You are on page 1of 39

XXXII Liceum Ogólnokształcące, XXXII Liceum Profilowane, Technikum Komunikacji, Technikum Kolejowe, Policealna Szkoła Komunikacyjno-Informatyczna

Marek Grzegorz Nowak

PRZEGLĄD SZKOLNY
TOM V
Część 2

POZNAŃ – 2004/2005

1 lutego – tradycyjnie rozpoczęły się ferie ze sportem. Prowadzą je mgr Michał Grzesiński mgr Wojciech Płociniczak. 31 stycznia – 7 członków Szkolnego Koła PTTK z inicjatywy i pod opieką mgr Iwony Agacińskiej wyjechało na obóz zimowy do Zakopanego. Przebywali tam do 6 lutego.

1 lutego – chyba PIERWSZY RAZ W HISTORII SZKOŁY uczniowie klasy 2D z własnej inicjatywy rozpoczęli malowanie sali lekcyjnej nr 21. Farby i pędzle zakupiła szkoła.▼

1 lutego – mgr Marek Nowak rozpoczął realizację z niespodzianką”. Na początku zwiedzaliśmy pozostałości murów obronnych.▼

projektu

„Ferie

Następnie Pan JAKUB STASZEWSKI przedstawiciel istniejącego w Poznaniu od 1 lutego br. Wydziału Zarządzania Kryzysowego i Bezpieczeństwa omówił m.i. budowle ochronne m. Poznania na przykładzie schronu przy ul. Kramarskiej 32, który powstał w 1957 roku.▼

Udaliśmy się tak e do Regionalnej Pracowni Krajoznawczej, gdzie Pani MELANIA KACZMAREK przybli yła działalność Pracowni, a tak e zapoznaliśmy się ze wspaniałym zbiorem ksią ek geograficzno-krajoznawczych, w tym z du ą ilością przewodników po miastach Polski, Europy i świata.▼

Ostatnim punktem pierwszego dnia była wspaniała prelekcja połączona ze zwiedzaniem Izby Pamięci byłej Zachodniej Dyrekcji PKP. Historia kolei w Poznaniu sięga 1848 roku, a pierwszy dworzec zbudowano w miejscu, gdzie dzisiaj jest stare zoo. W czerwcu mury szkoły opuści ostatni rocznik uczniów przyjętych do Technikum Kolejowego. Przewodnikiem był Pan HENRYK ZIĘBA – twórca Izby i autor monografii o ZDOKP w Poznaniu oraz Pani HANNA PILC.

Pobyt w Izbie Pamięci DOKP mo liwy był dzięki naczelnikowi Wydziału Organizacyjnego PLK w Poznaniu Panu ROMANOWI HAJDROWSKIEMU.

W pierwszym dniu „Ferii z niespodzianką” udział brało 21 uczniów. 1-2 lutego – mgr in . Rafał Mikołajczak kontynuował kurs programowania komputerowego. 2 lutego – maturzyści brali udział w czterogodzinnych zajęciach lekcyjnych „Ferie z WOS”, które prowadził mgr Marek Nowak. Tematem było prawo karne. 3 lutego – grupa 18 uczniów uczestniczyła w projekcie „Ferie z niespodzianką”, w Wielkopolskim Centrum Zarządzania Kryzysowego w Poznaniu. Bardzo ciekawą prelekcję poprowadził Pan WŁODZIMIERZ CHORYŃSKI. Jako, e był to „tłusty czwartek” organizator zaprosił wszystkich do szkoły na symbolicznego pączka.▼

4 lutego – wtedy, gdy wszyscy w szkole odpoczywają, cię ko pracują pracownicy obsługi szkoły. Jest to bardzo cię ka praca, którą nie zawsze uczniowie i nauczyciele na co dzień doceniają. Na zdjęciu do połysku doprowadzany jest pokój nauczycielski.▼

8 lutego - grupa 16 uczniów odbyła „Ferie z niespodzianką” w redakcji Gazety Poznańskiej. Było to mo liwe dzięki red. KATARZYNIE SKLEPIK. Natomiast po redakcji oprowadzała i odpowiadała na liczne pytania red. JOANNA MAŁECKA. Poznaliśmy w zarysie, na czym polega praca dziennikarzy w codziennej gazecie. ▼

8 lutego – w sali gimnastycznej przy ul. Czajczej odbyły się kolejne zajęcia z cyklu „ferie ze sportem”, które prowadzili mgr Michał Grzesiński i mgr Wojciech Płociniczak. 9 lutego - maturzyści brali udział w czterogodzinnych zajęciach lekcyjnych „Ferie z WOS”, które prowadził mgr Marek Nowak. Tematem były wybrane elementy prawa cywilnego i administracyjnego. 9 lutego – zakończono malowanie sali 21. Dokonali tego uczniowie klasy 2D: Alicja Tuchołka, Sebastian Gulbinowicz, Tomasz Jaroszyk, Maciej Krancewicz, Krzysztof Talar, 9 lutego – drewniane gabloty znajdujące się na poszczególnych piętrach zastąpione zostały estetycznymi gablotami aluminiowymi. 10 lutego – odbyły się ostatnie zajęcia w ramach projektu „Ferie z niespodzianką”. Tym razem ju od godz. 8.00 uczestnicy zwiedzali Teatr Polski od kuchni. Grupę oprowadzała Pani MARTA MIELCAREK – sekretarz literacki teatru. ▼

Następnie dzięki Pani ALICJI FURMANIUK z Biura Kształtowania Relacji Społecznych UM uczniowie zapoznali się z pracą Urzędu Miasta Poznania, po którym oprowadzał Pan MARCIN WOJTKOWIAK. Ka dy uczestnik otrzymał kieszonkowy słownik angielsko-polsko-angielski, w którym zawarte są najwa niejsze informacje o Poznaniu. ▼

Ostatnim punktem ostatniego dnia ferii był pobyt w Muzeum Narodowym w Poznaniu, gdzie uczestnicy zostali oprowadzeni po wystawie „Szlachetne dziedzictwo czy przeklęty spadek. Tradycje sarmackie w sztuce i kulturze”. Bilety fundował oczywiście organizator. Brało udział 12 uczniów. Niestety nie było zgody ze strony pracowników Muzeum na robienie zdjęć w trakcie zwiedzania wystawy. Poni sze zdjęcie wykonano tu po wyjściu z sal wystawowych, obok księgarni.▼

UCZESTNIKAMI „FERII Z NIESPODZIANKĄ” WE WSZYSTKIE DNI BYLI: Paulina Duszczak, Magdalena Wacławek, Michał Gościniak, Dorian Mostowiak, Krzysztof Niewiada, Mikołaj Staniewski – wszyscy z klasy 2C oraz Piotr Teresiak z klasy 2F. 10-11 lutego – kurs programowania komputerowego kontynuował mgr in . Rafał Mikołajczak. 11 lutego – trwały prace porządkowe przygotowujące sale lekcyjne do poniedziałkowych zajęć. Bardzo intensywnie odbywał swoje próby szkolny zespół muzyczny. 14 lutego – ukazała się ksią ka napisana przez nauczyciela mgr Marka Nowaka. Jej tytuł „Wybrane zagadnienia z polityki, prawa i marketingu na kursie pilotów wycieczek turystycznych”. Wydawcą jest Wielkopolska Wy sza Szkoła Turystyki i Zarządzania w Poznaniu, z którą nasza szkoła współpracuje, uczestnicząc w wykładach otwartych organizowanych przez tę uczelnię. Warto dodać, e korektę wykonała nauczycielka języka polskiego mgr Adriana Świerczyńska, a okładkę projektował uczeń klasy 2F Marcin Sassek.▼

13 lutego – tradycyjnie ju w drugą niedzielę miesiąca odbyła się giełda modelarska oraz walne zebranie sprawozdawcze Klubu Modelarzy Kolejowych, któremu przewodniczył prezes-dyrektor mgr in . Ryszard Pyssa. 14 lutego – pierwszy dzień pobytu w szkole po feriach zimowych. Szkolne „Walentynki” to koncert yczeń przygotowany przez Radę Uczniowską. 15 lutego – dru yna klasy 1D: Patrycja Jóźwiak, Krzysztof Barabasz i Paweł Zdunek pod opieką mgr Iwony Agacińskiej zdobyła 3 miejsce w Międzyszkolnym

Konkursie Wiedzy o yciu i działalności H. Cegielskiego szkół noszących jego imię. Konkurs odbył się w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych w Chodzie y.▼

16 lutego – uczniowie klasy 1F i 2E pod opieką mgr Marii Krzepkowskiej i mgr Adriany Świerczyńskiej zwiedzali wystawę poświęconą sztuce sarmackiej, która prezentowana jest w Muzeum Narodowym w Poznaniu. 16 lutego – grupa ponad 50 uczniów z ró nych klas brała udział w wykładzie zorganizowanym przez WSNHiD na temat polskiej masonerii1.

ZAINTERESOWANIE WYKŁADEM BYŁO OGROMNE, BO I TEMAT CIEKAWY.▲

17 lutego – wszyscy uczniowie klas maturalnych odbyli spotkania ze studentami WSNHiD. Celem było przedstawienie warunków studiowania na tej uczelni.▼

17 lutego – odbył się koncert umuzykalniający, w którym uczestniczyli uczniowie klasy 1A, 1B i 1E. Tematem była muzyka gitarowa.▼

1

W. Łazuga Spod znaku cyrkla, „Głos Wielkopolski” nr 38 z 15.02.2005 r.

18 lutego – o godzinie 12.00 odbył się konkurs rzutkowy w ramach Ligi Liceów2. Natomiast w konkursie dziennikarskim uzyskaliśmy 26 punktów. 18 lutego – uczniowie klasy 5B: Jarosław Januchowski, Sławomir Kaczalski, Maciej Rozmiarek, Dominik Rupa przy pomocy Pana Aleksandra Michalaka zakończyli monta oświetlenia w Piwnicy Teatralnej. Jest to praca dyplomowa, której bronić będą w czerwcu podczas egzaminu z przygotowania zawodowego.▼

2

„Gazeta Wyborcza” nr 42 z 19/20.02.2005 r., s. 2. W numerze nr 41 ukazała się informacja o otwartych drzwiach w szkołach średnich ogólnokształcących m. Poznania, s. 9.

19 lutego – odbył się etap wojewódzki konkursu dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych pod nazwą „Zwierzęta lasu” przygotowany przez Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody „Salamandra”. Brali w nim udział Miłosz Koberstein z kl. 1H i Leszek Domagalski z kl.2B. Opieka i przygotowanie to zasługa mgr Danuty Bilickiej.▼

21 lutego – uczniowie klasy 5C pod opieką mgr Marka Nowaka zwiedzali wystawę około 400 ksią ek naukowych i popularno-naukowych wydanych przez 32 wydawców, w ramach X Poznańskiego Przeglądu Ksią ki Naukowej, która prezentowana jest w Bibliotece UAM3.▼

21 lutego – Małgorzata Mrozek z klasy 2B i Magdalena Wacławek z klasy 2C przygotowane przez mgr Marka Nowaka brały udział w Konkursie Wiedzy o Unii Europejskiej zorganizowanym przez Biuro Europejskie Marcina Libickiego oraz Stowarzyszenie „Młodzi Konserwatyści”. 21 lutego – 3 godzinne zajęcia z zakresu profilaktyki uzale nień odbyli uczniowie klasy 2B.▼

3

Mądre strony, „Głos Wielkopolski” nr 42 z 19/20.02.2005 r.

21 lutego – w kwartalniku „Przegląd Wielkopolski” ukazał się artykuł mgr Marka Nowaka, który jest podsumowaniem 50 lat istnienia szkoły tu w Poznaniu4. W tym samym numerze jest wzmianka o odbytym wykładzie w szkole na temat Powstania Wielkopolskiego5, który wygłosili Magdalena Wacławek z klasy 2C i Maciej Stebach z klasy 5F. 22 lutego – odbył się mecz koszykówki z dru yną XVII LO w ramach Era Liga Szkolna. Trener mgr Wojciech Płociniczak. 23 lutego – członkowie Szkolnego Klubu Popularno-Naukowego brali udział w trzech wykładach otwartych zorganizowanych przez IPN, WSNHiD6 oraz Pracownię Krajoznawczą WBP7. Obejrzeli wystawę poświęconą gen. Taczkowi.▼

23 lutego – w Piwnicy Teatralnej odbyło się otwarte spotkanie pt. „Wakacje w Kambod y”, które prowadziła mgr Renata Kaczmarek.▼

23 lutego – uczniowie klasy 2A z inicjatywy mgr Adriany Świerczyńskiej obejrzeli w Teatrze Nowym w Poznaniu sztukę pt. ”Fredro dla dorosłych”. 23 lutego – podczas drugiej du ej przerwy w świetlicy odbyło się spotkanie dyrektora szkoły z uczniami biorącymi udział w Targach Edukacyjnych. 24 lutego – w ramach lekcji wychowawczej uczniowie klasy 1E zwiedzili wystawę ksią ek naukowych, która prezentowana jest w Bibliotece UAM. 24 lutego – z inicjatywy mgr Barbary Broszkiewicz-Łoś i mgr in . Ireny Nawrockiej w Piwnicy Teatralnej odbyło się spotkanie towarzyskie pracowników administracji i obsługi jako forma promocji tej części szkoły.▼

4 Zob. M.G. Nowak Pół wieku Zespołu Szkół Komunikacji w Poznaniu, „Przegląd Wielkopolski” nr 4 (66)/2004, ISDN 0860-7540, s. 32-38. 5 Tam e S. Stopień, P. Skowera Dni Wielkopolski – „Wielkopolska Obywatelska”, s. 47-51. 6 A. Sakson Od Niemców do Karaimów, „Głos Wielkopolski” z 22.02.2005 r., s. 3. 7 Por. A. Plenzler Ojciec polskiej archeologii, „Głos Wielkopolski” nr 48 z 26/27.02.05 r.

25 lutego – uczniowie klasy 5D zwiedzali wystawę ksią ek prezentowaną na terenie Biblioteki Uniwersyteckiej w ramach X Poznańskiego Przeglądu Ksią ki Naukowej. 25 lutego – Magdalena Wacławek z klasy 2C zajęła 9 miejsce w konkursie o Unii Europejskiej, którego organizatorem był eurodeputowany MARCIN LIBICKI8. 25 lutego – w Środzie Wlkp. odbyły się VI Mistrzostwa Polski w Piłce Koszykowej szkół noszących imię Hipolita Cegielskiego. Dru yna w składzie: Maciej Herkt i Marcin Michalak, z klasy 5E, Paweł Siedlarz z klasy 3B, Rafał Konieczny z klasy 2F, Marcin Łukaszewski z klasy 1B, Janusz Górski z klasy 1E i Grzegorz Nowak z klasy 1G wraz z trenerem mgr Wojciechem Płociniczakiem zajęła I miejsce. 25-27 lutego – na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich uczestniczyliśmy w Targach Edukacyjnych prezentując naszą szkołę9. Błędem organizatorów było umieszczenie naszej szkoły w części noszącej tytuł „szkoły zawodowe”, co zapewne dla wielu było mylące. Jednak przez trzy dni grono nauczycielskie i uczniowie bardzo intensywnie reklamowali osiągnięcia szkoły.▼

Zob. Ile wiedzy o UE, „Głos Wielkopolski” nr 48 z 26/27.02.05 r. Były to ju IX Targi Edukacyjne, które odbyły się w pawilonie 15, mieliśmy stanowisko nr 63. Por. „Głos Targowy” – dodatek do „Głosu Wielkopolskiego” nr 46 z 24.02.05 r., s. 4-5 oraz M. Baranowska-Szczepańska Targi wiedzy, „Głos Wielkopolski” nr 48 z 26/27.02.05 r.
9

8

26 lutego – zakończył się Konkurs PGA 2005 – Sacred, w którym uczestniczyli: Artur Jasik, Adam Kaczmarek, Tomasz Karpisiak, Marcin Kaźmierczak i Rafał Łąpieś. Opiekę merytoryczną i przygotowanie sprawował mgr in . Rafał Mikołajczak. Dru yna zajęła II miejsce. 28 lutego – ukazał się 3 numer międzyszkolnej gazety „Sente”. Tym razem motywem przewodnim jest problem tolerancji. Jak zwykle znowu wzbudził kontrowersje, ale na tym polega rola prasy. Ponadto świadczy to o tym, e gazeta jest czytana.

OPRACOWANIA POPULARNO-NAUKOWE
Paulina Łochyńska MASONERIA W DZIEJACH POLSKI Dnia 16 lutego 2005 roku z inicjatywy mgr Marka Nowaka, grupa ponad 50 osób wybrała się na wykład prof. Waldemara Łazugi który był poświęcony Masonerii. Wykład odbył się w Wy szej Szkole Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa mieszczącej się przy Kutrzeby w Poznaniu. Mówi się, e masoneria mo e być „biała” lub „czarna”. Pierwsza z nich jest pozytywna i mówi o ludziach otwartych i tolerancyjnych, zaś druga o fałszywych i egoistycznych. Masoneria biała mówi, i bez niej nie byłoby Oświecenia czy Konstytucji 3 Maja, zaś masoneria czarna głównie jest wrogiem Kościoła. Masoneria jest to międzynarodowy ruch parareligijny i etyczny o charakterze antyklerykalnym, stawiający sobie za cel doskonalenie ludzi, niwelowanie ró nic religijnych i stanowych. Podstawy organizacyjne przejęto średniowiecznych cechów murarskich, a ściślej bractw wolnych mularzy i budowniczych katedr. Znakiem tej masońskiej przeszłości są znane atrybuty, takie jak cyrkiel, kielnia czy młotek. Do tradycji wolnomularzy nawiązuje dziś masoneria francuska, zwana Wielkim Wschodem oraz masoneria angielska uchodząca za masonerię „matkę”.

W dobie oświecenia wielką karierę ma masoneria francuska, z której wywodzi się m.in. Wolter uznawany za papie a masonów. Jej osiągnięcia są wielkie, bo jest to choćby Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela. W Szkocji jest inaczej, poniewa widzi się istotną potrzebę umysłu. Ostatecznie za ich sprawą niektóre lo e upodabniają się do konspiracji politycznej, co tak e wkrótce robią Polacy. Niewiele później Szkoci i Polacy u yją masonerii do walki o narodową sprawę. Pierwsza organizacja masonów na ziemiach polskich nazywała się Bractwem Czerwonym, jednak pierwsza polska lo a powstaje w Dreźnie w 1738 roku. Rola masonerii polskiej wzrosła znacznie w czasach stanisławowskich, kiedy to w 1769 roku powołano w kraju pierwszą Wielką Lo ę o nazwie „Cnotliwy Sarmata”. Ignacy Potocki w 1781 roku staje się mistrzem i opracowuje zasady ideowe masonerii polskiej, która trwa do 1931 roku. W 1777 roku do lo y przystępuje król Stanisław August Poniatowski, który otrzymuje najwy szy stopień wolnomularstwa polskiego.

Po upadku Konstytucji 3 Maja masoneria rozłamuje się. Jedni stają się przeciwnikami drugich. Gdy Rzeczypospolita nie była ju niezale nym krajem; wolnomularstwo odrodziło się wśród oficerów Legionów Polskich we Włoszech. Do lo owej rangi doszedł generał Henryk Dąbrowski. W 1819 roku major Łukasiński tworzy Masonerię Narodową, która dą y do odzyskania niepodległości kraju w dawnych granicach. W tych czasach powstaje tak e utwór „Oda do radości”, która zostaje uznana na Hymn Masoński. Masoneria polska powoli zaczyna słabnąć. Pod koniec XIX wieku stolicą masonerii staje się Lwów, ale ju na początku XX wieku centrum staje się Warszawa. Odrodzenie działalności wolnomularstwa nastąpiło w 1910 poprzez utworzenie w Warszawie lo y „Wyzwolenie”, podlegającej Wielkiemu Wschodowi Francji. Na jej czele staje szwagier Stefana eromskiego Rafał Radziwiłłowicz. Przyjaźń z eromskim sprawia, e nazywano go ojcem chrzestnym Wyzwolenia. Następnie powstaje druga lo a warszawska „Odrodzenie”. Podczas II wojny światowej w Pary u zaczyna działać lo a „Kopernik”, jednak ju po wojnie z wielką trudnością. Grupa licząca 15 osób tworzy warszawską zakonspirowaną ekspozycję „Kopernik”.

Od 1989 roku masoneria w Polsce działa legalnie. Mamy masonów „regularnych” i „nieregularnych”, lo e, ryty, inicjacje i fartuchy. Z tajemnic o wolnomularzach wiele nie pozostało. Jak mówi profesor i historyk Tadeusz Cegielski masoneria jest ruchem, który stawia sobie za cel duchowe doskonalenie jednostki i braterstwa ludzi ró nych religii, narodowości i poglądów, natomiast zadaniami masonerii to „budowanie mostów między starą inteligencją a nową klasą średnią”. Jak mówi sam prof. Łazuga - jedni śmieją się z fartuchów, nazywając masonerię harcerstwem dla dorosłych, ale te są tacy co się boją fartuchów wierząc, e są symbolem ciemnych mocy! Dowiedziałam się tak e z innych źródeł, i 12 lat temu 22 lutego zarejestrowano Wielką Lo ę narodową Polski. Była to pierwsza polska lo a oficjalnie działająca w Polsce od czasów rozwiązania masonerii w 1938 roku. Obecnie w Polsce działa kilkuset wolnomularzy wszystkich trzech głównych kierunków- Wielka Lo a Narodowa, Wielki Wschód i Droit Humain.

Szymon Jakubowski DWA OBLICZA ŚWIATA 19 stycznia 2005 roku w Wy szej Szkole Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa przy ul. Kutrzeby odbył się wykład pt.: „Dwa oblicza współczesnego świata”. W jasny i klarowny sposób oraz przemawiający do wszystkich zebranych osób opowiedział prof. Sebastian Wojciechowski, dziekan Wydziału Politologii i Stosunków Międzynarodowych Wy szej Szkoły Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa oraz pracownik naukowy Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. Dwa oblicza współczesnego świata to pogłębiające się dysproporcje występujące nie tylko w obrębie poszczególnych państw czy regionów, ale przede wszystkim pomiędzy szybko rozwijającą się tzw. „Północą”- obejmującą najbogatsze państwa naszego globu, a pozostającym w jej cieniu „Południem”. Zestawienie tych dwóch sprzecznych sobie obszarów dają mo liwość liczby i statystyki, których na wykładzie nie zabrakło. Obszar bogatej „Północy” zamieszkuje 25% światowej populacji, a na terenie „Południa” 75%. Porównanie to staje się szczególnie widoczne i znaczące, jeśli do wy ej wymienionych danych dołączymy określone dane ekonomiczne, na przykład udział w konsumpcji produkcji światowej. W tym przypadku skala ró nic jest jeszcze bardziej wymowna „Północ” 85%, a „Południe” 15%. Nale y równie podkreślić, i ka de dwa dowolne wskaźniki mają charakter dynamiczny, a nie statyczny. Z reguły te ulegają one wyraźnym zmianom w niekorzystny sposób dla państw słabo rozwiniętych. Innym wskaźnikiem jest wartość PKB (produkt krajowy brutto), który średnio w przypadku mieszkańców „Północy” wynosi rocznie ponad 10 tysięcy USD, a „Południa” nie przekracza 2 tysięcy USD. Jednak, jeśli weźmiemy pod uwagę państwa reprezentujące obie grupy to dysproporcje są jeszcze bardziej wyraźne. „Północ”: Luksemburg- 43 tysiące USD; Japonia-38 tysięcy USD; Norwegia- 36 tysięcy USD; USA- 34 tysiące USD, natomiast PKB państw będących całkowitym przeciwieństwem wynosi następująco: Burundia- 100USD; Etiopia 100USD; Sierra Leone 130USD; Erytrea 150 USD na mieszkańca. Trzeba równie wspomnieć, e we wielu państwach „Południa” brakuje odpowiedniej i fachowej opieki medycznej i jak mówią statystyki na jedną osobę przypada 5$, natomiast w Europie 500$, nie wspominając o USA gdzie liczba środków wydawanych na fundusze lecznicze sięga 2000$. Brakuje tak e sprawnie działającego systemu administracyjnego, edukacyjnego, socjalnego, niezale nych mediów, poszanowania podstawowych praw i standardów przysługujących się kobietom, dzieciom itp. Wysłuchany przeze mnie wykład pozwala mi z całą pewnością stwierdzić, i pokonanie tylu ró nic oraz spłacenie licznych długów państw „Południa” jest niemo liwe. Mogę z czystym sumieniem zgodzić się z prowadzącym wykład, e we współczesnym świecie mo na niewątpliwie zaobserwować bogatą „Północ” i biedne „Południe”.

Magdalena Wacławek FERIE Z NIESPODZIANKĄ AD 2005 W minione ferie zimowe ju po raz trzeci mgr Marek Grzegorz Nowak, zorganizował dla uczniów naszej szkoły ten niespotykany nigdzie indziej projekt. Nazwa wzięła się stąd, e uczestnicy zapisują się „w ciemno” i dopiero na miejscu dowiadują się, co dziś zobaczą. Główna idea to pójście w miejsce, do którego na pewno byśmy sami nie poszli. Równie wa ne jest zdobycie nowej wiedzy, przydatnej równie na zajęciach szkolnych. Spotykaliśmy się we wtorki oraz czwartki. Byliśmy w wielu ciekawych miejscach, gdzie mogliśmy usłyszeć prelekcje w wykonaniu ich pracowników. WTOREK, 1 LUTY Wędrówkę rozpoczęliśmy od budowli ochronnej (schronu) przy ul. Kramarskiej. Po drodze obejrzeliśmy dawne mury obronne miasta. Na miejscu o wszystkim opowiadał pan Jakub Staszewski, pracownik Wydziału Zarządzania Kryzysowego i Bezpieczeństwa Urzędu Miasta Poznania (z siedzibą przy ul. Zagórze 15). W razie sytuacji zagro enia w 5 pomieszczeniach schronienie znajdzie tam ok. 80 osób. Na ka dą osobę przypada 0,7 m2. Teoretycznie mo na w nich prze yć 3 dni, mając dla siebie przydział 2 litrów wody w pierwszym dniu, a w dwóch kolejnych po 5 litrów. Pamiętać nale y, e woda ma słu yć nie tylko do picia, ale te do mycia się, więc nie jest to tak du o, jak mogłoby się wydawać. Obiekt ma własne generatory prądu oraz nawiew powietrza (tak e ręczny). Udając się do schronu trzeba zabrać koce, lekarstwa, jedzenie oraz radio na baterie, eby wiedzieć, co się dzieje na zewnątrz. W Poznaniu miejsce w takich obiektach znalazłoby ok. 20% mieszkańców. W całej Polsce natomiast 3 % ludności! Dla porównania w Szwajcarii odsetek ten wynosi a 90%, a to za sprawą licznych ulg podatkowych dla właścicieli, którzy myślą o schronie budując sobie dom. W Koziegłowach znajduje się jeden z większych schronów zakładowych dla 300 pracowników. Jak się dowiedzieliśmy, tabelki z sygnałami alarmowymi (np. w podręcznikach do PO) są ju nieaktualne. W świadomości ludzi dźwięk syreny alarmowej to znak, e jest jakieś święto narodowe. Mało kto zareagowałby na taki alarm powa nie. Obecnie w razie zagro enia stacje radiowe oraz telewizyjne będą nadawały specjalne programy. Po co w takim razie nadal trzeba się ich uczyć? Bo autorzy podręczników są mniej doinformowani ni uczniowie biorący udział w „Feriach...”! Kolejnym miejscem, które odwiedziliśmy tego dnia, była Regionalna Pracownia Krajoznawcza, mieszcząca się vis a vis schronu (ul. Kramarska 32). O Pracowni opowiedziała nam pani Melania Kaczmarek. Czytelnia jest czynna od poniedziałku do piątku w godzinach 9-16, natomiast w czwartek wyjątkowo do 18. Mo na bez zapisów przyjść i korzystać na miejscu ze zbiorów, oczywiście za darmo. Bardzo dobre miejsce na robienie wszelkich prac z geografii, gdy znajduje się tam naprawdę pokaźna ilość bardzo dobrych ksią ek. Warto zresztą przyjść chocia by po to, eby pooglądać piękne albumy. Wszyscy dostali te ksią eczki z serii zwiedzamy Wielkopolskę”, zatytułowane: „Szlakiem Mazurka Dąbrowskiego” oraz „Śladami Baroku”. Ciekawą ofertą są te coniedzielne wycieczki po Poznaniu i okolicach. Wystarczy przyjść, zapisać się, uiścić opłatę

w wysokości 8 zł, a potem ju tylko przyjemność z wyjazdu i poszerzania swoich horyzontów. Na zakończenie dnia poszliśmy do Izby Pamięci ZDOKP, gdzie kustosz i twórca jednoczenie, pan Henryk Zięba, oprowadził nas i opowiedział zarówno o historii kolei w Poznaniu, jak i o samych, bardzo licznych eksponatach. Mo na było zobaczyć dokumenty, fotografie pociągów, mundury, czy nawet stare telefony i aparat fotograficzny (o bardzo pokaźnych rozmiarach). Co ciekawe pan Henryk w wolnych chwilach rzeźby herby polskie z orłami z ró nych okresów, aby pokazać jak się zmieniał jego wizerunek przez wieki. Jak do tej pory stworzył ich ju kilkanaście, a będzie mo na je podziwiać na wystawie w naszej szkole, która wkrótce ma być zorganizowana.

CZWARTEK, 3 LUTY W ten dzień udaliśmy się do Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego. Tutaj ciekawą prelekcję z pokazem slajdów poprowadził pan Włodzimierz Choryński. WCZK ma swoją siedzibę w Urzędzie Miasta od grudnia 1999 roku. W sytuacjach bez zagro enia pełni funkcję Miejskiego CZK. Instytucja ta jest ostatnim szczeblem w wojewódzkim reagowaniu na sytuacje kryzysowe (pierwszy to gmina, a drugi to powiat). Jej głównym zadaniem jest reagowanie w sytuacjach takich, jak powodzie, susze, u ycie broni biologicznej, chemicznej czy jądrowej. Nale y pamiętać, e kryzys nie jest zdarzeniem dnia codziennego (np. wypadkiem drogowym, czy kolejowym), gdy wtedy wystarczy tylko system ratowniczy, czyli policja, pogotowie i stra po arna. Kryzys jest w momencie, gdy nie wystarczają zwykłe środki, a spowodowany mo e być np. terroryzmem. Aby usprawnić ratownictwo w Polsce, tworzone są Centra Powiadamiania Ratunkowego. W Wielkopolsce ma ich być docelowo 5, czyli tyle, ile było dawnych województw. W razie wypadku wystarczy wtedy zadzwonić na jeden numer, pod którym wykwalifikowana osoba skieruje na miejsce odpowiednie słu by (co ciekawe, dyspozytorami nie będą mogli być ich pracownicy, tylko specjalnie wyszkoleni ludzie cywilni) i powie nam co robić. Główne grupy WCZK to: a) Grupa Planowania Cywilnego, b) Grupa Monitorowania Prognoz i Analiz, c) Grupa Opieki Zdrowotnej i Pomocy Socjalno – Bytowej (charakter czasowy), d) Grupa Operacyjna (charakter czasowy), e) Grupa Zabezpieczenia Logistycznego. O wszystkich działaniach w sprawie klęski ywiołowej decyduje jednoosobowo Wojewoda i on ponosi za wszystkie decyzje odpowiedzialność. WCZK posiada tzw. Bazę Sił i Środków Szefa Obrony Cywilnej, w której znajdują się spisy wszystkich wa nych obiektów czy przedmiotów, mogących się

przydać w czasie klęski (od stacji paliw, po generatory prądu). Wystarczy tylko wpisać interesujące nas dane, a pojawią się adresy, mapa, właściciele, czy ilość obiektów na danym terenie. Powstaje tak e Program Barbakan, w którym będą opisane wszelkie zdarzenia. Interesujące jest, e raz wpisanej rzeczy nie będzie mo na skasować, czy poprawić.

Po wykładzie zwiedziliśmy pomieszczenia, w których pracują ludzie z WCZK, zadaliśmy kilka pytań i udaliśmy się do... szkoły. Otó przypadał wtedy Tłusty Czwartek i profesor zaprosił nas na pączki. Tym smacznym akcentem dotarliśmy do półmetka. WTOREK, 8 LUTY Tego dnia udaliśmy się do redakcji Gazety Poznańskiej. Oprowadzała nas pani Joanna Małecka z dodatku „Młodzi GP”. Zwiedziliśmy dwa pomieszczenia, w których dziennikarze redagują codziennie swoje artykuły. Du o biurek, na nich oczywiście komputery. Niestety w godzinach porannych były puste, gdy wtedy właśnie redaktorzy zbierają materiały. Gdy wrócą „z miasta”, najczęściej wykonują kilka telefonów, eby uzupełnić informacje, a następnie piszą tekst. Trwa to mniej więcej od 9 do 17 godziny. Tak wygląda praktycznie ka dy dzień pracy. Ka da osoba jest przypisana do danego działu z góry przez naczelnego (jeśli wyjątkowo nie pasuje komuś tematyka, mo e poprosić któregoś z redakcyjnych kolegów, eby się zamienił). Dead-line (godzina oddania gazety do druku) jest o godzinie 21 – wtedy to całość musi być zło ona i nie ma ju mo liwości poprawek. Nakład wynosi 50 tysięcy egzemplarzy. Praca w gazecie codziennej jest pracą dla wybranych – to trzeba lubić! Dyspozycyjność niemal 24 godziny na dobę (zawsze mo na być wezwanym do pilnego tematu), 7 dni w tygodniu – nie ka dy temu podoła. CZWARTEK, 10 LUTY To był wyjątkowo zajęty dzień. Wyjście zaczęliśmy o godzinie 8 wizytą w Teatrze Narodowym. Tam te pani Marta Mielcarek oprowadziła nas po niemal ka dym zakątku teatru, po miejscach niedostępnych na co dzień. Na samym początku udaliśmy się na widownię, gdzie poznaliśmy trochę historii. Teatr powstał w 1875 roku (w tym roku przypada 130 lat od jego zało enia). Na jego fasadzie widniej napis „Naród Sobie”. Wzięło się to stąd, e jest on wynikiem inicjatywy społecznej. Powstawał on w czasach zaborów, a pieniądze zostały zbierane w całej Polsce. Pomysł na jego zbudowanie narodził się, gdy zakazano wystawiania sztuk dramatycznych w języku polskim. Przeforsowano jednak ustawę, zezwalającą na takie poczynania. Z jednego problemu narodził się drugi – gdzie je grać? W naszym mieście istniał tylko teatr niemiecki, usytuowany w obecnym Empiku. Dodatkowym utrudnieniem był fakt, e Poznań miał ograniczone granice. Wtedy

właśnie magnat Potocki postanowił przeznaczyć na ten cel swój ogród (dlatego mo na się czasami spotkać z określeniem „teatr w ogrodzie Potockiego”). W 1869 roku powstał ostateczny projekt, który zatwierdzili wiedeńscy architekci. Do dnia dzisiejszego widownia znajduje się w stanie pierwotnym, głównie dzięki renowacjom odbywającym się co 2 lata. Co ciekawe wszystko jest zbudowane z drewna do teraz. Na balkonach znajdują się piękne rzeźby (na pierwszym piętrze Satyrowie, na drugim Muzy, a na trzecim Amory). Widownia fachowo dzieli się na: parter, lo e boczne (czasami wykorzystywane w przedstawieniach jako element sceny), lo ę biskupią (inaczej prezydencką – dla najwa niejszych gości, ma najlepszą widoczność i akustykę, dzięki optymalnie dobranej odległości i wysokości) oraz tzw. paradys (lub bardziej po polsku „jaskółka”) na najwy szym poziomie, skąd widok jest stosunkowo najgorszy. Przy sklepieniu jest zawieszony ogromny, piękny, kryształowy yrandol. Wisi na grubej linie, aby w razie wymiany arówek mo na łatwo go spuścić na dół. Gdy nie było jeszcze elektryczności, scenę oświetlały lichtarze ze specjalną parafiną, która paliła się dłu ej. Zatrudniona była nawet osoba, której zadaniem było przycinanie knotów, by scena była mocniej oświetlona. W ni ej ni obecnie zawieszonym yrandolu umiejscowione były świece. Pierwszy rząd krzeseł jest spuszczany, a pod nim znajduje się kanał orkiestrowy, w którym grała orkiestra .Teraz jest oczywiście nowoczesny system nagłośnienia i reflektorów. Niegdyś nie było spektaklu bez dobrej współpracy dyrygenta i aktorów. Gdy 1875 r. była sroga zima, a aktorzy nie mogli grać w takim mrozie, zbudowano system kanałów, w który wpuszczano ciepłe powietrze. Teatr jak na tamte czasy był nowoczesnym budynkiem – polski projekt, szerokie okna, kolumny, podjazd dla powozów – wszystko przeciw architekturze niemieckiej. Na 20 zatrudnionych na stałe aktorów przypada 100 innych pracowników. W końcu teatr z samymi aktorami nie mógłby istnieć, potrzebny jest cały sztab innych ludzi. Istnieją m.in. następujące pracownie: krawiecka, szewska, plastyczna, pani modystka, garderobiana i makija ystka, oświetleniowcy, nagłośnieniowcy, dział zaopatrzenia i transportu, czy dział literacki (dobór scenariuszy, ich opracowanie oraz kontakty z mediami). Wszystko dotowane jest przez miasto. Przygotowanie jednego przedstawienia to wydatek rzędu ok. 15 tysięcy złotych. Podczas jednego wystawienia zmieści się 210 osób. Odkąd dyrektorem został pan Paweł Szkotak, który otrzymał Paszport Polityki, dzieje się coraz lepiej, trafnie został zmieniony repertuar, a teatr jest „na topie”. W teatrze wcześnie zaczyna się praca. Aktorzy mają próbę od 10 do 14, a potem od 17 próba wieczorna, by o godz. 19 odbył się spektakl. W sumie aktor pracuje od 10 do około 23 godziny. Mają za to wolne poniedziałki. Bardzo ciekawa jest obrotowa scena. Słu y ona w momencie, gdy potrzebna jest szybka zmiana dekoracji. 6 rosłych mę czyzn od strony piwnicy obracają siłą mięśni. eby aktorzy nie wywrócili się na scenie, gdy światło jest przyciemnione, zastosowano sprytny chwyt – w wa nych miejscach są paseczki z taśmy fluorescencyjnej, więc aktor widzi gdzie zaczyna się stopień. Samo oświetlenie jest tak mocne, e aktor niemal nie widzi publiczności. Jeśli więc wydawało się komuś, e nawiązał kontakt wzrokowy z aktorem, najprawdopodobniej było to tylko złudzenie. Zamontowana jest elazna kurtyna, która ma pełnić dwie funkcje. Po

pierwsze w razie po aru oddzieli scenę od publiczności, a po drugie tłumi dźwięki chocia by przy zmianie dekoracji w czasie przerwy. Potwierdziły się słuchy, e re ysera widzimy tylko na premierze. Pamiętać nale y, e nigdy spektakl nie będzie taki sam – zawsze rzuci nam się w oczy coś innego, inny element gry aktorskiej (wpływ na grę aktorów ma nawet pogoda). Kiedyś ka dy aktor miał swojego dublera, dziś po prostu starają się nie chorować. Zrezygnowano tak e z tradycyjnego suflera – zastąpił go inspicjent, który czuwa nad prawidłowością przebiegu spektaklu. Obok jego stanowiska znajduje się pojedyncza garderoba dla gwiazdy, tzw. hamletówka. Po drugiej stronie są garderoby dla pozostałych aktorów. Następnie poszliśmy do tzw. fuajer, gdzie w czasie przerw mo na porozmawiać przy lampce szampana. Znajduje się tam te galeria zdjęć „”Polacy Sobie”. Co miesiąc jest zmieniana ekspozycja, wstęp jest darmowy, a zdjęcia naprawdę ciekawe i dlatego warto się tam wybrać. Następnie poszliśmy (a właściwie to pobiegliśmy) do Urzędu Miasta. Pan Marcin Wojtkowiak, student socjologii odbywając tam praktyki, oprowadził nas po instytucji. Na początku udaliśmy się do najbardziej wystawnej Sali Białej, w której przebywało wiele znanych osób (inaczej zwana salą Fryderyka Chopina, gdy podobno w niej grał, ale nie zostało to udokumentowane). Obok jest Sala Malinowa i Błękitna. W sali konferencyjnej odbyła się kolejna prelekcja z pokazem slajdów, tym razem o samorządzie terytorialnym. Rządzą nim dwie zasady: a) pomocniczości, b)decentralizacji, wg której problemy mają być rozwiązywane przez ludzi, których one dotyczą; ma to być przeciwieństwo starego systemu, w którym wszystko było tworzone odgórnie – zbierał się Komitet Centralny i podejmował nieodwołalną decyzję. Urząd kontroluje (i tym samym wspiera finansowo) wiele jednostek miejskich, m.in.: Teatr Polski, szkoły, POSiR, Zarząd Zieleni Miejskiej, Palmiarnię. Władzę sprawuje Prezydent i 37 Radnych, którzy pracują podczas: a) obrad 14 komisji (przydzieleni do ró nych zadań) b) obrad Rady Miasta 2 razy w miesiącu we wtorki. Je eli mamy jakieś uwagi, to swoje opinie mo emy wyrazić na kilka sposobów: a) pisząc indywidualny lub zbiorowy (petycję) list do Radnego lub Prezydenta, b) organizując pikietę, wiec lub demonstrację, c) umówić się na spotkanie z Prezydentem (tylko w bardzo wa nych sprawach).

Następnie zwiedziliśmy Oddział Serwisów Informacyjnych, o którym opowiedział nam pan Wojciech Pelc. Wydział ten zajmuje się redagowaniem oficjalnego portalu miejskiego, portalu wewnętrznego Urzędu Miasta (w ramach ochrony musi on być zupełnie odłączony od
Internetu) oraz stron tekstowych telegazety PTV (str. 249-258). Na stronie http://city.poznan.pl mo emy znaleźć wiele ciekawych informacji o naszym mieście. Tam te znajduje się całą baza MIM-u (Miejski Informator Multimedialny), która w sumie zajmuję ok. 4GB! Prowadzony jest te serwis Biuletynu Informacji Publicznej Urzędu Miasta Poznania na stronie

http://bip.city.poznan.pl. Są w niej informacje o wszystkich instytucjach w Poznaniu. Miłym akcentem były kieszonkowe słowniki języka angielskiego, wydane przez miasto Poznań.

Kolejnym i ostatnim ju miejscem w tym roku było Muzeum Narodowe. Obejrzeliśmy wystawę „Szlachetne Dziedzictwo czy Przeklęty Spadek – tradycje sarmackie w sztuce i kulturze”. O wszystkich salach po kolei opowiedziała nam pani przewodnik Pierwsza sala była o rycerzach chrześcijańskiego przedmurza. Jest tam du a ró norodność eksponatów – obrazy, zbroje, szable, czy nawet siodła. Następnie udaliśmy się do sali nawiązującej do kultury katolickiej (tylko niektóre elementy z prawosławia). Mogliśmy tam zobaczyć piękne szaty liturgiczne, ławy kościelne, czy liczne przedmioty związane z wiarą. Du e zainteresowanie wzbudziła tzw. włosienica (koszula) i pas kolczasty, które nosili duchowni asceci – przy ka dym ruchu raniły one skórę. Kolejna sala była poświęcona yciu rodzinnemu, a w niej stroje, zastawy i dekoracje stołowe, czy pozytyw szkatulny – instrument przenośny, grający jak organy (muzykowanie świeckie jak i sakralne). Kolejna sala „na urzędzie”, a w niej słynny obraz Jana Matejki „Rejtan”. Bardzo ciekawe były te impresje współczesne – najczęściej ró ne plakaty i grafiki reklamujące sztuki teatralne. Ostatnia i chyba najciekawsza dla wielu osób była ogromna sala „Wobec śmierci”. Umieszczone są w niej liczne motywy „dance macabre” – tańca śmierci.

Justyna Olszak YCIE TO NIE TEATR Nowy rok, nowy semestr to znakomity czas, aby prześledzić ubiegły i wyciągnąć wnioski na przyszłość. Czasami warto cofnąć się jeszcze dalej, by coś zauwa yć. Przypomnijmy sobie zatem czerwcowe Dni Kreatywności w naszej szkole a dokładniej warsztaty teatralne prowadzone przez studentkę re yserii Ewelinę Pietrownę z Warszawy. W pamięci wielu jest znakomite przedstawienie ,,Mur” naszych uczniów, które w całości przygotowali samodzielnie na podstawie tekstów piosenek legendarnej grupy Pink Floyd. Ta sama grupa uczniów wyszła z inicjatywą kolejnego przedstawienia tym razem w oparciu o scenariusz Kobo Abe ,,Przyjaciele”. Zbiegło się to doskonale ze zbli ającymi się Dniami Kreatywności i doskonałym pomysłem pani Ireny Nawrockiej, aby w oparciu o tę inicjatywę zorganizować warsztaty teatralne wraz z piątką naszych uczniów, których nazwiska warto przypomnieć (Sławek Kaczalski, Justyna Olszak, Jarek Januchowski, Waldek Szymański, Maciej Rozmiarek). Z nimi a tak e pozostałymi chętnymi zajęcia poprowadziła Ewelina Pietrowna – studentka re yserii. To było okropne. Ona na samym początku zburzyła całą moją koncepcje. Zresztą moi koledzy te tak stwierdzili. Ogólnie nie podobało nam się, brzydko mówiąc szarogęszenie się Eweliny, która jako obca osoba wchodzi w naszą grupę i burzy wizję przedstawienia – mówi Justyna.

Uczniowie przez dwa dni pracowali, aby trzeciego zaprezentować na forum szkoły efekt tej ,,kator niczej pracy”. Musieliśmy w krótki czas nauczyć się tekstu. Prawdą jest, e zbyt wiele go nie było, ale dwa dni na tekst, przygotowanie scenografii, dopracowanie ruchów na scenie to nie jest zbyt wiele- wspomina Szymon z IIa. Była ogólna wizja uczniów, na podstawie której rozpoczęła się wspólne budowanie całości. Pojawiły się pytania dlaczego dozorczyni (jedna z bohaterek) tak się zachowuje? Co zrobić, aby wydobyć delikatność pojawiającej się zjawy? Jak zaimprowizować efekt ,,teatru w teatrze”? I wiele innych. Zatem pracę nale ało rozpocząć od omówienia całości. Szybko stwierdziliśmy, e jakikolwiek bunt, czy opór z naszej strony nie ma sensu. Te warsztaty są po to, byśmy się czegoś nauczycieli. Postanowiliśmy współpracować. Dzięki takiemu podejściu nauczyliśmy się wiele od Eweliny.

Wcześniej podczas prób do ,,Muru” bardzo ogólnikowo tłumaczyliśmy sobie, dlaczego to robimy w ten a nie inny sposób. Nikt nie zadawał pytań. Dopiero teraz zrozumieliśmy jak wa na jest taka analiza „Zabawa” w teatr, aby była zgodna ze wszystkimi zasadami, ociera się o dziedziny z pogranicza psychologii – komentuje Justyna. To prawda. Warto podczas takich zajęć otworzyć się, by czerpać jak największe korzyści na przyszłość- dodaje Sławek Kaczalski. ,,Kroki stają się nagle głośniejsze. Mę czyzna nasłuchuje…” To fragment tekstu didaskaliów, o które w du ej mierze opierała się praca podczas ,,tworzenia” poszczególnych postaci. Ich charakterów. Zauwa ył to ju na samym początku Jarek. Zapewne wynika to z kierunku studiów Eweliny, dzięki czemu potrafi zauwa yć wiele sposobów, aby uzyskać po ądany efekt. Praca z nią sprawiała mam wiele przyjemności. Jest ona bardzo ywiołową osobą, mającą sto pomysłów na minutę, dlatego w ciągu pięciu godzin nawet przez moment się nie nudziliśmy. Piwnica szkolna, w której odbywały się warsztaty prócz wielu ograniczeń (bałagan, wilgoć) dawała wiele mo liwości na stworzenie klimatu, który niejednokrotnie gości na deskach teatrów awangardowych. Dozorczynię wypowiadającą swoje kwestie na sedesie, główny bohater zakopywany prawdziwą łopatą – myślą podobnych klimatach.

To wszystko było takie prawdziwe a jednocześnie magiczne –wspomina Paulina, grająca pojawiająca się zjawę. Wysiłek naszych uczniów został nale ycie doceniony trzeciego dnia podczas prezentacji spektaklu. Brawa i mnóstwo pytań. Dlaczego teraz to przypominamy? Warto sobie uświadomić, e praca zespołowa wymaga wielu kompromisów, które naprawdę są potrzebne do stworzenia czegoś wartościowego. Pamiętajcie o tym, gdy sami będziecie chcieli wyjść w szkole z jakąkolwiek inicjatywą.

Krzysztof Kaźmierski O STANIE WOJENNYM W POLSCE Dnia 20 grudnia 2004 roku o godz. 16.00 w Oddziale Instytutu Pamięci Narodowej w Poznaniu, odbył się wykład dotyczący wprowadzenia stanu wojennego w Polsce i jego konsekwencji dla władzy i społeczeństwa. Wraz z grupą członków Szkolnego Klubu Popularno-Naukowego mogłem brać w nim udział. Spotkanie prowadził doktorant Grzegorz Majchrzak z Warszawy, który przedstawił wyniki swoich badań w tym zakresie. Na wstępie wymienił wszystkie główne kwestie poruszane w dalszej części wykładu, jednocześnie zaznaczył, e istnieje sporo wątków niewyjaśnionych, które prawdopodobnie zostały utajnione, a wiele dokumentów zniszczono. Prelegent swój wywód rozpoczął od nakreślenia sytuacji Polaków w czasie rządów Edwarda Gierka i narastającego kryzysu gospodarczego w końcówce lat 70tych XX wieku oraz strajku w Stoczni Gdańskiej, którego przywódcą był Bogdan Borusewicz i gdzie stworzono wiele postulatów dotyczących zmian w yciu politycznym, a zwłaszcza propozycji utworzenia niezale nych związków zawodowych. Nale y te zaznaczyć, e w tamtych czasach strajk w zasadzie był jedyną formą walki społeczeństwa z ówczesnym rządem komunistycznym.

Zdaniem G. Majchrzaka samo wprowadzenie stanu wojennego w Polsce w dniu 13 grudnia 1981 roku było nielegalne. Są dowody, e wprowadzono go ju 9. godzin przed faktycznym ogłoszeniem, poniewa wojsko przystąpiło do działań „wojennych”. Opublikowanie dekretu wprowadzającego stan wojenny nastąpiło 17 lub 18 grudnia. Rozpoczęły się masowe internowania nie tylko działaczy opozycyjnych, ale tak e członków ekipy Gierka. Pierwszej nocy internowano około 3000 osób. Mo na

powiedzieć, e MSW dysponowało 70 tysiącami działaczy partyjnych przygotowanych do „okupacji” nie licząc wojska. Zakłady pracy zostały zmilitaryzowane, a za niewykonywanie pracy groziła nawet kara śmierci. W kopalni „Wujek” doszło do tragedii. Zginęło kilkunastu górników, ale to nie spowodowało umniejszenia morale obywateli. Były one głównie kształtowane przez polski kościół, a szczególnie przez pielgrzymki papie a Jana Pawła II do Polski. Z perspektywy ponad 20 lat od jego wprowadzenia uznaje się, e stan wojenny w Polsce miał przebieg łagodny pod względem ilości zabitych i rannych oraz skali działań. W wyniku jego wprowadzenia z kraju wyemigrowało około 1 miliona obywateli. Natomiast dosyć trudne są hipotezy dotyczące wydarzeń, które mogłyby mieć miejsce w Polsce, gdyby nie wprowadzono stanu wojennego. Jedna z nich zakłada, e do naszego kraju weszłyby wojska Układu Warszawskiego i mielibyśmy sytuację podobną do sytuacji na Węgrzech w 1956 roku i w Czechosłowacji w 1968 roku, a więc wojnę domową. Kilka lat później w 1989 roku nastąpiły pokojowe zmiany ustroju, a Polska Rzeczpospolita Ludowa stała się Rzeczypospolitą Polską.

Magdalena Rabsch ŚWIADOMOŚĆ EKOLOGICZNA UCZNIÓW ZESPOŁU SZKÓŁ KOMUNIKACJI W POZNANIU Młodzie ZSK, która przeprowadziła ocenę i opis swego miejsca zamieszkania, dokonała tego z punktu widzenia wykazania zagro eń wobec swego otoczenia yciowego. Wykazanie tych zagro eń stanowiło główny cel prac przygotowanych przez uczniów. Opis miejsc zamieszkania i zagro eń ich środowiska naturalnego przeprowadzony był w kilku dzielnicach Poznania, to jest: Piątkowo, Winogrady, okolice Ronda Śródka i Starego Miasta. Rozpoczynając swój przegląd i ocenę uczniowie dali wyraz swej wiedzy w zakresie ogólnych zagadnień ekologicznych, czym jest np. „zima jądrowa” i co wynikłoby z wojny atomowej. Uczniowie wskazali tak e i znają obecne, destrukcyjne działania ludzi, którzy prowadzą bezmyślną i rabunkową gospodarkę, coraz bardziej niszczącą środowisko naturalne. Zaś ska one środowisko zagra a zdrowiu człowieka, zatem dla zachowania własnego zdrowia nale y chronić przyrodę. Wobec tych ogólnych i globalnych zagro eń środowiska naturalnego, uczniowie wyodrębnili cztery główne typy zagro eń ekologicznych: 1) rozprzestrzenianie się substancji toksycznych, 2) niszczenie lasów i zakwaszanie akwenów wodnych, 3) zanieczyszczenie górnych warstw atmosfery (uszkodzenie warstw ozonu) i przenikanie przez nią promieni ultrafioletowych, 4) efekt cieplarniany. Natomiast zagro enia lokalne typowe dla miasta Poznania (miasta du ego powy ej 500tys. mieszkańców) zostały wyodrębnione i nazwane zagro eniami ekologicznymi środowiska miejskiego. Do nich nale ą w szczególności: 1) zanieczyszczenie powietrza powodowane przez spaliny z du ej ilości je d ących samochodów. Spaliny zawierają zaś szkodliwe substancje niszczące przyrodę, które źle wpływają na ludzkie zdrowie i wpływają na powstawanie efektu cieplarnianego. Efektem nadmiernej emisji spalin samochodowych w du ych miastach jest pojawienie się zjawiska smogu. Sposobami eliminacji czy te zmniejszenia tego zjawiska, które zalecają uczniowie są: produkcja jak największej ilości pojazdów przyjaznych środowisku; instalacja katalizatorów oraz zmniejszenie ruchu samochodowego w miastach. Do zanieczyszczeń powietrza w du ym stopniu przyczyniają się tak e poznańskie fabryki i zakłady przemysłowe uwalniające szkodliwe substancje przedostające się do atmosfery i szkodzące środowisku i ludziom. Aby zaś zniwelować szkodliwe działania fabryk i zakładów uczniowie proponują zakładanie katalizatorów na kominy. 2) niedobór wody pitnej, co wynika z tego, i niektóre fabryki i zakłady przemysłowe nieprawidłowo składują odpady np. wyrzucając je do zbiorników wodnych, z których niekiedy pośrednio czerpana jest woda. Zbyt du e ska enie wód

w miejscu zamieszkania, mo e doprowadzić do niedoboru wody pitnej. Aby temu zapobiec nale y dbać o czystość wód gruntowych w miejscu zamieszkania. 3) hałas. Jego przyczynami są: zwiększony ruch uliczny (tak e w nocy – ruch tranzytowy) i korki uliczne. Hałas ten przenika z ulic do mieszkań, źle wpływa na samopoczucie i zdrowie. Aby skutecznie chronić się przed tym zagro eniem, nale y budować domy i mieszkania w du ej odległości od najruchliwszych ulic, a jeśli to mo liwe nale y budować tak e przy drogach ekrany dźwiękochłonne, 4) odpady, a szczególnie złe ich składowanie. Tak e na wysypiskach śmieci składowane są razem - niesegregowane. Zatem aby chronić środowisko naturalne nale y przede wszystkim segregować śmieci (osobno papier, szkło, plastik), co pozwala na powtórne ich wykorzystanie. 5) niszczenie zieleni, gdzie niejednokrotnie skwerów zieleni i drzew jest mało, a dodatkowo są niszczone na skutek rozbudowywania osiedli mieszkalnych. Aby tego unikną powinno się zawierać w planach budowy, tereny pod obsadzenie zielenią i wyrabianie u ludzi szacunku do zieleni, 6) szczególnie powa nym zagro eniem, w tłoku na licznych ulicach miasta Poznania, mogą stać się wypadki pojazdów przewo ących niebezpieczne substancje (benzyna, chemikalia), których skutkiem mogłoby być powa ne ska enie środowiska. Niebezpieczeństwo stanowią tak e stacje benzynowe usytuowane w pobli u osiedli mieszkalnych. W przypadku wypadku na stacji, w promieniu najbli szych kilkudziesięciu metrów doszłoby do ska enia środowiska. Aby zapobiec tego typu katastrofie ekologicznej, kierowcy powinni być ostro niejsi, stacje benzynowe powinno się budować w miejscach bezpieczniejszych dla osiedli mieszkalnych, a tak e przewozić materiały niebezpieczne drogami i o porach o małym natę eniu ruchu, poza terenem zabudowanym. Ostatnimi czasy jednak e, jak stwierdzili to uczniowie badający zagro enia i sposoby ich eliminacji, największym zagro eniem dla ludności stały się „chuligańskie wybryki”, prowadzące do uszkodzenia wielu przedmiotów u ytku publicznego oraz do licznych bójek i rozbojów. Dla zapobie enia tym ostatnim od 2001r. liczne dzielnice miasta są monitorowane wizyjnie. Natomiast inne zagro enia, które tak e wskazywała młodzie poznańska w stosunku do swoich dzielnic zamieszkania, to na przykład: naturalne, po ary mogące mieć ró ne przyczyny, a występujące często gdy jest ciepło i sucho, powodzie epidemie wśród ludzi, zwierząt i roślin, mgły, huraganowe wiatry, wynikające z działalności człowieka zanieczyszczenie powietrza atmosferycznego, rozboje, kradzie e, potrącenie przez samochód, pogryzienie przez psa. Jak wynika z powy szego, młodzie doskonale orientuje się w zagro eniach dotykających ich miejsca zamieszkania, a tak e w sposobach eliminacji czy te minimalizowania tych niekorzystnych zjawisk w swym otoczeniu. We wszystkich opisanych dzielnicach zagro enia są podobne, jedynie ich nasilenie mo e być ró norodne, ze względu na typ i gęstość zabudowy (kamienice, bloki, domy jednorodzinne) bądź te ze względu na typ ulic (kamienne, jednokierunkowe, dwupasmówki, itp.). Głównym zagro eniem dla środowiska jest sam człowiek i to jego charakterystyczne cechy charakteru i jego typy postępowania mają wpływ na funkcjonowanie i stan środowiska w ró nych dzielnicach miasta. W zale ności od

typu ludności zamieszkującej dane dzielnice (zamo ni, niezamo ni, wykształceni, niewykształceni) mo na rozró nić i determinować zagro enia występujące w dzielnicy zamieszkiwanej przez dany typ ludności, np. rozboje, kradzie często występują w dzielnicach o du ym natę eniu zachowań patologicznych w społeczności lokalnej. W podsumowaniu swych prac młodzie wysuwała jednak e raczej pesymistyczne wizje, co do rozwoju mo liwości poprawy stanu działań proekologicznych. Nie ma bowiem adnych długoterminowych programów związanych ze zmianą przestarzałych sposobów ogrzewania mieszkań, ciągle przeznacza się niewiele środków z bud etu miejskiego na modernizację kotłowni miejskich, inwestycje związane z zakładaniem filtrów kominowych czy budowę oczyszczalni. Wiele przemawia za tym, aby zaprzestać wreszcie zanieczyszczać nasze otoczenie, eby w konsekwencji w przyszłości nie przeznaczać ogromnych sił i środków na odbudowę środowiska naturalnego, którego w części mo e ju nie będzie mo na odratować czy odtworzyć. Na koniec jeszcze jedna uwaga. W analizowanych referatach prawie 100% piszących widzi wokół swego miejsca zamieszkania problemy ekologiczne, ale te same osoby nie zawsze zauwa ają te problemy w szkole. Czy naprawdę tak trudno papierek po cukierku wrzucić do kosza na śmieci? Odpowiedzcie sobie sami.

Anna Kaczmarek „KREOWANIE WIZERUNKU- MODA CZY KONIECZNOŚĆ” Dnia 8 grudnia 2004 r. W Wy szej Szkole Komunikacji i Zarządzania w Poznaniu przy Starym Rynku 87, odbył się cykl wykładów z cyklu „Akademia Wiedzy”. Wykłady te zostały utworzone pod patronatem rektora WSKiZ. Celem Akademii Wiedzy jest popularyzacja najnowszych osiągnięć wiedzy, rozwijanie indywidualnych zainteresowań. Wykłady skierowane są zarówno do studentów jak i uczniów szkół średnich. Jednym z wykładów był temat „Kreowanie wizerunku- moda czy konieczność”, czyli to co w du ym stopniu opiera się na public relations. Wykład prowadziła mgr Magdalena Nazimek - znakomity wykładowca WSKiZ. Aby rozpatrywać temat nale y wyjaśnić, co rozumiemy pod pojęciem kreowania wizerunku. Wizerunek jest to wyobra enie ludzi na temat osób, instytucji, przedmiotu czy usług, ale jest to tak e to, co ludzie myślą o nas, instytucji, produkcie czy usłudze. Kreowanie wizerunku wiec polega na dostarczaniu informacji o danym przedmiocie czy osobie. Informacje te dotyczą tego jacy jesteśmy i jak chcemy być postrzegani. Na płaszczyźnie przedsiębiorstwa zajmuje się tym dziedzina public relations, czyli informacja pełna, rzetelne na temat zachowania czy oferowanych produktów. W obecnych czasach z ka dych stron atakowani jesteśmy marketingowymi chwytami, co dzień dostajemy kolejną papkę reklamową, dlatego na takie informacje stajemy się obojętni. Natomiast public relations swoje informacje przekazuje stopniowo, w sposób długotrwały, subtelny do określonej grupy ludzi. Do obszarów public relation (PR) nale ą wewnętrzne i zewnętrzne PR. Zewnętrzne PR to np.: - kontakt ze społecznościami lokalnymi, - organizowanie „drzwi otwartych”, - zwiedzanie firmy, - firmowe imprezy promocyjne, - kontakty z udziałowcami, dostawcami czy kontrahentami. Są więc to bezpośrednie korelacje z ludźmi kształtującymi wizerunek oraz postrzeganie. Wewnętrzne PR to działania tworzące dobrą atmosferę w pracy np.: - imprezy firmowe, - biuletyny, - to samość firmy, - współpraca firmy, - lobing, - kreowanie firmy Do działań public relations nale ą: - to samość firm, - sponsoring, - czynne uczestnictwo w ró nych akcjach społecznych oraz charytatywnych, - czynne uczestnictwo w targach oraz wystawach, - ochrona wizerunku w sytuacjach kryzysowych.

Dzięki prawidłowej działalności PR firma 9Szkoła) uzyskuje bardzo dobry wizerunek, jej produkty bądź usługi prosperują ze względu na jakość marki (dobre wyniki nauczania), która jest prezentowana przez PR. To, co inni mówią o marce, ma o wiele większe znaczenie od tego, co ty sam mo esz o niej powiedzieć. Właśnie, dlatego obecność w mediach poprzez materiały redakcyjne jest z reguły skuteczniejsza od reklamy. Z tej przyczyny tak e w ciągu ostatnich dwudziestu lat działalność na polu public relations wzięła górę nad reklamą jako najbardziej efektywny środekkreowania marki. Przez długi czas public relations traktowano jednak jako funkcję podrzędną w stosunku do reklamy. Doszło nawet do tego, e specjaliści od PR mierzyli swoje osiągnięcia w kategoriach powierzchni reklamowej. Porównywali mianowicie ile kosztowałoby zamieszczenie danej informacji, gdyby ukazała się ona w formie płatnego ogłoszenia. Strategie marketingowe zwykle ubierano najpierw w słowa sloganów reklamowych. Później dopiero zlecano PR-owcom wsparcie działań reklamowych poprzez opracowanie programu słu ącego popularyzacji tych sloganów w środkach masowego przekazu. Marki buduje się przez przyciągnięcie zainteresowania mediów, a utrzymuje przy yciu za pomocą reklamy. Role odwróciły się. Wa nym równie elementem jest to samość firm, czyli elementy, pozwalające odró nić jedna firmę od drugiej. To samość ta dzieli się na: a) Wizualną do której nale y: - nazwa, - logo, - druki firmowe (koperty, listy, wizytówki), - ubiór pracowników, - kształt architektoniczny budynków, - upominki reklamowe, - kolorystyka firmowa. Je eli rozejrzymy się dookoła dokładnie to zaobserwujemy np. dostając pismo z telekomunikacji ju na pierwszy rzut oka wiemy z jakiej to instytucji ze względu na elementy charakterystyczne, natomiast słu bowy strój (strój szkolny) zauwa ymy na co dzień na poczcie czy na ulicy (słu by porządkowe, stra po arna, pracownicy słu by zdrowia). b) To samość niewizualna to m.in.: - zachowanie i maniery personelu (atmosfera w pracy, sposób prowadzenia rozmowy przez telefon, obsługa serwisowa), - zasłyszane opinie o działalności firmy. Wbrew pozorom to, co wynosimy z pracy czy szkoły bardzo wpływa na jej opinie. Gdy nie dzieje się nic warte poświęcenia i uwagi nie relacjonujemy tego bliskim, lecz gdy tylko coś takiego ma miejsce przekazujemy tę informację najbli szemu otoczeniu i w ten sposób wpływamy na kształtowanie wizerunku. Usługi public relations zdaniem prelegentki często błędnie uto samiane są z luksusem, na który mogą sobie pozwolić tylko wielkie przedsiębiorstwa o wielomilionowych bud etach. Tymczasem PR to nie tylko olbrzymie konferencje

prasowe czy wydarzenia realizowane przez sieciowe agencje kosztem ogromnych nakładów finansowych. PR to przede wszystkim długofalowe działania zmierzające do stworzenia i utrzymania dobrego wizerunku firmy zarówno w mediach, wśród kontrahentów, jak i własnych pracowników. Na działania te składają się bezpośrednie kontakty z dziennikarzami, organizowanie kameralnych spotkań z wyselekcjonowanymi grupami przedstawicieli prasy, redagowanie i wysyłanie komunikatów prasowych, prezentowaniem firmy na imprezach bran owych, a w dobie dzisiejszej konkurencji rynkowej to zdecydowanie konieczność. Uwa am, e w mniejszym zakresie PR mo e być tak e stosowane w szkolnictwie, zwłaszcza średnim po to, aby przybli yć to, co w szkole się dzieje, bo tylko nieliczni mieszkańcy miasta mają tego świadomość.

Tomasz Muszyński FRASZKI SZKOLNE cz. II

O Świerczyńskiej Do teatru hasa Choć nie jest na kwasach Uroczo się śmieje Fast – foodów nie je. O M. Nowaku Kontrowersje wzbudza Patriotyzm pobudza Jego dom to Ty i ja Jego dom to ZSK. O Sabiniewiczu Młode koty straszy Choć wcale nie jest straszny Wygląda sympatycznie I „werbel” ma pokaźny. O Obstaleckiej Często się śmieje Choć nigdy nie da poznać Zamiast się uśmiechnąć W kącie woli postać.

O Mokrzyckiej Włosy co dzień ma krótsze Co będzie pojutrze? Na „kompach” nas męczy O systemach brzęczy O Agacińskiej Krzyczy pod tablicą Dla dobra – my to wiemy Źle mówić na Jej lekcji Dlatego ju nie chcemy. O Mikołajczaku Autorytet du y Szczególnie moralny Uczy co to Windows A co system binarny. O Karpińskiej Nie sposób Jej nie lubić Choć czasem „stuknie pała” Nie powiesz na pewno e jest całkiem mała.

O Krywiel Fascynatka Klemensa Ubiega się o Nią mensa Jak wigor odnawia? „Jedyneczki” wstawia.

Małgorzata Mrozek GRASZ-OSZUKUJESZ! Niekiedy aktorstwo definiowane jest jako oszustwo. I nie jest to bynajmniej wytwór mojej bujnej wyobraźni, lecz słowa doskonale znanej nam osoby. Otó 8. grudnia 2004 roku Zespół Szkół Komunikacji gościł w swych murach wyśmienitego aktora młodego pokolenia – Mateusza Damięckiego. Opowiedział nam o swojej rodzinie i karierze, w tym o swoich tradycjach rodzinnych w Akademii Teatralnej im. A. Zelwerowicza w Warszawie. Ale wszystko po kolei... Wy ej wymienioną akademię ukończyli jego dziadkowie, ojciec, wujek, kuzyn, natomiast na ostatnim roku jest jego siostra Matylda Damięcka (o ile nie będzie musiała opuścić akademii z powodu ciętego języka – tak powiedział jej brat). Z pewnością fakt, e aktorami byli jego przodkowie, wiele mu pomógł. Skąd takie stwierdzenie? Gdy spytał się, kto ma zamiar zostać aktorem, tj. wybrać się do akademii teatralnej, zgłosił się jeden ochotnik. Jakie pytania owa osoba usłyszała? Były one następujące: Czy ma znaną babcię? Czy ma znanego dziadka? No có , nie ma, ale to go wcale nie skreśla i sam aktor yczył mu powodzenia.

Odnośnie tej akademii, dowiedzieliśmy się, e największy nacisk u aktora kładzie się na jego dykcję. Słu ą temu liczne ćwiczenia. Natomiast na samym początku, czas nauki poświęcony był wzajemnemu poznawaniu się. Chciałabym dodać, e w yciu tylko raz brałam udział w warsztatach teatralnych i ćwiczyłam wtedy zaufanie do osób trzecich. Mo na stwierdzić, e zasadą nauki w akademii teatralnej jest znane nam z oświecenia “uczyć, bawiąc”. Jednak wbrew pozorom, ycie aktora nie jest usłane ró ami. Zawód, jaki wykonuje nasz ostatni gość, wymaga wytę onej pracy. Mateusz Damięcki zadebiutował w serialu dla dzieci pt. “Wow”. Dziesięć lat temu, tj. w 1994 roku, re yser tego serialu poszukiwał chłopca, który umie jeździć konno, zna jakąś sztukę walki i dobrze pływa. Tak się zło yło, e Mateusz Damięcki umiał jeździć konno, chodził do szkoły sportowej a karate trenował od dwóch tygodni. Od tej pory nie było roku, w którym nie zagrałby jakiejś roli. Przykładowo wystąpił w “Matkach, onach i kochankach”, natomiast jego najwa niejszą rolą było zagranie Cezarego Baryki w “Przedwiośniu”. Wydaje mi się, e najciekawszym punktem tego spotkania, była recytacja wiersza, który pomógł mu tak e dostać się na akademię. Dykcję ma niesamowitą,

a efekt był wręcz oszałamiający! Dowiedzieliśmy się tak e, e Mateusz Damięcki przebywał całkiem długi czas w Rosji, gdzie zagrał w filmie, który na nieszczęście, nie ujrzał światła dziennego. Potwierdziło się, e tym, co najwa niejsze jest w aktorstwie, są pieniądze. Ale to akurat wcale nie spowodowało zdziwienia publiczności. Mieliśmy tak e zaszczyt poznać historię o fladze francuskiej, ale to niech ju pozostanie naszą (będących na tym spotkaniu) słodką tajemnicą.

Reasumując, czasu jak zwykle było za mało, ale pociesza mnie fakt, e cykl spotkań z aktorami w naszej szkole nie dobiegł końca. Doszłam te do wniosku, e na sukces trzeba sobie zapracować, np. rozwijając swoją wyobraźnię (choćby – jak nam to polecił Mateusz Damięcki – czytając ksią ki).

Related Interests