Moja wędrówka

Źródło: „Moja wędrówka”, www.KonstelacjaLwa.pl

Źródło: „Moja wędrówka”, www.KonstelacjaLwa.pl

Moja wędrówka
Refleksje studentów i wykładowców UJ o chorobie psychicznej i studiowaniu

Kraków 2010
Źródło: „Moja wędrówka”, www.KonstelacjaLwa.pl

Dagmara Nowak-Adamczyk. Retoryka 1/210 31-108 Kraków www.Opieka redakcyjna: Ireneusz Białek. Osób Niepełnosprawnych Uniwersytetu Jagiellońskiego ul. Publikacja współfinansowana ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego Źródło: „Moja wędrówka”. Marta Lupa.uj.bon.pl .KonstelacjaLwa.pl ISBN: 978-83-62600-00-7 W celu ochrony wrażliwych danych niektóre imiona i nazwiska autorów niniejszej publikacji zostały zmienione.edu. Wszelka zbieżność wymienionych osób jest przypadkowa. Urszula Szczocarz Opracowanie graficzne okładki: Przemysław Stachyra Rysunki: Lucyna Małgorzata Szok-Ciechacka Adiustacja i korekta: Katarzyna Mróz Skład i łamanie: Marta Lupa Copyright © 2010 by Biuro ds. Osób Niepełnosprawnych UJ Wydawca: Biuro ds. www. dr Hubert Kaszyński.

.......... Jolanta Bielicka Refleksje wykładowcy .......................... Piotr Berestecki Historia mojego studiowania ....................................................... www........................ Anna Kapusta O (której) Godzinie myśli? .......... Szlakiem studenta Weronika Jung Moja wędrówka .................... Część I................................................... Urszula Szczocarz Okiem konsultanta BON ......... Aleksandra Gracel Abre los ojos ......................... moja choroba ...........................................Spis treści Wstęp .............................................................. 53 62 84 92 19 33 44 47 9 11 Źródło: „Moja wędrówka”.........................................................................................................................................pl ................................................................................................................................................ Początek wędrówki ..........................KonstelacjaLwa............................... Szlakiem wykładowcy Dr Hubert Kaszyński Profilaktyka w obszarze zdrowia psychicznego .................................................. Część II.................................................................................................. Ewa Kowalska Moje studia.....................

................ 177 Słownik pojęć ..................................................KonstelacjaLwa. www..................... 102 Anna Liberadzka Jedna z miliona ............. 183 Źródło: „Moja wędrówka”.pl ................................................................................................................... 170 To jeszcze nie koniec wędrówki................................................................................................. 131 Jakub Krakowski Ratować siebie .......................................................................... 179 Bibliografia ........................................................................................................................ 159 Marta Rynda Kilka refleksji na temat spotkań „Porozmawiajmy o chorobie psychicznej” .................................Kamila Sołowiej Nerwica – okazja na dostrzeżenie samego siebie ............................................... 114 Karolina Wianecka Dążąc do perfekcji ..............................................................................................

ale to my ją mamy w naszych rękach. Za dawanie.pl . a nie blokowanie możliwości jakie mają nasi studenci i w ten sposób ich wolność leży w naszych rękach. My możemy uczynić świat szerszym lub węższym. aby świat był otwarty dla studentów i nie możemy go zamykać. Możemy nawet go zamknąć. Jesteśmy odpowiedzialni za otwieranie świata. Oni muszą wziąć za nią odpowiedzialność.KonstelacjaLwa. Willy Aastrup Źródło: „Moja wędrówka”. www.Jako nauczyciele. doradcy i przedstawiciele instytucji musimy dbać o to.

KonstelacjaLwa. www.pl .Źródło: „Moja wędrówka”.

www. dydaktyki często spotykam się z sytuacjami studentów mających rozmaite problemy natury psychicznej. po pierwszym roku sprawowania przeze mnie funkcji Prorektora. czy wystarczy danej osobie pomóc w rozwiązaniu jakiejś sprawy na uczelni i będzie to już wystarczające wsparcie. aby pomóc studentom w ich sytuacji na uczelni. jakiego potrzebują wsparcia i jak przedstawia się ich sytuacja akademicka. że moi poprzednicy na tym stanowisku mieli podobne dylematy. Osób Niepełnosprawnych o przedstawienie propozycji rozwiązań wychodzących naprzeciw temu wyzwaniu tak. czy też należałoby skierować studenta po bardziej fachową pomoc. Z tego powodu. W ten sposób narodził się pomysł opracowania programu adaptacyjnego dla studentów chorujących psychicznie znanego na Uniwersytecie pod nazwą Konstelacja Lwa. w którym znaczący wkład finansowy ma Europejski Fundusz Społeczny.KonstelacjaLwa. poprosiłem Kierownika podległego mi Biura ds.pl . Z reguły trudno wyczuć. Od jakiegoś czasu obserwujemy na Uniwersytecie wzrost liczby osób chorujących psychicznie i niniejsza publikacja szerzej o tym traktuje. Wiedza ta posłuży do zaplanowania długofalowego i efektywnego wsparcia tej grupy osób.Wstęp Jako Prorektor UJ ds. Dzięki niemu chcielibyśmy dowiedzieć się. Wiem. ilu studentów doświadcza trudności natury psychicznej. Być może będzie konieczne wprowadzenie Źródło: „Moja wędrówka”.

aby były one bardziej elastyczne i uwzględniały tego typu sytuacje. Trzeba też odwagi do debaty na ten temat w szeroko pojętym środowisku akademickim. że obrana droga jest właściwa. które mogą przerodzić się w zaawansowaną chorobę. dydaktyki Źródło: „Moja wędrówka”.KonstelacjaLwa. www. Jest to jednak konieczne. Pragniemy przerwać to błędne koło. Lektura ta umacnia mnie w przekonaniu. To cieszy. Mam nadzieję. a nade wszystko otwartości na taką debatę i różnorodność problemów.pl . w obawie. Niechęć w zwróceniu się o pomoc pogłębia z kolei ich problemy. dr hab.10 Prof. Szerokie upowszechnienie informacji o projekcie spotkało się z ogromnym zainteresowaniem ze strony społeczności akademickiej i mediów. ponieważ pragniemy zainicjować otwartą dyskusję na temat chorób psychicznych i studiowania tak. dr hab. Andrzej Mania Prorektor UJ ds. Stereotypy te nakazują studentom żyć w ukryciu. bez żadnej pomocy tak ludzkiej jak i medycznej. że ta publikacja pomoże nam wszystkim w zrozumieniu wyzwań jakie stoją przed nami na tej drodze. aby minimalizować wiele szkodliwych stereotypów dotyczących osób chorujących. którzy zgodzili się tu podzielić swoimi refleksjami. w której wszyscy będziemy się czuć bezpieczniej wiedząc. że w sytuacji dla nas skrajnej możemy liczyć na innych jej uczestników. że ujawnienie swojej sytuacji skaże ich na wykluczenie i dyskryminację. bliskich znajomych i partnerów życiowych. Dziękuję studentom i wykładowcom Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prof. ich rodzin. Trzeba do tego wiele odwagi ze strony chorujących studentów. Andrzej Mania zmian do istniejących procedur i regulaminów tak. aby tworzyć Uniwersytet odpowiedzialny społecznie – wspólnotę akademicką. co może znacząco utrudnić studiowanie. jakie w jej wyniku będziemy mieli do rozwiązania.

Osób Niepełnosprawnych i poprosiłem tę osobę o rozmowę w sprawie studenckiej. ale wtedy patrzyłem na to raczej jak na jedną z trudności. Myślę też. chyba nie wierzyłem w jej powodzenie.KonstelacjaLwa.Początek wędrówki „To nie jest kierunek dla kalek” – usłyszałem od ważnej osoby na jednym z popularnych wydziałów Uniwersytetu Jagiellońskiego. kiedy rozpoczynałem swoją pracę jako Pełnomocnik Rektora ds. To brutalne stwierdzenie pamiętam jednak do dziś i myślę. Niewiele Źródło: „Moja wędrówka”. którzy nie nadają się na studia i wykorzystując swoją niepełnosprawność. że podejmując się tej misji miałem poczucie osamotnienia i choć wiedziałem. Wiele razy słyszałem. że inni studenci czują się pokrzywdzeni. www. Ta swoista diagnoza została postawiona w 1999 roku.pl . Nazwalibyśmy obecnie taką postawę dyskryminacją i to zupełnie jawną. z jakimi przyjdzie mi się zmierzyć pracując na tym stanowisku. że jako osoba niepełnosprawna. że gra toczy się o ważną ideę społeczną. Dotyczyła ona zamiany pisemnej formy egzaminu na ustną – tego typu zagadnienia są obecnie na UJ rozwiązywane standardowo przez konsultantów w formie jednego pisma. a jednocześnie absolwent naszej Alma Mater odczułem je wówczas niezwykle boleśnie. proszą za moim pośrednictwem o różnego rodzaju ulgi powodujące. że jestem zwolennikiem uprzywilejowywania ludzi.

Odwrotna kolejność podtrzymuje błędne koło polegające na tym. spełniają wszelkie kryteria jakościowe. Niedługo potem jeden z instytutów. to pewnie teraz da się to wszystko dużo łatwiej zorganizować – to bardzo ważne. co od pozostałych studentów. a dopiero później wymagać od nich wypełniania swoich obowiązków na tym samym poziomie. www.KonstelacjaLwa. bo nie chcą funkcjonować w ramach niedostosowanej do ich potrzeb instytucji. „Wie Pan. który z powodzeniem studiował. że wśród osób niepełnosprawnych mogą się znajdować również tacy studenci. choć były to lata pięćdziesiąte. wbrew procedurom i wcześniejszym ustaleniom. ale przecież nie znaczy to. to miałem niewidomego kolegę. Spróbujmy się jednak przyjrzeć innym postawom. którzy mając pewne ograniczenia fizyczne. że uczelnia najpierw powinna dostosować się do potrzeb osób z rozmaitymi niepełnosprawnościami. że nie należy się starać o dawanie szansy edukacji tym.12 Ireneusz Białek pomagało tłumaczenie sensu idei wyrównywania szans polegającej na tym. a poza wszystkim problem ten dotyczy nie tylko osób niepełnosprawnych. którzy wykorzystują swoją niepełnosprawność do uzyskiwania nieproporcjonalnych do tego faktu korzyści. Zakładałem oczywiście. „Nic o was bez was” – to znane hasło przyświecające ruchom na rzecz partycypacji osób niepełnosprawnych w życiu Źródło: „Moja wędrówka”. o których także należy się tu wzmianka. Pan Rektor interweniował. nie zgodził się na wydłużenie czasu dla zdających na studia niewidomych kandydatów.pl . że osoby niepełnosprawne nie przychodzą na uczelnię. co Pan planuje i będę Panu w tym pomagał” – powiedział ówczesny Rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego jakiś czas po zatrudnieniu mnie na stanowisku Pełnomocnika. aby móc z sukcesem studiować. a dzięki którym mam obecnie możliwość pisania tych słów. kiedy byłem studentem. ze skutkiem pozytywnym dla kandydatów. Eliminacja rozmaitych nadużyć jest zresztą kwestią odpowiedniego zbalansowania systemu wsparcia i procedur.

Początek wędrówki 13 społecznym usłyszałem od mojej bezpośredniej przełożonej już na pierwszym spotkaniu. dydaktyki ideę działania Biura. który żadnej funkcji oficjalnej nie sprawował.DareProject. Chciałbym się jakoś przydać” – tak zaczął. Byłem więc ciekaw. w jakim kierunku potoczy się rozmowa.KonstelacjaLwa. www. wkrótce potem radykalnie rozszerzyła się oferta Biura i wachlarz usług dla studentów. pozyskaliśmy nowe przestrzenie i stworzyliśmy najnowocześniejsze w kraju zaplecze technologiczne. Osób Niepełnosprawnych. Przyszedł pewnego dnia do Biura profesor. „Spędziłem dziesięć lat w Szwecji i wiem jak to jest ważne. kiedy prezentowałem jej jako Prorektorowi ds. W tej chwili szkolenia takie odbywają się u nas regularnie i jesteśmy jedyną polską uczelnią tego typu kursy wdrażającą. To owoc konsekwentnej postawy władz we wdrażaniu polityki wyrównywania szans i determinacji coraz większej Chodzi o szkolenia podnoszące świadomość nauczycieli akademickich w zakresie niepełnosprawności opracowane w ramach europejskiego projektu DARE (www. Obecnie tworzymy kilkunastoosobowy zespół z pełnym zapleczem technologicznym i wachlarzem usług specjalistycznych mogącym równać się z wieloma znakomitymi uczelniami europejskimi. 1 Źródło: „Moja wędrówka”. I tak się też stało. to z kolei efekt dobrej współpracy z innym prorektorem.eu).pl . Minęła dekada od momentu utworzenia stanowiska Pełnomocnika ds. czym się Pan tutaj zajmuje. Utkwiło mi w pamięci jeszcze inne wydarzenie. które sprawdziły się doskonale na rynku brytyjskim. a jego polem badań były nauki ścisłe. Kilka miesięcy później testowaliśmy z zespołem jego pracowników szkolenie dla nauczycieli akademickich1 mające na celu podnoszenie świadomości niepełnosprawności za pomocą bardzo nowoczesnych metod szkoleniowych. W 2012 roku poszerzymy je znacznie i to w zupełnie nowym budynku Uniwersytetu Jagiellońskiego jakim będzie Collegium Paderevianum II.

co trzeba oswoić. Stoimy właśnie przed kolejnym wielkim wyzwaniem związanym z rozmaitymi problemami psychicznymi. spowszedniała. Z perspektywy tej dekady zadaję sobie jednak pytanie. czy codzienne życie akademickie nie Źródło: „Moja wędrówka”. przestaje jednocześnie być sensacją. dostosowując jedynie metodologię lub korzystając z określonych technologii. Kiedy niepełnosprawność staje się codziennością. Uniwersytet w pełni zasługuje na miano instytucji działającej w zgodzie z bardzo wymagającym art. a staje się fascynującym wyzwaniem dydaktycznym. dr hab. Temu z kolei wyzwaniu zdecydował się wyjść naprzeciw mój obecny przełożony. Inność stała się codziennością. Kiedy okazuje się.KonstelacjaLwa. Studentów niepełnosprawnych jest coraz więcej. Wszystko to jednak dotyczy tak zwanych niepełnosprawności tradycyjnych. Andrzej Mania. przestaje to być uciążliwością. bo uczelnia się na nich otwiera. prof.14 Ireneusz Białek grupy pasjonatów idei Uniwersytetu odpowiedzialnego społecznie. że studenta niepełnosprawnego można kształcić tak samo jak wszystkich pozostałych. którego realizacja odpowiedziałaby nam przynajmniej na część pytań dotyczących przyczyn tak gwałtownie rosnącej liczby studentów z problemami psychicznymi i pozwoliłaby na zdefiniowanie najistotniejszych priorytetów działania. skąd brało się tak wiele uprzedzeń i stereotypów wśród ludzi przecież z reguły świetnie wykształconych. zmieniła się norma. niespotykanym i nieznanym. błędne koło zostało przerwane. Warto bowiem odpowiedzieć sobie na pytanie. ale jedna wydaje mi się w tym momencie dość istotna – z lęku przed kontaktem z „Innym”.pl . www. jeśli takiego sformułowania wolno tutaj użyć. 24 Konwencji Narodów Zjednoczonych o Prawach Osób Niepełnosprawnych. bo te zawsze będą istnieć. Odpowiedzi jest pewnie wiele. czymś rzadkim. prosząc mnie o przygotowanie programu. których z roku na rok jest coraz więcej wśród naszych studentów. Mimo wciąż obecnych problemów do rozwiązania.

„czy będzie Źródło: „Moja wędrówka”. chwili zastanowienia. „wreszcie jest taki program”. Jak bardzo jest ono prawdziwe. jej światem. że nikt nikomu nie chce żadnego spojrzenia narzucić. niezależnie w którym miejscu uczelni na co dzień funkcjonujemy. że choć na część tych pytań uda się odpowiedzieć w tej publikacji. która może sprzyjać zachorowaniom. jakim jest student z problemami psychicznymi. prywatnymi emocjami. Tak właśnie należy na te opowieści patrzeć. www.pl . refleksji. przemyśleniami. Wielu pracowników uśmiechało się ciepło na widok pluszaka i mówili: „to bardzo potrzebne. I wreszcie. otwartej na wyzwania współczesnego świata.KonstelacjaLwa. raczej pobudzić do dyskusji. czyli o większości naszej społeczności. Każda z tych historii jest subiektywnym punktem widzenia danej osoby. pluszowe lwiątko. Jest to program nie tylko dla tych. ale także dla tych. czy możemy tym studentom zaoferować coś od siebie. przekonamy się po lekturze esejów tu zamieszczonych. którzy chcą pokonać lęk przed kolejnym „Innym”. dowiedzieć się czegoś więcej o nim i spróbować go zrozumieć. uczelni wspierającej. czy istniejące procedury są wystarczająco plastyczne. którym trzeba pomóc. powstała Konstelacja Lwa. Z myślą o tych wszystkich. a nie wykluczającej. wręcz przeciwnie. kiedy rozdawaliśmy maskotkę towarzyszącą naszemu programowi – małe. a nie wieży z kości słoniowej. Podziękowania należą się wszystkim studentom i wykładowcom. aby uwzględnić obecność studentów chorujących i umożliwić im codzienne funkcjonowanie na uczelni bez konieczności rezygnacji ze studiów. dramatem.Początek wędrówki 15 generuje atmosfery. Mam nadzieję. Oznacza to. którzy zdecydowali się podzielić tu swoimi doświadczeniami. którym zależy na tworzeniu Uniwersytetu odpowiedzialnego społecznie. co robicie”. Powstała ona z myślą o wszystkich. Do pierwszych takich przemyśleń dochodziło. Dla Konstelacji Lwa znaleźliśmy hasło – odwaga pomaga.

że ma ona wystarczający potencjał. Lwiątko spełniło swoją rolę.pl .też wsparcie dla pracowników?”. Ireneusz Białek Kierownik BON UJ Źródło: „Moja wędrówka”. Wierzę. podjętych decyzji i działań. www. a być może i od następstw tej publikacji.KonstelacjaLwa. „znowu coś wymyśliliście pożytecznego”. abyśmy postawili kolejny krok na drodze ku odpowiedzialnemu Uniwersytetowi. ponieważ wywołało ciepły uśmiech i chwilę refleksji. Reszta zależy od rezultatów programu.

Część I Szlakiem wykładowcy Źródło: „Moja wędrówka”.KonstelacjaLwa. www.pl .

Źródło: „Moja wędrówka”.pl . www.KonstelacjaLwa.

Proces społecznego tworzenia niepełnosprawności w obszarze zdrowia psychicznego przebiega bardzo gwałtownie. „obce” – w obszarze aktywności zawodowej.Dr Hubert Kaszyński Instytut Socjologii UJ Profilaktyka w obszarze zdrowia psychicznego Trud odzyskiwania zdrowia psychicznego polega przede wszystkim na znoszeniu nadmiernego stanu napięcia powstającego w osobie w wyniku zderzenia naturalnej i – co podkreślam ze szczególną mocą – możliwej do zaspokojenia potrzeby bycia zdrowym oraz społecznego procesu krystalizowania niepełnosprawności. To sytuacja związana ze współczesną organizacją społeczeństwa. stereotypy z nią związane. to gorsze traktowanie osób – określanych jako „inne”. www. uprzedzenia i dyskryminacja. a jego wynikiem jest skuteczne blokowanie lub ograniczanie szansy na powrót do świata zdrowych. którego fundamentem jest brak wiedzy o chorobie. która nie uwzględnia istniejących bądź też potencjalnych możliwości rozwojowych konkretnych osób. pozyskiwania wykształcenia.KonstelacjaLwa. Niepełnosprawność będącą faktem społecznym powinniśmy rozumieć jako występowanie w danym środowisku niekorzystnych warunków ograniczających indywidualną aktywność. tym samym wyłączając je z udziału w głównym nurcie życia. Źródło: „Moja wędrówka”.pl . Inaczej. funkcjonowania w rodzinie lub szerzej uczestnictwa w codziennym życiu wspólnoty.

Warszawa 2008. bulimia lub anoreksja. W badaniach J. natomiast 65% twierdzi. Komunikat z badań. Postawy wobec osób cierpiących psychicznie są źródłem tworzenia zróżnicowanych psychologicznych. iż nierówne traktowanie jest udziałem chorujących również w zakresie wykształcenia i edukacji. Wciórka. Stanowi ono przejaw braku wiedzy związanej z budzącymi lęk i niezrozumienie słowami: schizofrenia. psychoza. W procesie kształtowania postaw oraz ich podtrzymywania szczególne znaczenie ma brak bezpośredniego kontaktu z chorującymi psychicznie oraz przeświadczenie. Wciórka. 67% wskazuje na brak poszanowania godności osobistej.pl . B. iż poziom otwartości na problemy zdrowia psychicznego jest miarą naszej gotowości na przyjęcie odmiennych sposobów przeżywania i definiowania świata. Problem dostępności uczelni wyższych dla studentów chorujących lub – mówiąc inaczej – zdrowiejących psychicznie jest ważny również dla szerszej grupy osób radzących sobie z niepełnosprawnością z innych przyczyn.W opiniach Polaków wspomniane gorsze traktowanie jest udziałem również osób chorujących psychicznie. prawnych i ekonomicznych barier.KonstelacjaLwa. CBOS (BS/124/2008). Twierdzę tak dlatego. emocje. dla których fundamentem jest lęk oraz stała gotowość do unikania jakiegokolwiek wspólnego działania. które podtrzymują ich niekorzystne położenie w społeczeństwie. że osoby chorujące psychicznie doświadczają dyskryminacji w zakresie prawa do pracy. 1 Źródło: „Moja wędrówka”. To Zob. Osoby chore psychicznie w społeczeństwie. iż 83% respondentów ocenia. J. jest miarą siły więzi społecznej i odpowiedzialności za indywidualną ludzką tożsamość. Z cytowanych badań wynika. Wciórki1 społeczne postawy wobec osób chorujących psychicznie cechują stereotypowe i nieprawdziwe wyobrażenia. www. społecznych. iż choroba jest zdarzeniem wstydliwym dla pacjenta i jego bliskich.

stany lękowe. Tradycyjnie zaburzenia psychiczne dzielimy. sfery W świetle raportu The mental health of students in higher education (Royal College of Psychiatrists. posługując się językiem diagnostycznym. na: psychotyczne (tzn. stany chorobowe. Fakt ten jest dotkliwy tak z humanistycznej. Londyn 2006) około 20% studentów cierpi na szeroko rozumiane zaburzenia zdrowia psychicznego. w których występują urojenia. zaburzenia nerwicowe. bowiem problem jest i będzie obecny na uczelniach wyższych i – czy dostrzegamy go dzisiaj. a równocześnie wiemy. www. 2 Źródło: „Moja wędrówka”. ponad 95% z grupy osób z niepełnosprawnością psychiczną cierpi na trwały brak zatrudnienia. zakłócenia świadomości. na nieraniącej emocjonalności potrzebnej do rozwoju każdego człowieka. Zaburzenia psychiczne. przede wszystkim fobie. choroba psychiczna Zaburzenia psychiczne definiowane są jako szczególny splot dysfunkcji czynności psychicznych i zachowania zależny od uwarunkowań biologicznych. depresją lub zaburzeniami jedzenia. w Polsce blisko 80% osób z niepełnosprawnością nie pracuje. omamy. jak również czysto ekonomicznej perspektywy. iż kluczowym determinantem tego stanu rzeczy jest niski poziom wykształcenia osób niepełnosprawnych.równocześnie test naszych metod pracy bazujących na osobistej wrażliwości. psychicznych oraz społecznych właściwych danej osobie.pl . w ostatnich latach wzrasta liczba studentów uczelni wyższych z głębokimi problemami zdrowia psychicznego: schizofrenią. Zwracam również uwagę na szerszy kontekst zagadnienia. czy też staramy się skrywać nie zawsze wygodną rzeczywistość – jest i będzie on udziałem naszej akademickiej pracy2.KonstelacjaLwa. Mianowicie. Koszty tego dotkliwego zaniedbania ponosimy wszyscy. Warto podjąć trud refleksji nad kondycją zdrowotną środowisk studenckich.

emocjonalnej i nastroju) oraz na niepsychotyczne obejmujące między innymi nerwice, upośledzenie umysłowe (tzw. niepełnosprawność intelektualna), zespoły organiczne, poważne problemy osobowościowe, uzależnienia od substancji psychoaktywnych i niektóre nieprawidłowości funkcjonowania sfery seksualnej3. Najgłębszy problem psychiczny jest diagnozowany jako choroba psychiczna (np. ostre i przemijające zaburzenia psychotyczne, zaburzenia urojeniowe, schizofrenia, zespoły schizofrenopodobne, ciężkie epizody depresji, psychotyczne zaburzenia afektywne, zaburzenia jedzenia). Jest to stan, w którym dochodzi do zatarcia wyraźnej granicy między światem realnym a światem urojeń i halucynacji, to stan rozbicia granic własnego „ja”, któremu towarzyszą poważne zaburzenia emocjonalne. Choroba wiąże się z silną potrzebą wycofywania się z dotychczasowych kontaktów społecznych, które stają się zbyt obciążające. W izolacji chory stara się odzyskać utracony wpływ na własne życie, bezskutecznie poszukuje przyczyny głębokiej depresji lub nagłych zmian nastroju. Osoby doświadczające zaburzeń psychicznych potrzebują dostosowanego do stanu zdrowia leczenia, odpowiednich oddziaływań psychoterapeutycznych i rehabilitacyjnych. Szczególne znaczenie w odzyskiwaniu zdrowia mają wszelkie bodźce, których celem jest ukształtowanie w miejscu zamieszkania chorego zróżnicowanych form wsparcia społecznego. Dzięki nim oraz swoim staraniom człowiek doświadczony kryzysem psychicznym może stopniowo powracać do aktywnego życia; może pracować, studiować, mieszkać, przyjaźnić się, czyli – używając ogólnego sformułowania – uczestniczyć w życiu społecznym ze względnie wysokim poczuciem bezpieczeństwa.
Zob. S. Pużyński, Zaburzenia psychiczne [w:] tegoż (red.), Leksykon Psychiatrii, Warszawa 1993.
3

Źródło: „Moja wędrówka”, www.KonstelacjaLwa.pl

Społeczna orientacja w ochronie zdrowia psychicznego odwołuje się do modelu „podatność na zachorowanie – społeczny stres”. Zgodnie z nim do wybuchu choroby dochodzi pod wpływem społecznego stresu związanego z ważnymi wydarzeniami życiowymi opisywanymi przez chorych jako sytuacje nieoczekiwane, niemożliwe do przewidzenia, jak również jako związane z poczuciem niezdolności do ich uporządkowania, nadawania im adekwatnych znaczeń i hierarchii ważności. Przed wybuchem choroby mogą chronić trzy podstawowe czynniki. Po pierwsze, nabyte przed kryzysem umiejętności radzenia sobie z trudnościami codziennego życia. Po drugie, posiadane w rodzinie oraz w innych grupach społecznych wsparcie emocjonalne, informacyjne czy też finansowe. Po trzecie wreszcie, przyjazne środowisko, otwarte na odmienność, krytykę, w którym występuje wzajemne zaufanie i gotowość do współpracy. Dlatego też w programach wsparcia dla osób chorujących psychicznie szczególne miejsce zajmuje psychoedukacja skierowana bezpośrednio do nich, jak również do ich bliskich: rodziny, przyjaciół oraz innych znaczących kręgów społecznych (na przykład pracodawców, nauczycieli akademickich, pracowników służby zdrowia).

O znaczeniu kontaktu z osobą chorującą psychicznie
Krakowski humanista, autor klasycznych opracowań naukowych z zakresu psychiatrii Antoni Kępiński, osobie z zaburzeniami psychicznymi przypisał szczególną rolę: „pacjenta i nauczyciela”4. Utrzymywał, iż profesjonaliści zajmujący się leczeniem, terapią, jak również świadczeniem pomocy powinni być równocześnie zdolni do uczenia się od chorych o ich potrzebach. Zgodnie z tą perspektywą codzienna praktyka,
4

Zob. A. Kępiński, Schizofrenia, Warszawa 1972.

Źródło: „Moja wędrówka”, www.KonstelacjaLwa.pl

terapeutycznego „spotkania i rozmowy” to próba zrozumienia poza samym zaburzeniem zdrowia psychicznego czegoś więcej, być może wartości, jaką jest społeczna więź łącząca ludzi słabych z silnymi, chorych ze zdrowymi. Lecznicza metoda Antoniego Kępińskiego polegała na pracy nad intelektualnym wglądem pacjenta we własne przeżycia chorobowe, czyli poznawaniem potencjalnych przyczyn problemów zdrowotnych i sposobów ich rozwiązywania. Kluczowe znaczenie w jego sposobie pracy miało dostarczanie pacjentowi doświadczenia związku emocjonalnego w relacji z lekarzem, bowiem – jak utrzymywał – związek ten wpływa pozytywnie na poprawę sposobu przeżywania przez pacjenta siebie i innych. Ostatni z elementów opisywanej metody terapeutycznej polegał na prowadzeniu z osobą dialogu o wartościach, o sensie życia, o znaczeniu często bolesnych egzystencjalnych poszukiwań i własnej roli jako osoby z niepełnosprawnością5. Budowanie kontaktu z chorym można opisać, odwołując się do powszechnie przyjmowanego przez praktyków twierdzenia, że bez względu na fakt, jak bardzo typowe są objawy choroby, jej doświadczenie jest zawsze manifestowane poprzez konkretną osobę i szczególne okoliczności społeczne, które są jej udziałem. W konsekwencji za każdym razem, kiedy pomagamy choremu, mamy możliwość zaobserwować wyjątkową manifestację objawów. Podkreślanie pierwiastków indywidualnych w przeżyciach, postawie i możliwościach pacjenta jest ważnym antidotum na panującą w świecie medycznym tendencję, aby traktować osoby, które mają tę samą diagnozę tak, jakby posiadały one wiele innych wspólnych cech. Istotą oddziaływań leczniczych i rehabilitacyjnych jest indywidualizacja sytuacji każdego z pacjentów, poszukiwanie znaczeń, jakie dla chorego ma kliniczna manifestacja jego przeżyć oraz odkry5

Zob. A. Kokoszka, Jak pomagał i leczył profesor Antoni Kępiński, Kraków 1999.

Źródło: „Moja wędrówka”, www.KonstelacjaLwa.pl

W bezpośrednim kontakcie terapeutycznym ważne jest.wanie. próbują oni wyjaśnić fakt utraty zdrowia. aby wydawać się tak normalnym jak tylko to jest możliwe.pl . jak owe przeżycia są powiązane z jego wcześniejszą i teraźniejszą obecnością w świecie. konfliktach. że osoba chorująca próbuje kontrolować swoje emocje związane z przeżyciami psychotycznymi. jakie znaczenie posiada ono dla konkretnego pacjenta. a dla niego przyczyną społecznego odrzu- Źródło: „Moja wędrówka”. czyli zdrowieć. przekonania i idee z obawy. www. pewne szczególne uwarunkowania związane z chorobą mają wpływ na udział pacjenta we własnym leczeniu. a może przede wszystkim. Treść wskazuje na szczególne trudności. stara się ukryć przed światem swoje uczucia. na treść zaburzenia. najprostszy sposób. ma podstawowe znaczenie.KonstelacjaLwa. jak również są determinantami dla zdrowienia. co zdarzyło się w przeszłości. Opis tak zwanego znaczenia choroby zawiera zwykle wiele informacji o emocjach. na jego stosunek do kryzysu psychicznego oraz na siłę motywacji. że ich ujawnienie będzie dla innych źródłem przerażenia. które współtworzą lub zaostrzają przebieg choroby. Jak w zwykły. Niewątpliwie. zawiera informacje o szczególnie obciążających sytuacjach społecznych. określa ważne z jego perspektywy priorytety w terapii. Jednakże zgodnie z podejściem społecznym uwaga powinna zostać zwrócona również. Dla psychiatry forma. ponieważ prowadzi do postawienia diagnozy. poprzez odniesienie do czegoś. z jaką pragnie on zmienić własną sytuację życiową. abyśmy dostrzegali. tajemnicach i mitach towarzyszących zaburzeniu psychicznemu. czyli pewien wzorzec zachowania lub ujawniania emocji. Chory walczy o to. Forma prowadzi do zdiagnozowania choroby i determinuje plan przyszłego leczenia. Analizując treść zaburzenia psychicznego poznajemy. W postępowaniu leczniczym istotna jest umiejętność rozgraniczania pomiędzy formą a treścią zaburzenia psychicznego. dla jego rodziny i bliskich. z którymi boryka się chory.

labirynt przepisów Źródło: „Moja wędrówka”. aby odkrywać splot złożonych powiązań i szerszych uwarunkowań obecności chorego w świecie. że chory stanie się napięty. dezintegracja rodziny. Wysiłek włożony w specyficzną pracę nad sobą. dla której podstawą jest filozofia Immanuela Kanta i jego imperatyw kategoryczny. Dialog jest wartością fundamentalną dobrej praktyki nie tylko w leczeniu czy rehabilitacji. tak indywidualnego. jaki na poziom (dys)funkcji mają relacje z innymi ludźmi. Chory odczuwa silną potrzebę „odgrodzenia się” od ludzi. jak i społecznego. aby dialog z chorym stał się możliwy. emocjonalnym zamknięciem lub autyzmem. lecz także w naszym codziennym życiu. to właśnie świat wartości. Należy podkreślić. uwzględniając tak zwaną etyczną zasadę naczelną. www. iż to. Jego bliscy mogą nazywać ten stan małomównością.KonstelacjaLwa. Można opisywać go. lecz przeciwnie. a nigdy środkiem do jego osiągnięcia. zgodnie z którym człowiek bez względu na okoliczności zawsze ma być celem naszych starań. To założenie wiąże się z koniecznością wielowymiarowego postrzegania osoby i jej problemów oraz poszukiwania rozwiązań w obrębie wszystkich sfer życia. Dialog umożliwiający poznawanie społecznego funkcjonowania osób wymagających naszej pomocy nie jest zwieńczeniem profesjonalnych działań. Innymi słowy. punktem wyjścia do tego. którzy mogą poznać jego tajemnice. poirytowany i nade wszystko wstrzemięźliwy wobec innych. cierpienia lub kary. co kształtuje społeczną perspektywę w pracy z osobami chorującymi psychicznie. Zrozumienie indywidualnych prób przezwyciężania przez osobę objawów chorobowych jest dla nas wszystkich warunkiem koniecznym. pożądana jest praktyka zogniskowana na dostrzeganiu czegoś więcej niż tylko patologii i medycznej diagnozy. Taka praktyka uwzględnia wpływ. ubóstwo.pl . której celem jest ochrona własnego „ja”. bezrobocie. może być tak wielki i maksymalnie absorbujący.cenia.

KonstelacjaLwa. Komisja Wspólnot Europejskich. nazywanego często sojuszem terapeutycznym. Dialog nie tylko pomaga nam lepiej rozumieć własne doświadczenia. Poprawa zdrowia psychicznego ludności. którą określmy mianem umacniania (empowerment). Bruksela 2005. W Polsce – na tle ogólnie korzystnych przemian w sytuacji zdrowotnej ludności – uderza znaczący wzrost częstości hospitalizacji i porad Zob. a jego szczególne doświadczenia związane ze zmaganiem się z chorobą wysłuchane i zrozumiane. 6 Źródło: „Moja wędrówka”. ale i razem „ze” swoimi odbiorcami. Można bowiem osiągnąć górną granicę tego. że da się zrobić coś jeszcze. iż programy wsparcia będą przynajmniej w minimalnym stopniu współtworzone nie tylko „dla”. iż potrzeby chorującego będą zaspokojone. Zielona Księga. w której się znajdujemy. lecz niewykluczone. a w samej Unii Europejskiej aż 27%. tym samym otwiera możliwość zmiany sytuacji życiowej.pl . aby zmniejszyć jej potencjalne ograniczenia przez zmianę warunków zewnętrznych. Początkową jego fazę. „Wiedza z pierwszej ręki” jako metoda w zakresie ochrony zdrowia psychicznego profilaktyki Zgodnie z raportem Światowej Organizacji Zdrowia6 zaburzenia psychiczne dotyczą 20% ludności. www.prawa socjalnego albo słabo rozbudowany system wsparcia społecznego. Założenie to leży u podstaw procesu terapeutycznego. Strategia zdrowia psychicznego dla Unii Europejskiej. rozumiemy jako kształtowanie w trakcie relacji z osobą poszukująca pomocy zrębów wzajemnego zaufania. współbrzmienia. Ostatecznie. Konsekwentne stosowanie tego podejścia może zaowocować tym. co da się zrobić dla zmniejszenia tak zwanych deficytów jednostki. lecz również pozwala je kontrolować i przekształcać. możemy mieć nadzieję.

Metoda pracy polegająca na włączaniu osób chorujących psychicznie w pracę edukacyjną odwołuje się do powszechnie akceptowanego roboczego założenia „nic o nas. stać się uogólnionym. E. skazują „innych” na życie według negatywnego społecznego skryptu. lęk oraz stała gotowość do unikania wspólnego działania – są kluczową barierą. jak również dla zwiększania skuteczności kampanii społecznych promujących zdrowie psychiczne w różnych grupach społecznych. piętno ulega uwewnętrznieniu. Podstawowym znaczeniem dla profilaktyki w zakresie zdrowia psychicznego. niskimi oczekiwaniami społecznymi. W jej wyniku ludzie. Psychiatric Rehabilitation Journal. I. R. Goffman. A ten stan nie pozostawia żadnej Zob. często nieświadomie i niecelowo.KonstelacjaLwa. 7 Źródło: „Moja wędrówka”.ambulatoryjnych z powodu zaburzeń psychicznych. ale także z uwewnętrznionym piętnem. 8 Zob.pl . Piętno. Goffmana8. w tym w grupach studenckich. Istnieje bowiem duże niebezpieczeństwo. jest możliwość bezpośredniego kontaktu z osobą. który opisywał niszczący i dehumanizujący wpływ stygmatyzacji. Sykes. bez nas”. w toku codziennych interakcji. J. Nasze postawy wobec osób chorujących – stereotypowe i nieprawdziwe wyobrażenia. Współcześnie prowadzone są badania7 potwierdzające skuteczność edukacji społecznej. 26 (1) 2002. Ich podstawą teoretyczną są klasyczne koncepcje E. polegającej na bezpośrednim spotkaniu różnorodnych grup społecznych z osobami chorującymi psychicznie występującymi w roli prowadzących zajęcia. w tym szczególnie z powodu uzależnień. często zdehumanizowanymi praktykami klinicznymi. wypierając i zastępując dotychczasowe „ja”. Shor. która utrudnia wczesne rozpoznawanie zaburzeń psychicznych. Gdańsk 2005. www. Introducing Structured Dialogue with People with Mental Illness into the Training of Social Work. która pokonała głęboki kryzys psychiczny. Chorujący psychicznie muszą się zmierzyć nie tylko z faktem choroby. krzywdzącym wyobrażeniem innych o własnej chorobie. Rozważania o zranionej tożsamości. że mogą zamiast być osobą. Stopniowo.

9 Źródło: „Moja wędrówka”. Liberadzka.zdrowej części osobowości. zob. co czuje chorujący. www. z którą można się identyfikować sprawia. Wszelkie nauczanie zamknięte w uniwersyteckich murach nie sprzyja kształtowaniu przychylnych postaw wobec osób chorujących psychicznie w takim stopniu. Edukacja społeczna jako metoda przeciwdziałania stereotypizacji osób chorujących psychicznie na rynku pracy. iż choroba mogła czy też może stać się również ich udziałem. że członkowie grup edukowanych uświadamiają sobie. Sprawozdanie z projektu „Przez edukację do akceptacji” [w:] H. jaka umożliwiłaby pracę nad zdrowieniem oraz odbudowywaniem życia wedle własnych marzeń. Studiowanie w środowisku otwartym na odrębność i stymulującym intelektualnie pomaga w budowaniu indywidualnej pewności siebie i poczucia kompetencji. Kontynuowanie i kończenie rozpoczętej aktywności – pomimo choroby – może sprawić.pl . Kraków 2008. A. Zastąpienie stygmatyzującego obrazu obrazem mającym odzwierciedlenie w rzeczywistości. Wysłuchanie osobistych historii doświadczonych przez psychiatrię pozwala zrozumieć. że studenci poczują się odpowiedzialni i godni zaOd kilku lat prowadzę ten szczególny rodzaj edukacji społecznej w Instytucie Socjologii UJ we współpracy z członkami Stowarzyszenia „Otwórzcie Drzwi”. Funkcja uczelni wyższej w ochronie zdrowia psychicznego Uczelnia ma ważną rolę do odegrania we wspieraniu studentów z problemami psychicznymi w zakresie rozwijania ich psychicznego. że różnica pomiędzy nimi a chorującymi nie zawsze jest wyraźna. Uczestnicy tych szczególnych spotkań często przyznają. Kaszyński (red. społecznego oraz intelektualnego potencjału.KonstelacjaLwa. jakiej pomocy wymaga oraz umożliwia lepsze poznanie jego potrzeb i możliwości9.). w jakim czyni to nauczanie połączone z praktycznym doświadczeniem spotkania. iż dowiadują się.

•  wzrost liczby nieobecności na zajęciach. 10 Źródło: „Moja wędrówka”. •  utrudnione relacje z wykładowcami i innymi studentami za co odpowiadać mogą: wysoki poziom lęku w sytuacjach społecznych. iż dostosowane do indywidualnych możliwości studiowanie. H. M. Kraków 2010 (złożone do druku). •  okresowe trudności w aktywnym uczestniczeniu w zajęciach spowodowane skutkami ubocznymi przyjmowanych leków. że uda się im zrealizować własne plany i prowadzić szczęśliwe życie.KonstelacjaLwa. wynikająca z trudności z koncentracją uwagi. Nauka i wrażliwe na specyficzne potrzeby chorujących środowisko dodaje sił i wiary w to. która jest tak bardzo potrzebna osobom z głębokimi trudnościami emocjonalnymi. Zgodnie z informacjami Biura do spraw Osób Niepełnosprawnych Uniwersytetu Jagiellońskiego możliwe konsekwencje choroby psychicznej dla procesu studiowania to: •  potrzeba wydłużenia okresu rozliczeniowego (roku akademickiego lub całych studiów) ze względu na nawrót choroby i konieczność hospitalizacji psychiatrycznej. Zob. obniżona samoocena. www. konsekwentne pełnienie roli studenta jest zasadniczym czynnikiem hamującym proces uwewnętrzniania piętna10. Studenci z zaburzeniami psychicznymi w systemie edukacji. •  niedopełnianie obowiązków studenckich spowodowane nieadekwatną oceną własnych możliwości i trudnościami w organizacji pracy. Adamczyk.pl . tendencje do wycofywania się społecznego. Kaszyński. Wreszcie. Próba konceptualizacji problemu. Zdecydowanie podkreślam. takimi jak senność czy spowolnienie czasu reakcji. uczelnia sprzyja budowaniu więzi z innymi osobami i tworzeniu sieci wsparcia społecznego. •  potrzeba wydłużenia czasu trwania egzaminów lub zmiana ich formy.ufania. związany z nasileniem objawów chorobowych.

Wciórki12. wreszcie w nieinterpretowaniu przejawów choroby lub skutków leczenia w kategoriach „złego” lub „śmiesznego” zachowania. 72%. Wciórka. w całej grupie badanej – 65%. doświadczających konsekwencji zaburzeń psychicznych w przezwyciężaniu trudności związanych z codziennym życiem akademickim. jak również krzywdzące stereotypy będą skutecznie modyfikowane dzięki wprowadzaniu na uczelniach wyższych Zob. natomiast wzrasta obojętność. iż emocjonalny dystans i negatywne wyobrażenia o chorujących. Wciórka. Autorki artykułu Kryzys zdrowia psychicznego a studia11 twierdzą. we właściwym podejściu do innych osób. natomiast w podgrupie nie mającej żadnego kontaktu z chorującymi tylko 54%. Na ten fakt zwracają uwagę – w cytowanym już raporcie Osoby chore psychicznie w społeczeństwie – B. J. cyt. tj. 11 Źródło: „Moja wędrówka”. 12 Zob. w jaki sposób pracownicy uczelni są w stanie wspierać studentów. Boguszewska. Można przyjąć założenie. W ostatnich latach gwałtownie zmniejsza się nasza deklarowana wobec nich życzliwość. Przeświadczenie swoje opieram na refleksji nad postawami Polaków wobec osób chorujących psychicznie.Należy podkreślić. iż szczególne znaczenie ma odpowiedź na pytanie. że pracownicy uczelni mogą być pomocni studentom w zachowywaniu dystansu do własnej choroby oraz sytuacji silnie stresujących. B. D. Kraków 2008. K. Fundacja na Rzecz Rozwoju Regionalnego. w rozwiązywaniu problemów natury formalnej związanej ze studiami. iż w kształtowaniu wspierających postaw u pracowników akademickich wręcz niezbędna jest edukacja społeczna odwołująca się do filozofii spotkania i wiarygodnego przekazu z pierwszej ręki.KonstelacjaLwa. www. Zgodnie z przedstawionymi w nim wynikami jedynie w podgrupie osób mających osobisty kontakt z chorującymi do „życzliwości” przyznaje się znaczący odsetek badanych. dz.pl . Życzyńska-Ciołek. Wciórki i J. Podkreślam. Kryzys zdrowia psychicznego a studia [w:] Pełno(s)prawny student.

Chodzi tutaj o uznanie i szacunek dla wiedzy i rozumienia. a nie tylko jako przedmiot wiedzy innych. www. którzy wsparcia potrzebują najbardziej – studentów chorujących psychicznie. które pochodzą z osobistego doświadczenia. iż przygotowana publikacja przyczynia się do tego. bowiem są one świadectwem szczególnej formy znoszenia społecznego piętna towarzyszącego osobom podatnym na zranienie.pracy edukacyjnej z udziałem tych. aby spotkanie osób zdrowych i tych. co umożliwia postrzeganie ludzi jako posiadających własne poglądy i własny głos. Na zakończenie pragnę podkreślić.KonstelacjaLwa. którzy zdrowie psychiczne odzyskują bądź odzyskali stało się możliwe. Prace autorów – w znakomitej większości studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego – zasługują na uznanie. Źródło: „Moja wędrówka”.pl .

jak ciężką walkę toczą codziennie z chorobą. Zazwyczaj zupełnie normalni. „Jacy są?” – uśmiecham się. Czy chorujący to ten. który przyniósł zaświadczenie podbite pieczątką psy- Źródło: „Moja wędrówka”. mieszkają w akademikach i uczestniczą w życiu studenckim.. „Kim oni są? Jak się zachowują? Jakim cudem w ogóle studiują? Jak sobie radzą?” – zdarza mi się słyszeć takie pytania dotyczące naszych klientów. piszą prace magisterskie.KonstelacjaLwa.pl . www. zanim odpowiem. Osób Niepełnosprawnych pracuję od kilku lat. który zachowuje się nienormalnie? Czy może chorujący to ten. – tak prezentują się tylko postacie ze stereotypów. zdają egzaminy. nie myślą. że są Napoleonem Bonaparte.Urszula Szczocarz Okiem konsultanta BON Zdrowie i choroba psychiczna W Biurze ds.. W takim razie – czym się różnią „chorzy” od „zdrowych”? Moim zdaniem tych kategorii nie da się jednoznacznie rozgraniczyć. Bardzo często nikt z ich otoczenia nie ma pojęcia. a nie realni ludzie. nie wykrzykują wulgarnych słów w tramwajach. Natomiast studenci chorujący psychicznie chodzą na zajęcia ze wszystkimi innymi studentami. Nie gonią innych z siekierą po uczelni. zajmując się między innymi wsparciem dla studentów chorujących psychicznie.

a która chora? Wgłębiwszy się w temat. jak to dobrze. jednak zdecydowana większość naszych studentów wygląda i zachowuje się zgodnie z szerokimi standardami normy. który. można sobie postawić pytanie: która „dusza” jest zdrowa. Wielokrotnie zdarzało mi się słyszeć bardzo pochlebne opinie dotyczące tego. doświadczyć kryzysu lub okresu wzmożonej wrażliwości. Jak leczyć i poznawać człowieka. biednym. Idąc tropem rozważań Kępińskiego1. A. niepohamowanie płacze albo odzywa się z wyraźną agresją? Oczywiście. niektórzy bardziej pracowici. Osobiście nigdy nie odważyłabym się użyć takiego rozróżnienia. inni powolni. że „my-zdrowi” pomagamy „im-chorym”. niektórzy są szybcy i porywczy. że nie da się tego jednoznacznie określić. u innych powaga. tego co mu się przydarzyło. nietrudno dojść do wniosku. ale i dla „zdrowych”. inni leniwi i tak dalej. Kępiński. Źródło: „Moja wędrówka”.KonstelacjaLwa. Na przykład u niektórych od razu zaznacza się poczucie humoru.pl . w których dany student zachowuje się całkowicie nieadekwatnie. Kraków 2005. którym z powodu etykietki zdrowia nie przystoi od czasu do czasu zachować się dziwnie czy depresyjnie. www. Staram się nigdy nie patrzeć na człowieka przez pryzmat choroby. a raczej widzieć to. milczy przez całe spotkanie. zdarzają się sytuacje. Sama diagnoza choroby psychicznej nie wydaje mi się też kryterium wystarczającym do zaszufladkowania wszystkich osób ją posiadających do jednej kategorii ludzi o wspólnych cechach i problemach.chiatry? Czy też ten. przychodząc do BON. Osoby te mają – oprócz choroby – cały szeroki wachlarz różnicujących ich cech osobowości. jaki ktoś jest w swojej indywidualności. Moim zdaniem podejście takie jest krzywdzące nie tylko w stosunku do „chorych”. Każdy z nas ma swoje lepsze i gorsze dni: oso1 Zob. tym bardziej uwierzyć w istnienie dychotomii „my-zdrowi” – „oni-chorzy”. niepełnosprawnym.

odnosi wrażenie. odkrywamy zakryte karty. Wsłuchując się w czy- Źródło: „Moja wędrówka”. Czasem jest to tylko krótkie pytanie o regulamin studiów. by w rozważaniach o zdrowiu i chorobie przyjąć założenie. Wielokrotnie najcięższe nawet przypadki psychoz mijają bezpowrotnie. czy nasze obecne „bardziej zdrowie”. Wsparcie Studenci przychodzą do BON z najróżniejszymi sprawami. czasem długa zagmatwana historia naprzemiennego chorowania i kształcenia się. co ważne. a wielu studentów. Czasem ktoś zgłasza się na spotkanie. że posiada większość z opisywanych zaburzeń. szukamy tego. o dobre słowo. co potrzebne w kontekście studiowania. jak powinna być zdefiniowana). www. które można by określić jako psychopatologiczne.KonstelacjaLwa. że znajdujemy się gdzieś na continuum. o trochę nadziei. W dodatku pozycja na tej osi nigdy nie jest stała – nie możemy przewidzieć.by uznane za permanentnie chorujące miewają okresy bardzo dobrego samopoczucia.pl . Każdy prawie zachował sie kiedyś w życiu „nienormalnie”. To wszystko skłania do tego. ale nie umie powiedzieć „przyszedłem po to i po to” – wtedy wspólnie przyglądamy się sytuacji. W większości wypowiedzi pojawia się mniej lub bardziej zakamuflowana (czasem nawet zupełnie niema) prośba o wsparcie. podczas gdy nawet najzdrowsi ludzie obserwują u siebie objawy. co jest trudne. a skrajną chorobą (o której też nie do końca wiadomo. czytając podręcznik psychiatrii. a najzdrowszym ludziom choroba w ciągu kilku dni potrafi diametralnie odmienić życie. czy też „bardziej choroba” ulegną raczej pogorszeniu czy poprawie. pomiędzy absolutnym zdrowiem (które przecież w praktyce nie istnieje).

Bardzo trudną i zarazem ogromnej wagi sprawą jest dobranie odpowiednich strategii działania w określonej sytuacji akademickiej i zdrowotnej danej osoby. towarzyszenie mu i współpraca w odkrywaniu najlepszych rozwiązań akademickich. Źródło: „Moja wędrówka”. C. zrozumienie i akceptacja okazują się bardzo ważne podczas spotkań ze studentami chorującymi psychicznie. Empatia. Na przykład pójście na urlop dziekański – w niektórych sytuacjach najlepsze możliwe wyjście. procedur załatwiania różnych spraw na uczelni. Moją rolą jest wczucie się w sytuację danego człowieka. Niemniej jednak istotne jest także stawianie wyzwań. motywowanie. wzorem Rogersa2 staram się nigdy nie narzucać się z własną interpretacją. do których ja nigdy nie sięgnę w tak głęboki sposób – niezależnie od tego. jak bogata będzie moja wiedza i doświadczenie. W niektórych okresach proponowane rozwiązania powinny przede wszystkim zapewniać 2 Zob. Nie ma tutaj złotych recept. z identyczną diagnozą mogą potrzebować zupełnie różnych rozwiązań. urealnianie planów i ambicji. Jako konsultant staram się więc być bardzo ostrożna i kilkukrotnie przemyśleć każdą decyzję.pl . podsuwam pomysły dotyczące strategii uczenia się. Nawet ten sam student w różnych okresach swojego życia może wymagać skrajnie odmiennych adaptacji. Sposób bycia. Poznań 2002. Rogers. radzenia sobie ze stresem. ani zawsze słusznych rozwiązań. organizacji czasu pracy. które można by zastosować w większości przypadków.jąś opowieść i skupiając uwagę na osobie. www. Do każdego studenta trzeba podchodzić indywidualnie – dwie osoby studiujące na tym samym kierunku.KonstelacjaLwa. Służę natomiast chętnie informacjami na temat regulaminowych możliwości. w innych może okazać się kompletną katastrofą. Człowiek sam pozostaje najlepszym ekspertem w zakresie własnego życia. ponieważ ma bezpośredni dostęp do odczuć płynących ze swojego wnętrza.

i często dopiero po jakimś czasie okazuje się. rozłożenie sesji w czasie dłuższym od standardowego. Adaptacje zawsze ustalam wspólnie ze studentem. jak na przykład umożliwienie studentowi chorującemu psychicznie nagrywania wykładów na dyktafon. Adaptacje Słowo „adaptacja” dla niektórych brzmi dosyć doniośle i niezbyt jasno. Zawsze mam na uwadze specyficzne potrzeby danej osoby. czy biorą przepisane im leki. To wszystko jest bardzo ważne. jakie rozwiązania będą najlepsze w obecnej sytuacji. Pod tym pojęciem kryją się bardzo proste technicznie rzeczy. www. a nawet – czy są zadowoleni z własnej terapii i tego.KonstelacjaLwa. czy pomysły były słuszne. staram się zawsze dowiadywać. w jakim kierunku ona zmierza. co się dzieje w życiu studentów w tym zakresie – czy pozostają w stałym kontakcie z psychiatrą. jeśli chorujący student nie będzie stale otrzymywał profesjonalnej pomocy w zakresie całego własnego życia i zdrowia psychicznego. jak również jej dotychczasowe problemy związane ze studiowaniem. psychologiem. dobrą adaptacją okazało się podzielenie Źródło: „Moja wędrówka”. niejednokrotnie w trakcie dyskusji dotyczącej tego. a działania skuteczne.pl . Mimo tego. że w ramach BON nie oferujemy psychoterapii.studentowi poczucie bezpieczeństwa i stabilności sytuacji akademickiej w przypadku nasilenia objawów lub rzutu choroby. Na przykład pewien student miał trudności z przyswajaniem naraz dużych ilości materiału. W innym czasie ważne są działania motywujące do realizacji obowiązków związanych z uczelnią czy też dające pole do aktywności i rozwoju. ponieważ nawet najlepsze wsparcie edukacyjne i maksymalna życzliwość środowiska akademickiego nie wystarczą. Tutaj także nie ma jednoznacznie dobrych rozwiązań. zdawanie egzaminów w zmienionej formie.

KonstelacjaLwa.pl . bowiem specyfika niektórych przedmiotów wymaga czasem innych adaptacji niż przewidziane. Dowiaduje się także. Nigdy jednak nie przekazuję informacji na temat stanu zdrowia psychicznego klientów BON. www. że konieczność dwukrotnego pójścia na ten sam egzamin wiązała się z dużym ryzykiem rezygnacji ze zdawania. że stres egzaminacyjny tak go paraliżował. Ze strony BON nigdy jednak takie dane nie są przekazywane do innych jednostek uczelni. że to jest dużo korzystniejsze i bezpieczniejsze – przyniesienie zaświadczenia wypisanego przez psychiatrę do BON niż prosto do rąk pracownika z dziekanatu. Podobnie wszelką dokumentację medyczną trzymam pod kluczem i studenci wielokrotnie mówią. że jeden z jego studentów ma problemy zdrowotne czy chorobę przewlekłą. Chciałabym jeszcze zwrócić uwagę na to. Informacja dotycząca powodu przyznania komuś określonych adaptacji zawiera wyłącznie niezbędne informacje. trafiają – oczywiście za zgodą studenta – do rąk wykładowców i pracowników dydaktycznych prowadzących ćwiczenia. Oczywiście od studenta zależy. pomimo podobnych trudności z uczeniem się. Kiedy najlepsze dla danej osoby w danej sytuacji adaptacje zostają określone i spisane. na myśl o takiej adaptacji ścierpła skóra. Innemu studentowi. której skutkiem są określone trudności edukacyjne. Okazało się. nie obniżając przy tym wymagań. jak wesprzeć studenta. Źródło: „Moja wędrówka”. jak może zniwelować część problemów. ile spośród wrażliwych danych na swój temat chce ujawnić i komu chce je przekazać. Wykładowca ma także prawo poznać wyjaśnienia związane z koniecznością zastosowania określonych strategii dydaktycznych w przypadku danego studenta. Wykładowca dowiaduje się zatem. że nawet gdyby student nie otrzymał zgody na określone adaptacje.niektórych większych egzaminów na „połówki”. Przekazując osobom prowadzącym zajęcia tak zwane wskazówki dydaktyczne jestem otwarta na dyskusję z nimi.

a sytuacja akademicka nie pogłębiła kryzysu. indywidualny tok studiów – to wszystko są adaptacje przydatne w przypadku każdego studenta. Studenci chorujący psychicznie nie mają zatem „łatwiej” w sensie merytorycznym. który ma za sobą historię choroby psychicznej. „chorego”. Przewidziany programem studiów harmonogram musi być zrealizowany przez każdego. także przez tego. Jako podsumowanie tego tematu chciałabym podkreślić. Kryteria zaliczenia poszczególnych przedmiotów i poziom wiedzy niezbędny do ich zaliczenia w żadnym wypadku nie mogą ulec zmianie. Byłoby to z pewnością trudniejsze. dzięki czemu mój indeks nie zaroił się w czerwcu od dwój. Regulamin studiów UJ jak najbardziej przewiduje takie sytuacje – urlopy. Niejednokrotnie skorzystanie jeden raz z jakiejś formy zmiany – choćby przełożenia egzaminów na wrzesień – rozwiązuje problem (albo przynajmniej go nie powiększa) i pozwala na ukończenie studiów. czy „niepełnosprawnego”.mógłby ukończyć swój kierunek. Skorzystałam z tej opcji. a przyznane im adaptacje sprowadzają się wyłącznie do wyrównania szans edukacyjnych. takich jak opcja odpoczynku od obowiązków.pl . sesja egzaminacyjna wydawała mi się wtedy murem nie do pokonania. przedłużanie sesji. Moim zdaniem każdy student – niezależnie od swojej aktualnej pozycji na continuum zdrowia i choroby – powinien mieć prawo do pewnych adaptacji. niezależnie czy w danej chwili uznany jest za „zdrowego”. www. kto chce być absolwentem. że nigdy żadna z adaptacji nie wiąże się ze zmniejszeniem wymagań czy obniżeniem poprzeczki edukacyjnej. Sama doświadczyłam trudnego okresu na studiach. ale wciąż możliwe. Regulamin mojej uczelni pozwalał wtedy na przesuwanie egzaminów na wrzesień bez podawania uzasadnienia. Źródło: „Moja wędrówka”.KonstelacjaLwa. Niemniej jednak wszystkie działania zmierzające do poprawy jakości funkcjonowania w środowisku akademickim są warte rozpatrzenia.

że dana osoba w najbliższym czasie „wyleci” ze studiów. że podobnie będzie wyglądała sytuacja w środowisku akademickim i czasami – choć nie zawsze – ich obawy są słuszne. Taką barierę na uczelni może stworzyć na przykład wykładowca definitywnie odmawiający zastosowania określonych adaptacji lub współlokatorka z akademika. Nawet jeśli osoby chorujące psychicznie nie spotykają się już z jawnym wytykaniem palcami czy obelgami. którzy ujawnili fakt chorowania. a nawet najbliższej rodziny. ponieważ pracownik z urzędu uważa. co jest potrzebne do ukończenia studiów mimo choroby psychicznej.pl . bywają jednak obiektem komentarzy. Gdzie zatem ulokowana jest przyczyna pozostałych problemów? Określam je w skrócie słowem często występującym w kontekście wszelkiego rodzaju niepełnosprawności: „bariery”. niejednokrotnie opowiadają o dyskryminacji doświadczanej ze strony swoich znajomych.KonstelacjaLwa. Nie chcę tutaj rozwodzić się nad stereotypami i uprzedzeniami. Student chorujący psychicznie boryka się z wieloma rodzajami barier. www.Bariery Mając wsparcie ze strony BON i indywidualnie dobrane adaptacje na studiach. którymi naszpikowane jest otoczenie i społeczeństwo. począwszy od tych. Studenci. Boją się. poprzez te funkcjonujące na uczelni. aż do barier – niejednokrotnie najtrudniejszych do przełamania – ukrytych wewnątrz siebie. Przykładem może być odmowa przybicia pieczątki w legitymacji. i pozostając w kontakcie z zaufanym psychoterapeutą posiada się teoretycznie wszystko. personelu medycznego. imprezująca i zakłócająca ciszę i spokój. ciekawości oraz uprzedzeń lub po prostu skrajnego braku zrozumienia. a także głęboko zakorzenionym w społeczeństwie lękiem przed osobami chorującymi psychicznie. Innym przykładem jest nie- Źródło: „Moja wędrówka”. Imponujące bariery potrafią także tworzyć osoby pracujące w dziekanatach.

Niepotrzebna jak róża. określa sposób realizacji planów na przyszłość. Kiedy jako konsultant dzwonię do dziekanatu w sprawie studenta chorującego psychicznie. Gdy jednak spotykam się ze zwykłą życzliwością i otwartością. im mniej się tego spodziewałam. daje nadzieję. Nadzieje W swojej książce Arnhild Lauveng3 opisuje. że tak niewiele potrzeba. Początkowo nikt nie traktował poważnie jej zamiaru uzyskania wyższego wykształcenia. Proste. ukończyła je i pracuje w zawodzie. jasno określony cel może mieć duże znaczenie w chorobie psychicznej. Źródło: „Moja wędrówka”.chęć wobec wszelkich próśb studenta spowodowana wyłącznie tym. W pewnym okresie marzenie było najważniejszą i jedyną istotną rzeczą w tym życiu. że od trzech lat jest na drugim roku. Staram się nie traktować napotykanych barier jako tragedii. żeby po prostu nie utrudniać komuś i tak już ciężkiej sytuacji akademickiej. konkretne marzenie. wytycza kierunek. że z dnia na dzień nasza uczelnia staje się coraz bardziej przyjaznym miejscem dla studentów chorujących psychicznie. moje zdumienie i radość są tym większe. którą można załatwić od ręki. bo zmiana świadomości nie jest sprawą. Tym bardziej wszelkie obserwowane postępy i choćby drobne sukcesy cieszą i pozwalają mieć nadzieję. przygotowuję się jak na bitwę i faktycznie czasem muszę ją przeprowadzić. Sopot 2009. Motywuje. W tym zakresie czeka nas naprawdę jeszcze wiele pracy. 3 Zob. Mam wrażenie. a jednak dopięła swego. Lauveng. A.KonstelacjaLwa. poszła na studia psychologiczne. lecz jako kolejne wyzwanie dla BON. jak myśl o studiach na wymarzonym kierunku trzymała ją przy życiu w czasie najtrudniejszych kryzysów psychicznych.pl . www.

. Nigdy jednak nie tracę wiary w kogoś. Nigdzie nie ma wypisanej informacji: „uwaga pracodawcy! ten absolwent studiował dwa razy dłużej niż reszta!”. ile łez ktoś wylał nad książkami i ile utyskiwań ze strony rodziców i dziekanatu przyszło mu wysłuchać. „Skończę studia” – brzmi w ich uszach jak: „będę modelką” albo „będę kosmonautą” w deklaracjach przedszkolaków. podobnie jak to.KonstelacjaLwa. resztki wiary w siebie po głęboką rozpacz. siedmiu czy dwunastu latach studiowania – pozostaje takim samym dyplomem magistra prawa.. Na co dzień w mojej pracy widzę u studentów skrajne emocje – od zapału i entuzjazmu przez nieśmiałą nadzieję. szczególnie jeśli na danym etapie swojego życia ktoś spędza większą część roku akademickiego w szpitalach niż na uczelni. że otoczenie i rodzina traktują chęć kształcenia się jako marzenie z najwyższej półki – niedostępnej dla osoby chorującej psychicznie. że przecież dyplom – uzyskany po pięciu.mimo. Moim zdaniem to ogromny potencjał na przyszłość. by walczyć z chorobą. Bardzo często samym studentom Źródło: „Moja wędrówka”. Zdarza się. Jeśli osoba. pomimo niesprzyjających opinii ze strony otoczenia nie rezygnuje ze swoich planów związanych ze studiami. że ma powód. dlatego warto zainwestować we wsparcie procesu studiowania. u której pojawiły się objawy choroby psychicznej. bierze trzeci roczny urlop albo przez kilka lat usiłuje zaliczyć jeden rok studiów. że ma po co żyć i wie. że komuś się powiedzie? Niektórzy studenci wstydzą się swojej historii studiowania przeplatanego chorowaniem. fizyki. Może to wydaje się dziwne. W chwili otrzymania dyplomu te kwestie nie mają już znaczenia. załamanie i poczucie klęski. W takich sytuacjach mówię. Dlaczego w takiej sytuacji wątpić. filologii angielskiej. że osoba chorująca czuje. świadczy to wówczas o jej dużej determinacji.pl . czy też chorowania przeplatanego studiowaniem. Niejednokrotnie perspektywa pójścia na studia czy zdobycia wykształcenia sprawia. że podczas trudnego okresu chorowania cel wydaje się bardzo odległy. www.

nie dam się zniechęcić. że danemu studentowi uda się skończyć wymarzony kierunek. stąd rezygnacja. która wierzy. na którym roku utknęli.. Wiem. Słyszę te słowa. www. że od początku wiedzieli.KonstelacjaLwa. „walę tylko głową w mur”. że jestem ostatnią osobą. że uda im się ukończyć studia. Dlatego zgadzam się wziąć na siebie tę rolę. „wciąż kręcę się w kółko”. że studia to zły pomysł.pl . rodzice powtarzają.zdarzają się chwile zwątpienia. Czasami słyszę od nich. Źródło: „Moja wędrówka”. która przejawia się w słowach: „nigdy nie skończę tych studiów”. gdy widzą ich kolejny raz na tym samym kursie. nadzieja gaśnie w obliczu piętrzących się trudności albo zbliżającej się sesji egzaminacyjnej. że wykładowcy kręcą tylko głową. W takich warunkach samemu nietrudno zwątpić w osiągnięcie sukcesu. która przyszła do mnie jako przedstawiciela uczelni z zamiarem przedsięwzięcia czegoś w kontekście swojej edukacji. jednak widzę osobę. że dla niektórych studentów jest to bardzo ważne i że dzięki temu moje wsparcie jako konsultanta jest pełne.. Być może dlatego wierzę. choć czasami wbrew nadziei. znajomi już nawet nie pytają. Okazuje się. osiągnąć zamierzony cel.

że nigdy dotychczas nie otrzymałam informacji. jednak nie jestem osobą kompetentną do orzekania. że któryś z moich studentów choruje psychicznie. zatem – jeżeli nawet miałam styczność z osobami mającymi tego typu problemy – nie jestem tego świadoma. czy może efekty stresu związanego ze studiowaniem. Pocieszające było to. którego przyszło mu się uczyć i o mnie jako prowadzącej zajęcia. W ubiegłym roku akademickim jeden ze studentów pierwszego roku bardzo agresywnie zareagował na niedostateczną ocenę z kolokwium. że pobłażliwy żart również okazał się trwały jako lekarstwo. że co najmniej dwa razy poprosiłam tego człowieka o pozostanie po zajęciach i rozmawiałam z nim o zaistniałej sytuacji. co myśli o przedmiocie. Czy jest Źródło: „Moja wędrówka”.Jolanta Bielicka Wydział Polonistyki UJ Refleksje wykładowcy Tak się składa. ale obróciłam ją w żart (raczej pobłażliwy niż złośliwy). Na pewno nie była to przyjemna sytuacja. W niewybrednych słowach przekazał przy grupie. Zawsze kulturalnie przepraszał. www. Pamiętam. czy były to przejawy lub dowody problemów psychicznych.KonstelacjaLwa. ale na następujące w dalszym ciągu niepowodzenia reagował podobnie. szukając źródła zachowania studenta we wrodzonej ambicji młodych polonistów i dopatrując się w pasji młodego człowieka zapału godnego zagospodarowania.pl . które wzbudziły moje zdziwienie. Pamiętam natomiast kilka przykładów studenckich zachowań. Student się uspokoił.

nie potrafiłabym pewnie zareagować adekwatnie do każdej nietypowej sytuacji. którzy z moich studentów są chorzy.KonstelacjaLwa. Jak? Załóżmy. ale być może po prostu ma porywczy temperament. mobilizującego. Gdybym jednak wiedziała. że nie mam pojęcia.pl . usiłowałabym porozmawiać z nim na osobności i dowiedzieć się. że są ambitne i nie podporządkowują świata swojej chorobie. wyjaśniającego wstępu do omówienia wyników kolokwium. że podejmują one studia świadczy o tym.osobą chorującą psychicznie? Nie wiem. ale wiedza o problemach danego człowieka pozwoliłaby mi przygotować się na jego ewentualną reakcję bądź zrobienie odpowiedniego. www. Z pewnością byłabym gotowa zmodyfikować na przykład sposób prowadzenia zajęć. że w sytuacjach stresowych osoby chorujące mogłyby zareagować w inny sposób niż ich rówieśnicy bez tego typu trudności. ani skąd sama miałabym tego rodzaju informacje czerpać. o ile nie utrudniłoby to pozostałym osobom uczestnictwa w nich. Nie jestem zwolenniczką usuwania przeszkód z drogi osobom mającym problemy. gdzie miałabym się udać z podejrzeniami. Być może udałoby mi się w takim wypadku przeciwdziałać ewentualnej agresji bądź łagodzić takie zachowania. Przyznam. że któryś z moich studentów ma problem. Kierowałabym się zapewne intuicją. jak mogłabym mu ułatwić uczestnictwo w zajęciach. Zachowywał się niezrównoważenie. Gdybym wiedziała. że zasłużona ocena zostanie zmieniona na wyższą. nie obniżając poprzeczki edukacyjnej. mogłoby to ułatwić naszą współpracę. która w połączeniu z pozytywnym nastawieniem do ludzi i z optymizmem pomaga w osiąganiu dobrych rezultatów. że chorujący student nie zaliczył kolokwium. Źródło: „Moja wędrówka”. że student ma problemy psychiczne. Taka wiedza z pewnością wyczuliłaby mnie w pewien sposób na to. Podejrzenie o chorobę psychiczną byłoby – w moim odczuciu – nadużyciem. Z pewnością choroba nie spowoduje. Jako niefachowiec. Sam fakt.

Samo przywołanie nazwy miejscowości (czy dzielnicy miasta) niesie w sobie negatywny ładunek wartościujący.KonstelacjaLwa. jakie skojarzenia wywołuje już samo miejsce leczenia osób chorujących psychicznie.Gdyby zaistniała taka potrzeba. których zachowanie jest nie do ujarzmienia. Mam świadomość. Choroba psychiczna jest w naszej kulturze stygmatem. Źródło: „Moja wędrówka”. To sprawia. znamieniem. Moim zdaniem. w którym znajduje się najbliższy duży szpital lub ośrodek dla umysłowo chorych. nie byłaby problemem na przykład zmiana formy zaliczenia z ustnej na pisemną czy odwrotnie. W tej sytuacji ciężko przyjąć tak szerokie uogólnienie dotyczące wyższej edukacji. W całej Polsce osoby zachowujące się „niedorzecznie” odsyła się (często żartobliwie) do miejsca. bardzo przytłaczający jest także społeczny odbiór zjawiska choroby. że należy do sfery tabu. W Krakowie takim miejscem jest Kobierzyn. w okolicach Rzeszowa – Dębica.pl . na Śląsku – Toszek. że choroby psychiczne są różne i mają rozmaite objawy. czymś wstydliwym. jak podchodzić do chorującego studenta i jak ułatwić mu studiowanie. www. Rodzi się on zapewne ze stereotypowego myślenia o chorujących psychicznie jako o nieobliczalnych szaleńcach. Spotkałam się z opinią. w Warszawie – Tworki. Nie podzielam tego poglądu. Spójrzmy choćby na to. Na pewno nieocenioną pomocą byłyby wskazówki odpowiedniej jednostki uczelnianej. Zapewne nie jest łatwo być chorym i studiować. że osoby chorujące psychicznie nie powinny studiować.

badaczy ich dzieł i bardzo romantycznych czytelników. poezji.Anna Kapusta Instytut Socjologii UJ O (której) Godzinie myśli? Dawno. Godzina myśli [w:] tegoż. dzisiejsza i nieromantyczna. biograficzna godzina przyniosła tekst? Jaka to godzina? Która godzina w codziennym harmonogramie? I dlaczego godzina? Ale to opowieść dla poetów.pl . Wrocław 1952 (przyp. red. J. Źródło: „Moja wędrówka”. w której ktoś opracował oprogramowanie do Twojego komputera? Czy ma dla Ciebie znaczenie. Krzyżanowskiego. red. autora najważniejszej dla Ciebie książki? O której skończył dzieło? Ale to opowieść dnia co1 Zob. Ale nie to jest dla mnie najbardziej interesujące. J. 2. A teraz opowieść niebaśniowa. koncept kreacyjny „godziny myśli”? Czy myśli dające początek tekstowi lirycznemu utkane zostały właśnie w godzinę? Czy konkretna. t. Oczywiście pod takim właśnie hasłem kryły się zapomniane dziś melancholijne koncepcje poety. którą godzinę wybił ścienny zegar w gabinecie Twojego ulubionego pisarza. wspomnień i procesu twórczego.). pod.KonstelacjaLwa. do której wrzucasz pranie? Czy w ogóle interesuje Cię godzina. www. o której godzinie wynaleziona została pralka. Słowacki. czasu. Co bowiem oznacza sam pomysł gry z czasem dla myślenia. dawno temu pewien podręcznikowy poeta romantyczny napisał poemat liryczny pod enigmatycznym tytułem Godzina myśli1. Czy dla Ciebie (i dla mnie także) jakiekolwiek znaczenie ma fakt. Poematy. Dzieła.

że właściwie nie jest w stanie „dotrzeć” na zajęcia o 9. Na początku tej historii dziewczyna z lękiem powiedziała mi. Tym pytaniem jest ważna wątpliwość o stałość norm. jednakowej dla wszystkich „godziny myśli” powstałyby: pralka. Zapytała przy tym. Zdziwiło mnie natomiast. Dlaczego niektórzy z nas muszą myśleć w godzinach snu ich umysłu? O czym albo o kim mowa? O ludziach obok. Wreszcie opowieść najtrudniejsza. kiedy pozwolimy im wyspać się wczesnym. mam w pamięci konkretną w biografii „godzinę dla myśli”. zamiejscowy dojazd do Rynku Głównego. Zapytałam więc i o to. a więc.00. których trudności edukacyjne zasypiają wtedy. kiedy Twój umysł nie jest w stanie wydać z siebie żadnej myśli? Czy gdybyśmy musieli stosować się do jednej. Czy chciałbyś.KonstelacjaLwa. ekscentryczną niefrasobliwość podarowałam ją kiedyś mojej studentce. pewnego zwyczajnego dnia. czyli instytucje. dlaczego „tak z nią jest”.pl . z którą niektórzy z nas muszą mierzyć się całym życiem. zimowym porankiem.. W pierwszej chwili pomyślałam. z obawą o własną. komputer i Godzina myśli? Myślowe światy możliwe Zadawszy sobie poprzednie pytania. Jedyną godzinę dla Jej myśli. decyzje konkretnych ludzi. www.dziennego. czy w przyszłym roku również będę prowadzić ten kurs. Snując opowieść o „godzinie myśli”. skąd zainteresowanie przyszłorocznym harmonogramem. Źródło: „Moja wędrówka”. odpowiedniość ram narzucanych nam przez społeczeństwo. aby autobus prowadził senny kierowca? Czy marzysz o tym. Nie dopytywałam. staniemy przed zadziwiająco kluczową refleksją dnia codziennego. a tak prosta jak zwykłe zauważenie cudzego widzenia tarczy godzin zegara. Pewnej godziny. że chodzi o trudny.. żeby uczył Cię zmęczony lektor? Czy pragnąłbyś pracować w godzinach.

bo ja nie mam żadnej listy obecności. Jak się bowiem okazało. Tydzień później na moim dyżurze dydaktycznym bohaterka opowieści pojawiła się osobiście. harmonogram będzie dla Niej ważny.KonstelacjaLwa. czy „już skreśliłam ją z listy”. I w ten sposób to ja sama zyskałam naprawdę wyjątkowe listy. Najbardziej inspirującą była jednak dla mnie puenta. Źródło: „Moja wędrówka”. www. czy „może zaliczyć zajęcia eksternistycznie” i przyjść „tylko na referat. w ogóle nigdy nie tracę czasu na liczenie słupków z „odsiadywaniem zajęć”. aby nie traciła czasu i spróbowała śmiało zaliczyć „co się da jeszcze na urlopie”. czy to Ona „chce ze mnie zrezygnować”. Tym razem pytanie było „techniczne”. którą ofiarowała mi moja rozmówczyni. Egzamin zakończył się sukcesem. które do Niej skierowałam. bo ma problemy osobiste”. zachęcając Ją.Wtedy dowiedziałam się. nigdy nie zaliczyłaby kursu”. przemyślany i ambitnie przygotowany referat. refleksy doświadczenia przychodzące do mnie coraz częściej mailowo. W następnym miesiącu otrzymałam maila. iż „po urlopie dziekańskim z prawem do zdawania egzaminów. Odpowiedziałam. iż nie ma to żadnego sensu. iż „gdybym nie darowała Jej tej godziny 9. czy możliwe jest „zaliczenie poprzedniego miesiąca na dyżurze”.pl . dziewczyna odważyła się już oko w oko zapytać. że nie i – żartobliwie – zagadnęłam. ale teraz chciałaby spróbować zaliczyć przedmiot”. a ja „nigdy nie pytam z przypisów”. Odpisałam.00.00. Okazało się. a na końcu semestru opowieść biograficzną o heroizmie bycia studentką w trakcie epizodu depresyjnego. czy wybrała już temat referatu zaliczeniowego. że po tych – zaledwie kilku – zdaniach. Minęło kilka tygodni i – rzeczywiście – dziewczynie nie udało się „dotrzeć na 9. bo lektura i dyskusja służy uczestnikom zajęć. Jej świat myśli możliwych zaczynał się po 9. Dostałam kolejną wiadomość. w którym studentka pytała. Dowiedziałam się od Niej. Zgodziłam się.00”. a właściwie to najbardziej interesuje mnie.

I mam nadzieję. Źródło: „Moja wędrówka”.00. Gdybyśmy nakazali wynalazcy pralki czas na innowacyjność tylko pomiędzy np..00 a 10.. Być uznanym za pospolitego lenia przed 9. www. bo „niewygłoszoną pomiędzy 9. I taka fatalnie trudna opowieść. 9.00. Gdybyśmy mieli wyłącznie dostęp do technologii wynalezionych obowiązkowo: tylko o 8. Wcześniej myślenie sprawiało Jej trudność.KonstelacjaLwa. Móc podnieść głowę z poduszki po 9. A skoro skoro tak..00. Być piętnowanym za brak udziału w dyskusji przed 9. nieoryginalny i niedouczony przed 9.pl . gdybyśmy wyznaczyli autorowi Godziny myśli czas na twórczość od 8. „złą”. Nawet podniesienie się z łóżka było o 9. że jest to świat myśli niemożliwych.00. Chwila (bez)myślenia Taka niby prosta historia.00. Czy dla mnie jakiekolwiek znaczenie miała godzina.00 niemożliwe.30: wtedy i tylko wtedy.00 lub 9.30”? Dla mnie tak rozumiana „godzina myśli” byłaby chwilą bez myślenia. Być ocenianym jako niezdolny.00 a 10. nasze myśli? Zadałam sobie takie pytania dzięki historii „godziny myśli” ofiarowanej mi przez Osobę myślącą w innych godzinach niż przewidywał ustalony przeze mnie harmonogram „godziny dla myśli”.30? Czy nasz świat wyglądałby tak samo? Czy na pewno byłby to nasz świat. o której powstał znakomity referat? Czy czas kreowania inspirującej myśli w nim zawartej miałby określać tę jakość jako „nieterminową”. Móc uczesać włosy po 9.00.rano.00: wtedy i tylko wtedy. Móc myśleć po 9.

pl .Część II Szlakiem studenta Źródło: „Moja wędrówka”.KonstelacjaLwa. www.

KonstelacjaLwa.Źródło: „Moja wędrówka”. www.pl .

Dzielę z nią moją drogę od dawna. chciałabym. która czyni człowieka niezdolnym do przyjęcia czegokolwiek ze świata. a czasem. To. Zgadzam się wtedy. Patrząc przez jej pryzmat. Źródło: „Moja wędrówka”.pl . www. mógł wybrać z niej dla siebie coś wartościowego. by ostatecznie ją pożegnać. iż z anoreksją da się egzystować. widzę świat trochę inaczej: jestem w nim samotna.KonstelacjaLwa. choć jeszcze nie do końca gotowej. Zbyt niedoskonała. że ufam jej wyborom bezgranicznie. niepasująca. a może zachęcić do poszukania pomocy – bo mimo. może ostrzec. jej oczami. pozwalając jej iść przodem. jaką poznałam. czym się tutaj dzielę. wskazywała ścieżki – niekiedy dlatego. że ważnym. by mi przewodziła. nieadekwatna w boleśnie przygnębiający sposób. Anoreksja. czasem wyprzedzając ją o krok. Może uda mi się przekazać komuś coś istotnego. pewnie trochę dlatego. że piszę z perspektywy osoby już świadomej swojej choroby. jest to tylko półegzystencja. by istnieć. kto przeczyta moją opowieść. niesięgająca standardów. jest czymś bardzo „moim”. innym razem znów – zwyczajnie bojąc się wybrać samej. by służyło to czemuś dobremu – żeby ktoś. które sama sobie wyznaczam. z którą – jeśli tylko zaprosi się ją do wspólnej wędrówki – można żyć długie lata.Weronika Jung Moja wędrówka Pisząc o swoich doświadczeniach z anoreksją. kiedy opadam z sił. trudnym i myślę. jest wierną i oczekującą wierności towarzyszką.

że powinnam wiedzieć wszystko. www. Dzięki tak pożywnej karmie trwa. niewiedzy. sama ten świat opuszczając. mieszczę się tylko ja i ona. w którym zatrzymałam się na dłużej. poniżające. Kurczę się jak maleńkie dziecko. choć sama ucztuje bez zahamowań. objadając się moim głodem. ciepłem. żeby nie przyznać. że siły się wyczerpały. robi to za mnie anoreksja – odbierając mi kilka kilogramów wysyła światu sygnał. zamykam serce. Może rosnąć Źródło: „Moja wędrówka”. Łatwiej jest zakleić oczy. wszystko rozumieć i umieć. żeby nie widzieć prawdy. bliskością. w których wybrzmi moje cierpienie – kiedy nie potrafię czegoś wypowiedzieć. Nie pozwala mi jeść niczego innego. Czuwa nade mną w każdej chwili. Nie jest specjalnie wygodne – mało tu przestrzeni. którzy chcieliby nakarmić mnie miłością. czego bym chciała. zacisnąć pięści. Idąc z nią za rękę. Każe wierzyć.pl . Nie muszę sama starać się o znalezienie odpowiednich słów. Ciężko jest ją zagłuszyć. by walczyć o wielkość. mało powietrza. ręce chowam za plecy.a których niespełnienie rodzi we mnie lęk i natrętne myśli. zawstydzające.KonstelacjaLwa. że należę tylko do niej. żeby uniknąć bólu niewłaściwości. doszłam do miejsca. Otoczyłam się w nim wysokim murem i tkwię – pozornie bezpieczna. Za ciasno jest dla ludzi. Wtedy walczy o wyrwanie mnie światu ze zdwojoną siłą. a ja jej ulegam. że lepiej posługiwać się intelektem – to mniej zagrażające. Nie pozwala mi przyznać się do słabości. że ktoś tak lichy jak ja – nie zasługuje na szczęście. karmiąc mnie swoją lodowatą troską. których nie chcę czuć. o przewagę. zamknąć usta. zamykam oczy. zwłaszcza kiedy próbuję skomunikować się z własnym sercem: z tym. że mówienie o uczuciach upokarza. daje do zrozumienia. Nie wolno mi poprosić o pomoc. za czym tęsknię. co czuję. żeby nie być w stanie przyjąć pomocy od kogokolwiek. nie umiem tego zrobić – za bardzo się wstydzę. Anoreksja odcina mnie od emocji. że tylko ona potrafi ukoić mój ból. rośnie w siłę. anoreksja.

na śniadanie podając mi plan kolejnego wspólnego dnia. Wkłada mi w głowę moje własne chore myśli.pl . Dlatego patrzy na mnie. Kiedy rano otwieram oczy. kiedy nikt nie patrzy. Najczęściej zabawiamy się ze śmiercią. gdy ja maleję – gdy chudnę. że nie muszę się zmieniać i przyjmować odpowiedzialności za kształt. ignorując naszą wobec niej małość. anielsko czystym. chłód. spragnionym uczuć. czy będzie dobrze. by zniszczyć zniewalający mnie mur. Odwiedzają mnie smutek i niepokój – zapraszam ich myślami o swym niedopasowaniu i pytaniami o to. małości. żebym nie mogła przyjąć niczego od innych. a w gardło – moje własne palce. Na obdarzanie mnie prezentami ma monopol – wiąże mi ręce. bezradność. a po który nie potrafimy wyciągnąć dłoni. pilnuje przy posiłkach. Staję się jej rzeźbą.KonstelacjaLwa. by nareszcie wyruszyć z miejsca. za dnia trzymana na uwięzi i zakrywana uśmiechem. marności. czy wystarczy sił. nie wierząc. nie widzi mojej słabości. zamkniętym w sobie. zapominając. Samotność. a jeśli na chwilkę się zagapi i umknie jej kilka przemyconych przeze mnie kęsów. jak wiele możemy zapłacić. licytując się o sens. cichym. gramy też z życiem.tylko wówczas. misternie ukształtowaną Źródło: „Moja wędrówka”. www. a ja wracam do idealnego stanu – czasu przed posiłkiem. Jeśli przegramy. Dzięki temu cofa czas. ona już nie śpi. kiedy zasypiam – wtedy pozwala mi poczuć więcej. Anoreksja daje mi wiele podarków: strach. cierpiącym – ale dzieckiem. Głodnym miłości. jaki nadam swojemu życiu. którego wciąż nam mało. Jest ze mną. nie pozwala połknąć za wiele. karze mnie za ich przyjęcie. ale i poczucie bezpieczeństwa wynikające z zapewnienia. Wtedy słowa nigdy niewypowiedziane znajdują wyraz w podpuchniętych oczach. Jest nadzwyczaj pomysłową towarzyszką – przedstawia mi bogaty katalog zabaw. że nic na świecie nie musi się zmieniać. Żebym nie umiała dorosnąć i pozostała dzieckiem. że w ogóle możemy przegrać. wypływa strumieniem nocnych łez. za to nieludzko idealnym.

nie ujawniając jego przyczyny. www. taką uchronić przed realnością. że nikt nie domyśla się. w spokoju i bez pośpiechu. Pracuje w ciszy. Pokazuje ból. pytając samej siebie. Często nie umiem zrozumieć tego. czy tego właśnie c h c ę . Woli pozostać w ukryciu. Taką chce mnie widzieć. coraz bardziej wymykam się własnemu człowieczeństwu. troskliwie przejmując się przecież tym. Myśli kierują mnie ku codzienności. Nie wiem. wygładzić każdą szorstką powierzchnię. zagubienia – nie przyznaje się do ich stworzenia. potrzebuję maski. Dzięki temu mogę oszukiwać świat. Toksyczna dawka spływa w kąt mojej głowy. gdzie kryje się. Ponieważ nie wolno mi głośno mówić o emocjach. zachować tylko dla siebie. To również zapewnia mi anoreksja. zabijając po kawałku duszę Źródło: „Moja wędrówka”. którą treścią muszę wypełnić samodzielnie.pl . Anoreksja nadaje mi formę. która mogłaby zasłonić moją ludzką twarz przed innymi. domagając się uwagi – pośród wielu kierowanych ku mnie zdań. jak buduję swój uśmiech. co we mnie zobaczą.konstrukcją o cudownych proporcjach. Powinnam zadbać. Oczywiście treść nie może być byle jaka. Budując siebie w ten sposób. Wtedy mogę odnosić swoje drobne sukcesy i cieszyć się rzeczywistością – zachowując pewność. zapominając na chwilę o truciźnie. zapewniając sobie nietykalność niezidentyfikowanego. Na tym się jednak nie kończy.KonstelacjaLwa. niedostrzegający moich chorujących myśli i mogę oszukiwać siebie. by każdy element perfekcyjnie pasował do pozostałych. lekceważę sygnały wysyłane mi przez moje – wciąż żywe i wymagające – ciało. w której zdaje się tkwić chwilowe antidotum. dyskomfortu. zamrażam uczucia. dopóki jej nie naruszę. co czuję. jaką karmię się na co dzień. nie wolno mi zanieczyścić ideału. Choć przesyła dużo sygnałów – w postaci smutku. co płynie z mojego wnętrza. niełatwo mi rozpoznać głos anoreksji. że tak właśnie p o w i n n a m . że zażywam go co rano wraz z pigułkami na radość życia. każdą nierówność. wiem.

zapraszając ją do siebie. Obiecała mi szczęście. Kilka lat życia poświęciłam twórczemu udawaniu. www. co działo się we mnie od czasu naszego pierwszego spotkania. wciąż z zimnym Źródło: „Moja wędrówka”. że uporczywie szykowałam ją dalej. kiedy dławię się. do której dostępu broniłam z całych swoich sił. powierzyłam jej całą siebie – byłam tylko dla niej. budując mosty nad przepaścią oddzielającą mnie od realności.i ciało swojego żywiciela. zobowiązałam się milczeć. doskonałość i długo oczekiwane uwolnienie się od wstydu za samą siebie.KonstelacjaLwa. To samotne przygotowywanie niszy na moje dalsze życie niesamowicie mnie zmęczyło – w końcu nastał czas. Później już wiedziałam. szykując dla siebie klatkę. że nie jestem sama. zaprzeczaniu. że ona stała się moim cieniem. owiane było tajemnicą. Musiałam wybrać – albo ona. próbując przełknąć to.pl . To było moje samobójstwo. łudząc się. którzy chcieli do mnie dotrzeć. stałam się jej własnością. Na początku naszej wspólnej wędrówki wcale nie zdawałam sobie sprawy. Wręcz przeciwnie: byłam pewna. Wybrałam anoreksję. ale w zamian kazała kłamać i odsuwać się od świata. pewna. Tylko anoreksja jeszcze coś znaczyła. czym tak naprawdę jest. Patrzy zimno. Pierwotnie nie wiedziałam. ale tak bardzo nie chciałam być sobą. że prawie wszystko stało się szarą obojętnością. oddaję go w ręce anoreksji. pojęcia nie mając. Decydując się na ten krok. że robię sobie krzywdę. Zaprzyjaźniając się z chorobą. żeby tak po prostu uciec. kiedy stałam się tak słaba. co mi przygotowała – wie. że nikt jej nie przeszkodzi. że wreszcie odkryłam taki obszar swojego życia. Nie mogłam żyć wśród osób. albo świat i normalność. którym wciąż jeszcze byłam bliska. że nie przestanę oddychać. pragnących przekazać mi coś bardzo istotnego – że przegrywam swój czas. że ona wykorzysta go lepiej niż ja byłabym w stanie to zrobić. że za bardzo zaplątałam się w całą tę torturę. uciszaniu myśli. Wszystko to. do którego dostęp mam tylko ja. w której zamknę się na kilka lat.

KonstelacjaLwa. pewnie nie mając też chęci odrzucenia tej bardziej ludzkiej i nieidealnej części mnie. jak wspiąć się ponad człowieczeństwo. śmierci. Później nierozwiązane problemy zaczęły przypominać o swojej obecności. Straciły dla mnie wartość również te pozornie cudowne chwile.pl . Anoreksja pokazuje mi. to tęsknota za nieistnieniem i nienawiść do siebie. którą złożyłam – przestałam milczeć. wysyła w miejsca. ale oczywiście nie zmusiło anoreksji do odejścia. pojawił się ratunek – chemiczna reanimacja. radośnie i wiosennie. Straciły wartość. Nie chciałam go. odległy. że nawet anoreksja wydała się przy nim maleńka. wobec świata. Czułam. Każdy dzień wydłużał się w nieskończoność. nie byłam w stanie dłużej dźwigać go sama. których z własnej woli nigdy bym nie odwiedziła. groźny. Rzeczywistość zmieniła się w mglisty sen. Na chwilę było pięknie. kiedy bólu nazbierało się tak dużo. nie mając zwyczajnie na tyle odwagi. w których świat mienił się kolorami. że nawet ja – ta doskonale nieszczęśliwa resztka. kiedy widziałam w nim siebie samą całkiem dopasowaną i dość szczęśliwą. życia. Przyznanie przed sobą i przed innymi. że moja radość jest chemiczna. Mocno kusi Źródło: „Moja wędrówka”. bo zdałam sobie sprawę. Między innymi dlatego. jak ulatuje ze mnie życie i wcale mi to nie przeszkadzało. Stanęłam na granicy – niby chcąc żyć. każdy uśmiech innego człowieka budził żal i złość. a nadzieja – budowana dzięki ostatkom energii produkowanej przez nakarmiony tabletkami mózg. Smutek urósł do takich rozmiarów. że w jakiś sposób jestem chora. która ze mnie została. troszkę pomogło. że wciąż – mimo całego cierpienia związanego z chorobą – ciężko jest mi zachować pokorę. co jeszcze czułam. Wobec niej. Znowu zaczęło boleć. Wtedy odważyłam się jej sprzeciwić i złamać obietnicę. Kiedy przestałam sobie radzić z czymkolwiek i jedyne. ale nie czując szczęścia. Po długim czasie takiego półegzystowania przyszedł moment.uśmiechem drążąc dziurę w mojej głowie. www. świat stał się obcy.

Nie potrzebowałam tak ludzkiej istoty – znalazłam przecież doskonalszą przyjaciółkę. Opuściłam j ą – s i e b i e tylko dlatego. że rezygnacja z bycia sobą to niepowtarzalna okazja i muszę z niej skorzystać. że ta dawna j a gdzieś zaginęła. Zostawiłam j ą – s i e b i e samą – nieco zdziwioną całą tą sytuacją. Wiem o tym. kiedy wiem. że wciąż troszkę za mało mam chęci i odwagi na to. by o siebie walczyć.taką wizją doskonałości. niedoskonała? Myślę. gdy mówi. cielesna. Najtrudniej jest dojrzeć do tego. zgubiła się popełniając zbyt wiele błędów. ale skutecznie zagłuszaną wykrzykiwanymi – przez nową wizję mnie – zdaniami o bylejakości. że w jakiś sposób sama trzymam się w chorobie i nikt nie może mnie wyleczyć bez udziału moich własnych rąk gotowych do pracy. nie jest łatwo. próbującą protestować. Miałam wrażenie. Bywa. nie wolno mieć cienia wątpliwości. Perfekcyjnie dobre. że nie spełniała moich oczekiwań. że jeszcze niedawno nie było mnie wcale – zdecydowanie nie czułam swojej obecności. bo każda wątpliwość działa na korzyść choroby. żeby nie znienawidzić się jeszcze bardziej. że przeżywam chwile natężonej świadomości. jednak odnaleźć coś. Kiedy zaczęłam żałować i tęsknić za sobą. skręcając w niewłaściwe ścieżki. wciąż ciut za bardzo bojąc się o to. marnując zbyt wiele szans. że jeśli opuści mnie anoreksja. Często ulegam jej nadal. A gdzie w tym wszystkim jestem j a – ta zwykła. www. wyruszyłam na poszukiwania. nie kiedy mowa o zmaganiu się z anoreksją. dlatego moje własne próby wyzwolenia podejmuję jeszcze bardzo nieśmiało – zbyt niegotowa. by nadal jeszcze cierpieć. co jest dla mnie dobre. Zaczynając tę walkę. że nie ma cudów i magicznych różdżek. co tak bardzo chciało się zagubić. a jednocześnie już wyruszyć ku zdro- Źródło: „Moja wędrówka”. przecież ona wie lepiej. kiedy zdaję sobie sprawę. nie na tej ścieżce. zostanę całkiem sama.pl . zrozumieć. na którą trzeba być naprawdę gotowym. Tu jest miejsce tylko na ciężką pracę.KonstelacjaLwa.

dopóki nie uczynię z nich moich własnych – dopóki ich nie przyjmę. Połączyła nas więź bardzo silna. Niczyje słowa nie mają uzdrawiającej mocy. którym ufam. niepowtarzalna. nabrać dystansu. że otwartość przyniesie ulgę. że bałam się konfrontacji z prawdą.pl . Myślę. która mogłaby ją nadszarpnąć. długo nieukazywana nikomu. To taka szarpanina z anoreksją – trochę tragiczna. choć nie wyobrażam sobie. ale bez ulegania każdej jej sugestii i wszelkim jej namowom. by nigdzie nie odchodzić. Skąd czerpać siłę. potrzeba wytrwałości i ogromnej siły – bo poddać się jest łatwiej. Potrzebuję uciec z miejsca. połączyć w jedno te dwa światy. a którą na dnie serca przeczuwałam. Wiele zdań odrzuciłam. zacząć akceptować i szanować chorobę. chęć. a żeby stawić czoła własnemu bólowi. nie wypowiem na swój sposób. jak mogłabym je opuścić – jak mogłabym j ą opuścić. gotowa odeprzeć każdą zewnętrzną ingerencję. którą mogą nieść. energii. nie przysłuchując się dokładnie ich treści tylko dlatego.KonstelacjaLwa. Dziś próbuję uczyć się przyjmować pomoc. by chorować dalej. I przynosi – pozwala mi choć na chwilkę. a przede wszystkim opowiadać swoje życie osobom. którą daje mi anoreksja. będzie bolało. na własne życzenie oddając się anoreksji – jej poświęcając najwięcej czasu. w czasie rozmowy. odwagę. że tylko ja mogę ją zakończyć. by nie odrzucać tej niezwykłości. że zwyczajnie muszę wybrać którąś ze ścieżek – ale cokolwiek wybiorę. bo wiem. Źródło: „Moja wędrówka”. w których żyję. by zdrowieć? Przede wszystkim wiem już. Wtedy zaczynam się bać. a przede wszystkim nadzwyczaj trwała. nie oswoję. www. że jedną z istotniejszych kwestii w zmaganiu się z chorobą jest pozbawienie jej – we własnych oczach – całej otoczki mistycyzmu. najwięcej jej wręczając i najwięcej od niej biorąc. że nie znajdę jej w żadnym miejscu poza samą sobą. w którym stoję. Podobnie odepchnęłam wiele wyciągniętych ku mnie dłoni.wieniu. z nadzieją.

śmiercią. co może zapewnić mi obecność innych ludzi. bo żaden człowiek nie ma ani prawa. doceniając te lata. ani możliwości tam dotrzeć. Uwierzyłam. Źródło: „Moja wędrówka”. że przyjdzie dzień. Wierzę. ale nie małość godną pogardy. w którym rozstanę się z moją kompanką – anoreksją. Na najwyższych szczebelkach drabiny wiodącej ku doskonałości nie ma innych ludzi. z pokorą chyląc głowę przed tym.KonstelacjaLwa. że poczułam się wobec niej bezsilna. razem z samotnością będzie tam czekać śmierć. że jej zaufałam. co wpaja mi anoreksja. ściskając jej na pożegnanie dłoń – bez złości i żalu. że to wszystko. Po bardzo długim czasie zaczyna do mnie docierać. Uczynienie z niej czegoś na kształt bogini i obdarowanie mocą sprawiło. które razem spędziłyśmy. przed życiem. Jeśli za towarzyszkę drogi i przewodnika obierze się anoreksję. ale spowodowało również. bo pozwalającą na zanurzenie się w wielkości życia i oddanie się światu pod opiekę. www. że zawzięte dążenie do doskonałości jest tym. co prawdziwie wielkie – przed miłością.pl . co można tam spotkać. uchronić przed samotnością. W dalszą drogę wyruszę już bez niej. Jedyne. Zaczynam dostrzegać swoją małość wobec życia i śmierci. niemal magicznej nadzwyczajności. a taką bardzo ludzką.swoistego sacrum. to nieprawda. naturalną i w gruncie rzeczy piękną. co może uczynić moje trwanie sensownym. a dzięki którym mogłam się wiele nauczyć. to samotność właśnie.

Aleksandra Gracel

Abre los ojos1

Co sprawia, że człowiek zaczyna nienawidzić sam siebie? Może tchórzostwo. Albo nieodłączny strach przed popełnianiem błędów, przed robieniem nie tego, czego inni oczekują. Paulo Coelho, Weronika postanawia umrzeć

Początek – bo wszystko kiedyś się zaczyna

Słowa mają wielką moc. Potrafią pocieszyć, podnieść na duchu, rozśmieszyć, ale także zranić i to bardzo mocno. W przeciwieństwie do fizycznej krzywdy, której ślady w końcu znikają, ta zadana słowem sięga znacznie głębiej, dotyka duszy, gojącej się bardzo długo. Blizny na duszy czynią ją doświadczoną i zmienioną na zawsze. Może gdyby wiedzieli o tym Ci, którzy nieświadomie doświadczyli moją duszę, zastanowiliby się kilka razy przed rzuceniem słów, po dziś dzień odbijających się echem w mojej głowie? Dzień, jak co dzień. Jechałam zadziwiająco pustym autobusem do szkoły. Nowa szkoła – dużo zmian, nowi znajomi, nowi nauczyciele, nowe środowisko – wszystko nowe! Nie było mi łatwo zaczynać
1

Z języka hiszpańskiego „Otwórz oczy”.

Źródło: „Moja wędrówka”, www.KonstelacjaLwa.pl

wszystko od początku. Mając piętnaście lat, musiałam zostawić swój bezpieczny światek i ruszyć w zupełnie nieznany, nieoswojony świat! Całkowicie nieświadoma i nieprzygotowana na to, co mnie tam może spotkać. Z każdemu znanej, bardzo dobrej uczennicy, dobrze zapowiadającej się siatkarki, „wszędobylskiej” i nieco nadpobudliwej Oli, stałam się anonimową i nic nieznaczącą w nowym miejscu szarą myszą. To zbyt wiele jak na moje wrażliwe serce i tak krótki czas. Nie rozumiałam tego, co się dzieje i dlaczego tak się dzieje.

9 grudnia 2004, czwartek
Nie mam pojęcia co się ze mną dzieje. Czuję, że od środka jestem jakaś zablokowana. Nie umiem się otworzyć na wiedzę, na wiarę, na ludzi, na ŻYCIE! Nie wiem dlaczego. Wszystko do tej pory było w porządku. Obiecałam sobie, że będę pracować nad sobą, a tu nic. Co ja sobie w ogóle wyobrażałam?! Może, że będzie mi łatwiej bo mój brat chodził do tej samej szkoły?! BZDURA! Wcale nie jest mi łatwiej. Jest tragicznie!!! Ciekawa jestem jak długo będę się jeszcze męczyć z samą sobą. To wszystko nie zmierza w najlepszym kierunku. Coś jest nie tak! Żyję wciąż w świecie iluzji. Wydaje mi się, że nadal jestem najlepsza, wyjątkowa, zdolna. To już było! Halo! Dziewczynko! Witamy w prawdziwym życiu! Teraz jest inaczej. Jestem taka sama i niczym nie wyróżniająca się wśród 900 osób w szkole. W tej szkole jestem nikim. Po prostu totalnym, nic nieznaczącym zerem!! Boję się swoich myśli, swojego działania, boję się samej siebie. Do czego to może doprowadzić ? Nie wiem… Koniec byłby dla mnie najlepszym rozwiązaniem. Ale czy to nie będzie zbyt bolesne? Skądże! I tak dla nikogo nie jestem ważna. Jedna Ola mniej czy więcej, co za różnica! Nie ma we mnie nic! Jest tylko pustka, brak radości życia! Chcieć żyć! Ale po co? (fragment mojego pamiętnika)

Źródło: „Moja wędrówka”, www.KonstelacjaLwa.pl

Nikt mi nie powiedział, że na początku będzie ciężko, że będę musiała „przysiąść fałdów” i zapracować sobie na opinię. Do tej pory ludzie wiedzieli, jaka jestem! Problem w tym, że to oni byli dla mnie wyznacznikiem tego, kim jestem. Gdy ich zabrakło, zostałam z niczym. Nie wiedziałam, kim jestem, czego chcę, o czym marzę, co sprawia mi radość. Dlatego zaczęłam żyć tak, aby dopasować się do innych. To pomagało mniej lub bardziej gdzieś się zakotwiczyć. Nigdy na długo i nigdy nie dawało pewności, że to moje miejsce, że to dla mnie. I tak z dnia na dzień gubiłam siebie. Rozmieniłam resztki swojej osobowości na drobne. Coraz częściej zaczęłam zamykać się w domu. Stwierdziłam, że tak będzie najlepiej dla mojej rozbitej duszy. Brakowało mi akceptacji, ciepła, takiej zwykłej, bezinteresownej miłości. Brakowało mi mojej przyjaciółki. Dobrze pamiętam ten dzień, kiedy pozwoliłam jej spotkać się z tym chłopakiem. Może gdybym wtedy powiedziała, co naprawdę myślę, to nie wpadłaby w jego zaborcze ramiona i byłaby wtedy przy mnie? Nie wiem tego teraz tak, jak nie wiedziałam tego sześć lat temu. Zostałam sama w momencie, kiedy każda normalna nastolatka ma swoją „psiapsiółkę”, plotkują o chłopakach, chodzą na imprezy, razem wchodzą w dorosłość. Był to kolejny powód do zamknięcia się w domu. Domu wypełnionego miłością rodziców i spokojem. Każdy człowiek przebywający w jakimś miejscu dłuższy czas, zaczyna odkrywać jego sekrety. Ja odkryłam sekret, który zmienił znacząco, żeby nie powiedzieć całkowicie, moje życie! Teraz mogę ująć to nieco żartobliwie – odkryłam „instytucję lodówki”. W jej zawartości znalazłam ukojenie dla zmęczonej ciągłą walką duszy. Jedzenie pozwalało na krótki czas zapomnieć o potrzebach, dawało radość, uspakajało. Na początku bardzo rzadko korzystałam z dobroci płynącej z jedzenia. Niestety, z czasem każdy problem, źle napisana klasówka, kłótnia z mamą, z koleżankami, kierowały moje kroki w stronę lodówki. To

Źródło: „Moja wędrówka”, www.KonstelacjaLwa.pl

że jestem „duża”. Z pomocą przyszła niczego nieświadoma koleżanka z klasy. Jednak nie pozostałam temu zupełnie obojętna. lepiej odbierana przez ludzi. a teraz? Lada chwila i w drzwiach się nie zmieści”. że nie chodził wtedy do pracy. Tak moja droga! Spójrzmy prawdzie w oczy! Jesteś gruba! Przeraźliwie! Nie mogę na siebie patrzeć! Zaskakujące jest to. Dla mnie to była norma. Moje zaskoczenie było ogromne. że tata koleżanki czuł się słabo. że nikogo oprócz mnie tam nie było… Zamknęłam uszy jakoś tak emocjonalnie. Moje myślenie na swój temat nabrało nowego wymiaru. gdyby nie dzień owej podróży autobusowej.pl . poczuję się lepiej. Źródło: „Moja wędrówka”. I pewnie to myślenie by takie pozostało. Myślałam – u mnie będzie inaczej – pewnie nie stosował się do zaleceń. zaskoczę wszystkich! To będzie moje nowe życie! Chudsza – będę zauważona. kogo tak bezwzględnie krytykują. że szybko wrócił do swojej wagi sprzed diety. Taaaaak! – pomyślałam – to idealne rozwiązanie.było lekarstwo na całe zło. że każdy tak czasem ma. Myślałam. Na obiad obowiązkowo dwa dania – z dokładką… a jakże! Potem jeszcze czekolada. ja nie będę taka niezdyscyplinowana. żeby zobaczyć. Teraz moją wyrocznią było lustro. już żaden dupek nie powie mi. szybko schudnę. Nie pozwolę sobie na żadne ustępstwa! Mnie się uda!. Rzuciła mimochodem wiadomość. że bardzo szybko pojawiają się rozwiązania takiej sytuacji. Ale już pięć było całkiem ok! Normalnego człowieka już przy drugiej zaczęłoby mdlić. Odsunęłam od siebie to.. Nieistotne dla mnie były fakty. Jedna miska płatków owsianych z mlekiem nie wystarczyła. www. może ktoś się mną zainteresuje – myślałam pełna entuzjazmu. gdy okazało się.KonstelacjaLwa. Cała! Bo kto potrafi zaspokoić się jedną kostką czekolady? Takie zachowanie nie budziło we mnie żadnych zastrzeżeń. Obróciłam się. co usłyszałam. „Patrzcie na nią! Zawsze była taka szczupła.. że jej tata się odchudza – z dobrym skutkiem.

Zaczęłam słabnąć. Źródło: „Moja wędrówka”. kiedy zaczęłam znowu jeść. Drugi tydzień troszkę dał mi w kość. że wszyscy mieli rację. dwa. Epizody głodzenia powtarzały się kilkakrotnie. Było to dla mnie za dużo. ale oczywiście wtedy. Uwięziłam siebie we własnym ciele. Nie wychodziłam za często ze znajomymi. Po dwóch tygodniach ważyłam 53 kilogramy. Poznań 2008. Trzy. Pamiętam tylko. Rozpoczęłam swoją przygodę z odchudzaniem… 172 centymetrów wzrostu i 60 kilogramów na wadze… Dieta zaplanowana na trzynaście dni. ponieważ znacznie ograniczałam sobie dawki i tak już okrojonego do minimum jedzenia. Dlatego wolałam zostać w domu.KonstelacjaLwa. zero. toteż dieta nie zakończyła się po dwóch tygodniach. co się we mnie działo. co postanowiłam. Ludzie to wilcy. że tyłam w oczach. na co tak ciężko pracowałam! Teraz już dokładnie nie pamiętam. Na zmianę z objadaniem. gdy nikt nie patrzył – „jeśli teraz nie wytrzymam. jeśli się poddam tylko dlatego. start! Z każdym dniem kilogramy leciały w dół. Trwałam więc w tym. W pierwszym tygodniu straciłam 5 kilogramów! Ludzie! Jaka radość! Nareszcie miałam nad czymś kontrolę! Nareszcie coś zależało tylko ode mnie! Moja ambicja i perfekcjonizm znalazły ujście w doskonaleniu swojego ciała. to będzie znaczyło. Jeszcze długi czas odczuwałam strach przed zjedzeniem czegokolwiek.Wakacje były czasem idealnym. że nie mam dość siły żeby samodzielnie iść przez życie. Zupełnie nie radziłam sobie z tym. że jest trudno. Mdlałam pod prysznicem. Bardzo dużo się uczyłam. Bałam się stracić to. bo każde wyjście wiązało się z tym. 2 B. bałam się przytyć. jeden.pl . www. Z okresu liceum nie przypominam sobie nic innego. że trzeba będzie coś zjeść. to będzie znaczyło. Kowalska. Ubrania stawały się luźniejsze! To dawało ogromną siłę i motywację by iść dalej. I wtedy rzeczywiście okażę się niewiele warta”2. mięśnie bolały od dręczących je skurczy! Leżałam.

brak pomysłu na studia. Nawet teraz. Z czasem stało się to bardzo wygodne. gdy staram się to odtworzyć w pamięci. a wymioty zapobiegały przytyciu. Chciałam czuć się w czymś wyjątkowo dobra. Pojawiły się nowe emocje. co mogę zjeść. poczucie wartości bliskie zeru. że tak mnie doświadcza. Połączenie idealne! Jedzenie zapewniało zaspokojenie emocjonalne. ani zabawna nie jestem. bo jak to możliwe. Przez trzy lata nie definiowałam tego. www. a my nie zrobiliśmy nic złego. Do akcji obżarstwa dołączył jeden kluczowy element. Skoro ani piękna. że może nauka będzie tym „czymś”. kiedy mogę. to nie mogę dopuścić do tego. z którymi także nie umiałam sobie radzić inaczej. I wtedy też było. Stres. idealnym świecie pojawiło się coś tak chaotycznego i niedoskonałego jak choroba? Przecież choroba to kara. Zaczęłam prowokować wymioty w obawie przed utyciem. co chcę robić w życiu. Ogromne nerwy. żeby w tak poukładanym. czy w ogóle mogę… Zaczęłam żyć by jeść. Diagnoza pojawiła się zupełnie przypadkowo… Źródło: „Moja wędrówka”. żeby mi ktoś zarzucił. Nikt nie definiował. czego nie.pl . W tym przekonaniu dotarłam do kolejnego znaczącego przystanku o nazwie trzecia klasa liceum – tak zwana maturalna. Nie wierzyłam. Tak sobie trwałam. na to. a nie jeść żeby przeżyć. Nienawidziłam siebie za to. Nikt nie potrafił mi pomóc. aniżeli zajadając. że to się może kiedyś skończyć. Tego było za wiele. Nawet chcieć mi się nie chciało. Potrafiłam godzinami siedzieć wpatrzona w ścianę i nie robić zupełnie nic. staje się to strasznie męczące. Nic mi się nie chciało. Lubiłam się nad sobą użalać. Sama sobie nie umiałam pomóc. wypełniało braki. Mój cały świat zaczął kręcić się wokół tego. że jestem głupia. pomyślałam.Ambicja musiała znaleźć nowe ujście.KonstelacjaLwa. czego świadkiem byłam ja i moi najbliżsi. Nienawidziłam Boga za to.

Bałam się. Z pomocą przyszła moja pani ginekolog. czy przypadkiem nie próbowałam się odchudzać. bo po głowie krążyło inne słowo: „psychiatryczną.KonstelacjaLwa. Zgłosiłam się do niej z zupełnie innej przyczyny. Bynajmniej nie w taki sposób. Może pomyśli. To. bo o ciąży raczej mowy nie było. czy powinnam. zajmującą się przypadkami zaburzeń odżywiania. Nie do końca wiedziałam. nie znaczyło od razu. co mnie nękało przez ostatnie trzy lata. że następnego dnia pójdę do lekarza po skierowanie do poradni psychiatrycznej. psychiatryczną”. I pękłam. obydwie płakałyśmy. ale nie użyłam ani razu tego magicznego słowa. Zdecydowałyśmy. Rozmawiałyśmy dosyć długo. Nie! Nie! Nie! Wyszłam nie do końca przekonana do tego. że jestem chora! Najgorsze było przekazanie informacji mamie. co przeżywam od tylu lat. To bulimia. że się odchudzałam. co powiedziała mi pani doktor. psychiatryczną. co mi się przytrafiło. Przecież to mnie nie dotyczyło. Powtórzyłam to. te słowa brzmiały jak wyrok. dodałam kilka słów od siebie. że coś jej się musiało pomylić. Przecież już od tylu lat obserwowała co się ze mną dzieje. Ktoś po raz pierwszy nazwał fachowo to. a wychodzisz jako osoba z zaburzeniami psychiki. że mama mi nie uwierzy. To pani doktor zaczęła dociekliwie pytać. www. No pięknie – myślałam – przychodzisz po leki na wywołanie miesiączki. Otóż zatrzymała mi się miesiączka.pl . Sama! Nie bardzo Źródło: „Moja wędrówka”. Ona złapała się za głowę i bez zastanowienia podała mi namiary na poradnię psychiatryczną. Stwierdziłam. SZOK! Co to za cudo ta cała bulimia? Jedno słowo nie może określać tego. Bulimia nijak nie chciała przecisnąć się przez moje ściśnięte gardło. I tę myśl od siebie odsunęłam. że to kolejna fanaberia?! Pal sześć! Porozmawiałam z mamą.Spojrzeć prawdzie w oczy… …i przyznać się przed sobą – MAM PROBLEM! Nie było łatwo. co usłyszałam. Ze łzami w oczach opowiedziałam jej o tym.

byłam przekonana, czy powinnam. Ostatecznie, przecież całkiem dobrze się mam. Mój wygląd nie wskazywał na to, że choruję. Obawiałam się, że pani doktor widząc mnie, stwierdzi, że symuluję. Zadziwiające jest to, że jeśli jesteś zdrowa, to pójście po takie skierowanie nie jest dla ciebie żadnym problemem. Staje się nim natomiast w momencie, gdy musisz przed obcą osobą głośno nazwać swój problem, i to związany z psychiką, i prosić o pomoc w tej kwestii. To jak wyjść na środek miasta w godzinach szczytu i stanąć tam nago, licząc na to, że nikt cię nie zauważy. Nierealne! Albo realne, jeśli robisz to dobrowolnie i jesteś gotowy na ewentualny brak zrozumienia. Ja nie byłam. Ale dla świętego spokoju poszłam po to skierowanie. Dwa miesiące później. Po maturze i po egzaminach na studia. U mnie jednak wszystko musi nabrać mocy urzędowej. Skierowanie także. Schowałam je głęboko w szufladzie z nadzieją, że nigdy mi się nie przyda. Ależ ja byłam naiwna! Żyłam w przekonaniu, że sama doskonale sobie poradzę. Przecież od kilku miesięcy nie miałam aż takich silnych napadów obżarstwa. Czułam się nadzwyczaj dobrze. A to za sprawą intensywnych przygotowań do egzaminów sprawnościowych. Dużo biegałam i pływałam. Za dużo. Ale mnie to cieszyło. Chudłam w końcu! Do tego trochę środków przeczyszczających, lekka dieta. Każda chwila dnia musiała być wypełniona, żebym nie miała czasu na jedzenie, na myślenie o nim. Miałam dobrą przykrywkę – egzamin sprawnościowy. Nikt nie podejrzewał, że cel ćwiczeń jest całkiem inny. Sama w końcu zaczęłam wierzyć, że faktycznie celem jest dostanie się na studia. Byłam z siebie dumna! Ależ pięknie to obmyśliłam! Dostałam się na studia. Fizjoterapia. Kraków. Mówili mi, że to dobre i przyszłościowe studia. W to też uwierzyłam. Nawet byłam skłonna się cieszyć. Cały czas jednak czułam się tak, jakby to działo się jakoś obok mnie. Zawsze marzyłam o studiach humanistycznych albo aktor-

Źródło: „Moja wędrówka”, www.KonstelacjaLwa.pl

stwie. Bliżej mi było do artysty niż rehabilitanta, choć ludzie mówią, że rehabilitacja to też sztuka. Moja marzycielska, trochę artystyczna dusza musiała jednak ustąpić miejsca zdrowemu rozsądkowi. Marzenia odsunęłam w kąt i ostatecznie zaakceptowałam wybór studiów. Skierowanie nadal leżało w szufladzie. Do tej szuflady wrzuciłam wszystko to, co mogło burzyć mój względny spokój: •  marzenia o karierze siatkarskiej – bo może tak naprawdę nie byłam aż taka dobra, •  marzenia o studiowaniu psychologii – bo tam powinni studiować ludzie, którzy nie mają problemów ze sobą, •  marzenia o miłości – bo nie czas i nie pora na głupoty, •  myśl o tym, by być kimś wyjątkowym dla kogoś, •  myśl o tym, że muszę się borykać z jakąś nieznaną mi chorobą, która na zawsze zmieniła moje życie. Przyjęłam bierną postawę. Skoro nie mogłam żyć tak, jakbym chciała, to będę żyć tak, jak inni chcą żebym żyła. Co za różnica? Żegnaj iluzjo! Witaj prozo życia! Widocznie tak ma być. Wakacje przed studiami przeleciały bardzo szybko. Trochę pracowałam, trochę podróżowałam. Z bulimią cisza. Byłam pewna, że to już przeszłość. Że skutecznie udało mi się zamknąć tamten etap. Jednak to była cisza przed burzą…

Ja – jako studentka…
Październik 2007 roku Z wyjazdem z rodzinnego miasta wiązałam duże nadzieje. Wierzyłam, że to szansa, aby w nowym miejscu stworzyć zupełnie nową, szczęśliwą, zdrową Olę. Tym bardziej, że Kraków to miejsce, które daje ogromne możliwości rozwoju. Czułam, że mam siłę, by pokazać się

Źródło: „Moja wędrówka”, www.KonstelacjaLwa.pl

z jak najlepszej strony. Chciałam walczyć o to, by inni zobaczyli, że jestem coś warta. Popełniłam dwa błędy, które widzę dopiero teraz. Po pierwsze, zmiana miejsca niewiele daje, jeśli nie uporządkuje się swojego wnętrza. Miejsca można zmieniać, ale w każde z nich zabierasz siebie. Pogodzoną ze sobą albo nie. Po drugie, to sobie powinnam chcieć udowodnić, że jestem coś warta, a nie innym, obcym ludziom. Nie mając tej wiedzy, zaczęłam kreować siebie na wzór i podobieństwo wyluzowanej i przebojowej studentki. Zadziwiające jest to, jak łatwo człowiek zakłada maski kryjące jego lęki, obawy i prawdziwe ja. Podjęłam się funkcji starościny grupy, bo za wszelką cenę chciałam być zauważona, doceniona. Chciałam czuć się potrzebna i lubiana. Ostatecznie dałam się wykorzystywać. Trudno, jeśli taka jest cena tego, by być kimś na tej uczelni, mogę się poświęcić. Cieszyłam się bardzo, gdy ludzie przychodzili do mnie i prosili o pomoc. Super! Nareszcie moje marzenia się spełniają. Mój entuzjazm rósł z dnia na dzień. Przez dwa miesiące, bo później emocje opadły. Ludzie chwilowo niczego nie potrzebowali. Pierwsze formalności załatwiłam i każdy zajął się swoimi sprawami. Nikt o mnie nie pamiętał. Czego się spodziewałaś – myślałam – przecież nikt nie będzie skakał koło ciebie przez cały czas. Nie jesteś pępkiem świata. Witamy w realnym świecie! Po raz kolejny musiałam zaczynać wszystko od początku. W obcym mieście, bez rodziców, bez znajomych z liceum, z pokiereszowaną duszą, bez poczucia wartości. Sama. Zupełnie. W mojej głowie zrodziła się po raz kolejny myśl. Jeśli schudnę, to na pewno mnie zauważą. Jeśli schudnę, to na pewno wszystko się zmieni. Tak! Myślenie życzeniowe. Uzasadnione tym, że uczelnia miała specyficzny klimat. Wszechobecny kult ciała. Idealna sylwetka czyniła cię kimś. Wtedy myślałam, że na wnętrze nikt nie zwraca uwagi. Liczyła się fizyczność i dobra zabawa. Chęć przynależności do jakiejkolwiek

Źródło: „Moja wędrówka”, www.KonstelacjaLwa.pl

W tamtym czasie bardzo potrzebowałam pomocy. Złapię tramwaj. jakim jestem człowiekiem. że nie spałeś całą noc. po co żyć w zgodzie z kimś. Interesowała ich tylko wiedza. A zresztą. Sytuacja wymknęła się spod kontroli… Nie radziłam sobie z emocjami. że… przykłady można by mnożyć. zrozumieniem i dobrym słowem – myślałam. co zjem gdy wrócę. Przecież wykładowcom nie wytłumaczę braku wiedzy tym. że masz gorszy dzień. Czy to tak ma być? Czy każdy student tak przeżywa swoje początki? Czy tylko ja nie umiem sobie z tym poradzić? Wszechobecny brak informacji! Nie wiedziałam. w końcu zbliżała się pierwsza sesja. Lodówka uśmiechała się do mnie nieśmiało z kuchni. Chciałam zapytać kogoś o radę.pl . Jeszcze tylko ostatnie pięć minut. Wychodziłam tylko na zajęcia na uczelnie i nic poza tym.grupy przewyższyła chęć życia w zgodzie ze sobą. że nie możesz zaklimatyzować się w nowym mieście. że wiedza nijak nie chce wchodzić do głowy. aby sądzić. że wykładowcy zapominają o tym. gdzie mogę iść po radę. Czasem myślę. że nie umiem sobie ze sobą poradzić. Od początku nie dałam sobie takiej możliwości. Nie ważne. że czuję się samotna. Nie czułam się na tyle interesującą i wyjątkową osobą. szybciej! Ile można jechać odległość jednego przystanka?! – myślałam Źródło: „Moja wędrówka”. www.KonstelacjaLwa. że pokłóciłeś się z rodzicami. bo to wiązało się z koniecznością odsłonięcia siebie. kim jesteś. Większość czasu spędzałam nad książkami. Nie chciało mi się z nikim nawiązywać bliższej znajomości. już układałam w głowie plan tego. iż sami kiedyś byli studentami. fachową poradą. Tak było najbezpieczniej. O jest! Szybciej. Dlaczego nigdzie nie mogę znaleźć pokoju z napisem DLA ZAGUBIONYCH STUDENTÓW W POTRZEBIE: służymy rozmową. Kiedy wychodziłam rano na zajęcia. że ktoś będzie chciał mnie bliżej poznać. Dla nich nie liczyło się to. To był wyznacznik tego. kogo tak naprawdę wcale się nie lubi? Po raz kolejny zamknęłam się w domu.

Wszystko musiało być idealne. a głodówka czy wymioty dają efekt niemalże natychmiastowy. Perfekcjonistka do szpiku kości… Pamiętam. Zjem dziesięć… albo nie. Takie epizody pojawiały się coraz częściej. lodówka! Na początek obiad. trzeba sporo cierpliwości. Ostatecznie zjadałam dwadzieścia. bo przecież za chwilę będę pewnie głodna. Zdałam ją jakoś.gorączkowo.KonstelacjaLwa. Logika bulimiczki jest bardzo prosta: ćwiczenia nie dają efektu od razu. Przecież inni ludzie jakoś potrafią zjeść tyle. hmmm… gdzieś miałam jeszcze Snickersa… JEST! Pięć minut później z wyrzutami sumienia klęczałam nad muszlą klozetową.pl . Zawsze byłam dla siebie bardzo krytyczna. Uległam presji środowiska. Potem nawet codziennie. A i jeszcze dwie kromki z szynką. pierogi. Nawet w pierwszym terminie. Potem płatki z mlekiem. Nie zauważyłam nawet. a irytacja i złość narastały – no nareszcie! Lodówka. www. lodówka. Banan. Nie dla zdrowia. wysiłku. a właściwie dwie. Nie dawałam sobie prawa do błędu czy słabości. to był chyba styczeń. że nie potrafię nad sobą zapanować. ciągle tyłam. Średnio trzy razy w tygodniu. Dlatego tak ciężko było się zmobilizować do ruchu. Nie musiałam kryć się przed współlokatorką. Czekolada. Ja miałam jeden cel – to ma mi pomóc schudnąć. Przecież to żaden wyczyn – myślałam – wszyscy zdają. Karciłam się za to. Mimo prowokowanych wymiotów i stosowanych środków przeczyszczających. kiedy minęła sesja. zaraz. Tak z resztą było z każdą aktywnością fizyczną. Wtedy mogłam dać upust swojemu obżarstwu. Z czasem zaczęłam czuć do siebie obrzydzenie. Po co Źródło: „Moja wędrówka”. Więc dlaczego ja nie potrafię? Przecież jedzenie nie może być centrum mojego życia. Poszłam na swoje pierwsze zajęcia fitness. tak jak to zwykli robić ludzie. Uwielbiałam zostawać sama na weekendy w mieszkaniu. ile im potrzeba i odejść od stołu. Cieszyłam się! Ale to nie była radość totalna. dwanaście… tak! Dwanaście będzie ok! – analizowałam. Zaraz.

Normalny obiad. Bo jak tu nie jeść?! Od razu wzbudziłoby to podejrzenia i tak już bardzo czujnej mamy. Ech. Wmusiłam w siebie niewielką ilość jedzenia. doszłam do wniosku. Stało się to. Ucieszyłam się. skoro nie jeść jest prościej? Ćwiczenia są pomocne dopiero wtedy. Jeśli chorobliwie schudnę. że coś jest nie tak. że po tym. Determinację bulimiczki. od słowa do słowa. Musiałam zwymiotować. żeby przyspieszyć proces chudnięcia. że nareszcie jest ktoś. Troszkę słaba. Zaczęłam biegać. gdy chce się wypełnić czas. Codziennie jadłam tylko jogurt naturalny (oczywiście zero procent tłuszczu) i piłam ogromne ilości wody. czego najbardziej się obawiałam. Ten wyjazd położył kres mojej przygodzie z nicniejedzeniem. że mam problem? Podjęłam decyzję. przed nią Źródło: „Moja wędrówka”. aby nie myśleć o niejedzeniu. Przecież nie byłam w szpitalu ani nawet bardzo nie chudłam. że fajnie wyglądam. Słuchając jej historii. www. Mimo małych ilości jedzenia czułam się świetnie.więc się męczyć bieganiem lub fitness. to może ktoś w końcu mi pomoże?! Jak postanowiłam. Miałam siłę! Największym problemem był wówczas wyjazd do domu na weekend. W rzeczywistości było zupełnie inaczej. Ona od razu wiedziała co jest grane. Na pierwszych zajęciach poznałam dziewczynę – jak się później okazało – anorektyczkę już po terapii. Może to ja sobie coś wymyśliłam? Może chciałam zdobyć uwagę innych poprzez litość i wmówiłam sobie. Ale nie taką normalną determinację.pl . tak też się stało. Po raz pierwszy przyznałam się. opowiedziałyśmy sobie swoje historie. nie powinnam rościć sobie praw do nazywania siebie bulimiczką. Jeszcze na tych samych zajęciach. kto czuje to. gdy zobaczyła moją determinację w oczach. koleżanki mówiły. Ubrania znów „leciały ze mnie”. co ona przeszła. Po trzech tygodniach głodówki pojechałam do domu. To szok dla nieco skurczonego żołądka. co ja i pomoże mi to ogarnąć. Musiałam porozmawiać z mamą i opowiedzieć jej o wszystkim.KonstelacjaLwa. Mama zorientowała się.

że MAM PROBLEM! Potem już tylko szukanie psychologa. To dusza choruje! Znalazłam lekarza dla mojej duszy.KonstelacjaLwa. że problem rozwiąże się sam. Zaczęło się. Bałam się. kiedy się zaczął. to dopiero połowa sukcesu. kiedy nabrało ono mocy urzędowej… ponad pół roku od czasu. że ktoś ją zrozumie i jej pomoże. Pół roku łudzenia się. ponieważ wymaga pójścia do zupełnie obcej osoby i obnażenia się przed nią ze swoich słabości. jak często się powtarzał. To był czas. że problem nie tkwi w ciele. www. Ale to nie to samo. Sama! Umówiłam się na wizytę i poszłam. że ktoś odbierze mnie jako pustą nastolatkę. kiedy je zdobyłam. A to jest znacznie trudniejsze. że pomyśli: zaczęła się odchudzać. Sama! Zadzwoniłam.pl . skoro sami też nie do końca macie poukładane w głowie?! – buntowałam się w myślach. zdobywanie numerów i odkopanie skierowania. narobiła sobie sama problemów i teraz liczy na to. tylko trzeba go szukać znacznie głębiej. Pierwsza podróż w kierunku wyzdrowienia… „Byłam u psychiatry” – jak to trudno powiedzieć… Uświadomienie sobie. Tyle miałam powiedzieć sama od Źródło: „Moja wędrówka”. Usłyszałam swoje nazwisko.i przed samą sobą. Nic bardziej mylnego! Ze skierowaniem w ręku wyjechałam do Krakowa. która mogłaby mnie wesprzeć. że oczy wszystkich są skierowane tylko i wyłącznie na mnie. by zacząć się leczyć. Najzwyczajniej w świecie wstydziłam się. że ma się problem. że nie było wtedy przy mnie żadnej bliskiej osoby. Czemu się tak na mnie gapicie. Taki był mój obraz cierpiących na zaburzenia odżywiania. Siedziałam w poczekalni z poczuciem. która nie dba o nic innego tylko o wygląd zewnętrzny. Druga połowa to odnalezienie w sobie chęci i siły do tego. Musiałam opowiedzieć z czym mam problem. Miałam wsparcie przez telefon. Nie wiedziałam. A więc i obraz samej siebie. Sama! Najgorsze było to.

że „tam skarb mój. Tak rozpoczęłam walkę o siebie. To znacznie ułatwia sprawę. zaskoczą. To magiczne zdanie: „musisz pokochać i zaakceptować samą siebie” nagle nabrało sensu. tylko czym mnie ujmą. Na dwóch spotkaniach płakałam. gdzie serce moje”. Prawda czasem bywa bolesna. Że nie do końca jest tak beznadziejnie. Kwitłam. Z czasem było znacznie lepiej. Później pytała już pani psycholog. to nierealne było. Nie lubiłam. Ja tylko odpowiadałam. coraz częściej się śmiałam. Wcześniej było to dla mnie zbyt trudne.siebie. Odzyskiwałam wiarę w to. co pomyślą o mnie inni. abym zmieniła go w cztery tygodnie. Ale pierwsze próby podejmowałam. Przez pierwsze pięć spotkań powstawała moja historia od dzieciństwa do momentu. w którym wówczas byłam. Potem miała się zacząć właściwa terapia dostosowana do mnie.pl . Miały one zmniejszać łaknienie i zapobiegać wymiotom. kiedy myślałam o sobie dobrze. Nieodzowny element terapii. Jakby to było takie proste – myślałam – to nie Źródło: „Moja wędrówka”. www. Mimo trudności kontynuowałam spotkania. Skoro przez cztery lata budowałam błędny obraz siebie. Całe 45 minut. że coś robię ze swoim życiem. Spotkania odbywały się raz w tygodniu. Otworzyłam się trochę na drugiego człowieka. moje kontakty z innymi nie były już tak obciążające i stresujące. Że będziemy niejednokrotnie poruszać bolesne dla mnie kwestie. której istnienie jest dla nas zaskoczeniem – podwójnie. Zaczęłam umawiać się ze znajomymi.KonstelacjaLwa. Starałam się powtarzać sobie. że terapia będzie trwała około roku albo i dłużej. Na zmianę postrzegania siebie było jeszcze za wcześnie. że zawsze lubiłam poznawać nowych ludzi. A więc to o to chodzi! – myślałam. który przepisał mi leki. Tym bardziej. I co zauważałam? W momencie. A ta. że mogę zmienić swoje życie. Skoro to ma pomóc to warto spróbować. Wychodząc na spotkanie. gdy najbliżsi powtarzali mi to zdanie. Pani psycholog uświadomiła mi. starałam się nie myśleć. Cieszyłam się. W tym czasie byłam u psychiatry. Zgodziłam się.

KonstelacjaLwa. I na koniec – wady. Gdzieś przeczytałam. że „kochać samego siebie – to początek romansu na całe życie”.miałabym tego problemu. Najpierw przekonujesz się do jego powierzchowności. Wypuszcza. który mam. bo przecież każdy na początku znajomości chce się zaprezentować z jak najlepszej strony. nic więcej! Przez pierwsze dwa tygodnie nawet mi się to podobało. czy jesteś zdolna zaakceptować człowieka takim. Mówię otwarcie! NIEŁATWO JEST POLUBIĆ SAMĄ SIEBIE! Gdy nie wiesz od czego zacząć. jak polubienie swojego największego wroga. odrobina ruchu. Taka gra… Źródło: „Moja wędrówka”. żeby się zdrowo odżywiać. Robiłam w końcu coś dla siebie. Jeśli dajesz sobie prawo do popełniania błędów. To były trzy miesiące mojej odnowy. to jesteś na najlepszej drodze do tego. Ale niezbyt daleko i tylko na pewien czas. Zastanawiałam się. gdy nie wiesz za co masz siebie lubić. ile w danym dniu zjem. odstawić słodycze. www. łapie. potem znów wypuszcza. Do tego leki.pl . Później zaczynasz poznawać jego dobre cechy. że tak dobrze mi idzie. dlaczego tak długo zwlekałam z tą terapią. Rzadko zabija od razu. skoro tak mi pomaga. bo czerpie przyjemność z zabawy. Gdy uzna. Trzy miesiące życia w pełnym tego słowa znaczeniu. Po pierwsze. To jest moment. nawykami. Po drugie – z miernikiem kalorii w ręku stworzyć własną dietę (około 2000 kalorii dziennie). Wszystko zmierzało w dobrą stronę. Ale bulimia to taki kot. że nie musisz być we wszystkim idealna. Byłam dumna. które mogę jeść. to zostawia zdobycz i odchodzi. Z jego słabościami. dopuszczasz myśl. która nie jest idealna i na wstępie odpycha cię od niego. A kto z nas nie marzy o takim romansie? Pierwszym krokiem w terapii było stworzenie indywidualnego planu posiłków i produktów. Łapiąc swoją zdobycz bawi się nią przez jakiś czas. To mniej więcej takie wyzwanie. dziwnymi zachowaniami. że ma dość. który decyduje o tym. jaki jest. po trzecie – kupować tyle produktów. Po to by znów zaatakować. by pokochać samą siebie.

Ani razu nie pomyślałam.KonstelacjaLwa. BINGO! Pomyślałam. Przestałam chodzić na terapię. że wrócisz. którzy się poddali. Było mi wstyd tam wrócić. Tylko jeden – niezdany. Jak to? Nie docierały do mnie żadne zapewnienia. rodzice spojrzą na mnie łaskawszym okiem. łącznie z mrożonkami! Potem znany schemat. co mówią inni. www. że mi przytrafiła się taka porażka. Idealny moment na sprawdzenie sił.pl . Nie w tym momencie i nie na tej uczelni. że poprawię. Tylko ja wiem jak Ci pomóc – zdawała się mówić. jeśli było to coś dobrego i niekrytycznego. Zawsze martwiłam się o innych. że jeśli trochę schudnę to. Nie słuchałam tego. Dla słabych. że my jesteśmy tylko ludźmi. Czy wierzę w siebie na tyle. Miałam swój plan i swoje myślenie. co było w środku. że mogę zawieść siebie. Bo niby po co? Widocznie tak już ma wyglądać moje życie. Siedziałam w pustym mieszkaniu. Zbliżała się kolejna sesja. Przecież oni tak ciężko pracują po to.Koniec maja. Te ogromne partie materiału zdawały się mnożyć z każdym kolejnym dniem. Choć przecież zapewniali mnie. Czułam się znów niepewnie. że nic się nie stało. Po raz kolejny zaczęłam się głodzić. Nawet z łóżka wstać mi się nie chciało. a nie zaprogramowanymi na wkuwanie robotami? – znów się buntowałam. Sądziłam. Szczególną uwagę przykuwały skutki uboczne: „(…) przekroczenie zalecanej dawki może wywoływać nudności i wymioty”. by mieć pewność. Nie chciałam z nikim rozmawiać. Początkowo wszystkie egzaminy poszły gładko. Zjadłam wszystko. Nie wytrzymałam presji. Zażyłam jeszcze moje leki i wtedy po raz pierwszy przeczytałam ulotkę. Nie mogłam pozwolić sobie na słabość. żebym mogła się uczyć. Witaj kochana! Wiedziałam. Źródło: „Moja wędrówka”. Nie potrafiłam przeboleć. że nie ma tam miejsca dla takich jak ja. Lodówka ponownie „uśmiechnęła się” do mnie. że nie zdałam. że to nie koniec świata. że dam radę zdać tę sesję i napełnić dumą rodziców? Nie chciałam ich znowu zawieść. wymiotować. Czy oni nie rozumieją. Bałam się powiedzieć rodzicom.

co ma. by stworzyć dojrzały związek. I w momencie kryzysu traci grunt pod nogami. To ważne. Oprócz jednego. Dlatego tak ważna jest miłość do samej siebie! Szacunek! I przekonanie. odchudzać. by zweryfikować hasło propagowane przez czasopisma młodzieżowe: „wystarczy. Buduje swoje poczucie wartości w oparciu o opinię drugiego człowieka. Nie myśli o sobie.KonstelacjaLwa. Oddaje wszystko. że to ktoś ma na Ciebie zasłużyć! Jeśli kochasz samą siebie i znasz swoją wartość. bo poczułam. www. Lepiej lub gorzej. Nie jest to łatwe. że jeśli człowiek czuje się dobrze sam w swoim towarzystwie. nie zostawia nic dla siebie. to jest gotowy do tego. Myślę. Poznałam całkiem przypadkiem swojego przyszłego chłopaka. Bez niczyjej opinii czy wpływu.Rok akademicki się skończył. Nie jest „lekiem na całe zło”. Uwierzyłam… Kocham Cię zażarcie… Dziś już nie jesteśmy razem. daje tymczasowe poczucie akceptacji i bezpieczeństwa. Jest to jednak wykonalne. Pomaga nawet na jakiś czas przestać się głodzić. ale zawsze. kto bardzo. bo ma świadomość. że mężczyzna twojego życia zaakceptuje cię taką. że taka relacja nie leczy z problemu. Zwłaszcza dla kogoś. Po półtora roku bycia w związku mogę śmiało stwierdzić. Wróciłam do domu. że decyzję podjęłam samodzielnie. Nadszedł czas. że i tak sobie poradzisz. Pochłania sporo czasu. bo wiesz. że oddając całą siebie. że Źródło: „Moja wędrówka”. Człowiek czuje się potrzebny. podnosi poczucie wartości. Nie wie tylko. zajmuje myśli. Bulimiczka kocha za dwoje. Tym bardziej. Rozstanie było punktem zwrotnym w zmianie sposobu myślenia o sobie. Niewiele pamiętam z tamtego okresu. Owszem.pl . jaka jesteś to wszystkie twoje problemy znikną”. to nie boisz się zostać sama. wręcz desperacko potrzebuje miłości. żeby tylko nie zostać samą. że wraz z odejściem drugiej osoby straci też siebie.

Bardziej odporna. że to najlepszy dowód na to. Zdrowa? Odkryłam. Bo „moc w słabości się objawia”. Po raz pierwszy NIE UCIEKAŁAM od problemu! Tylko starałam się go rozwiązać. Przez długi czas nie chciałam się pogodzić z tym. które podejmuję. porażki. Czułam. że nie mogę żyć tak jak inni. Każdy upadek i powstawanie z niego sprawiało. że rozwiązywanie problemów jest nawet fajne. Że muszę walczyć przy półce w sklepie o każdy batonik. Wiele razy. że choroba ukształtowała mój charakter. Nie podobało mi się to. Myślę. Pogodziłam się z tym. Przyszło mi to z dużym trudem. Nieważne czy dobrych. W końcu jesteśmy tylko ludźmi. Oprócz zdrowej dyscypliny starałam się być dla siebie łagodna. Zjeść – nie zjeść. Dopuszczają możliwość błędu. I mam do tego prawo. że z bulimią można żyć. ze swoich niedoskonałości. Jestem bulimiczką z siedmioletnim stażem. Podczas gdy inni nie mają takiego problemu i gdy mają ochotę. I to ta istotna zmiana. Choć bałam się konsekwencji. że stawałam się silniejsza. Każde wydarzenie: czy to egzamin. Każdy kiedyś upada. Żyję. że bulimia jest częścią mojego życia. Dziś myślę. od decyzji.KonstelacjaLwa. Dziś mam dwadzieścia dwa lata. www.pl . to po prostu go kupują i jedzą. czy złych. którego zawsze tak się obawiałam. że przyszło. Ale najważniejsze jest to. kłótnia z chłopakiem czy rozczarowanie uczyły i nadal uczą mnie czegoś nowego. że muszę kontrolować siebie w kwestii jedzenia. jak będzie wyglądało moje życie zależy w dużej mierze ode mnie. Po raz pierwszy nie bałam się podjąć ryzyka. Ale cieszę się. co kiedyś uważałam za ogrom- Źródło: „Moja wędrówka”. Dobre czy złe zdarzenia uczą dystansu do siebie i do ludzi.ja także jestem zdolna do decydowania o swoim życiu. Każda jest nowym doświadczeniem. że to. że się podnosi. Nauczyłam się śmiać z samej siebie. To.

One świadczą o tym. Każdy ma! Zatem „nie bój się cieni. Dlaczego więc nie dopuszcza się myśli. bo chcę poznać przyczyny i zrozumieć podłoże mojej choroby. wyśmiania i odrzucenia. Wiem. Po siedmiu latach.KonstelacjaLwa. Warto. Chociażby dlatego trzeba odważnie zacząć mówić! Czy jestem zdrowa? Odpowiem pytaniem: a czy są na świecie ludzie całkowicie zdrowi? Udało mi się wyciszyć objawy. Od ponad roku nie stosuję rygorystycznych diet ani nie prowokuje wymiotów. czy znów upadnę. Chcę żyć! Zamierzam kontynuować terapię. że mam siłę i ludzi. potrzebującymi wsparcia w tej kwestii. w czasie których nie dbałam o swoje potrzeby. Nieważne. że gdzieś znajduje się światło!” Na zakończenie luźnych myśli kilka… Swoją drogą zastanawia mnie jedno. Stałam się bardziej świadoma siebie. nie traktowałam siebie jak człowieka godnego szacunku i mającego prawo do szczęśliwego życia. że warto mówić o swoich potrzebach. że mogę dzielić się swoim doświadczeniem z innymi. Nie każdemu też można powierzyć taki sekret. którzy pomogą mi się podnieść. Nawet jeśli. ponieważ nie mówiąc nic. że to co się stało ma sens. że powiedzieć głośno o tak wstydliwej sprawie jest trudno. dzisiaj uważam za wyróżnienie. że student też może chorować? Dlaczego student boi się Źródło: „Moja wędrówka”. www. Boimy się braku zrozumienia. wsparcia.pl . Codziennie mamy do czynienia z chorymi ludźmi. Zaakceptowałam przeszłość i z nadzieją patrzę w przyszłość. chcę powiedzieć.ną niesprawiedliwość i przekleństwo. Chociażby w tym. którzy wiedzą. to wiem. Są jednak ludzie. nie dajemy sobie i innym szansy na udzielenie pomocy. jak pomóc i chętnie to robią. Dzięki chorobie nauczyłam się walczyć o siebie. Wierzę. Nauczyłam się w inny sposób reagować na problemy. uczymy się im pomagać. swoich potrzeb.

że możesz mieć z tym problem” – te słowa świadczą o skali nieświadomości. A informacji na ten temat jest „jak na lekarstwo”. nie są w stanie wychwycić ani jednej takiej osoby. żeby to zrozumieć? Źródło: „Moja wędrówka”. Czy naprawdę trzeba tyle cierpienia młodych ludzi. Idąc dalej… dlaczego na przedmiotach takich jak psychologia. nie miałem siły. Nawet nie wiadomo. nowe ubrania. odnowa psychiczna. Nie zwykło się poruszać na większym forum kwestii jakiejkolwiek patologii. Ale nie można nikogo za to winić. Z gazet wciąż płyną komunikaty o tym. „W życiu bym nie pomyślała. bo po prostu jest tego za dużo. którzy tych problemów nie mają. zaczynają tracić wiarę w siebie i w swoją wartość? Przecież uroda i wszystko co widoczne na zewnątrz jest tak strasznie ulotne. które bombardowane z każdej strony fizycznością. bolała mnie głowa.podejść do prowadzącego zajęcia i powiedzieć – nie zdążyłem się nauczyć. schizofrenia. Kilka osób z mojego otoczenia było w ciężkim szoku. które przecież najczęściej dotyczą ludzi w naszym wieku? Wiedza na ten temat jest mała. że trzeba być zdrowym. Podczas gdy ludzie. wyretuszowane i chorobliwie chude modelki o idealnej cerze i figurze. pieniądze. wysportowanym. trendy itd. Każde odchylenie od normy jest niewskazane. A gdzie miejsce na człowieka i jego niepowtarzalną duszę? Co z tymi wrażliwymi duszyczkami. psychiatria (choć tu znalazł się jeden wyjątek) nie porusza się głębiej tak ważnych kwestii. jak anoreksja.pl . dopóki nie zachorowałam. www. że osoby z podobnymi problemami potrafią znaleźć siebie w tłumie. że nie widać jej na pierwszy „rzut oka”.KonstelacjaLwa. bulimia. Diety cud. Sama mało interesowałam się tymi zagadnieniami. zabiegi upiększające ciało. Ciekawe jest to. Choroba psychiczna ma to do siebie. że mam bulimię. sexy. kariera. nerwice. Ja na swojej drodze spotkałam ich aż sześć. żeby nie powiedzieć – żadna. gdzie ich szukać. makijaże. kiedy dowiedziały się.

www. Nie jestem odosobnionym przypadkiem.KonstelacjaLwa. Oni tak samo jak ja nie zgadzają się na taki świat. Krzywdzenie siebie jest próbą zwrócenia uwagi na to. dla których niekwestionowaną wartością jest wnętrze człowieka. warto byłoby zacząć pisać o tym.pl . skoro ludzie wokół nie mają pojęcia. To ich warto szukać i z nimi warto żyć! Źródło: „Moja wędrówka”. chwytliwe artykuły. co jest naprawdę ważne? Na koniec dodam: wiem. że coś jest nie tak! Jest ich rozpaczliwym wołaniem o pomoc! Tylko skąd ją uzyskać. o czym świadczy takie postępowanie? A odchudzanie kojarzy im się ze słabością i próżnością? Może zamiast pisać „puste”.Takich jak ja jest więcej. że są ludzie.

Piotr Berestecki Historia mojego studiowania Wymarzone studia W 1994 roku rozpocząłem wymarzone studia prawnicze na UJ. także pozytywnie. Studia prawnicze umożliwiały mi bowiem nie tylko podjęcie pracy zgodnej z zainteresowaniami. Spełniły Źródło: „Moja wędrówka”.KonstelacjaLwa. www. to jest w Częstochowie. Choroba przeorientowała moje życie. W grudniu 1993 roku zachorowałem na cukrzycę insulinozależną.pl . Wcześniej dwa lata studiowałem z powodzeniem budownictwo na Politechnice Częstochowskiej. choć nie bez sprzeciwów. nie byłem na nich szczęśliwy. Rodzice. jakbym złapał Pana Boga za nogi. Podjąłem decyzję o przystąpieniu do egzaminów wstępnych na prawo. czułem się tak. ponieważ cały czas myślałem o prawie. Nie były to studia z wyboru. Egzaminy wstępne zdałem z bardzo dobrymi wynikami. a w trakcie urlopu zdrowotnego na Politechnice przygotowywałem się do egzaminów wstępnych. w końcu zaakceptowali mój wybór i zaoferowali pomoc materialną. która umożliwi mi aktywne życie zawodowe z cukrzycą. która ma siedzibę w miejscu mojego zamieszkania. zatem musiałem dokonać wyboru kierunku na uczelni. Nie mogłem jednak wtedy liczyć na aprobatę dla moich planów zawodowych i pomoc materialną rodziców. ale takiej.

czasem nie mogłem o własnych si- Źródło: „Moja wędrówka”. której tematyką byłem bardzo zainteresowany. które przez długi czas kojarzyłem z przemęczeniem lub skutkami cukrzycy. przy pisaniu cały czas usiłowałem korzystać ze słownika języka polskiego.. Do czasu uzyskania absolutorium w maju 1999 roku tok moich studiów prawniczych przebiegał prawidłowo. Trudno pisać o tym okresie. Cały byłem obolały. Bez problemów zaliczałem egzaminy. że choruję. Było to dla mnie ogromne negatywne przeżycie.pl . Planowałem także przystąpienie do egzaminu na aplikację adwokacką. Choroba i niepowodzenia edukacyjne Pod koniec piątego roku (po uzyskaniu absolutorium) wystąpiły u mnie problemy zdrowotne. Byłem magistrantem w prestiżowej katedrze na Wydziale Prawa. nie musiałem się reaktywować. nie korzystałem z urlopów dziekańskich. Radziłem sobie mimo trudności materialnych i adaptacyjnych związanych z zamieszkaniem w akademiku.się moje marzenia – dopiero w Collegium Novum poczułem się nareszcie na swoim miejscu.. miałem silne bóle głowy. właściwie nikt z moich znajomych na roku nie wiedział o tym. W trakcie studiów nigdy nie próbowałem korzystać z alternatywnego trybu zdawania egzaminów. że nie zdołałem napisać pracy magisterskiej w terminie. Z tego powodu musiałem powtórzyć piąty rok studiów. tym bardziej.KonstelacjaLwa. Byłem takim samym studentem jak wszyscy. www. nie powtarzałem roku. Byłem tak wyczerpany. jest mało odporny psychicznie i niezdolny do jakiejkolwiek skutecznej aktywności. że zależało mi na bezproblemowym przebiegu studiów i napisaniu dobrej pracy magisterskiej. w którym człowiek nie wie. Powtarzanie roku niweczyło ten plan zawodowy – załamałem się. co się z nim dzieje. Przez dwa lata nie potrafiłem poprawnie sformułować zdania w języku prawniczym.

co więcej – uważali. w dalszym ciągu obawiałem się nawet wizyty w dziekanacie. w razie takiej potrzeby korzystałem z pomocy bliskich kolegów. Kolejne badanie przeprowadzone rok później potwierdziło progresję tym zmian. Z perspektywy trudno dzisiaj stwierdzić. W moim stanie psychicznym właściwie nic się nie zmieniało. czy depresja.. podjąłem próbę leczenia – kilkumiesięczna terapia farmakologiczna i psychoterapia nie przynosiły rezultatów. sprzeciwiając się moim planom studiowania prawa. Natomiast problemy materialne tym bardziej przybrały na sile. Do chwili obecnej moja choroba jest w rozpoznaniu różnicowym w kierunku stwardnienia rozsianego o charakterze rzutowym albo udarów niedokrwiennych.łach wstać z krzesła lub rano z łóżka. na które nie było mnie stać. Dwukrotnie powtarzałem piąty rok studiów z powodu niezłożenia pracy dyplomowej. Rodzice nie rozumieli przyczyn niepowodzeń z pracą magisterską. materialne.pl .. że mieli rację. musiałem po roku przenieść się na studia niestacjonarne. www. przeżyli zawód z powodu mojego postępowania. Zdiagnozowano u mnie depresję. W 2004 roku wystąpiło u mnie porażenie nerwu wzrokowego. gdyż kolejne powtórzenia roku i reaktywacja wiązały się z wysokim wydatkami. Oczywiście w sytuacji niepowodzenia na uczelni ujawniły się inne problemy: osobiste. Nie mogłem jej kontynuować z przyczyn materialnych. które wykryło w moim mózgu zmiany demielinizacyjne wywołane przez stwardnienie rozsiane albo udary niedokrwienne mózgu.KonstelacjaLwa. Nikt nie chciał mnie zatrudnić – albo z obawy przed pracownikiem chorym na cukrzycę albo uzasadniając to brakiem formalnego wykształcenia. Przez większość tego okresu pozostawałem bez pracy. By kontynuować edukację. Zostałem skierowany na badanie rezonansem magnetycznym. Wyczerpałem limit powtarzania roku na studiach dziennych. która może być wynikiem stwardnienia rozsianego miała Źródło: „Moja wędrówka”. rodzinne.

a następnie musiałem przystąpić do egzaminów przedmiotowych. www. że mogę ukończyć te studia. udało mi się zaliczyć je z powodzeniem. Musiałem uzupełnić różnice programowe. nie miałem problemów z wysławianiem się. co dawało mi nadzieję na uporanie się z pracą magisterską i ukończenie studiów. że kiedy mogłem uczęszczać na zajęcia. formułowaniem myśli i wywodów. Potem. że odnajdę swoje miejsce Źródło: „Moja wędrówka”. czy była raczej uwarunkowana cukrzycą lub relacjami społecznymi. z Krakowem. żyłem ponownie w świecie uniwersyteckim.KonstelacjaLwa. brak wiary w swoje umiejętności. wiary w siebie wracały złe myśli. było mi bardzo trudno ukończyć studia.w moim przypadku taką etiologię. Termin złożenia pracy dyplomowej upłynął piętnastego grudnia 2009 roku. Po krótkich okresach aktywności. kiedy tych kontaktów zabrakło i wróciłem do Częstochowy. Dzięki pomocy przyjaciół i rodziców udało mi się podjąć naukę na nowo. Nowy termin minął piętnastego maja 2010 roku. Składałem podanie do pani dziekan o przesunięcie go o kolejne kilka miesięcy i otrzymałem zgodę. prawniczym i łatwo radziłem sobie z normalną edukacją. Niestety nie potrafiłem napisać pracy do tej pory. Być może przyczyny mojej depresji są złożone. napisałem ponad dwieście stron materiałów roboczych. Miałem po prostu kontakt z uczelnią. a jednak nie wierzyłem w to. Dlaczego nie mogłem napisać pracy magisterskiej W roku akademickim 2008/2009 zdecydowałem się wznowić studia po raz kolejny.pl . W sesji zimowej zaliczyłem trzy egzaminy na dobre oceny. To chyba nie przypadek. Zgromadziłem bogatą literaturę. Decyzja o ponownej reaktywacji wiązała się dla mnie z ogromnymi wyrzeczeniami finansowymi. w to. Do tego czasu nie potrafiłem ułożyć swojego życia zawodowego i osobistego.

Nie pytałem nawet w dziekanacie. a także mniejszą odpornością fizyczną. Źródło: „Moja wędrówka”. Dlaczego nie mogłem ukończyć pracy dyplomowej do tej pory? Myślę. Ten brak wiary w pomyślność mojego życia jest spowodowany rzeczywiście mniejszą odpornością psychiczną przy cukrzycy czy stwardnieniu rozsianym. że prawdopodobną tego przyczyną jest utrata statusu studenta lub nieukończenie studiów w terminie. czy otrzymałem zgodę. www. który dopuszcza możliwość tylko jednokrotnej reaktywacji.KonstelacjaLwa. Nieukończenie studiów kompletnie wywróciło moje życie zawodowe. „mogę” były dla mnie nie do intelektualnego przyjęcia. Pojawiło się poczucie.. że nie. kilkumiesięczne okresy apatii. ponieważ po otwarciu mojego konta studenckiego ukazywała się informacja. która wymusza konieczność rozłożenia pracy w czasie i jednocześnie uniemożliwia osiąganie oczekiwanych rezultatów.pl . Mam świadomość. że rzeczywiście bardzo trudno mi przezwyciężyć sytuację. Piętnastego maja złożyłem wniosek o przedłużenie terminu na złożenie pracy dyplomowej o miesiąc.. Przez bardzo długi okres słowa „chcę”. Zarzuciłem pisanie.w życiu. w której jestem. Depresja. nie będę już mógł kontynuować studiów w celu przystąpienia do obrony pracy magisterskiej. informacja o nowej chorobie. że nie zasługuję na ukończenie studiów. Pojawiają się nawroty depresji. Będę musiał rozpocząć studia od początku. lęku o przyszłość. że z uwagi na zmiany w regulaminie studiów. rozstanie po kilku latach z dziewczyną. kolejne niepowodzenia na studiach. że nie mam już dostępu do wszystkich danych oraz wyjaśnienie. mimo że do końca terminu w przypadku zgody miałem jeszcze dwa tygodnie... Wydawało mi się.

Dzięki koledze. Na początku tego roku złożyłem wniosek o wydanie orzeczenia o niepełnosprawności w celu starania się o dotację na założenie własnej działalności gospodarczej w zakresie doradztwa prawnego albo szukanie pracy na warunkach zatrudnienia osoby niepełnosprawnej.Obecne trudności Doświadczam ogromnych trudności ze znalezieniem pracy. Bardzo ważnym problemem jest troska o opał na zimę.. które zakupiłem). Kupiłem sobie też torbę prawniczą. Zupełnie niedawno zapisałem się na listę dyskusyjną prawników i odzyskałem wiarę we własne umiejętności – często zabieram tam głos. Mimo tych mikro-sukcesów wciąż nie mogę poradzić sobie z głównym problemem.pl . www. a cztery miesiące temu zainstalowałem Internet. Na zimę zaciągamy pożyczkę w banku. Mieszkam z babcią. Którejś zimy musiałem sprzedać złom. który jest informatykiem. Od kilku lat bezskutecznie poszukuję pracy.KonstelacjaLwa. kiedy w domu jest przeciętnie dwanaście stopni Celsjusza i w takich warunkach ręce grabieją przy klawiaturze. Z braku stałego zatrudnienia wynikają trudności materialne. jakim jest ukończenie studiów. którą spłacamy przez pozostałą część roku. Na pisanie pra- Źródło: „Moja wędrówka”.. przez wiele miesięcy w ogóle nie miałem nawet ubezpieczenia zdrowotnego. Obecnie kolejna rozmowa przede mną – otrzymanie pracy będzie jednak uzależnione od możliwości ukończenia studiów. mam komputer (złożył w całość części. którą zarazem się opiekuję. gdyż nie było mnie stać na pobyt w Warszawie. a po reaktywacji na uczelni część pieniędzy na węgiel przeznaczyliśmy na moje studia. z których zrezygnowałem. Nigdy nie byłem zatrudniony na podstawie umowy o pracę. Na rozmowę kwalifikacyjną do kancelarii zostałem zaproszony dwukrotnie – w jednym przypadku przeszkodą w zatrudnieniu okazało się bielactwo na twarzy. w drugim zaoferowano mi bezpłatne praktyki.

Brakuje mi jednak sił i wiary w siebie. Człowiek w depresji podejmuje nieracjonalne decyzje.. przystąpienie do egzaminów na aplikację i otrzymanie etatu w kancelarii. Wiem. wytężonej pracy. których skutki mogą być groźne dla mojego zdrowia i życia. na przykład wykonywaniem sporadycznych zleceń. a może do takiego programu. Powinienem oszczędzać się także z uwagi na wysokie ryzyko niedokrwień kolejnych obszarów mózgu. Powinienem unikać przemęczenia. nie dostrzega szans i przestrzeni do działania. Plany na przyszłość Reasumując: ze strony Wydziału Prawa otrzymałem wsparcie i życzliwość pana promotora i dziekanów w ramach procedur wydawania pozytywnych decyzji na moje podania. pojawiających się między innymi po nieprzerwanej. jak wyjść z trudnej sytuacji. Potrzebowałem skrzydeł.KonstelacjaLwa. także z powodu konieczności łączenia pisania z normalnymi obowiązkami.. ewentualnie założenie własnej firmy prawniczej.pl . Oswoiłem się ze świadomością. normalnie ułożyć swojego życia. W rezultacie na pisanie mogę poświęcić w ciągu dnia najwyżej kilka godzin. Z drugiej strony wydaje mi się. że okres wakacyjny i wczes- Źródło: „Moja wędrówka”. w której nie chorowałbym przewlekle. który będzie oferowany od nowego roku akademickiego. www. próby skierowania mnie na konsultacje z psychologiem na uczelni. Moim celem jest zdobycie wykształcenia.cy potrzebuję dużo więcej efektywnie spędzonego czasu (czasem piszę bardzo żmudnie) niż w sytuacji. cyklu spotkań. Być może jednak zabrakło zwykłej rozmowy ze mną. wstydzi się poprosić o pomoc. aby nie dochodziło do incydentalnych omdleń. że mogę nie ukończyć studiów. nie potrafi. jak zmienić swoje życie. że będę musiał wszystko zaczynać od początku. które ktoś mógłby mi podarować w rozmowie lub planowym wsparciu.

Być może moja historia będzie impulsem do stworzenia jakiegoś kompleksowego programu monitorowania i informowania Biura o problemach psychicznych studentów. uwierzyć w pomyślność moich starań. a zamiast tego słyszałem słowa. że na zewnątrz jestem „zdrowym” mężczyzną. Osób Niepełnosprawnych. W mojej nietypowej sytuacji konsultant Biura symbolizuje cały uniwersytet. Może u osób. ale mnie nikt nie zaproponował efektywnej pomocy. które ranią (na przykład że jestem „darmozjadem”) i sprawiają. z jakimi czasem zmagają się studenci. abym mógł utrzymywać więź z uczelnią.pl . www. Źródło: „Moja wędrówka”.. że czasem już sama wizyta na uczelni działała na mnie bardzo pozytywnie i naprawdę cieszę się. Rola Biura być może powinna polegać właśnie na tym.KonstelacjaLwa. zakończyć etap edukacji sukcesem i otworzyć nowy. Oprócz pracowników Biura i promotora na UJ nie mam już nikogo. przeglądając stronę internetową UJ.. przypadkiem natrafiłem na informację o projekcie adresowanym do studentów z trudnościami psychicznymi.. Może mogłoby się to odbywać już na poziomie dziekanatu. kto pomógłby mi pozostać w tym świecie uniwersyteckim. Muszę podkreślić. które powinny niejako służyć studentom (w dziekanacie) brakuje świadomości problemów zdrowotnych. Ja sam dopiero kilka dni temu. że zamykam się w sobie.. Może dzieje się tak dlatego. któremu zależy na tym. Mój przykład jest skrajny. będę korzystał ze wsparcia Biura ds. by proces mojego kształcenia zakończył się sukcesem i który we mnie wierzy. które nie potrafią samodzielnie przezwyciężyć choroby. to dobry czas na uporanie się z pracą dyplomową. że Biuro poświęciło mi uwagę i zaoferowało pomoc.nej jesieni. Może jednak mój przykład będzie motywacją do zintensyfikowania działań na rzecz wsparcia osób. Jeżeli zostanie wydana decyzja umożliwiająca mi dokończenie pracy i przystąpienie do egzaminu dyplomowego. który jest przede mną.

To jest coś tak okropnego. a te myśli są takie straszne – mówią. Moje myśli są zupełnie inne. ale nie wiedziałam o tym. co robić.pl . po kilku latach depresja ustąpiła i pojawiła się schizofrenia paranoidalna. później coraz więcej. jakby mnie coś rozrywało. że w liceum miałam depresję. Jednak jedne z drugimi są w środku we mnie i kłócą się ze sobą. ani jak się zachować. że mam straszne myśli. Zaczęło się od tego. Dopiero gdy miałam dwadzieścia jeden lat. że nie wiem.. Początkowo było ich mało. Wtedy czuję takie wewnętrzne napięcie.. Później.Ewa Kowalska Moje studia. Na przykład nigdy bym nikogo nie zabiła. których ja bym nigdy w życiu nie zrobiła. że to jest depresja.KonstelacjaLwa. którego naprawdę nikt nie potrafi zrozumieć. jak zabiję osiemdziesięcioro ludzi. którego aż się nie da opisać. że ktoś mi nakazuje rzeczy. że bardzo tego nie chcę. urojenia. U mnie chorowanie wygląda tak. wyobrażenia. moja choroba Jak wygląda chorowanie Choruję mniej więcej od 2000 roku. www. żeby to się działo w mojej głowie. To jest takie uczucie. Czuję. a straszne myśli sprawiają. chcę. Wtedy pierwszy raz zaczęłam mieć straszne myśli. Źródło: „Moja wędrówka”. że dobrze będzie. Nie chcę. To nie są „moje” myśli i wyobrażenia. pierwszy raz poszłam do psychiatry i zaczęłam się leczyć.

Relanium jest takim lekiem. Dopiero gdy trafiłam do szpitala. że dlaczego mam się tak strasznie męczyć i wtedy dzwonię do mamy.żeby gdzieś daleko odeszło. Chyba z pogotowia. od którego jest się łatwo uzależnić. Spotykałam się też z wieloma nieprzyjemnościami. Nie chcę. żeby Źródło: „Moja wędrówka”. żeby o mojej chorobie dowiedziała się dalsza rodzina. wytrwałam tylko pół roku.KonstelacjaLwa. Dzisiaj wiem. Kiedy to wszystko działo się pierwszy raz. www. nawet nie mówiłam o tym mojemu psychiatrze. tak więc staram się jak najmniej go brać. Byłam już wtedy w Krakowie na studiach – innych niż obecnie. bez żadnego wsparcia. Środowisko. żebym mogła się odprężyć. jaka mi pomoże. czasami myślę. co to jest. nikomu też nie mówiłam o tej chorobie. głównie ze strony pielęgniarek w szpitalu i dalszej rodziny.pl . gdzie przebywałam głównie w domu i jeździłam do różnych szpitali i psychiatrów. zrozumienia. że muszę wziąć ten lek. to relanium. bo jak miałam jakieś problemy. stwierdzono u mnie schizofrenię. Ale kiedy się źle czuję. trudno żyć. Nie udało mi się skończyć tych studiów. to małe miasteczko. Na uczelni zostałam po prostu sama – taka sierotka. Do dziś nie wiem. żeby napięcie ustąpiło. bo wtedy naprawdę jest trudno. że niektóre osoby dowiedziały się o mojej chorobie. bo uzależnienie byłoby dla mnie naprawdę koszmarem. czy wziąć lek – żeby mi ustąpiły te myśli. Bardzo nie chciałam. to coś „nie mojego”. Dziś nie chcę nawet do tego wracać pamięcią. Czasem mam takie dni w tygodniu. z którego pochodzę. do siostry i radzę się. że nadal choruję na depresję. jak to się stało. nie wiedziałam nawet. który wciąż myślał. to szybko tam biegłam i jechałam do szpitala psychiatrycznego. Reakcje innych na moją chorobę Po pierwszym epizodzie choroby i nieudanych studiach wróciłam do rodzinnego miasta. że w takich momentach jedyna rzecz.

dlatego nie chciałabym nigdy tam wrócić. Nawet jak wykupowałam tabletki. Inaczej się żyje tu. natomiast spotkało mnie wiele nieprzyjemności ze strony rodziny i personelu medycznego. boję się. że to wyszło na jaw. w Krakowie. bo na przykład pielęgniarka. a inaczej na osoby. Ale moim zdaniem inaczej – trochę pogardliwie – patrzy się na te osoby.wiedział ktokolwiek. Niektórzy spojrzą na to przychylnym okiem. Dlatego nie chcę tam wracać. www. teraz dla mnie najważniejszą rzeczą są studia w Krakowie. bo to jest choroba. która pracuje obok gabinetu psychiatry jest osobą znajomą lub z rodziny. O mojej chorobie nie chcę mówić także na uczelni – ludzie są różni i niezależnie od tego.KonstelacjaLwa. Źródło: „Moja wędrówka”. szczególnie w mojej miejscowości. W małym miasteczku nawet do lekarza nie da się pojść. kiedy chcę. Siedzenie w domu i gnicie w tym wszystkim było po prostu straszne. gdzie mogę sobie wyjść. Teraz w ogóle unikam kontaktu z ludźmi. że nie powinnam się tego wstydzić. żeby o mojej chorobie wiedziało moje małe miasteczko. Dlatego nie mogę tam iść do psychiatry. Strasznie mnie wkurza fakt. które mają jakieś inne dolegliwości niezwiązane z chorobami psychicznymi. jechałam do sąsiedniego miasta. a inni właśnie sobie pomyślą: „co ta wariatka tutaj robi?” Tego właśnie nie chcę. którzy wiedzą o mojej chorobie. broń Boże. że nie jest przyjemnie. a choroby się nie wybiera. gdy ktoś zdrowy do kogoś zdrowego powie „ty wariacie”. a co dopiero. Myślę. Na uczelni nikt do mnie nie powiedział. gdzie jestem anonimowa. że jestem wariatką. Wiem. która jest chora. gdy się powie „ty wariacie” do osoby. nigdy bym zresztą nie poszła. żeby w aptece w mojej miejscowości. bo mają już na mnie inne spojrzenie: przypomina to litowanie się albo traktowanie mnie jak dziecko jakiejś specjalnej troski. nie kupować leków psychotropowych. że mogłabym być odebrana jako „wariatka”. czy ktoś ma tytuł naukowy czy nie. ale to już się stało. Nigdy nie chciałam.pl . które chorują psychicznie.

wszystko to i tak nic by mi nie dało. nie byłam w stanie się skoncentrować. szczególnie ciężko było mi na wykładach. nie mogłam skupić uwagi na przedmiocie. czy bym nie chodziła.KonstelacjaLwa. nie uzależnia jak relanium. Po przyjeździe do Krakowa na studia. ale jednocześnie sprawił.Z powrotem na studiach: nauka i leczenie Wróciłam na studia już ze zdiagnozowaną schizofrenią. że byłam w kiepskim stanie psychicznym w ogóle. Czy bym chodziła na te zajęcia. każde Źródło: „Moja wędrówka”. Teraz jest zupełnie inaczej – kiedy chodzę na wykłady. dzięki czemu teraz czuję się dobrze. Miałam też problemy z koncentracją – pamiętam. że nie mogłam sobie zbytnio poradzić z nauką. też z grupy neuroleptyków. Musiałam punkt po punkcie. Ciężko mi było nawet wstać z łóżka. Przebywając na wykładach. to interesuje mnie temat. Na początku. który miał wygłuszać „nie moje” myśli. Teraz mój nowy pan doktor zapisał mi abilify. Przyjmowałam wtedy klozapol. żeby rano pójść na zajęcia. w przeciwieństwie do klozapolu działającego otępiająco. że czytałam wtedy jakiś podręcznik. miałam myśli samobójcze. że mi go lekarz zalecił. bardzo chcę słuchać i dowiadywać się coraz więcej. gdy brałam tylko klozapol. byłam myślami gdzie indziej. że stawałam się strasznie otępiała. Klozapol jest takim neuroleptykiem.pl . Tutaj nagle zostałam rzucona na głęboką wodę i na początku było mi ciężko. rzadziej do niego jeździłam i zaczęłam chodzić do innego – na miejscu. ogarniał mnie wielki pesymizm. Cieszę się. W Warszawie miałam swojego lekarza psychiatrę. Abilify – czytałam o tym – jest fajnym lekiem nowej generacji. ale lek ten mnie pobudza. Do tego jeszcze choroba i leki skutkowały tym. Jest taka równowaga między nimi. strasznie źle się czułam. który mnie strasznie otępiał i przytłumiał. Około rok temu zdarzyło się tak. Przed studiami dosyć dużo siedziałam w domu i w ogóle prowadziłam inny tryb życia. szczególnie po wypisanie recept. www.

co miałam z tym spaniem. że depakine jest lekiem dwubiegunowym. żeby nie być ani tak bardzo w euforii. że gdy pójdę do szpitala i dostanę dopasowane leki – wtedy przeczytam książkę raz. Wtedy zaczęło być trochę inaczej. że jest coraz lepiej. Teraz – z perspektywy czasu – mam żal. lepiej. BON – moje wybawienie Podczas moich drugich studiów trafiłam do Biura ds. że mi nie dali abilify od razu (bo już był ten lek). że poszłam do tego szpitala w maju. Albo bardzo długo spałam. Po co czytać sto razy jedną stronę. To prawda. jak to widzi: że na chwilę obecną nie zaliczę sesji. Byłam tam do połowy sierpnia.zdanie sobie komentować. Było tak źle. Niewiele mi to jednak pomogło – nie miałam lepszej koncentracji ani pozytywnego nastawienia do życia. aż mnie roznosiło w środku. nie wiem. nie byłam w stanie się skupić. Naprawdę bardzo źle się czułam. że od mojej lekarki dostałam adres Źródło: „Moja wędrówka”. Nie od razu. Wtedy w BON miałam rozmowę z psychiatrą i ona powiedziała. bo po prostu mój stan zdrowia na to nie pozwala. tylko mi dawali starą depakine. a raz jakbym była w dołku. Myśli samobójcze i wszystko inne złożyło się na to. że nie dałabym rady w tamtym roku zaliczyć sesji letniej. Dopiero później – kiedy zaczęłam się leczyć ambulatoryjnie – lekarz spojrzał na mnie bystrym okiem psychiatry i zalecił mi abilify. jak i tak nic nie będę wiedziała? Psychiatra powiedziała. trzeba poczekać trochę. Osób Niepełnosprawnych. Zaczęło się od tego.KonstelacjaLwa. bo nie mogłam złapać sensu ani się skupić – te myśli gdzieś mi daleko uciekały. dwa i będę wiedziała o co w niej chodzi. bo zanim leki psychotropowe zaczną działać. ani tak bardzo przygnębionym. Raz czułam się jakbym była w siódmym niebie. ale już teraz widzę. który wyrównuje to. potrafiłam do piętnastej godziny spać jak niemowlę. Lekarz mi tłumaczył.pl . www.

Moja historia z BON zaczęła się od tego. wiary w to. że nie muszę się tak strasznie tego bać. z którymi mam ćwiczenia zrozumieli. kiedy poszłam na urlop zdrowotny (był to urlop wsteczny). że to należało do jej obowiązków! Wyszłam z sekretariatu. że ona się tym nie zajmuje. bo co w tej sytuacji zrobić? Wtedy BON mi pomogło. tak jak z poprzednich i pewnie włóczyłabym się po jakichś szpitalach co pół roku. W momencie. że miałam problem. www. że mogę skończyć te studia. co mogłabym innego zrobić: kłócić się z nią. że jednak powinna to załatwić? Dopiero. że powinnam te pieniądze oddać. byłabym na przegranej pozycji. Chodzi po prostu o to. Kiedy miałam coś załatwić w sekretariacie – aż mi się nie chciało tam iść. Przeraziłam się. okazało się. Musiałam jakiś czas temu zadeklarować udział w szkoleniu BHP.. że podczas urlopu przepadnie mi miejsce w akademiku – ta sprawa również została rozwiązana pomyślnie. że jednak chcę mieć równe szanse. Poza tym chcę mieć wiedzę z różnych przedmiotów.KonstelacjaLwa. kiedy po urlopie wróciłam do obowiązków akademickich. ustaliłam wspólnie z konsultantami BON kilka przydatnych dla mnie adaptacji. jakoś się zmusiłam. Poszłam do tego sekretariatu. od czego moje życie wygląda inaczej. Najprostszym przykładem jest załatwianie spraw w sekretariacie – wiadomo. które tam pracują. gdy przyszłam z tym do BON – sprawa została rozwiązana. bo nie wiedziałam. Z dru- Źródło: „Moja wędrówka”. jakie bywają osoby. chcę się normalnie uczyć i wszystko zaliczać. Gdyby nie BON.pl . Nie chcę żeby mi ułatwiali. Teraz mam więcej optymizmu.BON. Wyleciałabym z tych studiów. jak to było dotychczas. To było takie moje wybawienie – coś. Byłam pewna. jaka jest moja sytuacja. to mnie interesuje. że nie musiałam oddawać tych pieniędzy. gdy nie studiowałam. a pani powiedziała. Teraz.. żeby jakoś wyjaśnić i załatwić tę sprawę tak. Bałam się też. bo to jest ciekawe. ponieważ pobierałam stypendium socjalne. żeby wykładowcy i osoby.

Po prostu nie będą wtedy sami z tą chorobą.pl . że jestem chora psychicznie.KonstelacjaLwa. a na resztę po wakacjach.giej strony – tak jak z rodziną – nie chcę. dlatego że na chwilę obecną jest tak. niewyraźne. W BON można taką nadzieję wzmocnić. żeby się przygotować. to jest takie chaotyczne. co zostało powiedziane na wykładzie. Wśród przyznanych mi adaptacji jest wydłużenie czasu trwania egzaminów oraz możliwość przystąpienia do niektórych egzaminów w pierwszym terminie we wrześniu. Ważna jest też własna świadomość niepełnosprawności. Ale czasami bywa też tak. To jest bardzo ważne. czasu. świadomość. Nagranie jest o tyle dobre. Nie potrafię robić fajnych. ładnych notatek z wykładów. czy na przegranej pozycji. że dobrze się czuję. na co choruję. ale bez szczegółów na temat tego. będą mogli powiedzieć zaufanej osobie prawdę o chorobie – takiej. że wszystko będzie dobrze. Osoby. żeby przyszli do BON. żeby wykładowcy w ogóle wiedzieli. to jest taka remisja. nadziei na to. tylko że potrzeba zrozumienia. do której się czuje. www. że jest się gorszym. Podsumowując ten temat – chciałabym powiedzieć innym studentom chorującym psychicznie. z którymi mam zajęcia dostały właśnie taką informację z Biura – jakie adaptacje są mi potrzebne. Kolejna adaptacja – nagrywanie na dyktafon – też jest bardzo ważna. że o tym nikomu nie powie i że zrozumie. że choroba nie znaczy. Mogę iść teraz na część egzaminów. nieuporządkowane. Ciężko by mi było tak super wszystko zaliczyć teraz w czerwcu. Źródło: „Moja wędrówka”. że mogę odtworzyć je i zapisać sobie w domu najważniejsze rzeczy z tego. że się czuję źle – wtedy potrzebuję więcej czasu niż osoby zdrowe. Będą mieli poczucie bezpieczeństwa. tylko że mam jakąś dolegliwość.

co mu w ogóle odbiło. którą jeszcze chciałam podkreślić jest to.. co mu jest. którego poznałam w szpitalu. psychologiem. Moim zdaniem psychiatra musi być dobry. że na różne osoby różnie działają poszczególne leki. ma się po nich bardzo osłabioną koncentrację.. a do tego jeszcze.KonstelacjaLwa. żebym nie była taka przytłumiona. Trzeba zażywać leki. www. być w kontakcie z lekarzem. Wtedy chodzenie na wykłady nie miało sensu. i solian. takim człowiekiem bez życia.Nie można się nie leczyć i studiować Ważną rzeczą. Czytałam też na forum. W takiej sytuacji. Wiem po sobie. Ja brałam wszystkie leki: i rispolept. Nie wiem. Uważam. jak już się wszystko łyknie i nic nie pomoże. wtedy lekarze dają klozapol. przestał brać leki. coś co mi kazało robić rozmaite głupoty. że po prostu trzeba brać te leki. Niektóre leki potrafią zrobić takiego „tumana” z człowieka. że – moim zdaniem – nie można się nie leczyć i studiować. żeby takim bystrym okiem spojrzał na człowieka i ocenił. że wymaga to cierpliwości i czasu. trafił na oddział. że gdy wyszedł. potem przenosili go na inne oddziały. Więc biorę klozapol. zanim one zostaną dopasowane. Mam przykład kolegi. Próbował popełnić samobójstwo. i zolafren – wszystko po prostu łykałam. który wycisza „nie moje” myśli. dlatego trzeba czasu i porady dobrego fachowca od zdrowia psychicznego. Teraz znowu wylądował w szpitalu.pl . Niektóre przyjmowane przeze mnie leki wzmagały moją chorobę tak. w sumie w szpitalu spędził rok i kilka miesięcy. nie: „czuję”). Źródło: „Moja wędrówka”. że dzień w dzień miałam te myśli. biorę abilify. Dawniej takim właśnie tłumokiem się czułam (na szczęście mówię: „czułam”.

Dlaczego przez to mają być gorzej traktowani. żeby go spotkało takie doświadczenie. Jeżeli lubi się przedmiot. Na zakończenie chciałabym jeszcze powtórzyć – jako przekaz do wykładowców – że ja nie chciałam być chora.pl . Ale na chwilę obecną. To nie jest ich wina. z czym należy się kryć. coś co mnie strasznie rozzłoszcza. co się robi z zapałem. że osoba chorująca psychicznie nie powinna studiować.KonstelacjaLwa. kierunek studiów. moim zdaniem to jest najgorsza forma bytu. Dyskryminacja to jest coś okropnego. to dlaczego nie dyskryminować innych? Równie dobrze można by dyskryminować na przykład chorych na gardło. Może kiedyś społeczeństwo zrozumie to albo będzie coraz więcej osób chorujących psychicznie. To jest coś okropnego. to samo czytanie i słuchanie o niektórych rzeczach jest przyjemne. na przykład mają wykonywać tylko zawody specjalnie dla nich dobrane? Niektórzy uważają. kropka. żeby tam sobie szyli lub wykonywali inne prace ręczne. Gdy są psychozy – naprawdę jest ciężko. bo sobie choroby nie wybrali – tak ich dotknęło w życiu i koniec. kiedy Źródło: „Moja wędrówka”. że jak już się dyskryminuje ludzi chorujących psychicznie. Nie zgadzam się z tym twierdzeniem. że choroba psychiczna nie będzie postrzegana jako coś takiego. na przykład w szwalni. trzeba ich zrozumieć. Studiowanie to przecież pasja. Chciałam normalnie żyć. zaliczać kursy jak inni zdrowi studenci.Kilka słów o dyskryminacji Czasami spotykam się z opinią. to jest coś. Może kiedyś tak będzie. bo w dzisiejszych czasach to możliwe. Poza tym uważam. Trzeba tylko dać więcej czasu studentom chorującym psychicznie. www. Też chcę mieć równe szanse i chciałabym coś w życiu osiągnąć. Oni tak samo są ludźmi i nie powinni być na pozycji straconej. że najlepiej byłoby umieścić wszystkich chorujących w zamkniętym zakładzie. Tylko że nie życzyłabym nikomu.

że już nie będę miała tych głupich myśli. że kiedyś się z tego wyleczę. wciąż bardzo mi zależy na tym. To moje dwa najważniejsze marzenia w życiu: żebym była zdrowa i żebym skończyła studia. kiedy się leczę. Źródło: „Moja wędrówka”. www. ale jak mnie już dopadła. żeby ukończyć studia.KonstelacjaLwa. że będę mogła żyć. Mam nadzieję. Nie chcę litości. Nie wybrałam sobie tej choroby. że po prostu wszystko będzie dobrze. że nie będę musiała łykać leków.pl . nie chcę być traktowana jak jakieś dziecko specjalnej troski.tak nie jest. jak inni ludzie. muszę z nią żyć.

Jest to aspekt mojego „ja”. którą niekoniecznie „lubię” i cenię. których sens zrozumiałam powoli i do których zapewne będę jeszcze wracać. patrzę na nerwicę jak na etap mojego rozwoju. Dla mnie są to sytuacje-symbole. żeby przyjąć nerwicę jako integralną część tego. własnych rozmyślań… Moja nerwica była obecna i można powiedzieć. że dalej jest obecna we wszystkim. Potrzebowałam sporo czasu. Chcę raz jeszcze powtórzyć określenie „moja nerwica”.KonstelacjaLwa. jak i duchowym – uważam. Dzisiaj. Na doświadczenie składa się mnóstwo chwil i chwilek: przeżyć czysto fizycznych. kim jestem. www. półtora roku od pierwszego ataku lęku. które uważam za najważniejsze. ale która jest we mnie. Zdecydowałam się jednak na podzielenie się kilkoma sytuacjami. Źródło: „Moja wędrówka”. że to przeżycie nauczyło mnie dużo o moich słabych i mocnych stronach oraz o tym.pl . Rozwoju zarówno w aspekcie poznawczym. musiałam poznać i zaakceptować samą siebie. który mnie otacza i na mnie samą w tym świecie. Jest to moja indywidualna i jedyna w swoim rodzaju nerwica. czego mnie ono nauczyło. spotkań z innymi.Kamila Sołowiej Nerwica – okazja na dostrzeżenie samego siebie Chciałabym przedstawić swoje przeżycie z perspektywy tego. sposób reagowania na świat. czym jest istota ludzka. Część. Żeby to osiągnąć.

że jest Zob. nie zaliczę semestru. że ja. tylko tym napięciem spowodowanym strachem… Koleżanka mówi „ S ł u c h a j . 1 Źródło: „Moja wędrówka”. Dokładnie jak powietrze. Na pierwszym miejscu gram rolę córki swoich rodziców. że tracę grunt pod nogami i… panicznie się boję. Jest uśmiechnięta. można o niej pogadać. pokój. Chodzę od jednego do drugiego końca tej klitki. Nawet gdy świat jest kiepski. www. Goffman (1922–1982) – socjolog amerykański. to sam fakt. bo to taki przyjemny temat do rozmowy. muszę siebie samą zdefiniować. bo jeżeli usiądę. niespełnieniem ról w małym teatrzyku swojego własnego życia. akademik nie jesteśmy otoczeni powietrzem. Żeby wziąć siebie w garść. biurko. Musiałam się dowiedzieć. Żeby to naprawdę zrobić musiałam zrozumieć. a nie mam już na to więcej siły. posługując się językiem pojęciowym Erviga Goffmana1. gdziekolwiek.KonstelacjaLwa. dobrze sobie daje radę najpierw w szkole. To „weź się w garść” jest dla mnie symboliczne. teraz na uniwersytecie. kim jestem. nie wyśpię się tej nocy. wtedy – nie. nie pojadę do Francji do chłopaka. Jestem w pokoju akademickim mojej bliskiej koleżanki. Nie można wziąć w garść czegoś.Cześć. p o p r o s t u w e ź s i ę w g a r ś ć ”. czego nie ma. koleżanka. koncepcję ról społecznych można znaleźć w pracy Człowiek w teatrze życia codziennego. Córką można się pochwalić znajomym i sąsiadom. ona siedzi na łóżku i na mnie patrzy. E. Czuje. Teraz wydaje mi się to absurdalne. że taka fajna córka pokazuje. Od trzech dni nie mogę spać ani jeść i mam w głowie huragan negatywnych myśli: nie dam sobie rady. czego się boję i dlaczego się tego boję… A boję się. zdrowa.pl . Córka moich rodziców jest idealna. Chodzę. muszę określić czym jestem. miło mi się poznać Zacznę od sytuacji-symbolu najbardziej odległej w czasie. to się będę trząść. nie pójdę jutro na zajęcia. nie skończę studiów. Ten strach wypełnia wszystko. Wydaje mi się. Warszawa 2008.

Można być jeszcze „kozłem ofiarnym”. Mnie się trafił bohater.psychologia.dda. Ci z was. gotuję przyjaciołom.pl. które przyjmuję w swoim życiu. to wiedzą już. jednej z ról. przygotowuję Więcej o koncepcji DDA można znaleźć na stronach: www. Wszystkie inne role. którzy mają mniejszy lub większy problem z alkoholem. powiedział mi.pl . „niewidzialnym dzieckiem”. że się coś w tym życiu osiągnęło. zwłaszcza. jakie przyjmują dzieci w rodzinach z uzależnieniami. 2 Źródło: „Moja wędrówka”. że nie postrzegam się jako dziecko alkoholików. na ukrywaniu swoich negatywnych emocji aby przypadkiem kogoś nie obciążyć. co dalej zrobić. że jest to bliskie definicji „bohatera rodzinnego”. bo – jak wiemy – powodują go niewiedza i niepewność. a ta rola wykształciła się jako reakcja na sytuację w domu. W moim przypadku jedną z przyczyn zaistniałych problemów jest dążenie do spełnienia roli idealnej córki.KonstelacjaLwa. na usprawiedliwianiu każdego cudzego błędu. Jednak nagle przestałam być zdolna do pełnienia dalej tej roli. żeby ktoś się mną zaopiekował. Cały czas łapię się na „bohaterowaniu” – na poczuwaniu się odpowiedzialną za wszystko. którzy mieli choć trochę styczności z psychologią. że nie zawsze mogę pełnić funkcję bohatera i co ważniejsze: nie zawsze muszę. Jednak pracuję nad przekonaniem. a innej nie znałam.w sumie dobrze. że uważam za niezbędne zbadanie swojego życia i poszukanie w nim ewentualnych przyczyn swoich reakcji i zachowań. Opowiadam o tym tylko dlatego. Pojawił się więc lęk. a prawdziwy bohater nie ma przecież takich potrzeb. Jestem daleka od takiego uproszczenia.net. W pewnej chwili zachciało mi się. www. jak mam postąpić. nawiązują do tej roli z dzieciństwa – ratuję chłopaków. więc mam nerwicę. Nie chodzi mi tu o stwierdzenie: jestem DDA (Dorosłe Dziecko Alkoholików)2. „maskotką”. tylko jako córkę przecudownych ludzi.pl oraz www.

bardzo potrzebowałam usprawiedliwić swoją nieobecność. Brałam pod uwagę dwie opcje: podważanie prawdziwości mojego usprawiedliwienia albo wzięcie go pod uwagę i nie robienie z tego powodu żadnych problemów. Nawet nie pamiętam. studentką. Jeden z moich wykładowców wczytał się uważnie w moją „diagnozę”. wstydziłam się podejść i wręczyć usprawiedliwienie. Wtedy zamiast jak inni szybko zamknąć karteczkę i powiedzieć „dobrze – rozumiem – dziękuję Pani – do widzenia”. w którym było czarno na białym. czyli po jakichś trzech tygodniach. Tylko drugi wariant się wydarzył. jak szkodliwe jest moje dążenie do bycia idealną córką. by ktokolwiek kiedykolwiek wymagał ode mnie bycia ciągle mocną. ale oprócz tego rzeczywistość jak zwykle mnie zaskoczyła. zaradną. że tak. W moim przypadku nie jest to problem z pogodzeniem konfliktu między rolami. wesołą… Wydaje mi się. że to ja sama wybrałam dla siebie tę rolę i to ja stworzyłam do niej normy i wymagania. www. dał mi do zreferowania krótką. Potwierdzają to okresy moich kryzysów – mimo niespełniania ról. po tych atakach strachu wiem. czy teraz już dobrze się czuję. Wiedziałam. że niektórym wykładowcom nie muszę się tłumaczyć. Dobrym tego przykładem jest mój powrót na uczelnię po pierwszym kryzysie i dwutygodniowym pobycie w domu. mam na to aż nadmiar energii. przyjaciółką. a w pracy pewnie będą mnie nagradzać za nadgodziny. właśnie przez dążenie do spełnienia roli idealnej studentki. Z drugiej strony jednak.sama prezentacje na uczelnię. sympatyczną książeczkę Jeden Źródło: „Moja wędrówka”. świat się jakoś nie zawalił i nic się w moich relacjach z innymi nie zmieniło.KonstelacjaLwa. Jednak teraz. Trochę speszona odpowiedziałam. ale do niektórych musiałam pójść usprawiedliwić nieobecności. Moim problemem jest maksymalizacja spełniania ról. dziewczyną.pl . po czym zapytał. Z jednej strony. że miałam stany depresyjno-lękowe.

Przyszłam do niego. Miała to być dodatkowa praca na odrobienie zajęć. to był „pan psychiatra”. Wykładowca zainteresował się tym. żeby mi fachowo wytłumaczył. Między pigułką a melisą Następna symboliczna sytuacja to ja w gabinecie u pana psychiatry. która trzymała ten świat w ryzach. tylko dał mi takie zadanie. Warszawa 2004. A teraz ona nagle zniknęła… Siedzę więc naprzeciwko pana psychiatry. Poczułam się jednocześnie zauważona i dowartościowana.mały krok do szczęśliwego życia Yvonne Dolan3. Bardzo ważne jest to. aby to było główną przyczyną jego zaistniałej reakcji. przez którą nie unosimy się w powietrzu i wszystko stoi na swoim miejscu. Wiem. Nie stwierdził jednak. 3 Źródło: „Moja wędrówka”. była też jakaś psychiczna grawitacja. jednak kompletnie tego nie oczekiwałam i nie uważam. że ten powrót po roku Zob. dlaczego mam ściśnięty żołądek i dlaczego nagle świat stał się nierzeczywisty. jak się czuję i czy ze mną wszystko w porządku. i które miało mi pomóc w dojściu do siebie. płaczę i powtarzam. Y. że w takim razie trzeba dać mi spokój. że chodziło tu o pozytywne nastawienie do studenta i do człowieka. Jeden mały krok do szczęśliwego życia: jak odnaleźć swoje prawdziwe ja. Dolan. które wydawało mu się odpowiednie moim aktualnym możliwościom. dlaczego cała się trzęsę. Jakby wcześniej oprócz tajemniczej grawitacji. jak i słabych stron drugiego człowieka i na uwzględnienie ich w relacji. www. Chodziło o poświęcenie czasu na dostrzeżenie zarówno mocnych. że ten wykładowca zajmuje się tematyką psychoterapii i socjoterapii.KonstelacjaLwa. Faktem jest.pl . że nie był dla mnie tylko psychiatrą. Myślę. że ja w sumie nie mam żadnego problemu i dobrze sobie z tego zdaję sprawę.

to wypadnięcie dysku krzyżowego.KonstelacjaLwa. ponieważ podobnie jak cały współczesny świat. że potrzebuję jakiejś naukowej diagnozy. Pan psychiatra powiedział coś w rodzaju „ma pani załamanie na tle nerwowym”. ten prawie koniec studiów. powódź. Byłam przykładem internalizacji władzy ekspertów. co jest w mojej własnej głowie i dlaczego. Wiem. że jak coś się psuje w funkcjonowaniu organizmu i ma to objawy fizyczne. Miałam w końcu potwierdzenie. że ludzie mają o wiele gorzej. W drodze do innej nowoczesności. Kiedy w końcu pewna pani psychiatra wyprodukowała mi taką diagnozę. co to za choroba i niech mi powie. żeby wystawić wspomniane już usprawiedliwienie nieobecności na uczelni. 1944) – socjolog niemiecki. mam prawo się lenić.pl .z Francji. żeby mi powiedział. ten dom rodzinny daleko stąd. Beck (ur. to żadne przecież problemy. to się idzie do lekarza. Jeszcze wiele razy chodziłam do psychiatry z myślą. że nic mi ten papierek nie daje i że potrzebowałam go tylko dlatego. że mam prawo być nie w pełni efektywna. ta przeprowadzka do nowego mieszkania. 4 Źródło: „Moja wędrówka”. koncepcje społeczeństwa ryzyka i dyktatury ekspertów można znaleźć w jego pracy Społeczeństwo ryzyka. co dalej mam robić. Dopiero potem do mnie dotarło. wojna. U. żeby tę moją słabość móc należycie udokumentować. Urlich Beck4 pisał nawet o dyktaturze ekspertów: w społeczeństwie informacyjnym występuje taki ogrom informacji. Warszawa 2002 i 2004. szukam eksperta do rozwiązania każdego problemu. a najlepiej w formie pisemnej. Byłam przekonana. to rozstanie z chłopakiem. a ja go w odpowiedzi poprosiłam „ a l e p r o s z ę m n i e z d i a g n o z o w a ć ! ” W tej sytuacji za najistotniejsze uważam błaganie specjalisty o diagnozę. że potrzebuję specjalisty od głowy. Jestem nauczona. www. że zdajemy się na specjalistów w niemal każdej dziedzinie. on diagnozuje i daje leki. nareszcie byłam zadowolona. głód… Więc niech on mi powie dlaczego się trzęsę.

Beck5 tłumaczy również to zjawisko: nieufność jest typową reakcją przedstawicieli społeczeństwa ryzyka. Świat znowu stał się burzą. że moja choroba nazywa się nerwicą lękową. żyją w ciągłym strachu przed nieznanym. Źródło: „Moja wędrówka”. Dotarłam do nich dlatego. co się z nami dzieje. które mnie bardzo uspokoiły. Było nawet dobrze. którzy z powodu trudności w przetwarzaniu informacji.Oczywiście informacja o tym. gdy znalazłam się w sytuacji. to informacje specjalistyczne. w której potrzebowałam wszystkich swoich sił. ponieważ postanowiłam sama poszukać przemawiającego do mnie wytłumaczenia. że to nie oni mają decydującą rolę w definiowaniu tego. że nie trzeba czerpać z pomocy specjalistów. dopóki miałam poukładane i spokojne życie bez jakichś poważniejszych stresujących przeżyć. że nie dam się tym psychiatrom. pojawiło się we mnie zwątpienie i moje zaufanie do zaleceń psychiatry zniknęło. które powinnam była zażywać od sześciu do dziewięciu miesięcy. mój umysł i organizm się poddały. że moje objawy są często spotykane. zmanipulowanym przez firmy farmaceutyczne. Nie można przerzucać na nich odpowiedzialności i przekazywać im władzy nad naszym światem. kiedy poczułam się lepiej. że boryka się z tym około dwadzieścia procent otaczających mnie osób. bo wtedy dobrowolnie się obezwładniamy – rezygnujemy z naszych własnych sił i z potencjału radzenia sobie z sytuacją. spałam mniej niż sześć godzin dziennie i musiałam być ciągle aktywna. Nie chodzi mi o to. że jest to w pełni uleczalne. www. Postanowiłam więc. Trzeba tylko pamiętać. a wśród studentów dochodzi do trzydziestu procent. wręcz przeciwnie. 5 Tamże.KonstelacjaLwa. Z czasem.pl . Jednak w chwili. Już po trzech miesiącach rzuciłam leki. a ja w nim pewną odmianą kruchej trzciny Pascala… trzcinką zbyt negatywnie myślącą.

Nawet więcej. żeby się ktoś mną „fachowo” zaopiekował. że aby zasnąć i uciec wreszcie od swoich myśli i trzęsącego się ciała. Po drugie stwierdziłam. Niby taki banał. że się nie wygłupiam. Czułam tak dużą potrzebę. Bardzo chciałabym z kimś porozmawiać. Musiałam nauczyć się balansować między lekami a samopoznaniem i terapią. Pojawił się dylemat: czy czuję się na tyle źle. że muszę jechać do psychiatry. proszę bardzo. do tak poważnej instytucji zdrowotnej.pl . czy poradzę sobie z tym sama. Byłam szczerze zaskoczona. wypiszemy pani skierowanie do szpitala psychiatrycznego”. który przewija się niemal w każdej sensownej filozofii – że skrajności nigdzie nas nie doprowadzą i tylko środkowa droga pomoże odnaleźć siebie i sens. www. Poszłam do przychodni przekonana. że albo mam iść dalej próbować się uspokoić i zasnąć albo „o tutaj. że nawet do banału złotego środka należy dojrzeć. Powiedzieli mi. tylko że rzeczywiście mam prawo się źle czuć. Poprosiłam o skierowanie. będzie to znak. A jednak okazało się. Źródło: „Moja wędrówka”.. muszę dostać „coś mocniejszego”.KonstelacjaLwa. gdy odmówili mi podania środka. po nieprzespanej i pełnej lęku nocy postanowiłam. nie chciałam sama sobie z niczym dawać rady. który by mnie powalił z nóg. Ostatnia sytuacja. że gdy pojadę do szpitala psychiatrycznego. zażądałam „czegoś więcej”. że tylko tam mogą mi pomóc. a potem z kolei w nie totalnie zwątpiłam. że dam sobie z tym radę sama. to wręcz ułamek sekundy: przed naciśnięciem klamki do drzwi pewnej taksówki pewnego wczesnego letniego poranka. Ponieważ byłam tam już parę godzin wcześniej i dostałam jakiś lek uspokajający.. nie wierzyłam.Najpierw uwierzyłam zbyt mocno w naukę i medycynę. którą chciałam się podzielić.

że jestem świrem… może idę kogoś odwiedzić. www. ona mnie trzymała za rękę. spotkanie czy wreszcie dialog to otwarcie się na innego i pokazanie swojego prawdziwego oblicza. aby zrozumieć. Musiałam dwa razy pójść do przychodni. Nie wiedziałam. co się wydarza w ich życiu. Przecież ja nie jestem świrem! Co ten człowiek o mnie pomyśli? Ale potem wyobraziłam sobie. że nie mam kompletnie pojęcia o tym. że zobaczy taką młodą. a ja mówiłam jej jak się czuję. pozostało mi tylko dojechać do szpitala… Podeszłam do taksówki. Gdy jechałam już do szpitala. kim są ci ludzie. ani drugi obraz nie okazał się prawdziwy… Obudziłam cały szpital. Oczywiście ani jeden. bo prze- Źródło: „Moja wędrówka”. wspierała. Tylko że my nie rozmawiałyśmy. kiedy wyobraziłam sobie następną chwilę: o czwartej rano otworzę drzwi. Bo rozmowa. Dało mi to do myślenia… Do tej pory jakoś nie wiedziałam. że wreszcie tam będzie specjalista. że nie miałam z kim pogadać. czego tak naprawdę szukam. czego ja właściwie od nich oczekuję. że musieli skorzystać z pomocy instytucji psychiatrycznej. popatrzę na taksówkarza i powiem „P r o s z ę m n i e z a w i e ź ć d o s z p i t a l a p s y c h i a t r y c z n e g o ”. dobrze ubraną. a w końcu pojechać do szpitala psychiatrycznego. wyłaniający się z mojej głowy obraz skaczących po zimnych. wszyscy byli na mnie wściekli.pl . że jest to zdjęcie wszystkich masek i stanięcie przed drugim człowiekiem takim. nie? Do tamtej chwili nie wiedziałam. Byłam tam z koleżanką. że po prostu bardzo bym chciała z kimś porozmawiać. szarych pokojach ludzi w kaftanach bezpieczeństwa zmagał się z nadzieją. Odpowiedziałam w końcu. To nie chodzi o to.KonstelacjaLwa. nawet zadbaną dziewczynę. że ja potrzebuję z kimś porozmawiać. a pani w recepcji zapytała mnie. to nie pomyśli.Wtedy. I właśnie miałam wcisnąć klamkę. który mi powie co mam ze sobą zrobić. Nie zrobiłam tego. jakim się jest. że mam w głowie zakodowane takie straszne stereotypy o osobach chorujących psychicznie. Filozofia dialogu mówi.

które mnie wzmocniło i wiele nauczyło. www. popijam herbatkę i prawie chwalę się nerwicą jako przeżyciem. wszystko jest indywidualne: czas. że jest ogromna ilość przeróżnych zaburzeń psychicznych i że nawet najcięższa tego rodzaju choroba jest uleczalna. marzenia. co doprowadziło mnie do tej chwili. aktywnym i ambitnym ludziom może to się wydawać trywialne i niewarte podkreślenia. że zwłaszcza młodym. cenię swój rytm Na koniec chciałabym podzielić się tym. przeżycia. Może gdybym wcześniej zobaczyła którąś z akcji Stowarzyszenia „Otwórzcie drzwi” albo chociaż przeczytała jakiś artykuł o osobie z ciężkim problemem natury psychicznej. Nikogo o to w końcu nie zapytałam. trzeba od tego jakoś odpoczywać.KonstelacjaLwa. Jednak gdy jest się w jakiś sposób bardziej wrażliwym od innych. pływam. Po pierwsze. nie może być tak. to całkiem inaczej podeszłabym do tego. problemy. gdy przeżywa się wszystko trochę mocniej i głębiej. więc relacja jest w miarę zrównoważona. Drugą przyczyną mocnej potrzeby rozmowy była chęć usłyszenia z mojej strony: nie odbije Ci zupełnie. ale strasznie potrzebowałam. Tu znowu pojawia się niszcząca moc stereotypu. Przed specjalistą można – bo mu za to płacę. ile po- Źródło: „Moja wędrówka”. Żyjemy w świecie relacji nasyconych indywidualizmem i konkurencją. to bym nie miała takich absurdalnych wizji i nie bałabym się tak bardzo. Po pierwsze. aby mnie ktoś zapewnił. nauczyłam się dbać o swój sen i spokój. Może gdybym wiedziała. że będę występować jako gorsza. że nie będę – jak w najgorszych scenariuszach filmowych – patrzeć w jeden punkt do końca życia.pl . Wiem. w której siedzę sobie spokojnie przed komputerem.cież nie wyskoczę z całą swoją historią życia. słabsza. rozmawiam ze sobą. co sama przeżywałam… Śpię. Najlepszym sposobem jest sen. Po drugie. Oczywiście tyle.

Staram się też oceniać bardziej realistycznie swoje możliwości i dostosowywać zadania do siebie. Tak. ale nie tak jak poprzednim razem. wiem kiedy mogę sobie pozwolić je zażywać i wiem. prawie wszystko da się naprawić i zawsze jest jakieś światełko na końcu tunelu. to albo próbuję znaleźć sposób na jego uniknięcie (na przykład zrezygnować ze spotkania. które miały pomóc mojemu mózgowi odbudować umiejętność reagowania na stres. że muszę zrobić wszystko. co mnie dokładnie martwi i dlaczego. kiedy obudziłam szpital psychiatryczny. Takie proste rzeczy. które będzie mnie kosztowało wiele negatywnych emocji) albo na jego zmianę (na przykład prośba o więcej czasu na przygotowanie się do egzaminu). Wręcz przeciwnie – robię dużo.trzebuje indywidualny organizm. Właśnie przestałam je pić. Nie chodzi tu wcale o zaniżanie ambicji czy o rezygnację z wysoko postawionych celów. aby nie dojść do chwili. Kiedy czuję wewnętrzny niepokój. Wydaje mi się. No i oczywiście: ruszam się! Tamtej nocy. Gdy już mam mniej więcej pojęcie. w której będą mi potrzebne. co to dokładnie jest. że nic aż tak złego nie może się wydarzyć. jednak moje obecne reakcje wydają mi się bardziej zrównoważone i myślę. mam prawie zawsze leki uspakajające w szufladce. Jednak staram się ich unikać. że leki odegrały w tym rolę.pl . Oczywiście nie trzeba zapominać o lekach. Czasami stosuję też metodę katastroficzną: wyobrażam sobie najgorszy z możliwych wyników tego wydarzenia i zazwyczaj dochodzę do wniosku. Przez cały ostatni rok piłam leki antydepresyjne. stawiam sobie wysokie poprzeczki. Okazuje się. że te leki naprawdę mi w jakimś stopniu pomogły. Po drugie. że na wszystko jest czas. Trudno analizować obiektywnie samego siebie. staram się usiąść i zastanowić się. www. ale staram się to rozłożyć w czasie i nie przemęczać się. psychiatra. obserwuję samą siebie i rozmawiam ze sobą. który mnie przyjął zapytał. a nie siebie do zadań. czy uprawiam Źródło: „Moja wędrówka”.KonstelacjaLwa. z dnia na dzień. tylko tak jak trzeba – stopniowo.

KonstelacjaLwa. że nie. że te parę chwil z mojego życia pomogą wam chociaż troszeczkę uwierzyć.pl . Okazuje się jednak. że nie ma nic bardziej sensownego. no i w mieszkaniu coś trzeba porobić… jakoś tak nie znajduję czasu. jakim się jest i może wtedy będzie można je wykorzystać do stworzenia kogoś jeszcze lepszego. że nie trzeba się bać własnych słabości. mówiłam – wie pan nauka. jak nad nimi pracować i jak przekuwać je na pozytywne skutki. Też banalne. uczyć się. Tylko nie należy ich ignorować albo im się poddawać. Przyznałam. Lepiej je poznawać. Po tym wydarzeniu chyba do końca życia będę się starać choć raz w tygodniu coś robić dla swojej kondycji. jakąś gazetę sobie przeczytam. z problemami z kręgosłupem. czyli przyjąć siebie takim.jakiś sport. Źródło: „Moja wędrówka”. www. Należy je zauważyć czyli dostrzec samego siebie w pełni. zdrowy duch” zawsze niemiło mi się kojarzyło z zapachem spoconych trampek i pokrzykiwaniem pani od WF-u. należy je zaakceptować. Dostałam autentyczną naganę! Jak to. a się nie ruszam. z koleżanką na kawę pójdę. Słabości są tak samo niepowtarzalną częścią naszej osobowości jak talenty i umiejętności. z problemem ze snem. Mam nadzieję. prawda? Hasło „w zdrowym ciele. ja tu z nerwicą.

Plath. Poznań 1995. który skoczy tylko wtedy. Szklany kosz. obrazek. Pamiętam wówczas swoją refleksję: może lepiej. ani nierealnym wymuszeniem wydarzeń. Nie jest ani biernym oczekiwaniem.Anna Liberadzka Jedna z miliona Nadzieja jest paradoksalna. E. Fromm Kiedy myślę o chorobie psychicznej. lektura Szklanego klosza Sylwii Plath1 i moje czysto teoretyczne rozważania: co to znaczy chorować psychicznie. gdy nadejdzie właściwy moment. że jednak dowiem się. kiedy się choruje.pl . Nie chcę nikogo oskarżać. Jest jak gotowy do ataku tygrys. Zetknęłam się z negatywnymi stereotypami. które nie mogą zaistnieć.KonstelacjaLwa. Nie przypuszczałam wtedy. Nie chcę wzbudzać 1 Zob. Źródło: „Moja wędrówka”. www. słońce. doświadczyłam dyskryminacji związanej z przebytą chorobą. jak to jest. pojawia mi się w głowie taka migawka. Nie chcę dziś o tym pisać. która przeżyła psychozę. Jestem jedną z miliona osób w Polsce. co to znaczy i będę bardzo dokładnie wiedziała. spotkałam się z uprzedzeniami. że nie wiem. smak lata. S. wspomnienie z wakacji. jeszcze z czasów liceum: góry. jak to jest doświadczać choroby psychicznej.

na ten okres przypada epicentrum mojej walki o zdrowie. że dziś mogę wypowiadać się także z perspektywy absolwenta Uniwersytetu Jagiellońskiego. Istnieje takie powszechne przekonanie.poczucia winy. dzielić się własnymi przemyśleniami i spostrzeżeniami. że można swobodnie formułować myśli. lektury obowiązkowe i nadobowiązkowe czytałam nieraz z zapartym tchem. Chcę dać nadzieję. W kilkoro osób. Dla mnie niesamowitym przeżyciem było zderzenie się tak różnych osobowości. Niezwykle ważne w mojej historii były studia. do wszystkiego podchodziłam z wielkim entuzjazmem. Ten artykuł powstał z myślą o pozostałych 999 999 osobach doświadczonych psychozą. Być może jest w tym jakaś cząstka prawdy. które same mają ze sobą jakieś problemy. religii. Jeszcze bardziej podobało mi się. Jednak tym. którym nieobojętny jest ich los i którzy mogą stwarzać właściwe momenty dla przyczajonej nadziei.KonstelacjaLwa. że często te uczelniane dyskusje nie kończyły się wraz z zajęciami. z rozmaitymi Źródło: „Moja wędrówka”. www. polityce. etyce. że pytają nas o zdanie. że wykładowcy z nami dyskutują. przenosiliśmy się do knajpy i tam kontynuowaliśmy dyskusje. lecz także rozmawialiśmy o filozofii. Widziałam dużą różnicę jakościową pomiędzy nauką. o ich rodzinach.pl . ukończenie ich traktuję jako podwójne zwycięstwo i cieszę się. chłonęłam je jak dobre powieści. Podobało mi się to. co mnie skłoniło do studiowania psychologii było głębokie przekonanie. Wydawało mi się. Miałam w sobie bardzo dużo zapału. że człowiek jest zagadką. nie tylko na tematy psychologiczne. tajemnicą. Dziś piszę o doświadczeniu choroby psychicznej z perspektywy osoby. bliskich. z myślą o wszystkich. że studia psychologiczne pozwolą mi się do tej tajemnicy zbliżyć. podobnie jak ja nastawionych entuzjastycznie. Studiowanie było dla mnie zajęciem fascynującym. energii i otwartości. jaką pamiętałam ze szkoły a studiowaniem. że na studia psychologiczne wybierają się osoby. przyjaciołach. która przezwyciężyła kryzys.

że zaprasza mnie. chodziłam na imprezy.KonstelacjaLwa. wyjechałam do pracy w Anglii.historiami życia. Podjęłam decyzję. Wróciłam odmieniona. chęć poznawania i poszukiwania. spotykałam się ze znajomymi. ale wewnątrz pielęgnowałam ranę. rozmowna. Zaczęło się chyba od tego. Doświadczenie to uderzyło we mnie. że w pewnym momencie zaczęłam sobie uświadamiać. Wszystko widziałam wówczas w bardzo intensywnych barwach. poglądami. Łączyła nas chęć dociekania prawdy. pozbawiło pancerza ochronnego. wycofywać. smakowaliśmy życia. wstydu i doznanej krzywdy. lecz również wspólnie się bawiliśmy. Myślałam o sobie wtedy. roześmiana. że niekoniecznie jestem dobrze widziana w grupie. z otwartą raną. z którą wcześniej czułam się bardzo zżyta. aby nikomu o tym wydarzeniu nie opowiadać. dowcipna. Jednocześnie cały czas wracałam myślami do wyda- Źródło: „Moja wędrówka”. www. Przygotowywałam się na zajęcia. które zadecydowało o moim późniejszym życiu. Teoretycznie po powrocie do Krakowa na studia niewiele się zmieniło. kiedy pojawiły się pierwsze zwiastuny choroby. często zresztą przekraczając granice i nie zawsze zachowując się do końca odpowiedzialnie. Tam spotkało mnie wydarzenie. wyjeżdżaliśmy. Ból był coraz większy. Po pierwszym roku. w okresie wakacyjnym. stałam się bezbronna. Na zewnątrz byłam taka sama. czy to były tylko moje odczucia. Spędzaliśmy ze sobą dużo czasu. Dziś nie wiem czy tak było faktycznie. Skradała się ona niepostrzeżenie. było we mnie poczucie winy. że świat jest pełen możliwości. że przekraczam próg dorosłości i bardzo mi się ta dorosłość podobała.pl . aby się nim cieszyć. nie tylko na dyskusjach. aby korzystać z życia. rozbiło mnie. próbowałam go zagłuszyć coraz większą ilością wlewanego w siebie alkoholu. doświadczeniami. uczestniczyłam w nich. przemyśleniami. Nie potrafię dokładnie określić. Jednak powoli zaczęłam zamykać się w sobie. Wydawało mi się wtedy.

Wtedy postanowiłam się zwierzyć mojemu przyjacielowi Miłoszowi. męczyło mnie to. nie dawało zasnąć. kiedy ja się pojawiam.KonstelacjaLwa. kruchości były we mnie. Zaczęłam wyłapywać dziwne uśmiechy. ciągi skojarzeń. poczucie zagrożenia i lęku. To dlatego milkną. Pojawiły się brak pewności siebie. odsuwają się ode mnie. że spotykały się ze zdziwieniem.pl . od których nie mogłam się uwolnić. Zaczęłam tworzyć interpretacje otaczającego mnie świata. w którym mogłabym się schronić. bo wtedy łatwiej mnie skrzywdzą. To dlatego poddają mnie różnym próbom. Początkowo próbowałam te ciągi skojarzeń przekazywać bliskim mi osobom. Później zaczęłam interpretować zasłyszane rozmowy jako skierowane przeciwko mnie. www. To dlatego tak dziwnie się patrzą. Uczestniczę w eksperymencie psychologicznym. Próbując nadać sens zachowaniu bliskich mi osób. niepewności. że chorobowe). odrazy i wstrętu. I wtedy już wiedziałam. ale były one już tak dziwaczne. niezależnie od otaczającego świata. ale nigdzie nie czułam się bezpieczna. muszą mnie przecież obserwować i robić notatki. nie mogę się otwierać. że wszyscy się dowiedzieli. że wszyscy są przeciwko mnie. że tylko czujność może mnie jakoś uchronić przed coraz bardziej zagrażającym światem. do którego miałam duże zaufanie. Miałam bardzo wyostrzone wszystkie zmysły. Szukałam fizycznie jakiegoś miejsca. jestem głównym podmiotem tego eksperymentu. bolało. Stopniowo zaczęłam spostrzegać. Umówiliśmy się na wódkę i wyryczałam mu w rękaw całą historię. które z każdym dniem były coraz bardziej dziwaczne. że ten eksperyment Źródło: „Moja wędrówka”. potępiają mnie. Pojawiły się gonitwy myśli. niedowierzaniem. czasami podkpiwaniem. stwierdziłam. Później pojawiły się przeświadczenia (dziś już wiem. bo poczucie lęku. nie mogę nikomu zaufać. Poczułam dużą ulgę i na pewien czas mi to pomogło. wszyscy są w zmowie.rzeń z Londynu. że to przecież jest oczywiste. byłam czujna i przeświadczona. które zdawały się pełnymi politowania.

wszystkie osoby. Każdy fragment zasłyszanej rozmowy miał swoje znaczenie i odwołanie do mnie. zarówno personel jak i pacjenci. nie chciałam brać w tym wszystkim udziału. Każdy przypadkowo spotykany przeze mnie człowiek na ulicy brał w nim udział i miał swoje zadanie. a tymczasem tam się tyle dzieje. że utraciłam całą swoją prywatność. że przepada mi tyle zajęć na uczelni. Najbliżsi znajomi ze studiów odwiedzali mnie czasem. że może Źródło: „Moja wędrówka”. że moje życie jest rozbierane na czynniki pierwsze i analizowane przez zespół ekspertów. poddawana intensywnej farmakoterapii. Czasami myślałam o mojej sytuacji w kategoriach winy i kary. Odbierałam to jako poważne pogwałcenie moich praw. W próbach obrony własnego „ja” paliłam swoje zdjęcia i listy. Czułam. do mojej rodziny. że jeszcze uda mi się wrócić. nadgonić program. wydawało mi się to wielką pomyłką. Bardzo martwiłam się też.pl . że marnuję czas na jakieś eksperymenty. Myślałam. jak w takim stanie udało mi się jeszcze zdać wszystkie egzaminy w sesji zimowej. byli podstawieni i odgrywali swoje wyuczone role. zdecydowały się zadzwonić na pogotowie i tak trafiłam do szpitala. Najbardziej frustrowały mnie zamknięte drzwi z klamką z jednej strony oraz to. Oczywiście byłam przekonana. były urozmaiceniem w monotonnym rytmie szpitalnym. Do dzisiaj nie wiem. mojej przeszłości i przyszłości. Byłam też bardzo złakniona wieści z uczelni i cały czas miałam nadzieję.zakrojony jest na bardzo szeroką skalę. do mojego życia. burzyłam się i buntowałam. miałam poczucie. ale bardzo trudno nam się rozmawiało. www. że utraciłam swoją wolność i prawo decydowania o sobie. po kilku nieprzespanych nocach i moim coraz bardziej dziwacznym zachowaniu. koszmarem.KonstelacjaLwa. Spędziłam w tym szpitalu kilka miesięcy. że to dalsza część eksperymentu. Mimo to bardzo cieszyły mnie te wizyty. dziewczyny z którymi wówczas mieszkałam. żeby zamknąć dostęp przynajmniej do części mojej przeszłości. Na początku nowego semestru.

Z wielkim trudem udało mi się przez te kilka miesięcy przeczytać trzy książki. gdy pod wpływem leków część moich objawów wytwórczych ustąpiła. Warszawa 1998. Otoczenie nie rozumie chorego. dla całej populacji. Patrząc z boku. a chory nie rozumie otoczenia. gesty. Czytałam po kilka kartek dziennie i był to dla mnie duży wysiłek. Lulu na moście. w to. nie tłumaczy się osobie chorującej objawów. wspólny dla wszystkich innych. wspólnym dla otoczenia. Świat stworzony. podjęto decyzję o wypisaniu mnie ze szpitala. www. że wchodzi się w inny świat z kilku powodów. ale było to nierealne. wykreowany. że trudno samemu uwierzyć. jak już napisałam. a zachowania. I. słowa. rzeczywisty. że nikt mi nie chciał powiedzieć. że istnieje świat alternatywny. Sztukmistrz z Lublina3 i scenariusz do Lulu na moście4. momentami nawet nie zauważa tego niezrozumienia. Psychologia tłumu. Do dziś pamiętam. Po pierwsze. Jednak stopniowo. Sztukmistrz z Lublina. P. z zewnątrz. że to nie jest takie realistyczne i oczywiste dla wszystkich wokół.uda mi się uczyć w szpitalu. co się stało naprawdę. Natomiast w czasie jej trwania jest doświadczeniem tak oczywistym. są interpretowane i włączane w osobną rzeczywistość. Warszawa 1986. Le Bon. G. kiedy stamtąd wyjdę.B. Warszawa 1983. że były to Psychologia tłumu2.KonstelacjaLwa. Zob. Otoczenie staje się elementem chorego świata. ale też z perspektywy czasowej choroba psychiczna jest doświadczeniem tak surrealistycznym. Singer. zawsze słyszałam wymijające odpowiedzi. Ta osobna rzeczywistość to świat jedyny. a nawet dla całego wszechświata. Zob. Źródło: „Moja wędrówka”. iż nie sposób zrozumieć. nie ma się świadomości. bo nie wyjaśnia się rzeczy oczywistych (w mnie2 3 4 Zob. Strasznie mnie irytowało to. spojrzenia układają się w całość. Auster. Trudno jest też przekazać otoczeniu informację. urojony. chorobowy wydaje się jedynym światem.pl .

kierunek spojrzenia nabierają dodatkowych znaczeń. Trzecim powodem jest poczucie lęku i zagrożenia płynące z otaczającego świata. (co jak pisałam wcześniej wcale nie jest prostym zadaniem) oraz od tego. który nawet nie wie o tym. że jest się bardzo samotnym w swoim chorowaniu. zależy los drugiego Źródło: „Moja wędrówka”. Trudno. dlaczego ziemia jest okrągła. Poczucie zagrożenia potęgowane jest przez odbieranie znaków. ta pomoc rzeczywiście jest potrzebna. Nie wiadomo. www. a pomoc przychodzi zbyt późno. Ten czas łączy się z realnie doświadczanym cierpieniem i pomimo. że czasem niemożliwe jest zwrócenie się z prośbą o pomoc. zauważyć różnice w zachowaniu. To wszystko sprawia. opanowywać duszę i umysł.maniu osoby chorej oczywistych dla wszystkich). że się ich nie kwestionuje i nie poddaje w wątpliwość. skradać.KonstelacjaLwa. nie pytając o zgodę. jak te zmiany zinterpretują i jakie działania podejmą. Choroba jednak może niewyobrażalnie długo się rozwijać. Dopiero przejawy dziwacznego zachowania są dla otoczenia sygnałem. wyłapać pierwsze symptomy choroby. Drugi powód to płynna granica wchodzenia w świat chorobowy. że dzieje się coś niepokojącego. tak jak nie tłumaczy się. od tego czy potrafią wychwycić subtelne zmiany. Tembr głosu. Myślę. które w rzeczywistości nie są wysyłane lub mają znaczyć co innego. Słowa wypowiadane przez najbliższe osoby odbierane są jako wieloznaczne. Świat jest wrogi i nieprzystępny. a doświadczenia chorobowe są tak prawdziwe. przewidzieć. Trudno bowiem dotrzeć z pomocą do człowieka. trudno odczytać właściwą intencję tych słów. że potrzebuje pomocy. nawet jeśli w zamierzeniu tych osób przekaz jest jasny i czytelny. że na tym etapie rozwoju choroby najważniejsza jest rola najbliższego otoczenia. Choroba skrada się.pl . sygnałów. To od ich reakcji. zwłaszcza za pierwszym razem. włącza się w nasze życie podstępnie. spójnych z urojeniami. komu można zaufać i czy można zaufać komukolwiek. nazwać je. grymas twarzy. do czego mogą doprowadzić.

jak to zrobić. której chce się pomóc. Kluczową sprawą. bo człowiek i tak będzie musiał się zmierzyć z faktem. wstydliwym jest nawet samo zaproponowanie tego osobie potrzebującej. Można problem zignorować.człowieka. zmniejszać dystans pomiędzy światami. co należy zrobić. wydaje mi się. bogactwu osobowości. że nie tylko skorzystanie z usług psychiatry jest uważane za stygmatyzujące. choć są pewne zasady. bowiem popularne „idź się leczyć” stało się synonimem pogardy wobec drugiego człowieka i trudno jest temu określeniu przywrócić właściwe znaczenie troski i odpowiedzialności. losów. Podawanie jednego gotowego rozwiązania. nawiązać kontakt.KonstelacjaLwa. Jest tyle ścieżek prowadzących do człowieka. ale też i własnej twarzy. a na pewno przyczynia się do tego. Moim zdaniem jedną z nich jest uczciwość względem osoby. używając forteli czy podstępu. Te obawy często są uzasadnione. skorzystanie z profesjonalnej pomocy psychologa. które wydają się wspólne. Nie ma czegoś takiego jak instrukcja obsługi człowieka w przypadku zachorowania. by nie utracić relacji. że człowiek krócej cierpi. boimy się. zlekceważyć albo mu zaprzeczać. jest jak najwcześniejsze objęcie osoby chorującej fachową opieką. Wydaje mi się. Boimy się tego. scenariusza postępowania zaprzeczałoby bogactwu indywidualnych doświadczeń. Ważna jest też postawa. Nie ma chyba idealnej recepty właściwej do każdej sytuacji. psychiatry. jaką się ma wobec innych. Myślę. lecz także czymś krępującym. by nie być źle odczytanym. www. że nie wiedzą. że często osoby chorujące nie podejmują działań nie dlatego. ilu ludzi. że Źródło: „Moja wędrówka”. że nie wiedzą. że wczesna interwencja może przyczynić się do krótszej hospitalizacji. Może i da się nakłonić kogoś do leczenia. że ktoś może poczuć się urażony takim stwierdzeniem. Jednak piętno związane z chorobą psychiczną jest tak silnie zakorzenione w naszym społeczeństwie. ale zdecydowanie lepiej jest postawić sprawę uczciwie.pl . ale dlatego. a można przynajmniej próbować pomóc.

jeśli zaprzeczało temu najbliższe otoczenie. nie chronimy jej ani w niczym nie pomagamy. proste komunikaty są lepiej przyswajalne i bardziej akceptowane. tyle jest w nim relacji. Myślę tutaj o tym. Być może wydaje nam się. że zdecydowanie lepsze są jasne. Świat chorobowy jest tak zagmatwany. Wreszcie ostatnia zasada. Nie można wyzdrowieć. kiedy oprócz nauki oddzielania tego. Nigdy nie wiadomo jednak. Drugą taką zasadą. że się chorowało. że się choruje psychicznie. trzeba jeszcze dociekać. co było prawdą. Używanie racjonalnych argumentów wskazuje także na to. Trudniej jest też przyjąć do świadomości. www. ale być może najważniejsza. Nie- Źródło: „Moja wędrówka”. a przecież uzyskanie wglądu w chorobę jest kluczowym momentem w terapii i niezbędnym warunkiem powrotu do zdrowia. jak wielkie wewnętrzne obciążenie chorujący człowiek jest w stanie znieść. Powiedziałabym nawet. a waga i siła tych argumentów niekoniecznie zależy od stopnia ich precyzji czy wysublimowania. dotyczy postawy względem osoby chorującej. powiązań. W sferze emocjonalnej dzieje się bowiem tak wiele. że wywieranie nacisku przez innych jest dodatkowym obciążeniem. ale jest to myślenie bardzo krótkowzroczne. czy może raczej wskazówką. jaka przychodzi mi do głowy.choruje psychicznie – nie da się ukryć tego faktu i nie ma potrzeby tego ukrywać. a co kłamstwem. Trudniej jest zdrowieć.KonstelacjaLwa. wewnętrznie spójne przekazy od skomplikowanych wywodów. a nie jako osobę potencjalnie niebezpieczną i nam zagrażającą. że traktuje się człowieka poważnie. Trzeba zobaczyć go jako osobę wymagającą opieki i troski. że chronimy samych siebie. Kłamiąc czy oszukując na temat stanu zdrowia chorej osoby. nie uświadamiając sobie.pl . że nie można się lękać człowieka. że uczciwość jest szczególnie ważna w postępowaniu z osobą chorującą. że proste przekazy. któremu chce się pomóc. co urojone. jest odwoływanie się w rozmowie do racjonalnych argumentów. co rzeczywiste od tego. znaczeń. Dlatego myślę.

stety na nasze wyobrażenia o ludziach chorujących psychicznie duży wpływ mają negatywne stereotypy, które często prowadzą do uprzedzeń – negatywnych emocji, w tym także lęku. Istotne jest tu rozróżnienie pomiędzy lękiem o kogoś a lękiem przed kimś. Lęk przed kimś paraliżuje, powoduje niemoc i chęć wycofania się, ucieczki. Natomiast lęk o kogoś jest zupełnie zrozumiały, gdy dzieje się coś niepokojącego i to on niejednokrotnie jest motorem działań pomocowych. Takie refleksje nasuwają się, myśląc o pierwszym etapie chorowania oraz o doświadczeniach innych chorujących osób, z którymi się spotkałam, ale też patrząc przez pryzmat wiedzy, którą potem zdobyłam. Jednak całkowite czy właściwie częściowe ustąpienie objawów wytwórczych, jakie miało miejsce w moim przypadku, nie jest równoznaczne z osiągnięciem zdrowia. Jest to tylko część drogi, powrót do normalnego życia jest dłuższy, niełatwy, czasami niemożliwy. Doświadczenie choroby psychicznej jest jak rysa, pęknięcie, które dzieli życie na dwie części: przedchorobową i pochorobową. Przedchorobową się pewnie trochę idealizuje, co wynika z tęsknoty za czymś bezpowrotnie utraconym. Zmiany, jakie zachodzą w człowieku z powodu choroby, implikują bowiem zmiany w nastawieniu otoczenia, a to z kolei wpływa na zmianę (z reguły pogorszenie) jakości wielu aspektów życia. Trzeba wielkiej woli walki, aby zwyciężyć następstwa choroby, a czasami naprawdę ciężko jest ją w sobie wykrzesać. Gdy dostałam wypis ze szpitala z adnotacją o zalecanym dalszym leczeniu w rejonie, wróciłam do mojego rodzinnego domu i próbowałam też wrócić do normalnego życia. Było mi ciężko, bo po kilku miesiącach spędzonych głównie na leżeniu w łóżku wpadłam w dziwny stan apatii i każda najprostsza czynność sprawiała mi trudność, niespecjalnie widziałam sens podejmowania jakichkolwiek starań. Chciałam wrócić na studia, żyć tym życiem, które zasmakowałam wcześniej.

Źródło: „Moja wędrówka”, www.KonstelacjaLwa.pl

Wydawało mi się to jednak wtedy mało realne, bo nie potrafiłam nawet przeczytać w całości gazety. Jednak moi rodzice i rodzeństwo nigdy nie zwątpili w to, że wrócę na studia i je ukończę. Ta ich wiara we mnie trochę mi się udzielała. Moja siostra znalazła dla mnie oddział dzienny w Krakowie i przekonała mnie, że to jest dobre rozwiązanie na ten moment. Bardzo chciałam wrócić do Krakowa, a jednocześnie panicznie się tego bałam. Wtedy moja przyjaciółka ze studiów Ania, z którą byłam w kontakcie telefonicznym, zaproponowała mi, że po mnie przyjedzie. Powiedziała, że chce mnie odwiedzić u moich rodziców, a potem razem pojedziemy do Krakowa. Nigdy jej nie zapomnę tego gestu. Byłam już bliska wycofania się, rezygnacji. Ania przekonała mnie argumentem, że już nas umówiła w knajpie ze znajomymi, że wszyscy na mnie czekają i nie mogę ich zawieść. I rzeczywiście spotkaliśmy się w „Dymie”. Podczas tego spotkania wypowiedziałam może z pięć zdań, ale moim znajomym albo to nie przeszkadzało albo udawali, że im nie przeszkadza, za co byłam im bardzo wdzięczna. Po raz pierwszy od kilku miesięcy czułam się tak bardzo normalnie. W Krakowie zamieszkałam z powrotem z moimi koleżankami z roku, które w tym czasie zaczęły się przygotowywać już do sesji letniej. Ważnym gestem ze strony moich rodziców było to, że przez cały okres mojego pobytu w szpitalu płacili za mój pokój w Krakowie tak, abym mogła tam wrócić po wyjściu ze szpitala. Zaczęłam uczęszczać na oddział dzienny, uczestniczyłam tam w różnych zajęciach i psychoterapii. Uczyłam się rozmawiać o swoich problemach, odróżniać to, co było chorobą od tego, co było rzeczywistością. Choroba wycięła pół roku z mojego studenckiego życia i musiałam pogodzić się z faktem, że będę studiować z innym rocznikiem. Ustaliłam na uczelni, że wrócę na studia od drugiego semestru, ponieważ jednak bardzo chciałam powoli wdrażać się w system nauki, dostałam zgodę, aby przez pół

Źródło: „Moja wędrówka”, www.KonstelacjaLwa.pl

roku, jaki mi pozostał, uczęszczać (pomimo urlopu dziekańskiego) na jedne zajęcia z języka angielskiego. W ten sposób codziennie pół dnia spędzałam na oddziale dziennym, a raz w tygodniu pojawiałam się na uczelni. Przygotowywałam się do tych zajęć przez cały tydzień, ale i tak myśl o nich napawała mnie lękiem, głównie dlatego, że bałam się spotykać ze znajomymi ze studiów. Bałam się ich pytań o to, co się ze mną działo, ale prawdziwym przerażeniem napawał mnie fakt, że nie umiałam wymyśleć, o czym mogłabym z nimi rozmawiać, kiedy już ich spotkam. Stwierdziłam, że dobrą wymówką będzie wytłumaczenie, że nie mogę rozmawiać, bo mi się spieszy i w kółko to powtarzałam, chociaż nie było absolutnie żadnego zajęcia ani osoby, do których mogłabym się spieszyć. Zawsze, kiedy to powtarzałam marzyłam, aby osoba do której się zwracam, powstrzymała mnie, powiedziała, że chce ze mną iść na kawę albo przejść się kawałek. Po pewnym czasie udało mi się od czasu do czasu z kimś umówić, decydowałam się na to tylko w sytuacjach, gdy były to pojedyncze osoby i tylko takie, którym byłam w stanie na tyle zaufać, żeby opowiedzieć im o doświadczeniu szpitala, bo nie przychodziło mi do głowy nic innego, co mogłoby być tematem rozmowy. Myślę, że po pierwsze pobyt na oddziale dziennym, a także półroczny okres uczęszczania na jedne zajęcia osłabiły trochę szok powrotu na studia. To było jak trening, rozgrzewka. Powrót był trudny, bo studiowałam z innym rocznikiem i nie bardzo umiałam odnaleźć się w nowej grupie osób. Tęskniłam za studiowaniem, jakie pamiętałam sprzed choroby, za entuzjazmem, dyskusjami, życiem towarzyskim. Studiowanie po chorobie było inne, nauka przychodziła mi ciężej i nie sprawiała tyle radości. Dużo energii poświęcałam na ukrywanie choroby, wymyślanie bardziej lub mniej przekonujących historyjek. Nowa grupa nie była dla mnie przychylna, byłam dla nich obcą osobą, sporo czasu upłynęło, zanim wyłuskałam

Źródło: „Moja wędrówka”, www.KonstelacjaLwa.pl

miało inną jakość. mimo że opisując ją. Myślę. www. a najprostsze czynności – trudnymi czy wręcz niemożliwymi do wykonania. doświadczenie inne jakościowo. że jest tym jedynym i właściwym. Mogła to być także późna reakcja na wydarzenie z Londynu. Drobne problemy wydają się przepaścią nie do przejścia. czym ona była spowodowana. kiedy na studiach powoli przymierzaliśmy się do wyboru tematów prac magisterskich i promotorów. zanim nauka znów zaczęła sprawiać mi frajdę. Życie wydaje się pozbawione sensu. Być może była to opisywana w podręcznikach psychiatrii spóźniona depresja popsychotyczna. Jest duża różnica pomiędzy przeżywaniem psychozy a przeżywaniem depresji. Moje studiowanie stało się bardziej jednostkowe. W połowie czwartego roku rozchorowałam się powtórnie. z którymi zawarłam bliższe znajomości. ale o żadnym scenariuszu nie mogę powiedzieć. bolesny i przerażający. co jest charakterystyczne przy psychozie. Jeszcze więcej czasu minęło.KonstelacjaLwa. jakbym dopiero wtedy pozwoliła sobie na ujście smutku i żalu. Rzeczywistość jest tą realną rzeczywistością. że bałam się tego. Człowieka ogarnia poczucie niemocy. Do dziś nie wiem. którymi określamy emocje.pl . że depresja to nie tylko emocje. tylko odbieraną w sposób trudny.z tej grupy pojedyncze osoby. ale było też coś pociągającego w takiej samodzielnej pracy. Ten epizod chorobowy mogę rozumieć też jako ucieczkę przed dorosłością. Źródło: „Moja wędrówka”. najprościej jest posługiwać się wyrazami. W depresji nie traci się wglądu w swoją chorobę. Pamiętam. ponieważ przypadła ona na czas. to także stan umysłu i ducha. które paraliżuje i nie pozwala podejmować najprostszych czynności. Zainteresowałam się konkretnymi dziedzinami psychologii: psycholingwistyką i psychosomatyką. brutalny. snuję różne domysły. bo każdy kolejny dzień przynosi tylko większe poczucie beznadziei i rozpacz. niemożnością poradzenia sobie z nowymi wyzwaniami. Tym razem była to depresja. bezwładu.

to tak jakby być stale w najwyższej gotowości. pani Aniu”.KonstelacjaLwa. że możesz wszystko. w depresji wydaje ci się.pl . Wtedy też postanowiłam sobie. Napięcie. którego nie potrafiłam zredukować. czy jest jakikolwiek sens trwania dalej. a w okresie choroby ta cecha znacznie się nasiliła. kiedy wydaje ci się. które przeszkadzało niemal w każdej czynności. Nie wytrzymuje tego nie tylko psychika człowieka. Zresztą od dziecka przejawiałam tendencję do wyolbrzymiania rzeczy trudnych – tak. że będę robić wszystko. Po pierwszej nieudanej próbie samobójczej i po tym. trafiłam do szpitala. lecz także cały jego organizm. wyostrzyła. U mnie było też napięcie. w tym także na uczelnię. a każdy silniejszy bodziec powoduje ból. dziś nie potrafię określić. Kiedy nic nie możesz. człowiek zaczyna się zastanawiać. ale odruchem obronnym. www. kiedy kolejne dni są tak samo nijakie i nie dające nadziei na jakąkolwiek zmianę. że piętrzyły się one przede mną jako niemożliwe do pokonania. ale do leczenia całodobowego w ogóle. Potem znów był oddział dzienny. Drugą próbę odebrania sobie życia podjęłam w tydzień po wypisaniu ze szpitala. która mnie wypuszczała ze szpitala.Wydawało mi się to nie do przejścia. I ponownie nastąpiła próba powrotu do życia. gdzie zdiagnozowano u mnie właśnie depresję. Jest to stan skrajnego wyczerpania. Pamiętam. jak odratowano mnie na toksykologii. najsensowniejszym wyjściem z sytuacji. po czym znów trafiłam na toksykologię i z powrotem do tego samego szpitala psychiatrycznego. który ponownie odegrał znaczącą rolę w mojej rehabilitacji. To jest też zwyczajnie męczące. pożegnała mnie żartobliwie słowami: „Tylko już tym razem bez powrotów. że wtedy myśl o niedokoń- Źródło: „Moja wędrówka”. w którym samobójstwo nie wydaje się ucieczką. czy była to przyczyna czy już objaw choroby. W psychozie bywają momenty. jedynym możliwym rozwiązaniem. żeby rzeczywiście nie powrócić już nie tylko do tego szpitala. Przy drugim wypisie pielęgniarka. że nie możesz nic.

pracować. To. Wybrałam psycholingwistykę i znalazłam dobrego promotora. to ja jestem sterem. okrętem. więcej dobrego można zdziałać. Myślę. co okazało się dla mnie bardzo pomocne. a raczej z niewiedzy. To. że choroba nie może zdeterminować mojego życia. Nauczyło mnie. to fakt. www. że dostałam taką szansę. Dzięki temu wierzę w to. żeglarzem. osoby odpowiedzialnej wówczas za sprawy studenckie. że nikt z wykładowców specjalnie mnie nie traktował. że oprócz wicedyrektora. pokazując pozytywne przykłady niż piętnując negatywne. że nie można się poddawać. że uda mi się je skończyć. z którymi się spotykałam. że mogę wieść satysfakcjonujące życie.KonstelacjaLwa. Było to dla mnie dobre. w zasadzie nikt nic więcej o moim chorowaniu nie wiedział. że mimo wszystko. Takie przynajmniej miałam wrażenie i to dawało mi pewien poziom bezpieczeństwa. że nieraz trzeba walczyć. to jednak udało mi się ją skończyć i obronić. jak wygląda moje życie. Studiowanie nauczyło mnie. Na uczelni nie bardzo wierzono. lęku. co było zaraźliwe. jakich ludzi spotyka się na swojej drodze. nie wynikały ze złej woli. który lubił swoją pracę i miał w sobie zapał badacza. w których potrzebowałam wsparcia. mimo że cel wydaje się odległy i mało realny. To ja decyduję o tym. mogę się rozwijać. Myślę. Niezmiernie ważne jest także to.czonych studiach była dla mnie bardzo mobilizująca. co nie oznacza. bardzo mocno podbudowało wiarę we mnie samą i własne możliwości. tworzyć. że nie spotykałam innych. mimo to został mi przyznany nieprzepisowy drugi urlop dziekański ze względu na „specjalne okoliczności”. Staram się pamiętać tych. Zawsze staram się wierzyć. Dziś bardzo doceniam to. którzy mi pomogli. że udało mi się osiągnąć cel. że te negatywne postawy. Choć przy pisaniu pracy miałam chwile zwątpienia w siebie i gorsze momenty. Dało mi silne przekonanie. że jestem na spe- Źródło: „Moja wędrówka”.pl . ponieważ nie miałam poczucia.

ale świadomość tego. że pozwolono mi uczestniczyć w jednych zajęciach pomimo urlopu dziekańskiego. Musiałam pogodzić się z tym. że jestem traktowana inaczej czy oceniana łagodniej albo że mam jakieś specjalne przywileje. a pewien przełom nastąpił właśnie w trakcie uczestnictwa w pewnej grupie terapeutycznej. Tak jak pisałam wcześniej – to.KonstelacjaLwa. pozwalało mi podtrzymać pewną ciągłość. jak i drugim urlopie dziekańskim wyniki miałam zdecydowanie gorsze niż przed zachorowaniem. Nauka ponownego nawiązywania relacji była bardzo powolna. Nie jestem pewna.pl . jak to zrobić. że mnie najbardziej bolało. Kwestią do rozwiązania pozostaje. www. że jestem mierzona tą samą miarą. Pamiętam. czy dla każdej osoby chorującej byłoby to dobre rozwiązanie i czy powinno to stanowić jakiś rodzaj wzorca. kompensowała poczucie bycia przeciętnym. Poczucie wykluczenia odczuwałam jako większą stratę niż pogorszenie wyników w nauce.cjalnych warunkach. Myślę. że nie jest wobec mnie stosowany podwójny standard. co wszyscy była dla mnie cenniejsza niż wysokie stopnie. że tam udało się Źródło: „Moja wędrówka”. to zorganizować grupy wsparcia dla studentów po kryzysach psychicznych. Drugą rzeczą. To. Zarówno po pierwszym. a konkretnie Biuro do spraw Osób Niepełnosprawnych UJ mogłoby zrobić. kto i ile wie na temat jego problemów ze zdrowiem psychicznym. że z dobrej studentki stałam się studentką przeciętną. dla którego wprowadza się te niezwykłe okoliczności. Dla mnie było to dobre. zachowując w dyskrecji powód. lecz świadomość tego. że dobrym przykładem tego. że chorujący student powinien mieć prawo decydowania o tym. co uczelnia może zrobić dla studenta chorującego. To moje „ja” społeczne cierpiało najbardziej. którą uczelnia. z tym mi chyba emocjonalnie najtrudniej było sobie poradzić. Myślę. było dla mnie szansą. że wypadłam z życia towarzyskiego. których dostawałam coraz mniej. jest wprowadzanie w razie potrzeby indywidualnego planu nauczania.

jak sądzę. że takie grupy wsparcia dla zdrowiejących. oznaczało dla mnie. Niech ta książka będzie dobrym tego początkiem. powracających z urlopów dziekańskich studentów byłyby realną. Wreszcie zadanie.stworzyć satysfakcjonujące relacje. zmieniających stereotypy a zarazem przynoszących rzetelną wiedzę. www. uwrażliwiających. Myślę.pl . choć może trudno weryfikowalną korzyścią. że w ogóle mogę i potrafię nawiązywać kontakty. rozpoczęło się odbudowywanie „ja” społecznego. Źródło: „Moja wędrówka”.KonstelacjaLwa. to podejmowanie akcji przeciwstygmatyzacyjnych wśród studentów. szczególnie ważne.

Karolina Wianecka Dążąc do perfekcji – Imię? – Karolina. stań na wagę. Potem stawanie na wadze w szpitalu było czynnością niemal rytualną. (…) – Mogę nie mówić ile ważysz. co miało być częścią terapii. Chciałam wtedy po raz ostatni usłyszeć. tylko po prostu zapisać to w karcie. – Karolina. że tak. regularną. jak szpitalne jedzenie odmieni ten stan rzeczy.pl . że to nie ilość kilogramów ma być kryterium mojego szczęścia.KonstelacjaLwa. Choć długo nie potrafiłam w to uwierzyć… Źródło: „Moja wędrówka”. jeszcze przed tym. co mocno wiąże się z moją chorobą po przyjściu na oddział psychiatrii. www. Uniezależniłam się od spoglądania na szalkę. jakich wielkości sięga szalka. Ale zadane mi pytanie i pozostawiona możliwość wyboru to chyba ostatnie takie prawo decydowania o czymś. A dziś? Nie znam swojej wagi. a jej powtarzanie budziło zawsze tak samo wielki strach. Teraz wiem. Chcesz wiedzieć? Powiedziałam.

rozplanowane. Dokładnie przeliczona ilość kalorii. co może mieć źródła w relacjach rodzinnych albo trudnych przeżyciach. ani też w żaden sposób kontrolowanym przez lekarza sposobem na utratę nadmiernych kilogramów. na jakie może sobie pozwolić. brakiem akceptacji swojego zmieniającego się ciała. Bywa. że zamiast autobusu noto- Źródło: „Moja wędrówka”.pl . rozpisane wszystkie posiłki i uzupełnianie lodówki w razie braku jakiegoś produktu.Zero – upragniony cel Niełatwo jest wskazać moment początku choroby. że chora osoba nie może spojrzeć na siebie w lustrze bez odrazy i nienawiści. względnie zdrowej diety do anoreksji droga jest bardzo prosta. Wszystko jest spowodowane negatywnym obrazem samego siebie. Wszystkie posiłki anorektyczki są dobrze przemyślane. Negatywne uczucia względem swojego ciała są czasem tak silne. która często nie jest ani zdrowym stylem życia. www. W przypadku anoreksji dieta to stopniowe odmawianie sobie posiłków aż do momentu. ale moment przejścia z jednego stanu w drugi niemal niezauważalny. Jego zjedzenie to każdorazowe zastanawianie się: czy mogę sobie na to pozwolić? Czy nie przytyję? Pojawia się natychmiastowa odpowiedź w głowie chorej osoby: nie wolno ci! U młodej dziewczyny skupionej na swoim wyglądzie. niezwykle ważnym elementem codzienności anorektyczki jest wysiłek fizyczny. kiedy liść sałaty czy kromka chrupkiego pieczywa wydają się zbyt kalorycznym daniem. od zwykłej. problemem odkrycia własnej tożsamości. bo w przeciwnym razie nawet kilkunastominutowy poślizg może być pretekstem do niejedzenia.KonstelacjaLwa. Obok rygorystycznych ograniczeń żywieniowych i zapisywania każdej zjedzonej kalorii w przeznaczonym do tego dzienniku. których musi się trzymać. Regularne godziny. byleby nie musieć wprowadzać zmian do ustalonego wcześniej jadłospisu. Zwykle zaczyna się od zwykłej diety.

bo podsumowując zjedzone tego dnia posiłki. krytyczna. będący nie baśniowym lustereczkiem. który staje się w okresie choroby małą twierdzą. która jest bezradna wobec demonstrowanej przez chorą wrogości i musi po raz kolejny przemykać obok zamkniętych drzwi. którego w jej mniemaniu nie powinna była zjeść. spocona na twarzy kolejne długie chwile spędza na bieżni. Stałym towarzyszem codzienności osoby dotkniętej anoreksją jest lustro. który zawsze daje szansę na dodatkowe spalenie chociażby części z i tak już niedużej wielkości posiłku. przypomniała sobie o jabłku.KonstelacjaLwa. www. Nigdy nikogo nie dziwi. że pokonując własne zmęczenie. Przekroczenie jego progu to często trudna do pokonania bariera. gdzie spędza bardzo często kilka godzin. a raczej krzywym zwierciadłem. Zwykle nie ma też problemu z wejściem na siłownię.pl . być może nawet podzielonym na różnej wielkości kawałki przeznaczone na odpowiednie pory dnia… I tak. a sprawdzanie. nie jest przecież w niczyim interesie. gdyby szalka na wadze przesunęła się chociażby o sto gramów w górę. zarówno dla anorektyczki jak i jej rodziny. Źródło: „Moja wędrówka”. Mimo. Zdarza się. Całkowita ilość wykonanych tego typu ćwiczeń w ciągu dnia sięgać może nawet tysiąca. W końcu temu służy klub fitness. każdy poranek zaczyna się od ćwiczeń. Do tego wykonuje ćwiczenia gimnastyczne w zaciszu własnego pokoju. że późną nocą anorektyczka poświęca resztki sił na kilkadziesiąt nieplanowanych powtórzeń „brzuszków”. czy więcej powtórzeń. że był jej jedynym daniem. Dodatkowe sto „brzuszków” może być w rozumieniu chorej karą w przypadku.rycznie wybiera szybki spacer. tym samym się kończy i te właśnie ćwiczenia wypełniają każdą wolną chwilę chorej. Anorektyczka jest wobec siebie bardzo surowa. Choć tak naprawdę z jej perspektywy to przeklęty kompan. Nie ma miejsca na bezczynność. czy przychodzące tam osoby są zdrowe i mogą do ostatniej resztki sił poświęcać się ćwiczeniom. zwiększając dodatkowo odpowiednie parametry.

kiedy to po raz ostatni mogła je skontrolować. Ciągle więc anorektyczce towarzyszą wyrzuty sumienia.które pokazuje zniekształcony obraz ciała zawsze wtedy. Dokładnie obserwuje kości twarzy. którzy. Dopiero po upewnieniu się. www. a gdy taka forma zmierzenia obwodu poszczególnych części ciała nie wystarcza. Podczas jedzenia następuje wybie- Źródło: „Moja wędrówka”. ale czasem znowu specjalnie szuka potwierdzenia swoich chorych myśli w szklanym odbiciu. czy zjedzony posiłek spowodował jakiś przyrost wagi. Wzrokiem potrafi ocenić. chorej ciągle wydaje się. że mogą nie wystawać już tak samo wyraźnie. jest w stanie pozwolić sobie na jedzenie. sięga po metr – ot. że centymetrów nie przybyło. A kiedy już posiłek czeka na stole. gdy obiad opóźnia się o chociażby kwadrans i anorektyczka nie może go spożyć o stałej porze. który precyzyjnie określi jej wymiary. które anorektyczka zna na pamięć. Przede wszystkim ze swoimi chorymi myślami. Wszystko zgodnie z wartościami odżywczymi z opakowań produktów. że kolejny kęs odbiera kontrolę nad sobą. gdy chora na nie spojrzy. Bywa. a te z kolei momentalnie wchłoną się w jej ciało. Każdorazowy posiłek to też walka z najbliższymi. o ile są świadomi problemu.KonstelacjaLwa. taki zwykły krawiecki.pl . bioder… Zawsze z obawą. które z kwestii żywieniowych przenosi na inne dziedziny swojego życia. Często towarzyszy temu złość. pochłonie górę kalorii. Czuje się gruba i ciągle dąży do zwiększenia efektu odchudzania. Każdy posiłek to walka. o tyle starają się bacznie obserwować ilość zjadanego jedzenia przez osobę dotkniętą anoreksją. Nawet w przypadku dużej utraty wagi. że jest tą samą dziewczyną sprzed dwudziestu czy trzydziestu kilogramów. że unika wzrokowego kontaktu z dziewczyną z lustra. ile dziewczyna ma zjeść. jak przed kilkunastoma minutami. chociażby stugramowy. wystarczy jedno spojrzenie uruchamiające w głowie chorej kalkulator kalorii. które podpowiadają. Skutkiem tego jest wieczne przekomarzanie się.

szynki. ani też w ciągu dnia podczas najbardziej zajmujących czynności. Żeby natomiast „psychicznie” zaspokoić pragnienie jedzenia. Daje to jej spokój. a chleba już niekoniecznie… A kiedy mama zapyta: „co jadłaś?”. a napełnianie żołądków innym to dla niej uspokajające przekonanie. Każda negatywna uwaga dotycząca wyglądu dziewczyny z anoreksją może być dla niej największym nieszczęściem. anorektyczka skutecznie przekona ją o całej liście produktów. która mówi chorej. www. które nigdy tego nie doświadczyły bądź nie miały styczności z takim problemem. Najada się wzrokiem. nie znika w nocy kiedy śpisz. co dzieje się w głowie anorektyczki wydaje się niezrozumiałe dla osób. To obsesja. dlatego przygotowywanie posiłków dla rodziny sprawia jej taką przyjemność. Zna sposoby. wystarczy jej chwilowe wpatrywanie się w gotową potrawę.ranie tego co najlepsze. a szczególnie wtedy. które pomogą jej zagłuszyć to ssące uczucie głodu. że to oni przytyją – nie ona… Obsesja (nie)jedzenia Myśli chorej krążą ciągle wokół jedzenia. spożywanie najpierw pomidora. Będzie pamiętać o niej tygodniami. jakie niby danego dnia trafiły do jej żołądka. wrażenie utrzymywania kontroli nad ciałem wskutek tego. że wszystko idzie po jej myśli. To. opakowania produktów spożywczych w sklepie czy przepisy kulinarne z kolorowymi obrazkami pobudzającymi wyobraźnię. Dlaczego by jej nie wierzyć? Mówi to z takim przekonaniem… Uczucie głodu to stale towarzysząca oznaka.KonstelacjaLwa. sałaty. Rozkładanie kanapki na części. że sama decyduje co i ile zje.pl . która nie daje spokoju na zajęciach w szkole czy na uczelni. a to oznacza najmniej kaloryczne. kiedy mie- Źródło: „Moja wędrówka”. zapachem. jak chociażby picie do kilku litrów wody dziennie czy żucie setek gum.

gdy rodzina nalega na wspólny posiłek. choć przychodzi jej to z wielkim trudem i napawa dodatkowym obrzydzeniem do siebie i swojego ciała. Cieszy się. Nie zawsze da się nie jeść. Trudniej. każdorazowo znajdzie odpowiednią wymówkę. że wysiłek wkładany w odchudzanie nie idzie na marne. jak znikają jej kolejne kilogramy. Zdarza się. bo skoro inni zauważają coś takiego. które dodatkowo ją motywują. a żeby tego uniknąć. to na pewno tak jest. www. Anorektyczka. anorektyczka je sama. że zjedzenie czegokolwiek spowoduje nieodwracalną utratę kontroli i wzrost wagi. by jak najszybciej się go pozbyć. gdy usłyszy. gdzie nikt nie będzie mógł obserwować. który stwierdził. Najlepiej zamknięta w swoim pokoju. ale nawet wtedy znajdą się sposoby na niedojedzenie do końca czy przemycenie żywności. Do tego chora czeka na komentarze o jej przesadnej szczupłości.KonstelacjaLwa. jakby obserwowali coś.pl . stara się usunąć ze swojego organizmu wszystkie zjedzone kalorie. może jej nie wolno. co wydawało się chorej zbyt kaloryczne. że spożywaniu niewielkich posiłków towarzyszą epizody bulimiczne. Nie łatwo jest jej wrócić do spożywania posiłków wśród ludzi. chora krzyczy. Wówczas już bez zastanowienia odsunie talerz z jedzeniem. czy w ogóle powinna była jeść. Jeśli może. Anorektyczka karze się wówczas. bo boi się. To prosta droga do niejedzenia. Spożywanie posiłku w towarzystwie traktuje jak karę. czy rzeczywiście zjada przygotowane danie. może ludzie mają rację. że „coś jej się ostatnio przytyło”. iż ktoś zauważa u niej przyrost wagi i robi wszystko. W jej myślach pojawi się wspomnienie o lodach. Organizm krzyczy z głodu. rodzina krzyczy z przerażenia całą sytuacją. gdy ktoś zauważy. które zjadła kilka miesięcy temu albo o niezbyt grzecznej uwadze kolegi.rzyć się będzie z kolejnym posiłkiem. czego jej robić nie należy. Inni patrzą jak kolejne kęsy trafiają do jej ust. bo to znak. I wtedy znów pojawiają się wątpliwości. Źródło: „Moja wędrówka”. Nieświadomie szkodzi swojemu zdrowiu. a potem wyrzucenie tego.

KonstelacjaLwa. ma przeglądanie zdjęć szczupłych modelek oraz mocno wychudzonych dziewczyn. nie sposób ich nie zauważyć. powszechnie jest pozwolenie na ich stosowanie bez ograniczeń. chce osiągnąć idealne (jej zdaniem) wymiary. zapominając jednocześnie o komputerowych programach do obróbki zdjęć. preparatów na zahamowanie łaknienia albo wypija kolejne filiżanki herbat przyspieszających metabolizm. w tym również motywującą. Mimo. Podobną funkcję. Są jak najbardziej realne. anorektyczka stosuje więcej niż dozwoloną ilość tabletek odchudzających. I nie widzi w tych obietnicach utopii. bo spożywany bez ograniczeń… Nie tylko oglądanie fotografii posiłków sprawia anorektyczce przyjemność. co może osiągnąć. bo skoro kobieta z reklamy może. www. o jakiej marzy. w gazetach i w telewizji jest bardzo dużo. To swojego rodzaju dopingujące obrazki. Środki dietetyczne są dostępne dla każdego bez recepty. I tak. To czasem jak zwykły posiłek. Zapewne nie wszystkie chore Źródło: „Moja wędrówka”. które w sposób niemal magiczny za pomocą kilku kliknięć myszki odbierają zbędne kilogramy i usuwają w kilka sekund mankamenty urody jej reklamowym ideałom. które mają pokazać chorej.pl . choć wyjątkowy. trzymając się swoich zasad żywieniowych. że często ona sama waży już dużo mniej niż modelka ze zdjęcia.Prowokuje wymioty i nierzadko stosuje wszelkiego rodzaju preparaty przeczyszczające czy odchudzające. Anoreksja – moja najlepsza przyjaciółka Innym rodzajem motywacji dla osoby żyjącej z anoreksją są pamiętniki internetowe innych chorych dziewczyn. nie zdając sobie sprawy z konsekwencji. które zgodnie z reklamą bez żadnej „diety cud” pomogą jej osiągnąć figurę. to i jej się uda… Tego typu promocyjnych przekazów na ulicach.

KonstelacjaLwa. których łatwiej rozpoznać. Właścicielki takich dzienników wymieniają się doświadczeniami w kwestiach niejedzenia. kibicują sobie wzajemnie w zdobywaniu coraz to niższych pułapów na wadze. niczym mantra.miały z nimi styczność. kiedy wydaje się. jak nazywają je same autorki. Stąd pojawiające się hasła nakazujące dziewczynom utrzymywać w tajemnicy aktywność w pro-ana i choć to grupy działające w przestrzeni wirtualnej – na blo- Źródło: „Moja wędrówka”. Funkcjonuje wśród nich tak zwany „dekalog anorektyczki”. żeby schudnąć tak. których znaki graficzne widnieją na blogach i przypominają im o dążeniu do bycia chudą. Na blogach pro-ana. Motyle to też symbole dopisywane przez chorą na anoreksję członkinię grup typu pro-ana przy nazwie profilu na portalach społecznościowych. że moja choroba to mój problem i nikt nie jest w stanie w tym pomóc. kiedy będą dążyły do niezdrowo rozumianej perfekcji. jednak w przestrzeni wirtualnej takich blogów można doszukać się setki. www. trzynastoletnie dziewczynki. W rzeczywistości jest to celem. Chore szukają wsparcia. stawiający chorym jasne zasady żywieniowe i narzucający sposób postrzegania swojego ciała jako idealnego tylko wówczas. Uczestnictwo w tego rodzaju grupach daje ich członkom zapewne poczucie zrozumienia – tak cenne. określana przez nie mianem „najlepszej przyjaciółki”. Szokujące wydają się powtarzane przez nie. podsuwają sobie pomysły na szybsze zrzucenie kilogramów. a ich autorki to nierzadko nawet dwunasto-. hasła motywujące do odchudzania.pl . do którego sukcesywnie zmierzają. są też porady wprowadzenia takiego stylu życia. Tworzą w ten sposób sieci znajomych. chęć panowania nad swoim ciałem i kierowanie nim w taki sposób. bo tym właśnie wydaje się chorym anoreksja. pomocy i wskazówek co robić. Nierzadko nazywają same siebie motylami. że coś jest nie w porządku. Pro-ana to swojego rodzaju sposób na życie. by osiągnąć krytycznie obniżane pułapy wagowe. aby bliscy nie zorientowali się.

ale i czasem z zazdrością.pl . zauważa charakterystycznie wystające kości policzkowe czy bioder. Zwyczajne nieporozumienia. Czynnik osobowościowy – szczególna wrażliwość to też ważny element anoreksji. podatną na każdą dotyczącą jej uwagę. tak równie niełatwo jest zarysować obraz typowego otoczenia dziewczyny. choć osiągany indywidualnie. w którym problem anoreksji ma szczególnie podatny grunt do przybrania dużych rozmiarów. Bez szczególnego znaku rozpoznawczego dwie chore dziewczyny spojrzą na siebie jakby ze zrozumieniem. mające szczególną rolę. forach internetowych – to na co dzień też poznają się za pomocą ustalonego przez siebie znaku rozpoznawczego. problemy w komunikowaniu się między domownikami i różne problematyczne sytuacje z tym związane stają się przyczynami choroby. a ten. rozwód rodziców. uwikłaną w sporne kwestie rodzinne. nawet bez tych symbolizujących przynależność do proana bransoletek. Przecież nie każda szczupła kobieta doszła do takiego wyglądu drogą anoreksji. jednak osoba mająca takie doświadczenia zwracając uwagę na detale ciała. Anorektyczki-internautki mają niewątpliwie wspólny cel. Takim symbolem członkostwa są czerwone bransoletki. gdy podzieli się go z innymi. Podobnie jak trudno określić dokładny czas pojawienia się choroby.gach. portalach społecznościowych. współodczuwaniem.KonstelacjaLwa. trudny czas dojrzewa- Źródło: „Moja wędrówka”. Jednak wydaje się. czyli życiu z anoreksją. skąd bierze się ta umiejętność i czy zawsze jest ona trafna. www. Chore dziewczyny łatwo rozpoznają też inne osoby z podobnym do nich problemem. bo przypominają dodatkowo o ich trudnej drodze do perfekcji. pragnąc osiągnąć podobnie niską wagę. gdzie problemy przerastają osobę często młodą. przyjmowaną za każdym razem bardzo osobiście. to zwykle jest łatwiejszy w realizacji. że o zaburzenia odżywiania szczególnie łatwo w otoczeniu. Trudno wytłumaczyć. jednak często konflikty rodzinne.

odczuwa wyrzuty sumienia i poczucie sprawstwa każdego nieporozumienia. Rodzinne kłopoty chora bierze na siebie. Na tym etapie chora na anoreksję też zwykle jest nieświadoma. woła o pomoc. www. nadmierna wrażliwość. czy wskutek nieświadomości konieczności podjęcia leczenia. a wówczas rodzina może nie zdawać sobie sprawy z zaistnienia tak poważnego problemu. jakby wszyscy sobie tego życzyli. do których raczej nie chcielibyśmy udawać się po pomoc. Ciągle w naszej świadomości utrzymuje się obraz psychologa i psychiatry jako specjalistów. Chora potrafi zachować pozory stosowania zdrowej. stale się obwinia. Czasem to sprawa przypadku. będącą niezrozumiałą. by dziewczyna trafiła w końcu pod opiekę specjalisty.pl . Korzystanie ze wsparcia psychiatry to – obok kontaktu z psychologiem – niezwykle wstydliwy i trudny do pokonania dla całej rodziny problem. Wydaje jej się. Czy to za sprawą obawy przed reakcją otoczenia.KonstelacjaLwa. Trudności codziennego życia mogą nas przerastać i każdy reaguje na nie w sposób indywidualny. ażeby działał w pojedynkę.nia… Do tego dochodzą problemy w szkole. odsunie się od nas. bowiem wszyscy mają przesłonięte oczy na jej kwestie żywieniowe. że powinna zacząć współ- Źródło: „Moja wędrówka”. że to właśnie z jej winy życie rodzinne nie układa się tak. które poinformowane o naszym psychicznym zaburzeniu. że wszystko z nią w porządku i nie chce zauważać. a stąd do choroby już bardzo niedaleko. nawet w przypadku zupełnie absurdalnych sytuacji. zdołowana swoją sytuacją. Kiedy już szczęśliwie wizyta u psychologa dojdzie do skutku. Anoreksja jest właśnie taką odpowiedzią na otaczającą rzeczywistość. Chora zapiera się. niewinnej diety. Trudniej wówczas o pomoc specjalistyczną. trudno jest. dlatego sprawa zwykle przycicha. problematyczną i trudną do przejścia drogą. że coś dzieje się nie tak. ludzie zostawiają pomoc psychologiczną jako ostateczność. Coś jednak musi się stać. przez co tym bardziej popada w chorobę. innym razem sama się tam wybiera.

To niezwykle ambiwalentne uczucia. Może się buntować. Ważny jest też czas po posiłku. które miałyby jej w tym pomóc lub wykonuje zwyczaje podskoki. a także ogromna obawa przed przyrostem wagi.pl . a nie umiejętnie ukryte. Ktoś powinien zacząć decydować za nią o porcjach. kontroli nad przyjmowanym jedzeniem. czy zostają rzeczywiście przełknięte. odrzucać każdą wyciągniętą do niej rękę. które w jej mnie- Źródło: „Moja wędrówka”. że jedzenie nie sprawia jej żadnego problemu. szczególnie w kwestiach jedzenia. Kontakt z psychologiem to niezwykle cenna relacja. Ważne jest porozumienie między nimi.pracować z lekarzami. kontrolować bacznie. czego tak bardzo się obawia. że potrzebuje wsparcia. Raz otwarcie przyznaje. jakiego spodziewa się po tym. żeby przy tych wartościach odżywczych przyswoiło się jak najmniej. bo nie radzi sobie z problemami żywieniowymi i nie może dłużej męczyć się całą zawikłaną sytuacją choroby. Natomiast chwilę później odsuwa od siebie myśl o konieczności leczenia i na siłę przekonuje wszystkich i siebie samą.KonstelacjaLwa. zrozumienie w oczach terapeuty. której pozytywny efekt może przyjść chyba tylko wówczas. aż kalorie wchłoną się w jej ciało. które zmieniają się z dnia na dzień. gdy anorektyczka jest otwarta na pomoc i chce ją przyjąć. kiedy obsesyjne myśli nie pozwalają chorej na spokojne czekanie. których to cech może być pozbawiona relacja anorektyczki z bliskimi dla niej osobami. które ma spożyć. Ratowanie jej życia wiąże się poniekąd z odebraniem chorej wolności w kwestiach żywieniowych. próbuje więc robić wszystko. Jednak w rzeczywistości bardzo tej pomocy pragnie. a potem wyrzucone. jak po prostu strach przed utratą możliwości decydowania o sobie. jaką toczy ze sobą każdego dnia. gdy zacznie spożywać zalecone przez lekarzy posiłki. Z jednej strony. www. jest zmęczona całą walką. z godziny na godzinę. To nic innego. a z drugiej stanowczość i zdecydowanie w zmierzaniu z chorą do zdrowia. Dlatego też intensywnie lub ukradkiem wykonuje różne ćwiczenia.

KonstelacjaLwa. Oni też potrzebują pomocy w określeniu. jakie trudności sprawia chorej jedzenie i w momencie buntu pozwala na to. jak jej dziecko powoli się zabija. jaka nie mogłaby ich spotkać. jaką do tej pory miała nad zjadanymi racjami żywności. kiedy anorektyczka ma utracić kontrolę. www. Dlatego też psychologiczna pomoc niezbędna jest nie tylko dla samej dotkniętej chorobą osoby. których w tym domu być może nigdy nie było.maniu pozwolą na spalenie chociaż kilku kalorii jeszcze zanim zdążą się wchłonąć w ciało. Dowiedzą się sąsiedzi. ile ktoś jej nałoży. gdy widzi. a nie jej pomóc. że środowisko. Reaguje często bardzo emocjonalnie. a to burzy dobre relacje albo nie pozwala stworzyć tych pozytywnych. Do tego ambiwalentna postawa wobec zdrowienia i zadawane sobie pytanie.Cały proces powracania do zdrowia w warunkach domowych jest niezwykle trudny. nie spowoduje przyrostu wagi. ale też ciężko jej. znajomi i co wtedy? Jak będziemy wyglądać w oczach innych ludzi? Po co leczyć całą rodzinę. w którym pojawiła się anoreksja. że skierowanie swojego dziecka na oddział psychiatryczny to rzecz. Wszystkim wydaje się jednak. Matka nie chce patrzeć. jest zaburzone. To dobry start w walce z chorobą. Wręcz przeciwnie – we wszystkich widzi osoby chcące ją „utuczyć”. Anorektyczka nie wierzy. W takich sytuacjach konieczna jest hospitalizacja. by zawsze tym ostatnim razem chora nie dojadła do końca. Wydaje się. Rodzice chorej nie potrafią ani też nie mają możliwości stałego śledzenia każdego kęsa jedzenia. że to. Dodatkową trudnością jest bunt. jaką postawę przyjąć wobec choroby bliskiej osoby. skoro taki problem zaistniał. ale i dla członków jej rodziny. a wiedza i doświadczenie lekarzy mogą być pomocne w pokierowaniu późniejszym podejściem rodziny anorektyczki do jej problemu. skoro to problem jednej osoby? Bo czasem właśnie dopiero wtedy wasze dzie- Źródło: „Moja wędrówka”. który pojawia się. czy rzeczywiście chce zrezygnować z posiadanej kontroli nad całym swoim życiem.pl .

Cały cykl leczenia składa się z trzech faz. żeby awansować do drugiej i trzeciej fazy realizowanego programu. odsuwając od siebie talerz. Każdy kęs wydaje się za duży. odbierają chorym kontrolę nad wszystkim co dotyczy jedzenia. ile zjedzą podczas poszczególnych posiłków i najczęściej korzystają z tego. To ratunek dla chorej.pl . jak i ile jeść.cko ma szanse na normalne życie. patrzeć na siebie. czyli programu leczenia zaburzeń odżywiania. którego sam widok napawa chorą strachem i obawą o przyrost wagi. że trudno jest jej nawet określić co to znaczy odpowiednia porcja jedzenia. powolne wdrożenie się w cały funkcjonujący tam system. Samotność. Podległość zasadom panującym w szpitalu i dodatkowo podpisanie tak zwanego kontraktu.KonstelacjaLwa. www. których punkty graniczne stanowią z góry ustalone poziomy indeksu masy ciała (BMI) do osiągnięcia. ponieważ wszystkie jej destrukcyjne dotąd zachowania spowodowały. Odebranie prawa do decydowania o kwestiach żywieniowych w przypadku anorektyczki to rzecz niezbędna. Do- Źródło: „Moja wędrówka”. przerażenie dotąd nieznaną sytuacją. Od tej pory kto inny nakłada jedzenie. na którym leczy się zaburzenia odżywiania. kiedy same mają prawo zdecydować o tym. nie jest łatwym doświadczeniem dla osoby dotkniętej problemem. jak i jej rodziny. poznanie. Dla osób z anoreksją to też ostatnie chwile. która nie potrafi już zdrowo jeść. mówi ile masz przytyć. podaje do stołu. poznanie wielu nowych osób… Dlatego właśnie pierwsza doba na oddziale to zgodnie z programem leczenia anoreksji czas na aklimatyzację. żeby móc nauczyć ją na nowo tego. myśleć. To wiąże się z dodatkowymi przywilejami. a co dopiero mówić o pełnym obiedzie. jak chociażby grupowe wyjścia na zewnątrz oddziału czy wyjazdy do domu. zdrowo żyć… Waga – odzwierciedleniem twoich sukcesów i porażek Sam pobyt na oddziale.

gdy nawet ta ścisła kontrola jest na tyle niedoskonała. Trudno określić. Trudność hospitalizacji to też przebywanie na ogólnym oddziale psychiatrii. na którym mają prawo leczyć się osoby z wszelkimi problemami natury psychicznej. Jedzenie chowane jest w kieszeniach. tak dużo odmiennych przypadków zaburzeń poznaje się na oddziale. łamią je i przemycają pod ubraniem niedojedzone resztki.KonstelacjaLwa. że skoro ja muszę zjeść do końca i wchłonąć te kalorie. ona też ma to zrobić. kiedy to jest czas na przyswojenie się kalorii.pl . www. niejednokrotnie mieszkającej zbyt daleko. Naturalną trudnością jest też oddzielenie od rodziny. a nie łamać je i – skoro już są na oddziale – dążyć do zdrowia. Bywają jednak sytuacje. że wszystkie mają trzymać się pewnych reguł. dlaczego tak się dzieje. w bieliźnie… Zdarza się wówczas. One same tłumaczą to dobrem koleżanki i tym. minimalnie redukuje frustrację wywołaną kolejną nieprzespaną nocą w skutek chorobowych objawów jednego z współpacjentów. Tak jak wiele jest różnych chorób. zauważające całą sytuację. że niektóre anorektyczki przenoszą nawyki domowe do szpitalnej stołówki i wbrew swojemu zdrowiu oraz wbrew podpisanemu zobowiązaniu przestrzegania zasad. bo są zabronione przez siostry oddziałowe. ale i siłą kontrolującą zachowania anorektyczek przy stole w warunkach szpitalnych są bacznie obserwujące je pielęgniarki. W rzeczywistości przejawia się to chyba odrobiną zazdrości.datkową presją. powiadamiają o niej na wspólnych spotkaniach pielęgniarki czy lekarzy. Największą przeszkodą do pokonania dla osoby dotkniętej anoreksją w całym tym Źródło: „Moja wędrówka”. Kontrola nie ustaje do godziny po posiłku. poczuciem. że inne pacjentki. żeby w miarę regularnie odwiedzać chorą na oddziale. pod ubraniem. Bycie otwartym na te okoliczności i przyjęcie pobytu na oddziale jako prawa dla wszystkich. którzy tego potrzebują. a wszelkie próby skracania go bądź wykorzystywania na ćwiczenia fizyczne okazują się bezskuteczne.

a przede wszystkim przy naturalnie towarzyszącej jej menstruacji.pl . W całym procesie leczenia niezwykle ważną rzeczą jest. Moje ciało nie jest moim ciałem i choć żyję w nim. ale rzeczą moim zdaniem najbardziej konieczną jest zmiana sposobu myślenia. Nie można zdrowieć fizycznie bez równowagi psychicznej. Musi zaakceptować zdrową dla niej wagę. Szczególnie widoczne jest to w momencie szpitalnego procesu przywracania chorych na zaburzenia odżywiania do zdrowia. przybierają na wadze dodatkowe kilogramy.procesie leczenia są niewątpliwie kwestie jedzeniowe. z którym teraz nie żyje w zgodzie. Stosunek anorektyczki do jej ciała przypomina w pewnym sensie relację alienacji. pozwalającą na prowadzenie normalnego życia. jest z całą pewnością sprawą indywidualną. zdrowego ciała. bez tak dobrze jej znanych zawrotów głowy. nie akceptując konieczności przytycia i nie żyjąc w zgodzie ze sobą. której przywrócenie na etapie zdrowienia jest jedną z ważnych oznak osiągnięcia prawidłowej masy ciała. kiedy to nastąpi. Po terapii oczekuje się odwrócenia krzywego zwierciadła. dopuszczając uczucie głodu. które przedstawiało chorej zniekształcony obraz jej ciała. które początkowo wbrew sobie ma osiągnąć. zmęczenia. kolejne pułapy wagi. nawet jeśli nie chcą Źródło: „Moja wędrówka”. Leczenie objawów to nie dotykanie źródła choroby. To. mające ratować ich życie. Czasem na tego typu oddziałach w przypadkach leczenia zaburzeń odżywiania zapomina się. że owszem – dojście do zdrowej wagi i utrzymanie jej jest ważne. a do tego jeść normalne porcje i nawet czekać na posiłek. Przychodzi moment przełomowy. to go nie akceptuję.KonstelacjaLwa. Na początku nie mogą się z tym pogodzić i nie potrafią zaakceptować swojego nowego. może odezwać się jakiś czas potem. by chora pokochała swoje ciało. a tej nie osiągnie się. Obowiązkowy dla osób z anoreksją jest udział w psychoterapii. które tylko uśpione. Dziewczyny jedzą. www. kiedy dziewczyna zauważa. że może żyć w zgodzie ze sobą.

jaka porcja jedzenia jest tą odpowiednią. nawet gdy głód staje się już mocno uciążliwy. gdy może liczyć na „sprzężenie zwrotne” od grupy współpacjentów.KonstelacjaLwa. Do takich nawyków należą chociażby dzielenie nałożonego na talerz jedzenia na Źródło: „Moja wędrówka”. nawet wtedy kiedy już stara się wrócić do normalności i jeść zdrowo. W rozumieniu siebie. Trudno jest jej przemóc się. a życie wedle tej dewizy to jak życie w zgodzie ze sobą. dążeniu do akceptacji swojej osoby i fizyczności to niezwykle cenne chwile. by samej sięgnąć po coś do jedzenia. by wszystko zostało zjedzone to walka z wiatrakami. budząca tylko dodatkowy bunt i obawy chorej. że ona i jej ciało to jedno. a nie musi być tylko karą czy problemem. że grupowa terapia czy psychorysunek to sposób nie tylko na zabicie nadmiaru wolnego czasu w szpitalu. W końcu zauważają. których nie łatwo jest się pozbyć. Z drugiej strony. www. Ktoś musi pokazać jej. szczególnie. podczas których dziewczyna może zauważyć. chorych myśli i ciągłego strachu przed przytyciem. które początkowo ktoś dla niej przygotuje. jaką powinna zjeść. że w rzeczywistości jedzenie może sprawiać przyjemność. Nie wystarczy powiedzenie anorektyczce: „Jedz!” albo nawet bardziej drastycznie: „Jak nie będziesz jeść. To anorektyczka musi zrozumieć. aniżeli mogące przynieść pozytywny efekt. to dla niej tylko słowa. Dotychczas ograniczane porcje wytrąciły z równowagi jej postrzeganie żywności w kategoriach normalności. że zdrowe porcje. ale przede wszystkim pomoc w zrozumieniu swoich problemów. nałożenie chorej posiłku i pilnowanie jej w domowych warunkach. że jej życie nie może wyglądać tak. Doświadczającym anoreksji trudno jest powiedzieć.brać w niej czynnego udziału.pl . to normalna ilość. Może nawet bardziej frustrujące. Bywają także organizowane zajęcia określane jako praca z ciałem. a często długo po etapie przywracania chorej do zdrowia pozostają nawyki chorobowe. jak dzieje się to przy obecności obsesyjnych. Powinna przekonać się. to umrzesz”.

Trzy miesiące to absolutne programowe minimum. jakiego może brakowało w jej rodzinnym domu. Trudno jest jej wracać do normalnego życia. zakończonym sukcesem przyjęciu na oddział. wiąże się z powrotami do szpitala. kto przez długi czas był dla ciebie całym życiem. Tym trudniej rozstać się z przyjaciółką – Aną. Często anorektyczka widzi swój problem jako coś zespalającego jej rodzinę. psychologów czy innych chorych podczas terapeutycznych spotkań grupowych. i wypicie herbaty z cukrem zamiast słodziku nie będzie stanowiło dla niej problemu. taka pomoc może odbywać się w warunkach ambulatoryjnych albo wręcz niezbędna jest hospitalizacja. znalazła ciepło. że ostatnio nie rozmawiający ze sobą rodzice teraz spotykają się na terapiach rodzinnych i wspólnie próbują pokonać chorobę ich dziecka. W zależności jednak od sytuacji rodzinnej i środowiskowej osoby. Anoreksja to czasem sposób na życie. To na tyle trudny przeciwnik. poznała osoby mające podobny do niej problem i nie czuła się już sama. po upływie którego dzięki w miarę systematycznej pracy zauważyć można osiągnięcie zamierzonego rezultatu leczenia. Być może kiedyś zmieni się i to. jakim chciałeś.KonstelacjaLwa. spotykające się w przestrzeni wirtualnej i wzajemnie wspierające się w tych dążeniach. Nie łatwo jest zostawić kogoś. w którym chora została uwolniona od ciężaru decydowania o problematycznych dla niej kwestiach. że hospitalizacja w przypadku anoreksji nie kończy się na jednokrotnym. przesłaniał ci rzeczywisty świat i pozwalał widzieć go takim. Często jest też tak.małe kawałeczki czy jedzenie produktów typu light. który usilnie próbują osiągnąć coraz młodsze osoby. powodującego. niejednokrotnie w coraz to Źródło: „Moja wędrówka”. że walka z nim toczy się czasem latami. www. która do tej pory cały czas była przy niej. Wszystkiego tego może nauczyć się od doświadczonych lekarzy. Szpital traktowany jest często jak azyl. żeby był.pl . Sama choroba przez dotkniętą nią osobę nie jest postrzegana wyłącznie w kwestiach cierpienia.

Można by zaryzykować stwierdzenie. Do tego hospitalizacja zakończona względnym sukcesem to nie koniec walki z chorobą. że to właśnie one Źródło: „Moja wędrówka”. które wskażą jej właściwą drogę ku zdrowiu.KonstelacjaLwa. które dotyka nie tylko kobiety. wywołujące jeszcze przed etapem hospitalizacji objawy zaburzenia. Stąd współpraca z psychologiem i psychiatrą to nadal niezwykle potrzebna i pożądana relacja.pl . Każda. iż jest to zaburzenie. Anorektyczka może teraz nie czuć się osobą chorą. bo jeszcze przez długi czas zdarzają się jej wzloty i upadki. Być może wynika to z nieznajomości anorektyków w moim własnym doświadczeniu. choć należy pamiętać. Stabilne stanie na nogach w normalnym środowisku i radzenie sobie w kwestiach żywieniowych to etap. www.bardziej niebezpiecznym stanie zdrowia. ale ciągle pozostaje chorującą. W poszukiwaniu tożsamości Pisząc te słowa. stale posługuję się formą żeńską osoby chorej na anoreksję. a które tymczasowo były odseparowane od chorej. że wypis ze szpitala równa się powrotowi do zdrowia. kiedy chora czasem sama poradzi sobie z ogarniającym ją zwątpieniem. Osoba żyjąca długi czas z anoreksją zostaje teraz na nowo wtłoczona w ramy świata. że to dopiero początek. a tymczasem to tylko rozpoczęcie procesu przywracania dotkniętej anoreksją do pełni sił. Wydawać by się mogło. a innym razem będzie musiała skorzystać ze specjalistycznej pomocy albo przynajmniej mieć wokół siebie osoby. Zwykle myśli się. Pojawiają się znów bodźce. bo prawdziwe starania o powrót do normalności zaczną się dopiero po opuszczeniu szpitalnych murów. w którym narodził się jej problem. szczególnie tuż po powrocie do rzeczywistości może przypomnieć jej chore reakcje i nawyki. nawet najmniej problematyczna z punktu widzenia zdrowej osoby sytuacja.

jaką nade mną utrzymywali. Przekonywałam się powoli. a tej nie chciałam już więcej wypełniać anoreksją. dbają o figurę. Pacjentka chętnie brała udział w psychoterapii i organizowanych na oddziale zajęciach”.zwracają szczególną uwagę na swój wygląd. mimo tego. a postępowanie osób wokół. że gdyby nie moi najbliżsi. mające skłonić mnie do jedzenia. To problem z odnalezieniem własnej tożsamości. Wiem. ale anoreksja to coś głębszego niż tylko troska o fizyczność. niż żyć będąc grubą… Z perspektywy czasu wszystko wydaje mi się absurdalne i niewiarygodne. obcy. W tych okolicznościach wiedziałam. Początkowo był to dla nas wszystkich problem nowy. ale w momencie życia z anoreksją nie zauważałam w swoim Źródło: „Moja wędrówka”. że najbliżsi widzą anoreksję jako powolną śmierć. ostatecznie podsumowane określeniami: „Ogólny stan zdrowia: dobry. a ten może przecież dotyczyć każdego niezależnie od płci. Nie potrafiłam zrozumieć. a czytanie pro-anorektycznych blogów utwierdzało mnie w przekonaniu. że to ode mnie zależy. Członkowie mojej rodziny. wcale nie przynosiło pozytywnych rezultatów. jak dalej będzie wyglądała moja codzienność. a także wewnętrzna motywacja do wyjścia z choroby. to moje doświadczenie z hospitalizacją nie skończyłoby się na dwóch razach.pl . Chciałam decydować za siebie. iż lepiej jest umrzeć jako osoba szczupła. kiedy dostałam wypis z warszawskiego Instytutu Psychiatrii i Neurologii. Minęło ponad trzy i pół roku od momentu. czym w rzeczywistości jest ta choroba. które muszę wziąć w swoje własne ręce.KonstelacjaLwa. Było to moje drugie podejście powrotu do zdrowia w warunkach szpitalnych. którzy przez cały trudny dla nas wszystkich czas byli przy mnie. www. nauczyli się pomagać mi w zmaganiach z anoreksją. że wielokrotnie doprowadzało to do kłótni i mnóstwa wylanych łez. że to moje dorosłe życie. choć dziś pewnie nie do końca świadomi. Teraz jestem im wdzięczna za kontrolę. w dodatku na własne życzenie.

Doświadczenie choroby. Szalka na wadze o następny gram w lewą stronę oznaczała zabrany jeden uśmiech z twarzy chorej. porozwieszane na tablicach plany dnia. www. jakby oceniały typ zaburzenia i wysokość BMI. Poprzeczka stawiana była coraz wyżej. Ale i fizycznej siły z czasem miałam coraz mniej pomimo ćwiczeń. które stanowiły pierwszą czynność po wstaniu z łóżka i ostatnią przed położeniem się spać. choć w anorektycznym rozumieniu to kolejny krok do tak upragnionej perfekcji. prawa i obowiązki pacjentów. a ja z czasem miałam coraz mniej siły. ciężkie. zawsze zamknięte drzwi i kryjący się za ich progiem nieco bardziej przyjazny korytarz. hospitalizacja. dyżury lekarzy.KonstelacjaLwa. Chorego.myśleniu tak chorych skojarzeń. Dzwonek. kontakt z chorymi. Stojące przy kaloryferach fotele. od rodziny. Przede wszystkim psychicznej. czy dotyczyła mojego wyglądu. potem znów wizyty u miejscowych lekarzy. Pamiętam dobrze moment wejścia na oddział. zachowania czy osiągnięć w szkole. Obojętnie. Na oddziale wszystko było tak usystematyzowane. skłaniając mnie do ciągłej troski o chorobliwe podążanie za wcześniej wyznaczonymi sobie celami. wyidealizowanego obrazu piękna. leczenie ambulatoryjne. Bardzo wczesną porą dnia odbywało się ważenie osób z za- Źródło: „Moja wędrówka”. Przede wszystkim jednak zapamiętałam wychudzone dziewczyny przemykające się obok i spoglądające na mnie. koniecznych do prawidłowego funkcjonowania. Z każdym kilogramem uciekało ze mnie życie.pl . Najmniej krytyczna uwaga z perspektywy zdrowego człowieka skierowana do mnie była zarzutem. który pragnęłam natychmiast zmienić. Perfekcja wręcz obsesyjnie wdzierała się do wszystkich dziedzin mojego życia. wiele mnie nauczyły w kwestiach jedzenia i patrzenia na siebie. co zabrało z mojej twarzy uśmiech i doprowadzało do stałego zamykania się w samotności. izolowania się od znajomych. aby regularny plan tygodnia mógł nauczyć pacjentów obowiązkowości i trzymania się pewnych ram. duże.

www. Z jednej strony po to. że dziewczyna czująca po sobie spadek wagi i świadoma konsekwencji.KonstelacjaLwa. bo odbywały się zwykle tą samą trasą. leczeniu. co będzie podane. zamkniętym za dużymi drzwiami. którymi mogło być chociażby wycofanie jakiś przywilejów. kiedy szalki podniosły się do góry. Ważnym punktem dnia były zajęcia szkolne. że waga stanowi kryterium szczęścia.burzeniami odżywiania. pobycie na oddziale. co zwykle chorym perfekcjonistkom dodawało uśmiechu na twarzy. pierwsi pod stołówką mieli zawsze ustawiać się pacjenci z zaburzeniami odżywiania. Szybciej wówczas uniezależniasz się od chorego myślenia. Anorektyczki zwykle chciały poznać przy śniadaniu menu na cały najbliższy dzień. żeby zaspokoić ciekawość i wiedzieć. Bywało też o wiele bardziej ciekawie. Z wychowawcami wychodziliśmy też czasem na spacery i choć nie były to szczególnie ciekawe wyjścia. Lekcje dawały nam szansę. kiedy mieliśmy okazję skorzystać Źródło: „Moja wędrówka”. opijały się ukradkiem wodą. co będą musiały zjeść. a przy okazji zdobyć dobrą ocenę.pl . Kiedy na oddział wjeżdżał wózek z posiłkami. której tak bardzo brakowało nam podczas pobytu na oddziale. Spotykałyśmy się na korytarzu i czekałyśmy na swoją kolej po to. aby trochę odskoczyć w świat matematyki czy historii. dla których lekkie przesunięcie godziny obiadu czy śniadania wywoływało szczerą frustrację. to pozwalały na odrobinę wolności. pozwalała im się przygotować i nastawić na konieczność spożycia rzeczy niekoniecznie przez nie lubianych. Można było nie wiedzieć. przemyśleć i przetrwać trudny moment. które często pozwalały nam nie myśleć o niepocieszających dla nas sytuacjach. Następnie wróciłyśmy do pokojów. a z drugiej strony wcześniejsza znajomość tego. ażeby kilkusetgramowa różnica nie spowodowała spadku do poprzedniej fazy programu. ile ważysz i to czasem okazywało się łatwiejsze. Zdarzało się nieraz. aby w sobie przeżyć. żeby poznać własne parametry. i że od niej zależy twój nastrój przez najbliższe dni.

aby o tym mówić i zacząć realizować swoje plany. przywiedzie mnie pewnego dnia do celu – szczęśliwego życia.KonstelacjaLwa. Da się z nią wygrać. gdy wybierzemy zdrowe podejście. Wtedy uznałam to za przesadę. By móc pokazać. ale też aby mogli to przeczytać ci. Kiedyś od pewnej bliskiej mi osoby usłyszałam. A jak jest dziś? W pojawiających się momentach kryzysu próbuję wzbraniać się przed chorymi praktykami i myślami. a dziś mam kolejną. że życie w zgodzie ze sobą. ciągły strach o utratę dotychczaso- Źródło: „Moja wędrówka”. To dobre wspomnienia. ale i dla swoich bliskich. Dziś jednak wiem. potrzeb i myśli. co od siebie przekazałam. które do tej pory były rutyną życia codziennego. www. wiedząc. trafiło w ręce osób nieznających do tej pory problemu anoreksji. że czuję się na siłach. co dla wielu osób z małych. zrozumieniem swojego ciała i wnętrza. żeby kiedyś moje własne doświadczenie choroby przekuć w coś pozytywnego. Chciałabym. Wtedy dostałam taką szansę. oddalonych od Warszawy miejscowości wydawało się cennym przeżyciem. Podczas jednych z zajęć na moim kierunku studiów ściśle związanych z tematyką zdrowia psychicznego pomyślałam. mimo ogromnych trudności i prób przezwyciężania chorych myśli. a nie jak przy anoreksji – udrękę. żeby to. to wierzę. żeby tak było w rzeczywistości. że było w tym wiele racji i choć droga do realizacji tej prawdy jest długa.pl . dla których anoreksja była albo wciąż jest dużym problemem. stawiające kilkutygodniowy pobyt w szpitalu w pozytywnym świetle. wewnętrznej siły i wiary w to. muszę najpierw w taki sam sposób pokochać samą siebie. w którym jedzenie może sprawiać radość i przyjemność. że da się czerpać radość z życia mimo niezbyt szczęśliwej przeszłości i trudnych przeżyć. Łatwiej będzie nam. że nie jest ona tym najlepszym przepisem na życie. że robię to nie tylko dla siebie. nie uważałam.z wyjścia do kina czy też do teatru. ale trzeba dużego samozaparcia. że by pokochać kogoś szczerze i prawdziwie. Po wyjściu z warszawskiego szpitala zamarzyłam sobie.

Dziewczyny z tym zaburzeniem nie są przerażone ciałami doprowadzonymi czasem do skrajnego wykończenia. one też chcą osiągnąć tak idealne ich Źródło: „Moja wędrówka”. że stawiane sobie progi coraz niższej wagi. jakiego w gruncie rzeczy pragnęła. kiedy się zatrzymać i nie zauważają. To właśnie rodzina odgrywa tu znaczącą rolę. pragnących cieszyć się uznaniem i chcących podobnie jak one zaistnieć w wielkim świecie? Działania skierowane przeciwko skrajnie wychudzonym modelkom. www. zmartwienie i mnóstwo łez. to przecież szczyt marzeń osoby z zaburzeniem odżywiania i wygląd. billboardy wydają się złudne. dlaczego więc nie miałyby być aspiracjami dla młodych osób. naszych i bliskich nam osób. że wiedzą. ciągle spadają w dół.KonstelacjaLwa. którzy trzeźwo spojrzą na zaistniałą problemową sytuację i podejmą odpowiednie kroki kierujące chorą do specjalistów. Wszystkie kampanie.pl . to jest to ich niemały sukces. jakie odbywały się w przeszłości. dotknięta anoreksją osoba nie ma szans na wygranie tej ciężkiej walki sama. że wystające kości wcale nie są piękne. nie przyniosły większego sukcesu i w dłuższej perspektywie nie utrzymały się. Wydaje się. Podobnie stało z billboardami. przy której czułyby się dobrze. Dla nich oglądanie chudości. pokazujące. w rezultacie miało odwrotny efekt. co można by zrobić. bo przedstawione na nich chude dziewczyny. Wydaje im się. Bez kochających ludzi. żeby przeciwdziałać anoreksji. to rodzaj mobilizacji do działania. Skąd czerpać siłę do walki? Często zadaję sobie pytanie. z założenia demonstrowała sprzeciw wobec choroby. że skoro to osiągnęły. i przyjmowanie na wybieg osób tylko powyżej określonego BMI. co jednak.wej sylwetki. moim zdaniem. na których niezwykle chuda anorektyczka. inne pozują do zdjęć. Podobne dziewczyny przechodzą po wybiegach podczas pokazów mody.

akceptacji swojej osoby czy byciem dobrze ocenianym przez innych.zdaniem ciało. które ma wręcz obowiązek podjąć jakieś działanie. Nieczęsto podkreśla się okrągłe kształty.KonstelacjaLwa. www. Przecież są kobiety. do której wielu chciałoby aspirować. że waga nie jest decydującym czynnikiem w określaniu stosunku do samego siebie. zawsze warto wypróbować… Obok mediów – to rodzina jest z jednej strony środowiskiem mogącym wpłynąć na pojawienie się choroby. Są jednak Źródło: „Moja wędrówka”. Może właśnie pokazywanie wizerunku szczęśliwej ze swoim ciałem kobiety. że to tylko plastikowa lalka. Wkład mediów i promowanych tam kanonów urody w rosnącą liczbę zachorowań na anoreksję jest niemały. to w głowie osoby z zaburzeniami odżywiania po raz kolejny pojawia się myśl: ja też tak chcę wyglądać! Podobnie trudno jest jej obojętnie przejść obok plakatów reklamujących kolejne preparaty odchudzające. bo anorektyczka potrafi wszystko doskonale zamaskować. ubrane w stroje najmniejszych rozmiarów. czy innej bliskiej osoby. jak przedstawiona na fotografii modelka. nie rzucałyby się w oczy podatnych na zaburzenia odżywiania dziewczyn. by spisać nazwę nowego specyfiku. Rodzice nie zauważają często objawów choroby. a z drugiej otoczeniem.pl . siostry. brata. Kto wie. rozpowszechnia się ciągle modę na mniejsze rozmiary. której ubrania nie mają metki z oznaczeniem XS. nie zatrzymać się. W świecie mody cenione są szczupłe kanony piękna i takie też są promowane. których ciała mimo szczupłości albo i z krągłościami wyglądają zdrowo i pięknie. I choć dla zdrowego człowieka wiadome jest. kiedy zauważa niebezpieczne zmiany w zachowaniu czy wyglądzie córki. że szczupłość jest pożądana. gdy z co drugiej witryny sklepowej spoglądają na przechodniów manekiny z nieludzko wykrojonymi kształtami. mogłoby dać do zrozumienia. To jak grupa pozytywnego odniesienia. a przedstawione w reklamach. coraz rzadziej otwarcie uznaje się je za piękne. Trudno jest nie wierzyć.

Choroba zajmuje dotkniętej nią osobie większość czasu albo przynajmniej towarzyszy większości wykonywanych przez nią codziennych czynności. Zupełny brak reakcji na drastyczną różnicę nie byłby z jej strony w pełni profesjonalnym podejściem. a wtedy tak trudno o skupienie się na zajęciach i tym. pozwoliło mi poczuć. Zadane przez nich na osobności pytanie. która widzi spadek wagi od ostatniego takiego bilansu. że nie jestem im obojętna.KonstelacjaLwa. że coś dzieje się nie tak. to reakcję powziąć powinna szkoła. w których mogłam wesprzeć się na osobie szkolnego pedagoga. wdzierać się w większą ilość relacji i burzyć dotychczas dobre albo już nieprawidłowe kontakty w domu. zauważających problem. Poprawa sytuacji to nie tylko pomoc dorastającej osobie. to szybkie działanie w tej sytuacji jest szansą na skuteczne poradzenie sobie z problemem. poruszające kwestie mojego zdrowia. korzystanie z siłowni lub innych miejsc zapewniających możliwość intensywnych ćwiczeń.pl . bo w końcu dąży do perfekcji w każdej dziedzinie. i dać im do zrozumienia. które kadry nauczycielskiej nie powinny dotyczyć. Z czasem anoreksja może przynosić coraz więcej konfliktów. czyli to. O ile nauka może chorej iść ciągle tak samo dobrze. To nie są zdrowe objawy dorastania i choć trudno jest zareagować na podobne zachowania bez awantury czy buntu chorej. ale całej jej rodzinie. I choć w pewnych sytuacjach uznawałam to za dotykanie spraw. o czym mówiłam wcześniej. www. Jeśli rodzina ma przysłonięte oczy na zaistniałą chorą sytuację. Niechęć do jedzenia. pielęgniarki czy chociażby nauczycieli prowadzących. to dziś ta troska o uczniów i ich zdrowie Źródło: „Moja wędrówka”. Z własnego doświadczenia pamiętam sytuacje. izolacja. co powinna robić w danej chwili w klasie.i takie zachowania. o tyle zmian w wyglądzie nie sposób nie zauważyć. które powinny obudzić obserwatorów życia codziennego chorej. Jej myśli krążą ciągle wokół kwestii jedzenia. Do tego bywają okresowe badania w gabinecie szkolnej higienistki.

do których taka osoba mogła by zwrócić się o pomoc – poradnie psychologiczne na terenie uczelni czy chociażby grupy osób udzielające wstępnej pomocy i kierujące do punktów specjalistycznych. W działalności tego typu miejsc widzę nie tylko rolę pomocy doraźnej. Zadania. że zażyłe kontakty między nimi są bezinteresowne i jesteśmy lubiani bez względu na ilość kilogramów. a do tego wskazywać przed nimi punkty pomocy. Jednocześnie nie umiem wyobrazić sobie sytuacji.pl . I tak też zwykle jest. przyjaciele… Może się zdarzyć. Wydawać by się mogło. to też przeciwdziałanie zachorowaniom oraz rozpowszechnianie wiedzy o zaburzeniach psychicznych. jakie powinny być przed takimi poradniami postawione. Jeszcze przed ujawnieniem się choroby. kiedy staniemy na wadze. jaka pojawia się. jednak szczere rozmowy w takiej grupie i czasem nawet delikatna uwaga sugerująca czyjąś nad- Źródło: „Moja wędrówka”. bo w końcu to osoba dorosła. kiedy ich towarzyskie kontakty zubożeją wskutek jej izolowania się. a wkraczanie w sferę jej prywatności mogłoby zostać tu szczególnie źle odebrane. żeby nie umożliwić osobie chorej na anoreksję możliwości wzięcia urlopu dziekańskiego (przykładowo na czas hospitalizacji). wiele zależy od kręgu znajomych i ich sposobu postrzegania tej konkretnej osoby. do których mogliby się zwrócić w chwili poważnego kryzysu. Duży wpływ na chorującą osobę mają też jej znajomi. www. czy w podobny sposób nie ułatwić jej procesu zdrowienia.KonstelacjaLwa. Często momentu bezgłośnego. Trudniej o podobne interwencje wobec anorektyczki na etapie studiów. W tym też jest duża rola władz uczelni i szkół. by ten wystarczająco już trudny dla chorych etap leczenia nieco ułatwić. choć tak naprawdę niezwykle rozpaczliwego wołania o ratunek. że to oni pierwsi zauważą problem w momencie. ale i wychowującego. Po to właśnie zorganizowane powinny być miejsca.wydaje mi się naturalną i wręcz wskazaną reakcją szkoły jako środowiska nie tylko edukacyjnego.

powodując niedojedzenie go do końca.KonstelacjaLwa. odsuwając inne. procesem ciągłego naprzemiennego zrzucania i przybierania kilogramów. a katowanie się rygorystyczną dietą byłoby tylko bezskuteczną walką. z których nikt w pełni nie potrafił zrozumieć mojego problemu. że znajomi mogą nie wiedzieć o problemie koleżanki i ni stąd. żeby uniknąć anoreksji. Będzie jeszcze wielokrotnie rekompensowała sobie ponad plan zjedzony posiłek. żeby unikać szczerości bądź kłamać. który kontrolując cały proces diety pomoże jej osiągnąć zdrową wagę. Wielokrotnie się Źródło: „Moja wędrówka”. że tak właśnie im się podoba. Potem zadawali pytanie. nie zowąd zauważą. nie przeżył tego samego. Swoją historię opowiadałam wielu ludziom. Nawet kilka tygodni później może wspomnieć te kalorie. Anorektyczka jest bardzo wrażliwa na uwagi dotyczące wyglądu.wagę może zapalić w głowie osoby ze skłonnościami do krytycznego patrzenia na siebie. a może wizyta u dietetyka. chciałabym z niej skorzystać i zrobić wszystko. Podobnie jak niezaplanowane wcześniej danie. których nie wliczyła w przygotowany wcześniej jadłospis. Sama dobrze wiem. jak długo takie słowa mogą dźwięczeć w jej głowie i przypominać się przy okazji każdego posiłku. www. że może ostatnio przybyło jej kilogram czy dwa. bo w rzeczywistości nigdy się z nim nie zetknął. Zwykle bywa tak. podkreślając.pl . A może po prostu ma naturalne predyspozycje do krągłych kształtów. nawet jeśli są wypowiedziane w dobrej wierze. że waga naszej przyjaciółki jest idealna. gdy rzeczywistości widzimy to inaczej. a które wskutek szczególnej kontroli bliskich musiała spożyć. Ważne jest jednak sugerowanie jej zdrowych pomysłów na odchudzanie – może sport. chęć zrzucenia źle ocenianego nadmiaru kilogramów. Mogą wypowiedzieć to w pozytywnym świetle. Nie chodzi o to. które przyszło jej zjeść w towarzystwie rodziny. czy mając szansę cofnięcia czasu i nie wdepnięcia w chorobę. chora jednak odbiera to zupełnie inaczej.

która zmieniła mnie raz na zawsze. Źródło: „Moja wędrówka”. że te kilka trudnych lat było dla mnie doskonałą lekcją. www. iż nie jestem stale uśmiechniętą osobą (kilka lat w chorobie. Dziś wiem. Podobnie trudno odbudować fizyczne zmiany w organizmie spowodowane głodzeniem się. że niełatwo było na nowo odzyskać zaufanie rodziny.KonstelacjaLwa. Długo wierzyłam w to. Myślę. aniżeli na krętej drodze anoreksji. ktoś sięgnął do moich doświadczeń i próbował w inny sposób szukać swojej tożsamości. Mimo. utracone w tak banalny sposób oszukiwania w kwestii jedzenia. trwania w przygnębieniu i izolowaniu się robi jednak swoje). by już po zaakceptowaniu swojego ciała pokochać siebie. Nigdy jednak nie chciałam się znaleźć na pograniczu życia i śmierci… Dzięki bliskim mojemu sercu osobom. to moja sprawa. to potrafię cieszyć się życiem.nad tym zastanawiałam. jestem na dobrej drodze. które pomagają mi odkryć w sobie piękno. Nie ideałem. jak będę z nim postępować. żeby zamiast powielać błędy i przechodzić bolesną lekcję. że moje ciało i to. jaka jestem. „cudownie odchudzającymi środkami” i wykańczającymi ćwiczeniami.pl . Całą tę historię chcę przekazać dalej. jakim kiedyś chciałam być. Taką.

Wielokrotnie zmieniałem kierunki studiów. jestem świadomy Źródło: „Moja wędrówka”. Początkowo byłem przekonany. to bałem się. Nie za bardzo zdawałem sobie sprawę z tego. który chciałbym studiować. Myślałem. Wreszcie trafiłem na kierunek. Myślałem. leczyć się..KonstelacjaLwa. dla których nie mogę kontynuować studiów. że dany kierunek nie był dla mnie. Dłuższy czas – jak gdyby nieświadomie – tuszowałem chorobę psychiczną fizycznymi objawami: zapaleniem górnych dróg oddechowych i pobytami w szpitalach. Tymczasem okazało się. co się ze mną dzieje. www. a nawet jak zacząłem zauważać. a mimo tego – powtarzam pierwszy rok. że mam chorobę psychiczną. ale ich nie zauważałem. że wszystkie moje problemy na uczelni wiążą się z chorobą fizyczną. że to względy psychiczne nie pozwalają mi ruszyć do przodu.Jakub Krakowski Ratować siebie Zanim zdałem sobie sprawę z choroby Kiedy zacząłem studiować w 2001 roku. nie chciałem o nich mówić. Objawy psychiczne pogłębiały się cały czas.pl . że to są główne powody. czyli już prawie dziesięć lat temu. nie zdawałem sobie sprawy z tego. gdyż nie potrafiłem „przełożyć” wiedzy na pozytywne oceny ani odnaleźć się w grupie studentów. że jest inaczej.. Dopiero teraz zaczynam powoli robić coś w tym kierunku.

z pamięcią. jest nieudolny. poświęcając ogromnie dużo czasu na naukę. że podczas studiowania symptomy choroby nasilały się: widziałem siebie jako kogoś gorszego.mojego schorzenia: jestem osobą uzależnioną od alkoholu i narkotyków.KonstelacjaLwa. jest mi lepiej.pl . stresem. dobrze mnie oceniają. co da mi więcej czasu na przygotowanie się. czemu towarzyszy wysoki poziom stresu. Wiele razy było tak. Potrzebuję więcej czasu. a tak efektywnie to dopiero od tego roku. Pierwsze objawy choroby przejawiały się przede wszystkim zamknięciem w sobie. Posiadałem wiedzę o wiele bardziej rozległą niż studenci. choruję także na nerwicę natręctw. że będę mieć drugi. a choroby się nie wybiera. pamięci oraz lękiem przed podejściem do wykładowców i powiedzeniem tego. żeby zrozumieć materiał. że problemy na studiach to nie jest moja wina. Z drugiej strony. Moją chorobę – gdy jest nieleczona – charakteryzuje też niestabilny obraz siebie – uważam się za kogoś wartościowego wtedy. że to są właśnie objawy mojej choroby. Od kiedy zorientowałem się. ślęcząc nad książkami i przerabiając dany Źródło: „Moja wędrówka”. a także w wielu przypadkach potoczna. że świadomie rezygnowałem z pierwszego terminu egzaminu. tylko wina choroby. którzy zaliczali w pierwszym terminie – ich wiedza była minimalna. wiedząc. Zauważyłem. kto nie posiada wiedzy. ma złe podejście do studiów. który okresowo uniemożliwia mi studiowanie. Kiedy walkę wygrywa choroba Objawy mojej choroby to trudności z koncentracją. Od dwóch lat się leczę. kiedy inni uważają mnie za kogoś wartościowego. Czuję. że mam pewne problemy. przyswoić go czy napisać esej. Natomiast ja. byłem w stanie przygotować materiał bardzo szczegółowo – to taki pozytywny wydźwięk. www. brakiem koncentracji.

że kiedyś przed prezentacją. Studia przerywałem nagle – tak było wiele razy – gdzieś znikałem. dlatego że wtedy wychodziły moje problemy z samooceną – wrażenie. choroba pokonywała mnie po raz kolejny. Potem pojawiały się irytacja. że nie chcę już tu studiować i wziąć swoje dokumenty. Nawet jak czułem. miewałem takie napady złości. żeby iść do sekretariatu i powiedzieć. którą miałem mieć. Moja motywacja powoli. Byłem tak sparaliżowany strachem. że mnie to przerasta.pl . frustracja. nieumiejętność radzenia sobie z nim oraz narzucona presja. Studiowanie to między innymi zdobywanie wiedzy i zaliczanie egzaminów w pewnym określonym terminie. że akurat tego dnia są ćwiczenia i jestem bardzo dobrze na nie przygotowany. powoli gasła. czułem. że jestem dobrze przygotowany. zaszywałem się w sobie. Kiedy się jeszcze nie leczyłem psychiatrycznie. Stres bywał tak ogromny. Byłem tak zestresowany. tyle że bardzo szczegółowo i powoli. Powodem takiego zachowania była moja słaba odporność na stres. że nieraz szedłem na zajęcia przestraszony i zalękniony. co o mnie pomyślą. że nie mogłem nawet zrobić kroku. że będę chciał coś powiedzieć i że będę się bardzo denerwował. stres nie był mniejszy. z rozżaleniem żegnałem się w myślach ze studentami. Natomiast ja popełniałem błąd: kiedy się Źródło: „Moja wędrówka”. wybiegłem z sali. ale kosztem tego. że aktywnie uczestniczę w ćwiczeniach i że jest to rzeczywiście merytoryczna rozmowa. czując. Wybiegłem i już nie wróciłem. bo wiedziałem. Był nawet większy. rzucałem książkami.materiał. Wiedziałem. Moim przygotowaniom do sesji również towarzyszył ogromny stres i albo wszystko chciałem zrobić naraz chaotycznie albo jedną rzecz. że dobrze odpowiadam na pytania wykładowców.KonstelacjaLwa. że osoby na sali wykładowej patrzą na mnie i oceniają mnie oraz obawa przed tym. że zaliczenie przesuwało się w czasie. że przykładowo niszczyłem swoje notatki. a w pewnym momencie poddawałem się. www.

uciekałem. To była niesamowita presja. Postanowiłem. że jestem przygotowany tak. Miałem ciężkie objawy. zbierałem bardzo obszerne materiały związane z danym przedmiotem. ale bagatelizowałem je. Wielokrotnie wiedziałem jednak. www. nawarstwiły się egzaminy. Na przykład wychodziłem z domu i nie szedłem na egzamin. myślałem. że mi się już dalej nic nie chciało. trzech książek. zabłysnąć wiedzą. ale w ostatniej chwili wycofywałem się. Kiedy kolejny raz powtarzałem pierwszy rok. Wtedy wszystkie moje siły słabły do tego stopnia. tylko żeby być najlepszym. żeby zaliczyć. że w jakimś stopniu znam materiał z poprzednich lat. podczas gdy inni studenci uczyli się z jednej książki. Ponadto byłem osobą. tłumaczyć się. że mógłbym podejść do egzaminu. Koniec końców. Nie zależało mi na tym. że sobie poradzę. ze swoich notatek i jeszcze czytałem wiadomości dodatkowe z Internetu.pl . Ja się przygotowywałem z dwóch. bądź nawet w ogóle z jakiś notatek i to jeszcze nie swoich. To był ogromny nakład pracy i dlatego nie byłem w stanie zdążyć. Przez rok faktycznie byłem jednym z najaktywniejszych studentów. która powinna już skończyć studia. że jeśli dostanę pytanie z tej drugiej części. Uznałem. że muszę jak najlepiej zdać egzaminy z racji tego. niestety ten efekt opłaciłem silnymi nawrotami mojej choroby. Potem szybko rezygnowałem – gdy nie zdawałem. Na przykład nauczyłem się połowy materiału i bałem się iść na egzamin – zawsze była ta obawa. to już nie chciało mi się wypraszać u wykładowcy kolejnego terminu. to cała moja praca pójdzie na marne.przygotowywałem. że w związku z tym muszę pokazać się z jak najlepszej strony i najlepiej jak to możliwe zdać wszystkie egzaminy. nie zaliczyłem ich i walkę wygrała Źródło: „Moja wędrówka”. kiedy przyszła sesja. którą sobie narzuciłem i której nie wytrzymywałem psychicznie.KonstelacjaLwa. miałem swoje lata i w przyszłości mogę mieć problem z zatrudnieniem. narzuciłem sobie jeszcze większy nakład pracy.

że poszedłem na przykład do wykładowcy i poprosiłem. Problemy związane z zamykaniem się w sobie i brakiem odpowiedzialności za swoje czyny powodowały. byłem otwarty w relacjach z ludźmi.pl . Inni studenci już dawno zdali. chociaż w skrajnych przypadkach znają nazwę przedmiotu i niewiele więcej ponad to. Raz dobrnąłem do drugiego roku. Nie wiem. Kolejny raz na pierwszym roku Jest mi czasami przykro. a ja cały czas studiuję na pierwszym. Obserwuję jak pozostali studenci idą dalej i kończą studia. ale było to również okupione dużym stresem. Nie pamiętam nawet. czy to się mieści w jakimkolwiek regulaminie uczelnianym. Kilkukrotnie składałem podania do władz wydziału i za uprzejmą zgodą mogłem nadal kontynuować naukę. Świetnie opanowałem materiał. jeszcze dodatkowo więcej wiedziałem. kiedy poznaję pewne osoby i widzę.choroba. a ustnej. wymagań wykładowców lub atmosfery panującej na uczelni. że za rok zacznę od nowa. jak one funkcjonują na studiach – są na drugim. ile razy byłem na pierwszym roku – cztery. Jednak po pewnym czasie budziły się we mnie obawy. tylko że to było takie kręcenie się w kółko przez kilka lat. trzecim roku. do której kierowane były pytania dotyczące poszczególnych przedmiotów. W rezultacie jednak w ogóle nie poszedłem na egzamin ze względu na stres i do dzisiaj nie mam zaliczonego tego przedmiotu. niż została przyjęta – nie pisemnej. choć nie zgłębiają materiału tak szczegółowo jak ja. że w pewnym momencie zawsze rzucałem studia z myślą. pięć na pewno. Kiedy powtarzałem rok i inni studenci wiedzieli o tym. pewny siebie.KonstelacjaLwa. stawałem się osobą. jak zostanę oce- Źródło: „Moja wędrówka”. Wyglądało to tak. www. Początkowo czułem się z tym dobrze. żebym mógł się pokazać z jak najlepszej strony. spokojny. żebym mógł zdawać egzamin w innej formie.

a nie mogę poradzić sobie z materiałem z pierwszego roku. Wcześniej nie odważyłbym się zabrać głosu. na szczęście. że mógłbym być postrzegany jako ktoś gorszy. a jednak byłem aktywny. Pomimo tych dogodnych okoliczności nie chcę nikomu mówić o mojej chorobie i po prostu nie mówię. niepokój. Mimo to sądzę. Mógłbym spotkać się z nieprzyjemnościami. na którym studiuję sprzyja zdobywaniu wiedzy. Wtedy to był tak paraliżujący stres. Problem mojej choroby przemilcza- Źródło: „Moja wędrówka”. że powtarzałem rok – przyzwyczaiłem się do wykładowców.KonstelacjaLwa. gdybym był pierwszy raz na danym wykładzie i pierwszy raz widział wykładowcę. kto powinien się wyleczyć w pełni i dopiero potem zacząć studiować. że nie spotkałbym się z odrzuceniem. nie zabrałem głosu. że mógłbym się zgłosić z tym problemem na przykład do niektórych wykładowców czy nawet do dyrektora instytutu. Potem znowu czułem duży żal i rozgoryczenie. żeby na przykład uczestniczyć aktywnie w ćwiczeniach. do otoczenia. Problemy przemilczane Atmosfera panująca na kierunku. dlaczego pomimo tego. która kolejny raz jest na pierwszym roku. Czy nie będę postrzegany jako osoba nieudolna. Wprawdzie był lęk. nie wiadomo z jakiego powodu. www. że jestem dobrze przygotowany. obawa przed tym. że jestem coraz starszy. a nade wszystko – wyrozumiali. a jednak mam poczucie. że uczelnia wyższa to nie miejsce dla mnie.pl . Myślę. że nie byłem w stanie otworzyć ust. pewien pozytywny aspekt tego. Wykładowcy są dostępni dla studentów. niezrozumieniem czy też z nieuzasadnionymi opiniami na mój temat: że jestem jakiś tępy.niony przez grupę studentów. Nie byłem w stanie przyznać się na forum grupy do choroby psychicznej i do uzależnienia – absolutnie bym się nie odważył. przez co czuję się pewniej. Zauważyłem.

człowiekiem – faktycznie podszedł do sprawy mojej choroby z należytą wyrozumiałością. szczególnie w Polsce. Z drugiej strony istniały moje bariery psychiczne związane z tym. że bałem się powiedzieć o chorobie. bo było mi wstyd. Żaden inny wykładowca – nawet jeśli widział mnie na swoich zajęciach kolejny raz nie dawał tego do zrozumienia grupie. www. obawiałem się też. nawet gdybym sam chciał się przyznać grupie studentów – nie zdążyłbym. że jestem gorszy. jest niezrozumiała. Może to była przestroga dla innych studentów: „uczcie się mojego przedmiotu. Niedawno dopiero powiedziałem dyrektorowi do spraw dydaktyki.pl . że powinienem dawno już zaliczyć przedmiot. że mam poważne problemy natury psychicznej i że się leczę. inny. Raz tylko na początku wykładu zostałem wskazany przez prowadzącego jako osoba.KonstelacjaLwa. Wiedziałem. do którego się zgłosiłem jest bardzo otwartym. która nie może go zdać od kilku lat” (tu śmiech). że doktor. w której jakikolwiek z moich wykładowców dał mi do zrozumienia. jak to zostanie odebrane. bo myślałem. która powtarza rok. Źródło: „Moja wędrówka”. że posiadałem już wtedy wsparcie Biura ds. że się po prostu wstydziłem (i nadal się wstydzę). Było to dla mnie nieprzyjemne. że jestem na uniwersytecie i że nie spotka mnie jakaś nieprzyjemna sytuacja. Osób Niepełnosprawnych – to był mój dodatkowy argument w rozmowie z nim. Nie powiedziałem jednak na jaką chorobę. Miało też duże znaczenie. Moja choroba ma bardzo silny stygmat społeczny. Osobiście nie spotkałem się z sytuacją. bo tu jest osoba. bo zostałem już uprzedzony. Z jednej strony zdawałem sobie sprawę. że to przejdzie do wiadomości innych prowadzących i że będą mnie gorzej traktować. życzliwym. na przykład sugestia rezygnacji ze studiów.łem z tego względu.

najważniejsze.. żebym mógł zaliczać egzaminy i studiować na pierwszym roku. Potem zacząłem sobie zdawać sprawę. że będę przez władze uczelni postrzegany jako ktoś. Po drugie. Wtedy nie wiedziałem. Na początek otrzymałem pomoc w złożeniu podania do dziekana. dało też nadzieję i szansę.. że po raz kolejny nie zwrócę się do władz kierunku. co się ze mną dzieje. dało mi to nadzieję. Już wcześniej byłem zdziwiony taką przychylnością władz w mojej sprawie. po drugie w ogóle sobie nie zdawałem sprawy. a nadal było coś nie tak… Na jakiej podstawie miałem prosić o możliwość kontynuacji studiów? Nie zdawałem sobie sprawy z tego. Miałem poważne obawy związane z tym. Byłem wtedy w krytycznej sytuacji. zdawałem sobie sprawę z tego. jakiej pomocy i gdzie szukać. że mogę coś jeszcze zdziałać z moimi studiami. byłem w szpitalu – to jeszcze były powody przez które nie mogłem kontynuować nauki. że może pomagać osobom z takimi schorzeniami jak moje. Wcześniej w ogóle nie wiedziałem. znaleziono dla mnie taką drogę. Osób Niepełnosprawnych Dowiedziałem się o BON dwa lata temu od studenta. Swego czasu chorowałem. który też korzysta ze wsparcia. Przede wszystkim będę mógł kontynuować studia. że mogę korzystać z takiego wsparcia i że jest to dla mnie wskazane i pomocne. BON mi w tym pomogło.pl . Źródło: „Moja wędrówka”. że takie biuro istnieje. www. to złapał się nawet BON. co mam zrobić. kto kręci na całego.KonstelacjaLwa. jeśli oczywiście władze wydziału się zgodzą. która umożliwia dalsze studiowanie. Spotkanie z BON i uświadomienie sobie mojej choroby przebiegało mniej więcej równolegle. W końcu wyleczyłem się. Trafienie do BON było dla mnie jak takim dobrym pozytywnym impulsem. kto próbuje się zaczepić na ten pierwszy rok i już nie wie.Jak trafiłem do Biura ds. Przełomowym momentem dla mnie było zdanie sobie sprawy z tego. że mam tę chorobę i że BON jest w stanie mnie wesprzeć w tym wszystkim.

Moje nadzieje na przyszłość Teraz będę wracał na studia po urlopie zdrowotnym. że w innych krajach funkcjonują ośrodki pomocy psychologicznej dla studentów. moja największa nadzieja jest związana z tym. co towarzyszy mi podczas studiowania i przygotowywania się do sesji.pl . www. która w pewien sposób jest izolowana. nawet sobie nie zdawałem sprawy. czy też naznaczona. Gdybym składał podanie bez pomocy BON. nienależytym podejściem do studiowania. że jestem osobą. uwiarygodniała moje dążenia. Mało tego. moje podanie było opatrzone poparciem BON. że polskim uczelniom wyższym przydałyby się specjalistyczne ośrodki wsparcia psychologicznego dla studentów. to z pewnością musiałbym dołączyć zaświadczenie medyczne. Uważam. Nie chciałbym mieć poczucia.KonstelacjaLwa. że mogę na przykład prosić o urlop dziekański wsteczny zdrowotny. Szczególnie są aktywne przed Źródło: „Moja wędrówka”.Sam nie byłbym w stanie dojść do tego. że ja rzeczywiście się staram a fakt. że chcę i mogę studiować. mówię o emocjach. czyli dodatkowo potwierdzone. że mi nie wychodzi nie jest spowodowany niewiedzą. Opinia BON umacniała moją pozycję wobec władz uczelni. a nie w przychodniach uczelnianych. działające na uczelniach. w którym byłyby zawarte – choć pewnie uogólnione – informacje o mojej chorobie. że coś takiego w ogóle istnieje. tylko objawami choroby. o tym. otrzymuję taką właśnie pomoc. Słyszałem. niestarannością. że jestem w stanie powiedzieć i otworzyć się już jest ważne. Osobiście korzystając ze wsparcia BON. Czasem samo to. żebym mógł przede wszystkim być traktowany na równi z innymi studentami. ponieważ mówiąc o swoich problemach. ani gorzej. Obecnie właśnie dzięki wsparciu BON. ani lepiej. władze uczelni i wykładowcy otrzymali sygnał.

Jeśli osoba z zaburzeniami psychicznymi zgłosi się do specjalisty i zostanie zdiagnozowana. Skutki tego są długofalowe – nieleczone choroby psychiczne mogą prowadzić nawet do śmierci. nakłaniał. że jest taka możliwość. są to choroby. z którą nie da się nic zrobić. orga- Źródło: „Moja wędrówka”. o to żeby móc spotkać się ze specjalistą. to znaczy nie ma wiedzy czy informacji. Natomiast żeby sam pacjent zrozumiał. że ma chorobę psychiczną. Chciałbym na koniec przekazać innym studentom mającym jakieś schorzenia. które mają problemy psychiczne. tylko jest po prostu kimś. tylko chodzi przede wszystkim o rozmowę. Jest grono osób.KonstelacjaLwa. które bardzo ciężko jest zdiagnozować samemu pacjentowi. Psychika człowieka jest tak silnie powiązana z ciałem. co wiem.pl . że szerokie grono studentów nie ma do niej dostępu. takie jak na przykład moje. że najważniejszą kwestią jest zdanie sobie sprawy z tego. co można zrobić w danej sprawie. który jest w stanie w jakiś sposób pomóc i wysłuchać. że może wpływać także na zdrowie w znaczeniu fizycznym. a ich rolą jest pomoc studentom. Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie. kto potrzebuje pomocy w chorobie takiej samej. że się ma chorobę psychiczną. to wymaga czasu.sesją. Istotna jest także możliwość pomocy rzeczowej – doradzenie. Gdy ktoś idzie do psychologa czy psychiatry to nie znaczy. ale z tego. jest to kwestia oczywista dla specjalisty. Nie chodzi o to. ale nie zdają sobie z tego sprawy bądź nie chcą zdawać sobie z tego sprawy i uważają to za rzecz ich nie dotyczącą albo taką. bądź są osobami wrażliwymi. Dlatego najważniejszą rzeczą jest zgłoszenie się do specjalisty i przełamanie takiej wewnętrznej bariery. Jeśli choroba psychiczna nie jest leczona. Nawet jeśli taka pomoc psychologiczna na którejś z wyższych uczelni w Polsce już jest. jak choroba na przykład nowotworowa. pocieszał. którzy mają schorzenia psychiczne. że jest wariatem. to myślę. kimś gorszym. że ktoś kogoś będzie „pchał” przez studia.. www..

. że nie ma się kontaktu z samym sobą. z którą się zmagam charakteryzuje się także tym. żeby szukać wtedy pomocy. Myślę.nizm sam może dawać jakieś objawy. żeby znaleźć w sobie tyle motywacji. że studiowania efektywnego i nieleczenia choroby nie da się połączyć. z własnymi emocjami. żeby podjąć próby leczenia. Mówiąc o moim przypadku. To jest zresztą potwierdzone moim doświadczeniem związanym ze studiami – ciągle na pierwszym roku. Podstawą motywacji jest zdanie sobie sprawy z tego.. nie mówiąc już nawet o studiowaniu. że mógłbym się nie leczyć i studiować. oszukuje się. jakie mogą być skutki nieleczenia. poczucia że coś dziwnego się z nim dzieje. symptomów takich jak olbrzymi stres. wtedy człowiek nie jest w stanie funkcjonować.KonstelacjaLwa. żeby nie bagatelizował pierwszych objawów. że jeśli ktoś coś niepokojącego zauważy u siebie. www. Choroba psychiczna. Cóż wstydliwego jest w ratowaniu siebie? Źródło: „Moja wędrówka”. Ważne jest. Ważne jest. Chciałem także powiedzieć. jak istotne jest rozumienie tego.pl . ratowania swojego rozwoju osobistego i studiów. nie wyobrażam sobie.

Tyle faktów. medycyny. Poszerzanie wiedzy studentów na ten temat miało być formą zmiany negatywnych nastawień do osób chorujących psychicznie. Nasuwa się pytanie: jaki był cel tych spotkań? Podstawowym zadaniem była edukacja w obszarze związanym z chorobą psychiczną. zorganizowała Sekcja Kliniczna Koła Naukowego Studentów Psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego przy współpracy ze Stowarzyszeniem „Otwórzcie Drzwi” oraz Biurem ds. W roli wykładowców społecznych występowali przedstawiciele Stowarzyszenia „Otwórzcie Drzwi”. które odbywały się w semestrze letnim roku akademickiego 2009/2010 w Instytucie Psychologii. Osób Niepełnosprawnych Uniwersytetu Jagiellońskiego. toczącą się dyskusję moderował dr Hubert Kaszyński. www. Dodatkowym celem było docieranie do studentów. W większości byli to studenci psychologii. Pomnażanie wiedzy u studentów psychologii miało być jednocześnie sposobem przygotowania do ewentualnej pracy w psychiatrii. zdrowia publicznego.Marta Rynda Kilka refleksji na temat spotkań „Porozmawiajmy o chorobie psychicznej” Cykl spotkań „Porozmawiajmy o chorobie psychicznej”. którzy sami chorują psychicznie – docieranie z opowieścią o chorobie Źródło: „Moja wędrówka”.pl . W każdym z czterech spotkań uczestniczyć mogło trzydzieści osób. ale obecni byli również studenci socjologii. dziennikarstwa i prawa.KonstelacjaLwa.

i zdrowieniu dającą nadzieję w walce z trudnościami psychicznymi. mogłyby być sposobem na oswajanie i zmniejszanie lęku poprzez zwiększanie wiedzy. Chodziło o to. nagle – gdy opowiedziane przez pacjentów. www. czyli osobami które doświadczyły choroby i potrafią się do niej refleksyjnie odnieść. Studenci psychologii. na spotkanie z innym niż wyobrażonym na podstawie wykładów i studiowanych lektur pacjentem. ma być narzędziem późniejszej pracy. Organizowane w ramach uczelni spotkania z przedstawicielami Stowarzyszenia. Wiedza o chorobie. oczekiwali kontaktu z człowiekiem doświadczonym kryzysem psychicznym. Ta ciekawość konkretnym człowiekiem i jego widzeniem świata okazała się ściśle związana z potrzebą porównania „żywej” informacji ze zdobywaną na uczelni wiedzą. że powyższe cele miały zostać zrealizowane poprzez rozmowę. jakie elementy kontaktu pacjent – psycholog bądź pacjent – lekarz były pomocne w procesie leczenia. Na początku oczywiste było to. nadzieje i obawy. Chodziło o to. co wydaje się intuicyjne. Chcieli poznać perspektywę osoby chorującej – jej historię. aby dowiedzieć się tego. aby osiągnąć pożądany efekt. bo ujarzmioną. mają zapotrzebowanie na konkretną wiedzę. mogłyby być dla studentów sposobem na kontakt z bezpieczną. Zapewne dlatego w trakcie spotkań padały pytania o to. aby – dzięki wsłuchiwaniu się w opowieści o chorobie i zdrowieniu – móc lepiej rozumieć treści podawane w podręcznikach. Pojawiające się odpowiedzi – szacunek. Dla studentów psychologii poznawanie perspektywy osoby chorującej ma szczególne znaczenie. psychozą. zobrazowane ich Źródło: „Moja wędrówka”.KonstelacjaLwa. Dopiero w toku realizacji projektu pojawiło się pytanie. których kształcenie w niewielkim stopniu umożliwia zapoznanie się z praktyką kliniczną. wśród których były głównie osoby zainteresowane psychologią kliniczną. czego nie ma w książkach. jak rozmawiać. Uczestnicy. kto cierpi. rozmowa – coś.pl . cierpliwość. rozumienie kogoś.

Studenci mogli być również spragnieni tak zwanej „sensacji”. Można pomyśleć. Podkreślali. Niektórzy twierdzili nawet. że potrzebują takich informacji. Ale to są wytłumaczenia „negatywne” – u ich podstaw leży wyobrażenie studentów jako osób atakujących intymność i podważających realność czyichś doświadczeń. Zaznaczali również. Tę niechęć można rozumieć na kilka sposobów. Raptem brak szacunku ze strony personelu medycznego zaczyna się wiązać ze wstydem i upokorzeniem odczuwanym przez doświadczoną w osobistym kontakcie osobę. pracy socjalnej. Wtedy jakoś trudniej o tym zapomnieć. że nie są zainteresowani dyskutowaniem zwykłych definicji choroby i zdrowienia w oderwaniu od doświadczeń własnych edukatorów. aby móc w przyszłości pomagać innym. Preferowany przez studentów psy- Źródło: „Moja wędrówka”. Studenci oczekiwali. Nie chodzi więc o sensację czy udowadnianie czegoś. Wielu uczestników mówiło. które podawane definicje uprawomocnia.pl . że żaden podręcznik nie przekaże tego. że takie spotkanie wniesie coś nowego. Jest inne. że uczestnicy potrzebowali empirycznego uzasadnienia wypowiadanych twierdzeń. co może opowiedzieć osoba. chodzi. prostsze i „pozytywne” wyjaśnienie – to po prostu przesyt i znudzenie teorią. potrzebowali informacji. Uczestnicy docenili wiedzę pozyskiwaną od przedstawicieli Stowarzyszenia „Otwórzcie Drzwi”. że studiując psychologię. Jednocześnie mówili. Jeśli mieliby po raz kolejny słuchać tego samego. pomoże uaktualnić posiadaną już wiedzę książkową. która chorowała lub nadal choruje. socjologii. i byłoby to drugie możliwe wyjaśnienie. mają już za sobą kursy traktujące o zaburzeniach psychicznych. o ciekawość drugim człowiekiem i potrzebę lepszego rozumienia choroby psychicznej.KonstelacjaLwa. lecz także dla studentów medycyny. że takie zajęcia powinny być obowiązkowe. tak po prostu. nie tylko dla studentów psychologii. nie byłoby to dla nich atrakcyjne. www.historią – nabiera konkretnego i osobowego znaczenia.

I.chologii model spotkań. w trakcie których dyskutowane są konkretne doświadczenia. Edukacja jest niezwykle istotna.pl . kierunków1. i H. w związku z podejmowaniem nowych ról i wyzwań. że uczelnia chce być instytucją wspierającą – że Biuro ds. że najbardziej drogocenne dla uczestników spotkań edukacyjnych są wypowiedzi edukatorów na temat własnych doświadczeń życiowych. Osób Niepełnosprawnych UJ otacza opieką studentów chorujących. 1 Źródło: „Moja wędrówka”. Kaszyński. tego typu spotkania byłyby formą profilaktyki wśród osób. są narażone na zaburzenia adaptacyjne. które zaczynają studia i które.). 22-23 października. niezwiązanych z psychiatrią czy psychologią kliniczną. 2009 r. wydaje się odpowiedni również dla osób z innych. inaczej rozumieć niektóre z poDotychczasowe doświadczenia Stowarzyszenia „Otwórzcie Drzwi” potwierdzają. Negatywne nastawienia społeczne mogą zniechęcać osoby z zaburzeniami psychicznymi (również studentów) do ujawniania się i uzyskiwania wsparcia. A. Spotkania. Co więcej. Białek. Świadomość. a społeczne przekonania na temat osób chorujących psychicznie są krzywdzące i ograniczają możliwość godnego życia osobom zdrowiejącym. Ponieważ uniwersytet powinien być strukturą. a poprzez to byłyby formą walki ze stygmatyzacją. Na dotychczas zorganizowanych spotkaniach obecni byli studenci doświadczeni kryzysem psychicznym. że takie osoby są (lub mogą być) na sali pozwala nam. Kraków. problemów (zob. Referat wygłoszony na konferencji „Świadomość niepełnosprawności – nowe wyzwania dla edukacji”. uwrażliwiałyby na problematykę chorób psychicznych i zwiększały rozumienie w tym zakresie. www.KonstelacjaLwa. ponieważ termin „psychoza” ciągle budzi lęk. organizatorom. Metody profilaktyki w zakresie ochrony zdrowia psychicznego w grupach studenckich. Liberadzka. W ich opinii udział w spotkaniu był dla nich ważnym przeżyciem. podczas których studenci mieliby bezpośredni kontakt z osobami zdrowiejącymi. dyskutowanie problematyki chorób psychicznych w murach uczelni mogłoby być sposobem rozpowszechniania informacji. oferującą pomoc swoim studentom.

poszukiwaniem odpowiedzi u osób. wspomniała. ale również formą profilaktyki i pomocy. Są nie tylko działaniem ukierunkowanym na zwiększanie wiedzy i zmianę nastawień społecznych do osób chorujących psychicznie. Problem zaburzeń psychicznych wśród studentów jest znaczący. jaką jest zdrowienie. pozostawać w bezpośrednim kontakcie z trudnym obszarem własnych doświadczeń i po drugie. Mamy w sobie niepewność i troskę o osoby. dlatego ciekawiło ją. Ta uczestniczka wyjaśniła potem. skąd inni chorujący biorą nadzieję i motywację. tym samym dając szansę na późniejsze godne funkcjonowanie w społeczeństwie.KonstelacjaLwa. są potrzebne. w trakcie których można rozmawiać o chorobie psychicznej. Jako osoby planujące pracę kliniczną. że przeprowadzanie takich spotkań wymaga gotowości samych edukatorów. Podsumować można jednym zdaniem: organizowane w ramach uniwersytetu spotkania. aby po pierwsze. co motywuje chorujących do tak ciężkiej pracy. które chcą opowiedzieć o swoim doświadczeniu choroby i zdrowienia. w refleksji po pierwszym spotkaniu. wspiera je w realizacji tak istotnego zadania jakim jest zdobywanie wykształcenia. która zamiast eliminować osoby z trudnościami. Jako studentka psychologii uważam też. Jesteśmy wdzięczni za te opowieści. pragniemy słuchać. że spotkania z osobami. www. Zdanie to podzielają inni uczestnicy. Pytanie z sali może być więc poszukiwaniem odpowiedzi na własne dylematy.jawiających się pytań. chcemy rozmawiać o psychozie – chcemy rozumieć i oswajać ten problem.pl . Obrazując: jedna z uczestniczek. że bardzo chciała się dowiedzieć. dzielić się in- Źródło: „Moja wędrówka”. czego dowodem jest między innymi niniejsza publikacja. w sposób istotny uzupełniłyby ofertę dydaktyczną studiów psychologicznych. które doświadczyły kryzysu psychicznego. że – sama zmagając się z chorobą – często nie miała siły do walki. które zmagają się z podobnymi problemami. Jednocześnie wiem. Uczelnia powinna być instytucją. Nie chcemy atakować.

że emocjonalny kontakt z własnym doświadczeniem psychozy pozwala na jej ponowne oswojenie. jak kontynuować projekt i już teraz zaprosić na kolejne. skoro z tej rozmowy mogą korzystać zarówno studenci. nie pozostaje nic innego.tymnymi doświadczeniami z obcymi osobami. na jej reinterpretacje i tym samym zdrowienie. Jako organizator wierzę jednak.pl .KonstelacjaLwa. że dla samych edukatorów dialog ze studentami może być pomocny. Skoro uniwersytet powinien być miejscem otwartej dyskusji o chorobie psychicznej. Do zobaczenia! Źródło: „Moja wędrówka”. www. jak i sami edukatorzy. odbywające się w następnym roku akademickim spotkania „Porozmawiajmy o chorobie psychicznej”. skoro jedna z uczestniczek napisała w ankiecie ewaluacyjnej: „zrobiliście coś naprawdę wartościowego i proszę tak dalej trzymać”.

KonstelacjaLwa.pl . www.Źródło: „Moja wędrówka”.

że choroba psychiczna równa się niepełnosprawności intelektualnej. Czy sami nie mamy przypadkiem całkiem często stanów zwanych zwyczajowo depresyjnymi lub.To jeszcze nie koniec wędrówki „Ale wariaci na Uniwersytecie?” – powiedział jeden z dziennikarzy. a nasze codzienne problemy nie przerosną nas na tyle. www. czy nie tłucze nas przysłowiowa chandra? Nie zawsze mamy wpływ na to. bo przecież gdyby była blisko. czy potoczna depresja nie przerodzi się w faktyczną. na pewno by nam w jakiś sposób zagrażała. że ta jedna z miliona chorujących osób jest gdzieś daleko. że chorują psychicznie. współpracowniczką z jednego pokoju. który przeprowadzał ze mną wywiad na temat Konstelacji Lwa. Dotknął w ten brutalny sposób jednego z najtrudniejszych do przełamania stereotypów związanych z chorobami psychicznymi – ludzi groźnych dla otoczenia. Nie myślimy.pl . Drugim takim stereotypem jest przekonanie.KonstelacjaLwa. bezpiecznie odizolowana od nas. że obydwa poglądy zostały w czasie tej wędrówki zachwiane. Zakładamy. część z nich zgodziła się tu zresztą opublikować swoje historie i na pewno w ich otoczeniu nikt nie pomyślałby. Mam nadzieję. Na co dzień przychodzą do naszego Biura bardzo inteligentni i wrażliwi ludzie. że nie będziemy potrafili sobie poradzić z nimi sami. że jedna z miliona może być naszą dobrą koleżanką ze studiów. Może wtedy zrozumienie kolegi ze stu- Źródło: „Moja wędrówka”.

z niepełnosprawnością lub bez niej i z całym tym bogactwem bycia człowiekiem.pl Źródło: „Moja wędrówka”. Nie będzie więc puenty do „Mojej wędrówki”.KonstelacjaLwa. Dopóki ukrywamy takie problemy. takim jaki on jest. Niech każdy dokona własnej refleksji nad poruszonymi tu problemami i poszuka odpowiedzi lub postawi kolejne pytania. problemy je przerosły.KonstelacjaLwa.178 Ireneusz Białek diów lub współpracownika z jednego pokoju okaże się najważniejsze? Musimy w każdym razie móc na to liczyć. które ze sobą niesie. ze wszystkimi jego wadami i zaletami. do czego zachęcamy kontynuując rozpoczęty tą drogą dialog środowiska akademickiego. Jeśli natomiast stworzymy atmosferę zrozumienia i wsparcia dla osób. bojąc się jawnej bądź ukrytej dyskryminacji. może wtedy będziemy już na właściwej drodze do bycia takim właśnie Uniwersytetem i wówczas ta wędrówka się zakończy. nie jesteśmy jeszcze uczelnią odpowiedzialną społecznie. może jest to nieustanne spotkanie z drugim człowiekiem. Może zresztą nie ma ona końca. www.pl . które akurat w danym momencie nie dały rady. Ireneusz Białek Kierownik BON UJ www. Może zechce się nimi podzielić na forum Konstelacji Lwa. z różnorodnością światopoglądów i postaw. ale które są świetnie wykształcone i mogą w niedalekiej przyszłości wraz z nami tworzyć nowoczesną uczelnię dla następnych pokoleń. To też dobrze dla Uniwersytetu i wartości.

Źródło: „Moja wędrówka”. Współpraca ta pozwala na stworzenie adaptacji uwzględniających specyfikę danego kursu i jego kluczowe wymagania. Biuro dysponuje wykwalifikowaną kadrą konsultantów oraz najnowocześniejszym w Polsce specjalistycznym zapleczem technologicznym.KonstelacjaLwa. Wszelkie informacje przekazywane przez studentów traktowane są jako poufne.Słownik pojęć BON UJ – od ponad dziesięciu lat pełni funkcję centrum wsparcia edukacyjnego.pl . ukierunkowanym na indywidualne potrzeby osób niepełnosprawnych. którego misją jest zapewnienie studentom niepełnosprawnym równego dostępu do oferty dydaktycznej uczelni. Wiąże się to z zastosowaniem różnorodnych adaptacji. Do Biura mogą zgłaszać się studenci oraz kandydaci posiadający aktualne dokumenty potwierdzające niepełnosprawność lub inne trudności zdrowotne mające wpływ na proces studiowania. dzięki którym studenci mogą wypełniać standardy akademickie przewidziane programem studiów. Warunkiem odbycia pierwszej rozmowy ze studentem nie musi być przedłożenie dokumentacji specjalistycznej. co zapewnia komfort osobom chorującym psychicznie. Konsultanci Biura współpracują z wykładowcami w celu przygotowania indywidualnych strategii edukacyjnych wyrównujących studentom szanse w dostępie do edukacji. www.

To próba wypracowania efektywnego systemu wsparcia dla tej grupy osób. Trzeba mieć tej odwagi jeszcze więcej. że nie wypada się nam publicznie przyznawać do poglądów powszechnie uznanych za dyskryminujące. Lew – stał się symbolem naszego programu. Chcielibyśmy. kiedy odczuwamy. aby mówić o własnej chorobie innym. W chorobie możemy rozpocząć indywidualną wędrówkę ku prawdzie. Ale odwaga pomaga.180 Moja wędrówka. Dlatego tak wiele jest jeszcze w tym obszarze do zrobienia. Dyskryminacja ukryta – zjawisko to występuje wówczas. ale w praktyce postępujemy zgodnie z takimi właśnie poglądami. wolności i akceptacji siebie jako człowieka. w szczególności chorujących psychicznie. Doświadczenia europejskie – nasz program opiera się na wiedzy zgromadzonej w ciągu dekady istnienia BON UJ oraz na różnorodnych doświadczeniach zebranych w rozmaitych europejskich ośrodkach akademickich.. Choroba psychiczna – brzmi jak wyrok skazujący na odrzucenie. aby otwarcie mówić o chorobie psychicznej. samotność i cierpienie. tolerancji i zrozumienia dla problemów osób niepełnosprawnych.KonstelacjaLwa.pl . lew jako zwierzę odważne. że zmienia się nasze poczucie wartości. W Polsce trzeba mieć dużo odwagi. Program wsparcia – „Program wsparcia adaptacyjnego dla studentów UJ chorujących psychicznie” jest nowatorską inicjatywą na polskich uczelniach wyższych.. Program z jednej strony jest nastawiony Źródło: „Moja wędrówka”. www. Jednak zmaganie się z chorobą i jej konsekwencjami również hartuje i sprawia. Dyskryminacja ukryta bardzo mocno dotyczy w Polsce niepełnosprawności. choć w przypadku chorób psychicznych mamy wciąż często do czynienia z dyskryminacją jawną. I często tak właśnie bywa. aby kapitał ten posłużył budowie atmosfery otwartości.

którzy dzielą czas kiedy człowiek smakuje życia. doradztwo i dostosowanie warunków organizacji zajęć do indywidualnych potrzeb studentów. a z drugiej na zmniejszanie tabu związanego z chorobą psychiczną w społeczności akademickiej. Każdy z nas jest po części odpowiedzialny za polepszenie warunków życia. pochylić się nad jej troską i cierpieniem. ale też uczy się odpowiedzialności za siebie i za innych. z którą jej absolwenci czują szczególną więź. dojrzewa. Takie sytuacje są prawdziwymi egzaminami dojrzałości. także tych w trakcie lub po kryzysach psychicznych. aby uszanować każdą kształtującą się indywidualną tożsamość. pracy czy edukacji tych osób. Celem wsparcia edukacyjnego jest zagwarantowanie osobom niepełnosprawnym równego dostępu do standardowej oferty edukacyjnej UJ. wyciągnąć pomocną dłoń. a od niej czasami zależy życie drugiego człowieka.KonstelacjaLwa. www. która stara się wyjść naprzeciw różnorodnym doświadczeniom i potrzebom swoich studentów. Uniwersytet odpowiedzialny – to taka uczelnia. To uczelnia.Słownik pojęć 181 na wsparcie konkretnych studentów.pl . Źródło: „Moja wędrówka”. Studenci – to Ci. Wsparcie edukacyjne – to usługi obejmujące adaptacje materiałów dydaktycznych. Świadomość niepełnosprawności – w codziennym działaniu i decyzjach podejmowanych w ramach naszych obowiązków możemy zwracać uwagę lub nie na potrzeby osób niepełnosprawnych. Miarą rozwoju cywilizacyjnego społeczeństw jest wysoka świadomość specyficznych potrzeb wynikających z niepełnosprawności. niezależnie od przyszłego miejsca pracy i wybranej drogi życiowej. Potrzeba bowiem dużej dojrzałości i odpowiedzialności. Same osoby niepełnosprawne też cząstkę takiej odpowiedzialności posiadają.

KonstelacjaLwa.Źródło: „Moja wędrówka”. www.pl .

2002 i 2004... Warszawa 1998. W drodze do innej nowoczesności..KonstelacjaLwa. 1999. Kaszyński H. Kraków: Wydawnictwo Literackie. Lulu na moście. Warszawa: Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich. Piętno. Kępiński A. Goffman E. ..Bibliografia Adamczyk M. Studenci z zaburzeniami psychicznymi w systemie edukacji. Kokoszka A. Rozważania o zranionej tożsamości. 2004. www. Goffman E. Źródło: „Moja wędrówka”. 2005. Kraków: Medycyna Praktyczna. Warszawa: Wydawnictwo Scholar... Auster P. 2010 (złożone do druku).pl .. Beck U.. Gdańsk: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne. Dolan Y. Jak leczyć i poznawać człowieka. Warszawa: Wydawnictwo Jacek Santorski & Co. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN. 2005. Jeden mały krok do szczęśliwego życia: jak odnaleźć swoje prawdziwe ja.. Kępiński A. Człowiek w teatrze życia codziennego. 2008. 1972. Społeczeństwo ryzyka. Próba konceptualizacji problemu. Jak pomagał i leczył profesor Antoni Kępiński. Schizofrenia.

Warszawa: Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich. Kaszyński H. Kraków: Wydawnictwo „TEXT”..KonstelacjaLwa. Poznań: Wydawnictwo Zysk i S-ka. 1995. Sprawozdanie z projektu „Przez edukację do akceptacji” [w:] H. Źródło: „Moja wędrówka”.. Ludzie to wilcy... Niepotrzebna jak róża. 2002. Poznań: Wydawnictwo Zysk i S-ka. Raport The mental health of students in higher education. 2009.. Szklany kosz. Leksykon Psychiatrii. Referat wygłoszony na konferencji „Świadomość niepełnosprawności – nowe wyzwania dla edukacji”. Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy. 1983.pl .. Shor R. 2002. 1986. 26 (1). Rogers C. Psychiatric Rehabilitation Journal. Royal College of Psychiatrists. Sztukmistrz z Lublina. Metoda profilaktyki w zakresie ochrony zdrowia psychicznego w grupach studenckich. Psychologia tłumu. 2009. Białek I.. 2008. Pużyński S. Zaburzenia psychiczne [w:] tegoż (red.). Lauveng A.Bibliografia Kowalska B. 1993..I. 184 Le Bon G. Sposób bycia. Introducing Structured Dialogue with People with Mental Illness into the Training of Social Work. Edukacja społeczna jako metoda przeciwdziałania stereotypizacji osób chorujących psychicznie na rynku pracy. 2008. Londyn 2006. Singer I.B. Poznań: Dom Wydawniczy Rebis. Kaszyński (red. Kraków. 22–23 października.. Plath S. Sykes J.. www. Warszawa: Wydawnictwo Marek Derewiecki.. Liberadzka A..). Liberadzka A.. Sopot: Smak Słowa.

pdf. http://eur-lex. odczyt dnia 2010-08-18.dda. Dzieła.eu. 14. 1952. Strategia zdrowia psychicznego dla Unii Europejskiej. Poprawa zdrowia psychicznego ludności. Boguszewska K. (SCIPS – Strategies for Creating Inclusive Programmes of Study).KonstelacjaLwa.pl. Wrocław: Wydawnictwo Zakładu Narodowego im.10.. 2. Życzyńska-Ciołek D. Kryzys zdrowia psychicznego a studia [w:] Pełno(s)prawny student.DareProject. Krzyżanowskiego.eu/LexUriServ/site/pl/com/2005/com2005_0484pl01.. Bruksela.eu/. pod. Poematy.scips. Warszawa 2008. Osoby chore psychicznie w społeczeństwie.eu. Fundacja na Rzecz Rozwoju Regionalnego. Komisja Wspólnot Europejskich. http://www.185 Moja wędrówka. dostępne w Internecie http:// eur-lex. www.KonstelacjaLwa. Ossolińskich. red.2005. Wciórka B.europa. Słowacki J.psychologia.. COM(2005) 484 końcowy. t.net. http://www..pl. Wciórka J. Strony internetowe http://www. Komunikat z badań. CBOS (BS/124/2008). Zielona Księga.pl ...europa. http://www. Kraków 2008. http://www. Źródło: „Moja wędrówka”..pl. J. Godzina myśli [w:] tegoż.

com/ Artystka o sobie: urodziłam się słysząca. Ludzie słyszący. Gdybym słyszała – nie sądzę. gdyż nie uważam abym coś utraciła – wręcz przeciwnie. www. grafik. których bohaterami są ludzie Głusi.pl . lecz z nieznanych lekarzom przyczyn straciłam słuch. a zawarte w nim komiksy w zabawny sposób uczą. aby moje życie było takie barwne. że moja Głuchota jest niezwykle pięknym darem od losu.KonstelacjaLwa. dziennikarz i badacz kultury Głuchych. uważam bowiem.blogspot. ja zaś postrzegam to jedynie z pozytywnej strony. Blog przełamuje stereotypy dotyczące niepełnosprawności poprzez humor. zaś głównym wątkiem komiksów są radości i smutki Głuchych jakich doświadczają na co dzień obcując z ludźmi Źródło: „Moja wędrówka”. gdy byłam rocznym dzieckiem. Komiksy rysowałam praktycznie „od zawsze”. Zapraszamy na jej bloga: http://szok-art.Lucyna Małgorzata Szok-Ciechacka Autorką rysunków do „Mojej wędrówki” jest Lucyna Małgorzata Szok-Ciechacka – artystka. lecz to właśnie na studiach zrodził się mój pomysł tworzenia komiksów. piękne i pełne emocji. Prowadzi blog szok-art poświęcony Głuchym. słabosłyszącym i polskiemu językowi migowemu. nieznający bliżej Świata Ciszy uważają tę utratę słuchu za dramat. że nie należy bać się inności.

a samotna jazda motocyklem po bezdrożach pozwala mi na wewnętrzne wyciszenie się.pl . Źródło: „Moja wędrówka”. Pracuję jako grafik komputerowy. satyryk i rysownik. Wolny czas spędzam ze swoją córeczką oraz na motocyklowych podróżach z moim mężem Jakubem.słyszącymi.KonstelacjaLwa. bądź samotnych wyprawach. którą jak widzę – odziedziczyła po mnie moja córeczka Basia. www. Motory to moja wielka miłość. ta praca jest moją pasją.

31-302 Kraków. www. ul. 2010. Druk: Drukarnia Cyfrowa EIKON PLUS. Wydanie I.pl . Osób Niepełnosprawnych Uniwersytetu Jagiellońskiego. 31-108 Kraków.KonstelacjaLwa. Wybickiego 46. ul. Źródło: „Moja wędrówka”.Biuro ds. Retoryka 1/210.