You are on page 1of 244

Wychowawca

Klemens Aleksandryjski

Wychowawca

Z języka greckiego przełożył,


wstępem i komentarzem opatrzył

Marian Szarmach

WYDAWNICTWO NAUKOWE UNIWERSYTETU MIKOŁAJA KOPERNIKA


TORUŃ 2012
Tytuł oryginału
Paidagogós

Recenzent
Prof. dr hab. Sylwester Dworacki

Opracowanie redakcyjne
Mirosława Buczyńska

Projekt okładki
Krzysztof Skrzypczyk
Na okładce: Dobry Pasterz, III w., Katakumby św. Kaliksta, Rzym

Ilustracje w książce pochodzą ze zbiorów tłumacza

© Copyright by Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika


Toruń 2012

ISBN 978-83-231-2913-4

WYDAWNICTWO NAUKOWE UNIWERSYTETU MIKOŁAJA KOPERNIKA


ul. Gagarina 5, 87–100 Toruń
Redakcja: tel. (56) 611 42 95, fax (56) 611 47 05
e-mail: wydawnictwo@umk.pl
Dystrybucja: tel./fax (56) 611 42 38
e-mail: books@umk.pl
www.wydawnictwoumk.pl

Druk i oprawa:
Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika
Spis treści

Wstęp . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 7

Bibliografia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 13

WYKAZ SKRÓTÓW BIBLIJNYCH . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 15

Pozostałe skróty . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 16

Księga I . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 17

I. Co oznajmia Wychowawca . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 19
II. Wychowawca prowadzi nas, gdyż jesteśmy grzeszni . . . . . . . . 21
III. Wychowawca kocha ludzi . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 23
IV. Logos wychowuje zarówno mężczyzn, jak i kobiety . . . . . . . . 25
V. Każdy poszukujący prawdy jest dzieckiem Boga . . . . . . . . . . . 27
VI. Przeciwko sądzącym, że słowa „dzieci” i „niemowlęta”
oznaczają symbolicznie nauczanie podstawowych zasad . . . . . 34
VII. Wychowawca i Jego sposób wychowywania . . . . . . . . . . . . . . 49
VIII. Przeciwko tym, co sądzą, że sprawiedliwość nie jest dobrem . . . 55
IX. Wyświadczanie dobrodziejstw i sprawiedliwe karania
należą do kompetencji tej samej władzy. Na tym opiera się
wychowawczy sposób Logosu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 62
X. Sam Bóg, ganiąc za pośrednictwem Logosu ludzką naturę,
chroni ją od grzechów, a poprzez zachętę ocala . . . . . . . . . . . . 70
XI. Logos wychowywał poprzez proroków i prawo . . . . . . . . . . . . 75
XII. Wychowawca, podobnie jak Ojciec, kieruje się surowością
i dobrocią . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 77
XIII. Doskonałość powstaje zgodnie z Logosem, grzech
natomiast wbrew Niemu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 79

Księga II . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 81

I. O stosunku do pożywienia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 83
II. O używaniu napojów . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 95
III. Nie należy zabiegać o drogie sprzęty domowe . . . . . . . . . . . . 104
6 Spis treści

IV. Jak należy zachowywać się na ucztach . . . . . . . . . . . . . . . . . . 108


V. O śmiechu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 112
VI. O słowach nieprzyzwoitych . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 115
VII. Reguły obowiązujące podczas kulturalnych spotkań . . . . . . . . 118
VIII. Czy należy używać kosmetyków i wieńców? . . . . . . . . . . . . . 123
IX. O korzystaniu ze snu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 132
X. Kilka uwag o prokreacji . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 136
XI. O obuwiu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 154
XII. Nie należy ulegać namiętności do drogich kamieni
i złotej biżuterii . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 155

Księga III . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 163

I. O prawdziwym pięknie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 165


II. Nie należy się upiększać . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 167
III. Do strojących się mężczyzn . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 175
IV. Z kim należy przestawać . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 181
V. O kąpieli . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 184
VI. Tylko chrześcijanin jest bogaty . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 186
VII. Prostota jest dla chrześcijan najlepszym zaopatrzeniem
na drogę . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 189
VIII. Przykłady i obrazy są ważną częścią dobrego nauczania . . . . 192
IX. Dlaczego należy korzystać z łaźni . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 195
X. Żyjący zgodnie z Logosem niech popierają ćwiczenia
fizyczne . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 197
XI. Zwięzłe podsumowanie zasad dotyczących najlepszego
sposobu życia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 200
XII. Kolejny zwięzły wykład o najlepszym życiu chrześcijanina
na podstawie tekstów Pisma Świętego . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 215

Spis ilustracji . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 227


Wstęp

Wstęp

Wstęp

Tytus Flawiusz Klemens Aleksandryjski (ok. 140–215) urodził się w rodzinie


pogańskiej prawdopodobnie w Aleksandrii, jeśli nie w Atenach. Jego dojrza-
łe życie przypada więc na rządy Marka Aureliusza (161–180), Kommodusa
(180–192), Pertinaksa (192–193), Septymiusza Sewera (193–211) i Karakalli
(211–217), z czego okres najbardziej twórczy to czasy Septymiusza Sewera1.
Otrzymał staranne wykształcenie w zakresie filozofii i literatury greckiej. Podró-
żował po Egipcie, południowej Italii, Syrii i Palestynie, a około 180 roku osiadł
w Aleksandrii. Zgłębiając myśl grecką, zetknął się ze stoicyzującym uczonym
chrześcijańskim Pantajnosem, uczniem apostolskim i ojcem Aleksandryjskiej
Szkoły Teologicznej. Prawdopodobnie dzięki niemu został chrześcijaninem.
Po nim przejął kierownictwo tejże szkoły2. W roku 202 Septymiusz Sewerus
wydaje edykt, który „pod groźbą ciężkiej kary zabronił przechodzić na juda-
izm. To samo zarządził także w stosunku do chrześcijan”3. Owo zarządzenie
rozpoczęło prześladowania wyznawców tej religii. Z tego powodu Klemens
opuszcza Aleksandrię i udaje się do Kapadocji4, gdzie umiera około roku 215.
Euzebiusz z Cezarei5 określa go kapłanem, jednakże informacja ta jest dziś
kwestionowana.

1 
Cf. T. Kotula, Septymiusz Sewerus, Wrocław 1986.
2 
Euzebiusz z Cezarei, Historia Kościoła, VI 6.
3 
Eliusz Spartanus, Sewer 17, przekład H. Szelest. Cf. J. Daniélou, H.-I. Marrou, Historia
Kościoła, I, Warszawa 1984, s. 121 nn.
4 
Euzebiusz, dz. cyt., VI 11.
5 
Euzebiusz, dz. cyt., VI 11.
8 Wstęp

Za czasów Septymiusza Sewera filozofia skłaniała się coraz bardziej ku mi-


styce, głównie przez swój związek z religią. Jednym z jej prądów jest niezwykle
zawiły tak zwany gnostycyzm będący swoistą teorią poznania o charakterze
ezoterycznym6. Stanowi on pochodzącą ze Wschodu mieszaninę poglądów irań-
skich, indoirańskich, judaizmu, orfizmu, neopitagoreizmu i neoplatonizmu oraz
mentalności zabobonnej. Był przeznaczony jedynie dla wybranych. Podkreśla
dualizm ducha i materii oraz dobra i zła. Przyznając przewagę złu, propagował
skrajny pesymizm. Głosił wprawdzie racjonalną epistemologię (gnósis – pozna-
nie), był jednak metaracjonalny, uważając, że mistycyzm jest kluczem, który
rozwiązuje zagadki wszechświata. W parze z tym szły skomplikowane teorie
numeryczne i rozbudowana astrologia. Głównym ośrodkiem skupiającym in-
telektualistów tego okresu był krąg Julii Domny (170–215), żony Septymiusza
Sewera. Wykształcona cesarzowa pochodziła z Emesy w Syrii, gdzie jej ojciec
był kapłanem boga Słońca. Wiadomo, że do kręgu tego należał pisarz Flawiusz
Filostratos, w którego twórczości pobrzmiewają wyraźnie nuty irracjonalne7.
Gnoza swoją tendencją do uczestniczenia w coraz wyższych wtajemnicze-
niach zaraziła też myśl wczesnochrześcijańską. Można przypuszczać, że asumpt
do tego dały słowa św. Pawła8 o „człowieku, który został porwany do raju i sły-
szał tajemne słowa, których nie godzi się człowiekowi powtarzać”. Chrześci-
jańscy gnostycy (poznający) stanęli w opozycji do wierzących (pístis – wiara).
Gnostycyzm chrześcijański miał wiele sekt i był prawdziwą chorobą młodego
Kościoła9. Świadczy ona o zapotrzebowaniu części wiernych na taką naukę10.
Wyznawcy niektórych z tych sekt posuwali się do ekstremalnej ascezy wypły-
wającej z potępienia tego, co materialne i cielesne. Trzeba tu jeszcze zaznaczyć,
że posthellenistyczna Aleksandria była tyglem, w którym mieszały się wszystkie
te prądy filozoficzne i religijne.
Z pism Klemensa zachował się ich główny zręb. Ich prezentację należy
rozpocząć od Zachęty Greków11 skomponowanej według zasad Protreptyku
Arystotelesa. Autor dyskutuje w tym utworze w kulturalny sposób z politeizmem
i mitologicznymi wierzeniami Greków, wzywając ich do przyjęcia chrześcijań-
stwa. Drugim pismem jest Wychowawca w trzech księgach. Owym wychowawcą

6 
Cf. G. Quispel, Gnoza, Warszawa 1988.
7 
Cf. Flawiusz Filostratos, Żywot Apolloniosa z Tyany, z języka greckiego przełożył, wstępem
i komentarzem opatrzył M. Szarmach, Toruń 2000, s. 11.
8 
2 Kor 12, 2–4.
9 
M. Simon,Cywilizacja wczesnego chrześcijaństwa, Warszawa 1979, s. 163.
10 
J. Jaeger, Wczesne chrześcijaństwo i grecka paideia, Kraków 1997, s. 72.
11 
Przekład ks. J. Sołowianiuka, [w:] Apologie, PSP XLIV, Warszawa 1988.
Wstęp 9

jest Chrystus – Syn Boży – Logos, który poucza, jak powinni żyć chrześcijanie.
Ponieważ Wychowawca kończy się słowami o Nauczycielu, wysunięto przypusz-
czenie, że taki tytuł mogła nosić trzecia, nienapisana część tej trylogii12. Pogląd
ten jednak się nie przyjął. Zachowało się też główne dzieło Klemensa Kobierce13
w ośmiu księgach, niedokończone, będące obszernym wykładem filozofii chrze-
ścijańskiej. Należy tu jeszcze wymienić krótką homilię – diatrybę: Czy człowiek
bogaty może być zbawiony14, opartą na Mk 10, 17–31, w której autor nawołuje do
rozumnego korzystania z dóbr materialnych, czego zaprzeczeniem jest nadmierne
przywiązywanie się do nich. We fragmentach dotarły do nas Wyciągi z Teodota,
który był gnostykiem, Wybór tekstów prorockich i O kanonach Kościoła. Pisma
znane nam jedynie z tytułów to Szkice, O Wielkanocy, O poście i Przeciw tym,
co popadli w błąd żydowski.
Wychowawca (Paidagogós) składa się, jak wspomniano, z trzech ksiąg.
Podział ten pochodzi zapewne od samego Klemensa, ale wyodrębnienie rozdzia-
łów w poszczególnych księgach, w którym brak jest konsekwencji, może być
udziałem kopisty. Tytułowym Wychowawcą jest Jezus Chrystus, druga osoba
Trójcy Świętej, Syn Boży, Logos. Tłumaczenie tego ostatniego słowa przyspa-
rza wiele kłopotów, gdyż może ono znaczyć też odwieczną myśl, rozum i sło-
wo15. W księdze pierwszej, teoretycznej i bardzo zawiłej, Klemens wykazuje, że
wszyscy potrzebujemy kierownictwa Wychowawcy, który prowadzi nas, dzieci
Boga, w duchu dobroci, sprawiedliwości i miłości. Autor wykłada tu zasady
Bożej pedagogiki względem nas i często polemizuje z gnostykami występują-
cymi przeciwko prostocie wiary. „Wiara jest doskonała sama z siebie i niczego
jej nie brakuje” (I 29). Ufający Wychowawcy chrześcijanin jest prawdziwym
gnostykiem, a nie kimś „chełpiącym się mądrością” (I 39). Jego „postępowanie
jest aktywnością duszy rozumnej, na którą wpływ ma wyrobiony osąd i dążenie
do prawdy. Życie chrześcijanina jest [...] całością złożoną z działań rozumnych,
a więc realizacją tego, czego nauczył nas Logos, a co nazywamy wiarą” (I 102).
Księgi druga i trzecia zawierają praktyczne wskazówki na temat moralności oraz
wiele uwag dotyczących chrześcijańskiego savoir­‑vivre’u: jedzenia, picia, pie-
lęgnacji ciała, stroju, domu i życia małżeńskiego. Klemens podkreśla rozsądnie,
że „złoty środek jest podstawową zasadą we wszystkim” (II 16). Całość kończy

12 
T. Zieliński, Chrześcijaństwo antyczne, Toruń 1999, s. 213.
13 
Z języka greckiego przełożyła, wstępem, komentarzem i indeksami opatrzyła J. Niemirska­
‑Pliszczyńska, Warszawa 1994.
14 
Przełożył ks. J. Czuj, Warszawa 1953.
15 
Cf. R. M. Leszczyński, Starożytna koncepcja Logosu i jej wpływ na myśl wczesnochrze-
ścijańską, Warszawa 2004
10 Wstęp

hymn do Chrystusa w anapestach. Księga pierwsza różni się od dwu pozostałych


nadmiarem biblijnych cytatów, ich często sofistyczno­‑alegoryczną interpretacją
i męczącymi powtórzeniami.
Focjusz, patriarcha Konstantynopola z IX wieku stwierdza16, że: „styl
[Wycho­wawcy] jest kwiecisty, umiarkowany, górnolotny i przyjemny. Rzuca się
w pracy wielostronna erudycja autora”. Widać ją przede wszystkim w cytatach.
Głównym autorytetem jest dla Klemensa Pismo Święte, na które powołuje się
stale. Przywołuje je około siedemset pięćdziesiąt razy. Oba Testamenty są dla
niego nierozdzielną całością. Powołując się na św. Pawła, pisze jedynie Apostoł.
Około trzysta pięćdziesiąt razy cytuje autorów greckich, w tym blisko sto razy
sięga do Platona, który jest dla niego uczniem Mojżesza. Bliscy są mu też sto-
icy. Trudno powiedzieć, kiedy cytuje to z głowy, a kiedy z gnomologiów. Taka
była kulturalna atmosfera epoki. Oczytanie Klemensa jest podobne do erudycji
Pliniusza Starszego, Polluksa, Aulusa Gelliusza, Plutarcha, Eliana i Atenajosa.
Zaskakują częste u Klemensa zbieżności cytatów z komików, z tym ostatnim
zwłaszcza, gdy obaj piszą o niezdrowej pogoni za luksusem. Klemens nie mógł
jednak z powodów chronologicznych znać Uczty mędrców17. Mógł wszak czytać
Zagadnienia biesiadne Plutarcha i Diatryby Musoniusa Rufusa. Podobieństwa
te zostały zaznaczone w przypisach. Jest też bardzo dobrze przygotowanym
uczniem retorów, kiedy w księdze II i III pisze małe diatryby, by poprawić
obyczaje chrześcijan i wpłynąć na sposób ich życia, by nie gonili za luksusem,
smakołykami i nadużywaniem wina, nie ulegali obżarstwu i przesadnemu ota-
czaniu się służbą18. Tematy te mieszczą się w katalogu retorycznych wystąpień
sporządzonym przez André Oltramare’a19. Czyni to z właściwym diatrybom
humorem, ironią, satyrycznym, ocierającym się o karykaturę tonem. Sięga także
po fikcyjny dialog, jak chociażby z Homerem (III 14). To wszystko, zdaniem
Martina Pujiuli20, świadczy, że Wychowawca był adresowany do wykształco-
nych, zamożnych chrześcijan aleksandryjskich i do słuchaczy Aleksandryjskiej
Szkoły Katechetycznej. Klemens jawi się w tym dziele rzecznikiem syntezy
nauki chrześcijańskiej z tym, co było zdrowe w kulturze grecko­‑rzymskiej,

16 
Biblioteka 10, przekład O. Jurewicza
17 
Atenajos, Uczta mędrców, z j. greckiego przełożyli, wstępem i komentarzem opatrzyli
K. Bartol i J. Danielewicz, Poznań 2010, s. 8
18 
Clément d’Alexandrie, Le Pédagogue, livre I, introduction et notes H.-I. Marrou, Paris
1960, s. 85.
19 
A. Oltramare, Les origines de la diatribe romaine, Genève 1926, № 30 nn.
20 
M. Pujiula, Körper und christliche Lebensweise; Clemens von Alexandreia und sein
Paidagogos, Berlin–New York 2006, s. 84 nn.
Wstęp 11

w której wyrósł. Daje nam też ciekawy obraz życia codziennego chrześcijan
w Aleksandrii swoich czasów21.
W roku 914 skryba Baanes sporządził dla biskupa Aretasa z Cezarei w Ka-
padocji rękopis zawierający między innymi to dzieło Klemensa i jego Zachętę
Greków. Znajduje się on w Bibliothèque Nationale w Paryżu. Ponieważ część
tego manuskryptu nie zachowała się, wykorzystuje się dziś późniejsze jego kopie
z X do XV wieku. Editio princeps dzieła opublikował w roku 1550 Victorius
we Florencji.
Dziękuję Panu prof. dr. hab. Sylwestrowi Dworackiemu za życzliwą opinię
wydawniczą.
***
Przekład Wychowawcy został sporządzony na podstawie wydania tekstu O. Stäh-
lina w t. XII serii Griechische Christliche Schriftsteller, Leipzig 1905 i 1936².
Przekłady cytatów biblijnych pochodzą z Biblii Tysiąclecia, Pismo Święte Stare-
go i Nowego Testamentu, Poznań 1965, czasami z drobnymi zmianami. Końcowy
hymn do Chrystusa tłumaczył prof. dr hab. Jerzy Danielewicz.

Sztum, 31 października 2011 roku Marian Szarmach

21 
Cf. A. G. Hamman, Życie codzienne pierwszych chrześcijan (95–197), Warszawa 1990.
Bibliografia

Bibliografia

Wydania

Clemens Alexandrinus, Protrepticus und Paedagogus, hrsg. von O. Stählin, Leipzig


1905; 1936²; dritte durchgesehene Auflage von U. Treu, Berlin 1972.
Clément d’Alexandrie, Le Pédagogue, livre I, éd. H.-I. Marrou, M. Harl, Paris 1960,
Sources Chrétiennes 70.
Clément d’Alexandrie, Le Pédagogue, livre II, éd. C. Mondésert, H.-I. Marrou, Paris
1965, Sources Chrétiennes 108.
Clément d’Alexandrie, Le Pédagogue, livre III, éd. C. Mondésert, Ch. Matray, H.-I. Mar-
rou, Paris 1965, Sources Chrétiennes 158.
M. Markovich, J. C. M. Winden, Paedagogus, Vigiliae Christianae 61, Supplementum,
Leiden 2002.

Przekłady

Clemens von Alexandreia, Der Erzieher von O. Stählin, Band I, Buch I, München 1934.
Clemens von Alexandreia, Der Erzieher von O. Stählin, Band II, Buch II–III, München
1934.
Clément d’Alexandrie, Le Pédagogue, livre I, traduction de M. Harl, Paris 1960, Sources
Chrétiennes 70.
Clément d’Alexandrie, Le Pédagogue, livre II, traduction de C. Mondésert, Paris 1965,
Sources Chrétiennes 108.
Clément d’Alexandrie, Le Pédagogue, livre III, traduction de C. Mondésert et Ch. Matray,
Paris 1970, Sources Chrétiennes 158.
Klemens Aleksandryjski, Pedagog I 1; II 2; II 7; III 3; i III 9, tłumaczył M. Michalski, [w:]
M. Michalski, Antologia literatury patrystycznej, Warszawa 1975, t. I, s. 344–352.
14 Bibliografia

Klemens Aleksandryjski, Pedagog, księga I, wstęp, tłumaczenie, komentarz ks. T. Putona,


maszynopis B KUL, Lublin 1977.
Clemente Alessandrino, Il Pedagogo, introduzione, traduzione e note a cura di D. Tes-
sore, Roma 2005.

Opracowania

Drączkowski F., Gnoza w ujęciu Klemensa Aleksandryjskiego, [w:] Gnostycyzm


i współczesna gnoza, Studia Antiquitatis Christianae 12, Warszawa 1996, s. 9–21.
Kotula T., Septymiusz Sewerus, Wrocław 1986.
Leszczyński R. M., Starożytna koncepcja Logosu i jej wpływ na myśl wczesnochrześcijańską,
Warszawa 2004.
Literatura Grecji Starożytnej, pod red. H. Podbielskiego, t. II, Lublin 2005.
Pujiula M., Körper und christliche Lebensweise; Clemens von Alexandreia und sein
Paidagogos, Berlin­–New York 2006, z wyczerpującą bibliografią.
Quispel G., Gnoza, Warszawa 1988.
Wykaz skrótów biblijnych

Ag – Proroctwo Aggeusza
Am – Proroctwo Amosa
Ba – Proroctwo Barucha
Dn – Proroctwo Daniela
Dz – Dzieje Apostolskie
Ef – Św. Pawła List do Efezjan
Est – Księga Estery
Ez – Proroctwo Ezechiela
Flp – Św. Pawła List do Filipian
Ga – Św. Pawła List do Galatów
Hbr – List do Hebrajczyków
Iz – Proroctwo Izajasza
J – Ewangelia św. Jana
1 J – Pierwszy List św. Jana
Jr – Proroctwo Jeremiasza
Jk – List św. Jakuba
Jdt – Księga Judyty
Kol – Św. Pawła List do Kolosan
Kpł – Księga Kapłańska
1 Kor – Św. Pawła I List do Koryntian
2 Kor – Św. Pawła II List do Koryntian
Krl – Księga Królewska
Lm – Lamentacje Jeremiasza
Lb – Księga Liczb
Łk – Ewangelia św. Łukasza
Mdr – Księga Mądrości
16 Wykaz skrótów biblijnych

Mk – Ewangelia św. Marka


Mt – Ewangelia św. Mateusza
Na – Proroctwo Nahuma
Ap – Apokalipsa św. Jana
Oz – Proroctwo Ozeasza
Prz – Księga Przysłów
Pwt – Księga Powtórzonego Prawa
Ps – Księga Psalmów
1 P – Pierwszy List św. Piotra
2 P – Drugi List św. Piotra
Rdz – Księga Rodzaju
Rz – Św. Pawła List do Rzymian
Sm – Księga Samuela
Sdz – Księga Sędziów
Syr – Mądrość Syracha
1 Tes – Św. Pawła I List do Tesaloniczan
2 Tes – Św. Pawła II List do Tesaloniczan
Tt – Św. Pawła List do Tytusa
1 Tm – Św. Pawła I List do Tymoteusza
2 Tm – Św. Pawła II List do Tymoteusza
Wj – Księga Wyjścia
Za – Proroctwo Zachariasza

Pozostałe skróty

CAF – Comicorum Atticorum Fragmenta, ed. Th Kock, Lipsiae 1880–1888


DL – Diogenes Laertios, Żywoty i poglądy sławnych filozofów
Fragm. – Fragment
SVF – Stoicorum Veterum Fragmenta, ed. J. von Arnim, Lipsiae 1903–1905
TGF – Tragicorum Graecorum Fragmenta, ed. A. Nauck, Lipsiae 1888
Księga I
I. Co oznajmia Wychowawca

I. Co oznajmia Wychowawca

1. Układamy dla was, dzieci, fundament prawdy1, podwaliny świątyni wielkiego


Boga i niewzruszonego poznania, przedstawiamy piękną zachętę pragnienia życia
wiecznego opartego na posłuszeństwie i wyrastającego z rozumnego podłoża.
W człowieku można wyróżnić jego charakter, doznania i działania2. Zachęta
Greków3 zajęła się charakterem człowieka, będąc przewodnikiem jego poboż-
ności. Ów Logos zachęcający sprawuje swoją funkcję w gmachu wiary niczym
kil okrętowy. Dzięki niemu przeżywamy radość wyparłszy się starych wierzeń
i podążamy niczym młodzieńcy ku zbawieniu śpiewając radośnie z proroczym
psalmistą4: „Jak dobry jest Bóg dla prawych, dla tych, co są serca czystego”. Tak
jak Logos doradzający kieruje wszystkimi przedsięwzięciami, Logos zachęcający
leczy cierpienia. Jest to jeden i ten sam Logos wyzwalający człowieka od pospoli-
tych i światowych nawyków, prowadząc go do jedynego zbawienia polegającego
na wierze w Boga. Ów niebiański przewodnik Logos, kiedy nawołuje nas do
zbawienia, nazywa się zachęcającym. Jest to szczególne jego określenie, jako że
pobudza. Taka bowiem pobożność jest zachętą wszczepiającą w umysł otrzymane
od natury pragnienie życia teraz i w przyszłości. Logos zachęcający5, będący
równocześnie naszym sługą i Panem, udziela ze swojej istoty rad tym, którzy się
doń zwracają, zapewniając całkowite wyleczenie z naszych cierpień. Najlepiej

1 
Cf. Pindar, fragm. 194 (Snell).
2 
Tym samym rozróżnieniem posługuje się Arystoteles, Poet. 1447 a 28, analizując sztukę
tancerzy.
3 
Klemens robi aluzję do swego wcześniejszego pisma.
4 
Ps 72, 1.
5 
Klemens korzysta tu z zawiłej terminologii stoickiej, którą objaśnia Seneka, List 95, 65.
20 Księga I

będzie go nazywać jedynym określeniem Wychowawcy. Jest on Wychowawcą


praktycznym, a nie teoretycznym. Jego celem jest ulepszanie naszej duszy, nie
zaś jedynie jej pouczanie. Zamierza bowiem kierować ją ku życiu roztropnemu
i cnotliwemu, a nie prowadzić drogą uczonych rozważań.
2. Logos sprawuje również funkcję pouczającą6, nie będziemy jednak teraz tym
się zajmowali. Jako taki odsłania i okazuje prawdy teoretyczne i dogmatyczne.
Wychowawca natomiast działa praktycznie. Nakłonił nas zrazu do uporządko-
wania obyczajów, teraz zaś nawołuje do wykonywania obowiązków, przedsta-
wiając jasne zasady i wskazując potomnym przykłady dawnych grzeszników.
Jedno i drugie zaś czyni poprzez ukazywanie przykładów. Z jednej strony mamy
bowiem naśladować to, co dobre, z drugiej odwracać się i stronić od złych
przykładów.
3. Kuracja cierpień polega na tym, że Wychowawca, sięgając po przykłady,
wzmacnia tym dusze, gdyż niejako łagodnymi lekami przez życzliwe napomi-
nanie kieruje nas, już pozyskanych do poznania pełni prawdy. Zdrowie i wiedza
nie są tym samym. Do wiedzy dochodzimy poprzez naukę, zdrowie zaś polega
na trosce o ciało. Do kogoś ciągle jeszcze chorego nie docierają pouczenia,
musi najpierw wyzdrowieć. Czego innego wymaga się od uczących się, czego
innego zaś od chorych. Chorzy na ciele potrzebują lekarza, chorzy zaś na duszy
Wychowawcy, by wyleczył nasze cierpienia, a dalej prowadził nas do szkoły,
przygotowując czystą duszę na przyjęcie objawienia Logosu. Kochający ludzi
Logos, pragnąc naszej doskonałości, czyni to przez stopniowe leczenie, które
polega na mądrej zasadzie, by najpierw zachęcać, dalej wychowywać, a na
końcu uczyć.

O stoickiej filozofii pouczającej pisze Seneka, List 95. 1. Klemens może chciał zająć się tą
6 

funkcją w innym piśmie.


II. Wychowawca prowadzi nas, gdyż jesteśmy
grzeszni

II. Wychowawca prowadzi nas,


gdyż jesteśmy grzeszni

4. Nasz Wychowawca jest, o dzieci, podobny do swego Ojca będąc jego Synem.
Nie popełnia błędów, postępuje nienagannie, obce są Mu cierpienia duszy. Jako
nieskalany Bóg w ludzkiej postaci, wypełniający wolę Ojca, Logos – Bóg, Ten,
który siedzi po prawicy Ojca, jest w Ojcu i jest Bogiem we własnej osobie, jest
dla nas przykładem bez skazy. Winniśmy się przeto starać ze wszystkich sił, by
upodobnić się do niego duchowo. Jest On zupełnie wolny od ludzkich namięt-
ności i stąd też jako jedyny bezgrzeszny pozostaje jedynym sędzią. Starajmy się
więc, jak tylko możemy, by grzeszyć jak najmniej. Nic bowiem nie cieszy nas
tak, jak w pierwszym rzędzie uwolnienie się od namiętności i chorób, a dalej
zapobieganie przyzwyczajeniu popełniania tych samych grzechów. Najlepiej
byłoby w ogóle nie grzeszyć. Mówimy jednak, że to przynależy jedynie Bogu.
Dalej nigdy nie popełniać złych czynów, co jest właściwe mędrcom. Po trzecie,
nie powinno się popadać w liczne grzechy wbrew woli, co cechuje dobrze wy-
chowanych. Na koniec, nie powinno się trwać długo w grzechach. Zbawiennym
środkiem dla skruszonych jest ponowne podejmowanie walki.
5. Moim zdaniem Wychowawca przemawia najbardziej trafnie ustami Mojże-
sza7: „Gdyby jednak nagle ktoś przy kimś umarł i ten sprowadził nieczystość na
swoją głowę poświęconą, niech ostrzyże ją w dniu oczyszczenia”, nazywając
niespodziewaną śmierć grzechem nieumyślnym. Kala ona i plami duszę. Zaleca
się szybkie leczenie, nakazując natychmiast ogolić głowę. Radzi obciąć włosy
niewiedzy, gdyż osłaniają rozum. Ten pozbawiony włochatej materii zła, ulegnie

7 
Lb 6, 9.
22 Księga I

skrusze. Dalej czytamy8: „Poprzedni jednak okres nie będzie policzony”. Z tego
wynika, że istnieją grzechy popełnione bez zgody rozumu. Grzech nieumyślny
został nazwany nagłą śmiercią, grzech zaś w ogóle – dowodem braku rozumu.
Dlatego też rolą Wychowawcy jest powstrzymywanie nas od błędu braku rozumu.
6. Nasz Wychowawca jest Logosem, który – napominając – leczy choroby
przeciwne naturze duszy. Potocznie leczenie chorób ciała nazywa się medycyną,
a tę sztukę stworzyła mądrość ludzka. Jedynie pochodzący od Ojca Logos jest
lekarzem chorób moralnych człowieka i uzdrowicielem niedomagającej duszy.
Pismo9 mówi: „Zbaw sługę Twego! Ty jesteś Bogiem moim, Panie, zmiłuj się
nade mną, by nieustannie wołać do Ciebie”. Według Demokryta10 „choroby ciała
leczy medycyna, duszę uwalnia od cierpień mądrość”. Dobry zaś Wychowawca
będący Mądrością, pochodzącym od Ojca Logosem, Stwórcą człowieka, troszczy
się o całe stworzenie, leczy jego ciało i duszę, a więc całe jego jestestwo. Kiedy
Zbawiciel powiedział paralitykowi11: „Wstań, weź swoje łoże i idź do domu”,
chory natychmiast wyzdrowiał. Do umarłego zaś rzekł12: „Łazarzu, wyjdź na
zewnątrz”, a ten, zmartwychwstały, wyszedł z grobu taki, jaki był przed chorobą.
On leczy duszę przez polecenia, łaski i rady wymagające czasu. Bogaty w łaski
mówi nam, grzesznikom13: „Odpuszczają ci się grzechy twoje”, a my w jednej
chwili stajemy się dziećmi, które otrzymały od Niego to, co najlepsze i najpew-
niejsze. Jego potęga troszczy się najpierw o wszechświat, niebo, obroty słońca,
bieg gwiazd, a dalej o człowieka, na którym skupia całą swoją gorliwość, uznając
go za dzieło najwspanialsze. Ta troska oddała duszę ludzką we władanie mądrości
i roztropności, ciało zaś ozdobiła pięknem i harmonią. Ciału i duszy zaszczepiła
własną prawość i piękno, które pomagają ludziom w ich działalności14.

8 
Lb 6, 12. Klemens wdaje się tu w zawiłą egzegezę tekstu biblijnego.
9 
Ps 85, 2–5.
10 
Fragm. 32 (Diels).
11 
Mt 9, 6.
12 
J 1, 43.
13 
Łk 20, 23.
14 
Stoicka, antropocentryczna koncepcja wszechświata (SVF II, 1152–1167 i Cic. O naturze
bogów II 130–133) była chętnie wykorzystywana przez pisarzy chrześcijańskich. Cf. Do Diogneta
X 2: „Bóg bowiem umiłował ludzi. Dla nich stworzył świat. Im poddał wszystko, co jest na ziemi.
Ich obdarzył myślą i rozumem”, przekład A. Świderkówny.
III. Wychowawca kocha ludzi

III. Wychowawca kocha ludzi

7. Pan wspiera każdego i każdemu pomaga jako człowiek i jako Bóg. Jako Bóg
odpuszcza nam nasze grzechy, a jako człowiek uczy, jak ich unikać. Człowiek,
będąc dziełem Boga, jest też jego przyjacielem. Wszystko inne Bóg stworzył
rozkazem, człowieka zaś uczynił sam, swoimi rękoma15 i tchnął w niego coś
z siebie. Człowiek jest więc tworem ukształtowanym przez Niego i do Niego
podobnym. Bóg sam stworzył go dlatego, że był tworem Jego godnym, albo
też zasługiwał z innego powodu na Jego miłość. Jeżeli więc człowiek zasłużył
sam z siebie na Boży wybór, to dobry Bóg pokochał go jako dobrego. Tkwiące
w człowieku uczucie miłości jest tym, co można nazwać tchnieniem Boga. Jeżeli
zaś człowiek został wybrany z innego powodu, to Bóg nie miał innej przyczyny,
by go stworzył, jak tę, że bez niego takiego, jakim jest, nie byłby dobrym Stwórcą,
a człowiek nie doszedłby do poznania Boga. Gdyby nie stworzył człowieka, nie
stworzyłby też tego wszystkiego, co stworzył dla człowieka. Bóg okazał poprzez
dzieło stworzenia swoją wolę, to jest ukrytą w sobie moc. Tworząc człowieka
takim, jaki jest, ujrzał to, co miał w sobie i czego pragnął. „Dla Boga nie ma
nic niemożliwego”16.
8. Człowiek stworzony przez Boga jest już przez to wywyższony i dlatego
jest tak bliskim Temu, przez którego jest umiłowany. Czy dla kogoś może być
godne miłości to, czego on nie kocha? Jeśli człowiek jest wart miłości, Bóg
więc go kocha. Jak może być niekochany ten, dla którego Jednorodzony Syn
– Logos podstawa naszej wiary, został posłany z łona Ojca? Sam Pan, będący

15 
Rdz 2, 7.
16 
Łk 1, 37.
24 Księga I

fundamentem wiary, mówi wyraźnie17: „Ojciec sam was miłuje, bo wyście mnie
umiłowali”, a dalej18: „Tyś ich umiłował tak, jak mnie umiłowałeś”. Czego więc
pragnie Wychowawca i co zapowiada? Wskazuje nam czynem i słowem, jak
należy postępować i odradza, czego należy unikać. To jest jasne. Istnieje też
inny rodzaj słów – nauczanie. Jest ono proste i duchowe, polega zaś na precyzji
w dociekaniu i na rozważaniu tajemnicy. Teraz pomijam to zagadnienie.
9. Wypada kochać z wzajemnością Tego, który prowadzi nas z miłością ku
lepszemu życiu i byśmy żyli zgodnie z Jego wolą, nie tylko wypełniając, co po-
leca, czy wystrzegając się tego, co zakazuje, ale też unikając złych przykładów,
naśladując natomiast dobre. Tym sposobem wypełnimy dzieła Wychowawcy,
upodabniając się do Niego, by ziściło się19: „Uczyńmy człowieka na Nasz ob-
raz, podobnego Nam”. Błądząc w życiu niczym w głębokich ciemnościach,
potrzebujemy wypróbowanego, dobrego przewodnika. Najlepszym nie będzie
ślepiec, który, jak mówi Pismo20, zaprowadzi innych ślepców do przepaści, ale
Logos o bystrym wzroku21, przenikającym zakamarki serca. Podobnie jak nie ma
światła, które nie oświeca, impulsu, który nie wprawia w ruch, kogoś miłującego,
kto nie kocha, tak nie ma też dobra nieprzynoszącego korzyści i nieprowadzą-
cego do zbawienia. Winniśmy więc kochać przykazania Pana uczynkami. Sam
Bóg, przyjmując ciało, wyraźnie wskazał na cnotę praktyczną i teoretyczną22.
Przyjmując Logos jako prawo, uznajemy jego przykazania i napomnienia jako
najkrótszą i najszybszą drogę do wieczności. Podstawą tych przykazań nie jest
strach, lecz przekonanie.

17 
J 16, 27.
18 
J 17, 23.
19 
Rdz 1, 26.
20 
Mt 15, 14.
21 
Platon, Prawa 809 A.
22 
Cf. Musonius Rufus VI 22, 5 (Hense). Zagadnienie życia aktywnego i kontemplacyjnego
było tematem dyskusji w Drugiej Sofistyce.
IV. Logos wychowuje zarówno mężczyzn jak i kobiety

IV. Logos wychowuje


zarówno mężczyzn, jak i kobiety

10. Miłując więc w pełni to piękne posłuszeństwo, oddajemy się Panu, trzymając
się usilnie, niczym liny kotwicznej, tej wiary, przekonani, że ta sama cnota doty-
czy zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Jeśli mężczyźni i kobiety mają tego samego
Boga, to mają też tego samego Wychowawcę. Wszystko jest w nich podobne,
bo jeden Kościół, jedna moralność i wstyd, wspólne pożywanie pokarmów,
węzeł małżeński, odpoczynek, wzrok, słuch wiedza, nadzieja, posłuszeństwo
i miłość. Ci przeto, którzy wiodą wspólne życie, mają wspólną łaskę i oczekują
wspólnego zbawienia. Mają też wspólną cnotę i wychowanie. Pismo mówi23 :
„Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą”. W tym życiu kobieta różni
się od mężczyzny, w przyszłym zaś nie. Tam za życie wspólne i święte zostały
przygotowane nagrody nie dla mężczyzn i kobiet, ale dla człowieka wyzwolo-
nego od pożądliwości. To pożądliwość dzieli go na dwie różne istoty. Istnieje
przeto wspólne określenie dla mężczyzn i kobiet: człowiek.
11. Sądzę, że dlatego mieszkańcy Attyki nazywali zarówno chłopca, jak i dziew-
czynkę dzieckiem. Jeśli można przywołać komika Menandra24, to w Bitej mówi
on jakoś tak:

Moja córeczka jest z natury


bardzo miłym dzieckiem.

23 
Łk 20, 34.
24 
CAF III, 428.
26 Księga I

Podobnie słowo „jagnięta” określa obie płcie, bo odnoszą się do samczyka


i samiczki. „Pan jest naszym Pasterzem”25 na wieki. Amen. „Bez pasterza ani
owce żyć nie powinny, ani nic innego, a więc dzieci nie obejdą się bez dozoru
wychowawcy, ani słudzy bez panów”26.

25 
Ps 22, 1.
26 
Platon, Prawa 808 D, przekład W. Witwickiego.
V. Każdy poszukujący prawdy jest dzieckiem Bożym

V. Każdy poszukujący prawdy


jest dzieckiem Bożym

12. Z samej nazwy wynika, że pedagogia zajmuje się wychowaniem dzieci. Nale-
ży teraz przyjrzeć się dzieciom, o których Pismo mówi symbolicznie i ustanowić
im Wychowawcę. My jesteśmy tymi dziećmi. Pismo wysławia nas wielokrot-
nie i w różny sposób, a zmieniając przy tym słowa chce oddać prostotę wiary.
W Ewangelii27 powiedziano: „Jezus stanął na brzegu i rzekł do nich: Dzieci, czy
nie macie co na posiłek?” Swoich uczniów nazwał więc dziećmi. Czytamy28
też: „Wtedy przyniesiono Mu dzieci, aby włożył na nie ręce i pomodlił się za
nie, a uczniowie szorstko zabraniali im tego. Lecz Jezus rzekł: Dopuście dzieci,
a nie przeszkadzajcie im przyjść do mnie. Do takich bowiem należy Królestwo
niebieskie”. A co mają znaczyć Jego słowa29: „Jeśli się nie odmienicie i nie
staniecie jako dzieci, nie wejdziecie do Królestwa niebieskiego”? Nie mówi tu
przenośnie o odrodzeniu się, lecz nakłania nas do naśladowania prostoty dzieci.
Również i duch proroczy uznaje nas jako dzieci. Czytamy30, że „dzieci obciąw-
szy gałęzie oliwek i palm wyszły naprzeciw Pana i głośno mówiły: Hosanna
Synowi Dawida, błogosławiony, który przychodzi w imię Pańskie”. A więc Panu
należy się światło i chwała połączona z modłami. To bowiem znaczy w języku
greckim Hosanna31.

27 
J 21, 4–5.
28 
Mt 19, 13–14.
29 
Mt 18, 3.
30 
Mt 21, 8–9.
31 
Św. Hieronim (List 20) zwraca uwagę na zbyt dowolne tłumaczenie tego hebrajskiego
słowa będącego błagalnym wezwaniem.
28 Księga I

13. Moim zdaniem, Pismo, nawiązując do przywołanego proroctwa, gani niejako


niedbałych, mówiąc32: „Czy nigdy nie czytaliście: z ust niemowląt i ssących zgo-
towałeś sobie chwałę?” Podobnie i Pan zachęca w Ewangelii, aby Go słuchali,
gdyż spieszy się już do Ojca. Wzbudza tym zaciekawienie u swoich słuchaczy,
przepowiadając, że rychło odejdzie i tłumaczy, że powinni bardziej wykorzysty-
wać to, że Logos nie wstąpił jeszcze do nieba. Nazywa ich ponownie dziećmi,
mówiąc33: „Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami”. I znowu przyrównuje Króle-
stwo niebieskie do dzieci w słowach34: „Na rynkach przebywają i przymawiają
jedne drugim: przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście, biadoliliśmy, a wyście
nie płakali”. Również w innych miejscach występują podobne wypowiedzi,
wszak nie tylko w Ewangelii, ale i u proroków. Dawid35 więc mówi: „Chwalcie,
dziatki, Pana, chwalcie imię Pańskie”, a Izajasz36„ Oto ja i dzieci, które dał Bóg”.
14. Dziwisz się, gdy słyszysz, że i poganie są wobec Pana dziećmi? Wydaje mi
się, że nie znasz dobrze attyckiej greki, z której można się nauczyć, że ładne,
młode i wolne dziewczyny nazywano dziewczątkami. To zdrobnienie dyktował
ich dziecinny wiek. Kiedy Pan mówi37: „Jagnięta moje niech staną po prawej
stronie”, jest to aluzja do naiwnych dzieci, które są niczym jagnięta, a nie do
dorosłych ludzi podobnych raczej do owiec. Uznał jagnięta za godne wyróżnie-
nia, doceniając ich delikatność, młodość umysłu i prostoduszność. Kiedy zaś
mówi38: „jak cielątka ssące”, czyni też aluzję do nas, czy też porównując nas39
do „gołębia niewinnego i bez gniewu”. Nakazuje zaś ustami Mojżesza40, by ofia-
rować za grzechy dwa młode gołębie lub parę turkawek, daje do zrozumienia,
że młodzieńcza niewinność i prostoduszność, a także pacholęca nieznajomość
zemsty są miłe Bogu. Na tej podstawie możemy sądzić, że podobne oczyszcza
się przez podobne41. Tchórzliwość turkawek obrazuje bojaźń przed grzechem.
Nazywanie nas pisklętami poświadcza Pismo42: „Jak ptak swoje pisklęta zbiera
pod swoje skrzydła”. Jesteśmy więc pisklętami Pana. Logos przypisuje wiekowi

32 
Mt 21, 16.
33 
J 13, 33.
34 
Mt 11, 16–17.
35 
Ps 112, 1.
36 
Iz 8, 18.
37 
Mt 25, 33.
38 
Am 6, 4.
39 
Mt 10, 16.
40 
Kpł 5, 11.
41 
Cf. Kobierce III 18, 3.
42 
Mt 23, 37.
V. Każdy poszukujący prawdy jest dzieckiem Bożym 29

dziecięcemu cudownie i mistycznie prostotę ducha. Raz nazywa nas dziećmi,


kiedy indziej pisklętami lub niemowlętami, a jeszcze inaczej synami i ludem
młodym lub nowym. „Sługom zaś moim, mówi43, zostanie nadane nowe imię,
które będzie błogosławione na wieki”.
15. Nowym imieniem nazywa to, co świeże, nieskalane i proste, niewinne i praw-
dziwe. W innym miejscu mówi o nas alegorycznie, że jesteśmy źrebiętami, które
nie znają jarzma zła i złośliwości, lecz wyprostowane biegną przy boku ojca.
Nie mówi o nas, jako o „źrebcach lubieżnych, z których do klaczy bliźniego
rży każdy”44, lecz nazywa nas wolnymi i dopiero co narodzonymi, cieszącymi
się wiarą i cwałującymi ku prawdzie. Ich celem jest zbawienie, zaś sprawy
tego świata depczą kopytami, mając je za nic. „Raduj się wielce, Córo Syjonu,
wołaj radośnie, Córo Jeruzalem! Oto król Twój idzie do ciebie, sprawiedliwy
i zwycięski. Pokorny – jedzie na osiołku, na oślątku, młodym źrebięciu oślicy”45.
Nie wystarczyło tu słowo „źrebię”, dodano jeszcze „młode”, podkreślając mło-
dość ludzkości pozostającej w Chrystusie i wieczność niestarzejącej się prostoty.
Takich nas, młode źrebięta, niemowlęta, wychowuje nasz boski ujeżdżacz. Pismo
mówi46, że „źrebię przywiązał do winnej latorośli”, nazywając tak alegorycznie
Logos, do którego został przywiązany prosty i niewinny lud. Jak winna latorośl
wydaje wino, tak Syn Boży krew. Ludzie potrzebują do życia jednego i drugiego
napoju. Wino służy ciału, krew zaś duchowi. Skoro Pan nazywa nas również
barankami, trzeba tu przywołać świadectwo Ducha, który mówi ustami Izajasza47,
że Pasterz „pasie swoją trzodę i jagnięta nosi na swojej piersi”.
16. My oczywiście używamy słowa wychowanie i kierowanie, sięgając po okre-
ślenia odnoszące się do dzieci, które są dobrem najwyższym i najdoskonalszym
w życiu. Naszym zdaniem kierowanie nimi (pedagogia) jest dobrym wycho-
waniem prowadzącym od dzieciństwa do cnoty. Pan objawił nam wyraźnie, co
znaczy słowo „dziecko”48, kiedy powstał spór wśród Apostołów, który z nich
jest większym, Jezus postawił w środku dziecko, mówiąc: „Kto się uniży jak to
dziecko, ten jest największym w Królestwie niebieskim”. Nie używa słowa dziec-
ko w znaczeniu okresu życia, w którym brakuje jeszcze zdolności poprawnego

43 
Iz 65, 15–16.
44 
Jr 5, 8.
45 
Za 9, 9.
46 
Rz 49, 11.
47 
Iz 40, 11.
48 
Mt 18, 1–4.
30 Księga I

myślenia, jak sądzili niektórzy. Nie należy rozumieć opatrznie słów49: „Jeżeli nie
staniecie się jak te dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Bożego”. Nie jesteśmy
już bowiem dziećmi baraszkującymi na czworakach po ziemi, lecz wznosząc
umysł ku górze, wyrzekamy się świata i grzechów. Naszymi stopami tak do-
tykamy ziemi, aby sprawić wrażenie, że żyjemy na świecie, w rzeczywistości
jednak idziemy za świętą Mądrością50. To wydaje się głupotą dla tych, którzy
wyostrzyli się osełką przewrotności.
17. Ci, którzy poznali jedynego Boga, są oczywiście dziećmi. Są oni prości,
niewinni i kochają Jednorożców51. Tę przypowieść skierował do tych, którzy
dokonali już pewnego postępu w rozumieniu Logosu, polecając im, by zaniechali
trosk o sprawy doczesne i zachęcając, by podobni dzieciom kroczyli jedynie za
Ojcem. Dlatego zwraca się do nich52: „Nie troszczcie się zbytnio o jutro. Dosyć
ma dzień swojej własnej biedy”. Nakazuje nam więc, byśmy oddaliwszy od
siebie troski tego życia byli związani jedynie z Bogiem. Ci, którzy wypełniają
to przykazanie, są dziećmi Boga i świata. Umiłowani przez Boga błądzą jednak
w świecie. Jeżeli więc, jak mówi Pismo53: „jeden jest nauczyciel w niebie”,
przystoi żeby wszyscy nazywali się Jego uczniami. Prawda wygląda tak, że to,
co doskonałe, należy zawsze do nauczającego Pana, do nas zaś, którzy stale się
uczymy, to, co dziecięce i niemowlęce.
18. Również i prorocy uhonorowali mianem człowieka to, co jest doskonałe.
Z ust Dawida54 słyszymy o szatanie: „Pan gardzi człowiekiem krwi”. Dawid
nazywa go więc człowiekiem, gdyż jest doskonały w tym, co złe. Także i Pan jest
nazywany człowiekiem, bo jest doskonały w sprawiedliwości. Apostoł, zwracając
się do Koryntian55, pisze: „Poślubiłem was przecież jednemu mężowi, by was
przedstawić Chrystusowi jako czystą dziewicę”. Kierując się do Efezjan56, ukazał
to bardzo wyraźnie, mówiąc: „Aż dojdziemy wszyscy razem do jedności wiary
i pełnego poznania Syna Bożego, do Człowieka Doskonałego, do miary wielkości
według Pełni Chrystusa. Nie będziemy dziećmi, którymi miotają fale i porusza

49 
Mt 18, 3.
50 
Cf. Do Diogneta 5.
51 
Nazwa nieistniejącego w przyrodzie zwierzęcia. Występuje ono w Septuagincie Pwt 33, 17.
W tradycji wczesnochrześcijańskiej był symbolem wcielenia Chrystusa.
52 
Mt 6, 34.
53 
Mt 23, 8.
54 
Ps 5, 7.
55 
2 Kor 11, 2.
56 
Ef 4, 13–15.
V. Każdy poszukujący prawdy jest dzieckiem Bożym 31

każdy powiew nauki na skutek oszustwa ze strony ludzi i przebiegłości w spro-


wadzaniu na manowce fałszu. Natomiast żyjąc prawdziwie w miłości sprawmy,
by wszystko rosło ku (Niemu) Jedynemu”. Mówi to „w celu zbudowania ciała
Chrystusa”57 będącego Głową i jedynym Człowiekiem Doskonałym w sprawie-
dliwości. My zaś, jako dzieci unikające wiatrów herezji nadymających pychę i nie
ufając tym, którzy proponują nam innych ojców, osiągamy wtedy doskonałość,
kiedy jesteśmy Kościołem i kiedy uznajemy Chrystusa jako jego Głowę.
19. Wypada teraz zastanowić się nad słowem „niemowlę” (nēpion), gdyż nie okre-
śla się nim nierozumnych. Niemowlę jest na nowo dobre (nēpios), o łagodnym
usposobieniu58. Dlatego też niemowlęciem określamy kogoś łagodnego i spokoj-
nego. Święty Paweł mówi59 jasno: „A jako Apostołowie Chrystusa mogliśmy być
dla was ciężarem, my jednak stanęliśmy pośród was pełni skromności, jak matka
troskliwie opiekująca się swoimi dziećmi”. Dziecko jest łagodne, prostoduszne,
nie udaje, nie kłamie, jest sprawiedliwe i prawe w myśleniu, co jest istotą prostoty
i prawdy. Pismo mówi60: „Na kogo zwrócę z upodobaniem moje spojrzenie, jeśli
nie na łagodnego i spokojnego?” Taki jest dziewiczy61 Logos, delikatny, który
nie udaje. Dlatego też nazywa się dziewiczymi niewinne dziewczęta i chłopców
o czystych sercach. My więc jesteśmy łagodni jako posłuszni, czyniący dobro,
dalecy od gniewu i niedopuszczający do siebie głupoty i przewrotności. Dawne
pokolenia były obłudne i o twardym sercu, my natomiast jesteśmy chórem dzieci
stanowiących nowy lud, tak delikatny, jak one. Apostoł, pisząc do Rzymian62,
przyznaje, że cieszą go serca niewinne i daje niejako definicję „dzieci”, mówiąc:
„Pragnę, abyście byli w dobrym przemyślni, a co do zła – niewinni”.
20. Nie należy słowa niemowlę (nēpios) rozumieć pejoratywnie, chociaż po-
tomkowie filologów uważają, że sylaba nē zawiera w sobie zaprzeczenie. Skoro
atakujący dziecięctwo (duchowe) twierdzą, że jesteśmy nierozumni, to przy-
patrzcie się, jak bluźnią Panu, gdy tych, którzy zawierzyli Bogu, uważają za
niemądrych. Jeśli uznajemy prostotę niemowląt, a tak należy rozumieć słowo
nēpios, cieszmy się z tego określenia. Dziecięce są bowiem świeże umysły, które
pozbywszy się dawnej bezmyślności, stały się teraz roztropne, bo narodziły się
dzięki Nowemu Testamentowi. Bóg został poznany dopiero niedawno, bo przez

57 
Ef 4, 12.
58 
Etymologia naciągana.
59 
1 Tes 2, 7.
60 
Iz 66, 2.
61 
Jest to aluzja do dziewiczego Wcielenia Chrystusa.
62 
Rz 16, 18.
32 Księga I

przyjście Chrystusa. Przecież63 „Boga nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn
zechce Go objawić”. Młodzi są przeto ci, którzy tworzą, w przeciwieństwie do
ludu starego, lud nowy i którzy zrozumieli, czym są nowe dobra. W piersi mamy
młodość i jako zawsze młodzi, pogodni i otwarci kroczymy w dążeniu do po-
znania. Takimi winni być ci, którzy stali się uczestnikami Nowego Przymierza.
Partycypując w wieczności, upodobniają się do tego, co jest nieskalane. Wiek
dziecięcy rozumiemy jako wiosnę w całym życiu. Jesteśmy wszak młodzi, do
nas należy prawda i oparty na niej sposób życia.
21. Mądrość pozostaje zawsze młoda, wierna sobie i się nie zmienia. Pismo64
mówi: „Niemowlęta będą noszone na rękach i na kolanach będą pieszczone. Jak
kogo pociesza własna matka, tak i Ja was pocieszać będę”. Jak matka gromadzi
dzieci przy sobie, tak my szukamy Matki – Kościoła. Wszystko słabe i delikatne
potrzebuje w swojej bezsilności pomocy. Jeśli jest wdzięczne, słodkie i miłe, Bóg
nie szczędzi mu swego wsparcia. Podobnie jak ojcowie i matki patrzą z dużą
przyjemnością na swoje potomstwo65: konie na źrebięta, rogacizna na cielęta, lwy
na lwiątka, jelenie na swoje młode, a człowiek na małe dziecko, tak też Ojciec
wszechświata przyjmuje tych, którzy się do Niego garną. Odrodzeni Duchem
stają się Jego łagodnymi synami. Ich jednych kocha, ich wspiera i staje do walki
w ich obronie. Dlatego nazywa ich dziećmi. Również Izaaka zalicza do dzieci.
Imię to znaczy śmiech. Jego, gdy bawił się z żoną Rebeką66, zauważył ciekawy
król Abimelech. Wydaje mi się, że cechowała go nadziemska mądrość, która
kazała mu zastanawiać się nad tajemnicą tej zabawy. Imię Rebeka tłumaczy się
jako trwanie. Jakaż to mądra zabawa! Śmiech jest wspomagany przez trwanie,
a Król się temu przypatruje. Cieszy Go duch tych, którzy są dziećmi w Chry-
stusie, pędzących życie w wytrwałości. To jest boska zabawa!67
22. Według Heraklita68, podobnie bawił się Zeus. Cóż innego przystoi mądrej
i doskonałej istocie, jak bawić się i cieszyć wytrwałością w dobrym, zarządzać
tym, co szlachetne i świętować wspólnie z Bogiem? Ten proroczy tekst można
też rozumieć inaczej. Wypada, byśmy cieszyli się z powodu naszego zbawienia,
tak jak Izaak. On śmiał się, uwolniony od śmierci, bawiąc się i radując wraz z ob-
lubienicą – Kościołem, prowadzącą nas do zbawienia. Nosi ona niewzruszone

63 
Mt 11, 27.
64 
Iz 66, 12–13.
65 
Cf. Plutarch, O miłości potomstwa 485 AB.
66 
Rdz 26, 8.
67 
Mamy tu przykład alegorycznej interpretacji tekstu biblijnego.
68 
We fragm. 52 (Diels) jest to Czas, który jako dziecko gra w warcaby.
V. Każdy poszukujący prawdy jest dzieckiem Bożym 33

imię – wytrwałość. Może dlatego, że zawsze radosna trwa przez wieki, albo też
z powodu wytrwałości nas, członków Chrystusa. To jest ta mistyczna zabawa
i zbawcza pomoc towarzysząca szlachetnej radości serca. Tak więc Chrystus Król
patrzy na nasz uśmiech z góry, z okna, jak mówi Pismo69, widząc wdzięczność,
uwielbienie, radość, wytrwałość i Kościół będący połączeniem tego wszystkiego.
Kościół ten należy do Niego i jest doskonały dzięki Jego królewskiej głowie.
23. A gdzie było okno, w którym objawił się Pan? Objawił się poprzez ciało70.
Tekst ten możemy interpretować jeszcze inaczej. Izaak jest prototypem Pana. Jest
synem Abrahama, podobnie jak Chrystus Synem Boga. Obaj byli ofiarami. Izaak
nie został jednak ofiarowany jak Pan. Nosił wszak drewno na ofiarę, podobnie
jak Pan niósł krzyż. Śmiech Izaaka jest tajemniczy, przepowiada bowiem, że Pan
napełnia czas radością, gdyż krew Jego uwolni nas od zguby. Izaak nie cierpiał.
Nie tylko tym ustępuje pierwszeństwa Synowi Bożemu, lecz także faktem, że
nie został zabity. Izaak został uwolniony od ofiary, podczas gdy Jezus złożony
do grobu zmartwychwstanie nie doznawszy rozkładu.
24. Przytoczę jeszcze inny argument, by udowodnić to, co powiedziałem. Duch
przepowiadający słowami Izajasza71 nazywa samego Pana dzieckiem. „Oto
Dziecię się nam narodziło i Syn został nam dany. Na Jego barkach władza, na-
zwano Go: Zwiastun wielkiej rady”. Kim więc jest owa mała Dziecina, na obraz
której my jesteśmy niemowlętami? Pismo72 wyjaśnia Jej wielkość ustami tego
samego proroka: „Przedziwny Doradca, Bóg Mocny, Odwieczny Ojciec, Książę
Pokoju. Wielkie będzie Jego wychowanie73 w pokoju bez granic”. O wielki Boże!
O doskonałe Dziecię! Syn w Ojcu, a Ojciec w Synu. Jakże nie jest doskonałe
ofiarowane przez Nie wychowanie, wychowanie obejmujące wszystkie dzieci,
bo wszak my nimi jesteśmy? To Dziecię, w które wierzymy, wyciągnęło do nas
swoje ręce. Świadczy o Nim również największy prorok „między narodzonymi
z niewiast”74: „Oto Baranek Boży”75. Skoro Pismo nazywa barankami małe
dzieci, nazwało też tak Słowo Boże, które stało się dla nas człowiekiem i chciało
się upodobnić do nas zupełnie. Nazwało je Barankiem Bożym, Synem Boga,
Dzieckiem Ojca.

69 
Rdz 26, 8. Król przygląda się Izaakowi i Rebece z okna.
70 
Aluzja do Inkarnacji. W ostatnim zdaniu akapitu tekst oryginału jest zepsuty.
71 
Iz 9, 5–6.
72 
Iz 9, 5–6.
73 
Izajasz mówi o panowaniu. Klemens zmienia tu tekst.
74 
Łk 7, 28, Jan Chrzciciel.
75 
J 1, 29.
VI. Przeciwko sądzącym...

VI. Przeciwko sądzącym,


że słowa „dzieci” i „niemowlęta”
oznaczają symbolicznie nauczanie
podstawowych zasad

25. Wypada teraz, byśmy przeciwstawili się tym, którzy stawiają nam chętnie
i bez potrzeby zarzuty. Nie nazywamy się dziećmi i niemowlętami z powodu
naiwnej i mało wartej naszej wiedzy, o co oskarżają nas pyszałkowaci gnostycy76.
Odrodzeni77, otrzymaliśmy zaraz doskonałość, o którą tak usilnie się staraliśmy.
Zostaliśmy bowiem oświeceni, a tym jest poznanie Boga. Nie może bowiem być
niedoskonałym ten, kto poznał, co doskonałe. Nie gańcie mnie, przyznającego
się, że poznałem Boga. To Logos uznał za właściwe powiedzieć78 „ten oto jest
wolny”. Przy chrzcie Pana zabrzmiał zaraz głos z nieba będący świadectwem
umiłowania79: „Tyś jest Synem moim umiłowanym, ja Ciebie dziś zrodziłem”.
Zapytajmy przeto tych Mędrców, czy Chrystus w tym dniu odrodzony, jest już
doskonały, czy wykazuje jakiś niedostatek, co wydaje się zgoła niedorzeczne.
Jeśli tak jest, musi się więc douczyć, a Bogu nie przystoi taka edukacja. Nikt nie
może być większy od Logosu, ani nauczycielem jedynego Nauczyciela. Czyż
gnostycy nie powinni zatem, wbrew temu, co głoszą, przyznać, że doskonały
Logos został zrodzony z doskonałego Ojca i doskonale odrodzony zgodnie

76 
Gnoza była skomplikowanym systemem filozoficznym i religijnym, który rozwinął się na
Wschodzie w II i III wieku. Wchłonął w siebie wiele elementów religii i filozofii wschodnich.
Uległo mu też wielu chrześcijan. Głosił między innymi zastąpienie wiary wiedzą.
77 
Przez chrzest.
78 
J 8, 35.
79 
Mt 3, 17.
VI. Przeciwko sądzącym... 35

z planem Opatrzności? Skoro jednak był doskonały, to dlaczego jako taki został
ochrzczony? Mówią, że wypadało, by wypełnił daną ludziom obietnicę. Niech
tak będzie. Czy stał się doskonały, przyjmując chrzest od Jana? Oczywiście. Czy
niczego się od niego nie nauczył? W żaden sposób. Czy stał się więc doskonały
przez samo obmycie, a uświęcony przez zstąpienie Ducha? Tak jest.
26. To samo odnosi się też do nas, którzy bierzemy przykład z Pana. Jako
ochrzczeni stajemy się oświeconymi, a oświeceni jesteśmy usynowieni, przez co
się udoskonalamy, doskonali zaś uczestniczymy w nieśmiertelności. Napisano80:
„Ja rzekłem: jesteście bogami i wszyscy synami Doskonałego”. Ten akt bywa
określany wielorako: bo jako łaska81, oświecenie82, doskonałość83 i obmycie84.
Obmycie, gdyż przez nie zostaliśmy gruntownie oczyszczeni z grzechów, łaska,
bo gładzi winy spowodowane grzechami, oświecenie, bo daje nam święte i zba-
wienne światło, dzięki któremu wnikamy w to, co Boskie, doskonałość, bo nie
posiada braków. Czegoż brakuje temu, kto poznał Boga? Jest niedorzecznością
nazywać darem Bożym to, co nie jest doskonałe. Doskonały obdarowuje jedynie
doskonałością. Jak na rozkaz Boga wszystko się staje, tak wszystko to, czym
On obdarza, obfituje w Jego łaskę. Potęga Jego woli wyprzedza to, co nastąpi.
Stąd też uwolnienie od grzechów staje się początkiem zbawienia.
27. Dotarliśmy do progu życia jako doskonali i żyjemy oddaleni od śmierci.
Zbawienie polega na pójściu za Chrystusem. „Co dokonało się w Nim, jest ży-
ciem”85. „Zaprawdę, zaprawdę, mówi, kto słucha mego słowa i wierzy w Tego,
który mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie na sąd, lecz z śmierci przeszedł
do życia”86. Akt wiary i odrodzenie się daje już doskonałość życia87. Bóg nie jest
nigdy bezsilny. Z Jego woli powstało dzieło, które nazywamy światem, zaś z Jego
pragnienia, by zbawić ludzi, Kościół. Bóg zna tych, których wezwał, wezwanych
zaś zbawia. Apostoł mówi88: „Wy zaś sami jesteście pouczeni przez Boga”. Nie
godzi się uważać, że Jego nauka jest niedoskonała. Uczymy się wiecznego zba-
wienia danego przez odwiecznego Zbawcę. Jemu niech będzie wdzięczność na

80 
Ps 81, 6.
81 
Rz 6, 23.
82 
2 Kor 4, 4.
83 
Jk 1, 17.
84 
Tt 3, 5.
85 
J 1, 3.
86 
J 5, 29.
87 
Jest to wyraźna deklaracja antygnostycka.
88 
1 Tes 4, 9.
36 Księga I

wieki. Amen. Ten zaś, który został już odrodzony, jak wskazuje nazwa, i oświe-
cony otrzymując, światło, został też zaraz uwolniony od ciemności.
28. Jak budzący się ze snu, odpędzając go, stają się szybko przytomni, albo jak le-
karze usuwający z oczu zaćmę przez wycinanie tego, co jest przeszkodą dla wzro-
ku, czynią wolną źrenicę, tak i my przez chrzest pozbywamy się grzechów, które,
niczym chmury, zasłaniają Ducha Bożego. Nasz Duch zyskuje jasnowidzący
wzrok, dzięki któremu dostrzegamy to, co jest Boże, gdyż rozlewa się na nas
przychodzący z nieba Duch Święty. To jest zmieszanie wiecznej jasności z tym,
co dostrzega wieczne światło, jako że podobne przyjaźni się z podobnym, a to,
co święte z Tym, od kogo pochodzi świętość nazywana słusznie Światłem.
„Niegdyś byliście ciemnością, lecz teraz jesteście światłością w Panu”89. Przy-
puszczam, że to stąd człowiek był nazywany przez dawnych ludzi światłem90,
bo nie otrzymał doskonalszego daru. Pozostaje on w świetle, a ciemność go nie
ogarnia”91. Nie ma stanu pośredniego między światłem i ciemnością. Naszym
celem jest zmartwychwstanie wierzących i nie pragniemy niczego innego, jak
osiągnięcia wcześniejszej obietnicy. Nie twierdzimy, że zbiegają się równocze-
śnie przybycie do celu i przeczucie tego przybycia. Nie są bowiem tym samym
wieczność i czas oraz dążenie i cel. Tak nie jest. Dążenie jest wiarą istniejącą
w czasie, cel natomiast, jako osiągnięcie obietnicy, jest stały po wsze czasy92.
Sam Pan objawił powszechność zbawienia, mówiąc93: „To bowiem jest wolą
Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne.
A ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym”.
29. Na ile jest to możliwe na tym świecie? Co zostało nazwane zagadkowo dniem
ostatecznym? Skoro to nastąpiło, wierzymy, że staliśmy się doskonali. Wiara
jest bowiem dopełnieniem nauki. Dlatego Pan mówi94: „Kto wierzy w Syna, ma
życie wieczne”. Jeśli przeto wierząc mamy życie, to czegoż nam nie dostaje,
by osiągnąć życie wieczne? Wiara jest doskonała sama z siebie i niczego jej nie
brakuje. Gdyby zaś tak nie było, nie jest doskonała. Jeśli choć trochę kuleje, nie
jest wiarą. Wierzący nie powinni już niczego innego oczekiwać po odejściu stąd,

89 
Ef 5, 8.
90 
W języku greckim fōs w rodzaju nijakim znaczy ‘światło’, w rodzaju męskim ‘człowiek’.
91 
J 1, 5.
92 
Klemens nawiązuje tu prawdopodobnie do zawiłych rozważań Filona z Aleksandrii (I wiek
przed Ch. / I po) piszącego w traktacie O rolnictwie, że „nie można dojść do celu i w tym samym
momencie uświadomić sobie tego faktu”, przekład S. Kalinkowskiego.
93 
J 6, 40.
94 
J 3, 36.
VI. Przeciwko sądzącym... 37

skoro tu otrzymali zadatek na życie wieczne. To przyszłe dobro zapowiadane


nam przez wiarę otrzymamy po zmartwychwstaniu jako dobro rzeczywiste
i wypełnią się słowa95: „Według waszej wiary, niech wam się stanie”. Gdzie
jest wiara, tam jest i obietnica, a spełnienie obietnicy jest wytchnieniem. Stąd
też poznanie polega na oświeceniu (poprzez chrzest), a kresem poznania jest
wytchnienie będące celem dążenia. Tak jak brak doświadczenia ustępuje przed
wprawą, a bieda przed dostatkiem, tak i ciemność musi ulec światłości. Ciemność
jest niewiedzą, dzięki której popełniamy grzechy, gdyż mamy zbyt słaby wzrok,
by dostrzec prawdę. Poznanie jest światłem usuwającym niewiedzę i dającym
zdolność właściwego widzenia. Odrzucenie tego, co gorsze, odsłania zawsze to,
co lepsze. To bowiem, co źle złączyła niewiedza, dobrze rozplątuje właściwe
poznanie. Człowiek rozwiązuje szybko te supły przez wiarę, Bóg przez łaskę.
Nasze grzechy gładzi jedynie uzdrawiające lekarstwo, jakim jest chrzest Logosu.
30. Zmyliśmy więc z siebie wszelkie grzechy i przestaliśmy być źli. Doznaliśmy
też łaski oświecenia, dzięki której żyjemy już inaczej, jak przed obmyciem.
Poznanie towarzyszy rozjaśniającemu umysł oświeceniu i niewykształceni,
słyszymy nagle, że jesteśmy uczniami. Czy stało się tak, kiedy przyszło do nas
pouczenie? Nie potrafisz wskazać tego momentu. Katecheza wiedzie do wiary,
a ta podczas chrztu zostaje dana przez Ducha Świętego. Apostoł mówiąc96:
„Do czasu przyjścia wiary byliśmy poddani pod straż Prawa i trzymani w za-
mknięciu, aż do objawienia się wiary. Tym sposobem Prawo stało się dla nas
wychowawcą ku Chrystusowi, abyśmy z wiarą uzyskali usprawiedliwienie.
Kiedy jednak wiara nadeszła, nie jesteśmy już poddani owemu wychowawcy”.
Pouczał bardzo wyraźnie, że wiara jest jedynym, powszechnym, zbawczym
środkiem ludzkiej natury, który jest wspólny i taki sam dla wszystkich, i że
pochodzi od sprawiedliwego i kochającego ludzi Boga97.
31. Czy nie słyszycie, że nie podlegamy już temu prawu, które polegało na
strachu, lecz Logosowi, który jest Wychowawcą z naszego wyboru? Następnie
Paweł dodał słowa98 wykluczające wszelki wzgląd na osobę: „Wszyscy bowiem
dzięki tej wierze jesteśmy synami Bożymi w Chrystusie Jezusie. Bo wszyscy,
którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa.

95 
Mt 9, 29.
96 
Ga 3, 23–25.
97 
Bóg kochający ludzi był tematem żywo dyskutowanym w okresie Drugiej Sofistyki.
Cf. M. Szarmach, Theos philanthropos u Maksymosa z Tyru, „Vox Patrum”, 1984, z. 6–7,
s. 338–351.
98 
Ga 3, 26–28.
38 Księga I

Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego,
nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Je-
zusie Chrystusie” Nie ma więc już „gnostyków” i „psychików”99, bo wszyscy
odrzuciwszy pożądliwości cielesne, są już tacy sami, duchowi przed Panem.
W innym miejscu znowu pisze100: „Wszyscy bowiem w jednym duchu zostaliśmy
ochrzczeni, aby stanowić jedno ciało, czy to Żydzi, czy Grecy, czy to niewolnicy,
czy wolni, wszyscyśmy też zostali napojeni jednym Duchem”.
32. Nie będzie niewłaściwe, by przywołać słowa tych, którzy mówią, że wspo-
minanie lepszego jest korzystaniem z sita ducha. To odcedzanie przez owo sito
uważają za porzucenie rzeczy gorszych poprzez właściwe wspominanie tego, co
lepsze. Tak już jednak bywa, że przypominający sobie to, co lepsze odczuwają
skruchę z powodu tego, co złe. Mówią więc, że każdy duch doznający skruchy
unosi się do góry. Tak samo i my, gdy żałujemy za nasze grzechy i uświadamia-
my sobie nasze wady, przecedzeni przez chrzest wznosimy się do wiecznego
światła, jak dzieci do Ojca. „Rozradował się Jezus w Duchu Świętym i rzekł:
Wysławiam Cię, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roz-
tropnymi, że objawiłeś je prostakom”101. Wychowawca i Nauczyciel nazwał nas
maluczkimi, którzy są bardziej podatni na zbawienie, niż mędrcy tego świata
uważający w swym zarozumialstwie samych siebie za mądrych. Zachwycony
i uradowany woła głośno jakby sepleniąc wraz z dziećmi102: „Tak, Ojcze, takie
było Twoje upodobanie”. Stąd też to, co zostało wtedy zakryte przed mądrymi
roztropnymi, objawiło się niemowlętom. Pozbywszy się więc starego człowieka
i zdjąwszy z siebie szatę błędu, przyoblekliśmy się w nieśmiertelność, by stać
się ludem nowym i świętym. Odnowieni, mamy strzec człowieka nieskazitel-
nego, który, chociaż niemowlę, jednak już dziecko Boże, został oczyszczony
z rozpusty i niegodziwości.
33. Bardzo jasno przedstawił to nam błogosławiony Paweł w Pierwszym Liście
do Koryntian103: „Bracia, nie bądźcie dziećmi w swoim myśleniu, lecz bądźcie
jak niemowlęta, gdy chodzi o rzeczy złe. W myślach swoich bądźcie dojrzali”.

99 
Klemens podkreśla równość wszystkich wierzących w przeciwieństwie do idei gnostyków,
którzy głosili różne stopnie wiary z poznania Boga (gnostycy). Tylko ci, którzy otrzymują iskrę
Bożą, są „uduchowionymi” (psychicy).
100 
1 Kor 12, 13.
101 
Łk 10, 21.
102 
Łk 16, 21.
103 
1 Kor 14, 20.
VI. Przeciwko sądzącym... 39

Natomiast wyznanie104: „Gdy byłem dziecięciem, myślałem jak dziecię, mó-


wiłem jak dziecię” dotyczy symbolicznie życia zgodnego z Prawem. W życiu
tym nie jako ktoś naiwny, lecz pozbawiony świadomości, myśląc dziecinnie
i tak samo mówiąc, prześladował (Kościół) i bluźnił Synowi Bożemu. Słowo
„dziecko” ma zatem podwójne znaczenie. „Kiedy zaś stałem się mężem, wy-
zbyłem się tego, co dziecięce”, mówi Paweł105. Dziećmi nazywa tych, którzy są
pod Prawem i żyją w strachu wskutek lęku przed upiorami, mężami zaś nazwał
posłusznych Logosowi i zupełnie wolnych. My nimi jesteśmy, gdyż uwierzyli-
śmy i zostaliśmy ocaleni rozmyślnym wyborem, a nie zastraszeni bezmyślnym
lękiem. Poświadcza to Apostoł, gdy mówi, że Żydzi stali się dziedzicami we-
dług Starego Testamentu, my zaś zgodnie z obietnicą106: „I to jeszcze powiem,
jak długo dziedzic jest nieletni, niczym się nie różni od niewolnika, chociaż
jest właścicielem wszystkiego. Aż do czasu określonego przez ojca podlega on
opiekunom i rządom. My również, jak długo byliśmy nieletni, pozostawaliśmy
w niewoli żywiołów tego świata. Gdy jednak nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg
Syna swego, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił
tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo”.
34. Powiedział więc, że ulegający lękowi i grzechom są dziećmi, tych zaś, któ-
rzy uwierzyli, nazwał synami i mężami, by w ten sposób odróżnić ich od dzieci
podlegających Prawu. Dalej mówi107: „A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz
synem. Jeśli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej”. Czegoż brakuje synowi,
kiedy stał się dziedzicem? Można to wytłumaczyć dobrze tak: „Kiedy byłem
dzieckiem, to znaczy, kiedy byłem Żydem (Paweł był z pochodzenia Hebrajczy-
kiem), myślałem jak dziecko”, gdyż postępowałem zgodnie z Prawem. „Kiedy
zaś stałem się mężem”, nie czynię już więcej tego, co przystoi dziecku, a było
według Prawa. Myśląc bowiem jako mąż, wiem, co należy do Chrystusa. Tylko
takiego Pismo108 nazywa mężem, co „wyzbył się tego, co dziecięce”. Dosko-
nałością jest usposobienie dziecięce w Chrystusie, jeśli uwzględni się Prawo.
W tym miejscu wypada rzec coś w obronie naszego charakteru dziecięcego.
Należy też wyjaśnić, co powiedział Apostoł109: „Dałem Wam mleko do picia,
jak niemowlętom w Chrystusie, a nie pokarm stały, nie byliście bowiem mocni

104 
1 Kor 13, 11.
105 
1 Kor 13, 11.
106 
Ga 4, 1–5.
107 
Ga 4, 7.
108 
1 Kor 13, 11.
109 
1 Kor 3, 1–2.
40 Księga I

i teraz nimi nie jesteście”. Sądzę, że tych słów nie można odnosić do Żydów.
W stosunku do nich przytoczę inne110: „Wprowadzę was do ziemi dobrej, ziemi
płynącej mlekiem i miodem”.
35. U zastanawiających się nad tymi dwoma tekstami Pisma rodzą się poważne
trudności. Jeśli początkiem wiary w Chrystusa jest dziecięca natura, na co wska-
zuje mleko, a dalej pogardza się nią jak dziecinną niedoskonałością, to jak jest
więc możliwe, by człowiek doskonały i gnostyk umacniający (duszę) dobrym
posiłkiem mógł w czasie odpoczynku korzystać z mleka dla niemowląt? Może
to „jak” wskazuje na jakąś analogię, a przytoczone słowa Chrystusa należy
rozumieć tak: „Dałem wam mleko do picia w Chrystusie” jak niemowlętom?
Dzięki temu wyjaśnieniu będzie to znaczyło: Ja was ukształtowałem w Chry-
stusie jako pokarm prosty, prawdziwy, naturalny i duchowy. Taka jest odżywcza
istota mleka wydobywającego się z czułych piersi. Jak mamki karmią mlekiem
niemowlęta, tak samo i ja poprzez Logos, który jest mlekiem Chrystusa, wlewam
w was pokarm duchowy.
36. Doskonałe więc mleko jest doskonałym pokarmem dającym nieustanne na-
sycenie. Stąd też na koniec wędrówki zostało obiecane (Izraelitom) takie właśnie
mleko i miód111. Pan przyrzeka słusznie sprawiedliwym mleko, żeby objawiło się,
że Logos jest alfą i omegą, początkiem i końcem112. Logos został więc nazwany
alegorycznie mlekiem. Podobnie, acz nieświadomie przepowiada Homer, kiedy
nazywa ludzi sprawiedliwych „żywiącymi się mlekiem”113. Można jednak i tak
zrozumieć Pismo114: „A ja nie mogłem, bracia, przemawiać do was jako ludzi
duchowych, lecz do cielesnych, jako do niemowląt w Chrystusie”, aby mogli to
pojąć cieleśni, od niedawna katechumeni, a więc jeszcze niemowlęta w Chry-
stusie. Apostoł nazwał duchowymi tych, którzy uwierzyli w Ducha Świętego,
cielesnymi zaś nieoczyszczonych jeszcze katechumenów. Mówi o nich słusznie
„jeszcze cieleśni”, gdyż mają nadal myśli cielesne, podobnie jak poganie. „Jeżeli
bowiem jest między wami zawiść i niezgoda, to czyż nie jesteście cieleśni i nie
postępujecie tylko po ludzku”115? Dlatego powiada116 „mleko wam dawałem do
picia”, by zaznaczyć, że wlał w nas poznanie pochodzące z katechezy i prowadzą-

110 
Wj 3, 8, 17.
111 
Wj 3, 8 i 17.
112 
Ap 1, 8.
113 
Homer, Iliada XVIII 5, przekład J. Wieniewskiego.
114 
1 Kor 3, 3.
115 
1 Kor 3, 3.
116 
1 Kor 3, 2.
VI. Przeciwko sądzącym... 41

ce do życia wiecznego. Ale i słowa: „dawałem do picia” są znakiem i symbolem


doskonałego uczestnictwa. Mówi się, doskonali (dorośli) piją, niemowlęta nato-
miast ssą. Pan mówi117: „Krew moja jest prawdziwym napojem”. A czyż mówiąc:
„mleko wam dawałem” nie nawiązał do doskonałej radości, czyli do poznania
prawdy? Ta znajduje się w Logosie, który jest mlekiem. Kiedy zaś mówi dalej:
„nie dawałem wam pokarmu stałego, boście byli słabi”, ów „pokarm stały” może
oznaczać pełne objawienie, jakie dokona się w przyszłym życiu twarzą w twarz.
Ten sam Apostoł wszak mówi118: „Teraz widzimy jakby w zwierciadle, wtedy
zaś twarzą w twarz”. Dodaje też119: „teraz jeszcze jesteście cieleśni”, myślicie
cieleśnie, kierujecie się żądzami, miłością, zazdrością, gniewem i zawiścią. Wów-
czas nie będziemy już w ciele, jak uważają niektórzy. Mając oblicze podobne do
aniołów, będziemy oglądać twarzą w twarz spełnienie się obietnicy.
37. Jeżeli na tamtym świecie spełnia się rzeczywiście obietnica tego, „czego oko
nie widziało ani serce człowieka nie zdołało pojąć”120, to jakże mogą poznać
już tutaj bez pomocy Ducha, lecz tylko rozumujący umysłem to, „czego ucho
nie słyszało”? Skoro mądrość ludzka, jak można sądzić, jest pychą z powodu
poznania, posłuchaj przestrogi Pisma121: „Mędrzec niech się nie chlubi swoją
mądrością, niech się nie chlubi i mocarz swoją mocą. Kto się chlubi, niech się
Panem chlubi”. My jesteśmy „uczniami Boga”122 i chlubimy się imieniem Chry-
stusa. Jak więc nie sądzić, że Apostoł mówiąc o mleku dla niemowląt miał na
względzie Dobrego Pasterza, na wzór którego mamy pasterzy Kościoła, podczas
gdy my jesteśmy owcami? Jeśli Apostoł nazywa Pana mlekiem trzody123, to czyż
nie czyni tego alegorycznie? Przytoczony urywek winniśmy rozumieć: „Ponie-
waż byliście jeszcze słabi, dawałem wam mleko, nie zaś pokarm stały”. Pokarm
stały nie jest czymś innym niż mleko, gdyż mają tę samą naturę. Podobnie też
Logos jest albo łagodny i płynny, jak mleko, albo o zwartej konsystencji, jak
pokarm stały.
38. Dla nas, którzy tak rozumujemy, mleko jest szeroko rozlanym nauczaniem,
pokarm zaś wiarą pochodzącą z tego rozlania i będącą fundamentem. Ona dodaje
siły naszej duszy. Pan ukazał nam też ów pokarm nieco inaczej w Ewangelii Jana

117 
J 6, 55.
118 
1 Kor 13, 12.
119 
1 Kor 3, 2–3.
120 
1 Kor 2, 9.
121 
Jr 9, 22.
122 
1 Tes 4, 9.
123 
Daleka aluzja do 1 Kor 9, 7.
42 Księga I

mówiąc124: „Jedzcie moje ciało i pijcie moją krew”, co jest alegorią pokarmu
i napoju wiary i obietnicy. One sprawiają, że Kościół składający się, podobnie
jak człowiek, z wielu członków, żywi się nimi i wzrasta. Umacniają go ciało
będące wiarą i dusza, która jest nadzieją. Wszak i Pan składał się z duszy i ciała.
Nadzieja jest krwią dla duszy. Ona i dusza podtrzymują wiarę. Kiedy nadzieja
się ulotni, wówczas ustaje życie wiary, tak jakby z ciała uszła krew.
39. Jeśliby niektórzy upierali się przy twierdzeniu, że mleko jest początkiem pozna-
nia i pierwszym niejako pożywieniem, stałym zaś pokarmem poznanie duchowe,
to niech wiedzą, że acz uważają ciało i krew Chrystusa za stały pokarm, to jednak
wynosząc się swoją chełpliwą mądrością, popadają w jaskrawą sprzeczność z pro-
stą prawdą125. W człowieku powstaje najpierw krew, którą niektórzy ośmielają się
nazwać istotą duszy. Owa krew zmienia się i traci kolor poprzez naturalne ciepło
matki, kiedy ta pocznie i kiedy rozwija się w niej oczekiwane dziecko. Krew jest
bardziej wilgotna niż ciało, acz w pewnym sensie jest wilgotnym ciałem. Mleko
natomiast jest bardziej pożywne i delikatniejsze od krwi. Krew płynie do płodu
przez matczyną pępowinę, kiedy jest on w łonie, czy też bywa usuwana w czasie
miesiączki na zewnątrz. W sposób naturalny z polecenia Boga Sprawcy i Żywiciela
wszystkiego znajduje też ujście w nabrzmiałych piersiach, gdyż przemieniona cie-
płym oddechem staje się płynnym pożywieniem dla niemowląt. Jest więc tym, co
ulega przemianie. Ze wszystkich organów najbardziej związane są ze sobą piersi
i łono. W czasie porodu zostaje przecięta pępowina, poprzez którą krew dociera
do płodu. Po zamknięciu tego przejścia krew napływa szybko do nabrzmiałych
piersi i zamienia się w mleko. Przy owrzodzeniu zmienia się w ropę. Przez otwarte
w czasie ciąży w piersiach żyły krew przelewa się do naturalnych w nich zagłę-
bień, gdzie miesza się z dostarczanym przez sąsiadujące arterie powietrzem. Acz
jej istota pozostaje taka sama, wskutek ruchu zostaje jednak wybielona. Przez
to zderzenie z powietrzem przemienia się w pianę, podobnie jak morze, które
z powodu wiatrów: „słoną pianą żyga”, jak mówią poeci126.
40. Podobnie i płynące z szumem gwałtowne rzeki, kiedy opierają się znajdujące-
mu na ich drodze powietrzu, gromadzą pianę. Przecież i wilgoć będąca w naszych
ustach bieleje pod wpływem oddechu. Czy jest zatem niedorzecznością twier-
dzić, że krew staje się jaśniejsza, a wreszcie bieleje dzięki oddechowi? Zmiana
ta dotyczy wszak jakości, a nie istoty. Bez wątpienia nie można znaleźć niczego

124 
J 6, 53 (cytat niedokładny).
125 
Klemens występuje tu przeciw gnostykom.
126 
Homer, Iliada IV 426, przekład I. Wieniewskiego.
VI. Przeciwko sądzącym... 43

bardziej pożywnego, słodszego i bielszego od mleka, do którego pod każdym


względem jest podobny pokarm duchowy. Jest słodki dzięki łasce, pożywny
jak życie i biały niczym dzień Chrystusa. Krew Logosu jawi się niczym mleko.
41. Tak oto jest dostarczane noworodkowi przygotowywane w czasie ciąży
mleko, a proste dotychczas, zwrócone ku mężczyznom piersi kierują się teraz
do dziecka. W ten sposób dostosowują się, by przekazać mu łatwy do przyjęcia
naturalny pokarm i podtrzymać życie. W piersiach nie powstaje wypływające
z nich mleko. Przemieniają one jedynie ten pokarm i podają go na zewnątrz. Po-
żywienie stosowne dla poczętego i narodzonego dziecka przygotowuje Bóg – Ży-
wiciel i Ojciec rodzących się, jak niegdyś dał z nieba Żydom mannę, niebieskie
pożywienie aniołów. Dlatego i dziś karmiące nazywają manną płynące z piersi
mleko, jak tamten pokarm z nieba. Kobiety brzemienne, stając się matkami,
obfitują w mleko. Chrystus Pan, owoc Dziewicy, nie uważał za szczęśliwe piersi
kobiece127 ani nie uznawał ich za żywicielki. To On sam stał się pokarmem ludzi
dobrych, kiedy życzliwy i miłujący Ojciec zesłał ludziom cnotliwym Logos128.
42. O mistyczny cudzie! Jeden Ojciec wszystkich, jeden Logos wszystkich
i jeden Duch Święty, zawsze ten sam oraz tylko jedna Dziewica, która została
Matką. Uważam za słuszne nazwać Ją Kościołem. Ta jedyna Matka nie miała
mleka, ponieważ nie stała się kobietą. Jest równocześnie Dziewicą i Matką,
czysta jak Dziewica i kochająca jak matka. Przywołując swoje dzieci, karmi
je świętym mlekiem, którym jest Logos – Niemowlę. Nie miała mleka, gdyż
było nim piękne i miłe Dziecię – Ciało Chrystusa karmiące Logosem nowy lud
zrodzony przez Pana w cielesnych bólach i owinięty w pieluszki swojej drogo-
cennej Krwi. O święte narodzenie, o święte pieluszki! Logos jest dla niemow-
lęcia wszystkim, bo Ojcem, Matką, Wychowawcą i Żywicielem. „Jedzcie moje
Ciało i pijcie moją Krew”129. Nam, małym dzieciom, nie brakuje więc niczego
koniecznego do wzrostu.
43. O niezwykła tajemnico! Pan poleca, byśmy się wyzbyli dawnego, ciele-
snego zepsucia, podobnie jak dawnego pożywienia. Przyjmując nowy tryb ży-
cia w Chrystusie mamy, na ile to możliwe, przyjąć Zbawiciela i umieścić Go
w swoim sercu130, byśmy pokonywali swoje cielesne namiętności. Jeśli tego nie

127 
Łk 11, 27–28.
128 
Przytaczane powyżej rozważania medyczne Klemens zaczerpnął z różnych pism Galena.
Cf. M. Puijula, Körper und christliche Lebensweise, Berlin–New York 2006.
129 
J 6, 53.
130 
Mowa o Eucharystii.
44 Księga I

pojmujesz, to może wolisz bardziej prosto? Posłuchaj więc. Duch Święty wska-
zuje nam alegorycznie ciało, gdyż przez Niego zostało ono stworzone. Krew to
Logos rozlany na nasze życie. Pan jako połączenie tych dwojga jest pokarmem
niemowląt jako Duch i Logos, pokarm, którym jest Pan Jezus. Jest On Logosem
pochodzącym od Boga, Duchem, który przyjął ciało. Jest to uświęcone ciało
z nieba. Naszym pokarmem jest mleko Ojca, którym jesteśmy karmieni jako
niemowlęta. Sam „umiłowany”131 Logos, nasz żywiciel przelał za nas swoją krew,
by zbawić naturę ludzką. Wierząc w Boga, uciekamy się do „kojącej troski pier-
si”132 Ojca, to jest do Logosu. On zaś swoim zwyczajem dostarcza obficie mleka
miłości niemowlętom, czyli nam. Szczęśliwi są zaprawdę ci, którzy ssą tę pierś.
44. Stąd też Piotr133 mówi: „Odrzuciwszy więc wszystko, co złe, jakikolwiek
podstęp i udawanie, zazdrość i jakiekolwiek złe mowy, pragniecie, jak niedawno
narodzone niemowlęta, duchowego, niesfałszowanego mleka, abyście dzięki
niemu wzrastali ku zbawieniu, jeżeli tylko posmakowaliście, że słodki jest Pan”.
Gdyby ktoś przystał na to, że czym innym jest pokarm stały, czym innym zaś
mleko, czyż nie popada w sprzeczność z sobą samym, nie uwzględniając praw
natury? Zimą, kiedy twardnieje powierzchnia ciała i zamknięte we wnętrzu cie-
pło nie ma ujścia, strawiony i przemieniony pokarm wpływa do żył, a te pełne
naprężają się i drgają. Stąd też właśnie w tej porze roku karmiące matki mają
wiele mleka. Wykazałem wcześniej, że u brzemiennych krew staje się mlekiem.
Ta zmiana nie dotyczy istoty krwi, podobnie jak u ludzi starzejących się zmianie
ulega kolor włosów na siwe, natura ich pozostaje jednak ta sama. Latem, kiedy
rozluźnione ciało łatwiej pozbywa się pokarmu, posiada też wówczas mniej krwi
i mleka. Nie wchłania też wtedy całego pożywienia.
45. Jeżeli więc pożywienie zamienia się w krew, ta zaś w mleko, można powie-
dzieć, że powstaje ono z krwi, jak nasienie jest początkiem człowieka, winna
zaś pestka winorośli. Zaraz po urodzeniu jesteśmy karmieni mlekiem, które jest
strawą Pańską, po odrodzeniu zaś (chrzcie) uczestniczymy w radosnej nadziei
odpoczynku w niebieskim Jeruzalem, gdzie, jak napisano, płynie miód i mleko134.
Pokarm materialny staje się wtedy symboliczną zapowiedzią pokarmu świętego.
Odżywianie się mlekiem wiedzie do nieba. Ono jest pokarmem mieszkańców

131 
Mk 1, 11.
132 
Wyrażenie Homera, Iliada XXII 83.
133 
1 P 2, 1–3.
134 
Cf. § 34.
VI. Przeciwko sądzącym... 45

nieba i chórów aniołów. Skoro Logos jest „źródłem wody życia”135 i został
nazwany136 „rzeką oliwy”, Paweł określa go słusznie alegorycznie mlekiem,
mówiąc137: „dałem ci pić”. Słowo Boże pije się jak pokarm Prawdy. Ten sam
pokarm może być stały i płynny. Dla przykładu ser jest zgęszczonym mlekiem.
Nie będę teraz wertować słowników, gdyż jest to jasne, że w obu przypadkach
owo pożywienie zachowuje tę samą istotę. Dzieciom przy piersi wystarcza samo
mleko, które jest dla nich i napojem i pożywieniem. Pan mówi138: „Ja mam do
jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie. Pokarmem moim jest wola Tego,
który mnie posłał”. Widzicie więc, że jest jeszcze inny, symboliczny, bliski
mleku pokarm – wola Boża.
46. Pan nazwał też symbolicznie wypełnienie swojej męki „kielichem”139, ponie-
waż go sam wypił i wypełnił. Dla Chrystusa pokarmem było wypełnienie woli
Ojca, dla nas zaś – niemowląt pijących Logos z nieba pokarmem tym jest sam
Chrystus. Dlatego Jego poszukiwanie określa się słowem „usiłować znaleźć”,
ponieważ dobroczynne piersi Ojca dostarczają Prawdy poszukującym mleka.
Logos określa też samego siebie Chlebem niebieskim. Wszak mówi140: „Nie
Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój da wam chleb z nieba
prawdziwy. Albowiem chlebem Bożym jest ten, który z nieba zstępuje i życie
daje światu. Chlebem, który Ja wam dam, jest moje ciało za życie świata”.
Tu należy wyjaśnić mistyczny sens tego chleba. Chleb będący Jego ciałem
jest zmartwychwstaniem, podobnie jak zmartwychwstaniem wysiane ziarno
pszenicy. Ciało Pańskie powstaje na nowo w ogniu141 ku radości Kościoła, jak
świeżo upieczony chleb.
47. Zagadnienie to wyjaśnię dokładniej w piśmie: „O zmartwychwstaniu”142. Pan
powiedział143: „Chlebem, który Ja dam, jest moje Ciało”. To ciało jest nasączone
krwią nazywaną symbolicznie winem. Musimy uświadomić sobie, że chleb zmie-
szany z winem wchłania jego treść pozostawiając to, co jest wodniste. Podobnie
też Chleb niebiański, Ciało Pana, wchłania Krew. W ten sposób karmi ludzi

135 
Ap 21, 6.
136 
Ez 32, 1–3.
137 
1 Kor 3, 1–3.
138 
J 4, 32–34.
139 
Mt 20, 22–23.
140 
J 6, 32–33; 51.
141 
O oczyszczającej sile ognia mówi też Klemens w Kobiercach, V 9, 4–5.
142 
Pismo to się nie zachowało.
143 
J 6, 51.
46 Księga I

będących niebianami, by byli nieśmiertelni, odrzucając prowadzące do zepsucia


żądze cielesne. Logos ma więc symbolicznie różne określenia: pokarm, ciało,
pożywienie, chleb, krew, mleko. Pan jest dla nas tym wszystkim, od kiedy Mu
uwierzyliśmy. Niech więc nikogo nie zaskakuje, kiedy Krew Pańską określamy
przenośnie mlekiem. Czyż tak samo nie nazywamy jej też winem? W Piśmie
czytamy144: „W winie prać będzie swoją odzież, w moszczu winnym swą szatę”.
Potwierdza ono, że Krew Pana upiększy ciało Logosu i że Duchem nakarmi
głodnych. Krew sprawiedliwego Abla, ta, która woła do Boga145, świadczy, że
jest Logosem. Krew nigdy się nie odezwie, chyba że pojmuje się ją jako Logos.
Ten sprawiedliwy Abel jest zapowiedzią Nowego Sprawiedliwego, a wołająca
krew dawna przepowiada Krew nową. Do Boga woła Krew, którą jest Logos.
Ona zapowiada, że Logos będzie cierpiał.
48. Ciało i płynąca w nim krew, pojąc się i karmiąc mlekiem, dowodzą wdzięcz-
ności za miłość. Kształtowanie się embrionu ma miejsce wówczas, gdy nasienie
łączy się z czystą pozostałością po miesiączce. Siła bowiem tkwiąca w nasieniu
powoduje ścięcie się krwi, podobnie jak podpuszczka oddziałowuje na mleko,
nadając mu cechy przedmiotu stałego. To żywotne ze swej istoty połączenie może
jednak zaowocować bezpłodnością. Zresztą i w samej ziemi nasienie rozwija się
wtedy, kiedy zrasza je w miarę obfity deszcz, usycha zaś, gdy brakuje mu wilgoci.
Kiełkuje tylko wtedy, kiedy ziemia jest mokra. Niektórzy przypuszczają, że nasie-
nie istoty żywej jest pianą powstałą z krwi. Ta podczas miłosnego zjednoczenia
się burzy się u mężczyzny i właśnie jako piana gromadzi się w nasieniowodach.
Dlatego też Diogenes z Apollonii146 nazywa to zjawisko „uciechami miłości”.
49. Z tego wynika niezbicie, że krew jest istotą ciała człowieka. To, co jest w łonie
matki, jest zrazu mleczną substancją, która przemieniając się w krew staje się
ciałem. Krzepnie ona w macicy, a poprzez naturalne ciepło kształtuje się w niej
płód jako istota żywa. Zaraz po urodzeniu dziecko jest karmione tą samą krwią,
gdyż wypływające z piersi matki mleko jest jej inną postacią. Karmienie świad-
czy, że kobieta urodziła rzeczywiście i że jest matką. Dzięki karmieniu rodzi
się też w niej macierzyński instynkt życzliwości. Duch Święty przebywający
w Apostole mówi147 tajemniczo głosem Pana: „Mleko wam dałem”. Skoro odro-

144 
Rdz 49, 11.
145 
Rdz 4, 18. Po zamordowaniu Abla przez Kaina ten usłyszał głos Boga: „Krew brata twego
woła głośno ku mnie z ziemi”.
146 
Diogenes z Apollonii (V wiek przed Ch.) był filozofem szkoły jońskiej, a także lekarzem,
który zajmował się układem krwionośnym. Napisał niezachowane dzieło O przyrodzie.
147 
1 Kor 3, 2.
VI. Przeciwko sądzącym... 47

dziliśmy się w Chrystusie, to Ten, który nas odrodził, nakarmił nas też własnym
mlekiem – Logosem. Trzeba bowiem, żeby odradzający dostarczył odrodzonemu
pokarmu duchowego. Z Chrystusem zostaliśmy złączeni całkowicie poprzez
pokrewieństwo w Jego Krwi, którą nas odkupił, a także przez pochodzące od
Logosu wychowanie, które prowadzi do nieśmiertelności –

Wśród śmiertelnych karmienie dzieci


często bardziej miłość rozwija,
niż ich wydanie na świat148.

Krew i mleko są więc symbolami męki i nauki Pana.

50. Każdemu z nas, niemowląt, wypada chwalić się Panem, głosząc149:


Toć ród mój szlachetny, z ojca zacnego ma zaszczyt pochodzić.

Jest oczywiste, że mleko powstaje dzięki przemianie z krwi, co można również


spostrzec, obserwując owce i krowy. Zwierzęta te wiosną, kiedy powietrze staje
się bardziej wilgotne, a pastwiska zielenią się delikatną, soczystą trawą, napeł-
niają się zaraz krwią, co można poznać po tym, że nabrzmiewają im naczynia
i rozszerzają się żyły, wskutek czego z tego przepływu krwi obficiej leje się
mleko. Latem znowu rozgrzana i wysuszona z powodu gorąca krew zatrzymuje
tę przemianę i dlatego dają mniej mleka. Mleko ma coś naturalnie wspólnego
z wodą, podobnie jak obmycie duchowe (chrzest) z duchowym pokarmem.
Ci, którzy łykają wraz z mlekiem nieco zimnej wody, stają się natychmiast rześcy.
Dodanie do mleka nieco wody sprawia, że nie kwaśnieje. Dzieje się tak nie przez
to, że są sobie przeciwstawne, ale przez ich połączenie. Związek między mlekiem
i wodą jest taki sam, jak między chrztem a Logosem. Jak mleko oczyszcza się
owym mieszaniem z wodą, tak przyjęcie chrztu odpuszcza grzechy.
51. Mleko łączy się również z miodem, co czyni się dla oczyszczenia, bo miód
sprawia, że staje się ono słodsze. Podobnie i słowo, do którego dodana jest
życzliwość, leczy cierpienia i oczyszcza z grzechów. Stąd też zwrot150: „wymo-
wa słodsza od miodu” dotyczy, jak sądzę, Logosu bywającego miodem. Często
i prorocy151 mówią o czymś słodszym „od miodu płynącego z plastra”. Mleko

148 
Biotos, Medea, TGF Nauck 1.
149 
Homer, Iliada XIV, 113, przekład I. Wieniewskiego.
150 
Homer, Iliada I 249, przekład I. Wieniewskiego.
151 
Ps 18, 1.
48 Księga I

można jeszcze zmieszać ze słodkim winem, co też jest korzystne, gdyż zapobie-
ga jego zepsuciu. Pod wpływem wina dzieli się ono na dwie części, z których
w jednej znajduje się to, co szkodliwe i co zostało wytrącone. Podobnie czyni
z człowiekiem wspólnota wiary. Unicestwiając cielesne żądze, sprowadza go
na drogę wiodącą ku wieczności i dzięki Bożej pomocy sprawia, że staje się on
nieśmiertelny. Powszechnie używa się też mleka zwanego masłem do lamp152.
Jest to symbol Logosu bogatego w oliwę, gdyż jedynie On prawdziwie żywi,
daje wzrost i oświeca niemowlęta.
52. Pismo153 mówi przeto o Logosie: „Plonami pola ich żywił, by miód wysysali
ze skały, oliwę z najtwardszej opoki”. Dawał im też „masło od krów, mleko od
owiec wraz z łojem baranim”. Przepowiadając narodzenie Dziecka, dodaje154:
„Śmietanę i miód pożywać będzie”. Dziwi mnie, że niektórzy mają odwagę ogła-
szać się doskonałymi i nazywać gnostykami. Nadymając się pychą i wynosząc
ponad innych, mniemają o sobie więcej niż Apostoł Paweł155, gdy wyznaje: „Nie
mówię, że już to osiągnąłem i już się stałem doskonałym, lecz pędzę, abym też
pochwycił, bo i sam zostałem pochwycony przez Chrystusa. Bracia, ja nie sądzę
o sobie samym, że już pochwyciłem, ale to jedno czynię: zapominając o tym, co
za mną, a wytężając się do tego, co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie,
ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę w Jezusie Chrystusie”. Uważa, że
jest doskonały, gdyż jest wolny od wcześniejszego życia. Pragnie też tego, co
doskonałe, nie będąc doskonałym w dociekaniu. Doskonałością jest dla niego
wyrzeczenie się grzechów i odrodzenie się do wiary w Tego, który sam jest
doskonały, przez tych, którzy zapomnieli o dawnych grzechach.

152 
Masło było tańsze od oliwy.
153 
Pwt 32, 13–14.
154 
Iz 7, 17.
155 
Flp 3, 12–14.
VII. Wychowawca i Jego sposób wychowywania

VII. Wychowawca
i Jego sposób wychowywania

53. Wykazaliśmy nie tylko, że Pismo nazywa nas wszystkich dziećmi, ale i że to
my, którzy opowiedzieliśmy się za Chrystusem, otrzymaliśmy alegoryczne okre-
ślenie dzieci oraz że jedynie doskonałym jest Ojciec wszystkich i że w Nim jest
Syn, w Synu zaś Ojciec. Wypada teraz, byśmy idąc za porządkiem rzeczy przed-
stawili, kim jest nasz Wychowawca. Na imię mu Jezus. Bywa tak, że nazywa się
sam Dobrym Pasterzem, mówiąc156: „Ja jestem Dobrym Pasterzem”. Zgodnie
z przenośnią pochodzącą od pasterzy owiec wychowawcą określa się tego, kto
prowadzi dzieci, kto opiekuje się troskliwie niemowlętami. Szczere niemowlęta
można przenośnie nazwać owieczkami. Zostało napisane157: „Nastanie jedna
owczarnia i jeden Pasterz”. Logos nazywany jest słusznie Wychowawcą, który
prowadzi nas, dzieci, do zbawienia. Bóg powiedział wyraźnie o sobie samym
ustami Ozeasza158: „Ja jestem waszym Wychowawcą”. Sposobem wychowania
jest bogobojność. Ta uczy, jak służyć Bogu i kieruje nas na niebiańską drogę
do poznania Prawdy.
54. Wychowanie ma wiele znaczeń. Odnosi się bowiem do wychowywanego
i uczącego się, do wychowującego i uczącego, do tego, czym jest ono samo
w sobie i wreszcie do treści nauczania oraz celu poleceń. Boskie wychowanie
polega na kierowaniu ku Prawdzie, kontemplacji Boga i wdrażaniu do wytrwa-
łości w świętych praktykach. Podobnie jak wódz kierujący oddziałem ma na

156 
J 10, 1.
157 
J 10, 16.
158 
Oz 5, 2 (w Septuagincie).
50 Księga I

względzie bezpieczeństwo żołnierzy, a sternik statku troszczy się o pasażerów,


tak zadaniem Wychowawcy przejętego troską o dzieci jest prowadzenie ich do
zbawienia. Od Boga otrzymamy to, o co będziemy Go rozsądnie prosil, będąc
posłuszni Wychowawcy. Podobnie jak sternik często nie ulega wiatrom, lecz
przeciwstawia się dziobem nawałnicom, tak też i Wychowawca nie poddaje się
wichrom tego świata i nie pozwala, by miotały one dzieckiem niczym kadłubem
statku ku zwierzęcemu i rozwiązłemu sposobowi życia, lecz kierowany Duchem
Prawdy czuwa mocno nad sterami dziecka, szczególnie nad jego uszami, aż
doprowadzi niewinnego wychowanka do niebiańskiego portu. To, co ludzie
nazywają ojczystymi zwyczajami, nie jest trwałe. Wartością pozostającą na
zawsze159 jest Boże wychowanie.
55. Mówią, że wychowawcą Achillesa160 był Fojniks, synów Krezusa161 Adrastos,
Aleksandra162 Leonidas, Filipa163 zaś Nausitoos. Fojniks uganiał się za kobietami,
Adrastos był zbiegiem, Leonidas nie panował nad próżnością Macedończyka,
Nausitoos natomiast nie wyleczył z pijaństwa władcy z Peli. Pochodzący z Tra-
cji, kupiony niewolnik Zopyros nie potrafił okiełznać rozpusty Alkibiadesa164.
Beztroski sługa Sichinos wychowywał dzieci Temistoklesa165. Mówią, że tańczył
i wynalazł nawet taniec nazwany jego imieniem. Nie możemy pominąć wycho-
wawców, których Persowie nazywali „królewskimi”. Królowie perscy wybierali
czterech takich według pochodzenia spośród wszystkich Persów i im oddawali
pod opiekę swoich synów, by uczyli się od nich jedynie strzelania z łuku166.
Osiągnąwszy dojrzałość obcowali cieleśnie z siostrami, matkami, żonami i nie-
zliczonymi nałożnicami. Zachowywali się w tym względzie jak dzikie świnie.
Naszym Wychowawcą jest Święty Bóg Jezus – Logos kierujący całą ludzkością.
Jest to Bóg – Wychowawca kochający ludzi.
56. Duch Święty mówi o Nim gdzieś w hymnie167: „Na pustej ziemi Go zna-
lazł, na pustkowiu wśród wycia pustyni, opiekował się Nim i pouczał i strzegł

159 
Słynny zwrot Tukidydesa I, 22, 4.
160 
Achilles był głównym bohaterem Iliady.
161 
Słynny z bogactwa ostatni król Lidii w VI wieku przed Ch.
162 
Aleksander Wielki Macedoński (356–327 przed Ch.) był twórcą olbrzymiego imperium.
163 
Filip (381–336 przed Ch.), ojciec Aleksandra, panował w Macedonii, której stolicą była
Pela.
164 
Alkibiades (450–404 przed Ch.) był czołowym politykiem i wodzem ateńskim.
165 
Temistokles (około 524–459 przed Ch.) był czołowym politykiem i wodzem ateńskim.
166 
Cf. Herodot I 136 pisze, że uczyli też prawdomówności.
167 
Wj 32, 10–12.
VII. Wychowawca i Jego sposób wychowywania 51

jak źrenicy oka. Jak orzeł, co gniazda swojego strzeże, unosi się nad młodymi,
rozwija swoje skrzydła i bierze na nie młode, na skrzydłach swoich je niesie,
tak Pan sam Go prowadził, nie było z Nim boga obcego”. Pismo wskazuje
wyraźnie na Wychowawcę oraz na sposób Jego wychowywania. Kiedy indziej
znowu Pan, mówiąc168 o sobie: „Ja, twój Bóg, jestem Panem, który cię wywiódł
z ziemi egipskiej”, określa też siebie jako Wychowawcę. Któż ma bowiem
moc wprowadzania i wyprowadzania? Czyż nie Wychowawca? On ukazawszy
się Abrahamowi zwrócił się169 do niego: „Jam jest twoim Bogiem. Mniej we
mnie upodobanie”. W sposób najbardziej wychowawczy stopniowo przygoto-
wuje wierne dziecko mówiąc170: „Bądź nieskazitelny. Chcę bowiem zawrzeć
moje przymierze między mną i tobą i dam ci liczne potomstwo”. Tak powstała
wspólnota przyjaźni polegająca na zwierzchnictwie. Objawia też jasno, że jest
Wychowawcą Jakuba, zwracając się171 do niego: „Ja jestem z tobą i będę cię
strzegł, gdziekolwiek się udasz, a potem sprowadzę cię do tego kraju, bo nie
opuszczę cię, dopóki nie spełnię tego, co ci obiecuję”. Podobno nawet z nim
walczył, gdyż czytamy172: „Jakub został sam jeden i Wychowawca pasował się
z nim aż do wschodu jutrzenki”.
57. Był to ktoś, kto zmagającego się z nim Jakuba przygotowywał do walki
z niegodziwością. O tym, że Logos był też trenerem Jakuba i Wychowawcą
ludzkości mówi Pismo173. Kiedy Jakub zwrócił się do niego: „Powiedz mi, jakie
jest Twoje imię?”, usłyszał: „Czemu pytasz mnie o imię?”. Zachował bowiem
nowe imię dla nowego ludu. Pan Bóg był dotychczas bezimienny, gdyż nie stał
się jeszcze człowiekiem. Jakub nadał temu miejscu nazwę „Oblicze Boga”,
mówiąc174: „Ujrzałem Boga twarzą w twarz i ocaliłem mu życie”. Obliczem
Boga jest Logos, w którym Bóg się objawia i daje się poznać. Wtedy też Jakub
został nazwany Izraelem175, gdyż zobaczył Pana Boga. To jest Bóg, Logos i Wy-
chowawca, Ten, który powiedział później do niego: „Idź bez obawy do Egiptu”.
Spójrz, jak Wychowawca towarzyszy sprawiedliwemu, jak przygotowuje do
walki ćwiczącego, szkoląc go, by powalił przeciwnika. On też uczy Mojżesza,

168 
Wj 20, 2.
169 
Rdz 17, 1.
170 
Rdz 17, 2.
171 
Rdz 28, 15.
172 
Rdz 32, 25.
173 
Rdz 32, 30.
174 
Rdz 32, 31.
175 
Rdz 46, 3.
52 Księga I

jak być Wychowawcą. Pan wszak mówi176: „Tego, który zgrzeszył przeciw mnie,
wymażę z mojej księgi. Idź teraz i prowadź ten lud, gdzie ci rozkazałem”.
58. Tu jawi się nauczycielem wychowania. Pan był rzeczywiście poprzez Moj-
żesza wychowawcą starego ludu, przez siebie samego zaś przewodnikiem ludu
nowego twarzą w twarz. Stąd też mówi177 do Mojżesza: „Mój anioł pójdzie
przed tobą”, eksponując dobroczynną i przewodnią moc Logosu. Mając zaś na
względzie swą pańską godność, dodaje178: „Nadejdzie dzień, gdy ja się pomszczę
i będę karać za grzechy”, co znaczy, że kiedy zostanie ustalony sędzią, zapłacą mu
za występki. Jako Wychowawca i równocześnie Sędzia będzie wydawał wyroki
na tych, którzy Go lekceważą. Życzliwy Logos jednak nie milczy, widząc ich
grzechy, lecz przekonuje, by się nawrócili179. „Pan chce bowiem bardziej nawró-
cenia grzesznika niż jego śmierci”. My zaś jednak niczym dzieci usłyszawszy
o grzechach innych i bojąc się, że spadnie na nas podobna kara, stronimy od
takich występków. A jakiż to był grzech?180 „W gniewie swym mordowali ludzi
i w swojej swawoli kaleczyli bydło. Przeklęty ten ich gniew!”
59. Któż mógłby wychować nas bardziej po ludzku od Niego? Stary lud miał
stare przymierze i prawo, które wychowywało w strachu, Logos zaś jest anio-
łem – posłańcem181. Nowym ludziom zostało nadane nowe przymierze. Przez
poczęty w łonie Logos strach przemienił się w miłość i narodził się ów mistyczny
Posłaniec – Jezus. Tenże Wychowawca, co niegdyś mówił182: „Będziesz się bał
swego Boga”, teraz polecił nam183: „Będziesz miłował Pana Boga swego”. Dla-
tego nakazuje184: „Usuńcie zło uczynków waszych (to jest dawnych grzechów),
zaprawiajcie się w dobrym, przestańcie czynić zło, a czyńcie dobro. Troszczcie
się o sprawiedliwość i nienawidźcie nieprawość”. To jest nowe przymierze
wyryte starymi literami. Nie należy więc krytykować młodości Logosu. Pan
mówi słowami Jeremiasza185: „Nie mów: Jestem tak młody. Nim stworzyłem cię
w łonie matki, poznałem cię. Nim z łona wyszedłeś, poświęciłem cię”. Proroctwo

176 
Rdz 32, 34.
177 
Wj 32, 34.
178 
Wj 32, 34.
179 
Ez 18, 23.
180 
Rdz 49, 6–7.
181 
Cf. Wj 3, 2.
182 
Pwt 6, 2.
183 
Mt 22, 37.
184 
Iz 1, 16–17 – cytat niedokładny.
185 
Jr 1, 7.
VII. Wychowawca i Jego sposób wychowywania 53

to może się odnosić symbolicznie do nas, których Bóg znał przed stworzeniem
świata ze względu na wiarę. Teraz jesteśmy dziećmi ze względu na wypełnienie
się woli Boga. Gdy chodzi o powołanie i zbawienie, jesteśmy nowo narodzeni.
60. Dodaje186 też: „Prorokiem dla narodów uczyniłem Cię”, przez co zaznacza, że
prorok ma przepowiadać. Prawo było dawną łaską, którą Logos dał, korzystając
z pośrednictwa Mojżesza. Mówi ono wyraźnie, że nie pochodziło od Mojżesza,
który był sługą i pośrednikiem Logosu. Dlatego też trwało w określonym czasie,
natomiast: „łaska i prawda dokonały się przez Jezusa Chrystusa”187. Analizujcie
słowa Pisma, które mówi188 o Prawie, że „zostało nadane”, prawda natomiast
jako łaska Ojca jest Jego odwiecznym dziełem i nie mówi się, że została dana,
lecz że dokonała się przez Jezusa, „bez którego nic się nie stało”189. Już Mojżesz,
ustępując proroczo doskonałemu Wychowawcy – Logosowi, przepowiada Jego
imię. Polecając ludowi Jozuego, syna Nouna190, wskazał alegorycznie na Jezusa,
Syna Bożego, mówiąc191: „Bóg wzbudzi proroka spośród braci moich, podob-
nego do mnie”. To imię Jozuego, które pojawia się w Prawie, było zapowiedzią
Pana. Dodaje jeszcze ludowi korzystną radę: „Jego będziesz słuchał”192. Biada
zaś człowiekowi, który nie posłucha tego proroka. Słowo prorok oznacza tu
Wychowawcę – Zbawcę.
61. Proroctwo193 daje mu rózgę Wychowawcy. Jest to władcza rózga na tych,
których Logos nie leczy perswazją i nie pomaga im groźba. Niech uleczy więc
ich rózga. Jeśli jednak i ona nie pomoże, niech dosięgnie ich ogień. Pismo194
mówi: „Wyrośnie różdżka z pnia Jessego”. Spójrz na mądrość, troskę i moc Wy-
chowawcy. „Nie będzie sądził z pozorów i wyrokował z pogłosek. On rozsądzi
biednych sprawiedliwie, a pokornym w kraju wyda słuszny wyrok”195. Ustami
Dawida196 zaś mówi: „Ciężko mnie Pan ukarał, ale na śmierć mnie nie wydał”.
Wychowanie bowiem sprawowane przez Pana jest uwolnieniem od śmierci.

186 
Jr 1, 7.
187 
J 1, 17.
188 
J 1, 17.
189 
J 1, 3.
190 
Lb 13, 6. W języku greckim imię Jozue brzmi podobnie do imienia Jezus.
191 
Pwt 18, 15.
192 
Pwt 18, 15.
193 
Pwt 18, 19.
194 
Iz 11, 1.
195 
Iz 11, 3–4.
196 
Ps 117, 18.
54 Księga I

Pismo197 mówi przez tegoż proroka: „Żelazną rózgą będziesz nimi rządzić”.
Przejęty tym Apostoł zwraca się do Koryntian198: „Cóż chcecie? Z rózgą mam do
was przybyć, czy z miłością i łagodnością ducha?” Ustami zaś innego proroka
Pismo199 oznajmia: „Z Syjonu Pan rozciągnie berło swej potęgi”. Gdzie indziej200
zaś: „Kij Twój i Twoja laska mnie pocieszą”. Taka jest godna szacunku moc
Wychowawcy. Pociesza i zbawia.

197 
Ps 2, 9.
198 
1 Kor 4, 21.
199 
Ps 109, 2.
200 
Ps 22, 4.
VIII. Przeciwko tym, co sądzą, że sprawiedliwość nie jest
dobrem

VIII. Przeciwko tym, co sądzą,


że sprawiedliwość nie jest dobrem

62. Znajdują się też głosiciele poglądu, że Pan nie jest dobry z powodu rózgi,
kar oraz strachu. Wydaje się, że zrozumieli oni źle Pismo201, mówiąc: „Kto
Pana się boi, z serca się nawróci”. Przede wszystkim jednak zapominają o Jego
ukochaniu ludzi, bo to dla nas stał się człowiekiem. Stąd też Prorok202 kieruje do
Niego ze wszech miar stosowne słowa: „Pamiętaj o nas, że jesteśmy prochem”,
to znaczy współczuj nam, gdyż i Ty sam cierpiałeś, doświadczając niemocy
ciała. Tym sposobem Pan jest najlepszym i nienagannym Wychowawcą, gdyż
cierpiał ukochawszy bezgranicznie człowieka. Cierpiał jednak zgodnie ze swoją
naturą. Pismo203 mówi: „Niczym się nie brzydzisz, co uczyniłeś?” Pan bowiem
nie może nienawidzieć czegoś i równocześnie chcieć, by istniało. Nie może też
pragnąć nieistnienia jakiejś rzeczy, będąc równocześnie przyczyną jej istnienia.
Jeżeli Logos czegoś nienawidzi, to nie pragnie, by istniało. Nie ma takiej rzeczy,
której Bóg nie użyczyłby istnienia taką, jaka jest. Bóg i Logos nie mają zatem
niczego w nienawiści, a są jednym. Wszak czytamy204: „Na początku Logos był
u Boga i Bogiem był Logos”. Jeżeli Logos nie nienawidzi żadnego ze swoich
stworzeń, miłuje więc wszystko, co stworzył.
63. Będzie jednak kochał przede wszystkim człowieka, swoje stworzenie, naj-
piękniejsze i umiłowane. Bóg kocha człowieka, ale kocha go też Logos. Kto

201 
Syr 21, 6.
202 
Ps 102, 14.
203 
Mdr 11, 24.
204 
J 1, 1.
56 Księga I

miłuje, pragnie wspierać obiekt swego uczucia. Ten, co wspiera jest zapewne
lepszy od tego, kto nie wspiera. Nie ma niczego lepszego od dobra. Dobro zatem
wspiera. Bóg, będąc dobry, również wspiera. Dobro, jeśli jest dobrem, nie czyni
niczego innego, jak tylko wspiera. Bóg więc zawsze wspiera. Wspierając czło-
wieka, troszczy się i dba o niego. Pomaganie dobrowolne jest zawsze lepsze od
pomocy z przymusu. Nie ma niczego lepszego od Boga, a Jego ochocza pomoc
nie jest niczym innym, jak troską o człowieka. Bóg troszczy się o człowieka i go
wspiera. Ukazuje to w działaniu, gdy prowadzi go przez Wychowawcę, który
uczestniczy w Bożej, skierowanej do ludzi miłości. Mówi się205, że miłość jest
dlatego dobrem, że jest cnotą, podobnie jak i sprawiedliwość. Są cnotami same
z siebie i same z siebie są dobre.
64. W innym aspekcie można powiedzieć, że dobrem jest to, co przynosi korzyść.
Nie dlatego, że raduje, ale że pomaga. Tym wszystkim jest sprawiedliwość. Jest
ona dobrem jako cnota godna wyboru sama z siebie i nie sprawia przyjemności.
Nie osądza autorytatywnie, lecz daje każdemu to, co jego. Wszystkie zatem ele-
menty składające się na definicję dobra określają też sprawiedliwość, gdyż należą
na równi do obojga. Rzeczy odznaczające się nimi są sobie równe, bądź do siebie
podobne. Niektórzy jednak pytają, jak Pan, skoro miłuje człowieka i jest dobry,
może okazywać swoje zagniewanie. Należy więc krótko i o tym powiedzieć.
To boskie postępowanie jest ze wszech miar pożyteczne w dobrym wychowaniu
dzieci i wobec człowieka wręcz niezbędne. Liczne namiętności leczy się karami,
ostrymi poleceniami, a także stanowczymi pouczeniami. Nagana jest pewnym
zabiegiem chirurgicznym leczącym namiętność duszy, a te są ropniami, które
usadowiły się na prawdzie. Należy je usuwać całkowicie poprzez cięcie.
65. Napominanie podobne do lekarstwa rozmiękcza stwardniałe namiętności
i brudy życia, którymi są żądze. Tonuje też nadmiar pychy, przywracając człowie-
ka do życia w prawdzie. Również karcenie jest sposobem leczenia chorej duszy,
gdyż wskazuje, czego należy unikać. Wszystko to ma na względzie osiągnięcie
zbawienia i życia wiecznego. Przecież i naczelny dowódca w wojsku nakłada
na źle postępujących sankcje pieniężne i inne kary, sięgając nawet po kajdany
i różnego rodzaju niesławę cielesną. Niektórych skazuje nawet na śmierć, mając
na względzie dobro ogółu. Przywołuje w ten sposób do posłuszeństwa podległych
mu wodzów. Podobnie Logos, nasz główny Dowódca, upomina tych, którzy są
nieposłuszni Jego prawu. Tak postępując, uwalnia nas od niewoli błędu i służeniu

Jest to nawiązanie do zawiłych rozważań stoików, przede wszystkim Chrysippa. Cf. SVF
205 

II 1116 (Arnim).
VIII. Przeciwko tym, co sądzą, że sprawiedliwość nie jest dobrem 57

przeciwnikowi. Karceniem namiętności prowadzi nas spokojnie do świętego,


zgodnego życia w chrześcijańskiej wspólnocie.
66. Podobnie jak zachęty i przekonywanie są zbliżone do mowy doradczej206,
tak odwrotnością wystąpień pochwalnych są inwektywy i obelgi. Należą one
do sztuki ganienia. Ma ono jednak być znakiem życzliwości a nie nienawiści.
Ganić może przyjaciel i wróg. Wróg czyni to szyderczo, przyjaciel zaś z życz-
liwością. Pan, który sam cierpiał za ludzi, nie gani nas nieustannie. Dobry zaś
Wychowawca gani umiejętnie, odwołując się raz do złorzeczenia i bicza ostrych
słów, by tym obudzić otępiałe umysły, kiedy indziej zaś dąży do celu poprzez
zachętę. Tych, których nie poruszyła pochwała, dźga nagana, a których, niczym
umarłych, i ona nie przywołała do zbawienia, często podnosi ku prawdzie ostre
słowo. „Chłosta i upominanie są zawsze mądre. Uczyć głupiego, to kleić skoru-
py”207, bo chcieć, aby ziemia czuła zmysłami, a człowiek, który stracił nadzieję,
używał rozumu. Dlatego Pismo208 mówi o „budzeniu śpiącego z głębokiego
snu”. Taki jest podobny do umarłego. Pan mówi209 wyraźnie o sobie, wskazując
alegorycznie na rozmaitą i ze wszech miar pożyteczną troskę: „Ja jestem praw-
dziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest Tym, który go uprawia”. Dalej zaś
dodaje: „Każdą latorośl, która we mnie nie przynosi owocu, obcina, a każdą,
która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła go obficiej”. Winorośl, której
się nie podcina, wyrasta w drzewo. Tak jest też i z człowiekiem. Logos będący
mieczem przerzedza więc nadmiernie wybujałe pędy, zmuszając winorośl, by
przynosiła owoc, a nie kierowała się ku pożądliwościom. Celem napominania
grzeszników jest zbawienie. Logos, dostrajając się harmonijnie do charakteru
każdego człowieka, raz występuje gwałtownie, raz zaś pobłażliwie.
67. Mojżesz powiedział210 wyraźnie: „Nie bójcie się! Bóg po to przybył, aby
was doświadczyć i napełnić bojaźnią, żebyście nie grzeszyli”. Platon211, ucząc
się od niego212, mówi pięknie, że „ponoszący karę doświadczają zaiste dobra,
gdyż dzięki sprawiedliwej karze dusza staje się lepsza”. Jeżeli sprawiedliwy
wyświadcza karanemu dobro, to ze słów Platona należy wnioskować, że sam jest
dobry. Ten lęk przynoszący korzyść zrodził się dla dobra ludzi. „Duch lękających

206 
Klemens posługuje się tu terminologią retoryki klasycznej.
207 
Syr 22, 8.
208 
Syr 22, 6.
209 
J 15, 1–2.
210 
Wj 20, 20.
211 
Gorgiasz 477 A, przekład P. Siwka.
212 
Klemens utrzymuje, że Platon był uczniem Mojżesza.
58 Księga I

się Pana żyć będzie, albowiem ich nadzieja jest w Tym, który ich zbawia”213.
Ów wymierzający karę Logos jest też sędzią. Izajasz214 mówi o Nim: „Pan zwalił
na niego winy nas wszystkich” jak na naszego wybawiciela od grzechów i tego,
kto nas prowadzi.
68. Dlatego On sam jeden ustanowiony przez Ojca nas wszystkich naszym
Wychowawcą jest zdolny odpuszczać grzechy i może odróżniać posłuszeństwo
od nieposłuszeństwa. Okazując się groźnym, nie chce jednak uczynić nikomu
zła, ani też spełniać swoich gróźb. Strachem powstrzymuje nas od grzechu,
a okazując ludziom miłość, odwleka karę, ale też mówi, jakie kary spadną na
trwających w grzechach. Nie postępuje jak wąż, który zaatakowawszy zaraz kąsa.
Pan Bóg jest dobry. Najczęściej zanim ukarze, zwraca się słowem, mówiąc:215
„Wypuszczę na nich swe strzały, zmorzy ich głód i gorączka ich strawi i złośliwa
zaraza. Wbiję w nich kły dzikich zwierząt z jadem tych, co pełzną po piasku.
Na dworze miecz będzie ich tępiał, a przerażenie będzie w domach”. Bóstwo
nie gniewa się, jak się to niektórym wydaje, ale zazwyczaj grożąc, przestrzega
ludzkość, co należy czynić. Postraszenie jest dobrym sposobem, by powstrzymać
nas od grzechów. „Strach przed Panem oddala grzechy, a ten, co się nie lęka, nie
będzie usprawiedliwiony” mówi Pismo216. Bóg nie karze powodowany jedynie
gniewem, lecz bacząc na sprawiedliwość, byśmy jej nie lekceważyli217.
69. Każdy z nas, grzesząc, dobrowolnie ściąga na siebie karę. „Winien ten, co
wybiera. Bóg niewinien”218. „Jeśli nasza nieprawość uwydatnia sprawiedliwość
Bożą, to cóż powiem? Czyż jest niesprawiedliwy Bóg, gdy wywiera gniew. Żadną
miarą!”219 Bóg mówi więc groźnie: „Miecz błyszczący wyostrzę i sąd podejmie
ma ręka. Na swoich wrogach się pomszczę. Odpłacę tym, co mnie nienawidzą.
Upoję krwią swoje strzały, mój miecz napasie się mięsem, krwią poległych”220.
Jasne więc, że ci, którzy nie są wrogami prawdy i miłują Logos oraz nie gardzą
zbawieniem, unikną kary za wrogość. Pismo221 mówi: „Koroną mądrości Bojaźń
Pańska”. Logos ukazał najwyraźniej swój sposób wychowania słowami proroka

213 
Syr 34, 13.
214 
Iz 53, 6.
215 
Pwt 32, 23–25.
216 
Syr 1, 21.
217 
Podobne myśli wypowiada Plutarch w piśmie O odwlekaniu kary przez bogów.
218 
Platon, Państwo 617 E, przekład W. Witwickiego.
219 
Rz 3, 56.
220 
Pwt 32, 41–42.
221 
Syr 1, 18.
VIII. Przeciwko tym, co sądzą, że sprawiedliwość nie jest dobrem 59

Amosa222: „Spustoszyłem was jako spustoszył Bóg Sodomę i Gomorę. Staliście


się jak głownia wyciągnięta z ognia, aleście do mnie nie powrócili, mówi Pan”.
70. Popatrzcie, jak Bóg w swojej dobroci oczekuje naszej przemiany, a w spo-
sobie karania ukazuje swoją miłość do człowieka. „Oblicze przed nimi zakryją,
zobaczą swój koniec”223. Gdzie spogląda oblicze Pana, tam jest pokój i wielka
radość, od czego zaś się odwraca, tam przenika zło. On nie chce na nie patrzeć,
bo jest dobry. Kiedy jednak ludzka niewierność sprawia, że odwraca swoje oczy,
zaraz się ono pleni. Paweł224 mówi: „Przyjrzyj się więc dobroci i surowości Bożej.
Surowość okazuje wobec tych, co upadli, a dobroć wobec ciebie, jeżeli tylko
wytrwasz w kręgu tej dobroci”, to jest w wierze Chrystusa. W parze z tym, co
dobre, o ile jest rzeczywiście dobre, idzie nienawiść zła. Dlatego też twierdzę,
że Logos karci niewiernych, bo jest to dobre i przynosi pożytek karconym. Ce-
lem tego piętnowania jest poprawa ociągających się, a nie chęć zemsty. Zemsta
jest odpłaceniem zła złem i obraca się przeciwko temu, kto jej szuka. Nie może
pragnąć zemsty ten, kto uczy, byśmy się modlili za tych, którzy nam szkodzą.
71. Panuje powszechne przekonanie, że Bóg jest dobry. Nie będę zaś szeroko
uzasadniał, że jest też sprawiedliwy. Przywołam tu jednak ewangeliczne225 słowa
mówiące, że jest jednością, „aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we
Mnie, a Ja w Tobie, aby stanowili jedno w Nas, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie
posłał. I także chwałę, którą mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno.
Ja w nich, a Ty we Mnie. Oby się tak zespolili w jedno”. Bóg jest jednością
ponad i poza jednością226. Dlatego zaimek wskazujący Ty zwraca się ku Bogu
prawdziwie jednemu, który był, jest i będzie. W tych trzech kategoriach czaso-
wych użyty został jeden podmiot: Który jest. To, że On jeden jest sprawiedliwy
potwierdza Pan w tej samej Ewangelii227 słowami: „Ojcze, chcę, aby także ci,
których mi dałeś, byli ze mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją,
którą mi dałeś, bo umiłowałeś mnie przed założeniem świata. Ojcze sprawiedli-
wy! Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem i oni poznali, żeś Ty mnie
poznał. Objawiłem przed nimi imię Twoje i nadal będę objawiał”. To On „karze
na synach przewinienia ojców, którzy Go nie widzieli, okazuje zaś łaskę tym,

222 
Am 4, 11.
223 
Pwt 32, 20.
224 
Rz 11, 22.
225 
J 17, 21–23.
226 
Wyrażenia na określenie Boskiej transcendencji są podobne do określeń Filona, Alegorie
praw III 3. O tej Boskiej „ciągłości istnienia” pisze Klemens w Kobiercach v 81, 6.
227 
J 17, 24–26.
60 Księga I

którzy Go miłują”228. To On ustawiając jednych po prawej, drugich po lewej


uznawany jest Ojcem, a że jest dobry, jest też tak określany. Logos zaś jako Jego
Syn nazywany jest także sprawiedliwym, bo obdarzają się wzajemną miłością, co
odpowiada równości Ich mocy. Pismo229 mówi, że On „sądzi człowieka według
jego uczynków”. Bóg objawia nam w Jezusie wagę sprawiedliwości. W Nim
poznajemy Boga jako wagę, której szale są równe.
72. Mądrość mówi230 o Nim wyraźnie: „Ma On miłosierdzie, ale i zapalczywość”.
Tylko On jest Panem jednego i drugiego: „hojny w zmiłowanie, ale i gniew
wylewa. Jak wielkie miłosierdzie, tak wielka, Jego surowość”. Owo miłosier-
dzie oraz surowość mają na względzie zbawienie ganionych. To, że dobry jest
jedynie: „Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa”231 poświadcza jeszcze raz ten sam
Logos232 słowami: „On dobry jest dla niewdzięcznych i złych”, a dalej: „bądźcie
miłosierni, jak i Ojciec wasz jest miłosierny”. W innym miejscu mówi233: „Je-
den tylko jest dobry, Ojciec mój, który jest w niebie”. A do tego dodaje234: „On
sprawia, że słońce Jego świeci nad wszystkimi”. Warte uwagi jest tu nazwanie
Ojca Stwórcą, bo nie kwestionuje się, że Stwórca jest sprawiedliwy. Wszak
Pismo235 mówi: „On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych”.
Zsyłając deszcz musi być Stwórcą wód i chmur. Rozdziela go sprawiedliwie
wszystkim, nie przychylając się do żadnej ze stron. Jako dobry równo traktuje
sprawiedliwych i niesprawiedliwych.
73. Że jest jednym i tym samym Bogiem wnioskujemy najlepiej ze słów236: „Wi-
dzę Twoje niebo, dzieło palców Twoich” i też237: „Ten, który mieszka w niebie,
je stworzył” oraz238: „Na niebiosach tron Jego”. Tak wyśpiewał Duch Święty.
Pan mówi239 w modlitwie: „Ojcze nasz, który jesteś w niebie”. Niebo należy do
Stworzyciela świata. Nie można zaprzeczyć, że Pan jest Synem Stwórcy. Jeśli
uznaje się powszechnie, że Stwórca jest sprawiedliwy, to Pan, jako Jego Syn,

228 
Wj 20, 5–6.
229 
Syr 16, 12.
230 
Syr 16, 11–12.
231 
2 Kor 1, 3.
232 
Łk 6, 35–36.
233 
Mt 19, 17.
234 
Mt 5, 45.
235 
Mt 5, 45.
236 
Ps 8, 4.
237 
Ps 2, 4.
238 
Ps 4, 10.
239 
Mt 6, 9.
VIII. Przeciwko tym, co sądzą, że sprawiedliwość nie jest dobrem 61

jest Synem sprawiedliwego. Dlatego Paweł240 mówi: „Teraz jawną stała się
sprawiedliwość Boża, niezależna od Prawa”. A dalej241, żebyś lepiej zrozumiał,
że Bóg jest sprawiedliwy, dodaje: „Boża sprawiedliwość jest dla wszystkich
przez wiarę w Jezusa Chrystusa, którzy uwierzą. Tu nie ma różnicy”. Świadcząc
zaś o prawdzie, pisze242 jeszcze: „On sam jest sprawiedliwy i usprawiedliwia
każdego, który wierzy w Jezusa”. A także243: „Prawo samo jest bezsprzecznie
święte; święte, sprawiedliwe i dobre jest też przykazanie”. Oba te rzeczowniki
mają tę samą wagę.
74. Mówi244 On też: „Jeden tylko jest dobry – Ojciec”. Jest to Jego Ojciec, który,
acz jest jednością, bywa określany różnymi imionami. Okazuje się więc, że Bóg
wszechświata jest jeden, dobry, sprawiedliwy, Stwórca, Syn w Ojcu, któremu
chwała na wieki wieków. Amen. Nie jest jednak niestosowne to, że zbawczy
Logos strofuje. Jest to lekarstwo dawane przez Bożą życzliwość, wywołujące
rumieniec zawstydzenia i niechęć do grzechu. Jeśli trzeba ganić, trzeba przy tym
i łajać. Kiedy dusza już to przebolała, nastaje właściwy moment, by ją zranić,
jednak nie śmiertelnie, tylko zbawczo, tak, by poczuwszy niewielki ból uniknęła
śmierci wiecznej. W Jego wychowaniu tkwi wielka mądrość i różnorodność
metod prowadzących do zbawienia. Wychowawca daje świadectwo dobrym,
wybranych zaprasza ku lepszemu, tych zaś, którzy skłaniają się ku złemu, od-
wodzi od tego pragnienia i zachęca na drogę powrotu do lepszego życia. Nie
zaniedbuje się w dawaniu świadectwa, a łaska wypływająca z Jego wskazówek
jest zawsze obfita. Jego gniew i napominanie, jeśli trzeba już mówić o gniewie,
są pełne życzliwości dla człowieka. Wszak i Boży Logos stał się człowiekiem.

240 
Rz 3, 2.
241 
Rz 3, 28.
242 
Rz 3, 26.
243 
Rz 7, 12.
244 
Mt 19, 17.
IX. Wyświadczanie dobrodziejstw i sprawiedliwe karanie...

IX. Wyświadczanie dobrodziejstw


i sprawiedliwe karanie
należą do kompetencji tej samej władzy.
Na tym opiera się wychowawczy sposób Logosu

75. Nasz Boski Logos, Wychowawca ludzkości, posługując się z całą mocą
środkami swej mądrości, zdecydował się zbawić dzieci, uciekając się do napo-
mnień, gniewu, krytykowania, zawstydzania, leczenia, obietnic, wyświadczania
dobrodziejstw i „kiełznania wieloma sposobami”245 nierozumnych popędów.
Krótko mówiąc, Pan postępuje z nami tak, jak my z naszymi dziećmi. Mą-
drość246 radzi: „Masz dzieci? Wychowuj je, zginaj im karki od młodości. Córki
posiadasz? Troszcz się o nie, a nie uśmiechaj do nich”. Kochamy przecież po-
nad wszystko nasze dzieci, naszych synów i nasze córki. Ci, którzy zgadzają
się z kimś jedynie dla uprzejmości, nie kochają go, tylko nie chcą mu sprawić
przykrości. Ci zaś, którzy kogoś ganią, bacząc na jego dobro, w pierwszej chwili
go zasmucają, w dalszej perspektywie świadczą mu jednak dobrodziejstwo. Pan
nie ma na względzie doraźnej przyjemności, ale przyszłą. Zwróćmy się więc
do Jego życzliwego sposobu wychowywania, bacząc na świadectwa proroków.
76. Napomnienie jest pełną troski naganą adresowaną do rozumu. Tak postępuje
Wychowawca, wytykając w Ewangelii247: „Ile razy chciałem (Jerozolimo) zebrać
Twoje dzieci, jak kura swoje pisklęta pod skrzydła, a nie chciałaś”. Pismo248 na-

245 
Platon, Prawa 808, przekład W. Witwickiego.
246 
Syr 7, 23–24.
247 
Mt 23, 37.
248 
Jr 3, 9, chodzi o posągi.
IX. Wyświadczanie dobrodziejstw i sprawiedliwe karanie... 63

pomina też (Izraela), że „cudzołożył z kamieniami i drzewem, składając ofiarę


Baalowi”. Wielkim znakiem Bożej miłości do człowieka jest to, że znając dobrze
bezwstyd wierzgającego i krnąbrnego ludu, wzywał go jednak do przemiany sło-
wami Ezechiela249: „Ty, synu człowieczy, nawet gdybyś mieszkał ze skorpionami,
mów jednak do nich, jeśli posłuchają”. Zwrócił się też do Mojżesza250: „Pójdziesz
i powiesz Faraonowi, aby uwolnił lud. Ja wiem, że go nie wypuści”. Mamy tu dwa
aspekty: boskie przewidywanie przyszłości i życzliwość względem człowieka,
którego obdarzona wolą dusza ma sposobność do przemiany. Zatroskany o lud
upomina też ustami Izajasza251: „Lud ten sławi mnie tyko wargami, podczas gdy
serce jego jest z dala ode mnie”. Jest to upomnienie zawierające naganę. „Cześć
jego ust jest dla mnie tylko wyuczonym zwyczajem”. W tych słowach wyraża
się troska, bo choć został wskazany grzech, zostało też wskazane zbawienie.
77. Krytyka jest naganą z powodu występków i ma na względzie dobro. Jej przy-
kładem są słowa Jeremiasza252: „Źrebce to tłuste, lubieżne, do żony bliźniego
rży każdy. Czyż za to ich nie karze wyrocznia Pana? Na takim narodzie czyż nie
mam się pomścić”? W słowa te został wpleciony strach, gdyż253: „treścią wie-
dzy jest bojaźń Boga”. I jeszcze słowa Ozeasza254 mówiącego: „Czyż nie będę
karał córek waszych za nierząd, a waszych synów za cudzołóstwo? Oni obcują
z nierządnicami, nawet ofiary składają wraz z nimi. I tak lud rozumny złączył się
z nierządem”. Słowa te ukazują w sposób oczywisty ten grzech, podkreślając,
że był on dobrowolny, boć świadomość i rozum są okiem duszy. Izrael widzący
Boga255 był też Jego świadom. Skarga jest naganą skierowaną do lekceważących
i beztroskich. Wychowawca używa jej, mówiąc słowami Izajasza256: „Niebiosa,
słuchajcie! Ziemio, nadstaw uszu!, bo Pan przemawia. Wykarmiłem i wychowałem
synów, lecz oni wystąpili przeciw mnie. Wół rozpoznaje swego pana i osioł żłób
swego gospodarza. Izrael zaś nie poznał mnie”. Czyż nie przeraża, że ktoś znający
Boga nie poznaje Pana? Wszak wół i osioł, zwierzęta przecież głupie ociężałe,
poznają swego żywiciela, a Izrael okazał się bardziej od nich nierozumny. Pan
uskarżając się nad ludem, dodaje jeszcze słowami Jeremiasza257: „mnie opuścili”.

249 
Ez 2–6–7, cytat niedokładny.
250 
Wj 3, 18–19, cytat niedokładny.
251 
Iz 29, 13.
252 
Jr 5, 8–9.
253 
Prz 1, 7.
254 
Oz 4, 4.
255 
Cf. § 57.
256 
Iz 1, 2–3.
257 
Jr 1, 16.
64 Księga I

78. Reprymenda jest ostrą krytyką lub surową naganą. Wychowawca posługuje
się nią, mówiąc ustami Izajasza258: „Biada synom zbuntowanym. Wykonujecie
zamiary, jednak nie moje i wiążecie się układami, które nie są w moim duchu”.
Tu też odwołuje się do tak silnego środka jak strach, by poskromić lud i nawrócić
go na drogę zbawienia. Przecież i wełna musi być przygnieciona przy barwieniu,
by przyjęła lepiej kolor. Nagana jest publicznym upomnieniem z powodu wy-
stępku. Pan posługuje się nią często, bo jest konieczna, gdy słabnie wiara. Mówi
przez Izajasza259: „Opuściliście Pana i wzgardziliście Świętym Izraela”, a przez
Jeremiasza260: „Zadrżyjcie niebiosa! Ziemio, wzrusz się do głębi! Bo zbrodni
podwójnej mój lud się dopuścił. Opuścił mnie, źródło wody żywej, by sobie
wykopać cysterny dziurawe, co wody trzymać nie mogą”. I jeszcze jego ustami261
dodaje: „Jerozolima ciężko zgrzeszyła, stąd budzi odrazę. Ten, co cenił ją, teraz
nią gardzi, gdyż widać jej nagość”. Gorycz i gwałtowność nagany łagodzi przez
Salomona262, ukazując dyskretną miłość swego wychowania: „Karaniem Pana
nie gardź, mój synu. Nie odrzucaj upomnień ze wstrętem. Bo Pan strofuje tych,
których kocha”. Pismo263 też mówi: „Niech sprawiedliwy mnie wychowuje,
a olejek występnego niech nie namaszcza mojej głowy”.
79. Przestroga skłania do rozwagi, a Logos nie stroni od tego środka wycho-
wawczego. Ustami Jeremiasza264 zwraca się: „Do kogo mam się odezwać i kogo
przestrzec, aby słuchał? Oto ich ucho jest nieobrzezane”. O szczęśliwa pobłażli-
wości! Ten sam Jeremiasz265 mówi też: „Wszystkie narody są nieobrzezane i cały
lud jest nieobrzezanego serca”. „Jest to naród buntowniczy, a jego synowie nie
wierzą”266. Wytyk jest ostrą uwagą. Wychowawca stosuje go w Ewangelii267:
„Jeruzalem, Jeruzalem, ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, których do
ciebie posłałem” Owo powtórzenie imienia czyni tę uwagę bardziej stanowczą.
Dlaczego ci, którzy znają Boga, prześladują Jego sługi? Stąd Pan mówi268: „Wasz
dom zostanie pusty. Albowiem powiadam wam: odtąd nie ujrzycie mnie, aż po-

258 
Iz 30, 1.
259 
Iz 1, 4.
260 
Jr 2, 12.
261 
Lm 1, 8.
262 
Prz 3, 11–12.
263 
Pa 140, 5.
264 
Jr 6, 10.
265 
Jr 9, 5.
266 
Iz 30, 9.
267 
Mt 23, 37.
268 
Mt 23, 38–39.
IX. Wyświadczanie dobrodziejstw i sprawiedliwe karanie... 65

wiecie: Błogosławiony, który przychodzi w imię Pańskie”. Jeśli nie przyjmiecie


życzliwości Boga, poznacie Jego moc.
80. Zniewaga jest dotkliwą naganą. Pan korzysta z niej wychowawczo w słowach
Izajasza269: „Biada ci, narodzie grzeszny, ludu obciążony nieprawością, plemię
zbójeckie, dzieci wyrodne”, natomiast w Ewangelii Jana270 mówi: „węże, plemię
żmijowe”. Oskarżenie jest wyrzutem skierowanym do grzeszników. Pan sięga po
nie ustami Dawida271: „Służył mi lud, którego nie znałem, był mi posłuszny na
pierwsze wezwanie. Ulegli mi cudzoziemcy, a synowie mnie okłamali” i Jeremia-
sza272: „Dałem list rozwodowy, lecz nie przelękła się niewierna Juda”, a dalej273:
„Sprzeniewierzył się tak podle dom Izraela i Judy. Wyparli się Boga swego”.
Narzekanie jest ukrytą naganą. Działając w zawoalowany sposób, wiedzie
do zbawienia. Pan odwołał się do niej ustami Jeremiasza274: „Jakże zostało sa-
motne miasto tak ludne! Jakby wdowa się stało. Władające nad okręgami płaci
teraz daninę”.
81. Drwina jest naganą, która szydzi. Boski Wychowawca sięga po ten środek
u Jeremiasza275: „Ty miałaś czoło nierządnicy276, wstyd odrzuciłaś od siebie. Nie-
prawdaż? Teraz mnie wołasz: Mój ojcze, przyjacielu mojej młodości” i w innym
miejscu mówi277 o „nierządnicy rozkosznej, władczyni czarów”. Wyrafinowane
nazywanie dziewczyny cudzołożnicą zawstydza ją i przywołuje do powścią-
gliwości. Dezaprobata jest naganą zgodną z prawem. Może dotyczyć synów278
sprzeciwiających się obowiązkom. Wychowawca sięga po nią ustami Mojże-
sza279: „Dzieci zasługujące na naganę, pokolenie obłudne i wykrzywione, tak
odpłacacie się Panu? Więc tak odpłacać się chcesz, narodzie głupi i niemądry?”
A u Izajasza280 jeszcze dodaje: „Twoi książęta zbuntowani, wspólnicy złodziei,
wszyscy biorący łapówki, gonią tylko za wynagrodzeniem. Nie oddają spra-
wiedliwości sierocie”. Pora na uogólnienia. Umiejętność rozbudzania strachu

269 
Iz 1, 4.
270 
Jest to cytat z Mt 23, 33.
271 
Ps 17, 44–46.
272 
Jr 3, 8.
273 
Jr 5, 11.
274 
Lm 1, 1–2.
275 
Jr 3, 3–4.
276 
Mowa o Izraelu.
277 
Na 3, 4. Mowa o Niniwie.
278 
Tekst jest niepewny.
279 
Pwt 32 5–6.
280 
Iz 1, 23.
66 Księga I

Pan uczynił początkiem zbawienia, a zbawiać może ktoś dobry. „Miłosierdzie


Pana nad całą ludzkością. Karci, wychowuje, poucza, jak pasterz swoją trzodę.
Lituje się nad tymi, którzy przyjmują jego pouczenie i którzy się spieszą do
Jego przykazań”281. Tak kierując, a więc chłoszcząc, litując się, karcąc i lecząc
ochronił „sześćset tysięcy pieszych, którzy się zebrali w twardości swego ser-
ca”282. Pięknie jest nie grzeszyć, a dobrze, popełniwszy grzech, się nawrócić,
tak jak najlepiej być zawsze zdrowym, a po chorobie przyjść szybko do siebie.
82. Słowami Salomona283 Wychowawca głosi: „Ty uderzając rózgą syna od
śmierci zachowujesz mu duszę”, a także284 „karcenia chłopcu nie żałuj. Gdy rózgą
uderzysz, nie umrze”285. Nagana i strofowanie są dla duszy uderzeniami, które
powstrzymują od grzechów i zachowują od śmierci. Prowadzą też do opanowania
tych, którzy stoczyli się na drogę bezwstydu. Wszak i Platon286 przyznaje naganie
moc oczyszczającą i wielką siłę poprawy. Będąc w zgodzie z Logosem uważa,
że ktoś nieoczyszczony naganą w sprawach istotnych pozostaje niewychowany
i nikczemny. Czysty zaś i piękny będzie w sposób oczywisty szczęśliwy. Jeżeli
„rządzący nie są postrachem dla uczynku dobrego”287, to czyż dobry z natury
Bóg będzie straszył niegrzeszących? Apostoł mówi288 „Jeśli jednak czynisz źle,
lękaj się”.
83. Apostoł na wzór Pana gani więc poszczególne Kościoły. Świadom stanow-
czości swego nauczania i słabości nauczanych pyta289 Galatów: „Czy dlatego
stałem się waszym wrogiem, że mówiłem wam prawdę?”. Jak zdrowi, dopóki
są silni nie potrzebują lekarzy, a chorzy liczą na ich sztukę, tak też i my, cierpiąc
w życiu z powodu żądz, godnego nagany braku opanowania i różnych innych
namiętności, potrzebujemy Zbawcy, który aplikuje lekarstwa nie tylko łagodne,
ale i przykre. Gorzkie korzenie strachu powstrzymują rozplenianie się grzechów.
Stąd też strach, acz nieprzyjemny, bywa zbawienny. Dlatego chorzy potrzebu-
jemy Wybawcy, błąkający się Przewodnika, ślepi Dawcy światła, spragnieni
Źródła życia, z którego czerpiąc nie będziemy nigdy spragnieni, umarli Życia,

281 
Syr 18, 13.
282 
Tylu Izraelitów miał wyprowadzić Mojżesz z Egiptu.
283 
Prz 23, 14.
284 
Prz 23, 13.
285 
Prz 23, 13.
286 
Platon, Sofista 230 DE.
287 
Rz 13, 3.
288 
Rz 13, 4.
289 
Ga 4, 16.
IX. Wyświadczanie dobrodziejstw i sprawiedliwe karanie... 67

owce Pasterza, dzieci Wychowawcy, cała zaś ludzkość Jezusa. Grzeszni i bez
Przewodnika możemy zostać skazani na potępienie. Kiedy zostaniemy jednak
oddzieleni od plew, znajdziemy się w spichlerzu Ojca. „Wiejadło w ręku290 Pana
oddziela od pszenicy plewy przeznaczone na spalenie”.
84. Jeżeli chcecie, możemy poznać najwyższą mądrość świętego Pasterza i Wy-
chowawcy, wszechmocnego Boga i ojcowskiego Logosu, przywołując miejsce,
w którym alegorycznie nazywa siebie „Pasterzem owiec”291. On jest Wycho-
wawcą ludzi. Do starszych mówi ustami Ezechiela292, ukazując im zbawczy
przykład swojej troski”: „Zagubioną (owcę) odszukam, chorą umocnię, zbłąkaną
sprowadzę z powrotem. Sam będę pasł moje owce na świętej górze mojej”. Ta-
kie są obietnice Dobrego Pasterza. Paś nas, dzieci, jak owce! Nasyć nas, Panie,
swoim pokarmem, którym jest sprawiedliwość! Zaprowadź nas na Twoją świętą
górę do Kościoła na wysokościach, sięgającego ponad chmurami nieba! Logos
mówi293: „Będę ich pasterzem, będę blisko nich”, jak chiton przy ciele. On chce
zbawić moje ciało oblekając je w chiton nieśmiertelności. Namaść moje ciało!
„Wezwiesz pomocy, a On: Otom Ja!”294 Panie, wysłuchałeś mnie szybciej, niż
przypuszczałem. „Gdy pójdziesz przez wodę, ja będę z tobą” mówi295 Pan. Nie
spotka nas zagłada, nas idących do nieśmiertelności, gdyż On będzie nas wspie-
rał. Sam to powiedział i sam tego pragnie.
85. Taki jest nasz prawdziwie dobry Wychowawca, który mówi296: „Nie przy-
szedłem, aby mi służono, lecz aby służyć”. Dlatego zostaje ukazany w Ewan-
gelii jako umęczony, który trudząc się dla nas: „daje swoje życie na okup za
wielu”297, jak obiecał. Zgodnie z Jego wyznaniem jest dobrym pasterzem. Będąc
szczodrym, daje jako okup za nas to, co ma najcenniejszego, swoje życie. Jest
wyjątkowo życzliwy i tak też miłuje człowieka, gdyż chce być bratem dla ludzi,
acz może być ich Panem. Jest tak dalece dobry, że poniósł za nas śmierć. Jego
sprawiedliwość woła298: „Jeśli zbliżycie się do mnie, sprawiedliwi, to i Ja będę
taki wobec was. Jeśli będziecie mi postępować na przekór, to i Ja postąpię wam

290 
Mt 3, 12.
291 
J 10, 2.
292 
Ez 34, 14–16.
293 
Ez 34, 24.
294 
Iz 58, 9.
295 
Iz 43, 2.
296 
Mt 20, 28.
297 
J 4, 6.
298 
Kpł 26, 21; 23; 27. Cytat jest niedokładny. Klemens przytacza go widocznie z pamięci.
68 Księga I

na przekór i będę was karał”. Dotyczy to grzeszników, którzy weszli na zdradliwe


drogi. Droga prosta i zgodna z jotą w imieniu Jezusa299, jest drogą Jego dobroci
jako stała i zawsze ta sama dla tych, którzy słuchając Go uwierzyli. „Prosiłem,
lecz wyście o to nie dbali, gardziliście każdą moją radą, nie chcieliście moich
upomnień”. Taka nagana z ust Pana300 jest ze wszech miar pożyteczna.
86. Mówi to ustami Dawida301: „Pokolenie oporne i upadłe. Pokolenie, które
nie miało prawości serca, ani ducha wiernego Bogu. Nie zachowali przymierza
z Bogiem i nie chcieli postępować według Jego praw”. Takie są powody rozgo-
ryczenia, dla których przybył jako sędzia, by ukarać tych, którzy odtrącili wybór
życia szczęśliwego. Dlatego zwrócił się do nich gwałtowniej, aby powstrzymać
ich pęd ku śmierci. Słowami Dawida302 podaje jasno przyczynę groźby: „Nie
uwierzyli Jego cudom. Szukali Go, gdy ich zabijał, a nawróceni znowu szukali
Boga. I przypominali sobie, że Bóg jest dla nich opoką, że Bóg najwyższy ich
Zbawicielem”. Poznał, że lekceważący Jego dobroć wobec ludzi nawracają się
ze strachu. Zawsze życzliwe dobro ceni się zazwyczaj mało, szanuje się je zaś
wtedy, kiedy przypomina o nim strach przed sprawiedliwością.
87. Strach ma dwa oblicza, z których jedno jest związane z szacunkiem. Od-
czuwają go obywatele przed dobrymi władcami, a my przed Bogiem, podobnie
jak rozsądne dzieci przed rodzicami. Pismo303 mówi: „Koń nieujeżdżony jest
narowisty, a syn zostawiony sobie samemu staje się zuchwały”. Drugie oblicze
strachu łączy się z nienawiścią. Niewolnicy okazują go swoim surowym panom,
a Żydzi Bogu, jeśli traktują go bardziej jako Pana, a nie Ojca. Sądzę, że poboż-
ność spontaniczna jest zgoła różna od tej z przymusu. Pismo304 mówi: „On, litując
się, odpuszczał im winę, a też ich nie gubił i często gniew swój hamował i nie
wylewał całej swojej zapalczywości”. Zauważ, że sprawiedliwość Wychowawcy
objawia się w naganach, dobroć zaś Boga w miłosierdziu. Dlatego też Dawid305,
a raczej przemawiający przez niego Duch, mając na względzie jedno i drugie,
śpiewa o Bogu: „Podstawą Twego tronu sprawiedliwość i prawo, przed Tobą
kroczą łaska i wierność”. Tymi słowy stwierdza, że do władzy należy sądzić
i czynić dobrze. Sprawiedliwy oddziela to, co słuszne od niesłusznego.

299 
Po grecku pierwsza litera imienia Jezus I jest prostą kreską.
300 
Prz 1, 24–25.
301 
Ps 77, 8; 10.
302 
Ps 77, 32; 34–35.
303 
Syr 30, 8.
304 
Ps 77, 38.
305 
Ps 82, 15.
IX. Wyświadczanie dobrodziejstw i sprawiedliwe karanie... 69

88. Bóg jest, oczywiście, sprawiedliwością i dobrem. On jest wszystkim i wszyst-


ko w Nim, bo sam jest jedynym Bogiem. Jak zwierciadło306 nie wyświadcza zła
brzydkiemu, odbijając jego prawdziwe oblicze, tak i lekarz nie przynosi nieszczę-
ścia choremu, mówiąc mu o gorączce, gdyż nie on jest jej powodem, a jedynie
ją stwierdza. Podobnie nie chce źle ten, kto napomina chorego na duszy. Nie
obciąża go też przewinami, a jedynie zaleca mu, by zaniechał dotychczasowego
trybu życia. Bóg jest dobry sam z siebie, a sprawiedliwy ze swojej istoty, jak
i ze względu na nas. Swoją sprawiedliwość okazuje nam poprzez Logos. Bóg,
zanim stał się Stwórcą, był dobry i stąd Jego pragnienie bycia Stwórcą i Ojcem.
Posiadanie tej miłości legło u początku Jego sprawiedliwości. On zapalił słońce
i zesłał nam swego Syna. On sam, jako pierwszy, oznajmił z nieba prawdziwą
sprawiedliwość. „Nikt nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec, ani kim jest Ojciec,
tylko Syn”307. Ta równowaga jest obrazem sprawiedliwości i była od początku.
Owa sprawiedliwość zstąpiła dalej do ludzi w Piśmie i w ciele, to jest w Prawie308
i w Logosie309, by nakłonić ludzką naturę do zbawiennej zmiany usposobienia.
Przywoławszy Sędziego, oskarżaj samego siebie.

306 
Epiktet, Diatryby II, 14.
307 
Łk 10, 22.
308 
Chodzi o Stary Testament.
309 
Chodzi o Wcielenie.
X. Sam Bóg, ganiąc za pośrednictwem Logosu ludzką naturę...

X. Sam Bóg, ganiąc za pośrednictwem Logosu


ludzką naturę, chroni ją od grzechów,
a poprzez zachętę ocala

89. Przedstawiłem, że przyjęty z konieczności przez Logos sposób ganienia


ludzkości jest dobry i zbawienny, prowadzi do skruchy, a także chroni od grze-
chów. Wypada, bym teraz powiedział o łagodności Logosu. Jawi się On jako
sprawiedliwy i dający rady prowadzące do zbawienia, przez co chce, byśmy
poznali zgodnie z wolą Ojca, co jest piękne i co przynosi pożytek. Zastanów się
nad tym. Piękno ma w sobie coś z pochwały, porada zaś wiąże się z korzyścią.
Udzielanie jej może polegać na zachęcie, bądź na odwodzeniu. Uznanie kojarzy
się też z chwaleniem lub krytyką. Podobnie jak sprawujący funkcję doradczą
rozum raz coś podpowiada, raz znów odwodzi, tak też i pochwała może już
to aprobować, już to krytykować. Tym zajmuje się dokładnie sprawiedliwy
Wychowawca, który ma na względzie nasze dobro. Przedstawiłem już naganę
i odwodzenie od czegoś, teraz wypada, bym zajął się zachętą i pochwałą. Zrów-
noważymy tym, żeby tak powiedzieć, szale sprawiedliwości.
90. Wychowawca zachęca do dobrego słowami Salomona310: „Odzywam się
do was, mężowie, wzywam was, synowie ludzcy. Słuchajcie, mówię rzeczy
wzniosłe” i tak dalej. Doradza to, co zbawienne, a Jego rady można przyjąć lub
odrzucić. Ustami Dawida311 mówi: „Błogosławiony mąż, który za radą bezboż-
nych nie idzie, nie wchodzi na drogę grzeszników, nie siada w kole szyderców,
lecz w prawie Pana swą rozkosz znajduje”. Istnieją trzy metody doradzania.

310 
Prz 8, 46.
311 
Ps 1, 1–2.
X. Sam Bóg, ganiąc za pośrednictwem Logosu ludzką naturę... 71

Pierwsza odwołuje się do przykładów z przeszłości, przypominając chociażby


karę, jakiej doświadczyli Żydzi oddający cześć złotemu cielcowi312, czy też
uprawiający nierząd. Można tu wymienić jeszcze inne. Metoda druga polega
na analizie wydarzeń aktualnych i poznawaniu za pomocą zmysłów tego, co
jest ważne. Tak jest z radą, jaką otrzymali pytający313 Pana: „Czy Ty jesteś tym,
który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać? Idźcie i donieście Janowi,
co słyszycie i na co patrzycie: ślepi widzą, chromi chodzą, trędowaci doznają
oczyszczenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają. A błogosławiony jest ten,
kto we mnie nie wątpi”. O tym prorokował już Dawid314: „Jakieśmy słyszeli,
tak i zobaczyli”.
91. Trzeci sposób doradzania zwraca się ku przyszłości. Zaleca on baczną ostroż-
ność wobec tego, co nastąpi. Wszak powiedziano315, że ci, którymi owładną
grzechy, „zostaną wrzuceni na zawsze w ciemności. Tam będzie płacz i zgrzytanie
zębów”. Takich przykładów jest więcej. Widać z nich, że Pan nawołuje środkami
leczniczymi ludzkość do zbawienia. Upominaniem prostuje błędy, powściąga
żądze i daje nadzieję ocalenia. Mówi słowami Ezechiela316: „Jeśli nawrócicie się
całym sercem i powiecie: Ojcze!, wysłucham was jak lud święty”, a w innym
miejscu317: „Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście,
a ja was pokrzepię”. Daje też różne zachęty. Wzywa wyraźnie do dobroci sło-
wami Salomona318: „Szczęśliwy ten, kto Mądrość osiągnął, mąż, który nabył
rozwagi”. Dobro staje się udziałem tego, kto go szuka, a jeśli je znajdzie, sprawia
mu przyjemność jego oglądanie. Słowami Jeremiasza319 wyjaśnia, czym jest
roztropność: „Szczęśliwi jesteśmy, Izraelu, że znamy to, co się Bogu podoba”.
Logos ukazuje nam Tego, dzięki któremu jesteśmy szczęśliwi i mądrzy. Ten sam
prorok320 tłumaczy, że poznanie jest roztropnością, mówiąc: „Bądź posłuszny,
Izraelu, przykazaniom życiodajnym, nakłoń ucha, by poznać Mądrość”. Słowa-
mi zaś Mojżesza321 Wychowawca w swojej miłości do ludzi obiecuje dążącym
do zbawienia dodatkowy dar: „Zaprowadzę was do ziemi obiecanej, którą Pan

312 
Wj 32.
313 
Mt 11, 3–6.
314 
Ps 47, 9.
315 
Mt 8, 12.
316 
Ez 18, 21, cytat niedokładny.
317 
Mt 11, 28.
318 
Prz 3, 13.
319 
Atrybucja błędna, Ba 4, 4.
320 
Atrybucja błędna Ba 3, 9.
321 
Pwt 31, 20, cytat niedokładny.
72 Księga I

przyrzekł waszym ojcom”, a u Izajasza322: „Przyprowadzę was na moją świętą


górę i rozweselę was”.
92. Jest jeszcze inny sposób Jego wychowania polegający na obietnicy szczęścia.
Pan mówi słowami Dawida323: „Błogosławiony mąż, który nie wchodzi na drogę
grzeszników. Jest on jako drzewo zasadzone nad strugami wody, które wydaje
owoc w swoim czasie, a liście jego nie więdną”. Tą wypowiedzią wskazał też
symbolicznie na zmartwychwstanie. A dalej: „Co uczyni, pomyślnie wypada”.
Chce więc, byśmy stali się tacy i byśmy byli szczęśliwi. Pan ukazuje też, co
jest na drugiej szali wagi, szali sprawiedliwości. „Niezbożni są jak plewa, którą
wiatr rozmiata”324. Ukazawszy karę grzeszników i łatwy sposób pozbycia się ich
mocą swego wiatru Wychowawca odwodzi ich od tej winy spowodowanej żądzą.
Czyni to poprzez karę, którą, grożąc, przedstawia dobroczynność sprawiedli-
wego postępowania. W ten sposób mądrze zachęca nas, byśmy skłaniali się ku
rzeczom dobrym i z nich korzystali. Nakłania nas też do poznawania, mówiąc
słowami Jeremiasza325: „Gdybyś chodził po drodze Bożej, mieszkałbyś w pokoju
na wieki”. Przedstawiając nagrodę za poznanie, nalega na rozumnych, by Go
miłowali, temu zaś, kto zbłądził, przebacza, nawołując326: „Rękę swą raz po raz
wyciągaj, jak winobraniec po latorośle”. Widzisz wszak dobroć sprawiedliwości
doradzającej nawrócenie.
93. Tych, którzy odwrócili się od prawdy i błądzą po manowcach, Pan poucza
słowami Jeremiasza327: „Stańcie na drogach i patrzcie, pytajcie o ścieżki przeszło-
ści. Gdzie jest droga dobra? Idźcie nią, a znajdziecie odpoczynek dla waszych
dusz”. Wiedzie nas do skruchy, bacząc na nasze zbawienie. Dlatego też mówi328,
że jeśli się nawrócisz: „Pan dokona obrzezania twego serca i serca twych po-
tomków”. Wypadałoby przywołać dla potwierdzenia tych rozważań filozofów329,
którzy twierdzą, że chwalić należy jedynie kogoś doskonałego, złego zaś trzeba
ganić. Ponieważ niektórzy krytykują byt szczęśliwy, twierdząc, że będąc sam
bez trosk, innym też ich nie przysparza330, nie rozumieją tym jego życzliwości

322 
Iz 56, 7.
323 
Ps 1, 1–3.
324 
Ps 1, 3–4.
325 
Atrybucja błędna, Ba 3, 13.
326 
Jr 6, 9.
327 
Jr 6, 16.
328 
Pwt 30, 6.
329 
Chodzi zapewne o Chrysippa, SVF III 29 (Arnim).
330 
Jest to myśl epikurejska. Cf. Epicurea (Usener) I p. 71.
X. Sam Bóg, ganiąc za pośrednictwem Logosu ludzką naturę... 73

dla ludzi. Ze względu więc na nich, jak i na łączących sprawiedliwość z dobro-


cią wypada zająć się tą kwestią. Należy stwierdzić, że zarzut i nagana, po które
sięga sztuka wychowania, są odpowiednie dla ludzi, ponieważ, jak mówią owi
filozofowie, wszyscy ludzie są źli. Mądry jest tylko Bóg, od którego mądrość
pochodzi. Jedynie On jest doskonały i godny pochwały.
94. Nie korzystam jednak z tego rozumowania, lecz twierdzę, że pochwała
i nagana i to, co jest im podobne, są dla ludzi ze wszech miar koniecznymi
lekarstwami. Tych, którzy wydają się nieuleczalni, należy uzdrawiać groźbą,
zarzutem i naganą, podobnie jak żelazo obrabia się na kowadle ogniem i młotem.
Natomiast tych, którzy żyją wiarą, należy utwierdzić w tym pochwałą jako ludzi
troszczących się o siebie i dokonujących rozważnego wyboru.

Chwalona cnota
wzrasta jak drzewo331.

Wydaje mi się, że rozumiał to Pitagoras332 z Samos, głosząc:

zły czyn skarć, dobrym jednak ciesz się.

Zganienie określa się też napominaniem. Etymologicznie napominać (noutheteīn)


jest pobudzaniem rozumu (noūs). Istnieje wiele wskazówek pomagających
w osiąganiu dobra i unikaniu zła. „Nie ma pokoju dla bezbożnych” mówi333
Pan. Przez Salomona334 zaś zaleca dzieciom ostrożność. „Kiedy cię, synu, wabią
grzesznicy, nie waż się iść, choćby rzekli: Pójdź za nami! Podziel się krwią nie-
winnego. Ukryjemy w ziemi bezprawnie męża prawego. Porwiemy go żywego,
niczym Hades”.
95. To proroctwo zapowiada też mękę Pana. Również i Ezechiel335 mówi o życiu
(wiecznym): „Umrze tylko osoba, która zgrzeszyła. Ktokolwiek jest sprawiedli-
wy i przestrzega prawa sprawiedliwości, kto nie jada mięsa z krwią i oczu nie
podnosi ku bożkom izraelskim, nie bezcześci żony bliźniego swego, nie zbliża
się do żony w okresie jej nieczystości, nie krzywdzi nikogo, zwraca zastaw
dłużnikowi, nie popełnia rozboju, łaknącemu udziela swego chleba, nagiego

331 
Bakchylides, fragm. 56 (Snell).
332 
Ps. Pitagoras, Złote wiersze, przekład W. Czarpnika i J. Sieradzana.
333 
Iz 48, 22.
334 
Prz 2, 10–12, cytat niedokładny.
335 
Ez 18, 4–9.
74 Księga I

przyodziewa szatą, nie uprawia lichwy, nie żąda odsetek, odsuwa swą rękę od
nieprawości, sprawiedliwie rozsądza między jednym człowiekiem a drugim,
stosuje się do moich ustaw i zachowuje wiernie moje przykazania, postępuje
uczciwie, ten na pewno żyć będzie, mówi Pan”. Te słowa są istotą wspólnoty
chrześcijańskiej i zachętą do życia szczęśliwego, obietnicą nagrody za życie
dobre i zapowiedzią życia wiecznego.
XI. Logos wychowywał poprzez proroków i prawo

XI. Logos wychowywał


poprzez proroków i prawo

96. Przedstawiłem, zgodnie z moimi możliwościami, charakter dobroci Wycho-


wawcy względem ludzi i Jego sposobu wychowywania. Sam siebie porównuje do
„ziarnka gorczycy”336. Zwraca też uwagę na duchową i urodzajną naturę słowa,
które wysiewa. Dostrzegł również stale gotową do wzrostu siłę tego ziarna oraz
jego ostry smak i oczyszczającą moc. Przez małe ziarenko, jak alegorycznie
został określony Logos, cała ludzkość dostąpiła zbawienia. Jak słodycz miodu
powoduje wytwarzanie się żółci, tak i dobroć może wywołać pogardę u tego, do
kogo się zwraca, która prowadzi do grzechów. Gorczyca zmniejsza ilość żółci,
a więc gniewu i gasi ogień, to jest pychę. W Logosie ma początek prawdziwe
zdrowie duszy i trwałe, dobre usposobienie. Dawniej Logos wychowywał przez
Mojżesza, później przez proroków, acz i Mojżesz jest prorokiem. Poprzez prawo
wychowuje się dzieci krnąbrne. Pismo337 mówi: „Najedzeni powstali do zabawy”,
nazywając nierozumną obfitość paszy jedzeniem, a nie pokarmem.
97. Głupio się obżarłszy, tak się też bawili i dlatego przyszło na nich prawo
i przyszedł strach jako zapora przed grzechami, a też i zachęta do doskonałości.
Miała ich skłonić do posłuszeństwa i uległości prawdziwemu Wychowawcy.
On jest jedynym i tym samym Logosem, niezmiennym w każdych okoliczno-
ściach. Paweł338 mówi: „Prawo stało się dla nas Wychowawcą ku Chrystusowi”.
Z tego wynika, że naszym Wychowawcą jest tylko jeden, prawdziwy, dobry

336 
Mt 13, 31.
337 
Wj 32, 6, cytat niedokładny.
338 
Ga 3, 24.
76 Księga I

i sprawiedliwy Syn na podobieństwo Ojca, Jezus, Logos pochodzący od Boga.


Bóg powierzył nas Jemu, tak jak kochający czule ojciec powierza dzieci prawdzi-
wemu wychowawcy, wyraźnie nam przykazując339: „To jest mój syn umiłowany,
w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!” Boski Wychowawca jest godny
zaufania, gdyż zdobią Go trzy najpiękniejsze zalety: wiedza, życzliwość i szcze-
rość340. Jego wiedza jest mądrością Ojca: „Cała Mądrość od Boga pochodzi, jest
w Nim na wieki”341. Szczerość, gdyż jest Bogiem i Stwórcą. „Wszystko przez
Niego się stało, a bez Niego nic się nie stało”342. Życzliwość, gdyż sam wydał
się na ofiarę za nas. „Dobry Pasterz daje życie swoje za owce343, a On je oddał.
Życzliwość nie jest niczym innym, jak chęcią dobra dla bliźniego ze względu
na niego samego344.

339 
Mt 17, 5.
340 
Cf. Platon, Gorgiasz 487 AB.
341 
Syr 1, 1.
342 
J 1, 3.
343 
J 10, 11.
344 
Cf. Filon, O uprawie roślin 106: „Życzliwość jest to życzenie bliźniemu tego, co jest
dobre ze względu na niego”, przekład S. Kalinkowskiego. Jest to definicja Arystotelesa, Etyka
Nikomachejska 1155 B 30.
XII. Wychowawca, podobnie jak Ojciec, kieruje się surowością
i dobrocią

XII. Wychowawca, podobnie jak Ojciec,


kieruje się surowością i dobrocią

98. Na koniec tych rozważań należy stwierdzić, że Jezus, nasz Wychowawca,


przedstawił nam prawdziwe życie i człowieka wychowanego w Chrystusie. Wy-
chowawca ze względu na swój dobry charakter nie jest ani nadmiernie surowy,
ani też zbyt łagodny. Wydaje polecenia, ale równocześnie tak nami kieruje, by-
śmy mogli je wypełnić. On sam ukształtował człowieka z prochu, odrodził wodą
(chrztu), wzmocnił Duchem, wychowywał słowem, prowadząc go za pomocą
świętych przykazań do usynowienia i zbawienia, aby zmienić ziemskiego śmier-
telnika w istotę niebieską i świętą. Tak wypełniło się Boskie słowo345: „Uczyńmy
człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam”. To, co Bóg zapowiedział, urzeczy-
wistniło się w pełni w Chrystusie, bo inni ludzie są jedynie „na obraz” Jego. My,
dzieci dobrego Ojca, uczniowie dobrego Wychowawcy, wypełniajmy wolę Ojca,
słuchajmy Logosu, naśladujmy prawdziwie w sobie błogosławione życie naszego
Zbawiciela. Dlatego też dbając o żywot niebiański, dzięki któremu staniemy się
przebóstwieni, namaśćmy się olejkiem nieprzemijającej radości i niezmąconego
zapachu, mając jako wyraźny przykład nieśmiertelności życie Pana i krocząc
śladami Boga. Tylko On troszczy się w pełni o to, jak i w jaki sposób życie
ludzkie może stać się lepsze. On przysposabia nas do samowystarczalności i do
prostoty, a także przygotowuje do szczęśliwego życia w wieczności, ucząc, że
każdy z nas jest Jego skarbem. Mówi346 więc: „Nie troszczcie się zbytnio o jutro”.
Poucza człowieka, że przypisany Chrystusowi ma być samodzielny, troszczyć

345 
Rdz 1, 26.
346 
Mt 6, 34.
78 Księga I

się sam o siebie i żyć w przekonaniu, że życie jest ulotne. Nasze wychowanie
nie ma nas przygotowywać do wojny, ale na czas pokoju.
99. Wojna wymaga wielkich nakładów i zaopatrzenia, pokój natomiast i miłość
to skromne i spokojne rodzeństwo, nie potrzebuje uzbrojenia ani wyjątkowego
przygotowania. Jego pokarmem jest Logos, który otrzymał moc kierowania
i wychowywania. On uczy nas prostoty, skromności, pełnego umiłowania wol-
ności i człowieka oraz wszystkiego tego, co szlachetne. Krótko mówiąc, przez
zażyłość z cnotą upodabniamy się do Boga. Śmiało! Nie ustawaj! Staniesz się
tym, kim nie tylko nie spodziewasz się zostać, ale nie możesz sobie nawet tego
wyobrazić. Jak inny jest tryb życia filozofów, inny retorów, inny zapaśników,
tak istnieje też szlachetne usposobienie wypływające z umiłowania dobra i z wy-
chowania przez Chrystusa. Ono powoduje, że całe nasze postępowanie staje się
szlachetne, bo zarówno chód, jak i maniery przy stole, odżywianie się i sen, łoże
i cały tryb naszego życia i całe nasze wychowanie. Sposób życia proponowany
przez Logos nie opiera się na skrajnościach, ale na umiarkowaniu.
100. Tak to Logos bywa nazywany Zbawicielem. On, wynajdując ludziom ro-
zumne, lekarstwa gwarantuje im należytą ocenę rzeczywistości, a wyglądając
stosownej chwili ukazuje szkody i wyjawia przyczyny namiętności. Podcina ko-
rzenie irracjonalnych żądz i wskazuje, od czego należy stronić, a także dostarcza
chorym zbawczych medykamentów. Największym i ze wszech miar królewskim
dziełem Boga jest zbawienie ludzkości. Chorzy bywają niezadowoleni z lekarza,
który nie doradza im niczego, by wyzdrowieli347. A my jakże nie winniśmy oka-
zywać największej wdzięczności Boskiemu Wychowawcy, który nie przemilcza
i nie lekceważy naszej, prowadzącej do zguby, samowoli, lecz ją wytyka? On
odcina też żądze, które prowadzą do unicestwienia i poucza, co wiedzie do
życia godziwego. Należy okazywać Mu więc najwyższą wdzięczność. Czyż
stworzenie rozumne, jakim jest człowiek, nie powinien czynić niczego innego,
jak tylko kontemplować to, co Boskie? Podkreślam też, że przyglądając się
ludzkiej naturze, winniśmy żyć tak, jak nakazuje prawda, podziwiając przy tym
niezwykłość Wychowawcy i Jego przykazań. Wszystkie są właściwe i zgodne
z sobą. Według nich powinniśmy też upodabniać się do Wychowawcy, troszcząc
się o harmonię słów z czynami348. To jest istotą życia.

347 
Epiktet, Diatryby, fragm. 19.
348 
Cf. Platon, Laches 188 D.
XIII. Doskonałość powstaje zgodnie z Logosem, grzech
natomiast wbrew Niemu

XIII. Doskonałość powstaje zgodnie z Logosem,


grzech natomiast wbrew Niemu

101. Wszystko sprzeczne z Logosem349 jest grzechem. Już filozofowie uważali


za właściwe, by tak określać główne namiętności, a więc pożądanie jako prze-
jaw nieposłuszeństwa wobec Logosu, podobnie jak i strach. Rozkosz jest też
nierozumnym wystąpieniem przeciw Niemu, a ból poniżeniem nieposłusznej
Mu duszy350. Jeśli nieposłuszeństwo wobec Logosu jest powodem grzechu, to
czyż z reguł wnioskowania okazywane Mu posłuszeństwo, co nazywamy wiarą,
nie pociąga za sobą tego, co określa się obowiązkiem? Sama cnota jest zgodną
z Logosem, trwającą przez całe życie dyspozycją duszy351. Określa się ją jako
poszukiwanie prawidłowości Logosu. Dlatego też, zgodnie z regułami wniosko-
wania, każde przewinienie wynikłe z nierozpoznania praw Logosu nazywane
jest słusznie grzechem. Pierwszy człowiek, kiedy zgrzeszył sprzeciwiwszy się
Bogu, upodobnił się do bydląt, jak mówi Pismo352. Człowieka grzeszącego prze-
ciw Logosowi uważa się słusznie za nierozumnego i przyrównuje do zwierząt.
102. Stąd też „ogier rży jak pogrążony w rozkoszy rozpustnik” mówi Mądrość,
przyrównując owego rozpustnika do nierozumnego zwierzęcia. Taki człowiek,
grzesząc przeciw Logosowi, nie mówi, ale rży, bo jest nierozumnym, oddanym

349 
Trudno tu rozstrzygnąć, kiedy Klemens mówi o Logosie – Synu Bożym, a kiedy o logo-
sie – rozumie.
350 
Cf. SVF III 445 (Arnim).
351 
Cf. S. Wyszomirski, Pojęcie arete w etyce Stoi starszej i średniej, Toruń 1997.
352 
Syr 33, 6.
80 Księga I

chuci zwierzęciem, w którym skupiły się wszelkie rozkosze pożądania. Dzieci353


stoików nazywają czyn prawy podyktowany posłuszeństwem Logosowi obo-
wiązkiem i powinnością354. Obowiązek jest czymś, co należy, posłuszeństwo
zaś opiera się na przykazaniach, a te polegają na prawdzie, która jest końcem
i celem wszystkiego. Celem religijności jest wieczne trwanie w Bogu, a koniec
naszego życia jest początkiem wieczności. Pobożność oparta na cnocie reali-
zuje się poprzez dzieła. Dlatego obowiązki łączą się z działaniem, nie zaś ze
słowami. Postępowanie chrześcijanina jest więc aktywnością duszy rozumnej,
na którą wpływ ma wyrobiony osąd i dążenie do prawdy. Aktywność ta reali-
zuje się poprzez ciało stanowiące z duszą jedność i wspierające ją w zawodach.
Powinność jest wolą towarzyszącą w życiu Bogu i Chrystusowi osiągającą cel
w wieczności. Wszak życie chrześcijanina, którego uczy nas Wychowawca, jest
całością złożoną z działań rozumnych, a więc realizacją tego, czego nauczył nas
Logos, a co nazywamy wiarą.
103. Tę całość stanowią Pańskie przykazania, gdyż są Boskimi zasadami, które
jako duchowy depozyt zostały spisane dla użytku naszego i naszych bliźnich.
Powracają do nas niczym piłka wracająca do tego, kto ją rzucił355. Obowiązki te
są niezbędne w Boskim wychowaniu, gdyż prowadzą do zbawienia i przekazał
je Bóg. Jak wśród rzeczy koniecznych jedne odnoszą się do życia doczesnego,
drugie zaś do życia szczęśliwego po tamtej stronie, tak samo jedne obowiązki
mają związki z życiem obecnym, drugie z życiem szczęśliwym. Te, które odno-
szą się do ziemskiego życia codziennego, wielu z nas zna dobrze. Te zaś, które
łączą się z życiem szczęśliwym, niech mi będzie wolno przedstawić w zarysie,
opierając się na tekstach Pisma356.

353 
Ironiczne określenie, podobnie jak w § 20.
354 
DL VII 108.
355 
Cf. Seneka, List 94, 34.
356 
Zdanie to jest niejasne, gdyż Klemens w księdze II i III przedstawi właśnie ważne wska-
zania dotyczące życia codziennego.
Księga II
I. O stosunku do pożywienia

I. O stosunku do pożywienia

1. Należy teraz zwięźle napisać, jakim powinien być w życiu ktoś mieniący się
chrześcijaninem, kto ma na względzie praktyczne uwagi wychowawcze zawarte
w Piśmie. Wypada rozpocząć od nas samych i od tego, jak trzeba uporządkować
nasze życie i powiedzieć, dla zachowania porządku wykładu, w jaki sposób każdy
z nas powinien odnosić się do własnego ciała, a wręcz nim kierować. Skoro ktoś
wiedziony przez Logos w sposobie rozumowania nauczy się zgodnej z prawami
natury wiedzy odnoszącej się do człowieka, poczynając od tego, co zewnętrzne,
i od odruchów wegetatywnych, będzie też spokojny o to, co w jego środku1,
przecierając „oko duszy”2, które jest właściwe człowiekowi, i oczyszczając
swoje ciało. Ten uwolniwszy się zupełnie od tych rzeczy, poprzez które jest
tylko prochem3, czyż może znaleźć coś bardziej pomocnego od siebie samego,
by kroczyć prostą drogą do poznania Boga? Są ludzie, którzy żyją, aby jeść, jak
po prostu nierozumne zwierzęta, których byt sprowadza się jedynie do używania
żołądka. Nam zaś Wychowawca przykazał jeść, by żyć4. Pożywienie nie jest
dla nas zajęciem, a jego przyjemność celem. Przyjmuje się je dla przetrwania
zalecanego przez Wychowawcę w celu podtrzymania gatunku.
2. Takie przyjmowanie pokarmów jest proste i słuszne, a odpowiada też małym
dzieciom, gdyż służy życiu, a nie przyjemności. Życie składa się z dwu elemen-
tów: zdrowia i siły, a te winien mieć na względzie niewybredny posiłek mający

1 
Epiktet, Diatryby I 4.
2 
Określenie Platona, Państwo 533 D.
3 
Podobnie w: Czy człowiek bogaty może być zbawiony, 18.
4 
Tę myśl przypisuje Sokratesowi Musonius Rufus XVIII B 102 (Hense).
84 Księga II

służyć do wzrostu i utrzymania należytej kondycji ciała. Dzięki niemu rośnie-


my, jesteśmy zdrowi i odpowiednio silni, a nie podobni do atletów stosujących
specjalną i niezdrową dietę. Należy zrezygnować z wielu potraw ze względu
na ich właściwości powodujące liczne szkody, jak zły stan ciała i zniszczenie
żołądka, które następuje, gdy smak zepsuje nieszczęsna sztuka kucharska oraz
bezużyteczna biegłość w wypiekach. Niektórzy ośmielają się nawet nazywać
pożywieniem szkodliwe korzystanie z rozkoszy w tym względzie. Antyfanes5,
lekarz z Delos, określił obfitość i różnorodność pożywienia jedną z przyczyn
choroby. Wywołuje ona nieustannym myśleniem o nim i wynajdowaniem za-
morskich przysmaków uczucie głodu powodujące nieumiarkowanie w diecie.
3. Lituję się nad tą chorobą. Uzależnieni od niej, nie wstydzą się czcić swoje
przyjemności hymnami6, troszcząc się bardzo o morskie mureny z wód Sycylii
i z Meandra, koźlęta z Melos, ryby ze Skiatos, małże z Peloronu, ostrygi z Aby-
dos, nie pomijając liparyjskich szprotek, rzepy z Metymny, flądry attyckiej,
drozdów z Dafne oraz czarnych fig podobnych do jaskółek, przez które przeklęty
Pers natarł z pięcioma milionami na Grecję7. Na dodatek kupują ptactwo z Fasis,
jarząbki z Egiptu i pawie od Medów8. Do tego wszystkiego dołączają przyprawy.
Obżerający się tym wszystkim, powodowani łakomstwem, rozdziawiają gęby
do owych przysmaków, jakie dostarcza ziemia, głębiny mórz i przestworza.
Zachłanni i pełni niepokoju wydają się wręcz łowić przyjemności z całego
świata. Wykrzykują przy skwierczących patelniach, a sprowadzając całe życie
do moździerza i tłuczka pożerają wszystko jak płomień drewno. Nawet tak pro-
ste pożywienie jak będący podstawowym pokarmem chleb starają się uczynić
bardziej delikatnym, przesiewając specjalnie pszenną mąkę, by stał się on też
zasługującą na naganę przyjemnością.
4. Ludzkie łakomstwo jest bez granic. Ono zwraca się do wypieków, bakalii,
wyszukuje wiele wybornych deserów, poluje na różne przysmaki. Wydaje mi
się, że człowiek, który popadł w jego niewolę, staje się cały gębą. Pismo9 mówi:
„Nie pożądaj przysmaków bogaczy. One są udziałem życia zakłamanego i przy-
noszącego wstyd”. Bogacze są przywiązani do pożywienia, które znajdzie się
wkrótce w kloakach. My, którzy ubiegamy się o pokarm niebiański, winniśmy

5 
Lekarz z I wieku przed Ch.
6 
Atenajos, Uczta mędrców, I 4, 3 pisze, że „Syrakuzańczyk Charmos miał na każdą potrawę
serwowaną na uczcie gotowy wiersz”, przekład K. Bartol.
7 
Atenajos XIV 652 tłumaczy, że uczynił to, by kupować je na targu w podbitych Atenach.
8 
Podobny katalog wyrafinowanych przysmaków przytacza Atenajos, I 4 C–D.
9 
Prz 23, 3.
I. O stosunku do pożywienia 85

panować nad znajdującym się poniżej nieba żołądkiem i wszystkim, co się z nim
łączy, a co, jak mówi Apostoł: „Bóg unicestwi”10. Bóg, który słusznie przeklina
pożądanie wynikające z łakomstwa. „Pożywienie jest dla brzucha”11. Dla tych,
którzy tak twierdzą, życie sprowadza się jedynie do funkcji cielesnych i wiedzie
do zguby. Jeśli więc jacyś ludzie, posługując się zbyt swobodnym językiem
chcą nazywać kolacyjki, na których unosi się zapach mięs i sosów, agapami12
uświęconymi pięknym oraz zbawczym dziełem Logosu, obrażając bluźnierczo tę
nazwę garnkami, wonią sosów, piciem, jedzeniem i swądem, to są oni w błędzie
w swoim rozumowaniu, sądząc, że biesiadami można kupić to, co Bóg obiecał.
Jeśli już chcemy wymieniać swobodne uczty, kolacyjki, posiłki i biesiady, to
możemy określić je spotkaniami, bo Pan nie nazwał ich agapą. Mówi13 bowiem:
„Gdy cię zaproszą na ucztę, nie zajmujże pierwszego miejsca. Lecz gdy będziesz
zaproszony idź i usiądź na ostatnim miejscu”, a dalej14: „Gdy wydajesz obiad lub
wieczerzę i kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich”. Z tego właśnie powodu
należy organizować przyjęcia. I jeszcze15: „Pewien człowiek wydał wielką ucztę
i zaprosił wielu”.

5. Przypuszczam, skąd wzięło się określenie uczt. Według komika16:

Od gardeł ciągłego szaleństwa na uczcie.

Bo zaprawdę17:

Wiele jest dla wielu na uczcie.

Nie pojęli oni, że Bóg przygotował dla swego dzieła, mówię o człowieku, po-
żywienie oraz napoje dla zachowania życia, a nie dla przyjemności. Ciała nie
mają z natury żadnej korzyści ze zbytku w pożywieniu18. Wręcz przeciwnie.
Odżywiający się umiarkowanie są silniejsi, zdrowsi i odznaczają się szlachetniej-
szym wyglądem, jak chociażby usługujący swym panom niewolnicy, czy też ci,

10 
1 Kor 6, 13.
11 
1 Kor 6, 13.
12 
Z greckiego rzeczownika agapē – ‘miłość’ pierwsi chrześcijanie używali na określenie
wspólnych posiłków po Eucharystii.
13 
Łk 14, 8–10.
14 
Łk 14, 12–13,
15 
Łk 4, 16,
16 
CAF III, 545 adesp. 782. Chodzi o przyjemność towarzyszącą wspólnemu piciu.
17 
CAF III, 490 adesp. 432.
18 
Ta sama myśl znajduje się u Musoniusa Rufusa w XVIII diatrybie O pożywieniu (Hense).
86 Księga II

którzy pracują na roli. Ci są nie tylko silniejsi, ale i mądrzejsi, podobnie jak wielu
filozofów. Nie zamulają bowiem umysłu pożywieniem ani nie oszukują go przy-
jemnościami. Agapa jest w rzeczy samej niebiańskim pokarmem i ucztą Logosu.
Miłość „wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim nadzieje pokłada,
wszystko przetrzyma”19. „Szczęśliwy ten, kto będzie ucztował w Królestwie
Bożym”20. Najcięższe zepsucie ma miejsce wtedy, kiedy miłość (agapē), która
nie powinna upadać, zostanie strącona z nieba na ziemię do sosów. Czy sądzisz,
że ja jestem przeciwnikiem uczt? Może takich. Pismo21 mówi: „Gdybym rozdał
na jałmużnę całą majętność moją, lecz miłości bym nie miał, byłbym niczym”.
6. Całe Prawo i Logos zawisło na miłości (agapē). Jeśli będziesz kochał Pana,
swego Boga i będziesz kochał swego bliźniego22, będziesz w niebie uczestnikiem
świętej uczty, bo ta na ziemi nazywa się jedynie posiłkiem. Acz jest to posiłek
przygotowany z miłości, nie jest jednak miłością. Jest znakiem łączącej i wspa-
niałomyślnej życzliwości. „Niech więc posiadane przez was dobro nie stanie
się sposobnością do bluźnierstwa! Bo królestwo Boże to nie sprawa tego, co się
je i pije – mówił Apostoł23, żeby nie traktować jako najlepsze tego, co przemi-
ja, ale „sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym”. Kto spożywa ten
posiłek24, posiądzie najlepsze z dóbr, królestwo Boże, troszcząc się tu o święte
zgromadzenie miłości, Kościół niebiański.
7. Miłość to rzecz czysta i godna Boga, a jej dziełem jest dzielenie się dobrem
z innymi. Mądrość25 mówi, że jest też „staraniem się o naukę i poszanowaniem
jej praw”. Tutejsze radości mają pewną zachętę do miłości, która mieści się
między pożywieniem ziemskim i wiecznym. Agapa nie jest wszak ucztą, chociaż
w biesiadach miłość gra wielką rolę. Pismo26 mówi: „Niechaj pojmą, Panie, Twoi
umiłowani synowie, że nie urodzaj plonów żywi człowieka, lecz słowo Twoje,
utrzymuje ufających w Tobie”. „Nie samym chlebem żyje człowiek sprawiedli-
wy”27. Nasze agapy niech będą lekkie i skromne, niech sprzyjają czuwaniu, niech
odbywają się bez obfitości potraw. Niech przebiegają w kulturalnej atmosferze.

19 
1 Kor 13, 7–8.
20 
Łk 14, 15.
21 
1 Kor 13, 2–3.
22 
Mt 22, 37.
23 
Rz 14, 16–7.
24 
Klemens używa gry słów, gdyż aristón znaczy posiłek i to, co najlepsze.
25 
Mdr 4, 18.
26 
Mdr 16, 26.
27 
Pwt 8, 3.
I. O stosunku do pożywienia 87

Miłość jest bowiem dobrą wychowawczynią uczącą braterskiej więzi, a w sa-


mokontroli ma obfity zapas żywności. Zaleca umiar w posiłkach, wyznaczając
im granice i w ten sposób troszczy się o zdrowie ciała. Dieta, która nie ogra-
nicza smakołyków, szkodzi człowiekowi, powoduje tępotę duszy i prowadzi
ciało do zgubnej choroby. Przyjemności związane z wyszukanymi potrawami
obciążają człowieka nieładnie brzmiącymi słowami, jak obżarstwo, łakomstwo,
smakoszostwo, nienasycenie, zachłanność. Bliskie im są kobietki – muszki,
przymilne łasice, gladiatorzy oraz „pieczeniarzy złych roje”28, a także tacy, co
za przyjemności żołądka sprzedają rozum, przyjaźń, a wreszcie samo życie.
Są to ludzie, którzy pełzną na brzuchu, jakby ich ojcem był żarłoczny gad. Ci,
którzy pierwsi nazwali ich ciężko chorymi, wydają mi się czynić trafnie aluzję
do ich końca, określając ich przez wstawienie litery s ludźmi nie do ocalenia29.
Czyż nie zajmują się oni jedynie patelniami i ogłupiającym przygotowywaniem
korzennych przysmaków? Są bezmyślni, „zrodzeni z ziemi”30 i pędzą swoje
jednodniowe życie jakby nie żyli.
8. Duch Święty uważa ich ustami Izajasza31 za nieszczęśliwych i sprzeciwia się
milcząco określaniem przyjęć agapami, mówiąc, że jest to niezgodne z rozumem:
„Zadbali o uciechę i zabawę, zabijanie wołów i zarzynanie baranów, wołając:
jedzmy i pijmy, bo jutro pomrzemy”. A ponieważ to rozpasanie jest grzechem,
dodaje: „Na pewno ta nieprawość nie będzie wam odpuszczona, dopóki nie
pomrzecie”. „Nie miej upodobania w życiu wystawnym” mówi Mądrość32.
Tu trzeba wspomnieć wyraźnie o ofiarach bałwochwalczych, że należy od nich
stronić. Wydają mi się wstrętne i obmierzłe, z nich ulatują wraz z krwią „wy-
chodzące z Erebu dusze umarłych”33. Apostoł34 mówi: „Nie chciałbym, byście
mieli coś wspólnego z demonami”, ponieważ różne są pokarmy zbawionych
i doprowadzonych do zguby. Należy się powstrzymać od tych bałwochwalczych
pokarmów nie ze strachu o nasze święte przecież sumienie, boć nie mają nad
nim żadnej mocy, i nie ze względu na wstręt do demonów, którym zostały ofia-
rowane, ale bacząc na niepewność tych, którzy wahają się w swoich poglądach
na te sprawy i którym nie jest dana wiedza. Pokarm ten nie przybliży nas do

28 
Aluzja do Homera, Iliada XIX 30.
29 
ásōtos znaczy ciężko chory, ásōstos – nie do ocalenia.
30 
Hymn homerycki do Afrodyty, 108.
31 
Iz 22, 13–14.
32 
Syr 18, 32.
33 
Homer, Odyseja XI 37, przekład J. Parandowskiego.
34 
1 Kor 10, 20.
88 Księga II

Boga. „Nie to, co wchodzi przez usta, czyni człowieka nieczystym, ale to, co
z ust wychodzi”, mówi Pismo35.
9. Naturalne korzystanie z pokarmów jest obojętne samo w sobie. „Ani nie będzie-
my ubożsi, gdy przestaniemy jeść, ani też jedząc nie wzrośniemy na znaczeniu”
mówi Pismo36. Nie jest rozsądne, by „zasiadać przy stole demonów”37, a równo-
cześnie uczestniczyć w tym, co Boskie i uważać się godnym pokarmu duchowego.
„Czyż nie mamy prawa skorzystać z jedzenia i picia i brać ze sobą niewiasty?
– pyta Apostoł38. Oczywiście, jednak wtedy, kiedy panując nad przyjemnościami
poskramiamy żądze. „Baczcie wszak, by wasza swoboda w tym względzie nie
stała się dla słabych powodem do zgorszenia”39. Nie wypada, żebyśmy prowadząc
życie rozpustne na wzór ewangelicznego, bogatego syna40, źle używali darów Ojca,
ale korzystali z nich godnie, jak ich panowie bez uzależniania się od nich. Zosta-
liśmy stworzeni, by panować nad pożywieniem i nim władać, a nie stać się jego
niewolnikami. Należy podziwiać, że kontemplując prawdę spożywamy pokarm
niebiański i napełniamy się nie dającym nasycenia widokiem rzeczywistego Bytu,
co jest trwałą i czystą przyjemnością. To jest agapa, w której należy uczestniczyć,
pokarm pochodzący od Chrystusa. Całkowicie nierozsądne i nieludzkie jest kar-
mić się tylko po to, by skończyć na wzór tuczonych zwierząt. Wpatrzeni jedynie
w ziemię, jako z niej pochodzący pochylamy się stale nad stołami, a uganiając
się za życiem w łakomstwie zaprzepaszczamy dobro, wegetując bez przyszłości
i schlebiając jedynie przełykowi, z powodu którego szanuje się bardziej kucharzy
od rolników. Nie odcinamy się od spotkań towarzyskich, patrzymy jednak podej-
rzanie na ich śliskość, gdyż mogą stać się okazją do upadku.
10. Dlatego też należy poskramiać łakomstwo, a przyjmować posiłki małe i ko-
nieczne. Jeśli zaprasza nas ktoś z niewiernych i uważamy za stosowne udać się
do niego – jest rzeczą wszak piękną nie przebywać w towarzystwie ludzi nie
wyznających naszej wiary – Apostoł41 nakazuje nam jeść wszystko, co zostało
podane „nie pytając o nic dla spokoju sumienia”. Tak samo mamy kupować
wszystko, co jest na targu. Na takich spotkaniach nie powinniśmy powstrzy-
mywać się całkowicie od różnorakich potraw, nie wypada też jednak łapczywie

35 
Mt 15, 11.
36 
1 Kor 8, 8.
37 
1 Kor 10, 21.
38 
1 Kor 9, 4–5.
39 
1 Kor 8, 9.
40 
Łk 15, 11.
41 
1 Kor 10, 27.
I. O stosunku do pożywienia 89

po nie sięgać. Należy spróbować wszystkiego, co podano, bo chrześcijaninowi


przystoi, by uszanował zapraszającego. Tak przecież zachowujemy się w towa-
rzystwie doborowym i bezpretensjonalnym. Nie powinno się wychwalać zbytku
poczęstunku ani też patrzeć na wszystko z lekceważeniem, jak na coś, co wnet
zniknie. „Ten, kto jada (wszystko), niech nie pogardza tym, który (nie wszystko)
jada, a ten, który w ogóle nie jada, niech nie potępia tego, który jada”42. Apostoł
tłumaczy nieco dalej43 powód takiego polecenia słowami: „Kto jada wszystko,
jada dla Pana, Bogu przecież składa dzięki. A kto nie jada wszystkiego, nie jada
ze względu na Pana, i on również dzięki składa Bogu”. Sprawiedliwy pokarm
jest więc wynagrodzeniem, a kto stale wynagradza, nie oddaje się przyjemno-
ściom. Jeśli chcemy zachęcać naszych współbiesiadników do cnoty, należy się
jednak powstrzymywać od wyszukanych pokarmów, dając siebie jako wyraźny
przykład cnoty, jakby był w nas Chrystus. Apostoł44 mówi: „Jeśli więc pokarm
gorszy brata mego, przenigdy nie będę go jadł, by nie gorszyć brata”. To małe
opanowanie przyniesie zysk człowiekowi. „Czyż nie mamy prawa korzystać
z jedzenia i picia?” pyta Apostoł, mówiąc dalej45: „Wiemy dobrze, że nie ma na
świecie żadnych bożków, prócz Boga jedynego, od którego wszystko pochodzi
oraz jedynego Pana Jezusa. I tak właśnie „wiedza” twoja sprowadziłaby zgubę na
słabego brata, za którego umarł Chrystus. Rażąc słabe sumienie braci, grzeszy-
cie przeciwko samemu Chrystusowi”46. Apostoł, tak nas ostrzegając, rozróżnia
uczty i powtarza47, byśmy: „nie przestawali z takim, który mieniąc się bratem,
jest w rzeczywistości rozpustnikiem, chciwcem i bałwochwalcą. Z takim nawet
nie siadajcie przy wspólnym posiłku”. Nie należy z nim rozmawiać i jeść, mając
na względzie splamienie się „stołem demonów”48.
11. „Dobrą jest rzeczą nie jeść mięsa i nie pić wina”49. Tak twierdzi też sam Pita-
goras i jego uczniowie50. Odnosi się to głównie do dziczyzny, gdyż właściwe jej
gęste opary zaciemniają duszę. Ten jednak, kto ją spożywa, nie grzeszy. Niech
wszakże czyni to z umiarkowaniem, nie uzależniając się od niej i nie objadając

42 
Rz 14, 3.
43 
Rz 14, 6.
44 
1 Kor 8, 13.
45 
1 Kor 9, 4.
46 
Zestawione 1 Kor 8, 4; 6; 11; 12.
47 
1 Kor 5, 11.
48 
1 Kor 10, 21.
49 
Rz 14, 21.
50 
Ani Pitagoras, ani jego uczniowie nie mówili tego wyraźnie. Pitagoras zabraniał jedynie
spożywania niektórych mięs.
90 Księga II

się pochodzącymi z niej daniami. Winny mu też przyświecać słowa51: „Nie burz
dzieła Bożego ze względu na pokarmy” Jest rzeczą nie do pomyślenia, by po
pokarmie Logosu otwierać z wrażenia usta na widok dań podawanych na ucztach,
a jeszcze bardziej zaskakuje, kiedy wzrok staje się niewolnikiem tych wnoszo-
nych przez służbę przysmaków. Czyż przystoi, jakby wychylając się z gniazda,
podnosić się na sofie, by zanurzyć niejako twarz w tych półmiskach, pochwytując
nozdrzami rozchodzące się z nich zapachy? Czyż przystoi trzymać rękoma misy
z korzennymi potrawami, nie by coś z nich posmakować, ale by porwać jak
najwięcej, pochłaniając wszystko bez umiaru i przyzwoitości? Można zobaczyć
też takich, którzy w swoim obżarstwie są bardziej podobni do świń i psów niż
do ludzi. Zajadając się, mają wypchane oba policzki, jakby mieli zawieszone na
twarzy bukłaki. Ociekają potem, gdyż są pochłonięci tym łakomstwem, a zdjęci
niemocą ledwie sapią. Wepchnąwszy do żołądka niepogryzione jedzenie, niczym
prowiant na drogę, nie mogą go strawić52. Szkodliwe zawsze nieumiarkowanie
rzuca się szczególnie w oczy przy jedzeniu.
12. Smakoszostwo nie jest niczym innym, jak nieumiarkowaniem w korzystaniu
z pożywienia, obżarstwo szaleństwem gardzieli, a żarłoczność niepohamowa-
niem w jedzeniu. Kiedy szaleje żarłok, szaleje i jego żołądek. Apostoł53 mówi
z dezaprobatą o tych, którzy troszczą się, by nie stała się im krzywda przy
jedzeniu: „Każdy bowiem zaraz zabiera się do własnego jedzenia i tak zdarza
się, że jeden jest głodny, a drugi pijany. Czyż nie macie domów do jedzenia
i picia? Czyż chcecie świadomie znieważać Kościół Boży i sprawiać przykrość
tym, którzy nic nie mają?” Ci, którzy mają i jedzą bez opamiętania i nasycenia,
sami sobie sprawiają przykrość. Jedni i drudzy postępują źle. Pierwsi, ponieważ
oburzają się na nic niemających, ci zaś dlatego, że obnażają niepohamowanie
tamtych. Było więc potrzebne, by Apostoł54, mówiąc długo o tych, którzy zatra-
cili rozumienie wstydu w nadużywaniu uczt i nienasyceniu, bo zawsze było im
mało, poirytowany dodał: „Tak więc, bracia moi, gdy zbieracie się, by spożywać
wieczerzę, poczekajcie jedni na drugich. Jeśli ktoś jest głodny, nich się naje
u siebie w domu, abyśmy nie zbierali się ku potępieniu”.
13. Sięgając godnie po podawane potrawy, należy unikać wszelkiego prostactwa
i nieopanowania, mieć czyste ręce, czyste miejsce na sofie i czystą brodę, baczyć,

51 
Rz 14, 20.
52 
Podobnie Plutarch, W trosce o zdrowie, 125 E.
53 
1 Kor 11, 21–22.
54 
1 Kor 11, 33–34.
I. O stosunku do pożywienia 91

by twarz była miła i bez grymasu, nie kompromitować się przy przełykaniu,
kiedy trzeba, trzymać ręce przy sobie. Trzeba też zważać na prowadzoną podczas
posiłku rozmowę. Głos staje się niewłaściwy, kiedy dobywa się z pełnych ust,
a język przytłoczony pokarmem, powstrzymując swą naturalną siłę, powoduje
niewłaściwą artykulację. Nie wypada też jednocześnie jeść i pić. Jest dowodem
wielkiego nieopanowania łączenie tych czynności, które są przecież rozdzielone.
„Przeto czy jecie, czy pijecie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie” powiedział
Apostoł55, mając na uwadze prawdziwą prostotę, którą, jak mi się wydaje, Pan
wskazał błogosławiąc chleb i opieczone ryby, którymi ugościł uczniów, dając
piękny przykład niewyszukanego posiłku56.
14. Te ryby złowione przez Piotra na polecenie Pana są też danym od Boga
umiarkowanym i prostym pokarmem. Tym, że została wydobyta moneta z pyska
jednej57, Pan poucza, by wyrwali się z pęt rozrzutności i miłości do pieniądza
ci, którzy połknąwszy haczyk sprawiedliwości wynurzyli się z wody (chrztu).
Chciał też, by oddalili od siebie próżną chwałę, a płacąc stosowny podatek: „od-
dawali Cezarowi to, co do Cezara należy, Bogu zaś to, co do Boga należy”. Ten
pieniądz może też mieć inne znaczenie, które jest mi znane, lecz nie pora teraz,
by nim się zajmować. Wystarczy, że o nim wspomnę58. W naszym wykładzie
wykorzystujemy różne kwiaty z ogrodu Logosu, które odpowiadają przedsta-
wianemu tematowi. Czyniliśmy tak wiele razy, argumentując to istotnymi ko-
rzyściami płynącymi ze zraszania wywodów tym, co pochodzi ze źródła Logosu.
Jeżeli: „wszystko wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść”59, to ci, którzy robią
wszystko, co jest dozwolone, mogą dopuszczać się też rzeczy niedozwolonych.
Jak sprawiedliwość nie urzeczywistnia się poprzez zachłanność, a umiarkowanie
przez nadużycia, tak też sposób odżywiania się chrześcijanina nie może opierać
się na używaniu przyjemności. Na stole prawdy nie powinny znajdować się
wzbudzające żądze pokarmy. Chociaż wszystko zostało stworzone dla ludzi, to
jednak nie wypada korzystać zawsze ze wszystkiego. Stosowna chwila, czas,
sposób i cel nie są obojętne dla ucznia prowadzonego przez Wychowawcę, by
odnosił korzyść i miał odpowiednią siłę do rezygnowania z życia uzależnionego
od żołądka. Zniechęca do tego bogactwo, które nie widzi ostro60, lecz oślepia

55 
1 Kor 10, 31.
56 
Mt 14, 19.
57 
Mt 17, 24 i dalej.
58 
Nie wiadomo, jaką interpretację tego miejsca Klemens ma na myśli.
59 
1 Kor 10, 23.
60 
Aluzja do Platona, Prawa 636 C.
92 Księga II

zbytkiem wiodącym do obżarstwa. Nikt nie jest biedny, jeśli chodzi o rzeczy
niezbędne i Bóg nie lekceważy żadnego człowieka. Jedynie On karmi ptaki,
ryby i, krótko mówiąc, nierozumne zwierzęta, by nie brakowało im niczego
i nie martwiły się o pożywienie.
My jesteśmy od nich lepsi, bo jako ich panowie i bliżsi Bogu posiadamy
rozum. Zostaliśmy powołani do istnienia, nie by jeść i pić, ale by poznawać
Boga. Pismo61 mówi: „Mąż prawy ma w bród pożywienia, żołądek niewiernych
cierpi głód”. Nadmiar pożywienia nie służy, by korzystać zeń samolubnie, ale
by rozdawać je we wspólnocie.
15. Dlatego należy wystrzegać się potraw, które kusząc, acz nie odczuwamy
głodu, podniecają jedynie nasz apetyt. Czyż w prostym pożywieniu nie ma całej,
zdrowej różnorodności pokarmów? Cebula, oliwki, niektóre warzywa, mleko,
ser, dojrzałe owoce i gotowane potrawy, jednak bez sosów, wystarczą62. Co zaś
dotyczy pieczonego i gotowanego mięsa, to należy z niego zrezygnować. „Macie
tu coś do jedzenia?” – zwrócił się Pan do uczniów po zmartwychwstaniu. A oni,
ponieważ zostali nauczeni przez niego prostoty, „podali mu kawałek pieczonej
ryby. Wziął i jadł wobec nich”, mówi Łukasz63. Ucztujący według wskazań
Logosu nie powinni też stronić od suszonych owoców i miodowych wypieków.
Najbardziej odpowiednie są te pokarmy, które można spożywać zaraz, bez uży-
wania ognia, a dalej, jak już powiedziałem, te proste. Co zaś dotyczy tych, którzy
pochylają się nad przesadnie ozdobionymi stołami, by w ten sposób pielęgnować
swoje apetyty, to kieruje nimi demon łakomstwa, którego nie wstydzę się nazwać
„demonem brzucha”, a jest to demon najgorszy i szczególnie zgubny. Jest on
bliski tak zwanemu „brzuchomówstwu”. Wolę już mieć za współmieszkańca de-
mona szczęśliwego. Mieć za towarzysza szczęście, znaczy praktykować cnotę64.
16. Apostoł Mateusz65, nie jedząc mięsa, żywił się nasionami, owocami i warzy-
wami, dla praktykującego natomiast do granic możliwości panowanie nad sobą
Jana66: „pokarmem była szarańcza i miód leśny”. Również Piotr, powstrzymując
się od wieprzowiny, jak to jest w Dziejach Apostolskich67: „wpadłszy w zachwyt
zobaczył niebo otwarte i jakiś spuszczający się przedmiot, podobny do wielkiego

61 
Prz 13, 25.
62 
Podobną listę podają Platon, Państwo II, 372 C i Musonius Rufus XVIII A (Hense).
63 
Łk 24, 41–44.
64 
Arystoteles, Etyka Nikomachejska I 1098 a 16.
65 
Apokryficzne Męczeństwo św. Mateusza Apostoła, 2.
66 
Mt 3, 4.
67 
Dz 10, 10–15.
I. O stosunku do pożywienia 93

płótna, czterema końcami opadający ku ziemi. Były w nim wszelkie zwierzęta


czworonożne, płazy i ptaki. „Zabij je, Piotrze, i jedz”, odezwał się do niego głos.
„O nie, Panie! Bo nigdy nie jadłem nic skażonego i nieczystego”, odpowiedział
Piotr. A głos znowu po raz wtóry do niego: „Nie nazywaj nieczystym tego, co
Bóg uczynił”. Dla nas jest obojętne korzystanie z pokarmów, gdyż: „nie to, co
wchodzi przez usta człowieka, czyni go nieczystym”68, ale nasz niewłaściwy sąd
o nieopanowaniu. Bóg stworzywszy człowieka, powiedział69: „wszystko będzie
dla was pokarmem”. „Lepsze jest trochę jarzyn z miłością, niż tłusty wół z nie-
nawiścią”70. Przywodzi to na myśl to, co zostało powiedziane wyżej, że o agapie
nie stanowią warzywa, lecz że należy przystępować do niej z miłością. Złoty
środek jest podstawową zasadą we wszystkim, więc także w przygotowywaniu
uczt, ponieważ skrajności są złe, on natomiast jest dobry. Pośrodku leży zawsze
to, co nie potrzebuje rzeczy niezbędnych. Naturalne apetyty należy ograniczać
samokontrolą.
17. Prawo zaleca Żydom prostotę. Wychowawca ustami Mojżesza zabronił im
korzystania z wielkiej liczby pokarmów, dołączając do tego powody, przy czym
ukrył duchowe, a ujawił cielesne. Temu są wierni. Zabronił71 więc im spoży-
wania zwierząt, które nie są parzystokopytne i nie przeżuwają, a także zwierząt
morskich niemających łusek. Pozostaje im więc bardzo mało tych, które mogą
jeść. Z tych, które wolno, wyłączył jeszcze zdechłe, złożone w ofierze bożkom
i uduszone. Tych nie wolno nawet dotykać. Ponieważ trudno wymagać, aby
ktoś korzystający z przyjemności tak nagle z nich rezygnował, Logos ustano-
wił inne wyjście, dopóki nie ulegnie osłabieniu ów pęd do nich wypływający
z przyzwyczajenia. W wielu wypadkach przyjemność zaszczepia w ludziach
smutek i prowadzi ich do szkody, nadmiar zaś pokarmu rodzi w duszy strapienie,
nieopamiętanie i brak rozsądku. Również ciała dzieci lepiej się rozwijają, kiedy
ogranicza się im pożywienie. Nie powstrzymuje to jednak rozwoju duchowego.
18. Stąd też Platon, który tak żarliwie dociekał wśród filozofów prawdy, poszu-
kując jej śladów w filozofii żydowskiej, ganiąc życie w rozkoszach, powiedział:72
„Tam73 życiem z biesiadnikami italskimi i syrakuzańskimi w żaden sposób i pod
żadnym względem zachwycić się nie mogłem. Co za przyjemność obciążać sobie

68 
Mt 15, 11.
69 
Rdz 1, 29.
70 
Prz 15, 17.
71 
Kpł 11, 4–5 i dalej.
72 
Platon, List VII 326 B C, przekład M. Maykowskiej.
73 
Na Sycylii.
94 Księga II

żołądek dwa razy dziennie, nie przespać samemu w łóżku ani jednej nocy i co tam
jeszcze towarzyszy takiemu trybowi życia. Przy takich zwyczajach nie mógłby
nikt pod słońcem, zaprawiający się w nich od młodu, stać się rozumnym. Nie
wyrówna bowiem tego nie wiem jak niezwykła natura”. Platon wiedział zapewne
o Dawidzie, który umieściwszy w swoim mieście świętą arkę pośrodku namiotu
i ogłosiwszy święto całemu ludowi: „dokonał w obecności Pana podziału między
cały naród, między cały tłum Izraela, między mężczyzn i kobiety: dla każdego po
jednym bochenku chleba, kawałku mięsa i placka z rodzynkami”74. Ten izraelski
posiłek wystarczył, gdyż pogański był ponad miarę. Kto go spożywa, „stać się
roztropnym nawet i nie zapragnie”75, zakopawszy umysł w brzuchu, podobnie
jak ryba o nazwie onos, o której Arystoteles76 mówi, że jest jedyna, która ma
serce w żołądku. Epicharm77, komik, nazywa ją „mającą olbrzymi brzuch”. Są
to ludzie, którzy zawierzyli swemu brzuchowi, których bogiem jest brzuch,
a chwała w tym, czego winni się wstydzić78. Apostoł nie przepowiada im niczego
dobrego. „Ich losem zagłada”.

74 
2 Krl 6, 17–19.
75 
Platon, List VII 326 C, przekład M. Maykowskiej.
76 
Fragm. 326 (Rose). Podobnie Elian, O właściwościach zwierząt V 20; VI 30.
77 
Fragm. 67 (Kaibel).
78 
Flp 3, 19.
II. O używaniu napojów

II. O używaniu napojów

19. „Używaj po trosze wina ze względu na żołądek” pisze Apostoł79 do pijącego


wodę Tymoteusza, zalecając słusznie choremu i wydalającemu wilgoć organi-
zmowi ów zawężający pory środek leczniczy. Zwraca jednak uwagę, by było go
niewiele, bo może się okazać, że używane w większej ilości będzie potrzebowało
innego lekarstwa. Naturalnym napojem zaspokajającym pragnienie jest woda
niezmieszana z winem. To nią, ściekającą z wysokiej skały, Pan obdarzył starych
Żydów80 jako napojem zdrowym i naturalnym, gdyż trzeźwość była szczegól-
nie potrzebna wędrowcom. Dopiero później święta winna latorośl wydała im
prorocze81 grona. Jest ona znakiem82 dla wyprowadzanych przez Wychowawcę
z tułaczki do miejsca wytchnienia. Wielkie winne grono, Logos, który został
dla nas wytłoczony z nabrzmiałej kiści jako krew, On sam chciał, by zmieszać
je z wodą, tak jak Jego krew zmieszała się ze zbawieniem. Jest to podwójnie
krew Pana, gdyż z jednej strony krew z Jego ciała, którą jesteśmy wykupieni ze
zguby, z drugiej duchowa, którą zostaliśmy namaszczeni. Na tym polega picie
krwi Chrystusa, by uczestniczyć w nieśmiertelności Pana. Jak siłą Logosu jest
Duch, tak krew jest siłą ciała.
20. Tak jak wino miesza się z wodą, tak duch z człowiekiem. Jak mieszanina
wina z wodą żywi wiarę, tak ta z duchem prowadzi do nieśmiertelności. Po-
łączenie obu, a więc napoju i Logosu nazywa się Eucharystią sławioną jako

79 
1 Tm 5, 23.
80 
Wj 17, 6.
81 
Zapowiadające Eucharystię.
82 
Rozpiętą na tyczkach winorośl można uważać za znak krzyża.
96 Księga II

piękny dar łaski. Uczestniczący w niej uświęcają zgodnie z wiarą ciało i duszę.
Człowiek jest tym Boskim połączeniem, w którym wola Ojca chciała spotkać się
mistycznie z Duchem i z Logosem83. Duch zamieszkał w będącej w człowieku
duszy, ciało natomiast połączyło się z Logosem, poprzez które „stał się ciałem”84.
Podziwiam tych, którzy wybrali rygorystyczny tryb życia, uważając wodę za
środek na umiarkowanie i uciekając jak najdalej od wina niczym od groźnego
ognia. Jest dobrze, jeśli chłopcy i dziewczęta pozostają z daleka od tej trucizny.
Nie jest bowiem stosowne, by w latach burzy pić je jako chłodny trunek, bo to
jakby do ognia dodawać ogień. Z niego rozniecają się bowiem dzikie instynkty
i żądze oraz płomienie. Młodzi ludzie podnieceni wewnętrznie dają temu wyraz,
nie potrafiąc panować nad ciałem, gdyż ich seksualność dojrzała szybciej, niż
trzeba. Pod wpływem wina ich organy płciowe okazują oznaki nieprzyzwoitego
podniecenia zapraszając do nierządu. Skaza na duszy wywołuje rumieńce na
ciele, a bezwstydne bicie serca udziela się także temu, kto wiedzie życie godziwe.
21. Młode, słodkie wino łamie wszelkie bariery wstydu. Należy więc, jak tylko
można, starać się poskromić popędy młodych czy to usuwając ów materiał zapal-
ny, jakim jest groźba Bakchusa, czy sięgając po lek abstynencji na to wrzenie, by
uspokoić szalejącą duszę, powstrzymać wzbierający popęd i uśpić rozdrażnienie
rozpasanej żądzy. Ci, którzy są w sile wieku, jedząc każdego dnia śniadanie,
niech powstrzymują się bezwzględnie od napojów, by suchy pokarm wessał,
niczym gąbka, nadmiar wilgoci z ich organizmów. Ciągłe plucie, wycieranie
nosa i troska o opróżnienie jest dowodem niemocy będącej skutkiem nadmier-
nego dostarczania ciału wilgoci. Jeżeli pojawi się pragnienie, można usunąć tę
dolegliwość małą ilością wody. Nie należy nigdy napełniać się zbytnio wodą, by
nie wypłukać pożywienia. Niech będzie ono przygotowane do odpowiedniego
trawienia znajdując się na odpowiednim miejscu w organizmie, który winien
wydalać go jak najmniej.
22. By zajmować się sprawami Boskimi, nie można mieć głowy ciężkiej od wina,
ponieważ, jak mówi komik85: „niezmieszane zmusza tylko trochę do myślenia”,
czyli po prostu nie pozwala myśleć. Pod wieczór, przy posiłku, można po nie
sięgnąć, kiedy nie zajmujemy się już lekturą wymagającą trzeźwego umysłu.
Powietrze jest już wówczas świeższe niż za dnia, tak że można wtedy wyrównać
opadające naturalne ciepło łykiem wina. Nie należy jednak sięgać po kielichy

83 
Z Trójcą Świętą.
84 
J 1, 14.
85 
Menander, CAF III, fragm. 779.
II. O używaniu napojów 97

ponad miarę. Tym, którzy przekroczyli już najbardziej radosny okres życia,
wypada zalecić, by chętnie sięgali po ten napój. Tym sposobem wzmocnią siły
nadwerężone przez czas, pijąc bez jakiegokolwiek uszczerbku lekarstwo z win-
nych gron. Pragnienia starców rzadko przecież skupiają się na burzach spowodo-
wanych pijaństwem. Zatrzymawszy się w przystani życia na kotwicach rozumu
i czasu znoszą łatwo gwałtowne nawałnice namiętności wywołane pijaństwem,
których mogą doznawać podczas towarzyskich spotkań. Znając miarę w piciu,
będą zachowywać trzeźwe rozumowanie, sprawną pamięć i ciało niezniszczone
pijaństwem. Znający się na tym nazywają taki stan podchmieleniem.
23. Pięknie jest kończyć takie spotkania wcześniej, by się nie potknąć. Niejaki
Artonius86 w dziele: O długowieczności, jak pamiętam, sądzi, że należy pozwalać
bardzo rzadko na zwilżanie pokarmów winem, by w ten sposób osiągnąć długie
życie. Jest właściwe, by leczący się używali wina tylko dla zdrowia, czy to dla
odprężenia się, czy też dla rozrywki. Wino bowiem przede wszystkim czyni piją-
cego dobrze usposobionym wobec samego siebie, miłym dla przyjaciół, uprzej-
mym względem współbiesiadników i bardziej delikatnym dla domowników. Kto
jednak wypił za dużo, wywołuje brewerie. Ciepłe i o słodkim smaku, wymieszane
w należytych proporcjach z wodą, zmiękcza swoją temperaturą pozostałości po
trawieniu i łagodzi przykre zapachy. „Zadowolenie serca i radość duszy daje
wino pite w swoim czasie i z umiarkowaniem”87. Najlepiej jest mieszać wino
z większą ilością wody, by osłabić jego moc, jednak nie z taką, by pić prawie
samą wodę. Jedno i drugie zostało stworzone przez Boga i stąd mieszanie ich
służy zdrowiu, gdyż życie składa się z tego, co konieczne i użyteczne.
24. Koniecznie woda zmieszana z winem powinna znaleźć się w większej części.
Wino w nadmiarze plącze język, powoduje opadanie wargi, zakłóca wzrok, jakby
oko pływało zanurzone w wodzie. Pijany, będąc stale zmuszany do fałszywego
oglądania rzeczywistości, sądzi, że wszystko wiruje dokoła i nie potrafi policzyć
niczego z oddali. Choć występuje ono pojedynczo:

Wydaje mi się, że widzę dwa słońca88

mówi pijany starzec tebański. Działanie wina na wzrok sprawia, że widzi on po


wiele razy coś, co występuje zaledwie raz. Nie ma tu różnicy, czy porusza mu się

86 
Grecki lekarz z czasów Augusta.
87 
Syr 31, 28.
88 
Eurypides, Bakchantki, w 918, przekład J. Łanowskiego.
98 Księga II

oko, czy przedmiot, na który patrzy. W obu przypadkach wzrok doświadcza tego
samego, jest niezdolny postrzegać rzeczywistość z powodu silnego zachwiania
równowagi. Idąc zatacza się, jakby porywał go strumień, trzęsie nim czkawka,
szarpią wymioty i obłęd wciąga go w swoje orgie. W tragedii89:

Każdy człowiek, co nadużywa wina,


Staje się ofiarą szału i jest bez rozumu.
Ma zwyczaj gadać wiele i na próżno,
Czego trzeźwy nawet słuchać nie chce.

Przed tragikiem Mądrość90 powiedziała: „Udręczeniem dla duszy jest wino pite
w nadmiernej ilości, wśród podniecenia i zwady”.
25. Dlatego wielu sądzi, że pijąc należy wiedzieć, kiedy przestać i odłożyć sprawy
poważne do rana. Ja zaś uważam, że na biesiady należy zapraszać rozum (logos),
żeby kontrolował picie wina, by przyjęcie nie zboczyło na drogę pijaństwa. Tak
jak nikt rozważny nie zmruży oczu, dopóki nie pójdzie spać, tak samo niech
nie będzie nieobecności rozumu na uczcie i niech nie wysyła się go, by spał,
zanim się ona nie skończy. Rozum nie będzie pozostawał na uboczu w naszych
sprawach nawet, kiedy śpimy, bo i wówczas należy go przywoływać. Dosko-
nała mądrość, która jest wiedzą o sprawach, obejmuje wszystko i od niej zależy
sztuka życia w tym, co dotyczy rodzaju ludzkiego. Ona nas wspiera, dopóki
żyjemy i ma zawsze na względzie jako cel życie szczęśliwe. Przeklęci, którzy
usuwają rozsądek z uczty, uważając za życie najszczęśliwsze nieład na takich
spotkaniach. Nie jest to życie, tylko hulaszczy pochód, pijatyka, przebywanie
w łaźniach, sięganie po wino niezmieszane z wodą, nocniki, gnuśność i opilstwo.
26. Można też zobaczyć wśród nich półpijanych, którzy chodzą niepewnym
krokiem, mają wieńce na szyi niczym winne kadzie, opluwają się wzajemnie
winem, co nazywają piciem na zdrowie i jeszcze innych z obolałą głową, brud-
nych, bladych, sinych na twarzy i szukających kolejnej okazji po wczorajszym
przepiciu. Jest pięknie, przyjaciele, jest pięknie, że oglądając, oczywiście z dale-
ka, ten śmieszny i godzien litości obraz, przyjmujemy wobec wina inną postawę,
obawiając się, byśmy i my nie stali się w jakiś sposób podobnym widowiskiem
i pośmiechowiskiem. Mądrze powiedziano91: „Jak w kuźni próbuje się trwałość

89 
Sofokles, TGF 843 (Nauck).
90 
Syr 32, 29–30.
91 
Syr 31, 26.
II. O używaniu napojów 99

stali, tak wino doświadcza serca w piciu”. Pijaństwem jest nadmierne spożywanie
czystego wina, a jego następstwem obelżywe zachowanie się. To, co nazywa się
przepiciem, jest cierpieniem przynoszącego wstyd pijaństwa.
27. Owo łatwe, bo nastawione na przyjemności i ogarnięte pijacką namiętnością
życie, jeśli wypada nazywać je życiem, Boska Mądrość92 tak przedstawia swoim
dzieciom: „Nie bądź z tych, co winu hołdują, lub mięsem się lubią obżerać, bo pijak
i obżartuch jest ubogi, a ospały przywdziewa łachmany”. Ospałym jest bowiem
każdy, kto nie budzi się do mądrości, ale pogrąża się we śnie z powodu pijań-
stwa. Pismo93 mówi, że pijany nosi rzeczy podarte, a swoim upojeniem wywołuje
wstyd u tych, którzy na niego patrzą. Oknami grzesznika są blizny na jego skórze
spowodowane umiłowaniem życia w przyjemnościach, poprzez które daje się
zauważyć zawstydzenie w jego duszy. Jest nim grzech, z powodu którego nie tak
łatwo można wyleczyć powłokę cielesną uszkodzoną wszędzie wieloma żądzami.
Stan tych ludzi jest daleki od zdrowia. Pismo94 pyta pouczająco: „U kogo swary,
u kogo żale, u kogo rany bez powodu?” Spójrzcie, jak jest zupełnie zniszczony
ten, kto nadużywa wina. Lekceważąc rozum, popadł całkowicie w nałóg pijań-
stwa, co przepowiedziało Pismo95, gdy dodaje: „U kogo oczy są mętne? Czyż nie
u przesiadujących przy piciu? Czyż nie u spędzających czas przy winie?” W ten
sposób porównuje, co do rozumu, nadużywających wina do nieboszczyków, gdyż
mają mętne oczy i przepowiada im śmierć przed Panem. Zapomnienie bowiem
w sprawach odnoszących się do życia prawdziwego prowadzi do zguby.
28. Dlatego też Wychowawca zaniepokojony o nasze zbawienie poucza usilnie96:
„Nie pijcie wina aż do upicia się”. Spytasz dlaczego? „Ponieważ serce twoje
brednie wypowie, zdarza się spać na dnie morza, albo, jak kapitan, spoczywać
na szczycie masztu”. Stąd też pożyteczny tekst poetycki mówi97

Wino mające siłę równą z ogniem, kiedy dotknie mężów, miota nimi gwałtownie,
niczym północny czy południowy wiatr Libijskie Morze.
Plącząc słowa wyjawia wszystkie sekrety.
Dla pijanych jest niebezpieczne, bo zwodzi duszę...

92 
Prz 23, 20.
93 
Prz 23, 21.
94 
Prz 23, 29.
95 
Prz 23, 29–30.
96 
Prz 23, 33.
97 
Pierwsze trzy wersy są autorstwa Eratostenesa, fragm. 34 (Hiller), autorem dalszych jakiś
poeta anonimowy.
100 Księga II

Czy wyobrażacie sobie katastrofę statku? Podobnie tonie serce w nadmiernym


piciu. Bezmiar pijaństwa przypomina groźne morze, w którym ciało pogrążone
niczym statek zalewany potrójnymi bałwanami. Kapitan, którym jest ludzki
umysł, zatacza się w zamęcie upojenia, i w ciemnościach nawałnicy nie trafia
do portu prawdy. Rzucony wreszcie na podwodne skały niszczy doszczętnie sam
siebie osiadłszy na mieliźnie przyjemności.
29. Słusznie więc Apostoł98 zachęca: „Nie upijajcie się winem, bo w tym jest
rozwiązłość”. Słowem pijacka „rozwiązłość” czyni aluzję do stanu nie do ocale-
nia. Jeżeli Pan przemienił podczas wesela99 wodę w wino, to nie pozwolił, by się
upijać, ale ożywić wilgoć naszego intelektu. Napełniając cały świat krwią winnej
latorośli, dostarczył napoju prawdy, mieszając stare prawa od Adama z nowym
Logosem100, by wypełnił się czas pobożnie zapowiadany101. Pismo, acz nazywa
wino mistycznym symbolem Świętej Krwi, to występuje przeciw bólowi głowy
po przepiciu, mówiąc102: „Wino prowadzi do szyderstwa, a pijaństwo do bez-
czelności”. Zdrowy rozum pozwala, by zimą, z powodu chłodu, pić nieco wina,
dla uniknięcia dreszczów, jeśli jest się na nie podatnym, w innych zaś porach
roku jako lekarstwo na dolegliwości trawienne. Jak sięga się po pożywienie dla
zaspokojenia głodu, można też po wino, by nie odczuwać pragnienia. Ci jednak,
którzy tak postępują, niech baczą na czyhające na nich zagrożenia, bo picie wina
może być niebezpieczne. W ten sposób nasza dusza pozostanie czysta, prosta
i jaśniejąca. „Promieniem światła jest dusza prosta, pełna mądrości i dobra”103.
Taka osiągnie najwyższy stopień wtajemniczenia, nie zamglona wyziewami
spowodowanymi winem i nie ciężka, jak mgła.
30. Nie należy zabiegać o wino z Chios104 ani też o ariuzyjskie105, jeśli nie ma
go pod ręką. Pragnienie jest doznawaniem braku czegoś i, by je zaspokoić, po-
trzebuje zwykłego napoju, a nie trunku uderzającego do głowy. Zdeprawowany
brakiem opanowania apetyt wskazuje importy win zamorskich, przy których
dusza niekontrolowana w swych żądzach przez rozum kieruje się ku upojeniu.

Ef 5, 18.
98 

J 2, 1–11.
99 

100 
Tekst prawdopodobnie uszkodzony.
101 
Gal 4, 4.
102 
Prz 20, 1.
103 
Cytat z Musoniusa Rufusa, diatryba XVIII A 96 (Hense).
104 
Atenajos, Uczta mędrców I, podaje katalog luksusowych win. Chios jest wyspą na Morzu
Egejskim.
105 
Ariusja – miejscowość na Chios.
II. O używaniu napojów 101

Wino z Tasos106 ma miły zapach, a z Lesbos107 słodki aromat. Kreteńskie jest


słodkie, syrakuzańskie miłe, podobnie jak mendezyjskie108 z Egiptu, wyspiarskie
z Naksos109 i to z wonnej ziemi italskiej. Tyle tych nazw! Dla rozsądnego użyt-
kownika każde jest takie samo, bo pochodzi z Bożego zbioru. Dlaczego więc
miejscowe nie może zaspokoić pragnienia? Czyż trzeba sprowadzać także wodę,
jak czynili to nierozsądni królowie110 (mówię o rzece Chouspis w Indiach, w któ-
rej płynie najlepsza woda pitna) wożąc ją z sobą podobnie jak przyjaciół? Duch
Święty uważa za nieszczęśliwych wyrafinowanych w tym względzie bogaczy
mówiąc ustami Amosa111: „Piją w czarkach wino przecedzone leżąc na łożach
z kości słoniowej” i dodaje jeszcze inne takie szczegóły dla ich zawstydzenia.
31. Trzeba też baczyć na elegancję podczas picia. Mit mówi, że Atena, kimkol-
wiek była, w trosce o swój wygląd odrzuciła przyjemność gry na klarnecie, gdyż
zniekształcała jej twarz112. Przystoi więc pić bez wykrzywiania przy tym ust,
siorbania, pijackiego przewracania oczu. Nie wypada wychylać kielich w sposób
nieopanowany jednym haustem, oblewać brodę, plamić szaty, co się dzieje, kiedy
czarka jest zbyt pełna, a pijący zanurza w nim swoją twarz. Nieprzyjemny jest też
odgłos gwałtownego przełykania trunku połączonego z głębokim oddechem, bo
to jakby ktoś nalewał do glinianej beczki. Taki bulgot wydaje niekontrolowane
przełykanie. Wszystko to przynosi wstyd i taki widok nieopanowania nie tylko
nie przystoi, ale też prowadzi do upojenia. Mój drogi, nie spiesz się do ruiny!
Niech nie porwie cię w swoje szpony pijaństwo! Pozwoliłeś mu, a ono już dalej na
ciebie czeka. Nie spiesz się, byś pękł z rozdziawioną gębą. Niech twoje pragnie-
nie zostanie zaspokojone, jednak z umiarkowaniem. Staraj się pić z wdziękiem
i małymi łykami. Czas nie niszczy tak, jak nieumiarkowanie. Pismo113 mówi:
„Przy piciu wina nie bądź zbyt odważny, albowiem ono zgubiło wielu”.
32. „Pijaństwo występuje szczególnie u Celtów, Iberów i Traków, a to są ludy wo-
jownicze i jest to u nich zwyczaj piękny i prowadzący do szczęścia”114. My zaś,
którzy jesteśmy nastawieni pokojowo i nie obchodzimy uroczystości w but-

106 
Wyspa na Morzu Egejskim.
107 
Wyspa na Morzu Egejskim.
108 
Mendas – miasto w delcie Nilu.
109 
Wyspa na Morzu Egejskim.
110 
Herodot I 188 mówi, że tak postępował Cyrus.
111 
Am 6, 6, 4
112 
Atenajos, Uczta mędrców XIV 616 E.
113 
Syr 31, 25.
114 
Platon, Prawa 637 D E, przekład W. Witwickiego.
102 Księga II

nym nastroju, spełniamy kielichy w trzeźwości, żeby okazały się rzeczywiście


toastami przyjaźni. Jak, waszym zdaniem, Pan pił wino, On, który stał się dla
nas człowiekiem? Czyż nie z umiarkowaniem? Czyż nie zachowując godność?
Czyż nie z rozwagą? Wiecie dobrze, że używał wina i że będąc człowiekiem,
błogosławił je, mówiąc115: „Bierzcie i pijcie, to jest moja krew, która za wielu
będzie wylana na odpuszczenie grzechów”. Logos, nazywając swoją krew świę-
tym strumieniem winnej latorośli, określił ją przecież alegorycznie radością.
To, że pijący powinni zachować trzeźwość, pokazał najlepiej tym, że nauczał
też podczas uczt. O pobłogosławieniu wina świadczą również Jego słowa116 do
uczniów: „Odtąd nie będę już pił z tego owocu winnego krzewu, aż kiedy pić
go będę z wami w Królestwie mego Ojca”. To, że wino było napojem Pana,
powiedział jeszcze, mówiąc o sobie, gdy ganił117 zatwardziałość serc Żydów:
„Przyszedł Syn Człowieczy, a oni mówią: oto żarłok, pijak, przyjaciel celników”.
33. Można to również odnieść do tak zwanych enkratyków118. Kobiety dbające
rzekomo o wytworność otwierają szeroko usta, aby nie wylać na wargi wina
z płaskich czarek, a pochylając przy tym głowę odsłaniają nieładnie, jak sądzę,
swoje karki. Kiedy zwilżyły już gardło, wyciągają przy przełykaniu szyję, jakby
chciały ją pokazać na ile tylko można, wywołując tym zażenowanie mężczyzn,
a jeszcze bardziej służby. Rozsądny mężczyzna nie będzie też zachowywał się
podczas picia hałaśliwie, a już zwłaszcza kobieta, jeśli ma przyrodzone poczucie
wstydu i sumienie. Pismo119 mówi: „Wielkie zło kobieta pijaczka”. Zuchwała
pijaczka powoduje gniew Boży. Dlaczego? „Bo nie ukryje ona swojej hańby”.
Jeśli tylko odda się przyjemnościom, szybko staje się ofiarą nieporządku. Dlatego
właśnie nie pozwalamy pić z naczyń alabastrowych. Odrzucamy korzystanie
z takich jako przejaw pychy i zalecamy zwykłe, które są pod ręką. Należy unikać
wszystkiego, co prowadzi do niebezpieczeństw. Jeśli którejś zbiera się na wy-
mioty, winna opuścić dyskretnie towarzystwo. Pod żadnym pozorem nie można
dopuścić, by kobiety zaczęły się rozbierać i pokazywać swoje ciało, przywodząc
tym innych do upadku. Kiedy mężczyźni podniecają się takim widokiem, kobiety
ściągają na siebie jeszcze bardziej ich spojrzenia. Miejmy zawsze na uwadze, że
jest przy nas Pan, by nie odnosiły się do nas pełne oburzenia słowa Apostoła120

115 
Mt 26, 28.
116 
Mt 26, 29.
117 
Mt 11, 19.
118 
Zwolennicy skrajnej ascezy opartej na gnostycyzmie.
119 
Syr 26, 8.
120 
1 Kor 11, 20.
II. O używaniu napojów 103

skierowane do Koryntian: „Tak więc, gdy się zbieracie, nie ma u was spożywania
wieczerzy Pańskiej”.
34. Wydaje mi się, że gwiazda zwana przez innych Bezgłową, zaliczana do
wędrujących, symbolizuje zapadniętą w piersi głowę żarłoków, miłośników
przyjemności i ludzi skorych do pijaństwa. Ośrodek myślenia nie znajduje się
u nich w głowie, ale we wnętrznościach, przez co jest zniewolony namiętno-
ściami, pożądliwością i gniewem. Z ich powodu Elpenor121 „złamał sobie kręgi
w karku”, upadając w zamroczeniu. W upojeniu mózg zajmuje miejsce wątroby
i serca, a więc gdzie mieści się ośrodek przyjemności i gniewu. Jest to upadek
większy od tego, o którym mówią dzieci poetów, że Zeus strącił Hefajstosa
z nieba na ziemię122. Pismo123 mówi: „Trud bezsenności, bóle żołądka, kolki
w brzuchu u łakomego człowieka”. Dlatego pijaństwo Noego zostało zapisane
w Piśmie124, żebyśmy mając na względzie przykład takiego występku, wystrze-
gali się szczególnie upojenia. Z drugiej strony zakrywający nieprzyzwoitość
tego wstydu pijaństwa spotkali się z błogosławieństwem Pana125. Pismo126 pod-
sumowuje to wszystko krótko: „Jakże mało wina wystarcza człowiekowi dobrze
wychowanemu, na łóżku swym nie będzie ciężko oddychał”.

121 
Jeden z towarzyszy Odysa, który po pijackiej nocy spadł z tarasu Kirke i się zabił, Homer,
Odyseja 10, 560.
122 
Homer, Iliada I 590–593.
123 
Syr 31, 2.
124 
Rdz 9, 21. Cf. Filon O uprawie roślin 143 i nn. oraz O pijaństwie.
125 
Rdz 9, 23; 26–27.
126 
Syr 3, 19.
III. Nie należy zabiegać o drogie sprzęty domowe

III. Nie należy zabiegać


o drogie sprzęty domowe

35. Niewłaściwe jest używanie pucharów ze srebra i złota, a także wysadzanych


drogimi kamieniami. Są one jedynie pokusą dla oczu. Jeśli ktoś napełniłby je
ciepłym płynem, ich uchwycenie sprawi mu ból, gdyż zbytnio się nagrzewają.
Kiedy zaś wleje się do nich coś zimnego, tracą natychmiast swoją ciepłotę,
przyjmując temperaturę cieczy, i picie z tych bogatych naczyń dostarcza wątpliwą
przyjemność. Precz więc z kielichami teriklejskimi127 i antygonijskimi128, pucha-
rami o dwu uchwytach, dużymi czarami, czarkami o kształcie muszli i tysiącem
innych rodzajów kielichów, a przede wszystkim z pojemnikami i dzbanami do
chłodzenia wina. Złoto i srebro stają się w życiu prywatnym i państwowym zadat-
kiem nienawiści129 przekraczającym konieczność. Trudno je zdobyć i utrzymać,
niewygodnie też się z nich korzysta. Zbytnie zarozumialstwo cyzelatorów na
szkle czyni naczynia bardzo podatne na pokruszenie i każe się o nie obawiać,
kiedy się z nich pije, przez co często eliminuje się je z naszych uczt. Srebrne łoża,
misy, naczyńka do octu, sosjerki, srebrne i złote wazy, jedne służą do potraw,
drugie do rzeczy, o których wstydzę się mówić, artystycznie wykonane trójno-
gi z łatwego w obróbce i pachnącego cedru, hebanu i kości słoniowej, łoża na
srebrnych nogach, tace z kości słoniowej aplikowane złotem, kolorowe skrzydła
drzwi inkrustowane szylkretem, łoża wyściełane purpurą i innymi, trudnymi
do zdobycia barwnymi tkaninami, są to wszystko przykłady luksusu bez gustu

127 
Terikles z Koryntu (V/IV wiek przed Ch.) był słynnym garncarzem.
128 
Chodzi o naczynia używane na dworze Antygonidów w Macedonii.
129 
Atenajos poświęca im wiele miejsca w XI księdze Uczty mędrców.
III. Nie należy zabiegać o drogie sprzęty domowe 105

wywołującego jedynie zazdrość i gnuśność, a i prawdę powiedziawszy bez war-


tości. „Czas jest krótki”, mówi Apostoł130. Pozostaje więc, byśmy nie okazywali
się śmieszni, jak wyglądają niektóre kobiety w procesjach131, na zewnątrz dla
dodania sobie godności przerażająco umalowane, wewnątrz zaś żałosne.
36. Apostoł132, wyjaśniając swoje słowa, dodaje: „Trzeba więc, aby ci, co mają
żony, tak żyli, jakby byli nieżonaci, a ci, co kupują, jakby niczego nie mieli”.
Jeśli odnosi się to do małżeństwa, o którym Bóg powiedział: „rozmnażajcie
się”133, to czy myślicie, że można przestrzegając zalecenia Pana, zrezygnować
ze złego gustu co do luksusu?134 Dlatego też Pan mówi: „Sprzedaj to, co masz
i rozdaj ubogim, a potem chodź za mną”. Kroczący za Panem jest wolny od
przechwalania się, wolny od przemijającej wystawności, posiadając jedynie to,
co ważne, dobro, którego nie można mu odebrać, wiarę w Boga i zjednoczenie
z Tym, który cierpiał, a także „najcenniejsze bogactwo”135 – życzliwość dla ludzi.
Zgadzam się z Platonem136 ustanawiającym takie prawo, że ani srebro ani złoto
nie powinno być przedmiotem starań, jak i żaden nieużyteczny sprzęt, który
jest nieskromny i z którego korzystanie nie jest niezbędne. Każdy powinien być
używany w różnych celach. Należy też wyeliminować nadmierne posiadanie.
Trafnie więc mówi Boskie Pismo137: „Gdzie są dzierżący władzę nad narodem
i ci, co panują nad zwierzętami ziemskimi? Zabawiają się ptakami powietrznymi,
gromadząc srebro i złoto, w którym lubią pokładać ufność, a nie ma końca tego
zbierania. Oni obrabiają srebro i złoto i trudzą się tak, że prawie nie kończy się
ich praca. Zniknęli i do Hadesu zstąpili”. To jest zapłata za zły smak.
37. Uprawiając rolę, posługujemy się motyką i pługiem. Nikt nie sporządzi
motyki ze srebra, pługu zaś ze złota, gdyż przy uprawie roli zwracamy uwagę
na przydatność materiału, z którego sporządzone są te narzędzia, a nie na jego
wartość. Cóż przeszkadza, by podobnie myślący mieli ten sam pogląd w odnie-
sieniu do domowych sprzętów? Niech zwraca się uwagę na ich użyteczność,
a nie na bogactwo. Powiedz mi, o cóż tu chodzi? Czyż nóż stołowy nie kroi,
jeśli nie jest aplikowany srebrem, albo nie ma rączki z kości słoniowej? Czyż

130 
1 Kor 7, 29.
131 
Chodzi o uczestniczki procesji ku czci Izydy.
132 
1 Kor 7, 29–30.
133 
Rdz 1, 18.
134 
Widocznie żony miały tak silny wpływ na swoich mężów.
135 
Platon, Timajos 59 B.
136 
Plato, Prawa 801 B.
137 
Ba 3, 16–19.
106 Księga II

do porcjowania mięsa należy wykuwać indyjskie żelazo, jak byśmy wzywali


kogoś do boju? Jeżeli miednica będzie z wypalonej gliny, nie wystarczy dla
wody do umycia rąk czy też nóg? Czyż nie będzie zgrzytem stół z nogami
z kości słoniowej, na którym położono chleb za obola? Czyż do oświetlenia nie
wystarczy gliniana lampka zamiast dzieła złotnika? Moim zdaniem skromna
sofa przy stole, niewymagająca purpury czy fenickich tkanin, a zasłana skórą,
nie jest w niczym gorsza od łoża z kości słoniowej138. Wydano wyrok na prostotę
z powodu niedorzeczności przynoszącego zło luksusu.
38. Popatrzcie, co to za błąd, co za zaślepienie! Pan jadł z prostych talerzy,
które rozłożył swoim uczniom na ziemi na murawie139. On, Bóg skromny, Pan
wszechświata umył też im nogi140 przepasawszy się płócienną chustą. Nie używał
też do tego srebrnej, pochodzącej z nieba misy. Zaprosiwszy Samarytankę, by
piła141, zaczerpnął glinianym naczyniem wodę ze studni, nie szukając do tego
królewskiego złota. Przez to nauczył, że pragnienie należy gasić prosto i natu-
ralnie, miał bowiem zawsze na względzie użyteczność, a nie niedobrą próżność.
Acz jadł i pił na ucztach, nie uczestniczył jednak przy wydobywaniu z ziemi
drogich kruszców. Nie posługiwał się też śniedziejącą srebrną i złotą zastawą.
Taka jest przecież właściwość tych materiałów. Ogólnie więc pożywienie, szaty,
wyposażenie domu i wszystko, co się w nim znajduje powinno odpowiadać try-
bowi życia chrześcijanina, mając na względzie jego osobę, wiek, zajęcie i oko-
liczności, w jakich się znajduje. Wypada, żeby słudzy jedynego Boga traktowali
to, co posiadają i czym się posługują jako znaki pięknego życia. Każdy człowiek
powinien z pełną wiarą i niezachwianą postawą okazywać, że postępuje zgodnie
z tą zasadą. Co osiągnąwszy i czym posługujemy się bez trudu, to chwalimy, o to
dbamy i tym się dzielimy. Użytkowanie rzeczy prostych jest zawsze lepsze od
posługiwania się drogimi. Wielu spoglądających na nie może wejść do Królestwa
Niebieskiego, gdyż chorujący na dobra tego świata żyją zarozumiali w luksusie.
39. Wypada, by troszczący się o zbawienie nabywali każdą rzecz, bacząc na jej
użyteczność, która prowadzi do niezależności, a którą można osiągnąć tanimi
środkami. Nierozważni są ci, którzy w swoim nienasyceniu cieszą się tylko
tym, co jest kosztowne. „Kto pracuje tylko, aby zarobić, pracuje dla dziurawego

138 
Cf. Musonius Rufus, Diatryba XX (Hense).
139 
Mt 14, 19.
140 
J 13, 4.
141 
J 4, 7.
III. Nie należy zabiegać o drogie sprzęty domowe 107

mieszka”142. Takim jest ten, kto zbiera i zamyka na klucz ziarno, ponosząc przy
tym stratę, bo nikomu nie użycza143. Kpiną i śmiechem jest to, że mężczyźni
wożą ze sobą nocniki ze srebra i kryształu z taką powagą, jakby pokazywali się
w towarzystwie swoich szanowanych doradców i że głupie bogate kobiety każą
wykonywać sobie złote pojemniki na wypróżnianie się, jakby nie mogły uczynić
tego bardziej skromnie. Życzę im, by przez całe życie uważały, że złoto jest
warte gnoju. Należy tu wspomnieć o bastionie zła, miłości do pieniądza, o której
Apostoł144 mówi, że jest korzeniem wszelkiej nieprawości, bo „za nią uganiając
się, zbłądzili niektórzy w wierze i siebie bardzo boleśnie zranili”. Największym
bogactwem jest brak pragnień i prawdziwa wielkoduszność. Ta nie zasadza się na
fortunie, gdyż nią gardzi. Wstyd przynosi przechwalanie się swoimi sprzętami.
Nie jest rzeczą godną zabiegać usilnie o to, co i pierwszy lepszy może kupić
na rynku. Mądrości jednak nie nabędzie się na targu za ziemskie pieniądze.
Sprzedaje się ją w niebie i sprzedaje za pieniądz sprawiedliwości, którym jest
królewskie złoto rozumu145.

142 
Ag 1, 6.
143 
Cf. Prz 11, 24: „skąpy zmierza do nędzy”.
144 
1 Tm 6, 10.
145 
W oryginale logos.
IV. Jak należy zachować się na ucztach

IV. Jak należy zachować się


na ucztach

40. Niech pozostają z daleka od uczty Logosu wesołe korowody i puste, nocne
święta obchodzone w oparach wina, owe tańce w pijackim podnieceniu, pod-
czas których, pod wpływem chwili, do głosu dochodzą erotyczne namiętności.
Erotyzm i pijaństwo, oba owe doznania wykluczające rozum nie mają niczego
wspólnego z naszym chórem. Nocne święto dające okazję do pijaństwa jest hu-
lanką zachęcającą do rozwiązłości i haniebnej zuchwałości. Kolebanie się przy
dźwiękach klarnetu i harfy, wśród chórów i tańców oraz przy wtórze egipskich
kastanietów i innych takich podniet jest niestosowne, prostackie i może obez-
władnić, kiedy zabrzmią przy tym tympanony i dołączą się inne instrumenty
powodujące otępienie. Wydaje mi się, że taka uczta staje się ordynarnym, pijac-
kim widowiskiem. Apostoł146 uważa za słuszne: „odrzucać uczynki ciemności,
a przyoblec się w zbroję światła, żyć przyzwoicie, jak w jasny dzień, nie w hu-
lankach i pijatykach, nie w rozpuście i wyuzdaniu”.
41. Piszczałka powinna być zarezerwowana dla pasterzy147, klarnet dla ludzi za-
bobonnych oddanych bałwochwalstwu. Jak to dobrze, że instrumentów tych nie
spotyka się na trzeźwych ucztach, bo są bardziej stosowne dla zwierząt niż dla
ludzi, chyba że nierozumnych. Nauczyliśmy się przywoływać sarny piszczałką
i podczas polowania zwierzęta te zwabia się jej melodią do pułapek. Parzącym
się zaś koniom wygrywa się na klarnecie pieśń weselną, którą znawcy muzyki
nazywają „końskim skokiem”. Należy bezwzględnie usunąć sprzed oczu i uszu

146 
Rz 13, 12–13.
147 
Cf. Platon, Państwo 399 D.
IV. Jak należy zachować się na ucztach 109

wszystko, co jest nikczemne i co można jednym słowem określić jako bezwstyd


i głupotę drażniącą wzrok i słuch oraz prowadzącą do zniewieścienia tych, którzy
tym przyjemnościom ulegają. Rozmaite trucizny obezwładniających melodii i za-
wodzące rytmy karyjskiej muzy148 niszczą złą i zdeprawowaną muzyką obyczaje,
wciągając w szpony namiętności. Duch Święty, oddzielając od takich hulanek
Boską liturgię, mówi słowami Psalmisty149: „Chwalcie Pana dźwiękami trąby”.
Dźwięk trąby budzi też zmarłych150. „Chwalcie Go na harfie”151, ponieważ język
jest harfą Pana. „Chwalcie Go na cytrze”152, którą są usta uderzane jakoby duchową
kostką. „Chwalcie Go bębnem i tańcem”153, co odnosi się do Kościoła wyrażają-
cego troskę o zmartwychwstanie ciała. „Chwalcie na strunach i na organach”154,
gdyż organy to nasze ciało, struny zaś jego nerwy. Dzięki nim człowiek uzyskuje
harmonijne tony, a dotknięty Duchem wydaje dźwięki. „Chwalcie Go na dźwięcz-
nych cymbałach”155. Cymbały ust to język dźwięczący w akcji z wargami156.
42. Dlatego też Pan odezwał się do ludzkości157: „Niech chwali Pana wszystko, co
żyje, ponieważ On to spowodował”. Człowiek jest instrumentem pokoju, a jeśli
będzie lgnął do czegoś innego niż pokój, będzie szukał innych instrumentów
rozpalających pożądliwości albo rozgrzewających miłosne chuci i rozdrażnia-
jących zmysły. Tyrreńczycy korzystają podczas wojny z trąb, Arkadyjczycy
z piszczałek, Sycylijczycy z harfy, Kreteńczycy z liry, Spartanie z klarnetu,
Trakowie z rogu, Egipcjanie z bębna, Arabowie z cymbałów. My posługujemy
się jedynym, przynoszącym pokój instrumentem, którym jest rozum (logos). Nim
czcimy Boga, a nie żadną starą harfą, ani trąbą, ani bębnem, czy klarnetem, do
których zwykli uciekać zaprawiający się w boju i nie lękający się Boga, żeby
ich odgłosem podtrzymać słabnącego ducha bojowego.
43. Przy piciu powinniśmy zachować dwojaką uprzejmość zgodnie z Bożym
prawem, które mówi158: „Będziesz miłował Pana Boga swego”, a dalej: „bliź-

148 
Karia w Azji Mniejszej była znana jako kraina wyuzdanych tonacji muzycznych.
149 
Ps 150, 3.
150 
1 Kor 15, 52.
151 
Ps 150, 3.
152 
Ps 150, 3.
153 
Ps 150, 4.
154 
Ps 150, 4.
155 
Ps 150, 5.
156 
Cały ten ustęp jest przykładem alegorycznej interpretacji tekstu biblijnego.
157 
Ps 150, 6.
158 
Mt 22, 37.
110 Księga II

niego swego”. Pierwszy objaw uprzejmości, ten wobec Boga, polega na oka-
zywaniu Mu wdzięczności poprzez śpiewanie psalmów, drugi zaś, względem
bliźniego, na pełnym szacunku spotkaniu z nim. Apostoł159 mówi: „Słowo Pana
niech w was przebywa z całym bogactwem”. To Logos przystosowuje się do
okoliczności, osób i miejsca, kiedy znajdzie się z nami na przyjęciu. Apostoł160
dodaje: „Z wszelką mądrością nauczajcie i napominajcie samych siebie przez
psalmy, hymny i pieśni pełne ducha, pod wpływem łaski śpiewając Bogu w wa-
szych sercach. I wszystko, cokolwiek byście działali, wszystko czyńcie w imię
Pana Jezusa, dziękując Bogu Ojcu przez Niego”. To jest nasza wdzięczna pieśń
biesiadna. Jeśli jednak zechcesz śpiewać przy harfie, lirze lub przy innych in-
strumentach strunowych, nie ma w tym żadnej hańby. Naśladuj więc sprawie-
dliwego króla żydowskiego161, który odwdzięczał się Bogu, mówiąc proroczo162:
„Sprawiedliwi, weselcie się w Panu, prawym przystoi wychwalanie. Sławcie
Pana na cytrze, śpiewajcie Mu psalm przy harfie o dziesięciu strunach. Nową
pieśń Jemu śpiewajcie!” Prawdopodobnie harfa o dziesięciu strunach wskazuje
tą liczbą na Jezusa163 jako Logos.
44. Jak wypada, zanim sięgniemy po posiłek, pobłogosławić Stwórcę tego
wszystkiego, tak samo przed piciem należy, byśmy wyśpiewali Jego cześć
psalmem, boć korzystamy z tego, co też stworzył. Psalm jest pochwałą godną
i w dobrym tonie. Apostoł164 nazwał go „pieśnią pełną ducha”. Przede wszystkim
jednak powinno się przed snem, żebyśmy zasypiali godnie, dziękować Bogu, że
skorzystaliśmy z tych łask i że umiłował nas, ludzi. Pismo165 mówi: „Oddajcie
Mu uwielbienie, wychwalając pieśnią warg. Na rozkaz Jego stanie się wszystko,
co Mu się podoba i nikt nie może Mu przeszkodzić, gdy śpieszy z pomocą”.
Także u dawnych Greków, gdy podczas uczt sączono z czarek, gdy wszyscy
śpiewali pean jednym głosem bądź też sobie odpowiadając, wśród toastów
śpiewano tak zwane skolia166. Bardziej muzykalni czynili to przy lirze. Należy
wystrzegać się erotycznych przyśpiewek. Pieśni powinny być hymnami na
cześć Boga. Pismo167 mówi: „Niech w chórze chwalą Jego imię, niech grają Mu

159 
Kol 3, 16.
160 
Kol 3, 16–17.
161 
Dawida
162 
Ps 32, 1–3.
163 
I, pierwsza litera imienia Jezus znaczyła u Greków dziesięć.
164 
Ef 5, 19.
165 
Syr 39, 15–18.
166 
Greckie pieśni biesiadne.
167 
Ps 149 1–2. 4.
IV. Jak należy zachować się na ucztach 111

na bębnie i cytrze”. Dodaje też: „Chwała Jego niech zabrzmi w zgromadzeniu


świętych, niech radują się swoim królem”, a dalej: „Albowiem Pan swój lud
miłuje”. Należy sięgać po melodie zdrowe, a rzewne odsuwać jak najdalej od
naszych trzeźwych umysłów. Charakteryzująca je zmiana rytmów demoralizuje
swoją lubieżnością i prowokuje do błazeństwa. Melodie poważne i umiarkowa-
ne są obce pijackiej bucie. Pozostawmy więc te obrzydliwe śpiewy ekscesom
wśród wieńców i ladacznic.
V. O śmiechu

V. O śmiechu

45. Z naszej społeczności należy wykluczyć tych, którzy potrafią naśladować


rzeczy śmieszne, a już szczególnie śmieszne przeżycia. Skoro wszystko, co
wypowiadamy, dyktują nam rozum i charakter, nie powinniśmy się popisywać
rozśmieszającymi słowami, które nie wypływają z żartobliwego usposobienia.
Można tu przytoczyć zdanie168: „Nie jest drzewo dobre, które lichy wydaje
owoc, ani drzewo liche, które dobry wydaje owoc”. Słowo jest owocem myśli.
Jeśli więc należy wykluczyć z naszej społeczności błaznów, to tym bardziej
sami powinniśmy stronić od błazenady. Jest rzeczą niegodziwą, byśmy słuchali
tych, których słuchać nie wypada, a jeszcze bardziej niegodziwą, byśmy taką
śmieszność naśladowali. Jest to zuchwałą sromotą i kpiną. Jeśli nie odpowiada
nam, by wyglądać śmiesznie, jak niektórzy uczestnicy ulicznych pochodów, to
dlaczego pozwalamy, by naszego „człowieka wewnętrznego”169 narażać na takie
śmieszne zachowanie się? Gdy już nawet zmieniamy niechętnie naszą twarz na
bardziej śmieszną, to czyż wypada nam okazywać się śmiesznymi w słowach,
czy też ośmieszać najcenniejszą wartość w ludziach – rozum? Skoro słowo lu-
dzi śmiejących się nie jest warte, by je słuchać, gdyż łączy się z przynoszącymi
wstyd czynami, to czyż nie jest ono szyderstwem? To, które rozśmiesza, winno
być dowcipne, a nie błazeńskie.
46. Nad śmiechem trzeba panować. Dobywający się w należyty sposób jest przy-
zwoity, wydobywający się inaczej świadczy o rozpasaniu. Po prostu niczego, co
jest u ludzi naturalne, nie należy im odbierać, tylko nadać temu właściwą miarę

168 
Łk 6, 43.
169 
Rz 7, 22.
V. O śmiechu 113

we właściwym czasie170. Ponieważ jedynie człowiek jest zwierzęciem zdolnym


do śmiechu171, nie wypada, by śmiał się ze wszystkiego, bo i koń, który rży,
nie rży zawsze. Jako stworzenia rozumne powinniśmy zachować równowagę,
łagodząc harmonijnie to, co napięte, by nie dopuścić do dysharmonii. Przyjem-
ne i harmonijne rozluźnienie twarzy, jakby to chodziło o instrument, nazywa
się uśmiechem. Kiedy rozlewa się on na całe oblicze, jest śmiech człowieka
mądrego. Brak w tym względzie kontroli nad twarzą, jeśli przytrafia się kobie-
tom, nazywa się chichotem i cechuje ladacznice. W przypadku mężczyzn jest
to wulgarny rechot. Charakteryzuje on zalotników172. Pismo173 mówi: „Głupi
przy śmiechu podnosi swój głos, natomiast człowiek mądry ledwie trochę się
uśmiechnie”. Człowiek mądry jest rozsądny, w przeciwieństwie do głupiego.

47. Z drugiej strony nie trzeba okazywać markotnej miny, należy jednak być
skupionym. Całkowicie akceptuję tego, który ukazał się174:

z uśmiechem
Na swoim groźnym obliczu,

gdyż „mniej śmieszny bywa jego śmiech”175. Nad śmiechem należy pracować.
Jeśli miałby dotyczyć spraw wstydliwych, winniśmy raczej się rumienić, a nie
okazywać, że nas to bawi, jeśli smutnych, wypada spuścić oczy, niż się tym
cieszyć. Jedno jest świadectwem ludzkich odczuć, drugie wskazuje na niewraż-
liwość. Nie należy śmiać się ciągle, gdyż jest to wyrazem nieumiarkowania.
Szczególnie zaś nie wypada śmiać się w towarzystwie osób starszych lub ludzi
spotkanych przygodnie, ani też na każdym miejscu, do każdego i ze wszystkiego.
Śliski śmiech kobiet i młodzieńców staje się powodem wielu oszczerstw.

48. Poważne spojrzenie i godność bijąca od pierwszego wejrzenia potrafi ode-


pchnąć zaczepki. Żeby powiedzieć krótko176, głupców wino: „doprowadza do
śmiechu, każe im skakać w górę i tańczyć”, a i skłania do gnuśności zniewie-
ściałe charaktery. Stąd trzeba baczyć, czy zbyt swobodny język nie prowadzi

170 
Cyceron, O powinnościach I 110.
171 
Arystoteles, O częściach zwierząt 673 a 8: „żadne zwierzę prócz człowieka nie śmieje
się”, przekład P. Siwka.
172 
Homer, Odyseja XVIII, 100.
173 
Syr 21, 30.
174 
Homer, Iliada VII 212, przekład I. Wieniewskiego.
175 
Platon, Państwo 518 B, przekład W. Witwickiego.
176 
Homer, Odyseja XIV 465, przekład J. Parandowskiego.
114 Księga II

do nieprzystojności, do plugastwa i „wyciąga słówko, którego lepiej byłoby nie


mówić”177. Przy winie można dobrze obserwować obyczaje ludzi zepsutych,
uwolnione z powodu zbytniej pijackiej swobody z hipokryzji. Przy nim przy-
sypia rozum w duszy otępiałej pijaństwem i budzą się potworne namiętności
ciemiężące słabą głowę.

177 
Homer, Odyseja XIV 466, przekład J. Parandowskiego.
VI. O słowach nieprzyzwoitych

VI. O słowach nieprzyzwoitych

49. Z całą stanowczością powinniśmy unikać słów nieprzyzwoitych, a ludzi,


którzy ich używają, zmuszać do milczenia surowym spojrzeniem, grymasem na
twarzy i tym, co można nazwać drwiną oraz często szorstkim słowem178. Pismo,
mówiąc, że „co z ust wychodzi, to czyni człowieka nieczystym”179, wskazuje,
że jest to niskie, pogańskie, prostackie i w każdym wypadku niewłaściwe. Źle
też świadczy o kulturze i przyzwoitości. Boski Wychowawca zaleca nam, gdy
słyszymy słowa nieprzyzwoite i widzimy takie zachowanie, byśmy postępowali
jak dzieci, którym, by nie urazić ich uszu, nakłada się na nie jakoby nauszni-
ki180 ze słów przyzwoitych, żeby wulgarny cios nie mógł uszkodzić ich duszy.
Wzrok natomiast nakazuje chronić kontemplowaniem piękna i mówi, że lepiej
jest zwichnąć nogę niż oczy181.
50. Przeciwstawiający się nieprzyzwoitym słowom Apostoł182 mówi: „żadna
szkoda niech nie wychodzi z waszych ust, tylko to, co jest budujące”. Gdzie

178 
Epiktet, Encheiridion 33: „ilekroć ci się przydarzy słuchać jakiejś sprośności […], daj
należytą odprawę temu, kto sobie na coś podobnego pozwala, w przeciwnym zaś razie przynaj-
mniej przez milczenie, przez rumieńce na twarzy, przez surową powagę spojrzenia, daj jasno
poznać po sobie, że tego rodzaju mowa napawa cię obrzydzeniem”, Encheiridion 33, przekład
L. Joachimowicza.
179 
Mt 15, 18.
180 
Plutarch, O słuchaniu 2: „Podobno Ksenokrates zalecał, by zakładać nauszniki raczej
dzieciom niż atletom, bo tych ochraniają one uszy przed ciosami, podczas gdy u dzieci przed
psującymi obyczaje słowami”, przekład M. Szarmacha.
181 
DL VII, 26, przekład W. Olszewskiego.
182 
Ef 5, 3–4.
116 Księga II

indziej zaś183: „Jak przystoi świętym, o nierządzie, wszelkiej nieczystości, ani


niedorzecznej gadaninie niech nawet mowy nie będzie wśród was. Raczej po-
winno towarzyszyć wam wdzięczne usposobienie”.
Jeśli ten, kto nazwał brata swego głupcem184, winien stanąć przed sądem, to
cóż powiemy o wygadujących bezeceństwa? Ludzie zdadzą sprawę z każdego
bezużytecznego słowa, jakie wypowiadają, a dalej „na podstawie twych słów
będziesz uniewinniony i na podstawie tych słów będziesz potępiony”185.
Czym są owe zbawcze nauszniki? Jakie środki proponuje Wychowawca,
by chroniły przed złem? Obcowanie z ludźmi szlachetnymi chroni oczy i nie
wpuszcza do nich tych, którzy chcą zburzyć prawdę.

Psuje dobre obyczaje towarzystwo złe186

jest u poety. Apostoł mówi mocniej: „Miejcie wstręt do złego, podążajcie za


dobrem. Ten, kto przebywa wśród świętych, sam stanie się święty”187.

51. Stanowczo jednak należy powstrzymywać się od słuchania i opowiadania


tego, co nieprzyzwoite, a jeszcze bardziej przyglądania się temu. Ma to miejsce
podczas obnażania się i pokazywania pewnych części ciała, co nie wypada.
Chodzi tu o przyglądanie się częściom wstydliwym. Skromny syn nie pozwoli
sobie na przypatrywanie się nagości speszonego (ojca), gdyż zakazuje mu
tego wstyd, a pijackie obnażanie się jest występkiem popełnionym w nieświa-
domości188. Należy też równie baczyć, by unikać wypowiadania słów, jakie
nie powinny mieć przystępu do uszu uczniów Chrystusa. Wydaje mi się, że
Wychowawca, atakując wszelką rozwiązłość, zabrania zdecydowanie używa-
nia takich wyrazów. Mówiąc, że nie będziesz cudzołożył i pożądał189, kazał
wykopać w sposób budzący grozę korzeń zła, a wszak rozpusta jest owocem
pożądania i korzeniem zła.

183 
Ef 5, 3–4.
184 
Mt 5, 22.
185 
Mt 12, 36–37.
186 
Menander w komedii Thais CAF III, 218, przekład J. Łanowskiego. Por. Menandrii Sen-
tentiae (Jackel) N° 808 i 1 Kor 15, 33.
187 
Rz 12, 9.
188 
Jest to zapewne aluzja do historii Noego (Rdz 9, 23). O „sprzecznej z naturą chorobliwej
rozwiązłości” będącej następstwem upojenia pisze Filon Aleksandryjski, O pijaństwie 15 b,
przekład S. Kalinkowskiego.
189 
Mt 5, 28.
VI. O słowach nieprzyzwoitych 117

52. Podobnie też Wychowawca, ganiąc posługiwanie się nieobyczajnymi słowa-


mi, występuje przeciwko nagannym kontaktom. Wypowiadanie bowiem słów
bez kontroli daje początek nieobyczajnym czynom, a zachowanie przyzwoitości
w tym, co się mówi, wiedzie do okiełznania rozpusty190.
Wyjaśniłem już stanowczo191, że wyrazy dotyczące płciowości, organów
płciowych i współżycia małżeńskiego, a więc słowa, których nie używa się
codziennie, nie powinny wywoływać wstydu. Wszak ani kolano, ani łydka, ani
też kończyna, ich funkcjonowanie i ich określenia go nie powodują. Kończyny
i organy płciowe są więc godne szacunku, a nie wstydu. Wstyd przynosi ich
występne używanie, któremu należy się krytyka i nagana. To jego należy się
wstydzić.
Podobnie można nazwać nieprzyzwoitym opowiadanie o wszelkich występ-
kach, jak na przykład o rozpuście i pederastii, i o wielu jeszcze rzeczach tego ro-
dzaju. Nie wspomnę tu o gadulstwie na temat różnych innych bzdur. „Nie uniknie
się błędu w gadulstwie”, mówi Pismo192 i „niejeden milczący został uznany za
mądrego, a inszego dla wielomówstwa znienawidzono”193. Co więcej, gaduła jest
wstrętny sam z siebie. Kto w mówieniu miarę przebiera, odrazę budzić będzie.

190 
Por. Musonius Rufus, XXIV, 120 (Hense).
191 
Prawdopodobnie w którymś z niezachowanych pism.
192 
Prz 10, 19.
193 
Syr 20, 8.
VII. Reguły obowiązujące podczas kulturalnych spotkań

VII. Reguły obowiązujące


podczas kulturalnych spotkań

53. Niech będą nam ze wszech miar obce aroganckie drwiny, z których rodzą
się waśnie, walki i wrogość. Powiedzieliśmy już, buta jest służką pijaństwa.
Człowieka osądza się nie tylko na podstawie czynów, ale także wypowiadanych
przez niego słów. Pismo194 mówi: „Na uczcie, przy piciu, nie rób wymówek
bliźniemu”. Jeśli tak przekazuje świętym, to grzechem jest, że współwyznawcy
pozwalają sobie na drwiny. Pismo195 mówi też, że „w ustach głupiego rózga
dla pychy”, nazywając tą rózgą siedlisko, w które wcisnęła się i rozgościła
buta. Dlatego też popieram Apostoła196, który odwodzi nas od używania słów
uszczypliwych i niestosownych. Jeśli spotkania towarzyskie organizuje się dla
okazywania sobie braterskiej miłości, celem takiej uczty powinna być wzajem-
na życzliwość jej uczestników. Podawane na niej potrawy i trunki czyż mają
obracać się przeciwko rozumowi? Nie należy wystawiać na próbę braterskiej
miłości. Jeśli spotykamy się dla okazywania sobie wzajemnej życzliwości, to
dlaczego mamy wykopywać drwinami topór wrogości? Niech lepiej milczą ci,
którzy pragną grzeszyć głupotą. Zaprawdę197: „Szczęśliwy jest mąż, który nie
wykroczył ustami i nie jest przybity smutkiem grzechów”, czy to dlatego, że nie
musi żałować, że zgrzeszył, czy też że mówiąc, nie zasmucił nikogo. Młodzi
chłopcy i dziewczęta nie powinni w ogóle uczestniczyć w takich spotkaniach, by
nie ponosić szkody spowodowanej tym, co nie przystoi. Niestosowne bowiem

194 
Syr 31, 31.
195 
Prz 14, 3.
196 
Ef 5, 6.
197 
Syr 14, 1.
VII. Reguły obowiązujące podczas kulturalnych spotkań 119

słowa i widoki rozpalają ich wyobraźnię w okresie, kiedy chwieje się jeszcze
ich wiara i oddziałują szkodliwie na młodzieńczy brak równowagi podatny na
rozmaite pokusy. Zdarza się też, że stają się powodem zgorszenia dla innych,
kusząc ich swoją urodą.
54. Mądrość poucza też trafnie: „Z zamężną niewiastą nigdy razem nie siadaj”.
Znaczy to nie ucztuj z nią zbyt często i nie jedz w jej towarzystwie. „Nie spotykaj
się z nią przy winie, aby przypadkiem twa dusza nie skłoniła się do niej i byś
przez swą namiętność nie poszedł na zatracenie”198. W swobodnej atmosferze
przy winie można stracić rozum. Została tu wspomniana niewiasta zamężna,
gdyż owa jest większym niebezpieczeństwem zagrażającym węzłowi małżeń-
skiemu. Jeśli już nie ma wyboru i trzeba zająć przy niej miejsce, niech będzie
całkowicie zakryta, z zewnątrz szatami, wewnątrz wstydem. Dla niezamężnej
jest najwyższym zagrożeniem, jeśli bierze udział w ucztach z mężczyznami i pije
z nimi wino. Młodzieńcy umieszczeni na biesiadnej sofie niech pozostaną bez
wsparcia się na łokciach, niech też nie drapią swoich łydek i nie zakładają nogi
na nogę. Niech też nie bawią się swoją brodą i niech uczestniczą w biesiadzie
jedynie uszami.
55. Ciągłe wiercenie się jest oznaką niestałości umysłu. Cechą człowieka praw-
dziwie roztropnego jest sięganie po jedzenie i picie w mniejszych ilościach,
bez pośpiechu i nie gwałtownie, zarówno na początku biesiady, jak i pod jej
koniec i podczas przerw. Pismo199 mówi: „Jedz jak człowiek to, co leży przed
tobą, a przez dobre wychowanie pierwszy zaprzestań. Jeśli zajmujesz miejsce
między wieloma, nie wyciągaj ręki jako pierwszy spomiędzy nich”. Opanowani
łakomstwem nie powinniśmy wyrywać się do dań ani przeciągać uczty ponad
miarę i dawać tym odwlekaniem świadectwo swego nieumiarkowania. Nie
wypada też, byśmy pochyleni przez cały czas nad potrawami upodabniali się
do zwierząt na żerowisku, nie jedząc niczego poza mięsem. Człowiek nie jest
z natury mięsożerny, bo jego właściwym pokarmem jest chleb200.
56. Cechą człowieka skromnego jest podnieść się przed innymi i opuścić dys-
kretnie ucztę. „Gdy przyjdzie czas, powstań, nie bądź ostatni, idź szybko do
domu i nie postępuj lekkomyślnie”201. A dwunastu Apostołów po spotkaniu

198 
Syr 9, 9.
199 
Syr 31, 16–18.
200 
Homer, Odyseja IX 131, uważa, że jedzenie chleba cechuje ludzi.
201 
Syr 32, 11.
120 Księga II

z uczniami mówi202: „Nie jest rzeczą słuszną, abyśmy zaniedbywali słowo Boże,
a obsługiwali stoły”. Ponieważ tego przestrzegali, uniknęli obżarstwa. Ci sami
Apostołowie napisali203 do braci w Antiochii, Syrii i Cylicji, że: „postanowili,
Duch Święty i oni, nie nakładać na nich żadnego ciężaru oprócz tego, co ko-
nieczne, powstrzymywać się od ofiar składanych bożkom, od krwi, od tego, co
uduszone i od nierządu. Dobrze uczynią, jeśli powstrzymają się od tego”. Należy
też wystrzegać się pijaństwa jak trucizny. Jedno i drugie bowiem sprowadza
śmierć. Również i „od śmiechów trzeba się wstrzymywać nadmiernych i od
łez”204. Często bowiem ci, którzy nadużywają wina, rechoczą, czy też nie wiem
jakim sposobem, upojeni, doprowadzają się do łez. Równo dalekie od rozumu
jest takie zniewieścienie, jak i zbyt swawolna swoboda.
57. Starcy, przyglądając się młodym jak dzieciom, powinni jednak z nimi, acz
rzadko, pożartować, bacząc wszak, na ile pozwala im na to dobre wychowanie.
Speszonego i milczącego młodzieńca można więc dowcipnie zagadnąć: „A ja
mam syna, któremu nie zamykają się usta”. Taki żart podbuduje zawstydzone-
go młodego człowieka, pokazując mu z humorem jego dobrą cechę poprzez
krytykę wady, jakiej nie posiada. Jest to zabieg wychowawczy chwalący jakąś
cechę poprzez podkreślenie jej braku. Tak samo też postępuje ktoś mówiący do
popijającego skromnie wodę, że jest pijakiem i nadużywa wina. Jeśli znajdą się
w towarzystwie szydercy, lepiej jest milczeć i puszczać te niepotrzebne słowa
mimo niczym zbyt napełnione kielichy. Pouczenia mogą okazać się w takich
okolicznościach zgubą. Pismo205 mówi: „Głupiego usta grożą zniszczeniem”,
a także206: „Nie będziesz rozgłaszał fałszywych wieści, ani z niesprawiedliwymi
bezprawia”, jak i oskarżeń, bluźnierstwa i złości.
58. Moim zdaniem ludzie przyzwoici winni też miarkować się w tym, co mó-
wią, bacząc na rozmówcę. Milczenie niech będzie cnotą kobiet i bezpiecznym
przywilejem młodych, słowo zaś dobrem wieku statecznego. „Mów, starcze, na
uczcie. Tobie to bowiem przystoi. Jednak z dokładnym wyczuciem i wiedzą, co
mówisz”, poucza Mądrość207. A do młodych zwraca się: „Przemów, młodzieńcze,
jeśli już musisz, najwyżej dwa razy, i o ile cię poproszą. Mów zwięźle, w niewielu
słowach wiele treści”. Kiedy dwu zabiera głos naraz, niech baczą na jego ton.

202 
Dz 6, 2.
203 
Dz 15, 23; 28–29.
204 
Platon, Prawa 732 C, przekład W. Witwickiego.
205 
Prz 10, 14.
206 
Wj 23, 1.
207 
Syr 32, 3; 7–8.
VII. Reguły obowiązujące podczas kulturalnych spotkań 121

Podnoszenie głosu w wypowiedzi jest cechą podniecenia, mówienie zaś szeptem


do siedzących jedynie blisko, świadczy o braku rozumu, gdyż tego się nie sły-
szy. Jedno przydarza się prostakom, drugie pysznym. Nie można też pozwalać
sobie na czcze potyczki słowne, gdyż celem naszych spotkań jest spokój ducha,
którego sensem jest zawołanie: „Pokój z tobą!”208 Nie odpowiadaj też nikomu,
zanim go nie wysłuchasz209.
59. Modulowanie głosu jest właściwe osobom zniewieściałym. Skromni za-
chowują jego ton umiarkowany i powstrzymują się od nadętości, przeciągania
sylab, zbytniego tempa wypowiedzi, no i wielosłowia. Nie należy mówić za
dużo, popadając w gadulstwo i nie terkotać, zbytnio się spiesząc. Trzeba więc
mówić krótko i starać się, by głos uczestniczył w prawości słów oraz nakładać
wędzidła na usta niewczesnych żartownisiów i krzykaczy. Mądry Odys zelżył
Tersytesa, ponieważ tamten:

język miał nieokiełznany


I nie mało znał szpetnych słów z tą czczą gadaniną,
W której sensu nie było ni krzty210.

„Będą się bali w mieście człowieka, co umie gadać językiem”211. U gaduły, jak
w starych butach, wszystko się z czasem zużywa, a jedynie język pozostaje, by
szkodzić. Stąd też Mądrość212 daje korzystną, życiową radę: „Na zgromadzeniu
starców nie bądź gadatliwy”. Wycinając naszą gadatliwość od korzeni, zaczyna
od Boga, bo i wobec Niego każe nam być umiarkowanymi. „W modlitwie swej
nie powtarzaj słów”.
60. Mlaskanie, gwizdanie i pstrykanie palcami, by przywołać służbę są niero-
zumnymi znakami i rozumni ludzie powinni ich unikać, podobnie jak ciągłego
spluwania i odchrząkiwania oraz czyszczenia nosa podczas picia. Trzeba baczyć
na współbiesiadników, by z powodu takiego nieobycia nie skłaniać ich do wy-
miotów, co zdarza się, gdy ktoś nie potrafi zapanować nad sobą. Wśród nas nie
może być tak, jak u bydła i osłów, że w tym samym miejscu mają żłób i kloakę.
Wielu bowiem podczas jedzenia czyści też nos i pluje. Jeśli już przydarzy się
komuś kichnięcie lub czkawka, nie wypada, by sąsiedzi doświadczali takiego

208 
Łk 24, 36.
209 
Syr 11, 8.
210 
Homer, Iliada II 212–14, przekład I. Wieniewskiego.
211 
Syr 9, 18.
212 
Syr 7, 14.
122 Księga II

niewybrednego zachowania się. Czkawce trzeba dać wówczas cicho upust, nie
wykrzywiając jednak przy tym twarzy, jak to przedstawiają maski tragiczne
z szeroko otwartymi ustami. Przy kichaniu należy unikać hałasu przez łagodne
powstrzymywanie oddechu. W ten sposób hamujemy delikatnie zły pęd powie-
trza, regulując jego ujście, by nie było zbyt gwałtowne i blokujemy śluz, który
mógłby wydobyć się z nosa po wybuchu kichnięcia. Ci, którzy dłubią w zębach
i którym krwawią dziąsła, są nieprzyjemni tak dla siebie, jak i wstrętni dla są-
siadów. Łechtanie uszu i prowokowanie kichania przystoi świniom i świadczy
o bezwstydzie213. Trzeba wystrzegać się ściągających wzrok zachowań i towa-
rzyszących im nieprzystojnych słów. Nasze spojrzenia niech będą powściągliwe,
ruchy szyi harmonijne i łagodne, podobnie jak gestykulacja podczas rozmowy.
W ogóle chrześcijanin powinien okazywać zawsze spokój, wyciszenie, pogodę
ducha i pokój.

213 
Podobnie przedstawia niechlujstwo Teofrast, Charaktery XIX.
VIII. Czy należy używać kosmetyków i wieńców?

VIII. Czy należy używać kosmetyków


i wieńców?

61. Używanie wieńców i korzystanie z perfum nie jest konieczne. Pozwala ono
na drogie przyjemności i rodzi gnuśność, zwłaszcza gdy zbliża się noc. Wiem, że
kobieta przyniósłszy na świętą ucztę „flakonik alabastrowy olejku”214 namaściła
stopy Pana, sprawiając mu tym przyjemność. Wiem też, że dawni królowie Hebraj-
czyków wieńczyli sobie głowy złotem z drogimi kamieniami215. Kobieta owa, acz
nie miała niczego wspólnego z Logosem, bo była wszak jawnogrzesznicą, sądziła,
że powinna okazać cześć Panu tym, co ma najpiękniejszego, flakonem perfum,
a dalej najbardziej urodziwymi w jej ciele włosami wytarła nadmiar olejku, wyle-
wając też na Pana łzy swej duchowej przemiany. I dlatego „zostały odpuszczone
jej grzechy”216. Może być to symbolem nauczania Pana i Jego Męki. Namaszczo-
ne pachnącym olejkiem stopy oznaczają boską naukę, która kroczy w chwale aż
po krańce ziemi. „Na całą ziemię ich głos się rozchodzi”217. Jeśli nie wydaje się
to prostackie, namaszczonymi stopami Pana są Apostołowie, którzy w darze od
pięknego zapachu tego olejku otrzymali uczestnictwo w Duchu Świętym218.
62. Obchodzący cały świat i głoszący Ewangelię Apostołowie są alegorycznie
stopami Pana, bo o nich Duch Święty mówi słowami Psalmisty219: „Padnijmy
w tym miejscu, gdzie stanęły stopy Jego”. Znaczy to, gdzie zatrzymały się Jego

214 
Łk 7, 37.
215 
2 Sm 12, 30.
216 
Łk 4, 47.
217 
Ps 18, 5.
218 
Cały ten wywód jest przykładem alegorycznej interpretacji tekstu.
219 
Ps 131, 7.
124 Księga II

stopy, czyli Apostołowie, przez których, nauczając, dotarł aż po krańce ziemi. Łzy
to przemiana duchowa, a rozpuszczone włosy oznaczają wyrzeczenie się upodo-
bania do wyszukanych fryzur i cierpliwość w uciskach towarzyszących głoszeniu
nauki Pana, kiedy fałsz dawnych przekonań buntował się przeciwko nowej wierze.
Rozumującym w następujący sposób wskazuje też na mękę Pana. Pan, którego
miłosierdzie spływa na nas, jest czystą oliwą, perfumami zaś, a więc fałszowaną
oliwą, jest Judasz zdrajca. Nimi zostały namaszczone stopy Pana, kiedy zamierzał
usunąć się z tego świata, gdyż naciera się nimi nieboszczyków. Łzami jesteśmy
my, grzesznicy, którzy zawierzając Jemu, zmieniliśmy swą postawę, a On odpuścił
nam grzechy. Rozpuszczonymi zaś włosami pozostawiona w swoim bólu Jero-
zolima, o której treny tworzyli prorocy220. Sam Pan poucza nas, że Judasz mówi
fałszywie221: „Ten, który ze mną rękę zanurza w misie, on mnie zdradzi”. Czy nie
widzisz współbiesiadującego oszusta? Tenże Judasz zdradził Wychowawcę poca-
łunkiem222. Ten człowiek stał się zdrajcą, przekazując ów niegodziwy pocałunek,
czym przypomniał inną, dawną nikczemność223 i potwierdził opinię o tym ludzie224,
który: „Sławi mnie tylko wargami, podczas gdy serce jego jest z dala ode mnie”.
63. Jak to się dzieje, że oliwa odnosi się w jednym wypadku do człowieka god-
nego litości, w drugim do zdrajcy – oszusta? Ta fałszowana wskazuje na zdradę
Judasza, który wydał Pana na mękę. Sam Zbawiciel, kiedy wysłał uczniów na
piękne zadanie, obmył im nogi225, czyniąc tym aluzję do ich wyprawy do spra-
wiedliwie postępujących pogan. Od uczniów tych rozchodził się jakby zapach
perfum i niczym miła woń rozlewała się na wszystkich sława ich czynów. Męka
Pana wypełniła nas miłym aromatem, Hebrajczyków zaś grzechem. Najtrafniej
przedstawił to Apostoł226, mówiąc: „Bogu niech będą dzięki, że pozwala nam
zawsze zwyciężać w Chrystusie i roznosić po wszystkich miejscach woń Jego
poznania. Jesteśmy bowiem miłą Bogu wonnością zarówno dla tych, którzy
dostępują zbawienia, jak i tych, którzy idą na zatracenie. Dla jednych jest to
zapach śmiercionośny – na śmierć, dla drugich zapach ożywiający – na życie”.
Królowie żydowscy koronują się diademami i szlifowanymi, drogimi kamienia-
mi, chrześcijańscy zaś pomazańcy nosząc symbolicznie Chrystusa na głowie, nie

220 
Aluzja do Lamentacji Jeremiasza.
221 
Mt 26, 23.
222 
Łk 22, 48.
223 
Cf. 2 Sm 20, 9, gdzie całujący Amasę Joab morduje go podczas pocałunku.
224 
Iz 29, 13.
225 
J 13, 5.
226 
2 Kor 2, 14–16.
VIII. Czy należy używać kosmetyków i wieńców? 125

obnosząc się tym, przyozdabiają się Panem. Drogie kamienie, perły, szmaragdy
wskazują na ów Logos, a także złoto, które nie rdzewieje. Jemu, gdy się naro-
dził, magowie przynieśli złoto jako symbol królowania. Taki wieniec pozostaje
nieśmiertelny jako obraz Pana i nie więdnie, jak ten z nietrwałych kwiatów.
64. Wiem, co mówi Arystyp z Kyreny227, a należał do ludzi żyjących w zbytku.
Onże zagadnął kogoś tak sofistycznie, że nie można zobaczyć wyperfumowa-
nego konia, co miałoby podnieść jego wartość jako konia. Nie perfumuje się
też psa, by stał się lepszy jako pies. Wyciągnął stąd wniosek, że podobnie jest
z człowiekiem. Koń i pies nie mają pojęcia o perfumach, u ludzi zaś, u których
postrzeganie zmysłowe jest kontrolowane przez rozum, używanie ich staje się
tym bardziej naganne, jeśli przyzwyczaja się ich do tego od dziecka. Niezliczone
są odmiany perfum228, jak „drogocenne”, „złote”, „królewskie”, „plangonij-
skie”229, „olejek egipski”.
Simonides230 nie wstydzi się mówić w jambach:

Wciera w skórę maści wonne, aromaty


i bakaris. Był ktoś, kto to sprzedał.

Produkuje się takie perfumy z lilii i cyprysu. Dobrze jest też widziany nard
i olejek różany, a także wiele innych, jakimi posługują się kobiety. Są to ko-
smetyki ciekłe i suche, a więc pudry i środki używane na gorąco. Każdego dnia
dla zaspokojenia swoich nie dających się zadowolić żądań wymyślają coraz to
nowsze zapachy. Stąd też wiele z nich to tandeta. Kobiety, które okadzają szafy,
łoża i domy, a także skrapiają wszystko perfumami, gotowe są w swojej pogoni
za zbytkiem perfumować i nocniki, by ładnie pachniały.
65. Popieram oburzających się na to, że zniewieściałość owa zagnieździła się też
w pokojach męskich i wypędzających z porządnych miast wytwórców perfum
i farbiarzy pstrokatych wełen. Nie wypada wszak, by fałszywie farbowane szaty
i oszukujące kosmetyki miały dostęp do miasta prawdy231. Należy, żeby nasi
mężowie nie upajali się wonią perfum, ale piękna i dobra. Kobieta nich roztacza
wokół siebie zapach Chrystusa, który jest królewskim olejkiem, a nie kosme-

227 
Filozof z V wieku przed Ch., uczeń Sokratesa.
228 
Atenajos poświęcił perfumom księgę XV Uczty mędrców.
229 
Wymyślone przez heterę Plangon.
230 
Nie Simonides, a Semonides z Kos, poeta z VII wieku przed Ch., fragm. 14 (Diel), prze-
kład K. Bartol.
231 
Aluzja do Platona, Państwo 372 E.
126 Księga II

tyków i perfum. Niech namaszcza się zawsze nieśmiertelną łaską roztropności


radując się wonią Ducha Świętego. Takie kosmetyki Chrystus przygotował dla
ludzi, którzy są Jego uczniami. Jest to zapach wspaniałych perfum sporządzony
z niebiańskich aromatów. Sam Pan z nich korzysta, jak poświadcza to Dawid232:
„Bóg, Twój Bóg, namaścił Ciebie olejkiem radości hojniej niż Twoich towarzy-
szy. Twe szaty pachną mirrą, kasją i aloesem”.
66. Nie ukrywamy, że nie czujemy jednak całkowicie wstrętu do kosmetyków,
jak sępy i skarabeusze, które podobno giną posmarowane różanym olejkiem233.
Spośród nich należy wybierać dla kobiet tylko te, które nie odurzają człowieka.
Nadmierne używanie perfum jest stosowne raczej na pogrzebie niż podczas
normalnych spotkań. Oliwa będąca środkiem przeciw pszczołom i owadom ludzi
wzmacnia, a są i tacy, których zagrzewa do walki i od dawna spokrewnionych
pędzi na stadiony, by potykali się tam na wszelkie sposoby. Czyż nie wiecie, że
jednak perfumy będące delikatną oliwą mogą doprowadzić szlachetne obyczaje
do zniewieściałości? Oczywiście! Podobnie jak zamykamy drzwi przed wyrafi-
nowaniem w smaku, tak samo powinniśmy oddalać od siebie rozkosze wzroku
i powonienia. Inaczej się nie spostrzeżemy, kiedy damy tej zbytniej swobodzie
przystęp do naszej duszy poprzez niestrzeżone bramy zmysłów.
67. Jeżeli się mówi234, że Pan, najwyższy Kapłan, składa Bogu wonną ofiarę,
nie łączy się to z zapachem perfum, ale jest to dar przyjemnej miłości, miła woń
duchowa, poświęcona na ołtarzu przez Pana. Samą oliwą namaszcza się skórę,
by łagodzić napięcie nerwów i neutralizować ostry, nieprzyjemny zapach ciała.
Wykorzystywanie jej do celów kosmetycznych jest zaproszeniem do luksusu,
za którym pójdą dalsze pragnienia. Osoba, która nie potrafi powstrzymać się od
jedzenia, od łoża, od spotkań, od żądzy oczu i uszu, nie panuje też nad swym
powonieniem. Podobnie jak woły prowadzone są pierścieniem w nozdrzach
i ościeniem, tak i człowieka niepohamowanego wloką za sobą, wonności, per-
fumy i zapach dobywające się z wieńców.
68. Skoro już nie dajemy żadnego miejsca przyjemności, która nie łączy się
z jakąkolwiek korzyścią, należy ściśle określić, co uważamy za korzystne. Są
bowiem perfumy, które ani nie odurzają, ani nie podniecają erotycznie i w żaden
sposób nie wydają się deprawować, lecz są zdrowe w swoim umiarkowanym

Ps 44, 8–9.
232 

Tę fantastyczną wiadomość, prawdopodobnie za Teofrastem, podaje również Plutarch,


233 

Nauka Epikura nie umożliwia przyjemnego życia 1096 A.


234 
Wj 29, 18.
VIII. Czy należy używać kosmetyków i wieńców? 127

działaniu, bo mają dobry wpływ na mózg, kiedy jest w złym stanie, a i na żo-
łądek. Nie należy wykluczać zdecydowanie korzystania z nich, lecz sięgać po
nie niczym po lekarstwo, a więc środek podnoszący słaby nastrój, zatrzymujący
katar, hamujący nudności. Komik235 mówi:

Nozdrza naciera się perfumem


Najważniejsze, by zachować zdrowie,
Wysyłając do mózgu dobre zapachy.

Można także stosować korzystne nacieranie się rozgrzewającym, lub studzącym


nogi kremem, żeby u osób cierpiących na przekrwienie spowodować odpowiedni
dopływ krwi od głowy do dalszych części ciała. Przyjemność, która nie wiąże
się z żadnym pożytkiem, jest sygnałem rozwiązłości i środkiem podniecającym.
Perfumowanie się i nakładanie na siebie kremów to rzeczy zgoła różne. Pierwsze
świadczy o zniewieściałości, drugie może przynosić korzyść.
69. Filozof Arystyp natarty kosmetykami mawiał, że paskudni rozpustnicy winni
źle kończyć, gdyż sprofanowali pożytek z pachnideł, wykorzystując je do obrzy-
dliwości236. W Piśmie237 czytamy: „Czcij lekarza czcią należną dla jego posług,
albowiem i jego stworzył Pan. Od Najwyższego jest uzdrowienie”. A dalej:
„I perfumiarz przygotowuje swoje specyfiki”, oczywiście dla korzyści, a nie dla
przyjemności pochodzącej z kosmetyków. W żaden sposób nie należy ich przygo-
towywać, by podniecały, ale by przynosiły korzyść, jako że Bóg stworzył ludziom
oliwę dla ulżenia ich cierpień. Bezmyślne kobiety farbujące i perfumujące siwe
włosy, siwieją tym szybciej z powodu owych środków, które mają właściwości
wysuszające. Przecież to suchość powoduje siwiznę. Suchość perfum wyciąga
wilgoć, która jest naturalnym pożywieniem włosów, a to przyspiesza ich siwie-
nie. Dlaczego więc tak przepadamy za perfumami powodującymi siwiznę, my,
którzy od niej uciekamy? Tak jak psy tropią po woni zwierzęta, tak też ludzie
mądrzy poznają po przesadnych zapachach ludzi rozwiązłych.

70. Podobnie jest z używaniem wieńców, co towarzyszy wesołym pochodom


i piciu wina.
Odejdź! Nie kładź wieńca na mą głowę!238

235 
Aleksis, CAF II 109.
236 
DL II 76.
237 
Syr 38, 1–2. 7.
238 
Wiersz nieznanego poety, CAF III 1258.
128 Księga II

W porze wiosny jest przyjemnie na pokrytych rosą, delikatnych i upstrzonych


barwnymi kwiatami łąkach karmić się, niczym pszczoły, naturalnym, czystym
zapachem. Nie jest jednak oznaką ludzi mądrych stroić się w domu239:

wieńcem z nietykanej łąki.

Nie wypada przykrywać hulaszczo włosy kwiatostanem róż, fiołkami, liliami


i innymi takimi kwiatami, pozbawiając je przez to świeżości. Wieniec poło-
żony na włosach odżywia je swą wilgocią lub chłodem. Dlatego też badający
fizjologię lekarze twierdząc, że mózg jest zimny, radzą smarować maścią piersi
i nozdrza, gdyż takie gwałtowne rozgrzewanie może dotrzeć powoli do mózgu,
usuwając jego chłód. Stąd więc zachodzi konieczność unikania ochładzania
mózgu kwiatami, gdyż nasz system nerwowy domaga się raczej ciepła. Przede
wszystkim jednak ci, którzy nakładają na siebie wieńce, niszczą piękno kwiatów.
Poza tym mając je na głowie, przeszkadzają oczom, gdyż przez nie trudno jest
patrzeć. Nie odczuwa się też ich zapachu, bo są ponad nosem, a zapach przez
nie wydawany, zgodnie ze swoją naturą unosi się w górę ponad głowę, a więc
zmysł powonienia zostaje go pozbawiony. Jak każde piękno, tak i kwiaty cieszą
oczy, kiedy się na nie patrzy i trzeba, żeby podziwiający je wysławiali Stwórcę.
Wykorzystywanie kwiatów dla siebie jest krótkotrwałe i wnet się zemści. Wszak
widać ich ulotność, gdyż tak samo więdną one, jak i uroda.

71. Tych, którzy się z nimi stykają, piękno kwiatów studzi, uroda ludzi zaś
rozgrzewa. Nasycanie owym pięknem i urodą jedynie wzroku jest lubieżnością,
a nie przyjemnością. Prawdziwa przyjemność, niczym ta w raju, przystoi tym,
którzy zgadzają się rozsądnie z Pismem. Mąż powinien być wieńcem żony,
a żona męża, zaś kwiatami małżeństwa dzieci, które boski Rolnik zrywa na
cielesnej łące. „Koroną starców – synowie synów, a chlubą synów ojcowie”
mówi Pismo240. Naszą chlubą jest Ojciec wszystkiego, a Chrystus wieńcem
Kościoła. Jak korzenie i rośliny, tak i kwiaty mają swoje właściwości. Jedne
przynoszą korzyść, drugie szkodzą, a nawet są zgubne. Tak więc bluszcz chło-
dzi, leszczyna powoduje sen, narcyz silnie pachnąc sprowadza, jak wskazuje
jego nazwa241, odrętwienie nerwowe. Ożywcza i delikatna woń róż i fiołków
łagodzi bóle głowy. Jak nie wypada się upijać, tak też nie powinniśmy się odu-
rzać. Krokus i kwiat cyprysu sprowadzają łagodny sen. Woń wielu kwiatów

239 
Eurypides, Hippolitos 73, przekład J. Łanowskiego.
240 
Prz 17, 6.
241 
Narkē – zdrętwienie, etymologia ludowa.
VIII. Czy należy używać kosmetyków i wieńców? 129

rozgrzewa chłodny z natury mózg, osłabiając zachodzące w nim szkodliwe


procesy. Nazwa róży bierze się, jak mówią, stąd że wydziela obfitość zapachu242.
Dlatego też szybko więdnie.
72. Dawni Grecy nie używali wieńców. Nie posługiwali się wszak nimi zalotnicy
ani zniewieściali Feakowie243. W zawodach najpierw dawano uczestnikom dary,
później zbiórki pieniężne, dalej obsypywano zwycięzców liśćmi, a wreszcie,
kiedy Grecja po wojnach perskich doświadczyła luksusu, ich wieńczono244. Ci,
którzy pozostają pod wychowawczym wpływem Logosu, nie używają wieńców
nie dlatego, że krępują one, ich zdaniem, umieszczony w mózgu rozum, ani też
że są symbolem pijackich korowodów, ale dlatego, że wiążą się z kultem bóstw.
Sofokles245 mówi, że narcyz:

Wielkich bogiń skronie wieńczy,

co odnosi się do bóstw podziemnych, a Safona246 zdobi Muzy:

pierwszymi różami
z Pierii.

Mówią, że Hera cieszy się lilią, Artemida zaś mirtem. Jeśli kwiaty zostały rze-
czywiście stworzone przede wszystkim dla człowieka, to głupi ludzie nie wy-
korzystują ich dla swej przyjemności w sposób zgodny z naturą, ale służąc
nieprzyjaznym demonom. Winniśmy tego unikać „dla spokoju sumienia247.
73. Wieniec jest symbolem spokojnej beztroski. Dlatego poganie wieńczą zmar-
łych i posągi bóstw, poświadczając, że są to nieboszczycy. Ci, którzy wpadają
w bakchaniczny szał, nie czynią tego bez wieńców. Kiedy nakładają na siebie
kwiaty, podniecają się w inicjacyjnym rytmie. Ponieważ nie przystoi, by łączyło
nas cokolwiek z demonami, nie powinniśmy też w żaden sposób oplatać wień-
cami, na wzór martwego posągu, człowieka, który jest przecież żywym obrazem
Boga. Piękny, amarantowy wieniec (chwały) jest zastrzeżony dla tych, którzy

242 
Reūma – obfitość, mnóstwo, etymologia ludowa. Cały ten wywód znajduje się niemal
dosłownie u Plutarcha, Zagadnienia biesiadne III 647 A – 648 A.
243 
W Odysei.
244 
Cf. D. Słupek, Sport i widowiska w świecie antycznym, Kraków–Warszawa 2010, s. 458
s. v. Nagroda.
245 
Edyp w Kolonie, 683, przekład K. Morawskiego.
246 
Fragm. 55 E (Lobel­‑Page). Pieria, kraina na wybrzeżu Macedonii, ośrodek kultu Muz.
247 
1 Kor 10, 25.
130 Księga II

dobrze żyli. Ziemia nie jest w stanie wydać takiego kwiatu, bo potrafi to jedynie
niebo. Byłoby rzeczą niemądrą, gdybyśmy słysząc, że Pan został uwieńczony
cierniem i rozważając Jego czcigodną mękę, potrzebowali do tego kwiatów.
Korona Pana wskazuje proroczo, że my, którzy byliśmy kiedyś bezowocni, zo-
staliśmy teraz przez Niego naznaczeni poprzez Kościół, którego On jest głową.
Jest On również symbolem wiary, symbolem życia reprezentowanego przez
drzewo (krzyża), radości łączącej się z koroną i niebezpieczeństwa ze względu
na ciernie. Jest niemożliwe, aby zbliżyć się bezkrwawo do Logosu. Nasze wieńce
uplecione z kwiatów więdną, a wreszcie usychają i rozpadają się ich wiązania.
Ginie też sława tych, którzy nie zawierzyli Panu. Koronujący cierniem Jezusa
potwierdzili tym swoją głupotę. Ci ludzie zatwardziałego serca nie poznali, że
w zdarzeniu tym wypełniło się pełne mądrości proroctwo. Woleli okazać Panu
butę. „Wędrowny lud nie poznał Pana”248. Nie poznał Go rozumem, nie został
oświecony w swoim mroku. Nie zobaczył Boga, odrzucił Pana, przekreślił, że
jest Izraelem. Skazał sądownie Boga, spodziewał się upokorzyć Logos i Tego,
którego ukrzyżował jako złoczyńcę, ukoronował jako Króla.
74. Tak więc Tego, w którego nie uwierzyli, kiedy był człowiekiem, będą po-
znawali teraz jako Boga kochającego ludzi, Pana i sprawiedliwego Sędziego.
Ci sami prowokowali Go przecież, by okazał się Panem. Urągali Mu, wywyż-
szonemu (na krzyżu), nakładając na Jego głowę koronę sprawiedliwości, Jemu,
który został wywyższony ponad wszelkie imię249 „wieńcem sprawiedliwości”250
mającym zawsze zielone gałązki. Ta korona jest wrogiem tych, którzy czyhali na
Chrystusa i im w tym przeszkodziła, jest zaś przyjazna Jego współwyznawcom
w Kościele i ich ochrania. Jest kwiatem dla wierzących w Tego, który dostąpił
chwały, a pozbawia krwi i karze niewierzących. Jest symbolem zwycięstwa
Pana, jakie odniósł nad własną głową, a więc nad główną częścią swego ciała,
a przez to nad wszystkimi atakującymi nas nikczemnościami. Uwolniwszy nas
swoimi cierpieniami od sideł i grzechów oraz innych tego rodzaju cierni i obez-
władniwszy diabła powiedział słusznie z dumą251: „Gdzież jest, o śmierci, twój
oścień?” My „zbieramy z ciernia winogrona, a z ostu figi”252, oni zaś (Żydzi)
„lud buntowniczy i niesforny”253 rozdrapują rany.

248 
Is 1, 3.
249 
Flp 2, 9.
250 
2 Tm 4, 8.
251 
1 Kor 15, 55.
252 
Mt 7, 16.
253 
Is 65, 2.
VIII. Czy należy używać kosmetyków i wieńców? 131

75. Mogę przedstawić ci tu inny wywód alegoryczny. Kiedy wszechwładny Pan


wszechświata rozpoczynał ustanawiać Prawo poprzez Logos, chciał jasno obja-
wić Mojżeszowi swoją moc, ukazując Mu Boskie zjawisko, światło nad krzakiem
ognistym254. Był to krzak cierniowy. Kiedy Logos zaprzestał swej działalności
prawodawczej i zakończył pobyt wśród ludzi, Pan został mistycznie uwieńczony
cierniem, odchodząc stąd tam, skąd przyszedł, czym powtórzył niejako swoje
pierwsze ukazanie się (Mojżeszowi). W ten sposób Logos, który zjawił się naj-
pierw w krzaku ognistym, uniesiony teraz (na krzyżu) wraz z cierniem wskazał,
że wszystko jest dziełem jednej siły, że On jest Jedyny z jednego Ojca, że jest
początkiem i końcem czasów.
76. Odstąpiłem tu jednak od charakteru wychowawczego mego wykładu na rzecz
uwag o Mistrzu. Wracam więc teraz do tematu. Wskazaliśmy, że w przypadku
lekarstwa, czy to dla uzdrowienia z choroby, czy dla rozsądnego odprężenia, nie
należy rezygnować z przyjemności, jaką dają kwiaty, ani też z korzyści płynących
z perfum i kremów. Jeżeli jacyś ludzie zapytaliby, cóż to za pożytek z kwiatów
mają ci, którzy nie używają ich do splatania wieńców, niech wiedzą, że wytwarza
się z nich perfumy i dlatego są w wielu wypadkach bardzo przydatne. Olejek z lilii
rozgrzewa, ułatwia trawienie, uspokaja, nawilża, ma działanie przeczyszczające,
pobudza żółć i służy jako środek łagodzący. Perfum z narcyzów ma podobne
działanie jak ten z lilii. Wytwarzany z mirtu zamyka pory i powstrzymuje za-
pachy wydawane przez ciało. Esencja różana odświeża. Wszystko to zostało
stworzone dla naszej korzyści. Pismo255 mówi: „Słuchajcie mnie i rozwijajcie
się, jak róża rosnąca nad strumieniem wody. Wydajcie przyjemną woń jak Liban.
Wychwalajcie Pana z powodu wszystkich Jego dzieł”. Wiele można by powie-
dzieć na ten temat, skoro rozważamy, jaki pożytek mamy z kwiatów, gdy jest to
konieczne, a nie dla popisywania się luksusem. Należy więc zrobić ustępstwo
wtedy, kiedy będziemy wykorzystywali zapach kwiatów, a nie splatali z nich
dla siebie wieńce. Ojciec troszczy się o człowieka i jemu jedynemu przekazuje
swoją sztukę. Pismo256 mówi: „Woda, ogień, żelazo i sól, mąka pszenna, mleko
i miód, krew winogron, oliwa – wszystko to służy bogobojnym ku dobremu”.

254 
Wj 3, 2.
255 
Syr 39, 13–14.
256 
Syr 39, 26–27.
IX. O korzystaniu ze snu

IX. O korzystaniu ze snu

77. Wypada, bym powiedział teraz o śnie. Przechodzę więc do tego, uwzględ-
niając zalecenia rozsądku. Dziękując po kolacji Bogu za to, że udzielił nam
wszystkiego z czegośmy skorzystali i za cały miniony dzień, winniśmy prosić
Logos o opiekę nad snem. Rezygnujmy z całej rozmaitości posłań, przetykanych
złotem chodników i kobierców, purpurowych szat i wystawnych kilimów, o któ-
rych mówi poeta257, wełnianych narzutek i łóżek: „od snu bardziej miękkich”258.
Spanie na materacach z delikatnego puchu należy zganić jako zgubny i szkodliwy
przejaw pogoni za luksusem, gdyż ciało spoczywa na tym miękkim piernacie
niczym w rowie. Ułożeni w takich posłaniach nie mogą się obrócić, gdyż z obu
stron ich ciała wznoszą się góry. Pozycja taka nie pozwala też im trawić i spalać
pokarmu, co sprawia, że psuje się on w ich organizmie. Ci, którzy mogą obrócić
się na twardych łożach, traktując je jako naturalne miejsce ćwiczeń, łatwo trawią
pokarm i stają się bardziej przygotowani na różne sytuacje życiowe. Tapczany na
srebrnych nogach świadczą raczej o przechwalaniu się zbytkiem, a inkrustacje
na nich z kości słoniowej nie są godne ludzi świętych. Jest to głupi wynalazek
mający służyć do wypoczynku.
78. Nie powinno się zabiegać o te rzeczy. Tym, którzy już je posiadają, nie za-
brania się korzystania z nich, jednak pogoń za nimi jest niewskazana. Przecież
nie one decydują o szczęściu. Ale też przejawem pustej chwały cyników jest
chcieć spać, jak Diomedes259:

257 
Homer, Iliada XXIV 644–6.
258 
Teokryt, Syrakuzanki 125, przekład A. Świderkówny.
259 
Bohater achajski w wojnie trojańskiej.
IX. O korzystaniu ze snu 133

Na skórze wołowej ścielącej się pod nim260,

zwłaszcza jeśli nie zmuszają do tego okoliczności. Odys podparł kamieniem261


kulejącą nogę małżeńskiego łoża. Taka była u dawnych Greków skromność i po-
mysłowość nie tylko u ludzi prostych, ale i u władców. Dlaczego mówię jednak
o nich? Jakub spał na ziemi262, a za podgłówek służył mu kamień. Jako taki był
godny, by doznać ponadludzkiego widzenia263. My powinniśmy posługiwać się
zgodnie z Logosem łożem skromnym i prostym. Niech będzie bez przesady
i niech ma zwykłe nogi. Łoża bogato zdobione stanowią siedlisko brudu, a w ich
szparach gnieździ się często robactwo. Miękkość posłania należy dostosowywać
zwłaszcza do potrzeb mężczyzny. Sen nie ma być zupełnym wyłączeniem się
ciała, ale jego rozluźnieniem. Dlatego też mówię, że należy korzystać z niego
nie z powodu gnuśności, ale dla wytchnienia w zajęciach.
79. Zaleca się spać czujnie. Pismo264 mówi: „Niech będą przepasane nasze biodra
i pochodnie zapalone. A wy bądźcie podobni do ludzi, którzy oczekują swego
Pana, kiedy powróci z uczty weselnej, aby, gdy nadejdzie i zapuka, zaraz mu
otworzyć. Szczęśliwi owi słudzy, których Pan, gdy nadejdzie, zastanie czuwa-
jących”. Z człowieka śpiącego nie ma żadnego pożytku, podobnie jak ze zmar-
łego265. Dlatego też dobrze jest w czasie nocy zrywać się z łoża, by sławić Pana.
Szczęśliwi, którzy czuwają, ponieważ stają się podobni aniołom. Ten, któremu
towarzyszy światło, czuwa, a „ciemność go nie ogarnęła”266. Nie ma snu, kiedy
nie ma ciemności. Ten, na którego pada światło, czuwa w obliczu Boga i żyje,
bo ten, który się w nim narodził, jest życiem267. Mądrość268 mówi: „Kto słucha
mnie, jest błogosławiony i kto strzeże dróg moich i kto czeka u drzwi moich
codziennie, by czuwać u mojej bramy”.
86. Pismo269 mówi: „Nie śpijmy przeto jak inni, ale czuwajmy i bądźmy trzeźwi.
Ci, którzy śpią, w nocy śpią, a którzy się upijają, w nocy się upijają”, a więc

260 
Homer, Iliada X 155, przekład I. Wieniewskiego.
261 
Homer, Odyseja XXIII 192 nn.
262 
Rdz 28, 11 nn.
263 
Wj 28, 15.
264 
Łk 12, 35.
265 
Platon, Prawa 808 B.
266 
J 1, 1–5.
267 
Aluzja do J 1, 1–3.
268 
Prz 8, 34.
269 
1 Tes 5, 6–8. 5.
134 Księga II

w mroku niewiedzy. „My bowiem jesteśmy synami światłości i synami dnia.


Nie jesteśmy synami nocy ani ciemności”. „Więc kto z nas najbardziej lubi żyć
i myśleć, ten czuwa jak najdłużej, przestrzega tylko ilości snu potrzebnej mu do
zdrowia. Tego jest niedużo, człowiek się do tego pięknie przyzwyczaja”270. Owo
czuwanie rodzi stałe ćwiczenia polegające na wysiłkach. Niech nie obciążają
nas pokarmy, a raczej odciążają, żebyśmy nie zapadli w ciężki sen, jak ci, którzy
pływają z przyczepionymi ciężarami. Trzeźwość zaś niech czyni nas lekkimi,
byśmy utrzymali się na powierzchni czujności. Głęboki sen jest podobny do
śmierci, gdyż przez wyłączenie rozumu prowadzi do nieświadomości, a przez
zamknięcie powiek odcina od światła. My, synowie prawdziwego światła nie
zamykamy drzwi przed światłem, lecz wpuszczamy je do naszego wnętrza
oświetlając nim oczy „człowieka wewnętrznego”, kontemplując samą prawdę
i korzystając z jej strumienia. W ten sposób nasze sny będą też jasne i mądre.
81. A tu mamy wymioty u obciążonych winem i tych, którzy nie strawili pokar-
mu, świsty i chrapanie zaplątanych w pościel, odgłosy przepełnionych żołądków,
przeraźliwe spojrzenia pozwalające wejrzeć w dusze i umysły przepełnione
tysiącami fantazji. Powoduje to wszystko nadmiar pożywienia, który sprowa-
dza rozum do nieświadomości. „Długi sen ani ciałom, ani duszom naszym nie
sprzyja, zgodnie z naturą, ani zajęciom we wszystkich dziedzinach łączących
się z prawdą”271. Sprawiedliwy Loth272 (pomijam tu wyjaśnienia teologiczne)
nie dopuściłby się owego zakazanego związku, gdyby nie upiły go córki i nie
zmorzył go sen. Jeśli usuniemy przyczyny popadania w głęboki sen, będziemy
spali bardzo trzeźwo.

Spać całą noc nie przystoi273

tym, którzy mają rozum i którzy czuwają. Należy budzić się w nocy, zwłaszcza
jeśli dnie są krótkie. Jeden powinien wówczas oddawać się studiom, drugi innym
swoim zajęciom, a kobiety niech zajmą się przędzeniem wełny. Krótko mówiąc,
wszyscy walczący ze snem przyzwyczajają się łagodnie do tego, że mamy
dzięki temu dłuższe życie. Sen bowiem, jak poborca podatkowy, zabiera nam
jego połowę274. Często trzeba, by za dnia zdrzemnęli się ci, którzy nie śpią przez

Platon, Prawa 808 b, przekład W. Witwickiego.


270 

Platon, Prawa 808 B, przekład W. Witwickiego.


271 

272 
Rodz 19, 32–35.
273 
Homer, Iliada II 24, przekład I. Wieniewskiego.
274 
Zdanie Aristona z Chios, SVF I 403 (Arnim) przywołał Plutarch, O tym, co jest bardziej
pożyteczne – woda czy ogień 958 D.
IX. O korzystaniu ze snu 135

większą część nocy. Wałęsanie się bez celu, ciągłe zmęczenie i przeciąganie się
oraz ziewanie budzą niepokój, gdyż są symptomami niezrównoważonej duszy.
82. Przede wszystkim należy jednak wiedzieć, że snu nie potrzebuje pozostająca
w ciągłym ruchu dusza, ale ciało, któremu należy się odpoczynek. Dusza nie
funkcjonuje poprzez ciało, lecz działa sama z siebie. U człowieka rozumnego
prawdziwe sny są myślami trzeźwej duszy, której nie szarpią cielesne podniety,
ale która doradza sama sobie to, co najlepsze. Zagładą duszy jest jej bezruch.
Dlatego też rozpamiętując stale Boga, umieszczona w ciele przywołuje je do
czujności równając przez to człowieka ze stanem łaski aniołów. Dzięki temu
poprzez ćwiczenie się w czujności osiąga on wieczne życie.
X. Kilka uwag o prokreacji

X. Kilka uwag o prokreacji

83. Pozostaje rozpatrzyć, jaka jest stosowna pora dla związków intymnych,
ale tylko w wypadku małżonków275. Zamierzeniem małżonków jest prokre-
acja, celem zaś posiadanie pięknego potomstwa, tak jak dla rolnika przyczyną
wysiewu nasion jest zabieganie o pożywienie, celem zaś uprawy roli zbieranie
plonów. O ileż szlachetniejszym jest rolnik, który obsiewa pole mające duszę!
Jeden zmierza do osiągnięcia plonów jedynie w pewnej porze roku, drugi ma na
względzie uprawę wszystkiego, jeden sieje jedynie ze względu na siebie samego,
drugi patrząc na Boga, który powiedział: „Rozmnażajcie się”276, czemu my win-
niśmy być posłuszni. Stąd też człowiek staje się obrazem Boga i współpracuje
w rodzeniu się człowieka. Nie każda rola jest odpowiednia na przyjęcie nasion,
a jeśli każda, to nie obsiewana przez każdego rolnika. Nie należy więc siać na
skałach, ani też znieważać nasion. Są one bowiem substancją, z której powstaje
życie, która zawiera w sobie początki natury. Nierozumnie i bezbożnie jest je
hańbić. Zważcie więc, jak mądry Mojżesz gardzi nieplennym zasiewem, mówiąc:
„Nie będziesz jadał zająca ani hieny”277. Nie chce, żeby człowiek partycypował
w ich naturze i gustował w ich lubieżności, gdyż zwierzęta te przejawiają nad-
mierną chęć łączenia się z sobą. Mówi się, że u zająca278 pojawia się każdego
roku nowy odbyt i że ma ich wreszcie tyle, ile liczy lat. Zakaz spożywania zająca
zapobiega też pederastii. Co do hien279, to co drugi rok samce stają się samicami

275 
Musonius Rufus, XII, 64 (Hense).
276 
Rdz 1, 28.
277 
Kpł 11, 6, gdzie mowa tylko o zającu.
278 
Pliniusz, Historia naturalna VIII 218.
279 
Arystoteles, O rodzeniu się zwierząt 757 a pisze, że „są to zgoła bezpodstawne baśnie”,
przekład P. Siwka. W czasach Klemensa informacje tę powtórzył Klaudiusz Elian, O właściwo-
ściach zwierząt I 25.
X. Kilka uwag o prokreacji 137

i odwrotnie. Tym zakazem spożywania hieny chciał powiedzieć, że nie winniśmy


się dopuszczać takiego bezeceństwa.
84. Zgadzam się z tym, że wyjątkowo mądry Mojżesz poprzez wyżej wymienione
ograniczenia jasno wskazuje, że nie należy upodabniać się do tych zwierząt. Nie
akceptuję wszak alegorycznej interpretacji tych wypowiedzi. Natura nie może
bowiem zostać zmuszona gwałtem do zmiany siebie. Jest bezbożnością twier-
dzić, że to, co zostało ukształtowane raz na zawsze, odkształca namiętność, która
nie jest naturą. Ona zwykła jedynie fałszować to, co zostało stworzone, a nie
przeistaczać. Mówi się, że wiele ptaków zmienia zgodnie z porami roku barwy
i głos280. Tak więc kos staje się z czarnego zielonkawy, a z pięknie śpiewającego
wydającym jakiś hałas. Podobnie też słowik wraz z przesileniem letnim zmienia
zabarwienie i śpiew. Nie przekształca to jednak jego natury, żeby zmienił płeć.
Nowe upierzenie na wzór nowych szat decyduje o okresowo innych barwach
skrzydeł, lecz później ginie ono, gdy przechodzi zima, tak jak kwiat, który
zwiądł. Podobnie też słabnie głos dotknięty mrozem. Pod wpływem warunków
atmosferycznych blokuje się skóra. Kanaliki, które znajdują się na szyi, zaci-
śnięte i zamknięte, zatrzymują powietrze, co powoduje, że głos dobywający się
z gardła jest przytłumiony.
85. Ponowna reakcja na zmieniającą się atmosferę i odradzającą się wiosnę
uwalnia parcie powietrza w wąskich kanalikach, które były przez pewien czas
zaciśnięte. Ten śpiew nie jest już cichy i jakby przygaszony, lecz brzmi znowu
czysto i rozlewa wspaniałą gamę dźwięków. I tak wiosna staje się dla głosu
ptaków pieśnią. Nie należy wierzyć, że hiena zmienia swoją naturę. To samo
zwierzę nie ma bowiem w tym samym czasie cech męskich i żeńskich, jak utrzy-
mują niektórzy, bredząc o hermafrodytyzmie i wprowadzając trzecią, obojnaczą
płeć. Są oni w błędzie, bo nie znają dobrze możliwości natury, wszechrodzicielki
i wszechmatki. Hiena jest zwierzęciem wyjątkowo rozpustnym i natura dała jej
pod ogonem, poniżej odbytu, mięsistą nabrzmiałość, podobną do kobiecych
narządów płciowych. To pogrubienie nie ma żadnego otworu, twierdzę, że nie
jest w ogóle przydatne, nie będąc ani macicą, ani odbytem. Może być jedynie
wklęsłością, w której gromadzi się nieprzydatne nasienie, kiedy właściwe, słu-
żące do prokreacji przewody go już nie przyjmują, bo zablokowała je ciąża.
86. Natura wyposażyła tak zarówno samców, jak i samice hien ze względu na
ich wyjątkową lubieżność. Również i samiec daje się pokryć, jeśli, co zdarza

280 
Klemens powtarza tu informacje Arystotelesa, Zoologia 632 b.
138 Księga II

się rzadko, nie może pokryć samicy. Ciąża nie jest u tych zwierząt następstwem
każdego spotkania, bo często dochodzi u nich do kopulacji niezgodnych z na-
turą. Dlatego też Platon281 wydaje mi się dezaprobować w Fajdrosie pederastię
nazywając ją bestią, gdyż rozpustnicy oddani rozkoszom „biorą wędzidła na
kieł” i „okrakiem się pchają jak czworonożne zwierzę”282. Apostoł283 mówi
o bezbożnikach: „Bóg wydał ich na pastwę bezczeszczących namiętności: mia-
nowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze.
Podobnie też ich mężczyźni porzuciwszy normalne współżycie z kobietą zapałali
nawzajem żądzą ku sobie. Mężczyźni z mężczyznami, uprawiając bezwstyd na
samych sobie, ponoszą zapłatę należną za zboczenie”.
87. Natura nie pozwoliła, by nawet u najbardziej lubieżnych zwierząt odbyt słu-
żył do spółkowania. Mocz zbiera się w pęcherzu, strawiony i wilgotny pokarm
gromadzi się w jelitach, łzy w oczach, krew w żyłach, woskowina w uszach,
śluz w nozdrzach, zad zaś, z którego wychodzi kał, nie jest oddzielony od prze-
wodu pokarmowego. Tylko hienom bogata natura dodała poza możliwościami
normalnego spółkowania taki mały niezwykły organ, który jest pusty i nie słu-
ży prokreacji. Stąd też jest zupełnie jasne i zgadza się z naszym poglądem, że
należy odrzucić nienaturalne łączenie się mężczyzn jako rozpustne i występne.
Winniśmy postępować zgodnie z naturą, która zabrania takich praktyk i dała
mężczyznom męskość, nie żeby przyjmowali nasienie, ale je przekazywali.
Kiedy Jeremiasz284 mówi, oczywiście czyni to jego ustami Duch Święty, „Czy
mój dom stał się jaskinią hien?”, okazując swoją awersję do spożywania padliny,
ale jest to też mądre, alegoryczne potępienie oddawania czci bóstwom285. Ciało
bowiem, jak dom Boga żywego, winno być wolne od kultu bożków.
88. Mojżesz zakazuje także spożywania zająca, gdyż spółkuje on przez cały
czas. Gdy samica przycupnie, samiec wchodzi na nią od tyłu. Taka jest jego
natura. Ciąża u zajęczycy trwa miesiąc, po czym zachodzi w nią zaraz ponow-
nie. Spółkuje i rodzi, a urodziwszy spółkuje znowu z pierwszym napotkanym
samcem. Nie wystarcza jej jedno pokrycie. Zachodzi w ciążę jeszcze w czasie
karmienia. Ma podwójną macicę. Jednak nie tylko pusta macica jest czynnikiem
popychającym ją do spółkowania, gdyż wszystko, co jest próżne, pragnie być

281 
Fajdros 254 A–D, przekład W. Witwickiego.
282 
Platon, Fajdros 250 E, przekład W. Witwickiego.
283 
Rz 1, 26–27.
284 
Jr 7, 11.
285 
Chodzi prawdopodobnie o Erosa. Cf. K. J. Dover, Homoseksualizm grecki, Kraków 2004,
s. 58 nn.
X. Kilka uwag o prokreacji 139

napełnione286, ale kopuluje też w czasie ciąży, bo domaga się tego druga część
macicy, wpędzając ją w ruję. Zajęczyca ma więc miejsce na drugą ciążę przed
urodzeniem pierwszego płodu287. Zagadkowy zakaz spożywania zająca odnosi
się do powstrzymywania nadmiernych pożądań prowadzących do ciągłego spół-
kowania, stosunków z ciężarnymi, kontaktów homoseksualnych, deprawowania
chłopców, rozpusty i wszelkiej lubieżności.
89. Ten sam Mojżesz nie przez niedopowiedzenia, ale wyraźnie oznajmił te
zakazy, mówiąc288: nie będziesz uprawiał nierządu, nie będziesz cudzołożył,
nie będziesz grzeszył pederastią. To polecenie Logosu winno być przestrzegane
z całą mocą i w żadnym wypadku nie można od niego odstąpić lub przykazanie
to unieważnić. Złe żądze nazywa się zuchwałą porywczością289, a konia tego
pożądania Platon290 określa „butnym”, gdyż czytał w Piśmie291 o: „źrebcu tłustym
i lubieżnym”. O karze za taką butę pouczają nas aniołowie, którzy zjawili się
w Sodomie, paląc wraz z ich miastem tych, którzy chcieli doświadczyć na sobie
tego bezwstydu. Aniołowie ci dali jasny dowód, że ogień jest jedynym owocem
takiej rozpusty292. Owe dawne zdarzenia, o czym mówiłem wcześniej293, zostały
spisane dla naszego napomnienia, żebyśmy nie byli podatni na to samo i chronili
się, by w to nie wpaść.
90. Należy traktować chłopców tak jak synów, a na obce kobiety patrzeć jak
na własne córki. Trzeba też stanowczo panować nad przyjemnościami brzucha
i tego, co poniżej. Jeśli, jak twierdzą stoicy294, rozum nie pozwala mądremu
człowiekowi kiwnąć dowolnie nawet palcem, to o ileż bardziej winni panować
nad organami płciowymi ci, którzy poszukują mądrości. Wydaje mi się, że dla-
tego nazywa się je wstydliwymi, gdyż właśnie je trzeba otaczać w całym ciele
wstydem. Natura bowiem, podobnie jak z pokarmami, tak też i w legalnych
związkach, pozwala nam na to, co jest odpowiednie, korzystne i dobre, i służy

286 
Arystoteles, Etyka Nikomachejska 1118 b 18.
287 
Arystoteles, Zoologia, 579 b.
288 
Wj 20, 14 znajduje się tylko druga część tego zakazu. Pozostałe pochodzą z tradycji
apostolskiej, Barnaba, List 19,4.
289 
Platon, Fajdros 238 A.
290 
Platon, Fajdros 254 C nn.
291 
Jr 5, 8.
292 
Rdz 19, 1–25.
293 
I, 2.
294 
Chryzyp SVF III 730 (Arnim).
140 Księga II

prokreacji295. Ci, którzy uganiają się za ekscesami i lekceważą to, co naturalne,


obrażają siebie samych tymi nieobyczajnymi kontaktami. Jest ze wszech miar
słuszne, by w żadnym wypadku nie odbywać stosunków seksualnych z mło-
dzieńcami, jak to się czyni z kobietami296. Filozof297, idąc za Mojżeszem, mówi,
że nie należy rozlewać nasienia na skały i kamienie, gdyż zgodnie z naturą nie
zapuści korzeni.
91. Logos obwieścił ustami Mojżesza298 bardzo jasne zasady. „Nie będziesz ob-
cował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest obrzydliwość”. I podob-
nie299: „Będziesz powstrzymywał się od wszelkiego kobiecego pola uprawnego”,
chyba że należy do ciebie. Tak też doradzał wspaniały Platon wyczytawszy to
w Piśmie i biorąc jako prawo. „Nie będziesz obcował cieleśnie z żoną bliźniego
swego. Przez taki uczynek stałbyś się nieczystym”300. „Zasiewem z nałożnicy są
bękarty”301. „Nie siej, jeśli nie chcesz, by wzeszło to, co posiane”302. „Nie doty-
kaj nikogo poza swą żoną”303, z której jedynie należy zrywać owoce cielesnych
przyjemności, to jest prawowite potomstwo. Tylko to jest zgodne z nakazami
Logosu. Ci, którzy uczestniczą w Boskim dziele stworzenia, nie powinni mar-
nować nasienia, ani go znieważać, ani też wysiewać je na próżno.
92. Ten sam Mojżesz zabronił jeszcze zbliżania się do małżonek, kiedy mają
menstruację304. Nie jest właściwe, by brudzić cielesną nieczystością wartościo-
we nasienie, które staje się człowiekiem, ani też topić je w zanieczyszczonym
strumieniu wydzieliny. Jest ono wszak zalążkiem szczęśliwego narodzenia się,
a w tym przypadku nie zostanie mu dane zagnieździć się w macicy. U daw-
nych Żydów nie mamy też żadnego przykładu mężczyzny współżyjącego ze
swą brzemienną żoną. Ta przyjemność, jeśli nawet ma miejsce w małżeństwie,
jest czcza, niezgodna z prawem, z poczuciem sprawiedliwości i z rozumem305.
Mojżesz odsuwa mężów od ciężarnych żon, dopóki nie urodzą306. Bierze się to

295 
Musonius Rufus XIV 71 (Hense).
296 
Platon, Prawa 836 C.
297 
Platon, Prawa 838 F.
298 
Kpł 18, 22.
299 
Myśl Platona, Prawa 839 A.
300 
Kpł 18, 20.
301 
Platon, Prawa 841 D.
302 
Platon, Prawa 839 A.
303 
Platon, Prawa 841 D.
304 
Kpł 18, 19.
305 
Musonius Rufus XII 64.
306 
W Pięcioksięgu nie ma takiego zakazu. Klemens pisze o nim jeszcze w Kobiercach III 72, 1.
X. Kilka uwag o prokreacji 141

stąd, że macica znajduje się poniżej pępka, a ponad jelitem zwanym odbytem. Jej
szyjka swą boczną stroną styka się z pęcherzem. Brzeg tej szyjki, gdzie gromadzi
się nasienie, zamyka się, kiedy macica jest pełna, otwiera zaś, gdy po porodzie
wydała swój owoc i może przyjąć ponownie nasienie. Dla pożytku słuchaczy
nie wstyd mi odwoływać się do tej anatomii związanej z ciążą, bo i nie wstydził
się tego Bóg podczas dzieła stworzenia.
93. Kiedy gotowa na prokreację macica przyjmuje nasienie, wówczas wyklucza
wszelkie współżycie. Po zapłodnieniu rezygnuje całkowicie z pożądliwości
cielesnych, zamykając swój otwór. Od tego momentu jej ewentualne pragnienia
w tym względzie należy zaspokajać jedynie czułymi uściskami, a i te, często
tłumione, będą się zwracały raczej ku rosnącemu w jej wnętrzu przy udziale
Stwórcy embrionowi. Jest niegodziwością, byśmy opanowani butą nękali pra-
cującą naturę. Buta ma wiele określeń i wiele twarzy. Kiedy odwraca się od
porządku seksualnego, jest rozpustą i zawiera w sobie wulgarność, prostactwo,
brud moralny i lubieżność. One nakładają się na siebie, powodując wiele chorób,
jak obżarstwo, opilstwo, pogoń za kobietami, rozrzutność i szukanie wszelkich
uciech. Wszystkim tym niczym tyran kieruje żądza. Tuż obok, niczym siostry,
sadowią się tysiące innych cierpień, które stanowią o życiu rozpustnika. Pismo307
mówi: „Dla bezwstydnych gotowe są baty, a chłosta na plecy głupiego”, określa-
jąc „plecami głupiego” moc i trwałość wyuzdania. Dlatego też dodaje308: „Czcze
żądze oddal od twoich sług, niech nie panują nade mną pragnienia zmysłowe
i grzechy cielesne”. Należy odpędzić daleko tych, którzy knują zło. Nie tylko
w Torbie Kratesa309, ale i w naszej społeczności nie powinien się znaleźć: „ża-
den pasożyt, głupi, ani bezwstydny rozpustnik chlubiący się swoim zadem, ani
ladacznica podstępna”, ani też żadna inna bestia pogrążona w przyjemnościach.
Siejmy przez całe nasze życie dobre czyny.
94. Czy w ogóle należy zawierać związek małżeński, czy też od niego powstrzy-
mywać (co też jest zagadnieniem310) przedstawiłem już w piśmie: „O panowaniu
nad sobą”. Jeśli kwestia ta wymaga rozpatrzenia, to czy współżycie seksualne
jest tak samo konieczne jak pożywienie? Z pewnością można stwierdzić, że w re-
lacjach tych wytwarzają się pewne nici, które niczym osnowy tkaczy, zrywają

307 
Prz 19, 29.
308 
Syr 25, 5–6.
309 
Cynik Krates z Teb (IV/III wiek przed Ch.) był autorem eposu Torba, z którego zachowały
się fragmenty. Przytoczony tu został fragm. 4 (Diels).
310 
Częsty temat deklamacji sofistycznych.
142 Księga II

zbyt gwałtowne szarpnięcia. Na dodatek sprowadzają urok na bardziej wrażliwe


umysły i osłabiają energię. Widać to wyraźnie nawet u nierozumnych zwierząt,
a już zwłaszcza u ludzi ćwiczących siłę fizyczną. Wśród tych są tacy, którzy
stronią z rozmysłem od kontaktów seksualnych, przez co odnoszą zwycięstwo
w zawodach. Co do zwierząt, to nie można ich powstrzymać od kopulowania,
chyba że gwałtem, bo inaczej tracą siłę i energię. Mędrzec z Abdery311 zwykł
uważać, że seks jest „małą epilepsją” i uważał go za nieuleczalną chorobę. Czy
osłabienie towarzyszące kopulacji nie jest proporcjonalne do wielkości wytry-
sku spermy? „Człowiek rodzi się z człowieka i odrywa się od niego gwałtem”.
Popatrz na doniosłość tego uszczerbku. Cały człowiek powstaje z wytrysku na-
sienia, tak jak napisano312: „To jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała”.
Na tyle człowiek pozbawia się swego nasienia, na ile ogląda się w drugim ciele.
Początkiem rodzenia się nowego życia jest to, co zostało wydzielone. To ciągłe
wrzenie materii porusza i wstrząsa harmonią ciała.
95. Naprawdę inteligentny był ten, który pytającemu go313, jak sobie radzi z mi-
łosnymi rozkoszami, odpowiedział: „Nie mówże głupstw, człowiecze! Ja z naj-
wyższą przyjemnością od tych spraw uciekłem, jakbym się wyrwał spod wła-
dzy jakiegoś pana wściekłego i dzikiego”. Małżeństwo należy jednak uznawać
i zawierać. Pan chce, by ludzki ród się rozmnażał, lecz nie mówi: postępujcie
rozwiąźle. Nie chce też, abyśmy oddawali się żądzom, jakbyśmy byli stworzeni
jedynie do spółkowania. Niech zawstydzi nas Wychowawca, nawołując ustami
Ezechiela314: „Obrzezajcie wasz nierząd!” Bezmyślne zwierzęta mają ustalony
czas rozpłodu. Łączenie się nie dla spłodzenia dzieci jest znieważaniem natury.
Biorąc ją za nauczyciela, winniśmy przestrzegać właściwych zaleceń wyzna-
czających stosowny czas do małżeństwa, wykluczając starość i wiek chłopięcy.
Małżeństwo łączy się z prokreacją, a nie jest jedynie nieuporządkowanym mar-
nowaniem nasienia. Raz jest to niezgodne z naturą, drugi z rozumem.
96. Całe nasze życie będzie przebiegało zgodnie z naturą, jeśli od początku za-
panujemy nad swoimi żądzami i nie będziemy niegodziwymi sposobami zabijali
poczętego z Bożej Opatrzności rodu ludzkiego. Te, które dla ukrycia swego złego
prowadzenia się sięgają po zabójcze środki aborcyjne, by spowodować poronie-
nie, niszczą też w sobie wraz z embrionem umiłowanie człowieka. Ci zaś, którzy

311 
Demokryt, fragm. 32 (Diels).
312 
Rdz 2, 23.
313 
U Platona, Państwo 329 C tak mówi Sofokles, przekład W. Witwickiego.
314 
W Piśmie Świętym nie ma takiego zdania.
X. Kilka uwag o prokreacji 143

decydują się na małżeństwo, potrzebują Wychowawcy, by nie odprawiali miste-


riów natury za dnia, ani po powrocie z kościoła, czy rynku, ani z rana niczym
koguty, kiedy jest czas na modlitwę i lekturę, ani też kiedy trzeba się zajmować
różnymi pożytecznymi czynnościami. Wieczorem, po posiłku i dziękczynieniu
za dobro doznane przez cały dzień należy udać się na spoczynek.
97. Natura nie daje stale okazji do obcowania małżeńskiego, tym bardziej więc
winno być wyczekiwane i rozciągać się w czasie. Nie powinniśmy pozwalać
sobie przy tym na rozpasanie, bo jest noc i jest ciemno. Podczas zbliżenia należy
zachowywać wstyd w duszy będący światłem rozumu. Nie będziemy się bowiem
niczym różnili od tkającej Penelopy315, jeśli za dnia będziemy przestrzegali za-
sad rozsądku, nocą zaś, kiedy idziemy do łoża, od nich uciekali. Jeśli już mowa
o zachowywaniu należytej godności, to przede wszystkim trzeba traktować z nią
własną żonę, unikając różnych, niestosownych spotkań. Wierność wobec niej
niech będzie poręką naszej nieskazitelności względem wszystkich domowników.
Nie jest możliwe, naprawdę nie jest możliwe uchodzić za kogoś szlachetne-
go w oczach żony, nie dając jej świadectwa tej godności w swoim otoczeniu.
Wszelka taka prowadząca do bliskości zażyłość wnet przekwitnie i zwiędnie
wraz z ciałem, które zestarzeje się wcześniej niż słabnące z czasem pożądania.
Dzieje się to wtedy, gdy małżeńską czystość zbezczeszczą przyjemności godne
domu publicznego. Serca tak zakochanych są płoche i ich zauroczenie gaśnie
i ulega przemianie, bo owa miłość z wyroku nasycenia przeobraża się często
w nienawiść.
98. Nie wypada tu wspominać nieprzyzwoitych określeń, przynoszących wstyd
zachowań, pocałunków ladacznic i podobnej rozpusty. Jesteśmy wszak posłusz-
ni błogosławionemu Apostołowi316, który mówi wyraźnie: „O nierządzie zaś
i wszelkiej nieczystości albo chciwości niechaj nawet mowy nie będzie u was,
jak przystoi świętym”. Wydaje się, że ktoś317 dobrze powiedział: „Stosunki
płciowe bynajmniej nie przynoszą korzyści, a należy się cieszyć, jeśli nie szko-
dzą”. Nawet jeśli są zgodne z naturą, bywają niebezpieczne, chyba że chodzi
o prokreację. O niezgodnych z naturą mówi Pismo318: „Kobietę sprzedajną uważa
się za wartą splunięcia, a żonę zamężną za wieżę śmierci dla żyjących z nią”.
Do zachowania się kozła i świni porównuje zaspokajanie żądzy z ladacznicami

315 
Homer, Odyseja II 104 nn.
316 
Ef 5, 3.
317 
Jest to myśl epikurejska, DL X 118, przekład K. Leśniaka.
318 
Syr 26, 22.
144 Księga II

i śmiercią nazywa rozpustę z wykorzystaniem podległej służącej. Dom i miasto,


w którym ma miejsce wyuzdanie, wasza poezja319 tak lży:

99. O niegodziwe miasto rozpusty,


jak też brudnych, występnych i prawa
Niegodnych stosunków między mężczyznami.

A gdzie indziej wychwala ludzi obyczajnych, którzy:

W obcym łożu nie zaspokajają bezwstydnych żądz


I nie popadają w rozpustę z mężczyznami

czynu wstrętnego się dopuszczając, bo sprzecznego z naturą. Wielu uważa, że są


to jedynie przyjemności, rozsądniejsi zaś, acz widzą w takim postępowaniu już
grzechy, ulegają jednak owym żądzom. Ciemność bywa osłoną ich namiętności.
Zdradzając z ladacznicami swe żony, nie słuchają Wychowawcy320 mówiące-
go: „Człowiek popełniający cudzołóstwo mówi w swej duszy: Któż na mnie
patrzy? Wokół mnie ciemności, a mury mnie zakrywają, nikt mnie nie widzi.
Czegoż mam się lękać? Najwyższy nie będzie pamiętał moich grzechów”. Ze
wszech miar nieszczęsny jest taki człowiek, który lęka się jedynie oczu ludzkich
i przypuszcza, że umknie przed Bogiem. Pismo321 mówi: „Oczy Pana nad słońce
dziesięć tysięcy razy jaśniejsze, patrzą na wszystkie drogi człowieka i widzą
zakątki najbardziej skryte”. Dlatego też Wychowawca ponownie grozi ustami
Izajasza322: „Biada tym, których czyny osnute są cieniem, którzy mówią: Kto nas
zobaczy?” Jeśli komuś uda się uciec przed światłem podpadającym pod zmysły,
jest to niemożliwe w odniesieniu do światła duchowego. Wszak Heraklit323 mówi:
„Jakże mógłby ktoś ukryć się przed tym, co nigdy nie znika?” W żadnym wypad-
ku nie ukryjemy się w ciemności, gdyż światło mieszka w nas. Pismo324 mówi:
„Ciemność Go nie ogarnęła”. Wręcz przeciwnie, noc zostaje rozjaśniona czystym
umysłem. Pismo325 nazywa rozum ludzi dobrych światłem, które zawsze płonie.

Wyrocznie Sybillińskie V 166–168 i IV 33–34 Klemens zwraca się tu do neofitów wycho-


319 

wanych w kulturze greckiej.


320 
Syr 23, 18.
321 
Syr 23, 19.
322 
Iz 29, 15.
323 
Fragm. 16 (Diels), przekład K. Leśniaka.
324 
J 1, 5.
325 
Aluzja do Mdr 7, 10.
X. Kilka uwag o prokreacji 145

100. Próba ukrywania tych rzeczy przez tego, kto je akceptuje, jest grzechem,
a każdy, kto grzeszy, dopuszcza się niegodziwości nie tyle w stosunku do bliź-
niego, jeśli chodzi o rozpustę, jak wobec samego siebie. Grzesznik bowiem przez
to, że grzeszy, staje się gorszy i traci na szacunku. Opanowaniu przez szpetną
żądzę towarzyszy nieład moralny. W ogóle rozpustnik umarł dla Boga i jako
martwego odrzucił go Logos i Duch Święty. Jest oczywiste, że to, co święte,
czuje wstręt przed tym, co skalane. Czyste chce się łączyć zawsze z czystym326.
Wraz ze zdjęciem szat nie pozbywamy się wstydu327, ponieważ człowiek uczciwy
nie traci nigdy umiarkowania. Popatrz, że to, co zniszczalne przyodziewa się
w to, co niezniszczalne, kiedy nienasycenie żądz prowadzących do rozpasania
i zagłady poddane wychowawczym działaniom panowania nad sobą prowadzi
człowieka do ciągłego umiarkowania. „Dzieci tego świata żenią się i za mąż
wychodzą”328, lecz później, kiedy zaniedbujemy już sprawy ciała329 i odziewamy
je w szatę niezniszczalności, stajemy się podobni aniołom. Dlatego też Platon,
uczeń barbarzyńcy330, nazywa w Filebie331 w tajemniczy sposób bezbożnikami
tych, którzy zamieszkującego w nich Boga, a więc rozum (Logos) niszczą i bez-
czeszczą swoimi namiętnościami.
101. Nie wypada więc, by czciciele Boga żyli w sposób właściwy śmiertelnikom,
ani też, jak mówi Paweł332, czynić ladacznice członkami Chrystusa, a plugawe
przybytki rozkoszy świątyniami Boga. Pamiętajcie o dwudziestu czterech ty-
siącach odrzuconych z powodu nierządu333. Ten los rozpustników jest, jak już
powiedziałem, wychowawczym przykładem dla naszych żądz. Wychowawca
radzi nam bardzo jasno334: „Nie idź za tymi namiętnościami, powstrzymaj się
od pożądań. Wino i kobiety wykoleją mądrych, a kto przylgnie do nierządnic,
będzie bardzo bezwstydny. Padnie łupem zgnilizny i robaków i będzie to przy-
kład zwracający uwagę”. I dalej nie przestaje dawać rady: „Kto stawia czoło
rozkoszom, koronuje swoje życie”335.

326 
Platon, Fileb 67 B.
327 
Aluzja do Herodota I 8.
328 
Łk 20, 34.
329 
Gal 5, 19.
330 
Według Klemensa, Platon korzystał z nauki Mojżesza, który nie był Grekiem.
331 
Nie w Filebie, ale w Państwie 549 B.
332 
1 Kor 6, 15. 19.
333 
Lb 25 9. Zginęli oni, ponieważ zadali się z Moabitkami.
334 
Syr 18, 30.
335 
Syr 19, 5, cytat niedokładny.
146 Księga II

102. Nie jest właściwe uleganie pożądliwości cielesnej, ani rozdziawianie ust,
gdy mowa o namiętnościach, czy też poddawanie się nierozumnym namiętno-
ściom i kalanie się nimi. Siać powinien tylko małżonek, niczym rolnik i to wtedy,
kiedy jest stosowny czas ku temu.
Na inny brak powściągliwości336 najlepszym lekarstwem jest rozum. By uni-
kać sytości, przychodzi nam z pomocą powstrzymywanie się od pokarmów, przez
co słabną nasze pożądliwości. Sytość wszak sprawia, że podniecone rwą się do
rozkoszy. Nie należy więc pragnąć drogich strojów i wyszukanych potraw. Sam
Pan, dzieląc swoje zalecenia na dotyczące duszy, ciała i będące spoza nich, radzi,
by te ostatnie odnosić jedynie do ciała i podporządkować je duszy. O duszy mówi
przy tym wychowawczo337: „Nie troszczcie się zbytnio o życie338 wasze, co macie
jeść, ani o ciało, czym macie się przyodziać. Dusza więcej znaczy niż pokarm,
a ciało więcej niż odzienie”. Do tego nauczania dodaje wspaniały przykład339:
„Przypatrzcie się krukom: nie sieją ani żną, nie mają piwnic i spichrzów, a Bóg je
żywi. O ileż ważniejsi jesteście wy niż ptaki”. To o pożywieniu. Podobnie zaleca
co do odzienia, które należy do kategorii trzeciej, bo do rzeczy spoza, mówiąc340:
„Przypatrzcie się liliom, jak rosną: nie pracują ani przędą, a mówię wam, nawet
Salomon w całym swym przepychu nie był tak ubrany, jak którakolwiek z nich”.
Salomon pysznił się bardzo swym bogactwem.
103. Cóż jest przyjemniejszego i strojniejszego od kwiatów? Cóż jest milszego
od lilii i róż? Jeśli więc ziele na polu, które dziś stoi, a jutro do pieca będzie
wrzucone, Bóg tak przyodziewa, o ileż bardziej was, małej wiary? Przeto i wy
nie pytajcie, co będziecie jedli i co będziecie pili i nie popadajcie w trwogę”341.
Owe „co” wskazuje na wykluczenie zbytku pożywienia. Sens tego wypływa
z Pisma. Nie troszczcie się, co będziecie jedli i co będziecie pili. Zabieganie o to
jest przejawem zbytku i luksusu. Spożywanie pokarmu świadczy, że odczuwamy
głód, natomiast objadanie się do syta wypływa, jak powiedziałem, z łakomstwa.
Owo „co” oznacza zbytek, a wszelki zbytek pochodzi od diabła, jak mówi Pi-
smo342. Sens tego „co” objaśnia następujące zdanie. Bo kiedy Pan powiedział

336 
Klemens wraca ponownie do tematu życia w luksusie, co może świadczyć, że podział
księgi na rozdziały i ich tytuły nie pochodzą od niego.
337 
Łk 12, 22.
338 
Greckie słowo psýche znaczy duszę i życie.
339 
Łk 12, 24.
340 
Łk 12, 27.
341 
Łk 12, 28.
342 
Mt 5, 37.
X. Kilka uwag o prokreacji 147

„Nie pytajcie, co będziecie jedli i co będziecie pili”, dodał: „Nie popadajcie


w pychę”343. Zbytek i popisywanie się używaniem oddalają od prawdy tak samo,
jak odwodzą od niej towarzyszące temu przyjemności. Dlatego też Pan słusz-
nie mówi344: „Bo za tym wszystkie narody świata się ubiegają”. Narody świata
są rozwiązłe i bez rozsądku. A co znaczy: „to wszystko”? Zbytek, uganianie
się za przyjemnościami, łakomstwo i ucztowanie. To znaczy: „To wszystko”.
Odnośnie do pokarmu prostego i koniecznego Pan mówi345: „Wasz zaś Ojciec
wie, że wam tego potrzeba”. Jeśli jesteśmy stworzeniami, które poszukują, nie
wykorzystujmy tej naszej funkcji na luksusy, ale kierujmy ją do znalezienia
prawdy. Pismo346 mówi: „starajcie się raczej o Królestwo Boże, a pożywienie
będzie wam przydane”.
104. Jeśli więc uważa jako w ogóle niekonieczną troskę o odzienie, pokarm
i inne rzeczy, to co należy sądzić, że powiem o przesadnej pielęgnacji i wyrafi-
nowanym farbowaniu wełny, o zbytku w kolorach, o finezji w obróbce drogich
kamieni i złota, o sztuce zaplatania warkoczy i fryzowania kędziorów, o pod-
malowywaniu oczu, o depilacji, o szminkach, o korzystaniu z bieli ołowiowej,
o farbowaniu włosów i o wszystkich tych oszukańczych sztuczkach? Czy nie
należy przypuszczać, że u amatorów strojenia się każda z tych czynności łączy
się z trawą, a nie z brakiem piękna? „Rolą jest świat”347, a my trawą zroszoną
łaską Bożą. Skoszeni wyrośniemy pokornie, jak to przedstawiłem szerzej w pi-
śmie O zmartwychwstaniu348. Siano przedstawia alegorycznie tłum ludzi, który
przywykł do przemijających przyjemności. Rozkwita on na krótko i kocha bar-
dziej okazałość, sławę i wszystko inne niż prawdę. Podobnie jak siano nie jest
użyteczny do czego innego, jak tylko do rozpalania ognia.
105. Pan349 mówi: „Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę
i bisior i w dzień świetnie się bawił”. On był sianem. „U bramy jego pałacu
leżał okryty wrzodami pewien żebrak, imieniem Łazarz, który pragnął nasycić
się odpadkami ze stołu bogacza”. Ten był murawą. Pierwszy, bogaty, został
ukarany w Hadesie, doznając ognia, drugi zazielenił się ponownie na łonie
swego Ojca. Podziwiam państwo dawnych Spartan. Pozwalali bowiem nosić

343 
Łk 12 29.
344 
Łk 12, 30.
345 
Łk 12, 30.
346 
Łk 12, 31.
347 
Mt 13, 38.
348 
Cf. I 47.
349 
Łk 16, 19–23.
148 Księga II

kwieciste szaty jedynie ladacznicom350. U Ateńczyków zaś przeciwnie, wolno


to było mężczyznom. Pochwalający miejski styl życia arystokraci zapomnieli
o odrębności męskich komnat, nosząc powłóczyste chitony, ozdabiali się zło-
tem i przyczepianym węzłem włosów na czubku głowy, do którego dodawali
złote cykady351, okazując tym wyuzdanym brakiem smaku swoje prostactwo.
To upodobanie owych arystokratów przeszło na Jonów, których Homer, czyniąc
aluzję do ich zniewieścienia, mówi, że chodzą w: „długich chitonach”352.
106. Należy wydalić z kraju prawdy tych, którzy traktują upodobanie w stro-
jach jako mamidło piękna, a nie piękno samo i żywią bałwochwalczy kult tej
ułudy z powodu jej wdzięcznej nazwy353. Ci śnią o istocie piękna na podsta-
wie mniemania, a nie wiedzy. Życie jest dla nich pogrążaniem się w głębokim
śnie niewiedzy. Trzeba, abyśmy z niego obudzeni pospieszyli do prawdziwego
piękna i prawdziwej ozdoby. Tylko ją powinniśmy pożądać, by do niej dotrzeć
i odstępując od rzeczy ziemskich, cieszyć się tym pięknem, zanim nie uśniemy
na dobre354. Mówię więc, że człowiek nie potrzebuje ubrania z żadnego innego
powodu, jak tylko dla okrycia ciała, by uchronić się od przesadnego zimna czy
też upału, byśmy nie doświadczali nieprzyjemnie temperatury otoczenia355. Jeśli
taki jest cel naszego przyodziewania się, to zważ, że nie musi ono być różne dla
mężczyzn i dla kobiet. Mogą się wszak tak samo przyodziewać, podobnie jak
to samo jedzą i piją.
107. Skoro więc istnieje taka wspólna potrzeba, uważamy też za właściwe ko-
rzystanie z podobnych środków. Jak więc potrzeba okrywania się jest wspólna
dla mężczyzn i dla kobiet, tak też wypada, by i odzienie było podobne. Sko-
ro już jednak przyjmuje się jakąś różnicę w stroju męskim i kobiecym356, to
u mężczyzn należy wymagać, żeby przed oczyma kobiecymi ukrywać to, co
powinno być zakryte. Płeć kobieca jednak ze względu na swoją słabość lubi
tu pewną swobodę, za co oskarżam złe wychowanie, z powodu którego często
i mężczyźni stają się zniewieściali. W tych sprawach nie należy jednak pobłażać.
Jeśli już wypada okazać pewną tolerancję i zgodzić się nieco na to, by mogły
w ograniczonym stopniu korzystać z bardziej delikatnych tkanin, to jedynie

350 
Atenajos 512 b przekazuje, że prawo takie obowiązywało w Syrakuzach.
351 
Cf. Tukidydes, Wojna peloponeska I 6.
352 
Homer, Iliada VI 442.
353 
W oryginale eίdolon.
354 
Platon, Państwo 534 C w odniesieniu do dobra.
355 
Musonius Rufus XIX 105 (Hense).
356 
Tekst jest tu zepsuty.
X. Kilka uwag o prokreacji 149

pod warunkiem, że zrezygnują zupełnie z drobnych, niemających znaczenia,


naszywanych ozdóbek, ze zbyt ozdobnych splotów złotych i indyjskich nici oraz
z jedwabnych tkanin. W przypadku tych ostatnich wpierw powstaje larwa, która
przepoczwarza się dalej w włochatą gąsienicę. W wyniku trzeciej przemiany
w tym cyklu powstaje poczwarka nazywana przez niektórych jedwabnikiem.
Z niego wywodzi się długa nić, tak jak z pająka jego przędziwo. Powstały z niej
wyszukany, przejrzysty materiał357 oddziałuje na słabe umysły, gdyż swoim
lekkim okryciem odbiera ciału jego wstyd. Taka delikatna szata nie okrywa,
gdyż nie zasłania nagiej sylwetki. Przylgnąwszy do ciała jakby była wilgotna
ukazuje wręcz wszystkie szczegóły anatomiczne kobiety, których patrzący na
nią normalnie nie dostrzega.
108. Należy też unikać farbowania szat. Nie ma ono niczego wspólnego ani
z potrzebą, ani z prawdą i prowadzi do oskarżeń o niemoralność. Nie przy-
nosi też korzyści, bo nie chroni przed mrozem, dając dodatkowe okrycie.
Zasługuje więc na naganę. Fascynacja kolorem jest podnietą dla ciekawskich
i prowadzi do spowodowanych nierozsądkiem chorób oczu. Ci, którzy są
czyści wewnętrznie, niech też przyodziewają się w zgodne z tym szaty. Pro-
rok Daniel358 mówi jasno i wyraźnie: „Oto ustawiono tron, a Starowieczny
zajął miejsce, a szata Jego biała jak śnieg”. W takiej samej szacie Pismo359
wysławia Pana, kiedy się ukazał. Objawienie360 zaś mówi: „Ujrzałem poniżej
ołtarza dusze zabitych dla Słowa Bożego i dano każdemu z nich białą szatę”.
Jeśli szukamy już jakiegoś koloru, to niech będzie naturalny. Szaty kwieciste
należy pozostawić bakchantkom i głupcom biorącym udział w misteriach,
bo jak mówi komik361: „Purpura i srebrne naczynia są właściwe u tragików,
ale nie w życiu”, a całe nasze życie powinno być czymś więcej niż uroczystą
procesją. Barwę z Sardes362, czy kolor podobny do niedojrzałych winogron,
albo też zdecydowanie zielony oraz różowy i szkarłatny, a także tysiąc innych
wynaleziono dla zgubnych przyjemności.
109. Takie szaty nie służą okryciu, tylko są dla parady. Materiały przetykane
złotem, farbowane purpurą i dekorowane w zwierzęce kolory, a tkaniny takie
sprawiają zapewne przyjemność wiatrom, a więc materiały pachnące szafranem,

357 
Proces ten przedstawia Arystoteles, Zoologia 551 b.
358 
Dn 7, 9.
359 
Mt 17, 2 Chodzi o Przemienienie na górze Tabor.
360 
Ap 6, 9 nn.
361 
Filemon, CAF II 512.
362 
Arystoteles, Lizystrata 92. W małoazjatyckim Sardes wytwarzano luksusowe artykuły.
150 Księga II

drogie i barwne stroje z godnych podziwu, delikatnych skórek oraz purpurę z de-
seniem w znaki zodiaku należy pożegnać wraz z ich sztuką. Komedia mówi363:

Cóż mogą wspaniałego, cóż mądrego mogą


Zrobić kobiety? Te, które siedzą w domu,
Farbowane na płowo, wystrojone, w cienkich
Szafrankach.

Wychowawca poucza364 jasno: „Nie chlub się ubraniem, które cię okrywa, nawet
w dniu chwały, która przemija”. W Ewangelii365 zaś mówi widząc ubranych w de-
likatne szaty: „W pałacach królewskich przebywają ci, którzy okazałe ubrania
noszą i w zbytkach żyją”. Odnosi się to do ziemskich, przemijających pałaców,
wśród których panuje pogoń za złudnym pięknem, żądza sławy, pochlebstw
i oszustwo. Ci zaś, którzy służą na niebiańskim dworze u króla wszechświata,
uświęcają ciało będące nieskalaną szatą duszy i w ten sposób „przywdziewają
się w to, co nieśmiertelne”366. Jak niezamężna poświęca czas jedynie Bogu i jej
umysł jest niepodzielony, tak zamężna, będąc cnotliwą, dzieli swe życie między
Bogiem i mężem. Kiedy jest jednak innego usposobienia, oddaje się cała mał-
żeństwu i tylko ono staje się jej pasją. Poświęca wszystek czas mężowi, a Boga
czci szczerze. Dbająca zaś o stroje zaniedbuje Boga i troskę o ozdoby przedkłada
nad obyczajne małżeństwo. Wspomnę tu Argejkę Eryfyle367, która, przekupiona,
sprzedała swego małżonka.
110. Przywołuję tu też sofistę z Kos368 kreślącego odpowiadające sobie obra-
zy cnoty i występku. Cnotę przedstawił w wyprostowanej postawie, ubraną
schludnie na biało, ozdobioną jedynie wstydem. Tak winna wyglądać wiara,
której cnotą jest właśnie wstyd. Występek zaś ukazał inaczej. Przyodziany jest
w strojną, mieniącą się różnymi kolorami szatę. Jego ruchy i postawa, zaprasza-
jąc do uciech, mogą być wzorem dla kobiet oddających się rozpuście. Ten, kto

363 
Arystofanes, Lizystrata 42–44, przekład S. Srebrnego.
364 
Syr 11, 4.
365 
Łk 7, 25.
366 
1 Kor 53, 4.
367 
Małżonka Amfiaraosa została przekupiona złotym naszyjnikiem przez Polinejkesa, by wziął
udział w wyprawie Siedmiu Wodzów przeciw Tebom, w której zginął. Homer, Odyseja XI 327.
368 
Prodikos z Kos, współczesny Sokratesowi, napisał Pochwałę Heraklesa, w której przedsta-
wił, jak na rozstajnych drogach zaprasza go cnota i wabi występek. Cf. Ksenofont, Wspomnienia
o Sokratesie II 1, 21–34.
X. Kilka uwag o prokreacji 151

podąża za Logosem, w żaden sposób nie zamieszka z bezwstydną przyjemnością.


Dlatego też należy wybierać w strojach to, co potrzebne. Stąd mówiący ustami
Dawida369 Logos: „Córki królewskie w Twojej chwale. Królowa stoi po Twojej
prawicy strojna w złotą szatę ze złotymi frędzlami”, nie ma na myśli szaty roz-
pustnej, ale utkaną z wiary, która jest czystą ozdobą dostępujących miłosierdzia
w Kościele. W nim prawdziwy Jezus „jak złoto jaśnieje”370 wraz z wybranymi,
którzy są niczym frędzle.
111. Jeżeli już obniżymy wymagania wobec kobiet, to jednak należy, by tkały
szaty gładkie i miękkie w dotyku. Nie powinno się ich barwić dla przyjemności
oczu niczym obrazy. Obraz z czasem płowieje, a pranie szat i używanie do nich
ziołowych usztywniaczy nie tylko niszczy ich barwę, ale również osłabia tkaninę,
co odbija się na domowych wydatkach. Największym brakiem smaku jest wszak
nieustanne zajmowanie się tkaninami, powłóczystymi szatami i płaszczami, co,
jak mówi Homer371, „nagość twą okrywają”. Jestem zażenowany, kiedy widzę,
jak wydaje się majątek na okrycie wstydliwych części ciała. Pierwszy człowiek
w raju sporządził sobie okrycie z gałęzi i liści. Teraz, kiedy hodujemy stworzone
dla nas owce, nie powinniśmy zachowywać się tak bezmyślnie, jak one, lecz
nam, prowadzonym przez Logos, wypada dyskredytować owo bogactwo strojów.
Powtarzajmy więc: Nosicie wszak na sobie tylko wełnę owiec372. Milet może
chełpić się swoją wełną, może przechwalać się nią Italia. Owcze runa mogą
być nawet chronione skórzanymi pokrowcami373. Dzięki temu wielu ludzi może
szaleć. Nas to jednak nie obchodzi.
112. Szczęśliwy Jan (Chrzciciel), gardząc runem owiec, jako że pachniało mu ono
zbytkiem, wybrał sierść wielbłąda, by się nią przyodziewać374, czym dawał wzór
życia prostego i skromnego, przygotowując pokornie i roztropnie ścieżki Panu.
Żywił się miodem i szarańczą jako pokarmem słodkim i lekkim. Czyż mógłby
odziewać się w purpurową szatę ten, który uciekając od miejskiej pychy, udał
się na pustynię, by obcować z Bogiem w tamtejszej ciszy z dala od wszystkie-
go, co czcze, różne od dobra i małe? Eliasz375 przyodziewał się w owczą skórę

369 
Ps 44, 10.
370 
Pindar, Oda Olimpijska I 1.
371 
Homer, Iliada II 262, przekład I. Wieniewskiego.
372 
Tak mawiał cynik Demonaks (II wiek). Cf. Lukian, Żywot Demonaksa 42.
373 
Cf. Kolumella, O rolnictwie VII 2.
374 
Mt 3, 4.
375 
2 Krl 1, 8.
152 Księga II

i przepasywał paskiem z wełny. Inny prorok, Izajasz, „chodził nago i boso”376


i często nakładał wór jako strój pokutny.
113. Jeżeli przywołasz Jeremiasza377, to miał on jedynie lnianą przepaskę. Jak
dobrze zadbane, nagie ciała ukazują lepiej ich siłę i urodę, tak jest też z pięknem
charakterów, których nie osłaniają żadne brednie bez smaku. Wówczas dopiero
jawi się ich prawdziwa wspaniałość – strój opadający aż do końca stóp jest prze-
jawem pychy i przeszkadza w poruszaniu się. Długa szata zgarnia, niczym miotła,
znajdujące się na ziemi brudy. Nawet gibcy tancerze demonstrujący na scenie bez
słów swoje nienaturalne skłonności nie pozwalają w swoim bezwstydzie, by ich
szata obsunęła się tak nisko i żeby troska o kostium i jego wykończenie zakłócały
rytm ich wystudiowanego występu. Jeśli ktoś wspomina ową sięgającą do nóg378,
kolorową379 szatę Pana, to wskazuje ona na kwiaty mądrości, które nie więdną,
a znajdują się w różnych pismach380 oraz Jego słowa błyszczące promieniami
prawdy. W podobną szatę ubiera Pana Duch, mówiąc ustami Dawida381: „Ty
jesteś w majestat i piękno odziany, światłem okryty, jak płaszczem”.
114. Jak więc należy unikać wszelkiej niestosowności w wyborze odzieży, tak
też w korzystaniu z niej winniśmy wystrzegać się braku umiarkowania. Nie jest
więc stosowne, by odsłaniać kolana, co, jak mówią, czynią spartańskie dziew-
częta. Nie wypada też, by u kobiety została niezakryta jakaś część ciała. Może
wówczas komuś, kto ją zaczepi: „Jakie piękne ramiona!” odpowiedzieć: „Ale nie
dla wszystkich”382. A na słowa: „Co za piękne łydki!” zareagować: „Ma do nich
jedynie prawo mój mąż”, podobnie jak na komplement o powabnej twarzy. Nie
chciałbym przypuszczać, że kobiety obyczjne dają powód do takich zaczepek
tym, którzy polują na to, co jest godne nagany. Tak więc zabrania się nie tylko
odsłaniania kostek, ale też poleca, by zasłaniały głowę i twarz383. Nie jest zgodne
z wolą Bożą, żeby uroda ciała była sidłami, w które popadają ludzie. Ale nie jest
też rozsądne, żeby kobieta owinięta purpurowym welonem chciała zwracać na
siebie uwagę. Należy więc usunąć ze swego odzienia purpurę, by przyglądają-
cy się jej nie wypatrywali ukrytej za nią twarzy. Te kobiety, które ograniczyły

376 
Iz 20, 2.
377 
Jr 13, 1.
378 
J 19, 23.
379 
Może jest to aluzja do kolorowej szaty Józefa, Rdz 37, 3.
380 
Starego i Nowego Testamentu.
381 
Ps 103, 1 nn.
382 
Tak u Plutarcha, Zalecenia małżeńskie 142 D odpowiada niejaka Teano.
383 
Cf. 1 Kor 11, 5 nn.
X. Kilka uwag o prokreacji 153

bardzo swoje tkackie zajęcia, wykonują jednak nadal welony z purpury, żeby
dać upust swojej lekkomyślności, bo, jak mówi poeta384: „Śmierć purpurowa
im oczy zawarła”.
115. Purpura sprawiła, że Tyr i Sydon385, sąsiadujące z morzem spartańskim386
wzbudzają dużą zazdrość. Wysoko ceni się farbiarzy z tych miejscowości, wy-
twórców purpury, jak i same muszle, których krwią zabarwia się owe tkaniny.
Wśród tych zbytkownych materiałów kręcą się chętnie kobiety i zniewieściali
mężczyźni, szalejąc ponad miarę na punkcie podrabianych tkanin, przy czym
zapewniają, że jakieś płótno nie pochodzi w Egiptu ale z kraju Hebrajczyków czy
z Cylicji387. Nie wspomnę już o lnie i bawełnie. Ten luksus z Amorgos388 i bawełna
zwana byssos jest nie do opisania. Szata winna, jak sądzę, wskazywać, że ten,
kogo osłania, jest wart więcej niż ona. Teraz jest odwrotnie, bo jeśli wystawia się
na sprzedaż ciała kobiet, nie są nawet warte tysiąca drachm, ich strój zaś bywa
oceniany na tysiąc talentów, co świadczy, że są mniej wartościowe od tkanin.
Dlaczego szukacie rzeczy rzadkich i kosztownych, zamiast codziennych i dobrze
służących? Dlatego, że nie wiecie, co jest rzeczywiście piękne i dobre. Tylko ludzie
nierozsądni przedkładają rzeczy urojone ponad rzeczywiste. Ci, niczym szaleni,
przyjmują, że białe jest czarne.

384 
Aluzja do Homera, Iliada V 83.
385 
Miasta w Azji Mniejszej.
386 
Morze Egejskie.
387 
Kraina w Azji Mniejszej.
388 
Wyspa na Morzu Egejskim znana z farbowania bawełny na czerwono.
XI. O obuwiu

XI. O obuwiu

116. Często można też spotkać zarozumiałe kobiety, które okazują swoją wiel-
ką głupotę również co do obuwia. Zaprawdę wstyd przynoszą: „te sandały, na
których znajdują się złote ozdoby”389. Niektóre uważają za stosowne wbijać
gwoździe w podeszwy w wymyślny wzór. Wiele też, kiedy nimi przytupuje,
wykonuje przy tym gesty erotyczne, dając krokami znaki rozpoznawcze swoich
nieskromnych zamiarów. Należy więc porzucić bezużyteczną sztukę pozłacania
i przyozdabiania drogimi kamieniami sandałów i zrezygnować z butów z Attyki,
Sikionu390, wysokich trzewików z Persji i Etrurii. Wypada, byśmy my, którzy
opieramy nasze obyczaje na prawdzie, wybierali sobie za cel to, co jest zgodne
z naturą. Korzystanie z obuwia ma albo osłaniać nasze nogi, albo podczas gór-
skich wędrówek chronić stopy przed uszkodzeniami.
117. Dla kobiet stosowne jest obuwie białe, chyba że są w podróży. Wówczas
powinny zakładać półbuty. W ogóle powinny korzystać z obuwia, gdyż nie wy-
pada im pokazywać się boso. Kobieta taka może być łatwo narażona na upadek.
Mężczyźnie wręcz przystoi chodzenie boso, chyba że służy w wojsku. Dla niego
noszenie butów jest podobne do bycia skrępowanym kajdanami. Chodzenie boso
jest bardzo dobrym ćwiczeniem i służy zdrowiu, a także daje dobre samopoczucie,
chyba że komuś coś innego dolega. Jeżeli nie odbywamy długich marszów, albo
też nie tolerujemy chodzenia boso, należy korzystać z sandałów, albo z półbutów.
W Attyce, jak mi się wydaje, nazywają je „obuwiem na kurz”, gdyż chroni przed
nim nogi. Przykład skromnego obuwia daje Jan (Chrzciciel) oświadczając, że
nie jest godzien rozwiązać rzemieni u sandałów Pana391. Nie zakładał niczego
wymyślnego Ten, który ukazywał Hebrajczykom obraz prawdziwej filozofii.
W innym miejscu przedstawię, czy jest to aluzja do czegoś innego392.

389 
Echo cytatu z komika Kefisodora CAF I 4.
390 
Miasto na Peloponezie.
391 
Mt 1, 7.
392 
Kobierce V 55.
XII. Nie należy ulegać namiętności do drogich kamieni i złotej
biżuterii

XII. Nie należy ulegać namiętności


do drogich kamieni i złotej biżuterii

118. U dzieci rozbudzają zainteresowanie ciemne i zielone kamienie i to, co wy-


rzuciło odpływające morze, a także wydobywany z ziemi złoty piasek. Rzucanie
się na przeźroczyste kamienie i na osobliwe barwy szkła cechuje ludzi nieroz-
ważnych, dających się unieść oszałamiającym fantazjom. Dzieci, widząc ogień,
kierują się ku niemu, gdyż przyciąga je jego jasność, a przez brak rozumu nie
zwracają uwagi na niebezpieczeństwo, gdyby chciały go dotknąć. Tak samo jest
z próżnymi kobietami, u których można zobaczyć drogie naszyjniki, ametysty,
jaspisy, topazy i:

milejski
Szmaragd, najbardziej drogi towar393.

Niezwykle droga perła wtargnęła do kobiecych pokoi. Rodzi się ona w małży
podobnej do mięczaka i jest wielkości dużego rybiego oka394. Niegodziwe ko-
biety nie wstydzą się, że całą swoją uwagę skupiają na tak małej muszli, zamiast
przystrajać się świętym kamieniem, jakim jest słowo Boże, które Pismo395 nazy-
wa gdzieś perłą, Jezusem czystym i przeźroczystym, okiem, które kontempluje
Boga w ciele, jasnym Logosem, dzięki któremu ciało odradza się przez wodę
(chrztu)396. Z każdej takiej muszli dającej w tej wodzie osłonę ciału rodzi się
perła.
119. Wiemy z tradycji, że niebiańska Jerozolima została zbudowana ze świętych
kamieni, a dwanaście bram tego miasta porównanych do cennych kruszców397

393 
Cytat z jakiegoś bliżej nieznanego komika, CAF III 1226.
394 
Podobnie u Atenajosa, Uczta mędrców 93 A.
395 
Mt 13, 45–46.
396 
1 P 1, 23.
397 
Ap 21, 18–21.
156 Księga II

otrzymaliśmy jako widoczny znak będący aluzją do apostolskiej łaski398. Te kosz-


towne kamienie mienią się niezwykłymi kolorami. Resztę materiału, jako po-
chodzącą z ziemi, można pominąć. Słusznie zostało wzniesione z tych kamieni
miasto świętych, budowla duchowa. Na przykładzie ich nieporównywalnego
blasku można poznać nieskalane i święte ze swej istoty światło Ducha. Te ko-
biety, które nie pojmują tajemnicy Pisma, są całkowicie pogrążone w niemym
zachwycie nad kamieniami i przytaczają na swoją obronę dziwne pytania: „Jeśli
Bóg je dla nas stworzył, to dlaczego nie mamy z nich korzystać? Wszak są do
naszej dyspozycji. Dlaczego więc nie mamy się nimi rozkoszować? Dla kogo
zostały stworzone, jeśli nie dla nas?” Takie głosy dochodzą od lekceważących
jawnie wolę Boga, który w pierwszym rzędzie dostarcza wszystkim to, co jest
konieczne, a więc wodę i powietrze. Rzeczy niekonieczne przykrył wodą.
120. Stąd też mrówki kopią złoto399, a gryfy go strzegą400. Morze zaś kryje dro-
gą perłę. A wy troszczycie się zbytnio o to, czego nie potrzeba. Całe niebo się
wam otwiera, a wy nie szukacie Boga, ale ukrytego złota i skazani na śmierć
kopią dla nas kamienie. Życie wasze jest niezgodne z Pismem401, które mówi
wyraźnie: „Starajcie się naprzód o Królestwo niebieskie, a wszystko będzie
wam dane”. Jeśli „wszystko będzie wam dane” i jeśli wszystko nam wypada,
bo jak mówi Apostoł402: „wszystko wolno”, to jednak „nie wszystko przynosi
korzyść”. Bóg stworzył nasz rodzaj dla życia wspólnego i będąc pierwszym
jego współuczestnikiem dał ludziom ku pomocy Logos, czyniąc tym wszystko
dla wszystkich. Wszystko jest wspólne i bogaci nie powinni starać się, by mieć
więcej. „To jest moje i mając dostatek wszystkich dóbr, dlaczego nie mam się
nimi cieszyć?” Taka postawa jest niegodna człowieka, a już zwłaszcza kiedy żyje
we wspólnocie. Bliższe miłości będzie: skoro coś należy do mnie, to dlaczego
nie mam dać tego potrzebującym? Ten jest doskonały, kto wypełnia przykazanie:
„Miłuj swego bliźniego jak siebie samego”403. To jest prawdziwa radość, to jest
bogactwo będące skarbem, wydatki zaś, które zaspokajają zgubne skłonności, nie
są wydatkami, ale nierozumną rozrzutnością. Wiem, że Bóg dał nam możność
korzystania z tego, co istnieje, lecz w granicach konieczności i chciał, żeby to

398 
Do dwunastu Apostołów.
399 
Herodot III 102.
400 
Herodot III 116, gryfy były mitycznymi zwierzętami wyobrażanymi w postaci skrzydla-
tego lwa z orlą głową.
401 
Mt 6, 33.
402 
1 Kor 10, 23.
403 
Mt 19, 19.
XII. Nie należy ulegać namiętności do drogich kamieni i złotej biżuterii 157

używanie było wspólne dla wszystkich. Nie przystoi, by jeden opływał w do-
statki, podczas gdy większość cierpi biedę. Czyż nie przynosi większej chwały
być dobroczyńcą dla wielu, niż mieszkać w luksusie? Czyż nie jest bardziej
rozumne łożyć na ludzi niż na kamienie i złoto? Czyż nie przynosi większej
korzyści zjednywanie sobie przyjaciół ozdobionych cnotami od nabywania
bezdusznej biżuterii? Któż będzie odnosił takie korzyści z pól, jakie osiąga się
z bycia życzliwym dla ludzi?
121. Zastanówmy się jeszcze nad kwestią: do kogo mają należeć kosztowności,
jeśli wszyscy wybiorą to, co skromne? Mogę odpowiedzieć, że do ludzi, jeśli
będą korzystali z nich bez namiętności i bez waśni. Skoro jest jednak niemożli-
we, by wszyscy okazywali rozsądek, należy przy używaniu tego, co konieczne,
zwracać uwagę na to, co można łatwo zdobyć, a odsunąć daleko od siebie to,
co zbędne. Przede wszystkim trzeba odrzucić całe upiększanie się jako tandetę
dla dziewcząt, które chcą nią pozyskać świat. Należy troszczyć się o piękno
wewnętrzne, bo kobiety winny być piękne w swoim wnętrzu404. Tylko w duszy
jawi się piękno i brzydota, a człowiek cnotliwy jest jedynie rzeczywiście piękny
i dobry. Tylko piękno uważa się jako dobro, a

... jedynie cnota


objawia się w pięknym ciele405

i także je ozdabia, ukazując, jak godzien miłości jest wdzięk rozsądku, kiedy
moralność, niczym światło, dodaje blasku urodzie. Piękno każdego, a także ro-
śliny i zwierzęcia tkwi, z czym się zgadzam, w ich właściwości406. Właściwością
człowieka jest sprawiedliwość, rozsądek, męstwo i pobożność. Piękny jest więc
człowiek sprawiedliwy i rozsądny, jednym słowem dobry, a nie bogaty. Teraz
jednak również i żołnierze chcą przyozdabiać się złotem, gdyż nie znają słów
poety407 o wojowniku, który był:

głupi, przybrany w złoto, jak dziewka.

122. Należy całkowicie odrzucić zamiłowanie do strojenia się, gdyż ma ono


mało wspólnego z cnotą, a oglądanie się jedynie na ciało odwraca upodobanie

404 
Podobnie Platon, Fajdros 279 B.
405 
Cytat z bliżej nieznanego komika, CAF III 412.
406 
Podobnie Epiktet Diatryby III 1.
407 
Homer, Iliada II 872, przekład I. Wieniewskiego.
158 Księga II

do tego, co piękne na rzecz próżnej chwały. Zaszczepia też ono troskę o ułudę,
żeby nie było prawdziwym to, co szlachetne, naturalne i szczere, lecz to, co
butne, zniewieściałe i zbytkowne. Kobiety, które przysłaniają prawdziwe piękno
złotem, nie zdają sobie sprawy, jaką głupotą jest zakładanie na siebie niezliczo-
nych złotych kajdan. To

... u barbarzyńców
podobno przestępcy zakuwani są w złoto408.

Wydaje się, że kobiety te chcą naśladować owych bogatych więźniów. Czyż


złoty naszyjnik nie jest obrożą, podobnie jak i inne ozdoby na szyi. Niektóre
przypominają łańcuchy i w Attyce tak się je nazywa. Okowy szpecące nogi
dokoła kostek Filemon409 w „Synefebie” tak określił:

... przejrzysta szata


i złote pęta na nogach.

123. Czym innym jest więc, o kobiety, owo pożądanie strojenia się, jak nie tym,
że chcecie być spętane? Jeśli materiał tych kajdan łagodzi wasz wstyd, to jed-
nak nie usuwa jego poczucia. Przypuszczam, że biorąc na siebie dobrowolnie
te okowy, przechwalacie się swoim bogatym nieszczęściem. Słusznie poetycka
opowieść410 mówi, że takie więzy zostały narzucone wiarołomnej Afrodycie,
tłumacząc tym, że ozdobne łańcuchy są niczym innym, jak znakiem niewierności.
Homer nazwał te pęta złotymi411. A teraz nie odczuwają wstydu kobiety noszące
na sobie tak widome znaki zła. Jak wąż zwiódł Ewę412, tak i złota biżuteria pod
postacią węża doprowadza inne kobiety do wręcz zbrodniczego szaleństwa.
Komik Nikostratos413 wspomina:

Łańcuchy, naszyjniki, pierścienie, bransolety,


Węże, ozdoby nóg, kolczyki.

Cytat z nieznanego bliżej komika, CAF III 413.


408 

Komedia się nie zachowała, CAF II 81.


409 

410 
Homer, Odyseja VIII 266–366. Hefajstos przyłapał wiarołomną żonę Afrodytę na gorącym
uczynku z Aresem i narzucił na nich pęta.
411 
Homer nie mówi, że były one złote.
412 
Rdz 3, 1–5.
413 
CAF II 33.
XII. Nie należy ulegać namiętności do drogich kamieni i złotej biżuterii 159

124. Arystofanes, przedstawiając złośliwie wszelkie strojenie się kobiet, wy-


licza w Tesmoforiach414 te ozdoby. Przytoczę tu słowa komika, które ukazują
dokładnie wasz brak umiaru:

A Turbany, przepaski,
Soda, pumeks, staniki, bandaże,
Welony, szminki, naszyjniki, cienie pod oczy,
Droga suknia, złoty diadem, siatka na włosy,
Pas, zarzutka, tren, płaszcz purpurą obramowany,
Tunika, koszula, halka, mały chiton...
Nie wymieniłem jeszcze wszystkiego,
Co najważniejsze.
B Co?
A A kolczyki, drogie kamienie,
Wisiorki jak winne grona, bransoletki na nogi,
Agrafki, klamry, łańcuchy,
Sygnety, kremy, ozdoby wplatane we włosy,
Kamienie z Sardes, przepaski na szyję?

Zmęczyłem się i sprawiło mi przykrość to wyliczanie. Podziwiam jednak kobiety,


że się nie męczą, nosząc ten cały ciężar.

125. O, jak pusta jest troska o takie rzeczy! O, jak głupia jest obsesja takiej chwa-
ły! Kobiety w sposób godny ladacznic trwonią majątek na taki wstyd i marnują
dary Boże bez smaku, szukając sztuczek prowadzących do zła. Słusznie Pan
nazwał w Ewangelii415 nierozumnym bogaczem gromadzącego w swoich spi-
chlerzach majątek i mówiącego do siebie: „Masz wielkie zapasy dóbr na długie
lata złożone. Odpocznij, jedz, pij i używaj. Jeszcze tej nocy zażądają twojej
duszy od ciebie. Komu więc przypadnie to, coś przygotował?” Podobnie malarz
Apelles416 zobaczywszy jednego ze swoich uczniów, który namalował Helenę
całą w złocie, powiedział: „Młody człowieku, ponieważ nie umiesz malować
piękniej, uczyniłeś ją bogatą”. Takimi Helenami są współczesne kobiety, nie
piękne prawdziwie, lecz bogato wystrojone.

414 
Jest to fragment dialogu z drugiej redakcji Tesmoforiów, która się nie zachowała, CAF I 320.
415 
Łk 12, 18–20.
416 
Apelles z Kolofonu, znakomity malarz grecki z IV wieku przed Ch.
160 Księga II

126. Tym kobietom Duch przepowiada ustami Sofoniasa417: „Ani srebro ich, ani
ich złoto nie będzie mogło ich uratować w dniu gniewu Pana”. Wychowankom
Chrystusa nie przystoi stroić się złotem lecz Logosem, dzięki któremu jawi się
prawdziwe złoto. Szczęśliwi byliby dawni Hebrajczycy, jeśli odebrawszy niewia-
stom złoto, wyrzuciliby je albo przetopili. Oni zaś wykonali z niego cielca i oddając
mu cześć nie wynieśli żadnej korzyści ze swojej decyzji i ze swojej sztuki. Nauczyli
jednak swoje kobiety, że należy stronić od biżuterii. Haniebne ich przywiązanie do
złotych kosztowności zostało poddane próbie ognia. Tylko ogień może zniszczyć
tę żądzę jak mamidło, które też nie jest prawdą. Dlatego Logos łaja Hebrajczyków
ustami proroka418: „Złotą i srebrną biżuterię oddały Baalowi”, a dalej ostro grozi:
„ześlę na nie karę za święta na cześć Baalów, gdyż im składały ofiary ze zdobnych
swych pierścieni i klejnotów”. Przyczynę zaś strojenia się kobiet tak przedstawia:
„Biegały za swymi kochankami, a o mnie zapomniały, mówi Pan”.
127. Niech więc kobiety pozostawią te niecne rzeczy złemu sofiście419 i same
niech nie zajmują się strojeniem się stosownym dla ladacznic i oddawaniem się
bałwochwalczej czci. W sposób godzien podziwu mówi błogosławiony Piotr420:
„Kobiety w skromnie zdobnym odzieniu (niech się przystrajają) wstydliwością
i umiarkowaniem, a nie złotem, czy perłami, czy kosztownym strojem, lecz przez
uczynki. To przystoi tym, które chcą się ćwiczyć w pobożności”. Nakazuje też
słusznie, by obce było im strojenie się. Jeśli są piękne, wystarczy im natura.
Niech nie współzawodniczy z nią sztuka, to znaczy, że ułuda nie powinna iść
w zawody z prawdą. Te, które są z natury nieurodziwe, potwierdzają to tym, że
próbują dodać sobie to, czego nie mają.
128. Wypada, by służebnice Chrystusa kochały skromność. W rzeczywistości
łączy się ona ze świętością, usuwając zachłanność i korzystanie w życiu codzien-
nym z tego, co zbędne. To, co proste, nie rzuca się w oczy, nie nadyma się, nie
pyszni, jest gładkie, zwykłe, równe i wystarcza. Ta wystarczalność jest cechą
prowadzącą bez przeszkód i zbędnego niepokoju do wyznaczonego celu. Matką
jej jest sprawiedliwość, a piastunką umiarkowanie polegające na zadowoleniu
się tym, co trzeba i na szukaniu tego, co decyduje o życiu szczęśliwym.
129. Niech więc święte piękno panuje w dziełach waszych rąk, we wspania-
łomyślnej trosce o wspólnotę i w zajęciach domowych. „Pożycza Bogu, kto

417 
Sof 1, 18.
418 
Oz 2, 10; 15.
419 
To jest szatanowi.
420 
Zdanie św. Pawła: 1 Tm 2, 9–10.
XII. Nie należy ulegać namiętności do drogich kamieni i złotej biżuterii 161

biednym życzliwy”421 i „Ręka dzielnych wzbogaca”422. Dzielnymi Pan nazwał


tych, którzy gardząc bogactwami, są gotowi dzielić się nimi. Waszą biżuterią na
nogach niech będzie nieustanna gotowość do spełniania dobrych uczynków i dą-
żenie do sprawiedliwości. Skromność i wstyd są waszymi złotymi łańcuchami.
Tę biżuterię cyzeluje sam Bóg. Pismo mówi ustami Salomona423: „Szczęśliwy,
kto Mądrość osiągnął i śmiertelnik, który nabrał rozwagi. Bo lepiej ją posiąść,
niż srebro, raczej ją zebrać niż złoto. Cenniejsza ponad drogie klejnoty”. Ona jest
prawdziwą ozdobą. Przecież uszy kobiet nie są naturalnie przedziurawione, by
zwisały z nich kolczyki. Jest rzeczą bezbożną gwałcić naturę wbrew temu, czego
ona nie chce. Dla uszu nie ma żadnej lepszej ozdoby od słuchania prawdziwej
nauki. Oczy, które zostały namaszczone Logosem i uszy, które mają otwory dla
zrozumienia tego, co duchowe, sprawiają, że człowiek staje się słuchaczem praw
Boskich i widzem kontemplującym to, co Boskie, ponieważ Logos ukazuje mu
prawdziwe piękno, którego: „ani ucho nie słyszało, ani oko nie widziało”424.

421 
Prz 19, 17.
422 
Prz 10, 4.
423 
Prz 3, 13–15.
424 
1 Kor 2, 9
kSięga iii
I. O prawdziwym pięknie

I. O prawdziwym pięknie

1. Wydaje się, że ze wszystkiego, co poznajemy najważniejsze jest poznanie


siebie samego1. Jeśli ktoś pozna siebie, pozna Boga, a poznawszy Boga będzie
się do Niego upodabniał2, nie nosząc złotych, opadających aż do stóp szat, ale
czyniąc dobrze i potrzebując jak najmniej dla siebie. Jedyny Bóg obywa się bez
niczego i cieszy się, widząc nas wolnymi, a przyobleczonymi wyłącznie w pięk-
no umysłu i ciała, którym jest piękna szata czystości. Dusza ludzka składa się
z trzech części3. Część obdarzona inteligencją, którą nazywamy też rozumną,
jest człowiekiem wewnętrznym i zarządza człowiekiem zewnętrznym. Owym
człowiekiem wewnętrznym kieruje ktoś inny, bo Bóg. Popędliwa część duszy jest
zwierzęca i jest bliska szału. Wreszcie część trzecia, pożądliwa jest wieloraka,
podobnie jak bóstwo morskie Proteusz4 i zmienia się raz tak, raz tak i kieruje
się ku lubieżności, rozpuście i zepsuciu obyczajów. Ów Proteusz: „Najpierw
stał się lwem bujnogrzywym”. Ten rodzaj upiększania się jeszcze zniosę, gdyż
obfita broda wskazuje na mężczyznę. „Potem smokiem, panterą, odyńcem”. Taka
troska o urodę prowadzi już do rozwiązłości i z nią się nie godzę. Taki człowiek
okazuje się zwierzęciem. Wreszcie „stawał się wodą płynną i drzewem rozło-
żystym”5. Namiętności odpływają, przyjemności słabną, więdnie uroda i opada
szybciej niż płatek na ziemię i porwą go miłosne burze i wiatry szału. Ginie,
zanim nadejdzie jesień. Wszystko to sprawia pożądliwość, która przyjmując

1 
Napis na świątyni w Delfach.
2 
1 J 3, 2.
3 
Platon, Państwo 441 A nn.
4 
Bóstwo morskie posiadające zdolność przekształcania się w różne postacie.
5 
Homer, Odyseja IV 456–458, przekład J. Parandowskiego.
166 Księga III

różne kształty pragnie oszukać i zwieść człowieka. Tylko człowiek, w którym


zamieszkuje Logos, nie upiększa się i nie uczestniczy w oszustwie, bo upodabnia
się do Boga i on jest jego pięknem. Pięknem jest prawda, a nią jest Bóg. Taki
człowiek staje się przebóstwiony, ponieważ chce tego Bóg6.
2. Słusznie powiedział Heraklit7: „Ludzie są bogami, zaś bogowie ludźmi. Jest
to ten sam Logos”. Dotykamy tu wielkiej tajemnicy. Bóg jest w człowieku,
a człowiek jest Bogiem. Pośrednikiem jest tu Logos, wspólny jednemu i drugie-
mu Syn Boga, Zbawca ludzi, Jego Sługa, a nasz Wychowawca. Jeśli ciało pełni
funkcję sługi, jak powiada Paweł, to czy ktoś rozsądny będzie przyozdabiał ową
służącą jak uwodziciel? Ponieważ ciało pełni tę rolę, Apostoł8 mówi o Panu,
że „ogołocił samego siebie przyjąwszy postać sługi”, określając mianem sługi
człowieka zewnętrznego. Pan stał się Logosem i przyoblekł się w ludzkie ciało.
Współczujący Bóg sam uwolnił ciało od zniszczenia i wyrywając je ze śmier-
telnej i gorzkiej niewoli przyodział je w niezniszczalność, dodając mu trwałe
piękno wieczności, którym jest nieśmiertelność.
3. Istnieje też inny rodzaj piękna wśród ludzi – miłość. Ta według Apostoła9:
„cierpliwa jest, łaskawa jest, nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się
pychą”. Chełpliwością jest niepotrzebne upiększanie się obliczone na wywarcie
wrażenia. Dlatego też Apostoł dodaje: „Miłość nie zachowuje się bezwstydnie”,
a bezwstydnym jest inny wygląd, sprzeczny z naturą. Tłumaczy więc jasno, że
wszystko fałszywe i obce: „nie szuka swego”. To, co jest własne, nazywa się
prawdą, a pogoń za upiększaniem się jest niczym innym, jak szukaniem cudzego.
Jest obca Bogu, Logosowi i miłości. Duch zaświadcza przez Izajasza10, że Pan
spojrzał na to ze wzgardą, bo: „Nie miało to wdzięku ani blasku, aby nań patrzeć,
ani wyglądu, by się nam podobało, wzgardzone i odepchnięte przez ludzi”. Któż
wyraża to lepiej, niż Pan? Nie chodzi tu o zwodnicze piękno, ale o prawdziwe
piękno ciała i duszy, jej dobroczynność, jego zaś nieśmiertelność.

6 
Cf. Do Diogneta 10, 4.
7 
Fragm. 62 Diels.
8 
Flp 2, 7.
9 
1 Kor 13, 4–5.
10 
Iz 53, 2–3.
II. Nie należy się upiększać

II. Nie należy się upiększać

4. Nie należy upiększać wyglądu człowieka zewnętrznego, ale jego duszę ozdobą
szlachetności. Można też dodać, że ciało trzeba ozdabiać opanowaniem. Kobiety
stroją swoją postać, a zaniedbują wnętrze, zapominają, że dekorują się na modłę
egipskich świątyń. Bramy do nich, przedsionki, gaje i inne miejsca poświęcone
bogom zdobią kolumny i liczne dziedzińce. Ich ściany jaśnieją sprowadzonymi,
rzadkimi kamieniami i pokrywa je niejedno kunsztowne malowidło. Sanktuaria
te błyszczą złotem, srebrem i elektronem11 oraz mienią się marmurami z Indii
i Etiopii, miejsca niedostępne zaś zasłania się przetykanymi złotem kotarami.
Kiedy wejdziesz już do wnętrza, żeby znaleźć posąg, który mieszka w świątyni,
kapłan albo inny sługa świątynny o pobożnym wyglądzie i śpiewający hymn
w egipskim języku uchyla nieco tej zasłony, by ukazać nam bóstwo. Widok tego
obiektu czci daje nam powód do prostackiego śmiechu. Nie znajduje się tam
bowiem poszukiwany bóg, do którego podążaliśmy, tylko kot, albo krokodyl,
albo wąż, czy też inne zwierzę niegodne zamieszkania w świątyni, a zasługujące
na jamę i warte tyle co błoto. Bóg Egipcjan ukazuje się na purpurowym łożu
jako zwijające się zwierzę.
5. Takie same wydają mi się kobiety obwieszone złotem, troszczące się zbytnio
o fryzurę, nakładające kremy na policzki, podkreślające sobie oczy, farbujące
włosy i wymyślające inne głupstwa, tuszujące otyłość i robiące z siebie Egip-
cjanki, by tym zwabić przeklętych kochanków. Lecz jeśli któryś z nich, pragnąc
odkryć prawdziwe piękno, uchyli zasłony tej świątyni, mówię o siatce na włosy,

11 
Stop złota i srebra.
168 Księga III

farbie, szacie, biżuterii, kosmetykach, szminkach, a więc o wszystkim, co skła-


da się na taką „tkaninę”, będzie się brzydził. Jestem tego pewien. Nie znajdzie
bowiem zamieszkującego za nią cennego obrazu Boga, ale będzie tam obrzydła
cudzołożnica, która zajęła wnętrze duszy i przekona się, że jest to prawdziwe
zwierzę:

Małpa wymalowana na biało12.

Ów podstępny wąż, pożerając przez wybujałą ambicję duszę kobiety, znajduje


sobie w niej jamę. Ta uwodzicielska bestia napełniwszy wszystko śmiertelnym
jadem i wymiotując truciznę swego błędu zamienia kobiety w ladacznice. Pociąg
do upiększania się nie cechuje niewiast, ale rozpustnice. Te mało troszczą się
o dom i o swoich mężów. Rozwiązują im jednak sakiewki, obracając ich majątek
na zachcianki, żeby mogły mieć wielu świadków tego, że wydają się piękne.
Spędzając cały dzień na upiększaniu się przebywają stale wśród zakupionych
niewolników.

6. Doprawiają więc swoje ciało niczym potrawę bez smaku, a cały czas, poświę-
cając kosmetyce, pozostają w ukryciu, by się nie pokazywać, kiedy są malowane.
Z nadejściem wieczoru wypełza niczym z jamy do światła to fałszywe piękno.
Mocne wino i półmrok pomagają ich oszustwu. Komik Menander13 wypędza
z domu kobietę malującą włosy:

Teraz wynoś się z tego domu! Nie potrzeba,


By kobieta uczciwa farbowała jasne włosy.

Nie potrzeba także malować policzki i podkreślać oczy. Oszukują się, przeklęte
sądząc, że należy zniszczyć własną urodę czymś obcym. Przez cały dzień okle-
pywane, nacierane, obkładane papkami niszczą skórę, osłabiają ciało truciznami
i truciznami szkodzą swej naturalnej cerze. Dlatego po takich kompresach po-
jawiają się rdzawe plamy na skórze, staje się ona szara od trucizn i podatna na
choroby. Tak postępujące obrażają Stwórcę ludzi, że niedostatecznie obdarował
ich urodą. Nie są one, oczywiście, chętne, by prowadzić dom, gdyż siedzą niczym
wymalowane na obrazie, by tylko na nie patrzeć.

12 
Cytat z nieznanego bliżej komika, CAF III 517.
13 
W nieznanej komedii CAF III 610.
II. Nie należy się upiększać 169

7. Tak też u Komika14 rozumna kobieta mówi:


Cóż możemy wspaniałego, cóż mądrego możemy
Zrobić kobiety? Przecież my siedzimy w domu
Farbowane na płowo,

krzywdzące wizerunek szlachetnych kobiet, kryjące domowe skandale, nie-


wierność mężów i nieślubne dzieci. Tak samo komik Antyfanes15 wyśmiewa
w Delikatnej wyzywające zachowanie kobiet w słowach, które odnoszą się do
ich spędzania czasu:

Idzie,
Szuka, idzie dalej, znowu czegoś szuka,
Wraca, staje, coś na sobie poprawia,
Znowu idzie dalej, znowu coś poprawia,
Przytrzymuje fryzurę, znów przystanęła,
Wyciera twarz, przygląda się sobie, daje znaki,
Drapie się, perfumuje, pudruje, smaruje kremem.

Trzykroć, nie raz warta jest śmierci, jeśli korzysta z odchodów krokodyli i wy-
broczyn węży, wcierając je w siebie oraz nakładając czernidła na brwi i bielidła
na policzki.
8. Nasycone traktującą o tym poezją pogańską, jak mogą spojrzeć prawdzie
w oczy? Jeszcze inny komik Aleksis16, również je ukazuje. Przytoczę tu jego
słowa obnażające bezwstydną dokładnością opisu całą bezczelność tych kobiet.
Nie tylko on był na tyle niedyskretny. Wstydzę się przedstawionych w komediach
pokoi niewieścich. Wszak kobiety zostały stworzone jako wsparcie męża17, a nie
na jego zgubę.

Bo po pierwsze, węsząc zyski i okazję do złupienia


tych, co z nimi się zadają, wszystko inne rzucą, będą
na każdego splatać sidła.
Jeśli któraś jest za niska, wkleja się jej korek w buty,

14 
Arystofanes, Lizystrata 42–43, przekład S. Srebrnego.
15 
CAF II 148.
16 
CAF II 98. Tekst ten przytacza obszerniej Atenajos, Uczta mędrców 568 1 nn. Zalecenia
te daje też Owidiusz, Sztuka kochania III.
17 
Rdz 2, 18.
170 Księga III

jeśli zbyt wysoka, nosi bucik bardzo cieniuteńki


i wychodzi na ulicę z głową na bok przechyloną
– to ujmuje nieco wzrostu. Gdy pośladki ma małe,
wszywa się poduszkę, żeby: „Ale piękna jest ta pupa!”
wykrzyknęli ci, co spojrzą. Jeśli brzuch ma wysadzony,
biust jej sztuczny się dokłada (taki jak u komediantów),
wypychając go do przodu.
Jeśli któraś brwi ma rude, sadzą jej je wymalują.
Jeśli cerę ma zbyt ciemną, biały ołów ją rozjaśni,
a gdy skóra jest za biała, wysmaruje się ją różem.
Atrakcyjny szczegół ciała warto odkryć i pokazać:
gdy ma któraś piękne zęby, winna często się uśmiechać,
by obecni zobaczyli, jak foremne są jej usta.
A ta, której śmiech nie cieszy, będzie miała dla uśmiechu
drobny patyk z mirtu w ustach na pionowo wmontowany,
tak, że w końcu, chce czy nie chce, będzie ładnie szczerzyć zęby18.

9. Przytaczam także, wzięte z mądrości świata przykłady, by odwieść was od


sztuczek upiększania się. Ponieważ Logos chce was uchronić wszelkimi środka-
mi, wnet też zganię te zabiegi cytatami z Pisma. Poczucie wstydu zwykło chronić
od grzechu. Tak jak opatrunek na ręce i posmarowanie oka maścią pozwalają
przypuszczać o chorobie, tak też szminki i farby mówią wyraźnie o głębokiej
chorobie duszy. Boski Wychowawca zaleca nam, byśmy przechodzili obok
„obcej rzeki”19, mówiąc alegorycznie o kobiecie obcej i rozpustnej, która płynie
dla wszystkich i wszystkim oferuje bezwstydną rozwiązłość. „Strzeż się obcej
wody, mówi Pismo20, i nie pij z obcego źródła”, przestrzegając, żeby być z dala
od potoku rozkoszy i nie pogrążać się w herezjach.
10. Umiłowanie dobrej kuchni i win, jeśli nawet jest wielką namiętnością, to
jednak nie taką, jak upodobanie do strojenia się. Pełen stół i puchary jeden za
drugim wystarczą, by zaspokoić obżarstwo. Rozmiłowanym w złocie, purpurze,
drogich kamieniach nie wystarcza ani złoto na ziemi i pod ziemią, ani morze
koło Tyru21, ani towary z Indii i Etiopii, ani też Paktol22 płynący bogactwem.

18 
Przekład J. Danielewicza.
19 
Prz 9, 18 B (Septuaginta).
20 
Prz 9, 18 C D (Septuaginta).
21 
Z morza tego wybierano ślimaki służące do produkcji purpury.
22 
Rzeka w Lidii znana ze złotonośnego piasku.
II. Nie należy się upiększać 171

Gdyby któryś z nich stał się Midasem23, nie satysfakcjonowałoby go to, tylko
byłby nadal biedakiem, który pragnie innego, stale nowego bogactwa. Ci ludzie
są gotowi umrzeć za złoto. Jeśli bogactwo jest ślepe, jak się to przedstawia, to
czyż i szalejący na jego punkcie nie są ślepi? Nie znając granic tej namiętności,
dopuszczają się wszelkiego bezwstydu. Potrzebują widowni, orszaku, ciekaw-
skiego tłumu, przebywania w świątyniach i spędzania czasu na ucztach, żeby
być na oczach wszystkich. Stroją się, aby podobać się innym i chełpią się swoją
powierzchownością, a nie duszą. Jak zbiegłego niewolnika poznaje się po wy-
palonym znaku, tak rozpustną kobietę po upiększaniu się. Logos mówi słowami
Jeremiasza24: „Choć obleczesz się w purpurę, choć w złote klejnoty ustroisz,
choć barwiczką rozszerzysz swe oczy, daremnie usiłujesz siebie upiększyć”.
11. Czyż nie dziwi, że konie, ptaki i inne zwierzęta poruszając się po zielo-
nych łąkach i wznosząc ponad nie cieszą się własną urodą, a więc końską
grzywą, umaszczeniem i kolorystyką upierzenia, kobieta zaś sądzi, że jako
gorsza od zwierzęcej natury i mniej urodziwa skazana jest na to, że potrzebuje
cudzego piękna, kupionego i domalowanego? Najrozmaitsze siatki na włosy,
doczepiane warkocze, tysiące fryzur, drogie oprawy luster służą do popra-
wienia swego wyglądu i polowania na tych, którzy jak nierozumne dzieci,
dają się wprawić tym blichtrem w osłupienie. Jest to celem owych wyzutych
ze wstydu kobiet, które jeśli ktoś nazwie ladacznicami, nie pomyli się, skoro
czynią ze swoich twarzy maski. Logos poucza25 nas, by „nie wpatrywać się
w to, co widzialne, ale co niewidzialne. To bowiem, co widzialne, przemija,
to zaś, co niewidzialne, trwa wiecznie”. Przeszło już granice niedorzeczności,
że wymyślono specjalne lustra dla oglądania tej ich nienaturalnej piękności,
jakby to chodziło o przypatrywanie się jakiemuś dzielnemu czynowi lub
poprawie postawy moralnej. Wypada spuścić na te oszustwa zasłonę. Znamy
z mitologii greckiej, że nie wyszło na dobre Narcyzowi przypatrywanie się
odbiciu swojej urody26.
12. Skoro Mojżesz27 nakazał ludziom, by nie sporządzali żadnego wizerunku,
który mógłby zająć miejsce Boga, to czyż jest rozumne, że kobiety, nakładając
na swoje oblicza fałsz, przyglądają się temu w lustrze? Ale i prorokowi Samu-

23 
Król Frygów, za którego dotknięciem wszystko zamieniało się w złoto.
24 
Jr 4, 30.
25 
2 Kor 4, 18.
26 
Piękny młodzieniec Narcyz zakochał się we własnym odbiciu w źródle. Umarł, nie mogąc
oderwać wzroku od swego wizerunku.
27 
Wj 20, 4.
172 Księga III

elowi, kiedy został posłany, by namaścić na króla jednego z synów Jessego


i kiedy zobaczywszy najstarszego z nich, dorodnego i urodziwego sięgnął już
po olejek, Pismo28 mówi, że Pan rzekł: „Nie zważaj ani na jego wygląd, ani na
wysoki wzrost, gdyż nie uznaję go za godnego. Człowiek bierze pod uwagę
to, co widoczne dla oczu, Pan natomiast patrzy w serce”. Nie namaścił więc
tego urodziwego, ale innego, pięknego duchem29. Jeśli więc Pan przywiązuje
mniejszą wagę do urody niż do piękna duszy, to cóż myśli o bękarcie kłamstwa,
skoro odrzuca wszelki fałsz? „Albowiem według wiary, a nie dzięki widzeniu
postępujemy”30. Pan poucza jasno na przykładzie Abrahama31, że ten, kto jest
posłuszny Bogu, porzuci ojczyznę, rodzinę, własność i wszelkie dobra. Uczynił
go przez to obcym, ale też nazwał „przyjacielem”32, bo pogardził bogactwem,
jakie miał w domu, a pochodził ze szlachetnego rodu i opływał w dostatek. Był
panem trzystu osiemnastu sług, podlegało mu czterech królów, którzy wzięli
do niewoli Lota33. Znaleźliśmy jedyną kobietę, która upiększała się godziwie.
Była to Estera34. Czyniła to w sensie duchowym wobec swego króla, a piękno
jej było okupem za naród, który został skazany na zagładę.
13. O tym, że upiększanie się czyni z kobiet ladacznice, z mężczyzn zaś osoby
zniewieściałe i rozpustników, poświadcza tragik35, mówiąc:

... a od Frygów przybył


Ten sędzia bogiń, jak wieść grecka niesie,
Do Sparty, w szaty kwieciste odziany,
Błyszcząc od złotych, barbarzyńskich ozdób,
I zakochany porwał zakochaną
Helenę na pastwiska Idy, kiedy
Menelaosa nie było.

O rozpustne piękno! Barbarzyńskie strojenie się i zniewieściałość mężczyzn


wywróciły Grecję! Spartańską obyczajność zniszczyły szaty, strojny zbytek

28 
1 Sm 16, 7.
29 
Był nim Dawid.
30 
2 Kor 5, 7.
31 
Rdz 12, 1.
32 
Jk 2, 23.
33 
Rdz 14, 14–16. Lot był bratankiem Abrahama.
34 
Est 5. Żona Kserksesa, Żydówka, wpłynęła na poprawę sytuacji Żydów na diasporze.
35 
Eurypides, Ifigenia w Aulidzie, 71–77, przekład J. Łanowski.
II. Nie należy się upiększać 173

i uroda. Barbarzyńska elegancja sprawiła, że córka Zeusa36 stała się ladacznicą.


Zabrakło tam Wychowawcy, który pohamowałby żądze, mówiąc: „Nie będziesz
cudzołożyć”, ani też: „Nie będziesz pożądać”37, i przestrzegającego, by nie
wejść na drogę rozpusty i nie rozpalać w sobie upodobania do zbytku. Tych,
którzy tego słuchają, spotyka dobry koniec, ci zaś, którzy nie chcą poskramiać
egoizmu, doświadczają zła. Dwa kontynenty poruszyły się z powodu niepo-
skromionych żądz i runęły na siebie za sprawą barbarzyńskiego młodzieńca.
Cała Grecja dosiadła okrętów i zrobiło się ciasno na morzu. Rozgorzała wielka
wojna, rozpętały się bitwy i pola zaścieliły się trupami. Barbarzyńca gromadzi
butnie okręty w porcie. Panuje przemoc i oko opiewanego przez poetę Zeusa
spogląda na Traków38. Barbarzyńskie równiny piją szlachetną krew, a trupy
powstrzymują nurty rzek. Pierś rozbrzmiewa żałobnymi pieśniami, a smutek
snuje się po ziemi. Wszystko zadrżało.

Ida bogata w krynice od stóp do wierzchołków, a także


Zatrząsł się gród trojański i wklęsłe okręty Achajów39.

14. Dokąd, Homerze, uciekniemy i gdzie się zatrzymamy? Pokaż nam ziemię,
która nie zadrżała40. Chłopcze, nie dotykaj uprzęży, bo nie masz doświadczenia,
ani też nie dosiadaj rydwanu, bo nie wiesz, jak się z nim obchodzić. Niebo cieszy
się dwoma woźnicami41, bo tylko oni prowadzą ognisty wóz. Rozum pod wpły-
wem przyjemności traci swój kierunek, a czystość jego spekulacji niećwiczona
przez Logos ginie w zuchwałości i zapłatą za ten fałszywy krok staje się zagłada.
Niech przykładem tego będą aniołowie42, którzy porzucili Boskie piękno dla
piękna zwodniczego i zostali strąceni z nieba na ziemię. Podobna kara spotkała
też mieszkańców Sychem, gdy znieważyli świętą dziewicę43. Pokutą tą stał się
ich grób, który upamiętnia ich karę i prowadzi do zbawienia.

36 
Helena.
37 
Wj 20, 13; 17.
38 
Homer, Iliada XIII, 4. To jest; odwróciło się od Trojan.
39 
Homer, Iliada XX, 59–60, przekład I. Wieniewskiego.
40 
Luka w tekście, którego dalszy ciąg jest opowieścią o Faetonie. Ten chciał prowadzić
rumaki wiozące słońce na niebie, co skończyło się katastrofą.
41 
Platon, Fajdros 246 nn.
42 
Rdz 6, 1.
43 
Rdz 34, 1–28. Sychem, syn księcia Sychem zhańbił Dinę, córkę Jakuba, za co jej bracia
zamordowali go i wszystkich mężów w Sychem.
III. Do strojących się mężczyzn

III. Do strojących się mężczyzn

15. Zbytek doszedł już wręcz do tego, że nie tylko kobiety chorują na pogoń za
nim, ale dolegliwość ta dopadła też mężczyzn. Ci, którzy nie są wolni od strojenia
się, tracą zdrowie, a i hołdując zbytniej delikatności niewieściej strzygą sobie
włosy niczym ludzie złego prowadzenia i prostytutki, a przy tym są

ubrani w świecące się szaty,


żują gumę i pachną perfumami44.

Co można powiedzieć na ich widok? Oczywiście to, co fizjonomista45 odgadnie


z ich sposobu poruszania się, że są zniewieściałymi rozpustnikami, że polują na
miłość męską i żeńską, że zostali wyskubani jako wrogowie zarostu, że czują
wstręt do tego, co stanowi o męskiej urodzie, że fryzują włosy jak kobiety. „Żyjąc
w niegodnej zuchwałości”, zmęczeni

dopuszczają się występnych i podłych czynów,

jak mówi Sybylla46. Stąd miasta są pełne depilujących się smołą47, golących się
i temu podobnych zniewieścialców. Wszędzie otwiera się „salony” świadczące
takie usługi, a mistrzowie w tej plugawej, bliskiej prostytucji profesji dorabiają

44 
Cytat z nieznanego komika, CAF III 338.
45 
Fizjonomika była nauką w kulturze antycznej.
46 
Wyrocznie Sibyllińskie IV, 154.
47 
Cf. J. Carcopino, Życie codzienne w Rzymie w okresie rozkwitu cesarstwa, przełożyła
M. Pąkcińska, Warszawa 1960, s. 191.
III. Do strojących się mężczyzn 175

się szybko nieprawdopodobnych pieniędzy48. Ich klienci powierzają się tym,


którzy niszczą na wszelkie sposoby włosy. Nie wstydzą się ani tych, którzy na
nich patrzą, kiedy ich mijają, ani też samych siebie, bo są przecież mężczyznami,
a nie kobietami. Ci miłośnicy owych niegodziwych praktyk pozwalają depilować
całe swe ciało działającymi silnie okładami ze smoły.
16. W żaden sposób nie wypada mówić dalej o takim bezwstydzie. Ponieważ
jednak nie ma niczego takiego, czego by się nie dopuścili, będę o tym mówił.
Diogenes49, ganiąc wychowawczo jednego z tych upadłych młodzieńców, który
się sprzedawał, zwrócił się do niego po męsku: „Podejdź no chłopcze i kup sobie
mężczyznę”, pragnąc odwieść go od tego sprośnego procederu. Czyż mężczy-
zny nie poniża golenie się i paradowanie wyskubanym? Farbowanie włosów
i czernienie siwizny są też zajęciami ludzi niecnych. Należy również stronić od
wymyślnych i zniewieściałych fryzur50. Tacy bowiem sądzą, że mogą, jak żmi-
ja51, usunąć z głowy oznaki starości poprawiając coś na niej, czy też odnawiając.
Jeśli już oszukam włosy, nie ucieknę jednak od zmarszczek i nie zwiodę czasu
i śmierci. Nie jest rzeczą straszną wydawać się budzącym przerażenie starcem,
ale nie móc ukryć tego, że tak jest. Im bardziej człowiek zbliża się do celu, tym
droższa staje się mu prawda. Ma on za starszego od siebie jedynie Boga, gdyż
tylko On jest wiecznym starcem, bardziej sędziwym od wszelkiego stworzenia.
Proroctwo nazywa Go „Starowiecznym”52, a włosy z jego głowy czystą wełną.
Nikt inny „nie może jednego włosa z głowy uczynić białym albo czarnym”53.
17. Czyż więc nie starają się współzawodniczyć z Bogiem, a raczej sprzeciwiać
Mu się usilnie jako bezbożnicy ci, którzy fałszują ustanowiony przez Niego kolor
włosów? Pismo mówi: „Wieńcem starców jest wielkie doświadczenie, a siwizna ich
głowy jest kwiatem tego doświadczenia”54. Oni zaś wstydzą się tej siwizny będącej
zaszczytnym przywilejem wieku. Jest niemożliwe, żeby ktoś demonstrujący fałsz
na głowie okazywał prawą duszę. „Wy zaś nie tak nauczyliście się Chrystusa, bo
przecież usłyszeliście o Nim i zostaliście nauczeni w Nim zgodnie z prawdą, jaka
jest w Jezusie, że trzeba porzucić dawnego człowieka”, nie siwego, ale „który ulega

48 
Podobnie pisze Atenajos, Uczta mędrców XII, 518 A B.
49 
Cf. DL VI 74.
50 
Cf. Musonius Rufus XXI 116 (Hense).
51 
Cf. Arystoteles, Zoologia 549 b. Podobnie pisze Klemens w Zachęta Greków 106, 1.
52 
Dn 7, 9.
53 
Mt 5, 36.
54 
Syr 25, 6.
176 Księga III

zepsuciu na skutek żądz polegających na fałszu i odnowić się” nie farbowaniem


i kosmetykami, lecz „duchem w waszym umyśle i przyoblec się w człowieka nowe-
go, stworzonego według wzoru Boga w sprawiedliwości i świętości polegającej na
prawdzie”55. Czy jest to mężczyzna, gdy widzisz starającego się, by być gładkim,
golącego się dla elegancji i fryzującego przed lustrem włosy i wyskubującego
policzki, jak to czynią kobiety? Jeśli ktoś nie zobaczy takich nago, nie pomyśli,
że są to mężczyźni. Gdyby moda pozwalała im nosić biżuterię powodowani znie-
wieściałym gustem przystrajaliby się złotymi przepaskami i cekinami na brzegach
szat, a i złotymi kuleczkami zawieszanymi nad kostkami u nogi bądź na szyi.
18. Oto wynalazek mężczyzn zniewieściałych, zakradających się do kobiecych
komnat, obojnaków i rozpustnych bestii, a polega on na podstępnej i bezbożnej
zasadzce. Bóg chce, by kobieta była gładka, pyszniąca się jedynie włosami
niczym konie grzywą, mężczyznę zaś upiększa zarostem, niczym lwa56. Wszak
i broniące ptactwa koguty są przystrojone w grzebień57. Bóg przywiązuje wiel-
ką wagę do owłosienia i nakazuje mu pojawić się u mężczyzn na kosmatych
piersiach58 wraz z używaniem rozumu, a podziwiając męską powagę uczcił
ją bielejącą brodą. Mądrość to jasne i poprawne myślenie pochodzące wraz
z czasem i dodające starości dostojeństwa wespół z dużym doświadczeniem.
One ukazują siwą brodę jako kwiat wspaniałego rozsądku wart miłości i wzbu-
dzający zaufanie.
19. Broda jest więc cechą mężczyzny. Ona świadczy o jego męstwie i że bę-
dąc starszy od Ewy, uosabia silniejszą naturę. Bóg postanowił, gdzie ma być
owłosiony i rozsiał zarost po całym jego ciele. Jedynym miejscem gładkim
i delikatnym pozostawił jego bok, by wyjmując z niego żebro, stworzyć delikat-
ną Ewę59, kobietę, która będzie pomagała mu w sprowadzaniu dzieci na świat
i prowadzeniu domu. Utraciwszy tę część zarostu pozostał jednak mężczyzną
i okazuje tę swoją męskość. Do niego należy aktywność, do niej zaś uległość60.
Dlatego też z samej natury organy płciowe mężczyzn są bardziej owłosione,
bardziej suche i bardziej ciepłe od kobiecych61. Jest więc świętokradztwem

55 
Ef 4, 20–24.
56 
Tematyka diatryb stoickich. Cf. Epiktet III 1.
57 
Cf. Musonius Rufus XXI 15–16 (Hense).
58 
Wyrażenie homeryckie, Iliada I 189.
59 
Rdz 2, 21.
60 
Cf. Arystoteles, O rodzeniu się zwierząt 729 a 27: „samiec jest czynnikiem poruszającym
i działającym, samica zaś (–) czynnikiem biernym”, przekład P. Siwka.
61 
Cf. Galen, O używaniu części ciała XIV 6 (Kühn).
III. Do strojących się mężczyzn 177

występowanie przeciwko owłosieniu będącemu naturalną cechą mężczyzny.


Upiększanie się przez depilację, rumienię się przy tych słowach, jest w przypad-
ku mężczyzn przejawem zniewieściałości, u kobiet zaś rozpusty. Jedno i drugie
należy usunąć bezwzględnie z naszego społeczeństwa. Pan mówi: „U was zaś
nawet włosy na głowie wszystkie są policzone”62. Policzone też zostały i na
brodzie i na całym ciele.
20. W żaden sposób nie należy poddawać się depilacji, gdyż jest to wbrew woli
Bożej, która policzyła każdy włos zarostu63. „Czyż nie wiecie sami o sobie, że
Jezus Chrystus jest w was?” mówi Apostoł64. Jeśli jesteśmy przekonani, że On
mieszka w nas, to nie wiem, jak mamy odwagę źle Go traktować. Depilacja (mam
wszak obiekcje, by mówić o tej przynoszącej wstyd praktyce, której dopuszczają
się przybierający dziwne pozy), obnażanie się, by pokazywać te części ciała, które
powinny być zakryte, rozpustne tańce, prowokacyjne wyginanie się, bezwstyd w za-
chowaniu się w gronie młodych ludzi, czy w pełnym gimnazjonie, gdzie przecież
winno się oceniać tężyznę fizyczną mężczyzn, praktykowanie czynów niezgodnych
z naturą, czyż nie są przykładami skrajnej rozwiązłości? Ci, którzy tak zachowują
się jawnie, nie wstydzą się też podobnych praktyk w domu. Ich nieobyczajność
w miejscu publicznym świadczy, że są rozpasani w ukryciu, co rodzi się ze zbyt-
ku. Kto zaprzecza w świetle dnia, że jest mężczyzną, ten bez zahamowań staje się
w nocy kobietą65. Logos mówi ustami Mojżesza66: „Nie będzie nierządnicy wśród
córek Izraela, ani mężczyzn uprawiających nierząd wśród synów Izraela”. Ktoś
może jednak powiedzieć, że smoła przynosi przecież pożytek. A ja dopowiem, że
i szkodę. Nikt rozumny nie chciałby jawić się rozpustnikiem, a ktoś zdrowy czynić
podejrzaną swoją „piękną” cerę. Jeśli bowiem są tymi, „których Bóg przeznaczył,
by stali się na wzór obrazu Jego Syna” i których zgodnie ze słowami błogosławio-
nego Apostoła „wybrał na to, aby On był pierworodnym między wielu braćmi”67,
to jakim sposobem jako nie bezbożni mogą hańbić ciało mające tę samą postać,
co ciało Pana? Mężczyzna, który pragnie być piękny, niech dba przede wszystkim
o to, by ozdabiać to, co w człowieku najpiękniejsze – intelekt, który powinien
jawić się każdego dnia szlachetniejszy. Nie należy wyskubywać włosy, ale żądze.

62 
Mt 10, 30.
63 
Jest to połączenie myśli z Nowego Testamentu z nauką stoicką o opatrzności. Cf. Epiktet,
Diatryby III 1.
64 
2 Kor 13, 5.
65 
Może jest to aluzja do komedii?
66 
Pwt 23, 18.
67 
Rz 8, 28–30.
178 Księga III

21. Lituję się nad przysposabianymi do rozpusty dziećmi, które trafiają w ręce
handlarzy niewolników. Nie zadają sobie gwałtu same, lecz ściągnięte dla brud-
nego zysku, godne pożałowania, są poddawane „upiększającym” zabiegom. Ci,
którzy decydują się na ten proceder i do niego przynaglają, czyż nie zasłużyli
na śmierć? Czyż nie należy nimi gardzić, jeśli są mężczyznami? Doszło do tego
stopnia rozpasania, gdy tryumfują występki i prawo pozwala, by rozpowszech-
niały się w miastach wszelkie rozpustne praktyki, że kobiety wystawiają swoje
ciało, by służyło sromocie przyjemności, przebywając w domach publicznych,
a nauczeni kupczyć sobą chłopcy udają, że są kobietami. Rozwiązłość kryje się
we wszystkim. Człowieka zawstydza zniewieściałe zachowanie się. Na każdego
się poluje, każdego chce się dotknąć, wszystko można pogwałcić, niszczy się
naturę. Mężczyźni zachowują się jak kobiety, kobiety zaś jak mężczyźni, łącząc
się z sobą wbrew naturze. Z tej rozpusty nie wynika żadne dobro. Wszędzie
panuje żądza prowadząca do rozpasania wśród współmieszkańców. O, godne
litości widowisko! O praktyko, na którą nie ma słów! Można nawet zobaczyć
pomniki tej waszej publicznej nieobyczajności. Ich przykładem są wizerunki
prostytutek68. Co za bezprawie! Ci nieszczęśliwi nie pojmują, źródłem jakich
tragedii stają się te przygodne związki. Często nieznani ojcowie łączą się z pro-
stytuującymi się synami i córkami nie pomnąc, że to przecież ich porzucone
dzieci. W ten sposób rozpusta czyni ojców córek ich mężami69.
22. Pozwalają wszak na to mądrzy prawodawcy70. Według nich można grze-
szyć zgodnie z prawem i określają wręcz tę niegodną nazwania rozpustę do-
brym nastrojem. Za tymi zaś, którzy występują przeciw naturze, sądząc, że
nie dopuszczają się nieobyczajności, idzie jednak „sprawiedliwość karząca ich
zuchwalstwo”71. Ściągając na siebie nieuniknione nieszczęście kupują sobie za
tani grosz śmierć. Przeklęci, pływając po morzu jako handlarze zbożem i oli-
wą, zabierają też z sobą tak obrzydliwy ładunek72. Inni, o wiele od nich gorsi,
wystawiają na sprzedaż rozkosz niczym chleb i artykuły spożywcze, nie bacząc
na to, co powiedział Mojżesz73: „Nie wydawaj swej córki na hańbę, czyniąc

68 
Chodzi zapewne o słynną kochankę Praksytelesa Fryne, którą Krates nazwał „trofeum
rozpusty Hellenów”, Plutarch, Dlaczego Pytia nie wygłasza już wyroczni wierszem? 401 A, prze-
kład Z. Abramowiczówny.
69 
Locus communis u autorów wczesnochrześcijańskich. Cf. Minucjusz Feliks XXXI 4.
70 
Cf. C. Reinsberg, Obyczaje seksualne starożytnych Greków, Gdynia 1998, s. 68; rozdział:
Hetery.
71 
Wyrażenie Platona, Prawa 716 A, przekład W. Witwickiego.
72 
Jakim są prostytutki i skazane na rozpustę dzieci.
73 
Kpł 19, 29.
III. Do strojących się mężczyzn 179

ją nierządnicą, aby kraj nie był zhańbiony i napełniony rozpustą”. Takie było
zalecenie proroków, a zlekceważanie go jest widoczne. Całą ziemię wypełnia
dziś rozpusta i bezprawie.
23. Podziwiam dawnych rzymskich prawodawców, którzy nie akceptowali znie-
wieściałych praktyk u mężczyzn, a naganne i sprzeczne z naturą związki cielesne
karali strącaniem do przepaści74, co zgadza się z prawem naturalnym. Nie uważali
też, że należy wyskubywać brodę, która jest naturalnym atrybutem mężczyzny
i wzbudza dla niego szacunek, gdy jest:

W kwiecie wieku uroczy i zarost mu sypać się zacznie75.

Kiedy postępuje w latach, namaszcza brodę olejkiem, by nabrała połysku, z któ-


rego dobywa się urocza woń czczonego Aarona76. Wypada, by człowiek dobrze
wychowany, w którym mieszka pokój, zostawiał też w spokoju swoje owłosie-
nie. Do jakich to praktyk nie uciekają się kobiety skłaniające się ku rozpuście,
kiedy przyglądają się mężczyznom, widzą prawie siebie w lustrze? Nie należy
ich nazywać mężczyznami, a raczej zniewieściałymi rozpustnikami, którzy
modulują głos i noszą delikatne i farbowane szaty. Łatwo poznać ich po tym, co
prezentują, a więc po stroju, obuwiu, postawie, chodzie, fryzurze i spojrzeniu.
Pismo mówi77: „Mąż bywa poznany z wejrzenia, po głosie poznaje się człowieka.
Ubranie męża, śmiech ust i chód jego mówią o nim, kim jest”. Ci, którzy walczą
z zarostem, zostawiają jedynie w spokoju włosy na głowie, nakładając jednak
na nie siatkę, jak to czynią kobiety.
24. Lwy chełpią się swoją bujną grzywą, a w czasie walki korzystają z jej pomocy.
Dziki też pysznią się owłosieniem, a myśliwi boją się ich, kiedy je nastroszą.

Owce wełniste pod runem się uginają78,

a kochający ludzi79 Ojciec powiększa ich runo, człowieku, by tobie służyło,


nauczywszy cię, jak je strzyc.

74 
Chodzi prawdopodobnie o lex Scantinia et Titia de nefanda Venere. Prawo to odnosiło się
do dopuszczających się nieobyczajności westalek.
75 
Homer, Iliada XXIV 348, przekład I. Wieniewskiego.
76 
Aaron, brat Mojżesza, był jedną z wielkich postaci biblijnych w Starym Testamencie.
77 
Psalmista 132, 2 mówi: „wyborny olejek […] spływa na brodę, na brodę Aarona”.
78 
Hezjod, Prace i dni 234, przekład J. Łanowskiego.
79 
Autor podejmuje tu nowy temat Bożej filantropii. O bóstwie kochającym ludzi mówi
Platon, Uczta 189 D.
180 Księga III

Wśród ludów Celtowie i Scyci noszą długie włosy, jednak ich nie pielę-
gnują80. U barbarzyńców obfitość włosów budzi grozę, a ich rudy kolor odpędza
wroga, gdyż jest podobny do barwy krwi. Obu tym barbarzyńskim narodom obcy
jest luksus. Świadczy o tym najlepiej lekki wóz u Germanów i czterokołowy
scytyjski. Bywa tak, że Scyta, mało go ceniąc (jego wielkość jest dla barbarzyń-
cy miarą bogactwa), porzuca ów luksus, żyjąc bardzo prosto. Dosiadając konia
będącego całym jego majątkiem, sprawnym jednak bardziej od wozu, pędzi,
dokąd chce. Kiedy doskwiera mu głód, prosi go o pokarm, a on ofiarowuje mu
swoje żyły dostarczając panu to, co jedynie może, swoją krew81. W ten sposób
staje się dla koczowników pojazdem i pożywieniem.
25. Inaczej koczują Arabowie. Młodzi, zdolni do walki ludzie czynią to na
wielbłądach. Dosiadają więc ciężarnych wielbłądzic, a te ich karmią i dźwigają
na sobie, a wraz z nimi cały ich dobytek. Jeśli owym barbarzyńcom zabraknie
picia, wówczas doją owe wielbłądzice, a kiedy potrzebują pożywienia, one nie
szczędzą im krwi, jak to, podobno, czynią wściekłe wilki82. Wielbłądzice bę-
dąc bardziej łagodne od barbarzyńców nie pamiętają doznanych krzywd, tylko
przemierzają odważnie pustynię, niosąc i karmiąc swoich panów. Owe dzikie,
acz czujne zwierzęta, gotowe są nawet zginąć w starciu z tymi, dla których
krew jest pożywieniem. Nie wypada jej dotykać83 ludziom, dla których ciało
nie jest niczym innym, jak mięsem nasyconym krwią. Krew ludzka ma swoje
uczestnictwo w Logosie i uczestniczy też w Duchu Łaski. Temu, kto obchodzi
się źle z ludzką krwią, nie będzie to wybaczone. Gdy pozbędzie się ciała, będzie
musiał zdać z tego sprawę przed Panem84.
Pochwalam prostotę barbarzyńców, którzy odrzucili luksus, wybierając taki
tryb życia85. Pan zaprasza nas, byśmy byli tacy sami, wolni od fałszywego piękna,
wolni od próżnej chwały, żyjący bezgrzesznie, niosący jedynie drzewo życia86,
mając na uwadze zbawienie.

80 
O tym obyczaju Scytów Cf. Strabon IV p. 196 (Casanbon).
81 
Podobne informacje przekazuje Herodot IV 2 nn.
82 
Elian, O właściwościach zwierząt, VII 20 podaje, że wściekłe, głodne wilki pożerają się
wzajemnie.
83 
Zakaz ze Starego Testamentu Rdz 9, 4 potwierdzony przez Dz 15, 29.
84 
Rdz 4, 10.
85 
Ta pochwała „dobrego barbarzyńcy”, czego przykładem Anacharsis u Herodota (IV 76 nn)
i Germanowie u Tacyta, miała u Greków i Rzymian swą tradycję.
86 
Chodzi tu o krzyż. Podobnie kończy się Do Diogneta XII 8.
IV. Z kim należy przestawać

IV. Z kim należy przestawać

26. Nie spostrzegłem się jednak, jak straciłem wątek. Muszę teraz wrócić do
tematu87 i zawstydzić nadmiar służby w domach. Stroniący od pracy i od osobi-
stego zajmowania się czymkolwiek otaczają się służbą, kupując wielu kucharzy
oraz troszczących się o stół, a także cały zastęp takich, którzy potrafią należycie
porcjować mięso. Służba ta ma dokładny zakres czynności. Jedni robią wszyst-
ko, by zadowolić wybredne apetyty swoich panów, a więc przygotowują mięso,
przyprawiają sosy, troszczą się o wypieki, desery i gęste zupy. Inni zajmują się
wyjściowymi szatami, drudzy pucują złote gryfy, jeszcze inni układają pięknie
na stole srebra stołowe i puchary i wszystko, czego potrzeba do uczty. Należy też
wymienić rzeszę chłopców nalewających wina, z których wysysają urodę poca-
łunkami. Fryzjerzy i pokojówki doglądają kobiet. Jedne trzymają lustra, drugie
podają siatki na włosy, a jeszcze inne pilnują grzebieni. Kręci się tam też wielu
eunuchów, którzy są stręczycielami. Acz gwarantują, że sami nie będą używali
przyjemności, służą jednak dyskretnie pragnącym się z nimi zabawić. Prawdziwym
eunuchem nie jest ten, który nie może oddawać się rozpuście, ale też nie chce.
27. Przywołam tu świadectwo proroka Samuela88 o występnych Żydach nieobie-
cujące temu narodowi króla kochającego ludzi, ale zapowiadającego zarozumia-
łego tyrana. Mówi bowiem: „Córki wasze zabierze dla przyrządzania wonności,
na kucharki, na piekarki” i będzie sprawował rządy prawem wojny, a nie jako
władca miłujący pokój. Ci, którzy unoszą wysoko niewieście lektyki i szybko
z nimi podążają, są najczęściej Celtami. Trudno znaleźć także służące, które

87 
Luksusu.
88 
1 Sm 8, 13.
182 Księga III

zajmują się przędzeniem wełny, tkaniem, jak i innymi właściwymi dla kobiet
pracami. Przebywają cały dzień ze swymi paniami, paplając z nimi o historiach
miłosnych, wyskubują ich ciała, a dusze bałamucą głupotą. Pismo89 mówi: „Nie
łącz się z wielkim tłumem”, gdyż mądrość jest udziałem nielicznych, a niepo-
rządek objawia się w tłumie. Co do kobiet, to kupują sobie tragarzy, pragnąc
być noszone w lektykach rzekomo w trosce o swą godność (dobrze byłoby,
gdyby ją miały), by nikt ich nie zaczepiał, w rzeczywistości chodzi im o paradę.
28. Odsłaniając zasłony lektyki, lustrują przenikliwie tych, którzy je obserwują,
sprawdzając niejako, kim jest każdy. Obnażają przy tym często płytkość swego
dobrego wychowania, gdyż pozwalają sobie na nieprzystojne uwagi. „Nie roz-
glądaj się po ulicach miasta ani po pustych zaułkach” mówi Pismo90. Pustynią
może też być bezwstydny tłum, w którym nie ma człowieka cnotliwego. Kobiety
bywają noszone do świątyń, by uczestniczyć w ofiarach i zasięgać wyroczni.
Niemal każdego dnia chodzą w procesjach z kapłanami Kybele91, żebrakami
nawiedzającymi domy. Plotkując przy kielichach z tymi błazeńskimi babami,
uczą się od owych czarownic o lubczykach i zaklęciach, dzięki którym rozpa-
dają się małżeństwa. Jednych mężczyzn mają pod ręką, o drugich się modlą,
a jeszcze innych obiecują im wróżbiarze. Owe damy nie uświadamiają sobie,
że dostarczają okazji tym, którzy gonią za rozrywką. Tracąc świętość swego
wstydu, uważają, że ta ich zgubna działalność przynosi pożytek. Jest też wielu
takich, którzy korzystają z prostytucji, wślizgując się tu i tam. Ci rozpustnicy
są chętni na łup, tak jak wieprze pogrążone w korycie.
29. Stąd też Pismo92 poucza nas: „Nie wprowadzaj do domu swojego każdego
człowieka, różne są bowiem podstępy oszusta”, a w innym miejscu93: „Mężowie
sprawiedliwi niech będą twoimi współbiesiadnikami, a w bojaźni Pańskiej niech
będzie twoja radość”.
Do diabła z tą rozpustą! Nie będzie dla nich miejsca w Królestwie Bożym.
Są też takie, które znajdują przyjemność obcowania z obojnakami. Między nie
wciskają się całe zgraje bezwstydników mających plugawe ciała i takie języki,
gotowych do najbardziej bezwstydnych praktyk. Ci słudzy rozpusty chichoczą
i chrząkając wyzywająco skłonni są podniecać wyuzdanymi słowami i gestami

89 
Wj 23, 2. Podobnie Filon, O pijaństwie 26.
90 
Syr 9, 7.
91 
Frygijska bogini czczona jako Wielka Matka. Jej kult był orgiastyczny.
92 
Syr 11, 29.
93 
Syr 9, 16.
IV. Z kim należy przestawać 183

oraz zapraszać do nierządu. Owa pędząca na zgubę banda rozpustników skrze-


czący niczym żaby dające nozdrzami upust swemu szałowi.
30. Wspomnę też o takich, które wyróżniając się obyciem, trzymają indyjskie
ptaki i perskie pawie, a także bawią się w łóżku ze zwierzętami o dziwacznych
czaszkach i cieszą się, kiedy one tańczą sikinnis94. Kobiety te śmieją się, słysząc
o Tersytesie95, chwalą się jednak nie swoimi mężami, ale tymi potworami, które
są niepotrzebnym ciężarem dla ziemi. Mają w wielkim poważaniu wdowę, która
wydaje wiele na maltańskiego pieska i patrzą z szacunkiem na starca, który
zapłacił drogo za jakieś dziwne stworzenie. Te jednak, które karmią papugi
i żarłoczne ptaki, nie przygarną sieroty. Spędzają poczęte płody, przygarniając
za to pisklęta. Wolą przedkładać nierozumne stworzenie nad istoty rozumne.
Należy troszczyć się przede wszystkim o starców, od których bije rozsądek, gdyż
wyglądają piękniej od papug i potrafią wydać głos mądrzej od słowików. Pismo96
mówi: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych,
mnieście uczynili”. A kobiety te cenią bardziej tresurę, niż mądrość i swoje
bogactwo zamieniają na drogie perły i indyjskie szmaragdy. Trwonią majątek
na płowiejące barwy i kupowanych za srebro niewolników. Przepuszczają pie-
niądze i grzebią w odpadach życia niczym ptaki. Pismo97 mówi: „Bieda hańbi
człowieka”. Chodzi tu o sknerstwo, z powodu którego bogaci nie dzielą się
z drugimi, jakby niczego nie mieli.

94 
Taniec satyrów w dramacie satyrowym.
95 
Uczestnik wojny trojańskiej buntujący wojsko przeciw Agamemnonowi. Według Homera,
Iliada II 219, był najbrzydszym z Greków i miał skrzekliwy głos.
96 
Mt 25, 40.
97 
Prz 10, 4 (Septuaginta).
V. O kąpieli

V. O kąpieli

31. Z jakich to łaźni one korzystają! Są to pięknie pomyślane domy z przeźroczy-


stymi zasłonami. W nich znajdują się pozłacane i posrebrzane krzesła oraz złote
i srebrne sprzęty służące do napojów, przekąsek, a wreszcie do kąpieli. Są tam
też i pojemniki na węgiel drzewny. Kobiety osłabione kąpielą muszą przecież
coś zjeść i popić. Wszystkie przedmioty, którymi się w tych łaźniach pysznią, są
w złym guście. Demonstrując w niczym nieposkromionej pysze swoje bogactwo
i niewyobrażalny brak gustu, kompromitują swoich niemęskich mężów podpo-
rządkowanych im we wszystkim, wmawiając im, że bez tego nie są zdolne się
pocić. Kobiety pozbawione tego luksusu kąpią się przecież tak samo. Ten zbytek
bywa często osłoną złej sławy. Wabią nim, niczym biednych, otwierających usta
na blask złota i oszałamiając w ten sposób nieszczęsnych, by je podziwiali. Dalej
czynią z nich kochanków, którzy szybko znieważą ich nagość.
32. Te, które nie mogą rozbierać się przed swoimi mężami pomne na zasady
fałszywego wstydu, pozwalają sobie jednak, by wszyscy inni mężczyźni mogli
je oglądać nagie w łaźni. Tam nie wstydzą się rozbierać przed tymi, którzy patrzą
na nie jak handlarze na targu niewolnikami. Hezjod98 radzi:

W wodzie z kobiecej kąpieli niech ciała nie myje mężczyzna.

A tu otwiera się wspólne łaźnie dla mężczyzn i kobiet, gdzie rozbierają się dla
rozpusty. Jak:

98 
Hezjod, Prace i dni 753, przekład J. Łanowskiego.
V. O kąpieli 185

Z oczu rodzi się u ludzi namiętność99,

tak samo w łożach opuszcza ich wstyd. Niektóre zatraciły do tego stopnia poczu-
cie przyzwoitości, że rezygnują z obsługi przez obcych, a kąpią się z domowni-
kami i niewolnikami, paradując przed nimi nago i pozwalając się im nacierać.
Dają im przy tym sposobność, by opanowani namiętnością mogli je śmiało
i bezpiecznie dotykać. Ci, przyprowadzeni do łaźni pomagają swoim paniom
dla podniecenia pożądania się rozbierać:

Przykrywając tym niecnym czynem strach100.

33. Starożytni atleci, wstydząc się męskiej nagości, by zachować przyzwoitość,


występowali na zawodach z przepaską101, podczas gdy pragnące być pięknymi
kobiety, porzucając wraz z chitonem102 swój wstyd, udowadniały swą złą opi-
nię. Ciała świadczą o rozpustnych pożądaniach, tak jak w przypadku chorych
na wodną puchlinę nadmiar wilgoci w skórze. Obie te choroby rozpoznaje się
po objawach zewnętrznych. Wypada więc, by mężczyźni zachowujący wobec
kobiet respekt dla prawdy, wstydzili się obnażać przed kobietami i wystrzegali
się śliskich spojrzeń. „Kto spojrzał pożądliwie, już zgrzeszył”103. W domu należy
zachowywać się wstydliwie wobec rodziców i domowników, na ulicy wobec
ludzi napotkanych, w łaźni wobec kobiet, a w samotności wobec siebie samych,
a przede wszystkim wobec Logosu, który jest wszędzie, bo „bez Niego nic się
nie stało”104. Tylko wówczas człowiek nie upadnie, kiedy będzie wierzył, że Bóg
mu wszędzie towarzyszy.

99 
Agaton, TGF 29 Nauck.
100 
Prawdopodobnie cytat z komedii.
101 
Na podstawie Tukidydesa I 6 można wnioskować, że nagość atletów przyjęła się w Grecji
około 450 roku przed Ch. Cf. D. Słapek, Sport i widowiska w świecie antycznym, Kraków–War-
szawa 2010, s. 453 nn.
102 
Cf. II 100.
103 
Mt 5, 28.
104 
J 1, 3.
VI. Tylko chrześcijanin jest bogaty

VI. Tylko chrześcijanin jest bogaty

34. Z bogactwa należy korzystać w sposób godny i dzielić się nim po ludzku,
a nie prostacko i pyszałkowato105. Nie przystoi też zamieniać zamiłowania do
rzeczy pięknych na brak smaku lub samolubstwo, żeby nikt nie mógł nam powie-
dzieć: Tego oto koń, posiadłość, niewolnik i złoto są warte piętnaście talentów,
podczas gdy on sam zaledwie trzy sztuki brązu. Jeśli odbierzesz kobietom biżu-
terię, panom zaś niewolników, zobaczysz, że panowie w ogóle nie różnią się od
kupionych za pieniądze sług, bo ani spojrzeniem, ani mową. Są do nich podobni.
Przez to jednak, że są słabsi od niewolników, wydają się też bardziej podatni na
choroby106. W każdych więc okolicznościach należy uznać za szczerą prawdę
to, że dobry, mądry i sprawiedliwy człowiek lokuje swoje skarby w niebie. Ten,
sprzedawszy to, co ziemskie i rozdawszy pieniądze ubogim, znajduje bogactwo
trwałe, którego nie tknie żaden mól ani rabuś107. Ten jest zaiste szczęśliwy, gdyż
będąc mały, słaby i nieznaczny staje się prawdziwie bogaty z powodu swego
majątku. Przewyższa nim Kynyrasa108 i Midasa109, który był niesprawiedliwy
i pyszny. Podobnie też ten, kto strojąc się w purpurę, a poniżając Łazarza110, żyje
w smutku i nie zakosztuje życia przyszłego.

105 
Myśli te są podobne do uwag w homilii: Czy człowiek bogaty może być zbawiony, § 16.
106 
Podobne uwagi wypowiedział Musonius Rufus XVIII A i B (Hense).
107 
Cf. Mt 6, 19 nn.
108 
Mityczny, legendarnie bogaty król Cypru. Żył w czasie wojny trojańskiej (Cf. Homer,
Iliada XI 20 nn).
109 
Midas, bogaty, mityczny król Frygii. O bogactwie Kinyrasa i Midasa mówi Platon, Prawa
II 660 E.
110 
Aluzja do przypowieści o bogaczu i Łazarzu, Łk 16, 19 sq.
VI. Tylko chrześcijanin jest bogaty 187

35. Bogactwo wydaje mi się podobne do węża. Jeśli ktoś zamierza go dotknąć ze
szkodą dla siebie, chwyta go za ostatnie człony ogona, a on owija wówczas się
dookoła jego ręki i ją kąsa. Bogactwo, pełznąc potrafi w sposób podstępny, czy
też nieprzewidywanym atakiem przyssać się i ukąsić, jeśli ktoś nie posługuje się
nim rozmyślnie i wielkodusznie i gdy z pomocą Logosu111 nie zapanuje nad tym
zwierzęciem i nie będzie trwał niewzruszony. Kiedy zdobędzie dobra o wiele cen-
niejsze, zapomni, że był bogaty. Wielkiej bowiem wartości nie przedstawiają ani
drogie kamienie, ani srebro, ani szaty, ani uroda, ale właśnie Rozum, którym jest
mądre zwrócenie się ku ascezie dane nam przez Wychowawcę. Logos ów stroni
od zbytku, wzywa do pracy nad sobą i chwali umiarkowanie jako wnuczkę roz-
sądku112, mówiąc113: Nabądźcie moją naukę – nie srebro, raczej wiedzę – niż złoto
najczystsze, bo mądrość cenniejsza od pereł i nie równa się z nią żaden klejnot.
A dalej114: Mój owoc nad złoto cenniejszy, a plony nad srebro najczystsze.
Jeśli już trzeba rozróżnić, to bogatym nie jest ten, kto ma wiele i stale jeszcze
napycha złotem swój brudny worek, przyzwoitym zaś jest człowiek sprawiedli-
wy, bo przyzwoitość to właściwe gospodarowanie i wypłacanie należności115.
„Acz są hojni, to stale bogaci, inni zaś, choć skąpi, zmierzają do nędzy” mówi
o takich Pismo116, a gdzie indziej: „Rozdał i obdarzył ubogich, hojność jego
będzie trwała zawsze”117.
Tak więc bogatym nie jest ten, kto ma i swego strzeże, ale ten, kto daje.
Zebrany majątek nie świadczy, że jest się szczęśliwym, ale zdolność dzielenia
się nim.
36. Rzeczą korzystną dla duszy jest chęć użyczania innym, bo to w niej tkwi
bogactwo118. Dobro posiadają jedynie ludzie dobrzy, a takimi są chrześcijanie.
Człowiek rozwiązły jest nierozsądny. Nie mając poczucia dobra, nie posiada
też niczego. Prawdziwe dobro jest udziałem jedynie chrześcijan. Bogactwem
zasługującym na zaufanie jest sprawiedliwość i najbardziej cenny ze wszystkiego
rozum119. Majątku tego nie pomnażają ani trzody, ani połacie ziemi, gdyż jest

111 
Rozum dany człowiekowi przez Boga.
112 
Wyrażenie pochodzące prawdopodobnie od Kratesa, fragm. 12, 2 (Diels).
113 
Prz 10.
114 
Prz 8, 19.
115 
Podobna definicja znajduje się w Księdze Suda E 3762.
116 
Prz 11, 24.
117 
Ps 111, 9.
118 
Podobne uwagi Klemens zamieścił w: Czy człowiek bogaty może być zbawiony § 18 i 19.
119 
Jest to aluzja do paradoksu stoickiego, że tylko mędrzec jest człowiekiem bogatym.
Cf. Cyceron, Paradoksy stoików VI.
188 Księga III

darem Boga, bogactwem nie do odebrania, a dusza jest jego skarbnicą. Stanowi
ono najlepszą wartość dla tego, kto je posiadł i to ono czyni człowieka praw-
dziwie szczęśliwym. Taki człowiek nie będzie sięgał po nic, co jest poza nim,
a osiągnie też to, czego pragnie, gdyż otrzymuje od Boga wszystko, do czego
godziwie dąży 120. Jak nie miałby on posiadać wszystkich dóbr, skoro Bóg jest
jego skarbem? Pismo121 mówi: „Proście, a będzie wam dane, a kto puka, temu
otworzą”. Jeśli Bóg niczego nie odmawia, to człowiek pobożny ma wszystko.

120 
Podobnie u Epikteta, Diatryby I 1 „trzeba, aby to, co od nas zależy, doprowadzić do jak
najlepszego porządku i ładu. […] Tak, jak tego Bóg chce”, przekład L. Joachimowicza.
121 
Mt 7, 7.
VII. Prostota jest dla chrześcijanina najlepszym zaopatrzeniem na
drogę

VII. Prostota jest dla chrześcijanina


najlepszym zaopatrzeniem na drogę

37. Najlepszym pokarmem dla chrześcijanina jest umiarkowanie. Życie łatwe,


pozostające w niewoli przyjemności jest dla ludzi straszną katastrofą statku. Jest
czymś innym od prawdziwej miłości piękna i od kulturalnych przyjemności.
Dla wielu jest życiem pełnym niesławy. Człowiek jest z natury stworzeniem
patrzącym w górę122, dumnym i dążącym do piękna. Jest przecież wytworem
samego piękna. Życie natomiast skupione jedynie na brzuchu, jest niegodne,
haniebne, wstrętne i śmieszne. Szczególnie obce boskiej naturze jest pogrążanie
się w przyjemnościach123 takich, jak karmienie się ptakami, czy też parzenie się
na wzór wieprzy i kozłów. Uważanie przyjemności za dobro to zupełny brak
poczucia smaku, zamiłowanie zaś do bogactwa poprzez uleganie niegodziwym
czynom sprawia, że człowiek traci wstyd, „jeżeli za jedyną swoją funkcję uważa,
podobnie jak zwierzęta, jedzenie wszystkiego, co popadnie, jak i oddawanie się
przyjemnościom rozpłodu”124. Dlatego staje się tak rzadko posiadaczem króle-
stwa Bożego. Po cóż więc przygotowuje się tyle dań, jak nie dlatego, by napchać
nimi brzuch? Kloaki, do których nasze żołądki oddają nadmiar pożywienia,

122 
Do toposu tego nawiązywali apologeci. Cf. Minucjusz Feliks, Oktawiusz 17: „tym się
przecież różnimy od dzikich zwierząt, że one z natury pochylone ku ziemi, widzą jedynie pastwi-
sko, my zaś mamy głowy podniesione i wzrok skierowany ku niebu”, przekład M. Szarmacha.
Pochodził on od autorów pogańskich. Cf. Owidiusz, Przemiany I 84 nn.: „człowiek otrzymał postać
wyniosłą, miał nakaz patrzeć w niebo, twarz zwracać ku gwiazdom”, przekład A. Kamieńskiej.
Klemens powoła się na ten topos również w Kobiercach IV 163, 1.
123 
Jest to uproszczony obraz epikurejczyków.
124 
Platon, Prawa VIII 831 DE, przekład W. Witwickiego.
190 Księga III

świadczą o naszej nieprzetrawionej żarłoczności125. Po co tylu usługujących przy


nalewaniu wina, skoro wystarczyłby jeden kielich? Po co całe szafy strojów?
Po co złoto? Po co biżuteria? Przygotowuje się ją dla złodziei, niegodziwców
i zawistnych oczu. „Jałmużna i wierność niech cię nie opuszczą” mówi Pismo126.
38. Popatrz na Eliasza z Tiszbe dającego piękny przykład umiarkowania, kiedy
„siadł na żarnowcu”, a anioł przyniósł mu za pożywienie „podpłomyk jęczmienny
i naczynie z wodą”127. Było to śniadanie, jakie posłał mu Pan. Wypada, byśmy
i my, którzy kroczymy drogą prawdy, byli zawsze tak przygotowani. Przecież
Pan mówi128: „Nie noście z sobą trzosa, ani torby, ani obuwia”, nie gromadźcie
bogactwa zalegającego jedynie w sakiewce, nie napełniajcie waszych magazy-
nów, jak gromadzicie ziarno w workach, lecz dzielcie się z potrzebującymi. Nie
obciążajcie zbytnio bydła pociągowego i niewolników, którzy niosąc bogaczy, są
przecież nazywani przenośnie „obuwiem”. Należy odrzucić większość sprzętów,
a więc srebra i złote puchary. Należy też zrezygnować z tłumu niewolników,
a mieć przy sobie towarzyszy zalecanych przez Wychowawcę, którzy odzna-
czają się umiarkowaniem i aktywnością. Należy być w zgodzie z Logosem129,
obojętnie, czy dotyczy to kobiet, czy dzieci. Dla dobrego przewodnika rodziny
zgodny dom nie będzie ciężarem.
39. Należy też, by kochająca męża żona została wyposażona na tę drogę podob-
nie jak on. Na niej, prowadzącej do nieba, niech niosą wspólnie umiarkowanie
połączone z rozsądkiem i powagą. Jak miarą buta jest stopa, tak i ciało powinno
być dla każdego miarą posiadania130. To, co jest ponad, a mam na myśli biżuterię
i ruchomości, staje się u bogatych ciężarem, a nie ich ozdobą. Wypada, by ten,
kto zamierza wejść do nieba, miał z sobą jako laskę podróżną dobre uczynki.
Dając uciśnionym ze swego, będzie mógł uczestniczyć w prawdziwej uczcie.

125 
O szkodliwości nadmiernej troski o pożywienie pisze Hippokrates, Aforyzmy I, 4 nn. oraz
w O diecie zdrowotnej. Cf. Wybór pism I, Warszawa 2008, s. 164, przełożył, wstępem, komen-
tarzem i przypisami opatrzył M. Wesoły. Tematykę tę poruszali też pisarze okresu cesarskiego.
Cf. Plutarch, Zalecenia w trosce o zdrowie, Symbolae Philologorum Posnaniensium Graecae et
Latinae XVIII 2008, przełożył M. Szarmach, a także Galen, W trosce o zdrowie.
126 
Prz 3, 3.
127 
1 Krl 19, 4–6.
128 
Łk 10, 4.
129 
Logos jest tu słowem wieloznacznym, gdyż dotyczy i Chrystusa i stoickiego Rozumu.
130 
Plutarch, O pogodzie ducha 466 F pisze: „Jak więc trzewik dostosowuje się do nogi, a nie
odwrotnie, tak i usposobienia upodabniają życie do siebie samych”, przekład Z. Abramowiczówny.
Podobnie Epiktet, Encheiridion 39: „Miarą dla mienia jest ciało każdego człowieka, podobnie jak
stopa jest miarą dla buta”, przekład L. Joachimowicza.
VII. Prostota jest dla chrześcijanina najlepszym zaopatrzeniem na drogę 191

Pismo131 stwierdza, że bogactwo jest „okupem ludzkiej duszy”. To znaczy, że


jeśli człowiek jest bogaty, zbawi się, udzielając ze swego. Tak jak studnie, mimo
że się z nich czerpie, zwykły napełniać się same do naturalnego poziomu, tak
i hojność w dawaniu jest stale odradzającym się źródłem ukochania człowieka.
Zaspokajającemu pragnącego ciągle przybywa, tak że dochodzi w nim do pełni,
tak jak piersi zwykły stale dostarczać mleka ssącym i zgłodniałym. Ten, kto
uważa Boga za stwórcę wszystkiego, nie potrzebuje niczego, co uważałby za
konieczne, gdyż posiadający wszystko Logos jest dla niego powodem wszel-
kiego dostatku.
40. Jeśli ktoś mówiłby, że często widywał człowieka uczciwego żebrzącego
o chleb132, co zdarza się wszak rzadko, a i że nie było tam nikogo innego przy-
zwoitego, należy mu przytoczyć133: „Nie samym chlebem żyje sprawiedliwy
człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi od Pana”. To jest chleb praw-
dziwy, to jest chleb niebios134. Człowiek dobry nie pozostaje bezradny, dopóki
ma niezachwianą wiarę w Boga. Wypada mu prosić Ojca o wszystko i brać od
Niego, czego będzie potrzebował, a także korzystać, jak ze swego, jeśli będzie
wierny Synowi135. To znaczy nie odczuwać niedostatku136. Nasz Wychowawca –
Logos daje nam to bogactwo, nie wzbudzając zazdrości i poucza, że majętni są
ci, którzy posiedli dostatek dzięki Niemu. Właściciel takiego bogactwa uzyska
królestwo niebieskie.

131 
Prz 8, 8.
132 
Cf. Ps 36, 25.
133 
Mt 4, 4.
134 
J 6, 31–32.
135 
Łk 11, 28.
136 
Jest to podobne do paradoksu stoickiego, że jedynie mędrzec jest człowiekiem bogatym.
VIII. Przykłady i obrazy są ważną częścią dobrego nauczania

VIII. Przykłady i obrazy


są ważną częścią dobrego nauczania

41. Jeśli ktoś z was będzie unikał przez cały czas zbytku, pielęgnując umiarko-
wanie, przyjdzie mu łatwiej znosić nieprzewidziane trudności. Decydując się
na dobrowolne utrapienia, ćwiczy się stale na wypadek prześladowań137, kiedy
dotkną go przymusowe przeciwności, strach i smutek. Będzie mógł wtedy nad
nimi zapanować. Dlatego też nie mając ojczyzny na ziemi, nie przywiązujemy się
do dóbr ziemskich138. Skromne wymagania są prawdziwym, niepotrzebującym
niczego bogactwem, gdyż wskazują miarę, na co i ile trzeba wydawać. Wydatki
winny być rozsądne.
O sposobie, w jakim żona winna żyć z mężem, o jej obowiązkach, trosce
o dom i domowników, o czasie właściwym do zawarcia małżeństwa, o wszystkich
innych sprawach dotyczących żony powiedziałem, pisząc o małżeństwie139. Teraz
powinienem przedstawić to, co dotyczy wychowania, szkicując życie chrześcijani-
na. Wiele na ten temat już powiedziałem, teraz zajmę się tym, co jeszcze zostało.
Przykłady mają niemałą wagę dla zbawienia. Popatrz, czytamy w tragedii140:

Telemach żony Odysowej


Nie zabił – męża nie brała po mężu,
I czysta stoi w domu jej łożnica.

137 
Może być to aluzja do prześladowań chrześcijan za Septimiusza Sewera. Cf. J. Daniélou,
H.-I Marrou, Historia Kościoła I, Warszawa 1984, s. 118 nn.
138 
Cf. Hebr 12, 14: „Nie mamy tutaj trwałego miasta, ale szukamy tego, które ma przyjść”.
139 
Nie zachowało się żadne takie pismo Klemensa. Może chodzi o uwagi w II 10?
140 
Eurypides, Orestes 588–90, przekład J. Łanowskiego.
VIII. Przykłady i obrazy są ważną częścią dobrego nauczania 193

Poeta, ganiąc bezwstydną rozpustę, przedstawia miłość do męża jako piękny


obraz czystości obyczajów. Lacedemończycy, przymuszając helotów (tak na-
zywali niewolników) do picia, pokazywali w ten sposób sobie trzeźwym skutki
upojenia, uważając to jako środek terapeutyczny wiodący do poprawy141.

42. Przyglądając się ich zdrożności sięgali po ten środek wychowawczy, by nie
zasłużyć sobie samemu na taką złą opinię. Hańba pijanych miała im pomóc
w zachowaniu trzeźwości. Jedni bowiem ludzie dążą sami z siebie do cnoty,
drudzy zaś ratują się poprzez naukę. Jednak142:

Taki jest z wszystkich najlepszy, który sam wszystko rozumie.

Taki jest poszukujący Boga Abraham.

Zacny także i ów, co dobrej rady słucha143.

Tacy są uczniowie, którzy słuchają Logosu. Dlatego jeden został nazwany przy-
jacielem (Abraham), drudzy Apostołami. Jeden troszczył się jedynie o Boga,
tamci Go głosili. Dwa narody i oba mają tych, którzy słuchali. Abraham zyskał,
bo poszukiwał, tamci zostali zbawienie przez Objawienie.

43. Ten zaś, co nie pomyśli ani, drugiego słuchając,


Rady do serca nie weźmie, to człowiek bezużyteczny144.

Są to inni ludzie, naród pogański, który nie idzie z Chrystusem. Kochający Wy-
chowawca, działając na wiele sposobów na korzyść ludzi, już to ich nakłaniał,
już to karcił. Przedstawił nam też wstyd grzeszników i karę, jaką ponieśli. Starał
się napominać nas z miłością i odwracać od zła przez ukazywanie tego, co do-
znali. Tymi obrazami powstrzymywał źle postępujących i karcił tych, którzy się
decydowali na zło. Innych umacniał w wytrwałości, jeszcze innych uwalniał od
występku i utwierdzał na drodze ku lepszemu. Któż bowiem idąc na drodze za
kimś, jeśli ten wpadnie do rowu, nie będzie się starał ominąć to niebezpieczne
miejsce, wystrzegając się tego samego błędu? Któryż to atleta, mając przed
sobą przyszłą sławę i widząc nagrodę oraz mogącego mu ją sprzątnąć sprzed
nosa rywala, nie będzie zabiegał o wieniec? Jest wiele takich obrazów Bożej
mądrości. Wspomnę tu jeden i krótko go przedstawię.

141 
Plutarch, Nauki spartańskie 239 A.
142 
Hezjod, Prace i dni 293, przekład J. Łanowskiego.
143 
Hezjod, Prace i dni 295, przekład J. Łanowskiego.
144 
Hezjod, Prace i dni 296–297, przekład J. Łanowskiego.
194 Księga III

44. Doświadczenie Sodomitów145 jest wyrokiem na niegodziwców i nauczkę dla


uważnych. Gdy widzący wszystko Wychowawca, przed którym nie ukryje się
żaden występek, spojrzał na żyjących w wielkim zbytku i pogrążonych w rozwią-
złości, uprawiających zuchwale nieobyczajną rozpustę z chłopcami Sodomitów,
ów czujny strażnik spraw ludzkich nie pozostał na to obojętny. Pragnąc, byśmy
ich nie naśladowali i nakłaniając nas do swojej skromności, wystąpił przeciwko
owym grzesznikom, żeby ich haniebny bezwstyd nie rozpełzł się dalej. Postano-
wił więc zniszczyć Sodomę płomieniem, zsyłając na ową rozpustę zrazu nieco
ognia rozsądku146, aby owa nieukarana nieobyczajność nie otworzyła szeroko
bram do pogrążonych w zbytku. Słuszna kara, jaka spotkała Sodomitów, jest
obrazem mądrej troski o ludzi. Ci, co nie grzeszyli razem z ukaranymi, nie mogli
ponieść tej samej kary, co grzesznicy, gdyż nie popełniając występku, ustrzegli
się od cierpienia. Apostoł Juda147 mówi: „Pragnę, żebyście przypomnieli sobie,
że Bóg, który raz wybawił naród z Egiptu, następnie tych, którzy nie uwierzyli,
doprowadził do zguby; aniołów, tych, co nie zachowali swojej godności, ale
opuścili własne mieszkanie, spętanych wiekuistymi więzami zatrzymał w ciem-
nościach na sąd wielkiego dnia”.
45. Nieco zaś dalej, zgodnie z najlepszymi regułami nauczania, dodaje obraz
osądzonych148: „Biada im, bo drogą Kaina poszli i błędowi Balaama za zapłatę się
oddali, a w buncie Korego poginęli”. Tych, którzy nie są zdolni znieść wolności
przybranego synostwa, powściąga strach przed występkiem149. Stąd też karcenie
i groźby, żebyśmy lękając się kary, powstrzymywali się od grzechu. Mogą ci
przedstawić kary za upodobanie w zbytkach i za zamiłowanie do próżnej chwały,
jak i za brak opanowania. Mogą też powołać się na surową krytykę bogactwa,
w której Logos zapobiega strachem, by nie dopuszczać się niegodziwości150.

Rdz 19, 1–25.


145 

Jest to aluzja do stoickiej nauki Kleantesa o przenikającym duszę ogniu rozumnym. Cf.
146 

Cyceron, O naturze bogów II 15, 41. Podobnie Kobierce VII 34, 3.


147 
Jdt 5–6.
148 
Jdt 11.
149 
Podobne rozumowanie znajduje się w Kobiercach IV 42, 4.
150 
Cf. Łk 6, 24.
IX. Dlaczego należy korzystać z łaźni

IX. Dlaczego należy korzystać z łaźni

46. Czynię tu znowu dygresję151. Z łaźni należy korzystać z czterech powodów,


a więc dla czystości, ciepła, zdrowia, a wreszcie dla przyjemności. Należy tu
jednak wykluczyć zupełnie przyjemności bezwstydne. Kobiety winny korzystać
z łaźni dla oczyszczenia się i czystości, mężczyźni jedynie dla czystości. Co do
ciepła, to, jeśli można, należy innymi sposobami uśmierzać dokuczliwość chłodu.
Ciągłe kąpiele, osłabiając siły, szkodzą tężyźnie, często też powodują ocięża-
łość i gorsze samopoczucie. Ciało pije bowiem w pewien sposób, podobnie jak
drzewa, nie tylko ustami, ale całym sobą, a więc podczas kąpieli wszystkimi
porami. Dowód na to jest następujący. Odczuwając często pragnienie, gaszę je,
kiedy wejdę do wody. Kąpiel winna więc przynosić korzyść, a nie nadmiernie
osłabiać. Starożytni nazywali łaźnię prasą człowieka152, gdyż niszczy szybko
ciało i powoduje jego starzenie się. Podobnie jak z żelazem tracącym twardość
w wysokiej temperaturze. Potrzebujemy więc zanurzania się w chłodzie dla
zahartowania się.
47. Nie należy kąpać się przy każdej okazji, bo jeśli ktoś jest na czczo lub nazbyt
najedzony, winien unikać kąpieli. Trzeba też zwracać uwagę na wiek i porę roku,
gdyż, jak potwierdzają specjaliści, kąpiel nie jest dobra zawsze i dla wszystkich.
Winniśmy przestrzegać umiarkowania, do którego odwołujemy się zawsze w ży-
ciu jako do niezawodnego pomocnika. Nie należy też przeciągać pobytu w łaźni
ponad konieczność ani kąpać się ciągle, albo przychodzić do łaźni kilka razy

151 
Od uwag o luksusie i bogactwie.
152 
Pisze o tym jedynie Klemens.
196 Księga III

dziennie153, tak jak odwiedzamy agorę. Kąpiel w otoczeniu wielu niewolników


jest dowodem wynoszenia się. Ci, tak demonstrujący swój zbytek nie chcą
zrozumieć, że łaźnia jest w równym stopniu wspólna dla wszystkich. Przede
wszystkim jednak należy obmywać duszę, oczyszczając ją Logosem154, ciało
zaś od czasu do czasu, kiedy przylgnie do niego brud, czy też, kiedy jesteśmy
zmęczeni, a chcemy się odświeżyć. Pan mówi155: „Biada wam, uczeni i faryze-
usze, obłudnicy, bo podobni jesteście do grobów pobielanych, które z zewnątrz
wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa”.
48. Mówi156 też do nich: „Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy,
bo dbacie o czystość zewnętrznej strony kubka i misy, wewnątrz zaś są one
pełne brudu. Oczyść więc wnętrze kubka, żeby i jak z zewnątrz był czysty”.
Najlepszym oczyszczeniem duszy jest kąpiel duchowa, o której mówi proroc-
two157: „Pan obmyje brud synów i córek Izraela i oczyści krew rozlaną pośrodku
nich”. Chodzi o krew występku po zamordowaniu proroków. Logos wskazał
też na sposób tego oczyszczenia mówiąc, że dokona się ono „tchnieniem sądu
i tchnieniem pożogi”, bo do kąpieli ciała wystarcza sama woda, która znajduje
się często nawet na polach, gdzie nie ma łaźni.

153 
Historycy Cesarstwa Rzymskiego, Komodus 11.
154 
Chodzi o chrzest.
155 
Mt 23, 27.
156 
Mt 23, 25.
157 
Iz 4, 4, cytat niedokładny.
X. Żyjący zgodnie z Logosem niech popierają ćwiczenia
fizyczne

X. Żyjący zgodnie z Logosem


niech popierają ćwiczenia fizyczne

49. Chłopcom wystarcza gimnazjon, zwłaszcza jeśli jest przy łaźni158. Przeby-
wanie w gimnazjonach zaleca się także mężczyznom przed kąpielą. Młodym
wychodzi to na zdrowie, a u starszych stymuluje nie tylko zapał i daje możność
popisania się tężyzną fizyczną, ale łączy się również z troską o należyty stan
ducha. Jeśli jednak zdarza się, że ktoś rezygnuje z tych ćwiczeń, może znaleźć
inne i pożyteczne zajęcie. Nie potrzeba, by kobiety przymierzały się do trudu
ćwiczeń fizycznych, a już w ogóle, by brały udział w wyścigach. Niech za-
prawiają się w przędzeniu wełny, w tkaniu, a także, jeśli potrzeba, w pracach
kuchennych. Wypada też, by wychodziły chętnie ze swoich pomieszczeń do
różnych zajęć koniecznych. Nie przyniesie im więc wstydu, stanąć do pracy
w młynie. Będą wówczas miłe dla mężów, a nie ich zgryzotą. Zajmująca się
pożywieniem sprawi, że będzie miła mężowi i przyjdzie mu z pomocą. Jeśli
na dodatek własnymi rękoma zaścieli łoże i spragnionemu mężowi poda napój
i pożywienie, będzie to jej najpiękniejszą i rozsądnie zdrową gimnastyką. Taką
kobietę chwali Wychowawca, bo ta „wyciąga ręce do tego, co pożyteczne,
przykłada je do wrzeciona i otwiera dla biedaka, podając owoc żebrakowi”159.
Nie zawstydzi się, by współzawodniczyć w posłudze z Sarą160. Wyświadczy
przysługę wędrowcom. Wszak Abraham do niej powiedział161: „Prędko zaczyń

158 
Cf. D. Słupek, Sport i widowiska w świecie antycznym, Kraków – Warszawa 2010, s. 281
nn.: gymnasion.
159 
Prz 31, 19–20.
160 
Żona Abrahama.
161 
Rdz 18, 6.
198 Księga III

ciasto z trzech miar najlepszej mąki i zrób podpłomyki”. Pismo162 mówi też:
„Rachela, córka Labana163, nadeszła ze stadem owiec swego ojca”. To jednak
nie wszystko. Pismo dodaje: „Ona sama pasła owce swego ojca”.
50. Istnieją tysiące przykładów prostych ćwiczeń i pracy rąk, jakich dostarcza
Pismo. Jeśli jedni mężowie uczestniczą nago w zapasach lub grają w małą piłkę
na słońcu, to innym wystarcza spacer na wieś i powrót do miasta. Inni jeszcze
chwycą za motykę, a ta praca na roli będzie szlachetnym ćwiczeniem fizycznym.
Mało brakowało, a zapomniałbym o onym Pittakosie164, królu Mityleny, który
obracając kamieniem, wykonywał intensywne ćwiczenia. Dobrze jest również
czerpać samemu wodę i rąbać drwa na domowy użytek. „Jakub pasł stada Labana,
które ten mu zostawił”165, a jako znak królewski miał laskę z drewna styrakso-
wego, by tym drewnem zmieniać naturę na lepszą166. U wielu osób zdarza się,
że ćwiczenie fizyczne polega też na głośnym czytaniu167.
51. Co do zapasów, o których wspominaliśmy, to nie praktykuje się ich dla próż-
nej chwały zwycięstwa, ale dla wydzielania przez mężczyzn potu. Nie ćwiczy się
w nich zręczności i nie kładzie uwagi na ich widowiskowość, lecz na poprawność
walki i eksponowanie karku, rąk i torsu. Takie wytrwałe ćwiczenie jest męskie
i piękne samo w sobie, a także ukazuje szlachetną siłę i wspaniałe zdrowie. Inne
trudy sportowe świadczą często, że nie podejmują ich ludzie prawdziwie wolni168.
We wszystkim należy pilnować właściwej miary. Jak stosowne jest zwracanie
uwagi na ilość pożywienia, tak i ćwiczenie ponad miarę szkodzi, bo powoduje
zmęczenie i chorobę. Nie wolno jednak być leniwym i ociężałym. Kiedy zasta-
nawialiśmy się nad pożywieniem169 i stwierdziliśmy, że jak nie należy odżywiać
się smakołykami i pokarmami łakomczuchów, tak też i przeciwnie właściwe jest
unikanie diety przesadnej. Przestrzegajmy tej, mieszczącej się między skrajno-
ściami, rozsądnej, odpowiedniej i wolnej z jednej strony od zbytku, z drugiej
od nadmiernych ograniczeń.

162 
Rdz 29, 9.
163 
Teść Jakuba.
164 
Pittakos (około 648–569 przed Ch.), władca Mityleny, zaliczany do Siedmiu Mędrców.
O tej jego czynności mówi DL I 81.
165 
Rdz 30, 36–40.
166 
Laską tą rozdzielał w stadzie zwierzęta lepsze od słabszych. Rdz 30, 37–42.
167 
Ponieważ wielu uczniom czytali głośno niewolnicy, ćwiczenie to było ze wszech miar
pożyteczne.
168 
Cf. Platon, Prawa 796 A D.
169 
III 27.
X. Żyjący zgodnie z Logosem niech popierają ćwiczenia fizyczne 199

52. A zatem, jak już powiedziałem170, prostym gimnazjonem jest samowystarczal-


ność, a więc zakładanie sobie samemu sandałów, obmywanie nóg i nacieranie się
oliwą. Rewanżowanie się komuś takim masażem jest ćwiczeniem wspólnotowej
sprawiedliwości, podobnie jak czuwanie przy chorym przyjacielu nie mogącym
samemu sobie poradzić i wymagającym opieki. Pismo171 mówi, że i „Abraham
podaje trzem mężom posiłek pod drzewem i stoi przy nich, kiedy oni jedli”.
Podobnie rzeczą piękną jest rybołówstwo, jak w przypadku Piotra172 i spożytko-
wania czasu wolnego zgodnie z Logosem na zajęcia konieczne. Jeszcze lepsze
są połowy, którymi Pan obdarował swego ucznia, pouczając go, by łowił ludzi
niczym ryby w wodzie173.

170 
III 49.
171 
Rdz 18, 8.
172 
J 21, 3 nn.
173 
Mt 4, 19.
XI. Zwięzłe podsumowanie zasad dotyczących najlepszego
sposobu życia

XI. Zwięzłe podsumowanie


zasad dotyczących najlepszego sposobu życia

53. Nie należy wykluczać zupełnie noszenia złotej biżuterii i delikatnych szat,
tylko okiełznać ów irracjonalny pociąg, by nie prowadził swą swobodą na drogę
nieobyczajności. Wiodące do przesytu wyrafinowanie jest zdolne swawolić i sta-
wać dęba, by zrzucić z siebie Wychowawcę – woźnicę, który trzymając z daleka
lejce, prowadzi tego ludzkiego konia w bezpieczne miejsce, to znaczy tę niero-
zumną część duszy, zdziczałą na punkcie przyjemności i nagannych pragnień,
drogich kamieni, złota i barwnych szat oraz wszelkiego innego zbytku174. Ci niech
mają przede wszystkim na uwadze tę świętą myśl175 : „Postępowanie wasze wśród
pogan niech będzie dobre, aby przyglądając się dobrym uczynkom, wychwalali
Boga w dniu nawiedzenia za to, w czym oczerniali was jako złoczyńców”.
Wychowawca pozwala, byśmy korzystali z szat skromnych i, jak to już
powiedziałem, białych, żebyśmy przyzwyczaili się do tego, co jest naturalne,
nie zaś sztuczne. Winniśmy też oddalać od siebie wszystko, co kłamliwe i co
uwłacza prawdzie, kierując się ku właściwej jej prostocie i naturalności. Sofo-
kles176, ganiąc zniewieściałego młodzieńca, mówi:

Kobiecym strojem ty wyróżniasz się.

Jak stosowny strój przystoi żołnierzowi, marynarzowi i urzędnikowi, tak też i roz-
sądnemu człowiekowi. Niech będzie więc prosty, niech wygląda godnie i schludnie.

174 
Aluzja do Platona Faidros 246 A nn.
175 
1 P 2, 12.
176 
Fragm. 702, TGF Nauck.
XI. Zwięzłe podsumowanie zasad dotyczących najlepszego sposobu życia 201

54. Tak więc i w Prawie177 nakaz ustanowiony przez Mojżesza dotyczący trądu
odsuwał jako nieczyste wszystko to, co ma plamy i jest podobne do barwnych
łusek węża. Tego, kto nie jest już przez dłuższy czas upstrzony różnymi plamami,
lecz wszędzie, bo od czubka głowy aż do stóp jest biały, uważa za czystego,
abyśmy przez taką zmianę na ciele, a i usunąwszy brudne doznania umysłu,
cieszyli się jasnym i wyraźnym blaskiem prawdy. Najmądrzejszy Platon, idąc
także i w tym względzie za Mojżeszem178, pochwala taki materiał, od którego nic
wspanialszego nie przystoi skromnej kobiecie, mówiąc:179 „Przystoi, żeby bielą
lśniło wszystko. Barwić nie należy niczego oprócz przedmiotów służących jako
strój wojenny”. Biel odpowiada ludziom miłującym pokój i światło.
55. Jak przeto znaki świadczą z bliska o jakimś zjawisku i wskazują na jego ist-
nienie, jak więc dym o ogniu, dobra cera i regularny puls o zdrowiu, tak też i strój
świadczy o naszym usposobieniu. Rozsądek jest czysty, jasny i prosty, ponieważ
jasne usposobienie jest zadatkiem czystego życia, w którym nie ma miejsca dla
ludzi złych. Prostota pozwala unikać tego, co zbędne. Solidna, a przede wszyst-
kim niegremplowana szata chroni ciepło w ciele nie dlatego, żeby się ono w niej
zatrzymywało, ale dlatego, że ona zatrzymuje je w ciele, nie pozwalając mu,
by z niego wyszło. Jeżeli zaś coś już z niego przeniknie, zatrzymuje to w sobie.
Tym ciepłem ogrzewa, oddając je znowu ciału, co jest szczególnie użyteczne
zimą180. Taka szata jest prosta w użyciu. Odrzucając łatwo wszystko, co zbędne,
pozwala żyć w zgodzie z rozumem, a więc zdrowo i szczęśliwie.
56. Kobieta niech nosi szatę skromną i poważną, bardziej wszak delikatną od
męskiej, nie całkiem bezbarwną, ale też nie rzucającą się zbytnio w oczy. Niech
będzie ona stosowna do wieku, twarzy, miejsca, okazji i zwyczaju. Boski Apo-
stoł181 daje nam zaiste doskonałą radę: „Przyobleczcie się w Jezusa Chrystusa
i nie troszczcie się zbytnio o ciało, dogadzając pożądliwościom”. Rozum zabra-
nia gwałcić naturę przekłuwaniem końców uszu. A dlaczego nie nozdrzy? Tak
wypełniłoby się to, co zostało napisane182: „Czym w ryju świni złota obrączka,
tym piękna kobieta bez rozsądku”.
Krótko mówiąc, jeśli decyduje się upiększać złotą biżuterią, będąc sama
mniej warta od złota, nie jest jego panią. Czyż nie szpeci bardziej uważać, że

177 
Kap 13, 12–17.
178 
Klemens uważał, że Platon był uczniem Mojżesza.
179 
Platon Prawa XII 956 A, przekład M. Maykowskiej.
180 
Podobnie pisze Plutarch, O cnocie i wadzie 100 B C.
181 
P 13, 14.
182 
Prz 11, 22.
202 Księga III

jest się brzydszą i gorszą od lidyjskiego piasku?183 Jak bowiem złoto byłoby bru-
dzone ryjem świni, która grzebie w odpadkach, tak samo pyszniące się zbytkiem
rozpustne kobiety hańbią piękno brudem zmysłowych doznań.
57. Nasz Wychowawca daje im złoty sygnet. Nie służy on wszak ku ozdobie, ale
dla oznaczenia, co wymaga ochrony w domu, który się prowadzi. Jeśli wszyscy
w nim mieszkający byliby uczniami Wychowawcy, a więc na równi sprawie-
dliwi, nie trzeba byłoby żadnej pieczęci. Skoro jednak tak nie jest i zdarzają się
niegodziwi, potrzeba takowych.
Bywają sytuacje, w których należy odstąpić od zasad. W przypadku tych,
które nie mają szczęścia, by wyjść za męża odpowiedniego, wypada zgodzić
się na małżeństwo z rozsądku. Radą dla nich niech będzie szacunek dla tych
mężów. Nie chciałbym, by one dbały zbytnio o swój wygląd zewnętrzny, lecz by
wpływały na nich czystą miłością małżeńską, która jest najlepszym i najskutecz-
niejszym środkiem. Zważywszy jednak, że mężowie ulegają często nastrojom,
wypada, by słuchali żon, jeśli chcą postępować rozsądnie, te zaś niech łagodzą
dobrotliwie ich niemądre porywy i zapędy.
58. Podobnie jak przycina się skrzydła fruwającym ptakom domowym184, tak
też należy uszczuplić zbytkowne bogactwo kobiet powodujące próżną pychę
i pociąg do czczych przyjemności. Nimi zachęcone i uskrzydlone uciekają od
małżeństwa. Dlatego też należy dbać o przyzwoitość kobiet i powstrzymywać
je mądrym wstydem, by z powodu pychy nie uciekały przed prawdą. Jest rzeczą
piękną, by mężowie ufający swoim żonom powierzali im troskę o dom jako
przydanym im w tym powiernicom.
Jeśli się zdarzy, że my zajmujemy się sprawami obywatelskimi, czy też
pochłaniają nas jakieś zajęcia na wsi, znalazłszy się wówczas z dala od domu,
pieczętujemy coś dla bezpieczeństwa. Nasz Wychowawca daje nam w takich wy-
padkach jedyny sygnet. Należy więc odrzucić wszelkie inne pierścionki, skoro,
jak mówi Pismo185: „Dobre wychowanie jest dla rozumnego jak złota ozdoba”.
Moim zdaniem, kobiety obwieszone złotem boją się, że jeśli któraś zostanie go
pozbawiona, będzie uchodziła za niewolnicę. Szlachetność prawdy, jaka znaj-
duje się z natury w pięknej duszy, nie rozsądza na podstawie sprzedaży i kupna,

183 
O złotym piasku spławianym z góry Tmolos mówi Herodot I 93.
184 
Cf. Plutarch, Dialog o miłości erotycznej 752 F: „...rozsądni ludzie sami pozbywają się
lub ograniczają majątki żon, jakby podcinając im lotki, które je czynią rozpieszczonymi, płochy-
mi, niestałymi i próżnymi, tak że nieraz, wzbiwszy się z powodu nich w pychę, ulatują sobie”,
przekład Z. Abramowiczówny.
185 
Syr 21, 21.
XI. Zwięzłe podsumowanie zasad dotyczących najlepszego sposobu życia 203

czy ktoś jest niewolnikiem, ale ma na względzie nikczemny sposób myślenia.


Nie wypada, by się jedynie wydawało, że jesteśmy wolni, gdyż mamy nimi być
rzeczywiście jako wychowywani przez Boga i adoptowani jako Jego dzieci.
59. Należy podkreślić, że cała nasza postawa, ruchy, kroki, ubiór i w ogóle życie
powinny być godne człowieka wolnego. Nie uchodzi więc mężczyznom, by nosili
sygnet na przegubie palca, co przystoi kobietom, lecz na małym palcu186 i nie
zsuwali go do jego nasady. W ten sposób ręka będzie wyglądała godnie podczas
wszystkich naszych czynności, a i sygnet przytrzymywany znajdującym się
stawem łatwo się nie zsunie. Znakiem sygnetu187 niech będzie u nas gołąb, ryba,
płynący spokojnie statek, czy też lira, której używał Polykrates188, albo i kotwica,
jaką Seleukos189 wygrawerował jako emblemat. Jeśli ktoś jest rybakiem, niech
pamięta o Apostole i dzieciach uratowanych wodą190. Nie należy odciskać postaci,
którym nie godzi się okazywać szacunku, a także grawerować miecza i łuku,
skoro zabiegamy o pokój191, a i pucharów, jako że mamy być wstrzemięźliwi.
Wielu bezwstydników umieszcza w sygnetach wizerunki swoich kochanków lub
nałożnic, by poprzez ciągłe wspominanie rozpusty nie móc oddalić od siebie
tych erotycznych uniesień.
60. To sądzę na temat włosów. Głowa powinna być ostrzyżona, chyba że ktoś ma
włosy kędzierzawe. Broda może być kosmata. Kosmyki włosów niech jednak nie
spadają zbytnio z głowy, tworząc loki, jak to bywa u kobiet. Broda mężczyzny
winna być piękna. Jeśli ktoś ją strzyże, nie powinien robić tego całkowicie, gdyż
jest to przykry widok. Ostrzyżona aż do samej skóry wydaje się być z powodu
swojej gładkości po depilacji. Psalmista192, ciesząc się długą brodą, mówi o „wy-
bornym olejku, co spływa na brodę, brodę Aarona”. Tym powtórzeniem słowa
‘broda’ chwali piękno oblicza, któremu nadał połysk olejek Pana.
61. Bywa, że należy strzyc się nie ze względu na elegancję, ale dla wygody, a więc
by zbyt długie, opadające włosy nie przeszkadzały oczom, podobnie jak i przycinać

186 
U Petroniusza, Uczta Trymalchiona 32; ma on olbrzymi pierścień na małym palcu lewej
ręki.
Są to symbole chrześcijańskie.
187 

Herodot III 41 mówi jedynie o drogim sygnecie Polykratesa nie wspominając, by przed-
188 

stawiał on lirę.
189 
Chodzi o generała Aleksandra Wielkiego. Szczegół ten przekazuje Justyn w Historiach
Filipińskich, Pompejusz Trogus XVI 4, 4.
190 
Chodzi o św. Piotra i chrzest.
191 
Ps 33, 16: „szukaj pokoju i idź za nim”.
192 
Ps 132, 2.
204 Księga III

uniemożliwiające jedzenie wąsy. Nie powinno się tego czynić ostrzem, gdyż nie
jest to wytworne, lecz podwójnymi nożykami, jakie ma fryzjer. Zarost, który nie
przeszkadza, należy zostawić w spokoju, gdyż przydaje on twarzy szlachetności
i wzbudza powagę. Wygląd powstrzymuje wiele osób od grzechu, gdyż pozwala je
łatwo rozpoznać. Tym, którzy chcą grzeszyć skrycie, zależy na maskowaniu swego
wyglądu i znaków rozpoznawczych. Zatopieni w tłumie, jako nierozpoznawalni,
dopuszczają się występków, radzi, że mogą to czynić bezwstydnie.
62. Brak włosów na głowie wskazuje nie tylko na powagę takiego człowieka,
ale też sprawia, że jego czaszka staje się odporna, przyzwyczajając się zarów-
no do chłodu, jak i do gorąca. Zapobiega bowiem wielu wynikającym z nich
szkodom, jakimi fryzura, podobnie jak wchłaniająca wszystko w siebie gąbka,
atakuje mózg, niszcząc go nadmierną wilgocią.
Kobietom wystarcza zmiękczyć włosy i spiąć je na szyi klamrą. Taką gładką
fryzurę cechuje szlachetne piękno. Wszystkie doczepiane warkocze uchodzą
u heter, podobnie jak i loki, które jedynie szpecą i niszczą włosy, gdyż trzeba
zręcznie wyskubywać zbędne. Takie kobiety nie dotykają swojej głowy w oba-
wie, by nie zburzyć fryzury, a i sen sprawia im sporo kłopotu, bo mogą uszkodzić
nieświadomie uczesanie.
63. Bezwzględnie należy odrzucić używanie dodatków z cudzych włosów.
Ze wszech miar bezbożne jest też nakładanie peruk, gdyż jest ubieraniem się
w włosy trupów. Na kogo kapłan nakłada rękę? Kogo błogosławi? Wszak nie na
elegancką kobietę, ale na cudze włosy i na cudzą głowę193. Jeżeli „głową każdego
mężczyzny jest Chrystus, mężczyzna zaś jest głową kobiety”194, dlaczego nie
miałoby być bezbożnością, gdy kobiety dopuszczają się podwójnego grzechu?
Fałszywą fryzurą oszukują bowiem mężów, ale znieważają też bezwzględnie
Pana, gdyż zdobiąc się kłamliwie na wzór heter obrażają prawdziwie piękną
głowę. Nie należy też farbować włosów i zmieniać ich koloru, kiedy są siwe.
Również nie wypada ubierać się pstrokato i ukrywać zaawansowanego i godne-
go szacunku wieku. Należy wręcz demonstrować ów Boży przywilej, by uczyć
młodych szacunku. Często bowiem zdarza się, że kiedy wśród rozbrykanych
pojawia się siwa głowa, to podobnie jak nauczyciel, powstrzymujący ich uspo-
kajającym blaskiem swego spojrzenia, skłania owe młodzieńcze namiętności
do opamiętania.

193 
Brak zrozumienia dla peruk był u pisarzy wczesnochrześcijańskich powszechny. Cf.
Tertulian, O strojeniu się kobiet 7, 10.
194 
1 Kor 11, 3
XI. Zwięzłe podsumowanie zasad dotyczących najlepszego sposobu życia 205

64. Kobiety niech też nie smarują twarzy wyrafinowanymi, oszukańczymi


kosmetykami. Pokażemy im rozsądny sposób upiększania się. Najlepszym
i właściwym pięknem jest uroda duszy, jak to wielokrotnie dowodziłem. Dusza
jest wtedy ozdobiona Duchem Świętym i żyje w blasku jego promieni, strojna
sprawiedliwością, rozsądkiem, męstwem, umiarkowaniem, umiłowaniem dobra
i wstydem. Nigdy nie widziano szlachetniejszych od nich kolorów. Dopiero
później należy ćwiczyć piękno cielesne, to jest harmonię i proporcje członków
oraz zdrowy wygląd. Troska o nie polega właśnie na zdrowiu, gdyż ono pro-
wadzi do prawdziwie pięknej sylwetki, która jest zgodna z urodą, jaką dał nam
Bóg. Najlepiej więc upiększa odpowiednie z wymogami natury umiarkowanie
w piciu i należyta dieta. Ich rezultatem jest to, że ciału towarzyszy nie tylko
zdrowie, ale że staje się ono również piękne. Element ognia decyduje o jego
połysku i blasku, wilgoć daje mu odcień jasny i przyjemny, element suchy siłę
i moc, wreszcie zaś z powietrza bierze się prawidłowy oddech i równowaga195.
Wszystko to ozdabia harmonijny i piękny posąg Logosu. Piękno jest swobod-
nym kwiatem zdrowia. Zdrowie odnosi się do wnętrza ciała, podczas gdy jego
uroda lśni na zewnątrz.
65. Zwłaszcza regularny i zdrowy tryb życia, zmuszając ciała do wysiłku, wpływa
na ich szlachetną i trwałą urodę, ponieważ wysiłek wyciąga z nich sam przez
się wilgoć i zimne powietrze. Kanałem tego jest ciepłota wywołana ruchem.
Ta wydobywa tę wilgoć tak, że rozgrzana paruje ona z ciała, gdzie pozostawała
jako nadwyżka pożywienia. Dzieje się to więc dla zachowania należytej ilości
wilgoci w ciele i zredukowania w nim zbytku pokarmu. Przede wszystkim w ten
właśnie sposób wyzbywamy się pożywienia. Kiedy ciało pozostaje w bezruchu,
pożywienie nie jest przetrawiane, lecz wydalane, podobnie jak wyrzucamy nie-
wypieczony chleb pochodzący z chłodnego pieca albo cały, albo też jego środek.
Jest oczywiste, że ci, którzy pochłaniają więcej niż potrzeba, mają też obfitszy
mocz i kał, podobnie jak i inne wydzieliny, a więc i pot, gdyż ich pożywienie
nie zostało przetrawione w całości, ale jedynie jego część została wydalona
jako zbędna.
66. Kiedy nadmiar w organizmie zaatakuje genitalia, wówczas rodzi się rozpusta.
Zapobiegać temu trzeba odpowiednimi ćwiczeniami, by się go pozbyć, gdyż
przesyca on piękno czerwienią.

Klemens odwołuje się tu do nauki o czterech elementach, z których składa się ciało. Wiele
195 

miejsca poświęcił jej w swych pismach Galen.


206 Księga III

Jest rzeczą niestosowną, że ci, którzy są „na obraz i podobieństwo Boże”196,


nie szanując swego wzoru pochodzącego z góry, oddają się ludzkiej kosmetyce
przedkładając tę oszukańczą sztukę nad Boży akt stwórczy. Boski Wychowaw-
ca poleca, by kobiety, pokazując się „w skromnie zdobnym odzieniu, niech się
przyozdobią skromnością i umiarkowaniem”197. „Niech będą poddane swoim
mężom, aby nawet wtedy, gdy niektórzy z nich nie słuchają Słowa, bez nauczania,
przez postępowanie żon zostali zdobyci dla wiary, gdy będą się przypatrywali
waszemu pełnemu bojaźni postępowaniu. Ich ozdobą niech będzie nie to, co na
zewnątrz, uczesanie włosów i złote pierścienie, ani wkładanie sukien, ale ukryty
w sercu człowiek, w nienaruszonym spokoju i łagodności ducha, który jest tak
cenny wobec Boga”198.
67. Praca dodaje kobietom szlachetnego piękna, gdyż ćwiczy ich ciało, przy-
strajając je tym trudem. Z niej bierze się piękno, którego nie przygotowują inni.
Kobieta rozsądna, potrzebując rzeczy pięknych, wykonuje je lub tka swoimi
rękoma. Nie uchodzi, by kierujące się prawem Bożym kobiety pokazywały się
w strojach kupowanych na rynku, ale w tych, jakie wykonały same w domu199.
Najpiękniejszym dziełem jest to, w które pani domu potrafi ubrać siebie i męża
i które sama wykonała. Dla wszystkich jest ona powodem dumy, bo dzieci chlubią
się matką, mąż żoną, a ona jest rada każdemu. Każdy więc cieszy się w Bogu.
Jednym słowem: „Mężna kobieta jest skarbem cnoty. Ta nie jada chleba lenistwa,
na języku jej prawo jałmużny. Ona też otwiera usta z mądrością, powstają sy-
nowie, by uznać jej szczęście”. Nasz święty Logos mówi też ustami Salomona:
„Pochwalił ją jej mąż. Pobożną bowiem żonę należy zwać bogobojną.
Niech wychwala bojaźń Bożą”200. A gdzie indziej: „Koroną męża jest dzielna
żona”201.
68. Należy też baczyć szczególnie na wygląd, spojrzenie, sposób poruszania się
i głos. Nie wypada, by niektóre naśladowały komediowe aktorstwo i pełne eks-
presji gesty tancerzy, by zachowywały się w rozmowie tak, jakby występowały
na scenie, by uciekały się do zbyt omdlewających ruchów, miękkich kroków,
modulowanego głosu i wyzywających spojrzeń. Wszystko to ma wabić do roz-

196 
Rdz 1, 26.
197 
1 Tm 2, 9.
198 
1 P 3, 1–4.
199 
Jest to aluzja do pochwały kobiety w Prz 31. Juvenalis VI 289 też zaleca, by miała: „krótki
sen, pracę, ręce omotane w wełnę”, przekład J. Sękowskiego.
200 
Oba te cytaty pochodzą z Prz 31, 25–30.
201 
Prz 12, 4.
XI. Zwięzłe podsumowanie zasad dotyczących najlepszego sposobu życia 207

koszy. „Bo miód wycieka z warg rozpustnej żony, podniebienie jej gładkie jak
olej, lecz w końcu będzie gorzka niby piołun i ostra jak miecz obosieczny. Jej
nogi zstępują do śmierci, do Hadesu zdążają jej kroki”202.
Szlachetny Samson203 uległ rozpustnej kobiecie i głowę ostrzygła mu ta inna.
Jeszcze inna uwodziła Józefa204. Owa wyuzdana Egipcjanka została wszak po-
konana i skrępowana skromność okazała się silniejsza od bezwstydnej swobody.

69. To powiedzenie wydaje się wyjątkowo trafne:

Całkowicie mi obca jest ta cała sztuka:


szeptać i spacerować drobnym krokiem, szyję
wykręciwszy w sposób zupełnie dziwaczny -
jak inni zniewieścialcy, których często gęsto
widzę w mieście, jak chodzą wyżywicowani205.

Należy unikać bezwzględnie damskich ruchów, wyzywającej wytworności i stroj-


ności. Zniewieściałość gestów podczas spacerów, rozwiązły chód, jak mówi Ana-
kreont206, świadczą, moim zdaniem o rozpuście. W innej komedii padają słowa:

Czas najwyższy porzucić ślady rozpusty i rozpasania207.

Ślady bezwstydu nie opierają się na prawdzie. Nie kierują ku niej dróg życia.
Koleiny rozpusty są niebezpieczne i zwodnicze. Należy też baczyć szczególnie
na wzrok, boć łatwiej potknąć się oczyma niż nogami208.
70. Pan ma na tę dolegliwość proste lekarstwo zalecające słowami: „Jeśli więc
twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je”209 zlikwidowanie dolegliwości
od fundamentu. Prowokujące spojrzenia i puszczanie oka są dawaniem sygnału,
a więc niczym innym, jak popełnienie rozpusty wzrokiem, który wyzywa na
odległość. Od oczu bowiem zaczyna się zepsucie całego ciała. „Oko oglądające

202 
Prz 5, 3–5.
203 
Sdz 14, 15–17; 16, 17–19. Chodzi tu o Dalilę, drugą żonę Samsona.
204 
Rdz 39, 7–30. Chodzi tu o żonę Putyfara, która chciała nakłonić do grzechu niewinnego
Józefa.
205 
CAF III fragm. 339 adesp., przekład K. Bartol. Żywicy lub smoły używano do depilacji.
206 
Fragm. 168 (Bergk).
207 
CAF III 622 adesp. Słowa nieznanego bliżej komika.
208 
Powiedzenie Zenona przekazane przez DL VII 26.
209 
Mt 5, 29.
208 Księga III

rzeczy piękne raduje serce”210,to znaczy, że ci, którzy są zdolni pięknie patrzeć,
przeżywają zadowolenie. „Kto okiem mruga podstępnie, sprawia ludziom cier-
pienie”211. Dlatego też przedstawia się zniewieściałego Sardanapola212, kró-
la Asyryjczyków, siedzącego gnuśnie na łożu i gremplującego purpurę, który
przewracał przy tym białkami oczu. Kobiety czyniące swoimi oczyma podobnie
deklarują się jako rozpustnice. Pismo Święte mówi, że „światłem ciała jest
oko”213, bo dzięki niemu w odblasku zewnętrznym ukazuje się wnętrze człowieka.
„Bezwstyd kobiety można poznać po podnoszeniu oczu”214.
71. „Zadawajcie więc śmierć temu, co jest w człowieku przyziemne, a więc
rozpuście, nieczystości, lubieżności, złej żądzy i chciwości, która jest bałwo-
chwalstwem. Przez nie nachodzi gniew Boży”215. Tak woła Apostoł, a my roz-
palamy bezwstydnie nasze żądze. Niektóre kobiety, żując gumę i chodząc tam
i z powrotem, pokazują zęby przechodniom. Inne grzebią sobie we włosach
noszonymi z sobą szpilkami, jakby nie miały palców, przy czym chełpią się tym,
że zostały wykonane z szyldkretu, kości słoniowej, czy też innego, martwego
zwierzęcia. Jeszcze inne, jakby pokryte egzemą, by przypodobać się tym, którzy
na nie patrzą, nakładają na swoje twarze barwne kosmetyki. Pismo mówi ustami
Salomona216: „Taka kobieta jest bezczelna i nie zna, co to wstyd. Przy bramie
domu wysiada na krześle, by wołać na przechodzących, na tych, co prosto idą
swą drogą”. Jej wygląd i sposób bycia mówią jasno: „Niech zboczy tu niedo-
świadczony. Przyjemna jest woda kradziona, chleb ukradziony jest smaczny”.
Tak określa uwodzicielską Afrodytę.
72. Korzystając z tych słów, Pindar z Beocji217 mówi: „Słodkie jest utrapienie,
jakie kradnie cypryjska bogini”. Biedak nie myśli o tym, że przy niej giną jej
goście i że spotka ją w głębiach Hadesu. „Zawróć, mówi Wychowawca218, abyś
tam nie przebywał i nie kieruj na nią wzroku! Wówczas będziesz mógł przedostać

210 
Prz 15, 30.
211 
Prz 10, 10.
212 
Ten król asyryjski z IX wieku przed Ch. był w starożytności przysłowiowym przykładem
zniewieściałego mężczyzny. Cf. Ktezjasz, fragm. 20 u Atenajosa XII 528. Pisze o tym K. Głom-
biowski, Ktezjasz z Knidos, grecki historyk perskiej monarchii Achemenidów, Gdańsk 1981,
s. 154 nn.
213 
Mt 6, 22.
214 
Syr 26, 9.
215 
Kol 3, 5–6.
216 
Prz 9, 13–17.
217 
Fragm. 217 (Snell). Pindar znał też Pismo Święte!
218 
Parafraza Prz 9, 8.
XI. Zwięzłe podsumowanie zasad dotyczących najlepszego sposobu życia 209

się przez obcą wodę i przejść przez Acheront”219. Dlatego też Pan ostrzega usta-
mi Izajasza220: „Ponieważ się wbiły w pychę córki syjońskie, ponieważ chodzą,
wyciągając szyję i rzucając oczyma, ponieważ chodzą wciąż drepcząc i dzwonią
brzękadełkami u swych nóg, przeto Bóg poniży córki syjońskie i odbierze im
krasę”. Krasą będzie dla nich brzydota.
73. Uważam też, że służące idące w orszaku swoich pań po ich lewicy, czy też za nimi
nie powinny nieprzyzwoicie plotkować, ani robić bezwstydnych gestów, lecz mają
zachowywać się przystojnie. Komik Filemon221 wygłasza z naciskiem tę naganę:

Idąc widzę,
że ładna służąca towarzyszy z tyłu wolnej pani,
a pewien człowiek wychodzący zza pomnika Platejczyków
patrzy na nią pożądliwie.

Rozpasanie służącej szkodzi pani, gdyż ta, przyzwalając na rzeczy mniejsze, nie
zwraca później uwagi na większe i godząc się na bezwstyd nie zdaje sobie spra-
wy, że jest lekceważona. Pobłażanie służącym jest potwierdzeniem przysłowia:
„jaka pani, taki pies”, które można też odwrócić.
Podczas spaceru należy oddalić od siebie wszelkie wzburzenie i zamiast
niego zachowywać się godnie i spokojnie. Krok nie ma być zbyt powolny, nie
wypada przyglądać się osobom mijanym, a jeśli już na kogoś patrzymy, to tak
jakby był na scenie. Nie należy pokazywać nikogo palcem. Żadna z towarzy-
szących nam osób nie powinna też wbiegać pod górę, jak to widzimy u osób
zniewieściałych, chcącym się wszak popisać dobrym zdrowiem, choć są słabego
ducha. Człowiek szlachetny nie ma też okazywać żadnych oznak gnuśności
zarówno na twarzy, jak i na całym ciele.
74. Ani w ruchach ani w całej postawie nie powinny dawać znać o sobie bezwstyd
i zniewieścienie. Ktoś zdrowy nie powinien też posługiwać się niewolnikami jak
jucznymi zwierzętami. Piotr222 zwraca się do nich: „Z całą bojaźnią będziecie
poddani przełożonym nie tylko dobrym i łagodnym, ale również i twardym”.
Panom przeto przystoi bezstronność, wielkoduszność i wyrozumiałość.
„Na koniec zaś bądźcie wszyscy jednomyślni, współczujący, pełni braterskiej

219 
Klemens posługuje się tekstem Septuaginty, gdzie jednak nie występuje Acheront, tylko
„obca rzeka”.
220 
Iz 3, 16–17.
221 
CAF II 124.
222 
1 P 2, 18.
210 Księga III

miłości, pogodni i pokorni, abyście odziedziczyli błogosławieństwo”223. Pięk-


ny i wdzięczny obraz młodzieńca wydaje się kreślić Zenon224, tak go rzeźbiąc:
„Niech ma czystą twarz, niech nie marszczy brwi, niech nie patrzy bezczelnie
ani wyzywająco, szyja jego niech będzie prosta, członki nie wiotkie, lecz wy-
gimnastykowane i napięte, barwa głosu zgodna z tym wszystkim. Niech też
rozumie to, co mówi. Jego postawa i ruchy niech nie sprawiają żadnej nadziei
rozpustnikom. Niech odznacza się wstydem i męskością i niech nie ma do niego
przystępu nuda sklepów z perfumami, złotników, sprzedawców wełny i innych
handlarzy, gdzie spędzają czas różni wyzywająco ubrani podobni do ladacznic
wysiadujących w domu publicznym”.
75. Również i mężczyźni siedzący u rozplotkowanych fryzjerów, a także spę-
dzający czas w oberżach i u kramarzy, paplając polują na te z przechodzących
kobiet, które się zatrzymują. Przeklinając, prowokują wiele z nich do śmiechu.
Należy się wystrzegać gry w kości, jak i drogiego hazardu, któremu wielu lubi
się oddawać. Tak tracącym czas podsuwa to wszystko rozrzutność rozpasania.
Początkiem tego jest wszak bezczynność. Ktoś taki będzie kochał rzeczy bezu-
żyteczne, obce prawdzie i radość sprawi mu jedynie własna szkoda. Jego sposób
życia będzie odpowiadał jego mentalności. Jest oczywiste, że pożytek przynosi
jedynie obcowanie z ludźmi dobrymi. Mądry Wychowawca przestrzega ustami
Mojżesza, że przebywanie z podłymi plami, jak w wypadku świń. Dlatego za-
bronił staremu ludowi spożywać wieprzowinę225 oznajmiając też, że wyznawcy
Boga nie powinni łączyć się z ludźmi nieczystymi. Ci bowiem, na podobieństwo
świń, odczuwają przyjemność w doznaniach cielesnych, a więc w brudnym
pożywieniu, nieprzyzwoitym łechtaniu się i bezwstydnym pocieraniu, co jest
zgubną rozkoszą Afrodyty. Mówi też, że nie wolno im spożywać „kani, ptaków
szybko latających, ani orłów”226. „Nie będziesz się też zbliżał do tych, którzy
żywią się schwytanym ptactwem”227. To, co mówi w innych sprawach, może
mieć też sens alegoryczny.
76. Z kim więc należy przestawać? [Wychowawca] odpowiada alegorycznie, że
ze sprawiedliwymi. Każde stworzenie „o rozdzielonym kopycie i które przeżu-
wa”228 jest czyste, ponieważ rozdzielone kopyto oznacza bezstronność przeżu-

223 
1 P 3, 8–9.
224 
SVF I 246 (Arnim).
225 
Kap 11, 7.
226 
Kap 11, 13–14. Chodzi o Żydów.
227 
Listy Barnaby X 4.
228 
Kap 11, 3.
XI. Zwięzłe podsumowanie zasad dotyczących najlepszego sposobu życia 211

wającą dostarczany jej pokarm sprawiedliwości. Jest nim Logos, który przenika
do nas z zewnątrz poprzez nauczanie w podobny sposób jak pokarm i kieruje
się dalej do naszej rozumnej pamięci, gdzie zostaje przetrawiony przez intelekt.
Człowiek sprawiedliwy, mający w swoich ustach Słowo (Logos) trawi pokarm
duchowy, przez co zostaje zachowana równowaga sprawiedliwości uświęcająca
teraźniejszość i skierowana ku przyszłości229.
Wychowawca nie prowadzi nas na widowiska teatralne, gdyż bez wątpienia
stadiony i teatry można nazwać siedliskiem zarazy230. Tu też należą bezwstyd-
ne zgromadzenia, jak to, które zaparło się Sprawiedliwego231 i stąd jest ono
przeklęte. Są one pełne wszelkiego nieporządku i nieprawości, a także stają się
powodem do nieprzystojności, zwłaszcza kiedy spotykają się na nich mężczyźni
z kobietami.
77. Są to miejsca jawnej swawoli. Pożądliwe spojrzenia sprawiają, że rozgrzewa-
ją się chuci, a i oczy rozpalają się miłosnymi żądzami, kiedy patrzą na sąsiadów
zbyt swobodnie i prowokująco232. Winny być zakazane wszelkie spektakle i po-
pisy muzyczne pełne błazeństw i czczej paplaniny. Jakiegoż to bezwstydu nie
pokazuje się w teatrach! Czy jest jakieś nieobyczajne słowo, którego nie wypo-
wiedzą żartownisie? Ucieszeni tą nieprawością widzowie starają się naśladować
ją w domu. Są też jednak tacy, co nie dają się temu omamić i powściągliwi nie
ulegają owym tanim przyjemnościom. Jeżeli jacyś ludzie powiedzą, że należy
brać udział w tych zabawach dla dobrego nastroju, odeprę, że nie są to mądre
decyzje miast popierających takie rozrywki. Nie przynoszą również sławy bez-
litosne widowiska prowadzące do śmierci233, ani rozmiłowanie w błahostkach,
wiążące się z tym głupie ambicje i przestępcze wyłudzenia pieniędzy. Nie są to
prawdziwe przyjemności.
78. Ceną beztroski nie powinny być nigdy trywialne zabawy. Nikt bowiem
rozumny, nie przedłoży tego, co przyjemne, nad to, co dobre. Mówi się wszak,
że nie wszyscy jesteśmy filozofami. Czy jednak nie wszyscy poszukujemy

229 
Ten zawiły wywód jest wyraźnym nawiązaniem do X Listu Barnaby (11): „Przesta-
wajcie z tymi, którzy boją się Pana, z tymi, którzy […] przeżuwają słowo Pańskie”, przekład
ks. A. Lisieckiego.
230 
Pisarze patrystyczni tego okresu potępiają zdecydowanie wszelkiego rodzaju widowiska.
Cf. Tertulian, O widowiskach.
231 
Chodzi o Chrystusa, aluzja do Dz 3, 14.
232 
Owidiusz, Sztuka kochania I 100: (Kobiety). „Przychodzą tu, żeby patrzeć, przychodzą,
by być oglądane”, przekład M. Zagórskiego.
233 
Chodzi o walki gladiatorów.
212 Księga III

prawdziwego życia?234 Co mówisz? Dlaczego uwierzyłeś? Dlaczego kochasz


Boga i swojego bliźniego, nie będąc filozofem? Dlaczego kochasz siebie, jeśli
nie kochasz życia? Usłyszę: Nie znam liter. Jeśli nie umiesz czytać, nie musisz
się bronić, mówiąc, że nie potrafisz też słuchać, bo tego nie trzeba się uczyć.
Wiara nie jest wszak dobrem pochodzącym od ludzi tego świata, ale od Boga.
Ją przyswaja się bez liter, a jej księga należąca równocześnie do nieuczonych
jak i do Boga nazywa się miłością i jest księgą duchową. Można więc słuchać
Bożej mądrości i żyć wśród ludzi. Ona nie przeszkadza zajmować się właściwie,
zgodnie z Bogiem, sprawami ziemskimi. Dla przykładu sprzedawca i kupujący
niech nie mówią dwu cen, jednej sprzedającego, drugiej dla nabywcy, lecz niech
wymieniają jedną, mając na uwadze prawdę. Nie uzyskawszy jej, obstając jednak
przy prawdzie, będą bogatsi prawym sumieniem.
79. Sprzedawca niech nie zachwala przesadnie swego towaru i niech nie zakli-
na się, mówiąc o jego wartości. Przysięgać nie należy też w innych sprawach.
Sprzedający na rynku i kramarze winni postępować zgodnie z tym: Nie będziesz
wzywał imienia Pana twego do czczych rzeczy, gdyż Pan nie pozostawi bezkarnie
tego, który wzywa jego imienia do czczych rzeczy”235.
Pan wypędził z domu Ojca236 postępujących inaczej, a więc chciwców,
kłamców, oszustów i kupczących prawdą237, nie chcąc, by święte mieszkanie
Boga stało się miejscem niegodnego kramarstwa, nikczemnych słów i dóbr
materialnych.
Należy przestrzegać, żeby kobiety i mężczyźni przychodzili na święte zgro-
madzenie ubrani przyzwoicie, naturalnym krokiem, zachowując milczenie. Niech
będą przepełnieni „szczerą miłością”238, czyści zarówno na ciele i na duszy, goto-
wi modlić się do Boga. Kobieta niech przede wszystkim baczy, by była całkiem
zakryta, chyba, że znajduje się w domu. Niech zachowuje godną postawę, będąc
obojętną na różne spojrzenia. Niech nie wodzi oczyma, mając zawsze przed
nimi wstyd i woalkę, ani niech nie zwabia nikogo do grzechu odsłaniając twarz.
Tego chce Logos, który uważa za słuszne, by modliła się z zakrytą głową. Żona
Eneasza239 miała w sobie podobno tyle godności, że zakrywszy się po zdobyciu
Troi tak uciekała z pożaru.

234 
Klemens posługuje się tu trybem popularnej diatryby.
235 
Wj 20, 7.
236 
Mt 21, 12–13.
237 
Wyraźna aluzja do Praw Platona 917 B C.
238 
Cf. 2 Kor 6, 6.
239 
Chodzi o Kreuzę. Starożytne teksty nie mówią o takim jej zachowaniu.
XI. Zwięzłe podsumowanie zasad dotyczących najlepszego sposobu życia 213

80. Wypada, by ci, którzy zostali wtajemniczeni w misteria Chrystusa, jawili


się tacy w całym swoim życiu i wszędzie przybierali taką postawę, jaką mają na
swych zgromadzeniach, podczas których zachowują się godnie i są rzeczywiście
tacy, a nie tylko się nimi wydają, a więc dostępni, rozsądni i pełni miłości. Nie
pojmuję, dlaczego znalazłszy się w innym miejscu zmieniają swoją postawę
i sposób bycia jak narośle, które przyczepiwszy się do skał upodabniają się do
nich przyjmując ich kolor240. Tę wzniosłą atmosferę świętego zgromadzenia
odkładają zupełnie po jego opuszczeniu, kiedy spotykają innych, z którymi
żyć im przypadło. Udowadniają tym, że nie są w rzeczywistości tacy, jacy byli
na zgromadzeniu. Pozostają bowiem bezwolni wobec bezbożników, ostrych
dźwięków, zawodzenia klarnetów, hałasu, pijatyki i mieszania się z wszelkim
motłochem. Ci, co śpiewali wcześniej o Nieśmiertelności, nucą później fałszywie,
nieszczęśni, coś przeciwnego: „jedzmy i pijmy, bo jutro pomrzemy”241.
81. Nie umrą jutro, bo wszak dla Boga umarli już dziś, grzebiąc swoje śmiertelne
ciała, gdyż sami skazali się na koniec. Apostoł242 sprzeciwia się im, mówiąc sta-
nowczo: „Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy,
ani rozwiąźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą, ani złodzieje, ani chciwi, ani
pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie wejdą do Królestwa Bożego”. Jeśli zosta-
liśmy tam wezwani, postępujmy zgodnie z zasadami tego królestwa, kochając
Boga i bliźniego. Miłości bowiem nie rozpoznaje się po pocałunkach, ale po
życzliwości. Przekazywanie pocałunków (podczas zgromadzeń) powoduje róż-
ne bezwstydne podejrzenia i zniesławienia. Po prostu winien to być pocałunek
mistyczny. Apostoł nazywa go „świętym”243. Taki bywa wtedy, kiedy dusza
okazuje życzliwość czystymi i zamkniętymi ustami, które są uprzejme. Istnieje
też inny pocałunek, pełen jadu, udający świętość. Czyż nie wiecie, że tarantula
przyczepiwszy się tylko do warg niszczy ludzi bólem i że pocałunki wsączają
często truciznę rozpusty?244

240 
Już Teognis pisał:
„Bądź jako polip o wielu kolorach: gdy przylgnie do skały
Takich nabiera on barw, jakie podobne są jej” – przekład Z. Abramowiczówny.
Cytatu tego użył Plutarch w traktacie O zmyślności zwierząt 978 E.
241 
1 Kor 15, 32.
242 
1 Kor 6, 9–10.
243 
Rz 16, 16.
244 
Sokrates przestrzega przed takimi Ksenofonta. Cf. Ksenofont, Wspomnienia o Sokratesie
I, 3, 13.
214 Księga III

82. Jest więc jasne, że nie są to pocałunki miłości. „Miłość jest z Boga” mówi
Jan245. Miłość względem Boga polega na spełnianiu jego przykazań”, a nie byśmy
pieścili się ustami. „Przykazania Jego nie są trudne”. Uściski zakochanych na
ulicy świadczą o głupiej swobodzie wobec tych, którzy na to patrzą i w żadnym
stopniu nie są przejawem dobrych manier. Jeśli więc jest rzeczą właściwą modlić
się do Boga mistycznie „w swojej izdebce”246, należy też bliźniemu, którego
mamy kochać zaraz na drugim miejscu, okazywać życzliwość w taki sam mi-
styczny sposób w domu, kiedy nadarzy się okazja. Jesteśmy „solą ziemi”247,
a Pismo248 mówi: „Kto głośno wczesnym rankiem bliźniego błogosławi, nie
wydaje się różnić od złorzeczącego”.
Przede wszystkim należy jednak unikać spojrzeń kobiet, bo można grzeszyć
nie tylko przez dotyk, ale i wzrokiem. Zwłaszcza tego powinien unikać praw-
dziwy uczeń Wychowawcy.
83. „Twoje oczy niech patrzą na wprost, a powieki niech zwrócone są na to, co
prawe”249. Czyż tak patrzący nie jest bezpieczny? Należy wystrzegać się upad-
ku. Jest możliwe, że ktoś taki też się potknie, ten jednak kto się nie rozgląda,
nie doświadczy pożądliwości. Zachowanie czystości nie jest wszak jedynym
obowiązkiem roztropnych. Ci powinni się też starać, by nie dawać żadnego
zgorszenia, nie dopuszczając najmniejszych podejrzeń. Wtedy osiągną pełnię
czystości, okazując się nie tylko wyznawcami, ale i osobami godnymi zaufania.
Należy patrzeć na to, jak mówi Apostoł250: „by ktoś na nas nie sarkał. Starajmy
się nie tylko o dobro w oczach Pana, lecz także wobec ludzi”. „Odwróć oko
swoje od pięknej kobiety i nie przyglądaj się obcej piękności” mówi Pismo. Jeśli
pytasz o powód, wyjaśnię: „Przez piękność kobiety wielu zeszło na złe drogi,
przez nią bowiem miłość namiętna rozpala się jak ogień”251.
Miłość, która prowadzi przez grzech do niegasnącego ognia i która rodzi się
z ognia, nazywa się erosem.

245 
1 J 4, 7.
246 
Mt 6, 6.
247 
Mt 5, 13.
248 
Prz 27, 14. Klemensowi chodzi, by nie witać się z przesadną ostentacją.
249 
Prz 8, 20–21.
250 
2 Kor. 8, 20–21.
251 
Syr 9, 8.
XII. Kolejny zwięzły wykład o najlepszym życiu chrześcijanina...

XII. Kolejny zwięzły wykład


o najlepszym życiu chrześcijanina
na podstawie tekstów Pisma Świętego*

84. Zalecam też małżonkom, by w domu nie całowali się na oczach służby.
Arystoteles252 bowiem nie pozwalał nawet uśmiechać się do niewolników, a już
w ogóle okazywać przy nich względy żonie. Lepiej, żeby małżonkowie od
początku, zaraz po ślubie praktykowali w tym względzie powściągliwość. Naj-
lepsze zjednoczenie polega na umiarkowaniu i daje woń czystej przyjemności.
W sposób zdumiewający mówi tragik253:

O kobiety! Wśród ludzi zatem ani złoto,


Ani władza, ani przepych bogactwa
Nie daje tyle różnorakich przyjemności,
Co prawa myśl szlachetnego męża i żony
Pobożnej, baczącej na to, co godziwe.

To nawołujące do sprawiedliwości polecenie nie powinno być odrzucane, chociaż


jest wypowiedzią uczestnika światowej mądrości.
85. Poznawszy: „uczynki każdego, w bojaźni spędzajcie czas swojego pobytu
na obczyźnie. Wiecie bowiem, że z waszego, odziedziczonego po przodkach

*  Ten powtarzający wiele uwag wcześniejszych rozdział został prawdopodobnie dodany


później.
252 
W pismach Arystotelesa nie ma takiego miejsca. Klemens jest jedynym, który o tym mówi.
253 
Apollonides, TGF 1 (Nauck).
216 Księga III

złego postępowania zostaliście wykupieni nie czymś przemijającym, srebrem


lub złotem, ale drogocenną krwią Chrystusa, jako Baranka niepokalanego i bez
skazy”254. „Wystarczy bowiem, że w ubiegłym czasie zachowywaliście wolę
pogan i postępowaliście w rozwiązłościach, pożądliwościach, nadużywaniu wina,
obżarstwach, pijaństwach i niedozwolonym bałwochwalstwie”255. Jako granicę
przyjmujemy tu krzyż Chrystusa, którym odgrodziliśmy się, niczym palisadą,
od wcześniejszych grzechów. Zrodzeni ponownie zostaliśmy przytwierdzeni do
prawdy i oprzytomnieliśmy oraz uświęciliśmy się. „Oczy bowiem Pana na spra-
wiedliwych są zwrócone, a Jego uszy na ich prośby. Oblicze zaś Pana jest przeciw
tym, którzy źle czynią. Kto będzie nam szkodził, jeśli gorliwie będziemy czynili
dobrze?”256 Najlepszą drogą jest zachowywanie należnego porządku polegające
na trosce o przyzwoitość. Będzie to prawidłowa i pewna siła podporządkowana
cnocie i opierająca się na wykonywaniu wszystkich Bożych poleceń.
86. Te rzeczy chciałem przekazać, mówi Wychowawca, a jeśli nawet uczyniłem
to bardziej szorstko, miałem na względzie wasze zbawienie, ponieważ: „Kto łaje
otwarcie, pokój sprowadza”257. Jeśli mnie posłuchacie, będziecie ocaleni, jeśli zaś
nie zastosujecie się do moich słów, mnie to już nie obchodzi. Zależy mi jednak
bardziej na przemianie grzesznika, niż na jego śmierci258. „Jeśli będziecie ulegli
i posłuszni, dóbr ziemskich będziecie zażywać”259 mówi Wychowawca, nazywając
dobra ziemskie dobrami ludzkimi, a więc urodę, bogactwo, zdrowie, siłę, pożywie-
nie. Prawdziwymi jednak dobrami są te, których: „ani oko nie widziało, ani ucho nie
słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć”260, dobra, które istnieją rzeczywiście
i które pozostają w gestii Tego, kto jest rzeczywiście Królem i które na nas czekają.
On jest ich dawcą i stróżem. Dobra te przez nasze korzystanie z nich nazywają się
tak samo tu, na dole. W ten sposób Boski Logos wychowuje niejako naszą ludzką
słabość, prowadząc nas od doznań zmysłowych do poznania duchowego.
87. Wychowawca powiedział nam wyraźnie, czego należy przestrzegać w domu
i jak poprawić swoje życie. Jak wychowawcy sprawia przyjemność towarzy-
szenie dzieciom w drodze do nauczyciela, kiedy je do niego prowadzi, tak
i nas Wychowawca – Logos poucza w głównej mierze przez Pismo, dając nam,

254 
1 P 1, 17–19.
255 
1 P 4, 3.
256 
1 P 3, 12–13.
257 
Prz 10, 10.
258 
Ez 18, 23.
259 
Iz 1, 19.
260 
1 Kor 2, 9.
XII. Kolejny zwięzły wykład o najlepszym życiu chrześcijanina... 217

potrzebującym kierownictwa, jasne wskazania dostosowane do czasu, a ich wy-


jaśnienie pozostawia Nauczycielowi. Jego prawo chce złagodzić strach, a stanie
się to, kiedy decyzje będą zależały od wiary. Mówi On: Słuchaj, dziecię dobrze
wychowane, głównych reguł, ważnych dla zbawienia, będę cię wdrażał w moje
zasady i przedstawię ci piękne rady, dzięki którym osiągniesz zbawienie. Po-
prowadzę cię tą drogą. Trzymaj się z dala od bezdroży, „bo Pan ma w pieczy
drogę sprawiedliwych”261. Idź drogą słuszną, którą ci wskażę i nakłaniaj ku mnie
uszy chętne do słuchania, a „przekażę ci skarby schowane i bogactwa głęboko
ukryte”262, poganom zaś objawione. „Skarby mądrości niewyczerpane”263, które
Apostoł264, podziwiając, mówi: „O głębokości bogactw i mądrości!” Liczne są
bogactwa, które przygotował jedyny Bóg, jedyne poprzez Prawo, inne objawione
przez proroków, jeszcze inne ustami Boga samego, a wreszcie i te, które towa-
rzyszą siedmiu darom Ducha Świętego265. Pan jako jedyny poprzez to wszystko
jest też Wychowawcą.
88. Istnieje więc naczelna zasada i rada życiowa: „Wszystko więc, co chcecie,
żeby wam ludzie czynili i wy czyńcie”266. Można to sprowadzić do dwu pole-
ceń, jak to czyni Pan267: „Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim
sercem, całą swoją duszą i ze wszystkich sił, a bliźniego swego, jak siebie sa-
mego”. Do tego dodaje268: „Na tych dwu przykazaniach opiera się całe Prawo
i prorocy”. Pytającemu zaś269: „Co mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?”
odpowiedział: „Zachowuj przykazania”. A gdy usłyszał, że tak czyni, dodał270:
„Tak postępuj, a będziesz zbawiony”. Nie można więc przedstawić dokładniej
umiłowania ludzi przez Wychowawcę, jak poprzez Jego różne zbawcze przyka-
zania. Ten bogaty zestaw świętych tekstów jest niezawodną poręką zbawienia.
89. Dzięki Mojżeszowi mamy Dekalog, który prosto i wyraźnie przedstawia
w zbawczy sposób zasady strzegące nas od grzechów. „Nie czyń poróbstwa, nie

261 
Ps 1, 6.
262 
Iz 45, 3.
263 
Łk 12, 33.
264 
Rz 11, 33.
265 
Według Izajasza 11, 2 (Septuaginta) są to: mądrość, rozum, rada, męstwo, wiedza, bojaźń
Boża i pobożność.
266 
Mt 2, 17.
267 
Mt 22, 37–39.
268 
Mt 22, 40.
269 
Łk 18, 20.
270 
Łk 10, 28.
218 Księga III

czcij fałszywych bóstw”, nie będziesz deprawował chłopców, „nie będziesz kradł,
nie będziesz dawał fałszywego świadectwa, czcij ojca swego i matkę swoją”271
i temu podobne. Tego mamy przestrzegać, a i wszystkiego innego, co zostało
nam objawione poprzez czytanie Biblii. Izajasz272 nam przekazał: „Obmyjcie się,
czyści bądźcie! Usuńcie zło z dusz waszych i sprzed moich oczu! Zaprawiajcie
się w dobrym! Troszczcie się o sprawiedliwość! Wspomagajcie uciśnionego,
oddajcie słuszność sierocie, w obronie wdowy stawajcie! Chodzicie i spór ze
mną wiedziecie, mówi Pan”. Wiele zaleceń można znaleźć i u innych, jak cho-
ciażby o modlitwie. Pismo273 mówi: „Dobre czyny są dla Pana miłą modlitwą”.
Przedstawiony został także sposób takiej modlitwy274: „Jeśli zobaczysz nagiego,
przyodziej go i nie odwróć się od współziomków. Wtedy twoje światło wzejdzie
jak zorza i szybko rozkwitnie twe zdrowie. Sprawiedliwość twoja poprzedzać cię
będzie i chwała Boża przyozdobi cię”. Jakiż jest owoc takiej modlitwy? „Wtedy
zawołasz, a Bóg cię usłyszy i powie: przybywam”.
90. O poście Pan mówi275: „Dlaczego tak pościcie przede mną? Nie taki post
wybrałem, ani też dzień, w którym człowiek umartwia swoją duszę. Nie wyginaj
twej szyi jak pierścień i nie używaj za posłanie wora i popiołu i nie nazywaj tego
postem, który zostanie przyjęty”. Cóż więc znaczy post? „Patrz, mówi Pan. To
jest post, który ja wybrałem. Rozerwij kajdany zła, rozwiąż węzły bezprawnej
zależności, wypuść wolno uciśnionych, anuluj wszelkie niegodziwe umowy.
Dziel swój chleb z głodnym i odpychających biedaków wprowadź do swego
domu. Jeśli zobaczysz nagiego, przyodziej go”. Zaś co do ofiar276: „Cóż mi po
mnóstwie waszych ofiar? – mówi Pan. Syt jestem całopalenia kozłów i nie chcę
łoju tłustych cielców, krwi wołów i baranów, ani byście przychodzili, bym was
oglądał. Któż będzie żądał tego od waszych rąk? Zaniechajcie wydeptywania
mego dziedzińca. Jeśli przynosicie chleb z wybornej mąki, jest to czcze. Kadzidła
są mi nudne. Nie mogę znieść świąt nowiu i sabatów”. Jaką więc będę składał
Panu ofiarę? Ofiarą moją duch skruszony277. Czyż więc będę składał w ofierze
wieńce i wonne maści? Cóż będę spalał jako dar dla Pana? Pismo mówi278:

Wj 20, 13–16. W Dekalogu nie ma wzmianki o pederastii. Ta znalazła się w Nauce Dwu-
271 

nastu Apostołów 2, 1.
272 
Iz 1, 16–18.
273 
Tego zdania nie ma w Biblii. Może jest ono nawiązaniem do Prz 15, 8.
274 
Iz 58, 7–9.
275 
Iz 58, 3–7, cytat niedokładny.
276 
Iz 1, 11–13.
277 
Ps 50, 19.
278 
Zdania tego nie ma w Biblii. Prawdopodobnie z Barnaby, List II 10.
XII. Kolejny zwięzły wykład o najlepszym życiu chrześcijanina... 219

„Wonią przyjemną Bogu jest serce wysławiające swego Stwórcę”. To są ofiary,


ceremonie i wonności dla Boga.
91. Jeszcze o cierpliwości. Pismo279 mówi: „Jeśli brat twój zawini, upomnij go;
a jeśli żałuje, przebacz mu. A jeśli siedem razy na dzień zawini przeciw tobie
i siedem razy zwróci się do ciebie, mówiąc: Żałuję, to mu przebaczysz”. Żoł-
nierzom zaś Wychowawca280 mówi ustami Jana (Chrzciciela), by zadowalali się
żołdem, poborcom podatkowym zaś, by nie pobierali niczego więcej ponad to,
co zostało ustalone. Do sędziego Pismo281 zwraca się: „W sądzie nie patrz na
osobę. Podarunki zaślepiają oczy patrzących i szkodzą słowom sprawiedliwym”.
„Uciśnionych wspomagajcie”282. Do gospodarzy: „Przepadnie majątek zdobyty
nieprawnie”283. O miłości, że „zakrywa wiele grzechów”284. O polityce: „Oddajcie
więc Cezarowi, co do Cezara należy, Bogu zaś to, co do Boga należy285. Co do
przysiąg i żywienia urazy: „To nie ja nakazałem waszym ojcom, podczas gdy
wychodzili z ziemi egipskiej, całopalenia i ofiary. To ja im nakazałem: Każdy
z was niech nie żywi w sercu swym urazy do bliźniego i niech nie lubuje się
w składaniu fałszywych przysiąg”286.
92. Kłamcom i oszustom grozi jakoś tak287: „Biada tym, którzy przemieniają
gorycz w słodycz, a słodycz w gorycz”, gdzie indziej zaś288: „Biada tym, którzy
się uważają za mądrych i są sprytni we własnym mniemaniu”. „Kto się poniża,
będzie wywyższony, a kto się wywyższa, będzie poniżony”289. Miłosiernych
wychwala: „gdyż oni miłosierdzia dostąpią”290. Mądrość291 uważa gniew za
nieszczęście, gdyż: „on niszczy nawet rozsądnych”. Boski Wychowawca każe
kochać wrogów i życzyć dobrze tym, którzy nas przeklinają i modlić się za
oczerniających nas. „Jeżeli cię ktoś uderzy w policzek, nadstaw mu drugi. Jeśli

279 
Łk 17, 3–4.
280 
Łk 3, 13–14.
281 
Pwt 1, 17; 16, 19.
282 
Iz 1, 17.
283 
Prz 13, 11.
284 
Prz 10, 12.
285 
Mt 22, 21.
286 
Cytat niedokładny łączący Jr 7, 22–23 i Za 7, 10; 8, 17.
287 
Iz 5, 20–21.
288 
Mt 23, 12.
289 
Mt 23, 12.
290 
Mt 5, 7.
291 
Prz 15, 1.
220 Księga III

bierze ci kto płaszcz, nie broń mu i sukni”292. Zaś na temat wiary: „Wszystko, o co
w modlitwie i z ufną wiarą prosić będziecie, otrzymacie”293. Według Pindara294:
„Dla niewierzących nic nie jest godne wiary”. Z niewolnikami obchodzicie się
jak sami z sobą, gdyż są ludźmi takimi jak wy295. Jeżeli rozumujesz właściwie,
to Bóg jest taki sam dla wolnych i dla niewolników296.
93. Nie należy karać niewolników, którzy czemuś uchybiają, tylko ich zganić.
Pismo297 mówi: „Nie kocha syna, kto rózgi żałuje”. Wychowawca potępia też
zdecydowanie pogoń za zaszczytami, mówiąc298: „Biada wam, faryzeusze, bo
lubicie pierwsze miejsca w synagogach i pozdrowienia na rynku”. Wita zaś życz-
liwie nawrócenie się grzeszników, gdyż kocha skruchę, która idzie za grzechami.
Jedynie bezgrzeszny jest Logos.

Jest naturalne i ludzkie, że wszyscy grzeszą.


Wydobyć się wszak z grzechu nie cechuje
Człowieka przeciętnego, ale godnego szacunku299.

O wspaniałomyślności powiedział300: „Pójdźcie do mnie wszyscy błogosławieni


i weźcie w posiadanie królestwo przygotowane dla was od założenia świata.
Bo byłem głodny, a daliście mi jeść, byłem spragniony, a daliście mi pić, byłem
przybyszem, a przyjęliście mnie, byłem nagi, a przyodzialiście mnie, byłem
chory, a odwiedziliście mnie. Kiedy wyświadczyliśmy coś z tego Panu? I znów
Wychowawca powie odnosząc do siebie naszą dobroczynność względem braci301:
„Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście
uczynili. I pójdą sprawiedliwi do życia wiecznego”.
94. Takie są prawa Logosu, prawa zachęty, prawa, które nie zostały wypisane
na płycie kamiennej palcem Pana, ale wyryte w ludzkich sercach i nie ulegają
zniszczeniu. Uległy zniszczeniu tablice mających zatwardziałe serca, żeby wiara
odcisnęła się w pojętnych umysłach nowonarodzonych. Dwa prawa służą Lo-

292 
Łk 6, 27–29.
293 
Mt 21, 22.
294 
Fragm. 233 (Snell).
295 
Cf. Seneka, Listy moralne 47.
296 
Cf. Dion z Prusy, Diatryba IX Diogenejska.
297 
Prz 13, 24.
298 
Łk 11, 43.
299 
Fragment niezachowanej komedii Menandra, CAF III 993.
300 
Mt 25, 34–36.
301 
Mt 25, 40.
XII. Kolejny zwięzły wykład o najlepszym życiu chrześcijanina... 221

gosowi w wychowywaniu ludzkości, jedno Mojżesza, drugie zaś Apostołów. To


jest więc wychowywanie Apostołów. Wydaje mi się konieczne, bym powiedział
o tym rodzaju przekazu, przypominając własne słowa i przywołując słowa Wy-
chowawcy. Wyłożę więc jeszcze raz ogólnie te zasady. Dlatego odrzuciwszy
kłamstwo, mówcie prawdę każdy do bliźniego swego, bo jesteście nawzajem
dla siebie członkami. Niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce, ani nie
dawajcie miejsca diabłu! Kto dotąd zazwyczaj kradł, niech już przestanie kraść,
lecz niech pracuje, dokonując własnymi rękoma czynu dobrego, by miał z czego
udzielić potrzebującemu. Niech będzie usunięta spośród was wszelka gorycz,
uniesienie, gniew, wrzaskliwość, znieważanie wraz z wszelkim złem. Bądźcie
dla siebie nawzajem dobrzy i miłosierni, naśladując Boga jako Jego umiłowane
dzieci i postępujcie drogą miłości, bo i Chrystus was umiłował”302. „Żony niechaj
będą poddane swoim mężom jak Panu, a mężowie niech miłują swoje żony, jak
i Chrystus umiłował Kościół”303.
95. Małżonkowie niech miłują się wzajemnie „niczym własne ciała”304. „Dzieci,
bądźcie posłuszne waszym rodzicom, a wy, ojcowie nie pobudzajcie do gnie-
wu waszych dzieci, lecz wychowujcie je w kulturze i napomnieniach Pana.
Niewolnicy, bądźcie posłuszni waszym doczesnym panom ze czcią i bojaźnią
w prostocie waszego serca, jak Chrystusowi. Wy, panowie, obchodźcie się do-
brze z waszymi niewolnikami zaniechawszy groźby, świadomi tego, że w niebie
jest Pan zarówno ich jak i wasz, a u Niego nie ma względu na osoby. Mając
życie od Ducha, pozwólmy się też Duchowi prowadzić. Nie szukajmy próżnej
chwały, jedni drugich drażniąc i zazdroszcząc sobie wzajemnie. Jeden drugiego
brzemiona noście i tak wypełnicie prawo Chrystusowe. Nie łudźcie się, Bóg nie
pozwoli z siebie szydzić. W czynieniu dobrze nie bądźmy opieszali, bo gdy pora
nadejdzie, będziemy zbierać plony, o ile w pracy nie ustaniemy. Między sobą
zachowujcie pokój. Prosimy was, bracia, upominajcie niekarnych, pocieszaj-
cie małodusznych, przygarnijcie słabych, a dla wszystkich bądźcie cierpliwi.
Uważajcie, aby nikt nie odpłacał złem za zło. Ducha nie gaście, proroctwa nie
lekceważcie. Doświadczajcie wszystkich rzeczy, a to, co szlachetne, zachowuj-
cie. Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła”305. „Trwajcie gorliwie na
modlitwie czuwając na niej wśród dziękczynienia. Wobec tych, którzy są na
zewnątrz, postępujcie mądrze, wyzyskując każdą sposobność. Mowa wasza

302 
Ef 4, 25–28; 31–32; 5, 1–2.
303 
Ef 5, 22 nn.
304 
Ef 5, 28.
305 
Ef 6, 1–7; 9, Gal 5, 25–26; 6, 1 Tes 5, 13–15; 19–22.
222 Księga III

zawsze miła niech będzie solą zaprawiona tak, żebyście wiedzieli, jak należy
każdemu odpowiedzieć”306.
96. „Karmcie się słowami wiary! Zaprawiajcie się w pobożności, bo ćwiczenie
cielesne nie na wiele się przyda, do wszystkiego zaś jest pożyteczniejsza poboż-
ność mająca zapewnienie życia: i w obecnym czasie, i tego, które ma nadejść.
Ci zaś (niewolnicy), którzy mają wierzących panów, niech ich nie lekceważą
z tego powodu, że są braćmi, ale niech raczej sumiennie służą dlatego, że są
wierzącymi. Kto zajmuje się rozdawaniem, niech to czyni ze szczodrobliwością,
kto jest przełożonym, niech działa z gorliwością, kto pełni uczynki miłosierdzia,
niech to czyni z radością. Miłość niech będzie bez obłudy. Miejcie wstręt do
złego, podążajcie za dobrem. W miłości braterskiej nawzajem bądźcie życzliwi,
w okazywaniu czci jeden drugiego wyprzedzajcie. Nie bójcie się okazywać
gorliwości. Bądźcie płomiennego ducha. Pełnijcie służbę Panu. Weselcie się
nadzieją. W ucisku bądźcie cierpliwi, w modlitwie wytrwali. Przestrzegajcie
gościnności, współuczestniczcie w potrzebach świętych”307.
97. Są to niektóre teksty wybrane dla przykładu z wielu z Pisma Świętego, jakie
Wychowawca podsuwa swoim dzieciom, żeby wyciąć, można tak powiedzieć,
zło z korzeniami i unicestwić nieprawość. W świętych księgach są też niezliczone
wskazania dotyczące wybranych osób, jedne dla kapłanów, inne dla biskupów
i diakonów, inne jeszcze dla wdów, o czym powiem przy innej okazji. Wiele z tych
wskazań zostało przedstawione w formie zawoalowanej, wiele poprzez parabole,
a tym, którzy z nimi obcują, przynosi to pożytek. Nie do mnie należy o tym po-
uczać, mówi Wychowawca, gdyż tu potrzebujemy Nauczyciela, by wytłumaczył
nam te święte słowa. Do Niego winniśmy się udać. Pora już więc, bym zakończył
moje wychowywanie, wy zaś powinniście posłuchać już teraz Nauczyciela.
98. On, przyjmując was, da wam dobrą formację i będzie wam wykładał Słowo
Boże. Szkołą Jego jest wasz Kościół, a On sam „Panem Młodym”308, jedynym
Nauczycielem, dobrą wolą dobrego Ojca, prawdziwą Mądrością, świętością
naszego poznania. „On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy”, jak
mówi Jan309, On troszczący się o nasze ciało i duszę, o całego człowieka, Jezus.
Nie tylko za nasze grzechy, ale również za grzechy całego świata. Po tym zaś
poznajemy, że Go znamy, jeśli zachowujemy Jego przykazania. Kto mówi, że zna

306 
Kol 4, 2; 5–6.
307 
1 Tm 4, 6–8; 1 Tm 6, 2; Rz 12, 8–13.
308 
Mt 9, 15.
309 
1 J 2, 2.
XII. Kolejny zwięzły wykład o najlepszym życiu chrześcijanina... 223

Go, nie zachowując Jego przykazań, ten jest kłamcą i nie ma w nim prawdy. Kto
zaś zachowuje Jego naukę, w tym miłość Boża stała się rzeczywistością. Po tym
właśnie poznajemy, że jesteśmy w Nim. Kto mówi, że w Nim trwa, powinien
również postępować, tak jak On postępował”310.
99. O, wychowankowie szczęśliwej pedagogiki! Troszczmy się o piękne oblicze
naszego Kościoła i my, dzieci, dążmy do naszej dobrej Matki. Kiedy staniemy się
słuchaczami Logosu, wychwalajmy Boską Opatrzność wychowującą człowieka,
dzięki której jest on uświęcony jako dziecko Boże, a wychowywany na ziemi
staje się obywatelem nieba i otrzymuje Ojca, który tu go naucza. Logos sprawia
wszystko na ziemi i wszystko wychowuje. Koń prowadzony jest uprzężą, wół
jarzmem, dzikie zwierzęta chwyta się siecią, człowieka zaś kształtuje Logos
(Rozum)311, którym oswajane są zwierzęta, łowi na przynętę stworzenia wodne
i ściąga na ziemię ptaki. To On wymyślił uprząż dla konia, dla wołu jarzmo,
sieć na zwierzęta, wędkę na ryby i pułapkę na ptactwo. To On rządzi państwem
i uprawia rolę, to On wydaje polecenia, wyświadcza przysługi i troszczy się
o wszystko312.

Najpierw ziemię wyrzeźbił, a potem niebiosa i morze,


Gwiazdozbiory wszelakie, co wieńczą nieba sklepienie313.

100. O, wspaniałe Boskie stworzenie, o, Boże znaki! Woda, w której można


pływać, ogień, który zachowuje swój żar, powietrze napełniające przestworza
i ziemia, która twardniejąc może być przenoszona według mego uznania. Chcę314
stworzyć człowieka i mam ku temu elementy. Zamieszkuję wśród swoich stwo-
rzeń. Jeśli mnie poznasz, będzie ci służył również ogień. Taki jest ów Logos,
Wychowawca, ów Stwórca wszechświata i człowieka, a przez to i Wychowawca
wszechświata. Jego zarządzeniem my pospołu, człowiek i wszechświat zostali-
śmy postawieni, by oczekiwać sądu. Bakchylides315 mówi: „Mądrość nie przynosi
śmiertelnym głośnych, oszukańczych słów”. Według Pawła316: „staniecie się bez
zarzutu i bez winy nienagannymi dziećmi Bożymi na wzór światła w świecie”.

310 
1 J 2, 2–6.
311 
Zachodzi tu dwuznaczność słowa lógos.
312 
Myśl stoicka. Cf. Seneka, Fedra 958 nn.
313 
Homer, Iliada XVIII 483 nn, przekład I. Wieniewskiego.
314 
Klemens używa tu stylu lirycznego, w którym Bóg mówi o sobie w pierwszej osobie.
315 
Fragm. 26 (Blass­‑Snell). Tekst jest niepewny.
316 
Flp 2, 15.
224 Księga III

101. Pozostaje jeszcze ostatnia czynność. Pomódlmy się po tej pochwale Logosu
do Niego. Ojcze, Wychowawco, bądź miłosierny dla Twoich dzieci i prowadź
je. Kieruj Izraelem, Synu i Ojcze w jednym Panie. Daj nam, którzy idziemy za
Twymi poleceniami, byśmy starali się być podobnymi do Twego obrazu i byśmy
odczuwali, na ile możemy, wspaniałość dobrego Boga, który nie jest mściwy.
Dostarcz nam, cieszącym się Twoim pokojem, wszystkiego. Pozwól, byśmy
się przenieśli do Twojego państwa, kiedy przepłyniemy już bezpiecznie przez
morze grzechu i uspokojeni Duchem Świętym, który jest nieopisaną mądrością
i spotkamy się wówczas znowu, my, chwalący Cię za dnia, aż do jego końca
i w nocy pieśnią dziękczynną na cześć Ojca i Syna i Syna i Ojca, Wychowawcy
i Nauczyciela Syna wraz z Duchem Świętym. Wszystko w Jednym, w którym
jest wszystko, dzięki któremu jest wieczność, którego wszyscy jesteśmy, do
którego należą chwała i wieki. Wszystko należy do Niego, który jest dobry,
piękny, mądry i sprawiedliwy. Jemu chwała teraz i na wieki. Amen. Ponieważ
Wychowawca, ustanawiając nas Kościołem, sam zawierzył nas sobie jako Na-
uczycielowi i baczącemu na wszystko Logosowi, będzie pięknie, jeśli zwrócimy
się do naszego Pana w dziękczynnym hymnie wdzięczności stosownym do tej
mądrej pedagogiki317.

Ty, który jesteś dla niedoświadczonych


Źrebców wędzidłem, Ty co ptakom skrzydła
Dajesz do lotu, pewny ster okrętom,
Królewskich jagniąt pasterzem,
5 Prostych, otwartych,
Synów Twych zwołaj,
By zbożnie wielbili,
Sławili szczerze
Ustami niewinnymi
10 Chrystusa, dzieci wodza.

O Królu świętych,
Wszechpotężne Ojca
Najwyższego Słowo,
Mądrości władco,

Ten reprezentujący antyczny hymn chrześcijański nie ma charakteru liturgicznego. Kle-


317 

mens korzysta w nim obficie z greckiego słownictwa poetyckiego. Metrycznie jest zbudowany
z anapestów. Przekład J. Danielewicza, Muza chrześcijańska, t. III, Kraków 1995 s. 46 nn.
XII. Kolejny zwięzły wykład o najlepszym życiu chrześcijanina... 225

15 Podporo w strapieniach,
Co życiem cieszysz się wiecznym,
Jezu, wybawco
Śmiertelnego rodu,
Pasterzu, Oraczu
20 Coś sterem, wędzidłem
I skrzydłem niebiańskim
Przeczystej Twej trzody,
Rybaku, zbawienie
Od morza cierpień
25 Przynoszący ludziom,
Co z fali złowrogiej
Ryby nieskalane
Łowisz słodkim życiem,
Bądź przewodnikiem owiec swych rozumnych,
30 prowadź je, Święty Pasterzu,
Królu dzieci niewinnych.

Chrystusowe ślady
Ku niebu są drogą.
O słowo wszechwieczne,
35 Czasie nieskończony,
Świętość wieczysta,
Źródło zmiłowania,
Darzące cnotą
Tych, co czystym życiem
40 Cześć oddają Bogu,
Jezu Chryste,
Mleko niebiańskie
Piersi rozkosznych
Młodej dziewczyny
45 Z łaski Twojej mądrości
Tryskające, Panie,
My, niemowlęta
Delikatnymi
Pożywając usty,
50 Piersi rozumnej
Nasyceni tchnieniem
226 Księga III

Wilgotnym jak rosa,


Proste pochwały,
Hymny prawdziwe
55 Dla Króla – Chrystusa
Zapłatę czystą
Za życia naukę
Śpiewajmy wespół,
Wysławiajmy szczerze
60 Potężnego Syna.

Chórem pokoju
Zrodzeni z Chrystusa,
My – lud rozważny –
Naszą wspólną pieśnią
65 Uczcijmy Boga pokoju.
Spis ilustracji

1. Septymiusz Sewerus, Ny Carlsberg Glyptotek, Kopenhaga


2. Baran i owca karmiąca jagnię, mozaika IV w., Musée du Louvre, Paryż
3. Scena Zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie z Jednorożcem, haft około 1480 r.,
Klasztor w Ebstorf
4. Chrzest Chrystusa, mozaika V w., Baptysterium katedralne, Rawenna
5. Ewangelia św. Jana, początek, papirus Bodmer II, koniec II w., Bibliotheca Bodme-
riana, Cologny, Genewa
6. Scena przedstawiająca tłoczenie wina, mozaika IV w. Detal z mauzoleum św. Kon-
stantyny w Rzymie
7. Pieczenie chleba, mozaika III w. Musée des Antiquités Nationales, Saint­‑Ger­main­‑
-en-Laye
8. Mozaika z rybami morskimi, II w. przed Ch., Musei Capitolini, Rzym
9. Srebrne skyfosy sygnowane przez Cirisophosa, przedstawiające sceny z Iliady,
zapewne z czasów Augusta, Nationalmuseet, Kopenhaga
10. Złoty dzbanek z czasów rzymskich, IV w., Muzeul National de Antichitǎti, Bukareszt
11. Usługujący na uczcie, mozaika II w., Kartagina, Musée du Louvre
12. Mozaika z maskami teatralnymi, Musei Capitolini, Rzym
13. Fajumski portret kobiecy, II w., Städtisches Museum Simeonstift, Trewir
14. Fajumski portret męski, II w., Kunsthistorisches Museum, Wiedeń