You are on page 1of 2

www.dubbing.

pl - twoje źródło dubbingowych informacji

Siła głosu tłumacza

Siła głosu tłumacza dialogów w dubbingowanych filmach animowanych(autor - Aleksandra Urbańska)

Wraz z rozwojem kinematografii rola tłumacza dialogów filmowych zyskała nowy wymiar. Jeszcze nie
tak dawno widzowie nie zwracali szczególnej uwagi na językową płaszczyznę filmu uznając, że skoro
dubbing to zło konieczne, jego wartość estetyczna nie ma znaczenia. To z kolei nie pobudzało motywacji
tłumaczy dialogów, którzy, figurując na samym końcu listy producentów, traktowali pisanie dialogów jako
rzemiosło, wykonując je według podręcznika do translatoryki. Podejście takie uzasadnione było również
faktem, iż to dzieci postrzegano jako głównego odbiorcę filmu animowanego, co ograniczało znacznie
zakres środków językowych i technik przekładu wykorzystywanych w adaptacji dialogów, zaniżając
wymagania stawiane tłumaczom. Odkąd jednak filmy animowane zaczęły przyciągać do kin rzesze
starszych widzów, pisanie dialogów przestało być rzemiosłem - zaczęło być sztuką interpretacji. O ile
film, jako gatunek otwarty, pozwala tłumaczowi dialogów na częściowe uwolnienie swojego potencjału
twórczego, o tyle film animowany, przedstawiając świat abstrakcyjny, do którego nie odnoszą się żadne
normy (ani językowe, ani kulturowe), znacznie słabiej zakreśla granice inwencji dialogisty. Owszem, jeśli
film jest ekranizacją popularnej opowieści, dialogi nie mogą ingerować w powszechnie znaną treść, mogą
ją najwyżej koloryzować. Kiedy jednak film zostaje stworzony na podstawie specjalnie napisanego
scenariusza abstrahującego od rzeczywistości, tłumacz dialogów może w pełni wykorzystać swoją
wyobraźnię i warsztat translatorski, aby jak najtrafniej oddać charakterystykę występujących w filmie
postaci oraz całego zaplecza sytuacyjnego, nie ingerując jednocześnie w samo sedno treści. Dobór
środków językowych jest kluczem do osiągnięcia aprobaty widza, a tym samym, do wzrostu oglądalności
danego filmu. Z tego klucza autorzy polskich dialogów w dubbingowanych filmach wydają się skrzętnie
korzystać, tworząc dialogi przyjazne polskiemu odbiorcy, czyli takie, które są w pełni przez niego
rozumiane i akceptowane. Osiągnięcie takiego efektu wymaga doskonałej znajomości nie tylko języka
oryginału, ale przede wszystkim swobodnego poruszania się w obrębie języka polskiego. Tłumacz,
dostosowując dialogi do postaci, jest ograniczony wieloma czynnikami. Pierwszym z nich jest oryginalna
wersja filmu, od konwencji której nie może odbiegać wersja polska. Jeśli więc język oryginału jest
archaiczny, tłumacz musi ten archaizm oddać w wersji polskiej. Zachowane muszą zostać rejestry i style
językowe, które mocno wiążą się z osobowościami postaci oraz ich rolami, więc zmiany na tej
płaszczyźnie filmu wiązałyby się z ingerowaniem w jego konwencję. Tutaj realizują się kompetencje
reprodukcyjne tłumacza. Musi on przede wszystkim zdawać sobie sprawę z tego, czego oczekuje od
niego, a raczej od filmu, polski widz. Dialogi filmowe pisane są z myślą o tym, aby wywoływać konkretne
reakcje. Jeśli mają śmieszyć - muszą być zabawne; jeśli wzruszać - smutne; jeśli wywołać zadumę -
mądre, a jeśli straszyć - przerażające. Zadanie to, z pozoru łatwe, bo któż nie umiałby napisać czegoś
według instrukcji, przerasta często umiejętności profesjonalistów, skazując film na miano nudnego i
jednolitego. Można by polemizować, że skoro oryginalnie dialogi były mdłe, to wyjściowy tekst musi być
ekwiwalentnie nieciekawy i tym argumentem zamknąć dyskusję, gdyby nie fakt, że filmy, zwłaszcza te
animowane, z zasady mają bawić i to widownię jak najszerszą, bo nielimitowaną. Jak więc porwać
widownię mało ciekawą fabułą? Odpowiedź nasuwają sami tłumacze: okrasić ją specjalnymi efektami
językowymi. Autorzy polskich wersji dialogów odwołują się do swojego zaplecza językowego, aby
wpleść w swoje teksty te środki przekazu treści, które u polskiego widza wywołają pożądany efekt.
Skoro jednak wszyscy tłumacze pochodzą z tego samego środowiska językowego, czy nie należy
spodziewać się ujednolicenia form ich wypowiedzi? Gdzie istnieje przestrzeń dla twórcy dialogów, w którą
mógłby uciec od anonimowości? Przysłowiowy diabeł tkwi w szczegółach. To właśnie w nich sprawny
tłumacz przemyca swoje nutki, które nie zakłócają prawidłowego odbioru treści filmu, nadając mu
zarazem brzmienie swojskości i wyjątkowości. Ale przemycić dodatkowe treści to jedno, a uczynić to
sprawnie - drugie. Wplatając w treść dialogów realia polskie, co jest wskazane, kiedy zamierzeniem jest
osiągnięcie asymilacji polskiego widza z postaciami, dialogiści nadają filmowi wydźwięk narodowy. Widz
dorosły czuje się przez chwile zdezorientowany słysząc z ekranu 'Jontek, łap za widły' ('Shrek'), czy
'Bracie, oni są wierni jak Czterej Pancerni' ('Nowe Szaty Króla'). Zastanawia się, skąd w obcym obrazie te
zwroty, jakim zrządzeniem losu wydostały się najpierw z Polski, aby teraz wrócić z zachodnim wiatrem?
Dopiero po chwili widz uzmysławia sobie, że wyrażenia te nie są ekwiwalentami wyrażeń źródłowych, a
jedynie techniką przekładu zastosowaną przez tłumacza dialogów w celu rozwinięcia emocjonalnej więzi
między widzem a postaciami. Te nacjonalne rarytasy nie mogą jednak być oderwane od treści czy
konwencji filmu, niedbale wplecione w dialogi. Technika ta musi być konsekwentnie realizowana w całym
filmie, a użycie polskich realiów poparte tym, co dzieje się na ekranie. I tak w 'Shreku' widzimy kmiotków
z widłami, gdzie nie wątpimy przez chwilę, iż przynajmniej jeden z nich nosi prawdziwie polskie, chłopskie
imię. Co bardziej wytrawni melomani ujrzą polskość w przytoczonych słowach przez pryzmat jednego z
wybitnych dzieł twórcy polskiej opery narodowej. W tym więc kontekście użycie polskiego akcentu nie
kłóci się z obrazem i jest w pełni uzasadnione. Również drugi zacytowany przykład zapożyczenia ma
swoje uzasadnienie. Tym razem nie jest to kontekst sytuacyjny, a charakterystyka postaci, która owe
http://www.dubbing.pl _PDF_POWERED _PDF_GENERATED 14 December, 2010, 20:15
www.dubbing.pl - twoje źródło dubbingowych informacji

zapożyczenie realizuje. Otóż w całym filmie postać ta przywołuje narodowe akcenty, odwołując się do
znanych w Polsce programów telewizyjnych, takich jak 'Z kamerą wśród zwierząt', czy 'Gala piosenki
biesiadnej'. Widać więc pewną konsekwencję w kreowaniu tej postaci, która przez swoją abstrakcyjność
(król zamieniony w lamę) nie narzuca konkretnych norm językowych. Tłumacz wybrał tę technikę
realizowania dialogów świadomie, zdając sobie sprawę z tego, iż nic tak nie rozbawia widza jak
wspomnienia z jego własnego 'podwórka'. Dlatego filmy dubbingowane bogate są w odnośniki do polskiej
rzeczywistości, wywołując u publiczności iluzję odbioru filmu polskiego, przez co lepszego w myśl hasła
'dobre, bo polskie'. Młody widz również znajdzie we współczesnych filmach animowanych znajome
akcenty, choć z pewnością mniej świadomie odwoła się do genezy ich zastosowania. Widz ten z góry
zakłada, iż film opowiada o świecie, który on doskonale zna ze swojego dotychczasowego doświadczenia,
więc, aby go nie rozczarować, tłumacz przybliża mu akcję filmu zamieniając, na przykład, piosenki
źródłowe, polskiemu widzowi nieznane, na swojsko brzmiące 'Wlazł kotek na płotek', czy 'Deszcze
niespokojne potargały sad' ('Potwory i S-ka'). Nie bez przyczyny zacytowane tu fragmenty wypowiedzi
pochodzą od tego samego autora, Bartosza Wierzbięty: on to bowiem rozpowszechnił i udoskonalił
technikę wplatania polskich akcentów do dialogów filmowych, tym samym zrywając z anonimowością ich
autora. Popularność filmów z dialogami Wierzbięty sprawiła, iż technika polonizacji zyskała w ostatnich
latach miano techniki pożądanej, oczekiwanej nie tylko przez audytorium, ale również przez
producentów. Dlatego obecnie wskazanie autora dialogów w danym obrazie nie jest już takie oczywiste,
ponieważ dzisiaj od wszystkich dialogistów wymaga się, aby spolszczali oryginalne wersje filmów. Styl
autorski pana Bartosza jest jednak niełatwy do podrobienia. Obok nadal stosowanej polonizacji,
identyfikujemy tegoż autora dzięki występującemu w wypowiedziach postaci szykowi przestawnemu
('Kapusta - to warzywo takie.' -'Atlantyda', czy 'Shrek, ja w dół patrzę.', albo 'A to co? To krew jest?'-
'Shrek', czy w końcu 'Hej, to Randall jest.' - 'Potwory i S-ka') oraz wyrażeniom kolokwialnym ('koleś',
'załapałeś', 'chajtać się', czy 'ale bajer' - 'Shrek'). O ile jednak wyrażenia potoczne są używane w celu
wywołania iluzji swojskości dialogów, co w konsekwencji wpływa na lepszy odbiór całego filmu, o tyle
zastosowanie szyku przestawnego wynika już z twórczej inwencji autora. Można zatem stwierdzić, iż
tłumacz dialogów w filmach dubbingowanych jest bardziej twórcą niż adaptatorem, w czym nie ma nic
niestosownego, dopóki styl autorski dialogisty odpowiada swoją konwencją szerokiej publiczności. Tak
stało się w przypadku Bartosza Wierzbięty, autorstwa którego zwroty zostały przez publiczność
zaakceptowane, czego świadectwem niech będzie zaszczepienie ich w potocznym języku odbiorców.
Okazało się bowiem, iż to popularny język, potocznie używany, jest kluczem do sukcesu językowej
warstwy filmu, a co za tym idzie - całej produkcji. Przekład tekstu źródłowego powinien, z perspektywy
translatologii, ukazać społeczności, do której jest skierowany, zaplecze społeczności, dla której pierwotnie
został stworzony. Stosując wszystkie omówione techniki, Wierzbięta, wychodząc z słusznego założenia,
że treść filmu animowanego jest abstrakcyjna, nie zorientowana na konkretną społeczność,
zapoczątkował nową erę w dialogo-pisarstwie - erę iluzji, że cały film został stworzony dla polskiego
widza. Nie należy jednak identyfikować iluzji z oszukiwaniem widza. Nie jest oszustwem przetłumaczenie
'oh, great' na 'no, bomba' ('Potwory i S-ka') - pomimo tego, iż 'oh' nie znaczy po polsku 'no', a 'great' to
nie 'bomba'- czy zastąpienie 'Winds of change' polskim 'Przemijacie z wiatrem' ('Potwory i S-ka'). Nie
chodzi wszak o to, aby polska wersja filmu była zrozumiała jedynie dla bardzo wąskiego audytorium,
które, ze względu na swoje kompetencje zawodowe lub doświadczenie życiowe mogłoby zidentyfikować i
zrozumieć gry słowne charakterystyczne dla obszaru językowego, z którego film oryginalnie pochodzi. Nie
chodzi też o to, aby język filmu wyjaśniał nieścisłości wynikające z różnicy między realiami dwóch
różnych kultur. Adaptacja dialogów w danym kraju musi przybliżyć treść filmu docelowemu odbiorcy i
wywołać u niego konkretne, zamierzone przez producenta, reakcje. Techniki autorskie stosowane przez
Wierzbiętę nie tylko przyczyniły się do wzrostu popularności dubbingowanych filmów animowanych, ale
przede wszystkim złożyły się na kreację jego autorskiego stylu, docenianego nie tylko przez szeroką
publiczność, ale także przez producentów, którzy słusznie utożsamiają wykorzystanie przekładu pana
Bartosza z sukcesem filmu. Pomimo pojawiających się prób podrobienia 'stylu Wierzbięty' przez innych
adaptatorów dialogów w filmach dubbingowanych, widzom wciąż nie sprawia trudności zidentyfikowanie
ich autora, którym jest albo 'Wierzbięta', albo 'nie-Wierzbięta'. Nie znaczy to, że inni twórcy przekładu nie
stają na wysokości zadania, jakim jest zaadaptowanie dialogów, ale świadczy o tym, iż żadnemu innemu
autorowi nie udało się przebić siłą swojego głosu przez mur pospolitości i ujednolicenia.Aleksandra
Urbańska

http://www.dubbing.pl _PDF_POWERED _PDF_GENERATED 14 December, 2010, 20:15