawicieli ni szych klas, dla których ywność to cenna zdobycz, a pieniądze są prawie nieznane. Obowiązują surowe kary dla tych, którzy zostaną złapani, szczególnie jeśli dokonali wykroczenia przeciw klasie wy szej. Nawet drobne przestępstwa ka e się okaleczeniami i torturami, a napiętnowani elazem i oszpeceni ludzie są tutaj częstym widokiem. Wrodzony sadyzm mieszkańców zdą a w kierunku wypaczeń najgorszego rodzaju, świadcząc o przenikającym Bretonnczyków ska eniu Chaosem.

962 - WARHAMMER FRP

INDEKS MIEJSCOWOŚCI KSIĘSTWA QUENELLES:
NAZWA OSADY WIEL KOŚĆ1 WŁADCA2 POPULACJA3 12590 54 34 68 76 65 567 ZAMO MO NOŚĆ4 5 1 2 3 1 2 3 DOCHODY GARNIZON/ MILICJA5 UWAGI

KSIĘSTWO QUENELLES QUENELLES Z Blancbois Bruteissue La Maisontaal Pleurbois Portepetiot Diapremaison W W W W W Z

Ksią ę Tankred II Ksią ę Tankred II Ksią ę Tankred II Ksią ę Tankred II Ksią ę Tankred II Ksią ę Tankred II Sir Tomas z Diapremaison

KSIĄ Ę TANKRED II Z QUENELLES handel, podatki 400a/900b/1800c ubóstwo rolnictwo 2c handel, klasztor 1b/10c ubóstwo rolnictwo 6c handel, podatki, rolnictwo, 28b/63c wino rolnictwo 7c rolnictwo 2c rolnictwo 8c ubóstwo handel, podatki, rolnictwo 14b/41c ubóstwo rolnictwo rolnictwo 7c LORD JUSPIN Z FLUETVIE handel, podatki 215a/490b/786c owce, ser 7c konie 7c handel, podatki, rolnictwo 52b/170c ubóstwo 1c handel, owce, podatki, ser 21b/57c rolnictwo 8c LORD FERGUS Z LANCEDIABLE handel, podatki 215a/490b/786c owce, ser 8c handel, rolnictwo 9c handel, podatki, rolnictwo 52b/170c ubóstwo 5c LORD MEROVECH Z PILON handel, podatki 215a/490b/786c owce, ser 5c bydło 5c ubóstwo handel, podatki, rolnictwo 32b/70c rudy metali ubóstwo 1c handel, owce, podatki, ser 27b/121c rolnictwo 3c rolnictwo 8c LORD JEROME Z PORTESOURD handel, podatki 51a/310b/540c rolnictwo, wino 5c ubóstwo 3c rolnictwo 6c handel, podatki, rolnictwo 35b/170c rolnictwo rolnictwo 3c LORD NICOLAUS Z ROCHETRAIT handel, podatki 120a/660b/1123c rolnictwo 6c ubóstwo ubóstwo -

Stolica Quenelles. Port. Kaplica Czarodziejki.

Branchetoit W Sir Tomas z Diapremaison 75 2 Duroche W Sir Tomas z Diapremaison 24 2 Espritvie W Sir Tomas z Diapremaison 87 2 Lenitifsole W Sir Tomas z Diapremaison 54 1 Montaire Z Sir Edyp z Montaire 365 3 Fluetaire W Sir Edyp z Montaire 34 1 Outrebois W Sir Edyp z Montaire 27 2 Sudpaix W Sir Edyp z Montaire 76 2 ZIEMIE FLUETVIE FLUETVIE Z Lord Juspin 6323 4 Cendrereflet W Lord Juspin 76 2 Santvoie W Lord Juspin 75 2 Kaplica Graala. Grisporte Z Sir Justin z Grisporte 756 3 Traitpilon W Sir Justin z Grisporte 45 1 Jaunebrute Z Sir Mathias z Jaunebrute 345 3 Sectrou W Sir Mathias z Jaunebrute 87 2 ZIEMIE LANCEDIABLE LANCEDIABLE Z Lord Fergus 6323 4 Diaprelance W Lord Fergus 87 2 Sudfoire W Lord Fergus 89 2 Targ. Courir Z Sir Pierr z Courir 465 3 Viergefer W Sir Pierr z Courir 78 1 ZIEMIE PILON PILON Z Lord Merovech 6323 4 Beaupont W Lord Merovech 53 2 Foitsole W Lord Merovech 53 2 Glacesel W Lord Merovech 46 1 Jaunegrand Z Sir Robert z Jaunegrand 465 3 Mineraifer W Sir Robert z Jaunegrand 65 1 Kopalnia elaza. Outrevie W Sir Robert z Jaunegrand 66 1 Sangnoir Z Sir Violent z Sangnoir 676 3 Lenitifissue W Sir Violent z Sangnoir 34 2 Voleuraire W Sir Violent z Sangnoir 87 2 ZIEMIE PORTESOURD PORTESOURD Z Lord Jerome 4156 4 Druaire W Lord Jerome 65 2 Eteporte W Lord Jerome 75 1 Nordroche W Lord Jerome 76 2 Gavemont Z Sir Lambert z Gavemont 787 3 Baicygne W Sir Lambert z Gavemont 24 2 Pursang W Sir Lambert z Gavemont 45 2 ZIEMIE ROCHETRAIT ROCHETRAIT Z Lord Nicolaus 9877 4 Blanclance W Lord Nicolaus 65 2 Moussevie W Lord Nicolaus 74 1 Secete W Lord Nicolaus 67 1 UWAGI: 1 - Osady oznaczona następująco: Miasto (M), Miasto-Państwo (MP), Miasteczko (MS), Małe miasteczko (MM), Wioska (W), Zamek (Z). 2 - Władca oznacza tu suzerena prowincji. W miastach funkcjonują równie rady miejskie; w wioskach zaś władzę sprawują mniej lub bardziej formalne rady starszych. 3 - Podana wartość określa ludność zobowiązaną do płacenia podatków, nie uwzględnia przyjezdnych, ebraków, złodziei itd. Aby otrzymać całkowitą liczbę przebywającej w osadach ludności nale y pomno yć tę wartość przez modyfikator zamo ności. 4 - Zamo ność osad uszeregowano w kolejności od 1 (ubóstwo) do 5 (bardzo bogata). 5 - Garnizon oznacza liczbę zawodowych ołnierzy, stacjonujących w osadzie, milicja zaś - liczbę ochotników lub poborowych, pilnujących przestrzegania prawa. Cyframi oznaczono jakość (wyszkolenie i wyposa enia) oddziałów: a - doskonała, b - przeciętna, c - słaba. Mieszkańcy wiosek zarabiają w inny sposób, ale wielu z nich mo na w razie potrzeby szybko powołać pod broń.

WARHAMMER FRP - 963

Related Interests