You are on page 1of 513

J AMES G EORGE F RAZER

ZOTA GA
S TUDIA Z MAGII I RELIGII

P RZEOY :
H ENRYK K RZECZKOWSKI

W YDAWNICTWO KR
W ARSZAWA 2002
Tytu oryginau:
THE GOLDEN BOUGH. A STUDY IN MAGIC AND RELIGION

Copyright by Master & Fellows of Trinity College Library, Cambridge


2001
Copyright for the Polish editio by Wydawnictwo KR 2002
Copyright for the Polish translation by Jzef Jaworski & Piotr Strzelecki,
Warszawa 2002

Projekt okadki:
LECH ROBAKIEWICZ, Studio tChu

Publikacja dotowana przez Ministerstwo Edukacji Narodowej i Sportu

ISBN 83-89158-04-3
LCCN BL310 .F7165 2002

Drukarnia Wydawnictw Naukowych S.A.


d, ul. wirki 2
I
Krl Lasu

Kt nie zna obrazu Turnera przedstawiajcego Zot Ga? Scena ton-


ca w zocistej powiacie wyobrani, w ktrej kpa si boski umys Turnera
i przemienia nawet najpogodniejszy krajobraz, jest senn wizj ukrytego w
lasach jeziorka Nemi, Zwierciada Diany, jak je nazywali staroytni. Kto
raz widzia spokojne wody otoczone zieleni dolinki w Grach Albaskich,
ju nigdy ich nie zapomni. Ciszy, wrcz samotnoci tej sceny nie zakcaj
dwie typowe wioski woskie drzemice nad brzegami jeziorka i rwnie wo-
ski paac, ktrego ogrody stromymi tarasami opadaj ku jezioru. Nie byoby
w tym nic dziwnego, gdyby Diana wci jeszcze przebywaa na tym bezlud-
nym brzegu, gdyby wci jeszcze zamieszkiwaa te lene ostpy.
W staroytnoci w leny pejza by miejscem dziwnej i powtarzajcej si
stale tragedii. Na pnocnym brzegu jeziora, tu pod przepacist ska, na
ktrej osiada wspczesna wioska Nemi, znajdowa si wity gaj i sanktu-
arium Diany Nemorensis, czyli Diany Lenej. Niekiedy zwano je rwnie
jeziorem i zagajnikiem Arycji. Lecz miasteczko Arycja (obecna La Riccia)
znajdowao si o trzy mile dalej, u stp Gry Albaskiej, a od jeziora, le-
cego na zboczu gry w maym zagbieniu w ksztacie krateru, dzieli je
bardzo pochyy stok. W tym witym zagajniku roso drzewo, wok ktrego
mona byo dostrzec mroczn posta krc przez cay dzie i prawdopo-
dobnie do pnej nocy. W rce dziery w czowiek nagi miecz i bez prze-
rwy rozglda si wok, jak gdyby w kadej chwili mg si spodziewa
napaci wroga. By to kapan i morderca, wypatrujcy tego, ktry go wcze-
niej lub pniej zamorduje i obejmie po nim urzd kapaski. Takie prawo
obowizywao w sanktuarium. Kandydat na kapana nie mia wyboru. Aby
obj stanowisko, musia zgadzi swego poprzednika, a urzd po nim pia-
stowa do chwili, gdy sam gin z rki nastpcy silniejszego i bardziej prze-
mylnego.
Ze stanowiskiem tak niepewnym zwizany by tytu krla, ale z pewno-
ci adna inna koronowana gowa nie ukadaa si do snu w wikszej nie-
pewnoci i nie bya nawiedzana przez koszmarniejsze sny. Rok po roku, lat-
em i zim, w soce i niepogod musia sta samotnie na stray, a niespokoj-
n drzemk mg przypaci yciem. Najdrobniejsza nieuwaga, najmniejsza
sabo, ledwo dostrzegalny spadek sprawnoci we wadaniu broni ozna-
czay niebezpieczestwo. Siwizna moga przypiecztowa jego los. Widok
tego czowieka, by moe, zaciemnia jasny pejza spokojnym i nabonym
pielgrzymom jak chmura, ktra nagle przesania soce w pogodny dzie.
Nie pasowaa ta surowa i ponura posta do sennego bkitu woskiego nieba,
do cienia letnich lasw, do skrzcych si w promieniach soca fal jeziora.
Wyobraamy sobie raczej t scen tak, jak widzia j spniony wdrowiec
w jedn z owych strasznych nocy jesiennych, gdy martwe licie kad si
gstym kobiercem, a wiatr zdaje si egna aobnymi pieniami umierajcy
rok. Obraz to ponury, ktremu towarzyszy melancholijna muzyka. Na tle
chmurnego i burzliwego nieba rysuje si czarna, postrzpiona sylwetka lasu,
w gaziach skomle wiatr, pod nogami szeleszcz zwide licie, zimna fala
uderza o brzeg, a na pierwszym planie kroczy tam i z powrotem ciemna syl-
wetka, to ginca w mroku, to znw pojawiajca si w powiacie ksiyca
przedzierajcego si przez chmury i splecione gazie, by na chwil zaby-
sn na stali miecza.
Nie znajdziemy w staroytnoci klasycznej analogii ani wytumaczenia
dziwnej reguy tego obrzdku kapaskiego. Trzeba sign gbiej. Nikt
chyba nie zaprzeczy, e taki zwyczaj pachnie wiekami barbarzyskimi.
Przetrwa on do czasw cesarstwa i jak prehistoryczna skaa sterczca na
gadko strzyonym trawniku osamotniony jest w cywilizowanym wiecie
wczesnym, ale wanie barbarzystwo i prymitywizm obyczaju daj nam
nadziej na rozwizanie zagadki. Ostatnie bowiem badania nad wczesn
histori czowieka odsoniy, i mimo powierzchownych rnic umys ludzki
wypracowywa pierwsz prymitywn filozofi ycia w sposb zasadniczo
podobny. Tote jeli potrafimy dowie, e taki barbarzyski zwyczaj jak
kapastwo w Nemi istnia gdzie indziej, jeli uda nam si wyledzi moty-
wy, ktre powoay go do ycia, jeli zdoamy dowie, e motywy te wy-
stpoway w szerokim zasigu, a moe nawet byy powszechne w spoecze-
stwie ludzkim, wytwarzajc w rozmaitych okolicznociach rozmaite instytu-
cje, podobne jednak w swych rdach; jeli wreszcie uda nam si dowie,
e te wanie motywy jak te pewne instytucje z nich si wywodzce funk-
cjonoway w staroytnoci klasycznej, wwczas bdziemy mieli prawo
przypuszcza, e w jakim wczeniejszym wieku te same motywy zrodziy
urzd kapaski w Nemi. Taki wywd, wobec braku bezporednich wia-
dectw o rzeczywistych pocztkach kapastwa w Nemi, nie moe mie war-
toci dowodu, bdzie jednak bardziej lub mniej prawdopodobny w zaleno-
ci od stopnia, w jakim speni warunki, ktre powyej wymieniem. Celem
tej ksiki jest przedstawienie moliwie prawdopodobnego wyjanienia ka-
pastwa w Nemi.
Zaczynam od przedstawienia kilku faktw i legend, ktre do nas dotary.
Wedug jednego przekazu kult Diany w Nemi zosta wprowadzony przez
Orestesa, ktry po zamordowaniu Toasa, krla Chersonezu Taurydzkiego
(Krym), uciek wraz ze sw siostr do Italii, unoszc ze sob wizerunek Dia-
ny Taurydzkiej ukryty w wizce patykw. Po mierci szcztki jego zostay
przywiezione z Arycji do Rzymu i pochowane przed wityni Saturna na
stoku Kapitolu obok wityni Zgody. Krwawy rytua, ktry legenda przypi-
suje Dianie Taurydzkiej, znany jest badaczom staroytnoci klasycznej. Le-
genda gosi, e kady cudzoziemiec, ktry wyldowa na tym brzegu, ska-
dany by w ofierze na jej otarzu. Rytua ten po przeniesieniu go do Italii
przybra agodniejsze formy. W sanktuarium Nemi roso pewne drzewo, z
ktrego nie wolno byo uama ani jednej gazi. Mg to uczyni jedynie
niewolnik, ktry uciek od swojego pana. Gdy uciekinierowi udao si ua-
ma ga, otrzymywa prawo stoczenia walki z kapanem, a po zwyciskiej
walce i zgadzeniu kapana zostawa jego nastpc, otrzymujc tytu Krla
Lasu (Rex Nemorensis). W powszechnym mniemaniu staroytnych owa
fatalna ga arycyjska bya Zot Gazi, ktr Eneasz, posuszny nakazo-
wi Sybilli, uama, wybierajc si w niebezpieczn podr do krainy umar-
ych. Ucieczka niewolnika, jak twierdzono, wyobraaa ucieczk Orestesa,
jego walka z kapanem bya reminiscencj ludzkich ofiar skadanych niegdy
Dianie Taurydzkiej. Prawo nastpstwa, wywojowane mieczem, zachowao
si po czasy cesarstwa. Wiemy bowiem, e gdy kapan w Nemi zbyt dugo
ju piastowa sw godno, Kaligula wynaj silniejszego ode gbura, by go
zamordowa, a pewien podrnik grecki, ktry przyby do Italii w erze An-
toninw, zanotowa, e kapastwo byo nadal owocem zwycistwa w walce
wrcz.
Kilka gwnych elementw kultu Diany w Nemi da si jeszcze zrekon-
struowa. Jak wynika z wotywnych darw odnalezionych na miejscu, wi-
dziano w niej przede wszystkim owczyni, a take t, ktra obdarza m-
czyzn i kobiety potomstwem. Jej te zawdziczay ciarne matki lekki po-
rd. Wydaje si, e ogie odgrywa zasadnicz rol w rytuale, albowiem w
dzie jej wita, trzynastego sierpnia, w najgortszej porze roku, w zagajni-
ku pony niezliczone pochodnie, ktrych rdzawe pomienie odbijay si w
wodach jeziorka. W tym dniu w caej Italii przy kadym ognisku domowym
odbyway si uroczyste obrzdki. Statuetki z brzu odnalezione w okolicy
przedstawiaj bogini z pochodni w uniesionej prawicy, a kobiety, ktrych
prb wysuchaa, przybyway dla wypenienia lubw do jej sanktuarium,
przybrane wiecami i trzymajc w rkach ponce pochodnie. Jaki nieznany
ofiarodawca umieci w maej kapliczce w Nemi wiecznie ponc lamp,
modlc si o bezpieczestwo cesarza Klaudiusza i jego rodziny. Terakotowe
lampy znalezione w gaju suyy zapewne do podobnych celw ludziom
skromniejszym. Jeli tumaczenie to jest suszne, wwczas oczywist staje
si analogia z praktyk skadania wotum ze wiec w kocioach katolickich.
Co wicej, tytu Westy, ktry Diana z Nemi nosia, wskazuje niedwuznacz-
nie na wieczny pomie podtrzymywany w jej sanktuarium. Wielki, okrgy
postument w pnocno-wschodnim kcie wityni, wznoszcy si na trzech
stopniach i noszcy jeszcze lady mozaiki, prawdopodobnie dwiga okrg
wityni Diany jako Westy, podobn do okrgej wityni Westy na Forum
Romanum. Tutaj zapewne dziewice-westalki czuway przy witym ogniu,
odnaleziono bowiem gow westalki z terakoty, a kult wiecznego pomienia,
przy ktrym czuway wite dziewice, by, jak si zdaje, rozpowszechniony
w Lacjum od najdawniejszych do najpniejszych czasw. Podczas dorocz-
nego wita bogini psy myliwskie ozdabiano wiecami i nie nkano zwie-
rzyny. Modzie przechodzia ceremonie oczyszczajce ku czci bogini, a
uczta skadaa si z wina, kolcia, gorcego ciasta podawanego na liciach
i jabek zrywanych prosto z drzew.
Diana nie rzdzia jednak sama w swym gaju w Nemi. Dwa pomniejsze
bstwa dzieliy z ni jej lene uroczysko. Jednym z nich bya Egeria, nimfa
przejrzystej wody tryskajcej z bazaltowych ska i spadajcej wdzicznymi
kaskadami do jeziora w miejscowoci Le Mole, zwanej tak, poniewa stan-
y tu myny wspczesnej wioski Nemi. Owidiusz, ktry czsto pija t wod,
wspomina szum strumyka spywajcego po kamieniach. Kobiety ciarne
skaday ofiary Egerii, poniewa, podobnie jak Diana, moga ona uly im w
porodzie. Wedug legendy nimfa bya on czy te kochank mdrego krla
Numy, pojt w zaciszu witego gaju. Natchnieniu zrodzonemu w tym bo-
skim zwizku zawdziczali Rzymianie prawa nadane im przez Num. Plu-
tarch porwnuje t legend z innymi baniami o mioci bogi do miertel-
nikw, jak na przykad o zakochanych w piknych modziecach, Attisie
i Endymionie, boginiach Kybele i Lunie (Ksiycu). Zdaniem niektrych,
miejscem spotka kochankw nie byy lasy Nemi, lecz gaj za ociekajc
wod Porta Capena w Rzymie, gdzie z ciemnej groty wypywao inne jesz-
cze rdo powicone Egerii. Westalki rzymskie codziennie czerpay tu
wod do mycia wityni Westy; nosiy j na gowie w glinianych dzbanach.
Za czasw Juwenala nag ska wyoono marmurem, a wite miejsce spro-
fanowali biedni ydzi, ktrym, podobnie jak Cyganom, pozwalano szuka
schronienia w gaju. Mamy prawo przypuszcza, e prawdziwym, pierwszym
strumieniem powiconym Egerii by ten, ktry wpada do jeziora w Nemi,
gdy za nastpnie osadnicy zeszli z Gr Albaskich nad brzegi Tybru, zabra-
li ze sob nimf i znaleli jej now siedzib w gaju za bramami miasta. Po-
zostaoci kpieliska, odkryte w granicach witego miejsca, jak i te liczne
terakotowe modele czci ciaa ludzkiego wskazywayby na to, e wody
Egerii uywane byy do leczenia chorych, ktrzy swe nadzieje czy te sw
wdziczno wyraali w wotach dla bogini, zgodnie z obyczajem wci
jeszcze istniejcym w wielu czciach Europy. rda, jak si zdaje, zacho-
way po dzie dzisiejszy lecznicze waciwoci.Drugim pomniejszym b-
stwem w Nemi by Virbius. Wedug legendy Virbiusem by mody grecki
heros Hippolytos, cnotliwy i pikny, ktrego centaur Chiron nauczy kunsztu
owieckiego. Dnie cae spdza w zielonych lasach, polujc na dzik zwie-
rzyn, a jedynym jego towarzyszem bya bogini-dziewica Artemida (grecki
odpowiednik Diany). Dumny z boskiego towarzystwa, wzgardzi mioci
kobiet i to stao si przyczyn jego zguby. Albowiem wzgardzona Afrodyta
natchna mioci ku niemu jego macoch, Fedr, gdy za Hippolytos zlek-
ceway jej wystpne zaloty, oskarya go kamliwie przed jego ojcem, Te-
zeuszem. Ten uwierzy w kalumni i w modach swych baga Posejdona, by
pomci wyimaginowan krzywd. Gdy wic Hippolytos powozi rydwanem
nad brzegiem Zatoki Saroskiej, bg morza wysa z fal srogiego byka.
Przestraszone konie sposzyy si, zrzuciy Hippolytosa z rydwanu, po czym
wlokc go, stratoway kopytami. Diana jednak, ktra kochaa Hippolytosa,
namwia medyka Asklepiosa, by za pomoc swych zi leczniczych przy-
wrci ycie modemu owcy. Jowisz, oburzony, e miertelnik powrci od
bram mierci, zesa wtrcajcego si w nie swoje sprawy medyka do Hade-
su, lecz Diana ukrya swego ulubieca przed rozgniewanym bogiem w gstej
chmurze, zmienia rysy jego twarzy, dodajc mu lat, po czym zabraa go
daleko, do lesistych dolin Nemi, powierzajc go opiece nimfy Egerii. Miesz-
ka tam samotny, nieznany nikomu, pod imieniem Virbiusa w gszczu ital-
skich lasw, sprawujc wadz krlewsk i ustanawiajc uroczyszcze po-
wicone Dianie. Jego urodziwy syn, noszcy rwnie imi Virbiusa, nie da
si zniechci losem ojca i poprowadzi zaprzg ognistych rumakw, by
wspomc Latynw w wojnie przeciwko Eneaszowi i Trojanom. Virbius
czczony by jako bg nie tylko w Nemi, lecz rwnie w innych miejscowo-
ciach. Tak wic dowiadujemy si, e w Kampanii by kapan specjalnie
zajmujcy si jego kultem. Do gaju i uroczyszcza arycyjskiego konie nie
miay dostpu, poniewa zabiy Hippolytosa. Nie wolno byo dotyka jego
posgu. Niektrzy uwaali go za soce. Prawd natomiast jest mwi
Serwiusz1 e jest bstwem powizanym z Dian, tak jak Attis powiza-
ny jest z Matk Bogw, Erichtonios z Minerw i Adonis z Wener. Nieba-
wem postaramy si wyjani natur tych powiza. W tym miejscu warto
zaznaczy, e w swej dugiej i urozmaiconej karierze ta posta mityczna
wykazaa niezwyk wrcz ywotno. Nie ulega bowiem niemal adnej
wtpliwoci, e wity Hipolit z kalendarza rzymskiego, ktry zgin wle-
czony przez konie trzynastego sierpnia, a wic w dzie powicony Dianie,
jest wanie owym greckim herosem o identycznym imieniu, ktry dwakro
umierajc jako pogaski grzesznik, szczliwie zosta wskrzeszony w posta-
ci chrzecijaskiego witego.
Nie potrzeba skomplikowanych wywodw, by przekona nas o tym, e
opowieci wyjaniajce rdo kultu Diany w Nemi nie maj wartoci histo-
rycznej. Nale one niewtpliwie do owej rozleglej kategorii mitw, stwo-
rzonych, aby wytumaczy pochodzenie rytuau religijnego, i adnych in-
nych podstaw nie posiadaj poza podobiestwem, prawdziwym lub wyima-
ginowanym, do jakiego cudzoziemskiego rytuau. Nieskadno tych mitw

1
Servius Maurus Honoratus (IV w. po Chr.) autor synnych komentarzy do pism
Wergiliusza; naucza retoryki i gramatyki w Rzymie.
nemijskich staje si jeszcze bardziej oczywista, gdy wemiemy pod uwag,
e pocztki kultu odnoszone s to do Orestesa, to znw do Hippolytosa, za-
lenie od tego, jaki element rytuau ma by wytumaczony. Istotn natomiast
wartoci tych opowieci jest to, i su one jako ilustracja charakteru kul-
tu, dostarczajc wzoru dla porwna, a take porednio wiadcz o szacow-
nym jego wieku, dowodzc, e prawdziwe jego rda zaginy w mrokach
staroytnoci bajecznej.
Stwierdziem ju uprzednio, e arycyjskie legendy o Orestesie i Hippoly-
tosie, mimo i nie maj znaczenia historycznego, posiadaj jednak pewn
warto o tyle, o ile mog nam pomc w lepszym zrozumieniu kultu w Nemi
przez porwnanie go z rytuaami i mitami innych sanktuariw. Musimy wo-
bec tego zada sobie pytanie: dlaczego autorzy tych legend wybrali sobie
Orestesa i Hippolytosa dla wytumaczenia postaci Virbiusa i Krla Lasu?
Jeli idzie o Orestesa, odpowied jest oczywista. Zarwno on, jak i wizeru-
nek Diany Taurydzkiej, ktr przebaga mona jedynie ofiarami z krwi
ludzkiej, potrzebni byli do wyjanienia morderczego trybu sukcesji w ary-
cyjskim kapastwie. Sprawa nie jest tak jasna w wypadku Hippolytosa.
Sposb, w jaki zgin, tumaczy co prawda powody niedopuszczania koni do
gaju, ale to nie wystarcza, by zidentyfikowa go z kultem. Musimy wobec
tego sign gbiej, zarwno jeli idzie o badanie kultu, jak i legendy czy
te mitu Hippolytosa.
Posiada on synne sanktuarium w swym rodzinnym domu w Trezenie,
pooone nad ow pikn, odcit prawie od morza zatok, w ktrej gaje
pomaraczowe i cytrynowe, przebite cyprysami wyrastajcymi jak ciemne
wiee ponad ogrodem Hesperyd, pokrywaj obecnie skrawek yznej ziemi u
stp wyszczerbionych gr. Po drugiej stronie bkitnych wd zacisznej zato-
ki, chronic j od otwartego morza, wyrasta wita wyspa Posejdona, ktrej
szczyty ukryte s w mrocznej zieleni sosen. Na tym piknym wybrzeu
czczono Hippolytosa. W sanktuarium staa witynia goszczca jego staro-
ytny posg. Naboestwa ku jego czci odprawia kapan, doywotnio pia-
stujcy sw godno. Raz do roku odbyway si uroczystoci poczone ze
skadaniem ofiar Hippolytosowi, co roku jego przedwczesn mier opaki-
way pienia aobne dziewic. Modziecy i panny przed lubem skadali w
wityni pukiel wosw. W Trezenie by jego grb, ktrego jednak ludzie nie
chcieli pokazywa. Wielce prawdopodobna wydaje si hipoteza, e pikny
Hippolytos, ukochany przez Artemid, ktrego mier w kwiecie wieku
opakiway co roku dziewczta, jest jednym z tych miertelnych kochankw
bogi, tak czsto pojawiajcych si w religii staroytnej, ktrych najpopu-
larniejszym przedstawicielem jest Adonis. Rywalizacja o uczucia Hippolyto-
sa midzy Artemid i Fedr jest zwierciadem, jak twierdz, rywalizacji
Afrodyty i Prozerpiny o mio Adonisa, Fedra bowiem jest jedynie sobo-
wtrem Afrodyty. Nie wydaje si, by teoria ta wyrzdzaa jakkolwiek
krzywd Hippolytosowi i Artemidzie. Artemida bowiem bya zrazu bogini
podnoci, zgodnie za z zasadami wczesnej religii ta, ktra zapadnia przy-
rod, sama musi by podna, tote tego musi mie mskiego partnera. Zgod-
nie wic z powyszym pogldem Hippolytos by maonkiem Artemidy z
Trezeny, a pukle wosw ofiarowane mu przez trezeniaskich modziecw
i panny miay na celu wzmocnienie jego wizw z bogini, by w ten sposb
zwikszy podno ziemi, byda i ludzi. Pogld ten w pewnej mierze po-
twierdza fakt, e w sanktuarium Hippolytosa w Trezenie czczono rwnie
dwa bstwa kobiece, Dami i Auksesj, ktrych zwizki z podnoci ziemi
nie ulegaj adnej wtpliwoci. Gdy w Epidaurusie zapanowa gd, ludzie
posuszni wyroczni wyrzebili posg Damii i Auksesji w witym drzewie
oliwnym, a gdy tylko to uczynili i wetknli je w ziemi, ziemia natychmiast
znowu zacza wydawa plony. Co wicej, w samej Trezenie, a prawdopo-
dobnie rwnie w sanktuarium Hippolytosa, odbyway si ku czci tych
dziewic, jak je trezeczycy nazywali, ciekawe uroczystoci, podczas ktrych
rzucano kamienie, atwo za dowie, e podobne obyczaje stosowane byy
w wielu krajach jako zabieg dla otrzymania dobrych plonw. W opowieci o
tragicznej mierci modego Hippolytosa moemy dopatrzy si analogii z
podobnymi baniami o innych piknych, lecz miertelnych modziecach,
ktrzy yciem przypacili krtkie ekstazy miosne niemiertelnej bogini. Ci
nieszczliwi kochankowie prawdopodobnie nie zawsze byli tylko mitami, a
legendy, ktre ich przelanej krwi przypisuj purpur fiokw, czerwie
anemonw i rumiece ry, nie byy jedynie poetyckimi emblematami mo-
doci i pikna, przemijajcymi jak letnie kwiaty. Przypowieci tego rodzaju
zawieraj gbsz filozofi porwnania ycia ludzkiego do ycia przyrody
smutn filozofi, ktra zrodzia tragiczne praktyki. Jaka to bya filozofia
i jakie to byy praktyki, o tym dowiemy si pniej.
Teraz zapewne zrozumiemy, dlaczego staroytni identyfikowali Hippoly-
tosa, maonka Artemidy, z Virbiusem, ktry wedug Serwiusza pozostawa
w takim stosunku do Diany, jak Adonis do Wenery czy Attis do Matki Bo-
gw. Diana bowiem, jak i Artemida, bya bogini podnoci w ogle, a w
szczeglnoci patronk porodw. W tej roli, podobnie jak jej grecki odpo-
wiednik, potrzebowaa partnera-mczyzny. Partnerem tym, jeli Serwiusz
si nie myli, by Virbius. W swej roli zaoyciela witego gaju i pierwszego
krla Nemi jest Virbius w sposb oczywisty mitycznym protoplast wzgld-
nie prototypem linii kapanw, ktrzy suyli Dianie, noszc tytu Krlw
Lasu, i ktrych, podobnie jak i jego, jednego po drugim czekaa gwatowna
mier. Jest wobec tego naturalne, i zakadamy, e ich stosunek do bogini
gaju by taki sam, jakim by stosunek do niej Virbiusa, czyli, krtko mwic,
krlow przy miertelnym Krlu Lasu bya sama Diana. Jeli wite drzewo,
ktrego strzeg z naraeniem ycia, miao by, a wydaje si to prawdopo-
dobne, jej szczeglnym ucielenieniem, wwczas kapan czci je nie tylko
jako swoj bogini, lecz rwnie obejmowa jako swoj maonk. Tego
rodzaju przypuszczenie nie jest bynajmniej niedorzeczne, jako e nawet w
czasach Pliniusza znamienity Rzymianin zwyk by traktowa w ten sposb
pikn brzoz w innym witym gaju Diany w Grach Albaskich. Obej-
mowa j, caowa, lea w jej cieniu i polewa j winem. Uwaa widocznie
t brzoz za bogini. Zwyczaj fizycznego zalubiania mczyzn i kobiet
drzewom nadal jest praktykowany w Indiach i innych krajach Wschodu.
Dlaczego nie mia by w modzie w staroytnym Lacjum?
Ujmujc w caoci przytoczone wiadectwa, moemy wycign wniosek,
e kult Diany w witym gaju w Nemi by kultem o wielkim znaczeniu
i datujcym si od niepamitnych czasw; e czczona bya jako bogini lasw
i dzikiej zwierzyny, a by moe, rwnie jako opiekunka byda domowego
i podw ziemi; e przypisywano jej moc obdarzania mczyzn i kobiet po-
tomstwem i przynoszenia ulgi kobietom w poogu; e jej wity pomie,
przy ktrym czuway dziewice, pon wiecznie w rotundzie wybudowanej
na terenie sanktuarium, e zwizana z ni bya nimfa Egeria, ktra speniaa
jedn z funkcji Diany, pomagajc kobietom w poogu, i ktra, jak zakadao
powszechne wierzenie, polubiona bya pewnemu staremu krlowi rzym-
skiemu w witym gaju; e Diana Lena sama miaa mskiego towarzysza
imieniem Virbius, ktry pozostawa wobec niej w tym samym stosunku, w
jakim Adonis by do Wenery wzgldnie Attis do Kybele, i wreszcie, e w
czasach historycznych Virbiusa reprezentowali kapani znani jako Krlowie
Lasu, ktrzy zawsze ginli od miecza swoich nastpcw i ktrych ycie
zwizane byo w jaki sposb z pewnym drzewem w gaju, poniewa jak
dugo drzewo to byo nieuszkodzone, oni sami byli zabezpieczeni przed na-
paci.
Rzecz jasna, wnioski te nie wystarczaj same przez si do wytumaczenia
wyjtkowej zasady sukcesji kapanw. By moe jednak, zatoczywszy szer-
szy krg, przekonamy si, e zawieraj one w zalku rozwizanie proble-
mu. Badaniem tego szerszego krgu zajmiemy si obecnie. Bdzie to praca
duga i mudna, ale, by moe, zaciekawi nas ona i oczaruje jak podr od-
krywcza, w ktrej zwiedzimy wiele dziwnych obcych krajw zamieszkanych
przez dziwne obce ludy znajce jeszcze dziwniejsze obyczaje. Mamy wiatr
jest w wantach, rozwimy przeto agle i porzumy chwilowo wybrzea Ita-
lii.
II
Krlowie-kapani

Musimy przede wszystkim odpowiedzie sobie na dwa pytania: Pierwsze,


dlaczego kapan Diany w Nemi, Krl Lasu, musia zabi swego poprzedni-
ka? I drugie, dlaczego przed dokonaniem tego musia uama ga drzewa,
ktr staroytni uwaali za Zot Ga Wergiliusza?
Zajmiemy si na wstpie tytuem kapana. Dlaczego nazywano go Krlem
Lasu? Dlaczego urzd jego nosi miano krlewskiego?
Tytu krlewski by w staroytnej Grecji i Italii powszechnie zwizany z
obowizkami kapaskimi. W Rzymie, jak i w innych miastach Lacjum, is-
tnia kapan zwany Krlem Ofiar wzgldnie Krlem witych Obrzdkw, a
ona jego nosia tytu Krlowej witych Obrzdkw. W republikaskich
Atenach drugi wybierany co roku urzdnik pastwa zwany by Krlem, za
jego ona Krlow. Oboje penili funkcje religijne. Wiele innych demokracji
greckich posiadao tytularnych krlw, ktrych obowizki, o ile wiemy, byy
gwnie religijnej natury i skupiay si wok Wsplnego Otarza pastwa.
W niektrych pastwach greckich byo nawet po kilku takich tytularnych
krlw, ktrzy piastowali swe urzdy rwnoczenie. W Rzymie, jak gosia
tradycja, urzd Krla Ofiar powsta po ustanowieniu republiki po to, by pia-
stujca t godno osoba skadaa ofiary, ktre dawniej skadali krlowie.
Podobny pogld na rda instytucji krlw-kapanw dominowa, jak si
zdaje, rwnie w Grecji. Pogld ten bynajmniej nie wydaje si nieprawdo-
podobny i potwierdza go przykad Sparty, niemal jedynego czysto greckiego
pastwa, ktre do czasw historycznych zachowao wadz krlewsk. W
Sparcie bowiem ofiary pastwowe skadali krlowie jako potomkowie boga.
Spord dwch krlw spartaskich jeden by kapanem Zeusa Lakedemo-
skiego, drugi za Zeusa Niebiaskiego.
czenie obowizkw kapaskich z wadz krlewsk jest znane pow-
szechnie. Tak na przykad w Azji Mniejszej istniay rozmaite wielkie stolice
religijne, zamieszkane przez tysice witych niewolnikw i rzdzone przez
arcykapanw sprawujcych rwnoczenie wadz duchow i wieck, po-
dobnie jak papiee w redniowiecznym Rzymie. Takimi miastami opanowa-
nymi przez kapanw byy Zela i Pessinus. Krlowie teutoscy w dawnych
pogaskich czasach zajmowali, jak si zdaje, stanowiska i sprawowali wa-
dz arcykapanw. Cesarze chiscy skadali ofiary publiczne, a obrzdek
szczegowo reguloway ksigi rytualne. Krl Madagaskaru by arcykapa-
nem krlestwa. Na wielkiej uroczystoci noworocznej, gdy bstwu krle-
stwa skadano w ofierze wolu, krl sta nad otarzem, odmawiajc modlitwy
i dzikczynienia, podczas gdy jego dworzanie zarzynali zwierz. W monar-
chiach Gallw w Afryce Wschodniej, ktre nadal utrzymuj niezaleno,
krl skada ofiary na szczycie gry i kieruje zabijaniem ofiar ludzkich, a w
mrocznym wietle przekazw tradycyjnych odnajdujemy podobny zwizek
wadzy duchowej i wieckiej, obowizkw krlewskich i kapaskich u kr-
lw w owej przepiknej czci Ameryki rodkowej, ktrej staroytn stoli-
c, pogrzeban obecnie pod bujn rolinnoci tropikalnych lasw, znacz
majestatyczne i tajemnicze ruiny Palenque.
Mwic o tym, e w staroytnoci krlowie byli rwnie zazwyczaj ka-
panami, nie wymienilimy bynajmniej wszystkich religijnych aspektw ich
urzdu. W owych czasach bosko wieczca krla nie bya bynajmniej
czcz formuk, lecz wyrazem trzewej wiary. Krlw czczono w wielu
wypadkach nie tylko jako kapanw, to znaczy jako porednikw midzy
czowiekiem a bogiem, lecz jako bogw samych, mogcych zesa swym
poddanym i wiernym te dary, ktre wedug powszechnego, zgodnego prze-
konania s poza zasigiem moliwoci miertelnikw i o ktre jeli si w
ogle prosi, to jedynie w modlitwie i ofiarach skadanych nadludzkim i nie-
widzialnym istotom. Tak wic czsto oczekiwano od krlw, e zel deszcz
i pogod we waciwej porze roku, e spowoduj obfite plony, i tak dalej.
Nam te nadzieje mog si wyda dziwne, byy one jednak zupenie zgodne z
pierwotnym sposobem mylenia. Czowiek dziki nie potrafi wyobrazi sobie
rnicy, jak bardziej rozwinite ludy widz midzy wiatem rzeczywistym
a nadprzyrodzonym. Dla niego wiatem rzdz w znacznej mierze czynniki
nadprzyrodzone, to znaczy istoty kierujce si takimi samymi jak on moty-
wami i impulsami, jak on skonne reagowa na odwoywanie si do ich lito-
ci, nadziei i obaw. W tak rozumianym wiecie nie widzi on granic dla
swych moliwoci pokierowania biegiem rzeczy dla swego dobra. Modli-
twy, obietnice, pogrki mog zapewni mu sprzyjajc pogod i bogate
zbiory, a jeli zdarzy si, jak to niekiedy wierzy, e bg wcieli si w jego
wasn osob, wwczas nie musi zwraca si do wyszych istot, poniewa
on sam, dziki, posiada w sobie wszystkie siy potrzebne dla pomnaania dos-
tatkw wasnych i cudzych.
Oto jedna z drg prowadzcych do idei czowieka-boga. Ale istnieje jesz-
cze inna. Obok wizerunku wiata opanowanego przez siy duchowe czowiek
dziki posiada jeszcze inn, prawdopodobnie starsz koncepcj, w ktrej mo-
emy odkry zalek nowoczesnej koncepcji prawa natury czy te pogldu
na natur jako na szereg wydarze powtarzajcych si w niezmiennym a-
dzie bez ingerencji czynnika osobowego. Zalek przeze mnie wspomniany
naley do owej magii sympatycznej, jakby mona j nazwa, ktra odgrywa
powan rol w wikszoci systemw przesdw. W spoeczestwie pier-
wotnym krl bywa czsto nie tylko kapanem, lecz rwnie czarownikiem.
W rzeczy samej skonni jestemy przypuszcza, e sw wadz osiga dziki
rzekomej biegoci w biaej i czarnej magii. Dlatego te gwoli zrozumienia
ewolucji wadzy krlewskiej i witoci, jak urzd ten zazwyczaj jest oto-
czony w oczach ludw dzikich lub barbarzyskich, jest rzecz istotn zazna-
jomienie si z zasadami magii i stworzenie sobie pewnego pojcia o tej nie-
zwykej wadzy, jak w staroytny system przesdw posiada nad ludzkim
umysem we wszystkich czasach i we wszystkich krajach.
III
Magia sympatyczna

Analizujc podstawy mylenia, na ktrych opiera si magia, dojdziemy


prawdopodobnie do dwch zasad. Pierwsza zakada, e podobne powoduje
podobne wzgldnie e skutek podobny jest do przyczyny; druga, e rzeczy,
ktre kiedy pozostaway w stycznoci ze sob, nadal dziaaj na siebie na-
wet wtedy, gdy kontakt fizyczny przesta istnie. Pierwsz zasad moemy
nazwa prawem podobiestwa, drug prawem kontaktu wzgldnie przeno-
noci. z pierwszej zasady wyciga czarownik wniosek, e moe wywoa
kady skutek, jakiego tylko zapragnie, przez naladowanie go; z drugiej, e
cokolwiek uczyni z przedmiotem materialnym, wpynie to w taki sam spo-
sb na osob, z ktr przedmiot ten kiedy pozostawa w jakim stosunku,
bez wzgldu na to, czy stanowi cz jej ciaa, czy te nie. Czary oparte na
prawie podobiestwa mona nazwa magi homeopatyczn wzgldnie na-
ladowcz. Czary oparte na prawie kontaktu wzgldnie przenonoci mona
nazwa magi przenon. Wygodniej okrela t pierwsz ga magii jako
homeopatyczn, gdy terminy naladowcza i mimetyczna sugeruj lub
wrcz zakadaj istnienie wiadomego czynnika naladujcego, tym samym
zawaj zbytnio zakres magii. Odprawiajcy magi wierzy bowiem implici-
te, e te same zasady, ktre stosuje w swej sztuce, reguluj funkcje przyrody
nieoywionej. Innymi sowy, zakada, e prawa podobiestwa i stycznoci
maj uniwersalne zastosowanie i nie ograniczaj si tylko do dziaania ludzi.
Krtko mwic, magia jest faszywym systemem praw przyrody i rwnacze-
nie zespoem faszywych wskazwek postpowania. Jest to zarwno faszy-
wa nauka, jak i zawodna sztuka. Rozpatrywana jako system praw przyrody,
to znaczy przedstawienie zasad okrelajcych nastpstwo wydarze na ca-
ym wiecie, moe by zwana magi teoretyczn, natomiast jako zesp
przepisw, ktrymi ludzie musz si kierowa, by osign zamierzone cele,
moe by zwana magi praktyczn. Naley przy tym pamita, e prymityw
praktykujcy magi zna jedynie jej stron praktyczn. Nigdy nie analizuje
procesw mylowych, na ktrych praktyka ta si opiera.Podobnie jak wik-
szo ludzi, logik posuguje si implicite, a nie explicite. Rozumuje tak sa-
mo, jak spoywa sw straw, to znaczy nie zdajc sobie zupenie sprawy z
procesw intelektualnych i fizjologicznych, istotnych przy jednej i drugiej
czynnoci. Krtko mwic, magia jest dla niego zawsze sztuk, a nie nauk.
W jego sabo rozwinitym umyle idea nauki w ogle nie istnieje. Do trud-
nicych si filozofi naley przeledzenie toku myli lecego u podstaw
dziaa czowieka uprawiajcego magi i wycignicie kilku prostych nici, z
ktrych skada si ta gmatwanina, oraz oddzielenie abstrakcyjnych zasad od
ich konkretnego zastosowania, krtko mwic, przeprowadzenie granicy
midzy faszyw nauk a niepraw sztuk.
Jeli moja analiza logiki czowieka uprawiajcego magi jest trafna, to
wynika z niej, e dwiema gwnymi zasadami magii s po prostu dwa rne
faszywe zastosowania zwizku idei na zasadzie podobiestwa. Magia ho-
meopatyczna opiera si na zwizku idei przez podobiestwo, magia przeno-
na na zwizku idei przez blisko. Bdem magii homeopatycznej jest zao-
enie, e przedmioty do siebie podobne s identyczne, magia przenona po-
penia bd, zakadajc, e rzeczy, ktre raz byy ze sob w stycznoci, pozo-
staj w stycznoci na zawsze. W praktyce obie te gazie magii czsto si
cz lub te, by wyrazi si bardziej cile: podczas gdy magia homeopa-
tyczna, czyli naladowcza, moe by stosowana samodzielnie, magia prze-
nona zazwyczaj posuguje si rwnie zasad homeopatii, czyli podobie-
stwa. By moe, zrozumienie tych spraw przedstawionych w tak oglnej
postaci nie bdzie atwe, ale stan si one atwo zrozumiae, gdy przytoczy-
my dla ilustracji konkretne przykady. Oba sposoby mylenia s w istocie
niezwykle proste i elementarne. Nie moe zreszt by inaczej, skoro zrozu-
miale s w konkretnej, chocia nie abstrakcyjnej, postaci dla umysu prymi-
tywnego nie tylko dzikiego, ale ludzi ciemnych i gupich na caym wiecie.
Obie gazie magii, homeopatyczn i przenon, mona atwo uj pod ogl-
nym terminem magii sympatycznej, jako e obie zakadaj, i rzeczy wpy-
waj na siebie na odlego na skutek pewnego tajnego powinowactwa, a im-
pulsy przekazywane s za porednictwem czego, co moglibymy okreli
jako swego rodzaju niewidzialny eter, podobny do tego, ktrego istnienie
postuluje wspczesna nauka dla cile identycznych powodw, a mianowi-
cie, w celu wytumaczenia, w jaki sposb rzeczy mog na siebie wzajemnie
wpywa poprzez przestrze, ktra zdaje si by pusta.
Wygodnie byoby przedstawi gazie magii w nastpujcym schemacie
zgodnie z prawami mylenia, ktre le u ich podstaw:
Magia przenona
(Prawo stycznoci)

Magia homeopatyczna Magia sympatyczna


(Prawo podobiestwa) (Prawo powinowactwa)

Z kolei posugujc si przykadami, przedstawi dwie wielkie gazie ma-


gii sympatycznej, zaczynajc od magii homeopatycznej.
Najbardziej zapewne znanym zastosowaniem zasady, e podobne powo-
duje podobne, jest dokonywana przez wiele ludw w cigu wielu stuleci pr-
ba okaleczenia lub zniszczenia wroga przez okaleczenie lub zniszczenie jego
wizerunku w przekonaniu, e w ten sam sposb, w jaki ucierpi wizerunek,
ucierpi rwnie czowiek i e gdy zginie wizerunek, zgin te musi czo-
wiek. Podamy tu kilka przykadw spord wielu, by dowie, jak szeroko
rozpowszechnione byy te praktyki na caym wiecie i jak uporczywie utrzy-
myway si one w cigu wiekw. Od tysicleci znane one byy czarownikom
staroytnych Indii, Babilonu i Egiptu, jak te Grecji i Rzymu i po dzi dzie
stosowane s przez przebiegych i zoliwych dzikich Australii, Afryki
i Szkocji. Tak na przykad dowiadujemy si, e Indianie pnocnoameryka-
scy wierz, i przez narysowanie postaci jakiej osoby w piasku, popiele czy
glinie wzgldnie traktujc jakikolwiek przedmiot jako ciao danej osoby, a
nastpnie nakuwajc rysunek lub przedmiot ostro zakoczonym patykiem
czy te uszkadzajc je w jakikolwiek inny sposb, mona uszkodzi w iden-
tyczny sposb sam osob. Tak na przykad Indianin z plemienia Odibwej-
w, gdy chce komu wyrzdzi krzywd, struga z drzewa may wizerunek
swego wroga i przebija serce lub gow ig lub te trafia w te miejsca strza-
w przekonaniu, e gdy iga przebija wzgldnie strzaa trafia w wizerunek,
wrg jego w tej chwili odczuwa ostry bl w odpowiednim miejscu swego
ciaa. Gdy za ma zamiar zgadzi dan osob, wwczas spala lub zakopuje
w ziemi kuk, wypowiadajc przy tym pewne magiczne sowa. Indianie pe-
ruwiascy lepili wizerunki osb nielubianych czy te takich, ktrych si oba-
wiali, z tuszczu wymieszanego ze zboem, po czym spalali je na drodze, po
ktrej osoba ta miaa przechodzi. Nazywali to paleniem duszy.
A oto malajski przepis na tego rodzaju czary: wzi ucite paznokcie,
wosy, brwi, troch liny, i tym podobne zamierzonej ofiary w takiej iloci,
aby kada cz jej osoby bya przedstawiona, i za pomoc wosku z porzu-
conego ula ulepi jej wizerunek. Przez siedem nocy przypieka z wolna wi-
zerunek, trzymajc go nad lamp i powtarzajc:

Nie przypiekam wcale wosku,


Lecz przypiekam wtrob, serce, ledzion Takiego-to-a-takiego.

Po sidmym dniu naley spali figurk, a wwczas ofiara umrze. Czar


ten, jak widzimy, czy zasady magii homeopatycznej i przenonej, jako e
wizerunek sporzdzony na podobiestwo wroga zawiera rzeczy, ktre nie-
gdy pozostaway z nim w stycznoci, a mianowicie: wosy, paznokcie, tro-
ch liny. Inny sposb, jeszcze bardziej przypominajcy czary Odibwejw,
polega na sporzdzeniu z wosku z opuszczonego ula wizerunku dugoci
jednego kroku. Po przebiciu oka wizerunku wrg olepnie, po przebiciu
brzucha zachoruje, gowy bdzie go gowa bolaa, piersi zachoruje
na piersi. Jeli chce si ofiar po prostu zgadzi, wwczas naley przeku
cay wizerunek od gowy w d, potem owin go w caun jak trupa, odpra-
wi nad nim mody jak nad umarym, a nastpnie pochowa porodku drogi,
ktr bdzie przechodzi wrg, tak e z pewnoci na nastpi. Aby za
krew jego nie spadla na tego, ktry robi czary, naley powtarza:

To nie ja go pochowaem,
Uczyni to Gabriel.

Tak wic wina spadnie na archanioa Gabriela, ktry znacznie lepiej po-
trafi da sobie z tym rad.
W magii homeopatycznej, czyli naladowczej, wizerunki stosowano za-
zwyczaj dla zoliwego celu, a mianowicie usuwania ludzi ze wiata, cho-
cia, co prawda znacznie rzadziej, uywane byy rwnie w dobrym celu po-
magania innym w dostaniu si na wiat. Innymi sowy, uywane byy w celu
uatwienia porodu i obdarzenia kobiet bezpodnych potomstwem. Tak wic
na przykad u Batakw na Sumatrze kobieta bezpodna pragnca mie po-
tomstwo sporzdzaa z drzewa wizerunek dziecka i trzymaa go na swym
onie, wierzc, e dziki temu speni si jej yczenie. Na archipelagu Babar,
gdy kobieta pragnie mie dziecko, prosi mczyzn, ktry jest ojcem licznej
rodziny, by wstawi si za ni do Upulero, boga soca. Sporzdza si lalk z
czerwonej baweny, ktr kobieta trzyma w ramionach tak, jakby j karmia
piersi. Nastpnie ojciec licznego potomstwa bierze kur, trzyma j za nogi
nad gow kobiety i mwi: O Upulero, zrb uytek z kury; niech spadnie,
niech zstpi dziecko, prosz ci, bagam ci, niech dziecko spadnie i zstpi w
moje rce, na me kolana. Potem pyta kobiet: Zjawio si ju dziecko?, a
ona odpowiada: Tak, ju ssie pier. Nastpnie mczyzna w trzyma kur
nad gow ma i mruczy jakie sowa. Wreszcie kura zostaje zarnita
i zoona z limi betelu na domowym otarzyku. Gdy po zakoczeniu cere-
monii po wsi rozchodzi si pogoska, e kobieta urodzia, przyjaciele przy-
chodz zoy jej yczenia. Mamy tu wic przypadek, kiedy udawanie, e
dziecko si urodzio, ma na celu zapewnienie drog mimikry wzgldnie na-
ladownictwa prawdziwych narodzin dziecka, prbujc jednak uczyni rytu-
a bardziej skutecznym, dodano element modlitwy i ofiary. Inaczej mwic,
mamy tu wypadek poczenia magii z religi dla spotgowania jej skutecz-
noci.
U niektrych Dajakw na Borneo wzywa si w wypadku cikiego poro-
du czarownika, ktry prbuje uatwi pord w sposb racjonalny, manipulu-
jc odpowiednio ciaem cierpicej. Rwnoczenie inny czarownik, znajduj-
cy si na zewntrz pomieszczenia, wysila si, by osign ten sam cel rod-
kami, ktre my uwaalibymy za zupenie irracjonalne. Udaje mianowicie,
e sam jest ciarn kobiet. Duy kamie, przytroczony do jego brzucha
chustk owinit wok ciaa, przedstawia dziecko w onie matki, po czym
zgodnie z wskazwkami, ktre wykrzykuje jego kolega asystujcy prawdzi-
wemu zabiegowi, przesuwa pozorne dziecko, dokadnie naladujc ruchy
dziecka prawdziwego a do chwili pojawienia si dziecka na wiecie.
Ta sama zasada udawania, tak ulubiona przez dzieci, skonia inne ludy do
zastosowania zabiegu symulowanego porodu jako formy adopcji, a nawet ja-
ko sposobu przywrcenia do ycia osoby pozornie zmarej. Jeli jaka osoba
udaje, e rodzi chopca czy nawet dorosego brodatego mczyzn, niepo-
siadajcego kropli jej krwi w swoich yach, wwczas w oczach prymityw-
nego prawa i prymitywnej filozofii chopak w czy mczyzna staje si pod
kadym wzgldem synem tej osoby. Opowiada Diodor, e gdy Zeus nam-
wi sw zazdrosn on, by adoptowaa Heraklesa, bogini pooya si do
ka i przyciskajc krzepkiego herosa do swego ona, przesuna go pod
swoimi szatami i zrzucia na ziemi, naladujc prawdziwy pord; jeszcze w
jego czasach, dodaje historyk, ten sposb adoptowania dzieci praktykowany
by przez barbarzycw. Podobno jest on nadal stosowany w Bugarii i u
Turkw boniackich. Kobieta bierze chopca, ktrego zamierza adoptowa,
i przepycha go wzgldnie przeciga przez sw sukni; od tej chwili uwaany
on jest za jej syna i dziedziczy cay majtek swych przybranych rodzicw. U
Berawanw z Sarawaku, gdy kobieta zamierza adoptowa dorosego m-
czyzn ub doros kobiet, sprasza znaczn liczb goci na uczt. Adoptuj-
ca matka siedzca na nakrytym materi podwyszeniu, by j wszyscy wi-
dzieli, pozwala adoptowanej osobie przeczoga si od tyu pomidzy jej
nogami. Gdy tylko osoba ta zjawia si z przodu, uderza si j pachncym
kwiatem palmowym i przywizuje do kobiety. Zwizani w ten sposb adop-
towana matka i dziecko z trudem przechodz do koca domu i z powrotem
na oczach wszystkich widzw. Zwizek powstajcy w ten sposb midzy ty-
mi osobami w wyniku plastycznego naladowania narodzin dziecka jest bar-
dzo silny. Wszelkie wykroczenie przeciwko dziecku adoptowanemu jest
uwaane za bardziej karygodne anieli przeciwko dziecku prawdziwemu. W
Grecji staroytnej czowiek, ktrego przez pomyk uznano za zmarego i po
ktrym odprawiono ju pomiertne obrzdki, tak dugo uchodzi w oczach
spoeczestwa za zmarego, dopki nie przeszed przez formalnoci ponow-
nych narodzin. Przesuwano go po onie kobiety, myto, zawijano w pieluszki
i oddawano niace. Jedynie po dokadnym dokonaniu obrzdku mg swo-
bodnie porusza si midzy ywymi. W staroytnych Indiach w podobnych
okolicznociach czowiek, ktry uchodzi za umarego, musia pierwsz noc
po swym powrocie spdzi w wannie wypenionej mieszanin tuszczu
i wody. Siedzia w niej z zacinitymi piciami, nie wydajc z siebie dwi-
ku, jak pd w onie matki, a w tym czasie odprawiano nad nim te wszystkie
obrzdki, jakie zazwyczaj przysuguj ciarnej kobiecie. Nastpnego ranka
wychodzi z wanny i raz jeszcze powtarza wszystkie ceremonie, w ktrych
ju raz bra udzia od najwczeniejszej modoci, wane zwaszcza byo po-
j on lub zawrze ponowny lub z dawn on, z zachowaniem penego
rytuau.
Innym przykadem dobroczynnego zastosowania magii homeopatycznej
jest leczenie wzgldnie zapobieganie chorobom. Staroytni Hindusi leczyli
taczk za pomoc skomplikowanej ceremonii opartej na magii homeopa-
tycznej. Jej gwnym zaoeniem byo przepdzenie tego koloru na te
zwierzta wzgldnie te przedmioty, na przykad na soce, do ktrego
kolor ten waciwie naley, i zdobycie dla pacjenta zdrowego, czerwonego
koloru z ywego, penego energii rda, a mianowicie z czerwonego byka.
W tym celu kapan recytowa nastpujce zaklcie:

Do soca niech pjdzie twe zmartwienie i twoja taczka, w kolor czer-


wonego byka spowijamy ciebie! Spowijamy ciebie w czerwone barwy na du-
gie ycie. Niech czowiek ten pjdzie std nietknity i niech wolny bdzie od
tego koloru! Krowy, ktrych patronk jest Rohini i ktre same s czerwone
(robinih), w ich ksztat i ich si spowijamy ciebie. W papugi, w drozdy wka-
damy twoj taczk, a co wicej, w t pliszk taczk tw wkadamy.

Wymawiajc te sowa, kapan podaje pokemu pacjentowi do picia wo-


d zmieszan z sierci czerwonego byka, by wla w niego rowy kolor
zdrowia, polewa wod grzbiet zwierzcia i kae choremu potem j wypi,
sadza go na skrze czerwonego byka i przywizuje do niego kawaek tej
skry. A potem, by poprawi jego kolory przez zupene usunicie toci,
postpuje w nastpujcy sposb: najpierw zanurza go w tej kaszce zro-
bionej z turmeryku lub kurkumy (ta rolina), sadza go na ku i tym
sznurkiem przywizuje do nogi ka trzy te ptaki, na przykad: papug,
drozda i t pliszk. Oblewa potem wod pacjenta, zmywajc ty kolor
i niewtpliwie rwnoczenie taczk, a woda ta spywa z chorego na ptaki.
Po czym, by nada ostateczne kolory cerze chorego, bierze troch sierci
czerwonego byka zawinitej w patek zota i przylepia j choremu na twarzy.
Staroytni uwaali, e jeli osoba cierpica na taczk bdzie uwanie pa-
trzya na kulona, a ptaszek na ni, wwczas chory zostanie wyleczony. Ta-
ka jest natura mwi Plutarch i taki jest temperament ptaka, e wy-
ciga i przyjmuje na siebie chorob, wychodzc poprzez oczy, jak stru-
mie. Tak rozpowszechniona bya wrd mionikw ptakw wiara w t
cenn waciwo kulona, e gdy mieli takiego ptaka na sprzeda, ukrywali
go starannie, by przypadkowo chora osoba nie spojrzaa na niego i nie wyle-
czya si za darmo. Zalet ptaka nie by kolor upierzenia, ale oczywicie
wielkie zote oko, ktre przycigao taczk. Pliniusz opowiada o innym, a
by moe o tym samym ptaku, e gdy spojrza na czowiek chory, choroba
opuszczaa go i zabijaa ptaka. Wspomina rwnie o kamieniu, ktry mia le-
czy taczk, poniewa kolorem przypomina skr chorego.
Jedn z wielkich zalet magii homeopatycznej jest to, e pozwala ona na
przeprowadzenie terapii na osobie lekarza miast na osobie jego ofiary, ktra
dziki temu wolna jest od wszelkich kopotw i niewygd, ma natomiast
okazj ogldania swego znachora wijcego si przed ni w blu. Tak na
przykad chopi z Perche we Francji s przekonani, i dugi atak wymiotw
powstaje na skutek tego, e odek pacjenta zostaje, jak to mwi, odcze-
piony i wobec tego opuszcza si. W takiej sytuacji wzywa si lekarza, by
przywrci organ ciaa na waciwe miejsce. Po zapoznaniu si z sympto-
mami choroby znachor pada natychmiast na ziemi, wijc si w najstrasz-
liwszych boleciach, by odczepi wasny odek. Gdy mu si to wreszcie
udaje, przyczepia odek na miejsce, czemu towarzyszy kolejna seria
straszliwych grymasw i wykrzywie, a w tym samym czasie pacjent zaczy-
na odczuwa ulg. Honorarium wynosi pi frankw. Zupenie podobnie u
Dajakw znachor wezwany w przypadku choroby zaczyna od tego, e ka-
dzie si i udaje nieboszczyka. Tak te jest potraktowany. Rzekome zwoki
obwizuje si matami, wynosi z domu i kadzie na ziemi. Po jakiej godzinie
inni znachorzy wyzwalaj rzekomego nieboszczyka z mat i wskrzeszaj go.
Uwaa si, e rwnoczenie z tym powrotem do ycia czowiek chory po-
wraca do zdrowia. Marcellus z Bordeaux, medyk nadworny Teodozjusza I,
w swym ciekawym traktacie medycznym podaje nastpujcy sposb lecze-
nia tumoru, oparty na zasadzie magii homeopatycznej.

Naley wzi korze werbeny, przeci go w poprzek, jeden koniec zawie-


si na szyi pacjenta, drugi za w dymie nad ogniem. Tak jak werbena bdzie
wysychaa w dymie, tak samo tumor przyschnie i zniknie. Jeli pacjent nie
okae pniej wdzicznoci dobremu lekarzowi, czowiek wprawny atwo
moe si zemci, rzucajc werben do wody, w miar bowiem, jak korze
bdzie wchania ciecz na nowo, powrci take tumor.

Tene sam przemdry autor zaleca w przypadku pryszczy wypatrywanie


spadajcej gwiazdy. W tej samej chwili, gdy gwiazda zlatuje z firmamentu,
naley szybko przetrze pryszcze szmatk lub czymkolwiek, co jest pod r-
k. Podobnie jak gwiazda spadnie z nieba, tak z ciaa czowieka spadn
pryszcze, naley jedynie wystrzega si pocierania pryszczy gol rk, bo
wtedy przejd one na ni.
Homeopatyczna i w ogle sympatyczna magia odgrywa wielk rol w za-
biegach pierwotnych myliwych i rybakw, ktre maj na celu zapewnienie
obfitego zasobu ywnoci. Wychodzc z zasady, e podobne powoduje po-
dobne, czowiek taki wraz ze swoimi przyjacimi robi wiele rzeczy, celowo
naladujc rezultaty, ktre pragnie uzyska. Rwnoczenie wielu rzeczy
skrupulatnie unika, poniewa maj one bardziej lub mniej wyimaginowane
cechy podobiestwa do rzeczy mogcych odegra naprawd katastrofaln
rol.
W nieurodzajnych okolicach Australii rodkowej przepisy magii sympa-
tycznej na zapewnienie sobie zasobw ywnoci s przestrzegane tak skru-
pulatnie jak nigdzie na wiecie. Plemiona podzielone s na szereg klanw
totemicznych, z ktrych kady ma obowizek pomnoenia totemu za pomo-
c ceremonii magicznych dla dobra spoecznoci. Wikszo tych totemw
to zwierzta i roliny jadalne. Uwaa si, e rezultatem tych ceremonii b-
dzie zaopatrzenie plemienia w ywno i zaspokojenie innych potrzeb. Ob-
rzdki polegaj czsto na naladowaniu skutkw, jakie ludzie pragn osi-
gn, innymi sowy, magia ich jest homeopatyczna wzgldnie naladowcza.
Tak wic w plemieniu Warramunga wdz klanu, ktry ma za totem bia ka-
kadu, usiuje zwikszy liczb biaych kakadu, trzymajc wizerunek ptaka
i naladujc jego ostry krzyk. U Aruntw ludzie z klanu majcego za totem
larw witchetty1 organizuj ceremonie pomnaania larw, ktre su za po-
ywienie innym czonkom plemienia. Jedna z ceremonii jest pantomim
przedstawiajc w peni rozwinitego owada wyaniajcego si z poczwarki.
Dugi szaas z gazi ma naladowa poczwark. W szaasie tym siedzi kilku
mczyzn, ktrych totemem jest poczwarka; piewaj oni o yjtku w jego
rozmaitych stadiach rozwoju, nastpnie wya z szaasu, kucajc i piewa-
jc przy tym o owadzie wyaniajcym si z poczwarki. W ten sposb ma si
pomnoy liczba poczwarek. Dla zwikszenia liczby emu, bardzo wanych
jako poywienie, czonkowie klanu, ktrego totem stanowi emu, maluj na
ziemi wity wizerunek swego totemu, a zwaszcza te czci emu, ktre im
najbardziej smakuj, a wic tuszcz i jaja. Wok tego wizerunku zasiadaj
piewajcy mczyni, a nastpnie bior udzia w ceremonii, z gowami
przybranymi w taki sposb, by przypominay mae gwki i dugie szyje
emu; naladuj zachowanie si ptaka, gdy stoi, rozgldajc si bezmylnie na
wszystkie strony.
Indianie Kolumbii Brytyjskiej ywi si gwnie rybami, w ktre obfituj
ich morza i rzeki. Gdy ryby nie pojawiaj si we waciwej porze roku, a
Indianie goduj, czarodziej z plemienia Nutka sporzdza wizerunek pyn-
cej ryby i puszcza go z wod w kierunku, skd spodziewane s ryby. Cere-
monia ta, ktrej towarzysz modlitwy, ma zmusi ryby do natychmiastowe-
go przybycia. Wyspiarze z Cieniny Torresa posuguj si modelami diugo-
ni2 i wi, by rzuci czary na te stworzenia i by je zniszczy. Torade z
rodkowego Celebesu wierz, e rzeczy tego samego gatunku przycigaj
si dziki znajdujcemu si w nich duchowi czy te witalnemu eterowi. Wie-
szaj wobec tego w swoich domostwach szczki jeleni i dzikw, by duch
1
Witchetty tubylcza nazwa larw australijskich chrzszczy z rodziny kzkowatych, ywi-
cych si korzeniami akacji.
2
Diugo (Halicore) rodzaj ssaka morskiego nalecego do rzdu syren. Jego ciao, dugo-
ci 3-5 m, przypomina fok. Diugonie nigdy nie wychodz na ld, s wycznie rolinoerne
i zamieszkuj stref przybrzen Oceanu Indyjskiego i Morza Czerwonego. Obecnie s ju
prawie wytpione.
przebywajcy w tych kociach cign na owieckie cieki ywe zwierzta
tego gatunku. Gdy na wyspie Nias dzik wpada do dou specjalnie w tym
celu przygotowanego, wyjmuje si zwierz i naciera je dziewicioma opa-
dymi limi w przekonaniu, e na skutek tego zabiegu do dou wpadnie
dziewi dzikw, podobnie jak owe licie spade z drzewa. Rybacy z wscho-
dnioindyjskich wysp Saparoea, Haroekoe i Noessa Laut przystpujcy do za-
oenia niewodw w morzu szukaj przedtem drzewa, na ktrym owoce s
bardzo objedzone przez ptaki. Z drzewa takiego cinaj krzepk ga, ktra
suy potem za gwny pal dla sieci, wierz bowiem, e podobnie jak drze-
wo skusio wiele ptakw do swoich owocw, tak ga przycignie ryby do
niewodu.
Wrd zachodnich plemion brytyjskiej Nowej Gwinei myliwy pomaga
sobie talizmanem, polujc wczni na diugonia ub wia. May chrzszcz
erujcy na palmach kokosowych zostaje umieszczony w otworze trzonka,
w ktrym osadzone jest ostrze wczni. Ma to rzekomo sprawi, e wcznia
utkwi mocno w diugoniu lub wiu, podobnie jak uk mocno przyczepia si
skry ludzkiej, gdy gryzie czowieka. Gdy myliwemu w Kambody nic nie
wpada do sieci, wwczas rozbiera si do naga, robi kilka krokw, po czym
wraca do sieci i udajc, e jej nie dostrzega, daje si schwyta i woa: Hola,
c to znowu. Zdaje si, e daem si zapa!. Po takim zabiegu nie ulega
wtpliwoci, e w sieci znajdzie si zwierzyna. Nasi szkoccy grale pamita-
j jeszcze, jak podobn pantomim odgrywano w ich stronach. Pastor James
Macdonald, mieszkajcy obecnie w Reay w Caithness, opowiedzia nam, e
gdy w dziecistwie owi ze swymi towarzyszami ryby na Loch Aline i przez
duszy czas ryba nie brata, udawali, e wrzucaj jednego z rybakw do wo-
dy i nastpnie go z niej wycigaj, jak gdyby by ryb. Po takim zabiegu
pstrgi lub mode czarniaki zaczynay bra. Indianin z plemienia Karrier,
zanim zabierze si do zastawiania side na kun, pi przez jakie dziesi no-
cy samotnie przy ogniu z maym kijem przymocowanym do karku. Oczywi-
cie po takim zabiegu kuna wpadnie w potrzask. Galelaryjczycy zamieszku-
jcy jeden z rejonw pnocnej czci Halmahery, wielkiej wyspy na zachd
od Nowej Gwinei, trzymaj si zasady, e adujc bro przed wyjciem na
polowanie, naley zawsze potrzyma kul w ustach, zanim si j zaaduje. W
ten sposb zjada si waciwie dziczyzn, po ktr myliwy wanie si wy-
biera, wobec tego kula oczywicie musi trafi do celu. Malajczyk zastawia-
jcy sida na krokodyla zawsze pamita o tym, by jedzc curry w oczekiwa-
niu na tup, zaczyna od trzech porcji ryu jednej po drugiej; dziki temu
przynta atwiej przejdzie przez gardo krokodyla. Uwaa te rwnoczenie,
by nie wyjmowa adnych koci ze swego curry, jeli to bowiem uczyni,
wwczas moe by pewny, e wyostrzony kij, na ktry jest nabita przynta,
rwnie si rozluni, a wtedy krokodyl umknie wraz z przynt. Wobec tego
przezorny myliwy, zanim przystpi do jedzenia, zawsze prosi kogo, by
wyj z jego curry wszystkie koci, i w ten sposb unika dylematu mogcego
powsta w kadej chwili, gdy bdzie mia do wyboru pomidzy pokniciem
koci a utrat krokodyla.
W tym ostatnim wypadku mamy przykad przepisu nakazujcego myli-
wemu powstrzyma si przed pewnymi czynnociami, w przeciwnym bo-
wiem razie, wychodzc od zasady, e podobne powoduje podobne, moe
sam pokrzyowa swoje plany. Naley bowiem zwrci uwag, e system
magii sympatycznej skada si nie tylko z nakazw pozytywnych, lecz za-
wiera rwnie znaczn ilo nakazw negatywnych, czyli zakazw. Nakazy
s czarami, zakazy tabu. W rzeczy samej caa teoria tabu, a przynajmniej
znaczna jej cz, jest, jak si zdaje, jedynie szczeglnym zastosowaniem
magii sympatycznej, z jej dwoma wielkimi prawami podobiestwa i stycz-
noci. Mimo e prawa te z pewnoci nie s tak wielosownie sformuowane
czy chociaby rozumiane abstrakcyjnie przez czowieka dzikiego, niemniej
wierzy on ponad wszelk wtpliwo, e reguluj bieg natury niezalenie od
woli ludzkiej. Uwaa, e jeli postpi tak, a nie inaczej, pewne konsekwencje
musz nastpi na skutek dziaania jednego z tych praw, a gdy konsekwencje
jakiego szczeglnego postpku wydaj mu si szczeglnie nieprzyjemne
czy niebezpieczne, wwczas oczywicie pilnuje si, by nie postpowa w
sposb, ktry mgby je spowodowa. Innymi sowy, powstrzymuje si od
czynienia tego, co zgodnie z faszywymi wyobraeniami o przyczynie i skut-
ku mogoby mu zaszkodzi. Krtko mwic, podporzdkowuje si tabu. W
tej wic mierze tabu jest negatywnym zastosowaniem magii praktycznej. Po-
zytywna magia wzgldnie praktyka czarw gosz: Masz uczyni to, a
wwczas tamto si stanie. Magia negatywna wzgldnie tabu nakazuje: Nie
czy tego, bo tamto si stanie. Celem magii pozytywnej, czyli czarw, jest
spowodowanie podanego wydarzenia, celem magii negatywnej lub tabu
jest uniknicie niepodanego. Ale w obu wypadkach zakada si, e obie
konsekwencje, podana i niepodana, s rzekomo wynikiem praw podo-
biestwa i stycznoci. I podobnie jak upragniony skutek nie jest w istocie
zwizany z przestrzeganiem ceremonii magicznej, tak rwnie skutki niepo-
dane nie s wynikiem pogwacenia tabu. Gdyby przewidywane zo byo
konsekwentnym wynikiem zamania tabu, wwczas nie byoby to tabu, lecz
nakaz moralny czy zdrowego rozsdku. Powiedzenie: Nie wkadaj rki do
ognia, nie jest tabu, jest nakazem zdrowego rozsdku, poniewa zakazana
czynno pociga za sob niebezpieczestwo realne, a nie wyimaginowane.
Krtko mwic, te negatywne nakazy, ktre nazywamy tabu, s rwnie da-
remne i jaowe jak owe pozytywne nakazy, ktre nazywamy czarami. S to
jedynie dwa przeciwne bieguny jednego wielkiego faszu mylnej koncep-
cji zwizku poj. W tej faszywej koncepcji czary s biegunem pozytyw-
nym, tabu za negatywnym.
Spord tabu przestrzeganych przez dzikich adne chyba nie s rwnie
liczne i doniose jak zakazy spoywania pewnych potraw. Wiele z tych za-
kazw wynika niewtpliwie z prawa podobiestwa, a zatem jest przykadem
magii negatywnej. Podobnie jak dziki jada wiele zwierzt i rolin w celu
nabycia pewnych podanych cech, ktre, jak wierzy, moe t drog zdoby,
tak te unika spoywania innych zwierzt i rolin, by unikn nabycia pew-
nych niepodanych cech, ktrymi w jego przekonaniu mog one by ska-
one. Jedzc pierwszy rodzaj poywienia, stosuje magi pozytywn, unika-
jc za drugiego rodzaju, praktykuje magi negatywn. Z wieloma przyka-
dami tego rodzaju pozytywnej magii spotkamy si w dalszym cigu naszych
wywodw, w tym miejscu pragn poda jedynie kilka przykadw magii ne-
gatywnej, czyli tabu. Tak wic na Madagaskarze onierzom nie wolno spo-
ywa wielu potraw, by nie nabyli pewnych niebezpiecznych wzgldnie
niepodanych waciwoci, ktre wiktuay owe rzekomo posiadaj. Nie
wolno wic onierzowi wzi do ust misa jea, poniewa przestraszony je
zwija si w kbek, a jedzc jea, onierz moe sta si tchrzliwy z uspo-
sobienia. onierzowi nie wolno spoywa kolana wou, by jego wasne ko-
lana nie osaby jak u wou i by nie straci umiejtnoci maszerowania. Wo-
jownik musi unika misa koguta, ktry zgin w walce, czy te wszelkiego
misa upolowanego wczni, a gdy onierz jest na wojnie, nie wolno w
domu jego zabija adnego zwierzcia pci mskiej. Wydaje si bowiem
oczywiste, e jeli bdzie jad koguta, ktry zgin w walce, zginie sam na
polu bitwy, jeli bdzie jad miso zwierzcia zabitego wczni, sam od
wczni zginie, a jeli pod jego nieobecno w domu zabij jakiego samca,
on sam zostanie zabity w podobny sposb, kto wie, czy nie w tej samej
chwili. onierz-Malgasz musi unika jedzenia nerek, gdy w jzyku malga-
skim sowo nerki oznacza rwnie zastrzelonego, wobec tego z pewno-
ci zginie od kuli, jeli bdzie jad nerki.
Czytelnik zapewne zauway, e w niektrych podanych wyej przyka-
dach tabu wpywy magiczne dziaaj na due odlegoci. Tak wic u Indian
Czarne Stopy onie i dzieciom myliwego polujcego na ora nie wolno
uywa szyda, by orze nie zrani znajdujcego si przecie daleko ojca
i ma. W domu onierza-Malgasza, ktry wyruszy na wojn, nie wolno
zabija zwierzcia pci mskiej, gdy to moe spowodowa mier samego
onierza. Wiara w sympatyczne wpywy wzajemne ludzi lub przedmiotw
dziaajce na odlego jest istot magii. Moe nauka powtpiewa w mo-
liwo dziaania na odlego, ale magia adnych takich wtpliwoci nie zna.
Wiara w telepati jest jedn z jej zasad elementarnych. Wspczesny czo-
wiek, uwaajcy za rzecz moliw wpyw jednego umysu na drugi na odle-
go, nie miaby adnych trudnoci w przekonaniu dzikiego, ktry wierzy w
to ju od dawna i ktry, co wicej, w swych postpkach kieruje si tym wie-
rzeniem z logiczn konsekwencj, ktrej, o ile mi wiadomo, jego cywilizo-
wany brat, jak dotd, w swym postpowaniu nie okazuje. Dziki bowiem jest
nie tylko przekonany o tym, e zabiegi magiczne oddziaywaj na ludzi
i sprawy, od ktrych dzieli ich znaczna odlego, lecz rwnie, e uczyni
to mona przez najprostsze czynnoci codzienne. Std te przy waniejszych
okazjach zachowanie si krewnych i przyjaci przebywajcych daleko cz-
sto reguluj mniej lub wicej skomplikowane przepisy, ktrych zaniedbanie
przez dan grup ludzi moe oznacza nieszczcie, a nawet mier dla nie-
obecnych. W szczeglnoci gdy grupa mczyzn udaje si na polowanie czy
na wojn, ich bliscy w domu powinni czyni pewne rzeczy wzgldnie pow-
strzymywa si od innych po to, by zapewni bezpieczestwo i powodzenie
przebywajcym daleko myliwym czy wojownikom. Dam teraz kilka przy-
kadw tego rodzaju magicznej telepatii w jej aspekcie zarwno pozytyw-
nym, jak i negatywnym.
W przekonaniu myliwych polujcych na sonie w Afryce Wschodniej
niewierno ony podczas ich nieobecnoci daje soniowi przewag nad my-
liwym, ktry wwczas albo ginie, albo odnosi ran. Dlatego jeli dojd go
pogoski o niewiernoci ony, porzuca polowanie i wraca do domu. Jeli
myliwemu z plemienia Wagogo nie wiedzie si albo gdy napadnie na niego
lew, przypisuje to niewaciwemu prowadzeniu si ony pozostawionej w
domu i wraca wtedy do domu bardzo rozgniewany. Gdy m jest na polo-
waniu, ona musi dba o to, by nikt nie przechodzi za ni ani nie sta przed
ni, gdy siedzi, w ku za musi lee na brzuchu. Indianie z plemienia Mo-
szo z Boliwii uwaali, e m, ktrego ona zdradzi podczas jego nieobec-
noci, zostanie ukszony przez wa albo napadnity przez jaguara. Gdy taki
wypadek zdarza si, m kara po powrocie on, czstokro nawet mier-
ci, bez wzgldu na to, czy zachowaa mu wierno, czy te nie. Myliwi z
Aleut s przekonani, e nie uda si im zabi ani jednego zwierzcia, jeli pod
ich nieobecno ony zdradz ich lub siostry nie zachowaj cnoty.
Kaktusy pewnego gatunku, ktrych spoycie wprawia ludzi w stan eksta-
zy, Indianie plemienia Huichol w Meksyku uwaaj za pbogw. Rolina ta
nie ronie w ich okolicy. Co roku mczyni musz si wybiera na czter-
dziestotrzydniow wypraw, by j zdoby. Przez ten czas ony dbaj o ich
bezpieczestwo, nigdy nie biegnc, a nawet nie chodzc szybkim krokiem.
Robi te wszystko, by zapewni bogosawiestwa, ktre w postaci desz-
czu, dobrych plonw, i tym podobnych, maj spyn na nich w wyniku
witego przedsiwzicia. W tym celu poddaj si dobrowolnie surowym
ograniczeniom, podobnym do tych, jakie okolicznoci narzucaj ich mom.
Do wita kaktusa obie grupy myj si jedynie w okrelonych okoliczno-
ciach, i to tylko wod przyniesion z daleka, z miejsca, gdzie ronie wita
rolina. Urzdzaj rwnie dugie posty, nie uywaj soli i s zobowizani
do najcilejszej wstrzemiliwoci. Kadego, kto naruszy te przepisy, czeka
choroba, a co gorsza, moe on w ten sposb zniweczy wyniki, na ktre
wszyscy czekaj. Zbiory kaktusa wr zdrowie, pomylno i ycie, kaktus
jest bowiem naczyniem boga ognia, poniewa jednak ogie czysty nie moe
przynie adnych korzyci czowiekowi nieczystemu, kobiety i mczyni
musz przez ten czas zachowa wstrzemiliwo, a take oczyci si z
dawnych grzechw. Tote w cztery dni po wyruszeniu mczyzn po kaktus
kobiety zbieraj si i wyznaj Dziadkowi Ogniowi, z jakimi mczyznami
miay stosunki od dziecistwa do chwili obecnej. Nie wolno im pomin ani
jednego, gdy wtedy mczyni nie znajd ani jednego kaktusa. Dla wspo-
moenia pamici kada z nich przygotowuje sznurek, na ktrym tyle jest
wzw, ilu miaa kochankw. Z sznurkiem tym przychodzi do wityni,
staje przed ogniem i wylicza wszystkich mczyzn zaznaczonych na sznur-
ku, imi po imieniu. Zakoczywszy spowied, wrzuca sznurek do ognia, a
gdy bg pochonie go w swym czystym pomieniu, grzechy zostaj wyba-
czone i kobieta odchodzi w pokoju. Od tej chwili kobiety nie pozwalaj zbli-
a si mczyznom do siebie. W podobny sposb oczyszczaj swe sumienia
poszukiwacze kaktusw. Kady romansik ma swj wze na sznurku, po
czym opowiedziawszy wszystko na wszystkie pi wiatrw, oddaj sznur-
ki wodzowi, ktry je spala w ogniu.
Na wyspach Kauai, na poudniowy zachd od Nowej Gwinei, gdy d
wybierajca si do dalekiego portu zostaje spuszczona na wod, cz brze-
gu, na ktrej dotd d leaa, zostaje natychmiast pokryta limi palmo-
wymi i odtd jest powicona. Dopki statek nie wrci, nikt nie ma prawa
przej przez to miejsce, gdy mogoby to spowodowa zaginicie odzi. Co
wicej, przez cay czas trwania podry trzy lub cztery specjalnie wybrane
mode dziewczta pozostaj rzekomo w magicznej cznoci z eglarzami.
Od ich zachowania zaley bezpieczestwo odzi i powodzenie wyprawy. W
adnym wypadku, chyba e jest to rzeczywicie konieczne, nie wolno im
opuszcza wyznaczonego pomieszczenia. Ponadto, jak dugo statek przeby-
wa na morzu, musz siedzie w kucki bez ruchu na matach, z domi zoo-
nymi midzy kolanami. Nie wolno im zwraca gowy w prawo lub w lewo
ani te wykonywa jakichkolwiek ruchw. Kady ruch powoduje koysanie
si odzi. Dziewcztom nie wolno spoywa nic lepkiego, na przykad ryu
gotowanego na mleku orzecha kokosowego, poniewa lepko strawy utrud-
ni ruch odzi po wodzie. Gdy, jak si przypuszcza, eglarze dotarli ju do
miejsca przeznaczenia, przepisy staj si nieco mniej rygorystyczne, ale
przez cay czas trwania podry dziewcztom nie wolno je ryb, ktre maj
ostre oci, na przykad paszczki, gdy dla ich przyjaci na morzu oznacza-
oby to ostre, dotkliwe tarapaty.
Nie powinno nas dziwi, e tam, gdzie panuje powszechna wiara w istnie-
nie tego rodzaju wizi midzy ludmi bliskimi, wojna przede wszystkim,
nieubaganie a zarazem dojmujco odwoujca si do najgbszych i najczul-
szych uczu ludzkich, wywouje u pozostawionych w domu osb bliskich,
zaniepokojonych losem swych drogich, ktrzy w kadej chwili mog si
znale w walce lub gin, pragnienie wykorzystania dla ich wanie dobra
owych sympatycznych wizi. Tak wic, by osign cel jake naturalny i
chwalebny, przyjaciele pozostali w domu czstokro uciekaj si do sposo-
bw, ktre mog wydawa si nam aosne lub mieszne, zalenie od tego,
jak patrzymy na cele, do ktrych d, wzgldnie metody, jakimi si posu-
guj dla ich osignicia. W niektrych okolicach Borneo, gdy Dajak wybiera
si na pow gw, jego ona lub, gdy jest kawalerem, jego siostra dzie i
noc musz nosi miecz przy sobie, by myliwy nigdy nie zapomnia o swej
broni. Kobiecie nie wolno wtedy spa w cigu dnia i ka si na spoczynek
przed drug w nocy, by jej m lub brat nie zosta zaskoczony przez wroga
we nie. U morskich Dajakw z Bandungu w Sarawak kobiety cile prze-
strzegaj skomplikowanego kodeksu obyczajowego, gdy ich mowie wyru-
szyli na wojn. Niektre z przepisw s pozytywne, inne negatywne, ale
wszystkie opieraj si na zasadach homeopatii magicznej i telepatii. Oto
niektre z przepisw: Kobiety musz wstawa bardzo wczenie i otwiera
okna, gdy tylko zacznie wita, jeli bowiem tego nie uczyni, nieobecni
mowie zapi. Kobietom nie wolno smarowa tuszczem wosw, bo m-
owie si polizn. Nie wolno im take spa ani drzema w cigu dnia, bo
mczyni bd senni podczas marszu. Musz codziennie gotowa kukury-
dz i sypa j na werandzie, dziki temu mowie bd zrczni w swych
ruchach. Mieszkanie musi by utrzymane w nieskazitelnej czystoci,
wszystkie skrzynie umieszczone pod cianami, jeli bowiem ktokolwiek si
o nie potknie, nieobecny mczyzna przewrci si i bdzie zdany na ask
nieprzyjaciela. Przy kadym posiku troch ryu naley zostawi w garnku,
dziki czemu przebywajcy daleko mczyni bd mieli zawsze co do
jedzenia i nigdy nie bd godowa. W adnym wypadku nie wolno kobiecie
dopuci do tego, by jej cierpy nogi, gdy za dugo siedzi przy warsztacie
tkackim, poniewa wtedy nogi mczyzn rwnie zesztywniej w stawach i
nie bd mogli zerwa si dostatecznie szybko, by uciec przed wrogiem. Po
to wic, by utrzyma mczyzn w dobrej formie, kobiety czsto przerywaj
prac przy wrzecionach i chodz po werandzie. Nie wolno im take przesa-
nia twarzy, poniewa wtedy mczyni zabdz w wysokiej trawie lub w
dungli. Nie wolno kobietom posugiwa si ig, bo m nastpi na ostre
kolce, ktre nieprzyjaciel powtyka na ciece. Jeli ona zdradzi ma pod
jego nieobecno, wwczas straci on ycie w kraju nieprzyjaciela. Jeszcze
kilka lat temu kobiety z Bandungu przestrzegay wszystkich tych przepisw
i wielu innych, gdy mczyni walczyli po stronie Anglikw. Ale niestety!
Nie na wiele zday si te rodki czuej ostronoci. Wielu mw, ktrych
ony wiernie czuway w domu, czekajc na ich powrt, spoczo w onier-
skich grobach.
Skanianie rolin i drzew do owocowania we waciwej porze jest jednym
z dobroczynnych zastosowa magii homeopatycznej, czyli naladowczej,
przez umysy w faszywy sposb wykorzystujce sw pomysowo. W Tu-
ryngii mczyzna, siejc len, trzyma nasiona w dugiej torbie, zwisajcej mu
z ramion po kolana, i idc przed siebie robi dugie kroki, tak eby torba ko-
ysaa si w przd i w ty. Dziki temu, jak gosi wierzenie, len bdzie po-
wiewa na wietrze. Na Sumatrze ry sadz kobiety z rozpuszczonymi wo-
sami ma to zapewni bujny wzrost i dugie odygi roliny. Podobnie po-
stpoway kobiety w staroytnym Meksyku podczas obchodw ku czci bo-
gini kukurydzy, czyli, jak j nazywano, dugowosej matki. Uroczystoci
rozpoczynay si, gdy rolina dochodzia do penej wysokoci, a wkna
wychodzce z zielonej kolby wskazyway na to, e ziarno ju dojrzao. W
czasie uroczystoci kobiety chodziy z rozpuszczonymi wosami, potrzsajc
gowami podczas tacw, stanowicych gwny element ceremonii, po to,
by kitki kukurydzy rosy rwnie obficie, a ziarno byo odpowiednio due
i paskie, i by ludzie posiadali je w obfitoci. W wielu okolicach Europy
tace i wysokie skoki s homeopatycznymi sposobami skonienia rolin do
ronicia wysoko. Tak na przykad w Franche-Comt twierdz, e naley
taczy w czasie karnawau, by konopie wyrosy wysoko.
Grecy i Rzymianie powicali ciarne ofiary boginiom ziemi i zboa,
miao to niewtpliwie na celu uczynienie ziemi yzn i spowodowanie, by
kosy obfitoway w ziarno.
Gdy katolicki kapan wypomina Indianom znad Orinoko, e pozwalaj
swym kobietom sia w upalnym socu z niemowltami przy piersi, m-
czyni odpowiadali:

Ojciec si na tym nie zna i dlatego si gniewa. Przecie ojciec wie, e ko-
biety nawyky do rodzenia dzieci, a mczyni nie. Gdy kobiety siej, ww-
czas jedna rolina kukurydzy przynosi dwie, a nawet trzy kolby, korze juki
daje dwa albo trzy kosze plonu i wszystko mnoy si w odpowiedniej propor-
cji. A dlaczego? Po prostu, poniewa kobiety umiej rodzi i wiedz take,
jak skoni ziarno do rodzenia. Nieche wic siej, my, mczyni, nie znamy
si na tym tak dobrze jak one.

Tak wic magia homeopatyczna zakada, e czowiek moe wywiera do-


bry lub zy wpyw na rolinno w zalenoci od dobrej lub zlej natury jego
uczynkw lub stanw: tak na przykad kobieta podna czyni roliny podny-
mi, a kobieta bezpodna czyni je jaowymi. Std te wiara w szkodliw czy
przenon waciwo pewnych cech osobistych i przypadkw tkwi u rda
pewnych zakazw i nakazw unikania. Ludzie wstrzymuj si od robienia
pewnych rzeczy, by nie zarazi homeopatycznie podw ziemi swymi niepo-
danymi stanami czy sytuacjami. Wszystkie tego rodzaju zwyczaje
wstrzemiliwoci czy te przepisy unikania s przykadami magii negatyw-
nej wzgldnie tabu.
W przytoczonych wyej przykadach mielimy do czynienia z ludmi,
ktrzy rzekomo wpywali homeopatycznie na rolinno. Czowiek narzuca
drzewu lub rolinie pewne waciwoci czy sytuacje, dobre lub ze, podobne
do jego wasnych wzgldnie z nich si wywodzce. Ale wpyw ten jest z
punktu widzenia zasad magii homeopatycznej wzajemny. Rolina w rwnej
mierze wpywa na czowieka co czowiek na rolin. W magii podobnie
jak, o ile mi wiadomo, w fizyce akcja i reakcja s sobie rwne i przeciw-
stawne. Czirokezi s szczeglnie biegli w praktycznej botanice homeopa-
tycznej. Tak wic pokrcone korzenie tefrozji s tak twarde, e mog nawet
zatrzyma pug w brudzie. Kobiety czirokeskie myj wosy w wywarze z
tych korzeni po to, by wzmocni wosy, a grajcy w pik myj si w nim
cali, by nada tyzn swoim miniom. U Galelaryjczykw panuje przeko-
nanie, e gdy czowiek zje owoc, ktry spad z drzewa, sam przewrci si i
zacznie si potyka i wywraca; jeli zje co zapomnianego (na przykad
zapomniany w garnku kartofel czy banana pozostawionego w ogniu), traci
pami. Galelaryjczycy wierz rwnie, e kobieta, ktra zje dwa zronite
ze sob banany, urodzi bliniaki. Guaranie w Poudniowej Ameryce uwaa-
j, e kobieta zostanie matk bliniakw, gdy zje podwjne ziarnko prosa.
W czasach wedyjskich osobliwe zastosowanie tej zasady byo czarem, ktry
umoliwia wygnanemu ksiciu powrt na tron. Musia on w tym celu zje
potraw ugotowan na ogniu z drzewa, ktre wyroso ze citego pnia. Moc
odradzajca takiego drzewa przejdzie po pewnym czasie poprzez ogie i
gotowan na nim straw na ksicia, ktry jad jedzenie ugotowane na ogniu
z drzewa wyrosego na witym drzewie. Sundajczycy uwaaj, e gdy dom
zbudowany jest z kolczastych drzew, wwczas ycie ludzi, ktrzy w tym
domu zamieszkaj, bdzie cierniste i pene kopotw.
Istnieje owocna ga magii homeopatycznej posugujca si zmarymi.
Skoro zmarli nie mog widzie, sysze i mwi, mona na zasadzie home-
opatii pozbawi ludzi suchu, wzroku i mowy przez uycie koci zmarych
lub czegokolwiek innego skaonego zetkniciem si ze mierci. Tak wic u
Galelaryjczykw, gdy modzieniec wybiera si noc na zaloty, bierze grudk
ziemi z jakiej mogiy i posypuje ni dach domu swej ukochanej dokadnie
nad miejscem, w ktrym pi jej rodzice. W ten sposb, jak sobie wyobraa,
uniemoliwia im obudzenie si, gdy on bdzie rozmawia z pann, jako e
ziemia ta pogry ich w sen tak silny jak sen nieboszczyka. Od najdawniej-
szych czasw wamywacze w wielu krajach chtnie posugiwali si tego
rodzaju magi, niezwykle poyteczn w ich zawodzie. Tak wic wamywacz
u poudniowych Sowian zaczyna niekiedy operacj od przerzucenia koci
nieboszczyka przez dom, wypowiadajc z jadowit ironi nastpujce sowa:
Tak jak ta ko moe si obudzi, tak niech si obudz mieszkacy tego
domu. Po czym takim aden z mieszkacw domu nie jest w stanie, rzecz
jasna, otworzy oczu. Podobnie na Jawie wamywacze bior ziemi z mogiy
i rozsypuj j wok domu, ktry zamierzaj ograbi, usypiajc w ten sposb
gboko mieszkacw. W tym samym celu Hindusi sypi popi ze stosu
pogrzebowego przed progiem domu, a Indianie peruwiascy proch z koci
nieboszczyka. Wamywacze na Rusi Podkarpackiej usuwaj szpik z piszczeli
ludzkiej, napeniaj j ojem i, zapaliwszy j, okraj trzykrotnie dom. Ma
to pogry mieszkacw w sen podobny do mierci. W tych samych stro-
nach sporzdzaj rwnie piszczak z koci goleniowej zmarego i graj na
niej. Ludzie suchajcy tej muzyki staj si senni. Indianie meksykascy
posuguj si w tym szkodliwym celu koci z lewego przedramienia kobie-
ty, ktra zmara w poogu, rodzc pierwsze dziecko, ale ko musi by wy-
kradziona. Uderzaj ni o ziemi przed domem, ktry maj zamiar okra.
Na skutek tych czarw wszyscy znajdujcy si w domu trac mow i wadz
w czonkach, s jak nieywi, sysz i widz, ale s zupenie bezsilni, niekt-
rzy z nich jednak pi naprawd i nawet chrapi. W Europie podobne wa-
ciwoci przypisywane byy Sawnej Rce bya ni zasuszona i zamary-
nowana rka wisielca. Kady czowiek, ktremu pokazywano wetknit w
Sawn Rk ponc wiec, sporzdzon z tuszczu wisielca, traci wadz
w czonkach i nie mg nawet ruszy palcem, jak gdyby ju nie y. Czasami
wiec jest po prostu rka nieboszczyka, a raczej pczkiem wiec, poniewa
zapala si wszystkie palce. Gdyby ktry z mieszkacw domu mia si
obudzi, wwczas jeden z palcw nie bdzie si pali. Tego rodzaju niego-
dziwe wiato moe by zgaszone jedynie za pomoc mleka. Czasami, gosi
przepis, wieca zodzieja ma by sporzdzona z palca noworodka, a jeszcze
lepiej z palca niedonoszonego podu, niekiedy za uwaa si, e zodziej
musi mie po jednej wiecy na kad osob w domu, gdyby za jednej za-
brako, wwczas ktry z domownikw si obudzi i go schwyta. Z chwil
jednak gdy wiece te zapon, zgasi je moe tylko mleko. W XVII wieku
rabusie mordowali ciarne kobiety, by zdoby takie wiece. Staroytni
greccy zodzieje i bandyci wierzyli, e mona uciszy albo przestraszy i
zmusi do ucieczki najgroniejszego psa za pomoc gowni z pogrzebowego
stosu. W Serbii i Bugarii kobiety, ktrym zbytnio dolega dyscyplina domo-
wa, zabieraj miedziaki z oczu nieboszczyka, zmywaj je winem lub wod, a
pyn daj swym mom do picia. M po przekniciu bdzie mia oczy za-
mknite na ich grzeszki, podobnie jak nieboszczyk, ktrego oczy tymi mie-
dziakami przymknito. Zwierzta rwnie czsto posiadaj zalety, ktre
mog si przyda czowiekowi. Magia homeopatyczna lub naladowcza sta-
ra si rozmaitymi sposobami przekaza te waciwoci istotom ludzkim. Tak
na przykad niektrzy Beczuanie nosz jako talizman asiczk, poniewa
zwierztko to, mocno trzymajce si ycia, nie dopuci, by waciciel tali-
zmanu zgin. Inni nosz przy sobie w podobnym celu pewne owady okale-
czone, lecz ywe. Inni jeszcze Beczuanie wplataj sier bezrogiego wou w
swoje wosy i umieszczaj abi skr na swych paszczach, poniewa aba
jest liska, a w bez rogw trudny do schwytania. Tak wic czowiek zaopa-
trzony w te talizmany bdzie rwnie trudny do schwytania jak w i aba.
Arab, gdy chce cign z powrotem niewolnika-zbiega, zakrela magiczne
koo na ziemi, w rodek wbija gwd i nitk przywizuje do tego gwodzia
chrzszcza, pilnujc, by owad by tej samej pci co zbieg. Chrzszcz krc
w koo nawija nitk na gwd, skraca j i zblia si do rodka za kadym
okreniem. Tak samo dziki magii homeopatycznej niewolnik, ktry uciek,
powrci do swego pana.
Gdy wrd poudniowych Sowian kto wybiera si na rynek, by co zw-
dzi czy kogo okra, wystarczy, by spali lepego kota i szczypt popiou
posypa czowieka, ktrego ma zamiar oszuka. Moe wtedy zabra z kra-
mu, co mu si spodoba, a waciciel w niczym si nie poapie, poniewa
bdzie tak samo lepy jak w spalony kot, ktrego popioami go posypano.
Zodziej moe nawet miao zapyta: Czy ju za to zapaciem?, a oszuka-
ny kramarz odpowie: Ale oczywicie. Rwnie prostym i skutecznym
sposobem posuguj si tubylcy w Australii rodkowej, gdy chc, by im
urosa broda. Nakuwaj sobie policzki ostro zakoczon koci, a potem
gadz je starannie magicznym kijem albo kamieniem przedstawiajcym
szczura o bardzo dugich wsach. Waciwoci tych wsw przechodz
oczywicie na kij wzgldnie kamie i z kolei ju bez trudu na policzki, na
ktrych, rzecz jasna, wkrtce ukazuje si obfity zarost. Staroytni Grecy byli
przekonani, e jedzenie misa czuwajcego sowika nie pozwala czowieko-
wi zasn, a nasmarowanie oczu osoby o sabym wzroku ci ora da jej
orli wzrok, a take, e jaja krucze przywracaj krucz czer siwym wosom.
Ale osoba, ktra t metod pragna ukry zmiany spowodowane wiekiem,
musiaa pilnie uwaa, by w czasie smarowania swych czcigodnych wosw
jajkami mie pene usta oliwy, inaczej jej zby, podobnie jak wosy, zabar-
wiay si na kruczoczarny kolor i adne mycie i szorowanie nie mogo ich
wybieli. Prawd mwic, by to rodek na porost wosw nieco zbyt silny i
stosujc go, mona byo otrzyma zupenie nieoczekiwane wyniki.
Zgodnie z zasadami magii homeopatycznej nie tylko roliny i zwierzta,
lecz rwnie przedmioty nieoywione mog by rdem dobrodziejstw
wzgldnie nieszcz zgodnie z ich wasn natur przyrodzon, wzgldnie w
zalenoci od umiejtnoci czarodzieja powstrzymywania lub wywoywania
potoku dobrodziejstw czy klsk. W Samarkandzie kobiety daj niemowl-
tom do ssania akocie z cukru, a donie smaruj im klejem po to, by dzieci,
gdy dorosn, sodko si wyraay i by do rk ich przylepiay si cenne rze-
czy. Grecy uwaali, e szata sporzdzona z weny owcy rozszarpanej przez
wilka zaszkodzi temu, kto j nosi, wywoujc podranienie skry, a nawet
wysypk. Byli rwnie zdania, e wystarczy wrzuci do wina kamie pogry-
ziony przez psa, by ci, ktrzy wino to wypij, pogryli si midzy sob. U
Arabw w Moabie kobiety bezdzietne czsto poyczaj suknie od kobiet
wielodzietnych, majc nadziej, e w ten sposb przejdzie na nie podno
wacicielki stroju. Kafrowie z Sofala w Afryce Wschodniej straszliwie boj
si uderzenia czym pustym, na przykad trzcin lub somk, i znacznie bar-
dziej wol boleniejsze razy wymierzone tg pak lub elaznym prtem.
Uwaaj bowiem, e czowiek uderzony czymkolwiek pustym wyschnie na
mier. Istnieje we wschodnich morzach dua muszla, ktr Bugisi z Cele-
besu nazywaj starym czowiekiem (kadawo). W pitki przewracaj oni
owych starych ludzi do gry dnem i kad ich na progach swych domw,
wierzc, e kady, kto na tak muszl nastpi, doyje pnego wieku.
Chopcy z kasty braminw powinni w czasie inicjacji nastpi praw nog
na kamie, a obecni powtarzaj sowa: Stpnij na ten kamie, jak ten ka-
mie bd silny. T sam ceremoni przechodzi z towarzyszeniem tych
samych sw panna moda z tej kasty podczas uroczystoci lubu. rodkiem
stosowanym przeciwko zmiennoci losu jest na Madagaskarze kamie, ktry
si zagrzebuje pod gwnym filarem domu. Powszechny zwyczaj skadania
przysigi na kamie moe poniekd opiera si na wierzeniu, e sia i trwa-
o kamienia staje si potwierdzeniem przysigi. Tak wic dawny duski
historyk Saxo Grammaticus opowiada, jak staroytni, gdy mieli wybra
krla, zwykli byli stawa na kamieniach zakopanych w ziemi i w ten sposb
oznajmia, na kogo oddaj swj gos, by moc kamienia bya zapowiedzi ich
stanowczoci. Ciar i stao nadaj wszystkim kamieniom uyteczno
magiczn, jednak specyficzne cechy magiczne przypisywane s szczegl-
nym kamieniom w zalenoci od ich indywidualnych czy gatunkowych
ksztatw i barwy.
Staroytni przywizywali wielk wag do magicznych waciwoci ka-
mieni szlachetnych. Istniej nawet wielce prawdopodobne hipotezy, e takie
kamienie uywane byy jako amulety na dugo, zanim zaczto je nosi wy-
cznie dla ozdoby. Tak wic Grecy nazwali kamie podobny pod pewnymi
wzgldami do drzewa agatem-drzewem i uwaali, e dwa takie kamienie,
przywizane do rogw wou zaprzonego do puga wzgldnie zawieszone
na jego karku, zapewniaj bogate zbiory. Znali rwnie kamie mleczny,
ktry zapewnia kobietom obfito mleka pod warunkiem, e kamie ten
wypij rozpuszczony w miodzie pitnym. Do dzi kamie mleczny jest uy-
wany dla tych samych celw przez Greczynki zamieszkae na Krecie i Me-
los. W Albanii karmice matki nosz te kamienie dla zapewnienia sobie ob-
fitoci pokarmu. Grecy wierzyli rwnie w kamie leczcy ukszenia wa i
std nazwa wowego kamienia. Wystarczyo zemle taki kamie i posypa
nim ran, by przekona si o jego skutecznoci. Ametyst koloru wina otrzy-
ma nazw oznaczajc Nie pijany, poniewa wierzono, e pozwala za-
chowa trzewo czowiekowi, ktry go nosi, a dwm braciom pragncym
y w zgodzie radzono nosi przy sobie magnesy, ktre przycigajc si
wzajemnie, zapobiegn wszelkim nieporozumieniom.
Staroytne ksigi Hindusw nakazyway, by mode maestwo w dniu
lubu siedziao w milczeniu po zachodzie soca do chwili, gdy pojawi si
pierwsze gwiazdy. Gdy ukae si gwiazda polarna, pan mody powinien
pokaza j swej maonce i zwracajc si do gwiazdy, powiedzie: Jeste
staa! Widz ci, staa gwiazdo. Bde wic stale przy mnie, o rozkwitaj-
ca!. Po czym zwracajc si z kolei do ony, powinien powiedzie: Daa mi
ciebie Brihaspati; doczekawszy si ode mnie potomstwa, yj ze mn sto je-
sieni. Intencja ceremonii jest jasna: ma ona chroni ludzi przed zmienno-
ci losu i niestaoci ziemskiego szczcia poprzez stay wpyw staej
gwiazdy. yczenie to wyrazi Keats w swym ostatnim sonecie:

Chciabym, o jasna gwiazdo, tak jak ty by stay,


A nie u szczytu nocy dumnie zawieszony [...]

Ludzie zamieszkujcy kraje nadmorskie s pod wraeniem nieustannego


przypywu i odpywu, a stosujc zasady tej prymitywnej filozofii sympatii i
podobiestwa, ktr si w tej chwili zajmujemy, skonni s doszukiwa si
subtelnych zwizkw, tajnej harmonii midzy tymi zjawiskami a yciem
czowieka, zwierzt i rolin. Przypyw jest dla nich nie tylko symbolem, lecz
i rdem radoci, pomylnoci i ycia, podczas gdy w odpywie widz za-
rwno prawdziwe rdo, jak i smutny emblemat zawodu, saboci i mierci.
Chopi bretoscy wierz, e koniczyna zasiana podczas przypywu bdzie
rosa dobrze, zasiana natomiast przy niskim poziomie wd lub podczas od-
pywu bdzie marna, a co wicej, krowy, ktre bd ni karmione, pochoruj
si. Chopki bretoskie wierz, e najlepsze jest maso zrobione, gdy przy-
pyw wanie si zaczyna, i e mleko pienice si w malnicy bdzie si pie-
nio do chwili, gdy minie najwyszy stan wody, i e woda zaczerpnita ze
studni jak i mleko dojone podczas przypywu wykipi z garnka i zaleje ogie.
Niektrzy staroytni wierzyli, e skra foki, nawet po zdarciu ze zwierzcia,
zachowuje jakie tajemne zwizki z morzem i marszczy si podczas odpy-
wu. Inne staroytne wierzenie, przypisywane Arystotelesowi, gosio, e
wszelka istota yjca moe umrze tylko podczas odpywu. To wierzenie,
jeli da wiar Pliniuszowi, w odniesieniu do ludzi zostao potwierdzone
dowiadczalnie na brzegach Francji. Zapewnia nas rwnie Filostratos, e w
Kadyksie ludzie umierajcy nigdy nie wyzionli ducha podczas przypywu.
Podobna bajka przetrwaa w niektrych czciach Europy. Na Wybrzeu
Kantabryjskim uwaaj, e czowiek umierajcy na skutek chronicznej czy
ostrej choroby oddaje ostatnie tchnienie w chwili, gdy woda zaczyna si
cofa. W Portugalii, wzdu caego wybrzea Walii i w niektrych okolicach
Bretanii panuje powszechne przekonanie, i ludzie rodz si podczas przy-
pywu, a umieraj w czasie odpywu. Dickens potwierdza istnienie tego
przesdu w Anglii.

Na wybrzeu mwi pan Peggotty ludzie mog umiera jedynie


wtedy, gdy odpyw jest ju porzdnie niski, a nie rodz si, dopki przypyw
nie jest ju blisko, a tak naprawd to si rodz tylko podczas penego przy-
pywu.

Przekonanie o tym, e mier najczciej nastpuje podczas odpywu, jest


(jak mwi) rozpowszechnione wzdu caego wybrzea Anglii od Nor-
thumberland do Kentu. Musia je zna Szekspir, skoro kae Falstaffowi
umiera akurat midzy dwunast a pierwsz, wanie gdy morze opada
zaczynao. Z kolei natrafiamy na to wierzenie u plemienia Hidatsa za-
mieszkujcego wybrzee Pacyfiku w Ameryce Pnocnej. Gdy dobry Hi-
datsa ma umrze, widzi czno, w ktrym siedz jego zmarli przyjaciele, ci
za przybyli z przypywem, by powita go w krainie duchw. Chod teraz z
nami mwi mu bo zaraz zacznie si odpyw i bdziemy musieli
odjecha. W Port Stephens w Nowej Poudniowej Walii tubylcy zawsze
grzebi zmarych podczas przypywu, nigdy za podczas odpywu, eby
uchodzce wody nie uniosy duszy zmarego do jakich odlegych krajw.
Inne zastosowanie maksymy o wpywie podobiestwa znajdujemy w wie-
rzeniu Chiczykw, e losy miasta zalene s od jego ksztatu i e zmieniaj
si w zalenoci od charakteru przedmiotu, ktry najbardziej przypominaj.
Tak wic gosi legenda, e przed wielu laty miasto Tsuen-czeu-fu, ktrego
zarysy przypominay karpia, padao czsto ofiar napadw ssiedniego mia-
sta Yancheng Xian zbudowanego w ksztacie sieci i trwao to dopty, dopki
mieszkacy pierwszego miasta nie wpadli na pomys wybudowania w rod-
ku dwch pagd. Pagody te, wci jeszcze grujce nad miastem, wywieray
od chwili ich wybudowania niezwykle pomylny wpyw na miasto, ponie-
wa przechwytyway wyimaginowan sie, zanim zdoaa opa na miasto i
zapa w swe oka wyimaginowanego karpia. Przed jakimi czterdziestu laty
mdrcy Szanghaju dokadali wielu stara, by odkry przyczyny lokalnej
rebelii. Po skrupulatnych badaniach doszli do wniosku, e rebelia wybucha
z powodu nowej wielkiej wityni, ktr jak najniefortunniej zbudowano w
ksztacie wia, zwierzcia o bardzo niedobrym charakterze. Trudno bya
powana, niebezpieczestwo za pasem. Zburzenie wityni byoby aktem
bezbonym, za pozostawienie jej rwnaoby si kuszeniu podobnych nie-
szcz, a nawet cigniciu na gow jeszcze gorszych. Wreszcie genialne
umysy miejscowych profesorw geomancji przezwyciyy triumfalnie
wszelkie trudnoci i usuny niebezpieczestwo. Przez zasypanie dwch
studni, ktre przedstawiay oczy wia, olepiono to niesawne stworzenie i
uniemoliwiono mu dalsze knowania.
Czasami magia homeopatyczna, czyli naladowcza, wykorzystywana jest
do odwrcenia zego omenu przez mimikr. Chodzi bowiem o to, by unikn
przeznaczenia przez zastpienie prawdziwego nieszczcia udawanym. Na
Madagaskarze ten sposb oszukiwania losu sprowadza si do caego syste-
mu. Na tej wyspie los kadego czowieka jest okrelony przez godzin i
dzie jego urodzenia i jeli tak si zdarzy, e kto urodzi si o niepomylnej
porze, wwczas los jego jest przypiecztowany, chyba e uda si usun zo
przez odpowiedni substytut. Mona tego dokona na rne sposoby. Na
przykad jeli czowiek rodzi si pierwszego dnia drugiego miesica (lute-
go), wwczas dom jego spali si, gdy dojdzie do wieku dojrzaego. Aby
uprzedzi to wydarzenie i unikn katastrofy, przyjaciele dziecka buduj w
polu lub na ce, gdzie pasie si bydo, szaas, ktry podpalaj. Jeli ceremo-
nia ma by naprawd skuteczna, wwczas dziecko i matka powinni znajdo-
wa si w szaasie, skd wyrwie si ich w ostatniej chwili. Deszczowy listo-
pad jest natomiast miesicem ez, a czowieka urodzonego w tym miesicu
czeka smutne ycie. Po to, by rozproszy chmury gromadzce si nad jego
przyszoci, wystarczy, by czowiek ten zdj z kipicego garnka pokrywk
i wymachiwa ni. Spadajce krople speni przeznaczenie i zapobiegn te-
mu, by zy pyny z oczu. Gdyby los tak zrzdzi, e moda dziewczyna,
niezamna jeszcze, miaaby ujrze swoje nieurodzone jeszcze dzieci przed
ni zstpujce do grobu, moe zapobiec temu nieszczciu w nastpujcy
sposb: Powinna zabi konika polnego i owin go w szmatk na podobie-
stwo caunu i opakiwa go, jak Rachel opakiwaa swoje dzieci. Nic jej nie
moe wtedy pocieszy. Ponadto apie jeszcze kilka konikw polnych, obry-
wa im skrzydeka i nki i kadzie je obok nieywego owada. Odgosy um-
czonych owadw i ich gwatowne ruchy symbolizuj krzyki i grymasy a-
obnikw na pogrzebie. Po pochowaniu zabitego owada pozostawia reszt
owadw na grobie, dopki ich mier nie wyzwoli z cierpie, a po uczesaniu
rozpuszczonych wosw wraca od grobu wolnym krokiem i zgarbiona jak
osoba pogrona w aobie. Odtd moe ju spokojnie spodziewa si, e jej
dzieci j przeyj, nie moe bowiem tak si sta, by je dwukrotnie chowaa i
odprawiaa nad nimi aob. Gdy za los napitnowa czowieka ubstwem,
atwo temu moe zapobiec, kupujc za grosze kilka pere i grzebic je w
ziemi, kt bowiem poza ludmi zamonymi moe pozwoli sobie na takie
zbytki?
Dotd rozwaalimy gwnie t ga magii sympatycznej, ktr mona
nazwa homeopatyczn wzgldnie naladowcz. Jak przekonalimy si, jej
gwna zasada sprowadza si do tego, e podobna przyczyna wywouje po-
dobny skutek, czyli, innymi sowy, e skutek podobny jest do przyczyny.
Inna wielka ga magii sympatycznej, ktr nazwaem magi przenon,
wychodzi z zaoenia, e rzeczy, ktre kiedy byy poczone, pozostaj na
zawsze, nawet jeli s od siebie zupenie oddzielone, w tego rodzaju stosun-
ku sympatycznym, e to, co dzieje si z jedn czci, musi wpyn w po-
dobny sposb na drug. Tak wic logiczn podstaw magii przenonej jest,
podobnie jak w magii homeopatycznej, faszywe skojarzenie idei, za jej
baz fizyczn, jeli w ogle moemy o czym takim mwi, jest, podobnie
jak w magii homeopatycznej, jaki materialny przewodnik, ktry na podo-
biestwo eteru we wspczesnej fizyce jednoczy rzekomo odlege przedmio-
ty i przekazuje impulsy od jednego do drugiego. Najbardziej znanym przy-
kadem magii przenonej jest magiczny zwizek istniejcy midzy czowie-
kiem a jak oderwan od niego czci jego ciaa, jak na przykad jego wo-
sami czy paznokciami, na skutek czego kady, kto posidzie wosy czy pa-
znokcie czowieka, moe z kadej odlegoci dowolnie oddziaywa na oso-
b, ktrej te wosy czy paznokcie obcito. Jest to przesd znany na caym
wiecie, a przykady zwizane z wosami i paznokciami napotkamy jeszcze
w dalszym cigu niniejszej ksiki.
U plemion australijskich istnia powszechny zwyczaj wybijania chopcu
jednego lub kilku przednich zbw podczas inicjacji, ktr musi przej
kady mczyzna, zanim nabdzie prawa i przywileje dorosego. Niejasne s
rda tych praktyk, nas interesuje w tym miejscu jedynie przekonanie, e
magiczne powinowactwo midzy chopcem a jego zbem trwa nadal po usu-
niciu zba. u niektrych plemion nad rzek Darling w Nowej Poudniowej
Walii wyrwany zb umieszczano pod kor drzewa rosncego w pobliu ja-
kiej rzeki lub zbiornika wody. Wszystko byo dobrze, gdy kora zarastaa
nad zbem lub gdy zb wpada w wod, ale gdy zb pozostawa odsonity i
przebiegay po nim mrwki, tubylcy wierzyli, e chopak bdzie cierpia na
chorob ust. U Murringw i innych plemion Nowej Poudniowej Walii zb
przechowywa jeden ze starcw, po czym przechodzi z rk jednego czonka
starszyzny do drugiego, a obszed wszystkich i wtedy wraca do ojca chop-
ca, i w kocu do samego delikwenta. Przez cay jednak czas krenia zba z
rki do rki nie wolno go byo trzyma w worku zawierajcym inne substan-
cje magiczne, gdy mogoby to narazi waciciela zba na powane niebez-
pieczestwo.
Basutowie pieczoowicie przechowuj swe wyrwane zby, eby nie wpa-
dy w rce pewnych mitycznych istot, ktre nawiedzaj groby i mog za
pomoc magicznych zabiegw wyrzdzi krzywd wacicielowi. W Sussex
przed pidziesiciu laty suca ostro sprzeciwiaa si wyrzucaniu mlecz-
nych zbw dzieci, twierdzc, e gdyby jakie zwierz je znalazo i pogry-
zo, nowe zby dziecka bd podobne do zbw zwierzcia, ktre pogryzo
stare. Na dowd wspomniaa starego pana Simmonsa, ktremu w grnej
szczce wyrost wielki wiski kie. Defektowi temu winna bya, jak stale
wszystkich zapewniaa, matka, ktra nieogldnie wrzucia jeden jego mlecz-
ny zb do chlewa. Podobne wierzenia wiody do praktyk majcych zgodnie z
zasadami magii homeopatycznej doprowadzi do zastpienia starych zbw
nowymi i lepszymi. Tak wic w wielu czciach wiata istnieje zwyczaj
ukrywania wyrwanego zba w miejscu, w ktrym moe go znale mysz, w
nadziei, e dziki zwizkom sympatycznym midzy zbem a jego uprzednim
wacicielem zb moe naby twardoci i wietnoci zbw tych gryzoni. W
Niemczech na przykad panuje powszechny niemal zwyczaj wkadania wy-
rwanego zba do mysiej dziury. Gdy bdzie to zb mleczny, ktry dziecko
stracio, zabieg taki zabezpieczy je przed przyszymi blami zbw. Albo
trzeba pj za piec i przerzuci za siebie nad gow zb, mwic przy tym:
Daj mi, myszko, twj elazny zb, dam ci za to mj kociany. Potem zby
ju zawsze bd zdrowe. Daleko od Europy, na Rarotonga na Pacyfiku, wy-
rywajc dziecku zb, wypowiadano zaklcie:

Duy szczurze, may szczurze!


Tu masz mj stary zb,
Daj mi za to nowy.

Po czym zb wrzucano na strzech domu, poniewa szczury gniedziy si


zazwyczaj w przegniych strzechach. Tubylcy zwracali si do szczurw,
gdy z wszystkich znanych im zwierzt one to posiaday najmocniejsze uz-
bienie.
Innymi czciami ciaa, ktre w powszechnym przekonaniu pozostaway
w zwizku sympatycznym z ciaem po ustaniu zwizkw fizycznych, byy:
ppowina i popd, wcznie z oyskiem. Czsto uwaa si, e zwizek ten
jest tak cisy, i dalsze losy czowieka zale od tego, co si dzieje z tymi
czciami jego osoby, tak wic jeli jego ppowina oysko s zachowane i
waciwie utrzymywane, bdzie czowiekiem zamonym, a gdy zostan za-
gubione lub nie bd pod naleyt opiek, wywoa to odpowiednio przykre
skutki. Niektre plemiona w Australii Zachodniej wierz, e umiejtno
lepszego lub gorszego pywania zaley od tego, czy matka wrzucia przy
porodzie ppowin do wody. Tubylcy znad rzeki Pennefather w Queensland
wierz, e cz duszy dziecka (czo-i) pozostaje w popodzie. Dlatego babka
dziecka zabiera oysko i zakopuje je w piasku. Miejsce to zaznacza za po-
moc kilku gazi, ktre wtyka, tworzc kko i czc wierzchoki w ten
sposb, by tworzyy stoek. Gdy Andea, istota powodujca poczcie u ko-
biet przez umieszczenie w ich onie niemowlt ulepionych z bota, przecho-
dzi obok i widzi to miejsce, zabiera dusz i chowa j w jednej ze swych kry-
jwek, mieszczcych si w drzewie albo w dziurze w kamieniu, albo w la-
gunie, i tam dusza pozostaje przez cae lata. W kocu przyjdzie czas, gdy
Andea woy z powrotem dusz w niemowl i wtedy narodzi si ono po-
nownie na wiat. Na Ponape, jednej z Wysp Karoliskich, ppowin umiesz-
cza si w muszli, ktr chowa si w sposb najbardziej odpowiadajcy dro-
dze, jak rodzice obrali dla dziecka. Jeli na przykad chc, by umiao do-
brze si wspina, wwczas umieszczaj muszl z ppowin na drzewie.
Plemi Baganda wierzy, e kady czowiek rodzi si z sobowtrem, a so-
bowtra tego utosamiaj z oyskiem, ktre uwaaj za drugie dziecko.
Matka zakopuje oysko przy korzeniach banana amerykaskiego, ktry
odtd, do czasu gdy owoce dojrzej, staje si witym drzewem, po czym
owoce zrywa si i podaje podczas uroczystej uczty rodzinnej. Czirokezi za-
kopuj ppowin dziewczynki pod modzierzem, w ktrym tucze si kuku-
rydz, dziki czemu bdzie umiaa dobrze piec, natomiast ppowina chopca
wiesza si na drzewie w lesie po to, by zosta dobrym myliwym. Inkowie z
Peru przechowywali pieczoowicie ppowin i dawali j dziecku ssa, gdy
chorowao. W staroytnym Meksyku ppowin chopca oddawano onie-
rzom, by pochowali j na polu bitwy, dziki czemu chopak nabywa zami-
owania do wojaczki. Natomiast ppowin dziewczynki zakopywano przy
ognisku domowym, poniewa wierzono, e w ten sposb wyronie na dobr
gospodyni, ktra bdzie lubia piec i gotowa.
Nawet w Europie wielu ludzi nadal jeszcze wierzy, e los czowieka jest
w wikszym lub mniejszym stopniu zwizany z ppowin wzgldnie oy-
skiem. Tak wic w Bawarii nadreskiej ppowina jest przez pewien czas
przechowywana w lnianej szmatce, po czym, w zalenoci od pci dziecka,
zostaje albo pocita, albo pokuta, by dziecko w przyszoci byo dobrym
robotnikiem albo dobr krawcow. W Berlinie akuszerka oddaje zazwyczaj
wysuszon ppowin ojcu, nakazujc mu surowo, by przechowywa j tro-
skliwie, bo od tego zaley ycie i zdrowie dziecka. W Beauce i Perche ludzie
uwaaj, by nie wrzuci ppowiny do ognia ani do wody, w przekonaniu, e
gdyby tak si stao, dziecko albo si utopi, albo spali.
Ciekawe zastosowanie teorii magii przenonej znajdujemy w powszech-
nym wierzeniu, e istnieje zwizek midzy czowiekiem zranionym a tym,
ktry ran zada, wobec czego wszystko, co robi w sprawca, wzgldnie co
si dzieje z przedmiotem, ktry ran zada, w odpowiedni sposb wpynie
dobrze lub le na rannego. Pliniusz opowiada, e gdy si zranio czowieka i
auje si swego uczynku, wystarczy splun na rk, ktra ran zadaa, a
ranny natychmiast dozna ulgi. W Melanezji, gdy przyjaciele rannego znajd
strza, ktra go zrania, przechowuj j w miejscu wilgotnym albo midzy
chodnymi limi, poniewa w ten sposb stan zapalny bdzie ustpowa i
wkrtce zniknie zupenie. W tym samym czasie nieprzyjaciel, ktry strza
wyrzuci, stara si wszelkimi sposobami pogorszy stan rany. Wraz ze swo-
imi przyjacimi pije gorce, ostre soki i uje licie wywoujce podranie-
nie, co niewtpliwie wywoa zapalenie i podrani ran. Trzymaj oni rw-
nie uk w pobliu ognia, by w ten sposb rana, ktr uk zada, bya gorca
i w tym samym te celu, jeli uda im si odnale gowic strzay, wrzucaj
j do ognia. uk pozostaje przez cay czas napity i od czasu do czasu kto
szarpie ciciw, co z kolei drani rannego i wywouje ataki tca.
Stale syszy si zapewnienia mwi Bacon e namaszczanie broni,
ktra ran zadaa, uleczy sam ran. Czynic to, zgodnie z relacjami ludzi
wiarygodnych (chocia sam nie jestem jeszcze w peni skonny w to wierzy),
naley zapamita nastpujce punkty: po pierwsze, by ma suca do na-
maszczania sporzdzona bya z rozmaitych skadnikw, z ktrych najdziw-
niejszymi i najtrudniej osiganymi s mech rosncy na czaszce czowieka
zmarego i niepochowanego oraz sado dzika i niedwiedzia zabitych w chwi-
li rozmnaania si.

Cenna ta ma zoona z powyszych i innych ingrediencji stosowana by-


a, jak tumaczy filozof, nie do rany, lecz do narzdzia, ktre j zadao, na-
wet jeli czowiek raniony znajdowa si daleko i o zabiegu nie wiedzia.
Wyprbowano rwnie, jak mwi, cieranie maci z broni bez wiedzy osoby
zranionej, a wynikiem byy natychmiastowe straszliwe ble, nieustajce,
dopki bro nie zostaa ponownie namaszczona. Co wicej,

stwierdzono, e jeli z braku owej broni woycie do rany narzdzie drew-


niane lub elazne, przypominajce ow bro, tak eby rana zacza krwawi,
namaszczenie tego narzdzia rwnie posuy temu skutkowi.

Zabiegi lecznicze tego rodzaju, ktre Bacon uwaa za godne uwagi, nadal
jeszcze s modne we wschodnich hrabstwach Anglii. Tak na przykad w
Suffolk, jeli czowiek zrani si sierpem albo kos, pilnuje potem, by narz-
dzie utrzymane byo w czystoci, i oliwi je, zapobiegajc w ten sposb j-
trzeniu si rany. Jeli wbije sobie w rk cier, czy, jak to w tych stronach
mwi, krzak, smaruje ten cier po wyjciu z rki oliw albo maci. Do
pewnego lekarza przyszed czowiek, ktry wbi sobie cier podczas strzy-
enia ywopotu. Gdy mu powiedziano, e rana jtrzy si, by zdziwiony: A
nie powinna, bo przecie natuciem krzak, gdy go wycignem. Parobcy
w hrabstwie Cambridge uwaaj, e jeli ko wbi sobie gwd w kopyto,
trzeba gwd posmarowa sadem albo olejem i schowa go w jakim pew-
nym miejscu, dopki ko nie wyzdrowieje. Kilka lat temu wezwano wetery-
narza do konia, ktry zrani sobie bok o zawiasy w bramie. Po przybyciu na
miejsce stwierdzi, e nikt nie zaj si rannym koniem, natomiast chop tru-
dzi si nad wyrwaniem zawiasw z bramy, bo chcia je natrze tuszczem i
schowa, co, zdaniem mdrcw z Cambridge, miao uleczy zwierz. Chopi
z Essex uwaaj, e jeli czowiek, ktremu zadano ran noem, ma powr-
ci do zdrowia, naley nasmarowa tuszczem n, ktrym rana zostaa za-
dana, i pooy go w poprzek ka, w ktrym ley ranny. W Bawarii dla
odmiany naley przewiza natuszczon szmatk siekier, ktr si czo-
wiek zrani, uwaajc przez cay czas, by bya zwrcona ostrzem do gry. W
miar jak tuszcz bdzie wysycha, zaleczy si rwnie rana. Podobnie w
grach Harcu twierdz, e przy zaciciu si trzeba n wzgldnie noyce
nasmarowa tuszczem i odoy narzdzie w suche miejsce, zaklinajc je w
imi Ojca, Syna i Ducha witego. W miar jak n bdzie wysycha, zale-
czy si rana. Inni ludzie w Niemczech twierdz natomiast, e powinno si
wetkn n w ziemi w jakim wilgotnym miejscu i e rana zaleczy si, w
miar jak n bdzie si pokrywa rdz. Inni znowu w Bawarii zalecaj
nasmarowanie siekiery czy innego narzdzia krwi i ukrycie go pod okapem.
Zwizek sympatyczny istniejcy rzekomo midzy czowiekiem a broni
zadajc ran wynika prawdopodobnie z przekonania, e krew na broni czu-
je nadal wraz z krwi w czowieku. Z podobnej przyczyny Papuasi na Tum-
leo, wyspie lecej w pobliu Nowej Gwinei, pilnuj, by zakrwawione ban-
dae, ktrymi ich rany byy opatrzone, zostay wrzucone do morza, ponie-
wa obawiaj si, by nie wpady w rce nieprzyjaciela, w bowiem, posiada-
jc je, moe magicznie wyrzdzi rannym krzywd. Pewnego razu do misjo-
narzy zgosi si czowiek z krwawic ran w ustach, a jego ona pieczoo-
wicie zbieraa ca krew, by wrzuci j do morza. Koncepcja ta moe nam
wydawa si bardzo sztuczna i nienaturalna, ale jest ni, by moe, w mniej-
szym stopniu anieli przekonanie o istnieniu magicznego powinowactwa
midzy czowiekiem a jego odzie, tak e cokolwiek zrobi si z odzie,
odbije si na jej wacicielu, nawet jeli w tym czasie znajduje si daleko. W
plemieniu Worjobaluk w Wiktorii czarownik zdobywa czasem koc z opo-
sw nalecy do jakiego czowieka, po czym smay ten koc na wolnym
ogniu, wywoujc w ten sposb chorob waciciela. Gdy czarownik zgodzi
si odczyni czary, zwraca wwczas koc przyjacioom chorego i nakazuje
woy go do wody, by zmy ogie. Po tym zabiegu chory poczuje orze-
wiajcy chd i prawdopodobnie wyzdrowieje. Na Tana na Nowych Hebry-
dach czowiek, ktry ma do kogo jak pretensj i pragnie jego mierci,
stara si zdoby materia, ktry zetkn si z jego potem. Gdy mu si to uda,
wciera starannie w ten materia licie i gazie pewnego drzewa, zwija i
zwizuje materia, licie i gazie razem w dugi zwitek w ksztacie kiebasy
i pali go powoli w ogniu. W miar jak zawinitko si spala, ofiara zaczyna
chorowa, a gdy ju cae si spopieli, umiera. W tej ostatniej formie czarw
zwizek magiczny istnieje, by moe, nie tyle pomidzy czowiekiem a ma-
teriaem, ile jego potem wydzielonym z ciaa. Wydaje si jednak, e w in-
nych wypadkach wystarczy sama odzie, by czarownik zdoby wadz nad
sw ofiar. Czarownica u Teokryta, topic w ogniu woskowy wizerunek
swego niewiernego kochanka, by on topnia z mioci do niej, nie zapomnia-
a o tym, by wrzuci do ognia nitk z jego szaty, ktr pozostawi u niej w
domu. W Prusach twierdz, e gdy nie mona zapa zodzieja, naley zdo-
by jaki kawaek jego odziey zgubiony podczas ucieczki i wystarczy tuc
go porzdnie, by zodziej zachorowa. Wierzenie to jest gboko zakorzenio-
ne. Przed osiemdziesiciu czy dziewidziesiciu laty w okolicach Berend
przyapano mczyzn, ktry prbowa kra mid i uciek, pozostawiajc
za sob swj paszcz. Gdy usysza, e rozwcieczony waciciel miodu mal-
tretuje jego paszcz, tak si przestraszy, e rozchorowa si i umar.
Mona poddawa czowieka wpywom magicznym nie tylko za porednic-
twem odziey i czci jego ciaa oderwanych od niego, lecz rwnie za po-
moc ladw, jakie zostawi na piasku lub ziemi. Zwaszcza rozpowszech-
nione jest przekonanie, e przez uszkodzenia ladu stopy mona uszkodzi
sam stop, ktra lad pozostawia. Tak wic tubylcy w poudniowo-
wschodniej Australii wierz, e czowiek okuleje, jeli poo na ladzie
jego stopy ostry kawaek kwarcu, szka, koci lub wgla. Ble reumatyczne
czsto s przez nich przypisywane podobnym przyczynom. Gdy Howitt3
zapyta napotkanego Tatungolunga, silnie kulejcego, co mu si stao, usy-
sza w odpowiedzi, e kto wbi mu butelk w nog. Cierpia na ble reu-
matyczne, ale by przekonany, e to jaki nieprzyjaciel odszuka jego lady i
zakopa w tym miejscu stuczon butelk, ktrej magiczny wpyw przenis
si na jego nog.
Podobne praktyki rozpowszechnione s w rozmaitych czciach Europy.
W Meklemburgii uwaa si, e wystarczy wbi gwd w lad stopy, by
czowiek okula, niekiedy wymagany jest do tego celu gwd z trumny. Do
podobnego sposobu wyrzdzania krzywdy wrogowi uciekaj si mieszkacy
niektrych okolic Francji. Opowiadaj te, e w Stow w Suffolk ya pewna
czarownica. Jeli kto, idc za ni, wbija n w lad jej stopy, niewiasta nie
moga ruszy si z miejsca, dopki nie wycignito noa. U poudniowych
Sowian dziewczyna wykopywaa zazwyczaj ziemi, na ktrej odcinity by
lad stopy mczyzny kochanego przez ni, i umieszczaa j w doniczce, po
czym sadzia w niej nagietek, kwiat rzekomo nigdy niewidncy. Tak jak
zote kwiecie ronie, kwitnie i nigdy nie widnie, tak te bdzie wzrastaa i
kwita mio jej kochanka i nigdy, nigdy nie zwidnie. W ten sposb czary
miosne dziaaj na mczyzn poprzez ziemi, na ktr stpn. U Duczy-
kw stary sposb zawierania ukadw oparty by na tej samej idei magiczne-
go powinowactwa midzy czowiekiem a odciskiem jego stopy. Strony uka-
dajce si wzajemnie zraszay sw krwi odciski stp, zobowizujc si w
ten sposb do wiernoci. W staroytnej Grecji rozpowszechnione byy tego
rodzaju przesdy, uwaano bowiem, e ko, ktry nastpi na trop wilka,
zdrtwieje, jedna za z maksym przypisywanych Pitagorasowi zabrania lu-
dziom przebija lad stopy noem lub gwodziem.
Na tym koczymy rozpatrywanie oglnych zasad magii sympatycznej.
Przykady, ktrymi si posuyem, zostay przewanie zaczerpnite z tego,
co mona by nazwa magi prywatn, to znaczy z praktyk magicznych i
zakl stosowanych dla dobra czowieka wzgldnie dla wyrzdzenia mu

3 Alfred William Howitt (1830-1908) angielski antropolog, podrnik i odkryw-


ca. Podrowa i prowadzi badania w poudniowej i poudniowo-wschodniej Au-
stralii. Napisa m.in. The Native Tribes of South-East Australia.
krzywdy. Ale w pierwotnym spoeczestwie spotykamy si ponadto po-
wszechnie ze zjawiskiem, ktre moemy nazwa magi publiczn, to znaczy
z czarami stosowanymi dla poytku caej spoecznoci. W kadym wypadku,
gdy takie praktyki maj na celu wsplne dobro, jest rzecz oczywist, e
czarownik przestaje praktykowa prywatnie i staje si w pewnej mierze
funkcjonariuszem publicznym. Rozwj tej klasy funkcjonariuszy odegra
powan rol zarwno w politycznej, jak i religijnej ewolucji spoeczestwa.
Gdy panuje przekonanie, e dobrobyt plemienia zaleny jest od tych ma-
gicznych obrzdkw, czarownik uzyskuje stanowisko bardzo wpywowe i
szanowane i moe atwo zdoby autorytet i wadz wodza lub krla. Nic
wic dziwnego, e zawd ten przyciga najzdolniejszych i najbardziej am-
bitnych czonkw plemienia, poniewa kryj si w nim perspektywy za-
szczytw, majtku i wadzy, jakich adna inna kariera da nie moe. By-
strzejsze umysy rozumiej, jak atwo mona oszuka swych sabszych braci
i wygrywa ich przesdy dla wasnych korzyci. Nie oznacza to bynajmniej,
e czarownik zawsze jest otrem i oszustem; czstokro jest on szczerze
przekonany, e posiada te cudowne siy, ktre przypisuje mu atwowierno
jego blinich. Ale im jest bystrzejszy, tym atwiej rozeznaje si w faszywo-
ci wierze, ktre narzucaj si bardziej tpym umysom, tak wic najzdol-
niejsi spord uprawiajcych ten zawd musz by w mniejszym lub wik-
szym stopniu wiadomymi oszustami, i wanie ci ludzie dziki swym zdol-
nociom zazwyczaj robi kariery i dochodz do najwyszych stanowisk,
otoczonych najwikszym szacunkiem i dajcych najwiksz wadz. Wiele
niebezpieczestw czyha na zawodowego czarownika i tylko obdarzeni zim-
n krwi i najwikszym sprytem potrafi ich unikn. Naley bowiem pa-
mita, e wszystkie bez wyjtku uroszczenia czarownika s faszywe. ad-
ne z nich nie da si utrzyma bez oszustwa, wiadomego czy niewiadome-
go. Tak wic czarownik szczerze wierzcy w swoje moliwoci jest narao-
ny na znacznie wiksze niebezpieczestwa i atwiej moe si potkn w swej
karierze anieli wiadomy oszust. Uczciwy czarownik zawsze wierzy, e
jego czary i zaklcia dadz oczekiwany skutek, a gdy zawodz, nie tylko
faktycznie, jak to si zawsze dzieje, ale w sposb oczywisty i katastrofalny,
co si zdarza czsto, wwczas jest zaskoczony. Nie ma w pogotowiu, jak
jego nieuczciwy kolega, prawdopodobnego tumaczenia wyjaniajcego jego
niepowodzenie i zanim zdy powd taki wynale, moe dosta po bie od
zawiedzionych i wciekych pracodawcw.
Rezultat jest taki, e na tym szczeblu rozwoju spoecznego wadza naj-
wysza wpada zazwyczaj w rce ludzi obdarzonych najwiksz inteligencj,
ale pozbawionych jakichkolwiek skrupuw. Gdybymy mogli zestawi
szkody wyrzdzone przez ich nieuczciwo z poytkiem, jaki przynosi ich
niezwyky spryt, stwierdzilibymy prawdopodobnie, e znacznie wicej czy-
ni dobrego anieli zego. Jest bowiem wielce prawdopodobne, e wicej
szkody wyrzdzili wiatu uczciwi gupcy na wysokich stanowiskach anieli
inteligentne kanalie. Gdy bowiem bystry otr osignie szczyt swych marze i
adnych ju osobistych ambicji przed sob nie ma, wwczas moe, i zazwy-
czaj tak wanie postpuje, zdolnoci, talenty i dowiadczenie powici
spoeczestwu. Wielu ludzi, ktrzy wadz zdobyli w sposb jak najmniej
rzetelny, bez wzgldu na to, czy wadza, ktrej pragnli i ktr osignli,
polegaa na majtku, stanowisku politycznym czy te czymkolwiek innym,
po osigniciu swego celu potrafili j wykorzysta w sposb jak najbardziej
poyteczny. W polityce zdarza si, e chytry intrygant czy okrutny, bez-
wzgldny zwycizca koczy jako mdry i szlachetny wadca bogosawiony
za ycia, opakiwany po mierci, podziwiany i chwalony przez potomno.
Najbardziej jaskrawymi przykadami niechaj tu bd Juliusz Cezar i August.
Ale gupiec zawsze gupcem pozostanie i im wiksz wadz posidzie, tym
bardziej katastrofalna moe si ona okaza w jego rkach. Gdyby Jerzy III
nie by uczciwym durniem, mogoby nigdy nie doj do najwikszej kata-
strofy w historii Anglii do zerwania z Ameryk.
Oficjalne uprawianie magii wpywao na ustrj spoeczestwa dzikiego,
sprzyjajc przekazaniu wadzy w rce ludzi najzdolniejszych. Przesuwao to
punkt cikoci wadzy z wielu na jednego, zastpowao demokracj, a ra-
czej oligarchi starcw monarchi, albowiem spoeczno dzikich jest w
zasadzie rzdzona nie przez wszystkich dorosych mczyzn, lecz przez rad
starszych. Zmiana ta, niezalenie od przyczyn, ktre j wywouj, i od cha-
rakteru pierwotnych wadcw, bya w zasadzie bardzo korzystna. Albowiem
powstanie monarchii byo, jak si zdaje, koniecznym warunkiem wyjcia
ludzkoci ze stadium barbarzystwa. adna istota ludzka nie jest bardziej
sptana zwyczajami i tradycj anieli demokratyczny dziki, a w zwizku z
tym w adnym innym stadium rozwoju spoeczestwa postp nie jest tak
powolny i trudny. Dawne wyobraenie o dzikim jako o najbardziej wolnym
czowieku jest przeciwiestwem prawdy. Jest on niewolnikiem, bynajmniej
nie widzialnego pana, lecz przeszoci, duchw swych zmarych przodkw,
ktre nawiedzaj go od urodzenia do mierci i rzdz nim elazn doni.
Ich postpowanie jest obowizujcym wzorem, niepisanym prawem, ktre-
mu naley si podporzdkowa z lepym posuszestwem. Dla ludzi bardziej
uzdolnionych, pragncych zmiany na lepsze stanowi to maksymalne ograni-
czenie ich moliwoci. Najbardziej utalentowanych spychaj najsabsi i naj-
tpsi, ktrzy oczywicie w takiej sytuacji s wzorami, nie mog bowiem
wznie si wyej, podczas gdy tamci mog upa.
Spoeczestwo takie ukazuje na zewntrz jednolicie martwe oblicze, fa-
szywe pozory rwnoci, wynikajce ze zredukowania, tak dalece jak tylko
na to pozwala natura ludzka, niezmiernych rzeczywistych rnic midzy
wrodzonymi zdolnociami i temperamentami. Wszystko, co pomaga wy-
prowadzi ludzko z tego podego i biernego stanu, ktry demagogowie i
marzyciele pniejszych epok zachwalali jako idealne pastwo i Zoty Wiek,
wszystko, co pomaga otworzy drog zdolnociom i uatwia podzia wadzy
wedug naturalnych zdolnoci czowieka, powinno by powitane yczliwie
przez tych, ktrym dobro blinich naprawd ley na sercu. Z chwil gdy siy
postpu zaczy dziaa a nigdy nie mona ich stumi na zawsze cy-
wilizacja zacza si rozwija stosunkowo szybko. Wyniesienie jednego
czowieka na najwysze stanowisko pozwala w yciu jednego pokolenia
przeprowadzi zmiany, ktrych dawniej nie mona by dokona przez wiele
pokole, a gdy, jak to si czsto zdarza, jednostka ta jest ponadto czowie-
kiem o niepospolitym umyle i energii, skorzysta ona chtnie z okazji. Na-
wet kaprysy tyrana mog by pomocne w zerwaniu kajdanw obyczaju, tak
straszliwie cicych dzikiemu. Plemi, ktre przestaje kierowa si chwiej-
nymi i podzielonymi radami starszyzny i poddaje si kierownictwu jednego
silnego i zdecydowanego umysu, staje si grone dla swych ssiadw i
wkracza na drog wielkoci, ktra na wczesnym etapie rozwoju historycz-
nego sprzyja czsto postpowi spoecznemu, przemysowemu i intelektual-
nemu. Rozszerzajc bowiem swe panowanie czciowo si ora, czcio-
wo za dziki dobrowolnemu podporzdkowaniu si sabszych szczepw,
spoeczno wkrtce zdobywa bogactwa i niewolnikw, co zwalnia pewne
klasy od surowej walki o byt i daje im moliwo powicenia si bezintere-
sownemu zdobywaniu wiedzy, bdcej najszlachetniejszym i najpotniej-
szym narzdziem poprawy losu czowieka.
Postp intelektualny, przejawiajcy si w rozwoju sztuki, nauki i rozpo-
wszechnieniu bardziej liberalnych pogldw, nie da si oddzieli od postpu
gospodarczego i przemysowego, a dla tego postpu potnym bodcem jest
podbj i wadza imperialna. Nie jest przypadkiem, e najbardziej gwatowne
wybuchy oywienia umysu ludzkiego postpoway w lad za zwycistwami
i e najwicej dla postpu i rozprzestrzenienia cywilizacji uczyniy wielkie
rasy, podbijajce wiat, leczc w czasie pokoju rany zadane podczas wojny.
Dowodzi tego w przeszoci przykad Babiloczykw, Grekw, Rzymian,
Arabw. By moe bdziemy jeszcze wiadkami tego rodzaju wybuchu w
Japonii. Nie jest te przypadkiem, by cofn si do rde historii, e pierw-
sze wielkie kroki w kierunku cywilizacji dokonane zostay pod rzdami de-
spotycznymi i teokratycznymi, jakie istniay w Egipcie, Babilonie i Peru,
gdzie wadca da niewolniczego posuszestwa od swych poddanych w
podwjnym charakterze krla i boga. Nie bdzie adnej przesady w stwier-
dzeniu, e w tych dawnych czasach despotyzm by najwikszym przyjacie-
lem ludzkoci i chocia brzmi to paradoksalnie wolnoci. W kocu
bowiem wicej jest swobody w najlepszym znaczeniu tego sowa swobo-
dy mylenia po swojemu i ksztatowania swego losu pod rzdami abso-
lutnego despotyzmu i najbardziej dawicej tyranii anieli w pozornej wol-
noci ycia dzikiego, gdzie los jednostki od kolebki do grobu ksztatuj e-
lazne formy dziedzicznego zwyczaju.
Tak wic spoeczna wiara w magi, bdc jedn z drg wiodcych naj-
zdolniejszych ludzi ku wadzy najwyszej, przyczynia si do wyzwolenia
ludzkoci z kajdanw tradycji i stworzenia ycia bardziej wolnego, swobod-
niejszego, o szerszych horyzontach. Niemaa to zasuga. A jeli ponadto
wemiemy pod uwag, e w innym kierunku magia torowaa drog nauce,
zmuszeni bdziemy przyzna, e jeli nawet czarna magia wyrzdzia wiele
szkd, to bya rwnie i rdem dobra. I jeli nawet bya dzieckiem bdu,
to przecie staa si matk wolnoci i prawdy.
IV
Magia i religia

Przykady zebrane w ostatnim rozdziale powinny wystarczy do zilustro-


wania oglnych zasad magii sympatycznej obu gazi, ktre nazwalimy
homeopatyczn i przenon. W niektrych przytoczonych wypadkach wi-
dzielimy, e tubylcy wierz w dziaanie duchw i czyni prby pozyskania
ich przychylnoci za pomoc modlitw i ofiar. Ale s to wypadki wyjtkowe,
wystpujce wtedy, gdy magia zmieszana jest z religi. Gdy magia sympa-
tyczna wystpuje w formie nieskaonej, wwczas zakada, e w przyrodzie
nastpstwo jest nieuniknione i niezmienne i obywa si bez wpywu jakiego-
kolwiek czynnika duchowego czy osobistego. Tak wic podstawowa kon-
cepcja jest identyczna w magii i wspczesnej nauce, u jej podstaw ley wia-
ra implicite, ale realna i stanowcza, w ad i jednolito przyrody. Czarownik
nie ma adnych wtpliwoci co do tego, e te same przyczyny spowoduj
zawsze te same skutki i e odpowiednim praktykom, ktrym towarzyszy
bd waciwe zaklcia, musz towarzyszy upragnione wyniki, chyba e
zaklcia bd udaremnione i zniweczone przez potniejsze czary innego
czarownika. Nie baga on adnej siy wyszej, nie zabiega o wzgldy kapry-
nej i nieobliczalnej istoty, nie korzy si przed adnym straszliwym b-
stwem. A jednak jego wadza, mimo i wielka w jego przekonaniu, bynajm-
niej nie jest absolutna i nieograniczona. Moe j sprawowa jedynie wtedy,
gdy cile przestrzega prawide sztuki wzgldnie tego, co mona by nazwa
prawami przyrody w jego rozumieniu. Nieposzanowanie tych przepisw,
zamanie tych praw nawet w najmniejszym szczegle jest naraaniem si na
niepowodzenie i czowiekowi niewprawnemu moe grozi najwikszymi
niebezpieczestwami. Gdy czarownik twierdzi, e ma wadz nad natur, to
jest to wadza cile ograniczona w swych moliwociach i sprawowana bez
najmniejszych odchyle od staroytnego obyczaju. Tak wic analogia mi-
dzy magiczn a naukow koncepcj wiata jest bliska. W obu zakada si
absolutnie regularne i nieuniknione nastpstwo wydarze, okrelone przez
niezmienne prawa, ktrych dziaanie mona dokadnie przewidzie i obli-
czy. Nie ma w przyrodzie miejsca na element kaprysu, przypadku czy nie-
spodzianki. Oba te pogldy otwieraj pozornie nieograniczone moliwoci
przed tymi, ktrzy znaj przyczyny rzeczy i potrafi dotrze do tajnych spr-
yn, wprawiajcych w ruch olbrzymi i skomplikowany mechanizm wiata.
Oto dlaczego magia i nauka w rwnej mierze pocigaj umys ludzki, oto
dlaczego obie byy potnymi bodcami do rozwoju wiedzy. Pocigaj znu-
onego wdrowca, prowadz bdzcego o zranionych stopach przez pusz-
cz rozczarowa teraniejszoci, kuszc wizj wspaniaych perspektyw w
przyszoci. Wprowadzaj go na szczyt niezwykle wysokiej gry i pokazuj
mu pod ciemnymi chmurami i mgami przepywajcymi pod jego stopami
wizj miasta niebiaskiego, dalekiego, by moe, lecz janiejcego nieziem-
sk wspaniaoci, skpanego w wietle snw.
Zgubnym bdem magii nie jest oglna jej zasada o prawie rzdzcym ko-
lejnoci wydarze, lecz zgoa faszywa interpretacja istoty poszczeglnych
praw rzdzcych tym nastpstwem. Gdy analizujemy konkretne przypadki
magii sympatycznej przedstawione na poprzednich stronicach, ktre moe-
my uwaa za uczciwie wybrane prbki caoci, stwierdzimy, jak ju zazna-
czyem, e wszystkie one s bdnym zastosowaniem jednego z dwch wiel-
kich podstawowych praw mylenia, a mianowicie powizania idei na mocy
ich podobiestwa i powizania idei ze wzgldu na ich wspwystpowanie
obok siebie w czasie lub przestrzeni. Bdne powizanie podobnych idei
prowadzi do magii homeopatycznej lub naladowczej, bdne powizanie
idei wspwystpujcych obok siebie prowadzi do magii przenonej. Zasady
kojarzenia s doskonae same w sobie i, co wicej, absolutnie konieczne dla
funkcjonowania myli ludzkiej. Zastosowane w sposb waciwy, rodz na-
uk, zastosowane niewaciwie, rodz magi, bkarci siostr nauki. Jest
wobec tego czystym truizmem, niemal tautologi, stwierdzenie, e wszelka
magia jest z koniecznoci faszywa lub jaowa, gdyby bowiem miaa kiedy-
kolwiek okaza si prawdziwa i podna, przestaaby by magi, a staaby si
nauk. Od najdawniejszych czasw czowiek zajmowa si poszukiwaniem
praw oglnych, ktre pozwoliyby mu pokierowa porzdkiem zjawisk natu-
ralnych ku jego korzyci, a w tym dugim poszukiwaniu nagromadzi wielki
zasb maksym, czciowo bezcennych, czciowo bzdurnych. Prawdziwe
czy zote zasady stanowi wiedz stosowan; miano to nadajemy wszelkim
umiejtnociom, z faszywych skada si magia.
Skoro wic magia jest tak blisko spokrewniona z nauk, powinnimy z ko-
lei zbada, w jakim stosunku pozostaje ona do religii. Jednak pogld na ten
stosunek bdzie z natury rzeczy zabarwiony nasz osobist koncepcj istoty
religii, usprawiedliwione wobec tego byoby danie, by pisarz przed przy-
stpieniem do badania stosunku magii do religii przedstawi sw koncepcj
religii. adna prawdopodobnie sprawa na wiecie nie jest rdem pogldw
tak odmiennych jak sprawa istoty religii i niewtpliwie nie jest rzecz mo-
liw ustalenie definicji, ktra zadowoliaby wszystkich. Autor moe jedynie
powiedzie jasno, co rozumie przez religi, po czym konsekwentnie w tym
znaczeniu uywa sowa tego w caej swej pracy. Przez religi rozumiem
wic zjednywanie sobie czy zyskiwanie przychylnoci si wyszych od czo-
wieka, ktre zgodnie z wierzeniem kieruj biegiem przyrody i ycia ludz-
kiego. Zdefiniowana w ten sposb religia skada si z dwch elementw:
teoretycznego i praktycznego, a mianowicie, z wiary w siy wysze od czo-
wieka i z prby przebagania ich czy zadowolenia. Z tych dwch elementw
nadrzdnym jest niewtpliwie wiara, jako e musimy wierzy w istnienie
istoty boskiej, zanim sprbujemy j przebaga czy zadowoli. Wiara jednak
po to, by by religi, musi prowadzi do odpowiednich praktyk, w innym
bowiem wypadku nie jest religi, lecz tylko teologi. Mwic sowami w.
Jakuba: Wiara, jeliby nie miaa uczynkw, martwa jest sama w sobie.
Czyli tylko taki czowiek jest religijny, ktry swe postpowanie w pewnej
przynajmniej mierze reguluje bojani czy mioci Boga. A rwnoczenie
sama praktyka pozbawiona wiary religijnej rwnie nie jest religi. Dwie
osoby mog postpowa w taki sam sposb, przy czym jedna z nich moe
by religijna, a druga nie. Jeli jedna z nich kieruje si mioci do Boga lub
strachem przed Nim, wwczas jest religijna, jeli druga powoduje si mio-
ci do czowieka lub strachem przed nim, wwczas jest moralna wzgldnie
niemoralna, zalenie od tego, czy jej zachowanie zgodne jest czy te sprze-
czne z dobrem ogu. Dlatego wierzenie i praktyka czy te w jzyku teolo-
gicznym wiara i uczynki s rwnie wane dla religii, ktra bez nich nie mo-
e istnie. Nie jest jednak niezbdne, by praktyka religijna zawsze przyjmo-
waa form rytuau, to znaczy, nie musi ona polega na skadaniu ofiar, od-
mawianiu modlitw i innych widocznych ceremoniach. Jej celem jest zado-
wolenie bstwa i jeli ono upodobao sobie miosierdzie, dobre uczynki
i czysto bardziej anieli oblacje z krwi, piewanie nabonych pieni i dy-
my kadzida, wwczas czciciele jego wicej mu przyjemnoci sprawi czy-
stoci, dobrymi uczynkami i miosierdziem wobec ludzi, anieli padajc
przed nim plackiem na twarz, wypiewujc jego chwa i wypeniajc jego
witynie kosztownymi darami, albowiem w ten sposb w miar moliwoci
uomnej istoty ludzkiej bd naladowali doskonao boskiej natury. T
wanie etyczn stron religii nieustannie wpajali hebrajscy prorocy, natch-
nieni szlachetnym ideaem boskiej dobroci i witoci. Mwi Micheasz:
Poka tobie, czowiecze, co jest dobro i czego Pan chce po tobie: zaiste,
eby czyni sd, a miowa miosierdzie, a z pilnoci chodzi z Bogiem
twoim1. A w pniejszych czasach sia, dziki ktrej chrzecijastwo pod-
bio wiat, w znacznej mierze wywodzia si z tej samej wzniosej koncepcji
moralnej istoty Boga i obowizkw spoczywajcych na ludziach, ktrzy
powinni si do niej dostosowa. Czyst i nieskalan pobonoci wobec
Boga i Ojca jest nawiedzanie sierot i wdw w utrapieniach ich i strzeenie
samego siebie od zmazy tego wiata2.
Gdy jednak religia obejmuje, po pierwsze, wiar w nadludzkie istoty rz-
dzce wiatem, a po drugie, usiowanie pozyskania ich wzgldw, zakada
ona, rzecz jasna, e natura w swym biegu jest w pewnej mierze gitka i mo-
e by zmieniona oraz e moemy przekona potne istoty ni rzdzce,

1
Mi VI, 8.
2
Jk I, 27
aby zmieniy tok wydarze w kierunku nam sprzyjajcym. Takie przewiad-
czenie o gitkoci wzgldnie zmiennoci przyrody jest sprzeczne z zasadami
zarwno magii, jak i nauki, obie bowiem zakadaj, e procesy natury s
sztywne i niezmienne w swym dziaaniu i e biegu ich nie mog zmieni
proby i bagania, pogrki i groby. Rnica midzy tymi dwoma sprzecz-
nymi pogldami na wszechwiat sprowadza si do odpowiedzi na zasadnicze
pytanie: Czy siy, ktre rzdz wiatem, s wiadome i uosobione, czy te
maj charakter niewiadomy i nieosobowy?
Religia jako zjednywanie sobie si nadludzkich przyjmuje pierwszy czon
alternatywy, wszelkie bowiem zjednywanie zakada, e istota, ktrej przy-
chylno chce si zdoby, jest czym wiadomym i osobowym, e jej za-
chowanie jest w jakiej mierze niepewne i e mona na nie wpyn w po-
danym kierunku przez waciwe odwoanie si do jej interesw, apetytw
czy uczu. Nigdy nie usiuje si przebaga rzeczy, ktre uwaa si za nie-
oywione, wzgldnie osb, o ktrych wie si, e ich zachowanie w danych
okolicznociach jest okrelone z absolutn pewnoci. Tak wic religia,
przyjmujc, e wiat kierowany jest przez siy wiadome, ktrych zamiary
mog by zmienione si perswazji, jest fundamentalnie wroga zarwno
magii, jak i nauce, obie bowiem uwaaj za pewnik, e biegu natury nie
okrelaj namitnoci lub kaprysy istot posiadajcych osobowo, ale dzia-
anie niezmiennych praw funkcjonujcych mechanicznie. W magii zaoenie
to jest jedynie przyjte implicite, ale w nauce jest sformuowane explicite. To
prawda, e magia ma czsto do czynienia z duchami, ktre s silami osobo-
wymi tego rodzaju, jakie zakada religia, ale gdy czyni to we waciwej for-
mie, postpuje z nimi zawsze podobnie jak z siami nieoywionymi, to zna-
czy, ogranicza je i przymusza, miast stara si pozyska ich wzgldy lub
przebaga je, jak to czyni religia. Przyjmuje w ten sposb, e wszystkie
istoty zarwno ludzkie, jak i boskie podlegaj tym nieosobowym siom, kt-
re panuj nad wszystkim, ale ktre przecie moe podporzdkowa sobie
kto, kto umie si z nimi obchodzi, za pomoc waciwych praktyk i zakl.
Tak na przykad w staroytnym Egipcie czarownicy twierdzili, e potrafi
nawet najwysze bstwa zmusi do posuszestwa, i faktycznie grozili im w
razie nieposuszestwa zniszczeniem. Czasami, nie posuwajc si tak dale-
ko, czarownik wygraa Ozyrysowi, e jeli bdzie krnbrny, rozsypie jego
koci albo ujawni jego wite legendy. Podobnie dzi jeszcze w Indiach na-
wet wielka hinduska trjca, Brahma, Wisznu i iwa, posuszna jest czarow-
nikom, ktrzy dziki swym zaklciom tak wielk wadz maj nad tymi naj-
potniejszymi bstwami, e musz one pokornie wykonywa na ziemi i na
niebie wszystkie rozkazy, jakie im tylko czarownicy wydadz. W caych In-
diach powszechne jest powiedzenie: Cay wszechwiat podlega bogom. Bo-
gowie zaklciom (mantras). Zaklcia braminom. Dlatego bramini s naszy-
mi bogami.
Ten ostry konflikt midzy zasadami religii i magii w dostatecznej mierze
tumaczy nieubagan wrogo, z jak czsto duchowny przeladowa cza-
rownika. Zarozumiaa samowystarczalno czarownika, jego arogancka po-
stawa wobec si wyszych, bezwstydne proklamowanie swej wadzy musiay
oburza kapana, ktry w poczuciu straszliwego majestatu boskiego, w g-
bokiej pokorze przed nim widzia w takich uroszczeniach i zachowaniu je-
dynie bezbone i witokradcze uzurpowanie prerogatyw nalecych wy-
cznie do Boga. Czasami podejrzewamy, e nisze motywy szlifoway os-
trze wrogoci duchownego. Uwaa si on za waciwego porednika, praw-
dziwego ordownika czowieka przed Bogiem i niewtpliwie nie tylko jego
uczucia, ale i jego interesy cierpiay na skutek dziaalnoci rywala, przepo-
wiadajcego pewniejsz i gadsz drog do szczcia anieli liskie cieki
aski boskiej.
A przecie ten antagonizm, tak dobrze nam znany, pojawi si stosunkowo
pno w historii religii. Na wczeniejszym etapie funkcje czarownika i ka-
pana czsto si czyy wzgldnie, wyraajc si cilej, nie byy jeszcze
odseparowane. Aby dotrze do swego celu, czowiek stara si pozyska do-
br wol bstwa lub ducha modlitwami i ofiarami, uciekajc si rwnocze-
nie do praktyk i zakl, ktre, jak si spodziewa, przynios podany sku-
tek bez pomocy boga czy diaba. Odprawia rytuay religijne i magiczne
rwnoczenie, niemal jednym tchem odmawia modlitwy i zaklcia, nie zda-
jc sobie sprawy wzgldnie nie przejmujc si zbytnio teoretycznym bra-
kiem konsekwencji w swoim zachowaniu, jak dugo takim czy innym sposo-
bem udawao mu si osiga upragniony cel. Z takim pomieszaniem
wzgldnie poczeniem magii z religi spotkalimy si ju w praktykach
Melanezyjczykw i innych ludw.
Takie pomieszanie religii z magi przetrwao u ludw, ktre wzniosy si
na wyszy szczebel kultury. Mona je byo spotka w Indiach staroytnych
i staroytnym Egipcie i po dzi dzie bynajmniej nie wygaso wrd chop-
stwa europejskiego.
Tak wic dowiadujemy si, e we wspczesnej Francji

wikszo chopw wierzy nadal, i ksidz posiada tajn i nieodpart wa-


dz nad ywioami. Przez odmwienie pewnych modlitw jemu tylko znanych i
ktre on tylko ma prawo odmawia, za co jednak musi potem prosi o roz-
grzeszenie, moe w wypadkach grocego niebezpieczestwa powstrzyma
lub odwrci na chwil dziaanie praw wieczystych wiata fizycznego. Rozka-
zuje wiatrom, burzom, gradowi i deszczowi, ktre s mu posuszne. Podlega
mu rwnie ogie i pomienie, poary gasn na jego sowo.

Chopi francuscy byli, a by moe s jeszcze nadal przekonani, e ksia


mog odprawia w ramach specjalnego rytuau msz Ducha witego, tak
skuteczn, e nigdy nie napotyka adnego oporu ze strony woli boskiej. Bg
musi speni wszystko, czego si da od Niego w tej postaci, bez wzgldu
na to, jak natrtna czy niestosowna jest proba. W umysach ludzi, ktrzy w
jakich krytycznych sytuacjach prbowali t niezwyk drog wzi sztur-
mem krlestwo niebieskie, zastosowanie tego rytuau nie kojarzyo si z
bezbonoci czy brakiem szacunku. Ksia wieccy zazwyczaj nie zgadzaj
si na odprawianie mszy Ducha witego, ale zakonnicy, zwaszcza kapucy-
ni, uchodz za tych, ktrzy z mniejszymi skrupuami ustpuj baganiom
strapionych i bdcych w potrzebie. A oto inny przykad: w wielu wioskach
prowansalskich nadal ywa jest wiara, e ksidz wadny jest zapobiega
burzy. Nie kady ksidz cieszy si tak saw, a w niektrych wioskach, gdy
nastpuje zmiana na stanowisku proboszcza, parafianie pragn przekona
si, czy nowa osoba piastujca urzd posiada t wadz, zwan przez nich
pouder. Gdy tylko pojawi si pierwsze oznaki nadcigajcej wielkiej burzy,
sprawdzaj jego umiejtnoci, zwracajc si do niego, by egzorcyzmami
przepdzi grone chmury, a gdy wyniki speni ich oczekiwania, nowy ka-
pan ma zapewnion sympati i szacunek swej owczarni. W niektrych para-
fiach, gdzie wikary cieszy si pod tym wzgldem wiksz saw od swego
proboszcza, stosunki midzy nimi staway si do tego stopnia napite, e
biskup bywa zmuszony przenosi proboszcza na inne beneficjum. Chopi
gaskoscy wierz, e li ludzie, ktrzy pragn zemci si na swoich wro-
gach, potrafi skoni ksidza do odprawienia mszy w. Sekariusza. Bardzo
niewielu ksiy zna t msz, a trzy czwarte tych, ktrzy j znaj, nie odpra-
wi jej za adne pienidze ani dobre sowa. Tylko wystpni ksia omielaj
si odprawi t okropn ceremoni i moecie by przekonani, e surowo za
to bd odpowiadali na sdzie ostatecznym. aden biskup, nawet arcybiskup
z Auch nie moe udzieli im rozgrzeszenia, uczyni to ma prawo jedynie
papie w Rzymie. Msza w. Sekariusza moe by odprawiona jedynie w
kociele opuszczonym lub walcym si, gdzie pohukuj sowy, rozlegaj si
piski nietoperzy, Cyganie koczuj w nocy, a ropuchy gnied si pod zbez-
czeszczonym otarzem. Tu zjawia si w nocy zy ksidz ze swoj gamratk
i za pierwszym uderzeniem zegara na godzin jedenast zaczyna mrucze
msz na wspak, koczc dokadnie w chwili, gdy zegary zaczynaj wydzwa-
nia pnoc. Jego kochanka suy mu do mszy, hostia jest czarna i ma trzy
punkciki. Zy ksidz nie konsekruje wina, lecz miast tego pije wod ze stud-
ni, do ktrej wrzucono zwoki nieochrzczonego dziecka. Znak krzya czyni
na ziemi lew nog. I wiele jeszcze innych rzeczy robi, ktrym nie moe si
przypatrywa dobry chrzecijanin, gdy olepnie, oguchnie i oniemieje do
koca ycia. A czowiek, za ktrego msza ta zostaje odprawiona, powoli
umiera i nikt nie wie, co mu jest, nawet lekarze nic na to nie mog poradzi.
Nie wiedz bowiem, e przyczyn jego powolnej mierci jest msza w. Se-
kariusza.
Chocia wic stwierdzamy, e magia czya si i stapiaa z religi w wie-
lu epokach i wielu krajach, istniej podstawy do przypuszczenia, e fuzja ta
nie bya pierwotna i e istnia czas, gdy czowiek polega wycznie na ma-
gii, pragnc zaspokoi swe potrzeby wykraczajce poza dorane zwierzce
pragnienia. Przede wszystkim analiza elementarnych koncepcji magii i reli-
gii moe nas skoni do przyjcia domysu, e w historii ludzkoci magia
pojawia si przed religi. Przekonalimy si, e magia jest niczym innym,
jak bdnym zastosowaniem najprostszych i najbardziej elementarnych pro-
cesw mylowych, a mianowicie kojarzenia idei na podstawie ich podobie-
stwa czy zbienoci, a rwnoczenie stwierdzilimy, e religia zakada dzia-
anie si wiadomych wzgldnie osobowych, ponadludzkich, ukrytych za
widzialn zason natury. Oczywicie, koncepcja czynnikw osobowych jest
bardziej zoona anieli zwyke rozpoznawanie podobiestwa lub zbienoci
idei, a teoria zakadajca, e bieg natury okrelony jest przez czynniki wia-
dome, jest bardziej zawia i ciemna i zrozumienie jej wymaga znacznie wy-
szego szczebla inteligencji i refleksji anieli pogld, e rzeczy nastpuj po
sobie po prostu na skutek podobiestwa. Nawet zwierzta cz idee o rze-
czach podobnych lub takich, ktre znalazy obok siebie, i gdyby tego nie
czyniy, nie przetrwayby ani chwili. Ale czy znalaz si kto, kto przypisy-
waby zwierztom wiar w rzesze niewidzialnych zwierzt wzgldnie jedno
olbrzymie i wspaniale potne zwierz ukryte za kulisami, wywoujce zja-
wiska przyrody? Nie bdzie chyba uszczerbkiem dla honoru zwierzt, jeli
zaoymy, e zaszczyt wynalezienia tej ostatniej teorii musi by zastrzeony
wycznie dla rozumu ludzkiego. Tak wic magia da si wydedukowa bez-
porednio z elementarnych procesw rozumowania i jest w istocie bdem
niemal spontanicznie popenianym przez umys, natomiast religia jest oparta
na koncepcji, o ktrej trudno przypuci, by wiadomo zwierzca moga j
posi. Jest wobec tego prawdopodobne, e magia powstaa na wczeniej-
szym etapie ewolucji naszej rasy anieli religia i e czowiek prbowa na-
gi przyrod do swej woli wycznie za pomoc czarw i zakl, wczeniej
zanim stara si udobrucha i uagodzi skromne, kapryne lub gniewne b-
stwo modlitwami i ofiarami.
Wnioski, do ktrych doszlimy drog dedukcji z analizy podstawowych
koncepcji magii i religii, potwierdza indukcyjnie wynik obserwacji pierwot-
nych ludw australijskich, najbardziej prymitywnych dzikich, o jakich po-
siadamy dokadne wiadomoci. Magia jest u nich stosowana powszechnie,
religia natomiast w znaczeniu przebagania si wyszych jest niemal zupenie
nieznana. Upraszczajc spraw, mona powiedzie, e w Australii wszyscy
s czarownikami, ale nikt nie jest kapanem. Kady uwaa, e moe wpyn
na losy bliniego czy na bieg natury za pomoc magii sympatycznej, ale nikt
nie marzy o przebaganiu bogw modlitwami i ofiarami.
Skoro wic na najbardziej zacofanych znanych nam stadiach rozwoju spo-
eczestwa obecno magii wystpuje tak wyranie, a nieobecno religii tak
bardzo rzuca si w oczy, mamy prawo przypuszcza, e rasy cywilizowane
rwnie przeszy w swej historii tak faz intelektualn, gdy usioway zmu-
si wielkie siy przyrody do posuszestwa, zanim pomylay o pozyskaniu
ich wzgldw za pomoc ofiar i modlitwy. Zwilej: skoro w historii kultury
materialnej wszdzie bya epoka kamienna, to w historii kultury intelektual-
nej wszdzie powinna bya wystpi epoka magii. Mamy przesanki do po-
zytywnej odpowiedzi na to pytanie. Dokonujc przegldu istniejcych spoe-
czestw ludzkich od Grenlandii do Ziemi Ognistej, od Szkocji do Singapuru,
stwierdzamy, e rni je od siebie wielka rozmaito religii i e podziay
religijne nie s, by tak rzec, zbiene z globalnymi podziaami rasowymi, lecz
sigaj gbiej, a do maych czci pastw i wsplnot, co wicej, e przeni-
kaj do miast, wiosek, a nawet rodzin tak, e powierzchnia spoeczestwa na
caym wiecie jest popkana i porysowana, podmyta i podminowana szczeli-
nami, bruzdami i ziejcymi przepaciami powstaymi na skutek rozkadaj-
cego wpywu sporw religijnych. A jednak gdy przebijemy si przez te r-
nice dotyczce gwnie inteligentnej i mylcej czci spoecznoci, znaj-
dziemy pod nimi solidn warstw intelektualnej zgody panujcej midzy
gupimi, sabymi, ignorantami, przesdnymi, ktrzy, niestety, tworz ol-
brzymi wikszo ludzkoci. Jednym z wielkich osigni XIX wieku byo
przebicie gbokich szybw do tych nisko lecych z umysowych w wie-
lu czciach wiata, co pozwolio na odkrycie zasadniczego powszechnie pa-
nujcego podobiestwa. Zoa te le pod naszymi stopami, i to nie bardzo
gboko. Istniej tu, w Europie, w chwili obecnej, a wychodz na powierz-
chni w australijskiej guszy i wszdzie tam, gdzie wysza cywilizacja nie
zepchna ich jeszcze pod powierzchni. Wiar uniwersaln, prawdziwie po-
wszechn jest wiara w skuteczno magii. Podczas gdy systemy religijne
rni si nie tylko w poszczeglnych krajach, ale i w tym samym kraju w
poszczeglnych epokach, system magii sympatycznej pozostaje wszdzie
i zawsze podobny w gwnych swych zarysach, zasadach i stosowanych pra-
ktykach. Wrd warstw nieuczonych i przesdnych wspczesnej Europy
jest on bardzo podobny do tego, jakim by przed tysicami lat w Egipcie i w
Indiach i jakim jest jeszcze teraz pord najniej stojcych dzikich, ktrzy
przetrwali w najdalszych zaktkach kuli ziemskiej. Gdyby dowodem prawdy
bya ilo podniesionych rk czy liczenie gw, system magii mgby odwo-
a si z znacznie wiksz susznoci anieli Koci katolicki do dumnej
dewizy: Quod semper, quod ubique, quod ab omnibus3, jako wiadectwa
swej nieomylnoci.
Nie nasz jest rzecz i nie miejsce po temu, by zastanawia si nad wpy-
wem, jaki moe mie dla przyszoci rodu ludzkiego stae istnienie tak twar-

3
Ktry zawsze, ktry wszdzie, ktry od wszystkich.
dego zoa dzikoci pod powierzchni spoeczestwa, nietknitego przez
zewntrzne zmiany kulturalne i religijne. Bezstronny obserwator, ktremu
studia kazay sign gbiej, musi przyzna, e zoe to stanowi stae zagro-
enie cywilizacji. Wydaje si, e poruszamy si po cienkiej skorupie, ktra
w kadej chwili moe by podmyta przez drzemice pod ni podziemne siy.
Od czasu do czasu rozlega si podziemny guchy pomruk albo pomie
wzbija si w nagym wybuchu w powietrze, przypominajc nam o tym, co
si dzieje pod naszymi stopami. Raz po raz owiecone spoeczestwo za-
trzymuje si przeraone nad notatk w gazecie mwic o tym, jak w Szko-
cji znaleziono wizerunek nakuty szpilkami, majcy na celu usunicie jakie-
go niemiego waciciela ziemskiego czy pastora, o tym, jak w Irlandii po-
woli smaono na mier czarownic czy w Rosji posiekano na kawaki dzie-
wczynk, by sporzdzi z ludzkiego tuszczu wiece, przy ktrych wietle
zodzieje maj nadziej osign niewidzialno w ich wyprawach o pno-
cy. Nie jest jednak spraw skromnego badacza przeszoci i teraniejszoci
rozstrzyganie, czy ostatecznie zwyci siy stanowice o dalszym postpie,
czy te te, ktre gro zniszczeniem wszystkiego, co ju zostao osignite;
czy silniejsz okae si energia mniejszoci, prowadzca nas ku wyszym
szczytom, czy te martwy ciar wikszoci, ktry ciga nas w niziny. Po-
zostawmy te sprawy filozofom, moralistom i mom stanu, orlim spojrze-
niem sigajcym w przyszo.
Nas w tym miejscu interesuje jedynie, w jakiej mierze jednolita, powsze-
chna i trwaa wiara w magi, w przeciwstawieniu do nieskoczonej rno-
rodnoci i stale zmieniajcej si istoty wierze religijnych, uprawnia do wy-
sunicia hipotezy goszcej, e magia stanowi prymitywniejsz i wczeniej-
sz faz rozwoju umysu ludzkiego, przez ktr przeszy czy jeszcze prze-
chodz wszystkie rasy w drodze ku religii i nauce.
Skoro wic wszdzie, jak pozwalam sobie zaoy, wiek magii poprzedzi
wiek religii, wydaje si naturalne, e chcemy zbada, jakie przyczyny sko-
niy ludzko, a raczej cz ludzkoci, do porzucenia magii jako zasady
wiary i praktyki i do zajcia si miast tego religi. Zastanawiajc si nad
wieloci, rnorodnoci i zoonoci faktw wymagajcych wyjanienia
i skpym zasobem wiadomoci, jakimi dysponujemy, musimy przyzna, e
pene i zadowalajce rozwizanie tak trudnego problemu jest mao prawdo-
podobne i e przy obecnym stanie naszej wiedzy moemy w najlepszym
wypadku zaryzykowa mniej lub bardziej wtpliw hipotez. Z wszystkimi
wic nalenymi zastrzeeniami skonny jestem wysun przypuszczenie, e
spnione rozpoznanie faszywej i jaowej istoty magii doprowadzio bar-
dziej mylc cz ludzkoci do poszukiwania prawdziwszej teorii przyro-
dy i bardziej owocnej metody uytkowania jej zasobw. Bystrzejsze umysy
musiay z czasem dostrzec, e praktyki magiczne i zaklcia nie maj wpywu
na skutki, ktrych si po nich oczekuje i ktre w przekonaniu bardziej pry-
mitywnych ludzi faktycznie wywouj. To wielkie odkrycie nieskutecznoci
magii musiao doprowadzi do radykalnej, chocia prawdopodobnie powol-
nej rewolucji w umysach tych, ktrzy byli do rozumni, by tego odkrycia
dokona. Sprowadzao si ono do tego, e czowiek po raz pierwszy przy-
zna, i nie jest w stanie dowolnie kierowa pewnymi siami przyrody, nad
ktrymi dotd w swoim przekonaniu sprawowa pen wadz. Byo to wy-
znaniem ludzkiej niewiedzy i saboci. Czowiek zrozumia, e to, co uwaa
za przyczyn, bynajmniej przyczyn nie byo i e wszystkie jego prby wy-
korzystania tych fikcyjnych przyczyn byy prne. Daremnie trudzi si w
pocie czoa, bezcelowo trwoni sw przemylno. Pociga sznurki o nic
niezaczepione, zdawao mu si, e maszeruje prosto do celu, podczas gdy w
istocie drepta w kko. Nie znaczy to bynajmniej, eby skutki, ktre tak
usilnie pragn osign, nie nastpoway. Nastpoway, ale nie dziki nie-
mu. Deszcz nadal zrasza spragnion ziemi, soce wdrowao w dzie, a
ksiyc w nocy po niebie, milczco nastpoway po sobie pory roku, przyno-
szc wiato i cie, chmury i promienie soneczne. Ludzie nadal przychodzili
na wiat, by trudzi si i smuci, i po krtkim pobycie na tym padole wraca
do swych przodkw. Wszystko dziao si jak zawsze, a jednak wszystko
wydawao si inne dla oczu, z ktrych spady stare uski. Nie mg ju bo-
wiem czowiek ywi przyjemnej iluzji, e to on kieruje ziemi i niebem i e
wystarczy, by odj swe sabe rce od steru, a natychmiast ciaa niebieskie
przestan porusza si po swoich orbitach. mier jego przyjaci i wrogw
przestaa by dowodem nieodpartej potgi jego wasnych czy te wrogich
zakl. Wiedzia ju teraz, e zarwno przyjaciele, jak wrogowie ulegli sile
wikszej od tej, ktr mg si posuy, e posuszni byli przeznaczeniu,
nad ktrym nie posiada adnej wadzy.
Nasz prymitywny filozof opuci pradawn zaciszn przysta i wypyn
na wzburzone morza wtpliwoci i niepewnoci. Zachwiany w dawnej
szczliwej wierze we wasne siy, by zapewne w smutnej rozterce i spokj
odzyska dopiero, gdy po burzliwej wdrwce zawin do portu nowej wiary
i nowych praktyk, gdzie, zdawao si, odnalaz odpowied na drczce go
wtpliwoci i, niepewny co prawda, substytut tej wadzy nad natur, z ktrej
tak opornie zrezygnowa. Skoro wic wszystko na wielkim wiecie toczyo
si nadal jak zawsze bez udziau czowieka, musz wobec tego by inne isto-
ty, podobne mu, lecz znacznie potniejsze; istoty, ktre chocia niewidzial-
ne, kieruj wszystkim i s przyczyn tych wszystkich rnorodnych zjawisk,
ktre, jak dotd przypuszcza, zalene byy od jego wasnej magii. Wierzy
teraz, e to owe istoty, a nie on, ka d wichurom, wieci byskawicom
i hucze grzmotom. To one pooyy fundamenty pod stay ld i zamkny
niespokojne morze w granicach, ktrych nie mogo przekroczy, one kazay
janie wszystkim wspaniaym planetom niebios, one ywiy ptaki niebie-
skie i daway drapienikom pustyni ich up, one kazay yznej ziemi rodzi
bogate plony, przybray wysokie gry lasami, kazay bystrym strumykom
wytryska spod ska i spywa w doliny, a kom zieleni si nad spokojny-
mi wodami, one to tchny ycie w czowieka i sprowadzay na zniszczenie
w postaci godu, zarazy i wojny. Do tych potnych istot, ktrych dzieem
byo wspaniae i bogate widowisko natury, zwraca si teraz, pokornie wy-
znajc sw zaleno od ich niewidzialnej potgi i bagajc, by w swej a-
skawoci obdarzay go wszystkimi dobrymi rzeczami, broniy przed niebez-
pieczestwami i grobami czyhajcymi na nas wszdzie w naszym docze-
snym bycie, i wreszcie proszc, by niemierteln dusz, woln od brzemie-
nia ciaa, sprowadziy do wiata szczliwego, do ktrego nie docieraj
smutki i ble, gdzie bdzie moga spocz przy swych bogach i przy duszach
dobrych ludzi w wieczystej radoci i szczliwoci.
Taka lub podobna bya zapewne droga gbszych umysw od magii do
religii. Ale i dla nich nawet zmiana nie moga by naga, nastpowaa praw-
dopodobnie bardzo powoli i trzeba byo wielu wiekw, zanim osigna
mniej lub wicej doskona peni. Nie od razu uwiadomi sobie czowiek,
e nie ma wpywu na bieg natury; do przekonania tego doszed stopniowo,
nie mg bowiem za jednym zamachem zrezygnowa ze swej wyimagino-
wanej wadzy. Krok po kroku wycofywa si ze swej dumnej pozycji, cal po
calu oddawa z westchnieniem alu grunt, ktry dotd uwaa za swj wa-
sny. To wiatr, to znowu deszcz, soce i grzmot wymykay si spod jego
wadzy; to, co niegdy byo krlestwem, zaczo zamienia si w wizienie.
Czowiek coraz gbiej odczuwa wasn bezsilno i potg niewidzialnych
istot, ktre, jak wierzy, otaczay go zewszd. Tak wic religia, wyrastajca z
powierzchownego i fragmentarycznego uznania si wyszych od czowieka,
w miar rozwoju wiedzy skaniaa si do stwierdzenia zupenej jego zale-
noci od elementu boskiego. Dawna swobodna postawa ustpowaa miejsca
najpokorniejszemu padaniu na twarz przed tajemniczymi siami wiata nie-
widzialnego, a najwysz cnot stawao si poddanie si ich woli: In la sua
volontade nostra pace4. Ale pogbiajce si uczucie religijne, doskonal-
sze podporzdkowanie si woli boskiej we wszystkich sprawach dostpne
byo jedynie umysom wyszym, o horyzontach dostatecznie szerokich, by
pozwalay zrozumie wielko wszechwiata i mao czowieka. Mae
umysy nie s w stanie ogarn wielkich myli. Ciasne mzgi i tpe spojrze-
nia nie umiej dostrzec poza sob nic wielkiego i wanego. Takie umysy nie
docieraj prawie nigdy do religii. Przyuczone jedynie przez intelekty doj-
rzalsze do powierzchownego dostosowania si do przepisw i werbalnego
wyznawania zasad wiary, w sercach swych trzymaj si kurczowo starych
magicznych przesdw, ktrych religia moe zakaza, ktrych moe nie
pochwala, ale ktrych nie potrafi wykorzeni, jak dugo wrastaj gboko w
umyslowo i natur znacznej wikszoci rodzaju ludzkiego.

4
Nasz spokj zaley od jego woli.
Mgby czytelnik zapyta: Jak to si stao, e inteligentny czowiek wcze-
niej nie odkry zwodniczoci magii, jak mg ywi nadzieje niezmiennie
wiodce ku rozczarowaniom? Z jakim uczuciem uporczywie odgrywa czci-
godn komedi, pozbawion wszelkiego znaczenia i mrucza uroczyste i nie-
dajce adnego wyniku bzdury? Jake mg trzyma si wierze, ktrym w
tak oczywisty sposb przeczyo ycie? Jak mia powtarza dowiadczenia,
ktre tak czsto zawodziy? Odpowiedzie na to mona, e nieatwo byo
odkry zwodniczo magii, e rozczarowanie bynajmniej nie byo tak oczy-
wiste, jako e w wielu wypadkach, by moe w wikszoci, podany skutek
rzeczywicie nastpowa wczeniej czy pniej po zastosowaniu praktyk,
ktre miay go sprowadzi, i e trzeba byo nieprzecitnie bystrego umysu,
by zrozumia, e nawet w tych wypadkach praktyka magiczna bynajmniej
nie bya przyczyn. Po ceremonii majcej na celu sprowadzenie wiatru czy
deszczu lub spowodowanie mierci wroga wczeniej czy pniej nastpowa-
o to zjawisko i naley wybaczy czowiekowi pierwotnemu, e wypadek ten
uwaa za bezporedni skutek praktyk i najlepszy dowd ich skutecznoci.
Podobnie zawsze bdzie si wydawao, e obrzdki poranne, majce spro-
wadzi soce, czy wiosenne, majce obudzi ziemi z zimowego snu, zaw-
sze bd uwieczone powodzeniem, w kadym razie w strefach klimatu
umiarkowanego, poniewa soce zapala tu sw zot lamp kadego ranka
i rok po roku ziemia wci od nowa pokrywa si bogatym paszczem zieleni.
Dlatego te praktyczny czowiek dziki, instynktownie konserwatywny, moe
puszcza mimo uszu teoretyczne subtelnoci czowieka wtpicego, filozo-
ficznego radykaa, ktry omieli si podejrzewa, e wschd soca i wiosna
niekoniecznie musz by wynikiem skrupulatnego przestrzegania pewnych
codziennych czy te dorocznych obrzdkw i e soce nadal bdzie wieci-
o, a drzewa kwity, nawet jeli czasami praktyk si nie dopeni albo te zu-
penie si je zarzuci. Takie wtpliwoci musz naturalnie spotka si z gnie-
wem i oburzeniem, jako puste mrzonki podkopujce wiar i jawnie przecz-
ce zwykemu dowiadczeniu.

Czy moe by co bardziej oczywistego jak to, e gdy ja zapalam wieczk


na ziemi, soce rozpala wielki ogie na niebie? Chciabym wiedzie, czy
kiedy ja wkadam wiosn moj zielon szat, drzewa nie czyni tego samego?
To s fakty oczywiste dla wszystkich, na nich si opieram. Jestem prostym
praktycznym czowiekiem, a nie jednym z tych teoretykw, ktrzy rozszcze-
piaj wos na czworo i zabawiaj si logicznymi igraszkami. Teorie i domysy
mog by na swj sposb dobre i nie mam nic przeciwko temu, by si nimi
ludzie bawili, pod warunkiem e ich nie bd wprowadzali w ycie. Mnie
prosz pozwoli trzyma si faktw, bo wtedy wiem, na jakim wiecie jestem.

Dla nas bdno takiego rozumowania nie ulega wtpliwoci, poniewa


odnosi si do faktw, co do ktrych ju dawno mamy wyrobione zdanie.
Wystarczy jednak, by argumenty tej wagi zostay zastosowane do proble-
mw wci jeszcze dyskusyjnych, a mona spodziewa si, e publiczno
angielska bdzie oklaskiwaa je jako rozsdne, a mwc oceni jako czowie-
ka statecznego, by moe, niezbyt byskotliwego i niepopisujcego si, ale
niewtpliwie rozumnego i wiedzcego, o co mu idzie. Skoro takie rozumo-
wanie znajduje wrd nas aprobat, jake si dziwi, e dzicy tak dugo nie
potrafili sobie z tym poradzi?
V
Magiczna wadza nad pogod

Czytelnik by moe pamita, e w labirynt magii wkroczylimy, analizu-


jc dwa rne typy czowieka-boga. To by lad, ktry prowadzi nas przez
ten labirynt i w kocu wywid na wzniesienie, skd po chwili odpoczynku
moemy rzuci okiem na przebyt drog i spojrze przed siebie na jeszcze
bardziej strom i dug ciek, ktra nas czeka.
Poprzednie rozwaania pozwalaj nam odrni dwie kategorie ludzkich
bogw, czowieka-boga religijnego i magicznego. W pierwszym wypadku
istota rna od czowieka i wysza od niego wciela si rzekomo na duszy
lub krtszy czas w ciao ludzkie, dajc dowody swej nadludzkiej siy i wie-
dzy za pomoc cudw dokonywanych i przepowiedni ogaszanych za po-
rednictwem cielesnego przybytku, ktry bg zaszczyci sw obecnoci.
Mona to wic rwnie okreli jako natchniony czy wcielony typ czowie-
ka-boga. W danym wypadku ciao ludzkie jest jedynie kruch ziemsk po-
wok wypenion duchem boskim i niemiertelnym. Natomiast czowiek-
bg typu magicznego jest tylko czowiekiem wyposaonym w niezwyke
siy, takie same, jakie w mniejszym stopniu przypisuje sobie wikszo jego
blinich, albowiem w barbarzyskim spoeczestwie niemal kady zajmuje
si magi. W pierwszym wic wypadku czowiek-bg czerpie sw bosko z
bstwa, ktre zniyo si do tego, by ukry sw bosk wiato pod pospn
mask z ziemskiej gliny, natomiast czowiek-bg drugiego rodzaju czerpie
swe niezwyke siy z pewnego fizycznego powinowactwa z natur. Jest on
nie tylko pomieszczeniem ducha boskiego. Cala jego istota, ciao i dusza, s
tak czule nastrojone na harmoni wiata, e wystarczy dotknicie jego rki
lub zwrot gowy, by drenie przenikno cay wszechwiat i wzajemnie
boski jego organizm wyczulony jest na tak nieznaczne zmiany w otoczeniu,
e uszyby one uwagi zwyczajnych miertelnikw. Ale linia podziau midzy
tymi dwoma typami czowieka-boga, bez wzgldu na to jak skrupulatnie j
przeprowadzimy w teorii, rzadko da si przeledzi w praktyce i w dalszych
moich wywodach nie bd si przy niej upiera.
Wiemy ju, e w praktyce magia moe by stosowana zarwno dla dobra
jednostek, jak i caej spoecznoci i e zalenie od tego, ktremu z tych ce-
lw ma suy, okrelamy j jako magi prywatn lub publiczn. Ponadto,
jak ju wskazaem, czarownik publiczny posiada stanowisko bardzo wpy-
wowe, z ktrego, jeli jest czowiekiem roztropnym i zdolnym, moe krok
po kroku wspi si ku wadzy krlewskiej. Tak wic zbadanie magii pu-
blicznej pozwala zrozumie wczesn instytucj wadzy krlewskiej, jako e
w spoeczestwie dzikim i barbarzyskim wielu wodzw i krlw zawdzi-
cza, jak si zdaje, swoj wadz w znacznej mierze sawie czarownikw.
Spord celw spoecznych magii najwaniejszym jest naleyte zaopa-
trzenie w ywno. Przykady zawarte na poprzednich stronicach mwi o
tym, e dostawcy ywnoci myliwy, rybak, rolnik wszyscy uciekaj
si w swych zawodach do magii, ale czyni to raczej jako osoby prywatne
dla wasnej korzyci i dla swych rodzin, a nie jako funkcjonariusze spoecz-
ni, dziaajcy w interesie caej zbiorowoci. Odmiennie przedstawia si
sprawa, gdy tymi praktykami nie zajmuj si sami myliwi, rybacy czy rol-
nicy, lecz zawodowi czarownicy, ktrzy je w ich imieniu wykonuj. W spo-
eczestwie pierwotnym, w ktrym zasadniczo panuje jednolito zaj i nie
rozpocz si jeszcze podzia na rne kategorie wytwrcze, kady czowiek
jest w mniejszym lub wikszym stopniu wasnym czarownikiem. Stosuje
czary i zaklcia dla swego wasnego dobra wzgldnie by wyrzdzi krzywd
swym wrogom. Wielkim postpem jest pojawienie si specjalnej klasy cza-
rownikw, innymi sowy, wydzielenie pewnej grupy ludzi specjalnie po to,
by swymi umiejtnociami suyli caej spoecznoci, niezalenie od tego,
czy ma to by leczenie chorb, przepowiadanie przyszoci, regulowanie po-
gody czy te jakiekolwiek inne zajcie poyteczne dla ogu. Nieskutecz-
no rodkw, ktrymi wikszo tych ludzi prbuje osign swe cele, nie
powinna przesania nam niezwykej wagi samej instytucji. Oto, w kadym
razie na wyszych stadiach dzikoci, mamy grup ludzi zwolnionych od
koniecznoci zdobywania rodkw do ycia za pomoc cikiej pracy fizy-
cznej, ktrym zezwala si, co wicej, ktrych zachca si do zajmowania si
badaniem tajnych praw przyrody. We wasnym interesie, a take w ramach
swych obowizkw, powinni oni wiedzie wicej od innych, zaznajamia si
z tym wszystkim, co mogoby dopomc czowiekowi w jego zacitej walce z
natur, poznawa wszystko, co mogoby zmniejszy jego cierpienia i prze-
duy mu ycie. Waciwoci lekw i mineraw, przyczyny deszczu i su-
szy, grzmotw i byskawic, zmiany pr roku, fazy ksiyca, codzienne i co-
roczne wdrwki soca, obroty gwiazd, tajemnica ycia i mierci, wszystko
to musiao podnieca ciekawo tych pierwszych filozofw i pobudza ich
do szukania rozwiza problemw, na ktre zwracali im uwag w praktycz-
ny sposb ich klienci, domagajcy si od nich natrtnie nie tylko rozumienia,
ale i regulowania wielkich procesw przyrody dla dobra czowieka. Nie ich
to wina, e pierwsze strzay paday daleko od celu. Powolny i nigdy nieko-
czcy si proces dochodzenia do prawdy polega na staym formuowaniu
i wyprbowywaniu hipotez, przyjmowaniu tych, ktre w danej chwili zdaj
si odpowiada faktom, i odrzucaniu innych. Pogldy prymitywnych cza-
rownikw na przyczynowo w naturze mog nam si wydawa w sposb
jak najbardziej oczywisty absurdalne i faszywe, ale w swoim czasie byty
poprawnymi hipotezami, chocia nie wytrzymay prby dowiadczenia. Wy-
miewa i gani naley nie tych, ktrzy te prymitywne teorie wymylili, lecz
tych, ktrzy uporczywie trzymali si ich po powstaniu lepszych. aden jesz-
cze czowiek nie mia tak silnych bodcw do poszukiwania prawdy jak
prymitywny czarownik. Byo absolutnie konieczne utrzymanie chociaby
pozorw wiedzy, wykrycie bowiem najmniejszej pomyki mg on przypa-
ci yciem. Doprowadzio to niewtpliwie do oszustw majcych na celu
ukrycie niewiedzy, ale stwarzao rwnie najsilniejsze pobudki do zastpie-
nia wiedzy faszywej prawdziw, jako e niewtpliwie najlepszym sposobem
udawania, e si co wie, jest faktyczne zdobycie potrzebnych wiadomoci.
Chocia wic susznie postpujemy, odrzucajc przesadne uroszczenia cza-
rownikw, i potpiamy oszustwa, jakich dopuszczali si wobec ludzkoci,
musimy przyzna, e powstanie tej kategorii ludzi przynioso ludzkoci nie-
zliczone korzyci. Byli oni nie tylko bezporednimi poprzednikami naszych
lekarzy i chirurgw, ale take badaczy i odkrywcw we wszystkich ga-
ziach nauk przyrodniczych. Rozpoczli prac, ktr ich nastpcy w przy-
szych stuleciach doprowadzili do wietnych i poytecznych wynikw, a
jeli nawet pocztki byy skromne i znikome, naley to przypisa nieunik-
nionym trudnociom, ktre napotkali na drodze ku wiedzy, a nie wrodzone-
mu brakowi zdolnoci i wiadomemu stosowaniu oszustwa przez tych ludzi.
Jednym z zada, jakie stawia sobie czarownik w swej subie dla plemie-
nia, jest wadza nad pogod, a zwaszcza zapewnienie dostatecznych opadw
deszczu. Woda jest niezbdna dla ycia i w wikszoci krajw jej zasoby
zalene s od opadw. Bez deszczu widnie rolinno, ludzie i zwierzta
sabn i gin. Dlatego w pierwotnym spoeczestwie zaklinacz deszczu jest
bardzo wybitn osobistoci i czstokro istnieje specjalna kategoria ludzi
powoanych do regulowania zaopatrzenia w wod z nieba. Metody, jakimi
posuguj si przy wykonywaniu swych obowizkw, s zazwyczaj, chocia
nie zawsze, oparte na zasadach magii homeopatycznej lub naladowczej.
Gdy pragn spowodowa deszcz, naladuj go przez pokropienie wod lub
udawanie chmur; jeli zadaniem ich jest powstrzyma deszcze i spowodo-
wa susz, unikaj wody i posuguj si ogniem i ciepem dla usunicia zbyt
obfitej wilgoci. Do tego rodzaju prb nie ucieka si wycznie, jak mgby
przypuszcza owiecony czytelnik, nagi mieszkaniec gorcych ldw Au-
stralii rodkowej czy Wschodniej lub Poudniowej Afryki, gdzie czsto bez-
litosne soce miesicami bez przerwy pray z bkitnego bezchmurnego
nieba spalon i wysuszon ziemi. S one wzgldnie byy do pospolite
pord pozornie cywilizowanych ludw w wilgotniejszym klimacie europej-
skim. Podam teraz kilka przykadw zaczerpnitych z praktyk magicznych
zarwno prywatnych, jak i publicznych.
Oto w wiosce w pobliu Dorpatu, gdy nie byo deszczu, trzech mczyzn
wdrapywao si na jody w starym witym gaju. Jeden z nich wali mot-
kiem w garnek albo kocioek, naladujc grzmot, drugi pociera dwie gow-
nie, miotajc iskry i naladujc w ten sposb piorun, a trzeci, zwany zaklina-
czem deszczu, kropi wod na wszystkie strony. We wsi Ploska, gdy trzeba
pooy kres suszy i sprowadzi deszcz, kobiety i dziewczta wychodz no-
c nago i polewaj wod granice wioski. Na Halmahera, czyli Gilolo, duej
wyspie na zachd od Nowej Gwinei, czarownik wywouje deszcz, zanurza-
jc w wodzie ga specjalnego gatunku drzewa, po czym strzsa wod na
ziemi. W Nowej Brytanii czarownik zawija kilka lici czerwonego i zielo-
nego pncza w li banana, moczy zawinitko w wodzie i grzebie je w zie-
mi, po czym ustami naladuje plusk deszczu. U Indian Omaha w Pnocnej
Ameryce, gdy kukurydza marnieje z braku deszczu, czonkowie witego
Stowarzyszenia Bizonw napeniaj due naczynie wod i czterokrotnie
tacz w koo. Po czym jeden z nich nabiera wod do ust i wydmuchuje j,
naladujc drobny deszczyk lub mg. Nastpnie przewraca naczynie, wyle-
wajc wod, a wtedy tancerze kad si na ziemi i spijaj wod, rozmazujc
przy tym boto po twarzy. Na koniec strzykaj wod w powietrze, tworzc
drobny deszczyk. W ten sposb kukurydza jest uratowana. Wiosn Nacze-
zowie z Pnocnej Ameryki zwykli byli skada si, by kupi sprzyjajc
plonom pogod u czarownikw. Gdy deszcz by potrzebny, czarownicy po-
cili i taczyli, trzymajc w ustach fajki wypenione wod. Fajki podziura-
wione byy jak sita polewaczek i poprzez te otwory zaklinacze deszczu wy-
dmuchiwali wod w kierunku tej czci nieba, gdzie chmury byy najwik-
sze. Gdy za potrzebna bya pikna pogoda, czarownik wazi na dach swej
chaty i z wycignitymi ramionami, dmuchajc z caych si, nakazywa
chmurom si rozstpi.
Arabski historyk Makrizi opisuje metod wstrzymywania deszczu stoso-
wan przez pewne plemi koczownicze Alkamar w Hadramaucie. Ucinaj
tam ga pewnego drzewa na pustyni, podpalaj j i nastpnie skrapiaj
wod. W ten sposb zmniejsza si sia deszczu, tak jak znika woda padajca
na ponc ga. Podobne praktyki stosuj rzekomo Wschodni Angami w
Manipurze we wrcz przeciwnym celu, a mianowicie dla sprowadzenia
deszczu. Wdz wioski kadzie ponc ga na grb czowieka, ktry zmar
od oparzenia, i modlc si o deszcz, skrapia ga wod. W tym wypadku
gaszenie ognia wod na podobiestwo deszczu spotgowane jest wpywem
zmarego, ktry poparzywszy si na mier, bdzie oczywicie pragn desz-
czu, chodzcego jego spalone ciao i umierzajcego bl.
W czasie wielkiej suszy czonkowie plemienia Dieri w Australii rodko-
wej, alc si gono na gd i ndz panujc w kraju, wzywaj duchy
swych dalekich przodkw, ktre nazywaj mura-mura, by day im wadze
cignicia duego deszczu. Wierz bowiem, e chmury s ciaami, w kt-
rych deszcz si rodzi dziki obrzdkom dokonywanym przez nich lub s-
siednie plemiona na skutek wpyww mura-mura. A oto w jaki sposb za-
bieraj si do cigania deszczu z chmur. Kopi d dugoci dwudziestu
stp i szerokoci omiu do dziesiciu stp i nad nim stawiaj stokowaty
szaas z gazi i pni. Dwm czarownikom, ktrzy rzekomo otrzymali spe-
cjalne natchnienie od mura-mura, stary i szanowany mczyzna puszcza
krew za pomoc ostrego krzemienia, a krew pobrana z ramienia powyej
okcia spada na pozostaych mczyzn plemienia, ktrzy siedz skuleni w
szaasie. Rwnoczenie obaj krwawicy mczyni rzucaj dokoa garcie
pierza; cz przylepia si do umazanych krwi cia ich towarzyszy, reszta
fruwa w powietrzu. W czasie ceremonii porodku szaasu kadzie si dwa
due kamienie, ktre symbolizuj zbierajce si chmury i wr deszcz.
Nastpnie czarownicy, ktrym puszczano krew, wynosz kamienie do miej-
sca oddalonego o pitnacie mil i umieszczaj je moliwie wysoko na drze-
wie. W tym czasie reszta mczyzn zbiera gips, tucze go na drobn mczk
i wrzuca do dou na wod. Gdy mura-mura to widz, ka natychmiast
chmurom pojawi si na niebie. W kocu modzi i starzy mczyni groma-
dz si wok szaasu, zginaj si i uderzaj we gowami jak barany. Prze-
bijaj w ten sposb cian i wychodz drug stron, powtarzajc ten zabieg,
dopki zupenie si nie zawali. Nie wolno im przy tym posugiwa si ani
ramionami, ani domi, ale gdy pozostaj ju tylko cikie pnie, mog wy-
cign je rkami. Przedziurawienie szaasu oznacza przedziurawienie
chmur, zapadnicie si szaasu spadanie deszczu. Umieszczanie kamieni
symbolizujcych chmury na wysokim drzewie ma najwidoczniej zmusi
chmury do zebrania si na wysokim niebie. Dieri wierz rwnie, e naple-
tek cinany chopcom podczas obrzezania posiada moc sprowadzania desz-
czu. Dlatego te Wielka Rada plemienia zawsze przechowuje may zapas
napletkw gotowych do uytku. S one pieczoowicie ukryte w pirach oraz
w tuszczu dzikiego psa i wa australijskiego. Takiej paczki nie wolno w
adnym wypadku otwiera w obecnoci kobiety. Po zakoczonej ceremonii
napletek zagrzebuje si w ziemi, poniewa jego sia magiczna zostaa wy-
czerpana. Gdy deszcze spadaj, niektrzy czonkowie plemienia poddaj si
zabiegowi chirurgicznemu, polegajcemu na nacinaniu skry na ramieniu
i piersi za pomoc ostrego krzemienia. Nastpnie ran drani si tpym pa-
tykiem, by zwikszy upyw krwi, po czym wciera si do rany czerwon
ochr. W ten sposb uzyskuje si wypuke szramy. Tubylcy twierdz, e ma
to by oznak ich zadowolenia z deszczu, ale dowodzi to rwnie przekona-
nia o rzekomym zwizku midzy deszczem a szramami. Zabieg widocznie
nie jest bardzo bolesny, skoro pacjent przez cay czas mieje si i artuje. Co
wicej, widziano mae dzieci gromadzce si wok dokonujcego zabiegu
i cierpliwie czekajce na sw kolej. Po zabiegu biegn, wypinajc wtle
piersi, i piewaj pie, w ktrej wzywaj deszcz, by na nich spad. Nie byy
tak bardzo zadowolone nastpnego dnia, gdy rany goiy si i bolay. Na Ja-
wie, gdy deszcz jest potrzebny, dwch mczyzn okada si wzajemnie do
krwi gitkimi prtami; ciekajca po plecach krew oznacza deszcz i niewt-
pliwie ma go sprowadzi na ziemi. Plemiona z Egghiou w Abisynii zwyky
byy co roku w styczniu rozpoczyna krwawe walki midzy wioskami w
celu sprowadzenia deszczu, dopki cesarz Menelik nie zakaza tego obycza-
ju. Gdy jednak nastpnego roku zabrako deszczw, powszechne oburzenie
byo tak wielkie, e cesarz ustpi i zezwoli na mordercze walki, ale tylko
przez dwa dni w roku. Autor wspominajcy o tym obyczaju uwaa, e krew
przelana jest ofiar dla przebagania bogw zsyajcych deszcz, ale by mo-
e, podobnie jak w obrzdkach jawaskich i australijskich, krew jest nala-
dowaniem deszczu. Prorocy Baala, ktrzy sprowadzali deszcz, zadajc sobie
krwawe rany noami, prawdopodobnie kierowali si t sam zasad.
Powszechna jest wiara, e bliniaki posiadaj magiczn wadz nad przy-
rod, szczeglnie nad deszczem i pogod. Dziwny ten przesd panuje wrd
niektrych plemion indiaskich w Brytyjskiej Kolumbii i doprowadzi do
naoenia pewnych szczeglnych zakazw i tabu na rodzicw bliniakw,
chocia dokadne znaczenie tych zakazw jest niejasne. Tak wic w przeko-
naniu, e bliniaki maj wadz nad pogod, Czymsjanie, Indianie w Brytyj-
skiej Kolumbii, modl si do wiatru i deszczu: Sta si agodny, oddechu
bliniakw. Uwaaj rwnie, e yczenia bliniakw zawsze si speniaj,
tote si ich boj, poniewa mog wyrzdzi krzywd czowiekowi, ktrego
nienawidz. Mog te sprowadza ososia, eulachona, czyli ryb-wiec1,
std sowo bliniacy oznacza w ich jzyku sprowadzajcy dostatek.
Kwakiutlowie wierz, e bliniaki s przemienionymi ososiami, dlatego nie
pozwalaj im zblia si do wody, by nie powrciy do dawnej postaci. W
dziecistwie potrafi one ruchem rki przywoa kady wiatr, mog ci-
gn dobr lub z pogod i potrafi leczy choroby przez potrzsanie drew-
nian koatk. Indianie Szuswap uwaaj bliniakw za krewnych niedwie-
dzia grizzli i nazywaj ich modymi grizzli. W ich przekonaniu bliniaki
zachowuj do mierci si nadprzyrodzon, a zwaszcza potrafi sprowadzi
dobr lub z pogod. Mog cign deszcze, wylewajc wod z koszyka w
powietrze, i pogod potrzsajc maym paskim kawakiem drzewa, umo-
cowanym do patyka sznurkiem, a burze wywouj, posypujc pierzem koce
gazi wierka.
W poudniowo-wschodniej Europie zachoway si do dzi obrzdki maj-
ce na celu sprowadzenie deszczu, nie tylko oparte na tym samym sposobie
mylenia, lecz nawet w szczegach przypominajce praktyki stosowane w
tej samej intencji przez plemi Baronga z zatoki Delagoa. Grecy z Tesalii
i Macedonii podczas dugiej suszy urzdzaj procesje dzieci wok okolicz-
nych studni. Na czele procesji kroczy dziewczyna przybrana kwiatami, ktr
towarzyszki polewaj wod, a w kadym miejscu, w ktrym przystaj, pie-
waj inwokacj zawierajc midzy innymi nastpujce strofy:

1
Ryba-wieca ryba wystpujca na Pacyfiku (Thaleichtys pacificus), bliski krewniak styn-
ki. Jest ona wska, duga i tak tusta, e robi z niej wiece, przecigajc przez ni knot.
Zioa skro zroszone ros
Dookoa wieo nios;
Gdy przez las ci wiedzie droga,
Tak si, czecze, mdl do Boga:
Boe, niechaj Twoja wola
Zele deszcz na nasze pola;
Niech si darz lany ytnie,
Niech winnica szczodrze kwitnie
Kos niech bdzie peny, zdrowy,
A bogaci ludzie wsiowi.

Serbowie w czasie suszy rozbieraj dziewczyn do naga i odziewaj ca


w trawy, zioa i kwiaty, ukrywajc nawet twarz za welonem ywej zieleni.
Dodola, tak bowiem nazywaj przystrojon dziewczyn, chodzi po wiosce z
grup dziewczt. Zatrzymuj si przed kadym domem. Dodola krci si
i taczy, a dziewczta tworz wok niej koo i piewaj jedn z pieni Do-
doli, podczas gdy gospodynie wylewaj na ni kuby wody. Jedna z tych
pieni brzmi nastpujco:

Idziemy przez wiosk,


wicher chmury pdzi
przyspieszamy kroku,
chmury jeszcze prdzej,
prdzej jeszcze, prdzej jeszcze,
a luny w yto deszczem.

W Puna w Indiach, gdy deszcz jest potrzebny, chopcy przebieraj jedne-


go spord siebie w same licie i nazywaj go Krlem Deszczu. Chodz z
nim od domu do domu, a w kadym gospodarz albo gospodyni skraplaj
Krla Deszczu wod i czstuj dzieci. Po odwiedzeniu wszystkich domw
dzieci zdejmuj licie z Krla Deszczu i urzdzaj sobie uczt.
Kpiel jako czary sprowadzajce deszcz znana jest w niektrych okoli-
cach Rosji poudniowej i zachodniej. Niekiedy parafianie po naboestwie w
cerkwi powalaj na ziemi popa i polewaj go wod. Czasami kobiety, nie
zdejmujc sukni, kpi si tumnie w rzece w dniu w. Jana Chrzciciela,
zanurzaj rwnoczenie w wodzie kuk zrobion z gazi, trawy i zi, ktra
rzekomo przedstawia witego. W guberni kurskiej, gdy deszcz jest bardzo
potrzebny, kobiety chwytaj obcego przechodnia i wrzucaj go do rzeki albo
oblewaj wod od gowy do stp. Jak si pniej przekonamy, obcy prze-
chodzie bywa czsto personifikacj bstwa lub jakich si przyrody. W ofi-
cjalnych dokumentach zanotowano, e podczas suszy w 1790 roku chopi z
Scheroutz i Werboutz2, by wywoa deszcz, zgromadzili wszystkie kobiety
i zmusili je do kpieli. W Armenii czarem na deszcz jest wrzucanie ony
ksidza do wody. Arabowie w Pnocnej Afryce uwaaj za rodek zaradczy
na susz wrzucenie do potoku witego czowieka. W Minahassa, prowincji
Pnocnego Celebesu, duchowny kpie si, co ma by zabiegiem magicznym
sprowadzajcym deszcz. Na rodkowym Celebesie, gdy przez duszy czas
nie ma deszczu i ry zaczyna marnie, wielu chopw, szczeglnie modzie,
wybiera si do pobliskiego strumienia i polewa si wod, krzyczc gono,
albo spryskuje wod przez bambusowe rurki. Niekiedy naladuj plusk
deszczu, uderzajc doni o powierzchni wody albo rzucajc na wod do
gry dnem tykw i stukajc w ni palcami.
W niektrych miejscowociach panuje przekonanie, e kobiety mog ci-
gn deszcz, orzc lub udajc, e orz, tak na przykad plemiona Pszaw
i Chewsur na Kaukazie maj ceremoni zwan oraniem deszczu, urzdza-
n w okresach suszy. Dziewczta zaprzgaj si do puga i cign go do rze-
ki, w ktrej brodz zanurzone po pas. Podobnie postpuj w takich okolicz-
nociach dziewczta i kobiety w Armenii. Najstarsza kobieta lub ona du-
chownego ubrana jest w szaty kapana, reszta za niewiast w mskich stro-
jach cignie pug pod prd. W Gruzji, gdy posucha trwa zbyt dugo, dziew-
czta majce wyj za m wprzgane s parami do jarzma na woy, du-
chowny trzyma lejce i prowadzi je przez rzeki, strumienie, bajorka i bagna.
Zaprzone dziewczta modl si, krzycz, pacz i miej si podczas caej
tej procedury. W Transylwanii, gdy susza spali ziemi, rozebrane do naga
dziewczta prowadzone przez star kobiet, rwnie nag, kradn bron
i zanosz j przez pola do potoku, w ktrym puszczaj j z wod. Nastpnie
siadaj na bronie i w czterech jej rogach zapalaj mae pomyki, ktre pod-
trzymuj przez godzin. Potem pozostawiaj bron w wodzie i wracaj do
domu. Podobne czary na deszcz praktykowane s w niektrych czciach
Indii. Nagie kobiety cign w nocy bron przez pola, mczyni za trzyma-
j si z daleka, albowiem ich obecno mogaby przerwa czary.
Niekiedy zaklinanie deszczu odbywa si za porednictwem zmarych. W
Nowej Kaledonii zaklinacze maluj cae ciao na czarno, wykopuj jakie
zwoki, zabieraj koci do jaskini, tam sczepiaj je z powrotem i zawieszaj
szkielet nad limi taro (kolokazja). Szkielet polewa si wod, ktra spywa
na licie. Panuje przekonanie, e dusza nieboszczyka wchania wylan wod,
przemienia j w deszcz i zsya z powrotem na ziemi. W Rosji, jeli da
wiar temu, co si powszechnie opowiada, jeszcze do niedawna chopi w
okolicy nawiedzonej przez susz zwykli byli wygrzebywa zwoki czowie-
ka, ktry zapi si na mier, i topi je w najbliszym stawie lub jeziorze w

2
Nazw tych nie udao si zidentyfikowa. Chodzi tu o miejscowoci w dawnej Galicji lub
Bukowinie, wymienione w pracy: R. F. KAINDL, Zauberglaube bei den Rutenen in der Buko-
wina und Galizien, Globus 1892.
przekonaniu, e to zapewni im upragniony deszcz. W 1868 roku perspekty-
wa zych zbiorw, spowodowanych przez dugotrwa susz, skonia
mieszkacw wioski w obwodzie taraszczaskim do wykopania zwok ra-
skolnika, ktry zmar w grudniu poprzedniego roku. Jedni z uczestnikw bili
zwoki wzgldnie to, co z nich jeszcze pozostao, po czaszce, woajc:
Sprowad nam deszcz!, podczas gdy pozostali polewali je wod przez sita.
Lanie wody przez sito wydaje si w tym wypadku naladowaniem deszczu
i przypomina nam Arystofanowskiego Strepsjadesa, ktry wierzy, e to
Zeus w podobny sposb robi deszcz.
W przekonaniu Chiczykw dusze ludzi niepochowanych cierpi na sku-
tek deszczu tak samo jak ludzie ywi, pozbawieni dachu i skazani na kapry-
sy nieaskawej aury. Wobec tego nieszczsne dusze staraj si z wszystkich
si zapobiec deszczom, co te im si czsto udaje. Nastpuje wtedy posucha,
klska najstraszliwsza w Chinach, poniewa w lad za ni id nieurodzaje,
droyzna i gd. Dlatego te wadze chiskie w czasie posuchy nakazyway
w caym kraju grzeba koci niepochowanych zmarych, by w ten sposb
pooy kres klsce i cign z powrotem deszcze.
Zwierzta odgrywaj czsto wan rol w zaklinaniu pogody. Plemi
Anula w Pnocnej Australii uwaa, e midzy ptakiem-dolarem3 a desz-
czem istnieje jaki zwizek, i dlatego nazywa go ptakiem deszczu. Czowiek,
ktrego totemem jest ten ptak, moe wywoa deszcz we waciwej sadzaw-
ce. Musi schwyta wa i potrzymawszy go pod wod po pewnym czasie
wyjmuje, zabija i kadzie na brzegu wody. Splata nastpnie z trawy uk w
ksztacie tczy i ustawia go nad wem, po czym zaczyna piewa nad w-
em i imitacj tczy. Po upywie pewnego czasu deszcz zacznie pada. Pro-
cedur t tumacz tubylcy nastpujco: dawno temu towarzyszem ptaka-
dolara by w, ktry zamieszkiwa ten staw i umia spowodowa deszcz,
plujc w kierunku nieba tak dugo, a pojawiay si chmury i tcza, i deszcz.
Pospolitym sposobem wywoywania deszczu na Jawie jest kpanie kota lub
kociej pary, kotki i kocura. Czasami zwierzta zanosi si do kpieli w proce-
sji z muzyk. Nawet w Batawii mona zobaczy dzieci uywajce kota do
tych celw. Po wykpaniu go w wodzie puszczaj zwierz na wolno.
Bliskie zwizki ab i ropuch z wod zaskarbiy im powszechn staw
stranikw deszczu, std te zawsze odgrywaj one du rol w czarach
majcych sprowadzi deszcz. Niektrzy Indianie znad Orinoko uwaali ro-
puch za boga czy pana wody i z tego powodu bali si j zabija. Znane s
wypadki, e przechowywali aby w garnkach i bili je prtami, gdy bya su-
sza. Ajmarowie rzekomo sporzdzaj czsto wizerunki ab i innych stwo-
rze wodnych, a w celu sprowadzenia deszczu umieszczaj je na szczytach
gr. Indianie znad rzeki Thompsona w Kolumbii Brytyjskiej i niektre ludy

3
Ptak-dolar australijski ptak (Eurystomus pacificus), zwany tak z powodu jasnej okrgej
plamki na skrzydle.
europejskie uwaaj, e zabicie aby wywouje deszcz. Ludzie niszych kast
w rodkowych prowincjach Indii, gdy pragn deszczu, przywizuj ab do
kija przybranego limi i gazkami drzewa nim (Azadirachta indica) i nosz
j od drzwi do drzwi, piewajc:

Zelij, abo, szybko klejnot wody,


By dojrzay na polach pszenica i proso.

Niekiedy, gdy susza trwa zbyt dugo, ludzie porzucaj cay hokus-pokus
magii naladowczej i, za bardzo rozzoszczeni, by marnowa czas na modli-
twy, prbuj grobami i przeklestwami, a nawet wrcz si wymusi na
nadprzyrodzonej istocie wod z nieba, ktr ona jakoby odcia. W wiosce
japoskiej, gdy bstwo opiekucze dugo nie dawao posuchu modlitwom
chopw o deszcz, zdesperowani wierni wyrzucali wizerunek bstwa na
mierdzce pole ryowe przy akompaniamencie gonych i wyszukanych
przeklestw. Pole sobie woali a zobaczysz, jak si poczujesz po
kilku dniach pracego soca, ktre spala ycie na naszych polach. W po-
dobnych okolicznociach Fulbejowie z Senegambii wyrzucaj swe fetysze
i wcz je po polach tak dugo, dopki deszcze nie spadn.
Specjalistami od brania nieba szturmem s Chiczycy. Tak wic, gdy
deszcz jest im potrzebny, sporzdzaj duego smoka z papieru lub drzewa
i nosz go w procesji, a gdy to nie odnosi skutku, smok jest bezczeszczony
i darty wzgldnie amany na kawaki. Czasami wygraaj bogu lub bij go,
gdy nie sprowadza deszczu, a niekiedy publicznie pozbawiaj go rangi bst-
wa. Natomiast gdy upragniony deszcz spada, specjalny dekret cesarski nada-
je bogu wysz rang. W kwietniu 1888 roku mandaryni z Kantonu modlili
si do boga Lung-wang o wstrzymanie nieustannych deszczw, a gdy nie us-
ucha ich prb, zamknli go w areszcie na pi dni. Skutek by zbawienny,
deszcz ustal, a bg odzyska wolno. Kilka lat wczeniej to samo bstwo w
czasie suszy zostao zakute w kajdany i przez wiele dni byo wystawiane na
promienie soneczne na dziedzicu wasnej wityni, by poczuo, jak bardzo
potrzebny jest deszcz. Dlatego te mieszkacy Syjamu, gdy potrzebuj desz-
czu, wystawiaj swe boki na skwar; jeli jednak pragn, aby byo sucho,
zrywaj dachy ze wity, tak e deszcz leje si na boki. Uwaaj bowiem,
e przykroci, na jakie w ten sposb narazili bogw, skoni ich do spenie-
nia ycze wiernych.
Caa ta meteorologia Dalekiego Wschodu moe wywoa umiech czytel-
nika, ale do identycznych sposobw sprowadzania deszczu uciekano si w
chrzecijaskiej Europie jeszcze w naszych czasach. Pod koniec kwietnia
1893 roku brak wody wywoa bardzo krytyczn sytuacj na Sycylii. Posu-
cha trwaa ju sze miesicy. Soce pojawiao si i zachodzio na niebie
bez jednej chmurki. Widy ogrody Conca dOro otaczajce Palermo pier-
cieniem wspaniaej zieleni. Zaczynao brakowa ywnoci. Ludzie byli
przeraeni. Wyprbowano wszystkich uznanych metod spowodowania desz-
czu bez najmniejszego skutku. Procesje szy ulicami i polami. Mczyni,
kobiety i dzieci leeli caymi nocami przed witymi obrazami, odmawiajc
raniec. Po kocioach dniem i noc pony wiece, na drzewach zawie-
szono licie palmowe powicone w Palmow Niedziel. W Solaparuta, zgo-
dnie z obyczajem, kurz zmieciony z kocioa w Palmow Niedziel rozsypa-
no po polach. W normalnych latach chronio to plony, ale tego roku nie od-
nioso adnego skutku. W Nikozji mieszkacy miasta z obnaonymi gowa-
mi i boso obnosili krzye po wszystkich dzielnicach miasta i biczowali si
elaznymi prtami. Wszystko na prno. Nawet sam Franciszek a Paulo,
ktry co roku dokonuje cudu deszczu i obnoszony jest w kad wiosn po
ogrodach warzywnych, nie mg czy te nie chcia przyj z pomoc. Nic go
nie mogo wzruszy, a prbowano wszystkiego: mszy, nieszporw, koncert-
w, iluminacji, ogni sztucznych. Wreszcie chopi zaczli traci cierpliwo.
Wikszo witych skazana zostaa na banicj. W Palermo postawili w. J-
zefa w ogrodzie, by na wasne oczy zobaczy, co si dzieje, i zaklinali si, e
go tu zostawi na socu, jeli deszcz nie spadnie. Innych witych postawio-
no twarz do ciany jak niegrzeczne dzieci. Inni znowu zostali pozbawieni
swych piknych szat, wypdzeni z parafii, obrzucano ich pogrkami i wy-
zwiskami i wrzucano do sadzawek dla koni. W Caltanisetta zerwano archa-
nioowi Michaowi zote skrzyda i przyczepiono tekturowe, a purpurowy
paszcz zastpiono szmat. W Licata patronowi, w. Angelo, powiodo si
jeszcze gorzej, rozebrano go bowiem do naga, obrzucono wyzwiskami, za-
kuto w kajdany i groono utopieniem lub powieszeniem. Deszcz albo stry-
czek, wy rozwcieczony tum, wymachujc piciami.
Czasami prba ma na celu wzbudzenie litoci bogw. Gdy soce spala
kukurydz, Zulusi szukaj niebiaskiego ptaka, zabijaj go i wrzucaj do
sadzawki. Niebiosa topniej z litoci nad ptakiem, opakuj go lamentami
pogrzebowymi. W Zululandzie kobiety niekiedy zagrzebuj swe dzieci w
ziemi po szyj i odchodz na pewn odlego, po czym zaczynaj dugo
zawodzi. Niebo na ten widok ma stopnie z litoci. Nastpnie kobiety wy-
kopuj dzieci i przekonane s, e teraz ju deszcz spadnie z pewnoci. M-
wi, e zwracaj si do pana na grze, i prosz go o zesanie deszczu, a
gdy deszcz spada, mwi, e to spada deszczem Usondo. Podczas posuchy
Guanczowie z Teneryfy prowadz owce na wite pole i tam odbieraj ja-
gnitka od matek, by ich aosne beczenie wzruszyo serca bogw. W Ku-
maon dla powstrzymania deszczu wlewa si gorc oliw w lewe ucho psa.
Zwierz wyje z blu, Indra syszy to wycie i z litoci dla psa wstrzymuje
deszcz. Torade natomiast posuguj si niekiedy nastpujcym sposobem
cignicia deszczu. Umieszczaj odygi pewnych rolin w wodzie i mwi:
Id, pro o deszcz, a jak dugo nie bdzie deszczu, nie posadzimy ci z po-
wrotem i tu zginiesz. Przywizuj rwnie do sznurka kilka limakw, za-
wieszaj sznurek na drzewie i zwracaj si do limakw: Idcie, procie o
deszcz, a jak dugo nie bdzie deszczu, nie zaprowadzimy was z powrotem
do wody. Id wic limaki i pacz, a bogowie lituj si nad nimi i zsyaj
deszcze. Zabiegi te s jednak raczej natury religijnej anieli magicznej, po-
niewa maj rwnie na celu wzbudzanie litoci siy wyszej.
Kamieniom czsto przypisywane s waciwoci sprowadzania deszczu.
W tym celu musz by albo zanurzone w wodzie, albo ni skropione
wzgldnie poddane jakim podobnym zabiegom. W wioskach na Samoa by
kamie troskliwie przechowywany jako przedstawiciel boga deszczu. W
czasie posuchy noszono ten kamie w procesji i kapani zanurzali go w
strumieniu. W Sagami w Japonii istnieje kamie, ktry zawsze ciga
deszcz, gdy si go poleje wod. Gdy plemi Wakondjo w Afryce rodkowej
potrzebuje deszczu, posyaj ludzi do Wawambw, ktrzy mieszkaj u pod-
na nienej gry i s szczliwymi posiadaczami kamienia deszczowe-
go. Za odpowiedni zapat Wawambowie myj cenny kamie, namaszcza-
j go olejem i wkadaj do garnka z wod. Jest to niezawodny sposb na
sprowadzenie deszczu. Apaczowie zamieszkujcy suche pustynie Arizony
i Nowego Meksyku usiuj spowodowa deszcz, czerpic wod z pewnego
rda i wylewajc j w wyznaczonym miejscu wysoko na skale. W ich
przekonaniu w niedugim czasie po takim zabiegu chmury si pojawi
i deszcz spadnie.
Zwyczaje tego rodzaju nie s jednak wycznym przywilejem puszcz
afrykaskich i azjatyckich czy te spalonych socem pusty Australii i No-
wego wiata. Praktykowano je rwnie w chodniejszym klimacie i pod
szarym niebem Europy. W dzikich puszczach Broceliandy jest rdo
zwane Barenton, cieszce si romantyczn saw. W pobliu tego rda, je-
li wierzy legendzie, w cieniu krzaku gogu wci jeszcze pi czarownik
Merlin, pogrony w magicznym nie. Tu udawali si chopi bretoscy, gdy
potrzebowali deszczu. Nabierali wod do dzbana i wylewali j na gaz znaj-
dujcy si w pobliu rda. Na Snowdonie jest samotne jeziorko zwane Du-
lyn albo Czarnym Jeziorem, lece w gbokiej kotlinie otoczonej wyso-
kimi i gronymi skaami. Do jeziora prowadzi szereg kamiennych stopni
i gdy czowiek stanie na jednym z kamieni i chlunie wod tak, e zmoczy
ona kamie najdalszy, zwany Czerwonym Otarzem, wwczas tylko przy-
padek moe zrzdzi, e deszcz nie spadnie przed wieczorem, nawet jeli
dzie jest upalny. Prawdopodobnie, tak jak na Samoa, uwaa si, e kamie
obdarzony jest mniejsz lub wiksz si bosk. Potwierdza to rwnie zwy-
czaj, ktry czasami mona zaobserwowa, polegajcy na zanurzaniu krzya
w rdle Barenton w celu sprowadzenia deszczu, jest to bowiem oczywista
chrzecijaska namiastka starego pogaskiego rytuau polewania kamienia
wod. Do niedawna w wielu okolicach Francji zanurzano w wodzie wizeru-
nek witego, by sprowadzi deszcz. Niedaleko starego opactwa Commagny
znajduje si rdo w. Gerwazego, do ktrego z okolicy cign procesje,
gdy deszcze potrzebne s plonom. W czasie wielkiej suszy ludzie wrzucaj
do basenu fontanny staroytny kamienny posg witego, stojcy zazwyczaj
w niszy, z ktrej rdeko wytryskuje. W Collobrires podobnym zabiegom
poddawany jest w. Pons, a w Carpentras w. Gens. W wielu wioskach Na-
warry z modlitwami o deszcz zwracano si do w. Piotra, a dla wzmocnienia
skutecznoci modw ruszaa procesja chopw z wizerunkiem witego ku
rzece, gdzie trzykrotnie wzywano go, by si opamita i speni ich proby.
Gdy to nie odnosio skutku, zanurzali go w wodzie, nie zwaajc na proby
kleru, ktry z nabonoci, jak te zgodnie z prawd, podkrela, e upomnie-
nia i ostrzeenia odnios skutek identyczny. Po takim zabiegu nie ulegao
wtpliwoci, e deszcze spadn w cigu najbliszych dwudziestu czterech
godzin. Zanurzanie witych wizerunkw w wodzie w celu sprowadzenia
deszczu nie jest bynajmniej monopolem krajw katolickich. W Mengrelii,
gdy brak deszczu zagraa urodzajowi, wizerunek, ktremu przypisuje si
szczegln wito, jest codziennie zanurzany w wodzie, dopki deszcze
nie spadn. Na Dalekim Wschodzie Szanowie polewaj wizerunki Buddy
wod, gdy posucha zagraa zbiorom ryu. We wszystkich praktykach tego
rodzaju u podstaw lega prawdopodobnie magia sympatyczna, chociaby by-
a nie wiem jak ukryta pod pozorami kar czy grb.
Rzymianie i Grecy, podobnie jak inne ludy, usiowali cign deszcz za
pomoc magii, gdy zawodziy modlitwy i procesje. W Arkadii, gdy kukury-
dza i drzewa usychay z braku deszczu, kapan Zeusa zanurza ga dbu w
pewnym rdle na grze Lycaeus. Woda, ktrej spokj zakcono, wysyaa
mglist chmur, z ktrej wkrtce spada na ziemi deszcz. Podobny sposb
sprowadzania deszczu praktykuj, jak widzielimy, do dzi na Halmahera
niedaleko Nowej Gwinei. Mieszkacy Krannon w Tesalii mieli rydwan z
brzu, ktry przechowywali w wityni. Gdy potrzeba byo deszczu, potrz-
sali rydwanem. Grzechotanie rydwanu miao prawdopodobnie naladowa
grzmot, a jak widzielimy ju, naladowanie grzmotu i byskawic stanowi
element zaklinania deszczu w Rosji i Japonii. Legendarny Salmoneus, krl
Elidy, naladowa grzmot, wlokc za swym rydwanem kocioki z brzu albo
przejedajc przez most z brzu i rzucajc rwnoczenie zapalone pochod-
nie naladujce byskawice. W ten bezbony sposb usiowa naladowa
grzmicy rydwan Zeusa pdzcy po sklepieniu niebieskim. Obwoa si na-
wet sam Zeusem i kaza sobie skada ofiary. W pobliu wityni Marsa za
murami Rzymu przechowywany by kamie zwany lapis manalis. W czasie
posuchy gaz wcigano do miasta i to rzekomo sprowadzao natychmiast
deszcz.
Czarownik, ktry uwaa, e moe cign deszcz, wyobraa sobie rw-
nie, e moe nakaza wieci socu, a take przyspieszy lub wstrzyma
jego bieg. Odibweje sdzili, e soce ganie podczas zamienia. Po to
wic, by je rozpali na nowo, strzelali z luku w powietrze poncymi strza-
ami. Indianie Sencis w Peru rwnie strzelali poncymi strzaami podczas
zamienia soca, ale, jak si zdaje, czynili to nie po to, by z powrotem wia-
to zapali, lecz by przepdzi dzikie zwierz, ktre, ich zdaniem, walczyo
ze socem. Czysto magiczny charakter mia obrzdek stosowany w takich
wypadkach przez Indian z plemienia Chilcotin. Mczyni i kobiety podka-
sywali szaty i podpierajc si kijami, jak gdyby dwigali ciary, chodzili w
koo a do koca zamienia. Uwaali widocznie, e w ten sposb pomagaj
zmczonemu socu w cikim marszu po niebie. W staroytnym Egipcie
krl jako przedstawiciel soca uroczycie obchodzi mury wityni dla za-
pewnienia normalnej wdrwki soca po niebie, nieprzerywanej zamie-
niem ani innymi katastrofami. Po jesiennym zrwnaniu dnia z noc staroyt-
ni Egipcjanie obchodzili wito narodzin wdrownego kija soca, zaka-
dano bowiem, e w miar jak planeta coraz niej znajduje si na niebie, a jej
wiato i ciepo sabnie, coraz bardziej bdzie potrzebowa kija, ktrym si
podeprze.
Ofiary skadane rano przez braminw miay wywoa soce; dowiaduje-
my si, e bez tych ofiar soce z pewnoci by nie wzeszo. W staroyt-
nym Meksyku soce uwaano za rdo wszelkiej siy yciowej. Std te
otrzymao ono nazw Ipalnemohuani: Ten, dziki ktremu yj ludzie. Ale
uyczajc wiatu ycia, musiao je rwnie ode otrzymywa. A poniewa
serce jest siedzib i symbolem ycia, skadano socu w ofierze krwawice
serca ludzi i zwierzt, by utrzyma jego siy i umoliwi mu przebieganie
drogi przez niebo.
Tak wic meksykaskie ofiary skadane socu miay raczej charakter
magiczny anieli religijny, jako e celem ich byo nie tyle przebaganie i po-
zyskanie przychylnoci boga, ile fizyczne odnowienie jego siy, ciepa, wia-
ta i ruchu. Stae zapotrzebowanie na ofiary ludzkie dla podsycenia ognia
sonecznego byo rdem dorocznych wojen z ssiednimi plemionami, z
ktrych wojska przyprowadzay jecw zabijanych nastpnie na otarzach.
Tak oto nieustanne wojny toczone przez Meksykaczykw i okrutny system
ofiar ludzkich, najokrutniejszy z wszystkich nam znanych, wywodzi si w
znacznej mierze z faszywej teorii systemu sonecznego. Trudno znale
bardziej uderzajcy przykad tragicznych konsekwencji praktycznych czysto
spekulatywnego bdu. Staroytni Grecy wierzyli, e soce podruje po
niebie w rydwanie, tote Rodyjczycy, ktrzy czcili soce jako swe bstwo
naczelne, co roku powicali mu rydwan zaprzony w cztery konie, ktre
wrzucano do morza, by soce mogo si nimi posuy. Widocznie uwaali,
e po caorocznej pracy stare konie i rydwan s ju zuyte. Podobnym mo-
tywem kierowali si zapewne bawochwalczy krlowie Judy, skadajc so-
cu w ofierze rydwan i konie, tak jak i Spartanie, Persowie i Massagetowie,
ktrzy ograniczali si tylko do ofiarowywania koni. Spartanie ofiary swe
skadali na szczycie gry Tajgetos, za ktrej piknym szczytem co wieczr
skrywao si soce. Dla mieszkacw doliny spartaskiej byo to rwnie
naturalne jak skadanie ofiar w morzu dla wyspiarzy z Rodos, ktrzy zno-
wu widzieli, jak soce pogra si w morzu. Tak wic czy to na szczycie
gry, czy w gbinach morskich wiee konie czekay na zmczonego boga
wtedy, gdy byty mu najbardziej potrzebne, to znaczy u kresu jego caodzien-
nej podry.
Tak jak niektrzy uwaali, e mog soce zawieci lub przypieszy je-
go bieg, podobnie znowu inni sdzili, e mog je powstrzyma lub opni.
Na jednej z przeczy peruwiaskich Andw stoj na dwch przeciwnych
szczytach dwie walce si wiee. W ich ciany wbito elazne haki, na kt-
rych zawieszano sie przecigan od jednej wiey do drugiej. W t sie
chwytano soce. Opowieci o ludziach, ktrzy schwytali soce w ptl, s
szeroko rozpowszechnione. Gdy soce udaje si jesieni na poudnie i coraz
niej schodzi po arktycznym niebie, Eskimosi z plemienia Iglulik bawi si
w koci koysk4, by zapa je w oczka sznura i nie pozwoli mu znikn. Na
wiosn za graj wrcz przeciwnie, chwytajc kulk w drewniany kieliszek,
by przypieszy powrt soca. Gdy czarny Australijczyk chce zatrzyma
soce a do swego powrotu do domu, wkada w rozwidlenie pnia drzewa,
dokadnie naprzeciwko miejsca, gdzie soce zachodzi, dar. Natomiast by
przypieszy jego zachd, sypie w powietrze piasek i dmucha w kierunku
soca, pragnc, by moe, popchn na zachd zwlekajc planet i zagrze-
ba j pod piaskami, w ktrych, jak uwaa, kryje si ona noc.
Czowiek pierwotny uwaa rwnie, e potrafi wywoa i powstrzyma
wiatr. Gdy dzie jest upalny, a Jakut ma przed sob dalek drog, bierze
kamie, ktry udao mu si znale we wntrznociach zwierzcia lub ryby,
owija go koskim wosiem i przywizuje do kija. Po czym kilkakrotnie wy-
machuje tym kijem i wypowiada zaklcia. Wkrtce pojawia si chodny wie-
trzyk. Po to, by wiatr chodny wia przez dziewi dni, kamie musi by
wpierw zanurzony w krwi ptaka lub zwierzcia, a potem ofiarowany socu.
W czasie skadania ofiary czarownik trzykrotnie okrca si wok wasnej
osi w kierunku przeciwnym do soca. Gdy Hotentot pragnie, by wiatr usta,
bierze jedn ze swych najtustszych skr i zawiesza j na kocu pala w prze-
konaniu, e dmuchajc w skr wiatr si zmczy, straci si i ustanie.
W Szkocji czarownice wywoyway wiatr, zanurzajc szmat w wodzie,
uderzajc ni trzykrotnie w kamie i piewajc przy tym:

Praskam t szmat o kamie,


W imi czarta, wiatr niech wstanie
I dmie na me zawoanie!

4
Kocia koyska popularna zabawa dziecinna, polegajca na robieniu i spuszczaniu oczek
ze sznurka.
W staroytnoci w Koryncie mieszkaa rodzina, ktra cieszya si saw
posiadania umiejtnoci uspokajania szalejcego wiatru. Nie wiem jednak, w
jaki sposb czonkowie tej rodziny speniali t poyteczn funkcj, prawdo-
podobnie przynoszc im poza saw jeszcze inne, bardziej wymierne korzy-
ci wrd eglarskiej ludnoci przesmyku. Nawet w czasach chrzecija-
skich, za panowania Konstantyna, niejaki Sopater zosta stracony w Kon-
stantynopolu za zwizanie wiatrw za pomoc magii, albowiem tak si zo-
yo, e okrty wiozce zboe z Egiptu i Syrii zatrzymay si na penym
morzu z powodu ciszy morskiej lub wiatrw wiejcych w dzioby okrtw,
co wywoao zamieszki pord godnego motochu bizantyjskiego. Fiscy
czarownicy sprzedali wiatr eglarzom, ktrzy utknli w porcie z powodu
braku wiatru. Wiatr zawizany by na trzy wzy. Po rozwizaniu pierwsze-
go zaczyna wia agodny wietrzyk, po drugim rozptywa si sztorm, po
trzecim huragan. Estoczycy, ktrych od Finlandii dzieli jedynie odnoga
morska, nadal wierz w magiczne umiejtnoci swych ssiadw z Pnocy.
Zacieke wichry dmce z pnocy i pnocnego wschodu, sprowadzajce
febr i reumatyzm, prosta ludno wiejska Estonii przypisuje machinacjom
fiskich czarownikw i czarownic. Szczeglnie obawiaj si Estoczycy
trzech dni wiosennych zwanych Dniami Krzyowymi, z ktrych jeden wy-
pada w wili Wniebowstpienia. W te dni ludno okolic Fellina obawia si
wychodzi z domu, by mrone wiatry z Laponii nie poraziy ich miertelnie.
Ludowa pie estoska powiada brzmi:

O, wietrze krzya potny, szumicy!


O, jake ciki skrzyde twoich szum!
Wietrze niedoli i trosk zawodzcy,
Na twoich skrzydach czarownikw tum.

Opowiadaj rwnie, e w Zatoce Fiskiej eglarze zmagajcy si z wi-


chur widz niekiedy dziwny okrt wyaniajcy si za ruf i szybko ich wy-
mijajcy. Nadciga w oboku pcien, wszystkie agle s rozwinite, pynie
prosto pod wiatr, przecina spienione bawany i pruje dziobem zway piany
zalewajce pokad, idzie z aglami tak wydtymi, e, zda si, za chwil pk-
n, z linami tak napitymi, e omal nie trzaskaj. I wtedy eglarze wiedz, e
okrt ten przybywa z Finlandii.
Sztuka zawizywania wiatru na trzy wzy w taki sposb, by za kadym
rozwizanym wzem wzrastaa jego sia, przypisywana jest czarownikom w
Laponii i czarownicom na Szetlandach, Lews i na wyspie Man. Szetlandzcy
eglarze wci jeszcze kupuj wiatr w postaci zwizanych na wze chustek
czy nici od starych kobiet, ktre twierdz, e panuj nad sztormami. Do dzi
istniej rzekomo w Lerwick stare baby yjce ze sprzeday wiatru. Ulisses
otrzyma wiatry w skrzanym worze od Eola, krla wiatrw. Motumotu na
Nowej Gwinei uwaaj, e sztormy zsya czarownik z plemienia Ojabu.
Trzyma on wiatry zamknite w bambusach, ktre otwiera, gdy mu si
spodoba. Na szczycie gry Agu w Togo w Afryce Zachodniej mieszka fetysz
zwany Bagba, ktremu przypisuj wadz nad deszczem i wiatrem. Jego
kapani trzymaj rzekomo wiatry zamknite w duych garach.
Wichura uchodzi czsto za z istot, ktr mona przestraszy, przep-
dzi, a nawet zabi. Gdy sztormy i niepogoda trwaj zbyt dugo i Eskimo-
som zaczyna brakowa ywnoci, prbuj zaczarowa wiatr, sporzdzajc
dugi bicz z trawy morskiej, i tak wyposaeni udaj si na brzeg, uderzaj w
kierunku wiatru i woaj: Taba! (dosy). Pewnego razu, gdy wiatr p-
nocno-zachodni zbyt dugo zatrzymywa ld przy brzegu i zaczynao brako-
wa poywienia, Eskimosi urzdzili specjaln ceremoni, by go uspokoi.
Rozpalono na brzegu ogie, wok ktrego zebrali si i piewali mczyni.
Nastpnie zbliy si do ognia starzec i przymilnie zaprosi ducha wiatru, by
przyby zagrza si przy ogniu. Gdy ju duch rzekomo przyby, wiadro wo-
dy, do ktrego kady z obecnych wla swoj cz, wyla w starzec na po-
mienie i natychmiast rj strza popdzi w kierunku miejsca, w ktrym byo
ognisko. Eskimosi uwaali, e demon nie pozostanie w miejscu, w ktrym
go tak le przyjto. Aby spraw skutecznie doprowadzi do koca, strzelano
z karabinw we wszystkich kierunkach, a kapitana europejskiego statku po-
proszono, by dal salw z dziaka w stron wiatru. Dwudziestego pierwszego
lutego 1883 roku podobn ceremoni urzdzili Eskimosi z Point Barrow na
Alasce w celu zamordowania ducha wiatru. Kobiety pdziy demona ze
swych domostw pakami i noami, ktrymi wymachiway w powietrzu, a
mczyni zebrani wok ogniska palili do niego ze swych strzelb i zadusili
go pod cikim gazem, w chwili gdy obok pary wznis si z tlejcych
gowni oblanych wod.
W wietle podanych wyej przykadw cakiem prawdopodobna wydaje
si historia opowiedziana przez Herodota, ktr dotd wspczeni krytycy
uwaali za ba. Twierdzi on, nie rczc za prawdziwo, e niegdy w kra-
inie Psylli, wspczesnej Trypolitanii, wiatr wiejcy z Sahary wysuszy
wszystkie zbiorniki wody. Ludzie zatem po naradzie wyruszyli razem na
wojn przeciwko poudniowemu wiatrowi. Ale gdy znaleli si na pustyni,
spotka ich samum i pogrzeba wszystkich pod piaskiem. Mg t histori
opowiedzie naoczny wiadek, ktry widzia, jak wyszli w szyku bojowym z
bbnami i cymbaami w czerwone chmury wirujcego piasku.
VI
Czarownicy jako krlowie

Jak wynika z przytoczonych dowodw, w wielu krajach i u wielu naro-


dw magia pretendowaa do wadzy nad potnymi silami przyrody, dziki
ktrej moga je wykorzystywa dla dobra czowieka. W takich okoliczno-
ciach ci, ktrzy t sztuk uprawiali, musieli posiada znaczne wpywy i od-
grywa powan rol w kadym spoeczestwie dajcym wiar ich przesad-
nym uroszczeniom. Nic wic dziwnego, e dziki sawie, ktr si cieszyli,
i nabonemu lkowi, jaki budzili, niektrzy z nich potrafili doj do najwy-
szej wadzy nad atwowiernymi blinimi. W rzeczy samej okazuje si, e
czarownicy czsto zostawali wodzami lub krlami.
W Afryce krlem czsto zostawa czarownik, szczeglnie zaklinacz desz-
czu. Do awansu jego zapewne przyczyniaa si rwnie boja, ktra go ota-
czaa, i bogactwa, jakie nagromadzi, wykonujc swj zawd. Ale jeli na-
wet kariera czarownika lub zaklinacza deszczu przynosi wielkie korzyci te-
mu, kto zawd ten uprawia pomylnie, to rwnoczenie na nieumiejtnego
czy nieobdarzonego szczciem artyst czyhaj liczne zasadzki. Pozycja
publicznego czarownika jest zaiste bardzo niepewna. Tam bowiem, gdzie lu-
dzie wierz, e od jego wadzy zaleny jest deszcz, wiato soneczne i plony
ziemi, przypisuj posuch i nieurodzaj jego karygodnej niedbaoci lub zo-
liwemu uporowi i odpowiedni mu wymierzaj kar. W Afryce wdz, ktry
nie sprowadzi na czas deszczu, czsto bywa skazywany na banicj lub zabi-
jany. W niektrych okolicach Afryki Zachodniej, gdy modlitwy i ofiary
skadane krlowi nie przynosz deszczu, poddani zwizuj go sznurami i si
zacigaj do grobu przodkw, by od nich uzyska potrzebny deszcz. Banda-
rowie w Afryce Zachodniej przypisuj swemu krlowi moc sprowadzania
deszczu lub dobrej pogody. Jak dugo pogoda dopisuje, zasypuj go darami
w postaci byda i zboa. Gdy jednak dugotrwaa susza lub deszcze zagraaj
plonom, tak dugo maltretuj go i bij, a pogoda si zmieni. Gdy zbiory za-
wiod lub gdy fala przy brzegu jest tak wysoka, e uniemoliwia pow ryb,
lud Loange oskara swego krla o ze serce i zmusza go do ustpienia. Na
Pieprzowym Wybrzeu arcykapan czy krl fetyszu, noszcy tytu Bodio,
jest odpowiedzialny za zdrowie spoecznoci, podno ziemi i obfito ryb
w morzu i rzekach. Jeli natomiast kraj spotka klska choroby lub nieuro-
dzaju, Bodio zostaje pozbawiony swego urzdu. W Ussukuma, wielkim re-
jonie na poudniowym brzegu Jeziora Wiktorii,
problem deszczu i szaraczy jest cile zwizany z rzdami sutana. Musi
on umie zaklina deszcz i przepdza szaracz. Jeli wraz ze swoimi zna-
chorami nie potrafi tego dokona, wwczas w okresach trudnoci grozi mu
powane niebezpieczestwo. Zdarzyo si, e gdy tak bardzo upragniony
deszcz przez dugi czas si nie zjawia, sutan zosta po prostu przepdzony
(w Ututwa, koo Nassy). Lud jest przekonany, e wadca musi panowa nad
przyrod i jej zjawiskami.

W wielu innych czciach wiata uwaano, e krlowie powinni umie


regulowa zjawiska przyrody dla dobra swych ludw, i gdy tego nie czynili,
byli w odpowiedni sposb karani. Scytowie, jak si zdaje, ptali krla, gdy
brako poywienia. W staroytnym Egipcie wici krlowie byli winni nie-
urodzaju, ale za siy przyrody byy rwnie odpowiedzialne wite zwierz-
ta. Gdy na kraj spadaa na skutek dugiej i okrutnej posuchy zaraza lub inne
klski, kapani wyprowadzali w nocy zwierzta i wygraali im, a gdy zo nie
ustpowao, zarzynali je. Na wyspach koralowych Niue, czyli Sagave Is-
lands, na Poudniowym Pacyfiku, rzdzia dawniej dynastia krlw. Jako e
krlowie byli rwnie arcykapanami, odpowiedzialnymi za urodzaj, roz-
gniewany lud zabija ich w okresach godu, a doszo do tego, e nikt nie
chcia zosta krlem, i w ten sposb monarchia upada. Staroytni pisarze
chiscy podaj, e na Korei za kadym razem, gdy deszcze zawodziy lub
gdy ich byo zbyt wiele i plony nie dojrzeway, win zrzucano na krla. Jed-
ni uwaali wwczas, e naley go pozbawi tronu, inni natomiast, e powin-
no si go zabi.
Wiara w magiczne czy nadprzyrodzone siy krla, dziki ktrym moe on
uynia ziemi i obdarowywa innymi laskami swych poddanych, bya, jak
si zdaje, powszechna wrd przodkw wszystkich ras aryjskich, poczwszy
od Indii a po Irlandi, a jej lady pozostay w naszym kraju do chwili obec-
nej. Staroytna hinduska ksiga praw, zwana Prawami Mami, w nastpujcy
sposb przedstawia zalety rzdw dobrego krla:

W takim kraju, w ktrym krl unika zabierania wasnoci miertelnych


grzesznikw, ludzie rodz si we waciwym czasie i yj dugo. A plony go-
spodarza wyrastaj tak, jak trzeba, kady na swoim miejscu, a dzieci nie
umieraj i adne potworki nie przychodz na wiat.

W Grecji Homerowej krlowie i wodzowie uchodzili za witych lub bo-


skich. Ich domy byy boskie, a ich rydwany wite; uwaano, e rzdy do-
brego krla powoduj, i czarna ziemia rodzi pszenic i jczmie, e drzewa
uginaj si pod owocami, trzody mno si, a morze daje ryby w obfitoci.
W wiekach rednich, gdy Waldemar I, krl Danii, podrowa po Niem-
czech, matki przynosiy do niego swe dzieci, a gospodarze nasiona, by poo-
y na nie rce, uwaajc, e dziki krlewskiemu dotkniciu dzieci bd
lepiej rosy; kierujc si tym samym wierzeniem, chopi prosili go, by za
nich sia ziarno. Staroytni Irlandczycy wierzyli, e gdy ich krl przestrzega
obyczajw przodkw, wwczas pory roku s agodne, plony bogate, bydo
podne, w wodach jest obfito ryb, a gazie drzew trzeba podpiera, by nie
amay si pod ciarem urodzaju. Kanon przypisywany w. Patrykowi wy-
licza midzy bogosawiestwami przypadajcymi na rzdy krla sprawie-
dliwego pikn pogod, spokojne morza, obfite plony i drzewa obadowane
owocami. Rwnoczenie nieurodzaj, brak mleka u krw, ze zbiory owo-
cw i nieudane niwa byy nieomylnym dowodem, e rzdzi zy krl.
By moe ostatnim przeytkiem tych przesdw, cigncych si za naszy-
mi angielskimi krlami, byo przekonanie, e s oni w stanie przez dotkni-
cie leczy skrofuy. Choroba ta bya te znana jako choroba krlewska.
Krlowa Elbieta czsto dokonywaa cudownych uzdrowie. W dzie w.
Jana 1663 roku krl Karol I za jednym zamachem uzdrowi stu pacjentw w
kaplicy krlewskiej w Holyrood, ale dopiero za rzdw jego nastpcy, Karo-
la II, zwyczaj ten, jak si zdaje, osign szczytowe nasilenie. Mwi, e w
cigu swego panowania Karol II pooy rce na sto tysicy chorych na skro-
fuy. cisk, ktry wok niego powstawa, by straszliwy. Przy jednej takiej
okazji szeciu czy siedmiu spord tych, ktrzy przybyli, by ich wyleczy,
stratowano na mier. Rozsdny Wilhelm III pogardliwie traktowa wszyst-
kie te koszaki-opaki i nie bra w nich udziau, a gdy paac jego otoczy jak
zwykle mierdzcy tum, kaza ludzi odesa, obdzieliwszy ich przedtem ja-
mun. Gdy raz jeden nakoniono go, by pooy rce na chorym, powie-
dzia: Niech ci Bg da lepsze zdrowie i wicej rozumu. Czynnoci te jed-
nak kontynuowa, jak si tego mona byo spodziewa, tpy bigot Jakub II
i jego tpa crka, krlowa Anna.
Rwnie krlowie francuscy uwaali, e posiadaj dar leczenia przez dot-
knicie, ktry rzekomo odziedziczyli po Klodwigu czy w. Ludwiku, pod-
czas gdy nasi angielscy krlowie otrzymali ten dar od Edwarda Wyznawcy.
Podobnie uwaano, e dzicy wodzowie Tonga mieli dar leczenia skrofuw
i marskoci wtroby przez dotknicie nog. Leczenie byo cile homeopaty-
czne, poniewa zarwno chorob, jak i uzdrowienie uwaano za wynik zetk-
nicia si z osob krlewsk wzgldnie z czymkolwiek, co do niej naleao.
Wydaje si wic, e w zasadzie mamy prawo wycign wniosek, i w
wielu czciach wiata krlowie s nastpcami dawnych czarownikw lub
znachorw. Z chwil gdy specjalna klasa czarownikw zostaa wydzielona
ze spoeczestwa i gdy powierzono jej wykonywanie obowizkw, od kt-
rych, jak wierzono, zaleao bezpieczestwo publiczne i dobrobyt, ludzie ci
stopniowo zaczli skupia w swym rku bogactwa i wadz, a ich przywd-
cy przeksztacali si w krlw-pomazacw. Ale wielkiej rewolucji spoecz-
nej zaczynajcej si w tym wypadku od demokracji i koczcej si na despo-
tyzmie towarzyszy rewolucja intelektualna, wpywajca zarwno na funkcj,
jak na wyobraenie o krlewskoci. W miar bowiem upywu czasu faszy-
wo magii staje si coraz bardziej oczywista dla bystrzejszych umysw
i stopniowo ustpuje miejsca religii. Innymi sowy, na miejsce czarownika
przychodzi kapan, ktry rezygnuje z prb bezporedniego wykorzystania
ywiow przyrody dla dobra czowieka, prbuje osign ten sam cel po-
rednio przez zwracanie si do bogw, by uczynili dla niego to, czego on sam
nie jest ju w stanie dla siebie zrobi. Tak wic krl, ktry zaczyna karier
jako czarownik, stopniowo zamienia praktyki magiczne na funkcje kapa-
skie modlenia si i skadania ofiar. I chocia rnica midzy ludzkim i bo-
skim nie jest jeszcze wyranie zaznaczona, czsto powstaje przekonanie, e
ludzie mog sami osign bosko nie tylko po mierci, lecz jeszcze za
ycia dziki temu, e chwilowo czy na stae zamieszka w nich wielki i po-
tny duch. adna klasa spoeczna nie odniosa tyle korzyci co krlowie z
wiary w moliwo wcielenia si boga w ludzk istot. Doktryna tej inkar-
nacji, a wraz z ni caa teoria boskoci krlw w cisym znaczeniu tego
sowa bdzie tematem nastpnego rozdziau.
VII
Ludzkie wcielenia bogw

Przykady, ktre we wczeniejszych rozdziaach zaczerpnem z wierze


i praktyk ludw barbarzyskich na caym wiecie, wystarcz zapewne, by
udowodni, e czowiek dziki nie jest w stanie poj granic swej wadzy nad
przyrod, tak dla nas oczywistych. W spoeczestwie, w ktrym kady
czowiek uchodzi za wyposaonego w siy nadprzyrodzone w mniejszym lub
wikszym stopniu, nie ulega wtpliwoci, e granice midzy ludmi a boga-
mi s nieco zatarte, a raczej jeszcze si nie pojawiy. Koncepcja bogw jako
istot nadludzkich, zasobnych w siy niedajce si w ogle porwna pod
wzgldem potgi, a nawet i rodzaju z siami czowieka, rozwijaa si powoli.
Ludy prymitywne nie uwaaj, e czynniki nadprzyrodzone znacznie czy te
w ogle przewyszaj czowieka, mog je bowiem zastraszy i zmusi do
posuszestwa. Na tym etapie rozwoju myli ludzkiej wiat pojmowany jest
jako wielka demokracja. Wszystkie zamieszkujce go istoty, zwyczajne i na-
dprzyrodzone, znajduj si na szczeblu jakiej takiej rwnoci. Ale w miar
jak wzrasta jego wiedza, czowiek uwiadamia sobie, jak rozlega jest przy-
roda i jak may i saby jest wobec niej. Uznanie wasnej bezsiy nie pociga
jednak za sob wiary w bezsi tych nadludzkich istot, ktrymi czowiek
zaludnia wszechwiat. Wrcz przeciwnie, potguje jeszcze jego przekonanie
o ich potdze. Nie zawitaa mu jeszcze czy te nie zamroczya jego hory-
zontw koncepcja wiata jako systemu bezosobowych si dziaajcych zgod-
nie ze staymi i niezmiennymi prawami. Zarodek takiej idei na pewno ju
tkwi w nim i zgodnie z ni dziaa nie tylko w dziedzinie magii, lecz w yciu
codziennym, ale nie rozwija si i jak dotd, gdy prbuje objani wiat, w
ktrym yje, przedstawia go sobie jako przejaw wiadomej woli i osobowe-
go dziaania. Skoro sam jest tak saby i niepozorny, jake wielkie i silne mu-
sz by istoty kierujce potn machin przyrody! Tak wic w miar jak z
wolna niknie dawne jego przekonanie o rwnoci z bogami, coraz bardziej
rezygnuje z kierowania biegiem natury wasnymi siami, bez niczyjej pomo-
cy, i coraz czciej spoglda ku bogom jako jedynym siedliskom tych si
nadprzyrodzonych, ktre, jak niegdy sdzi, z nimi dzieli. A zatem z post-
pem wiedzy modlitwy i ofiary stopniowo zaczynaj zajmowa gwne miej-
sce w obrzdku religijnym, a magia, ktra niegdy prawowicie zajmowaa
rwnorzdne miejsce, stopniowo usuwa si na dalszy plan i przeksztaca w
czarn magi. Uchodzi teraz za prn i bezbon ingerencj w domen bo-
gw i napotyka systematyczny opr kapanw, ktrych znaczenie i wpywy
rosn lub upadaj wraz z rol ich bogw. Oto dlaczego w pniejszym okre-
sie, gdy pojawiy si rnice midzy magi a religi, ofiary i modlitwy s
wyjciem dla nabonej i owieconej czci spoeczestwa, natomiast magia
jest ucieczk ludzi przesdnych i ciemnych. Gdy jednak jeszcze pniej kon-
cepcja sil elementarnych jako czynnikw osobowych ustpuje miejsca uzna-
niu praw natury, magia, oparta bezporednio na koniecznej i niezmiennej
kolejnoci przyczyny i skutku niezalenych od woli czowieka, powraca z
zapomnienia i lekcewaenia, ktre j otaczao, i przez badanie przyczyno-
woci w przyrodzie toruje drog nauce. Alchemia prowadzi do chemii.
Koncepcja czowieka-boga wzgldnie istoty ludzkiej obdarzonej bosk,
czyli nadprzyrodzon si naley w zasadzie do owego wczesnego okresu
historii religii, w ktrym bogowie i ludzie uwaani byli jeszcze za istoty
rwnorzdne, zanim rozdzielia je nieprzekraczalna przepa, ktr rozwara
midzy nimi pniejsza filozofia. Moe wic wydawa si nam dziwna kon-
cepcja boga wcielonego w posta ludzk, ale nie dziwia ona wcale czowie-
ka widzcego w czowieku-bogu lub bogu-czowieku jedynie wyszy stopie
tej samej nadprzyrodzonej siy, ktr w absolutnie dobrej wierze przypisuje
sobie. Nie istniej rwnie dla niego wyranie zakrelone rozgraniczenia
midzy bogiem a potnym czarownikiem. Jego bogowie bywaj czsto
jedynie niewidzialnymi czarownikami, praktykujcymi za zason przyrody
te same czary i zaklcia, ktre czowiek-czarownik wykonuje w sposb wi-
doczny i materialny wrd swoich blinich. A jako e wedug powszechnego
wierzenia bogowie ujawniaj si swoim wyznawcom w postaci wizerunkw
ludzkich, atwo jest czarownikowi, posiadajcemu rzekomo siy cudotwr-
cze, uchodzi za boga wcielonego. Tak wic czarownik lub znachor, ktry
zacz skromnie od zwykego czarodzieja, przeksztaca si w krla i boga w
jednej osobie. Tyle tylko, e mwic o nim jako o bogu, musimy wystrzega
si wprowadzania do pierwotnych koncepcji boskoci nader abstrakcyjnych
poj, ktre wiemy z tym okreleniem. Nasze pogldy na ten zoony pro-
blem s owocem dugiej ewolucji intelektualnej i moralnej i s tak odlege
od mentalnoci czowieka prymitywnego, e nie byby ich w stanie zrozu-
mie, nawet gdyby usiowano mu je wytumaczy.
Boje toczone wok religii niszych ras wyniky jedynie z wzajemnego
nieporozumienia. Dziki nie rozumie sposobu mylenia czowieka cywilizo-
wanego, a niewielu ludzi cywilizowanych rozumie sposb mylenia czo-
wieka dzikiego. Dziki, mwic o bogu, ma na myli okrelon istot, czo-
wiek cywilizowany, posugujc si sowem bg, ma na myli zupenie
odmienn istot, a gdy, jak to si czsto zdarza, obaj nie s w stanie wza-
jemnie uzna swoich punktw widzenia, z dyskusji nie wyniknie nic poza
zamieszaniem i nieporozumieniami. Gdy my, ludzie cywilizowani, nastaje-
my na ograniczenie imienia Boga do tej szczeglnej koncepcji natury bo-
skiej, ktr sami stworzylimy, zmuszeni jestemy doj do wniosku, e
dziki w ogle adnego boga nie ma. Ale blisi bdziemy historycznym fak-
tom, gdy przyznamy wikszoci dzikich znajdujcych si na wyszym
szczeblu rozwoju przynajmniej elementarne pojcie o pewnych nadprzyro-
dzonych istotach, ktre susznie mona nazwa bogami, chocia niezupenie
w tym sensie, w jakim my tego sowa uywamy. Ta elementarna koncepcja
jest zapewne zarodkiem, z ktrego ludzie cywilizowani wyhodowali stop-
niowo wasne wysokie pojcia o bstwie, i jeli potrafilibymy przeledzi
cay bieg rozwoju religii, by moe stwierdzilibymy, e acuch wicy
nasze pojmowanie Boga z koncepcj czowieka dzikiego jest cigy i nie-
przerwany.
Po tych zastrzeeniach i wyjanieniach przytocz obecnie kilka przyka-
dw bogw, ktrzy, jak wierzyli ich wyznawcy, wcielili si w ywe istoty
ludzkie obojga pci. Osoby, w ktrych ujawnia si bstwo, bynajmniej nie
zawsze bywaj krlami czy potomkami krlw. Przypuszczalna inkarnacja
moe nastpi nawet wrd ludzi najskromniejszego pochodzenia. W In-
diach na przykad jeden z bogw wcielonych w czowieka rozpocz ywot
jako blecharz tkanin bawenianych, inny za by synem cieli. Nie bd wo-
bec tego czerpa przykadw wycznie spord osb obdarzonych krlew-
skim dostojestwem, jako e pragn zilustrowa ogln zasad deifikacji
istot ludzkich, innymi sowy, wcielanie si boga w ksztaty ludzkie. W spo-
eczestwach prymitywnych tacy bogowie wcieleni w ludzi s zjawiskiem
pospolitym. Inkarnacja moe by tymczasowa lub staa. W pierwszym wy-
padku inkarnacja, powszechnie znana jako natchnienie lub optanie, przeja-
wia si raczej w nadprzyrodzonej wiedzy anieli w nadprzyrodzonych si-
ach. Inaczej mwic, jej pospolitymi objawami s przepowiednie i proroc-
twa, a nie cuda. Gdy natomiast inkarnacja nie jest jedynie tymczasowa, gdy
duch boski zamieszka na stae w ludzkim ciele, oczekuje si zazwyczaj od
boga-czowieka, e zoy dowody swojej boskoci, dokonujc cudw. Mu-
simy jedynie pamita, e ludzie na tym szczeblu rozwoju nie uwaaj cu-
dw za zamanie praw przyrody. Nie pojmujc istnienia praw przyrody,
prymitywny czowiek nie jest w stanie poj, w jaki sposb mona by je
przekroczy. Cud jest dla niego jedynie niezwykym przejawem zwykych
mocy.
Wiara w inkarnacj tymczasow, czyli w natchnienie, jest rozpowszech-
niona na caym wiecie. Niektre osoby od czasu do czasu bywaj optane
przez ducha lub bstwo, a w tym czasie gdy trwa optanie, ich wasna oso-
bowo jest jakby w zawieszeniu. Obecno ducha objawia si w konwul-
syjnych dreszczach i dreniu caego ciaa, w dzikich ruchach, gestach i pod-
nieconych spojrzeniach, nieprzypisywanych samemu czowiekowi, lecz du-
chowi zamieszkujcemu w nim i przemawiajcemu jego ustami. Na wyspach
Efate (Sandwich) krl uosabiajcy boga wypowiada wyrocznie boga z uk-
rycia za trzcinowym parawanem, ale na poudniowych wyspach Pacyfiku
bg czstokro wstpuje w kapana, ktry, jakby napompowany boskoci,
przestaje przemawia i dziaa z wasnej woli, lecz wycznie pod wpywem
nadprzyrodzonym. Pod tym wzgldem istniao uderzajce podobiestwo mi-
dzy prymitywnymi wyroczniami Polinezyjczykw i synnych narodw staro-
ytnej Grecji. Z chwil gdy bg wstpowa w kapana, stawa si on niezwy-
kle podniecony i doprowadza si pozornie do zupenego szau. Minie dra-
y mu konwulsyjnie, ciao nabrzmiewao, na twarzy pojawia si straszliwy
grymas, rysy byy znieksztacone, a oczy spoglday dziko i nienaturalnie. W
tym stanie kaptan czsto tarza si po ziemi, piana ukazywaa si na jego
ustach, jak gdyby cierpia z powodu boskoci, ktra go optaa, a ostre
okrzyki, gwatowne i czsto niewyrane dwiki ujawniay wol bosk. Ka-
pani celebrujcy, znajcy si na tajemnicach, odbierali i przekazywali ludo-
wi wyrocznie otrzymane t drog. Gdy kapan koczy ogasza odpowied
wyroczni, gwatowne paroksyzmy stopniowo uspokajay si, ustpujc
wzgldnemu opanowaniu. Bg jednak nie zawsze opuszcza kapana natych-
miast po zakomunikowaniu swego orzeczenia. Niekiedy ten sam taura, czyli
kapan, bywa optany przez ducha czy bstwo i trwao to dwa lub trzy dni.
Kawaek ptna specjalnego gatunku owinity wok jednego ramienia
oznajmia o natchnieniu wzgldnie o obecnoci boga w osobie, ktra je nosi-
a. Uczynki tego czowieka w owym okresie uwaano za uczynki boga, dlate-
go najwiksze znaczenie przypisywano jego wypowiedziom i caemu zacho-
waniu... Podczas uruhia (pod inspiracj ducha) kapan zawsze uchodzi za
rwnie witego jak bg i zwany by w tym czasie atua, bg, chocia normal-
nie zwany by jedynie taura kapanem.

Przykady chwilowego natchnienia tego rodzaju s tak pospolite w kadej


czci wiata i znane s obecnie tak dobrze dziki pracom etnologicznym, e
zbyteczne byoby mnoenie przykadw tej oglnej zasady. Warto jednak,
by moe, przytoczy dwa szczeglne sposoby wywoywania chwilowego
natchnienia, poniewa s one prawdopodobnie mniej znane od innych i po-
niewa w dalszym cigu bdziemy jeszcze do nich wracali. Jednym z tych
sposobw jest picie wieej krwi powiconej ofiary. W wityni Apollina
Diradiotesa w Argos raz w miesicu, noc, skadano w ofierze jagni. Ko-
bieta, zobowizana do przestrzegania czystoci, pia krew jagnicia i w ten
sposb natchniona przez boga prorokowaa lub przepowiadaa przyszo. W
Egirze w Achai kapanka ziemi pia wie krew byka, zanim zstpowaa do
pieczary, by wygasza proroctwa. Kuruwikkaranie, kasta owcw ptakw
i ebrakw w Indiach poudniowych, wierz, e bogini Kali wstpuje w ka-
pana, ktry ogasza wyrocznie po napiciu si krwi pyncej z otwartego
garda kozy. U Alfurw w Minahassa na Pnocnym Celebesie podczas spe-
cjalnej uroczystoci kapan rzuca si wciekle na zarnit wini i pije jej
krew. Potem odciga si go sil, sadza na krzele, a wtedy zaczyna przepo-
wiada, jak udadz si w tym roku zbiory ryu. Raz jeszcze dopada zabitego
zwierzcia i znowu pije krew, po raz drugi si sadza si go na krzele, po
czym dalej gosi swe przepowiednie. Uwaa si, e moc prorokowania po-
siada duch, ktry w nim zamieszka.
Inny sposb wywoania chwilowego natchnienia, o ktrym tu wspomn,
polega na uyciu witego drzewa lub witej roliny. W Hindukuszu rozpa-
la si ognisko z gazi witego cedru, a dainyal, czyli prorokini, z gow
osonit chust, wdycha gsty, gryzcy dym, a dostaje konwulsji i pada
bez zmysw na ziemi. Po chwili wstaje i zaczyna ostrym gosem piewa
pie podchwytywan i gono powtarzan przez suchaczy. Podobnie pro-
rokinie Apollina jady wity laur i byy nim okadzane, zanim rozpoczynay
wieszczy. Bakchantki jady bluszcz, a niektrzy wierzyli, e ich natchniona
furia wynika z podniecajcych i oszaamiajcych waciwoci roliny. W
Ugandzie kapan szukajcy natchnienia boskiego pali fajk tak namitnie, e
wprawia si w stan zapamitania, po czym zaczyna przemawia dononie i z
podnieceniem, a gos jego uwaany jest za gos boga przemawiajcego przez
niego. Na Madura, wyspie w pobliu pnocnego wybrzea Jawy, kady
duch ma wasne medium, zazwyczaj kobiet, ktra przygotowujc si na
przyjcie ducha wchania opary kadzida, siedzc z gow pochylon nad
dymic kadzielnic. Stopniowo opanowuje j rodzaj transu, ktremu towa-
rzysz krzyki, grymasy i gwatowne spazmy. Uwaa si, e w tej chwili
wstpuje w ni duch, a gdy si uspokaja, jej sowa uchodz za wyroczni,
poniewa wypowiada je zamieszkujcy w niej duch, natomiast jej dusza jest
chwilowo nieobecna.
Utrzymuje si rwnie wierzenie, e osoba bdca w chwilowym na-
tchnieniu obdarzona jest nie tylko bosk wiedz, ale, niekiedy przynajmniej,
rwnie bosk moc. Gdy w Kambody wybucha zaraza, mieszkacy wielu
wiosek zrzeszaj si i udaj z orkiestr na czele na poszukiwanie czowieka,
ktrego miejscowy bg prawdopodobnie wybra na swe chwilowe wcielenie.
Gdy czowieka takiego odnajduj, prowadz go do otarza boga, gdzie nast-
puje inkarnacja. Od tej chwili zaczynaj skada mu hody i bagaj go, by
ochroni wiosk przed zaraz. Pewien posg Apollina, ktry stal w jaskini w
Hyles koo Magnezji, obdarza rzekomo nadludzkimi siami. wici ludzie
przeze natchnieni skakali w przepacie, wyrywali wielkie drzewa z korze-
niami i przenosili je na wasnych plecach po najbardziej stromych przej-
ciach. Wyczyny natchnionych derwiszw nale do tej samej kategorii.
Widzielimy dotd, jak czowiek pierwotny, nie umiejc rozpozna granic
swej wadzy nad siami przyrody, przypisuje sobie i wszystkim ludziom
pewne siy, ktre my nazwalibymy nadprzyrodzonymi. Nastpnie widzieli-
my, jak, niezalenie od tej oglnej wiary w nadprzyrodzono, niektrzy
ludzie bywaj przez krtki czas natchnieni przez ducha boskiego, dziki
czemu chwilowo nabywaj wiedz i moc zamieszkujcego je bstwa. Od
tego rodzaju wierze ju tylko krok do przekonania, e pewni ludzie s stale
optani przez bstwo albo te w jaki inny nieokrelony sposb wyposaeni
w tak potne siy nadprzyrodzone, e stawia to ich na szczeblu bogw i po-
zwala skada im hody i ofiary oraz modli si do nich. Niekiedy ci bogo-
wie w ludzkiej postaci ograniczaj si wycznie do funkcji nadprzyrodzo-
nych wzgldnie duchowych. Czasami posiadaj ponadto najwysz wadz
polityczn. W tym ostatnim wypadku s nie tylko bogami, lecz rwnie kr-
lami, a rzdy przez nich sprawowane teokracj. Na Markizach lub Wy-
spach Waszyngtona istniaa kategoria ludzi deifikowanych za ycia. Uwaa-
no, e posiadaj nadprzyrodzon wadz nad ywioami. Mogli sprowadzi
obfite plony lub uczyni ziemi jaow, mogli take spowodowa chorob
lub mier. Skadano im ludzkie ofiary, by odwrci ich gniew. Bywao ich
niewielu, zazwyczaj jeden albo dwch na kadej wyspie. yli w mistycznym
osamotnieniu. Wadza bya czasami, ale nie zawsze dziedziczna. Pewien
misjonarz opisa jednego z tych ludzkich bogw na podstawie obserwacji
osobistej. By to bardzo stary czowiek, ktry y w duym domu w miejscu
ogrodzonym. W domu znajdowa si rodzaj otarza, a z puapu i drzew wo-
k domu zwisay szkielety ludzkie gowami w d. Za ogrodzenie nie wcho-
dzi nikt poza osobami sucymi bogu i jedynie wtedy, gdy skadano ofiary
ludzkie, mogli zwykli miertelnicy przekracza progi domostwa. Ten bg w
postaci ludzkiej otrzymywa wicej ofiar anieli wszyscy inni bogowie; cz-
sto siadywa na czym w rodzaju rusztowania przed domem i domaga si
dwch lub trzech ofiar ludzkich rwnoczenie. Zawsze mu je przynoszono,
poniewa wzbudza olbrzymi strach. Wzywano jego pomocy na caej wyspie
i ze wszystkich stron napyway ofiary. Na kadej wyspie Mrz Poudnio-
wych by czowiek, ktry reprezentowa wzgldnie uosabia bstwo. Ludzi
takich zwano bogami i mylono ich istoty z boskimi. Czasami bogiem-
czowiekiem bywa sam krl, czciej kaptan lub podwadny krlowi wdz.
Staroytni Egipcjanie nie ograniczali bynajmniej kultu do kotw, psw
i podobnych pomniejszych zwierzt, lecz bardzo szczodrze obejmowali nim
rwnie ludzi. Jedno z takich ludzkich bstw urzdowao we wsi Anabis, a
na otarzach spalano mu ofiary, po czym, jak opowiada Porfirios, bstwo
spoywao swj obiad, jak gdyby byo zwykym miertelnikiem. W staro-
ytnoci klasycznej sycylijski filozof Empedokles przedstawia siebie nie
tylko jako czarownika, lecz wrcz jako boga. Zwracajc si do swych wsp-
obywateli wierszem, mwi, co nastpuje:

Druhowie, w tym tu miecie, co wspina si na skay


Fortecy Agrigentu, gdzie ywot peen chway,
Gdzie pieczy i schronienia udziela port przybyszom
Witajcie! Midzy wami przechadzam si, wywyszon,
I przystroiwszy wiecem szlachetne me skronie,
Ju nie miertelny czowiek bstwo w gwiazd koronie.
Gdziekolwiek si obrc lud za mn idzie tumnie,
Chcc bosk cze mi odda i uczy chcc si u mnie.
Ten baga o proroctwo, a w, nkany srodze,
Pociechy mojej pragnie na przykrej ycia drodze.

Utrzymywa, e potrafi nauczy swych uczniw, jak wywoa lub uciszy


wiatry, jak zaklina deszcz i soce, jak przepdza chorob i staro, jak
wskrzesza umarych. Gdy Demetrios Poliorketes przywrci demokracj
atesk w 307 roku przed Chr., Ateczycy przyznali boskie zaszczyty za-
rwno jemu, jak i jego ojcu, obu podwczas jeszcze yjcym, i nadali im
tytuy Bogw-Zbawicieli. Wzniesiono Zbawicielom otarze i mianowano ka-
pana, ktry skada ofiary na ich cze. Ludzie wychodzili na spotkanie
swoim zbawcom z girlandami kwiatw i kadzidami, urzdzali libacje, usta-
wiali si wzdu drogi i piewali, e by ich jedynym prawdziwym bogiem,
poniewa inni bogowie spali, przebywali daleko albo w ogle ich nie byo.
Wedug sw wspczesnego im poety, ktre piewano publicznie i nucono
w domu:

Spord bogw najwiksi, spord bogw najdrosi


Przybyli oto w nasz grd.
Razem przynis nam czas
Demeter z Demetriosem.
Ona przybywa na wito strasznych Dziewiczych Obrzdw,
On wes i umiechnity,
Tak jak przystoi bogu.
Pikny to widok dokoa druhowie,
On wrd nich, otoczony,
Oni jak gwiazdy,
A on jak Soce.
Mny syn Posejdona, syn Afrodyty!
Witajcie w naszym grodzie!
Inni bogowie mieszkaj daleko
Albo nie maj uszu,
Albo ich wcale nie ma,
Albomy dla nich nic!
Ciebie oglda oko.
Nie boga lasw czy ska,
Lecz prawdziwego Boga!
Przyjmij wic nasze mody!

Staroytni Germanie wierzyli, e jest co witego w kobietach, wobec


tego uwaali je za wyrocznie. Ich wite niewiasty wpatryway si w wiry
rzeczne i przysuchiway si szmerowi lub hukowi wd, przepowiadajc
przyszo z wygldu i odgosw wody. Czsto jednak cze skadana przez
mczyzn posuwaa si dalej wwczas czcili swe niewiasty jako praw-
dziwe i yjce boginie. Tak wic za panowania Wespazjana niejaka Weleda
z plemienia Bructeri uchodzia powszechnie za bstwo i w tym charakterze
rzdzia swym ludem, a wadza jej bya uznawana daleko i szeroko. ya w
wiey nad rzek Lippe, dopywem Renu. Gdy mieszkacy Kolonii pragnli
zawrze z ni przymierze, ambasadorowie nie zostali dopuszczeni przed jej
oblicze. Negocjacje prowadzone byy za porednictwem kapana, ktry wy-
stpowa jako rzecznik jej boskoci i przekazywa jej wyrocznie. Ten przy-
kad dowodzi, jak atwo czyy si u naszych prymitywnych przodkw po-
jcia boskoci i krlewskoci. U Getw istnia rzekomo a do pocztkw
naszej ery czowiek, ktry by uosobieniem bstwa i zwany by przez swj
lud Bogiem. Mieszka on na witej grze i wystpowa w charakterze do-
radcy krla.
Jak twierdzi historyk portugalski Dos Santos, Zambijczycy wzgldnie
Mozambijczycy, lud zamieszkujcy poudniowo-wschodni Afryk,

nie czcz bokw i nie uznaj adnego boga, lecz miast tego czcz swego
krla, ktrego uwaaj za istot bosk, i mwi o nim, e jest najlepszy i naj-
potniejszy na wiecie. A krl sam o sobie twierdzi, e jest jedynym bogiem
na ziemi, zatem gdy wbrew jego woli pada deszcz lub gdy jest za gorco,
strzela z luku do nieba za to, e jest mu nieposuszne.

Plemi Maszona z Poudniowej Afryki opowiedziao swemu biskupowi,


e mieli niegdy boga, ale Matabelowie go przepdzili.

Pozostawao to w zwizku z dziwacznym zwyczajem kultywowanym w jed-


nej wiosce, polegajcym na trzymaniu u siebie czowieka, ktrego zwali swo-
im bogiem. Lud zasiga u niego porad i skada mu dary. W dawnych cza-
sach by taki bg we wsi nalecej do wodza Magondi. Proszono nas, eby-
my nie strzelali z adnej broni, bo go wystraszymy.

w bg Maszona by dawniej obowizany skada roczn danin krlowi


Natabele w postaci czterech czarnych wow i jednego taca. Pewien misjo-
narz widzia i opisa bstwo wywizujce si z drugiej czci swych obo-
wizkw przed krlewsk chat. Przez trzy straszliwe godziny, bez chwili
przerwy, przy nieustannym brzku tamburynw, stuku kastanietw i bucze-
niu monotonnej pieni smagy bg taczy jak optany, galopujc jak na
koniu, pocc si jak winia i skaczc wok z ywoci, ktra wiadczya o
sile i sprystoci jego boskich ng.
Bagandowie w Afryce rodkowej wierzyli w boga jeziora Nyanza, ktry
czasami wchodzi w mczyzn lub kobiet. Tak wcielonego boga bali si
straszliwie wszyscy, nawet krl i wodzowie. Gdy misterium inkarnacji na-
stpio, czowiek, a raczej bg, odchodzi na mil albo ptorej od brzegu
jeziora i tam oczekiwa nowiu ksiyca przed przystpieniem do speniania
swych witych obowizkw. Od chwili gdy roek ksiyca zaczyna lekko
zarysowywa si na niebie, krl i wszyscy jego poddani suchali rozkazw
boskiego czowieka lub te, jak go nazywano, lubare (boga), ktry stawa si
najwyszym wadc nie tylko w sprawach wiary i rytuau, lecz rwnie woj-
ny i polityki pastwowej. Zasigano u niego porad, jako u wyroczni, jego
sowo mogo uleczy i przynie chorob, powstrzyma deszcz i spowodo-
wa gd. Gdy potrzebna bya jego porada, skadano mu znaczne dary.
Wdz Urua, wielkiego kraju na zachd od jeziora Tanganika,

przypisuje sobie boskie przywileje i wadz i przechwala si, e przez trzy


dni moe nie je, nie odczuwajc bynajmniej godu. Owiadcza wrcz, e
jako bg w ogle moe oby si bez jedzenia, a spoywa je, pije i pali jedynie
dla przyjemnoci, jak mu to sprawia.

W plemieniu Galla kobieta, ktrej znudziy si obowizki domowe, za-


czyna mwi bez adu i skadu i zachowuje si dziwacznie. Jest to znak, e
wstpi w ni wity duch Callo. Maonek natychmiast pada przed ni plac-
kiem, czci j i odtd nie nazywa jej skromnie on, lecz Panem, ona za
porzuca zajcia gospodarskie, a wola jej jest prawem boskim.
Ale aden chyba inny kraj na wiecie nie zna tylu bogw wcielonych w
ludzi co Indie. Nigdzie na wiecie aska boa nie spada tak szczodrze na
wszystkie klasy spoeczne od krlw po mleczarzy. Tak wic u Todw, pa-
sterskiego ludu w grach Nilgiri w poudniowych Indiach, mleczarnia jest
witym przybytkiem, a mleczarz, ktry si ni opiekuje, uchodzi za boga.
Gdy zapytano jednego z tych boskich mleczarzy, czy Todowie skadaj hod
socu, odpowiedzia: Ci biedacy to czyni, ale ja uderzajc si w pier
ja, bg! Po c miabym skada hody socu?. Przed mleczarzem ska-
niaj si wszyscy, nawet jego ojciec, i nikt nie omieli si odmwi mu cze-
gokolwiek. adna ludzka istota nie mie go dotkn poza innym mleczarzem
i wszystkim, ktrzy zwracaj si do niego po rad, wieszczy gosem boskim.
W Indiach kady krl uwaany jest za niemal boga. Hinduska ksiga
Praw Manu idzie dalej i gosi, e nawet dziecko krlewskie nie moe by
pogardliwie uwaane za zwykego miertelnika, jest bowiem wielkim b-
stwem w ludzkiej postaci. W Orissie istniaa rzekomo jeszcze przed kilku
laty sekta, ktra za ycia krlowej Wiktorii czcia j jako swe gwne b-
stwo. Do dzi dnia wszyscy yjcy ludzie odznaczajcy si wielk si, cno-
tami czy rzekomymi cudotwrczymi waciwociami naraeni s na to, e
mog by czczeni jako bogowie. Istniaa na przykad w Pendabie sekta,
ktra czcia bstwo zwane Nikkal Sen. Owym Nikkal Senem nie by nikt
inny, jak synny genera Nicholson i adne zarzdzenia ani perswazje gene-
raa nie mogy zmniejszy gorliwoci jego wielbicieli. Im surowsze stosowa
kary, tym wiksz czci by otaczany. W Benares przed niewielu laty synne
bstwo wcielio si w pewnego hinduskiego dentelmena, noszcego
dwiczne nazwisko Swami Bhaskaranandadi Saraswati i przypominajce-
go niezwykle kardynaa Manninga1 , tyle tylko, e mia on bardziej niewinny
wyraz twarzy. Spojrzenie jego wyraao yczliw przychylno ludziom, a
skadane przez jego ufnych wyznawcw boskie hody przyjmowa, jak opo-
wiadano, z niewinn przyjemnoci.
Jedna z hinduskich sekt, posiadajca wielu przedstawicieli w Bombaju
i Indiach rodkowych, utrzymuje, e jej duchowymi przywdcami, czyli
maharadami, jak ich tu zw, s przedstawiciele lub te wrcz ziemskie
wcielenia boga Kriszny. A poniewa Kriszna spoglda z nieba z najwiksz
askawoci na tych, ktrzy zaspokajaj potrzeby jego nastpcw wzgldnie
ziemskich namiestnikw, powsta szczeglny proceder zwany samopowi-
ceniem, ktry nakazuje wiernym wyznawcom oddawa swe ciaa, dusze i, co
zapewne jeszcze waniejsze, swj doczesny dobytek jego czczonemu wcie-
leniu. Kobietom kae si wierzy, e najwikszym szczciem, jakiego mog
dowiadczy one same i ich rodziny, jest uleganie tym istotom, w ktrych
boska natura w tajemniczy sposb wspistnieje z ksztatami, a nawet apety-
tami zwykych ludzi.
Chrzecijastwo niezupenie unikno plamy tych nieszczsnych zudze.
Czsto kaziy je dziwactwa samozwacw pretendujcych do boskoci rw-
nej, a nawet przewyszajcej t, ktr obdarzony jest jego wielki Twrca. W
II wieku po Chr. Montanus Frygijczyk2 gosi, e jest wcieleniem Trjcy,
jednoczc w swej osobie Boga Ojca, Boga Syna i Boga Ducha witego. Nie
by to zreszt wypadek odosobniony i nie byy to przesadne uroszczenia
jednego tylko niezrwnowaonego umysu. Od najdawniejszych czasw po
dzie dzisiejszy wiele sekt wierzy, e Chrystus, co wicej, e sam Bg wcie-
lony jest w kadego chrzecijanina, i sekciarze, wycigajc ze swej wiary
logiczne wnioski, wzajemnie obdarzaj si czci bosk. Tertulian zapisuje,
e w II wieku zdarzay si takie wypadki wrd chrzecijan w Kartaginie.
Uczniowie w. Kolomba3 czcili go jako wcielenie Chrystusa, a w VIII wieku
Elipandus z Toledo4 mwi o Chrystusie jako o bogu midzy bogami, ro-
zumiejc przez to, e wszyscy wierni s rwnie prawdziwymi bogami jak

1
Henry Edward Manning (1808-1892) przywdca katolikw angielskich, kaznodzieja i
kardyna.
2
Montanus Frygijczyk (II w. po Chr.) kapan Kybele nawrcony na chrzecijastwo, zao-
y ok. 160-170 roku po Chr. sekt montanistw, ktrzy wierzyli w sta interwencj Parakle-
ta, tj. Ducha w., objawian rodkami nadprzyrodzonymi i atakami ekstazy u nawiedzonych.
Montanus gosi ascetyzm ycia, co miao przygotowa wiernych na przyjcie Chrystusa.
Miejsce i data mierci Montanusa s nieznane, podobno popeni samobjstwo.
3
w. Kolomb (Colombe) mczennik urodzony w Cordue, city przez Maurw w 853
roku. wito jego obchodzone jest 17 wrzenia.
4
Elipandus z Toledo (717-808) arcybiskup Toledo, hiszpaski twrca herezji. Naucza, e
Chrystus by synem Boga nie przez natur, lecz przez adopcj.
sam Jezus. Wzajemna adoracja bya przyjta u albigensw i setki takich
przypadkw odnotoway akta inkwizycji w Tuluzie w pierwszej poowie
XIV wieku.
W XIII wieku powstaa sekta zwana brami i siostrami Wolnego Ducha,
ktra utrzymywaa, e dziki dugim i arliwym kontemplacjom kady czo-
wiek moe zjednoczy si z bstwem w sposb niewyraalny. Czowiek taki
moe zespoli si z rdem i Twrc wszechrzeczy, a wznisszy si w ten
sposb ku Bogu, bdc wchonity przez jego bogosawion istot i stano-
wic cz boskoci, staje si Synem Boym w tym samym znaczeniu i w
ten sam sposb co sam Chrystus, tote nie obowizuj go prawa boskie i lu-
dzkie. Sekciarze ci, przepojeni wewntrzn radoci, zewntrznie jednak
swym wygldem i zachowaniem robicy wraenie istot obkanych, wdro-
wali z miejsca na miejsce, przybrani w najbardziej fantastyczne stroje. Ze-
brali, wykrzykujc dziko, i odrzucali z pogard kad uczciw prac, uwaa-
jc, e stanowi ona bdzie przeszkod w boskiej kontemplacji i wstpowa-
niu duszy ku Ojcu duchw. Podczas wdrwek towarzyszyy im kobiety, z
ktrymi byli jak najbardziej spoufaleni. Ci spord nich, ktrzy wykoncy-
powali sobie, e doszli do najwikszej biegoci w wyszym yciu ducho-
wym, rezygnowali w ogle z noszenia odziey podczas swych zebra, uwa-
ajc skromno i przyzwoito za oznaki wewntrznego zepsucia, cechuj-
ce dusze wci jeszcze bdce we wadzy ciaa i niewzniesione do komunii z
duchem boskim, jego orodkiem i rdem. Niekiedy drog ku tej komunii
przypieszaa inkwizycja, a wtedy ginli w pomieniach bez ladu niepokoju,
przepojeni triumfem i radoci.
Okoo roku 1830 zjawi si w jednym ze stanw Unii Amerykaskiej,
graniczcym z Kentucky, oszust; owiadczy, e jest Synem Boym, Zbawi-
cielem ludzkoci, ktry wrci na ziemi, by wezwa bezbonych, niewie-
rzcych i grzesznikw do skruchy. Zapowiedzia, e jeli nie poprawi si w
okrelonym czasie, wwczas da znak i w jednej chwili wiat cay rozpadnie
si w kawaki. Te niezwyke fantazje spotkay si z yczliwym przyjciem
nawet pord ludzi zamonych, zajmujcych powane stanowiska spoeczne.
A w kocu jaki Niemiec pokornie poprosi nowego Mesjasza, by oznajmi
o tej straszliwej katastrofie jego krajanom po niemiecku, poniewa nie rozu-
miej po angielsku i szkoda by byo, eby zostali potpieni tylko z tego po-
wodu. Niedoszy Zbawiciel odpowiedzia z niezwyk szczeroci, e nie
zna niemieckiego. Co! zawoa na to Niemiec Syn Boy, a nie
przemawia wszystkimi jzykami, nawet niemieckim. Jeste oszustem, hipo-
kryt, wariatem, miejsce twoje w domu obkanych. Widzowie pomieli si
i rozeszli, zawstydzeni sw atwowiernoci.
Niekiedy po mierci swego ludzkiego wcielenia duch boski przechodzi w
innego czowieka. Tatarzy-buddyci wierz w istnienie wielu yjcych Bud-
dw, ktrzy wystpuj jako wielcy lamowie w najwaniejszych klasztorach.
Gdy jeden z takich lamw umiera, uczniowie nie opakuj go, poniewa
wiedz, e wkrtce pojawi si znowu, przychodzc na wiat jako nowo na-
rodzone dziecko. Jedyn ich trosk jest odnalezienie miejsca jego urodzin.
Gdy zobacz w tym czasie tcz, uwaaj j za znak dany przez zmarego
lam i wskazujcy im drog do koyski. Czasami boskie dziecko samo ujaw-
nia swe istnienie. Jestem wielkim lam mwi yjcym Budd takiej
to a takiej wityni. Zabierzcie mnie do mego klasztoru. Jestem jego nie-
miertelnym przeoonym. Bez wzgldu na to, w jaki sposb miejsce uro-
dzenia zostaje odnalezione, czy to przez sowa samego Buddy, czy te przez
znak na niebie, zwija si namioty i uradowani pielgrzymi, na ktrych czele
staje czsto krl lub jeden z najwietniejszych czonkw rodziny krlew-
skiej, wyruszaj, by odnale i sprowadzi boga-dziecko. Zazwyczaj rodzi
si ono w Tybecie, witym kraju, i karawana tam podajca czsto musi
przebywa najstraszliwsze pustynie. Gdy wreszcie odnajduj dziecko, padaj
na kolana i skadaj mu hod. Zanim jednak zostanie ono uznane za wielkie-
go lam, ktrego poszukuj, musi upewni ich, e jest poszukiwan osob.
Pytaj je wic o nazw klasztoru, ktrego, jak twierdzi, jest przeoonym,
jak daleko w klasztor si znajduje, ilu w nim przebywa mnichw, musi tak-
e opisa obyczaje zmarego wielkiego lamy i sposb, w jaki umar. Po
czym rozkada si przed nim rozmaite przedmioty: modlitewniki, filianki
na herbat i dzbanki, a ono musi wskaza te, ktrych uywa w poprzednim
yciu. Gdy uczyni to bezbdnie, jego roszczenia zostaj uznane i w trium-
falnej procesji udaje si do klasztoru. Na czele wszystkich tych lamw stoi
dalajlama z Lhasy, Rzymu tybetaskiego. Uwaany jest za yjcego boga, a
po mierci jego boska i niemiertelna dusza przychodzi ponownie na wiat w
dziecku nowo narodzonym. Wedug niektrych opisw odkrycie dalajlamy
odbywa si podobnie jak w wypadku zwyczajnego wielkiego lamy. Inne
relacje mwi o wyborach, podczas ktrych cignie si losy ze zotego kub-
ka. W tym miejscu, gdzie si rodzi dalajlama, drzewa i roliny wypuszczaj
zielone licie. Na jego yczenie kwitn kwiaty i wytryskaj rda, obecno
jego zsya bogosawiestwo niebios.
Nie jest to bynajmniej jedyny czowiek wystpujcy jako bg w tych oko-
licach. Rejestr wszystkich wcielonych bogw imperium chiskiego prowa-
dzony jest w Li fan yan, czyli ministerstwie kolonii w Pekinie. Dotd wyro-
bio sobie koncesje stu szedziesiciu bogw. Tybet pobogosawiony jest
trzydziestu bogami, pnocna Mongolia raduje si posiadaniem dziewitna-
stu, a poudniow Mongoli opromienia obecno a pidziesiciu siedmiu.
Rzd chiski z ojcowsk trosk o dobro swych poddanych zabrania reje-
strowanym bogom rodzi si ponownie poza Tybetem, obawiajc si, by
narodziny boga w Mongolii nie miay powanych konsekwencji politycz-
nych, budzc upiony patriotyzm Mongow, ktrzy mog skupi si wok
ambitnego lokalnego bstwa krlewskiego pochodzenia i sprbowa mie-
czem wywojowa dla niego nie tylko duchowe, ale i doczesne krlestwo.
Poza tymi publicznymi wzgldnie koncesjonowanymi bogami istnieje wielu
maych prywatnych bogw lub osb praktykujcych boskie rzemioso bez
koncesji, ktrzy poktnie robi cuda i bogosawi swj ludek. W ostatnich
czasach rzd chiski przymyka oczy na powtrne przychodzenie na wiat
tych podrzdnych bstw poza Tybetem. Z chwil jednak, gdy ju si na
wiecie znajd, rzd pilnuje ich rwnie uwanie jak tych, ktre praktykuj
legalnie, i jeli ktre z nich co przeskrobie, zostaje natychmiast zdegrado-
wane i zesane do odlegego klasztoru, z surowym zakazem ponownego
przyjcia na wiat w ludzkiej postaci.
Krlowie egipscy byli deifikowani za ycia, skadano im ofiary, a specjal-
ni kapani oddawali im cze w specjalnych wityniach. Niekiedy nawet
kult krlw przymiewa kult bogw. Za panowania Merenry wysoki dygni-
tarz owiadczy, e wybudowa wiele witych miejsc, by duchy krla, wie-
cznie yjcego Merenry, mogy by czciej wzywane

anieli wszyscy inni bogowie... Nigdy nie kwestionowano faktycznej bosko-


ci krla: on by wielkim bogiem, zotym Horusem i synem Ra. Preten-
dowa do wadzy nie tylko nad caym Egiptem, lecz nad wszystkimi krajami
i narodami, caym wiatem wzdu i wszerz, na wschodzie i na zachodzie,
w caym krgu wielkiego obiegu sonecznego, na niebie i wszystkim, co
si na nim znajduje, na ziemi i wszystkim, co si na niej znajduje, nad ka-
dym stworzeniem chodzcym na dwch i na czterech nogach, latajcym
i trzepoczcym skrzydami, nad caym wiatem, ktry ofiaruje mu swe owo-
ce. Wszystkie waciwoci przypisywane bogu-socu byy dogmatycznie
przenoszone na krla Egiptu. Jego tytuy wywodziy si bezporednio z tytu-
w boga-soca.

Dowiadujemy si, e

w czasie istnienia wadzy krlewskiej krlowie Egiptu wyczerpali wszystkie


moliwe koncepcje boskoci, jakie sobie Egipcjanie wymylili. Bdc bowiem
nadludzkim z urodzenia i dziki swemu krlewskiemu urzdowi stawa si
krl po mierci deifikowanym czowiekiem. Tak wic sumowao si w nim
wszystko, co wiadome byo o boskoci.
VIII
Krlowie si przyrody

Dotychczasowe badania dowiody, e ten sam zwizek pomidzy wyko-


nywaniem witych funkcji a tytuem krlewskim, ktry napotykamy w wy-
padku Krla Lasu w Nemi, Krla Ofiar w Rzymie i urzdnika zwanego Kr-
lem Aten, mona czsto odnale poza obszarem staroytnoci klasycznej
i e jest on powszechnym zjawiskiem w spoeczestwach na wszystkich
stadiach rozwoju od barbarzystwa do cywilizacji. Ponadto okazuje si, e
kapan krlewski czsto bywa krlem nie tylko nominalnie, lecz rwnie
faktycznie, wadajcym zarwno berem, jak i pastoraem. Wszystko to po-
twierdza tradycyjny pogld na rda tytularnych i kapaskich krlw w
staroytnej Grecji i Italii. Udowodniwszy za, e takie poczenie wadzy
duchowej i wieckiej, o ktrym wspomnienia zachoway si w tradycji grec-
ko-italskiej, rzeczywicie istniao w wielu miejscach, przekrelilimy zarzut
nieprawdopodobiestwa, jaki mona by wysun wobec tego rodzaju trady-
cji. Wolno nam wobec tego zada teraz pytanie: czy Krl Lasu nie mia po-
cztkw podobnych do tych, jakie wielce wiarygodna tradycja przypisuje
Krlowi Ofiar i tytularnemu Krlowi Aten? Innymi sowy, czy nie mogli
jego poprzednikami by krlowie, ktrych rewolucja republikaska pozba-
wia wadzy politycznej, pozostawiajc im jedynie funkcj religijn i cie
korony? Co najmniej dwa powody przemawiaj przeciwko takiej ewentual-
noci. Jednym z nich jest miejsce zamieszkania kapana z Nemi, drugim
jego tytu Krla Lasu. Gdyby jego poprzednikami byli krlowie w zwyczaj-
nym tego sowa znaczeniu, wwczas niewtpliwie rezydowaby, podobnie
jak obaleni krlowie Rzymu i Aten, w miecie, w ktrym straci bero. Tym
miastem musiaaby by Arycja, poniewa w pobliu adnego innego miasta
nie ma. Ale Arycja znajduje si w odlegoci trzech mil od jego lenego san-
ktuarium na brzegu jeziora, miaby wic rzdzi nie w miecie, lecz w zielo-
nym lesie? Po drugie, jego tytu Krla Lasu przeczy hipotezie, e by on
kiedykolwiek krlem w pospolitym znaczeniu tego sowa. Znacznie bardziej
prawdopodobne jest, e by on krlem jednej szczeglnej dziedziny przyro-
dy, a mianowicie lasw, od ktrych wywodzi si jego tytu. Gdybymy mo-
gli znale przykady istnienia krlw okrelonych si przyrody, osb rz-
dzcych poszczeglnymi siami czy elementami przyrody, wwczas stano-
wiyby one blisz analogi do Krla Lasu anieli boscy wadcy, ktrymi
dotd si zajmowalimy i ktrych wadza obejmuje ca przyrod, a nie po-
szczeglne jej dziay. Ot przykadw na istnienie takich krlw specjali-
stycznych wcale nie brak.
Na wzgrzu w pobliu Boma u ujcia rzeki Kongo mieszka Namwulu
Wumu, krl deszczw i burz. Niektre plemiona zamieszkujce Grny Nil
nie maj rzekomo krlw w zwykym znaczeniu tego sowa, a jedynymi os-
obami, ktre za takich uznaj, s Krlowie Deszczu, mata kodou; tym przy-
pisuje si moc zaklinania deszczu we waciwej, to znaczy deszczowej po-
rze. Zanim deszcze zaczn pada, to znaczy przed kocem marca, ziemia
jest wypalona i kraj zamienia si w bezwodn pustyni. Bydo, stanowice
gwny dobytek ludnoci, ginie z braku trawy. Wobec tego, gdy zblia si
koniec marca, wszyscy gospodarze wybieraj si do Krla Deszczu i kady
ofiaruje mu krow, by sprowadzi bogosawiony deszcz i zwily brzowe
i wysuszone pastwiska. Gdy deszcz nie spada, ludzie gromadz si i daj,
by krl go sprowadzi, a gdy chmury nadal nie pojawiaj si na niebie, roz-
pruwaj mu brzuch, w ktrym, jak wierz, ukrywa burze. Jeden z takich
Krlw Deszczu z plemienia Bari sprowadza deszcz, pokrapiajc ziemi
wod z rcznego dzwonka.
Szczepy zamieszkujce kresy Abisynii posiadaj podobny urzd. Oto opis
podany przez obserwatora:

Kapastwo alfai, zwane tak przez plemiona Barea i Kunama, jest bardzo
dziwne. Ludzie wierz bowiem, e kaptan potrafi zaklina deszcz. Stanowisko
to istniao uprzednio u Algedw i, jak si zdaje, nadal jest rozpowszechnione
wrd Murzynw nubijskich. Alfai w Barea, do ktrego zwracaj si o pora-
dy rwnie pnocni Kunama, mieszka wraz z rodzin samotnie na grze w
pobliu Tembadere. Ludzie przynosz mu ofiary w postaci odziey i owocw
i uprawiaj due pole bdce jego wasnoci. Jest on pewnego rodzaju kr-
lem, a urzd przechodzi dziedzicznie na jego brata lub siostrzeca. W po-
wszechnym przekonaniu potrafi on sprowadza deszcz i przepdza szara-
cz. Gdy jednak zawodzi oczekiwania ludnoci i nastaje wielka posucha,
wierni kamienuj go, a najblisi krewni musz pierwsi rzuci w niego kamie-
niem. Gdy przejedalimy przez ten kraj, urzd alfai sprawowa jeszcze jaki
stary czowiek, ale syszaem, e zaklinanie deszczu okazao si zbyt niebez-
piecznym zajciem, tote zrzek si swej wadzy.

W puszczach Kambody mieszkaj dwaj tajemniczy monarchowie, znani


jako Krl Ognia i Krl Wody. Sawa ich rozchodzi si po caej poudniowej
czci olbrzymiego Pwyspu Indochiskiego, ale jedynie sabe jej echa do-
tary na Zachd. Do niedawna jeszcze aden Europejczyk, o ile wiadomo,
nie widzia ich na oczy, mona by wic ca t spraw midzy bajki woy,
gdyby nie to, e jeszcze ostatnio utrzymywali stae stosunki z krlem Kam-
body, z ktrym co roku wymieniali prezenty. Ich krlewskie funkcje s
natury czysto duchowej wzgldnie mistycznej i nie posiadaj oni adnej
wadzy politycznej. S to zwykli proci chopi yjcy z pracy swych rk i z
ofiar wiernych. Jak wynika z jednej relacji, yj w zupenym osamotnieniu,
nie spotykajc si wzajemnie i nie ogldajc nigdy ludzkiej twarzy. Miesz-
kaj kolejno w siedmiu wieach wznoszcych si na siedmiu grach i co
roku przenosz si do innej wiey. Ludzie przybywaj ukradkiem i podrzu-
caj wszystko, co im potrzebne do ycia. Panowanie ich trwa lat siedem,
tyle, ile trzeba, by zamieszkali w wszystkich wieach, wielu jednak umiera
przed zakoczeniem tego okresu. Urzd jest dziedziczny w jednej, za we-
dug innych w dwch krlewskich rodzinach cieszcych si wielkim szacun-
kiem, posiadajcych przyznane im dochody i wolnych od obowizku upra-
wiania roli. Ale godno ta, oczywicie, nie jest upragniona i gdy powstaje
wakat, wszyscy mczyni nadajcy si na ten urzd (musz by silni i mie
dzieci) uciekaj i kryj si. Inna relacja, potwierdzajc niechtny stosunek
do urzdu, nie potwierdza doniesie o pustelniczym yciu, mwi bowiem o
ludziach padajcych na ziemi za kadym razem, gdy krl pojawi si pu-
blicznie, w przekonaniu, e straszliwy huragan rozpta si nad krajem, gdy-
by t oznak hodu pominito. Podobnie jak wielu innych pomazanych kr-
lw, o ktrych bdzie w dalszym cigu mowa, nie mog oni umiera mier-
ci naturaln, obniyoby to bowiem ich rang. Tote gdy ktry z nich po-
wanie zachoruje, starsi zbieraj si na narad i jeli uwaaj, e nie uda si
przywrci mu zdrowia, zabijaj go sztyletami. Ciao jego zostaje spalone, a
popioy nabonie zebrane i czczone publicznie przez pi lat. Cz ich
otrzymuje wdowa, ktra przechowuje je w urnie i musi nosi na plecach,
gdy udaje si do grobu, by opakiwa swego maonka.
Waniejszy jest Krl Ognia, ktrego siy nadprzyrodzone nigdy nie s
kwestionowane. Celebruje on luby, uroczystoci i ofiary ku czci yana, czyli
ducha. Podczas tych uroczystoci wydziela mu si specjalne miejsce, a
cieka, po ktrej idzie, wyoona jest biaym ptnem. Godno krlewsk
piastowa moe tylko jedna rodzina, poniewa posiada ona synne talizma-
ny, ktre straciyby sw moc lub zniky w ogle, gdyby przestay by w jej
posiadaniu. S trzy takie talizmany: owoc pncza zwanego cui, zerwany
przed wiekami w czasie ostatniego potopu, ale wci jeszcze wiey i zielo-
ny, palma, rwnie bardzo stara, ale wci jeszcze kwitnca i nigdy nie-
widnca, oraz miecz zawierajcy yana, czyli ducha, ktry go strzee nie-
ustannie i dokonuje przy jego pomocy cudw. Duch naley rzekomo do nie-
wolnika, ktrego krew pada przypadkowo na ostrze, gdy je wykuwano,
i ktry zmar mierci dobrowoln, by odkupi mimowolny grzech. Za po-
moc dwch pierwszych talizmanw Krl Wody moe wywoa powd,
ktra zatopi ca ziemi, a gdy Krl Ognia wycignie miecz z pochwy na
kilka cali, wwczas soce si skrywa, a ludzie i zwierzta zapadaj w g-
boki sen. Gdyby wycign go zupenie z pochwy, nastpiby koniec wiata.
Temu cudownemu mieczowi skadane s w ofierze bawoy, winie, ptactwo,
jak np. kaczki, by sprowadzi deszcz. Miecz ley zawinity w jedwab i pt-
no, a wrd dorocznych prezentw nadsyanych przez krla Kambody
znajdoway si bogate tkaniny do zawijania witego miecza.
Zwoki obu tych mistycznych monarchw s palone w przeciwiestwie do
panujcego w tym kraju obyczaju grzebania zwok w ziemi, ale paznokcie,
niektre ich zby i koci przechowywane s z religijn czci jako amulety.
Gdy zwoki pon na stosie, krewni zmarego czarownika chroni si do
lasu, obawiajc si, e bd wyniesieni do tej nienawistnej godnoci dopiero
co zwolnionej. Ludzie udaj si na poszukiwanie ich i pierwszy, ktrego
kryjwk odnajd, zostaje Krlem Ognia lub Wody.
Oto przykady tego, co okreliem jako specjalistycznych krlw przy-
rody. Ale od lasw Kambody i rde Nilu daleko jest do Woch. I chocia
udao nam si odnale Krlw Deszczu, Wody i Ognia, musimy jeszcze
odszuka Krla Lasu, ktry pasowaby do kapana arycyjskiego piastujcego
ten tytu. By moe, znajdziemy go gdzie bliej.
IX
Kult drzew

W historii religii rasy aryjskiej w Europie kult drzew odgrywa powan


rol. Trudno o co bardziej naturalnego. Europa bowiem u zarania swej hi-
storii pokryta bya potnymi odwiecznymi puszczami, w ktrych rozpro-
szone polany musiay robi wraenie wysp na oceanie zieleni. Lasy Hercy-
skie rozpocieray si a do I wieku przed nasz er od Renu po nieznane
i odlege granice. Germanie, ktrych przesuchiwa Cezar, wdrowali po
nich dwa miesice, nie docierajc do kresu. W czterysta lat pniej zwiedza
je imperator Julian i, jak si zdaje, samotno, mrok i cisza puszczy zrobiy
olbrzymie wraenie na jego czuej naturze. Owiadczy, e nie zna nic podo-
bnego w swym imperium. W naszych czasach bory Kentu, Surrey i Sussexu
s pozostaociami wielkiej puszczy Anderida, ktra niegdy pokrywaa cay
poudniowy wschd wyspy. Na zachd, jak si zdaje, cigna si a do
miejsca, gdzie stykaa si z inn puszcz rozpocierajc si od Hampshire
do Devon. Za panowania Henryka II mieszkacy Londynu wci jeszcze po-
lowali na tura i na dziki w lasach Hampstead. Nawet za Plantagenetw ist-
niao szedziesit osiem lasw krlewskich. Jeszcze w naszych czasach lu-
dzie twierdzili, e w Lesie Ardeskim wiewirka moe przeby cae niemal
hrabstwo Warwick, przeskakujc z gazi na ga. Odkopanie dawnych wsi
na palach w dolinie Padu dowiodo, e na dugo przed rozkwitem, a nawet
przed zaoeniem Rzymu pnocne Wochy pokryte byy gstym lasem wi-
zw, kasztanw, a szczeglnie dbw. Historia udziela w tym wypadku po-
parcia archeologii, klasyczni bowiem autorzy czsto wspominaj lasy itals-
kie, ktre potem zniky doszcztnie. Jeszcze w IV wieku przed nasz er
Rzym oddziela od Etrurii straszliwy Br Cyminiaski, ktry Liwiusz po-
rwnuje do germaskich puszcz. aden kupiec, jeli wierzy rzymskim hi-
storykom, nie przebrn przez te bezdroa, a zasyno to jako dowd wiel-
kiej odwagi, gdy jeden z generaw rzymskich po wysaniu dwch zwiado-
wcw dla zbadania czekajcych go powika w terenie wprowadzi sw ar-
mi do lasu i przebijajc si po stoku zalesionej gry, dotar do miejsca, skd
roztoczy si przed jego oczami widok yznych pl etruskich. W Grecji na-
dal jeszcze zbocza wysokich gr arkadyjskich pokryte s piknymi lasami
sosnowymi i dbowymi, zdobic sw zieleni gboki wwz, przez ktry
Ladon poda ku witemu Alfejos, i jeszcze do niedawna przeglday si w
ciemnoniebieskich wodach samotnego jeziora Fenejos. Ale s one jedynie
szcztkami tych borw, ktre w staroytnoci pokryway olbrzymie powie-
rzchnie i ktre w jeszcze bardziej odlegych epokach rozcigay si zapewne
po caym pwyspie greckim od morza do morza.
Z bada nad teutoskimi sowami oznaczajcymi witynie Grimm1 wy-
snu wniosek, i u Germanw prawdopodobnie najstarszymi uroczyszczami
byy lasy. Zachowao si wiele wiadectw istnienia kultu drzew w wielkich
europejskich rodzinach aryjskiego pochodzenia. Powszechnie znany jest kult
dbu u druidw, a sowo oznaczajce w ich dawnym jzyku uroczyszcze
wydaje si mie identyczne rdo i znaczenie z aciskim nemus, zagajnik
lub polanka w lesie, ktre zachowao si w nazwie Nemi. wite gaje byy
powszechnie znane u staroytnych Germanw, a kult drzew nie zagin u ich
potomkw jeszcze do dzi dnia. O tym, jak powany by to kult, wiadcz
okrutne kary przewidziane przez prawa germaskie dla tych, ktrzy omieli-
li si zrywa kor z rosncych drzew. Winowajcy wykrawano ppek i przy-
bijano go gwodziami do tego miejsca, z ktrego zerwa kor, po czym tak
dugo pdzono go wok drzewa, a jego kiszki okrciy si na pniu. Intencj
kary byo oczywicie zastpienie zdartej kory ywym substytutem zdjtym z
winowajcy. Byo to ycie za ycie, ycie czowieka za ycie drzewa. W Up-
psali, starej kultowej stolicy Szwecji, istnia wity gaj, w ktrym kade
drzewo byo wite. Sowiascy poganie czcili drzewa i gaje. Litwini zostali
nawrceni na chrzecijastwo dopiero pod koniec XIV wieku i wtedy jesz-
cze kult drzew odgrywa u nich znaczn rol. Niektrzy z nich czcili wielkie
dby, inni wielkie cieniste drzewa speniajce rol wyroczni. Niektrzy ut-
rzymywali wok swych wiosek lub domostw wite gaje, w ktrych nawet
uamanie gazi byo grzechem. Uwaali, e czowiek, ktry utnie ga w
takim gaju, umrze nagle albo stanie si kalek. Liczne s dowody kultu
drzew w staroytnej Grecji i Italii. W sanktuarium Asklepiosa na Kos nie
wolno byo cina cyprysw pod kar tysica drachm. Ale nigdzie chyba na
wiecie nie zachowaa si ta staroytna forma religii lepiej anieli w samym
sercu wielkiej metropolii. Na forum, w ruchliwym centrum ycia Rzymu,
czczono wite drzewo figowe Romulusa a do czasw imperium, a gdy za-
czo usycha, wzbudzio to niepokj w caym miecie. Na stoku Wzgrza
Palatyskiego rs dere uchodzcy za jedn z najwikszych witoci Rzy-
mu. Wystarczyo, by jakiemu przechodniowi zdawao si, e drzewo usy-
cha, a ju podnosi straszliwy krzyk, ktry podchwytywali przechodnie, i po
chwili zbiega si na miejsce tum ludzi z wiadrami wody, jak gdyby (mwi
Plutarch) pdzili ugasi poar.
Naley jednak nieco bardziej szczegowo zbada pojcia, na ktrych
opiera si kult drzew i rolin. W rozumieniu czowieka pierwotnego cay
wiat jest w zasadzie oywiony, a drzewa i roliny nie stanowi pod tym

1
Jacob Grimm (1785-1863) niemiecki filolog i pisarz. Wraz z bratem Wilhelmem opubli-
kowa Deutsche Sagen i pracowa nad niemieckim sownikiem, wyda Deutsche Mythologie i
Deutsche Grammatik.
wzgldem wyjtku. Uwaa, e maj dusz tak, jak on posiada, i odpowie-
dnio wobec tego je traktuje.

Twierdz pisze staroytny wegetarianin Porfirios2 e ycie pier-


wotnych ludzi byo nieszczliwe, poniewa ich przesdy nie ograniczay si
do zwierzt, lecz dotyczyy rwnie rolin. Dlaczeg bowiem zarnicie wou
lub owcy miaoby by wikszym zem anieli cicie dbu czy jody, skoro w
tych drzewach rwnie znajduje si dusza?.

Podobnie Indianie Hidatsa w Ameryce Pnocnej wierz, e wszystko w


przyrodzie posiada swego ducha czy, mwic cilej, swj cie. Cieniom
tym nalene s pewne wzgldy i szacunek, nie wszystkim jednak takie same.
Na przykad cie bawenicy, najwikszego drzewa w dolinie grnej Misso-
uri, posiada w przekonaniu tubylcw wasny rozum i jeli odpowiednio po-
dej, moe dopomc Indianom w pewnych przedsiwziciach, ale cienie
krzakw i traw nie maj wikszego znaczenia. Gdy Missouri, wezbrana wio-
sennymi wodami, unosi cz swych brzegw, a wraz z nimi kilka wielkich
drzew, tubylcy twierdz, e dusza drzewa pacze, jak dugo korzenie trzyma-
j si jeszcze ldu i a do chwili, gdy pie z pluskiem wpadnie do wody.
Indianie uwaali dawniej, e nie wolno cina adnego z tych olbrzymw, a
gdy potrzebne byy due polana, uywali jedynie drzew, ktre same si
przewrciy. Do niedawna bardziej atwowierni ludzie starszego pokolenia
uwaali, e wiele spord klsk, ktre spady na ich ludy, wyniko z tego no-
woczesnego lekcewaenia praw bawenicy.
Skoro drzewa posiadaj dusz, to oczywicie potrafi czu, i wobec tego
cinanie ich staje si delikatnym zabiegiem chirurgicznym, ktry musi by
dokonany moliwie ostronie z uwagi na cierpienia ofiary, mogcej zemci
si na niedbaym partaczu. W ksikach chiskich, nawet w oficjalnych kro-
nikach, czsto napotykamy drzewa krwawice i wydajce okrzyki blu, gdy
si je cina lub pali. W Grnym Palatynacie starzy drwale wci jeszcze
potajemnie zwracaj si do duego piknego drzewa o przebaczenie, zanim
je zetn. Tak samo w Jarkino drwal prosi drzewa o przebaczenie, zanim je
powali. Gdy Ilaganie z Luzonu maj przystpi do wyrbu w dziewiczym
lesie lub na stoku gry, zaczynaj od odmwienia kilku wersetw o nastpu-
jcej treci: Nie rb nam przykroci, przyjacielu, poniewa musimy ci
to, co nam ci kazano. Czyni to w tym celu, by nie cign na siebie
gniewu duchw zamieszkujcych drzewa, ktre mog zemci si, zsyajc
choroby na tych, ktrzy je rani po prnicy. Basongowie w Afryce rod-
kowej uwaaj, e gdy drzewo jest cinane, zamieszkujcy je duch moe w

2
Porfirios (233-304 po Chr.) filozof grecki rodem z Tyru, ucze Plotyna, przedstawiciel
neoplatonizmu, jeden z ostatnich uczonych staroytnoci. Napisa m.in. ycie Pitagorasa,
Objanienie do Odysei, O powstrzymywaniu si od spoywania zwierzt.
gniewie spowodowa mier wodza i jego rodziny. Dla zapobieenia takie-
mu nieszczciu zasigaj rady znachora, a gdy otrzymaj zezwolenie, drwal
skada najpierw drzewu ofiar z kury i kozy, po czym natychmiast po pierw-
szym uderzeniu toporem przykada usta do drzewa i wysysa soki. W ten
sposb powstaje braterstwo z drzewem, tak jak dwoje ludzi zawiera brater-
stwo krwi przez wzajemne ssanie krwi. Potem moe ju bezkarnie przyst-
pi do powalenia swego brata-drzewa.
Ale nie zawsze duchy rolinne traktowane s z szacunkiem i czci. Gdy
nie pomagaj pikne sowa i uprzejme traktowanie, stosowane s niekiedy
surowsze metody. Drzewo durian we Wschodnich Indiach, ktrego gadki
pie wyrasta niekiedy do wysokoci osiemdziesiciu lub dziewidziesiciu
stp bez jednej gazki, rodzi owoce o najcudowniejszym smaku i najokrop-
niejszym zapachu. Malaje kultywuj te drzewa dla ich owocu i uciekaj si
do bardzo szczeglnej praktyki, gdy chc pobudzi ich podno. Niedaleko
Jugra w Selangu istnieje may zagajnik drzew durian. Wieniacy zbieraj si
tam w pewien okrelony dzie. Miejscowy czarownik bierze wwczas sie-
kier i zadaje kilka ciosw najbardziej jaowemu drzewu, mwic przy tym:
Bdziesz ty przynosi teraz owoce? Jeli nie, zetn ci. Drzewo odpowiada
na to ustami innego czowieka, ktry wdrapa si na znajdujcy si w pobli-
u mangostin (na durian nie mona si wdrapa): Tak, bd ju teraz rodzi
owoce; prosz ci, nie cinaj mnie. Podobnie w Japonii, by zmusi drzewo
do owocowania, posya si do sadu dwoje ludzi. Jeden wspina si na drzewo,
drugi za stoi u jego stp z siekier. Czowiek z siekier pyta drzewo, czy da
obfite zbiory w przyszym roku, i grozi, e jeli tego nie uczyni, zetnie je. Na
co drugi, ukryty w gaziach, odpowiada w imieniu drzewa, e zaowocuje
obficie. Mog si nam co prawda wydawa dziwne te metody ogrodnictwa,
ale maj one dokadne odpowiedniki w Europie. W wili Boego Narodze-
nia wielu poudniowych Sowian i Bugarw grozi jaowemu drzewu siekie-
r, podczas gdy inni mczyni, wstawiajc si za zagroone drzewo, m-
wi: Nie cinaj mnie, wkrtce dam owoce. Trzykrotnie powtarza si gro-
ba, trzykrotnie proba wstawiennika powstrzymuje cios. Po takim zabiegu
przestraszone drzewo z pewnoci zaowocuje nastpnego roku.
Skoro drzewa i roliny s istotami oywionymi, to oczywicie musz po-
siada pe, nic wic dziwnego, e w konsekwencji traktowano je jako istoty
pci mskiej i eskiej, ktre mona midzy sob kojarzy nie tylko w prze-
nonym czy poetyckim znaczeniu. Nie jest to zreszt wyobraenie czysto
fantastyczne, poniewa roliny, podobnie jak zwierzta, s zrnicowane
pciowo i rozmnaaj si w swoich gatunkach przez poczenie elementw
mskich i eskich. U wyszych jednak zwierzt organy obu pci s rozdzie-
lone pomidzy odrbne osobniki, natomiast u wikszoci rolin istniej one
rwnoczenie obok siebie. Nie jest to jednak zasada powszechna i w wielu
gatunkach rolina mska rni si od eskiej. Rnic t, jak si zdaje,
podpatrzyy niektre ludy dzikie, dowiadujemy si bowiem, e Maorysi
znaj si na pci drzew itd., i maj oddzielne nazwy dla mskich i eskich
drzew niektrych gatunkw. Staroytni znali rnic midzy msk a e-
sk palm daktylow i zapadniali je sztucznie przez otrzsanie pyku m-
skiego drzewa na kwiaty eskiego. Zapadnianie odbywao si wiosn.
U pogan Haranu miesic zapadniania palm nazywa si miesicem Daktyli
i w tym samym czasie obchodzili oni wito zalubin wszystkich bogw
i bogini. Od tych rzeczywistych i owocnych zalubin palm rni si fa-
szywe i jaowe zalubiny rolin odgrywajce tak wielk rol w przesdach
hinduskich. Gdy na przykad Hindus posadzi gaj mangowy, ani on sam, ani
jego ona nie mog skosztowa owocw jakiego drzewa, dopki nie zosta-
nie ono zalubione drzewu odmiennego gatunku, zazwyczaj tamaryszkowi
rosncemu w pobliu gaju. Gdy brak tamaryszka, zastpi go moe jamin.
Koszty takiego lubu bywaj znaczne, albowiem im wicej braminw przy
tej okazji si ugaszcza, tym wiksza chwaa spada na waciciela gaju. Zna-
ny jest wypadek, gdy rodzina musiaa sprzeda wszystkie swe zote i srebrne
drobiazgi, a nawet zapoyczy si, by urzdzi godn ceremoni zalubin
drzewa mangowego z jaminem. W wili Boego Narodzenia chopi nie-
mieccy zwykli byli zwizywa somianymi powrozami drzewa owocowe, by
obrodziy, mwic, e w ten sposb drzewa s zalubione.
Niekiedy zgodnie z wierzeniami dusze zmarych zamieszkuj drzewa.
Plemi Dieri w Australii rodkowej uwaa za bardzo wite pewne drzewa,
w ktre mieli wcieli si ich przodkowie. O drzewach tych wyraaj si z
szacunkiem i pilnuj, by ich nie cito i nie spalono. Gdy osiedlecy doma-
gaj si cicia tych drzew, protestuj zawzicie, twierdzc, e pozbawioby
to ich szczcia i mogoby cign na nich kar za brak poszanowania dla
przodkw. Niektrzy wyspiarze filipiscy wierz, e dusze ich przodkw
przebywaj w pewnych drzewach, tote nie cinaj ich. Gdy s zmuszeni
takie drzewo ci, prosz drzewo o wybaczenie, tumaczc si, e nakaza
im to uczyni kapan. Duchy najchtniej zamieszkuj drzewa wysokie i po-
tne o szeroko rozpostartych gaziach. Gdy wiatr szeleci limi, tubylcy
sysz w tym gos ducha i nigdy nie przechodz obok drzewa, by nie poko-
ni si z szacunkiem i nie przeprosi ducha za zakcenie spokoju. U Ignoro-
tw kada wioska ma swe wite drzewo, w ktrym mieszkaj dusze zmar-
ych przodkw. Drzewu temu skada si ofiary, a kade uszkodzenie drzewa
ma ciga na wiosk niepowodzenia. Gdyby drzewo cito, niechybnie zgi-
naby wioska wraz z wszystkimi mieszkacami.
Na Korei dusze ludzi zmarych przy drodze albo na zaraz i dusze kobiet,
ktre umary przy porodzie, zamieszkuj z reguy drzewa. Takim duchom
skada si na stosach kamieni, uoonych pod drzewami, ofiary z ciasta, wi-
na i wieprzowiny. W Chinach panuje od niepamitnych czasw zwyczaj
sadzenia drzew na grobach, aby w ten sposb wzmocni dusze zmarych
i ocali ich ciaa przed zepsuciem; do tego celu wybierane s zwaszcza so-
sny i cyprysy, poniewa przypisuje, si im wiksz ywotno ni innym
drzewom. Std te czasami utosamia si drzewa rosnce na grobach z du-
szami tych, ktrzy odeszli.
Nawet po ciciu drzewa i sporzdzeniu desek, uytych nastpnie do zbu-
dowania domu, moe si zdarzy, e duch leny wci jeszcze przebywa w
drewnie, tote niektrzy staraj si go przebaga, zanim zamieszkaj w no-
wym domu. Gdy nowy budynek jest ukoczony, Toradowie z Celebesu
zabijaj koz, wini albo bawou i krwi tych zwierzt smaruj wszystkie
drewniane czci domu. Jeli budynek jest lobo, czyli domem ducha, ww-
czas zabija si koguta albo psa na kalenicy dachu tak, eby krew spyna na
obie strony. Dziksze plemi Tanapoo w takich wypadkach skada ofiary
ludzkie. Ofiara na dachu lobo, czyli wityni, suy temu samemu celowi co
smarowanie krwi drewnianych czci zwyczajnego domu. Intencj jest
przebaganie ducha lenego, ktry moe jeszcze przebywa w drewnie. Po
takim zabiegu duch jest udobruchany i nie wyrzdzi krzywdy mieszkacom.
Gdy drzewo przestaje uchodzi za ciao ducha drzewa, lecz staje si po
prostu jego miejscem zamieszkania, ktre moe w dowolnej chwili opuci,
myl religijna dokonuje istotnego postpu. Animizm przechodzi w polite-
izm. Innymi sowy, czowiek przestaje uwaa kade drzewo za yw i wia-
dom istot, a widzi w nim tylko martw i bezduszn mas, zamieszkan na
krtszy lub duszy czas przez nadprzyrodzon istot, ktra swobodnie moe
przechodzi z drzewa na drzewo, przez co posiada pewne prawa wasnoci
do drzew i z ducha drzewa przemienia si w lene bstwo. Gdy tylko duch
drzewa zostaje w ten sposb wyzwolony w pewnej mierze od kadego po-
szczeglnego drzewa, zaczyna zmienia ksztaty i wciela si w posta
czowieka na skutek oglnej tendencji panujcej w prymitywnym sposobie
mylenia do oblekania wszelkich abstrakcyjnych istnie duchowych w kon-
kretne ludzkie ksztaty. Std sztuka klasyczna przedstawia lene bstwa w
ludzkiej postaci, podkrelajc ich leny charakter jak gazi czy rwnie
wymownym symbolem. Zmiana ksztatu nie wpywa jednak w sposb za-
sadniczy na istot natury ducha drzewa. Wadz, ktr posiada jako wcielo-
ny w drzewo duch drzewa, zachowuje nadal jako bg drzew. Sprbuj to
bardziej szczegowo wykaza. Wska wic najpierw, jak drzewom uwa-
anym za istoty oywione przypisuje si wadz nad deszczem i socem, jak
mog one mnoy trzod i pomaga kobietom w poogu, i po drugie, jak te
same siy przypisywane s bogom drzew, pojmowanym jako antropomor-
ficzne istoty wzgldnie rzeczywicie ludzkie wcielenia.
Po pierwsze wic, drzewa wzgldnie duchy drzew maj sprowadza
deszcz i pogod. Gdy misjonarz Hieronim z Pragi namawia pogan Litwi-
nw, by wycili wite gaje, rzesza Litwinek bagaa ksicia litewskiego, by
go powstrzyma, twierdzc, e wraz z gajem zniszczony zostanie dom boga,
ktry zsya im zawsze deszcz i soce. Szczep Mundarw w Assamie uwa-
a, e gdy zetnie si drzewo w witym gaju, leny bg okae swe niezado-
wolenie, wstrzymujc deszcz. W celu sprowadzenia deszczu mieszkacy
Monjo, wioski w rejonie Sagajng w pnocnej Birmie, wybieraj najwikszy
tamaryszek w pobliu wsi i mianuj go przybytkiem ducha (nat), ktry ma
wadz nad deszczem. Po czym skadaj ofiary z chleba, kokosw, bananw
i ptactwa duchowi opiekuczemu wsi i duchowi, ktry sprowadza deszcz,
i modl si: O Panie nat, zlituj si nad nami, biednymi miertelnikami, i nie
wstrzymuj deszczu. Jako e szczodrze skadamy ci te ofiary, spraw, by
deszcz pada dniem i noc. Po tym nastpuj libacje na cze ducha tamary-
szka, a jeszcze pniej trzy starsze niewiasty, ubrane w pikne szaty, obwie-
szone naszyjnikami i kolczykami, piewaj Pie Deszczu.
Duch drzewa kae rwnie dojrzewa plonom. Gallowie afrykascy ta-
cz parami wok witego drzewa, modlc si o dobre zbiory. Kada para
skada si z mczyzny i kobiety trzymajcych kij za oba koce. Pod pa-
chami trzymaj zielon kukurydz lub traw. Chopi szwedzcy wtykaj ga-
z limi do kadej bruzdy na polach, gdzie zasiali zboe, w przekonaniu
e to zapewni im obfity plon. Ta sama myl ley u podstaw francuskiej
i niemieckiej wiechy doynkowej (Harvest May). Jest to dua ga, a nawet
cae drzewo przybrane kosami zboa, przywoone do domu z niw i przy-
twierdzane do dachu domu lub stodoy, gdzie pozostaje do nastpnego roku.
W Szwabii wiecha doynkowa umieszczana bywa na ostatnich snopach
zboa pozostawionych w polu; w innych miejscowociach umieszcza si
wiech na polu i przywizuje si do niej ostatni zty snopek.
Duch drzewa sprawia, e trzody rozmnaaj si, i ma dobroczynny wpyw
na kobiety posiadajce potomstwo.
U niektrych plemion murzyskich w Kongo kobiety ciarne sporzdza-
j sobie ubrania z kory pewnego witego drzewa, poniewa wierz, e ocali
je ono przed niebezpieczestwem towarzyszcym porodowi. Podanie, e
Leto, gdy miaa urodzi boskie blinita, Apollina i Artemid, obja ramio-
nami drzewo palmowe i oliwk czy te dwa drzewa laurowe, jest, by moe,
wiadectwem, i Grecy rwnie wierzyli w skuteczno pewnych drzew ja-
ko uatwiajcych pord.
X
Pozostaoci kultu drzew we wspczesnej Europie

Omwione dotd dobroczynne waciwoci przypisywane pospolicie du-


chowi drzew pozwalaj nam z atwoci poj, dlaczego tradycja maika
wzgldnie maja1 bya tak szeroko rozpowszechniona i odgrywaa tak wiel-
k rol w ludowych obchodach europejskich chopw. Wiosn, wczesnym
latem lub nawet w dzie letniego przesilenia byo i w wielu czciach Euro-
py jest nadal w zwyczaju cinanie w lesie drzewa, ktre nastpnie ustawia
si pord oglnej uciechy we wsi. Czasami cina si w lesie tylko gazie
i przybiera nimi wszystkie domy. Intencj tego zwyczaju jest sprowadzenie
na wie i na kady dom bogosawiestw, ktrych moe uyczy duch drze-
wa. Std wanie bierze si zwyczaj istniejcy w niektrych miejscowo-
ciach: polega on na ustawianiu przed kadym domem maika wzgldnie na
obnoszeniu go od domu do domu, by na kade gospodarstwo spada odpo-
wiednia cz bogosawiestwa. z olbrzymiej iloci przykadw wybralimy
dla zilustrowania tego obyczaju jedynie kilka:
W hrabstwie Northampton istnieje zwyczaj ustawiania w dniu pierwszego
maja przed kadym domem drzewka wysokoci dziesiciu-dwunastu stp w
taki sposb, by zdawao si, e ronie ono w tym miejscu. Drzewko i prg
domu przybierano kwiatami.
W pnocnej Anglii istnia dawniej zwyczaj, e modzi ludzie wstawali w
dniu pierwszego maja tu po pnocy i przy akompaniamencie muzyki i d-
cia w rogi wybierali si do lasu. W lesie amali gazie i ozdabiali je wian-
kami i wizankami z kwiatw, po czym o wicie wracali do wsi i przybrane
kwiatami gazie umieszczali nad drzwiami i oknami swych domw. W Abi-
ngdon modzie chodzia dawniej rankiem pierwszego maja po wsi, piewa-
jc pie okolicznociow, z ktrej przytaczamy dwie zwrotki:

Wczylimy si ca noc
I prawie cay ranek
I oto powracamy w dom
Wesoy niosc wianek.

Z wesoym wiankiem skoro wit

1
W oryginale May-tree lub May-pole (drzewko majowe lub sup majowy). Uywamy tu
podobnych w tekcie nazw polskich, poniewa zwyczaje analogiczne do opisywanych przez
Frazera znane s w Polsce pod nazwami maik, maj itp. [Przyp. wyd. pol.]
Stoimy tu na dworze
A e tak pikny na nim li
To dzieo rki boej.

W niektrych wioskach w Wogezach mode dziewczta chodziy pierw-


szego maja od domu do domu, piewajc piosenk, w ktrej wspominano o
chlebie i mce majowej. Na tych domach, w ktrych otrzymyway pieni-
dze, wieszay zielone gazki, tam za gdzie odmawiano im datku, yczyy
rodzinie wielu dzieci i by zabrako chleba dla ich wyywienia.
We Francji w departamencie Mayenne chopcy nazywani maili tins ob-
chodzili pierwszego maja gospodarstwa, piewajc pieni okolicznociowe.
Otrzymywali za to datki pienine i poczstunek, w kadym domu pozosta-
wiali mae drzewko lub gazk. W Alzacji, w pobliu Saverne, ludzie cho-
dzili z maikiem, przy czym jeden mczyzna, zazwyczaj w biaej koszuli,
mia twarz posmarowan czernidem przed nim noszono due drzewko
majowe, a kady z uczestnikw mia may maik w rce. Jeden z kompanii
nis duy kosz, do ktrego zbiera jaja, boczek i tym podobne dary.
W czwartek przed Zielonymi witkami chopi rosyjscy

id do lasu piewajc, wyplataj wiece i cinaj mod brzzk, ktr


ubieraj w kobiecy strj albo ozdabiaj wielobarwnymi szmatkami i wst-
kami. Po tym nastpuje biesiada, na zakoczenie za zabieraj przystrojon
brzoz do swej wioski z pieniami i tacami i ustawiaj j w jednym z do-
mw, gdzie pozostaje jako honorowy go do Zielonych wit. W cigu tych
dwu dni skadaj wizyty w domu, w ktrym przebywa ich go, ale na trze-
ci dzie, to jest w niedziel Zielonych wit, zanosz brzoz do rzeki i wrzu-
caj do wody,

a w lad za ni wiece. Ten rosyjski zwyczaj ubierania brzozy w strj ko-


biecy dowodzi w sposb oczywisty, e mamy tu do czynienia z personifiko-
waniem drzewa, a wrzucanie go do wody jest wedug wszelkiego prawdopo-
dobiestwa zaklinaniem deszczu.
W niektrych okolicach Szwecji w wili pierwszego maja chopcy chodz
z pkiem wieych witek brzozowych, pokrytych ju czciowo lub cako-
wicie limi. Przed nimi postpuje skrzypek wiejski i w ten sposb obchodz
wszystkie domostwa, piewajc pieni majowe. Treci tych pieni jest
proba o dobr pogod, obfite plony i wszelkie dary ziemi i niebios. Jeden z
chopcw ma kosz, do ktrego zbiera dary. Gdy gospodarze dobrze ich
przyjmuj, wtykaj witk z limi w dach nad drzwiami domu. Ale w Szwe-
cji letnie przesilenie jest gwnym okresem dla tego rodzaju obrzdkw. W
wili w. Jana (23 czerwca) sprzta si skrupulatnie domy i ubiera je w zie-
lone gazie i kwiaty. Przed drzwiami i w innych miejscach ustawia si mo-
de jodeki, a w ogrodach czsto buduje cieniste altanki. W Sztokholmie tego
dnia sprzedaje si na targu tysice majw (Maj Stnger) od szeciu do
dwunastu cali wysokoci, przybranych limi, kwiatami, pasemkami kolo-
rowego papieru, zoconymi skorupkami jajek zawieszonymi na somkach
itp. Na szczytach gr rozpala si ogniska, wok ktrych ludzie tacz
i przez ktre skacz, ale gwnym wydarzeniem dnia jest ustawianie maja.
Skada si on z prostego, wysokiego wierka ogooconego z gazi.

Niektre maj na sobie obrcze i inne kawaki drzewa przymocowane na


krzy, na innych natomiast zawiesza si uki w taki sposb, by przypominay
czowieka podpierajcego si pod boki. Nie tylko sam Maj Stang (maj), ale
obrcze, uki itd. przybrane s limi, kwiatami, najrozmaitszymi szmatkami,
zoconymi skorupkami od jajek, itp., a na szczycie umieszcza si du chor-
giewk wzgldnie flag.
Ustawianiem i przybieraniem maja zajmuj si dziewczta, a jest to za-
jcie bardzo uroczyste. Ludzie cigaj ze wszystkich stron i tacz, tworzc
due koo wok maja.

Podobne obyczaje w zwizku z przesileniem letnim zaobserwowano w


niektrych czciach Niemiec. W miastach Grnego Harcu ustawiano na
placach wysokie jody z kor odart z dolnej czci pnia, przybrane kwiata-
mi oraz tymi i czerwonymi pisankami. Wok tych drzew w dzie taczy-
a modzie, a wieczorem doroli. W niektrych okolicach Czech ustawia si
maj w wili w. Jana. Chopcy przynosz z lasu wysok jod lub sosn
i ustawiaj na wzgrzu. Dziewczta przybieraj j nastpnie bukietami, gir-
landami kwiatw oraz czerwonymi wstkami. Po obchodach maj zostaje
spalony.
Zbyteczne byoby rozwodzi si nad obyczajami zwizanymi z ustawia-
niem maja w dniu pierwszego maja, ktre przetrway w rnych czciach
Europy, jak na przykad w Anglii, Francji i Niemczech. Wystarczy kilka
przykadw. Pisarz purytaski Philip Stubbes, w swej Anatomie of Abuses
(Anatomii bezecestw), wydanej po raz pierwszy w Londynie w 1583
roku, opisuje z nieskrywanym obrzydzeniem, jak to w czasach dobrej kr-
lowej Bess ludzie zwykli byli ustawia maj. Jest to ywy obrazek wesoej
Anglii dawnych czasw.

W maju, przed Zielonymi witami lub w innym czasie, modzi chopcy


i dziewczta, starzy mczyni i kobiety wcz si nocami po lasach, gajach,
grach i pagrkach, ca noc spdzajc na przyjemnych rozrywkach, a gdy
rankiem wracaj, przynosz brzozy i gazie drzew, ktrymi potem przyozda-
biaj swe zebrania. I nic w tym dziwnego, poniewa przebywa midzy nimi
wielki Pan, jako nadzorca i pan ich zabaw i wyczynw, a mianowicie Szatan,
ksi piekie. Ale gwnym skarbem, jaki przynosz, jest ich maj, ktry
wprowadzaj do swych domw z wielkim naboestwem. Maj dwadziecia
albo czterdzieci wow w zaprzgach, a kady wl ma rogi przybrane pach-
ncym bukietem z kwiatw, a woy te cign do domu w maj (a raczej ich
mierdzcego boka) obwieszony kwiatami i zioami, obwizany od gry do
dou sznurkami, a czasem malowany w rne kolory, a dwie albo trzy setki
mczyzn, kobiet i dzieci id za nim z wielkim naboestwem.
A kiedy go postawi z chusteczkami i flagami powiewajcymi na szczycie,
posypuj wok niego ziemi, przywizuj do zielone gazie i ustawiaj w
pobliu chatki, altany i gaiki. A potem zaczynaj taczy, jak pogaskie na-
rody czyniy to przy powiceniu bokw, czego to jest doskonaym przyka-
dem, a raczej rzecz sam. Syszaem od zasugujcych na wiar ludzi (i to
viva voce2), e bywa, i czterdzieci, szedziesit lub sto dziewczt idzie na
noc do lasu i zaledwie jedna trzecia wraca do domu niepohabiona.

Istnieje rwnie pouczajca kategoria przypadkw, gdy duch drzewa


przedstawiany jest rwnoczenie w formie rolinnej i ludzkiej. Obie te for-
my istniej rwnolegle obok siebie, jak gdyby po to, by si wzajemnie obja-
nia. W takich wypadkach ludzkim wyobraeniem ducha drzew bywa kuka
lub lalka, czasem za jest to ywy czowiek, ale bez wzgldu na to, czy jest
to lalka, czy te ywa istota, zostaje umieszczona obok drzewa lub gazi,
dziki czemu osoba lub lalka i drzewo lub ga tworz swego rodzaju dwu-
jzyczne objanienie wzgldnie tumaczenie z jednego jzyka na drugi. W
takim wypadku nie ulega adnej wtpliwoci, e duch drzewa jest rzeczywi-
cie przedstawiony w ludzkiej postaci. W Czechach w czwart niedziel
Wielkiego Postu modzi ludzie wrzucaj do wody kuk zwan mierci, po
czym dziewczta udaj si do lasu, cinaj mode drzewko i przywizuj je
do kuky ubranej w biae szaty, tak eby wygldaa jak kobieta. Z tym drze-
wem i kuk id od domu do domu, zbierajc datki i piewajc piosenki,
ktrych refren brzmi nastpujco:

Pdzimy oto ze wsi mier,


Niesiemy do wsi Lato...

Jak si przekonamy dalej, Lato jest w tym wypadku duchem rolinnoci,


powracajcym wzgldnie oywajcym na wiosn. W niektrych okolicach
Anglii dzieci chodz, proszc o grosik, z maymi imitacjami maika i piknie
przybran lalk, ktr nazywaj Pani Maju. W tych wypadkach lalka
i drzewko s niewtpliwie ekwiwalentami.
W Thann w Alzacji dziewczynka nazywana Ryczk Majow, ubrana w
bia sukienk, obnosi przybrany wiankami i wstkami maik, a jej towa-
rzyszki zbieraj dary u kadych drzwi i piewaj przy tym piosenk:

2
Z wasnych ust, bezporednio.
Majowa Ro, okr si trzy razy!
Daj nam na siebie patrze bez obrazy!
Chod, ryczko, chod do lasa,
Bdziem piewa, bdziem hasa
Od samego maja a do samej ry!

W piosence wypowiedziane jest yczenie, by tym, ktrzy nic nie daj, ku-
ny poary kury, by ich winnice nie obrodziy, drzewa nie day orzechw,
pola zb. Powszechnie uwaa si, e zbiory zale od darw ofiarowanych
tym majowym piewakom. W danym, jak i w poprzednio wzmiankowanych
przypadkach, pierwszego maja dzieci chodz z zielonymi gaziami i wian-
kami, piewaj i zbieraj pienidze. Cay ten obrzdek oznacza, e wraz z
duchem rolinnoci sprowadzaj one obfito i powodzenie na dom i ocze-
kuj za to opaty. Na Litwie rosyjskiej w dniu pierwszego maja ustawiano
przed wsi zielone drzewo, a parobcy wybierali najadniejsz dziewczyn,
koronowali j, spowijali w gazki brzozy, sadzali koo majowego drzewa
i taczyli wok, woajc: O Maju! O Maju!. W Brie (Isle de France)
maj ustawia si w rodku wioski. Wierzchoek ozdabia si kwiatami, gr-
n cz limi i gazkami, a doln duymi, zielonymi konarami. Dziewcz-
ta tacz wok tego drzewa, prowadzc rwnoczenie ze sob chopaka
pokrytego limi, ktrego nazywaj Ojcem Majem. W maych miasteczkach
gr Lasu Frankoskiego w Pnocnej Bawarii ustawia si drugiego maja
przed karczm drzewo Walber, wok ktrego taczy mczyzna w chocho-
le splecionym w taki sposb, e kosy schodz si nad jego gow, tworzc
koron. Nazywaj go Walber i zazwyczaj prowadzi on procesj po ulicach
udekorowanych gazkami brzozy.
U Sowian w Karyntii w dniu w. Jerzego (23 kwietnia) modzie przybie-
ra kwiatami i wiankami drzewo cite w przeddzie, po czym obnosi je z
muzyk i radosnymi okrzykami, a gwn postaci pochodu jest Zielony
Jerzy, miody chopak przybrany od stp do gowy w zielone gazki. Zielo-
nego Jerzego, to znaczy kuk wyobraajc go, wrzuca si do wody na za-
koczenie obchodw. Chopak odgrywajcy Zielonego Jerzego stara si
zawsze tak sprytnie wylizn ze swej zielonej szaty, a zamiast siebie pod-
stawi kuk, by nikt tego nie zauway, w wielu jednak miejscowociach
sam chopak odgrywajcy rol Zielonego Jerzego bywa zanurzany w rzece
lub sadzawce, a oczywistym celem tego jest zapewnienie deszczu i spowo-
dowanie, by pola i taki zazieleniy si na wiosn. W niektrych miejscowo-
ciach nakada si bydu wianki na gowy i wypdza je z obr, piewajc
przy tym:

Niesiemy ciebie, Zielony Jerzy,


Za tob caa gromada biey.
Jeli nam nie dasz paszy dla trzody
Pjdziesz co wody, pjdziesz do wody!

Widzimy, e te same siy, wywoujce deszcz i opiekujce si bydem,


przypisywane duchowi drzewa, s rwnie przypisywane duchowi drzewa
reprezentowanemu przez ywego czowieka.
U Cyganw w Transylwanii i w Rumunii uroczystoci Zielonego Jerzego
s najwaniejszym witem wiosny. Niektrzy z nich obchodz je w ponie-
dziaek wielkanocny, inni w dzie w. Jerzego (23 kwietnia). W przeddzie
wita cina si mod wierzb, przybiera limi i wiankami i wtyka j w
ziemi. Kobiety w ciy pozostawiaj na noc pod drzewem jak cz swej
odziey, a jeli nastpnego ranka znajd na niej listek z drzewa, wiedz, e
pord bdzie lekki. Ludzie starzy i chorzy udaj si wieczorem ku drzewu,
spluwaj na nie trzykrotnie i mwi: Ty wkrtce umrzesz, ale spraw, eby-
my yli. Nastpnego ranka Cyganie zbieraj si przy wierzbie. Gwn
postaci uroczystoci jest Zielony Jerzy, chopak cay skryty pod przybra-
niem z zielonych lici i kwiatw. Rzuca on kilka garci trawy zwierztom
nalecym do bandy, by nie zabrako im paszy w cigu roku. Potem bierze
trzy elazne gwodzie, ktre przez trzy dni i trzy noce leay w wodzie,
i wbija je w wierzb, pniej wyciga je i wrzuca do strumienia, by przeba-
ga duchy wodne. Na zakoczenie ludzie udaj, e wrzucaj Zielonego Je-
rzego do wody, ale w rzeczywistoci wrzucaj kuk zrobion z gazek i li-
ci. W tej wersji zwyczaju moc ulenia w poogu i przelania si witalnych na
chorych jest ponad wszelk wtpliwo przypisywana wierzbie, natomiast
Zielony Jerzy, ludzki sobowtr drzewa, daje straw bydu i zapewnia przy-
chylno duchw wodnych, zwizujc je bezporednio z drzewem.
Jak dotd, widzielimy, e duch drzewa wzgldnie rolinnoci jest w za-
sadzie reprezentowany albo wycznie w postaci rolinnej, na przykad przez
drzewo, ga lub kwiat, albo rwnoczenie w postaci rolinnej i ludzkiej,
jak na przykad przez drzewo, ga i kwiat w poczeniu z yw osob lub
kuk. Naley jeszcze dowie, e niekiedy zupenie pominite zostaje
przedstawienie ducha w postaci drzewa, gazi lub kwiatu, a pozostaje jedy-
nie ywa osoba. W takim wypadku charakter zastpczy czowieka jest za-
zwyczaj zaznaczony przez przybranie go w licie lub kwiaty, czasami
wiadczy o tym rwnie imi, ktre otrzymuje.Na przykad w niektrych
okolicach Rosji w dniu w. Jerzego stroi si modego chopca w licie
i kwiaty. Sowecy nazywaj go Zielonym Jerzym. Trzymajc w jednej rce
zapalon pochodni, a w drugiej pierg, wychodzi on na pola, a za nim id
dziewczta piewajce odpowiednie pieni. Rozpala si nastpnie koo z
chrustu i w rodku umieszcza si pierg. Wszyscy uczestnicy ceremonii
zasiadaj przy ognisku i dziel si nim. W tym obyczaju Zielony Jerzy jest
niewtpliwie identyczny z podobnie przybranym Zielonym Jerzym powiza-
nym z drzewem w zwyczajach przestrzeganych w ten dzie w Karyntii,
Transylwanii i w Rumunii. W Rosji znowu widzielimy, e w Zielone
wita ubiera si wierzb w kobiece szaty i umieszcza j na domu; w rejonie
Piska identyczny zwyczaj jest przestrzegany w drugi dzie Zielonych
wit. Dziewczta biaoruskie wybieraj najadniejsz ze swego grona i ob-
wieszon limi brzozy i klonu oprowadzaj po wsi.
W Ruhla, gdy tylko drzewa si zazielenia, dzieci zbieraj si w niedziel
i udaj si do lasu, gdzie wybieraj jednego ze swych towarzyszy na Maego
Licianego Czowieczka. Obamuj gazki z drzew i oplataj nimi dziecko
tak, e tylko buciki wida spod zielonego paszcza. Robi otwory, przez
ktre moe patrze, i dwoje dzieci prowadzi go, eby si nie potkn. Z ta-
cami i piewami prowadz go od domu do domu, proszc o darowanie im
jaj, mietany, kiebasy i ciastek. Na koniec skrapiaj Licianego Czowiecz-
ka wod i urzdzaj sobie uczt z zebranych wiktuaw. W Fricktal w
Szwajcarii w Zielone wita chopcy id do lasu i jednego z obecnych opla-
taj gazkami. Nazywa si go Zielonowitkowym Ciur, wsadza si go na
konia z zielon gazi w rce i obwozi po wsi. Przy studni wszyscy zatrzy-
muj si, zdejmuj Ciur z konia i zanurzaj go w korycie; w ten sposb
nabywa on prawa polewania wszystkich wod, a z prawa tego korzysta
gwnie w stosunku do dziewuch i urwisw. Bandy ulicznikw maszeruj
przed nim i prosz go, by ich obla wod.
Najpopularniejszym przykadem tych komediantw w Anglii jest Jack-in-
the-Green Zielony Ja, kominiarz, ktry chodzi w stokowatym kostiumie
z wikliny, przybranym ostrokrzewem i bluszczem, z koron z kwiatw
i wstek na szczycie. W takim stroju kroczy on taczc na czele kilku ko-
miniarzy, ktrzy zbieraj datki. W Fricktal przebranie takie nazywa si zie-
lonowitecznym koszykiem. Gdy tylko drzewa zaczynaj pczkowa, wy-
biera si w lesie miejsce, gdzie w najwikszej tajemnicy chopcy wiejscy
przygotowuj ten koszyk, pilnujc, by nikt ich nie wyprzedzi. Na dwch
obrczach oplata si liciaste gazie, jedna obrcz spoczywa na barkach,
druga otacza ydki, specjalne otwory robi si dla ust i oczu, a duy bukiet z
kwiatw wieczy cao. W tym stroju wybrany chopak pojawia si niespo-
dziewanie we wsi w godzinie nieszporw, a przed nim krocz trzej chopcy,
dmc w rogi sporzdzone z wierzbowej kory. Gwnym zadaniem caej
kompanii jest umieszczenie zielonowitecznego koszyka na studni wiejskiej
i dopilnowanie, by chopcy z ssiednich wiosek nie skradli go i nie umiecili
na wasnej studni.W tej kategorii przypadkw, ktrych przykady podalimy
wyej, nie ulega wtpliwoci, e osoba przybrana w licie jest synonimem
maja wzgldnie kuky majowej obnoszonej przez ebrzce dzieci od domu
do domu. Jedno jak i drugie przedstawia dobroczynnego ducha rolinnoci,
ktrego odwiedziny naley zrekompensowa darami w pienidzach lub
ywnoci.
Czstokro osoba przybrana w licie uosabiajca ducha rolinnoci nosi
lniano Krla lub Krlowej. Bywaj to czsto takie tytuy jak Krl Majowy,
Krl Zielonowiteczny, Krlowa Maja itd. Tytuy te, jak stwierdza Mann-
hardt3, sugeruj, e duch wcielony w rolinno jest wadc posiadajcym
rozleg wadz.
W pewnej wiosce niedaleko Salzwedel ustawia si w Zielone wita
maj, do ktrego urzdza si wycigi chopcw, a ten, kto pierwszy dobie-
gnie, zostaje krlem. Na szyi zawiesza si mu wieniec z kwiatw, a w rce
dziery maik, ktrym przed procesj zmiata ros. Przed kadym domem
uczestnicy procesji piewaj pie, w ktrej yczc mieszkacom szczcia,
wspominaj o czarnej krowie w oborze dajcej biae mleko i czarnej kurze
skadajcej biae jajka i prosz przy tym o darowanie im jajek, boczku i in-
nych wiktuaw. W wiosce Ligocie na lsku urzdza si w Zielone witki
tak zwane Krlewskie Wycigi. Na ce ustawia si sup, do ktrego przy-
pito kawaek ptna, a modzi mczyni, pdzc na koniach, usiuj je ze-
rwa. Ten, ktremu to si uda i zanurzy je w pobliskiej Odrze, ogoszony
zostaje krlem. Sup jest tu oczywicie substytutem maja.
W Hildesheim piciu czy szeciu modych chopcw chodzi po wsi w
drugi dzie Zielonych wit, trzaskajc rytmicznie z dugich batw i zbiera-
jc jajka po domach. Najwaniejsz osob w kompanii jest Krl Liciany,
chopak tak starannie przystrojony w licie i gazki brzozy, e spod kostiu-
mu wystaj mu jedynie stopy. Wysokie przybranie gowy z gazek brzozy
dodaje mu wzrostu. W rce trzyma dugi hak, ktrym stara si po drodze
apa zabkane psy i dzieci. W niektrych okolicach Czech w drugi dzie
Zielonych wit modzi chopcy kad na gowy wysokie czapy z kory brzo-
zowej ozdobione kwiatami. Jednego z nich, w stroju Krla, cign w saniach
na wiejskie pastwisko i jeli po drodze trafi si sadzawka, niechybnie wy-
wracaj sanie. Przybywszy na pastwisko, zbieraj si wok Krla, Herold
wskakuje na kamie albo wazi na drzewo i odczytuje pamflety na kady
dom we wsi i na jego mieszkacw. Potem zrywa si czap z kory i chopcy
chodz po wsi ubrani witecznie, obnoszc maik i proszc o dary. Czasami
dostaj ciastka, jajka i kukurydz. W Grossvargula koo Langensalza istnia
w XVIII wieku zwyczaj prowadzenia Krla Trawy w procesji zielonowi-
tecznej. Ukryty by on w piramidzie z gazi topoli, a na gowie mia koron
krlewsk z gazek i kwiatw. Jedzi na koniu ukryty w liciastej pirami-
dzie tak dugiej, e sigaa ziemi i pozostawiano w niej tylko otwr dla twa-
rzy. Otoczony kawalkad modziey podjeda w ten sposb do ratusza,
plebani itd., gdzie wszystkich podejmowano piwem. Potem pod siedmioma
lipami w ssiednim Sommerberg zdzierano z Krla Trawy jego zielon po-
wlok, koron wrczano burmistrzowi, a gazie wtykano na polu, na kt-

3Wilhelm Mannhardt (1831-1880) niemiecki badacz mitw i legend. Napisa


m.in. Germanische Mythen, Wald- und Feldkulte.
rym zasiano len, by rs wysoko. W tym ostatnim szczegle wystpuje na-
ocznie uyniajcy wpyw ducha drzewa. W okolicach Pilzna w Zielone
wita stawia si porodku wsi bud z zielonych gazi w ksztacie stoka
bez drzwi. Do tej budy zjedaj si chopcy wiejscy z Krlem na czele. Ma
on przypity do boku miecz i na gowie stokowaty kapelusz z sitowia. wi-
ta jego skada si z Sdziego, Herolda i postaci zwanej Oprawc ab, czyli
Katem. Ten ostatni odgrywa rol Bazna. Ma stary zardzewiay miecz i je-
dzie na ndznej szkapie. Gdy pochd dociera do budy, Herold schodzi z
konia i obchodzi bud wokoo, szukajc drzwi. Nie znajdujc ich, mwi:
Zapewne jest to zaczarowany zamek, czarownice wa przez licie i nie
potrzebuj adnych drzwi. Nastpnie wyciga miecz i wyrbuje sobie drog
do budy. W rodku stoi krzeso, na ktrym siada i rozpoczyna wierszem
krytykowa dziewczta, gospodarzy i parobkw z okolicy. Po tej ceremonii
przychodzi kolej na Oprawc ab, ktry pokazawszy najpierw klatk z a-
bami, ustawia szubienic i wiesza na niej wszystkie aby po kolei. W okoli-
cy Plas ceremonia ta rni si w kilku szczegach. Krl i onierze s ca-
kowicie przystrojeni w kor przybran kwiatami i wstkami. Wszyscy maj
przypite do boku szable i jad na koniach, rwnie przybranych zielonymi
gazkami i kwiatami. Gdy w zagajniku krytykuje si wiejskie niewiasty
i dziewczta, Herold w ukryciu szczypie i szturcha ab, a zacznie recho-
ta, a wtedy Krl wydaje wyrok mierci na ab, Kat ucina jej eb i rzuca
skrwawiony tuw midzy widzw. Zabawa koczy si na tym, e onierze
przepdzaj Krla z szaasu i cigaj go. Jak stwierdza Mannhardt, szczypa-
nie i ucinanie gowy abie jest niewtpliwie sposobem na zaklinanie desz-
czu. Widzielimy ju, e niektrzy Indianie znad Orinoko bij aby specjal-
nie po to, by sprowadzi deszcz, a zabijanie ab jest europejskim czarem na
deszcz.
Duch rolinnoci wiosennej jest czsto uosabiany przez Krlow zamiast
Krla. W okolicach Libchowic (Czechy) w czwart niedziel Wielkiego
Postu dziewczta w biaych strojach, z pierwszymi wiosennymi kwiatami,
jak fioki i stokrotki, wpitymi we wosy, prowadz po wsi dziewczyn, kt-
ra nazywa si Krlow i nosi koron z kwiatw. Podczas uroczystej procesji
wszystkie dziewczta musz bez przerwy krci si w kko i piewa. W
kadym domu Krlowa obwieszcza nadejcie wiosny i yczy mieszkacom
szczcia i powodzenia, za co otrzymuje podarki.
Czasami ducha rolinnoci reprezentuje zarwno Krl, jak i Krlowa, Pan
i Pani albo para narzeczonych. Napotykamy tu znowu paralelizm midzy
antropomorficznym i rolinnym wyobraeniem ducha drzewa, albowiem, jak
widzielimy, niekiedy eni si rwnie midzy sob drzewa. W Halford, w
poudniowej czci hrabstwa Warwick, w dzie pierwszego maja dzieci
chodz od domu do domu parami z Krlem i Krlow na czele. Dwch
chopcw nosi maj wysokoci jakich szeciu-siedmiu stp, ozdobiony
kwiatami i zieleni. Na szczycie maja przytwierdzone s dwa drki zbite
pod ktem prostym. One rwnie przybrane s kwiatami, a z kocw dr-
kw zwisaj w podobny sposb udekorowane obrcze. Dzieci chodz po
domach, piewaj pieni majowe i otrzymuj pienidze, za ktre pniej, po
poudniu, urzdzaj sobie podwieczorek w szkole. W pewnej wiosce cze-
skiej koo Hralec Kra'love' (Ko:niggratz) w drugi dzie Zielonych wit
dzieci graj w gr krlewsk, w ktrej Krl i Krlowa maszeruj pod bal-
dachimem, Krlowa w wiankach, a najmodsza dziewczynka niesie za nimi
na tacy dwa wiece. Towarzysz im chopcy i dziewczta zwani druhnami
i drubami. Chodz od domu do domu, zbierajc podarki. Na lsku staym
punktem zabaw ludowych na Zielone wita byy i do pewnego stopnia s
jeszcze nadal zawody o tytu krlewski. Zawody przybieray rozmaite for-
my, ale celem zawsze by maj. Niekiedy modzieniec, ktremu udao si
wspi po gadkim supie i zdj lec na szczycie nagrod, by ogaszany
Zielonowitkowym Krlem, a jego wybranka Krlow. Po proklamacji
Krl z maikiem w rce udawa si wraz z ca kompani do karczmy, gdzie
zabawa koczya si tacami i biesiad. Modzi chopi i parobcy czsto
urzdzali wycigi konne do maja przybranego kwiatami, wstgami i koro-
n. Ten, kto pierwszy dociera do maja, zostawa Zielonowitkowym
Krlem i przez reszt dnia wszyscy musieli mu by posuszni. Najgorszy
jedziec zostawa Baznem. Przy maju wszyscy zsiadali z koni i brali na
ramiona Krla. Krl zwinnie wspina si na sup i zdejmowa maik i koron
znajdujce si na szczycie. W tym czasie Bazen pieszy do karczmy i jak
najszybciej stara si potkn trzydzieci buek i wypi cztery kwarty wdki.
Za nim nadciga Krl z maikiem w rce i reszta towarzystwa. Bazen, gdy
ju upora si z bukami i wdk, wita go przemwieniem i szklanic piwa,
a Krl regulowa rachunek. Bazen, ktry nie speni powyszych warun-
kw, musia sam paci za siebie. Po naboestwie caa kompania w uroczy-
stej procesji cigna przez wie. Na czele jecha Krl przybrany kwiatami,
trzymajc w rce maik. Za nim poda Bazen w ubraniu wywrconym
podszewk na wierzch, z przyprawion dug lnian brod i koron zielono-
witkow na gowie. Za nimi jechao dwch jedcw przebranych za
gwardi przyboczn. Procesja zatrzymywaa si przed kadym gospodar-
stwem, dwch gwardzistw schodzio z konia, zamykao Bazna w domu
i domagao si od gospodyni haraczu na zakup myda dla umycia brody Ba-
znowi. Zwyczaj zezwala im zabiera wszelkie wiktuay, ktre nie byy pod
kluczem. Wreszcie przybywali do domu, w ktrym mieszkaa wybranka
Krla. Witana jako Zielonowitkowa Krlowa, otrzymywaa odpowiednie
podarki, na przykad barwn szarf, obrus i fartuch. Krl dostawa w nagro-
d kamizelk, krawat i tym podobne rzeczy i mia prawo ustawienia maika
wzgldnie drzewka zielonowitkowego przed obejciem swego pana, gdzie
pozostawao ono do nastpnych Zielonych wit. W kocu procesja udawaa
si do gospody, gdzie Krl z Krlow rozpoczynali tace. Niekiedy Zielono-
witkowy Krl i Zielonowitkowa Krlowa obejmowali urzd w inny spo-
sb. Na wozie drabiniastym przywoono chochoa naturalnej wielkoci z
czerwon czapeczk na gowie. Siedzia on midzy dwoma mczyznami
uzbrojonymi i przebranymi za stranikw. Odstawiano go do miejsca, gdzie
mia si odby nad nim artobliwy sd. Po oficjalnej rozprawie skazywano
go na mier i przywizywano do supa wystawionego w miejscu egzekucji.
Modzie z przewizanymi oczami staraa si go przebi dzid. Ten, ktre-
mu si to udawao, zostawa Krlem, a jego bogdanka Krlow. Chocho
nosi imi Goliata.
Widzielimy ju, e obrzdki, ktre w innych krajach zwizane s z Zie-
lonymi witami lub dniem pierwszego maja, w Szwecji przypadaj zazwy-
czaj na dzie przesilenia letniego. W niektrych okolicach szwedzkiej pro-
wincji Blekinge zachowa si jeszcze obyczaj wybierania Krlowej letniego
przesilenia, ktrej niekiedy wypoycza si koron kocieln. Wybrana
dziewczyna sama wyszukuje sobie narzeczonego, po czym odbywa si
zbirka na mod par, ktr przez ten czas uwaa si za mode maestwo.
Pozostali modziecy rwnie wybieraj sobie narzeczone. Podobne cere-
monie, jak si zdaje, istniej jeszcze nadal w Norwegii. W okolicy Brianc,on
(Delfinat) pierwszego maja chopcy ubierali w zielone licie jednego z wiej-
skich kawalerw, ktrego rzucia bogdanka, polubiajc innego. Kadzie si
on na ziemi i udaje, e pi. Po czym dziewczyna, ktra go lubi i chce za nie-
go wyj za m, przychodzi, budzi go i podaje mu swe rami i kij. Razem
udaj si do karczmy i s pierwsz par, ktra rozpoczyna tace. Para musi
si pobra w cigu roku, a jeli modzi tego nie uczyni, bd traktowani
jako stary kawaler i stara panna i nie bd dopuszczeni do towarzystwa mo-
dziey. Kawalera nazywaj Majowym Narzeczonym. W karczmie zrzuca on
z siebie swj liciasty kostium, z ktrego podczas tacw jego partnerka robi
bukiet przepleciony kwiatami i nosi go nastpnego dnia na piersi, gdy narze-
czony ponownie prowadzi j do karczmy. Podobny zwyczaj przestrzegany
jest w Rosji w rejonie Nerechty w czwartek przed Zielonymi witami.
Dziewczta id do brzozowego gaju i tam przewizuj wok duej brzozy
pasek albo wstk, a dolne gazie uginaj w ten sposb, e tworz wieniec,
po czym te dziewczta, ktre si przez wieniec ucauj, nazywaj si przyja-
cieczkami. Nastpnie jedna z dziewczt naladuje czowieka pijanego,
rzuca si na ziemi, tarza w trawie i udaje, e mocno zasypia. Budzi j inna
dziewczyna pocaunkiem, a potem caa gromadka, piewajc gono, wije
wianki, ktre nastpnie rzuca na wod. Z tego, jaki los spotka wianki, wr
sobie dziewczta przyszo. Rol picego niewtpliwie musia kiedy od-
grywa chopiec. W obyczajach francuskim i rosyjskim wystpuje opusz-
czony narzeczony, za w obyczaju opisanym poniej opuszczona narze-
czona. W rod Popielcow Sowecy z Grnej Krajiny wlok przez wiosk
somian kuk, pokrzykujc wesoo. Topi j nastpnie w wodzie albo pal,
a z wysokoci pomienia wr obfito najbliszych plonw. Za haaliwym
tumem kroczy przebrana niewiasta, cignc na sznurku du desk; udaje,
e jest porzucon narzeczon.
Z powyszego mona by wysnu wniosek, e budzenie picego oznacza
prawdopodobnie w tych zwyczajach przebudzenie rolinnoci na wiosn.
Ale nieatwo jest zinterpretowa rol porzuconego narzeczonego i dziew-
czyny, ktra budzi go ze snu. Czy picy oznacza las bezlistny i nag ziemi
w zimie? Czy dziewczyna, ktra go budzi, jest wie zieleni czy te cie-
pym socem wiosennym? Na te pytania trudno nam odpowiedzie na pod-
stawie posiadanych materiaw.
Na Pogrzu Szkockim przebudzenie si rolinnoci na wiosn byo pla-
stycznie przedstawiane w dzie w. Brygidy, pierwszego lutego. Tak wic
na Hebrydach

gospodyni i suba w kadej rodzinie bior snop owsa, przybieraj go w


kobiecy strj, umieszczaj w duym koszu i kad obok drewnian pak, a
wszystko to nazywaj oeni Brygidy. Po czym gospodyni i suba woaj
trzykrotnie: Przybya Brygida, witamy Brygid. Czyni to tu przed uda-
niem si na spoczynek, a gdy rano wstaj, szukaj w popiele ladu paki Bry-
gidy; jeli potrafi lad taki odnale, wwczas wr z tego, e rok bdzie
urodzajny i pomylny, jeli ladu nie ma, oznacza to zy omen.

Inny wiadek tak oto opisuje identyczny obyczaj:

W wili Matki Boskiej Gromnicznej istnieje zwyczaj sania w jednym kcie


domu ka zboem i sianem i przykrywania go kilkoma kodrami. Gdy ju
jest gotowe, jedna z obecnych osb wychodzi i powtarza trzykrotnie: Brygi-
do, Brygido, chod do rodka, ko juz posane. Obok pozostawia si na
ca noc jedn wiec lub kilka wiec.

Nie ulega wtpliwoci, e w. Brygida peni w tych zwyczajach funkcj


staroytnej bogini podnoci, przybranej w bardzo cienki strj chrzecija-
ski. Prawdopodobnie jest ona nikim innym jak Brigit, celtyck bogini og-
nia, a widocznie take i plonw.
XI
wite maestwo

Istniao rozpowszechnione wierzenie, oparte zreszt w pewnej mierze na


faktach, e roliny rozmnaaj si przez seksualne poczenie elementw
mskich i eskich i e mona rzekomo pobudzi je przez homeopatyczne,
czyli naladowcze zabiegi magiczne, polegajce na rzeczywistym lub uda-
wanym maestwie ludzi, ktrzy w tej chwili odgrywaj role duchw ro-
linnoci. Takie dramaty magiczne stanowiy wany element obrzdkw
ludowych w Europie, a poniewa zasadzaj si na bardzo prymitywnej kon-
cepcji praw przyrody, niewtpliwie musiay by przekazane z bardzo odle-
gej staroytnoci. Nie popenimy wic bdu, jeli zaoymy, e wywodz
si one z czasw, gdy przodkowie cywilizowanych narodw Europy byli
jeszcze barbarzycami wypasajcymi swe trzody i uprawiajcymi zboe na
polach olbrzymich borw, ktre podwczas pokryway wiksz cz kon-
tynentu od Morza rdziemnego po Ocean Lodowaty Pnocny. Skoro jed-
nak te stare zaklcia i czary majce spowodowa wyrastanie lici i kwiatw,
traw, pkw i owocw przetrway do naszych czasw w postaci sztuk pasto-
ralnych i ludowych festynw, czy nie byoby suszne przypuszcza, e ist-
niay one w bardziej zwartej postaci przed dwoma tysicami lat wrd cywi-
lizowanych narodw staroytnych? Wzgldnie, ujmujc spraw inaczej, czy
nie jest prawdopodobne, e pewne wita u staroytnych stanowi odpo-
wiednik naszych majwek, Zielonych wit i obchodw letniego przesilenia,
z t tylko rnic, e w owych czasach uroczystoci te nie sprowadzay si
jeszcze do zwykych widowisk i zabaw, lecz byy religijnymi czy te ma-
gicznymi rytuaami, w ktrych aktorzy z ca powag odgrywali role bogw
i bogi? W pierwszym rozdziale tej ksiki znalelimy powody, by przy-
puszcza, e kapan, ktry nosi tytu Krla Lasu w Nemi, mia maonk,
bogini gaju, sam Dian. Czy on jako krl, ona za jako krlowa nie mogli
by odpowiednikami wesoych komediantw, ktrzy odgrywali Krla i Kr-
low Maja i Zielonowitecznych Narzeczonych we wspczesnej Europie?
By moe, ich zwizek by co roku obchodzony jako teogamia, czyli boskie
gody. Takie dramatyczne zalubiny byy, jak w dalszym cigu zobaczymy,
obchodzone jako uroczyste rytuay religijne w wielu czciach staroytnego
wiata, tote nie naley wyklucza moliwoci, e wity gaj w Nemi mg
by scen takiej dorocznej ceremonii. Nie posiadamy dowodw bezpored-
nich, ale analogia przemawia za takim postawieniem sprawy, co postaram
si obecnie udowodni.
Diana bya zasadniczo bogini lasw, podobnie jak Ceres bogini zb, a
Bakchos bogiem wina. Jej sanktuaria znajdoway si zazwyczaj w gajach.
Co wicej, kady gaj by jej powicony i w napisach pamitkowych imi jej
czsto wystpuje razem z lenym bogiem Silyanusem. Niezalenie jednak od
tego, jakie byy jej pocztki, Diana nie zawsze bya jedynie bogini lasw.
Podobnie jak jej grecka siostra Artemida, przeksztacia si ona w personifi-
kacj wrzcej yciem przyrody, zarwno zwierzcej, jak i rolinnej. Jako
pani borw uchodzia oczywicie za wacicielk zwierzyny, dzikiej i oswo-
jonej, przemierzajcej lasy, czajcej si na swe ofiary w ich mrocznych g-
biach, zrywajcej wiee listki i obgryzajcej mode gazki, karmicej si
soczystymi zioami w dolinach i na polankach. Tak wic z czasem zapewne
staa si patronk myliwych i wacicieli trzd, tak samo jak Silvanus sta
si patronem nie tylko lasw, ale i byda. Podobnie w Findlandii dzika zwie-
rzyna przebywajca w lasach uwaana bya za trzod lenego boga Tapio
i jego piknej i majestatycznej maonki. Bez zezwolenia boskich wacicieli
nikt nie mia prawa polowa na t zwierzyn. Dlatego myliwy modli si do
lenych bstw i obiecywa im sute ofiary, jeli napdz mu zwierzyn. Bydo
rwnie, jak si zdaje, cieszyo si opiek duchw lenych, zarwno gdy
byo w oborach, jak i gdy wdrowao po lesie. Gayowie na Sumatrze uwaa-
j, e musz posiada zezwolenie niewidzialnego Pana Lasw, gdy wybiera-
j si z psami, by polowa na jelenie, dzikie kozy i dziki. Zezwolenia tego
udziela czowiek wyspecjalizowany w magii lenej i polowaniu. Kadzie on
kawaek betelu przed supem wyrzebionym na podobiestwo Pana Lasw
i uczyniwszy to, modli si do ducha, by da znak przyzwolenia czy odmowy.
W swym traktacie o polowaniu Arrian1 opowiada, e Celtowie zwykli byli
skada doroczne ofiary Artemidzie w jej dzie urodzin zakupujc zwierz
ofiarne z kar, ktre wpacili do jej skarbu za kadego lisa, zajca czy ani
zabite w cigu roku. Zwyczaj jasno dowodzi, e zwierzyna naley do bogini
i e trzeba jej wynagrodzi strat.
Ale Diana bya nie tylko patronk dzikich zwierzt, pani lasw i dolin,
samotnych dolinek i szumicych rzek. W postaci ksiyca, a szczeglnie
tego ksiyca pory niw, zapeniaa stodoy i spichrze rolnika dobrymi
podami i wysuchiwaa prb kobiet w poogu. Widzielimy, jak to w swym
witym gaju w Nemi czczona bya specjalnie jako bogini porodw, obda-
rowujca kobiety i mczyzn potomstwem. Diana, podobnie jak grecka Ar-
temida, z ktr stale bya identyfikowana, moe by okrelana jako bogini
przyrody w ogle, a szczeglnie podnoci. Nie dziwmy si wic, e w swej
wityni na Awentynie przedstawiona bya w postaci wizerunku skopiowa-
nego z wielopiernego bstwa Artemidy Efeskiej, z wszystkimi licznymi

1
Arrian (Flavius Arrianus) z Nikomedii w Bitynii (95-175 po Chr.) oficer Hadriana, na
staro osiedli si w Atenach. Napisa szereg dzie z dziedziny wojskowoci, geografii, histo-
rii, a take Ksig myliwsk (Kynegetikos).
emblematami niezwykej podnoci. To pozwala nam rwnie zrozumie,
dlaczego staroytne rzymskie prawo, przypisywane krlowi Tullusowi Ho-
stiliusowi, nakazywao kapanom w wypadku popenienia kazirodztwa ska-
danie ofiary w celu przebagania bogw w gaju Diany. Wiemy bowiem, e
w powszechnym mniemaniu zbrodnia kazirodztwa pociga za sob nieuro-
dzaj, tote pokuta za grzech powinna by ofiarowana bogini podnoci.
Skoro wic istniaa zasada, e bogini podnoci sama musi by podna,
Diana winna bya mie mskiego partnera. Jej maonkiem by, jeli mona
zaufa wiadectwu Serwiusza, w Virbius, ktrego przedstawiciel, a raczej
wcielenie, przebywa jako Krl Lasu w Nemi. Celem tego zwizku byoby
wspomaganie podnoci ziemi, zwierzt i ludzi i mona byo naturalnie uwa-
a, e cel ten bdzie z wiksz pewnoci osignity, gdy wite zalubiny
obchodzone bd co roku, a rol boskich maonkw odegraj bd to ich
wizerunki, bd te ywi ludzie. aden pisarz staroytny nie wspomina o
tego rodzaju uroczystociach w gaju w Nemi, ale tak mao wiemy o obrzd-
kach arycyjskich, e brak informacji w tej szczeglnej sprawie nie moe
stanowi powanej przeszkody dla naszej teorii. Teoria ta z braku bezpo-
rednich wiadectw musi z koniecznoci opiera si na analogii z podobny-
mi obyczajami praktykowanymi w innych miejscach. Tutaj skupimy uwag
na ich odpowiednikach w czasach staroytnych.
Imponujca witynia Baala, z omiu piter wzniesionych jedno na i dru-
gim, wyrastaa jak piramida nad Babilonem. W najwyszej wiey, do ktrej
docierao si po schodach wijcych si wok caej budowli, znajdowaa si
wielka witynia, a w niej wielkie oe przykryte wspania narzut i po-
duszkami, obok za sta zoty st. W wityni nie byo adnego wizerunku
i nikomu nie wolno byo spdzi w niej nocy z wyjtkiem pewnej kobiety,
ktr, jak twierdzili kapani chaldejscy, bogowie wybrali spord wszystkich
niewiast Babilonu. Utrzymywali oni, e bstwo samo zjawiao si w nocy w
wityni i spao na wielkim ou, a kobiecie, jako maonce boga, nie wolno
byo mie adnych stosunkw z jakimkolwiek miertelnikiem.
W egipskich Tebach w wityni Ammona sypiaa kobieta jako maonka
boga i, podobnie jak ona Baala w Babilonie, nie utrzymywaa rzekomo
adnych stosunkw z miertelnikami. Teksty egipskie czsto wspominaj o
boskiej maonce i zazwyczaj bya ni sama krlowa Egiptu. W przekona-
niu bowiem Egipcjan ich wadcy byli potomkami boga Ammona, ktry na
krtki czas wstpowa w osob rzdzcego krla i w tej postaci utrzymywa
stosunki z krlow. Boskie poczcie jest bardzo szczegowo wyrzebione
i namalowane na cianach dwch najstarszych wity w Egipcie, w Deir el
Bahari i Luksorze, a napisy, ktrymi rzeby s opatrzone, nie pozostawiaj
adnej wtpliwoci co do znaczenia przedstawionych scen.
W Atenach bg wina Dionizos co roku polubia krlow, a podczas uro-
czystoci odgrywano, jak si zdaje, zalubiny i konsumpcj maestwa. Nie
wiadomo jednak, czy rol boga odgrywa czowiek, czy te wizerunek. Od
Arystotelesa dowiadujemy si, e obchody te odbyway si w oficjalnej re-
zydencji krla zwanej Obor i stojcej w pobliu Prytanejonu, czyli ratusza,
na pnocno-wschodnim stoku Akropolu. Nie ulega wtpliwoci, e celem
tych zalubin byo zapewnienie podnoci winnej latoroli i innych drzew
owocowych, ktrych patronem by Dionizos. Zarwno pod wzgldem for-
my, jak i znaczenia ceremonia ta odpowiadaaby zalubinom Krla i Krlo-
wej Maja.
W wielkich misteriach eleuzyskich, ktre odbyway si we wrzeniu,
zwizek boga niebios Zeusa z bogini zboa Demeter bywa, jak si zdaje,
przedstawiany w postaci zwizku hierofanta z kapank Demeter, ktrzy
odgrywali role boga i bogini. Stosunek ich jednak by jedynie symboliczny
wzgldnie dramatyczny, poniewa hierofant chwilowo pozbawia si msko-
ci, zaywajc cykuty. Po wygaszeniu pochodni para schodzia do ciemnego
miejsca, a wierni czekali w penym obawy napiciu na wyniki mistycznych
godw, od ktrych, jak wierzyli, zaleao ich zbawienie. Po pewnym czasie
hierofant ukazywa si z powrotem i w olepiajcym blasku pokazywa ze-
branym kos zboa, owoc boskiego zwizku, po czym gono oznajmia:
Krlowa Brimo spodzia witego chopca Brimosa, co oznaczao: Po-
tna spodzia potnego. W istocie Matka Zboa urodzia potomka, zbo-
e, a w witym dramacie odgrywano cierpienia poogu. Ukazywanie zebra-
nym kosa byo, jak si zdaje, punktem szczytowym misteriw. Tak oto zza
urokw, ktrymi w nastpnych stuleciach otoczyy obrzdki te poezja i filo-
zofia, wyziera, jak skpany w socu odlegy krajobraz zza mgy, zwyka
wiejska uroczysto, ktrej celem byo sprowadzenie bogatych plonw na
rozleg dolin eleuzysk przez zalubienie bogini zboa bogu niebios,
ktry spragnion ziemi uynia dobroczynnymi deszczami. Co kilka lat
mieszkacy Platei w Beocji urzdzali uroczystoci zwane Maymi Dedalia-
mi, podczas ktrych cinano db w starym lesie dbowym. Z drzewa rze-
biono posg, ktry przebierano w strj panny modej, umieszczano na wozie
zaprzonym w woy i obok sadzano druhn. Nastpnie, jak si zdaje, posg
zawoono nad brzegi rzeki Ezop i z powrotem do miasta w towarzystwie
tumu taczcego i grajcego na fujarkach. Co szedziesit lat caa Beocja
obchodzia uroczysto Wielkich Dedaliw, a wwczas wszystkie posgi, a
nagromadzio si ich czternacie z mniejszych uroczystoci, cignito na
wozach do Ezopu, a potem na szczyt gry Kithairon, gdzie je spalano na
stosie. Opowie tumaczca obyczaj gosi, e obchodzono w ten sposb
uroczycie zalubiny Zeusa i Hery, uosobionej w dbowym posgu przybra-
nym w weselny strj. W Szwecji co roku naturalnej wielkoci wizerunek
Freya, boga podnoci rolinnej i zwierzcej, by woony po kraju w towa-
rzystwie piknej dziewczyny, ktr zwano jego maonk. Penia ona rw-
nie funkcj jego kapanki w wielkiej wityni w Uppsali. W kadej miej-
scowoci, do ktrej przybywa wdz z wizerunkiem boga, ludzie toczyli si,
by go powita i skada ofiary, proszc o obfite plony.
Tak wic zwyczaj zalubiania bogw bd to wizerunkom, bd to lu-
dziom by rozpowszechniony w staroytnoci. Zwyczaje te s oparte na tak
prymitywnych pojciach, e nie moemy mie wtpliwoci co do tego, i
cywilizowani Babiloczycy, Egipcjanie i Grecy odziedziczyli je po swoich
barbarzyskich lub prymitywnych przodkach. To przypuszczenie umacnia
si, gdy odnajdujemy podobne obrzdki u ras niszych. Tak na przykad
dowiadujemy si o tym, jak to niegdy Wotiacy z mamyskiego okrgu w
Rosji zaniepokoili si cyklem zych urodzajw. Nie wiedzieli, co pocz, a
wreszcie doszli do wniosku, e ich potny, a przy tym zoliwy bg Kere-
met widocznie pogniewa si za to, e pozostawiono go w stanie bezennym.
Ruszya wic delegacja starszyzny do Wotiakw z Kury, by z nimi si w tej
sprawie porozumie. Po powrocie do domu przygotowali duy zapas wdki,
barwnie przystrojony wz drabiniasty zaprzony w konie i dzwonic
dzwonkami ruszyli procesj do uroczyszcza w Kurze, jak to czyni, gdy
przywo do domu pann mod. Tam jedli, pili i weselili si ca noc, a
nastpnego ranka wycili duy kawa darni na uroczyszczu i zabrali go ze
sob do domu. Odtd wiodo si co prawda dobrze mieszkacom Mamyu,
ale le si potoczyy sprawy mieszkacw Kury, w Mamyu bowiem zboe
obrodzio, a w Kurze nie. Win zrzucono na tych z Kury, ktrzy zgodzili si
na zalubiny, i oburzeni mieszkacy wsi poturbowali ich. Jaki mia by cel
ceremonii zalubin pisze autor tego doniesienia trudno sobie wy-
obrazi. By moe, jak uwaa Biechtieriew2, mieli zamiar oeni Keremeta z
dobr i podn Mukilcyn, on-ziemi, po to, by nakonia go do dobrego
uczynku. W Bengalu, gdy kopi studni, sporzdzaj z drzewa wizerunek
boga i zalubiaj go bogini wody.
Oraoni w Bengalu czcz Ziemi jako bogini i co roku obchodz jej za-
lubiny z bogiem soca Dharme, w okresie gdy kwitnie drzewo sal. Cere-
monia ma nastpujcy przebieg: wszyscy kpi si, po czym mczyni uda-
j si do witego gaju (sarna), a kobiety w tym czasie zbieraj si w domu
wioskowego kapana. Po zoeniu ofiary z kury bogu soca i demonowi
gaju mczyni jedz i pij.

Nastpnie silny mczyzna zanosi kapana na ramionach do wsi. W pobliu


wsi kobiety czekaj ju na mczyzn i umywaj im stopy. Bijc w bbny, pie-
wajc, taczc i skaczc, wszyscy udaj si do domu kapana, ktry przybra-
no limi i kwiatami. Nastpnie odbywa si zwyczajna ceremonia lubu mi-

2
Wadimir Michajowicz Biechtieriew (1857-1927) wybitny rosyjski neuropatolog, psy-
chiatra i psycholog, twrca tzw. refleksologii. Jest on take autorem etnograficznej pracy pt.
Wotiacy, ich kultura i stan wspczesny, ktra ukazaa si w jzyku rosyjskim w 1880 roku w
czasopimie Wiestnik Jewropy.
dzy kapanem a jego on, symbolizujca, jak si zdaje, zwizek Ziemi ze
Socem. Po ceremonii wszyscy ucztuj i wesel si, tacz i piewaj nie-
przyzwoite pieni, a w kocu pozwalaj sobie na najbardziej wyuzdane orgie.
Wszystko to czyni si w tym celu, by ziemia bya podna.

Tak wic wite Maestwo Soca i Ziemi, personifikowanych w oso-


bach kapana i jego ony, ma by czarem, ktry zapewni podno ziemi, i w
tym samym celu, na zasadzie magii homeopatycznej, ludzie pozwalaj sobie
na wyuzdane orgie.
Warto zaznaczy, e nadprzyrodzona istota, ktr kobieta zalubia, bywa
czsto bogiem albo duchem wody. Bg Jeziora Wiktorii, Mukasa, ktrego
plemi Buganda starao si zawsze przebaga, wybierajc si w dusz
podr, otrzymywa dziewice za ony. Podobnie jak westalki luboway one
czysto, ale w odrnieniu od westalek rzadko dochowyway wiernoci.
Zwyczaj ten trwa a do czasu, gdy plemi Mwanga zostao ochrzczone.
Akikuju w Brytyjskiej Afryce Wschodniej czcz wa zamieszkujcego
pewn rzek i co kilka lat wydaj za niego kobiety, zwaszcza mode dziew-
czta. W tym celu na rozkaz czarownika buduje si chat, w ktrej czarow-
nik konsumuje maestwo z atwowiernymi bigotami. Jeli nie dosy
dziewczt udaje si dobrowolnie do chaty, wlecze si je si w objcia b-
stwa. Ojcostwo mistycznego potomstwa przypisuje si Bogu (ngai) i nie
ulega wtpliwoci, e wrd Akikuju s dzieci uchodzce za potomstwo
Boga. Opowiadaj, e gdy pewnego razu mieszkacom Cayeli na Buru
wyspie w Indonezji grozio zniszczeniem stado krokodyli, przypisywali
oni to nieszczcie namitnoci ksicia krokodyli do pewnej modej dziew-
czyny. Zmusili wobec tego ojca dziewczyny do ubrania jej w lubny strj i
oddania w szpony krokodylego kochanka.
Syszymy o istnieniu podobnego zwyczaju wrd mieszkacw Maledi-
ww, zanim nawrcono ich na islam. Synny podrnik arabski Ibn Batuta
opisa w zwyczaj i sposb, w jaki zosta zniesiony.
Zapewniali go zasugujcy na wiar tubylcy, ktrych nazwiska podaje, e
gdy ludno wyspy bya jeszcze bawochwalcza, co miesic pojawia si
midzy dinnami zy duch, ktry przybywa zza morza w postaci okrtu z
zapalonymi lampami. Obowizkiem mieszkacw byo natychmiast po do-
strzeeniu okrtu wybra mod dziewic, przystroi j odpowiednio i od-
prowadzi do stojcej na brzegu pogaskiej wityni, ktrej jedno okno wy-
chodzio na morze. Pozostawiali j tam na noc, a gdy przychodzili rano, nie
bya ju dziewic i nie ya. Losowanie odbywao si co miesic i ten, na
ktrego los pad, oddawa sw crk dinnowi morza. Ostatni z tych ofiar
uratowa nabony Berber, ktry recytujc Koran; przegna dinna z powro-
tem do morza.
Opowie Ibn Batuty o kochanku-demonie i jego miertelnych narzeczo-
nych ywo przypomina dobrze znany rodzaj opowieci ludowych, ktrych
odmiany odnaleziono od Japonii i Annamu na wschodzie po Senegambi,
Skandynawi i Szkocj na zachodzie. W szczegach rni si one midzy
sob, ale wsplna wersja jest nastpujca. Pewien kraj jest nawiedzany przez
wielogowego wa, smoka czy innego potwora, ktry grozi zniszczeniem
wszystkich ludzi, jeli co pewien czas nie otrzyma ludzkiej ofiary, zazwy-
czaj dziewicy. Wiele ofiar ginie, a wreszcie los pada na crk krlewsk.
Wydana zostaje potworowi, ale bohater bajki, najczciej modzieniec skro-
mnego pochodzenia, staje w jej obronie, zabija potwora i w nagrod otrzy-
muje rk ksiniczki. W wielu opowieciach potwr, przedstawiany czasa-
mi jako wielki w, zamieszkuje wody jakiego morza, jeziora czy strumie-
nia. W innych wersjach jest to w albo smok, ktry obj w posiadanie r-
do wody i zezwala ludziom na korzystanie z niej jedynie za cen skadanych
mu ofiar.
Byoby prawdopodobnie bdem uwaa wszystkie te banie za czysty
wymys bajarza; moemy raczej przypuszcza, e odzwierciedlaj one
prawdziwy zwyczaj skadania w ofierze dziewczt lub kobiet jako on du-
chom wodnym, ktre wyobraano sobie jako wielkie we lub smoki.
XII
Krlowie Rzymu i Alby

Dotychczasowy przegld zwyczajw i legend pozwala nam wysnu wnio-


sek, e wite maestwo si rolinnoci i wody, obchodzone przez wiele
prymitywnych ludw, miao na celu zwikszenie podnoci ziemi, od ktrej
w ostatecznym wyniku zaley ycie zwierzt i ludzi, i e w tego rodzaju
obrzdkach rola panny modej lub pana modego jest czsto odgrywana
przez mczyzn lub kobiet. Dowody te mog w pewnej mierze uzasadni
przypuszczenie, e w witym gaju w Nemi, w ktrym siy rolinnoci i wo-
dy przybieray pikne ksztaty cienistych lasw, spadajcych kaskad i lu-
strzanej powierzchni jeziora, maestwo w rodzaju zalubin Krla i Krlo-
wej Maja, byo dorocznie obchodzone przez miertelnego Krla Lasu i nie-
mierteln krlow lasw Dian. W zwizku z tym wan rol odgrywa
w gaju nimfa wodna Egeria, ktr czciy kobiety ciarne, poniewa, podob-
nie jak Diana, moga zapewni im lekkie rozwizanie. Std te mona bez
wikszego ryzyka wysnu wniosek, e rdu Egerii, podobnie jak wielu
innym rdom, przypisywano moc uatwiania zarwno poczcia, jak poro-
du. Wota znalezione na miejscu, wyranie odnoszce si do narodzin dzieci,
byy prawdopodobnie powicone Egerii, a nie Dianie. Powinnimy raczej
powiedzie, e nimfa wodna Egeria jest jedynie inn postaci wielkiej bogini
przyrody Diany, pani szumicych rzek i cienistych lasw, mieszkajcej nad
jeziorem i przegldajcej si w jego spokojnych wodach, ktrej greckie
wcielenie, Artemida, lubio nawiedza jeziora i rda. o tym, e Egeria
i Diana to jedna i ta sama osoba, mwi rwnie Plutarch, gdy stwierdza, e
Egeria bya jedn z tych nimf dbu, ktre, jak wierzyli Rzymianie, panuj
nad kad zielon dbrow. Diana bowiem, bdc bogini lasw w ogle,
uchodzia za patronk dbw, w szczeglnoci w swym witym gaju w
Nemi. By moe Egeria bya nimf rda, ktre wypywao z korzeni wi-
tego dbu. Takie rdo bio podobno u stp wielkiego dbu w Dodonie, a ze
szmeru jego wd kapanka czerpaa swe przepowiednie. Grecy wierzyli, e
yk wody z pewnych witych strumieni i rde daje moc przewidywania
przyszoci. Tumaczyoby to nadludzk mdro, ktr, jak gosia tradycja,
obdarzaa Egeria Num, swego krlewskiego ma czy te kochanka. Gdy
przypomnimy sobie, jak czsto w pierwotnych spoeczestwach krl by
odpowiedzialny za deszcz i urodzaj, wwczas nie bdziemy chyba uwaali
za zbyt miae przypuszczenia, e w zalubinach Numy i Egerii mona od-
kry reminiscencje witych godw, zawieranych regularnie przez krlw
rzymskich z bogini rolinnoci i wody dla umoliwienia im wykonywania
funkcji magicznych wzgldnie boskich. W takim rytuale rol bogini moe
odgrywa wizerunek lub kobieta, a gdy ju jest to kobieta, to prawdopodob-
nie bywa ni sama krlowa. Jeli domysy nasze s w jakiej mierze uzasad-
nione, moemy przypuszcza, e krl i krlowa Rzymu przebierali si pod-
czas lubu za boga i bogini, tak samo jak to, zdaje si, czynili krl i krlo-
wa Egiptu. Legenda o Numie i Egerii wskazywaaby raczej na to, e scen
maeskiego zwizku by gaj, a nie dom, a obrzdek by obchodzony co
roku, podobnie jak zalubiny Krla i Krlowej Maja czy te boga wina i
Krlowej Aten, jako zaklcie dla zapewnienia podnoci nie tylko ziemi, ale
rwnie ludzi i zwierzt. Ot, jak wynika z pewnych poda, scen godw
by wanie wity gaj w Nemi i na podstawie zupenie niezalenych dowo-
dw jestemy skonni przypuszcza, e w tym samym gaju Krl Lasw po-
lubia Dian. Zbieno tych dwch oddzielnych kierunkw badania suge-
ruje, e legendarny zwizek krla Rzymu z Egeri mg by odzwierciedle-
niem czy powtrzeniem zwizku Krla Lasu z Egeri lub jej odpowiedni-
kiem, Dian. Nie oznacza to bynajmniej, by krlowie Rzymu kiedykolwiek
penili funkcje Krlw Lasu w arycyjskim gaju, lecz jedynie, e pocztkowo
mogli oni by obleczeni w wito tego samego rodzaju i e sprawowali
wadz na podobnych warunkach. Mwic cilej, moliwe jest, e ich wa-
dza nie bya dziedziczna, ale wynikaa z rzekomej boskoci, waciwej im
jako przedstawicielom wzgldnie ucielenieniom boga, i e w tej postaci
polubiali bogini i winni byli od czasu do czasu dawa dowody tego, i
potrafi spenia swe boskie funkcje, podejmujc cik walk fizyczn,
ktra czsto moga si dla nich fatalnie skoczy, pozostawiajc koron
zwyciskiemu przeciwnikowi. Zbyt mao wiemy o rzymskiej instytucji kr-
lw, abymy mogli ufa tym hipotezom, ale istniej rozproszone aluzje
wskazujce na podobiestwo pod wszystkimi wymienionymi wzgldami
midzy kapanami w Nemi a krlami rzymskimi lub raczej pomidzy ich
dalekimi poprzednikami w ciemnych wiekach, ktre poprzedzay wit le-
gendy.
Zdawaoby si wic przede wszystkim, e krl rzymski by uosobieniem
samego Jowisza. Albowiem a po czasy imperium zwyciscy generaowie
wiccy swj triumf i urzdnicy prezydujcy podczas igrzysk w cyrku nosi-
li strj Jupitera, wypoyczany specjalnie na t okazj z wielkiej wityni na
Kapitolu, i zarwno staroytni, jak i wspczeni uwaali z wielk doz
prawdopodobiestwa, e naladowali w tym tradycyjny strj i insygnia kr-
lw rzymskich. Jedzili przez miasto rydwanem zaprzonym w cztery
uwieczone laurem konie, podczas gdy wszyscy inni szli pieszo; mieli na
sobie purpurowe szaty haftowane lub obszyte zlotem, w prawej rce trzyma-
li wawrzyn, a w lewej berto z koci soniowej, na szczycie ktrego by orze,
na gowie mieli wieniec laurowy, twarz bya urowana, a nad nimi nis
niewolnik cik koron z masywnego zota zrobion na podobiestwo lici
dbowych. Najbardziej oczywistymi znamionami upodobnienia si czowie-
ka do boga s tu: orze na berle, ukuta na podobiestwo lici dbowych ko-
rona i urowana twarz. Orze by bowiem ptakiem Jowisza, db jego wi-
tym drzewem, a lica jego posgu, stojcego na czterokonnym rydwanie na
Kapitolu, byy w podobny sposb rowane podczas uroczystych obchodw.
Rowanie byo zabiegiem tak wanym, e jednym z pierwszych obowiz-
kw cenzora by nakaz dokonania tego zabiegu. W zwizku z tym, e trium-
falna procesja zawsze koczya si w wityni Jowisza na Kapitolu, byo
szczeglnie odpowiednie, by gowa zwycizcy uwieczona bya koron z
lici dbowych, nie tylko bowiem kady db powicony by Jupiterowi,
lecz, jak twierdzono, witynia kapitoliska boga zbudowana zostaa przez
Romulusa obok witego dbu, czczonego przez pasterzy, na ktrym krl
zawiesza upy zdobyte na nieprzyjacielskim generale w bitwie. Stwierdzano
wyranie, e korona dbowa powicona bya Jupiterowi Kapitoliskiemu.
Fragment z Owidiusza dowodzi, e uchodzia za specjalny emblemat boga.
Zgodnie z tradycj, ktrej nie mamy powodu odrzuca, Rzym zosta zao-
ony przez osiedlecw z Alba Longa, miasta pooonego na stoku Gr Al-
baskich wznoszcym si nad jeziorem i Kampani. Skoro wic krlowie
rzymscy twierdzili, e s przedstawicielami wzgldnie wcieleniami Jupitera,
boga niebios, grzmotu i dbu, mona naturalnie przypuszcza, e krlowie
Alby, ktrych zaoyciel Rzymu uwaa za swych przodkw, mogli ju
przed nimi roci sobie tego rodzaju pretensje. Ot dynastia albaska nosia
miano Silvii, czyli Lasy, i nie moe by bez znaczenia to, e Wergiliusz, poe-
ta i mionik staroytnoci, malujc podczas wizyty w podziemiach przed
oczami Eneasza wizj chway Rzymu, przedstawia dynasti Silvw uwie-
czon dbem. Mgby wic diadem z lici dbowych stanowi cz insy-
gniw dawnych krlw Alba Longa i ich nastpcw, krlw Rzymu. W obu
wypadkach oznacza on, e monarchowie s miertelnymi przedstawicielami
boga dbu. Rzymskie kroniki notuj, e jeden z krlw Alby, imieniem Ro-
mulus lub Remulus czy te Amulius Silvius, mianowa siebie bogiem i rw-
nym Jupiterowi, a nawet wikszym od niego. Dla przekonania i zastraszenia
swych poddanych konstruowa maszyny, ktre naladoway oskot grzmotu
i pomie byskawicy. Diodorus donosi, e w porze dojrzewania, gdy grzmo-
ty s czste i donone, krl nakazywa swym onierzom zagusza huk nie-
bieskiej Artylerii waleniem mieczami o tarcze. Ale zapaci za sw bezbo-
no, albowiem wraz ze swym domem zgin od uderzenia pioruna podczas
straszliwej burzy. Jezioro Albaskie wezbrao od deszczu i zatopio jego
paac. Wci jeszcze, mwi staroytny historyk, gdy poziom wody jest niski,
a powierzchni nie marszczy wietrzyk, mona na dnie przejrzystego jeziora
zobaczy ruiny paacu. Podobnie jak w opowieci o krlu Salmoneusie z Eli-
dy, legenda ta mwi o obyczaju faktycznie przestrzeganym przez pierw-
szych krlw Grecji i Rzymu, ktrzy, podobnie jak dzisiaj jeszcze ich kole-
dzy w Afryce, zobowizani byli zaklina deszcz i grzmoty dla dobra zbio-
rw. Krl-kapan Numa uchodzi za osob szczeglnie wprawn w sztuce
cigania piorunw z nieba. Jak wiemy, pozorowanie grzmotw stosoway
rne ludy jako czary na deszcze jeszcze we wspczesnych czasach, dlacze-
go wic nie mieliby tego robi w staroytnoci krlowie?
Jeli wic krlowie Alby i Rzymu naladowali Jupitera jako boga dbu,
noszc koron z lici dbowych, wydaje si rwnie, e naladowali go jako
boga pogody, udajc, e wywouj grzmoty i pioruny. A skoro tak czynili,
prawdopodobne jest, e jak Jupiter w niebie i wielu krlw na ziemi, wyst-
powali oni rwnie jako publiczni zaklinacze deszczu wyymajcy za po-
moc czarw deszcze z ciemnego nieba, gdy tylko wypalona ziemia spra-
gniona bya odwieajcego ddu. W Rzymie luzy niebieskie otwierane
byy za pomoc witego kamienia, a ceremonia, jak si zdaje, stanowia
cz rytuau Jupitera Eliciusa, boga, ktry ciga z chmur pioruny i deszcz.
A kt lepiej nadawa si do wykonania tej ceremonii anieli krl ywy
przedstawiciel krla nieba?
Jeli krlowie Rzymu mapowali Jowisza Kapitoliskiego, to ich przod-
kowie, krlowie Alby, prawdopodobnie prbowali naladowa wielkiego Ju-
pitera Latyskiego, ktrego siedziba wznosia si nad miastem na szczycie
Gry Albaskiej. To podobno Latinus, legendarny przodek dynastii, mia
zamieni si w Latyskiego Jupitera po tajemniczym znikniciu ze wiata w
sposb waciwy staroytnym krlom latyskim. Sanktuarium boga na
szczycie gry byo religijnym orodkiem Ligi Latyskiej, podobnie jak Alba
bya stolic polityczn do czasu, gdy Rzym wywalczy sobie supremacj nad
swym dawnym rywalem. Prawdopodobnie adnej wityni w naszym rozu-
mieniu tego sowa nie wystawiono Jupiterowi na tej witej grze. Jako bg
nieba i grzmotw, odbiera hody swych wiernych na otwartym powietrzu.
Masywne mury, ktrych szcztki otaczaj obecnie ogrd klasztoru pasjoni-
stw, byy, jak si zdaje, czci witego ogrodzenia, ktrym Tarkwiniusz
Pyszny, ostatni krl Rzymu, zamkn przestrze przeznaczon na doroczne
uroczyste zebrania Ligi Latyskiej. Najstarszym sanktuarium boga na tym
wysokim szczycie grskim by gaj, a pamitajc nie tylko o tym, e db by
szczeglnie powicony Jupiterowi, lecz rwnie o tradycyjnej koronie z li-
ci dbowych krlw albaskich i analogii z Jupiterem Kapitoliskim w Rzy-
mie, moemy przypuszcza, e by to gaj dbowy. Wiemy, e w staroytno-
ci gra Algidus, leca poza Grami Albaskimi, pokryta bya mrocznym
dbowym lasem i e pord plemion, ktre w czasach najdawniejszych nale-
ay do Ligi Latyskiej i uprawnione byy do czci misa biaego byka
skadanego w ofierze na Grze Albaskiej, istniao jedno, ktrego czonko-
wie zwali si Mami Dbu, niewtpliwie ze wzgldu na lasy, w ktrych
mieszkali.
Mylilibymy si jednak, wyobraajc sobie, e kraj cay pokryty by w hi-
storycznych czasach nieprzerwanym lasem dbowym. Teofrast1 pozostawi
nam opis lasw latyskich w IV wieku przed Chrystusem. Opowiada on:

Kraj Latynw jest cay wilgotny. Na nizinach ronie drzewo laurowe, mirt i
wspaniae buki; cinaj tam tak wielkie drzewa, e jeden pie starczy na kil
tyrreskiego okrtu. W grach rosn sosny i jody. To, co nazywaj krajem
Circe, jest wyynnym przyldkiem, gsto pokrytym dbami, mirtami i wspa-
niaymi drzewami laurowymi. Tubylcy twierdz, e mieszkaa tu Circe, i po-
kazuj grb Elpenora, na ktrym rosn takie mirty jak te, z ktrych robi si
wianki, natomiast wszystkie inne s wysokie.

Tak wic widok, jaki roztacza si z Gry Albaskiej w pocztkach Rzy-


mu, musia pod pewnymi wzgldami bardzo rni si od tego, jakim jest
dzisiaj. Fioletowe Apeniny, pogrone w odwiecznej ciszy, po jednej stronie
i wiecznie niespokojne, migotliwe Morze rdziemne po drugiej wyglday
zapewne tak jak i w naszych czasach, bez wzgldu na to, czy kpay si w
promieniach sonecznych, czy te plamiy je cienie przecigajcych obo-
kw. Ale zamiast pospnych brzowych przestrzeni nkanej spiekot Kam-
panii ujtej w dugie linie walcych si akweduktw, przypominajcych
zamane uki mostu w Wizji Mirzy2, oko wdrowao zapewne po lasach ci-
gncych si milami we wszystkich kierunkach, a ich przeplatajce si bar-
wy zieleni i jesienne czerwienie i zoto topniay niepostrzeenie w bkicie
dalekich gr i morza.
Jupiter nie rzdzi sam na szczycie witej gry. Zasiadaa przy nim jego
maonka, bogini Junona, czczona pod tym samym co na Kapitolu rzymskim
imieniem Monety. Poniewa na Kapitolu korona dbowa bya powicona
Jupiterowi i Junonie, mamy prawo przypuszcza, e i tu tak byo, poniewa
z Gry Albaskiej wywodzi si kult kapitoliski. Tak wic bg dbu powi-
nien mie sw bogini dbu w witym gaju dbowym. W Dodonie boga
dbu Zeusa kojarzono z Dion, ktrej imi jest niczym innym jak odmienn,
dialektow form Junony. W podobny sposb, jak to ju widzielimy, by on
polubiany co pewien czas dbowemu wizerunkowi Hery na grze Kitha-
iron. Jest prawdopodobne, chocia nie moemy tego dowie z ca pewno-
ci, e wszystkie ludy latyskie uroczycie obchodziy co roku zalubiny

1
Teofrast (Theofrastos) (327-287 przed Chr.) filozof grecki, ucze Arystotelesa, wszech-
stronny uczony, autor historii filozofii i prac botanicznych, m. in. Peri fytn ajtin (O pocho-
dzeniu rolin) i Peri fytn istorias (O badaniu rolin); cytowany fragment pochodzi z tej ostat-
niej pracy.
2
Mowa o eseju Josepha Addisona pt. Wizja Mirzy, opublikowanym w Spectatorze z 1
wrzenia 1711 roku, w ktrym wizja mostu z poamanymi przsami jest metafor ywota
ludzkiego.
Jupitera i Junony w letnim miesicu nazwanym na jej cze (Junius czer-
wiec).
Jeli Rzymianie rzeczywicie obchodzili w jakiejkolwiek porze roku wi-
te gody Jupitera i Junony, podobnie jak Grecy wicili zalubiny Zeusa i He-
ry, to marny prawo przypuszcza, e w czasach republiki obrzdku tego do-
konywano midzy dbowymi wizerunkami boskiej pary wzgldnie e odgry-
wali j flamen Dialis i jego ona flaminica. Flamen Dialis by bowiem ka-
panem Jowisza i, co wicej, staroytni i wspczeni autorzy uwaali go z
wielkim prawdopodobiestwem za ywy wizerunek Jupitera, ludzkie wciele-
nie boga niebios. Oczywicie w dawniejszych czasach krl rzymski jako
przedstawiciel Jupitera odgrywa rol niebiaskiego maonka w witym
maestwie, podczas gdy krlowej przypadaa rola niebiaskiej oblubieni-
cy, tak jak w Egipcie krl i krlowa przebierali si za bstwa czy te jak w
Atenach, gdzie krlowa co roku polubiaa boga wina Dionizosa. To, e krl
i krlowa Rzymu odgrywali role Jowisza i Junony, wydaje si o tyle natu-
ralniejsze, e bstwa te nosiy krlewskie tytuy.
Niezalenie od tego, czy byo tak, czy te inaczej, wydaje si, e legenda o
Numie i Egerii zawiera reminiscencje z czasw, gdy krl-kapan sam od-
grywa rol boskiego oblubieca, a poniewa znalelimy dostateczne po-
wody, by przypuszcza, e krlowie rzymscy uosabiali boga dbu, o Egerii
za wiadomo z pewnoci, e bya nimf dbu, historia ich zwizku w wi-
tym gaju pozwala nam wysun hipotez, e w Rzymie krlewskim obcho-
dzono regularnie uroczysto analogiczn do tej, jak w Atenach urzdzano
a do czasw Arystotelesa. Zalubiny krla Rzymu z bogini dbu, podobnie
jak maestwo Krlowej Aten z bogiem wina, musiao mie na celu przy-
pieszenie wzrostu rolinnoci za pomoc magii homeopatycznej. Nie ulega
wtpliwoci, e rzymski rytua jest starszy i e na dugo, zanim najedcy z
pnocy zetknli si z winn latorol nad brzegami Morza rdziemnego,
ich przodkowie zalubiali boga drzewa z bogini drzewa w rozlegych d-
bowych lasach Europy rodkowej i Pnocnej. W dzisiejszej Anglii lasy
przewanie wyginy, a jednak na wiejskim pastwisku i na wielu wiejskich
drkach przetrway w wiejskich obrzdach majowych wyblake wspomnie-
nia witych zalubin.
XIII
Brzemi krlewskiej wadzy

Na pewnym etapie rozwoju spoeczestwa pierwotnego krlowie czy ka-


pani czsto uchodzili za osoby obdarzone siami nadprzyrodzonymi lub za
wcielenie bstwa. Zgodnie z tym wierzeniem uwaano, e sprawuj oni
wiksz lub mniejsz wadz nad siami przyrody i e s odpowiedzialni za
z pogod, nieudane plony i tym podobne klski. Wydaje si, e w pewnej
mierze zakadano, i wadza krla nad przyrod, podobnie jak wadza jego
nad poddanymi i niewolnikami, jest sprawowana dziki okrelonym aktom
woli. Wobec tego, gdy nastaje posucha, gd czy zaraza, gdy nadchodz
burze, lud przypisuje te klski niedbaoci lub przewinieniu krla i od-
powiednio karze go cigami i wizieniem, a gdy trwa w uporze, pozbawie-
niem tronu i mierci. Czasami jednak dopuszcza si moliwo, e bieg
natury, chocia zaleny od woli krla, jest te od niej czciowo niezawisy.
Osoba jego uwaana jest, jeli wolno nam tak to sformuowa, za dynamicz-
ne centrum wszechwiata, z ktrego promieniuj ku wszystkim stronom
nieba linie si. Tak wic kady jego ruch, obrt gowy, uniesienie rki
wpywa natychmiast na jaki element przyrody i moe wywoa w niej po-
wane zakcenia. Jest on tym punktem oparcia, na ktrym spoczywa rw-
nowaga wiata, i najmniejsze niedopatrzenie z jego strony moe t delikatn
rwnowag zachwia. Sam musi wobec tego zachowywa jak najwiksz
ostrono i naley go otacza jak najbardziej pieczoowit opiek. Cae jego
ycie, do najmniejszego szczegu, musi by uregulowane w taki sposb, by
aden jego uczynek, wiadomy lub niewiadomy, nie naruszy lub nie zbu-
rzy ustalonego adu przyrody. Klasycznym przykadem monarchy tego ro-
dzaju jest, a raczej by duchowy wadca Japonii, mikado, czyli dairi. Jest on
wcieleniem bogini soca, bstwa rzdzcego wszechwiatem, bogami i lu-
dmi. Raz do roku wszyscy bogowie skadaj mu wizyt i spdzaj miesic
na jego dworze. w cigu tego miesica, noszcego miano miesica bez bo-
gw, nikt nie odwiedza wity, poniewa panuje powszechne przekonanie,
e bogowie je opucili. Lud nadaje mu tytu widocznego lub wcielonego
bstwa. Tytu ten przyjmuje on w urzdowej proklamacji i uywa go w de-
kretach, oznajmiajc, e sprawuje ogln wadz nad bogami Japonii. Tak na
przykad dekret rzdowy z 646 roku nazywa cesarza bogiem wcielonym,
ktry rzdzi wszechwiatem.
Przed okoo dwustu laty powsta nastpujcy opis trybu ycia mikada:
Do dzi jeszcze ksita pochodzcy z jego rodziny, a szczeglnie ci, ktrzy
zasiadaj na tronie, uwaani s za osoby wite, za papiey z urodzenia.
W celu utrzymania tych korzystnych dla nich wyobrae umysowych podda-
nych musz niezwykle dba o swe wite osoby i zachowywa si w sposb,
ktry w oczach innych narodw uchodziby za mieszny i niestosowny. Warto
przytoczy kilka przykadw. Mikado uwaa, e byoby wielkim uszczerbkiem
dla jego godnoci i witoci, gdyby dotkn ziemi stopami, tote jeli si
gdziekolwiek wybiera, musi by noszony na barkach ludzi. A poddani nie
zgodz si ju wcale, by wystawi sw wit osob na wiee powietrze,
soce za nie jest godne tego, by wieci nad jego gow. Tak wito
przypisuje si wszystkim czciom jego ciaa, e nie omiela si obcina wo-
sw, brody lub paznokci; eby jednak nie sta si zbyt brudny, wolno my go
w nocy podczas snu, poniewa, jak twierdz, to, co odjte zostaje z jego ciaa
w tym czasie, zostao mu ukradzione, a taka kradzie nie jest uszczerbkiem
dla jego witoci i godnoci. W czasach staroytnych musia siadywa co-
dziennie rano na tronie przez kilka godzin z koron cesarsk na skroniach,
ale siedzie jak posg, nie ruszajc rk ani nog, gow ani oczami, a wa-
ciwie adn czci ciaa, poniewa uwaano, e w ten sposb moe zacho-
wa pokj i spokj w swoim cesarstwie. Gdyby bowiem na nieszczcie zwr-
ci si w jednym lub w drugim kierunku albo zbyt dugo spoglda w stron
jednej ze swych posiadoci, wojna, gd, poary albo inna jaka klska mo-
gaby spa niebawem na kraj. Skoro jednak w pniejszym czasie odkryto, e
cesarska korona stanowi palladium, zapewniajce sw nieruchomoci pokj
w cesarstwie, postanowiono, e bdzie wygodniejsze wybawi jego cesarsk
mo, oddan wycznie prnowaniu i przyjemnociom, od tego uciliwego
obowizku, i obecnie sama korona spoczywa kadego ranka przez kilka go-
dzin na tronie. Poywienie mikada musi by przyprawiane za kadym razem
w nowych garnkach i naley je podawa do stou na nowych pmiskach.
Zarwno garnki, jak i pmiski s bardzo czyste i adnie ulepione, ale s wy-
konane ze zwykej gliny, tak wic bez wikszych kosztw mona je wyrzuca
lub tuc po tym, gdy ju raz jeden posuyy swemu przeznaczeniu. Zazwyczaj
tucze si je, by nie wpady si w rce zwykego miertelnika, wierzy si bo-
wiem wicie, e gdyby czowiek taki omieli si je z tych naczy, jedzenie
napcznieje w jego ustach i poparzy mu jam ustn i gardo. Rwnie grone
konsekwencje czekaj zwykego czowieka, ktry omieli si bez wyranego
zezwolenia czy rozkazu cesarza woy wite szaty dairiego. Wywoa to opu-
chlizn i ble we wszystkich czciach ciaa.

Z podobnymi kapaskimi, a raczej boskimi krlami mona byo si spo-


tka na niszym szczeblu barbarzystwa na zachodnim wybrzeu Afryki.
W Shark Point w pobliu przyldka Padron na Dolnej Gwinei yje samotnie
w lesie krl-kapan Kukulu. Nie wolno mu dotkn kobiety ani opuszcza
swego domu, a waciwie nie wolno mu nawet ruszy si z krzesa. Musi
spa na siedzco, jeli bowiem si pooy, wwczas ustanie wiatr, uniemo-
liwiajc wszelk eglug. Miarkuje burze i w ogle utrzymuje sprzyjajc
i rwnomiern pogod. W Togo na grze Agu przebywa fetysz czy duch
zwany Bagba posiadajcy niezmierne znaczenie dla caej okolicy. Tubylcy
przypisuj mu moc cigania i wstrzymywania deszczu, jest on panem wia-
trw, wcznie z Harmattanem, suchym gorcym wiatrem wiejcym z rod-
ka kontynentu. Jego kapan mieszka w domu na najwyszym szczycie gry.
Przechowuje u siebie wiatry zamknite w duych dzbanach. Do niego zwra-
caj si ludzie z probami o deszcz, a poza tym prowadzi on oywiony han-
del amuletami z zbw i pazurw pantery. Chocia ma wielk wadz i jest
faktycznym wodzem kraju, prawa fetyszu zabraniaj mu opuszcza gr
i cae ycie musi spdzi na szczycie. Jedynie raz do roku moe zej na d,
by zrobi zakupy na rynku, ale i wtedy nie wolno mu przekroczy progu
chaty adnego miertelnika i jeszcze tego samego dnia musi powrci do
miejsca wygnania. Wioskami rzdz podlegli wodzowie, ktrych on wyzna-
cza. W zachodnioafrykaskim krlestwie Kongo y arcykapan zwany chi-
tom, wzgldnie chitomb, ktrego Murzyni uwaali za boga na ziemi
i wszechmogcego w niebie. Zanim przystpili do spoywania nowych po-
dw, ofiarowali mu pierwsze owoce, obawiajc si, e naruszenie tej zasady
moe sprowadzi na nich straszliwe nieszczcia. Gdy opuszcza sw rezy-
dencj, by zwiedzi inne miejscowoci lece w jego jurysdykcji, wszystkie
pary maeskie musiay przestrzega cisej wstrzemiliwoci przez cay
czas jego nieobecnoci, panowao bowiem przekonanie, e kade naruszenie
tego przepisu moe mu zaszkodzi. Tubylcy wierzyli rwnie, e naturalna
mier arcykapana musi pocign za sob koniec wiata, a ziemia, istniej-
ca jedynie dziki jego wadzy i zasugom, zostanie natychmiast zniszczona.
Pord pbarbarzyskich narodw zamieszkujcych Nowy wiat w okresie
hiszpaskiego podboju istniay hierarchie i teokracje podobne do tych, jakie
rzdziy w Japonii szczeglnie bliskim odpowiednikiem mikada wydaje
si arcykapan Zapotekw. Ten wielki wadca duchowy, bdcy potnym
rywalem samego krla, rzdzi jednym z gwnych miast krlestwa, Yopaa.
Trudno wic sobie wyobrazi cze, jak by otoczony. Uwaano go za bo-
ga, ktrego ziemia nie jest godna nosi, a soce niewarte tego, by wieci
nad nim. Dotykajc stop ziemi, profanowa sw wito. Funkcjonariusze
noszcy na swych barkach jego palankin naleeli do najwietniejszych ro-
dzin, nie zaszczyca swego otoczenia nawet spojrzeniem, a wszyscy, ktrzy
go spotykali, padali na twarz, obawiajc si, by sam widok jego cienia nie
pozbawi ich ycia. Kapanw Zapotekw obowizywaa wstrzemiliwo,
a dotyczyo to szczeglnie arcykapana, ale

co roku w pewne dni obchodzone uroczycie ucztami i tacami arcykapan


si upija. W tym stanie, gdy, jak si zdawao, nie nalea ani do nieba, ani do
ziemi, przyprowadzano mu najpikniejsz dziewic spord dziewczt odda-
nych na sub bogom.

Jeli potomek tego zwizku by synem, wychowywano go jako ksicia


krwi, a najstarszy z synw by nastpc ojca na tronie arcykapaskim. Nie
istnieje wykaz nadprzyrodzonych si przypisywanych temu kapanowi, jest
jednak prawdopodobne, e przypominay one waciwoci mikada i chitom.
Tam gdzie, podobnie jak w Japonii i Afryce Zachodniej, uwaa si, e ad
natury, a nawet istnienie wiata zwizane jest z yciem krla czy kapana,
musi on by, rzecz jasna, traktowany przez swych poddanych jako rdo
zarwno niezliczonych bogosawiestw, jak te niezmiernych niebezpie-
czestw. Ludzie musz dzikowa mu za deszcz i soce, ktre pomagaj
dojrzewa podom ziemi, za wiatr, ktry sprowadza okrty do ich brzegw,
a nawet za ziemi, po ktrej stpaj. Ale moe rwnie odmwi uyczania
tych darw; przyroda zwizana jest z jego osob tak cile, tak delikatna jest
rwnowaga systemu si, ktrego jest orodkiem, e najmniejsze naruszenie
adu z jego strony moe spowodowa drenie, ktre poruszy ziemi w posa-
dach. A skoro najmniejszy nieumylny uczynek krla moe zakci prawa
natury, atwo wyobrazi sobie, jakie wstrzsy moe spowodowa jego
mier. Jak widzielimy, panowao przekonanie, e naturalna mier chitom
pociga za sob powszechn katastrof, tote nie ulega wtpliwoci, e w
interesie wasnego bezpieczestwa, ktremu zagraa kade pochopne poci-
gnicie krla, a jeszcze bardziej jego mier, lud domaga si od swego krla
lub kapana cisego trzymania si tych przepisw, ktrych przestrzeganie
wydaje si niezbdne dla jego wasnego przetrwania, a co za tym idzie, prze-
trwania ludzi i wiata. Hipoteza, e pierwotne monarchie byy despotyczne
i e lud istnia w nich jedynie dla swego monarchy, absolutnie nie da si
zastosowa do monarchii przez nas omawianych. Wrcz przeciwnie, wadca
istnieje w nich jedynie dla swych poddanych, jego ycie posiada warto
jedynie tak dugo, jak dugo wykonuje obowizki, jakie nakada na niego
stanowisko, kierujc biegiem natury dla dobra swego ludu. Z chwil gdy
zawiedzie pod tym wzgldem, cala troska, opieka, powicenie, wszystkie
hody religijne, ktrych mu dotd nie szczdzono, zostaj wstrzymane i ust-
puj miejsca nienawici i pogardzie. Zostaje sromotnie pozbawiony swego
stanowiska i moe by wdziczny, jeli uda mu si uj z yciem. Czczony
jednego dnia jako bg, nastpnego ginie jako pospolity zbrodniarz. Ale w tej
zmianie postawy ludu nie ma ladu kaprysu czy braku konsekwencji. Wrcz
przeciwnie, takie postpowanie jest bardzo logiczne. Skoro krl jest bogiem,
powinien si nimi opiekowa, a jeli tego nie robi, musi ustpi miejsca ta-
kiemu, ktry to uczyni. Dopki jednak spenia ich nadzieje, opieka, jak go
otaczaj, i troska o wasn osob, do ktrej go zmuszaj, nie znaj granic.
Krl taki yje ogrodzony ceremonialn etykiet oraz sieci zakazw i prze-
pisw; zadaniem ich nie jest pomnoenie jego godnoci czy wygd, lecz
powstrzymanie go od zachowania, ktre przez zakcenie harmonii natury
moe cign na niego, na jego lud i na cay wszechwiat katastrof, kad-
c kres wszystkiemu. Przepisy te, hamujc na kadym kroku jego swobod
dziaania, pozbawiaj go wolnoci i czstokro czyni wanie to ycie, kt-
re maj chroni, brzemieniem i tragedi.
O krlach Loango, obdarzonych nadprzyrodzonymi siami, powiadaj, e
im potniejszy jest krl, tym wicej zakazw go obowizuje. Zakazy te
reguluj jego zachowanie, mwi o tym, jak ma sta i jak chodzi, jak je i
pi, jak spa i jak si budzi. Nastpca tronu podlega tym restrykcjom od
niemowlctwa, ale w miar upywu lat wzrasta liczba rzeczy zakazanych
i obrzdw, ktre musi wykonywa, a w chwili gdy wstpuje na tron, to-
nie w oceanie rytuaw i zakazw. W kraterze wygasego wulkanu otoczo-
ne zielonymi stokami le rozproszone chaty i pola sodkich ziemniakw
Riabby, stolicy tubylczego krla Fernando Po. Tajemnicza ta istota zamiesz-
kuje najgbsze miejsce krateru, otoczona haremem zoony z czterdziestu
kobiet, i cala jest okryta, jak twierdz, starymi srebrnymi monetami. Nagi
ten dziki ma wiksz wadz nad wysp anieli gubernator hiszpaski w
Santa Isabel, w niego bowiem wcieli si tradycyjny duch Boobich, to jest
pierwotnych mieszkacw wyspy. Nigdy nie widzia biaego czowieka,
zgodnie bowiem z niezachwianym przekonaniem wszystkich tubylcw wi-
dok bladej twarzy spowodowaby jego natychmiastow mier. Nie wolno
mu spojrze na morze, co wicej, nie wolno mu nawet rzuci na okiem z
daleka i dlatego spdza cae ycie w pmroku swej chaty, majc nogi zakute
w kajdany. Nie ulega wtpliwoci, e nigdy dotd stopa jego nie stana na
brzegu morza. Z wyjtkiem muszkietu i noa nie uywa adnej rzeczy po-
chodzcej od biaych, europejska tkanina nie tkna jego ciaa, gardzi tyto-
niem, rumem, a nawet sol.
Morze jest fetyszem u Eyew na pnocnym zachodzie od Dahomeju. Ka-
pani gro im oraz ich krlom mierci, jeli kiedykolwiek omiel si spoj-
rze na morze. Panuje przekonanie, e krl Cayoru w Senegalu niechybnie
umrze w przecigu roku, jeli przekroczy jak rzek lub zalew morski. W
Maszonie do niedawna wodzowie nie przechodzili przez pewne rzeki, a w
szczeglnoci Rurikiwi i Nyadiri, i jeden co najmniej wdz przestrzega tego
zakazu jeszcze w ostatnich latach.

W adnym wypadku wdz nie przejdzie rzeki. Jeli musi to uczyni, zawi-
zuje mu si oczy i przenosi si go przy akompaniamencie pieww i okrzy-
kw; gdyby sam przeszed, olepby lub umar, a ju z pewnoci straci swe
wodzostwo.

Krlom Egiptu skadano cze bosk, a ich porzdek dnia by do naj-


mniejszego szczegu ujty w dokadne i niezmienne przepisy.
ycie krlw Egiptu mwi Diodorus nie byo podobne do ycia
innych wadcw, nieponoszcych odpowiedzialnoci i mogcych czyni, co
im si spodoba. Wrcz przeciwnie, wszystko ustalao prawo, obejmujce nie
tylko ich obowizki urzdowe, lecz rwnie kady szczeg ich ycia codzien-
nego [...] Ustalone byy godziny dnia i nocy, w ktrych krl mia robi nie to,
na co mia ochot, lecz to, co byo mu przepisane. [...] Nie tylko bowiem wy-
znaczone byy pory zaatwiania spraw publicznych i sprawowania sdw,
lecz rwnie godziny spaceru, kpieli i spania z on, krtko mwic, kady
szczeg by z gry ustalony. Zwyczaj nakazywa skromne posiki, z misa
mg je jedynie cielcin i gsin, a pi tylko okrelon ilo wina.

Mamy jednak powody przypuszcza, e przepisy te nie byy przestrzegane


przez staroytnych faraonw, lecz przez krlw-kapanw, ktrzy rzdzili w
Tebach i Etiopii pod koniec dwudziestej dynastii.
Charakterystycznym przykadem tabu obowizujcych kapana jest regu-
lamin dnia flamena Dialisa, kapana Jowisza w Rzymie, ktrego uwaano za
ywy wizerunek Jowisza czy za ludzkie wcielenie ducha nieba. Zakazy byy
nastpujce: kapanowi Jowisza nie wolno jedzi konno ani dotyka konia,
nie wolno mu patrze na uzbrojonych onierzy, nosi obrczki, szaty jego
musz by utkane z jednej nici, z jego domu nie wolno wynosi adnego
ognia z wyjtkiem ognia witego, nie wolno mu nawet sprbowa mki
pszennej ani chleba na drodach, nie wolno mu dotyka ani nawet wym-
wi nazwy kozy, psa, surowego misa, fasoli i bluszczu, nie wolno mu prze-
chodzi pod winn latorol, nogi jego ka musz by wymazane botem,
wosy moe mu obcina jedynie czowiek wolny, i to noem z brzu, a cite
wosy i paznokcie musz by zakopane pod szczliwym drzewem. Nie wol-
no mu dotyka zwok ani wej do pomieszczenia, gdzie zwoki zostay spa-
lone, nie wolno mu przyglda si ludziom pracujcym w dni witeczne,
nie wolno mu obnaa si na wolnym powietrzu; jeli do jego domu zostanie
sprowadzony czowiek sptany, naley zdj z niego pta, a sznur musi by
przecignity przez specjalny otwr w dachu i wyrzucony na ulic. Jego
on flaminik obowizyway wszystkie niemal te same zakazy, a poza tym
byy jeszcze inne, wycznie jej dotyczce. Nie wolno jej byo wstpi po
wicej jak trzech stopniach tak zwanych greckich schodw, z okazji pew-
nych wit nie wolno jej byo czesa si, skra, z ktrej sporzdzano jej
obuwie, nie moga pochodzi ze zwierzcia, ktre zdecho, a jedynie z takie-
go, ktre zostao zarnite lub zoone w ofierze, gdy usyszaa oskot
grzmotu, bya objta tabu, do chwili gdy zoya ofiar ekspiacyjn.
Kapana ludu Grebo mieszkajcego w Sierra Leone porwnuje si na nie-
zbyt przekonywajcych podstawach do arcykapana ydw. Mianowany on
jest zgodnie z orzeczeniem wyroczni. Podczas skomplikowanej ceremonii
wprowadzania go na urzd bywa namaszczany, na kostk nogi nakada mu
si piercie, ktry jest oznak jego urzdu, a drzwi jego domu skraplane s
krwi zoonej w ofierze kozy. Opiekuje si on publicznymi talizmanami
i bokami, ktre karmi ryem i oliw przy kadym nowiu, oraz w imieniu
miasta skada ofiary zmarym i demonom. Nominalnie wadza jego jest bar-
dzo wielka, ale w praktyce ograniczona, nie omieli si bowiem zlekcewa-
y opinii publicznej i odpowiada, nawet gow, za wszelkie klski, ktre
spadaj na kraj. Do jego obowizkw naley powodowanie obfitych plonw,
utrzymywanie ludzi w zdrowiu, odpdzanie wojny i zapobieganie czarom.
Zycie jego skrpowane jest zakazami i tabu. Wolno mu nocowa tylko w
jego oficjalnej rezydencji, zwanej domem namaszczonym od ceremonii
namaszczania podczas wprowadzania go na urzd. Nie wolno mu pi wody
na gocicu. Nie wolno mu je, gdy w miecie znajduj si zwoki, i nie
wolno mu nosi aoby po zmarych. Gdy umiera podczas sprawowania
urzdu, musi by pochowany pn noc, niewielu ludzi moe wiedzie o
jego pogrzebie i nikt nie moe nosi po nim aoby, gdy mier jego zostaje
podana do wiadomoci. Jeli nie wytrzyma prby trucizny, tj. wypicia de-
koktu z drzewa sassywood1, jak je nazywaj, musi by pochowany pod stru-
mieniem.
wity mleczarz u Todw w Indiach poudniowych, speniajcy funkcje
kapana witej mleczarni, skrpowany jest szeregiem rozmaitych przykrych
i uciliwych restrykcji przez cay czas trwania wieloletniej niekiedy kaden-
cji. Musi wic mieszka w witej oborze i nigdy nie wolno mu bywa u
siebie w domu lub w zwykej wiosce. Musi zachowa celibat, a jeli jest
onaty, musi porzuci on. Zwyczajny czowiek nie moe w adnym wy-
padku dotkn witego mleczarza lub witej obory takie dotknicie
kala jego wito i wwczas traci on swj urzd. Jedynie dwa dni w tygo-
dniu, a mianowicie w poniedziaki i czwartki, moe zwyka wiecka osoba
podej do mleczarza, w inne dni, jeli ma do niego jak spraw, musi sta
z daleka (jakie wier mili) i wykrzykiwa, o co jej idzie. Ponadto wity
mleczarz nie obcina wosw ani paznokci, jak dugo piastuje sw godno,
nie przechodzi przez most, lecz musi przechodzi przez rzek w brd w
okrelonych miejscach i tylko tamtdy. Gdy w klanie jego kto umiera, nie
wolno mu bra udziau w adnych uroczystociach pogrzebowych, chyba e
przedtem zrezygnuje ze swego urzdu i zstpi z wysokiego stanowiska mle-
czarza do poziomu zwykego miertelnika. Wydaje si, e w dawniejszych
czasach musia skada pieczcie, a raczej wiadra swego urzdu, gdy ktry
z czonkw jego klanu rozstawa si z yciem. Zaznaczy jednak naley, e
te dotkliwe ograniczenia nakadane s jedynie na mleczarzy najwyszej kla-
sy.
Uciliwe obowizki zwizane z urzdem kapaskim lub krlewskim do-
prowadziy do skutkw, jakich mona si byo spodziewa. Ludzie bd to

1
Sassywood drzewo rosnce w Zachodniej Afryce (Erytrophloeum quinense), o trujcym
drewnie i korze.
odmawiali przyjmowania urzdu, ktry w ten sposb stopniowo wygasa,
bd te, przyjmujc go, zaamywali si pod jego ciarem, zamieniajc si
w bezduszne kreatury, w odludkw odcitych od wiata, a z ich niedo-
nych rk stery rzdu wylizgiway si, wpadajc w twarde donie ludzi ko-
mentujcych si czsto wadz realn, chocia pozbawion tytuu. W niekt-
rych krajach to rozszczepienie wadzy najwyszej pogbio si, przechodzc
w pen i sta separacj wadzy duchownej i wieckiej, przy czym stary
dom krlewski zachowywa czysto religijne funkcje, natomiast rzdy wiec-
kie przechodziy w rce rodu modszego i energiczniejszego.
A oto kilka przykadw. Widzielimy uprzednio, jak w Kambody czsto
trzeba zmusza niechtnych nastpcw do przyjmowania wadzy Krla
Ognia i Wody, a na wyspach Savage monarchia wygasa, poniewa nikogo
nie mona byo skoni do przyjcia tego niebezpiecznego zaszczytu. W nie-
ktrych czciach Afryki Zachodniej, gdy krl umiera, zbiera si tajna rada
rodzinna, by ustali, kto bdzie jego nastpc. Czowieka, na ktrego pad
wybr, chwyta si niespodziewanie, wie i wrzuca do domu fetysza, gdzie
trzymany jest tak dugo, dopki nie zgodzi si przyj korony. Niekiedy nas-
tpca znajduje sposoby uniknicia narzucanego mu zaszczytu. Znany jest
przypadek bitnego wodza, ktry stale chodzi uzbrojony i zdecydowany by
si odeprze wszelkie prby posadzenia go na tronie. Dzicy Timmowie w
Sierra Leone, obierajcy swego krla, zastrzegaj sobie przywilej bicia go w
przeddzie koronacji; niekiedy tak serdecznie korzystaj z tego konstytucyj-
nego przywileju, e nieszczsny monarcha niedugo zasiada na tronie. Gdy
wic gwni wodzowie maj uraz do jakiego czowieka i chc si go poz-
by, wybieraj go na krla. Dawniej, zanim kto bywa proklamowany kr-
lem Sierra Leone, zwyczaj nakazywa zakuwa go w kajdany i sprawia mu
lanie. Nastpnie kajdany zdejmowano, wybraca ubierano w szaty krlew-
skie i wrczano mu insygnia godnoci krlewskiej, a by to po prostu topr
katowski. Nie dziwmy si wic, gdy czytamy, e w Sierra Leone, gdzie takie
obyczaje panoway,

z wyjtkiem Mandingw i Suzi, niewielu krlw pochodzi z krajw, ktrymi


rzdz. Tak odmienne s ich pogldy od naszych, e mao kto zabiega o ten
zaszczyt i rzadko syszy si o wspzawodniczeniu.

Cesarze Japonii ju dawno, jak si zdaje, uciekli si do wybiegu polegaj-


cego na tym, e zaszczytami i ciarami najwyszej wadzy obarczano nie-
mowlta, a pochodzenie szogunw, ktrzy przez dugi czas sprawowali do-
czesn wadz w kraju, przypisuje si abdykacji pewnego mikada na rzecz
swego trzyletniego syna. Jaki samozwaniec odebra wadcy-dziecku wadz
suwerena, a wwczas za mikada uj si Yoritomo, czowiek odwany
i przedsibiorczy, ktry obali samozwaca i przywrci cesarzowi pozory
wadzy, zachowujc w swym rku faktyczne jej sprawowanie. Wywalczon
godno przekaza swym nastpcom i w ten sposb zosta zaoycielem
pierwszej dynastii szogunw. Do drugiej poowy XVI wieku szogunowie by-
li energicznymi i umiejtnymi wadcami, ale spotka ich ten sam los co cesa-
rzy. Zapltani w t sam powikan sie obyczajw i praw, ulegli degenera-
cji i zamienili si w zwyke manekiny, ktre rzadko opuszczay paac i zajte
byy stale niekoczcymi si bahymi ceremoniami, podczas gdy prawdziwa
wadza przesza w rce Rady Pastwa. W Tonkinie los monarchii by po-
dobny. Krl, zniewieciay i leniwy, zosta przepdzony z tronu przez am-
bitnego awanturnika Macka, ktry od zawodu zwykego rybaka doszed do
stanowiska wielkiego mandaryna. Ale brat krla, Tring, obali uzurpatora,
przywrci wadz krlowi, zatrzymujc jednak dla siebie i dla swych na-
stpcw stanowisko dowdcy wszystkich wojsk. Odtd krl, posiadajcy co
prawda tytu suwerena i otoczony nalen mu pomp, przesta rzdzi, izo-
lowany w swych paacach, natomiast ca wadz polityczn sprawowali
dziedziczni generaowie.
W niektrych czciach Afryki Zachodniej rzdzi obok siebie dwch kr-
lw, krl fetyszowy albo religijny i krl wiecki, ale faktycznie wiksz
wadz posiada krl fetyszowy. On to panuje nad pogod i wielu innymi
zjawiskami. Gdy kadzie swj czerwony pastora na ziemi, nikt t drog nie
moe przechodzi. Na podzia wadzy midzy wadc duchownego i wiec-
kiego moemy natrafi wszdzie tam, gdzie kultura murzyska nie przeya
adnych wstrzsw, tam natomiast gdzie murzyska forma spoeczestwa
nie zachowaa si w swej pierwotnej postaci, jak na przykad w Dahomeju
i u Aszanti, wystpuje tendencja skonsolidowania obu wadz w rku jednego
krla.
W niektrych czciach wschodnioindyjskiej wyspy Timor spotykamy si
z podziaem wadzy przypominajcym podzia istniejcy midzy krlem
fetyszowym a krlem wieckim w Zachodniej Afryce. Niektre z plemion
timoryjskich uznaj dwch radw, zwykego, czyli wieckiego, ktry rz-
dzi ludmi, i fetyszowego, czyli rad tabu, ktry sprawuje wadz nad
wszystkim, co dotyczy ziemi i jej podw. Ten ostatni ma prawo uzna ka-
d rzecz za tabu; bez jego zezwolenia nie wolno uprawia nowych gruntw
i musi on dokona pewnych niezbdnych ceremonii, gdy przystpuje si do
robt polowych. Jeli susza lub zaraza zagraa plonom, wzywa si jego po-
mocy dla uratowania zbiorw. Chocia posiada nisz rang anieli rada
wiecki, wywiera olbrzymi wpyw na wszystkie wydarzenia, poniewa jego
wiecki kolega zobowizany jest radzi si go we wszystkich waniejszych
sprawach. Na niektrych wyspach ssiednich, jak na przykad Roti i wscho-
dnim Flores, istniej podobni wadcy duchowni pod rozmaitymi nazwami,
wszystkie one jednak oznaczaj pana ziemi. Podobnie w rejonie Mekeo
Brytyjskiej Nowej Gwinei istnieje podwjne wodzostwo. Lud podzielony
jest na dwie grupy w zalenoci od rodzin i kada z nich ma swego wodza.
Jednym z nich jest wdz wojenny, drugim wdz tabu. Urzd tego ostatniego
jest dziedziczny. Jego obowizkiem jest nakadanie tabu na wszelkie plony,
na przykad orzechw kokosowych czy areca, gdy uwaa, e naley zakaza
ich uywania. W urzdzie jego moemy, zdaje si, wyledzi pocztki dyna-
stii kapaskiej, ale, jak dotd, funkcje jego wydaj si mie charakter raczej
magiczny anieli religijny, poniewa s bardziej zwizane z kontrol plonw
ni z przebaganiem si wyszych.
XIV
Niebezpieczestwa zagraajce duszy

Z dotychczasowych przykadw dowiedzielimy si, e uciliwe restryk-


cje i zakazy czsto ograniczaj urzd witego krla wzgldnie kapana.
Gwnym ich celem jest, jak naley przypuszcza, zachowanie ycia boskie-
go czowieka dla dobra jego ludu. Skoro jednak celem tych zakazw jest
ochrona jego ycia, wwczas powstaje pytanie: w jaki sposb cel ten one
osigaj? Aby to zrozumie, musimy pozna natur zagraajcego yciu
krla niebezpieczestwa, przed ktrym te dziwne ograniczenia maj go
chroni. Musimy wobec tego zapyta: Co rozumie pierwotny czowiek przez
mier? Jakim przyczynom j przypisuje? i w jaki sposb mona si przed
ni, jego zdaniem, chroni?
Podobnie jak proces natury nieoywionej czowiek dziki tumaczy sobie
zazwyczaj jako dziaanie istot ywych ukrytych w zjawiskach lub poza nimi,
podobnie te wyjania sobie samo zjawisko ycia. Skoro zwierz yje i po-
rusza si, to znaczy, e w rodku jest mae zwierztko, ktre je porusza.
Zwierzciem w zwierzciu, czowiekiem w czowieku jest dusza. Podobnie
jak czynnoci czowieka czy zwierzcia tumaczy mona obecnoci duszy,
tak te nieobecno jej tumaczy odpoczynek we nie lub po mierci. Jeli
wic mier jest sta nieobecnoci duszy, wwczas mona si przed ni
uchroni, nie dopuszczajc do tego, by dusza opucia ciao, skoro za je
opuci, naley zrobi wszystko, by zapewni jej powrt. rodki ostronoci
podejmowane przez dzikich dla uzyskania jednego z tych celw przyjmuj
posta pewnych zakazw lub tabu, ktre s niczym innym, jak przepisami
majcymi zapewni bd to sta obecno, bd te powrt duszy. Krtko
mwic, s one rodkami zachowania lub ochrony ycia.
Pewien europejski misjonarz, zwracajc si do australijskich ciemnosk-
rych tubylcw, powiedzia: Nie jestem jeden, jak wam si zdaje, lecz jest
nas dwch. Odpowiedzieli na to miechem.

Moecie si mia do woli cign dalej misjonarz ale mwi


wam, e jest nas dwoje w jednym, bo wielkie ciao, ktre widzicie, to jedno, a
w rodku jest inne, mae, ktrego nie widzicie. Wielkie ciao umiera i zostaje
pochowane, ale mae ciao odlatuje, gdy wielkie umiera.

Na to kilku ciemnoskrych tubylcw odpowiedziao: Tak, tak. My take


jestemy podwjni i w rodku mamy mae ciao. Gdy zapyta ich, dokd
udaje si mae ciao po mierci, niektrzy odpowiedzieli, e poza busz, inni,
e do morza, a jeszcze inni, e nie wiedz. Huronowie uwaali, e dusza ma
gow i ciao, rce i nogi, krtko mwic, e jest maym modelem czowie-
ka. Eskimosi wierz, e dusza ma ten sam ksztat co ciao, do ktrego nale-
y, ale e jest bardziej subtelnej i zwiewnej natury. Wedug Nutkw dusza
ma ksztat maego czowieczka i mieci si w czubku gowy. Jak dugo dusza
stoi prosto, jej waciciel jest zdrw i cay, ale gdy z jakiego powodu zmie-
nia t postaw, wwczas czowiek traci zmysy. Plemiona Indian nad rzek
Lower Fraser wierz, e czowiek posiada cztery dusze, z ktrych gwna
ma ksztat czowieczka, podczas gdy trzy pozostae s jego cieniami. Dla
Malajczykw dusza jest maym czowieczkiem, najczciej niewidocznym,
wielkoci kciuka, o proporcjach, a nawet kolorze cery czowieka, w ktrego
ciele przebywa. Czowieczek ten jest cienki i niematerialny, chocia dosta-
tecznie wyczuwalny, by spowodowa zmiany, gdy przechodzi w jaki fi-
zyczny przedmiot. Moe porusza si szybko z miejsca na miejsce, chwilo-
wo opuszcza ciao podczas snu, transu i choroby, na stae za po mierci.
Podobiestwo czowieczka do czowieka, innymi sowy, duszy do ciaa
jest tak wielkie, e tak samo, jak istniej ciaa grube i szczupe, tak te istnie-
j dusze grube i szczupe. Podobnie jak istniej ciaa cikie i lekkie, dugie
i krtkie, tak te istniej odpowiednio cikie i lekkie, dugie i krtkie dusze.
Mieszkacy wyspy Nias uwaaj, e przed urodzeniem kadego czowieka
pyta si go, jak dug i jak cik chciaby mie dusz, i zgodnie ze swym
yczeniem odpowiedni dusz otrzymuje. Najcisza dusza ma way 10
gramw. Dugo ycia proporcjonalna jest do dugoci duszy. Dzieci wcze-
nie zmare miay krtk dusz. Koncepcja duszy jako czowieczka wystpu-
je wyranie na Fidi w tradycyjnych obrzdkach zwizanych z mierci wo-
dza plemienia Nakelo. Po jego mierci, gdy ley namaszczony i wystrojony
na piknej macie, zjawiaj si ludzie, ktrzy dziedzicznie piastuj godno
przedsibiorcw pogrzebowych. Zwracaj si do niego w nastpujcy spo-
sb: Wsta, Panie i Wodzu, pjdziemy. Dzie nasta nad ldem. Nastpnie
przenosz go nad brzeg rzeki, dokd przybywa odzi przewonik z zawia-
tw, by przewozi przez rzek dusze zmarych Nakelo. Towarzyszc swemu
wodzowi w jego ostatniej podry, czonkowie szczepu trzymaj nisko
wielkie wachlarze, by, jak to jeden z nich wyjani pewnemu misjonarzowi,
ochroni go, bo jego dusza jest tylko maym dzieckiem. Mieszkacy Pen-
dabu, ktrzy si tatuuj, wierz, e po mierci dusza, may mczyzna lub
kobietka, znajdujca si dotd w miertelnej powoce, uda si do nieba
udekorowana tymi samymi wytatuowanymi wzorami, ktre zdobiy ciao za
ycia. Niekiedy jednak, jak si w dalszym cigu przekonamy, dusza ludzka
przedstawiona jest nie w postaci ludzkiej, lecz zwierzcej.
W powszechnym przekonaniu dusza opuszcza ciao przez naturalne otwo-
ry, najczciej przez usta i nos. Std bierze si istniejcy na Celebesie zwy-
czaj przytwierdzania haczykw na ryby do nosa, ppka i stp chorego czo-
wieka, eby zowi i zatrzyma dusz, ktra moe prbowa ucieczki. Hin-
dusi zawsze pstrykaj palcami, gdy kto ziewa w ich obecnoci, w przeko-
naniu, e w ten sposb uniemoliwiaj duszy wyjcie przez usta. Markizanie
zatykali usta i nos umierajcego czowieka, by zachowa go przy yciu, nie
wypuszczajc duszy z ciaa, taki sam zwyczaj istnia w Nowej Kaledonii i z
podobn intencj Bagobowie na Filipinach nakadaj piercienie z mosi-
nego drutu na palce i przeguby ludzi chorych. Itonama, Indianie Poudnio-
wej Ameryki, zatykaj oczy, usta i nos umierajcemu czowiekowi, by dusza
jego nie wysza i nie porwaa innych ludzi. Z podobnych powodw ludy
Niasy, obawiajce si dusz niedawno zmarych i identyfikujce je z odde-
chem, staraj si zamkn dusz w jej ziemskim przybytku, zatykajc nos
i zwizujc szczki nieboszczyka. Wakelburowie z Australii zwykli byli
przed porzuceniem zwok ka im w uszy arzce si wgle, zatrzymujc
dusz w ciele dosy dugo, by zdyli uciec. Popularne zwroty w jzykach
narodw cywilizowanych, jak na przykad: mie serce w gardle, dusz na
wargach, w nosie, na ramieniu, dowodz, jak naturalnym jest pogld, e
ycie czy dusza mog uciec przez usta lub nos.
Dusza czsto bywa przedstawiana w postaci ptaka gotowego do lotu. Ta
koncepcja pozostawia prawdopodobnie lady w wikszoci jzykw i prze-
trwaa jako metafora w poezji. Malajczycy ujmuj koncepcj ptaka-duszy na
wiele dziwnych sposobw. Jeli dusza jest ptakiem w locie, mona j zwabi
ryem i w ten sposb bd to powstrzyma od odlotu, bd te zwabi z
powrotem z niebezpiecznej ucieczki. Na Jawie, gdy dziecko pierwszy raz
zostaje postawione na ziemi (chwila, ktr ludy pierwotne uwaaj za szcze-
glnie niebezpieczn), umieszcza si je w kojcu, a matka wydaje dwiki
podobne do gdakania, jak gdyby przywoywaa kury. W Sintangu na Borneo,
gdy mczyzna, kobieta lub dziecko spadnie z dachu domu lub z drzewa, po
odniesieniu ofiary do domu ona wzgldnie inne krewne popiesznie udaj
si na miejsce wypadku, sypi tam ry zabarwiony na to, wypowiadajc
przy tym nastpujce sowa: Cip! Cip! Duszo! Taki-to-a-taki jest ju w
domu z powrotem. Cip! Cip! Duszo!. Po czym zbiera si ry do koszyka
i zanosi do cierpicego i tutaj, sypic mu ry na gow, woa si ponownie:
Cip! Cip! Duszo!. Intencja tego zabiegu jest jasna: chodzi o to, by zwabi
wasajcego si ptaka-dusz i umieci j z powrotem w gowie waciciela.
Dusza picego opuszcza rzekomo jego ciao, by rzeczywicie odwiedzi
rne miejsca, spotka si z ludmi i wykona czyny, o ktrych picy ni.
Tak na przykad, gdy Indianin z Brazylii lub Gujany budzi si z twardego
snu, jest gboko przekonany, e dusza jego rzeczywicie polowaa, owia
ryby lub cinaa drzewa czy te czynia to, o czym ni przez cay czas, gdy
ciao jego leao bez ruchu w hamaku. Ca wiosk Bororo ogarna panika
i mieszkacy jej omal nie opucili swych domw, poniewa komu nio si,
e widzia nadcigajcych nieprzyjaci. Sabowity Indianin z plemienia
Makusi, ktremu si nio, e jego pracodawca kaza mu cign czno pod
prd przez szereg trudnych katarakt, gorzko wyrzuca nastpnego dnia swe-
mu panu, e nie ma serca, skoro zmusza biednego chorego czowieka, by
wychodzi z domu i pracowa noc. Indianie z Gran Chaco opowiadaj cz-
sto najbardziej nieprawdopodobne historie jako co, co sami widzieli lub o
czym sami syszeli. Obcy, ktrzy ich bliej nie znaj, mwi pochopnie, e
ci Indianie s kamcami. W istocie Indianie s gboko przekonani, e m-
wi prawd, albowiem wszystkie te wspaniale przygody s po prostu snami,
ktrych nie odrniaj od rzeczywistoci na jawie.
Nieobecno duszy podczas snu grozi oczywicie niebezpieczestwem,
gdyby si bowiem tak zoyo, e z jakich powodw dusza zostanie zatrzy-
mana na stale poza ciaem, wwczas osoba pozbawiona jej musi umrze.
Istnieje niemieckie wierzenie, e dusza uchodzi z ust czowieka picego w
postaci biaej myszki ub maego ptaszka i e przeszkodzenie tej myszce lub
ptakowi w powrocie koczy si fatalnie dla picego. Std te w Transylwa-
nii mwi, e nie wolno pozwoli dziecku spa z otwartymi ustami, by dusza
nie ucieka w postaci myszki, gdyby si to bowiem przytrafio, dziecko nig-
dy si nie obudzi. Wiele przyczyn moe zatrzyma dusz picego. Moe na
przykad dusza spotka dusz innego picego i pobi si z ni. Gdy Murzyn
z Gwinei budzi si rano obolay, uwaa, e jego dusz pobia we nie inna
dusza innego picego. Moe te dusza spotka dusz zmarego, ktra j ze
sob zabierze, tote mieszkacy wysp Aru nie pi w domu, w ktrym kto
umar, poniewa dusza zmarego przebywa tam jeszcze i obawiaj si, e
mog j spotka we nie. Duszy picego moe si zdarzy wypadek i moe
te by powstrzymana si od powrotu do ciaa. Dajak, ktry ni, e wpad
do wody, uwaa, e rzeczywicie wypadek taki zdarzy si jego duszy. Posy-
a wwczas po czarownika, ktry za pomoc rcznej sieci owi dusz w
zbiorniku wody tak dugo, dopki jej nie wyowi, a wtedy zwraca j waci-
cielowi. Santalowie opowiadaj, jak to pewien czowiek zasn, a gdy ogar-
no go wielkie pragnienie, dusza jego opucia ciao w postaci jaszczurki
i wlaza do dzbana z wod, by si napi. Tak si wanie zdarzyo, e w tej
chwili waciciel dzbana przykry go, dusza nie moga wrci do ciaa
i czowiek zmar. Gdy przyjaciele zebrali si, by pochowa zmarego, kto
zdj pokrywk z dzbana, by zaczerpn wody. Jaszczurka skorzystaa z
okazji i powrcia do ciaa, a wwczas czowiek zbudzi si i zapyta przyja-
ci swoich, dlaczego pacz. Powiedzieli mu, e myleli, i umar, i mieli
ju zamiar spali jego ciao. Odpowiedzia im, e uda si do studni po wod,
ale z trudem si z niej wydosta i dopiero co powrci. Wwczas wszystko
zrozumieli.
Wrd ludw pierwotnych jest powszechnie przyjte, e nie naley budzi
picego, gdy dusza jego jest nieobecna i moe nie mie czasu na powrt,
czowiek za, ktry obudzi si bez swej duszy, zachoruje. Jeli obudzenie
picego jest absolutnie konieczne, naley to czyni z wolna, by dusza miaa
czas powrci. Syszano, jak pewien Fidyjczyk na Matuku, zbudzony nagle
ze swej drzemki, gdy kto nastpi mu na nog, paka i baga sw dusz, by
powrcia. nio mu si wanie, e by daleko w Tonga, i bardzo si prze-
straszy, gdy si nagle obudzi i odkry, e ciao jego jest na Matuku. Grozia
mu mier, jeli nie uda mu si skoni duszy, by popieszya poprzez morza
i oywia z powrotem opuszczone ciao. Czowiek ten prawdopodobnie
umarby ze strachu, gdyby nie znalaz si na miejscu misjonarz, ktry go
uspokoi. Jeszcze bardziej niebezpieczne w przekonaniu czowieka pierwot-
nego jest przeniesienie picego w inne miejsce lub zmienienie jego wygl-
du, dusza bowiem po powrocie moe nie pozna ciaa, a wtedy czowiek
umrze. Minangkabauowie uwaaj za rzecz wysoce niewaciw zabrudze-
nie lub uczernienie twarzy picego, gdy dusza moe nie chcie wrci do
tak znieksztaconego ciaa. Malajczycy z Patani wierz, e gdy si pomaluje
twarz czowieka picego, dusza nie rozpozna go, a wwczas bdzie on spa
tak dugo, dopki nie umyje si jego twarzy. W Bombaju pomalowanie twa-
rzy picego w fantastyczne kolory lub dorysowanie wsw picej kobiecie
uwaane jest za rwnoznaczne z morderstwem, dusza bowiem po powrocie
nie rozpozna ciaa, a wwczas osoba pica umrze.
Dusza moe jednak opuci ciao czowieka nie tylko we nie. Gdy zdarzy
si to na jawie, konsekwencj bdzie choroba, obd lub mier. Tak na
przykad czonek plemienia Wurunjeri w Australii lea, wydajc ostatnie
tchnienie, poniewa opucia go dusza. Znachor wyruszy na jej poszukiwa-
nie i udao mu si schwyta j wp, w chwili gdy miaa da nura w un
zachodzcego soca, bdc wiatem, ktrym promieniuj dusze wchodz-
ce i wychodzce z zawiatw, dokd soce udaje si na spoczynek. Po
schwytaniu zabkanej duszy znachor przynis j z powrotem pod sw opo-
sow derk, pooy si na umierajcym i przywrci mu dusz. Po pewnym
czasie czowiek w powrci do ycia. Karenowie w Birmie stale obawiaj
si, by ich dusze nie ruszyy w drog, skazujc tym samym na mier ich
wacicieli. Gdy czowiek ma powody przypuszcza, e dusza jego ma takie
straszne zamiary, urzdza si uroczysto zatrzymania wzgldnie przywoa-
nia jej, w ktrej musi wzi udzia caa rodzina. Przygotowuje si posiek
zoony z kury, koguta, specjalnego gatunku ryu i pku bananw. Gowa
rodziny bierze nastpnie mis, w ktrej zazwyczaj pucze si ry, i uderzajc
ni trzykrotnie o drabin prowadzc do mieszkania, mwi:

Prr! Wracaj, duszo, z powrotem, nie wcz si po dworze! Zmokniesz, gdy


spadnie deszcz, zgrzejesz si, gdy bdzie soce. Komary ci pogryz, pijawki
poksaj, tygrysy por, piorun ci skruszy. Prrr! Wracaj, duszo! Tutaj b-
dzie ci dobrze, niczego ci nie zabraknie. Chode, zjesz co, osonita od wia-
tru i burzy!
Nastpnie rodzina zasiada do posiku i ceremonia koczy si tym, e
wszyscy obecni przywizuj sobie na prawym przegubie sznurek zaklty
przez czarownika.
W indyjskiej opowieci krl przekazuje sw dusz zwokom bramina, a
garbus przenosi swoj w opuszczone ciao krlewskie. Garbus jest teraz
krlem, krl braminem. Z kolei jednak garbus ulega namowom, by popisa
si swymi umiejtnociami, i przenosi dusz do ciaa nieywej papugi, a
wtedy krl, korzystajc z okazji, odzyskuje swe ciao. Podobn opowie, z
odmiennymi szczegami, mona znale wrd Malajczykw. Pewien krl
nieostronie wcieli sw dusz w map. Skorzystawszy z okazji, wezyr
umieci sw dusz w ciele krla i zawadn jego krlestwem i on, pod-
czas gdy prawdziwy krl, wegetowa na dworze w postaci mapy. Ale jedne-
go dnia faszywy krl, ktry zwyk by uprawia gry hazardowe, przypatry-
wa si walce baranw i tak si zoyo, e zwierz, na ktre postawi swe
pienidze, pado. Wszystkie prby wskrzeszenia zwierzcia zawodziy, a
wreszcie faszywy krl, ulegajc instynktowi prawdziwego hazardzisty,
przenis sw dusz w ciao padego barana, wznawiajc dziki temu walk.
Prawdziwy krl w ciele mapy wykorzysta okazj i z niezwyk przytomno-
ci umysu wcieli sw dusz z powrotem w ciao, ktre wezyr pochopnie
opuci. Tak oto wrci do swej prawdziwej istoty, a uzurpatora w baraniej
skrze spotka zasuony los. Grecy opowiadali, jak to dusza Hermotimusa z
Kladzomenai zwyka bya opuszcza ciao i odbywa dalekie wdrwki, z
ktrych przynosia przyjacioom w domu wiadomoci o tym, co widziaa na
wiecie. A pewnego dnia, gdy dusza jego przebywaa za granic, wrogowie
skorzystali z okazji i wrzucili opuszczone ciao w pomienie.
Nie zawsze opuszcza dusza ciao dobrowolnie. Wbrew wasnej woli mog
j wyrwa z ciaa duchy, demony lub czarownicy. Dlatego te Karenowie
przywizuj swe dzieci za pomoc specjalnego sznura do pewnej czci do-
mu, gdy przechodzi kondukt pogrzebowy, eby dusze dzieci nie opuciy
cia i nie weszy do niesionych obok zwok. Dzieci pozostaj uwizane w ten
sposb, dopki kondukt nie zniknie z pola widzenia.
Na Uwea (Uea), jednej z Wysp Lojalnoci, przypisuje si duszom zmar-
ych moc wykradania dusz ludzi ywych, gdy bowiem kto zachoruje, zna-
chor udaje si w licznym towarzystwie na cmentarz, gdzie mczyni graj
na fletach, a kobiety gwid cicho, by przywoa dusz z powrotem. Trwa
to przez pewien czas, po czym formuje si procesja powracajca do domu
przy akompaniamencie fletu i gwizdania, w ktrej uczestnicy agodnie, z
otwartymi domi, prowadz zabkan dusz z powrotem. Po wejciu do
mieszkania chorego gono nakazuj duszy wstpi w ciao.
Uwiedzenie duszy ludzkiej przypisuje si czsto demonom. Chiczycy
uwaaj, e drgawki i konwulsje bywaj zazwyczaj dzieem pewnych zo-
liwych duchw, ktre wycigaj dusze z cia ludzkich. W Siamenszy
(Amoy) duchy, ktre w ten sposb przysuguj si dzieciom i niemowltom,
nosz dwiczne tytuy si niebiaskich siodajcych galopujce konie
i dyplomowanych literatw rezydujcych w poowie drogi do nieba. Gdy
dziecko wije si w konwulsjach, przestraszona matka pieszy na dach domu
i wymachuje bambusowym kijem, do ktrego przymocowany jest jaki
szczeg garderoby dziecka, przy czym woa kilkakrotnie: Dziecko moje
i w tym miejscu wymienia imi wr, wr do domu!. A w tym cza-
sie inny mieszkaniec domu uderza w gong, w nadziei e zwrci uwag za-
bkanej duszy, ktra rozpozna znajom odzie i wlinie si do niej z po-
wrotem. Odzie, w ktrej znajduje si dusza, zostaje umieszczona przy
dziecku lub na nim i jeli ono nie umrze, wwczas z pewnoci wczeniej
czy pniej wyzdrowieje. W podobny sposb owi niektrzy Indianie dusz
w buty i przywracaj j ciau, nakadajc je na nogi.
Nie tylko duchy i demony mog wycign dusz z ciaa lub przetrzyma
j podczas jej wdrwek, potrafi tego rwnie dokona ludzie, a zwaszcza
czarownicy. Na Fidi, gdy przestpca nie chcia przyznawa si do winy,
wdz kaza przynosi szarf, za pomoc ktrej zowi dusz otra. Wystar-
czy widok szarfy, a nawet sama wzmianka o niej, by winowajca natych-
miast wyzna wszystko. W przeciwnym bowiem wypadku wywijano szarf
nad jego gow tak dugo, dopki nie schwytano w ni duszy, po czym sta-
rannie skadano j i przybijano do czna wodza. Przestpca pozbawiony
duszy usycha w chorobie i w kocu umiera. Czarownicy na wyspach Puka-
puka (Danger) zastawiali sida na dusze z silnego pncza dugoci od pitna-
stu do trzydziestu stp z ptlami rnej wielkoci na obu kocach, odpowia-
dajcymi rozmaitym rozmiarom dusz dla dusz tustych byy due ptle,
dla szczupych mae. Czarownicy, gdy zachorowa czowiek, do ktrego
czuli uraz, zastawiali sida na dusz w pobliu jego domu i czekali, a si
dusza jego pojawi, a jeli udao im si zowi j w postaci ptaka czy owada,
wwczas czowiek musia umrze. W niektrych okolicach Afryki Zachod-
niej czarownicy stale zastawiaj sieci na dusze opuszczajce ciaa podczas
snu, a jeli schwytaj jak, zawieszaj j nad ogniem. W miar jak kurczy
si dusza, waciciel zapada na zdrowiu. Czarownicy nie kieruj si adnymi
pretensjami do osoby cierpicej, jest to po prostu ich zajcie zarobkowe. Nie
obchodzi ich, do kogo dusza naley, i chtnie zwracaj j wacicielowi za
odpowiedni zapat. Ludzie, ktrzy zgubili lub zapodzieli gdzie swoj
dusz, mog zawsze kupi sobie zastpcz za zwyczajow opat u czarow-
nikw, ktrzy posiadaj normalne przytuki dla zabkanych dusz. Do wa-
cicieli tych prywatnych przytukw i ludzi, ktrzy zastawiaj sida na du-
sz, nikt nie ma pretensji taki jest ju zawd tych ludzi, a wykonujc go,
nie powoduj si przecie nieyczliwoci. Ale s rwnie ndznicy, ktrzy
z czystej zoliwoci lub dla nieuczciwych zarobkw zastawiaj puapki na
dusz jakiego specjalnie wybranego czowieka. Na dnie garnka, pod przy-
nt, ukadaj noe i ostre haki, ktre rani i torturuj biedn dusz, zabija-
jc j na miejscu albo do tego stopnia si nad ni zncaj, e jej waciciel,
gdy duszy uda si ulec i do niego powrci, zapada na zdrowiu.
Sztuka uprowadzania dusz ludzkich nigdzie chyba na wiecie nie jest bar-
dziej pieczoowicie kultywowana i z wiksz doskonaoci praktykowana
jak na Pwyspie Malajskim. Czarownik posuguje si tu najrozmaitszymi
metodami, przerne s te motywy, jakimi si kieruje. Czasami chce znisz-
czy wroga, czasami znowu pozyska mio ozibej lub niemiaej licz-
notki. Oto przykad czarw stosowanych w tym ostatnim przypadku, gdy
celem ich ma by zdobycie duszy osoby, ktra powinna zapaa gwatow-
nym uczuciem. Naley wyj na dwr, gdy ksiyc, ktry dopiero co wze-
szed, wisi czerwony nad wschodnimi kracami horyzontu, i stojc w po-
wiacie ksiycowej, przykrywszy duy palec lewej stopy duym palcem
prawej stopy, zwinwszy praw do w trbk, wyrecytowa nastpujce
sowa:

Wypuszczam strza ksiyc za chmur,


Wypuszczam strza a soce ganie.
Wypuszczam strza gwiazdy za mg!
Lecz ja nie strzelam ani do soca,
Ni do miesica, ani do gwiazd
Ale wprost w serce dziecicia bractwa

Jak mu tam jest.

Ko! Ko! Duszyczko czyja chod si ze mn przej!


Usidmy razem, duszko,
Jedn podzielmy si poduszk
Ko, ko, ko, ko!

Powtrzy to naley trzykrotnie i po kadym powtrzeniu trbi przez


do zoon w rurk. Albo te mona zapa dusz do turbanu, a czyni si
to w nastpujcy sposb. Wychodzi si na dwr przy peni ksiyca i przez
dwie nastpne noce. Trzeba usi na mrowisku twarz w stron ksiyca,
pali kadzido i recytowa takie zaklcie:

Nios ci betel do ucia!


Spryskaj go wapnem Straszliwego Ksicia
Dla jednych, a dla innych Crk Ksicia Szau!
Niech kto o wschodzie soca oszaleje dla mnie
I o zachodzie soca niech te oszaleje!
Tak jak pamitasz rodzicw pamitaj i o mnie,
Jak dom pamitasz i schody tak pamitaj o mnie.
Gdy dudni grzmot pamitaj o mnie.
Gdy wiszcz wiatr pamitaj o mnie.
Gdy pluszcze deszcz pamitaj o mnie.
Gdy pieje kur pamitaj o mnie.
Gdy wierka rudzik pamitaj o mnie.
Gdy patrzysz w soce pamitaj o mnie.
Gdy patrzysz w ksiyc pamitaj o mnie,
Bo na ksiycu jest i mj dom!
Ko, ko duszyczko czyja, chod tu, chod!
Nie chc ci odda mojej duszy
Niechaj ku mojej przyjdzie dusza twa!

Potem naley kadej nocy siedmiokrotnie pomacha turbanem w kierunku


ksiyca. Powrciwszy do domu, trzeba turban schowa pod poduszk, a je-
li chce si go nosi w wietle dziennym, naley zapali kadzido i powie-
dzie: To nie turban nosz na pasku, ale dusz czyj.
Indianie znad rzeki Nass w Kolumbii Brytyjskiej wierz, e lekarz moe
przez pomyk pokn dusz pacjenta. Lekarz, ktrego o to podejrzewaj,
zostaje zmuszony przez swych kolegw, by stan nad pacjentem, a ww-
czas jeden z nich wkada mu palce do garda, drugi ugniata mu brzuch pal-
cami, a trzeci klepie po plecach. Jeli w kocu okae si, e dusza ta jednak
nie w nim si znajduje, a zabieg ten, powtarzany na wszystkich po kolei zna-
chorach, nie przynosi podanego skutku, dusza musi si widocznie znajdo-
wa w skrzynce gwnego lekarza. Do jego domu udaje si kompania leka-
rzy, ktrzy daj, by pokaza im zawarto swej skrzynki. Gdy to ju uczy-
ni i rozoy wszystko na nowej macie, delegacja chwyta powiconego
Asklepiosowi delikwenta za nogi, gow jego umieszczajc w otworze znaj-
dujcym si w pododze. W tej pozycji myj mu gow, a wod, jaka pozo-
staje po tej ablucji, zabieraj ze sob i wylewaj na gow chorego. Zagu-
biona dusza niewtpliwie znajduje si w wodzie.
Czowiekowi dzikiemu gro jeszcze inne niebezpieczestwa duchowe
poza tymi, ktre dotd wyliczyem. Uwaa on czsto wasne odbicie lub cie
za sw dusz, a w kadym razie za wan cz swej istoty, zatem s one
rdem zagroenia. Jeli bowiem kto nadepnie na cie lub odbicie, uderzy
je lub przebije noem, wwczas czowiek odczuje to tak samo, jak gdyby
rana zostaa mu zadana osobicie. Umrze za, jeli oderwie si je od niego
zupenie (a wierzy, e jest to moliwe). Na wyspie Wetar s czarownicy,
ktrzy potrafi wywoa chorob u czowieka, przekuwajc jego cie gro-
tem lub tnc go mieczem. Jak twierdzi legenda, po zlikwidowaniu buddy-
stw w Indiach uda si Sankara do Nepalu i tam pokci si z wielkim la-
m. Aby dowie swej siy nadprzyrodzonej, unis si w powietrze, a wtedy
wielki lama, zobaczywszy jego cie chwiejnie poruszajcy si na ziemi, wbi
we n. Sankara spad na ziemi i skrci kark.
Na Wyspach Banksa stoj dziwacznie wyduone kamienie noszce na-
zw duchw poerajcych, poniewa panuje przekonanie, e zamieszkuj
je pewne potne i niebezpieczne duchy. Gdy cie czowieka padnie na je-
den z tych kamieni, duch wycignie dusz i czowiek umrze. Kamieni tych
uywa si do pilnowania dobytku, wstawiajc je w mury domu. Wysany
przez nieobecnego gospodarza posaniec, zbliajc si do domu, wykrzykuje
imi czowieka, ktry go wysa, by czujny duch nie pomyla, e przybywa
ze zymi zamiarami, i nie wyrzdzi mu jakiej krzywdy. W Chinach podczas
pogrzebu, gdy wieko ma by umieszczone na trumnie, wikszo obecnych z
wyjtkiem najbliszej rodziny cofa si o kilka krokw, a nawet wychodzi do
drugiego pokoju, gdy wedug powszechnie panujcego wierzenia zdrowie
czowieka moe ucierpie, jeli przypadkiem cie jego zostanie zamknity w
trumnie. A gdy trumna ma by opuszczona do grobu, obecni cofaj si na
pewn odlego, by cienie nie wpady do grobu. Wr i jego pomocnik stoj
po stronie grobu, na ktr nie padaj promienie soca, a grabarz i tragarze,
ktrzy nios trumn, mocno przywizuj swe cienie do siebie kawakiem
materiau ciasno opasanym na biodrach. Nie tylko zreszt czowiekowi
mona wyrzdzi szkod za porednictwem jego cienia. W pewnej mierze
kopoty takie maj rwnie zwierzta. Panuje przekonanie, e may limak
spotykany w okolicy wapiennych gr Peraku wysysa krew z byda za po-
rednictwem ich cienia. Bydlta chudn i niekiedy gin na skutek utraty
krwi. Staroyni wierzyli, e gdy hiena w Arabii stpnie na cie czowieka,
wwczas traci on mow i zdolno poruszania si, a gdy hiena stanie na cie-
niu psa, ktry w ksiycow noc znalaz si na dachu, wwczas pies spada
jak cignity sznurem. Rzecz jasna, w podanych przykadach jeli nawet
cie nie jest rwnoznaczny z dusz, to w kadym razie uwaany jest za yw
cz czowieka lub zwierzcia, a krzywd wyrzdzon cieniowi czowiek
lub zwierz odczuwa tak, jak gdyby zostaa mu zadana osobicie.
Na odwrt, jeli cie jest wan czci czowieka lub zwierzcia, do-
tknicie przez cie moe by w pewnych okolicznociach rwnie niebez-
pieczne jak zetknicie si z czowiekiem lub zwierzciem. Tak wic dziki z
zasady unika cienia pewnych osb, ktre z rnych powodw uwaa za r-
do niebezpiecznych wpyww. Do kategorii niebezpiecznych najpowszech-
niej zaliczaj si aobnicy i kobiety w ogle, a w szczeglnoci teciowe.
Indianie Szuswap s przekonani, e cie aobnika wywouje chorob, jeli
padnie na czowieka. Kurnajowie z Wiktorii ostrzegaj nowicjuszy, by pod-
czas obrzdkw inicjacji wystrzegali si cienia kobiety, gdy jeli na nich
padnie, uczyni z nich ludzi leniwych, chudych i gupich. Jak twierdz, pe-
wien tubylec australijski omal nie umar ze strachu, poniewa cie jego te-
ciowej pad na niego, gdy spa pod drzewem. Strach i nabony lk, jakimi
otacza sw teciow nieuczony dziki, s powszechnie znanymi faktami w
antropologii. Przepisy zakazujce szczepom Juin (Yuin) w Nowej Pou-
dniowej Walii wszelkiej stycznoci z matk ony byy bardzo surowe.
Czonkowi plemienia nie wolno byo nawet spojrze w jej kierunku. Gdy
cie jego pad przypadkowo na teciow, by to powd do rozwodu. Musia
w takim wypadku rozsta si z on, ktra wracaa do swych rodzicw. W
Nowej Brytanii nie potrafi sobie nawet wyobrazi rozmiaru i charakteru
nieszcz, jakie mog wynikn z tego, e czowiek przypadkowo odezwie
si do matki swej ony. Prawdopodobnie nie pozostaje im nic innego, jak
tylko, by jedno z nich wzgldnie oboje popenili samobjstwo. Najbardziej
solenna przysiga Nowobrytyjczyka brzmi: Panie, jeli nie mwi prawdy,
niech ucisn do mojej teciowej.
Skoro cie jest tak cile zwizany z yciem czowieka, e utrata jego po-
ciga za sob chorob lub mier, wydaje si naturalne, e ubywanie cienia
wywouje niepokj i trosk, jako oznaka rwnoczesnego zmniejszania si
energii yciowej waciciela. Na Ambon i Uliase, dwch wyspach w pobliu
rwnika, gdzie oczywicie w poudnie cie jest znikomy wzgldnie nie ma
go wcale, ludzie z zasady nie wychodz o tej porze z domw, poniewa wy-
obraaj sobie, ze mogliby utraci cienie swych dusz. Mangaianie opowiada-
j o potnym wojowniku Tukaitawie, ktrego sita rosa i malaa wraz z
dugoci jego cienia. Rano, gdy cie by najduszy, sia jego bya najwik-
sza, ale w miar skracania si cienia ze zblianiem si poudnia kurczya si,
a w samo poudnie osigaa najniszy swj punkt, wracajc, gdy po poudniu
cie zaczyna z powrotem si wydua. Pewien bohater wykry tajemnic
siy Tukaitawy i zamordowa go w poudnie. Dzicy w Besisis z Pwyspu
Malajskiego obawiaj si grzeba swoich zmarych w poudnie, poniewa
wyobraaj sobie, e krtko ich cieni w sposb sympatyczny wpynie na
skrcenie ich wasnego ycia.
Zapewne jednak nigdzie nie wystpuje zrwnanie cienia z yciem
wzgldnie dusz tak silnie, jak w niektrych zwyczajach praktykowanych po
dzi dzie w poudniowo-wschodniej Europie. We wspczesnej Grecji ist-
nieje zwyczaj nakazujcy przy zakadaniu fundamentw zabi koguta, bara-
na albo jagni. Krew zwierzcia spywa na kamie wgielny, pod ktrym
nastpnie grzebie si zwierz. Celem tej ofiary jest nadanie mocy i trwaoci
budowie. Ale czasami budowniczy zamiast zabi zwierz zwabia czowieka
do kamienia wgielnego, sekretnie wymierza jego ciao lub cz ciaa
wzgldnie cie, po czym miar grzebie pod kamieniem wgielnym. Niekie-
dy te ukada si kamie wgielny na cieniu czowieka. Panuje przekonanie,
e czowiek taki umrze w przecigu roku. Rumuni w Transylwanii przeko-
nani s, e czowiek, ktrego cie zosta zamurowany, umrze w cigu czter-
dziestu dni. Zdarza si, e osoba przechodzca obok domu w budowie moe
usysze okrzyk: Uwaaj, bo zabior ci twj cie!. Jeszcze do niedawna
istnieli handlarze cieniami, ktrzy dostarczali budowniczym cienie potrzeb-
ne dla zabezpieczenia stawianych przez nich murw. W takich przypadkach
miara cienia uchodzi za ekwiwalent samego cienia i pochowanie miary rw-
noznaczne jest z pochowaniem duszy wzgldnie pogrzebaniem ycia czo-
wieka, ktry musi umrze. Tak wic zwyczaj ten zastpuje dawn tradycj
zamurowywania ywej osoby w cianie lub przygniatania jej kamieniem
wgielnym, by budowla bya silna i trwaa czy te, mwic cilej, by roz-
gniewany duch straszy w tym miejscu i strzeg jej przed wdarciem si wro-
ga.
Podobnie jak niektre ludy wierz, e dusza czowieka przebywa w jego
cieniu, tak inne (a nawet i te same) uwaaj, e znajduje si ona w jego odbi-
ciu w wodzie lub lustrze. Andamanie uwaaj za swe dusze nie cienie, lecz
swe odbicie (w jakimkolwiek lustrze). Motumotu z Nowej Gwinei, widzc
po raz pierwszy swe odbicia w lustrze, uwaali, e s to ich dusze. W Nowej
Kaledonii starzy ludzie uwaaj swe odbicia w wodzie lub lustrze za swe
dusze, modsi natomiast, wychowani przez ksiy katolickich, utrzymuj, e
jest to jedynie odbicie, podobnie jak odbicie palm w wodzie. Dusza-odbicie
znajdujca si poza czowiekiem jest naraona na tyle niebezpieczestw co
dusza-cie. Zulus nigdy nie pozwoli sobie na spojrzenie do ciemnej studni,
poniewa uwaa, e przebywa w niej zwierz, ktre zabierze jego odbicie
i w ten sposb przyprawi go o mier. Basutowie wierz, e krokodyle po-
trafi zabi czowieka, wcigajc jego odbicie pod powierzchni wody. Gdy
w plemieniu zdarzy si wypadek mierci nagiej i pozornie niewyjanionej,
krewni utrzymuj, e to zapewne jaki krokodyl porwa cie nieboszczyka,
gdy ten przechodzi przez rzek. Na wyspie Saddle w Melanezji jest mae
jeziorko, w ktre jeeli ktokolwiek spojrzy, umrze; zoliwy duch porywa
ycie ofiary poprzez jej odbicie w wodzie.
Moemy ju teraz zrozumie, dlaczego zarwno w staroytnych Indiach,
jak te w Grecji istnia zakaz przygldania si wasnemu odbiciu w wodzie
i dlaczego Grecy uwaali za omen mierci, gdy si czowiekowi nio, e
widzia swe odbicie w wodzie. Obawiali si, e duch wodny wcignie odbi-
cie czowieka wzgldnie jego dusz pod wod i w ten sposb, pozbawiwszy
go duszy, pozbawi rwnie ycia. Takie jest prawdopodobnie rdo kla-
sycznej bani o piknym Narcyzie, ktry cierpia i zmar, patrzc na swe
odbicie w wodzie.
Tumaczy to nam rwnie szeroko rozpowszechniony zwyczaj zasaniania
luster i odwracania ich do ciany w domu aoby. Istnieje bowiem obawa, e
dusza opuszczajca osob w postaci jej odbicia w lustrze moe zosta po-
rwana przez ducha zmarego, ktry, jak si powszechnie uwaa, pozostaje w
domu do chwili pogrzebu. Mamy tu wic do czynienia z obyczajem cile
przypominajcym obowizujcy na wyspach Aru zakaz spania w domu, w
ktrym kto umar, z obawy by dusza opuszczajca ciao we nie nie spotka-
a ducha, co mgby j porwa. Wyjania to rwnie zwyczaj zakazujcy
chorym przegldania si w lustrze i nakazujcy zasania zwierciada w po-
koju chorego. W czasie choroby, gdy dusza tak atwo moe uciec, szczegl-
nie niebezpieczne jest, by za porednictwem odbicia w lustrze znalaza si
poza ciaem. Zasada wic przy tym obowizujca cile odpowiada zasadzie
przestrzeganej przez pewne ludy, ktre nie pozwalaj osobom chorym spa.
We nie bowiem dusza opuszcza ciao i tym samym zawsze powstaje ryzy-
ko, e ju nie powrci.
Podobnie jak z cieniami i odbiciami ma si sprawa z portretami. Czsto
uwaa si, e zawieraj one dusz osoby portretowanej, tote, rzecz jasna,
ludzie w to wierzcy nie pozwalaj, by sporzdzano ich podobizny. Jeli
bowiem portret jest dusz lub w kadym razie wan czci osoby portre-
towanej, to kady, kto znajdzie si w jego posiadaniu, bdzie mg wpyn
w sposb fatalny na orygina. Eskimosi z Cieniny Beringa wierz, e osoby
zajmujce si czarami potrafi ukra cie czowieka, bez ktrego zachoruje
on i umrze. Pewnego razu w wiosce lecej nad dolnym biegiem rzeki Jukon
podrnik nastawi aparat fotograficzny, by zrobi zdjcie ludzi krccych
si przy swych domach. Gdy nastawia obiektyw, podszed do niego wdz
wioski, dajc, by pozwolono mu zajrze pod czarn chust. Po otrzymaniu
zezwolenia wpatrywa si uwanie przez minut w poruszajce si na ma-
twce postacie, po czym nagle odskoczy i krzykn na cay glos do ludzi:
On ma wszystkie wasze cienie w swej skrzynce. Wybucha panika i w
mgnieniu oka wszyscy uciekli na eb i szyj do swych domw. Tepehuanie z
Meksyku bali si miertelnie aparatu fotograficznego i trzeba ich byo przez
pi dni przekonywa, by zgodzili si pozowa. Gdy wreszcie na to przysta-
li, wygldali jak skazacy na chwil przed egzekucj. Byli przekonani, e
fotograf po wykonaniu zdj moe zabra ze sob ich dusze i zje je w
chwilach wypoczynku. Twierdzili, e gdy zdjcia dotr do jego kraju, oni
umr albo przydarzy im si jakie inne nieszczcie. Gdy dr Catat ze swymi
towarzyszami odbywa podr badawcz po kraju Bara, na zachodnim wy-
brzeu Madagaskaru, w pewnej chwili ludzie zaczli zachowywa si wobec
nich wrogo. W przeddzie bowiem, nie bez trudnoci, podrnicy sfotogra-
fowali rodzin krlewsk, a obecnie oskarano ich o to, e zabieraj ze sob
dusze tubylcw po to, by je nastpnie sprzeda we Francji. Na prno pr-
bowali przeczy. Zgodnie z obyczajami kraju musieli schwyta dusze, umie-
ci je w koszyku i nastpnie na polecenie dra Catata zwrci je wacicie-
lom.
Niektrzy chopi w Sikkim zdradzali ywy strach i ukrywali si, gdy tylko
zwracano w ich kierunku obiektyw aparatu fotograficznego, czyli, jak go
nazywali, ze oko skrzynki. Uwaali, e wraz ze zdjciami zabiera si ich
dusze i oddaje do dyspozycji waciciela zdj, ktry w ten sposb moe
rzuca na nich uroki; utrzymywali rwnie, e fotografia pejzau wywiera
zgubny wpyw na krajobraz. W Syjamie do panowania ostatniego krla nie
bito monet z wizerunkiem krla,
poniewa istniay silne przesdy przeciwko wizerunkom wszelkiego rodza-
ju. Jeszcze dzi wystarczy, by Europejczyk podrujcy po dungli skierowa
obiektyw na tum, a ludzie natychmiast si rozbiegn. Gdy zostaje sporzdzo-
na podobizna twarzy czowieka i zabieraj mu j, cz jego ycia uchodzi
wraz z portretem. Jedynie monarcha obdarzony latami Matuzalema mgby
sobie pozwoli na rozdanie swego ycia w maych kawakach wraz z mone-
tami.

Takie wierzenia utrzymay si jeszcze w rozmaitych czciach Europy.


Nie tak dawno, bo przed kilku laty, stare kobiety na greckiej wyspie Karpa-
thos gnieway si, gdy rysowano ich podobizny, uwaajc, e pocignie to za
sob chorob i mier. W zachodniej Szkocji s osoby, ktre nie pozwalaj
sporzdza swych podobizn, gdy to moe przynie nieszczcie, i przyta-
czaj szereg przypadkw, gdy ich znajomi nieustannie chorowali po sfoto-
grafowaniu si.
XV
Czynnoci tabu

Koncepcje duszy i niebezpieczestw jej zagraajcych nie byy bynajm-


niej wasnoci jednego tylko ludu czy kraju; odnajdujemy je w najrozmait-
szych wariantach na caym wiecie i, jak si o tym przekonalimy, przetrwa-
y one we wspczesnej Europie. Wierzenia tak gboko zakorzenione i tak
szeroko rozpowszechnione musiay, rzecz jasna, wycisn swe pitno na
formach wczesnej wadzy krlewskiej, jeli bowiem kady czowiek tyle
wysiku wkada w ochron swej duszy przed niebezpieczestwami zewszd
na ni czyhajcymi, o ile bardziej musi by chroniony ten, od ktrego ycia
zaley dobrobyt, a nawet istnienie caego narodu, i ktrego ochrona ley we
wsplnym interesie wszystkich? Naley wobec tego spodziewa si, e ycie
krla chronione bdzie przez jeszcze liczniejsze i bardziej drobiazgowo ob-
mylone rodki ostronoci anieli te, ktre w prymitywnym spoeczestwie
kady czowiek stosuje w ochronie wasnej duszy. Tak te si dzieje fak-
tycznie. Jak ju widzielimy i jak wkrtce przedstawi jeszcze bardziej
szczegowo, ycie krla reguluje bardzo cisy kodeks postpowania. Czy
wobec tego nie wolno nam wysun przypuszczenia, e przepisy te s w
istocie rodkami ostronoci majcymi na celu ochron ycia krla? Analiza
tych przepisw potwierdza nasz domys. Okazuje si bowiem, e niektre z
przepisw obowizujcych krla s identyczne z tymi, ktrych przestrzegaj
osoby prywatne dla ochrony swych dusz, a wikszo z tych, ktre wycz-
nie odnosz si do krla, daje si najatwiej wytumaczy na podstawie hipo-
tezy, e ich celem jest ochrona jego ycia wzgldnie bezpieczestwa. Przed-
stawi obecnie kilka owych przepisw wzgldnie tabu krlewskich, zaopa-
trujc je w komentarze lub wyjanienia, ktre pozwol ukaza we waci-
wym wietle pierwotn intencj przepisu.
Jako e celem krlewskich tabu jest izolowanie krla od wszelkich rde
niebezpieczestwa, zmuszaj go one w sumie do przebywania w osamotnie-
niu, mniej lub wicej zupenym, w zalenoci od iloci i surowoci przepi-
sw, ktrych przestrzega. adnego rda niebezpieczestwa czowiek dziki
nie obawia si tak bardzo jak magii i czarw, a przy tym podejrzewa
wszystkich ludzi obcych o praktykowanie tych ciemnych sztuczek; tote
elementarn zasad ostronoci, ktr dyktuje rozsdek dzikiego, jest ochro-
na przed zgubnymi wpywami, wiadomie lub niewiadomie wywieranymi
przez obcych. Tak wic tubylcy czsto odprawiaj pewne ceremonie, zanim
pozwol ludziom obcym przekroczy granice zamieszkanego przez nich
rejonu albo przynajmniej zanim zezwol im na swobodne kontaktowanie si
z mieszkacami. Celem tych ceremonii jest pozbawienie obcych ich magicz-
nych sil, przeciwdziaanie zgubnym wpywom, ktre z nich emanuj, dezyn-
fekowanie, e tak powiem, zatrutej atmosfery, ktr s oni rzekomo otocze-
ni. Gdy ambasadorzy cesarza Justyna II, imperatora Wschodu, wysani do
Turkw w celu zawarcia pokoju, dotarli do celu swej podry, powitali ich
szamani, ktrzy poddali ich ceremonialnemu oczyszczeniu majcemu roz-
proszy wszelkie ze wpywy. Wyoywszy w otwartym miejscu towary
przywiezione przez ambasadorw, czarownicy kryli wok nich z dymi-
cym kadzidem, bijc w dzwony i uderzajc w tamburyny, rzc chrapliwie
i wpadajc w stan szalu, a wszystko po to, by przepdzi ze moce. Nastp-
nie oczyszczono samych ambasadorw, przeprowadzajc ich przez pomie-
nie. Na wyspie Nanumea na Poudniowym Pacyfiku przybyszom z okrtu
lub innej wyspy nie pozwalano styka si z mieszkacami wyspy, dopki
wszyscy, wzgldnie ich przedstawiciele, nie zwiedzili wszystkich czterech
wity wyspy, gdzie zanoszono modlitwy, bagajc boga, by unieszkodliwi
wszelkie choroby czy podstpy, ktre obcy mogli ze sob przywie. Na
otarzach skadano ofiary z misa z towarzyszeniem tacw i pieww ku
czci boga. Podczas trwania tych ceremonii wszyscy mieszkacy wyspy z
wyjtkiem kapanw i ich pomocnikw ukrywali si.
Podrujc po Ameryce Poudniowej, Crevaux1 znalaz si w wiosce In-
dian Apalai. Wkrtce po jego przybyciu kilku Indian przynioso mu na li-
ciach palmowych wielkie czarne mrwki, ktrych ukszenie jest szczegl-
nie bolesne. Po czym zgosia si do niego ludno wioski, bez rnicy pci i
wieku, domagajc si, by przykada mrwki do ich twarzy, ng i innych
czci ciaa. Czasami, gdy ukszenie mrwki byo zbyt agodne, woali:
Wicej, wicej!, i nie byli zadowoleni, dopki skra nie pokrya si drob-
nymi bbelkami jak po uderzeniu pokrzyw. Cel tej ceremonii wyjania
zwyczaj przestrzegany na wyspie Ambon i Uliase, gdzie chorych udzi skra-
pia si dobrze przeutymi ostrymi korzeniami, jak na przykad imbirem i go-
dzikami, po to by przepdzi demona choroby, ktry ucieknie przed nie-
przyjemnym pieczeniem. Na Jawie popularnym sposobem leczenia podagry
i reumatyzmu jest wcieranie hiszpaskiego pieprzu w paznokcie u rk i ng
chorego; podagra i reumatyzm nie s w stanie znie ostroci pieprzu i ucie-
kaj popiesznie.
Jest prawdopodobne, e sam strach przed obcymi jest w wikszym stopniu
ni ch zoenia im hodu motywem pewnych ceremonii powitalnych, cho-
cia intencja ich nie jest jasno wyraona. W Afganistanie i niektrych okoli-
cach Persji podrnika przed wkroczeniem do wsi witaj czsto ofiarami ze
zwierzt, ywnoci, ognia i kadzida. Afgask misj pograniczn witano
czsto w wioskach afgaskich ogniem i kadzidem. Niekiedy pod kopyta

1
Jules Nicolas Crevaux (1847-1882) francuski podrnik odkrywca, bada tereny Ameryki
Poudniowej.
konia podrnika rzuca si arzce wgle, wypowiadajc przy tym sowa
powitania. Wkraczajcego do wioski w Afryce rodkowej Emina Pasz 2
powitano ofiar z dwch kz. Ich krwi pokropiono ciek, po ktrej wdz
szed, by powita Emina. Niekiedy strach przed obcymi i ich magi jest tak
wielki, e nie pozwala na adne powitanie. Tak wic gdy Speke3 zjawi si w
pewnej wiosce, tubylcy zamknli przed nim swe domy,

poniewa nigdy dotd nie widzieli biaego czowieka ani blaszanych pudel,
ktre ludzie nosili. Kto wie mwili moe te skrzynie s niczym in-
nym jak przemienionymi grabiecami Watuta, ktrzy w tej postaci przybyli,
by nas zabi?. Nie pomogy adne perswazje i trzeba byo ruszy do nastp-
nej wioski.

Czsto obawa przed obcymi jest odwzajemniana. Czowiek dziki, wcho-


dzc na obcy teren, ma uczucie, e kroczy po zaczarowanej ziemi, wobec
czego podejmuje rodki ostronoci przeciw demonom i magii tubylcw.
Maorysi, wchodzc na obce terytorium, odprawiaj odpowiednie ceremonie,
by uczyni je zwykym na wypadek, jeli byo ono uprzednio wite.
Gdy baron Mikucho-Makaj4 zblia si do wioski na Wybrzeu Makaja w
Nowej Gwinei, jeden z towarzyszcych mu tubylcw uama ga z drzewa
i odszedszy na stron szepta co przez chwil, potem podchodzi do
wszystkich po kolei czonkw grupy, spluwa im na plecy i uderza ich kil-
kakrotnie gazi, a na kocu poszed do lasu i zakopa ga pod zeschymi
limi w najgstszej czci dungli. Ceremonia ta miaa ochroni przed
zdradzieckimi zamysami i niebezpieczestwem czekajcymi ich w wiosce,
do ktrej si zbliali. Myl przewodni tego zabiegu byo prawdopodobnie
przeniesienie zoliwych wpyww z osoby na ga i pochowanie ich wraz z
gazi w lesie.
Panuje rwnie przekonanie, e czowiek w podry moe by uroczony
przez obcych, z ktrymi si styka, wobec czego po powrocie do domu,
przed dopuszczeniem do swego plemienia i przyjaci, musi przej przez
pewne zabiegi oczyszczajce. Beczuanowie oczyszczaj si i puryfikuj po
podry, golc gowy itd., na wypadek gdyby rzucono na nich jakie uroki
za pomoc czarw lub magii. W niektrych czciach Afryki Zachodniej
mczyzna powracajcy do domu po dugiej nieobecnoci musi przed spo-
tkaniem z on wykpa si w specjalnym pynie i otrzyma od czarownika
pewien znak na czole przeciwdziaajcy urokom, ktre moga rzuci na

2
Emin Pasza, Mehmed (wac. Eduard Schnitzer) (1840-1892) niemiecki podrnik od-
krywca, bada tereny Afryki.
3
John Hanning Speke (1827-1864) angielski podrnik i odkrywca, bada tereny Afryki,
odkry jeziora Tanganika i Wiktorii, to ostatnie jako rdo Nilu.
4
Nikoaj Nikoajewicz Mikucho-Makaj (1846-1888) wybitny podrnik i uczony rosyj-
ski, bada zwyczaje tubylcw Nowej Gwinei, Mikronezji, Malakki.
podczas jego nieobecnoci jaka obca kobieta i ktre za jego porednictwem
mogyby przej na kobiety jego wioski. Dwch ambasadorw, ktrych do
Anglii wysta pewien hinduski ksi, uwaano za tak skaonych przez ze-
tknicie si z obcymi, i jedynie ponowne przyjcie na wiat mogo ich
oczyci.

W tym celu naley sporzdzi z czystego zota wizerunek elementu eskie-


go w przyrodzie w postaci kobiety lub krowy. Osoba, ktra ma przej rege-
neracj, zostaje zamknita w tej rzebie i przecignita zwyk drog. Jako e
posg z czystego zota we waciwych rozmiarach byby zbyt kosztowny, wy-
starczy sporzdzi wity wizerunek joni, przez ktry osoba regenerowana
ma przej.

Taki wizerunek z czystego zota zosta sporzdzony na polecenie ksicia


i jego ambasadorzy przyszli ponownie na wiat, przechodzc przeze.
Skoro takie rodki ostronoci przed urokami, jakie rzekomo rzucaj lu-
dzie obcy, powszechnie s przyjte, nie powinno nas dziwi, e dla ochrony
osoby krla podejmowane s rodki specjalne. Posowie przybywajcy w
wiekach rednich do chana tatarskiego musieli przechodzi midzy dwoma
ogniami, zanim ich dopuszczono przed jego oblicze, i podarunki, ktre
przywozili, rwnie musiay t drog przeby. Ogie mia unicestwia
wszelkie moce magiczne, ktrych obcy mogliby uy wobec chana. Gdy
podlegli wodzowie przybywali ze swymi orszakami z pierwsz wizyt albo
po buncie do kalamby (najpotniejszego wodza Baszilangw w Kongo),
musieli przez dwa dni pod rzd kpa si, mczyni i kobiety razem w
dwch strumykach, nocujc pod goym niebem na rynku. Po drugiej kpieli,
zupenie nadzy, udawali si do domu kalamby, ktry na piersi i czole kade-
go z nich malowa dugi biay znak. Powracali potem na rynek, ubierali si
i przechodzili przez prb pieprzu. Kademu z nich sypano w oczy pieprz, a
w tym czasie mieli oni wyznawa wszystkie swe grzechy, odpowiada na
wszelkie stawiane im pytania i wypowiada pewne luby. Po zakoczeniu tej
ceremonii obcy mogli mieszka w miecie tak dugo, jak tylko pragnli.
W przekonaniu ludzi dzikich szczeglnie niebezpieczn czynnoci jest
jedzenie i picie, wtedy bowiem dusza moe uciec z ciaa przez usta lub te
moe by wycignita za pomoc magicznych zabiegw obecnego przy tym
wroga. Pord ludw posugujcych si jzykiem Ewe, na Wybrzeu Nie-
wolniczym,

panuje powszechne przekonanie, e dusza opuszcza ciao i powraca do


przez usta; tote naley zachowa ostrono przy otwieraniu ust, by jaka
bezdomna dusza nie skorzystaa z okazji i nie wesza do ciaa czowieka. Wy-
padek taki, jak si zdaje, grozi najczciej w czasie jedzenia.
Podejmuje si wobec tego odpowiednie rodki ostronoci. Batakowie
podobno uwaaj,

e skoro dusza moe opuszcza ciao, to naley pilnowa jej szczeglnie


wtedy, gdy jest najbardziej potrzebna. Ale wdrwce duszy mona zapobiec
jedynie w domu. Podczas uczt mona zasta cay dom zamknity, by dusza nie
ucieka i moga nacieszy si przysmakami przed ni wyoonymi.

Ludzie z plemienia Zafimanelo na Madagaskarze zamykaj drzwi podczas


jedzenia i mao kto widzia ich przy tej czynnoci. Warruanie nie pozwalaj
nikomu przypatrywa si im w czasie jedzenia, a ju szczeglnie pilnuj si,
by nie bya to osoba pci odmiennej.

Musiaem zapaci czowiekowi, by pozwoli mi patrze na siebie, gdy pi;


nie mogem skoni mczyzny, by pozwoli kobiecie przypatrywa mu si w
czasie picia.
Gdy czstuje si ich, prosz, by ich zasoni podczas picia.

Jeli takie s zwyczajne rodki ostronoci, do ktrych uciekaj si zwykli


ludzie, to rodki ostronoci stosowane przez krlw s zaiste niezwyke. Za
przygldanie si krlowi Loango podczas jedzenia lub picia grozi zarwno
czowiekowi, jak i zwierzciu mier. Gdy ulubiony pies wdar si do po-
mieszczenia, w ktrym krl spoywa posiek, krl nakaza zabi go na miej-
scu. Pewnego razu syn krla, chopiec dwunastoletni, przypadkowo ujrza
krla pijcego. Krl natychmiast kaza przybra go w odwitne szaty, urz-
dzi dla niego uczt, po czym chopca powiartowano i obnoszono po mie-
cie, oznajmiajc, e widzia, jak krl pije.

Gdy krl ma ochot si napi, kae przynie sobie kielich wina. Ten, ktry
wino przynosi, ma w rku dzwonek i gdy tylko wrczy krlowi kielich, dzwoni
i odwraca twarz. Wszyscy obecni padaj twarz na ziemi i nie ruszaj si z
miejsca, dopki krl nie skoczy pi... Jada on w podobny sposb i ma w tym
celu specjalny dom, w ktrym wiktuay s wyoone na bensa, czyli stole. Do
tego stou podchodzi, zamknwszy drzwi za sob, po jedzeniu puka i wycho-
dzi. Dziki temu nikt nigdy nie widzia krla pijcego lub jedzcego. Panuje
bowiem powszechnie przekonanie, e gdyby co takiego si stao, krl na-
tychmiast umrze.

Resztki jedzenia s zagrzebywane w ziemi, niewtpliwie po to, by nie


wpady w rce czarownika, ktry poprzez nie mgby rzuci szkodliwe uroki
na krla. Podobnych przepisw trzyma si ssiedni krl Cacongo. Uwaa-
no, e krl umarby, gdyby ktry z jego poddanych widzia go, jak pije.
Czowieka, ktry by zobaczy krla Dahomeju przy jedzeniu, czeka kara
mierci. Gdy w wyjtkowych wypadkach pije publicznie, ukrywa si za za-
son albo wok jego gowy trzyma si chust, ludzie padaj na ziemi
i ukrywaj twarze. Gdy krl Bunjoro w Afryce rodkowej szed pi mleko
do swej mleczarni, wszyscy mczyni musieli opuszcza krlewskie ogro-
dzenie, a kobiety przykryway gowy do chwili powrotu krla. Nikomu nie
wolno byo patrze na niego, gdy pi. Jedna z on towarzyszya mu do mle-
czarni, podawaa garnek z mlekiem, ale odwracaa gow, gdy go wypija.
W niektrych opisanych przypadkach jedzenie i picie w samotnoci suy
bardziej przeszkodzeniu temu, by uroki weszy w ciao, anieli zapobieeniu
ucieczce duszy. Niewtpliwie taka jest intencja obyczajw przestrzeganych
przez tubylcw z obszaru Konga podczas picia. Dowiadujemy si na przy-
kad, e wrd tych ludw

nie znajdzie si tubylec, ktry omieliby si przekn yk pynu, nie za-


klwszy uprzednio duchw. Jeden dzwoni przez cay czas, gdy pije, inny kuca
i kadzie lew do na ziemi, inny jeszcze przysania gow, a inny wreszcie
wtyka sobie do wosw dbo trawy lub li lub te smaruje glin czoo. Wy-
janienia czarnych ograniczaj si do stwierdzenia, e jest to skuteczne za-
klcie na duchy.

W owej czci wiata wdz zazwyczaj dzwoni za kadym razem, gdy po-
ciga yk piwa, a w tej samej chwili stojcy przed nim chopak wymachuje
dzid, by przepdzi duchy, ktre chciayby wkra si do ciaa starego
wodza t sam drog co piwo. Tym samym wzgldem tumaczy si praw-
dopodobnie przestrzegany przez niektrych sutanw afrykaskich zwyczaj
przysaniania twarzy. Sutan Dar Furu owija twarz biaym mulinem, okr-
cajc go kilka razy wok gowy, przesaniajc najpierw nos i usta, a potem
czoo tak, e widoczne pozostaj tylko oczy. Ten sam zwyczaj zasaniania
twarzy jako oznaka suwerennoci obserwowano podobno w innych cz-
ciach Afryki rodkowej. Sutan Wadaj zawsze przemawia zza zasony i nikt
poza najbliszym otoczeniem i kilku uprzywilejowanymi osobami nie widzi
jego twarzy.
Rozwiniciem tych rodkw ostronoci jest obowizujcy niekiedy kr-
lw zakaz opuszczania swych paacw, gdy za zezwoli im si na to, podda-
nym nie wolno ich oglda. Fetyszowemu krlowi Beninu, czczonemu przez
swych poddanych jako bstwo, nie wolno byo opuszcza swego paacu.
Podobnie miaa si sprawa z krlem Loange, ktry po koronacji nie mg
wychodzi za bramy swego paacu. Krl Onitszy

wychodzi ze swego domu do miasta tylko wtedy, gdy bogowie zostali prze-
bagani ofiar ludzk, wobec czego nigdy nie rusza si poza swe domostwo.
Co wicej, dowiadujemy si, e nie wolno mu wychodzi ze swego paacu
pod kar mierci albo te musi odda jednego albo wicej niewolnikw,
ktrzy zostaj straceni w jego obecnoci. A jako e bogactwo kraju mierz
liczb niewolnikw, krl pilnie baczy, by nie naruszy tego prawa. A prze-
cie raz do roku, na wito jamw, krlowi wolno, a nawet wymaga tego
obyczaj, taczy w obecnoci ludu przed wysok, ulepion z biota, cian
swego dworu. Podczas taca dwiga na plecach wielkie ciary, zazwyczaj
worek z ziemi, by dowie, e wci jeszcze jest w stanie unie ciar
spraw pastwowych. Gdyby nie potrafi tego obowizku dopeni, zostaby
natychmiast zdetronizowany, a moe nawet ukamienowany. Krlw Etiopii
czczono jako bogw, ale trzymano w zamkniciu w ich paacach. Grzyste
wybrzee Pontu zamieszkiwa w staroytnoci wojowniczy i okrutny lud
Mosyni lub Mosynoeci. Przez ich grzysty kraj cign z Azji do Europy
synny odwrt Dziesiciu Tysicy. Barbarzycy ci trzymali swego krla pod
cis stra na szczycie wysokiej wiey, z ktrej po elekcji nie mia prawa
ju nigdy schodzi. Na tej wiey sprawowa sdy nad swymi poddanymi, ale
jeli ich czym urazi, karali go, wstrzymujc poywienie przez dzie, a na-
wet godzc go na mier. Krlom Sabei, czyli Szeby, bogatego w korzenie
kraju Arabii, nie wolno byo opuszcza paacw; jeli to uczynili, tum
umierca ich przez kamienowanie. Ale na dachu paacu byo okno, do kt-
rego przymocowany by acuch. Gdy jaki czowiek uwaa, e staa mu si
krzywda, pociga za acuch, krl zwraca wwczas na niego uwag, wzy-
wa do rodka i wymierza sprawiedliwo.
Ale mona rwnie czowiekowi zaszkodzi magicznymi sposobami, wy-
korzystujc resztki jedzenia, ktre spoywa, lub naczynia, z ktrych jad.
Zgodnie z zasadami magii sympatycznej utrzymuje si faktyczny zwizek
midzy jedzeniem znajdujcym si w odku czowieka a tym, ktre pozo-
stawi nietknite, tak wic szkodzc resztkom mona zaszkodzi rwnocze-
nie jedzcemu. Kady dorosy z plemienia Narrinyeri w Poudniowej Au-
stralii ustawicznie szuka koci ssakw, ptakw lub oci rybich, z ktrych
kto ogryz miso, aby za ich pomoc mc rzuca miercionone czary.
W tej sytuacji kady starannie pali koci spoytych przez siebie zwierzt,
aby nie wpady w rce czarownika. A nazbyt czsto jednak czarownikowi
udaje si zdoby tak ko, a wtedy wierzy, e posiad wadz ycia i mier-
ci nad mczyzn, kobiet czy dzieckiem, ktrzy jedli miso tego zwierz-
cia.
Przesdny strach przed urokami, jakie mona rzuci na czowieka za po-
moc resztek jedzenia, ktre po sobie pozostawia, mia dobroczynny skutek,
poniewa zmusi wielu dzikich do niszczenia odpadkw, ktre gnijc mogy
stanowi realne, a nie wyimaginowane rdo chorb i mierci. Nie tylko
zreszt sanitarne warunki plemienia zyskay na tym przesdzie. Rzecz cie-
kawa, e ten sam nieuzasadniony niczym strach, to samo faszywe wyobra-
enie o przyczynowoci wzmocnio porednio moralne wizy gocinnoci,
honoru i uczciwoci u ludzi dajcych mu wiar. Jest bowiem rzecz oczywi-
st, e czowiek, ktry ma zamiar zaszkodzi swemu bliniemu, rzucajc na
niego czary poprzez resztki jedzenia, nie tknie tego jedzenia, poniewa we-
dug zasad magii sympatycznej szkoda, jaka bdzie wyrzdzona za pomoc
tych resztek, rwnie i jego dotknie. Std bierze si w spoeczestwie pier-
wotnym uwicenie wizi powstaych przez wsplnie jedzenie. Spoywajc
wsplnie posiek, ludzie dowodz tym swych uczciwych zamiarw, jeden
zarcza drugiemu, e nie knuje przeciw niemu nic zego, bo przecie skoro
jest z nim zjednoczony wspln straw w odku, kada szkoda, jak wy-
rzdzi drugiemu, spadnie z rwn si na niego. cisa logika dyktuje jednak,
e wi sympatyczna trwa tylko dotd, dopki wsplnie zjadane poywienie
jest w odkach obu stron. Tote przymierze zawarte przez wsplne jedze-
nie jest mniej trwae i uroczyste anieli przymierze polegajce na wzajemnej
transfuzji krwi, ktra zwizuje niejako na cae ycie.
XVI
Osoby tabu

Jak widzielimy, jedzenie spoywane przez mikada byo gotowane co-


dziennie w nowych garnkach i podawane na nowych talerzach; zarwno
garnki, jak i talerze byy ze zwykej gliny, by mona je tuc lub odstawia po
jednorazowym uyciu. Zazwyczaj tuczono je, poniewa panowao przeko-
nanie, e kademu, kto bdzie spoywa jedzenie z tych witych naczy,
spuchn usta i gardo i dostanie gorczki. Te same fatalne konsekwencje
czekay kadego, kto ubierze si w szaty mikada bez jego zezwolenia; spu-
chnie on wwczas i bdzie odczuwa ble we wszystkich czonkach. Na Fi-
di istnieje specjalne miano (kana lama) nadawane chorobie wywoanej rze-
komo jedzeniem z talerzy wodza lub noszeniem jego szat.

Puchnie gardo i cae ciao i bezbonik umiera. Miaem pikn mat, ktr
otrzymaem od czowieka niemiejcego uywa jej, poniewa siedzia na niej
najstarszy syn Thakombau. Istniaa jednak zawsze rodzina lub klan z pospl-
stwa, ktrym te niebezpieczestwa nie groziy. Mwiem o tym pewnego razu
z Thakombau. Ach tak powiedzia mi Taki-to-a-taki! Chod no
tutaj i podrap mi plecy. Czowiek wykona polecenie, by jednym z tych,
ktrzy mogli bezkarnie to uczyni.

Ci tak bardzo uprzywilejowani ludzie nazywali si Na nduka ni, czyli


boto wodza.
Ze skutki uywania naczy czy strojw mikada i wodza z Fidi ukazuj
nam drugi aspekt natury czowieka-boga, na ktry ju uprzednio zwrcili-
my uwag. Boska osoba jest nie tylko rdem dobrodziejstw, ale i niebez-
pieczestwa, musi by nie tylko strzeona, ale i przed ni strzec si naley.
Jej wity organizm, tak delikatny, e zwyke dotknicie moe go uszkodzi,
jest rwnie naadowany jak elektrycznoci potn si magiczn czy te
duchow, ktra moe wyadowa si ze straszliwym skutkiem na kadym,
kto si z ni zetknie. Tote izolacja czowieka-boga jest rwnie konieczna
dla bezpieczestwa innych jak i jego wasnego. Jego waciwoci magiczne
s przenone w najcilejszym tego sowa znaczeniu: jego bosko jest og-
niem bogosawionym, jak dugo jest odpowiednio opanowany, ale gdy go
nieostronie dotkn lub pozwoli mu wyrwa si z wizw, pali i niszczy
wszystko, z czym si zetknie. Std te bior si katastrofalne konsekwencje
czekajce tych wszystkich, ktrzy narusz tabu. Winowajca woy rk do
boskiego ognia, ktry wybucha pomieniem i trawi go na miejscu.
Nubijczycy, zamieszkujcy lesiste i yzne acuchy grskie Dar Nuba we
Wschodniej Afryce, wierz, e czeka ich mier, gdy przekrocz prg domu
swego krla-kapana. Mog jednak unikn kary, jeli po wejciu do rodka
obna lewe rami i skoni krla, by pooy na nim sw rk. A kady, kto
sidzie na kamieniu, ktry krl powici dla wasnego uytku, umrze w
cigu roku.
W Tonga istniao wierzenie, e kady czowiek, ktry posuy si wasn
rk przy jedzeniu po dotkniciu witej osoby najwyszego rang wodza
bd te czegokolwiek, co do niego naley, spuchnie i umrze. wito wo-
dza jak jadowita trucizna zakaaa rk czowieka niszego stanu i poprzez
straw powodowaa katastrofalne skutki dla jedzcego. Czowiek zwykego
stanu, ktry narazi si na takie niebezpieczestwo, mg oczyci si przez
dokonanie pewnej ceremonii polegajcej na dotkniciu domi i wierzchem
doni podbicia stopy wodza i nastpnie umyciu rk wod. Gdy w pobliu nie
byo wody, naciera rce soczyst odyg banana. Mg ju potem posugi-
wa si rkami przy jedzeniu i nie grozia mu choroba, wystpujca na sku-
tek jedzenia rkoma uwiconymi i znajdujcymi si pod tabu. Ale do chwili
przeprowadzenia ceremonii oczyszczenia wzgldnie ekspiacji, jeli chcia
je, musia prosi drugiego czowieka, by go nakarmi, lub uklkn na
ziemi i ustami zbiera z niej straw jak zwierz. Nie wolno mu byo nawet
samemu posugiwa si wykaaczk, mg natomiast kierowa rk innej
osoby trzymajcej wykaaczk. Tongowie cierpicy na marsko wtroby
i pewien rodzaj skrofuw przypisywali swe choroby temu, e nie dokonali
nalenej ekspiacji, dotknwszy si nieopatrznie wodza lub jego dobytku.
Dlatego te czsto przeprowadzali te ceremonie w celach profilaktycznych,
nie wiedzc nawet, czy zrobili co, co by tego wymagao. Krlowi Tonga nie
wolno byo wzbrania si przed odegraniem swej roli w tej ceremonii i mu-
sia podawa sw stop do dotknicia, nawet gdy dano tego w niedogodnej
dla niego porze. Pewien gruby i niezgrabny krl, gdy widzia podczas space-
ru zbliajcych si z t intencj poddanych, ucieka co si w tustych nogach,
by unikn tych natrtnych i niezupenie bezinteresownych hodw. Gdy
kto uroi sobie, e niewiadomie jad oboonymi tabu rkami, zasiada
przed wodzem i przykada sobie do brzucha stop wodza, by jedzenie mu
nie zaszkodzio i aby nie spuch i nie umar. Poniewa Tongowie uwaali
skrofuy za skutek jedzenia rkami oboonymi tabu, moemy domyli si,
e chorzy czsto uciekali si do zwyczaju dotykania stopy krla jako do le-
karstwa. Niewtpliwie mamy tu analogi ze starym angielskim obyczajem
przyprowadzania ludzi cierpicych na skrofuy do krla, by uleczy ich przez
dotkniecie rk.
Na Nowej Zelandii strach przed witoci wodzw by nie mniejszy ani-
eli na Tonga. Ich upiorna moc pochodzca z ducha przodkw rozprzestrze-
niaa si przez dotknicie i moga zabi kadego, kto nieopatrznie lub nie-
wiadomie stan jej na drodze. Zdarzyo si na przykad pewnego razu, e
nowozelandzki wdz wysokiej rangi i wielkiej witoci pozostawi resztki
swego obiadu na drodze. Niewolnik, tgi wygodniay chop, nadszed po
odejciu wodza i zjad, nie pytajc o nic nikogo. Ledwie skoczy, przerao-
ny wiadek powiedzia mu, e byo to jedzenie wodza. Znaem dobrze nie-
szczsnego delikwenta. Odznacza si odwag i wybi si w walkach swego
plemienia, ale

gdy tylko usysza straszliw wie, chwyciy go najdziwniejsze konwulsje


i kurcze, ktre ju nie ustay do chwili zgonu, o zachodzie soca tego dnia.
By to silny mczyzna w modym wieku i jeliby jaki wolnomylny pakeha
(Europejczyk) powiedzia, e nie zosta zabity przez tapu wodza, ktre przez
zetknicie przeszo na straw, wysuchano by go z pogard dla jego ignoran-
cji i niemonoci zrozumienia dowodu tak jasnego i oczywistego.

Identyczne przepisy stosuj niekiedy dzicy wobec dziewczt po pierwszej


menstruacji, kobiet w poogu, zabjcw, aobnikw i wszystkich ludzi,
ktrzy zetknli si z umarymi. Dla przykadu wemy t ostatni kategori.
U Maorysw kady czowiek, ktry mia do czynienia ze zwokami, poma-
ga zanosi je do grobu lub dotkn koci zmarego, zostawa pozbawiony
niemal wszelkiego kontaktu z ludmi i odcity od spoecznoci. Wchodzc
do jakiegokolwiek domu, stykajc si z kimkolwiek lub czymkolwiek, zaw-
sze rzuca uroki. Nie mia nawet prawa dotyka poywienia wasnymi rka-
mi, gdy tabu, pod ktrym si znajdowa, byo tak straszliwe, a sam by do
tego stopnia skaony, e rce byy bezuyteczne. Jedzenie stawiano przed
nim na ziemi, a on, kucajc lub klczc z rkami ukrytymi za plecami, stara
si zje wyoon dla niego straw. Niekiedy karmia go druga osoba, wy-
cigajc rce przed siebie tak, eby nie dotkn czowieka oboonego tabu,
ale i osoba karmica podlegaa restrykcjom nie mniej kopotliwym. W ka-
dej niemal ludnej wiosce przebywaa taka ndzna osoba, najndzniejsza z
ndznych, zarabiajca na swe mizerne utrzymanie podobnymi usugami.
Przybrany w achmany, od stp do gowy pomalowany ochr, mierdzcy
tranem z rekina, zawsze samotny i milczcy, zazwyczaj stary, wychudzony i
pomarszczony, czsto na wp obkany, siadywa czowiek taki zazwyczaj z
daleka od gwnej drogi wiejskiej, przypatrujc si martwymi oczami ru-
chliwemu yciu wioski, w ktrym nie wolno mu byo bra adnego udziau.
Dwa razy dziennie rzucano mu na ziemi porcj strawy, ktr pochania,
jak tylko umia, bez posugiwania si rkami. A noc, owijajc si w swe
wybrudzone achy, wpeza w jakie legowisko z lici i mieci, gdzie zzib-
nity, brudny i godny drzema nawiedzany przez widma do nastpnego
ndznego dnia. Tak oto wygldaa jedyna istota ludzka, ktrej wolno byo na
odlego wycignitego ramienia zetkn si z czowiekiem, ktry odda
ostatnie usugi przyjani i szacunku zmaremu. Po zakoczeniu okresu od-
osobnienia, gdy aobnik wraca midzy ludzi, wszystkie naczynia uywane
w czasie pokuty, tuczono na drobne kawaki, ubranie wyrzucano, by nie
szerzyo zarazy, podobnie jak czyniono to z tych samych powodw z naczy-
niami i szatami krlw i wodzw. Oto jak cisa pod tym wzgldem jest
analogia, ktrej doszukuje si czowiek dziki midzy duchowymi wpywami
emanujcymi z boskoci i ze zmarych, midzy zapachem witoci a smro-
dem rozkadu.
Oglnie moemy stwierdzi, e zakaz uywania naczy, szat itp. pewnych
osb i skutki, jakie rzekomo pociga za sob zamanie tych przepisw, s
identyczne bez wzgldu na to, czy osoby, do ktrych owe rzeczy nale, s
wite, czy te, jakby mona to okreli, nieczyste i skaone. Podobnie jak
szaty dotknite przez witego wodza zabijaj tych, ktrzy ich dotykaj, tak
te zabjcze s rzeczy dotknite przez kobiet przechodzc menstruacj.
Czarny Australijczyk, ktry odkry, e jego ona pooya si na jego kocu w
okresie menstruacji, zabi j i po dwch tygodniach sam umar ze strachu. W
takich okresach kobietom australijskim nie wolno pod grob mierci doty-
ka czegokolwiek, co uywaj mczyni, a nawet nie wolno im chodzi po
ciece, po ktrej oni chodz. Przebywaj rwnie w odosobnieniu, gdy s w
poogu, i spala si wszystkie naczynia, ktrych wwczas uywaj.
U Indian Dene i u wikszoci plemion amerykaskich adna inna istota
nie jest przedmiotem takiego strachu jak kobieta podczas menstruacji. Gdy
tylko pojawiaj si oznaki tego stanu u modej dziewczyny, jest ona natych-
miast usuwana z wszelkiego mskiego towarzystwa i musi mieszka samot-
nie w maej chacie z dala od wioski i od spojrzenia mczyzn. W tym strasz-
nym stanie nie wolno jej dotyka niczego, co naley do mczyzn, ani upo-
lowanej zwierzyny czy dziczyzny, gdy jej dotknicie mogoby je skazi,
naraajc myliwego na niepowodzenie na skutek gniewu zwierzyny tak
zlekcewaonej. ywi si ona w tym czasie suszonymi rybami i zimn wod,
ktr pije przez rurk. Sam jej widok by niebezpieczny dla spoeczestwa,
przeto musiaa nosi specjalny czepek skrzany, ktrego frdzle zakryway
jej twarz i spaday na piersi, zasaniajc j przed spojrzeniami ludzi nawet
jeszcze przez pewien czas po powrocie do normalnego stanu.
Wiele ludw stosuje podobne zakazy wobec kobiet w poogu jak mo-
na si domyli, z podobnych wzgldw. W tym czasie kobiety s w niebez-
piecznym stanie i mog zakazi kad osob lub rzecz, ktrej dotkn. Prze-
bywaj wobec tego w kwarantannie do chwili odzyskania zdrowia i si, gdy
rzekome niebezpieczestwo ju mino. Na Tahiti kobieta po urodzeniu
dziecka bya separowana na dwa lub trzy tygodnie, przebywajc w szaasie
wzniesionym na powiconej ziemi. W okresie odosobnienia nie wolno jej
byo dotyka strawy i musiaa by karmiona przez inn osob. Co wicej,
kady, kto w tym czasie dotkn dziecka, podlega tym samym ogranicze-
niom co matka do chwili przejcia przez obrzdek oczyszczenia. Podobnie
dzieje si na wyspie Kodiak w pobliu Alaski, gdzie kobieta, ktra ma ro-
dzi, udaje si do ndznej niskiej chatki splecionej z trzciny, w ktrej musi
pozosta przez dwadziecia dni po urodzeniu dziecka, niezalenie od pory
roku. Uchodzi ona za istot tak nieczyst, e nikt nie mie jej dotkn, a je-
dzenie podaje si jej na kijach. Indianie Bribri uwaaj zanieczyszczenie w
poogu za znacznie bardziej niebezpieczne anieli podczas menstruacji. Gdy
kobieta czuje, e zblia si czas porodu, zawiadamia ma, ktry popiesznie
buduje szaas na pustkowiu. Musi ona tu przebywa samotnie, nie utrzymu-
jc stosunkw z nikim poza wasn matk lub jak inn kobiet. Po przyj-
ciu na wiat dziecka znachor oczyszcza j, dmuchajc i kadc na ni jakie
zwierz, bez rnicy jakie. Ale i ta ceremonia zmniejsza jedynie jej nieczy-
sto do tego stopnia, w jakim nieczysta jest menstruujca kobieta. Przez
peny miesic ksiycowy musi ona mieszka z dala od domownikw, prze-
strzegajc tych samych przepisw dotyczcych jedzenia i picia co w okresie
periodu. Znacznie ciszy jest przypadek, a zanieczyszczenie wiksze, gdy
nastpuje poronienie lub gdy na wiat przychodzi dziecko martwe. W takim
wypadku nie wolno jej przebywa w pobliu adnej istoty yjcej, a zetkni-
cie si z rzeczami, ktrych uywaa, jest straszliwie niebezpieczne. Jedzenie
podaje si jej na kocu dugiego kija. Stan ten trwa trzy tygodnie. Po upy-
wie tego czasu moe wrci do domu, podlegajc zakazom obowizujcym
przy normalnym poogu.
Rwnie wojownicy w oczach czowieka dzikiego przebywaj, e si tak
wyrazimy, w atmosferze duchowego niebezpieczestwa, zmuszajcej ich do
stosowania najrozmaitszych przesdnych przepisw zgoa odmiennych w
swej istocie od tych rodkw ostronoci, ktre w sposb oczywisty stosuj
wobec nieprzyjaci z krwi i koci. Dziki tym przepisom wojownik ma
znale si, zarwno przed zwycistwem, jak i po nim, w stanie odosobnie-
nia i kwarantanny duchowej, w ktrym dla swego bezpieczestwa czowiek
pierwotny umieszcza swych ludzkich bogw i inne niebezpieczne postacie.
Maorysi wkraczajcy na ciek wojenn byli powiceni wzgldnie podle-
gli tabu w najwyszym stopniu. Obowizyway ich wwczas, a take ich
przyjaci, ktrzy pozostawali w domu, surowe i dziwaczne przepisy nieza-
lenie od niezliczonych tabu ycia codziennego. Europejczycy, ktrzy znali
ich jeszcze w dawnych, wojowniczych czasach, mwili lekcewaco, e
mieli na sobie tabu na cal gruboci, dowdca za wyprawy by zupenie
niedostpny. Izraelitw wyruszajcych na wojn obowizyway podobne
przepisy ceremonialnej czystoci przypominajce przepisy przestrzegane
przez Maorysw i czarnych Australijczykw bdcych na ciece wojennej.
Naczynia, ktrych uywali, byy wite; obowizywaa ich wstrzemili-
wo seksualna i czysto, ktrych rdem bya, jeli moemy sdzi po
motywach podawanych przez dzikich podporzdkowujcych si tym samym
zwyczajom, obawa, by nieprzyjaciel nie wszed w posiadanie pozostawio-
nych przez nich odpadkw, co umoliwioby mu zniszczenie ich czarami. W
niektrych plemionach indiaskich w Pnocnej Ameryce mody wojownik
wyruszajcy na pierwsz wypraw musia przestrzega pewnych obyczajw;
dwa z nich byy identyczne z tymi, ktrych przestrzegay dziewczta w cza-
sie pierwszej menstruacji. Nikomu nie wolno byo dotkn naczy, ktrymi
posugiwali si przy jedzeniu i piciu, i nie wolno im byo palcami drapa si
po gowie lub po jakiejkolwiek innej czci ciaa. Jeli musia si podrapa,
czyni to za pomoc patyka. Ten ostatni zwyczaj, podobnie jak w zakazuj-
cy osobie podlegajcej tabu posugiwania si przy jedzeniu wasnymi pal-
cami, pochodzi, jak si zdaje, z rzekomej witoci wzgldnie skaenia, obo-
jtne, jak to nazwiemy, rk osoby podlegajcej tabu. W tyche plemionach
indiaskich mczyni znajdujcy si na ciece wojennej musieli w nocy
spa zawsze zwrceni twarz do swego kraju. Bez wzgldu na to, jak nie-
wygodna bya ta pozycja, nie wolno jej byo zmienia. Nie wolno im byo
siada na nagiej ziemi, moczy ng ani w miar moliwoci chodzi po ubi-
tej ciece. Gdy nie byo innego wyboru, przeciwdziaali zym skutkom,
nacierajc nogi lekarstwami i talizmanami, ktre w tym celu nosili przy so-
bie. adnemu czonkowi wyprawy nie wolno byo przechodzi przez nogi,
rce lub ciao innego wojownika, ktry siedzia lub lea na ziemi. Podobnie
nie wolno byo przechodzi przez koc, strzelb, tomahawk czy jakkolwiek
rzecz, ktra do niego naleaa. Gdy przepis ten nieopatrznie zosta zamany,
czowiek, przez ktrego osob lub wasno kto przeszed, mia obowizek
powali winnego, ten za musia przysta na to spokojnie i bez oporu. Na-
czynia, z ktrych wojownicy jedli i pili, byy zazwyczaj maymi miskami z
drzewa lub kory brzozowej oznaczonymi po obu stronach. Po wymarszu z
domu Indianie pili zawsze jedn, wracajc za, pili drug stron. Gdy w dro-
dze powrotnej byli o dzie marszu od domu, zawieszali swe miski na drze-
wach lub wyrzucali je w prerii, niewtpliwie po to, by ich wito wzgld-
nie zanieczyszczenie nie udzielio si z katastrofalnymi skutkami przyjacio-
om.
O Indianach plemienia Creek i spokrewnionych dowiadujemy si, e

nie mieszkaj w jednym pomieszczeniu z kobietami, gdy s na ciece wo-


jennej; skrupulatnie powstrzymuj si od wszelkich stosunkw, nawet z wa-
snymi onami, przez trzy dni i noce przed wyruszeniem na wojn i tyle po
powrocie, poniewa wywicaj si.

W plemionach Ba-Pedi i Batonga w Afryce Poudniowej nie tylko wo-


jownicy powstrzymuj si od stosunkw z kobietami, ale i ludzie pozostaj-
cy w wiosce zobowizani s do zachowania wstrzemiliwoci. Gdyby tego
nie uczynili, na ciekach, po ktrych krocz wojownicy, wyrosyby ciernie
i wyprawa zakoczyaby si niepowodzeniem.
Nie umiemy z ca pewnoci odpowiedzie na pytanie, dlaczego wiele
dzikich ludw przyjo zasad powstrzymywania si od kontaktu z kobieta-
mi w czasie wojny, ale moemy domyla si, e kierowali si przesdnym
strachem w obawie, by zgodnie z prawidami magii sympatycznej, bliska
styczno z kobietami nie zarazia ich kobiec saboci i tchrzostwem.
Niektrzy dzicy uwaaj rwnie, e kontakt z kobiet w poogu osabia
wojownikw i czyni ich or mniej skutecznym. Kajanowie z rodkowego
Borneo posuwaj si w tej sprawie tak daleko, e utrzymuj, i dotknicie
krosna lub szaty kobiecej do tego stopnia osabia wojownika, e pniej nie
ma on powodzenia na polowaniu, przy owieniu ryb i na wojnie. Tak wic
widzimy, e dziki wzbrania si niekiedy nie tylko przed stosunkiem seksual-
nym, lecz w ogle starannie omija pe przeciwn. Na przykad mczy-
znom grskich plemion Assamu nie tylko nie wolno mieszka ze swymi
onami zarwno podczas wyprawy, jak i po niej, ale w tym czasie nie wolno
im take je strawy przygotowanej przez kobiety, co wicej, nie wolno im
nawet sowem zwrci si do wasnej ony. Kobieta, ktrej nieopatrznie
zdarzyo si zama ten przepis, gdy przemwia do ma bdcego pod tabu
wojennym, zachorowaa i umara, gdy dowiedziaa si, e popenia tak
straszliw zbrodni.
Gdyby czytelnik wci jeszcze mia wtpliwoci co do tego, czy zasady
postpowania, ktre przed chwil omawialimy, wynikaj z przesdnego
strachu i czy nie s one dyktowane rozsdn przezornoci, zapewne zostan
one rozproszone, gdy dowie si, e identyczne przepisy bywaj czsto jesz-
cze bardziej surowo narzucane wojownikom po zwycistwie, gdy ustay
wszelkie obawy przed yjcym cielesnym wrogiem. W takich wypadkach
motywem niewygodnych zakazw nakadanych na zwycizc w godzinie
jego triumfu jest strach przed duchami zabitych. A do tego, e strach przed
mciwymi duchami wpywa na ich zachowanie, zabjcy czsto wyranie si
przyznaj. Tabu nakadane na wodzw-pomazacw, aobnikw, kobiety w
poogu, mczyzn na ciece wojennej powoduje odseparowanie czy odizo-
lowanie od zwykego spoeczestwa osoby bdcej pod tabu, a skutek ten
bywa osigany dziki rozmaitym przepisom, ktre zmuszaj kobiety lub
mczyzn do zamieszkania w oddzielnych chatach lub pod goym niebem,
do wystrzegania si stosunkw pciowych, uywania naczy, ktrymi posu-
giwali si inni, i tak dalej. Ten sam skutek osiga si podobnymi sposobami
w przypadku zwyciskich wojownikw, a zwaszcza tych, ktrzy przelali
krew nieprzyjaci. Na wyspie Timor, gdy wojenna wyprawa powraca
triumfalnie z gowami pokonanych nieprzyjaci, religia i obyczaj zakazuj
wodzowi wyprawy natychmiast uda si do swego domu. Przygotowuje si
dla niego specjaln chat, w ktrej musi mieszka przez dwa miesice,
oczyszczajc si cielenie i duchowo. Przez cay ten czas nie wolno mu by-
wa u swej ony ani ywi si samemu. Straw wkada mu do ust inny
czowiek. Wydaje si niewtpliwe, e zwyczaj ten podyktowa strach przed
duchami zabitych, albowiem z innej relacji o obrzdach odbywajcych si z
powodu zwyciskiego powrotu owcy gw na tej wyspie dowiadujemy si,
e przy tej okazji skada si ofiary, majce przebaga ducha czowieka, kt-
remu cito gow. Ludno przekonana jest, e zwycizc spotkaoby jakie
nieszczcie, gdyby ofiar tych nie zoono. A co wicej, cz obrzdku
polega na tacu przy akompaniamencie piewu, w ktrym opakuje si
mier zabitego i prosi si go o przebaczenie.

Nie gniewaj si piewaj e gowa ta jest teraz u nas; gdyby si


nam nie powiodo, nasze gowy wystawiono by w twojej wiosce. Zoylimy
ofiary, by ci przebaga. Nieche twj duch teraz odpocznie i zostawi nas w
spokoju. Dlaczego bye naszym nieprzyjacielem? Czy nie byoby lepiej, gdy-
bymy nadal byli przyjacimi? Nie przelano by wwczas twej krwi i nie ci-
to by ci gowy.

Mieszkacy Palau na rodkowym Celebesie cinaj gowy nieprzyjacio-


om na wojnie, nastpnie za w wityni staraj si przebaga duchy zabi-
tych.
Wrd plemion zamieszkujcych ujcie rzeki Wanigela w Nowej Gwinei

czowiek, ktry komu odebra ycie, uchodzi za nieczystego dopty, dopki


nie dokona pewnych obrzdkw. Przy pierwszej nadarzajcej si sposobnoci
oczyszcza siebie i sw bro. Gdy dokona tego w sposb naleyty, udaje si do
swej wioski i siada na belkach rusztowania, na ktrym skada si ofiary. Nikt
si do zabjcy nie zblia i nie zwraca na niego uwagi. Przygotowuje si dla
niego dom, w ktrym dwch lub trzech maych chopcw bdzie mu usugiwa-
o. Moe je jedynie pieczone banany, i to tylko ich rodkow cz, oba
koce naley wyrzuca. W trzecim dniu jego odosobnienia przyjaciele przy-
gotowuj ma biesiad, a take kilka opasek kroczowych. Nazywa si to ivi
poro. Nastpnego dnia wkada swe najlepsze ozdoby i odznaki za zabjstwo,
po czym w penym rynsztunku paraduje po wsi. W dzie pniej urzdza si
polowanie, na ktrym zostaje wybrany spord zowionej zwierzyny kangur.
Zwierz rozpruwa si, a ci i wtrob naciera plecy owego czowieka.
Kroczc uroczycie, udaje si on nastpnie do najbliszej wody i stajc w niej
na rozkraczonych nogach myje si. Wszyscy modzi niewyprbowani wojow-
nicy przepywaj midzy jego nogami. Zabieg ten ma da im sil i odwag.
Nastpnego dnia skoro wit zabjca wybiega z domu w penej zbroi i gono
wywouje imi swej ofiary. Upewniwszy si, e skutecznie wystraszy ducha
czowieka zabitego, powraca do swego domu. Ducha mona rwnie wystra-
szy, stukajc klepkami drewnianymi i palc ogniska. W dzie pniej
oczyszczenie zostaje zakoczone. Moe wtedy przestpi progi domu swej o-
ny.
W Windessi, na Nowej Gwinei Holenderskiej, powracajcy zwyciscy
owcy gw, gdy zbliaj si do swych domw, obwieszczaj swe przybycie,
dmc w muszle trytonw. Czna ich ozdobione s gaziami. Twarze m-
czyzn, ktrzy cili gow, wysmarowane s wglem drzewnym. Gdy w
zabijaniu jednej ofiary brao udzia kilku, gow dzieli si pomidzy uczest-
nikw. Urzdzaj si zawsze w taki sposb, by do domw przyby wcze-
snym rankiem. Zbliajc si w swych odziach do wioski, robi wielki haas,
a kobiety czekaj na werandach domw, gotowe do taca. Czna przepy-
waj obok room sram, czyli domu, w ktrym mieszkaj modzi mczyni, a
mijajc go zabjcy rzucaj tyle zaostrzonych patykw lub bambusowych
kijw o cian wzgldnie na dach, ilu zabili nieprzyjaci. Dzie spdzaj
bardzo spokojnie. Chwilami tylko bij w bbny lub dm w konchy, czasami
wal w ciany domw, pokrzykujc gono, by przepdzi duchy zamordo-
wanych.
Jak wic widzimy, wojownicy, ktrzy odebrali nieprzyjacielowi ycie w
bitwie, s na pewien czas pozbawieni prawa swobodnego obcowania z przy-
jacimi, a przede wszystkim z onami, i musz dokona pewnych obrzd-
kw oczyszczenia, zanim wolno im bdzie wrci do spoecznoci. Jeli
wobec tego celem odseparowania i obrzdkw ekspiacyjnych jest jedynie,
jak skonni jestemy sdzi, przepdzenie, odstraszenie wzgldnie przeba-
ganie zagniewanego ducha ofiary, wwczas moemy wysun przypuszcze-
nie, e podobne procesy oczyszczania si zarwno mordercw, jak i zabj-
cw, ktrzy zbrukali rce krwi swych wspplemiecw, miay pocztkowo
to samo znaczenie i e idea moralnej czy duchowej regeneracji, ktrej sym-
bolem miay by ablucje, posty i tak dalej, bya jedynie pniejsz interpre-
tacj starego obyczaju, wymylon przez ludzi wyrosych z prymitywnego
sposobu mylenia, tego wanie, w ktrym obyczaj si narodzi. Domys
nasz potwierdziby si, gdybymy mogli dowie, e dzicy faktycznie naka-
dali pewne ograniczenia na zabjc wspplemieca z konkretnej obawy, e
przeladuje go duch jego ofiary. Dowody takie mamy w wypadku Omahw
z Ameryki Pnocnej. W plemieniu tym krewni zamordowanego mieli pra-
wo zabi morderc, ale niekiedy rezygnowali z tego prawa, przyjmujc w
zamian za to ustpstwo podarunki. W takich wypadkach, gdy ycie morder-
cy zostao oszczdzone, musia on podporzdkowa si na pewien czas ci-
sym przepisom, a okres ten waha si od dwch do czterech lat. W tym cza-
sie musia chodzi boso, nie wolno mu byo spoywa ciepej strawy, pod-
nosi gosu ani rozglda si wok siebie. Musia zawija si szczelnie w
sw opocz, zawizan u szyi nawet w upay. Nie wolno mu jej byo rozpu-
ci swobodnie czy rozchyli. Nie wolno mu byo swobodnie porusza r-
kami, lecz musia je trzyma zawsze przy sobie. Nie wolno mu byo czesa
wosw i musia uwaa, by nie rozwia ich wiatr. Gdy plemi wyruszao na
polowanie, musia rozbija swj namiot o wier mili od reszty ludzi, bo
duch ofiary moe wzbudzi potn wichur, ktra wyrzdzi szkod. W
namiocie mg pozostawa z nim tylko jeden z czonkw jego rodziny. Nikt
nie chcia z nim jada, mwiono bowiem: Jeli bdziemy jedli z tym, ktre-
go nienawidzi Wakanda, wwczas Wakanda nas znienawidzi. Czasami kr-
y po nocy, paczc i aujc swego przewinienia. Pod koniec dugiej izola-
cji pacz jego dociera do uszu krewnych zamordowanego, ktrzy wwczas
mwili: Dosy. Wracaj do ludzi. Na mokasyny i ubierz si w dobre sza-
ty. Przyczyna trzymania mordercy w znacznej odlegoci od myliwych,
podawana w tym przypadku, tumaczy inne obowizujce go ograniczenia:
ciga go duch i dlatego by niebezpieczny. Staroytni Grecy wierzyli, e
dusza czowieka zamordowanego gniewa si na morderc i przeladuje go.
Zabjca nawet mimowolny musia opuci kraj na przecig roku, a
gniew zabitego si umierzy, mg jednak powrci jedynie w tym wypad-
ku, gdy odprawi wszystkie ceremonie oczyszczajce i zoy odpowiednie
ofiary. Jeli ofiar by cudzoziemiec, morderca musia stroni nie tylko od
swego kraju, ale i od ojczyzny zamordowanego. Wiernym obrazem auten-
tycznego strachu Grekw przed czowiekiem, ktrego ciga gniewny duch,
jest legenda o matkobjcy Orestesie, z ktrym nikt nie chcia zasi do sto-
u i ktrego nikt nie chcia wpuci do domu, gdy wdrowa z miejsca na
miejsce, cigany przez furie jego zmarej matki, dopki nie zosta oczysz-
czony.
W spoeczestwie pierwotnym myliwy i rybak czsto musz przestrzega
tych samych przepisw wstrzemiliwoci i przechodzi przez te same ob-
rzdki oczyszczenia, ktre obowizuj wojownika i zabjc, i chocia nie
we wszystkich wypadkach jestemy w stanie zrozumie, jakim celom te
przepisy i obrzdki maj suy, moemy z niejakim prawdopodobiestwem
wysun hipotez, e podobnie jak strach przed duchami nieprzyjaci, kt-
rych pozbawi wzgldnie zamierza pozbawi ycia, jest gwnym motywem
odosobnienia i oczyszczenia wojownika, tak samo rybak czy myliwy, pod-
porzdkowujc si podobnym zwyczajom, kieruje si przede wszystkim
strachem przed duchami ssakw, ptakw czy ryb, ktre zabi wzgldnie za-
mierza zabi. Powszechnym bowiem jest wrd ludzi dzikich przekonanie,
e zwierzta posiadaj dusz i umysy takie jak i on, tote traktuje je oczy-
wicie z odpowiednim szacunkiem. i tak samo jak stara si uspokoi duchy
ludzi, ktrych zamordowa, tak prbuje przebaga dusze upolowanych
przez siebie zwierzt.
Odnoszc si z mniejszym czy wikszym szacunkiem do dusz wszystkich
zwierzt, czowiek pierwotny szczeglnie wyrnia dusze zwierzt, ktre
bd to s dla niego wyjtkowo poyteczne, bd te wyrniaj si rozmia-
rami, si lub okruciestwem. Tote polowanie na te cenne lub niebezpiecz-
ne zwierzta i ich zabijanie zwizane jest z bardziej wymylnymi przepisami
i ceremoniami anieli rze stosunkowo niepoytecznych czy te mniej wa-
nych stworze. Indianie z cieniny Nutka, przygotowujc si do pooww
wielorybw, przestrzegali przez tydzie postu. Jedli w tym czasie bardzo
mao, kilka razy dziennie kpali si, piewali, nacierali swe ciaa, czonki
i twarze muszlami i gaziami, a skra ich wygldaa jak rozdrapana przez
ciernie. Nie wolno im byo w tym czasie styka si z kobietami, a od prze-
strzegania tego ostatniego przepisu zaleao powodzenie wyprawy. Znany
jest wypadek, gdy wdz przypisywa niepowodzenie oww na wieloryba
temu, e uczestnicy zamali nakaz wstrzemiliwoci. Naley zaznaczy, i
identyczne zasady postpowania jak w okresie przygotowa do poowu wie-
lorybw obowizuj wojownikw tego plemienia, gdy maj wstpi na
ciek wojenn. Takich samych przepisw przestrzegaj, wzgldnie prze-
strzegali, wielorybnicy z plemienia Malgaszw. Przez osiem dni przed wy-
ruszeniem na owy zaoga statku pocia, wstrzymujc si od stosunkw z
kobietami i picia alkoholu i spowiadajc si sobie wzajemnie z najtajniej-
szych przewinie.
Czowiekowi, ktry mia na sumieniu ciki grzech, nie wolno byo bra
udziau w wyprawie. Na wyspie Mabuiag wstrzemiliwo pciowa obo-
wizywaa mczyzn zarwno przed polowaniem na diugonia, jak i w okre-
sie parzenia si wi. Okres godowy wi trwa na przeomie padziernika
i listopada. Panowao przekonanie, e jeli w tym czasie para niepolubiona
bdzie utrzymywaa stosunki pciowe, wwczas unoszce si na wodzie
wie rozejd si przy zblieniu si czna i samiec i samiczka dadz nura
w przeciwnych kierunkach. Podobnie w Mowat na Nowej Gwinei mczy-
ni nie utrzymuj stosunkw z kobietami w okresie parzenia si wi, cho-
cia przez reszt roku obyczaje panuj tu do rozwize.
Na wyspie Nias myliwi kopi niekiedy doy, przykrywaj je lekko gaz-
kami, traw i limi i zapdzaj do nich zwierzyn. Podczas kopania dow
obowizuje ich cay szereg tabu. Nie wolno im plu, gdy zwierzyna moe z
obrzydzenia zawrci przed doem. Nie wolno im mia si, gdy ciany
dou si zawal. Nie wolno im spoywa soli, przygotowywa pokarmu dla
wi i drapa si, gdy s w dole, gdy ziemia rozluni si i zasypie d. A w
noc po wykopaniu dou nie wolno im mie stosunku z kobiet, gdy caa ich
robota bdzie daremna.Ten obyczaj przestrzegania cisej wstrzemiliwoci
pciowej jako warunku powodzenia oww jest bardzo rozpowszechniony
wrd ludw pierwotnych, a przytoczone przeze mnie przykady zdaj si
wskazywa, e rdem ich jest raczej przesd, a nie wzgld na chwilowe
osabienie, ktre moe by wynikiem zamania tych przepisw przez myli-
wego lub rybaka. Wyglda na to, e fatalne skutki niepohamowania przypi-
suje si nie tyle osabieniu, jakie z tego wynika, ile obrazie, jak to z takich
czy innych powodw stanowi dla zwierzcia, ktre wobec tego nie da si
schwyta. Indianie Karrier z Brytyjskiej Kolumbii separowali si od swych
on na cay miesic przed zakadaniem puapek na niedwiedzie i przez ten
czas nie wolno im byo pi z tego samego naczynia, z ktrego piy ony.
Uywali w tym celu specjalnych kubkw sporzdzonych z kory brzozowej.
Myliwemu, ktry nie przestrzega tych przepisw, zwierzyna uciekaa z
puapki. Ale gdy zastawia potrzaski na kuny, okres wstrzemiliwoci by
skrcony do dziesiciu dni.
Jeli tabu i zakazy przestrzegane przez myliwego i rybaka przed i pod-
czas oww dyktowane s, jak wolno nam przypuszcza, przez przesdy, a
gwnie obaw przed obraeniem lub przestraszeniem dusz stworze, ktre
maj zamiar zabi, moemy si spodziewa, e przepisy obowizujce po
umierceniu zwierzyny bd co najmniej rwnie surowe, jako e zabjca
i jego przyjaciele musz teraz dodatkowo obawia si dusz swych ofiar. Jeli
natomiast przyjmiemy hipotez, e wspomniana abstynencja, obejmujca
rwnie jedzenie, picie i sen, jest jedynie rozsdnym rodkiem ostronoci
dla utrzymania zdrowia i siy owcy, to zachowanie jej staje si zupenie
zbyteczne, absurdalne i nieuzasadnione, gdy obowizuje ona nadal po o-
wach, to znaczy wtedy, gdy zwierzyna jest ju upolowana lub ryby s zo-
wione. Dowiod obecnie, e tabu czsto obowizuj nadal, a nawet staj si
surowsze po mierci zwierzcia, innymi sowy, po upolowaniu zwierzyny
wzgldnie po zowieniu ryby. Wydaje si wobec tego, e racjonalistyczna
teoria zaamuje si zupenie i pozostaje nam jedynie hipoteza przesdu.
Wrd Inuitw, czyli Eskimosw z Zatoki Beringa,

myliwy musi obchodzi si bardzo ostronie z ciaami zabitych zwierzt,


by nie obrazi ich cieni i nie cign nieszczcia, a nawet mierci na siebie
i swoje plemi.

Z tego samego powodu myliwemu z Unalitu, ktry bra udzia w zabija-


niu bieuchy czy chociaby pomaga wyjmowa j z sieci, nie wolno przez
nastpne cztery dni pracowa, poniewa przez ten wanie czas cie wzgld-
nie duch bieuchy przebywa w swej powoce. Rwnoczenie nie wolno ni-
komu w wiosce posugiwa si ostrym lub zaostrzonym narzdziem, gdy w
ten sposb mgby zosta zraniony duch bieuchy, ktry przebywa w okoli-
cy, niewidoczny dla oka ludzkiego. Nie wolno te haasowa, by nie wystra-
szy lub nie obrazi ducha. Kady, kto wiartuje bietuch elaznym topo-
rem, umrze. Co wicej, przez te cztery dni nie wolno w osiedlu posugiwa
si adnym elaznym narzdziem.
Ci sami Eskimosi obchodz w grudniu doroczne wito, podczas ktrego
zanosi si do sali zebra osiedla pcherze wszystkich fok, wielorybw, mor-
sw i biaych niedwiedzi upolowanych w cigu caego roku. Pozostaj one
tam przez kilka dni, i w tym czasie myliwi wstrzymuj si od wszelkich
stosunkw z kobietami, twierdzc, e mogoby to obrazi cienie zabitych
zwierzt. Podobnie u Aleutw na Alasce, myliwy, ktry trafi wieloryba
zaczarowan dzid, nie uywa jej ponownie, lecz wraca natychmiast do do-
mu i przez trzy dni przebywa z dala od ludzi w chacie specjalnie w tym celu
zbudowanej, nie jedzc, nie pijc i nie spogldajc przez ten czas na kobiety.
W okresie odosobnienia od czasu do czasu chrapie, naladujc zranionego
i umierajcego wieloryba, by uniemoliwi wielorybowi, ktrego trafi, od-
pynicie od brzegu. Czwartego dnia wychodzi z miejsca odosobnienia i k-
pie si w morzu, krzyczc ochrypym gosem i uderzajc wod rkami. Za-
biera potem ze sob jednego towarzysza i udaje si do tej czci wybrzea,
gdzie spodziewa si zasta wyrzuconego na brzeg wieloryba. Jeli zwierz
nie yje, natychmiast wycina to miejsce, w ktrym znajduje si miertelna
rana. Jeli za wieloryb jeszcze yje, powraca do domu i nadal si myje, a
wieloryb zdechnie. Naladowanie rannego wieloryba ma prawdopodobnie w
tym wypadku doprowadzi za pomoc magii homeopatycznej do faktycznej
mierci wieloryba. Dusza niedwiedzia polarnego obraa si, gdy nie s
przestrzegane przewidziane tabu. Przebywa ona trzy dni w pobliu miejsca,
w ktrym opucia ciao, i w cigu tych trzech dni Eskimosi szczeglnie
pilnie przestrzegaj zakazw tabu, poniewa wierz, i tego, ktry zgrzeszy
przeciw duszy niedwiedzia, kara spotka szybciej anieli tego, ktry tylko
zgrzeszy przeciw duszy innych zwierzt morskich.
Kafrowie, jak si dowiadujemy, obawiaj si straszliwie wa-dusiciela
czy te jakiego olbrzymiego wa do niego podobnego

i pod wpywem pewnych przesdw boj si nawet go zabi. Czowieka,


ktry go zabi, czy to w obronie wasnej, czy te z jakiegokolwiek innego po-
wodu, zmuszano w dawnych czasach do leenia codziennie w biecej wodzie
przez kilka tygodni i dopki obowizkowi temu nie stao si w peni zado,
we wsi, do ktrej nalea, nie wolno byo zarzyna adnego zwierzcia. Na-
stpnie zabierano zwoki wa i grzebano je pieczoowicie w rowie wykopa-
nym w pobliu zagrody dla byda, gdzie pozostaway w niezakconym spoko-
ju, jak gdyby to byy zwoki wodza. Obecnie na szczcie okres pokuty, po-
dobnie jak aoby po zmarym, skrcony zosta do kilku dni.

W Madrasie wielkim grzechem jest zabicie kobry. Gdy si to jednak zda-


rzy, zwoki wa pali si tak jak zwoki ludzkie. Zabjca przez trzy dni uwa-
a si za skalanego. Na drugi dzie leje si mleko na szcztki kobry. Na
trzeci nieszcznik jest oczyszczony.
W tych ostatnich przypadkach zwierz, ktrego zabicie wymaga pokuty,
jest wite, to znaczy takie, ktrego ycie zazwyczaj si oszczdza z powodu
przesdw. Jednak bezbony zabjca jest traktowany w sposb tak bardzo
przypominajcy traktowanie myliwych czy rybakw, ktrzy zabijali zwie-
rzta w celu zdobycia ywnoci, e wolno nam uwaa, i u podstaw tych
obyczajw ley ta sama myl, a mianowicie szacunek, ktrym czowiek dzi-
ki obdarza dusze zwierzt, szczeglnie zwierzt cennych i gronych,
i strach, jaki ywi przed ich zemst. Potwierdzenie tego pogldu moemy
znale w obrzdkach przestrzeganych przez rybakw Annamu, gdy morze
wyrzuci na brzeg padego wieloryba. Ten lud rybacki czci wieloryba, po-
niewa czerpie z niego wiele korzyci. Prawie w kadej wiosce na wybrzeu
stoi pagoda, w ktrej znajduj si mniej lub bardziej autentyczne koci wie-
loryba. Gdy morze wyrzuca na brzeg nieywego wieloryba, urzdza mu si
uroczysty pogrzeb. Czowiek, ktry go pierwszy dostrzeg, wystpuje w
charakterze gwnego aobnika i dokonuje tych wszystkich rytuaw, kt-
rych gwny aobnik i spadkobierca dokonaby w wypadku mierci krew-
nego. Nakada aobny strj: kapelusz ze somy, bia szat z dugimi rka-
wami wywrcon na drug stron i inne oznaki penej aoby. Jako najbli-
szy krewny nieboszczyka, przewodniczy podczas obrzdkw pogrzebowych.
Pali si przy tym wonne zioa i kadzido, sypie patki zota i srebra, strzela z
pukawek. Gdy miso zostao powiartowane, a tran zebrany, resztki grzebie
si w piasku. Po czym buduje si szop i skada w niej ofiary. Zazwyczaj w
pewien czas po mierci dusza wieloryba wstpuje w jednego z mieszkacw
wsi i wyjania jego ustami, czy naleaa do samca czy samicy.
XVII
Przedmioty tabu

W spoeczestwie pierwotnym przepisy rytualnej czystoci przestrzegane


przez boskich krlw, wodzw i kapanw przypominaj pod wieloma
wzgldami przepisy przestrzegane przez zabjcw, aobnikw, kobiety w
poogu, dziewczta podczas pierwszej menstruacji, myliwych, rybakw itd.
W naszych oczach te kategorie osb rni si bardzo midzy sob pod
wzgldem charakteru jak i sytuacji osobistej. Jedne nazwalibymy witymi,
inne nieczystymi lub skaonymi. Ale dziki nie uznaje takich moralnych roz-
rnie; w jego umyle koncepcja witoci i skaenia nie s jeszcze roz-
dzielone. Dla niego wspln cech tych osb jest to, e s niebezpieczne i e
grozi im niebezpieczestwo, na ktre naraaj innych ludzi, niebezpiecze-
stwo, ktre my okrelilibymy jako duchowe wzgldnie spirytualne, a wic
wyimaginowane. Jednak niebezpieczestwo wyimaginowane nie jest by-
najmniej mniej realne. Wyobrania oddziauje na czowieka tak samo realnie
jak sia cienia i moe go rwnie skutecznie umierci jak doza kwasu pru-
skiego. Zadaniem wic obowizujcych tabu jest odseparowanie tych ludzi
od reszty wiata, by niebezpieczestwo duchowe nie dosigo ich, a take,
by nie byo przez nich roznoszone. Te czynnoci tabu s, eby tak powie-
dzie, elektrycznymi izolatorami chronicymi si duchow, ktr ci ludzie
s naadowani, przed szkod, jaka moe im by wyrzdzona wzgldnie jak
oni mog wyrzdzi przez zetknicie si ze wiatem zewntrznym.
Dla przykadw zastosowania tych oglnych zasad, ktre ju wyej poda-
no, dodam jeszcze kilka: pierwsze z kategorii rzeczy bdcych tabu, drugie
sw bdcych tabu. W przekonaniu bowiem czowieka dzikiego zarw-
no rzeczy, jak i sowa mog by naadowane czy te poraone chwilowo lub
stale tajemnicz cech tabu i dlatego na czas duszy lub krtszy moe obo-
wizywa zakaz uywania ich w yciu codziennym.
Stwierdzimy wic przede wszystkim, e straszliwa wito krlw w
sposb oczywisty wiedzie do zakazu dotykania ich witych osb. Byo na
przykad przestpstwem dotknicie rk krla spartaskiego; nikt nie mia
prawa dotkn krla ani krlowej Tahiti, kara mierci grozia kademu, kto
dotkn krla Syjamu, a krla Kambody w adnym wypadku nie wolno
dotkn bez jego wyranego rozkazu. W lipcu 1874 roku krl ten wypad z
karety i lea nieprzytomny na ziemi, ale nikt z jego wity nie mia go do-
tkn. Europejczyk, ktry znalaz si na miejscu wypadku, zanis rannego
krla do paacu. W dawnych czasach nikt nie mia prawa dotkn krla Ko-
rei, a jeli on okaza sw ask, dotykajc swego poddanego, miejsce do-
tknite stawao si wite, a osoba tak zaszczycona musiaa nosi widoczny
znak (zazwyczaj czerwony jedwabny sznur). W adnym jednak wypadku nie
mogo elazo dotkn ciaa krlewskiego. W 1800 roku krl Tieng-tsong-
tai-oang zmar na skutek guza na plecach, nikomu bowiem na myl nie przy-
szo uy lancetu, chocia mogo to uratowa ycie krla. O innym krlu
opowiada si, e cierpia straszliwie z powodu ropnia na wardze dopty,
dopki lekarz nie wezwa bazna, ktry tak rozmieszy swoimi figlami kr-
la, e wrzd pk. Rzymskim i sabiskim kapanom nie wolno byo goli si
brzytw elazn, tylko brzow lub noycami z brzu, a gdy do witego
gaju Bractwa Arwalskiego1 w Rzymie wnoszono elazny rylec, by wyry
napis na kamieniu, trzeba byo zoy ofiar ekspiacyjn z jagnicia i wie-
prza, po czym ofiar t powtarzano po wyniesieniu narzdzia z gaju. W Gre-
cji powszechny by zakaz wnoszenia elaza do wity. Na Krecie skadano
ofiary Menedemosowi bez uycia elaza, legenda bowiem gosia, e Mene-
demos zgin od elaza w wojnie trojaskiej. Archontowi Platei nie wolno
byo dotyka elaza i tylko raz do roku, podczas obchodu ku czci tych, kt-
rzy padli w bitwie pod Plate, mia prawo przypasa miecz, ktrym zabija
ofiarnego byka. Kapani hotentoccy do dzisiaj nie uywaj noa elaznego,
lecz ostry odamek kwarcu, skadajc ofiary ze zwierzcia lub dokonujc
obrzezania chopca. U Owambw w Afryce poudniowo-zachodniej zwyczaj
wymaga, by obrzezanie dokonane byo za pomoc ostrego krzemienia, a
tylko gdy krzemienia brak, wolno uy elaza, musi ono jednak potem by
pogrzebane. U Mokiw z Arizony kamienne noe, topory i tym podobne
narzdzia wyszy ju z uycia, ale zachoway si w obrzdkach religijnych.
Gdy Indianie Pauni zarzucili kamienne gowice do strza w powszednim
uytku, zachowali je przy zabijaniu ofiar zarwno ludzkich, jak te z bizo-
nw i powej zwierzyny. ydzi nie posugiwali si elaznymi narzdziami
przy budowie wityni i otarza w Jerozolimie. Stary drewniany most w
Rzymie (Pons Sublicius), uchodzcy za wity, wykonany by i musia by
reperowany bez uycia elaza lub brzu. Specjalna ustawa zezwalaa, by
witynia Jupitera Libera w Furfo moga by naprawiana za pomoc ela-
znych narzdzi. Izba, w ktrej zasiadaa rada w Kyzikos, zbudowana bya z
drzewa bez uycia elaznych gwodzi, a belki tak byy uoone, e mona je
byo wyjmowa i zastpowa nowymi.
Przesdne opory wobec elaza pochodz, by moe, z tych dawnych cza-
sw w historii spoeczestwa ludzkiego, gdy elazo byo jeszcze nowink
i wobec tego wielu ludzi traktowao je podejrzliwie i niechtnie. Wszystko
bowiem, co nowe, atwo wzbudza nabony lk i strach dzikiego.

1
Bractwo Arwalskie (Fratres Arvales) starodawne kolegium kapaskie w Rzymie repu-
blikaskim, przywrcone do istnienia przez cesarza Augusta w 21 roku przed Chr., zoone z
dwunastu kapanw wybieranych z rodzin senatorw i z cesarza. Bractwo oddawao cze
bogini zboa, zwanej Dea Dia, w miesicu maju.
Dusunowie opowiada pewien pionier z Borneo maj dziwny
przesd, ktry kae im wszystko dobre i ze, szczliwe i nieszczliwe, przy-
pisywa czemu nowemu, co pojawio si w ich kraju. Tak na przykad to, e
zamieszkaem w Kindram, spowodowao upay, ktre tu ostatnio mamy.

Niezwykle obfite deszcze, ktre zim 1886-1887 roku spady na wyspach


Nikobarach po bytnoci brytyjskiej ekspedycji krajoznawczej, przypisywali
przeraeni tubylcy temu, e duchy rozgnieway si na teodolity, libelle z te-
leskopem i inne dziwne instrumenty, ktre ustawiono w wielu ulubionych
przez duchy miejscach. Niektrzy tubylcy proponowali umierzy gniew du-
chw ofiar z wieprza. W XVII wieku nastpujce po sobie nieurodzaje wy-
woay zamieszki wrd chopw estoskich, ci bowiem doszli do wniosku,
e wszystkiemu winien nowy myn wodny przeszkadzajcy strumieniowi,
ktrego wody zatamowa. Po wprowadzeniu elaznego puga w Polsce przez
kilka lat zbiory byy nieudane. Chopi przypisali to pugom elaznym i po-
wrcili do starych soch.
Ale niech bogw i ich kapanw do elaza ma te i drug stron. Daje
ona ludziom do rki bro, ktra w razie potrzeby moe by uyta przeciwko
duchom. Poniewa duchy nie lubi elaza do tego stopnia, e unikaj osb
i rzeczy chronionych przez ten niemiy metal, elazo moe by uyte jako
talizman zagradzajcy drog duchom i innym niebezpiecznym elementom
i czsto te bywa do tego celu wykorzystywane. Na Pogrzu Szkockim
wielk ochron przed elfami jest elazo, a jeszcze skuteczniejsz stal. Wsze-
chstronnie skutecznym rodkiem jest elazo w kadej postaci, czy to miecza,
noa czy te lufy itp. Wchodzc do pomieszczenia zamieszkanego przez
duszki, naley zawsze pamita o tym, by wbi w drzwi kawaek stali, na
przykad n, ig czy haczyk na ryby, a wtedy elfy nie bd mogy zamkn
drzwi, dopki czowiek nie wyjdzie. Podobnie gdy si upolowao ani i za-
biera si j noc do domu, naley pamita o tym, by wbi w ni n, po-
niewa w ten sposb uchroni si j przed elfami. Gwodzie wbite w ko
tarasuj elfom drog do kobiet w poogu i do ich niemowlt, ale dla pewno-
ci najlepiej woy elazko pod ko i zawiesi sierp na oknie. Jeli byk
spad ze skay i zabi si, gwd uchroni miso przed elfami, a granie na
drumli ochroni myliwego przed czarownic, poniewa jzyczek instrumen-
tu jest ze stali. Wiemy, e kapanowi Jowisza nie wolno byo dotyka suro-
wego misa lub nawet wspomina o nim. Tabu to opiera si zapewne na
powszechnym wierzeniu, e dusza zwierzcia znajduje si w jego krwi. Po-
niewa uwaa si, e osoby tabu s w stanie zagroenia na przykad
krewny czowieka zamordowanego moe by napastowany przez rozgnie-
wan dusz jest bardzo wane, by izolowa je od kontaktu z duchami.
Std te pochodzi zakaz dotykania surowego misa. Ale, jak zwykle, tabu
jest tylko szczegowym zastosowaniem oglnej zasady, to znaczy prze-
strzeganie tabu jest nakazane zwaszcza w okolicznociach, ktre zdaj si
pilnie wymaga jego zastosowania, ale niezalenie od takich okolicznoci
jest ono rwnie przestrzegane, chocia mniej skrupulatnie, jako regua po-
stpowania w yciu codziennym. Tak wic niektrzy Estoczycy nie wezm
do ust krwi, poniewa wierz, e zawiera ona dusz zwierzcia, ktre wej-
dzie w ciao czowieka spoywajcego krew. Niektrym plemionom india-
skim w Ameryce Pnocnej religia surowo zakazuje spoywania krwi ja-
kiegokolwiek zwierzcia, poniewa zawiera ona jego ycie i dusz. Myli-
wi ydzi wykrwawiali upolowan zwierzyn, a krew zasypywano kurzem.
Nie spoywali oni krwi w przekonaniu, e jest w niej dusza lub ycie zwie-
rzcia lub te e krew jest faktycznie dusz.
Bardzo rozpowszechniony jest zakaz rozlewania krwi krlewskiej na zie-
mi. Gdy krl wzgldnie czonek jego rodziny ma by stracony, obmyla si
specjaln form egzekucji, ktra uniemoliwia spynicie krwi krlewskiej
na ziemi. Mniej wicej w roku 1688 generalissimus armii syjamskiej zbun-
towa si przeciwko krlowi i straci go,

przeprowadzajc egzekucj w sposb naleny krlewskim przestpcom


wzgldnie ksitom krwi, gdy skazani zostaj na kar mierci, to znaczy
przez umieszczenie go w wielkim elaznym kotle i tuczenie drewnianymi
tuczkami. Nie wolno bowiem krwi krla rozlewa na ziemi, gdy wedug ich
religii zmieszanie krwi krlewskiej z ziemi jest wielkim grzechem.

Gdy Kublaj Chan pokona i wzi do niewoli swego wuja Najana, ktry
wznieci przeciw niemu bunt, kaza go straci, a po to, by krew jego cesar-
skiej dynastii nie zostaa przelana na ziemi i wystawiona na widok Nieba
i Soca, poleci zawin Najana w dywan i tak dugo rzuca go z rk do
rk, a umrze.

Mnich Rocold cytuje maksym tatarsk: Jeden chan zabije drugiego, by


zaj jego tron, ale dooy wszelkich stara, by krew nie zostaa przelana.
Twierdz bowiem, e jest rzecz bardzo niestosown, by krew Wielkiego
Chana rozlana zostaa na ziemi; ka wic zgadzi ofiar przez uduszenie
jej w taki czy inny sposb. Podobne przekonanie panuje na dworze birma-
skim, gdzie specjalny rodzaj egzekucji bez rozlewu krwi zastrzeony jest dla
ksit krwi.

Wzbranianie si przed przelewaniem krwi krlewskiej jest, jak si zdaje,


jedynie szczegowym przypadkiem oglnej reguy zabraniajcej rozlewa
krew tak, by pada na ziemi. W Afryce Zachodniej gdy kropla krwi spada
na ziemi, naley j dokadnie wetrze i wdepta w grunt; jeli spada na
ciank czna lub drzewo, miejsce naley wyci, a drzazg zniszczy. By
moe, rdem tego afrykaskiego obyczaju jest ch zapobieenia temu, by
krew znalaza si w rkach czarownika, ktry moe jej uy do zych celw.
Ten sam strach tumaczy dziwaczne obowizki spadajce na pewn kate-
gori ludzi w plemieniu Betsileosw na Madagaskarze, zwanych ramanga,
czyli bkitna krew. Musz oni zjada obcite paznokcie szlachty i zlizy-
wa kad kropl przelanej krwi szlacheckiej. Gdy szlachcic obcina paznok-
cie, zbiera si je skrupulatnie, po czym ramanga poyka je. Jeli obcite pa-
znokcie s za due, kruszy si je na mae kawaki. Gdy zdarzy si, e szlach-
cic zrani si, powiedzmy, przy obcinaniu paznokci, obowizkiem ramanga
jest moliwie jak najszybciej zliza krew. Moni panowie nie rusz si na
krok bez tych skromnych pomocnikw, gdyby si jednak tak zdarzyo, e nie
ma adnego z nich pod rk, wwczas skrupulatnie zbiera si obcite pa-
znokcie wzgldnie rozlan krew, ktre potem ramanga musi pokn.
Oglnym wytumaczeniem zakazu rozlewania krwi na ziemi jest praw-
dopodobnie przekonanie, e krew jest siedzib duszy, i wobec tego ziemia,
na ktr krew spynie, staje si tabu wzgldnie uwicona. W Nowej Zelan-
dii wszystko, na co przypadkowo spadnie chociaby kropla krwi gwnego
wodza, staje si dla wodza tabu lub wite. Na przykad zdarzyo si, e gru-
pa tubylcw przybya do niego w odwiedziny w nowym piknym cznie.
Wdz, wchodzc do czna, wbi sobie drzazg w pit, a krew spyna na
czno, ktre natychmiast stao si dla niego uwicone. Waciciel wysko-
czy z czna, zawlk je przed dom wodza i tam pozostawi. Innym razem
zdarzyo si, e wdz, wchodzc do domu misjonarza, wyrn bem o belk
tak silnie, e popyna krew. Tubylcy powiedzieli, e w dawnych czasach
dom staby si wasnoci wodza. Jak to zwykle bywa z tabu o uniwersal-
nym zastosowaniu, zakaz rozlewania krwi na ziemi obowizuje szczeglnie
surowo krlw i wodzw i w ich wypadku jest przestrzegany jeszcze dugo
potem, gdy ju przesta obowizywa innych.
Wiele ludw uwaa gow za szczeglnie uwicon, a tumaczy si to
przekonaniem, e w niej mieci si dusza bardzo uczulona na zranienie czy
brak szacunku.
Mieszkacy Syjamu uwaaj, e w gowie ludzkiej mieszka duch zwany
khuan lub kwun i e jest on duchem opiekuczym gowy. Ducha naley
skrupulatnie chroni przed jakimkolwiek zranieniem, tote goleniu czy
strzyeniu towarzyszy wiele ceremonii. Kwun jest niesychanie uczulony w
sprawach honoru i poczuby si miertelnie obraony, gdyby gow, ktr
zamieszkuje, dotkna rka obcego czowieka. Kambodanie uwaaj za
wielk obraz dotknicie gowy czowieka, niektrzy z nich nie wejd do
pomieszczenia, gdzie cokolwiek jest zawieszone nad ich gow, a nawet
najpoledniejszy Kambodanin nie zamieszka pod pokojem, w ktrym
mieszkaj inni ludzie. Dlatego buduje si tam tylko parterowe domy i nawet
rzd uszanowa ten przesd i nigdy nie umieszcza si winia w dybach pod
podog domu, chocia domy stawiane tam s na wysokich palach.
U Maorysw gowa wodza uchodzia za tak wielk wito, e
gdy dotyka jej palcami, musia natychmiast palce unie do nosa i wci-
gn ca wito, ktr zaczerpn z dotknicia, by w ten sposb przywr-
ci j sobie.

Na skutek witoci swej gowy wdz Maorysw

nie mg rozdmuchiwa ognia, poniewa oddech jego by uwicony i dmu-


chajc uwica ogie, a niewolnik czy czonek innego szczepu mgby wzi
ponc szczap lub te ogie mgby by uyty do innych celw, jak na przy-
kad do gotowania, i w ten sposb spowodowa jego mier.

Skoro gowa uchodzia za tak wit, e nie wolno jej byo nawet dotyka,
nie popeniajc przestpstwa, nic dziwnego, i strzyenie musiao by opera-
cj delikatn i trudn. Trudnoci i niebezpieczestwa z ni zwizane byy
dwojakiego rodzaju. Po pierwsze, w toku tej czynnoci istniao niebezpie-
czestwo zakcenia spokoju ducha gowy, ktry bdzie mci si za wyrz-
dzon mu krzywd. Po drugie, powstawaa trudno pozbycia si citych
pukli.
Najprostszym sposobem uniknicia niebezpieczestwa byoby w ogle nie
cina wosw, i ten wybieg si stosuje, gdy ryzyko jest wiksze ni zazwy-
czaj. Krlom frankoskim nigdy nie wolno byo cina wosw i od dzieci-
stwa nigdy ich nie cinali. Ostrzyenie dugich lokw spadajcych na plecy
rwnoznaczne byoby z wyrzeczeniem si tronu. Gdy li bracia Klotar i Chi-
ldebert zapragnli posi krlestwo swego zmarego brata Klodomira, pod-
stpem zwabili dwch maych bratankw, synw Klodomira do siebie, po
czym wysali posaca z noycami i obnaonym mieczem do babki dzieci,
krlowej Klotyldy w Paryu. Pose pokaza Klotyldzie noyce i miecz i ka-
za jej wybra: czy dzieci maj by ostrzyone i pozosta przy yciu, czy te
umrze nieostrzyone. Dumna krlowa odpowiedziaa, e skoro jej wnuko-
wie nie maj wstpi na tron, woli zobaczy ich martwych anieli ostrzyo-
nych. Zamordowa ich wasnymi rkami okrutny wuj Klotar. Nie wolno ci-
na wosw krlowi wyspy Ponape, jednej z Karolin ten sam zakaz obo-
wizuje jego grandw. Plemi murzyskie Hos w Afryce Zachodniej

ma kapanw, ktrych gowy nie moe tkn brzytwa przez cae ycie. Bg
zamieszkujcy w czowieku zabrania mu pod kar mierci cinania wosw.
Gdy wosy s ju za dugie, ich posiadacz musi modli si do bstwa, by po-
zwolio ci przynajmniej ich koce. W rzeczy samej wosy uchodz za przy-
bytek boga, gdyby wic kapan je ci, pozbawiby boga schronienia.

Czonkom klanu Masajw, ktrzy s jakoby obdarzeni moc zaklinania


deszczu, nie wolno wyrywa sobie brd, poniewa przypuszcza si, e wraz
z brodami straciliby moc zaklinania deszczu. Ten sam zakaz obowizuje
gwnego wodza Masajw i ich czarnoksinikw, mogliby bowiem wraz z
wyrwanymi brodami straci swe nadprzyrodzone umiejtnoci.
Ludzie, ktrzy lubowali zemst, czsto nie cinaj wosw, dopki lub
nie zostanie wypeniony. Dowiadujemy si na przykad o Markizanach, e

czasami gol gowy, pozostawiajc tylko jeden lok na samym czubku, ktry
nosz zawizany w wze lub luno rozpuszczony. Wze splataj jednak tylko
wtedy, gdy zoyli uroczyste lubowanie pomszczenia mierci bliskiego krew-
nego czy powinowatego. W takich wypadkach lok moe by city dopiero po
spenieniu lubu.

Podobny zwyczaj by niekiedy przestrzegany przez staroytnych Germa-


nw.
Gdy jednak zachodzi potrzeba cicia wosw, podejmuje si specjalne
rodki ostronoci w celu zmniejszenia niebezpieczestwa towarzyszcego
temu zabiegowi. Wdz Namosi na Fidi zjada w tym celu czowieka przed
strzyeniem.

Istnia pewien klan, ktry dostarcza ofiary, i zazwyczaj zwoywano uro-


czyst narad, by dokona wyboru. Bya to uroczysta biesiada dla odwrce-
nia nieszczcia od wodza.

Osoba strzygca rwnie jest tabu. Poniewa rce jej zetkny si ze wi-
t gow, nie wolno nimi dotyka strawy ani te przystpowa do innych
czynnoci. Karmiona jest przez innego czowieka straw ugotowan na
witym ogniu.
W niektrych okolicach Nowej Zelandii najbardziej uroczystym dniem
roku jest ten, w ktrym odbywa si strzyenie. Tego dnia cigaj tumy
z caej okolicy.
Ale nawet i wtedy, gdy wosy i paznokcie szczliwie zostay obcite, po-
zostaje trudna sprawa pozbycia si ich, bo przecie waciciel wierzy, e
sam ucierpi, jeli im co zego si stanie. Przekonanie, e na czowieka mo-
na rzuci uroki za pomoc wosw lub paznokci, ktre mu obcito, czy innej
czci ciaa, ktrej go pozbawiono, jest tak rozpowszechnione na caym
wiecie i zawiadczone tyloma a nazbyt dobrze znanymi przykadami, e
byoby zbyt nuce analizowa je w tym miejscu szerzej.
Karpaccy Huculi wyobraaj sobie, e gdy mysz uwije sobie gniazdo z
wosw citych czowiekowi, bdzie on cierpia na ble gowy lub nawet
zidiocieje. Podobnie w Niemczech panuje przekonanie, e jeli ptak znajdzie
cite wosy i uwije z nich gniazdo, wwczas czowiek, do ktrego wosy
naleay, bdzie cierpia na bl gowy; czasami nawet uwaa si, e mu wy-
skoczy guz na gowie. Ten sam przesd panuje wzgldnie panowa w Za-
chodnim Sussexie.
Po to, by cite wosy i paznokcie uchowa od szkody i niebezpiecznych
praktyk, do ktrych mog ich uy czarownicy, naley je przechowywa w
jakim bezpiecznym miejscu. Obcite pukle wodza Maorysw zbiera si pie-
czoowicie i grzebie na pobliskim cmentarzu. Tahitaczycy zagrzebywali
cite wosy w swych wityniach. Wspczesny podrnik widzia na uli-
cach Soku piramidy duych kamieni ustawione pod cianami domw, a w
szpary wetknite byy kosmyki wosw. Gdy zapyta, co te piramidy ozna-
czaj, odpowiedziano mu, e tubylcy po strzyeniu zbierali uwanie wosy i
skadali je w tych piramidach, ktre byy powicone fetyszowi i wobec tego
nietykalne. Te piramidy z witych kamieni byy, jak si dowiedzia nasz
podrnik, zwykym rodkiem ostronoci przed czarami, poniewa gdyby
czowiek zaniedba tego obyczaju i nie ukry we waciwy sposb citych
wosw, mogyby one wpa w rce jego wrogw, a ci za ich pomoc rzuci-
liby na uroki i doprowadziliby do jego zguby.
cite wosy i paznokcie chowane s czsto w jakimkolwiek tajnym miej-
scu, a niekoniecznie w wityni, na cmentarzu czy w drzewie, jak w przy-
padkach wyej wspomnianych. W Szwabii zaleca si ukrywanie wosw w
miejscu, do ktrego nie dotrze wiato soneczne i ksiycowe, na przykad
naley je zakopa w ziemi pod kamieniem. W Gdasku chowa je si w tor-
bie pod progiem, a na Ugi, jednej z Wysp Salomona, mczyni zagrzebuj
cite wosy w ziemi, by nie wpady w rce nieprzyjaci, ktrzy uyliby ich
do czarw i sprowadzili na wacicieli chorob lub niepowodzenie.
Czasami cite wosy i paznokcie przechowywane s bynajmniej nie w
obawie przed czarownikiem, lecz po to, by waciciel mia je w chwili zmar-
twychwstania ciaa, w ktre wierz pewne ludy. Inkowie

troskliwie przechowywali obcite paznokcie i wosy, czy to cite, czy te


wyrwane grzebieniem podczas czesania. Umieszczano je w dziurach i wg-
bieniach w cianach. Gdy wypaday z tego schowka, a jaki Indianin do-
strzeg to, podnosi je z ziemi i wkada z powrotem na miejsce. Pytaem cz-
sto rozmaitych Indian, dlaczego tak czyni, i zawsze otrzymywaem t sam
odpowied: Wiedz, e wszyscy ludzie, ktrzy si urodzili, musz powrci do
ycia (nie maj sowa na okrelenie zmartwychwstania) i dusze musz po-
wsta z grobw z wszystkim, co naleao do ich cia. Po to wic, by nie szu-
ka wosw i paznokci w chwili tak wielkiego popiechu i zamieszania,
umieszczamy je dla wygody w jednym miejscu i uwaamy take, by, jeli to
moliwe, plu w jedno i to samo miejsce.

Podobnie Turcy nigdy nie wyrzucaj obcitych paznokci, lecz przechowu-


j je troskliwie w szparach cian lub podogi w przekonaniu, e bd im po-
trzebne w chwili zmartwychwstania. Ormianie nie wyrzucali citych wo-
sw i paznokci oraz wyrwanych zbw, lecz przechowywali je w miejscach
uwiconych, na przykad w szczelinie w cianie kocioa, w kolumnie
wspierajcej dom lub w wydronym drzewie. Uwaaj, e wszystkie te
odcite czci ciaa potrzebne bd przy zmartwychwstaniu i e ten, kto nie
schowa ich w bezpiecznym miejscu, bdzie musia ich szuka w wielkim
dniu. W wiosce Drumconrath w Irlandii yy staruszki, ktre upewniwszy
si w Pimie witym, e wszystkie wosy na ich gowach policzone s przez
Wszechmogcego, wyobraziy sobie, e bd musiay si z nich wyliczy w
dniu Sdu Ostatecznego. Wobec czego choway wosy, ktre im wypady, w
strzechach domw.
Niektrzy pal cite wosy, by nie wpady w rce czarownikw. Czyni
to Patagoczycy i niektre plemiona zamieszkujce stan Wiktoria w Austra-
lii. W Grnych Wogezach twierdz, e nie naley pozostawia citych wo-
sw i paznokci, lecz pali je, by nie wpady w rce czarownikw, z tego
samego powodu kobiety we Woszech pal cite wosy lub ukrywaj je w
miejscu, gdzie nikt ich nie bdzie szuka. Powszechny niemal strach przed
czarami skania mieszkacw Afryki Zachodniej, Makololo z Afryki Pou-
dniowej i Tahitaczykw do palenia lub grzebania citych wosw. W Ty-
rolu pal wosy, by czarownice nie uyy ich do wywoywania burz z pioru-
nami, inni za pal je lub grzebi, by ptaki nie wiy z nich gniazd, co prze-
cie powoduje bl gowy.
To niszczenie wosw i paznokci wiadczy jednak o braku konsekwencji
w myleniu. Celem niszczenia jest zapobieganie temu, by odcite czci cia-
a nie byy wykorzystane przez czarownikw. Ale skuteczno ich uycia
zaley przecie od magicznego powinowactwa, jakie istnieje midzy nimi a
czowiekiem, do ktrego naleay. Jeli wic to powinowactwo nadal istnie-
je, zniszczenie odcitych czci musi by ze szkod dla czowieka, do ktre-
go naleay.
Jak mona si spodziewa, jedzenie jest czynnoci szczeglnie mocno
obwarowan przesdami dzikich. Czowiek pierwotny wstrzymuje si od
spoywania misa wielu zwierzt, a take rolin, samych przez si zdro-
wych, ale ktre w jego przekonaniu s z takich czy innych powodw niebez-
pieczne lub wrcz miertelne dla jedzcego. Nie bdziemy tu przytacza
przykadw a nadto znanych i licznych. Skoro jednak zwykego czowieka
powstrzymuje przesdny strach od jedzenia rozmaitych potraw, o ile licz-
niejsze s ograniczenia obowizujce osoby wite i tabu, jak na przykad
krlw i kapanw. Widzielimy ju, e kapan Jowisza mia zakaz jedzenia
wielu rolin i zwierzt, a nawet wymieniania ich nazw, i e dieta misna
krlw egipskich ograniczaa si do cielciny i gsiny. W staroytnoci wie-
lu kapanw i krlw ludw barbarzyskich wstrzymywao si zupenie od
jedzenia misa. Gangom, czyli fetyszowym kapanom na wybrzeu Loange,
nie wolno je, a nawet patrze na rozmaite zwierzta ldowe i ryby, tote
ich dieta misna jest bardzo ograniczona. Czsto ywi si jedynie korzon-
kami i zioami, chocia wolno im pi wie krew. Nastpcy tronu Loange
nie wolno od maoci spoywa wieprzowiny, od wczesnego dziecistwa
zabrania mu si spoywa owocw coli w obecnoci postronnych osb, w
okresie dojrzewania kapani ucz go obywa si bez ptactwa z wyjtkiem
tych ptakw, ktre sam zabi i ugotowa, i tak z roku na rok zwiksza si
ilo tabu. Na Fernando Po krl po wstpieniu na tron ma zakazane jedzenie
kokko (Arum acaule), sarniny i jeozwierza, ktre stanowi pospolit straw
tubylcw. Gwny wdz Masajw moe je tylko mid, mleko i pieczone
wtroby kozie, jeli bowiem spoyje cokolwiek innego, straci moc przepo-
wiadania przyszoci i robienia czarw.
Jednym z tabu, ktre obowizyway kapana Jowisza w Rzymie, by zakaz
zawizywania jakiejkolwiek czci stroju i zakaz noszenia obrczki. W po-
dobnym stanie uwicenia lub tabu s pielgrzymi udajcy si do Mekki; nie
wolno im mie na sobie adnych wzw ani piercieni. Przepisy te maj
prawdopodobnie pokrewne znaczenie i mona je dla wygody rozpatrywa
razem. Zacznijmy od wzw. Wielu ludzi na caym wiecie wzbrania si
stanowczo przed tym, by w pewnych krytycznych okresach mie na sobie
jakiekolwiek wzy. Dotyczy to szczeglnie okresw poogu, lubu i mier-
ci. Saksoczycy w Transylwanii rozpltuj wszystkie wzy, jakie znajduj
si na stroju kobiety rodzcej, poniewa wierz, e uatwi to pord; w tej
samej intencji wszystkie zamki w domu, drzwiach i skrzyniach zostaj
otwarte. Lapoczycy uwaaj, e kobiecie w poogu nie wolno mie adnych
wzw na odziey, poniewa utrudni to rozwizanie i uczyni je bolesnym.
W Indiach Wschodnich przesd ten rozciga si na cay okres ciy; uwaaj
tam, e jeli kobieta w ciy bdzie zawizywaa wzy, przepasywaa wosy
wstk lub zaciskaa cokolwiek, wwczas zacinie si dziecko, a ona
sama bdzie zawizana przy porodzie. Niektrzy posuwaj si tak daleko,
e rozcigaj ten zakaz rwnie na ojca nieurodzonego jeszcze dziecka.
U Dajakw morskich w okresie ciy adnemu z maonkw nie wolno ni-
czego przewizywa sznurkiem, a mowi nie wolno zawizywa adnych
mocnych wzw i siedzie z nog zaoon na nog.
Mczynie z plemienia Toumbuluh nie wolno podczas ciy ony nie
tylko zawizywa wzw, ale rwnie zakada nogi na nog. W obu tych
wypadkach tok rozumowania jest identyczny. Bez wzgldu na to, czy zawi-
zuje si wze, czy te w chwili odpoczynku zakada nog na nog, zgodnie
z zasadami magii homeopatycznej postpkiem tym krzyuje si wzgldnie
utrudnia swobodny bieg rzeczy, a uczynek taki musi utrudni lub zatrzyma
to, co si dzieje w pobliu. Z tej wielkiej prawdy zdawali sobie spraw
Rzymianie. Powany Pliniusz utrzymywa, e siedzenie ze splecionymi r-
kami obok kobiety ciarnej lub obok leczonego pacjenta jest rwnoznaczne
z rzuceniem na nich urokw, a jeszcze gorzej, gdy si obejmuje rkami ko-
lano lub zakada nog na nog. Takie pozycje staroytni Rzymianie uwaali
za przeszkod w zaatwianiu jakiejkolwiek sprawy, tote podczas rad wo-
jennych lub konferencji urzdnikw, podczas modlitw i skadania ofiar nie
wolno byo nikomu siedzie z zaoonymi nogami ub splecionymi rkami.
Przykadem straszliwych skutkw wypywajcych z takiego zachowania jest
Alkmena, ktra przez siedem dni rodzia Heraklesa, poniewa bogini Lucina
siedziaa przed jej domem z zaoonymi nogami i splecionymi rkami, a
dziecko nie mogo przyj na wiat, dopki bogini nie udao si skoni pod-
stpem do zmienienia pozycji. Bugarski przesd gosi, e kobieta, ktra w
okresie ciy siedzi z zaoonymi nogami, bdzie bardzo cierpiaa przy po-
rodzie. W niektrych okolicach Bawarii, gdy rozmowa si urywa i nastaje
cisza, mawiaj: Z pewnoci kto zaoy nog na nog.
Wzy wywouj magiczne utrudnienia nie tylko przy porodzie, ale i w
maestwie. Wydaje si, e w Europie przez cae redniowiecze i a po
wiek XVIII panowao powszechne przekonanie, e spenieniu maestwa
moe przeszkodzi kady, kto podczas lubu zamknie jaki zamek albo za-
wie wze na sznurze i sznur lub zamek wyrzuci. Zamek czy sznur nalea-
o wrzuci do wody i do chwili odnalezienia zamka i otworzenia go wzgld-
nie odszukania sznura i rozpltania go prawdziwy zwizek modej pary by
niemoliwy. Byo te powanym wykroczeniem nie tylko rzucanie takich
urokw, ale i kradzie materiaw, ktrymi mona si przy takiej procedurze
posuy. W 1718 roku parlament w Bordeaux skaza na stos czowieka,
ktry ca rodzin unieszczliwi za pomoc sznurw zawizanych w w-
zy, a w 1705 roku skazano w Szkocji dwie osoby na mier za kradzie
dwch zaczarowanych wzw sporzdzonych przez kobiet, by zburzy
szczcie maeskie Spaldingw z Ashintilly. Wiara w skuteczno tych
czarw przetrwaa, jak si zdaje, w grach hrabstwa Perth do koca XVIII
wieku, poniewa wwczas jeszcze istnia w piknej parafii Logierait, midzy
rzek Tummel a rzek Tay, zwyczaj rozwizywania wszystkich wzw na
szatach modej pary przed ceremoni zalubin. Z tym samym przesdem i
obyczajem spotykamy si jeszcze dzisiaj w Syrii. Osoby pomagajce panu
modemu ubiera si w strj weselny pilnuj, by aden wze nie by zawi-
zany i aden guzik zapity, wierz bowiem, e zawizany wze i zapity
guzik umoliwiyby wrogom pana modego pozbawienie go magicznymi
rodkami maeskich przywilejw. Obecnie jeszcze obawa przed takimi
urokami rozpowszechniona jest w Pnocnej Afryce. Aby uczyni pana mo-
dego impotentem, wystarczy zawiza wze na chustce i umieci j gdzie
przy nim, gdy siedzi na koniu, by pojecha po narzeczon. Jak dugo wze
na chustce jest nierozwizany, tak dugo pan mody nie jest w stanie skon-
sumowa maestwa. Zoliwa moc wzw moe take objawia si po-
przez klsk chorb i poprzez nieszczcia wszelkiego rodzaju.
Koran wspomina o zoliwoci tych, ktrzy dmuchaj w wzy, a pe-
wien komentator arabski wyjania to zdanie, tumaczc, e sowa odnosz
si do kobiet, ktre uprawiaj czary, zawizujc wzy na sznurach, a potem
dmuchaj i pluj na nie. W dalszym cigu opowiada o tym, jak zy yd rzu-
ci uroki na samego proroka Mahometa, zawizujc dziewi wzw na
sznurze, ktry ukry w studni. Prorok zachorowa i nikt nie wie, co by si
stao, gdyby archanio Gabriel w por nie ujawni witemu czowiekowi
miejsca, w ktrym ukryty zosta sznur. Wierny Ali szybko wyowi sznur ze
studni, a prorok wyrecytowa nad nim modlitwy specjalnie mu w tym celu
wyjawione. Za kadym wersetem jeden wze rozwizywa si, prorok za
odczuwa pewn ulg.
Wzy zabijaj, ale take lecz. Wynika to z wiary, e rozplatanie wzw,
ktre wywoay chorob, przyniesie ulg cierpicemu. Ale niezalenie od
negatywnej waciwoci tych szkodliwych wzw istniej pewne dobro-
czynne wzy, ktrym przypisywana jest sia lecznicza. Pliniusz opowiada o
ludach, ktre leczyy choroby pachwiny, wycigajc nitk z sieci i zawizu-
jc na niej siedem lub dziewi wzw, nastpnie za przewizujc ni pa-
chwin pacjenta. Aby jednak leczenie byo skuteczne, naleao przy zawi-
zywaniu kadego wza wymienia imi jakiej wdowy.
Wzy mog rwnie posuy dziewczynie pragncej czarami zdoby
kochanka i przywiza go do siebie. Gdy w poemacie Wergiliusza zakocha-
na dziewczyna chce zwabi z miasta Dafnisa, zawizuje po trzy wzy na
trzech nitkach w rnych kolorach. Podobnie moda Arabka, ktra stracia
gow dla pewnego mczyzny, staraa si pozyska jego mio i przywi-
za go do siebie, zawizujc wzy na jego batogu, ale zazdrosna rywalka
wzy rozplataa. Na tej samej magicznej zasadzie wzy mog posuy do
zatrzymania zbiega. W Swazilandzie czsto widuje si przy drodze traw
zawizan w wzy. Kady z tych wzw mwi o jakiej tragedii domowej.
Zona ucieka od ma i oto maonek ze swymi przyjacimi ruszy w po-
cig, zawizujc jak mwi w ten sposb drog, by uniemoliwi
zbiegowi zmylenie tropw. W Rosji sie dziki wielkiej iloci wzw zaw-
sze uchodzia za skuteczny rodek przeciw czarownikom, przeto w niekt-
rych miejscowociach gdy panna moda wkada strj weselny, narzuca na
ni sie ryback, by nic zego jej si nie stao. Z podobnych powodw pan
mody i jego drubowie przepasuj si kawakami sieci lub mocno zaciskaj
pasa, bo czarownik po to, by rzuci na nich urok, musi przedtem rozwiza
wszystkie wzy w sieci lub zdj pas. Czsto jednak amuletem u Rosjan jest
po prostu zawizana na wze nitka. Nitka czerwonej weny na ramieniu i na
nodze chroni przed febr i gorczk, dziewi takich nitek zawizanych na
szyi dziecka chroni je przed szkarlatyn. W guberni twerskiej krowie idcej
przed stadem zawiesza si na szyi specjalny worek, ktry ma odpdza wil-
ki; zawizuje on gardziele arocznych drapienikw. Na tej samej zasadzie
obnosi si trzykrotnie kdk wok stada koni przed wypuszczeniem ich
wiosn na k, a ten, ktry niesie kdk, otwiera i zamyka, i mwi przy
tym: Zamykam tym stalowym kluczem pyski szarych wilkw przed tym
stadem.
Wzy i zamki su nie tylko jako ochrona przeciwko czarownikom i wil-
kom, lecz nawet przeciw samej mierci. Gdy w 1572 roku w St. Andrews
prowadzono na stos kobiet skazan na spalenie za czary, odkryto, e miaa
na sobie bia tkanin w ksztacie konierza ze sznurkami i wieloma wzami
na sznurkach. Zdjli to z niej, chocia bardzo si wzbraniaa, poniewa, jak
si zdaje, uwaaa, e nie zginie w pomieniach, jeli tylko bdzie miaa na
sobie t tkanin z zawizanymi sznurkami. Gdy wreszcie tkanin zdjto,
powiedziaa: Teraz nie ma ju dla mnie adnej nadziei. W wielu okolicach
Anglii uwaa si, e czowiek nie umrze dopty, dopki zamki w domu s
zamknite. Jest wobec tego powszechnie przyjtym obyczajem otwieranie
wszystkich zamkw i zdejmowanie skobli, gdy cierpicy najwidoczniej zbli-
a si do koca, by nie przeciga jego agonii. Tak na przykad, gdy w 1863
roku w Taunton dziecko zachorowao na szkarlatyn i mier wydawaa si
ju nieuchronna,

zebraa si rada matron, ktre miay zapobiec cikiej mierci dziecka.


W tym celu wszystkie drzwi, szuflady, szafy i skrzynie w domu zostay otwar-
te, klucze wyjto, a dziecko pooono pod gwn belk podtrzymujc strop,
co zapewniao pewne i lekkie przejcie do wiecznoci.

O dziwo, dziecko nie skorzystao z uatwie mdrych i dowiadczonych


brytyjskich matron z Taunton i wolao y nadal anieli w tym wanie cza-
sie wyzion ducha.
Przepis nakazujcy rozpuszczanie wosw i chodzenie boso przy pewnych
magicznych i religijnych ceremoniach wynika prawdopodobnie z tej samej
obawy przed zahamowaniem lub utrudnieniem dokonywanej czynnoci na
skutek obecnoci wza czy czego krpujcego gow lub nogi czowieka
wykonujcego t czynno. Podobn moc krpowania lub powstrzymywania
duchowych czy fizycznych czynnoci przypisuj niektrzy ludzie piercie-
niom. Tak wic na wyspie Karpathos tubylcy nigdy nie zapinaj guzikw na
szatach nakadanych na zwoki i skrupulatnie usuwaj wszelkie piercienie,
poniewa dusza moe by nawet zatrzymana w maym palcu i nie zazna
spokoju. Nie ulega zatem wtpliwoci, e nawet wtedy, gdy nie uwaa si,
e dusza wychodzi po mierci przez koce palcw, przypisuje si piercie-
niowi pewien wpyw ograniczajcy, ktry wstrzyma i uwizi niemierteln
dusz mimo jej wysikw wyrwania si z glinianej powoki. Krtko mwic,
piercie, podobnie jak wze, dziaa jak pta duchowe. Std, by moe,
braa si grecka maksyma, przypisywana Pitagorasowi, zakazujca noszenia
piercieni. Nie wolno byo nikomu wchodzi do staroytnej arkadyjskiej
wityni Pani z Likosury2 z piercieniem na palcu. Osoby zasigajce porady
wyroczni w Faunus musiay zachowywa czysto, nie wolno im byo je
misa i nosi piercieni.
Rwnoczenie te same ograniczenia, ktre strzeg wyjcia duszy, mogy
zapobiega wejciu zych duchw. Std bierze si zwyczaj uywanie pier-
cieni jako amuletw przeciwko demonom, czarownicom i duchom. W Ty-
rolu kobieta w poogu nigdy nie powinna zdejmowa obrczki lubnej, jeli
to bowiem uczyni, wyda si na pastw duchw i wiedm. U Lapoczykw
osoba, ktra ma zoy zwoki nieboszczyka w trumnie, otrzymuje od ma,
wdowy czy dzieci zmarego piercie mosiny, ktry musi nosi przywi-
zany do prawego ramienia, do chwili gdy trup spocznie w grobie. Piercie
ma suy jako amulet przeciwko szkodzie, ktr jej moe wyrzdzi duch.

2
Pani z Likosury Despoina (dos.: pani, wadczyni) lokalne bstwo arkadyjskie. Jej
witynia znajdowaa si w Likosurze. Pod imieniem Despoiny czczono take inne boginie,
zwaszcza Demeter i Persefon.
XVIII
Sowa tabu

Dziki nie jest w stanie dostrzec rnicy midzy rzeczami a sowami, za-
tem zazwyczaj wyobraa sobie, e zwizek midzy osob a imieniem lub
rzecz i jej nazw nie jest jedynie zwizkiem umownym czy idealnym, lecz
wizi rzeczywist i siln, czc jedno z drugim w taki sposb, e magicz-
ne zabiegi w stosunku do czowieka mog by dokonane rwnie atwo za po-
rednictwem jego imienia jak wosw, paznokci czy innej materialnej czci
jego ciaa. Czowiek pierwotny uwaa imi za wan cz swej osoby i wo-
bec tego dba o nie w odpowiedni sposb. Tak wic Indianin z Ameryki P-
nocnej

jest zdania, e imi jest nie tylko nazw, ale konkretn czci jego osoby,
w takiej samej mierze jak oczy lub zby, i jest przekonany, e zoliwe obcho-
dzenie si z jego imieniem moe mie rwnie szkodliwe skutki jak rana zada-
na jakiejkolwiek czci jego ciaa. Z podobnym wierzeniem spotykano si
wrd rozmaitych plemion od Atlantyku po Pacyfik i byo ono rdem szere-
gu dziwacznych przepisw regulujcych spraw zatajania i zmiany imion.

Niektrzy Eskimosi przybieraj nowe imiona na staro, poniewa maj


nadziej, e w ten sposb przedu sobie ycie. Tolampowie na Celebesie
wierz, e aby porwa dusz czowieka, wystarczy zapisa sobie jego imi.
Jeszcze w naszych czasach wielu dzikich uwaa swe imiona za istotn cz
wasnej osoby, przeto dokadaj wszelkich stara, by ukry swe imiona
i uniemoliwi w ten sposb le usposobionym ludziom wykorzystanie ich
dla wyrzdzenia krzywdy posiadaczowi imienia.
Zacznijmy od dzikich znajdujcych si na najniszym szczeblu drabiny
spoecznej. Australijscy tubylcy ukrywaj zazwyczaj imiona wasne, a wy-
nika to w duej mierze z przekonania, e nieprzyjaciel znajcy imi ma w
rku bro, ktr moe wyrzdzi krzywd.

Czarnoskry Australijczyk opowiada inny autor zawsze wzdraga


si przed ujawnieniem swego prawdziwego imienia i nie ulega wtpliwoci,
e wynika to z obawy przed szkod, jak mgby mu wyrzdzi czarownik,
posugujc si jego imieniem. Wrd plemion Australii rodkowej kady m-
czyzna, kada kobieta, kade dziecko posiadaj poza swym imieniem wa-
snym, bdcym w powszechnym uytku, imi tajne lub wite, znane w peni
jedynie wtajemniczonym czonkom grupy, ktre mu starsi nadaj wkrtce po
urodzeniu. Tego tajnego imienia nie wymienia si nigdy poza najbardziej
uroczystymi okazjami. Wypowiedzenie tego imienia tak gono, by mg je
usysze czonek innej grupy, byoby bardzo powanym naruszeniem zwycza-
jw obowizujcych w plemieniu, rwnie gronym jak najstraszliwsze wi-
tokradztwo u nas. W wypadkach, gdy to jest konieczne, wymienia si je zaw-
sze szeptem po przedsiwziciu najbardziej skomplikowanych rodkw
ostronoci, by nikt poza czonkami grupy go nie usysza. Tubylec uwaa, e
obcy znajcy jego tajne imi posidzie specjaln moc wyrzdzania mu
krzywdy za pomoc magii.

Identyczna obawa doprowadzia do powstania podobnych zwyczajw u


staroytnych Egipcjan, ktrych stosunkowo wysoka cywilizacja w dziwacz-
ny sposb przeplataa si z pozostaociami pierwotnoci najniszego rzdu.
Kady Egipcjanin otrzymywa dwa imiona, z ktrych jedno uchodzio za
imi prawdziwe, czyli wielkie, drugie za za dobre, czyli mae. Dobre, czyli
mae, znane byo publicznie, wielkie za, czyli prawdziwe, starannie zataja-
no. Dziecko braminw otrzymuje dwa imiona, jedno dla codziennego uyt-
ku, drugie za tajne, ktrego nikt nie zna poza ojcem i matk. To ostatnie
imi uywane jest jedynie przy takich uroczystociach jak lub.
Araukanie nie zdradz swego imienia przed obcym, poniewa lkaj si,
e w ten sposb zdobdzie on jak moc nadprzyrodzon nad nimi. Arauka-
nin zapytany przez czowieka obcego, nieznajcego tego obyczaju, o imi,
odpowiada: Nie mam imienia.
Wielu dzikich z najwiksz niechci wymawia swe imi, natomiast w
ogle nie sprzeciwia si temu, by inne osoby je wymawiay, a nawet zachca
je, by zaspokoiy ciekawo dociekliwego cudzoziemca. W niektrych oko-
licach Madagaskaru zdradzenie wasnego imienia jest tabu, ale czyni to to-
warzyszcy czowiekowi niewolnik lub suga. T sam dziwaczn niekonse-
kwencj zanotowano u niektrych plemion indiaskich Ameryki Pnocnej.
Dowiadujemy si mianowicie, e

imi amerykaskiego Indianina jest rzecz wit i bez przemylenia spra-


wy nikt swego imienia nie wyjawi. Mona zapyta wojownika jakiegokolwiek
plemienia o imi, a w odpowiedzi usyszy si odmow bez ogrdek albo dy-
plomatyczne wykrty; zapytany odpowiada, e nie wie, o co chodzi pytajce-
mu. Z chwil gdy zbliy si przyjaciel, zapytany wojownik szepnie mu na
ucho, o co go zapytano, a wwczas przyjaciel moe zdradzi imi, za co tam-
ten odwzajemni si tak sam przysug.

Czasami zakaz zdradzania imion wasnych nie jest stay. Uwarunkowany


jest wwczas okolicznociami, a gdy te si zmieni, zakaz przestaje dziaa.
Gdy wojownicy z plemienia Nandi s na wyprawie, nikt w domu nie wy-
mienia imion nieobecnych wojownikw. Mwi si o nich jako o ptakach.
Gdyby dziecko zapomniao si tak dalece, by wspomnie o ktrym z nie-
obecnych po imieniu, matka upomina je, mwic: Nie mw o ptakach, kt-
re lataj po niebie. U Bangalw w Grnym Kongo imi rybaka podczas po-
owu i w chwili, gdy wraca ze swym poowem, jest w zawieszeniu i nie
wolno nikomu go wymienia. Bez wzgldu na to, jakie imi nosi, nazywa si
go mwele, bez adnych cech rozpoznawczych. Tumaczy si to tym, e w
rzece jest mnstwo duchw, ktre dosyszawszy prawdziwe imi rybaka,
mog sprzysic si przeciw niemu, e zowi niewiele albo nic. Jeli nawet
naowi ryb i dowiz je do brzegu, nabywcy nie wolno zwraca si do nie-
go, uywajc jego waciwego imienia, wolno mu jedynie nazwa go mwele;
bo nawet gdyby duchy usyszay jego prawdziwe imi, mogyby je sobie za-
pamita i zemci si na nim przy innej okazji lub tak zepsu ryb, e nie-
wiele bdzie mia korzyci z poowu. Dlatego te rybak ma prawo da
duego odszkodowania od czowieka, ktry wymieni jego imi, i moe
zmusi bezmylnego winowajc do wykupienia ryby po wysokiej cenie, by
szczcie znw mu dopisywao.
Widzielimy ju, e gdy uwaa si za konieczne zachowanie w tajemnicy
imienia czowieka, nadaje mu si przydomek lub drugie imi. Widocznie
uwaa si, e te zastpcze imiona, w odrnieniu od imion prawdziwych
wzgldnie pierwotnych, nie s czci czowieka, tote mog by uywane
swobodnie i wyjawiane kademu, nie naraajc nikogo. Czasami dla unik-
nicia uywania imienia wasnego nazywa si czowieka po dziecku. Do-
wiadujemy si wic, e czarnoskrzy z Gippslandu sprzeciwiali si stanow-
czo temu, by ktokolwiek poza wasnym plemieniem zna ich imiona, ponie-
wa mogyby one doj do wiadomoci nieprzyjaciela, ktry posuyby si
nimi dla rzucania urokw i pozbawienia wacicieli imion ycia. Poniewa
za panuje przekonanie, e dzieci nie maj wrogw, zwyko si mwi
o czowieku jako o ojcu, wuju czy kuzynie Takiego-to-a-takiego, wymie-
niajc imi dziecka; ale we wszystkich wypadkach powstrzymywano si od
wypowiadania imienia osoby dorosej.
Niekiedy uwaano, e rozpowszechniony zwyczaj nazywania ojca po
dziecku wynika z chci podkrelenia ojcostwa, widocznie w celu przejcia
tych praw do dziecka, ktre dawniej w systemie pokrewiestwa w linii ma-
cierzystej posiadaa matka. Ale wyjanienie to nie tumaczy istniejcego
rwnolegle zwyczaju nazywania matki po dziecku, ktry, jak si zdaje,
wspistnieje powszechnie ze zwyczajem nazywania ojca po dziecku. Jesz-
cze w mniejszym, jeli to moliwe, stopniu stosuje si to tumaczenie do
zwyczaju nazywania bezdzietnych maestw ojcem i matk nieistniejcych
dzieci lub te nazywania ludzi od imion modszych braci wzgldnie okrele-
nia dzieci jako wujw i ciotki Takiego-to-a-takiego lub te ojcw i matki ich
kuzynw w pierwszej linii. Jednak wszystkie te zwyczaje dadz si wytu-
maczy prosto i naturalnie, jeli zaoymy, e ich rdem jest niech do
wypowiadania prawdziwego imienia osoby, do ktrej si zwraca czy o ktrej
si mwi. Oczywicie naleaoby si spodziewa, e ten powszechny opr,
jeli idzie o uywanie imion wasnych, nie dziaa, a w kadym razie jest
mniejszy wrd krewnych i przyjaci. Ale czsto sprawa przedstawia si
wrcz przeciwnie. Przepis ten stosuje si najbardziej surowo wanie do
osb zwizanych bliskimi wzami krwi, a szczeglnie wzami maeski-
mi. W takich wypadkach nie tylko nie wolno wypowiada imion krewnych,
ale czsto nawet zwyczajnych sw przypominajcych czy chociaby maj-
cych wspln sylab z tymi imionami. Zakaz ten obowizuje zwaszcza m-
a i on, ma i rodzicw ony oraz kobiet i jej tecia. U Kafrw kobieta
nie powinna wymawia publicznie imienia swego ma i jego braci ani
uywa zakazanego sowa w jego zwyczajnym znaczeniu.
Jeli na przykad m nazywa si u-Mpaka, od impaka, maego zwierzcia
z rodziny kotw, musi ona, mwic o tym zwierzciu, uywa innego okre-
lenia. Nie wolno jej nawet w myli wymawia imienia tecia i wszystkich
mskich krewnych ma w linii wstpnej. Jeli akcentowana sylaba znajdu-
jca si w ktrym z tych imion przytrafi si w innym sowie, kobieta musi
wynale nowe sowo albo przynajmniej zastpi je inn sylab. Zwyczaj
ten doprowadzi do powstania niemal odrbnego jzyka kobiet, ktry Ka-
frowie nazywaj jzykiem niewiast. Tumaczenie tego jzyka kobiet jest
oczywicie bardzo utrudnione,

poniewa nie ma adnych cisych regu tworzenia sw zastpczych; nie


mona rwnie uoy sownika, gdy sw takich jest zbyt wiele, skoro nawet
w jednym i tym samym plemieniu moe by wiele kobiet, ktrym nie wolno
bdzie posugiwa si sowami zastpczymi uywanymi przez inne kobiety,
tak samo jak nie wolno im uywa sw pierwotnych.

Kafr ze swej strony nie ma prawa wymienia imienia swej teciowej, a jej
nie wolno wymienia jego imienia, wolno mu natomiast uywa sw, w
ktrych wystpuje akcentowana sylaba jej imienia. Kirgizce nie wolno wy-
mienia imion starszych krewnych ma ani nawet uywa sw przypomi-
najcych je fonetycznie. Jeli wic na przykad jeden z krewnych nazywa si
Owczarz, nie wolno jej uywa sowa owce, lecz musi je nazywa be-
czce; jeli nazywa si Jagni, musi o jagnitach mwi: mode becz-
ce. W Indiach poudniowych ony wierz, e uycie imienia ma, a nawet
wymienienie tego imienia we nie sprowadzioby na niego przedwczesn
mier.
W staroytnoci Albaczycy zamieszkali na Kaukazie nigdy nie wymie-
niali imion osb zmarych, a zwyczaj ten obowizuje jeszcze po dzi dzie u
wielu dzikich plemion. Dowiadujemy si na przykad, e wikszo tubyl-
cw w Australii cile przestrzega zakazu wymieniania imion osb zmar-
ych, zarwno mczyzn, jak i kobiet. Gone wypowiedzenie imienia osoby
nieyjcej stanowi brutalne pogwacenie ich najwitszych przesdw i mu-
sz starannie wystrzega si tego. Wydaje si, e gwnym motywem jest tu
obawa przed przywoaniem ducha, chocia niewtpliwie dziaa tu rwnie
naturalna niech odnawiania starych smutkw i pragnienie zacignicia za-
sony zapomnienia nad imionami zmarych.
Z podobn niechci do wymieniania imion osb zmarych spotykamy si
u ludw tak od siebie odlegych jak Samojedzi na Syberii i Todowie w pou-
dniowych Indiach, Mongoowie w Tatarii i Tuaregowie na Saharze, Ajnowie
w Japonii i Akamba oraz Nandi w Afryce Wschodniej, Tinguianie na Filipi-
nach i mieszkacy Nikobarw, Borneo, Madagaskaru i Tasmanii. We wszys-
tkich tych wypadkach, nawet gdy nie jest to wyranie powiedziane, gwn
przyczyn jest prawdopodobnie lk przed duchami. Wiemy o tym konkretnie
w przypadku Tuaregw. Obawiaj si oni powrotu ducha czowieka zmare-
go i czyni wszystko, co w ich mocy, by temu zapobiec przez zmian obo-
zowiska po czyjej mierci, przez niewymawianie imienia zmarego i unika-
nie wszystkiego, co mogoby uchodzi za przywoanie lub przypomnienie
jego duszy. Inaczej ni Arabowie, do imion swych nie dodaj imion ojcw,
nigdy nie mwi o czowieku: Taki-to, syn takiego. Kady czowiek otrzy-
muje u nich imi, ktre wraz z nim umiera. Wrd plemion Wiktorii w Au-
stralii imiona rzadko byy uwieczniane, poniewa tubylcy uwaali, e kady,
kto przyjmie imi osoby zmarej, nie bdzie y dugo. Prawdopodobnie byli
zdania, e imiennik-nieboszczyk przyjdzie i porwie tak nazwanego czowie-
ka do krainy duchw.
Identyczna obawa przed duchem, ktra nakazuje ludziom unika jego
dawnego imienia, skania oczywicie wiele osb noszcych te same imiona
do zamiany ich na inne, by wypowiedzenie imienia nie zwrcio uwagi du-
cha, po ktrym przecie nie mona si spodziewa, e potrafi zorientowa
si, o kim waciwie mowa, gdy feralne imi padnie. Dowiadujemy si wic,
e w zatokach Adelaida i Encounter plemiona poudniowoaustralijskie do
tego stopnia wzdragaj si przed wypowiedzeniem imion osb niedawno
zmarych, i ludzie noszcy te same imiona co nieboszczyk porzucaj je,
przyjmuj imiona tymczasowe albo uywaj jakichkolwiek innych nadanych
im imion.
Niekiedy na tej samej zasadzie wszyscy bliscy krewni zmarego zmieniaj
imiona, zapewne obawiajc si, by dwik znajomego imienia nie zwabi z
powrotem bkajcego si ducha.
Jeli tak si przypadkowo zoy, e imi zmarego jest rwnie nazw
czego, na przykad zwierzcia, roliny, ognia lub wody, uwaa si niekiedy
za konieczne zrezygnowanie z uywania tego sowa i zastpienie go innym.
Nie ulega wtpliwoci, e taki zwyczaj moe atwo sta si potnym bod-
cem do zmiany jzyka, tam bowiem, gdzie zwyczaj ten jest szerzej rozpo-
wszechniony, wiele sw stale wychodzi z uytku i na ich miejsce pojawiaj
si nowe. Tendencj t zauwayli obserwatorzy, ktrzy zanotowali ten zwy-
czaj w Australii, Ameryce i innych czciach wiata.
Podobny zwyczaj by powodem ustawicznych zmian jzyka Abiponw w
Paragwaju, lecz tam sowo raz porzucone nigdy nie bywa wskrzeszane. No-
we sowa opowiada misjonarz Dobrizhoffer1 pojawiay si co roku jak
grzyby po deszczu, poniewa wszystkie sowa przypominajce imiona zmar-
ych s znoszone proklamacjami i na ich miejsce ustala si nowe. Fabryko-
wanie sw spoczywa w rkach starych kobiet plemienia i kady termin,
ktry uzyskuje ich aprobat i zostaje przez nie wprowadzony do obiegu, jest
natychmiast przyjmowany bez szemrania przez wielkich i maych na rwni
i jak ogie rozprzestrzenia si po wszystkich obozowiskach i koczowiskach
plemienia. Zdumielibycie si powiada ten sam misjonarz jak pokor-
nie cay nard przyjmuje decyzj starej, pomarszczonej jdzy i jak bez naj-
mniejszej zwoki dawne, dobrze znane sowa wychodz z uytku i nie s
nigdy powtarzane nawet z nawyku czy przez zapomnienie. W cigu trzech
lat, ktre Dobrizhoffer spdzi wrd Indian, lokalne sowo oznaczajce ja-
guara zmienione zostao trzykrotnie, a sowa oznaczajce krokodyla, cier
i zarzynanie byda spotkay podobne, chocia mniej urozmaicone losy. Na
skutek tego zwyczaju sowniki misjonarzy roiy si od wykrele, nieustan-
nie bowiem trzeba byo usuwa stare sowa i wstawia na ich miejsce nowe.
U wielu plemion Brytyjskiej Nowej Gwinei imiona osb s rwnie nazwa-
mi pospolitymi. Ludzie wierz tam, e duch zmarego powrci, gdy si wy-
mwi jego imi, a poniewa bynajmniej nie pragn tego, wymienianie imie-
nia jest tabu i tworzy si nowe sowa dla zastpienia nimi starych, gdy tak
si skada, e s one rwnoczenie pospolitymi okreleniami. Skutek jest
taki, e wiele sw ginie bezpowrotnie lub te wskrzesza si je z odmiennym
znaczeniem. W podobny sposb zwyczaj ten odbi si na jzyku mieszka-
cw Nikobarw. Panuje u nich dziwny obyczaj opowiada de Roepstorff2
ktry, zdawaoby si, radykalnie uniemoliwia tworzenie historii, a w
kadym razie przekazywanie historycznych opowieci. Surowy przepis, ob-
warowany wszystkimi sankcjami przesdw nikobarskich, zabrania wymie-
niania jakiegokolwiek imienia po mierci czowieka, ktry je nosi! Jest to
tak cile przestrzegane, e gdy, jak to si czsto zdarza, czowiek mia imi
w rodzaju Kogut, Kapelusz, Ogie, Droga itp., uycie tych sw w
nikobarskim brzmieniu jest na przyszo surowo zabronione nie tylko w
znaczeniu imienia wasnego nieboszczyka, ale i jako nazwy rzeczy. Sowa te
wymieraj, a wtedy bd to ukuwa si nowe terminy, bd te znajduje si

1
Martin Dobrizhoffer (1717-1791) jezuicki misjonarz i pisarz. Przez wiele lat dziaa w
Paragwaju wrd Indian plemienia Abipone. Opublikowa w Wiedniu po acinie sw Historia
de Abiponibus.
2
Frederik Adolph de Roepstorff (1842-1883) duski podrnik i etnograf, uoy m. in.
sownik dialektw nikobarskich.
odpowiednik w jednym z nikobarskich dialektw lub w jakim jzyku ob-
cym. Osobliwy ten zwyczaj nie tylko zwiksza niestao jzyka, ale niszczy
te cigo ycia politycznego. Zapisywanie spraw minionych staje si nie-
cise, a nawet wrcz niemoliwe.
Rwnie inni badacze zajmujcy si t dziedzin stwierdzili, e przesd
zakazujcy uywania imion zmarych musi podcina korzenie tradycji histo-
rycznej.

Tradycje ludu Klamath pisze A. S. Gatschet3 nie sigaj dalej


wstecz anieli na jedno stulecie z tej prostej przyczyny, e istniao tam surowe
prawo zakazujce wymieniania imienia przy wspominaniu zmarego czowie-
ka lub jego czynw. Prawo to byo rwnie skrupulatnie przestrzegane przez
Kalifornijczykw jak i Oregoczykw, a naruszenie go grozio kar mierci.
Z pewnoci wystarczy to, by zlikwidowa wszelk wiedz historyczn ludu.
Jake mona pisa histori bez imion?.

U Indian Pujalup przestrzeganie tego tabu staje si mniej surowe po upy-


wie kilku lat, gdy aobnicy zapomnieli ju o swym smutku, a jeli zmary
by synnym wojownikiem, jeden z jego potomkw, na przykad prawnuk,
moe by nazwany jego imieniem. W plemieniu tym tabu to nigdy nie jest
zbyt cile przestrzegane, chyba tylko przez krewnych zmarego. Misjonarz
jezuicki Lafitau4 opowiada, e imi nieboszczyka i podobne imiona tych,
ktrzy pozostali przy yciu, byy, by tak rzec, grzebane razem ze zwokami
i pozostaway w grobie do chwili, gdy al stawa si bardziej umiarkowany
i krewnym podobao si podnie drzewo i wskrzesi zmarego. Przez
wskrzeszenie zmarego rozumieli nadanie imienia nieboszczyka komu inne-
mu, ktry w ten sposb stawa si wcieleniem zmarego, jako e zgodnie z
zasadami pierwotnej filozofii imi jest wan czci, a nawet sam dusz
czowieka.
Jak widzimy, w spoeczestwie pierwotnym imiona zwykych miertelni-
kw otoczone byy bardzo troskliw opiek, c wic dziwnego, e dla
ochrony imion witych krlw i kapanw stosowano szczeglne rodki
ostronoci. Imi krla Dahomeju zawsze trzymane jest w tajemnicy, eby
nie dowiedzia si o nim kto majcy ze zamiary i nie wyrzdzi krlowi
krzywdy. Europejczycy nie znali prawdziwych imion krlw Dahomeju, ale
jedynie ich tytuy, ktre tubylcy nazywaj mocnymi imionami, uwaaj
bowiem, e znajomo tych tytuw nie moe przynie adnej szkody, po-
niewa, w odrnieniu od imion nadanych przy urodzeniu, nie s one zwi-

3
Albert Samuel Gatschet (1832-1907) amerykaski antropolog i etnolog. Zajmowa si
gwnie badaniem narzeczy Indian Ameryki Pnocnej.
4
Joseph-Franois Lafitau (1670-1740) jezuita francuski, jako misjonarz przebywa u Iro-
kezw w Kanadzie.
zane w sposb istotny z wacicielem.
W Syjamie trudno byo ustali prawdziwe imi krla, ukrywano je bo-
wiem z obawy przed czarami. Kady, kto omieli si imi krla wymieni,
zostawa wtrcony do wizienia. Mwic o krlu, naleao posugiwa si
jedynie wspaniale brzmicymi tytuami, jak na przykad: dostojny, dos-
konay, najwikszy, wielki cesarz, potomek aniow itp.
W staroytnej Grecji imiona kapanw i innych dostojnikw, ktrzy mieli
co wsplnego z misteriami eleuzyskimi, nie mogy by wymawiane za ich
ycia. Wymienianie takiego imienia byo przestpstwem karanym przez
prawo. Pedant u Lukiana5 opowiada, jak spotka te dostojne osobistoci, gdy
usioway zawlec na posterunek policji spronego jegomocia, ktry omieli
si nazwa ich po imieniu, chocia dobrze wiedzia, e byo to zakazane od
chwili, gdy przyjli wicenia, kiedy to stracili swe dawne imiona i otrzyma-
li nowe, wite tytuy. Z dwch inskrypcji znalezionych w Eleuzis wynika,
e imiona kapanw wrzucano w gbiny morskie. Prawdopodobnie ryto je
na tabliczkach z brzu lub oowiu, ktre nastpnie topiono w gbokich wo-
dach zatoki Salamis. Intencj byo tu zapewne utrzymanie imion w najwik-
szej tajemnicy, a czy istnieje na to lepszy sposb jak zatopi je w morzu?
Czy potrafi wyledzi je ludzkie oko w mrocznych gbiach zielonej wody?
Trudno o lepszy przykad pomieszania rzeczy niematerialnych i material-
nych, pomieszania imienia z jego materialnym ucielenieniem anieli w tym
obyczaju praktykowanym w cywilizowanej Grecji.
Czowiek pierwotny tworzy bogw na wasne podobiestwo. Ksenofanes6
ju dawno stwierdzi, e murzyscy bogowie maj czarn skr i paskie
nosy, e bogowie traccy byli rumiani i mieli niebieskie oczy i e gdyby ko-
nie, lwy i woy wierzyy w bogw i miay rce, ktrymi mogyby sporzdzi
ich wizerunki, bstwa ich niewtpliwie przybrayby ksztaty koni, lww
i wow. Podobnie wic jak skryty dziki zataja swe prawdziwe imi, obawia-
jc si, by czarownik nie zrobi z niego zego uytku, tak samo wyobraa
sobie, e bogowie ukrywaj swe imiona prawdziwe przed innymi bogami
i ludmi, chronic si w ten sposb przed urokami. Nigdzie na wiecie nie
wierzono tak silnie i nie rozbudowywano tak pieczoowicie prymitywnej
koncepcji tajemniczoci imienia boskiego i jego waciwoci magicznych jak
w staroytnym Egipcie, gdzie odwieczne przesdy zmumifikowane byy w
sercach ludu rwnie skutecznie jak ciaa kotw, krokodyli i reszty boskiej
menaerii w grobowcach wykutych w skalach. Doskona ilustracj tej kon-

5
Lukian z Samosat w Kommagenie nad Eufratem (123-190 po Chr.) pisarz i filozof staro-
ytny, autor wielu utworw satyrycznych, pisanych w formie dialogw, w ktrych szydzi z
pyszakowatoci filozofw spekulatywnych, z przesdw religijnych, zabobonw, z chciwo-
ci ludzkiej oraz podkrela i krytykuje przewrotno bogaczy i nierwnoci spoeczne.
6
Ksenofanes z Kolofonu (VI-V w. przed Chr.) filozof grecki, osiad po dugich wdrw-
kach w Elei, w poudniowej Italii, i tam zaoy filozoficzn szko eleack. Zwalcza poli-
teizm i antropomorfizm. Jest to pierwszy panteista i monoteista wrd filozofw greckich.
cepcji jest historia Izis, ktra podstpem wyudzia od wielkiego egipskiego
boga soca Ra tajemnic jego imienia. Izis, jak gosi opowie, bya kobiet
bardzo wymown. Znudzili j ludzie, stsknia si za wiatem bogw. Roz-
mylajc nad tym w samotnoci, powiedziaa sobie: Czy nie mogabym za
pomoc potnego imienia Ra sta si bogini i rzdzi podobnie jak on
ziemi i niebem?. Ra mia bowiem wiele imion, jednak to wielkie, ktremu
zawdzicza ca wadz nad bogami i ludmi, znane byo tylko jemu jedne-
mu. A bg tymczasem zestarza si, lini si i lina spadaa na ziemi. Ze-
braa wic Izis lin i zmieszawszy j z ziemi, ulepia wa i pooya go na
drodze, ktr bg codziennie poda do swego podwjnego krlestwa,
zgodnie ze swym pragnieniem. A gdy nadszed, otoczony wit bogw,
wity w uksi go, a wtedy bg otworzy usta i krzykn, a okrzyk jego
unis si pod niebiosa. A wwczas wita bogw zawoaa: C ci boli?.
I krzyczeli bogowie: Patrzcie i podziwiajcie, ale on nie mg im odpowie-
dzie, szczki mu latay, dray czonki, jad pyn przez ciao jak Nil przez
kraj. Gdy wreszcie bg uspokoi si, zawoa do swej wity: Przyjdcie do
mnie, o dzieci moje, potomkowie mego ciaa. Jestem ksiciem, synem
ksicia, z boskiego nasienia. Ojciec mj wynalaz me imi, nadali mi je moi
rodzice i pozostao ono ukryte w mym ciele od chwili narodzenia, by aden
czarownik nie mia nade mn wadzy magicznej. Szedem, by spojrze na to,
co stworzyem, wszedem do dwch krajw, ktre byy moim dzieem, a oto
co mnie uksio. Nie wiem, co to byo. Czy by to ogie? Czy bya to woda?
Serce me ponie, ciao me dry, dygoc wszystkie moje czonki. Sprowad-
cie mi dzieci boe ze sowami leczcymi i wargami nioscymi pociech,
ktrych sia siga niebios. Przybyy wic do niego dzieci boe, bardzo za-
smucone. Przybya rwnie Izis ze swymi czarami, ktrej usta pene s
tchnienia ycia, ktrej zaklcia przepdzaj bl, ktrej sowa wskrzeszaj
zmarych. Powiedziaa: Co si stao, boski Ojcze? Co si stao?. wity
bg otworzy usta i przemwi tymi sowy: Szedem swoj drog, szedem
w swoich sprawach do dwch krajw, ktre stworzyem po to, by umieci
w nich dziea rk moich, i oto w, ktrego nie zauwayem, poksa mnie.
Czy to ogie, czy to woda? Zimniejszy jestem od wody, gortszy od ognia,
poc si cay i dr, oczy moje s niespokojne, nie widz nieba, wilgo po-
krywa moj twarz jak w porze letniej. Odpara wwczas Izis: Powiedz mi
swe imi, boski Ojcze, albowiem y bdzie czowiek, ktry nazwany bdzie
swoim imieniem. Rzek jej na to Ra: Stworzyem niebo i ziemi, nakaza-
em, by byy gry, zrobiem wielkie i rozlege morze, rozcignem oba ho-
ryzonty jak zason. Gdy ja otwieram oczy, jest jasno, a gdy je zamykam,
jest ciemno. Na mj rozkaz Nil wzbiera, ale bogowie nie znaj mego imie-
nia. Jestem Khepera rano, Ra w poudnie i Tum o wieczorze. Ale trucizna z
niego nie uchodzia, przenikaa coraz gbiej i wielki bg nie mg ju cho-
dzi. Wwczas Izis powiedziaa do niego: Nie powiedziae mi swego
imienia. Ach, zdrad mi je, by trucizna moga ci opuci; y bowiem b-
dzie ten, ktrego imi wymienione. Trucizna palia ju jak ogie, bya go-
rtsza od pomieni. Bg odpar: Zgadzam si na to, by Izis zbadaa mnie
i by imi moje przeszo do jej piersi z moich. Ukry si wwczas bg przed
bogami i miejsce jego w odzi wiecznoci opustoszao. W ten oto sposb
odebrane zostao wielkiemu bogowi jego imi, a Izis-czarownica przemwi-
a: Odpy, trucizno, opu Ra. To ja, wanie ja, pokonuj trucizn i rzu-
cam j na ziemi, albowiem odebrane mu zostao imi wielkiego boga.
Niech Ra yje i niech trucizna zginie. Tak oto mwia wielka Izis, krlowa
bogw, ta, ktra zna Ra i jego prawdziwe imi.
Z historii tej wynika, e prawdziwe imi boga, z ktrym nierozdzielnie
zwizana bya jego sia, miecio si w fizycznym niemal sensie gdzie w
jego piersi, skd Izis wyjta je za pomoc swego rodzaju operacji chirur-
gicznej i przeniosa je wraz ze wszystkimi magicznymi waciwociami do
swego ciaa. W Egipcie poczynania tego rodzaju jak dokonana przez Izis
prba przywaszczenia sobie siy wielkiego boga dziki poznaniu jego imie-
nia nie byy jedynie legendami o mitycznych istotach, ktre yy w zamierz-
chej przeszoci. Kady czarownik egipski pretendowa do wadzy nad po-
dobnymi mocami przy uyciu takich samych rodkw. Wierzono bowiem, i
czowiek, ktry posidzie prawdziwe imi, posiada samego boga czy czo-
wieka, ktry je nosi, i moe nawet bstwo zmusi do posuszestwa, tak jak
si zmusza niewolnika. Sztuka czarownikw polegaa wic na nakonieniu
bogw do ujawnienia swych prawdziwych imion, a dla osignicia tego celu
nie powstrzymywali si przed niczym. Gdy tylko bg w chwili saboci czy
zapomnienia zdradzi czarownikowi t cudown wiedz, nie mia ju innego
wyboru jak podporzdkowa si pokornie czowiekowi lub pokutowa za
sw krnbrno.
W magiczne waciwoci imienia boskiego wierzyli rwnie Rzymianie.
Gdy przystpowali do oblenia jakiego miasta, kapani ich zwracali si do
bstwa opiekuczego miejscowoci, wygaszajc specjalne modlitwy czy
zaklcia i namawiajc je do opuszczenia oblonego grodu i przejcia na
stron Rzymian, ktrzy potraktuj je rwnie dobrze, a nawet lepiej, ni byo
traktowane w swoim starym przybytku. Dlatego te imi opiekuczego b-
stwa Rzymu trzymane byo w gbokiej tajemnicy, by wrogowie republiki
nie mogli przecign go na swoj stron, wanie tak, jak sami Rzymianie
nakonili wielu bogw, by podobnie do szczurw opucili upadajce miasta,
ktre daway im schronienie w lepszych czasach. Nie tylko zreszt praw-
dziwe imi opiekuczego bstwa, ale prawdziwa nazwa miasta otoczona
bya tajemnic i nie wolno jej byo nigdy wymawia, nawet podczas wi-
tych obrzdkw. Niejaki Valerius Soranus, ktry omieli si wyjawi t
bezcenn tajemnic, zosta skazany na mier czy te skoczy tragicznie.
XIX
Co zawdziczamy czowiekowi dzikiemu?

List krlewskich i kapaskich tabu mona atwo rozszerzy, ale przyka-


dy opisane na poprzednich stronicach powinny nam wystarczy. Pozostaje
wic jedynie gwoli zakoczenia tematu streci oglne wnioski, do ktrych
doszlimy na podstawie naszych dotychczasowych bada. Widzielimy
wic, e w spoeczestwach barbarzyskich wzgldnie pierwotnych czsto
spotykamy si z ludmi, ktrym blini przesdnie przypisuj wadz nad
biegiem natury. W zwizku z tym ludzie tacy s czczeni i traktowani jak
bogowie. Nie interesuje nas w tym miejscu, czy te ludzkie bstwa posiadaj
rwnie doczesn wadz nad yciem i losami swoich wiernych ani te czy
ich funkcje s czysto duchowne i nadprzyrodzone; innymi sowy, czy s
rwnoczenie krlami i bogami, czy te tylko bogami. Istotnym dla nas fak-
tem jest ich rzekoma bosko. Dziki niej s oni dla swych wyznawcw
gwarantami cigoci i adu tych zjawisk fizycznych, od ktrych zaley ist-
nienie ludzkoci. Uznamy wic za oczywiste, e ycie i zdrowie takich lu-
dzi-bogw jest przedmiotem zaniepokojenia i troski ludw, ktrych dobro-
byt, a nawet samo istnienie zwizane jest z nimi. Zmuszaj one wwczas
czowieka-boga do przestrzegania takich przepisw, na jakie potrafi si
zdoby umys czowieka pierwotnego, majcych za na celu odwrcenie
chorb przyrodzonych ciau ludzkiemu i ostatniego za mierci. Przepisy
te, jak dowiody badania, nie s niczym innym jak zasadami, do ktrych
stosowa si musi z czystego rozsdku z pierwotnego punktu widzenia
kady czowiek, jeli poyje dostatecznie dugo na wiecie. W wypadku
zwykego czowieka przestrzeganie tych przepisw jest spraw osobistej
decyzji, natomiast czowiek-bg musi ich przestrzega pod grob utraty
swego wysokiego stanowiska lub nawet mierci. ycie jego posiada bowiem
dla wiernych zbyt wielk warto, by mogli mu pozwoli na swobodne igra-
nie nim. Dlatego wszystkie malownicze przesdy, starowieckie maksymy,
czcigodne przysowia, ktre ukua zmylno prymitywnych filozofw przed
wiekami, a ktre stare kobiety na przypieckach wci jeszcze przekazuj
jako najwiksze skarby swym potomkom zebranym w zimowe wieczory
przy kominku wiejskim wszystkie te pradawne fantazje i pajczyny m-
zgu oprzdy drog dawnego krla, ludzkiego boga, ktry zapltany w nich
jak mucha w pajczej sieci nie mg ruszy rk ani nog. Nici obyczaju
lekkie jak powietrze, lecz silne jak elazne ogniwa, splatajc si w labirynt
bez wyjcia, wiziy krla w sieci, z ktrej wyzwoli go moga jedynie
mier lub detronizacja.
Oto dlaczego dla badaczy przeszoci ycie dawnych krlw i kapanw
jest tak bogat skarbnic wiadomoci. Stanowio ono podsumowanie wszyst-
kiego, co uchodzio za mdro, gdy ludzko bya jeszcze moda. By to
wzr idealny, wedug ktrego kady stara si ksztatowa swe ycie, bez-
bdny model, sporzdzony cile wedug nakazw pierwotnej filozofii.
Nam filozofia ta moe si wydawa prymitywna i faszywa, ale byoby nie-
sprawiedliwoci odmawia jej logicznej konsekwencji. Wychodzc z zao-
enia, e pierwiastek ycia jest dusz czy te maym stworzeniem przebywa-
jcym w ywej istocie, ale rnym od niej i dajcym si odczy, filozofia
ta tworzy system przepisw praktycznych, na og dobrze si uzupeniaj-
cych i stanowicych skoczon harmonijn cao. Bd systemu a jest to
bd fatalny nie tkwi w rozumowaniu, lecz w przesankach, w koncepcji
istoty ycia, a nie we wnioskach, ktre z tej koncepcji wyciga. Byoby jed-
nak dowodem braku wdzicznoci i niefilozoficznej postawy napitnowanie
tych przesanek jako miesznych dlatego tylko, e atwo potrafimy wyle-
dzi ich faszywo. Stoimy na fundamentach wzniesionych przez minione
pokolenia i bardzo mglicie moemy sobie wyobrazi, na jak bolesne i du-
gotrwae wysiki musiaa zdobywa si ludzko, aby dobrn do tego punk-
tu koniec kocw nie tak bardzo wyniosego na ktrym dzi si zna-
lelimy. Jestemy winni wdziczno tym bezimiennym i zapomnianym
ludziom, ktrych cierpliwym mylom i energicznym wysikom zawdzicza-
my w znacznej mierze to, e jestemy obecnie tacy, jacy jestemy. Ilo no-
wej wiedzy, jak jeden wiek, nie mwic ju o jednym czowieku, moe
doda do oglnego zasobu, jest maa, tote niedostrzeganie gry przy rw-
noczesnym przechwalaniu si kilkoma ziarenkami, ktre dane nam byo
dorzuci, oznacza gupot i nieuczciwo, nie mwic ju o braku wdzicz-
noci. W chwili obecnej nie grozi nam bynajmniej niebezpieczestwo niedo-
cenienia wkadu czasw nowoytnych czy nawet staroytnoci klasycznej do
oglnego postpu ludzkoci, ale inaczej przedstawia si sprawa, gdy te gra-
nice przekraczamy. Zbyt czsto pogarda i miech lub wstrt i oskarenia s
jedynymi formami uznania, na jakie sta nas wobec czowieka dzikiego i je-
go sposobu bycia. A jednak spord dobroczycw, ktrym winni jestemy
wdziczno, wielu, a moe nawet wikszo, byo dzikimi. Koniec kocw
podobiestwa czce nas z dzikimi s wci jeszcze znacznie liczniejsze
anieli rnice, ktre nas od nich dziel. A to wszystko, co mamy z nimi
wsplnego i wiadomie zachowujemy jako prawdziwe i uyteczne, zawdzi-
czamy naszym prymitywnym przodkom, powoli, wasnym dowiadczeniem
zdobywajcym te pozornie podstawowe idee, ktre skonni jestemy uwaa
za pierwotne i intuicyjne, a ktre otrzymalimy od nich w spadku. Jestemy
podobni do dziedzicw fortuny przekazywanej od tylu wiekw, e pami o
jej twrcach zagina, a chwilowi jej posiadacze uwaaj, e jest ona od-
wieczn i niezmienn wasnoci ich rodu od pocztku wiata. Zastanowie-
nie i badania powinny przekona nas o tym, e naszym poprzednikom za-
wdziczamy wiele z tego, co uwaamy za wasne osignicia, i e ich bdy
nie byy kaprynymi dziwactwami czy obdnymi pomysami, lecz po prostu
hipotezami, uzasadnionymi w tym czasie, gdy je postawiono, lecz uznanymi
za niedostateczne w wyniku peniejszych bada. Ku prawdzie dociera si
jedynie przez cige poddawanie prbom hipotez i odrzucanie tych, ktre
okazay si bdne. Przecie i prawda jest jedynie hipotez, dajc si najle-
piej zastosowa. Dlatego rozpatrujc pogldy i praktyki bardziej prymityw-
nych wiekw i ludw, powinnimy agodnie traktowa ich bdy jako nie-
uniknione potknicia w drodze do prawdy, i powinnimy okazywa t wyro-
zumiao, ktra nam moe by kiedy potrzebna: Cum excusatione itaque
veteres audiendi sunt1.

1
Z pobaliwoci naley wysucha i starych
XX
Zabijanie boskiego krla

Czowiek stworzy bogw na swe podobiestwo, a poniewa sam jest


miertelny, uwaa oczywicie, e i jego dziea czeka ten sam smutny los.
Grenlandczycy, na przykad, wierzyli, e wiatr moe zabi najpotniejsze-
go boga, a ju z pewnoci czeka go mier, jeli dotknie psa. Gdy dowie-
dzieli si o Bogu chrzecijaskim, dopytywali si nieustannie, czy on nigdy
nie umiera, a gdy powiedziano im, e nie umiera, byli bardzo zdziwieni
i twierdzili, e zaiste musi to by bardzo wielki Bg. Pewien Indianin z Am-
eryki Pnocnej, zapytany przez pukownika Dodgea, odpowiedzia, e
wiat zosta stworzony przez Wielkiego Ducha. Na pytanie, o ktrym z wiel-
kich duchw mwi, o dobrym czy o zym, odpar: Ale nie, o adnym z
nich. Wielki Duch, ktry stworzy wiat, ju dawno nie yje. Nie mgby
przecie y tak dugo. Jedno z plemion zamieszkujcych Filipiny owiad-
czyo hiszpaskim zdobywcom, e grb Stwrcy znajduje si na szczycie
gry Cabunian. Heitsi-eibib, bg czy te boski heros Hotentotw, umiera
kilkakrotnie i wraca znowu do ycia. Na groby jego mona zazwyczaj na-
trafi w wskich wwozach grskich. Mijajc taki grb, Hotentot rzuca ka-
mie, niekiedy mruczc pod nosem: Daj nam liczne trzody. Zwiedzajcym
Kret jeszcze na pocztku naszej ery pokazywano grb Zeusa, wielkiego bo-
ga Grecji. Ciao Dionizosa pochowane byo w Delfach obok zotego posgu
Apolla, a napis na grobowcu gosi: Tu ley martwy Dionizos, syn Semeli.
Wedug pewnej legendy sam Apollo pochowany by w Delfach, Pitagoras
mia bowiem wyry na jego grobowcu napis, ktry powiada, jak to bg zo-
sta zabity przez pytona i pochowany pod trjnogiem.
Nie omijaa wsplna dola wielkich bogw Egiptu, oni te starzeli si
i umierali. Ale gdy w pniejszych czasach sztuka balsamowania przedua-
a ycie duszy przez zachowanie ciaa od rozkadu na czas nieograniczony,
pozwolono rwnie bogom korzysta z dobrodziejstwa wynalazku, ktry za-
rwno im, jak i ludziom dawa uzasadnion nadziej na niemiertelno. Ka-
da prowincja miaa grobowiec i mumi swego zmarego boga. W Mendes
ogldano mumi Ozyrysa, Thinis szczycio si mumi Anhouriego, a Helio-
polis cieszyo si posiadaniem mumii Toumou. A chocia wielcy bogowie
Babilonu pojawiali si swym wyznawcom jedynie w snach i widzeniach,
uwaano, e maj ludzkie ksztaty, ludzkie namitnoci i czeka ich los ludzi.
Podobnie bowiem jak ludzie, przychodzili na wiat i, podobnie jak ludzie,
kochali, walczyli i umierali.
Skoro wielcy bogowie, przebywajcy z dala od zgryzot ziemskiego pado-
u, musz w kocu umiera, to czy mona si spodziewa, e bg zamiesz-
kujcy sab cielesn powok uniknie tego losu? A przecie syszymy o
krlach afrykaskich, ktrzy wyobraali sobie, e dziki swym czarom s
niemiertelni. Wiemy ju o tym, e ludy pierwotne niekiedy wierz, i bez-
pieczestwo ich, a nawet bezpieczestwo wiata zwizane jest z yciem jed-
nego z tych bogw-ludzi wzgldnie ludzkich wciele bstwa. Zrozumiale, e
w obawie o wasne ycie otaczaj jego ycie najtroskliwsz opiek. Ale ad-
na opieka, adne rodki ostronoci nie mog zapobiec starzeniu si czo-
wieka-boga i wreszcie jego mierci. Musz wic wyznawcy jego liczy si z
t smutn koniecznoci i radzi sobie tak, jak tylko potrafi. Niebezpiecze-
stwo grozi wielkie, skoro bowiem bieg natury zaleny jest od ycia czo-
wieka-boga, jakiche straszliwych katastrof naley si spodziewa, w miar
jak sabn jego siy, a wreszcie znikn zupenie w chwili mierci? Jest tylko
jeden sposb na uniknicie tego niebezpieczestwa. Czowiek-bg musi by
zabity, gdy tylko pojawi si oznaki, e siy zaczynaj go opuszcza, a dusz
jego trzeba przenie w energicznego nastpc, zanim zagraajcy rozkad j
uszkodzi. Dla dzikiego korzyci z tego rodzaju umiercania czowieka-boga,
co nie pozwala mu umrze ze staroci i choroby, s zupenie oczywiste. Jeli
bowiem czowiek-bg umiera mierci jak my to nazywamy naturaln,
znaczy to w przekonaniu dzikusa, e dusza bd to z wasnej woli opucia
ciao i nie chce powrci, bd te, a to zdarza si czciej, e zostaa zwa-
biona lub te przyapana przez demona czy czarownika podczas swych w-
drwek. W jednym jak i drugim przypadku dusza czowieka-boga bdzie dla
jego wyznawcw stracona, wraz z ni przepadnie dobrobyt, a nawet samo
ich istnienie jest zagroone. Jeliby nawet udao im si schwyta dusz umi-
erajcego boga, w chwili gdy opuszczaa jego wargi lub nozdrza, i przekaza
j nastpcy, nie osign swego celu. Gdy bowiem bg umiera z powodu cho-
roby, dusza jego opuci ciao w ostatniej fazie saboci i wyczerpania i, osa-
biona, bdzie nadal wloka sw biern egzystencj w ciele, w ktre zostanie
przeniesiona. Natomiast zabijajc boga, wierni przede wszystkim mogli by
pewni, e zowi dusz w chwili, gdy opuszcza ciao, a wwczas przenios
j w odpowiedniego nastpc, a po drugie, umiercajc go, zanim osabi si
jego siy, zabezpiecz si przed rwnoczesnym rozpadem wiata, ktry na-
stpi wraz z rozkadem czowieka-boga. Tak wic umiercenie czowieka-
boga i przeniesienie jego duszy w peni si na energicznego nastpc speni
wszystkie wymogi i odwrci wszelkie niebezpieczestwa.
W Kambody nie pozwala si mistycznym Krlom Ognia i Wody umiera
mierci naturaln. Gdy wic tak si zdarzy, e jeden z nich powanie za-
choruje, starszyzna za dochodzi do przekonania, e nie wyzdrowieje, zabi-
jaj go pchniciem sztyletu. Wiemy ju o tym, e mieszkacy Konga wierz,
i mier naturalna ich kapana chitom spowoduje koniec wiata, w ktrym
zostanie natychmiast zniszczona ziemia, istniejca jedynie dziki jego mocy
i zasudze. Gdy wic kapan chorowa i wydawao si, e umrze, czowiek
wyznaczony na nastpc wchodzi do jego domu ze sznurem lub pak i du-
si go lub zabija uderzeniem paki. Etiopskich krlw Meroe czczono jako
bogw, ale kapan mg w kadej chwili, powoujc si na wyrocznie bo-
gw, posa do nich goca z nakazem mierci. Rozkazowi temu krlowie za-
wsze si podporzdkowywali a do panowania Ergamenesa, wspczesnego
Ptolemeuszowi II, krlowi Egiptu. Ergamenes ukoczy greck szko i wy-
zwoli si od przesdw swych ziomkw, omieli si wic nie usucha roz-
kazu kapana i wkroczywszy do Zotej wityni z oddziaem onierzy, ci
mieczem kapanw.
Jak si zdaje, podobne obyczaje zachoway si w tej czci Afryki do cza-
sw nowoytnych. U niektrych plemion Fazoql krl zobowizany by co-
dziennie odprawia sdy pod pewnym drzewem. Jeli na skutek choroby czy
z jakiegokolwiek innego powodu nie spenia swego obowizku przez trzy
dni pod rzd, wieszano go na drzewie w ptli zaopatrzonej w dwa ostrza
umieszczone w taki sposb, e gdy sznur si zaciska pod ciarem ciaa
krlewskiego, ostrza przecinay mu gardo.
Zwyczaj umiercania krlw przy pierwszych oznakach saboci czy sta-
rzenia si panowa do niedawna, a moe jeszcze nie wygasi i tylko drzemie u
Szyllukw mieszkajcych nad Biaym Nilem. W ostatnich latach zaj si
szczegowo tym zwyczajem dr C. G. Seligman1. Szacunek, jakim Szyllu-
kowie obdarzaj swego krla, jak si okazuje, wynika gwnie z przekona-
nia, e jest on wcieleniem duszy Najakanga, pboskiego bohatera, zaoy-
ciela dynastii, ktry osiedli plemi na obecnym terytorium. Jednym z gw-
nych artykuw wiary Szyllukw jest przekonanie, e duch boskiego czy te
na wp boskiego Najakanga wcielony jest w panujcego krla, ktry w
zwizku z tym sam staje si w pewnej mierze bstwem. Szyllukowie darz
krla wielk, wrcz religijn czci i dokadaj wszelkich stara, by uchroni
go przed przypadkow mierci, rwnoczenie jednak ywi

przekonanie, e krlowi nie wolno chorowa i starze si, gdy w miar jak
przestan dopisywa mu siy, bydo zacznie chorowa i nie bdzie si roz-
mnaa, plony zgnij w polu, a coraz wicej ludzi bdzie chorowa i umiera.

Aby zapobiec tym nieszczciom, Szyllukowie systematycznie umiercali


swych krlw przy pierwszych oznakach choroby czy saboci. Jedn z fa-
talnych oznak chylenia si ku upadkowi bya niemono zaspokojenia sek-
sualnych apetytw licznych on krlewskich, przebywajcych w wielu do-
mach Faszody. Po odkryciu symptomw tej zowrbnej saboci ony do-

1
Charles Gabriel Seligman (1873-1940) angielski etnolog, napisa m.in. The Melanesians
of British New Guinea, The Races of Africa.
nosiy o tym wodzom, ktrzy, jak to powszechnie utrzymywano, zawiada-
miali krla o czekajcym go kocu, przykrywajc bia tkanin jego twarz
i kolana, gdy drzema w spiekocie upalnego popoudnia. Egzekucja nastpo-
waa wkrtce po wyroku mierci. Budowano na tak okazj specjaln chat,
wprowadzano tam krla i kadziono go w taki sposb, e gowa jego spo-
czywaa na onie dziewicy bdcej ju w wieku odpowiednim do wstpienia
w zwizek maeski. Nastpnie drzwi chaty zamurowywano, a para pozo-
stawiona we wntrzu bez jada, wody i ognia umieraa z godu i braku po-
wietrza. Dawny ten zwyczaj porzucono przed jakimi picioma pokoleniami,
poniewa jeden z krlw, ktry w ten sposb zgin, zanadto cierpia. Obec-
nie wodzowie zawiadamiaj krla o czekajcym go losie, po czym dusz go
w specjalnie do tego celu wybudowanej chacie.
Jak wynika z bada dra Seligmana, krl Szyllukw mg nie tylko zgin
z ca ceremoni przy pojawieniu si pierwszych oznak saboci, lecz nawet
w peni si mg by w kadej chwili napadnity przez rywala, a wtedy mu-
sia broni swej korony w walce na mier i ycie. Zgodnie z rozpowszech-
nion u Szyllukw tradycj kady syn krlewski mia prawo walczy w ten
sposb z panujcym krlem, a gdy udao mu si go zabi, wstpowa na
tron. Jako e kady krl mia duy harem i wielu synw, liczba ewentual-
nych kandydatw do tronu musiaa stae by znaczna, a panujcy monarcha
dra zapewne o swe ycie. Ale po to, by atak mia jakiekolwiek widoki na
powodzenie, musia nastpi noc, w dzie bowiem krl otacza si stra
przyboczn i przyjacimi, a pretendent do tronu nie mg nawet liczy na
to, e uda mu si utorowa wrd nich drog i zada miertelny cios. Inaczej
sprawa przedstawiaa si noc. Stra schodzia z warty, krl za przebywa
sam z ulubionymi onami w swym pomieszczeniu, a wok nie byo nikogo,
kto by mg go obroni, poza kilkoma pastuchami, ktrych chaty stay w
pobliu. Tak wic godziny mroku byy niebezpieczne dla krla. Podobno
spdza je, czuwajc nieustannie, krc wok swej chaty w penej zbroi,
wpatrujc si bacznie w najgbsze cienie lub stojc w jakim ciemnym k-
cie nieruchomo i czujnie jak wartownik na posterunku. Gdy w kocu rywal
si pojawia, walka toczya si w ponurej ciszy, ktr narusza jedynie
dwik krzyujcych si dzid i oskot zderzajcych si tarcz, honor bowiem
nie pozwala krlowi wzywa pomocy.
Podobnie jak sam Najakang, kady z krlw Szyllukw czczony jest po
mierci w kaplicy wybudowanej nad jego grobem, a grb krla znajduje si
zawsze w wiosce, w ktrej si urodzi. Kaplica grobowa krla podobna jest
do kaplicy Najakanga, skada si z kilku chat otoczonych potem. Jedna z
chat stawia si na grobie krla, inne zajmuj stranicy wityni. Trudno na-
wet odrni witynie krlw od wityni Najakanga; rytua religijny prze-
strzegany we wszystkich wityniach jest identyczny co do formy i rni si
tylko w szczegach, a rnice owe naley przypisa najwidoczniej temu, e
witynie Najakanga uwaane s za o wiele bardziej wite. wityniami
grobowymi krlw opiekuj si wybrani do tego celu starcy i staruszki od-
powiadajcy stranikom grobu Najakanga. S to zazwyczaj wdowy po nie-
yjcym krlu lub jego dawni sudzy, a gdy umieraj, funkcje te przejmuj
ich potomkowie. Przy wityniach grobowych znajduj si powicane trzo-
dy, z ktrych skada si ofiary, podobnie jak w wityni Najakanga.
Gwnym elementem religii Szyllukw jest prawdopodobnie kult wi-
tych czy boskich krlw, ywych i umarych. Oywia ich jeden duch boski,
ktry przechodzi po kolei z na wp mitycznego, jednak prawdopodobnie
historycznego zaoyciela dynastii na wszystkich jego nastpcw a po dzie
dzisiejszy. Tak wic Szylluk, uwaajc swych krlw za wcielone bstwa,
od ktrych bezporednio zaley los ludzi, trzody i zboa, obdarza ich naj-
gbsz czci i otacza troskliw opiek. I chocia moe si to nam wyda
dziwne, zwyczaj umiercania krlw przy pojawieniu si pierwszych oznak
choroby czy zawodzcych si wypywa z tej wanie gbokiej czci i pra-
gnienia zachowania go, a raczej ducha, ktry go oywia, w niemal doskona-
ym stanie. Moemy nawet posun si dalej i powiedzie, e obyczaj krlo-
bjstwa jest najlepszym dowodem ich szacunku dla krlw. Wierz bowiem,
jak widzielimy, e ycie krla czy duszy jego jest tak silnymi wizami ma-
gicznego powinowactwa zwizane z pomylnoci caego kraju, e gdyby
zachorowa lub zestarza si, plony zgniyby w polu, trzody pochorowayby
si i przestay rozmnaa, a ludzie zginliby od jakiej epidemii. Przekonani
wic s, e jedynym sposobem odwrcenia tych nieszcz jest umiercenie
krla, gdy jest jeszcze zdrw i silny, aby duch boski, odziedziczony po po-
przednikach, mg z kolei przej na jego nastpc. W zwizku z tym szcze-
glnego znaczenia nabieraj oznaki, ktre, jak si powszechnie utrzymuje,
przypiecztowuj wyrok mierci na krla. Gdy ju nie moe zaspokoi na-
mitnoci swych licznych on, czyli, innymi sowy, gdy czciowo lub zu-
penie przesta by zdolny do podzenia potomstwa, nadszed czas, by um-
rze i ustpi miejsca bardziej energicznemu nastpcy. Powd ten, obok in-
nych, usprawiedliwiajcych zabijanie krlw, pozwala wywnioskowa, e
wierz oni, i podno ludzi, byda i plonw pozostaje w zwizku magicz-
nego powinowactwa z rozrodczymi siami krla. Wyganicie tej siy w kr-
lu musi pocign za sob wyganicie jej u ludzi, byda i rolinnoci, co w
bliskiej przyszoci spowodowaoby wyganicie wszelkiego ycia, zarwno
ludzkiego, jak zwierzcego i rolinnego. Nic wic dziwnego, e w obliczu
takich niebezpieczestw Szyllukowie nie chc dopuci do tego, co my na-
zwalibymy naturaln mierci krla na skutek choroby czy staroci. Cech
charakterystyczn ich postawy wobec mierci krla jest to, e nigdy nie
mwi o niej jako o mierci; nie mwi nawet, e krl umar, ale po prostu,
e odszed, podobnie jak jego boscy przodkowie, Najakang i Dag, dwaj
pierwsi krlowie dynastii, ktrzy wedug tradycji nie zmarli, lecz znikli.
Istnienie podobnych legend o tajemniczym znikaniu pierwszych krlw w
innych krajach, na przykad w Rzymie i Ugandzie, wskazuje, by moe, e
byli oni umiercani po to, by zachowa ich ycie.
Matiamwo jest jednym z wielkich krlw czy cesarzy w gbi Angoli. Je-
den z mniejszych krlw tego kraju, Challa, opowiedzia ekspedycji portu-
galskiej o tym, jak koczy ycie matiamwo.

Nasi matiamwo mwi umierali zazwyczaj albo na wojnie, albo


mierci gwatown i obecnego matiamwo czeka teraz podobny los, poniewa
y ju dosy dugo. Gdy dochodzimy w tej sprawie do porozumienia i posta-
nawiamy, e ma by zabity, prosimy go, by wyruszy na wojn przeciw na-
szym nieprzyjacioom. Towarzyszymy mu wwczas i jego rodzinie i zazwyczaj
tracimy przy rej okazji kilku ludzi. Jeli uda mu si wrci z wojny caym,
wwczas wracamy na wojn i walczymy jeszcze przez trzy lub cztery dni.
Potem nagle opuszczamy go wraz z rodzin, pozostawiajc ich w rkach nie-
przyjaci. Gdy widzi, e jest opuszczony, kae ustawi swj tron, zasiada na
nim i wzywa do siebie rodzin. Nakazuje wwczas matce, by si zbliya, ona
klka u jego stp, a wtedy on ucina jej gow, po czym cina po kolei synw,
ony i krewnych i wreszcie na kocu najbardziej ukochan on, ktra nazy-
wa si anacullo. Po tej rzezi matiamwo, przystrojony w ceremonialny strj,
oczekuje wasnej mierci, ktra te natychmiast nastpuje, gdy zabija go ofi-
cer wysany przez potnych wodzw ssiednich plemion Caniquina i Canica.
Odcina mu najpierw rce w przegubach i nogi w kostkach, a na kocu dopie-
ro gow, po czym z kolei cina si gow oficerowi. Wszyscy wielmoowie
opuszczaj obozowisko, by nie by wiadkami mierci. Moim obowizkiem
jest pozosta na miejscu, przypatrywa si i zaznaczy miejsce, w ktrym
dwaj wielcy wodzowie, nieprzyjaciele matiamwo, pochowali jego rce i go-
w. Zabieraj oni rwnie do swych rezydencji cay majtek zabitego wadcy
i jego rodziny. Nastpnie urzdzam pogrzeb okaleczonych szcztkw ma-
tiamwo, wracam do jego stolicy i proklamuj nowe rzdy. Po czym wracam
do miejsca, gdzie pochowana zostaa gowa, ramiona i nogi, i za czterdziestu
niewolnikw wykupuj je wraz z majtkiem nieboszczyka, ktry oddaj no-
wemu matiamwo. Tak byo z wieloma matiamwo i tak musi by z obecnym.

Okazuje si, e rwnie u Zulusw istnia zwyczaj umiercania krlw,


gdy na ich twarzy pojawiay si zmarszczki, a wosy zaczynay siwie. W
kadym razie wynikaoby to z nastpujcego fragmentu relacji czowieka,
ktry przez pewien czas przebywa na dworze osawionego tyrana zuluskie-
go, Czaki, w pierwszej polowie XIX wieku:

Niezwykle powodzenie, jakim cieszyem si u krla, zawdziczaem przede


wszystkim niedorzecznemu specyfikowi, brylantynie. Mr. Farewell bowiem
przekona go, e jest to panaceum na wszystkie oznaki staroci. Od chwili gdy
dowiedzia si, e preparat taki mona dosta, zastanawia si, jak by go zdo-
by, i nie pomija okazji, by nam przypomnie, e wyczekuje go z utsknie-
niem. Gdy wyjedalimy z misja, wskazwki jego dotyczyy przede wszystkim
tej sprawy. Naley pamita o tym, e jednym z barbarzyskich zwyczajw,
ktrymi kieruj si Zulusi, obierajc krla, jest dopilnowanie, by nie mia on
ani zmarszczek, ani siwych wosw, jedne bowiem i drugie dyskwalifikuj go
jako monarch wojowniczego ludu. Krl musi uwaa, by nigdy nie zdradzi
si z tymi oznakami dowodzcymi, e nie nadaje si ju duej na wadc,
i jest rzecz wan, by, jak dugo si da, je ukrywa. Czaka obawia si bar-
dzo pojawienia si siwizny, byby to dla niego znak, e musi przygotowa si
do opuszczenia padou ziemskiego, albowiem pojawieniu si siwych wosw
zawsze towarzyszya mier monarchy.

Pisarz, ktremu zawdziczamy t pouczajc anegdot o brylantynie (Na-


thaniel Isaacs), nie wdaje si w szczegowy opis opuszczania padou ziem-
skiego przez siwego i pomarszczonego wodza Zulusw, ale na podstawie
analogii moemy si domyli, e go zabijano.
Jeszcze przed dwustu laty w krlestwie Kafrw w Sofala panowa zwy-
czaj umiercania krlw. Wiemy ju, e ci krlowie uchodzili w oczach
swego ludu za bogw i e zwracano si do nich o zaklinanie deszczu i spro-
wadzanie pogody w zalenoci od potrzeby chwili. Niemniej jednak naj-
mniejszy mankament cielesny, na przykad utrata zba, wystarcza, by
umierci kadego z tych bogw-ludzi, jak si dowiadujemy z nastpujcego
fragmentu dziea jednego z dawnych historykw portugalskich:

Istnia dawniej w tym kraju zwyczaj, e krlowie popeniali samobjstwo


przez zaycie trucizny, gdy spotykao ich jakie nieszczcie lub gdy na skutek
przyczyn naturalnych spadao na nich nieszczcie w postaci mankamentu
fizycznego, jak na przykad impotencja, choroba zakana, utrata przednich
zbw, ktra ich szpecia, czy jakakolwiek inna choroba lub deformacja. Ka-
dli temu kres, popeniajc samobjstwo, uwaali bowiem, e krl musi by
wolny od wszelkiej skazy, a gdy tak nie jest, lepiej bdzie dla jego honoru,
jeli umrze i poszuka innego ycia, w ktrym wszystko zostanie mu przywr-
cone, poniewa panuje tam doskonao. Ale quiteve (krl), ktry panowa,
gdy ja byem w tych stronach, nie chcia pj w lady swych poprzednikw,
jako czowiek rozsdny, ktrego wszyscy si obawiali. Gdy straci zb przed-
ni, kaza to ogosi w caym swym krlestwie, by wszyscy wiedzieli, e straci
zb, i poznawali go, gdy bdzie bez zba, i stwierdza w swej odezwie, e jeli
jego poprzednicy zabijali si z tego powodu, to tylko dlatego, e byli bardzo
gupi, a on tego nie zrobi. Wrcz przeciwnie, bardzo mu bdzie smutno, gdy
przyjdzie czas umrze mierci naturaln, poniewa ycie jego bardzo jest
potrzebne dla zachowania krlestwa i obronienia go przed nieprzyjacimi.
I zaleci swym nastpcom, by szli za jego przykadem.
Odlege o wiele dni drogi na pnocny zachd od Abomeju, dawnej stoli-
cy Dahomeju, ley krlestwo Eyeo.

Eyeowie maj krla, ktrego wadza jest rwnie absolutna jak wadza kr-
la Dahomeju, a mimo to podlega on prawom pastwowym upokarzajcym, a
zarazem przedziwnym. Gdy ludzie dojd do przekonania, e le rzdzi, co im
czasami umiejtnie wpajaj niezadowoleni ministrowie, posyaj do niego
deputacj, ktra uwierzytelnia si, skadajc mu w podarunku jaja papugi.
Deputacja ta tumaczy krlowi, e brzemi wadzy tak go zmczyo, i, zda-
niem ich, powinien troch odpocz i pospa. Dzikuje on swym poddanym
za okazan trosk, wychodzi do swoich apartamentw, jak gdyby chcia si
pooy spa, i wydaje swym kobietom rozkaz, by go zadusiy. Rozkaz ten
zostaje natychmiast wykonany, na tron za spokojnie wstpuje jego syn, ktry
dziery rku ster rzdw, jak dugo uda mu si zachowa aprobat podwad-
nych.

Okoo roku 1774 jeden z krlw Eyeo, ktrego ministrowie prbowali


usun w tradycyjny sposb, stanowczo odmwi przyjcia z ich rk jaj pa-
pugi i owiadczy, e wcale nie ma zamiaru przespa si, ale wrcz przeciw-
nie, zdecydowa si czuwa dla dobra swych poddanych. Ministrowie, zas-
koczeni i oburzeni jego krnbrnoci, wszczli bunt, ale zostali pokonani w
wielkiej rzezi i w ten sposb dziki odwanemu postpowaniu krl uwolni
si od tyranii swych doradcw i stworzy nowy precedens, ktrym kierowali
si dalej jego nastpcy. Wydaje si jednak, e stary system zosta wskrze-
szony i przetrwa do pnych lat wieku XIX, poniewa pewien katolicki
misjonarz jeszcze w 1884 roku pisze, i zwyczaj ten nadal obowizywa.
Inny misjonarz, piszcy w roku 1881, tak oto przedstawia obyczaj panujcy
u Egbw i Jorubw z Afryki Zachodniej:

Jednym z niewtpliwie najciekawszych zwyczajw tego kraju jest sdzenie


i karanie krla. Jeli zasuy sobie na nienawi swego ludu, naduywajc
swych praw, jeden z jego doradcw, na ktrego barki zoono ten ciki obo-
wizek, da od ksicia, by poszed spa, co oznacza po prostu, by zay
trucizn i umar. Jeli w tej krytycznej chwili zawodzi go odwaga, t ostat-
ni przysug spenia przyjaciel, a wtedy cicho, nie zdradzajc tajemnicy,
przygotowuj lud na wiadomo o mierci krla.

W opisanych dotd przypadkach boski krl lub kapan tolerowany jest


przez swj lud na urzdzie dopty, dopki jakie uszkodzenie zewntrzne,
jaki widoczny symptom zawodzcego zdrowia czy staroci nie ostrzega, e
nie jest ju dostatecznie sprawny, by spenia swe boskie obowizki. Nie
umiercaj go jednak, dopki takie oznaki si nie pojawi. Okazuje si
wszake, e niektre ludy uwaaj za niebezpieczne czeka na najdrobniej-
sze nawet objawy saboci i wol zabija swych krlw, gdy s jeszcze w
peni si i energii yciowej. Ustalaj wobec tego kadencj jego panowania,
pod koniec ktrej musi umrze. Okres za wyznaczony jest dostatecznie
krtki, by wykluczy moliwoci jego degeneracji w tym czasie. W niekt-
rych okolicach Indii poudniowych jest to okres dwunastoletni. Jak relacjo-
nuje pewien dawny podrnik, w prowincji Quilacare

istnieje pogaski dom modlitwy, w ktrym znajduje si boek bardzo przez


nich szanowany, i co dwanacie lat obchodz ku jego czci wielkie wito, na
ktre wszyscy poganie cigaj jak na jubileusz. witynia ta posiada duo
ziemi i wielkie dochody: to bardzo due przedsibiorstwo. Prowincja ma kr-
la, ktry rzdzi lat dwanacie, od jednego jubileuszu do drugiego. Krluje on
w ten sposb, ale gdy dwanacie lat minie, gromadz si niezliczone rzesze
ludzi w dniu tego wita i wiele pienidzy wydaje si na jedzenie dla brami-
nw. Dla krla sporzdza si drewniane rusztowanie pokryte jedwabnymi za-
sonami. Tego dnia udaje si on do kpieli w kadzi z wielk ceremoni i z to-
warzyszeniem muzyki, po czym przychodzi do boka, modli si, wchodzi na
rusztowanie i tu na oczach wszystkich ludzi bierze bardzo ostre noe i naj-
pierw ucina sobie nos, potem uszy, potem wargi i wszystkie czonki, i tyle
ciaa z siebie, ile tylko moe, i odrzuca to od siebie popiesznie, a tyle krwi
utraci, e zaczyna omdlewa, a wwczas podrzyna sobie sam gardo. A jest to
jego ofiara zoona bokowi, ten za, kto chce panowa przez nastpne lat
dwanacie i zgadza si na mczestwo dla boka, musi by przy tym obecny
i przypatrywa si, i w tym miejscu zostaje wyniesiony na krla.

wito, podczas ktrego krl Kalikut walczy o sw koron i ycie, znane


byo pod nazw Wielkiej Ofiary. Wypadao co dwanacie lat, gdy planeta
Jowisz cofaa si w znaku Raka, i trwao dwadziecia osiem dni, punktem
za szczytowym byo sme skupienie gwiazd w miesicu Makaram. Ponie-
wa dat uroczystych obchodw ustalano wedug pooenia Jowisza na nie-
bie, a przerwa midzy witami wynosia lat dwanacie, a wic mniej wicej
tyle, ile trwa obrt Jowisza wok soca, moemy wysnu wniosek, e ta
wspaniaa planeta bya w jakim szczeglnym znaczeniu uwaana za gwiaz-
d krlewsk, majc wpyw na jego losy, i w zwizku z tym okres jej obro-
tu na niebie odpowiada okresowi panowania krla na ziemi. Uroczysto
obchodzona bya z wielk pomp w wityni Tirunavayi na pnocnym
brzegu rzeki Ponnani, w pobliu przebiegajcej tu obecnie linii kolejowej. Z
okna pocigu mona przez chwil uchwyci widok wityni ukrytej niemal
zupenie w kpie drzew na brzegu rzeki. Z zachodniej bramy wityni p-
milowa, zupenie prosta droga, ledwie wznoszca si nad otaczajce j pola
ryowe, ocieniona rosncymi po obu jej bokach drzewami, prowadzi do wy-
sokiej grobli ze stromymi zboczami, na ktrych wci jeszcze mona do-
strzec lady trzech lub czterech tarasw. W w doniosy dzie na najwy-
szym tarasie stawa krl. Roztacza si stamtd pikny widok. Mijajc pa-
skie pola ryowe, po ktrych wije si szeroka, leniwa rzeka, wzrok wdruje
ku wysokiemu paskowyowi na wschodzie. Nisze jego stoki okryte s la-
sami, daleko za zarysowuj si grone ksztaty acucha Ghat Zachodnich,
a jeszcze dalej, na samym kocu horyzontu, majacz Nilgiri, czyli Gry
Niebieskie, ledwie odcinajce si od lazurowego ta nieba.
W tej przeomowej chwili ycia oczy krla nie zwracay si jednak ku tym
odlegym widokom. Uwag jego przykuwao widowisko rozgrywajce si
znacznie bliej. Albowiem rwnina u jego stp roia si od wojsk. Wesoo
powieway na wietrze sztandary, biae namioty wielu obozw ostro rysoway
si na zielonym i zotym tle pl ryowych. Czterdzieci tysicy, a moe
i wicej wojownikw zebrao si, by broni krla. Nie byo jednak onierzy
na drodze przecinajcej pole, wiodcej od wityni do trybuny krlewskiej.
Nie byo na niej ywej duszy. Droga po obu stronach zagrodzona bya pali-
sadami, a kada z nich najeona bya dugimi dzidami trzymanymi przez
krzepkie rce. Dzidy te wysunite byy na pust drog, a ostrza ich stykay
si w poowie, tworzc byszczcy stalowy uk. Wszystko byo ju gotowe.
Krl machn szabl. W tej samej chwili na sonia stojcego obok niego na-
kadano acuch z masywnego zota, zdobiony guzami. To by znak. W od-
legoci p mili, u wrt wityni, mona byo zauway jaki ruch. Z tumu
wystpia grupa szermierzy przybrana kwiatami i wysmarowana popioem.
Skoczyli wanie swj ostatni posiek na ziemi i teraz egnali si z przyja-
cimi i otrzymywali ich bogosawiestwa. Jeszcze chwila, i oto nadcigaj
wzdu alei dzid, tnc i kujc wcznikw, skrcajc si i wijc midzy
ostrzami, jak gdyby nie mieli koci. Wszystko na prno. Padaj jeden po
drugim, niektrzy bliej krla, inni dalej, zadowoleni, e mog umrze, nie
dla cienia korony, ale dla moliwoci zademonstrowania wiatu swej nie-
ustraszonej odwagi i kunsztu szermierczego. W ostatnich dniach wita raz
po raz powtarzano ten wspaniay pokaz odwagi, to samo daremne powice-
nie ycia ludzkiego. By moe jednak adna ofiara nie jest bezuyteczna, je-
li dowodzi, e istniej ludzie, ktrzy honor stawiaj wyej od ycia.

W Bengalu istnieje dziwny zwyczaj opowiada dawny historyk Indii


e tron rzadko bywa dziedziczony... Ten, kto zabije krla i zdoa usado-
wi si na tronie, jest natychmiast uznawany za wadc; wszyscy emirowie,
wezyrowie, onierze, chopi natychmiast s mu posuszni i uwaaj go za
panujcego w rwnej mierze co poprzedniego ksicia i bez sowa suchaj
jego rozkazw. Mieszkacy Bengalu mawiaj: Jestemy wierni tronowi;
posuszni i wierni jestemy kademu, kto na tronie zasiada.

Taki sam zwyczaj istnia dawniej w maym krlestwie Passier, na pnoc-


nym wybrzeu Sumatry. Dawny historyk portugalski De Barros, ktry nas o
tym informuje, stwierdza ze zdziwieniem, e aden mdry czowiek nie
chcia by krlem Passier, poniewa poddani nie pozwalali swemu wadcy
y dugo. Od czasu do czasu sza jaki ogarnia ludno, ktra wychodzia
wwczas na ulice, wykrzykujc zowieszcze sowa: Krl musi umrze!.
Gdy dochodziy one do uszu krla, wiedzia, e wybita jego godzina. Cios
miertelny zadawa czowiek pochodzcy z rodu krlewskiego i gdy tylko
dokona swego krwawego uczynku i zasiad na tronie, wszyscy uznawali go
za prawowitego krla, pod warunkiem oczywicie, e zdoa utrzyma tron
w spokoju chociaby przez jeden dzie, co nie zawsze si krlobjcy udawa-
o. Gdy Ferao Peres dAndrade2 w drodze do Chin zawin do Passier, by
zabra adunek korzeni, zmasakrowano wanie dwch krlw, i to w sposb
najbardziej pokojowy, bez ladu jakichkolwiek zamieszek czy buntw w
miecie, gdzie wszystko toczyo si normalnie, jak gdyby egzekucja krla
bya rzecz najpospolitsz. Razu pewnego nawet trzech krlw dostpio
niebezpiecznego zaszczytu i w cigu jednego dnia jeden po drugim poszed
na mier. Ludzie bronili tego obyczaju, uwaajc, e jest urzdzeniem
chwalebnym, a nawet boskim, bo przecie bg nigdy nie pozwoliby, eby
istota tak znaczna i potna jak krl, rzdzcy jako jego zastpca na ziemi,
zgin mierci gwatown, gdyby nie to, e widocznie grzechy jego taki
koniec usprawiedliwiaj. Z daleka od tropikalnej Sumatry zwyczaj taki ist-
nia, jak si zdaje, u staroytnych Sowian. Gdy wzici do niewoli Gunn i Ja-
rmerik zamordowali par krlewsk Sowian i uciekli, barbarzycy ruszyli
za nimi w pocig i woali, e jeli tylko powrc, bd rzdzili w miejsce za-
mordowanego wadcy, poniewa staroytne prawo nakazuje, by tron przy-
pad zabjcy krla. Uciekajcy krlobjcy nie usuchali jednak obietnic,
uwaajc, e jest to tylko prba zwabienia ich z powrotem. Uciekali dalej, a
krzyki i haasy cigajcych ich barbarzycw zamary w oddali.
Rzecz to zupenie naturalna, e krlowie, ktrzy mieli po okrelonym ok-
resie czasu gin czy to z rk wasnych, czy te innych, usiowali przekaza
ten nieprzyjemny obowizek, wraz z niektrymi przywilejami wadzy mo-
narszej, zastpcy, ktry by rwnie za nich cierpia. Na pomys ten wpadli,
jak si zdaje, niektrzy z ksit Malabaru. Dowiadujemy si wic od lokal-
nego autorytetu w sprawach tego kraju, e

w niektrych miejscowociach monarcha przekazywa na pewien czas ca


wadz wykonawcz i sdownicz przedstawicielom ludnoci miejscowej.
Instytucja ta zwana bya Thalavettiparothiam, czyli wadz uzyskan przez
cicie... Urzd ten piastowano przez lat pi, a w tym czasie ten, kto go
sprawowa, posiada najwysz, despotyczn wadz w swej jurysdykcji. Po
wyganiciu picioletniego terminu cinano mu gow i rzucano j wysoko w
gr przy licznym udziale mieszkacw wioski, ktrzy starali si j zapa.

2
Ferao Peres dAndrade eglarz i konkwistador portugalski z XVI wieku. Dotar drog
morsk do Chin w 1517 roku.
Ten, ktremu si to udao, otrzymywa oprnione stanowisko na nastpne
pi lat.

Gdy tylko krlowie, ktrych dotd czekaa po okrelonym czasie gwa-


towna mier, wpadli na szczliwy pomys umierania za porednictwem os-
b drugich, nie omieszkali pomysu wprowadzi w ycie. Nic wic dziwne-
go, e w tylu krajach spotykamy si z rozpowszechnieniem tego zwyczaju
wzgldnie z jego pozostaociami. W skandynawskiej tradycji odnajdujemy
pewne wzmianki wiadczce o tym, e dawni krlowie szwedzcy rzdzili
przez lat dziewi, po czym zabijano ich wzgldnie musieli znale zastpc-
w, ktrzy ginli za nich. Legenda gosi, e Aun lub On, krl Szwecji, przez
wiele dni skada Odynowi ofiary, a bg oznajmi mu, e bdzie rzdzi tak
dugo, jak dugo bdzie co dziewi lat skada mu jednego syna w ofierze.
Powici wic w ten sposb dziewiciu synw i uczyniby to samo z dzie-
sitym, ale Szwedzi do tego nie dopucili. Umar wic i zosta pochowany
pod kopcem w Uppsali.
O podobnym krlowaniu wiadczy rwnie ciekawa legenda o detroniza-
cji i wygnaniu Odyna. Pozostali bogowie, zraeni jego zym prowadzeniem
si, pozbawili go praw i skazali na wygnanie, na jego za miejsce wprowa-
dzili zastpc, sprytnego czarownika imieniem Oller, ktremu wrczyli in-
sygnia wadzy krlewskiej i boskiej. Rzdzi on przez lat dziesi, po czym
prawdziwy Odyn powrci na tron. Pokonany rywal uciek do Szwecji i zgi-
n, prbujc odwrci koo fortuny. Poniewa bogowie czsto s zwykymi
ludmi, wyolbrzymionymi przez mg tradycji, moemy zaryzykowa do-
mys, e ta legenda skandynawska jest mglistym wspomnieniem o krlach
szwedzkich, ktrzy panowali przez dziewi lub dziesi lat, po czym abdy-
kowali, przekazujc innym przywilej umierania za swj kraj. Wielkie uro-
czystoci, ktre odbyway si w Uppsali co dziewi lat, mogy by wanie
t okazj, podczas ktrej umiercano krla lub jego zastpc. Wiemy bo-
wiem, e ofiary ludzkie naleay do rytuau tych wit.Istniej pewne pod-
stawy pozwalajce przypuszcza, e panowanie wielu staroytnych krlw
greckich ograniczao si do lat omiu, a w kadym razie, e po takim omio-
letnim okresie uwaano za niezbdne przeprowadzenie nowej konsekracji,
wiee przelanie aski boskiej, ktra umoliwiaa im sprawowanie obowiz-
kw pastwowych i religijnych. Konstytucja spartaska nakazywaa, by co
osiem lat eforowie wybierali czyst, bezksiycow noc i w milczeniu obser-
wowali niebo. Jeli zobaczyli podczas czuwania meteor lub spadajc gwiaz-
d, wycigali z tego wniosek, e krl zgrzeszy przeciwko bstwu, i zawie-
szali go w czynnociach do chwili, gdy wyrocznia delficka lub olimpijska
udzielia wyjanie. Zwyczaj ten nosi cechy gbokiej staroytnoci, nie sta
si jednak martw liter nawet w ostatnim okresie istnienia monarchii spar-
taskiej. Jeszcze w III wieku przed nasz er krl, ktry narazi si partii re-
formistycznej, zosta zdetronizowany pod rozmaitymi zmylonymi zarzuta-
mi, midzy ktrymi stwierdzenie, e na niebie widziano zowrbne znaki,
zajmowao poczesne miejsce.
Jeli czas panowania krlewskiego by ograniczony w Sparcie do lat o-
miu, moemy oczywicie zapyta: dlaczego wybrano taki wanie, a nie inny
okres? Tumaczy si to prawdopodobnie astronomicznymi podstawami grec-
kiego kalendarza. Jedn z najtrudniejszych zagadek, na jakie natrafiaa prze-
mylno czowieka wychodzcego z okresu barbarzystwa, by problem
pogodzenia czasu ksiycowego ze sonecznym. Ot cykl omioletni jest
najkrtszym okresem, w ktrym soce i ksiyc rzeczywicie zgodnie ozna-
czaj czas po latach staego zachodzenia na siebie. Tak na przykad tylko raz
jeden na osiem lat penia ksiyca zbiega si z najduszym lub najkrtszym
dniem, a poniewa mona to zaobserwowa za pomoc zwykego zegara so-
necznego, obserwacja ta jest jedn z pierwszych, ktre stanowi podstaw
kalendarza wprowadzajcego, jeli ju nie zupen, to przynajmniej wzgld-
n zgodno czasu sonecznego i ksiycowego. W czasach najdawniejszych
waciwe usprawnienie kalendarza byo kwesti zabiegw religijnych, po-
niewa od tego zalea wybr waciwego czasu dla przebagania bstw, od
ktrych dobrej woli zaleny by dobrobyt spoecznoci. Nic wic dziwnego,
e krl jako gwny kapan pastwa czy nawet jako bg powinien by ska-
dany z tronu lub umiercany pod koniec okresu astronomicznego. Skoro
wielkie ciaa niebieskie obiegay w grze sw drog i rozpoczynay j na no-
wo, uwaano za suszne, by i krl odnawia swe boskie siy albo skada do-
wd, e si nie zmniejszyy, pod kar ustpienia miejsca bardziej energicz-
nemu nastpcy. Wspomnielimy ju, e w Indiach poudniowych panowanie
i ycie krla koczyo si wraz z zakoczeniem obrotu Jowisza wok so-
ca. W Grecji natomiast los krla wisia, jak si zdaje, na wosku pod koniec
kadego omioletniego okresu, kiedy to w kadej chwili ryzykowa, e spa-
dajca gwiazda moe porwa za sob jego gow. Bez wzgldu zreszt na to,
jakie mogy by tego przyczyny, rwnie w innych pastwach greckich poza
Spart okres omioletni zbiega si z normalnym czasem panowania krla.
Tak wic wedug poda Minos, krl Knossos na Krecie, ktrego paac nieda-
wno odkopano, panowa przez kilka omioletnich okresw. Pod koniec ka-
dego z nich oddala si na pewien czas do wiecznej groty na grze Ida, gdzie
skada swemu boskiemu ojcu, Zeusowi, sprawozdanie ze swych rzdw w
cigu minionych lat i otrzymywa od niego wskazwki i polecenia na nastp-
ne ata. Z tradycji tej wynika jasno, e pod koniec omiu lat wite siy krla
wymagay odwieenia przez obcowanie z bstwem, i nieprzestrzeganie tej
zasady oznaczaoby utrat praw do tronu.
Nie wysnuwajc pochopnych wnioskw, moemy jednak zaoy, e zwy-
czaj posyania co osiem lat siedmiu modziecw i siedmiu dziewczt Mino-
sowi mia jaki zwizek z odnowieniem si krlewskich na nastpny okres
omioletni. Legendy rnie mwi o losie, ktry spotyka tych kawalerw
i panny po przybyciu na Kret, ale powszechnie uwaano, e zamykano ich
w labiryncie, gdzie poera ich Minotaur lub w najlepszym wypadku pozo-
stawali tam do koca ycia. By moe skadano ich w ofierze, piekc yw-
cem w brzowym posgu byka lub te czowieka z gow byka, by odnowi
siy krla i soca, ktre uosabia. Przynajmniej tak by wynikao z legendy o
Talosie, czowieku z brzu, ktry przyciska ludzi do swej piersi i skaka z
nimi w ogie, gdzie piekli si ywcem. Zeus mia go podarowa Europie
wzgldnie Hefajstos Minosowi, by strzeg wyspy Krety, ktr trzy razy dzie-
nnie okra. Jedna legenda twierdzi, e by bykiem, inna, e mia posta
soca. Prawdopodobnie jest on identyczny z Minotaurem, a, pozbawiony
mitologicznych rysw, jest niczym innym, jak brzow figur soca przed-
stawiajc czowieka z gow byka. Aby odnowi ognie soneczne, skadano
zapewne bokowi ofiary ludzkie, czy to piekc je w jego wntrzu, czy te
umieszczajc na pochylonych rkach, z ktrych staczay si one do ognia.
Tym ostatnim sposobem posugiwali si Kartagiczycy, skadajc swe po-
tomstwo w ofierze Molochowi. Dzieci kadziono na rce posgu z gow cie-
lcia, z ktrych zelizgiway si do rozpalonych czeluci pieca, a ludzie ta-
czyli wok przy muzyce fletw i tamburynw zaguszajcych krzyki pon-
cych ofiar. Podobiestwo tradycji kreteskiej do praktyk w Kartaginie nasu-
wa myl, e kulty zwizane z imieniem Minosa i Minotaura mogy by pod
silnymi wpywami kultu semickiego Baala. W legendzie o Falarisie, tyranie
Agrigentum, mamy, by moe, echo podobnych obyczajw na Sycylii, gdzie
wadza Kartaginy zapucia gbokie korzenie.
Mniej nieprawdopodobnym wyda nam si stae umiercanie krla pod ko-
niec jego rocznego panowania, gdy dowiemy si, e jeszcze w naszych cza-
sach istnieje krlestwo, w ktrym panowanie i ycie krla trwa jeden dzie.
W Ngoio, prowincji staroytnego krlestwa Kongo, prawo nakazuje, by
wdz, ktry wkada na sw gow koron monarsz, zosta zabity w noc po
koronacji. Prawo nastpstwa przypada wodzowi Musurongo, ale nie dziwmy
si, e z niego nie korzysta i e tron pozostaje pusty. Nikt nie chce odda
ycia za kilka godzin chway na tronie Ngoio.
XXI
Krlowie tymczasowi

Dawny system krlobjstwa, ktry, jak si zdaje, panowa w Babilonie,


ulega w niektrych krajach dalszemu zagodzeniu. Krl nadal abdykowa co
roku na krtki okres czasu, a miejsce jego zajmowa mniej lub bardziej no-
minalny wadca, ale pod koniec krtkiego panowania zastpcy ju nie zabi-
jano, chocia niekiedy zachowana zostaje pozorna egzekucja na pamitk
czasw, gdy wykonywano j rzeczywicie. Oto przykady. w miesicu Mac
(luty) krl Kambody co roku abdykowa na trzy dni. w tym czasie nie zaa-
twia on adnych spraw pastwowych, nie dotyka si pieczci, nie otrzy-
mywa nawet nalenych mu podatkw. w jego zastpstwie panowa krl
tymczasowy zwany Sdach Mac, tzn. Krl Luty. Urzd tymczasowego krla
by dziedziczny w rodzinie daleko spokrewnionej z domem krlewskim,
przy czym synowie nastpowali po ojcach, modsi za bracia po starszych,
tak samo jak w prawdziwej rodzinie monarszej. w wybrany przez astrolo-
gw pomylny dzie mandaryni prowadzili tymczasowego krla w uroczy-
stej procesji. Jecha on wwczas na jednym z krlewskich soni, siedzc w
krlewskim palankinie, a eskort stanowili onierze, ktrzy ubrani w odpo-
wiednie kostiumy, reprezentowali ssiednie ludy Syjamu, Annamu, Laosu
itd. Zamiast zotej korony mia na gowie spiczast bia czapk, a jego rega-
lia nie byy ze zota inkrustowanego brylantami, lecz ze zwykego drzewa.
Po zoeniu hodu prawdziwemu krlowi, od ktrego otrzymywa wadz
krlewsk na przecig trzech dni, wraz z wszystkimi podatkami przypadaj-
cymi na ten czas (ten ostatni zwyczaj od pewnego czasu bywa pomijany),
procesja, w ktrej kroczy, okraa paac i wyruszaa na ulice stoecznego
miasta. Na trzeci dzie po tradycyjnej procesji krl tymczasowy wydawa
rozkaz, by sonie zdeptay gr ryow, a byo to rusztowanie z bambusa
przykryte snopkami ryu. Ludno zbieraa ry, a kady zabiera kilka ziaren
ryu do domu dla zapewnienia dobrych plonw. Troch tego ryu zanoszono
krlowi, ktry kaza go gotowa i posya mnichom.
W Syjamie w szstym dniu ksiyca w szstym miesicu (koniec kwiet-
nia) mianowany bywa krl tymczasowy, ktry przez trzy dni cieszy si przy-
wilejami krlewskimi, a prawdziwy krl zamyka si na ten czas w swym pa-
acu. Krl tymczasowy wysya licznych sucych we wszystkich kierun-
kach, by skonfiskowali wszystko, co znajd na bazarach i w otwartych skle-
pach. Zagarnia nawet okrty i donki, ktre w cigu tych trzech dni zawijaj
do portu i ktre musz si potem wykupi. Wyrusza na pole znajdujce si w
rodku miasta, gdzie sprowadza si zocony pug cignity przez barwnie
przybrane woy. Po namaszczeniu puga i natarciu wow pachncymi olej-
kami rzekomy krl wytycza pugiem dziewi bruzd, a za nim id wiekowe
damy dworu, siejc pierwsze tegoroczne ziarna. Gdy tylko przeora dziewi
bruzd, przypatrujcy si tum rzuca si na dopiero co zasiane ziarna w prze-
konaniu, e zmieszane z ryem siewnym przynios obfite plony. Nastpnie
wyprzga si woy i daje si im ry, kukurydz, sezam, sago, banany, trzcin
cukrow, melony itp., to za, od czego zaczn, bdzie, zdaniem jednych,
drogie w nadchodzcym roku, drudzy natomiast tumacz omen wrcz prze-
ciwnie. Przez ten cay czas krl tymczasowy stoi oparty o drzewo, praw
stop trzymajc na lewym kolanie. Tej wanie pozycji zawdzicza powsze-
chnie przyjty tytu Krla Hop, chocia oficjalnie nazywa si Phaya Pholla-
tep, czyli Pan Niebieskich Zastpw. Jest on swego rodzaju ministrem rol-
nictwa. Do niego zwracaj si ludzie we wszystkich sporach o grunty, ry
itp. Uosabia on krla podczas jednej jeszcze ceremonii. Odbywa si ona w
drugim miesicu (przypadajcym w zimnej porze roku) i trwa przez trzy dni.
Prowadzony jest wwczas w procesji na otwarty plac naprzeciw wityni
Braminw, gdzie ju stoi rzd supw przybranych jak nasze maje, na kt-
rych hutaj si bramini. Przez cay czas gdy bramini hutaj si i tacz,
Pan Niebieskich Zastpw musi sta na jednej nodze na podwyszeniu spo-
rzdzonym z tynkowanych cegie przykrytych bia tkanin i dywanami.
Opiera si o drewnian ram, nad ktr umieszczony jest baldachim, a po
obu jego bokach stoj bramini. Taczcy bramini maj bawole rogi, ktrymi
czerpi wod z duego miedzianego kota i polewaj ni przypatrujcych si
ludzi. Uchodzi to za dobry znak i ma zapewnia ludziom pokj, zdrowie
i pomylno. Pan Niebieskich Zastpw musi sta na jednej nodze przez
okoo trzy godziny. W ten sposb ma on si dowiedzie, czy Dewatty i du-
chy s przychylnie usposobione. Gdyby opuci nog,

naraziby swj majtek, a rodzin krl zamieniby w niewolnikw, panuje


bowiem przekonanie, e opuszczenie nogi jest zym znakiem, zapowiadajcym
zniszczenie pastwa i chwiejno tronu. Gdy jednak trzyma si dobrze, uwaa
si, e odnis zwycistwo nad zymi duchami, i w nagrod za to otrzymuje
przywilej, zezwalajcy mu teoretycznie na zagarnicie kadego okrtu, ktry
zawinie w cigu tych trzech dni do portu, na zabranie caego adunku, a take
wejcie do kadego otwartego sklepu w miecie i wyniesienie stamtd tego,
co mu si spodoba.

Takie byy obowizki i przywileje syjamskiego Krla Hop a do poowy


XIX wieku, a nawet pniej. Za panowania ostatniego, owieconego monar-
chy ta malownicza posta pozbawiona zostaa w pewnej mierze swej chwa-
y, ale take zwolniono j z ciarw urzdu. Nadal jak za dawnych czasw
przyglda si braminom hutajcym si w powietrzu midzy dwoma wyso-
kimi masztami, dochodzcymi niekiedy do dziewidziesiciu stp wysoko-
ci, ale wolno mu przy tym siedzie, i chocia opinia publiczna nadal wyma-
ga, by podczas caej ceremonii trzyma praw stop na lewym kolanie, jed-
nak adna kara mu nie grozi, jeeli ku wielkiemu rozczarowaniu ludu opuci
zmczon nog na ziemi. S jeszcze inne oznaki inwazji idei i cywilizacji
Zachodu. Ulice prowadzce do sceny, na ktrej widowisko si odbywa, za-
toczone s obecnie pojazdami, nad zbitym tumem wznosz si supy tele-
graficzne i latarnie uliczne, na ktrych siedz jak mapy bardziej ciekawi wi-
dzowie. A gdy orkiestra obdartusw, wedug dawnej mody ubrana w jaskra-
we jasnoczerwone i te stroje, po staremu bije w bbny i dmie w starodaw-
ne trby, obok dzielnie maszeruj bosi onierze we wspaniaych mundurach
przy skocznych dwikach nowoczesnej orkiestry wojskowej grajcej Mar-
ching through Georgia (Marsz przez Georgi).
Mahometaskim studentom w Fezie w Maroku wolno mianowa wasne-
go sutana, ktry panuje przez kilka tygodni. Nosi on tytu sutana pisarczy-
kw sultan t-tulba. Ta krtkotrwaa wadza jest wystawiona na licytacji i
otrzymuje j ten, ktry zgasza najwysz stawk. Przynosi ona powane
przywileje, gdy jej zdobywca jest od tej chwili zwolniony od podatkw
i ma prawo zada jakiej aski od prawdziwego sutana. Rzadko si zdarza,
by spotkaa go odmowa; zazwyczaj proba dotyczy zwolnienia winia. Po-
nadto urzdnicy studenta-sutana nakadaj kary na kupcw i wacicieli do-
mw, przeciwko ktrym wysuwaj rne zmylone artobliwe zarzuty. Su-
tan tymczasowy otoczony jest ceremoniaem prawdziwego dworu, paraduje
po ulicach przy akompaniamencie muzyki i owacji, a nad gow jego trzy-
maj krlewski parasol. Tak zwane grzywny i dobrowolne datki, do ktrych
sutan prawdziwy dorzuca hojn rk due zapasy ywnoci, wystarczaj
studentom na wyprawienie wspanialej uczty. Zabawa jest wietna i nastrcza
okazj do rozmaitych gier i rozrywek. Przez pierwsze siedem dni tymczaso-
wy sutan przebywa na uczelni, po czym opuszcza miasto i rozbija obz nad
rzek, w odlegoci okoo mili od miasta, otoczony studentami i licznymi
obywatelami. Sidmego dnia po opuszczeniu miasta odwiedza go prawdzi-
wy sutan, ktry spenia jego prob i przedua mu panowanie na jeszcze
sidem dni. W sumie wic sutan pisarczykw panuje nominalnie przez
trzy tygodnie. Po szeciu dniach trzeciego i ostatniego tygodnia sutan no-
c ucieka do miasta. Panowanie tymczasowego sutana przypada zawsze na
wiosn, mniej wicej na pocztek kwietnia. Podobno obyczaj ten wywodzi
si z nastpujcego wydarzenia. Gdy Mulai Raszyd walczy o tron w roku
1664 czy 1665, pewien yd zagarn wadz krlewsk w Taza, ale dziki
wiernoci i powiceniu studentw rebelia zostaa szybko stumiona. Uciekli
si oni do pomysowego podstpu. Czterdziestu z nich kazao si zamkn w
kufry, ktre posano jako prezenty uzurpatorowi. Gbok noc, gdy yd,
nie podejrzewajc niczego, spa sobie spokojnie midzy skrzyniami, uniosy
si cicho wieka kufrw i czterdziestu odwanych wylazo, zgadzio uzurpa-
tora i zajo miasto w imieniu prawdziwego sutana, ktry pragnc okaza
wdziczno za pomoc otrzyman w chwili potrzeby, nada studentom pra-
wo mianowania co roku wasnego sutana. Opowiadanie ma wszelkie cechy
fantazji wymylonej dla wytumaczenia starego zwyczaju, ktrego prawdzi-
we znaczenie i pochodzenie dawno ju zostao zapomniane.
Zwyczaj dorocznego mianowania zastpczego krla na jeden dzie prze-
trwa w Lostwithiel w Kornwalii a do XVI wieku. W Niedziel Przewodni
obywatele miasta i okoliczni dzierawcy zbierali si osobicie lub te wysy-
ali swych przedstawicieli, ktrzy wybierali ze swego grona jednego, stroili
go w uroczyste szaty, wsadzali na konia, na gow wkadali mu koron, do
rki bero i niosc przed nim miecz, prowadzili go do kocioa. Towarzyszy
mu orszak konny. Przy bramie dziedzica kocielnego wita go duchowny w
uroczystych szatach, po czym odprawiano naboestwo. W drodze powrot-
nej tak samo paradnie udawa si on do jednego z domw, w ktrym przygo-
towana bya dla niego i caej wity uczta. Do stou usugiwano na klczkach,
z caym ceremoniaem nalenym udzielnemu ksiciu. Bankiet koczy uro-
czysto, po czym wszyscy wracali do domw.
Zanim przejdziemy do dalszych dowodw, warto nawietli niektre fakty
odnoszce si do tymczasowych krlw. A wic przykady z Kambody
i Syjamu dowodz w sposb oczywisty, e krl przekazuje tymczasowemu
zastpcy przede wszystkim funkcje boskie lub magiczne. wiadczy o tym
przekonanie, e tymczasowy krl Syjamu odnosi zwycistwo nad zymi du-
chami, podnoszc nog, gdy za j opuszcza, naraa pastwo na niebezpie-
czestwo. Obyczaj deptania gry ryu, istniejcy w Kambody, i uroczy-
sto rozpoczcia orki i siewu w Syjamie s czarami majcymi na celu uzy-
skanie dobrego urodzaju, jak to wynika z wiary, e ci, ktrzy zabior ze sob
troch zdeptanego ryu czy zasianych ziaren, zapewni sobie w ten sposb
obfite plony. Co wicej, gdy w Syjamie przedstawiciel krla orze, gapie nie
patrz, czy bruzdy s rwne, lecz z niepokojem ledz, do jakiego dokadnie
miejsca na nodze sigaj jego jedwabne szaty, od tego bowiem zaley pogo-
da i plony w nadchodzcym roku. Jeli Pan Niebieskich Zastpw podwin
swe szaty wysoko, powyej kolan, naley si spodziewa deszczowej pogo-
dy, ktra zepsuje niwa, jeli opuci je nisko, do kostek, nastpi posucha.
Natomiast gdy skraj szaty siga dokadnie do poowy ydki, zapowiada to
dobr pogod i obfite zbiory. Oto jak cile zwizany jest bieg natury, a co
za tym idzie, los ludu z najbahszym uczynkiem czy gestem przedstawiciela
krla. Ale zaklinanie plonw, przekazane w ten sposb tymczasowemu kr-
lowi, jest przecie jedn z magicznych funkcji nalecych w spoeczestwie
pierwotnym do krla prawdziwego. Przepis nakazujcy tymczasowemu kr-
lowi sta na jednej nodze na podwyszeniu ustawionym w polu ryowym
by zapewne dawniej pomylany jako gusa majce sprawi, by zboe wyro-
so wysoko, a w kadym razie takiemu celowi suy podobny obrzdek sto-
sowany przez dawnych Prusw. Najwysza dziewczyna, stojc na jednej
nodze na podwyszeniu, z podokiem penym ciastek, kielichem wdki w
prawej rce i kawakiem kory wizu lub lipy w drugiej, modlia si do boga
Waisgamtasa, by len rs tak wysoko, jak wysoko ona stoi. Po czym po osu-
szeniu kielicha kazaa napenia go po raz drugi, a wtedy wylewaa wdk
na ziemi jako ofiar dla Waisgamtasa i rozrzucaa ciastka dla duchw, jego
pomocnikw. Jeli udawao si jej przez cay ten czas sta prosto na jednej
nodze, oznaczao to, e zbiory lnu bd dobre, ale jeli nog opuszczaa,
obawiano si, e plony zawiod. Zapewne identyczne znaczenie ma zwyczaj
hutania si braminw, ktremu musia przypatrywa si, stojc na jednej
nodze, Pan Niebieskich Zastpw. Pamitajc o zasadach magii homeopa-
tycznej lub naladowczej, mona przypuci, e im wyej hutali si brami-
ni, tym wyszego spodziewano si ryu. Obrzdek ten opisany jest bowiem
jako uroczysto niwa, a rosyjscy otysze rwnie urzdzali hutawk,
ktra miaa wpywa na stan plonw. Wiosn i na pocztku lata, midzy
Wielkanoc a w. Janem (letnie przesilenie) chopi otewscy powicali ka-
d woln chwil na intensywne hutanie si, im wyej bowiem udawao im
si rozbuja, tym wyszy mia by w tym roku len.
W przytoczonych wyej przykadach krl tymczasowy mianowany jest co
roku zgodnie ze staym obyczajem. Ale w innych przypadkach mianowano
go jedynie w specjalnej potrzebie, na przykad, gdy trzeba byo zbawi pra-
wdziwego krla od jakiego faktycznego lub grocego mu niebezpiecze-
stwa, przez podstawienie zastpcy, ktry na pewien czas obejmuje tron.
Przykady podobne znajdujemy w historii Persji. Szach Abbas Wielki, ktre-
go astrologowie ostrzegli, e w roku 1591 grozi mu wielkie niebezpieczest-
wo, prbowa odwrci zy omen, abdykujc i mianujc na swe miejsce nie-
wiernego, niejakiego Jusufa, prawdopodobnie chrzecijanina. Zastpca by
koronowany, jak naley, i przez trzy dni, jeli wierzy perskim historykom,
cieszy si nie tylko tytuem, lecz i wadz krlewsk. Gdy zakoczyo si
jego krtkie panowanie, zosta umiercony. Tak wic dziki jego ofierze
spenia si wyrocznia, Abbasowi za, ktry powrci na tron w jak najpo-
mylniejszej godzinie, astrologowie wryli dugie i okryte chwa panowa-
nie.
XXII
Ofiarowanie syna krlewskiego

Warto zwrci uwag na to, e w dwch wypadkach (w Kambody i w


Djambi) opisani w poprzednim rozdziale tymczasowi krlowie byli spo-
krewnieni z rodzin panujc. Jeli przedstawiony tu pogld na rda insty-
tucji tymczasowych krlw jest trafny, nietrudno zrozumie, dlaczego za-
stpca krla pochodzi niekiedy z rodu panujcego. Gdy krlowi udao si
wreszcie przekona bstwo, by przyjo ofiar czyjego ycia w zamian za
ycie krla, musia dowie, e mier innego czowieka bdzie rwnie do-
brze jak jego przyjta przez bstwo. Ot krl umiera jako bg lub pbg,
tote zastpca, ktry umiera za niego, musia posiada, przynajmniej przy
tej okazji, boskie atrybuty krla. Tak niewtpliwie przedstawiaa si sprawa
w przytoczonych przypadkach tymczasowych krlw Syjamu i Kambody.
Otrzymywali oni nadprzyrodzone funkcje, ktre na wczeniejszych etapach
rozwoju spoeczestwa byy specjalnymi atrybutami krla. Nikt jednak nie
mg lepiej reprezentowa krla w jego boskim charakterze anieli jego syn,
ktry powinien posiada te same nadprzyrodzone cechy co ojciec. Nikt te
poza nim nie mg tak skutecznie umiera za krla i cay lud.
Pamitamy, jak zgodnie z tradycj krl Szwecji Aun czy te On zoy w
ofierze dziewiciu swych synw Odynowi w Uppsali po to, by jego ycie
byo oszczdzone. Po zoeniu ofiary z drugiego syna bg mu odpowiedzia,
e tak dugo bdzie y, jak dugo bdzie mu oddawa co dziewi lat jedne-
go syna. Gdy powici sidmego syna, by ju tak saby, e nie mg cho-
dzi o wasnych siach i musiano go nosi w krzele. Zoy wwczas w
ofierze syna smego i y jeszcze dziewi lat, lec w ku. Po ofiarowa-
niu dziewitego syna by ju tak bezwadny, e musia pi z rogu jak mae
dziecko. Pragn z kolei odda Odynowi ostatniego syna, ale Szwedzi do
tego nie dopucili. Umar wic i zosta pochowany pod kopcem w Uppsali.
Jeden co najmniej z domw panujcych staroytnej Grecji zwyk by w
zamian za panujcego ojca skada w ofierze najstarszego syna. Gdy Kserk-
ses na czele swych potnych wojsk maszerowa przez Tesali, by zaatako-
wa Spartan pod Termopilami, przyby do miasta Alus. Pokazano mu tutaj
sanktuarium Zeusa Laphystios, o ktrym przewodnicy opowiedzieli mu dzi-
wn histori. Ot w dawnych czasach krl tego kraju, imieniem Atamas,
polubi Nefele, ktra urodzia mu syna imieniem Friksos i crk, Helle.
Poj potem drug on, Ino, z ktr mia dwch synw, Learchusa i Meli-
certesa. Ale druga ona, zazdrosna o pasierbw, Friksosa i Helle, rozmylaa
nad tym, jak by ich zabi. Sprytnie zabraa si do urzeczywistnienia swych
zych zamiarw. Zacza od tego, e namwia wszystkie kobiety w kraju,
by w tajemnicy przypieky zboe siewne. Nastpnego roku plony nie wze-
szy i ludzie zaczli umiera z godu. Wysa wwczas krl posaca do wy-
roczni delfickiej, by dowiedzie si, jakie s przyczyny klski. Ale za maco-
cha przekupia posaca, by w imieniu boga odpowiedzia, e klski nie usta-
n, dopki dzieci, ktre Atamasowi urodzia pierwsza ona, nie zostan zo-
one w ofierze Zeusowi. Gdy Atamas o tym si dowiedzia, posa po swe
dzieci, ktre przebyway z owcami na pastwisku. Ale baran ze zotym runem
przemwi gosem ludzkim i ostrzeg dzieci o grocym im niebezpiecze-
stwie. Wsiedli na grzbiet barana i uciekali nad ldem i morzem. Gdy uciekali
ponad morzem, dziewczynka zelizna si z grzbietu barana i utona. Na-
tomiast brat jej, Friksos, dotar bezpiecznie do Kolchidy, gdzie panowa jako
Dzieci Soca, polubiwszy crk krla, ktra urodzia mu syna, Cytisoru-
sa. I tam te zoy w ofierze barana ze zotym runem Zeusowi, bogu uciecz-
ki, inni za twierdz, e Zeusowi Laphystios. Zote runo odda ojcu swej o-
ny, a ten przybi je w witym gaju Aresa do dbu strzeonego przez smoka,
ktry nigdy nie zasypia. A tymczasem w kraju wyrocznia zadaa, by sam
krl Atamas zosta zoony w ofierze dla przebagania bogw za cay kraj.
Ozdobili go wic ludzie wiecami i prowadzili do otarza, jak si prowadzi
ofiar, ale ocali go jego wnuk Cytisorus, ktry w ostatniej chwili przyby z
Kolchidy, ub, jak twierdzi inna wersja, Herakles, ktry przynis wieci, e
syn krla, Friksos, yje. Zosta wic Atamas uratowany, ale pniej postra-
da zmysy i zabi swego syna, Learchusa, poniewa wyobrazi sobie, e jest
to dzikie zwierz. Usiowa nastpnie odebra ycie drugiemu synowi, Meli-
certesowi, ale dziecko uratowaa matka, Ino, skaczc wraz z nim z wysokiej
skay do morza. Matka i syn zamienieni zostali w bstwa morskie, a syna
czczono szczeglnie na wyspie Tenedos, gdzie skadano mu w ofierze nie-
mowlta. Nieszczsny Atamas, straciwszy on i dzieci, opuci swj kraj
i zapyta wyroczni, gdzie ma zamieszka. Usysza w odpowiedzi, e tam,
gdzie ugoszcz go dzikie zwierzta. Przyczy si do stada wilkw poera-
jcych owce, gdy jednak zwierzta go dostrzegy, ucieky, pozostawiajc mu
skrwawione resztki upu. W ten sposb speniy si przepowiednie wyroczni.
Poniewa jednak krl Atamas nie zosta zoony w ofierze za winy caego
kraju, bogowie orzekli, e najstarszy potomek jego rodziny w kadym poko-
leniu musi by powicony, jeli kiedykolwiek przekroczy prg gmachu Ra-
dy, w ktrym ofiary Zeusowi Laphystios skada czonek rodu Atamasa. Po-
wiedziano Kserksesowi, e wielu czonkw tej rodziny opucio kraj, by uni-
kn straszliwego losu, ale niektrzy z nich po duszym czasie wracali, a
gdy przekraczali progi gmachu Rady, wartownicy chwytali ich, zdobili w
wiece, jak ofiary, prowadzili w uroczystej procesji do otarza i zabijali w
ofierze bogu. Jeli nawet takie rzeczy nie zdarzay si czsto, to jednak zna-
ne byy powszechnie, albowiem autor dialogu przypisywanego Platonowi,
mwic o ludzkich ofiarach u Kartagiczykw, dodaje, e zwyczaje takie
znane byy rwnie u Grekw, i z przeraeniem wspomina o ofiarach ska-
danych na grze Lycaeus przez potomkw Atamasa.
Podejrzenie, e w barbarzyski zwyczaj bynajmniej nie zosta zarzucony
w pniejszych czasach, potwierdza przypadek zoenia ofiary ludzkiej, kt-
ry zdarzy si w czasach Plutarcha w Orchomenos, staroytnym miecie w
Beocji, lecym o kilka zaledwie mil od miejsca urodzenia historyka. Miesz-
kaa tu rodzina, w ktrej mczyni znani byli jako Psoloeis, czyli powalani
sadz, a kobiety jako Oleae, czyli niszczycielki. Co roku podczas wita
Agrionia kapan Dionizosa ciga te kobiety z obnaonym mieczem i jeli
ktr dopad, mia prawo j zabi. Za czasw Plutarcha z prawa tego sko-
rzysta kapan imieniem Zoilos. Rodzina, ktrej co roku grozia utrata jedne-
go co najmniej czonka, bya pochodzenia krlewskiego, wywodzia si bo-
wiem od Miniasa, synnego dawnego krla Orchomenosu, monarchy posia-
dajcego bajeczne skarby. Ruiny jego wspaniaego skarbca stoj nadal w
miejscu, gdzie rozcignite, skaliste wzgrza Orchomenosu przechodz w
rozlege paskie dale rwniny kopaiskiej. Jak gosi tradycja, cry krlewskie
od dawna gardziy innymi kobietami, ktre ulegay bakchicznym szaom.
Sidziay w domu przy krosnach i wrzecionie, podczas gdy inne kobiety, oz-
dobione kwiatami, z rozpuszczonymi na wietrze wosami, przemierzay w
ekstazie nagie gry wznoszce si nad Orchomenosem, a po pustynnych
wzgrzach rozlegay si echa dzikiej muzyki cymbaw i tamburynw. Ale
po pewnym czasie boski obd dotkn rwnie krlewskie niewiasty zam-
knite w swych zacisznych pokojach. Opanowaa je nieposkromiona dza
sprbowania misa ludzkiego, losoway wic midzy sob, ktra z nich ma
powici swe dziecko na t ludoercz uczt. Los pad na Leukipp, ta za
oddaa swego syna, Hippasusa, ktrego rozdary na kawaki. Od tych zwy-
rodniaych matek wywodzili si Oleae i Psoloeis, ktrych tak nazywano, po-
niewa nosili aobne szaty jako znak skruchy.
Istniejcy w Orchomenosie zwyczaj rekrutowania ofiar ludzkich z rodziny
krlewskiego pochodzenia jest tym ciekawszy, e Atamas rzdzi rzekomo
przed Miniasem, a naprzeciw miasta wznosia si gra Laphystion, na ktrej,
podobnie jak na Alusie w Tesalii, istniao sanktuarium Zeusa Laphystios,
gdzie, zgodnie z tradycj, Atamas mia zamiar zoy w ofierze swe dzieci,
Friksosa i Helle. Porwnujc wic legend o Atamasie z obyczajem, ktry
obowizywa w stosunku do jego potomkw w czasach historycznych, mo-
emy miao wycign wniosek, e w Tesalii i prawdopodobnie w Beocji
panowaa stara dynastia, w ktrej krlowie bywali dla dobra kraju skadani
w ofierze bogu zwanemu Zeusem Laphystios, ale e udao im si zrzuci ten
ciar na swych synw, z ktrych najstarszy bywa stale ofiarowywany na
otarzu. Z upywem czasu okrutny zwyczaj zosta zagodzony do tego stop-
nia, e zastpcz ofiar bywa zamiast krlewskiego potomka baran, pod wa-
runkiem e ksi nie przekracza nigdy progu gmachu Rady, gdzie skada
ofiary Zeusowi jeden z jego krewnych. Jeli jednak by na tyle lekkomylny,
by nie zwaa na obowizujce zakazy, los jego by przesdzony musia
umrze. Z chwil gdy rozmylnie zwrci na siebie uwag boga, ktry dotd
dobrodusznie przymrua oko na podstawianego zastpczo barana, stare
przepisy, drzemice dotd w mroku zapomnienia, odzyskiway dawn moc.
Tradycja czca ofiar z ycia krla lub jego dzieci z klskami ywioowy-
mi wskazuje w sposb oczywisty na tak rozpowszechnion wrd ludw
pierwotnych wiar w odpowiedzialno krla za pogod i plony. S wic us-
prawiedliwione, gdy jego yciem pac za surowo pogody lub nieudane
zbiory. Wydaje si, e Atamas i jego dynastia czyli funkcje boskie, czyli
magiczne, z krlewskimi. Nasz hipotez wspieraj uroszczenia Salmone-
usza, brata Atamasa, ktry podobno utrzymywa, e jest bogiem. Ten bez-
czelny miertelnik twierdzi, e jest ni mniej, tli wicej tylko samym Ze-
usem, i oszukaczo naladowa grzmoty i byskawice za pomoc bicia w
koty i poncych pochodni. Jeli jednak wolno sdzi na podstawie analogii,
to jego pozorowane grzmoty i byskawice nie byy bynajmniej rekwizytami
teatralnymi majcymi na celu oszukanie ludzi, lecz gusami uprawianymi
przez krlewskiego czarnoksinika w celu sprowadzenia zjawisk niebie-
skich, ktre tak nieudolnie naladoway.
U Semitw w Azji Zachodniej krl w chwili niebezpieczestwa powica
czasami swego syna dla dobra ludu. Filion z Byblus w swym dziele o y-
dach donosi:

By to staroytny zwyczaj, ktry nakazywa, by w chwili wielkiego niebez-


pieczestwa wadca miasta lub narodu oddawa swego ukochanego syna w
ofierze jako wykup skadany mciwym demonom. Dzieci zabijane w tym celu
byy ofiarowywane z mistycznymi rytuaami. Tak wic Kronus, ktrego Feni-
cjanie nazywaj Izrael, majc syna jedynaka zwanego Jeoud (w jzyku bo-
wiem fenickim Jeoud oznacza syna jedynaka), ubra go w szaty krlewskie i w
czasie wojny zoy w ofierze na otarzu, gdy kraj by zagroony przez nie-
przyjaciela.

Gdy Izraelici oblegali krla Moabu i pooenie jego stao si trudne, wzi
on swego najstarszego syna, ktry mia rzdzi po nim, i zoy w ofierze
caopalnej na murach.
XXIII
Zabijanie ducha drzewa

Naley obecnie zastanowi si nad tym, w jakiej mierze zwyczaj zabijania


boskiego krla lub kapana pozwala nam wyjani szczeglny przedmiot
naszych bada. W poprzednich rozdziaach stwierdzilimy, e mamy pod-
stawy do przypuszcze, i Krl Lasu w Nemi uchodzi za wcielenie ducha
drzewa czy te ducha rolinnoci i jako taki posiada w przekonaniu swych
wyznawcw sil magiczn, dziki ktrej mg nakazywa drzewom rodzi
owoce, plonom, by rosy, i tak dalej. Nic wic dziwnego, e wierni przywi-
zywali wielk wag do jego ycia i prawdopodobnie obwarowywali je sys-
temem skomplikowanych rodkw ostronoci i tabu, podobnych tym, jakie
w wielu krajach stosowano dla ochrony ycia czowieka-boga przed zoli-
wymi poczynaniami demonw i czarownikw. Ale widzielimy, e to wa-
nie znaczenie przywizywane do ycia czowieka-boga sprawia, i musi on
zgin gwatown mierci, poniewa jest to jedyny sposb zachowania go
od nieuchronnego rozkadu, ktry przynosi ze sob staro. To samo rozu-
mowanie mona zastosowa w przypadku Krla Lasu. i jego musiano zabi-
ja, by duch boski w niego wcielony mg by przeniesiony na nastpc w
stanie nienaruszonym. Zasada, na mocy ktrej mg sprawowa wadz je-
dynie do chwili, gdy pojawia si silniejszy czowiek, ktry go zabija, miaa
prawdopodobnie na celu zachowanie energii witalnej jego boskiego ycia w
stanie nienaruszonym i przekazanie tego ycia nastpcy, gdy tylko energia ta
zaczynaa male. Jak dugo bowiem potrafi utrzyma wadz w swej silnej
doni, wiadomo byo, e siy jego nie ustpuj, natomiast mier poniesiona
z rki innego czowieka dowodzia, e zaczynaj zanika i e nadszed wi-
docznie czas, by jego boskie ycie znalazo si w mniej podniszczonym
przybytku. Takie wytumaczenie zasady, na mocy ktrej Krl Lasu by zabi-
jany przez swego nastpc, czyni j w peni zrozumia. Hipotez t wspiera
mocno teoria i praktyka Szyllukw, ktrzy umiercali swego krla, gdy
zdradza pierwsze oznaki pogarszajcego si zdrowia, poniewa obawiali
si, by jego sabo nie zmniejszya odpowiednio witalnej energii zboa,
byda i ludzi. Wyjanienie nasze potwierdza rwnie analogia z chitom, od
ktrego ycia, jak wierz jego wyznawcy, zaley istnienie wiata i ktrego w
zwizku z tym zabija jego nastpca, gdy tylko pojawiay si pierwsze ozna-
ki chylenia si ku upadkowi. Krl Kalikut sprawowa wadz na tych sa-
mych warunkach co Krl Lasu, z t tylko rnic, e tego ostatniego wolno
byo napa w kadej chwili, podczas gdy krla Kalikut tylko raz na dwana-
cie lat. Zasada jednak, e krl Kalikut moe panowa tak dugo, jak dugo
potrafi obroni si przed kadym przybyszem, bya zagodzeniem starej re-
guy ustalajcej okrelony czas jego panowania; podobnie zezwolenie udzie-
lone Krlowi Lasu byo modyfikacj dawnego zwyczaju, nakazujcego
umiercanie go po okrelonym terminie. W obu wypadkach nowy przepis
dawa czowiekowi-bogu przynajmniej szans zachowania ycia, podczas
gdy przy starych przepisach szansy tej nie mia, a ludzie prawdopodobnie
pogodzili si z t zmian, dochodzc do wniosku, e dopki czowiek-bg
moe si sam obroni przed napaciami, dopty nie ma powodu obawia si,
e miertelny rozkad si rozpocz.
Hipoteza, e Krl Lasu bywa dawniej umiercany, gdy upyn ustalony
termin, moe znale potwierdzenie w przytoczonych dowodach dotycz-
cych zwyczaju okresowego zabijania jego odpowiednikw, ludzkich wciele
ducha drzewa w Europie Pnocnej. Ot w rzeczy samej niewtpliwe lady
takich zwyczajw mona dostrzec w wiejskich uroczystociach. A oto przy-
kady:
W Niederpring, w Dolnej Bawarii, zielonowitkowy przedstawiciel du-
cha drzewa, tzw. Pfingstl, od stp do gowy ubierany by w licie i kwiaty.
Na gow wkadano mu wysok, spiczast czap spadajc a na ramiona,
pozostawiajc tylko dwa otwory na oczy. Czapa przybrana bya liliami wod-
nymi, na szczycie za przyczepiano wizank piwonii. Rkawy paszcza
rwnie byy z rolin wodnych, a reszt ciaa spowijay licie olchy i lesz-
czyny. Po obu jego stronach maszerowali chopcy, trzymajc go za rce.
Obaj mieli obnaone miecze, podobnie jak i reszta ludzi biorcych udzia w
procesji. Zatrzymywali si przy kadym domostwie, w ktrym spodziewali
si gocica, a ludzie z ukrycia polewali wod przybranego w licie chopca.
Wszyscy byli uradowani, gdy udao si go dobrze zmoczy. Na koniec
wchodzi on do potoku, stajc w wodzie po pas, a wtedy jeden z chopcw,
stojc na mostku, udawa, e cina mu gow. W Wurmlingen w Szwabii
dwudziestu modych chopcw ubiera si w zielonowiteczny poniedziaek
w biae koszule i biae spodnie, przepasujc si czerwonymi szarfami, a na
szarfach zawieszaj szable. Udaj si konno do lasu, a pochd otwieraj
dwaj trbacze dmcy w trby. W lesie cinaj liciaste gazie dbowe
i ubieraj w nie od stp do gowy tego, ktry ostatni wyjecha ze wsi. Nogi
przybierane s osobno, tak eby mg dosi konia. Przytwierdzaj mu na-
stpnie dug sztuczn szyj, a na niej mocuj sztuczn gow ze sztuczn
twarz. Potem cina si maj, zazwyczaj osik lub buk wysokoci dziesi-
ciu stp, zdobi si go kolorowymi chusteczkami i wstkami i wrcza osobie
noszcej maj. Kawalkada powraca do wsi z pieniami i muzyk. W pro-
cesji kroczy Murzyski Krl z twarz uczernion sadz i z koron na gowie,
Doktor elaznobrody, Kapral i Kat. Wszyscy staj na wiejskich boniach, po
czym kada z postaci wygasza rymowane przemwienie. Kat oznajmia, e
przybrany w licie czowiek zosta skazany na mier, i cina mu faszyw
gow. Pierwszy z uczestnikw, ktry w galopie poderwie j z ziemi, za-
chowuje gow z wszystkimi ozdobami. Uroczysto urzdza si co dwa lub
trzy lata.
Z wszystkich jednak pozorowanych egzekucji najlepsz ilustracj naszych
wywodw jest ceremonia urzdzana w Czechach. W niektrych miejscowo-
ciach rejonu pilzneskiego w zielonowiteczny poniedziaek przybiera si
Krla w kor zdobion kwiatami i wstgami. Na gowie nosi koron ze zo-
tego papieru i jedzie na koniu rwnie przybranym kwiatami. Towarzysz
mu Sdzia, Kat i inne postacie, a za nimi cignie wita onierzy. Wszyscy
s konno. Dojedaj do placu na rodku wioski, gdzie ju stoi altana z zie-
lonych gazi, ustawiona pod majem, zazwyczaj zrobionym z jode odar-
tych z kory do samego szczytu, przybranych kwiatami i wstkami. Po
drwinach z niewiast i dziewczt wioski i ciciu gowy abie wyruszaj do
miejsca, ktre zawczasu wybrano na szerokiej prostej drodze. Zakrela si tu
dwie linie, a Krl zaczyna ucieka. Dostaje on kilka minut for na start i rusza
z miejsca galopem, cigany przez caa wit. Jeli nie da si schwyta, zosta-
je Krlem na rok nastpny, a jego towarzysze musz tego wieczoru paci za
niego rachunki w karczmie. Jeli go jednak dogoni i schwytaj, wwczas
bij go prtami olszyny i drewnianymi szablami, po czym zmuszaj go, by
zlaz z konia. Kat zadaje pytanie: Czy mam ci Krla?. Pada odpowied:
Zetnij mu gow. Kat unosi topr i ze sowami: Jeden, dwa, trzy, Krl
bez gowy ley, strca koron krlewsk. Pord gonych okrzykw wi-
dzw Krl wali si na ziemi, po czym kad go na mary i zanosz do naj-
bliszej chaty.
Trudno nie rozpozna w wikszoci figur umiercanych w ten artobliwy
sposb przedstawicieli ducha drzewa wzgldnie ducha rolinnoci w tej po-
staci, w jakiej rzekomo ukazuje si wiosn.
Skoro jednak figury te s niewtpliwie uosobieniem ducha rolinnoci
wiosennej, nasuwa si pytanie, dlaczego si je zabija. Jaki moe mie cel
umiercenie ducha rolinnoci o jakiejkolwiek porze roku, a ju zwaszcza
na wiosn, gdy jest najbardziej potrzebny? Jedyn prawdopodobn odpo-
wiedzi jest wyjanienie, ktre sugerowalimy w zwizku ze zwyczajem
umiercania boskiego krla wzgldnie kapana. Boskie ycie wcielone w
ciao materialne i miertelne moe zarazi si i ulec chorobom dotykajcym
kruch powlok, w ktrej si chwilowo znalazo. Jeli wic ma by uratowa-
ne przed rosncym osabieniem, ktre by musiao dzieli ze swym ludzkim
wcieleniem w miar postpu lat, powinno by oddzielone od niego, zanim
pojawi si jakiekolwiek oznaki rozkadu, lub przynajmniej natychmiast po
ich ukazaniu si, i przeniesione na energicznego nastpc. Dokonuje si tego
przez zabicie starego przedstawiciela boga i przekazanie ducha boskiego
nowemu wcieleniu. Tak wic umiercenie boga, a raczej jego ludzkiego
wcielenia, jest jedynie niezbdnym krokiem w kierunku jego wskrzeszenia
lub zmartwychwstania w lepszej formie. Nie jest to bynajmniej wyganicie
ducha boskiego, ale tylko pocztek bardziej czystego i silniejszego uciele-
nienia si ducha. Tumaczenie to wyjania zwyczaj zabijania boskich kr-
lw w oglnoci, a jeszcze lepiej mona je zastosowa do zwyczaju dorocz-
nego zabijania przedstawiciela ducha drzewa czy ducha wegetacji na wio-
sn. Albowiem czowiek pierwotny skonny jest tumaczy sobie zamieranie
ycia rolinnego zim jako osabienie ducha rolinnoci. Uwaa on, e duch
zestarza si, tote musi zosta odnowiony przez zabicie go i wskrzeszenie w
postaci modszej i energiczniejszej. Tak wic zabijanie na wiosn przedsta-
wiciela ducha drzewa uchodzi za sposb przypieszenia i wzmoenia wzro-
stu rolinnoci. Zabijanie bowiem ducha drzewa zwizane jest zawsze (tak
musimy uwaa) implicite, a niekiedy rwnie explicite, z wskrzeszeniem go
lub odnowieniem w postaci modszej i energiczniejszej. Tak na przykad w
Saksonii i Turyngii zabitego Dzikiego Czowieka przywraca do ycia lekarz,
a w uroczystociach w Wurmlingen bierze udzia posta Doktora elazno-
brodego, ktry prawdopodobnie niegdy odgrywa podobn rol.
Podobiestwa midzy tymi pnocnoeuropejskimi postaciami a przedmio-
tem naszych bada Krlem Lasu, czyli kapanem w Nemi, s dostatecznie
uderzajce. Ci pnocnoeuropejscy uczestnicy maskarady s krlami, a ich
stroje z kory, kapelusze z zielonych witek wraz z chatk z zielonych gazi
i jodami, pod ktrymi sprawuj sdy, dowodz nieomylnie, e s, podobnie
jak ich italski odpowiednik, Krlami Lasu. Podobnie jak on, gin mierci
gwatown, ale te jak on mog jej na pewien czas unikn dziki sile swych
mini i zrcznoci, albowiem w wielu z tych pnocnych obrzdkw
ucieczka i ciganie Krla stanowi wany element ceremonii i w jednym
przynajmniej przypadku, gdy Krl potrafi przecign swych przeladow-
cw, zachowuje ycie i stanowisko na jeszcze jeden rok. W tym ostatnim
wypadku Krl w istocie sprawuje wadz pod warunkiem, e raz do roku
wygra wycig o swe ycie, podobnie jak krl Kalikut w pniejszych cza-
sach pozostawa na tronie, jeli potrafi obroni ycie, walczc z wszystkimi
przybyszami raz na dwanacie lat, i tak samo jak kapan z Nemi zachowywa
stanowisko pod warunkiem, e obroni si przed wszelkim napadem. W ka-
dym z tych wypadkw ycie czowieka-boga zostaje przeduone pod wa-
runkiem, e dowiedzie w cikiej walce lub ucieczce, i jego siy fizyczne
nie osaby, tote gwatowna mier, ktra wczeniej czy pniej nastpi
musi, moe by chwilowo odoona. Jeli idzie o ucieczk, to warto podkre-
li, e wystpuje ona wyranie zarwno w legendzie, jak i praktyce Krla
Lasu. Dla uczczenia pamici o ucieczce Orestesa, legendarnego twrcy kul-
tu, musia on by niewolnikiem, ktry zbieg, przeto jeden ze staroytnych
pisarzy1 opisuje Krla Lasu jako krzepkiego w rkach i chyego w no-
gach. By moe, gdybymy lepiej znali rytua obowizujcy w gaju arycyj-

1
Mowa o Owidiuszu.
skim, dowiedzielibymy si, e krl mia szans uratowania ycia ucieczk,
podobnie jak jego czeski brat. Wysunem ju przypuszczenie, e doroczna
ucieczka krla Rzymu (regifugium) bya zrazu ucieczk tego samego rodza-
ju, innymi sowy, e pocztkowo by on jednym z owych boskich krlw,
ktrych po okrelonym czasie umierca si albo pozwala si im dowie si
rki lub szybkoci ng, e ich bosko jest jeszcze pena energii i nie po-
niosa adnego uszczerbku.
Jak dotd, zaproponowaem wyjanienie prawa, ktre wymagao, by ka-
pan z Nemi by zabijany przez swego nastpc. Wyjanienie to jest tylko
prawdopodobne. Skpe wiadomoci, jakie posiadamy o tym zwyczaju i jego
historii, nie pozwalaj na nic wicej.
Jeli jednak potrafi dowie, e zwyczaj zabijania boga i wiara w jego
zmartwychwstanie powstay lub co najmniej istniay na pasterskim i myliw-
skim etapie rozwoju spoeczestwa, gdy zabijanym bogiem byo zwierz,
i e zwyczaj ten przetrwa a do etapu rolniczego, gdy zabijanym bogiem
byo zboe wzgldnie czowiek, ktry je przedstawia, wwczas proponowa-
ne przeze mnie wyjanienie bdzie znacznie bardziej prawdopodobne.
Zacznijmy tam, gdzie przerwalimy nasze wywody od wiosennych
obyczajw chopw europejskich. Poza opisanymi ju uroczystociami ist-
niej jeszcze dwa zblione zespoy rytuaw, w ktrych pozorowana mier
istoty boskiej lub nadprzyrodzonej odgrywa wybitn rol. W jednym z nich
przedstawiana jest dramatycznie mier personifikacji Karnawau, w drugim
mier samej mierci. Pierwsza uroczysto przypada oczywicie na koniec
karnawau: bd to na ostatni dzie tego wesoego okresu, tzn. na ostatki,
bd te na pierwszy dzie postu, tzn. rod Popielcow. Data drugiej cere-
monii, zwanej pospolicie wynoszeniem czy wypdzaniem mierci, nie jest
ujednolicona. Zazwyczaj przypada ona na czwart niedziel Postu zwan
std Martw Niedziel, ale w niektrych miejscowociach przypada ona o
tydzie wczeniej, w innych, jak na przykad w Czechach, o tydzie pniej,
w niektrych za morawskich wioskach odbywa si w pierwsz niedziel po
Wielkanocy. By moe, jak to niektrzy sugerowali, bya to pocztkowo
data ruchoma, zalena od pojawienia si pierwszej jaskki czy innego zwia-
stuna wiosny. Niektrzy pisarze uwaaj, e jest to obyczaj pochodzenia
sowiaskiego. Grimm by zdania, e u staroytnych Sowian ceremonia ta
zwizana bya z uroczystociami Nowego Roku, ktry zaczyna si u nich w
marcu. Zajmiemy si najpierw przykadami mimicznej mierci Karnawau,
zawsze poprzedzajcej kalendarzowo to drugie wito.
W Frosinone, w Lacjum, w poowie drogi midzy Rzymem a Neapolem,
ostatni dzie karnawau, w ktrym odbywa si uroczysto znana pod nazw
radica (korze), stanowi przyjemn odmian w ponurej monotonii ycia
prowincjonalnego miasteczka woskiego. Okoo godziny czwartej po pou-
dniu miejska orkiestra dta, grajc wesoe melodie i otoczona wielkim tu-
mem, wyrusza ku Piazza del Plebiscito, gdzie si znajduje podprefektura
i inne budynki urzdowe. Tu na rodku placu pojawia si przed wyczekujc
z niecierpliwoci rzesz ludzk przybrany wielobarwnymi festonami olb-
rzymi wz zaprzgnity w cztery konie. Na wozie ustawione jest due krze-
so, na ktrym siedzi majestatyczna posta Karnawau, czowieka ze stiuku,
wysokoci okoo dziewiciu stp, z krg i umiechnit twarz. Olbrzymie
buciory, blaszany hem, w rodzaju tych, ktre zdobi gowy oficerw mary-
narki woskiej, i kolorowy paszcz w wymylne wzory upikszaj ze-
wntrzn powok tej godnej postaci. Lewa rka spoczywa na oparciu krze-
sa, praw elegancko salutuje tum, a do uprzejmoci tej skania go za pomo-
c sznurka czowiek skromnie ukryty przed oczami publicznoci pod tro-
nem. Podniecony tum gromadzi si wok wozu, daje upust swym uczu-
ciom, wznoszc radosne okrzyki, a ludzie proci i szlachetnie urodzeni mie-
szaj si ze sob, taczc do upadego saltarello. Szczegln cech wita
jest to, e kady musi mie w rce radica, ktrego symbolem jest wielki li
aloesu albo, czciej, agawy. Kady, kto wejdzie w tum bez takiego licia,
zostanie usunity bez ceremonii, chyba e w zamian bdzie mia gow ka-
pusty, umieszczon na dugim patyku, albo pk misternie splecionej trawy.
Tum eskortuje wolno jadcy wz do bram podprefektury i tu zatrzymuje
si, wz za, podskakujc na nierwnym gruncie, z haasem wjeda na
dziedziniec. Uspokajaj si zebrane rzesze, a ich ciszone gosy przypomina-
j, zdaniem wiadka tej uroczystoci, pomruk wzburzonego morza. Wszyst-
kie oczy skierowane s wyczekujco ku drzwiom, w ktrych ma si pojawi
sam podprefekt w otoczeniu innych notabli, by zoy hod bohaterowi
chwili. Po kilku minutach napicia wybucha burza okrzykw i oklaskw
witajca ukazanie si dygnitarzy. Wychodz gsiego, schodz po schodach
i zajmuj swe miejsce w procesji. Rozlega si hymn Karnawau, po czym
przy akompaniamencie oguszajcego wrzasku ulatuj w gr licie aloesu i
kapusty, spadajc bezstronnie na gowy sprawiedliwych i niesprawiedli-
wych, ktrzy, dodajc zabawie nowej energii, rozpoczynaj bjk wszyst-
kich z wszystkimi. Gdy ku zadowoleniu obecnych wstpne te poczynania
zostaj zakoczone, procesja rusza z miejsca. Zamyka j wz naadowany
beczkami z winem i policjantami, ktrzy tym razem maj mie zajcie, a
mianowicie, rozlewaj wino i podaj je kademu, kto o nie prosi. A tymcza-
sem za wozem w rosncym tumie toczy si przy akompaniamencie okrzy-
kw, ciosw i przeklestw mordercza walka pomidzy tymi, ktrzy nie chc
straci wspaniaej okazji upicia si za darmo. Gdy wreszcie procesja koczy
majestatyczny obchd gwnych ulic miasteczka, wizerunek Karnawau
zostaje doprowadzony na rodek placu, gdzie zdejmuje si ze wszystkie
pikne szaty, ukada go na stosie i pali przy okrzykach tumu, ktry raz jesz-
cze gono odpiewuje hymn Karnawau, rzuca swe korzenie na poncy
stos, po czym oddaje si nieposkromionym przyjemnociom taca.
Pogrzeb Karnawau w Lridzie w Katalonii obserwowa w 1877 roku pe-
wien angielski podrnik. W ostatni niedziel karnawau wielka procesja
piechurw, kawalerzystw i najrozmaitszych masek na koniach i w powo-
zach towarzyszya wielkiemu wozowi Jego Wysokoci Pau Pi tak nazywa
si kuka w triumfalnej procesji po gwnych ulicach miasta. Przez trzy
dni trwaa wielka zabawa, a o pnocy ostatniego dnia karnawau ta sama
procesja raz jeszcze ruszya ulicami miasta, ale ju w innym nastroju i w
innym celu. Powz triumfalny zastpiony zosta przez karawan, na ktrym
spoczywa trup Jego Wysokoci, grupa masek, ktra w pierwszej procesji
graa rol studentw szalestwa, nie szczdzc wesoych artw i kawa-
w, teraz przebrana za ksiy i biskupw, kroczya powoli z olbrzymimi
zapalonymi wiecami, wznoszc pienia aobne. Maski byy w krepie, a je-
dcy na koniach trzymali ponce pochodnie. Procesja kroczya melancholij-
nie po gwnej ulicy midzy wysokimi kamienicami, gdzie w kadym oknie,
na kadym balkonie, na kadym dachu toczy si zbity tum widzw wy-
strojonych i fantastycznie przebranych. Scen owietlay chwiejne pomienie
poruszajcych si pochodni, czerwone i niebieskie ognie bengalskie zapalay
si i gasy, a ponad stuk kopyt koskich i miarowy odgos krokw maszeru-
jcych tumw wznosiy si gosy ksiy piewajcych requiem przy akom-
paniamencie stumionych werbli orkiestry wojskowej. Procesja zatrzymaa
si na gwnym placu, gdzie zostaa wygoszona artobliwa oracja pogrze-
bowa nad zmarym Pau Pi, po czym zgasy wszystkie wiata. Natychmiast z
tumu wyskoczy Szatan ze swymi sugami, porwali trupa i uciekli, cigani
przez rozkrzyczany i wiwatujcy tum. Oczywicie czartw dogoniono i roz-
pdzono, trupa uratowano i zoono w przygotowanym zawczasu grobie.
Tak oto zmar i zosta pochowany Karnawa w roku 1877 w Lridzie.
W Normandii w wili Popielca istnia zwyczaj grzebania Misopustu. N-
dzna kuka, przybrana w achy, ze starym kapeluszem wcinitym na brudn
twarz i wielkim brzuchem wypchanym som, przedstawiaa starego rozpu-
stnika, ktry po dugiej rozpucie mia teraz cierpie za swe grzechy. Nie-
sione na barkach tgiego chopa, ktry udawa, e si ugina pod swym cia-
rem, to ludowe uosobienie Karnawau paradowao po ulicach po raz ostatni
w sposb w niczym nieprzypominajcy jego triumfw. Poprzedza go do-
bosz, a towarzyszy mu drwicy motoch, w ktrym przewaali ulicznicy
i caa miejska hoota z poncymi pochodniami, bijc w garnki i patelnie,
pohukujc, wyjc i gwidc. Od czasu do czasu procesja zatrzymywaa si
i jaki obroca moralnoci wylicza wszystkie grzechy zbankrutowanego
grzesznika, za ktre teraz bdzie spalony ywcem. Oskarony, nie majc nic
na usprawiedliwienie, koczy na stosie somy, do ktrego przytykano po-
chodni. Po chwili w niebo strzela ogie ku zachwytowi dzieci, ktre biega-
y dookoa, recytujc wierszyki o mierci Karnawau. Czasami kuk stacza-
no po stoku gry przed spaleniem. W Saint-L za obdart kuk Misopustu
sza wdowa. By to potny chop przebrany za kobiet w czarnym welonie,
ktry stentorowym gosem lamentowa i opakiwa nieboszczyka. Figur
obnoszono po ulicach miasta na marach w otoczeniu tumu masek, po czym
wrzucano j do rzeki Vire.
Podczas tych uroczystoci misopustnych i postnych odgrywa si niekiedy
wskrzeszenie zmarej osoby. Tak wic w ostatki w niektrych okolicach
Szwabii Doktor elaznobrody udaje, e wytacza krew z chorego, ktry pada
nieywy na ziemi, ale Doktor przywraca mu ycie, wdmuchujc w niego
powietrze przez rurk. W grach Harcu na zakoczenie karnawau kadzie
si czowieka do niecki na ciasto i piewajc pieni aobne, zanosi si go do
grobu; ale w grobie zakopuje si szklank alkoholu zamiast czowieka. Nad
mogi zostaje wygoszone przemwienie, po czym ludzie wracaj na bonia,
gdzie pal dugie gliniane fajki, takie, jakie si rozdaje podczas pogrzebw.
Nastpnego roku w ostatki wykopuje si szklank z alkoholem, wszyscy
kosztuj napoju, ktry, jak mwi, powrci do ycia.
Uroczysto wynoszenia mierci podobna jest do grzebania Karnawa-
u, z t tylko rnic, e po wyniesieniu mierci nastpuje obrzdek wpro-
wadzenia Lata, Wiosny lub ycia. W Bawarii, w rodkowej Frankonii, w
czwart niedziel Postu wiejskie wyrostki robiy ze somy kuk przedsta-
wiajc mier. Obnosiy j z komiczn ceremoni po wsi, po czym z go-
nymi okrzykami paliy za wsi. Jeden z szesnastowiecznych pisarzy 2 tak
opisuje w frankoski obyczaj:

W poowie Postu, gdy Koci nakazuje nam radowa si, modzi ludzie w
moich stronach sporzdzaj ze somy kuk przedstawiajc mier i za-
tknwszy j na tyce obnosz po ssiednich wsiach, gono wykrzykujc. Nie-
ktrzy przyjmuj ich yczliwie i poczstowawszy mlekiem, grochem, suszo-
nymi gruszkami i innymi przysmakami waciwymi tej porze roku odprawiaj
ich do domu. Inni natomiast bynajmniej nie okazuj im gocinnoci. Uwaa-
jc ich bowiem za zwiastunw nieszczcia, mianowicie mierci, przepdzaj
ich z granic wsi, wymylajc i groc broni.

W Norymberdze dziewczta od sidmego do osiemnastego roku ycia


chodz ulicami, noszc ma otwart trumienk, w ktrej pod caunem ley
lalka. Inne natomiast nosz w otwartym pudle ga buka z jabkiem przy-
twierdzonym na kocu zamiast gowy. piewaj przy tym: Zanosimy
mier do wody, dobrze jej tak, albo: Niesiemy mier do wody, niesiemy
j tam i z powrotem. W niektrych okolicach Bawarii jeszcze w 1780 roku
wierzono, e nieprzestrzeganie obyczaju wynoszenia mierci moe spro-
wadzi mierteln zaraz.

2
J. Boemus w Omnium gentium mores, leges et ritus, Paris 1538.
We wsiach Turyngii, zamieszkanych przez ludno sowiaskiego pocho-
dzenia, wynoszeniu kuky towarzyszy piosenka zaczynajca si od sw:
Wynosimy teraz mier ze wsi i wnosimy Wiosn do wsi. Pod koniec
XVII i na pocztku XVIII wieku zwyczaj ten wyglda nastpujco: Chopcy
i dziewczta robili kuk ze somy lub podobnego materiau, ale ksztat ku-
ky by co roku inny. Raz by to stary mczyzna, innym znowu razem stara
kobieta, czasami modzieniec, czasami dziewczyna, strj za zmienia si
odpowiednio do postaci, ktr kuka miaa przedstawia. Spierano si usilnie
o to, gdzie kuka ma by robiona, poniewa panowao przekonanie, e do
domu, z ktrego bdzie ona wyniesiona, nie zawita w tym roku mier. Go-
tow kuk przymocowywano do tyki i jeli przedstawiaa starego mczy-
zn, wwczas obnosia j po wsi dziewczyna, jeli za staruszk, wwczas
tyk nosi chopak. Kukle towarzyszy pochd modych ludzi z kijami w
rku, ktrzy piewali, e wypdzaj mier. Dotarszy do rzeki, wrzucali j
do wody i szybko uciekali, obawiajc si, by nie wskoczya im na plecy i nie
ukrcia im szyi. Uwaali rwnie, by jej nie dotkn, gdy to grozio
uschniciem. Po powrocie do domu bili bydo kijami, wierzc, e zwierzta
bd dziki temu tuste lub podne. Po czym chodzili do domu czy te do-
mw, z ktrych przedtem wynieli kuk mierci, i tam otrzymywali porcj
niedogotowanego grochu.
Podobne ceremonie urzdzane s w poowie Postu na lsku. W wielu
miejscowociach dorose dziewczta z pomoc modych mczyzn stroj
somian kuk w kobiece szaty i wynosz j ze wsi w kierunku zachodzce-
go soca. Na granicy wsi zdejmuj sukni z kuky, dr j na kawaki i roz-
rzucaj po polach. Nazywa si ten obyczaj grzebaniem mierci. Wynoszc
kuk, piewaj pie o tym, e pochowaj mier pod dbem, by opucia
ludzi. Czasami pie opowiada, e nios mier za gry i lasy, by wicej nie
wrcia. W polskich wsiach w okolicy Strzelec kuka nazywa si goik.
Wioz j na koniu i wrzucaj do najbliszej wody. Ludzie uwaaj, e cere-
monia ta chroni ich przed wszelkimi chorobami w nadchodzcym roku. W
okolicach Woowa i Gry mier wyrzucano za granic, do ssiedniej wio-
ski, ssiedzi obawiali si jednak zowieszczej postaci i pilnowali, by jej nie
wpuci do siebie, nic wic dziwnego, e czsto wybuchay na tym tle wik-
sze bjki. W niektrych polskich okolicach Grnego lska kuka przedsta-
wiajca star kobiet nazywa si Marzanna, bogini mierci. Robi si j w
domu, w ktrym ostatnio kto umar, i niesie na tyce do granic wioski, gdzie
wrzuca si j do rzeki lub pali. W Polkowicach obyczaj wynoszenia mier-
ci zosta zarzucony, ale wybuch miertelnej choroby, ktry nastpi po tym,
zmusi ludzi do wznowienia obyczaju.
W Czechach dzieci chodz za wie z chochoem przedstawiajcym mier
i tam pal go, piewajc:
Wyniemy teraz ze wsi mier
I niemy nowe Lato,
A w lecie niech pszeniczny plon
Zieleni si bogato!

W miecie Tabor w Czechach mier wynosi si za miasto i zrzuca j z


wysokiej skay do wody, piewajc:

Pywa sobie mier po wodzie,


Lato idzie Lato;
mier wygnalimy za wiosk
Przynosimy Lato!
Tobie, wita ty Marketo,
Kaniamy si wdzicznie,
Daj nam urodzajny roczek,
yto daj i jczmie!

W innych okolicach Czech wynosz mier do granic wioski i piewaj


przy tym:

Pdzimy teraz ze wsi mier


A wnosim Nowy Roczek
Witaj nam, Wiosno! Z ni i ty
Porose traw zbocze!

Za wsi pal kuk na stosie, obrzucajc j przez cay czas wymysami, po


czym wracaj do domu, piewajc:

Wygnalimy ju ze wsi mier


I ycie wiedziem w wiosk
Wybrao sobie u nas dom,
Zanumy skoczn piosnk!

W opisanych dotd ceremoniach powrt Wiosny, Lata czy te ycia jako


nastpstwo przepdzenia mierci jest zaledwie sugesti lub w najlepszym
wypadku zapowiedzi. W obrzdkach, ktre teraz opiszemy, jest on odgry-
wany w sposb niebudzcy adnych wtpliwoci. W niektrych okolicach
Czech topi si kuk mierci o zachodzie soca, po czym dziewczta udaj
si do lasu i cinaj mode drzewo z zielon koron, zawieszaj na nim lalk
przebran za kobiet, a wszystko to razem obwieszaj zielonymi, czerwo-
nymi i biaymi wstkami i wracaj do wsi w procesji ze swym Lito (Latem),
piewajc i zbierajc podarunki.
Pywa sobie mier po wodzie,
Maj do wrt koacze
Niesie nam czerwone jajko
I te koacze.
Wynielimy ju ze wsi mier,
Niesiemy teraz Lato!

W wielu lskich wioskach posta mierci traktowana jest najpierw z sza-


cunkiem, po czym zdziera si z niej szaty i wrzuca do wody, klnc przy tym,
albo rozrywa si j na kawaki na polu. Nastpnie modzie wybiera si do
lasu, cina ma jodek, odziera j z kory i zdobi festonami zieleni, papie-
rowymi rami, pisankami, kolorowymi szmatkami i tym podobnym. Przy-
ozdobione drzewko nazywa si Latem albo majem. Chopcy chodz z tym
drzewkiem od domu do domu, piewajc okolicznociowe piosenki, i prosz
o podarunki. Midzy innymi piewaj nastpujc piosenk:

Wynielimy ju z wioski mier


Niesiemy nowe Lato.
Kaniamy si majowym dniom
I kolorowym kwiatom.

Czasami przynosz rwnie z lasu adnie przybran lalk, ktr nazywaj


Latem, Majem lub Narzeczon. W Polsce nazywaj j Dziewann, bogini
wiosny.
W Grnych uycach somiana kuka mierci zrobiona ze somy i gaga-
nw ma na sobie welon, zaofiarowany przez pann, ktra ostatnio braa lub,
i koszul z domu, w ktrym ostatnio kto umar. Przybran w taki strj kuk
umieszcza si na dugiej tyce, ktr co si w nogach unosi najwysza i naj-
silniejsza dziewczyna, a reszta biegnie za ni, obrzucajc kuk kijami i ka-
mieniami. Komu uda si trafi, moe by pewny, e przeyje rok. Tak oto
wypdza si mier z wioski i topi w rzece albo wyrzuca za granice nastp-
nej wioski. W drodze powrotnej kady z uczestnikw uamuje zielon gaz-
k i niesie j wesoo a do wsi, po czym wyrzuca. Czasami modzie ssied-
niej wioski, na ktrej grunty rzucono kuk, biegnie za nimi i rzuca j z po-
wrotem, poniewa nie chce, by mier u nich zostaa. Oczywicie czasami
dochodzi przy tym do bjek. W opisanych przypadkach mier jest przed-
stawiana przez kuk, ktr si wyrzuca, natomiast Lato i Zycie przez ga-
zie drzew, ktre przynosi si z powrotem. Zdarza si jednak, e nowa sia
ycia przypisywana jest niekiedy samej mierci, ktra na mocy swoistego
zmartwychwstania staje si narzdziem powszechnego odrodzenia. W okoli-
cach uyc tylko kobietom wolno wynosi mier i nie dopuszczaj do tego
mczyzn. Ubrane w aobne stroje, ktre nosz cay dzie, robi kuk ze
somy, ubieraj j w bia koszul i wkadaj jej do jednej rki miot, a do
drugiej kos. Ze piewami zanosz kuk do granic wioski, cigane przez
urwisw, ktrzy obrzucaj kuk kamieniami. Za wsi kuk rozdzieraj na
strzpy. Nastpnie cinaj adne drzewko, zawieszaj na nim koszul i ze
piewem wracaj do domw.
W opisanej wyej uyckiej ceremonii drzewo, z ktrym niewiasty wraca-
j do domu po zniszczeniu figury mierci, jest niewtpliwie odpowiedni-
kiem drzew czy gazi, ktre we wczeniej opisanych ceremoniach zabierane
s z powrotem jako przedstawiciele Lata czy ycia po wyrzuceniu i znisz-
czeniu mierci. Ale przeniesienie koszuli z figury mierci na drzewo wska-
zuje niedwuznacznie, e jest ono w pewnym sensie wskrzeszeniem znisz-
czonej kuky w nowej postaci. Widzimy to rwnie w zwyczajach utrzymu-
jcych si na Morawach i w Transylwanii, gdzie dziewczyn ubiera si w
strj, ktry nosia mier, po czym oprowadza si j po wsi przy tej samej
pieni, ktr piewano przy wynoszeniu mierci. Dowodzi to take niejako
wskrzeszenia istoty, ktrej wizerunek zosta dopiero co zniszczony. Na pod-
stawie tych przykadw mona wysun przypuszczenie, e mierci, ktrej
zniszczenie przedstawiane jest w opisanych ceremoniach, nie mona uwaa
za czysto destrukcyjny element, jakim mier jest w naszym rozumieniu.
Jeli przynoszone z powrotem drzewo, bdce ucielenieniem powracajcej
do ycia wiosennej rolinnoci, ubiera si w koszul, ktr nosia dopiero co
zniszczona mier, to celem tego zabiegu nie moe przecie by wstrzyma-
nie i przeciwdziaanie odrodzeniu si rolinnoci, a jedynie przypieszenie i
dopomoenie jej odrodzeniu. Dlatego naley przypuszcza, e zniszczona
istota tzw. mier wyposaona jest w siy oywiajce i przypieszaj-
ce odrodzenie, ktrych moe udzieli rolinom, a nawet zwierztom. Przypi-
sanie yciodajnych si postaci mierci przestaje ulega jakiejkolwiek wt-
pliwoci w wypadku zwyczaju przestrzeganego w niektrych okolicach,
gdzie somian kuk przedstawiajc mier rozrywaj na kawaki i rzucaj
je na pola, by roso zboe, lub kad do obu, by dobrze chowao si bydo.
Wydaje si wielce nieprawdopodobne, by maje i maiki oraz drzewa
i gazie przynoszone do wsi po zniszczeniu mierci nie miay tego samego
charakteru. Ci, ktrzy je przynosz, wierz, e przyprowadzaj Lato, a za-
tem drzewa te niewtpliwie przedstawiaj Lato. Co wicej, na lsku nazy-
wa si je zazwyczaj latem lub majem, a lalki, ktre niekiedy zawiesza
si na drzewie wyobraajcym Lato, take s jego symbolem, podobnie jak
Maj bywa niekiedy reprezentowany rwnoczenie przez maik i Majow Pa-
ni.
Ponadto drzewka letnie ozdabiane s tak jak maik czy maj wstkami
i podobnymi ozdobami i tak samo jak maje wtyka si je w ziemi, jeeli s
due, po czym chopcy wspinaj si na ich szczyt; jeeli za s mae, chopcy
i dziewczta nosz je od domu do domu, piewajc pieni i zbierajc datki.
I jak gdyby pragnc podkreli identyczno obu zespow obyczajw ci,
ktrzy przynosz drzewko letnie, oznajmiaj, e przynosz Lato i Maj. W
zasadzie wic zwyczaje przyprowadzania Maja i Lata s identyczne, a
drzewko letnie jest jedynie inn postaci maika i Maja, z t tylko rnic
(poza nazw), e kade z tych drzew przynosi si w rnych porach roku.
Maik zazwyczaj przypada w maju lub na Zielone wita, natomiast letnie
drzewko w czwart niedziel Postu. Skoro wic maik jest wcieleniem ducha
drzewa wzgldnie rolinnoci, musi rwnie i letnie drzewko by podobnym
ucielenieniem ducha drzewa wzgldnie rolinnoci. Widzielimy jednak, e
w niektrych przypadkach letnie drzewko jest wskrzeszeniem figury mier-
ci. Wynika wic z tego, e w tych przypadkach figura mierci jest wciele-
niem ducha drzewa lub rolinnoci. Wniosek ten potwierdza: po pierwsze,
przekonanie o oywczym i zapadniajcym wpywie, jaki rzekomo posiadaj
szcztki figury mierci na wiat zwierzcy i rolinny; wpyw ten bowiem,
jak si o tym przekonalimy we wczeniejszej czci tej pracy, jest przypi-
sywany duchowi jako jego specjalny atrybut. Po drugie: zwyczaj zdobienia
figury mierci limi wzgldnie sporzdzanie jej z gazek, konopi lub wy-
mconego snopa zboa, a take fakt, e niekiedy bywa zawieszana na ma-
ym drzewku i obnoszona przez dziewczta zbierajce datki, podobnie jak to
czyni z maikiem, Majow Pani i drzewkiem letnim z zawieszon na nim
lalk. Krtko mwic, powysze wzgldy skaniaj nas do uwaania wyp-
dzania mierci i przyprowadzania Lata, przynajmniej w niektrych wypad-
kach, po prostu za inn form mierci i wskrzeszenia na wiosn ducha ro-
linnoci. Pogrzeb i zmartwychwstanie Karnawau jest prawdopodobnie
jeszcze jedn form wyraenia tej samej idei.
Moemy z duym prawdopodobiestwem wysun przypuszczenie, e
miana Karnawa, mier i Lato s stosunkowo pnymi i niezadowalajcymi
okreleniami istot personifikowanych lub ucielenionych w obyczajach, kt-
rymi si dotd zajmowalimy. Ju sam abstrakcyjny charakter tych nazw
wiadczy o ich nowoczesnym pochodzeniu, albowiem personifikacja okresu
i pory roku, jak np. Karnawau czy Lata, wzgldnie abstrakcyjnego pojcia,
takiego jak mier, nie jest waciwa pierwotnemu sposobowi mylenia. Na-
tomiast same ceremonie nosz lady odlegej staroytnoci, trudno wobec
tego oprze si wraeniu, e idee, ktrych s wcieleniem, byy na pocztku
bardziej proste i konkretne. Pojcie drzewa, by moe, szczeglnego gatun-
ku drzewa (albowiem niektrzy dzicy nie maj wyraenia dla drzewa w
oglnoci), a nawet pojedynczego drzewa, jest dostatecznie konkretne, by
poprzez stopniowy proces uoglniania przej od niego do szerszego pojcia
ducha rolinnoci. Ale oglne pojcie rolinnoci atwo pomiesza z por
roku, w ktrej si ona pojawia, std te nietrudno podstawi wiosn, lato czy
maj pod pojcie ducha drzewa czy rolinnoci. Podobnie konkretne pojcie
umierajcego drzewa czy umierajcej rolinnoci moe przeksztaci si w
pojcie mierci w ogle, tak wic zwyczaj wynoszenia umierajcej czy nie-
ywej rolinnoci na wiosn, traktowany jako wstp do jej wskrzeszenia,
rozszerza si z czasem na prb zupenego przegnania mierci z wioski lub
okolicy.
Kontrast midzy upionymi w zimie siami rolinnoci a ich witalnoci
po obudzeniu si na wiosn przybiera w rozpowszechnionych zwyczajach
ludowych form dramatycznej walki pomidzy aktorami odgrywajcymi
role Zimy i Lata.
W Szwecji na przykad pierwszego maja dwie gromady modych m-
czyzn cieray si konno, udajc gron bitw. Jednym oddziaem dowodzi
ubrany w futra przedstawiciel Zimy. Rzuca on niene kule i ld, starajc
si w ten sposb przeduy panowanie Zimy. Na czele drugiego oddziau
sta przedstawiciel Lata, przystrojony w zielone licie i kwiaty. Gra koczya
si zwycistwem Lata, po czym uroczysto zamykaa biesiada.
U Eskimosw w Ameryce Pnocnej walka midzy przedstawicielami
Zimy i Lata, ktra w Europie ju dawno wyrodzia si w zwyke przedsta-
wienie, przetrwaa jako ceremonia magiczna, majca na celu zaklinanie po-
gody. Jesieni, gdy burze zapowiadaj zblianie si straszliwej arktycznej
zimy, Eskimosi dziel si na dwie grupy.
Jedna nazywa si pardwami, druga za kaczkami. Pardwami s wszystkie
osoby urodzone w zimie, kaczkami urodzone w lecie. Rozciga si nastpnie
midzy nimi dugi sznur skrcony ze skr foczych i obie grupy, chwytajc
za koce, staraj si przecign go na swoj stron. Jeli pardwy przegraj,
wwczas lato wygrao i mona si spodziewa, e zima bdzie pogodna.
W Rosji w ceremoniach pogrzebowych w rodzaju pochowania Karnawa-
u i wynoszenia mierci nie wystpuj mier i Karnawa, lecz takie mi-
tologiczne postacie jak Kostrubonko, Kostroma, Kupaa, ada i Jaryo. Oby-
czaje te przestrzegane s zarwno na wiosn, jak i w poowie lata. Na Ukra-
inie obchodzono w okresie wielkanocnym pogrzeb istoty zwanej Kostrubon-
ko, bstwa wiosny. piewacy tworzyli koo, ktre wolno kryo wok
dziewczyny lecej na ziemi jak martwa, i piewali przy tym:

Zmar, zmar nasz Kostrubonko!


Zmar, zmar nasz kochaneczek!

a nagle dziewczyna zrywaa si, na co chr radonie woaa:

Oy, oy nasz Kostrubonko,


Oy, oy nasz kochaneczek!

W wili w. Jana (wilia letniego przesilenia) sporzdza si ze somy figur


Kupay i
ubiera si j w suknie kobiece, zawiesza na szyi naszyjnik, a na gow ka-
dzie wianek z kwiatw, po czym cina si drzewo i ozdobiwszy je wstkami
ustawia si w jakim zawczasu obranym miejscu. W pobliu tego drzewa,
ktre nazywaj Marena (Zima lub mier), umieszcza si somian figur
oraz st zastawiony wdkami i misiwem. Rozpala si potem ognisko, przez
ktre skacz parami modzi mczyni i dziewczta ze somian figur. Na-
stpnego dnia zdejmuj ozdoby z figury i drzewa i wrzucaj je do potoku.

W dzie w. Piotra, 29 czerwca, wzgldnie w najblisz niedziel urzdza


si w Rosji pogrzeb Kostromy, ady lub Jarya. W guberniach penzeskiej
i symbirskiej pogrzeb ten urzdzano w nastpujcy sposb: dwudziestego
smego czerwca rozpalano ognisko, a nastpnego dnia dziewczta wybieray
jedn z przyjaciek, by graa rol Kostromy. Towarzyszki pozdrawiay j
gbokimi reweransami, kady na desce i zanosiy na brzeg potoku. Kpay
j tutaj w wodzie, po czym najstarsza wyplataa koszyk z kory lipowej i bia
we jak w bben. Wracali nastpnie do wsi i dzie koczy si korowodami,
zabawami i tacami. W obwodzie muromskim Kostrom przedstawiaa figu-
ra somiana odziana w kobiece suknie i przybrana kwiatami. Kadziono j do
niecki i zanoszono na brzeg rzeki lub jeziora. Tutaj tum dzieli si na dwie
strony walczce ze sob o figur. W kocu napastnicy wygrywali, zdzierali z
figury szaty i ozdoby, darli j na kawaki, deptali som, z ktrej bya spo-
rzdzona, i wrzucali do rzeki. Obrocy natomiast przykrywali twarze domi
i udawali, e opakuj mier Kostromy. W obwodzie kostromskim mier
Jaryy obchodzono dwudziestego dziewitego wzgldnie trzydziestego czer-
wca. Wybierano starego czowieka i wrczano mu ma trumienk z przypo-
minajc Priapa figur przedstawiajc Jary. Staruszek wynosi j z mia-
sta, a za nim szy niewiasty, zawodzc pieni aobne i gestami wyraajc
smutek i rozpacz. W szczerym polu kopano grb, do ktrego wrd paczu
i zawodzenia wkadano figur, po czym zaczynay si tace i zabawy przy-
pominajce pogrzebowe igrzyska obchodzone w dawnych czasach u poga-
skich Sowian. Na Ukrainie figur Jaryy wkadano do trumny i niesiono po
zachodzie soca przez ulice. Trumn otaczay pijane kobiety powtarzajce
aobnie: On umar! On umar!. Mczyni unosili figur i potrzsali ni,
jak gdyby chcieli przywoa j do ycia. Po czym zwracali si do kobiet:
Nie paczcie, niewiasty. Wiemy, co jest sodsze od miodu. Ale kobiety
nadal lamentoway i zawodziy, jak to czyni na pogrzebach. C on zawi-
ni? By taki dobry. Nie powstanie ju nigdy. Jake moemy si z tob roz-
sta? Czym bdzie ycie bez ciebie? Powsta, chociaby na godzink. Ale
on nie wstaje, nie wstaje. W kocu chowano Jary w grobie.
Te obyczaje rosyjskie s niewtpliwie tej samej natury co wynoszenie
mierci w Austrii i Niemczech. Jeli wic nasza interpretacja wspomnia-
nych tu ceremonii jest suszna, to rosyjscy Kostrubonkowie, Jaryowie i inni
musieli pocztkowo by wcieleniami ducha rolinnoci, a ich mier bya
niezbdnym wstpem do zmartwychwstania. Powrt do ycia jako nastp-
stwo mierci odgrywany jest w pierwszej z opisanych ceremonii, mierci
i zmartwychwstania Kostrubonki. mier ducha rolinnoci jest obchodzona
w niektrych rosyjskich obrzdkach w czasie letniego zrwnania prawdopo-
dobnie dlatego, e od tego dnia rozpoczyna si schyek lata. Dzie staje si
krtszy, a soce wyrusza w sw podr:

Do mrocznych nor i jaski,


Gdzie zima pi i mrz.

Taki zwrotny punkt roku, gdy zaczyna si jeszcze prawie niedostrzegalny


schyek lata, zatem i rolinnoci, wybiera czowiek pierwotny jako dogodny
moment dla tych rytuaw ceremonii magicznych, za pomoc ktrych spo-
dziewa si powstrzyma w proces, a przynajmniej zapewni powrt do
ycia wiata rolinnego.
mier rolinnoci pojawia si we wszystkich tych ceremoniach przesile-
nia letniego, a w niektrych mamy rwnie i jej zmartwychwstanie, natra-
fiamy jednak niekiedy na pewne elementy, ktrych nie wytumaczymy wy-
cznie za pomoc naszej hipotezy. Uroczysty pogrzeb, zawodzenia, aobny
strj, z ktrym czsto spotykamy si w tych uroczystociach, towarzysz w
sposb jak najbardziej waciwy mierci dobroczynnego ducha rolinnoci.
Ale jak wyjani rado, z jak czsto figura bywa wynoszona, paki i ka-
mienie, ktrymi si j atakuje, wyzwiska i przeklestwa, ktrymi si j ob-
rzuca? C powiemy o strachu, jaki ona wzbudza, o popiechu biegncych
do domu ludzi, ktrzy j wyrzucili, o przekonaniu, e kto wkrtce musi
umrze w domu, do ktrego zajrzaa? T obaw moe prawdopodobnie wy-
tumaczy wiara, e w nieywym duchu rolinnoci kryje si co zaraliwe-
go, niebezpiecznego przy zblieniu.
To wytumaczenie jednak nie tylko jest bardzo nacigane, ale te nie wy-
jania nam radoci towarzyszcej czsto wynoszeniu mierci. Musimy
wobec tego uzna, i w tych ceremoniach istniej dwa oddzielne i pozornie
sprzeczne elementy. Z jednej strony smutek wywoany mierci, przywiza-
nie i szacunek dla nieboszczyka, a z drugiej strach przed zmarym i niena-
wi do niego oraz rado z powodu jego mierci. Prbowaem ju wytu-
maczy element pierwszy. W dalszym cigu sprbuje wyjani, w jaki spo-
sb element drugi jest tak cile zwizany z pierwszym.
Doszlimy do wniosku, e ceremonie owe i wiele im podobnych mona
wyjani hipotez, i s one wzgldnie byy u swych pocztkw magicznymi
rytuaami, majcymi zapewni wskrzeszenie przyrody na wiosn. Cel ten
spodziewano si osign za pomoc naladowania i odwoania do magicz-
nego powinowactwa. Czowiek pierwotny, wprowadzony w bd nieznajo-
moci prawdziwych przyczyn, wierzy, e dla sprowadzenia wielkich zja-
wisk przyrody, od ktrych zaley jego ycie, wystarczy je naladowa, a
natychmiast dziki tajemniczemu powinowactwu wzgldnie mistycznym
wpywom may dramat odegrany na lenej polance lub w kotlinie grskiej,
na pustynnej rwninie lub brzegu zmiatanym wiatrem zostanie powtrzony
przez potniejszych aktorw na wikszej scenie. Wyobraa sobie, e prze-
bierajc si w licie i kwiaty dopomaga nagiej ziemi pokry si zieleni i e
przedstawiajc mier i pogrzeb zimy przepdza mroczn por roku, torujc
drog powracajcej wionie. Trudno nam wczu si nawet w wyobrani w
umysowo dopuszczajc takie rzeczy, ale atwiej moemy sobie odtwo-
rzy niepokj, z jakim dziki przyglda si staemu dziaaniu tego, co obec-
nie nazywamy prawami przyrody, gdy po raz pierwszy oderwa myli od
zaspokajania swych zwierzcych potrzeb i zacz rozmyla nad przyczy-
nami rzeczy. Nam, oswojonym z koncepcj regularnej powtarzalnoci na-
stpstw wielkich zjawisk kosmicznych, wydaje si, e nie ma podstaw do
zbyt wielkiej obawy, by przyczyny wywoujce te skutki przestay dziaa,
w kadym razie w najbliszej przyszoci. Ale to zaufanie do staoci przy-
rody powstaje jedynie w wyniku dowiadczenia wypywajcego z rozlegych
obserwacji i dugiej tradycji. Krg obserwacji dzikiego jest tak wski, a tra-
dycja tak wiea, i brak mu tych wanie elementw dowiadczenia, ktre
mogyby go uspokoi w obliczu stale zmieniajcych si i czstokro gro-
nych aspektw przyrody. Nic wic dziwnego, e wpada w panik na widok
zamienia soca i jest przekonany, e soce lub ksiyc zgin, jeli nie
zacznie haasowa i nie wymierzy swych sabiutkich strza w powietrze w
obronie wielkich wiate przed potworem, ktry chce je pokn. Nic te
dziwnego, e jest przeraony, gdy mroki nocy nagle przeszywa bysk mete-
oru lub gdy cay nieboskon rozjarzy si drcym wiatem zorzy polarnej.
Nawet zjawiskom cyklicznym przypatruje si z niepokojem, dopki nie
uwiadomi sobie ich adu. Od dugoci poszczeglnego cyklu zaley, jak
szybko zorientuje si w cyklicznoci wzgldnie regularnoci tych zmian w
przyrodzie. Na przykad cykl dnia i nocy jest wszdzie poza rejonami polar-
nymi tak krtki i wobec tego tak czsty, e ludzie prawdopodobnie prdko
przestali si nim niepokoi, chocia jak widzielimy, staroytni Egipcjanie
codziennie robili czary, by rano sprowadzi na wschodzie ognist kul, ktra
wieczorem tona w purpurowym zachodzie. Ale jake inaczej przedstawiaa
si sprawa z rocznym cyklem pr roku! Dla kadego czowieka rok jest du-
gim okresem czasu, jeli wemiemy pod uwag, e lat tych w yciu czowie-
ka jest nawet w najlepszym przypadku niewiele. Dla czowieka pierwotnego,
posiadajcego tak krtk pami i tak niedoskonae rodki do odnotowywa-
nia biegu czasu, rok mg by okresem tak dugim, e nie potrafi w ogle
rozpozna w nim cyklu, a zmieniajcy si wygld nieba i ziemi obserwowa
z nieustajcym zdumieniem, z radoci ustpujc miejsca przeraeniu, w
podniosym nastroju na zmian z przygnbieniem w zalenoci od tego, czy
soce i ciepo, ycie rolinne i zwierzce przysparzay mu wygd, czy za-
graay jego istnieniu. Czy mg by pewny, e bdzie jeszcze kiedy zielo-
no, gdy jesieni przyglda si nagim gaziom, a mrone podmuchy wiatru
gnay po lesie zwide licie? Czy mg by pewny, e wielkie wiato od-
najdzie sw drog, widzc, jak dzie po dniu soce schodzio coraz niej?
Nawet zmniejszajcy si ksiyc, z dnia na dzie coraz cieszy nad wschod-
nim skrajem widnokrgu, mg wzbudza obawy w jego umyle, e ju nig-
dy nie pojawi si z powrotem po ostatecznym znikniciu.
Tysice takich i tym podobnych niepokojw wypeniao wyobrani i za-
kcao spokj czowieka, ktry po raz pierwszy zacz zastanawia si nad
tajemnicami otaczajcego go wiata, gdy zaczyna troszczy si nie tylko o
dzie jutrzejszy, ale i o dalsz przyszo. Nic wic dziwnego, e gnbio-
ny takimi mylami i obawami czyni wszystko, co byo w jego mocy, by
przywrci kwiaty gaziom, wynie nisko stojce zimowe soce z powro-
tem na stare miejsce na letnim niebie i doprowadzi do peni srebrn lamp
nikncego ksiyca. Moemy oczywicie wymiewa te prne wysiki, ale
trzeba byo dugiej serii eksperymentw, a niektre z nich z pewnoci mu-
siay zawie, zanim czowiek empirycznie pozna jaowo jednych metod
i uyteczno innych. Magiczne ceremonie s przecie niczym innym jak
dowiadczeniami, ktre zawiody; powtarzane s jedynie dlatego, e, z przy-
czyn ju wczeniej wyjanionych, osoba przeprowadzajca je nie zdaje sobie
sprawy z tego, e s nieudane. W miar postpu wiedzy ceremonie te s
zarzucane albo utrzymuj si si nawyku, chocia od dawna ulegy zapo-
mnieniu intencje, ktre je powoay do ycia. Utraciwszy sw wysok rang,
nieuwaane ju za uroczyste, obrzdki, od ktrych zaley dobrobyt, a nawet
los spoecznoci, stopniowo staczaj si do poziomu zwykych widowisk,
maskarad i zabaw, a wreszcie w ostatecznym upadku zarzucone zostaj
zupenie przez dorosych i z najpowaniejszego zajcia mdrca staj si w
kocu prnymi rozrywkami dzieci.
Wikszo obrzdkw magicznych naszych europejskich przodkw dogo-
rywa obecnie na tym najniszym szczeblu upadku, ale nawet z tego ostatnie-
go schronienia wypdza je szybko rosnca fala rnorodnych si moralnych,
intelektualnych i spoecznych, prowadzcych ludzko ku nowemu i niezna-
nemu celowi. Zapewne odczuwamy naturalny al, e znikaj dziwaczne
zwyczaje i malownicze ceremonie, ktre przeniosy do epoki oskaranej
czsto o nud i prozaiczno co z wieoci i nastroju dawnych czasw,
jakie tchnienie wiosny wiata, ale nasz al si zmniejszy, gdy wspomnimy,
e te pikne uroczystoci, obecnie niewinne rozrywki, zrodziy si z przes-
dw i niewiedzy, e jeli nawet s wiadectwami ludzkich osigni, to s
rwnie pomnikami daremnej przemylnoci, zmarnowanych wysikw
i prnych nadziei. I e mimo wesoych przybra kwiatw, wstek i mu-
zyki wicej w nich tragedii ni farsy.
XXIV
Mit Adonisa

Widowisko dorocznych zmian zachodzcych na powierzchni ziemi zaw-


sze robio ogromne wraenie na ludziach i pobudzao ich do rozmyla nad
przyczyn przemian tak olbrzymich i wspaniaych. Ciekawo ich nie bya
czysto bezinteresowna, albowiem nawet dziki musi dostrzec, jak cile ycie
jego zwizane jest z yciem przyrody i jak te same procesy, ktre powoduj
zamarzanie potokw i ziemi ogaacaj z rolinnoci, zagraaj jego istnie-
niu. Na pewnym szczeblu rozwoju ludzie, jak si zdaje, wyobraali sobie, e
posiadaj rodki mogce zapobiec katastrofom i e za pomoc magii potrafi
przypieszy lub opni przemijanie pr roku. Zgodnie z tym przekona-
niem nakazywali obrzdkami i zaklciami, by deszcz pada, soce wiecio,
zwierzta si rozmnaay, a pody ziemi rosy. Z biegiem czasu powolny
postp wiedzy, ktry rozwia ju tyle zudze, przekona w kadym razie
bardziej mylc cz ludzkoci, e nastpstwo zimy i lata, wiosny i jesieni
nie jest jedynie wynikiem zabiegw magicznych, lecz e za kulisami przyro-
dy dziaaj jakie siy potniejsze, jakie gbsze przyczyny. We wzrocie
i widniciu rolinnoci, w narodzinach i mierci ywych stworze obserwa-
torzy zaczli dopatrywa si rosncych czy zmniejszajcych si si istot bo-
skich, bogw i bogi, ktrzy rodzili si i umierali, pobierali si i podzili
potomstwo podobnie jak ludzie.
Tak oto magiczna teoria pr roku zostaa zastpiona, a raczej uzupeniona
teori religijn. Ludzie co prawda przypisywali obecnie roczny cykl zmian
przede wszystkim odpowiednim zmianom zachodzcym u ich bogw, ale
nadal sdzili, e za pomoc pewnych zabiegw magicznych mog pomc
bogu, bdcemu rdem ycia, w jego walce z przeciwstawiajcym mu si
rdem mierci. Wyobraali sobie, e mog podtrzyma jego niknce siy, a
nawet wskrzesi go po mierci. Obrzdki, ktre w tym celu urzdzali, byy
w zasadzie dramatycznymi przedstawieniami procesw przyrody, ktre pra-
gnli uatwi, albowiem znana zasada magii opiewa, e mona spowodowa
podany skutek przez zwyke naladowanie go. a poniewa tumaczyli so-
bie obecnie wzrost i rozkad, rozmnaanie si i mier przez maestwo,
mier i zmartwychwstanie bogw, ich religijne, a raczej magiczne dramaty
ku tym wanie tematom si zwracay. Przedstawiay one owocny zwizek
si podnoci, aosn mier jednego przynajmniej z boskich partnerw i je-
go radosne zmartwychwstanie. W ten sposb teoria religijna splota si z
praktykami magicznymi. Kombinacja ta czsto powtarza si w historii, w
istocie nielicznym religiom udao si zrzuci stare pta magii. Brak konse-
kwencji w dziaaniu opartym o dwie sprzeczne zasady moe drczy dusz
filozofa, rzadko jednak niepokoi zwykego czowieka, ktry, co wicej, pra-
wie nigdy sobie z tego nie zdaje sprawy. Jego rzecz jest dziaa, a nie anali-
zowa motywy swego dziaania. Gdyby ludzko postpowaa zawsze lo-
gicznie i mdrze, historia nie byaby dug kronik gupoty i zbrodni.
Spord zmian, jakie przynosz pory roku, najbardziej uderzajcymi w
strefie umiarkowanej s zmiany dotyczce rolinnoci. Pory roku maj wiel-
ki wpyw na wiat zwierzcy, ale nie jest on tak widoczny. Nic wic dziw-
nego, e w magicznych dramatach, majcych na celu przepdzenie zimy
i sprowadzenie lata, nacisk pooony jest na wiat rolinny i e drzewa i ro-
liny zajmuj w nich wybitniejsze miejsce anieli zwierzta czworonone
i ptaki. Ale obie strony ycia, rolinna i zwierzca, nie byy rozdzielone w
umysach tych, ktrzy przestrzegali obrzdkw. W istocie wierzyli oni, e
zwizek midzy wiatem rolinnym i zwierzcym jest nawet bliszy anieli
w rzeczywistoci, czsto wic czyli dramatyczne przedstawienie powraca-
jcych do ycia rolin z prawdziwym lub udawanym zwizkiem pci w celu
rwnoczesnego przypieszenia rozmnaania si owocw, zwierzt i ludzi za
pomoc tych samych rodkw. Zasada ycia i podnoci, zarwno rolinnej,
jak i zwierzcej, bya jedna i nierozdzielna. y i dawa ycie, spoywa
pokarm i podzi dzieci byo gwn potrzeb czowieka w przeszoci
i pozostanie ni w przyszoci, jak dugo istnie bdzie wiat. Mog doj
inne sprawy wzbogacajce i upikszajce ycie ludzkie, jeli jednak przed-
tem nie zostan zaspokojone te elementarne potrzeby, ludzko musi prze-
sta istnie. Tak wic przede wszystkim poywienie i dzieci starali si zdo-
by ludzie za pomoc magicznych zabiegw majcych regulowa pory roku.
Obrzdki te byty najbardziej rozpowszechnione i uroczyste w krajach
graniczcych z wschodnim wybrzeem Morza rdziemnego. Ludy Egiptu
i Azji Zachodniej pod imionami Ozyrysa, Tammuza, Adonisa i Attisa przed-
stawiay doroczny schyek i powrt ycia, szczeglnie ycia rolinnego,
uosobionego w postaci boga co roku umierajcego i powstajcego ze zmar-
ych. Rniy si nazwy i szczegy tych obrzdkw w zalenoci od kraju,
ale istota pozostawaa niezmieniona. Zajmiemy si obecnie zbadaniem rze-
komej mierci i zmartwychwstania tego wschodniego bstwa, boga o wielu
imionach, ale o jednej naturze. Zaczniemy od Tammuza, czyli Adonisa.
Kult Adonisa istnia u ludw semickich Babilonii i Syrii, a Grecy zapoy-
czyli go od nich ju w VII wieku przed narodzeniem Chrystusa.Prawdziwe
imi bstwa byo Tammuz; miano Adonis jest jedynie semickim adon,
pan, zaszczytnym tytuem, ktrym posugiwali si wierni, zwracajc si do
niego. Przez nieporozumienie Grecy przeksztacili honorowy tytu w imi
wasne. W religijnej literaturze babiloskiej Tammuz pojawia si jako mody
narzeczony czy te kochanek Isztar, wielkiej bogini matki, uosobienia roz-
rodczych si przyrody. Wzmianki o ich zwizku s zarwno w mitach, jak
i rytuale fragmentaryczne i niejasne, moemy jednak dowiedzie si z nich,
e Tammuz mia umiera co roku, opuszczajc weso ziemi dla mrocznego
wiata podziemnego, i e co roku jego boska kochanka wyruszaa na poszu-
kiwania do kraju, skd nie ma powrotu, do domu ciemnoci, gdzie kurz
ley na drzwiach i ryglach. Podczas jej nieobecnoci przestawaa dziaa
mio: zwierzta i ludzie zapominali o rozmnaaniu si, grozio niebez-
pieczestwo wyganicia wszelkiego ycia. Funkcje seksualne caego wiata
zwierzcego byy tak cile zwizane z bogini, e pod jej nieobecno nie
mogy by wykonywane. Wysyano wobec tego posaca wielkiego boga Ea,
by uratowa bogini, od ktrej tak wiele zaleao. Surowa wadczyni piekiel-
nych regionw, Allatu lub Eresz-Kigal, niechtnie zezwalaa na pokropienie
Isztar wod ycia, na powrt bogini, prawdopodobnie w towarzystwie jej
kochanka Tammuza, do grnego wiata i na to, by przyroda po ich powrocie
moga powrci do ycia.
Szereg hymnw babiloskich zawiera lamenty po Tammuzie, w ktrych
porwnywany jest on do szybko widncej roliny.

Krzew tamaryszku, ktry w ogrodzie nie pi wody,


Krzew tamaryszku, ktry nie zakwit w polu kwiatem,
Wierzbina, ktrej nigdy nie bawi szmer strumyka.
Wierzbina, ktrej ycie wyrwano z korzeniami.
I ziele, co w ogrodzie nie pio nigdy wody.

Co roku w rodku lata w miesicu Tammuz, nazwanym tak od boga, m-


czyni i kobiety opakiwali jego mier przy akompaniamencie piskliwych
fletw. Pieni aobne piewano prawdopodobnie nad figur zmarego b-
stwa, ktr umywano czyst wod, namaszczano olejkami i strojono w
czerwon szat, a przez cay ten czas dymy kadzida unosiy si w powie-
trzu, pobudzajc swym silnym zapachem jego drzemice zmysy i budzc go
ze snu miertelnego. W jednej z tych pieni, noszcej tytu Lament fletw po
Tammuzie, mona jakby dosysze gosy piewakw zawodzce smutny re-
fren i podchwyci, jak dalek muzyk, aosne tony fletw:

A widzc, e umiera matka podnosi lament:


O moje dziecko!.
A widzc jego mier matka podnosi lament:
Najdroszy mj, mj czarodzieju!.
A widzc jego mier matka podnosi lament.
Pod lnicym cedrem wronitym mocno w ziemi
W Eanna, w grze i w dole matka podnosi lament.
Jak dom podnosi lament za swym panem Tak ona lament podno-
si.
Jak grd podnosi lament za swoim wadc [Tak ona lament pod-
nosi.
Jej lament to lament o ziele, ktre nie ronie na grzdzie.
Jej lament to lament o ziarno, ktre nie ronie w kosie.
Jej izba to posiadanie, ktre nie daje posiadania.
Znuona matka, znuone dziecko, zmczone.
Jej lament to lament o rzek, nad ktr wierzby nie rosn.
Jej lament to lament o pole, gdzie nie masz yta ni ziela.
Jej lament to lament o staw, gdzie nie masz ryby pod grobl.
Jej lament to lament o brzegi, gdzie prno szuka szuwaru.
Jej lament to lament o las, gdzie nie masz drzew tamaryszku.
Jej lament to lament o puszcz, gdzie prno szuka cyprysw.
Jej lament to lament o k, na ktrej zioa nie rosn.
Jej lament to lament o paac, gdzie wszelkie ycie umaro.

Tragiczna historia Adonisa i smutne obrzdki ku jego czci lepiej s nam


znane z opisw u greckich autorw anieli z fragmentw literatury babilo-
skiej i z krtkiej wzmianki u proroka Ezechiela, ktry widzia, jak kobiety w
Jerozolimie opakiway Tammuza przy pnocnej bramie wityni. W
zwierciadle mitologii greckiej wschodnie bstwo zjawia si jako pikny
modzieniec, ukochany przez Afrodyt. W dziecistwie bogini ukrywaa go
w skrzyni, ktr oddaa na przechowanie Persefonie, bogini zawiatw. Ale
gdy Persefona otworzya skrzyni i zobaczya, jak pikne jest niemowl, nie
chciaa go zwrci Afrodycie, mimo e bogini mioci sama zesza do pie-
ka, by wykupi ukochanego z grobu. Spr midzy boginiami rozstrzygn
Zeus, orzekajc, e Adonis ma jedn cz roku spdza z Persefona w
wiecie podziemnym, drug za z Afrodyt w grnym wiecie. W kocu
pikny modzian zosta zabity przez dzika czy przez zazdrosnego Aresa,
ktry przybra ksztat dzika, by umierci swego rywala. Gorzko opakiwaa
Afrodyta swego ukochanego i utraconego Adonisa. W tej wersji mitu spr o
Adonisa midzy Afrodyt a Persefona jest niewtpliwie odbiciem walki
midzy Isztar a Allatu w krainie zmarych, natomiast decyzja Zeusa, nakazu-
jca Adonisowi spdza jedn cz roku pod ziemi, drug za na jej po-
wierzchni, jest jedynie greck wersj dorocznego znikania i ponownego po-
jawiania si Tammuza.
XXV
Adonis w Syrii

Orodkami mitu Adonisa byy dwie miejscowoci w Azji Zachodniej: By-


blus na wybrzeu syryjskim i Pafos na Cyprze, i tam te uroczycie odpra-
wiano obrzdki ku jego czci. Oba miasta byy wielkimi stolicami kultu
Afrodyty, a raczej jej semickiego odpowiednika, Astarte, i w obu, jeli damy
wiar legendzie, krlowa ojciec Adonisa, Kinyras. Byblus byo miastem
bardziej staroytnym, rocio sobie nawet pretensje do tytuu najstarszego
miasta Fenicji, zaoonego w pocztkach istnienia wiata przez wielkiego
boga El, ktrego Grecy identyfikowali z Kronosem, a Rzymianie z Satur-
nem. Nie bdziemy w tym miejscu roztrzsali tej sprawy, ograniczymy si
jedynie do stwierdzenia, e w czasach historycznych Byblus byo miejscem
witym, religijn stolic kraju, Mekk czy te Jerozolim Fenicjan. Miasto
pooone byo na wzgrzu nad morzem. Znajdowaa si tam wielka wity-
nia Astarte, gdzie w rodku rozlegego dziedzica wznosi si otoczony
krugankiem wysoki stoek czy obelisk, do ktrego docierao si po scho-
dach. Obelisk by witym wizerunkiem bogini. W wityni tej odbyway si
uroczystoci ku czci Adonisa. Cae zreszt miasto byo mu powicone, a
rzeka Nahr Ibrahim, wpadajca do morza na poudnie od Byblus, nosia w
staroytnoci imi Adonisa. Byo to krlestwo Kinyrasa. Od najdawniej-
szych czasw do samego koca miastem rzdzili krlowie, by moe, z po-
moc jakiego senatu czy rady starszych.
Ostatni krl Byblus nosi staroytne imi Kinyrasa i zosta city za swe
tyraskie wystpki przez Pompejusza Wielkiego. O jego mitycznym imien-
niku legenda gosia, e zaoy sanktuarium Afrodyty, czyli Astarte, na g-
rze Liban, oddalonej o dzie drogi od stolicy. Znajdowao si ono prawdo-
podobnie w Afaka, u rde rzeki Adonis, midzy Byblusem a Balbek, w
Afaka bowiem znajdoway si synne gaje i sanktuarium Astarte, zburzone
przez Konstantyna ze wzgldu na zbrodniczy charakter kultu. Wspczeni
podrnicy odkryli to miejsce w pobliu ndznej wioski, nadal jeszcze no-
szcej nazw Afka, na kocu dzikiego, romantycznego, lesistego wwozu
rzeki Adonis. Wioska otoczona gajami szlachetnych drzew orzechowych stoi
nad wodospadem. Niedaleko od tego miejsca rzeka wypywa z pieczary u
stp potnych ska tworzcych ogromny amfiteatr i kaskadami spada do
straszliwie przepastnej doliny. Im niej spadaj jej wody, tym dziksza i buj-
niejsza staje si rolinno puszczajca pdy ze szczelin i pkni w skaach
i zielon zason przesaniajca huczcy ub mruczcy potok pyncy w
przeraajcej rozpadlinie. Jest co rozkosznego, niemal upajajcego w wie-
oci tych staczajcych si wd, w sodyczy i czystoci powietrza grskiego,
w ywej zieleni rolinnoci. witynia, po ktrej zostay jeszcze nieliczne
masywne ciosane gazy i pikna kolumna z sjenitowego granitu, staa na
tarasie naprzeciwko rda rzeki i roztacza si z niej wspaniay widok. Nad
pian i rykiem wodospadw wzrok wdruje ku pieczarze i dalej ku szczytom
ska otaczajcych wyniose przepaci. Skay te s tak wysokie, e kozice
migajce po skalnych wystpach wydaj si mrwkami widzowi patrzce-
mu z dou z odlegoci setek stp. W kierunku morza widok robi szczeglnie
silne wraenie, gdy soce zalewa gboki wwz swym zotym wiatem,
uwydatniajc fantastyczne skarpy i krge wiee grskich szacw, i agod-
nie kadzie si na rnych odcieniach zielonoci borw odziewajcych g-
bie. Tu wanie wedug legendy spotka si Adonis po raz pierwszy lub po
raz ostatni z Afrodyt, tu pochowane zostao jego stratowane ciao. Trudno
wymarzy sobie pikniejsz sceneri dla opowieci o tragicznej mioci
i mierci. A jednak ta odosobniona obecnie i zapewne w dawnych czasach
dolina nie jest tak cakiem niezamieszkana. Tu i wdzie dostrzec mona ja-
ki klasztor lub wiosk, zarysowujce si na tle nieba na szczycie sterczcej
turni lub przylepione do skay zawieszonej niemal prostopadle nad pian
i hukiem rzeki. Wieczorem za wiateka migocce w mroku zdradzaj obe-
cno siedzib ludzkich na stokach, zdawa by si mogo, niedostpnych dla
stopy czowieka. W staroytnoci caa ta dolina powicona bya Adonisowi
i do dzi przetrwaa pami o nim, otaczajce bowiem szczyty zdobi w ro-
zmaitych miejscach ruiny pomnikw jego kultu, a niektre zawisy nad stra-
szliwymi przepaciami. Patrzc w te gbie, ledzc daleko pod stopami ory
krce nad swymi gniazdami, odczuwa si zawrt gowy. Jeden z tych po-
mnikw stoi w Ghineh. Powierzchnia wielkiej skay ponad prymitywnie wy-
rban wnk pokryta jest rzebionymi figurami Adonisa i Afrodyty. On
przedstawiony jest z dzid w pogotowiu, gdy oczekuje napaci dzika, ona
za siedzi pogrona w smutku. By moe, ta pogrona w smutku posta
jest figur libaskiej Afrodyty w aobie, opisan przez Makrobiusza1, a za-
gbienie w skale grobowcem jej kochanka. Czciciele Adonisa wierzyli, e
co roku otrzymuje on w grach ran mierteln i co roku oblicze caej przy-
rody zabarwia jego wita krew. Rok w rok niewiasty syryjskie opakuj
przedwczesn mier boga, gdy czerwone anemony, jego wite kwiaty,
kwitn midzy cedrami Libanu, a czerwona rzeka pynie ku morzu, obramia-
jc krte brzegi niebieskiego Morza rdziemnego wijc si wstk czer-
wieni, gdy wiatr dmie w kierunku ldu.

1
Makrobiusz (Macrobius Theodosius) pisarz aciski, przypuszczalnie greckiego pocho-
dzenia, yjcy na przeomie IV i V wieku po Chr. Napisa m.in. Saturnaliorum Conviviorum
libri VII seri rozpraw z dziedziny historii, mitologii, krytyki itp.
XXVI
Adonis na Cyprze

Wyspa Cypr ley o jeden dzie drogi okrtem od brzegw Syrii. W po-
godne letnie wieczory mona nawet zobaczy jej gry rysujce si nisko
ciemn plam w krwawych ogniach zachodu. Bogate kopalnie miedzi, lasy
jodowe, majestatyczne cedry przycigay naturalnie Fenicjan, lud kupcw
i eglarzy. Obfitujcy w zboe, wino i oliw Cypr by dla nich ziemi obie-
can w porwnaniu ze skp przyrod ich cinitego midzy grami i mo-
rzem kraju. Tote osiedlili si na Cyprze ju bardzo dawno i byli tam jeszcze
dugo po osiedleniu si Grekw na jego brzegach. z inskrypcji wiemy, e do
czasw Aleksandra Wielkiego fenicki krl panowa w Kition, Chettim He-
brajczykw. Semiccy osadnicy przywieli oczywicie swych bogw z ojczy-
zny. Czcili oni Baala libaskiego, ktry mg zreszt by Adonisem, a w
Amathus na poudniowym wybrzeu ustanowili kult Adonisa i Afrodyty czy
raczej Astarte. Tutaj, podobnie jak w Byblus, obrzdki tak bardzo przypo-
minay egipski kult Ozyrysa, e niektrzy identyfikowali nawet Adonisa
Amatejskiego z Ozyrysem.
Ale wielkim orodkiem kultu Afrodyty i Adonisa na Cyprze byo Pafos na
poudniowo-zachodnich kracach wyspy. z maych krlestw, na ktre po-
dzielony by Cypr od czasw najdawniejszych a do koca IV wieku przed
nasz er, Pafos zapewne naleao do najznaczniejszych. Jest to kraj gr
i obych grani, urozmaicony polami i winnicami, przecity rzekami, ktre w
cigu stuleci wyobiy sobie tak straszliwie gbokie koryta, e podrowa-
nie stao si nie lada wysikiem. Wyniose pasmo gry Olimp (wspczesny
Troodos), przez wiksz cz roku przykryte niegiem, osania Pafos od
wiatrw pnocnych i wschodnich i odcina je od reszty wyspy. Na stokach
pasma grskiego przetrway ostatnie lasy sosnowe Cypru, ukrywajc tu
i wdzie klasztory w pejzau godnym Apenin. Staroytne Pafos miecio si
na szczycie gry o mil odlegej od morza, nowe miasto powstao w pobliu
portu o jakie dziesi mil dalej. Sanktuarium Afrodyty w Starym Pafos
(wspczesne Kuklia) byo jednym z najsynniejszych miejsc pielgrzymki w
staroytnym wiecie. Wedug Herodota zaoone zostao przez fenickich
kolonistw z Askalonu, ale jest te moliwe, e przed przybyciem Fenicjan
bya tu ju czczona lokalna bogini podnoci i e przybysze utosamili j z
ich Balaath wzgldnie Astarte, do ktrej bya tak bardzo podobna. Skoro
wic dwie boginie mogy si w ten sposb stopi w jedn, to jest prawdopo-
dobne, e obie byy wersjami wielkiej bogini macierzystwa i podnoci,
ktrej kult by, jak si zdaje, od najdawniejszych czasw rozpowszechniony
w caej Azji Zachodniej. Przypuszczenie to potwierdza zarwno staroytna
forma jej wizerunku, jak te wyuzdany charakter obrzdkw ku jej czci.
Albowiem zarwno formy te, jak i obrzdki dzielia z innymi bstwami azja-
tyckimi. Jej wizerunek by jedynie zwykym biaym stokiem lub piramid.
Stoek by rwnie emblematem Astarte w Byblus, lokalnej bogini w Perga
w Pamfilu, ktr Grecy nazwali Artemid, i boga-soca Heliogabala w
Emesie w Syrii. Odnaleziono rwnie stokowate kamienie, penice praw-
dopodobnie funkcj bokw w Golgi na Cyprze i w fenickich wityniach na
Malcie. Stoki z piaskowca pojawiaj si rwnie w wityni Pani Turku-
sa pord nagich gr i gronych przepaci Synaju.
Na Cyprze zwyczaj nakazywa, by wszystkie kobiety przed maestwem
prostytuoway si z obcymi w wityni bogini bez wzgldu na to, pod jakim
imieniem ona wystpowaa, Afrodyty, Astarte czy jakim innym. Podobne
obyczaje istniay w wielu czciach Azji Zachodniej. Niezalenie od moty-
ww zwyczaj ten niewtpliwie nie by traktowany jako orgia zmysw, lecz
jako uroczysty religijny obowizek speniany w subie wielkiej bogini,
Matki Azji Zachodniej. Imi jej zmieniao si w rnych miejscowociach,
ale istota pozostawaa wszdzie ta sama. W Babilonie kada kobieta, biedna
czy bogata, musiaa raz w yciu ulec obcemu w wityni Mylitty, to znaczy
Astarte, czyli Isztar, i odda bogini pienidze zarobione w tym uwiconym
nierzdzie. wite przybytki zatoczone byy kobietami czekajcymi na
spenienie obrzdku. Niektre musiay czeka latami. W Syrii, w Heliopolis,
czyli Balbeku, syncym z imponujcego majestatu ruin wityni, obyczaj
miejscowy nakazywa, by kada niewiasta oddaa si obcemu w wityni
Astarte zarwno matrony, jak i mode panny daway w ten sposb dowo-
dy swej wiernoci bogini. Cesarz Konstantyn znis zwyczaj, zburzy wi-
tyni i na jej miejscu wybudowa koci. W wityniach fenickich kobiety
oddaway si prostytucji w subie religii, wierzc, e swym zachowaniem
mog przebaga bogini i zyska jej przychylno. Prawem byo u Amory-
tw, by niewiasta, ktra miaa wstpi w zwizki maeskie, siedziaa przez
siedem dni jako nierzdnica przy bramie. W Byblus ludzie golili gowy raz
do roku na znak aoby po Adonisie. Kobiety niechcce powici swych
wosw musiay oddawa si obcym w okrelonym dniu wita, a pienidze
tym sposobem zarobione powicone byy bogini. Grecki napis odnaleziony
w Tralles w Lydii dowodzi, e praktyka prostytucji obrzdowej przetrwaa w
tym kraju a do II wieku naszej ery. Napis ten mwi o pewnej kobiecie, Au-
relii Aemilii; nie tylko ona sama na rozkaz boga suya mu jako prostytutka,
ale take matka jej i inne kobiety jej rodu czyniy to samo przed ni. Pu-
bliczny charakter napisu wyrytego na marmurowej kolumnie, wspierajcej
ofiar wotywn, wiadczy o tym, e taki tryb ycia i takie pochodzenie nie
przynosiy haby. W Armenii najszlachetniejsze rodziny powicay swe
crki subie bogini Anaitis w jej wityni w Acilisena, gdzie panny peniy
obowizki prostytutek na dugo przed wyjciem za m. Nikt nie mia ad-
nych skrupuw, biorc tak pann za on, gdy koczy si okres jej suby.
W Komana w Poncie bogini Ma suyy dziesitki witych nierzdnic, a
tumy mczyzn i kobiet przybyway z okolicznych miast i wiosek na odby-
wajce si co dwa lata uroczystoci lub te zjawiay si w innych porach, by
zoy luby bogini.
Analiza odnonych przekazw prowadzi do wniosku, e wielka Bogini
Matka, uosobienie wszystkich si rozpodowych przyrody, czczona bya pod
rnymi imionami, ale przy zachowaniu zasadniczego podobiestwa mitw
i rytuau przez wiele ludw Azji Zachodniej. Bogini wystpuje z kochan-
kiem, a raczej seri kochankw, boskich, a przy tym miertelnych, z ktrymi
kojarzya si co roku, a zwizek ich niezbdny by dla rozmnoenia rolin
i zwierzt. Bajeczny ten zwizek boskiej pary by naladowany, a nawet
zwielokrotniany na ziemi w realnym, chocia chwilowym stosunku seksual-
nym ludzi w wityni bogini, co zapewniao owocowanie ziemi oraz pod-
no ludzi i zwierzt.
Twrc obyczaju prostytucji rytualnej w Pafos mia by krl Kinyras, a
praktykoway go rzekomo jego crki, siostry Adonisa, ktre cignwszy na
siebie gniew Afrodyty, kojarzyy si z obcymi i dokonay ycia w Egipcie.
W tej wersji legendy gniew Afrodyty jest prawdopodobnie pniejszym
dodatkiem jakiego dziejopisa, dla ktrego obyczaje obraajce jego poczu-
cie moralne mogy by jedynie kar nakazan przez bogini, a nie ofiar,
ktrej wymaga od swych wyznawcw. Tak czy inaczej, opowie wskazuje
na to, e ksiniczki pafijskie musiay podporzdkowa si obyczajowi tak
samo jak kobiety niskiego stanu.
Niektre z opowieci o Kinyrasie, protoplacie krlw-kapanw z Pafos
i ojcu Adonisa, zasuguj na nasz uwag. Syszymy wic przede wszystkim,
e spodzi on syna, Adonisa, w kazirodczym zwizku ze sw crk, Myrrh,
podczas wita bogini zboa, gdy przybrane w biae szaty kobiety winny
byy skada wiece ze zboa jako pierwociny plonw i cile przestrzega
przez dziewi dni czystoci. W legendach napotykamy wiele podobnych
przykadw kazirodztwa krlw z wasnymi crkami. Nie wydaje si praw-
dopodobne, by podania takie nie miay adnych podstaw, i chyba rwnie
nieprawdopodobne jest, by odnosiy si one jedynie do przypadkowych wy-
buchw nienormalnej dzy. Podejrzewamy raczej, e oparte s na dorocz-
nych obyczajach przestrzeganych z okrelonych powodw w pewnych spe-
cjalnych okolicznociach. Ot w krajach, w ktrych nastpstwo tronu byo
jedynie po kdzieli, gdzie zatem krl sprawowa wadz jedynie dziki ma-
estwu z nastpczyni tronu, bdc prawdziw wadczyni, zdarzao si
czsto, e ksi polubia wasn siostr, by wraz z jej rk otrzyma koro-
n, ktra w innym wypadku przypadaby obcemu mczynie, by moe
nawet cudzoziemcowi. Czy ta sama zasada dziedziczenia nie moga by
przyczyn kazirodczego stosunku z crk? Logicznym bowiem nastpstwem
takiej zasady byoby to, e krl zobowizany by zwolni tron po mierci
swej ony-krlowej, poniewa przebywa na nim jedynie dziki polubieniu
jej. Zakoczenie zwizku maeskiego przekrelao jego prawa do tronu,
ktre obecnie przechodziy na ma jego crki. Jeli wic krl pragn pa-
nowa po mierci swej ony, mg to uczyni legalnie, jedynie polubiajc
crk i w ten sposb za jej porednictwem przeduajc swe prawa do tytuu
nalecego uprzednio do jej matki.
Kinyras syn z niezwykej urody i o wzgldy jego zabiegaa sama Afro-
dyta. Wynikaoby z tego, jak ju na to zreszt zwrcili uwag uczeni, e w
pewnym sensie Kinyras by duplikatem swego przystojnego syna, Adonisa,
ktry podbi serce bogini. Nie mona te oddzieli tych opowieci o mioci
Afrodyty do dwch czonkw domu panujcego w Pafos od odpowiadajcej
im legendy o Pigmalionie, fenickim krlu Cypru, ktry rzekomo zakocha
si w posgu Afrodyty i kad si z nim do ka. Jeli wemiemy pod uwa-
g, e Pigmalion by teciem Kinyrasa, a synem Kinyrasa by Adonis, i e
wszyscy trzej w kolejnych pokoleniach byli rzekomo uwikani w miosne
intrygi z Afrodyt, wwczas trudno oprze si wnioskowi, e pierwsi krlo-
wie Pafos stale pretendowali nie tylko do stanowiska kapanw bogini, lecz
rwnie utrzymywali, i s jej kochankami, innymi sowy, e jako osoby
urzdowe byli rwnoczenie wcieleniami Adonisa. W kadym razie wedug
legendy Adonis panowa na Cyprze i nie ulega, jak si zdaje, wtpliwoci, e
synowie wszystkich fenickich krlw wyspy nosili tytu Adonisa. To praw-
da, e w cisym znaczeniu tego sowa tytu ten oznacza jedynie pana, ale
legendy wice postacie tych cypryjskich ksit z bogini mioci nadaj
wielkie prawdopodobiestwo tezie, e rocili sobie oni prawa nie tylko do
ludzkiej godnoci Adonisa, lecz rwnie do jego boskiej natury. Historia
Pigmaliona wskazuje na istnienie ceremonii witych godw, kiedy to krl
polubia posg Afrodyty, a raczej Astarte. Jeli rzeczywicie tak byo, to
opowie odnosia si nie tylko do jednego czowieka, ale do caej grupy
ludzi i byaby tym bardziej prawdopodobna, gdyby imi Pigmaliona byo
rozpowszechnionym imieniem krlw semickich w oglnoci, a w szczegl-
noci cypryjskich. W kadym razie wiemy, e imi to nosi synny krl Ty-
ru, od ktrego ucieka jego siostra, Dydona, a krl Kition i Idalion na Cy-
prze, ktry panowa za czaswAleksandra Wielkiego, rwnie nazywa si
Pigmalion, a raczej Pumiyathon (fenickie imi znieksztacone nastpnie
przez Grekw na Pigmalion). Warto rwnie zaznaczy, e imiona Pigma-
liona i Astarte wystpuj obok siebie w punickim napisie na zotym meda-
lionie odnalezionym w jednym z grobw w Kartaginie. Ksztat liter wiad-
czy o tym, e mamy do czynienia z jednym z najstarszych napisw. Ponie-
wa wedug legendy obyczaj prostytucji rytualnej mia by wprowadzony
przez krla Kinyrasa i przestrzegany przez jego crki, moemy wysun
hipotez, e krl Pafos odgrywa rol boskiego maonka w mniej niewinnej
ceremonii anieli zalubiny posgu. W istocie kady z nich musia podczas
pewnych uroczystoci mie stosunek z jedn lub kilkoma witymi nierzd-
nicami, ktre odgryway rol Astarte przy tym Adonisie. Jeli tak byo w
rzeczywistoci, wwczas wicej prawdy, anieli powszechnie przypuszcza-
no, kryje si w zarzutach Ojcw Kocioa twierdzcych, e Afrodyta, czczo-
na przez Kinyrasa, bya zwyk dziwk. Potomstwo tego zwizku otrzymy-
wao rang synw i crek bstwa, a z czasem zostawali oni ojcami i matka-
mi bogw i bogi, jak to przed nimi czynili ich rodzice. W ten sposb Pafos
i zapewne wszystkie inne witynie wielkiej azjatyckiej bogini, gdzie prak-
tykowano wit prostytucj, zatoczone byy ludzkimi bstwami, potom-
stwem boskiego krla i jego ony, konkubin i prostytutek witynnych.
Kade z nich mogo dziedziczy po ojcu tron lub te by skadane w ofierze
za niego, gdy trudnoci wojenne lub inne powane okolicznoci wymagay,
jak to si czasami zdarzao, mierci krlewskiej ofiary. Taki haracz, ciga-
ny dla dobra kraju przy odpowiedniej okazji z licznej progenitury krla, nie
kad kresu boskiej dynastii i nie ama serca rodzica, sprawiedliwie dziel-
cego swe ojcowskie uczucia midzy tak liczne potomstwo. W kadym razie,
jeli semiccy krlowie, jak to si wydaje prawdopodobne, uchodzili czsto
za dziedziczne bstwa, atwo zrozumie czstotliwo semickich imion wa-
snych, wskazujcych na to, e ich posiadacze byli synami lub crkami,
brami lub siostrami, ojcami lub matkami boga, i nie musimy ucieka si do
wybiegw stosowanych przez pewnych uczonych, pragncych unikn pro-
stego znaczenia tych sw. Interpretacj t potwierdza podobny zwyczaj egi-
pski. W Egipcie bowiem, gdzie krlw czczono jako istoty boskie, krlowa
zwana bya on boga lub matk boga, a tytu ojca boga nosi nie tyl-
ko ojciec krla, lecz rwnie jego te. Zapewne w podobny sposb kady
Semita, ktry crk sw wysya do krlewskiego haremu, mia prawo nazy-
wa si ojcem boga.
Sdzc z imienia, semicki krl noszcy imi Kinyrasa by, podobnie jak
krl Dawid, harfist, albowiem imi Kinyras jest niewtpliwie zwizane z
greckim sowem kinyra lira strunowa, pochodzcym z kolei z semic-
kiego kinnor lira. To wanie sowo uyte jest w odniesieniu do instru-
mentu, na ktrym Dawid gra przed Saulem. Nie popenimy zapewne bdu,
gdy stwierdzimy, e w Pafos i Jerozolimie gra na lirze strunowej lub harfie
nie bya jedynie rozrywk dla zabicia czasu, ale stanowia cz rytuau reli-
gijnego, wzruszenia za spowodowane melodi przypisywane byy, podob-
nie jak skutki wina, bezporedniej inspiracji boga. Nie ulega wtpliwoci, e
stali kapani wityni w Jerozolimie prorokowali przy akompaniamencie
muzyki na harfach, psalteriach i cymbaach, a wydaje si, e kler niezawo-
dowy, jeli moemy tak nazwa prorokw, potrzebowa podobnego bodca
dla wprawienia si w stan ekstazy, w ktrym porozumiewa si bezporednio
z bstwem. Czytamy wic o grupie prorokw, ktrzy schodzili z wysokiego
miejsca, prorokujc, poprzedzani przez psalterium, tamburyn, piszczak
i harf. Gdy poczone wojska plemion Judy i Efraima maszeroway przez
pustyni moabick, cigajc przez trzy dni nieprzyjaciela, i nie mogy zna-
le wody, giny z pragnienia wraz ze swymi jucznymi zwierztami. W pot-
rzebie tej towarzyszcy armii prorok Elizeusz zada, by sprowadzono mu-
zykanta, i kaza mu gra. Pod wpywem muzyki wyda onierzom rozkaz
kopania roww w piaszczystym wyschnitym oysku rzeki, przez ktre
prowadzia ich droga. Uczynili, jak im kazano, a nastpnego dnia rowy pene
byy wody, ktra przypyna pod ziemi ze straszliwych bezludnych gr
znajdujcych si po obu stronach. Sukces proroka natrafiajcego na wod w
pustyni przypomina legendarne osignicia wspczesnych rdkarzy, cho-
cia posuguj si oni innymi sposobami. Przypadkowo udao si prorokowi
jeszcze jedn usug odda swym rodakom. Czajcy si w swych legowis-
kach midzy skaami Moabici dostrzegli czerwone soce pustyni odbijajce
si w wodzie i biorc je za krew czy raczej za omen krwi nieprzyjaci, od-
wayli si zaatakowa obz, po czym zostali pokonani w straszliwej rzezi.
Podobnie jak chmur melancholii przesaniajc chwilami zamroczony
umys Saula uwaano za ducha zesanego przez Pana, by mu dokucza, tak z
drugiej strony harfa, kojca i uspokajajca jego troski, moga wydawa si
nawiedzanemu przez zego ducha krlowi gosem Boga lub jego dobrego
anioa, oznajmiajcym mu pokj. Nawet w naszych czasach wielki pisarz
religijny, bardzo uczulony na czar muzyki, powiedzia, e tony posiadajce
moc rozpalania krwi i agodzenia serca nie mog by jedynie pustymi
dwikami. Musiay one wymkn si z jakiego wyszego krgu, s prze-
jawami odwiecznej harmonii, gosem aniow, Magnificat witych. Tak oto
prymitywne wyobraenia czowieka pierwotnego i jego nieporadny bekot
przeksztacaj si w dwiczn proz Newmana1 i odzywaj si w niej po-
tnym zwielokrotnionym echem. Wpyw muzyki na rozwj religii jest za-
iste tematem zasugujcym na yczliwe studium. Nie ulega bowiem wtpli-
woci, e sztuka ta, najbardziej intymna i wzruszajca, uczynia wiele dla
stworzenia i wypowiedzenia uczu religijnych, przeksztacajc w ten sposb
bardziej lub mniej gboko tworzywo wiary, ktrej pozornie zdaje si jedy-
nie suy. W tworzeniu religii muzyk ma swj udzia, podobnie jak prorok
i myliciel. Kada wiara ma sw muzyk, a rnica midzy wiarami da si
niemal wyrazi w muzycznym zapisie. Przestrze na przykad dzielca dzi-
kie hulanki Kybele od majestatycznego rytuau Kocioa katolickiego da si
zmierzy przepaci dzielc dysonanse cymbaw i tamburynw od pe-

1
John Henry Newman (1801-1890) angielski pisarz i teolog. W 1845 roku przeszed na
katolicyzm. By duchowym przywdc ruchu katolickiego wywodzcego si z Oksfordu. W
1879 roku zosta mianowany kardynaem przez papiea Leona XIII. Napisa m.in. The
Grammar of Assent, Apologia pro Vita Sua.
nych powagi harmonijnych tonw Palestriny i Haendla. Rne muzyki r-
nymi duchami bywaj przepojone.
XXVII
Rytua Adonisa

Podczas wit Adonisa obchodzonych w Azji Zachodniej i na wyspach


greckich opakiwano co roku mier boga. aobnicy, wrd ktrych prze-
waay kobiety, zawodzili gorzko. Wizerunki boga, obleczone w cauny na
podobiestwo zwok, noszono jak na pogrzebach, po czym wrzucano je do
morza lub potoku. W niektrych miejscowociach ju nastpnego dnia wi-
cono jego powrt do ycia. Ale zalenie od miejscowoci obrzdy te przy-
bieray rozmait form, a take wypaday w rnych porach roku. W Alek-
sandrii wizerunki Adonisa i Afrodyty ukadano na dwch oach i otaczano
je wszelkimi gatunkami dojrzaych owocw, ciastkami, rolinami w donicz-
kach i zielonymi altankami plecionymi z anyu. Jednego dnia obchodzono
zalubiny kochankw, a nazajutrz kobiety w aobie, z rozpuszczonymi wo-
sami i obnaonymi piersiami, zanosiy posg zmarego Adonisa na brzeg
morza i wrzucay go do wody. W ich smutku bya jednak nadzieja, pieway
bowiem, e ten, ktrego straciy, powrci. Nie zdoano ustali cisej daty tej
uroczystoci obchodzonej w Aleksandrii, ale ze wzmianek o dojrzaych
owocach wywnioskowano, e odbywaa si pnym latem. W wielkiej fe-
nickiej wityni Astarte w Byblus opakiwano co roku mier Adonisa przy
piskliwych dwikach fletu, z paczem, lamentami i biciem si w piersi, ale
nastpnego dnia zgodnie z wierzeniem powraca on do ycia i wstpowa do
nieba w obecnoci swoich czcicieli. Niepocieszeni wierni pozostawieni na
ziemi golili gowy, podobnie jak to czynili Egipcjanie z okazji mierci bo-
skiego byka Apisa. Kobiety, ktre nie potrafiy zdoby si na powicenie
swych piknych lokw, oddaway si obcym w wyznaczony dzie wita
i ofiarowyway Astarte swe haniebne zarobki.
Wyglda na to, e to fenickie wito przypadao wiosn, poniewa data
zwizana bya ze zmian koloru wody w rzece Adonis, a wspczeni po-
drnicy zaobserwowali zjawisko to wiosn. O tej porze roku czerwona
ziemia zmyta deszczami w grach zabarwia wody nie tylko rzeki, ale i mo-
rza czerwonym, krwistym kolorem, uchodzcym za krew Adonisa, ktrego
co roku rani miertelnie dzik na grze Liban. Szkaratny anemon mia wyro-
sn czy te by splamiony t krwi, poniewa za anemony kwitn w Syrii
w okresie Wielkanocy, mona z tego wycign wniosek, e wito Adoni-
sa, a przynajmniej jedno z jego wit, obchodzone byo na wiosn. Nazwa
kwiatu wywodzi si prawdopodobnie od sowa naaman (kochanie), bd-
cego jednym z epitetw Adonisa. Arabowie nadal nazywaj anemony rana-
mi Naamana. Rwnie czerwona ra kolor swj rzekomo zawdzicza tej
samej smutnej przyczynie, albowiem Afrodyta, pieszc do swego zranione-
go kochanka, nastpia na krzak ry. Okrutne ciernie rozdary jej delikatne
ciao, a wita krew zabarwia na zawsze na czerwono biay kwiat ry. By-
oby zapewne lekkomylne przywizywa zbyt wiele wagi do kalendarza
kwiatw, a w szczeglnoci posugiwa si argumentem tak kruchym jak
kwiat ry, ale o ile dowd ten w ogle ma jakiekolwiek znaczenie, to opo-
wie czca mier Adonisa z r damascesk wskazuje raczej na lato, a
nie na wiosn jako por witowania jego mczestwa. W kadym razie nie
ulega wtpliwoci, e w Attyce wito przypadao na peni lata. Albowiem
flota, ktr Ateny wystawiy przeciwko Syrakuzom i ktrej zniszczenie na
zawsze zamao potg atesk, wypyna w poowie lata, a zowieszczy
zbieg okolicznoci zrzdzi, e w tym samym dniu odbyway si aobne
uroczystoci ku czci Adonisa. Gdy wojska schodziy do portu, by zaokrto-
wa si, ulice, ktrymi maszeroway, wypenione byy trumnami i figurami
przedstawiajcymi zwoki, a w powietrzu rozlegay si zawodzenia kobiet
opakujcych mier Adonisa. W ponurej atmosferze wypywaa na morze
najwietniejsza flota, jak kiedykolwiek wystawiy Ateny. Po wielu stule-
ciach, gdy cesarz Julian odby pierwszy swj uroczysty wjazd do Antiochii,
wesoa i pena zbytku stolica Wschodu pogrona bya w udawanej aobie z
okazji dorocznej mierci Adonisa i jeli mia on jakiekolwiek przeczucia
zbliajcego si nieszczcia, to lamenty docierajce do jego uszu musiay
brzmie zowieszczo.
Jeli podane przeze mnie wyjanienie jest poprawne, uroczysto mierci
i zmartwychwstania Adonisa musi by rwnie dramatycznym przedstawie-
niem rozkadu i powrotu do ycia wiata rolinnego. Potwierdzaj to nast-
pujce elementy legendy i rytuau Adonisa. Historia jego urodzenia wiad-
czy o bliskim pokrewiestwie ze wiatem rolinnym. Mia si on urodzi z
drzewa mirry, ktrego kora pka po dziesiciomiesicznej ciy, wydajc
na wiat pikne niemowl. Inni znowu utrzymuj, e dzik kem rozpru
kor i w ten sposb utorowa drog dzieciciu. Starano si troch zracjonali-
zowa legend, twierdzc, e matk dziecka bya kobieta imieniem Myrrh,
przemieniona w drzewo mirrowe natychmiast po poczciu dziecka. By mo-
e, rdem tej bajki jest uywanie mirry podczas uroczystoci ku czci Ado-
nisa. Pamitamy, e kadzida byy uywane przy podobnych obrzdkach
babiloskich, tak jak palili je bawochwalczy Hebrajczycy ku czci Krlowej
Niebios, bdcej przecie nikim innym jak sam Astarte. Fakt, e Adonis
spdza p roku czy te, zdaniem innych, jedn trzeci roku w podziemiach,
a reszt na ziemi, daje si wytumaczy najprociej i najbardziej naturalnie
tym, e reprezentowa on rolinno, szczeglnie zboe, ktre ley pochowa-
ne w ziemi przez poow roku, a na nastpn poow ukazuje si na po-
wierzchni. Wrd powtarzajcych si co roku zjawisk przyrody adne nie
nasuwa tak bardzo myli o mierci i zmartwychwstaniu jak znikanie rolin-
noci na jesieni i ponowne jej pojawianie si na wiosn. Nic wic dziwnego,
e zjawisko tak doniose, tak uderzajce i powszechne, nasuwajc podobne
myli, rodzi podobne obrzdki w rozmaitych krajach. Moemy zatem przy-
j za prawdopodobne wytumaczenie kultu Adonisa, tak bardzo odpowiada-
jce faktom natury i posiadajce analogie w obrzdkach istniejcych w in-
nych krajach. Tumaczenie to poparte jest rwnie pogldem dominujcym
wrd staroytnych, ktrzy wielokrotnie interpretowali umieranie i powrt
do ycia boga jako kiekowanie i dojrzewanie zboa.
Tammuz wzgldnie Adonis jako duch zboa wystpuje jasno w relacji o
wicie ku jego czci pozostawionej przez arabskiego pisarza, ktry y w X
wieku i opisa caoroczne obrzdki i ofiary Syryjczykw z Haranu.

Tammuz (lipiec). W poowie tego miesica przypada wito el-Bgt, to


jest paczcych kobiet, a jest to uroczysto T-uz urzdzana ku czci boga
T-uz. Kobiety opakuj go, poniewa w okrutny sposb zosta zamordowany
przez swego boga, ktry star jego koci w arnach, a potem rozsypa je na
wietrze. Kobiety (w czasie wita) nie jedz niczego, co byo mielone w ar-
nach, ale ograniczaj swe poywienie do wymoczonej pszenicy, sodkiego
groszku, daktyli, rodzynkw itp.

T-uz bdcy tu przecie Tammuzem przypomina tutaj Johna Barleycorna


Burnsa:

Przypiekali nad ogniem


Ciao i kady gnat
A mynarz midzy kamienie
Bezlitonie go kad.

cise powizanie natury Adonisa ze zboem jest bardzo charakterystycz-


ne dla szczebla kultury, jaki osignli wyznawcy tego boga w czasach histo-
rycznych. Dawno ju porzucili koczownicze ycie wdrujcego myliwego
i pasterza. Od wiekw osiedlili si i byt ich by uzaleniony przede wszyst-
kim od uprawy ziemi. Nie miay dla nich wikszego znaczenia lene jagody
i korzonki, tak wielk rol odgrywajce w yciu ich barbarzyskich przod-
kw. Zboe, podstawa ich ycia, pochaniao coraz wicej myli i energii.
Przebaganie bstw podnoci w ogle, a ducha zboa w szczeglnoci sta-
wao si coraz czciej gwnym elementem ich religii. Urzdzajc te ob-
chody, mieli przed oczyma wycznie cele praktyczne. Radosne powitanie
odradzajcej si rolinnoci, opakiwanie jej zgonu nie byo wywoane ja-
kim mglistym poetycznym uczuciem. Gd dokuczajcy w danej chwili czy
te zagraajcy im by gwn si napdow kultu Adonisa.
Ojciec Lagrange1 wysun hipotez, e opakiwanie Adonisa byo w zasa-
dzie obrzdkiem odprawianym w okresie niw w celu przebagania boga
zboa, ktrego cinali sierpami niwiarze lub deptay na mier kopyta wo-
w na klepisku. Gdy mczyni go umiercali, kobiety przeleway krokody-
le zy i staray si umierzy zrozumiae oburzenie boga, udajc aob po
jego mierci. Teoria ta zgadza si doskonale z dniami wit przypadajcymi
na wiosn lub w lecie, albowiem w krajach kultu Adonisa zbiory jczmienia
i pszenicy wypadaj na wiosn i w lecie, a nie jesieni. Hipotez t potwier-
dza rwnie praktyka niwiarzy egipskich, ktrzy cinajc pierwsze kosy,
lamentowali i wzywali imienia Izydy. A wspiera j rwnie analogia ze
zwyczajami wielu plemion myliwskich traktujcych z wielkim szacunkiem
zabijan i spoywan zwierzyn.
W tej interpretacji mier Adonisa nie jest naturalnym rozkadem rolin-
noci w ogle pod wpywem upau w lecie czy mrozu w zimie, lecz gwa-
townym zniszczeniem zboa przez czowieka, ktry cina je na polu, mci
na klepisku i miele w arnach. Mona przyzna, e taki istotnie by gwny
aspekt mierci Adonisa w pniejszych czasach dla rolniczych ludw Le-
wantu, ale naley powtpiewa, czy rzeczywicie od samego pocztku Ado-
nis nie by niczym innym, jak tylko zboem. W okresach wczeniejszych
mg by dla pasterza delikatnym zielem puszczajcym pdy po deszczu,
ktremu wychudzone i godne trzody zawdziczaj bogate pastwiska. Jesz-
cze wczeniej mg by wcieleniem ducha orzechw i jagd, ktre jesienne
lasy daj dzikiemu myliwemu i jego poowicy. I jak rolnik musi przebaga
ducha zboa, stanowicego jego poywienie, tak te pasterz musi udobru-
cha ducha trawy i lici, ktre jego trzody przeuwaj, myliwy za ducha
korzeni, ktre wygrzebuje, i owocw, ktre zbiera z gazi. We wszystkich
tych przypadkach przebaganie obraonego i rozgniewanego ducha wymaga
oczywicie wyszukanych przeprosin i tumacze przy akompaniamencie
gonych lamentw nad jego mierci, gdy tak si zoy, e na skutek ao-
snego przypadku czy koniecznoci duch zosta nie tylko ograbiony, ale i za-
mordowany. Musimy jednak zapamita, e dziki myliwy i pasterz w tych
odlegych czasach nie doszed jeszcze prawdopodobnie do abstrakcyjnego
pojcia rolinnoci w ogle i zgodnie z tym, jeli w ogle istnia dla nich
Adonis, to by on raczej adonem, czyli panem pojedynczego drzewa lub ro-
liny, a nie personifikacj ycia rolinnego w ogle. Byoby wic wwczas
tylu Adonisw co drzew i krzeww, a kady z nich mg oczekiwa satys-
fakcji za szkod wyrzdzon jego osobie lub wasnoci. I co roku, gdy drze-
wa zaczynay zrzuca licie, Adonis zdawa si krwawi na mier czerwo-
nymi limi, by powrci do ycia z wie zieleni wiosny.

1
Joseph-Marie Lagrange (1855-1938) uczony francuski, dominikanin, egzegeta, zaoyciel
szkoy bada biblijnych i archeologicznych w Jerozolimie.
Mamy pewne powody, by przypuszcza, e w tych dawnych czasach Ad-
onis bywa niekiedy reprezentowany przez ywego czowieka, ktry gin
mierci gwatown w postaci boga. Co wicej, istniej dowody wiadczce
o tym, e u ludw rolniczych zamieszkujcych wschodnie wybrzee Morza
rdziemnego duch zboa niezalenie od imienia, jakie nosi, czsto bywa
uosabiany przez ludzkie ofiary skadane dorocznie na polach po niwach.
Jeli tak byo rzeczywicie, to ceremonia przebagania ducha zboa miaaby
tendencj stopienia si z kultem zmarych. By moe, uwaano, e duchy
powracajce do ycia w kosach uynionych ich krwi umieraj po raz dru-
gi, cite w czasie niw. Ot duchy tych, ktrzy zginli mierci gwatow-
n, s gniewne i mog wywrze zemst na swych zabjcach, gdy tylko nada-
rzy si sposobno. Std prba przebagania dusz zamordowanych ofiar
splata si, przynajmniej w pojciu ludu, z prbami udobruchania ducha zbo-
a. A poniewa zmarli powracali na ziemi w kiekujcym zbou, mona
rwnie uwaa, e powracali w wiosennych kwiatach, ktre z dugiego snu
obudzio wonne wiosenne powietrze. Zoono je na spoczynek pod darni.
C prostszego, jak wyobrazi sobie, e fioki i hiacynty, re i anemony,
ktre wyoniy si z ich prochw, zabarwione s czerwieni ich krwi i za-
wieraj jak czstk ich ducha?

Ra tam kwitnie prawdziwie czerwono,


Gdzie krew cezarw wsika w ziemi ono
A hiacyntu kade niemal kwiecie
Z czyjej tam gowy na grzd strcono.

Nad rzek trawa mikka i pierzasta


Moci nam re w zieleni i w chwastach.
Ach, lemy na niej lekko, bo kt wie,
Z czyich ust miych po cichu wyrasta!

Latem po bitwie pod Landen, najbardziej krwawej bitwie Europy XVII


wieku, ziemia zroszona krwi dwudziestu tysicy zabitych pokryta si mi-
lionami makw, a podrnik, przemierzajc te rozlege pola czerwieni, mg
rzeczywicie wyobrazi sobie, e to ziemia zwraca swych zmarych. W Ate-
nach wielkie wito Umarych przypadao na wiosn, w poowie marca, gdy
rozkwitay pierwsze kwiaty. Uwaano, e to zmarli powstaj ze swych gro-
bw i kr po ulicach, na prno starajc si wej do wity i mieszka
zatarasowanych przed wzburzonymi duchami sznurami, zielem przeczysz-
czajcym i smol. Nazwa wita zgodnie z najbardziej oczywist i naturaln
interpretacj oznacza wito Kwiatw i dobrze pasuje do charakteru uroczy-
stoci, jeli rzeczywicie uwaano, e o tej porze roku biedne duchy w po-
staci zakwitajcych kwiatw wya ze swych ciasnych pomieszcze. Za-
pewne tkwi dbo prawdy w teorii Renana, dopatrujcego si w kulcie Ad-
onisa sennego zmysowego kultu mierci, niewystpujcej w postaci krla
strachu, lecz przemylnego czarodzieja, podstpem cigajcego ofiary i po-
grajcego je w nie wieczystym. Wydawao si Renanowi, e czar przyro-
dy libaskiej stanowi odpowiednie to dla tak zmysowych i wizjonerskich
uczu religijnych, unoszcych si gdzie w nieokrelonej przestrzeni midzy
blem a rozkosz, midzy snem a zami. Niewtpliwie bdem byoby przy-
pisywanie chopom syryjskim kultu koncepcji tak abstrakcyjnej jak mier w
ogle, ale, by moe, ich proste umysy stapiay myl o odradzajcym si
duchu rolinnoci z bardzo konkretnym pojciem duchw zmarych, powra-
cajcych wiosn do ycia w postaci pierwszych kwiatw, delikatnej zieleni
zboa i wielobarwnego kwitnienia drzew. W ten sposb ich pogldy na
mier i zmartwychwstanie natury zabarwione s ich pogldami na mier
i zmartwychwstanie czowieka, pomieszane z ich osobistymi zmartwieniami,
nadziejami i obawami. Nie ulega dla nas rwnie wtpliwoci, e w koncep-
cji Adonisa przedstawionej przez Renana pobrzmiewaj echa jego wspom-
nie o miertelnym nie, ktry zamkn jego oczy na stokach Libanu, i o
picej snem wieczystym w kraju Adonisa siostrze jego, ktra ju nigdy nie
obudzi si z anemonami i rami2.

2
Henryka Renan, siostra historyka, badacza religii i filozofa Ernesta Renana (1823-1892), by-
a jego najlepsz przyjacik i powiernic. W latach 1860-1861 towarzyszya Renanowi w
wyprawie archeologicznej na Bliski Wschd. Oboje ciko zachorowali w Amsait w Libanie.
Gdy Renan odzyska przytomno, Henryka Renan ju nie ya.
XXVIII
Ogrdki Adonisa

Tak zwane ogrdki Adonisa to chyba najlepszy argument na rzecz teorii,


e Adonis by bstwem rolinnoci, a szczeglnie zboa. Byy to koszyki lub
donice napenione ziemi, w ktrych sadzono i hodowano przez osiem dni
pszenic, jczmie, saat, koper oraz rne kwiaty. Zajmoway si tym
gwnie, a nawet wycznie kobiety. Pod wpywem promieni sonecznych
roliny szybko wyrastay, ale, nie zapuciwszy korzeni, rwnie szybko wi-
dy i po omiu dniach wynoszono je wraz z figur Adonisa i wrzucano do
morza.
Najatwiej mona by te ogrdki Adonisa wytumaczy jako uosobienia
Adonisa wzgldnie jego mocy. Przedstawiay go one zgodnie z jego pier-
wotn natur w postaci rolin, natomiast wizerunki wynoszone i wrzucane
do wody stanowiy pniejsze jego wcielenie w ludzkie ksztaty. Wszystkie
te ceremonie, jeli moje tumaczenie jest trafne, byy zrazu czarami majcy-
mi przypieszy wyrastanie i powrt do ycia rolin na zasadzie magii ho-
meopatycznej wzgldnie naladowczej.
Pogld, e ogrdki Adonisa s gwnie czarami majcymi na celu przy-
pieszenie wegetacji rolinnoci, a szczeglnie zboa, i e nale do tej sa-
mej kategorii co opisane ju wczeniej wiosenne i letnie obyczaje ludowe w
wspczesnej Europie, opiera si nie tylko na specyfice podobiestwa. Mo-
emy na szczcie dowie, e ogrdki Adonisa (jeli wolno nam uy tego
okrelenia w oglnym znaczeniu) nadal s sadzone po pierwsze, przez ludy
pierwotne w porze siewu, i po drugie, przez chopw europejskich w poo-
wie lata. U Oraonw i Mundarw w Bengalu, gdy nadchodzi czas sadzenia
ryu, grupa modziey obojga pci udaje si do lasu, by ci tam mode
drzewo karma lub ga z tego drzewa. Obnosz je triumfalnie, taczc,
piewajc i bijc w bbny, po czym sadz to drzewo na rodku wiejskiego
placyku, na ktrym odbywaj si tace. Skada si drzewu ofiary, nastpne-
go za ranka modzie tworzy koo i taczy wok drzewa karma ozdobio-
nego skrawkami kolorowych materiaw i imitacjami bransoletek i naszyjni-
kw, sporzdzonymi z plecionej somy. W okresie przygotowa do wita
crki naczelnika wioski hoduj w szczeglny sposb pdy jczmienia. Na-
siona umieszcza si w wilgotnej, piaszczystej ziemi zmieszanej z turmery-
kiem, dziki czemu dba maj kolor bladoty lub pierwiosnka. Podczas
wita panny zanosz je w koszykach na placyk i tam z niskimi pokonami
skadaj u stp drzewa karma. Po uroczystoci drzewo karma wrzuca si do
potoku lub zbiornika. Sens sadzenia jczmienia, a nastpnie ofiarowanie go
karmie nie ulega chyba adnej wtpliwoci. Drzewa w przekonaniu tego
ludu przypieszaj dojrzewanie plonw, a u Mundarw lub Mundw b-
stwa lasu odpowiedzialne s za plony. Tote przynoszenie drzewa przez
Mundarw i traktowanie go z tak wielkim szacunkiem w okresie sadzenia
ryu moe mie tylko jedno znaczenie suy przypieszeniu dojrzewania
ryu, przypieszenie za wegetacji jczmienia i ofiarowanie go drzewu ma
suy temu samemu celowi. By moe, ma rwnie przypomnie duchowi
drzewa o jego obowizkach wobec plonw i przypieszy jego dziaanie
przez tak naoczny przykad szybkiego wzrostu roliny. Wrzucanie drzewa
karma do wody mona wytumaczy jako zaklinanie deszczu. Nie wiadomo,
czy wrzuca si rwnie dba jczmienia, ale jeli moja interpretacja oby-
czaju jest suszna, to zapewne jczmie jest wrzucany do wody razem z
drzewem. Rnica midzy zwyczajem bengalskim a greckimi obrzdkami
ku czci Adonisa polega na tym, e w pierwszym wypadku duch drzewa po-
jawia si w swej pierwotnej postaci drzewa, natomiast w kulcie Adonisa
ukazuje si w postaci ludzkiej, jako czowiek zmary, chocia o jego rolin-
nej naturze wiadcz ogrdki Adonisa, bdce w pewnym sensie wtrnym
objawieniem jego pierwotnej mocy jako ducha drzewa.
Ogrdki Adonisa uprawiaj rwnie Hindusi dla zapewnienia podnoci
ziemi i ludzi. W Udajpur w Radputanie obchodzi si wito bogini obfitoci
Gouri wzgldnie Isani. Obrzdki zaczynaj si na nowy rok hinduski, gdy
soce wkracza w znak Barana. Z ziemi lepi si figur bogini Gouri i mniej-
sz figurk jej ma, Iwary, po czym ustawia si je obok siebie. W pobliu
kopie si may rw, zasiewa w nim jczmie, polewa go i sztucznie ogrze-
wa, a ziarna zakiekuj, a wtedy kobiety tacz wok, biorc si za rce,
i prosz bogini Gouri o bogosawiestwo dla mw. Nastpnie niewiasty
rozdaj mczyznom mode pdy zboa, ci za nosz je wpite w swe turba-
ny. W tych ceremoniach ofiarowanie pdw jczmienia mczyznom i pro-
ba o bogosawiestwo bogini wskazuj wyranie na pragnienie potomstwa
jako jeden z motyww zwyczaju.
Na Sardynii ogrdki Adonisa sadzi si nadal w zwizku z wielkim wi-
tem letniego przesilenia, noszcym nazw dnia w. Jana. Pod koniec marca
wzgldnie pierwszego kwietnia miody mczyzna zjawia si u dziewczyny,
prosi j, by zostaa jego comare (ukochan), i proponuje, e zostanie jej
compare. Rodzina panny uwaa t propozycj za zaszczyt i z radoci j
przyjmuje. Pod koniec maja dziewczyna sporzdza doniczk z kory drzewa
korkowego, napenia j ziemi i sadzi w niej gar pszenicy i jczmienia.
Doniczk wystawia si na soce i czsto polewa, dziki czemu zboe szyb-
ko wschodzi i w przeddzie w. Jana jest ju dosy wysokie. Doniczka zwie
si Erme lub Nenneri. W dniu w. Jana kawaler i panna, odwitnie wystro-
jeni, w towarzystwie licznej wity i poprzedzeni brojcymi i rozbawionymi
dzieciakami, udaj si w procesji do kocioa za wsi. Tutaj rozbijaj do-
niczk o drzwi kocioa, po czym zasiadaj w kolo na trawie i przy muzyce
fletw jedz jaja i zioa. Kry puchar z winem, z ktrego kady pije, a na-
stpnie uczestnicy bior si za rce i piewaj kilka razy przy akompania-
mencie fletw o Kochankach witego Jana (Compare e comare di San
Giouanno). Gdy piewy im si znudz, wstaj i tacz wkoo do wieczora.
Podobne obyczaje przestrzegane s o tej samej porze roku na Sycylii. Pary
chopcw i dziewczt zostaj kochankami witego Jana w dzie w. Jana.
Wyrywaj sobie wzajemnie po jednym wosie z gowy i dokonuj nad nimi
rozmaitych obrzdw. Zwizuj na przykad wosy i rzucaj je w gr lub
wymieniaj nad czerepem garnka, ktry nastpnie rozbijaj na dwa kawaki,
a kady kawaek jest starannie przechowywany. Zwizek zawarty w ten spo-
sb ma trwa cae ycie. W niektrych okolicach Sycylii kochankowie w.
Jana obdarowuj si wzajemnie talerzami z kiekujcym zboem, nasionami
soczewicy i siemieniem, ktre zasadzono w ziemi na czterdzieci dni przed
witem. Obdarowany talerzem wyrywa dbo modej roliny, przewizuje
je wstk i przechowuje wrd swych najwikszych skarbw, talerz nato-
miast zwraca ofiarodawcy. W Katanii kochankowie wymieniaj garnki bazy-
lii i wielkich ogrkw; dziewczta sadz bazyli i im grubsza wyrasta, tym
jest cenniejsza.
Moliwe, e jak przypuszcza Richard Wnsch1 w zwyczajach zwi-
zanych z letnim przesileniem w. Jan zastpi Adonisa. Wiemy przecie, e
ceremonie Tammuza wzgldnie Adonisa urzdzane byy zazwyczaj w polo-
wie lata, wedug w. Hieronima przypaday one na czerwiec.
Na Sycylii nadal zasiewa si ogrdki Adonisa na wiosn i latem, z czego
prawdopodobnie moemy wycign wniosek, e na Sycylii, podobnie jak
i w Syrii, obchodzono od dawna wiosenne wito zmarego i zmartwych-
wstaego boga. Przed Wielkanoc kobiety na Sycylii siej pszenic, socze-
wic i siemi na talerzach, trzymaj je w ciemnoci i polewaj co dwa dni.
Roliny szybko wschodz, ich dba zwizuje si wstk, a talerze z roli-
nami umieszcza si na grobach, ktre z wizerunkami zmarego Chrystusa
ustawia si w katolickich i greckich kocioach w Wielki Pitek, podobnie
jak ogrdki Adonisa umieszcza si na grobie zmarego Adonisa. Zwyczaj ten
nie ogranicza si jedynie do Sycylii, poniewa jest rwnie przestrzegany w
Cosenzy w Kalabrii i, by moe, w innych miejscowociach. Cay ten oby-
czaj jest, by moe, niczym innym jak kontynuacj, pod zmienion nazw,
kultu Adonisa. Obrzdy sycylijskie i kalabryjskie nie s jedynymi ceremo-
niami przypominajcymi rytua kultu Adonisa.

Przez cay Wielki Pitek woskowa figura zmarego Chrystusa wystawiona


jest na rodku greckich kociow, a toczce si tumy pokrywaj j arli-
wymi pocaunkami, w kociele za rozlegaj si aobne monotonne pienia.

1
Richard Wnsch (1869-1915) filolog niemiecki i historyk (badacz) religii staroytnych.
Pnym wieczorem, gdy ju zapada zmrok, duchowny wynosi na ulic wo-
skow figur w trumnie przybranej rami, cytrynami, jaminem i innymi
kwiatami. Wspaniaa, tumna procesja wyrusza z tego miejsca, przemierzajc
uroczycie i powoli ulice miasta. Wszyscy uczestnicy maj w rce zapalone
wiece i piewaj aobne pieni. Przed kadym domem, ktry mija procesja,
siedz kobiety z kadzielnicami i okadzaj przechodzce rzesze. W ten sposb
miasto uroczycie odprawia pogrzeb Chrystusa, jak gdyby dopiero co zmar.
W kocu woskowa figura wraca do kocioa, gdzie od nowa zaczynaj si
aobne pienia. Treny te trwaj przez ca sobot do pnocy i w tym czasie
obowizuje cisy post. Gdy zegar wybija dwunast, zjawia si biskup,
oznajmiajc radosn nowin: Chrystus zmartwychwsta, na co wierni od-
powiadaj: Zaiste zmartwychwsta. W caym miecie wybucha natychmiast
olbrzymia rado znajdujca sobie ujcie w okrzykach, salwach dzia okr-
towych, palbie muszkietw i najrozmaitszych ogniach sztucznych. Rwnocze-
nie ludzie przerzucaj si z kracowoci postu w objadanie si wielkanoc-
nym jagniciem i picie czystego wina.

W podobnie plastyczny sposb zwyk by Koci katolicki przedstawia


swym wiernym histori mierci i zmartwychwstania Zbawiciela. wite
widowiska pobudzay wyobrani i gorce uczucia wraliwego poudniowe-
go ludu, ktremu ceremonie i przepych katolicyzmu odpowiaday bardziej
anieli chodniejszym temperamentom ludw teutoskich.
Gdy zastanowimy si, jak czsto Koci umiejtnie potrafi zasia ziarna
nowej wiary na starej pogaskiej glebie, moemy zaoy, e uroczystoci
wielkanocne zwizane ze mierci i zmartwychwstaniem Chrystusa oparte
byty na podobnych obrzdkach ku czci zmarego i powracajcego do ycia
Adonisa, ktre, jak wolno nam przypuszcza z przytoczonych uprzednio
dowodw, obchodzone byy w Syrii o tej samej porze roku. Typ pogronej
w aobie bogini z umierajcym w jej ramionach kochankiem przypomina
i mg by wzorem dla Pieta sztuki chrzecijaskiej, dla postaci Najwit-
szej Panny z martwym ciaem jej boskiego Syna, ktrej najwspanialszym
przykadem jest rzeba Michaa Anioa w bazylice w. Piotra. Ta szlachetna
grupa, w ktrej straszliwy bl matki kontrastuje w tak cudowny sposb ze
spokojem mierci jej Syna, jest jedn z najwspanialszych kompozycji w
marmurze. Staroytna sztuka grecka przekazaa nam niewiele rwnie pik-
nych arcydzie i ani jednego tak bardzo wzruszajcego.
W zwizku z tym warto przypomnie powszechnie znane stwierdzenie
w. Hieronima. Opowiada on, e w Betlejem miejsce, w ktrym zgodnie z
tradycj narodzi si Chrystus, ocienione byo gajem jeszcze starszego syryj-
skiego boga Adonisa i e w tym miejscu, gdzie zapakao Dzieci Jezus,
opakiwano kochanka Wenus. Chocia nie mwi on tego wyranie, wydaje
si, i Hieronim uwaa, e poganie zasadzili gaj Adonisa ju po urodzeniu
Chrystusa, by zbezczeci wite miejsce. Mg si myli. Jeli Adonis
istotnie by, jak dowodziem, duchem zboa, trudno o bardziej odpowiednie
dla niego miejsce zamieszkania anieli Betlejem (Dom Chleba) i by moe,
czczono go w tym Domu Chleba na dugo przed narodzeniem si Tego, kt-
ry powiedzia: Ja jestem chlebem ycia. Jeli nawet przyjmiemy hipotez,
e Adonis znalaz si po Chrystusie, a nie przed Nim w Betlejem, wybr tej
smutnej postaci dla oderwania chrzecijan od ich Boga musimy uwaa za
niezwykle trafny, jeli przypomnimy sobie podobiestwo obrzdkw ku czci
mierci i zmartwychwstania obu. Jedn z najwczeniejszych siedzib kultu
nowego Boga bya Antiochia i tu, jak widzielimy, mier starego boga ob-
chodzono co roku bardzo uroczycie. Okolicznoci towarzyszce wjazdowi
cesarza Juliana w czasie wita Adonisa pozwol, by moe, ustali dat tej
uroczystoci. Gdy cesarz zblia si do miasta, przyjto go modlitwami, jak
gdyby by bogiem, i zdziwiy go gosy tumu woajcego, e gwiazda zba-
wienia zawitaa na wschodzie. By to niewtpliwie jedynie okolicznociowy
komplement sualczego wschodniego tumu dla rzymskiego imperatora.
Ale jest rwnie moliwe, e regularne wschodzenie jasnej gwiazdy stano-
wio sygna do rozpoczcia wita, i tak si mogo zoy, e gwiazda poja-
wia si nad horyzontem wanie w chwili przyjazdu cesarza. Przypadek taki
musiaby pobudzi wyobrani przesdnego i podnieconego tumu, ktry w
zwizku z tym powita wielkiego czowieka jako bstwo zapowiedziane
przez znak na niebie. By moe zreszt cesarz pomyli okrzyki skierowane
do gwiazdy i przyj je jako powitanie. Ot Astarte, boska kochanka Ado-
nisa, identyfikowana bya z planet Wenus, a jej przemiana z gwiazdy po-
rannej w wieczorn ledzona bya uwanie przez babiloskich astronomw,
wrcych z jej pojawiania si i znikania. Moemy wic z tego wycign
wniosek, e wito Adonisa zbiegao si z pojawieniem si Wenus jako
gwiazdy porannej lub wieczornej. Ale gwiazda, ktr powitali mieszkacy
Antiochii, ukazaa si na wschodzie, jeli wic bya to Wenus, to jedynie
jako gwiazda poranna. W Afaka w Syrii, gdzie znajdowaa si synna wi-
tynia Astarte, sygnaem do rozpoczcia uroczystoci byo pojawienie si
meteoru spadajcego w niektre dni jak gwiazda ze szczytu gry Liban do
rzeki Adonis. Uwaano, e tym meteorem jest Astarte, a jej lot powietrzny
mg by tumaczony jako zstpienie zakochanej bogini w ramiona kochan-
ka. W podobny sposb w Antiochii i innych miastach pojawienie si gwiaz-
dy porannej w dniu wita mogo by witane jako przybycie bogini mioci,
ktra zjawia si, by obudzi swego zmarego kochanka spoczywajcego na
ziemskim ou. Jeli wic tak byo, moemy przypuci, e ta wanie
gwiazda poranna prowadzia Mdrcw ze Wschodu do Betlejem, do owego
uwiconego miejsca, ktre syszao, jak twierdzi w. Hieronim, pacz Dzie-
cicia Jezus i lament nad Adonisem.
XXIX
Mit i rytua Attisa

Attis rwnie by bogiem, ktrego rzekoma mier i powrt do ycia g-


boko wrosy w religi i obrzdki Azji Zachodniej. Czym dla Syrii by Ado-
nis, tym dla Frygii by Attis. Podobnie jak Adonis, by on bogiem rolinno-
ci, a jego mier i zmartwychwstanie obchodzono uroczycie podczas wit
wiosennych. Legendy i rytuay obu bogw byy tak podobne, e nawet sta-
roytni uwaali ich niekiedy za to samo bstwo. Attis by modym piknym
pasterzem, w ktrym kochaa si Matka Bogw, Kybele, wielka azjatycka
bogini podnoci majca sw gwn siedzib we Frygii. Niektrzy utrzy-
mywali, e Attis by jej synem. Podobnie jak wielu innych herosw, mia si
urodzi w sposb cudowny. Matka jego, Nana, bya dziewic, a pocza w
ten sposb, e na swym onie zoya dojrzay migda czy owoc granatu.
Istotnie, w kosmogonii frygijskiej migda by ojcem wszechrzeczy, a za-
wdzicza to, by moe, swym delikatnym liliowym kwiatom, jednym z pie-
rwszych zwiastunw wiosny, ktre ukazuj si na nagich gaziach jeszcze
przed limi. Takie opowieci o dziewicy-matce s przeytkami z okresu
dziecictwa ludzkoci, gdy ludzie nie zdawali sobie jeszcze sprawy z tego,
e prawdziw przyczyn rodzenia si potomstwa jest stosunek pciowy.
Rozpowszechnione byy dwie rne wersje mierci Attisa. Wedug jednej
zosta on, podobnie jak Adonis, zabity przez dzika, wedug drugiej sam po-
zbawi si mskoci pod drzewem sosnowym i tam wykrwawi si na
mier. T ostatni wersj opowiadali rzekomo mieszkacy Pessinus, wiel-
kiego orodka kultu Kybele, a o wielkiej staroytnoci caej legendy, ktrej
fragmentem jest opowie o mierci Attisa, wiadczy wycinite na niej
pitno wielkiego okruciestwa i barbarzystwa. Obie opowieci znajduj
poparcie w obowizujcych zwyczajach, a raczej obie byy prawdopodobnie
wymylone dla uzasadnienia pewnych obyczajw przestrzeganych przez
wiernych. Historia samookaleczenia si Attisa jest niewtpliwie prb wy-
tumaczenia staego kastrowania si kapanw Kybele przy wstpowaniu na
sub bogini, natomiast opowie, e zosta rozszarpany przez dzika, bya
uzasadnieniem zakazu spoywania misa wieprzowego, zakazu obowizuj-
cego jego wyznawcw, szczeglnie w Pessinus. Nie jedli rwnie wieprzo-
winy wyznawcy Adonisa zabitego przez dzika. Po mierci Attis mia si
zamieni w sosn.
Kult frygijskiej Matki Bogw przejli Rzymianie w 204 roku przed Chr.,
pod koniec ich dugiej walki z Hannibalem. Upadajcego ducha podtrzymaa
w odpowiedniej chwili przepowiednia zaczerpnita rzekomo z owego wy-
godnego zbioru niedorzecznoci, z Ksig Sybilliskicb, goszca, e cudzo-
ziemski najedca wypdzony zostanie z Italii, jeli wielka wschodnia bogini
sprowadzona zostanie do Rzymu. Wysano wobec tego ambasadorw do
witego miasta Pessinus we Frygii. Tam otrzymali may czarny kamie
bdcy wcieleniem bogini, kamie ten przywieli do Rzymu, gdzie zosta
powitany bardzo uroczycie i zoony w wityni Zwycistwa na Wzgrzu
Palatyskim. Bogini przybya w poowie kwietnia i od razu zabraa si do
roboty. Zbiory byy w tym roku tak obfite, e od dawna ju podobnych nie
pamitano, a w rok potem Hannibal i jego weterani odpynli do Afryki.
Gdy po raz ostatni patrza na niknce w oddali brzegi Italii, nie mg prze-
widzie, e Europa, ktra zdoaa stawi czoo jego orowi, podda si bo-
gom Wschodu. Awangarda zdobywcw zalega ju w sercu Italii, jeszcze
zanim ariergarda pobitej armii zdya odpyn od jej brzegw.
Przypuszczamy, chocia nie mwi o tym adne doniesienia, e Matka
Bogw sprowadzia ze sob do swej nowej siedziby na Zachodzie kult swe-
go modzieczego kochanka. Rzymianie znali oczywicie gallw, wyka-
strowanych kapanw Attisa, jeszcze przed upadkiem republiki. Rzymska
ulica oswojona bya z widokiem owych bezpciowych istot we wschodnich
strojach, z maymi wizerunkami bogini zawieszonymi na piersiach. Procesje
tych kapanw cigny przez miasto z posgiem bogini przy akompania-
mencie pieni religijnych i dwikw cymbaw i tamburynw, fletw i ro-
gw. Niezwykle widowisko i dzika muzyka robiy olbrzymie wraenie na
widzach. Szczodr rk rozdawano jamun, a posg i kapanw obrzucano
narczami r. Nastpny krok zrobi cesarz Klaudiusz, wczajc do urz-
dowej religii Rzymu frygijski kult witego drzewa, a wraz z tym prawdo-
podobnie orgiastyczne obrzdki ku czci Attisa. Wielkie wito wiosenne
Kybele i Attisa znamy najlepiej w tej postaci, w jakiej byo obchodzone w
Rzymie, wiedzc jednak, e ceremonia rzymski by rwnie ceremoniaem
frygijskim, moemy zaoy, i mao, a by moe w ogle nie rniy si
one od azjatyckiego pierwowzoru. Wydaje si, e kolejno uroczystoci
bya nastpujca:
Dwudziestego drugiego marca cinano sosn w lesie i przynoszono j do
wityni Kybele, gdzie bya czczona jako wielkie bstwo. Obowizek przy-
noszenia witego drzewa powierzono cechowi Nosicieli Drzewa. Pie owi-
nity by jak zwoki wenianymi pasami i przykryty wiecami z fiokw,
albowiem kwiat ten wyrasta rzekomo z krwi Attisa, podobnie jak re i ane-
mony wyrosy z krwi Adonisa. Do pnia przywizana bya figura modzieca,
niewtpliwie samego Attisa. Drugiego dnia wit, dwudziestego trzeciego
marca, gwn ceremoni byo, jak si zdaje, granie na trbach. Trzeci
dzie, dwudziesty czwarty marca, znany by jako Dzie Krwi. Archigallus,
czyli arcykapan, wytacza krew ze swych ramion i skada j w ofierze. Nie
tylko on jeden skada t krwaw ofiar. Podnieceni dzik barbarzysk mu-
zyk, brzczeniem cymbaw, oskotem bbnw, huczcymi rogami i pi-
skami fletw, pomniejsi kapani, rozpuciwszy wosy, tak dugo wirowali w
tacu, kiwajc gowami, a w obdnym podnieceniu, znieczuleni na bl,
zadawali sobie rany czerepami i noami, spryskujc krwi otarz i wite
drzewo. Celem tego strasznego rytuau byo prawdopodobnie opakiwanie
Attisa i, by moe, przydanie mu si do zmartwychwstania. W podobny spo-
sb zadaj sobie rany australijscy tubylcy nad grobami swych przyjaci,
by moe, by pomc im narodzi si ponownie. Moemy si rwnie domy-
li, chocia nie jest to powiedziane wyranie, e w ten sam Dzie Krwi
i dla tego samego celu nowicjusze powicali sw msko. Doprowadzeni
do najwyszego stopnia religijnej ekstazy, ciskali odcite czci swego ciaa
na posg okrutnej bogini. Te poszarpane narzdy podnoci pakowano na-
stpnie z oznakami nalenej im czci i grzebano w ziemi lub podziemnych
lochach powiconych Kybele, gdzie, podobnie jak ofiary krwi, mogy su-
y przywoaniu Attisa do ycia i przypieszeniu powszechnego zmar-
twychwstania przyrody, pokrywajcej si limi i kwiatami w wiosennym
socu. Domys ten potwierdza pochodzca z barbarzyskich czasw legen-
da o matce Attisa. Pocza ona, kadc na swe ono granat, ktry wyrs z
odcitych genitaliw czowieka-potwora, zwanego Agdestisem, swego ro-
dzaju sobowtra Attisa.
Jeli nasze domysy, majce na celu wyjanienie zwyczaju, s w jakiej
mierze trafne, nietrudno zrozumie, dlaczego rwnie i inne azjatyckie bo-
ginie podnoci miay kapanw-eunuchw. Te kobiece bstwa musiay
otrzymywa od swych kapanw, uosabiajcych boskich kochankw, narz-
dzia dla spenienia swych dobroczynnych funkcji. Musiay by zapodnione
yciodajn energi, zanim mogy j przekaza wiatu. Do bogi posiadaj-
cych kapanw-eunuchw naleay wielka Artemida z Efezu i wielka syryj-
ska Astarte z Hieropolis. Jej witynia, zwiedzana przez roje pielgrzymw
i wzbogacana ofiarami Asyrii i Babilonii, Arabii i Fenicji, bya zapewne w
okresie swej wietnoci najbardziej popularnym przybytkiem religijnym na
Wschodzie. Bezpciowi kapani tej syryjskiej bogini tak bardzo przypominali
kapanw Kybele, e czasami nie odrniano ich od siebie. W podobny rw-
nie sposb wprowadzano ich w tajemnice kultu. W Hierapolis najwiksze
wito roku wypadao na pocztku wiosny, gdy olbrzymie tumy nadcigaj-
ce z Syrii i okolicznych krajw toczyy si w wityni. Gdy flety gray,
bbny waliy, a eunuchowie zadawali sobie noami rany, religijne podniece-
nie rozlewao si jak fala wrd tumu widzw i wielu ludzi zdobywao si
na uczynek, o ktrym nawet nie myleli, wybierajc si na uroczysto. Je-
den po drugim mczyni, z yami nabrzmiaymi od muzyki, oczami urze-
czonymi widokiem krwi, zrzucali szaty, zrywali si z dzikim okrzykiem
i chwyciwszy jedn z szabel lecych pod rk, kastrowali si na miejscu.
Czowiek taki bieg potem ze skrwawionym czonkiem w rce przez miasto,
po czym wrzuca go do jednego z domw mijanych w obdnym galopie.
Tak zaszczycone domostwo musiao ofiarowa mu szaty i ozdoby kobiece,
ktre nosi ju do koca ycia. Ta nieodwracalna ofiara, gdy ju ustpowao
podniecenie i czowiek wraca do siebie, wywoywaa straszliw rozpacz
i al trwajcy cale ycie. Wstrzsajcy opis powrotu naturalnych ludzkich
uczu po religijnym szale znalaz si w synnym wierszu Katulla.
Zbieno z tymi syryjskimi dewotami potwierdza pogld, e podobne
uczczenie Kybele przez powicenie mskoci miao miejsce w Dzie Krwi
podczas wiosennego wita bogini, gdy pod sosnami kwity fioki, ktre
wyrosy z kropli krwi jej zranionego kochanka. Co wicej, historia o Attisie
pozbawiajcym si mskoci pod sosn zostaa oczywicie wymylona, by
wytumaczy, dlaczego jego kapani czynili to samo obok witego drzewa
przybranego fiokami podczas wita Attisa. W kadym razie nie mamy
powodu powtpiewa, e w Dzie Krwi opakiwano Attisa nad figur, ktr
nastpnie grzebano. Figura chowana w grobie bya prawdopodobnie t sam,
ktr zawieszano uprzednio na drzewie. Przez cay czas trwania aoby
wierni nie spoywali chleba, formalnie, poniewa Kybele tak postpia,
opakujc mier Attisa, w istocie jednak z tego samego powodu, dla ktrego
kobiety w Haran w okresie opakiwania Tammuza nie jady niczego, co byo
zmielone w arnach. Jedzenie chleba lub mki w takim czasie mogo by
uwaane za profanacj poszarpanego i pogruchotanego ciaa boga. Post
mg take by przygotowaniem do sakramentalnej uczty.
Gdy jednak wieczr zapada, smutek wiernych ustpowa miejsca wesoo-
ci. Nagle rozbyskiwao wiato w ciemnociach, otwierano grb, bg po-
wstawa z martwych, a kapan, dotykajc ust wiernych balsamem, szepta im
do ucha radosn nowin o zbawieniu. Uczniowie boga gosili, e jego zmar-
twychwstanie jest zapowiedzi, i wszyscy powstan z grobw. Nastpnego
dnia, dwudziestego pitego marca, uchodzcego za wiosenne zrwnanie dnia
z noc, obchodzono boskie zmartwychwstanie wybuchami dzikiej radoci.
W Rzymie i prawdopodobnie w innych miastach uroczysto przybieraa
form karnawau. Byo to wito Radoci (Hilaria). Panowaa powszechna
swoboda. Kady mg mwi i czyni, co mu si podobao. Ludzie kryli
po ulicach w przebraniu. Najskromniejszy obywatel mia prawo przebra si
za najwyszego i najwaniejszego dostojnika. Za panowania Kommodusa
grupa spiskowcw chciaa wykorzysta maskarad, by przebra si w mun-
dury gwardii cesarskiej, zmiesza si z tumem, dotrze do cesarza i zaku
go sztyletami. Ale spisek spali na panewce. Nawet surowy Aleksander Se-
werus tak dalece uleg rozlunionej atmosferze tego dnia, e pozwala, by
podawano baanta na jego skpo zastawiony st. Dwudziesty szsty marca
by dniem odpoczynku, bardzo zapewne potrzebnego po rnorodnych pod-
nietach i wyczynach dnia poprzedniego. Wreszcie dwudziestego sidmego
marca wita rzymskie koczyy si procesj do strumienia Almo. Na wozie
zaprzonym w woy znajdowa si srebrny posg bogini z twarz z rze-
bionego czarnego kamienia. Przed wozem kroczyli boso przy gonych
dwikach piszczaek i tamburynw szlachetnie urodzeni. Pochd wolno
cign do Porta Capena, a potem wzdu brzegw Almo wpadajcego do
Tybru tu za murami Rzymu. W tym miejscu arcykapan obmywa wz,
posg i inne wite przedmioty wod ze strumienia, a powracajce z kpieli
woy i wz obrzucano wieymi kwiatami. Ceremoniom tym towarzyszya
wielka wesoo. Nikt nie pamita o tak niedawno przelanej krwi. Nawet
kapani-eunuchowie zapominali o swych ranach.
Tak oto prawdopodobnie wyglda doroczny obchd mierci i zmartwych-
wstania Attisa na wiosn. Ale poza tymi obrzdkami publicznymi istniay je-
szcze w jego kulcie pewne mistyczne lub tajne ceremonie, majce prawdo-
podobnie na celu zblienie wiernych, a szczeglnie nowicjuszy, do Boga.
Niestety, posiadamy bardzo skpe wiadomoci o tych misteriach i terminie,
w ktrym si odbyway, ale, jak si zdaje, obejmoway one sakramentaln
biesiad i krwawy chrzest. Nowicjusz stawa si uczestnikiem misteriw,
jedzc z bbna i pijc z cymbaw, dwch instrumentw muzycznych od-
grywajcych donios rol w orkiestrze Attisa. Post towarzyszcy aobie po
zmarym bogu mia, by moe, na celu przygotowanie ciaa komunikujcego
si na przyjcie sakramentu przez oczyszczenie z wszystkiego, co mogoby
go zbezczeci w zetkniciu si z witoci. Podczas chrztu wierny w zotej
koronie i opleciony wstkami zstpowa do jamy, ktrej wejcie przykryte
byo drewnian krat. Byka ze zoconymi rogami i przystrojonego w girlan-
dy kwiatw doprowadzano do kraty i zakuwano powican wczni. Go-
rca, cuchnca krew lala si strumieniami przez otwory, a wierny nurza si
w niej gorliwie, wyaniajc si z jamy cay uwalany krwi, purpurowy od
stp do gowy. Towarzysze go witali, co wicej, skadali hod naleny b-
stwu, jako temu, ktry ponownie narodzi si do wiecznego ycia i zmy
wszystkie swe grzechy w krwi byka. Przez pewien czas utrzymywano fikcj
jego ponownych narodzin, karmic go tylko mlekiem jak nowo narodzone
niemowl. Odrodzenie wiernego odbywao si w tym samym czasie co od-
rodzenie boga, a mianowicie podczas wiosennego zrwnania dnia z noc. W
Rzymie nowe narodziny i odpuszczenie grzechw przez przelanie krwi byka
odbyway si gwnie w wityni bogini frygijskiej na Wzgrzu Watyka-
skim na miejscu lub w pobliu miejsca, na ktrym obecnie stoi wielka bazy-
lika w. Piotra. Odnaleziono bowiem wiele inskrypcji odnoszcych si do
tych ceremonii w czasie rozbudowy bazyliki w roku 1608 czy tez 1609.
Prawdopodobnie z Watykanu ten barbarzyski zabobon rozpowszechni si
w innych czciach Imperium Rzymskiego. Inskrypcje znalezione w Galii
i Germanii wiadcz o tym, e prowincjonalne witynie wzoroway swe ob-
rzdki na ceremonii watykaskiej. Z tych samych rde dowiadujemy si
take, e zarwno genitalia, jak i krew byka odgryway powan rol w tych
obrzdkach. Uwaano je prawdopodobnie za potne talizmany suce
zwikszeniu podnoci i przypieszeniu nowych narodzin.
XXX
Attis jako bg rolinnoci

Rola sosny w legendzie Attisa, jego rytuale i pomnikach podkrela dobit-


nie pierwotny charakter tego boga jako ducha drzew. Opowie o tym, e
by istot ludzk zamienion w sosn, jest tylko jedn z tych przejrzystych
prb racjonalizowania dawnych wierze, na ktre tak czsto natrafiamy w
mitologii. Sprowadzanie z lasu przybranej fiokami i wenianymi pasami
sosny przypomina przynoszenie maja wzgldnie gaika we wspczesnych
zwyczajach ludowych, a figura przywizana do sosny bya jedynie duplika-
tem wcielenia ducha drzewa Attisa. Figur t, przymocowan do drzewa,
przechowywano przez rok, po czym j palono. To samo robiono niekiedy z
maikiem i w podobny sposb figura ducha zboa, sporzdzana podczas
niw, bywaa czsto przechowywana dopty, dopki nie zostaa zastpiona
przez now figur wykonan podczas nowych niw. Pierwotnym celem tego
zwyczaju byo niewtpliwie pragnienie utrzymania ducha rolinnoci przy
yciu przez cay rok. Dlaczego za Frygijczycy czcili sosn, a nie inne drze-
wo, pozostanie dla nas w sferze domysw. By moe, widok niezmiennej,
chocia ponurej zieleni zdobicej grzbiety wysokich gr nad powiejc
wspaniaoci jesiennych lasw w dolinach czyni w ich oczach sosn przy-
bytkiem bardziej boskiego ycia, czym nieulegajcym smutnej konieczno-
ci pr roku, staym i wiecznym jak niebo, ku ktremu si wspinaa. By
moe, z tego samego powodu bluszcz by powicony Attisowi. W kadym
razie wiemy, e jego kapani-eunuchowie mieli na sobie wytatuowane wzory
z lici bluszczu. Innym rdem witoci sosny moga by jej uyteczno.
Szyszki sosny poudniowoeuropejskiej posiadaj jadalne, przypominajce w
smaku orzechy, nasiona, ktre od czasw staroytnych uywano jako poy-
wienie i nadal s jeszcze spoywane, na przykad przez biedniejsz ludno
Rzymu. Ponadto z nasion tych produkowano wino i to, by moe, czciowo
tumaczy orgiastyczny charakter obrzdkw ku czci Kybele przyrwnywa-
nych przez staroytnych do uroczystoci dionizyjskich. Szyszki sosnowe
byy rwnie uwaane za symbole, czy te raczej narzdzia podnoci. Dla-
tego te podczas Tesmoforiw wrzucano je wraz z wieprzami i innymi
bodcami wzgldnie emblematami podnoci do piwnic Demeter, by pobu-
dzi do ycia ziemi i ona kobiet. Podobnie jak duchom drzewa w oglno-
ci, tak te prawdopodobnie Attisowi przypisywano wadz nad podami
ziemi, a nawet identyfikowano go ze zboem. Jednym z jego epitetw by
bardzo podny zwracano si do niego jako do dojrzaego zielonego
(lub tego) kosa zboa. Histori jego cierpie, mierci i zmartwychwsta-
nia tumaczono jako histori dojrzaego ziarna zranionego przez niwiarza,
pochowanego w spichlerzu i powracajcego do ycia po zasianiu w ziemi.
Posg Attisa znajdujcy si w Muzeum Lateraskim dobitnie wskazuje na to
powizanie z podami ziemi, albowiem przedstawia go z pkiem kosw i
owocami w rku, wiecem z szyszek sosnowych, jabek granatu i innych
owocw na gowie, za z koca jego frygijskiej czapki wyrastaj dba
zboa. W nieco odmienny sposb ta sama myl wyraona zostaa na ka-
miennej urnie, w ktrej mieszcz si prochy jednego z archigallw, czyli
arcykapanw Attisa. Wierzch urny ozdobiony jest paskorzebami przed-
stawiajcymi kosy zboa, a nad tym wida koguta z ogonem z kosw zbo-
a. W podobny sposb ujto Kybele jako bogini podnoci, ktra moga two-
rzy lub niszczy pody ziemi. Mieszkacy Augustodunum (Autun) w Galii
wozili jej posg po polach i winnicach, taczc przed nim i piewajc, by
zapewni obfite plony, a widzielimy rwnie, e w Italii wyjtkowo po-
mylne niwa przypisywano niedawnemu przybyciu Wielkiej Matki. Kpa-
nie wizerunku bogini w rzece mogo by prba zaklinania deszczu, zapew-
nienia sobie dostatecznej wilgoci potrzebnej dla plonw.
XXXI
Ludzkie wcielenie Attisa

Z inskrypcji znalezionych w Rzymie i w Pessinus wynika, e arcykapani


Kybele zawsze nosili imi Attisa. Mona wobec tego z duym prawdopodo-
biestwem wysun hipotez, e w dorocznych witach odgrywali oni rol
swego imiennika, legendarnego Attisa. Widzielimy, jak w Dniu Krwi arcy-
kapan wytacza sobie krew z ramienia, a mogo to by naladowaniem sa-
mobjczej mierci Attisa pod sosn. Nie pozostaje w sprzecznoci z tym
przypuszczeniem fakt, e Attis by rwnie reprezentowany podczas tych
uroczystoci przez swj posg, znamy bowiem przypadki, gdy boska istota
wystpuje pocztkowo w postaci ludzkiej, pniej za jako wizerunek, palo-
ny nastpnie lub niszczony w inny sposb. Pjdziemy jeszcze krok dalej
i pozwolimy sobie na przypuszczenie, e odgrywanie zabjstwa kapana
przy rwnoczesnym prawdziwym przelewaniu jego krwi byo we Frygii, po-
dobnie jak i gdzie indziej, substytutem ludzkich ofiar skadanych w czasach
dawniejszych.
Wspomnienie o sposobie umiercania tych dawnych przedstawicieli b-
stwa zachowao si, by moe, w synnej historii Marsjasza. Wedug legendy
by on frygijskim satyrem Sylenem, zdaniem innych, pasterzem piknie gra-
jcym na flecie. Jako przyjaciel Kybele wczy si z niepocieszon bogini
po kraju, by umierzy jej rozpacz po mierci Attisa. Mieszkacy Kelainai
we Frygii przypisywali mu autorstwo Pieni Matki, melodii grywanej na
flecie ku czci Wielkiej Bogini Matki. Marsjasz, chepic si swym talentem,
wyzwa Apolla na muzyczny pojedynek, w ktrym sam mia gra na flecie,
Apollo za na lirze. Wedug jednej wersji po przegranej Marsjasz zosta
przywizany do sosny i Apollo zdar z niego skr, wedug innej zosta po-
wiartowany przez scytyjskiego niewolnika. Skr jego pokazywano w Ke-
lainai jeszcze w czasach historycznych. Wisiaa ona w pieczarze u stp cyta-
deli, z ktrej wypywaa porywista i haaliwa rzeka Marsjasz wpadajca
nastpnie do Meandra. W podobny sposb wypywaa rzeka Adonis z prze-
paci Libanu, bkitny Ibreez krysztaowym strumieniem stacza si po czer-
wonych skaach Taurydy i tak samo zwyk by mruczcy teraz gboko pod
ziemi potok poyskiwa przez chwil w mrocznym wietle Pieczary Ko-
rynckiej, gdy z ciemnoci wpada w ciemno. We wszystkich tych obfitych
rdach, szczodrze obiecujcych ycie i podno, widzia czowiek daw-
nych czasw rk Boga i czci go obok pyncych rzek, majc w uszach mu-
zyk toczcych si wd. W Kelainai, jeli zawierzy tradycji, muzykujcy na
flecie Marsjasz, wiszc w swej pieczarze, potrafi wzruszy si harmoni
dwikw nawet po mierci. Twierdzono bowiem, e na dwik rodzimych
frygijskich melodii draa skra martwego satyra, gdy jednak muzykant za-
czyna ari ku chwale Apolla, skra pozostawaa gucha na tony.
Czy nie odnajdujemy w tym frygijskim satyrze czy pasterzu, ktry cie-
szy si przyjani Kybele, uprawia muzyk tak charakterystyczn dla ob-
rzdkw ku jej czci i umiera mierci gwatown na witym drzewie, bli-
skiego podobiestwa do Attisa, ukochanego pasterza bogini, przedstawiane-
go przecie jako flecista, gincego pod sosn i co roku zawieszanego jak
Marsjasz w postaci figury na sonie? Moemy si domyla, e w dawniej-
szych czasach kapan noszcy imi i odgrywajcy rol Attisa bywa wiesza-
ny lub zabijany na witym drzewie podczas wiosennych wit Kybele i e
barbarzyski ten zwyczaj przybra potem agodniejsz form, znan nam z
pniejszych czasw, kiedy to kapan wytacza sobie krew z ramienia pod
witym drzewem, a na drzewie zawiesza ju tylko figur. W witym gaju
w Uppsali skadano ofiary z ludzi i zwierzt, wieszajc je na witym drze-
wie. Ludzkie ofiary powicone Odynowi stale wieszano lub te wieszano
i zakuwano na mier w taki sposb, e czowieka przywizywano na drze-
wie lub szubienicy, a nastpnie przebijano go dzid. Dlatego to Odyn zwa
si Bogiem Szubienicy lub Bogiem Powieszonych, a na wizerunkach przed-
stawiano go siedzcego pod szubienic. Mia te rzekomo sam sobie by
zoony w ofierze w przyjty sposb, jak si o tym dowiadujemy z niesa-
mowitych wierszy Hvaml1, w ktrych bg opisuje, jak posiad bosk moc,
nauczywszy si magicznych run:

...wisiaem na wiatrem owianym drzewie


Przez dziewi nocy,

Oszczepem zraniony, Odinowi ofiarowany


Sam sobie samemu2.

1
Hvaml [Pieni Najwyszego] gnomiczna pie, zbir moralnych sentencji Odyna,
wchodzca w skad tzw. Eddy Starszej, poetyckiego zabytku literatury skandynawskiej po-
wstaego w Islandii w XIII wieku i wczeniej.
2
Hvaml V 137. w: Edda poetycka, ze staroislandzkiego przeoya i opracowaa Apolonia
ZAUSKA-STRMBERG, Ossolineum Zakad Narodowy im. Ossoliskich Wydawnictwo,
Wrocaw-Warszawa-Krakw-Gdask-d 1986, s. 46. [Przyp. wyd. pol.]
XXXII
Wschodnie religie na Zachodzie

Kult Wielkiej Matki Bogw i jej kochanka czy syna by bardzo rozpo-
wszechniony za czasw Cesarstwa Rzymskiego. Inskrypcje wiadcz o tym,
e obojgu oddawano honory nalene bogom, wsplnie lub oddzielnie, nie
tylko w Italii, zwaszcza w Rzymie, lecz rwnie w prowincjach, gwnie w
Afryce, Hiszpanii, Portugalii, Francji, Niemczech i Bugarii. Kult ten prze-
trwa wprowadzenie chrzecijastwa przez Konstantyna, donosi bowiem
Symmachus1 o powtarzajcych si nadal witach Wielkiej Matki, a za cza-
sw Augustyna jej zniewieciali kapani wci jeszcze paradowali drobnym
kroczkiem po ulicach i placach Kartaginy, z napudrowanymi twarzami
i perfumowanymi wosami, proszc przechodniw o jamun, podobnie jak
mnisi ebrzcy w wiekach rednich. Natomiast w Grecji krwawe orgie azja-
tyckiej bogini i jej maonka nie spotykay si ze zbyt yczliwym przyj-
ciem.
Religia Wielkiej Matki, stanowica dziwaczn mieszanin prymitywnego
barbarzystwa i aspiracji ycia duchowego, bya zaledwie jedn spord
wielkiej rzeszy podobnych wschodnich kultw, ktre u schyku pogastwa
rozprzestrzeniy si w Cesarstwie Rzymskim, karmic ludy europejskie ob-
cymi ideaami, stopniowo podkopujcymi ca struktur staroytnej cywili-
zacji. Spoeczestwo greckie i rzymskie zbudowane byo na koncepcji pod-
porzdkowania jednostki spoeczestwu, obywatela pastwu. Bezpiecze-
stwo rzeczypospolitej byo celem najwyszym, ktry przywieca obywate-
lom, celem stawianym ponad bezpieczestwem jednostki, zarwno na tym,
jak i na przyszym wiecie. Obywatele, od dziecistwa wychowywani w tym
altruistycznym duchu, powicali swe ycie subie publicznej i byli gotowi
zoy je dla wsplnego dobra, a jeli kiedykolwiek cofali si przed najwik-
sz ofiar, przez myl im nawet nie przeszo, by ktokolwiek mg nie uzna
za nikczemne postawienia wasnego ycia ponad dobro ojczyzny. Wszystko
to ulego zmianie wraz z rozpowszechnieniem religii wschodnich uczcych,
e komunia duszy z Bogiem i jej wieczne zbawienie s jedynym celem, dla
ktrego warto y, celem, w porwnaniu z ktrym dobrobyt, a nawet istnie-
nie pastwa traciy wszelkie znaczenie. Nieuniknionym skutkiem tej ego-
istycznej i niemoralnej doktryny byo oderwanie wiernego od suby pu-

1
Quintus Aurelius Symmachus (ok. 345-405 po Chr.) prefekt Rzymu w roku 384-385,
konsul w 391 roku; by znakomitym mwc i broni starorzymskiej religii przeciw chrzeci-
janom.
blicznej, skupienie jego myli na wasnych przeyciach duchowych i wy-
ksztacenie w nim pogardy dla ycia doczesnego, bdcego w jego oczach
jedynie prb przed yciem lepszym i wiecznym. W powszechnym przeko-
naniu wity i pustelnik stali si najszczytniejszymi ideaami ludzkoci. Za-
jli oni miejsce dawnego ideau patrioty i bohatera, ktry nie mylc o sobie,
yje i gotw jest umrze dla swego kraju. Ziemskie pastwo wydawao si
biedne i godne pogardy w oczach ludzi, ktrzy dostrzegali w obokach nie-
bieskich nadejcie Pastwa Boego. Tak oto rodek cikoci przesun si z
ycia doczesnego na przysze, i bez wzgldu na to, ile na tym zyska inny
wiat, nie ulega bez maa wtpliwoci, e ten straci wiele na tej zmianie.
Rozpocz si oglny rozkad ycia politycznego. Wizy pastwa i rodziny
rozluniy si. Spoeczestwo zaczo rozpada si na poszczeglne elemen-
ty i wraca w ten sposb do barbarzystwa, albowiem cywilizacja jest mo-
liwa jedynie przy aktywnej wsppracy obywateli, gdy s oni gotowi podpo-
rzdkowa swe interesy prywatne dobru wsplnemu. Ludzie nie chcieli bro-
ni swego kraju, a nawet przedua istnienia rodu ludzkiego. W trosce o
zbawienie wasnej duszy i dusz innych gotowi byli dopuci do tego, by
zgin otaczajcy ich wiat materialny, ktry by dla nich rwnoznaczny z
istot za. Obsesja ta trwaa przez tysic lat. Wskrzeszenie prawa rzymskie-
go, filozofii arystotelesowskiej, staroytnej sztuki i literatury pod koniec
redniowiecza oznaczao powrt Europy do bardziej naturalnych dla niej
ideaw ycia i postpowania, do zdrowszych, bardziej mskich pogldw
na wiat. Skoczy si dugi postj, ktry przerwa marsz cywilizacji. Na-
reszcie odwrcia si fala wschodniej inwazji. Wci jeszcze si cofa.
Wrd bogw wschodniego pochodzenia walczcych u schyku staroyt-
nego wiata o podbj Zachodu by dawny perski bg Mitra. O niezmiernej
popularnoci jego kultu wiadcz liczne odnalezione zabytki rozsypane po
caym Imperium Rzymskim. Zarwno pod wzgldem doktryny, jak i rytuau
kult Mitry przypomina w wielu aspektach nie tylko religi Wielkiej Matki,
lecz rwnie chrzecijastwo. Podobiestwa te uderzyy nawet Doktorw
Kocioa i tumaczyli je oni jako dzieo szatana pragncego odwie ludzi od
wiary prawdziwej przez podstpne jej naladowanie. Podobnie w oczach
hiszpaskich zdobywcw Meksyku i Peru wiele miejscowych pogaskich
obrzdkw uchodzio za diabelskie faszerstwa sakramentw chrzecija-
skich. Z wikszym prawdopodobiestwem wspczesny badacz religii po-
rwnawczej przypisuje takie zbienoci zblionym do siebie i niezalenym
dziaaniom umysu ludzkiego, w prymitywnych, lecz szczerych wysikach
czowieka, by odgadn tajemnice wszechwiata i dostosowa swe skromne
ycie do jego straszliwych misteriw. W kadym razie nie ulega wtpliwo-
ci, e religia Mitry bya powanym rywalem chrzecijastwa, czc uro-
czysty rytua z deniem do czystoci moralnej i nadziej na niemiertel-
no. Przez pewien nawet czas wynik walki midzy dwiema religiami pozo-
stawa w zawieszeniu. Pouczajc pozostaoci tej dugiej walki jest nasze
wito Boego Narodzenia, ktre Koci, jak si zdaje, zapoyczy bezpo-
rednio u swego pogaskiego rywala. W kalendarzu juliaskim dzie 25
grudnia uwaany by za zimowe przesilenie i dzie narodzin soca, ponie-
wa od tej zwrotnej daty dzie staje si duszy, a soce nabiera coraz
wikszej siy. Niezwyke byo wito boskich narodzin w tej postaci, w ja-
kiej obchodzono je w Syrii i Egipcie. Celebransi udawali si do wewntrz-
nych kaplic, z ktrych wypadali o pnocy z gonymi okrzykami: Dziewi-
ca powia! wiato przybywa!. Egipcjanie przedstawiali nawet nowo naro-
dzone soce w postaci niemowlcia, ktre w dniu jego urodzin, w zimowe
przesilenie, pokazywali wiernym. Nie ulega wtpliwoci, e dziewica, ktra
pocza syna i wydaa go na wiat 25 grudnia, bya wielk wschodnia bogi-
ni, zwan przez Semitw niebiask dziewic lub po prostu niebiask
bogini. W krajach semickich bya ona jedn z odmian Astarte. Ot wy-
znawcy Mirty zawsze identyfikowali go ze socem czy te, jak je zwali,
Socem Niezwycionym. Std te dzie jego urodzenia przypada rwnie
25 grudnia. Ewangelie nie wspominaj o dniu narodzenia Chrystusa i zgod-
nie z tym staroytny Koci wita takiego nie obchodzi. Z czasem jednak
egipscy chrzecijanie zaczli uwaa szsty stycznia za dzie Boego Naro-
dzenia i zwyczaj upamitnienia narodzin Zbawiciela w tym dniu rozpo-
wszechnia si stopniowo, a w IV wieku przyj si na caym Wschodzie.
Ale pod koniec III wieku i na pocztku IV Koci zachodni, ktry nigdy nie
uznawa szstego stycznia za dzie Boego Narodzenia, przyj dat 25
grudnia jako prawdziw, a z czasem decyzj t uzna rwnie Koci
wschodni. W Antiochii zmian t wprowadzono dopiero okoo roku 375.
Czym kieroway si wadze kocielne, ustanawiajc wito Boego Naro-
dzenia? O motywach tej innowacji mwi z ca szczeroci pewien pisarz
syryjski, sam zreszt chrzecijanin. Powd, dla ktrego Ojcowie Kocioa
przenieli uroczysto z 6 stycznia na 25 grudnia opowiada jest nast-
pujcy:

Istnia wrd pogan zwyczaj wicenia tego samego 25 grudnia jako dnia
narodzin soca, kiedy to na znak wita palono wiata. W tych uroczysto-
ciach i obrzdkach brali rwnie udzia chrzecijanie. Gdy wic Doktorzy
Kocioa stwierdzili, e chrzecijan pociga ta uroczysto, naradzili si i po-
stanowili, by tego dnia obchodzone byo prawdziwe Boe Narodzenie, a sz-
stego stycznia wito Trzech Krli. W zwizku z tym zachowa si zwyczaj
palenia wiate a do 6 stycznia.

Na pogaskie pochodzenie Boego Narodzenia niedwuznacznie wskazuje,


a nawet milczco to przyznaje, Augustyn, gdy napomina swych braci chrze-
cijan, by nie obchodzili tego dnia jak poganie ku czci soca, lecz ku czci
tego, ktry soce stworzy. W podobny sposb Leon Wielki potpia zgubne
wierzenie, e Boe Narodzenie obchodzone byo uroczycie ze wzgldu na
narodziny nowego soca, a nie z powodu narodzin Chrystusa.
Tak wic okazuje si, e Koci chrzecijaski obra dat 25 grudnia dla
obchodzenia urodzin swego Twrcy w celu odwrcenia nabonoci pogan
od soca i przeniesienia jej na tego, ktry zwany by Socem Sprawiedli-
woci. Jeli tak byo istotnie, to cakiem moliwy staje si domys, e po-
dobnymi motywami kieroway si wadze kocielne, dostosowujc wielka-
nocne wito mierci i zmartwychwstania Pana do uroczystoci mierci
i zmartwychwstania innego azjatyckiego boga, ktra wypadaa w tej samej
porze roku. Obrzdki wielkanocne przestrzegane nadal w Grecji, na Sycylii
i w poudniowych Woszech s pod pewnymi wzgldami bardzo podobne do
rytuau Adonisa i, jak ju sugerowaem, Koci, by moe, wiadomie do-
stosowa nowe wito do pogaskiego poprzednika w celu zdobycia dusz dla
Chrystusa. Nastpio to jednak raczej w greckiej anieli w aciskiej czci
staroytnego wiata, wydaje si bowiem, e kult Adonisa nie pozostawi
gbszego ladu w Rzymie i na Zachodzie. Pewne jest, e kult ten nigdy nie
wszed w skad urzdowej religii rzymskiej. Miejsce, ktre mogoby mu
przypa w uczuciach posplstwa, zajte ju byo przez podobny, chocia
bardziej barbarzyski kult Attisa i Wielkiej Matki. Ot w Rzymie mier
i zmartwychwstanie Attisa obchodzono oficjalnie 24 i 25 marca, ten ostatni
za dzie uwaano za wiosenne zrwnanie i dlatego za najbardziej odpo-
wiedni dat wskrzeszenia boga rolinnoci nieyjcego czy te picego
przez ca zim. Zgodnie jednak ze staroytn i rozpowszechnion tradycj
Chrystus cierpia na krzyu 25 marca, tote niektrzy chrzecijanie obcho-
dzili ukrzyowanie tego wanie dnia niezalenie od fazy ksiyca. Zwyczaj
ten by z pewnoci przestrzegany we Frygii, Kapadocji oraz Galii i mamy
podstawy przypuszcza, e przez pewien czas rwnie w Rzymie. Tak wic
tradycja goszca, e mier Chrystusa nastpia 25 marca, bya dawna i g-
boko zakorzeniona. Jest to tym ciekawsze, e wzgldy astronomiczne dowo-
dz, i nie moe ona mie adnych podstaw historycznych. Wypywa z tego,
jak si zdaje, wniosek nieodparty, e mczestwo Chrystusa zostao samo-
wolnie odniesione do tej daty, by harmonizowao ze starszym witem wio-
sennego zrwnania. Tego zdania jest uczony historyk Kocioa monsignor
Duchesne2, wskazujcy na to, e mier Zbawiciela przypadaa dziki temu
na dzie uchodzcy w powszechnym mniemaniu za dzie stworzenia wiata.
Ale zmartwychwstanie Attisa, czcego w sobie postacie boskiego ojca
i syna, byo oficjalnie obchodzone w Rzymie tego samego dnia. Jeli przy-
pomnimy sobie, e dzie w. Jerzego w kwietniu zastpi dawne pogaskie
uroczystoci Parilia, e dzie w. Jana Chrzciciela w czerwcu zaj miejsce
pogaskiego wita letniego przesilenia i wody, e Wniebowzicie w sierp-

2
Louis-Marie Olivier Duchesne (1843-1922) praat francuski, archeolog. Napisa m.in.
Origines de culte chrtien, Histoire ancienne de L'Eglise.
niu wyrugowao wito Diany, e Dzie Zaduszny w listopadzie jest konty-
nuacj starego pogaskiego wita umarych i e nawet narodziny Chrystusa
wyznaczono na zimowe przesilenie, poniewa przypada wtedy dzie uro-
dzin soca, wwczas nie bdzie bynajmniej przypuszczeniem pochopnym
i nierozsdnym, jeli zaoymy, e inne wielkie wito Kocioa chrzecija-
skiego, Wielkanoc, mogo by w podobny sposb i z podobnych budujcych
przyczyn dostosowane do wita frygijskiego boga Attisa, ktre przypadao
w dzie wiosennego zrwnania.
Zbienoci wit chrzecijaskich z pogaskimi s zbyt liczne i bliskie, by
mogy by czystym przypadkiem. wiadcz one o kompromisie, na ktry
Koci musia pj w godzinie swego zwycistwa wobec swych pokona-
nych, ale wci jeszcze niebezpiecznych rywali. Nieugity prozelityzm pry-
mitywnych misjonarzy, arliwie potpiajcych pogastwo, zosta zastpiony
gitk polityk, wygodn tolerancj, wyrozumiaoci mdrych wadz ko-
cielnych pojmujcych, e chrzecijastwo moe podbi wiat, jedynie roz-
luniajc zbyt sztywne zasady swego Twrcy, uchylajc troch szerzej w-
sk furtk prowadzc do zbawienia.
XXXIII
Mit o Ozyrysie

W staroytnym Egipcie bogiem, ktrego mier opakiwano, a zmart-


wychwstanie obchodzono radonie co roku, by Ozyrys, najpopularniejsze ze
wszystkich bstw egipskiego panteonu. Istniej powane wzgldy pozwala-
jce zaklasyfikowa go w jednym z jego wciele jako uosobienie wielkich
dorocznych przemian przyrody, a zwaszcza jako uosobienie zboa obok
Attisa i Adonisa. Jednake niezwyka popularno, jak przez stulecia si
cieszy, skonia jego wyznawcw do obdarzania go atrybutami i siami wie-
lu innych bogw, tote nie zawsze jest atwo zdj z niego poyczonych, e
si tak wyrazimy, pirek i zwrcenie ich prawowitym wacicielom.
Jedynie Plutarch opowiedzia w skadnej formie ca histori Ozyrysa, a
jego opowie znalaza w naszych czasach potwierdzenie w zabytkach histo-
rycznych.
Ozyrys by owocem miostki boga ziemi Seba (Keba lub Geba, jak niekie-
dy imi jego bywa transliterowane) i bogini nieba Nut. Grecy identyfikowali
jego rodzicw ze swoimi bogami Kronosem i Re. Gdy bg soca Ra do-
wiedzia si, e ona go zdradzia, rzuci na ni kltw, e powije dziecko
wtedy, gdy nie bdzie adnego roku i adnego miesica. Ale bogini miaa
jeszcze jednego kochanka, boga Thota, czyli greckiego Hermesa, ktry gra-
jc w warcaby z ksiycem, wygra od niego jedn siedemdziesit drug
kadego dnia i uoywszy z tych czstek pene pi dni, doda je do egips-
kiego kalendarza liczcego trzysta szedziesit dni. Taki by mityczny po-
cztek piciu dodatkowych dni, ktre Egipcjanie dodawali na kocu kadego
roku, by wprowadzi harmoni midzy rokiem sonecznym i ksiycowym.
Przeklestwo boga soca nie odnosio si do tych piciu dni znajdujcych
si poza rokiem dwunastomiesicznym, przeto w pierwszym z tych dni uro-
dzi si Ozyrys. Gdy przychodzi na wiat, rozleg si gos, ktry obwieci,
e narodzi si Pan Wszelkiego Stworzenia. Niektrzy twierdz, e niejaki
Pamyles usysza gos ze wityni w Tebach nakazujcy mu oznajmi krzy-
kiem, e narodzi si wielki krl, dobroczynny Ozyrys. Ale Ozyrys nie by
jedynym dzieckiem swej marki. Nastpnego dodatkowego dnia urodzia ona
starszego Horusa, trzeciego dnia boga Seta, ktrego Grecy zwali Tyfo-
nem, czwartego Izyd, a pitego bogini Neftis. Set polubi nastpnie sw
siostr Neftis, a Ozyrys Izyd.
W okresie swego ziemskiego panowania wyprowadzi Ozyrys Egipcjan z
barbarzystwa, nada im prawa i nauczy czci bogw. Do jego czasw Egi-
pcjanie byli kanibalami. Ale Izyda, siostra i ona Ozyrysa, odkrya dziko ro-
snce pszenic i jczmie, a Ozyrys wprowadzi upraw tych rolin i odtd
Egipcjanie porzucili kanibalizm i zaczli grzecznie odywia si zboem.
Ozyrys ponadto mia by pierwszym, ktry zbiera owoce z drzew, nauczy
ludzi podwizywa do tyk winn latorol i wyciska moszcz winny. Pragnc
udostpni caej ludzkoci korzyci ze swych odkry, wyruszy Ozyrys w
podr po wiecie, upowszechniajc bogosawiestwa cywilizacji i rolnic-
twa, a rzdy Egiptem powierzy na ten czas swej onie Izydzie. W krajach,
gdzie surowy klimat lub za gleba nie pozwalay na kultywowanie winnej la-
toroli, uczy ludzi nieznajcych wina pociesza si warzeniem piwa z jcz-
mienia. Powrci do Egiptu obadowany bogactwami, ktrymi obsypay go
wdziczne narody, a za dobrodziejstwa wyrzdzone ludzkoci jednomylnie
zosta ogoszony bstwem i czczony jako takie. Ale brat jego Set ktrego
Grecy zwali Tyfonem wraz z siedemdziesicioma dwoma innymi spisko-
wa przeciw niemu. Ukradkiem wzi miar ze swego brata i sporzdzi bo-
gato ozdobion skrzyni tych rozmiarw. Razu pewnego, gdy wszyscy popi-
jali i weselili si, zy brat Tyfon kaza przynie skrzyni i artem obieca, e
ofiaruje j temu, ktrego rozmiary bd dokadnie pasoway do rozmiarw
kufra. Wszyscy po kolei prbowali, ale skrzynia nie pasowaa do nikogo.
Wreszcie wszed do niej Ozyrys i pooy si, a wtedy nadbiegli spiskowcy
i zamknli wieko, przybili je mocno, zalutowali roztopionym oowiem
i wrzucili do Nilu. Stao si to wszystko siedemnastego dnia miesica Athyr,
gdy soce stoi w znaku Skorpiona, w dwudziestym smym roku ycia
wzgldnie panowania Ozyrysa. Gdy Izyda o tym usyszaa, odcia pukiel
swych wosw, woya aobne szaty i chodzia wzdu Nilu, szukajc ciaa.
Za porad boga mdroci schronia si w papirusowych bagnach Delty.
Siedem skorpionw towarzyszyo jej w ucieczce. Jednego wieczoru, gdy ju
bya zmczona, znalaza si przed domem pewnej kobiety, ktra, przestra-
szona widokiem skorpionw, zatrzasna jej drzwi przed nosem. Wtedy je-
den ze skorpionw przelaz pod drzwiami i uku dziecko tej kobiety tak, e
umaro. Gdy Izyda usyszaa lament matki, serce jej zmiko, pooya swe
rce na dziecku i wypowiedziaa potne zaklcia, a wwczas trucizna opu-
cia dziecko, ktre powrcio do ycia. Nastpnie Izyda urodzia syna na
bagnach. Pocza go, krc jako jastrzb nad ciaem swego zmarego ma.
Dzieckiem tym by modszy Horus, w dziecistwie noszcy imi Harpokra-
tes, czyli dziecko-Horus. Ukrya go przed gniewem zbrodniczego wuja Seta
bogini pnocy Buto. Nie zdoaa go jednak ustrzec przed wszystkimi nie-
szczciami i gdy pewnego razu Izyda przybya do kryjwki swego syna,
zastaa go rozcignitego na ziemi, sztywnego i bez ycia. Dziecko uku
skorpion. Izyda pomodlia si wwczas o pomoc do boga soca, Ra. Bg jej
wysucha, zatrzyma sw d na niebie i posa Thota, by nauczy Izyd
zaklcia, ktre pozwoli jej przywrci ycie synowi. Gdy wypowiedziaa to
potne sowo, trucizna natychmiast opucia ciao Horusa, powietrze we
weszo i syn oy, po czym Thot wrci na niebo, zaj swe miejsce w odzi
soca i barwna procesja radonie ruszya dalej.
A tymczasem skrzynia z ciaem Ozyrysa popyna w d rzeki, znalaza
si w morzu i osiada na mielinie w Byblus na syryjskim brzegu. Wyrs tu
nagle pikny drzewiasty wrzosiec, ktry wchon skrzyni w swj pie.
Krl tamtejszy zachwyci si drzewem, kaza je ci i umieci jako ko-
lumn w swym domu. Nie wiedzia, e w rodku drzewa znajduje si skrzy-
nia z ciaem Ozyrysa. Gdy wie o tym dotara do Izydy, wybraa si do
Byblus i tam usiada przy studni, w ubogim stroju, z twarz zroszon zami.
Nie chciaa z nikim rozmawia, dopki nie przyszy dworki krla. Powitaa
je uprzejmie, piknie splota im warkocze i tchna na nie cudown woni
swego boskiego ciaa. Gdy krlowa zobaczya piknie splecione warkocze
dworek i poczua pikny zapach, posaa po obc kobiet i uczynia j niak
swego dziecka. Izis zamiast piersi dawaa dziecku swe palce do ssania, a w
nocy zacza je opala w ogniu, by usun ze wszystko, co w nim miertel-
ne, sama za tymczasem, przemieniona w jaskk, lataa wok kolumny
zawierajcej zmarego brata i aonie wiergotaa. Krlowa podpatrzya j
i krzykna, zobaczywszy dziecko swe w ogniu, przerywajc tym samym
czary, ktre miay dziecko uczyni niemiertelnym. Bogini wyjawia ww-
czas, kim jest, i poprosia o kolumn, a gdy j otrzymaa, pocia pie, wyj-
a skrzyni, pada na ni, obja j i lamentowaa tak gono, e jedno z dzie-
ci krlowej umaro ze strachu. Pie drzewa owinity w cienkie ptno i na-
maszczony olejkami ofiarowaa parze krlewskiej. Ustawiono to drzewo w
wityni Izydy, gdzie po dzi dzie jest czczone przez mieszkacw Byblus.
Izyda za woya skrzyni do odzi, zabraa ze sob najstarsze dziecko pary
krlewskiej i wypyna na morze. Gdy byli ju sami, otworzya skrzyni
i kadc sw twarz na twarzy brata, caowaa go i pakaa. Dziecko podeszo
z tyu, by zobaczy, co ona robi, Izyda jednak odwrcia gow i spojrzaa na
dziecko z tak wciekoci, e nie mogo znie jej spojrzenia, zmaro; inni
twierdz, e wypado ono z odzi i utono. To dziecko wanie opiewaj
Egipcjanie na swych ucztach pod imieniem Manerosa.
Izyda ukrya skrzyni i pojechaa odwiedzi swego syna Horusa w mie-
cie Buttos, a Tyfon polujc na dzika pewnej nocy przy peni ksiyca odna-
laz skrzyni. Pozna zwoki, poci je na czternacie kawakw i rozrzuci
wok. Jednak Izyda w szalupie z papirusa wypyna na bagna i opyna je,
poszukujc rozrzuconych czci ciaa brata. Dlatego krokodyle nie wyrz-
dzaj krzywdy ludziom pyncym w szalupach z papirusa; obawiaj si bo-
wiem bogini i szanuj j. I dlatego te jest tyle grobw Ozyrysa, Izyda po-
chowaa bowiem kady kawaek ciaa w innym miejscu. Inni natomiast twie-
rdz, e w kadym miecie pochowaa wizerunek Ozyrysa pod pozorem, e
to jego ciao, po to by mg by czczony w wielu miejscach i eby Tyfon nie
mg znale jego prawdziwego grobu. Genitalia jednak zostay zjedzone
przez ryby, tote Izyda sporzdzia ich wizerunek i po dzi dzie Egipcjanie
uywaj tych wizerunkw podczas swoich wit.

Izyda pisze historyk Diodor Sycylijski odszukaa wszystkie cz-


ci ciaa z wyjtkiem genitaliw, a poniewa pragna, by grb jej maonka
pozosta nieznany, ale by by czczony przez wszystkich mieszkajcych w Egi-
pcie, ucieka si do nastpujcego wybiegu. Z wosku i wonnych korzeni ulepi-
a ludzkie wizerunki odpowiadajce figurze Ozyrysa wok kadej czci jego
ciaa. Wezwaa nastpnie kapanw wedug rodw i kazaa im przysic, e
nikomu nie ujawni tajemnicy, ktr im powierzy. Kademu z nich z osobna
powiedziaa, e tylko jemu wycznie powierza pochowanie zwok, i przypo-
mniawszy im aski, jakich doznali, napomniaa, by pochowali Ozyrysa w
swym kraju i czcili go jako boga. Nakazaa im rwnie, by wybrali jedno ze
zwierzt swego kraju, jakie im si spodoba, i czcili je tak, jak czcili Ozyrysa,
a po mierci pochowali podobnie jak jego. Pragnc za, by we wasnym inte-
resie oddawali ow cze, przyznaa im jedn trzeci ziemi do ich uytku w
subie bogw. Zgodnie z tym kapani, pamitajc o askach udzielonych
przez Ozyrysa, pragnc zadouczyni woli krlowej, a take skuszeni per-
spektyw zysku, wypenili wszystkie nakazy Izydy. Tote po dzi dzie kapani
wyobraaj sobie, e Ozyrys pochowany jest w ich kraju, czcz zwierzta,
ktre mu niegdy powicili, i gdy one umieraj, chowajc je odnawiaj a-
ob po Ozyrysie. wite byki, jeden zwany Apisem, drugi za Mnewisem,
powicone Ozyrysowi, czczone byy przez wszystkich Egipcjan, poniewa
one to przede wszystkim pomogy odkrywcy zboa sia i korzysta z wszyst-
kich bogosawiestw rolnictwa.

Tak oto przedstawia si mit i legenda o Ozyrysie w postaci, w jakiej prze-


kazali nam j greccy pisarze, i uzupeniona bardziej lub mniej fragmenta-
rycznymi napisami czy wzmiankami w literaturze egipskiej. W dugiej in-
skrypcji na wityni w Denderze zachowa si spis grobw boga, a inne tek-
sty wymieniaj czci jego ciaa, ktre przechowywane byy jako relikwie w
poszczeglnych wityniach.
Wedug lokalnych relacji egipskich uzupeniajcych Plutarcha Izyda po
odnalezieniu zwok swego ma usiada nad nimi wraz ze sw siostr Neftis.
Obie boginie lamentoway, a by to lament, ktry w nastpnych stuleciach
stal si wzorem opakiwania zmarych przez Egipcjan.

Przyjd do swego domu zawodziy. Przyjd do swego domu. O


boe On! Przyjd do swego domu, ty, ktry nie masz wrogw. O pikny mo-
dziecze, przyjd do swego domu, aby mg mnie ujrze. Jestem tw siostr,
ktr ukochae. Nie opuszczaj mnie. O pikny chopcze, przyjd do swego
domu... Nie widz ciebie, a serce me tskni za tob, oczy me podaj ciebie.
Przyjd do tej, ktra ci kocha, do tej, ktra ci kocha, o Unnefer bogosa-
wiony! Przyjd do twej siostry, przyjd do twej ony, do twej ony, ty, ktrego
serce bi przestao. Przyjd do pani twego domu. Jam twoj siostr, z tej
samej matki, nie odchod ode mnie daleko. Bogowie i ludzie spogldaj ku
tobie i razem ciebie opakuj. Wzywam ci i pacz, by pacz mj usyszay
niebiosa, ale ty nie syszysz gosu mego, a przecie jam tw siostr, ktr
ukochae na ziemi, nie kochae adnej poza mn, mj bracie, mj bracie!.

Ten lament nad piknym modziecem, skoszonym w kwiecie wieku,


przypomina opakiwanie Adonisa. Tytu Unnefer, czyli Dobra Istota,
wiadczy o dobroczynnoci przypisywanej powszechnie Ozyrysowi przez
tradycj; by to jego tytu najpospolitszy, a rwnoczenie jeden z jego tytu-
w krlewskich.
Siostry nie pakay na prno. Bg Ra, przejty ich rozpacz, zesa z nie-
ba Anubisa, boga z gow szakala, ktry z pomoc Izydy i Neftis, Thota
i Horusa zoy z powrotem poszarpane ciao zamordowanego boga, spowi
je w lniane bandae i dokona wszystkich obrzdkw, ktre Egipcjanie od-
prawiaj nad zwokami swych zmarych. Wwczas Izyda zacza zimn
glin wachlowa swymi skrzydami, Ozyrys powrci do ycia i odtd pa-
nowa jako wadca umarych na tamtym wiecie. Nosi tam tytuy Pana Pod-
ziemi, Pana Wiecznoci, Wadcy Umarych. Tu rwnie w wielkiej Sali
Dwch Prawd, wspomagany przez czterdziestu dwch awnikw po jed-
nym z kadego gwnego okrgu Egiptu sdzi dusze zmarych spowiada-
jce si przed nim uroczycie, a gdy zwaono ich serca na wadze sprawie-
dliwoci, otrzymywali nagrod za swe cnoty w postaci ycia wiecznego lub
odpowiedni kar za grzechy.
Zmartwychwstanie Ozyrysa byo dla Egipcjan zapowiedzi wiecznego
ycia poza grobem. Wierzyli, e kady czowiek moe y wiecznie na dru-
gim wiecie, jeli pozostali przy yciu przyjaciele zrobi z jego ciaem to
samo, co bogowie uczynili z ciaem Ozyrysa. Tak wic obrzdki nad zmar-
ymi Egipcjanami byy dokadnymi kopiami tych obrzdkw, ktrych doko-
nali Anubis, Horus i reszta nad zmarym bogiem.
W ten sposb kady zmary Egipcjanin by utosamiany z Ozyrysem i no-
si jego imi. Poczwszy od redniego Pastwa, do zmarych zwracano si
zawsze: Ozyrysie Taki-to-a-taki, jak gdyby by samym bogiem, przy czym
dodawano stay epitet Prawdomwny, poniewa prawdomwno bya
cech charakterystyczn Ozyrysa. W dolinie Nilu otwarto tysice grobw z
napisami i paskorzebami dowodzcymi, e misterium zmartwychwstania
odgrywane byo dla kadego Egipcjanina. Podobnie jak Ozyrys umar i po-
wsta z martwych, tak te wszyscy ludzie mieli nadziej, e i oni powstan z
grobw do ycia wiecznego.
Zgodnie wic z tym, co wyglda na powszechnie obowizujc tradycj
miejscow, Ozyrys by dobrym i ukochanym krlem Egiptu, ktry zgin
mierci gwatown, ale powrci do ycia i odtd by czczony jako bstwo.
Zgodnie z t tradycj rzebiarze i malarze przedstawiali go w ludzkiej i kr-
lewskiej postaci zmarego krla spowitego w bandae mumii, ale majcego
na gowie krlewsk koron i w lewej, niezabandaowanej rce dziercego
berto krlewskie. Z mitem jego czy te wspomnieniami o nim zwizane s
gwnie dwa miasta. Jednym z nich byo Busiris w Dolnym Egipcie, utrzy-
mujce, e posiada jego krgosup, drugim Abydos w Grnym Egipcie,
chwalce si posiadaniem jego gowy. Abydos, zapoznana niegdy miejsco-
wo, otoczona nimbem zmarego, a jednak yjcego boga, staa si pod
koniec Starego Pastwa najwitszym miejscem w Egipcie. Wydaje si, e
grb Ozyrysa by dla Egipcjan tym samym co koci Grobu witego w
Jerozolimie dla chrzecijan. yczeniem kadego pobonego czowieka byo
spocz po mierci w powiconej ziemi w pobliu grobu Ozyrysa. Niewielu
byo dosy bogatych, by pozwoli sobie na ten bezcenny przywilej. Nieza-
lenie bowiem od kosztu grobu w witym miecie sam transport mumii
przy tak wielkich odlegociach by uciliwy i kosztowny. Wielu jednak tak
bardzo pragno wchon po mierci bogosawiestwa promieniujce z
witego grobu, e nakazywali swym przyjacioom przewie ich szcztki
doczesne do Abydos, by tam przez krtki czas poleay, a nastpnie wrciy
rzek i pochowane zostay w grobach przygotowanych we wasnym kraju.
Inni stawiali cenotafy lub wmurowywali tablice pamitkowe w pobliu gro-
bu zmarego i zmartwychwstaego boga, by mc dzieli z nim rado powro-
tu do ycia.
XXXIV
Rytua Ozyrysa

Kluczem do zrozumienia pierwotnej natury bogw i bogi bywa czsto


pora roku, w ktrej przypada ich wito. Jeli jest to okres nowiu lub peni,
wwczas istniej podstawy, by przypuszcza, e bstwo jest ksiycem lub
co najmniej ma jakie z ksiycem powizania. Jeli wito odbywa si w
czasie letniego lub zimowego przesilenia, wwczas oczywicie zakadamy,
e bg jest socem lub przynajmniej bliskim krewnym tej planety. Gdy
natomiast wito zbiega si z siewem lub niwami, skonni jestemy uwaa,
e bstwo jest wcieleniem ziemi lub zboa. Te przypuszczenia i wnioski
same przez si nie wystarczaj, ale jeli tak si zdarzy, e potwierdz je inne
okolicznoci, wolno nam uwaa, e stanowi one dostatecznie umotywo-
wane dowody.
Brak nam niestety tego klucza w przypadku bstw egipskich. Znamy co
prawda terminy wszystkich dni witecznych, ale rokrocznie zmieniay si
one, przesuwajc si w koo poprzez wszystkie pory roku. Stopniowe prze-
suwanie si egipskiego cyklu witecznego wynikao z posugiwania si ka-
lendarzem, ktry nie by dokadnym odpowiednikiem roku sonecznego i nie
by te okresowo poprawiany przez wstawki kalendarzowe.
W staroytnym Egipcie chop, nie mogc liczy na pomoc kalendarza ofi-
cjalnego wzgldnie kapaskiego, musia na wasn rk obserwowa te
znaki w przyrodzie, ktre okrelay por rozmaitych prac polowych. Od
najdawniejszych czasw, od kiedy tylko posiadamy o nich jakiekolwiek
wiadomoci, Egipcjanie byli ludem rolniczym, utrzymujcym si z uprawy
zboa. Uprawiali pszenic, jczmie i prawdopodobnie sorgo (Holcus sor-
ghum, Linneusz), dura w jzyku wspczesnych fellachw. Wwczas, jak
i teraz, prawie cay kraj z wyjtkiem wskiego pasma wybrzea Morza
rdziemnego pozbawiony by deszczu i sw niezwyk yzno zawdzi-
cza dorocznym wylewom Nilu. Rokrocznie gleb odwieaa nowa warstwa
muu, zmywanego z wielkich jezior rwnikowych i gr Abisynii i rozpro-
wadzanego po kraju za pomoc skomplikowanego systemu kanaw i zapr,
tote mieszkacy kraju zawsze z wielkim niepokojem wypatrywali wzbiera-
nia rzeki. Zarwno bowiem zbyt wysoki, jak i zbyt niski poziom wd Nilu
oznacza dla Egiptu nieuchronny nieurodzaj i gd. Wody zaczynaj wzbie-
ra na pocztku czerwca, ale dopiero w drugiej poowie lipca Nil staje si
potn rzek. Pod koniec wrzenia poziom wd osiga szczytow wyso-
ko. Cay kraj jest wwczas tak zalany, e wyglda jak morze mtnej wody,
z ktrego wyaniaj si wyspy miast i wiosek na wzniesieniach. Przez cay
prawie miesic poziom wd si nie zmienia, potem opada coraz gwatow-
niej, a wreszcie w grudniu lub styczniu rzeka powraca do swego normalne-
go oyska. Na pocztku czerwca Nil ma zaledwie poow swej szerokoci.
Egipt, spalony socem, wymieciony wiatrami, ktre przez wiele dni pod
rzd wiay z Sahary, wydaje si jedynie przedueniem pustyni. Drzewa du-
sz si pod grub warstw szarego pyu. Kilka ndznych plek z warzywa-
mi, nawadnianych z najwikszym wysikiem, walczy o byt w pobliu wio-
sek. Jakie pozory zieleni przetrway na skraju kanaw i w zagbieniach, z
ktrych wilgo nie wyparowaa jeszcze cakowicie. Jak okiem sign, pray
si w bezlitosnym socu rwnina goa, zakurzona, popielata, popkana i po-
marszczona. Od pocztku kwietnia do poowy czerwca na wp ywy Egipt
czeka na nowy Nil.
Od niepamitnych czasw ten cykl zjawisk przyrody decydowa o podzia-
le pracy rolnika egipskiego. Rok rolniczy zaczyna si od cicia darni pows-
trzymujcej nabrzmia rzek od wdarcia si do kanaw i na pola. Po prze-
ciciu darni w pierwszej polowie sierpnia yciodajna woda wdziera si na
pola. W listopadzie, gdy wody troch opadn, sieje si pszenic, jczmie
i sorgo. Pora niw rna jest w kadej okolicy, na pnocy jednak przypada
o miesic pniej anieli na poudniu. W Egipcie poudniowym, czyli Gr-
nym, jczmie zbiera si w marcu, pszenic na pocztku kwietnia, a sorgo w
kocu tego miesica.
Nasuwa si oczywicie przypuszczenie, e te rnorodne wydarzenia roku
rolniczego chop egipski czci pewnymi prostymi religijnymi obrzdkami,
by cign bogosawiestwo boe na swe prace. Takie wiejskie uroczysto-
ci musiay si odbywa co roku o tej samej porze, natomiast uroczyste
wita kapanw nadal zmieniay si wraz z ruchomym kalendarzem, prze-
suwajc si z lata na wiosn i dalej ruchem wstecznym z jesieni na lato. Ob-
rzdki rolnikw byy stae, poniewa opieray si na obserwacji przyrody,
wita kapanw byy ruchome, poniewa podstaw ich byy faszywe obli-
czenia. Mimo to wiele wit kapaskich nie byo zapewne niczym innym
jak tylko starymi wiejskimi uroczystociami, ukrytymi w cigu stuleci pod
kapask pomp i oderwanymi na skutek bdu w kalendarzu od swych
korzeni, tkwicych w naturalnym biegu pr roku.
Domysy nasze potwierdzaj te nieliczne wiadomoci, jakie posiadamy o
religii ludowej i religii urzdowej Egiptu. Wiemy na przykad, e Egipcjanie
obchodzili wito Izydy w porze wzbierania Nilu. Uwaali, e bogini w tym
czasie opakuje utraconego Ozyrysa i od ez spywajcych z jej oczu wzbiera
burzliwa fala rzeki. Skoro wic Ozyrys by bogiem zboa, wydaje si ca-
kiem naturalne, e opakiwano go w poowie lata, po niwach, gdy pola s
nagie, poziom rzeki niski, ycie jak gdyby trwao w zawieszeniu, a bg zbo-
a nie yje. W takich chwilach lud dopatrujcy si we wszystkich poczyna-
niach przyrody dziea rk boskich mg przypisywa wzbieranie witej
rzeki zom przelanym przez bogini z powodu mierci ma, dobroczynnego
boga zboa.
Wzbierajcym wodom rzeki na ziemi towarzyszy znak na niebie. Albo-
wiem we wczesnym okresie historii Egiptu, na jakie trzy czy cztery tysice
lat przed nasz er, wspaniaa gwiazda Syriusz, najjaniejsza z wszystkich
gwiazd staych, ukazywaa si na wschodzie tu przed witem w okresie
letniego przesilenia, gdy Nil zaczyna wzbiera. Egipcjanie zwali j Sotis
i uwaali za gwiazd Izydy, podobnie jak Babiloczycy mianowali Wenus
gwiazd Astarte. Oba ludy uwaay jasno wiecc gwiazd na porannym
niebie za bogini ycia i mioci, ktra pojawia si, by opakiwa swego
zmarego kochanka czy ma i przywrci go do ycia. Dlatego te poja-
wienie si Syriusza zapocztkowywao egipski rok wity i byo zawsze
obchodzone jako wito stale w ruchomym kalendarzu.
Przecicie zapr i wpuszczenie wody do kanaw i na pola byo wielkim
wydarzeniem w roku egipskim. W Kairze odbywa si to zazwyczaj midzy
szstym a szesnastym sierpnia i do niedawna towarzyszyy temu wydarzeniu
obchody, na ktre warto zwrci uwag, poniewa prawdopodobnie s sta-
roytnego pochodzenia. Przez tubylcze dzielnice Kairu przepywa dawniej
stary kana zwany Khalij. W miejscu, gdzie kana wchodzi do miasta, znaj-
dowaa si tama z ziemi, bardzo szeroka u spodu i zwajca si ku szczy-
towi, ktr zazwyczaj budowano wkrtce po rozpoczciu si wzbierania
Nilu. W pobliu tamy, od strony rzeki, wznoszono city stoek z ziemi
zwany aruseh lub narzeczon, na szczycie ktrego zasiewano troch kuku-
rydzy lub prosa. Narzeczon zmywaa zazwyczaj wzbierajca fala na ty-
dzie przed otwarciem tamy. Legenda gosia, e w dawnych czasach istnia
zwyczaj zrzucania z tego stoka do rzeki modej dziewicy w bogatym stroju,
by uzyska obfity napyw wody. Nie wiemy, jak byo w rzeczywistoci, ale
intencj tego zwyczaju byo zapewne zalubienie rzeki, uwaanej za element
mski, z narzeczon anem zboa, ktry wkrtce mia by uyniony
wodami rzeki. Byy to wic czary majce zapewni dojrzewanie zb. W
nowszych czasach wrzucano do wody monety, a ludno miejscowa skakaa
do wody i wyawiaa je. Musia to rwnie by dawny zwyczaj, poniewa
Seneka opowiada o miejscowoci zwanej yami Nilu, niedaleko od Philae,
gdzie kapani rzucali pienidze i ofiary ze zota do rzeki podczas wita ob-
chodzonego widocznie w czasie wzbierania wd.
Nastpnym wielkim przedsiwziciem roku rolniczego w Egipcie jest
siew w listopadzie, gdy wody ju ustpiy z pl. Podobnie jak u wielu ludw
staroytnych, u Egipcjan sianie ziarna byo obrzdem uroczystym i smut-
nym. Oddam w tej sprawie gos Plutarchowi.

Jak mamy wytumaczy pyta on owe ponure, wyzute z radoci,


aobne ofiary, jeli niesuszne byoby pomin ustalone obrzdki wzgldnie
zakci bezsensownymi podejrzeniami nasze rozumienie bogw? Albowiem
Grecy rwnie maj wiele obrzdkw podobnych do tych, ktrych o tej samej
porze przestrzegaj Egipcjanie. Tak wic podczas Tesmoforiw w Atenach
kobiety siedz na ziemi i zachowuj post. A mieszkacy Beocji otwieraj
piwnice aobnicy, mianujc to wito aobnym, poniewa Demeter opakuje
wtedy zejcie do podziemi Dziewicy. Jest to miesic siewu i stoi w znaku Ple-
jad. Egipcjanie nazywaj go Athyr, Ateczycy Pianepsjon, a w Beocji nosi on
miano miesica Demeter [...] Jest to bowiem ta pora roku, gdy widz, jak
niektre owoce znikaj i spadaj z drzew, podczas gdy oni z trudem i nie-
chtnie siej inne, rozdrapujc rkami ziemi i zgarniajc j z powrotem,
przy bardzo niepewnej szansie, e to, co zoyli w ziemi, kiedykolwiek dojrze-
je. Czynili to wic pod wieloma wzgldami jak ci, ktrzy grzebi i opakuj
zmarych.

niwa egipskie, jak ju wiemy, wypadaj nie na jesieni, lecz na wiosn, w


marcu, kwietniu i maju. Dla rolnika pora niw, przynajmniej wtedy gdy s
udane, jest okresem radoci. Kiedy zwiezie snopy, wynagradza mu to dug
i uciliw prac. Jeli jednak staroytny chop egipski czu tajemn rado,
zbierajc i uprztajc zboe, musia te naturalne uczucia ukrywa pod mask
gbokiego smutku. Rani przecie swym sierpem ciao boga zboa i trato-
wa je kopytami swych zwierzt domowych na klepisku. Potwierdza nasz
domys stary obyczaj niwiarzy egipskich, ktrzy bili si w piersi i lamen-
towali, cinajc pierwsze kosy, a rwnoczenie wzywali Izyd. Inwokacje te
miay, jak si zdaje, form aobnej pieni, ktr Grecy nazwali maneros.
Podobne smutne melodie piewali niwiarze w Fenicji i innych krajach Azji
Zachodniej. Byy to prawdopodobnie pieni opakujce boga zboa zabija-
nego sierpami niwiarzy. W Egipcie zabijanym bstwem by Ozyrys, a na-
dana pieni nazwa maneros pochodzi przypuszczalnie od pewnych sw
oznaczajcych: Przyjd do swego domu, czsto powtarzajcych si w la-
mentach po zmarym bogu.
Podobny rytua, odprawiany przypuszczalnie w tym samym celu, posiada-
y rwnie inne ludy. Dowiadujemy si na przykad, e w gospodarce Indian
Czerokezw i w ich ceremoniach obrzdowych pierwsze miejsce wrd ro-
lin zajmuje zboe, przez co prawdopodobnie naley rozumie kukurydz,
ktr nazywaj Star Kobiet. Jest to nawizanie do staroytnego mitu
goszcego, e kukurydza wyrosa z krwi starej kobiety zamordowanej przez
swych krnbrnych synw. Po zakoczeniu niw kapan z pomocnikiem
udawali si na pola i tam piewali pieni, wzywajc ducha zboa. Rozlega
si potem gony szelest oznaczajcy, e Stara Kobieta przynosi zboe na
pole. Od pola do domu prowadzia czysto wymieciona cieka, tak eby
zboe chciao zosta w domu i nie powdrowao gdzie indziej.

Inna dziwaczna ceremonia, o ktrej nawet nie zachowao si wspomnienie,


odbywaa si na pocztku niw, kiedy to waciciel ziemi lub kapan obcho-
dzili kolejno wszystkie cztery rogi pola, paczc gono i zawodzc. Nawet
kapani nie potrafi ju wytumaczy znaczenia tego obrzdku, ktry, by
moe, by lamentem nad krwaw mierci Selu, Starej Kobiety Zboa.

Duch zboa jako osoba stara i umierajca podczas niw wystpuje wyra-
nie w obyczaju przestrzeganym przez Arabw moabickich. Gdy niwiarze
kocz prac i pozosta jeszcze may skrawek pola niezty, waciciel bie-
rze gar pszenicy zwizanej w snop. Kopie si jam w ksztacie grobu i us-
tawia nad ni dwa kamienie, jeden u gowy, drugi u stp, jak na prawdzi-
wym pogrzebie. Na dno grobu kadzie si snop pszenicy, a szejk wypowiada
sowa: Stary czowiek nie yje. Przy akompaniamencie modlitwy: Oby
Allah przywrci nam do ycia pszenic, zasypuje si ziemi snop zboa.
Tak oto przedstawiay si gwne daty kalendarza rolnika w staroytnym
Egipcie takie oto byty proste obrzdki religijne tam odprawiane. Ale mu-
simy jeszcze zaj si witami Ozyrysa w kalendarzu urzdowym, opisa-
nymi przez greckich autorw i przekazanymi przez zabytki. Badajc je, na-
ley pamita, e w zwizku z ruchomym rokiem starego kalendarza egip-
skiego prawdziwe czy astronomiczne daty wit urzdowych zmieniay si
co roku, w kadym razie do chwili przyjcia staego roku aleksandryjskiego
w roku 30 przed Chr.1 Odtd, jak si zdaje, daty wit zostay w nowym
kalendarzu ustalone i przestay kry po caym roku sonecznym. W ka-
dym razie Plutarch, piszcy pod koniec i wieku, sugeruje, e podwczas
byy ju stale, i chocia nie wspomina kalendarza aleksandryjskiego, nie-
wtpliwie wedug niego datuje wita. Ponadto dugi witeczny kalendarz
Esne, wany dokument epoki Cesarstwa, z ca pewnoci opiera si na sta-
ym roku aleksandryjskim, wyznacza bowiem Nowy Rok na dwudziesty
dziewity sierpnia, a wic pierwszy dzie aleksandryjskiego roku, a zawarte
w nim wzmianki o wezbraniu Nilu, pozycji soca i pracach polowych po-
twierdzaj to przypuszczenie. Moemy wic uwaa niemal za pewne, e od
30 roku przed Chr. wita egipskie byty stae w roku sonecznym.
Herodot opowiada, e grb Ozyrysa by w Sais, w Dolnym Egipcie, i e
znajdowao si tam jezioro, na rodku ktrego odgrywano w nocy misterium
mki boga. Odbywao si to raz do roku. Ludzie opakiwali boga i bili si w
piersi, a zocony wizerunek krowy ze zotym socem umieszczonym mi-
dzy rogami wynoszono z pomieszczenia, w ktrym znajdowa si przez cay
rok. Krowa niewtpliwie przedstawiaa sam Izyd, poniewa bya zwierz-
ciem jej powiconym, bogini za ukazywano z reguy z krowimi rogami
na gowie, a nawet jako kobiet z gow krowy. By moe, wynoszenie wi-
zerunku krowy symbolizowao bogini poszukujc zwok Ozyrysa, tak bo-

1
Kalendarz aleksandryjski (zwany take macedoskim) zosta po podbojach Aleksandra
Wielkiego wprowadzony w miastach azjatyckich i najprawdopodobniej w Egipcie. Rok w
tym kalendarzu dzieli si na dwanacie miesicy ksiycowych.
wiem tubylcy tumaczyli podobn ceremoni, zaobserwowan wczasach
Plutarcha w okresie przesilenia zimowego, kiedy to zocona krowa obnoszo-
na bya siedmiokrotnie wok wityni. Wanym elementem tego wita
bya iluminacja. Ludzie zawieszali przed swymi domami girlandy lampek
oliwnych, ktre pony przez ca noc. Zwyczaj ten nie ogranicza si do
Sais, lecz by przestrzegany w caym Egipcie.
Powszechna iluminacja domw w okrelon noc roku nasuwa przypusz-
czenie, e wito byo nie tylko uczczeniem zmarego Ozyrysa, ale wszyst-
kich zmarych w ogle, innymi sowy, e bya to noc zaduszna. Rozpo-
wszechnione jest bowiem wierzenie, e raz do roku dusze zmarych odwie-
dzaj noc swe dawne domy. W zwizku z t uroczyst okazj ludzie przy-
gotowuj si na przyjcie duchw, wykadajc dla nich jedzenie i zapalajc
lampy, by owietli im w ciemnoci drog od grobu i z powrotem. Herodot,
podajc krtki opis tego wita, nie wspomina daty, ale mona j z pewnym
prawdopodobiestwem ustali na podstawie innych rde. Opowiada wic
Plutarch, e Ozyrys zosta zamordowany dnia siedemnastego miesica Athyr
i e w zwizku z tym Egipcjanie obchodzili aobne wita przez cztery dni,
poczwszy od siedemnastego Athyr. W kalendarzu aleksandryjskim, ktrym
posugiwa si Plutarch, te cztery dni odpowiadaj trzynastemu, czternaste-
mu, pitnastemu i szesnastemu listopada, ta za data odpowiada cile innym
informacjom znajdujcym si u Plutarcha, o tym, e w czasie wita wody w
Nilu opaday, wiatr pnocny zamiera, noce staway si dusze i licie opa-
day z drzew. Przez te cztery dni zocona krowa okryta czarnym caunem
wystawiana bya jako wizerunek Izydy. Bya to niewtpliwie ta sama figura,
o ktrej wspomina Herodot w zwizku z tym witem. Dziewitnastego dnia
miesica ludzie szli nad morze, kapani za nieli feretron, w ktrym znaj-
dowaa si zota szkatuka. Do szkatuki wlewano wie wod, po czym
przypatrujcy si ludzie gono wznosili okrzyk, e Ozyrys zosta odnalezio-
ny. Nastpnie brali troch ziemi ogrodniczej, mieszali j z wod, kosztow-
nymi korzeniami i kadzidem i z tego lepili may posek w ksztacie ksiy-
ca, ktry nastpnie ubierali i zdobili. Wydaje si, e celem opisanych przez
Plutarcha ceremonii byo przedstawienie w dramatycznej formie poszukiwa-
nia zwok Ozyrysa, a nastpnie radosnego ich odnalezienia, po czym zmary
bg zmartwychwstawa w nowe figurce ulepionej z ziemi i korzeni. Laktan-
cjusz2 opowiada nam, jak w czasie tych obrzdw kapani z wygolonymi
ciaami bili si w piersi i zawodzili, naladujc aosne poszukiwania straco-
nego syna, Ozyrysa, przez Izyd. Opisuje nastpnie, jak smutek kapanw
2
Laktancjusz (Lactantius Caecilius Firmianus) pisarz chrzecijaski z IIIIV wieku po
Chr. Urodzi si prawdopodobnie w Italii. Dioklecjan mianowa go nauczycielem aciny w
Nikomedii. Uczy take najstarszego syna Konstantyna Wielkiego. Zmar w Galii ok. 330
roku po Chr. Najwaniejszym jego dzieem jest Institutiones divinae, apologia chrzecija-
stwa oparta na gbokich studiach. Ze wzgldu na jego pikn, eleganck acin nazywano go
Cyceronem chrzecijaskim.
zmienia si po pewnym czasie w rado, gdy Anubis, bg z gow szakala, a
raczej przedstawiajcy go aktor, ukazywa im maego chopca, yjcego
przedstawiciela boga, ktry zgin i zosta odnaleziony. Tak wic Laktan-
cjusz uwaa Ozyrysa za syna, a nie za ma Izydy. Nie wspomina te wcale
o figurze ulepionej z ziemi ogrodniczej i korzeni. By moe, chopczyk od-
grywa rol Horusa, syna Ozyrysa, ale mier i zmartwychwstanie boga ob-
chodzone byo w wielu miastach Egiptu i jest rzecz moliw, e w niekt-
rych okolicach rola powracajcego do ycia boga grywana bya przez ywe-
go aktora, a nie przez podobizn.
Ceremonie pogrzebowe Ozyrysa w tej postaci, w jakiej odprawiano je
podczas jego wielkiego wita w szesnastu prowincjach Egiptu, s przedsta-
wione w dugim napisie z epoki Ptolemeuszw, wyrytym na cianach wi-
tyni boga w Denderze, greckiej Tentyrze, miecie w Grnym Egipcie, poo-
onym na zachodnim brzegu Nilu o jakie czterdzieci mil na pnoc od Teb.
Nie wchodzc w szczegy miejscowych odmian obyczajw, sprbuj po-
krtce nakreli gwne zarysy uroczystoci o tyle, o ile mona je z pewn
cisoci ustali.
Ceremonie trway osiemnacie dni, od dwunastego do trzydziestego dnia
miesica Khoiak, i uwydatniay natur Ozyrysa w trzech jego aspektach:
jako zmarego, powiartowanego i wreszcie przywrconego do ycia przez
poczenie jego rozrzuconych w rnych miejscach czci ciaa. W pierw-
szej postaci zwany by Chent-Ament (Khenti-Amenti), w drugiej Ozyrys-
Sep, a w trzeciej Sokari (Seker). Mae wizerunki boga lepiono z piasku lub
ziemi ogrodniczej i zboa, do czego niekiedy dodawano kadzido. Twarz
malowana bya na to, a koci policzkowe na zielono. Figurki te odlewano
w formach z czystego zota, przedstawiajcych boga jako mumi z bia
koron Egiptu na gowie. wito rozpoczynao si dwunastego dnia Khoiak
ceremoni orki i siewu. Zaprzgano dwie czarne krowy do puga zrobionego
z drzewa tamaryszku, lemiesz za by z czarnej miedzi. Chopcy rzucali
ziarno. Na jednym kocu pola siano jczmie, na drugim orkisz, w rodku
za len. W czasie tej pracy gwny celebrujcy recytowa obrzdowe strofy
o zasiewaniu pl. Dwudziestego drugiego dnia miesica Khoiak, o smej
godzinie, wizerunki Ozyrysa w towarzystwie trzydziestu czterech wizerun-
kw bogw odbyway tajemnicz podr w trzydziestu czterech odziach z
papirusu, iluminowanych trzystu szedziesiciu picioma wiatami. Dwu-
dziestego czwartego, po zachodzie soca, skadano do grobu figur Ozyrysa
w trumnie z drzewa morwowego, a o dziewitej godzinie nocy wizerunek
zeszoroczny by usuwany i zawieszany na gaziach sykomora. Trzydzie-
stego dnia miesica Khoiak udawano si do witego grobu, podziemnej
komory, nad ktr, jak si zdaje, rosa kpa drzew persea3. Wkraczajc do
podziemi zachodnimi drzwiami, figur boga zoon w trumnie skadano

3
Persea drzewa tropikalne rosnce w Egipcie z rodziny laurowych (lauraceae).
uroczycie na warstwie piasku. Pozostawiano go tam i opuszczano grobo-
wiec wschodnimi drzwiami. Na tym uroczystoci miesica Khoiak dobiegay
koca.
W powyszej relacji, zaczerpnitej z dugiego napisu w Denderze, po-
grzeb Ozyrysa zajmuje wybitne miejsce, natomiast jego zmartwychwstanie
jest raczej tylko sugerowane, a waciwie nie ma o nim wzmianki. Brak ten
jednak rekompensuje niezwyka seria paskorzeb, towarzyszca napisowi
i ilustrujca go. W szeregu scen przedstawia ona najpierw zmarego boga,
spoczywajcego jako mumia na marach, potem unoszcego si stopniowo
coraz wyej, a wreszcie opuszczajcego mary i stojcego midzy opieku-
czymi skrzydami jego wiernej Izydy, podczas gdy mska posta trzyma
przed jego oczami crux ansata4, egipski symbol ycia. Trudno o bardziej
plastyczne przedstawienie zmartwychwstania boga. Bardziej jeszcze poucza-
jce jest inne wyobraenie tego samego wydarzenia w pomieszczeniu po-
wiconym Ozyrysowi w wielkiej wityni Izydy w Philae. Widzimy tu
zwoki Ozyrysa, z ktrych wyrastaj kosy zboa, gdy kapan polewa je z
dzbanka trzymanego w rku. Napis towarzyszcy tumaczy, e jest to pos-
ta tego, ktrego imienia nie wolno wymwi, Ozyrysa misteriw, pojawia-
jcego si z powracajcej wody. Obraz i sowa nie pozostawiaj wtpliwo-
ci, e Ozyrys jest ucielenieniem zboa wyrastajcego na polach uynio-
nych wylewem. To, jak wynika z napisu, byo jdrem misteriw, najwik-
szym sekretem odsanianym wtajemniczonym. Podobnie w misteriach De-
meter w Eleuzis pokazywano wiernym dbo zboa jako gwn tajemnic
ich religii. Teraz ju moemy zrozumie, dlaczego podczas wielkiego wita
siewu i w miesicu Khoiak kapani zakopywali wizerunki Ozyrysa ulepione
z ziemi i zboa. Gdy po roku lub krtszej przerwie wyjmowano je, kiekuj-
ce zboe sawiono jako oznak, a raczej przyczyn dojrzewania plonw. Bg
zboa wydawa z siebie ziarno, wasne ciao ofiarowa, by nakarmi swj
lud; umar po to, by ludzie mogli y.
mier i zmartwychwstanie wielkiego boga byy dla Egipcjan nie tylko
wsparciem i opor w yciu doczesnym, lecz rwnie nadziej na ycie
wieczne poza grobem. Wskazuj na to jak najwyraniej niezwyke wizerunki
Ozyrysa odkryte na cmentarzach egipskich. W Dolinie Krlw w Tebach
odnaleziono pochodzcy z ok. 1500 roku przed Chr. grb dworzanina, ktry
nosi wachlarz krlewski. Wrd bogatej zawartoci grobu by lecy na
marach materac z trzciny pokryty trzema warstwami ptna. Na grnej cz-
ci ptna wymalowana bya naturalnej wielkoci posta Ozyrysa; we wn-
trzu wodoszczelnej postaci odnaleziono mikstur zoon z ziemi ogrodo-
wej, jczmienia i jakiego lepkiego pynu. Jczmie zakiekowa i puci
pdy dugoci dwch do trzech cali. Na cmentarzu Kynopolis pochowane

4
Krzy w ksztacie greckiej litery tau; opatrzony uszkiem, uywany w staroytnym Egipcie
i Asyrii.
byy liczne figury Ozyrysa, wykonane z ziarna owinitego w ptno i ufor-
mowanego z grubsza na ksztat Ozyrysa. Umieszczone one byy w murowa-
nych niszach we wntrzu grobowca ub w maych trumienkach z ceramiki,
czasami w drewnianych trumnach w ksztacie mumii jastrzbia, a niekiedy
zupenie bez trumny. Te wypchane zboem figury byy zabandaowane jak
mumie z resztkami zocenia tu i wdzie, jak gdyby dla naladowania zotych
form, w ktrych podobne figury Ozyrysa byy lepione w czasie wita sie-
wu. Wizerunki Ozyrysa z twarzami z zielonego wosku i wntrzem wype-
nionym zboem znaleziono w pobliu nekropolii w Tebach. Wreszcie profe-
sor Erman5 pisze, e midzy nogami mumii znajduje si niekiedy figurka
Ozyrysa ulepiona z muu, wypeniona ziarnami zboa, ktrego kiekowanie
miao oznacza zmartwychwstanie boga. Nie ulega dla nas wtpliwoci, e
podobnie jak wypchane ziarnem figury Ozyrysa, pochowane w ziemi w cza-
sie wita siewu, miay przypieszy kiekowanie ziarna, tak te grzebanie
podobnych wizerunkw w grobie miao oywi zmarych, innymi sowy,
miao im zapewni niemiertelno duszy.

5
Georg Adolf Erman (1854-1937) egiptolog niemiecki, dyrektor Muzeum Egipskiego w
Berlinie.
XXXV
Oblicza Ozyrysa

Ozyrys by jednak czym wicej ni tylko duchem zboa, by on rwnie


duchem drzewa i w tej, by moe, postaci wystpowa pierwotnie, poniewa
kult drzew pojawia si oczywicie wczeniej w historii religii anieli kult
rolin zboowych. Charakter Ozyrysa jako ducha drzewa uwidacznia si
bardzo dobitnie w opisanej przez Firmicusa Maternusa1 ceremonii. cinano
wic sosn, rodek jej drono, a z drzewa w ten sposb uzyskanego robiono
figurk Ozyrysa, ktr nastpnie chowano jak zwoki w wydronym pniu.
Trudno o bardziej wyrane przedstawienie koncepcji drzewa zamieszkanego
przez indywidualn istot. Sporzdzony w taki sposb wizerunek Ozyrysa
by nastpnie przechowywany przez rok, a potem palony tak samo jak figur-
ka Attisa zawieszona na sonie. Plutarch, zdaje si, robi aluzj do opisanej
przez Firmicusa Maternusa ceremonii cinania drzewa. By to zapewne rytu-
alny odpowiednik mitycznego odnajdywania zwok Ozyrysa ukrytych we
wrzocu. W sali Ozyrysa w Denderze przedstawiono wyranie trumn za-
wierajc mumi z gow jastrzbia, zamknit w drzewie szpilkowym, kt-
rego gazie i pie widoczne s pod i nad trumn. Odpowiada to cile mi-
towi i ceremonii, opisanym przez Firmicusa Maternusa.
Zgodnie z charakterem Ozyrysa jako ducha drzewa wyznawcom jego nie
wolno byo niszczy drzew owocowych, a poniewa by on take bogiem
rolinnoci w ogle, nie wolno im byo zasypywa rde, odgrywajcych
tak powan rol w systemie nawadniania w krajach poudniowych. Wedug
jednej legendy Ozyrys nauczy ludzi podwizywa do tyk winn latorol,
usuwa zbyteczne licie i wyciska moszcz winny. W papirusie z Nebseni,
pochodzcym z ok. 1550 roku przed Chr., Ozyrys przedstawiony jest, gdy
siedzi w grobowcu, z ktrego zwisaj kicie winogron, a w papirusie pisarza
krlewskiego Nekhta widzimy boga na tronie przed sadzawk. Na jej brze-
gach rosn bujne krzewy winnej latoroli pnce si ku zielonej twarzy sie-
dzcego bstwa. Bluszcz by mu powicony i zwano go rolin Ozyrysa,
poniewa zawsze by zielony.
Jako bg rolinnoci Ozyrys by naturalnie uwaany rwnie za bstwo
podnoci w ogle, poniewa na tym szczeblu rozwoju ludzie nie umiej
rozpozna rnicy midzy siami rozpodowymi zwierzt i rolin. Uderzaj-

1
Julius Firmicus Maternus pisarz aciski z IV wieku po Chr., rodem z Syrakuz. Pogldy
neoplatoskie czy z chrzecijaskimi. Napisa De errore profanorum religionum, gdzie
wzywa cesarzy, by przeladowali pogan.
cym rysem jego kultu bya brutalna i wyrazista symbolika, za pomoc ktrej
ten aspekt jego natury przedstawiano nie tylko wtajemniczonym, ale i rze-
szom ludnoci. W dzie wita kobiety zwyky byy chodzi po wsi, piewa-
jc pieni na jego cze i noszc przy tym nieprzyzwoite wizerunki boga
poruszane sznurkami. Byy to prawdopodobnie czary majce zapewni doj-
rzewanie plonw. Podobny wizerunek Ozyrysa, cay obwieszony podami
ziemi, znajdowa si rzekomo w wityni przed posgiem Izydy, a w po-
wiconych mu salach w Philae martwy bg spoczywa na marach w pozycji
wskazujcej w sposb jak najbardziej oczywisty, e nawet po mierci jego
siy rozpodowe nie wygasaj, a jedynie s w zawieszeniu, i e w kadej
chwili, gdy tylko okazja si nadarzy, bstwo gotowe jest wystpi wobec
wiata jako rdo ycia i podnoci. Hymny do Ozyrysa zawieraj aluzje do
tej wanej strony jego natury. W jednym z nich mowa jest o tym, e wiat
si zieleni dziki niemu, w innym powiedziane jest: Ty ojcem i matk
ludzkoci, z twojego tchnienia ludzie yj, twoim ciaem si ywi.
Wiemy ju, e w jednym ze swych aspektw Ozyrys by panem i sdzi
zmarych. Dla Egipcjan, ktrzy nie tylko wierzyli w ycie pozagrobowe, ale,
co wicej, powicali znaczn cz swego czasu, energii i pienidzy przy-
gotowaniom do pomiertnego istnienia, ten jego boski urzd musia by co
najmniej rwnie wany jak funkcja nakazywania ziemi wydawania podw
w odpowiednim czasie. Moemy nawet zaoy, e w pogldach religijnych
wiernych te dwie dziedziny jego dziaalnoci byty ze sob blisko powizane.
Nic wic dziwnego, e bg, ktry ywi swj lud wasnym rozszarpanym
ciaem i obiecywa mu szczliwy ywot wieczny w lepszym wiecie, zaj-
mowa poczesne miejsce w jego uczuciach. Rozumiemy dobrze, e w Egip-
cie kult Ozyrysa przesania kult wszystkich innych bogw, i chocia kady
z nich czczony by w swoim wasnym okrgu, Ozyrys i jego boska towa-
rzyszka Izyda odbierali cze wszdzie.
XXXVI

Izyda

Pierwotne znaczenie bogini Izydy jeszcze trudniej ustali anieli znacze-


nie jej brata i ma Ozyrysa. Atrybuty i epitety, ktrymi j obdarzano, byy
tak liczne, e w hieroglifach nazywana jest wieloimienna, o tysicu
imion, a w greckich napisach o niezliczonych imionach. Ale, by moe,
uda si wytropi w jej zoonej naturze ten najdawniejszy zawizek, wok
ktrego w wyniku powolnego procesu narastania skupiy si pozostae ele-
menty. Jeli bowiem brat jej i m, Ozyrys, by, jak si o tym przekonali-
my, w jednym aspekcie swej natury bogiem zboa, ona musiaa by bogini
zboa. W kadym razie pewne przesanki upowaniaj nas do zajcia takie-
go stanowiska. Zdaniem Diodora Sycylijskiego, ktry opar si na egipskim
historyku Manethosie1, odkrycie pszenicy i jczmienia przypisywano Izy-
dzie, a podczas jej wit obnoszono w procesjach kosy tych zb dla upa-
mitnienia dobrodziejstwa, jakim obdarzya ludzko. Dalszy szczeg doda-
je Augustyn. Opowiada on, e Izyda dokonaa odkrycia jczmienia w chwili,
gdy skadaa ofiary krlewskim przodkom, wasnym i ma, i e pokazaa
wieo odkryte kosy pszenicy Ozyrysowi i jego doradcy Thotowi czy Mer-
kuremu, jak go Rzymianie nazywali. Oto dlaczego, dodaje Augustyn, uwa-
aj oni, e Izyda jest t sam bogini co Ceres. Ponadto egipscy niwiarze,
rozpoczynajc niwa, po ciciu pierwszych kosw kadli je na ziemi, sami
za bili si w piersi, lamentowali i wzywali Izyd. Zwyczaj ten zosta ju
wyjaniony jako opakiwanie ducha zboa citego sierpem. W inskrypcjach
Izyda okrelana bya midzy innymi jako: Stworzycielka Zieleni, Zielona
bogini, ktrej ziele podobna jest zieleni ziemi, Pani Chleba, Pani Piwa
Pani Obfitoci. Wedug Brugscha2 jest ona nie tylko twrc wieej zie-
leni rolinnoci pokrywajcej ziemi, lecz samym zielonym anem zboa,
wcielonym w bogini. Potwierdza to epitet Sochit wzgldnie Sochet, ozna-
czajcy an zboa, i w tym znaczeniu sowo to przetrwao w jzyku koptyj-
skim. Grecy uwaali Izyd za bogini zboa, poniewa identyfikowali j z
Demeter. W pewnym epigramacie greckim przedstawiona jest jako ta, ktra
na wiat wydaje pody ziemi i matka kosw zboa, a w hymnie na jej
cze skomponowanym mwi ona o sobie jako o krlowej anu pszenicy i

1
Manethos kapan egipski, za panowania Ptolemeusza Filadelfa w III wieku przed Chr.
napisa po grecku pierwszy podrcznik historii Egiptu (Ajgyptiaka), opierajc si na starych
egipskich dokumentach.
2
Heinrich Karl Brugsch (1827-1894) niemiecki egiptolog.
opisana jest jako ta, ktrej powierzono piecz nad yzn bruzd pszenicz-
nego anu. Tote greccy i rzymscy artyci przedstawiali j z kosami zboa
na gowie lub w rce.
Tak bya, jak przypuszczamy, Izyda dawnych czasw, wiejska Matka
Zboa czczona w nieokrzesanych obrzdach przez egipskich parobczakw.
Ale tych prymitywnych rysw wsiowej bogini nie wyledzimy ju w subtel-
nej, witobliwej postaci, uduchowionej w cigu stuleci ewolucji religijnej,
gdy swym pniejszym wyznawcom ukazywaa si jako prawdziwa ona,
czua matka, dobrotliwa krlowa przyrody, otoczona nimbem czystoci mo-
ralnej, odwiecznej i tajemniczej witoci. Uszlachetniona i przemieniona,
podbia wiele serc poza granicami swego kraju ojczystego. W kbowisku
religii, towarzyszcemu schykowi ycia narodowego w staroytnoci, kult
jej nalea do najpopularniejszych w Rzymie i caym Cesarstwie. Nawet
niektrzy cesarze rzymscy otwarcie go praktykowali. I chocia religia Izydy,
podobnie jak kada inna, suya czsto jako paszczyk dla mczyzn i ko-
biet prowadzcych swobodny tryb ycia, w zasadzie jednak kult jej wyr-
nia si szczytnie godnoci i umiarem, uroczystym charakterem, formami
kojcymi wzburzone umysy i przynoszcymi ulg zatroskanym sercom.
Kult jej przemawia do dusz agodnych, przede wszystkim kobiecych, dla
ktrych krwawe i wyuzdane obrzdki innych wschodnich bogi byy odpy-
chajce i gorszce. Nie dziwi nas wic, e w czasach upadku, gdy zachwiane
zostay wiary tradycyjne, gdy cieray si ustroje, umysy ludzkie byy
wzburzone, gdy nawet w gmachu samego Cesarstwa, niegdy uwaanego za
wieczne, ukazay si zowrbne szczeliny i rysy, pogodna posta Izydy,
pena duchowego spokoju, niosca obietnic niemiertelnoci, wydawaa si
wielu gwiazd na burzliwym niebie, wzbudzajc w ich piersiach uczucia
gbokiej nabonoci, podobnie jak posta Najwitszej Panny w wiekach
rednich. Majestatyczny rytua, ogoleni kapani z tonsurami, jutrznie i nie-
szpory, rozdzwoniona muzyka, chrzty i pokropki wod wicon, uroczyste
procesje, obsypane kosztownociami wizerunki Matki Boga pod wieloma
doprawdy wzgldami przypominaj wystawno i ceremonia Kocioa kato-
lickiego. Podobiestwo to niekoniecznie jest przypadkowe. Staroytny Egipt
mg wnie swj wkad zarwno do wspaniaego symbolizmu Kocioa ka-
tolickiego, jak i do bezkrwistych abstrakcji jego teologii. Nie ulega wtpli-
woci, e w sztuce posta Izydy z niemowlciem Horusem u piersi tak dale-
ce przypomina Madonn z Dzieciciem, i zdarzao jej si bywa przedmio-
tem hodw nieuwiadomionych chrzecijan. I, by moe, wanie Izydzie w
jej pniejszej postaci opiekunki eglarzy zawdzicza Maria pikny przydo-
mek Stella Maris Gwiazdy Morza, ktrym czcz j marynarze na wzbu-
rzonych morzach.
XXXVII
Dionizos

Dionizosa, czyli Bakchosa, znamy najlepiej jako uosobienie latoroli win-


nej i wesooci zrodzonej z winnego moszczu. Ekstatyczny kult tego boga,
uzewntrzniajcy si w dzikich tacach, przenikliwej muzyce i pijackich
wybrykach, powsta, jak si zdaje, wrd barbarzyskich plemion Tracji,
notorycznie znanych z pijastwa. Grecy ze sw jasn umysowoci i trze-
wym usposobieniem odczuwali mistyczne cechy i dziwaczne obrzdy tego
kultu jako z gruntu obce. Religia ta znajdowaa jednak oddwik w upodo-
baniu do tajemnic i w skonnoci do powracania do stanu barbarzystwa,
jakie zdaj si by wrodzone wikszoci ludzi, i szerzya si jak poar po
caej Grecji. i oto bg, ktrego Homer ledwo raczy zauway, sta si naj-
popularniejsz postaci panteonu. Jego dzieje i ceremonie podobne s do
historii i rytuau Ozyrysa, co skonio pewnych badaczy, zarwno staroyt-
nych, jak i wspczesnych, do wysunicia tezy, e Dionizos jest jedynie
przebranym Ozyrysem, przywiezionym bezporednio z Egiptu do Grecji.
Ale wikszo faktw wskazuje na jego trackie pochodzenie, a podobiest-
wo koncepcji i zwyczajw, na ktrych kulty te zostay oparte, dostatecznie
tumaczy ich podobiestwo.
Winna latorol i jej grona byty najbardziej charakterystycznymi przeja-
wami Dionizosa, ale by on rwnie bogiem drzew w ogle. Dowiadujemy
si wic, e wszyscy Grecy skadali ofiary Dionizosowi drzewa. W Beocji
jeden z jego tytuw brzmia: Dionizos w drzewie. Jego wizerunkiem by-
wa czsto prosty sup bez ramion, ale w paszczu, z brodat mask przed-
stawiajc twarz i z liciastymi gaziami wyrastajcymi z gowy lub korpu-
su dla uwidocznienia charakteru bstwa. Na jednej z waz odmalowany jest
jego prymitywny wizerunek, gdy ukazuje si z niskiego drzewa czy te
krzaku. W Magnezji nad Meandrem znaleziono rzekomo wizerunek Dioni-
zosa w platanie zamanym przez wichur. By patronem drzew hodowanych,
modlono si do niego, by nakaza drzewom rosn, a szczeglnie czczony
by przez hodowcw, przede wszystkim ogrodnikw, ktrzy ustawiali w
sadach jego wizerunek w postaci zwykego pniaka. Przypisywano mu od-
krycie wszystkich drzew owocowych, a w szczeglnoci figowca i jaboni,
i nazywano go dobrze owocujcym, panem zielonego owocu i tym,
ktry nakazuje owocom dojrzewa. Jednym z jego tytuw by rojcy si
lub napczniay (co odnosio si do kwiatw i soku), a istnia rwnie
kwietny Dionizos, w Attyce i w Patrae w Achai. Ateczycy skadali mu
ofiary, by zapewni pomylne zbiory owocw. Do drzew szczeglnie jemu
powiconych naleaa poza winn latorol rwnie sosna. Wyrocznia Del-
ficka nakazywaa Koryntianom czci pewn szczegln sosn rwn bo-
gu, zrobili wobec tego z jej drzewa dwa wizerunki Dionizosa z czerwonymi
twarzami i zoconymi korpusami. W dzieach sztuki bg wzgldnie jego
wyznawcy maj zazwyczaj bero zakoczone szyszk sosnow. Rwnie
bluszcz i figowiec byy z nim szczeglnie zwizane. W attyckiej gminie
Acharny istnia bluszcz dionizyjski, w Lacedemonii by Dionizos wcielony
w figowiec, za na wyspie Naksos, gdzie figi zwane byy meilicha, by Dio-
nizos Meilichejski o twarzy z drzewa figowca.
Podobnie jak inni bogowie rolinnoci, mia Dionizos zgin mierci
gwatown, po czym wrci do ycia, a podczas witych obrzdw dioni-
zyjskich odgrywano cierpienia, mier i zmartwychwstanie boga. Tak oto
przedstawia jego tragiczne dzieje poeta Nonnos1: Zeus w postaci wa od-
wiedzi Persefon, ona za urodzia mu rogatego syna Zagreusa, czyli Dioni-
zosa. W chwil po urodzeniu niemowl wdrapao si na tron swego rodzica
Zeusa i naladowao wielkiego boga, potrzsajc piorunami, ktre trzymao
w swej rczce. Dionizos krtko przebywa na tronie, gdy bowiem przeglda
si w lustrze, zaatakowali go zdradzieccy Tytani z pobielonymi twarzami.
Przez pewien czas unika ich ciosw, przemieniajc si kolejno w Zeusa
i Kronosa, w modego mczyzn, lwa, konia i wa, a wreszcie w postaci
byka zosta powiartowany mierciononymi noami swoich wrogw. Kre-
teska wersja mitu przedstawiona przez Firmicusa Maternusa brzmiaa na-
stpujco: Dionizos mia by nielubnym synem krla kreteskiego Jupitera.
Wyjedajc za granic, powierzy Jupiter tron swj i bero modzieczemu
Dionizosowi, ale wiedzc, e zazdrosna ona, Junona, ywi niech do dzie-
cka, kaza zaufanym wartownikom roztoczy nad nim opiek. Udao si jed-
nak Junonie przekupi strae. Zabawiajc dziecko grzechotkami i przemyl-
nie zrobionym lustrem, zwabia je do zasadzki, gdzie jej sprzymierzecy
Tytani rzucili si na Dionizosa, powiartowali go, ugotowali jego ciao z
rozmaitymi korzeniami i zjedli. Ale siostra jego, Minerwa, ktra braa w tym
wszystkim udzia, przechowaa serce i po powrocie Jupitera oddaa mu je,
opowiadajc rwnoczenie o dokonanej zbrodni. Jupiter, rozwcieczony,
skaza Tytanw na mier przez tortury i, by pocieszy si po stracie syna,
kaza sporzdzi jego wizerunek, w ktrym umieci serce dziecka, a potem
wybudowa ku jego czci wityni. W tej wersji mit zosta uczowieczony
przez przedstawienie Jupitera i Junony (Zeusa i Hery) jako kreteskiej pary
krlewskiej. Wspomnianymi w relacji stranikami byli mityczni Kureci,
ktrzy odtaczyli taniec wojenny wok maego Dionizosa, podobnie jak to
rzekomo uczynili przy niemowlciu Zeusa. Na uwag zasuguje legenda
zanotowana zarwno przez Nonnosa, jak i Firmicusa, e w dziecistwie

1
Nonnos poeta grecki rodem z Panopolis w Egipcie, yjcy w V wieku po Chr. Zachowa
si jego poemat epicki Dionysiaka w 48 ksigach opisujcy histori Dionizosa.
Dionizos zasiada na tronie swego ojca Zeusa. Proklos 2 opowiada, e Dio-
nizos by ostatnim krlem bogw mianowanym przez Zeusa, ojciec jego
bowiem usadowi go na swoim tronie, da mu do rki bero i uczyni go kr-
lem wszystkich bogw wiata. Legenda ta wskazuje na zwyczaj chwilowe-
go nadawania krlewskiemu synowi godnoci krlewskiej jako przygotowa-
nia do zoenia go w ofierze zamiast ojca. Z krwi Dionizosa miay wyrosn
owoce granatu, podobnie jak anemony wyrosy z krwi Adonisa, a fioki z
krwi Attisa. Dlatego te kobiety nie jaday pestek granatu podczas Tesmofo-
riw. Zdaniem niektrych, powiartowane ciao Dionizosa zostao z powro-
tem zoone przez Apolla, ktry pochowa je na Parnasie. Pokazywano grb
Dionizosa w wityni delfickiej obok zotego posgu Apolla. Wedug innej
opowieci grb ten mia si znajdowa w Tebach, gdzie rzekomo Dionizos
zosta rozszarpany. Jak dotd, nie byo wzmianki o zmartwychwstaniu Dio-
nizosa, ale rozmaicie jest ono przedstawiane w innych wersjach mitu. We-
dug jednej wersji, w ktrej Dionizos wystpuje jako syn Zeusa i Demeter,
matka jego zszya poszarpane czonki i uczynia go z powrotem modym.
W innych powiedziane jest krtko, e niedugo po pochowaniu zmartwych-
wsta i wstpi do nieba lub e Zeus podnis go, gdy lea miertelnie ranny,
czy te, e Zeus pokn serce Dionizosa i ponownie spodzi go z Semele,
wystpujc w popularnych legendach jako matka Dionizosa. W innej jesz-
cze wersji serce zostao roztarte i podane w napoju Semele, ktra go w ten
sposb pocza.
Powracajc od mitu do rytuau, stwierdzamy, e Kreteczycy co dwa lata
obchodzili wito, podczas ktrego szczegowo odgrywano pasj Dionizo-
sa. Wszystkie jego uczynki i cierpienia w ostatnich chwilach przedstawiono
przed oczami wiernych, ktrzy rozrywali zbami ywego byka i pdzili po
lasach, wznoszc szalecze okrzyki. Przed nimi niesiono skrzynk, w ktrej
rzekomo miao si znajdowa wite serce Dionizosa, a przy dzikiej muzyce
fletw i cymbaw naladowali grzechotki, ktrymi zwabiono boskie dzieci
ku zgubie. Zmartwychwstanie odgrywano rwnie tam, gdzie wchodzio ono
w skad mitu, i wydaje si nawet, e oglna teoria zmartwychwstania zostaa
wpojona wiernym, poniewa Plutarch, piszc do ony po mierci ich crecz-
ki, pociesza j myl o niemiertelnoci duszy, o ktrej uczy tradycja i mi-
steria Dionizosa. Inn form mitu o mierci i zmartwychwstaniu Dionizosa
jest opowie o tym, jak zstpi on do Hadesu, by wyprowadzi ze wiata
zmarych sw matk, Semele. Miejscowa tradycja argiwska gosia, e ze-
szed do podziemi przez Jezioro Alcjoskie, i w tym miejscu Argiwowie
witowali co roku jego powrt, innymi sowy, zmartwychwstanie, wzywa-
jc go z wody dwikiem trb i wrzucajc rwnoczenie do jeziora jagni

2
Proklos (410-485 po Chr.) filozof grecki rodem z Konstantynopola, jeden z ostatnich
przedstawicieli neoplatonizmu. Idee neoplatoskie czy z metafizyk i mitologi. Cytowany
fragment pochodzi z jego komentarza do dialogu Platona Kratyl.
jako ofiar dla stranika umarych. Nie wiadomo, czy byo to wito wio-
senne, ale Lidyjczycy z pewnoci wicili powrt Dionizosa na wiosn,
uwaajc, e bg sprowadza ze sob t por roku. Zrozumiale, e bstwa
rolinnoci, spdzajce cz roku pod ziemi, uchodz za bogw podziemi
czy bogw zmarych. Za takich wanie byli uwaani zarwno Dionizos, jak
i Ozyrys.
Jedna cecha mitycznego charakteru Dionizosa wydaje si na pierwszy rzut
oka niezgodna z jego rol bstwa rolinnoci, a mianowicie, e czsto wy-
obraano go sobie i przedstawiano w postaci zwierzcej, zwaszcza jako
byka lub co najmniej z rogami byka. Std mwi si o nim jako o krowioro-
gim, byku, bykoksztatnym, o byczej twarzy, o byczym bie, by-
czorogim, rogonocu, dwurogim i rogatym. Uwaano, e objawia
si, w kadym razie od czasu do czasu, w postaci byka. Jego wizerunki cz-
sto sporzdzano w ksztacie byka lub przynajmniej z rogami byka, jak np. w
Kyzikos. Z rogami te go malowano. Wrd zachowanych zabytkw staro-
ytnoci znajdujemy rne typy rogatych Dionizosw. Na jednym posku
przybrany jest w skr byka, gowa za, rogi i kopyta zwisaj za nim. Bywa
te przedstawiany w postaci dziecka z kiciami winogron nad czoem i go-
w cielcia z malutkimi rogami przymocowan do tylu gowy. Na jednej z
waz z czerwonymi figurami namalowany jest w postaci siedzcego na kola-
nach kobiety dziecka z gow cielcia. Podczas wita Dionizosa, ktre
mieszkacy Kinajty obchodzili zim, mczyni natarszy ciaa olejkiem
wybierali ze stada jednego byka i zanosili go do wityni bstwa. Uwaano,
e Dionizos sam kieruje wyborem zwierzcia, ktre prawdopodobnie repre-
zentowao samego boga, mia bowiem pojawia si w czasie swych wit w
postaci byka. Kobiety z Elidy sawiy go jako byka i modliy si, by przyby
ze sw nog byka. pieway:

Przybd, Dionizosie, do swego witego przybytku nad morzem, przybd


z Gracjami do swej wityni, pieszc na swych nogach byka, o boski byku!
O boski byku!

Bakchantki trackie, naladujc swego boga, nosiy rogi. Wedug mitu zo-
sta on rozszarpany w postaci byka przez Tytanw, a Kreteczycy, odgrywa-
jc mczestwo i mier Dionizosa, darli ywego byka zbami na kawaki.
Co wicej, rozdzieranie i spoywanie ywych bykw i cielt naleao, jak si
zdaje, do staych elementw obrzdkw dionizyjskich. Jeli zwrcimy uwa-
g na zwyczaj przedstawiania boga w ksztacie byka lub z pewnymi znamio-
nami tego zwierzcia, na przekonanie, e w czasie wit pojawia si pod
postaci byka swoim wiernym, i na legend o tym, e jako byk zosta roze-
rwany, wwczas nie bdzie ulegao adnej wtpliwoci, e czciciele Dioni-
zosa, rozszarpujc, i zjadajc ywego byka podczas wit dionizyjskich,
uwaali, e zabijaj boga, spoywaj jego ciao i pij jego krew.
Dionizos przybiera rwnie posta kozia. Kol rwnie naleao do
jego imion. W Atenach i Hermionie czczony by jako Kto odziany w
Czarn Skr Kozi, a legenda gosia, e przy pewnych okazjach pojawia
si przybrany w te skry. W prowincji Fliunt (Phlius) obfitujcej w winnice,
gdzie jesieni rwnina okrywa si grub warstw czerwonych i zotych lici
widncej winnej latoroli, sta od najdawniejszych czasw posg koza z
brzu, ktry hodowcy oblepiali listkami zota, by ochroni swe winnice
przed zaraz. Figura przedstawiaa prawdopodobnie samego boga wina. Aby
ochroni go przed gniewem Hery, ojciec jego, Zeus, przemieni modego
Dionizosa w kol, a gdy bogowie uciekli do Egiptu przed wciekoci Ty-
fona, Dionizos przemieniony zosta w kozia. Dlatego te jego czciciele roz-
rywali na kawaki yw koz i zjadali na surowo jej miso, wierzc, e spo-
ywaj ciao i krew swego boga. Zwyczaj rozszarpywania na kawaki zwie-
rzt i ludzi, a nastpnie zjadania ich na surowo, stosuj dzicy jako rytua
religijny jeszcze w naszych czasach. Nie powinnimy wobec tego lekcewa-
y jako bajki wiadectw staroytnych o podobnych obrzdkach przestrze-
ganych przez oszalaych czcicieli Bakchosa.
Warto jeszcze wspomnie, e w niektrych okolicach podczas obrzdkw
ku czci Dionizosa zamiast zwierzcia rozszarpywano czowieka. Tak bywao
na Chios i Tenedos, a w Potniae w Beocji, jak gosia legenda, istnia daw-
niej zwyczaj skadania dziecka, ktre pniej zastpiono kozem, w ofierze
zabijajcemu koza Dionizosowi.
Legendy o mierci krla Penteusza rozszarpanego przez bakchantki i kr-
la Likurga rozerwanego przez konie za to, e sprzeciwiali si kultowi Dioni-
zosa, mogy by znieksztaconymi reminiscencjami zwyczaju powicania
boskich krlw w charakterze Dionizosa i rozrzucania kawakw ich roz-
szarpanych cia po polach w celu uynienia ziemi. Nie jest prawdopodobnie
czystym przypadkiem, e to sam Dionizos mia by rozszarpany w Tebach w
tym samym miejscu, w ktrym, zgodnie z legend, mia zgin Penteusz z
rk oszalaych wyznawczy krla wina.
Legenda o ludzkich ofiarach moga jednak niekiedy by tylko faszywym
wytumaczeniem rytuau ofiarnego, w ktrym ofiara zwierzca traktowana
bya jako istota ludzka. Na Tenedos na przykad nowo narodzonemu cielciu
nakadano koturny, a krow, ktra je powia, opiekowano si jak kobiet w
poogu. W Rzymie Veiovisowi skadano w ofierze koza, jak gdyby by ofia-
r ludzk. Jest jednak rwnie moliwe i by moe bardziej prawdopodobne,
e te dziwne obrzdki byy zagodzon form starszych i bardziej nieokrze-
sanych zwyczajw skadania ludzkich ofiar i e pniejsze pozory traktowa-
nia zwierzt ofiarnych jako istot ludzkich byy jedynie czci nabonego
i litociwego oszustwa, pozwalajcego podsuwa bstwu mniej cenne ofiary
anieli ywych ludzi. Tak interpretacj wspiera szereg niewtpliwych przy-
padkw zastpowania ludzkich ofiar zwierzcymi.
XXXVIII
Demeter i Persefona

Dionizos nie by jedynym greckim bstwem, ktrego tragiczna historia


i kult odzwierciedlaj mier i wskrzeszenie rolinnoci. W innej postaci i z
innym zastosowaniem pojawia si ta dawna opowie w micie Demeter
i Persefony. W gwnych zarysach mit ich jest identyczny z asyryjskim mi-
tem o Afrodycie (Astarte) i Adonisie, frygijskim o Kybele i Attisie, oraz
egipskim o Izydzie i Ozyrysie. W bani greckiej, podobnie jak w jej azja-
tyckim i egipskim odpowiedniku, bogini opakuje strat ukochanej istoty,
uosabiajcej rolinno, a szczeglnie zboe, ktre umiera zim i powraca
do ycia na wiosn. Gdy jednak w wyobrani Wschodu istota ukochana i ut-
racona bya zmarym kochankiem lub mem opakiwanym przez kochank
lub on, to w greckiej fantazji idea ta przybieraa bardziej czu i czyst po-
sta zmarej crki opakiwanej przez pogron w aobie matk.
Najstarszym dokumentem literackim opowiadajcym mit o Demeter i Per-
sefonie jest pikny Homerycki Hymn do Demeter, ktrego czas powstania
krytycy okrelaj na VII wiek przed Chr. Celem poematu jest wytumacze-
nie rda misteriw eleuzyskich, a zupene przemilczenie przez poet Aten
i Ateczykw, ktrzy w pniejszych wiekach tak wybitn rol odgrywali w
tym wiecie, pozwala na wysunicie hipotezy, e hymn powsta w bardzo
dawnych czasach, gdy Eleuzis byo jeszcze niezalenym pastewkiem, za-
nim majestatyczna procesja misteriw zacza przemierza w pogodne
wrzeniowe dni acuch niskich nagich skalistych gr oddzielajcych paskie
pola zboowe Eleuzis od bardziej rozlegych gajw oliwnych na rwninie
ateskiej. Hymn ten w kadym razie odsania nam charakter i funkcj obu
bogi w rozumieniu poety. Pod cienk zason gry poetyckiej wyobrani
dostatecznie ostro zarysowuj si naturalne ich ksztaty. Moda Persefona,
tak gosi opowie, zbieraa na ce re, lilie, krokusy, fioki, hiacynty i na-
rcyzy, gdy oto ziemia si rozwara i Pluto, Pan Umarych, wyoniwszy si z
przepaci, uprowadzi j w swym zotym rydwanie, by zostaa jego maon-
k i krlow podziemnych woci. Zasmucona Demeter, matka Persefony,
osoniwszy swe te loki czarnym, aobnym paszczem, szukaa jej na l-
dzie i na morzu, a gdy dowiedziaa si od Soca o losie, ktry spotka jej
crk, obraona zerwaa z bogami i wycofaa si do swej wityni w Eleuzis,
gdzie ukazaa si krlewskim crkom w przebraniu starej kobiety, siedzcej
smutnie w cieniu drzewa oliwnego obok Studni Dziewicy, dokd panny
przychodziy czerpa wod w dzbany z brzu, potrzebn w gospodarstwie
ojca. Rozgniewana i okryta aob bogini nie pozwalaa, by ziarno roso w
ziemi, lecz ukrywaa je pod ziemi i lubowaa, e dopty nie stanie jej stopa
na Olimpie, a zboe nie zakiekuje, dopki nie otrzyma na powrt swej cr-
ki. Na prno woy tam i z powrotem wloky pugi po polach, na prno
siewca rzuca nasiona jczmienia w brzowe bruzdy, nic nie wschodzio na
wyschnitej i kruszcej si glebie. Nawet Pole Raryjskie w pobliu Eleuzis,
na ktrym zawsze faloway te any zboa, leao nagie i odogiem. Ludzie
zginliby z godu, a bogowie zostaliby pozbawieni ofiar, gdyby Zeus, prze-
raony, nie rozkaza Plutonowi zwrci ofiar i odda Persefon jej matce,
Demeter. Ponury Pan Umarych usucha z umiechem, ale przed odprawie-
niem krlowej w grne rejony w swym zotym rydwanie da jej do zjedzenia
pestk granatu, ktra miaa j zmusi do powrotu. Zeus postanowi jednak,
e odtd Persefona bdzie spdzaa ze sw matk dwie trzecie roku na grze,
a jedn trzeci ze swym mem w podziemiach, skd co roku miaa powra-
ca, gdy ziemia radowa si bdzie wiosennym kwieciem. Powrcia wic
ucieszona crka do sonecznego wiata i powitaa j uradowana matka, rzu-
cajc si jej na szyj. A cieszc si z odzyskania utraconej, Demeter nakaza-
a, by z grud przeoranej ziemi wyroso zboe, a ziemia caa pokrya si obfi-
cie limi i kwiatami. I natychmiast pokazaa ten szczsny widok ksitom
Eleuzis, Tryptolemosowi, Eumolposowi i Dioklesowi, oraz samemu krlowi
Keleusowi i, co wicej, odsonia im tajemnice swych witych obrzdkw
i misteriw. Bogosawiony mwi poeta miertelnik, ktry wszystko to
widzia, ale ten, ktry nie zazna ich w yciu, nigdy nie bdzie szczliwy po
mierci, gdy zstpi w mroczny grb. Tak wic obie boginie uday si na
Olimp, by tam y szczliwie midzy bogami, bard za koczy hymn nabo-
n modlitw do Demeter i Persefony, proszc, by day mu utrzymanie w
zamian za jego pie.
Powszechna panuje co do tego zgoda i, jak si zdaje, nie pozostao miej-
sca na adne wtpliwoci, e gwnym zadaniem, ktre postawi sobie poeta,
ukadajc hymn, byo opisanie legendarnego ustanowienia misteriw eleuzy-
skich przez bogini Demeter. Cay poemat zmierza ku scenie transformacji,
gdy nagie bezlistne dale rwniny eleuzyskiej nagle z woli bogini przeksz-
tacaj si w rozleg tafl rumienicego si zboa. Dobrotliwa bogini wzy-
wa ksita Eleuzis, pokazuje im, czego dokonaa, uczy ich tajemniczych
obrzdkw i znika ze sw crk w niebie. Odsonicie misteriw jest trium-
falnym zakoczeniem utworu. Wniosek ten potwierdza bardziej szczego-
wa analiza poematu, dowodzca, e poeta dal nie tylko oglny opis powsta-
nia misteriw, ale rwnie w mniej lub wicej zawoalowanym jzyku przed-
stawia mityczne wytumaczenie rde poszczeglnych obrzdkw, tworz-
cych jak mamy podstawy wierzy zasadnicze elementy wita. Czyni
wic aluzj do wstpnego postu dla kandydatw na wtajemniczenie, do pro-
cesji z pochodniami, caonocnego czuwania, siedzenia inicjowanych z zaso-
nitymi twarzami w milczeniu na stokach przykrytych owczymi skrami,
do spronego jzyka, nieprzystojnych artw i uroczystej komunii z bst-
wem przez wypicie yku wywaru z jczmienia ze witego kielicha.
Inn jednak i gbsz tajemnic misteriw wyjawi, jak si zdaje, autor
pod przykrywk swej opowieci. Mwi on o tym, jak bogini po przemienie-
niu nagich, brunatnych rozogw eleuzyskiej rwniny w any zotego zboa
uradowaa oczy Tryptolemosa i innych ksit z Eleuzis, pokazujc im
wschodzce i stojce zboe. Gdy porwnamy t cz opowieci z relacj
chrzecijaskiego pisarza z II wieku, Hippolita, o tym, e rdzeniem miste-
riw byo pokazywanie wtajemniczonym ztego kosa zboa, nie mamy ju
adnego powodu wtpi, e poeta zna wietnie ten uroczysty rytua i e wi-
adomie pragn wytumaczy jego pochodzenie, podobnie jak wytumaczy
inne obrzdki misteriw, ukazujc Demeter jako t, ktra we wasnej osobie
daa przykad wykonywania tego obrzdku. Tak wic mit i rytua wzajemnie
si tumacz i potwierdzaj. Poeta z VII wieku przed nasz er przekaza
nam mit, rytuau nie mg ujawni, nie naraajc si na witokradztwo; je-
den z Ojcw Kocioa ujawnia nam rytua, a podane przez niego szczegy
pokrywaj si zupenie z ukrytymi aluzjami dawnego poety. Moemy wic
w zasadzie wraz z wieloma wspczesnymi uczonymi przyj z zaufaniem
przekazan przez uczonego Ojca Kocioa, Klemensa z Aleksandrii1, wia-
domo, e mit Demeter i Persefony by przedstawiony jako dramat religijny
w misteriach eleuzyskich.
Jeli jednak mit by odgrywany jako cz, by moe nawet najwaniej-
sza, najsynniejszych i najbardziej uroczystych obrzdkw religijnych staro-
ytnej Grecji, musimy znale odpowied na jedno pytanie: Jak wyglda
oczyszczony z pniejszych naroli najstarszy rdze mitu, ktry ukazuje si
wiekom pniejszym przeksztacony i otoczony aureol nabonego lku i ta-
jemniczoci, rozwietlony najpikniejszymi promieniami greckiej sztuki i li-
teratury? Jeli pjdziemy za wskazaniami najstarszego literackiego autoryte-
tu w tej sprawie, autora homeryckiego Hymnu do Demeter, zagadka nie b-
dzie trudna do rozwizania. Postacie obu bogi, matki i crki, stapiaj si w
personifikacj zboa. W kadym razie odnosi si to prawie z pewnoci do
crki, Persefony.
Bogini spdzajca co roku trzy, a wedug innej wersji mitu, sze miesi-
cy ze zmarymi pod ziemi, reszt za czasu z ywymi na ziemi, pod ktrej
nieobecno ziarno jczmienia ukryte jest w ziemi, a pola le ugorem, po
ktrej powrocie na wiosn do grnego wiata wyrasta zboe z roli, a ziemia
okrywa si kwieciem i zieleni bogini taka nie moe by przecie niczym
innym jak mitycznym wcieleniem rolinnoci w ogle, a zwaszcza zboa
pochowanego w ziemi na kilka miesicy zimowych i powracajcego ponow-

1
Klemens z Aleksandrii (Titus Flavius Clemens) teolog i pisarz chrzecijaski yjcy na
przeomie II i III wieku po Chr. Napisa m.in. Paidagogas mow wychowawcz w trzech
ksigach podajc przepisy ycia chrzecijaskiego.
nie do ycia, jak z grobu, na wiosn w postaci kiekujcych pdw zboa
i rozwijajcych si kwiatw i lici. adne inne rozsdne tumaczenie postaci
Persefony nie wydaje si moliwe. A jeli crka bogini bya uosobieniem
modego tegorocznego zboa, czy bogini matka nie moe by personifika-
cj starego zeszorocznego zboa, ktre wydao nowe plony? Drugim mo-
liwym pogldem na posta Demeter byoby przyjcie tezy, e jest ona uoso-
bieniem ziemi, z ktrej szerokiego ona wyrasta zboe i wszelka rolinno,
mogca w ten sposb susznie uchodzi za jej crk. Taki punkt widzenia
reprezentuj niektrzy pisarze, zarwno staroytni, jak i nowi, i da on si z
powodzeniem utrzyma. Ale wydaje si, e odrzuca go autor Hymnu do
Demeter, nie tylko bowiem odrnia Demeter od personifikacji Ziemi, lecz
wrcz przeciwstawia je sobie ostro. Opowiada nam bowiem, e to wanie
Ziemia zgodnie z wol Zeusa i dla przypodobania si Plutonowi zwabia
Persefon, nakazujc rosn narcyzom, ktre skusiy mod bogini do pod-
jcia tak dalekiej wdrwki po zielonej ce, i znalaza si poza zasigiem
pomocy. Tak wic Demeter z Hymnu nie tylko nie jest identyczna z bogini
ziemi, lecz musiaa j nawet uwaa za sw najwiksz nieprzyjacik,
poniewa na skutek jej podstpnych knowa stracia crk. Skoro wic De-
meter z Hymnu nie moga by uosobieniem Ziemi, pozostaje druga moli-
wo e bya personifikacj zboa.
Wniosek ten potwierdzaj zabytki. W sztuce staroytnej Demeter i Perse-
fona nosz na gowach korony ze zboa, a w rkach trzymaj kosy zboa na
dowd, e s boginiami wegetacji. Ponadto Demeter pierwsza zdradzia
Ateczykom tajemnic zboa i rozpowszechnia szeroko zbawienne odkry-
cie za porednictwem Tryptolemosa, ktrego wysaa w charakterze w-
drownego misjonarza, by podzieli si tym dobrodziejstwem z ca ludzko-
ci. Na dzieach sztuki, szczeglnie na wazach, przedstawiany jest on zaw-
sze obok Demeter w tym wanie charakterze. Trzyma w rku zboe i siedzi
w swym rydwanie czasami uskrzydlonym, a czasami zaprzonym w smoki,
w ktrym pdzi po przestworzach, siejc ziarno na caym wiecie. Wdzicz-
ni za to bezcenne dobrodziejstwo, mieszkacy wielu miast greckich stale
wysyali pierwociny zbiorw jczmienia i pszenicy jako ofiary dzikczynne
obu boginiom, Demeter i Persefonie, do Eleuzis, gdzie wybudowano podzie-
mne spichrze do przechowania obfitych darw. Opowiada Teokryt, jak to na
wyspie Kos w wonnych miesicach letnich chop przynosi pierwociny bo-
gini Demeter, ktrej zawdzicza stodoy pene jczmienia. Wizerunek wiej-
ski bogini mia w rku kosy i maki. Szereg nazw, ktrymi staroytni obda-
rzyli bogini, wskazuje w sposb oczywisty na jej bliskie powizania ze zbo-
em.
Analiza przytoczonych tu dowodw pozwala wysnu wniosek, e w umy-
le przecitnego Greka obie boginie byy zasadniczo uosobieniami zboa,
i e w tym zalku zawarte jest wyjanienie caej krystalizacji ich religii. W
adnej jednak mierze nie jest to sprzeczne z twierdzeniem, e w toku dugiej
ewolucji religijnej z tego prostego pnia wyrosy wzniose koncepcje moralne
i duchowe, ktre zakwity pikniejszym kwieciem ni jczmie i pszenica.
Przede wszystkim koncepcja ziarna pochowanego w ziemi po to, by powsta-
o do nowego i lepszego ycia, atwo nasuwa analogi z ludzkim losem
i wzmacnia nadziej, e dla czowieka rwnie grb moe by jedynie po-
cztkiem doskonalszego i szczliwszego istnienia w jakim radoniejszym,
nieznanym wiecie. Ta prosta i naturalna refleksja w peni, jak si zdaje, tu-
maczy powizania bogini zboa w Eleuzis z misterium mierci i nadziej na
szczliw niemiertelno.
O tym bowiem, e staroytni uwaali wtajemniczenie w misteria eleuzy-
skie za klucz otwierajcy bramy raju, wiadcz chyba aluzje dobrze poin-
formowanych pisarzy o szczciu, jakie czeka wtajemniczonych. Nietrudno
nam dostrzec wto podstaw logicznych tych wybujaych nadziei, ale ton-
cy somki si chwyta, i nie moemy si dziwi, e Grecy, podobnie jak i my,
majc przed sob perspektyw mierci, a w sercu wielkie umiowanie ycia,
nie badali zbyt skrupulatnie argumentw przemawiajcych za hipotez o
niemiertelnoci czowieka i przeciwko niej. Rozumowanie, ktre zadowoli-
o w. Pawa i przynioso pociech niezliczonym rzeszom tych okrytych
aob chrzecijan stojcych nad otwartymi grobami swych bliskich, musiao
wystarczy staroytnym poganom, gdy i oni skaniali gowy pod brzemie-
niem smutku i wpatrywali si w mroki nieznanego przy sabo ju wieccym
w kaganku pomyku ycia. Dlatego nie lekcewaymy mitu Demeter i Perse-
fony jednego z nielicznych mitw, w ktrym przez soneczno i jasno
greckiego geniuszu przebiega smuga cienia i tajemnicy mierci gdy szu-
kamy jego rde w najbardziej znanych, a mimo to wiecznie wzruszajcych
aspektach przyrody, w melancholijnym smutku jesieni i radosnej wieoci
wiosennej zieleni.
XXXIX
Matka zboa i panna zboa w Europie Pnocnej

Mannhardt dowodzi, e pierwsza cz imienia Demeter pochodzi z ist-


niejcego rzekomo w kreteskim jzyku sowa deai jczmie, zatem De-
meter znaczy po prostu Matka Jczmienia wzgldnie Matka Zboa, po-
niewa rne odgazienia Aryjczykw stosoway sowo to w jego rdzeniu
do rozmaitych zb. Nie byoby w tym nic dziwnego, gdyby imi Demeter
byo kreteskiego pochodzenia, jako e Kreta bya prawdopodobnie najstar-
sz siedzib jej kultu. Ale przeciwko temu wywodowi etymologicznemu
przemawia szereg powanych argumentowi dlatego bdzie rzecz bardziej
bezpieczn nie przywizywa do zbytniej wagi. W kadym razie znaleli-
my inne, niezalene od powyszych powody pozwalajce na zidentyfiko-
wanie Demeter jako Matki Zboa, z dwch za gatunkw zboa zwizanych
z greck religi, a mianowicie, jczmienia i pszenicy, jczmie ma wicej
praw do tytuu jej najstarszej materii, poniewa by nie tylko powszedni
straw Grekw w czasach homeryckich, ale istniej rwnie podstawy poz-
walajce przypuszcza, e by jednym z najstarszych, jeli nie wrcz najstar-
szym gatunkiem zboa uprawianym przez Aryjczykw. Za staroytnoci je-
go uprawy przemawia niewtpliwie miejsce jczmienia w religijnych obrz-
dkach staroytnych Hindusw i Grekw, a poza tym wiemy, e uprawiay go
ludy mieszkajce nad jeziorami w Europie epoki kamiennej.
Liczne analogie do Matki Zboa wzgldnie Matki Jczmienia w staroyt-
nej Grecji wybra z folkloru wspczesnej Europy Wilhelm Mannhardt. Oto
kilka przykadw:
W Niemczech zboe bywa zazwyczaj personifikowane pod mianem Matki
Zboa. Na wiosn, gdy zboe faluje na wietrze, chopi mawiaj: Oto idzie
Matka Zboa, albo Matka Zboa idzie przez pole, albo Matka Zboa
idzie przez zboe. Gdy dzieci chc zbiera w polu niebieskie bawatki i cze-
rwone maki, straszy si je, e w zbou siedzi Matka Zboa, ktra je zapie.
Nazywa si j rwnie w zalenoci od uprawy Matk yta lub Matk Gro-
chu i straszy si ni dzieci, by nie lazy w yto lub groch. Ludzie wierz, e
Matka Zboa kae dojrzewa plonom. Tak wic w okolicy Magdeburga ma-
wiaj czasami: Bdzie urodzaj lnu, bo ukazaa si Matka Lnu. W jednej z
wiosek styryjskich twierdz, e mona zobaczy Matk Zboa w postaci ko-
biecej kuky, sporzdzonej z ostatniego snopka zeszorocznego zboa i ubra-
nej na biao, o pnocy w anach zboa; uynia je, chodzc po nich, ale gdy
gniewa si na gospodarza, niszczy mu cale zbiory.
Matka Zboa odgrywa powan rol w zwyczajach doynkowych. Ludzie
wierz, e przebywa ona w ostatniej garci zboa pozostawionej na polu, a
gdy si je zetnie, wwczas albo zostanie schwytana, albo przepdzona, albo
wrcz zabita. W pierwszych przypadkach zanosi si snop wesoo do domu
i traktuje go z honorami jak bstwo. Umieszcza si go w stodole, a podczas
mcki duch zboa ponownie si zjawia.
Rwnie u Sowian ostatni snop zwany jest Matk Pszenicy, yta, Jcz-
mienia czy Owsa w zalenoci od gatunku zbieranego zboa. W Galicji, w
okrgu tarnowskim, wieniec spleciony z ostatnich kosw zwany jest Matk
Pszenicy, yta lub Grochu. Wianek kadzie si jednej z dziewczt na gow,
a potem przechowuje go do wiosny, kiedy to kilka ziarnek miesza si z ziar-
nem siewnym. Zwyczaj ten rwnie wskazuje na sil uyniajc Matki
Zboa.
W Szkocji, gdy ostatnie kosy zboa zostaj zte po Wszystkich wi-
tych, sporzdza si z nich kobiec kuk, zwan czasem Carlin lub Carline,
to znaczy Staruch. Jeli jednak zto je przed dniem Wszystkich witych,
wwczas zwie si ona Pann. Jeli zboe zostao cite po zachodzie soca,
kuk, ktr z niego robiono, zwano Wiedm i uwaano, e przynosi nie-
szczcie. U grali szkockich ostatnie zboe zte w czasie niw nazywa si
albo Staruch (Cailleach), albo Pann; pierwsze miano jest uywane prze-
wanie w okrgach zachodnich, druga we wschodnich i rodkowych. O Pan-
nie bdzie jeszcze mowa, w tym miejscu zajmiemy si Staruch. Oto opis
obyczaju podany przez starannego i dobrze zorientowanego badacza, pastora
J.G. Campbella, ktrego parafia znajdowaa si na odlegej wyspie Tyree w
archipelagu Hebryd:

niwna Starucha (a Chailleach). Gdy koczono niwa, nikt nie chcia by


ostatni, a gdy ziemia bya uprawiana wsplnie, znane byy wypadki pozosta-
wiania nieztego anu (nikt si do nie przyznawa), poniewa pozosta on
na sam koniec. Obawiano si bowiem, e ten, ktremu ostatni an przypadnie,
bdzie musia ywi do nastpnych zbiorw gd gospodarstwa (gort a
bhaille) w postaci wyimaginowanej staruszki (Cailleach). Strach przed t
staruch by rdem rywalizacji i zabawy... Pierwszy gospodarz, ktry spra-
wi si ze niwami, robi kuk z kilku kosw zboa i posya j swemu naj-
bliszemu ssiadowi. Ten z kolei, gdy skoczy, przekazywa j nastpnemu,
jeszcze mniej sprawnemu, a osoba, ktrej starucha przypadaa na kocu,
musiaa j przechowa do nastpnego roku.

Podobne obyczaje istniay u ludw sowiaskich. W Polsce ostatni snop


zwie si Bab. Mwi si, e w ostatnim snopie siedzi Baba. Sam snop
rwnie nazywa si Bab i niekiedy skada si z dwunastu maych snopkw
zwizanych razem. W niektrych okolicach Czech Baba zrobiona z ostatnie-
go snopa ma ksztat niewieci i ubiera si j w duy somiany kapelusz.
Dwie dziewczyny zabieraj Bab do domu na ostatnim wozie zjedajcym
z pola i oddaj gospodarzowi wraz z wiecem. Kobiety wice snopy stara-
j si nie by na kocu, ta bowiem, ktra zwie ostatni snop, bdzie miaa
dziecko w przyszym roku. niwiarze woaj niekiedy do kobiety wicej
ostatni snop: Jeste Baba, albo Masz Bab. W okolicach Krakowa, gdy
mczyzna wie ostatni snop, mawia si: Dziadek siedzi w tym snopie, a
gdy snop wie kobieta: Baba w nim siedzi. Kobiet t zawizuje si w
snopie tak, e tylko gowa jej wystaje. Po czym na ostatnim wozie zabiera
si j do domu, gdzie caa rodzina polewaj wod. Przebywa ona w snopie
przez cay czas trwania tacw i przez cay rok nazywaj j Bab.
W opisanych powyej przypadkach uwaa si, e duch dojrzaego zboa
jest stary lub co najmniej w dojrzaym wieku. Std nazwy Matka, Babka,
Starucha itp. Ale w innych wypadkach duch zboa bywa mody. W Saldem
w pobliu Wolfenbuttel po zebraniu yta zwizuje si sznurem trzy snopy w
ten sposb, e powstaje kuka, ktrej gow s kosy zboa. Kuka nazywa
si Pann lub Pann Zboa. Niekiedy duch zboa wystpuje w postaci dziec-
ka, ktre zostao oderwane od matki ciciem sierpa. Wystpuje to w polskim
zwyczaju woania do mczyzny, ktry z ostatnie kosy: Przecilicie
ppowin. W niektrych okrgach Prus Zachodnich1 figura zrobiona z
ostatnich kosw zboa nazywa si Bkartem i wie si w niej chopca.
Kobiecie, ktra wie ostatni snop i reprezentuje Matk Zboa, mwi si, e
czekaj teraz pog. Krzyczy ona, jakby rodzia, a starucha odgrywajca rol
babki postpuje jak poona. Wreszcie rozlega si okrzyk, e dziecko przy-
szo na wiat. Chopak zwizany w snopie zaczyna wwczas popakiwa
i piszcze jak niemowl. Babka owija dziecko w worek, ktry ma nalado-
wa powijaki, po czym zanosi si je wesoo do stodoy, by nie przezibio
si na dworze.
Nieco dojrzalszy, chocia wci jeszcze modzieczy wiek przypisuje si
duchowi zboa, dajc mu miano Narzeczonej, Narzeczonej Owsa czy psze-
nicy, ktrym w Niemczech czasami obdarza si zarwno ostatni snop, jak
i kobiet, ktra go wie. Tendencja ukryta w mianie Narzeczona wyst-
puje niekiedy bardziej jawnie, gdy siy podne rolinnoci przedstawiane s
jako moda para. Tak na przykad w Vorharz Owsiany Mczyzna i Owsiana
Niewiasta tacz podczas doynek. W Poudniowej Saksonii Owsiani Pa-
stwo Modzi wystpuj w uroczystociach doynkowych. Owsiany Pan
Mody cay jest opleciony som, a Pann Mod jest mczyzna ubrany w
kobiecy strj, ale niezawinity w som. Par t zaciga si na wozie do
karczmy, gdzie odbywa si zabawa. Na pocztku zabawy tancerze wyskubu-
j kosy garciami z Pana Modego, on za stara si je zachowa, a wreszcie
zostaje nagi, wystawiony na miech i arty kompanii.

1
Nazwa przetumaczona przez Frazera z niemieckiego, w rzeczywistoci jest tu mowa o tere-
nach wojewdztwa gdaskiego. [Przyp. wyd. pol.]
W okolicach Nysy na lsku Krla i Krlow Owsa przebiera si za mo-
d par, sadza na bron zaprzon w woy i zawozi do wsi.
W tych ostatnich przypadkach duch zboa wystpuje jako dwie osoby,
mczyzna i kobieta. Ale niekiedy duch pojawia si jako dwie niewiasty,
moda i stara, stanowic dokadny odpowiednik greckiej Demeter i Persefo-
ny, jeli moja interpretacja tych bogi jest trafna. Wiemy ju, e w Szkocji
zwaszcza wrd ludnoci mwicej po gelicku zboe zte na kocu
nazywa si albo Staruch, albo Pann. Ot istniej w Szkocji okolice, w
ktrych podczas niw cina si zarwno Staruch (Cailleach), jak i Pann.
Opisy tych obyczajw nie s zbyt jasne i konsekwentne, ale, jak si zdaje,
ogln zasad jest, e tam gdzie zarwno Starucha, jak i Panna wykonane s
ze zboa citego podczas niw, Pann robi si z ostatnich kosw i prze-
chowuje j gospodarz, na ktrego polu je cito, natomiast Starucha wyko-
nana jest z innych kosw, niekiedy citych na samym pocztku, i stale
przekazywana leniwemu gospodarzowi, ktry jeszcze pracuje w polu, gdy
jego szybszy ssiad ju skoczy robot. Tak wic kady chop zachowuje
wasn Pann jako ucielenienie modego i owocnego ducha zboa, Starucha
za przekazywana jest moliwie jak najszybciej ssiadowi i moe ona w ten
sposb obej wszystkie gospodarstwa w okolicy, zanim znajdzie miejsce,
gdzie mogaby zoy sw steran gow. Gospodarz, u ktrego w kocu
znajdzie schronienie, jest oczywicie tym, ktry ostatni zakoczy niwa,
jest to wic zaszczyt raczej nie do pozazdroszczenia. Wszyscy uwaaj, e
czeka go bieda wzgldnie zaspokajanie godu gminy przez cay nastpny
rok.
Opisane tu obyczaje niwne cechuje uderzajce podobiestwo do obycza-
jw zwizanych z nadejciem wiosny, opisanych ju wyej, jest wobec tego
oczywiste, e jedne i drugie oparte s na tym samym starodawnym sposobie
mylenia i s skadow tego samego prymitywnego pogastwa, ktremu
niewtpliwie oddawali si nasi przodkowie na dugo przed witem historii.
Warto zwrci uwag na nastpujce cechy pierwotnego kultu:
1. Dla obrzdkw nie ma wydzielonej specjalnej kategorii ludzi, innymi
sowy, nie ma kapanw. Moe je wykonywa kady, gdy wymaga tego oko-
liczno.
2. Nie odbywaj si one w adnym specjalnym miejscu, innymi sowy, nie
istniej witynie. Mona je obchodzi wszdzie w zalenoci od wymogw
chwili.
3. Wystpuj w nich duchy, a nie bogowie, (a) W odrnieniu od bogw,
dziaalno duchw ogranicza si do okrelonych dziedzin przyrody. Nosz
one imiona oglne, a nie wasne. Ich atrybuty s raczej natury oglnej ni
indywidualnej, innymi sowy, istnieje niezliczona ilo duchw kadej kate-
gorii, a poszczeglne duchy nalece do jednej kategorii s do siebie podob-
ne. Nie posiadaj wyranie zaznaczonej indywidualnoci. Nie istniej legen-
dy o ich narodzeniu, yciu, przygodach i charakterze, (b) Wadza bogw w
odrnieniu od duchw nie ogranicza si do poszczeglnych dziedzin przy-
rody. Co prawda istnieje zazwyczaj jedna szczeglna dziedzina, nad ktr
panuj, ale nie s oni z ni rygorystycznie zwizani. Mog sw wadz roz-
cign, dla czynienia dobra lub za, na wiele innych dziedzin przyrody
i ycia. Posiadaj ponadto imiona wasne, jak Demeter, Persefona, Dionizos,
a ich indywidualne charaktery i dzieje ustalone s w istniejcych mitach
i dzieach sztuki.
4. Obrzdki maj raczej charakter magiczny ni bagalny. Innymi sowy,
cel podany osigany jest nie przez uproszenie aski bstwa poprzez ofiary,
modlitwy i chwalby, ale przez ceremonie, ktre, jak ju wyjaniem, maj
niby to bezporednio wpyn na bieg przyrody dziki zwizkowi powino-
wactwa czy podobiestwa midzy obrzdkiem a skutkiem, majcym nast-
pi w wyniku obrzdku.
XL
Podwjne wcielenie zboa jako matki i crki

Niemiecka Matka Zboa i szkocka Panna niwna pojawiy si wczenie,


znacznie wczeniej ni Demeter i Persefona, ktre ju byy wytworem reli-
gii. Grecy jednak jako Aryjczycy zapewne znali niegdy zwyczaje niwne
podobne do tych, jakie zachoway si po dzi dzie u Celtw, Germanw
i Teutonw i jakie daleko poza granicami wiata aryjskiego praktykowane
byy przez Indian w Peru i ludy Indii Wschodnich. wiadczyoby to o tym,
e owe obrzdki znane byy nie tylko jednej rasie, lecz narzucay si w spo-
sb naturalny wszystkim nieowieconym ludom trudnicym si rolnictwem.
Jest cakiem moliwe, e majestatyczne i pikne postacie mitologii greckiej
wyrosy z tej wanie prostej wiary i praktyk nadal kwitncych wrd wsp-
czesnego chopstwa i e ich prymitywne kuky ze zotych kosw powstay
na wielu polach znacznie wczeniej anieli tchnce yciem posgi wykute
przez genialne rce Fidiasza i Praksytelesa. Do koca przetrwao wspomnie-
nie tych dawnych czasw, chciaoby si rzec, lad zapachu owych pl z-
tych, w nazwie Kore (panna) powszechnie nadawanej Persefonie. Jeli wic
prototypem Demeter jest niemiecka Matka Zboa, to szkocka Panna niwna,
ktr co roku robi na jesieni w Braes w Balquhidder, jest prototypem Per-
sefony. Gdybymy wicej wiedzieli o chopach Grecji staroytnej, to, by
moe, okazaoby si, e i oni wizali co roku z dojrzaych kosw swe Matki
Zboa (Demeter) i Panny (Persefony). Niestety, znane nam boginie s
mieszkankami miast, zamieszkujcymi wspaniae witynie. Tylko takie
bstwa dostrzegali subtelni pisarze staroytni, niegodne byy ich uwagi pry-
mitywne obrzdki wieniakw. A jeli nawet je dostrzegali, to na myl im
nie przychodzio, by mg istnie jakikolwiek zwizek midzy kukami z
tych kosw zboa ustawionymi na skpanych w socu ryskach i mar-
murowymi boginiami stojcymi w cienistym chodzie wityni. Mimo to
nawet pisma tych wychowanych w miastach i uczonych osb pozwalaj nam
chwilami rzuci okiem na Demeter w postaci tak prymitywnej, w jakiej
mona by j tylko dostrzec w najbardziej zapadej niemieckiej wiosce. Tak
wic opowie o tym, jak Iasjon spodzi z Demeter Plutusa (bogactwo,
dostatek) na trzykrotnie zaoranym polu, mona porwna z pomorskim
obyczajem udawanych narodzin dziecka na polu niwnym. W tym pomor-
skim zwyczaju rzekoma matka przedstawia Matk Zboa (ytnia Matka), a
rzekome dziecko przedstawia Dziecko Zboa, cala za ceremonia to czary
majce na celu zapewni plony przyszoroczne. Zarwno obyczaj, jak i le-
genda wiadcz o istnieniu starszego zwyczaju dokonywania wrd rosnce-
go zboa udawanego lub rzeczywistego aktu podzenia, za pomoc ktrego,
jak wiemy, czowiek prymitywny prbuje przela swe siy ywotne na ospa-
czy zamierajc przyrod. Dalej, rozwaajc inny aspekt tych rolniczych
bstw, jeszcze raz spojrzymy przelotnie na warstw dzikoci ukryt w cywi-
lizowanej Demeter.
Czytelnik zapewne zauway, e we wspczesnych zwyczajach ludowych
duch zboa wystpuje zazwyczaj bd to jako Matka Zboa (Starucha itd.),
bd te jako Panna (Dziecko niwne itd.), ale nie rwnoczenie jako Matka
Zboa i Panna. Dlaczego wic Grecy przedstawiaj zboe rwnoczenie jako
matk i crk?
W bretoskim zwyczaju snop-matka, dua kuka sporzdzona z ostatniego
snopa z ma kuk zboow w rodku, niewtpliwie przedstawia rwnocze-
nie Matk i nienarodzon jeszcze Crk Zboa. W pruskim zwyczaju, o
ktrym dopiero co bya mowa, kobieta odgrywajca rol Matki Zboa
przedstawia dojrzae zboe, za dziecko odgrywa przypuszczalnie rol przy-
szorocznego zboa, ktre mona oczywicie uwaa za dziecko tegoroczne-
go zboa, jako e z ziarna tegorocznych zbiorw wyrosn plony nastpnej
wiosny. Na Pwyspie Malajskim, podobnie jak niekiedy wrd grali
szkockich, duch zboa wystpuje w podwjnej postaci kobiecej, modej
i starej, obie za sporzdza si z kosw dojrzaego zboa. W Szkocji stary
duch zboa zwany jest Carline lub Cailleach, miody za Pann, podczas gdy
u Malajw na Pwyspie dwa duchy ryu s wyranie spokrewnione jako
matka i dziecko. Demeter przez analogi byaby dojrzaym tegorocznym
plonem, a Persefona ziarnem siewnym sianym na jesieni, by wzeszo na
wiosn. Zejcie Persefony do podziemi byoby zgodnie z t koncepcj mi-
tycznym odpowiednikiem siewu, a jej ponowne ukazanie si wiosn na zie-
mi oznaczaoby kiekowanie modego zboa. W ten sposb Persefona z jed-
nego roku staje si Demeter w nastpnym i jest bardzo prawdopodobne, e
taka bya pierwotna posta mitu. Gdy jednak w miar postpu myli religij-
nej personifikowane zboe, przechodzce w cigu roku cay cykl urodzin,
wzrostu, mnoenia si i mierci, ustpio miejsca niemiertelnej bogini, logi-
ka wymagaa, by jedno z wciele, matka lub crka, zostao zoone w ofie-
rze. Ale by moe, podwjna koncepcja zboa jako matki i crki bya zbyt
dawna i zbyt gboko zakorzeniona w umysach ludzi, by moga wykorzeni
j logika; znaleziono wobec tego miejsce dla obu poj w zreformowanym
micie przez wyznaczenie Persefonie roli zboa sianego na jesieni i kiekuj-
cego na wiosn. Demeter natomiast pozostawiono nieco niejasn rol ci-
arnej Matki Zboa, opakujcej coroczne jego znikanie pod ziemi i raduj-
cej si na jego powrt na wiosn. Tak wic zamiast regularnego nastpstwa
istot boskich, z ktrych kada yje rok, po czym daje ycie nastpnej, nowy
mit ukazuje koncepcj dwch boskich i niemiertelnych istot, z ktrych jed-
na co roku znika pod ziemi i pojawia si z powrotem, podczas gdy drugiej
nie pozostaje nic innego, jak paka i radowa si w odpowiednich porach
roku.
Teoria ta o podwjnym uosobieniu zboa w micie greckim zakada, e
obie personifikacje (Demeter i Persefona) s oryginalne. Jeli jednak zao-
ymy, e grecki mit pocztkowo mia jedn tylko personifikacj, by moe,
pniejsza narol w postaci drugiej personifikacji da si wwczas wytuma-
czy w nastpujcy sposb: przypatrujc si uwaniej analizowanym dotd
zwyczajom doynkowym, moemy wyodrbni w nich dwie cakowicie
rne koncepcje ducha zboa. W niektrych zwyczajach duch zboa trakto-
wany jest jako immanentnie istniejcy w zbou, w innych jest on czynnikiem
zewntrznym. Tak wic wtedy, gdy snop nazywany jest imieniem ducha
zboa, przebierany i traktowany z naleytym szacunkiem, duch niewtpliwie
immanentnie znajduje si w zbou. Gdy jednak uwaa si, e duch powoduje
dojrzewanie zboa, przechodzc przez, nie wzgldnie moe je zniszczy,
gdy ma pretensj do gospodarza, pojmowany jest wwczas niewtpliwie w
oddzielnej postaci, chocia posiada nad zboem wadz. W tej ostatniej po-
staci duch zboa jest oczywicie na najlepszej drodze, by zosta bstwem
zboa, o ile ju nim nie zosta. Z owych dwu koncepcji ta, ktra uwaa, e
duch zboa immanentnie przebywa w zbou, jest niewtpliwie starsza, po-
niewa pogld na przyrod oywion przez zamieszkujce j duchy wyprze-
dza zazwyczaj pogldy, wedug ktrych przyroda jest rzdzona przez ze-
wntrzne bstwa, krtko mwic, animizm poprzedza deizm. W obyczajach
niwnych chopw europejskich duch zboa raz jest pojmowany jako imma-
nentnie istniejcy w zbou, to znw jako istniejcy poza nim. Natomiast w
mitologii greckiej Demeter uchodzi raczej za bstwo zboa anieli za ducha
immanentnie w nim przebywajcego. Przejcie od jednej koncepcji do dru-
giej odbywa si dziki procesowi zwanemu antropomorfizacj, to znaczy
przez stopniowe nadawanie duchom immanentnym coraz to nowych cech
ludzkich. W miar wydwigania si ludzi ze stadium barbarzystwa wzmaga
si tendencja uczowieczania bstw. Im bardziej za staj si one ludzkie,
tym wiksza dzieli je przepa od przyrody, ktr dotd jedynie oywiay
jako duchy lub dusze. Postp ten jednak nie odbywa si rwnomiernie w
czasie i chocia bogowie antropomorficzni mog zadowala religijne po-
trzeby dojrzalszych umysw, bardziej zacofani czonkowie spoeczestwa
trzyma si bd dawnych poj animistycznych. Gdy wic duch jakiego-
kolwiek elementu przyrody, jak na przykad zboa, otrzymuje cechy ludzkie,
zostaje oderwany od swego elementu i przeksztacony w bstwo nim wada-
jce; sam element, pozbawiony ducha, pozostaje nieoywiony. Staje si, e
tak powiem, prni duchow. Ale wyobrania ludowa, nieznoszca takiej
prni, innymi) sowy, niezdolna do zrozumienia czegokolwiek nieoywio-
nego, natychmiast tworzy now mityczn istot, ktra zaludnia opustoszae
miejsce. W ten sposb ten sam element przyrody jest reprezentowany w
mitologii przez dwie oddzielne istoty: przez dawnego ducha, ktry obecnie
zosta ode odseparowany i awansowa do rangi bstwa, oraz przez nowego
ducha, wieo stworzonego przez wyobrani ludow dla zapenienia miej-
sca zwolnionego przez starego ducha, ktry przenis si w wysze sfery.
C ma zatem uczyni mitologia, gdy znajdzie si z dwoma oddzielnymi
wcieleniami tego samego elementu? W jaki sposb uregulowa stosunki
midzy nimi i znale dla obu miejsce w systemie mitologii? Gdy stary duch
czy te nowe bstwo wystpuje jako twrca wzgldnie stwrca danego ele-
mentu, sprawa jest prosta. Skoro element zosta stworzony przez dawnego
ducha, a oywiony przez nowego, ten ostatni, jako dusza elementu, musi
rwnie zawdzicza swe istnienie pierwszemu. W ten sposb stosunek
dawnego ducha do nowego bdzie stosunkiem twrcy do dziea stworzone-
go, a wic w mitologii stosunkiem rodzica do dziecka, jeli za oba duchy s
pci eskiej, bdzie to stosunek matki do crki. W ten sposb wychodzc od
pojedynczej personifikacji zboa, jako istoty pci eskiej, wyobrania mito-
logiczna moe z czasem doj do koncepcji podwjnej personifikacji jako
matki i crki. Byoby bardzo pochopne utrzymywa, e tak wanie w rze-
czywistoci uksztatowa si mit Demeter i Perfesony, ale wydaje si, e us-
prawiedliwiony jest domys, i tego rodzaju podwojenie bstw, ktrego
przykadem s Demeter i Persefona, mogo czasami zdarzy si w sposb tu
przedstawiony. Tak na przykad dowiedziono w przypadkach par bstw,
analizowanych w poprzedniej czci niniejszej pracy, e istniej podstawy
do przypuszczania, i Izyda i jej towarzysz Ozyrys oboje byli uosobieniem
zboa. Na podstawie proponowanej hipotezy Izyda byaby dawnym duchem
zboa, Ozyrys za nowym, powizanym z dawnym stosunkami braterskimi,
maeskimi lub synowskimi w zalenoci od interpretacji, bo przecie mi-
tologia zawsze moe w rozmaity sposb wytumaczy wspistnienie dwch
bstw. Nie naley jednak zapomina, e proponowane tu wyjanienie istnie-
nia par bstw, takich jak Persefona i Demeter czy Izyda i Ozyrys, jest jedy-
nie hipotetyczne.
XLI
Lityerses

Prbowalimy dowie, e Demeter i Persefona s prototypami Matki


Zboa i Panny Zboa w Europie Pnocnej. Ale brak jeszcze gwnej cechy
podobiestwa. Najwaniejszym wydarzeniem w micie greckim jest mier
i zmartwychwstanie Persefony. W zespoleniu z natur bogini jako bstwa
rolinnoci wydarzenie to czy w mit z kultem Adonisa, Attisa, Ozyrysa
i Dionizosa. Naley wobec tego zorientowa si, czy koncepcja dorocznej
mierci i zmartwychwstania boga, odgrywajca tak wybitn rol w tych
wielkich greckich i wschodnich kultach, nie posiada rwnie swego rda
wzgldnie analogii w wiejskich obrzdkach odprawianych przez niwiarzy
i hodowcw winnej latoroli na polach i w winnicach.
Przyznalimy si ju do oglnej nieznajomoci powszechnych przesdw
i obyczajw staroytnych, w tym jednak wypadku mroki osaniajce naj-
dawniejsze pocztki antycznej religii nieco si rozjaniaj. Siedzibami kul-
tw Ozyrysa, Adonisa i Attisa byty, jak wiemy, Egipt, Syria i Frygia. Wia-
domo, e kady z tych krajw mia obrzdki zwizane ze niwami i wino-
braniami podobne do siebie i do kultw narodowych. Podobiestwo to
zwrcio ju uwag staroytnych, a porwnanie ich z obyczajami niwnymi
wspczesnych chopw i ludzi dzikich rzuca pewne wiato na wspomniane
rytuay.
Mwilimy ju, powoujc si na Diodora, o tym, e w staroytnym Egip-
cie niwiarze mieli zwyczaj lamentowania nad pierwszym citym snopem,
wzywajc przy tym Izyd, bogini, ktrej zawdziczali odkrycie zboa. Gre-
cy nazwali te pieni aobne czy okrzyki egipskich niwiarzy Maneros i wy-
janiali je opowieci o jedynaku pierwszego egipskiego krla, Manerosie,
ktry wynalaz rolnictwo i umierajc przedwczenie, by w ten sposb opa-
kiwany przez lud. Wydaje si jednak, e imi Maneros jest wynikiem nie-
zrozumienia formuy maa-ne-hra przyjd do domu, ktr odkryto w
wielu egipskich zabytkach pisanych, midzy innymi w trenie na mier Izy-
dy w Ksidze Umarych. Moemy wic przypuszcza, e woanie maa-ne-
hra byo opakiwaniem przez niwiarzy mierci ducha zboa (Izydy lub
Ozyrysa) na skutek cicia zboa i modlitw o jego powrt. Skoro okrzyk
ten wznoszono nad pierwszymi ztymi kosami, wydaje si prawdopodob-
ne, e Egipcjanie wierzyli, i duch zboa znajduje si w pierwszych ztych
kosach i ginie pod sierpem.
W Fenicji i Azji Zachodniej piewano podczas winobrania aobn pie,
podobn do lamentu egipskich niwiarzy, i prawdopodobnie (sdzc wedug
analogii) rwnie w czasie niw. Grecy nazywali t fenick pie Linus lub
Ailinus i, podobnie jak w wypadku Manerosa, uwaali j za lament na mier
modzieca zwanego Linus. Wedug jednej opowieci Linus zosta wycho-
wany przez pasterza i rozszarpany przez psy. Ale podobnie jak imi Mane-
ros, Linus i Ailinus powstao, jak si zdaje, z nieporozumienia i, by moe,
nie byo to nic innego, jak ai lanu, to znaczy biada nam okrzyk Feni-
cjan opakujcych Adonisa. W kadym razie Safo przypuszczalnie uwaaa
Adonisa i Linusa za jedno i to samo bstwo.
We Frygii podobna pie piewana przez niwiarzy podczas niw i mc-
ki zwana bya Lityerses. Wedug jednej opowieci Lityerses by bkartem
krla frygijskiego Midasa i mieszka w Kelainai. Zwyk by zboe i cie-
szy si ogromnym apetytem. Gdy obcy czowiek zawdrowa w zboe lub
przechodzi obok pola, Lityerses poi go i karmi obficie, po czym zabiera
go na pola nad brzegami Meandra i zmusza do pracy razem z nim. Na ko-
cu mia zwyczaj zawizywania obcego w snop, a potem cina mu sierpem
gow i zabiera ciao zwizane midzy kosami zboa. A wreszcie Herku-
les zacz razem z nim, odci mu gow sierpem i wrzuci ciao do rze-
ki. Z tego, e Herkules ci Lityersesa tak, jak on cina innych, moemy
wycign wniosek, e Lityerses rwnie wrzuca ciaa swych ofiar do rze-
ki. Wedug innej wersji tej opowieci Lityerses, syn Midasa, zwyk by na-
mawia ludzi do wspzawodniczenia z nim w ciu zboa, a gdy udao mu
si ich pokona, sprawia im lanie. Razu pewnego spotka si jednak z sil-
niejszym niwiarzem, ktry go zamordowa.
Znamy pewne powody pozwalajce przypuszcza, e w tych opowie-
ciach o Lityersesie mamy opis frygijskich zwyczajw niwnych, wedug
ktrych pewne osoby, zwaszcza obcych, przechodzcych obok pola, uwa-
ano za wcielenia ducha zboa. Chwytali ich niwiarze, pakowali w snopy,
cinali im gowy, a ich ciaa, zwizane midzy kosami, wrzucali do wody,
co miao by zaklciem na deszcz. Tego rodzaju hipoteza opiera si, po
pierwsze: na podobiestwie midzy opowieci o Lityersesie a zwyczajami
niwnymi chopstwa europejskiego, po drugie za, na czstym skadaniu
ofiar ludzkich przez ludy prymitywne dla zwikszenia podnoci ich anw.
Podobnie jak staroytny Lityerses, wspczeni niwiarze europejscy mie-
li zwyczaj zatrzymywania przechodzcego obcego czowieka i wizania go
w snopie. Nie naley si spodziewa, by doprowadzali analogi do koca
i cinali mu gow, ale jeli nawet nie podejmowali tak ostrych krokw, j-
zyk ich i gesty wskazyway w kadym razie na to, e uczyniliby to chtnie.
W Meklemburgii na przykad w pierwszy dzie niw, jeli gospodarz, go-
spodyni albo czowiek obcy wchodz na pole czy te chociaby przechodz
tylko obok pola, wszyscy kosiarze zwracaj si ku nim, ostrz kosy i haasu-
j osekami, jak gdyby zabierali si do koszenia. Po czym kobieta przewo-
dzca kosiarzom wystpuje i przewizuje obcemu wstk na lewym ramie-
niu. Musi on si wykupi, pacc odpowiedni okup.
A oto przykad tego, co mwi ecy przy takich okazjach. W niektrych
okolicach Pomorza zatrzymuj kadego przechodnia i zagradzaj mu drog
powrsem ze zboa. niwiarze ustawiaj si w koo, ostrz kosy, a ich
przywdca mwi:

Jestemy gotowi
Do niwa na anie,
Kosy naostrzone
Bdziesz zty, panie!

Po czym powtarza si ostrzenie kos. We wsi Ramin w Szczeciskiem do


obcego, otoczonego kotem niwiarzy, zwracaj si w nastpujcy sposb:

Zetniemy ci, panie,


Chopcy w snop ci zwi...
Gdy cinamy yto
Nie aujmy ksit!
Ale nasi chopcy
Piwo maj w cenie
Czsto im przy pracy
Dokucza pragnienie.
Jeli dacie piwa
Wnet si skocz arty,
A kto nie postawi,
Ten jest kosy warty.

Rwnie i na klepisku obcy uwaani s za wcielenia ducha zboa i odpo-


wiednio traktowani. W Wiendingharde w Szlezwiku obcemu, ktry zjawi si
na klepisku, stawiaj pytanie: Nauczy ci taca cepw?. Jeli odpowiada
twierdzco, nakadaj mu na szyj oba kije cepa i ciskaj tak mocno, e
obcy nieomal si dusi. W niektrych parafiach Vrmland (Szwecja), gdy
obcy zajdzie na klepisko podczas mcki, mwi mu, e go naucz pieni
mcenia. Po czym nakadaj mu cep na szyj, a ciao przewizuj po-
wrsem, gdy za obca kobieta wejdzie na klepisko, mccy ciskaj wok
niej cep, na szyi zawieszaj jej wieniec z kosw zboa i woaj: Patrzcie,
Zboowa Kobieta! Patrzcie, tak wyglda Panna Zboa!.Tak wic w tych
obrzdkach niwnych wspczesnej Europy osoba cinajca, wica lub
mcca ostatnie kosy zboa traktowana jest jako uosobienie ducha zboa.
Wsadza si j w snop i zwizuje, pozoruje jej zabjstwo narzdziami rolni-
czymi i wrzuca do wody. Te zbienoci z histori Lityersesa dowodz przy-
puszczalnie, e jest ona autentycznym odzwierciedleniem dawnego frygij-
skiego obyczaju niwnego. Poniewa jednak we wspczesnych odpowied-
nikach zabijanie osoby reprezentujcej ducha zboa jest z koniecznoci
opuszczane albo co najwyej odgrywane, warto by dowie, e w spoecze-
stwie barbarzyskim istoty ludzkie byway zazwyczaj zabijane podczas ce-
remonii rolniczej majcej na celu zwikszenie podnoci pl. Wyjani to
nastpujce przykady:
Indianie z Guayaquilu w Ekwadorze skadali ofiary z krwi i serc ludzi,
gdy zasiewali swe pola. Mieszkacy Caar (obecnie Cuenca w Ekwadorze)
skadali co roku w ofierze sto dzieci w porze niw. Krlowie Quito, Inkowie
z Peru i przez dugi czas Hiszpanie nie byli w stanie zlikwidowa tych
krwawych obrzdw. Podczas meksykaskiego wita niw, gdy pierwsze
pody ofiarowano socu, umieszczano midzy dwoma opartymi o siebie
olbrzymimi gazami przestpc, ktrego gazy te nastpnie zgniatay, gdy
waliy si na siebie. Jego szcztki grzebano, po czym urzdzano biesiad
i tace. Ofiara nazywana bya spotkaniem gazw.
Najlepiej znany jest przykad systematycznego skadania ofiar ludzkich
dla zapewnienia dobrych zbiorw u Khondw lub Khandw, jednego z lu-
dw drawidzkich w Bengalu. Opisali je brytyjscy oficerowie, ktrzy w po-
owie XIX wieku zajmowali si likwidacj tych ceremonii. Ofiary skadano
bogini ziemi Tari Pennu lub Bera Pennu. Miay one zapewni pomylne
zbiory i chroniy przed wszelkimi chorobami i wypadkami. Szczeglnie nie-
zbdne byy one przy uprawie turmeryku, poniewa, jak tumaczyli Khon-
dowie, rolina ta nie bdzie miaa swej gbokiej czerwieni bez przelania
krwi. Bogini przyjmowaa ofiar, czyli, jak j zwano, meriah jedynie wtedy,
gdy bya zakupiona lub jeli bya dzieckiem ofiary, to znaczy synem ojca
zoonego w ofierze, wzgldnie jako dziecko zostaa przeznaczona na ofiar
przez swego ojca lub opiekuna. Khondowie w biedzie sprzedawali czsto
swe dzieci na ofiary, pamitajc o tym, e zapewniaj w ten sposb ich
duszom uwicenie, a mier ich dla dobra ludzkoci bya jak najbardziej
zaszczytna. Widziano pewnego razu, jak czowiek z plemienia Panua ob-
rzuca jakiego Khond przeklestwami i wreszcie naplu mu w twarz, po-
niewa sprzeda on na ofiar wasne dziecko, ktre Panua chcia polubi.
Khondowie, ktrzy byli wiadkami tego zajcia, popieszyli z pocieszenia-
mi, mwic czowiekowi, ktry sprzeda swe dziecko: Dziecko twoje umar-
o, by cay wiat mg y, a bogini ziemi sama zetrze lady oplucia z twej
twarzy. Meriah przetrzymywano czsto latami, zanim skadano je w ofie-
rze. Jako istoty powicone, otoczone byy wielk sympati zmieszan z
szacunkiem i gdziekolwiek si pojawiay, byy mile widziane. Modzieniec
meriah po dojciu do wieku dojrzaego otrzymywa zazwyczaj on, najcz-
ciej rwnie meriah, czyli ofiar, oraz przydzia ziemi i byda. Ich potom-
stwo rwnie byo meriah ofiarami. Plemiona, rody lub wsie skaday
ludzkie ofiary zarwno podczas wit staych, jaki przy okazjach nadzwy-
czajnych. Ofiary okresowe byy zazwyczaj w ten sposb podzielone midzy
plemiona i czci plemion, e kada gowa rodziny moga przynajmniej raz
do roku zdoby kawaek ciaa ofiary dla swych pl, zazwyczaj w okresie
siewu gwnych upraw.
A oto jak przedstawia si przebieg tych plemiennych ofiar. Na dziesi
lub dwanacie dni przed ceremoni ofiar powicano, obcinajc jej nie-
strzyone dotd wosy. Tumy mczyzn i kobiet gromadziy si, by przypa-
trzy si obrzdkowi. Nie wolno byo nikomu zabroni uczestniczenia, jako
e ofiara bya skadana za ca ludzko. Ceremoni poprzedzao kilka dni
dzikich zabaw i prymitywnej rozpusty. W dzie przed ceremoni ofiara w
nowych szatach prowadzona bya w uroczystej procesji, z muzyk i tacami,
do gaju meriah, kpy wysokich drzew lenych stojcych niedaleko wioski
i nietknitych toporem. Tu przywizywano j do pala stojcego niekiedy
midzy dwoma krzewami sankissaru. Namaszczano j olejkami, masem
bawolim i turmerykiem i przybierano kwiatami. Przez cay dzie otoczona
bya szacunkiem, nieatwym do odrnienia od adoracji. O najmniejsz
pamitk toczyy si zacite walki, drobina pasty turmerykowej, ktr sma-
rowano ofiar, kropla liny, wszystko to miao olbrzymi warto, szczegl-
nie w oczach kobiet. Tum taczy wok pala, muzyka graa i ludzie zwra-
cali si do Ziemi ze sowami: O Boe, skadamy ci t ofiar, daj nam dobre
plony, pory roku i zdrowie. Do ofiary mwiono: Kupilimy ci za pieni-
dze, nie porwalimy ciebie. Teraz skadamy ci w ofierze zgodnie z obycza-
jem i nie obcia nas aden grzech.
Ostatniego ranka orgie, trwajce niemal bez przerwy przez ca noc, roz-
poczynay si od pocztku i trway do poudnia, po czym koczono je, a
zebrani przystpowali do spenienia obrzdku. Raz jeszcze namaszczano
ofiar olejkami, kady po kolei dotyka namaszczonej czci ciaa i wciera
olejek we wasn gow. W niektrych miejscowociach oprowadzano ofiar
w procesji po wsi, od domu do domu, a wtedy niektrzy starali si wyrwa
jej przynajmniej jeden wos, inni prosili o kropl liny, ktr namaszczali
swe gowy. Poniewa ofiary nie wolno byo wiza, a rwnoczenie nie po-
winna bya stawia adnego oporu, zabezpieczano si, amic jej rce i nogi,
czsto jednak ten rodek ostronoci by zbyteczny, poniewa ofiara bya
oguszona opium. Umiercano j rozmaicie, zalenie od miejscowoci. Jed-
nym z najpowszechniejszych sposobw byo uduszenie. Rozszczepiano zie-
lon ga drzewa na rodku na dugo kilku stp, w szczelin wkadano
szyj ofiary (w niektrych miejscowociach pier), kapan za ze swoimi
pomocnikami ciska ga z wszystkich si. Po czym kapan lekko rani
ofiar toporem, a tum rzuca si na nieszcznika i odcina ciao od koci,
pozostawiajc nietknit gow i wntrznoci. Czasami wiartowano ywego
czowieka. W Chinna Kimedy wloko si ofiar po polu, a otaczajcy tum
odcina kawaki jej ciaa, omijajc gow i wntrznoci, a ofiara umieraa.
Zdobyte kawaki ciaa ofiary zabieray natychmiast do domu osoby spe-
cjalnie w tym celu wydelegowane przez kad wiosk. Aby zapewni szyb-
k dostaw, transportowano je niekiedy sztafet i przekazywanie na odle-
go pidziesiciu lub szedziesiciu mil odbywao si z szybkoci pocz-
ty. W wioskach ci, ktrzy pozostali w domu, przestrzegali cisego postu a
do przybycia kawaka ciaa. Goniec przynosi je na miejsce zgromadze,
gdzie przyjmowa je kapan w otoczeniu gw rodzin. Kapan dzieli ciao na
dwie porcje, jedn skada w ofierze bogini ziemi, zakopujc j w dziurze,
odwrcony plecami i nie patrzc. Kady dorzuca grudk ziemi, a na kocu
kapan polewa miejsce wod z tykwy. Drug porcj dzielono na tyle czci,
ile byo obecnych gw rodzin. Kady z nich zawija swj kawaek ciaa w
licie i zagrzebywa na ulubionym polu, odwrciwszy si plecami i nie pa-
trzc. W niektrych miejscowociach kady odnosi swj kawaek do potoku
nawadniajcego jego pola i zawiesza go tam na tyce. Przez trzy dni nie
wolno byo zamiata w adnym domu, a w pewnej okolicy przestrzegano
cisego milczenia; nie wolno byo wynosi ognia, rba drzewa i przyjmo-
wa ludzi obcych. Resztek ofiary (gowy, wntrznoci i koci) strzegy silne
strae przez ca noc po zoeniu ofiary, po czym nastpnego ranka palono
je wraz z ca owc na stosie pogrzebowym. Popioy rozsypywano po po-
lach, smarowano nimi domy i spichrze lub mieszano je z ziarnem, by ustrzec
je przed robactwem. Niekiedy gow i koci grzebano w ziemi. Po zniesieniu
ofiar ludzkich zastpiono je ofiarami poledniejszymi, tak na przykad w
stolicy Chinna Kimedy zamiast czowieka skadano w ofierze koza. W in-
nych okolicach powicano bawou.
Meriah wystpuje w rdach, na ktre si powoujemy, jako ofiara ska-
dana u Khondw dla przebagania bogini ziemi, ale ze stosunku do ofiary,
zarwno przed mierci, jak i po mierci, wynika, e zwyczaj ten nie da si
wytumaczy wycznie jako ofiara przebagalna. Niewtpliwie cz ciaa
ofiary ofiarowywana bya bogini ziemi, ale reszt grzeba kady z gospoda-
rzy na swym polu, a inne czci ciaa palono i popioy rozrzucano po polach,
rozsmarowywano po spichrzach lub mieszano je z ziarnem. Z tego wynika-
oby, e ciau meriah przypisywano bezporedni, wrodzony wpyw na doj-
rzewanie plonw niezalenie od jego skutecznoci jako ofiary majcej na
celu zapewnienie przychylnoci bstwa. Innymi sowy, uwaano, e ciao i
popioy ofiary posiadaj magiczn lub fizyczn si uyniania ziemi. T
sam przyrodzon si przypisywano krwi i zom meriah. Jego krwi za-
wdzicza sw czerwie turmeryk, a zy jego sprowadzay deszcz. Nie ulega
bowiem wtpliwoci, e przynajmniej w pierwotnym stadium uwaano zy
nie tylko za zapowied, ale i za przyczyn deszczu. Podobnie obyczaj pole-
wania wod ciaa meriah by niewtpliwie zabiegiem magicznym majcym
na celu sprowadzenie deszczu. Krtko mwic, meriah uwaany by za isto-
t bosk. By moe, w tym charakterze reprezentowa on pocztkowo bogi-
ni ziemi lub bstwo rolinnoci, mimo i w pniejszych czasach uwaano
go raczej za ofiar skadan bogu anieli za wcielenie bstwa.
Powrmy obecnie do historii Lityersesa. Dowiedlimy ju, e ofiary
ludzkie skadano zazwyczaj w celu zapewnienia dojrzewania plonw. Nie
jest wobec tego wykluczone, e niegdy zabijano je w podobnym celu we
Frygii i Europie, a skoro legendy frygijskie i europejskie zwyczaje ludowe,
tak bardzo do siebie zblione, wskazuj na to, e w podobny sposb byli
zabijani ludzie, musimy taki wniosek przynajmniej prowizorycznie akcep-
towa. Zarwno opowie o Lityersesie, jak i europejskie obyczaje niwne
wskazuj na to, e ofiara skadana bya jako wcielenie ducha zboa, co zga-
dza si z pogldem niektrych dzikich uwaajcych, i ofiara wpywa na
dojrzewanie plonw. Moemy wic wysun hipotez, e zarwno we Fry-
gii, jak i w Europie co roku zabijano podczas niw przedstawiciela ducha
zboa.
Osob zabijan na polu niwnym jako przedstawiciel ducha zboa mg
wic by przechodzie albo niwiarz, ktry ostatni z, zwiza snopy lub
wymci. Istnieje jednak trzecia moliwo, na ktr wskazuje zarwno
staroytna legenda, jak i nowoytny obyczaj ludowy. Lityerses nie tylko
zabija obcych, ale w kocu sam, by moe w identyczny sposb, gin na
wasnym polu. Podobnie w nowoytnych zwyczajach niwnych rwnie cz-
sto pozoruje si zabijanie waciciela (gospodarza lub dziedzica) pl, co ob-
cego. Jeli wic przypomnimy sobie, e Lityerses by rzekomo synem krla
Frygii, e w jednej wersji legendy zwany jest krlem, i zestawimy to z le-
gend goszc, e sam by zabijany prawdopodobnie jako przedstawiciel
ducha zboa, dojdziemy do wniosku, e znowu mamy tu lad dorocznego
zabijania jednego z tych boskich wzgldnie kapaskich krlw, ktrzy
sprawowali swe upiorne rzdy w wielu czciach Azji Zachodniej, a szcze-
glnie we Frygii. Zwyczaj ten, jak widzielimy, zosta gdzieniegdzie do tego
stopnia zmodyfikowany, e miast krla w ofierze skadano nastpc tronu, a
echem tego zwyczaju zdaje si by przynajmniej w jednej wersji opowie o
Lityersesie.
Rozwaajc z kolei powizanie frygijskiego Lityersesa z frygijskim Atti-
sem, warto przypomnie, e w Pessinus, siedzibie krlw kapanw, zabija-
no, jak si zdaje, co roku arcykapana jako przedstawiciela Attisa, boga ro-
linnoci, i e jedno ze rde staroytnych opisuje Attisa jako zty kos
zboa. Tak wic mona uwaa, e Attis, zabijany dorocznie w osobie swe-
go przedstawiciela jako wcielenie ducha zboa, jest identyczny z Lityerse-
sem, przy czym ten ostatni by jedynie wiejskim prototypem, z ktrego roz-
wina si religia Attisa. Moe tak byo, ale rwnoczenie analogia z euro-
pejskimi zwyczajami ludowymi ostrzega nas, e u tych samych ludw dwa
rne bstwa rolinnoci mog posiada swych oddzielnych przedstawicieli
i obaj s zabijani jako bogowie w rnych porach roku. W Europie bowiem,
jak widzielimy, jeden czowiek bywa zazwyczaj zabijany jako duch drzewa
na wiosn, inny za w postaci ducha zboa jesieni. Podobnie mogo by we
Frygii. Attis by przede wszystkim bogiem drzewa, a jego zwizek ze zbo-
em mg by jedynie rozszerzeniem wadzy ducha drzewa. Wydaje si, e
przedstawiciele Attisa zabijani byli wiosn, natomiast Lityerses musia by
zabijany latem lub jesieni, w porze roku, na ktr przypadaj niwa we
Frygii. Jeli wic nie mamy podstaw, by uwaa Lityersesa za prototyp Atti-
sa, obu moemy uwaa za wytwr tej samej myli religijnej. Obaj byli du-
chami lub bstwami rolinnoci i co roku zabijano ich przedstawicieli. Jed-
nak kult Attisa zosta wyniesiony do godnoci religii pastwowej i rozprze-
strzeni si w Italii, natomiast obrzdki ku czci Lityersesa nigdy nie wykro-
czyy poza granice ojczystej Frygii i zachoway charakter wiejskich obycza-
jw przestrzeganych przez chopw w czasie niw.
XLII
Staroytne bstwa rolinnoci jako zwierzta

W folklorze wiejskim duch zboa bardzo czsto wystpuje pod postaci


zwierzcia. Czy fakt ten nie tumaczy stosunku midzy pewnymi zwierzta-
mi a staroytnymi bstwami rolinnoci: Dionizosem, Demeter, Attisem
i Ozyrysem?
Zacznijmy od Dionizosa. Wiemy, e czasami by on przedstawiany jako
kozio, czasami za jako byk. w postaci koza trudno go odrni od mniej-
szych bstw, takich jak Pany, Satyry i Sylenowie, ktre s cile z nim po-
wizane i wystpuj w mniej lub bardziej penej postaci kozw. Pan zawsze
przedstawiany jest w rzebie i malarstwie z bem i nogami koza. Satyra
przedstawiano ze spiczastymi uszami koza, a niekiedy dodawano mu mae
rki i krtki ogon. Niekiedy nazywano je po prostu kozami, a w dramacie
role ich odgrywali ludzie przebrani w kole skry. Dziea sztuki przedsta-
wiaj Sylena zawsze odzianego w kole skry. Faunw rzymskie odpo-
wiedniki Panw i Satyrw opisywano jako pkozy, z kolimi kopytami
i rogami. Wszystkie te koloksztatne bstwa posiadaj w pewnej mierze
charakter bstw lenych. Pana zwali Arkadyjczycy Panem Lasw, Syleno-
wie za dotrzymywali towarzystwa nimfom drzew. Fauny wyranie wyst-
poway jako bstwa lene, a podkrela to jeszcze stale ich czenie, a nawet
identyfikowanie z Silvanusem i Silvanusami, ktrzy, jak na to sama nazwa
wskazuje, s duchami lasw. Wreszcie powizania Satyrw z Sylenami,
Faunami i Silvanusami dowodz, e Satyry rwnie byy bstwami lenymi.
Te koloksztatne duchy lasw maj swe odpowiedniki w folklorze pnoc-
noeuropejskim. Tak wic rosyjskie duchy drzew, zwane leszyje od les (las),
pojawiaj si w wierzeniach czciowo w ludzkiej postaci, ale z rogami,
uszami i kopytami koza. Leszyj moe dowolnie zmienia swj wzrost; gdy
chodzi po lesie, jest wysoki jak drzewa, gdy wdruje po kach, jest tak niski
jak trawa. Niektre leszyje s zarwno duchami zboa, jak i lasw. Przed
niwami s tak wysokie jak kosy, ale po niwach kurcz si do wysokoci
cierniska. wiadczy to o bliskim zwizku midzy duchami drzew a ducha-
mi zboa, na co ju wczeniej zwracaem uwag, i ukazuje, jak atwo uto-
samia si duchy drzew z duchami zboa. Podobnie fauny miay rzekomo
przyczynia si do dojrzewania plonw, chocia byy bstwami lenymi. To,
e kozy lubi wczy si po lesie i obgryza kor z drzew, wyrzdzajc im
tym samym znaczn szkod, wydaje si dostatecznym i oczywistym powo-
dem, by duchy drzewa tak czsto przedstawiano w postaci kozw.
Jest to forma rozpowszechniona i dla umysu prymitywnego naturalna.
Gdy wic odkrywamy, e Dionizos, bg drzewa, bywa niekiedy przedsta-
wiany w postaci koza, dochodzimy do wniosku, e to wyobraenie jest je-
dynie czci jego charakteru jako boga drzewa i nie da si wytumaczy
fuzj dwch niezalenych i rnych kultw, z ktrych jeden ukazywa go
pocztkowo jako boga drzewa, drugi za jako koza.
Dionizosa przedstawiano rwnie w postaci byka. Po wszystkich dotych-
czasowych wywodach spodziewamy si oczywicie, e ta posta byka bya
jeszcze jednym objawem jego charakteru jako bstwa rolinnoci, tym bar-
dziej e byk jest powszechnym wcieleniem ducha zboa w Europie Pnoc-
nej, a cise zwizki Dionizosa z Demeter i Persefon w misteriach eleuzy-
skich dowodz, e by on w kadym razie powanie zwizany z rolnictwem.
Prawdopodobiestwo tej hipotezy wzronie, jeli potrafimy udowodni, e
staroytni zarzynali wolu jako wcielenie ducha rolinnoci nie tylko podczas
uroczystoci ku czci Dionizosa. Zdaje si, e robili to podczas ofiar ate-
skich zwanych mordowaniem wou (bouphonia), ofiary skadano pod ko-
niec czerwca lub na pocztku lipca, a wic po zakoczeniu mcki w Attyce.
Obrzdek ten ustanowiony zosta, jak gosi legenda, w celu przerwania po-
suchy i godu, ktre nawiedziy kraj. Rytua jego by nastpujcy: na brzo-
wym otarzu Zeusa Polieusa na Akropolu skadano jczmie zmieszany z
pszenic wzgldnie placki zrobione z tych zb. Dookoa otarza pdzono
woy, to za zwierz, ktre zbliyo si do otarza i zjado ofiar, zarzynano.
Topr i n, ktrym zabijano wou, byy uprzednio zwilone wod przynie-
sion przez dziewczta zwane nosicielkami wody. Narzdzia ostrzono, po-
dawano je rzenikom, z ktrych jeden ci wou toporem, drugi za podrzy-
na mu gardo. Ten, ktry uderzy wou toporem, natychmiast rzuca narz-
dzie i ucieka, a drugi, jak si zdaje, szed za jego przykadem. Z wolu ci-
gano skr, wszyscy za uczestnicy dzielili si jego misem. Nastpnie wy-
pychano skr som i zszywano j, wypchane zwierz stawiano na nogach
i zaprzgano do puga, jak gdyby orao. Po czym nastpowaa rozprawa s-
dowa w staroytnym sdzie, ktremu przewodniczy Krl (tak go zwano);
miano na niej stwierdzi, kto zabi wou. Dziewczta, ktre przyniosy wod,
oskaray mczyzn, ktrzy ostrzyli topr i n, ci z kolei win zrzucali na
ludzi wrczajcych narzdzia rzenikom, tamci za obwiniali rzenikw, a
rzenicy narzdzia. One te w kocu okazyway si winne, otrzymyway
wyrok i wrzucano je do morza. Nazwa tej ofiary: mordowanie wou, wysi-
ki kadej z osb biorcych udzia w zabjstwie, by zrzuci win na kogo
innego, wraz z oficjaln rozpraw sdow i kar wymierzon toporowi i no-
owi, dowodz, e w w tym wypadku uwaany by nie tylko za ofiar ska-
dan bogu, ale wrcz za wite stworzenie, zarnicie za wolu za wito-
kradztwo lub morderstwo. Potwierdza to Warron, ktry mwi, e w daw-
nych czasach zabicie wou byo zbrodni karan mierci w Attyce. Sposb
wybierania ofiary sugeruje, e w, ktry jad zboe, uwaany by za bstwo
zboa biorce w posiadanie swoj wasno.
Ludy pierwotne powstrzymuj si od spoywania pierwszych zbiorw bez
pewnych ceremonii, po ktrych jedzenie pierwocin staje si bezpieczne lub
uchodzi za uczynek nabony. Wynika to prawdopodobnie z przekonania, e
pierwociny nale do bstwa, wzgldnie e bstwo w nich przebywa. Dlate-
go te czowiek lub zwierz, ktre miao przywaszcza sobie wite pier-
wociny, uchodzi oczywicie za samo bstwo w postaci zwierzcej lub ludz-
kiej, biorce w posiadanie swoj wasno. Data ofiar ateskich, przypadaj-
cych na zakoczenie mcki, pozwala domyla si, e jczmie i pszenica
zoone na otarzu byy ofiarami niwnymi, a obrzdowy charakter posiku,
ktry potem nastpowa wszyscy obecni jedli miso boskiego zwierzcia
stanowi paralel ze wspczesnymi ucztami doynkowymi, w ktrych
miso zwierzcia reprezentujcego ducha zboa spoywane jest przez ni-
wiarzy.
W zasadzie moemy uwaa, e zarwno w postaci koza, jak i byka Dio-
nizos by bstwem rolinnoci. Zwierz rozrywano na kawaki podobnie
jak ofiar u Khondw cito na kawaki po to, by kady z wiernych mg
otrzyma czstk yciodajnej i podnej siy boga. Miso spoywane byo na
surowo jako sakrament i moemy domyla si, e cz zabierano do domu,
by pogrzeba w polu lub te w inny sposb wykorzysta w celu przekazania
podom ziemi pobudzajcej siy boga rolinnoci. Zmartwychwstanie Dioni-
zosa mogo by przedstawiane w opisywanych obrzdkach przez wypycha-
nie i ustawianie zarnitego wou, jak to Ateczycy czynili podczas bufo-
niw.
Przechodzc z kolei do bogini zboa Demeter i pamitajc, e w europej-
skim folklorze winia jest powszechnie uwaana za wcielenie ducha zboa,
moemy zada teraz pytanie: czy winia, tak blisko zwizana z Demeter, nie
bya pocztkowo sam bogini w postaci zwierzcej? winia bya zwierz-
ciem jej powiconym, dziea sztuki przedstawiaj Demeter noszc wini
lub w towarzystwie tego zwierzcia; wini skadano jej stale w ofierze pod-
czas misteriw ku jej czci, tumaczc, e winia niszczy zboe, a wic jest
wrogiem bogini. Ale niekiedy zdarza si, e zwierz uwaane za boga lub
te bg czczony w postaci zwierzcia porzuca swe ksztaty zwierzce i staje
si wycznie antropomorficzny, a zwierz, ktre pocztkowo zabijane byo
jako wcielenie boga, zaczyna uchodzi za ofiar skadan bogu na tej pod-
stawie, e jest wrogiem boga, krtko mwic, e bg skadany jest sobie w
ofierze jako swj wasny wrg. Zdarzyo si to Dionizosowi i mogo si
rwnie zdarzy Demeter. W istocie rytua jednego z jej wit, Tesmofo-
riw, wiadczy o tym, e pocztkowo winia bya wcieleniem samej bogini
zboa Demeter ub te jej crki i sobowtra, Persefony. Tesmoforie attyckie
byy witem jesiennym, obchodzonym tylko przez kobiety w padzierniku.
Opakiwano wtedy, jak si zdaje, zejcie Persefony (lub Demeter) do pod-
ziemi i radowano si na jej powrt z krainy zmarych. Std te bierze si
nazwa Zejcia lub Wstpienia, uywana na przemian w odniesieniu do
pierwszego dnia wita, i kalligeneia (piknie urodzona) do trzeciego dnia.
Podczas Tesmoforiw istnia zwyczaj wrzucania wi, ciasta i gazi sosny
do czeluci Demeter i Persefony, powiconych jej pieczar wzgldnie gro-
bowcw. Znajdoway si w nich rzekomo we, ktre ich strzegy i poeray
wrzucane tam winie i ciasto. Potem prawdopodobnie podczas nastpne-
go wita zepsute resztki misa, ciasta i gazi zabieray kobiety, ktre po
trzydniowym przestrzeganiu obrzdowej czystoci schodziy do pieczar i
odstraszajc we klaskaniem w donie, zabieray resztki i umieszczay je na
otarzu. Wierzono, e kady, komu udao si zdoby kawaek zepsutego
misa i ciasta i kto zasia je wraz z ziarnem siewnym, bdzie mia z pewno-
ci dobre zbiory.
Barbarzyski i staroytny obrzdek Tesmoforiw tumaczono nastpujc
legend: W chwili gdy Pluto uprowadza Persefon, winiopas imieniem
Eubuleos pas przypadkiem swe winie w tym miejscu, a stado jego wcho-
nite zostao przez rozpadlin, w ktrej znik Pluto z Persefona. Wobec tego
co roku podczas Tesmoforiw wrzucano do pieczar winie dla upamitnie-
nia zniknicia wi Eubuleosa. Wynika z tego, e wrzucanie wi do pieczar
stanowio cz dramatycznego przedstawienia zejcia Persefony do pod-
ziemi, a poniewa nie wrzucano tam adnego wizerunku Persefony, moemy
wysnu wniosek, e wrzucane winie nie tyle towarzyszyy bogini, ile przed-
stawiay samo zstpienie bogini, czyli e winie byty wcieleniem samej Per-
sefony. Pniej, gdy Persefona wzgldnie Demeter obie s bowiem ze
sob rwnoznaczne przybray ksztaty ludzkie, trzeba byo znale po-
wd wrzucania wi do pieczar podczas wit, co te zrobiono, utrzymujc,
e winie pasy si w pobliu miejsca, w ktrym Pluto porwa Persefon,
i wraz z ni zostay wchonite przez ziemi. Legenda jest oczywicie naci-
gnit i niezrczn prb zawieszenia pomostu nad przepaci, jaka powsta-
a midzy dawn koncepcj ducha zboa jako wini a now, antropomor-
ficzn, jako bogini. lady dawnej koncepcji zachoway si w legendzie go-
szcej, e gdy zasmucona matka szukaa ladw zaginionej crki, winie
zatary je ladami swych racic. Moemy domyla si, e pocztkowo lady
racic byy ladami samej Persefony i Demeter. wiadomo bliskiego zwiz-
ku wini i zboa zachowaa si w legendzie, e Eubuleos by bratem Trypro-
lemosa, pierwszego czowieka, ktremu Demeter zdradzia tajemnice zboa.
Wedug jednej wersji tej opowieci Eubuleos sam wraz z bratem otrzyma
dar zboa od Demeter jako nagrod za zdradzenie jej losu Persefony. Naley
rwnie zwrci uwag na to, e podczas Tesmoforiw kobiety jady wie-
przowin. Posiek ten, jeli si nie myl, musia by uroczystym obrzdkiem
lub komuni, w ktrej wierne spoyway ciao boga.
Przechodzc obecnie do Attisa i Adonisa, przytoczymy kilka faktw wia-
dczcych, jak si zdaje, o tym, e i oni, podobnie jak inne bstwa tej katego-
rii, posiadali swe zwierzce wcielenia. Czciciele Attisa nie spoywali wie-
przowiny, co wskazywaoby na to, e winia uchodzia za wcielenie Attisa.
Myl t nasuwa rwnie legenda goszca, e Attis zosta zabity przez dzika.
Po przykadach bowiem kozia Dionizosa i wini Demeter moemy niemal
przyj za zasad, e zwierz, ktre wyrzdzio szkod bstwu, byo pierwo-
tnie samym bstwem. By moe okrzyk: Hyes Attes! Hyes Attes!, wzno-
szony przez czcicieli Attisa by niczym innym jak okrzykiem: winia Attis!
winia Attis! hyes bowiem moga by frygijsk form greckiego hys
winia.
Jeli idzie o Adonisa, jego zwizek z dzikiem nie zawsze wyjaniany jest
opowieci o tym, e zosta zabity przez to zwierz. Wedug innej legendy
dzik rozerwa kami kor drzewa, w ktrym urodzi si Adonis, inna jeszcze
opowie mwi o tym, e Adonis, polujc na dziki, zgin z rki Hefajstosa
na grze Liban. Te rne warianty legendy wskazuj, e zwizek Adonisa z
dzikiem byo wprawdzie oczywisty, natomiast przyczyna tego zwizku bya
niejasna, a zatem wymylono rne opowieci, by zwizek ten wytumaczy.
Nie ulega wtpliwoci, e winia bya witym zwierzciem Syryjczykw.
W wielkiej stolicy religijnej Hieropolis nad Eufratem wi nie skadano w
ofierze i nie jedzono wieprzowiny. Czowiek, ktry dotkn wini, by nie-
czysty do koca dnia. Zdaniem jednych, dlatego e winia jest nieczysta,
zdaniem innych, e wita. Rnica zda wiadczy o braku precyzji na tym
etapie myli religijnej, w ktrym pojcia witoci i nieczystoci nie byy
jeszcze ostro rozgraniczone i oba rozpyway si w mglistej substancji zwa-
nej tabu. Zgadza si to w peni z pogldem, e winia bya wcieleniem
boskiego Adonisa, analogie za z Dionizosem i Demeter podtrzymuj przy-
puszczenie, e historia wrogoci midzy zwierzciem a bogiem bya jedynie
pniejszym niezrozumieniem dawnego pogldu na boga wcielonego w wi-
ni. Zasada nieskadania w ofierze wini i niejadania wieprzowiny przez
wyznawcw Attisa i prawdopodobnie Adonisa nie wyklucza moliwoci, e
zwierzta te byy zarzynane przy uroczystych okazjach jako przedstawiciele
boga i zjadane uroczycie przez wyznawcw. Wrcz przeciwnie, uroczyste
zabijanie i spoywanie zwierzcia sugeruje, e byo ono wite i e w zasa-
dzie je oszczdzano. Stosunek ydw do wini by rwnie niejasny jak po-
gaskich Syryjczykw. Grecy nie mogli zorientowa si, czy ydzi czcili
wini, czy te ni gardzili. Z jednej strony nie wolno im je wieprzowiny,
ale rwnoczenie nie wolno zabija wi. Pierwszy przepis dowodzi nieczy-
stoci, drugi w jeszcze bardziej przekonywajcy sposb wiadczy o wito-
ci tego zwierzcia. Podczas gdy oba przepisy mog, a jeden musi by wy-
tumaczony przypuszczeniem, e winia bya wita, aden z nich nie musi,
a jeden nie moe by wyjaniony jej nieczystoci. Jeli wobec tego wolimy
pierwsz hipotez, musimy doj do wniosku, e winia, w kadym razie
pocztkowo, bya u Izraelitw raczej przedmiotem czci ni wstrtu. Potwier-
dza to przypuszczenie fakt, e jeszcze za czasw proroka Izajasza niektrzy
ydzi schodzili si potajemnie w ogrodach, by je wieprzowin i myszy,
i traktowano to jako obrzdek religijny. By to niewtpliwie bardzo dawny
zwyczaj pochodzcy jeszcze z czasw, gdy zarwno winia, jak i mysz
czczone byy jako bstwa, a miso ich spoywane byo podczas uroczystych
i rzadkich okazji jako krew i ciao bogw. Tak w ogle moemy chyba
stwierdzi, e tak zwane nieczyste zwierzta byy zrazu wite, a misa ich
nie wolno byo je, poniewa byy one bstwami.
W staroytnym Egipcie w czasach historycznych winia posiadaa tak sa-
m wtpliw pozycj jak w Syrii i Palestynie, chocia na pierwszy rzut oka
nieczysto przewaa tam nad witoci. Greccy pisarze stwierdzaj po-
wszechnie, e Egipcjanie uwaali wini za zwierz obrzydliwe i plugawe.
Wystarczyo, by czowiek otar si o wini, a ju wchodzi w ubraniu do
rzeki, by zmy nieczysto. Uwaano, e picie mleka wini powoduje trd.
winiopasy, chocia urodzeni w Egipcie, nie mieli prawa wchodzi do wi-
tyni, a byli to jedyni ludzie, wobec ktrych obowizywa tego rodzaju zakaz.
Nikt nie wydaby swej crki za winiopasa ani nie oeniby si z crk wi-
niopasa. Zawierali oni maestwa midzy sob. A jednak raz do roku Egip-
cjanie skadali w ofierze wini ksiycowi i Ozyrysowi, i to nie tylko ska-
dali j w ofierze, ale jedli wieprzowin, chocia w aden inny dzie roku nie
zoyliby wini w ofierze i nie tknliby jej misa. Ci, ktrych nie sta byo
na ofiarowanie wini, piekli placki z ciasta i skadali je jako ofiar zastpcz.
Trudno wytumaczy to inaczej ni tylko hipotez, e winia bya witym
zwierzciem zjadanym uroczycie przez wyznawcw raz do roku.
Ozyrys by stale identyfikowany z bykiem Apisem z Memfis i bykiem
Mnewisem z Heliopolis. Trudno powiedzie, czy te byki byy jego uciele-
nieniem jako ducha zboa, czy te byy one pocztkowo oddzielnymi b-
stwami, ktre pniej utosamiono z Ozyrysem. Kult tych dwch bykw by
tak rozpowszechniony, e stawia je na innej paszczynie anieli inne wite
zwierzta, ktrych kult by jedynie lokalny. Bez wzgldu jednak na to, jakie
byy stosunki midzy Ozyrysem a Apisem, jeden fakt dotyczcy tego ostat-
niego nie powinien by pominity w rozwaaniach nad zabijaniem boga.
Chocia byk Apis czczony by jako bg z olbrzymim ceremoniaem i ozna-
kami gbokiej czci, nie pozwalano mu y duej, anieli to przewidyway
wite ksigi, a po wyganiciu terminu byka topiono w witym strumieniu.
Wedug Plutarcha okres ten trwa dwadziecia pi lat, nie zawsze jednak
trzymano si tego, gdy z odkrytych w naszych czasach grobw bykw Api-
sw wynika, e w dwudziestej drugiej dynastii dwa byki Apisy yy ponad
dwadziecia sze lat.
Moemy obecnie zaryzykowa hipotetyczne wyjanienie znaczenia legen-
dy goszcej, e Virbius, pierwszy z boskich Krlw Lasu w Arycji, zosta
jako Hippolytos zabity przez konie. Skoro stwierdzilimy, e duchy zboa
nierzadko s przedstawiane w postaci koni oraz e zwierz przedstawiane w
pniejszych legendach jako to, ktre wyrzdzio szkod bogu, bywao cza-
sami samym bogiem, moemy zaoy, e konie, ktre rzekomo zabiy Vir-
biusa, czyli Hippolytosa, byy w istocie jego wcieleniem jako bstwa rolin-
noci. Mit o tym, e zosta on zabity przez konie, by prawdopodobnie p-
niejszym wymysem majcym na celu wytumaczenie pewnych elementw
jego kultu, w szczeglnoci za zakazu wprowadzania koni do witego ga-
ju. Mit bowiem si zmienia, natomiast niezmienny pozostaje obyczaj; ludzie
czyni nadal to, co czynili ich ojcowie, chocia powody, ktrymi kierowali
si ojcowie, dawno ju ulegy zapomnieniu. Historia religii jest dugotrwa
prb pogodzenia starych zwyczajw z nowymi uzasadnieniami, znalezienia
rozsdnej teorii wyjaniajcej absurdaln praktyk. W naszym przypadku
moemy by pewni, e mit jest nowszy od zwyczaju i w adnej mierze nie
odpowiada powodom, dla ktrych pierwotnie zakazywano koniom wstpu
do gaju. Z zakazu wynikaoby, e konie nie mogy by witymi zwierzta-
mi ani wcieleniami boga w gaju, ale tego rodzaju wniosek byby pochopny.
Koza bya niegdy zwierzciem witym i wcieleniem Ateny, jak to wynika
ze zwyczaju przedstawiania bogini przybranej w kole skry (aegis). A jed-
nak z zasady nie skadano jej w ofierze kozy ani te nie wpuszczano kz do
jej sanktuarium na Akropolu w Atenach. Rzekomym powodem miao by to,
e koza niszczya oliwki, wite drzewo Ateny. Jak dotd wic stosunek
kozy do Ateny odpowiada stosunkowi konia do Virbiusa. Ale od Warrona
dowiadujemy si, e by wyjtek od zasady niewpuszczania kz na Akropol.
Raz do roku zapdzano koz na Akropol, aby zoy j w ofierze. Ot, jak
ju uprzednio stwierdzilimy, gdy zwierz zabijane jest tylko raz do roku,
nie bywa ono wtedy ofiar skadan bogu, lecz prawdopodobnie jest przed-
stawicielem samego boga. Moemy z tego wycign wniosek, e skoro ko-
za bya tylko raz do roku skadana w ofierze na Akropolu, wwczas ofiaro-
wywano j w charakterze samej Ateny i mona si domyla, e skr zabi-
tego zwierzcia umieszczano na posgu bogini jako aegis, odnawiajc j w
ten sposb co roku. Podobnie w Tebach, w Egipcie, nie skadano w ofierze
baranw i byy one wite. Ale raz do roku zabijano barana, a skr jego
wkadano na posg boga Ammona. Gdybymy wicej wiedzieli o obrzd-
kach w gaju arycyjskim, prawdopodobnie stwierdzilibymy, e zasada nie-
dopuszczania koni, podobnie jak zasada niedopuszczania kz na Akropol w
Atenach, nie obowizywaa raz do roku, kiedy to sprowadzano do gaju konia
i skadano go w ofierze jako wcielenie boga Virbiusa. Przez stale powtarza-
jce si nieporozumienie ko zoony w ofierze zacz z czasem uchodzi za
wroga ofiarowanego bogu, ktremu wyrzdzi krzywd, podobnie jak winia
ofiarowana Izydzie i Ozyrysowi i kozio ofiarowany Dionizosowi, a by
moe take Atenie. atwo moe zdarzy si pisarzowi, e odnotuje zasad,
nie zwracajc uwagi na wyjtek, nie dziwi nas wobec tego brak wzmianki o
podobnym wyjtku od reguy obowizujcej w gaju arycyjskim. Gdybymy
mieli jedynie owiadczenia Ateneusza1 i Pliniusza, wiedzielibymy tylko o
zakazie ofiarowywania koza Atenie i niedopuszczeniu go na Akropol, nie
zdajc sobie w ogle sprawy z wanego wyjtku, ktry zosta nam wyjawio-
ny dziki szczliwemu zachowaniu si dziea Warrona.
Hipotez o dorocznym ofiarowaniu konia jako wcielenia bstwa w gaju
arycyjskim podtrzymuje istnienie podobnej ofiary skadanej raz do roku w
Rzymie. Pitnastego padziernika odbyway si co roku na Polu Marsowym
wycigi rydwanw. Ko zaprzony z prawej strony zwyciskiego zaprzgu
by nastpnie przebijany wczni i skadany w ofierze Marsowi dla zapew-
nienia dobrych plonw, a gow konia ucinano i zdobiono nawleczonymi na
sznur bochenkami chleba. Nastpnie mieszkacy dwch dzielnic witej
Drogi i Subura walczyli o t gow. Jeli zdobywali j mieszkacy wi-
tej Drogi, przybijali j do domu krla, natomiast mieszkacy Subury przy-
twierdzali j do Wiey Mamiliuszw. Odcity ogon konia zanoszono popie-
sznie do domu krla, by krew spyna na ognisko. Okazuje si rwnie, e
krew konia zbierano i przechowywano do dwudziestego pierwszego kwiet-
nia, kiedy to westalki mieszay j z krwi nienarodzonych cielt zoonych
w ofierze przed szeciu dniami. Mikstur rozdawano nastpnie pasterzom,
ktrzy okadzali ni swe trzody.
Zdobienie gowy konia nawleczonymi na sznur bochenkami chleba i rze-
komy cel ofiary, a mianowicie, zapewnienie dobrych zbiorw, wskazuj, jak
si zdaje, na to, e ko zabijany by jako jedno ze zwierzcych wciele du-
cha zboa, na co mielimy ju wiele przykadw. Zwyczaj obcinania ogona
przypomina podobny zwyczaj obcinania ogonw woom w Afryce i ofiaro-
wywania ich dla zapewnienia obfitych plonw.
Rzymska ofiara padziernikowego konia przenosi nas z powrotem w te
dawne czasy, gdy Subura, pniej uboga i podrzdna dzielnica wielkiej me-
tropolii, bya jeszcze samodzieln wiosk, ktrej mieszkacy urzdzali przy-
jacielskie zawody na polu niwnym ze swym ssiadem Rzymem, podwczas
jeszcze ma gmin rolnicz. Pole Marsowe, na ktrym odbywaa si cere-
monia, leao nad Tybrem i wchodzio w skad posiadoci krlewskich a
do obalenia monarchii. Legenda bowiem gosia, e gdy ostatni krlowie
zostali wypdzeni z Rzymu, na polach krlewskich nad Tybrem zboe doj-
rzao ju do zcia, ale nikt nie chcia tkn przekltego ziarna, tote tyle

1
Athenaeus z Naukratis w Egipcie (III wiek po Chr.) grecki gramatyk i filozof. Napisa
Deipnosophistae, dzieo w pitnastu ksigach, z ktrych dziesi zachowao si w caoci.
Znale tam mona wiele ciekawych informacji o poywieniu, rozrywkach i muzyce czasw,
w ktrych y.
tego wrzucono do Tybru, e przy niskim stanie wd na skutek upaw po-
wstaa na rzece wyspa ze zboa. Bya wic ofiara z konia starym obyczajem
jesiennym przestrzeganym na krlewskich polach pod koniec niw. Ogon
i krew konia jako gwne czci wcielenia ducha zboa zabierano do domu
krla i tam je przechowywano. Tak wic bogosawiestwo ducha zboa spa-
dao na dom krlewski i ognisko, a poprzez nie na spoeczno, ktrej krl
przewodzi. Podobnie w wiosennych i jesiennych obyczajach Europy Pno-
cnej ustawia si czasami maik przed domem mera lub burmistrza, a ostatni
snop z pola jemu si zanosi jako gowie wsi. Podczas gdy ogon i krew przy-
paday krlowi, ssiednia wioska Subura, ktra niewtpliwie niegdy miaa
wasny podobny obrzdek, zadowalaa si udziaem w zawodach o gow
konia. Wiea Mamiliuszw, do ktrej suburanie przybijali gow konia, gdy
udao im si j zdoby, bya, jak si zdaje, stranic czy te wie warown
starej rodziny Mamiliuszw, okolicznych magnatw. Ceremonia urzdzana
na polach krlewskich i w domu krla w imieniu caej gminy i ssiedniej
wioski zakada, e niegdy kada gmina urzdzaa podobn ceremoni na
swych polach. W wiejskich okolicach Lacjum wioski zapewne nadal prze-
strzegay obyczaju, kada oddzielnie, jeszcze dugo po poczeniu przez rzy-
mskie osady oddzielnych niwnych obrzdw w jedno wsplne wito ob-
chodzone na polach krlewskich. Jest cakiem prawdopodobne, e wity gaj
arycyjski by, podobnie jak Pole Marsowe w Rzymie, scen wsplnych uro-
czystoci niwnych, podczas ktrych ofiarowywano konia, z zachowaniem
tych samych prymitywnych obrzdw, na rzecz ssiednich wiosek. Ko re-
prezentowaby w takim wypadku zarwno owocujcego ducha zboa, jak
i drzewa, albowiem obie te idee stapiaj si w jedno, jak to widzielimy na
przykadzie obyczajw doynkowej wiechy.
XLIII
Spoywanie Boga

Wiemy ju, e duch zboa przybiera czasami ksztaty ludzkie, czasami za


zwierzce, i e w obu wypadkach jest zabijany w postaci swego ucielenie-
nia i zjadany uroczycie jako sakrament. Przykadw faktycznego zabijania
ducha zboa w ludzkim wcieleniu musielimy oczywicie szuka u ludw
dzikich; ale doynkowe wieczerze naszych europejskich chopw dostarcza-
j niewtpliwych przykadw obrzdowego spoywania zwierzt jako ucie-
lenionych duchw zboa. Co wicej, jak naleao si spodziewa, nowe
zboe zjadane jest obrzdowo, to znaczy jako ciao ducha zboa. W Vrmla-
nd, w Szwecji, ony gospodarzy piek z mki sporzdzonej ze zboa w os-
tatnim ztym snopie bochenek w ksztacie malej dziewczynki, ktry dzieli
si pomidzy wszystkich domownikw i zjada. W danym wypadku duch
zboa wystpuje jako dziewczyna, podobnie jak w Szkocji, gdzie ostatni
snop wie si w ksztat niewiasty i nazywa Dziewczyn. Jak zwykle uwaa
si, e duch zboa przebywa w ostatnim snopie, zatem zjadanie chleba spo-
rzdzonego z mki z ostatniego snopa rwnoznaczne jest ze zjadaniem sa-
mego ducha zboa. Podobny zwyczaj istnia w La Palisse, gdzie z ciasta
sporzdzano figur mczyzny i zawieszano j na jodle umieszczanej na
ostatnim wozie zjedajcym z pola. Drzewo i czowieka z ciasta zabierano
do domu mera, ktry przechowywa je do zakoczenia winobrania. Podczas
uczty koczcej winobranie mer ama czowieka z ciasta na kawaki i roz-
dawa do zjedzenia ludziom.
W tych przykadach duch zboa wystpuje i jest spoywany w postaci
ludzkiej. W innych przypadkach, chocia nowego zboa nie wypieka si w
bochnach majcych posta ludzk, uroczyste ceremonie towarzyszce zjada-
niu chleba wskazuj przekonywajco na ich obrzdowy charakter, to znaczy,
e s spoywane jako ciao ducha zboa. Oto na przykad jak wyglday
ceremonie przestrzegane przez chopw litewskich przy spoywaniu nowego
zboa. W porze sieww jesiennych, gdy zwieziono ju cae zboe i rozpo-
cza si mcka, kady chop urzdza uroczysto zwan sabarios, to zna-
czy mieszania i zsypywania razem. Bral on wwczas po dziewi garci
kadego gatunku podw pszenicy, jczmienia, owsa, lnu, fasoli, socze-
wicy i innych kad gar dzieli na trzy czci, te dwadziecia siedem
porcji kadego gatunku ziarna zgarniano razem i mieszano. Uywano do
tego pierwszego wymconego i przewianego ziarna, specjalnie w tym celu
odoonego. Z czci tak wymieszanego ziarna wypiekano mae bochenki,
po jednym na kade gospodarstwo, do reszty za dodawano jeszcze wicej
jczmienia i owsa, po czym warzono z tego piwo. Pierwsze uwarzone piwo
byo dla gospodarza, jego ony i dzieci, nastpne dla suby. Gdy piwo byo
gotowe, gospodarz wybiera wieczr, kiedy nie spodziewa si nikogo obce-
go, klka przed beczuk piwa, odciga dzbanek napoju i wylewa go na
czop beczki, mwic przy tym: Owocujca ziemio, spraw, by obficie obro-
dziy yto i jczmie, i wszelkie zboe. Zabiera nastpnie dzban do izby,
gdzie oczekiwaa go ju ona z dziemi. Na ziemi lea zwizany biay,
czarny lub pstrokaty (ale nigdy czerwony) kogut oraz kura o takim samym
upierzeniu i tej samej rasy, ktra wyklua si w cigu tego roku. Gospodarz
klka z dzbankiem w rce, dzikowa Bogu za zbiory, proszc przy tym o
urodzaj w nastpnym roku. Potem wszyscy podnosili rce i mwili: O Boe
i ty, ziemio, ofiarujemy wam z dobrej woli tego koguta i t kur. Po czym
zabija ptactwo uderzeniami drewnianej yki, nie wolno mu bowiem byo
ucina im gw. Po pierwszej modlitwie i po zabiciu ptakw wylewa jedn
trzeci piwa. Nastpnie gospodyni gotowaa koguta i kur w nowym garnku,
dotd jeszcze nieuywanym, po czym ustawiano due naczynie do zsypywa-
nia zboa dnem do gry, a na nim wykadano wspomniane ju uprzednio
mae bochenki i ugotowane ptactwo.
Z kolei przynoszono wiee piwo wraz z czerpakiem i trzema kuflami
uywanymi tylko przy tej okazji. Gdy gospodarz naczerpa piwa do trzech
kufli, rodzina klkaa wok naczynia. Ojciec odmawia wwczas modlitw
i pociga piwo z kadego z trzech kufli. Reszta sza za jego przykadem.
Nastpnie zjadano chleb i ptactwo, piwo za kryo dopty, dopki kady z
obecnych nie oprni kadego kufla dziewiciokrotnie. Nie wolno byo
pozostawia jedzenia, jeli jednak tak si zoyo, e zostay jakie resztki,
zjadano je nastpnego ranka z takimi samymi ceremoniami. Koci rzucano
psu do zjedzenia, a jeli nie zjad wszystkiego, resztki grzebano pod gnojem
w stajni. Uroczysto odbywaa si na pocztku grudnia. W tym dniu nie
wolno byo wypowiada zego sowa.
Taki oto zwyczaj istnia przed dwustu laty i dawniej. Obecnie na Litwie
przy jedzeniu modych kartofli lub chleba upieczonego z modego zboa
wszyscy siedzcy przy stole pocigaj si za wosy. Niejasne jest znaczenie
tego zwyczaju, ale z ca pewnoci podobny zwyczaj by przestrzegany
przez Litwinw-pogan przy skadaniu uroczystych ofiar. Wielu Estoczy-
kw na wyspie Oesel nie skosztuje chleba upieczonego z modego zboa,
jeli przedtem nie chwyci zbami kawaka elaza. elazo odgrywa tu nie-
wtpliwie rol talizmanu, ktry ma obezwadni ducha zboa. Do dzi w
hrabstwie Sutherland caa rodzina musi skosztowa kartofli podczas wyko-
pek, jeli bowiem tego nie uczyni, duch, ktry w nich [kartoflach] przeby-
wa, obrazi si i kartofle si nie przechowaj. W jednej z okolic hrabstwa
York nadal obowizuje zwyczaj nakazujcy, by duchowny ci pierwsze
kosy. Zdaniem mego informatora, z tego zboa sporzdza si chleb do ko-
munii. Jeli druga cz zwyczaju jest zgodna z prawd (a przemawia za tym
analogia), dowodzi to, e komunia chrzecijaska wchona sakrament
znacznie starszy od chrzecijastwa.
Kafrom z Natalu i Zululandu nie wolno je wieych owocw przed
witem Nowego Roku przypadajcym u Kafrw na koniec grudnia wzgld-
nie pocztek stycznia. Wszyscy ludzie gromadz si w kraalu1 krla na uczt
i tace. Przed rozejciem si odbywa si powicenie ludu. W wielkich
kotach gotuje si rozmaite pody ziemi zboa, bulwy i dynie zmieszane z
misem zwierzt ofiarnych i czarami, po czym sam krl wkada kademu
z obecnych do ust ks tej strawy. Po spoyciu uwiconych owocw czo-
wiek sam jest uwicony na cay rok i moe natychmiast przystpi do
zwzki swych zbiorw. Panuje przekonanie, e kady, kto przed witem zje
wiee owoce, umrze. Jeli go na tym przyapi, zastanie zabity lub co naj-
mniej odbierze mu si jego trzod. wito nowych owocw podkrela
przepis nakazujcy gotowa je w specjalnym garnku, ktry tylko do tego
celu moe by uywany, na nowym ogniu rozpalonym przez czarownika
przez pocieranie dwch patykw zwanych mem i on.
Indianie znad rzeki Thompson z Kolumbii Brytyjskiej gotuj i jedz ko-
rze sonecznika (Balsamorrhiza sagittata, Nut.), ale dawniej uwaali go za
istot tajemnicz i przestrzegali w zwizku z tym pewnej liczby tabu. Tak na
przykad kobiety, ktre wykopyway lub gotoway korze, musiay zacho-
wywa wstrzemiliwo i nikt nie mg zbliy si do pieca, gdy kobiety
pieky korze. Modzi ludzie, jedzc pierwsze jagody, korzenie czy inne
pody waciwe danej porze roku, wypowiadali nastpujc modlitw do
korzenia sonecznika:

Wiedz, e mam zamiar ci zje. Oby zawsze pomaga mi wspina si,


bym mg zawsze dotrze na szczyt gry i ebym nigdy nie by niezgrabny! O
to ci prosz, Korzeniu Sonecznika. Ty najwiksz z wszystkich tajemnic.

Ten, kto nie wypowiedzia tej modlitwy, stawa si leniwy i spal do pna
rano.
Pouczajce s te zwyczaje Indian znad rzeki Thompson i innych plemion
pnocnoamerykaskich, poniewa wyranie wskazuj na gwny motyw
lub przynajmniej jeden z motyww lecych u podstaw ceremonii zwiza-
nych z jedzeniem pierwszych podw ziemi. W przekonaniu Indian moty-
wem tym jest po prostu wiara, e w rolinie przebywa wiadomy i mniej lub
bardziej potny duch, ktrego naley przebaga, zanim mona bdzie bez-
piecznie je owoce czy korze, bdce, jak wierz, czci jego ciaa. Skoro
dotyczy to owocw i korzeni rosncych dziko, moemy z pewnym prawdo-
podobiestwem wysnu wniosek, e odnosi si to rwnie do hodowanych

1
Zagroda.
owocw i korzeni uprawnych, takich jak sodkie ziemniaki, a w szczeglno-
ci do takich upraw zboowych, jak pszenica, jczmie, owies, ry i kukury-
dza. We wszystkich tych wypadkach mamy prawo przypuszcza, e skrupu-
y powstrzymujce dzikich od spoywania wieych owocw jakiejkolwiek
roliny i ceremonie, ktre urzdzaj, zanim skrupuy te zostan pokonane,
wynikaj w znacznej przynajmniej mierze z przekonania, i w rolinie lub
drzewie przebywa duch, a nawet bstwo, od ktrego naley uzyska pozwo-
lenie i ktrego przychylno winno si pozyska, zanim mona bdzie bez-
piecznie zabra si do jedzenia nowych plonw. Potwierdzaj to Ajnowie,
nazywajc proso boskim zboem, zboowym bstwem, modlc si
i czczc je, zanim przystpuj do jedzenia plackw ze wieego prosa.
Zwyczaj obrzdowego spoywania chleba jako ciaa boga praktykowany
by przez Aztekw przed odkryciem i podbojem Meksyku przez Hiszpanw.
Dwa razy do roku, w maju i grudniu, wizerunek wielkiego meksykaskiego
boga Huitzilopochtli lub Vitzilipuztli sporzdzano z ciasta, amano na ka-
waki, po czym wierni spoywali je uroczycie. Tak oto opisuje ceremoni
majow historyk Acosta2:

W miesicu maju Meksykanie urzdzali gwne wito dla swego boga Vit-
zilipuztli; na dwa dni przed tym witem dziewice, o ktrych wspominaem
(te, ktre zamykano i trzymano na osobnoci w tej samej wityni i ktre byy
jak gdyby mniszkami), mieszay pewn ilo nasion buraka z pieczon kuku-
rydz, a potem ugniatay to z miodem, lepic z tej masy boka wielkoci
drzewa, zamiast oczu wkadajc paciorki ze szka zielonego albo niebieskie-
go, albo biaego; a zamiast zbw ziarna kukurydzy oraz wszystkie ozdoby
i przybory, o ktrych ju wspominaem. Gdy to ukoczono, pojawiali si
wszyscy szlachetnie urodzeni i przynosili pikn i bogat szat, tak, jaka
przystoi bogu, w ktr ubierali boka. Tak przybranego sadzali na bkitnym
krzele, ktre ustawiali na lektyce, by nie je na wasnych ramionach. Gdy
nadszed poranek wita, na godzin przed witem, przychodziy wszystkie
dziewczta w biaych szatach z nowymi ozdobami; w tym dniu zwano dziewi-
ce siostrami boga Vitzilipuztli. Przybyway z girlandami pieczonej i suszonej
kukurydzy na gowie, noszc je jak azahar, czyli kwiat pomaraczy. Na szy-
jach miay naszyjniki zrobione z takiej samej kukurydzy, ktre ukonie biegy
pod lewym ramieniem. Policzki miay okryte karminem, a ramiona od prze-
gubu do okci przybrane czerwonymi papuzimi pirami.

Modziecy w czerwonych szatach i z wiankami kukurydzy na gowie,


podobnie jak dziewczta, nieli nastpnie boka w lektyce do stp wityni
zbudowanej w ksztacie piramidy, a potem wcigali go po stromych i w-

2
Joseph Acosta (1540-1599) prowincja jezuitw w Peru, autor Histoire naturelle et mora-
le des Indes.
skich schodach, przy akompaniamencie fletw, trb, rogw i bbnw.

A gdy wnosili boka, lud sta na dziedzicu, peen szacunku i nabonego


lku. Gdy ju umiecili go na szczycie w maym domku z r, ktry mieli ju
przygotowany, modziecy schodzili, rozrzucajc przerne kwiaty i zape-
niajc nimi wityni z zewntrz i wewntrz. Dziewice wychodziy ze swego
klasztoru, przynoszc kawaki ciasta z buraka i pieczonej kukurydzy, a byo
to to samo ciasto, z ktrego sporzdzono i ulepiono boka, kawaki za miay
ksztat wielkich koci. Wrczay je modziecom, ktrzy zanosili je do stp
boka, zapenia