Pa«stwo - "Platona

"
jb October 31, 2006

1
1.1

ks. I
Wst¦p

Dialog rozgrywa si¦ w nocy zaraz po pewnych misteriach. Uroczysto±¢ miaªa miejsce w Pireusie, znajduj¡cym si¦ pod Atenami. Kiedy miaª wraca¢ Polemarch o i Ademajos zatrzymuj¡ ich prawie siª¡ w Pireusie i zmuszaj¡ do rozmowy. Kefalos narzeka »e Sokrates »adko schdozi do Pireusu, by z tam rozmawia¢. Mówi »e gdyby sam maiª siª¦ sam by chodziª do Aten, a tak Ateny musz¡ pój±¢ do niego.
Filozofowie musz¡ schodzi¢ do ludu, do owej Plato«skiej jaskini zanosz¡c to co udaªo im si¦ uchwyci¢ na górze, w ±wiecie idei

2

ks. VI

Gdzie mowa o Pa«stwie i lozofach, ale co wa»niejsza o dobru i jego istocie
2.1

Dobro jest najwa»niejsz¡ spraw¡ na ziemi. To ono nadaje sens, nadaje prawdziw¡ jako±¢ (nadaje tekstur¦) wszystkiemu innemu. Wszystko jest niczym bez Dobra. Ale je±li jej [postaci dobra] nie znamy, to cho¢by±my wszystko inne i najlepiej znali,wiesz, »e na nic nam si¦ to nie przyda, zupeªnie tak samo jak by±my posiedli cokolwiek, a Dobra by w tym nie byªo. Czy ty uwa»asz, »e warto posi¡±¢ wszystko, co tylko posi¡±¢ mo»na nie posiadªszy tego co dobre? . [505 B] Ontycznie dobro jest czym± na ksztaªt . Jak¡± zasad¡ bytu. Jego fundacj¡, tym co jest ponad, poza, ideami czym± co sankcjonuje ich istnienie.
Albo my±le¢ sobie wszystko, co pomy±le¢ mo»na, tylko nie to, co dobre, i w ten sposób nie my±le¢ sobie niczego dobrego arché

O dobru

1

2.1.1

Metafora sªo«ca
A czy± nie zastanawiaª si¦ nad tym, jak to twórca naszych zmysªów najkosztowniej utworzyª zdolno±¢ widzenia i widzialno±ci? [507 C]

Ka»dy zmysª do odczuwania potrzebuje dwóch rzeczy: tego co mo»e by¢ odczuwane, i tego co mo»e odczuwa¢. Wzrok potrzebuje do tego jeszcze jednej rzeczy: . A wzrok jest najdoskonalszym naszym zmysªem. To za pomoc¡ wzroku najpewniej poznajemy ±wiat materialny, to takie poznanie jest dla nas odskoczni¡ do ±wiata Idei. Dobro jest niczym Sªo«ce  o±wietla ±wiat idei i funduje nasze poznanie bytu samego w sobie. I jak niczym sªo«ce jest trudne do poznania. Bowiem sªo«ce  fundator wzroku o±lepia, i ci¦»ko je dojrze¢.
Sªo«ca
Wi¦c ja (...) sªo«ce nazywam dzieckiem dobra;

Ale, tak jak nic by nie mogªo by¢ na tym ±wiecie, gdyby sªo«ca nie byªo: bowiem to dzi¦ki niemu ro±nie ±wiat, rosn¡ ro±liny  to ono daje ±wiatu ciepªo. Tak dobro funduje ±wiat idei. To poprzez dobro zawarte w ideach i w rzeczach, mo»emy te rzeczy i idee pozna¢. Gdy badamy rzeczy w których nie ma dobra, kr¦cimy si¦ w kóªko i bª¡dzimy we mgle. Badaj¡c ¹le poj¦te sprawiedliwo±ci z ks. I, bª¡dzili±my po omacku, bowiem nie byªy one ufundowane w dobru, a tym samym w rzeczywisto±ci.
2.1.2

Tak wi¦c i przedmiotem poznania nie poznawalno±¢ dzi¦ki przysªuguje, ale równie» istnienie, oraz istota ich od niego pochodzi, Dobro . [509 B]
chocia» to nie jest istota, tylko co± ponda wszelk¡ istot¦, co± wy»szego i mocniejszego o wiele

Hierarchia bytu

Dobru

2.2

Parabola odcinka

Gdzie Platon za pomoc¡ Paraboli odkrywa pustk¦ parabol i my±lenia obrazami.

Ale Zaraz po u»yciu tej przeno±ni Platon zmienia temat i wyja±nia nam pustk¦ parabol. Wyja±nia »e s¡ one najni»szym stopniem poznania. Niweczy blask krajobrazu, który przed nami rozpostarª.
2.2.1

"Wi¦c we¹ sobie jakby lini¦ przeci¦t¡ na dwa nierówne odcinki i ka»dy jej odcinek przedziel znowu w tym samym stosunku, zarówno odcinek rodzaju widzialnego, jak i my±lowego, ab b¦dziesz miaª przed sob¡ ich wzajemny stosunek, ze wzgl¦du na jasno±¢ i niejasno±¢ [509 D]" Cze±¢ szersza to ±wiat przedmiotów widzialnych a w¦»sza my±li. 2

Podziaª odcinka

2.2.2

Szersza cz¦±¢ cz¦±ci widzialnej

Jest to my±lenie obrazami  "cienie rzucone, potem odbite w wodach [510 E]". Mamy tu: cienie, obrazy, odbicia przedmiotów (mo»e nawet wszystkie dane zmysªowe).
Greckie nazwy!
2.2.3

Tutaj mamy rzeczy same: Ro±liny zwierz¦ta, ludzi, ich wytwory rzemie±lnicze. ‘wiat przedmiotów jest ni» ±wiat obrazów.
prawdziwszy

W¦»sza cz¦±¢ cz¦±ci widzialnej

2.2.4

Ta cz¦±¢ poznania, która obrazami si¦ga ku ideom  Geometrzy patrz¡c na obraz trójk¡ta ma si¦ga ku Trójk¡towi (dzi± taka jest ka»da nauka  modele). Poznanie to cho¢ mocne, musi mie¢ fundament w aksjomatach, a aksjomaty b¦d¡ce fundamentem, w pewnej chwili staja si¦ ci¦»arem i nie pozwalaj¡ zerwa¢ si¦ do lotu ku krainie idei.
2.2.5

Szersza cz¦±¢ cz¦±ci w¦»szej

I tak zbli»amy si¦ co klimaksu, do dziedziny Rozs¡dku, do poznania bytu samego w sobie, poznaniem tym zajmuje si¦ dialektyka, ona te» ma zaªo»enia, ale dla niej nie staj¡ si¦ one nigdy kul¡ u nogi, s¡ tylko szczeblami by wspina¢ si¦ wzwy». Ku Niebu. Nauka zajmuj¡ca si¦ tym zwie si¦ , czyli sztuk¡ m¡rej rozmowy.
1
dialtektyk¡

W¦»sza cz¦±¢ w¦»szej cz¦±ci

3
3.1

ks. VII
Metafora jaskini
Zobacz! Oto ludzie s¡ niby w podziemnym pomieszczeniu na ksztaªt jaskini. Go groty prowadzi od góry wej±cie zwrócone ku ±wiatªu, szeW niej oni siedz¡ od dzieci¦cych lat w

rokie na caª¡ szeroko±¢ jaskini.

kajdanach przykute ma j¡ nogi i szyje tak, »e trwaj¡ na miejscu i patrz¡ tylko przed sienie; okowy nie pozwalaj¡ im obraca¢ gªów. Z góry i z dalega pada na nich ±wiatªo ognia, który pali si¦ za ich plecami, a pomiedzy ogniem i lud¹mi przykutymi biegnie ±cie»ka, wzdªu» której widzisz murek zbudowany równolegle do niej(...) [514 B] Wi¦c zobacz, jak wzdªu» tego murku ludzie nosz¡ ró»norodne wytwory, któe stercz¡ ponad murek, i pos¡gi i inne zwierz¦ta z kamienia, i z drzewa i wykonane rozmaicie i oczywi±cie jedni z tych co je nosz¡ wydaj¡ gªosy a drudzy milcz¡. [515 A] Ludzie ci nei co innego rbaliby za prawd, jak tylko wyrobów.[515 C]

cienie

pewnych

1 Naci¡gane nie ;-)

3

Gdyby którego± z tych kajdaniarzy wyzwoli¢, i zaci¡gn¡¢ pod gór¦ o±lepiaªoby go ±wiatªo ognia i cierpiaªby, a my±laªby »e pokazuj¡ my zªud¦ straszliw¡, a za rzeczywisto±¢ ci¡gle braªby to co widziaª w gª¦bi jaskini. Gdyby jednak na tym nie poprzesta¢ i wyciaga¢ go dalej "po kamieniach i stromiznach" ±wiatªoby go tak o±lepiªo »e w ogóle nic by nie widziaª. Naprzód by mu najªatwiej byªo dojrze¢ cienie, potem w wodach odbicia ludzi I Gdyby go przystosowa¢ do »ycia w ‘wietle, a potem kaza¢ wróci¢ okazaªoby si¦ »e w jaskini sam nic nie mo»e zobaczy¢, ani »adnych cieni na ±cianie rozpozna¢  skoro tak do Prawdy przywykª. I jego twoa»ysze bye si¦z niego ±miali. Tak Filozof wznosi si¦ ponad to co widz¡ oczy do ±wiata Idei, i tam bytuje z bytem samym w sobie. A gdyby wróciª do ±wiata ludzi, na agor¦ do mówców, którzy kªuc¡ si¦ o sprawiedlwio±¢ ani na chwil¦ nei zaznawszy prawdziwej Sprawiedliwo±ci, nie radziªby sobie. I staªby si¦ po±miewiskiem. Dlatego dzisiejsi Filozofowie nie wracaj¡ do tªumu, do tªuszczy, bowiem (jak powie w Li±cie VII) to nie Filozof powinien zabiega¢ o poklask tªumu, a na odwrót. W Pa«stwie idealnym b¦dzie inaczej. Filozof, który miaª dost¦p do Idei, b¦dzie wracaª do spoªecze«stwa i b¦dzie do tego zmuszany. I po powrocie i przywykni¦ciu do mroku, b¦dzie widziaª lepiej ni¹li ludzie, bowiem znaj¡c prawdziwe ksztaªty, tym pewniej rozpozna cienie. B¦dzie przywódc¡ i wojskowym.

4