You are on page 1of 2

"Próba wytłumaczenia przekładu.

Rozmowa z Piotrem
de Bończa Bukowskim o teorii i praktyce przekładu"

Anna Gregorczyk: Wydaje się, że w obliczu mnogości szkół przekładu, wciąż ewoluującej myśli
translatorskiej, każdy tłumacz sam musi zdefiniować przekład i rolę tłumacza na swoje
indywidualne potrzeby. Chciałabym zatem na wstępie zapytać Pana – jako teoretyka i praktyka
jednocześnie: jakie jest Pana credo tłumacza i czy ma Pan swoją ulubioną metaforę przekładu?

Piotr de Bończa Bukowski: To prawda, jeśli spojrzymy na współczesną teorię przekładu, możemy
odnieść wrażenie, że to istny Babel języków naukowych, trudna do ogarnięcia mnogość konceptów i
metafor. Te ostatnie przyciągają uwagę, budząc jednocześnie kontrowersje. Gdy teoretycy piszą o
przekładzie jako grze, jako manipulacji czy jako doświadczeniu obcego, liczą zwykle, iż metafory
rozjaśnią ich często zagmatwany dyskurs. Skutek bywa jednakże przeciwny, powstają
nieporozumienia. Często słyszy się zarzut, że przekładoznawcy nie powinni posługiwać się językiem
metaforycznym, że to domena tłumaczy, eseistów. Ale przecież każda dziedzina nauki posługuje się
swoimi metaforami i nie ma powodu, by nie czyniło tego przekładoznawstwo. Tym bardziej, że grecka
nazwa tego tropu odwołuje się do konceptu przeniesienia, przekładu.

Osobiście wdzięczny jestem badaczom, że wypracowali tyle języków opisu tego niesamowitego
zjawiska, jakim jest przekład – zjawiska wykraczającego poza domenę języka. Wbrew malkontentom,
narzekającym na nadmiar i niekonkluzywność teorii przekładu, w tej właśnie różnorodności i w fakcie,
iż nie ma i nie będzie „ostatecznej” teorii tłumaczenia, widzę ogromną korzyść dla ludzi myślących,
otwartych. Przede wszystkim dla tłumaczy praktyków, którzy zastanawiają się nad istotą swego zajęcia
i szukają swojej drogi do przekładu.

Credo tłumacza to już nieco inna sprawa. Swoją drogą też przenośnia, której podstawą jest
chrześcijańskie wyznanie wiary. Dlatego myślę również w tym kontekście o ojcu kościoła, tłumaczu
biblii na język łaciński, św. Hieronimie. W liście do Pammachiusza przedstawił on swe credo
tłumacza, nawiązując do retorycznej teorii przekładu Cycerona. Chodzi o to, by tłumaczyć nie słowo w
słowo, lecz zastępować myśl myślą, pamiętając jednak o tym, że często w obcym słowie, w „literze
oryginału”, zawarta jest wielka tajemnica. Hieronim był jednym z pierwszych teoretyków przekładu.
Był również wybitnym tłumaczem, a jego odważnym decyzjom towarzyszyły wielkie rozterki i
wątpliwości. jest to postać dla mnie szczególnie ważna. Ale nie tylko dla mnie – wszak uznawany jest
za patrona wszystkich tłumaczy…

Moją ulubioną metaforę przekładu sformułował niemiecki teolog i tłumacz doby romantyzmu, twórca
nowoczesnej hermeneutyki – Friedrich Schleiermacher. W wykładzie O różnych metodach tłumaczenia
(przełożyłem go na język polski) sformułował myśl, iż tłumacz może albo „pozostawiając autora w
spokoju, doprowadzić doń czytelnika”, albo „dając pokój czytelnikowi, zbliżyć doń autora”. A zatem
stoi wobec wyboru: egzotyzacja albo domestykalizacja tłumaczonego tekstu. to problem
fundamentalny i nikt go do dzisiaj nie ujął trafniej.

Chociaż wyraźnie widać, że translatologia jest dziedziną, w której odbicie znajdują osiągnięcia
myśli humanistycznej, na przykład nurtu genderowego, zdaje się również, że pewne strategie
nieraz mogą być trudne do pogodzenia: choćby szkoła funkcjonalna mówiąca o zadowoleniu
„klienta” a zachowanie egzotyczności oryginału postulowanej przez między innymi Lawrence’a
Venutiego, szacunku dla obcości u Antoine’a Bermana. Czego dotyczą obecnie spory teoretyków
przekładu?

Pani pytanie poprzedza bardzo trafna konstatacja. Normatywna, postulatywna teoria przekładu od
zawsze nacechowana była sprzecznościami. W niezwykle celny i dowcipny sposób streścił je przed
kilkudziesięcioma laty Theodore Savory, tworząc długą listę wykluczających się wzajemnie
postulatów („przekład powinien oddawać słowa oryginału”/ „przekład powinien oddawać myśli
oryginału” etc.). i choć współcześni teoretycy przekładu uważają, iż sprzeczności te ich nie dotyczą, to
w rzeczywistości często błądzą w tym samym labiryncie. Problem leży, jak sądzę, w tym, że badacze

  1  
czują się zobowiązani do tego, by określić, na czym polega istota przekładu i kiedy jest on skuteczny.
Korci ich także formułowanie sądów etycznych, projektowanie swoistej etyki przekładu.

Warto przy tym zauważyć, iż określając, postulując, projektując, badacze zwykle przewartościowują
dotychczasowe teorie i postulaty. Reinterpretują je, a nawet wprost negują. I tak na przykład niemieccy
funkcjonaliści, mówiąc o „detronizacji oryginału” (znów metafora) i konstatując, iż cel translacji
uświęca środki, reagują na dominujące wcześniej przeświadczenie, że tekst wyjściowy i jego język jest
absolutną miarą przekładu. To odświeża perspektywę, daje do myślenia. Podobnie działa Lawrence
Venuti, próbując odzyskać dla tłumacza należne mu miejsce w procesie przekładowym i zaprotestować
przeciwko realizowanej w przekładach polityce niwelacji różnic między językami i kulturami.
Przypomina on strategię forenizacji, o której pisał Schleiermacher, i umiejscawia ją w kontekście
politycznym.

Widać przy tym, jak owe przewartościowania czy zwroty teoretyczne ściśle związane są z rozwojem
myśli humanistycznej, a nawet szerzej – myśli naukowej. Dominacja paradygmatu strukturalistycznego
owocuje rozwojem systematycznych studiów nad przekładem, których motorem jest językoznawstwo.
Zmierzch strukturalizmu uwalnia nowe twórcze siły i impulsy, na nowo definiuje interdyscyplinarne
pole przekładoznawstwa. Na teorię przekładu wpływa dekonstrukcja, myśl feministyczna,
postkolonializm. Swe piętno odciska współczesna socjologia. Oddziałują nauki kognitywne.
Przekładoznawstwo uczestniczy w tak zwanym zwrocie translacyjnym w kulturoznawstwie, które
odkrywa, iż kultury konstytuują się w procesie przekładu. A to tylko wybrane przykłady.

Oczywiście owa wielość perspektyw oznacza wielość sporów i kontrowersji. jak pogodzić postulaty
zaangażowanej politycznie feministycznej teorii przekładu z programem empirycznych, opisowych
badań nad przekładem? Nie sposób. Czy dekonstrukcjonista porozumie się z kognitywistą? raczej nie.
Ale wartość tkwi w dyskusji, w której toku dochodzi do różnych konceptualizacji i problematyzacji
przekładu. Osobiście wszelkie kontrowersje wokół teorii przekładu uważam za szalenie ciekawe. Czy
pojęcie ekwiwalencji tłumaczeniowej ma jeszcze sens? Czy istnieją uniwersalia przekładowe? Czy
można zmierzyć styl przekładu? Czy jesteśmy w stanie zajrzeć do głowy tłumacza i poznać
zachodzący w niej proces decyzyjny? Wokół tych i wielu innych pytań toczą się dziś ciekawe spory.

Co jest jeszcze do zrobienia, według Pana, w zakresie translatologii?

Wiele jest jeszcze do zrobienia, choćby w zakresie zagadnień, o których przed chwilą wspomniałem.
Osobiście uważam, że obiecującą drogą są badania transdyscyplinarne, w których toku naukowcy
reprezentujący różne dyscypliny pochylaliby się nad zasadniczymi problemami związanymi z
przekładem. I tak na przykład problem przekładalności rozpatrywać można z perspektywy filologii,
językoznawstwa, antropologii, filozofii, a nawet neurobiologii i fizyki. Tego typu kooperacja, choć
trudna ze względu na częstą niewspółmierność języków owych dyscyplin, może przynieść o wiele
większe korzyści niż realizowane pod hasłem interdyscyplinarności wycieczki filologów w odległe i
obce dla nich rejony. Przekładoznawstwo może stać się w ten sposób prawdziwą interdyscypliną.

Cały artykuł dostępny jest w wersji papierowej „Fragile” nr 3 (21) 2013.

Piotr de Bończa Bukowski – literaturoznawca, przekładoznawca i tłumacz. Zajmuje się
komparatystyką literacką i teorią przekładu. Pracownik instytutu Filologii Germańskiej uj, w ramach
którego rozwija specjalność skandynawistyczną. Autor monografii i studiów literaturoznawczych, a
także licznych prac z zakresu teorii przekładu. Wraz z Magdą Heydel opracował tomy Współczesne
teorie przekładu oraz Polska myśl przekładoznawcza. Stypendysta Fundacji Alexandra von Humboldta
i Fundacji tygodnika „Polityka”. Był współredaktorem wydawanej w Krakowie pod patronatem Karla
Dedeciusa serii „Pisarze języka Niemieckiego”.

 

  2