You are on page 1of 10

Dojczland.

Obraz Niemców
w literaturze polskiej

PRZEMYSŁAW CZAPLIŃSKI wypominać okrucieństwo Ukraińcom, a ksenofobia


nieprzerwanie odtwarza nienawiść do Niemców
W połowie lat 70. podczas pobytu w USA pewien Po- i reprodukuje najbzdurniejsze uprzedzenia wobec
lak wdał się w krótką rozmowę z Amerykaninem. Na Żydów. Megalomania ułatwia wymazywanie krwa-
archetypowe pytanie: „Skąd jesteś?”, odrzekł: „Z Pol- wych plam z rodzimej historii – czyli krzywd wyrzą-
ski”. „Gdzie to jest?”, podtrzymał przyjaźnie dialog dzonych Ukraińcom, Litwinom, Czechom czy Żydom
rozmówca. „W Europie”, brzmiała odpowiedź. „Ale – i pomaga trwać w poczuciu moralnej niewinności.
gdzie?”, upierał się tubylec. „Między Rosją i Niem- Nienawiść do tego, co obce, z pewnością cementuje
cami”, zwięźle wyjaśnił Polak. „Przecież tam nie wspólnotę, ale wspólnota taka nie zauważa, że spo-
ma miejsca!”, zakrzyknął Amerykanin. Kawę dopili iwem swoim uczyniła truciznę. Trujące lepiszcze
w milczeniu. życia zbiorowego obraca się przeciw niej samej: jeśli
Esej poniższy, traktujący o relacji między kultu- nienawidzi ona Niemców, łatwo można rządzić jej
rą polską i niemiecką, jest poniekąd wypowiadany emocjami – podgrzewając antygermańskie nastroje,
z miejsca, którego nie ma. Z miejsca, dla którego by kogoś wykluczyć; jeśli pogardza Rosjanami i ro-
zawsze było za mało miejsca. syjskością, nigdy nie odkryje rosyjskich składników
we własnej kulturze, więc nigdy nie będzie potrafiła
porozumieć się z samą sobą. Megalomania i ksenofo-
I. Obcy w domu bia to nie tylko odtrącenie tego, co obce, lecz przede
W połowie 1981 roku, w samym środku polskiego wszystkim zakreślenie wąskich granic temu, co swoj-
doświadczenia solidarnościowego, ukazał się esej skie. Wspólnota odcinająca się od obcości potrafi
Jana Józefa Lipskiego Dwie ojczyzny, dwa patrioty- nazwać swoją tożsamość tylko o tyle, o ile potrafi
zmy1. Tekst zawierał propozycję odnowy tożsamości powiedzieć, kim i z kim być nie chce. Zbiorowość
zbiorowej. taka nie chce zatem wiedzieć, ile obcego i heteroge-
Odnowa była potrzebna, ponieważ w polskiej nicznego mieści się w niej samej.
świadomości patriotycznej Lipski odnajdywał silne Przeciw patriotyzmowi resentymentalnemu
oddziaływanie megalomanii i ksenofobii, które wię- autor stawiał odnaleziony w tradycji polskiej pa-
żą społeczeństwo w poczuciu nienawiści i krzywdy triotyzm krytyczny. Zasadza się on na gotowości
wobec sąsiadów. Megalomania pozwala wyśmiewać do przeprowadzania gorzkich obrachunków, czyli
się z Czechów, pogardzać prymitywnymi Rosjanami, uwzględniania zarówno dobrych, jak i złych czy na-

1. W niniejszym tekście opieram się na wydaniu: Jan Józef Lipski, Dwie ojczyzny, dwa patriotyzmy, [w:] idem, Tunika Nessosa
i inne eseje. Wydawnictwo PEN, Warszawa 1992. Pierwsze wydanie: Niezależna Oficyna Wydawnicza NOWA, Warszawa 1981.

186
187

wet najgorszych dokonań wspólnoty ojczyźnianej. nie dobranych do tego typu zadań. Nazywano ich
Nie ucieka również przed obowiązkiem kochania oj- „zomowcami”, bo należeli do Zmechanizowanych
czyzny, ale pyta zawsze, do jakich czynów owa miłość Oddziałów Milicji Obywatelskiej – najbardziej zniena-
chce nas prowadzić i kto z niej może zostać wyłączo- widzonej formacji porządkowej. Tłum stał naprzeciw
ny. Patriotyzm refleksyjny nie kwestionuje dokonań tępych rycerzy komunistycznego państwa, uzbrojo-
heroicznych, lecz nie godzi się na to, by przeszłość nych w długie pałki, i krzyczał: „ZOMO – Gestapo!
redukowano do spisu zwycięstw; a kierując się zasadą ZOMO – Gestapo!”. Do ochrypnięcia, coraz głośniej,
odpowiedzialności, obok źródeł dumy stawia przed- coraz agresywniej. Czasem to wystarczało: milicja
mioty wstydu i hańby. ruszała ze wzniesionymi gumowymi mieczami i tłum
Esej Lipskiego przekonywał zatem, że obcość jest dzielił się na pojedyncze grupki, w których docho-
w nas – pod postacią wypartego zła, a także zwykłych dziło do krótkich zwarć. Jeśli manifestacji udało się
wpływów kulturowych – więc każda próba zbudowa- przejść choćby kilkaset metrów, w skandowanych
nia wspólnoty narodowej w oparciu o wykluczenie hasłach pojawiał się minimalny program polityczny.
obcości będzie prowadziła do zakłamania i niena- Tłum szedł obok pustego gmachu partii, krzycząc:
wiści. Megalomania i ksenofobia nie są wyłącznie „SOWIECI – do domu! SOWIECI – do domu! SOWIE-
uczuciami żywionymi wobec obcości, lecz projektem CI – do domu!”.
relacji wewnątrz samej wspólnoty; ich istotą jest Dziwne to były okrzyki. ZOMO zawsze rekru-
podporządkowanie wszystkich członków jednolite- towało się z ludzi młodych. To byli synowie naszych
mu modelowi tożsamości, a skład owego modelu sąsiadów, koledzy ze szkół, kuzyni, bracia. To była
wyznacza suma cech zaprzeczonych. krew z krwi i kość z kości społeczeństwa. Okrzyk
Lipski pisał: „Patriotyzm jest z miłości – i do mi- „Gestapo!” nie oznaczał, że są Niemcami, lecz że po-
łości ma prowadzić, jakakolwiek inna jego forma jest stępują wobec Polaków jak Niemcy w czasie II wojny.
deformacją etyczną”. Ten chrześcijański projekt moż- Obelżywy okrzyk był więc sposobem wykluczenia
na jednak przełożyć na inny język: jeśli chcemy lepiej tej postawy poza obręb zachowań wspólnotowych.
ze sobą się porozumiewać, musimy pełniej siebie po- Na rewersie okrzyku skrywało się przekonanie, że
znać. Aby było to możliwe, powinniśmy dopuścić do przynależność do ZOMO jest tak obca dzisiejszej
głosu tkwiące w nas obcości. Do tego zaś potrzebne polskości, jak gestapowskie metody obce były Po-
jest pełniejsze wypowiedzenie obcości, które istnieją lakom za okupacji. Z kolei okrzyk drugi mówił, że
tuż obok. Oznacza to, że nie sposób zmienić relacji plan wprowadzenia stanu wojennego i cały projekt
między Polakami bez zmiany nastawienia do Rosjan rządów komunistycznych to import ze Wschodu
i Niemców. dokonany przez ludzi odmiennych ideowo i kultu-
rowo. Oba hasła oznaczały zatem mniej więcej tyle,
że w czasie stanu wojennego społeczeństwo polskie
II. Obcy do domu było bite przez siłę tak obcą naszej tożsamości, że aż
Kilka miesięcy po opublikowaniu eseju Lipskiego gestapowską, na rozkaz władzy tak politycznie obcej,
w Polsce wprowadzono stan wojenny. Począwszy że aż sowieckiej.
od stycznia 1982 roku w kolejne jego „miesięcznice” Stan wojenny – jedna z największych traum po-
– 13 stycznia, 13 lutego, 13 marca… – ludzie groma- wojennego społeczeństwa polskiego – nie doczekał
dzili się na ulicach miast, by wykrzyczeć nienawiść się więc nazw własnych. Nazwy cudze, którymi go
do komuny, wypomnieć władzy zbrodnię, upamiętnić opatrzono, wykluczały zło poza nawias wspólnoty, jej
ofiary stanu wojennego, zamanifestować sprzeciw. samej zaś nadawały znamiona ponadhistorycznego,
Miejsce demonstracji otaczał zwarty szereg zbiorowego męczennika. Jak wynikało z obu haseł,
milicjantów. Dobrze wyposażonych, rosłych, staran- czterdzieści lat po wojnie byliśmy nadal oblężeni
respublica
książki

przez Niemców i Rosjan. Ostry anachronizm tej świa- naciskały na nas dwa zbrodnicze narody, posługujące
domości wskazywał, że konieczne były inne diagnozy się ideologią antypolską, racją naszego istnienia mu-
i nowe rozpoznania. Jednak pojawienie się stereoty- siał być patriotyzm nacjonalistyczny. Pisarz przenosił
pów z II wojny sprawiło, że proste zadanie znalezie- punkt ciężkości z pojęcia narodu na totalitaryzm
nia prawdziwszych nazw dla milicjanta i partyjnego i wprowadzał – co zaskakujące – Niemca jako po-
funkcjonariusza wymagało przedefiniowania Gesta- wojennego sojusznika polskich zmagań z władzą
po i Sowietów2. Zbiorowa tożsamość zawsze bowiem totalną. Niemcy powojenni nie są już bowiem na-
stwarza samą siebie w opozycji do wewnętrznych rodowymi socjalistami, lecz raczej – zgodnie z wro-
i zewnętrznych obcości3. dzonym im duchem perfekcjonizmu – doskonałymi
demokratami.
Szczypiorski opowiedział zatem historię, w któ-
III. Prawie jak Żydzi rej Polacy byli prawie jak Żydzi: cierpieli prześlado-
Pierwszą po stanie wojennym próbę przedefiniowa- wania własne, lecz cierpieli niepomiernie bardziej,
nia podjął Andrzej Szczypiorski w powieści Początek. gdy musieli patrzeć, jak prześladuje się i zabija Ży-
Znacząca rola tej książki nie polegała jednak na dów. Podwójne zranienie – współczucie dla Żydów
zaproponowaniu nowej wersji historii, lecz na senty- i ogrom ofiar własnych – powoduje, że wiele lat
mentalnym przegrupowaniu obcości. po wojnie Polacy, podobnie jak Żydzi, są zamknięci
W interesującym nas wątku polsko-niemieckim w żalu rozpamiętywania i w nienawiści do Niemców.
zasługa Szczypiorskiego jest tyleż wyraźna, co dwu- Utożsamienie to wykorzystał autor do propozycji
znaczna. Wyraźna, bo pisarz przełamał stereotyp zmiany. Jego powieść przekonywała, że mając do
Niemca. Dwuznaczność zaś polegała na tym, że za- Niemców dystans, prawie tak ogromny, jak Żydzi,
warta w powieści propozycja odnowienia komunika- możemy próbować przełamać bariery i rozpocząć
cji polsko-niemieckiej odbywała się kosztem Żydów nową historię – rozmowę ze śmiertelnym wrogiem
i Rosjan. Pisarz osiągnął to w prosty sposób. Oto prowadzoną przez podwójnie zranioną ofiarę. Jej wa-
opowiedział historię pięknej Żydówki, która została runkiem musiałoby jednak stać się osłabienie genera-
zadenuncjowana na Gestapo przez Żyda; do akcji lizującego sądu, który wszystkich Niemców traktuje
ratunkowej włączają się jej sąsiedzi, a ostatnim ogni- jak zbrodniarzy lub ich pomocników.
wem łańcucha solidarności okazuje się Johan Müller
– Niemiec, który idzie na Gestapo i udając znajomego
pani Irmy Seidenmann, wydobywa ją z rąk opraw- IV. Germanus sedens
ców. Wiele lat później, w roku 1968, rządzący Polską Powieść Szczypiorskiego, choć pełna wad wynikłych
komuniści wyrzucają panią Irmę z pracy, a zaraz po- z sentymentalizmu, uczyniła sporo dobrego. Upra-
tem – z kraju. W ten sposób Szczypiorski nie tylko womocniła pisanie o wojnie z perspektywy cywilnej,
dawał do zrozumienia, że wśród Niemców zdarzali wstawiła pomiędzy ofiary wojny cywila niemieckiego,
się przyzwoici ludzie i że powojenni komuniści byli uświadomiła, że kształtowanie relacji międzyludzkich
antysemitami, lecz przede wszystkim osłabiał dzia- w świecie powojennym jest powiązane ze sposobami
łanie nacjonalizmu jako klucza interpretacyjnego do opowiadania o świecie wojny, podważyła myślenie
dziejów zbiorowości. Kluczem tym posługiwaliśmy nacjonalistyczne. Poczucie niedosytu wywołane tą
się dla wyjaśnienia polskiej historii XX wieku: skoro powieścią tworzyło warunki dla niezliczonych narra-

2. Wypada zaznaczyć, że rosyjskość – obok niemieckości i środkowoeuropejskości – należy do podstawowych kategorii geopoetyki.
Nowe narracje o polskiej przynależności do Europy kształtowały się właśnie poprzez operacje dokonywane na tych kategoriach.
3. „Wewnętrzny” obcy to np. Kobieta, Odmieniec Seksualny, Żyd. Obcy „zewnętrzny” to reprezentant narodowości, które graniczą
z daną społecznością – np. Francuz dla Niemców, Niemiec dla Polaków.

188
189

cji cywilnych, przekraczających kategorie narodowe Davida Friedricha. Jej istotą było wyobrażenie ran-
i odsłaniających doświadczenia dotąd pomijane. liwego podmiotu, rozpoznającego swoją kruchość
Dopóki świadomość europejska była zdomi- w zetknięciu z potęgą żywiołów. Mocny byt, wyobra-
nowana postrzeganiem wojny jako ciągu działań żany pod postacią wzburzonego morza czy wynio-
frontowych, szpiegowskich czy partyzanckich, do- słych gór, za sprawą mrocznej epifanii doświadczanej
świadczenie cywilne stało na uboczu. Wprowadzenie przez bohatera przekształcał się w siedlisko nicości.
perspektywy człowieka skoncentrowanego nie na Podmiot melancholijny wyznawał filozofię, która mó-
walce i zabijaniu, lecz na unikaniu śmierci i na zdo- wiła, że raczej jest nic niż coś, a rozpoznawana prze-
bywaniu środków potrzebnych do przeżycia – znane zeń własna kruchość prowadziła go do acedii. Wybór
z Blaszanego bębenka Grassa, Milczenia morza Ver- bierności, wybór postawy nieprzeciwstawiania się
corsa czy Pamiętnika z powstania warszawskiego nicości, czynił z niego przeciwieństwo wszelkich mo-
Białoszewskiego – radykalnie zmienia optykę czasów deli życia aktywnego. Hanemann jest więc antytezą
wojny. Zmienia także charakterystyki narodowościo- nie tylko pruskiego junkierstwa czy hitlerowskiej
we. Żołnierze nie mogą raczej mieszać się z wojskiem woli mocy, lecz woli życia w ogóle. Hanemann to
nieprzyjaciela; zmieszanie ludności cywilnej różnych obcy z wyboru, obcy egzystencjalnie – czyli człowiek
(nieprzyjaznych!) narodowości bywa natomiast czę- kontestujący samo bycie. Jeśli Szczypiorski denazyfi-
ste. Podobnie jak – wynikające z różnych przyczyn kował Niemca, to Chwin go demilitaryzował.
– odizolowanie od wojny. Słaby Niemiec, melancholijny Germanus sedens
Taki właśnie epizod teatru historycznego pojawił był istotny nie tylko dlatego, że odsyłał do zapomnia-
się w powieści Stefana Chwina Hanemann4. Pisarz nej cząstki niemieckiego dziedzictwa, że ukazywał
opowiadał dzieje tytułowego bohatera – Niemca, pobratymstwo Hanemanna i Hamleta, co skutecznie
lekarza anatomopatologa, mieszkańca Gdańska utrudniało utożsamianie wszystkich Niemców z po-
– który tuż przed wojną w tajemniczych okoliczno- stawą groźnego ekspansjonizmu. Równie doniosłe
ściach stracił swoją ukochaną, Luizę Berger. Do tego było uwzględnienie zbiorowej ucieczki z miasta
dnia Hanemann badał zwłoki, wierząc, że skrywa się oraz powojennego epizodu bohatera. Pozostawiając
w nich niematerialna, niepodlegająca śmierci cząstka; Hanemanna w polskim mieście po zakończeniu woj-
kiedy jednak na stole sekcyjnym ujrzał zwłoki uko- ny, Chwin otwierał przepastny – do tej pory słabo
chanej, zrozumiał, że śmierć zabiera wszystko. Prze- obecny w polskiej świadomości – rozdział dotyczący
żywszy załamanie światopoglądowe, porzuca pracę, losów niemieckiej ludności cywilnej w 1945 roku.
siada w fotelu i oddaje się bezprzedmiotowym roz-
myślaniom. Z melancholijnego transu nie budzi Ha-
nemanna nawet zbiorowy exodus Niemców z Gdań- V. Germanus sacer
ska w 1945 roku. Bohater budzi się do życia dopiero, W tym samym roku co Hanemann ukazała się we
gdy do jego domu przybywają przesiedleńcy. Włoszech książka Giorgio Agambena Homo sacer. Il
Cóż takiego zrobił Chwin z wizerunkiem Niemca potere sovrano e la nuda vita5, w której autor oma-
i relacją niemiecko-polską? Przede wszystkim przy- wiał jedną z fundamentalnych tradycji antropologicz-
wrócił polskiej kulturze portret Niemca melancholij- nych, ciągnącą się od antycznej refleksji greckiej aż
nego, a więc tę cząstkę tradycji, która leżała w głębo- po wiek XX i XXI. Centralne miejsce zajmuje w niej
kim zapomnieniu, tradycji wywodzącej się z poezji opozycja między „nagim życiem” (zoe) i „życiem do-
Heinego i von Kleista, zrośniętej z obrazami Caspara brym” (bios). Każdy system polityczny odwołujący się

4. Wszystkie cytaty odsyłają do wydania: Stefan Chwin, Hanemann. Wydawnictwo Marabut, Gdańsk 1995.
5. Wszystkie cytaty odsyłają do polskiego tłumaczenia: Giorgio Agamben, Homo sacer. Suwerenna władza i nagie życie, przełożył
Mateusz Salwa, posłowiem opatrzył Piotr Nowak, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2008.
respublica
książki

do takiego rozróżnienia powiela niebezpieczną dla Mówiąc inaczej: żywe trupy w obozach nie były
społeczeństwa metodę samostanowienia władzy. Me- skutkiem ubocznym jego funkcjonowania, lecz istotą
todę wspólną dla greckiej i rzymskiej republiki, dla władzy, która poprzez obóz objawiała swoje kolejne,
średniowiecznych monarchii, reżimów totalitarnych acz nie ostatnie, wcielenie.
i systemów demokratycznych. Po wyzwoleniu więźniów obozów koncentracyj-
Każda władza dąży do suwerenności. Osiąga ją nych i po zakończeniu wojny pierwszą aplikacją sta-
nie wtedy, gdy może narzucać reguły, lecz wówczas, nu wyjątkowego objęto ludność niemiecką. Zasada,
gdy osiąga moc stanowienia wyjątku od reguł przez która na to pozwalała – jeśli posłużyć się koncepcją
siebie wprowadzanych. Najpełniejszym wcieleniem Agambena – da się wyjaśnić następująco: wojska
tak pojmowanego uprawnionego zawieszenia praw polskie i radzieckie stanowiły strukturę quasi-pań-
jest stan wyjątkowy. Nie należy go jednak rozumieć stwową ufundowaną przez regułę walki z Niemcami.
jako czasu zaostrzonego reżimu; w ujęciu Agambena Reguła ta (bios) pozwalała definiować przynależność
jest to strefa nierozróżnialności, w której nie spo- do wspólnoty (kto walczy z Niemcami, jest pełno-
sób odróżnić naruszenia prawa od jego wykonania, prawnym obywatelem) i zarazem wyznaczała wroga.
czyli nie sposób orzec, czy dany postępek był okru- Jednakże niemiecka ludność cywilna zamieszkująca
cieństwem, czy praworządnością. W owej strefie tereny ZSRR i Polski właśnie na mocy owej reguły ule-
nieodróżnialności, powstającej na mocy suwerennej gała równoczesnemu włączeniu (cywile) i wyłączeniu
decyzji, która zawiesza/ustanawia prawo, wyłania się (Niemcy), czyli podlegała prawu, które było usankcjo-
nagie życie (s. 115) – życie dające się całkowicie zabić nowanym zawieszeniem prawa. Dlatego ludność ta,
i niedające się złożyć w ofierze (s. 149). To właśnie pochwycona w kleszcze stanu wyjątkowego, nabrała
homo sacer – człowiek poświęcony. Nagie życie jest – w odróżnieniu od obywateli innych narodowości
w tym samym stopniu wyjęte spod prawa, co dla uwolnionych z obozów – charakteru zbiorowego
prawa i dla władzy fundamentalne: jeśli władza nie nagiego życia (zoe). Germanus sacer stał się istotą
potrafiłaby wprowadzić stanu wyjątkowego, a więc czysto biologiczną – można ją było zabić, nie można
zawiesić reguł, które sama wcześniej ustanowiła, było złożyć w ofierze. Zabójstwo nie trafiało więc do
i jeśli nie potrafiłaby w owej strefie nieodróżnialności rejestru ani nie podlegało żadnej nagrodzie6.
utrzymać nagiego życia, nie mogłaby się definiować Począwszy od momentu wkroczenia wojsk pol-
jako władza. A zatem, na odwrót, wyjątek ustanawia skich i radzieckich na ziemie okupowane dla niemiec-
regułę, wyrzutek konstytuuje społeczeństwo, stan kiej ludności cywilnej rozpoczyna się okres wielomie-
wojenny definiuje zasadę prawa, a nagie życie wiąże sięcznej gehenny: grabieże, masowe mordy, gwałty,
strukturę suwerenności ze strukturą poświęcenia. osadzanie w obozach koncentracyjnych stały się
Państwem, w którym stan wyjątkowy okazał się regułą powojennego stanu wyjątkowego. W piśmien-
permanentny, było państwo totalitarne – obóz kon- nictwie polskim powstały na ten temat rozliczne tek-
centracyjny okazał się jego przestrzenią struktural- sty – dokumentarne, publicystyczne, fikcyjne. Ważne
ną, zaś muzułman stał się wyjętym spod prawa, lecz jednak wydaje mi się zarówno przerwanie milczenia,
zarazem wytworzonym przez prawo nagim życiem. jak i różnorodność sposobów mówienia. Te zróżni-

6. Jest oczywiste, że zdecydowana większość Niemców znalazła się na ziemiach Polski w ramach zasiedlania okupacyjnego.
Równie oczywiste jest to, że w czasie wojny ludność polska podlegała tym samym restrykcjom i okrutnym zasadom, które po
wojnie spotkały ludność niemiecką. Fragment, który poświęcam „stanowi powojennemu” nie kwestionuje ani zbrodni nie-
mieckich, ani prawa do rewindykacji zajętych przez Niemców ziem. Opisując „germanus sacer”, staram się jedynie przywołać
przyczyny i skutki owego zjawiska, a także odnieść to do kształtowania się nowej tożsamości zbiorowej w Polsce. Zakładam
bowiem, że nie jest możliwa przebudowa świadomości polskiej – jej europeizacja, modernizacja czy uniwersalizacja (w duchu
chrześcijańskim i każdym innym) – bez włączenia do polskich narracji zbiorowych wątku niemieckiej ludności cywilnej po
wojnie.

190
191

cowane teksty, opowiadając świat nacjonalistyczny, Rosjan czy Żydów. Świadomość, że żołnierze mszczą
zawieszają działanie kryterium nacjonalistycznego. swoich bliskich i że gwałty są metodą wojny seksual-
Kiedy przesuniemy tożsamość narodową na nej, która poprzez pohańbienie kobiet dosięgnąć ma
drugi plan, zobaczymy wojnę przede wszystkim jako mężczyzn, na długie lata zamykała Niemkom usta:
historię ludzkich ciał. Im mniej uzbrojone, tym bar- nie chciały opowiadać o upokorzeniach, ponieważ
dziej zagrożone. To ciało dysponowalne, dostępne, wyznanie sprowadzało hańbę. Ponad czterdzieści lat
niestawiające oporu. Na przykład ciała kobiet. Ich trwał w kulturze komunikacyjnej Europy etap wypra-
los w okresie powojennego stanu wyjątkowego był cowywania warunków dla opowieści o gwałtach na
podobny w swoim okrucieństwie: jedne zabijano Niemkach – dla narracji, która nie byłaby przyczyną
od razu po zbiorowych gwałtach i pozostawiano na powtórnej stygmatyzacji kobiet. Pojawienie się tych
ulicach miast, by potem zagonić dzieci i mężów do książek w polskich przekładach uświadomiło, że
kopania zbiorowych mogił. Te, którym się poszczę- między wojną i pokojem istniała wyrwa. Wypełniał ją
ściło, przemieniano w seksualne mięso na dłużej7. Na czas płynny, a jednocześnie zaaresztowany.
Pomorzu odnotowano liczne przypadki zbiorowych To, co uczyniono Niemcom w czasie, gdy ludność
samobójstw popełnianych przez kobiety (niekiedy cywilną sprowadzono do stanu dysponowalnego na-
przez większość mieszkańców miasteczka) tuż przed giego życia, odłożyło się w polskiej pamięci jako nasze
wkroczeniem wojsk sowieckich w obawie przed po- narodowe „niesamowite”. Nie-samowite nie oznacza
hańbieniem. Ogromną rolę odegrał wówczas tzw. „fantazyjnego”, „wymyślonego”, „niezwykłego”; jest
syndrom Nemmersdorf: „Nemmersdorf, niewielka raczej „zwykłym”, które uległo zasłonięciu. „Zwykłe”
wioska w Prusach Wschodnich, dzisiaj Majakowskoje w czasie wojny były zbrodnicze działania Niemców
w obwodzie kaliningradzkim, wpadła w ręce Rosjan i azjatyckie okrucieństwo Rosjan10; „zwykłe” było wa-
już w październiku 1944 roku. Po kilku godzinach od- leczne poświęcenie Polaków. Polskie działania wobec
bił ją oddział Wehrmachtu”8. Ale we wsi były już tylko niemieckiej ludności to wydarzenia zarazem najbliż-
trupy: „Przy pierwszej zagrodzie stał wóz drabiniasty, sze wojennej zwykłości (zabijanie), lecz związane nie
a na nim ukrzyżowane cztery nagie kobiety. […] Na z wojną i nie z walką przeciw innym żołnierzom.
drzwiach stodoły wisiały dwie ukrzyżowane nagie Działania te ze względu na swoją potworność nabrały
kobiety z przybitymi rękoma. […] W domach znaleź- charakteru tego, co „niesamowite”. A „niesamowite”
liśmy siedemdziesiąt dwie kobiety i dzieci, oraz jed- musiało zostać wyparte. Po latach, jak każde wyparte,
nego mężczyznę, wszyscy martwi. Prawie wszystkich powróciło pod postacią horroru.
bestialsko zamordowano, tylko niektórych zabito W takiej właśnie konwencji Janusz Rudnicki uło-
strzałem w potylicę. Widzieliśmy także dzieci w pie- żył wyznanie komendanta obozu w Łambinowicach11
luszkach, którym rozbito czaszki twardym przedmio- – miejsca, przez które w latach 1945-1946 przewinęło
tem”9. Działała więc zasada zemsty: Niemców i Niem- się około 60 tysięcy Niemców, Niemców Opolskich,
ki spotykało to, co wcześniej dotknęło Polaków, Ślązaków, a także ludzi podejrzewanych o kolabora-

7. Zob. np.: Anonim, Kobieta w Berlinie 1945, przełożyła Barbara Tarnas. Świat Książki, Warszawa 2004; Antony Beevor, Berlin.
Upadek 1945, Wydawnictwo Magnum, Warszawa 2004; Marcin Zaremba, Jolanta Zarembina, 1945 rok kobiet upodlonych,
„Newsweek” 2005, nr 29.
8. Włodzimierz Nowak, Obwód głowy, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2007, s. 31.
9. Ibidem.
10. Zob. np. Michał Komar, Nadzieja, [w:] idem, Trzy, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2000. Pisarz przedstawia tragiczny epizod
z dziejów Prus Wschodnich: mieszkańcy kaszubskiej wioski zimą 1945 roku wyszli na przywitanie sowieckich czołgów i zostali
przez nie rozjechani.
11. Janusz Rudnicki, Spowiedź mordercy Ignacego Szypuły zanim wypadł przez balkon i zabił się, „Krytyka Polityczna” 2005, nr 7/8.
respublica
książki

cję z okupantem. Spośród ogółu więźniów zginęło u narratora, w przesadzie, szczegółowości, w ostenta-
około 80 procent. Zabijano ich na wszystkie możliwe cyjnej pysze, której jedyną podstawą jest liczba ofiar
sposoby – prześcigając się w upokarzaniu i sadyzmie. i tortur. W świadomości Szypuły wielość zabitych
Opowieść Ignacego Szypuły kończy się beznamiętnie: świadczyć ma o ogromie zbrodni niemieckich, któ-
„Zakopywaliśmy takich, którzy tylko zemdleli. Budzili rym sprostać mogła jedynie monstrualna zemsta.
się, jak spadał na nich piach. Darli się jak opętani, Rudnicki musiał więc stworzyć bohatera-mon-
grabarze zakopywali ich wtedy w przyspieszonym strum: gdyby Szypuła pomniejszał swoje winy, klu-
tempie. Jakby mnie ktoś spytał dzisiaj, czy słyszę te czył, wybielał zbrodniarzy albo wykazywał skruchę,
wrzaski, to nie, nie słyszę. Za grzechy nie żałuję”. wówczas moglibyśmy powiedzieć, że co prawda
Cały monolog to nieprzerwany spis zbrodni, gwałtów był zbrodniarzem, ale w odróżnieniu od Niemców
i tortur popełnianych z czystej możliwości popełnia- – zbrodniarzem pokutnym. Tymczasem buchalte-
nia zbrodni. Imaginarium zbrodniarza wypełniają ryjna dokładność jego zeznań, sadyczna pełnia eks-
obrazy widzianych i zasłyszanych okropieństw wojen- presji, która nawet po latach chce upokarzać ofiary,
nych i obozowych: Szypuła aranżuje więc niemieckie wprowadza do polsko-niemieckich relacji istotne
śmierci tak, jak podpowiada mu zmieszana pamięć novum. Oto przede wszystkim następuje rezygna-
i wyobraźnia. Więźniowie stają się w jego świado- cja z niewinności; polska literatura wyznając winę,
mości – świadomości pana życia i śmierci – jedno- wycofuje tym samym zgłaszane wobec Niemców
litym, bezładnym, nieforemnym ciałem, któremu roszczenia oparte na micie Polaków-nieskazitelnych
granice wyznaczyć może dopiero tortura. Ale ciała ofiar. Nie oznacza to cofnięcia roszczeń – oznacza
– bite, kaleczone, ćwiartowane, gwałcone, miażdżone natomiast zmianę postawy. W miejsce niewinności
– ulegają tym większej deformacji, im większą pasję wchodzi faktyczność win, co prowadzi do przyzna-
przejawiają oprawcy. Energia nieustającej kaźni nie nia, że mogą pojawić się zasadne roszczenia niemiec-
zasila katów, którzy dążąc do oczyszczenia świata kich ofiar polskich obozów pracy. Swoista zasada
z Niemców, a Niemców z niemieckości, napotykają równości nie powinna prowadzić do relatywizacji
na cielesną sprzeczność: odkrywają, że nie sposób, zbrodni niemieckich, a raczej do uznania, iż nie za-
w trybie ka�owskim, ustalić winy poprzez karę, tak chodzi sprzeczność między „był Niemcem” i „został
jak nie sposób wyznaczyć granic ciała poprzez kaźń. pokrzywdzony”. Łatwo więc dostrzec, że pojawienie
Na oczach oprawców – występujących w majestacie się polskich tekstów o obozach pracy dla Niemców
prawa stanu wyjątkowego – zbiorowe ciało niemiec- ukazuje roszczenie jako prawo obopólne.
kie zamienia się w płynną substancję. Ciało, na którym Ale teksty te widzą we wzajemnych oskarżeniach
chciano wyrok wypisać, zamienia sentencję w gnilną jedynie negatywną formę porozumienia i nakłaniają
maź. Rzec można, że Szypuła wpadł w pułapkę auto- do pytania, co dalej. W takiej optyce opowiadanie
teliczności obozu koncentracyjnego: obóz wytwarza Rudnickiego można czytać jako silne oskarżenie
tylko śmierć, nie dając asystentom śmierci żadnej nacjonalizmu i podważenie złudzeń, że jego przekro-
satysfakcji poza pustką. Opowiadania Rudnickiego czenie będzie równoznaczne z osiągnięciem nowej
nie należy traktować jako dowodu polskich zbrodni formy współżycia. Oskarżenie wydaje się proste: na-
popełnianych na Niemcach12 – warto natomiast zoba- cjonalistyczne kryteria doboru więźniów w obozach
czyć w nim ślad przerażenia prawdopodobieństwem hitlerowskich, a później w obozach polskich należały
tych wydarzeń. Przerażenie pisarza doszło tu do gło- do strategii XX-wiecznego państwa; państwo to,
su w postaci swego zaprzeczenia – w braku wykrętów legitymizując praktykę narodowościowej selekcji,

12. Historyczne opracowanie, z którego Rudnicki skorzystał, powstało wcześniej – zob. Edmund Nowak, Cień Łambinowic. Próba
rekonstrukcji dziejów obozu pracy w Łambinowicach 1945-1946. Wydawnictwo Uniwersytetu Opolskiego, Opole 1991.

192
193

równocześnie kompromitowało jej ideologiczne Mimo braku powagi, mimo skłonności do drwi-
podstawy. Ale i przekroczenie nacjonalizmu niczego ny, Kęder dotknął tematu więcej niż poważnego.
nie rozwiązuje: łatwość odtworzenia mechanizmu Historycy obliczają, że w latach 1945-1948 w Europie
obozu koncentracyjnego przez Polaków, a także przemieszczono około 9 mln ludzi. Przymusowa
ochocze przejęcie hitlerowskich metod świadczy, że wędrówka ludów odbywała się według podobnych
nowoczesność wytworzyła warunki dla okrucieństwa schematów, lecz w późniejszym czasie nie wszystkim
niezależne od narodowości katów i ofiar. Jeśli zatem wolno było wspominać. To właśnie wydaje się jednym
z tej powiastki wypływa jakiś wniosek, to chyba z najistotniejszych punktów w relacjach polsko-nie-
tylko ten, że Polacy i Niemcy, honorując wzajemne mieckich: prawo do upominania się o cierpienie i pra-
roszczenia, powinni uznać zasadę roszczeń za niewy- wo do pełnej ekspresji. Przez półwiecze coraz pełniej-
starczalną podstawę współżycia i wspólnie korzystać szy wyraz zyskiwały nieszczęścia niemal wszystkich
z krytycznej pamięci o tworzonych przez siebie narodowości, podczas gdy cierpienie spowodowane
instytucjach. Dzięki temu wspólna pamięć o konflik- przesiedleniem Niemców było – nawet przez samych
towej przeszłości przekształcić się może we wspólne Niemców! – tłumione. W polskiej literaturze w cią-
kontrolowanie, by w instytucjach – już ponadnarodo- gu ostatnich dwudziestu lat powstało kilkadziesiąt
wych – nie zagnieździła się przemoc. książek przedstawiających exodus ludności polskiej.
Mamy więc opowieści o przesiedlaniu z Białorusi
(Aleksander Jurewicz: Lida; Pan Bóg nie słyszy głu-
VI. „Niesłychane zaniedbanie” chych; Dzień przed końcem świata), z Litwy (Stefan
W tomie prozatorskim Antologia twórczości postnatal- Chwin: Krótka historia pewnego żartu; Zbigniew
nej Cezary Konrad Kęder umieścił opowiadanie przed- Żakiewicz: Ujrzane, w czasie zatrzymane; Adam Za-
stawiające znaną wszystkim scenę: wojsko wygania gajewski: W cudzym pięknie) czy Ukrainy (Olga To-
ludność jakiegoś miasteczka z domów, pędzi brutalnie karczuk: Opowieści ostatnie). Ale do czasu ukazania
na stację, wpycha do bydlęcych wagonów, zatrzaskuje się Hanemanna niewiele miejsca poświęcano równo-
drzwi… Ponaglające krzyki, bicie, płacz, upadające cia- czesności transferu13, jaki się wówczas dokonywał:
ła, szlak znaczony gubionym walizkami… w tym samym czasie, gdy ekspatriowano ludność
Mógłby to być transport ludności żydowskiej do polską z terenów wschodnich, trwało przesiedlanie
Auschwitz w roku 1942 lub 1943. Albo wywózka lud- ludności niemieckiej. Wydaje się jednak, że nasza
ności polskiej z Kresów Wschodnich w głąb Rosji na literatura, dążąc do wypowiedzenia pełni doświad-
przełomie 1940 i 1941 roku. A jednak tym razem pi- czeń powojennych i coraz obficiej przedstawiając
sarz – w trybie bardzo umownym i ogólnym, celowo epizody deportacyjne, uczyniła miejsce dla opowieści
pozbawionym szczegółów – przedstawił inny etap: o ludziach deportowanych. O wszystkich ludziach
przesiedlenie Niemców ze Śląska w roku 1945. Pro- na przesiedleńczym szlaku. A skoro o wszystkich, to
zaik nie planował upamiętnienia krzywdy Niemców; i o Niemcach.
swoje zadanie postrzegał raczej prowokacyjnie, pró- Można by powiedzieć, że opowieść o ekspatriacji
bując uzmysłowić nam, jak bardzo nasza świadomość Niemców to zadanie dla literatury niemieckiej. Ale
historyczna jest zdominowana przez stereotypy na- właśnie to przekonanie – że społeczności są zasad-
rodowe. Kiedy widzimy ludność cywilną ładowaną niczo narodowe – legło u podstaw dwóch wojen,
do bydlęcych wagonów, jesteśmy pewni, że może później zaś zadecydowało o stłumieniu niemieckich
chodzić tylko o naszych. wyznań. Bo przecież opowieści o niemieckich przesie-

13. Określeniem tym nawiązuję do spektaklu Transfer Jana Klaty (2006); reżyser zaprosił doń przesiedleńców polskich i niemiec-
kich, którzy na przemian wychodzą na scenę i opowiadają o swoim życiu w czasie wojny i o momencie przesiedlenia. Była to
pierwsza w kulturze polskiej historia symetryczna, zrównująca doświadczenia ludności cywilnej obu narodowości.
respublica
książki

dleniach dotyczyły skutków historii rozpętanej przez śniegowe równiny... Ucieczka... Biała śmierć... Za nic,
samych Niemców, więc cierpienia i ofiary zaliczano powiada, nie wolno było przemilczać takiej masy cier-
do kosztów zawinionych. I w ramach ekspiacji zarzą- pienia, pozostawiać unikanego tematu prawicowcom,
dzono milczenie. Jego skutki próbował przedstawić tylko dlatego że własna wina była przemożna i oka-
Günter Grass w powieści Idąc rakiem14. Ukazuje w niej zywanie skruchy przez te wszystkie lata zajmowało
trzy pokolenia Niemców: pierwsze oddało swoją mło- pierwsze miejsce. To niesłychane zaniedbanie” (s. 94).
dość Hitlerowi i zapłaciło za to utratą „heimatów” Zadośćuczynić temu zaniechaniu wcale nie po-
w Prusach Wschodnich; drugie – poświęcające swoją winna tylko literatura niemiecka. Najpierw dlatego,
młodość przerabianiu woli mocy w zbiorową wolę że zaniechanie to wiąże się z pozbawieniem prawa
pokuty – budowało społeczeństwo demokratyczne, do mówienia o cierpieniu, a jako takie uderza we
pacyfistyczne i wolne od jakichkolwiek roszczeń, więc wszystkich. Po wtóre, jest to sprawa wspólna, ponie-
niedopuszczające do głosu opowieści o przesiedleniu; waż szlaki przesiedleńców kończyły się w Niemczech,
pokolenie trzecie, najmłodsze, nie chce przyjąć na lecz zaczynały – w Czechach, Polsce, Rosji, Rumunii
siebie poczucia winy, więc szuka w przeszłości źródeł czy na Węgrzech. Po trzecie wreszcie, zadanie ma
dumy i krzywdy – wynajdując herosów i męczenni- charakter powszechny, ponieważ upublicznienie
ków, bohaterów i ofiary. Istnieje więc, przekonuje opowieści o deportacjach Niemców jest cząstką pro-
Grass, dziedzictwo upokorzenia (pokolenie dziad- cesu niepomiernie ważniejszego niż wypominanie
ków), odrzucone przez dzieci, a przyjęte przez wnu- krzywd.
ków. Kiedy jednak generacja wnuków próbuje zwrócić Książki opowiadające o deportacjach pozwalają
dziadkom szacunek, czyni to poprzez nacjonalizm zrozumieć, że kamieniem węgielnym powojennego
i terrorystyczne zamachy. Powieść ukazuje zatem, że porządku europejskiego nie było zakończenie wojny,
powojenne pokolenie liberałów zrodziło fanatyków lecz przesiedlenie i etniczne ujednolicenie państw.
– nie dlatego, że podsunęło im rozwiązania, lecz dla- Trzeba więc było narracji, które opowiedziały o bólu
tego, że liberałowie posługiwali się uogólnioną wersją utraty własnych ojczyzn, o materialnej degradacji
przeszłości, która wszystkich zaplątanych w wojnę związanej z koniecznością porzucenia dobytku, o set-
uznawała za winnych. Kto chce od winy przejść do kach i tysiącach zabitych, o niepoliczalnych cierpie-
dumy, sięga po przemoc. niach zaznanych w drodze, aby powstały warunki dla
W powieści pojawia się Stary – alter ego Gras- nowej antropologii – nakierowanej na uniwersalizm,
sa. Stary jest pisarzem, który wie, że nie dopełnił lecz zakorzenionej w konkretnej historii. W centrum
obowiązku stworzenia opowieści sprawiedliwej: „To owej antropologii sytuuje się właśnie wygnaniec15.
gryzie Starego. Właściwie, powiada, to zadaniem jego Zajmuje on miejsce, które do tej pory okupował
pokolenia byłoby dać wyraz gehennie uciekinierów człowiek zakorzeniony: bez względu na to, czy
z Prus Wschodnich: zimowym karawanom ciągnącym przedstawiano go jako tolerancyjnego sąsiada, życz-
na Zachód, śmierci w śnieżnych zaspach, zdychaniu liwego dla obcych, czy też jako surowego włodarza,
na skraju dróg i w przeręblach, skoro tylko od zrzu- dysponenta reguł tożsamości, jego historia dobiegła
canych bomb i pod ciężarem furmanek zaczynał się końca wraz z deportacjami. Od tego momentu lite-
załamywać lód na zamarzniętym Zalewie Wiślanym, ratura konstruuje nowy wizerunek człowieka – nie
a mimo to od Heiligenbeil coraz to więcej ludzi ze zakorzenionego, lecz wygnanego. Kiedy wygnaństwo
strachu przed rosyjską zemstą przez bezkresne staje się cechą kondycji ludzkiej (nie zaś tylko przy-

14. Günter Grass, Idąc rakiem. Nowela, przełożył Sławomir Błaut, Polnord – Wydawnictwo Oskar, Gdańsk 2002.
15. Zob. np. Maria Podlasek, Wypędzenie Niemców z terenów na wschód od Odry i Nysy Łużyckiej. Relacje świadków, Wydawnictwo
Polsko-Niemieckie, Warszawa 1995.

194
195

padkiem historycznym), wówczas zakorzenienie na- przywracanie zranionej pamięci ma w gruncie rzeczy
biera charakteru cechy przygodnej. Przy takim spoj- sens projektujący. Istota zaproponowanego przeze
rzeniu historia okazuje się ciągiem wstrzymywanych mnie czytania sprowadza się bowiem do przekona-
i przyspieszanych deportacji, nasze zakorzenienie nia, że przedstawianie Niemców służy wymyślaniu
– chwilowym postojem, nasz status prawny – kartą innej Polski. Bez zmiany myślenia na temat cudzej
w rękach zarządców. Nowa antropologia, budowana tożsamości nie jest możliwa zmiana tożsamości
w oparciu o przesiedleńców, jest antropologią przy- Polaka. Przedstawianie innych jest projektowaniem
musowej wędrówki – której początku wygnańcy nie tożsamości własnej. Im mniej nacjonalizmu w por-
planowali, a której końca nie znają. trecie germańskim, tym trudniejsze staje się utrzy-
mywanie kategorii narodowych w myśleniu o Polsce
i Polakach. Do czego zatem może posłużyć czytanie
XIII. Do czego jest nam potrzebny o Niemcach w literaturze polskiej? Do tego, żeby się
Niemiec uwolnić. Uwolnić od kategorii „Niemcy”, która – jako
Całkiem niemało zatem otrzymać można od polskiej kategoria zbiorowa – więzi nie tylko osoby nią obej-
literatury ostatniego ćwierćwiecza przedstawiającej mowane, lecz krępuje światopogląd tego, kto się nią
Niemcy i niemieckość. Najpierw dokonało się w niej posługuje. Uwolnić się od kategorii „Niemiec”, która,
znamienne przesunięcie – od doświadczeń wojen- jako kategoria narodowa, ogranicza podmiotową
nych ku przeżyciom okupacyjnym, później zaś ku wielość ludzką, narzucając jej charakterystykę etnicz-
doświadczeniom wypędzenia i osiedlenia. Z książek ną i historyczną. Dzięki uwolnieniu pewnej grupy
tych przesiedlenie wyłania się jako jedno z najważ- ludzi spod działania stereotypu „Niemcy” i dzięki
niejszych doświadczeń drugiej połowy XX wieku. Na- uwolnieniu człowieka z tożsamościowej pułapki
biera ono charakteru pryzmatycznego: załamuje się zwanej „Niemiec” – uwolnić siebie. Uwolnić myślenie
w nim każdy nacjonalistyczny – zarówno polski, jak o ludziach raczej niż Polakach czy Niemcach.
i niemiecki – dyskurs ofiarniczy, zmuszając do wypra- Uwolnić, to znaczy przejść od tożsamości
cowania nowych kategorii. W tym zakresie literatura narodowej rozumianej etnicznie do tożsamości
proponuje nową antropologię: człowieka, którego narodowej rozumianej obywatelsko. Od wspólnoty
określa bezbronność wobec wygnania, i człowieka, komunikacyjnej opartej na języku do wspólnoty
który określa siebie wobec ojczyzny przemieszczo- istniejącej i rozwijającej się tam, gdzie pojawiają się
nej. Mówiąc inaczej: można bez trudu ustalić od- komunikacyjne kłopoty. Formułująca i piętrząca owe
powiedź na pytanie, kto wywołał wojnę, nie da się kłopoty literatura – w czym upatruję racji jej istnienia
natomiast zadekretować odpowiedzi na pytanie, kto – pokazuje, jak możliwa jest inna historia. Nawet ta
nie ma prawa do cierpień i aktywnej troski. niemożliwa – która pod postacią współżycia niewy-
Hybrydyczna tożsamość mieszańca i warstwowa mazującego historii, przychodzi po wielomilionowej
tożsamość zamieszkiwanych przez nas przestrzeni rzezi. Niemcy są więc nam potrzebne jako wyzwanie
pojawiły się w literaturze, ponieważ podsuwa nam ku innej dziejowości. A literatura przedstawiająca
ona ustawicznie nowe sposoby otwierania historii. kompleks niemiecki jako wyzwanie ku innym wię-
Jedno z nich – poprzez archiwa i wspomnienia – pro- ziom.
wadzi do nowej wiedzy o przeszłości. Sprawa depor-
Przemysław Czapliński
tacji i obozów pracy dla niemieckiej ludności cywilnej
(1962), historyk literatury polskiej XX i XXI wieku,
przekonuje, że był czas, gdy „Niemcy Polakom zgo-
krytyk, eseista, tłumacz; współzałożyciel Zakładu
towali ten los”, a po nim – na mniejszą skalę, lecz Antropologii Literatury (UAM Poznań); ostatnio
z nie mniejszym okrucieństwem – nastąpił czas, gdy opublikował: Polska do wymiany. Późna nowoczesność
„Polacy Niemcom…”. Ale nawet to retrospektywne i nasze wielkie narracje (W.A.B., Warszawa 2009).