You are on page 1of 5

zasada wzajemności w społeczeństwie informacyjnym Strona 1 z 1

ZASADA WZAJEMNOŚCI
W SPOŁECZEŃSTWIE INFORMACYJNYM

Jacek Lewiński
Społeczna Wyższa Szkoła
Przedsiębiorczości i Zarządzania w Łodzi
Studia II letnie magisterskie uzupełniające
Semestr II
Grupa projektowa nr 7
index 50564

jaceklewinski@gmail.com
zasada wzajemności w społeczeństwie informacyjnym Strona 2 z 2

Zasada wzajemności w społeczeństwie informacyjnym

1.Zasada wzajemności jako podstawa więzi

Już od wieków ludzie starają się odnaleźć sposoby wywierania wpływu na innych. Frederick
Douglass, myśliciel i abolicjonista, zwykł mawiać: „Jeśli potrafię przekonać, potrafię poruszyć
wszechświat". W tej głębokiej i wielowymiarowej myśli kryje się esencja siły wpływu społecznego - daje on
władzę, po którą sięga wielu, rozpoczynając od polityków dziennikarzy, menadżerów, sprzedawców,
poprzez urzędników, a na rodzicach i wychowawcach kończąc.

Efekty oddziaływania wpływu społecznego historia pamięta od zarania dziejów - pierwszą próbę
systematyzacji technik można było dostrzec już w starożytnej Grecji, w czasie, kiedy miejsce rozważań nad
genezą i strukturą świata przyrodni¬czego zajęła problematyka społeczna. Grecy zrozumieli, że wiedza na
temat świata zewnętrznego nie wystarczy do zrozumienia złożonej natury człowieka. Dzisiaj z kolei nie
sposób efektywnie funkcjonować w grupie, zespole pracowniczym czy budować elementarne relacje
międzyludzkie bez wiedzy i znajomości reguł rzą¬dzących ludzkim zachowaniem.

Robert Cialdini, jeden z najbardziej znanych psychologów społecznych na świecie, przez cale swoje życie
bacznie analizował funkcjonowanie człowieka w społeczeństwie. Na podstawie jego wieloletnich badań,
realizowanych nie tylko w laboratoriach uniwersyteckich, ale przede wszystkim doświadczeń, polegających
na systematycznej penetracji świata zewnętrznego w postaci obserwacji uczestni¬czącej, wyróżnił on
najważniejsze reguły rządzące zachowaniem człowieka, których znajomość pozwala wywierać wpływ na
innych. Cialdini nazwał te reguły narzę¬dziami wpływu społecznego. Za ich pośrednictwem rysuje się obraz
natury czło¬wieka, Amerykański psycholog społeczny spośród dziesiątek technik wywierania wpływu na
ludzi celowo wyselekcjonował te, które są najczęściej spotykane w życiu społecznym w postaci
automatycznych i bezrefleksyjnych mechanizmów ulegania innym. Wszystko po to, aby uwypuklić, że w
obecnych czasach, w dobie zalewają¬cej nas fali informatyzacji i presji podejmowania błyskawicznych
wyborów, czło¬wiek jest szczególnie narażony na tego typu wpływ, obnażając jednocześnie słabość swojej
natury.

Jednym z najważniejszych na to dowodów jest funkcjonowanie reguły wzajem¬ności, która mówi nam, że
zawsze powinniśmy rewanżować się bliźnim za wyświadczone nam dobro. Spektrum sytuacji, które dotyka
owa reguła jest prak¬tycznie nieograniczone, gdyż szanse na odwdzięczenie się innym mamy niemal w
każdej sytuacji, w której występuje interakcja. Cele materialne, chociaż domi¬nujące, nie są jedynymi
kwintesencjami wymiany, gdyż ludzie gotowi są na wymianę także niematerialnych dóbr, do których należą
uczucia, usługi i symbole. Rewanżujemy się innym osobom za zaproszenie na imieniny, złożenie oferty
pracy, otrzymany prezent, ustąpienie miejsca w kolejce czy wreszcie nawet za wskazanie drogi.

Wynika to z prostej przyczyny, że nie chcemy odczuwać dyskomfortu z uwagi na pozostawiony dług
wdzięczności. Siła tej reguły jest zatem tak mocna, że nie powinno dziwić, iż jej znamiona można odnaleźć
we wszystkich społeczeństwach ludzkich, poczynając od najbardziej prymitywnych. Amerykański socjolog
Alvin Gouldner, badając wiele tego typu społeczeństw, pokusił się o stwierdzenie, że system wzajemnych
zobowiązań jest integralną i wyrazistą cechą dowolnej kultury, którą budowali ludzie. Richard Leakey idzie
nawet dalej, twierdząc, że w regule wzajemności kryje się wręcz istota tego, co czyni nas ludźmi. Wywodzi
on swą tezę z twierdzenia, że to, co określa nasze człowieczeństwo, to dziedzictwo umiejętno¬ści dzielenia
się żywnością i świadczenie wzajemnej pomocy. To z kolei w prostej linii umożliwia podział pracy i tworzy
sieci współzależności, które łączą ze sobą ludzi tak, aby mogli tworzyć doskonale funkcjonujące zespoły3.
Wytworzyło to swoistą gwarancję, że jeden człowiek mógł oddać drugiemu jakieś dobro, mając
świadomość, że w perspektywie czasu wcale nie zuboży swoich zasobów. Dzięki temu mogły powstać
wysoce zaawansowane systemy udzielania pomocy czy pro¬wadzenia handlu, a reguła wzajemności na
dobre zakotwiczyła się mocnym akcen¬tem w procesie socjalizacji.

Dowodów na potwierdzenie siły reguły wzajemności w obecnej rzeczywistości jest bez liku. Najlepiej
świadczą o tym przykłady z życia społecznego, jak chociażby słynna pomoc, którą Etiopia udzieliła
Meksykowi w 1985 roku w postaci 5 tys. dolarów. W okresie tym Etiopia, jak prawdopodobnie żaden inny

jaceklewinski@gmail.com
zasada wzajemności w społeczeństwie informacyjnym Strona 3 z 3
kraj na świecie, borykała się z wojnami domowymi, klęskami ekologicznymi i nieustannie walczyła o
stabilność polityczną. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby to Meksyk zdecy¬dował się na pomoc
humanitarną w takiej sytuacji. Stało się jednak odwrotnie - Meksyk, który przeżył w owym czasie trzęsienie
ziemi, otrzymał od Etiopii, jako jednego z pierwszych krajów, pomocną dłoń. Dla kogoś lekceważącego lub
niedo¬ceniającego regułę wzajemności zaistniała sytuacja wydaje się zupełnie niezrozu¬miała, nawet w
kontekście faktu, że Meksyk wspomógł wcześniej (w 1935 roku) Etiopię pomocą humanitarną, kiedy ta
potrzebowała wsparcia na skutek inwazji włoskich faszystów. Dla znawców technik wywierania wpływu w
obliczu takich faktów sytuacja staje się jednak oczywista. Potrzeba odwzajemnienia wiele lat wcześniej
uzyskanej pomocy była silniejsza od racjonalnej analizy własnego stanu ekonomicznego i politycznego
kraju, która wybitnie nie sprzyjała tego rodzaju gestom.

2. Wzajemność jako norma społeczna

Na poparcie tezy, że funkcjonowanie zasady wzajemności najczęściej przebiega wręcz na poziomie


bezrefleksyjnym, Cialdini wielokrotnie przywołuje historię pewnego nauczyciela akademickiego, który dla
celów eksperymentu wysłał na święta bożonarodzeniowe kartki z życzeniami do zupełnie nieznanych mu
osób. Rezultaty przeszły jego najśmielsze oczekiwania, ponieważ zdecydowana większość adresatów na
zasadzie automatyzmu odpowiedziała mu również kartkami świą¬tecznymi, nie zadając sobie nawet trudu
wyjaśnić, kim jest persona, która dostar¬czyła im życzenia.
Choć zasada wzajemności odpowiednio rozumiana i stosowana przyczyniła się do rozwoju współczesnej
cywilizacji, nie brakuje przykładów gdzie u niektórych ludzi świadomość jej mechanizmu w połączeniu z
potencjalnymi szansami jej użycia bez wiedzy
Kreując dobre relacje oparte na regule wzajemności, należy pamiętać z kolei o tym, że sam fakt odwołania
się do zakorzenionej w ludzkim umyśle reguły wza¬jemności może nie zawsze przynieść dokładnie
zamierzony cel. Bardzo często należy zwrócić uwagę na aspekt kulturowy i realizować to zawsze w
odpowiedni sposób. Poczucie obowiązku odwzajemniania się za otrzymane dobra nie przyjmuje tej samej
formy w każdej społeczności. Najbardziej klasyczna i prosta forma, rozu¬miana jako wymiana handlowa
pomiędzy dwiema osobami, występuje przeważnie w USA.
Ma to miejsce z tego powodu, że obywatele tego kraju najczęściej okre¬ślają siebie jako autonomiczne
jednostki, a nie członków jakiejś grupy. Typowy Amerykanin, stając przed rozterką, czy obdarzyć drugą
stronę jakimiś dobrami lub względami, czy wykonać wobec niej jakikolwiek gest przyjaźni, zawsze będzie
starał się odpowiedzieć sobie na pytanie: „co ta osoba ostatnio dla mnie zrobiła?" Chińczyków
charakteryzuje z kolei podejście rodzinne, w którym decyzja o udzie¬leniu pomocy oparta jest na normach
grupowych promujących lojalność wobec członków najbliższego otoczenia. Przedstawiciele rasy żółtej
wykazują również wysoką lojalność wobec osób o wyższej pozycji społecznej, ale także w ramach tej małej
grupy.
Kiedy przychodzi im rozstrzygnąć, czy udzielić komuś pomocy, raczej spytają samych siebie: „czy osoba,
która mnie prosi, jest związana z kimś z mojej grupy, szczególnie z osobami o wysokim statusie?"
Mieszkańcy Hiszpanii to ludzie, którzy w większości cenią sobie normy przyjaźni i chcąc opierać z nimi
współpracę na zasadzie działania reguły wzajemności, warto skupić się na tym, alty uprzednio choć
częściowo zbudować taki status. Pierwszą kwestią, jaką postawili sobie Hisz¬pan czy Hiszpanka przed
zrewanżowaniem się w jakiejkolwiek formie za wyświad¬czony gest, będzie właśnie udzielenie odpowiedzi
na pytanie „czy ludzie, którzy ode mnie czegoś oczekują są związani przynajmniej z moimi przyjaciółmi?"
Niem¬ców od niepamiętnych czasów charakteryzowało podejście systemowe - otrzyma¬nie pomocy z ich
strony ściśle wiązało się prawami i zasadami obowiązującymi we wszelkiego typu strukturach
organizacyjnych.
Wytworzyło to w obywatelach Nie¬miec poczucie obowiązku wsparcia wobec systemu, który rządzi
jednostkami i grupami, a nie nimi samymi.
Dzisiaj Niemiec przed wykonaniem jakiegoś gestu pieczołowicie sprawdzi, czy oficjalne dyrektywy
nakazują lub przynajmniej nie zabraniają wykonania jakiegoś czynu.
W dzisiejszych czasach nie sposób przecenić umiejętności wywierania wpływu na ludzi. Obecnie, jak nigdy
wcześniej, na każdym kroku możemy obserwować zażartą walkę w każdym aspekcie życia społecznego o
prymat, przeforsowanie własnych idei czy autorskich produktów. Musimy zdać sobie tylko sprawę, że to
wyłącznie od nas zależy, czy uda nam się skłonić drugiego człowieka łub grupę osób do zmiany swojego
postępowania lub zachęcić do podjęcia bądź modyfikacji jakiejś decyzji. 1o od nas niejednokrotnie zależy,
by ktoś jakiejś zmiany w swoim życiu w ogóle zapragnął. To wreszcie od naszej wiedzy i umiejętności jest

jaceklewinski@gmail.com
zasada wzajemności w społeczeństwie informacyjnym Strona 4 z 4
uzależ-nione, czy będziemy umieli obronić się przed negatywnym wpływem innych, którzy chcą wpłynąć na
nasze postępowanie. Dziś już nie wystarczy tylko posiadać określoną wiedzę, trzeba także potrafić ją
sprzedać i przekonać do niej szerokie grono.
Tylko taka postawa gwarantuje sukces i zaistnienie w życiu prywatnym oraz zawodowym.
Kiedy dwie osoby wchodzą w interakcję, każda z nich reaguje w określony sposób na zachowanie i
wizerunek drugiego człowieka. Naszym celem powinno być spowodowanie, by la reakcja nie była
przypadkowa, negatywna lub obojętna. Aby człowiek mógł w ogóle stworzyć bliskie związki, musi zwrócić
uwagę na spo¬sób odsłaniania się przed innymi. Ludzie, którzy nie przekazują dostatecznej informacji o
sobie w przekonujący sposób, mają poważne problemy z nawiązaniem i utrzymywaniem nie tylko pracy,
stanowiska, ale także przyjaźni oraz związków intymnych.

3. Ekonomia daru

Mówiąc o ekonomii daru w świecie cyberkultury możemy posłużyć się przykładem jakże znanej wszystkim
firmy Microsoft z jej właścicielem Billem Gatesem. Bo choć Gates naprawdę wydaje miliony dolarów na
cele charytatywne, to jednak jego podstawowa strategia działania opiera się na ekonomicznej dominacji w
zakresie szeroko rozumianego biznesu komputerowego (a przynajmniej pewnych jego sektorów) i
przywiązaniu do (neo)liberalnych, w duchu Miltona Friedmana, poglądów, których wykładnią może być
znane powiedzenie tego noblisty, iż „nie istnieje coś takiego jak darmowe obiady”. W innej, bardziej
zawoalowanej formie, możnaby powiedzieć „do ut des”, czyli „daję, abyś i ty dawał”. Ten „dający” nigdy
nie robi tego bezinteresownie, a wręcz odwrotnie – jego dawanie jest perfidnie wykalkulowanym planem
zmuszającym do zawiązania towarowego kontraktu, często zresztą nakłaniającego nas do nabywania rzeczy
kompletnie niepotrzebnych, choć najczęściej chodzi o postawienie nas w sytuacji przymusu. Nieustające
kłopoty Microsoftu, oskarżanego o rozmaite zabiegi monopolistyczne, wykorzystywanie swojej pozycji
hegemona na rynku oprogramowania, mogą być tego oczywistym przykładem.
Współtwórcy sieciowych społeczności nawiązują do ekonomii i kultury daru, czyniąc z niej swoistą
alternatywę dla panującego dziś kultu towarowej (czytaj: pieniężnej) wymiany. To właśnie twórca koncepcji
„rewolucji życia codziennego” – Raoul Vaneigem – pisał w latach sześćdziesiątych, iż „Tam, gdzie
dominuje wymiana, istnieją tylko rzeczy; świat uprzedmiotowionych jednostek wciśniętych w wykresy
cybernetycznej władzy; świat reifikacji. A mimo to ten świat może również, paradoksalnie, stać się
odskocznią dla totalnej odbudowy życia i myśli; początkiem, od którego w s z y s t k o się
rzeczywiście rozpocznie” (Vaneigem, 2005: 74).
Radykalnie utopijne pomysły anarcho-komunistyczne z lat sześćdziesiątych, formułowane w środowiskach
Nowej Lewicy, dziś, po odrzuceniu ideologicznego balastu, można próbować efektywnie adaptować do
cyberkulturowej rzeczywistości. Chociaż nie brakuje i takich myślicieli, którzy szeroko rozumianą kulturę
sieci uznają właśnie za ponowoczesne wcielenie anarcho-komunistycznych ideałów Sytuacjonistów na
przykład (przynajmniej części z nich, bowiem rzecz jasna był to ruch bardzo zróżnicowany). Jednym z nich
jest Richard Barbrook, współautor bardzo głośnego niegdyś (jego pierwsza wersja powstała w roku 1996), i
do dziś przywoływanego tekstu napisanego z Andy Cameronem, w którym dokonali oni przenikliwej
dekonstrukcji „kalifornijskiej ideologii”, zakładającej „naturalny i nie do powstrzymania triumf wolnego
rynku hi-tech”. Barbrook dostrzegając komercjalizację internetu podkreśla mimo wszystko możliwości
kultywowania i rozwoju ekonomii daru, on sam w kontekście praktyk sieciowych określa ją mianem „hi-
tech gift economy”. „Większość użytkowników internetu współpracuje ze sobą bez bezpośredniej mediacji
za pośrednictwem pieniędzy i polityki. Nie przejmując się prawami autorskimi, ofiarowują oni i otrzymują
informacje nie myśląc o formie zapłaty” (Barbrook).
Taka optyka jest nie tylko wyrazem kontestacji postępującej komercjalizacji internetu, ale i świadomym
wyborem postawy odwołującej się do zasad społecznej odpowiedzialności. Oczywiście krytycy takiego
myślenia i postępowania w tym momencie natychmiast będą podnosić problemy piractwa, serwisów P2P,
wykorzystywania nielegalnego oprogramowania i setki innych kwestii, ale najczęściej nie chcą oni
zaakceptować prostej prawdy, iż informacja (szeroko rozumiana) rzeczywiście „chce być wolna”, bowiem to
jest absolutnym warunkiem rozwoju wolnej kultury. Lawrence Lessig, twórca idei „commonizmu” (trochę
zwodniczo semantycznie bliskie jest to pojęcie komunizmowi) i autor nowej licencji zmieniającej zasady
stosowania praw autorskich (pod nazwą Creative Commons), słusznie zauważa, że „technologie wolności na
naszych oczach przekształcają się w technologie kontroli” (Lessig, 2005: 9).

jaceklewinski@gmail.com
zasada wzajemności w społeczeństwie informacyjnym Strona 5 z 5

4. Poszukiwanie pomocy i jej formy udzielania w Internecie

W obecnym czasie poszukiwanie pomocy w internecie wydaje się być czymś naturalnym, a wirtualne grupy
wsparcia zataczają coraz szersze kręgi. Od nazwy popularnej wyszukiwarki powstał nawet nowy czasownik
„to google sth” (w wersji polskiej można powiedzieć „googlować coś”).
Ludzie, zwłaszcza młodzi ludzie coraz częściej poszukują odpowiedzi na pytania w zasobach sieci.
Rozpiętość tematyczna poszukiwanych porad lub rozwiązań ogranicza jedynie nasza inwencja. Często są to
pytania o problemy nie mające z technologią nic wspólnego. Ogromne zainteresowanie notują serwisy porad
medycznych i zdrowotnych. Oczywiście internetowy doradca nie wyleczy choroby, nie przepisze recepty,
nie pogłaszcze po głowie. Jednak wirtualne społeczności rosną w siłę i należą do nich miliony z nas. Nikt nie
nakazuje wierzyć w każde słowo wypisane na forach. Odwiedza je jednak wiele osób szukających pomocy
dla siebie i oferujących innym własne doświadczenia i przemyślenia. Warto o tym pamiętać. Sieć ma istotną
zaletę, która może okazać się nieoceniona na przykład gdy szukamy pomocy, o którą wstydzimy się zapytać
w realu. Często jest to pomoc psychologiczna. Coraz liczniejsze grupy wsparcia w Internecie zrzeszają
osoby dotknięte depresją, alkoholizmem lub trwałym schorzeniem.
Odwiedzając dane forum, można spotkać ludzi borykających się z podobnym problemem, którym można się
„wygadać", poznać ich historie (często ze szczęśliwym zakończeniem), otrzymać słowa wsparcia, a także -
wesprzeć kogoś, udzielić rady, polecić sprawdzoną pomoc. Anonimowość ośmiela wielu ludzi, którzy w
realnym życiu nie potrafiliby podzielić się swoim wstydliwym problemem. Użytkownicy dobrze
zorganizowanych portali i forów mogą liczyć na profesjonalne rady i pomoc psychologa.
A więc, pod jakim adresem szukać pomocy? Trudno wymienić je wszystkie.
Osoby dotknięte depresją, uzależnieniami, dylemami w związkach, a także borykające się z problemami
rodzinnymi, seksualnymi, zaliczające się do DDA (Dorosłe Dzieci Alkoholików) mogą przyłączyć się do
jednej z grup wsparcia, działających przy portalu Psychotekst.com.
Z depresją można również walczyć wspólnie z użytkownikami i specjalistami Grupy Wsparcia
Psychologicznego (http://www.psychowsparcie.org/).
Niepełnosprawni mogą zrzeszać się między innymi na Ogólnopolskim Forum Osób Niepełnosprawnych
(www.ofon.net).
Nie tylko amazonki, ale kobiety pragnące ustrzec się przed rakiem piersi, mogą skorzystać z fachowych
porad na stronie www.rakpiersi.pl- serwis jest rozbudowany nie tylko w dziedzinie poradnictwa, pod
adresem prężnie działa również forum i zrzeszona jest społeczność.
Z nadwagą dzielnie walczą osoby spotykające się pod adresem www.dieta.pl/grupy_wsparcia/.
W Internecie rady szukają ludzie z różnymi problemami - od dotkniętych boreliozą do kobiet
zapuszczających paznokcie. Zapewne wsparcie wirtualne nie zastąpi realnego, ale dla wielu może okazać się
milowym krokiem w uświadomieniu sobie skali problemu lub poszukiwaniu pomocy w realu.

jaceklewinski@gmail.com