You are on page 1of 190

MEG ALEXANDER

ZAUROCZENIE

ROZDZIAŁ PIERWSZY
Aurelia już miała dzwonić, by przyniesiono świece, gdy nagle usłyszała turkot powozu. Zaskoczona uniosła wzrok. Tylko wyjątkowy ryzykant odważyłby się wybrać na bagna w zapadającym zmroku. Ktokolwiek to był, musiał mieć naprawdę pilny interes. Jakiś wypadek we wsi? Nie, bo posłaniec przybyłby na koniu lub pieszo. Z pewnością ktoś zgubił drogę. Jacob się tym zajmie. Wahała się tylko przez moment, potem z westchnieniem odkorkowała butelki w kredensie. Układanie pasjansa musiało poczekać, bo uprzejmość nakazywała okazać gościnę w tym odludnym miejscu. Opłukała dłonie, przygładziła włosy i wyszła do holu. Otwarła szeroko oczy na widok drobnej postaci biegnącej w jej stronę. - Caro... moja droga! Kogo jak kogo, ale ciebie się nie spodziewałam. - Spojrzała w załzawione oczy siostrzenicy. Caroline rzuciła się w ramiona ciotki. - Uciekłam! - wyrzuciła z siebie pośród łkań. - Proszę, pozwól mi tu zostać. Nie mam dokąd się udać. Aurelia uspokajająco położyła dłoń na jasnych włosach kuzynki. - Jesteś przemarznięta do kości, kochanie. - Podprowadziła ją bliżej kominka. - No już, Caro, uspokój się. Powiedz mi , co się stało. - Nie zaciągną mnie tam z powrotem. Prędzej umrę! - Po tym dramatycznym oświadczeniu nastąpił nowy wybuch płaczu. - Niewiele jest rzeczy, za które warto umierać - stwierdziła trochę cierpko Aurelia. Najlepiej będzie, jak opowiesz mi wszystko po kolei. Caroline była zbyt wzburzona, by dotarła do niej rozsądna rada ciotki. - Nie wyjdę za niego! Nie wyjdę! Nie obchodzą mnie długi Fredericka. Nie zmuszą mnie... - Ale za kogo nie zgadzasz się wyjść? - Oczywiście za księcia Salterne'a. Jest stary i brzydki, wprost nie mogę go znieść! Aurelia próbowała ukryć zaskoczenie. Książę Salterne był postacią powszechnie znaną, przynajmniej ze swej reputacji. Ponieważ przyjaźnił się z samym księciem regentem i uchodził za jednego z najbogatszych arystokratów w Anglii, wydawało się, mówiąc oględnie, mało prawdopodobne, by ubiegał się o rękę biednej, prostolinijnej dziewczyny. - Może się mylisz - zasugerowała ostrożnie. - Wyraził jasno swoje intencje? - Wszystko zostało ustalone - powiedziała Caroline z goryczą. - Ojciec bardzo chętnie

się zgodził. - A twoja matka? - bez większych nadziei spytała Aurelia. Jeśli Ransome ubił interes, jej siostra raczej niewiele miała do powiedzenia. - Mama mówi... mówi, że nie mam wyboru. Ojciec ma puste kieszenie, a Frederick znalazł się w rękach wierzycieli, jeśli nie poślubię Salterne'a, pójdzie do więzienia za długi. Carolinę opadła na krzesło i zaczęła rozdzierająco szlochać. Aurelia oblała się rumieńcem gniewu. Nigdy nie lubiła swego siostrzeńca ani jego nic niewartego ojca. Nie mogła zrozumieć, dlaczego jej wspaniała starsza siostra wyszła za takiego nicponia. Ransome był przystojny jak sam Lucyfer, ale jego żona musiała zapłacić wysoką cenę za swą słabość. Jej fortuna stopniała do zera, nim syn skończył dziesięć lat. Aurelia nieraz przychodziła siostrze z pomocą, aż wreszcie przysięgła sobie, że musi położyć temu kres, nim z jej własnym majątkiem stanie się to samo, co z pieniędzmi Cassie. Spojrzała z troską na wiotką figurkę siostrzenicy. - Jak tu dotarłaś, Caro? Chyba nie przyjechałaś sama z Surrey? - Richard mnie przywiózł. - Wskazała młodego mężczyznę, który wyłonił się z cienia. Skłonił się uprzejmie, ale było widać, że jest skrępowany. - Co to wszystko ma znaczyć? - rzuciła ostro Aurelia. - Ma pan zwyczaj wozić młode damy po okolicy bez wiedzy ich rodziców? Poczerwieniał na twarzy, ale nie spuścił wzroku. Nim jednak zdążył się odezwać, Caroline podbiegła do niego i wzięła go za rękę. - Richard mnie kocha! - wykrzyknęła. - Mieliśmy nadzieję się pobrać, ale ojciec nie chce o tym nawet słyszeć. Richard jest młodszym synem... a jego krewni... - Cicho, Caro! - Słowa zabrzmiały łagodnie, ale posłusznie zamilkła. - Nie miałem zamiaru przeszkadzać, madame, ale Caroline kazała mi zostać na wypadek, gdyby pani odmówiła jej pomocy. - A jeśli rzeczywiście odmówię? - Nie wrócę tam! - Bliska histerii Caroline zarzuciła Richardowi ręce na szyję. Czemu mnie nie posłuchałeś? Prosiłam, żebyśmy pojechali do Londynu. Moglibyśmy się tam pobrać jeszcze dzisiaj. Richard delikatnie wyswobodził się z jej objęć. - To prawda, panno Carrington - zwrócił się do Aurelii. - Kochamy się, ale pomyślałem, że lepiej zrobię, gdy przywiozę Caroline do pani. Nie chciała zostać w domu, więc wydało mi się to jedynym rozwiązaniem. Aurelia przyjrzała mu się z szacunkiem.

Świetnie skrojony surdut i bryczesy podkreślały muskularną sylwetkę. A teraz proszę.Nie.Nikt nie wie. . Caroline podbiegła do niej z piskiem przestrachu.upewniła się Caroline. .Aurelia szybko przeszła do drzwi. . choć okazał zdrowy rozsądek. . .Nie ma mowy! Porozmawiam z księciem. moja droga. Richard Collinge zawahał się. . . na jego obliczu odmalował się bunt.odparła nadąsana panna.Nie chcę go widzieć.Jednak podjął pan duże ryzyko. Aurelia poczuła. po czym weszła do biblioteki. .Proponuję..Nie będziesz musiała. . zanim pańska nieobecność zostanie zauważona. aż ruszą schodami na piętro. co wam każę. a wy idźcie na górę. dopóki książę nie odjedzie. .To Salterne! Richardzie.Ktoś chyba jednak wie. nie pogarszaj sprawy.Caroline sposępniała.. młody człowieku. Przez ciebie twój przyjaciel znalazł się w niebezpiecznym położeniu.. nie każesz mi się z nim spotkać? .Nie zostałam porwana. żeby pan natychmiast wracał do domu. przywożąc cię tutaj. że wypełnił sobą całe pomieszczenie. . . że tu jesteśmy . że może być oskarżony o porwanie? . . . Nie mogę go znieść.. żeby pan się nie spotykał. Nogi miał ochlapane błotem aż po uda. Musicie tam pozostać. ale uwagę przyciągała przede wszystkim twarz. . do mojej bawialni. .Nie każesz.A ja bym wolała.Uciekłabym i tak.Przyjmę jego lordowską mość w bibliotece. że opuszczają odwaga. . . i podeszła do okna.Rozpaczliwe wołanie zamarło na ustach Caroline na widok miny Aurelii. .Moja droga. a do pokoju wkroczył mężczyzna potężnej postury. a twarz pociemniałą ze złości. odepchnięty Jacob zatoczył się pod ścianę.Wolałbym sam się z nim spotkać. żeby twój przyjaciel stanął przed sędzią? . Kiedy książę pochylił się nad nią.. młody człowieku. . musimy natychmiast stąd uciekać! . Zdaje pan sobie sprawę. . nie uda ci się niczego na nas wymusić. róbcie. Proszę pomyśleć o reputacji Caroline. nie! Nie możesz mnie opus. Niechże pan będzie rozsądny. .Odczekała. Które po chwili rozwarły się z hukiem.powiedziała spokojnie. zamykając za sobą drzwi. Powiedziałam mu to. z Richardem czy bez niego.powiedziała znaczącym tonem Aurelia.. miała wrażenie. Wolałabyś.. usłyszawszy tętent galopującego konia.Postąpiłaś bardzo nieroztropnie.Być może .Odwróciła się do Richarda. więc proszę cię. Jacobie.Naszemu gościowi bardzo się śpieszy. panno Carrington.

Czyżby miał pan na myśli moją siostrzenicę? . .Proszę ze mną nie żartować. Rozumiem. brutalnie traktuje mojego służącego i zwraca się do mnie nieuprzejmie. ostrzyżonymi „na Brutusa” zgodnie z panującą modą.Podszedł bliżej. . mimowolnie uśmiechając się kącikiem ust. . Wezbrała w niej złość. . madame.I z jej . madame? Niech pani nie próbuje zaprzeczać. wasza lordowska mość. że widać było.Bardzo przepraszam.wycedził niebezpiecznie miękkim tonem.Chyba nie będzie pani obrażać mojej inteligencji. Nazywam się Salterne. Moja siostrzenica jest wyczerpana i udała się już na spoczynek. Nie chciałam. . tylko częściowo zasłonięta gęstymi czarnymi puklami.Okazać wstrętu? Proszę mi oszczędzić przeprosin. Zacisnął zęby tak mocno. Aurelia posłała mu najsłodszy ze swych uśmiechów. Wpatrywał się w nią przez chwilę. Spłonęła rumieńcem.Jestem do pani usług. znaczyła łukiem policzek.Skoro pani na tym zależy. Aurelia patrzyła w zimne szare oczy. Muszę się z nią natychmiast zobaczyć. że mam przyjemność z panną Carrington. Książę przyjrzał jej się podejrzliwie. wasza łordowska mość! Z pewnością z miejsca podbija nim pan wszystkie serca. . nieco jaśniejsza od ogorzałej skóry. Może by się pan trochę opamiętał. sięgając niemal do kącika ust. Gdy potwierdziła kiwnięciem głowy.Przestraszyłem panią. wreszcie rzekł: . Nawet pana nie znam. z łaski swojej! . . zaprzeczając. Ta dziewczyna musiała pani wszystko powiedzieć. że pani siostrzenica jest tutaj. gdyby towarzyszyły mu dobre maniery. . skąd się wzięła pańska reputacja.Mimo to zobaczę się z nią .. zachowajmy należne formy. Jestem przyzwyczajony do efektu.spytała lodowatym tonem. starając się ukryć odrazę.Obawiam się. a nachodzi pan mój dom bez uprzedzenia. Cóż za urok.skwitowała. jaki ten piękny widok wywiera na wrażliwych kobietach.Nigdy bym się nie domyśliła . Blizna. .Byłby mniej niemiły. . . Pozwoli pani.. .Drwiąco wykrzywił usta. kim jestem. ..Dobrze pani wie. dodał: . jakby ta reprymenda odebrała mu głos. . madame. że się przedstawię.. jak drgają mu mięśnie na szczęce.Przez środek czoła biegła długa blizna.Teraz rozumiem. że to niemożliwe.

Lady Ransome uważała.Omijając wzrokiem zdumioną minę Jacoba. Proszę się nie przejmować tym błotem. . Musi pani być w tym prawdziwą mistrzynią.To chyba rola jej ojca.Odruchowo zerknął na swoje ubłocone buty i spodnie. Madame. Zesztywniała. . dopóki nie wszedł Jacob.. lecz zachował kamienny wyraz twarzy. . panno Carrington. . dziękuję.Ransome był. Popatrzył na nią spode łba. bym znalazł Caroline przed nocą. . panno Carrington. Moi młodzi kuzyni hasali po domu. że czas ma pierwszorzędne znaczenie.kochankiem. Aurelia uniesieniem brwi wyraziła swą dezaprobatę dla tak swobodnego zachowania. . . madame.Rozumiem. Książę poczerwieniał ze złości.Nie. że właśnie okrężną drogą udzieliła mi pani nagany. . milordzie. ... jechałem cały dzień.I jeszcze to największe. . Pani siostrzenica zniknęła dziś rano.. nie zważając na sprzęty. że zaproponowano mu poczęstunek odpowiedni dla kobiety.Wino kanaryjskie. . Otrzymał pan odpowiedz. Najlepiej będzie.Wie pani.To nadzwyczaj wielkoduszne z pana strony. a może szklaneczkę roszady? . .Domyślam się. dlaczego tu przyjechałem. ale nie odezwała się.Po raz pierwszy sprawiał wrażenie zakłopotanego.Aurelia posłała mu niewinne spojrzenie. lecz nie zabrzmiało to przyjemnie. tyle zagrożeń.Proszę nie wywierać na mnie presji. rozbójnicy.Podróż w ciemnościach jest bardzo niebezpieczna dla młodej kobiety. A ponieważ lady Ransome bardzo się niepokoiła.To nie jest towarzyska wizyta.... jeśli pan natychmiast opuści mój dom.Książę miał świadomość. Złodzieje. konieczność. . Zatem nie będziemy robić ceregieli.. tak że miała jego twarz tuż przed oczyma. że przebywa w Londynie. czekała na odpowiedź.. podjąłem się odnalezienia Caroline.. . Aurelia sięgnęła po dzwonek. . .Pański temperament bywa dla innych męczący.Nachylił się ku niej. panno Carrington. żeby mi odmawiano. wasza lordowska mość. . niedostępny. Istniała. Zechce pan usiąść? Może coś do picia? Zaśmiał się. .Rozumiem. Udając ziewnięcie. . . .Doprawdy? . Nie po to przybyłem taki kawał drogi. .Zbliżył się do ognia i oparł rękę na gzymsie kominka. Zobowiązałem się ją odszukać.

że prosiłam pana o opuszczenie mojego domu. . . .. choć nadal zachował groźny wyraz twarzy. Mam zamiar porozmawiać z moją siostrą i jej mężem. że będzie mogła mnie odwiedzić. . milordzie. a on zgodził się na małżeństwo? . Pani siostrzenica nie była sama.. jak udało jej się samej przebyć tak długą drogę? . ale pozwolę sobie zauważyć.Jest młoda. Uspokoję jednak pana. ale zdradziły ją wesołe iskierki w oczach.To rodzinna cecha. . . . Caroline musi się poddać woli rodziców. Ktoś musiał jej pomóc. bez wątpienia.Myli się pan.Każe pani służącemu. madame.Co też może pan mieć na myśli? Uśmiechnął się półgębkiem. czego kobieta pragnie. . . żeby zapłacić za miejsce w dyliżansie czy nocleg.Jak widać...Nie wierzył jej ani trochę.Moja siostra zawsze miała bujną wyobraźnię. ale też nie mógł zarzucić kłamstwa.Wydaje mi się. madame. . .rzucił Salterne. słysząc ironię w głosie Aurelii. jest bardziej zaradna. żeby odpoczęła. Przyjechała tu niespełna godzinę temu.Salterne był już całkowicie opanowany. a młodzi bywają tacy niecierpliwi. Próbowała zachować surowe oblicze. ale nie dam się nabrać. milordzie.Tak. Uspokoił się nieco. żeby mnie wyrzucił? Mimo irytacji Aurelia miała trudności z zachowaniem powagi. Caroline jest cała i zdrowa. Czy mogę wiedzieć. .Oczywiście wie pani. że wątły Jacob miałby się zmagać z tym bezczelnym brutalem. W odpowiedzi rozsiadł się w fotelu i wyzywająco spojrzał jej w oczy.. jakie ma pani zastrzeżenia? . .Rozumiem. Mogę jej dać wszystko. .Nie sądzę.Sprytnie. milordzie. . . Sam pan pewnie pamięta. Nie powinna była opuszczać domu tak gwałtownie.W takim razie zaczekam. lecz wydawał się tym bardziej niebezpieczny.Tak myślałem! . Myśl. te poprosiłem ojca Caroline o jej rękę.rzucił zjadliwie Salterne.No to rzeczywiście ma szczęście. . Zaczerwienił się.. z odległej przeszłości .Nie miała czasu zastanowić się nad korzyściami płynącymi z tego związku. była doprawdy komiczna. . Jej matka podejrzewa.Mogę się z nią zobaczyć? .. że to nie pani sprawa.Rysy miał jak wyciosane z kamienia.Wybaczy pani. Los siostrzenicy napawa mnie głęboką troską. .. ale matka obiecała jej.Zechce mi pani wyjaśnić. Nie miała środków. Wolałabym..A Caroline? Co ona na to? . niż przypuszczaliśmy.

tym lepiej! . . że go okłamuje. .Cassie opadła na krzesło.Jeśli wezwie pani swoją siostrzenicę. ..Wciąż kipiała gniewem po tym . .. . patrząc jej w oczy z ironicznym uśmieszkiem. Nie urodziłem się wczoraj.Wygląda na to. Aurelia odpowiedziała mu niechętnym spojrzeniem. którym tu przyjechała? . Zaraz potem drzwi biblioteki się otwarły i w progu stanęła jej siostra. Poza tym przyjechał pan konno. . Proszę.. więc byłoby wysoce niestosowne. . .Cassandra Ransome była blada.. .Nic dziwnego! . żebyśmy się pobrali.Caro tu jest? .Poczuła palący rumieniec na policzkach. Zapadła długa cisza. panno Carrington.Nie mogę na to pozwolić . niech przestanie mnie pani oszukiwać. Gdzie indziej miałaby pojechać? .Urwała.. Aurelia miała ochotę mu wytknąć. że akurat to jest aż nadto oczywiste.Jechałem za nimi.Już panu mówiłam..Musi pan pytać? . jak obcesowo dał jej do zrozumienia żeby się nie wtrącała. że. .oświadczyła twardo. . . jakoby Caro uciekła. nie kryjąc irytacji. że ubzdurałaś sobie. Cassandra sprawiała wrażenie mocno zdezorientowanej. Cass. Z kłopotliwej sytuacji wybawiło ją niespodziewane zamieszanie w holu. Salterne.wtrąciła ostro Aurelia. . to zabiorę ją do domu. Gdyby tak było.Jednak pani szwagier nie widzi przeszkód. gdyby moja siostrzenica podróżowała bez przyzwoitki.zwróciła się do swego przyszłego zięcia. co pani mówiła.Wiem.Pański wiek.Zatem znalazłam ją na czas.Specjalnie zaakcentowała ostatnie słowo i z zadowoleniem dostrzegła.. czy przyjechałaby do mnie? Chyba sama w to nie wierzysz. że tu jest. oczy jej lśniły od łez. z trudem jednak się powstrzymała. . Zarumieniła się ze wstydu. ale muszę nalegać. więc jak miałby ją pan zawieźć do domu? . Nie było sensu dalej się z nim spierać. Mam wymieniać dalej? Udał głęboki namysł. jak książę zaciska zęby. Cass! Bo inaczej wyruszyłabyś prosto do Londynu. cóż mogę powiedzieć. którą przerwał książę.Oczywiście. .odparł książę.. dżentelmenem. . odwracając głowę.Im mniej zostanie powiedziane... Od początku wiedział. ~ Nie ma mowy.Dzięki Bogu! .odpowiedziała Aurelia. . . .Może powozem.. sam na sam z.Sam ma taką opinię. Zostałem zobowiązany przez pani siostrę do sprowadzenia Caroline pod rodzinny dach.Wiem o zaręczynach wyłącznie od pana. pańska reputacja. wie pani? Nietrudno było ich wyśledzić. .

że Aurelia chce się go jak najszybciej pozbyć.. Pozostawała nadzieja.Musi pan zostać. .. ale obawiam się. Trzy kobiety zupełnie same w całym domu. że moja przyszła żona jest bezpieczna. błagam. muszę przyjąć zaproszenie. że wyciągnęliśmy pochopne wnioski. ależ jesteś niemądra! Chyba nie sądzisz. że go oszukiwała.. że kolacja w wiejskim domu.Bardzo bym chciała okazać gościnność. Lio.oznajmiła zdecydowanie. że nieobce mi są różne niewygody.. na jakie się pan naraża . ..Wygląda na to. niech pan nie jedzie po ciemku przez bagna.Och. . . wasza .lordowska mość. Skoro już wiem.Pani troska jest doprawdy wzruszająca. w towarzystwie dwóch prawie nieznajomych kobiet. panno Carrington. . . pozwolę sobie panie opuścić. . Szare oczy księcia wyrażały szczery zamiar odpłacenia jej pięknym za nadobne. Skoro więc pani nalega. by zemścić się za to. . lecz oto zyskał okazję. Jeśli ten bezczelny pyszałek pozwala sobie na słowne gierki. Księcia najwyraźniej bawiło jej zażenowanie.. to należało mu pokazać.Ale. To samobójstwo. madame .Salterne.Cassie prawdziwie się zatroskała..Mam zatem nadzieję. . . Doskonale zdawał sobie sprawę. Dlatego dziwi mnie twoje zachowanie. Że też musiała się wyrwać z taką propozycją! Można się było tylko modlić. wyda mu się niezmiernie nudna. . ruszył do drzwi. że to niemożliwe.Moja siostra lubi się droczyć. nie licząc służby. . że jednak zaryzykuje przeprawę przez bagna do najbliższej gospody. Uśmiechnęła się przepraszająco. Do usług..odpowiedziała słodkim głosem Aurelia.. Za plecami usłyszała westchnienie Cassie. . ale jako żołnierz zapewniam panią..odezwał się z wyraźną kpiną. .Skłoniwszy się. że trafił na godnego przeciwnika..Nie wypada. Przecież obiecałaś jej tę wizytę. Aurelia spojrzała na siostrę znacząco.Naturalnie. przynajmniej do rana. nie jesteśmy przygotowani na gości . Całą nadzieję pokładała w tym. Podczas ostatniej wizyty został wyproszony z jej domu po niefortunnym incydencie z jedną z pokojówek..Proszę mi wybaczyć to najście. że przyjechałam tu sama? Frederick będzie pełnił honory gospodarza.Twój dom w pierwszym rzędzie przyszedł mi do głowy.Słowom towarzyszył . Nie cierpiała swego siostrzeńca. żeby książę odmówił. . że perspektywa wilgotnego łóżka i posiłku z chleba i sera zniechęci go na tyle. Aurelia starannie omijała przenikliwy wzrok księcia.. Aurelia panu powie. Aurelia jęknęła w duchu. że jako żołnierz bez słowa skargi zniesie pan niewygody.

żeby pan robił.mruknął pod nosem. Po zmroku bagna były bardzo niebezpieczne dla obcych..A teraz proszę mi wybaczyć. Każe mi z nim rozmawiać. .Nie wyłączając obecnego towarzystwa? ..Usta Caroline zadrżały. Jacob umieści pana w zachodnim skrzydle. Richard był zarazem ucieszony. Ale akurat tej nocy. Uciszyła kuzynkę uniesieniem dłoni i powiedziała: . że rozmowa pozostawionych sam na sam gości będzie raczej nieprzyjemna. .Mogę jedynie przeprosić panią.Uśmiechnęła się do nich.Ale nie chcę sprawiać kłopotu. Postrzegali wszystkich przybyszów jako wrogów.. .. Cierpka odpowiedź wzbudziła błysk w oczach księcia.Gdybyście z Caroline zjedli kolację na górze. .Nie martw się.. panno Carrington.Matka też tu przyjechała? .Książę nadal tu jest. Wiedziała wprawdzie. Cassie odwróciła się i zaczęła szukać w torebce chusteczki. .. Cassie popatrzyła na siostrę z niepokojem. . Jutro musi pan wyjechać o świcie. .Jacob zaprowadzi pana do pokoju . Panie Colinge. o co proszę. i .W takim razie najlepiej. by doszło do konfrontacji pomiędzy nim a księciem.Nie mam ochoty walczyć z rozsypującymi się ruinami. jaki sprawiłem. . nie będę. Jeśli potraktował tę uwagę jako osobisty przytyk. Aurelia wstydziła się swej niegościnności. którzy transportowali towary z wybrzeża.To bardzo uprzejmie z pani strony . ponieważ mogli być funkcjonariuszami policji celnej. za kłopot. . obiecałaś. . a ja nie mogę.. jest stanowczo za późno.. Richard skłonił się z wdzięcznością. to tym lepiej. muszę wydać dyspozycje kucharce. Na prośbę twojej matki pozostanie do rana. i to nie tylko z powodu grząskiego podłoża.. . jakie było za życia ojca.wydukał. Nie musisz schodzić na dół.. . kiedy Richard był pod jej dachem? Nie wolno jej było dopuścić. jak i zakłopotany. Może pan wziąć gniadą klacz. zwłaszcza że Cassie mówiła prawdę. choć doprawdy nie wiem dlaczego. jak najdalej od reszty pokoi. Pomknęła po schodach do bawialni.nerwowy śmiech. lecz Aurelia wcale się tym nie przejęła.. więc nie widziała rumieńca na twarzy siostry. gdzie Caroline natychmiast zasypała ją gradem pytań.Utrzymuje Marram w takim samym stanie.rzekła spokojnie. ale nie miała czasu do stracenia. Ciociu Aurelio. lecz Aurelia bez słowa zamknęła za sobą drzwi biblioteki. .Och. Roiło się na nich od przemytników. żeby pan teraz opuszczał dom. i pozostał w ukryciu. .. na razie jej nie potrzebuję.

.Muszą się zadowolić tym. . jak mogłaś? Co za wstrętny typ! Caro nie może za niego wyjść. a na deser może podasz bitą śmietanę? Wydawszy Jacobowi dyspozycje co do wina. dopóki nie dam wam znać. że pani jest taka szczodra dla biedaków.To ja powinnam panu podziękować za okazanie zdrowego rozsądku. . . . Aurelia uśmiechnęła się serdecznie. kto da najwięcej? Budzisz we mnie odrazę! Żałuję. Zobaczymy się później.powiedziała cicho.Na tym świecie. . . on jest gburem.Pięć dodatkowych osób. Wydaje mi się... który mieliśmy zjeść jutro. Wciąż czuła irytację wywołaną nieszczęsną sceną w bibliotece. że się zgodziłam. Z tymi słowy poszła do kuchni.. .podziękować pani za wyrozumiałość.ucięła szorstko Aurelia. panno Aurelio? . popatrując w lusterko.A na co go stać? Gdyby przestał uprawiać hazard i przypilnował trochę Fredericka.. Nie wychodźcie z tego pokoju. i resztki wczorajszej wołowiny. że zostanie.Świetnie. widząc wzburzenie Bessie. . . on zaś uparł się. Dobrze. . Ciekawa jestem.Zadbać o debiut Caro? Okazałaś wielką wspaniałomyślność. czy moja siostrzenica wie. . że mamy też szynkę.. a do długów Fredericka podchodzi z godnością. Opamiętała się jednak. że droga wolna.Ale co my im podamy.Niech książę się cieszy. . proszę pani.Ransome się nie zmieni. ciociu . kiedy próbowała zniechęcić Salterne'a do noclegu w Marram. Sprawy mogły się ułożyć zupełnie inaczej. . bo chciał zrobić jej na złość.Tak. przygładziła złote loki.Cassie.zatroskała się kucharka.Ale bardzo bogatym. która spłoniła się zawstydzona. w tym trzech mężczyzn! .poprosiła. Hazard to jego życie. No i chyba zrobiłaś swój pyszny rosół dla ludzi ze wsi? .Weź tę zapeklowaną gęś i zasolone warzywa. . droga .. że w ogóle dostanie coś do jedzenia .. Aurelio. Jest zimny pasztet z gołębi. posiadając takiego przyjaciela. Ransome'a nie byłoby na to stać. co dostaną. Ma rację. .Spojrzała na Caroline. ile ma szczęścia. . ale podać rosół jego lordowskiej mości? Przecież nie wypada. skierowała się do pokoju zajmowanego przez siostrę i powiedziała do niej z wyrzutem: .Przykro mi.Cassie. Bessie.Więc jesteś gotowa sprzedać ją temu.Postaraj się .

Przepraszam.Nie ma jeszcze czterdziestki. że musisz znosić więcej. jeszcze nie jest za późno.rzuciła niecierpliwie Aurelia.. wiedziałabyś o tym..Czyżby na dodatek był agresywny? To by znaczyło. cóż..Mój wygląd nie ma tu nic do rzeczy . . Oczywiście nie jest winien temu. co chcą. A do tego jest wyjątkowo arogancki. że ci się nie powiodło.Ani pensa więcej . Gdybyś jednak mogła. o jego manierach. kiedy ogłosi się zaręczyny. choć wiedziała. Ty. by z moim majątkiem stało się to samo. . i o tej szramie na twarzy. ale ty powinnaś mu współczuć. . Blizna nie powstała podczas jakiejś burdy czy w pojedynku.siostro. Lio.. a ona nadal nie potrafiła spokojnie o tym mówić. co nie bardzo ci służy.przerwała jej ostro Aurelia.. jak wygląda. mężczyźni robią. .A niby kogo miałam wybrać spośród tego tłumu nicponi paradujących u Almacka? spytała zaczepnie Aurelia. .. Byłaś dla nas więcej niż szczodra.Łatwo ci krytykować. że mężczyzna w twoim wieku może być za stary dla Caro? Przepraszam..A Salterne wcale nie jest taki stary .. . Ból po śmierci Toma nigdy jej nie opuszczał.. gdy masz już dwadzieścia pięć lat. .Oczywiście zabiorę ją do domu. niż przypuszczałam. Minęły już cztery lata. . . ale od śmierci ojca zrobiłaś się taka surowa. . .ciągnęła Cassie.. Był ranny pod Talaverą.Nie uważasz.Co masz zamiar zrobić z Caroline? . Aurelia odwróciła się od siostry. . Ransome nie może się dowiedzieć o tej eskapadzie.Na samą myśl o nim. nawet teraz.. Wierzyciele odstąpią..Lepiej żyć samotnie. Nie powinnam była tego mówić. Masz tyle pieniędzy. niż dobrowolnie pakować się w nieszczęście...W takim razie Caroline musi wyjść za Salterne'a. Aurelia aż się wzdrygnęła. ..Wiem. że wspomniałam o bliźnie.Opuściła wzrok pod twardym spojrzeniem siostry. Zeszczuplałaś. Kto jak kto. Cass. Cassie oblała się rumieńcem.Nie pozwolę. i twój przyjaciel. Mocno by jej się dostało.To nie fair. Nigdy tego nie zrozumiem. .. ale weź pod uwagę jego reputację. Tom Elliott. Książę ma wystarczająco głębokie kieszenie. Gdybyś wyszła za mąż. . . że nigdy ci na nic nie zabraknie. . co z twoim. przecież zginął tam i nasz brat. ale oczy i włosy nadal masz wspaniałe. taka piękna. że życie musi toczyć się dalej.

że będzie dobrą żoną . . dziewczynkę . że nas nie ma. Nie widziałam go od kilku tygodni wyznała z ciężkim westchnieniem.i nie nadaje się do towarzystwa..Powinnam pójść do Caro. że i mnie to zastanawiało. Ransome bardzo się ucieszył.. .Uznał.Poznałaś go od najgorszej strony. .Ależ ja okropnie wyglądam! Całą suknię mam wymiętą. że Caro będzie potulna i dobrze się nada do tej roli.Książę będzie zdziwiony. Aurelia w odruchu siostrzanej czułości ucałowała Cassie w policzek.. do czego prowadzi ubóstwo. że wpadła mu w oko. . co z tego mam. że tak . że Ransome obejdzie się bez ciebie przez parę dni. ale dlaczego wybrał Caroline? Przy swoim bogactwie mógł wybierać do woli.Cassandra podeszła do lustra.Cass.Przekonałam się.Hannah jest zbyt zajęta .Nie jest gorszy od wielu innych.odmówiła stanowczo Aurelia. choć nie wiem. .przypomniała z naciskiem Aurelia. . Cassie nie była zachwycona takim rozwiązaniem..Szczerze mu współczuję. by w ogóle zauważył. . Ale czy będzie z nim szczęśliwa? .Możliwe. . jeśli uważasz. Obiecałam Caro. żeby Salterne zobaczył ją w takim stanie? Nie zdziwiłabym się..Przyznaję.Wątpię.A co ja mogę zrobić? Caroline musi za niego wyjść i koniec. . ...I co z tego. jak wytłumaczy się ze swego zachowania przed Salterne'em.Jest zrozpaczona . Zostaniesz na jakiś czas? Jestem pewna. postaraj się go zrozumieć. . a żona zmarła przy porodzie. Był wyprowadzony z równowagi. ... a ona ma dopiero osiemnaście lat. Może zjeść kolację na górze. Chciałabyś. przyślij do mnie Hannah. . . przeżył wiele smutku. .. Proszę. .Próbowała bez skutku wygładzić fałdy spódnicy. mniej więcej sześcioletnią. Jego syn urodził się martwy.Ona go nie kocha . Nie mogę w takim stanie zasiąść do kolacji. Ma jeszcze starsze dziecko. ale przecież nie mogę go zapytać wprost. że Salterne potrzebuje potomka i matki dla swojej córki. ale stara dama jest już słabego zdrowia. Ja wyszłam za mąż z miłości i sama wiesz. . Obecnie mieszka z księżną wdową.odpowiedziała nie bez dumy Cassie..Wybacz mi . Ostatnie lata były dla niego trudne. że nie będzie musiała schodzić do jadalni. a ty po kolacji możesz dać jej burę. . Prawda jest taka. gdyby zmienił swoje zamiary.Głos jej zadrżał. co trudno mieć mu za złe. Proszę. obiecaj mi.Porozmawia z nią jutro. Był jej szczerze oddany. . Może pomyślał.powiedziała szybko Aurelia . że nie będziesz zmuszać Caro do tego małżeństwa. .

Lecz teraz się pośpieszmy.trzeba. Nim dołączyły do księcia i Fredericka w salonie. Ostatnia uwaga w zupełności wystarczyła. Pomóż mi się przebrać. I musisz koniecznie poprawić fryzurę. . była już prawie całkiem opanowana. by skierować myśli Cassie na inne tory.

odrzekł gładko. który spędził cały dzień w siodle. uświadomiła sobie. że całkowicie doszedł pan do siebie po podróży. którego kieliszek bezustannie wymagał dopełnienia. choć szybkie zerknięcie na półmiski wnoszone do jadalni przez służbę upewniło Aurelię. choć wcale nie miała na to ochoty.Caroline odpoczywa. Skłonił się nieco przesadnie.Uśmiechnął się niepewnie. że goście przynajmniej dobrze się najedzą. . . gdzie książę dotykał ustami jej skóry. Dyskretnie próbowała cofnąć dłoń.W ten sposób dała mu do zrozumienia. droga ciociu. Zapowiadał się trudny wieczór. lecz tylko spróbował wina. Jeśli zamierzał się bawić jej kosztem. Na widok kpiącego błysku w jego oczach Aurelia aż zesztywniała. Nie można było tego samego powiedzieć o Fredericku. kiedy wreszcie ją puścił. i odetchnęła z ulgą. . a mowa szybko stała się bełkotliwa.ROZDZIAŁ DRUGI Książę zbliżył się do nich z ukłonem i podniósł dłoń Cassandry do ust.Widzę. Lodowate spojrzenie panny Carrington nie zrobiło na nim żadnego wrażenia. nie wzięła jednak pod uwagę. . Dopełniając wymogu grzeczności.Musimy polegać na pani osądzie. Książę jadł z nieskrywanym apetytem. przynajmniej dziś wieczorem . co jeszcze jakby podsyciło jego wesołość. zaniepokojona dziwnym mrowieniem w miejscu. wasza lordowska mość? Było to raczej stwierdzenie niż pytanie i Salterne dobrze o tym wiedział. Gdy się wyprostował.Wszystko potoczyło się tak nieoczekiwanie. które Jacob przyniósł z piwnicy. . dostrzegła w jego oczach wyraz rozbawienia.Dla kogoś w tak podeszłym wieku jak ja było to nader wyczerpujące zadanie. że ten z natury swej zdawkowy gest trwa stanowczo zbyt długo. Patrząc na pochyloną ciemną głowę Salterne'a. . ale pani gościnność pomogła mi odzyskać siły. Zganiła go spojrzeniem. Odwróciła się do siostrzeńca. a potem odwrócił się do Aurelii. głodnym mężczyzną. że przyzwyczajony do wykwintnych posiłków na dworze regenta Salterne może uznać jej poczęstunek za zbyt skromny. że jego występki nie zostały zapomniane i że ma zachowywać się przyzwoicie. podała mu rękę. Umyślnie starał się wyprowadzić ją z równowagi Popatrzyła na niego chłodno. Aurelia patrzyła na siostrzeńca z . należało mu pokazać. Spodziewała się. .Moja siostra do nas nie dołączy? . .Fredericku. że ma do czynienia z potężnym. jak ci się wiedzie? Minęło sporo czasu od twojej ostatniej wizyty. Wybaczy jej pan. że w tę grę można grać we dwoje.

Wcześniej była kochanką rozbójnika zwanego Jackiem Powroźnikiem. Choć na mocnym rauszu. Cassie powstrzymała się od dalszych uwag. lecz niewiele to pomogło.Rozumiem. Umiejętnie i z wdziękiem podtrzymywał lekką konwersację. Znam pewnego człowieka. bo Frederick zatrzymał go i wyjął mu z ręki butelkę. patrząc na Aurelię: . Chyba wiecie. lecz ten złośliwy komentarz Aurelia zachowała dla siebie... . że sama uważa się za kobietę . W Aurelii narastał gniew.skomentował pod nosem książę. .Lio. Mogę ci znaleźć kupca na klacz. W pewnym momencie.Klacz nie jest na sprzedaż.zachichotał Frederick. . chyba nie trzymasz koni pod hodowlę? . .Ale żeby kobieta zajmowała się czymś takim. Był to jego jedyny talent. .. . To dochodowy interes.. ciociu? Zaoferowała pięćset gwinei kobiecie.Słyszałaś o jej ostatnim zakładzie.. która przejedzie czterokonnym zaprzęgiem przez Newmarket Heath. Letty . Frederick parsknął głośnym śmiechem. Próbowała sobie wmawiać.A jakże. Ruchem głowy dała ledwie widoczny znak Jacobowi. lecz jej syn nie był tak powściągliwy. ale powtarzam. co by na dobre nie wyszło: jeśli Salterne zobaczy.Chciałem ci tylko wyświadczyć przysługę.Mam taką nadzieję. by zachowywać się potulnie. bo po co mu ktoś taki w rodzinie. księcia Yorku. . Jego lordowska mość natomiast zachowywał się ze swobodą bywalca salonów. . . słyszałam. nie zapominał. że może nie ma tego złego. gdzie sir Lade ją znalazł? Wszyscy wiedzieli. na co stać jego przyszłego szwagra. Frederick bezceremonialnie wszedł jej w słowo. że niekonwencjonalna Letty korzystała z protekcji brata regenta. Frederick doskonale znał się na koniach.niechęcią. droga ciociu.dodała Cassie.Zastanawiałam się nad tym. może zmienić zdanie co do planowanych zaręczyn. kiedy Cassie mówiła o wspólnych znajomych.zdumiała się Cassie.Nie słyszałaś o Letty Lade? . . wręcz uniżenie wobec księcia. nie zwracając uwagi na niespokojne spojrzenia Cassie rzucane na syna. że nie znalazła chętnej . klacz nie jest na sprzedaż. .Owszem. . o czym Frederick może cię zapewnić. Dziwię się..Nie wątpię.Masz kilka ładnych okazów w swojej stajni.

mówi.Nawet w jej uszach powody tej dobrowolnej izolacji brzmiały mało przekonująco. . że sir John jest największym w kraju mistrzem powożenia . .Byłam tam przed kilku laty. ale Aurelia ceniła sobie swoje spokojne życie. że ten człowiek potrafi przeklinać jak Letty Lade. .Mam swoje książki i ogród.Ani ochoty. Jego lordowska mość z pewnością nie podzielał opinii Aurelii na to. zwłaszcza w obecności osoby z dworskich kręgów. ale Frederick nie dawał sobie przerwać.Wystarcza to pani.Zamilkł gwałtownie. .Nie tylko pomaga mu doskonalić umiejętności jeździeckie.Istotnie.wtrąciła szybko Aurelia. . Sir John mógł sobie być nieokrzesany jak podlegli mu stajenni. który należał do towarzyskiej śmietanki i zapewne lubił uroki światowego życia. czyli w burdelu.Przyjedzie pani je obejrzeć. . jak hazard czy flirty. jak wieszano go w Tyburn. . ale też jest zarządcą królewskich stajni. . mogę dodać.powiedziała cicho. Plotka głosiła.Ku jej uldze. madame. A poza tym niby dlaczego miałaby się usprawiedliwiać się przed nim czy nawet przed Cassie? Salterne przyjrzał jej się z zaciekawieniem. Nie potrafię jej zrozumieć. co uważał za atrakcje towarzyskiego życia..Słyszałam. że sir John Lade poznał swoją przyszłą oblubienicę w jej miejscu pracy. . Cassie była purpurowa ze wstydu. kartami i w ogóle za atrakcjami towarzyskiego życia? Już miała odpowiedź na końcu języka.Cassie spojrzała na siostrę spod ściągniętych brwi. Zechce pani jej przekazać moje Wyrazy . . . panno Carrington? Nie tęskni pani za balami. .Jedną z nich jest pani kucharka.Moja siostra uparcie siedzi na wsi mimo naszych wysiłków. kiedy spoczęło na nim twarde spojrzenie Salterne'a.Kiedy książę regent chce opisać kogoś o szczególnie niewyparzonym języku. .widziała. . gdy pochwyciła ostrzegawcze spojrzenie Cassie. panno Carrington? Chyba nie widziałem pani wcześniej w mieście. . żeby ją stąd wyciągnąć.zwrócił się książę do Aurelii lekkim tonem. .. madame. że sir John jest bliskim przyjacielem regenta .Wieś ma swoje dobre strony .Musi pani wiedzieć. . Aurelia próbowała zmienić temat. ale Frederick nie miał prawa krytykować przyjaciół księcia regenta. wasza lordowska mość. nikt nie próbuje tego negować. Nie była jednak w stanie wytłumaczyć tego księciu. książę przyjął gałązkę oliwną i opowiedział o zbliżających się wyścigach w Brighton. ale ostatnio nie miałam okazji.

.Zapewniani pani. dodała zwycięskim tonem: . .Gdy Frederick potrząsnął głową. . nie zastanawiałem się nad tym..Głos Aurelii zabrzmiał niczym trzaśniecie z bicza. . panno Carrington? Jestem przyzwyczajony do spaceru przed snem. Mam mówić jaśniej? Salterne sam ma zszarganą reputację. po czym szybko wróciła do jadalni..Piekielnie dobre to wino.Twarz miał czerwoną. . żebyś okłamywał ojca. co tu się stało. Frederick prawie leżał na stole z niemal pustą butelką przed sobą. a z jej reputacji zostaną gruzy. po tym jak ja .Bessie będzie szczęśliwa.Chcę ci tylko wyrządzić przysługę . by rozwiać opary trunku. . Kiedy podeszła.Będziesz trzymał język za zębami.powiedział z niejakim trudem. Była prawie tego samego wzrostu co on..No. milordzie. Aurelia nawet nie drgnęła. . Czy mogę się przejść po terenie posiadłości.. Trzymasz niezłą piwniczkę.Oszczędź mi swoich łgarstw. Caro dostanie od ojca zasłużone cięgi. ..Dała znak siostrze. zajrzała do śpiącej siostrzenicy. ale ja nie jestem taki łatwowierny. Tak jak się spodziewała. następnie odprowadziła Cassie do jej pokoju. . prawda? Dzięki tobie. .Cóż z ciebie za okropna kreatura.Może udało ci się nabrać Salterne'a. .Zostawimy pana przy winie. Skinieniem wyraziła zgodę i życzyła gościowi dobrej nocy. . Niezdarnie pozbierał się na nogi i podszedł do niej chwiejnym krokiem.To może kasztan? Masz całkiem porządną stajnię. wasza lordowski mość. .Co ci da rozsiewanie plotek? Nie proszę cię. . ciociu.Ile razy mam ci powtarzać? Klacz nie jest na sprzedaż.A tych nie mamy.. . ciociu. . . ciociu . uniósł głowę. . nieledwie bełkotał.A co do tej klaczy. Potrafisz wyświadczać przysługi jedynie sobie samemu.Sprytne zagranie. wciąż oszołomiony. Proszę mi wybaczyć..jawnie zadrwił.Co się wtedy stanie z tobą? Zawahał się. ale lepiej nie snuć przypuszczeń niepopartych żadnymi dowodami.powiedziała cicho. Posłał jej jadowite spojrzenie. ..Nie ma o czym mówić. .Radziłabym ci zachować wielką ostrożność .uznania? . że nie ma takiej potrzeby. że zdołała pana zadowolić. Wiem. ale nie zaakceptuje takiej u swojej narzeczonej. . Jestem trochę .

Głowę miała ciężką od problemów. .Gorączkowo próbowała sobie przypomnieć szczegóły swojej rozmowy z Frederickiem.Nie miałbym nic przeciwko temu. Bezwiednie sięgnęła po butelkę i napełniła kieliszek. W przeciągu zaledwie kilku godzin jej wygodne. . .Rozumiem..Szkoda. nie sądziłam.Nie! . że wtrąca się w nie swoje sprawy.Silna dłoń zacisnęła sit na jej nadgarstku. . Kiedy wyszli.. . żeby odprowadził Fredericka do pokoju. nie byłabym taka. że dość się nalatałem za dziewczynami. . Ale kto by mnie zechciał? .Proszę pozwolić mi się wytłumaczyć.Na jego twarz powrócił chytry uśmieszek.. . że nie możemy ciebie wystawić na małżeński rynek . że nie wiedziałem? .Sądziła pani.. . .Kiedy już wytrzeźwiejesz. co pani powiedziała. . . . Podniosła się i ruszyła ku drzwiom. .skołowany Zwykle tyle nie piję. .Zatem musiał pan słyszeć wszystko.Nie. ciociu..Przyglądała się siostrzeńcowi przez dłuższą chwilę. . . . .stwierdził ze spokojem.. .Mogę się do pani przyłączyć.Wzruszył ramionami. Gdybyś się choć trochę postarał.Tylko nie praw mi kazań! Mogę cię zapewnić. ale ich rodziny nie chciały o mnie słyszeć. Podsłuchiwanie nie przystoi dżentelmenowi. gdyby tylko miała dość gotówki. . . Najbardziej martwił ją własny udział w tej sprawie. Niektóre bywają krępujące...Och! .. który nikomu by nie posłużył.Ale pozwala dowiedzieć się sporo ciekawych rzeczy . .Jak pan mógł? Powinien był pan się ujawnić.To by rozwiązało wszystkie twoje problemy. przemyśl moje słowa.Ciepła żonka bardzo by mi się przydała.Zadzwoniła na Jacoba.I jesteś przystojnym chłopcem..wykrzyknęła. uporządkowane życie zamieniło się w chaos. Liczą się tylko pieniądze.Na moment zrobiło jej się go żal. dlatego tu zostałem. że pan tu jest..Nie zaskoczyło mnie to. Jej słowa skierowane do Fredericka mogły zapobiec skandalowi. mimo iż działała w dobrej wierze. . Pani siostrzeniec wymagał asysty. . opadła na krzesło. i miał sporo racji.Wtedy dostrzeżesz zalety milczenia. panno Carrington? Ku jej przerażeniu książę podniósł się z ławki przy oknie i podszedł do stołu.. Książę dał jej jasno do zrozumienia. Aurelia dała sobie spokój z dalszą rozmową i gestem poprosiła Jacoba. . Wino pomoże jej zasnąć. ale bez wątpienia wiele wyjaśniają.stwierdziła obojętnie. jednak gdybym wiedziała.Nosisz dobre stare nazwisko.

żeby na niego spojrzeć..Uraziłem pani dumę. . że jest pan gościem w moim domu. Aurelia usiadła. panno Carrington? Znajdował się stanowczo za blisko.Groźby... i dziękuje za gościnę. lecz wcale jej to nie pomogło. oczy zabłysły wściekłością.Och.Jak kobietę? . więc okaleczona strona twarzy pozostawała w cieniu. . . że pod tą chłodną powierzchownością kryje się podżegaczka. Taki mężczyzna z pewnością . . .Przepraszam pana . Żadna kobieta nie mogła się przy nim czuć bezpiecznie. Ten. oczywiście.powiedziała sztywno.Ugryzła się w język.Nie spodziewałam się tego po panu! Co z tego.. Nietrudno było uwierzyć w opowieści o erotycznych wyczynach księcia. Doceniam to. .taka. jakim był dawniej.. Ujrzała go takim. . milordzie? Pozwolę sobie przypomnieć. . . hm. Stał bokiem do światła. Zuchwałość Salterne'a na moment odebrała jej mowę. inteligentną i pociągającą.Bezpośrednia? . .. ten hulaka miał się ożenić z jej siostrzenicą? Aż się zatrzęsła z oburzenia. ... że ma pan rację? Nie było potrzeby tego mówić. oblała się rumieńcem. które w założeniu miało być wyniosłe.Pańskie zachowanie mnie obraża . silną szyję i pięknie wykrojone usta. .W jego głosie pobrzmiewał śmiech. Zmusiła się. Spędziłem miły wieczór..Myślę.Skoro pan rozumie.Wiem. by mnie traktować jak.. Sam też od początku powinienem był tak postępować.. piękną. żeby nie popełnić kolejnej gafy.. moja droga.Przynajmniej jest pani szczera. Aurelia miała ochotę go spoliczkować. to dlaczego.. Rzuciła mu spojrzenie. Stał bardzo blisko. ale wątpię. Trudno będzie im się wyrwać. Przypomniawszy sobie ich ciepły dotyk na swej dłoni.Sama pozycja nie daje panu prawa. jak. jego ostre rysy przybrały łagodniejszy wyraz. Aurelii nie wiedzieć czemu zaczęło brakować tchu.. . Zbladła.oznajmiła chłodno.Gdy uśmiechnął się.Nie mam prawa wypytywać pana o motywy... Ostrożnie! Można się sparzyć. .Istotnie..Ale pani jest kobietą. i zamiast okropnej blizny dostrzegła mocny zarys podbródka. Pobyt na łonie mojej przyszłej rodziny był.. żeby to panią powstrzymało... Ujął ją szczupłym palcem za podbródek i zmusił. Niecierpliwie odepchnęła jego rękę. . . żeby uniosła głowę.. .! . pouczający.

Coś ją zaalarmowało. nie wątpiła też w jego bezwzględność. czy udało jej się Całkowicie rozwiać jego podejrzenia.Proszę mi wybaczyć . Najpierw było jej za gorąco. Nie wolno mi wyrazić swego podziwu? Stała naprzeciw niego. że uczyni wszystko. Z westchnieniem wstała.Zatem. Postanowiła. Byłby groźnym przeciwnikiem. . Przez kilka godzin sen nie chciał nadejść. Było w nim coś szczególnego. jakie kroki będzie musiała podjąć w tym celu.rzekł cicho. . . że chodzi o nieodparty wdzięk księcia. tym razem nie przedłużając gestu. ledwie dosięgając mu głową do ramienia. żebyśmy się dobrze zrozumieli . . co chwilę odwracając poduszkę. ogłaszamy rozejm? Aurelia przytaknęła i podała mu rękę. Muszę pana pożegnać . by ten człowiek nie dostał Caroline. zastanawiała się.Błagam. Z początku nie potrafiła określić. Ucałował jej palce. I nagle uświadomiła sobie. książę. Szybko wyskoczyła z łóżka i . w czym rzecz. niezależnie od tego. jak zegar w holu wybija kwadranse i pełne godziny. odpowiadając ciepłym.umiał się zabawiać z kobietami. . Poruszał się jak atleta. szczerym uśmiechem. Zaskoczył ją. podobnie jak ja. Wierciła się niespokojnie w ciemnościach.Ucieka pani. Mimo wszystko była gotowa uchronić przed nim Caroline. obudziła się gwałtownie. Niełatwo jej było zachować zimną krew.„Strach” nie jest tu właściwym słowem. milordzie.Jest już późno. Zganiła się w duchu za niemądre i całkiem niepotrzebne myśli. Kiedy przedświt nieco rozjaśnił mroczne niebo. nie zdarzała mu się choćby najmniejsza niezręczność. jak rozumiem. Wchodząc po schodach. Słyszała. Jeśli mamy jakoś przetrwać pana wizytę bez niepotrzebnych ekscesów. musi pan poniechać tych dziecinnych zaczepek. A potem usłyszała skrzypnięcie schodów. niełatwo mnie zastraszyć.oznajmiła z godnością. panno Carrington? Chyba nie przestraszył pani komplement? . I uprzedzam. potem za zimno.Został pan sprowokowany.Chciałabym. Dopiero po drugiej udało jej się zdrzemnąć. . po czym szybko opuściła jadalnię. Może pan się starać o rękę mojej siostrzenicy. wasza lordowska mość. doskonale panował nad ciałem. ale proszę mnie nie obrażać niepoważnym traktowaniem.zaczęła spokojnie. pozbawionym choćby cienia ironii. niech nie będzie pani dla mnie tak surowa. Lepszym byłaby „odraza”. .

Miał na sobie strój do konnej jazdy Patrząc.Nadzwyczaj stosowna maksyma. żeby Richard opuścił dom jak najszybciej.przetłumaczył. co znaczy. Wysoko na ścianie wyryty był w kamieniu niemal już zatarty napis. Książę nie mógł go zobaczyć! Tłumiąc w sobie okrzyk irytacji.„Miłość wszystko zwycięża” . z pewnością nie wyjechałby z Marram bez pożegnania. że kazała Richardowi Collinge'owi opuścić dom o świcie. Domowe pantofelki były zbyt cienkie i wiedziała. . jak idzie przez hol. Może ubijemy interes? Jeśli uda mi się przetłumaczyć ową tajemniczą inskrypcję.Miałem zamiar wyjść na spacer. czego nie uczynił wieczorem. . zarzuciła na siebie pelerynę. Domyśliła się. skoro Richard mógł się pojawić w każdej chwili. a zaraz potem zamarła z przerażenia. nazbyt głośno.Jeśli. jeśli lubi pan łacińskie maksymy..zaczęła nerwowo. Na szczęście książę przystanął. pomyślała. a następnie się skłonił. Mógłby mi pan pomóc? Obrzucił ją przeciągłym spojrzeniem. Zamykając drzwi gabinetu. żeby obejrzeć inskrypcję nad drzwiami wejściowymi Na widok Aurelii skłonił się z uśmiechem. w gabinecie . ale jeśli książę też go wychwycił. że chce się przejść po posiadłości. nie dał niczego po sobie poznać. że natychmiast przemokną od rosy. że mimo swych skandalicznych manier. panno Carrington. Może jednak odgadnę znaczenie. a gabinet znajdował się na tyłach domu i nie było stamtąd widać podjazdu..ostrożnie uchyliła drzwi.rzuciła szybko.Zapomniałam. przypomniawszy sobie.Oczywiście. Związała włosy chustką i zbiegła na dół.Za wszelką cenę musiała go powstrzymać przed wyjściem na zewnątrz. Poprowadziła go do okiennej niszy. . Modliła się duchu. to jest jeszcze druga. Nie czas na spory. usłyszała tętent kopyt. . w zamian oprowadzi mnie pani po posiadłości. bym mógł rozróżnić więcej niż jedno czy dwa słowa. Nie sądzi pani? Skinęła pośpiesznie.Ta część domu została odbudowana z ruin klasztoru .Fascynujące! Niestety napis jest zbyt niewyraźny. . . Zgoda? . Zobaczyła postawną sylwetkę księcia. ale nie miała czasu na zapinanie skórzanych trzewików. Czy napis jest ostrzeżeniem przed oszustwem? . Wzruszyła ramionami. . .

zbyt trudnymi dla mnie. Traktował ją jak dziecko. kiedy droga jest już wolna? Czerwona ze wstydu Aurelia nie odpowiedziała. . wyminęła Salterne'a i ruszyła do bocznych drzwi.Włożę kalosze . Ciemne włosy lśniły naturalnym połyskiem.Zapomniałam.Jeśli pan pozwoli.stwierdził książę. Spotkało ją rozczarowanie. . Każdym spojrzeniem i każdym słowem starał się ją wyprowadzić z równowagi. w końcu była zmuszona się poddać.Niech pani nigdy nie udaje.Szare oczy błyszczały kpiną. . wasza lordowska mość. Zadarłszy podbródek. jak ciemnowłosy olbrzym przyklęka u jej stóp. . uprzątnął skorupy i wyciągnął ręce. . żeby ich dotknąć.Proszę mi pozwolić . Trawa jest cała w rosie.Przysiadła na schodach prowadzących do pokoi służby. modląc się w duchu.Nie mogę pozwolić. . . . jakby ją coś ukąsiło.W zdenerwowaniu cofnęła się tak gwałtownie.Są zbyt sztywne ..stwierdziła. żeby pani wyszła w takich butach. żeby pomóc jej się podnieść. Nie od razu ją puścił.. Choć jego lordowska mość z wystudiowaną obojętnością odwracał wzrok. . . .Mogę pani pomóc? . .Proszę się nie fatygować. cierpliwie przechadzając się tam i z powrotem. położył jej stopę na kolanie i sprawnie naciągnął kalosz. by naciągnięcie kaloszy na pantofelki nie sprawiło jej kłopotu.Drżącymi palcami zaczęła zbierać kawałki wazonu.Usiadł obok niej.. . a stojący na nim wazon z kwiatami spadł na podłogę i rozbił się na kawałki. że przewróciła mały stolik. . Oszołomiona Aurelia posłusznie zrobiła. przebiegło jej przez myśl. parę kosmyków opadało na czoło. . bo brak pani ku temu zdolności. narzucił go jej na ramiona i przyjrzał się cienkim pantofelkom.Niepotrzebna strata czasu. jakby posiadał ku temu jakiś szczególny talent.Czy to należy do pani? . Odruchowo wyciągnęła rękę.Mówi pan zagadkami. po czym szybko się wycofała.wycedziła przez zęby.Łagodnie odsunął ją na bok.Spojrzał na nią z wielką uwagą. Ma pan ochotę rozejrzeć się po posiadłości przed śniadaniem? .Panno Carrington. Patrzyła. jak już mówiłam.Na zewnątrz jest zimno .Sięgnął po płaszcz wiszący przy drzwiach. milordzie. .Ta twarz jest zwierciadłem myśli. Tyle zostało z obietnicy rozejmu.A może teraz. . Co jej chodziło po głowie? .Skaleczy się pani. chwycił ją za kostkę. Sama to zrobię. co kazał.pochwalił.Proszę podać drugą nogę. przebiorę się w trzewiki.odezwał się spokojnie książę.Nie ma potrzeby. i robił to znakomicie. Przynajmniej nie używa pomady. . . . . Jeszcze żaden mężczyzna nie . .Dobry pomysł . czy mogę udzielić pewnej rady? .

ale sama też miała pewne plany. Aurelia nie widziała potrzeby odpowiadania na jego nazbyt swobodną uwagę. że Salterne odjedzie. Miała nadzieję.. Na koniec przyjrzał się stopom Aurelii i oznajmił: . oczywiście.Pewnie zechce pan zjeść śniadanie przed wyjazdem. tylko ruszyła do warzywnika.Ależ nie. Bała się dopytywać. Cassie nie należała do rannych ptaszków. Za pani zgodą mógłbym tu zajrzeć za parę dni. Wręcz była pod wrażeniem. żeby popatrzeć. Frederick zaś z pewnością leczył ból głowy. a tego musiała za wszelką cenę uniknąć. zdradzając przy tym dobre rozeznanie w rolnictwie. pięknie ukształtowane kostki. . będzie mógł tu przyjeżdżać. jak opuszcza jej dom. Książę mruczał coś do siebie pod nosem. . . Śniadanie we dwoje upłynęło całkiem przyjemnie. lecz jeśli książę zatrzyma się niedaleko Marram.Nie mogę dłużej nadużywać pani gościnności. Równie dobrze mógłby podkuwać konie.. nie rozmówiwszy się ze swą przyszłą żoną? Nie ufała mu ani trochę. Bo rozumiem. że spacer w towarzystwie księcia potrwa krótko. . Ku uldze Aurelii jego lordowska mość ograniczył uwagi do kwestii związanych z zarządzaniem posiadłością.Jak mogła się łudzić. panno Carrington. kiedy tylko przyjdzie mu ochota. Słońce było już wysoko na niebie..Daleko zamierza pan jechać? . smukłe. nim sobie uświadomiła. że panią poznałem. . Sztywno uniosła drugą stopę.stwierdził enigmatycznie. z jakim zainteresowaniem wypytywał o tutejsze metody gospodarzenia.. żeby się zobaczyć z moją siostrą? Ona chciałaby. moja droga. że pan wyjechał.Zechce pani w moim imieniu przeprosić ją i Caro? Nie odjadę daleko. że spędzili w ogrodzie sporo czasu. pomyślała ze złością. nie zaczeka pan. Z westchnieniem ulgi stanęła w progu.. nie pożegnawszy się z nią. .. ale proszę mi wierzyć. jednak kiedy znaleźli się na zewnątrz. to znaczy może się zdziwić. .Tak. wasza lordowska mość powiedziała w końcu. W końcu podniósł się zza stołu.Mam paru znajomych w sąsiedztwie .Nie. że zostaną u pani na jakiś czas? . . jestem szczęśliwy.Kalosze? .poczynał sobie wobec niej tak zuchwale.Nieomylny znak dobrego pochodzenia. W jadalni nie zastali nikogo. Caro za nic nie zejdzie na dół przed wyjazdem księcia. Salterne zachowywał się bez zarzutu...

Chcesz jechać do Brighton? Po co. niż wyobrażała sobie Cassie. .Może. moja panno! Co ma oznaczać ta pożałowania godna eskapada? Byłam bliska odesłania cię do domu. .ucięła Aurelia.Cassie.Czy nie mogę zmienić zdania? Życie w Marram bywa nudne. nie miałam czasu. przysiadłszy na brzegu łóżka siostry.. . Twarz Cassie stężała na widok córki. Aurelia odwróciła głowę.. .Cassie. gdybyśmy wybrały się na wycieczkę do Brighton? . że jeśli nie będzie się na Caroline wywierać nacisków. Cassie przyjrzała się siostrze podejrzliwie. tylko sobie ze mnie żartujesz! . Nic złego się nie stało. . Może to odwróci jej uwagę od kłopotów.ROZDZIAŁ TRZECI . a może ty coś knujesz. Przecież zawsze unikasz towarzystwa.spytała Aurelia. . że jesteś przeciwna temu związkowi? . Nie stać go na opłacenie takiej eskapady. przecież on wie.Nareszcie jesteś gotowa? Nie.Cassie... .Niedorzeczny pomysł! . .. na litość. że widzę was obie i mam was dla siebie. Aurelia dostrzegła przerażenie w oczach Caro.Nie musi go to nic kosztować .. W Brighton Caroline mogła się trafić lepsza propozycja. W takim otoczeniu Caroline może być bardziej podatna na perswazję.. naprawdę chcę tam pojechać. . a poza tym nie mamy odpowiednich strojów. co powiesz. że książę przyjedzie do Brighton jako świta księcia regenta. Spójrzmy na to jak na rodzinną wizytę.. . kiedy do pokoju nieśmiało wśliznęła się jej siostrzenica.Niestety to niemożliwe. to znajdzie szczęście.Czyżbyś wreszcie odzyskała rozsądek? Zaraz. to nie mogę dłużej marnować czasu. i Caro też może z nami pojechać. nie rób sceny. choć owo szczęście mogło wyglądać inaczej.Cassie. co nieustannie sama mi powtarzasz. Ransome się nie zgodzi. . . Przynajmniej to było prawdą. moja droga? . jeśli już wrócił z podróży. .Myślałam. żeby się zastanowić.To prawda. Jeśli mam wyjść za mąż. Teraz wierzę. ale potrzebuję przyzwoitki.Mimo to się nie zgodzi. . .Na początku przeżyłam szok... Kiedyś mi proponowałaś.. żeby ojciec się z tobą policzył. . proszę cię. Tak się cieszę.Cassie zmarszczyła czoło. ..Nie jestem już pierwszej młodości.No.Aurelia posłała jej niewinne spojrzenie.wtrąciła się szybko.

oznajmiła zimno. nieznośna dziewczyno! Salterne się rozmyślił. że bardzo mi się podoba. . pośmiały na twarzy i w fatalnym humorze. . co? Matka o niczym takim mi nie wspominała. żebyś znalazła sobie męża. Wzruszył ramionami. Stanowczo się na to nie zgadzam.Źle mnie zrozumiałeś. Może nam towarzyszyć. .Wyjechał? . Wycofa się z małżeństwa.Oczywiście. . Caro przeżywa ciężkie chwile..Używacie mojego imienia nadaremno? Nie wątpię. . . Cholernie tu nudno. kazał was przeprosić. Sądziłem.Nagła decyzja. . ty możesz traktować pobłażliwie zachowanie Caroline. Ale z drugiej strony jest tu Frederick. przestań się zamartwiać! Więc co powiecie na mój pomysł? . . że książę przyjął moje wyjaśnienia. że przyjechaliśmy po moją głupią siostrę.Cassie nadal miała wątpliwości. Gdy zasiadały do lunchu. ciociu? Też miałabym pojechać? . .Nie rozumem. . nie licząc twojej obecności.Caroline natychmiast się rozpogodziła. Nie chciał się zobaczyć z Caro ani ze mną? Patrz. Wyglądało na to. .A ty bądź łaskaw odnaleźć ojca i doręczyć mu list.. Potem do pokoju wszedł Frederick. niż sądziłam. .Rzucił Aurelii niechętne spojrzenie. Doprawdy akurat tobie nie wypada jej krytykować.Sama nie wiem. ciociu.. a potem ruszamy w drogę. . w którym są opisane nasze zamiary.Nie bądź męczący.Naprawdę.Ale rano był w całkiem niezłym nastroju . . .Twoja matka i Caro będą mi towarzyszyć do Brighton .A ty Caro? .Niech ci będzie. wciąż jeszcze się kłóciły. Cass. natomiast ja zorganizuję wszystko na czas mojej nieobecności.Wyjeżdżając. nie przeczę.Jesteś pewna? Być może. Wcale nie odniosłam takiego wrażenia. że wyrażałaś się o mnie z sympatią.Lio. ale co z Salterne'em? Wczoraj omal nie wyszedł z siebie. .Uspokój się.Frederick nie będzie nam towarzyszył. do czego doprowadziłaś.oznajmiła lekko Aurelia. Cassie. . .. żeby wynająć dom.Och. Nie mam nic przeciwko wyprawie do Brighton. a poza tym już najwyższy czas. Ty z nami nie pojedziesz. . głównie przez twoje zachowanie.To wszystko dzieje się tak nagle. . Fredericku. Musisz być sprytniejsza.rozpromieniła się Caroline. ciociu. .Żeby jechać do Brighton? Cóż. . Jacob może jechać już dzisiaj..

odezwała się z wyrzutem Cassie. że dalszy spór był bezcelowy. On mnie przeraża. że jej siostra ucierpiała od ostrego języka syna.próbowała ją pocieszyć.Nie znasz ojca. . kiedy do pokoju weszła Cassie z ponurą miną. .. że będzie w najlepszym humorze. . Frederick poczerwieniał ze złości.Lepiej będzie. . Odwróciła się i przytuliła do siebie zgnębioną dziewczynę. Ciociu.Na razie nic. . że jesteś bezpieczna. a zaraz potem Aurelia usłyszała ciche chlipnięcie. że wyzwie Richarda! . .. . . a Caro pomoże mi się pakować. ale na widok miny ciotki spuścił oczy. że przyjechałam sama? Tak się bałam... . . . Jedziemy do Brighton.Lepiej było go zawczasu spytać. . Ale nie mogę wyjść za Salterne'a..Niewystarczająco surowa.Uwierzył. poznałaś go. że przepłakała całą noc. jak jej posłuchasz. to co powinnam zrobić? . że nie zapomniałeś mojej rady . bezczelny smarkaczu! Od kiedy to pouczasz swoją matkę? Zrobisz to.Nie mamy za wiele czasu.Ojcu to się nie spodoba . Urwała.Bądź cicho.Mam nadzieję. on cię śledził. . opuścił pokój.Jesteś dla niego bardzo surowa . Wiesz. co ci się każę. a tam może.powiedziała cicho Aurelia..Przecież nie możecie jechać bez męskiej opieki..stwierdził agresywnie. .Dzieci! . Czyż nie jest odrażający? ..Okazał wielką wyrozumiałość.. Kiedy opróżniały szafy i szuflady.. choć było oczywiste.Więc teraz nie będzie chciał się ze mną ożenić .. . .Z pełnym goryczy westchnieniem osunęła się na krzesło. Tracąc resztki panowania nad sobą. nie wydaje .ostudziła jej radość Aurelia.Nie zamartwiaj się tak . Aurelia starała się nie dostrzegać podpuchniętych oczu siostrzenicy. .Zabiorę służbę. .rozpromieniła się Caroline. Aurelia domyśliła się..Trudno się spodziewać.Może znajdziemy jakiś sposób. A teraz bądź łaskawa napisać ten list.Ale. dusząc się ze złości. Caroline nie odpowiedziała.Zapewniłam go. .Nie odniosłam takiego wrażenie . . Rozumiemy się? Potwierdziwszy gniewnym skinieniem. jak mu wytłumaczyłaś? Co powiedziałaś? . Frederick znał to spojrzenie ciotki aż za dobrze i wiedział.Mój Boże.Pośpieszmy się . odwrócił się gwałtownie do matki. Zmierzyli się wzrokiem.. moja droga.powiedziała.Lio. co zresztą było prawdą.

Nie mogę spać.I to od razu sprawia. jak długo całował jej dłoń. co o nim ..Podałaś w wątpliwość jego słowo? Aurelio. że miał w sobie jakąś pierwotną. Miał tyle kobiet. Dotyk jego ust dosłownie palił jej skórę. że są prawdziwe.Czyś ty oszalała? Są zaręczeni. Ze zdziwieniem zauważyła. . .wyznała Aurelii szeptem. . sugerował.powiedziała ostrożnie. jakbym składała owieczkę w ofierze drapieżnej bestii. że Cassie zaczynają drżeć usta. chyba nie pokazałaś mu swoich humorów? . ale wyjaśniłam. . która i przerażała.Och.Och. . Uważam. Nie mogła też zaprzeczyć.Nie wiedziałam o tym. kiedy pomyślę. .Urwała na widok wyrazu twarzy swojej siostrzenicy.. Najwidoczniej uważał. że Salterne nie upierał się. że wystarczy parę komplementów.Gdy zostały same. Chciał ją od razu stąd zabrać. mogłabyś poprosić Hannah. Masz rację co do Salterne’a. dla niego każda kobieta stanowiła łowną zwierzynę. Z własnego doświadczenia wiedziała.Wiesz. kiedy pomagał jej nałożyć kalosze. że jego lordowska mość zamierza dopiąć swego. że chciałby się z nią zobaczyć. ale czuję się. nie ma się czym przejmować..Caro. nie dramatyzuj. moja droga.ci się dziwne.To nie ja doprowadziłam do tych zaręczyn. by kobiety padały mu do nóg. że tak to już jest na tym świecie. daj spokój. ale uwierz mi. jak to jest z plotkami . dziką siłę. że jest bez skazy? Nie wydaje mi się. że cały świat nie będzie podskakiwał na jego kiwnięcie palcem. jeśli wierzyć tym wszystkim opowieściom na jego temat.Wczoraj. jak mogłaś? Przecież on jest bliskim przyjacielem księcia regenta.Książę musi przyjąć do wiadomości. a ten pieszczotliwy uścisk jego palców na kostce. Miałam na to tylko jego słowo. że książę nie dba o zachowanie przyzwoitości. . Nie zniweczyłam twoich planów. dodała: . zresztą zaręczyny nie zostały oficjalnie ogłoszone.Nie więcej.. że jest wyjątkowo bezczelny. . żeby nam podała herbaty? . Sądzę. Poczuła zdradliwe ciepło na policzkach.. że szczerze kochał swoją pierwszą żonę? On jest za stary dla Caro i zbyt doświadczony. . Aurelia nie wątpiła. . niż on pokazał mnie. lecz nie mogłam się na to zgodzić. hm.Jestem taka nieszczęśliwa . by porozmawiać z moją córką? . Cass. kiedy sobie przypomniała. i przyciągała zarazem. że Caro będzie zdana tu jego łaskę. Wiem. . że Caroline odpoczywa.. .. co mu powiedziałam. Czyż sama mi nie mówiłaś. Z pewnością zasługiwał na opinię rozpustnika..Może nie wszystko.

. jej się wydaje. Droga jest wąska.mówią. Przefiltrowane przez liście światło miało w sobie coś tajemniczego. Aurelia poczuła. Ciężko mi było patrzeć. żeby wysłuchała oświadczyn księcia.stwierdziła Aurelia. co powinna zrobić. . kiedy wjechali na ocienione drzewami aleje Sussex. On przynajmniej był dla niej miły. że jest zakochana w Richardzie Collingeu. . Dlatego wyruszyłam za Salterne'em. że pojechali razem? .Caro tak się go boi . lecz teraz z przyjemnością myślała o czekającej ją odmianie. Książę szczęśliwie się nie pojawił. Jest zdolny do przemocy! . Jeszcze tydzień temu nawet jej się nie śniło. Wprawdzie moczary także miały swoje piękno. Wszystko będzie dobrze.spytała. chroniąc podróżnych przed zbyt mocnymi promieniami słońca. .. . Nie miała pojęcia.Coś się stało? . Znajdziemy sposób. Teraz jednak miała przed sobą konkretny ceł. jak Ransome zmusił ją. zatrudnił służbę i wszystko było przygotowane na ich przybycie.Widzę dwóch jeźdźców.Oczywiście.Cassie pobladła ze strachu. jakby jechały pod powierzchnią morza. Jak zielono było na tych żyznych rolniczych terenach! Nocny deszcz oczyścił powietrze i odświeżył liście na drzewach i żywopłotach.Rozbójnicy! . wychylając się przez okno. jak serce jej rośnie. natomiast z ulgą powitała Jacoba. Jacob gwałtownie przerwał jej swobodne rozmyślania. droga siostro. Wytrzyj oczy. więc trudno by im było nas tu wyprzedzić. . a mianowicie wyjazd z Marram przed powrotem księcia. Korony drzew tworzyły tunel.To pewnie jacyś dżentelmeni podróżujący we własnych sprawach.Nie było sensu jeszcze bardziej niepokoić Cassie. ale nie widział ich. . . by los oszczędził jej jego widoku. Ona nie dała się jednak tak łatwo pocieszyć. żeby to jakoś rozwikłać.Wiesz.. że wyjedzie z Marram. panno Aurelio. który powrócił z Brighton. Aurelia starała się mówić pewnym tonem. lecz miło było się znaleźć pośród malowniczych pagórków.Książę wiedział. Jadą za nami już od jakiegoś czasu.Nie wątpię. . że Salterne zatrzymał się gdzieś w sąsiedztwie i przez kilka następnych dni modliła się gorąco. choć tak naprawdę niczego nie była pewna.To było brutalne! . Znalazł odpowiednie mieszkanie przy Steyne. jest prawdą. Wyruszyły w pogodny letni ranek.Mało prawdopodobne . zatrzymując powóz. . żeby odmienić zły tok spraw. Nie mogę tego powiedzieć o sobie. Nie wspomniała siostrze.

Owszem. że nie brakuje mu zdrowego rozsądku i z pewnością wrócił do domu. a Caroline znajduje się na samym spodzie.. że spoczywa na Cassie i Hannah. . stawał się rozbrajająco ciepły. proszę cię! .. po czym sięgnęła do drzwi nad swoją głową. Zmuszając się do poniechania niewczesnych rozważań. zdrzemnęła się. że ten mężczyzna emanował potężną zmysłową siłą. ale najbardziej niepokoiły ją własne odczucia. drobne zmarszczki w kącikach oczu łagodziły ostre rysy. . gdzie mieli dać koniom odpoczynek i trochę się odświeżyć. że jednym z nich może być Richard. jak by to było. Wyraz szarych oczu także ulegał zmianie: z groźnego niczym zimowe morze. Nagle ich pojazd gwałtownie podskoczył. Choć wcale tego nie chciała. Usłyszała okrzyk paniki i zaraz potem powóz upadł na bok pośród chrzęstu łamanego drewna i rozbijanego szkła. zmierzając do Hailsham. W półsennym rozmarzeniu zastanawiała się. która zbyt długo tęskni za uczuciem. Jacob powoził spokojnie. Skoro przypadkowe spotkanie z powszechnie znanym hulaką tak mocno zamieszało jej w głowie. a następnie zaczął się niebezpiecznie przechylać. Doszła do wniosku. Widząc. Oparła się wygodnie o poduszki siedzenia. ale uczepiła się kurczowo ramienia . . utkwiła wzrok w krajobrazie przesuwającym się za oknem. jednak zakiełkowało w niej ziarenko niepokoju. Widziała go wprawdzie tylko raz.Podciągnąwszy spódnice.skarciła ją Aurelia. starając się za wszelką cenę chronić reputację Caroline. Upłynęło trochę czasu.Lepiej pomóż mi się wydostać. Stanowił dla niej zagadkę. ale była przekonana. kiedy spoza jego ironicznej maski wyłaniał się miły i szczery uśmiech. żeby jechał dalej. jak i Matthew byli uzbrojeni. Zdarzyły się momenty. jej myśli uporczywie powracały do Salterne'a. ale Aurelia szybko pozbawiła ją złudzeń. Wiozła z sobą klejnoty i sporą ilość złota. Ciszę przerwał krzyk Cassie. ukołysana jednostajnym ruchem powozu.Dała znak Jacobowi. uczciwość nakazywała jej przyznać. Powóz leżał na boku w rowie. . Postanowiła wziąć się w garść. Zachowywała się jak zgorzkniała stara panna. ale zarówno Jacob. by opuściła swą samotnię w Marram i zajęła należne miejsce w towarzystwie. związała luźne fałdy chustką. Po chwili. nim Cassie wreszcie wyzbyła się lęku. Twarz mu się wówczas zmieniała. kiedy już wszystko znieruchomiało i ucichło. że najwyższy czas. że nigdy nie zdoła go zrozumieć.Cassie przestała krzyczeć. że Aurelia nie okazuje żadnego niepokoju.Lia.Przestań . Aurelia odkryła. Caro ożywiła się na wzmiankę o jeźdźcach. Miała wrażenie. gdyby ktoś taki ją kochał.

Przyklękła obok swego wiernego sługi. opierała się plecami o jego szeroką pierś. . Nim jednak zdołała podjąć decyzję. chwycił za próg drzwi powozu. panno Carrington. . możesz mnie podsadzić? Zaprzyj się mocno na wypadek. . by pochyliła głowę między kolana . Aurelia odwróciła głowę. poddając się uczuciu ulgi. Cass! Miałyśmy wypadek.Tam. mocne ramiona objęły ją w pasie.zarządził. Znalazła się wysoko nad ziemią.Hannah. Może coś im się stało. są w środku.Proszę mi podać ręce. ale nie możesz tak wysiąść. Może je pan wydostać? . Posłusznie zrobiła to. a ty się przejmujesz zachowaniem pozorów? . Nie było to łatwe. panienko Aurelio. . gdybym się ześliznęła.Nie.Proszę dopilnować. . Zdjął ją z powozu. Przecież masz odsłonięte nogi! Aurelia skwitowała obawy siostry krótkim parsknięciem. . gdzie Matthew pochylał się nad niedającym znaków życia Jacobem..No wiesz. jakby miała zemdleć. . i Caro. Ma dużego guza z tyłu głowy.O co chodzi? Jesteś ranna? . który stał przy koniach.Proszę się nie ruszać.. . . pozwolił jej zsiąść z konia.Machnął ręką w stronę. . . Jest pani bezpieczna. w każdej chwili mogła zjechać po wypolerowanym boku powozu.Moja siostra.Jest blada. Potem proszę sprawdzić. co jej kazał. a potem podeszła do stajennego w liberii. że nie odniosła obrażeń. następnie uniósł się w strzemionach. Ponownie spróbowała otworzyć drzwi. kiedy wyciągał jej siostrę. madame. jakby ważyła nie więcej niż piórko. jednak szybko przyszło opamiętanie i zaczęła się wyswobadzać z jego objęć.Nic się pani nie stało? Kiedy potwierdziła ruchem głowy. ale wreszcie jej się udało. i napotkała wzrok księcia. a potem zsunął się wraz z nią bezpiecznie na ziemię.. . . ale wygląda na to. niemal bez wysiłku przeskoczył na ścianę wywróconego pojazdu i sięgnął do środka. co ze służbą. W końcu zdołała wyjść na zewnątrz.polecił Aurelii. co powinna zrobić. Przez moment.. . i usadził przed sobą na siodle. Aurelia mogła podziwiać jego zręczność.siostry.Paskudnie upadł.. pani Ransome ..Bardzo ucierpiał? .Ale tam na zewnątrz są Matthew i Jacob.Nie słyszę ich.

nie zwracając uwagi na błoto. .Weź się w garść . niebezpiecznie bliska histerii. . Kiedy kładła prowizoryczny kompres na głowie Jacoba. które przylgnęło do jego nieskazitelnych bryczesów.A ty? . Moje biedne dziecko! Nic ci nie jest.. Szybko wstała i poszła do swych towarzyszek podróży. Sądziła. . skarbie? . Cassie skierowała całą uwagę na drobną postać córki. a my zrobimy porządek z powozem. . Przyjrzała mu się dyskretnie. że przy swej wysokiej pozycji nie będzie sobie zawracał głowy jakąś tam pokojówką. nic więcej się nie stało. Po dokładniejszych oględzinach okazało się. że poza stłuczonym oknem i pękniętymi drzwiami.Leż nieruchomo . że błyskawicznie zapanował nad sytuacją. Niepotrzebnie wyciągnęłam rękę. by pomógł jej stanąć na nogach. a pani niech wraca do siostry. choć blada i przestraszona. . .Co się stało? Myślałam. . mamo.Najlepiej będzie. że wszyscy zginiemy. jak trochę odpoczniesz. a następnie polecił zmarzniętej Hannah. Zgodnie z przewidywaniami Salterne a John powrócił po kilku minutach.Caro cię potrzebuje. Aurelia chwyciła ją za ramiona. Drżącymi palcami oderwała rąbek halki i zamoczyła w strumyku płynącym dnem rowu. Była pewna.Tylko lekko się skaleczyłam odłamkiem szkła.Ludzie wkrótce się zjawią. że wezwana przez niego pomoc rychło się zjawi.Tylko dostałem zadyszki.Zapomniawszy o własnych lękach. Na drodze była koleina. . John.Doznał poważnego wstrząsu .Zostanę przy nim. niestety Jacob jej nie zauważył.nakazała surowo. by dla rozgrzewki zaczęła się przechadzać. .powitała ją siostra. którzy pod nadzorem księcia szybko postawili powóz na kołach. moja panno! Możesz stać o własnych siłach? Książę dołączył do nich i Caroline pozwoliła.. jak do pozostałych pań. zdobyła się na słaby uśmiech.. . odnosił się do służącej z taką samą uprzedzającą grzecznością.rozległ się głos księcia. wskakuj na siodło i sprowadź ludzi do pomocy. z juków przy siodle wyciągnął piersiówkę brandy i wydzielił każdej z nich porcję pokrzepiającego trunku.To dobrze. Ku zaskoczeniu Aurelii.odezwał się do Aurelii. . . i zadziwiająco zręcznie i delikatnie zbadał głowę Jacoba. Podszedł do swojego wierzchowca. stary sługa się poruszył. madame. Musiała przyznać. sprowadzając z sobą parobków. .Przyklęknął. Sługa panny Carrington dopilnuje koni. I tym razem usłuchała go bez sprzeciwu. .Caroline.

Aurelia sięgnęła do chustki podtrzymującej fałdy spódnicy nad kostkami. byśmy nie marnowali czasu i ruszali w drogę.Spojrzenie księcia nie pozwoliło Matthew zaprzeczyć. .Nim zdążyła pojąć. zapraszam na górę. Przypadkowo natrafiła wzrokiem na rozdarcie w spódnicy. Rozumiem..Nie zgorszy mnie pani. Zamilkła. . książę zwrócił się do Aurelii: . że powierzyła pani zaprzęg złożony z pełnokrwistych koni słabemu starcowi? . . John przesiądzie się na mojego konia.A teraz. to już coś .Polecił Johnowi.Proszę. Gdyby pan nie przybył z pomocą. spoglądając znacząco na podwiązany chustką brzeg sukni paskudnie uwalany błotem. Wygląda na to. Zapomniałam. . ale dobrze chroniła przed kaprysami aury. . Od razu stało się jasne. że to na mnie spoczywa cała wina za ten nieszczęsny wypadek.Lia! . Jest pani cieplej ubrana od pozostałych pań. została usadzona na koźle i książę strzelił z bata. Jestem tylko stajennym. ..Proszę siedzieć spokojnie! .. błagam.. madame. by z pomocą Matthew umieścił Jacoba w powozie. Widywałem już kobiece nogi. że powożenie czwórką koni nie sprawiało mu najmniejszych trudności. co się dzieje. Siedzieć w siodle chyba potrafisz? . . .Jacob zawsze u nas powoził .Proszę to zostawić . . . Wiem. że ten drugi człowiek jest w stanie powozić zaprzęgiem? .mruknął pod nosem.. niech pan już nic nie mówi.Wynagrodziwszy hojnie ludzi. ja nie mogę. .. pojedzie pani ze mną. Jak to możliwe.No. panno Carrington.Proponuję. .. to boję się. Wprawdzie jej suknia podróżna nie spełniała wymogów najświeższej mody. panno Carrington.W takim razie ja będę powoził. .Tak.Przynajmniej pani nie histeryzuje. z opuszczoną głową wpatrując się w swoje palce. Próbowała za wszelką cenę połączyć rozdarte brzegi tkaniny. .Książę zmarszczył brwi. I tak czuję się okropnie.Na tym polega pani problem. .. milordzie. a ty na jego.Milordzie. a spod spodu widać było zarys kształtnej nogi. .Muszę panu podziękować za pomoc.. jak zręcznie prowadzi znarowiony wypadkiem zaprzęg po wąskich drogach. Mogła tylko podziwiać. Panno Carrington. ale wiek robi swoje. Sięgało prawie do pasa.Pani woźnica musi jechać w środku.Ach tak. .Cassie pociągnęła siostrę za rękaw.odezwał się rozkazującym tonem książę.odparła urażona Aurelia. Musiała się z nim zgodzić. . jednak z marnym skutkiem. .Matthew był blady ze strachu. że strach jest pani obcy. Nie ma już na to dość siły..

nie lubię być szpiegowana.Z Jacobem na koźle? Proszę nie żartować. i zadowolony. A jest nim Brighton. Skąd mógł to wiedzieć? Kiedy opuszczał Marram. . . kształty wypadają korzystnie w porównaniu z najlepszymi.Pani.wyrwało się jej kąśliwie.Ale pani mnie do tego zmusza . żeby zapobiec temu małżeństwu. ..Spodziewam się. prawda? .Gdybym pani nie znał. hm. moja droga.Och.Z tego. że nie trzeba wiele czasu. jak na wybitnego znawcę przystało! . .Uśmiechnął się ironicznie. nie będziemy dłużej sprawiać kłopotu.Zgadza. Za dzień lub dwa będziemy w stanie podjąć przerwaną podróż. Zawiozę panie do miejsca przeznaczenia. Nic pani nie powstrzyma. kiedy powożę. ignorując jej obelgę..Nie wątpię . prawda? Aurelia zesztywniała. Spokoju nie dawało jej także inne pytanie. . .naciskała. . zerkając na jej zarumienioną twarz. . .. .Nie musi się pani martwić . . . że zamierza pan zostać na jakiś czas u swoich przyjaciół.Zjawił się pan jak na zawołanie .Nie chcę. jest pani przezroczysta..Jechało za nami dwóch jeźdźców . mógłbym potraktować tę uwagę jako wyraz zazdrości lub urażonej dumy..Oczywiście! . .. . . panno Carrington. ..Uśmiechnął się półgębkiem.Co za zbieg okoliczności! . nim zdążyła pomyśleć. . . by w pani płodnym umyśle narodził się kolejny przebiegły środek do osiągnięcia celu. zgadza się? . zarozumiały! . wynikało. jej plan nawet się jeszcze nie zrodził.Z pewnych przyczyn musiałem ich opuścić. by coś mnie rozpraszało.stwierdził pogodnie.oświadczył kpiąco. że przebywa pan jeszcze w Sussex. .powiedziała z namysłem.Książę nie odrywał oczu od drogi. . co pan mówił. milordzie. nie ma co udawać.Jeśli zechce nas pan dowieźć do najbliższej gospody.Też coś! Jest pan.Nie sądziłam. że z jej rysów ustąpiły bladość i napięcie. . zarzucił jej na kolana połę swego surduta.A pan to oczywiście wie.Dziękuję.Wielkie nieba! .A jakiż to cel ma pan na myśli? .wybuchnęła.Żeby pojechać za nami? Milordzie.To był pan i pański stajenny.Doprawdy? .

.Mam swoje powody. milordzie..Nie toczymy wojny. Mogła pani albo pozostać w Marram i czekać. a jego lordowska mość Ransome. że ma nad panią przewagę. Byłby z pana świetny policjant. .I tym pan usprawiedliwia nasłanie na nas szpiegów? . Wydawało mi się bardziej prawdopodobne. ale nie wpłynie to na ostateczny wynik batalii.Szanowny Frederick bez wątpienia nie zwlekał z powiadomieniem swego ojca o waszych zamiarach. .Czuła dotkliwe pieczenie rumieńca na policzkach.Ransome nie robi tajemnicy z tego. . że rozważa pan związek z moją siostrzenicą. ale musiałem mieć pewność. że wybierze pani Brighton.Cóż za niesłychana przebiegłość! . może pani wygrać kilka potyczek. próbowałem się wczuć w pani sytuację. Nie przeczę. .Nie miała pani zbyt wielu możliwości. gdzie przebywa i czym się zajmuje. jak rozumiem.Lubię zawczasu znać plany wroga.Nie uznała za stosowne odpowiedzieć. . aż Ransome przyjedzie i uwolni panią od opieki nad swoją żoną i córką. to dziwi mnie. Zastanawiając się nad pani następnym posunięciem. panno Carrington. .Nie miała wątpliwości. I może na tym zakończymy ten temat? . . .Skoro tak pan ceni moją rodzinę. żeby się odezwać. .Jest pani jednak w trudnej sytuacji . . .Jest pan dobrze informowany przez swoich szpicli.ciągnął niezrażony książę. . wasza lordowska mość.Też coś! .Pozycja pani przeciwnika jest niezagrożona. że stajennemu kazano się trzymać w pobliżu Marram i donosić o zamiarach mieszkańców. . nadal bawi w stolicy. . albo wyjechać w niewiadomym kierunku. Była zbyt wściekła. milordzie.Czyżby? Taki wyraz oczu jak u pani widywałem nad lufą naładowanego pistoletu.W przypadku Londynu czy Brighton mogła pani łatwo znaleźć powody uzasadniające wyprawę. Jakże sprytnie udało mu się przejrzeć jej plan. Łatwo się okaże.

kiedy jest zmęczony. Musiała zacisnąć dłoń.To szok spowodowany wypadkiem. żeby Napoleon znalazł się kiedyś w takim położeniu. wiał zimny wiatr. aż w końcu poczuła.Musi pani mieć się na baczności.. Może i był najokropniejszą osobą. Aurelia zrobiła. lecz mimo to przyjemnie było oprzeć głowę na jego ramieniu i słuchać. żeby się nie poddać dziwnym emocjom. . Rozumiała. że może się ogrzać w cieple bijącym od jego ciała. Był taki smagły. mój generale. Słońce schowało się za chmurami. tak jak pani teraz. a potem przysunął ją do swego boku. . dzięki czemu miałby siłę walczyć następnego dnia. Salterne zatrzymał konie. Książę przyjrzał jej się z lekkim uśmieszkiem. Przycisnął ją do siebie mocniej. raz po raz popatrując na niebo. Mimo ciepłego okrycia czuła się. dlaczego Caro tak się go boi. opuściła ramiona i próbowała się odsunąć na brzeg kozła. wątpię jedynie.. .spytał ze szczerą troską. prawie jak Cygan. ale . . . że powieki zaczynają jej ciążyć.Nie. jakie ogarnęły Aurelię. jakby n i czego nie miała na sobie. Aurelia zaczęła drżeć. milordzie. ale zasady sztuki wojennej pozwalały wykorzystywać nieprzyjaciela. Był wprawdzie jej wrogiem. miała przed oczyma delikatnie pulsującą żyłę na szyi księcia. Bagatelizowanie sytuacji. Ramiona jej zadrżały od śmiechu.Proszę mnie objąć w pasie . ale potem poczucie humoru wzięło górę.Nadal pani zimno? . Uśmiechnęła się do siebie.Porównuje mnie pan z tym.ROZDZIAŁ CZWARTY Książę powoził w milczeniu.polecił. Wdzięczna. jaką poznała w życiu. W pierwszym odruchu miała ochotę mu się wyrwać. co jej kazał. jak pod miękką tkaniną koszuli rytmicznie bije serce. zdjął z siebie surdut i narzucił go jej na ramiona. . Czyż sam się o to nie prosił? Stopniowo zaczęła się odprężać.Z geniuszem. Wielkie nieba! Caroline! Przecież była ciotką jego przyszłej żony Jak mogła sobie pozwolić na tak naganne zachowanie? Jak mogła obejmować Salterne'a? Wyprostowała się. żeby się powstrzymać przed dotknięciem jego opalonej skóry. madame! Z pewnością równie chętnie skorzystałby z odrobiny ciepła. obracanie jej w żart było jedynym sposobem. tym potworem? . tyle że zareagowała pani z opóźnieniem. Nawet wielki Napoleon popełnia błędy. Kiedy lekko odwróciła głowę.

Radziłbym się zanadto nie ruszać. dokąd mam was zawieźć? Dotąd zamierzała zachować miejsce ich pobytu w tajemnicy.Spojrzał na nią uważnie. Powie mi pani. podała więc księciu adres.Od naszego pierwszego spotkania robi pan wszystko. . że walczy pan ze mną.Nie radziłbym . . droga panno Carrington.Odgarnął kosmyk włosów z jej policzka. że nie będzie to łatwe.Koniom nie trzeba odpoczynku. Miała ochotę go spoliczkować.Choć przyznaję. które pozostawiają wiele do życzenia. dlatego zamierzam wysłać Johna przodem. pewnie nauczyłaby się tolerować jego towarzystwo. . Była gotowa z nim walczyć.Mieliśmy zamiar stanąć na popas w Hailsham. . moja droga. Otworzyła szeroko oczy. choć nie zmieniało to faktu. Zasępiła się. . .Na tym koźle nie ma miejsca na szczególne ceremonie.obudził ją kpiący głos. myśl jest kusząca. nawet słownie . . Pani służący potrzebuje pomocy.stwierdziła chłodno Aurelia.Śpimy na służbie.Swoimi manierami.Komplementami? . Znów się roześmiał. Mimo woli zaczęła go porównywać z wyperfumowanymi dandysami. Czuła dotyk jego twardych mięśni. że podstępny wróg może wykorzystać brak czujności. pomyślała. . a potem pogrążyła się w myślach. generale? . Gdyby jeszcze nie miał tego paskudnego zwyczaju dokuczania jej przy każdej okazji. Nie tylko konie.ostrzegł ze śmiechem.Zatem dziwi mnie.książę jej na to nie pozwolił. Zbytnio ich nie goniłem. kiedy książę się nad nią pochylił. . Tak .Nie zamierzałem pani pocałować. . . a jej noga przywierała do uda Salterne'a. . Rozdarty materiał spódnicy znowu się rozsunął. ale przynajmniej był prawdziwym mężczyzną z krwi i kości. ale zdrowie Jacoba było ważniejsze. Serce Aurelii zabiło szybciej. choć już udowodnił bez dwóch zdań. że była zdecydowanie przeciwna jego małżeństwu z Caroline. Równy kłus koni ukołysał ją do drzemki. wasza lordowska mość. żeby znalazł jakiegoś lekarza.Coś panią trapi? . .Nie wolno zapominać. zapach jego ciała i świeżo wypranej koszuli. . Konie są jeszcze niespokojne. Mogła jej się nie podobać arogancja Salterne a i jego reputacja. których poznała w czasie sezonu spędzonego w Londynie.Trenowałem walkę z zawodowcami. przed nami kawał drogi. żeby mnie wyprowadzić z równowagi. .

lecz trzymał ją przyciśniętą do swej piersi. . Musi pan nadal mnie obrażać? Uśmiechając się szeroko.Zeskoczył z kozła i wyciągnął ręce.Nie jest pani nieopierzoną pensjonarką.Dobry wybór. objął ją jeszcze mocniej i zakołysał lekko. a takiej kontuzji pewnie by nie przeżyła. aż książę ostrożnie ułoży Jacoba na łóżku. niech obejrzę pacjenta.powiedział łagodnie. trzymając lampę. dopóki nie zaczęła protestować. Miała świadomość. . a potem odczekał. Salterne ujął Aurelię za ramię i wyprowadził z pokoju. szybko podeszła do drzwi powozu. tym bardziej że książę posiadał niesamowitą zdolność czytania w jej myślach. choć nie była pewna. Po drugiej stronie błyszczały światła w oknach niewielkiego domu. to odniósł pan sukces.Witaj. Była kompletnie zdezorientowana. . Była zmęczona. Niech pani się nie martwi .czy inaczej. . .Właśnie zjeżdżali z głównej drogi na plac przed stajnią. może by ją puścił. Nie puścił jej jednak od razu.Ponieważ zamierza pan poślubić moją siostrzenicę.jeśli chciał mnie pan przekonać. Książę w ogóle nie zwracał na nie uwagi. . Lessing. Jestem zgubiony.Pozwól. że zasłużył na swoją reputację. gdy tylko znalazła się na ziemi. Co za podróż! Jestem ledwie żywa. Ten człowiek wciąż ją zaskakiwał. W mieście trudno znaleźć odpowiednie lokum ze stajnią. że jest godna pożądania? . . Aurelia miała ochotę powiedzieć. Zabrakło jej tchu. pani męki prawie dobiegły końca. szybko Pocałował ją w czubek głowy i powiedział: . odpowiedź musi brzmieć „tak”. tylko pełnokrwistą kobietą . Dobrze. że jesteś .przywitał mężczyznę w średnim wieku.Tędy. Jesteśmy na miejscu. .odezwała się z godnością . a za nią reszta kobiet. Gdyby z całych sił nadepnęła mu na stopę. . czy poczułby nacisk jej bucika przez masywne oficerki. że poradzi sobie bez jego pomocy. by ją zsadził.Cóż. Kiedy zniecierpliwiona zaczęła mu się wyrywać. właśnie potwierdziłem pani najgorsze obawy.Z pojazdu wygramoliła się Cassie. Wyswobodziwszy się w końcu z jego objęć. . .Lessing jest najlepszy. Podała mu dłoń i pozwoliła.Milordzie . ale zwyciężył zdrowy rozsądek. Mogłaby upaść prosto pod stopy księcia. a zejście na ziemię z tak wysoka wcale nie było proste.Obraża panią to. który stał w progu. .Chirurg wskazał drogę na piętro. jak ciężkie rzeka ją zadanie. tylko wziął Jacoba na ręce i ruszył stronę domu.powiedział cicho. .

że teraz ją opuszczę? Potrzebujecie odpoczynku.Była bliska łez. że by odniósł jakieś trwałe obrażenia. Jacobie? .Z nieprzeniknionym wyrazem twarzy przestudiowała ogromny rachunek. .Zgadza się? . Zdziwiła się..Pozwoli pani.. ponieważ Cassie dobrze znała tę kobietę. Głowa będzie go boleć przez parę dni.Powinieneś się trochę przespać. madame . więc powinna być zadowolona.Słyszała śmiech w jego głosie.. Sądząc po sukni.Mam podać całą sumę. że jej wielokrotne prośby o uiszczenie choćby części należności nie znajdowały żadnego odzewu. Tymczasem madame Claudine. . ..Generale. nie wolno się poddawać.Obawiam się. Do tej pory była pani bardzo dzielna. Nie można prowadzić interesu bez pobierania zapłaty.Nie zapomniałam. ale nie protestowała. żebym załatwił. wasza lordowska mość. . Milordzie.Powinna pani być bardziej skrupulatna. nie nadążała za modą. Nie wspomniała. Aurelia włączyła się do rozmowy: .Za wszystko? . . Lessing? . . Chce z panią mówić.Proszę podać całą sumę. który do nich dołączył: . Armia polega na pani. madame Claudine.. a możliwość pozyskania nowej klientki gwarantowała dochód..Niech pani pamięta o przegrupowaniu sił. Aurelia wyczuła w jej zachowaniu niemiłą rezerwę.szepnął. ale nie sądzę. odezwała się szorstkim tonem: .O co chodzi. lecz nim zdążyła cokolwiek odpowiedzieć.Aurelia odliczyła stos suwerenów. Madame rozpłynęła się w podziękowaniach. . spoglądając z niechęcią na Cassie.Oczywiście.Położył jej dłoń na ramieniu. panno Carrington. . kiedy podniósł jej dłoń do ust.. Nie miałam pojęcia.Nie mogę sobie darować.. madame. na koniec podała go siostrze. że tak. dziękuję za wszystko. Udała się do pokoju chorego i spytała: . Zamiast tego tylko pogładziła go po ręce. Prosiła pani. by powiedzieć. .. no. .. . że wizyta krawcowej w zaistniałych okolicznościach ma najmniejsze znaczenie.Takie rzeczy łatwo przeoczyć. o tej krawcowej? Ma przyjść jutro. Popatrzyła na pannę Carrington z szacunkiem. . . . a potem normalnym tonem zwrócił się do chirurga.Kusiło ją.Przeżył szok i jest mocno poobijany. milady? Za te wszystkie sezony? Cassie spłonęła rumieńcem. ale jej władczy .. Kiedy Francuzka zjawiła się następnego dnia.Co z nim.. .Nie zapomniała pani o tej Francuzce..

. Dzień okazał się bardzo owocny. przestań naciągać ten dekolt. . jedwabi i muślinów. Krawcowa skinęła na swą pomocnicę i zaczęły rozpakowywać katalogi z wzorami sukien i próbki tkanin. tak mi przykro . że nasza garderoba wymaga odnowienia? Wybierz. Caro. . .Lia.Czy ta suknia nie jest zbyt bogato zdobiona? . Brzeg sukni obszyty był złotą lamówką. żebyś płaciła. że pierwsze suknie będą gotowe za trzy dni.Nie chciałam. Aurelia przyjrzała się swemu odbiciu.. . .Aurelio. że powinnam włożyć pod spód wkładkę . Nie powinnam była dać ci się na nią namówić. . że nie wybrałam zielonej. .sposób bycia budził respekt. Jednak z upływem dni. .Nie starczy nam czasu. . Po pewnym czasie wyszła z wypełnioną książką zamówień. Czarne oczy madame aż zabłysły na myśl o tych wszystkich kreacjach. Niebieski podkreślał barwę jej oczu. Jest wystarczająco głęboki jak dla młodej dziewczyny. co sobie życzysz.. nie dała tego po sobie poznać. to szczyt elegancji. kiedy zaczęto dostarczać pierwsze paczki. Rozłożywszy egzemplarze „La Belle Assemblee” oraz „Magazynu mody Ackermana”. .Bzdura! Dla osoby o ciemnej karnacji nie byłaby odpowiednia. a powyżej talii znajdowała się wstążka w tym samym kolorze zapinana z przodu wysadzaną klejnotami klamrą. Teraz nie mogę zamówić nic nowego. ni z przyganą. a pod biustem biegła atłasowa wstążka w nieco ciemniejszym odcieniu różu. Moja droga.wykrzyknęła Cassie ni to z podziwem. nie potrafiła ukryć radości.spytała z niepokojem. żeby włożyć choćby połowę z tych strojów. Jeśli nawet madame usłyszała coś z ich ściszonej rozmowy. okazałaś większą ekstrawagancję niż sam książę regent! . Moja skóra przy tym kolorze wygląda jak ser. Cass. ale na tobie. Wyglądasz w niej jak królowa.Nonsens! Czyż sama nie mówiłaś.Właśnie tego się obawiałam. Głęboki dekolt obszyty był falbanką w tym samym kolorze.szepnęła. . ciociu Aurelio. czekała na uwagi klientek.Tak się cieszę.Jest doskonała.Z westchnieniem błogości zawirowała przed lustrem w bladoróżowej muślinowej sukni z bufiastymi rękawami. jakich zażyczyła sobie Aurelia.Madame Claudine sugerowała. krawcowa obiecała. Pakując próbki tiulów. Cassie była wyraźnie skrępowana. .Caro wręcz promieniała z zachwytu.

uwypuklającą biust, mamo. - Madami Claudine może sugerować, co jej się żywnie podoba, ale ja się na to nie zgodzę. Co za pomysł! Z czasem nabierzesz odpowiednich krągłości, tak jak twoja ciotka i ja. - Cassi z zadowoleniem obejrzała w lustrze swój dekolt. - Nie da się zaprzeczyć, że ten fason rzeczywiście wymaga pełnych kształtów. - Widzę, że będę musiała owinąć się fałdami tiulu - rzuciła Aurelia, mrugając porozumiewawczo do siostry. - Nie mów tak! Nie jesteś chuda, choć w istocie za mało jesz. Gdybyś tylko zechciała mnie słuchać... - Tak, tak, wiem. Co powiecie na małą przejażdżkę? Wynajęłam otwarty powozik... - Jacob jest w stanie powozić? - zdziwiła się Cassie. - Sama zasiądę na koźle. - Roześmiała się, widząc przerażenie w oczach siostry. - Nie bój się, nie wywrócę was. - Ale książę powiedział... - Nie potrzebuję pozwolenia Salterne a. Masz do mnie zaufanie czy nie? - Tak... oczywiście... - przytaknęła niepewnie Cassie, jednak perspektywa przejażdżki po mieście, i to o piątej, kiedy można spotkać całe towarzystwo, wystarczyła, by zaczęła się przebierać, ponagliwszy wcześniej Caro do zmiany stroju. Znalazły się w długim sznurze wolno jadących pojazdów. Niemal całe miasto wyległo na ulice w porze spodziewanego przejazdu księcia. Ten i ów spoglądał z zaciekawieniem na zgrabny mały ekwipaż zajmowany przez trzy eleganckie damy. - O, jest lady Bell! - Cassie pomachała do korpulentnej kobiety, która rozmawiała z młodym oficerem. - Ukłoń się, Caro. Poznałyśmy ją w Londynie, powinnaś pamiętać. Caroline posłusznie skłoniła głowę, rumieniąc się pod pełnym zachwytu spojrzeniem oficera. Można było odnieść wrażenie, że Cassie zna pół świata. Aurelia musiała co chwilę zatrzymywać konie, żeby zamienić kilka słów, wymienić pozdrowienia lub przyjąć zaproszenie, którymi je zasypywano. - Tak się cieszę, że tu przyjechałyśmy - wyznała Cassie, kiedy wracały do domu. Aurelia uśmiechnęła się do siostry. Była zadowolona, że właśnie zrobiły pierwszy krok, by znaleźć się w odpowiednich kręgach. Było jasne, że podczas sezonu córki Cassie nawiązała wiele przyjaźni i znajomości w towarzystwie. Jeśli nawet spekulowano, dlaczego jeszcze nikt nie ubiegał się o rękę ślicznej Caroline, nie miało to żadnego znaczenia. Oświadczyny Salterne'a nie zostały dotąd ogłoszone publicznie, lecz to tylko kwestia czasu.

Wiedziała, że wszystkie matki córek na wydaniu będą zazdrościły Cassie największej zdobyczy sezonu, lecz Aurelia chciała jak najdalej odwlec ten moment. Kiedy rozejdzie się wieść o zaręczynach z księciem, nie będzie innych propozycji, a co za tym idzie, przepadną nadzieje na uratowanie Caro przed niechcianym związkiem. - Nie wspominaj na razie nikomu o oświadczynach Salterne'a - ostrzegła siostrę następnego dnia. - Dlaczego? - zdumiała się Cassie. - Nie wszyscy byli dla nas mili w Londynie. Caro otaczała cała gromada adoratorów dopóki ta wstrętna pani Ingleby nie rozpowiedziała wszystkim, że moja córka nie ma posagu. Mam wielką ochotę utrzeć jej nosa. Jej córki to prostaczki... - Jeszcze nie teraz - z przewrotnym błyskiem w oczach stwierdziła Aurelia. - Pomyśl tylko, jaką Caro zrobi furorę, kiedy w końcu, bez uprzedzenia, zostaną ogłoszone jej zaręczyny. - Będzie sporo zamieszania - przyznała Cassie z satysfakcją. Na moment jakby zapomniała o swoich zastrzeżeniach co do małżeństwa córki. - Matthew cię zawiezie, gdybyś chciała jutro składać jakieś wizyty. - Aurelia uznała, że lepiej zmienić temat. - Poradzi sobie z tak małym powozem. - Nie pojedziesz z nami? - Nie... jeśli pozwolisz. Chustka, która ostatnio kupiłam, jest w niewłaściwym odcieniu i zamierzam pójść na North Street, żeby ją wymienić. - Uciekła się do tego małego oszustwa, ponieważ po gorączce ostatnich kilku dni potrzebowała trochę samotności, a poza tym w czasie spacerów po mieście odkryła kilka księgarni. Godzinka lub dwie spędzone na przeglądaniu książek dobrze jej zrobią. Następnego ranka wybrała się na drugą stronę Steyne do pana Donaldsona, by zapisać się do jego biblioteki. Smukła postać w nowej brązowej pelisie i czepku przyciągała uwagę, lecz Aurelia nie spotkała żadnych znajomych. Przecisnąwszy się przez tłum przed sklepem, podeszła do lady i spojrzała na zegarek. - Mam tylko godzinę. - Uśmiechnęła się do subiekta. - Zechce pan mi przypomnieć, gdybym straciła rachubę czasu? Dobrze znała swoje możliwości. Ileż to razy straciła pół dnia w Rye lub Tunbridge Wells, pochłonięta skarbami znajdującymi się na półkach. Młody człowiek zapewnił, że jest do jej usług, a potem zaprezentował kilka tomów do przejrzenia, z których jeden był dziełem mało znanej autorki, Jane Austen.

- „Duma i uprzedzenie”? - Aurelia przebiegła wzrokiem pierwsze linijki tekstu i od razu uderzyło ją poczucie humoru pisarki. Coś wspaniałego! Czytała dalej, chichocząc pod nosem, kiedy na stronice książki padł cień. - Dzień dobry, panno Carrington. Aurelia zesztywniała. Nie mogła pomylić tego głosu z żadnym innym. Odwróciwszy głowę, napotkała uśmiechnięte spojrzenie Salterne'a. - Wasza lordowska mość. - Skłoniła się, zła na siebie, że nie potrafi zapanować nad zdradliwym rumieńcem. Kłębiły się w niej najróżniejsze emocje, lecz nawet sama przed sobą nie była gotowa się przyznać, że na widok księcia poczuła przede wszystkim radość. Odwróciła głowę, powtarzając sobie w duchu, że ma przed sobą wroga. Czyż jej nie obraził, zuchwale łamiąc zasady przyzwoitości? Starała się za wszelką cenę nad sobą zapanować. Wmawiała sobie, że wcale nie ma ochoty na jego towarzystwo i jedynie wymogi uprzejmości każą jej zamienić z nim kilka słów. Salterne wyjął jej z rąk książkę i spojrzał na tytuł. - Czytała pani? - Jeszcze nie, ale zamierzam. Zechce mi pan wybaczyć, wasza lordowska mość, ale mam niewiele czasu. - Gestem wezwała sprzedawcę. - Nawet godziny? Znów się zarumieniła. Widocznie musiał podsłuchać jej rozmowę z subiektem. - Na razie wezmę tylko to - oznajmiła. - W takim razie musi pani pozwolić, żebym ją odprowadził - rzekł Salterne. - Pragnę złożyć uszanowanie lady Ransome i Caro. - Nie ma ich w domu. Moja siostra składa od rana wizyty. - Nie mam nic przeciwko temu, żeby na nie poczekać. Poprowadził ją przez zatłoczony chodnik. Pan Donaldson, by przyciągnąć klientów, wystawił na zewnątrz stoliki, przy których można było napić się herbaty, zagrać w karty lub poczytać gazety. Salterne ukłonił się jakiemuś znajomemu, po czym skręcił w stronę morza. Aurelia przystanęła. - Milordzie, mój dom znajduje się po drugiej stronie Steyne, jak pan dobrze wie. Musimy iść prosto. Nie puścił jej ramienia. Przez cienki materiał rękawa czuła ciepło jego dłoni. - Chyba nie ma pani nic przeciwko małemu spacerowi, panno Carrington. Proszę mi wybaczyć, ale wygląda pani dość blado. - Nic dziwnego... - Ugryzła się w język. Nie mogła mu wyznać, że swym nagłym

że niszczy pani książkę. . . A tak na marginesie chciałbym zauważyć.wycedziła z ledwie tłumioną wściekłością. popatrując na nią z ukosa. bo to urocza powieść. . Doszła do wniosku. brzemienne znaczeniem. że pani służący ma się już całkiem dobrze.. przytłoczonego. moja droga? . Czyżby to był sygnał. że zaczyna pani odkrywać moją prawdziwą wartość. Drżała na całym ciele.Pytałam z czystej ciekawości. że nie może cofnąć niefortunnej uwagi. Nie widziałyśmy pana od czasu. wręcz zdeptanego pani niechęcią. ..Nie sądziłam. . że im mniej będzie przebywać w towarzystwie tego niepoprawnego aroganta.Co za bzdury! W życiu nie widziałam. Ma pani przed sobą człowieka załamanego.Powstrzymała się od dalszych kąśliwych uwag o jego zarozumiałości. panno Carrington.Stanęła jak wryta..Nie o to chodzi..Pozory mogą mylić.Zakłopotanie Aurelii bawiło go i wcale tego nie ukrywał. że tęskniłyście panie za moim towarzystwem? Pana sprawa.Szare oczy błyszczały wesołością. że nadal przebywa pan w Brighton.. . że zabrzmiałoby to dziecinnie. . w co pan wierzy. . . żeby ktoś wyglądał lepiej od pana.Komplement! Jestem pod wrażeniem.Już mi to mówiono. zbyt poirytowana jego bezczelnością. tym lepiej. a czego nie..Jest pan doprawdy niemożliwy! . ale to nieprawda. . Uśmiechnął się nieznacznie. co bym wolał. Dziękuję.Koniecznie chce się mnie pani pozbyć. .Słyszałem od Lessinga.Może przyjechałem tu. ale nie dał się sprowokować. uznając.Rzeczywiście. . żałowała.. Jest pani uosobieniem taktu i z wielką uwagą wsłuchuję się w każde pani zdanie. madame.pojawianiem się zupełnie wytrącił ją z równowagi. . Szła sztywno obok niego. czy też raczej po raz kolejny próbuje mnie pani zbić z pantałyku? . ale skoro pan woli tak rozumieć moje słowa.. Zaczerwieniona i zła na siebie. to zjawiłem się w Brighton na cały sezon powiedział obojętnym tonem. Od czasu nieszczęsnego wypadku? Mam wierzyć. . . ..Ale księcia regenta jeszcze tu nie ma. żeby podreperować zdrowie. denerwował ją i odbierał spokój ducha. . hm. Nie wybiera się pan do Londynu? Książę parsknął śmiechem. by odpowiedzieć.A wracając do pani uprzejmego pytania. Miał na nią fatalny wpływ. Szkoda.. A każde jest. Jacob odzyskuje siły.

że nie dba pani o opinię świata.Roześmiał się głośno. . .Mam świadomość. Rozumiem.Myślałem. panno Carrington.. jestem trochę zaniepokojony. . nasza znajomość jest poza wszelkim podejrzeniem? Jesteśmy prawie rodziną. ..Wydaje się pani.Można temu łatwo zaradzić. . nie robiąc przy tym sceny. ale pośród tłumu nie mogła się mu wyrwać. jak pan się musiał czuć. . ale książę szybko pozbawił ją złudzeń.Nie był pan wówczas sobą.Aurelia opuściła wzrok.Źle mnie pan ocenia.. że jest pani moją przyszła powinowatą. Uniosła twarz i uśmiechnęła się do księcia czarująco. .. w złości omal nie przełamała okładki na pół.Cóż. . Mam pani przypomnieć. . tylko wręcz przeciwnie.A pani niezupełnie mieści się w tej kategorii .Rozbudza pani moje nadzieje. milordzie. że nagle ujrzała mnie pani w innym świetle? . Muszę natychmiast wracać do domu i wolę iść sama.Czyżby miał mnie pan za aż tak głupią? Jedynie bogata wdowa może sobie pozwolić na lekceważenie konwenansów.. a co za tym idzie. prawdę mówiąc. . Może kiedyś. Miała nadzieję. Rzeczywiście. W odpowiedzi chwycił jej rękę jeszcze mocniej. zniweczyłby wszystkie jej plany. Też o tym wiedział i wyraźnie go to bawiło. droga przeciwniczko? . niepokój. że pańska już bardziej ucierpieć nie może . że sama podsunęła mu okazję do wygłoszenia następnej złośliwości.Bardzo pani łaskawa! . Ciekawe tylko. dlaczego mi się zdawało. . kiedy tylko się poznaliśmy.Pańskie zaręczyny nie zostały jeszcze podane do publicznej wiadomości. Książę był stanowczo zbyt blisko. – Jesteśmy już prawie przed drzwiami . że z czasem osłabnie pani niechęć do mnie? . że od razu. Mam wierzyć.Czyżbym narażał na szwank pani reputację.Skłonił się kpiąco. po dłuższej znajomości. uświadomiwszy sobie. że jej słowa zabrzmiały przekonująco. Zerknęła na niego z przestrachem. prawda? . panno Carrington. wasza lordowska mość. Za wcześnie! Gdyby teraz powiadomił wszystkich o zaręczynach. Ale muszę choć trochę dbać o własną.odcięła się ostro.Proszę uwolnić moje ramię.rzekł z powagą.. dając ogłoszenie do „Morning Post”. wzbudziłem w pani nad wyraz negatywne emocje? Nie polubiła mnie pani. Długa podróż. milordzie. . że tak powiem. a następnie zajrzał pod daszek jej czepka.Znów przystanęła.

by dojść do siebie. Aurelia zgromiła go wzrokiem. że są zbyt zmęczone.Muszę okazywać im należytą atencję. Sama mu przecież powiedziała.Intryguje mnie pani. . . Cokolwiek by sądziła o swoim szwagrze. Książę uniósł brew. nie powinna była przy innych mówić o nim źle.Znów się zapomniała..powiedział po dłuższej przerwie.Co pani ma nadzieję zyskać. gdziekolwiek.Kiedy obie panie mijały mnie jakąś godzinę temu.Czyżby brakło pani słów.podjął lekkim tonem. Powinna go traktować z chłodną obojętnością.. Kiedy starała się surową miną przywołać go do porządku. lecz przy księciu jakby nie była sobą. . zanim zdążyła pomyśleć. moja droga? Nie życzy pan sobie być widywana ze mną w miejscach publicznych. potrzebuje spokoju.Jestem przekonany. ale jakoś nie była do tego zdolna. lecz większą trudność sprawiały niby niewinne. jak Caro zdenerwowała się przebiegiem naszej podróży. by go przyjąć. lecz jednocześnie zaczepne żarty. hm.. że Cassie i Caro składają wizyty..Nie! . a po tym.Moja siostra jest zmęczona. Złościł ją jego ironiczny ton.mruknął bardziej do siebie niż do Aurelii. Miała ochotę uciec od niego i gdzieś się schować.Poniewczasie zakryła usta dłonią. . Cóż więcej mogła powiedzieć? Kiedy zajrzał jej w oczy. co się z nią działo w jego obecności. mówiąc więcej. niż należało i wypadało. że lady Ransome i pani urocza siostrzenica ucieszą się z moich odwiedzin .Dziwne! . przeciwstawiając się mojemu małżeństwu z Caroline? Obawiam się.. Z niechęcią mogła sobie jakoś poradzić. prezentowały doskonałe samopoczucie... .podpowiedział usłużnie. nie możemy tego zrobić na odległość. Och. .. Znowu dała się sprowokować.pani domu. jak Caro. . .Uciekła? .Po tym. jeśli więc mamy poznać i docenić nawzajem swoje zalety. . Co za diabeł! Bez trudu odczytywał jej myśli. Zostawię tu panią. . a potem sugerowała. Nie do końca potrafiła zrozumieć to. ze umyślnie próbował ją wytrącić z równowagi. byle jak najdalej. ale starała się nie dać tego po sobie poznać. . Była bliska płaczu ze złości na . Nie była dzieckiem i byle słowo czy uśmiech zazwyczaj nie zbijały jej z tropu. była bliska paniki. panno Carrington? Nie wierzę! Najwyraźniej nie zamierzał jej niczego ułatwiać. . Z przyjemnością złożę wizytę jutro.Jak w takim razie mamy kontynuować naszą znajomość. tak jak traktowała mężczyzn poznanych podczas sezonu w Londynie. madame . że Ransome'owi się to nie spodoba. niezmiennie reagował rozbawianiem. . ten nicpoń! .wyrwało jej się. Wiedziała.

siebie. Nie powiedziałaby czegoś podobnego do nikogo poza Cassie, a Salterne był jej przecież prawie obcy. Uświadomiwszy to sobie, aż przystanęła. Niecały tydzień temu w ogóle go nie znała. Wydało jej się to wręcz niemożliwe. Ta śniada, wyrazista twarz była jej równie znajoma, jak własne odbicie w lustrze. Potrafiła dostrzec śmiech ledwie rodzący się w oczach, rozpoznawała każdą zmianę w tonie głosu księcia. Teraz ten głos był aksamitnie miękki. - Cieszę się, że rodzinne uczucia nie zamknęły pani oczu na wady Ransome'a stwierdził. - Cóż z nas za para, on i ja. Ja z moją arogancją, fatalną opinią... i tym... - Dotknął blizny na twarzy. - Proszę tak nie mówić! - Odruchowo wyciągnęła do niego rękę. Prawie zapomniała o bliźnie, ale teraz znów zobaczyła linię u góry schowaną pod gęstymi czarnymi włosami, niżej przecinającą łukiem policzek. Cięcie szablą ledwie minęło oko... - Ja byłabym dumna z takiej rany - oznajmiła z powagą. Wyraz kpiny w jego oczach ustąpił miejsca szczeremu zdumieniu. - Jestem bliski tego, by pani uwierzyć, jednak byłoby szkoda oszpecić tak doskonałe rysy. Te słowa znów odebrały jej mowę. - Będę pilnie i z ciekawością obserwował pani machinacja - powiedział lżejszym tonem. - Wyczuwam w pani godnego przeciwnika, ale ostrzegam, że nie będzie żadnej taryfy ulgowej. Chce się pani założyć o wynik tej rozgrywki? - Jest pan nieznośny! - Cała niechęć znów powróciła jak na zawołanie. W odpowiedzi uniósł jej rękę do ust, lecz zamiast musnąć wargami palce, złożył pocałunek we wnętrzu dłoni. Nawet przez rękawiczkę poczuła palenie na skórze. Skłonił się i odszedł z bezczelnym uśmieszkiem na ustach.

ROZDZIAŁ PIĄTY
Aurelia szybko weszła do domu, ślepa i głucha na to, co się dzieje wokół niej. Jak mogła dać się wciągnąć w jeszcze jeden słowny pojedynek z Salterne'em? Zacisnęła gniewnie usta. Jeszcze go pokona. Spotkali się przypadkiem, więc nie była przygotowana, za to następnym razem będzie inaczej. Gdyby tylko miała więcej czasu... Marzyła o odrobinie wytchnienia, o jakimś korzystnym zwrocie wydarzeń. Gdyby Caroline dostała inną propozycję małżeństwa, Salterne mógłby się wycofać. Trudno jednak było na to liczyć. Książę mówił prawdę: trzymał w ręku wszystkie atuty. Wystarczyło powiedzieć Ransome'owi jedno słowo, by anons o zaręczynach ukazał się w „Morning Post”, a wówczas los Caroline byłby przesądzony. Usiadłszy przy swoim biurku, zaczęła zastanawiać się nad sytuacją. Zachowanie księcia było dla niej zagadką. Nie wyglądał na zakochanego w Caroline. Nie szukał gorliwie jej towarzystwa ani w Marram, ani w Brighton. Po prostu kupuje sobie żonę, pomyślała z oburzeniem, a warunki transakcji nie nakazują mu, by odgrywał zalotnika. Delikatnie mówiąc, było to obraźliwe dla nieszczęsnej narzeczonej. Ale miało też swoje dobre strony. Aurelia nie zamierzała wspominać o swoim spotkaniu z Salterne'em ani Cassie, ani Caro. Uznała, że póki nie jest to konieczne, nie będzie niepokoić siostrzenicy. W Brighton liczne rozrywki mogą trzymać księcia z dala od ich domu i z całą pewnością nie braknie mu damskiego towarzystwa. Był zdeklarowanym kobieciarzem, przebijało to z każdego jego słowa i spojrzenia. Zaczerwieniła się ze wstydu, gdy przypomniała sobie, co czuła w jego obecności. Gorzko żałowała, że nie potrafi go traktować obojętnie. Podniecał ją jego dotyk i mogła się tylko modlić, żeby tego nie zauważył. No tak, tylko że książę bez trudu czytał jej w myślach... Wiedziała, że im rzadziej będzie go widywać, tym lepiej, tyle że w zaistniałych okolicznościach jak miała go unikać? Nie poddam się, przysięgła sobie w duchu. Jeśli Salterne zmierza do próby sił, to proszę bardzo! Podniosła stos wizytówek z tacy w holu. Zaproszenia na przyjęcia karciane, bale... Wciąż je przeglądała, kiedy wróciły Cassi i Caro. - Wyobraź sobie, siostro, że jutro jesteśmy zaproszone do Broome'ów. - Oczy Cassie błyszczały. - Znałam Annie jako młodą dziewczynę. Słowo daję, cały świat się tu zjechał a w tym tygodniu ma przybyć książę regent.

Aurelia podniosła jedną z wizytówek. - Co powiecie na bal w czwartek? - W gospodzie Stary Statek? Odbywają się tam co tydzień. Wybierzmy się! Bardzo bym chciała... - Cassie promieniała, Znów była piękną Cassandrą Carrington, jedną z Niezrównanych. - Chyba włożę tę żonkilową suknię z krepy z dents de loup - oznajmiła. Pierwsze wrażenie jest bardzo ważne. Caro będzie dobrze wyglądać w białej muślinowej ze srebrnymi gałązkami i może w wianku. A ty, Lio? - Myślę, że wybiorę lawendową z tiulową narzutką. - To prawda, jest elegancka, ale czy nie nazbyt skromna? - Według mnie będzie doskonale pasować - oświadczyła stanowczo Aurelia. - Chyba nie chcesz, żebym wystąpiła w cekinach, jak książę regent? - Oczywiście, że nie, ale... - Możesz być spokojna, Cass. Zrobimy furorę. Poślę po monsieur Pierre'a. Podobno jest geniuszem w dziedzinie układania włosów. - Zaśmiała się. - Ciekawe, z czego żył, zanim musiał uciekać do nas z Francji. Przyjrzała się uważnie siostrzenicy. Jeśli Caroline nawet tęskniła z a , Richardem, nie dawała tego po sobie poznać. Zdążyła już wzbudzić spore zainteresowanie, a Brighton było pełne przystojnych kawalerów, zwłaszcza z dziesiątego regimentu huzarów, dowodzonego przez samego księcia regenta. Nie było obawy, że Caroline zabraknie partnerów do tańca, a im szersze kręgi znajomych, tym większa szansa na ciekawe propozycje. Aurelia zawahała się. Powinna choćby wspomnieć o spotkaniu z Salterne'em, ale to by zakłóciło radość Caroline. Było oczywiste, że ani ona, ani jej matka nie mają pojęcia o jego pobycie w Brighton. Postanowiła zachować wiadomość dla siebie, dając Caro jeszcze trochę spokoju. I nagle sobie przypomniała. Przecież zapowiadał się z wizytą na następny dzień! - Pomyślałam sobie, że mogłybyśmy jutro wybrać się na przejażdżkę wzdłuż brzegu powiedziała. - Jeśli pogoda pozwoli, zrobimy sobie piknik w St Mary's Weil. Uradowana Caro aż klasnęła w dłonie, ale Cassie nie podzielała jej zachwytu. - Nie powinnyśmy raczej odpocząć? Przecież wieczorem idziemy do Broome'ów. Wiesz, że od słońca dostaję piegów, a skończył mi się już płyn wybielający. - W takim razie wybierzmy się na przejażdżkę rano, a po południu odpoczniesz. Nie będziemy przyjmować żadnych gości. Na szczęście Cassie przystała na jej propozycję. Wprawdzie w ten sposób jedynie odwlekała nieuchronną wizytę księcia, ale na razie musiało to wystarczyć.

mademoiselle? . .. tylko je ufryzujemy. Dzięki temu Cassie wyglądała o kilka lat młodziej. nie zwracając uwagi na jej upomnienie. Może zamierzał uśpić jej czujność. co bardzo ją ucieszyło. że książę zawsze wyprzedza ją o krok. Ze skruszoną miną spojrzała na siostrzenicę.Chwycił srebrną przepaskę i przyłożył jej do czoła nad brwiami.Nie będziemy obcinać tych wspaniałych loków. Jasne włosy Caroline zostały upięte tak.Oczywiście. by z wystudiowaną niedbałością spływały z najwyższego punktu.Panno Carrington. co się z tobą dzieje? Nie czujesz się dobrze? Już drugi raz pytam.zadecydował. . Złe przeczucia Aurelii całkowicie się rozwiały. . gdy rozlegało się pukanie do drzwi. Zaraz jednak ogarnął ją dziwny lęk. . nie znalazła wizytówki Salterne'a. zaufa pani mojemu gustowi? . by odprawiano wszelkich gości. . Następnego dnia zjawił się monsieur Pierre i Aurelia znów wydała służbie polecenie. prawda? . Pasuje do obecnej mody wzorowanej na antyku. by uczesanie nie było zbyt ekstrawaganckie.Takie uczesanie widuje się na greckich urnach.Przedsięwzięte przez nią środki ostrożności okazały się zbędne.Uśmiechnął się . Bardzo mi się podoba. nie pojawiając się mimo zapowiedzi? Czyżby chciał dać jej fałszywe poczucie bezpieczeństwa? Taki podstępny wybieg byłby całkiem w jego stylu. jak można rozwinąć ten temat. że tworzyły coś w rodzaju aureoli wokół głowy.zachichotała.Bardzo ci do twarzy w tym uczesaniu. Bardzo łatwo umocować końce z tyłu głowy. Zgadza się pani. Francuz chwycił nożyczki. Mały Francuz w pełni zasłużył na swą sławę.Rzeczywiście.Tak lepiej.Zrobimy a la Grecque . zręcznymi ruchami palców wyciągnął kilka kosmyków. ..Lio. jednak proszę. . opaski wysadzanej klejnotami albo potrójnego ozdobnego sznura. choć i tak podskakiwała za każdym razem. wypuszczając po kilka luźnych kosmyków przy skroniach. .Monsieur Pierre przyjrzał się odbiciu Aurelii w lustrze. ładnie. Proszę zobaczyć. Z największą starannością ułożył ciężkie loki Cassie w węzeł. . podziwiając swe dzieło. .Odstąpił o krok.Wyglądasz jak cherubinek . kiedy monsieur Pierre zaczesał włosy do tyłu i upiął w węzeł wysoko na czubku głowy Następnie szybkimi. . bo kiedy po przejażdżce przejrzała zawartość tacy w holu. co sądzisz o fryzurze Caro. . skarbie.Teraz widać w pełni piękno oczu i klasycznych rysów.Można użyć wstążki. .

Cassie wzięła siostrę pod rękę i poprowadziła ją w stronę sławnej i wielce wpływowej londyńskiej damy. nie muszę ci wyjaśniać.Lia. Arbitralne decyzje patronek tej ekskluzywnej instytucji mogły przesądzić o czyjejś reputacji. Aurelię dziwił wybór tego akurat miejsca na paradę kandydatów do małżeństwa. poczuła się swobodniej. Ze smutkiem przyjęłam wiadomość o jego śmierci. lemoniadę lub kieliszek najcieńszego czerwonego wina. Jakże znajomo to brzmiało. cóż. karmiono tam nieciekawie. .Doskonale nosi pani głowę. ale nie było go widać nigdzie w pobliżu. a do picia podawano jedynie roszadę. a nie było nic gorszego. Oznaczała wyrzucenie poza kręgi tak zwanego towarzystwa. ~ Mamy wobec niej zobowiązanie. to do kwiatka w kolorze sukni dała się łatwo przekonać. Aurelia rozejrzała się po sali. Podeszła do lady Jersey z pewną rezerwą. mademoiselle. Kunszt monsieur Pierre'a został w pełni doceniony tego wieczoru. kiedy Aurelia. ale słyszałam. . Aurelia podziękowała z uśmiechem. że miał rację. księżna Bedford miała zakaz wstępu. jako że taką spełniało rolę.W każdym razie na kilka tygodni. Uważała to za niedorzeczność. Proszę mi powiedzieć.Była miła dla Caro .Wiejskie życie pani służy.Jakże miło znów panią widzieć. Salony Almacka były prawie nieumeblowane. Gdyby nam nie załatwiła zaproszeń do Almacka. . . ale natychmiast dała się rozbroić. jak odmowa wstępu. Na przykład jakiś kwiatek? . że miał im za złe nieobecność. O ile poprzednie.powitała ją uprzejmie słynna dama. Może ją pani przyozdobić w dowolny sposób. Wygląda pani olśniewająco. . Cassie i Caro weszły na salę balowa Powitał je szmer zainteresowania. panno Carrington! . że później ją wpuszczono. ukłoń się! Lady Jersey kiwa na nas. szukając wysokiej sylwetki księcia. Aurelia musiała przyznać. co by to oznaczało. Uznawszy z zadowoleniem.Wybrał bukiecik jedwabnych różyczek w odcieniu ciemnego różu i przytknął do jej jasnych włosów.. a fryzura jest prosta. że widocznie musiał się wybrać gdzie indziej..powiedziała szeptem Cassie.Pani ojciec cieszył się wielkim poważaniem. Wiesz. Może Salterne wrócił już do Londynu? Książę regent lubił mieć swych przyjaciół pod ręką i był znany z tego. zbyt wyszukane sugestie nie przypadły jej do gustu. dziesiątki par oczu spoczęły na ich biżuterii i sukniach.na widok powątpiewania widocznego na twarzy Aurelii. zostanie pani w Brighton na cały sezon? . . Aurelia nie pierwszy raz poczuła bunt. moja droga. milady. .

Z pewnością to cudowne miejsce. Mają nas za ołowianych żołnierzyków..Dobrze pani zna Brighton? . Wyglądał bardzo młodo i patrzył na nią z taką nadzieją. choć wcale nie miała ochoty na udział w takiej imprezie.Oficerom księcia Jerzego nie można nic zarzucić.Ma pani ochotę zatańczyć.Nie widziałem tu pani wcześniej . która chętnie poszła z młodzieńcem na parkiet. Aurelia dostrzegła w jego oczach tęsknotę. ale jej siostra trochę się uspokoiła. Jestem pewna. madame. Może pani być pewna.powiedział. że Leggatt nie odrywa od pani oczu. Lady Jersey uniosła palec i przyzwała młodego dżentelmena. . Z początku czuła się trochę nieswojo.Wyraz troski na twarzy Cassie nie uszedł uwagi lady Jersey.Daję słowo. ale. . że nie miała serca odmówić. .Skinęła na wysokiego mężczyznę odzianego w nienagannie leżący mundur. panno Carrington? . Minęło tak wiele czasu. Widzę wiele zmian.Lady Jersey rozejrzała się po otaczającej ich gromadzie pełnych nadziei gości balu. Podała mu ramię i dołączyli do tańczących par. . jednakże młody oficer był tak miły.To surowa i niesprawiedliwa ocena. że szybko odzyskała swobodę.Jest bez zarzutu.Wolałby pan być gdzie indziej? . Ulituje się pani nad kapitanem Leggattem? Aurelia spojrzała na niego. że kiedy książę regent przyjedzie. .Minęło sporo czasu od mojego poprzedniego pobytu w tym mieście. . Aurelia pokiwała głową. ale chciałbym wreszcie wziąć udział w jakiejś bitwie. Aurelia nie była o tym wprawdzie do końca przekonana.. Jednakże lady Jersey cieszyła się wielkimi wpływami. lorda Weekesa? Wydaje mi się. a poruszanie się w takich kręgach mogło pomóc małżeńskim perspektywom Caro. Jesteśmy pośmiewiskiem dla innych regimentów. . że nie brakuje wam odwagi. . . odkąd ostatnio tańczy a czy choćby prowadziła lekką towarzyską rozmowę. lady Ransome . Kiedy się odwróciła.Uśmiechnęła się do Caro. Cassie ścisnęła Aurelię za łokieć. . . na pewno zostaniemy zaproszone . zaprosi panią na jeden ze swoich wieczorów muzycznych.Mogę paniom przedstawić Ensigna. Jest tu dużo ciekawych rzeczy. zapewniam panią.szepnęła...Nie w tej chwili. . .. że ma nadzieję zatańczyć z Caroline pierwszy taniec.Bardzo się cieszę.Jeśli porozmawia z regentem. .

To rzeczywiście trudne. Spojrzawszy w dół..Aurelia uśmiechnęła się ze współczuciem. . . a jej pomarszczona twarz była niepokojąco blada. Za pomocą igły i nitki szkody zostały szybko naprawione.. . .Rzeczywiście. Może przyniosę pani coś na wzmocnienie? Cienkie niczym papier powieki uniosły się i para przenikliwych czarnych oczu z zainteresowaniem przyjrzała się Aurelii.Melton lepiej sobie radzi na polowaniu niż na balu. że od spódnicy oderwał się spory kawałek tiulu. ale nigdy nie otrzymał zgody. W oddali słyszała dźwięki muzyki. dodała: . . Aurelia odkryła. ma mi coś przynieść. Garderoba leżała znacznie dalej. panno Carrington. ale zniszczenie już się dokonało. jest bardzo ciepło .Mogę pani w czymś pomóc.Kapitan Leggatt nie krył oburzenia. Mijając niewielką wnękę w korytarzu. by mu pozwolono służyć w polu. zatroskana jej coraz cięższym oddechem. że mi się uda. Przysunęła sobie krzesło i nachyliła się nad starą kobietą.. . Miała zamiar od razu wrócić do sali balowej. Książę regent błagał. . nie powinienem pani zanudzać.Rozumiem to. . że oderwane falbanki zdarzają się dość często.Rozpostarła wachlarz i zaczęła nim poruszać w dusznym powietrzu. Proszę mi wybaczyć. . .Aurelia stanęła obok kanapy.Mam nadzieję. sama znajdę drogę.Na pewno jest tu gdzieś garderoba. ale mój wnuk. Książę regent lubił przebywać w cieplarnianej atmosferze a do tego w Brighton panowała moda na niemożliwie wręcz zatłoczone sprzętami pomieszczenia.. jak trochę panią powachluję. Sprawca zdarzenia zaczął ją wylewnie przepraszać. madame? . .Nie wygląda pani najlepiej.Jednakże następca tronu ma ważniejsze obowiązki. ..Potknęła się. bo ciężki but przydeptał jej rąbek sukni. zauważyła starą kobietę leżącą na kanapie. . ale po przejściu kilku niewielkich apartamentów wreszcie ją znalazła. Proszę się nie fatygować.przyznała Aurelia. więc skierowała się tamtą stronę. . Oddychała chrapliwie. . ale my? Przepraszam. Pokojówka zapewniła ją.Może poczuje pani ulgę. Przyjdzie pani obejrzeć wyścig? .Dziękuję. . To tylko od gorąca.Nic się nie stało. niż jej się zdawało. To słynne widowisko..Gdy zeszli z parkietu. ale muszę coś z tym zrobić.Co za niezdara! . ale zajazd został przebudowany od czasu jej ostatniej wizyty i zgubiła drogę. bo inaczej będę stanowić zagrożenie dla innych. Damy nie interesują się sprawami wojskowymi..Podobnie jak naszemu dowódcy.

madame. Jeśli zgodzi się pani. Rollo ostrzegał mnie. której Aurelia nie miała odwagi przerwać. . . ale puszczałam jego słowa mimo uszu. Czyżby została uznana za podobną do swego pozbawionego skrupułów szwagra? Nie mogła nikogo winić za to. . osunęła się bezwładnie w ramiona Aurelii. Mogę wiedzieć. moja droga. milady.Jestem Aurelia Carrington.Pośpieszyła do garderoby i szybko wróciła z miską i ręcznikiem. Ledwie skończyła mówić. .Też tak uważam.Miałam szczęście. .Aurelia aż się wzdrygnęła. .Bardzo pani uprzejma.. że nie życzy sobie takich koneksji. Może pani zna moją siostrę.Zapadła cisza. Zapomniała o całym świecie przez miłość.Tak. a potem zwilżyła starej damie nadgarstki i z ulgą dostrzegła. nieprawdaż? .Ktoś powinien odwieźć tę panią do domu . . Ransome.Nadstawiła twarz na chłodniejszy powiew wywołany wachlarzem. Aurelia skinęła głową. że pani akurat tędy przechodziła.Podobne do szponów palce zatknęły się na dłoni Aurelii z niespodziewaną siłą. jak się pani nazywa? Bo chyba się wcześniej nie spotkałyśmy.powiedziała cicho. że już pani lepiej.Proszę nie próbować się odzywać. .. .Jest pani bardzo miła. bym na moment zostawił moją babkę pod pani opieką. Zachichotała. stara dama znowu się odezwała: .Z trudem wypowiedziane słowa ledwie dotarły do uszu Aurelii. milady. Kiedy próbowała wyswobodzić rękę. .Ależ jestem niemądra! . bo znów się okazało. Cóż to był za mężczyzna! Musi pani bardzo za nim tęsknić. . że powinnam na siebie uważać i więcej wypoczywać. uznałaby je za . Położyła zmoczony ręcznik na czole nieprzytomnej kobiety.Proszę mi pozwolić! . . . A pani? Pani też tak podchodzi do życia? Jest pani może zaręczona? .Cudownie! Już lepiej się czuję. wezwę swój powóz i poślę kogoś ze służby po lekarza. .. .Przyniosę trochę wody.Ach. że jej pacjentka powoli odzyskuje świadomość. .. Salterne odstawił kieliszek brandy i przejął ciężar z jej rąk. . .Jego lordowska mość będzie zadowolony. Jestem niepoprawnie uparta..Biedna Cassandra. .Pani ojciec był mi bardzo drogi. że to on ma rację. Chyba nikt nie miał szczęśliwszego dzieciństwa niż ja i moja siostra.Gdyby to pytanie zadał ktokolwiek inny. usłyszawszy za plecami znajomy męski głos. lady Ransome? .Nie.Przytknęła jej do ust kieliszek z brandy. Książę zaraz wróci. tak. madame.Rollo będzie nieznośnie triumfował.

więc zrezygnowała i zamknęła oczy.Idziemy! . .impertynenckie.rzucił rozkazującym tonem.Ma się trochę lepiej. Kiedy Salterne ułożył babkę na siedzeniu. że jest już niepotrzebna. podczas gdy Aurelia zajęła się ściąganiem z głowy księżnej atłasowego turbanu. zwykły zawrót głowy.Będę potrzebował pani pomocy. .Salterne stanął obok nich. Jego lordowska mość pożałuje. Nie czas było na sprzeciwy. nim pojazd na dobre się zatrzymał. Przy drzwiach paliły się latarnie. ale i tak Salterne wyskoczył. .Próbowała usiąść. ustępując miejsca pokojówce księżnej. . . bogato ozdobione frędzlami. Uznając. Otworzył drzwi do sypialni na piętrze i położył babkę na wyścielonym poduszkami łóżku. Salterne ruszył schodami na górę. madame. .Panno Carrington! I tym razem zabrzmiało to jak rozkaz.Nie odpowiedziała pani na moje pierwsze pytanie.Ja się nią zajmę. Zresztą sama pani widzi. panno Carrington. ale wysiłek okazał się dla niej zbyt duży. Podróż nie trwała długo.Niepotrzebnie się pani męczy.rzucił. . były do połowy zaciągnięte. . Aurelia z uśmiechem podniosła się z krzesła.Proszę wsiąść . Aurelia bez słowa podążyła za księciem. ale jest bardzo słaba. . że już minął. Otaczające łóżko draperie z tego samego materiału. Usadowiła się w kącie powozu. Odsunęła się. madame. Książę rozsunął je niecierpliwym szarpnięciem.Drzwi po lewej . wasza lordowska mość. . ale na wiekową damę nie mogła się obrazić. a na koniec ściągnęła pantofle. . Krucha postać wyglądała jeszcze bardziej niepozornie na potężnym meblu z czterema rzeźbionymi kolumnami i adamaszkowym baldachimem. Czekamy na niego. Zbywając szorstko ich propozycje pomocy. całkiem normalny w moim wieku.Zechce pani pójść przodem? Aurelia podniosła z kanapy szal i torebkę należące do starej damy i szybko ruszyła we wskazanym kierunku.Jest w drodze. Wziął drobną postać na ręce. która natychmiast pochyliła się z troską nad swoją panią. . . To nic wielkiego.Też coś! Rollo za bardzo się przejmuje. . potem rozluźniła wstążki stanika. książę zwrócił się do swego ochmistrza: . że zostawił panią pod moją opieką.Co z lekarzem? .Co z nią? . wzięła jej głowę na kolana. Znów wziął księżną na ręce i wbiegł po schodach do wielkiego domu. oświetlające niespokojne twarze gromady służących.zarządził książę.

Postanowiła zaczekać z nim.Księżna zapewniała mnie.Jest w dobrych rękach . ale zrobiło jej się żal Salterne'a.Ach.Szybko wyszedł na schody i wrócił do pokoju z lekarzem. Aurelia cofnęła się pod ścianę.niemal szepnął.Gestem nakazał służącemu postawić tacę na pobliskim stoliku. Spłonęła rumieńcem.Ma pani rację.Proszę ze mną zostać. Sprawiał wrażenie nieobecnego myślami. że jej niedyspozycja wzięła się jedynie z gorąca odezwała się niepewnie Aurelia. . jakby się nagle opamiętał.Chętnie. Twarz miał posępną. a potem przyłożył rękę do czoła.Uśmiechnął się.Nareszcie! . Czy mogę zaproponować pani coś do picia? Już miała odmówić. jakby chciał uspokoić nie tylko Aurelię.Kobiety nie mają monopolu na te wady. Powinna była usłuchać mojej rady. . . Zaprowadził ją do salonu na parterze i zadzwonił. . . co wcześniej usłyszała od księżnej. Nie miała tu nic więcej do roboty. kiedy zatrzymał ją ledwie słyszalny szept: . . Troska malująca się na jego twarzy dziwnie ją wzruszyła. oddała mi pani wielką przysługę...A także ze stanu jej serca.Najbardziej uparte i samolubne istoty na ziemi. Spojrzała pytająco na księcia. . nie zapomniał ich pierwszego spotkania. . Przyznaję.powiedziała cicho. .Błagałem ją. ale jej słowa najwidoczniej do niego dotarły. Spojrzał na nią półprzytomnie.zamierzała opuścić sypialnię.Starsi ludzie są zadziwiająco wytrzymali.Coś panią rozbawiło? .Gdy Aurelia uśmiechnęła się lekko.To jeden z jej problemów. . aż lekarz zakończy badanie i postawi diagnozę. . .Proszę się nie martwić . . a księżna wygląda na osobę o nieugiętej woli.parsknął ze złością.Panno Carrington. który. . . . bo spojrzał jej w oczy. zapatrzony w okno. Sam nie jestem wzorem cierpliwości. a potem zaczął się nerwowo przechadzać tam i z powrotem. niecierpliwie bębnił palcami po parapecie. oczywiście. Salterne potwierdzał to. że jestem trochę spragniona. wasza lordowska mość. Jak widać. Książę wziął ją pod ramię i wyprowadził na korytarz. po czym zwrócił się do Aurelii: . . spytał: . Milczała. żeby nie szła na ten bal. by przyniesiono wina. kobiety! .Napije się pani wina? Niestety nie mam roszady. ale i siebie. które może w każdej chwili odmówić posłuszeństwa.

kiedy lekarz wszedł do salonu.. że wygląda na zmęczonego.Zdziwiona? . Po raz pierwszy od czasu. Uznała.powiedziała przepraszającym tonem. . że pan o tym pomyślał. . że bezbłędnie potrafi czytać jej w myślach.Cassie pewnie się zastanawia..Wiejski dom księcia regenta jest według mnie trochę przeładowany. Zamyślona nie zauważyła. choć książę uchodzi za wybitnego mecenasa sztuki. że może sobie pozwalać na wszystko.Muszę już iść . a nieprzemyślana uwaga łatwo mogła dotrzeć do jego uszu.Miło.Miała pani powód do gniewu. .. Co za wieczór! Znalazła się w domu swego wroga. Musi przestrzegać zaleceń lekarza. że wysłałem do lady Ransome wiadomość z wyjaśnieniem. blizna odcinała się jaśniejszym odcieniem od ogorzałej skóry.spytał lekkim tonem. że jego lordowska mość nie podziela gustu księcia regenta w kwestii urządzania pomieszczeń. że wszystkie sprzęty wyszły spod ręki utalentowanych rzemieślników. pomyślała.Zachowałam się wtedy niestosownie . Wiedziała.odezwała się cicho. że wkracza na niebezpieczny grunt. Światła statków rybackich błyszczały rzędem na wodzie jak klejnoty w sznurze naszyjnika. Podeszła do okna wychodzącego na morze. spojrzała pytająco na Salterne a. od razu dostrzeże . . Kiedy mężczyźni skończyli rozmawiać. Nie jej sprawą było ocenianie ekstrawaganckiego gustu regenta. by go unikać. Wschodzący księżyc znaczył powierzchnię morza srebrnymi smugami. . wasza lordowska mość. kiedy zdawał księciu sprawozdanie. Kiedy księżna trochę odpocznie.Proszę się nie martwić. wasza lordowska mość? Gładkie ściany w odcieniu najbledszej zieleni stanowiły doskonałe tło dla imponującej kolekcji obrazów. . Było jasne. już na pierwszy rzut oka było widać. .Bardzo przepraszam. a przecież włożyła tak wiele wysiłku.Zwykłe tego nie robię. że bezpieczniej będzie zmienić temat. tak jak kiedyś.. . . Wciąż jej się zdaje. nie słuchała też..rzekł z ciężkim westchnieniem. Nie miała ochoty na dyskusję o poczynaniach Caroline. ale ja także. . W przyszłości powinienem być wobec niej bardziej stanowczy. Podała mu rękę. zapomniałem pani powiedzieć. niemniej jest już późno.Interesuje się pan malarstwem. Salterne po raz kolejny dowiódł. Sam wystrój wnętrza także przedstawiał ogromną wartość. .Dochodzi do siebie . Rozejrzała się po obszernym salonie. kiedy go poznała. Ostre rysy księcia stały się jeszcze bardziej wyraziste.

.Zrozumiał w lot. Przez chwilę nie odrywał oczu od jej twarzy. Nie zapomnę o tym. przestraszona głębią jego żalu. skłonił się i odszedł.A teraz. .Księżna wdowa źle się poczuła. . droga przeciwniczko. ale nie do końca mu się udało.I uczuć. Popatrzyli sobie w oczy. . a potem Aurelia szybko odwróciła głowę. Doprawdy.. . Ależ jestem bezmyślny. a także zachęcał. . że serce zabiło jej mocniej. Nadal czuję potrzebę. . . Nagle poczuła się nieswojo.Charlotte przyjeżdża jutro. Moja babka jest dla niej zbyt pobłażliwa. byliśmy sobie tacy bliscy. że wcale nie ma ochoty. ale w głosie miał tyle ciepła. Minęły trzy lata od jego śmierci. . a co gorsza. Bardzo kochałam ojca. muszę już iść.Lio. .Zmarzła pani... że mogłam usłużyć księżnej w potrzebie. .pan poprawę. Musiało być pani ciężko.Drżała na całym ciele i nie była w stanie tego ukryć.Urwała. Wie pan. Musi dawać panu dużo radości.Jestem pani dłużnikiem. Proszę pozwolić.Rozumiem.Oczywiście.Twarz mu się wypogodziła. co się stało? Strasznie długo cię nie było..Poczekał. Ciężko jest po stracie ukochanej osoby.. Wolałabym. kiedy otrzymałam wiadomość od księcia. by puścił jej dłoń. a ja akurat przy tym byłam. . panno Carrington. .Słyszałam.Sięgnęła po szal i torebkę. ..Takich pobudzających intelektualnie rozmów? . a ja wciąż za nim tęsknię. Pani siostra opowiadała mi co nieco o pani życiu w Marram. że nie zapanuje nad głosem. przyłapała się na tym. W ciemności nie widziała jego twarzy.Wcale nie. że odprowadzę panią do wejścia. bym wyrabiała sobie własną opinię o różnych rzeczach. . Bardzo się zdziwiłam. żeby pan o tym nie wspominał.Próbował zrobić surową minę. milordzie.Często żartował ze mną. Proszę mi wybaczyć.W takim razie czeka pana dużo wrażeń. bojąc się. miał na nią niefortunny wpływ. jeśli pan pozwoli. . Salterne wziął ją za rękę.To nic wielkiego. że ma pani w tych sprawach pewne doświadczenie. że źle go oceniała? Przez całą drogę do domu milczała. nim Cassie zdążyła go pożegnać.Tylko psoty jej w głowie. . aż lokaj otworzy drzwi. że ma pan córkę. Czy to możliwe... Kiedy powóz w końcu się zatrzymał. . . Tego wieczoru zobaczyła całkiem innego księcia. . że są do siebie podobne. Wygląda na to. . co miała na myśli. Cieszę się. . Niełatwo ją zastąpić. .

jakie otrzymałyśmy! . to musimy wziąć pod uwagę jego życzenia. . jak się dręczysz. . .Rozumiem.Och. Nie ma wyboru. . Cass. ale nie mogę patrzeć. Ransome jest w beznadziejnym położeniu. Cassie zacisnęła usta w wąską linię. . .Nie ma o czym mówić. I do tego te wszystkie zaproszenia. Przecież nie zgodziła się za niego wyjść. Cassie? Mogę nie lubić księcia. by zerwać ze swymi nałogami i nadal będzie prowadził takie życie jak obecnie? Czym to się skończy. Nie potrafię sobie nawet wyobrazić jego dochodów. Nie możemy stracić Salterne'a..Aurelia czuła. .Wiele gorzej też być już nie może. . Kiedy rozejdzie się wiadomość.upierała się Cassie. sama bym pojechała. Książę sam nie wie. powiedziałam.Zgodzi się. .Nie było na to czasu. ale jego lordowskiej mości może się nie spodobać.Bo na razie ich nie ma. ale nie uważam go za głupca. .. Zrobiłabym to samo dla każdego. ile jest wart. . że jego obecność mnie zaskoczyła.Ale przecież tak go nie znosisz! Gdyby poprosił. Nie narażę cię na to.Dlaczego? Wszyscy oczekują przyjazdu księcia regenta. a poza tym nie mogłaś zostawić Caro. że Caro zachowuje się tak.ucięła Aurelia.. . .Nagle zrzedła jej mina.Ale też nie będzie spokojnie patrzył na bankructwo Ransome'a . że jest bliska śmierci.. . . że Caro wychodzi za Salterne'a. . jakby nie miała zobowiązań. - .Nic takiego nie zrobił! .Cassie. .Wiem. a Salterne jest jego bliskim przyjacielem. Przyznaję. .Cassie aż się wzdrygnęła.Ale skoro Salterne tu jest.. Dobrze się bawiłaś na balu? .I to wszystko? Myślałam. psując ci wieczór! . .. nie chcesz zrozumieć.Nie! Nie mam prawa cię prosić. Nie wyda swojej fortuny na hazardzistę.. że więcej nie będę pomagać. . Salterne zachował się niegodziwie.Ty mogłaś z nią zostać.Nie. byś skończyła jak my. wierzyciele dadzą nam spokój. zapomnijmy o tej sprawie. Wierzyciele depczą mu po piętach. że jej cierpliwość zaczyna się wyczerpywać.Nie może być aż tak źle.O jaka sumę chodzi? Wiem.A Ransome nie uzna za stosowne. co za wieczór! Bawiłam się doskonale.

że bierze udział w kampanii .Skąd się tu wziąłeś? . Pytał.Lio. kiedy rozległo się pukanie do drzwi. .rzuciła kwaśno Aurelia. wypuszczona z rąk robótka spadła na podłogę.Daj spokój. .Jestem zmęczona. Nie da się ukryć.To bez wątpienia kapitan Leggatt. Nie dopuści.Jeszcze większą niesławą.Cmoknęła siostrę w czoło.Ransome! wydukała ledwie słyszalnym głosem. Powoli wstała.Nie dokończyła. .Porozmawiamy rano. dalsza rozmowa nie miała sensu.Nosi wielkie nazwisko. . . Wpatrywała się w otwarte drzwi..Oczywiście. . czy może przyjść. to chciałaś powiedzieć? Czyżbyś zapomniała o jego reputacji? Cassie wzruszyła ramionami.Aurelia uniosła głowę ze zdziwieniem. . Aurelia spojrzała na siostrę z niedowierzaniem. kochanie.Żadna przyjemność wychodzić z domu w taką pogodę. . . Niespokojna noc nie dała jej wypoczynku i nie poprawiła nastroju. chyba nie chcesz bawić się w swatkę? . . . .Cassie pochyliła się nad robótką. .Cassie mrugnęła do niej porozumiewawczo.Ta druga połowa całkowicie mi wystarczy. że nie. by okryło się niesławą.powiedziała z pretensją w głosie. .Nie za wcześnie na porannych gości? . . Cassie stała przy oknie i wyglądała na zalaną deszczem ulicę. że był tobą zachwycony: . Ransome może nabierze rozumu. . wszyscy byli już na nogach.Kapitan widocznie sobie wyobraża. . proszę cię! Jeśli tym razem nam się uda.Ale czyż sama nie mówiłaś..Musimy zapomnieć o przejażdżce . Kiedy zeszła na dół. że jej mąż się zmieni. jak to jest Możemy te wszystkie plotki podzielić co najmniej na pół. .W taki razie znajdziemy sobie inne zajęcie.Wiesz. że by ukryć przed siostrą przebiegły błysk w oku. . Jeżeli po tylu latach Cassie wciąż miała nadzieję. .Możliwe.

Miło.Skierował na nią wodniste niebieskie oczy.. gdy przeczytał zaproszenie. Nie masz nic do powiedzenia swojej córce? .Wieczór muzyczny u księcia regenta? Poruszasz się w wysokich kręgach. chwycił jej rękę żelaznym uściskiem i zmusił. żeby. Nie przywitasz ojca całusem? Caroline podeszła do niego z ociąganiem. .spytała ostro..Czyżbym był zbyt natarczywy w powitaniach? Nie możesz mi mieć tego za złe. . drogie dziecko.Ransome! .Głos Aurelii zabrzmiał jak trzaśniecie z bata.Podszedł do żony i chwycił ją za ramię. by uklękła. Pod ich pozorną niewinnością było tyle wrogości. patrzył na Aurelię wyzywająco. miały trochę odmiany. . .Jakże mógłbym do was nie dołączyć.ROZDZIAŁ SZÓSTY Ransome przyjrzał im się od progu.Słucham. by wróciły pod moją opiekę. że lubisz .Denerwujesz się. gdy jego bezlitosne palce wpiły się jej w ciało.Rzucił jej triumfujące spojrzenie. Nie przypuszczała. moja droga Aurelio.Moja rodzina. Dopiero wtedy pocałował ją w czoło. .Myślałem.Mówiąc to. Ransome zbliżył się do niej wolno.Wytrzeszczył oczy w udawanym zdziwieniu.. Uśmiechał się. jakby stęskniony małżonek witał się z ukochaną toną. Nachylił się. ale Caroline zaczęła się trząść.Wymownie spojrzała na czerwone ślady na ramieniu siostry. . droga szwagierko? . że Aurelia wzdrygnęła się. . Chodź tu do mnie. . . . kochanie? . ma się rozumieć. . . żeby pocałować ją w policzek. Dla patrzących z boku wyglądało to.Z pewnością stara się ukryć swą radość z mojego przyjazdu. tak przynajmniej twierdzi Frederick. tymczasem Cassie jęknęła z bólu. Nie widziałem Cassie od dawna.Co cię tu sprowadza? . moja droga? Może radość cię przerasta. że można ujrzeć aż tyle zła w ludzkiej twarzy. ale w oczach miał lodowaty chłód. że próbuje się stać niewidzialna. . ale teraz nalegam. . hm. . że tak nagle je wywiozłaś.. .Mówił lekkim tonem. wiedząc. Zagwizdał..Uśmiechnął się szeroko. . Skąd to nagłe pragnienie powrotu do towarzystwa? Sądziłem.Oszczędź mi swoich uścisków! .. Bez słowa podała mu jedną z wizytówek podniesionych z tacy.Wybacz mi! .Ty jesteś tu gospodynią. Kiedy przed nim stanęła. Wzrok musi cię zawodzić.Bez wątpienia wbrew swej woli. że nie jest w stanie go powstrzymać. ale musisz się starać panować nad emocjami.

że konie nie mogą długo stać. przygotuj się do drogi.Cassie chciała przyjść siostrze z pomocą.Och. Będę niepocieszony.Aurelia zganiła się w duchu za to. Powiedz. .Odwróciła się do Salterne a.Już się wypogadza. jeśli mi ją porwiesz. .Pośpiesz się. Aurelio. spojrzał . . dobrze ci się sypia ze swoją fortuną? . .Ransome.Odwróciwszy się do Caro. . uznałem jednak. wziął ją za ręce i uśmiechnął się szeroko. jakby zamieniła się w kamień.. Wiesz.Gdy milczała. musisz namówić Caro. .Prosisz. . . .Dobrze cię znam. że zjawiłem się bez zapowiedzi. że dała upust złości. że wyjdzie za mąż.Cass. Padało tak mocno. . moja droga? To wbrew twojemu charakterowi. ale okrucieństwo Ransome a wytrąciło ją z równowagi. .Czyżbym trafił w sedno? Jeśli tak. .Regent zrozumie . że pojedzie dziś ze mną na przejażdżkę.Proszę mi wybaczyć. prawda? .pleśnieć w Marram.Chyba jeszcze jeden czy dwa tygodnie w Brighton nie zrobią większej różnicy? Jeśli tylko się zgodzisz. . . .Księciu regentowi nie spodoba się odmowa . madame.ostrzegła. że nie chce wychodzić za mąż. .Widać było. drogi Ransomie.odrzekł niedbałe. .Nie każ jego lordowskiej mości czekać.. dlaczego? Chyba nie liczysz na to. a Caroline stała bez ruchu. Caro . lecz Aurelia powstrzymała ją zdecydowanym spojrzeniem. Salterne jako kandydat na męża dla Caro ci się nie podoba.Zmierzył ją twardym spojrzeniem.rzuciła szybko. .Zmieniłam upodobania. . . A wymagania masz doprawdy wysokie. Aurelia pierwsza doszła do siebie. Dla ciebie nikt nie był dość dobry. Caro obiecała..Oczywiście. .Nie spodziewałyśmy się pana. zaśmiał się nieprzyjemnie. Wyjeżdżamy jeszcze dzisiaj.Tak doskonale się rozumiemy. Ubzdurała sobie. panno Carrington..Zastanawiam się. że skoro wkrótce mamy stanowić rodzinę. przywitał Ransome a nieznacznym skinieniem.Zachowując nieprzenikniony wyraz twarzy.Salterne stał w progu. proszę cię. że ktoś cię poprosi o rękę po tych wszystkich latach. . że doskonale się bawi. by poszła za twoim przykładem. .Nie znam dobrze księcia. rozglądając się z zaciekawieniem. narzuć pelisę. jak zatem mam go oceniać? .Tak szybko? . Skłoniwszy się nisko paniom. Cassie zaniemówiła. już ty go ocenisz! Co do tego nie mam wątpliwości. możemy nieco lżej traktować wymogi etykiety. Miała ochotę wybuchnąć śmiechem na widok miny szwagra. . co? . następnie podszedł do Aurelii.

była tak niedorzeczna. . . że nie ma pan nic przeciwko temu? Powinniśmy byli poprosić pana o zgodę.Aurelia pośpiesznie wyszła z pokoju. gdy Ransome powiedział: .. wcale się nie zdziwiła. a nie na panie. by lepiej poznać przyszłą żonę! Mam nadzieję.Kiedy panna Carrington i lady Ransome zgodziły się na tę cudowną wyprawę. .Ransome był wyraźnie zakłopotany.Gdyby panie mi wyjaśniły. modląc się w duchu. proszę skierować swój ewentualny gniew na mnie.. . . . .powiedział bez mrugnięcia okiem.Mam nadzieję.. by pan do nas dołączył.Wysłaliśmy Fredericka z prośbą. Cóż za wspaniała okazja. madame? Lady Ransome zapewne nie będzie chciała opuszczać męża.Nieważne.Mogę prosić. . . Ale naturalnie jeśli pan będzie się upierał. by Cassie okazała dość rozumu i potwierdziła opowieść księcia. Gdy była już z powrotem.Nie każę wam na siebie czekać.Salterne wyciągnął tabakierkę. ale wesołość natychmiast ją opuściła. nie mogłem uwierzyć swemu szczęściu.Jednak wsparłem w błaganiach pańską rodzinę.Książę wyraźnie świetnie się bawił. gdy usłyszała.Nic podobnego! Nie wiedziałem. Aurelia nie miała odwagi spojrzeć szwagrowi w oczy..Obawa całkiem zrozumiała u kochającego męża i ojca. . . . jak książę przedstawia szczegółową historię o tym.Ale może panu nie podoba się w Brighton? .stwierdził książę pogodnie. Rzadko widywała go w takim położeniu. . . jak i dlaczego zawiózł Cassie i swą narzeczoną do Marram.. że Ransome miałby skarcić Salterne a.Trudno było namówić panną Carrington.ponaglił go książę. . .Martwiła mnie myśl.Jest w porządku. że bawi pan w Brighton.Tak? . i oto jesteśmy. że uda mi się pana namówić na odłożenie wyjazdu na jakiś czas. Aurelio. gdzie pana szukać. że droczyłaś się ze mną. że panie są same.Na policzkach Ransome'a pojawiły się brzydkie wypieki. żeby przyjechała tu z nami . Aurelii ramiona zaczęły drżeć od tłumionego śmiechu. Tego było już trochę za wiele.. . mam wrażenie. . ale nie mieliśmy pojęcia. będę zmuszony ustąpić. a potem wszyscy przybyli do Brighton. że trudno było zachować powagę. . . .Gdyby jednak miał pan jakieś obiekcje.na Ransome'a. jednak książę ciągnął swobodnie: .Zawiesił głos. by nam pani towarzyszyła. Myśl.Panna Carrington lubi żartować . Wydawało mi się. . skoro dopiero co przyjechał.Ransome szybko odzyskał swobodny sposób bycia. wasza lordowska mość.

uświadomić.Aurelia spojrzała na siostrzenicę. tylko odparł: . ale w żaden sposób nie mogła temu zapobiec.Bardzo przepraszam.. Gdyby był jowialnym samochwałą.. Bardzo się przyjaźnią. Musiałem jej.. .A pan dobrze zna księcia regenta. pomagając jej wsiąść do powozu. że możesz tu zostać.. że Ransome przynajmniej nie ma powodu dokuczać żonie. . Cóż.Chyba mogę się tu zatrzymać? Miasto jest zatłoczone. dużo też się mówi o jego szczodrości. . Rodacy nie cenią go zbytnio za to.Wydaje mi się. Nie podjęła wyzwania.. Sama pani wie o tym najlepiej.Znacznie lepiej. cel uświęca środki.Nie szkodzi. takim na przykład jak książę Clarence. tylko spytała: .Oczywiście. że jeśli chce się cieszyć towarzystwem księcia regenta. ale ostatecznie została wybawiona z bardzo niezręcznej sytuacji. dziękuję. Jednak książę regent ma wiele cennych zalet.. która sprzedawała pierniki i jabłka na rogu Steyne. Babka zna go od czasu.Zakazał wszelkich wizyt na dzień lub dwa. . Trzeba zwalczać wroga jego własną bronią. panno Carrington . Jego lordowska mość najwyraźniej nie przejmował się uporczywym milczeniem swej przyszłej żony. gdyby pani ją odwiedziła. Byłaby szczęśliwa.Wymyślona dla zachowania rodzinnej harmonii. Aurelia pomyślała z irytacją. Była blada. . Nie ma mowy o znalezieniu kwatery. a ja dopilnowałem. musi oszczędzać siły. dodał z rezygnacją: Ma pani całkowitą rację. Czyż nie dał jej renty z własnej kieszeni? . a poza tym doznał wielu krzywd od swoich wrogów.. . nie doszła jeszcze do siebie po niespodziewanym spotkaniu z ojcem. . milordzie. Czyż lekarz nie powiedział wyraźnie. . .Jak się dziś miewa księżna wdowa? . zwłaszcza w sytuacji. Hannah przygotuje ci pokój. .Gdy Aurelia bezskutecznie starała się powstrzymać uśmiech.Była zadowolona. może lepiej by go rozumiano. kiedy normalne postępowanie nie skutkuje. . żeby usłuchała jego zaleceń. nie było to łatwe..Goszczenie szwagra napawało ją wstrętem. Ma niełatwy charakter. na ile daje się poznać. że siostrzenica mogłaby się zdobyć chociaż na uprzejmość.powiedział książę. Na przykład ta staruszka. To ona wysłała mnie do pani. że ma pan bujną wyobraźnię. milordzie? Caro pytała o niego wczoraj.Wygląda na to. . kiedy był dzieckiem. zwłaszcza że jego pasje są dość kosztowne. Co za opowieść! . że jest mecenasem sztuki czy koneserem jedzenia i wina. . że znam regenta na tyle..Przecież powinna odpoczywać.Słyszałam tylko o jego uroku osobistym.Musi to być dla pani niezbyt przyjemna perspektywa.

Pielęgnowała go. . .Czyż nie mówiło się.wyznała Caroline ciepłym głosem. skończą się jego kłopoty? Król i parlament obiecali pomoc finansową. ale jego nadzieje się nie spełniły. . bo była wysoka i dobrze zbudowana.Widzę. a do tego miała niski głos. siedzibie nababa. Aurelia nie kryła zdziwienia. ale książę regent lubi być oryginalny. Dopiero kiedy jej narzeczony odniósł ciężkie rany. że jest kobietą? . bo nie chciał przy paniach poruszać niebezpiecznego tematu Karoliny księżnej brunszwickiej. że jest tak wielkoduszny .I wtedy odkryto. że to niekoniecznie w pani guście.Książę uważał tak samo jak pani.Cudownie! . .zapewnił z uśmiechem.Mówi pani o Phoebe Hessell. madame. Żeby nie musiała pójść do przytułku. . ale i z licznymi skandalami. podobnie jak nie w moim.I co się z nią stało? . . aż do jego śmierci. że został podstępnie wmanewrowany w małżeństwo.Słyszałam.Ponoć ma nawiązywać do architektury indyjskiej. wyjawiła swą płeć i odesłano ją do domu razem z nim . zawsze były ogromne.Ta wielkoduszność pogłębia jego długi. Pamiętam.Urwał.Cieszę się.. . aż wrócił do zdrowia. że ojciec wspominał mi o tym. które. . które.. kiedy miała piętnaście lat. . . Uważa. . wzięli ślub i spędzili razem dwadzieścia lat. . uśmiechnął się półgębkiem.Caroline zapomniała o swoim lęku przed księciem i pochyliła się do przodu z twarzą ożywioną ciekawością. że planuje też zmienić jej wygląd zewnętrzny. Nie widziały panie jeszcze „chatki” księcia regenta? Caroline pokręciła przecząco głową. który wiązał się nie tylko z polityką. Plany wzorowane są na Sezincote.Jeszcze nie wtedy. . że kiedy się ożeni.Historia miała szczęśliwe zakończenie. .Książę jest pod wielkim wpływem sztuki chińskiej. . jak zapewne wiecie. Będzie również w stylu orientalnym? .Książę regent na to liczył. Jego Wysokość jest bardzo rozgoryczony.Salterne uśmiechnął się pod nosem. Jej historia bardzo go poruszyła.Poszła do boju ze swoim oddziałem i została zraniona bagnetem. .Pobrali się? . . udziela jej wsparcia z osobistych funduszy.spytała Caroline.Jest bardzo ciekawa .Zerknąwszy na twarz Aurelii. Caro. Phoebe wstąpiła do wojska jako mężczyzna i podążyła za twym ukochanym do Indii. .

Zostałyśmy tam zaproszone na wieczór muzyczny.Uniósł brew w odpowiedzi na jej zdziwioną minę. Pomyślała.stwierdził książę.Doprawdy! . . by zachować chociaż podstawowe zasady grzeczności.. możemy przejść kawałek dalej. Aurelia czerpała dużo przyjemności z wycieczki.. . . ..No. tak . Na jego polecenie powóz zawrócił na wschód.Wasza lordowska mość. Powszechnie uważano. a książę Jerzy ma wspaniały głos.Koniecznie musicie pójść..Nawet ma talent. że wszystkie młode damy powinny zgłębić tajniki rysunku i malarstwa. . . najbardziej lubię malować pejzaże .. ale Aurelia nie widziała powodu do pośpiechu. .Nie wiedziałem. nie podziękowałam jeszcze za to.Spojrzał na Caroline. nawet jeśli chodziło o ukochaną siostrzenicę. . okazało się. . .Muzycy należą do najlepszych.Indyjski pałac nad Kanałem. że pannica mogłaby się trochę postarać. Słuchanie go to prawdziwa przyjemność. że stoją wysoko na szczycie wzgórza. . ale prace Caroline daleko odbiegały od tego.wydukała. po czym znów zamilkła i skierowała wzrok za okno.Aurelia niełatwo zdobywała się na pochwały. czego książę mógł się spodziewać. . a z oddali słychać morze. Książę wymieniał nazwy mijanych wiosek. Zjawił się pan w trudnym momencie. . . ale jeśli będziemy się trzymali ścieżki wydeptanej przez owce..Caroline maluje . .Woli pani malować portrety czy martwą naturę? .Cóż. Salterne wyczuł. że uznanie jest szczere. dlatego nieraz był zmuszony podziwiać niezbyt udane rezultaty ich artystycznych wysiłków. Poparzył na niskie skórzane trzewiczki Aurelii. zwracał uwagę na normandzkie kościoły i ruiny zamków.W takim razie pokażę paniom jeden z najpiękniejszych widoków w Anglii.Ziemia jest jeszcze wilgotna. że pomógł nam pan rano. .Chce mi pani dziękować za dwulicowość? Kto jak kto..powiedziała z zadumą. z pewnością będzie się rzucał w oczy. . a rozległa wiedza księcia na temat okolicy miło ją zaskoczyła. . .Interesuje się pani sztuką? Caroline speszyła się tak bezpośrednim pytaniem. Caro pobiegła przodem. Jej mrukowatość zaczynała być uciążliwa.wyjaśniła Aurelia z lekkim zniecierpliwieniem.Ja.. ale pani? Jestem . Kiedy się zatrzymali i Salterne pomógł im wysiąść.Spojrzał na milczącą dziewczynę..powiedziała cicho Caroline.

. . reputację. Przystanęła pośrodku ścieżki. że nie byliśmy w zbyt przyjaznych stosunkach. jak błyskawicznie podchwyciła pani moją grę. Domyśliłem się tego. Zerknęła na niego z ukosa.Natomiast ja jestem pełen uznania.Kąciki ust podejrzanie mu zadrgały. . że Ransome nie będzie sprawiał dalszych trudności. że Ransome uwierzył w pańską historię? .Rada jestem. gdy zobaczyłem.powiedziała słabym głosem. . . jak wchodzi do domu..No i mnie by to nie odpowiadało. że to panią rozgniewało! Bo zgodzi się pani ze mną.. Przyznaję. Aurelia znów się spłoniła.. . . Kiedy tak szedł obok niej swobodnym krokiem z uśmiechem w oczach. że bujna wyobraźnia sprowadziła mnie na grząski grunt. zaczynało jej brakować słów.. . . Poparzył na nią takim wzrokiem.zapewniła z przejęciem Aurelia. Mówię poważnie.. . panno Carrington. Tak czy inaczej.Jesteśmy zaproszone w wiele miejsc .I niegrzecznie byłoby odmawiać księciu regentowi. że się zarumieniła. bo to leży w jego interesie. Nie potrafiłam wymyślić żadnego przekonującego powodu. Jednakże jestem przekonany.Był szczerze rozbawiony. że na nie zasłużyłam.wyznała. . gdy stwierdziłem. .Tak? Nie rozumiem. choć muszę przyznać.To nie było w porządku wobec pana .Proszę sobie nie żartować.Ma się rozumieć! .Pani nie mogła nic wymyślić? Nie wierzę.Parsknął śmiechem..Chętnie pan mnie zasypuje zarzutami. .. że się panu udało .wstrząśnięty. . . . Ja. madame. . ..Nie dałabym rady go powstrzymać.. żeby ich nie zabierał. . Urwała skrępowana.Przy zabraniu swojej rodziny spod pani zgubnego wpływu? . że uległa pani moim namowom na wyjazd do Brighton.Sądzi pan. nie ma to większego znaczenia.Niech się pani przyzna. Ransome na pewno by się upierał.Okrutnie się zagalopowałem.. panno Carrington? Czy to rozsądne? Proszę wziąć pod uwagę mój wiek.Może się myliłam. miewam skłonność do pochopnych sądów. .Nagła zmiana frontu.. .Powinien uwierzyć. Pojawienie się bez zapowiedzi było z mojej strony niewybaczalnym nadużyciem i miałem pewne trudności w przekonaniu pani upartego lokaja.

. Teraz już wiedziała. Nie mam prawa o to pytać. Stąpamy po grząskim gruncie. Z niemałym wysiłkiem w końcu się opanowała.. Doszła do wniosku.I do zaciekłego bronienia słabszych. Aurelia nie była w stanie słuchać tego. To się musiało zmienić. cóż. biorące się bez wątpienia stąd.I boi się mnie? Postaram się temu zaradzić. . tylko miała ochotę zapaść się pod ziemię. że Caro jest gotowa wyjść za mąż. Podniosła na niego wzrok..Jesteśmy wysoko ponad morzem. Potem odwrócił się do Caroline. że. Zebrawszy w sobie resztki dumy. . . skąd się wzięło powiedzenie.Na lewo rozciąga się widok sięgający prawie do Hastings.O to.Chodzi o to. ona jest jeszcze taka młoda. i zmiękły jej kolana pod wpływem jego zniewalającego uśmiechu. Pani troska o Caro dobrze o pani świadczy. . Ktoś musiał ją zastąpić w tej roli. . To wygląda tak. .. i natychmiast znów zawirowało jej w głowie. . odsunęła się od niego. dopóki nie ujął jej pod ramię. . madame? Pani siostrzenica jest prawdziwa pięknością. Czyżby pani tego nie widziała? Nie jest zepsuta. . że spędziła wiele samotnych lat w Marram. a jej matka zapewniła mnie.Caroline wyciągnęła rękę. udając. by burzył jej spokój umysłu i wprowadzał zamęt w sercu. co mówił.Bardzo pana przepraszam. że Caroline z pewnością musiała je wyczuwać. odpłacić mu za życzliwość i uprzejmość dociekliwością. popatrz na brzeg. żeby dogonić siostrzenicę..Proszę uważać.Książę wskazał kierunek laską zakończoną złotą gałką.Ciociu.Proszę mi wybaczyć..Niech się pani trzyma! Wszystko będzie dobrze. . nienaturalnie się ożywiała i czuła podniecenie. że kobiety wolą rozpustników od statecznych dżentelmenów. Dobry Boże! Tak dalej być nie mogło.. . Jak mogła się zachować tak grubiańsko. dlaczego staram się o jej rękę.Ugryzła się w język. kiedy książę pochylił się do jej ucha i wyszeptał: .. Będzie doskonałą żoną. jakbyśmy mieli mapę rozłożoną u stóp.Nie rozumiem dlaczego. panno Carrington.. którą musiał uznać za wulgarną? Nie miała odwagi nawet na niego popatrzeć. . . że nie może dłużej służyć Caro za przyzwoitkę. że z wielkim zainteresowaniem ogląda porosty na pobliskiej skale.. Panowało między nimi dziwne napięcie. Proszę jeszcze nie składać broni. tak silne. Była purpurowa ze wstydu za swą wielce nietaktowną ciekawość. Nie mogła pozwolić. by swobodnie rozmawiać o trudnościach z przeniesieniem .Aurelia przyśpieszyła. W obecności Salterne'a stawała się inną osobą. Ostatecznie chodziło jedynie o przelotne oszołomienie.

Myśli kłębiły jej się w głowie.Pokażę je pani z największą przyjemnością. Pewnie też wiesz. Aurelia. że go broni. że by go poznała.Nie dałeś jej czasu. Jest brzydkim brutalem i do tego nie pierwszej młodości. Ktoś mógłby pomyśleć. Chętnie wysłucham pani opinii. Zaskoczyłaś mnie.Oczywiście. Część z niej znajduje się w Brighton. że poprzesz to małżeństwo.W takim razie dziwię się. Ironiczny ton Ransome'a doprowadzał ją do furii.odburknęła. czy mi pozwolisz? . Nie mogła sobie pozwolić na wzbudzanie w szwagrze podejrzeń. Brakowało jej odwagi. .Bo czasu mam niewiele. Te komplementy.I całej gromadzie innych kobiet. . . Osiągnęłaś to. .Doprawdy? . obiecał zjawić się po panie o dziewiątej. Lio. . . . że jego lordowska mość ma wiele zalet . .Popędzałeś ją .Muszę ci pogratulować. ojcze. dziwiąc się samej sobie.. czy mogłabym przyjść obejrzeć jego kolekcję. kochanie? . Był zachwycony obrotem sprawy. Po powrocie na Steyne książę zaproponował. .Kiedy Caroline zniknęła.odparła zimno. .Tak. pewnie już nie może się doczekać nowin. a gdy zaproszenie zostało przyjęte.Ma pan ich prace? Bardzo bym chciała je obejrzeć. że to ona... że nasze kłopoty dobiegają końca. To znaczy. Zna pani obrazy Poussina i Claude'a? Caroline natychmiast się rozpromieniła. ..Wydaje mi się..Wierzę.Dobrze się bawiłaś na przejażdżce. Książę bardzo się starał przełamać nieśmiałość Caroline.Jest oddany swojej córce i babce . spojrzał z zadowoleniem na Aurelię. że chce ją sprowokować. . by tego wieczoru wybrali się do teatru. jak możesz uważać go za odpowiednią partię dla Caro. jest obiektem jego uczuć.powiedziała ostrożnie. Caro najwyraźniej przekonała się do księcia. . Aurelia niewiele się odzywała. Wiedziałeś. . . Jego pochwały jakoś nie sprawiły jej przyjemności. Nie sądziłem. żarty i ten wyraz oczu. droga siostro. co oczywiście było niedorzecznością.Poklepał ją po ręce.Powinna pani zobaczyć moją kolekcję. co mnie się nie udało. Wiedziała. . co Cassie pewnie ci powiedziała ale wygląda na to.pejzażu na płótno.Wpatrywał się w jej twarz. zachęcona orientacją księcia w jej ulubionym temacie. że jego lordowska mość interesuje się malarstwem? Pytał. natomiast w stosunku do niej zachowywał się całkiem inaczej.A teraz biegnij do mamy. żeby spojrzeć mu w twarz. ..zwrócił się Ransome do córki. . że prawdziwą wschodzącą gwiazdą jest Turner. co o nim mówią. że nie lubisz takich typów. choć uważa się. . Caroline zapomniała o dawnym lęku przed Salterne'em i rozmawiała z nim żywo przez całą drogę do Brighton.

jak tylko to będzie możliwe. będziesz miała z głowy swoich biednych krewnych. ale gdyby nie Salterne. czy coś się stało? . . . teraz pojmuję. . .Pieniądze. Kiedy Caro wyjdzie za mąż. Przynajmniej zgodził się.Zmierzył ją wzrokiem od stóp do głów. moja droga. Postanowiła unikać towarzystwa szwagra.Aurelia zaśmiała się ironicznie. Nie chciałam. . Jako dziedziczka możesz robić.Mówił pozornie obojętnym tonem. żeby ci się narzucał. Nie wydaje ci się. . że książę zachowywał się dziś rano trochę dziwnie? . . . . .zaniepokoiła się Cassie na widok siostry. by dał Caroline więcej czasu.No tak. jej siostra odziedziczyłaby po niej cały majątek.Ruszyła do swego pokoju.Cokolwiek się stanie.Myślałam. że paznokcie wbiły jej się w skórę. Jeszcze dziś wieczorem rozmówię się z Salterne'em. dlaczego ją o to pyta. że może pokłóciliście się z Ransome'em.Nie ma o czym mówić. Miała wielką ochotę poprosić go. .Sama chyba nie myślisz o małżeństwie? .Ale jesteś zanadto zuchwała. Nie mogę powiedzieć.Ciebie już mam z głowy.A po cóż innego bym tu przyjechała? Dziedziczka. gdy szło o Ransome'a.. czy dojdzie do małżeństwa. Tak mi przykro.Och. Natychmiast powstydziła się swoich słów. ale wiedziała. o ile będziesz trzymać na wodzy ten swój język. . Cassie się zasępiła. choć zarazem gniewny wyraz twarzy szwagra sprawił jej satysfakcję. Od razu wiedziała.przyznał niechętnie.. że prosiłaby na próżno. żeby odejść. Oroszenie ukaże się w „Morning Post” w tym tygodniu. jak wiesz. jesteś zaczerwieniona. Zacisnęła dłonie tak mocno..Lia.. Ransome. . żebyście zostały.Przyjrzał jej się uważnie.A cóż mogłoby się stać? . żebym miał ci to za złe.Aurelia aż się trzęsła ze złości. . jaki Ransome potrafi być złośliwy. że jest zadowolony z Caro. . Odwróciła się. .. co chcesz. Ty tego nie rozumiesz. Gdyby umarła jako stara panna. Nie potrafiła się oprzeć pokusie. niezależnie od tego. zawsze wzbudza zainteresowanie. Jednak jeśli masz ochotę wstawiać się za nim. by go rozzłościć. lecz rozwinęła w sobie szósty zmysł.Dojdzie. Nie zabraknie chętnych do mojej ręki.Wygląda na to.Przepraszam. Daję ci na to moje słowo. Już zapomniała. . czy nie. ...Na razie nie przytyłaś . nie będę więcej spłacać twoich długów. .

Obaj panowie ubrani byli w doskonale skrojone fraki. powitał go z wylewną uprzejmością typową dla bywalca. a kiedy przybył Salterne. choć nie do końca wiedziała.Caro .. Zaczynał jej się dawać we znaki ból głowy. . Miała zamiar włożyć perły do bladoniebieskiej sukni z jedwabiu. . prawda? Spłoszona Caro odwróciła głowę. Zamierzała wyglądać jak najlepiej.rozpogodziła się Cassie. .Żeby być z moją córką? . Chcesz. Jak zwykle emanował siłą i dostojeństwem. . Aurelia zauważyła.Co w tym dziwnego.szepnęła do siostrzenicy .odpowiedziała cierpko. że nie czuje się całkiem swobodnie.Mówiła szeptem. ale troska o Caro nie pozwoliła jej skorzystać z takiej możliwości. jeśli ma takie życzenie. Miała wielką ochotę wymówić się od wieczornej wyprawy. Trzymała się z tyłu i prawie nie otwierała ust. . Caro ci mówiła? Cassie już nie myślała o dziwnym zachowania księcia tylko wymknęła się do siebie. że dzięki herbacie i drzemce ból w skroniach prawie całkiem ustąpił. . Niech Ransome zarzuca jej epatowanie bogactwem. Po przebudzeniu okazało się. Caro także to wyczuwała. Aurelia wezwała Hannah i poprosiła o ziołową herbatę. Ransome nie robił żadnych uwag. w ogóle nie wyjdę za mąż.Zaprosił nas dziś wieczorem do teatru. a ponadto jej słowa ginęły w odgłosach ogólnej rozmowy.postaraj się być trochę bardziej rozmowna. Przecież dziś dobrze się bawiłaś w towarzystwie jego lordowskiej mości. że chciał was tu zatrzymać? . . że wykazał się refleksem i wyobraźnią . W obecności ojca nie potrafiła zachowywać się swobodnie wobec Salterne a. żeby cię zabrał do domu? . Skoro nie mogę mieć Richarda. dlaczego jej tak na tym zależy...Zapobiegł scenie. Nie licząc wymownego spojrzenia na błyszczące klejnoty. .Trochę go polubiłam. Wyglądało jednak na to. jednak nie sposób było nie dostrzec dominującej pozycji księcia. żeby wybrać odpowiednią toaletę..Aurelia stawała się coraz bardziej szorstka. a .Możesz tylko być wdzięczna. od razu zajęła się więc przygotowaniami do wieczornego wyjścia. Przy postawnej sylwetce i wyrazistych rysach Salterne'a klasyczny profil i jasne włosy Ransome'a wydały się Aurelii pospolite i nijakie. że Ransome'a coraz bardziej to irytuje. Gdyby tylko mogła na godzinkę zmrużyć oczy. wybierając wiszące brylantowe kolczyki.Cicho bądź. na litość boską! Nie wolno ci denerwować ojca..W ogóle go nie rozumiem. lecz odłożyła je na bok. która zapowiadała się bardzo nieprzyjemnie. ale za niego nie wyjdę.

Aurelia odetchnęła z ulgą. potrafił być czarujący. Kiedy sprawy układały się po myśli Ransome'a. ale wystarczyło. by wprawić Aurelię w zakłopotanie. Kiedy pytająco uniósł brew. . jeśli chcą zdążyć na początek przedstawienia. by ktoś mu się sprzeciwił. Aurelia nie dała się oszukać. by jak najszybciej wyszli z domu. jednak jeśli rzeczywiście wyraża się o mnie pochlebnie. Nie przepuścił żadnej okazji. ale w jego zachowaniu nie dostrzegła nawet cienia kpiny.rzucił chytrze. by stworzyć atmosferę uroczego rodzinnego spotkania. spostrzegła. że książę jej się przygląda.mimo to. Przejrzał niecne intencje Ransome'a i nie chciał mieć z nim nic wspólnego. to jestem zaszczycony. . . że niezręczna uwaga go rozgniewała.Jestem pewien.Książę skłonił się przed nią.Dokonał pan jeszcze jednego podboju. Serce jej na moment stanęło. a cały wdzięk opadał z niego jak płaszcz i ukazywała się paskudna natura tego człowieka. Po jego zaciśniętych ustach poznała. kiedy zaproponował. Dokładał wszelkich starań. Jeśli nawet Ransome zauważył tę scenę. uśmiechnęła się do niego i pokręciła nieznacznie głową. że pan przesadza. nie dał niczego po sobie poznać. gdy uniosła wzrok. wasza lordowska mość . . Moja szwagierka nie może się pana nachwalić.

wznowienie sztuki „Miła niespodzianka” przyciągnęło sporą publiczność. Aurelia spoglądała z góry na scenę.Martwi się pani czymś? . by fasada wyglądała na kamienną. . Caro odziedziczyła rodzinną cechę Carringtonów.A . jej niezłomnym zamiarem poślubienia Richarda. które zaraz miało się rozpocząć.. siedząc w wygodnej loży Salterne'a. który kłaniał się im z parteru. przekonana. Pojawienie się i jej.Jeśli . swoim. pomyślała z troską.Lio. Była pewna. panno Carrington. natomiast Aurelia sama przed sobą przyznawała. w większości członków miejscowej elity. Ale cóż. ładny wystrój nasuwał porównania z najbardziej stylowymi teatrami w Londynie. tak. Aurelia nie była w stanie śledzić wydarzeń rozgrywających się na scenie. Choć sztuka była lekka i zabawna.Sprawia pani wrażenie zamyślonej. Jego głośne uwagi na temat przedstawienia przyciągały gniewne spojrzenia i prośby o ciszę z sąsiednich lóż. nie widzisz Charlesa Leggatta? .. kiedy światła przygasły. rozsiadła się wygodnie. że uparta była wprost niezwykle. . . Odpowiedziała lekkim skinieniem. . że inni nie mogli go słyszeć. Była nieco zaskoczona nieugiętą postawą siostrzenicy. . prawdziwa natura zawsze wyjdzie na jaw. który robił wszystko. że książę jest tuż obok. Uśmiechnęła się do siebie. Przyjrzała się dyskretnie siedzącym wraz z nią w loży osobom.ROZDZIAŁ SIÓDMY Z zewnątrz niewielki teatr przy Duke Street wyglądał niezbyt zachęcająco. że wszystko układa się jak najlepiej. Zauważyła. co przysparzało mnóstwa kłopotów. Cassie lubiła postawić na. a nawet upadku. w niczym jednak nie poprawiał ogólnego wrażenia zaniedbania. milordzie. by podziwiać grę aktorów. że już zaczęły się spekulacje i plotki. nie słuchałam. by zwrócić na siebie uwagę. Caroline usiadła samotnie w rogu i pilnie obserwowała scenę.Mówił tak cicho. Jak widać. Wciąż wracała myślami do rozmowy z Caroline. Portyk nad wejściem zapewne miał dodawać splendoru. że Cassie macha do jakichś znajomych. i Ransome'ów w towarzystwie księcia Salterne'a musiało wzbudzać uwagę i rozmaite komentarze. a potem. była w dobrych stosunkach z Ransome'em. lecz i tak można było go określić jedynie jako brzydki. Drewniany budynek pomalowano w taki sposób. Bardzo przepraszam. Jednak wnętrze przyjemnie zaskakiwało. Cassie.Cassie wskazała na młodzieńca. Nie zdawała sobie sprawy. Przynajmniej Caro jest stała w uczuciach. Przedstawienie. Nie podoba się pani spektakl? Wzdrygnęła się.

syknął. .Księcia nie interesują twoje humory. Był starszy od pozostałych i w przeciwieństwie do nich .Czuła się skrępowana jego zainteresowaniem.. . .. że moja siostra wyjaśniła. Nie uszła jego uwagi poufała wymiana zdań pomiędzy szwagierką i Salterne em. Mam nadzieję.Musi mi pan wybaczyć. którzy gromadnie pojawili się w ich loży.Jest mi pani winna następny taniec. .. że pomogła mi w pewnej ważnej sprawie. .Widziałam ich kilka . W sprawach dotyczących żywotnych interesów.powiedziała Aurelia ze znaczącym uśmieszkiem.. Ransome na pewno będzie wściekły. potem na Leggatta. Wyraźnie górował wzrostem nad młodym oficerem. co się z nią dzieje.wtrącił się Salterne. Posłał jej nieprzychylne spojrzenie. .To nic ważnego. W Marram prowadziłam bardzo spokojne życie. Od konieczności udzielenia mu odpowiedzi wybawili ją znajomi księcia. Zarumieniony z radości odsunął się na bok. ustępując miejsca innym. . panno Carrington! . przestał się odzywać. Książę nie powinien jej wyróżniać w taki sposób. że nie zastał nas w domu. tak jak i ona posiadał szósty zmysł. . Była tak uprzejma. natomiast Ransome wyraźnie stracił humor. Zerknęła na Ransome'a. Jestem tylko trochę zmęczona.Proszę nawet o tym nie myśleć. że zepsułem państwu wieczór. .Musisz robić z siebie widowisko? .Cóż za przyjemność znów panią ujrzeć. gdy spostrzeże. Próbowała się skupić na sztuce. Kiedy ich oczy się spotkały..mógłbym się na coś przydać. Popatrzyła na niego spod rzęs. .. Widziała pani moją wizytówkę? .Skłonił się i odszedł. i dech zamarł jej w piersi.Charles Leggatt od razu do niej poszedł.Muszę się przyznać.Lady Ransome zgodziła się.Zatem może jutro. . . Przyjrzała się mężczyźnie. dlaczego tak nagle zniknęłam. którzy chcieli się z nią przywitać. podczas gdy Caroline siedzi sama. bym złożył państwu wizytę.Miał pan pecha.To ja porwałem pannę Carrington. Nie wiedziała.Bardzo chętnie pana przyjmiemy. zapewniam pana. że Salterne poświęca jej swoją uwagę. .Spojrzał najpierw na Aurelię. . odniosła wrażenie. . . W czasie przerwy zbliżył się do niej po pretekstem zaoferowania jej czegoś do picia. ..Przykro mi. który właśnie pochylał się nad jej dłonią. madame. ..Wolałaby pani wyjść? W wielką przyjemnością panią odwiozę. stając obok nich. że ponoszę za to winę . że połączyła ich jakaś moc.

. Pani siostra jest moją dobrą znajomą.Spojrzeniem wyraził uznanie za ciętą ripostę.Nic podobnego! .Madame. panno Carrington. a przy tym wyraźnie znajdował przyjemność w jej towarzystwie. ale była pewna. wycieczki balonem i różne inne rozrywki. . co zresztą bardzo nie podobało się Charlesowi Leggattowi. . Apeluję o pani wyrozumiałość. Aurelio! . . ale dzisiaj będę się twardo trzymał faktów. ale się nie poddam. . niechybnie zostanę pani niewolnikiem. . Regent lubił ich poczucie humoru..Cassie ze śmiechem postukała go wachlarzem w ramię. Skupiła uwagę na osobie Roberta Clare'a.ciągnął z udawanym zatroskaniem. zamiłowanie do nocnych biesiad i radość życia.. Wydał jej się rozbrajający. Aurelia ujrzała w nich nieskrywaną wrogość. .Strzeż się. .Obawiam się.Perły przed wieprze? . Mamy w tej loży wszystkie trzy gracje. Miał miły głos z leciutkim śladem irlandzkiego akcentu.Wobec dowcipu ukrytego w pięknie jestem zgubiony.. bo właśnie pokazał pan. . . Robert Clare jest wyjątkowo utalentowany na polu flirtu.My. i to w nadmiarze. i oczy mu zabłysły. a podejrzewała. bo nie opuszczał jej. W przeciwieństwie do Charlesa Leggatta nie poprosił o zgodę na złożenie wizyty. jest pan szczęściarzem. bo wielu z nich pochodziło z Irlandii.. Przyparty do muru Ransome skłonił się i mruknął coś. zbyt wylewne. . co miało ujść za potwierdzenia.nie nosił munduru. na czym polega irlandzka przesada.Zostałem całkowicie przyćmiony. Żaden z tych panów nie poruszył jej serca. Aurelia znosiła aluzje i docinki Cassie z niezmąconym spokojem. Irlandczycy. Odgadł. Jego nieskazitelny wieczorowy strój elegancko kontrastował z barwnymi uniformami i pasował do dość nonszalanckiego sposobu bycia.Nasze najszczersze wyrazy szacunku odbierane są jako. Ransome. ale jego oczy pozostały zimne. że szczególnie Clare jedynie się bawi.To przykre.skomentowała cicho Aurelia. I nie myliła się. Robert Clare z pewnością wykazywał wszystkie te cechy. że niechybnie wpadł pan we własne sidła.Uniósł ręce w geście protestu. oskarżani jesteśmy o chorobliwą skłonność do przesady. o czym pomyślała Aurelia. Obaj dosłownie prześcigali się w oferowaniu zaproszeń na koncerty pod gołym niebem. Pewnie należał do najbliższych przyjaciół księcia regenta. . ekscentryczność.Uśmiechnęła się z kpiącym dystansem.Niechybnie? . Od czasu spotkania w teatrze Robert Clare był częstym gościem w domu przy Steyne. że jeszcze go zobaczy. hm. . dopóki nie przyciemniono świateł przed kolejnym aktem. że moi rodacy są narażeni na niesłuszne zarzuty .

żeby panie odniosły wrażenie. Powiedziałam mu. Aurelia przyjęła to z ulgą.Rozmawiałam z księciem . ..Lessing dał jej swoją zgodę.wykrzyknął pięć minut później.. . żadnych. Aurelia dziwiła się opóźnieniu. . przebywać poza domem. jeśli znajdzie pani czas. . ale nie czynił trudności. że Ransome będzie zły. ..odparła Aurelia.Podszedł do okna i wyjrzał na ulicę.Wiem .Znajduje pani jakieś przeszkody.Bardzo mi przykro. . Stangret się trochę niepokoi . że nie .Zatem jeśli mogę sugerować. Kiedy Salterne odwiedził ich pod koniec tygodnia.Moje gratulacje. jak to możliwe. że nie byłem zbyt natrętny w ponagleniach? . Tymczasem coraz bardziej markotniał i starał się najczęściej. kiedy się dowie. nie chcąc naciskać na młodą pannę w obawie.Skąd miałoby nam to przyjść o głowy? . panno Carrington? . że się niecierpliwię.Zaproszenie obejmuje panią i Caro. . że potrzebuję więcej czasu.Prosi.. ale nic nie mogła na to poradzić.To doskonały pomysł . za co Aurelia skarciła ją spojrzeniem. kiedy Caroline odszukała ją na osobności. gdy księżna nie poznała jeszcze przyszłej żony swego wnuka. drogie panie! . szczególnie w sytuacji. że wspomni o tej rozmowie ojcu. żeby pani dziś do niej przyjechała.Przez całe me życie przywykłem bez końca oczekiwać na damy. Trochę się zmartwił. Caroline zrobiła niezdecydowana minę. całkiem zatrułby im życie. przywiózł wiadomość od księżnej wdowy. panno Carrington.Oczywiście. . Gdyby Ransome znał powód opóźnienia. .Nie do końca była to prawda. lecz konie pewnie zbytnio nie ucierpią.Był bardzo miły.. że w każdej chwili może dojść między nimi do wybuchu. To było więcej niż oczywiste. . że spotka go odmowa? Przypuszczenia Aurelii potwierdziły się.dodała pośpiesznie.Wyzdrowiała już całkowicie? A lekarz.oparł bez zająknienia.Nie. Caro.. ale Ransome'a i mojej siostry nie ma w domu. . . bobyśmy o tym wiedziały. Mam nadzieję. . Czyżby Salterne postanowił grać na czas.Ransome tymczasem stawał się coraz bardziej opryskliwy. choć w głębi duszy czuła wielką ulgę. Salterne popatrzył na nie pytająco. . ale nie zrobił tego. Aurelia wiedziała. a powodu jego złego nastroju łatwo się było domyślić: zaręczyny Caro nie zostały jeszcze ogłoszone. jeśli trochę poczekają. Bałam się.Wieje zimny wiatr.wyznała ciotce. ale naturalnie nie chciałbym. Bywał porywczy i bała się. że nie został zaproszony. . . ..

Pragnęła. który znajduje przyjemność w błyskotliwej rozmowie! Odgadywał jej myśli. że grozi jej niebezpieczeństwo. skóra wokół nich ściągała się w drobne zmarszczki. Zdawała sobie sprawę z tego. Cóż to za radość spotkać inteligentnego mężczyznę. żeby być panią takich rezydencji. jakby potwierdziły się wszystkie jej lęki.. To jej uczucia stanowiły zagrożenie. panno Carrington? Będę o tym pamiętał. ale czarne oczy nie straciły nic . Salterne poprowadził ich krętymi schodami do pokoju księżnej wdowy.powiedziała niewinnym tonem Aurelia. że jest zdolna do czegoś takiego. za bardzo przyzwyczaiła się do jego towarzystwa. Splotła dłonie na kolanach. ale taka była prawda. Za dużo o nim myślała. Caroline patrzyła na okazałą budowlę oczyma wielkimi z przestrachu. Jednak kiedy na niego patrzyła. Pochmurna szarość głęboko osadzonych oczu nabierała żywego blasku srebra. Tymczasem on miał się ożenić z Caroline. Był tak cudownie rozbawiony. pragnęła.. żeby ją posiadł bez lęku o konsekwencje. W dziennym świetle dom przy Marinę Paradę wydawał się większy. których nigdy nie spodziewała się usłyszeć. więc nie mogła się mylić co do swoich odczuć.Zawsze należy brać pod uwagę dobro koni. Ile mogło być nadziei na szczęście w takim związku? Oboje mogli zrujnować sobie życie.Zawsze musi pani zaatakować. żeby trzymał ją w ramionach i szeptał słowa. że kiedyś wydawał się jej brzydki. choć wcale nie z jego strony. Oczywiście nie była to miłość. To dziecko nawet nie lubiło przebywać w jego towarzystwie. Zaczynała się poddawać jego urokowi. Ból ścisnął jej serce. wcale nie było jej lekko na sercu. ani umiejętności. że go pragnie.. Nie miała ani ochoty. Miał bystry umysł. Nie musiała niczego tłumaczyć. a to ją przerażało.. więc jednak pani przyszła! .Głos brzmiał słabo. ale też nie mogła zaprzeczyć. Stara dama leżała na łóżku. że od pewnego czasu pociągał ją fizycznie. . i w tym właśnie tkwiło niebezpieczeństwo.. wsparta wysoko na poduszkach.Ach. Kiedy się śmiał.. Dziwiła się. . jedynie pierwotne. odarte z wszelkiej ogłady pożądanie. Książę zachichotał. Wciąż była zamyślona. że lubi te ich słowne potyczki. Zawsze była wobec siebie szczera. kiedy dotarli do celu. A to był tylko jeden z domów księcia. kiedy jestem nieprzygotowany. twarz mu się zmieniała. Wyczuwała. niż Aurelia z początku sądziła.. więc nie mogła zaprzeczyć. Nie sądziła. nim zdążyła je wyrazić. a pięknie wykrojone usta unosiły się na końcach. to prawda. wasza lordowska mość . Nie była dzieckiem.

ale. Chcę z tobą. Księżna próbowała skarcić wnuczkę za marudzenie.Będę miała na to dość czasu na cmentarzu. moja droga? Caroline zbliżyła się do łóżka. .Schowałam się. popiskując z zachwytu. próbowała przywołać się do . zaniepokojona własnymi odczuciami.Rzeczywiście obiecałem. po czym nachyliła się nad pomarszczonym policzkiem starej damy. . . Wprawdzie nie wolno mi opuszczać tego pokoju.. Choć skrępowana i przestraszona spotkaniem ze stara księżną. Rollo! Lepiej poślij po Miggs. Aurelia poczuła dziwne ciepło wokół serca. głos przybrał miękkie brzmienie. ale musisz okazać cierpliwość. bo Charlotte jeszcze mocniej przywarła do ojca. ale Charlotte bardzo się stara. .A to śliczne dziecko to musi być Caroline. Czas na spacer Charlotte. kiedy wziął ją na ręce.Nie chcę iść z Miggs. że cię nie zmęczyła. Patrząc.Pulchnymi rączkami oplotła szyję ojca. madame. kotku.Zobaczymy.Książę spojrzał na babkę. Znikły wyniosłość i ironia. .Mam się nie najgorzej. dziękuję ci.Mam nadzieję. zachowała się nienagannie. żeby mi zapewnić trochę rozrywki. Dziewczynka wtuliła twarz w klapę ojcowskiego surduta.Cieszę się. Z tkliwością w oczach wyglądał młodziej i jakby bezbronnie. która przyjrzała im się z powagą. zaraz jednak.. Obiecałaś odpoczywać.zapewnił książę.Gdybym wiedział. że czuje się pani lepiej. Miggs cię później zabierze.Ześliznęła się z posłania i podbiegła do ojca. Salterne na moment stracił rezon.Żeby pójść ze mną oglądać osiołki? Obiecałeś.powiedziała ciepło. Możesz dać mi buziaka...ze swej bystrości.. Odrzuciła kołdrę. milady .. jak książę czule uspokaja córkę. . Nie musisz się tak nade mną trząść. dotąd jej nie znane oblicze tego pełnego sprzeczności mężczyzny. Aurelia nie mogła wyjść ze zdumienia. . . co oczywiste. Mieli identyczny kolor włosów. Stara dama prychnęła. wszędzie bym cię szukał . . . a ty nic nie wiedziałeś. W obecności córki książę Salterne stawał się innym człowiekiem. . tato. jednak dziecięca twarzyczka zaraz przybrała psotny wyraz. czego tak w nim nie lubiła. Uśmiechnęła się do ojca i córki. Mała wygięła usta w podkówkę. . osiągnęła skutek przeciwny do zamierzonego. . Pocałował małą w czoło. . Dygnęła grzecznie. .Chcę z tobą. Rysy mu złagodniały. odsłaniając małą dziewczynkę. Oto poznawała kolejne.

jak byłam na spacerze z tatą. to ten. kiedy będzie padać. Jest syrenką. Czasami wyglądam przez okno. . . o ile będziesz mieć na tyle szczęścia.mówiła dalej kojącym tonem.. gdzie mieszka. .Tak. żeby ją spotkać.Miał przyjaciółkę.Tak sądzę. W czasie przypływu woda przynosi ją do miejsca. małą dziewczynkę. gdzie czeka osiołek. że go nie zauważa.Kiedy przychodzi spotkać się z osiołkiem? .rzuciła w przestrzeń.Poczuła. bo promienie wysuszają jej skórę. Wtedy właśnie osiołek zabiera ją na długie przejażdżki po plaży. jak drobne paluszki zaciskają się na jej dłoni.To jak ona chodzi? . Przez chwilę panowała cisza. to ci pokażę. ale widzę osiołki.Rozmawiają z sobą? . . Jak podejdziesz do okna.Nie chodzi.Pewnie tak. Widzisz tamte urwiska? To tam znaleźli mnóstwo muszelek. wskakuje mu na siodło i jadą na przejażdżkę.Mogłaby.. aż będzie cicho i spokojnie.Wiedziałaś. . Pewnie na nią czeka. . więc umie pływać. . czy tam jest. . Dziecięca twarzyczka pojaśniała.Zbliżyła się do wnęki okiennej. Syreny są mądre. ma na głowie niebieski kapelusz. Wyjrzała na plażę rozciągająca się w dole. że syrena ma rybi ogon zamiast nóg? . ona jest nieśmiała.Ona jest w morzu? .Słyszałam pewną historię o osiołku .oznajmiła z dumą. . . .Tata wie.A ze mną będzie rozmawiać? .Charlotte sięgnęła do kieszeni i zaprezentowała swoje skarby. ale jej to nie przeszkadza.Mogłaby przyjść. która mieszkała w morzu. . Usiadła na podokiennej ławce i wzięła małą na kolana. Mogą rozmawiać z każdym.. żeby sprawdzić. .porządku.Owszem.Teraz nie ma. Tak. ale udawała. Nie przychodzi.Czeka. Chciałaby je pani zobaczyć? Pokazywałam je babci. . .Znalazłam kilka muszelek. . Wiesz. .Woda nalewa jej się na głowę? . Czuła na sobie wzrok Charlotte.Aż do łaźni? . .. jak się nazywają . .Jest tam? .Ale ja zapomniałam.Znacznie dalej. kiedy świeci słońce. a potem rozległ się dziecinny głosik: .

Rollo wiele wycierpiał. że Salterne pociągnął za sznur od dzwonka.Spodobałyby jej się.. ale.. Czy ten Rollo całkiem postradał zmysły? .Caro chce obejrzeć kolekcję obrazów w salonie.. .Też coś! Ta dziewczyna jest piękna. . . Księżna sceptycznie pokręciła głową. aż drzwi zamkną się za nimi i dopiero wtedy zwróciła się do Aurelii: .Caro żywi szacunek dla księcia.. . Po chwili Miggs bez trudu wyprowadziła udobruchane dziecko. Czasy średniowiecznych romansów już minęły. . twoja córka zagarnęła dla siebie całą uwagę panny Carrington! Czyżbyś chciał zrobić to samo? Ani myślę na to pozwalać! Proszę tu podejść. że nie chciałby pan.Rollo.Podniósłszy wzrok. Jestem pewna. Caro jest młoda . Ma potrzeby takie same jak każdy inny mężczyzna. .Może pani być pewna.Są bardzo ładne. żebyście mogły swobodnie poplotkować .Milady.. ale ostatnio babci i mnie nie było w domu. że jest okropnie rozpieszczona .. która da mu więcej niż tylko potomka. muszę przyznać. Może znajdziesz więcej. Miggs lubi muszelki? . .Caro i ja opuścimy was. że pragnie za niego wyjść? Aurelia uciekła wzrokiem. . . .Musiała tęsknić za wami. mam nadzieję..morele! Nie wierzy pani w to tak samo jak ja. Odczekała. by było inaczej.I wyzbędzie się lęku przed nim? Rollo nie jest święty. że będzie dobra dla Charlotte. .Trele . Zwykle jest grzecznym dzieckiem. Wystawi jego cierpliwość na .Wcale nie. że pani tak mówi.No to idźcie.oznajmił.. ale to przecież nie ma sensu. i opowiedzieć mi. i ma przemiły sposób bycia. Salterne ze śmiechem podszedł do łóżka.westchnął ciężko książę.. Potrzebuje kobiety z charakterem.wtrąciła niepewnie Aurelia..Lubi. . to znaczy nie mam prawa wyrażać swojej opinii. Jest urocza. Poza tym ona się go boi..Obawiam się. .Księżna odprawiła ich machnięciem pomarszczonej dłoni.. To zupełnie naturalne. . To może wystarczy. ale nie nadaje się na żonę dla Salterne'a. Po tygodniu będzie nią śmiertelnie znudzony. Poza tym z czasem dojrzeje. moja droga. Mogłabym jej pokazać. proszę! Nie mogę rozmawiać. Nie uznaję tych bzdur o poświęceniu i tak dalej. ale nie jest taka mądra jak tata.Proszę mi wybaczyć bezpośredniość. Chyba mi pani nie powie.. Aurelia zauważyła.Miło. .. co u pani słychać. ..

nie jest brutalem. madame.powiedziała z przekonaniem Aurelia . że nie lubi pani mojego wnuka? . . . Tak jak i mnie. jak z zakłopotania żar oblewa jej policzki. stonowaną panną Carrington? Do tej pory zawsze potrafiła panować nad swoimi myślami i uczuciami. . nie podoba się pani ten związek? Nie była w stanie znaleźć odpowiednich słów. Jak dotąd książę zachowywał się nad wyraz uprzejmie. Otrząsnąwszy się z zadumy. Czasami trochę trudno mi księcia zrozumieć.Księżna oparła się wygodnie na poduszkach. więc milczała. księżna szperała między poduszkami w poszukiwaniu chusteczki. proszę o szczerość.Wcale to jednak nie znaczy.Z głową przechyloną na bok księżna przypominała egzotycznego ptaka..Mnie także. gdy się do niej zbliży. . musiała przyznać.ciężką próbę. Potrafi onieśmielać. nie mam wątpliwości. Co się stało z chłodną. Nadal potrafił ją nieznośnie irytować. jeśli będzie wzdrygać się za każdym razem. gdy się spotkali. Żaden inny mężczyzna nie budził w niej tęsknot.Nasze.Aurelia czuła. . kiedy padało imię księcia oraz jej skrępowanie w jego obecności. że zdoła ukryć panujący w niej zamęt przed bystrym spojrzeniem księżnej? Nie lubi? To słowo było zbyt słabe. Choć niezależnie od tego.. zwłaszcza obecnie. co o nim mówią. czyż nie? Jednak kiedy widzę jego stosunek do córki i do pani. madame.Książę stanowi dla mnie zagadkę.Nie mam zwyczaju dawać wiary plotkom. że jej uczucia się zmieniły. Stara dama zatrzęsła się od śmiechu. że jest dobrym człowiekiem. że w to uwierzę. . Zadając je. . . nie miał prawa zachowywać się tak wyzywająco zmysłowo. na jej twarzy malował się wyraz . Czy mogła mieć nadzieję. oczywiście. nieporozumienia nie wynikały wyłącznie z jego winy. jakie ogarniały ją przy każdym dotyku Salterne'a. . Jednym uśmiechem czy spojrzeniem był w stanie przyprawić ją o zawrót głowy.Pytanie zabrzmiało całkiem niewinnie. A teraz? Chcąc być uczciwą wobec siebie. że księżna przygląda się jej badawczo. jak się zachowywał niemal za każdym razem. . dostrzegła. instynktownie wyczuwającego napięcie w zachowaniu Aurelii. . no i. . Nie znosiła go.Zamknęła oczy. . on i pani? Proszę nie oczekiwać.Nie zawsze panowała między nami idealna zgoda.Tego jestem pewna . Panno Carrington.I nigdy się nie poróżniliście. by określić jej początkowe nastawienie do Salterne a. Musiała dostrzec nagły rumieniec na jej policzkach.Rollo ma serce pełne miłości. wręcz budzić lęk.

zatroskania. - Cóż, nie są jeszcze małżeństwem ani nawet formalnie się nie zaręczyli. Chyba powinnam porozmawiać z Cassandrą... a także z Ransome'em, choć ta perspektywa wcale nie jest przyjemna. Ransome był zaskoczony zaproszeniem. - Salterne musiał widocznie przekonać tę starą jędzę - oświadczył. - Musimy postępować rozważnie. Nie ożeni się wbrew jej woli. Ona ma własną, całkiem pokaźną fortunę. Pokój nie panował długo. Ransome wrócił z wizyty u księżnej wdowy siny ze złości. - No, moja droga, co ty sobie właściwie wyobrażasz? - Aurelia zauważyła, że żyła na skroni mu pulsuje, kiedy się do niej zbliżał. - Nastawiłaś tę starą wiedźmę przeciwko mnie! Nie potrzebujesz w tej kwestii mojej pomocy - odparła lodowatym tonem. - Widzę, że muszę ci przypomnieć, że to mój dom. Albo będziesz się zachowywał jak należy, albo go upuścisz. - Zamierzam to zrobić i zabiorę z sobą moją rodzinę. Nic tu po nas. - Przeklinając, wypadł z pokoju. - Co się stało? - Aurelia spojrzała na pochlipującą Cassie. Szara na twarzy Caroline stała w milczeniu u boku matki. - Caro, o co chodzi? - Księżna przyjęła nas miło, ale było tak, jak przypuszczałaś, dowiedziała... Powiedziała, że będę wspaniałą żoną, ale jeszcze nie teraz. Radziła poczekać kilka miesięcy... - Łzy spłynęły jej po policzkach. - Tata jest bardzo zły. - A Salterne przyznał jej rację. To było w tym wszystkim najgorsze - wydusiła z siebie Cassie urywanym od szlochu głosem. - Ransome ledwie opanował wściekłość. - Mam nadzieję, że nie przyniósł nam wstydu, Cassie. - Nie pozwoliłby sobie na wzbudzenie wrogości księcia. Salterne jest potężny, sama wiesz, i mówią o nim, że ma mocny cios, cokolwiek to może znaczyć. Ransome nie ośmielił się mu sprzeciwić, lecz przez to wściekł się jeszcze bardziej. Nie mogę ci powtórzyć, co mówił, kiedy stamtąd wyszliśmy. - Przyda nam się łyk herbaty. Caro, kochanie, zechcesz poprosić Hannah? Zamknąwszy drzwi za siostrzenicą, Aurelia stanęła przed zgnębioną Cassie. - No dobrze, siostro, co powiedział? - Nie przypuszczałam, że może być tak szorstki, zwłaszcza dla Caro. To było okropne. Powiedział jej, że gdyby zachęciła Salterne'a w... w inny sposób, to nie chciałby czekać. Moje biedne dziecko było oszołomione, Lio. Biedactwo nie miała pojęcia, o co mu chodzi. Wtedy dodał, że gdyby nie wiedziała, jak to zrobić, to on jej powie. - Zaniosła się łkaniem. - Wyrażał

się o księżnej wdowie najplugawszymi słowami. Nie mogę ci tego powtórzyć. Powiedział też, że z Salterne'a jest marny mężczyzna, skoro pozwala, by babka wodziła go za nos. - Rozumiem, że nie chciał doświadczyć na sobie tego „mocnego ciosu” - rzuciła cierpko Aurelia. - Rozchmurz się. Nic nie sprawia Ransome'owi większej przyjemności, niż okazja do znęcania się nad swymi ofiarami. Nie wolno ci dać po sobie poznać, że się go boisz. - Kiedy Cassie uniosła wzrok, Aurelia doznała wstrząsu na widok goryczy w jej oczach. - Nie patrz tak. Ransome nie będzie miał pieniędzy na hazard, ale jestem gotowa spłacić jego najpilniejsze długi. - Zrujnujesz się, jeśli nadal będziesz nam pomagać. - Pozwól, że sama o tym zdecyduję. Nie mogę dopuścić, żeby was stąd zabrał. Musi się zgodzić, żebyście zostały przynajmniej jeszcze kilka tygodni. Cassie była zbyt roztrzęsiona, by się z nią spierać. Nie przestając płakać, wyszła z pokoju. Ransome wrócił do domu późnym popołudniem. - Są gotowe? - warknął od progu. - Powóz czeka przed drzwiami. - Więc lepiej go odpraw. Mam ci coś do powiedzenia. - Oszczędź sobie fatygi. - Kiedy podszedł do niej, poczuła opary wina. - Muszę ci podziękować za to, że Salterne zmienił zdanie. Nie próbuj zaprzeczać. Chcesz go dla siebie. Purpurowa ze złości Aurelia poderwała się z miejsca. - Jak śmiesz odzywać się do mnie w taki sposób?! - Trafiłem w sedno, co? Sprawa jest jasna, moja droga. Zachowujesz się jak suka w rui. Okrucieństwo i wulgarność jego słów dosłownie zmroziły Aurelię. Trzęsąc się na całym ciele, zacisnęła dłonie w pięści, za wszelką cenę próbując zachować spokój. - Tylko takiej uwagi mogłam się po tobie spodziewać - powiedziała cicho. - A teraz usiądź i mnie wysłuchaj. To ci się opłaci. - W takim razie mów szybko i zwięźle. - Opadł na krzesło - Wyjeżdżamy dziś wieczorem. - Czy to rozsądne? Rozumiem, że księżna zaproponowała jedynie odłożenie małżeństwa. Ransome zaczął głośno i gwałtownie przeklinać. Aurelia prawie go nie słyszała. W głowie wciąż huczały jej jego wcześniejsze oskarżenia. To nie była prawda. To przecież nie mogła być prawda... Nagle poczuła wielkie obrzydzenie do siebie. Nie zachowała czujności i prawie

niezauważalnie zaczęła traktować księcia jak przyjaciela. Jakież oczywiste musiało to być dla każdego, że wolał jej towarzystwo od towarzystwa Caroline. Zdusiła w sobie jęk rozpaczy. Choć słowa Ransome'a były okrutne, nie zraniłyby jej tak głęboko, gdyby nie kryła się w nich szczypta prawdy. W udręce przypominała sobie, co czuła, kiedy Salterne jej dotykał. Wszystko było prawdą. Pragnęła go i musiała zmierzyć się z tym faktem. Z wysiłkiem uniosła rękę, żeby powstrzymać potok słów płynący z ust Ransome'a. - Zechciej mnie tylko wysłuchać - poprosiła. - Proponuję ci wyjście z twoich kłopotów. Wreszcie coś do niego dotarło. Zamienił się w słuch. - Dam ci list do moich bankierów. Spłacą twoje najpilniejsze długi. To ci da czas... - Tak! Jeśli Salterne nie będzie głupi... a tej suce da się przemówić do rozumu... - Powściągnij swój język! Nie usłyszałeś jeszcze moich warunków. - Chcesz, żebym się zabił? Drwiąca uwaga została puszczona mimo uszu. - Zostawisz Cassie i Caro tutaj, a sam zajmiesz się swoimi sprawami. Jeśli się nie zgodzisz, nie kiwnę nawet palcem, żeby ci pomóc. Wyraz oczu Ransome'a zdradzał, że w jego głowie odbywają się gorączkowe kalkulacje. - Mógłbym... jeśli dorzucisz też trochę gotówki. - Dostaniesz sto funtów w złocie. Daj mi listę swoich długów. Ponieważ sprawa jest pilna, powinieneś wyjechać natychmiast. Wzruszywszy ramionami, usiadł przy jej biurku. Przez kilka minut pisał, a potem podał jej kartkę. Aurelia doznała wstrząsu na widok sumy, ale zachowała nieprzenikniony wyraz twarzy. - To wszystko? - spytała. - Życzysz sobie zobaczyć rachunki? - Zaśmiał się nieprzyjemnie. - Możesz je pokazać moim bankierom. Daj mi pół godziny na napisanie listu. Byłoby dobrze, gdybyś przed wyjazdem porozmawiał z Cassie. Zawahał się i już miał coś powiedzieć, lecz widocznie uznał, że nie warto, bo tylko wzruszył ramionami i zostawił ją samą. Aurelia oparła głowę na rękach. Miała poczucie, że już nigdy w życiu nie zazna spokoju. Winiła się za wszystko. Jak mogła być taka ślepa? Gdyby się zastanowiła szczerze i głęboko, dokąd prowadzą ją uczucia, zaoszczędziłaby sobie tego bólu. Niewylane łzy dławiły ją w gardle, ale przemogła się i sięgnęła po pióro.

zdążymy na występ lady Hamilton. Ransome wrócił od żony.Oczekujesz podziękowań.Ani słowa więcej! . ..Złożywszy podpis pod listem. moja droga? . . wyjęła z biurka skórzaną sakiewkę i odliczyła złote monety. ale co dalej? Na razie udało jej się jedynie zniszczyć własne szczęście. chcę ci podziękować. o ile nie będę musiała brać w nim udziału powiedziała Aurelia. a nerwy całkowicie odmówią jej posłuszeństwa.spytał. najchętniej widziałabyś mnie w piekle. . co tu zaszło. Podziękowania należą się raczej twojemu ojcu. .Lia. wychodząc z pokoju. patrząc jej w twarz. . Ransome spuścił wzrok..Każde przedstawienie mi się spodoba. odwrócił się na pięcie i wyszedł.Nie będę cię wprawiał w zakłopotanie. . który zostawił ci niezły mająteczek. . Podniosła się bez słowa.Była pewna. Kupiła trochę czasu. Aurelia wzdrygnęła się na dźwięk głosu siostry. że jeszcze moment. Czy przypadkiem nie zapowiadałyśmy się na dziś wieczór do lady Bellingham? Jeśli zjemy kolację o siódmej.Naprawdę chcesz go zobaczyć? .Chcę zapomnieć o tym. Gdyby nie Cass.

Wspaniała! Była klejnotem pośród skarbów sir Williama Hamiltona. którzy je wygłaszali. że przynajmniej tego wieczoru książę Salterne przebywa gdzie indziej niż ona.Widziałem ją kiedyś w Neapolu.Salterne zajął miejsce obok Aurelii. lecz na tyle głośno. Wprawdzie przyrzekła sobie solennie. miała świadomość. Aurelia rozglądała się z nadzieją. aż ją zobaczysz . Mimo to nie potrafiła stłumić w sobie rozczarowania.Przyciągnęła tłumy.Proszę mi wybaczyć. by usłyszano go w tylnym rzędzie. Odeszła. Nagle światła przygasły. a musiała wychować ich córkę. . którą kochał całym sercem.ROZDZIAŁ ÓSMY Pokoje w domu lady Bellingham były duszne i zatłoczone. Obecnie lady Hamilton wiązała jakoś koniec z końcem dzięki szczodrości swych przyjaciół. ale muszę pójść do lady Hamilton. Było to wysoce niestosowne i nawet w niej budziło niesmak.powiedziała jakaś kobieta za plecami Aurelii. Na niektórych twarzach malowała się niechęć. to przez nie znalazła się w beznadziejnej sytuacji. a rozmowy eleganckich gości zaczęły brzmieć jeszcze bardziej banalnie niż zwykle. . . że zostawię państwa na chwilę. Odkąd zdała sobie sprawę ze swych uczuć.Poczekaj. że pociąga ją mężczyzna który ma się ożenić z jej siostrzenicą. że nie mogłaby spokojnie popatrzeć mu w twarz. to trzeba jej oddać . Emma. Aurelia westchnęła. .oznajmiła lady Bellingham.Była wyjątkowo uroczą kobietą. kochanka jej męża. pozostała bez środków do życia. . ale większość była ożywiona ciekawością.Jesteśmy prawie gotowi .odpowiedział ktoś z nutą złośliwej satysfakcji. Zajęła miejsce na jednym z niewielkich pozłacanych krzeseł. Straszna była już sama myśl. Jego słowa na chwilę położyły kres uszczypliwym uwagom i załagodziły oburzenie Aurelii niegodziwością tych. Kiedy gospodyni prowadziła je przez tłum gości. . ustawionych przed prowizorycznym podestem zasłoniętym kurtyną. co admirał mógł w niej widzieć. gdy odkryła. zostawiając publiczność w oczekiwaniu na pojawienie się kobiety. że . że księcia nie ma u lady Bellingham. . Zwracał się niby do niej. Po bitwie pod Trafalgarem i śmierci admirała wdzięczny rząd obsypał lady Nelson bogactwem i honorami. nie uznając za stosowne ściszyć głosu. pomyślawszy o tragicznym zakończeniu słynnej historii miłosnej. Strasznie się roztyła. której reputacja wstrząsnęła krajem w czasach Nelsona. wbrew życzeniu admirała wyrażonemu na łożu śmierci. Zawiodło ją serce. Trudno sobie wyobrazić.

nie wiedzieć czemu.. a potem zapadła pełna grozy cisza. Wreszcie szal został uniesiony. ale Cassie nie zwróciła na nią uwagi. ułożyła się w miękkie fałdy. Widownia czekała w pełnej napięcia ciszy.Salterne dotknął jej dłoni. podtrzymywana jedynie przez wstążkę przepasaną poniżej piersi. Zmusiła się. Kiedy opadł na ziemię. Sztylet został odrzucony. lecz nagle. Szmer na widowni utwierdził Aurelię w przekonaniu. Było coś tragicznego w fakcie. by ponownie spojrzeć na scenę. że obcuje z prawdziwą sztuką. Jej twarz mieniła się od emocji. całkiem o tym zapomniała i podziękowała mu ciepłym uśmiechem. jednak właśnie kurtyna rozsunęła się. by zamieniły się miejscami.Będzie pani zaskoczona. a dziewczyna przygarnięta do matczynej piersi. . kiedy kobieta chwyciła dziecko za włosy.będzie trzymać księcia na dystans. a biała tunika. W drugiej ręce trzymała sztylet. co widziała. a jednak wcale nim nie było. Szal znów się zasunął. po nich zwątpienie ustępujące przed słabym promykiem nadziei. Siedzieli blisko sceny. Uniesione ramiona oraz odrzucona w tył głowa na wygiętej szyi przedstawiały utratę i niekończącą się tęsknotę. że powinna namówić Caro. że to.Brawo! Brawo! . Przez salon przebiegł pomruk. Po raz kolejny odgadł jej myśli. Wszelki ślady dawnej urody zniknęły. co jeszcze pogłębiło jej udrękę. z założenia powinno być kiczem. Teraz jej masywność nadawała rys prawdy i godności klasycznej pozie. Nie miała ochoty na to patrzeć. ukazując na zaimprowizowanej scenie samotną postać całkowicie osłoniętą wielkim szalem. chwilę potem obok głównej postaci pojawiła się młoda dziewczyna klęcząca w modlitwie. Aurelii przyszło na myśl. Przez następne pół godziny oczarowana patrzyła. . Aurelia poczuła dławienie w gardle. że hołubiona kiedyś przez Nelsona kochanka skończyła na kupczeniu swą niesławną przeszłością. po żalu przychodziła rozpacz. utopione w fałdach tłuszczu. za nimi wszystkie krzesła były zajęte.. Trudno było uwierzyć. W rozpaczy odszukała wzrokiem siostrę.Okrzyki wybijały się ponad zgiełk żywiołowych oklasków.Proszę poczekać! . które przywołało rumieniec na jej policzki. Nagłe opuszczenie pokoju byłoby obrazą. . a i przy drzwiach stało kilka osób. jak lady Hamilton za . a zaraz potem publiczność wybuchła burzą oklasków. ale ucieczka także nie wchodziła w rachubę. Przyszło jej do głowy. Plotkarze wcale nie przesadzali. i aż wychyliła się do przodu ze zdumienia. Odpowiedział spojrzeniem. Za sprawą niezwykłej magii postać nagle uległa przeobrażeniu. że ta otyła kobieta mogła kiedykolwiek zawładnąć męskim sercem. wpatrzona w lady Hamilton. Szal zsunął się jeszcze bardziej.

że chce się nim z nami dzielić. jeśli nie ma tego daru? Zwykłym wyrobnikiem.Lady Hamilton ma wyjątkowy dar .Słyszałam. W jadalni znajdziecie państwo poczęstunek.Aurelia była mu nieskończenie wdzięczna. zatrzymała się przy krześle Cassie.. że najlepsi zawsze stanowią cel dla najgorszych. . Powinniśmy być wdzięczni. .. . .Salterne także podniósł głos.. by uciszyć publiczność. Lady Bellingham uniosła rękę. że nie zostanie zrozumiana przez pospolite umysły. że zamierzał ukrócić przykre uwagi. . lady Ransome? . . . Czymże jest człowiek na scenie.Podobało się pani przedstawienie.pomocą kilku szali. że jest na skraju bankructwa. . Plotkarki szybko opuściły salon. choć również ona zawsze ryzykuje.. że bałam się. wykonując jedynie nieznaczne.To dziwne. Te występy są jej jedynym źródłem dochodu.Jestem pewna. była przed tym chroniona. .zapewniła z entuzjazmem Cassie. Jest ostatnio w bardzo ciężkim położeniu. a potem szuranie krzeseł.Irytujące osoby. . . To było fascynujące. Uwagi były niestosowne i wypowiadane tak głośno.zwróciła się do księcia.powiedziała donośnym. panno Carrington.. żeby ponownie wyjść na scenę. Pani goście nieprędko zapomną ten wieczór..Dziękuję . że Lia się ze mną zgodzi.Aurelia usłyszała znajomy szept. . by lady Hamilton ich nie usłyszała.Nie możemy prosić o więcej . czystym głosem.Nie byłby to pierwszy raz.Lady Hamilton jest zbyt wyczerpana. Aurelia zmierzyła ognistym spojrzeniem wypowiadającą te słowa kobietę. Mimo wszystko ciąganie z sobą dziecka nie jest chyba w najlepszym guście. ale teraz. . żeby się zarumienić ze wstydu. improwizowane gesty.Zgadzam się z panią. .To oczywiste. . .Schodząc z podestu. Kiedy żył admirał. . Lady Hamilton zaś.Biedaczka! Tylko tyle mogę dla niej zrobić. . On zaś mówił dalej tym samym wyważonym tonem: .Lady Hamilton jest prawdziwą artystką .Mało powiedziane! . liry i tamburynu prowadziła swą widownię na wyżyny poetyckiej fantazji. Aurelia usłyszała pełne oburzenia prychnięcie.Całkowicie się zgadzam. Jest przyzwyczajona do obelg i potępienia ze strony reszty świata. która miała na tyle przyzwoitości. ale właśnie doświadczyliśmy magii. W końcu kurtyna opadła pośród gromkiego aplauzu i okrzyków domagających się bisu. I nie chodzi mi tylko o lady Hamilton.oznajmiła.

I ma pani rację.Podniosła się z krzesła.Lio! Błagam cię. Pani Fitzherbert wciąż jest traktowana jak królowa. a to.Widzę. pamiętaj. . odszukajmy Caro i Leggatta. Aurelia wciąż jeszcze kipiała gniewem. chociaż Fox zaprzeczył temu na forum parlamentu. Robert Clare schylił się po upuszczone przedmioty. Cassie chwyciła siostrę za ramię. że pani Fitzherbert jest prawdziwą żoną księcia regenta. odkąd przy świadkach zaprzeczył jej małżeństwu. choć książę regent już się nią zmęczył. .Dołączył do nich Robert Clare i stwierdził: . . choć salon już opustoszał. Nie po raz pierwszy wątpiła .Przestraszona Cassie próbowała ją mitygować.Nie powiem ani słowa więcej . musisz przyznać.Właśnie o to mi chodziło. To by oznaczało.ale to nie jest w porządku. o czym mówicie. to tylko pogłoski. a potem spojrzał na Aurelię i powiedział: .Czy naprawdę musimy rozmawiać o takich sprawach? Na świecie roi się od plotek. A co do innych kwestii. ale nie rozwijał dalej tematu. że książę został wciągnięty w rozmowę przez lady Bellingham. Jeśli twoje uwagi dotrą do jego uszu. To nie twój interes. ale wdzięczność narodu nie obejmuje jego kochanki. że nie usłyszał ostatniego zdania Aurelii. choć z żalem.Zniżył głos do szeptu. słyszała pani plotki? Popatrzyła na niego w milczeniu. że nie lubi pani hipokrytów. w duchu przyznała siostrze rację.Niczego nie będę przyznawać. Aurelia.Miej się na baczności! Clare jest w zażyłych stosunkach z księciem regentem. .Proszę! . gdzie się znajdujesz! . Lio.Nelsona wciąż się idealizuje. panno Carrington. .Chodź. . żebyś się tak nie angażowała w różne beznadziejne przypadki. Robert Clare uśmiechnął się do niej ironicznie... . Wolałabym. Chciała jak najszybciej wyprowadzić siostrę z salonu. w pośpiechu upuszczając torebkę i wachlarz. . nie ręczę za skutki. Poszli do jadalni.Cassie była bliska paniki. To sprowadza tylko kłopoty. że pani Fitzherbert nigdy nie zgodziła się przyjąć Foksa. ani pani Fitzherbert nigdy nie zapominają obrazy. Z ulgą spostrzegła.obiecała Aurelia .Bigamię? . przecież ożenił się z księżną brunszwicką.A Karolina? Niemożliwe. . .Proszę pamiętać. . Kiedy się oddalił do wyjścia. ...Mówi się. . więc istniała nadzieja. Ani on...

Na wpół świadomie przyjęła talerz ostryg od Charlesa Leggatta. niestety na razie nie było to możliwe.Proszę mi wybaczyć. Nie była w stanie unikać księcia. a książę dowiódł. Pogrążona w rozmyślaniach przeszła do jadalni. Nie chcę. Była to oczywista. Miasto było pełne czarujących piękności. którą uważała za niedopuszczalną. wisiał okrągły księżyc. . najlepiej będzie udawać zainteresowanie innym mężczyzną. . Robertem Clare'em lub którymś innym z darzących ją względami mężczyzn. Nie miała pojęcia. Potrzeba mi jedynie świeżego powietrza. Caro i Cassie polegały na niej i nie mogła ich zawieść. Może gdyby zaczęła okazywać zainteresowanie kapitanem Leggattem. że powinien skierować swą uwagę na Caroline. Od początku szło fatalnie i co dotąd osiągnęła? Równie dobrze mogła spłacić długi Ransome'a. a kiedy podniosła do ust kieliszek z winem. ale nie była w stanie nic zjeść. jak go przekonać. Tymczasem znalazła się w sytuacji. wyszła do ogrodu. a Caro też nie byłaby zadowolona. Ostatnia myśl sprawiła jej ból. to nie wchodziło w rachubę. Z pewnością inne kobiety także potrafią wzbudzić ten leniwy uśmiech w jego oczach. Na ciemnym niebie. . rzucając na morskie fale srebrne smugi. nie opuszczając Marram. .mruknęła do Cassie. usianym gwiazdami. żeby przeze mnie zaniedbywał pan swoich przyjaciół. że jest wrażliwy na kobiece uroki. Wiedziała. .w słuszność swojej decyzji przyjazdu do Brighton. Tak. Nie czekając. . że jedynym wyjściem jest jak najszybszy powrót do Marram. daleko od jego niepokojącej obecności. a jego towarzystwo było dla niej słodką torturą. skąd rozpościerały się wspaniałe widoki. Ale nie. żeby mogli jakoś współistnieć.Uśmiechnęła się do niego. ogarnęły ją mdłości. Lekka bryza przyjemnie chłodziła skórę. Może gdyby odbyła z nim szczerą rozmowę i wyjaśniła mu. . że źle się pani poczuła. Aurelia podążyła ścieżką w stronę niewielkiej altany. Sama musiała znaleźć rozwiązanie swego problemu. aż siostra odpowie.Było mi po prostu strasznie gorąco. .Charles Leggatt wyszedł za nią. by zaczął zachowywać się wobec niej bardziej powściągliwie.Strasznie tu gorąco . Czy z nimi też się śmieje i żartuje tak jak z nią? Szybko zgniotła kolec zazdrości kiełkujący w jej sercu. panno Carrington. ale bałem się.Potrzebuję świeżego powietrza. lecz ku jej zaskoczeniu i niezadowoleniu Charles Leggatt chwycił ją za ręce.Proszę nie robić sobie kłopotu.. . Mógłby to uznać za impertynencję. choć grzecznie wyrażona odprawa.. Salterne dałby jej spokój. jeśli przeszkadzam.Zapomniała pani szala. To był jedyny sposób.

.. gdy tylko panią ujrzałem. że zamierzał się oświadczyć.. że..I mąż. choć może wcale tak nie było. . .. atletycznej postaci w ogorzałą twarzą i uśmiechem w oczach? Tego rodzaju zauroczenia mijały z czasem.. Było nam bardzo przyjemnie zażywać rozrywek w pańskim towarzystwie..Trudno to wyjaśnić .Pani się nie zgadza? Nie powie mi pani dlaczego? Zawahała się. . . ... ale nie mogła się do tego przyznać nawet przed samą sobą. i żona muszą włożyć w związek całe serce.. Czyż nie zabroniła sobie myśleć o wysokiej.Usiał obok niej na ławce i oparł głowę na rękach. Popatrzył na nią poważnie. że z całego serca pragnąłbym czegoś więcej. Spojrzeniem poprosiła go o wybaczenie. ale nie. Wszyscy jesteśmy pod wrażeniem pańskiej uprzejmości.. że nie! . .Ale ja nie myślę o małżeństwie..powiedziała w końcu. że należy pani do ich grona? . . Ośmielałem się mieć nadzieję.Moi rodzice byli razem bardzo szczęśliwi.Najbardziej na świecie chciałbym. kiedy dwoje ludzi do siebie nie pasuje.. Panno Carrington. Chyba.ale nie ciągnijmy dalej tej rozmowy. ale. żeby pani została moją żoną. kiedy się lepiej poznamy.. gdyby między nas wkradła się jakaś niezręczność. Jesteśmy dobrymi przyjaciółmi. Lady Ransome data mi do zrozumienia. nie jestem zaangażowana.. .Nie chcę być nieuprzejma . popełniła błąd.Czy mogę uznać. musiała pani podejrzewać.. błagam.Oczywiście.powiedziała tonem tak łagodnym. Od chwili. jakby zwracała się do dziecka.. ..Kapitanie Leggatt.Moja siostra chce dla mnie jak najlepiej .Uważa. proszę. Marzyłem. cóż.Kapitan najwyraźniej zmagał się z silnymi emocjami..Aurelia za nic nie chciała ranić jego uczuć. . że powinnam wyjść za mąż. chyba nie czuje pani do mnie niechęci? . . .. . zdała sobie sprawę.Choć wyznaję. że zaprzeczając. ..Zatem nie jest pani zaangażowana uczuciowo z kimś innym? . ... to pytanie jest niestosowne. Widząc minę kapitana. że nie mógłbym pokochać żadnej innej kobiety. umysłem i duszą.. Byłoby mi przykro...Kapitanie Leggatt. by porozmawiać z panią sam na sam. Była zaangażowana sercem. wiedziałem..W takim razie przynajmniej tym mogę się pocieszać.Próbowała wyswobodzić dłonie. Może nie muszę tracić nadziei. . Aurelio.przerwała mu stanowczo .Proszę pozwolić mi wyrazić mój szacunek dla pani. ale wszystko wskazywało na to.spytał z nadzieją. ale trzymał je mocno. . ale małżeństwo może być porażką.Nie to miałem na myśli. Nawet w jej własnych uszach to kłamstwo zabrzmiało nieprzekonująco. że przez ostatnie tygodnie. .

.Jeśli dałam panu powód do nieuzasadnionych oczekiwań..Nie powinien pan z niego kpić . ..Uważają.Moje należy do pani. musiał się zgodzić. że atmosfera była chłodna.. że jeśli z obu stron nie występują te same uczucia. .. że zaraz do niej dołączę? Nie mając wyboru..powiedziała spokojnie Aurelia.Nie mogę mieć pani za złe. Nim kapitan zdążył się odezwać. Organizuje stoliki karciane i potrzebuje czwartego do wista. . .W pytaniu kryła się wyraźna wrogość. jeśli wolno spytać? Robert Clare był wyraźnie rozbawiony.. że jestem dobry w makao.Nie dała pani.. nie odwzajemnia pani moich uczuć.Panno Carrington. że pani nie rozzłościł? . . . ale.A w co pan lubi.Nie mówmy nic więcej.Kapitan Leggatt był uprzejmy mi go przynieść.Robert Clare z trudem powstrzymał się od śmiechu. a jednak łudziłem się.Proszę mi uwierzyć. . ale nie zrobiłam tego umyślnie.Lady Bellingham poleciła mi przekazać wyrazy uszanowania. Przecież to też jest coś warte. pani oddany sługa. .. A teraz zamierzam go prosić o kolejną przysługę. Czy zanim siądzie pan do gry. nie mogę zaprzeczyć.Zapomniałam szala .. Odpowiedź nie należała do zbyt taktownych.Młody szczeniak! Mam nadzieję. Nie będę tracił nadziei. . Patrzył na nią wzrokiem pełnym cierpienia. ale sądziłem. Pozostańmy nadal przyjaciółmi..wykręcił się gładko Clare..Jest dobrym . zwróciła się do Clare'a: . kiedy w świetle księżyca ukazał się cień jakiejś postaci. ale kiedy się oddalał. że.Pan nie mógł zrobić jej tej uprzejmości? .powiedziała szybko. że zwróci pani swe uczucia ku mnie. . .Nie lubię grać w wista . Proszę się zastanowić. . Najwyraźniej zmierzał do kolejnego płomiennego wyznania.Jest warte bardzo wiele.Pani szal? Cóż. zechce pan podejść do mojej siostry i powiedzieć jej. jego wyprostowane sztywno plecy mówiły same za siebie. to bardzo mi przykro. . . że zdobędę pani serce. Aurelia wyczuła w powietrzu niebezpieczne napięcie. . nie należy nawet myśleć o małżeństwie. że to nigdy nie nastąpi.Robert Clarre stanął przed nimi. . kapitanie Leggatt.. w których szczęście sprzyja śmiałym. . kiedy mówię. a sam pan dojdzie do wniosku. i inne gry. machając niedbale zawieszonym na sznureczku monoklem. Położyła mu dłoń na ramieniu. .

Może pospacerujemy.Młodzi nie mają wyłączności na uczucia. Clare. . . Nie kazał jej długo męczyć się wątpliwościami.Podsłuchiwał pan? Jak pan mógł? Powinien pan był ujawnić swoją obecność.Wielkie nieba! . Ma pani rację. Trzy propozycje małżeńskie jednego wieczoru to więcej niż dość. To nie. Pozwolę sobie wyrazić przypuszczenie.Kapitan Leggatt mnie nie rozzłościł. jak długo tam był i ile zdążył usłyszeć. ale Clare owinął sobie wokół palców koniec jej szala. że książę wybawił ją od Clare'a. że młody Leggatt jest pani szczególnie bliski. panno Carrington. aż nie poczuje się całkiem dobrze.Mam cierpieć z powodu pani niezadowolenia? Może pani przypisać moje naganne zachowanie gwałtownemu przypadkowi zazdrości.Długie ramię wysunęło się zza jej pleców i wyszarpnęło szal z ręki Clare'a.Błagam o wybaczenie. jeśli nadał uporczywie będzie pan znajdował urojone treści w moich słowach.Niechże pan przestanie. . ale panu z pewnością się to uda. Nie wiedziałem. Prosi.stwierdził z powagą. .. że tak bezceremonialnie przerwano mu zaloty. pani siostra przysłała mnie z wiadomością. milordzie. . .Aurelia rozejrzała się gorączkowo za drogą ucieczki. a Salterne’a machnięciem dłoni. Propozycje padały z taką częstotliwością. niespiesznie się oddalił. Panna Carrington dziękuje już panu za towarzystwo. ale tym razem mam coś na swoje usprawiedliwienie. ale to niestosowne. z drugiej udrękę. pani Clare! . proszę! Wiem. Tym razem nie podziałał na nią urok miękkiego irlandzkiego akcentu. . . Miotały nią sprzeczne uczucia: z jednej strony czuła ulgę. . że tylko starszy mężczyzna potrafi docenić pani prawdziwą wartość.. . żeby pani tu odpoczęła.Nie żartuję.. W żaden sposób nie okazał gniewu. . panno Carrington .Daję pani słowo..Panie Clare.. że nie będę się oświadczał. . że pan żartuje. Pożegnawszy Aurelię ukłonem.Och. robiąc miejsce księciu. .. Natrętny wielbiciel zaśmiał się i usunął się na bok. . . bardzo pana proszę.Panno Carrington. . że zastał ją w tak krępującej sytuacji. Miała ochotę zapaść się pod ziemię.Wydaje mi się. . panno Carrington? . oczywiście.odezwała się ostrym tonem.przyjacielem. że ma pani jakiś kłopot z okryciem.Nie przystoi dżentelmenowi? Chyba wspominała mi pani o tym przy jakiejś innej okazji. Wyłonił się nagle z zarośli i nie miała pojęcia. że po prostu nie było czasu.Podał jej ramię.

Przynajmniej wiedziała. zanim kolejne serca zostaną złożone u pani stóp. czyż nie? . .wyznała szczerze.I na tym właśnie polega cały kłopot.Poza tym powszechnie wiadomo. że serce jej podskoczyło. panno Carrington. . próbowała stłumić w sobie chichot. że odtrąceni zalotnicy nieraz tracą panowanie nad sobą i któryś z nich mógł mnie wyzwać. . nie może pan. ale muszę wracać do Cassie.Nie ma się z czego śmiać . . to do pani niepodobne. . Jego niewinnie prowokujący ton poprawił jej nastrój do tego stopnia. . że drży mu ramię. że stanowi pani rzadki wyjątek.Gniew Aurelii przybrał na sile..Czyż sam pan nie mówił. że muszę panią ratować. . z wysoko uniesioną głową...Panią? Nigdy! .Sama byłam zaskoczona . moja droga. .Teraz żartuje pan sobie ze mnie.. . gdy poczuła.Poprawił sobie jej dłoń na ramieniu.To był podstęp. Proszę mi wybaczyć. zawsze stanowi wyzwanie.Wyszłam jedynie po to. . ani chwili nudy. . czułem jedynie.Gniew znienacka ją opuścił.Nie zdawała sobie pani sprawy ze swych uwodzicielskich mocy? .Tak już lepiej! . . Nie zdobyła się jednak na wyrażenie tej uwagi. żeby zaczerpnąć trochę powietrza. Można powiedzieć. wasza lordowska mość. Wręcz przeciwnie.. Twierdza..Nie mogę mówić prawdy? No nie. Jestem tu już bardzo długo. skąd wie. Przecież przywiązuje pani wielką wagę do szczerości.W jego głosie było tyle ciepła. jak pani musi wiedzieć.To brzmi. prawda? Takie sytuacje potrafią mocno wytrącić z równowagi.Zapewne chce pani dojść do siebie. On śmiał się z jej kłopotliwego położenia! Szła obok niego sztywno. a on im odmawiał.Co za nonsens! . Piękna kobieta.Nie przypisałbym pani żadnej z tych cech charakteru. która bawi się flirtem. .. że miała ochotę go spytać. . Mimo protestu była mu wdzięczna za te słowa.obruszyła się Aurelia. Co więcej. jakby uważał mnie pan za zimną i pobawioną uczuć. że nie uważa jej za osobę bez serca.Doprawdy. . wasza lordowska mość. . . wiem z doświadczenia.. że Cassie. Nie rozmawiałem z lady Ransome. by kobiety mu się oświadczały. Nie wydawało się prawdopodobne.Ma pani ciekawe życie. która nie jest próżną kokietką. .Nie dałam żadnemu z nich najmniejszego powodu do oczekiwań.

jestem pewna. Caroline nie spędza dość czasu w pana towarzystwie.Mam zamiar dać im jak najmniej okazji do ostrzenia języków. dlatego proszę mi wybaczyć. że się przed nim i uchowa? .Muszę wracać do Cassie . Kto wie.. że. że powiem o czymś. wasza lordowska mość. jakie dalsze niespodzianki może pani przynieść ten wieczór? . hm.Doprawdy.. co zaszło. wręcz upokarzająca i łatwo mógł zmienić zdanie co do jej próżności. Plotła bzdury. Usłyszała cyniczny śmiech. to właśnie nadszedł odpowiedni moment. że pełnia ma dziwny wpływ na męskie umysły. że zachowuję się niewłaściwie.Owszem. – Mówi się. natomiast druga połowa żeruje na plotkach.Jednak ton jego głosu przeczył zapewnieniu. w każdym razie powiedział. Zebrawszy w sobie całą odwagę. że. milordzie... Po tym.ale Ransome uważa.Rozczarowuje mnie pani. by unikał jej towarzystwa. że Salterne zrozumie? Sytuacja była niezręczna. O prawie każdym z dżentelmen nów można by powiedzieć to i owo.Oczy księcia w świetle księżyca przybrały srebrną barwę. to znaczy u pana boku. ale muszę to powiedzieć.. że muszę wracać.. ale on uważa.Jeśli w ogóle kiedyś miała wyznać mu prawdę. że ośmielam się krytykować .. ..Mówię poważnie. pojawiając się w salonie? I co.. .powiedziała nerwowo Aurelia. Zaryzykuje pani jakiś nowy eksces. Nie przychodzi mi to łatwo. jeśli następny odrzucony przez panią wielbiciel nadzieje się na własną szpadę? Zdusiła w sobie śmiech. nie miała żadnych szans przekonać go. .Proszę pomyśleć o skandalu i rozpaczy lady Bellingham z powodu zniszczenia jej dywanu! .Spojrzał w niebo. Cóż... . stała się purpurowa z zakłopotania. Chyba nie ma pani nadziei. że w ogóle poruszyła ten temat. . że jest zainteresowana Charlesem Leggattem. stanęła przed nim twarzą w twarz.. więc sam pan rozumie..dukała dalej. chodzi o to.Od razu. .Niewielu z gości lady Bellingham może się pochwalić nieskazitelnym charakterem. . . Moja reputacja legnie w gruzach. Pożałowała... . Z każdym słowem czuła się coraz bardziej skrępowana. połowa z dam przypisała swym mężom dzieci spłodzone z innym mężczyzną.. . .Jestem tu stanowczo zbyt długo. że ponoszę winę. . Czy mogła liczyć na to. co stanowi dla mnie niemały problem.Nie moją rolą jest udzielanie panu rad .Proszę nie sądzić. gdy zaczęła swe nieporadne wyjaśnienia. Bardzo ciekawe. zamiast wprost go poprosić. panno Carrington.Naprawdę tak uważa? . . Otóż Ransome zasugerował.

. . Już od pierwszego spotkania książę wykazywał niesamowitą zdolność czytania jej w myślach. że jest w stanie panować nad głosem. . lecz jaką miała pewność. oczy. ładny sposób noszenia głowy. .Powiedziała to tak kwaśnym tonem. ale też nie musiała na niego patrzeć. żeby się nie domyślił. Ciemne. wszystko to znała tak dobrze jak własną twarz. W modnym towarzystwie panuje zwyczaj. .oznajmiła . .. według którego dama nie powinna od razu zgadzać się na małżeństwo.Trochę . panno Carrington? Co za ulga! Nie mam na sobie ani jednego spalonego pióra. że spełniam wymogi zwyczaju? . że zaczęła drżeć.Przyznaję. Przypomnienie jego rychłych zaręczyn z Caroline ugodziło Aurelię prosto w serce. co odpowiedziałam kapitanowi Leggattowi. . sprawa jak najbardziej mnie dotyczy. Jednak nie odpowiedziała pani na moje pytanie. wyrazista twarz. .Nie zieje pani ogniem.Pociągnął ją pod osłonę ogrodowego muru. że znów rozśmieszyła księcia. Na moment aż zaćmiło ją z zazdrości.Nadal będzie pani unikać odpowiedzi na moje pytanie? . wasza lordowska mość? Odpowiedział jej pełen uznania śmiech. w powietrzu przesyconym aromatem kwitnącego jaśminu groziło jej niebezpieczeństwo. niesforne włosy.skłamała. . usta. wasza łordowska mość.I nie mój interes? Tu nie mogę się z panią zgodzić.. że ma pan nadzieję ożenić się z moją siostrzenicą . Ogarnęła ją panika. . .To niestosowne pytanie. którego była w pełni świadoma.Nie zapomniałam. że to by mnie zaskoczyło. Salterne odwrócił się plecami do oświetlonych okien i poprowadził ją w głąb ogrodu.Nie pomyślałem o tym.. . że jej uwierzy? W romantycznej scenerii oświetlonego księżycem ogrodu. Ponieważ wkrótce mam zostać członkiem pani rodziny. Jego obraz na zawsze odcisnął się w jej umyśle.Może pan jakieś przeoczył.Dłużej nie była w stanie się powstrzymywać i jej perlisty śmiech rozszedł się po ogrodzie..Zimno pani? . Wizja porażonych księżycową poświatą adoratorów wydała jej się niesłychanie komiczna. Przez cienką warstwę jedwabnego szala poczuł. Mogła się tylko modlić.Sądził pan. . Mogła skłamać.A więc to prawda? Nie jest pani zaangażowana uczuciowo? Nie byłem pewien.Przecież pan słyszał. pociągła.Ucieszyła się. Nie ośmieliła się spojrzeć na Salterne'a.

Salterne zatrzymał się i spojrzał jej w twarz.Kapitan Leggatt jest młody . ale ciężko tracić przyjaciół..Zatem musimy mieć nadzieję.Czy.Uważa pan. co zechcę. Nie powiedział nic więcej. że zginął. że kieruje się pani raczej sercem niż głową. czy może spotkał pan pod Talaverą kapitana Elliotta? Drżenie w jej głosie musiało zwrócić jego uwagę. . że stanowi obiekt jej myśli i marzeń. że żadne słowa współczucia nie . Znalazł we mnie wdzięczną słuchaczkę. .Nikt nie chciał mi nic powiedzieć .W świetle księżyca dostrzegła. . madame! Wystarczy wziąć udział w boju takim jak pod Talaverą.. . Nie dała się sprowokować.Większość ma dość.Elliott miał w sobie wewnętrzną pogodę. a poza tym nie byliśmy oficjalnie zaręczeni. kiedy próbował ratować swojego sierżanta? Z trudem przełknęła ślinę. . który nie będzie pani wart. . Wiedziała pani. jaka między nimi zapadła. że śmierć i chwała nie zawsze idą w parze. zanim jeszcze zobaczy wroga. więc rozumiałem jego sekret. ową świadomość. że twarz mu sposępniała. . bała się. Wiedziała pani. Zdarzyło mi się to.Drażnią go ograniczenia wynikające ze służby w regimencie księcia regenta. gdyby się domyślił. choć trudno mi zrozumieć. że nie toleruję wtrącania się w moje sprawy.. ale przypuszczam. Aurelia zaś nie śmiała przerwać ciszy.Uważali.Brak doświadczenia. Nie mógł wiedzieć. bo nie była w stanie się odezwać.Tego nie powiedziałem. . że nie zechce pani zmarnować sobie życia z jakimś mężczyzną.Wellington bardzo go cenił.Ja natomiast muszę panu przypomnieć. ..powiedziała obojętnie.. . Na polu walki należy spodziewać się ofiar. .Więc to pani była tą kobietą.Toma Elliotta? Był pani znajomym? Przytaknęła skinieniem. że mężczyzna rwie się na pole bitwy. jak bliski był prawdy. kiedy zobaczył listę zabitych? Elliott był ulubieńcem całego sztabu generalnego. . Też poznałem to uczucie. co powoduje. . że ten wielki człowiek płakał. by zrozumieć. Tymczasem to on umarł za nich.szepnęła.. że samemu się kocha i jest się kochanym. Jakże by nią pogardzał. Jestem panią na Marram i mogę robić. Ukradkiem przyjrzała się jego napiętym rysom. że ucisk w gardle zaraz ją udusi. bo spojrzał na nią badawczo. kiedy ranni pozostają bez pomocy. że szczegóły nie nadają się dla moich uszu. . jego ludzie poszliby za nim w ogień.chłodno. że nie potrafię właściwie oceniać ludzi? . Długie lata własnego cierpienia mówiły jej. . . bez wahania umarliby za niego.

ale poprosiła wzrokiem. Jego wadą była żądza panowania nad światem. ale nie jestem głupia. jak wszyscy? . Wszystko. . ale rozmawiałem o nim z pani siostrą. nie jest pani w stanie sobie wyobrazić tego upału. Znowu zaczęła drżeć. W swoich listach Tom powściągliwie opisywał warunki panujące w Hiszpanii i Portugalii. Wstrzymała oddech. . jadowitych węży.Nie tak dobrze jak Toma Elliotta. Materiał zachował ciepło jego ciała. że odpowiedział pan na moje pytania. dzielić życie. że to było przyjemne.zebrała się w końcu na odwagę.Dziękuję. żołnierze byli bosi i obdarci. by przypuszczać. .Proszę! .. Proszę pomyśleć o jego kodeksie cywilnym. Salterne uśmiechnął się niewesoło. i tych komarów.To wspaniały człowiek. braku jedzenia i wody..Sojusznicy nas zawiedli. I to był początek końca tego francuskiego geniusza.. Czuła na twarzy jego wzrok. może panią przygnębić. nie mówiąc już o talentach przywódczych. a nie potwora. więc nie należy ich wypowiadać. Mój Boże! Te komary! Dobrze im się kłuło cienką angielską skórę. Z całym przekonaniem przyznała mu rację. kurzu. by mówił dalej.. a miejscowa ludność jeszcze się naśmiewała z ich cierpień. nie podam pani jego nazwiska. W księżycowym blasku rysy księcia wydawały się jeszcze ostrzejsze.Postrzega go pan jako geniusza.Może powie mi pan coś o kampanii na Półwyspie Iberyjskim? . Nie mogliśmy mu pozwolić. Po kilku tygodniach takich tortur zastrzelił się. Mimo to walczyli z niesamowitą odwagą. ale rozumiałam. Pewien młody oficer tego nie wytrzymał. . . a przerażająca szrama nadawała mu groźny wygląd. Nie miał chyba na ciele jednego miejsca bez ukąszenia. lecz dla Aurelii był jedynie bliźnim spragnionym pociechy.uśmierzą jego bólu. Chciałam się czuć blisko niego. przyniesie mu ulgę. . Przez moment sądziła.Chcę wiedzieć. że ledwie żyli. po chwili jednak rzekł: . panno Carrington. co odciągnie jego myśli od zmarłej żony. żeby zawładnął Anglią.Książę zdjął z siebie frak i narzucił jej na ramiona. że chciał mnie oszczędzić.Cokolwiek przekazał w swych listach. miała wrażenie. pani jest niepowtarzalna. Nasz brat także został zabity pod Talaverą i bardzo chciałyśmy dowiedzieć się czegoś o jego życiu w Hiszpanii. zaopatrzenie nie docierało.. jakby to . Niektórzy byli tak pogryzieni. Znał go pan? . że nie usłyszał jej prośby.To nie jest przyjemna opowieść. . Jest do niego trochę podobna. ale pani. żeby pokonać Napoleona.. jakie tam prowadził.

jest w Londynie.Obawiam się. .On. że podczas wkładania fraka pomagało mu w tym dwóch ludzi . Przez moment próbowała się wyswobodzić.on trzymał ją w ramionach. że się nie ośmieli. . . podobnie jak jej.powiedziała ni stąd. . by uchronić się przed upadkiem.Przyjrzą i jej się badawczo. Zawiodło ją własne ciało. oderwała się od niego i pobiegła ścieżką w stronę domu. całkowicie pozbawiając ją czujności. . wyciągnęła rękę. . panno Carrington... . że jestem zbyt masywny do takich wyszukanych strojów.Skarbie . Zaśmiała się nerwowo. . . Przeklinała swój kobiecy instynkt. . Wtuliła się w księcia. . . . . Żałuję.. To niebezpieczna znajomość.To ja podjęłam decyzję . Krzyknęła. podjął po chwili: . .Nagły wyjazd? Sądziłem. Serce mu waliło. . dopóki nie przywarł ustami do jej ust. Proszę się strzec Roberta Clare'a. W głowie jej się kręciło. Wystarczył jeden pocałunek.obruszyła się. objęła go w pasie. Po co przyznała się. już rozumiem! Po raz kolejny spłaciła pani jego długi. Poza tym nie lubię się czuć ograniczony. Wyczuwała słaby zapach mydła i tytoniu wydobywający się z kosztownej tkaniny. a jednocześnie natarczywy.Lepiej zaprowadzę już panią do środka stwierdził nagle. ni zowąd. by legło w gruzach jej mocne postanowienie trzymania księcia na dystans.oznajmiła Aurelia z godnością.Pozwolę sobie panią ostrzec.Chodzi mi przede wszystkim o moją siostrę i Caroline.Gdy milczała. Przez batystową koszulę wyczuwała potężną męską siłę. nie stawiała żadnego oporu. kiedy tak stał przed nią.Nie musi się pani obawiać. i wylądowała w ramionach Salterne'a. Urwała.Znam fakty . W pośpiechu.Wyglądał jak prawdziwy olbrzym.. .wymruczał miękko.Z pewnością nie chce się pani narażać na obraźliwe uwagi Ransome 'a. Ciepłe usta obiecywały niewypowiedziane rozkosze. że spłacała długi Ransome'a? Po co zdradzała przed księciem rozpaczliwe położenie szwagra? Po raz kolejny odgadł jej myśli. ale dźwięk jego głosu przywołał Aurelię do opamiętania. Pocałunek był delikatny i czuły.Ach.Wasza lordowska mość.Nie może pan mi wybierać przyjaciół. do tego wiatr wydymał lekko rękawy białej koszuli. Wstrząśnięta własną niegodziwością. przyciskając ją do swej piersi. . odwróciła się gwałtownie i zahaczyła stopą o korzeń drzewa. Znalazłszy się w jego ramionach.Mój brat przywykł do tego. że popełniła niedyskrecję.. żeby się jak najszybciej od niego uwolnić.. za dużo pan sobie wyobraża .rzekł spokojnie.

Z tego. Co Salterne musiał o niej myśleć? Policzki jej płonęły. pod niebem migoczącym gwiazdami. Salterne zastał ją najpierw z kapitanem Leggattern. na co pozwoliła jemu. jakie niósł z sobą ten spacer przy świetle księżyca. ale też była wściekła zarówno na siebie. Twarz jej spłonęła na wspomnienie pocałunku. Mogła przewidzieć. Salterne uchodził za libertyna i normalne reguły postępowania jego nie dotyczyły. pozwalając im na to. w której każdej przyzwoitej kobiecie towarzyszyłaby przyzwoitka. Jeszcze raz poczuła się kochana. Dopiero gdy znalazła się bezpiecznie w łóżku. Musiała postradać zmysły. że prowadzono ją przez tłum.. Zdawała sobie sprawę z niebezpieczeństwa. że musiała zachęcić swoich adoratorów. . potwierdził to tego same go wieczoru. Kiedy potykając się. Teraz wiedziała.Aurelia opadła na najbliższe krzesło. Wstydziła się. Zachowała się skandalicznie i nie mogła winą za to obarczać księcia. że zemdlałaś. Cassie aż wstrzymała oddech. a nie starą panną. Wspomnienie tego zdarzenia napawało ją udręką. a potem z Robertem Clare'em w sytuacji. Nie wzywaj powozu. Spacerować po pachnącym jaśminem ogrodzie osrebrzonym księżycową poświatą. proszę. . Zachowała się jak kobieta pozbawiona godności.Lio. Dał jej na to wcześniej dość dowodów. bo sądził. Myślałam. co się stało w ogrodzie. . który wiózł je do domu przy Steyne. pamiętała tylko mgliście. Książę zamierzał poślubić Carokne. Ukryła twarz w poduszce. Po policzku spłynęła jej pierwsza łza.Jesteś chora! Wiedziałam! Masz nieprzytomne spojrzenie i jesteś cała rozpalona. ciotka Caroline. co nastąpiło potem. ale nie starała się go uniknąć. a potem siedziała w ciemnym powozie. podczas gdy Cassie pośpiesznie się oddaliła. ale przez tych kilka zakazanych chwil znów poczuła się kobietą. siostra chwyciła ją za rękę. wbiegała na taras. Może wykorzystał tamten moment.Pozwól mi spokojnie posiedzieć w tym kącie za kurtyną. jak i na księcia. że jego pogardliwe słowa były całkowicie uzasadnione. Nie było dla niej usprawiedliwienia. . Ona. Wszystko sprzysięgło się przeciwko niej. z którym jej siostrzenica była zaręczona! Już nigdy nie zazna spokoju sumienia. tyle że to było złudzenie. kiedy światło padło na twarz Aurelii. co się stanie. że ona tego pragnie? Nie mogła sobie wybaczyć swego szaleństwa. zaczęła rozmyślać o tym. gdzie ty się podziewałaś? Nie było cię całe wieki. Mimo jej zapewnień na pewno sądził.. Musimy natychmiast wracać do domu! .Z goryczą pomyślała o okrutnych oskarżeniach Ransome a. pozwoliła sobie na taką poufałość z mężczyzną.

. że wreszcie kompletnie wyczerpana zasnęła.Płakała tak długo.

lecz zamiast tego odwzajemniła pocałunek z namiętnością. Ta myśl jeszcze bardziej ją rozstroiła. . Rzeczywiście czuła się nieswojo. że nie może jej się zdarzyć nic gorszego. których pełno było w mieście..Żeby opuszczać ciepły dom i spacerować bez okrycia w chłodny wieczór! Można od tego dostać zapalenia płuc. Do czasu wizyty u lady Bellingham Aurelia była przekonana. Cóż z niego za hipokryta! Czyż nie powiedział jej. Lubiła te ich słowne potyczki. tyle że przez ostatnie tygodnie uśpił jej czujność błyskotliwą inteligencją i poczuciem humoru. Powinna była się wyrwać z objęć księcia lub przywołać go do porządku ostrym słowem. .ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY Następnego dnia Aurelia obudziła się z zapuchniętymi oczami. że człowiek o jego temperamencie nie żyje w celibacie. ale przecież mógł się ograniczyć w zaspokajaniu swych potrzeb do kobiet lekkich obyczajów. proszę cię. że sama pozwoliła sobie na coś podobnego. ale nie mogła znieść myśli. Wiercąc się jak na rozżarzonych węglach. żeby trafił w . Salterne był tak samo występny jak ona. lecz teraz wszystko jeszcze bardziej się skomplikowało. że zamyka oczy. lecz jakże łatwą zdobyczą się okazała! Zdusiła w sobie krzyk rozpaczy. niż to. iż czasami ulegają pierwotnym instynktom. Była wstrząśnięta i przerażona swym zachowaniem. Po tym wyznaniu siostra natychmiast zapałała współczuciem. Niewinne spotkania z Tomem Elliottem nie przygotowały jej na te nieznane wrażenia. ale powodem wcale nie był wieczorny chłód. Widząc. co działo się dotąd.. który będzie jej wart? Najwyraźniej znalazła. Winy szukała raczej w sobie niż w księciu. że powinna znaleźć mężczyznę. że o mężczyznach mówi się. Nie była w nastroju do wysłuchiwania utyskiwań Cassie. Bez wątpienia masz rację. o jaką nigdy by się nie podejrzewała. że ją pociągał.Cassie. Czy godziło się honorowemu mężczyźnie prosić o rękę młodej panny i jednocześnie zalecać się do jej ciotki? Nie miała wątpliwości. których doznawała za sprawą Salterne'a Jeśli to było zadurzenie. ale czuję się okropnie. Bolała ją głowa. czuła się zmęczona i apatyczna. Nie chciała. jak mogłaby znów spojrzeć księciu w twarz. Reputacja księcia powinna była stanowić dla niej ostrzeżenie. którą odbyła z nim w ogrodzie. Nie mogła zaprzeczyć. Nie wyobrażała sobie. wzbudzając w Aurelii poczucie winy. to nie chciała dłużej pozostawać w tym stanie. rozmyślała o rozmowie. sprzecznym z obowiązującymi zasadami. Wiedziała. Cassie na palcach wyszła w pokoju.

Ogarnęła ją nagła tęsknota za domem. wręcz przeciwnie. by go przekonać. zrzuci winę na nadmiar doskonałego wina lady Bellingham. że była to forma ucieczki. by coś takiego nigdy więcej się nie powtórzyło. więc nie mogła sobie pochlebiać. jeszcze nigdy nie brakowało jej go tak bardzo jak teraz. po Tomie? Uświadomiła sobie. Mogła tylko przeklinać własną głupotę. Dobrze wychowane kobiety ani nie oczekują. zważywszy na jego planowany związek z Caroline. pragnęła wszystkiego. że pragnie Salterne'a dla siebie. że „Rozważna i romantyczna” . jednak ona wykazała się wielką naiwnością. że jego nieprzyzwoite zachowanie miało dla niej aż tak doniosłe skutki. lecz dla własnego interesu? Poczuła się okropnie. czy chcą. by ją zaskoczył. Choć wiedziała. Gdyby o tym wspomniał. Zaczęła się zastanawiać. Było jej tam dobrze. to jednak pozwoliła. po bracie. czy w ogóle zna siebie. Liczyła na to. którzy się odwracają od świata. że jest inaczej. Tego rodzaju igraszki pasowały do jego stylu życia. mimo że oburzało ją jego zachowanie. jak ona teraz.. na które nie potrafiła znaleźć odpowiedzi. że jest rozpustnikiem. Musi zachować dyskrecję. Może zbyt długo trwała w żałobie po ojcu. Zmieniła się.. Kokon. Będzie się pilnować. Oskarżył ją. Wstała z łóżka. Nie zrobiła nic. nagle pękł. ale nie pozwoli mu sądzić. a przede wszystkim przestać myśleć o księciu. Ostatecznie książę nie próbował jej zgwałcić. Było to zapewne chwilowe zapomnienie wynikające ze szczególnego nastroju. co wydawało się mało prawdopodobne. co życie mogło jej zaoferować. Przywiązywała zbyt dużą wagę do jednego pocałunku. że wieczór w ogrodzie musi jej posłużyć za ostrzeżenie. Gdyby żył ojciec. które minęły od jego śmierci. Bardzo niestosowne. ani nie tolerują takiej poufałości. czy też nie. Wyprostowała ramiona. ponieważ w obecnym stanie gotowa była wcielać w życie najgłupsze pomysły. o co naprawdę jej chodzi: była po prostu zazdrosna. Nasuwały jej się pytania. zasięgnęłaby jego dobrej rady. Doszła do wniosku. w którym się ukryła. ubrała się i zaczęła krążyć po pokoju. ale żyła z dala od świata. że próbowała zapobiec jego małżeństwu z Caroline nie z troski o siostrzenicę. Ci. Musiała koniecznie odzyskać spokój. że darzy ją jakimiś specjalnymi względami. Przy następnym spotkaniu z księciem pewnie będzie się czuła trochę niezręcznie. ale zrozumiałe. Chyba książę nie podejrzewał jej o takie motywy? A jeśli sądził. jednak zaraz pojawiły się wątpliwości. Zapragnęła jak najszybciej wrócić do Marram. Przez te trzy lata. Wzięła do ręki leżącą przy łóżku książkę. Prześladowały ją słowa Ransome a.ramiona innej kobiety. i tak muszą kiedyś do niego wrócić. Dobrze wiedziała.

zagadnęła Caro. . Stało się to około piątej po południu.Cieszę się. że Salterne żałuje incydentu w ogrodzie i wcale sobie nie życzy. spojrzała ze zdumieniem na siostrę. . A ty.Wątpię. spoglądając na niebieskie i czerwone kabiny kąpielowe przy brzegu.Siostra wskazała na drogi ekwipaż stojący na poboczu. . że może śmiało stawić czoło jego lordowskiej mości. czy wprawi ją w zakłopotanie.Nie wybrałabym jasnoniebieskiego atłasu na tapicerkę powozu. jednak z upływem kolejnych dni nabierała coraz głębszego przekonania.powitała ją rano Cassie. przypominając spojrzeniem lub znaczącym uśmiechem o nieszczęsnym pocałunku. które są ogrzewane. choć Cassie nie widziała w tym nic dziwnego. że już doszłaś do siebie . Cassie.Obawiałam się. . bym miała dość siły na zmagania z falami Kanału . . Zastanawiała się. kiedy wraz z Cassie i Caroline wybrały się na przejażdżkę promenadą. żeby zniechęcić księcia do rozmowy.zapewniła Aurelia. Jadące w nim kobiety otaczała gromada młodych mężczyzn. zgadzasz się ze mną? Nie doczekawszy się odpowiedzi. . . że uwaga księcia należy się w pierwszej kolejności regentowi. Zakładała widocznie. ciociu? .Tam! .okaże się przyjemną lekturą. by mu przypominano o tym przypływie słabości. Jednakże jej wciąż krucha pewność siebie szybko legła w gruzach. Z drugiej strony istniała możliwość. . Aurelia mogła być jedynie wdzięczna za chwilę wytchnienia. Mimo swych postanowień niepokoiła się perspektywą następnego spotkania z Salterne'em.przyznała Aurelia. . a wieczorem bez trudu zapadła w głęboki sen. ale do tego czasu pozostawało jeszcze kilka dni. Miała zamiar na cały wieczór uczepić się jakiejś wdowy. Jego wizyty w domu przy Steyne nagle ustały.Wolę już nowe łaźnie pana Williama. . a zdrowy rozsądek i ironiczny humor Jane Austen pomoże jej uporządkować niesforne myśli.stwierdziła Aurelia z uśmiechem. Wprawdzie tylko częściowo wróciła do równowagi.Miałabyś ochotę na kąpiel. nie tracąc przy tym opanowania. bo nawet nie poruszała tego tematu. gdyby przypadkiem do niej podszedł. że najlepiej zapomnieć o całej sprawie.Cass? .Trochę dziwaczny .Nie zrezygnujemy . że będziemy musiały zrezygnować z wieczoru u księcia regenta. Cassie poczerwieniała. W końcu poczuła. Przez resztę dnia rozkoszowała się samotnością i spokojem.

.To Harriet Wilson. ..Słyszałem. . . Cassie przerwała w pół zdania. tylko z niezmąconym spokojem podniósł dłoń Caroline do ust. Przeprosiwszy kobietę.To dobrze. te osoby. i jej siostra. że pani niedomagała.. odsłaniając obie kobiety.Co za bezczelność! Żeby kopiować mundury regimentu. co u licha.Mamo.Do usług. że doszła już pani całkowicie do siebie po tej. .To nie było nic poważnego. Była prawdziwą pięknością. choć trudno się dziwić.westchnęła Caroline. ale postanowiła je zignorować.. ta Harriet Wilson. . milordzie. . .. Aureola gęstych kasztanowych włosów otaczała niezwykle urodziwą twarz o wielkich niebieskich oczach. . pozostawiając Cassie podtrzymanie uprzejmej wymiany zdań. więc powodowana ciekawością Aurelia dyskretnie przyjrzała się efektowniejszej z przedstawicielek półświatka. Popatrzyła na niego surowo.. Mają do czynienia z tyloma oficerami . żeby mogły odjechać. Wreszcie książę odsunął się na bok. .Caroline była bardziej zaciekawiona niż zaskoczona. Bezwstydne rozpustnice! Że też mają czelność pokazywać się w środku dnia w miejscu publicznym.Mamo... które spoglądały kokieteryjnie na wysoką męską postać.. Naprawdę nie ma o czym mówić... kiedy tłum się rozstąpił. to książę! . . hm.. W tym samym momencie Salterne uniósł wzrok.Coś podobnego! Ten człowiek jest zdolny do wszystkiego! Pokazywać się w takim . panno Carrington. pięknie pani dziś wygląda. Cass. że nie dostrzega rumieńca na policzkach Cassie. one są ubrane jak huzarzy. .. Jego lordowska mość udawał. ruszył w kierunku powozu Aurelii.. Caroline. nieco zasłoniętą przez przejeżdżającego jeźdźca. to już naprawdę przesada.Nie możemy po sobie pokazać. Ich powóz musiał przystanąć w tłoku.Widząc zainteresowanie Caroline.wyszeptała nerwowo. i pani. .Zatem spotkamy się na wieczorze u księcia regenta? Ponownie kiwnęła głową.Patrz w inną stronę .. . . Mam nadzieję. .Jakie one piękne! . niedyspozycji? Potwierdziła sztywnym skinieniem.. że rozpoznajemy te.. Aurelia usiłowała omijać go wzrokiem. lady Ransome. panno Carrington.W oczach miał wesołe iskierki.Dlaczego. która wyraźnie starała się zatrzymać jego uwagę. Słyszała rozbawienie w jego głosie.

.towarzystwie! Nie miał prawa do nas podchodzić. Na tę myśl Aurelia zacisnęła dłonie tak mocno. Aurelia z trudem utrzymała język na wodzy. . że nas nie widzi. Inni wielbiciele.Miałam o nim lepsze zdanie . . chyba rozumiem .Ucichła gwałtownie pod zaciekawionym wzrokiem siostry.Żeby się zadowalać resztkami po innych. .. jednak nie mogła pozwolić. że mnie zaskakujesz! Nigdy nie byłaś taka zasadnicza. że została kochanką lorda Cravena. Salterne nie zwraca uwagi na konwenanse.Czy nie powinnaś wyjaśnić czegoś swojej córce? . . że paznokcie wbiły jej się w ciało.Cassie się rozpromieniła. Co się z nią działo? Przecież nie była pensjonarką.Rozsądna dziewczyna! . Wiedziała. .westchnęła Cassie. zawsze szukają rozrywki w ramionach takich kobiet.Wiem jednak.Urwała w obawie. . a także pod wpływem innego uczucia.oświadczyła Aurelia z godnością. że utrzymywanie eleganckiej kochanki należy do typowych zachcianek zamożnych mężczyzn. Lio. Te wielkie niebieskie oczy i idealna figura wystarczały. do którego nie miała ochoty się przyznawać nawet przed samą sobą. między nimi książę Beaufort i książę Argyll. Słyszała o niej. . jak ty musiałaś się zirytować. . Zresztą dlaczego miałoby cię obchodzić. . . . że nie jest zazdrosna.Nie obchodzi mnie ..Aurelia nie potrafiła dłużej się oszukiwać. . by zawrócić w głowie każdemu mężczyźnie. Mogła się spodziewać..Jak ty mało wiesz o mężczyznach! Cóż może znaczyć znajomość księcia z Harriet Wilson? Żonaci czy zaręczeni.. Sama była zaskoczona własną reakcją na widok księcia paradującego z piękną Harriet.. nie kryjąc zainteresowania. jak wiesz..Przecież pierwsza byłaś skłonna usprawiedliwiać takie kobiety.. która przysłuchiwała się ich rozmowie. by siostra czegoś się domyśliła. kiedy miała zaledwie piętnaście lat. . Zamilkła na dobre.Muszę powiedzieć.Aurelia poczerwieniała z oburzenia.wtrąciła Caroline . jak on się zachowuje? . . ale. ..Powinien był udać. . .Ja.ale to nie ma dla mnie żadnego znaczenia. przy jego reputacji? Ta kobieta jest zapewne jedną z wielu.Salterne? Moja droga. poszli w ślady jej pierwszego protektora.Nie ma się czym denerwować. że się zdradzi. .Spojrzała znacząco na Caroline.mruknęła ze złością. .Nie rozumiem cię .To nie znaczy. Rzeczywiście spotkanie było niefortunne. że życzę sobie. natomiast Caroline obojętnie rozglądała się wokół. że Salterne właśnie planuje nawiązać z tą kobietą bliższą znajomość... i trudno im się dziwić.. ale to nie stanowiło żadnej pociechy.

.wydukała Aurelia przez zdrętwiałe usta.Tobie turban pasuje do sukni. kiedy panie będą się stroić w wytworne toalety na wieczorne przyjęcie u księcia regenta. bo go nie kochała. . Następnego dnia wstała wcześnie.Mademoiselle ma rację. podczas długich. Zajęta kłopotami siostry nie miała czasu zastanowić się nad własnymi uczuciami. Odkrycie tak nią wstrząsnęło. .Zręcznymi palcami uwolnił parę kosmyków z węzła upiętego na jej głowie. teraz będzie pani wyglądała delikatniej.. Nie mogła się doczekać chwili. Włożę brylantowe kolczyki i bransoletę. dlaczego odwzajemniła pocałunek Salterne a z niepowstrzymaną namiętnością. Znaczenie tego w pełni dotarło do niej dopiero po chwili. To nie było zwykłe zauroczenie. gniewu i zazdrości stały się całkowicie jasne. Kiedy wyszedł. że nie będzie myśleć ani o księciu. Jest pani zadowolona. zanim to uczucie ją zniszczy. .Bardzo zadowolona. Teraz już wiedziała. Jej uroda nie potrzebuje dodatkowych ozdób.Panna Carrington zgodziła się na srebrne ozdoby. Musiała się wyzbyć wszelkich nadziei na szczęśliwe zakończenie. by odprawiano wszelkich odwiedzających. jak wrócimy do domu . że siostrzenicy jest tak naprawdę wszystko jedno. . jak jest . że zaczęła drżeć na całym ciele. bo inaczej czekało ją życie wypełnione jedynie niespełnionymi marzeniami. .oznajmiła stanowczo Cassie. Odpowiednio wcześniej zamówiono usługi monsieur Pierre'a i już wczesnym wieczorem eleganckie. . choć pozornie proste fryzury Aurelii i Caroline były gotowe.. . Zarządziła. musiała zdusić w sobie zakazaną miłość.. gdy wreszcie zostanie sama. Obie były zadowolone z efektu.Nie sądzi pan. Nie mogła się dłużej oszukiwać. . Nie zdając sobie z tego sprawy. dziękuję.Aurelia pomyślała ze smutkiem.Dobrze .Będzie lepiej. które zaproponowałem. lecz Cassie przyglądała im się krytycznym okiem. Nocą.Proszę. To wystarczy. Jeśli chciała zaznać spokoju. panno Carrington? . Pobladła. tylko skupi się na przygotowaniach do muzycznego wieczoru u księcia regenta. Nagle powody jej przygnębienia. . a na wierzch . ani o własnych uczuciach.. zakochała się w księciu Salternie. bezsennych godzin miała dość czasu na rozmyślania.Cassie. Tak zachowywała się tylko zakochana kobieta. że mojej siostrze pasowałby turban lub egreta? Ma piękne klejnoty. Postanowiła. Proste opaski w greckim stylu wyglądają najlepiej przy jej jasnych włosach.Nie wyglądasz najlepiej. a ta brylantowa sprzączka.stwierdziła Aurelia. wciągnęła na siebie spódnicę w kolorze kości słoniowej. monsieur. podoba mi się tak. Ta przejażdżka zanadto cię sforsowała.

Nie chciała denerwować Cassie przed tak ważnym wyjściem. a przed występem nie podają żadnego jedzenia. kiedy ostatnio nosiłam tren. a krótkie bufiaste rękawki i krawędź dekoltu okalała falbanka z misternie dzierganej koronki.Owszem. . . .zapewniła Aurelia. ale i tak żałuję. .Nie wydaje ci się zbyt strojna jak na dzisiejszy wieczór? . .W takim razie musisz pamiętać. Nie pamiętam już. a w białym wygląda ślicznie. że nie zdążą dojechać na dziesiątą. niebieska narzutka miała ten sam wzór wzdłuż brzegów długiego trenu. Musi wiedzieć. Kiedy dołączyły do sunącego wolno sznura powozów na krętym podjeździe przed willą regenta.pochwaliła siostrę.zachwyciła się Caroline. zwłaszcza z uroczym bukiecikiem róż. Dopiero około północy możemy się spodziewać jakiegoś poczęstunku. bo wylejesz wodę przeznaczoną dla kwiatów. Tak czy inaczej. Książę regent nie wstaje od stołu przed dziesiątą.Masz rację. mamo. . kochanie? . ale rzeczywiście wyglądała wspaniale. Jej przepowiednia okazała się trafna.Ciociu. Aurelia obawiała się. co do czego pasuje.Książę regent bardzo ceni tradycję. . Czy buteleczka jest dobrze zamocowana. wyglądasz jak piękna lilia . która trafnie opisała mundur dziesiątego pułku huzarów. To marszczenie na spódnicy wygląda nieźle.Kość słoniowa nie będzie się gryźć z barwami pułku . wykończoną jasną koronką. Aurelia zagryzła usta.włożyła rozciętą suknię z krepy w tym samym odcieniu. Przyłapawszy spojrzenie siostrzenicy. A jaki strój może się równać z żółtymi butami.Obie musicie być głodne. .Też coś! . . o której to godzinie zaczynało się przyjęcie.zauważyła trzeźwo Aurelia.Mądra jesteś . . czerwonymi spodniami ze złotym lampasem i kurtką przerzuconą przez ramię? Cassie była pod wrażeniem.Dobrze.zaproponowała pośpiesznie.Zjedzmy teraz kolację . . Prosta suknia z białego jedwabiu ozdobiona była pasem haftowanych brązowych liści i wykończona u dołu brązową wstążką. że nie uległam prośbom Caroline i nie pozwoliłam jej włożyć różu.Cassie zlekceważyła komplement.A twoja mama? Przyćmi nas obie. ale czuję. że przydałoby się trochę kontrastu.Wcale nie . to książę będzie w centrum uwagi. że nie wybrałaś tej różowej z czarną narzutką zamiast jasnej krepy. żeby się nie pochylać do przodu. ale się nie odezwała. a my pozostaniemy w jego cieniu. . jest przyszyta do sukni. .

Zresztą sama zobaczysz. by przypominały bambus. Caroline aż wstrzymała oddech.Aurelii udało się znaleźć trochę wolnego miejsca. kochanie. . gdy wśród tłumu rozszedł się szmer i zaraz potem otwarto drzwi do sali . Poza tym nie lubię.Wreszcie znalazły się przed gankiem i weszły do ośmiokątnej sieni wypełnionej tłumem gości. Meble są wykonane z angielskiego buku.westchnęła Cassie. Już miała się odezwać. . .Całe szczęście. Schody są zrobione z metalu i pomalowane tak. A mówiłaś mi .To tylko udana imitacja. Pan Brummell mógł sobie doradzać częste kąpiele i zmianę bielizny . . jak węże wiją mi się przy kostkach. Nie wszystkie perfumy i pomady zdołały ukryć odór niemytych ciał. że bambus jest na tyle wytrzymały. węży i innych potworów. Zapach modnie odzianego tłumu przyprawiał o mdłości. gdzie nie jest tak tłoczno. . . Dziesiątki migoczących świec w ogromnych żyrandolach oświetlały scenę. i bardzo elegancko. ciociu? .sam podobno kąpał się cztery razy dziennie . Dochodziła jedenasta. Mandaryni i pagody rywalizowały z fantastycznymi rzeźbami i bogato złoconymi sprzętami. . ale całość wydaje mi się nieco przytłaczająca.To pomieszczenie urządzono w taki sposób.Cóż za ciekawe rozwiązanie . który także udaje bambus. by kontrastowało z dalszymi pokojami. by można z niego zrobić poręcz.odezwała się z ożywieniem. nawet jeśli są sztuczne.ale jego zalecenia najwyraźniej nie znajdowały posłuchu. skąd Caroline mogła do woli podziwiać zadziwiające szczegóły wystroju.Zostańmy przy schodach.Ależ tu pięknie. znacznie większego od sieni. Znajdziesz tu wiele zaskakujących rzeczy. niskim korytarzem.Nie podoba ci się tu. a wielkie lustra na ścianach optycznie powiększały przestrzeń i odbijały zielonkawe bambusy wymalowane na różowej tapecie. . .Wszystko wykonane jest bardzo starannie przez dobrych rzemieślników. Aurelia szybko przemieściła się do holu. ciociu. choć słyszałam.Książę regent nie wstał jeszcze od stołu. że książę regent ma upodobanie do smoków. Lampy o wymyślnych kształtach zapewniały dodatkowe oświetlenie.Nie sądziłam. Zewsząd przyciągały wzrok figurki z chińskiej porcelany. . że zasiadł do niego o szóstej. że się nie spóźniłyśmy . Aurelia zerknęła na wyciągnięty z torebki zegarek. Poprowadziła Cassie i siostrzenicę długim. pomalowanego na łagodny odcień zieleni i szarości.

obejmując wystraszoną Caroline ramionami. i panią także.oświadczył. że nie jest całkiem trzeźwy. moja droga . haftowany w przodu w srebrne kwiaty z ponaszywanymi szlachetnymi kamieniami.poprosiła błagalnie. proszę. wyrażały podobny stan ducha. Miał na sobie doskonale skrojony frak. Według Aurelii prezentował się najlepiej ze wszystkich mężczyzn obecnych na sali. . Jego świta również odziana była wyjątkowo strojnie. Aurelia poczuła się nieswojo.No. . Książę regent zatrzymał się przy nich. choć znacznie przytył od czasu. ale leżało na nim wręcz idealnie. . Choć regent był słusznej postury.srebrną kamizelkę z takim samym wzorem haftu jak na fraku.. że nie ma co liczyć na wybawienie.Drogie panie.Stanął z tył u .A teraz lekko naciskamy spust. to doprawdy zbyt wielka łaskawość. by pod przeciwległą ścianą umieszczono tarczę..Lady Ransome. wiedząc. moja droga. . Bez wątpienia był olśniewającą postacią. Nie potrzebował wszywanych poduszek. Jego Wysokość ruszył wolno wzdłuż rzędu kłaniających się kobiet i mężczyzn.Potrzeba nam trochę sportu . . przystając od czasu do czasu. a za nim goście. .Chwytamy broń. . miło mi panią widzieć. A kimże jest ta urocza istota? Nie może być pani córką. ale po jego lekko kołyszącym chodzie Aurelia poznała. . Na widok księcia regenta tłum rozstąpił się. W salonie wydał rozkaz. do salonu. sprawiał wrażenie niskiego na tle człowieka.zechcesz spróbować swoich sił? Przerażona panienka rozejrzała się bezradnie. którzy siedzieli niebezpiecznie blisko linii ognia.Książę regent wymierzył trafił w sam środek tarczy. Twarze muzyków. ani wyłogów uwypuklających pierś.bankietowej. przejdźmy.Może Wasza Wysokość pokaże mi. . Zdumiała się.Wasza Wysokość. Chwyciwszy Caroline za rękę. . by podkreślały szerokość ramion.książę Jerzy wcisnął pistolet do opornej dłoni Caroline . by zamienić słowo z którymś ze swoich gości. A jednak to jest moja córka Caroline. który szedł za nim. Wieczorowe ubranie Salterne'a pozbawione było ozdób. jak mam to zrobić? . że ma przy sobie pistolet. gdy Aurelia ostatnio go widziała. żeby zrobić mu przejście. gdy dostrzegła. . ogarnęły ją złe przeczucia. Jest pani na to stanowczo za młoda. ruszył przodem. panno Carrington. Regent nie szczędził komplementów. a pod spodem biało . lady Ransome. .To nic wielkiego.

był bardzo uprzejmy .To przykre u tak młodej osoby. Nie dbamy tu o zasady protokołu.Ma tak słaby wzrok. .. że trafiła pani skrzypka. Zaczął śpiewać dźwięcznym basem z takim zaangażowaniem. gdzie zasiedli. że prawie nie widzi.Na dłuższą chwilę popadł w zadumę. .Nic wielkiego się nie stało . przeszedł do następnych gości. . ale wszyscy mamy jakieś przypadłości. Lady Ransome? Cassie z godnością wyjęła pistolet z rąk córki. Skłoniwszy się przed Aurelią i Cassie.No cóż. że nie prowadzi to do niczego dobrego. robiąc dziurę w suficie. Lubi pani śpiew.spytała. Rozległ się skowyt bólu.Istotnie. zaskoczona niskim głosem. . była zbyt kusząca. uniosła w zalecony sposób i wypaliła.. ale myśl. poprowadził ją ku orkiestrze.Pochylił się ku niej.Chce pani usłyszeć najlepszy? Aurelia potwierdziła uśmiechem i książę regent zaczął swój solowy występ. Z kurtuazją.Teraz kolej panny Carrington. . został tylko draśnięty. po czym wrócił rozpromieniony. .przyznała Aurelia obojętnym tonem. Ale proszę się nie martwić. Wasza Wysokość. Uznała. . lecz książę wstał i pokręcił głową. zaszczycona łaskawością.Regent zbliżył się do orkiestry i wręczył niewielką sakiewkę. co się wokół niej dzieje. . kiedy jej wzrok uparcie przyciągała wysoka postać stojąca u boku regenta.. że Aurelia dała się zarazić jego entuzjazmem. madame. następnym razem z pewnością będzie lepiej. moja droga? .Mam jednak nadzieję. .To ulubiony utwór Waszej Wysokości? .Czyż on nie jest wspaniały? .Aurelia wzdrygnęła się.Zamknęła oczy i wystrzeliła.Może się pani przyłączyć. stając twarzą w twarz z Salterne'em W pierwszym odruchu chciała zaprotestować. . z której był powszechnie znany. że będzie pani w stanie czerpać przyjemność z muzyki. . że uda jej się uniknąć ekscentrycznej rozrywki. . Obróciła się gwałtownie. Trudno jej się było skupić na rozmowie z siostrą.. jaką regent okazał jej rodzinie. Gdyby tak mogły się wymknąć .Aha! .Dał sygnał dyrygentowi.. .oznajmił radośnie.Obawiam się. Ja na przykład cierpię na podagrę. . madame. Rozległy się gromkie oklaski i nawoływania o bis. Poprzestała więc na uśmiechu skierowanym do księcia regenta.ekscytowała się Cassie. który odezwał się tuż za nią. Przeszył ją spojrzeniem niebieskich oczu. . . ..Panna Carrington może nie mieć tyle szczęścia.

czym mogła mu zaszkodzić.Podobno Harriet Wilson ma ochotę na jeszcze jednego z lordów. Sprawdziła na zegarku... Niemal podskoczyła na dźwięk dobrze znanego głosu.Odpowiedzi towarzyszył szyderczy śmiech. Pozwoliła by Robert Clare znalazł jej miejsce w kącie na wpół ukrytym za chińskim parawanem i zgodziła się.Czyżby pani oglądała ten interesujący mebel? . odkryła. . . ale jej ostatni związek może uciszyć plotki. Po co ją odnalazł? Kiedy był blisko. ale Salterne nie splamiłby swego znamienitego nazwiska. by książę rozważał możliwość ożenku z kurtyzaną.Nigdy by nam nie wybaczono. że jej poprzedni wysoko urodzeni wielbiciele już się nią znudzili. Dostała dziś nauczkę. Z pewnością podoba jej się myśl. dla którego opóźniano ogłoszenie zaręczyn Caroline? I dlatego właśnie piękna Harriet pokazywała się publicznie z Salterne'em? Z drugiej strony wydawało się mało prawdopodobne. co nieuniknione. . Że też Cassie nie chciała jeszcze wracać. żeby ją powstrzymać przed opublikowaniem wspomnień.. Jeśli Harriet posiadała coś. że jeśli nie będzie go zachęcać do .. a wszyscy wiedzieli.Oczywiście! A Harriet nie żartuje. Nagle usłyszała. Cassie nie chciała nawet o tym słyszeć. Narobiła trochę zamieszania w towarzystwie. . Wątpię.Przedmiot jej rozważań zajął miejsce obok niej. choć jednak bardzo się starała. Może to być jedyny sposób. Ten. postanowiła jedynie nie wchodzić w drogę księciu Salterne'owi. jak ktoś mówi tuż obok: . . że mogłaby zostać księżną. Sir John Lade mógł sobie wziąć za żonę kobietę z przeszłością.niezauważone. musiał mieć na myśli jakiegoś innego księcia.Groziła. o wiele trudniej przychodziło jej ukrywać swoje prawdziwe uczucia. jak swobodnie rozmawiał z Harriet. kto to mówił. dlaczego serce zaczęło jej bić mocniej. która jej się należała.. Uśmiechnęła się do niego blado i odwróciła wzrok. była tego pewna. Od zaduchu panującego w sali kręciło jej się w głowie. że to zrobi? ... było już po północy. Czy mógł to być powód. a do tego robiło się późno. by przyniósł jej kieliszek wina.Nie. Aurelia pogodziła się z tym.Zamyślona.. Wiedziała aż za dobrze.Jak możesz w ogóle brać coś takiego pod uwagę? . . nawet go nie zauważyłam. . Była jednak świadkiem. że trzęsą jej się ręce. Nie. .Uznała.syknęła z oburzeniem.. Aurelia skamieniała.Tym razem mówi się o małżeństwie. panno Carrington? . Poza tym chcę zobaczyć tę okropną panią Ingleby. czy dalej będzie zadzierać nosa. Salterne nigdy by nie uległ szantażowi. jakoś nie przychodził jej do głowy żaden inny kandydat. wprowadzając pod swój dach taką osobę. a jakby tego było mało.

.W jego głosie pojawiła się nieobecna wcześniej surowość. Próbował spojrzeć jej w oczy.podpowiedział usłużnie. . kiedy pojawił się Robert Clare. Nie miała zamiaru obrażać księcia w obecności Clare'a. że może pana zastąpić? . . .Mocna dłoń zacisnęła się na jej nadgarstku. nie chcąc się wdawać w poniżającą szamotaninę. .Nie! Nie sądzę. panno Carrington. jak tylko go usłuchać. Przepraszam. który miał jej towarzyszyć przy kolacji. natomiast ja mogę tylko powiedzieć. .Chyba wspominałem pani. ale ciężko się przecisnąć przez ten tłum. . że trzeba mieć się przed nim na baczności.Widzę. może się znudzi i poszuka sobie ciekawszego towarzystwa.. . który ani myślał oddać mu pola. panno Carrington.To pan mówił o nim . znów lekko rozbawiony. wasza lordowska mość. moja droga.. . . Już miała go opuścić. . ale na pozłacany dziób można się boleśnie nadziać. Już miała się odezwać. podniosła się z krzesła.Nie wie jednak pani z jakiego powodu.Jak pan śmie.A ja chyba panu mówiłam. Rzuciwszy mu lodowate spojrzenie. chodzi o uroczą Harriet. ..Tematem naszej rozmowy był Robert Clare.Zechce mi pan wybaczyć.rzucił lekkim tonem. nie miała wyboru. ale Aurelia odwróciła głowę.Ach.Diablicy wcielonej? . .Chciałam tylko powiedzieć.Może później. Te krokodylowe nóżki są oczywiście urocze. .. korzystając z jakiejś zmyślonej wymówki.. że nie może pan mi wybierać przyjaciół.Pani wino. Przyglądał jej się przez dłuższą chwilę. lecz Salterne ją uprzedził: . że podzieli jego rozbawienie. milordzie? Żaden dżentelmen nie wymieniłby takiej.. że tego rodzaju tematy są nie do przyjęcia w mieszanym towarzystwie. Proszę usiąść. . Proszę zauważyć.Ależ pani sama go poruszyła. prawda? . jak mi się zdaje. spodziewając się. milordzie? Clare jest blisko księcia regenta. że według mnie jest pan do niego uprzedzony...Naprawdę? Zadziwia mnie pani! Osobiście uważam. ale grzeczność nakazywała jej wstawić się za partnerem. że nie wypowiadam się na temat pańskich. że zostałem zastąpiony . Rozumiem.Zazdrość. że tak długo to trwało. . Sądzi pan. .rozmowy. że odpowiednim miejscem dla egipskiej łodzi rzecznej jest egipska rzeka.Popatrzył znacząco na Salterne'a. panno Carrington? Pokiwała głową. ..

Zastanawiam się. ucieszyła się pani.Nie wierzę panu. Wyszarpnęła dłoń.Nie miałem zamiaru pani obrażać. bo zacznę panią podejrzewać o nieprzystającą damie beztroskę.Nie zaufa mi pani w sprawie Clare'a? Nie chodzi o osobiste uprzedzenia. .Ten biedny człowiek mógł odnieść poważne rany. Próbowała ukryć chichot za rozpostartym wachlarzem. Powaga Aurelii została wystawiona na zaiste ciężką próbę. . skoro uchodzę za tak krótkowzroczną. Czyżby pani nie słyszała. zapewniam panią. panno Carrington.powiedziała z rezygnacją.Ale nie odniósł. zupełnie przez przypadek. Ten dotyk był zbyt niepokojący.Uśmiechnął się nieznacznie. żeby mi oszczędzono próby strzelania.To tylko gra. wystarczyło. Wspomnienie Cassie w wieczorowej sukni. . Grubiańskie maniery by mu nie posłużyły.Ale dobrze się nawzajem rozumiemy. . dla którego ostrzegałem panią przed Clare'em.Okrutnik! . podobnie jak my wszyscy. że w towarzystwie wolno najwyżej grzecznie się uśmiechać? Śmiech wyostrza rysy i powoduje zmarszczki. ma się rozumieć.Będę się nim pocieszał na starość. ... .Mało prawdopodobne. Cały czas trzymałem się za panią.Powinnam była poprosić. jest inny. Ciepło . że nie widzę. Książę Jerzy potrafi być bardzo przekonujący. Są poważne powody. . panno Carrington.Jest pan niemożliwy . . z piórami w turbanie. Powód. . a poza tym myli się pani. .powiedziała z wyrzutem. których obecnie nie mogę wyjawić. . tylko otworzyć pani oczy. jak obraźliwie się zachowuje? . To niebezpieczny człowiek. . by zaczęła się trząść ze śmiechu.Poważne spojrzenie Salterne'a znów rozśmieszyło Aurelię. skoro postanowiłam być surowa. . . jakby ją coś ukąsiło. dlaczego pozwalam się panu rozśmieszać.W czym miałoby mi to pomóc. prawda? .Na zawsze zapamiętam ten moment . że wybawiłem panią z opresji.Proszę przyznać.Mogło się pani nie udać.stwierdził książę. jak pani pamięta. wręcz mi nadskakiwał. . jeśli to możliwe.Dajmy już temu spokój. Jedną ofiarę złożono na ołtarzu książęcego kaprysu.. Był dla mnie uprzedzająco grzeczny. Myślę. a obawiałem się. . że mając broń w ręku. że tylko solidnie się przestraszył.Nakrył dłonią jej rękę. . .Ostrożnie.Nie rozumiem. na wypadek gdyby jednak spróbowała pani swoich sił. milordzie. . może pani wymierzyć gdzie indziej. czy zdaje pan sobie sprawę. co się wokół mnie dzieje? .

. . że nigdy nie pozbędzie się go z serca i umysłu. . że chce pan jak najlepiej. choć nie rozumiem pańskiej niechęci do Clare'a.powiedziała. ze swoimi pochrząkiwaniami i łamaną angielszczyzną. czy dotykał jej dłużej. Salterne! Pozwólmy paniom swobodnie cieszyć się pogawędką.Owszem. proszę słuchać zaleceń doktora. Szybko wstała. żeby czekała.Babka prosiła. zapukał do drzwi. Aurelia uprzejmie zaprotestowała. Czy jej się zdawało. Księżna uśmiechnęła się pobłażliwie. lecz książę regent tylko potrząsnął głową. Modliła się w duchu.Wierzę. Udawał dla mnie swojego wuja.Książę regent ma wielkie serce .rozkazał. A potem. . a potem je otworzył.Chodźmy. co wówczas między nimi zaszło.Pod wieloma względami jest cudownym człowiekiem. co dla niego było zwykłą przyjaźnią lub niewinnym flirtem.Jeśli pani mnie wyda. że nie jestem odpowiednim towarzystwem dla dobrze wychowanej młodej damy. madame. zaśmiewając się z jakiejś opowieści księcia regenta. słuchać jego głosu. jeśli nadal zmuszona będzie się z nim spotykać. żeby ją opuścił.Madame. który zamilkł na widok Aurelii.Wierzy pani.ostrzegł. A teraz proszę mi wybaczyć. Można było ulec złudzeniu. . Książę ma niezrównany talent do naśladowania innych. że zdołała zapanować nad głosem. Poświęci jej pani kilka chwil? . madame? . żeby nie dostrzegł. Gorzko żałowała tego. niż to było konieczne? Poprowadził ją do korytarza. że chodzi mi o pani dobro? Wyraz jego twarzy przyprawił ją o gwałtowne bicie serca. Podniósł z krzesła szal i zarzucił jej na ramiona. Pani powóz będzie czekał pod drzwiami za piętnaście minut.Proszę na mnie spojrzeć! . żebym panią odszukał. jest jej starym znajomym. przebywać tak blisko niego. a wszystko to bez cienia złośliwości. wasza lordowska mość. . . To.księcia przywoływało wspomnienie tamtego wieczoru w ogrodzie. co się z nią dzieje.Spędziła pani miły wieczór. i co najgorsze. że to staruszek we własnej osobie.Cieszyła się. . . Wiedziała. te plotki nie nadają się dla delikatnych uszu . . . .Dlaczego pan od razu tego nie powiedział. Moja siostra zna go od lat. Księżna wdowa siedziała wyprostowana na sofie. dla niej stało się wszystkim. panna Carrington gotowa będzie uznać. milordzie? Nie pozwoliłabym. moja droga. kiedy drzwi się za nimi zamknęły.

jakie emocje budził w Aurelii. która szczerze panią ubóstwia. .Madame. bo pragnę pani przekazać wiadomość od osoby. że pani niedomagała. . i dobrze sobie zasłużył na ten tytuł. nie wchodziło w grę. a mnie lekarz nakazał jak najwięcej odpoczywać. . ma niewiele towarzystwa poza służbą. który ją otacza. z wielką przyjemnością odwiedzę Charlotte . że postępuje nierozsądnie.Bystre czarne oczy spoczęły na twarzy Aurelii. ale to nie o nim chciałam rozmawiać. Jednak Salterne był jej ukochanym wnukiem i nigdy by nie zwątpiła w jego prawość. Od pierwszego spotkania czuła sympatię zarówno do Charlotte.zapewniła szczerze Aurelia. Dziewczynka jest ciekawa świata. by utrudnić jej wypełnienie powziętego postanowienia. Stłumiła w sobie westchnienie. jednakże miała świadomość. Stara dama z samej racji wieku musiała posiadać sporo życiowej mądrości.Aurelię ogarnął lęk. Życie jakby się uwzięło.Czyż nie nazywają go pierwszym dżentelmenem Europy? . żeby poświęcać czas sześciolatce.To dobrze. . Słyszałam. . że całkowicie zapomni o księciu. by znów panią zobaczyć. jak i do księżnej wdowy. . Może jednak nie powinnam się z tym do pani zwracać? To dziwna prośba.Owszem. madame. A postanowiła sobie solennie. dając się wciągać w osobiste sprawy Salterne a. Miała ochotę zwierzyć się księżnej ze swoich kłopotów. ale chyba czuje się trochę nieswojo. Czyżby tak łatwo się zdradziła? Coraz trudniej przychodziło jej ukrywanie swego sekretu. . Nie zechciałaby pani nas odwiedzić? Salterne spędza większość czasu z księciem regentem. .Mam się całkiem dobrze. Martwię się o to dziecko.przyznała niepewnie Aurelia. nazywają. Charlotte marzy o tym. dlatego mówienie o jego zachowaniu i o tym.Ma bardzo sympatyczny sposób bycia . jest przygaszone..Wygląda pani dziś bardzo elegancko.

Też tak sądzę. Na szczęście Caro była ubrana na biało.. moja droga! A co do pani pytania. skoro.Cassie rozglądała się wyraźnie zaniepokojona.Nie zdążyła ugryźć się w język. jak widać. któż by inny! Miała ochotę krzyczeć ze złości. . Rozejrzawszy się raz jeszcze. że jego konie mieszkają lepiej niż on. Zostań tu. Książę Jerzy uważa wręcz. . to widziałem Caroline jakieś pół godziny temu.Stajnie słyną ze znakomitej architektury. chętnie będę pani .Lio. przypomniawszy sobie swoje przeżycia sprzed kilku dni. Aurelia przeszła szybko przez rzednący tłum. Oczywiście Salterne. jest już bardzo późno. .. Cassie powróciła do rozmowy z lady Bellingham. otwarła balkonowe drzwi i pośpiesznie ukryła się za rogiem budynku..Milordzie.Och. wyszła na taras. . jeśli zamierza pani szukać siostrzenicy.Sama? .potwierdził bez zająknienia książę. Nikt nie patrzył w jej stronę... gdzie jest Caro? . ma pan zwyczaj czaić się w krzakach. jak poszukać siostrzenicy na zewnątrz. na litość. ale nigdzie nie dostrzegła Caro.Sama .Niesprawiedliwe oskarżenie. pan. Znajdzie pani odpowiednie słowo. tyle Aurelia wiedziała na pewno. Czyżby Caroline została wywabiona do ogrodu przez jakiegoś młodzieńca. Musimy się zbierać. gdyby zobaczono. więc suknia powinna być widoczna w ciemności. Tymczasem. . .Pokrzepiona tą obietnicą.ROZDZIAŁ DZIESIĄTY . .Co.Trudno będzie ją wypatrzyć w tym tłoku. nie wiesz przypadkiem. Nie pozostawało jej nic innego. . panno Carrington.Kolejna wieczorna przechadzka. a ja jej poszukam. Może wyszła zaczerpnąć powietrza? Zarumieniła się. Nie miała ochoty wzbudzać plotek. choć oczywiście w ciemności trudno docenić najciekawsze szczegóły stylu. . panno Carrington? Na dźwięk znajomego śmiechu stanęła jak wryta.. . czy nie widział mojej siostrzenicy? . który pragnie skraść całusa? Nie było jej w budynku. może mi pan powie. Złośliwe języki szybko poszłyby w ruch. pan. Szła w stronę stajni księcia regenta. by określić mój charakter. .Proszę się nie śpieszyć. że sama opuszcza willę. więc chwyciła tren sukni.

Musiała jednak dać młodzieńcowi do zrozumienia.Pan nie. Aurelia czuła się jednocześnie upokorzona i wściekła. ciociu. panie Collinge? Co pan ma mi do powiedzenia? Miałam o panu lepsze ..Żadnego . lecz kiedy wyszedł z cienia. Książę stwierdził.Tak. ale otaczający willę ogród był rozległy i opustoszały. nie. nie pójdę z panią.Nie. . który rzucił ją w jego ramiona. A więc nie zapomniał tego fałszywego kroku.Caroline mimo zdenerwowania przyjęła wyzywający ton. że podziela pani moje upodobanie do wieczornych spacerów. więc postanowiła milczeć. . . ... . Rozległ się stłumiony okrzyk przestrachu. Skupiła się na przeczesywaniu wzrokiem lekko nachylonego terenu w nadziei. co może znaleźć. że dostrzeże Caroline.Zechce pani wziąć mnie pod ramię? Teren jest miejscami nierówny i mogłaby się pani potknąć. . Aurelia przystanęła. ale po powrocie do domu miała jej wiele do powiedzenia. Bała się tego. Zabudowania stajni majaczyły ciemną sylwetą na tle nocnego nieba..Nie ukrywałam.stwierdził książę tonem niezobowiązującej rozmowy. Nie znajdowała w głowie odpowiednio ciętej riposty. że w stajni byłby „w nadmiarze”. . .A pańskie. Kusiło ją. .Przyjemnie tu .. och. . by wyszarpnąć rękę i posłać go do diabła. Po kilku krokach usłyszała szepty. że byłbym de trop. .. a moje uczucia się nie zmieniły.towarzyszył. co za niemądra dziewczyna! Nie ma pojęcia. ani czas nie były stosowne na udzielanie reprymendy. .wykrztusiła.To chyba tutaj. Obawiam się.przyznał uprzejmie. Aurelię zapiekły policzki.Cieszę się. .Salterne wskazał na wąskie przejście w potężnym kamiennym murze.zawołała. . Ani miejsce. .. Taka pogawędka byłaby na miejscu w salonie. . . na końcu którego widać było przyćmione światło. co o nim myśli. Jak Caroline śmiała narażać kogokolwiek ze swojej rodziny na znalezienie się w takiej sytuacji! Weszła do środka i ruszyła w głąb budynku wąskim korytarzem.oznajmiła Aurelia lodowatym tonem. co do niego czuję. a chwilę potem ukazała się Caroline z młodym człowiekiem u boku. lecz w tych okolicznościach tylko ją irytowała.Caroline! . odwracając się do niego twarzą.Zbieramy się do domu .Musiałam się zobaczyć z Richardem. słowa zamarły jej na ustach....Skłonił się i zostawił ją samą.

Była źle traktowana . że tu wchodziłaś.Będzie cierpiała znacznie bardziej. wybuchła gwałtownym szlochem. . . Ogarnęło ją współczucie na widok ich zgnębionych twarzy. . gdzie musiałaby się zmierzyć z gniewem swojego ojca.Moja siostrzenica wie. Mieliśmy nadzieję. poczuła też coś w rodzaju podziwu. że nie uciekniemy. Może pan dziękować losowi.. że nie będę pisać do Richarda ani próbować się z nim zobaczyć.Słyszałem. gdzie cię szukać? . Gdy młodzi patrzyli na nią w milczeniu. iż jego przyszła żona durzy się w innym mężczyźnie.Nikt nie widział. żeby cierpiała. . . panie Collinge.powiedział niskim głosem. . Nie mówiłam.Caro. jakie się przed nią roztoczyły. Miał prawo traktować pobłażliwie jej dziewczęce zauroczenie.z goryczą powiedziała nieszczęsna panna. .Jak sądzicie. co by się stało. Caro. Nie pomyślał pan. mówiła dalej: .Aurelia zacisnęła kciuki. panie Collinge? . Nie podoba mi się takie podstępne działanie. ale potajemne schadzki nie posłużą niczemu dobremu.powiedziała. Czyż nie dałaś mi słowa? . .rzuciła gniewnie Aurelia. jakkolwiek jego postawa mogła się wydawać dziwna..Urwał.Nie mogę pozwolić. komplementy czy widoczna adoracja młodych mężczyzn nie ostudziły jej uczuć do ukochanego. nie zniosłabym tego! . chrząkając nerwowo. że wie. gdyby to moja siostra znalazła was razem? . Caro. To czyste szaleństwo. . Żadna z pokus.zdanie. Słyszałem.Czy... że uda nam się jakoś.Książę wie tylko tyle. Salterne jasno dał do zrozumienia. ale nie zamierzał łatwo ustąpić. zaskoczyłaś mnie.Zadziorność całkiem opuściła Caroline.Daj spokój.Richard postąpił w stronę Aurelii. że pragnę jej pomóc.Mogłam się domyślić .W takim razie jakim cudem książę Salterne był w stanie mi wskazać. Pomyślał pan o tym. Nie doceniała swej siostrzenicy. Był blady. . jeśli pan mnie nie posłucha. jak wychodziłam z willi .wtrąciła ponuro Caroline. on czeka na zewnątrz? .. by mnie szpiegowano przez resztę życia? . czekam na ciebie przy . że Caro nie jest jeszcze zaręczona.Rzuciwszy się w ramiona ukochanego. . że jego lordowska mość nie przyszedł tu ze mną..Mam się zgodzić. . ja kto się może odbić na reputacji Caroline? .Obiecałam jedynie. . . żeby się pożegnać .Macie dwie minuty.Otóż Caroline zostałaby natychmiast zabrana do domu. .Nie może zrobić Richardowi krzywdy.

panno Carrington. Pociągnęła siostrzenicę za sobą przez pusty trawnik. Lio! Co ty na to? Nie mogłam uwierzyć własnym uszom. Caro.Książę już sobie poszedł? . . Aurelia obawiała się tyrady ze strony Cassie. Dotarły do willi niezauważone. Jego lordowska mość oświadczył się w zeszłym tygodniu. gdyby coś takiego się zdarzyło. Cassie zerknęła na córkę. co by spotkało jej siostrę z rąk Ransome'a.Nachyliła się do ucha Aurelii.Ta Harriet Wilson miała nadzieję zostać księżną. . Ucieczka mogła być wyjściem z sytuacji. Panie szeptały do siebie z ożywieniem. Przyjdą panie na pokaz? Mogę obiecać. . chroniącym Caro zarówno przed ojcem. nie wiadomo. jak i przed księciem. że ostatnią wiadomością wzbudziła zainteresowanie Aurelii. .. że omawiają jakiś wyjątkowo pikantny skandal. pogrążona we własnych myślach. .. . Ucieszona.Małżeństwo. moja droga! . Należało jednak pomyśleć także o Cassie. świadoma.. ale jej siostra wciąż była pogrążona w rozmowie z lady Bellingham.Ale to prawda.Nie wierzę w to. dobrze się panie bawiły? .triumfowała Cassie.Brak odpowiedzi wcale jej nie zniechęcił. . leżałybyśmy martwe u jej stóp. Aurelia aż się wzdrygnęła. . czy też dlatego.drzwiach. wyobraziwszy sobie.Aurelia dygnęła wdzięcznie przed zbliżającą się do nich korpulentną postacią... Była bliska zwolnienia Caroline z danego słowa. Czuła..Widziałaś minę pani Ingleby? . Bratanica nie otrzymała żadnej oficjalnej propozycji małżeńskiej. Słyszałam od lady Bellingham.Gdyby spojrzenia mogły zabijać. . kiedy odprowadził je do powozu. . Ku czemu zmierza ten świat. Prawdopodobnie z obu tych przyczyn. . Podziękowały mu wylewnie. . co pozwalało się domyślać.. że ewentualnym kandydatom zabrakło zachęty z jej strony. Powinnaś być mu wdzięczna za dyskrecję. choć w holu znajdowało się jeszcze sporo gości. Nie zasługujesz na tak wiele. czy z powodu braku szczęścia. że to będzie coś niezwykłego. że jej plan się nie powiódł. . ..Głos Caroline niewiele się różnił od szeptu.Lady Ransome. że ich jasne stroje są wyraźnie widoczne w mroku. nadchodzi książę regent.Cassie. .Ich radosne miny wyraźnie sprawiły mu satysfakcję. Na jutro planujemy fajerwerki. ale Caro wpatrywała się w ciemność za oknem powozu.Nie widzę go.Pomyśl tylko.Czuję się zaszczycony.

Jest po trzeciej nad ranem. No dobrze. ale on i tak natychmiast zorientował się. Wszystko wydawało się stracone.. A więc dlatego Salterne nie przejął się tym.Kiwnęła znacząco głową w stronę Caroline. nie wyobrażaj sobie.. siostro..Ulga była tak wielka. . Jakby w ogóle można było obrazić prostytutkę.O tyle.. . że ogłuchłaś.Cassie.. chociaż nie mogą wymienić nazwisk. że czuje się obrażona propozycją dożywotniej renty czy nawet znacznej sumy w gotówce. Przyznała siostrze rację. . co się wydarzyło. ... że zdołał załatwić to. to pewnie warto je obejrzeć. że ją spłaci.Aurelia czekała na odpowiedź.oznajmiła Cassie.. Miała chrapkę na rodzinną fortunę.A ty.Zapewniam cię. . . nie masz nic przeciwko temu? . Ta niewinna uwaga wystarczyła. gdy w końcu poszły spać.wydusiła z siebie z trudem Aurelia. Lio? Można by pomyśleć.. Jeśli nawet ten młodzieniec zupełnie postradał zmysły. zapraszając nas na pokaz fajerwerków.I sprawa jest zakończona? . że lubisz wszystko bagatelizować.Nie mam zamiaru jutro wcześnie się zrywać .. to nie można tego powiedzieć o jego ojcu. skoro nie chcesz mi powiedzieć. Poczuła się. . . że stoję u progu śmierci. jakby jakaś wielka dłoń chwyciła ją za gardło. Ta rozpustnica powiedziała. Przyznaj. Proszę cię. za bardzo się o mnie martwisz. Chyba wszystkie będziemy dziś dobrze spały. o którym rozprawiała z przejęciem do czasu. i stary książę? ..Młody.Odzyskała wigor. . nachyliła się do siostry z żartobliwie groźną miną. . Stary książę zaproponował. Co z tobą. . że Aurelia poczuła nagłą słabość. Nawet nie wymieniła nazwiska tej kobiety. co się nie udało staremu księciu. Dręczyło ją poczucie winy Aż jęknęła na wspomnienie błysku w oczach Salterne a. Podobno czymś jej zagroził.. Wiesz.Wiem.Przecież mówię. zaciskając dłonie aż do bólu.Tak sądzę.Gdybyś słyszała te wszystkie pytania o moje zdrowie. . o kogo chodzi. że nic mi nie jest. Dziwnie wyglądasz. ale czasami mi się wydaje.. . . o kogo chodzi.. Stracił wszelkie zainteresowanie Caroline.Przeciwko? Dlaczego miałabym mieć coś przeciwko temu? To mnie w żaden sposób nie dotyczy. Żebyś się tylko znowu nie przeziębiła. lecz wcale nie było jej łatwo zasnąć. Skoro twierdzi. dopóki nie włączył się Salterne. że książę Jerzy wykonał miły gest. jakie zadano mi dziś wieczorem.Więc nie chodzi o Salterne'a? . ze będą niezwykłe. by skierować myśli Cassie na wydarzenie. kiedy wyrwała jej się niestosowna uwaga na temat Harriet Wilson. ..

droga Aurelio? Twoja szczodrość przyniosła . Poprosił ją.Bo i czemuż nie miałby mi dopisywać. to było do niego niepodobne. Dochodziło południe. . czy byłby zdolny żądać satysfakcji od takiego chłopca? Nie. A może poczekał na Richarda i wyzwał go na pojedynek? Na tę myśl ogarnął ją lodowaty strach. że przynajmniej pozałatwiał swoje sprawy. Zmęczona rozmyślaniami w końcu zapadła w sen. tymczasem Salterne nie był specjalnie poruszony. Najwyraźniej był w doskonałym nastroju. Czyż nie byli zdeklarowanymi wrogami? Miała wrażenie. że coś mu chodzi po głowie. Wierciła się niespokojnie w pościeli. Lub też szczęście się odwróciło i wygrał jakąś znaczną sumę w karty. Ta niezwykła u niego uprzejmość zaniepokoiła ją.. jako że po przyszłym panu młodym można się było podziewać gwałtownej reakcji na niewierność narzeczonej. Jaki nowy występek planował? Bo mogła być pewna. Po chwili ktoś zaczął się dobijać do drzwi. poczuła wreszcie senność. Ubrała się i zeszła do salonu. Spojrzał na zegarek. Wszystko jest w porządku. że humor ci dopisuje. że w jego roześmianych oczach dostrzegła coś jeszcze. Aurelia nie musiała pytać.Widziałeś się z moimi bankierami? . że wiedział o potajemnym spotkaniu.Widzę. i podziękować za dyskrecję. Ransome. . których nie potrafiła zrozumieć. . Próbowała odtwarzać w myślach po kolei każde słowo ze swej ostatniej rozmowy z księciem i w końcu sobie przypomniała. moja droga. Obudziło ją zamieszanie na ulicy. Było jeszcze coś. Z drugiej strony. jeśli jej na to pozwoli. Dziękuję ci. Szwagier powitał ją wylewnie. .. Czyżby prowadził jakąś podwójną grę? To by wyjaśniało różne sprawy. Nie miała wątpliwości.Jakże chętnie przypisywała mu najgorsze skłonności. Nieco uspokojona.Zmieści się obok twojego powozu. tymczasem okazał się uosobieniem taktu w przypadku szalonego postępku Caroline. Sytuacja była bardzo niezręczna. Błysk stali? Próbowała opanować narastający niepokój. dlaczego więc tak się zachował? Przecież nie brakowało mu odwagi. dopóki nie podjęła decyzji.spytał. Wydało jej się to dziwne. żeby mu zaufała. czy pojazd jest świeżym nabytkiem.Owszem. Zadzwoniła na Hannah i ku swemu niezadowoleniu dowiedziała się. bo duma Ransome'a mówiła sama za siebie. że Ransome powrócił z Londynu. . Mogła tylko mieć nadzieję. Musi go przeprosić.Mogę wstawić do stajni moją dwukółkę? .

że Ransome mówi prawdę. zajęła się codziennymi domowymi sprawami. Wyprostowała ramiona. że ten drobiazg sprawi jej przyjemność. Istniała więc możliwość. prawda? .Bez wątpienia to cacko pochodzi od któregoś z uciekinierów. Pomnożyłem twoje złoto.A dla Caro.Mam nadzieję. by ją włożyła dziś wieczorem? Pokaz odbędzie się na powietrzu. że szykują się kłopoty.Czyż to nie cudowne?! . Czyżby to znaczyło. żeby się utrzymać przy życiu. Popatrz. ale może narzucić . Dla Caro też coś mam. . nie wyobrażasz sobie! Cudowna broszka. Po naciśnięciu sprężynki owoc otwierał się. To prawdziwe złoto? . podwójny krąg pereł i brylantów. Och.mi szczęście.Dziękuję.Rozumiem. Teraz już była całkowicie przekonana. Lio. z których każda zawierała inne perfumy. że tak się zmienił. Po jego wyjściu Aurelia z westchnieniem opadła na krzesło. Aurelia zamarła.Podsunęła jej przed oczy złote świecidełko w formie melona.W takim razie skąd znalazło się w rękach Ransome'a? Wszelki handel ustał od czasu. .I naturalnie pragnę zwrócić ci pożyczkę.Wyciągnął w jej stronę skórzaną sakiewkę.Poklepał się wymownie po kieszeni. . Mimo zapewnień Ransome'a nie była w stanie mu zaufać. . Biedacy! Uciekając przez terrorem. . jak Napoleon podbił Europę.Przyjęła sakiewkę i schowała ją w zamykanej szufladzie biurka. Dlaczegóż by miała wątpić w jego słowa? Ostatecznie u White'a i Watiera codziennie fortuny przechodziły z rąk do rąk. zabrali z sobą najcenniejszy dobytek i teraz muszą go wyprzedawać. ukazując cztery przegródki... . . Jak sądzisz.Urocze. Powinna się cieszyć. jest dość ciepło.. ale chcę jej zrobić niespodziankę.Jeszcze nie..Cassie wylała sobie parę kropel na nadgarstek. . .zawołała. . ale jakoś nie potrafiła.Oczywiście. . Cassie zeszła rozpromieniona. Starając się nie myśleć o szwagrze. tak jak po dniu musi nastąpić noc. . Będzie wyglądać fantastycznie przy muślinowej sukni. niemal podskakując z radości. chyba nie masz mu za złe tej ekstrawagancji? Tak się cieszę z prezentu. . pomyślał o mnie. .Tylko Francuzi potrafią robić takie rzeczy. Nie wspomniał ani słowem o księciu Salternie. Aurelia zmusiła się do uśmiechu. Widziałeś się z Cassie? .Ransome miał mnóstwo szczęścia w kartach. że małżeństwo córki nie jest już dla niego takie ważne? Musiał rzeczywiście dużo wygrać. . Ogarnął ją lęk.

Gdyby tak mogła osiodłać konia. Jak mogła zadurzyć się w mężczyźnie. Może powinniśmy schować się w krzakach? Jak pani wie. że jej toaleta nie jest wystarczająco strojna jak na tę okazję. ale odpowiadała jej obecnemu nastrojowi. muszę panu coś powiedzieć . . któremu brakowało podstawowej przyzwoitości? . Miała ochotę uciec jak najdalej. że Ransome odnosi się do księcia raczej powściągliwie. Książę regent nie miał wątpliwości. Wasza Wysokość.Zechce pan tego dopilnować.Zawsze jestem do pani dyspozycji. pogalopować do Marram i zamknąć drzwi przed wszelkimi gośćmi. Podejrzewała.zawyrokował na jej widok. To spojrzenie powinno być przeznaczone dla Caro..Wenus wynurzająca się z piany .Clare ma rację. jest to moje ulubione miejsce. że prosty krój i srebrny odcień doskonale podkreślają jej nieskazitelną karnację oraz tworzą odpowiednie tło dla wspaniałych oczu i włosów. Aurelia spłonęła rumieńcem. mówiąc o trzech gracjach. Odwróciła się zażenowana. że już mu tak nie zależało na związku.kaszmirowy szal. .Zgadzam się. ostatecznie to jej zaproponował małżeństwo. ale nie mogła być tego pewna. . że sprawa jest pilna. . I do licha z fajerwerkami księcia regenta! Zamiast tego wyraziła podziw dla broszki Caroline i pozwoliła się wciągnąć w rozmowę o strojach na wieczór. Czyżby nagłe wzbogacenie się sprawiło. ale również by nikt poza księciem jej nie usłyszał.Wasza lordowska mość. Rozumiem.. Mówiła cicho. Aurelia miała świadomość. Tymczasem jego widoczne zainteresowanie Aurelią przy niemal całkowitym ignorowaniu jej siostrzenicy było nie dość. byście zajęły miejsca z dobrym widokiem oświadczył z przejęciem regent. to również przeczyło zasadom honoru. nie tylko z zakłopotania. powierzając Salterne o w i zadanie przeprowadzenia ich przez park. . panno Carrington.Drogie panie. o który wcześniej tak zabiegał? Specjalnie zwolniła. że raczej przypominał . że krępując. Zupełnie nie brała pod uwagę. Być może nawiązywał jedynie do jej uszczypliwej uwagi z poprzedniego wieczoru. z narzutką z cienkiego tiulu. milordzie? Odsunął się na bok. chyba pan się z nim zgadza? . Mimo nieskrywanej dezaprobaty Cassie postanowiła włożyć suknię z szarosrebrnego jedwabiu. Salterne.zwróciła się do Salterne a. Aurelia starała się ukryć niezadowolenie.Salterne skłonił się. musimy zadbać. . puszczając przodem szwagra z żoną i córką. Aurelia zauważyła. nie odrywając od Aurelii wzroku pełnego podziwu.

.Mam panią jeszcze raz poprosić.wykrzyknęła zniecierpliwiona. ..Ale skoro zamierza się pan z nią ożenić? Z zagadkowym uśmiechem położył sobie jej dłoń na ramieniu i poprowadził dalej przez park. . .Że mogę wyzwać tego dżentelmena na pojedynek? . . wyrozumiałość wobec Caroline. milordzie. że należy brać pod uwagę wszystkie fakty.obruszyła się.Czy choć raz nie mógł zachować powagi? Chciałam jedynie podziękować panu za.. w każdym razie czułam. . Proszę pamiętać. że. Ujął ją za ramiona i odwrócił do siebie twarzą. .Nic podobnego. żeby pan nie żartował . .Znowu będzie mnie pani ganić i napominać. . panno Carrington? . Wiatr od strony morza wzmógł się. . że. Młodzieńcze wybryki pani siostrzenicy wcale mnie nie obchodzą. .Pomyślałam to samo ..O Boże. a delikatna tiulowa narzutka słabo chroniła przed chłodem.. pańska cierpliwość zaś mnie zadziwia..Ale pani obawy są bezzasadne. Książę poczuł.. na jaki potrafiła się zdobyć.Chciałam tylko powiedzieć. Odpowiedział jej stłumiony chichot Zerknęła ukradkiem na księcia. Nie potrafię zrozumieć. Czyżby pan się niczym nie przejmował? Wygląda na to. że Aurelia zaczęła drżeć z zimna.A z pewnością powinny ..Tu się pani bardzo myli.Podziwiam was. . że powinnam....Jeszcze jakieś pytania.Wreszcie spoważniał.przyznała. .jej niefortunną chwilę zapomnienia. Stanowił dla niej nierozwiązywalną zagadkę. . Przez ostatnie tygodnie była wystawiona na ciężką próbę. że traktuje pan te sprawy bardzo lekko. żeby mi pani zaufała? Fakty. . Który inny mężczyzna potraktowałby tak lekko jej przeprosiny za zachowanie Caroline i gładko przeszedł do damskiej mody? Niewątpliwie musiał posiadać wyjątkową umiejętność skrywania emocji. Popatrzył na nią spod uniesionych brwi.Słyszała w jego głosie rozbawienie.Mnie też zadziwia. moja droga. wczoraj wieczorem. . moja droga.odezwała się z całym spokojem.Wolałabym. Bałam się. tylko nie to. drogie panie. kiedy pozwoliła mu się pocałować i gorliwie odwzajemniła pocałunek. .Podziwiam pańskie opanowanie.. panno Carrington? .Zadziwia mnie pan. moja droga. . .Och! . . Owinęła się szczelniej szalem. dlaczego moda wywodząca się ze starożytnej Grecji uznawana jest za odpowiednią dla angielskiego klimatu.

Wygląd znaczy tak niewiele. mógł zlekceważyć radę babki. W willi nie zastała nikogo oprócz służby. Och.Modne stroje są piękne.Słowa zabrzmiały lekko.Będzie im tam wygodniej. milordzie. czy mogę pana prosić. te określenia znacznie lepiej oddają mój charakter. by zaprowadził panie pod osłonę drzew? . która tłoczyła się przy balkonowym oknie na taras. . . . moja droga. mówię jak zarozumiała matrona. Nie podejmując tematu. że stosowana przez Caroline taktyka odwlekania zaczyna go niecierpliwić? Serce Aurelii na moment zamarło. że Aurelia na dobre zaczęła trząść się z zimna. .Czyż to nie cudowne być en fete . ale książę już gdzieś zniknął. Jeśli Salterne chciał się żenić bez dalszej zwłoki. ale to prawda.Ale w ten sposób przegapisz najciekawszą część pokazu .Oczy Cassie błyszczały z zachwytu. że bezpieczniej będzie kontynuować neutralny temat.Oddaliła się.Ransome. . Ransome może ci przynieść dodatkowy szal. nie skracajcie sobie rozrywki ze względu na mnie.Nie martw się. . . który nie wiedzieć czemu ją rozzłościł.spytała szybko. Ransome odpowiedział niedbałym skinieniem i ruszył we wskazanym kierunku. być może.Spójrz. lecz w tonie księcia było coś niepokojącego. a poza tym jest stamtąd doskonały widok. podprowadził ją do Cassie.Wskazała na pierwsze pióropusze fajerwerków rozbłyskające na niebie. mogę go zmienić.Zbyt śmiały. ale nigdzie nie było go widać. ale też prawdziwy.powiedział tonem salonowej konwersacji. . nic mi nie będzie. Do willi jest dosłownie parę kroków. uprzedzając dalsze protesty siostry.Nie podoba się panu obecna moda? .spytał grzecznie. . .oznajmiła siostrze.Rozejrzała się za mężem. . pod warunkiem że noszą je urocze jasnowłose istoty o oczach błękitnych jak letnie niebo . Mam pani powiedzieć. Aurelia rozejrzała się.Nie będę tu stać aż do końca . Czyżby sugerował. Trwało to na tyle długo. Proszę. . Lio! . Po nich następowały kolejne o coraz bardziej fantazyjnych kształtach i barwach. . uznawszy całkiem słusznie. zaciekawiona efektownym pokazem. lecz jeśli pani sobie życzy.Uważam zbyt śmiałe komplementy za głupie i niestosowne. . . że jest nieznośnie uparta i zadziorna? Parsknęła śmiechem.Zaczekam na was w willi. .Och.zdziwiła się Cassie.

Z oddali dobiegały odgłosy potężnej kanonady. jak schlebiać kobietom i nastawiać je do siebie przychylnie. że jeśli przejdzie do holu. głupcze. że zachowywał się niegodziwie. żeby decydować. usłyszała gniewnie podniesione głosy. przyjacielu? Pamiętaj. . cóż.Pamiętaj o mojej pozycji. Zła na siebie. Powszechnie wiadomo.Nie byłbym osamotniony. przystanęła niezdecydowana. gdyby to usłyszał. więc nie mogę zostać uznanym za winnego. a to że książę umie sobie zjednywać kobiety.krzyczał. Upiąwszy ostatnie luźne pasemka. Ransome dosłownie kipiał wściekłością. Wiatr potargał jej włosy. że jego słowa pochodziły z głębi serca. przyjrzała się krytycznie swemu odbiciu. Należało pamiętać. że rumieniec oznacza raczej irytację niż zadowolenie.. że każdy rozpustnik musi wiedzieć. a prawo może nie stosować tak subtelnych rozróżnień. Aurelia udała się do saloniku wypoczynkowego na parterze. Mijając ozdobne łukowate przejście. wówczas przyjęłaby je całkiem inaczej Ostatecznie miło być nazwaną urocza istotą.Zastanów się lepiej. więc przynajmniej po bokach uczesanie pozostało nienaruszone. co mi wolno. w jakiej jesteś sytuacji. jak inne jego zdobycze. Chcesz. Drugi głos był jeszcze lepiej znany.Uspokój się.Zadowolona. Gdyby mogła wierzyć. Pomyślała. będzie jej łatwiej odnaleźć w tłumie siostrę. nim powracający tłum uniemożliwi jej dotarcie do lustra. Czyż zaledwie chwilę wcześniej nie wyraził ubolewania z powodu zwłoki w jego małżeńskich planach? Nie dość. gwałtownie odwróciła się od lustra. do diabła! . jego irlandzki akcent nie mógł mylić. i nie krzycz. ulegając namowom Cassie. . . by mogła się wymknąć niepostrzeżenie. Była zbyt blisko drzwi. Próbowała sobie wmówić. Tak. włożyła srebrną przepaskę. to jeszcze był nieszczery. Uporządkowanie niesfornych kosmyków zajęło jej tylko chwilę..Kim jesteś. musiała więc poprawić fryzurę. zwiastujące zakończenie pokazu. Rumieniec na jej policzkach pogłębił się. że rozpoznaje Roberta Clare'a. Zarumieniła się. że jestem Irlandczykiem.Regent by się ucieszył. Wydawało jej się.. żeby cię oskarżono o zdradę? . Na szczęście. a czego nie wolno? . Anglia nic dla mnie nie znaczy. lecz oto . . a potem zbladł. że udało jej się schronić przed dokuczliwym wiatrem. nie ulegało wątpliwości Sama poddała się jego czarowi tak samo łatwo.. Nie chcąc go wprawiać w zakłopotanie swą nagłą obecnością. Nagle zdrętwiała z przerażenia. przypomniawszy sobie zuchwały komplement Salterne'a. .Nie.

Kto ośmieli się podważyć moje słowo? .To akurat prawda! .Czy musi to być miejsce znane wszystkim? Ulica St James to nie jedyne. Rozległ się szyderczy śmiech. Drżała gwałtownie. . kto o tym wie.Jest pani całkowicie bezpieczna.Dobrze pilnuje swojego majątku.. tu pan jest. . by taka wygrana wchodziła w rachubę. . Nawet dla dobra siostry nie roztrwoni fortuny. . . Jakby tego było mało. gdzie stawki są na tyle wysokie. w której dziś paraduje na oczach wszystkich. Wziął ją pod rękę i spokojnie wprowadził do pokoju. I czyż nie mówiono by o niej w całym Londynie? .Ransome był blady z przestrachu.Szwagierka spłaciła moje długi.Panna Carrington nie jest głupia. ... których interesuje francuskie złoto. ..To jest jedyne miejsce. musiałem się czegoś napić.Wszystko można wytłumaczyć wygraną w karty . . Pokaz dobiegł końca i lady Ransome zastanawiała się. . Właśnie zaproponowałem to sama pannie Carrington. ..Doskonały pomysł.powiedział cicho Salterne. że można być aż tak głupim. których ograłeś? . ale starał się panować nad sobą. . .Wygraną w karty? Kto potwierdzi twoją opowieść? Gdzie grałeś i kim byli nieszczęśnicy. wasza lordowska mość.Ach. a już z pewnością ci.Ja. ale wzywają mnie ważne sprawy.odparł Kansome wyzywającym tonem. Gdyby się domyślili. co usłyszała. Ransome.Proszę się nie wyrywać . gdy nagle czyjaś ręka zakryła jej usta. Omal nie zemdlała ze strachu. kto cię zna.Raczej nie. Aurelia była zbyt przerażona tym..pojawiasz się w najmodniejszym powozie zaprzężonym w konie.Założę się. żebyś nie zmieniał dotychczasowego trybu życia? . Proszę mi wybaczyć. w oczach jej wirowało. Czyż nie ostrzegałem cię. Wszyscy cenią jej zdrowy rozsądek. jak . Nie mogę uwierzyć. Polecono nam pana odnaleźć. na jakie mogą sobie pozwolić tylko najbogatsi. musiałeś dać córce w prezencie francuską broszkę..W głosie Ransome'a zabrzmiała gorycz. . że każdy..Mimo iż Clare zachowywał się w uprzedzającą grzecznością. Zechcą panowie do nas dołączyć? . że ich podsłuchała. by oburzać się kłamstwem. Nie obchodzi mnie. Aurelia wyczuła.

. Czyżby się zastanawiał. nie przypuszczałam.. Pozwoli pan. .Nie. Rozumie pani? . . by Ransome uwierzył. milordzie? . Popatrzyła na niego oczyma szklistymi od łez. Wypadki muszą biec swoim torem..Panna Carrington trochę zmarzła . tak jakby to on do nich strzelał. Gra idzie o tak wielką stawkę. o co chodzi. ale teraz zna pani już część prawdy. że przyniosę jej kieliszek ratafii? To powinno przywrócić kolor jej policzkom. że jeszcze nie doszła całkiem do siebie. Wymruczawszy pod nosem słowo przeprosin. Zyski z tego procederu są naprawdę ogromne. ale choć Ransome jest hultajem. . szybko wyszedł z pokoju. Dla takich pieniędzy ludzie nie cofną się przed niczym. Jedno spojrzenie wystarczyło. .. Powinnam się była domyślić. Złoto jest szmuglowane do Francji i służy do opłacania napoleońskich oddziałów. Aurelia usiadła na krześle i ukryła twarz w dłoniach. Resztę wyjawię pani... pan wie? . Nie mogłem pani wówczas wyjaśnić.Powiedzmy.Panno Carrington.Prosiłem panią. że może się posunąć do zdrady. jak dużo z ich rozmowy mogło dotrzeć do niepowołanych uszu? Lecz jeśli nawet o tym myślał. . Aurelio.. i Caro.bardzo jest spięty.A pan... nie dał tego po sobie poznać. Twarz miała wręcz popielatą. Kiedy Clare wyszedł i zostali we troje.. pójdziesz ze mną? Ostrzegawczy uścisk na ramieniu kazał Aurelii zachować milczenie.odpowiedział za nią książę. musi pani być bardziej ostrożna.Pieniądze splamione krwią! Mój Boże. nie mogę. Salterne zwrócił się do Ransome'a: . . Jak one zniosą taką hańbę? Z resztą nie to jest w tym wszystkim najgorsze. W Paryżu wartość angielskiej gwinei znów wzrosła o połowę.Obawiam się. . .Moja droga. proszę na mnie spojrzeć! Tylko potrząsnęła głową. Nasi żołnierze będą ginąć z ręki Ransome'a. Mogła się pani narazić na wielkie niebezpieczeństwo. Nie była w stanie się odezwać. . Aurelio..Słyszała pani wszystko? Potaknęła. .Pan. Muszę odnaleźć Cassie i Caro. że jego szwagierka nie czuje się najlepiej. kiedy będzie to bezpieczne. ...Nic nie może pani na to poradzić.Objął ją w geście pocieszenia. . że od pewnego czasu miałem podejrzenia.Ale moja siostra. żeby mi zaufała.Proszę się uspokoić..

. .. że mnie pani nie zawiedzie. Sieć się zaciska. Wspomnienie brata i ukochanego..To będzie trudne. że jest brzydki? Wyciągnęła rękę i dotknęła jego piersi.Mam świadomość. W odpowiedzi Salterne ucałował wnętrze jej dłoni. ale musimy zgarnąć ich wszystkich.Co mam zrobić? .powiedział łagodnie. o co pan prosi. jak tylko będę mogła. ile ludzkich cierpień już spowodowała. że. krążą pogłoski. że Robert Clare nie odrywa wzroku od jej twarzy. bo inaczej francuska wojna będzie się ciągnąć latami. ale w duchu już znała odpowiedź. Nie mogę tak po prostu stać z boku i udawać. że serce podeszło jej do gardła. tylko wpatrywała się w księcia szeroko otwartymi oczyma. Chciałaby pani dalszych ofiar? Zaprzeczyła ruchem głowy. Wiedziałem. . Jak mogła kiedykolwiek zwątpić w jego prawość albo uznać. panno Carrington? Obiecuję.Bywa pani na wyścigach. że występuje w jakimś koszmarnym śnie. że o niczym nie mam pojęcia. Chciała poprosić o czas do namysłu. .Wygląd to nie wszystko.Jesteśmy to winni tym którzy już poświęcili życie. . Wziął ją pod rękę i zaprowadził do holu przy wejściu. Dżokeje nie zawsze są uczciwi. . Czy zdoła pani sobie z tym poradzić? Splotła dłonie na kolanach.Jest pani naprawdę niezwykłą kobietą.Aurelia miała wrażenie. znów przywiodło Aurelię do łez. zanim odważę się postawić na jakiegoś konia. proszę zachować najwyższą ostrożność. bo inaczej będzie pani tak samo jak Ransome winna narażania życia naszych żołnierzy. o co panią proszę . . spojrzał jej głęboko w oczy i uśmiechnął się tak.Zrobię.Postaram się pani pomóc.W głosie Salterne'a pojawiła się nuta. że zwrócę się do pani. Bo wie pani.Ransome'a i jemu podobnych należy powstrzymać. . . Ujął ją pod brodę. którzy polegli w tej strasznej wojnie. Odwróciła się do lady Bellingham. której wcześniej nie słyszała i która wzbudziła w niej jeszcze większy strach.spytała w końcu.Proszę mi powiedzieć.Musi pani. Zagrożenie jest poważne. . Nie wolno pani w żaden sposób zdradzić się ze swymi podejrzeniami. Przez kilka następnych dni będzie pani musiała dźwigać wielki ciężar. Książę uścisnął ją współczująco. . - . Aurelia nie była w stanie patrzeć na Ransome'a. . a sama pani wie najlepiej. . Aurelio. dla mnie one wszystkie wyglądają jednakowo. ale czuła. by ukrócić to łotrostwo.Aurelia nie miała siły wykonać żadnego gestu. .

Cassie miała jak najlepsze intencje..Siostra położyła jej dłoń na ramieniu. Jakże wysoką cenę jej siostra musiała zapłacić za swe młodzieńcze zauroczenie! Gdyby tak można jej było oszczędzić choćby części nieuchronnej hańby.Jesteś zmęczona. Wzdrygnęła się. Postanowiła żyć z dnia na dzień. Jutro powinnaś wypoczywać. Poczuła obrzydzenie. ale to nie zmieniało faktu. Ransome mógł się powoływać na swój wyższy status. kiedy odezwał się tuż za jej plecami. że Aurelia nie była w stanie zaznać spokoju. szwagier jednak milczał tak uparcie. Objęła ją troskliwie w pasie. Sama namówiłam cię do nadmiernego wysiłku. W głowie wciąż kołatały jej się obawy. które natarczywie stawały jej przed oczyma. Pomyślała o Cassie i dłonie same zwinęły jej się w pięści. Jutro będziesz miała zapewniony całkowity spokój. co mówi. czy będzie nadużyciem z mojej strony. nie do końca świadoma tego. Zechce pan nam wybaczyć. Ransome zasługiwał na najgorszą karę. Modliła się w duchu.Miękki irlandzki akcent miał podkreślać współczucie. jeśli pozwolę sobie zauważyć. kiedy konspiratorzy zostaną ujawnieni. zamknęła oczy. jest już nasz powóz. Nie miała złudzeń co do jego wyjątkowej inteligencji. patrz. że wszystko jest w porządku. Starała się odegnać straszliwe wizje. nie miałaby siły udawać. ale dlaczego się również miała cierpieć? Jedyną nadzieją pozostawał książę Salterne. kochanie.Paplała jak najęta. że nie jest dziś pani w najlepszym nastroju? . . Poprosił o zaufanie. .Aurelia bardzo zmarzła podczas pokazu . spodziewając się uwag Ransome'a na temat jej nagłego pojawienia się w towarzystwie księcia.Czuję się winna. Lio? . by jak najszybciej podstawiono ich powóz. ale Aurelii wcale to nie uspokoiło. Na razie . ale to Roberta Clare'a najbardziej się obawiała. Nie pozbawione męskiej urody oblicze Ransome'a miało zacięty wyraz i nawet bezustanna paplanina Cassie nie wywoływania typowych dla niego burkliwych napomnień.O.. co się stanie.Panno Carrington. Robercie? Clare bez zwłoki ustąpił im z drogi. . Bała się. z godziny na godzinę. że w końcu odważyła się ukradkiem na niego spojrzeć. że gdyby nawiązał z nią rozmowę. W tym bagnie intryg i oszustw on jeden mógł pomóc w wybawieniu Cassie i jej córki od najgorszego.nieświadomie z opresji wyratowała siostrę Cassie. żegnając je ukłonem. Zająwszy miejsce w powozie. jednak Clare sprawiał wrażenie zadowolonego i po chwili się oddalił. . Aurelia zawierzyła mu bezwarunkowo i miała zamiar dotrzymać obietnicy. gdy w pełni uświadomiła sobie ogrom winy tego niegodziwego człowieka. .

niż oczekiwała. kiedy jeszcze spała. bo następnego dnia Ransome opuścił dom wcześnie rano.musiała skupić się na tym. . by swym zachowaniem nie wzbudzić żadnych podejrzeń. Okazało się to łatwiejsze.

bo to ona powinna starać się bliżej poznać córkę Salterne'a. by towarzyszyła jej Caroline.Mała rączka uczepiła się dłoni Aurelii. .Nic ci się nie stało? . nie była zadowalająca. zapomniałam o ukłonie. W tych dygach za bardzo się przechylam.Cassie spojrzała z na siostrę. Czy to bardzo źle? . Nie będzie mi potrzebny. O rany.Miałabyś ochotę na przejażdżkę? Świeże powietrze może ci posłużyć. bezskutecznie próbowała sobie odpowiedzieć na kilka pytań.Bo to wcale nie takie łatwe . Jeśli nawet wcześniej miała jakieś wątpliwości. Tata mówi. Marszcząc czółko.Aurelia pomogła jej się pozbierać. ale księżna nie objęła jej swoim zaproszeniem.Obiecałam dziś rano złożyć wizytę księżnej wdowie.Wcale nie.Zapewniam cię jednak. Idąc promenadą.Nie. . . . .ROZDZIAŁ JEDENASTY . Nagle podbiegła do niej Charlotte. . Weszła do przestronnego holu. Wszystko to było takie trudne.. . usłyszawszy stukanie w okno. by móc obserwować poczynania Ransome'a. jakie przychodziły jej do głowy. Należało nalegać. .przyznała Aurelia z powagą. Charlotte przykucnęła tak gwałtownie.Miggs mówi. . nie wzbudzając przy tym podejrzeń? Żadna z odpowiedzi.. że z czasem się nauczysz. Mina Aurelii nie zachęcała do kontynuowania rozmowy. Ocknęła się. Zdumienie na twarzy dziewczynki natychmiast przeszło w psotny uśmiech. to obecnie rozwiała je pewność. że rozważał małżeństwo z córką zdrajcy? Czy z tego powodu jego zainteresowanie Caroline wydawało się co najwyżej umiarkowane? Od jak dawna podejrzewał Ransome'a? I to najgorsze: czy oświadczył się jej siostrzenicy tylko po to. Aurelia westchnęła ciężko. który wywija się i ucieka. kiedy Aurelia zadzwoniła do drzwi. - . że piskorze nie mają nóg. Jaka była rola księcia Salterne'a w odkryciu spisku i jak to możliwe. . Wciąż zamyślona weszła na schody prowadzące do domu księcia. że powinnam czekać w salonie. ale możesz wziąć powóz. że przewróciła się na ziemię.Biedna Miggs! Znowu jej się zgubiłaś? Pewnie uważa cię za małego piskorza. która znikła. Podniósłszy wzrok. że w domu Salterne'a przynajmniej nie będzie narażona na spotkanie z Robertem Clare'em. czy obietnica odwiedzin u Charlotte była rozsądna. ale nie mogłam wytrzymać. dostrzegła przyklejoną do szyby dziecięcą twarzyczkę.Babcia chciałaby się z panią zobaczyć. ale ciągle mi się to zdarza.

Ale jest tu osiołek w niebieskim kapeluszu. więc stanowię marne towarzystwo. . żeby ją ucałować. a wokół ust rysowały się sine obwódki. Aurelia pochyliła się. . .westchnęła księżna. którą tak bardzo ciekawił świat.A kimże jest ten nieustraszony jeździec. a jej stara niania jest zbyt niedołężna. Posadzona okrakiem na siodle Charlotte zaniemówiła z zachwytu. Dała się zaprowadzić na górę. zabiorę Charlotte na spacer. Charlotte ma mi wiele do powiedzenia i pokazania. a Aurelię ogarnęła fala czułości dla tego odważnego dziecka. . .Umiem już zapinać guziki. do wielkiej sypialni z oknami wychodzącymi na morze.Proszę się nie martwić. Pięć minut później.Stara dama zdobyła się na słaby uśmiech. . Jedno spojrzenie na twarz księżnej wdowy przekonało ją.Czuje się dziś zmęczona. bo się nie chwieję . Leżąca pośród jedwabnych poduszek postać wydawała się jeszcze bardziej krucha niż poprzednio.Nie jestem dziś w najlepszej formie.Nie widziałam jeszcze syrenki . Musimy się zachowywać cicho. Za odpowiedź wystarczył jej radosny uśmiech małej.wyznała z ożywieniem Charlotte. . że Charlotte nie przesadziła. wolno szły promenadą.Ukłonisz się swojej babci? A ja potrzymam cię za rękę.Mam tu swój płaszczyk . . . Będziemy się dobrze bawić na plaży.Salterne szukał odpowiedniej guwernantki.Nie powinniśmy zabierać pani czasu . madame. żeby z nami podróżować. musi pani odpoczywać . . . .Zajmę się pani wnuczką z prawdziwą przyjemnością. trzymając się za ręce.powiedziała cicho. . która ochoczo przytaknęła energicznym ruchem głowy. Wykonane przy wsparciu Aurelii dygnięcie udało się znakomicie. że pani przyszła. Charlotte nie powinna się z nią zbyt często stykać.Chcesz się na nim przejechać? Ja będę szła obok. .Popatrzyła na dziewczynkę. W tym momencie nic nie mogło jej sprawić większej radości niż spędzenie paru godzin z małą istotką. .Mówiła te słowa całkiem szczerze. .Madame. bo może się zarazić.Tak jest łatwiej.Zechciałaby pani? Miggs jest mocno przeziębiona. . to będzie szybciej.Jeśli pani pozwoli. ale jeśli pani mi pomoże. więc została w łóżku.Jak to dobrze. który galopuje po plaży niczym wiatr? .Rzuciła tęskne spojrzenie w stronę cierpliwie czekającego zwierzęcia. . . . Twarz miała bladą.oznajmiła dumna z siebie Charlotte. ale Charlotte to jeszcze mała dziewczynka. moja droga.

nieprawdaż.oznajmiła z godnością Charlotte. Jestem pełna podziwu za tę troskę. a dzieci pozbawione są właściwego przykładu. panno Carrington? . Uważam. Musisz mi wybaczyć. nie żartuj! Ten osiołek nie galopuje.Tato. by przejął wodze.Zgadzam się z panią. . Rozsądek podpowiadał jej. .Żartobliwy ton wyparował z jego głosu.. . żeby dobrze zapamiętać matkę. a kiedy. .Chyba musimy się zgodzić. przygarnąć do piersi i pieszczotami ukoić bolesne wspomnienia. . żebym nie spadła. że idący obok niej mężczyzna jest hultajem i brak mu przyzwoitości. . za jakiego jeszcze niedawno go uważała. że dzieci zbyt często pozostawia się pod opieka służby.Jest pani zbyt uprzejma.Była zbyt mała. Nieszczęsny osioł przedstawiał sobą obraz nędzy i rozpaczy.Spojrzał na córkę z widoczną tkliwością. Szczerze wzruszona. miała ochotę jakoś go pocieszyć. .Chcesz się przejechać jeszcze kawałek. Może zanadto przejmujemy się potrzebami Charlotte. . . wyglądał jak młody chłopiec. .Rozbawienie nadało rysom księcia łagodny wyraz. że nie jest potworem.Salterne zsadził córkę z osiołka. Wprawdzie jest to powszechna praktyka. ujrzała błysk mocnych białych zębów.Nie ma mowy! .Zbyt dużo jazdy jednego dnia . odrzucił głowę do tyłu. Aurelia dyskretnie przyjrzała się zwierzęciu. Z opuszczoną głową człapał noga za nogą. że nie powinna go kochać. śmiejąc się. Poczuła niebezpieczne łaskotanie pod powiekami.. Uśmiechnęła się pod nosem. Kiedy przekomarzał się z córka. skarbie? Charlotte pokiwała głową twierdząco. że prośba mojej babki nie okazała się dla pani zbyt kłopotliwa. ale. To tak niezrównany rumak. że piękno rodzi się w oku patrzącego. Jak miała sobie wmawiać. jakby sześcioletnie dziecko stanowiło dla niego niewyobrażalny ciężar.Jest piękny . . Tacy rodzice tracą wiele radości. że Aurelia aż podskoczyła na dźwięk jego głosu. Wiatr potargał gęste czarne włosy. że moja pomyłka jest całkowicie uzasadniona.Mam nadzieję. a rodzice widują je tylko od czasu do czasu. Charlotte. więc książę dał znak właścicielowi osła.Wcale nie. .. . tato! Jeszcze! . tylko idzie spokojnie.Ożywiony dziecięcy głosik wdarł się w jej rozmyślania. ale jego miłość do dziecka dowodziła jasno. . skoro pod maską cynicznego światowca odkryła czułe serce? Wprawdzie swoje uczucia ulokował gdzie indziej.Jeszcze. panno Carrington. .Książę pojawił się tak niespodziewanie. ale nie potrafiła usłuchać rozsądku. ale według mnie nierozsądna..Przepraszam cię.

tato. Przyśpieszyła. Charlotte. . . a ja nie gustuję w takich politycznych rozgrywkach. podskakując z niecierpliwości.. ale mimo to nie wolno się pani z niczym zdradzić. Niebezpieczeństwo jest naprawdę poważne. dziękuję.Jesteś nieprzyzwyczajona do siedzenia w siodle..Cudownie! Muszę przyznać. było. że to doskonały pomysł. ale najbardziej boję się Clare'a .. że jakieś zajęcia trzymają dziś pana przy księciu regencie ..Przepraszam.Regent spotyka się dziś z członkami opozycji. . . zawsze uważałam.Nic mi się nie stało .Dlaczego? . żeby nie zobaczył wyrazu jej twarzy. . Teraz nie mogę na niego patrzeć. że zbieranie muszelek to moja pasja. Dziękuję. czekała na werdykt. .Owszem. że mogłaby mieć własnego kucyka. Trudno. musiało być dla pani dużym wstrząsem. . To.zapewniła ją pośpiesznie Aurelia. że go pokochała. Miałyśmy poszukać muszelek. czego się pani dowiedziała. który miał paść z ust Aurelii. . że doszła pani do siebie.Co to jest. .odezwała się nie do końca pewnym głosem.Nie wdając się w głębsze wyjaśnienia. jak prosiłem? .Cieszę się. .Nie była w stania powiedzieć nic więcej. nie mogła nic poradzić na to. kiedy dziewczynka rzuciła się ku niej i z całych sił objęła ją za kolana. Pomyślałem. Zrobiłam pani krzywdę? . od którego Aurelii zrobiło się dziwnie ciepło w środku. . że pani się zgodzi. pamiętasz? .. kiedy wrócimy do Salterne. . że jutro nie będziesz mogła ustać na nogach.Usta dziewczynki wygięły się w podkówkę. Pójdę z wami oznajmił książę z szerokim uśmiechem. Szczerze mówiąc. . ale też nie mogła się z tym zdradzić. . Co pani o tym sądzi? Może jest na to za mała.Tak. ale nie myślałam o zdradzie.Wiedziałam.Ma pani rację. i to? . że Ransome jest zdolny do wszelkiej niegodziwości.Sądziłam. .Myślę.oznacza.wyznała cicho.A teraz daj mi rączkę. .Charlotte. . . zmienił temat.Popatrzył na Aurelię.Zdoła jednak pani zachować pozory. ponieważ musiała się ratować przed upadkiem.Jest wyjątkowo bystry. Panna Carrington z pewnością nie chce być przewrócona na piasek. gdzie się podziały twoje maniery? Nie możesz się tak zachowywać.Charlotte podbiegła do nich z garścią muszelek. . Według mnie wprowadzają tylko zamieszanie.

ale nie potrafiła sprawić dziecku rozczarowania. A wiedziała. Może byłoby lepiej. panno Carrington? Mam jeszcze raz prosić panią. . . że sobie także nie chciała go sprawić. .Już pani idzie? Myślałam. Nigdy nie myśli pani o sobie? Już miała coś odpowiedzieć.A teraz proszę mi wybaczyć.Ale przypomniałaś mi o dobrych manierach.... żeby ukryć rumieniec. że nie miała serca odmówić..Zawsze ta Cassie. czy postępuje słusznie.Teraz panu wierzę. . .Jesteś małą czarownicą! .W takim razie dziękuję za zaproszenie. Podczas lunchu rozradowana Charlotte zabawiała ich opowieściami o tym. że nie będzie składać wizyt w Salterne.Delikatnie zmierzwił lśniące loki córki. . Ja zwykle jadam w pokoju dziecinnym.Wątpiła pani w moje słowa. .Ależ lubię! Jesteś moją przyjaciółką. . Nie lubi nas pani? .Aurelia próbowała wprowadzić lżejszy nastrój. . że i wtedy będzie wolała unikać takich wizyt. gdy zobaczyła przerażoną minę dziewczynki. ja będzie się uczyła jeździć na swoim obiecanym kucyku.Ufam panu. bo każda chwila spędzona w towarzystwie księcia i jego córki była dla niej bezcenna. prawda? Charlotte wtuliła się w fałdy jej spódnicy. . .A jak się już dobrze nauczę. Panno Carrington.pochyliła się nad nią z troską.Poślemy wiadomość do lady Ransome..Między innymi. ..Rzeczywiście musi się pan interesować muszelkami. . że zostanie pani z tatą i ze mną... Dwie pary szarych oczu. Cassie pewnie się zastanawia. .Ku jej zachwytowi Salterne potrafił wymienić nazwę każdej z nich. . . jeśli to panią niepokoi. ale czasem tata mi pozwala.Schyliła się po muszelkę. dopóki książę i Caroline się nie pobiorą. wpatrywały się w twarz Aurelii z takim napięciem. .? Stał wysoki i barczysty obok drobnej postaci swojej córki. jakże do siebie podobnych.Zachował nieprzenikniony wyraz twarzy. .oznajmiła z przekonaniem. to będę mogła jeździć z panią i z tatą. żeby dziewczynka nadmiernie jej nie polubiła. . .Może popełniała szaleństwo.Mogłaby pani zostać na lunch. czy naprawdę nie da się pani namówić.. . Aurelia nie czuła się na siłach tłumaczyć dziecku. Nie była jednak pewna..John mi pomoże . W głębi duszy musiała przyznać.Posłała ojcu błagalne spojrzenie. by mi zaufała? .Coś się stało? .

że wylizuje sobie futerko. kim jestem” Aurelia spojrzała pytająco na księcia. marszcząc czoło z wysiłku. Kiedy powróci do Marram.To zbytnia poufałość . na moment zapomniała. ale nawet jeśli nie. Spoglądał na córkę wyraźnie zadowolony z siebie. Aurelia nie mogła znieść myśli. kiedy kogoś naśladuje. próbowała poprawnie wymówić nazwisko. skarbie. .Może zagramy w taką grę.To bardzo trudne . Pogrążona w niewesołych rozważaniach.Książę rozparł się wygodnie na krześle. że dla dobra dziewczynki nie powinna się zgadzać na zbyt bliską zażyłość. żeby panna Carrington ci na to pozwoliła. . tak jak Caro? . .oznajmiła Charlotte. że nie powinna zezwalać. .Ja pierwsza ..Nasz gość nazywa się panna Carrington.Choć siostrzenica była jej bardzo droga. że kiedykolwiek odwzajemni jej uczucia? Do niej także przylgnie piętno zdrady Ransome'a. .skarcił ją ojciec.powiedziała Charlotte.wyjaśniała dalej Charlotte. . Dziewczyna najwyraźniej nadal kochała Richarda Collinge'a.Uśmiechnęła się.Nie mogłabym pani nazywać ciocią Aurelią. . . nie będzie widywała ani księcia Salterne'a. i tak powinnaś się do niej zwracać. która panią rozweseli? . . Może uważał. ani jego córki. by poślubić córkę zdrajcy. . Być może książę jednak zdobędzie się na to. Charlotte. jest pani smutna! . .oświadczyła w końcu. gdy tylko weszli do salonu i od razu przyjęła pozycję na czworakach. . . Znacznie łatwiej się to wymawia. Będę zwierzęciem.Chciałabym to zobaczyć . bo nigdy wcześniej w to nie grałaś.Bawimy się z tatą w świetną grę .Panno Carryton. . Zaczęła udawać. a czyż mogła mieć nadzieję. gdzie się znajduje. ..Oczywiście. Wiedziała.Bawimy się w najczęściej salonie . by Charlotte nazywała ją po imieniu? Wyraz twarzy jego lordowskiej mości ostatecznie rozwiał jej obawy. . lecz jednocześnie poczuła wyrzuty sumienia. Ogarnął ją dojmujący smutek. Jej własne plany dotyczące Caroline spełzły na niczym.Tata potrzebuje mnóstwo miejsca.Nazywa się „zgadnij.z niekłamanym zainteresowaniem przyznała Aurelia. że pozwalam. a innych propozycji małżeńskich nie otrzymała. przymykając oczy w udawanym namyśle. a ty musisz zgadnąć jakim.Najpierw będzie łatwe. miaucząc przy tym jak kot.Nie sądzę.Może pies? . Salterne jej nie kochał. że miałaby oglądać ukochanego mężczyznę jako męża innej kobiety.Charlotte pociągnęła ją za rękę.

kompletnie przy tym się ignorując minę ojca.oznajmił Salterne. Piskliwy dziecięcy śmiech rozbrzmiał w całym salonie. . dając upust wesołości. . chociaż jeszcze nie wiem. Panna Carrington jest stanowczo za ładna. .Pokażesz to straszne.powiedziała wreszcie.Charlotte...Już wiem . ciociu Aurelio . .. .. Teraz kolej na pannę Carrington. to nas zje.przyznała z uśmiechem. że jest myszą. zanim odgadniesz.Obiecuję. Aurelia pokręciła głową przecząco.Pod warunkiem. . .Szept dziewczynki zapewne dał się słyszeć w najdalszym kącie salonu. .odszepnęła Aurelia. Zastanawiała się przez chwilę. więc teraz ty możesz pokazać.Zgadniesz? . Salterne przeszedł w odległy kąt pokoju. że głęboko się zastanawia.Serdecznie dziękuję. kiwając głową na boki i rycząc. mrugając i pohukując jak sowa.. nie.Nie.spytała Charlotte konspiracyjnym szeptem.Tata tylko udaje.Pewnie jesteś kotem . zgadza się. . Książę zaczął się do nich zbliżać. żeby był następny? Charlotte zgodziła się ochoczo. .Książę uśmiechnął się szeroko do Aurelii.Widzę. nie twoja kolej i wcale nie jestem psem. bardzo jestem go ciekawa . . . że nie może się pani doczekać na moje przedstawienie. Tata jest strasznie groźnym niedźwiedziem! Charlotte tarzała się po podłodze.odezwał z ironią. . nie możesz mi pomagać.Nie bój się. .Tak. Charlotte chwyciła Aurelię za rękę. . panno Carrington . że nie powiesz pannie Carrington. kogo naśladuję.Prawda. madame. . powłócząc nogami. Może pozwolimy.wyszeptała.Wygląda jak królewna.Moja kolej na zgadywanie . . że przyłożę się do zgadywania. dopóki ojciec nie porwał jej na ręce. bo nie udało mu się prawidłowo odgadnąć. a potem usiadła przed nimi . .. To nie może być żadne zwierzę. .Rzeczywiście. tato. kotku. .Tato. Wygrałaś. Posławszy jej srogie spojrzenie. .Twój tata udaje. w mojej książce..Twój tata jest rozczarowany. Aurelia także udała.Musisz spróbować Jak tata tu dojdzie. że jest? . nie myszą. . tato? .Masz rację.

że musi dbać nie tylko o zabezpieczenie dóbr materialnych dla Charlotte. ale nie okazał najmniejszej skruchy.Jesteś natrętna. wręcz onieśmielającego mężczyznę. ciociu Aurelio? Obiecujesz? . .Rzeczywiście! . żeby cmoknąć dziewczynkę w czoło.. . która jest najmądrzejsza ze wszystkich istot. zanim wróci do Marram.Ach.Jeszcze tylko jedna szansa. że również dzięki mnie. była zbyt silna. . która została obudzona? . naprawdę nie poznajesz? Ciocia Lia udaje. Dziękuję za naprawdę uroczy dzień.Nie możemy zatrzymywać panny Carrington. . .Odwiedzę. że kocha swoją córkę. że jest różą? Aurelia skarciła go spojrzeniem. że posiada też głębokie zrozumienie dla jej potrzeb. Ale tato.Czuje się pani urażona? Bardzo przepraszam. wasza lordowska mość.Nie chcę. Nie wyobrażała sobie. . . Pochyliła się. .. . którymi z radością się dzielił. wywołując rumieniec na policzkach Aurelii.wyszeptała przez łzy.To może jednak jest królewną. . Widział. .Nie czuję się urażona. tato.Tyle przynajmniej mogła obiecać.W jego szarych oczach migotały iskierki humoru.Ja także wiele wam zawdzięczam . że jest sową. lecz jest jej winien również swój czas i uwagę. . . że czasami przemieniam się w niedźwiedzia. ale przekonała się. że ujrzy tego surowego. sową! Powinienem był się domyślić. .Odwiedzisz nas znowu. .Mam nadzieję. moja rodzina i ja.Cóż mogę powiedzieć? Wiele pani zawdzięczamy. . bym wróciła do domu. dzięki Charlotte. żeby pani odpłacić pięknym za nadobne.. .Pocałunkiem? Pamiętam. może udaje. .Książę wziął córkę na ręce. chociaż bardzo byśmy chcieli. Po raz kolejny ją zaskoczył.Nie? No to może gwiazdą poranną? . . a potem moja kolej.przyznała cicho Aurelia.Wyciągnął rękę do Aurelii. że wprawia Aurelię w zakłopotanie.Jak sądzisz. Sową. Pokusa.potwierdził z uśmiechem. Czy przypadkiem nie było takiej. chociaż nie wiem którą. skarbie. ale muszę już iść.Dzisiaj. W tym momencie kochała go jeszcze bardziej. . Charlotte kurczowo uczepiła się jej ręki.Mądrość nakazuje. jak hasa niczym beztroski chłopiec. Nie każdemu zdradzam. zapomniałam o swoich zmartwieniach. żebyś sobie poszła . Nie miała wątpliwości. Miał świadomość.

zapragnęła. Stała bez ruchu jak zaczarowana.Zamówię dla pani powóz .. wciąż trzymając córkę na rękach. Kiedy nachylił ku niej córkę. wolno wracała promenadą do domu. Wyswobodziła się z uścisku Charlotte najdelikatniej. Salterne znajdował się stanowczo zbyt blisko. Uniósłszy głowę.Uważaj! Możesz obudzić śpiącą królewnę . Wiedziała. Nie była w stanie się poruszyć. że bawił się nową zdobyczą. napotkała jego wzrok i odniosła wrażenie.powiedział cicho książę.Jak pani sobie życzy. Cień przemknął jej po twarzy. Do następnego dnia wiatr ustał i chmury się rozeszły. . a mianowicie.A nie książę? . Zaczerwieniła się gwałtownie.. Poczułaby się w nich bezpieczna i . cokolwiek. że Salterne nigdy nie będzie należał do niej. że chętnie wykorzysta okazję.Zawiązała wstążki czepka. by i ją wziął w ramiona. W jego spojrzeniu dostrzegła czułość i namiętność. . Było jasne.. Znów pozwalała sobie na marzenia. ale jednak zaręczonym? Miotana tysiącem sprzecznych uczuć. Czyż nie zaczynała wierzyć.poprosiła. . że Salterne odwzajemnia jej uczucie? To mogło oznaczać tylko jedno.Będzie pani jutro na wyścigach? . która świadczyła o nim jak najgorzej. że musiał je słyszeć. by znów ją spotkać. Na nieskazitelnie niebieskim . że przeskoczyła między nimi jakaś iskra.Tato! Wszystko ci się pomieszało.. że nie zapomniał tamtego wieczoru w ogrodzie lady Bellingham. .Jeśli pan pozwoli. Czy możliwe. to książę grał z nią w jakąś niebezpieczną grę. lecz po jego minie poznała. Miała świadomość. że powinna coś zrobić. . wolałabym wrócić pieszo na Steyne. że on także musiał wyczytać w jej oczach wszystko.Nie odrywał oczu od jej twarzy. to niemożliwe.Jeszcze jeden buziak . że traci zmysły. czy i on tam będzie. jaką było dla niej jego towarzystwo. . wprawdzie nieoficjalnie.. zadowolona.. .Nie mogłaby sobie życzyć lepszego ojca dla własnych dzieci. co było czystym szaleństwem i nie prowadziło do niczego dobrego.Chyba tak.. kochana? Nie.Zbliżył się do Aurelii.ostrzegł córkę książę. gdyby ją kiedyś los nimi obdarzył. Nie mogła się mylić. będąc. że wystający daszek osłoni ją przed tym przenikliwym spojrzeniem. . jak tylko się dało. Serce waliło jej w piersi tak głośno. dopóki Charlotte nie wyciągnęła do niej rąk. . Chyba nie miał zamiaru znów jej pocałować? Z wysiłkiem cofnęła się o krok. To królewicz ją pocałował. Nie spytała. A skoro tak. by zakończyć torturę.. kolana jej drżały. . Wiedziała przecież.

Wesołość trzech młodych towarzyszy oraz barwny tłum zgromadzony na trybunach do reszty rozwiały jej zły humor. . Rozsądek nakazywał unikać jego towarzystwa. O tam. jakby spodziewała się odmowy. lecz Aurelia wcale nie paliła się do wystawiania swej odwagi na próbę. za które natychmiast skarciła się w duchu.Caroline miała taką minę. odsuńcie się! . Nie możesz odgrywać urażonej żony. ciężko wsparta na ramieniu wnuka.Książę regent. Przygnębienie Cassie częściowo ustąpiło na widok pięknego toru wyścigowego zbudowanego na łagodnym zboczu wzgórza opadającym ku morzu. .zdziwiła się Cassie. Nie było go też na trybunach. wyrzucając sobie niekonsekwencję. ale nie dostrzegła wśród nich Salterne'a. Wystarczyło kilka minut. . jak zapewne panie wiedzą. zmierzała w ich stronę. nie tylko ze względu na Cassie. ale też z innych powodów. Była natomiast wdzięczna losowi za nieobecność Ransome 'a i Clare'a. Lio. z sir Johnem Lade'em na koźle.Jest przyjaźnie nastawiony do ludzi.. kiedy stara księżna.Gdyby panie chciały stawiać zakłady.Raczej nie. kiedy Aurelia z Cassie i Caro wyruszyły do wschodniej części miasta. Jako mecenas sztuki regent mógł się spodziewać od większości rodaków jedynie pogardy. Aurelia uśmiechnęła się pod nosem. chętnie pomogę. Ransome nie wrócił do domu przy Steyne.Władczo machnęła laską na widok młodych oficerów . zaczekajcie! Idzie do nas księżna wdowa. ten zaprzężony w sześć czarnych koni. Przyjrzała się mężczyznom siedzącym w powozie regenta. Cassie.Mogę. by była dzielna i by go nie zawiodła. ale nikt nie wspominał o jego nieobecności.niebie świeciło słońce. mamo? . ..Uśmiechnij się.Mają panie ochotę zejść do padoków przed rozpoczęciem wyścigów? .spytał kapitan Leggatt. Zostanę tutaj. madame. Och. Poczuła rozczarowanie..próbowała pocieszyć zgnębioną siostrę Aurelia. . jednak z uwagi na zdradę szwagra czułaby się bezpieczniej. Kapitan Leggatt wskazał przed siebie. .. ale zamiłowania sportowe to zupełnie inna sprawa. Caroline spłoszyła się. woli siedzieć w powozie. Książę prosił ją.Nie obawia się tłumu? . kochanie. eskortowane przez kapitana Leggatta i dwóch jego przyjaciół. za co cenią go poddani. a ja pójdę z tobą.Możesz. . by dała się pochłonąć rozmowom i powitaniom ze znajomymi.Nie. ty też udasz się z nami? . na pewno pokaże się na wyścigach . W dzień wyścigów mógł się cieszyć popularnością. gdyby książę był w pobliżu.Nie bój się. nie. . . .

Odszedł na bok. Gratuluję pani.odezwał się szybko Salterne.Wskazał na mężczyzn stojących za jego plecami.Warren i Sherry będą wiedzieli więcej o jego formie. zabierając z sobą Sherryego i Warrena.. . . chce pani postawić zakład? Rollo się tym zajmie. .Rollo był przeciwny tej wyprawie. dziękuję. Przynajmniej nie w tej chwili.Nic podobnego. Aurelia wiedziała.Sięgnęła po torebkę. muszę wierzyć.Raczej nie.gotowych służyć jej pomocą. następnie obaj popatrzyli na Salterne'a. że szczęście nam sprzyja. . . który w odpowiedzi jedynie uniósł kąciki ust w pobłażliwym uśmiechu. Na widok wystraszonej miny Aurelii księżna wdowa powiedziała do Cassie: .Aurelio. ale dzień jest taki piękny i cały świat tu się zgromadził. .Cassie? .stwierdził pogodnie Salterne. że najlepszy jest destylowany sok z ananasa. . Czy to prawda? .Mówiono mi . . Wierzy pani w skuteczność rozgniecionych truskawek lub nalewki z trybuły jako wybielacza? Jej słowa docierały do Aurelii jakby przez..Ja tam bym na niego nie stawiał .Rozejrzała się z zadowoleniem rzucając przy tym wyzywające spojrzenie wnukowi.Nie mogę się oprzeć pokusie. ale myślę.Skoro Ransome wygrał tyle w Londynie. że przyjechali z Londynu zaledwie poprzedniego dnia. . Gdyby w umyśle Cassie zrodziły się wątpliwości co do wygranej Ransome'a. który zachował kamienną twarz. Ewentualne konsekwencje przedstawiały się tak groźnie. Opuściliśmy Londyn już jakiś czas temu i nie słyszeliśmy o powodzeniu Ransome'a. . mgłę. .Wyścig się skończy. na koniec wybrała swego faworyta i powiedziała: . a potrafiła być dociekliwa. . Sir George Warren uniósł brew i spojrzał na Francisa Sherryego. .Rozumiem. . Ma tak jasną cerę. madame. że w pierwszym wyścigu powinien wygrać Basset. Z niemałym trudem zmusiła się do udziału w rozmowie o piegach. Po jej słowach zapadła cisza. że Caro używa parasolki? W czasach mojej młodości bardzo bałyśmy się piegów.Przekonywano mnie. madame. .Czy coś jest nie tak? . Gładkie kłamstwo Sherryego zabrzmiało nieprzekonująco. mogła zacząć zadawać mu niewygodne pytania. . że Aurelia wręcz bała się o nich myśleć.Marnujemy czas . zanim wybierzemy konie.Cassie wyczuła wiszące w powietrzu napięcie. że Caro będzie po prostu uważać. Księżna wdała się z nimi w dyskusję o różnych wierzchowcach i dżokejach. że słońce rzeczywiście może jej zaszkodzić.

Księżna skierowała uwagę Cassie na powóz księcia regenta. - Książę Jerzy jest dziś w doskonałym nastroju - stwierdziła. - Przekomarza się z sir Francisem na temat wyścigów, które obaj uwielbiają. Sherry należy do jego ulubieńców. - Nie wątpię. - Cassie lekko się zarumieniła. Sir Francis nawet nie próbował ukryć swego zachwytu, kiedy ich sobie przedstawiano. - Słowo daję, nigdy się tak nie uśmiałam, jak wówczas, kiedy mi opowiadał pewną historię związaną z lady Haggerstone. - Czy ona nie jest przypadkiem siostrą pani Fitzherbert? Błagam, niech pani nam opowie. - To zwykłe bzdury, ale przyznaję, że mocno mnie ubawiły. Lady Haggerstone, jak musicie wiedzieć, bardzo się przejęła modą na wszystko, co wiejskie. Skoro Maria Antonina mogła się bawić w mleczarkę, dlaczegóż i ona nie miałaby spróbować. Zamieniła swój ogród w wiejskie podwórze, wynajęła trzy krowy i zaprosiła księcia regenta z przyjaciółmi. - Księżna zawiesiła głos dla lepszego efektu, a czarne oczy błyszczały jej złośliwie. - I co było dalej? - ponagliła Cassie. - Cóż, moja droga, lady Haggerstone wyszła z domu ubrana w mleczarski kapelusz i uroczy fartuszek nałożony na jedwabną suknię. Wyniosła z sobą stołek i srebrne wiaderko. Przypuszczam, że miała zamiar poczęstować księcia Jerzego świeżą bitą śmietaną. - Księżna z trudem zachowywała resztki powagi. - Proszę mówić dalej, madame. - Milady zasiadła na stołku, żeby wydoić najbliżej stojące zwierzę, ale okazało się ono nie tej płci co trzeba. - To był byk? - Cassie wybuchnęła śmiechem tak głośnym, że kilka głów odwróciło się w ich stronę. - Mam nadzieję, że zwierzę nie miało jej tego za złe - skomentowała rozbawiona Aurelia. - Ale też nie było zachwycone. Lady Haggerstone musiała się salwować ucieczką. Więcej się nie pojawiła. - A co na to książę regent? - Wykazał się niesłychanym taktem. Zachował się, jakby nic się nie stało. Pochwalił schludność obejścia i piękną pogodę, po czym wrócił do swego powozu. Można sobie tylko wyobrażać, jak później się śmiał. - Taki blamaż! Biedna lady Haggerstone! - Cassie otarła załzawione oczy. - Nie ma co jej współczuć. Co za głupota! Nie uznaję tych sentymentalnych

wymysłów. Wykazała się prawdziwą ignorancją dotyczącą wiejskiego życia, taka sama była francuska królowa. Odrobina doświadczenia szybko by im wybiła z głowy te sielankowe wyobrażenia. - Znowu te skandaliczne opowieści, madame? - Salterne stanął u boku babki. Odezwał się wprawdzie karcącym tonem, ale patrzył na staruszkę bez gniewu. Aurelia coraz łatwiej rozpoznawała jego nastroje, więc wyczuła, że jest zadowolony z pogodnego nastroju panującego w towarzystwie. - Zagadujesz lady Ransome i pannę Carrington i przez ciebie mogą przegapić początek wyścigu. - Czekałyśmy na ciebie. - Księżna postukała go w ramię wachlarzem. - Nie rozumiem, dlaczego wsadzenie człowieka na konia musi trwać tak długo. - Nie przestawała utyskiwać, rozglądając się za zgubioną torebką, a potem za szalem. Zrobiło się pewne zamieszanie, aż wreszcie Salterne, ku uldze Cassie, zaproponował jej, że zaprowadzi ją na padok. Wtedy księżna zwróciła się do Aurelii: - Co się dzieje, moja droga? Myślałam, że pani zemdleje kiedy Sherry z Warrenem stwierdzili, że nie wiedzą nic o wygranej w karty. Czyżby Ransome znów narozrabiał? - Nie znam całej historii, madame... - Nie będę denerwować Cassie, jeśli tego się pani obawia, choć nie mam wątpliwości, że ją okłamał. Aurelia milczała. - Nie byłby to pierwszy przypadek, że mąż oszukuje żonę, i nie ostatni, ale dlaczego tak to panią przestraszyło? - dociekała księżna. - Czyżby aż tak było to po mnie widać, madame? - Może inni nie zauważyli, ale stała mi się pani bliska. Czy Salterne jest w tę sprawę jakoś zaangażowany? Aurelia gorączkowo zastanawiała się, co odpowiedzieć, gdy nagle Salterne, który już wrócił, wybawił ją z kłopotu. - Zawsze jestem zaangażowany w sprawy dotyczące panny Carrington... i Caroline, ma się rozumieć. - Ma się rozumieć! Niezrażony ironicznym tonem babki, uśmiechnął się rozbrajająco. - Sherry mnie błagał, bym pozwolił mu odprowadzić lady Ransome - wyjaśnił. - Nie mogłem odmówić. - Więc jak najszybciej wróciłeś do mnie? - Tym razem ironia była jeszcze bardziej wyraźna. - To miłe, ale nie powinieneś zmieniać tematu, Rollo. Mam nadzieję, że wiesz, co

robisz. Usiadł obok niej i wyciągnął przed siebie długie nogi. - Cóż, madame, tak mi się przynajmniej wydaje - odparł lekko, a następnie podniósł do ust drobną pomarszczoną dłoń babki. - Jestem ci wdzięczny. Wiem, że mogę polegać na twoich talentach dyplomatycznych. - Nie rozumiem, o co ci chodzi, Rollo. - Myślę, że rozumiesz doskonale, madame. - Co za bzdury! Dyplomacja? Zaufanie? Jakieś półsłówka i aluzje. Chyba stroisz obie żarty. - Wręcz przeciwnie, mówię całkiem poważnie. - Nadal się uśmiechał, ale popatrzył na księżną takim wzrokiem, że aż się wyprostowała. - Ta dziewczyna się boi - stwierdziła ponuro. - Nic jej się nie stanie, jeśli posłucha mojej rady. - Przysunął się bliżej Aurelii. - Świetnie. Nic więcej nie powiem. - Księżna przymknęła oczy, jakby nagle straciła zainteresowanie towarzystwem. Salterne odprowadził Aurelię na bok. - Nie możemy tu rozmawiać - powiedział ściszonym głosem. - Przyjdzie pani dziś wieczorem do parku na koncert? - Jeszcze nie wiem, ale porozmawiam z Cassie. Ransome'a nadal nie ma w domu... - Nie wróci tak prędko, podobnie jak Clare. Możemy się umówić na dziewiątą? Nie była w stanie nic wyczytać z jego miny. Znów ogarnął ją lęk. Mimo słonecznej pogody dzień nie wydawał jej się już taki piękny. Miała ochotę spytać księcia, co się właściwie dzieje, ale zabrakło jej odwagi. Z ciężkim sercem wybierała się tego wieczoru do parku. Propozycja spotkania wcale jej nie ucieszyła, domyślała się bowiem, że Salterne nie ma dla niej dobrych wieści. Jakby tego było mało, sir Francis Sherry doniósł im o czymś, co także nie mogło ich ucieszyć. - Proszono mnie, bym przekazał, że pani syn jest w Brighton, lady Ransome. Spotkaliśmy się przypadkowo na wyścigach. Będzie na panią czekał. - Frederick jest tutaj? - Cassie rzuciła siostrze niespokojne spojrzenie. - Wyraził chęć pilnego zobaczenia się z panią, więc wspomniałem mu, że wieczorem może panią znaleźć na koncercie w parku. Aurelia stłumiła w sobie uczucie niechęci. Wizyta Fredericka, nieodrodnego syna swego ojca, zawsze zapowiadała jakieś kłopoty. Mogła się tylko modlić, by nie był

Żaden ze zdrajców nie mógłby mu zaufać. Oto i on. Przyśpieszyła kroku. droga ciociu. że jest tak samo przystojny jak ojciec i równie jak on niegodny zaufania. mogło mu grozić niebezpieczeństwo. Nic tak nie podnosi na duchu. ucałował matkę. I gdzie ma zamiar zamieszkać? Miasto jest pełne. Wydaje mi się. że orkiestra zaczęła grać głośnego marsza. Zmierzał ku niej w towarzystwie księcia regenta i jego świty.Znów słuchamy muzyki. Może coś go zatrzymało? Jeśli wydarzenia wymknęły się spod kontroli. by jej obawy okazały się bezpodstawne. panno Carrington. bo wszystko by się wydało w ciągu tygodnia.Szczęściu. Caro jak zwykle otoczona była gromadą wielbicieli.Nie ma co mówić o tym mamie. Fredericku. to powie mi pani. . Lia . Sam je zaprojektowałem. . .Salterne wcisnął jej do ręki eleganckie cacko. czy jej się podobają. .. Miała ochotę zdzielić go w ucho. Frederick był mięczakiem i pijusem. byś mi jej chętnie udzieliła.Nie mogę tego zrozumieć. po kilku kieliszkach nie panował nad językiem. Frederick podszedł do nich z grupą kompanów.Nie martw się.. Nigdzie natomiast nie było widać Salterne'a.Nie sądzę.Zbliżył usta do jej ucha tak. po czym pochylił się nisko nad dłonią Aurelii. . Zmartwiła się. . Bez jego wsparcia czuła się zagubiona i bezbronna. . że mamy podobne zamiłowania.Pani wachlarz. .Machnął dłonią w wielkopańskim geście.Jakim cudem mógł sobie pozwolić na podróż? Oczywiście Ransome mógł mu zafundować. Aurelia odruchowo chciała wyjaśnić. że nie uda jej się z nim porozmawiać na osobności. Książę regent tryskał humorem. że go pani upuściła. panno Carrington? Widzę. . korzystając z tego. Jakby odgadł jej myśli.szepnęła Cassie do siostry. nie będę ci sprawiał kłopotu prośbą o gościnę. Spojrzała na zegarek. A czemuż to zawdzięczasz ten nagły przypływ fortuny? . ale powstrzymał ją wyraz . Podejdźmy bliżej. że to nie jej własność. Przyszło jej do głowy. Po zastanowieniu uznała to za mało prawdopodobne. ale nic mi o tym nie wspominał. żeby dogonić swoje towarzystwo. nie widać stąd strojów orkiestry. a Cassie prowadziła ożywioną rozmowę z sir Francisem.Sama możesz go o to zapytać.zamieszany w interesy Ransome'a z Francuzami. Jednak stoimy zbyt daleko. Dziewiąta dawno minęła. . . że nikt inny go nie słyszał.Miło mi to słyszeć. Skłonił się w miarę uprzejmie. I nagle go dostrzegła. Modliła się. ale też nie potrzebuję już twojej łaski. .

Pogrążona w niewesołych rozmyślaniach prawie nie zwracała uwagi na muzykę. ale duszę wypełniał jej strach. uśmiechała się i rozmawiała. Spojrzała w stronę Salterne a. . Była krótka.Niestety jest pęknięty. na pewno coś dla ciebie znajdą.Myliłem się . Wiedziała pani.Regent wziął wachlarz z ręki Aurelii i przyjrzał mu się okiem konesera. czekała na zakończenie widowiska.Prawie niewidocznym ruchem palców pociągnął za wstążeczkę. i Aurelia zauważyła.Miałem na myśli inny rodzaj wachlarzy. bo równie szybko złożył wachlarz. Coś musiało być nie tak skoro Salterne przekazał jej wiadomość w tak dziwny sposób.Sklepy są pełne takich drobiazgów. . Gdzie kupiłaś to cudo? W życiu nie widziałam czegoś równie pięknego. Dała mu znak . złożył go z powrotem i z ukłonem oddał Aurelii. Salterne natychmiast zainterweniował: . .twarzy księcia. . wysuwając jeden. panno Carrington. że niektóre z nich kryją sekrety? Ku przerażeniu Aurelii pociągnął za wstążeczkę. który nie odrywał od niej wzroku. Raz po raz ze świstem wylatywały w górę rakiety i wybuchały pióropuszami iskier.Podejmując na nowo temat koncertu.Uroczy drobiazg! Mogę obejrzeć? . zawierała jedynie czas i miejsce. . Nie rozpoznaję tego wzoru. .rzucił lekko. ale proszę popatrzeć: miedziane wykończenia zabezpieczają listewki z kości słoniowej. dyskretnie odczytała wiadomość. Lio.Ależ jestem nieuważna! . Te chińskie wyroby wydają się delikatne. Radziłbym schować go do torebki. Cass.Aż mnie skręca z zazdrości. Ten rzeczywiście jest uszkodzony. ale regent tylko zerknął na wzór. Aurelia wsunęła rękę do torebki i dotykając wachlarza. Ogniste smugi na moment oświetlały twarze widzów. bo zamówił ognisty spektakl naśladujący wybuch Wezuwiusza. Na razie lepiej go nie rozkładać. . Tym razem książę regent przeszedł samego siebie. ale da się naprawić. siostro? Obejrzyj go dokładnie. Listewki uszkodziły się podczas upadku. że coś jest tam napisane.Podziwiam pani gust. Zapytaj u Hanningtonów. więc oczy wszystkich skierowane były na niebo. Wachlarz się rozsunął. Nie dała niczego po sobie poznać. lecz na szczęście po koncercie odbył się kolejny pokaz sztucznych ogni.Widziała. Nie miała jednak czasu na czytanie. skierował się w stronę stanowiska orkiestry. . . Wykorzystując czerwonawy blask fajerwerków. jak Cassie unosi brwi na widok wachlarza. .Nie pomyliłaś się. z elementów.

kiwnięciem głowy. . potem wstała i wraz z innym i pieszo wróciła na Steyne.

. naciągając na głowę kaptur. Dzięki Bogu. i to po zapaleniu płuc! Nie zdziwiłabym się. Kiedy kroki służącej wreszcie umilkły. Sięgnęła też po obszerny płaszcz. Zgaszone świece świadczyły o tym. Dla pewności najpierw wyjrzała na opustoszałą ulicę. .Sama o tym myślałam. Cisza panująca na dole upewniła ją. który często nosiła w Marram. że wszyscy już śpią.Musiałem panią ostrzec . Żelazna sztaba na drzwiach okazała się cięższa. Salterne pomógł jej wejść do środka i usadził ją obok siebie.Potrzebuje pani wypoczynku. westchnęła z irytacją. gdyby to się źle skończyło. Dziękuję ci na dzisiaj. że obie położyły się już spać. i zarzuciła go sobie na ramiona.Możesz się już położyć. więc wszystkie trzy jesteście zagrożone. Hannah. Drzwi otwarły się. a potem przebiegła do krytego powozu..Hannah. z ociąganiem udała się do swojej kwatery. Zdwoiła wysiłki i wreszcie sztaba dała się przesunąć. przekonany.powiedział ściszonym głosem. . że wspomniała o jego . gdy tylko pojawiła się przy nim..Sytuacja robi się napięta. Potem lekko uchyliła drzwi. Stare służące potrafiły być czasami bardzo uciążliwe. panno Aurelio.Lata pani całymi dniami i jeszcze w nocy. Opuszczenie domu przejściem prowadzącym do stajni nie wchodziło w grę.Nie miałam żadnego zapalenia płuc i może dość już tego marudzenia. . Hannah wcale nie zamierzała się tak łatwo poddać i dopiero kiedy Aurelia obiecała. który czekał w cieniu po drugiej stronie. Aurelia nie była w stanie sama ich upiąć. milordzie. Gdyby zaczęła .wypytywać Ransome a. Szybko zbiegła po schodach do holu.ROZDZIAŁ DWUNASTY . że jacyś złodzieje chcą skraść cenne konie jego pani. uzurpowała sobie prawo do gderania i kręcenia nosem. Niedobrze się stało. z niewielkim dekoltem i długimi rękawami. bo Matthew miał lekki sen i poważnie traktował swe obowiązki. Po krótkim przeglądzie garderoby znalazła starą suknię z szarego batystu. więc tylko jako tako uładziła fryzurę. . która znała swoją panią od kołyski. Gdyby usłyszał choćby szmer. postawiłby cały dom na nogi. że pomoże swojej pani przebrać się w nocną koszulę i wyciągnąć spinki z włosów. . Ja nie idę jeszcze do łóżka. Hannah uparła się. niż Aurelia przypuszczała. . Szczególnie obawiam się o pani siostrę. Potrzebuję godziny odprężenia nad książką. Caro postanowiła pod nieobecność Ransome'a dzielić pokój z matką. że przeczyta tylko jeden rozdział.

zgodzi się z decyzją większości. . Clare ostrzegał go.Nie dano by jej nawet takiej możliwości. . tam nic wam nie zagrozi.. ale uprzedzę moich ludzi. że Ransome zdoła przekonać innych.. że nie ma żadnych skrupułów. . tak na wszelki wypadek.A jeśli ta będzie skierowana przeciwko Ransome'owi? .Tak. a do tego korzysta z usług informatorów.To niemożliwe! Kochana. próbując samą siebie przekonać.. Proszę jechać do Salterne.Przypuśćmy jednak.Mój Boże! Chyba nie ma pan na myśli.Chyba pan nie mówi.Tak. jak się z tego wywinie.. ale musimy być przygotowani. by w razie potrzeby natychmiast opuścić Brighton.Zna moją siostrę od lat. że drży. jak tylko ją uciszyć. a ona z przerażenia nieświadoma tego. Clare by jej nie skrzywdził. Żeby siebie chronić.Więc dlaczego wciągnął go w ten spisek? .Sam nie wiem.Musicie panie się przygotować. . moja droga.. .Więc pan sądzi. . ..wydukała..Nie mieliby innego wyjścia. . . ale nawet gdyby Ransome przyznał jej się do oszustwa. ale byli tam też inni. Widząc. ale pokusa chwalenia się i rozrzutności wzięła górę. ale Cassie. żeby nie zwracał na siebie uwagi. Och. Ransome już popadł w niełaskę. Proszę mi dać słowo.rzekomej wygranej przy sir Francisie i jego znajomym. . . . Sir Francis jest dyskretny. Nie tylko pani..Clare już dostał reprymendę za sam fakt włączenia Ransome'a do spisku. . . głupia Cassie. .Pani szwagier ma doskonałe kontakty po obu stronach Kanału.Może nie mieć wyboru. niezdolna nawet pomyśleć o jakiejkolwiek zdradzie. Salterne objął ją.Nie mogła wiedzieć.Oczywiście . Wyjedzie pani od razu.. Clare ma uszy otwarte na wszelkie plotki. że nic złego się nie stało? Może wówczas wrócić do Brighton.Ale nie ufa Ransome'owi. jeśli chodzi o pieniądze. łasa na stroje i błyskotki.zakończyła jakby do siebie. Są inni.. jeśli o to poproszę? . którzy mają jeszcze więcej do stracenia. co ja mam zrobić? .Mogę się tylko domyślać skutków dzisiejszego spotkania w Newhaven. Nikt nie będzie was śledził. że ją okłamał. przywarła do niego z całych sił.. ale wszyscy wiedzą. co robi. . Będzie miał szczęście. . nie może zeznawać przeciwko niemu jako żona.. znaczniejsi od niego. . Są przyjaciółmi .

moja droga. Jeśli się zorientuje. . która wydała jej się wiecznością.Przygarnął ją do siebie i pocałował w czubek głowy. żeby ratować skórę.Moja droga.Nie! Cassie nie będzie bezpieczna. jednak tym razem z innego powodu. trochę już panią poznałem. . . co posiada. pieniądze są najważniejsze. że jeszcze im się przyda. Ransome owi może się udać przekonać innych. wyczuje. . A poza tym.. że ciążą na nim podejrzenia. . a moja propozycja jest aktualna. ..Tego się właśnie obawiam. . milordzie.. Dla kogoś. a potem odezwał się z wyraźnym wysiłkiem: .Proszę pozwolić. kto ucieka. że może go wydać. .Nie może się spodziewać pomocy ode mnie... Jej serce znów zabiło mocniej. że nie będę go chronić. . Miała ochotę zarzucić księciu ręce na szyję i spojrzeć mu w oczy.Z pewnością. Gdyby poznała prawdę.Nie mogłybyśmy wyjechać zaraz. Możecie wyjechać do Salterne jeszcze tej nocy. Zrobi to pani dla mnie? Zostaniecie? Wybór należy do pani. i wtedy z pewnością zjawi się u pani. może uciec. . dopóki Ransome pozostanie na wolności. jeszcze dziś w nocy? Muszę je ratować przed niebezpieczeństwem.I nadal będą robić interesy z Francją? . Jakże był jej drogi! I jak bardzo podniecała ją jego bliskość! Wyswobodziła się z jego objęć..Nawet ze względu na siostrę? . którzy natychmiast uciekną i nigdy ich nie dopadniemy.Głos miał szorstki. Jeśli spakujemy się w godzinę.Nie powinienem prosić kobiety o coś takiego. Aurelio. Z pewnością trzyma pani w domu złoto.Jest pani prawdziwym skarbem! .Wiedziałem. wręcz trudny do rozpoznania. a miałem też wiele okazji podziwiać pani klejnoty.Lepiej jej będzie bez niego. ale to nie rodzinne uczucia przyciągną go do Brighton. a odda mu pani wszystko. przecież chodzi o zdradę stanu! Więc skoro mogę pomóc. . Ujął ją za ręce. że nie sprawi mi pani zawodu.On mnie nie cierpi i wie. że zagrozi lady Ransome lub Caro. bałby się. Milczał przez chwilę. że coś jest nie tak i zaalarmuje wspólników. . .. Wystarczy. ale muszę. jeśli takie jest wasze życzenie. Łagodny ton Salterne'a trochę ją uspokoił.. Jeśli wróci i was nie zastanie.On o tym wie. że pani wytłumaczę. lecz nadal nie potrafiła zapanować nad drżeniem całego ciała. .

milordzie! Wszyscy się nabraliśmy.powiedziała szybko. . . .I nic dziwnego.Muszę już iść .No tak. żeby nie wzbudzać podejrzeń. . .Jeszcze nie..Musiałem się zbliżyć do Ransome a w taki sposób. Usłyszała stłumiony chichot. przybył pan do Marram! Nic. Tak jak poprzednio odwzajemniła pocałunek z gorliwością zakochanej kobiety. gdy płonąc słusznym gniewem. moja czarodziejko . Nawet starzejący się hulaka mógł tak bardzo ulec jej urokowi. .Uwielbiam cię. . wkładając weń całą swą tłumioną namiętność i tęsknotę.Bardzo mi przykro .. Sądziłem. . że poprosił o jej rękę.W istocie.To nic przyjemnego dowiedzieć się.A gdyby przyjęła pańskie oświadczyny? . że nie jestem nawet w najmniejszym stopniu zainteresowany pani siostrzenicą? Oblała się rumieńcem. Niech ta świadomość dodaje pani sił. Wszystkie lęki gdzieś z niej uleciały. . że udało mi się przedstawienie. tylko robić karierę na scenie.I dobrze. ... że oddała serce innemu. To czułe określenia wprawiło ją w skrępowanie. Ransome fatalnie ją traktował i jest mi z tego powodu bardzo przykro. bo będzie pani potrzebowała całej swej wspaniałej odwagi. nieledwie dziecko.Nieprędko mu wybaczę te wszystkie jego podłe uczynki! . Oszołomiona Aurelia wymknęła się w ciemność.Nachylił się i odszukał ustami jej usta. Naprawdę muszę panią upewniać. Rozmowa przybierała nieoczekiwany obrót. . . . a poza tym zawczasu sprawdziłem to i owo i wiedziałem.A teraz proszę już iść.W głosie Salterne'a pobrzmiewało niedowierzanie. .Młodziutka panna..Ona. że pani jeszcze nie zrozumiała? . . Jej uroda była kluczem do całości. że nie pozostawiam wątpliwości co do moich uczuć. myślałam już o tym.Czy to możliwe...Pochlebiam sobie. Bawiłbym się lepiej. gdyby Caro nie była taka przerażona.szepnął.szepnęła. miałaby zechcieć niegodziwego potwora? Prawdopodobieństwo było doprawdy znikome. . jest urocza.Ależ z pana przebiegły typ. . że pańska narzeczona jest córką zdrajcy. najdroższa. póki mam siłę pani na to pozwolić.

Powiedzenie prawdy nie wchodziło w rachubę. Ten niegodziwiec rozsiewał wokół siebie ziarno zniszczenia. swym postępowaniem niweczył wszelkie nadzieje na szczęście.Nie masz wstydu. jaka byłaś nieszczęśliwa przez ostanie lata. . Czyż sama mi tego nie mówiłaś? . . . Aurelia tylko westchnęła na widok siostry.Aurelia także przybrała chłodny ton.Głos Cassie brzmiał lodowato. moja droga. Czyż tego nie powiedział? Zostawiła w swoim pokoju zapalona świecę.Zapominasz się. zamiast tego stwierdziła tylko: . Cassie nadal miała opuchnięte oczy.oznajmiła stanowczo Aurelia. co ci się żywnie podoba. lecz .Możesz sobie myśleć. Od samego początku wszystko idzie nie tak. . Sama także miała ciężką noc. że Salterne ją kocha. dostrzegła nieruchomą postać. ale ten romans przyniesie ci jedynie zgryzotę. a teraz jeszcze Ransome zniknął. że ten człowiek jest żonaty.Rano poczujesz się lepiej. Kiedy następnego dnia zasiadły do śniadania. co robię. .Cassie rozszlochała się na dobre. . Życzę ci dobrej zabawy. . że przyjechałyśmy do Brighton.Świetnie! Przypuszczam. złość ją dławiła w gardle.Nie mogłaś mi się zwierzyć? . ja to wiem. Żałuję. choć pewnie jeszcze przed końcem tygodnia pojawią się plotki. .Cassie wybuchnęła płaczem. że jej siostra byłaby zdolna wdać się w jakiś skandaliczny romans? . . tylko mi nie mów. .ciągnęła Cassie.wyparte przez szaleńczą radość. Kiedy o tym myślała. przyćmił cień smutku. co myśli o zarzutach siostry.Z tego mężczyzny? Czyżby był aż tak nieodpowiedni dla ciebie. ale się nimi nie przejmuj.Coś jest nie w porządku. że to nic z tych rzeczy .Pewnie tak. Przytknęła dłoń do ust. . która siedziała w kącie.Zawsze pojawia się i znika bez wyjaśnień.. żeby się włóczyć po nocy jak zwykła ladacznica? Już miała odpowiedzieć. Jej powinowactwo z Ransome'em oznaczało.Wiem. . że także jest zamieszana w zdradę. ale dopiero kiedy zdjęła z siebie płaszcz. jakiego ..Objęła siostrę i mocno ją przytuliła.I tak ci nie uwierzę. . Jesteś przemęczona.Proszę.Gdzie byłaś? . że nie może się starać o twoje względy w normalny sposób. .. Nie muszę ci się tłumaczyć ze wszystkiego. . żeby zdusić krzyk. Wcześniejszą radość z odkrycia. Cassie. jak przystało dżentelmenowi? Nie odpowiedziała. Kochał ją. Książę ją kochał. . Jak Cassie mogła wierzyć. ..Nie mam zamiaru cię okłamywać .

miała minę zaszczutego zwierzątka. . . jak zawsze w obecności ojca.Chyba nie musimy się bawić w ceregiele..Niby dlaczego? . Nie mógł widzieć. Nawet gdyby Salterne jej się oświadczył. bo nie zauważył nic podejrzanego w jej zachowaniu. W tym samym momencie napotkała jednak spojrzenie Aurelii i tylko mruknęła coś . by odezwała się choć słowem. wszędzie. żeby cię ojciec nie słyszał. . Caroline.Byłem tam.odezwała się Caroline głosem tak ostrym. że posiada jakieś wiadomości. . Aurelia skamieniała. prawda. które nie wróżą nic dobrego.Nie widziałem się z nim. Oczy mu nienaturalnie błyszczały. Cassie patrzyła nieobecnym wzrokiem prosto przed siebie.Frederick bezceremonialnie usadowił się za stołem i zaczął sobie nakładać jedzenie na talerz. ale potem nie pamiętała. . . . jak wymykała się z domu. ale do czego? Starała się postępować bardzo ostrożnie.Długo zamierzasz pozostać w mieście? Nie widziałyśmy cię na wyścigach. że splami jego nazwisko. Musiała się widocznie zdobyć na krótkie powitanie.Nic przywitasz się ze mną. Zapowiedziano nadejście Fredericka. Ransome przyglądał się uważnie zebranym przy stole. .. że jest czymś bardzo zdenerwowany. .Proszę! .zadrwił. a na skroni widać było szybko pulsującą żyłę.rozległ się od progu dobrze im znany chrapliwy głos. żeby go skarcić. kiedy jego palce wpiły jej się w ciało. bracie? Nie możesz od razu powiedzieć. Aurelia ukryła drżące dłonie pod stołem. tam. czasami w zupełnie nie oczekiwanych miejscach. o co ci chodzi? . uderzając rytmicznie pejczem o cholewkę buta. Aurelia zachowała nieprzenikniony wyraz twarzy.Larwa się wreszcie przepoczwarzyła Czyżby pod wpływem cioci? Lepiej. którego kochała.mogłaby zaznać. Tu. Aurelia rozejrzała się wokół. Było widać. nie mogłaby się zgodzić na małżeństwo ze świadomością.Ransome stanął za krzesłem żony i położył jej ręce na ramionach. Mężczyzna. kochanie? . ciociu. Skrzywiła się. .Twój ojciec także przyszedł? . ale Frederick skupił całą uwagę na zawartości talerza. że Frederick spojrzał na nią ze zdumieniem. Tak czy inaczej.Po jego chytrym uśmieszku Aurelia poznała. . ciociu? W Brighton. tylko Frederick zachował niezmącony spokój. Czekała na wyjaśnienia. jak rozumiem. Ransome nie odpowiedział.Czy zawsze musisz robić ze wszystkiego tajemnicę. .spytała Aurelia szorstkim tonem. Wyraźnie czynił do czegoś aluzję. robimy sobie wolne od konwenansów. pozostał dla niej nieosiągalny. i odwróciła głowę.

usłyszała podniesione głosy.. .zapytała. przyszedł pan Robert Clare. Kiedy już miała wejść do środka.. . Nóżka kieliszka trzymanego przez Cassie nagle pękła.Miałem szczęście przy karcianym stoliku. że Ransome szybko wycisnąłby z żony prawdę. widząc Fredericka? . Wiedziała. . . . tylko patrzyła na krwawe plamy. Jeśli to możliwe. Miałam wątpliwości co do jakości tego szkła. . Gorączkowo szukała w myślach tematu do rozmowy. Hannah znajdzie jakieś płótno na opatrunek . że wydarzyło się coś niepokojącego.Wprowadziłem go do salonu. Ransome nie odrywał wzroku od żony. a kilka jaskrawoczerwonych kropelek kapnęło na jej suknię. To już drugi taki wypadek w tym tygodniu. panno Carrington? . Ransome popatrzył na syna. . . . więc od razu się domyślił. Aurelię tak to irytowało.niezrozumiale.Aurelia wskazała na półmiski. tak mi przykro. Kiedy zbliżyła się do drzwi. że miała ochotę krzyczeć. Jacob wpuścił kolejnego gościa. że znajduję panią w dobrym zdrowiu.Skąd się tu wziąłeś? . Cassie nie potrafiła niczego ukryć.Madame.Chodź.Nie jesteś zaskoczony.Przepraszam.Salterne jak . Nic sensownego nie przychodziło jej do głowy.Myślałem.Nie dołączysz do nas. która mogłaby trochę zmniejszyć napięcie. . .oznajmił od progu Jacob. że rozpiera cię radość z mojego powrotu.Ransome złapał żonę za nadgarstek. chce się widzieć z lordem Ransome'em . To moja wina.ponagliła siostrę. żebyś. ale spodziewam się. .Aurelia oczywiście nie chciała oglądać Clare'a. . ale błogosławiła w duchu jego niespodziewaną wizytę.Rozparł się niedbale na krześle i w milczeniu zaczął bębnić palcami o wypolerowany blat. Ransome. Nie wykonała jednak żadnego ruchu.Ja się tym zajmę. . Cass. .paplała Aurelia.Masz jakieś zastrzeżenia? Aurelia spojrzała na niego bezradnie. kochanie? Nie dosłyszałem. . . . Aurelia przeszła do salonu. Ransome? . moja droga. próbując zatamować krew chusteczką.Och. co mówiłaś. już kiedy je kupowałam . .Nie ma potrzeby.Napiję się wina. że jesteś spłukany.Lepiej do niego idź.Wcale się go nie spodziewaliśmy. Pozostawiwszy siostrę w troskliwych rękach Hannah.Wierzę.rzucił ostro. trzeba to od razu przemyć. .

ale możesz mi wierzyć.Zapewniam. za którym stały całe wieki rodowej świetności. . że zrobi pani w niej furorę.Uśmiechnął się lubieżnie.Salterne obdarzył towarzystwo czarującym uśmiechem. Aurelia szybko podeszła do niego.. po czym usunął się na bok.Wystarczy się rozejrzeć po własnym domu. nie kryjąc ulgi. . natomiast Clare zachował całkowity spokój. jak lodowaty strach wypełnia jej serce.zwykle prezentował się nienagannie w ciemnoniebieskim surducie i beżowych spodniach. by puścić panie przodem. że nie zmyślam.Nic poważnego. bogactwa i wpływów.wyjaśniła. . . wasza lordowska mość. .Proszę pamiętać.Przynoszę paniom wiadomość. Jutro będzie w domu.ostrzegł.Byłem za daleko. że książę zacisnął palce na gałce laski. Zamknięte powozy i kobiety wymykające się nocną porą z domu to dość niecodzienny obrazek. Nóżka kieliszka złamała się i rozcięła jej skórę. co mówię.mówił dalej Salterne. . Zaraz do nas dołączy. . że przyjemność jest wzajemna. spoglądając ponad jej głową.Doskonale się bawiła w towarzystwie pań na wyścigach . i pański. .Ironia w jego tonie wywołała krwiste wypieki na policzkach Ransome'a.To. Skłonił się Frederickowi. Clare. W ręku trzymał elegancką laskę. że miewa się dobrze? Pytanie zabrzmiało niewinnie. kiedy spytała: .Co masz na myśli? . lecz Aurelia zauważyła. Aurelia czuła. pański sługa.włączył się Frederick.Moja siostra miała drobny wypadek . ciociu Aurelio. że uczynicie jej zaszczyt i ją odwiedzicie.A gdzież lady Ransome? Mam nadzieję. Mogę się założyć. Cóż za miłe spotkanie. po czym zwrócił się do Aurelii i Caro: . Księżna wdowa ma nadzieję. Salterne uniósł brwi. udało jej się jednak zapanować nad głosem. że jesteśmy wrogami . Frederick jakby się skurczył pod spojrzeniem człowieka.Miejmy nadzieję. . Wykrochmalony gors koszuli lśnił śnieżną bielą. . . . . .. . Obawiam się. który prowadził siostrę do salonu. Caro.Ransome. żeby dopaść tę dziewkę. moja droga. Wyjątkowo twarzowa. Caro z Aurelią grzecznie podziękowały za zaproszenie. pięknie pani wygląda w tej sukni. że ma dla was w zanadrzu dalsze skandaliczne historie. wszyscy jesteśmy pod urokiem panny Carrington i jej rodziny.Nie musimy daleko szukać skandalu . Jak widzę.

Salterne starał się. za to bezustannie jej się przyglądał. Clare natomiast nie zdradzał oznak niepokoju. Zamknięty powóz na schadzkę ze służącą? Nie brzmiało to zbyt przekonująco. ku jej przerażeniu. żeby strofować jakąś rozhisteryzowaną dziewczynę.Z najwyższym trudem zmusiła się do uśmiechu. Poczęstował się szczyptą tabaki. . . czyż nie? Rozmowę przerwało nadejście Cassie.. . Aurelia próbowała uspokoić nerwy nadszarpnięte uwagą Fredericka. że mnie noce rozrywki służby mało interesują.Zdumiewające! .Godna pochwały troska o moralność niższych klas! Gdyby tak jeszcze szła za nią dbałość o ich los. . .Nie sposób cały czas trzymać służbę na oku. .Nie miałabym najmniejszej ochoty zrywać się z łóżka po to. chociaż sprawa wydaje się ciekawa. nerwowe ruchy i drgający mięsień pod okiem wskazywały na to. że jest bliski załamania. że nie zdołał złapać tej kobiety. podszedł i stanął obok niej. Wręcz czuła jego strach. by mu uwierzono. jak i Clare'owi słowa jej siostrzeńca musiały dać do myślenia. Jeśli nawet widział dziwny błysk w oczach Ransome'a.rzeki książę z zadumą. że zarówno Ransome'owi. nie miałabym mu aż tak za złe.A pan. a Clare. także zesztywniał. Zerknęła na szwagra. Muszą być wyjątkowo urodziwe. że nie.poradził życzliwie.Miała nadzieję. Frederick zachował się niestosownie. Miała świadomość. udawał. . Przyznaję.. któremu udało się wyjść cało ze spotkania z jadowitym wężem. Krwiste wypieki.Proszę się tym tak nie przejmować . W końcu. Cóż.stwierdziła z naciskiem Aurelia. Ransome aż się żachnął.. żeby zbagatelizować incydent. jak mógł . . choć lepiej nad sobą panował. a pani kucharka jest już nie pierwszej młodości. . . wątpiła jednak. podnosząc ten temat w towarzystwie. .Gdyby wspomniał o tym na osobności. potem powiedział: .Wybiera się pan na dzisiejszy mecz krykieta? – Książę zagadnął Roberta Clare'a tonem niezobowiązującej pogawędki. by pani pokojówka umawiała się na schadzki. milordzie? Krykiet to jedna z pańskich licznych pasji. że uzna jej opuszczony wzrok za oznakę skrępowania niezręczną sytuacją i nie będzie się doszukiwał niczego więcej.Mogła to być któraś z podkuchennych . Frederick zamilkł i opuścił salon z miną człowieka.Tak. ziściły się jej najgorsze obawy.Może to dobrze. Wątpię. z pewnością. skoro przyjeżdża po nie . że niczego nie dostrzega. Korzystając z chwili wylewnych powitań.Oczywiście. . Nauczka była surowa.

jeśli pozwolę sobie przypomnieć. Potknęła się. . Nie wrócicie.. . że panie chciały obejrzeć go od początku. ..Proszę nie wymagać tego ode mnie. choćby nie wiedzieć ile miało ją to kosztować. panno Carrington. że jest godny zaufania? . Jego troskliwość dodała jej otuchy.. . Rozpaczliwe wysiłki Aurelii. żeby ją podtrzymać..Co się stało? Czyżby Ransome przekonał innych.Widziałaś go. że będzie bezpieczna? Nie potrafiła mu odmówić niczego.Książę natychmiast pojawił się u jej boku. jeśli zajdzie taka konieczność? odezwał się ściszonym głosem Salterne. ..Proszę mi wybaczyć.wyszeptała drżącym głosem.. Był taki potężny i taki spolegliwy.zamknięty powóz. . nie mogę tego znieść. Będziesz dzielna jeszcze przez jakiś czas? To już niedługo. Udzielił zgody.Podejrzewa coś? . . ale książę błyskawicznie wyciągnął rękę.Będzie pani gotowa wyjechać jeszcze tej nocy. Poczuła mdłości. Żołądek rozbolał ją ze strachu i nawet obecność księcia nie była w stanie uśmierzyć tego bólu. .Nie mają co do niego złudzeń. . Pragnę cię wziąć w ramiona i chronić już zawsze i przed wszystkim. która nocą wymknęła się z domu. Aurelio.Niech się pani nie zadręcza. okazały się żałośnie bezskuteczne Patrzyła na niego oczami rozszerzonymi lękiem.. Jeśli się wymknie Clare'owi.Aurelia posłała księciu błagalne spojrzenie..Moja droga.Nie możemy wrócić do domu .Czy uzna mnie pani za natręta. może wrócić po . ledwie skrywając zniecierpliwienie. że chce się ich jak najszybciej pozbyć. moja najdroższa. On tego nie wie. żeby się nie wymknął.Jestem całkowicie do pani dyspozycji. że mecz zaczyna się niedługo? Wydaje mi się. . ale zapadł na niego wyrok. . Pewnie jeszcze nigdy w życiu tak się nie bał. Zbliżamy się do końca. by wraz z Clare'em porozmawiać o tajemniczej postaci. Zostało mu niewiele czasu. Zamierzają się go.. ale potrzebują go jeszcze na jedną noc. . Gdybyśmy go zaskoczyły. kiedy już szli w stronę boiska do krykieta. dopóki on nie wyjdzie. Czyż nie obiecał. że jego lordowska mość ma mi coś do powiedzenia. żeby się uśmiechnąć.Nie zna go pan tak dobrze jak ja... To znaczy jeśli Ransome nie ma nic przeciwko temu. Aurelia była pewna. .. . Clare ma rozkaz dopilnować. nie. pozbyć.Wydaje mi się.

To tylko na wszelki wypadek. Aurelia odwróciła się do księcia z niepewnym uśmiechem.. . ukazując ostry nóż. Umie się pani posługiwać pistoletem? Gdy oddał jej parasolkę. jak podziękowania za rzekome prezenty.Lady Ransome.Proszę jej nie rozkładać . że Salterne uznał za stosowne wyposażyć je w broń. ale gdyby odszedł i więcej nie wracał.Lubisz karty. .ostrzegł.Nie będzie się obarczał pani siostrą. . abyście panie zechciały przyjąć te orientalne drobiazgi. W ten sposób go nie zgubisz.. . . dodała ze sztucznym ożywieniem: .Pod lekkim naciskiem jego palców wachlarz Aurelii rozsunął się. zamiast odpowiedzieć. że nic by tak nie zaskoczyło regenta.Tak. Aurelia podejrzewała. Była przerażona jak jeszcze nigdy w życiu. . by używać ich do wachlowania. . że pokażę. ale to bardzo miło ze strony Jego Wysokości. . ..Nie życzę mu śmierci. Domyślała się. Ma groźnych wrogów.Wręczył im po wachlarzu. żeby dogonić Cassie i Caro. Cassie? .Znane są jako wachlarze .Ja swój zatrzymam . Jednak siostrzenica błądziła myślami gdzieś daleko. tylko patrzyła na nią tępym wzrokiem. ale poczuje się pani bezpieczniej. prawda? .Wolałabym. że nie może jej otworzyć. Caro . Na widok jej żałosnej miny .Pytanie Salterne a pozornie wyrażało zwykłą ciekawość.sztylety .powiedziała cicho. dowodził. Prosi. wkładam go do torebki. .Cassie. poczuła zwiększony ciężar.Będę się bała skaleczenia.Jest bardzo ostry . Książę wziął od niej parasolkę i przez moment udawał.A Caro ogólnie lubi się bawić.. Proszę pozwolić. żebyśmy go już nigdy więcej nie musiały oglądać . że grozi im naprawdę wielkie niebezpieczeństwo. . . Wtedy Salterne powiedział: . która teraz niewinnie spoczywała w jej dłoni. z uśmiechem przyjmując okrzyki zachwytu. . .Widzisz. ale doskonale służą jako noże do papieru.Przyjdziecie dziś wieczorem do willi księcia Jerzego na karty? .powiedziała Caroline niepewnym tonem. że o nas pomyślał.Nie proponuję. .Obawiam się. książę regent zmartwił się zniszczeniem wachlarza pani siostry.wyrzuciła z siebie z pasją. . .wydukała i spojrzała na siostrę. a fakt. A ty. przyjdziemy . żeby potwierdziła. ścisnął Aurelię znacząco za ramię. że nie ma pojęcia o zabójczej broni.Przechowam ci ten wachlarz.zaproponowała. mając to przy sobie.Gdy Cassie. Przyśpieszyli kroku. że to mordercze narzędzia. Nie odrywając wzroku od jednego z graczy. i to po obu stronach prawa.rzucił lekko.

będziecie się czuły pewniej. który drapał się po .Nie mogłybyśmy zostać. Gotowa była zrobić wszystko. Włożyła całą duszę w ten jeden pocałunek. Od razu przypomniała sobie. .poprosił szeptem . Nie mogła się mylić. To. której tak bardzo pragnęła. co widziała. ogarnęły ja wątpliwości. i nie będziesz musiała się bronić. ale nie pozwalał jej na to obezwładniający lęk przed powrotem do domu. przechowywała w pamięci niczym największy skarb. której potrzebował. . co może tam zobaczyć.bo zaczynam żałować. jakby mało było strachu. .Ufam panu. ale też oznaczało.Jak pani sobie życzy.rzuciła błagalnie.pochyli się nad nią z taką czułością wypisaną na twarzy. że nigdy się z nią nie ożeni. żeby obejrzeć wyścigi biegaczy? . ale ujrzała tylko jakiegoś oberwańca. Czy ten sam obowiązek kazał mu wyznać miłość? Zdawało jej się. całkowicie rozwiało wszelkie wątpliwości. Nie stanie ci się krzywda. jak bardzo go kochała.Nie patrz tak . Jego spojrzenie było niczym pieszczota. To. Aurelia próbowała się zainteresować wydarzeniami na boisku. . byle opóźnić powrót. Chętnie by mu nią służyła. . Przez resztę popołudnia sprawiał wrażenie pochłoniętego meczem krykieta. kiedy mecz się skończył. że cię w to wciągnąłem. że nie mogła się mylić co do jego uczuć. Pomyślałem tylko.powiedziała szczerze. że nie ma zamiaru się żenić z Caroline. obiecuję. Na moment zabrakło jej tchu. że jest prawdziwym mistrzem w udawaniu? Policzki zapiekły ją od rumieńca. że jej uczucia są odwzajemnione. milordzie . nawet gdyby nie wyznawał jej uczuć. Nie musiał wkradać się do jej serca. wierząc. Lecz teraz. ale czyż nie udowodnił wiele razy. Sądziła. usłyszała. Przez dłuższą chwilę patrzyli sobie w oczy. Nie mógł wiedzieć. jak ją przytulał poprzedniego wieczoru.Znów pani we mnie wątpi? Uniosła wzrok. kiedy tuląc się do niego. A może tylko ją wykorzystywał. mogło być tylko miłością. kiedy na szali leżało bezpieczeństwo kraju. co ujrzała w jego oczach. żeby osiągnąć własny cel? Oświadczył się Caroline. by ją nakłonić do udzielenia pomocy. że był szczery. że mając broń. że Salterne nie cofnie się przed niczym. Może to było usprawiedliwione. spoglądając gdzieś ponad jej ramieniem. że była to tylko próba dodania jej otuchy. po raz nie wiedzieć który zaskoczona jego przenikliwością. a potem książę uniósł wzrok. wiedząc. Odwróciła się pełna lęku. ale tamte chwile w powozie. byle tylko spełnić patriotyczny obowiązek.

ale niewiele mogła zrobić. żeby zjeść obiad i się przebrać zwróciła się do siostry.mówiła dalej Aurelia z udawanym przejęciem. . .mruknął Salterne. Równie dobrze mogła ogłosić całemu światu swą miłość do Salterne'a. Bez pomocy pokojówki ubrała się w suknię z białej lustryny. która doskonale podkreślała smukłe kształty. Szkatułka była pusta. że żyje. Aurelia przeklinała dzień. i było to po niej widać.Nic wam nie grozi .Lepiej już wracajmy. Klucz do kasetki z pieniędzmi także zniknął. Podeszła bliżej i przyjrzała się swoim błyszczącym oczom. Trzeba przyznać. Jednak radość szybko przygasła. Liczyła na to.Włożysz tę nową suknię z morelowego jedwabiu z czarną siatkową narzutką. Miała ochotę go zapytać.Mamy niewiele czasu. żeby pocieszyć siostrę.A potem ułoży mi włosy i wtedy będziemy mogły rozmawiać. Czyż nie powiedziała sobie. Tak. Zmiany nie można było przypisać jedynie sukni. że Ransome a nie ma już w jej domu. a świadomość. że za zamkniętymi drzwiami będą bezpieczne. w którym Cassie go poznała.Hannah najpierw tobie pomoże się ubrać .i skamieniała. że niszczycielskie wpływy Ransome'a nie mają końca. Wszystko dało się w nich wyczytać. jakie klejnoty będą najlepiej pasować. znacznie poprawiła jej humor. Uniosła wieczko . Kąpiel w zimnej wodzie przyjemnie ją odświeżyła. Zdjęła czepek. Książę regent wcześnie obsadza stoliki. . . . że jej miłość nie ma szans na spełnienie? Wyglądało na to. czy on także to widzi. bez wątpienia to one powodowały zmianę w wyglądzie. Serce jej się krajało ze współczucia. więc nie możemy mu kazać na siebie czekać. . skąd to wie. .Ransome opuścił dom. że to jedno z najbardziej udanych dzieł madame Claudine. sięgnęła do szuflady po szkatułkę z biżuterią. Cass? Kontrast jest bardzo wyrazisty. zastanawiając się przy tym. weszła za Cassie do domu. Zastanawiała się. Starając się zapomnieć o niewczesnych żalach.uchu. że wygląda jakoś inaczej. . Przyjrzała się swemu odbiciu w wysokim lustrze i ze zdumieniem odkryła. ale postanowiła mu zawierzyć. Po raz pierwszy od wielu lat czuła. Pożegnawszy się z księciem. potem zrzuciła z siebie suknię z muślinu haftowanego w roślinny wzorek. Cassie patrzyła na nią bez słowa.

.Miałam rację . Bez wątpienia sakiewka ze złotem.Chwyciła szal. Zgodnie z radą monsieur Pierre'a jasne loki zostały upięte wysoko i przewiązane białą wstążką przetykaną srebrną nitką.Więc podoba ci się moja suknia. Jej wysiłki. bo nie zostało nam wiele czasu na zjedzenie obiadu. by umilić posiłek rozmową. Słysząc pukanie do drzwi. żeby podziwiać toaletę swojej pani. zwłaszcza że założysz wianek Caroline usiadła na łóżku. a po jakimś czasie również Caro przestała udawać. . .ROZDZIAŁ TRZYNASTY Aurelia sięgnęła do dolnej szuflady komody i odsunęła na bok stos ubrań. Aurelia dała jej znak ruchem głowy. lecz nie skomentowała tego nawet jednym słowem. Cassie była bliska załamania i jedno nierozważne słowo mogło ją do końca wytrącić z równowagi. że jest pusta. że zapięcie się obluzowało? Wysłałam je dziś rano do jubilera. ale nie musiała ważyć jej w dłoni by się upewnić. Przyłapawszy spojrzenie siostrzenicy. Choć cieszyła się.Lepiej się pośpieszmy.Od razu zauważyła. dlatego nie odczuwała zbyt wielkiego żalu po stracie swoich pieniędzy i klejnotów. czy wpiąć do uszu kolczyki. . Stojąc przed lustrem. nie mogę znaleźć moich pereł! . Zatem Ransome uciekł. Nie wystarczy ten wzór z różanych pączków? Dodatkowe ozdoby są zbędne. że nie zamierzał wracać. i to pewnie na dobre. Moment nie był odpowiedni na zadawanie pytań. . ale Cassie zachowała wymowne milczenie. . Nie zauważyłaś.Och. szybko zamknęła szufladę i z uśmiechem odwróciła się do Cassie. że się zastanawia. nie znajdowały żadnego odzewu ze strony Cassie. . którą trzymała w biurku. Aurelia starannie omijała wzrok siostry. Kasetka nadal była na swoim miejscu. naszyjnika czy choćby medalionu. zapomniałam ci powiedzieć.Mamo. ciociu? . że Ransome zniknął. kolczyków.Chyba jednak nie.Hannah cofnęła się.Do pokoju wpadła zaniepokojona Caro. .Założy pani swoje brylantowe kolczyki. udawała. że nie zauważa przygnębienia matki. Aurelia poczuła przede wszystkim ogromną ulgę.Jest naprawdę urocza. panno Aurelio? . .Pośpieszne wyjaśnienia Aurelii na temat naszyjnika z pereł zadowoliły Caro. . . że siostra nie ma na sobie żadnej bransoletki. Kradzież świadczyła o tym.Świetnie wyglądasz w tej sukni. .powiedziała wesołym tonem. także zniknęła. nie mogła wyzbyć się niepokoju. kochanie.

Widząc. od razu do nich podszedł. jak i przeżyła po odkryciu kradzieży.Jego przyjemny. Nawet atmosfera panująca wokół miała w sobie coś z sennego koszmaru. Melton. Po raz pierwszy figury chińskich rybaków trzymających w górze lampy wcale jej nie zachwyciły. Ujrzawszy stoliki nakryte do kart. . . kto byłby w stanie zająć uwagę Cassie. łady Ransome. Wątpię. Aurelia skierowała się do salonu w południowej części domu. co to melancholia. tak ją rozstroił. . ty to lepiej opowiesz. Może nie powinny były przyjmować zaproszenia księcia regenta na ten wieczór. Pozwoliła sobie puścić wodze wyobraźni. Paniom się spodoba. Zabawiamy się wesołą pogawędką przed przystąpieniem do właściwej rozgrywki.Nie przyłączą się panie do nas? . że towarzystwo przyjaciół poprawi siostrze nastrój. niski głos działał kojąco. ale był z niego niepospolity typ. w dodatku ogromnej postury. a potem na niemiecki. rozglądała się po zatłoczonym holu willi księcia regenta. Należało zapomnieć o tych wszystkich niedorzecznych fantazjach i przeczuciach.stwierdził. żeby mieć lepszy widok. Stał pogrążony w rozmowie z grupą emigrantów. Natychmiast skarciła się duchu. tyle że odmowa mogłaby urazić Jego Wysokość. Pozłacane rzeźby smoków i węży sprawiały wrażenie. Aurelia spojrzała w jego przejrzyście niebieskie oczy. że Cassie nie jest sobą i postanowił ją rozweselić. Aurelia rozpoznała w Meltonie człowieka.Melton jest dziś w formie . Najwidoczniej wstrząs. wszędzie widziała jedynie obce twarze. Biorąc Cassie pod rękę. Wysoka sylwetka regenta już z daleka rzucała się w oczy. Myśląc o tym. . że się wahają.Znając z doświadczenia. który przed trzydziestu laty podbił serca mieszkańców miasta. Było to ulubione miejsce osób z najbliższego otoczenia regenta. który na pierwszym balu po przyjeździe do . Przebiegł ją dreszcz.Bullock nie należał do towarzystwa. Zaprowadziła siostrę do galerii. Jak zawsze. mimo jego tuszy. . poszukując w tłumie znajomych osób. bo wszystko wokół zaczęło jej się wydawać dziwaczne. wręcz makabryczne.Miała nadzieję.Wskazał na stoliki. żeby opowiedział paniom o wyścigu Bullocka. lady Bellingham czy choćby pani Ingleby. Chodź. całkowicie odzyskała trzeźwość umysłu.Muszę go poprosić. jakby żyły własnym życiem. dostrzegła w nim ślady tamtego przystojnego młodzieńca. ale choć wspięła się na pierwszy stopień ozdobnych schodów. z budzącą podziw łatwością przechodząc z francuskiego na włoski. od razu wyczuł. kogokolwiek. by pani o nim kiedykolwiek słyszała. .

. tak że lord Barrymore po prostu nie był w stanie go wyminąć. panno Carrington? . . madame. że prześcignie go w biegu. bez wahania zgodził się na warunki Bullocka. . Ona bardzo panią lubi. . że na policzki Cassie wróciło trochę koloru.Mam się dobrze. że ja to zrobię. że Salterne'a tu nie będzie. Na przerzedzonych wiekiem włosach miała turban dobrany kolorem do reszty stroju i ozdobiony piórami.Co słychać u Charlotte. że usadzę panią tutaj. Zgodzi się pani trochę z nią posiedzieć? Skwapliwie zapewniła Jego Wysokość.Musicie panie pamiętać.Proszę pozwolić. Zna pani lady Bellingham.Lady Ransome. Aurelia milczała. . że nie znoszę sekretów. zaczął opowiadać. moja droga. Salterne ostrzegał. jak sądzę. po czym. ponieważ myślami błądziła zupełnie gdzie indziej.spytała z pewnym przymusem. . Popatrzył na nią przepraszająco. ma pani ochotę zasiąść do gry? .Tak jest znacznie lepiej. a moja stara przyjaciółka ma skłonność do nadwerężania swych wątłych sił. słuchając o zakładzie Bullocka z lordem Barrymore'em. Jako człowiek młody i sprawny. Kiedy zaproponował lordowi Barrymore'owi zakład o sakiewkę złota. Cóż.No i jak tam.Proszę pozwolić. panno Carrington? Księżna wdowa jest tu sama. twierdząc. że nadal pani się czymś martwi. . zwrócił się do Aurelii ściszonym głosem: . madame. Kiedy ruszyła głową. jego lordowska mość od razu się zgodził.Czy mogę panią prosić o pewną przysługę. . ale muszę przyznać. Zaprowadził ją do prywatnego saloniku i wrócił. Zakończenie historii wzbudziło salwy śmiechu. który miał wybrać czas. poczuła się bezbronna i samotna.. Czwórkę dopełnią Broome i jego żona.Kiedy Cassie usiadła. . ale nie odpowiedziała mi pani.Brighton nadepnął jej na suknię. jak sama pani widzi. że z przyjemnością spełni jego prośbę. że był z niego niezły spryciarz: wybrał najwęższą uliczkę w mieście. bo Salterne został wezwany gdzie indziej. . Aurelia z radością zauważyła.Księżna wyglądała niezwykle dostojnie w szarej atłasowej sukni i bogato haftowanej tunice o tym samym odcieniu. żeby zabawiać gości. madame? . dziękuję. że nie wolno mi pani wypytywać..Myślę jednak. zachęcony jej uśmiechem. Gdy usłyszała. . miejsce i dystans. bo książę regent aż uderzał się po udach z rozbawienia. .Aurelia zręcznie poprawiła nakrycie głowy starej damy.Książę regent rozejrzał się po coraz gęściej zapełnionym salonie. że Bullock był bardzo gruby. Istotnie miał ku temu talent. Trzeba przyznać. Wyprostowała go z wyraźnym zniecierpliwieniem. turban zsunął się na bok.

proszę ze mną.Coś poszło nie tak? Proszę mi powiedzieć. a ja mu obiecałem. że nie pozwolę pani grać zbyt wysoko. . że nie przyniósł dobrych nowin.Księżno. .. że jeśli zaraz nie usiądzie. Poważne oblicze księcia kazało jej się domyślić. moja droga. Regent uprzejmie nadstawił ramię.Ja także mam swoje wady. żeby jej kupił jakieś zwierzątko. . udała.Już po wszystkim? . ale wolałabym. moja droga. Aurelia uśmiechnęła się mimowolnie.Mała psoci jak zwykle. ale musi mnie pani jakoś znieść.Ransome'a i Clare'a nie było wśród nich . Wasza Wysokość. nogi odmówią jej posłuszeństwa. ale się waha.Zgodził się? . natomiast regent zdołał zachować poważną minę.. że ogląda róże stojące obok niej w wazonie. . .Być może.rzekł wolno. że nie potrafiła powstrzymać uśmiechu.Skąd ta pewność? . że Aurelia nie ma na sobie żadnej biżuterii. . policzki jej się zaróżowiły. . . Serce Aurelii zabiło mocniej. bo drzwi się nagle otwarły i do pokoju wszedł książę regent. madame? Lekko kpiąca nuta w tonie Aurelii wzbudziła iskierki wesołości w oczach księżnej.Spostrzegł. Nie mam już cierpliwości do tych jego ciągłych napomnień. .Zabrał . Bezceremonialna babcina uwaga o wnuku rozbawiła Aurelię na tyle. Umykając wzrokiem. Aurelia poczuła...Salterne to smutny przypadek . ale. Pani wnuk wrócił. Lio. Wyraziwszy swoje zdanie. Nie zdołała dokończyć. Wciąż zamęcza ojca prośbami. Mój wnuk zbyt łatwo ulega jej kaprysom.Proszę się nie martwić Ransome zniknął kilka godzin temu i nie wierzę.Też coś! . .prychnęła księżna..zapytała słabym szeptem. ale został szybko przysłany do porządku. księżna pozwoliła się regentowi zaprowadzić do głównego salonu.Jeszcze nie. .Księżna wyraźnie się ożywiła.przyznał cierpko. Aurelio. . a za nim Salterne.Przywódcy spisku zostali aresztowani. . To dziecko potrzebuje matki. . .A pani nie.To wszystko? . .Odetchnęła z ulgą. .. Ostatnio uwielbia jeździć promenadą w wynajętym wózku zaprzężonym w kozy. by kiedykolwiek wrócił.Proszę go w ogóle nie słuchać.

Wiem.Położyła mu dłoń na ramieniu. . . żeby uniknąć bólu. dokąd mógł się udać? . Musimy już iść. . że cała drży. Nie zgodzisz się zostać moją żoną? Nachylił się. moja droga. że zabierał jej wszystko. spójrz na mnie! Wątpisz w moją miłość do ciebie? Przecież wyraziłem ją całkiem jasno.Aurelia westchnęła z goryczą.Nie mogę. . .Oczy miała zamglone łzami. . . .. ale teraz obawia się niesławy i czegoś jeszcze gorszego. Musisz to wiedzieć.Żadnego! I wcale nie chcę wiedzieć. Przez delikatną tkaninę koszuli czuła bicie jego serca. Robię się sentymentalna. Proszę mi wybaczyć.Pańska dobroć mnie rozbraja. Jeszcze wszystko może być dobrze..Musi pani być podwójnie ciężko. Nie mówmy o tym więcej. Ktoś może nas tu zaskoczyć.W prywatnym apartamencie księcia regenta? Nie. Nie wymkniesz mi się tak łatwo. proszę. najdroższa. że więcej go nie zobaczymy. poczuł. ale to nieprawda. że ma pani rację. milordzie.Chyba nie ośmieli się wrócić? Do tej pory musiał uciec już bardzo daleko.Gdy wziął ją za ręce.wszystko? . . a nie chcę być taka głupia. W końcu jednak odsunęła się od niego. żeby ją pocałować. Co się z nią stanie? . Przywykła.Niewielka strata. ale powstrzymała go uniesieniem dłoni. jakim jesteś naprawdę. . . ukochana. . Fatalna reputacja była mi w pewnym sensie na rękę.Czyżby perspektywa małżeństwa wydawała ci się aż tak straszna? .Ale nie chce o tym mówić. . marząc. Cieszę się.To bez znaczenia. .Gdybym mógł mieć pewność. to niemożliwe. Słyszałaś o mnie różne rzeczy. ale nie jestem hultajem. Książę zagarnął ją w swoje mocne ramiona.Mam nadzieję.Przesunęła czubkami palców wzdłuż blizny na policzku. Nie przypuszczałam. .Wcale nie uważam cię za hultaja. Och. że tak się zmieniła. jak bardzo kocha pani siostrę. . za jakiego mnie uważasz.Ukryła twarz w dłoniach.Wie.Znam cię takiego. Aurelio. milordzie. co cenne. . .Mówisz o dobroci? Lio. . jeśli ma oznaczać. Po raz ostatni skrzywdził moją rodzinę. .spytał nienaturalnie niskim głosem. Oparła mu głowę na piersi. Czy lady Ransome wie o jego wyjeździe? . .Nie ma pani pomysłu.Bardzo .Nie poddawaj się.Nie mogę znieść. że nie domyśliła się wszystkiego. . Pragnę tylko ciebie.. .Twoje szczęście zawsze będzie dla mnie najważniejsze. że Cassie tak ciężko to przeżyje. . by ta chwila nigdy się nie skończyła.

? Przyszło jej do głowy. to ze względu na Charlotte i księżną..To zbyt bolesne. . stawał się coraz bardziej natarczywy.Mylisz się. . zostaw mnie.Milordzie? . nie mogłabyś chociaż raz pomyśleć o sobie? Znów chciał ją pocałować. . abyś mi powiedziała..No i... nawet gdyby go powieszono w Tyburn. Aurelia miała unicestwić wszelkie nadzieje na swe przyszłe szczęście. jeśli pozwoliłam ci się łudzić. Sam powiedziałeś. nie wystawiaj mnie więcej na takie próby . co to może oznaczać dla nas wszystkich.Pozwolisz. . żeby nas do siebie zbliżyć. . patrząc mu w oczy. Rysy Salterne'a stężały.. że nigdy nie będzie wiedział..Nie możesz się ze mną ożenić. . .. spojrzała na niego. że z żalu serce jej pęknie. . Będę chciał się z tobą ożenić. że mnie nie kochasz i że nie mogę mieć żadnej nadziei. dla nas obojga. . .. chyba nie chcesz mi wmówić. że ledwie było ją słychać. Powiedz to.Nie zastanowiłeś się dobrze. . żeby Ransome cię zniszczył? Nie mogę w to uwierzyć. stopniowo przybierał na sile. Nie była w stanie odwzajemnić tego uśmiechu. Wykonała rozpaczliwy gest. że moja babka może mieć coś przeciwko tobie? Sama spiskowała. wypowiadając raptem kilka słów. . choć miała wrażenie.Gdy nie odpowiadał. Przykro mi. Jeśli nie ze względu na siebie. i nic więcej. . Pocałunek.Błagam.Szanuję cię jako. a wówczas cię zostawię. żeby się wydostać z jego objęć. przyjaciela.On może wrócić. Aurelią wstrząsnął dreszcz. Aurelio. . W przyszłości już zawsze na mojej rodzime będzie ciążyć piętno zdrady.. Zastanów się.powiedziała. jakby się broniła przed utonięciem. Aurelia poddała się ciepłej miękkości jego warg i wkrótce poczuła. że słyszała tykanie ozdobnego zegara stojącego na gzymsie kominka.cię.Aurelio. że nie masz pewności.Czekam. szanuję. ale odwróciła głowę.Na co? Przecież wyjaśniłam.wyszeptała..Czekam. Lada moment. milordzie. . żeby splamiło także twoje nazwisko.Mówiła tak cicho. od kiedy tylko się poznaliśmy.Najdroższa.Uśmiechnął się ciepło. zrazu delikatny i czuły. .. milordzie . że wciąga ją fala namiętności.Proszę. W pokoju było tak cicho. ile ją to kosztowało.. Nie pozwolę. . Nachylił się do jej ust. wasza lordowska mość. . . a Charlotte nadal czeka na swoją syrenkę.

Znów próbował wziąć ją w ramiona.. .Nie. Nieprędko pani zapomni. że aż skurczyła się w sobie. ale szybko się odsunęła. a gra szła o wysoką stawkę.Proszę się za nic nie winić..Lio..Nie wszystko..przerwała mu stanowczo. panno Carrington.Nie miał pan wyboru. . . panno Carrington. jak by pan chciał.Nie będę pani więcej niepokoił.. Wyobrażałem sobie. Musiało to być dla pana odrażające.Dobry Boże! Odprawi mnie pani takimi słowami? Brzmią. Przez długi czas siedziała bez ruchu. a teraz przyprawiał ją o mdłości niczym trujące. .Nie pasowalibyśmy do siebie . Powinienem zdawać sobie sprawę od początku. Ależ byłem głupi! Choć nawet teraz nie mogę uwierzyć. o ile umiem oceniać takie rzeczy.Znalazłem panią i od samego początku miałem nadzieję. nie w taki sposób. a jej ścisnęło się serce. Czyż nic dla siebie nawzajem nie znaczymy? . Zamilkł na dłuższą chwilę. . Kwiaty pachniały odurzająco.Zadziwia mnie pani. znakomicie grała pani swoją rolę. . Musi mi pan wierzyć. wasza lordowska mość! Zaśmiał się. . ale na zawsze zachowam dla pana przyjaźń. Poczucie krzywdy skłoniło ją do pełnej gniewu riposty: .. obezwładniające opary. że nie mam szans. . . co by mi pozwoliło przyjąć oświadczyny. Była jakby bez czucia. Bezmyślnie obserwowała biedronkę wspinającą się po łodydze jednej z róż. .Rozumiem . .. jakby go uderzyła.I tak daleko mi pod tym względem do pana. że kiedy ta okropna sprawa się skończy. co pan zrobił. jeśli idzie o kobiety.rzekł schrypniętym głosem. .zaprotestowała. ale zdradziło ją drżenie w głosie..Och. choć jestem zaszczycona.Patrzył na nią tak. Krew odpłynęła mu z twarzy.Zamierza pani zostać starą panną? Ten stan pani nie służy. prawda? Książę pobladł i popatrzył na Aurelię tak. . będę mógł wyznać pani swą miłość. Zawsze lubiła ten zapach. milordzie. Jak na kobietę niezaangażowaną uczuciowo..Któż miałby lepiej umieć? W końcu ma pan wielkie doświadczenie. moja ukochana. proszę! . Nie powinienem był się pani narzucać.Uśmiechnął się jak dawniej. . że oszukiwałem pani rodzinę. Nie czuję do pana tego.. jakby się ich pani wyuczyła na pamięć.. ale nie było to przyjemny śmiech.Tak nie można. Zresztą to nie ma znaczenia. a potem odezwał się z goryczą: . . . Nie winię pana za to..Po tych słowach skłonił się i wyszedł z pokoju.

Nie mogła wrócić do Marram. Pojedzie do Londynu.Księżna zachichotała. kiedy dwoje drogich mi ludzi nie może się z sobą porozumieć. . że ucieka przed miłością księcia? Chwyciła się za głowę w geście bezsilnej rozpaczy. Przysiadła na krześle. że jej na nim nie zależy.Ale. o której bała się nawet pomyśleć. Wymyśli więc coś innego. Spotka się z bankierami. że nawet nie miała siły płakać. Zachowała się jak egzaltowana pannica. Ransome zniknął. że odmawiając mu. że go okłamała. to nie była jego wina. która chce dać zalotnikowi nauczkę. . dziecko drogie.straciła wszelką wolę działania. z której nie było wyjścia.. znów ponowi oświadczyny. jakby świat się zawalił.Proszę wziąć moją. .Lio. Salterne był porażony jej odmową. Rollo bywa porywczy. Przy następnych spotkaniach powinna udawać. i zapomni o miłości.Proszę się nie martwić.. a potem zaszyje się w spokojnej części miasta i spróbuje jakoś zaplanować swoją przyszłość. Cassie i Caro! Musiała myśleć nie tylko o sobie. z pewnością dojdzie do wniosku. . Wie pani.. którą odrzuciła. . Pokłóciliście się? . ten jego wybuchowy charakter. więc teraz los ich zależał od niej. a wraz z nim i rozpacz.. . Znalazła się w pułapce. Przepraszam. Co Salterne mógł sobie o niej teraz myśleć? Jeśli jej wybaczy. madame. Podniosła się z krzesła i zaczęła nerwowo krążyć po pokoju. co się stało? Rollo właśnie przeszedł obok mnie z taką miną. Wezbrane łzy dławiły ją w gardle. nie była sobą. moja droga. Jej odmowa brzmiała niedorzecznie oficjalnie.Księżna poklepała ją współczująco po ramieniu.. .Wymówiłam się zmęczeniem. ale tak naprawdę wcale nie jest groźny. ale kiedy wszystko przemyśli. uporządkuje swoje sprawy finansowe. że pani gra w karty.Domyśliła się pani? . Aurelia tylko kiwnęła głową. To ja jestem winna.Wcisnęła jej do ręki obszyty koronką skrawek batystu. niezdarnie szukając w torebce chusteczki. a mianowicie musiała trzymać się od niego z daleka..Ależ jestem wścibska! Nie zamierzam jednak siedzieć spokojnie. . ukrywając w dłoniach zbolałą twarz. Wiedziała jednak.. . Najtrudniej było jej się pogodzić z myślą. ale sądziłam. uznawszy.. Była tak przygnębiona. Na razie powinna odnaleźć Cassie i wytłumaczyć. Jak miała wytłumaczyć siostrze. że uczucia muszą powrócić. że w tych planach nie będzie miejsca dla Salterne'a. bo tam by ją odnalazł. Zatrzymała się gwałtownie. pozostawało jej więc jedyne wyjście. Tylko jak miała tego dokonać? Na pewno teraz czuje gniew i żal. .

Mam ważne powody. madame. moja droga. . Przeszły przez zatłoczone pokoje. księżna dodała: . ja mu odmówiłam.. Starała się też odciągać zainteresowanie od Aurelii. żeby ściszyć głos.. . proszę tak nie mówić! Nie zniosę tego. Wypowiedziała to słowo z takim naciskiem.Cóż za dziwne typy gromadzi wokół siebie ostatnio książę regent! . . . wygłaszając rozmaite uszczypliwe uwagi.Nie mogę. Ransome'a nie ma tu dzisiaj? . On nie zrezygnuje tak łatwo z miłości. co chwilę przystając. się pani uspokoić i pójść ze mną poszukać Cassie i Caro.Ja. . że odwzajemnia pani jego uczucia? . nie ma się co smucić. jakby wszystko było w najlepszym porządku. proszę mi wierzyć. więc kilka osób odwróciło głowy w ich .. Bez słowa wzięła Aurelię pod rękę i wspierając się ciężko na lasce.A jak zadzierają nosa! Letty Lade. choć większości z nich można było uniknąć.Oświadczył się pani? W odpowiedzi rozległo się jedynie żałosne chlipnięcie. Aurelio. Od śmierci Elizabeth nigdy tak nie patrzył na żadną kobietę. że nie. że wpuszcza się na salony żony zwykłych obywateli.Znam mojego wnuka. .rzuciła w przestrzeń. że ledwie było ją słychać. jestem starą kobietą.Powiedziała to tak cicho. żeby się z kimś przywitać lub zamienić parę słów. Lio. A teraz głowa do góry. nie powiem nic więcej.Czyli nie chodzi o jakąś osobistą tajemnicę? . Nie zmieni pani zdania? .I uwierzył pani? Wielkie nieba! Ten człowiek chyba postradał zmysły. jak słyszałam. . Księżna pilnowała. proszę tego nie robić! Nie mogę za niego wyjść.Gdy Aurelia zaprzeczyła ruchem głowy.. .Och. Widziałam na tym świecie wiele nieszczęść. .To minie. To wykluczone. . Nie dajmy plotkarzom powodu do mielenia ozorami. .Moja droga. . Muszę mu to uświadomić. narzeka. proszę mi wierzyć. . mogę panią zapewnić. Zaiste osobliwe pretensje w ustach ladacznicy! Nie zadała sobie trudu.Skłamałam. w takim razie. Przepraszam. wymawiając się późną porą.Musiała pani mieć ważny powód. bo wydaje mi się. W progu zatrzymała się na moment.. ale nie mogę powiedzieć więcej. ruszyła w stronę drzwi.Och. Teraz powinna .Nie. by nie dać się wciągnąć w żadną dłuższą rozmowę.No dobrze.Cóż. że księżna aż poderwała głowę. Byłam dla niego taka okrutna.

że wszyscy zachowują się inaczej niż zwykle. tyko od razu odwróciła się do księcia regenta.Proszę sobie nie robić kłopotu. Salterne musiał nas pilnie opuścić. jakby w ogóle nie słuchała. Była szczerze wdzięczna księżnej za to. gdyby pani dała sobie trochę czasu na zastanowienie? Nie czekała na odpowiedź Aurelii.Chodźcie. Aurelio. ale może byłoby dobrze. Atłasowy turban znów się przekrzywił. jednak rozpoznawszy księżną wdowę. z marnym jednak skutkiem. . . . gdy okazało się. Aurelia nie mogła się otrząsnąć z dziwnego przeczucia. co się do niej mówi. Wasza Wysokość . ruchem głowy poprosiła księżną. Tylko dzięki jej wsparciu w miarę spokojnie doczekała końca wizyty w willi regenta. .Proszę zauważyć. Regent pozostał z księżną. moja droga? . Nie czekała dlaczego i nie wolno mi pytać. że jej siostra zrezygnowała z gry i siedzi na sofie z Caro u boku. by nie zadawała Cassie żadnych pytań.W takim razie Melton sprowadzi pani powóz. Mimo głębokiego przygnębienia. mam dla pani wiadomość. moje drogie . ale odnosiła wrażenie.Właśnie odjeżdżamy i z wielką przyjemnością zabierzemy z sobą księżną. zabawiając ją rozmową. Na jej widok Aurelia zapomniała o własnej niedoli. . kiedy się już żegnały. . okazywał niespotykaną powściągli- . Cassie miała taką minę. Aurelia zdobyła się na blady uśmiech. ale czarne oczy spoglądały spod niego całkiem bystro. Córka próbowała rozerwać matkę pogawędką. .Gestem wezwał Meltona. co się chce.zagadnęła ją księżna. Przejęta troską o siostrę. Być może wszystkiemu winna była jej zbyt wybujała wyobraźnia. gdy się jest bardzo starym lub bardzo bogatym.stronę. że wyznaczona przeze mnie osoba odwiezie panią do domu? . że próbuje ją chronić.powiedziała łagodnie.Mogę dać pani pewną radę. Jego zwykle pogodne oblicze miało zaskakująco posępny wyraz.sarknęła stara dama. . żebym mogła odszukać siostrę. nie dostrzegła zaczerwienionych policzków Caroline ani jej nienaturalnego ożywienia. Czy pozwoli pani. który zmierzał szybko w ich stronę.Musimy odwieźć księżną wdowę do domu. ograniczali się do pobłażliwych uśmieszków. zazwyczaj wesoły i wylewny.Księżno. że wydarzy się coś złego.Głupcy! . Na szczęście spełniam oba te warunki. Nie miało to nic wspólnego z odrzuceniem oświadczyn księcia. Kiedy znalazły się w holu. można tylko wtedy. że robić i mówić.Od pewnego czasu jest pani bardzo spięta.powiedziała Aurelia. podczas gdy Aurelia udała się na poszukiwanie Cassie. Nie zdziwiła się zbytnio. Proszę dać mi tylko chwilę. . . Książę regent.

A kiedy księcia regenta nękają wierzyciele. jednak to nie było łatwe. która przez resztę drogi starała się odwrócić jej uwagę od widocznego przygnębienia jej matki i ciotki. Aurelia wolała sobie nawet nie wyobrażać. księżna wdowa wyraziła to.wość. mógł się znaleźć w wielkim niebezpieczeństwie. o czym myślała Aurelia. Caroline zachichotała. Zacisnęła dłonie w pięści. Jej własne przygnębienie zmieniło się w złość. no właśnie. Mogło chodzić jedynie o Ransome'a lub Clare'a. tyle że jak się do niej zastosować? Wróciła myślami do Salterne'a. kiedy pomyślała o Ransomie. Nic. że opuścił babkę tak nagle. że nie jest w stanie porozumieć się z siostrą. Była pewna. Prychnęła z dezaprobatą. Po raz pierwszy w życiu czuła. . by wiedzieć. by móc. ale teraz nagle zapragnęła. co zrobić? Może rozdeptać go bezlitośnie niczym jadowitego węża? Był przystojny jak Lucyfer i tak samo zły. aż zadrżała z przestrachu. nie mówiąc ani słowa. Gdyby się nie pokłócili. żeby dała sobie trochę czasu. starając się opanować wściekłość. a w jego oczach dostrzegła gniew i żal. nie wzniecało w oczach Cassie najmniejszej iskry zainteresowania. madame? . znakomita rada. wydaje jeszcze więcej. Co mogło tak pilnie wymagać jego obecności? Domyśliwszy się odpowiedzi. przyparci do muru. Księżna doradziła jej. . Trudno się dziwić. by go nigdy więcej nie zobaczyć. Cóż.. żeby się pocieszyć. skoro wydaje dziewięćdziesiąt gwinei ma chusteczki obszyte brukselską koronką. a tego. byli gotowi na wszystko. może dowiedziałaby się czegoś więcej o tej sprawie. Gdyby próbował stawić im czoło w pojedynkę. Musiała za wszelką cenę zachować spokój. Próbowała się łudzić nadzieją. Obaj zdrajcy.Caroline zrobiła wielkie oczy ze zdziwienia. . chłodno i bez emocji. że poszedł . moje dziecko.Zapewniam cię. że to płonne nadzieje. znała go jednak na tyle. że nie należy publicznie demonstrować swych uczuć. . Zamknęła się w sobie. Cassie milczała zawzięcie.Bez wątpienia znów ma długi.Książę Jerzy jest czymś zmartwiony. co się działo w jej umyśle. Wyobraźnia zaczęła jej podsuwać różnie przerażające obrazy. rozbawiona cierpkim humorem księżnej. Aurelia bardzo się tym martwiła. co robiła czy mówiła. Wydało jej się dziwne. że Salterne ścigał złoczyńców wspierany przez ludzi księcia regenta. . Wcześniej modliła się.Kiedy już usadowiły się w powozie. Książę musiał otrzymać jakąś wiadomość na ich temat.Naprawdę. . Powinna się nad wszystkim zastanowić. jakby zupełnie nieświadoma faktu.

A potem czyjaś dłoń dotknęła jej ramienia.Ciepłe koce. Jesteś obserwowana. Tej nocy Aurelia położył się spać z wyjątkowo ciężkim sercem. Proszę. starając się ratować jej siostrę. udały się na Steyne.zarządziła Aurelia. Obudziły ją jakieś głosy. Jeszcze raz przebiegła wzrokiem krótki tekst. szybko! . Aurelia otworzyła oczy. i Caro przed niesławą. Hannah pochylała się nad nią z zatroskaną twarzą. coś się dzieje z lady Ransome.Nie wiem. Przez rozsunięte do połowy zasłony wpadało słoneczne światło. Wyrazy tańczyły jej przed oczyma.sam. Jeśli ktoś przyjedzie z tobą. Aurelia delikatnie wyjęła papier z je. Cassie stała nieruchomo niczym marmurowy posąg. ale wiadomość była aż nadto jasna: Jeśli chcesz zobaczyć córkę żywą. Treść listu sprawiła. ale dobiegały jakby z daleka. dobrze osłodzonej herbaty. . więc pomyślała. że na chwilę pociemniało jej w oczach. niech pani tam idzie. trzymając w ręku list. Nikomu nie mów. Nie odzywa się. Lady Ransome jest w szoku. zdrętwiałych palców. Narzuciwszy na siebie peniuar. Aurelia pospieszyła do pokoju siostry. . .Panno Lio.Co się stało? Jest chora? . dziewczyna umrze. która nawet nie drgnęła. Objęła siostrę.I gorącej. . że to jacyś zapóźnieni przechodnie mijają jej okno. przyjedź na skrzyżowanie Ditchling i Lewes Road. Pozostawiwszy księżną w domu Salterne'a. . Półprzytomna zaczęła nasłuchiwać. Spotkamy się w południe. proszę pani.

którzy stali w progu. . . . . głowę trzymała wysoko uniesioną.Nie! . kochanie. co mówiła lady Ransome. .Cassie wyglądała tak. .W oczach Hannah czaiło się podejrzenie.Księcia nie ma w Brighton. . .. nim ktokolwiek się zorientuje.Cassie zatrzepotała powiekami. Tak czy inaczej.Ósma.Skinęła na Jacoba i Matthew. .Nie możemy być tego pewne. Hannah.Panienki Caro nie ma w domu. .Ależ madame. nie ma takiej potrzeby. panno Aurelio.Umiesz powozić? .Przenieście ją na łóżko.List adresowany był do mnie. . żeby zaprzężono konie. Sprowadzę ją z powrotem. . bo inaczej ją zabiją. Kręcąc głową.Która godzina? .Potrzebuję mieć zaraz powóz zaprzężony w siwki. nie możesz tam jechać. Miałam nikomu nie mówić. nawet nie pomyślała o tym. . . błagam cię.To przez moje środki nasenne. .Nie wiem. .Ty nic. Może powinnyśmy się poradzić księcia Salterne'a? Przecież jego to też dotyczy.ROZDZIAŁ CZTERNASTY Aurelia usłyszała gardłowy jęk. Na policzki Cassie wrócił kolor. Ją też chciałam obudzić. madame. poza tym Aurelia także pragnęła jego wsparcia. jak Cassie osuwa się na ziemię. jakby nagle się postarzała.Chyba znowu nie uciekła? . . służąca wyszła. . .Lio. Lady Ransome wkrótce dojdzie do siebie. Aurelia przyjrzała się siostrze ze zdumieniem.Nie ma potrzeby budzić panienki Caro. że zniknęła. Pojedziemy razem.Słyszałeś. . co robić. .Biegnąc w pośpiechu do pokoju Cassie. nie wolno nam w to wciągać nikogo innego.Powściągnij język. Żadnych lekarzy. proszę.Nie ma mowy! Caro jest moją córką. by zajrzeć do sypialni siostrzenicy.. Pojadę tam sama. . . Wiedziała jednak. Przygotuj mi. że korzystając z jego pomocy. Kręci mi się w głowie. . Cassie miała rację. .Popatrzyła na niego surowo.Cassie załamała ręce. strój do jazdy. Jacob spojrzał na Aurelię pytająco.Nie bądź niemądra! Nie przestraszą się kobiety. Matthew sprowadzi lekarza. No i nie miały wiele czasu.Odwróciła się do Hannah. . mogą narazić życie Caroline. . .przerwała jej Aurelia. wskazówki są jasne.Zatem co możemy zrobić? .Dopilnuj. a zaraz potem zobaczyła.

.Chyba ci się wydaje. Mamy na głowie ważniejsze rzeczy. jestem pewna. mogła się jedynie cieszyć.Przykro mi. dopóki się z nimi nie spotkamy. nakazując im jechać swoim śladem. by odzyskać córkę? .Nie wolno ci się obwiniać. Aurelia ruszyła kręta wiejską drogą. Pewnie miała nadzieję. moja droga. Czyżby ktoś sądził.Ja też nie. że Ransome zabrał twoje klejnoty. a potem powiedziała cicho: . ale muszę pojechać z tobą. .Ani żywej duszy. machnął ręką. jak wychodzi z domu. że nie mamy pieniędzy.Powinnam była przyjechać tu sama . Cassie zamilkła na dłuższy czas... . a tam się skręca w Lewes.Usta Cassie wyraźnie drżały. Trzymając w rękach lejce. .powiedziała Cassie. . Czy możliwe. Trzymasz się? Cassie pokiwała głową.Lepiej ponaglę konie. że będę w stanie zapłacić. że spotka Richarda.Nie będziemy tego wiedzieć. .To jest Ditchling. bo przez chwilę poważnie się obawiała o jej poczytalność.Aurelia spojrzała na zegarek. Widząc. . by przywołać ją do przytomności.Lio. Cass. a potem rzekła: .Spójrz! W oddali widać było jeźdźca. że na twarz Cassie powraca wyraz odrętwienia.. nawet kiedy przyszła mi życzyć dobrej nocy. Dostrzegłszy ich.Ransome musi być w to zamieszany. starając się nie tracić go oczu.Nie byłaś sobą. Caro musiała zostać wywabiona z domu.Nie słyszałam nic w nocy. Widzisz kogoś? . Opuściły dom. Aurelia zwróciła się do siostry: . że Cassie odzyskała zmysły. Aurelia. Jej twarz porażała . ale o co w tym wszystkim chodzi? Powszechnie wiadomo. . ale teraz to bez znaczenia. Powiódł je daleko od uczęszczanego szlaku. musiałabym usłyszeć. .Gdybym nie wzięła tych środków nasennych.. że nie robi niczego. Żeby porywać własne dziecko? Co by przez to zyskał? Przecież wiesz. —Nie zwracałam na nią uwagi. Złoto tak że zniknęło? .Postanowiła nie tracić czasu na dalsze protesty.Zobaczymy.Nie będę cię powstrzymywać. a ty? . że pomyliłyśmy miejsce? . . co mu nie przynosi osobistych korzyści. powiedziała: .Tak. . żegnane utyskiwaniami Hannah oraz zatroskanymi spojrzeniami Jacoba i Matthew. .

Nie radziłbym . Wolała otwarcie stawić czoło wrogowi. . panno Carrington.Przed nami jest jaśniej. Widzisz kogoś? .Nie możemy pozwolić. Nie powinnam cię narażać.bladością.I tak byś mnie nie powstrzymała. Chałupa wyglądała na opuszczoną.I o co w tym wszystkim chodzi? . . . jak nie ze swoim ojcem? .A gdzież miałaby być pani siostrzenica. Przynajmniej na razie. rzucił się na Aurelię.odezwała się Cassie spokojnie. . by poniosły nas emocje.Ty bestio! . jakby chciała wysiąść z powozu. nie wiedzieć czemu. poczuła się pewniej. ponieważ tu kończył się trakt. droga zrobiła się węższa.Dlatego będzie lepiej. .Aurelia dopadła szwagra tak szybko. Głos jej się zmienił nie do . . tylko usiłował zatamować obficie płynącą krew. Tak jest bezpieczniej. Nagle.Zostań .odezwał się dobrze im znany głos o irlandzkim akcencie. . żeby pomóc wysiąść siostrze. Zatrzymała konie. stykające się nad nią korony drzew odcinały słoneczne światło.Aurelia sięgnęła do kieszeni i zacisnęła palce na chłodnym metalu pistoletu.spytała szeptem Cassie.udał zdziwienie Clare. . Cassie tuliła ją. niż miotać się ślepo w sieci intryg i oszustw.Ciemno tu. Mam pani pomóc? Patrząc na bezczelnie uśmiechniętą twarz Roberta Clare'a. Aurelia zeskoczyła na ziemię.No właśnie . .Może zwrócimy ją kochającej mamie? Skierował wzrok na drzwi chałupy. Jego policzek zabarwił się krwią.Czego od nas chcecie? . . Gdy dotarły do skraju lasu. po czym okrążyła powóz. ale wzrok miała utkwiony w Ransomie.Mamy wiele rzeczy do omówienia. madame .Proszę się opanować. . z której w tym samym momencie wyłonił się Ransome. że Clare nie zdołał jej powstrzymać. Klnąc.spytała lodowatym tonem. jak odda mi pani lejce. . . pod okiem miała duży ciemny siniec. . Ten jednak nie patrzył na żonę. Caroline szlochała w ramionach matki. Widzę polanę z chałupą pośrodku. Musiały być na miejscu. . jednak Clare stanął mu na drodze. Uniosła bat i smagnęła nim Ransome'a po twarzy.rzucił z przyganą. więc oszczędźmy sobie zbędnych wstępów. Cassie zrobiła ruch.rzucił lekko Clare. ciągnąc za rękę Caroline Dziewczyna była brudna i potargana. .To może być niebezpieczne. demonstracyjnie omijając jego wyciągnięte ramiona.Gdzie jest Caroline? . Aurelia odruchowo zacisnęła dłoń na trzonku bata.ostrzegła ją Aurelia. .

Cassie wciąż stała nieporuszona. . że nie kocha żadnego z nas. . gotówki do Francji. Wolicie. Powóz należał do Salterne'a.Nie tak szybko! Nie zrozumiała mnie pani. . że opisał wzrost i smukłą budowę.. Ale tracimy czas.Zdrada? .Wyraz twarzy Ransome'a nie pozostawiał wątpliwości co do jego zamiarów.Miałem nadzieję.Skoro tak pani chce to nazwać.Cassie odwróciła się. Musimy rozstrzygnąć..warknął. gorliwie nam pomagał. . Jeśli tylko zgodzi się zostać moją żoną.odparł Clare... cóż. panno Carrington.Nie posuwajcie się za daleko.To zresztą nieważne. żeby pomóc córce wsiąść do powozu.. żeby on wam wyjaśnił. Wystarczyło.Nigdy się to panu nie uda. . Pewne sprawy nie ułożyły się po naszej myśli.Spisek? . czy ja mam to zrobić? . prawda? Ależ tak.poznania.Pan chyba oszalał! . . W przerzucaniu.. .. Podniosła dłoń do ust. .To zbyt drastyczne rozwiązanie. Pani mąż. nie tracąc dobrego humoru. W tym momencie Clare stracił panowanie nad sobą i brutalnie odepchnął Caro. jedźmy już. to zupełnie inna sprawa.. bo dobrze wierny. Aurelio.. ..Uważajcie! . hm.Cassie wbiła wzrok w Ransome'a. którzy wysoko grają. że mam słabość do tej kobiety.A co panu do tego? Uważa się pan za strażnika moralności? . bo zostawię was na łasce pani uroczego męża. muszą ponosić konsekwencje swej gry Bez wątpienia powiedziała pani siostrze o udziale Ransome'a w naszym spisku.Powiedziałem ci. . moja droga. .Ona nic nie wie. przyjacielu. żebym się domyślił. .Gdybyż chodziło tylko o to! Niech mnie pani nie próbuje oszukiwać. o co chodzi. gdyby między wami nie było szpiega. lady Ransome Pani mąż i ja mamy drobne kłopoty. Wszystko poszłoby dobrze. droga lady Ransome. Właśnie potwierdziła podejrzenia Clare'a! . Nie pozwolono mi o tym mówić nikomu. Nie może zeznawać przeciwko mężowi. co należy z nią zrobić. . . choć nie przez Fredericka. . Zapominasz. że zwrócę panią mężowi . została pani rozpoznana.wycedziła Aurelia przez zęby. .Wymykanie się nocą z domu było bardzo głupie. Ci. co zrobić z panną Carrington.Naprawdę pani nie wiedziała? W takim razie źle oceniłem pannę Carrington. natomiast pani. .Niech pan mówi! .

bo jak rozumiem. Rzuciła się na Clare'a. Albo pani za mnie wyjdzie..Aurelia znieruchomiała. . Puśćcie je wolno. Mamy dziewczynę. W sumie wyjdzie na jedno. Ransome. a moja siostra nie zrobi wam krzywdy.. wykrzywiona diabelskim uśmieszkiem. ptaki śpiewały. moja droga..Zapomniała pani o drobnej kwestii. Gdyby pani słyszała jej krzyki.zawołała bliska histerii Aurelia. Aurelia usłyszała cichy szczęk metalu. jak Ransome znika w chałupie i po chwili znów się pojawia z pistoletem w dłoni. moja droga.Jawnie drwiący głos Clare'a ugodził ją niczym nóż. czy naprawdę musimy pani udowodnić.. para wiewiórek uganiała się po pniu drzewa.Dość tego! .Wzruszające! .odezwała się Cassie błagalnym tonem. Nie mogła uwierzyć. że dysponujesz dobrym głosem? Dosyć! Nie wolno panu jej tknąć! .Dobrze. przyprowadź klechę! . Ma pani wybór. dziedziczy po pani siostra. Nie mówiąc ani słowa. ale proszę. ale zamierzamy tego uniknąć. .Doprawdy? . a trzeba przyznać. że będziemy ścigani po całym kraju.wykrzyknęła Aurelia. Patrzyła. . Ja będę gwarancją ich milczenia...warknął. co tu się stało. zobaczyła. kiedy ojciec próbował ją pouczyć o jej obowiązku. dając do zrozumienia.Nie macie litości? . ..Postradał pan rozum? Ni mnie nie skłoni. . albo spotka panią to.. Zapadła przerażająca cisza. żeby podnieść śmiercionośny przedmiot. że to wszystko dzieje się naprawdę. panno Carrington? Grozi nam. . Na bezchmurnym niebie świeciło słońce. Dostrzegła broń jedynie kątem oka. . nie pozostawiała złudzeń.Clare spojrzał ponad jej ramieniem na skuloną postać Caroline. co uparcie sugeruje Ransome. Mam nadzieję. Schylił się. . jakby zamieniła się w kamienny posąg. że Cassie trzyma w ręku otwarty wachlarz ze sztyletem. . .Wyrwał Aurelii bat i kiwnął nim na Caroline.. ale bez trudu powalił ją na ziemię. Opuściwszy wzrok. jednak twarz Clare'a.. Aurelia miała wrażenie. że jesteśmy gotowi na wszystko? . Podejdź tu... że jego kurtuazja definitywnie się skończyła.Rozumie pani nasz dylemat. Panno Carrington. . ponieważ cała jej uwaga skupiona była na drobnym mężczyźnie w stroju . jaką są pieniądze. podała siostrze rękę i pomogła jej wstać. Caro jest jeszcze dzieckiem...Pójdę za Ransome'em i nie wyjawię nikomu.Zasługujecie na coś znacznie gorszego! .Aurelia zaśmiała mu się w twarz.Być może. że nie jest zbyt wytrzymała. błagam. że śni. a wówczas odpowiednio wykorzystamy pani fortunę.

w nadziei. To się czasami zdarza..Cassie. . Kiedy duchowny zbliżył się na tyle. odzianej jak zwykle w nienaganny surdut z najprzedniejszej wełny. Dzięki temu nie będzie stawał przed sądem. wsadź Caro do powozu. Łzy obficie spływały jej po policzkach.. Wciąż miała przed oczyma ten straszny widok. który u boku Ransome'a zmierzał w jej stronę. . ukrywając twarz na szerokiej piersi księcia.Ja też tak uważam. by Clare uderzył ją batem w nadgarstek. kochanie .wymamrotała Caroline spuchniętymi ustami.. Aurelia popatrzyła na nienaturalnie skuloną.Niech cię szlag! .Dosyć tych sztuczek! Ransome ma już dość i może łatwo pociągnąć za spust. Zacisnęła palce na pistolecie otrzymanym od księcia. wtulona w silne męskie ramiona.. że tak jest najlepiej. trafiona w usta ciosem wymierzonym przez jej męża. jakiś świniopas albo wypalacz węgla.Nie! Lia.. .. ... bo wcześniej ją ogłuszył. Aurelia na moment się zawahała. Zadrżała.. szybko wyciągnęła broń i wycelowała. co się właściwie stało? Kiedy wystrzelił. . by osłonić ją przed strzałem Ransome'a. ale Cassie. jęknęła. Aurelia odwróciła się gwałtownie. choćby i kłusownik. . nie możesz.rozległ się za nimi głos Salterne'a.Kochanie.Wiem. . wytrącając jej pistolet..Zachwiała się gwałtownie. Nie zostawię cię tu. musisz wierzyć. że zdarzy się cud i nagle ktoś się pojawi.zawołała. Ale wokół panowała głucha cisza. metalowych odłamków i poszarpanego ciała. Poradzisz sobie z powożeniem do drogi na Brighton. nie możesz. . .duchownego. . Książę zbliżał się do nich. Aurelia rozejrzała się z rozpaczą. Jęknęła bólu.Pistolet eksplodował w jego dłoni.Nie myśl o tym. Śmierć nastąpiła natychmiast. Przypomniawszy sobie dramatyczne wydarzenia.. Polana zamieniła się w piekło dymu. zakrwawioną postać u swych stóp i zemdlała..Ransome wypalił. To wystarczyło. panno Carrington.powiedział kojącym tonem.. .. trzymając w każdej ręce duży. .Ransome nie cierpiał. . myślałam.Ale. groźnie wyglądający pistolet. Nie może pani . . Ocknęła się we własnym pojeździe. . z gardła wydarł jej się zduszony szloch ulgi.Cofnij się! .Ciociu Aurelio. ..Twoja siostra tego nie widziała. .

jak ogarnia ją nowa fala lęku. czuła. kochanie. Jest mężczyzną.A Clare? Gdzie on jest? Modlę się. by nie myślała zbyt wiele o strasznej śmierci Ransome'a.Zaczepiłem go. że bardzo się ucieszyłam na twój widok. gdzie Caro stała pod drzewem. człowiek.Rysy mu sposępniały.Czasami bywam wielkoduszny. . Udało mi się go przekonać. i do tego całkiem rozsądnym. jak i swojemu krajowi. . . obejmowana czule przez Richarda Collinge'a. na pewno nie jest głupi. Z westchnieniem oparła policzek na szerokiej piersi ukochanego. Możesz się nie martwić.Lecz jeśli on wróci? .Spojrzał w stronę drugiego końca polany. kto uchodził za jednego z jego przyjaciół. Należy doceniać każde dobre słowo.Zostanie natychmiast zastrzelony i dobrze o tym wie. okazał się wrogiem Anglii. . . . . . żeby został aresztowany. Cokolwiek by o nim powiedzieć. Czuła. więc mógł się pokazywać tam.Zadałem sobie trud. żeby go odszukać. że ktoś.Mylisz się. by się wydało.A Caro? Stała blisko niego.Więc wybaczyłeś im obojgu to. . bo nieprędko zapomnę. że dobrze przysłuży się zarówno Caro. korzystając z zamieszania. Ale ja także nieprędko zapomnę.Miała jego twarz tuż przed oczyma. że za jego żartobliwym tonem kryje się jakiś cel. ale pozostał jeszcze drugi złoczyńca..Nie odniosła obrażeń.. . tak blisko. kiedy Caro spotkała się z nim w stajniach regenta? . . Zdrajcy go nie znali. nie czuła też po nim żalu. . . gdy stamtąd wychodził. jeśli zacznie ze mną współdziałać. najdroższa. Wiążę z nim wielkie nadzieje.Przyznaję. Przebaczyłem nawet tobie. że pod uśmiechem zdołała dostrzec ślad świeżej troski.. choć na chwilę oślepił ją błysk wybuchu.To już coś. Najpewniej chciał ją uspokoić i sprawić. że cię oszukiwali? . . gdzie ja nie mogłem. którego bała się znacznie bardziej niż swego szwagra łajdaka.Skąd on się tu wziął? . . kochanie. bo na młodym karku nosi mądrą głowę.Pamiętasz tamten wieczór. . I tak jest lepiej. . że mnie okłamywałaś.Tak. już nigdy go nie zobaczysz. .. Książę regent nie życzyłby sobie. Ransome'a już nie musiała się obawiać. Była mu wdzięczna za zrozumienie. ale rozglądając się po polanie. Jego największym błędem było zwerbowanie do współpracy Ransome'a.Popatrzył na nią z uśmiechem.zdziwiła się Aurelia.Uciekł.spytała zaskoczona.Przecież on jest jeszcze chłopcem .

i bezwolnie dała się ułożyć w jedwabnej pościeli.. kiedy spojrzała na miejsce. Przez moment nie wiedziała. Hannah już czeka na górze. że nie wolno ich niepokoić. kochanie. Wspomnienie tego przerażającego dnia miało jej towarzyszyć do końca życia.powiedział książę z udawanym zmartwieniem.. Wprawdzie nikt otwarcie nie patrzył w ich stronę. żeby pomóc jej wysiąść.Chodź.Nie chcieliśmy. . ale dostrzegła parę znaczących uśmiechów.. .Nikt .Lady Ransome jeszcze śpi. a na plan Clare'a zgodził się z chciwości. mocnej ręki.Chciałabym odpocząć.Muszę iść do Cassie . kiedy się obudziła. . Proszę się położyć. gdzie się znajduje. Przypomniawszy sobie o zasadach przyzwoitości. . wyswobodziła się z objęć księcia.. gdzie ostatnio widziała Ransome'a. Odwróciła głowę ze wstrętem. Aurelii zrobiło się niedobrze. Jego lordowska mość zarządził. ale ktoś osłonił ją ekranem.powiedziała niepewnie. Jedyny ślad po wypadku stanowił krąg spalonej brązowej ziemi i kilka ciemniejszych plam. Musimy wracać.Ten człowiek nie brał udziału w szmuglu. i do tego jeszcze ten ksiądz. Zmierzchało już. w większości odzianych w mundury. gdzie trawa była mokra i lepka. nie tutaj . Był gotów udzielić nam ślubu! . . . Przez cały czas miała przed oczyma sceny ze spotkania na polanie. żeby patrzyła.Przytulił ją do siebie mocniej. by się spierać.Mam nadzieję.. żeby blask nie raził w oczy podczas snu.. gdyby książę nie przybył na czas. Bała się nawet pomyśleć. Poczuła na dłoni dotyk ciepłej.Wskazał chatę. nie będzie ci przeszkadzał. . Wreszcie.Nie.powiedziała półprzytomnie. że strasznie się boisz duchownych . Caro także.Cassie? Gdzie jest Cassie? .Widzę. panno Lio. Nawet nie okazała zdziwienia. . .. Salterne wyskoczył z powozu i wyciągnął ramiona. odkryła. śmiertelnie zmęczona. . zaraz jednak do jej łóżka podeszła Hannah. Nie mogła sobie natomiast w ogóle przypomnieć drogi powrotnej do Brighton.Aurelia próbowała zerwać się z posłania. . . Polana zaroiła się od ludzi. gdy zastała swą pokojówkę w sypialni. W kącie pokoju paliła się świeca. Kiedy je znów otwarła. że powóz zatrzymał się przed posiadłością księcia. . co by było. Czuła się zbyt wyczerpana. przymknęła oczy. którą dla niej przygotowano.To było takie straszne. lady Ransome jest w środku. że to się zmieni.

Jego lordowska mość chce dla pani jak najlepiej.odparła z godnością Aurelia. proszę się nie denerwować niepotrzebnie.Gdzie jest księżna? .Hannah! Ile razy mam ci powtarzać? Nie chcę mu zawdzięczać.W ogóle nie może pani schodzić na dół. co jest najlepsze . by nie zaciągać u księcia żadnych zobowiązań.Oni też tu są? Wielkie nieba! Muszę z nim natychmiast porozmawiać. Kolacja zostanie pani dostarczona tutaj. . . Hannah. . . to znaczy. obmytym i starannie zabandażowanym.Hannah urwała w pół zdania na widok miny swojej pani.Nie możemy tu zostać.Jego lordowska mość wie. ale nie mogła dłużej pozostać pod jego dachem. Gwałtowny ruch przypomniał jej boleśnie o zranionym nadgarstku.Został wezwany do księcia regenta. Jego łordowska mość mówi... żeby przywieźli pani ubrania...Hannah! Książę okazał wielką uprzejmość. . .. Aurelia odrzuciła kołdrę. . Książę wysłał ich na Steyne.Czeka na panią w salonie.Och. więc muszę wszystko zorganizować. . madame..Muszę się z nim zobaczyć . .. .Jego lordowska mość. .. i mu podziękuję. żeby to było jasne.powiedziała Hannah z chytrym uśmieszkiem.Panno Lio.Na twarzy pokojówki odmalował się wyraz triumfu. Nie mogę zejść do niego w takim stanie. że Hannah całym sercem popiera bezprawne panoszenie się księcia. Było oczywiste. omijając wzrokiem wymowny uśmieszek służącej. Hannah! Czemu mi nie powiedziałaś? .Pewnie tak. .spytała ostro. więc należało jak najszybciej wybić jej z głowy tę niedorzeczność. ... Ubrała się szybko.W swym pragnieniu. . oczywiście.. czasami zachowywała się niemądrze. ale nie będzie rządził moją służbą.No to porozmawiam z księżną wdową ... .odparła chłodno Aurelia.. czasami mam ochotę cię uderzyć. jestem mu wdzięczna. Pomóż mi ułożyć włosy.W takim razie proszę to powiedzieć Jacobowi i Matthew. żeby wypoczęły? . . ..oświadczyła stanowczo.Ależ panno Lio.. .. ale nie będzie mi niczego dyktował. . Chyba nie chce ich pani budzić po tym.Jego lordowskiej mości nie ma w domu. . przecież on ma rację. Czyż nie lepiej. co się stało.Jego lordowska mość nie może mi wydawać rozkazów . Chciałabym.

moja droga! . że był zdrajcą. Na widok Aurelii odłożyła książkę. Lio. że Richard .Wrócę do Marram.Nie musi mi pani przypominać.Moja droga. Kto mógł pomyśleć. że ją zabiją! . . szukając czegoś w torebce. . że może porwać własną córkę? .Tak mi przykro! Roiło miotał się jak opętany. zabiorę z sobą Cassie. Nie pomyślała pani o tym? . natychmiast je porozwieszam. .Zatem co pani planuje? .Ostrzeżono nas. Myślał. . . .Nic się nie zmieniło.Cóż za straszne przeżycie.Hannah? .. . że Ransome jest w to zamieszany. kiedy Hannah przyszła z wiadomością. że zachowałam się niewyobrażalnie głupio. jak sama pani wie. .To nie tak. panno Lio. ale wątpię.Wciągnęła ręce na powitanie. . poza tym nie wiedziałyśmy. madame.Aurelia opuściła wzrok na swoje dłonie. Nie mogę wyjść za pani wnuka. że panią stracił. że jeśli będę postępować według ich wskazówek i zaproponuję okup. Nie powiedziała pani? Pani służący przywiózł ją do nas zaraz po pani wyjeździe. Piętno pozostanie na zawsze. by Rollo dał się przekonać.Włożę tę muślinową suknię.Doskonale. Cassie chciała powiadomić jego lordowską mość.Rozstaliśmy się w gniewie. Wolałabym już nigdy nie widzieć go w takim stanie. że wyjechał. że dom jest pod obserwacją. Nie rozumiał.. Może uda mi się ją przekonać. Ransome nie żyje.. żeby ryzykować życie?! I własne i Cassie? . .. Wprawdzie jest okropnie wymięta. Aurelio. Sądziłam. myślałam. . Rollo wpadł w dziwny stan.Księżna opuściła wzrok. Działałyśmy jak w gorączce.. .Och! . Jak przywiozą pozostałe suknie. Proszę zrozumieć. aleja. . Znalazła księżną spoczywająca na szezlongu w salonie.Na Boga. co robić. ale po prostu nie wiedziałyśmy. ktokolwiek by ją porwał. Aurelia spojrzała na nią z powagą.Rozumiem. ale księżna zrozumie. madame. dlaczego nie poprosiłyście go o pomoc.wykrzyknęła Aurelia w bezsilnej złości i opuściła pokój. madame. ale to nie zmienia faktu. . sprzeczka zakochanych miała być wystarczającym powodem. oni grozili. musiał być wyjątkowym łotrem.No tak. że pani zniknęła.I to był jedyny powód? .

powiedziała już spokojniej.Tutaj. że oblała się rumieńcem. mogę to potwierdzić. Książę otworzył drzwi. jaką okazywał na polanie. żebyś się nie unosił. Jestem pewien. . Dobrze znała to odczucie. poderwała się z krzesła i z wysoko uniesioną głową wyszła do holu.Bardzo przepraszam. .Collinge jest odpowiednią partią dla Caro. Najpierw ucieszyła się.. to zostać jego żoną.zaczął bez zbędnych wstępów. . bo sama doświadczyła go w stosunku do Caro.Mam wobec pana zobowiązanie . gdy się ją poucza czy dyryguje. Ogarnął ją gniew.Zechce pani zamienić ze mną słowo na osobności. a zaraz potem zbeształa ją surowo za nieroztropność. .Chwalebny zamiar! Nagłe pojawienie się księcia tak zaskoczyło Aurelię. że dam panu sobą rządzić. drogi milordzie.Wprowadził Aurelię do biblioteki. czy mogę cię prosić o wyrozumiałość? Mam wiele do powiedzenia pannie Carrington. ale nie powinien pan zwracać się do mnie takim tonem .. . . . tylko na babkę. Rollo. .Rozumiem. niż mogę wyrazić. . Zawdzięczam panu życie.W oczach Aurelii zapaliły się wojownicze błyski.Madame. Panna Carrington tak samo jak ja nie lubi. że wolałabyś tego nie słyszeć.Moja siostrzenica jest stała w uczuciach i niezmiennie go kocha .oznajmiła cierpko. Czułość.. że siostrzenica jest bezpieczna. .W istocie. ale to nie znaczy. . ustąpiła miejsca złości. Mimo oburzenia rozumiała. . czy woli zostać tutaj. dlaczego zachowywał się wobec niej inaczej niż wcześniej. że ma pani do ..Ani rozrywki w Brighton. jak to masz w zwyczaju. ani liczni adoratorzy nie odmienili jej serca. Proszę mówić dalej. . panno Carrington. zamknął drzwi i oparłszy się o nie plecami.Dobrze. . jednak Salterne patrzył nie na nią. madame. Księżna wdowa wyraźnie się ożywiła.I jestem wdzięczna bardziej.Będziesz łaskawa wytłumaczyć mi się ze swojego szaleństwa? . pod ochroną mojej babki? Sprowokowana kpiącym tonem. tylko proszę cię.Wydaje się to pani prawdopodobne? . czego pragnie. a sądzę.powiedziała ciepło i z czułością. przeszył niepokorną pannę surowym spojrzeniem. . Jedyne.

. że to ja jestem celem. Spojrzała na niego z przyganą. czułam.Cassie myślała.A poza tym. żeby przywieźli moje. ile mnie to . że pan wyjechał . ...Więc stąd pan wiedział. Podszedł do niej i wziął ją w ramiona.Przeprowadził pan moją służbę do swego domu bez mojej zgody. I wydawało mi się...Jak zwykle nieprzejednana i uparta. Otrzymała pani list. . . ale w tym przypadku pani siostra wykazała więcej rozumu. . . .. . .Była bliska łez.powiedzenia znacznie więcej. Zawsze uważałem panią za rozsądną osobę.. . Siedziała przed nim jak krnąbrna pensjonarka zapatrzona w swoje dłonie. . Hannah mi ją przywiozła.. że mógłbym odmówić! Och.Nie o to chodziło ..Czytałem tę wiadomość. żeby po pana posłać. bo myślałem.. a teraz jeszcze pozwala pan sobie krytykować moje zachowanie. . że cię straciłem. pan. moje.wyznała z udręką.przyznała. Lio. .Nie na wiele się przydał.Wiem .Sądziłam. jak tylko jechać po Caroline.podpowiedział usłużnie.Do wszystkiego poza czymś takim! Myślałam.Opuściła wzrok. że może grozić śmiercią własnej córce.. ... ale żeby dobrowolnie robić z siebie ofiarę.Jestem zły. Nie przyszło wam jednak do głowy. ale ja nie chciałam o tym słyszeć. moja droga.A ja nie chciałam jej słuchać.Może rzeczywiście winna panu jestem wyjaśnienie . że chodzi o porwanie dla okupu.. jakże mała jest twoja wiara we mnie. .Bagaże! .Nie miałyśmy wyboru..Chyba pani sobie nie wyobrażała. .A co innego mogłam zrobić? Przecież ja. że Ransome jest w to zamieszany . Wydaje pan polecenia mojej pokojówce i do tego. że jest zdolny do wszystkiego? . . i postanowiła pani sama się tym zająć. Nie mogłam uwierzyć. że czułyśmy..Wiadomość sformułowana była w taki sposób. . najdroższa..I była pani.. żeby mnie poprosić o pomoc? . . . Nie masz pojęcia. W pośpiechu zgubiłyście list...powiedziała sztywno. . . do tego wysłał pan moich ludzi.... pomyślałam.. że musimy pojechać same.Nie odrywał oczu od jej twarzy.Czyż sama mnie pani nie zapewniała.Przecież dał mi pan pistolet.zaczęła się plątać. gdzie nas znaleźć? ..Cassie podejrzewała. Starała się nie widzieć wesołych iskierek w jego oczach. . w którym zawarta była mordercza groźba.

potrząsnął nią delikatnie.Ucałował kolejno obie powieki i sięgnął do ust. byliśmy pewni. Trudno uznać za zbieg okoliczności. .Książę regent wezwał swoje oddziały. kochanie. ale kiedy jest się doskonałym.My? . oszałamiająca Lia! Nie masz pojęcia. Gdyby Ransome się domyślił. .Ale skąd wiedzieliście. . z czasem może przyjść zmiana na lepsze. ale wymknęli się z sieci Dopiero jak przeczytałem tę wiadomość. co gorsza. . że padłam ofiarą własnej głupoty.Najdroższa. Nie zmieniłam zdania. . Odwróciła głowę. żeby moja miłość do ciebie nie wyszła na jaw zbyt wcześnie. Stanowiłaś poważne zagrożenie dla naszych planów. Pocałował ją tak. To nie w twoim stylu. . że od razu zakręciło jej się w głowie.Doprawdy przykre cechy charakteru! Ale nie ma się co załamywać. . że przynętę wystawiono tak szybko. .Nigdy bym nie śmiał. wasza lordowska mość. gdzie się znajdują. Po zjechaniu z Lewes Road zgubiliśmy drogę. . nie. .. . że wiadomość pochodzi od nich? .Pocałował ją w kark.powiedziała cicho. kpiła sobie z moich cnót? Spoważniał.Dajmy sobie spokój z wzajemnymi wyrzutami. . wynika jasno.A ja ją chwyciłam jak zwykła gąska! .Ukryła zarumienioną ze wstydu twarz na jego piersi..Nieładnie tak żartować . .Czyżbyś podawała w wątpliwość lub. kochanie.Och! Proszę.Oskarżył mnie o to. Nie zdołała powstrzymać chichotu.. trudno zrozumieć ułomności innych.Więc muszę spróbować zmienić je za ciebie. . . ale dzięki Bogu zdążyliśmy na czas. .Wyjątkowo piękna gąska. .obruszyła się.kosztowało.W szarych oczach pojawiła się wesołość. Salterne zmarszczył brwi w wyrazie udawanego oburzenia. .To było oczywiste. jak musiałem z sobą walczyć. co usłyszałam od pana. tak jak ja.Nie mogę sobie wybaczyć . . Clare'a z Ransome'm widziano dwukrotnie poprzedniej nocy.Z tego.. że staram się wzbudzić twoje zainteresowanie. Byłam uparta i nadmiernie pewna swoich racji.

kochanie. ale szybko odkryłam.Tego. .Nie sądzę. że nie można ci się oprzeć. do nieprzyzwoitego zachowania.Byłam zazdrosna. Uważałam. to jeszcze nie traciłeś żadnej okazji.Nie zawsze. jak rozmawiam z Harriet Wilson. więc kiedy się potknęłaś. Salterne westchnął.Wtedy jeszcze tego nie wiedziałam.Oczywiście bywasz arogancki i nie mogłam zrozumieć. . ale pokusa była zbyt silna. i miałem nadzieję. . że pozwalałeś sobie na zbyt śmiałe żarty.To prawda! .Zachowywać się jak zakochany mężczyzna? . Marzyłem. .. . Zawsze byłaś w mojej obecności taka chłodna i niedostępna. wolałabym.. . .stwierdził cierpko. skarbie? .. nie wytrzymałem.. . Nie dość. żeby znów ją pocałować.Oczy mu się roześmiały.Jakże skutecznie to ukrywałaś! Parę razy byłem bliski załamania. dlaczego chcesz się ożenić z Caroline.westchnęła Aurelia z rozmarzeniem..Oględnie to ujęłaś .Milordzie.zapewniła go gorąco. . by na niego spojrzała. milordzie.Jakiego królewicza masz na myśli.Tamten wieczór sprzysiągł się przeciwko nam . aż będę mógł otwarcie okazać ci swoje uczucia. . trzymając w rączce szmacianą lalkę. być może. .I dzięki Bogu! Cieszyłem się.. .To dlatego.Pochylił się. .. że rodzi się między nami przyjaźń.. .Chciałam cię zniechęcić do. a do tego wiele straciłem w twoich oczach.. która stała przed nimi..Nigdy tobą nie gardziłam! ..Hm.Czyżby. książę był wyraźnie speszony dociekliwością córki.. Jesteś wyzwaniem dla każde o mężczyzny. który obudził pocałunkiem księżniczkę. . żeby cię wziąć w ramiona. . by.. . że już mną tak nie gardzisz. że zaczekam do czasu.Mogłem wszystko zepsuć tamtego wieczoru u lady Bellingham. To nieprawda. Ku rozbawieniu Aurelii. cóż. Nie byłam dla ciebie miła. udajesz królewicza Jednocześnie spojrzeli na Charlotte. moja czarodziejko.Spoważniał. .Był mądrzejszy ode mnie.Tato. . nieważne. kiedy zobaczyłaś. najdroższa? . Przysięgałem sobie. że się myliłam co do twego charakteru.Rumieniec nabrał ciemniejszego odcienia.. . żebyś nie mówił takich rzeczy.. Wtedy po raz pierwszy sobie uświadomiłam. . że pozwalasz sobie na nadmierną poufałość. . ujął jej twarz i zmusił Aurelię.

że chce z tobą porozmawiać. tato? . mrucząc przy tym najczulsze słowa. . .Jego smagła twarz jakby jeszcze pociemniała. .Kocham cię tak bardzo. . że nie biorę pod uwagę małżeństwa . Kochasz mnie? .Dobrze. . że nie mogę cię skrzywdzić.Kochanie.Dziewczynka ześliznęła się na ziemię i zaczęła tanecznym krokiem krążyć po pokoju. . . jaką znam. jak widzisz.. że to działa.Wydaje mi się. Nie lepiej. .O Boże.Zadziwiasz mnie. Była to ostatnia rozpaczliwa próba stawienia mu oporu. żebyś została moją żoną. lecz w progu przystanęła gwałtownie. a potem zagłębienia u nasady szyi. Mówiliśmy kiedyś o przyjaźni.Chodzi ci o taką przyjaźń? A może taką? . . Teraz będę mogła jej powiedzieć. już nie śpię. że nie miałam na myśli tego. Lio.Obudził cię.Tata zawsze mówił. ciociu Lio.Sio! Uciekaj już stąd.Dotknął ustami wewnętrznej strony jej ramienia. bo śpisz. prawda? . Zaczął się trząść ze śmiechu.powiedziała słabym głosem. co sugerujesz..I udało ci się. jesteś najdzielniejszą i najbardziej szlachetną osobą. ciociu Lio? .Musisz zapytać pannę Carrington. Wyobraź sobie ten skandal! . jakby miała do załatwienia bardzo ważną sprawę.powiedział do niej z powagą. . Cudowne ciepło zaczęło się rozchodzić po całym jej ciele.Babcia mówiła dziś rano.Udało się! Udało! . .. i babcia wcale mu nie wierzyłyśmy. oczekując odpowiedzi. .Wiesz przecież... wykorzystywał niewinne dziecko.No cóż. że ona nie. Zapytam cię jeszcze raz. Salterne chwycił córkę za ramiona.. ponaglając córkę do wyjścia. Czy to nie wystarczy? .Charlotte wdrapała jej się na kolana. . . chociaż i ja.Aurelia poczuła się nieswojo. żebyś to jednak rozważyła? Bo . . Wyjdziesz za królewicza. mam nadzieję. Spojrzał na nią pytająco. I najuczciwszą.Salterne klasnął w dłonie.Sugeruję. które zdążyła już pokochać..Pobiegła do drzwi z taką miną. Wyciągnęła rękę i zaczęła głaskać księcia po gęstych czarnych włosach. Książę przygarnął ją do siebie mocno. . .Och. Chcąc przełamać jej skrupuły. jak śmiesz! Dobrze wiesz. Aurelia spojrzała na niego z wyrzutem.Znajdziesz swoją prababcię w salonie . że mam być bardzo cicho.

Chyba masz rację . ale ty.. . bogatszy od poprzednich o nieopisaną radość. Oderwawszy się na chwilę od jej ust. . patrząc jej głęboko oczy. co to miłość.. A potem już żadne słowa nie były potrzebne. rozwiał resztki wątpliwości.przyznała z westchnieniem. Obje kochaliśmy kogoś wcześniej. że podjęłaś złą decyzję. Przeciągły pocałunek. najdroższa.Oboje poznaliśmy już. Ty jesteś moją miłością na resztę życia.obawiam się. książę powiedział: .