You are on page 1of 20

TORUŃ WTOREK, 21 GRUDNIA 2010 r.

NR 4/2010 (6)
WERSJA CYFROWA

PISMO STUDENTÓW INFORMACJI NAUKOWEJ I BIBLIOTEKOZNAWSTWA


SPIS TREŚCI SEZON 2010/2011 UWAŻAM ZA OTWARTY!
To już trzeci rok akademicki, w którym pragniemy kontynu-
Słowo wstępne 2 ować naszą małą działalność redaktorsko-wydawniczą. Skut-
Who are you? – e-czytelnik 3 kiem tego jest szósty numer MIĘDZY REGAŁAMI, który wła-
śnie trzymacie w swoich dłoniach. Nadal na jego
12 srebrnych ksiąg 5 łamach poruszamy mniej lub bardziej poważne tematy. Dzie-
All your meme are belong to us! 6 limy się z Wami naszymi odczuciami po obejrzeniu wystawy,
przeczytaniu książki czy przesłuchaniu płyty. Nie rezygnuje-
Rozmowa z Patrycjuszem Wyżgą 8 my z Listów z ostem, bo gdzieś pomarudzić musimy.
Listy z ostem: Studencka ambicja 10 Z nieskrywaną radością i jeszcze większą dumą infor-
mujemy także, że idziemy z duchem czasu i oprócz założenia
Listy z ostem: O lenistwie językowym 10 profilu na FB, posiadamy także własnego bloga. Wszyscy
(Nie)darmowe gry na przeglądarkę 11 blogują, więc dlaczego i my nie mielibyśmy? Za całe to za-
mieszanie i przedsięwzięcie odpowiedzialna jest nasza kole-
ERASMUS w Szwecji 12 żanka redakcyjna Ania, która w wielkiej tajemnicy zbierała
Recenzja: Christopher Nolan „Incepcja” 14 od nas materiały na przygotowywaną przez siebie, oficjalną
stronę PKN-u, by ostatecznie zaskoczyć nas wszystkich
Recenzja: David Michôd „Królestwo zwierząt” 15 stworzeniem bloga. Pozytywnie zaskoczyć, żeby była ja-
Recenzja: T.M.Rudzka „Bibliotekarki” 16 sność. Nie pozostaje nam nic innego, jak zaprosić Was pod
następujący adres: http://pkn-umk.blogspot.com.
Recenzja: Monika Brodka „Granda” 17 I gwoli wyjaśnienia – tak, MIĘDZY REGAŁAMI jest
Recenzja: Comus „First Utterance” 18 dzieckiem Prasoznawczego Koła Naukowego. Jego matką
jest PKN, ojcem PKN, ojcem chrzestnym i capo di tutti capi
Japonka w Toruniu 19 w jednej osobie – PKN, daleką ciotką z Ameryki – PKN,
kuzynem z dziesiątej wody po kisielu – PKN, a dopilnował
wszystkiego zacny pies (ogrodnika) imieniem PKN, a nie
krasnoludki (one nie mogą być za wszystko odpowiedzialne,
naprawdę! Mają przecież tyle pracy przed zbliżającymi się
Świętami…)!
Niedawno współpracę zakończyła z nami Paulina
Kwiatkowska, której chcielibyśmy tu podziękować za cały
ten czas, przez jaki mogliśmy wraz z nią pracować i bawić
się w naszym kole naukowym. Niech nigdy nie opuszcza Cię
radość i zaangażowanie, jakie wnosiłaś do PKN-u!
A że w nastrój przedświąteczny próbują nas wprowa-
dzać już od listopada, to nie będzie dziwne, gdy 21 grudnia,
na całe 3 dni przed Świętami, w imieniu całej Redakcji, złożę
Wam życzenia, aby te Święta nie były przereklamowane,
a były prawdziwie bajeczne. Zwłaszcza że Polsat nie zbojko-
tował jednak corocznej tradycji i nie zaniechał transmisji
Kevina samego w domu.
Z całkowitą powagą
Asia Edwarczyk

MIĘDZY REGAŁAMI GRUDZIEŃ 2010 (6)

Pismo Studentów Informacji Naukowej i Bibliotekoznawstwa


Adres redakcji
87-100 Toruń, ul. Gagarina 13 a
Korekta:
Milena Śliwińska
tel. 668 360 820
e-mail: pkn_umk@stud.umk.pl
http://pkn-umk.blogspot.com Skład:
Anna Urbanek
Zespół redakcyjny:
Joanna Edwarczyk, Piotr Rudera, Projekt okładki:
Małgorzata Szymczyk, Milena Śliwińska, Asia Edwarczyk
Tomasz Tarazewicz, Anna Urbanek
Opiekun koła: dr Dorota Degen Nakład: 190 egz.
NAUKA MIĘDZY REGAŁAMI

WHO ARE YOU?


E-czytelnik – próba charakterystyki odbiorcy książek elektronicznych

PIOTR RUDERA
Truizmem byłoby powiedzieć, że książka tradycyjna różni rakteryzowanie osoby, która ma kontakt w swoim życiu
się cechami fizycznymi od książki elektronicznej, ale od z książkami o określonej postaci – w tym przypadku
tego należy rozpocząć rozważania na temat odbiorców w formie drukowanej. Czytanie książek (tzn. kontakt
obu typów książek. Większość zapewne zada pytanie: w ciągu roku przynajmniej z jedną publikacją) zadeklaro-
a dlaczego właśnie od tego? A dlatego, ponieważ założy- wało w 2008 roku 38% społeczeństwa (w 2006 r. – 50%).
łem, że ich czytelnicy są grupami różnymi, aczkolwiek W badaniu tym zanotowano znaczne zróżnicowanie spo-
wewnętrznie dość silnie zhomogenizowanymi. Poza łeczne wśród czytelników. Ponadprzeciętnym poziomem
„fizycznymi” różnicami, cechą odróżniającą czytelników aktywności czytelniczej charakteryzowała się grupa nasto-
obu grup jest odmienny sposób czytania, zmieniania stron, latków i osób z wykształceniem wyższym – odpowiednio
pozyskiwania nowych książek. W związku z różnymi spo- 65% i 66%. Poziom czytelnictwa w grupie nastolatków
sobami obchodzenia się z książką tradycyjną i elektro- wynikać może z obowiązkowych lektur w szkołach,
niczną, różne są zachowania i formy korzystania z nich a w grupie osób z wykształceniem wyższym prawdopo-
przez czytelników. Poza tym odbiorcy książek tradycyj- dobnie z charakteru pracy, wymagającej wykorzystywania
nych i elektronicznych charakteryzują się odmiennymi materiałów piśmienniczych oraz z wyrobionych nawyków
oczekiwaniami względem lektury. Moim celem jest próba czytelniczych wykształconych w toku edukacji. Jak wyni-
określenia profilu odbiorcy książki elektronicznej w kon- ka z danych zebranych w badaniu – książki czytała także
tekście odbiorcy książki tradycyjnej, z założeniem wystę- większość internautów – 51% oraz – co dość oczywiste –
pujących różnic w ich obrazie. użytkowników bibliotek – 80%. Nieczytający stanowili
Materiałami umożliwiającymi dokonanie charakte- przeważającą, bo 62% część polskiego społeczeństwa.
rystyki odbiorcy książki tradycyjnej są, realizowane co- Udział odbiorców sporadycznych, którzy zadeklarowali
rocznie przez Instytut Książki i Czytelnictwa Biblioteki przeczytanie w ciągu roku nie więcej niż 6 publikacji,
Narodowej, badania czytelnictwa. Celem ich jest przede sięgał 25%. W grupie stanowiącej mniejszość – 11 %,
wszystkim określenie poziomu czytelnictwa, ale wśród znaleźli się tzw. rzeczywiści czytelnicy, wykazujący się
zagadnień podlegających badaniu są także odbiorcy ksią- większą intensywnością lektury, czytający co najmniej
żek i ich aktywność czytelnicza m.in. w poszczególnych 7 książek rocznie. Badania poziomu czytelnictwa opraco-
kategoriach wiekowych. Dzięki temu możliwe jest scha- wywane w Instytucie Książki i Czytelnictwa Biblioteki
Narodowej pokazały, że już od 2002 roku internauci sta-
nowią zbiorowość ponadprzeciętnie zainteresowaną trady-
cyjną książką. Potwierdzeniem były wyniki uzyskane
w badaniach z lat 2006 i 2008, kiedy to odpowiednio 69%
i 51% internautów deklarowało czytanie książek, podczas
gdy wśród nie korzystających z Internetu kontakt z książ-
ką miało już tylko 37% i 26% respondentów. Aktywność
czytelnicza internautów – mimo zanotowanego spadku –
utrzymuje się na ponadprzeciętnym poziomie. Pokazuje
to, że grupa rzeczywistych czytelników obejmuje osoby,
które charakteryzują się młodym wiekiem i w znacznym
stopniu związane są z nowymi technologiami, ale jedno-
cześnie korzystające z piśmiennictwa w postaci drukowa-
nej, a nie elektronicznej.
Zwolennicy książek elektronicznych mogą je odna-
leźć w wielu miejscach. Niestety nikomu nie uda się ich
znaleźć w pociągu lub w skrzynce na książki (te z akcji
Bookcrossing). Odszukuje natomiast w księgarni z elek-
tronicznymi książkami, które stają się coraz bardziej
popularne. Czytelnicy książek elektronicznych, to coraz
liczniejsza grupa odbiorców , która ma swoje wymagania
i oczekiwania. Decydują się na poszukiwanie książek
w różnych formatach, ponieważ chcą je czytać na różnych
urządzeniach – na komputerach, telefonach i na czytni-
kach książek elektronicznych. Książki elektroniczne, które
dostępne są w internetowych księgarniach, nie różnią się
poziomem i jakością od drukowanych wydań, a ich sprze-
daż stale rośnie.

MIĘDZY REGAŁAMI 3
NAUKA MIĘDZY REGAŁAMI

Profil użytkownika książek elektronicznych podle- czytelnik tych dokumentów boryka się z problemami,
ga ciągłym zmianom, z racji stosunkowo nowej formy które nie dotyczą osób czytających drukowane wersje
prezentacji treści i dynamicznie rozwijającego się rynku książek. Użytkownik książek elektronicznych w literatu-
publikacji cyfrowych, które przyczyniają się do upo- rze określany jest mianem e-czytelnika, a problemem
wszechniania ich cyfrowej wersji. Czytelnicy elektronicz- z którym musi się zmierzyć każda osoba chcąca w kom-
nych książek na przełomie roku 2004/2005 zostali podda- fortowych warunkach czytać elektroniczne dokumenty, to
ni badaniu ich oczekiwań, doświadczeń związanych z digitalizowanie książek przy użyciu różnych standardów
kupnem, użytkowaniem i postrzeganiem cyfrowych wersji kodowania zapisu. Czytniki e-książek różnią się pod
książek. Autorem i realizatorem badania był Tomasz Szo- względem możliwości odczytu niektórych dokumentów –
piński, który za cel badania określił próbę odpowiedzi na jedne umożliwiają odczyt danego formatu, w którym zapi-
pytanie kto kupuje książki elektroniczne i jak wygląda sana jest np. książka, a inne wymagają użycia innej formy
profil potencjalnego klienta. Z racji częściowej dezaktuali- zapisu. Formaty zamknięte, wymagające specjalnego
zacji wyników, przytoczę jedynie niektóre z wniosków oprogramowania powstały w celu ochrony wydawców
zaprezentowanych przez autora. Wyniki badań pokazały, książek przed nielegalnym kopiowaniem. Książki wypo-
że ponad połowa respondentów (59%) posiadała wy- sażone są w system ochrony praw autorskich (tzw. DRM,
kształcenie wyższe. Wśród odbiorców książek elektro- czyli Digital Right Management) zapewniający, że pliki
nicznych panowała opinia, że najważniejszym czynnikiem z ich treścią można otworzyć i odczytać jedynie na prze-
hamującym rozwój tych publikacji jest brak wygody zwią- znaczonym do tego, zarejestrowanym urządzeniu. Do tej
zany z niematerialną formą nośnika informacji. Respon- pory wydawcy nie zdecydowali się na stworzenie jednego
denci wskazywali także na konsekwencje transformacji wspólnego standardu. W związku z tym nigdy nie mamy
nośnika informacji z materialnego na cyfrowy i większą pewności, że książka której poszukujemy będzie dostępna
łatwość nielegalnego kopiowania książek elektronicznych. w formacie, który obsługiwany jest przez nasz czytnik.
W świadomości wielu jednostek funkcjonuje przeświad- Oczywiście poza czytnikami opisywanych książek, przy
czenie o braku konieczności płacenia za coś, co istnieje odczycie dokumentów elektronicznych taki czytelnik mo-
w wersji elektronicznej. Potwierdzeniem tych przemian że się posłużyć komputerem, dzięki któremu ma możli-
była analiza rynku książek elektronicznych dokonana wość pobrania odpowiednich aplikacji obsługujących róż-
w roku 2009 przez Pawła Zielińskiego w publikacji Niele- ne rodzaje zapisu. Czytniki książek elektronicznych stają
galne e-książki i ich recepcja w Polsce. W ocenie części się jednak coraz bardziej popularne – także w Polsce – co
respondentów – przekonanie do książek drukowanych pozwala mieć nadzieję, że już wkrótce będą na tyle po-
może wynikać z tradycji i przyzwyczajenia płacenia za wszechne, że każdy zwolennik książek w tej formie bę-
rzecz, którą można wziąć do ręki. dzie mógł dokonać zakupu zaawansowanego technolo-
Dominującą tematyką wśród kupowanych książek gicznie urządzenia do ich odczytu.
elektronicznych były – i zdaje się, że są nadal – praktycz- Książki elektroniczne są chętnie czytane głównie
ne aspekty informatyki, finansów, psychologii i osiągania z powodu niższej ceny, szybkiej transakcji zakupu i bez
sukcesu w biznesie. Można z tego wysnuć wniosek, że wychodzenia z domu, nieograniczonej dostępności – miej-
czytelnicy książek w wersji cyfrowej poszukują konkret- sce zamieszkania czytelnika nie jest istotne a nakład nigdy
nych rad dotyczących różnych aspektów życia. Książki się nie wyczerpuje. Nie dziwi zatem duża popularność
elektroniczne z beletrystyki stanowią niewielki odsetek książek elektronicznych wśród osób młodych, dla których
wśród kupowanych publikacji, co potwierdza wyżej posta- cena, czas dostawy i związana z tym wygoda mają kluczo-
wiony wniosek, że odbiorcy książek elektronicznych pre- we znaczenie. Czytelnicy książek drukowanych nie mają
ferują książki w wersji elektronicznej tylko w określonej aż tak nieograniczonego dostępu do tekstów, jak odbiorcy
tematyce. Można domniemywać, że książki beletrystyczne wersji cyfrowych. Mimo możliwości jakie daje czytelni-
kupowane są przede wszystkim w postaci tradycyjnej. kom korzystanie z książek elektronicznych, ich zwolenni-
Mimo wielu zalet korzystania z książek elektronicznych, cy nie rezygnują z książek drukowanych.
Czytelnicy książek elektronicznych
i drukowanych nie stanowią jednak całkowicie
odrębnych i jednolitych społeczności. Cechy
charakterystyczne i zwyczaje odbiorców oby-
dwu form książki częściowo przenikają się wza-
jemnie. W świetle przytoczonych wniosków
stwierdzić można, że użytkownicy książek elek-
tronicznych wywodzą się z grupy czytelników
książek drukowanych i mimo preferowania do-
stępu do publikacji w wersji cyfrowej, cały czas
korzystają z tradycyjnych nośników treści. Do-
konując rzetelnej charakterystyki czytelnika
książek elektronicznych, należy odwoływać się
do jego aktywności czytelniczej na obszarze
książek drukowanych, gdyż tylko w ten sposób
można przeprowadzić poprawną analizę nawy-
ków czytelniczych, sposobów dostępu do ksią-
żek i motywacji odbiorców książek.

4 MIĘDZY REGAŁAMI
NAUKA MIĘDZY REGAŁAMI

12 SREBRNYCH KSIĄG
Wystawa Srebrnej Biblioteki w 2010 roku
MILENA ŚLIWIŃSKA
W dniach 4–15 paź- Księgi te prezentowane są niezwykle rzadko, ostat-
dziernika 2010 roku ni raz ze specjalnych bibliotecznych pomieszczeń wyjmo-
w Muzeum Uniwer- wano je w 2005 roku, więc zobaczenie ich teraz było
syteckim można było ogromną gratką dla miłośników książki. Widok ręcznie,
oglądać wystawę pieczołowicie wykonanych ozdobień, to przeżycie niesa-
tzw. Srebrnej Biblio- mowite przeżycie, którego trzeba doświadczyć. Wrażenie
teki księcia Albrech- jednak popsuła forma eksponowania ksiąg. Postawienie za
ta Pruskiego oraz nimi luster, tak aby w odbiciu obejrzeć oprawę od tyłu,
jego drugiej żony – było pomysłem trafionym. Wszystko popsuło jednak
księżnej Anny Marii oświetlenie, które nie pozwalało na dokładne obejrzenie
Brunszwickiej. Ko- wystawionych opraw. Niestety, oglądanie ich po zmroku,
lekcja wzięła swoją tylko przy świetle lamp było bardzo trudne i mało dokład-
nazwę od kruszcu, ne. Dodatkowo wrażenie z wystawy popsuł pan z ochro-
jaki posłużył do ny, który za zwiedzającym podążał krok w krok, bardzo
oprawy bezcennych skrupulatnie śledząc każdy jego ruch (czyżby potencjalne-
księg. Ekspozycja go złodzieja?). Nawet strażnicy w Luwrze tak pilnie nie
została zorganizowa- wykonują swojej pracy, dyskretnie siedząc pod ścianą,
na w związku z inau- pozwalają zwiedzającemu czuć się komfortowo ze sztuką.
guracją roku akade- Szkoda! Ale jak wszyscy dobrze wiemy – mamy jeszcze
mickiego oraz Jubileuszem Uniwersytetu. wiele do nadrobienia jeżeli chodzi o udostępnianie i eks-
Biblioteka Albrechta liczyła pierwotnie 20 ksiąg, ponowanie zbiorów w muzeach oraz… książek
los pięciu z nich jest nieznany, natomiast po jednym eg- w bibliotekach.
zemplarzu mają Biblioteka Narodowa, Państwowe Zbiory Przy wszystkich mankamentach, nazwijmy to –
Sztuki na Wawelu i Muzeum Warmii i Mazur w Olszty- technicznych, sama wystawa warta powtórnego obejrze-
nie. Toruńska kolekcja jest ewenementem, gdyż na świe- nia. Niestety, biorąc pod uwagę częstotliwość pokazywa-
cie nie ma drugiego tak licznego zbioru książek pokrytych nia Srebrnej Biblioteki ci, którzy w tej chwili są na
w całości srebrem. Każda oprawa składa się z dwóch studiach, a nie poszli obejrzeć jej w październiku, nie
desek dębowych o grubości około 4 mm, na które nałożo- mają już na to szans w trakcie swoich studiów. Żałujcie!
no srebrne blachy o grubości od 1 do 3 mm. Srebro
umieszczono także na grzbiecie, który z oprawami połą-
czono za pomocą zawiasów. Poza blachami do desek za-
mocowane są plakiety o kształtach, w zależności od opra-
wy: trapezu, kwadratu, koła. Sama oprawa waży ponad
2 kilogramy, a razem z drukami największego formatu,
nawet ponad 5. Oprawy są bardzo starannie zdobione róż-
nymi technikami złotniczymi od grawerowania do wyku-
wania. Przedstawiano na nich sceny ze Starego i Nowego
Testamentu (druki oprawione w srebro są protestanckie)
oraz portrety fundatorów kolekcji.
Jak Srebrna Biblioteka trafiła do Torunia? Do 1942
roku była przechowywana w Królewcu, jednak zmiana sytu-
acji na froncie wschodnim zmusiła administrację do przenie-
sienia i ukrycia biblioteki na terenie Karwin. Po wojnie
ta część terytorium trafiła pod administrację polską. W pierw-
szych miesiącach po wojnie, Ministerstwo Oświaty dało
kilku bibliotekom, m.in. powołanemu Uniwersytetowi
w Toruniu, prawo zwożenia książek z terenu dawnych Prus
Wschodnich. Dr Stefan Burhardt przywiózł do Torunia
20 tys. woluminów, a wśród nich 14 srebrnych opraw. Jedną
z nich przekazano do mającego wówczas powstać muzeum
książki, którego jednak nigdy nie powołano, a egzemplarz
został włączony w zbiory Biblioteki Narodowej.
Zdjęcia pochodzą ze strony: Toruński Serwis Turystyczny,
[on-line] [2.12.2010]. Dostępny w World Wide Web:
http://www.turystyka.torun.pl/index.php?strona=366

MIĘDZY REGAŁAMI 5
NAUKA MIĘDZY REGAŁAMI

ALL YOUR MEME ARE BELONG TO US!


Słów kilka o memach internetowych.
TOMASZ TARAZEWICZ
się elementem kultury i w ten sposób – memem. Istnienie
i zachowanie memów to zaledwie hipoteza, a memetyka
wciąż jest dziedziną wiedzy pełną luk, nieprecyzyjnych
twierdzeń i podatną na krytykę. Społeczność internetowa
jednakże w ostatniej dekadzie podchwyciła tę ideę. Ter-
min internet meme wszedł do języka potocznego, zawęża-
jąc definicję do wszelkich internetowych fenomenów,
które się rozpowszechniają i w wielkim stopniu współ-
tworzą kulturę sieciową.
Surfując po sieci surfujemy zarazem po morzu
memów, ale trudno wskazać palcem konkretne przykłady.
Źródła mają w rożnych miejscach: gry komputerowe, ser-
wisy społecznościowe, 4Chan. Youtube to prawdziwa ich
wylęgarnia, zatem najlepiej na nim rozpocząć nasze po-
szukiwania. Od czego zaczniemy? Może od Dramatic
Chipmunk, czyli wiewiórki odwracającej się do kamery
Sytuacja: szukasz klipu na Youtube. Choć zazwyczaj jest w akompaniamencie dramatycznej muzyki, to chyba
trudny do znalezienia, oto jest! Z satysfakcją klikasz na wszyscy znają? Często jest wykorzystywany jako swego
link. Słyszysz typowo ejtisową perkusję i orientujesz się, rodzaju puenta. To też świetny przykład memu mutujące-
że jakimś cudem oglądasz teledysk Ricka Astleya do pio- go (ponownie, jak geny), gdyż jest wiele wersji tego kli-
senki Never Gonna Give You Up. Prawdopodobnie w pu, z różnym podkładem muzycznym etc. Sneezing Panda
tytule lub opisie filmu widnieje napis You’ve been ric- (o pandzie, która kichnęła), Star Wars Kid (nastolatek
krolled! O co tu w ogóle chodzi? Zasadniczo zwykły żart, udający rycerza Jedi w wersji extreme), Danny After Den-
zwany rickrollingiem. Polega on na podsuwaniu fałszy- tist (mały Danny osiąga wyższy stan świadomości po wi-
wych linków kierujących do tego teledysku. Rickrolling zycie u dentysty) – to zaledwie parę najpopularniejszych.
ma jednak na tyle długą tradycję i silnie utrwaloną pozy- Prawdziwym internetowym celebrytą jest Keyboard Cat,
cję w kulturze Internetu, że ewoluował z pojedynczego kot w niebieskiej koszulce przygrywający ludzkim poraż-
żartu do tzw. internetowego memu. kom w hołdzie dla tradycji wodewilu. A jeśli memy te
Mem – zabawne małe słowo, które wykluło się wydają się zbyt obce kulturowo, to są też polskie przykła-
w głowie Richarda Dawkinsa, wybitnego biologa- dy: Daj kamienia, Jestem hardkorem, Ale urwał (każdy
ewolucjonisty. Użył go po raz pierwszy w swojej książce zawiera frazę, która weszła do szerszego użycia) czy
Samolubny gen z 1976 roku. Pisząc skrótowo termin ten prawdopodobnie najpotężniejszy internetowy mem pol-
oznacza jednostkę ewolucji kultury, odpowiednik genu skiego pochodzenia, klip wyborczy Kononowicza. Cze-
przy budowie organizmów żywych. Mem to dowolna idea, pialscy mogliby powiedzieć, że „to tylko zabawne klipy,
symbol, praktyka, która powstaje w umyśle ludzkim co w nich takiego wyjątkowego?”. Otóż, po pierwsze,
i może się rozpowszechniać. Tak jak byle ja-
kie połączenie aminokwasów ACGT tworzy
gen, tak cokolwiek człowiek zrobi, może stać
się memem. Ale, ciągnąc analogię dalej, gen
musi posiadać specjalne właściwości, aby nie
tylko przetrwać, ale się rozmnażać. Memy,
aby były kopiowane i rozpowszechniane, mu-
szą być dla potencjalnych „nosicieli” atrakcyj-
ne: proste, zrozumiałe, łatwo kojarzone z kon-
tekstem. To może parę przykładów: „myj zęby
po każdym posiłku” – wszyscy to znamy,
prawda? A zatem jest to mem. „Jest godzina
czternaście po drugiej” – eee... kompletny
brak potencjału na rozpowszechnianie. Znak
stopu, podniesiony kciuk, przeczące kręcenie
głową, melodia kaczuch – zdecydowanie tak,
rysunek przedszkolaka już nie. Jednak, gdyby
rysunek ten stałby się w jakiś sposób sławny
i rozpoznawalny, a zatem i kopiowany, stałby

6 MIĘDZY REGAŁAMI
NAUKA MIĘDZY REGAŁAMI

na samolot, Węże w pociągu), jeszcze bardziej rozpo-


wszechniające oryginalny tytuł. To jednak jest przykład
bardziej przypadkowego niż celowego wykorzystania
marketingu wirusowego. Film Cloverfield (w Polsce zna-
ny jako Projekt: Monster, meh) miał specyficzną promo-
cję: zwiastuny nie podawały tytułu, a tylko datę premiery,
natomiast na MySpace zaczęły pojawiać się strony two-
rzone rzekomo przez bohaterów filmu, kreując atmosferę,
hm, zdaje się że tajemnicy i pobudzając zainteresowanie.
Podobny chwyt wykorzystano dziesięć lat wcześniej przy
promocji Blair Witch Project. Najbardziej skuteczna
w historii kampania wirusowa miała jednak miejsce
w lipcu tego roku, kiedy to Old Spice wystartował z serią
reklam The Man Your Man Could Smell Like. Zaczęło się
od spotu telewizyjnego, w którym aktor Isaiah Mustafa
rozpowszechniają się one (można na nie trafić w wielu reklamuje żel pod prysznic monologiem o tym, jak to
miejscach sieci, w różnym kontekście), a po drugie stano- „wszystko jest możliwe z mężczyzną, który pachnie jak
wią część internetowej kultury (są cytowane, parodiowa- ja”. Otoczenie i strój Mustafy zmieniają się w trakcie
ne, modyfikowane). przemowy, pełno jest wizualnych non sequitur i absurdal-
Popularną formą memów internetowych są foto- nego humoru, a wszystko to w jednym, nieprzerwanym
montaże. Weźmy taką Disaster Girl. Wszystko zaczęło się ujęciu. Reklama okazała się sensacją, w ciągu 36 godzin
od następującego zdjęcia: na pierwszym planie mamy obejrzano ją na Youtube ponad 23 mln razy, ale to nie
małą dziewczynkę spoglądającą przez ramię w kierunku wszystko. Isaiah, ciągle odgrywając tę samą postać, odpo-
obiektywu z tajemniczym uśmiechem, w tle natomiast wiedział na specjalnie stworzonym kanale na 186 komen-
pożar gaszony przez strażaków. Z czasem dziewczynka tarzy i pytań użytkowników Youtube, Facebooka, Twitte-
zaczęła się pojawiać w innych miejscach katastrof. Po- ra i innych witryn (tj. na każde z osobna, używając imion
dobnym memem jest Bert is evil! - zdjęcia jednoznacznie lub pseudonimów komentujących). Kampania zakończyła
wskazujące, że wszystkim znany Bert z Ulicy Sezamko- się wielkim sukcesem, trwając zaledwie 3 dni. Dodajmy
wej ma drugie, mroczne oblicze: widzimy go w towarzy- do tego, że sama reklama stała się częścią internetowej
stwie Hitlera, Osamy bin Ladena, Chomeiniego, a nawet kultury. Oto potęga marketingu wirusowego!
w tłumie w Dallas ’63 (co wiele tłumaczy). Dużą popular- Z oszczędności miejsca nie przedstawiałem szcze-
nością cieszą się humorystyczne fotomontaże zdjęć zro- gółowego opisu i historii większości memów. Można je
bionych celebrytom, jak Sad Keanu (Keanu Reeves siedzi poznać na takich witrynach jak knowyourmeme.com czy
na ławce i je kanapkę – zabawy w Photoshopie więcej niż encyclopediadramatica.com. A po co komukolwiek wie-
może się wydawać) czy Strutting Leo (Leonardo DiCaprio dzieć o takich głupotkach? Cóż, orientacja w memach
wesoło maszerujący na planie Incepcji, to zdjęcie jest może być przydatna w rozumieniu kultury internetowej
komiczne samo w sobie). (która coraz częściej przenika do „normalnej”, nota bene
W sieci funkcjonują też memy-koncepty, jak bar- ponad 50 memów pojawia się w teledysku Pork and Be-
dzo popularne demotywatory. Idea ta to parodia plakatów ans zespołu Weezer), może pomagać nam przy swego
motywacyjnych często używanych w dużych firmach do rodzaju nawigacji (są memy charakterystyczne dla sub-
zwiększenia morale pracowników. Istnieją też memy za- kultur czy miejsc sieciowych). Przede wszystkim jednak
projektowane jako memy, celowo stworzone tylko po to, trzeba wiedzieć, że... Never gonna give you up, never
by istnieć i się rozpowszechniać, jak The Game. Gra ta ma gonna let you down, never gonna run around and desert
trzy podstawowe zasady: 1. Każdy na świecie jest gra- you...
czem, 2. Kiedy gracz myśli o Grze, przegrywa, 3. Przegra-
na musi być oznajmiona, co najmniej jednej innej osobie.
Gra nie ma punktacji, nie ma celu, nie ma końca (choć
mówi się, że jeśli premier Wielkiej Brytanii publicznie
ogłosi swoją przegraną, Gra się skończy).
Wszyscy wiemy, że jeżeli coś istnieje, ktoś spróbu-
je na tym zarabiać. Memy nie są w tym wypadku wyjąt-
kiem. Oprócz oczywiście samych twórców memów, któ-
rzy sprzedają koszulki i inne drobiazgi, tę cechę naszego
umysłu wykorzystują spece od marketingu stosując tzw.
marketing wirusowy. Przykładem może być promocja
filmu Węże w samolocie. Do wywołania szumu wystar-
czył sam tytuł tego arcydzieła, kiedy wspomniano go na
kilku blogach i portalach. Jego humorystyczne aspekty
(no bo to przecież węże! I to w samolocie! Czego więcej
chcieć od życia?) stały się pożywką dla wyobraźni inter-
nautów, którzy zaczęli tworzyć fanowskie zwiastuny, ilu-
stracje i parodie (jak Koty w samolocie, Węże spóźnione

MIĘDZY REGAŁAMI 7
ROZMOWY MIĘDZY REGAŁAMI

LUBIŁEM ŚLĘCZEĆ W BIBLIOTECE…


Z Patrycjuszem Wyżgą rozmawia Piotr Rudera

Skąd pomysł na studiowanie Informacji Nauko- Poza PKN-em udzielałeś się w inny sposób na
wej i Bibliotekoznawstwa? studiach? Pracowałeś?

To był drugi kierunek, na którym rozpocząłem stu- Tak, ale głównie jako wolontariusz. Byłem dzienni-
dia w Toruniu. Wcześniej była filozofia. INiB zain- karzem uniwersyteckiego Radia Sfera. Prowadziłem
teresowałem się między innymi dlatego, że uznałem tam własne audycje muzyczne, codzienne pasma
ten kierunek za stosunkowo bliski mojej pasji – publicystyczne, przygotowywałem materiały repor-
dziennikarstwu. Wówczas (w roku 2003) nie było terskie, prowadziłem imprezy plenerowe (koncerty,
jeszcze na UMK kierunku stricte dziennikarskiego. juwenalia) brałem udział w nagraniach kabaretu
radiowego i w pracach zarządu stacji.

Jako współzałożyciel Prasoznawczego Koła Na-


ukowego, na podstawie informacji o aktualnej Na czym polega teraz Twoja praca i czy jesteś
działalności koła, jak oceniasz podejmowane z niej zadowolony?
przez jego członków inicjatywy?
Jestem reporterem TVN CNBC. To całodobowa biz-
Powiem szczerze – po moim wyjeździe z Torunia prze- nesowa stacja informacyjna. Codziennie przygoto-
stałem śledzić PKN. Tym bardziej ucieszyłem się, gdy wuję materiały reporterskie na bieżące tematy
kilka miesięcy temu trafiłem na ślady działalności Ko- z zakresu biznesu, gospodarki, ekonomii. Nagry-
ła. Nie ukrywam, że było dla mnie sporym zaskocze- wam wywiady, jestem też lektorem materiałów pro-
niem, że PKN wciąż działa i ma się dobrze. Ale było mocyjnych.
to z pewnością zaskoczenie bardzo miłe.

8 MIĘDZY REGAŁAMI
ROZMOWY MIĘDZY REGAŁAMI

Jak studia przygotowały Cię do pracy w tym Zazdrościsz czegoś obecnym studentom? Czy
miejscu? Twoim zdaniem coś się zmieniło, od czasów kiedy
byłeś studentem?
W bardzo niewielkim zakresie. W zawodowej pracy
dziennikarza liczy się przede wszystkim praktyka Zazdroszczę Wam wolnego czasu, którego na pew-
i doświadczenie – bardziej, niż teoretyczne studia. no macie więcej niż ja. I olbrzymiego wyboru prze-
Nauczyłem się jednak paru rzeczy, które później różnych dróg, którymi możecie podążać. Świat stoi
przydały mi się w pracy. Chodzi głównie o umiejęt- przed Wami otworem! Wciąż możecie jeszcze tak
ność wyszukiwania informacji. Przede wszystkim wiele… No i Torunia Wam zazdroszczę. Bardzo
jednak – równocześnie ze studiami – uczyłem się tęsknię za tym miastem.
zawodu w Radiu Sfera. Tam zdobyłem mnóstwo
wiedzy i umiejętności, które wykorzystuję do dziś.
Czy studiując Informację Naukową i Biblioteko-
znawstwo, wyobrażałeś sobie swoją karierę? Czy
Czy gdybyś mógł ponownie wybierać, to zdecydo- już wtedy wiązałeś swoją przyszłość z wykonywa-
wałbyś się na ten kierunek? nym obecnie zawodem? Proszę opowiedz o swo-
ich doświadczeniach zawodowych.
Raczej nie, wybrałbym chyba studia techniczne.
Obecnie studiuję zaocznie produkcję filmową i tele- Tak, już wtedy wiedziałem, że chcę się na poważnie
wizyjną w łódzkiej filmówce. Postawiłbym też na sprawdzić w dziennikarstwie. Intensywnie pracowa-
politechnikę, bo wiem, że absolwenci takich uczelni łem w Radiu Sfera, miałem już za sobą pracę w lo-
już mają – i będą mieć jeszcze bardziej – najwięk- kalnej rozgłośni z rodzinnego Grudziądza. Studiu-
sze szanse na znalezienie dobrej pracy. jąc jeszcze w Toruniu, zacząłem pracę w lokalnym
radiu warszawskim, potem trafiłem do telewizji.
Była jesień 2007 roku, startował właśnie kanał
Czy wiedza zdobyta w trakcie studiów znalazła TVN CNBC Biznes. Trafiłem tam z ulicy, wysłałem
zastosowanie w praktyce czy pozostała tylko teo- papiery i udało się.
rią? Jakie przedmioty okazały się najbardziej
przydatne i ułatwiły Twoją pracę?
Na co powinien dziś postawić student, aby wkra-
Chyba te skoncentrowane wokół zagadnień Interne- czając na rynek pracy sprostać wymogom praco-
tu. Dobrze też wspominam zajęcia z technologii dawców? Trzy rady dla studenta, który w tym
bibliograficznych. roku kończy studia i rozpoczyna poszukiwanie
pracy.

Czego nie było, a powinno znaleźć się w progra- Warto postawić na praktyki i staże. Historie moje
mie nauczania? i moich bliskich pokazują, że to świetna okazja, by
zdobyć doświadczenie, pokazać się od dobrej strony
Było, choć – moim zdaniem – za mało, o infobrokeringu. i znaleźć naprawdę wymarzoną pracę na stałe. War-
To przyszłość. No i jeszcze więcej praktyki! to postawić na języki. Dobra ich znajomość czasami
zaskakująco szeroko otwiera drzwi do kariery. War-
to pukać do wymarzonych miejsc mimo, że wydają
Co najbardziej utkwiło Tobie w pamięci z okresu się poza naszym zasięgiem. Praktyka pokazuje, że
studiów? rzeczywistość potrafi nas bardzo pozytywnie zasko-
czyć. Warto być odważnym i wierzyć w siebie.
Mili koledzy, sympatyczni wykładowcy, praktyki
w bibliotekach. Lubiłem ślęczeć w bibliotece. Bar-
dzo lubiłem atmosferę Torunia, wizyty w teatrze Dziękuję serdecznie za rozmowę i życzę Ci dalszych
Horzycy, w Naszym Kinie i na bulwarze. sukcesów.

Ja również dziękuję.
Studenckie przyjaźnie? Przetrwały próbę czasu,
czy może przekształciły się w kontakty o innym
charakterze?

Niestety, głównie z powodu mojego wyjazdu z To- Więcej o Patrycjuszu możecie przeczytać również tutaj:
runia – i to w trakcie studiów – relacje nie miały http://www.goldenline.pl/patrycjusz-wyzga
okazji dojrzeć i przekształcić się w głębsze kontak- http://www.tvncnbc.pl/5639649,patrycjusz-wyzga,ludzie.html
ty. Bardzo tego żałuję. Zdjęcie zaczerpnięto ze portalu Goldenline.pl

MIĘDZY REGAŁAMI 9
ROZWAŻANIA MIĘDZY REGAŁAMI

Listy z ostem
UMK , czyli jak to student nie może być ambitny Mi(sie) wydaje
MAŁGORZATA SZYMCZYK O lenistwie językowym i nie tylko
Każdy wie, że w dzisiejszych czasach najtrudniej o pieniądze. ASIA EDWARCZYK
Wiedzą o tym studenci, a zwłaszcza ci, którzy z przyczyn Przemieszczanie się z znienawidzonego przez humanistów
finansowych nie mogą nimi być a chcieliby rozwijać się inte- punktu A do punktu B pociągami miewa swoje, często nie-
lektualnie. Przyjrzyjmy się jak taki rozwój wygląda na Uni- dostrzegane, zalety. Długość linii kolejowej łączącej Toruń
wersytecie Mikołaj Kopernika w Toruniu. Dostajemy się na z Bydgoszczą wynosi dokładnie 51 km. I gdy np. odcinek
darmowe studia dzienne, na określonym kierunku. Jeśli nie są ten pokonujemy pociągiem relacji Kraków-Gdynia wydać
to studia międzywydziałowe, gdzie sami ustalamy sobie har- się on może prawie niewidocznym fragmentem. Na miejscu
monogram zajęć, otrzymujemy odgórnie narzucony plan. Co jesteśmy po niecałej godzinie, co dla osób, które wsiadły
jeśli dany zestaw przedmiotów nie spełnia naszych oczeki- w Krakowie jest jak mgnienie oka. Trafienie w przedziale
wań bądź chcemy rozwijać się również w innym zakresie? właśnie na takich długodystansowców sprawia, że wcale nie
Najprostszym rozwiązaniem byłoby uczestnictwo chce się wysiadać.
w dodatkowych zajęcia w ramach samokształcenia. W teorii Podróżowanie z kimś zawsze mija szybciej.
jest to możliwe, w praktyce wygląda to już inaczej. Jeżeli cała Owszem, bezproduktywne patrzenie w okno też się wtedy
rzecz tyczy się wykładów mieszących się w ramach jednego zdarza, ale gdzieś z tyłu głowy jest pewność, że on/ona sie-
wydziału, można tego dokonać, można zarejestrować się na dzi obok i w każdej chwili można skomentować na głos
zajęcia przy dużej dozie biegania i proszenia. Jednakże nie choćby to, co przed momentem za wspomnianą szybą się
dotyczy to języków. SPNJO rządzi się bowiem własnymi zobaczyło. Inaczej sprawa wygląda, gdy jedziemy sami.
prawami i choćby dziekanat nie widział żadnych zastrzeżeń Czas się dłuży, litery w książce składają się w śmieszne wy-
do ambicji studenta, chcącego podszkolić język obcy, sekre- razy, a te w zdania o dziwnej treści. W przedziale nie jeste-
tariat Studium mówi kategoryczne „nie”. Osobiście spotkała śmy sami, ale przecież to obca nam osoba. Grzecznościowe
mnie taka odmowa. Chciałam zapisać się, a raczej dołączyć „dzień dobry” i „do widzenia” powinno wystarczyć. Ale nie
do grupy przyszłych historyków, uczących się języka norwe- dla długodystansowców.
skiego. Usłyszałam, że nie przysługuje mi taki przywilej, Najpierw nawiązanie do stanu polskich kolei,
gdyż na studiach magisterskich nie posiada się żetonów, do tego, że skorzystanie z toalety jest przeżyciem na miarę
umożliwiających zapisy na lektoraty w systemie USOS. Nikt survivalu, etc. Wymiana uprzejmości typu: „Pani z Krako-
jednak nie udzielił mi żadnej informacji, jak mogłabym zdo- wa, oj zazdroszczę” kontra „Toruń przecież równie piękny”.
być takie żetony, w zamian wręczono mi formularz zgłosze- Z minuty na minutę, jeśli sami na to pozwolimy, tematy za-
niowy na kurs komercyjny języka norweskiego, prowadzony haczają o bardziej interesujące kwestie – obserwacja świata,
na uniwersytecie, kosztujący 1000 zł. Cena dość wysoka, wydarzeń w Polsce – nie tylko politycznych… Czy chociaż-
jednakże po skonsultowaniu się z rodziną, od której otrzyma- by o lenistwie językowym Polaków. Uwag dokonanych
łabym częściowe wsparcie finansowe, postanowiłam skorzy- przez językoznawcę podważyć się nie da. Jesteśmy leniwi
stać z „okazji”. Niestety kurs nie doszedł do skutku z powodu nie tylko w słowie mówionym, ale i pisanym. „Mi się wyda-
małej liczby chętnych. W takiej sytuacji postanowiłam poroz- je” na początku zdania jest podobno tak wszechobecne na
mawiać bezpośrednio z lektorką, nauczającą interesującego łamach prasy, że aż kłuje w oczy. Słuchając natomiast wypo-
mnie języka w Studium. Po przedstawieniu wersji zdarzeń wiedzi w radio czy telewizji po uszach bije: „ludzią(!)” lub
i wyrażeniu ogromnej chęci uczestnictwa w lektoracie, proś- „pójdom(!)” – jakby ktoś bawił się w specjalną zamianę
bie o umożliwienie mi udziału w zajęciach nawet bez reje- końcówek. Dodajemy do tego język młodzieży i sformuło-
stracji w systemie USOS, jako tzw. wolny słuchacz, usłysza- wania, których nie rozumiemy: „koffam(!)” (fakt, nie ma
łam jedynie, że nie istnieje taka kategoria studenta, a jeśli już przynajmniej dylematu, czy wyznanie to pisze się przez „h”
tak bardzo mi zależy mogę zapisać się na kurs w prywatnej czy „ch” – proste!), „kcem(!)” i rozkładamy bezradnie ręce.
szkole językowej, na który mnie oczywiście nie stać. Aby wyczerpać temat potrzebujemy trasy co najmniej dwa
Do tej pory zadaję sobie pytanie, gdzie wszyscy upa- razy dłuższej. Pozostawiamy wiele niedopowiedzeń i wysia-
trują problem, którego ja nie dostrzegam. Czemu komuś tak damy z pociągu.
bardzo przeszkadzałaby moja obecność na zajęciach, które Na drugi dzień natrafiam w „GW” na list do redakcji
i tak są prowadzone w ramach programu Wydziału Nauk Hi- – „Polaku, co z tą k…?”, w którego tytule „k…” bynajmniej
storycznych. Zapewne nigdy nie poznam odpowiedzi. Wiado- nie oznacza kuchni, ani tym bardziej kultury. Autor listu
me jest jedno: nie warto starać się wybijać ponad przeciętność. spędził wiele lat za granicą i po powrocie do kraju wyraża
UMK nie poszukuje ludzi, którzy chcieliby wyjść poza skost- swoje zdziwienie wulgarnością języka ojczystego. Ale to już
niały i narzucony odgórnie program nauczania, chce tylko przecież zupełnie inny, kłujący temat. Mnie się tak przy-
tych, co niezauważalnie przechodzą z jednego roku na kolej- najmniej wydaje i wcale nie kończę w pół słowa z racji na
ny, aby jak najprędzej skończyć ten etap swojej edukacji. lenistwo.

10 MIĘDZY REGAŁAMI
KULTURA MIĘDZY REGAŁAMI

(NIE)DARMOWE GRY NA PRZEGLĄDARKĘ


ASIA EDWARCZYK
Podobno w dzisiejszych czasach wym zasięgu. Za centy dokupujemy do niego paliwo,
prawdziwego przyjaciela nie a Zynga się wzbogaca. Mimo, że tych niecierpliwych jest
poznasz wcale w przysłowiowej zaledwie kilka procent, to padają tu sumy wcześniej prze-
biedzie. Wyznacznikiem tym nie ze mnie wymienione. I nie dziwi już, że uzależniony od
będzie również nagła chęć wyga- gry dwunastolatek potrafił w ciągu tygodnia wydać na nią
dania się czy wypicia z nim pi- 900 funtów.
wa. Nie. Dzisiaj prawdziwego Eksperci twierdzą, że produkt oferowany przez
przyjaciela poznasz po tym, że Zyngę to prawdziwy przewrót kopernikański w grach
pod twoją nieobecność zajmie się komputerowych. Po pierwsze są to gry nieskomplikowa-
on twoją farmą na Facebooku. ne, nie wymagające tak naprawdę żadnych umiejętności –
FarmVille, bo o niej mowa, przyciąga codziennie dzięki czemu docierają do szerszego grona odbiorców.
20 mln ludzi z całego świata. Co sprawia, że jest ona tak Technologicznie natomiast są wręcz cofaniem się w cza-
popularna? W dużym uproszczeniu (chociaż nie wiem czy sie – ich grafika przypomina tę z lat 90. Po drugie zmienił
można upraszczać już i tak proste) – gra polega na prowa- się profil samych odbiorców. Internetowi gracze to już nie
dzeniu własnej farmy. Siejemy, sadzimy, podlewamy, „młodzieńcy studiujący w zaciemnionych pokojach strate-
nawozimy, usuwamy chwasty, zbieramy plony i hoduje- gie dla World of Warcraft”. Stali się nimi pracownicy
my zwierzęta. Im więcej, im szybciej, tym lepiej. Za ze- biurowi, matki zajmujące się domem, dzieci jak
brane plony i wyhodowane zwierzęta otrzymujemy wirtu- i dziadkowie. Zainteresowanie jest ogromne. Na tyle
alną walutę i co najważniejsze – przechodzimy na wyższy ogromne, że niektórzy pracodawcy zabraniają logowania
poziom. Na wyższym poziomie – nowe atrakcje, nowe się na FB w godzinach pracy.
odmiany roślin, nowe zwierzęta. Jak na grę przystało – Pojawia się jeszcze jeden problem. Nazwijmy go:
jakiś element rywalizacji pojawić się przecież musi. Im problemem z przymrużeniem oka. Otóż zasiewa jeden
więcej czasu spędzamy on-line, zalogowani w grze, tym z drugim tę marchewkę, a potem myśli, że ona naprawdę
szybciej na wyższe poziomy wtajemniczenia przechodzi- wyrośnie w trzy minuty.
my. Logiczne.

Lekko, łatwo i przyjemnie, prawda? I za darmo! o, nie Tekst jest luźną refleksją po przeczytaniu artykułu
wykrzykujmy tego jednak przedwcześnie Tomasza Grynkiewicza – „Król internetowych świ-
niopasów” (Gazeta Wyborcza 2010, nr 208.7026,
Na pierwszy rzut oka, nie licząc opłaty za prąd, jaki po- s. 34–35).Wszelkie dane liczbowe zostały zaczerp-
biera nasz komputer czy laptop, gdy jesteśmy w trakcie nięte również z tego artykułu.
zbierania marchewki, posiadanie wirtualnej farmy rzeczy-
wiście nic nas nie kosztuje.
Znakiem firmowym FarmVille
jest Zynga. Właścicielem Zyngi – Mark
Pincus. Przychody spółki Zynga szacuje
się na 500–600 mln dolarów. Przychody
z darmowych, jeszcze raz to podkreślmy,
gier na przeglądarkę.

Gdzie zatem tkwi haczyk?

Otóż człowiek z natury jest niecierpliwy,


chciałby nie tylko lekko, łatwo i przy-
jemnie, ale i szybko! Gdy zależy nam na
lepszych wynikach w grze i gdy nie mo-
żemy wytrzymać z ciekawości, czy na
poziomie 48 będziemy hodować strusie
czy łosie, to z pomocą przychodzi nam
mamona. Tak. Wirtualne monety może-
my sobie kupić/dokupić za prawdziwe
pieniądze. Na przykład 7,5 tysiąca monet
kosztuje ok. 5 dolarów. Dzięki temu np.
różowy traktor jest w naszym finanso-

MIĘDZY REGAŁAMI 11
KULTURA MIĘDZY REGAŁAMI

SVENSKA ÄVENTYR
czyli ERASMUS w Szwecji
MAŁGORZATA SZYMCZYK
Erasmus jest programem dla uczelni, ich studentów i pra- należy wspomnieć o zaliczeniach przedmiotów. Głównie
cowników. Wspiera międzynarodową współpracę szkół odbywa się to poprzez pracę pisemną, którą wykonuje się
wyższych, umożliwia wyjazdy studentów za granicę na w domu i przesyła bezpośrednio do nauczyciela. Dostaje
część studiów i praktykę, promuje mobilność pracowni- się temat, liczbę słów i najczęściej tydzień na zrobienie
ków uczelni, stwarza uczelniom liczne możliwości udzia- zadania. Nie jest to zatem bardzo skomplikowane, ale pod
łu w projektach wraz z partnerami zagranicznymi. Polska warunkiem, że uczestniczyło się w zajęciach i czytało na
bierze udział w programie Erasmus od roku 1998/99. bieżąco materiał przygotowujący do zajęć, na którego
Po krótkiej teorii, wprowadzającej nas nieco ilość zdecydowanie można było narzekać. W między cza-
w istotę programu skupmy się na tym, jak wygląda życie sie pisze się także sporo referatów, które jednak nie są
polskiego Erasmusa w Szwecji. Przykładowy dzień lub oceniane, ale ich brak może spowodować niezaliczenie
dwa, które w Skandynawii należy rozpatrywać odrębnie przedmiotu nawet, jeśli nasz finalny esej byłby lepszy niż
w dwóch porach roku: zimie i na wiosnę. Kiedy weźmie- nie jedna rozprawa doktorska.
my pod uwagę tę pierwszą porę trzeba pamiętać, że każdy Skoro wiemy jak to wszystko wygląda na uczelni,
element normalnej egzystencji dzieje się w ciemnościach: to teraz przejdźmy do tego, co dzieję się poza murami
na zajęcia wychodzi się, kiedy jest ciemno; wraca się, Alma mater. Wiadomo, że student po to jest studentem,
kiedy jest ciemno i cokolwiek nie chciałoby się robić bę- żeby się bawić, jednakże zabawa w Szwecji ma znacznie
dzie zawsze ciemno i zimno. Wiosną zaś poranki są jasne, inny wymiar niż w Polsce. Po pierwsze częściowa prohi-
a słońce wstaje niezwykle wcześnie zwłaszcza dla studen- bicja i związane z nią ceny alkoholi, a także konieczność
tów, którzy nie liczą się z czasem przysłowiowej wieczo- udania się do odpowiednich sklepów w odpowiednich
rynki, wyznaczającej godzinę snu. godzinach sprawia, że Szwedzi, jako synonim dobrej za-
Po pierwsze, zajęcia - jak na każdej uczelni student bawy nie używają słowa „popijawa”. Jeśli już się pije to
musi się na nie zarejestrować. Jednakże, choć Szwecja jest niedużo. Niedużo im także potrzeba. Zatem jak się bawią
krajem wysoko rozwiniętym, nie można tego uczynić studenci w Szwecji, a zwłaszcza ci, którzy przybyli tam
przez Internet. Każdy blok programowy ma swoich przed- z Polski? Na porządku dziennym są spotkania w akademi-
stawicieli i odpowiednie biura, gdzie należy się udać kach. Najpierw idziemy do kogoś między godziną siódmą
w określonym dniu i godzinie. Następnie trzeba wziąć a ósmą, czyli dość wcześnie, aby się czegoś napić
numerek i stanąć w kolejce. Wszędzie w Szwecji stoi się (alkohol zawsze przynosimy sami i sami go pijemy), póź-
w kolejkach. Czyżby Szwedzi, którzy nie doświadczyli niej zaś udajemy się na dyskotekę około godziny dziewią-
ustroju socjalistycznego, postanowili kultywować jego tej, czyli tzw. happy hours (wtedy za wstęp płaci się
namiastkę po dzień dzisiejszy? Na to pytanie nie umiano znacznie mniej). Całość zabawy i tak trwa jedynie do
mi odpowiedzieć. Po prostu tak jest i kropka. Niemniej 1 lub 2 nad ranem, gdyż tak zamykane są wszelkie kluby.
jednak, kiedy już zapisaliśmy się na zajęcia to należy na Nieraz taka zabawa musi się skończyć po północy, gdyż
nie podążyć, ale tutaj trzeba być ostrożnym. Szwedzi nie trzeba zdążyć na ostatnie metro, które odjeżdża o godzinie
mają stałego planu zajęć. Zmienia się zarówno dzień, jak pierwszej. Szwedzi jednak nie narzekają na brak przyjem-
i godzina w każdym tygodniu. W tym kraju IOS święciłby ności. Niezwykle popularne jest organizowanie spotkań
triumfy, gdyż połączenie zajęć z różnych fakultetów jest czy też „obiadów” (w czasie naszej kolacji), gdzie każdy
zadaniem arcytrudnym. Trzeba tutaj podkreślić, że to stu- albo coś przynosi albo wszystko przygotowywane jest
dent sam wybiera zajęcia, nie ma ich odgórnie narzuco- wspólnie. Alkohol na takie spotkania każdy przynosi so-
nych i co ciekawe nie może mieć ich za dużo, żeby dał bie sam. Kiedy ogląda się film ze znajomymi, a ktoś aku-
sobie z nimi radę. O czym dowiedziałam się od mojego rat otworzył sobie paczkę ciastek, nie jest w złym tonie
koordynatora, kiedy wybrałam 3 zajęcia zaczynające się zjedzenie jej samemu. To jednak nie wszystko, ważnym
w tym samym semestrze. zwyczajem jest Fika, czyli przerwa na kawę. Nie ma ona
To jednak nie koniec szwedzkich innowacji. Kiedy określonego czasu. Można mieć Fikę o każdej godzinie
już udamy się na zajęcia, na których o dziwo, jak u nas i w każdym miejscu. Po to, aby się odprężyć w czasie
widnieje lista obecności, przechodzimy do kwestii pod- pracy, aby spotkać się ze znajomymi czy po prostu, aby
ręczników. Każdy polski student po książkę najpierw uda- napić mocnej kawy. Ma ona jednak swoje ujemne strony.
je się do biblioteki, Szwed zaś do księgarni, gdzie prze- Gdy mamy jakiś problem, który chcemy rozwiązać, po-
ciętny koszt jednej pozycji wynosi 100 zł. Zgodnie z ide- rozmawiać z kimś w biurze czy załatwić jakąś sprawę na
ologią mojego kierunku udałam się zatem do skarbnicy uniwersytecie możemy zostać odesłani z kwitkiem, bo
wiedzy uniwersyteckiej - Stockholms Universitet Biblio- akurat niezbędna nam osoba ma przerwę na kawę.
tek. Gdzie zamówione książki odbiera się z półki z infor- W Sztokholmie nie można narzekać na nudę. Jak to
macją z naszym nazwiskiem, samemu oddaje kładąc je na w stolicy zawsze coś się dzieje: koncerty, stand up come-
taśmę i samemu przedłuża, wykorzystując maszynę dy, różnego rodzaju kulturowe imprezy, liczne muzea,
z czytnikiem. Bibliotekarza zaś można oglądać jedynie galerie, wyspy do zwiedzania, ogrody i jeszcze o wiele
w dziale informacji. Na koniec zmagań uniwersyteckich, wiele więcej. Niektóre wydarzenia i wstępy mogą być za
12 MIĘDZY REGAŁAMI
KULTURA MIĘDZY REGAŁAMI

darmo, jak wielkie przygotowania do ślubu księżniczki czy się jakimś rezultatem. Zdarzały się bardzo niemiłe sytu-
Victorii połączone z przeróżnymi, wystawami rekonstruk- ację, jak zagubienie moich dokumentów, które miałam ode-
cją domu mieszkalnego przyszłych nowożeńców stworzo- słać do Polski, aby nie uznali, że nagle przestałam być stu-
nego przez IKEĘ czy idealnego lotniska Arlanda, a wszyt- dentką. Pewnego słonecznego dnia, których w Szwecji nie
ko to otoczone aurą miłości pod nazwą Stockholm Love. ma za wiele, kiedy okazało się, że mój koordynator nie
W Sztokholmie zatem nie można się nudzić, aczkolwiek przyszedł na umówione spotkanie, otrzymałam od niego
często potrzebne są spore zasoby finansowe. e-mail z przeprosinami i z tłumaczeniem, że był tak ładny
Wspomnijmy zatem o wydatkach takiego Erasmu- dzień, że on po prostu nie przyszedł do pracy. Idźmy jednak
sa. Życie polskiego studenta w Szwecji nie jest tak różo- dalej. Problemy z ogrzewaniem w pokoju, co teoretycznie
we, kiedy pod uwagę weźmiemy finanse. Taniej jest udać było związane z ochroną środowiska. W pokoju nie mogło
się do H&M (sklepu, którego prawdziwi Szwedzi nie od- być więcej niż około 15 stopni i co gorsza nie było, choć na
wiedzają, gdyż jest to sklep o niskim standardzie) i kupić zewnątrz panował trzaskający mróz -28 stopni Celsjusza
parę spodni niż udać się do supermarketu po żywność. i nic nie dało się na to poradzić. Co niestety u polskiej stu-
Kupować zaś należy to, co najtańsze i w sklepach gdzie dentki, przyzwyczajonej do pięciostopniowej skali grzew-
najtaniej, czyli w Lidlu, gdzie szanujący się Szwed nie czej, wywoływało liczne przeziębienia. Tu można zatem
chodzi. Podobnie nie kupuje najtańszych produktów, wspomnieć o służbie zdrowia. Chorowanie jest niezwykle
a czasem i takich, o których wie, że firma wykorzystuje drogą przypadłością, gdyż za wszytko się płaci. Na szczę-
swoich pracowników, jak np. koncern CocaColi. Jednakże ście bycie studentem ma swoje przywileje i do lekarza
jeść trzeba, więc nie ma co się nad tym roztkliwiać. Sku- pierwszego kontaktu można udać się na uniwersytet, ale
pić należy się na tym, co jeszcze trzeba zrobić i za co za- można chorować tylko dwa dni w tygodniu, bo tylko tak
płacić, a co wysysa nasze konto bankowe na samym po- przyjmuje pan doktor bądź pani psycholog, jeśli porada
czątku. Komunikacja miejska - świetnie zorganizowana: lekarza pierwszego kontaktu już nie jest wystarczająca. Co
metro, autobusy, tramwaje, pociągi, ale koszt biletu jednak ciekawe pierwsze pytanie zawsze brzmi: Czy
w jedną stronę wynosi około 15 zł. Cena wołająca o po- w twoim życiu jest teraz stresujący okres? Student bowiem
mstę do nieba. Gdzie są zniżki dla biednego studenta? nie może żyć w stresie, a jak żyje to pewnie dlatego jest
Otóż są, jeśli kupujemy bilet na okres 4 lub 5 miesięcy. chory. Zatem jak już lekarz uzna, że jest to zwyczajne prze-
Wtedy otrzymujemy znaczny upust, ale jak obliczymy, że ziębienie, spowodowane brakiem odpowiedniego ogrzewa-
i tak jednorazowy koszt wyniesie ponad 1000 zł, zaczyna- nia, otrzymujemy poradę i leki. Jeśli nie jest się umierają-
my zastanawiać się po co wybraliśmy tak drogi kraj. Na- cym, nie ma mowy o antybiotyku (umierający nie idzie do
stępny wydatek to unia studencka. Skoro jesteś studentem lekarza uniwersyteckiego), jeśli coś zostanie przepisane, ale
musisz za to zapłacić tym razem tylko 40 zł. Ale idźmy lek jest na tzw. receptę, której w Szwecji się nie praktykuje,
dalej. W moim przypadku niezbędny był zakup materaca, pan doktor dzwoni do wskazanej przez pacjenta apteki
gdyż to, co zastałam w pokoju nie nadawało się już prawie i tam już lek na niego czeka.
do niczego, zatem dodajemy kolejne 150-200 zł. Zakup I tak można by zamknąć krótki opis życia Erasmusa
podręczników do języka angielskiego, których niestety nie w Szwecji. Oczywiście nie jest to wszystko, lecz
można było znaleźć w bibliotece, to następne 150 zł o wszystkim nie da się napisać. Wymieniłam wiele nega-
(udało mi się zamówić je w Polsce i zostały mi one prze- tywnych aspektów, o których każdy powinien wiedzieć,
słane, co razem wyniosło o połowę taniej niż zakup na jednakże nie oznacza to, że mój stosunek do Szwecji
miejscu). Po dodaniu wychodzi niebotyczna suma wydana i całego mojego pobytu jest tak samo pejoratywny. Wyjazd
w pierwszych dwóch tygodniach pobytu. Z własnych jak i sama Szwecja był najpiękniejszym doświadczeniem
oszczędności, gdyż wszytko, co otrzymałam od UE i Uni- w moim życiu. Mimo kilku niedogodności nie zamieniła-
wersytetu poszło na opłatę akademika, a raczej pokoju bym tego czasu na żaden inny. Żałuję, że Erasmusem można
z łazienką, gdyż w naszym mniemaniu akademik inaczej być tylko raz. Zwłaszcza, że teraz nasz instytut ma połącze-
się kojarzy. Przestrzeń była tak duża, że zapewne u nas nie z uniwersytetem w Umei. Gdzie studiuje się Bibliome-
przerobiono by ten pokój z jednoosobowego na trzyosobo- trię i Infometrię, czyli coś, co zagwarantowałoby zaliczenia
wy. Pojedynczy pokój z łazienką to standard stolicy. Obo- przedmiotów także i w Polsce. Chcąc wyjechać do kraju,
wiązkiem jest także zapewnienie nieodpłatnej pralni. Czy- gdzie posługują się językiem angielskim na jednym z wyż-
li luksus za duże pieniądze, znacznie jednak zaniedbany szych poziomów, wyjechałam z ramienia Wydziału Nauk
i niezwykle brudny, co nie pasuje do schludnego obrazu Historycznych, mając studiować historię. Wiązało się to
Szwecji. z licznymi problemami po powrocie, gdyż należało zaliczyć
Co jeszcze mogło zakłócić sielankowy żywot stu- wszystkie te przedmioty, w których nie uczestniczyłam,
denta? Problemy, które choć wówczas uznałam za poważ- bądź przełożyć je na kolejny rok. I może wszystko potoczy-
ne, po powrocie do kraju, okazało się drobiazgami, a praw- łoby się dobrze albo chociaż znośnie, w końcu sama to sobie
dziwe kłopoty były dopiero przede mną. Uniwersytet wybrałam, gdyby nie zmiana programowa wprowadzająca
w Sztokholmie rządzi się podobnymi prawami jak każdy chaos i uniemożliwiająca mi zaliczanie zajęć z tego seme-
polski uniwersytet, czyli panuje tam bałagan nie do ogarnię- stru, który spędziłam w Szwecji. Jednakże jest to już historia
cia. Nikt nigdy nic nie wie, a jedna jednostka odsyła cię do na inny artykuł. Może wydawać się, że skoro wyjazd wiąże
kolejnej. Na szczęście, choć uniwersytet sztokholmski jest się z tak wieloma problemami to - po co w ogóle ruszać się
przeogromny, wszystkie wydziały i instytuty znajdują się z domu. Jednakże każdy, kto ruszy się z domu i po powrocie
w tym samym gmachu. Należy tylko zmieniać blok z A na z takiej chociażby półrocznej wymiany przeczyta ten tekst
F lub na odwrót, przebywając niezliczoną liczbę korytarzy, jeszcze raz, zrozumie, co autor miał na myśli. Tej przygody
trochę biegania i jeżdżenia windą, ale wysiłek zawsze koń- nie da się bowiem opisać, trzeba ją przeżyć!

MIĘDZY REGAŁAMI 13
KULTURA MIĘDZY REGAŁAMI

SŁÓW KILKA O SŁOWACH NIEISTNIEJĄCYCH W JĘZYKU POLSKIM,


ASIA EDWARCZYK czyli o Incepcji Christophera Nolana
gatunek: heist film - Jeśli można wykraść idee z czyjegoś umysłu, dlaczego
przykładowe tytuły z tego gatunku: Ocean’s Eleven (Twelfe nie da się podłożyć innej?
i Therteen także), Przekręt, Złap mnie, jeśli potrafisz, etc. - Niech podłożę pomysł w twojej głowie. Powiem: "Nie
słowa kluczowe: grupa ludzi, stworzenie planu, burza mó- myśl o słoniach". O czym myślisz?
zgów, napad, kradzież, akcja, ucieczka, łup - O słoniach.
- Ale to nie jest twój pomysł. Wiesz, że to ja go poddałem.
Wydawać by się mogło, że z powyższych składników Umysł zawsze może wyśledzić źródło idei.
Incepcja, jako że należy do gatunku, powinna być mie- Tyle o samej fabule.
szanką wybuchową a lá strzelanina-męskie kino, która Nie ukrywam, że Incepcja zrobiła na mnie duże
robi wiele hałasu i… nic poza tym. Mylnie mogłoby się wrażenie. Powiem więcej – od czasów Matrixa żaden
wydawać. Christopher Nolan bowiem, po średnim moim z filmów „futurystycznych” nie zrobił na mnie aż takiego
skromnym zdaniem Mrocznym rycerzu, zaproponował wrażenia. Oparcie całej fabuły na śnie było niezwykle
widzom zabawę z najwyższej półki. intrygującym posunięciem. W pewnym momencie zaczę-
W bliżej nieokreślonej przestrzeni czasowej przed- łam się zastanawiać czy to jeszcze sen czy już rzeczywi-
stawia nam Doma Cobb’a – eksperta od ekstrakcji. Eks- stość? W kontekście filmu, zwyczajowe „uszczypnij
trakcji informacji z ludzkich snów najściślej i najogólniej mnie”, w tym momencie może nie wystarczyć.
rzecz biorąc, bo w czasach, w których toczy się akcja fil- Nolan jak na tacy podaje nam oczywistości: nig-
mu, sen stanowi jedno z najcenniejszych źródeł informa- dy nie pamiętamy początku naszego snu, zawsze pojawia-
cji. Ludzie szkolą się w technikach obronnych przed my się w środku całej akcji. Co więcej – sny wydają się
wdzieraniem się w ich, jakże intymną, sferę przez takich prawdziwe, dopóki w nich przebywamy. Dopiero gdy się
osobników jak Cobb. budzimy, zdajemy sobie sprawę, co było w nich dziwne-
Na samym wejściu w czyjś sen się jednak nie go. Wszystko to wiemy, prawda? Ale co ciekawe, gdy
kończy. Nolan posuwa się o krok dalej. Pada słowo w filmie padają te sformułowania, to mimo wszystko je-
incepcja, które znaczy nie mniej, nie więcej tyle, co: za- steśmy zaskoczeni i myślimy „kurcze, rzeczywiście tak
szczepienie idei w czyimś śnie. Właśnie o tytułową jest”. I jest to w pewnym sensie dla nas odkrywcze.
Incepcję rzecz się cała rozchodzi. Agent Cobb dostaje Pikanterii dodaje fakt, że wykorzystujemy tylko drobną
propozycję nie do odrzucenia – w zamian za zaszczepie- część możliwości naszego umysłu. Oczywiście gdy nie
nie myśli w śnie syna bardzo bogatego przedsiębiorcy śpimy, bo gdy śpimy możemy dokonać praktycznie
stanie się wolnym człowiekiem (jest ścigany za domnie- wszystkiego. A i mamy na to czas, bo pięć minut w rze-
mane zabójstwo swojej żony, co wiąże się z zakazem czywistym świecie równa się godzinie we śnie.
powrotu do kraju i kontaktem z dziećmi). Zadanie to Nie byłabym sobą, gdybym pisząc o Incecpcji,
zleca mu nie kto inny jak szef konkurencyjnego przedsię- nie wspomniałabym o muzyce. Jeśli pójdę od tyłu
biorstwa. Cobb zbiera więc zespół, który pomoże mu i w ramach wyliczanki, wymienię: Rain Man, Król Lew,
wykonać niewykonalne. Gladiator, Piraci z Karaibów, to imię i nazwisko Hans
Czy akcja Zimmer będzie tylko kropką w tej wyliczance. Świetna,
zakończy się adekwatna, przeszywająca, nastrajająca. A utwór numer
sukcesem – 12 – Time, to mistrzostwo w swojej kategorii.
musicie ocenić W ramach ciekawostki dodam jeszcze, i padną tu
sami. Mogła- znowu obce słowa, że Firma Reality Jockey przygotowuje
bym w swojej we współpracy z Christopherem Nolanem i Hansem Zim-
perfidności merem aplikację opartą na ścieżce dźwiękowej z Incepcji.
napisać po W zależności od tego, gdzie się będziemy znajdować i co
prostu „tak” będziemy robić, program będzie nam puszczał odpowied-
lub „nie”. Mo- nie fragmenty muzyczne. Za dobór dźwięków odpowiadać
głabym, gdyby będą filtry, zwane „snami”. Są sny, które mogą być grane
było to proste, tylko raz w miesiącu podczas pełni księżyca, albo kiedy
jednoznaczne. jest brzydka pogoda, bądź gdy ktoś podróżuje z prędko-
Zakończenie ścią 120 mil na godzinę – twierdzą twórcy aplikacji.
filmu jest nie- Niezależnie czy ze względu na muzykę, czy ze
stety dla mnie względu na obsadę (o której z mojej strony cicho-sza) czy
zagadką, więc chociażby ze względu na efekty specjalne, Incepcji pod-
zrobić tego nie dać się warto.
mogę. Przyto-
czę jedynie Cytat za: Łukasz Muszyński, Muzyka z Incepcji podstawą futury-
stycznej aplikacji [online]. Dostępny w World Wide Web:
fragment dia-
http://www.filmweb.pl/news/Muzyka+z+%22Incepcji%
logu, który 22+podstaw%C4%85+futurystycznej+aplikacji-67044
pada w filmie: [dostęp 15 listopada 2010]

14 MIĘDZY REGAŁAMI
KULTURA MIĘDZY REGAŁAMI

KRÓLESTWO ZWIERZĄT
TOMASZ TARAZEWICZ reż. David Michôd
W obecnych czasach coraz trudniej nakręcić oryginalny ście do miłości
film o przestępczości zorganizowanej, zwłaszcza po rodzicielskiej
Rodzinie Soprano i Prawie ulicy, które w dużym stopniu zdaje się niepo-
wyczerpały temat. Czy można coś jeszcze powiedzieć, co kojąco przekra-
nie zostało już powiedziane? Odpowiedź twierdząca po- czać dopusz-
chodzi z Australii. Pierwszy film Davida Michôda Króle- czalne normy.
stwo zwierząt debiutował na festiwalu Sundance i zgarnął Na uwa-
nagrodę jury, nie bez powodu. gę zasługuje
Młody Joshua Cody, po śmierci matki narkomanki, styl Michôda.
zamieszkuje w Melbourne wraz z babką i jej gromadką W każdej scenie
synów. To nie jest wesoła rodzinka rodem z sitcomów, ujawnia się ab-
a przestępczy klan – napady, narkotyki, te rzeczy. Co cie- solutne opano-
kawe, szczegóły ich działalności nie są nam przedstawio- wanie i kom-
ne, i szczerze mówiąc, nieistotne. Osią fabuły jest bez- pletna kontrola
względna wojna między rodem Codych a policją. Siły nad tym, co
porządkowe już dawno straciły cierpliwość i zabijają robi. Pokazane
podejrzanych pod byle pretekstem – wolą to od długich jest dokładnie
procedur prawnych kończących się zwolnieniem warun- to, co mamy
kowym. Joshua jest niemal od początku pod ogromną widzieć. Akty
presją – pozostać lojalnym rodzinie czy zostać informato- przemocy są
rem i skorzystać z rządowej ochrony. Sprzymierzając się nagłe i w żaden
z jedną grupą, staje się na celowniku drugiej. To zawiąza- sposób nie są celebrowane. W żadnym momencie filmu
nie akcji może wydawać się banalne, ale gwarantuję, że nie mamy do czynienia z patosem, nawet sceny pogrzebu
fabule daleko do bycia przewidywalną. sprowadzono do minimum. Pomimo tego chłodnego po-
dejścia atmosfera filmu jest ciężka, pod koniec wręcz
przygniatająca.
Ojciec chrzestny był w dużym stopniu studium
patriarchatu, w którym ceniono najwyżej honor i lojal-
ność, wartości tradycyjnie kojarzone z mężczyznami.
W Królestwie zwierząt to podejście zostaje skonfrontowa-
ne z porządkiem alternatywnym, stąd rola Janine. Idea
matczynej miłości zostaje przez nią wypaczona i wymaga
nie mniejszej dozy bezwzględności i wyrachowania niż od
amerykańskich mafiosów. Ci, którzy widzieli zeszłorocz-
ny Madeo Bonga Joon-ho mogą wychwycić znajomą nu-
tę.
Na koniec mamy sporo dawkę znanego z Prawa
ulicy fatalizmu. Lawirując pomiędzy policją a przestępca-
W takich filmach zazwyczaj obiektem zaintereso- mi, w każdej z tych grup zauważamy zmęczenie i poczu-
wania są, mniejsi lub więksi, ale gracze. Królestwo zwie- cie beznadziejności. Trupy zasypujące ulice nie przybliża-
rząt przedstawia nam punkt widzenia zwykłego pionka, ją do końca tej wojny. Sukcesy są tylko pozorne i tymcza-
najsłabszego ze słabszych, wplątanego w sytuację poza sowe, a ostatecznego zwycięzcy nie będzie, gdyż być nie
jego kontrolą. J. sprawia pozory niezbyt rozgarniętego, może.
odzywa się rzadko, przez większość czasu nie robi prawie
nic, a jeśli już, to polega to na wykonywaniu poleceń. Ten
nietypowy wybór protagonisty ma swój cel, który, tak
samo jak sam tytuł, staje się jasny w trakcie filmu.
Poznajemy też resztę rodziny. Nie są to typy niere-
alistycznie ekscentryczne, a ludzie, których można spo-
tkać w tego typu organizacjach. Przykładowo Baz - jest
liderem grupy, opanowanym i charyzmatycznym. „Pope”
początkowo wydaje się niegroźny, dopóki nie da o sobie
znać jego skrywana agresja i paranoja, wypływające na
wierzch po odstawieniu leków. I jeszcze matrona rodu
Janine. Z początku miła pani, ale wraz z rozwojem akcji
coraz wyraźniej widać władzę, którą posiada, a jej podej-

MIĘDZY REGAŁAMI 15
KULTURA MIĘDZY REGAŁAMI

KRZYWYM OKIEM O BIBLIOTEKARKACH


ANNA URBANEK
Bibliotekarze – a zwłaszcza bibliotekarki – jako grupa oczywiście podkreśla jej oryginalność i inteligencję (to
społeczna są chyba najbardziej skrzywdzonymi w pol- literackie nawiązanie!). Osoba dojrzała, dystyngowana,
skich (i nie tylko) mediach. Wiadomo: jesteśmy nudni, miłośniczka Daphne du Maurier, odrobinę snobistyczna
płacą nam za układanie książek na półkach, spędzamy (aczkolwiek w rozsądnych granicach, nie chcemy przecież
czas na obgadywaniu siebie nawzajem, piciu herbaty zepsuć obrazu głównej i niemal jedynej protagonistki!),
i, okazjonalnie, podawaniu lektur. W dodatku wszystkie kulturalna, oczytana, z chęcią do pracy i zamiłowaniem do
bibliotekarki są smętnymi, spokojnymi, niewadzącymi porządku, ambitna, zgrabna i powabna. Tak, wszystko
nikomu szarymi myszami w paskudnych okularach, wy- naraz, a to i tak nawet nie połowa jej zalet. Ów awatar
tartej spódnicy za kolana i zasłaniającym wszystko swe- Mary Sue1 postanawia wykorzystać swe talenta i podjąć
trze w nieokreślonym kolorze. Wszyscy o tym wiedzą. pracę w bibliotece, co udaje jej się po niespełna roku od-
Nie dziś jednak, moi drodzy! Dziś przyjrzymy się syłania jej przez dyrekcję miejscowej książnicy.
bowiem książce, która ten obraz wywróci całkowicie! Jak I tu zaczyna się cała zabawa. W filii nr 32, gdzie
zapowiada wydawca, jest rewelacyjna! Rewolucyjna! z radością kroki kieruje Żywia, możemy znaleźć całą ga-
Przewrót kopernikański to przy niej przedszkolna zabawa. lerię bibliotekarskich... Indywidualności? Indywiduów?
Przygotujcie się: oto nadchodzą Bibliotekarki Teresy Mo- Nie będę się tu zapuszczać na grząski grunt opisu po-
niki Rudzkiej. Oj, będzie się działo... szczególnych osób – mamy tam zarówno stażystki niezna-
Na początek: kilka słów od wydawcy. Elegancka jące podstaw ortografii (opowieść o tym, jak jedna z nich
Żywia, zapracowana Halinka, pedantyczna Marta, życzli- napisała „charmonogram” przewija się wystarczająco
wa pani Stenia, Agata i Kasia zawsze w potrzebie finanso- wiele razy, by zapewnić autorce dodatkowe trzy, może
wej, towarzyskie układy i przepychanki, a nawet... duch. nawet cztery strony tekstu), kierowniczkę biblioteki, która
Pierwsza na polskim rynku książka o bibliotekarskich nie potrafi obsługiwać komputera, sprzątaczkę, która ście-
realiach. Szczera do bólu. Zaintrygowani? To do boju, ra podłogę ręcznikiem... Do tego, w gratisie, pani Rudzka
zanurzmy się w świat owej szczerej do bólu opowieści dodaje nam mafię, przemoc domową, duchy, kopanie doł-
o świecie, który tak bardzo jest nam bliski. ków, równanie wszystkich do dołu, niszczenie psychiczne
Żywia, główna bohaterka. O imieniu tak rzadkim tych ambitniejszych i bardziej pracowitych, moczenie nóg
i wymyślnym, że nawet Word nie ma go w słowniku, co w misce na zapleczu, złośliwe plotki, szantaże, przepy-
chanki na najwyższym szczeblu i wypisy z księgi skarg
i zażaleń (konia bez rzędu temu, kto używał jej w przecią-
gu ostatnich dziesięciu lat!).
Niestety, w całym tym barwnym korowodzie za-
brakło miejsca dla dwóch istotnych, moim skromnym
zdaniem, spraw – fabuły i sensu. Autorka wyszła chyba
z założenia, że zbiór przemyśleń, listów i wpisów w pa-
miętniku kolejnych bohaterów (tak! Mamy tu bowiem
zmiennego narratora i ożywcze spojrzenie na temat z kil-
kunastu punktów widzenia! Szkoda tylko, że stylistycznie
marniutko...) wystarczy, by zapewnić czytelnikowi tej
rewolucyjnej powieści (?) dość strawy duchowej. Pozwolę
sobie przemówić w imieniu czytelników: nie, nie wystar-
czy! Wrzucenie kilku pomysłów do jednego garnka to
nawet nie przepis na literacką przystawkę, a co dopiero na
danie główne.
Trudno mi stworzyć teraz jakąś wyważoną konklu-
zję. Zawiodłam się na Bibliotekarkach okropnie.
Liczyłam na niebanalną historię opowiedzianą z przymru-
żeniem oka, kilka ciekawych postaci i dużo bibliotekar-
sko-bibliologicznych „smaczków”. Zamiast tego otrzyma-
łam irytującego potworka, którego bibliotekarze powinni
przeczytać – i na zawsze ukryć przed czytelnikami. Ina-
czej może dojść do całkowitej zmiany obrazu biblioteka-
rzy – na jeszcze gorszy.

1
Mary Sue - postać kobieca o wyidealizowanych cechach charak-
ter i wyglądu, piękna i mądra, uwielbiana przez wszystkich.
W przypadku pojawienia się takowej gdziekolwiek, zaleca się
odłożenie książki, wyłączenie filmu lub wyjście z kina. W skraj-
nych wypadkach może szkodzić zdrowiu psychicznemu odbiorcy.

16 MIĘDZY REGAŁAMI
KULTURA MIĘDZY REGAŁAMI

NOSOWSKA, CZESŁAW ŚPIEWA, A MOŻE MARIA PESZEK?…


ASIA EDWARCZYK czyli nowa Brodka
Wielką fanką twórczości Moniki Brodki nigdy nie byłam.
Być może dlatego informacja o wydaniu przez artystkę
nowej płyty spotkała się u mnie z chłodną obojętnością.
Tym większe było moje zaskoczenie, gdy spożywając
posiłek w jednym z toruńskich lokali na moje pytanie, co
to za piosenka leci w tle, otrzymałam pełną zarzutu
(czytaj: jak mogę tego nie wiedzieć) odpowiedź: „nowa
Brodka przecież!”. A że na Brodkę nie brzmiało mi to
w ogóle… postanowiłam sprawdzić całość „nausznie”.
Granda po pierwszym przesłuchaniu wywołała
we mnie tak sprzeczne emocje, że aż kilka razy sprawdza-
łam czy to aby na pewno ta „nowa Brodka”. Gdyby ktoś
dał mi owe jedenaście piosenek – bez nazwy wykonawcy
– to zabijcie mnie, ale miałabym problem z powiedzeniem
cóż za dziewczę to wszystko wyśpiewuje (przynajmniej
co do tego, że jest to dziewczę nie miałabym wątpliwo-
ści!). Barwowo – Nosowska? Frywolnością i oderwaniem
od rzeczywistości tekstów – pomieszanie Marii Peszek
i Czesław Śpiewa?
Gdy minął pierwszy szok, dałam Grandzie szan-
sę numer dwa, potem trzy i cztery, i pięć… Krótko
mówiąc – cztery lata milczenia dały wokalistce czas na
stworzenie płyty diametralnie różnej od jej poprzednich
dokonań. Diametralnie innej na tyle, że stała się „moją
płytą numer jeden” (co w zderzeniu z wystukaną przed
momentem w klawiaturę opinią, że fanką nie byłam, na-
biera całkiem innego znaczenia!).
Granda nie trąca Idolem, nie jest grzeczną papla-
niną o „zakochanych w sobie”, „pustej szklance pomarań-
czy” czy innego „znaku pół”. To dziesięć (piąty w kolej-
ności Hejnał jest kawałkiem instrumentalnym; jego

współautorem jest ojciec Moniki – Jan Brodka) utworów,


których teksty niosą ze sobą oddzielne historie. To Szysza
z absurdalnym humorem, ironiczna Granda i Krzyżówka
dnia, zmysłowe Saute, z japońskim akcentem W pięciu
smakach, oszczędne w słowach, ale z odważną ostatnią
linijką Bez tytułu, metaforyczne K.O., liryczne Syberia
i Kropki i kreski oraz francuskojęzyczny Excipit. To mie-
szanka popu, folkloru, elektroniki, rytmów orientalnych.
Odbiór płyty wśród krytyków jest różny – chwalą
za zmianę stylu, a z drugiej strony piszą, że pójście
w ślady klimatów a lá Nosowska czy Gaba Kulka było
„bezpiecznym” posunięciem, bo panie przetarły już szlaki.
Możliwe. Pytam się jedynie – dlaczego prawo do tworze-
nia utworów intrygujących i z niebanalnym tekstem ma
mieć tylko garstka osób?
Na koniec, aby dopełnić całości, dodam, że
Granda zachwyca nie tylko muzycznie
i treściowo. Ma ona jeszcze jedną mocną stronę. W zasa-
dzie są to strony. Strony okładki. Ściślej rzecz ujmując –
rysunki wykonane przez Bartka Arobala znajdujące się na
owych stronach.

MIĘDZY REGAŁAMI 17
KULTURA MIĘDZY REGAŁAMI

COMUS, FIRST UTTERANCE


Beat Goes On, 1971
TOMASZ TARAZEWICZ
W czerwcu zeszłego roku po raz pierwszy odbył się Equ- zaprzeczalny.
inox Festival, typowo new age’owa impreza poświęcona Czasem natomiast
duchowości i mistycyzmowi. Na festiwalu gościli typowi Wooton brzmi jak
podejrzani: artyści z dziedziny filmu, performance’u oraz Mercedes Mc-
muzyki, przede wszystkim przedstawiciele awangardy. Cambridge na
Mimo takich doskonałych gości jak nowojorski saksofoni- dwukrotnym
sta John Zorn, sensację wzbudziła zapowiedź występu przyspieszeniu
zespołu „Comus”, reaktywującego się po ponad trzydzie- (słyszałem też
stu latach. Na wiadomość o tym, że mają zamiar odegrać określenie „Marc
w całości swój pierwszy album, First Utterance z 1971 Bolan opętany
roku, głowy znawców tematu zaczęły eksplodować przez Szatana”,
niczym w pamiętnej scenie ze Scanners. Dlaczego powin- ale glam rock
no to kogokolwiek obchodzić? O tym za chwilę. i wymiotowanie
Nazwa zespołu wzięła się z dwóch źródeł. „Comus” grochówką jakoś
to zarówno tytuł poematu Johna Miltona (autora Raju utraco- do siebie nie pasu-
nego) oraz imię greckiego boga. Komos miał być synem ją). Momentami trudno uwierzyć, że ten głos wydobywa się
Dionizosa, jego bardziej skrajną wersją, bogiem dzikich im- z ludzkiej krtani, a nie raczej z jakiegoś antropomorficznego
prez, ekscesów i chaosu. Zespół o tej nazwie powstał w 1971 zwierzęcia. Kiedy pojawia się wokal, natychmiast wychodzi
roku w Wielkiej Brytanii jako sekstet: oprócz standardowych na pierwszy plan, to on kieruje resztą muzyki, to on najsilniej
gitar i perkusji pojawiły się skrzypce, flet i obój. Istnieli krót- oddziałuje na słuchacza.
ko, głownie w podziemiu artystycznym, i nagrali zaledwie Ale największym walorem nagrania jest witalność
dwie płyty. Dzięki swemu debiutowi, First Utterance z 1971, muzyki. Współcześni twórcy neofolkowi, a także black me-
przeszli do historii jako bardzo, ale to bardzo nietypowi talowcy nawiązujący do pierwotnych kultur, zdają komplet-
przedstawiciele muzyki folkowej. nie nie rozumieć mentalności pogan. Tworzą posępne,
Jako że były to wczesne lata 70., po wydawnictwie mroczne utwory mające przygniatać swoją atmosferą, całko-
folkowym można było się spodziewać nawiązań do ruchu wicie przy tym rozmijając się ze swoimi zamierzeniami,
hippisowskiego, ładnych melodii, słodkich wokali etc. Taki czyli oddania wizji świata naszych przodków. Typowy Celt,
był wtedy standard. Jednak wystarczy spojrzeć na okładkę Germanin czy Słowianin afirmował życie, lubił tańce i śpie-
płyty, by oczekiwania na drugie Fairport Convention czy wy (i inne rzeczy). „Mroczna” muzyka w ogóle nie przypa-
Pentagle natychmiast się ulotniły. Taa… coś tu nie gra (w dłaby takiemu osobnikowi do gustu, to raczej chrześcijanie
przenośni oczywiście). Ale nie ocenia się płyty po okładce, lubowali się w posępnych psalmach. Każdy utwór rozpiera
prawda? No to jedziemy. Pierwszy utwór, Diana, brzmi jak energia witalna, autentycznie tętni życiem, co wcale nie two-
wykolejona muzyka cyrkowa: upiorne skrzypce, dziwaczne rzy dysonansu z tekstami piosenek. Słuchając „Comus” trud-
wokale i szalona dynamika. Już od samego początku da się no powstrzymać nogę od podrywania się, słuchając takiej
zauważyć, że nie jest to czysty folk, ale bardzo mocno wy- „Arkony” ręka sama sięga po aspirynę. Pod tym względem
mieszany z rockiem progresywnym (częste zmiany tempa, First Utterance przypomina film Kult z 1973 roku (ten bry-
rozbudowanie kompozycyjne). Co wrażliwsi nie powinni tyjski, choć amerykański remake z Nicolasem Cage’m także,
wsłuchiwać się w słowa utworu, gdyż jest to, choć poetycki, jako film tak zły, że trzeba to zobaczyć), który także przed-
opis gwałtu. Następnie wchodzi The Herald, z miłą uchu stawia pogańską społeczność jako afirmującą życie mimo
melodią i ślicznym żeńskim wokalem. Słuchając go ma się okrutnych zwyczajów.
wrażenie, że poprzedni kawałek był jakimś niesmacznym Płyta dobiega końca, częstując nas stereofoniczną
żartem, ale nie. Oto Drip, Drip, chyba najbardziej intensyw- karuzelą The Prisoner. Ale co było potem? Zespół rozpadł
ny utwór albumu. Początkowo, niczym rollercoaster, groma- się zaraz po debiucie, reaktywując się na krótko w 1974
dzi napięcie, aby półtorej minuty po rozpoczęciu rozpętać roku. Ich druga płyta To Keep from Crying była jednak
szaleństwo. Miota on słuchaczem na wszystkie strony, a ca- rozczarowaniem. Mimo znakomitych gości (Lindsay Co-
łość stanowi muzyczny ekwiwalent satyra goniącego za nim- oper z Henry Cow i Didier Malherbe z Gong) powstał
fą w lubieżnym szale. Od tego momentu zespół nie popusz- album ze standardowym hippisowskim folkiem, bez śladu
cza, reszta utworów pozostaje równie dynamiczna, dzika poprzedniego szaleństwa. Po tym łabędzim śpiewie zespół
i ntensywna. Jeśli chodzi o teksty, to zespół przyjął zasadę przestał istnieć, i dlatego ich reunion na Equinox był tak
no more mr. Nice Guy. Wspominałem o tematyce gwałtu, donośnym wydarzeniem. Jeśli chodzi o ich spuściznę, to
która wraca jeszcze dwukrotnie. Ponadto mamy jeszcze schi- jest trudna do przecenienia. Mnóstwo współczesnych ze-
zofrenię, pogańskie obrzędy, morderstwa i egzekucje. Ta- społów folkowych, neofolkowych, freak-folkowych i in-
aak… Jeśli jacyś hippisi brali udział w produkcji tego albu- nych wiele zawdzięcza właśnie „Comusowi”. Wykonaw-
mu, to raczej jako przekąska. Na surowo. cy tacy jak Opeth czy Current 93 coverowali nawet ich
Wokal Rogera Wootona szczególnie zasługuje na utwory. I kiedy następnym razem będziecie słuchali ba-
uwagę. To charakterystyczne drżenie głosu, to dzikie zawo- śniowego zawodzenia Joanny Newsom, będziecie wie-
dzenie – tak, wpływ Rogera Chapmana z „Family” jest nie- dzieć z jak bardzo dzikiego źródła brała inspirację.
18 MIĘDZY REGAŁAMI
KULTURA MIĘDZY REGAŁAMI

JAPONKA W TORUNIU
Wystawa obrazów Olgi Boznańskiej
MILENA ŚLIWIŃSKA

OLGA BOZNAŃSKA – Najwybitniejsza polska malarka okresu modernizmu. Swój talent rozwijała kolejno: pod okiem
matki, Kazimierza Pochwalskiego, Józefa Siedleckiego, w Krakowie na Wyższych Kursach dla Kobiet, w prywatnej
pracowni Karla Kricheldorfa w Monachium, gdzie później otworzyła własną pracownię. W 1898 roku przeniosła się
do Paryża. Na jej twórczość mieli duży wpływ symboliści i japonizm, była zwolenniczką miejskiego realizmu.

komite studia pejzażowe i kwiatowe. To w nich zawarta


jest cała kwintesencja japońskiej estetyki i filozofii. Tema-
ty te będą obecne w twórczości artystki aż do jej śmierci.1
Fascynacja ta zaowocowała malowidłami prezento-
wanymi w Kamienicy. Do Torunia przyjechały jedynie
płótna, które nie są prezentowane w Manggh’dze. Kolek-
cja pokazywana w Toruniu jest tylko małym wycinkiem
tematycznym krakowskiej ekspozycji, która jest prezenta-
cją japonizmu polskich mistrzów. Obrazy pokazane
w Kamienicy dobrano z klucza autorskiego, ale nie jest to
konsekwentne, gdyż nie można w Toruniu podziwiać
kompletu japonistycznych dzieł malarki, które pokazane
są w Krakowie.
Martwa natura z japońską laleczką2 – taki tytuł ma
wystawa w Manggh’dze, na której można podziwiać płót-
na m.in. Juliana Fałata, Józefa Mehoffera, Józefa Pankie-
wicza, Wojciecha Weissa czy Leona Wyczółkowskiego.
Wszyscy oni mieli w swojej twórczości etap japonistycz-

Wnętrze pracowni

Olga Boznańska zagościła w Toruniu. 8 października br.


Dyrektor Muzeum Okręgowego w Toruniu – Marek Rub-
nikowicz – otworzył wystawę Japonka. Inspiracje sztuką
Japonii w malarstwie Olgi Boznańskiej. Płótna malarki
można oglądać w Toruniu do 31 grudnia br.
Artystka przyciągnęła do Kamienicy pod Gwiazdą
tłumy wielbicieli sztuki. Kuratorka wystawy Anna Król
w swoim słowie wstępnym zaznaczyła, że japonizm Bo-
znańskiej jest inspiracją najwyższego rzędu wśród wszyst-
kich malarzy, którzy garściami czerpali ze sztuki Dalekie-
go Wschodu. Wystawę przygotowano w Muzeum Sztuki
i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie, a obrazy,
które można zobaczyć w Toruniu, pochodzą z Warszawy,
Krakowa, Bydgoszczy, Kielc, Lublina, ze Szczecina
i Stalowej Woli. Eskpozycję tę można oglądać od
20 października do 16 stycznia 2011 roku. W tekście
Pawła Czopińskiego, wprowadzającego odbiorcę w ma-
larstwo artystki, przeczytać możemy:
Boznańską, podobnie jak wielu innych europejskich twór-
ców, urzekła sztuka japońska, i to do tego stopnia, że nie
tylko przebierała swoje modelki za Japonki, ale sama fo-
tografowała się w stroju mającym nawiązywać do Kraju
Kwitnącej Wiśni. Pod wpływem japonizmu powstały zna- Portret Zofii Federowiczowej

MIĘDZY REGAŁAMI 19
KULTURA MIĘDZY REGAŁAMI

ny. U Boznańskiej przejawiał się on m.in. w studiach


pracowni w Monachium, gdzie tylko pozornie
odzwierciedlała realistyczne wnętrze. Malarka w sce-
nach rodzajowych, wyjaśniających artystyczne atelier,
przedstawiała wizytę zleceniodawcy lub swoje
codzienne czynności. A na „japońskiej ścianie”
umieszczała czerwoną parasolkę, drzeworyty. Ele-
menty te pojawiły się także w Portrecie Zofii Federo-
wiczowej, którą Boznańska przedstawiała w sukni
stylizowanej na kimono. Wśród portretów na uwagę
zasługuje także Portret Feliksa Jasieńskiego, który
powstał w 1907 roku. Jasieński na tym płótnie został
namalowany, w charakterystyczny dla Boznańskiej
sposób, siedzący ze złożonymi rękoma. A po lewej
jego stronie, obok fotela, malarka umieściła kapliczkę
z figurką mnicha buddyjskiego i dwoma bóstwami,
która powstała w XVIII wieku. Drewniana ozdoba,
pokryta złotem i laką była własnością Jasieńskiego,
który przekazał ją Muzeum Narodowemu w Krakowie
w 1920 roku. W Toruniu nie zostały zaprezentowane
martwe natury Boznańskiej: m.in. z wazą, z białymi
kwiatami i japońską laleczką. Seria tych martwych
natur, w których pojawia się niepozorna zabawka –
ichimatsu-ningyō, to myląco skromne płótna, które
należą do najwybitniejszych osiągnięć malarki.
Występuje w nich nagromadzenie przemyślnie dobra-
nych przedmiotów – wazy, szklane naczynia, szkatuł-
ki, rzeźby z brązu przedstawiającej czaplę i japońskie
lalki. Boznańska jest zaintrygowana przestrzenią mię-
dzy zgromadzonymi obiektami i ich relacją kolory-
styczną. Innym płótnem, które nie uświetniło toruń-
skiej wystawy była Japonka z 1888 roku. Jest to jeden
z pierwszych obrazów ujawniających japonistyczne
skłonności Boznańskiej, które nie polegały tylko na
malowaniu japońskich filiżanek, lalek, parasoli i wa-
chlarzy lecz również na interpretowaniu daleko-
wschodniej estetyki. Na toruńskiej wystawie można
obejrzeć Japonkę z roku 1902. Porównując oba obrazy
– jeden z nich jest niesamowitą poezją bieli, drugi
natomiast grymasem szarości i błękitów.
Pomimo tego, że w Kamienicy pod Gwiazdą
znalazła się mała część tematyczna z obrazów prezen-
towanych w Krakowie, to warto wybrać się i obejrzeć
malarstwo najwyższego rzędu. Po całej wystawie
pozostaje niedosyt, szczególnie jeśli ma się wiedzę
o krakowskim projekcie, to jednak, nie ruszając się
z miejsca pobytu i praktycznie bez kosztów, można
obejrzeć dzieła malarskie najwyższej próby, które
w Toruniu goszczą rzadko. Toruńskie wydarzenie jest
swoistym dopełnieniem krakowskiego. Pozostaje mieć
zatem nadzieję, że kiedyś Martwa natura z japońską
laleczką zagości w Toruniu. Wystawa, z racji swojego
tematu – spójna pod względem treści, oczarowuje
i urzeka. Połączenie realizmu Boznańskiej, elementów
japonizmu oraz średniowiecznych wnętrz Kamienicy
daje niesamowite odczucie korespondencji motywów,
prądów w sztuce i zderzenia sztuk z różnych okresów,
zainspirowanej różnorodnością elementów. Japonka, 1889

1
P. Czopiński, Japonka. Inspiracje sztuką Japonii w malarstwie Olgi Boznańskiej, Muzeum Okręgowe w Toruniu [on-line] [dostęp 20 listopada 2010].
Dostępny w World Wide Web: http://www.muzeum.torun.pl/portal.php?aid=news&news=12859275954ca5b2ab96415.
2
Zainteresowanych odsyłam do katalogu wystawy: A. Król, Martwa natura z japońską laleczką, Kraków 2010.

20 MIĘDZY REGAŁAMI