You are on page 1of 353

William King Zabjca Bestii Przygody Gotreka i Felixa 5 Tumaczy Grzegorz Bonikowski

Po walce, jak stoczylimy ze smokiem Skjalandirem, przez wiele dni leczyem rany. Wydarzenia kilku nastpnych tygodni ogarnia miosierna mga zapomnienia. Wiem, e donielimy Carycy Kisleva wieci o nadejciu hordy Chaosu. Wiem, e polecielimy do miasta Praag, gdzie mj towarzysz i jego krasnoludzcy kompani liczyli na spotkanie swojej zagady. Pamitam, e zostalimy powitani w Miecie Bohaterw przez samego ksicia, ktry okaza si by dalekim kuzynem mojej piknej towarzyszki, Ulriki. Niewiele jednak pamitam szczegw dotyczcych tych spraw. Z trudnoci je sobie przypominam, by moe dlatego, e moj pami przygniatao wspomnienie apokaliptycznych wydarze, jakie miay nastpi. To, co zdarzyo si podczas nastpnych tygodni, rzucio mnie w jeszcze wiksze otchanie przeraenia i rozpaczy. Podczas mej dugiej i aosnej kariery pamitnikarza Zabjcy Trolli znalazem si w niewielu miejscach bardziej zatrwaajcych. Nawet dzi dr wspominajc szalestwo i obd tych straszliwych dni... Fragment z Moich Podry z Gotrekiem, Tom TV, spisanych przez Herr Felixa Jaegera (Wydawnictwo Altdorf, rok 2505)

Rozdzia 1

Felix Jaeger spoglda na pnoc z wieycy nad bram osadzon w wysokich, zewntrznych murach Praag. Jego donie spoczyway oparte o gow jednej z wielkich rzeb, ktre uyczyy Bramie Gargulcw swego imienia. Z wysoka roztacza si doskonay widok na cae mile. Tylko duga, wowata krzywizna rzeki na zachodzie przeamywaa monotoni niekoczcych si rwnin, ktre otaczay miasto. W oddali dostrzega dym poncych wiosek. To wojna zbliaa si coraz bardziej i zapewne dotrze do miasta przed upywem dnia. Felix zadra i owin podniszczony czerwony paszcz wok swej szczupej, wysokiej osoby. Nie byo jednak jeszcze zimno. Prawd mwic, panowa nienaturalny upa. Ostatnie dni jesieni w Kislevie byy cieplejsze ni niejedno lato w jego ojczynie, w Imperium. Po raz pierwszy w swoim yciu modli si o nieg. Tutejsza zima bya zabjcza. Stanowia nieugitego sojusznika, zadajcego mier wrogom Kisleva. Przynajmniej, tak twierdzili tubylcy. Wadca Zimy by ich najwikszym generaem, wartym legionw uzbrojonych ludzi. Felix zastanawia si, czy doyje nadejcia mrozw. Nawet Wadca Zimy moe okaza si bezsilny wobec wojownikw Chaosu i ich plugawej magii. Wojownicy nadcigajcej armii nie byli zwykymi miertelnikami, lecz czcicielami Chaosu, ktrzy wanie opucili Pnocne Pustkowia. Ze wszystkich gupot, jakich dopuci si Felix podczas swojej kariery towarzysza Gotreka Gurnissona, stanicie na drodze armii Mrocznych Mocy byo zapewne najgupsze. Felix ledwo wydobrza z ran odniesionych podczas walki ze smokiem

Skjalandirem, oraz armiami orkw, ktre prboway zdoby smoczy skarb. Czarodziej Max Schreiber wyleczy go i dobrze wykona swoj robot, ale Felix nadal nie by pewien, czy czuje si tak silny, jak niegdy. Mia nadziej, e gdy nadejd wojownicy Chaosu bdzie w stanie walczy mieczem z dotychczasow zrcznoci. Tak by musi. Jeli nie podoa zginie. Najprawdopodobniej i tak umrze. Odziani w czarne pancerze jedcy i ich brutalni poddani nie synli z miosierdzia. Byli nieubagani i dzicy, yli tylko po to, by zabija i podbija w imi demonicznych potg, jakie wyznawali. Nawet masywne, grube mury Praag nie powstrzymaj ich dugo. Jeli ci przeklci wojownicy zawiod, wwczas z pewnoci dziea dokona czarna magia ich czarnoksiskich sprzymierzecw. Nie po raz pierwszy Felix zastanawia si, co waciwie robi w tym miejscu, stojc na chodnych murach ufortyfikowanego miasta, setki mil od domu. Mgby by w tej chwili w Altdorfie, siedzie w kantorach nalecych do rodzinnego przedsibiorstwa, targowa si z kupcami weny i liczy zoto. Zamiast tego szykowa si, by stan twarz w twarz z najwiksz inwazj, jak ten wiat oglda od dwustu lat od czasu, gdy Magnus Pobony odpar legiony potpionych i ponownie zjednoczy Imperium. Felix spojrza na swojego towarzysza. Jak zwykle, trudno byo stwierdzi, o czym myli Zabjca. Krasnolud wyglda na jeszcze wikszego brutala i ponuraka, ni zazwyczaj. By niski. Czubek grzebienia jego barwionych na czerwono wosw wznoszcych si nad ogolon gow ledwo siga piersi Felixa, ale krasnolud by ponad dwukrotnie szerszy od czowieka. W jednej doni trzyma topr, ktry Felix z wysikiem mgby podnie oboma rkami, a nie by sabeuszem. Zabjca potrzsn gow. Zadwicza zoty acuch

biegncy od jego ucha do nozdrzy. Krasnolud potar grzbietem pici opask, ktra zakrywaa jego pusty oczod i splun ponad murem. Bd tu o zachodzie, czeczyno rzek Gotrek. Albo mj ojciec by orkiem. Tak mylisz? Zwiadowcy mwili, e najedcy pal wioski na swej drodze. Z pewnoci tak wielka horda nie moe porusza si do szybko. Felix mia lepsze pojcie o rozmiarach hordy ni niemal kady czowiek w Kislevie. Przelatywa nad wrog armi w statku powietrznym, Duchu Grungniego, gdy wraz z Zabjc i ich krasnoludzkimi towarzyszami powracali z zaginionego miasta Karag Dum. Wydawao si, e od tego czasu mino ju p jego ywota, ale w istocie upyny ledwie miesice. Felix pokrci gow, zdumiony, jak bardzo jego ycie zmienio si podczas tego miesica znacznie bardziej ni w cigu caego czasu, jaki upyn od chwili, gdy zoy sw przysig, by poda za Zabjc i zapisa jego zagad w epickim poemacie. Potem lata statkiem powietrznym, odwiedzi pogrzebane krasnoludzkie miasto na jaowych pustkowiach Chaosu, walczy z demonami, smokami, orkami i zwierzoczekami. Zakocha si i kontynuowa nieatwy zwizek z kislevick szlachciank, Ulrik Magdov. Niemal umar od odniesionych ran. Uda si na dwr Lodowej Krlowej, Carycy Katariny, przynoszc tej gronej wadczyni wieci o wrogiej armii, a wreszcie przyby do miasta wraz z Gotrekiem i innymi, aby pomc w powstrzymaniu inwazji. Zdawao si, e ledwo starcza mu czasu, by nabra oddechu, a teraz znalaz si w rodku wielkiej wojny ze zgromadzonymi potgami Ciemnoci. Ponownie zastanawia si nad powodem swojej obecnoci w tym

miejscu. Z pewnoci, nadal wizaa go przysiga zoona Gotrekowi. Bya tu take Ulrika, liczca na to, e jej ojciec i jego ludzie dotr do Praag przed hord Chaosu. Felix wiedzia, e jeli o to chodzi, czeka j rozczarowanie. Odsun palcami lok dugich jasnych wosw opadajcych na oczy i osoni wzrok doni. Wydawao mu si, e w oddali dostrzega byski dziwacznego czerwonego i zotego wiata. Domyla si, e to efekt czarw. Wyznawcy demonw uywali swojej zakazanej magii. Felix znowu zadra, mylc, e moe lepiej byoby przebywa w kantorze kupieckim w jego domu, w Altdorfie. Nie cakiem jednak mg w to uwierzy. Wiedzia, e przywyk ju do ycia awanturnika. Nawet przed rozpoczciem podry z Gotrekiem, ycie w stolicy wydawao mu si nieznonie nudne. Wiedzia, e bez wzgldu na to, jak czsto wydaje mu si, e odrobina nudy wzbogaciaby jego ycie, nie jest w stanie powrci do tego, co porzuci. Zreszt, niewielka bya szansa na powrt. Zosta wygnany za zabicie podczas pojedynku na uniwersytecie innego studenta. On i Gotrek byli poszukiwani przez prawo za udzia w rozruchach po ogoszeniu podatku od okien. Wydaje ci si, e tylko Kislevici maj swoich zwiadowcw, czeczyno? spyta Gotrek. Wojownicy Chaosu te maj czujki. Nawet oni nie s do szaleni, by jecha bez nich. Wkrtce tu przybd. Felix nie mia ochoty na spekulacje, do czego zdolni s szaleni czciciele Mrocznych Potg. Wystarczajco szalone wydawao mu si pragnienie wyznawania demonw. Kt mg powiedzie, do czego s zdolni? Z drugiej strony, jeli chodzi o prowadzenie wojny, nie miao znaczenia, jak wielkie jest ich szalestwo. Byli rwnie zabjczy, jak kada inna armia, a

nawet znacznie bardziej ni wikszo z nich. Pod tym wzgldem Zabjca zapewne mia racj. Felix powiedzia mu o tym. Gotrek sykn przez poczerniae zby. To pna pora roku, by maszerowa z armi powiedzia. Wodzowie musz by przekonani, e zajm Praag przed nadejciem zimy. Albo nie dbaj o to. Dziki odpar zgorzkniay Felix. Zawsze patrzysz na jasn stron, prawda? Gotrek przechyli gow na bok, a potem splun przez mur. Musz planowa jak sztuczk. Moe wadaj magi? Moe prorocy zagady, tam w miecie, maj racj? Moe zima tego roku nie nadejdzie? Jest niezwykle ciepo. Wypowiedzia te sowa szybko i z mniejszym spokojem, ni zamierza. Wiedzia, e podwiadomie pragnie, by Zabjca mu zaprzeczy. W kocu, krasnolud mia wicej dowiadczenia w tych sprawach. Gotrek wykrzywi twarz obnaajc poczerniae pieki wikszoci swoich zbw. No i kto teraz parzy na jasn stron, czeczyno? Zapada ponura cisza. Felix omiata horyzont wzrokiem. Kby pyu i dymu nadal wznosiy si nad polami. Felixowi wydawao si, e syszy dobiegajce z oddali odgosy rogw, szczk broni, krzyki umierajcych ludzi. Wmawia sobie, e to tylko jego wyobrania. Pod murem, na ktrym stali, robotnicy z mozoem wrzucali wci nowe zaostrzone pale do wielkiego rowu, ktry otacza teraz mury. Za nimi, inni robotnicy wzmacniali zewntrzne mury miasta usypujc pod nimi skarpy. Gotrek mia znaczny udzia w nadzorze tych prac. W normalnych

okolicznociach, Felix z trudem mgby uwierzy, e te masywne fortyfikacje wymagaj jakiegokolwiek wzmocnienia. Mury Praag byy dziesiciokrotnie wysze od czowieka i tak szerokie, e na ich szczycie mona byo jedzi wozem. Wieyce najeone machinami obronnymi wyrastay ze cian co kade sto krokw. Felix wyczuwa rcy smrd alchemicznego ognia dobywajcy si z niektrych wie. Wzdrygn si na myl, e czeka tam bro niemal rwnie zabjcza dla jej uytkownika, co dla wroga, ale Kislevici byli na tyle zdesperowani, e ich gildie alchemikw wytwarzay niebezpieczn substancj dzie i noc, od chwili nadejcia wieci o inwazji. Szykowali pojemniki z paliwem dla machin. Felix stwierdzi, e na korzy obrocw przemawia fakt, i mieszkacy Praag i ich ksi przyjli te wieci z powag. Uczynili wszystko w swojej mocy, by wzmocni fortyfikacje miasta, ktre wielu uwaao za niemoliwe do zdobycia. Te monstrualne mury zewntrzne stanowiy dopiero pierwsz lini obrony. Wewntrz miasta znajdowa si kolejny mur, wyszy i jeszcze bardziej niedostpny, a ponad nim, na masywnym szpicu skalnym wystajcym wrd bezgranicznych rwnin, tkwia tytaniczna forteca, ktra bya zarazem cytadel i paacem ksicym. Felix spojrza w ty przez rami. Cytadela moga wywoa koszmary senne i ona take podtrzymywaa reputacj Praag jako miasta nawiedzonego. Jej mury byy rwnie potne, co nalece do fortec w Imperium, ale te zostay pokryte rzebami wielu dziwnych figur. Rechoczce potworne by wychylay si z kamienia. Masywne, udrczone figury wspieray skarpy pod cianami. Tytaniczne smocze gowy tkwiy na wierzchokach wieyc. To byo dzieo sztuki stworzone przez szalonego

rzebiarza. Felix zastanawia si, jaki umys mg wymyli i wykona taki projekt. Widoczne za cytadel bielone mury i pokryte czerwonymi dachwkami domy dalszej czci miasta przynosiy ulg oczom. Mimo to, dla Felixa nawet ten widok wydawa si dziwny i niepokojcy. Dachy byy wysze i stromo zakoczone. Bez wtpienia, zbudowano je w ten sposb aby umoliwi zelizgiwanie si z nich niegu Wadcy Zimy. Szczyty wie zdobiy minarety i spiczaste kopuy. To nie bya architektura Imperium. Otoczenie, a take gardowa mowa onierzy wok Felixa, przypominaa mu, e znajduje si daleko od domu. Czu si tu obco. Dziwna aura miasta sprawiaa, e jego umys poddawa si wizjom przeraajcych opowieci o tym miejscu. Powiadano, e od czasu ostatniego oblenia Praag, gdy miasto zostao spldrowane przez siy Chaosu, to miejsce jest nawiedzone. Podobno zdarzay si tu wszelkiego rodzaju dziwaczne wydarzenia. Mwiono, e podczas pewnych nocy, gdy Morslieb jest w peni, duchy umarych wdruj po ulicach, a czasami oywaj kamienie budynkw. Ze cian wyrastaj nowe posgi. Pojawiaj si nowe gargulce, tam, gdzie nigdy ich nie byo. Felix rzadko dawa wiar takim pogoskom, ale co w tutejszej atmosferze mwio mu, e w tych starych opowieciach tkwi ziarno prawdy. Gwatownie odwrci wzrok od miasta. Na polach pokrywajcych wielkie rwniny wok Praag nadal pracowali chopi zbierajcy zboa z dugich pasm ziemi uprawnej i popdzali swoje zwierzta w kierunku miasta. Wida byo gorczkowe starania ludzi gromadzcych ostatnie, najmniejsze resztki niwa. Pracowali, jakby ich wysiek stanowi o yciu lub mierci. Felix domyla,

si e tak byo w istocie. Gdy nadejdzie oblenie, kady skrawek jedzenia bdzie cenny. Ci Kislevici wiedzieli o tym. Spdzili cae swoje ycie tu, na granicy midzy ziemiami ludzi, a krainami zajtymi przez moce Ciemnoci. Felix zastanawia si, czy kmiecie w Imperium zachowaliby takie opanowanie podczas pracy. Wtpi w to. Najprawdopodobniej dawno by ju uciekli, porzucajc pola i gnijce zboe. Czci Imperium dzielia od wojen z Chaosem daleka droga, a Kislev stanowi mur stojcy midzy najbliszymi prowincjami a wiecznym wrogiem. Niektrzy mieszkacy Imperium wtpili nawet w istnienie wojownikw Chaosu. Ten luksus by tutaj niedostpny. Inny widok odrobin pokrzepi! Felixa. Wielkie koty poncego oleju zostay ju rozstawione wzdu parapetu. Masywne balisty sterczay z wie na caej dugoci murw. Felix wtpi, by jakakolwiek armia zebrana w Imperium byaby w stanie wzi to miasto, ale zbliajca si horda daleka bya od pojcia zwykej armii miertelnikw. Felix wiedzia, e znajdoway si w niej potwory, zwierzoczeki, nikczemni magicy, a take szaleni wojownicy obdarzeni przez Mroczne Moce. Gdziekolwiek zday armie Chaosu, poda magia, zaraza i jtrzce si zepsucie zawsze byy ich sprzymierzecami. Co gorsze, Felix podejrzewa, e zbliajca si armia posiada wewntrz miasta potnych sojusznikw. Czciciele Chaosu byli liczni, a nie wszyscy z nich naleeli do mutantw, oraz nie nosili zdobnych czarnych pancerzy wojownikw Chaosu. Niektrzy z tych robotnikw mog planowa otworzenie wrt miejskich podczas ciemnej nocy. Jeden ze szlachetnie urodzonych kapitanw moe rwnie dobrze planowa otrucie swych ludzi

lub chce poprowadzi ich w zasadzk. Felix wiedzia z wasnego dowiadczenia, e takie rzeczy nie naleay do rzadkoci. Odsun od siebie ponure myli. To nie by dobry czas, by si nad tym zamartwia. Przyjrza si swojej doni i z zaskoczeniem stwierdzi, jak bardzo jest opanowany. Zmieni si od czasu, gdy rozpocz wdrwki z Zabjc. Byway chwile, gdy sama wiedza o tym, co znajduje si na rwninach i pali te miasteczka sprawiaa, e skrcay si jego wntrznoci. Teraz by w stanie sta w tym miejscu i spokojnie dyskutowa z krasnoludem o zagroeniach. Pomyla, e moe to nie wyznawcy Chaosu s szaleni. Moe szalony jest on sam. Jego bystre, bkitne oczy dostrzegy zamieszanie na horyzoncie. Wydawao mu si, e widzi oboki pyu. Zbliali si szybko jacy jedcy. Felix spojrza na wie stranicz nad bram. Wewntrz tkwili ludzie o sokolim wzroku, uzbrojeni w teleskopy. Jeden z nich unis rg do ust i zad dugi zew. Odpowiedziao mu echo sygnaw z innych wie. Gdy tylko odezway si rogi, w gbi miasta zaczy bi dzwony. Robotnicy poniej spokojnie zebrali swoje narzdzia i ruszyli ku bramom. Chopi na polach zgarnli ostatnie rzepy do koszy, unieli je i skierowali si do miasta. Wyranie zwikszyo si tempo pochodu ludzi pieszcych za mury. Felix sysza zbrojnych pdzcych ku miastu. Ten ksi moe by szalony, ale skutecznoci jego gwardii niczego nie brakuje stwierdzi Felix, a potem poaowa swych sw. Poddawanie w wtpliwo zdrowia umysu wadcy miasta ogarnitego przygotowaniami do wojny nie byo rozsdne, nawet jeli Felix powtarza sowa wypowiadane przez wikszo mieszkacw. To, co byo dopuszczalne podczas pokoju, bardzo rnio si od spraw tolerowanych

podczas wojny. Skoro tak mwisz, czeczyno odpar Gotrek. Nie wydawa si zbyt przejty, ale to byo typowe, kiedy chodzio o ludzi. Starsza rasa nie zmienia si. Nigdy nie chcieli przyzna, e cokolwiek wspczesnego nie byo gorsze od tego, co istniao dwa tysice lat wczeniej. Felix uznawa ich za lud bardzo ograniczony, zapatrzony wstecz, lecz peen dumy. Wok nich onierze roili si na murach. Wikszo z nich nosia uki, kilku wyszych rang trzymao miecze i wykrzykiwao rozkazy. Wszyscy byli odziani w paszcze ze znakiem skrzydlatego lwa, ktry by symbolem Praag. Ten sam znak widnia na setkach sztandarw widocznych dookoa. Do Felixa i krasnoluda podbieg oficer, ktry najwidoczniej chcia rozkaza im, by odeszli. Jedno spojrzenie Gotreka odwiodo go od tego. Nikt nie wiedzia, kim naprawd jest Zabjca, ale powszechnie byo wiadomo, e on i jego towarzysz przybyli do Praag tym potnym latajcym okrtem, przynoszc wieci o inwazji i rozkazy od samej Lodowej Krlowej. Felix sysza plotki goszce, e Gotrek i pozostali Zabjcy s wysannikami z Karak Kadrin, stanowi forpoczt wielkiej hordy krasnoludw, ktre zmierzaj na pomoc Kislevowi w godzinie prby. Felix rozpaczliwie pragn, by to byo prawd. Po przyjrzeniu si przeciwnikom, wiedzia, e mieszkacy pnocy bd potrzebowali wszelkiej dostpnej pomocy. Zastanawia si, kiedy powrci Duch Grungniego, oraz jak pomoc sprowadzi. Statek powietrzny Malakaia Makaissona by potn broni, ale Felix nie by pewien, czy to wystarczy przeciw zbliajcej si armii. Malakai przyrzek powrci z onierzami, ale to niezupenie zaleao od

niego. By Zabjc i inynierem, lecz nie krlem. Pomoc krasnoludw nadejdzie tylko wtedy, jeli wyle j wadca. Felix pomyla, e moe jednak ta zgoda nie jest konieczna. W Karak Kadrin znajdoway si setki Zabjcw. Czonkowie tego kultu poszukujcego mierci z pewnoci wyrusz do walki, zgodnie z rozkazem, czy te wbrew niemu. W kocu, gdzie indziej mog znale bardziej heroiczn mier ni tu, w Kislevie? Jeli cokolwiek moe zapewni im pokut za wszelkie grzechy, ktre zmieniy ich w Zabjcw, z pewnoci jest to mier w bitwie z hordami Chaosu. Felix rozejrza si szukajc innych obecnych krasnoludw. Nie dostrzega adnego poza Gotrekiem. Snorri, Ulli i Bjorni zapewne nadal tkwili pod Biaym Dzikiem, wlewajc w swoje garda tyle ale, ile si da, jednoczenie raczc si nawzajem utyskiwaniami na temat lichoty ludzkiego piwa. Stary Borek, uczony, powrci do Kadrin wraz z Malakaiem Makaissonem. Nadal opakiwa strat swojego siostrzeca, Vareka. Felix rozumia jego bl. Chwilami jemu take brakowao cichego, modego uczonego. Niestety, Varek odda swe ycie, by ocali statek powietrzny przed atakiem smoka Skjalandira. Felix czu przejmujcy go wstyd. Varek spisa si lepiej od niego. Felix wiedzia, e nie powinien dopuszcza do siebie podobnych myli. Kby dymu rosy w oczach. Felix dostrzega konnych. Na plecach kadego z jedcw przymocowany by upierzony prt, ktry wyglda jak wielkie ptasie skrzydo. Felix nie mia pojcia o dokadnym znaczeniu tego emblematu, ale wiedzia, e jest to znak elitarnej kislevickiej kawalerii. W tej chwili, nie wygldali jednak na elitarn jednostk. Felix zauway, e byli zmczeni i obici. Jeli wzili udzia w bitwie,

najwyraniej walczyli po przegranej stronie. Za nimi wida byo innych jedcw odzianych w czarne pancerze i dosiadajcych czarnych wierzchowcw. Felix nie potrzebowa sysze wycedzonego przez Gotreka przeklestwa, by domyle si, kim s. On take w swoim czasie walczy z wojownikami Chaosu. Gotrek splun wraz z kolejnym przeklestwem i ruszy ku schodom. Jeli jacy wyznawcy demonw maj dotrze do wrt, krasnolud zamierza ich tam przywita. Felix pody za nim, obluzowujc swj miecz w pochwie. Nie wiedzia, czy powinien czu rozczarowanie, czy rado, ale jego bro nie okazywaa adnej emanacji mistycznej energii. Wydawao si, e miecz wypeni swoje przeznaczenie, gdy Felix uy go zabijajc smoka. Za sob usysza wojownikw wydajcych z siebie okrzyki bojowe, wyzwania i ponaglenia kierowane do skrzydlatych lansjerw. Najwyraniej oni take zrozumieli, kto ciga ich rodakw. Gdy Felix dotar na d wiey, zobaczy jeszcze wicej skrzydlatych jedcw pdzcych przez bram na zewntrz. Musia skuli si u stp schodw, by unikn stratowania. Twarze mijajcych go w pdzie konnych byy ponure. Rozumia ich. Wizja zmierzenia si z wojownikami Chaosu, nie byaby radosna take dla niego. Kiedy jedcy przejechali, chopi znowu zaczli napywa nieprzerwanym strumieniem. Felix przeciska si przez tum spoconych, brudnych cia. Gdyby nie obecno Zabjcy idcego przed nim, zapewne zostaby porwany przez tuszcz z powrotem do miasta. Tum rozstpowa si jednak przed Zabjc, niczym potok opywajcy kamie. Felix poda za nim, przechodzc po mocie z ubitej ziemi, ktra wypeniaa fragment rowu otaczajcy miejskie mury. Potem zacz biec. Po kilku susach

zrwna si z Zabjc i spowolni kroku. Nie ma po co si tak spieszy powiedzia. Wyglda na to, e bitwa sama si rozpocznie. To bya prawda. Zbliajcy si Kislevici wyprzedzili gonicych kierujc si w stron bram. Kislevickie posiki rozcigay si w dug lini, szykujc si do szary. Naga zmiana ich formacji szybko zasonia Felixowi widok na przedpole. Nadal sysza przed sob krzyki i zawoania bojowe, oraz dwik broni uderzajcej w ywe ciao. Pomyla, e moe to nie jest zbyt dobry pomys. Oczekiwanie szarujcych kawalerzystw na otwartym polu nie wydawao si zbyt mdrym zamysem. Felix zastanawia si, czy powinien wspomnie o tym Gotrekowi. Zapewne, nie. Zabjca mgby podwoi swe wysiki, by znale si w bitwie. Przed nimi, pierwsi z uciekajcych kawalerzystw minli tych, ktrzy wyjechali, by ich osania. Felix widzia strach wypisany na ich twarzach. Galopowali niczym ludzie, ktrzy zobaczyli przed sob otwarte wrota piekie. Biorc pod uwag, jak hardymi wydawali si kisleviccy kawalerzyci, to nie by uspokajajcy widok. Cokolwiek byo w stanie zama i zmusi do ucieczki skrzydlatych lansjerw, musiao przeraa najwikszych miakw. Felix spojrza w ty przez rami na mury zajte przez wojownikw. Z zaskoczeniem stwierdzi, jak niewielki dystans dzieli ich od miasta i jak znaczn odlego pokona pocig w czasie, gdy on i Gotrek schodzili z wiey. Byo bardzo moliwe, e jeli kawaleria przed nimi zamie si i rozproszy, wwczas wojownicy Chaosu mog dotrze do bramy. Felix zda sobie nagle spraw, e nie ma pojcia, ilu jest ich naprawd. Nie sdzi, by grupa najedcw bya w stanie podbi miasto, ale moe im uda si utrzyma otwarte wrota do nadejcia

posikw. W zawierusze wojennej zdarzay si dziwniejsze rzeczy. Tak, czy inaczej, morale obrocw znacznie ucierpi, jeli czciciele demonw postawi swe stopy w miecie jeszcze przed rozpoczciem waciwego oblenia. Przed nimi, kapitan jedcw wyda rozkaz przeprowadzenia szary. Felix patrzy na konie stajce dba, a potem pdzce ku wrogowi. Powietrze rozdary okrzyki bojowe. Kilka chwil pniej rozleg si omot lanc uderzajcych o tarcze. Felix zobaczy ulatujce iskry, sysza zgrzyt metalowych grotw trcych o pancerze. Jego uszy wypeniy krzyki i zwierzcy ryk. Jeden z ludzi wylecia wyrzucony z sioda. Konie staway dba. Ludzie w pierwszym szeregu ginli. Nagle, Kislevici poszli w rozsypk. Lekkozbrojni lansjerzy nie mogli rwna si z ciko opancerzonymi wojownikami Chaosu. wiadomo tego faktu nie wpyna na determinacj Gotreka, pragncego wzi udzia w walce. Z oguszajcym rykiem rzuci si naprzd, zanurkowa w wir bitwy niczym pywak skaczcy ze skalnego urwiska prosto w zdradliw wod. Felix ruszy za nim, wiedzc, e jego szansa przetrwania znacznie zwikszy si, jeli pozostanie w pobliu Zabjcy. Opancerzona w czer posta przedara si przez mas walczcych, rozbijajc czaszk kislevickiego jedcy uderzeniem wielkiego miecza pokrytego czarnymi runami i ruszya prosto w ich kierunku. Gotrek wybuch miechem i rykn co po krasnoludzku. Jedziec najwyraniej zrozumia wyzwanie i dotkn ostrogami okutych pancerzem bokw swego wierzchowca, popdzajc go w stron Zabjcy. Jedziec pokona przestrze midzy nimi w kilka chwil. Felix czu, jak czas si wydua. Wszystko zdawao si przebiega z niezwyk

powolnoci, niczym podczas sennego koszmaru. Dostrzega metalowe zdobienia na pancerzu wojownika Chaosu, przedstawiajce warczce by zwierzoczekw i demonw. Widzia dziwne, wstrtne runy ponce wzdu ostrza miecza unoszonego przez wojownika, oraz rdzawoczerwony bysk widoczny wewntrz jego zdobnego w nietoperzowe skrzyda hemu, w miejscu, w ktrym powinny znajdowa si oczy. Mae strumienie magicznego pomienia wydostaway si z nozdrzy wierzchowca, przypominajc Felkowi przeraajcy widok smoka, z ktrym tak niedawno si zmierzy. Oczy rumaka lniy czerwieni. Wojownik Chaosu pdzi ku nim. Felix by pewien, e nigdy nie widzia rwnie wielkiego konia. Wyglda raczej jak ruchoma gra mini, a nie zwyky wierzchowiec. Felix widzia potne yy napinajce si i skrcajce pod czarn jak noc skr pdzcego potwora. Niewielkie oboki pyu wybuchay spod jego kopyt. Iskry sypay si, gdy podkowy z czarnego elaza uderzay o kamienie. Felix poczu nagle w doni miecz. Wydawao mu si, e opuszczaj go wszelkie siy, ale wzi ju udzia w tylu bitwach, by wiedzie, e jest to tylko zudzenie. Wiedzia, e gdy nadejdzie czas, bdzie porusza si tak szybko i pewnie, jak to konieczne. Przynajmniej, mia nadziej, e tak si stanie. Gotrek sta nieco przed nim ze wzniesionym wysoko toporem. Spoglda bez lku na zbliajcego si przeciwnika. Jedziec zamia si pogardliwie widzc, kto prbuje stan mu na drodze. Jego ko zblia si z szybkoci byskawicy. Krwawa piana buchaa z pyska zwierzcia. te zbiska stwora znaczyy plamy czerwieni, a Felix dostrzega, e nie byy to koskie zby, lecz raczej wilcze ky. To go zaskoczyo, mimo, e widywa znacznie dziwaczniejsze mutacje pord wyznawcw Chaosu.

Gdy jedziec znalaz si do blisko, wychyli si w siodle, aby wyprowadzi cios w stron Gotreka. Zabjca sta nieruchomo niczym posg, czeka. Felix mia nadziej, e to jest oczekiwanie. Nigdy nie widzia, by Gotrek zamar bez ruchy podczas bitwy, ale wszystko ma swj pierwszy raz. W ostatniej sekundzie przed trafieniem, Zabjca poruszy si. Rbn swoim toporem. Cios, szybki i niepowstrzymany niczym piorun, uderzy w nogi rumaka Chaosu. Bestia runa bluzgajc krwi z rozdartych koczyn. Jej jedziec wypad z sioda i toczy si odbijajc od mocno ubitej ziemi, by wyldowa u stp Felixa z omotem przypominajcym trzsienie ziemi w warsztacie kowala. Prawie nie mylc, Felix uderzy swym mieczem zatapiajc go w gardo lecego, przeciskajc ostrze przez ogniwa kolczugi, ktra okrywaa fragment ciaa midzy hemem a napiernikiem. Wojownik Chaosu zacharcza. Krwawa piana wydostawaa si przez dziur w jego pancerzu. Felix wycign swj miecz i uderzy jeszcze raz, odcinajc gow od korpusu. Min zabitego wierzchowca nie czujc alu. Zwierz mogo by gupim bydlciem, ale z drugiej strony, mogo nim nie by. Niektre, podobne stwory, byway nienaturalnie inteligentne. Teraz jednak wierzchowiec i jego pan spoczywali martwi. Felix i Gotrek popdzili w gb bitwy. Wydawao si, jakby porwa ich wir cia. Wszdzie wok konie staway dba i tuky si nawzajem kopytami. Lansjerzy przebijali opancerzonych kultystw. Ludzie walczyli z niepowstrzyman zajadoci. Gotrek porusza si z zabjcz furi, siekc na prawo i na lewo, zabijajc wszystko, co stano na jego drodze. Felix szed za nim, pilnujc plecw Zabjcy i odstraszajc kadego, go usiowa zaatakowa krasnoluda od tyu. W cigu kilku uderze serca,

stanli za stosem martwego koskiego cierwa i umierajcych ludzi. Felix usysza za sob kolejne okrzyki wojenne i domyli si, e z miasta wyjedaj onierze, by doczy do potyczki. Po kilku chwilach, rwnowaga bitwy zachwiaa si, a wojownicy Chaosu rzucili si do odwrotu cigani przez Kislevitw. Z murw za nimi dobiegy wiwaty. Felix zobaczy przed sob modego kislevickiego szlachcica, dosiadajcego piknego biaego ogiera. Wosy i brwi jedca byy niemal rwnie biae, co sier jego konia. Mczyzna spoglda zimnobkitnymi oczami. Jego pancerz by ciszy i bardziej kosztowny ni nalecy do zwykego odaka. Szabla o zotej rkojeci, ktr unosi w prawej doni dowodzia znacznej majtnoci waciciela. Felixowi wydawao si, e rozpoznaje nieznajomego z krtkiej audiencji u ksicia. To by brat wadcy, Villem. Niewielu ludzi opucioby bezpieczne schronienie miasta, by zmierzy si z szar przekltych powiedzia mczyzna, szarpic za dugi, jasny ws, ktry opada na jego policzek. Takie wsy byy ostatnimi czasy modne wrd modych kislevickich szlachcicw. Zdaje si, e zawdziczamy wam nie tylko dostarczenie ostrzeenia od naszej piknej wadczyni, carycy. Nie jestem czowiekiem rzek Gotrek. Jak kady gupiec to widzi, jestem krasnoludem. Wojownicy otaczajcy szlachcica cofnli si i wysunli gronie bro. wietnie, pomyla Felix, jakby nie wystarczyo, e maj wrogw poza miastem. Teraz zyskaj ich take wewntrz. Ku jego zaskoczeniu, przybysz tylko si zamia. Felix sysza, e brat ksicia, podobnie jak

wikszo ksicej rodziny, by szalony. Najwyraniej szalestwo oznaczao take tolerowanie zachowania, ktre inni uznaliby za mierteln zniewag. Tak, czy inaczej, Felix byt za to wdziczny losowi. Syszaem, e starsza rasa jest dumna i niepokorna, a najbardziej Zabjcy powiedzia. aden Zabjca nie ma powodw do dumy odpar Gotrek. Skoro tak powiadasz rzek nieznajomy, chocia artobliwy ton jego gosu wskazywa, e nie do koca w to wierzy. Niechaj wszyscy wok bd wiadkami, e ja, Villem z Domu Koziski, jestem wdziczny za wasz miao i dopilnuj, by zostaa nagrodzona. Jedyn nagrod, jakiej oczekuj, jest miejsce na przedzie podczas zbliajcej si bitwy. O to bdzie nietrudno, mj przyjacielu. Felix modli si, by Zabjca nie rzuci jakie ironicznej wzmianki. W kocu, to nie by zwyky szlachcic. Gotrek znajdowa si w poowie drogi do wszczcia walki z bratem rzdzcego miastem ksicia. Zadbam, by mj brat i wasal usysza o waszych miaych czynach. Dzikujemy, milordzie odpar Felix. Nie, to ja winien wam jestem podzikowania. Jeste czowiekiem Imperium. Niewielu ludzi przebyoby tak drog, by walczy, a by moe polec w obronie naszych ziem. Taka odwaga winna zosta nagrodzona. Felix spojrza na mwicego. Villem wydawa si sympatycznym i wymownym modym czowiekiem, ale Felix nauczy si nie ufa szlachetnie urodzonym, bez wzgldu na to, jak uprzejmie si zachowywali. Teraz jednake nie wydawao si rozsdne wspomina o tym. Znana bya plotka, e Villem potrafi by szczeglnie nieprzyjemnym przeciwnikiem.

Wszystko, czego chcemy, to dobra walka rzek niezadowolony Gotrek. A jedna rzecz jest pewna. Tu jej nie dostaniemy. Poczekaj jeszcze kilka dni, mj przyjacielu odpar Villem. Wwczas walka bdzie tak gorca i zaarta, jak tylko moe sobie tego zayczy nawet Zabjca. wita szlachcica skina gowami potwierdzajc te sowa. Felix nie mia powodw, by w nie wtpi. Gotrek splun tylko na ziemi i zapatrzy si w dal, spogldajc na kby dymu wznoszce si nad horyzontem. Dawa ich rzuci. Villem zamia si szczerze. To dobrze, e przynajmniej jeden wojownik w miecie nie moe si doczeka, by zmierzy si z wrogiem rzek. Stanowisz inspiracj dla nas wszystkich, Gotreku, synu Gurniego. Tego tylko byo mi trzeba odpar zgryliwie Gotrek. Nie zwraca najmniejszej uwagi na skrzywione spojrzenia towarzyszy szlachcica. Zabjca rzadko okazywa jakikolwiek szacunek wobec wadcw swego wasnego ludu, brakowao go za zupenie wobec ludzi. Felix zastanawia si, czy ta cecha kiedy doprowadzi ich obu do mierci. Czu potrzeb zoenia przeprosin za zachowanie Zabjcy, ale wiedzia, e Gotrek tylko pogorszy sytuacj, wic trzyma jzyk za zbami i modli si, by Villem okaza si tak tolerancyjny, jakim si wydawa. Szlachcic najwyraniej nie czu si obraony, co uspokoio Felixa, zwaszcza, e w pobliu znajdoway si tysice onierzy, ktrzy przysigli broni miasta i jego wadcw. Musz teraz jecha, ale wy jestecie mile widziani w paacu, jeli postanowicie go odwiedzi rzek szlachcic odwracajc si.

To mi dopiero zaproszenie mrukn pod nosem Gotrek w plecy odjedajcego. Jeden z jego doradcw odwrci si i spojrza na krasnoluda. W oczach mczyzny zabysa mier. Zastanawiam si, kto nas zabije szybciej, pomyla Felix, Kislevici, czy wyznawcy Chaosu?

Rozdzia 2

Pod Biaym Dzikiem byo toczno. Powietrze cuchno piwem, starym potem i dymem ziela fajkowego. Felixa oguszay gone rozmowy pijanych i pohukiwania nowoprzybyych wojownikw. Nie uskara si jednak. W tej chwili, potrzebowa ciepa tawerny, by zapomnie o widoku wojownikw Chaosu. W pewien sposb, wspomnienie o nich wydawao si bardziej przeraajce ni chwila, gdy widzia ich naprawd. Nie mg pozby si myli, e oni nadal tam s, pod miastem. Widzia ich, walczy z nimi. Jedna sprawa, to wyobraa sobie ich obecno, wiedzie, e wkrtce trzeba bdzie z nimi walczy. Inna rzecz, to wiedzie bez wtpienia, e do miasta zblia si ogromna armia nikczemnych wojownikw. Rozejrza si, szukajc wzrokiem Ulriki. Po czci mia nadziej, e jej nie znajdzie. Ostatnio powrcili do starych ktni przeplatanych godzeniem si penym pasji. Godzenie si byo wietne, ale Felix by pewien, e mgby y bez konfliktw. Wkrtce w jego yciu bdzie ich a nadto, wic obecno swarw miosnych niczego nie uatwiaa. W tej chwili, pragn nieco spokoju i ciszy przed nieuniknion burz. Jednoczenie, po czci czu rozczarowanie z powodu jej nieobecnoci. Zastanawia si, czy znowu jest z Maxem? A jeli tak, to czy jest to tylko prba wywoania w nim zazdroci, czy te dzieje si co powaniejszego? Umiechn si niewesoo. Jeli prawd jest to pierwsze, wwczas musia przyzna, e to dziaao. Z drugiej strony, nie bardzo mg si przekona, czy ona rzeczywicie chce, by Felix stal si zazdrosny. Ulrika nie bya szczeglnie przebiega. Mimo wszystko, bya kobiet, a Felix czasami

myla, e kobiety czyni takie rzeczy niemal instynktownie. Stwierdzi jednak, e nie czas, by si tym zamartwia. Teraz naleao pi. Tak jak si tego spodziewa, Snorri Gryzonos i pozostae krasnoludy byli na miejscu, a wszyscy wygldali na dalekich od trzewoci. Bardzo moliwe, e pili od chwili, gdy obudzili si tego ranka. Krasnoludy ykay piwo, tak jak ryby wod. Snorri by masywnym krasnoludem, wyglda nawet bardziej przeraajco od Gotreka. Jego nos by amany i nastawiany niezliczone razy, a jedno z uszu zostao oddarte. Mia ogolon gow i trzy pomalowane gwodzie wbite prosto w czaszk. Felix nie by pewien, jak udao si tego dokona unikajc infekcji. W tej chwili, Snorri siowa si na rk z innym krasnoludzkim Zabjc i wygldao na to, e wygrywa. Przeciwnikiem Snorriego by mody krasnolud, ktry raczej krzycza, ni mwi. Jego gowa zostaa cakowicie ogolona, by odsoni nowe tatuae, a brod mia przystrzyon tak krtko, e przypominaa szczecin. Felix wtpi, by broda Ulliego bya kiedykolwiek duga. Zapewne sam Felix mgby zapuci sobie dusz. Inny Zabjca, z pewnoci najbrzydszy krasnolud, jakiego Felix kiedykolwiek widzia, podrzuca karczemn dziewk siedzc mu na kolanach. Najwyraniej nie przejmowa si spojrzeniami, jaki rzucali mu wszyscy ludzie. Felix by zdumiony, e dziewczyna jest w stanie dotyka kogo rwnie odpychajcego. Bjorni posiada naprawd zatrwaajc kolekcj brodawek na swojej twarzy, co wesp z brakujcymi zbami sprawiao, e by rwnie ohydny, jak jaki gargulec. Krasnolud zauway, e Felix spoglda na niego, puci oko, wyszczerzy si, a potem wepchn gow midzy piersi barmanki i zacz pociera sw brod w gr i w d. Dziewka zachichotaa. Felix odwrci wzrok. Bjorni by niepoprawny.

Felix rozgldajc si dostrzeg grup potnych mczyzn noszcych cikie zbroje pytowe i przewieszone przez ramiona paszcze z biaej wilczej skry. Siedzieli przy osobnym stole i wykrzykiwali pijackie pieni wychylajc kolejne kufle ale. Jeden z mczyzn zauway spojrzenie Felixa i wbi w niego wzrok. Felix wzruszy ramionami i odwrci si. Nie uwielbia templariuszy Biaego Wilka, podobnie jak kady, kto nie by wyznawc Ulryka. W opinii Felixa, byli oni band fanatycznych bigotw, ale zna ich na tyle dobrze, by zachowa te przekonania dla siebie. Bez wzgldu na ich paskudny wygld, byli zabjczo niebezpiecznymi wojownikami, a wobec zbliajcej si wielkiej armii Chaosu, potrzebny by kady miecz. Felix nie mg przebiera wrd ludzi, z ktrymi bdzie walczy rami w rami. Mia nadziej, e oni szybko dojd do podobnego wniosku. Obecnych byo wielu innych goci: kislevickich konnych, najemnikw z caego Imperium i nie tylko. Felixowi wydawao si, e syszy paplanin tileaskich gosw oraz niewyrany bretoski akcent. Widocznie obecni tu byli wojownicy pochodzcy z caego Starego wiata. Felix by ciekaw, jak udao im si dosta tu tak szybko. Wydawao si niemoliwe, by wieci o wojnie dotary ju do Imperium, a jednak... Zgani si za wasn gupot. Ci ludzie nie przybyli tu z powodu inwazji. Przyjechali, poniewa to byo dzikie pogranicze, a tak blisko Pustkowi Chaosu zawsze czekaa robota dla najemnych ostrzy. Wikszo z nich bya zapewne stranikami karawan lub naleaa do prywatnych armii kislevickich szlachcicw. Patrzc na hardych, dobrze odzianych ludzi otoczonych przez tgich zbirw, Felix by pewien, e cz z nich pracuje jako ochraniarze podrnych szlachcicw pochodzcych z jego

wasnej ojczyzny. Ciekaw by, dlaczego znaleli si tutaj? Kto wie? Zawsze istnieli majtni ludzie, ktrzy lubili podrowa, a take uczeni i magowie poszukujcy nowej wiedzy. Wikszo z nich pochodzia z klas rzdzcych. Kt inny miaby pienidze, by finansowa takie zainteresowania? Felix prbowa odsun od siebie myl, e niektrzy z tych ludzi mogli by szpiegami kultw Chaosu. Wiedzia, e jest to a nazbyt prawdopodobne, ale w tej chwili nie chcia mie z nimi do czynienia. Ostatecznie, gdy by ju gotw zrezygnowa, zauway twarz, ktr chcia ujrze. Ulrika Magdova wesza do tawerny. Jej twarz okrywaa maska niepokoju. Mimo to, nadal pozostawaa pikna. Wysoka, szczupa, a jednak silna jak stal. Jej popielate, jasne wosy byy krtko przycite. Spojrzenie czystych, bkitnych oczu spotkao si z jego wzrokiem. Posaa mu umiech przez zacinite usta. Ignorujc miechy najemnikw podesza prosto do niego. Uj jej do i przycign dziewczyn do siebie, czujc niezwykle delikatny opr. To nie by dobry znak. Ulrika bya jedn z najmniej przewidywalnych kobiet, jakie kiedykolwiek spotka. Okazywaa si harda, gdy spodziewa si, e bdzie agodna i delikatna, gdy myla, e bdzie nieugita. Prawie zaniecha wysikw, by j zrozumie, ale przynajmniej w tym momencie wydawao mu si, e ma pojcie, co j trapi. Nadal adnych wieci? zapyta najagodniejszym tonem gosu, na jaki byo go sta. adnych odpowiedziaa bezbarwnym gosem, celowo pozbawionym wszelkich emocji. Wiedzia, e obchodzia wszystkie stranice i tawerny, oraz rnych

szlachetnie urodzonych krewnych, majc nadziej usysze jakie wieci o swoim ojcu. Nie widziaa i nie syszaa nic o Ivanie Petroviczu Straghovie od czasu, gdy weszli na pokad Ducha Grungniego i ruszyli na poudnie. To byo niepokojce. Nawet biorc pod uwag olbrzymi dystans, ktry oddziela Kresy od Praag, stary bojar powinien ju tu by. O ile nie wydarzyo si co strasznego. Jestem pewien, e wszystko z nim w porzdku powiedzia Felix. Prbowa pociesza j brzmieniem swego gosu. To twardy mczyzna i ma pod sob ponad pidziesiciu lansjerw. Jeli ktokolwiek ma si przedrze, to tylko on. Wiem. Wiem. Tylko, e... syszaam zwiadowcw, ktrzy opowiadali o rozmiarach armii Chaosu. Przyrwnywali j do plagi szaraczy. adna rwnie liczna potga nie opucia Pustkowi od dwch stuleci. Ta moe by jeszcze wiksza ni armia, z ktr zmierzy si Magnus Pobony i Car Alexander. Dziki temu jeszcze atwiej jej unikn. Nie znasz mojego ojca, Felixie. To nie jest czowiek, ktry ucieka od walki. Moe zrobi co gupiego rozejrzaa si zaciskajc usta. Felix siad na najbliszym stoku, obj j ramieniem w talii i usadowi na swoim kolanie. Jestem pewien, e tego nie zrobi. Napij si. To pomoe uspokoi twoje nerwy. Rzucia mu gniewne spojrzenie. Pijesz zbyt wiele od kiedy tu przybylimy. To bya stara sprzeczka. Ulrika zawsze j rozpoczynaa. W porwnaniu do wikszoci osobnikw, z ktrymi podrowa Felix, nie pi prawie w

ogle. Oczywicie, wikszo z nich bya krasnoludami, a zatem, by moe niewiele to znaczyo. C, dzisiaj nie piem powiedzia Felix. Byem pod Bram Gargulcw, walczyem. Spojrzaa na niego z ukosa. Widziaam rannych zabieranych stamtd na leczenie do wityni Shallyi. Powiadaj, e zaatakowao tysic wojownikw Chaosu. Raczej dwudziestu. Przednie strae. Horda jeszcze tu nie przybya. Felix podnis do i skin na barmank. Kobieta podesza niespiesznie i nie pytajc postawia na stole dwa kufle ale, a potem posza dalej. Felix podnis kufel do ust i pocign yk. Piwo smakowao gorzko w porwnaniu do wczeniej prbowanego. Snorri nazywa je Kozimi Szczynami. Felix sdzi, e Snorri zna si na temacie na tyle dobrze, by porwnanie byo trafne. Snorri by w stanie wypi wszystko. Ulrika podniosa kufel i napia si troch. Felix nigdy nie mg si do tego przyzwyczai. Kislevickie szlachcianki piy rwnie ostro, jak ich mczyni. Jeli piy w ogle. Bye pod bram? zapyta mczyzna siedzcy przy awie obok. Tak odpowiedzia Felix. Powiadaj, e spod bramy mona byo zobaczy armi Ciemnoci. Mwi, e liczy tysice. Dwakro po dziesi tysicy gw mczyzna by pijany i bekota. To bez znaczenia odezwa si niady onierz z opadajcymi wsami kislevickiego konnego. Rozbij si o mury Praag, tak jak to stao si dwiecie lat temu! Ta wypowied wywoaa ryk aplauzu dobiegajcego od otaczajcych

ich aw. To byy przechwaki, ktrych ludzie chcieli sucha w tawernach podczas nocy przed walk. Felix widzia zbyt wiele prawdziwych bitew, by nadal udzi si, e wygldaj tak jak w ksigach i poematach, ktre czyta jako chopak. Z drugiej strony, ci ludzie wygldali na rwnie zahartowanych, a jednak rozmawiali wymieniajc si czczym bajdurzeniem. Moe po prostu prbowali podnie si na duchu i da upust swoim lkom. Gdyby widzieli to, co Felix zobaczy przelatujc nad Pustkowiami Chaosu, nie byliby w tej chwili tak radoni. Felix usiowa odsun od siebie tak przygnbiajce myli. Sam nie wiem powiedzia stojcy w drzwiach szczupy mczyzna o twarzy asicy. Mj karawan wanie przyby, a po drodze widzielimy zwierzoczekw i jedcw Chaosu. Byli silni. Nawet, jak na pomiot Chaosu. Nigdy nie widziaem, by cokolwiek umierao z takim trudem, jak te zwierzoczeki. Felix by skonny w to uwierzy. Rzut oka na Ulrik zapewni go, e ona take, jednak wojownicy w tawernie nie chcieli tego sucha. C to gadka wielbiciela Chaosu? zakrzykn wielki gruby mczyzna uderzajc o st kurzym udkiem. Zwierzoczeki i jedcy Chaosu umieraj rwnie szybko, co inne ywe stworzenia jeli wepchniesz w nie dwie stopy dobrej imperialnej stali! Rozlegy si gone wrzaski poparcia i miech. Sycha byo przechwaki na temat, ilu to wrogw zginie podczas nadchodzcych dni. Mwiono, jak wszyscy stan si bohaterami opiewanymi w pieniach o obleniu Praag. Felix ponownie rozejrza si po tawernie. Zauwaa, e byo w niej mnstwo goci, ktrzy nie wierzyli w te puste pohukiwania. Wielu wygldao na przestraszonych, a byli to ludzie, ktrzy sprawiali

wraenie takich, ktrzy wiedz, kiedy naleao si ba. Byli to mczyni o hardych twarzach, odziani w znoszone pancerze i dziercy bro, ktr najwyraniej potrafili uywa. Felix wiedzia, e przechwaki, jakie sysza wok s gupie, ale nie chcia ich ucisza. Nie mia zamiaru podkopywa ducha tych ludzi. Przybysz o obliczu asicy najwyraniej take to sobie przemyla. W miecie, ktre wkrtce miao znale si pod obleniem przez potgi Ciemnoci, nie byo dobrze sta si ofiar podejrze o sprzyjanie Chaosowi. Aye, macie racj powiedzia przybysz. Umierali do szybko, gdy ja i moje chopaki faszerowalimy ich stal. Mimo tych sw nie udao mu si przela do swego gosu zbyt wiele entuzjazmu. Felix spojrza na niego z sympati. Byo jasne, e ten czowiek zmierzy si ju ze zwierzoczekami i wiedzia, o czym mwi. Po prostu nikt nie chcia tego sucha. Sdzc po sposobie, w jaki Ulrika krcia gow, Felix domyla si, e ona take zgadza si z asicowatym. Mikcy ludzie z poudnia nie wiedz, o czym mwi mrukna. Gor mgby zje t tust wini, tak jak on yka swojego kurczaka. Felix umiechn si gorzko. Dla niego lud Kisleva stanowi ucielenienie hardoci. Myla o nich jako o ludziach, ktrzy yli w niebezpiecznej krainie stale targanej wojn. Nigdy nie sdzi, e mog patrze na siebie z pogard. Oczywicie, Ulrika wyrosa na pnocnych pustkowiach, dokadnie na granicy terytoriw ludzi i Chaosu. Jeli ktokolwiek w tej izbie mia jakie pojcie o tych sprawach, to bya ona. Podniosa si wdzicznie z kolana Felixa. Id na gr. Do naszej izby. Ton jej gosu nie pozostawia wtpliwoci, e Felix powinien pj za

ni. Wobec takich okolicznoci i majc wybr midzy spenieniem jej yczenia, a pozostaniem na dole, by przysuchiwa si wojennym pogaduszkom, jasne byo, jak podj decyzj. Ivan Petrovicz Straghov spoglda w dal. By wielkim mczyzn, niegdy do tgim. Kilka ostatnich tygodni spalio wikszo okrywajcego go tuszczu. Spdzi tygodnie w siodle, apic strzpy snu i posikw, gdy tylko to byo moliwe, walczc rozpaczliwie w bitwach przeciwko przewaajcym silom zwierzoczekw i uciekajc w ostatniej chwili, by mc walczy nastpnego dnia. Sprbowa wmawia sobie, e nka flanki armii Chaosu, spowolniajc jej postpy i dajc wrogim generaom powody do lku o tyy. Podejrzewa jednak, e jego ataki kopotay potn armi w takim stopniu, w jakim ukszenia pchy draniy mastodonta. Potar banda zawizany wok jego gowy. Rana znowu swdziaa. Zapewne nie mia si na co uskara. Gdyby zwierzoczek by zaledwie odrobin silniejszy, lub jego zasona spnia si o uamek sekundy, topr potwora zdobiby mzg czowieka. Maci lecznicze najwyraniej jednak dziaay i chyba nie wdaa si infekcja. Bojar czasami gorczkowa, ale to byo wszystko. Spojrza na swoich jedcw. Trzydziestu chopa, sami weterani. Wyruszyli w ponad pidziesiciu ocalaych po ataku skavenw na jego dwr, a potem zebra ponad stu lansjerw w drodze na poudnie. Posa pidziesiciu jako eskort dla kobiet i wozw kierujcych si na poudniowy zachd od gwnych traktw wiodcych do Praag. Mia nadziej, e w ten sposb przynajmniej cz jego ludzi ucieknie przed

nadcigajc hord. Reszt prowadzi do walki, nkajc najedcw w sposb uwicony tradycj Kislevitw. Przeprowadzali szybkie uderzenia i odwroty, dzikie ataki nocne, szybkie zasadzki. Jego ludzie spisywali si wietnie. Musieli zabi ponad trzykrotnie wiksz liczb wrogw ni wynosia suma wasnych polegych, ale to nie wystarczao. To bya ledwie kropla wody w wielkim oceanie plugastwa Chaosu. Bojar przypuszcza, e Pustkowia musiay opustosze. Kt mgby sdzi, e tak wiele istnie mieszkao w tych bezlitosnych krainach? Podobnie jak jego ludzie, bojar bada stare zapiski o minionych wojnach z Chaosem. Zna na pami ballady i epickie poematy. Dzieo Magnusa opowiadao o armii rwnie nieprzeliczonej, jak dba trawy na wielkiej pnocnej rwninie. Ivan zawsze przypuszcza, e poeci przesadzali. Teraz, podejrzewa, e moe zaniyli swoje szacunki. Mwi sobie, e staje si stary, skoro takie myli wypeniaj jego gow, gdy ma pod sob konia, lanc w rku i przeciwnika naprzeciw. To nie by czas na rwnie defetystyczne myli. Zbyt wielu ludzi polegao na nim. Rozejrza si i zobaczy determinacj malujc si na kadej twarzy. Poczu przypyw dumy. To nie byli onierze, ktrzy mog si podda. Wiedzia, e pod za nim do bram pieka, jeli ich o to poprosi. Stanowili doskonale wywaone ostrze. Musi je tylko dziery mocn rk i skierowa we waciwym kierunku, a oni wykonaj to, czego da, lub zgin prbujc. Najprawdopodobniej to drugie. Bojar odsun od siebie t myl. Cieszy si, e nie ma tu Ulriki. Mia nadziej, e bya gdzie bezpieczna. Liczy na to, e udao jej si dostarczy ostrzeenie dla Lodowej Krlowej i e crka miaa do rozsdku, by pozosta w stolicy.

Zapewne jednak tak nie byo. Zawsze bya niespokojnym duchem, zupenie jak jej matka, a prawd mwic, take jak on sam. Pewnie posza za tym modym Felixem Jaegerem, a skoro on poda za Gotrekiem Gurnissonem, oznaczao te, e znowu id prosto w kopoty. Wszystko, co mona byo uczyni, to modli si; by bogowie mieli nad ni baczenie i mie nadziej, e Ulryk nie by zbyt zajty, by wysucha modlitwy starego czowieka. Ruszamy na poudnie powiedzia swoim najbardziej zdeterminowanym gosem. Uderzymy tych przekltych bkartw, gdy bd prbowali przekroczy Urskoj, a potem ruszymy dalej. Lodowa Krlowa musiaa ju zad w rg zgromadzenia i rusza ku pnocy, na Praag. Tam spotkamy si z ni i przepdzimy szumowiny czczce Chaos z powrotem na pustyni, z ktrej nadeszli. Jego ludzie zakrzyknli spontanicznie, niemal jakby uwierzyli w kade jego sowo. Znowu poczu, e jest z nich dumny. Tak jak on, widzieli prawdziwe rozmiary hordy i tak jak on, musieli wiedzie, e jest ona niepokonana. Max Schreiber spoglda z murw Praag w mrok. Wiedzia, e gdzie tam zbiera si najwiksza od dwustu lat armia si Ciemnoci, czeka, przygotowujc si, by zmie krainy czowieka fal krwi i ognia. By moe tym razem wyznawcom Chaosu powiedzie si. Bogowie wiedz, jak blisko podchodzili w przeszoci, znacznie bliej, ni ktokolwiek z obecnie yjcych uznaby za prawd. Za kadym razem zostali odpychani wysokim kosztem, ale za kadym razem Pustkowia Chaosu przesuway si nieco naprzd i nigdy nie wracay. Za kadym razem wiat stawa si odrobin bardziej zepsuty, a ukryci czciciele Ciemnoci, mocniejsi.

Max zna si na tych sprawach. Spdzi wikszo swojego ycia studiujc te tajemnice, kiedy tylko nie bada magii. Przystpujc do swojego tajemnego bractwa zoy przysig sprzeciwia si wyznawcom Niszczycielskich Potg przy kadej sposobnoci. W tej chwili zastanawia si, czy owa przysiga doprowadzia go na miejsce jego wasnej mierci. Spogldajc w noc dostrzega wielkie oboki mrocznej magii gromadzcej si ponad odleg armi. Dla jego czarodziejsko wywiczonych zmysw, przepywajce prdy mocy byy doskonale wyczuwalne. By pewien, e tam pracuj potni magowie wzbudzajcy siy, ktre przekraczayby moliwoci kontroli przez jakiegokolwiek miertelnego czarodzieja. Max pomyla z gorycz, e wrogowie mog nie by miertelnikami. Nie musz nimi by. Czas na Pustkowiach pyn dziwacznym tempem, a jednym /. najczstszych powodw, dla ktrych ludzie poddawali si Ciemnoci, byto obdarzanie niemiertelnoci lub czym jej bliskim. I nie byo to wieczne ycie w jakim odlegym raju, dokd udajemy si po mierci, lecz prawdziwa wieczna modo ciaa, na tym wiecie. Wieczne ycie i potga. Dwie rzeczy, dla ktrych ludzie bez wahania oddaj swoje dusze. Max wiedzia take, e to gupcy. Nic nie przychodzi za darmo, a zwaszcza nie potga uyczona przez Mrocznych Wadcw Chaosu. Byli niczym lichwiarze nakadajcy morderczy procent. Oddajesz sw dusz, niewielk, niedotykaln rzecz, w ktrej istnienie nie wierzy wielu ludzi, a czynic to, oddajesz wszystko. Poddajesz swoje ycie i wol Mrocznym. Przestajesz by sob. Koczysz, jako zwyka marionetka taczca na sznurkach przewyszajcych ci potg. A przynajmniej, tego uczono Maxa. Nie zobaczy niczego, co kazaoby

mu w to wtpi, ale pomyla ponuro, e jeli kiedykolwiek chciaby podda si zwtpieniu, ten czas wanie nadszed. Gdy wybr sprowadza si do bolesnej mierci lub wiecznego potpienia, nie wydaje si, by trudno byo podj decyzj. Zapewne, kapani Sigmara, Taala, Ulryka i Morra mieli swoje pisma i potrafili przepowiedzie, co czeka za grobem. A jednak, aden z nich nie by zbyt chtny, by porzuci swoje ciao, bez wzgldu na to, jaki raj ich oczekiwa. Max nie by ignoranckim kmieciem. Nie do koca wierzy, by magiczne moce, jakimi wadali kapani zostay im udzielone przez bogw. Sam wada zbyt wielk moc, by w to wierzy. witynie nie cieszyy si z faktu, e ich dugi monopol na magi zosta przeamany. To wanie dlatego przeladowali kiedy tylko mogli czarownikw takich jak Max. Potrzsn gow, prbujc rozproszy ponury nastrj, usiujc wytumaczy go obecnoci mrocznej magii kbicej si w oddali. Sta w przekltym miejscu, bliski odrzucenia wiary w istnienie askawych bogw, a jednak a nazbyt ochoczo dawa wiar Mocom Chaosu. Wmawia sobie, e bogowie istniej, a niektrzy z nich wspomagaj ludzko. Musia w to wierzy i zachowa wtpliwoci dla siebie, inaczej grozio mu pojawienie si owcw czarownic. Takich ludzi nie zatrwaa fakt, e Max by magiem. Nie tak dawno temu czarownicy ponli na stosach jako wyznawcy Chaosu i byli zmuszeni praktykowa swoj sztuk w tajemnicy. W miecie pozostawao mnstwo osobnikw, ktrzy nadal chtni byli przypiec bokw czarownikowi. Wiedzia o tym suchajc ludzi szemrzcych na jego widok, gdy trzymajc lask szed odziany w swe dugie szaty. C, niech im bdzie. Podczas nadchodzcych dni bd potrzebowali

jego mocy i bd za nie wdziczni, bez wzgldu na to, czy pochodz prosto z pieka, czy te nie. Gdy czowiek zostaje miertelnie ranny i jego jedyn nadziej jest magia, szybko porzuca swoje uprzedzenia. W kadym razie, czyni tak wikszo ludzi. Max ponownie skupi uwag na prdach magii. Wyczuwa moc pulsujc w kamieniach pod jego stopami. Krasnoludzka robota, czy dzieo staroytnych kapanw to waciwie nie miao znaczenia. Zaklcia byy silne, wzmacniane przez stulecia moc ludzi, ktrzy wiedzieli, jak tka czary ochronne. Max by im za to wdziczny. Miasto miao przynajmniej jak ochron przeciw zej magii. Te same runy strzegy wewntrznych cian, a co jeszcze potniejszego ochraniao cytadel. Max wtpi, by nawet wikszemu demonowi Chaosu udao si przenikn przez zaklte mury otaczajce Praag. Oczywicie, nie mg by tego absolutnie pewien. aden miertelnik nie wiedzia naprawd, do czego zdolni s najpotniejsi sudzy Ciemnoci. Byli silni ponad wszelk miar. Moe wkrtce Max zmierzy si z t si. Mg tylko modli si, by tak si nie stao. Na stworzenie ochrony tego miejsca zuyto ogromn ilo mistycznej mocy i energii. Max zastanawia si, z jakiego powodu tak uczyniono. Wedug powszechnej opinii, to miasto byo przeklte. Ludzie mniej uparci od Kislevitw dawno by je porzucili. To byo Miasto Bohaterw, symbol ich wiecznego zmagania z siami Chaosu nigdy go nie porzuc, dopki oddycha cho jeden obywatel. Max opar si na lasce i nabra gboko powietrza do puc. ciana zakl wytrzyma tak dugo, jak same mury. Jeli kamienie zostan obalone, wtpi, by magia, ktr podtrzymuj, pozostaa na miejscu. To

stanowio najwiksze zagroenie. Machiny oblnicze mog zniszczy fortyfikacje, a utrzymywane przez nie zaklcia po prostu si rozwiej. Max zastanawia si, czy obrocy wok niego maj pojcie, jaki koszmar moe si rozpta, jeli to si stanie? Lepiej, by tego nie wiedzieli. Nie trzeba podsyca rozpaczy. Max wiedzia, e pomimo rozpaczliwej natury obecnej sytuacji, tak naprawd prbuje odsun swe myli od prawdziwego problemu Ulriki. Kocha j desperacko i szaleczo, ale wiedzia, e nie moe jej mie. Bya z Felixem Jaegerem i zdawao si, e tego wanie pragnie. Oczywicie, byway chwile, gdy oboje nie byli razem szczliwi, co dawao Maxowi pewn nadziej, e si rozstan, a ona poszuka pocieszenia u czarodzieja. Taka nadzieja bya przygnbiajca i zawstydzajca, ale tylko o to mg si modli. Faktycznie, ukryta w tym bya ironia. Max by czowiekiem znajcym wiele najmroczniej szych sekretw magii, czarodziejem zdolnym wiza wol demony i potwory, a jednak nie mg przesta myle o jednej kobiecie. Sptaa go rwnie silnie, jak pentagram demona i nawet nie bya tego wiadoma. Pewnej pijackiej nocy w Karak Kadrin wyzna jej swe zalepienie, a ona to zignorowaa i od tego czasu traktowaa go zaledwie po przyjacielsku. Na swj sposb, to byo upokarzajce. By przystojnym mczyzn, silnym, do majtnym dziki swej praktyce magii. Wiele kobiet uznawao go za atrakcyjnego, chocia podczas wczeniejszych lat pozostawa zbyt pogrony w swoich studiach i poszukiwaniach magicznej wiedzy, by zwraca na nie wiele uwagi. Teraz, wreszcie odnalaz t, ktrej pragn, a ona nawet nie rzucia na niego okiem dwa razy. W gbi ducha zastanawia si, czy nie jest to efekt

oczarowania, a po czci rozmyla, czy pragnby jej tak bardzo, gdyby chciaa go od razu. Zna na tyle dobrze ludzkie serce, by wiedzie, jak bardzo potrafi by perwersyjne. To zreszt nie miao znaczenia. Teraz by zadurzony i zdawa sobie z tego spraw. Spdza rwnie wiele czasu na marzeniach o uratowaniu jej ycia i zaskarbieniu wdzicznoci, jak na naukach. Wiedzia, e nawet gdyby cztery wielkie Potgi Chaosu objawiy si we wasnych osobach przed miastem, pozostanie na miejscu, dopki ona tu bdzie. To byo irytujce, bowiem czu, e osign sobie nowy poziom mocy w sobie i wiedzia, e powinien skoncentrowa wszystkie siy na zgbianiu swych zdolnoci. Teraz by pewien, e jeli chodzi o surow potg magiczn, obecnie moe rwna si z dowolnym ze swych starych mistrzw, a osign to mistrzostwo jeszcze w modym wieku. Moe przyczyniy si do tego wszystkie przygody, jakie ostatnio przey, czary rzucane w trudnych warunkach wiedzia jednak, e podczas kilku ostatnich miesicy zyska ogromn si. Potrzsn gow zastanawiajc si, dlaczego spdza tak wiele czasu zamartwiajc si nad jedn kobiet, podczas gdy cay wiat tkwi na krawdzi zniszczenia. Nie min rok od czasu, gdy by wiadkiem atakw skavenw na pnocy, nalotw smoka w grach, maszerujcych plemion orkw. Zdawao si, e kto podburzy cae gniazdo szerszeni pene zowrogich mocy. Czy midzy tymi wydarzeniami istniao powizanie? Instynkt i dowiadczenie kazao mu w to wierzy. ***

Szary Prorok Thanquol rozglda si po komnacie. By wcieky. Jak te imbecyle z Klanu Moulder omielaj si oskara go o wszczcie tej absurdalnej rebelii? Skoro nie byli w stanie zmusi swych wasnych niewolnikw do posuszestwa, nie znajdowa winy u siebie. Patrzy na wntrze izby, ktra staa si jego wizieniem i oglda dziwaczne ywe meble, stanowice charakterystyczne osignicie klanu, ktry trzyma go w niewoli. Byo tam pokryte futrem krzeso, ktre dostosowywao si do jego ksztatu, gdy na nim przysiada, oraz nadte stworzenie przypominajce balon, ktre szczao grzybowym winem. By take dywan skrcajcy si niczym ywa istota pod jego apami, oraz dziwne okna pokryte przezroczyst membran, ktra otwieraa si, gdy klaska. Zazwyczaj. Zawsze wtedy, gdy Moulderzy byli pewni, e nie sprbuje ucieczki. Ucieczka! Sama myl o niej zocia go. By szarym prorokiem, jednym z Wybracw Rogatego Szczura, ustpujcym moc i wpywami jedynie samej Radzie Trzynastu. Nie musia ucieka. Mg odej w dowolnej chwili nie muszc tumaczy si przed podlejszymi istotami. Uderzy swym ogonem i poruszy nosem, a potem potar skrcone kozie rogi wystajce z boku jego ba. W kadym razie, taka bya teoria. Moulderzy najwyraniej nie zgadzali si z ni. To wszystko przez tego durnia Lurka. Thanquol by tego pewien. Lurk sta za tym. Ten spasy potwr Izak Grottle wyjawi to podczas ich ostatniego spotkania. W jaki sposb, okazujc demoniczny spryt, o ktry Thanquol nigdy by go nie podejrzewa, jego dawny pomagier wyrwa si na wolno i podburzy skaveskich niewolnikw do rebelii przeciw swym panom. Najwyraniej gosi, e mutacje, jakie dotkny jego pokrcone

ciao podczas pobytu na Pustkowiach Chaosu stanowi pewnego rodzaju bogosawiestwa Rogatego Szczura, oraz, e sta si prorokiem, ktrego przeznaczeniem jest pokierowa ras skavenw ku jeszcze wikszej chwale. Thanquol nie wiedzia, co rozwciecza go bardziej: myl o wasnej niewoli, czy fakt, e ten nic nie warty pomagier przypisuje sobie potg wiksz ni nalena szaremu prorokowi. W pewien sposb nie dziwio go, e pord tych durnych Moulderw nawet Lurkowi udao si znale do bezmzgich imbecylw, ktrzy uwierzyli w jego oczywiste kamstwa. Klan, ktrego wodzowie byli na tyle gupi, by uwizi Szarego Proroka Thanquola, bez wtpienia by do tpy, by uwierzy w cokolwiek. Drzwi rozstpiy si, a gboki, nieprzyjemny miech obwieci nadejcie Izaka Grottle'a. Thanquol przyglda si chodnym okiem swojemu dawnemu podwadnemu i rywalowi po porace w Nuln. Nigdy nie byli wielkimi przyjacimi, a uwizienie Thanquola niezbyt poprawio sytuacj. Moulder obliza pysk dugim rowawym jzykiem, a potem wepchn sobie do ust mae ywe stworzenie. Stwr umierajc piszcza. Grottle wyda z siebie gone beknicie. Krew plamia jego ky. To by niepokojcy widok, nawet dla tak niewzruszonego skavena, jakim by Thanquol. Nie przypomina sobie, by kiedykolwiek widzia szczuroczeka rwnie tustego i wielkiego, jak Izak Grottle. Czy jeste gotw wyzna swj udzia w tej ajdackiej intrydze? spyta Grottle. Thanquol ypn na niego. Mia ochot wezwa wiatry magii i rozerwa grubego skavena na miejscu, ale odsun od siebie ten pomys. Musia gromadzi sw moc niczym skpiec zbierajcy tokeny spaczenia. Nie mia pojcia, kiedy bdzie jej potrzebowa do ucieczki. Gdyby tylko ta kula

dziwnego spaczenia, ktr dali mu magowie Chaosu nie znika tajemniczo przed rozpoczciem rebelii, miaby wystarczajco wiele czarnoksiskiej energii, by udao mu si uciec. Czasami Thanquol zastanawia si, czy midzy tymi wydarzeniami istnieje jaki zwizek, ale stwierdzi, e to oznaczaoby, i zosta przechytrzony przez dwch ludzi zupena niemoliwo zatem porzuci tak niedorzeczny pomys. Rzekem ci, e nic nie wiem o adnej intrydze pisn gniewnie Thanquol. Grottle ruszy naprzd koyszcym si krokiem i zwali si na ywe krzeso. Nogi mebla ugiy si, a istota uginajc si pod ciarem siedzcego wydaa z siebie przepeniony udrk jk. To to nonsens. Nonsens. Rada Trzynastu usyszy o tej bezczelnoci. Oni nie znosz braku szacunku dla ich sugi wypeniajcego cice na nim obowizki. To z pewnoci bya prawda. Tylko gupiec miesza si w jakiekolwiek sprawy uwicone przez tajemnych panw rasy skavenw. Niestety, najwyraniej Klan Moulder peen by gupcw. A c to za misja dla Rady? spyta Grottle, ignorujc gniew Thanquola, jakby wysuchiwa gniewnych narzeka jakiego szczeniaka. Skoro odbywasz misj na terytorium Moulderw, dlaczego Wadcy Piekielnej Jamy nie zostali poinformowani ? Doskonale wiesz, na czym polega moja misja. Zostaem posany, by przej dla Rady krasnoludzki statek powietrzny, aby mogli go przebada i pozna jego tajemnice. C, to byo do bliskie prawdy, jak ukrywa Thanquol. By reprezentantem Rady i z wasnej inicjatywy ruszy na pnoc, by

sprbowa zdoby statek latajcy. I udaoby mu si, gdyby nie brak kompetencji jego pomagierw, oraz interwencja tej przekltej pary, Gotreka Gurnissona i Felixa Jaegera. Ci dwaj zawsze musieli pokrzyowa jego najlepiej opracowane plany. Ty tak twierdzisz, ale starsi wyczuwaj obecno czego ukrytego. Z pewnoci, to nie zbieg okolicznoci, e od czasu twojego przybycia Klan Moulder nkany jest nieprzerwan seri nieszcz? Nie wi mnie, jeli nie potrafisz utrzyma pod kontrol wasnych niewolnikw zapiszcza z rozdranieniem Thanquol. Uderzy ogonem i gronie wycign jeden ze swoich pazurw, podkrelajc wag swych sw. Grottie nie cofn si. Zamiast tego podrapa dugi pysk swoim znacznie wikszym pazurem i mwi dalej, jakby Thanquol mu nie odpowiedzia. Zaraz po twoim przybyciu stracilimy potny oddzia naszych najlepszych sztormverminw podczas ataku na nor konnych onierzy. Potem wielka horda wojownikw Chaosu nadchodzi z Pnocy i zaczyna sia spustoszenie na swej drodze. Jakby to nie wystarczao, od czasu twojego przybycia nie uda si aden z naszych eksperymentw, a podczas jednego z nich dziwny mutant, ktry ci towarzyszy, wyrywa si na wolno i zaczyna organizowa przeciw nam naszych wasnych poddanych. Starsi uwaaj, e to nie moe by zbieg okolicznoci. Thanquol zastanowi si nad sowami Mouldera. Wydawao si, e rzeczywicie ma miejsce jaka zdradliwa intryga, ktra wskazywaaby mniej owieconym umysom na udzia Thanquola. On jednak wiedzia, e po raz pierwszy w swoim dugim i penym intryg nie jest za to odpowiedzialny. Niczego nie zrobi, nawet nie rozmawia z Lurkiem od

czasu, gdy przybyli do wielkiego krateru Piekielnej Jamy. Dokadnie rozway! swoje sowa. By moe starsi uczynili co, co nie spodobao si Rogatemu Szczurowi? Moe odsun od nich swe aski? Grottie znowu wybuchn miechem. To do dokadnie odpowiada sowom, jakie twj partner wypowiada do naszych skaveskich niewolnikw. Thanquol by rozwcieczony. Jak ten tusty gupiec moe sugerowa, e pomidzy nim, a zwykym skaveskim wojownikiem istnieje podobna rwno? Lurk Snitchtongue nie jest moim partnerem. On jest moim podwadnym. A zatem, przyznajesz e jeste mzgiem stojcym za tym agitatorem? rzek Izak Grottle, kiwajc gow, jakby wanie potwierdziy si jego podejrzenia. Thanquol ugryz si w jzyk. Wanie wlaz prosto w puapk. Zastanawia si, co si z nim dzieje? Dlaczego jego umys by tak zamglony? Dlaczego brakowao mu zwykej przenikliwoci? Zdawao si, jakby pozostawa pod wpywem jakiego zaklcia. Jego myli byy nieco mtne od czasu, gdy zosta schwycony przez hord Chaosu. Thanquol by pewien, e gdyby jego umys nie by tak dobrze chroniony, wwczas musiaby podejrzewa, e kto go zaczarowa. Na szczcie, w przypadku Thanquola to byo niemoliwe. aden nikczemny czowiek nie byby w stanie zaburzy toku jego myli... nieprawda? Nie! Nie! To mj byy pomagier! odpowiedzia. Nie mam adnego udziau w tym powstaniu.

Grottle rzuci mu spojrzenie czce szczere niedowierzanie i kulinarne zainteresowanie. Thanquol zadra. Z pewnoci nawet Izak Grottle nie omieli si pore szarego proroka? Masywny skaven przybliy si jeszcze bardziej. Thanquol owi nie podoba! si bysk w jego oczach. Ale gdy Grottle podszed na odlego ciosu, drzwi do izby otworzyy si i do rodka wkroczya grupa zasuszonych, sdziwych skavenw. Natychmiast Szary Prorok Thanquol i Izak Grottle padli na brzuchy i uniyli si. Rozleg si chrypliwy gos jednego ze starych skavenw. Szary Proroku Thanquolu, wstawaj! Masz wiele do wyjanienia i niewiele czasu. Twj byy poplecznik sprowadzi miasto na krawd wybuchu wojny domowej i potrzebujemy twej wiedzy, by z nim skoczy. Thanquol zadra i usiowa powstrzyma si przed wypuszczeniem pima strachu. Wwczas dotar do niego sens sw starszego. Potrzebowali jego pomocy. Ich miastu grozia anarchia. Oto znalaz wytrych, dziki ktremu otworzy drzwi swojego wizienia klucz, ktrego uyje, by odzyska wolno. Sytuacja staa si nagle wielce obiecujca.

Rozdzia 3

Felix wspi si na szczyt wiey straniczej w pobliu Bramy Gargulcw. Zaskoczyo go, e nikt nie prbowa go powstrzyma. Strae rozpoznay w nim uczestnika potyczki u wrt i towarzysza Gotreka, a jego obecno w tym miejscu nie przeszkadzaa im. Zapewnia to zota korona wcinita w do ich dowdcy. Gotrek i Ulrika szli tu za nim. Ich take interesowao nadejcie hordy Chaosu. Felix rozgldajc si stwierdzi, e nie s sami. Paski podest na szczycie wiey peen by ludzi, z ktrych wielu w aden sposb nie mona byo uzna za onierzy. Widzia mczyzn w grubych sobolowych futrach ulubionych przez kupcw, oraz kobiety w cikich aksamitnych sukniach obecnie modnych na dworze ksicia. Felix nie czu si wrd nich nieswojo. Wychowa si wrd takich ludzi. Jego ojciec by jednym z najbardziej majtnych kupcw w Altdorfie. Felix zauway, e Ulrika czuje si podobnie. Bya crk szlachcica. Gotrek nie dba o to, co myl inni. Nikt nie zwraca na nich wikszej uwagi widzc, e przybyli zachowuj si, jakby mieli prawo tu przebywa. Dao si dostrzec kilka koszykw piknikowych i wino. Gruby kupiec trzyma w doni srebrny puchar. Felix potrzsn gow. Ci ludzie chcieli potraktowa przybycie wroga jak jak rozrywk. Felix nie by pewien, czy by to dowd miaoci, czy te olej gupoty. Na Ulryka, spjrzcie na to usysza mruknicie jednego z grubasw. Mczyzna przyciska lunet do oka. Nie wydawao si, by by rozbawiony. Felix spojrza ponad dachami i zrozumia przyczyny jego zaniepokojenia.

Horda Chaosu pokrywaa rwniny za Praag, jak daleko sigao oko. To bya niepowstrzymana, czarna fala stali i cia, napywajca, by zatopi wiat. Na przedzie jechali konni, potni mczyni dosiadajcy monstrualnych rumakw o czarnej lub czerwonej maci. Ci jedcy naleeli do nawiedzonych krain Pustkowi Chaosu. To by koszmar widzie ich wrd traw Kisleva. Ponad morzem opancerzonych postaci wyrastay setki sztandarw znaczonych runami i chorgwi opoczcych na wietrze. Za jedcami nadcigaa piechota, jeszcze ciej opancerzona. A za nimi szy niezliczone, ohydnie zmutowane zwierzoczeki, wstrtne stwory maszerujce niczym ludzie, ale unoszce rogate by o zwierzcych pyskach. Wrd ogromnej armii widoczne byy rozproszone dziesitki tysicy ludzi odzianych niczym barbarzycy. Byli to przeraajcy maruderzy z pnocnych Pustkowi. Felix wtpi, by nawet w przypadku powoania pod bro wszystkich onierzy w Imperium, ich liczba moga rwna si z tumem nadcigajcych zwierzoczekw. lad ich marszu znaczyy wielkie kby wznoszcego si pyu zasaniajcego dalsze postacie. Felix by jednak przekonany, e gdyby mg je zobaczy, widziaby maszerujcych, a po krace horyzontu. Mogo by gorzej odezwaa si Ulrika. Wszyscy bogacze zgromadzeni na szczycie wiey obrcili na ni wzrok. Niektrzy krcili gowami z niedowierzaniem. A c ty moesz o tym wiedzie, moja droga? rzek protekcjonalnym tonem gruby kupiec. Zabrzmiao to tak, jakby sugerowa, e powinna pj do domu i bawi si swymi lalkami. Gotrek warkn zowieszczo. Stranicy zwrcili na niego uwag. Wygldali na przestraszonych.

Cakiem sporo, sir odpowiedziaa Ulrika z wymuszon uprzejmoci. Krpi ochroniarze kupca rzucili jej ostrzegawcze spojrzenia. Ulrika tylko umiechna si do nich zimno, a jej do zacza bawi si gowic miecza. aden z dwch wielkoludw nie wyglda na zastraszonego, co nie byo zbyt rozsdne. Felix widzia Ulrik walczc tym mieczem i by gotw wesprze j w walce z kadym czowiekiem. Jestem crk Ivana Petrovicza Straghova. Bojara kresowego dopowiedzia grubas z wikszym szacunkiem. Jego ochroniarze rozlunili si nieco, niczym' bojowe psy, ktrych pan dal im znak, by jeszcze nie atakoway. Moe zechcesz nam wyjani, co chciaa powiedzie. Jestem pewien, e kady z tu obecnych nakoni ucha, by wysucha relacji crki czowieka, ktry strzeg naszych granic z Pustkowiami Chaosu przez ostatnie dwadziecia lat. Nie ma demonw powiedziaa adnych istot z pieka rodem. adnych z bardziej niezwykych potworw, ktre czasami przychodz z Pustkowi, by sia zniszczenie i poog. Dlaczeg to? spyta kupiec. Nie wiem rzeka Ulrika. By moe ja potrafi to wyjani odezwa si znajomy gos. Felix odwrci si i zobaczy, e na dach wdrapa si Max Schreiber. Felix zastanawia si, czy czarodziej ich ledzi? Byo oczywiste, e Max jest oczarowany Ulrik, co nie wryo dobrze. Felix cakiem lubi tego czowieka, ale nieco irytowa go jego upr w poszukiwaniu ask Ulriki. Felix czu, e wkrtce bdzie musia co powiedzie na ten temat. Nie zachwycao go to zbytnio. Uczynienie sobie wroga z czarodzieja, rzadko byo dobrym pomysem, o czym Felix przekona si w przeszoci na

wasnej skrze. A kime pan jest, sir? Max Schreiber, imperialny czarodziej, niegdy w subie Hrabiego Elektora Middenheim. Gdyby Max obwieci, e jest hersztem dzieciojadw na dworze Lordw Chaosu, spotkaby si z odrobin tylko chodniejszym przyjciem. Wszyscy spogldali na niego podejrzliwie, jakby w jaki sposb by powizany z wielk armi najedcw. Felix odczuwa rozdarcie midzy satysfakcj pync z nieprzyjemnej sytuacji jego rywala, a wspczuciem dla czowieka, ktry by jego kompanem podczas niebezpiecznej misji. Max najwyraniej zapomnia, e w tej chwili nie znajduje si w Imperium. Nawet tam magicy byli ledwo tolerowani, a nigdy popularni. W Kislevie, na bardziej odizolowanych terenach, nadal palono magw. Max nie okazywa jednak oznak niepokoju. Felix podejrzewa, e do tej pory przywyk ju do podobnego traktowania. Czarodziej mwi, jakby kade jego sowo rzucao czar na suchaczy. Felix sdzi, e w pewien sposb, jest to prawda. Mroczne wiatry wiej silniej nad Pustkowiami Chaosu. Wiele nadnaturalnych istot, takich jak te, o ktrych mwia Ulrika, potrzebuje obecnoci silnej magii, by mc objawia si przez duszy czas. Wiatry magii, szczeglnie zwizane z Chaosem, s znacznie sabsze tak daleko na poudnie. A zatem powiadasz, e jestemy bezpieczni przynajmniej przed demonami rzek kupiec. Jego gos przypomina warczenie. Nie.

C zatem chcesz powiedzie? Powiadam, e powodem, dla ktrego ich nie widzicie, jest fakt, i nie zostay jeszcze przyzwane. Wiatry magii s tu na tyle silne, by podtrzyma manifestacj takich istot tylko na niedugo, powiedzmy, na czas trwania bitwy. Nie mam wtpliwoci, e tam s czarnoksinicy Chaosu do potni, by je wezwa. Wydajesz si niezwykle obeznany w tych sprawach, mody czowieku rzeka jedna ze szlachcianek, odsuwajc si jak najdalej od niego. Co jest do podejrzane doda gruby kupiec. Felixowi nie podoba si sposb, w jaki ludzie kupca patrzyli na Maxa. Zrozumia, e niewiele trzeba, by zwrcili si ku przemocy. A to take nie bdzie dla nich dobre. Gdyby miao doj do czegokolwiek, Max mg okaza jeszcze bardziej niebezpieczny od Ulriki. Szkoliem si w Imperialnej Szkole Magw w Altdorfie powiedzia Max. Powiadam wam tylko to, co mgby na ten temat powiedzie kady kompetentny magik. Skoro jestecie na tyle podejrzliwi wobec sztuki, e uwaacie mnie za wyznawc Chaosu, wwczas jestecie tym wikszymi gupcami. Doskonale, Max, pomyla Felix. Bardzo dyplomatycznie. To pomoe rozadowa sytuacj, czy nie? Felix zastanawia si, co wstpio w maga. Czy obecno Ulriki naprawd tak bardzo wpywaa na niego? Czy rzeczywicie by a tak zdesperowany, by wywrze na niej wraenie? Najwyraniej nie by w stanie myle trzewo, gdy ona znajdowaa si w pobliu. Normalnie, Max by bardzo opanowanym i powcigliwym czowiekiem. Na wiey straniczej rozlegy si szemrania. Felix by

ciekaw, czy Max ma pojcie, jak niewiele brakowao, by sprowokowa wybuch przemocy wrd tych ludzi. Byli przestraszeni i zlknieni, czekali tylko na kogo, na kim mogliby da upust swojemu strachowi. Felix zrozumia, e mieli wszelkie prawa, by odczuwa trwog. Ta armia moga przerazi kad zdrowo mylc osob. Felix widzia ju oddziay najedcw, gdy przelatywa nad Pustkowiami Chaosu, ale to znacznie rnio si od wiadomoci, e znalaz si na ich drodze i nie ma std ucieczki. Czu narastajce uczucie klaustrofobii. A do tej chwili, caa sytuacja wydawaa si nieco nierealna. W gbi umysu wiedzia, z czym si mierz, ale emocjonalnie nie do koca przyjmowa to do wiadomoci. Teraz, wydawao si jakby wok niego zatrzasny si szczki jakiej wielkiej puapki. Patrzy na coraz wicej wojownikw Chaosu napywajcych na pozycje wok miasta. Za nimi nadcigay nieskoczone szeregi zwierzoczekw. Wiedzia, e teraz nie ma ju dokd ucieka. Nie mona byo wydosta si z Praag, chyba e powrci Duch Grungniego, a nawet wwczas moe okaza si, e odlot bdzie niemoliwy. Nie dao si opuci Praag, dopki ta potna armia na dole nie zostanie pokonana, co najprawdopodobniej oznaczao, e z Praag nie byo ucieczki ywcem. Sdzc po zapadajcej wok ciszy, nie tylko on doszed do tego wniosku. Gruby kupiec i jego ochroniarze spogldali na Maxa, jakby nie mogli si zdecydowa, co z nim zrobi. By moe chcieli spali go na stosie, ale Max by magiem i nikt nie mia . bladego pojcia, co potrafi. Moe potrafi rozerwa ich na strzpy machniciem rki, albo zmieni w jakie wstrtne stwory. Felix wiedzia, e Max jest zdolny do tego pierwszego czynu. Powinienem kaza obi ci szpicrut powiedzia gruby kupiec.

A jak masz zamiar to zrobi ze swoim tustym bem zerwanym z ramion? spyta Gotrek. Jego gos by spokojny, jak podczas normalnej rozmowy, ale oblicze powane. Najwyraniej, podobnie jak Felix, on take nie by zachwycony, e wygraa si jednemu z jego towarzyszy. Stranicy kupca wygldali teraz wyranie nieswojo. Czemu stajesz po stronie tego wielbiciela Chaosu? wyjka grubas. Sugerujesz, e stanbym za jakimkolwiek wyznawc Mrocznych Mocy? spyta Gotrek. Teraz ton jego gosu by niebezpieczny. Wyraz twarzy kupca dowodzi, e grubas dostrzega blisko swojej mierci. Felix trzyma do na rkojeci miecza. Nie wtpi, e jeli Gotrek postanowi zabi tego czowieka zrobi to, a jego ochroniarze nie bd w stanie go powstrzyma. Potem na szczycie wiey rozpta si rze. Ochroniarze najwyraniej take to zrozumieli. Zaczli si wycofywa. Kupiec rzuci im spojrzenie, ktre mwio, e ich umowa o prac wanie zostaa rozwizana. Warknicie Gotreka przywrcio jego uwag. Oczywicie, e nie. Nikt nalecy do starszej rasy nigdy nie dopuciby si czego podobnego. Gotrek posa mu zimny umiech, ktry obnay poczerniae pieki jego zbw. Kupiec wyglda, jakby chcia sprbowa przelizgn si obok Zabjcy i popdzi w d schodw, ale nie cakiem by w stanie zebra si na odwag. W tym momencie zagrzmiay trby i uwag wszystkich przyku grzmot bbnw. Spord tumu wojownikw Chaosu wyoni si jedziec. By to wielki mczyzna na najwikszym wierzchowcu, jakiego Felix kiedykolwiek widzia. Mia niesamowicie zdobny pancerz lnicy

magicznymi runami, ktrych wewntrzna iluminacja olepiaa oczy patrzcych. Wydawa si migota, niczym mira postrzegany na pustyni, a jednak w jego obecnoci wyczuwao si mordercz pewno siebie, ktra czynia go a nazbyt realnym. W jednej rce trzyma cik lanc, na ktrej tkwi sztandar przedstawiajcy potworne kleszcze zaciskajce si na lnicej sferze. W drugiej unosi potny miecz runiczny. Wielki topr bojowy zwisa z ku u sioda. Wygldajcy na dzikiego wierzchowiec wydawa si cakowicie posuszny swemu panu. Jedziec zatrzyma si tu poza zasigiem strza i rozoy szeroko swoje ramiona, a caa wielka horda za nim zamilka. On ma zamiar powiedzie nam, e jeli si poddamy, ocalimy nasze ycie rzek gruby mczyzna. Prbowa przekaza to z ironi w gosie, ale w tej chwili zabrzmiao to tak, jakby z wdzicznoci przyj podobn ofert. Felix czu si w ten sam sposb. Wielki wojownik Chaosu zwrci sw uwag na ludzi toczcych si na wieach i murach Praag. Felix zadra, gdy omioto go palce spojrzenie. Przez chwil wydawao si, e ten czowiek, jeli nim by, spojrza prosto na niego i przejrza jego dusz. Felix usiowa wmwi sobie, e to niemoliwe, ale nie by tego pewien. Kt wiedzia, do czego naprawd s zdolne te stworzenia? Jestem Arek Pazur Demona zakrzykn wojownik Chaosu. Magicznym sposobem jego gos nis si wyranie i gono przez ca odlego oddzielajc go od murw. To by potny gos nalecy na kogo, kto przywyk do absolutnego posuszestwa. Byo w nim take co, co wzbudzao wiar w jego sowa. Nie bya to szczero, raczej pene

przekonanie o swojej racji. Przybyem, by zabi was wszystkich! Sia tego gosu bya tak wielka, e kobieta w pobliu Felixa krzykna i zemdlaa. Gruby kupiec jkn. Felix poczu, jak jego do zaciska si na gowicy miecza. Wybuduj stos czaszek przewyszajcy mury, za ktrymi si chowacie i zo wasze dusze na ofiar dla bogw Chaosu. Oto nadszed Czas Zmian. Faszywa wadza waszych aosnych krlw dobiega koca. Teraz objawi si prawdziwi wadcy wiata. Mylcie o tym i drzyjcie. Po raz ostatni potoczy wzrokiem po murach. A teraz, szykujcie si na mier! Arek Pazur Demona wysun przed siebie miecz. Potna horda Chaosu ruszya naprzd jak jeden m. Zwierzoczeki zaroiy si tysicami. Niektrzy z nich nieli drabiny. Obrocy na murach patrzyli jak sparaliowani. Felix nie by pewien, czy wyznawca Chaosu nie rzuci jakiego zaklcia. Zwierzoczeki zbliay si niepowstrzyman fal. Felix zrezygnowa z prb oszacowania, jak wielu ich byo. Nigdy nie widzia tak licznych potwornoci zgromadzonych w jednym miejscu. Byy tam stwory o bach kz i baranw wyrastajcych z cia potnie uminionych ludzi. Ogromne monstra o byczych gowach uzbrojone w topory, przy ktrych bro Gotreka wygldaa na zabawk. Szczerzce zby wynaturzenia z najciemniejszych otchani piekie. Idc naprzd ryczay, miotay przeklestwami i pieway w swym plugawym jzyku. Ich czerwone lepia lniy niepowstrzyman wrogoci. Byo ich tak wiele i okazywali tak niesamowit furi, e Felix zastanawia si, czy w ogle mona zatrzyma

ten upiorny pochd. Nawet potne mury Praag wydaway si lich przeszkod wobec tak wielkiej nienawici i potgi. Felix poczu ogarniajcy go strach. Rozejrza si i zobaczy to uczucie wypisane na kadej twarzy. Zanim napastnicy znaleli si w poowie drogi do murw, obrocy miasta odpowiedzieli. Katapulty cisny wielkie gazy na zbliajce si szeregi, zamieniajc pomiot Chaosu w krwaw miazg. Magowie posali kule ogniste, ktre po przelocie lukiem nad murami eksplodoway pord stoczonych cia. Niebo zasoniy tysice strza. Zwierzoczeki zawyy wyzywajco miadc obalonych towarzyszy pod kopytami, zdeterminowane, by dosta si pod mury Praag. Unosili sw bro i wykrzykiwali zniewagi wobec obrocw. Nawet umierajc zanosili si rykiem obscenicznych modw do swych mrocznych bstw. Felix by pewien, e te stwory rw si do zemsty. Powietrze wypeni brzdk zwolnionego ramienia potnej katapulty. Zginy kolejne zwierzoczeki. Ich wadcy nie zwracali na to uwagi. W odpowiedzi, ze strony armii Chaosu nadleciay kule ognia i wielkie, lnice we potwornej energii. Felix skuli si na ich widok, wiedzc, e obserwuje dziaanie czarnej magii. Kilka osb na wiey straniczej jkno, jakby spodziewajc si mierci, ktra spadnie na nich za chwil. Kule ogniste rozproszyy si w deszczu iskier kilka cali od murw. Wizki energii rozwiay si. Pioruny omioty kamienne ciany nie wyrzdzajc im adnej szkody. Dao si wyczu smrd siarki i ozonu. Co si stao? spyta Felix. Dlaczego ich magia nie zadziaaa? Powstrzymay j obronne zaklcia w murach odpowiedzia Max. Tak sabe czary nie mog ich przenikn.

A zatem, jestemy bezpieczni przynajmniej przed magi rzek Felix. Max wolno skin gow. By moe. Dopki pozostaniemy za murami i aden z ich magikw nie dostanie si do rodka, oraz dopki nie uyj naprawd potnych mocy czarnoksiskich. Magiczne mury Praag s bardzo silne, ale mona je przeama. Wtpi, by te zaklcia rzucali na nas mistrzowie czarodziejw. Wiedzieliby, e marnuj swoje siy. Najpewniej, te czary to dzieo popisujcych si nowicjuszy. Nie poprawiasz mi humoru, Max. Przykro mi, ale obecna sytuacja nie jest zbyt wesoa. Horda zbliaa si coraz szybciej obnaajc bro. Wojownicy Chaosu przygldali si temu ze spokojem. Najwyraniej nie brali udziau w tym ataku. Max spojrza na nich. Dlaczego ich wodzowie nie atakuj? Dlaczego nikt nie wspiera tych zwierzoczekw? Ten brak dziaania mnie niepokoi. Oni nie atakuj, poniewa nie sdz, by ten atak si powid odezwa si Gotrek. To nie jest szturm. To ledwie prba. Patrzc na tysice nacierajcych potworw Felix mrukn To mi dopiero prba. Zobaczymy rzek Gotrek. Nie wiem nic o magicznych murach, ale kamienne ciany Praag take s mocne. Jak na czowiecz robot doda, jakby koczy myl. Zwierzoczeki dotary do wielkiego rowu u stp murw i zatrzymay si na moment. Masa ich kamratw, ktrzy napierali z tylu, zepchna stojcych z przodu prosto do najeonego palami dou pod cianami miasta. Umierali ryczc i wrzeszczc, ale ich towarzysze nadal parli naprzd, a

rw zosta wypeniony wijcymi si ciaami. Pozostali deptali ich usiujc dosta si do podstawy muru. Felix zastanawia si, jaki szaleniec powiciby tak wiele dusz, tylko po to, by zapewni sobie dojcie do murw? A to bya zaledwie prba. Spojrzenie na rzdy wojownikw Chaosu siedzcych niewzruszenie na koskich grzbietach przynioso mu odpowied. Oto, z jakimi szalecami si mierzyli. Co gorsza, byo ich wicej, ni kiedykolwiek wczeniej. Nagle Felix poczu potrzeb przyjrzenia si z bliska ich wrogom, wic wyrwa z rk kupca lunet i skupi obraz na Areku Pazurze Demona, jeli kupiec mia jakie obiekcje, spojrzenie rzucone przez Gotreka uciszyo je natychmiast. Felix zadra, gdy jego wzrok spocz na herszcie Chaosu. By olbrzymi postaci w niezwykle zdobnej zbroi. Jego oczy lniy zowieszczo w hemie zakrywajcym ca twarz. Dwa masywne rogi wyrastay wijc si z dolnej czci hemu, niczym uchwy jakiego wielkiego owada. Na napierniku wodza byszczay Runy Tzeentcha, Wielkiego Mutatora, Wadcy Zmian. Jego sztandar opota na wietrze. Po obu bokach wodzach stay dwie postaci, ktre przycigny uwag Felixa. Byli to szczupli ludzie przypominajcy spy, bez pancerzy, lecz odziani w obszerne paszcze, ktrych, zawoje nadaway im wygld skrzyde. Ich skra bya blada jak u trupa. Na policzkach i czole widniay wymalowane runy, ktre przypominay znaki wyryte na pancerzu wojownika Chaosu. Ich oczy lniy nieprzyjaznym czerwonym wiatem. Byli bliniakami, identycznymi pod kadym wzgldem, za wyjtkiem jednego. osta stojca po prawicy wodza trzymaa w swej prawej rce zot lask. Drugi bliniak w swej lewej rce unosi lask z hebanu i ze srebra. Do zaciskajc si

na lasce okutej zotem koczyy dugie zote paznokcie przypominajce szpony. Srebro malowao pazury czowieka po lewej. Jeden rzut okiem wystarczy, by Felix domyli si, e ci dwaj s czarownikami. Wok nich unosia si oczywista aura mocy. Felix zauway, e jeden z nich pochyli si naprzd i szepn co do ucha wodza. Drugi umiechn si zowieszczo obnaajc dwa due zby przypominajce psie ky. Felix by ciekaw, co do siebie mwili. Nie idzie dobrze rzek Kelmain Czarnokij. Zgodnie z tym, co przepowiadalimy. Arek Pazur Demona spojrza na swoje oddziay atakujce Praag, a potem zerkn na czarownika. Nieco mczyy go upomnienia jego czarnoksinikw. Czy nie ostrzegali go przed ruszaniem na poudnie o tak pnej porze lata? Czy nie zniechcali do atakowania Praag? Czy nie radzili poczy siy z innymi wielkimi wodzami, zamiast atakowa na wasn rk? Ostatnio, stale otaczaa ich owa aura wszechwiedzy, ktra niezmiernie irytowaa Areka. Czy nie byli w stanie dostrzec, e pozostali wodzowie s zdradliwymi gupcami? Przecie zajcie Praag przed nadejciem zimy zapewni jego armii bezpieczn podstaw dziaa skierowanych na ziemie poudniowe. Pne lato byo doskona por na atak, bowiem nikt nie spodziewa si armii maszerujcych w tym czasie. Wyranie nie dostrzegali, e niemoliwe byo powstrzymanie pochodu w tym kierunku. Jaki instynkt popycha na poudnie kadego wyznawc Wielkich Potg. Kady jasnowidz i plemienny szaman na Pustkowiach przewidywa

nadejcie Czasu Zmian. Kada wyrocznia twierdzia, e cztery Wielkie Potgi s nareszcie zjednoczone w wysikach, by oczyci krainy ludzi. Jego czarownicy nie dostrzegali faktu, e jeli Arek nie ruszy na poudnie, jego podwadni opuszcz go i skupi si pod chorgwi jakiego mielszego wodza. Podczas marszu jego armia nabrzmiaa dziesitkami tysicy barbarzycw i zwierzoczekw wszyscy odpowiedzieli na zew, woajcy z gbi ich dusz. Arek wpatrywa si w maga. Dostrzega aur mocy migoczc wok albinosa. To by jeden z wielu darw, jakimi obdarzy go Tzeentch. Czarnokij by potnym magiem. Tzeentch da mu moc wiksz ni komukolwiek, poza jego bliniakiem, lecz byo jasne, e Kelmain nie jest wojownikiem. To ledwie pocztek. Aye, to prawda zgodzi si Lhoigor Zotolaski, wycigajc swe te pazury. Jego chichot by przenikliwy i irytujcy. Arek z utsknieniem czeka dni, gdy przestanie potrzebowa ich usug i bdzie mg ofiarowa dusze magw swojemu patronowi. Ale c to za pocztek! Podobnie jak jego bliniak, nie mg ukry nuty ironii w swym gosie. Arek rozejrza si, by zobaczy, kto usysza t wymian zda. Przyglda im si Bubar Cuchncy Oddech, spuchnity wyznawca Nurgle'a. Jego pryszczata twarz nie wskazywaa, by cokolwiek usysza, ale z drugiej strony, to jeszcze nic nie znaczyo. Bubar by rwnie przearty chytroci, co chorobami. Lothar Ognista Pi, gwny wyznawca Boga Krwi w armii Areka, by zbyt zajty wiwatowaniem do swoich czcicieli Khorne'a, by zwraca uwag na to, co mwi Arek i jego czarnoksinicy. Zreszt i tak przez wikszo czasu ledwo powstrzymywa si przed okazywaniem

pogardy. Sirena Bursztynowe Wosy, hermafrodyta wojownik Slaanesha, oblizywaa swoje usta na widok walki. Trudno byo stwierdzi, czy co zauwaya. Bya niemal rwnie przebiega, co Bubar, o ile nie pozostawaa odurzona narkotycznymi snami sprowadzanymi przez czarny lotos. Arek przygldajc si zwierzoczekom szarujcym ku pewnej mierci czu tylko pogard. Myla o nich jako o stworach plugawych, idiotycznych i sabych. Brutalnych i gupich. Nadajcych si jedynie do tego, by umiera w subie swych wodzw i panw. Nadeszy z miejsca, gdzie pozostao ich znacznie wicej. Dziesitkami tysicy nadcigay z Pustkowi, przycigane pod sztandar Areka obietnic upw i rzezi. A jednak, nawet tak nikczemne istoty mog sta si sugami przeznaczenia, wcale o tym nie wiedzc. Jedna z wielu rnic midzy Arekiem a tymi brutalami polegaa na tym, e on wiedzia, kim jest. Wiedzia to nawet stulecia temu, gdy pod innym imieniem prowadzi jake odmienne ycie modego lorda w Imperium. Wiedzia, e jest przeznaczony do wikszych rzeczy ni pozostali ludzie. Nie dopuszcza do siebie faktu, e nie jest najstarszym ze swego rodu. Zapewni sobie wadz, na jak zasugiwa. Trucizna, zaaranowane wypadki i czarodziejstwo sprawiy, e odziedziczy cay majtek swego starego i nieodaowanego ojca. Przez pewien czas to wystarczao. Mia bogactwa, mia wadz i kobiety. Ale to byo za mao. Nawet wwczas podwiadomie sysza zew ku wikszym czynom. Jego los nie pozwoli mu y jak inni ludzie, ani umrze niczym zwyky miertelnik. Czarnoksinik, ktry jako pierwszy zadba o zniknicie jego zazdrosnego, brata okaza si bogatym rdem wiedzy, a take innych dobrodziejstw. Byt sabym czowiekiem, ktry uwaa czczenie Chaosu za

atwiejsz drog ku podanemu bogactwu i szacunkowi, ni nauka i wyrzeczenia. Saby, czy nie, okaza si przydatny. Jego grimuary wyjawiy Arekowi pewne staroytne prawdy. Dowiedzia si z nich, e dla niektrych, godnych tego ludzi, moliwie jest pokonanie miertelnoci i osignicie niemal nieskoczonej mocy. Wystarczyo tylko zgodzi si na sub Potgom Chaosu mocom, ktre, jak mniema Arek, potajemnie wadaj wszechwiatem. Tamten czowiek by gupcem, ale Arek nadal czu wobec niego pewn wdziczno. Lata zabrao Arekowi zdobycie dalszej wiedzy. Przenikn do ukrytych kultw, pozna gupcw, ktrzy sdzili, e znaj prawd o Potgach Chaosu i szukali wasnych korzyci za pomoc swych zwizkw z nimi. Z upywem lat, pomimo ledztw prowadzonych przez owcw czarownic i tajnych wojen z rywalizujcymi kultami, Arek znalaz wreszcie to, czego potrzebowa. Dowiedzia si, e w celu zdobycia wadzy i dugowiecznoci musi wypeni swoje przeznaczenie, musi odwiedzi Pustkowia Chaosu i powici si Zmieniaczowi Drg, w tamtejszej kaplicy. To bya duga i cika podr, ale Arek wiedzia, e taka by musi, bowiem ta podr stanowia test, ktrego celem byo odrzucenie ludzi nie do silnych, lub nie do oddanych, albo za mao sprytnych, by cieszy si bogosawiestwami najwikszych wadcw Chaosu. Podobnie, kulty okazay si tylko prb dla tych, ktrzy naprawd poszukuj potrzebnej im wiedzy. Oczywicie, wwczas tak mu si nie wydawao, ale przez lata pozna prawd. Sabszy mczyzna nie przetrwaby prb, ktre wycierpia Arek, ale to byo suszne. Sabi ludzie nie zasugiwali na nagrody, jakie otrzyma Arek.

Na pocztku, nie posiada do mdroci, by rozpozna w zmianach nagrody. By wwczas przeraony stygmatami Chaosu, ktre pojawiay si na jego ciele. Teraz wiedzia, e stygmaty zostay mu zesane nie bez powodu. Zawsze odczuwa prne przywizanie do doskonalenia wasnego wygldu, zawsze stara si wyglda atrakcyjnie dla kobiet. Gdy rysy jego twarzy zaczy rozmazywa si i psu zaraz po pierwszej burzy spaczenia, jak przetrwa na Pustkowiach, by bliski obdu. Nie by w stanie spoglda na swoje wasne odbicie nie wzdrygajc si z odraz. To bya oczywista sabo, ktr wkrtce pokona. I zosta wreszcie nagrodzony. Wielki Mutator obdarzy go wiksz przenikliwoci i mdroci. Odkryo si przed nim wiele ukrytych sekretw wszechwiata. Kiedy odnalaz utajnion kaplic Tzeentcha, pochowan gboko w krysztaowej jaskini Gr Szalestwa, zosta uznany za godnego, by sta si wojownikiem Chaosu. Czarna zbroja zostaa sczepiona z jego ciaem. Przej od niej dar zwikszonej siy i odpornoci, po czym wyjecha na wiat, by szerzy zmiany i terror w imi swego pana i przyczy si do bandy wojennej i wywalczy dowdztwo nad ni, bowiem, podobnie jak wszystkie wielkie potgi, Tzeentch lubi szczu swoich wyznawcw przeciwko sobie, tak by mogli dowie swej wartoci i otrzyma jego aski. Arek zaiste by ich godny. Prowadzi swych podwadnych do kolejnych zwycistw, okazujc wielki talent taktyczny niezbdny do osigania przewagi oraz polityczn przenikliwo, potrzebn, by wspina si wrd szeregw wybracw. W krtkich odstpach czasu pokona gonego wojownika Khorne'a, Belala, oraz dekadenck, uperfumowan, lecz

zabjcz

ksin

rozkoszy

Slaanesha,

Lady

Silenfleur.

Dokona

pielgrzymek do wszystkich witych miejsc Tzeentcha rozsianych po caych Pustkowiach, oraz zgromadzi jeszcze wiksz wiedz i moc magiczn, a take wiele runicznych udoskonale dla swojego pancerza i broni. W tym czasie po raz pierwszy spotka si z bliniaczymi czarnoksinikami, ktrzy okazali si tak kluczowi w jego drodze ku wadzy. Byli to Kelmain Czarnokij i Lhoigor Zotolaski. Pierwsze spotkanie z nimi nastpio w jaskiniach Nul, gboko pod Grami Szalestwa, gdy Arek skada Lordowi Tzeentchowi swoj ofiar z trzynastu pochwyconych dusz czempionw rywalizujcych potg. Demony na jawie wyszeptay mu wiele sekretw, a bliniacy pomogli mu zinterpretowa te niejasne ostrzeenia. Jedna z owych tajemnic przywioda go dzi do tego miejsca. Zna bowiem powody, dla ktrych Skathloc tak usilnie prbowa zdoby cytadel Praag, oraz wiedzia, co tam czeka, nadal ukryte. Bliniacy rozpoznali jego wielkie przeznaczenie i przyczyli si do niego, uyczajc swych czarnoksiskich mocy, doradzajc w sprawach magii, a czasem take innych. Zwykle stosowa si do ich rad, a poniewa nigdy nie podwayli jego decyzji i nigdy nie sprzeciwili si jego rozkazom, cieszy si z ich obecnoci w swoim oddziale. Zaiste, ich moc jasnowidzenia i zsyania proroctw okazaa si tak niezawodna, e uzna ich za swoje najbardziej uyteczne sugi. Stali si w pewien sposb amuletami szczcia, bowiem zaraz po ich przyczeniu si do niego, Arek zacz odnosi jeszcze wiksze sukcesy, ni wczeniej. Jego oddzia rs, gdy zwierzoczeki i pomniejsi czempioni

garnli si pod trzymany przez niego sztandar. Magia bliniakw najpierw pomoga mu zdoby fortec na Pustkowiach Chaosu, gdy ich zaklcia otworzyy wrota Cytadeli Arduna, na skalistych urwiskach ponad Dolin Pustki. Oczywicie, wprowadzi do rodka swoich wojownikw i wasnymi rkami zabi Pradawnego Arduna, jednak pomoc czarownikw z pewnoci bya przydatna. Okazali si nader uyteczni, gdy Arek wydoby swoj niepokonan zbroj z Krypt Arduna. Udao im si oywi zaklcia, ktre otworzyy pancerz, a potem poczyy go z jego ciaem. Od tego czasu, zgodnie z ich proroctwem, Arek okaza si nietykalny wobec wszelkiej broni wykutej przez miertelnika, bd demona. Ich rada pomoga mu uformowa t wielk koalicj wyznawcw Tzeentcha. Powiedzieli mu, kto jest godzien zaufania, a kto zdradziecki i okazywali niezawodne wyczucie znajdujc tych, ktrzy knuli przeciw niemu. To wanie oni ostrzegli go, e jego zaufany porucznik Mikal Lwiogowy planowa zamordowa go i obali. Arek szybko zamieni pozycje w zabjczej grze, gdy zostali sami w jego sali tronowej, a Mikal usiowa zaatakowa go z zaskoczenia. Przestrzegli go przed planowan wielk zasadzk na jego oddziay w Wwozie Khaine'a, co z kolei pozwolio mu zaskoczy jego niedoszych zamachowcw. Zaklcia bliniakw wypeniy niebo czerwieni magicznych energii i pomogy mu osign zwycistwo nad oddziaem dziesiciokrotnie liczniejszym ni jego wasny. Utkali wok niego zaklcia, ktre sprawiy, e sta si niewraliwy na magiczne ataki, co zapewniao mu zwycistwo nawet nad demonami. Przez stulecia pomagali mu zdobywa wadz i presti, dziki ktrym

ostatecznie udao mu si stworzy ten wielki sojusz, w ktrego skad weszli take wyznawcy pozostaych trzech wielkich potg. Arek wiedzia, e jest to kulminacja jego przeznaczenia. Poprzez dugie millenia niewielu wodzw cieszyo si charyzm, zdolnociami militarnymi, uporem oraz umiejtnoci utrzymania podobnej koalicji. Skathkoc elazny Szpon stworzy ostatni sojusz ponad dwiecie lat temu, a Arek wiedzia, e jest pierwszym od tego czasu czowiekiem, ktry zebra tak wielk armi. To prawda, co najmniej trzech innych wodzw stworzyo oddziay o zblionych rozmiarach i wyruszyo ju z Pustkowi, ale w kocu, to wanie Arek okae si triumfatorem. Zwycistwo tu, pod Praag, zdobdzie dla niego do rozgosu, by zjednoczy za sob wszystkich wyznawcw Chaosu. Jeli wszystko przebiegnie zgodnie z jego planami, stanie si take ostatnim z podobnych bohaterw. Zamierza bowiem sprowadzi cay wiat pod but swej wadzy i rozcign Pustkowia Chaosu od bieguna do bieguna. Wiedzia, e z biegiem czasu moe to osign. Bliniacy z pewnoci byli uyteczni, ale teraz Arekowi wydawao si, e ich przydatno koczya si. Sprzeciwiali si jego planom wczesnego wyruszenia na poudnie. Chcieli, by czeka duej i zgromadzi jeszcze wiksze siy. Szeptali swe, jak zwykle niejasne, ostrzeenia o zych omenach. Twierdzili, e wkrtce otworem stan cieki Starszych i tak wielkie przemarsze przestan by potrzebne. Nie dostrzegali, e zebrani hersztowie ledwo powstrzymywali si od walki, gotowi natychmiast wyruszy na kampani podbojw, ktra utrzyma ich jedno. Po raz pierwszy od chwili, gdy przyznali, e jego przeznaczeniem jest rzdzi, Arek nie znajdowa porozumienia ze swoimi ulubionymi

czarnoksinikami. To bya sytuacja, ktr naleao jak najszybciej wyjani. Bez wzgldu na to, jak bardzo potni s bliniacy, istnieje mnstwo innych czarnoksinikw chtnych, by pj za ulubionym czempionem Tzeentcha. Arek przysig, e kiedy miasto zostanie zajte, a wielka kampania rozpocznie si od gonego zwycistwa, ktre skupi wok niego wielk hord, wwczas znajdzie zmiennikw za kopotliwych czarownikw. W tej chwili skupi sw uwag na toczcej si bitwie. Zwierzoczeki paday tysicami pod pociskami ludzkich machin wojennych. To nie miao znaczenia. Arek nie spodziewa si, by mutanci mieli jak szans podbicia miasta. Chcia tylko, by obrocy zdali sobie spraw z siy przeciwnika, z jakim si mierz by pojli, e wdz najedcw moe pozwoli sobie na roztrwonienie ycia dziesiciu tysicy swoich podwadnych, jeli tylko zechce, a mimo to w aden sposb nie uszczupli to liczebnoci jego hordy. To uderzy w morale obrocw, ktrzy zdadz sobie spraw z przeraajcej skali przeciwnika, jaki czeka pod murami. Podczas dugiego oblenia, to moe znaczco wpyn na wynik walki. Poza tym, wszystkie atakujce zwierzoczeki naleay do wyznawcw Khorne'a. Desperacko pragny bitwy, a Arek wtpi, by udao mu si powstrzyma je, oraz Lothara Ognist Pi, dowdc potworw, przed obrceniem si przeciwko reszcie zastpw. To stanowio gwny problem zwizany z utrzymaniem podobnej koalicji. Zapewnienie im wsplnego wroga czasami bywao waniejsze od zwykych spraw wojskowych. Arek przyglda si napastnikom, ktrzy dotarli do murw. Na futra zwierzoczekw spyn gotujcy si olej, gdy obrocy wylali na nich

zawarto kotw. Wiecznie poncy ogie alchemiczny zamienia je w skwierczce czekoksztatne pochodnie. Mimo to, kilka drabin dotkno cian, a niewielka liczba zwierzoczekw wspinaa si po nich. Przez chwil wydawao si, e niektrym z nich uda si znale wyrw w obronie blankw, co umoliwi ich kompanom wtargnicie do rodka. Wygldao na to, e czysta zwierzca furia moe dzi zatriumfowa. Arek byby z tego bardzo rad. A potem zauway krasnoluda i kilku ludzi wybiegajcych u podstawy jednej z wie. acuch byskawicy zataczy wzdu murw, zabijajc zwierzoczeki. Odmieniony wzrok Areka odkrywa dziwny nimb unoszcy si wok krasnoluda jakby aur potgi lub przeznaczenia. Jednego z ludzi, ktrzy mu towarzyszyli, rwnie otaczaa ta sama aura, chocia mniej wyrana. Wstrznity Arek rozpozna topr unoszony przez krasnoluda. Widzia go ju wczeniej, podczas ataku na cytadel Karag Dum. To by potny przedmiot, spowity przeraajcymi runami i moe nawet zdolny przebi pancerz Areka. Ten widok przepeni go niepokojem. Arek postanowi porozmawia na ten temat ze swoimi czarnoksinikami. Zyska powd, by pozwoli im y odrobin duej. Felix przebi mieczem czaszk zwierzoczeka i rozejrza si. Blanki zostay oczyszczone. Wszystkie zwierzoczeki zostay zepchnite na ziemi lub zabite. Felix spojrza na Gotreka. Zabjca sta obok pokryty brudem i zakrzep posok. Jego oblicze byo ponure. Wyglda na zaskoczonego i rozczarowanego faktem, e nadal yje, co nie byo dziwne, poniewa celem ycia krasnoluda byo znalezienie heroicznej mierci w

bitwie. Niedaleko, Ulrika i Max Schreiber stali wpatrujc si w mrok. Pot spywa po ich twarzach. Ulrika wygldaa, jakby pracowaa w sklepie rzenika. Niewielkie kby dymu unosiy si z doni Maxa. Felix cieszy si widzc ich ywymi. Przez chwil sytuacja wydawaa si bardzo niepewna. Nawet pomimo wielkiej liczby zwierzoczekw biorcych udzia w ataku i widoku zniszcze, jakie wywoywali wrd nich ucznicy i machiny bojowe, Felix by zaskoczony, gdy niektrym potworom udao si dotrze do murw. Naleao to tumaczy niezmiern si i dzikoci wyznawcw Chaosu, ktrzy zdobyli si na taki wyczyn. Fakt, e ju pierwszego dnia oblenia udao si im zbliy tak bardzo do zewntrznych murw, by przeraajcy. Jeszcze bardziej przeraajce byo wspomnienie nieokieznanej furii i cakowity brak troski o wasne bezpieczestwo okazywane przez nacierajcych. Felix, przygldajc si twarzom obrocw wok niego, domyla si, e s rwnie zatroskani. Nie spodziewali si tego. Uznawali mury swego miasta za niepokonane i mieli ku temu pewne powody. ucznicy wygldali z kadej szczeliny midzy blankami. Za nimi czekali wietnie uzbrojeni onierze. Podgrzane koty gotujcego si oleju stay w gotowoci, by wyla je na atakujcych. Machiny do miotania garncw alchemicznego ognia zajmoway szczyt kadej z wie. A jednak wszystkie te przygotowania okazay si ledwo wystarczajce. Felix zadra. Jeli tak ma wyglda pierwszy dzie, co bdzie, gdy oblenie rozwinie si w peni, a najedcy zyskaj czas, by wznie machiny oblnicze i uwolni nikczemn magi? Istniaa take moliwo zdrady. Spogldajc na kbic si poniej

mas wyznawcw Chaosu, Felix nawet nie chcia bra tego pod uwag. Wystarczajco przeraajce byo widzie ich za miastem. Podejrzenie, e niektrzy z nich mog by ju w obrbie murw byo zatrwaajce. Arek wszed pewnym krokiem do namiotu magikw. Wewntrz panowaa cisza. Wchodzc, zostawi za sob wszystkie wrzaski, krzyki i porykiwania hordy. Powietrze pachniao halucynogennym dymem kadzida dobywajcym si z kocioka w pobliu wejcia. Rozejrza si i dostrzeg wszystkie masywne kufry oraz skomplikowane instrumenty czarnoksiskie. Widzia kitajskie szkatuki z drzewa sandaowego i dziwne latarnie ozdobione rysunkami smokw, pochodzce z legendarnego Nipponu. W pmroku majaczy szkielet mastodonta. Spowite w cie ksztaty kbiy si tu pod opadajcym ptnem sklepienia. Nie po raz pierwszy Arek zastanawia si, jak Kelmainowi i Lhoigorowi udao si upakowa to wszystko w ich namiocie. Czasami wydawao mu si, e pomieszczenie byo wiksze w rodku, ni na zewntrz. Arek przypuszcza, e to jest moliwe. W kocu, mieszkali tu potni magowie. Bliniaczy czarnoksinicy siedzieli ze skrzyowanymi nogami unoszc si na szeroko doni ponad dywanem z Arabii. Mieli zamknite oczy. Figury na szachownicy przed nimi poruszay si samoistnie. Arek przyjrza si ustawieniu. Wydawao mu si jasne, e gra zakoczy si zwycistwem biaych. Zawsze tak byo, gdy grali blinita. Mieli tak doskonale wyrwnane umiejtnoci, e jeli ktry z nich zyskiwa najmniejsz przewag, niezmiennie wygrywa. Arek wycign do i przesun figury w kombinacji, ktra doprowadzaa do nieuniknionego zwycistwa.

Dlaczego zawsze to robisz? spyta Kelmain, umiechajc si sardonicznie. Nie potrafi zrozumie, po co w ogle ze sob gracie rzek Arek. Dobry humor bliniakw zawsze troch go irytowa. Wydawali si dzieli jaki sekret, ktrego nie chcieli zdradzi wiatu, ale czerpali z niego mnstwo radoci. yli nadal tylko dziki swojej wielkiej mocy. Ludzie na Pustkowiach Chaosu umierali za wiksze bahostki. Mamy nadziej pewnego dnia okreli, ktry z nas jest lepszym graczem. Ile gier ju rozegralicie? f Blisko dziesi tysicy. Jaki jest wynik? Zwycistwo Kelmaina, ktre przewidziae, daje mu jednopunktow przewag. Arek potrzsn gow i przyjrza si lnicym aurom otaczajcym jego czarownikw. Z pewnoci, wyczuwa ironi w ich gosie. Nie przyszede tu, by dyskutowa o naszej grze w szachy, jakkolwiek bez wtpienia jest to fascynujce powiedzia Lhoigor. Czego pragniesz od nas? Tego, co zawsze informacji, proroctwa, wiedzy. Tzeentch udzieli nam wiele tego ostatniego. Czasami, a nazbyt wiele, jak sdz wtrci Kelmain. Arek nie by w nastroju na arty magw. Szybko streci, co zobaczy dzi na murach. Opowiedzia o swoim przeczuciu niebezpieczestwa. Poprosi magw, by obdarzyli go wizj. Twoje przewidywania s bez wtpienia usprawiedliwione stwierdzi Kelmain.

Czasem Lord Tzeentch uznaje za suszne zsyanie ostrzee wanie w ten sposb doda Lhoigor. dam bardziej konkretnych informacji rzek Arek. Oczywicie odpowiedzia Kelmain. Pragniesz dowiedzie si wicej o tym toporze i jego powierniku rzek Lhoigor. Naturalnie. Pragniesz, bymy przywoali imi Pana Zmian i poprosili go, by udzieli ci dobrodziejstwa wizji powiedzia Lhoigor. Jego gos nabra melodyjnoci i rytmu przypominajcego kapana intonujcego rytua. Arek skin gow. Kelmain wykona gest i na rodku namiotu pojawia si lewitujca, ogromna sfera z metalu. Unosia si nad stoem. Lhoigor przesun nad ni do i sfera rozdzielia si na dwie poowy. Odsuny si od magw odkrywajc gigantyczn krysztaow kul, ktra spoczywaa midzy nimi. Spjrz w Oko Wadcy i uzyskaj mdro rzek. Arek spojrza. W gbi sfery dostrzeg migoczce wiato, maleki punkt, odlegy pomie, ktry wzrasta, gdy Arek patrzy. Wydawao mu si, e wewntrz pomienia zauwaa wirujc, dalek wizj, ktr rozpoznawa ze swoich najbardziej niespokojnych snw. To miejsce objawio si mu ju wczeniej, w kaplicach powiconych Lordowi Tzeentchowi. Byo to miejsce, gdzie niebo stale zmieniao kolor, gdy fale czerwieni i zieleni przewalay si po bezchmurnym nieboskonie gdzie wielkie skrzydlate postacie o ciaach ludzi i gowach drapienych ptakw cigay dusze swych ofiar ponad bezkresn krain, w centrum ktrej zasiada na tronie

jego bg. Teraz czu wok siebie obecno obcych, w ktrych rozpozna dusze jego magikw. Sysza ich gosy, brzmice daleko w oddali piewne sowa dziwacznych inkantacji. Obserwowa, jakby z oddalenia, scen dziejc si u zarania czasu. Potny krasnolud, ktry wydawa si by kim wicej, ni tylko krasnoludem, wykuwa topr. Arek rozpozna t bro. Staroytny krasnolud ksztatowa ostrze na kowadle, przez ktre przepywaa silna magia, cierpliwie krelc runy potnej mocy zagady demonw. Podczas ostatnich chwil rytuau, wezwa zaklcia ochronne i caa scena zamigotaa, a potem znika. Wyczu nas w umyle Areka odezwa si gos Kelmaina. Nonsens, bracie, zaklcie, ktre przywoa blokuje wszelka zewntrzn magi, wcznie z nasz. Przypuszczam, e masz racj. Arek zastanawia si, o czym oni rozmawiaj i kogo ogldali. Scena zamigotaa i rozjania si. Arek zobaczy wielkiego krasnoluda, podobnego do pierwszego, a w jego rkach dwa topory. Jeden z nich by tym, ktrego powstawanie oglda, a drugi by bardzo podobny. Gowa krasnoluda bya ogolona, jego skr pokryway tatuae. Waczy bez koca z hordami Chaosu na wiecie, ktrego niebo miao kolor krwi, a ksiyc czarnoksinikw, Morrslieb, spoglda z niebios ogromny i przeraajcy. Pierwsza wielka inwazja, wyszepta gos Kelmaina. Gdy Wadcy Chaosu po raz pierwszy wkroczyli na ten wiat, doda Lhoigor. Arek widzia, jak krasnolud prowadzi armie z ufortyfikowanych miast

krasnoludw. Widzia niekoczce si krwawe kampanie prowadzone przeciw armiom Ciemnoci. Widzia powiernika topora wyruszajcego na Pustkowia w misji ostatecznego wygnania Lordw Chaosu z tego wiata. Przyglda si, jak krasnolud odrzuca topr przed swoj ostatni, zabjcz bitw z demonicznymi hordami. *** Scena ponownie zmienia si. Mody krasnolud odnalaz topr i sprowadzi go do wielkiej cytadeli Karag Dum, daleko na pnocy. Magiczne mury tego wielkiego miasta zablokoway wizj na tysiclecia. Wwczas fale Chaosu nadpyny raz jeszcze. Arek rozpoznawa te czasy. Widzia Karag Dum otoczone przez Pustkowia i oblone przez potne zastpy zwierzoczekw i demonw. Oglda zaklcia w murach przeamane przez wielkiego krwiopijca Khorne'a i zajrza do rodka miasta. Zobaczy krwiopijca pokonanego przez odlegego potomka pierwszego powiernika topora, ktry zgin w zwyciskiej walce z potnym skrzydlatym demonem. Arek zobaczy topr podniesiony przez krlewskiego syna, ktry wyruszy na Pustkowia Chaosu, by sprowadzi pomoc swemu ludowi. Arek by wiadkiem poraki jego misji, gdy mody krasnolud umar samotnie i z dala od domu, toczc ostatni bitw przeciw armii zwierzoczekw, ktra odnalaza go ukrywajcego si w jaskini. Wizja zamigotaa. Pustkowia przemierza konwj dziwnych opancerzonych pojazdw. Byy to okute stal wozy, napdzane si mini kryjcych si w rodku krasnoludw. Jaka wyprawa, bracie, w celu odnalezienia miasta, Karag Dum. .. :, ..

Nieudana, oczywicie, zabrzmiaa odpowied. Arek obserwowa niszczone jeden po drugim wagony oraz ich zaogi kierujce si z powrotem, a tylko jeden pojazd kontynuowa jazd naprzd. Wreszcie, nawet ten stalowy wagon zosta zaatakowany i uszkodzony przez zwierzoczekw, a z wntrza wyonio si trzech krasnoludw: jeden z nich sdziwy, o dugiej brodzie zaczesanej w dwa pasma, drugi wielki i bardzo ponury wojownik, oraz trzeci krasnolud o surowym obliczu. Gotrek Gurnisson, usysza szept Kelmaina. Tak, bracie, nadesza odpowied. Wszyscy trzej byli opancerzeni i uzbrojeni w potn bro, oraz chronieni runicznymi talizmanami. Wycili sobie drog ze zniszczonego wagonu i rozpoczli dug, znojn wdrwk z powrotem, ku swojej, tak zwanej, cywilizacji. Rozptaa si burza unoszca py z Pustkowi. Trjka zostaa rozdzielona. Krasnolud o imieniu Gotrek znalaz schronienie w jaskini, dopki nie odnalaz go wielki, zmutowany zwierzoczek. cigany w gbiny jaski odkry ciao modego ksicia i topr. Krasnolud podnis go i midzy nim a broni utworzyo si poczenie. Wspierany przez staroytn moc topora zabi zwierzoczeka i przyczy si do swych dwch towarzyszy. Kolejne przejcie. Gry. Bkitne niebo. Duga dolina. Krasnolud zwany Gotrekiem by tam. Wikszy, bardziej muskularny i jeszcze bardziej ponury. Topr zmieni swego waciciela, bracie. Spjrz, jak urs.

Zabjca wkroczy do doliny, wyglda na szczliwego, e jest w tym miejscu. W dolinie ujrza spalon wiosk i wielu martwych krasnoludw. Krasnolud wszed do jednego z kamiennych domw. Wewntrz leao sponiewierane ciao krasnoludzkiej kobiety i jej maego dziecka. Krasnolud opuci gow. By moe zaka. Nastpna zmiana. Sala krasnoludzkiego lorda. Gotrek Gurnisson by tu znowu. Z pasj kci si rozmawiajc z dugobrodym arystokrat zasiadajcym na tronie. Na ustach szlachetnie urodzonego pojawi si umiech. Przemawia z wyczuwaln kpin w gosie, a potem wykona gwatowny gest doni, jakby zabrania Gotrekowi robi, czegokolwiek ten chcia si podj moe nawet da jego mierci. Drugi krasnolud potrzsn gow i umiechn si ponuro. Lord rozkaza swym onierzom, by pochwycili topornika. To byt bd. Rozpocza si wielka bijatyka. Wkrtce, wszyscy w sali poza Gotrekiem, byli martwi lub zbiegli. Wszdzie leay krasnoludzkie zwoki. Krasnolud podnis n i obci wosy. Wkrtce, caa jego gowa zostaa ogolona, poza niewielkim pasmem na jej szczycie. Krasnolud wyruszy w wiat, by czyni, cokolwiek dyktowao mu sumienie. Wielkie ludzkie miasto. By moe Altdorf, imperialna stolica. Tawerna. Wysoki mczyzna o blond wosach, najwyraniej pijany, siedzia za stoem z krasnoludem, ktry by zapewne rwnie nietrzewy. Krasnolud byt teraz starszy. Jego wosy tworzyy wielki grzebie, pofarbowany na pomaraczowo. Jego ogolon gow pokryway tatuae. Nosi blizny, a na jego ustach tkwi cyniczny grymas. Wysoki mczyzna

by wyranie czym zafrapowany. Rozmawiali. W miar rozmowy, czowiek stawa si coraz bardziej podekscytowany. Napili si jeszcze wicej. Krasnolud uj n i niezwyka para zoya nawzajem przysig braterstwa krwi. *** Teraz kolejne sceny nastpoway szybko, jedna po drugiej. Krypty pod imperialnym miastem. Magik odprawiajcy rytua kosmicznego za, powstrzymany przez tamt par. Maa wioska wrd dziczy, terroryzowana przez skrzydlatego demona, dopki ci dwaj nie zakoczyli jego krlestwa przemocy. Las podczas nocy. Morrslieb szczerzcy si na d. Dwjka podczas bitwy z mutantami i kultystami wreszcie udaje im si wyrwa mae dziecko z ich szponw. Konwj wozw kierujcych si na wschd, walczcy po drodze z goblinami i nieumarymi monstrami. Para bya tam zawsze, walczc jak diaby. U bram poncego fortu, Zabjca pokona cae plemi wilczych jedcw, tracc przy tym oko. Arek ujrza zrujnowane miasto krasnoludw i bitwy z potworami, oraz spotkanie z duchami. Zamglone sceny przemykay coraz szybciej. Spotkania z magami, wilkoakami i nikczemnikami. Ponce budynki innego miasta Imperium i armia szczuroludzi skradajca si przez ulice. Potny statek powietrzny przekraczajcy Pustkowia Chaosu w drodze do Karag Dum. Krwiopijec powrci, tylko po to, by jeszcze raz zosta pokonanym przez par awanturnikw. Odnaleli potnego smoka i zabili go. Stoczyli walk z armi orkw i jako przetrwali.

Ogldajcy to wszystko Arek zrozumia, e kimkolwiek by nie bya ta para, s bohaterami, a ich przeznaczeniem jest sprzeciwia si Chaosowi. A moe, nie byo to przeznaczenie ich, lecz topora. Nie mg tego stwierdzi. Musi na ten temat porozmawia ze swoimi czarnoksinikami. Nagle kaskada wizji zatrzymaa si. Powietrze zamigotao kolejn zmian obrazu. Arek poczu przepeniajce go silne przeczucie. Scena pociemniaa i przez niezauwaalnie krtk chwil spojrza na gigantyczn twarz, ktrej rysy wydaway si migota i zmienia, czasami przypominajc demona o ptasiej gowie, a czasami niesamowicie urodziwego mczyzn o oczach lnicych wiatem. Natychmiast domyli si, e spoglda na Lorda Tzeentcha. Istota umiechna si kpico do niego i ostatnia scena pojawia si przed jego oczami. Budynki pony. Rogaci wojownicy walczyli z ludmi na ulicach. Arek widzia samego siebie, lecego na ziemi. Jego pancerz by rozbity i poamany, a bezgowe ciao leao rozcignite na niegu. Wszdzie wok walay si zmasakrowane zwoki zwierzoczekw i wojownikw Chaosu. Widzia siebie zczonego w walce z krasnoludem. Arek widzia samego siebie pochonitego oczekiwaniem na chwil nieuniknionego triumfu. Scena zgasa, lecz zastpia j kolejna. Zobaczy topr, opadajcy, by ci jego gow. Trzecia wizja przerazia go. Gotrek Gurnisson i jego ludzki towarzysz stali nad ciaem Areka, ranni lecz zwyciscy. Czowiek trzyma w doni odrban gow Areka. Patrzy wstrznity na ten obraz, a wizja zacza blakn. Sta oszoomiony na rodku namiotu czarownikw.

Wasze wizje nie uczyniy nic, by mnie pokrzepi odezwa si wreszcie. Kelmain spojrza na Lhoigora. Jeszcze raz Arek z niezadowoleniem sta si wiatkiem bezgonej komunikacji midzy nimi. Takie wizje nie zawsze s dokadne rzek Kelmain, pocierajc swoj blad skro zotym paznokciem. Czasami zowrogie demony ingeruj w obrazy dla swych wasnych celw. Nasi starsi bracia maj dziwne poczucie humoru doda Lhoigor. Czy widzielicie, to co ja widziaem? spyta Arek. Widzielimy jednego z pradawnych krasnoludzkich bogw tworzcego topr. Widzielimy wikszo jego historii. Zobaczylimy oblenie Karag Dum. Patrzylimy, jak Gotrek Gurnisson otrzymuje topr. Ujrzelimy... twoj mier. Jak to moliwe? Mylaem, e Oko powinno pokazywa jedynie przeszo. Oko jest osobliwym artefaktem. Moe objawi tylko niektre rzeczy... zacz Lhoigor. Normalnie pokazuje wycznie przeszo wtrci Kelmain. Albo to, co ludzie uwaaj za przeszo. Co chcesz przez to powiedzie? zapyta Arek. Kelmain spojrza na Lhoigora. Arek by pewien, e prbuj zdecydowa, ktry z nich wytumaczy mu to wszystko. Krlestwo Chaosu, z ktrego wypywa ostatecznie wszelka magia jest inn paszczyzn rzeczywistoci, mniej wicej rwnoleg do naszej... zacz Lhoigor. Skada si w caoci z energii... Kelmain znowu przerwa. Z ktrej mog czerpa ci, ktrzy posiadaj dar dokoczy Lhoigor.

A zatem? spyta Arek. Istniej powizania midzy oboma paszczyznami. Silne emocje, nadzieje, sny, lki wszystko to wzburza kbice si morze energii, ktre stanowi prawdziwe oblicze Chaosu powiedzia Kelmain. Wydarzenia wywoujce tak silne emocje pozostawiaj odbicie na paszczynie Chaosu. Bitwy, morderstwa i podobne. Mog to take sprawi sny i lki. Te uczucia unosz si wok niczym... Niczym bble rzek Lhoigor. Oko potrafi przycign do nas te uczucia, jeli zostanie odpowiednio uaktywnione. Tylko artefakt o podobnej mocy moe przelizgn si wrd wirw energii i wybra te, ktre nios dane odpowiedzi. Powiadacie jednak, e to, co zobaczylimy, niekoniecznie musi by prawd? Sdz, e wikszo z tego jest prawd ogln. Wizje mog nie by cakiem precyzyjne, ale w wikszoci aspektw s wystarczajco dokadne. A ostatnia wizja? To mogo by co, co sam wprowadzie do rytuau odpowiedzia Kelmain. Projekcja twoich wasnych, skrywanych lkw doda kpico Lhoigor. Albo, mogo to by ostrzeenie wysiane przez Lorda Tzeentcha, pokazujce, co si stanie, jeli bdziesz szed t ciek. Trudno to stwierdzi. Takie wizje zawsze s niejasne. Zdaje si, e podobnie, jak wasze interpretacje. Jestemy jedynie pokornymi sugami naszego czcigodnego Pana

rzek Lhoigor. Arek nigdy nie by pewien, czy takie stwierdzenie mogo oznacza Tzeentcha, czy te jego samego. Podejrzewa, e dwuznaczno bya zamierzona. Znacie tego krasnoluda stwierdzi Arek. Syszelimy o nim sprostowa Kelmain. W przeszoci niewiadomie pokrzyowa niektre z naszych planw. Podejrzewamy, e jest wybranym czempionem wrogw naszej sprawy, cho sam o tym nie wie. Z pewnoci, zosta odmieniony przez t potn bro, ktr nosi. Jeli krasnolud zginie, ta przyszo nigdy si nie wydarzy zauway Arek. Skoro zabraknie go, by unie topr, nie bdzie mg mnie zabi. By moe. Moliwe, e topr znajdzie innego powiernika Arek myla przez chwil nad tymi sowami, a potem podj decyzj. Krasnolud musi zosta wyeliminowany, a ten topr musi znikn. Czy macie agentw w miecie? Wielu. Dopilnujcie, by krasnolud i ten czowiek, jego kompan, umarli. Zadbajcie, by topr zagin i nie zosta znaleziony zbyt szybko. Zrobimy, co w naszej mocy zapewni Kelmain z jeszcze szerszym kpicym umiechem. Jeli wizja rzeczywicie zostaa zesana przez Lorda Tzeentcha, wwczas prba zakcenia przeznaczenia, ktre planuje dla ciebie, byaby blunierstwem. Tym niemniej, zrbcie to. Jak sobie yczysz.

Rozdzia 4

Ulrika z odraz rozejrzaa si po komnacie. To nie otoczenie j mierzio, lecz znajdujcy si wewntrz ludzie, a przynajmniej wikszo z nich. Pomieszczenie byo znacznie surowiej wyposaone, ni mona byo si tego spodziewa po dekadenckim szlachcicu z poudnia. Nie byo tam adnych rzebionych zdobie, ani gargulcw, ktre pokryway ciany tak wielu budynkw w miecie tylko bro i sztandary. Sam ksi wyglda na wojskowego. Siedzia wyprostowany na wypolerowanym drewnianym tronie. By przystojnym, szczupym mczyzn we wczesnym wieku rednim. Mia czarne wosy, ktre miejscami zamieniy si w szare. Dugie, opadajce wsy, ulubione przez poudniow arystokracj, na jego twarzy wyglday bardzo dobrze. Sprawiay, e wyglda jak jeden z dzikich owcw z legendy Gospodara. Jego spojrzenie byo niepokojco przeszywajce, ale Ulrika nie dostrzegaa nic, co mogoby potwierdza plotki o rzekomym szalestwie gospodarza. Niektrzy ludzie twierdzili, e wykazywana przez Ksicia Enrika tendencja do doszukiwania si wszdzie wyznawcw Chaosu bya znakiem, e odziedziczy szalestwo swojego ojca. Dla Ulriki fakt wspomagania owcw czarownic i stae przeladowanie mutantw wydawa si jedynym rozsdnym zabezpieczeniem wobec Wielkiego Wroga. By moe prawd byo, e dekadenckie, imperialne obyczaje zakorzeniy si nawet tu, w wielkich cytadelach Kisleya? Umiechna si ironicznie do wasnych myli. Sama nie bya lepsza. Czy nie wybraa na kochanka dekadenckiego poudniowca? Czy nie suchaa rad Maxa

Schreibera, czarodzieja, czowieka, ktrego ledwie kilka miesicy temu sama byaby skonna uzna za wyznawc Chaosu? Nie, nie miaa prawa krytykowa tych ludzi. Wiedziaa to. Mimo, to nic nie mogo jej przed tym powstrzyma. Za ksicym tronem znajdowa si wielki kominek, ktry promieniowa ciepem przepdzajcym jesienny chd. Dugobrody szambelan trzymajcy cik, drewnian lask oczekiwa po lewej stronie tronu. Nieco przed tronem stao dwch olbrzymw w pancerzach, nalecych do ksicej gwardii. Kady by uzbrojony w halabard i o gow wyszy od dowolnego innego czowieka w sali. Dziesi krokw przed tronem przebiegaa sznurkowa bariera, za ktr oczekiwali petenci. Stanowili pstrokate zbiegowisko majtnych kupcw, pomniejszych szlachcicw i kilku obszarpacw o nieokrelonej profesji. Ulrika domylaa si, e mogli by oni czarodziejami, kapanami lub zawodowymi agitatorami. Spogldajc na pozostaych w komnacie zastanawiaa si, jak Enrik daje sobie z tym rad. Zachowanie tych ludzi wystarczyo, by doprowadzi do szalestwa najbardziej rozsdnego czowieka. Z przodu komnaty zebraa si grupa ludzi z gildii kupieckiej, protestujcych przeciw ostatniemu poleceniu ksicia, ktry nakaza zamrozi ceny. Wydawao si, e nawet obecno tej wielkiej hordy Chaosu za bramami nie ma prawa zagrozi prawu tych ludzi to ustalania najlepszej ceny na ich dobra. Fakt, e poszukiwanie wasnego zysku moe doprowadzi do godu wikszo ludzi, a w konsekwencji do rozruchw godowych, najwyraniej ich nie martwia. Ulrika rozpoznaa wrd kupcw grubasa z wiey straniczej. Najwyraniej zapomnia ju o swoim strachu i znacznie bardziej

przejmowa si faktem, e nie bdzie mg sprzedawa swojego zboa po dziesiciokrotnie wyszej cenie, ni ustalona miesic temu. Kupcy, pomylaa Ulrika ze zwyk dla wojowniczej szlachcianki pogard dla rosncej klasy redniej. Nie mieli honoru. Nawet, gdy miasto uwikane jest w walk na ycie i mier, oni myl tylko o wasnym zysku. Ksi Enrik niewtpliwie podziela jej opini. Wydaje mi si odezwa si wysokim gosem e utrzymywanie naszych ludzi na stanowiskach obronnych oraz zadowolenie naszej populacji i wsparcie ich ksicia, jest w tej chwili znacznie waniejsze, ni zyski gildii. Ale wasza dostojno... zacz gruby kupiec. A co wicej ksi kontynuowa, jakby kupiec wcale si nie odezwa wydaje mi si, e ludzie, ktrzy najwyraniej myl inaczej, sami s wyznawcami Chaosu i czcicielami Mrocznych Potg. To zamkno usta kupcom, jak zauwaya Ulrika z pewn satysfakcj. Oni take dostrzegli t niezbyt skryt grob. Ksi mwi dalej, nieco bardziej opanowanym gosem. A poza tym, Osrik, c bd znaczyy zyski, jeli miasto upadnie? Zoto jest przydatne tylko tym, ktrzy yj, by je wydawa. Jeli te bestie wtargn do naszego szlachetnego miasta, jestem pewien, e nie oszczdz nikogo, bez wzgldu na to, jak bogatego... za wyjtkiem, by moe, kilku wyznawcw Chaosu. Znaczenie sw ksicia stao si w tej chwili a nazbyt jasne dla kupcw. Wikszo rozgldaa si nerwowo, pragnc tylko z godnoci opuci sal. Wzmianka o zocie przydatnym tylko dla ywych trafia im do rozumu. mier grozia nie tylko ofiarom wojownikw Chaosu, ale

take kandydatom na stryczek za zdrad. Jestem pewien, e nie ma tu adnych wyznawcw Chaosu, bracie odezwa si agodnym tonem Villem. Spojrza na swojego brata, mrugn, a potem odwrci si i posa kupcom przyjacielski umiech. Ulrika ogldaa w dziaaniu elazn pi i aksamitn rkawiczk. W pewien sposb, to byo smutne. Pod wzgldem temperamentu Enrik bardziej nadawa si na najemnika, natomiast jego brat na agitatora. By moe, byoby lepiej dla popularnoci domu rzdzcego, gdyby ci dwaj mczyni zamienili si pozycjami w ten sposb ksi mgby sta z boku z czystymi rkami i zyska, wiksz popularno. A jednak, tak by nie mogo. Kolejno urodzin uczynia z nich tych, kim byli, a aden z braci nie wydawa si niechtny swej roli, jeli mona to byo uzna za role. By moe, bracia po prostu wykonywali to, co przychodzio im naturalnie. Z drugiej strony, Ulrika syszaa plotki take o Villemie. By kim w rodzaju uczonego, zajmowa si alchemi i podobno czyta ksigi sprowadzane z caego Imperium. To take czynio z niego podejrzan posta w oczach czonkw starej kislevickiej arystokracji. Kupcy skinli wyraajc zgod. Czy jest co jeszcze, co pragniecie przedyskutowa? spyta Enrik lodowatym gosem. Kupcy potrzsnli gowami i otrzymali ksice pozwolenie, by opuci sal. Do tronu zbliyli si kolejni petenci. Pomniejsi szlachcice sdzc po ubiorach proszcy ksicia, by rozstrzygn jak nieistotn dysput midzy nimi. Ulrika wkrtce pogubia si w dyskusji i zwrcia uwag na wntrze sali audiencyjnej. Bya do maa, a ciany pokryway grube tkaniny pokazujce sceny staroytnych bitew. Szczeglnie eksponowane byy przedstawienia

ostatniej Wielkiej Wojny z Chaosem. Widnia tam Skathloc elazny Szpon dosiadajcy swej potnej wiwerny, Ka Zagady. By tam Magnus Pobony, dumny w swej cikiej zbroi pytowej. Wok jego gowy unosio si halo witobliwoci, a w jednej rce tkwi wielki mot wojenny, bdcy znakiem Imperatora. By take Car Alexander, miertelny bg w swym zoconym pancerzu. Zwierzoczeki szczerzyy si spomidzy grubych wenianych splotw. Szlachetni rycerze i skrzydlaci jedcy pdzili im na spotkanie. Ksiyc Chaosu lni zowieszczo na niebie. Wyglda na wikszy, ni Ulrika widziaa kiedykolwiek podczas swego ycia, za wyjtkiem kilku ostatnich tygodni. Nie po raz pierwszy aowaa, e nie skorzystaa ze swego pokrewiestwa z rodzin ksic. Byli dalekimi kuzynami powizanymi przez maestwo i moga dziki temu oczekiwa prywatnej audiencji, ale zrezygnowaa z tego. Nie pozwolio jej na to wrodzone poczucie uczciwoci. Jej sprawa bya wana dla niej, ale nie do istotna dla innych, by zakca sprawy pastwowe. Postanowia wykorzysta normalny czas publicznych audiencji. W kocu, naprawd chciaa si dowiedzie, czy doszy jakiekolwiek wieci o jej ojcu. Istniaa niewielka szansa, e ksi wie co na ten temat. Zadraa i usiowaa odzyska kontrol nad wasnymi obawami. Z jej ojcem wszystko bdzie w porzdku. Przey wojny, gd i zarazy przez niemal p stulecia. Przetrwa take i to. By niezniszczalny. Przynajmniej, tak miaa nadziej. Stanowi ca prawdziw rodzin, ktra pozostaa jej na tym wiecie. Podniesiony glos ksicia wyrwa j z zadumy. Wadca straci cierpliwo do szlachcicw i krzycza na nich, jakby byli niesfornymi dzieciakami, ktrych trzeba nauczy surowej dyscypliny.

A jeli ktry z was omieli si tu przyj i znowu marnowa mj czas, ka obu wychosta i odmwi miejsca w szykach bojowych. Czy to jasne? Ulrika bya zszokowana. Ci ludzie mogli by maostkowi i maoduszni, ale byli szlachetnie urodzeni. Niezwykle byo, e kto mwi do nich w ten sposb. Podobnie jak wszyscy kisleviccy szlachcice, zapewne byli draliwi oraz utrzymywali wasne, prywatne armie i zabjcw. Tak otwarta zniewaga bywaa zwykle przyczyn pojedynku. Jeden ze szlachcicw gono to powiedzia. Gdy ta bitwa si zakoczy, Hrabio Mikale, z radoci udziel ci satysfakcji warkn ksi tonem, ktry nie pozostawia wtpliwoci, kto bdzie zwycizc w dowolnym pojedynku. Jednak w tej chwili, o ile tego nie zauwaylicie, musz troszczy si o nieco waniejsze sprawy. Waniejsze nawet od kwestii, ktry z was ma pierwszestwo w wyborze swej pozycji na zewntrznym murze. Zreszt, jeli troch poczekacie, te zwierzoczeki za murami mog sprawi, e w problem stanie si czysto akademicki, w chwili, gdy wskocz na wasze gupie by. O ile nie ka zrobi tego wczeniej moim gwardzistom. Moecie opuci ksic audiencj. Natychmiast! Gniew w gosie ksicia by cakiem szczery i Ulrika nie miaa wtpliwoci, e Enrik nie zawaha si przej do czynw. Mimo to, uznaa jego zachowanie za nierozsdne. Podczas zbliajcych si dni bdzie potrzebowa niewymuszonej wsppracy obu tych ludzi i ich onierzy. Villem take to dostrzeg, bowiem wyszeptawszy co do ucha swego brata, popieszy za odchodzcymi, by wymieni z nimi kilka sw pojednania. Szambelan spojrza na swoj list, stukn lask o podog i wezwa do

wystpienia dwch nastpnych ludzi. Byli wielkimi mczyznami odzianymi w znoszone pancerze. Mieli dugie paszcze z kapturami i nosili na swych gardach amulety w ksztacie wilczych bw. Z obu wychudych twarzy bi fanatyzm. Zanim ktokolwiek przemwi, lub przedstawi nieznajomych, Ulrika wiedziaa ju, kim s. owcy czarownic. Wasza dostojno, w obrbie murw Praag przebywaj zdeprawowani wyznawcy Mrocznych Potg. Musimy da im nauczk. Spalenie kilku z nich bdzie dobrym przykadem dla obywateli. I, oczywicie, wiesz dokadnie, kto winien zosta spalony, Ulgo? ironia w glosie ksicia bya ewidentna. Ulrika bya zaskoczona. Enrik mia reputacj sympatyka owcw czarownic i zajadego wroga Chaosu. Midzy innymi dziki temu zyska popularno wrd swego ludu. Ulrika patrzya uwanie. Moe ksi po prostu nie lubi tych dwch. Odpowiedzia drugi owca czarownic, a jego gos by gadki i uprzejmy, po prawdzie do podobny do sposobu wymowy Felixa. Wasza dostojno, pozwolilimy sobie przygotowa list rzek. Ksi skin przywoujc go do siebie, wzi zwj z wycignitej doni rozmwcy, czyta go przez chwil i zacz si mia. Wasza dostojno znajduje co zabawnego? mrukn mczyzna. W jego gosie pojawia si niebezpieczna nuta. Nie nalea do ludzi, ktrzy przywykli do kpin. Tylko ty, Petr, moge uzna poow hierarchii wityni Ulryka za heretykw. Wasza dostojno, oni zaprzestali poszukiwania sug Ciemnoci z

wystarczajc gorliwoci. Wszelki kapan Ulryka, ktry zachowuje si w ten sposb, musi by zdrajc sprawy ludzkoci, a zatem heretykiem. Jestem pewien, e Arcypraat nie zgodziby si z twoj ocen, Petr. Co by moe tumaczy, dlaczego pozbawi ci wice. Moje wygnanie byo dzieem ukrytych heretykw, wasza dostojno tych, ktrzy lkali si wystawienia na olepiajce wiato prawdy i ktrzy wiedzieli, e musz mnie upokorzy, albo zostan odkryci, jako pomiot demonw, ktrymi s. Oni... Do tego, Petr! ksi przerwa spokojnie, ale gosem nie znoszcym sprzeciwu. Obecnie jestemy w czasie wojny i wyjani to tylko raz. Wezwaem was tutaj, by co wam powiedzie a nie po to, by wysuchiwa waszego ujadania. A zatem suchajcie uwanie i pilnie. Nie bdzie dalszych egzekucji tych, ktrzy zostan uznani za heretykw przez ciebie, lub twoich ludzi... o ile ja tak nie rozka! Nie bdzie wicej napominania mieszkacw przez palenie domw tych, ktrym odmawiacie gorliwoci... o ile nie udziel zezwolenia! Ty i twoja prywatna armia gorliwcw przydacie si podczas nadcigajcej walki, ale nie bd tolerowa brania przez ciebie prawa we wasne rce. Jeli sprzeciwisz mi si w tej sprawie, nadziej tw gow na pal, zanim zdysz przemwi. Rozumiesz me sowa? Ale, wasza dostojno... Zapytaem: czy mnie rozumiesz? gos ksicia by zimny i bezwzgldny. Ulrika patrzya niepewna, czy pochwala takie zachowanie. Dobrze byo, e Enrik trzyma siln rk niepokorne elementy populacji, szczeglnie tak kopotliwe, jakimi wydawali si by Ulgo i Petr. A jednak,

oni byli potnymi ludmi, a sprawa, w ktr wierzyli, suszna i ksi nie powinien ich obraa podnoszc gos w tej sposb. Ulrika zacza rozumie, dlaczego Enrik nie by tak popularny, jak jego brat. Tak, wasza dostojno odpar Petr. Ton jego gosu niebezpiecznie zblia si do braku szacunku. Ulrika zacza podejrzewa, e interwencja ksicia przyniesie efekty odwrotne do zamierzonych. Wiadomo byo o owcach czarownic i ich poplecznikach, ktrzy wykonywali swoj prac po kryjomu. Moecie zatem odej rzek ksi. Ulrika zwracaa tak wielk uwag na odejcie owcw czarownic, e niemal przegapia wasne imi. Szybko wystpia naprzd i wykonaa pokon. Kuzynko odezwa si ksi. C mog dla ciebie zrobi? Wasza dostojno, chciaabym dowiedzie si, czy doszy jakie wieci o moim ojcu. Z alem informuj ci, e nie usyszelimy adnych. Jeli otrzymamy jakkolwiek wiadomo, zostaniesz natychmiast powiadomiona. Ufam, e mj szambelan wie, gdzie ci znale? Tak, wasza dostojno. Dobrze. A zatem, moesz odej. Twarz Ulriki spsowiaa. Nawet podug standardw kislevickiej szlachty, to bya zbyt stanowcza odprawa. Odwrcia si, by wyj. Zera j gniew. Gdy poczua do na swym ramieniu, odwrcia si gwatownie, gotowa do przemocy. Zatrzymaa si, widzc umiechajcego si do niej Villema. Musisz przebaczy ksiciu rzek. Nie jest cierpliwym

czowiekiem, a ostatnio irytuje go wiele rzeczy. To nie s atwe czasy, dla nikogo z nas. Jest tutejszym wadc. Trwa wojna. Nie mam czego przebacza. Jestem pewien, e Enrik zgodziby si z tob, ale mimo wszystko dobrze jest nie zapomina o uprzejmoci, szczeglnie, gdy ma si do czynienia z krewnymi. Przykro mi, e nie syszelimy o twoim ojcu. A jednak, zawsze jest nadzieja. Gobie pocztowe czasem zbaczaj z drogi, a kurierzy gubi si lub gin po drodze. Nie ma powodw do rozpaczy. Patrzc na t hord za murami, wtpi, by jakikolwiek kurier przedar si z pnocy jeszcze przez jaki czas. Wyczuwajc wspczucie w gosie Villema, Ulrika zacza si nieco uspokaja. Ju czua si odrobin lepiej. Dzikuj ci powiedziaa szczerze. Prosz, nie myl o tym. Z przyjemnoci oddaj si do usug. Nie martw si przejdziemy przez to. Rozumiem, e przybya wraz z krasnoludzkim Zabjc i jego towarzyszami, czarodziejem i szermierzem. Fascynujcy osobnicy i bardzo bohaterscy, tego jestem pewien. Chciabym zaprosi was wszystkich na obiad ze mn, tego wieczora, tu w paacu. Z chci wykorzystam okazj, by porozmawia o tym cudownym okrcie latajcym i pozna lepiej tak pikn kuzynk. Ulrika na prno usiowaa wyobrazi sobie Gotreka za stoem wraz z tym obytym mczyzn. Felix i Max to bya jednak inna sprawa. Zgadzam si z chci odpowiedziaa. Dopilnuj, by zaproszenia zostay wysane. Zatem, do wieczora... Szary Prorok Thanquol spoglda w kryszta wrebny. Odczuwa

napicie. Wszdzie wok starsi Moulderw spogldali na niego, jakby by jakim smakoykiem. Zmusi si, by to ignorowa i usiowa skoncentrowa si na swych zaklciach. Pozwoli swojemu umysowi wprowadzi si w trans, ktrego nauczy si po raz pierwszy tu po wyjciu z wieku szczenicego, gdy dopiero rozpoczyna swoje szkolenie na szarego proroka. Pozwoli swojemu umysowi unosi si swobodnie i gromadzi energie czarnej magii, a potem zamkn je w krysztale. Czynic to zauwaa, e jego widzenie zaczyna si unosi. Wygldao to tak, jakby kryszta zamieni si w oko wszechwidzcego boga. Ta analogia wywoaa ciepe uczucie na dnie brzucha Thanquola. Dostrzega z gry swoje wasne ciao. Widzia dziwacznie zmutowanych starszych Moulderw o szarej sierci, ktrzy spogldali na niego i zauway Izaka Grottle'a toczcego wygodniaym wzrokiem na kocu komnaty. Grottle przesun dugim rowym jzykiem po swoich kncych kach, a potem zacz przeuwa ogon. Ten gest sprawi, e Thanquol zacz obawia si o wasne bezpieczestwo. A jednak, nie mg nic z tym uczyni sam si na to zgodzi. Wsparcie Moulderw w umierzeniu rebelii Lurka byo najszybszym i najpewniejszym sposobem zdobycia ich ask, a im szybciej tego dokona, tym szybciej wydostanie si z tej miertelnej puapki. Piekielna Jama bya ostatnim miejscem, w ktrym chciaby si znajdowa, gdy przemaszeruje tdy wielka armia Chaosu. Przekl, gdy ta myl pojawia si w jego umyle. Najmniejsze wspomnienie o armii natychmiast wywoao ywy obraz w jego umyle, a w obecnym wyczulonym stanie zmysw to wystarczyo, by wizja w krysztale zmienia si. Krater Piekielnej Jamy nagle znalaz si pod nim. Monstrualne cielesne budynki wznosiy si ponad centrum upadku

gwiazdy sprzed wiekw. Ulice wypeniali walczcy skaveni. Poplecznicy Lurka bili si z oddziaami nadal lojalnymi wobec Klanu Moulder. Przez jedno uderzenie serca widzia fragment brutalnego konfliktu, a potem oczy jego umysy popdziy ku wielkiej chmurze pyu w oddali. Za chwil by tam i spoglda w d. Zobaczy niezliczone szeregi pene zwierzoczekw, wyjcych mas odzianych w futra i niemal zezwierzconych ludzi, setki setek zakutych w czarne pancerze wojownikw Chaosu dosiadajcych swych wielkich i zabjczych rumakw. Pod nimi maszeroway potworne stworzenia przypominajce w poowie gigantycznych humanoidw, a w poowie smoki. Obok nich szy zmutowane trolle. Stada czekoksztatnych stworze o nietoperzowych skrzydach czerniy niebo. To by wielki tum, a najgorszy okaza si fakt, e Thanquol wiedzia, i jest to tylko cz maszerujcych ogromnych armii Chaosu. Co z pewnoci poruszyo wyznawcw pomniejszych mocy, a Thanquol nie czu potrzeby, by dowiedzie si o tym wicej. Wystarczyo mu spogldanie na t armi przez jego kryszta wrebny. Warkn i przywoa si do dyscypliny. Wszystko to wygldao interesujco, ale nie miao nic wsplnego z jego misj. Musia dowiedzie si, co planuje Lurk. Musia znale jaki sposb, dziki ktremu Moulderzy zyskaj przewag w wojnie domowej, ktra rozdzieraa ich ufortyfikowane miasto, zanim zbliajcej si hordzie uda si wykorzysta panujce zamieszanie. Skoncentrowa si na Lurku. Natychmiast poczu obecno swojego zdradzieckiego, byego sugi. Klejnot, ktry dawno temu Thanquol wepchn w Lurka nadal spenia swe funkcje komunikacyjne. Jego wizja przemiecia si z prdkoci myli. Teraz znajdowa si w

wielkiej

komorze,

spogldajc

na

kbic

si

mas

zdeterminowanych i wygldajcych na zdesperowanych skavenw. Wikszo z nich nie bya dua. Byli niewolnikami, najniszymi z najniszych w hierarchii skavenw. Byli szczuroludmi zbyt sabymi i zbyt gupimi, by wydrapa sobie drog do wadzy, jak czynili lepsi od nich. Ich jedyna sia leaa w liczebnoci. Niestety, bya to znaczna sia. Tu i tam midzy tumem znajdowali si take wiksi i lepiej uzbrojeni skaveni. Thanquol robi co mg, by powstrzyma gotujc si w nim wcieko. To byo typowe dla skavenw. Zawsze znaleli si tacy, ktrzy zmieniali strony w zalenoci od okolicznoci i doczali do tych, ktrych uznali za zwycizcw w najbliszej walce. Thanquola najbardziej poruszya ilo Moulderw, ktrzy tak wanie myleli. Wrd tumu dostrzega nawet wielkich sztormverminw o czarnej sierci, oraz wielu wojownikw w barwach klanu. Nagle Thanquol zrozumia, dlaczego dano mu szans wypracowania sobie aski wrd starszych. Cho wydawao si to niemoliwe, Lurkowi udao si wszcz cakiem udan ma rebeli. Coraz wicej oddziaw garno si pod jego sztandar, a jeli ten proces bdzie trwa, ich liczebno wkrtce przeway bilans potgi na korzy Lurka. Szary Prorok Thanquol zastanowi si krtko nad tym. Skoro tak wielu przechodzi na stron jego byego sugi, by moe on powinien to take uczyni. Albo powinien sprzymierzy si z tymi, ktrzy stali za plecami Lurka, bowiem Lurk z pewnoci nie mia do inteligencji, by samodzielnie poprowadzi to przedstawienie. Gdzie tam ukrywa si kierujcy wszystkim byskotliwy umys. Moe dziki odpowiedniemu pokierowaniu przez dowiadczonego skavena, jakim by Thanquol, uda

mu si ustanowi w Piekielnej Jamie now baz dziaa dla zwycizcy konfliktu i jego lojalnych doradcw? Lurk sta na wysokim podium spogldajc na masy zgromadzone na dole. By jeszcze wikszy, ni jakim zapamita go Thanquol. Teraz przewysza szczuroogra, by prawie dwukrotnie wyszy od Felixa Jaegera i znacznie ciszy od niego. Jego dugi, robakowaty ogon koczy si masywn, kolczast maczug z koci. lepia lniy czerwonym szalestwem. Najbardziej przeraajce byy skrcone rogi, bardzo przypominajce nalece do Thanquola, ktre wystaway z bokw czaszki Lurka. Zaiste, Lurk w nieprzyjemny sposb przypomina posgi Rogatego Szczura, ktre Thanquol oglda. Faktycznie, niesamowicie przypomina wizerunek Rogatego Szczura, z ktrym Thanquol komunikowa si podczas swoich rytuaw inicjacyjnych. Czy to mogo by moliwe? Czy sam Szczurzy Bg naprawd mg wybra Lurka na swojego wysannika? Thanquol natychmiast odrzuci tak myl. Niemoliwe. Lurk zacz przemow. Uciskani bracia skaveni! Dzieci Rogatego Szczura! Godzina waszego wyzwolenia wybia. Oto nadszed czas zmian. Czas zmian? To bya znajoma fraza. Thanquol zastanawia! si, gdzie to ju sysza. wiat si zmienia. Najnisi stan si najwyszymi. Wysocy zostan unieni. Tako przyobieca mi mj ojciec, Rogaty Szczur. Serce Thanquol byo bliskie zatrzymania si ze wciekoci. Jego ojciec? Jak mie ta aosna, zmutowana namiastka skavena rzuca tak bluniercze stwierdzenia? Thanquol by zdumiony moc wasnego

oburzenia. Lurk uzurpowa sobie bliszy zwizek z najwikszym z bogw, ni dany by nawet szarym prorokom. Odziewa si w szaty przywdcy religijnego. Thanquol by zaskoczony, e Rogaty Szczur nie zabije go na miejscu. Chyba, e... Nie. To byo niemoliwe. W aden sposb blunierstwa Lurka nie mogy by prawd. Ci z was, ktrzy pod za mn, zostan nagrodzeni bardzo-bardzo! Ci, ktrzy tego nie uczyni, albo zdradz mnie, zostan ukarani w sposb, jakiego sobie nawet nie wyobraacie. O ile nie mylicie o obdzieraniu skry ywcem, gdy jestecie obracani nad wielkim, rozpalonym spaczeniem ogniem, podczas gdy dwch klanowych katw nakuwa wasze gruczoy pimowe rozarzonym do czerwonoci elaznym prtem, a potem... Lurk opisywa dalszy przebieg tortur w sposb niezwykle twrczy i do przeraajcy. Nawet z takiej odlegoci Thanquol czu, jak suchajc tego opisu jego wasne gruczoy pimowe ciskaj si ze strachu. ... a do waszej rzyci! skoczy Lurk. Zapada napita cisza. Thanquol musia przyzna, e Lurk najwyraniej nauczy si czego podczas ich dugiej wsplnej wdrwki. Jego sztuka oratorska rzeczywicie wywoywaa wraenie i udao mu si osign jeden z najbardziej cenionych wrd skavenw celw. Wzbudzi strach w swoich podwadnych. A teraz sucha sucha! kontynuowa Lurk. Aby nasza wielka krucjata zakoczya si zwycistwem, najpierw musimy przej Piekieln Jam. Aby opanowa Piekieln Jam, musimy zawadn kadziami rozrodczymi oraz komnatami rady, a take rafineri spaczenia. Aby tego dokona, rozdzielimy nasze siy na trzy czci.

Thanquol sucha, a Lurk opisywa swj plan. Zamys by zaiste niezwykle miay. Polega na szybkoci, elemencie zaskoczenia i dziaaniach pozorowanych. Thanquol wiedzia, e sam z trudem byby w stanie obmyli lepszy plan, a zamiary Lurka prawie na pewno zakocz si sukcesem, jeli Thanquol nie wyjawi tych szczegw starszym Moulderw. Jeli. Chytry skaveski umys Thanquola rozwaa moliwe opcje. Wiedzia, e w jaki sposb musi znale osobiste korzyci w tej sytuacji. Nawet rozwaajc to, zastanawia si jednoczenie, jak jego prymitywny i gupi sugus mgby wymyli taki plan, jeli rzeczywicie byo to jego zasug. Z pewnoci, rwnie zawia i subtelna intryga nie moga by dzieem Lurka. Musiaa by owocem pracy umysu rwnie przytaczajcego, co nalecy do Thanquola. Thanquol zacz rozmyla, w jaki sposb zdemaskowa mzg caej operacji, stojcy za jego pomagierem. By pewien, e z t spraw zwizana jest powana zdrada. Kt spord jego wrogw by do przebiegy, by przej kontrol nad tak pilnie obserwowanym sug, jakim by Lurk? Lurk rozejrza si po swoich poplecznikach i pawi si w ich adoracji. Wiedzia, e to mu si naley. Dugie lata ukrywania si w cieniu, wyrzekania si szacunku, do ktrego mia prawo, nareszcie zostay wynagrodzone, a smak nagrody by sodki. Lurk umiechn si, obnaajc swoje ky i radowa si unionym lkiem, jaki wywoa u zgromadzonych ten gest. Z pewnoci, tak wanie musia czu si jego dawny, tak zwany pan, Szary Prorok Thanquol, kiedy stal przed armi skavenw pod Nuln.

Byo to uczucie tskne sercu kadego skavena. Lurk zostawi rozmylanie na pniej. Wiedzia, e z kadym mijajcym dniem staje si coraz bardziej bystry. Dla jego niesamowitego umysu jasne byo, co si dzieje. Gdy tylko jego ciao przestao mutowa, zacz si zmienia jego mzg. Proces, ktry przemieni go z maego, cho nie uomnego skaveskiego wojownika w przeraajc machin zniszczenia, zacz obecnie przeksztaca jego umys, zmieniajc go z niezwykle sprytnego skavena w istot obdarzon boskim intelektem. Dla znacznie pobudzonego umysu Lurka ten fakt by oczywisty. Jego umys podlega tym samym zmianom, ktre sprawiy, e sta si odbiciem wizerunku Wielkiego Ojca Caego Ludu Skavenw. A Lurk wiedzia, e nie stao si tak bez powodu. Wiedzia, e stao si tak, poniewa zosta wybrany. Zosta przeznaczony na nowego, najwyszego lidera rasy skavenw. Mia zosta istot, ktra powiedzie ich do tysicletniego krlestwa w peni chway. To wszystko wydawao si tak oczywiste. Byo jasne, e Rogaty Szczur wybra go celowo. Wiedzia, e zosta namaszczony przez Rogatego Szczura, jako jego nowy prorok, wdz, ktry zjednoczy wszystkich oczekujcych go skavenw i poprowadzi ich do pewnego zwycistwa. Oczywicie, wizje okazay si bardzo pomocne. Zacz je miewa ju w obozie hordy Chaosu, po rozmowie z tymi dziwnie podobnie wygldajcymi ludzkimi magami, ktrzy niemal natychmiast rozpoznali jego budzc si bosko. Pamita oddanie, z jakim skonili si przed nim w ukryciu, a potem zaczli wypiewywa pochway dla niego swoimi niemal hipnotyzujcymi gosami. Pamita, z jakim szacunkiem odzywali si, zachcajc, by nadal odgrywa sw rol jeca, tak by udao mu si

dosta do cytadeli jego wrogw i wznie wrd nich wasny sztandar. Powiedzieli mu, e jego umys staje si potniejszy, ni nalecy do jakiegokolwiek skavena, podobnie jak to stao si ju z jego ciaem. Pomyla, e wkrtce zdobdzie moce czarnoksiskie przekraczajce umiejtnoci kadego szarego proroka, a wwczas stanie si najpotniejszym skavenem, jaki kiedykolwiek stpa po obliczu przeraonego wiata. Nawet gupi Moulderzy rozpoznali jego wyjtkowo i uznali przewag Lurka. Czy nie usiowali uwizi go w swoich nikczemnych laboratoriach alchemicznych? Czy nie pragnli pozna sekretw, ktre wyrniay go spord innych skavenw? Lurk sdzi, e powinien by im naprawd wdziczny. Skpali go w tych dziwnych poywnych pynach i wystawili na dziaanie jeszcze wikszych iloci pyu spaczenia. Nadal pamita, jak jego ciao wierzbiao, a umys zapada si w sobie. Byo moliwe, cho niezbyt prawdopodobne, e w owym czasie bekota i baga o lito. Wiedzia, e jeli tak si rzeczywicie dziao a nie mia zamiaru przyznawa si do tego wwczas by to zaledwie znak wrastajcej mocy jego umysu. Ju wtedy wiadomie zwodzi przeladowcw, ukrywajc swoj prawdziw natur i intrygi. Wzbudza w nich faszywe poczucie bezpieczestwa, by w odpowiednim momencie uciec wymykajc si stranikom. Istotnie, mia wiele szczcia znajdujc si w miecie stojcym na krawdzi wybuchu rebelii. Wielu skaveskich niewolnikw wierzyo, e zwikszone rozmiary ksiyca Chaosu, Morrslieba, byy znakiem nadchodzcych wielkich wydarze. Uwaali, e coraz wiksza liczba spaczeniowych meteorw spadajcych na ziemi w tej okolicy bya

zapowiedzi znacznych przemian. Lurkowi nie zabrao wiele czasu przekonanie ich, e to on jest obiektem przepowiedni e jego przybycie byo przewidywanym wydarzeniem. Szybko zgromadzili si pod jego sztandarem wystpujc przeciw uciskowi ze strony swych panw, Moulderw. Wydawao si, jakby ta intryga bya przygotowywana znacznie wczeniej, w oczekiwaniu na wydarzenia ostatnich tygodni. A czemu by nie, pomyla Lurk? By wybracem Rogatego Szczura. Z pewnoci musieli tu przebywa ci, ktrzy przewidzieli jego nadejcie. Pocztkowo zaskoczyo go, e szarzy prorocy nie gosili proroctw o jego nadejciu, ale niezwykle przenikliwy umys szybko poda mu odpowied tumaczc, co si stao. Kontemplacja natury jego wczeniejszego, tak zwanego mistrza, Szarego Proroka Thanquola, pomoga objawi mu wstrtn prawd. Szarzy prorocy byli skorumpowani. Zawiedli Rogatego Szczura, a on wycofa swe aski. Przestali by prawdziwymi stranikami rasy skavenw. Nadszed wit nowego dnia, objawi si nowy lider, ktrego chwalebne wadanie trwa bdzie tysic lat co najmniej. To by dzie Lurka, niegdy znanego jako Snitchtongue, obecnie nazywanego po prostu Lurkiem Wspaniaym. Natychmiast podzieli si sw wiedz ze zgromadzeniem czogajcych si przed nim wyznawcw. Ich penie czci piski zapewniajce oddanie byy muzyk dla jego uszu. Dzi, Piekielna Jama, pomyla jutro, cay wiat!

Rozdzia 5

Felix spoglda na zbliajc si hord Chaosu. W cigu kilku ostatnich dni urosa do przeraajcych rozmiarw. Wydawaa si rozciga po horyzont, w kadym kierunku, a kby pyu w oddali kadego dnia mwiy o nadcigajcych nastpnych oddziaach. Felix podnis lunet do oka i przyglda si szeregom armii Chaosu. Zajmowali dogodn pozycj. Wikszo wrogiego obozu chronia przed atakiem krzywizna rzeki. Hordy odzianych w skry barbarzycw gorczkowo pracoway, wznoszc szace ziemne i kopic okopy skierowane ku miastu. Dostrzega linie zaostrzonych pali wystajce z podstawy walw ziemnych. Wyznawcy Chaosu nie mieli zamiaru pozwoli jedcom Kisleva na swobodne wypady z Praag. Podczas kilku ostatnich dni, szybkie ataki poczone z natychmiastowym odwrotem w wykonaniu kislevickich jedcw zebray spore niwo wrd najedcw. niwo to stanowio zaledwie kropl w oceanie, ale zrobio wiele dla podniesienia morale obrocw. Wiedzc, e wielu mieszkacw miasta ogarnia rozpacz na widok tej potnej armii, Felix stwierdzi, e te mae zwycistwa byy rwnie wane dla obrocw, jak jedzenie. Niestety, liczba najedcw stale wzrastaa, a przepowiednie i omeny byy coraz gorsze. Nocami zauwaano widma wdrujce ulicami miasta. Ostatniej nocy pod Biaym Dzikiem, Felix usysza dwch pijanych tileaskich najemnikw, ktrzy opisywali swoje spotkanie z duchem bezgowej kobiety na ulicy w pobliu ich kwatery. Wikszo obcokrajowcw prbowaa traktowa takie rewelacje jako wynik

naduywania taniego, podego brandy, ktre pili tileaczycy, ale tubylcy tylko smutno kiwali ze zrozumieniem gowami i powracali do swoich trunkw. Felix spodziewa si, e cae ycie spdzone wrd opowieci o takich zjawach mogo zahartowa miejscowych, ale wiedzia, e on sam nigdy nie zazna spokojnego odpoczynku w miecie, gdzie podobne wydarzenia byy stosunkowo powszechne. Zastanawia si, czy wzrastajca liczba widm miaa co wsplnego z obecnoci armii pod murami. To moliwe usysza znajomy gos Maxa Schreibera. Felix z zaskoczeniem zda sobie spraw, e myla na gos. Rwnie zaskakujce byo widzie Maxa w tym miejscu. Max! Co robisz na murach? To samo co ty, Felixie. Spogldam na t armi i zastanawiam si, jak przetrwamy to oblenie. Felix rozejrza si i z ulg stwierdzi, e najblisi onierze stali kilka krokw dalej. By moe niczego nie usyszeli. Wyraanie tak pesymistycznych przewidywa nie byo w ostatnich dniach w Praag mile widziane. Felix wzruszy ramionami. To mwi Max, nie on. Uwaasz, e doniesienia o zjawach na ulicach s powizane z tamt armi? Jestem tego pewien kilku onierzy patrzyo ju w ich stron. Rozmowa przycigna ca ich uwag. Jake to? Wydawao mi si, e mwie, i mury zakl wok miasta s silne, a moce Chaosu nie mog ich przenikn. Max otuli si mocniej w swoje zotobrzowe szaty czarodzieja. Dzi nosi na gowie dziwny, szpiczasty kapelusz, wygldajcy jak hem, ktrzy

stercza nad jego gow i dodawa mu wzrostu. Szczecina na jego twarzy zacza podejrzanie przypomina rosnc brod. Opar si caym ciarem na lasce, przez chwil spojrza z namysem na hord, a potem przemwi. Powiedziaem, e istnieje zwizek. Nie mwiem, e ci wyznawcy Mroku s za to odpowiedzialni. Felix patrzy na czarodzieja. Max by na swj sposb przyjacielem, nadal jednak pozostawa magiem, a oni bywali czasem nieodgadnieni dla miertelnikw, takich jak Felix. Co chcesz przez to powiedzie? Chodzi mi o to, e wszystko jest ze sob powizane. Zmasowany atak skavenw na Nuln. Fakt powikszenia si Morrslieba podczas ostatnich lat. Przemarsz si Chaosu. Wzrastajca liczba spadajcych gwiazd, mutacji i magicznych wynaturze. A take niepokj duchw nawiedzajcych to miasto. Wszystko to jest czci tej samej caoci. Powiadasz, Max, e Potgi Chaosu stoj za tymi wszystkimi wydarzeniami? Nie trzeba by wielkim czarownikiem, by si tego domyli. Nie, Felixie. Miaem na myli istnienie wielkiego planu. Moliwe, e gdzie tam dziaa potna inteligencja, a moe co innego, bardziej zblionego do fenomenu naturalnego. Nie jestem pewien, czy w tych okolicznociach uybym okrelenia naturalny". Mylaem o czym w rodzaju przypyww morza, albo . zmian pr roku. Nie rozumiem ci. Pomyl o tym w ten sposb, Felixie. Magia jest si, niczym wiatr,

deszcz lub fale. Czasami jest silna. Czasami sabsza, ale zawsze istnieje, podobnie jak powietrze, ktrym oddychamy. Przenika wiat, w ktrym yjemy. Czarodzieje nazywaj przepyw tej energii wiatrami magii. Tak. C z tego? By moe istniej okresy zmiennoci magii, tak jak pory roku zmieniajce pogod. Moe rozpocza si pora, gdy wiatry magii dm z wiksz si, a moc magiczna wzrasta. Moe to wanie wydarzyo si dwiecie lat temu. To do duga pora roku. Nie udawaj gupiego, Felixie. Jeste bystrym czowiekiem. Wiem, e doskonale pojmujesz t analogi. Felix ustpi syszc ton gosu Maxa. Wiedzia, e czarodziej ma racj. By moe zazdro wobec Ulriki sprawia, e chcia wszcz sprzeczk z magiem. Dobrze. Mw dalej poprosi Felix, lekko nadsany. Moce Chaosu s silnie powizane z magi by moe ich potga ronie lub maleje wraz ze zmian tych sezonw. Moe to pocztek czasu, gdy wrastaj w si. A moe ten sam wzrost energii zwiksza liczb widm pojawiajcych si w Praag i podjudza skavenw. Felix rozwaa argumenty maga. To byo logiczne i miao pewien sens, jakby na to nie patrze, ale niewiele znaczyo. Na dziedzicach uniwersytetu w Altdorfie Felix nauczy si, e uczeni wysuwali najbardziej niedorzeczne teorie poparte rygorystycznym zastosowaniem logiki. To interesujca teoria, Max. Syszaem jednak inne teorie. Tego ranka, pewien czowiek pod Biaym Dzikiem wykrzykiwa, e jest to kara bogw za nasze grzechy i nadchodzi koniec wiata.

Max umiechn si do paskudnie. Te dwie teorie wcale nie musz si wyklucza rzek. C stao si z tym prorokiem? Stra z wiey rbna go w eb pak i zacigna ze sob. Moja teoria zapewne nie jest obecnie rwnie niebezpieczna dla zdrowia. Istotnie, to jej niewtpliwa zaleta stwierdzi Felix, ponownie zwracajc swoj uwag na hord Chaosu. Wydawao si, e midzy potnymi czarnymi namiotami wzniesionymi w centrum armii co zaczyna si dzia. Stojc na szczycie wzgrza, Ivan Petrovicz Straghov spoglda na hord maruderw Chaosu maszerujcych przez rwnin. Marsz, to nie byo waciwe okrelenie. Sugerowao istnienie dyscypliny, ktrej ci dzicy ludzie po prostu nie znali. To zreszt nie miao znaczenie. Byli liczni i ufali bezgranicznie swym mrocznym bogom. Dugie lata suby jako bojar na kresach zapewniy Ivanowi wiele dowiadczenia w tych sprawach. Ci ludzie maszerowali pod sztandarem Bezskrego Czeka. Musz ich by co najmniej tysice, Lordzie Ivanie mrukn Petrov. Ivan odwrci si i spojrza na swojego najmodszego lansjera. Chopak ledwo przekroczy wiek pitnastu lat, ale mia oczy znacznie starszego mczyzny. Mroczne cienie gromadziy si pod nimi, a jego twarz naznaczao zmczenie, zbyt wiele dni w siodle i niedoywienie. Spokojnie, may. Pamitaj, e uciekajcy zawsze liczy swoich wrogw podwjnie. Nie czymy spraw gorszymi, ni rzeczywicie s Ivan stara si, by jego gos brzmia beztrosko i pewnie, ale nie czu si w

ten sposb. Wygldao na to, e Pustkowia wyrzuciy z siebie ca swoj plugaw populacj. Ju od dwch dni Ivan i jego ludzie spotykali zwiadowcw hordy, wielkich, odzianych w skry mczyzn, ktrzy mwili gardowym jzykiem. Ich skra pokryta bya stygmatami rozpoczynajcych si mutacji, lub dziwnymi runicznymi tatuaami Chaosu. Ivan domyla si, e nie stanowi nawet czci wielkiej armii Chaosu. To tylko dzikusy pdzone nagym musem wdrwki na poudnie, by pldrowa i upi. Tak nakazywaa im mroczna natura drzemica w ich duszach. Niewane. To wystarczyo, by Ivan by przekonany, e dzieje si co wielkiego. Podczas kilku ostatnich dni spotka wojownikw noszcych tatuae Jedcw Blizn, Lodowych Maruderw i Krwawych Krzykaczy. Wygldao na to, e wszystkie plemiona z pustkowi kieruj si na poudnie. Jego jedcy zajli pozycje wzdu grzbietu urwiska. Nie prbowali si ukrywa, majc nadziej, e sprowokuj maruderw, by ruszyli na nich. Porodku barbarzyskiej masy, biaogowy starzec trzymajcy lask zakoczon czaszk znak szamana, wyda wspplemiecom rozkaz ataku. Ivan czeka pewien siebie. Podczas gdy wyznawcy Chaosu zmarnuj czas brnc w gr zbocza, jego ludzie nafaszeruj ich gradem strza, a potem napastnicy zostan zaatakowani z flanki przez rezerw, ktr Ivan trzyma poza polem widzenia, za wzgrzem. Dzikusy na pewno dadz si na to nabra. Wielu z nich zginie. To byo niewielkie pocieszenie dla niego, ale jednak czu si lepiej, wiedzc, e kae paci im krwi za kady krok prowadzcy w gb Kisleva. W tej chwili, uwag Ivana zwrci rozlegajcy si za nim grzmot kopyt. Odwrci si, by zobaczy dwch ze swoich ludzi eskortujcych na szczyt

wzgrza jedca odzianego na niebiesko. Ivan umiechn si, natychmiast rozpoznajc wysokiego mczyzn o siwych wosach. To by Radek Lazo, jeden z kurierw Lodowej Krlowej. Mio ci widzie, Radek! zakrzykn Ivan. Przybye w sam por, by zobaczy, jak ja i moje chopaki zabijamy kolejne szumowiny Chaosu. Z chci bym to obejrza rzek Radek z zimnym umiechem wykrzywiajcym jego wskie usta. Nie mam jednak czasu. Ty rwnie nie masz. Lodowa Krlowa da twojej obecnoci pod Brodem Mikala. Zbiera si tam Zastp Gospodara. Ivan zastanowi si nad sowami kuriera. Brd Mikala znajdowa si o tydzie cikiej jazdy z tego miejsca, ale Zastp znajdowaby si znacznie dalej, gdyby nie otrzyma jakiego ostrzeenia o zbliajcej si inwazji. To musiao znaczy, e Ulrika przedara si! Pojedziemy. A co z tob? Przyczysz si do nas? Nie. Musz jecha dalej przez te ziemie przynoszc rozkazy pozostaym lordom pogranicza, ktrych uda mi si odnale. Ivan potrzsn gow zdumiony. Radek otrzyma niemal samobjcze zadanie. Musia jecha samotnie przez okupowane krainy. Przydziel ci oddzia moich chopakw zaproponowa. Nie. Caryca potrzebuje u Brodu kadej lancy. Powiadam ci, Ivanie, w caym swoim yciu nie widziaem niczego podobnego. Jest gorzej rzek Ivan. Przybywamy z pnocy. Przysigam, e to wyglda, jakby otwary si same wrota Piekie. Zanim bdzie po nas, znowu rozpta si Wielka Wojna, zapamitaj moje sowa. Nie pokrzepiasz mnie, stary przyjacielu rzek Radek rzucajc

wzrokiem w stron dzikusw wspinajcych si na wzgrze. Potrafi oceni odlego z rwn wpraw, jak dowolny z ludzi Ivana i wiedzia, e pozostao im jeszcze troch czasu na rozmow. Jakie wieci o mojej crce? Widziaem j przelotnie na dworze. To ona przyniosa Lodowej Krlowej wieci o inwazji. Przybya na tym wielkim okrcie latajcym krasnoludw. Ojcowska duma wypenia serce Ivana. A zatem jedzie wraz z Zastpem? Radek pokrci gow. Nie, lordzie. Towarzyszya krasnoludom a do Praag. To prosto na drodze inwazji. Wyznawcy Chaosu zawsze na pocztku uderzali na tamtejsz wielk fortec. Aye, stary przyjacielu, to prawda. Ale twoja droga wiedzie teraz na poudnie, do Brodu Mikala i wojny. Nie obawiaj si. Bez wtpienia pierwszym posuniciem Lodowej Krlowej bdzie wyzwolenie miasta. Przez chwil w duszy Ivana walczyy ze sob mio rodzicielska i poczucie obowizku, gdy rozwaa udanie si prosto do Praag. Jego jedyne dziecko znajdzie si tam w niebezpieczestwie. A jednak wiedzia, e niewiele moe uczyni, by jej pomc. Niewielki oddzia lansjerw mg tylko zgin, jeli spotka si z gwnymi siami hordy Chaosu pod miastem. Znacznie rozsdniejsze wydawao si przyczenie do zgromadzenia wojsk, a potem wyruszenie penymi siami Kisleva na ratunek stolicy. Ba si jednak, e nawet ta potna armia nie wystarczy, by pokona to, z czym si obecnie mierzyli. Westchn cicho do siebie, a potem wyda rozkaz swoim wojownikom.

Do Brodu Mikala. Jedziemy! Jak jeden m, z precyzj penej dyscypliny lansjerzy i konni ucznicy odwrcili si i pucili kusem w d wzgrza. Za nimi rozlego si rozczarowane wycie dzikich barbarzycw, brzmice niczym zew godnych wilkw. Na zewntrz zbliaa si noc, sprowadzajc ze sob chd. Ulice wypeniali maszerujcy ludzie i wiczcy onierze. Tu, w piwnicy, byo ciemno, ciepo i cicho. Pojedyncza latarnia owietlaa zakapturzone i ukryte pod paszczami postacie, ktre zebray si po kryjomu, by rozmawia o losie miasta. Mczyzna znany swoim czterem zakonspirowanym towarzyszom jako Halek rozejrza si, wiedzc, e gdyby znaleli ich tu owcy czarownic, nawet jego wysoka pozycja nie mogaby go ocali. mier w ogniu byaby najaskawszym losem, na jaki mg liczy. Wmawia sobie, e nie ma szans, by tak si stao. Znajdowa si w domu jednego z najbogatszych kupcw w Praag, bez wtpienia ktrego z pozostaych zamaskowanych ludzi siedzcych wok stou. A moe byo inaczej, moe by nim tylko jeden ze sug tego czowieka. Jedynie Wysoki Kapan Wielkiego Mutatora, siedzcy u szczytu stou czowiek, ktry zwerbowa ich wszystkich, wiedziaby to na pewno. Zadawa sobie pytanie, dlaczego znalaz si w tym miejscu? Jak do tego dopuci? Co sprawio, e jego poszukiwania wiedzy doprowadziy do tego, e siedzia otoczony przez wrogw Ludzkoci. Wzi gboki oddech i przypomnia sobie, e sam jest teraz jednym z tych wrogw. Nie byo wymwki dla czynw, ktrych dokona nie tu, w Praag, a prawdopodobnie take nigdzie indziej. Stara si zebra w sobie.

Przynajmniej przeszed na stron przyszych zwycizcw. Byo jasne dla kadego, kto umia patrze, e podczas zbliajcej si bitwy bdzie tylko jeden zwycizca. Potgi Chaosu oka si zbyt silne dla Praag, podobnie jak dla caego wiata. Ich przeznaczeniem byo odziedziczy ca ziemi. Chaos by niczym mier lub czas w kocu zawsze zatriumfuje, cierajc swych przeciwnikw w cigu dugich lat. Gdy Wysoki Kapan zaintonowa monotonnym gosem otwierajce inwokacje, Halek zmusi si do kontroli nad swoimi mylami. Takie mylenie byo niebezpieczne, bliskie szalestwu. By na tyle dowiadczonym uczonym, by wiedzie, e poraki s moliwe, nawet w obliczu wielkich triumfw. Dla czterech Wielkich Potg mogo nie mie znaczenia, czy zwycistwo nadejdzie teraz, czy za kilka stuleci, ale to byo istotne dla niego. Kar za porak bya w tej chwili mier, albo co gorszego od mierci, poniewa jego panowie nie byli askawi dla dusz tych, ktrzy ich zawiedli. Dobrze byo zapewnia si o nieuniknionym zwycistwie Chaosu, ale to mogo by cakiem bezcelowe, jeli nie dane bdzie cieszy si owocami tego zwycistwa. Umiechn si pod swoj prost mask z kawaka materiau. Dobrze byo zachowa odpowiedni perspektyw dla wszelkich wydarze. Tu w Praag, ledwie dwa wieki temu, kilka dni po upadku miasta siy tak zwanych Niszczycielskich Mocy zostay zepchnite z powrotem na Pustkowia przez armi Magnusa Pobonego. Jake jego rodacy Kislevici lubili si rym chepi. Jake to byo dla nich charakterystyczne i jak gupie. Nie potrafili spojrze w dal, tak jak on to potrafi. Nie dostrzegali, e nie miao znaczenia, czy Chaos zostanie odepchnity raz, czy te sto razy. Zawsze powraca i to coraz silniejszy. Halek wiedzia, e po czci

wanie desperacja wywoana t wiadomoci sprawia, e postanowi zczy swj los z Chaosem. Sprawi to take fakt, e wpad zbyt gboko, by si bezpiecznie wycofa. Zanim zorientowa si, e towarzystwo, do jakiego przysta, nie byo tylko kolejnym tajnym stowarzyszeniem powiconym poszukiwaniu wiedzy alchemicznej i mistycznej, byo ju za pno. Wiedzia, e jego towarzysze kultyci raczej go zabij, ni pozwol mu odej wolno. I nie mg uczyni nic, co nie spowodowaoby ujawnienia wiatu, kim jest. Zreszt, nie miaoby znaczenia, gdyby to zrobi. Kultyci byli ju zbyt silni, by mona byo ich pokona. Nie, najlepsze, co mg uczyni, to pozosta w kulcie Zmieniacza Drg i uczyni wszystko, co potrafi, by awansowa w jego szeregach. Jakie serce nie cieszyoby si wizj udziau w zdobyczach tego zwycistwa? Przez cae swoje ycie Halek znajdowa si blisko wadzy, ale nie mogc jej zdoby, zacz jej poda. Natomiast doczesna wadza bya najmniejsz z ofert Lorda Tzeentcha. Obietnice zawieray take znacznie wicej: wieczne ycie i to nie w jaki nudnych, bajkowych zawiatach, ale tu i teraz w tym sodkim krlestwie miertelnych. Wadza ponad siami magii. Zdolno zaspokojenia swoich wszelkich dz, bez wzgldu na to, jak bardzo byy mroczne lub zdeprawowane w oczach spoecznoci. Halek nie by jednak jednym z tych sabeuszy, ktrych przycigay same obietnice. Pragn suy Lordowi Tzeentchowi z tego prostego powodu, e bstwo wynagrodzi go wiedz i zaspokoi jego ciekawo wiata. Pozwoli mu take przey zbliajcy si koniec wiata, jaki zna. Musia tylko zdradzi tych, ktrych kocha i ktrzy mu ufali. Usiowa zdusi w sobie uczucie goryczy. Ci ludzie przestaliby go kocha i ufa mu

w jedno uderzenie serca po tym, gdy dowiedzieliby si, e znajduje si w tym miejscu, albo zobaczyliby stygmat mutacji, ktry zacz pojawia si na jego ciele. W aden sposb nie mg ukrywa go duej. Ta inwazja nadesza w odpowiedniej dla niego chwili. Za kilka kolejnych miesicy i tak musiaby ucieka z miasta. Modlitwy i inwokacje, majce strzec izb przed czarami jasnowidzw, zakoczyy si i zebrani przeszli do waciwych spraw. Halek spoglda na pozostaych czterech ludzi zgromadzonych wok stou. Wszyscy byli odziani w obszerne stroje. Halek sucha, co mieli do powiedzenia. Czas Zmian zblia si, bracia odezwa si mczyzna znany jako Alrik, ich przywdca. Mwi z szorstkim akcentem niczym zwyky kupiec, ale Halek wiedzia, e ten czowiek moe by kimkolwiek, ale na pewno nie naley do posplstwa. Jego wypowiedzi zdradzay przebiego i bystry intelekt. Gdyby Halek musia zgadywa, powiedziaby, e Alrik by czowiekiem, ktrego nie chcia przyj ten wiat, ktry po wypadku, jakim naleaoby uzna jego narodziny pord nisko urodzonych, odnalaz w Lordzie Tzeentchu sposb na wywyszenie swojego statusu. Czy wszystko w gotowoci? spyta osobnik zwany Karlem. Halek rozpoznawa w jego gosie akcent szlachcica. Karl nalea do jego klasy. Czsto narzeka w obecnoci pozostaych na niesprawiedliwo, jaka spotkaa go ze strony przekltego ksicia i jak zamierza mu za to odpaci. Karl tkwi w tym dla zemsty. To by motyw atwy do przyjcia. Halek myla, e jeli Karl kiedykolwiek poczyni jaki krok bezporednio skierowany przeciw ksiciu, wwczas on zabije go wasnorcznie. Halek nie by pewien, czy chcia to zrobi, by oszczdzi

ksicia, czy te pragn wasnej mierci. Jego zwizki z wadc zawsze byy do skomplikowane. Wiecie o tym, rwnie dobrze, co ja odpar Alrik. Jeli wszystkie wasze komrki wykonay swoj robot, jestemy gotowi. Kady ze zgromadzonych tu ludzi by odpowiedzialny za swoj komrk kultystw, ktrych czonkowie znani byli tylko bezporedniemu przeoonemu. Oznaczao to, e w mao prawdopodobnym przypadku wpadnicia jednego z nich w rce owcw czarownic, zdradz tylko tych ludzi, ktrych znaj z wasnej komrki. To byo przebiege, ale to wanie cechowao dziaania Lorda Tzeentcha. Khorne, Bg Krwi, mg polega na brutalnej sile, ale czciciele Zmieniacza Drg woleli korzysta ze swej inteligencji. Wszyscy z nich wiedzieli, e jeden dobrze umieszczony konspirator mg by bardziej niebezpieczny, ni setka ludzi uzbrojonych w miecze. Moi ludzie z pewnoci s gotowi bkn mczyzna zwany Victorem. Mia akcent cudzoziemca, by moe Bretoczyka. A moe bya to tylko sprytna osona, ktrej celem byo zmylenie wszelkich podejrze, co do jego prawdziwej tosamoci. Halek zna Victora na tyle dugo, by domyle si, jak dziaa jego przebiegy umys. Victor nalea do ludzi, ktrzy lubi komplikowa wszystko dla samego komplikowania. Lubi intrygowa i knu dla samej sztuki intrygowania. By naturalnym wyznawc Ksicia Intryg. Halek? spyta wysoki kapan. Trucizna jest gotowa. Mona j rozprowadzi podczas dowolnej nocy. Jeste pewien, e musimy o tym dyskutowa? odezwa si

podejrzliwie Damien. Z pewnoci, lepiej, by kady z nas wiedzia tylko to, co musi wiedzie. Wielki Dzie si zblia rzek Alrik. Nie moemy sobie pozwoli, by nasi ludzie wchodzili sobie w drog. Halek umiechn si pod swoj mask. Rozumia, co ma na myli Alrik. Wrd ich grup do czsto dochodzio do nieporozumie i zakcania wasnych intryg. Czasami dziao si tak przypadkowo. Czasami, niekoniecznie. Halek wiedzia, e kady z obecnych tu mczyzn spdza rwnie wiele czasu pilnujc pozostaych, co dziaajc w imieniu Lorda Tzeentcha. To byo jedno z zagroe zwizanych z tym, czym si zajmowali. Wszyscy byli rywalami walczcymi o aski swego pana, podobnie jak wrogami ogu spoeczestwa. Czy zawsze musimy si tak wykca? rzuci Halek. Wszyscy suymy Lordowi Tzeentchowi. Wszyscy tutaj jestemy godni zaufania. By pewien, e Alrik usysza ironi w jego gosie. Nie by pewien, czy wyczuli j pozostali. Niektrzy z nas s bardziej gorliwi w subie naszego pana, ni pozostali, a take ostroniejsi powiedzia nieprzyjemnym tonem Damien. To mogo zdarzy si kademu broni si Karl, biorc do siebie wzmiank Damiena. By gupcem, powinien zignorowa przynt. Ludzie, tacy jak Damien, erowali na tych, ktrzy okazywali sabo. Nawet najbardziej gamoniowaty z owcw czarownic miewa czasami szczcie. Zabawne, e zawsze maj szczcie do czonkw twojej komrki rzek Damien. Szczliwie, udao nam si uciszy nasz siostr, zanim zdya co wypiewa. Moe nastpnym razem nasz pan nie bdzie dla nas tak askawy.

Halek dopilnowa, by Katrin zostaa uciszona. Nie wiedzia, e naleaa do komrki Karla, to bya po prostu zwyka ostrono. Musia upewni si, e osoba zesana do ksicych lochw, ktra moga by siostr kultu, zostanie uciszona. Na chwil w izbie zapado milczenie. Otrzymaem wiadomo z zewntrz o zadaniu, ktre trzeba wykona rzek Alrik. Wszyscy spojrzeli na niego ze wzmoonym zainteresowaniem. Wiedzieli, co ma na myli mwic o zewntrz". Wysoki kapan utrzymywa komunikacj z przywdcami armii pod miastem. Halek daby wiele, by dowiedzie si, w jaki sposb to si udawao. Pewien by, e nie dziki magii, bowiem sysza wystarczajco czsto, e magiczne zapory Praag byy niemoliwe do przeamania i wierzy, e to prawda. Moe kurierzy przenikali do rodka tajnymi drogami, a moe wieci przekazywa gob lub nietoperz. Moliwe, e ci na zewntrz porozumiewali si za pomoc snw. Halek porzuci prne domysy i sucha Alrika. W miecie obecnych jest dwch wojownikw, ktrzy ju wczeniej pokrzyowali plany naszego pana, cho niewiadomie. Naszym zadaniem jest zapewni, by to si nie powtrzyo, oraz by za ich poprzednie wybryki zostali nagrodzeni mierci. Halek mia przeczucie, e wie, o kim mowa i nie zawid si. Ta para, krasnolud i mczyzna, s zabjczymi przeciwnikami. Nosz bro o znacznej mocy. Co wicej, wydaj si pobogosawieni przez inne Moce, ktre sprzeciwiaj si naszemu panu. On nagrodzi tych, ktrzy ich zabij, a podwjnie obdarzy tego, kto przyniesie mu zdobyte ora. Ich imiona to Gotrek Gurnisson i Felix Jaeger. Wyznaczam wam zadanie, by ci dwaj nie przeyli do koca tego tygodnia. Halek, chciabym by

dopilnowa tego osobicie, ale jeli pojawi si okazja, by ich zabi, kady z was winien j podj. Halek zwalczy ogarniajce go mdoci. Nigdy nie lubi ucieka si do morderstwa, ale potrzeba naglia. W pewien sposb, byo mu ich al. Polubi modego Jaegera, ktrego kiedy spotka, ale nie mg pozwoli, by ten fakt stan na drodze do jego wasnej niemiertelnoci. Zastanawia si, czeg ta para moga dokona, skoro wzbudzili nienawi ich pana? Tre dalszych rozmw skupia si na nieistotnych sprzeczkach politycznych i dyskusjach o sprawach dotyczcych logistyki. Halek nie mg doczeka si koca spotkania. Arek pochyli si naprzd na wielkim tronie. Jego wielka gowa w hemie spocza na pici okutej w stalow rkawic, rka opieraa si na oparciach tronu. Arek nie by w dobrym nastroju. Wizja, jakiej udzielili mu magowie, w poczeniu z niecierpliwym oczekiwaniem na rozpoczcie oblenia nie dziaaa dobrze na jego nerwy. Spoglda ponuro na Czempiona Nurgle'a, nienawidzc tej postaci z zaart pasj. Nigdy nie ceni sobie ropiejcych wyznawcw Pana Plag. Powiadam ci, wielki Wodzu, to si uda, albo moje imi nie brzmi Bubar Cuchncy Oddech. Magia wielkiego Nurgle'a zapewni ci zwycistwo. Ten czowiek, jeli mona byo uy takiego okrelenia w stosunku do ludzkiej istoty, ktra stanowia chodzce zbiorowisko ropiejcych wrzodw, wydawa si zbytnio zadowolony z siebie, co nie podobao si Arekowi. Nasze zwycistwo ju jest pewne rzek Arek. To aosne miasto nie moe oprze si potdze mojej hordy!

Bez obrazy, wielki Wodzu, ale po co marnowa oddziay atakujce te wielkie mury, gdy sposb Nurgle'a jest jake atwiejszy i szybszy. Czemu nie pozwoli, by zaraza zniszczya naszych wrogw, a choroby usuny ich obrocw? Powietrze wypenio niezadowolone szemranie. Sowa Bubara nie znalazy uznania pozostaych wodzw. Wszyscy pragnli zyska swj udzia w chwale zniszczenia Praag miasta, ktre od dawna otoczone byo szczegln nienawici w sercu kadego wyznawcy Chaosu. Gdyby Bubar rzeczywicie osign to, czego da, ich zwycistwo bdzie prne, a wszelka chwaa okae si pozorna. A jednak, Arek musia przyzna, e ten koszmarnie cuchncy, przeraliwie otyy czowiek ma sporo racji. Cay wiat czeka na podbj. Po co zwleka duej ni trzeba, zanim go opanuje? W oddali sysza odgosy piowania i uderze motw, gdy pnocni barbarzycy zaczli budowa swoje ogromne tarany bro, ktra moe okaza si niepotrzebna, jeli zapewnienia Bubara byy prawdziwe. Arek odpdzi jedn z much, ktra odleciaa od czciciela chorb i myla przez chwil. Kelmain Czarnokij wyszepta mu do ucha Niechaj sprbuje, wielki Wodzu. C masz do stracenia? Istotnie, c? pomyla Arek. Wszystkie prace konstrukcyjne bd trway w czasie, gdy Bubar zajmie si swoimi rytuaami. Jeli nurgleita zawiedzie, czas nie zostanie stracony. A jeli powiedzie mu si, armia zyska cae tygodnie. To mog by wane tygodnie, ze wzgldu na szybko zbliajc si zim. Dobrze zatem, Bubarze Cuchncy Oddechu. Przeprowad swoje rytuay. Rozprzestrzeniaj plag.

Bubar skoni si. Brzczenie otaczajcego go roju much rozlego si stukrotnie goniej. Dziki ci, wielki wodzu. Nie poaujesz tego. Zadbaj, bym nie poaowa rzek Arek. Wsta z tronu i opuci namiot. Sterczysz tu cay dzie, czeczyno rzek Gotrek Gurnisson. Opiera si o cian i wpatrywa w obz wyznawcw Chaosu. Felix oderwa wzrok od zgromadzonej hordy i spojrza na Zabjc. Tak. Czy Max powiedzia ci, gdzie jestem? Aye. Co ci tu sprowadza? Chciaem rzuci okiem na naszych wrogw i oceni ich siy Gotrek zapad w ponure milczenie. Felix wyjrza w mrok i jeszcze raz popatrzy na hord. Sam ten widok rodzi wiele pyta. Skd wzili si ci wszyscy wojownicy? Felix zawsze wiedzia, e Pustkowia Chaosu pene s wrogw, ale nigdy nie spodziewa si, e s w stanie utrzyma armi o podobnej skali. Armia wywoywaa oprcz przeraenia take pewnego rodzaju zdumienie. Z tej odlegoci odgosy hordy brzmiay niczym zaamujce si fale oceanu. Czasami ponad pohukiwaniami zwierzoczekw i krzykami zych ludzi sycha byo piew lub wrzaski torturowanych ofiar. Felix dostrzega masywne wiee oblnicze zaczynajce wznosi si nad wrogimi szeregami. Setki odzianych w futra barbarzycw roiy si na wielkich machinach wojennych z czarnego elaza, montujc je z czci

sprowadzonych na wozach cignitych przez potwory. Wok nich wznoszono potne rusztowania. Machiny wyglday raczej na posgi wielkich demonw, ni konstrukcje oblnicze. Pokryway je ohydne elazne zdobienia, szczerzce si demoniczne pyski. Wygldao na to, e te wielkie wiee przekraczay wysokoci mury miasta. To nie by krzepicy widok. Masywne katapulty o ramionach duszych nawet od wie zaczy growa nad stoczon hord. Obok nich leay dugie tarany na nisko zawieszonych koach. Kto tam wie, co robi rzek Felix. Aye, czeczyno odpowiedzia Gotrek. Dugo szykowali si do tego ataku. To nie jest robota jakiego wodza, ktry po prostu postanowi ruszy na poudnie ze swoimi poplecznikami. Nawet armia, z ktr zmierzy! si Magnus Pobony nie bya rwnie dobrze zorganizowana. Nie, ale bya jeszcze liczniejsza, a moc samego Chaosu ttnia wwczas silniej. Surowa materia Pustkowi zalaa Praag i zmienia same budynki oraz ludzi. Felix myla o tym przez chwil i spojrza na ksiyce. Morrslieb, ksiyc Chaosu, by wikszy ni kiedykolwiek. Lni zym zielonkawym wiatem. Kt wiedzia, co si wydarzy? Moe Chaos nie osign jeszcze penej mocy. Moe ta armia, z caym swoim piekielnym uzbrojeniem i nikczemnymi onierzami bya tylko przedsmakiem tego, co ma nadej. W upiornym wietle, spogldajcemu na te wielkie zastpy Felixowi wydawao si a nazbyt prawdopodobne, e zblia si koniec wiata. Na ulicach ludzie szeptali ju, e Wadcy Chaosu wkrtce si objawi.

Nawet furia owcw czarownic nie wystarczya, by uciszy te pogoski. To nie bya jedyna manifestacja religijnej manii. Gorliwcy zaczli przemierza ulice kaleczc si biczami, a krew spywaa po ich plecach. Odpokutowywali za swoje grzechy i za grzechy ludzkoci. Kiedy Felix uznaby ich za szalecw, ale teraz zastanawia si, czy istnieje rozsdna reakcja na tak wielk armi, jak oczekujca tam, w mroku, oraz na zo, jakie sob reprezentowaa. A to co? spyta nagle Gotrek. Felix spojrza we wskazywanym kierunku. Z masy zastpw wyoni si tum obdartych, wyndzniaych ebrakw. Popdzaa ich naprzd grupa otyych ludzi w brudnych paszczach z kapturami. Grubasy opieray si na wielkich kijach zakoczonych czaszkami, ktrych oczodoy lniy w mroku zieleni. Nawet z tej odlegoci do Felixa dolecia powiew ich ohydnego smrodu i z trudem powstrzyma! nudnoci. To by odr zgnilizny i zepsucia gorszy ni cokolwiek spotkanego w czasie walki z mnichami zarazy Klanu Pestilens, w ogrodach Morra w Nuln. Nie wiem powiedzia Felix ale zao si, e to nic dobrego. Gdy tum ndzarzy zbliy si, Felix usysza ich aosne jki. Ocalcie nas. Pomcie nam. Miejcie lito dla nas. Woanie rozdzierao serce i Felix ani przez chwil nie wtpi w ich szczero. Widzia jak poganiacze w paszczach wycofali si, a ebracy popdzili ku murom Praag. Otwrzcie wrota! Wpucie nas! Nie zostawiajcie nas w rkach tych wyznawcw demonw! Gdy zaczli biec ich krzyki spotkay si z odpowiedzi, ktrej Felix nie spodziewa si. ucznicy na murach otworzyli ogie. Strzay wisny w powietrzu, przeszywajc ciaa pierwszych wygnacw. Niektrzy z nich

zatrzymali si i wrzeszczeli; pozostali parli naprzd ku niechybnej mierci od miotanych pociskw. Co oni robi? spyta przeraony Felix. To jaka diabelska sztuczka, czeczyno odpar Gotrek. Ci Kislevici odpowiadaj w jedyny moliwy sposb. Zabrzmiao to tak, jakby pochwala t rze. Felix obserwowa scen, a pad ostatni z wygnacw. Jedyn odpowiedzi ze strony zastpw Chaosu by okrutny miech. O co w tym wszystkim chodzi? pyta Felix. Bez wtpienia to wyjani si jutro powiedzia Gotrek. Chod, czas i si napi o ile w tym miecie uda si znale jakie zacne ale. *** Nastpny ranek rzeczywicie pokaza, co si stao. Ciaa wygnacw nabrzmiay i poczerniay w cigu nocy. Felix dostrzega z przeraeniem przez lunet, e ciaa ebrakw pokryte byy ladami choroby. Wielkie pcherze pene ropy pczniay na ich skrze. Smrd by straszliwy. Felix zakry nos. Nie wiedzia, czy prawdziwe jest podejrzenie, e choroby mog rozprzestrzenia si przez odr, ale wola nie ryzykowa. Stranicy uczynili suszn rzecz rzek Gotrek. Wpuszczenie tych uciekinierw sprowadzioby zaraz do miasta. To robota Nurgle'a. To sprawka wyznawcw Pana Plag. Ale to musi oznacza, e oni byli zapewne tylko niewinnymi chopami, pochwyconymi przez postpujc hord Chaosu powiedzia Felix i zadra.

Aye odpowiedzia ponuro Gotrek. Zapewne. To najbardziej haniebny sposb prowadzenia walki stwierdzi Felix. Zachowaj swoje skargi dla nich, czeczyno rzuci Gotrek wskazujc na morze szumowin Chaosu. To oni s winni, nie ja. Felix sysza gniew w gosie krasnoluda. Gotrek take nie by zachwycony t sytuacj. Kolejna myl przysza do gowy Felixa. Stranicy take musieli wiedzie, e strzelaj do swoich niewinnych krajanw. To wszystko stanowio cz planu podkopania morale obrocw. A Felix wiedzia, e najpewniej to zadziaa. Plaga bya zagroeniem, przed ktrym nie sposb byo si broni. C moemy uczyni? spyta Felix. Wezm Snorriego i kilku chopakw, po czym odcigniemy te ciaa, eby je spali. W ten sposb moecie si zarazi zauway Felix. Krasnoludy nie choruj na ludzkie zarazy, czeczyno. Jestemy na to zbyt twardzi. Felix mia szczer nadziej, e to prawda. Pod Biaym Dzikiem byo toczno. Wszystkie krasnoludy siedziay oddzielnie w jednym rogu. Nikt nie odzywa si do nich, poniewa wrcili z palenia cia pod bram. Nikt nie chcia ryzykowa zaraenia si. Felix, Max i Ulrika byli jedynymi ludmi, ktrzy zasiedli przy stole w pobliu krasnoludw. Krasnoludy nie okazyway, by czuy si obraone. C, Felix pomyla, e wszyscy byli Zabjcami, zatem zapewne nie widzieli nic niezwykego w fakcie, e ludzie ich unikaj. Nie mog si doczeka ataku wojownikw Chaosu rykn Ulli.

Zamierzam zabi co najmniej stu z nich. Pozostali Zabjcy spojrzeli na modzieca z lekk pobaliwoci. Najwyraniej nie zauway tego, lecz chepi si dalej. Porbi ich na kawaki! A potem bd skaka w gr i w d na ich szcztkach. Snorri nie widzi w tym sensu rzek Snorri pijanym gosem. Bd ju i tak martwi. Nigdy nic nie wiadomo z wyznawcami Chaosu! wrzasn Ulli. Oni wszyscy posiadaj te swoje moce magiczne. A ty jeste ekspertem w tych sprawach rzuci Gotrek z namacaln ironi. Nie! Wiem tylko to, co mj stary pradziad mawia o czcicielach Chaosu. By tu w Praag, kiedy zaatakowali ostatnim razem. Szmer niedowierzania dobiegi od innych stow. Krzyki Ulliego byy zbyt gone, by ktokolwiek w tawernie mg je ignorowa. Nie byo w niej do toczno, by oglny zgiek mg je zaguszy. Czy to moliwe? cicho spytaa Ulrika. Felix skin gow. Z pewnoci, to byo moliwe. Zanim zdy cokolwiek powiedzie, odezwa si Max. Tak. Krasnoludy yj znacznie duej ni wikszo ludzi. Rni si od nas. Nawet przecitny krasnolud moe doy bez trudu do 250 lat. Istniej zapiski mwice o krasnoludach, ktre osigny wiek 400 lat, a legendy gosz o tych, ktrzy yli ponad tysic lat. Wtpi, by ktrykolwiek z tych krasnoludw przey wicej ni dwiecie lat powiedzia z smutkiem Felix. Wszyscy s Zabjcami. Max spojrza na Felixa z pewnym siebie umiechem, ktry zacz

znika z jego ust. W takim razie, Felixie odpar pedantycznie stanowi raczej wyjtek od zasady. Ufam, e krasnoludy cierpi na znacznie mniej chorb ni my, a efekty starzenia czyni ich jeszcze silniejszymi i twardymi przez dugi czas. Dopiero podczas ostatnich etapw ycia zaczynaj okazywa jakiekolwiek oznaki zgrzybiaoci. Fascynujce rzek Felix, wycigajc rk i ciskajc do Ulriki, tylko po to, by go rozzoci. Grymas blu przemkn przez twarz Maxa. Ulrika cofna do. Teraz Felix czu si rozdraniony. Zastanawia si, czy ona rozumie, co si tu dzieje, a jeli tak, to czy w jaki sposb bierze w tym udzia. Zmarszczka znika z czoa Maxa. Syszae o dugobrodych. To najtwardsi wojownicy krasnoludw rzek Max. Moe sprawiao to piwo, ale ton jego gosu zaczyna bezrozumnie irytowa Felixa. Wierz mi, podrowaem z Gotrekiem do dugo, by lepiej pozna natur dugobrodych ni wikszo ludzi. Max skin gow, najwyraniej przyjmujc do wiadomoci ten fakt. Felix zauway, e czarodziej nie pije. Prawd mwic, Felix nie widzia, by Max pi od czasu opuszczenia Karak Kadrin. Napijesz si troch wina, Max? spyta. Zamwi dla ciebie. Ja pac. Nie, dzikuj odrzek Max. Ju nie pij. Dlaczego nie ? To zakca moje zdolnoci magiczne. Szkoda. A jednak, wkrtce bdziemy ich potrzebowali.

Rwnie szybko bdziemy potrzebowali kadego czowieka zdolnego unie miecz. Ta armia nie bdzie staa w miejscu przez nieskoczono. Nagle, drzwi Biaego Dzika otworzyy si z trzaskiem. Do rodka wkroczya grupa wyjtkowo paskudnie wygldajcych mczyzn pokrytych bliznami. Wszyscy nosili poplamione, biae paszcze ze znakiem oka. Z twarzy zrzucili obszerne kaptury. Ich przywdca by wysokim czowiekiem o wychudej twarzy fanatyka. Jak miecie babra si w tej rozwizoci? rykn. Nastpia krtka cisza, po czym kilku najemnikw za stoami zaczo wypytywa si nawzajem, co znaczy sowo rozwizo". To najwyraniej jeszcze bardziej rozwcieczyo fanatyka. Armie Chaosu stoj u naszych bram. Zamierzaj podbi ziemie czowieka ogniem i mieczem, a jednak tutaj znajdujemy ludzi pijcych, ajdaczcych si, hazardujcych i zajmujcych wszelkimi wystpkami. Gdy to mwi, jego ponce oczy spoczy na Ulrice. Jej twarz spsowiaa. Do przesuna si do rkojeci jej miecza. Felix nie by zdziwiony. Ulrika nie lubia, gdy brao j si za karczemn dziewk. Wynocha! wrzasn Ulli. Nie widzicie, e Snorri musi si powanie napi? krzykn Snorri. A ja musz obskoczy kilka z tych dziewek doda Bjorni z odpychajcym umiechem wykrzywiajcym jego brzydk twarz. Cisza, nieludzkie szumowiny! zarycza owca czarownic. Jestecie w zmowie z tamtymi plugawymi demonami. Felix potrzsn gow, wiedzc doskonale, co si zaraz stanie. Nad stoem zdumionych Zabjcw zapada krtka cisza. Krasnoludy spoglday na siebie, jakby nie mogc uwierzy, e kto jest na tyle gupi,

by obraa ich w ten sposb. Felix take nie mg uwierzy w tak gupot. No c, ten wrzaskliwy fanatyk i jego miniaki zaraz dostan bolesn nauczk. Sugeruj, ebycie natychmiast wyszli rzek Max podnoszc si z awy i ciskajc swoj lask. Dla wszystkich byo jasne, e jest czarodziejem. Felix stwierdzi, e wysuchiwanie polece maga nie mogo uspokoi kislevickiego bigota. Prba opanowania sytuacji przez Maxa bya zbliona do prby wygaszenia ognia przez dolanie do niego oliwy. Zabra tego miujcego demony nieszcznika na zewntrz i da mu lekcj krzykn owca czarownic. Felix w tej chwili nie czu zbyt wielkiej sympatii do Maxa, ale nie zamierza dopuci, by to si stao. Max by towarzyszem podczas wielu niebezpiecznych wypraw. Felix wsta i take opuci sw do do rkojeci miecza. Dlaczego nie wyjdziecie przez gwne wrota? powiedzia mikkim gosem. Znajdziecie tam mnstwo wyznawcw Chaosu. Jak na mj gust, zbyt szybko rzucanie swoje oskarenia. A kime jeste, e z takim przekonaniem powiadasz o Ciemnoci? zapyta przywdca owcw czarownic. Przyjrza si dokadnie Felixowi, a potem Gotrekowi. Wydawao si, e ich rozpoznaje. To nie byo zbyt zaskakujce. Obaj stali si dobrze znani od czasu walki pod wrotami. A jednak, Felixowi co nie podobao si w tym spojrzeniu. Kim jeste, by pyta o moje imi? odpar Felix. Nazywaj go Ulgo powiedziaa cicho Ulrika. Widziaam go wczeniej. A czemu to szpiegowaa mnie, dziewko? spyta Ulgo

nieprzyjemnym tonem. Co zmienio si w postawie tego mczyzny. Najwyraniej postanowi sprowokowa walk. Felix by ju tym zmczony. Mczyli go ci ludzie, ktrzy najwyraniej nie mieli dosy wrogw poza miastem. Wynosi si! rzuci. miech Mrocznych bdzie wasz jedyn nagrod, jeli rozpoczniecie tu walk. Wszyscy jestemy wrogami Chaosu. To trzeba udowodni ogosi Ulgo z nieugit pewnoci siebie fanatyka. Doby miecza. Zabra ich na zewntrz i spali rozkaza swoim ludziom. Oni take wycignli bro. Jeli nie wyniesiecie si std, zanim dolicz do trzech, wszyscy zginiecie oznajmi Gotrek. Nawet Felix by wstrznity grob w jego gosie. Zabjca by tak wcieky jak nigdy i najwyraniej nie w humorze, by patyczkowa si z tymi fanatykami. Raz. Nie moesz mi mwi, co mam robi, wielbicielu Chaosu rzek Ulgo gronie wymachujc swoim mieczem. Dwa rzek Gotrek. Przesun kciuk wzdu ostrza swojego topora. Pojawia si kropla jasnoczerwonej krwi. Spogldajcy na jego przysadzist muskularn sylwetk owcy czarownic stojcy za Ulgo zaczli by nerwowi. Ulgo najwyraniej nie dostrzega zagroenia. Zbliy si i nachyli si gronie nad Gotrekiem. Unis miecz do ciosu. Felix pomyla, e spoglda na czowieka zbyt gupiego, by mia prawo y. To by jeden z osobnikw, ktrzy bardziej przywykli do zastraszania ludzi, ni bycia zastraszanymi. Niech ci si nie wydaje, e mnie przestraszysz. Ja... Ulgo run

naprzd. Trzy. Bysn topr. Gowa Ulgo potoczya si po pododze. Krew bluzna we wszystkie strony. Kilka kropel wyldowao w piwie Felixa. Gotrek przeskoczy lekko nad zwokami i ruszy w stron drzwi. Pozostali owcy czarownic odwrcili si i uciekli. W caej tawernie zapada miertelna cisza. Zapewne nie powiniene tego robi rzek Felix. On przeszkodzi mi w piciu, czeczyno. A ja go uczciwie ostrzegem. Mam nadziej, e stra miejska pomyli w ten sam sposb. Stra miejska ma lepsze rzeczy do roboty Zabjca schyli si i podnis ciao martwego zabjcy czarownic. Bez wysiku przerzuci je przez rami i ruszy w stron wyjcia, kopic przed sob odcit gow. Gdy wychodzi w ciemno ulicy, Felix pomyla, e oto przyglda si kolejnemu osobnikowi, ktry nie dba o to, ilu wrogw sobie zrobi. Felix nie wtpi, e podczas tej nocy zdobyli wielu wrogw w obrbie miasta. owcy czarownic zwykle nie byli zbyt dobroduszni dla tych, ktrzy zabijali ich przywdcw. Gotrek powrci. Twoja kolejka, Snorri rzek. I popiesz si. Zabijanie wyszczekanych gnojkw wzmaga pragnienie. Barmanka ju rozrzucia trociny przykrywajc nimi krew. P tuzina klientw wyszo, zapewne, by zoy doniesienie dla tych, ktrzy zapac im najwicej za informacj. Jeszcze raz Felix zacz zastanawia si, po co w ogle przyszed do tego miejsca. Gotrek rozwali si za swoim stoem.

Ciekawe powiedzia. Co jest ciekawe? spyta Felix. Gowa krzykacza nie bya jedyn na ulicy. Co takiego? Zdaje si, e nasi wielbicy demony przyjaciele poza miastem miotaj nad murami odcite gowy swoich jecw. Ciaa take. Po co mieliby to robi? Bez wtpienia jutrzejszy dzie przyniesie nam odpowied. Teraz jednak, chc moje piwo. Felix mia do wysuchiwania, e jutro dowie si wicej, ale nie bardzo mg cokolwiek na to poradzi. Potrzsn gow. Zauway, e Max przyglda mu si z niepokojem. O co chodzi? spyta Felix. Ten owca czarownic wydawa si by niezwykle chtny do wszczcia walki. Oni zawsze tacy s. Tak, ale dlaczego chcia si bi z Gotrekiem? Felix nie potrafi odpowiedzie na to pytanie.

Rozdzia 6

Felix czu mdoci od fetoru. By ju wiadkiem plag. Oglda horror oblonego miasta. W Nuln, martwi padali na ulicach powaleni przez choroby stworzone przez plugawych Mnichw Zarazy Klanu Pestilens. Ale Felix nigdy nie by wiadkiem czego takiego. Byo tak, jak powiedzia Gotrek. Siy Chaosu przerzucay ciaa ponad murami za pomoc potnych katapult, ktre zbudowali. Zwoki spaday z wysokoci stu stp, ju nabrzmiae i przegnie, rozryway si uderzajc o bruk i wybuchay we wszystkie strony wielkimi kbami trupiego gazu i ropy, pozostawiajc na widoku knce koci i czaszki. Felix zastanawia si, jakie istoty byy zdolne do prowadzenia wojny w ten sposb? Szed przez nawiedzone ulice w stron Biaego Dzika. Czyta wiele, ale nigdy nie spotka si ze wzmiankami o rwnie ohydnej taktyce. A jednak wiedzia, e jest skuteczna. Ludzie wymiotowali i omdlewali na sam widok cia. Co gorsza, niektrzy z nich zaczynali kasa. Felix wiedzia, e to tylko pierwszy i zapewne ostatni symptom tego, co nastpi. Plotki o zarazie niosy si ju wszdzie. Spojrza na Ulrik. Ona take wygldaa niewesoo. Oczywicie, ich otoczenie przygnbioby nawet pijanego bazna. Praag w najlepszym razie nie byo radosnym miastem. Jego architektura przytaczaa. Rogate gargulce czepiajce si okapw budynkw. Dziwaczne, szczerzce si pyski wyrzebione w cianach stanowiy wspomnienia dugiej wojny, jaka toczya si dwa stulecia temu przeciwko przodkom armii, ktra teraz czekaa pod bramami. A byo coraz gorzej. Nasilaa si atmosfera przygnbienia, ktra pojawia si wraz z nadejciem hordy Chaosu.

Czasami Felixowi wydawao si, e ktem oka dostrzega dziwne ksztaty poruszajce si w drzwiach, alejach, na dachach. Gdy jednak patrzy w t stron, niczego nie dostrzega. Pozostawao wraenie, e co wanie umkno z pola jego widzenia, ale nigdy nie mg zauway, co to mogo by. Umiechn si do Ulriki. Nie odwzajemnia umiechu. Jej twarz bya blada i cignita. Zakasaa. Bya niczym to miasto kadego dnia stawaa si coraz bardziej ponura. Ostatnimi czasy Felix mia wraenie, jakby dzieli oe z nieznajom osob. Wydawao si, e nie potrafi znale adnego tematu do rozmowy. W niczym nie znajdowali radoci. A jednak, za kadym razem, gdy myla o zakoczeniu tego wszystkiego, nie mg si na to zdoby. Czu si, jakby wizay ich niewidzialne acuchy. Rozumia jej niepokj. Kt nie odczuwaby tego w takich okolicznociach? Zycie obojga byo zagroone. I chocia nie byo mu atwo, jej musiao by jeszcze trudniej. Cae ycie Ulriki chwiao si w posadach. Jej ojciec znikn. Jej ojczyzna zostaa pokonana. Grozia jej zaraza i mroczna magia, na rwni ze mierci w bitewnej rzezi. W jego przypadku byo nieco inaczej. Potrzsn gow i powstrzyma si od miechu. Zaczyna zdawa sobie spraw, jak bardzo zmieni si podczas swoich wdrwek z Gotrekiem. Ba si, ale jego strach dawa si kontrolowa, ttnic tu pod powierzchni wiadomoci. Reszta jego ycia to cigle ten sam interes, jak opisaby to jego ojciec. Lata wdrwek zahartoway go przeciw trudnociom i godowi. Dowiadczenie wielu niebezpiecznych przygd sprawio, e nauczy si ignorowa wszelkie niebezpieczestwa, a do ostatniej chwili. Wiedzia, jak odsuwa od siebie troski do czasu,

gdy mg si nimi zaj. Nawet plaga nie przeraaa go ju tak bardzo jak niegdy. Przetrwa ju zarazy i mia dziwne przeczucie, e t take przeyje. W kadym razie, powiada sobie, e nie ma znaczenia, czy bdzie si tym zamartwia, czy nie. Jeli jego przeznaczeniem jest umrze od zarazy, raczej si o tym nie dowie, dopki ten moment nie nastpi. W gbi duszy wiedzia, e oszukuje sam siebie. W gbi swego umysu pozostawa a nazbyt wiadomy tego, co dzieje si wok niego i rzeczywicie to napawao go lkiem. W tej jednak chwili wydawao mu si, e potrafi to zignorowa. Jeste niezwykle radosny biorc pod uwag okolicznoci stwierdzia Ulrika. Weszli na gwny rynek, tu pod murem wewntrznym. To miejsce nadal pozostao placem targowym, na ktrym mona byo znale tuziny kupieckich kramw oferujcych wszystko, od wyrobw skrzanych do ywnoci. Tylko, e teraz onierze z gwardii ksicej wydzielali biednym racje kukurydzy sypic kadej osobie skrzany kubek wielkoci maego kufla. Biedacy zabierali to w miskach, woreczkach lub zawijali w kawaki materiau. Felix zauway, e nie wszyscy z obecnych wygldali na biednych. Niektrzy nosili stroje rzemielnikw lub kupcw. Gwardzici zawracali wikszo z nich, o ile midzy rkami nie kryy monety, co zdarzao si czsto. Felix wzruszy ramionami. Wszyscy musieli je. Ci ludzie zapewne robili wszystko, co mogli dla swoich rodzin. Moe on sam czyniby podobnie. Pomyla, e tak wanie widziaby te sprawy jego ojciec. To pikny poranek, a my nadal yjemy rzek. To take byo niemal

prawdziwe. Niebo nad gowami byo doskonale bkitne, prawie nie skalane chmurami. Chd by przyjemniejszy od poraajcego upau lata. Gdyby mona byo zignorowa fetor rozkadajcych si cia, przynoszcy go powiew mg by odwieajcy. Naciesz si tym jak najwicej odpowiedziaa Ulrika, kaszlc. Zima przybywa tu szybko. Jeste dzi promyczkiem soca, czy nie? To nasza jedyna nadzieja powiedziaa, jakby odpowiadajc na gupie pytanie. Dlaczego? Zima w Kislevie jest ostra. To nie jest dobry czas, by pozostawa za murami miasta. To czas, by siedzie w domu, przy ogniu, majc mnstwo zapasw. W jej gosie byo co prowokujcego, co nie umkno uwadze Felixa. Moe Wdz Arek i jego poddani zamierzaj do tego czasu znale si w obrbie murw, ogrzewajc swe apy przy poncych budynkach. No i kto jest teraz radosny? Uwaa tam! Felix skoczy w bok unikajc oblania zawartoci nocnika oprnianego na ulic. Potem omal nie wyldowa w stercie nieczystoci. Zachwia si w ty na podeszwach butw i zacz traci rwnowag. Ulrika zapaa go za rami i rozemiaa si. Moe powiniene zosta akrobat, albo klaunem podpowiedziaa. Jej gos zabrzmia przyjaniej ni w cigu ostatnich dni. Moliwe odpowiedzia. Minli rg. Tu przed nimi by sklep aptekarza. Felix rozpozna go po szyldzie przedstawiajcym modzierz i tuczek, wiszcym nad drzwiami. Przeznaczenie tego miejsca zdradzaa

take duga kolejka ponuro wygldajcych ludzi. Zaraza sprawia, e wszyscy troskali si o swoje zdrowie. Felix jkn. Ostatni rzecz, jakiej dzisiaj pragn, byo stanie w dugiej kolejce ludzi czekajcych na pomoc. Moe Max mgby przygotowa wasne zioa? spyta aosnym gosem. Max ma inne rzeczy do roboty. Musi przygotowa swoje czary, aby zabezpieczy nas przed zaraz. Ja te mam inne rzeczy do roboty. Na przykad picie, prawda? ton jej gosu przekona go, e nie zniesie adnego sprzeciwu. Zaczyna aowa, e zaproponowa jej towarzystwo w wyprawie do apteki. A jednak, po wydarzeniach ostatniej nocy, to wydawao si niezgorszym pomysem. Przyjaciele owcy czarownic mogli wrci, szukajc zemsty. Zreszt, Gotrek i pozostali Zabjcy nie przejmowali si tym zbytnio. Jak dotd, musia przyzna, e ich spokj wydawa si usprawiedliwiony. Wadze najwyraniej nie przejmoway si mierci jednego czowieka pord tak wielu umierajcych, a kompani Ulgo nie wracali z zemst. Ale mino jeszcze niewiele czasu. Stanli w kolejce ludzi pod aptek. Wszyscy kasali, drapali si, albo wygldali niezdrowo. Felix mia nadziej, e ci ludzie nie padli ofiar magii zarazy. Domyla si, e zaraza to zaledwie pocztek ich kopotw. Zastanawia si, nad jakim nowym diabelstwem pracuj wyznawcy Chaosu. Arek przyjrza si murom. O ile dobrze widzia, nie byo adnych zmian. Obrocy nadal czekali z broni w gotowoci. Dostrzega wskie

smugi dymu wznoszce si nad kotami gotujcego si oleju. Wszystkie balisty byy obsadzone przez ich zaogi. Katapulty stay gotowe. Masywne mury wyglday, jakby moga je rozbi jedynie pi boga. W pewien sposb, to go cieszyo. Pragn bitwy. Chcia zmiady wrogw pod kopytami swojego rumaka. Chcia wjecha triumfalnie przez bramy podbitego miasta. Nie yczy sobie, by jego nieuniknione zwycistwo byo zasug tych ropiejcych gupcw, ktrzy suyli bstwu Zarazy. Nakazywa sobie zachowanie ostronoci. Zwycistwo pozostawao zwycistwem, bez wzgldu na sposb, w jaki je osignito, a na niego czeka cay wiat gotowy do podboju. Jeli Bubar Cuchncy Oddech i jego podwadni zapewni atwy up, czym si martwi? Zanim to si skoczy, nastpi jeszcze wiele innych bitew. Cz jego duszy, ta ktra pragna, by oko Tzeentcha zwrcio si ku niemu, odrzucaa te myli i pragna, by tylko jemu przypada w udziale caa chwaa. Inna cz wiadomoci, bezustannie knujca dla zyskania ask jego patrona, rozwaaa moliwe opcje. Zwycistwo Bubara mogo podburzy pozostaych wodzw, a on potrzebowa ich wsparcia. Nurgleita mg nawet zyska pewne pojcie o jego sytuacji, cho teraz to wydawao si mao prawdopodobne. Zawsze istniaa moliwo, e co pjdzie nie tak. Zaraza bya zdradzieck broni. Nie moga dotkn jego, wojownikw Chaosu, ani tych czarownikw, ktrzy cieszyli si askami swych bstw, ale choroby mogy zabi wielk liczb barbarzycw i zwierzoczekw, jeli nie zachowaj ostronoci. Bubar zapewni go, e ochrona Lorda Nurgle'a rozciga si ponad ca hord, ale Plugawy Zygulec mg wycofa swe aski. W kocu, takie rzeczy zdarzay si ju wczeniej.

Arek przemyla! to wszystko w cigu jednego uderzenia serca. Najlepiej bdzie zaatakowa teraz, pki Nurgle nadal zsya swe aski. Ostatecznie, bogowie bywali zmienni i kto mg wiedzie, kiedy zmieni swoje nastawienie? By moe dobrze bdzie teraz zakaza Bubarowi rzucania jego zakl. Po co dawa mu czas na przygotowanie prawdziwie zabjczej plagi? Arek odwrci! si do Lhoigora i jego bliniaka. Czy pozostae plany postpuj naprzd? spyta. Tak, o wielki odpowiedzia Lhoigor z ukrywanym szyderstwem. Kamienie runiczne wkrtce otocz miasto, a nasi akolici s prawie gotowi do rozpoczcia rytuaw mocy. Wkrtce gwiazdy ustawi si odpowiednio, a Morrslieb osignie waciw faz. Arek pomyla o tym przez chwil. Dobra robota, Bubar rzek. Jestem pewien, e twoje zarazy wystarczajco osabiy obrocw. Moesz przerwa swoje rytuay. Ale, o wielki... Powiedziaem, e moesz przerwa swoje rytuay. Nadszed czas, by da innym szans ton jego gosu nie znosi sprzeciwu. Bubar skoni si i oddali. Nader mdrze rzek Kelmain. Ile czasu zajm wasze rytuay? rzuci szorstko Arek. Gwiazdy musz by w porzdku, panie, a ksiyce we waciwej koniunkcji. Jeli pamitasz, to wanie dlatego doradzalimy... Pytaem, jak dugo jeszcze? Omeny s teraz niejasne. Jeli zaczniemy od razu, wielki wir zostanie ukoczony w cigu tygodnia.

Dopilnuj, by tak si stao. Jak sobie yczysz, panie Arek nie by pewny, czy w gosie doradcy nie usysza ladu buntu. Szary Prorok Thanquol kroczy ulicami Piekielnej Jamy. Wok niego panowao szalestwo. Skaveni walczyli ze skavenami. Moulderzy bili si z Moulderami. Sztormvermini rbali braci z klanu. Szczuroogr rozrywa! skaveskiego niewolnika. Potwory, po mierci ich panw, panoszyy si po ulicach zabijajc i erujc, gdzie tylko mogli. Thanquol stwierdzi, e Lurk musi zapaci za bardzo wiele. Co nie znaczy, e ci durni Moulderzy na to nie zasuyli. A jednak, sprawy miay si ku lepszemu. Ostrona refleksja, oraz fakt, e nadal pozostawa w ich mocy, sprawiy, e Thanquol ostatecznie zdecydowa si wyjawi plany Lurka starszym klanu. Ostrzeeni, byli w stanie rozmieci w najlepszych miejscach swoje oddziay i powoli, lecz pewnie zdobywali przewag. Nagrod dla Thanquola byo uwolnienie z wizienia i oddanie pod jego dowdztwo wasnego oddziau wojownikw. Trudno to byo uzna za wynagrodzenie. Wymagano od niego, by naraa swoj wasn cenn skr dla zapewnienia bezpieczestwa lennu Klanu Moulder. Rozwaywszy jednak wszystkie sprawy, udao mu si przybra poz szczerej wdzicznoci. Jeszcze nadejdzie czas, by odpaci im za t obelg. Potny sztormvermin noszcy jego osobisty sztandar wycina przed nim drog w kierunku wielkiej rafinerii spaczenia. To byo niebezpieczne miejsce. Armii Lurka udao si przeama twardy opr obrocw i opanowa ogromn konstrukcj. Utrzymywali j mimo wszystkich

kontrofensyw Moulderw. W normalnych okolicznociach Thanquol nigdy nie zbliyby si do ogarnitego zawieruch wojenn budynku, ale trudno to byo nazwa normalnymi okolicznociami. Wiedzia, e jeli przebije si do rafinerii, bdzie mg pooy apy na wielkich zapasach oczyszczonego spaczenia, substancji, ktrej potrzebowa i poda. Jej brak podczas kilku ostatnich dni zaczyna wywoywa u niego straszliwe ble ba i wstrzsa go spazmami. Gd spaczenia osabia go. Oczywicie, dziki spaczeniowi jego czarnoksiskie moce bd bezgraniczne. Potrzebowa tego, jeli ma wyrwa si na wolno z tych przekltych ziem pnocy i wrci do bezpiecznego Skavenblight. Potrzebowa proszku z wielu powodw i zamierza go zdoby. Wyjca grupa akncych krwi klan braci z czerwonymi szarfami zawizanymi na czoach, co byo znakiem suby u Lurka, wpada na jego ochroniarza. Thanquol poczu, jak zaciskaj si jego gruczoy pimowe, gdy rozsiekli szponowada sztormverminw. Spieniona bestia wyrbaa sobie przejcie a do stp Thanquola. Thanquol uderzy swoim mieczem i zabi napastnika. Tylko nieznacznie pomg mu fakt, e stopy klan brata zapltay si w wybebeszone jelita sztornwermina. To zreszt nie miao znaczenia. Thanquol by pewien, e pokonaby przeciwnika w kadej walce. W tej sposb Rogaty Szczur okaza tylko, e Szary Prorok Thanquol nadal obdarza go askami. Lurk, pomyla Thanquol, jak ci dorw w swoje apy, zapacisz za oi * >! * ***

Sprawy nie miay si dobrze, jak stwierdzi Lurk, wygldajc przez ukowate okno rafinerii na bitw toczc si na ulicach poniej. Dostrzega rogaty eb Szarego Proroka Thanquola walczcego i brncego naprzd. Lurk zrozumia, e jego podwadni musz mie powane kopoty, skoro ten tchrzliwy potwr omieli si pokaza swj pysk. To byo bardzo niepokojce. Przez pewien czas wszystko byo dobrze. Jego poplecznikom pdzonym dzik, fanatyczn furi udao si pokona przeladowcw, pomimo niesamowitej wiedzy na temat planw Lurka, jak wydawali si posiada Moulderzy. Lurk wiedzia bez cienia wtpliwoci, e to byo dowodem na istnienie zdrajcw wrd jego podwadnych. Szybka egzekucja wszystkich najwyszych rang dowdcw jego oddziaw jako nie poprawia morale, a wrogowie nadal najwyraniej wiedzieli o jego zamiarach. Rze setki kolejnych wyznawcw podejrzewanych o wspprac z wrogiem w aden sposb nie powstrzymaa zdrady i w niewytumaczalny sposb wywara katastrofalny efekt na morale jego onierzy. Pomimo tego wszystkiego, udao mu si utrzyma wikszo zdobytych wczeniej pozycji, dopki uciekinierzy powracajcy w szeregi Moulderw nie zaczli osabia jego si. Teraz wygldao na to, e wszystkie wielkie plany Lurka wal si w gruzy. Nadchodzi czas nagego odwrotu. Na szczcie, dawno ju odnalaz drog ucieczki tajnymi tunelami pod rafineri, prowadzcymi poza miasto. W kocu, tak nakazywa zdrowy skaveski rozsdek. Nie by pierwszym skavenem w historii, ktrego zawiody aosne kompetencje tych, ktrzy go wspierali. Tak, pomyla Lurk, wkrtce trzeba bdzie odej. Kto walczy i ucieka,

ten yje, by podbija nastpnego dnia. A moe znajdzie si dla niego miejsce w tej wielkiej armii najedczej kierujcej si na poudnie? Felix ciska w doni paczk zi i z niepokojem spoglda na Ulrik. Nie wygldaa dobrze, jej twarz staa si jeszcze bledsza. Na jej skroni lniy krople potu. Zaczynaa dygota. Wszystko w porzdku? spyta. Potrzsna gow. Nie czuj si najlepiej. Wobec tego lepiej zabierzemy ci do domu i do ka. Zawsze mylisz o ku powiedziaa i prbowaa si umiechn. Ten saby umiech sprawi, e Felix zacz obawia si najgorszego. Podpierajc j jedn rk wyszed na ulic. Droga do Biaego Dzika bya duga, a gdy tam dotarli, Ulrika ledwo sza. To nie wyglda dobrze powiedzia cicho Max. Felix spojrza na Ulrik. Leaa na ku dygoczc, a jednak jej brwi byy gorce. Przejawia wszystkie objawy nowej plagi. Jeste pewien? spyta Felix. Nagle wszystkie spory i pozostae problemy przestay mie znaczenie. Zda sobie spraw, e nie chce, by ona umara. Nie jestem medykiem, Felixie, ani kapanem Shallyi, ale posiadam pewne umiejtnoci lecznicze, oraz nieco pojcia, co tu si dzieje. To nie jest naturalna choroba. Rzuciem kilka zakl wrebnych i widz w tym robot wstrtnych szponw kultu Nurgle'a. Czy moesz cokolwiek uczyni? Ju zaczem. Daem jej zioow mikstur i jeli tylko dasz mi troch

spokoju, przywoam najlepsze zaklcia lecznicze, jakie znam. Felixowi zawitao, e by moe jego obecno zmniejsza szans Ulriki na przeycie. Pjd zatem powiedzia. Tak bdzie najlepiej. Felix ruszy ku drzwiom maej komnaty, ktr dzieli z Ulrik i otworzy je. Gdy to zrobi, odezwa si Max. Nie martw si, Felixie, nie pozwol jej umrze Felix spojrza na maga i zobaczy bl w jego oczach. Midzy nimi pojawia si ni porozumienia. Dzikuj ci powiedzia i zszed do zatoczonej tawerny. Wino smakowao gorzko. arty wojownikw przestay go bawi. Felix gapi si ponuro w kielich i rozmyla nad kaprysami losu. Dlaczego sam przey tak dugo? Dlaczego plaga nie dotkna wanie jego? Czy byo to tylko kwesti czasu? Kt mg na to odpowiedzie? Przypomnia sobie, e kiedy sawny medyk powiedzia mu, i w takich sprawach istotnych jest wiele czynnikw. Moe napicie zwizane z trosk o jej ojca sprawio, e staa si bardziej podatna na chorob ni on. Najwaniejsze byo, eby znowu poczua si lepiej. Teraz ich wszystkie ktnie i sprzeczki wydaway si trywialne. Teraz nie potrafi przypomnie sobie nawet jednego zego sowa, jakie powiedziaa. Pamita tylko, jak wygldaa, gdy po raz pierwszy ujrza j w elektorskiej sali tronowej w Middenheim. W jego umyle pojawi si niepowstrzymany potok wspomnie i obrazw. Pamita, jak jechaa obok niego podczas pewnego sonecznego poranka w Kislevie, zanim wyruszy na Pustkowia Chaosu. Przypomina j sobie dokadnie: szerokie koci

policzkowe, niewielka krzywizna jej nosa, delikatna sie zmarszczek wok oczu, gdy si umiechaa, charakterystyczny sposb, w jaki gadzia wosy. Pamita, jak budzi si obok niej podczas wielu porankw, a wiat w jej obecnoci zdawa si janiejszy. Pamita, jak trzyma jej do, gdy szli wrd szczytw w drodze na Smocz Gr. Nagle, zapragn pobiec na gr i zada, by Max uratowa jej ycie. Wiedzia, e w ten sposb tylko pogorszy sytuacj i jedyne, co osignie, to zakci Maxowi tkanie jego zakl, by moe odbierajc wszelkie nadzieje na uzdrowienie Ulriki. Przeklina fakt, e nie mg zrobi nic innego. Moe za wyjtkiem modlitwy. Moe powinien znale wityni Shallyi i zoy ofiar. Rozejrza si ciekaw, kiedy wrc krasnoludy. Wyruszyli na mury majc nadziej na walk, oraz, by zobaczy, czy mog jako wesprze obrocw. Teraz horda ustawia w gotowoci swoje machiny oblnicze i zacza bombardowa mury czym wicej ni tylko gnijcymi zwokami. Obecnie wystrzeliwali wielkie gazy, zdolne zmiady ludzi i rozbi kamie. Bitwa wkroczya w nastpn faz. Nagle, Felix nie mg ju znie tego ciemnego, zadymionego pomieszczenia. Chcia znale si na zewntrz, sam i zaczerpn stosunkowo wieego nocnego powietrza. Moe uda mu si znale wityni, ktra bdzie jeszcze otwarta. Wsta i wyszed przez uchylne drzwi, prosto na zabocon ulic. Pod tawern byo ciemno i chodno. Temperatura zacza male ze zdumiewaj prdkoci. Nad jego gow unosi si Morrslieb. Otacza go zielonkawy blask, a zaplamiona powierzchnia jeszcze bardziej przypominaa zowrog, szczerzc si twarz. Wygldao to tak, jakby jeden z mrocznych bogw Chaosu wznis si w niebo i spoglda na bezsilny

wiat. Rzadka mga wypeniaa ulice, a w powietrzu unosi si zapach palonego drewna. Felix wyobrazi sobie, e czuje smrd hordy na zewntrz, przepenionych latryn i ognisk, na ktrych pieko si nieczyste miso. "Wmawia sobie, e to tylko jego wyobrania zamienia odr ludzkich fekaliw i wyziewy okolicznych kominw w co, czym nie byy, po czym wyduy krok i zagbi si w gstniejcym mroku. Zimne nocne powietrze sprawio, e prawie cakiem wytrzewia. Teraz, bardziej ni kiedykolwiek, rozumia, dlaczego Praag nazywano nawiedzonym miastem. Budynki noc wyglday niesamowicie. Gargulce uczepione ich cian wyglday jak ywe, a kady cie zdawa si szepta. Przypomnia sobie wszystkie stare opowieci, o tym, jak miasto zostao odbudowane po ostatnim obleniu, z uyciem kamieni dotknitych pitnem Chaosu, oraz o tym, jak dusze zabitych przez hord Skathloca elaznego Szpona widziane s na ulicach podczas tych rocznic bitwy, gdy ksiyc Chaosu jest w peni. Przypomina! sobie, jak czasami ludzi nkay dziwne sny, ktre sprowadzay na nich szalestwo. Istniay take inne opowieci, o sabatach gromadzcych si w ciemnych piwnicach i skadajcych ofiary z dzieci podczas swych straszliwych uczt. Tego wieczora, to wszystko wydawao si przeraajco wiarygodne. Tej nocy, potna masa miejskich murw nie zapewniaa poczucia bezpieczestwa. Teraz wyglday jak cz wielkiej puapki, utrzymujcej go w tym miejscu. Cytadela zdawaa si growa nad miastem, niczym wiea jakiego ogra. Nawet wiata na wielkim murze wewntrznym wyglday strasznie. Szed szybkim krokiem trzymajc do na rkojeci miecza i usiowa

nie myle o Ulrice, Maxie i zarazie. Czu si bezsilny jak dziecko. To bya sytuacja, w ktrej nic nie mg uczyni. Los Ulriki spoczywa w rkach Maxa, oraz w rkach bogw i potg, ktre ostatnio nie wydaway si zbyt askawe. Wok niego gromadzia si mga, sprawiajc, e znane ulice zaczy wyglda obco. Jego wasny cie majaczy przed nim niczym obrys jakiego widmowego potwora. Kroki dwiczay dziwnie w wilgotnej ciemnoci. Odlege woanie nocnego stra liczcego godziny nie byo uspokajajce. Daleko w oddali sysza bbnienie, zawodzenie i haas niekoczcej si piekielnej aktywnoci dochodzce z hordy Chaosu. Jego buty zaszuray na bruku i zatrzyma si na chwil. Wydawao mu si, e syszy za sob ciche stpanie. Nasuchiwa, ale odgos nie powtarza si, jeli w ogle ten dwik nie nalea do jego wyobrani. Czeka mimo to przez chwil, wiedzc, e jeli bdzie cierpliwy, nieznajomy moe zacz znowu si porusza i zdradzi swoj obecno. Nic z tego. Po czci mia nadziej, e tam kto jest. Walka dobrze by mu zrobia dla odsunicia mrocznych myli i pozwoliaby na rozadowanie strachu, napicia i gniewu, jakie czu. Bardziej ostrona cz jego osobowoci kazaa mu nie by gupim. Nie mia pojcia, kim mog by podajcy za nim ludzie, ani jak wielu ich jest. Jeli by ledzony, najlepsze, co mg zrobi, to powrci do Biaego Dzika. Tam przynajmniej znajdzie kompanw, ktrzy mog mu pomc. Usysza brzk metalu, jakby dobywanego sztyletu. Zamar bez ruchu w bramie. Rabusie! Zapewne godni ludzie poszukujcy srebra, ktrzy mieli nadziej, e znajd pijaka i ograbi go z pienidzy. Felix wiedzia, e gdyby mia odrobin zdrowego rozsdku, rzuciby si do ucieczki, ale

teraz byo ju na to nieco za pno. Sysza zbliajce si kroki. Naleay do wicej ni jednego czowieka. Jestem pewien, e poszed tdy usysza czyje mruknicie. To by wysoki gos i bya w nim nuta skargi, jakby mwicy by przekonany, e wiat chce go oszuka i wanie znalaz kolejny sposb, by to uczyni. To by na pewno on? spyta drugi gos, niszy, bardziej burkliwy. Felix by pewien, e ten mczyzna jest mniej inteligentny z tych dwch. W jego umyle pojawi si obraz zwalistego brutala. Nagle poczu sucho w ustach. Jego serce nioso si gonym opotem w uszach. Och, to z pewnoci by on, widziaem go, jak wychodzi} z gospody. Wysoki, chudy go, jasnowosy, jak wikszo tych imperialnych. Czerwony paszcz. Smoczy eb na gowicy jego miecza. Felix zamar. To by do dokadny opis jego osoby. Czy byo moliwe, e ci ludzie szukali wanie jego? Dlaczego? Czy byli owcami czarownic? Jaeger tak si zwie. Obaj mczyni stali ju niemal w samej bramie. Felix widzia, e jeden z nich rzeczywicie by wielkim, masywnie zbudowanym czowiekiem. Drugi by niski i bardzo szeroki. Wyglda na grubego, ale porusza si lekko. Felix Jaeger. Nie wiem, czemu chc jego mierci ju teraz. Czas Zmian niemal nadszed. Najpewniej i tak w niedalekiej przyszoci padby od topora zwierzoczeka. Nie do nas naley rozmylanie na tym powiedzia wikszy mczyzna, ten o gbszym gosie. Waniacy chc mierci jego i krasnoluda, oraz usunicia tego topora. Do nas naley dopilnowa, by rozkazy zostay wypenione. Miejmy nadziej, e powiedzie nam si

lepiej, ni temu gupcowi, owcy czarownic. Felix wstrzyma oddech. Ci ludzie nie byli owcami czarownic. Domyla si, e byli raczej zawodowymi zabjcami lub czonkami jakiego kultu. By pewien, e sysza ju wczeniej fraz o czasie zmian i to w niezbyt przyjemnym kontekcie. Kto pragn mierci jego i Gotreka, oraz chcia pozby si topora Zabjcy. Felix zastanawia si, po co? A cilej, co powinien teraz zrobi? Nie mia ochoty zmierzy si z t par w walce wrcz. Chyba, e wykorzysta element zaskoczenia. Moe uda mu si wyskoczy z kryjwki i wbi n w plecy jednego z nich, zanim si zorientuj. To nie wydawao si zbyt rycerskie, czy uczciwe, ale ci ludzie rwnie zapewne nie wyzw go na honorowy pojedynek. Mgby take prbowa ich ledzi i dowiedzie si, skd przyszli. To take nie bya zbyt pocigajca idea. W kocu usysza ich i czeka na nich w zasadzce. Kto mg zarczy, e im nie uda si to samo? Najatwiej byo po prostu poczeka, a znikn na ulicy, a potem wrci do gospody. Powie Zabjcy, co si stao. Jeli dojdzie do wybuchu przemocy, Gotrek z pewnoci poradzi sobie z t par, albo nawet z tuzinem podobnych osobnikw. O ile zostanie ostrzeony. To wydawao si najlepszym pomysem. Powiadam ci, Olaf, zgubilimy go. Wszed w jedne z tych drzwi po tamtej stronie mwi duy czowiek. Niee, nie zrobiby tego. Po co? Kogo moe zna w tych budynkach? Gosy znowu zaczy si zblia. Wydawao si, e mczyni zatrzymali si na chwil, by sprawdzi mijan bram. Felix zastanawia si, czy uda mu si wyrwa. Byo ciemno i mglicie, wic sdzi, e ma du szans. Jeli jednak ci ludzie biegali szybciej od niego, albo znali

okolic lepiej, lub jeli jeden z nich ma n i uda mu si celnie nim rzuci, wwczas sprawy mog przybra zy obrt. Rabusie nie wygldali na ludzi, przed ktrymi naleao odsania plecy. Moe mgby zawoa o pomoc. Jeli nadejd strae, te zbiry z pewnoci uciekn. Jeli strae nadejd ci ludzie mogli mie w pobliu kompanw, ktrych przycignie haas. Felix prbowa si uspokoi. Wiedzia na pewno o dwch ludziach i nie chcia dopuci, by jego wyobrania zaludnia mrok nocy zabjcami, poniewa strach moe uniemoliwi mu jakiekolwiek dziaanie. Poczu znajome uczucie saboci w koczynach, jakie zawsze odczuwa przed walk i zignorowa je. Oczyci umys, odrzuci strach i rozwaa swoje moliwoci. Jeeli ci dwaj byli profesjonalnymi najmitami, mia niewiele szans. Felix wiedzia, e jest dobrym szermierzem, ale ich byo wicej, a jeli s kompetentni, bd potrafili wykorzysta t przewag. Wystarczy tylko jeden dobrze wyprowadzony lub szczliwy cios i jego ycie dobiegnie koca. Nigdy wicej nie ujrzy Ulriki. Nagle, groba ze strony armii Chaosu i wszystkie pozostae troski oddaliy si, stay si drobne i niewane. Najwaniejsze byo przetrwa kilka nastpnych minut, a potem bdzie mg zaj si innymi problemami, jakie zsyao ycie. Nagle, przeycie stao si dla niego desperacko wane. Nie miao znaczenia, czy armia Chaosu pokona mury nastpnego dnia, czy za godzin. Chcia przey t chwil, jakkolwiek mizerna by nie bya, a ci ludzie chcieli mu to odebra. Wypenia go czysta, zimna wcieko. Nie zamierza im na to pozwoli. Przynajmniej nie bez walki. Skoro musia mordowa, niech tak bdzie. To bya sprawa jego ycia lub ich, a nie mia wtpliwoci, co jest

waniejsze, w kadym razie dla niego. Powoli, wiedzc, e bdzie musia wykorzysta kad przewag, odpi klamr paszcza i zsun go zwijajc w prawej doni. Moliwie delikatnie zacz wyciga miecz z pochwy. Na szczcie magiczne ostrze wysuno si niemal bezgonie. Cicho! rzuci duy zbir. Chyba co usyszaem. Felix stwierdzi, e tym czowiekiem musi si zaj najpierw. By niebezpieczniejszy. Pewnie to szczur. Miasto jest ich pene. Moe s tu ci szczuroludzie? Syszaem, e mieli z nimi problemy w Nuln. Cholera. Wolabym, eby Halek sam zaj si swoj brudn robot, zamiast wysya nas w tak noc. Prawie czuj zapach zimy. Bd wdziczny Wielkiemu, jeli doyjesz zimy. Wikszo miasta tego nie doczeka. C, z pewnoci nie Felix Jaeger, jeli go dorw. Dopilnuj, by zapaci sono za to, e omija mnie drzemka. Gdyby nie on, mgbym by w ciepym ku z gorc dziewk, pod Czerwon R. Bdzie na to jeszcze do czasu. Gdy skoczymy robot. Aye, jeli nas nie wyl znowu za krasnoludem. Syszaem, e to twardy sukinsyn. Zatruty n wystarczy na niego, tak jak na kogokolwiek innego odezwa si duy. Zdawao si, e jest ju prawie obok Felixa. Przebieg go dreszcz strachu na wzmiank o zatrutym nou. Ci ludzie nie podejmowali zbdnego ryzyka. On take nie mg sobie na to pozwoli. Nawet najmniejszy bd moe by jego ostatnim. Zacisn palce na paszczu. Waciwy moment nadchodzi.

Gdyby nie ta mga, poczekabym na niego w gospodzie i wbi w niego bet z kuszy rzek gruby. A jakby tego dokona nie zostajc zauwaonym spyta duy. Jego cie znalaz si tu przed Felixem. To gupi pomys, jakiego mgbym... Felix wyskoczy z ukrycia i rzuci swoim paszczem. Paszcz wyd si w powietrzu i opad na gow wielkiego mczyzny. Felix uderzy z gwatownoci atakujcej mii na oplatanego zbira. Jego miecz przenikn tu pod brzuchem czowieka i wyszed przez plecy. Felix wycigajc ostrze obrci je. Trucizna, pomyla, ogarnity desperackim szalem i strachem. Sprbuj teraz uy na mnie trucizny. Krzyk wielkiego mczyzny rozleg si w nocy. Jego partner mg by gruby, ale na pewno by szybki. Uderzy naprzd niemal instynktownie i tylko szybki odskok w ty pozwoli Felixowi unikn noa. Nie by pewien, ale wydawao mu si, e zauway smug lepkiej, czarnej substancji na ostrzu. Wielki zbir upad przed siebie. Jego ciar wykrci miecz w doni Felixa. Cholera, pomyla. Sprawy nie szy zgodnie z planem. Cofn si szybko, macajc w poszukiwaniu wasnego sztyletu i nie spuszcza oka z zarysw sylwetki grubasa. Nie chcia ryzykowa najmniejszego zadrapania zadanego t broni. Bydlaku! Wyglda na to, e zaatwie Sergeia. C, niewane. To znaczy, e zyskam wicej chway dla siebie, gdy przynios twoj gow. Felix poczu ulg, gdy jego sztylet wysun z pochwy. Mia teraz szans, cho do niewielk. Grubas trzyma n w zawodowy sposb. Felix by szermierzem, ale mia niewiele dowiadczenia z noami, moe za wyjtkiem rzucanych. Z drugiej strony, myla cofajc si przez zamachowcem, zabi ju w ten sposb dwch ludzi i moe nadszed czas,

by sprbowa powtrzy to po raz trzeci. Cofn rami i rzuci. To by niepewny rzut. Panoway ciemnoci, a on prbowa trafi w ciemny, poruszajcy si cel i nawet w chwili rzutu wiedzia, e to si nie uda. Tylko straci bro. Czowiek wykona unik, ale Felix pozostawa w stanie podwyszonej gotowoci, gdy myl i dziaanie byy niemal nierozrnialne. Nawet zdajc sobie spraw, e jego pocisk chybi, zareagowa szybciej ni zdy pomyle. Wiedzia, e zamachowiec straci na uamek sekundy koncentracj, co dawao Felixowi okazj do ataku. Rzuci si naprzd, zaciskajc pi i koczc potny cios na twarzy mczyzny. Poczu przeszywajcy bl w rce i wiedzia, e rankiem bdzie mia co najmniej obtarte kykcie. To zreszt nie miao w tej chwili znaczenia. Jeli przeyje, bdzie si tym martwi jutro. Mczyzna warkn i uderzy noem. To by profesjonalny cios, przeprowadzony krtkim, prostym ruchem z zamiarem wbicia ostrza w brzuch Felixa. Felixowi udao si go zablokowa tylko dziki szczciu ni trzewemu osdowi sytuacji. Wycign rk i zapa za nadgarstek najmity. By gruby i liski od potu. Felix musia dokona nadludzkiego wysiku, aby zatrzyma n. Grubas by silniejszy, ni na jakiego wyglda i najwyraniej dowiadczony w walce w zwarciu. Obrci swoj rk uzbrojon w n, prbujc si wyrwa i jednoczenie usiowa kopn Felixa w krocze. Felix przesun ciao, tak e kolano uderzyo w jego udo, a potem zrobi co niespodziewanego. Nie przestawa si obraca i cign za sob mczyzn, uywajc caej swojej wagi i rozpdu. Czowiek upad jak dugi ldujc twarz w bocie na bruku. Z jego ust wyrwa si dugi,

bolesny jk, a potem wstrzsn nim spazm i zamar bez ruchu. Felix podejrzewajc jak sztuczk kopn go w gow. Nie byo adnej reakcji, ale gniew i strach sprawi, e Felix kopa go nadal. Po duszej chwili zrozumia, e mczyzna nie udaje. Obrci go i zobaczy, e zbir upad na wasny n. Wygldao na to, e nie by to zbyt niebezpieczny upadek. N wbi si tylko czciowo. W normalnych okolicznociach zadaby tylko dranicie, a nie mierteln ran, ale trucizna uywana przez bandziora musiaa by silna, bowiem posaa go prosto do krlestwa Morra, albo dowolnego demonicznego boga, ktrego wyznawa. Felix mia zoliw nadziej, e Moce Chaosu uka niedoszego zamachowca za jego porak, a potem wrci zdrowy rozsdek. Felix zabra n, miecz i paszcz. Okrycie wygldao na zniszczone, ale nie byo dobrym pomysem zostawianie go w miejscu krwawej potyczki. Nigdy nie wiadomo, kto mgby rozpozna waciciela paszcza. Felix zwin go i ruszy przez noc, idc szybko i pewnie, starajc si nie wyglda na czowieka, ktry wanie zabi dwch ludzi. Pomyla, e modlitwy w wityni Shallyi mogy poczeka, a zmyje krew ze swoich rk. Musia ostrzec Gotreka, e podaj za nim najemni zamachowcy. To zreszt zapewne nie bardzo poruszy Zabjc. Max patrzy na Ulrik lec na ou. Jej twarz bya blada. Pot perli si na jej skroni. Miaa szeroko rozwarte, nic nie widzce oczy. Dziwne czerwone krosty znaczyy jej pikn twarz. Magiczne zmysy Maxa mwiy mu, e chora szybko sabnie. Opuszczay j siy yciowe; jej duch oddziela si od ciaa. Max potrzsn gow i wzi gboki oddech, prbujc si uspokoi. To byo trudne. Czu, e jeli cokolwiek jej si

stanie, on sam umrze. Stara si opanowa. To nie bya dobra chwila, by zachowywa si jak uczniak. Musia si skoncentrowa i zebra wszystkie siy magiczne, jakimi wada. Nie mg pozwoli, by jego osobiste uczucia zakciy przebieg pracy, ktr musia wykona. Zaczerpn jeszcze jeden spokojny oddech i powtrzy zapiew, ktrego nauczy si na pocztku swego szkolenia. Byt to nie posiadajcy adnego znaczenia rytmiczny wiersz, ktry uspokaja umys i agodzi nerwy. Otworzy si na wiatry magii i poczu ich odpowied na jego zew. Max wiczy si szczeglnie w magii ochronnej. Z koniecznoci pozna take nalece do niej zaklcia lecznicze, oraz czary chronice przez zarazami. Nie specjalizowa si jednak w tych zagadnieniach i wiedzia, e neutralizacja chorb jest szczeglnie trudna. Nurgle by silny, a poza tym istniao zbyt wiele innych czynnikw, ktre mogy wpyn na wynik. Na szczcie, wikszo ze znanych mu czynnikw przemawiaa na korzy Ulriki. Bya moda i zdrowa, oraz miaa po co y. Nie przymieraa godem. Jej otoczenie byo czyste. Wczeniej nie miewaa kopotw ze zdrowiem. Max mia nadziej, e to wszystko jej pomoe. Zamkn oczy i da si porwa wiatrom magii. Natychmiast wyczu co zego. Wok byo znacznie wicej mrocznej magii ni powinno jej by i stawaa si ona coraz silniejsza. Ze wszystkich rodzajw magii unoszonych przez magiczne wiatry, ta bya najgorsza i oznaczaa zagroenie zepsuciem, mutacj i mierci. Maxowi wydawao si, e powinien by na to przygotowany. W kocu, armia Chaosu na zewntrz opieraa si na plugawej mocy, jednak sama ilo obecnej czarnej magii bya przytaczajca. Jej dotyk wywoywa mdoci. Max wykona wydech i

pozby si tej energii jak najszybciej. Skupiajc umys by w stanie nabra mocy innego rodzaju. Potrzebowa do tego mieszaniny barw zota i szaroci. Trudno byo je odnale wrd przenikajcej powietrze mrocznej magii, ale wiedzia, e jest w stanie tego dokona. Powoli, ostronie, upewniajc si, e nie dotyka adnych znamion Ciemnoci, gromadzi moc. Otworzywszy wszystkie swe magiczne zmysy spojrza na Ulrik. Nadal dostrzega j na ku, ale teraz widzia take jej aur, odbicie duszy. Nie wygldao to najlepiej. Otaczaa j niezdrowa ziele, a w jej wntrzu Max wyczuwa znami czarnej magii. To nie byo zbyt zaskakujce, skoro zaraza zostaa magicznie stworzona przez wyznawcw Nurgle'a. Max zacz wypowiada inkantacj, ktra pozwoli mu usun mroczn energi. Macki mocy, ktre utka wok niej, powoli zaczy przenika przez skr. Poruszya si z jkiem we nie. Max utrzymywa stay przepyw mocy czc magiczne energie z jej dusz, zasilajc si yciow Ulriki czciowo swoj wasn, a czciowo pochodzc z wiatrw magii. Przez chwil wydawao mu si, e zostanie wessany w mroczny wir mierci. Poczu przyciganie tej nieskoczonej prni, a jego wasna skra staa si zimna i wilgotna. Przela w lec jeszcze wicej mocy, ale to byo jak kapanie wody na piasek pustyni. Poczu, jak opuszcza go wasne ycie i walczy z tym. To byo jedno z zagroe magicznego leczenia w ten sposb. Kiedy obiekt by bliski mierci, ycie uzdrowiciela stawao si rwnie zagroone. W gbi ogarnitego panik umysu walczy przeciw temu prdowi, pragn zerwa kontakt i ocali sam siebie. Nie pozwoli jednak podda si tej myli. Brn naprzd niczym pywak walczcy z silnym prdem podwodnym.

Walczy! o ycie swoje i Ulriki. Ofiarowa modlitw Shallyi i znalaz w sobie nieco wicej energii. A potem zda sobie spraw, e co wewntrz kobiety przebudzio si i zaczo mu pomaga. Nagle, chwila kryzysu mina. Ju nie czu si jak toncy. Ucisk na jego piersi ustpi. To bya najtrudniejsza cz, mwi do siebie, wiedzc, e nie jest to do koca prawda. Udao mu si ustabilizowa jej stan i mg j tak utrzymywa dopki zapewnia jej energi, ale jego moc nie bya nieograniczona i wtpi, by udao mu si utrzyma poczenie tak dugo, jak byo niezbdne do jej wyzdrowienia. Jej ciao potrzebowao pomocy. Powoli rozcign jeszcze raz macki mocy, czujc w jej wntrzu nagromadzenia mrocznej energii magicznej. Uderza w nie jedno po drugim, przecinajc niczym chirurg rozcinajcy wrzody i usuwajc z niej mroczn magi. Za energia opuszczaa j przez usta i nozdrza na podobiestwo paskudnych kbw ciemnozielonego dymu. Nastpnie, posa energi w poszukiwaniu malekich demonw zarazy, ktre j roznosiy. To byy istoty tak mae, e pozostaway niewidzialne dla goego oka, lecz nie dla czarodziejskich zmysw, jakich uywa. Fala oczyszczajcej magii przenikna przez jej system krwionony i organy wewntrzne. To bya cika, mczca praca wymagajca najwyszych poziomw koncentracji. Max ju czu si zmczony, zupenie jak po czarodziejskim pojedynku ze skaveskim szarym prorokiem, ale pracowa dalej utrzymujc stan skupienia swego umysu. Mino wiele czasu zanim upewni si, e przepdzi wszystkie z tych wstrtnych stworw roznoszcych zaraz. Teraz nastpio ostatnie stadium leczenia. Zmczony, po raz ostatni zaczerpn swoich energii. Posa rozkaz snu, leczenia i uzupenienia

utraconej siy witalnej. Wykonawszy to, zamkn oczy i ofiarowa kolejn modlitw dzikczynn. Dotkn brwi Ulriki. Gorczka ustpowaa. Pocenie si zmalao. Mia nadziej, e jego praca wystarczy. Nie mg tego stwierdzi. A potem zasn w krzele obok ka. Felix znalaz go trzy minuty pniej, gdy wrci po nowy paszcz i ubranie. Zatrzyma si przy studni, by wyla na siebie kube wody i zmy wikszo krwi. Wtpi, by jacy gwardzici przyszli do Biaego Dzika w poszukiwaniu zabjcw najmitw, ale robi wszystko, by zatrze swoje lady. Gdy wszed do gospody, odpowiedzia na arty o deszczu wymwk, e wyla sobie na gow wiadro wody, aby wytrzewie. Wszed do izby i rozpozna po oddechu Ulriki, e zacza dochodzi do siebie. Podzikowa Shallyi za jej miosierdzie. Najciszej jak potrafi zmieni ubranie i zszed po schodach, by poszuka i ostrzec krasnoludw. Wchodzc do izby oglnej sysza Ulliego i Bjorniego wykrzykujcych jak star krasnoludzk piewk pijack. Po nich przybyli Gotrek i Snorri. aden z Zabjcw nie wyglda na zbyt trzewego. Zostaem zaatakowany powiedzia Felix. Nie mw, mody Felixie odpowiedzia Snorri. Czy omina nas dobra walka? Felix wiedzia, e sporo czasu minie, zanim zaczn traktowa jego opowie powanie.

Rozdzia 7

Ivan Petrovicz Straghov podnis wzrok i zamia si. Biae patki niegu mieszay si z deszczem. Zimny pnocny wiatr mrozi jego stare koci. Dobrze, pomyla. Wyglda na to, e zima przysza wczenie tego roku. Im wczeniej, tym lepiej. nieyce spowolni armi wylewajc si z pnocy. Mrz oderwie palce od doni. Odkryte ciao przylgnie do metalu. Ivan wtpi, by armia o tych rozmiarach moga przebi si przez kislevick zim. Powoli dobry humor zacz go opuszcza. Kt wiedzia, do czego zdolni s ci przeklci wyznawcy Chaosu? Moe dysponowali magi ochronn? W kadym razie, nawet jeli plemiona maruderw padn z godu, nie wtpi, e wojownicy Chaosu i zwierzoczeki przetrwaj. Spotyka ich wczeniej w Krainie Trolli podczas zimy. Zwierzoczeki najpewniej por swoich ludzkich sprzymierzecw. Odziani w czarne pancerze wojownicy najwyraniej nie potrzebowali jedzenia, wody ani schronienia, co dotyczyo take ich niesamowitych wierzchowcw. Karci si w mylach za poddawanie si smutkowi. Liczya si kada, nawet najmniejsza pomoc, a jeli Pan Zimy i jego lodowe oddziay zniszcz kilka tysicy wielbicieli demonw, bdzie za to wdziczny. W tej chwili Kislev potrzebowa wszelkiej pomocy. Ivan ponagli konia. Pozostao mu ju tylko par godzin jazdy do Brodu Mikala i zgromadzenia Gospodara. Nie mg si doczeka, by przyczy si do nich. Nie wtpi, e gdy zastp spadnie na hord Chaosu, wielu wrogw polegnie, bez wzgldu na wynik walki.

Felix Jaeger bieg wzdu blankw Praag. Wszdzie wok pada nieg. Czu na twarzy zimny dotyk wiatru. Potne machiny oblnicze uderzyy w mury. Kamienie zadray od uderzenia potnego tarana. Zadwiczay acuchy, gdy wielka rampa obniya si ze szczytu wiey. Wypadli z niej wyjcy barbarzycy odziani w zwierzce futra. Ich przywdc by wojownik Chaosu w czarnej zbroi, wysoki na siedem stp. W jednej rce ciska ogromn maczug, a w drugiej wielki miecz. Zanim wyznawcy Chaosu zdyli wykona pierwszy krok, Gotrek by ju midzy nimi, wyprzedzajc Snorriego i Bjorniego. Krasnoludy wycinay krwaw ciek w tumie wyznawcw Chaosu, kierujc si prosto na przywdc. Felix by tu za nimi, a obok niego bieg Ulli. Zaamani ludzcy obrocy odzyskali otuch i rzucili si z powrotem do walki. Felix czu, jak rampa ugina si pod ciarem masy stojcych na niej wojownikw. Rbn w tarcz jednego z maruderw i kopniciem zrzuci innego z rampy ku niechybnej mierci na dnie najeonego palikami rowu poniej. Przed sob sysza okrzyk bojowy Gotreka, gdy Zabjca ci wodza napastnikw i wycina jego podwadnych. W takich chwilach krasnolud wydawa si niemoliwy do zatrzymania. Przypomina staroytnego boga swego ludu, ktry powrci, by sia zniszczenie wrd jego wrogw. Felix rba i siek, a potem poczu, e caa potna konstrukcja zaczyna si trz. Wycofa si! krzykn. To wszystko zaraz si zawali! Natychmiast ruszy z powrotem ku murom, bronic si po drodze. Sparowa cios potnego zwierzoczeka i odci mu ap oddajc

uderzenie. Widzia, jak piekielna machina trzsie si i zaczyna przechyla si na bok. Gotrek i pozostali Zabjcy niechtnie cofali si, zapdziwszy swj er do wntrza wiey. Felix poczu smrd spalenizny i zauway pomienie, ktre zaczy przeskakiwa nad blankami. Wygldao na to, e wiea oblnicza pona. Nie mia pojcia, jak to si stao. Zaklcie, ogie alchemiczny, poncy olej? to nie miao znaczenia. Cieszy si, e wybuch ten poar. Rozlegy si radosne okrzyki, gdy wiea przechylia si jak poncy statek, a potem runa na ziemi. Wiwaty zamary, gdy ludzie dostrzegli w oddali tuziny pojawiajcych si kolejnych wie. Felix zda sobie spraw, e to nie byo prawdziwe zwycistwo, poniewa to nie by prawdziwy atak. Wiea toczya si naprzd bez adnego wsparcia. Najwyraniej bya dzieem kilku szalonych fanatykw akncych chway, lecz nie stanowia czci zmasowanego ataku oglnego. Felix zastanawia si, co si stanie, gdy te wszystkie wiee rusz naprzd, wspierane przez czary i olbrzymie katapulty. Nie mg o tym myle spokojnie. Nagle, poczu si bardzo zmczony. Mia wraenie, e opuciy go siy. Usiad opierajc si plecami o mur, by odpocz przez chwil. Podszed do niego Gotrek. Zostawia za sob wielkie odciski butw na dywanie niegu. Felix zatar donie, by je ogrza. Teraz, gdy walka dobiega koca, jego ciao chodzi spywajcy pot. Felix wiedzia, e musi wkrtce zmieni to ubranie, albo nabawi si gorczki, lub czego gorszego. Myla o tym niegu. Opady wydaway si nienaturalne, bya jeszcze zbyt wczesna pora na nieg. Kislevici cieszyli si z niego, twierdzc, e jest darem Ulryka i wierzc, e Wadca Zimy walczy po ich stronie. Felix nie by tego pewien.

Prawie nie warto byo si dzisiaj wysila. Powinnimy zosta pod Biaym Dzikiem i pozwoli waszym ludziom zaj si tym. To czemu tak nie uczynie? stkn Felix. Lepiej zabi niewielu zwierzoczekw, ni nie zabi adnego. By moe masz racj, ale skoro jest ci wszystko jedno, moesz w przyszoci podzieli si moj dziak. Lepiej wstawaj, czeczyno. Mamy co do zaatwienia tego wieczora. Nie myl, e zapomniaem powiedzia Felix. Osobicie, aowa, e nie potrafi zapomnie. To miejsce mi si podoba powiedzia Bjorni rechoczc. Zatar rce i wykona obsceniczny ruch ramieniem poruszajc nim w gr i w d. Niewielkie patki niegu utkwiy w jego krtkiej brodzie. Felix, by ciekaw, czy przestanie pada. Sysza opowieci o kislevickiej zimie. Niektrzy powiadali, e zaczyna niey pod koniec lata i nie przestaje a do nadejcia wiosny. Mia nadziej, e to nie jest prawda. Tego te si spodziewaem mrukn Felix. Spogldajc na wejcie do Czerwonej Ry na kocu alei, cieszy si, e jest tu Bjorni. Nie trudno byo znale ten przybytek, skoro by jednym z najwikszych zamtuzw w caym miecie. Sdzc po mnstwie wiate, ktre lniy w rodku, interes rozwija si znakomicie. Nie byo w tym nic dziwnego. W obliczu hordy Chaosu na zewntrz, kady poszukiwa krtkiego zapomnienia w objciach uciech cielesnych, jeli mg sobie na to pozwoli. Nieprzyjemna pogoda najwyraniej nie odstraszaa klientw. Nie po to tu przyszlimy rzek Gotrek. Mw za siebie odpowiedzia wesoo Bjorni. Syszaem, e maj tu nizioka dziewczyn, ktra potrafi...

Nie chc o tym sysze powiedzia Gotrek gronym gosem. Bjorni uciszy si mruczc pod nosem. Myl, e ja porozmawiam zaproponowa Felix. A wy moe zamwicie co do picia i zostaniecie w pobliu, na wszelki wypadek? Snorri myli, e to dobry pomys, mody Felixie rzek Snorri. Pozostali Zabjcy nie zgaszali sprzeciwu. Felix nie by pewien, czy jego pomys jest najlepszy. Pojawienie si pod Czerwon R jednoczenie z czterema Zabjcami nie pozwoli mu wej niepostrzeenie, ale czu, e o wiele lepiej wchodzi do rodka wiedzc, e pomoc jest w zasigu rki. Po spotkaniu z Olafem i Sergeiem nie mia wielkiej ochoty, by samemu odwiedza dom rozkoszy. A jednak, w tej chwili to by jedyny trop pozostawiony przez skrytobjcw, ktry naleao zbada. Felix pomyla, e lepiej by owc ni owionym. Dobra, wy chopaki wchodcie, a ja przyjd za kilka minut. W porzdku, czeczyno. Zabjcy ruszyli alej w stron zamtuza. Gotrek prowadzi, a Bjorni prawie bieg za nim. Felixowi wydawao si, e Ulli si rumieni. Pomyla jednak, e to tylko zudzenie w tym wietle. Gotrek ypn okiem na wykidajw, ktrzy ustpili drogi, gdy do nich podszed. Zapewne rozumieli, jakie niebezpieczestwo oznacza prba pozbawienia czterech Zabjcw ich broni w tych trudnych czasach. Zreszt, mnstwo innych goci wchodzio z swoj broni. Gdy krasnoludy zniky w rodku, Felix pomyla, e to miejsce nie jest zbyt bezpieczne. Da im kilka minut, modlc si przez cay czas, by nie napytali sobie jakiej biedy. Podrzuci sakiewk. Nadal zostao mu troch zota dobrze byo to wiedzie, poniewa zamierza je wyda, by dowiedzie si wszystkiego, co

potrzebne. Na prno roztrzsa kwesti, czy Olaf i Sergei byli wyznawcami Slaanesha. To miejsce wygldao na idealne miejsce spotka szalonych czcicieli Demona Rozkoszy. aowa, e nie wiedzia nic wicej. Pytajc o nich mg ostrzec ludzi, ktrzy go szukali. Mogo to take skoczy si kolejn napaci, gdyby okazao si, e mieci si tu jaka ukryta witynia. Felix prbowa powstrzyma galop swojej wyobrani. To nie by melodramat Detliefa Siercka. W tym miejscu nie bdzie adnych tajnych wity. Przynajmniej, tak mia nadziej. Zda sobie spraw, e w tej chwili ociga si, nie chcc ruszy si z miejsca. Wzi gboki oddech, ofiarowa Sigmarowi modlitw, proszc, by zdrowiejca Ulrika nie dowiedziaa si nigdy, gdzie przebywa tego wieczora i wykona pierwszy krok. Wykidajy nawet nie spojrzeli na niego po raz drugi, gdy wspi si po schodach i przeszed przez uchylne drzwi. Owiona go fala ciepa. Zamruga oczami olepiony nagym, jasnym wiatem. Na cikich yrandolach powyej lniy tuziny wiec. Mae latarnie owietlay kady zakamarek wzdu cian. Nadal byo ciemno w porwnaniu ze wiatem dnia, ale znacznie janiej ni pord nocy, ktr wanie zostawi za sob. Kiedy tylko wszed, uderzy go zapach piwa i silnych perfum. Wygldao na to, e tego wieczora Czerwona Ra bya zatoczona do granic. Prawie nie byo miejsca, by si porusza. Felix ucieszy si, poniewa oznaczao to mniejsz szans, by kto prbowa zrobi co wrednego. A potem pomyla, e ten kto moe rani go zatrutym noem i znikn w tumie. Zadra na caym ciele. Wmawia sobie, e to tylko topniejcy nieg spyn z jego wosw i wywoa dreszcz, ale wiedzia, e

to nieprawda. Przecisn si przez cib do baru. Gdy tam dotar, w jego stron skoczyy dwie kobiety o twarzach pokrytych grub warstw ru. Witaj, przystojniaczku. Chcesz si dobrze zabawi? spytaa jedna z nich. Moe pniej odpowiedzia, gdy jedna z nich uczepia si jego ramienia. Prbowa si uwolni, ale ona przylgna jeszcze silniej. Felix ustpi i szed dalej. Szybki rzut okiem powiedzia mu, e Zabjcy zasiedli za stoem w pobliu baru, skd roztacza si wietny widok na szerokie schody biegnce do komnat na grze. Po schodach przemieszcza si w gr i w d nieprzerwany strumie pijanych mczyzn i skpo odzianych kobiet. Niski, krpy kislevicki jedziec wpad na Felixa i przetoczy si w ty. Felix poczu donie zacinite na swoim pasie i nagle ucieszy! si, e umieci swoj sakiewk pod kaftanem. Postawisz dziewczynie drinka? spytaa kobieta u jego ramienia. Jeli dopchamy si do baru odpowiedzia, znowu prc naprzd. Przed sob zobaczy tum najemnikw zgromadzonych wok stou, na ktrym moda kobieta ubrana niczym dziewczyna z arabskiego haremu powoli zrzucaa okrywajce j woale. Felix zauway, e jej ciao zdobi interesujcy wybr tatuay i kolczykw. Ja te mam taki kolczyk, na ppku powiedziaa dziewczyna. Poka ci, jeli chcesz... na piterku... Najpierw napijmy si czego odpar Felix. Przedostali si do lady. Peno tam byto ludzi. Felix musia przeciska si okciami midzy dwoma wielkimi mczyznami w paszczach z oznaczeniami imperialnych halabardnikw, po czym zamwi dwa piwa. Nie chc piwa oznajmia dziewczyna. Chc wino.

Wobec tego jeszcze tileaskie czerwone doda Felix. By ju nieco rozdraniony. Mia zamiar rozpyta si wrd obsugi baru o Sergeiu i Olafie, ale w tej chwili byo jasne, e personel jest zbyt zajty, by odpowiada na jakiekolwiek pytania. Sprawa okazywaa si trudniejsza, ni si tego spodziewa. Z drugiej strony, nikt poza towarzyszc mu dziewczyn nie wydawa si zwraca na niego najmniejszej uwagi. Lokal by tak zatoczony, e tylko Zabjca lub elfi ksi wyrniaby si wrd tumu. Sprbujmy gdzie usi powiedzia Felix. Musz odpocz. Mam nadziej, e nie jeste zbyt zmczony, przystojniaku. Spdziem wikszo tego popoudnia na murach powiedzia. To naprawd potrafi wycisn ostatnie poty z czowieka. Nie wydajesz si by gwardzist ani jednym z onierzy ksicia. Najemnik? Co w tym rodzaju. Albo nim jeste, albo nie. Utknem tu, gdy pojawia si horda Chaosu. A zatem stranik karawany? Skin gow. Przeciskali si w stron ustronnych aw. Felix uzna, e lepiej nie mwi jej prawdy. Skoro kto szuka Felixa Jaegera, czowieka, ktry przyby statkiem powietrznym, im mniej osb wiedziao, kim jest, tym lepiej. Felix przyjrza si kobiecie. Bya niska i zapewne modsza ni na to wygldaa. Miaa blad skr i krcone wosy jasne jak zoto. Jej twarz bya adna, ale zmczona i do okrga. A jednak, w jej oczach lnia chytra inteligencja. Miaa profesjonalny, lecz miy umiech. Wywiczonym ruchem przesuwaa doni wzdu jego uda.

Nie wydajesz mi si stranikiem karawany. Raczej kapanem, albo przekupniem. Przyjmujecie tu duo kapanw, prawda? Byby zaskoczony, kto tu przychodzi. Elfy, krasnoludy, magicy, szlachcice... wszyscy. Widziaa kiedy dwch twardzieli o imionach Olaf i Sergei? spyta, majc nadziej, e ona wie co na ten temat. Pooy do na jej doni. Przerwaa przyjemny masa. Jeden to wielki, zwalisty facet, bardzo silny. Drugi wyglda na grubego, ale jest szybki w nogach i dobry w nou. Twoi przyjaciele? spytaa z niepokojem. Umiech na jej twarzy wydawa si teraz przyklejony, niemal zamroony. Niezupenie. Co wic macie wsplnego? Szukam ich. Chcesz, eby komu staa si krzywda? w jej gosie dao si wyczu pewne wahanie, jakby zastanawiaa si nad doborem sw. Jestem zaskoczona wygldasz na kogo, kto sam mgby si tym zaj jej palce znowu zaczy si porusza. Unieruchomi jej rk. A zatem wiesz, gdzie mog ich znale. Ile to dla ciebie warte? w jej oku pojawi si przebysk chytroci. Felix pokaza jej swoj sakiewk otwierajc j na tyle, by zauwaya bysk zota i migotanie srebra. Zaley, co mi powiesz. Byli tu zeszej nocy. Tyle ju wiem.

Powiedzieli Saszy, e wrc, ale tak si nie stao. Pewnie poszli gdzie indziej. Moe pod Zocone Drzewo. Saszy? Wysoka dziewczyna, czarne wosy. Krcia z nimi. Z oboma? Wiesz, jak to jest... Gdzie mog znale Sasz? Chciabym z ni pogada. Jeli podzielisz si ze mn t monet, mog j znale dla ciebie. Moe nawet przekonam j do rozmowy z tob. Czemu trzeba j przekonywa? Twoi kumple to niebezpieczni ludzie. A zatem, moe byoby dobrze, gdyby ty take co zapamitaa. Co takiego? Ja take jestem niebezpiecznym czowiekiem. Zaczam to podejrzewa. Id po ni, a jeli mi j sprowadzisz, tu czeka na ciebie zoto. Wolaabym dosta je teraz. Jestem pewien, e wolaaby. Oto srebrnik, by nie stracia zainteresowania. Ju mnie zainteresowae, przystojniaczku, ale sreberko zawsze mile widziane. Felix obserwowa, jak dziewczyna znika w tumie, nie do koca pewien, w co si pakuje, ale postanowi kontynuowa. Naprawd chcia dowiedzie si ile si da o napastnikach z poprzedniego wieczora. Nie mia zbyt wielkich nadziei, ale uzna za moliwe, e uda mu si dowiedzie, kto za tym stoi. Wykorzystanie kadej okazji, choby mao

obiecujcej, wydawao si lepsze ni oczekiwanie na zatruty sztylet wbity w plecy. Pocign niewielki yk piwa. Postanowi pozosta trzewy. By moe wkrtce bdzie potrzebowa w peni sprawnego umysu. O ile dziewczyna po prostu nie ucieka z jego pienidzmi. Albo, jeli jej przyjacika nie ostrzega owego Wielkiego, o ktrym rozmawiali Olaf i Sergei. Felix przeklina si, e zmarnowa tyle czasu na rozmow z dziewk. Byo cakiem prawdopodobne, e zabraa jego srebro, by nigdy nie wrci. W chwili, gdy nad tym rozmyla, zauway powracajc zotowos. Bya sama. Porozmawia z tob, ale nie tutaj. Gdzie zatem? Na piterku, a gdzieby indziej? Musisz zapaci gospodarzowi za pokj i za jej czas. Nie mwic, o tym, co jeste winien mnie. Dobrze. Idziemy. Felix wsta i poszed za ni, nadal ciskajc jedno z piw, aby nie wyglda podejrzanie. Gdy dotar do schodw, odwrci si i spojrza na zabjcw. Gotrek napotka jego wzrok i skin gow. Felix czul si pokrzepiony jego obecnoci. Podnis wszystkie pi palcw wolnej doni. Mia nadziej, ze Gotrek zrozumia, i oznacza to pi minut. Zabjca skin jeszcze raz. Felix ruszy po schodach, nagle czujc si cakiem odsonity. Jeli wanie wchodzi w jak puapk, moe przed upywem piciu minut bdzie martwy. Komnata bya dua. Na cianach znajdowaa si interesujca kolekcja biczw i acuchw. ko wygldao na intensywnie uywane. Podobnie

wygldaa zajmujca je dziewczyna. Bya wysoka i smuka, ale w jej oczach lnio co dziwnego. Miaa lekko obkane spojrzenie, zapewne zdradzajce uzalenienie od bdnego korzenia. Okrywaa j tylko skromna damska koszula bez rkaww. Felix pocign nosem w powietrzu czuo si zapach starego potu i innych wydzielin, cikich perfum oraz kadzida. Felix rozpoznawa po swdzeniu nosa i ucisku w gardle, e kto pali tu bdny korze pomieszany z czym innym, nie domyla si jednak, co to mogo by. Podszed do okna i otworzy je. Wyjrza na ulic. Byo wysoko. Znajdowali si na trzecim pitrze burdelu. Jeli masz zamiar sprbowa szybkiej ucieczki, nie tdy droga powiedziaa dziewczyna gono chichoczc. Skrcisz sobie tylko kark. Wierz mi, prbowano ju tego. Felix spojrza na ni, a potem ponownie na nisk blondynk. Uwaasz, e mog zechcie nagle ucieka, czy nie? Skoro szukasz Olafa i Sergeia, a oni ci nie lubi, jak mwi Mona, moesz nie mie innego wyjcia. Moesz przez przypadek wypa przez okno. To niezbyt grzeczna para, ci dwaj podpowiedzia Felix. Tak, to prawda. Czemu si nimi interesujesz? Mona wspomniaa co o zocie. To zaley od tego, co masz mi do powiedzenia. Zaley od tego, czy ci uwierz. Zaley od wielu rzeczy. Wyglda na to, e marnujesz nasz czas. Jeste jednym z tych dziwakw, ktrzy chc tylko pogada z dziewczyn. A moe to ma prowadzi do czego ciekawego?

Nic z tych rzeczy. Zastanawiaem si tylko, dlaczego Olaf i Sergei chcieli zabi... mojego przyjaciela. Ten przyjaciel wysa ci, eby zaatwi spraw, prawda? Mona tak powiedzie. Na takiego mi wygldasz. Kiedy odezwae si po raz pierwszy, pomylaam, e jeste kapanem. Patrzc na ciebie, pomylaam, e moesz by jak jeden z tych templariuszy, witych chopaczkw, ktrzy w p sowa potrafi podci komu gardo. A zatem, masz spore dowiadczenie z templariuszami, prawda? spyta Felix z umiechem, mylc o jedynym znanym mu templariuszu, Aldredzie. On z pewnoci pasowa do podanego opisu. Bywaj tu wszyscy, przystojniaku odpowiedziaa Mona spogldajc znaczco na sakiewk Felixa. Najwyraniej chciaa dosta obiecane pienidze. Jeszcze nie usyszaem niczego nowego. Gdybym ci powiedziaa, gdzie s Olaf i Sergei, co by zrobi? spytaa Sasza. Felix pomyla, e byby bardzo zaskoczony, skoro pozostawi ich martwych na ulicy podczas zeszej nocy. To zaley powiedzia. Od czego? Od tego, czy uda mi si ich przekona, by zostawili moich przyjaci w spokoju. To moe by trudne, o ile nie jeste twardszy, ni na jakiego wygldasz. Mam przyjaci, przy ktrych wygldam jak kapan Shallyi odpar

Felix wiedzc, e mwi szczer prawd. Przekonanie w jego gosie musiao by ewidentne. Odpowied dziewczyny zaskoczya go. Zalaa si zami. Mwiam im, eby si w to nie mieszali. Mwiam im, eby to zostawili. Nie chcieli sucha. Felix zmusi swoj twarz do bezruchu, zastanawiajc si, o czym mwia paczca kobieta. Instynkt podpowiada mu, by czeka w milczeniu, by pozwoli jej mwi. Moe dowie si czego w ten sposb. Spoglda na ni w moliwie bezlitosny sposb. Zauway, e Mona staa si niespokojna, nerwowa, jakby nie podoba si jej kierunek, w jakim zmierzaa ta rozmowa. "Wydawao si, e ona take co wie. Najwyraniej byo nieco prawdy w aforyzmie, ktrym rzuca jego ojciec po pijatyce ze swoimi kupieckimi przyjacimi: nie ma lepszego miejsca, by pozna tajemnice, ni zacny burdel. Dziewczyna znowu spogldaa na niego. zy spyway po jej twarzy. Trudno byo uwierzy, by ktokolwiek mg okazywa jakie czue uczucia wobec dwch brutali, takich jak Olaf i Sergei, ale najwyraniej jej to dotyczyo. A moe powodowa to tylko bdny korze, dopowiada cynicznie Felix w swych mylach. Dziewczyna spojrzaa na niego, jakby oczekujc jakiej reakcji. Postanowi zamydli jej oczy. A co dokadnie powiedzieli ci o nas? spyta, moliwie delikatnym i uprzejmym gosem. Zadziwiajce byo, jak gronie potrafi przemawia w odpowiednich okolicznociach. Niewiele. Niewiele. Ostatnio mao o czym wiem. Czasami rozmawiali o tym, gdy wydawao im si, e niczego nie sysz. Traktowali

to jako jaki rodzaj artu. Podobno znaleli jakiego nowego... patrona, ktry dawa im mnstwo roboty i zamierza obdarzy najprzerniejszymi specjalnymi nagrodami. Mwic o robocie, masz na myli... Brudn robot. Uciszanie tych, ktrych trzeba uciszy. Na pocztku mylaam, e to zwyke zlecenia od szlachcicw zaatwiajcych swoje sprawy, albo najemnikw usuwajcych konkurencj, ale potem... Co potem? Potem zaczli zachowywa si dziwnie. Przychodzili i odchodzili o dziwnych godzinach. Mwili o szantaowaniu jakich ludzi. Zdaje si, e znaleli co na kogo ze szlachty. Felix spojrza na Mon. Jeste pewna, e chcesz sucha tego wszystkiego? Moesz usysze o czym, co zagrozi twojemu yciu. Spojrzaa na niego, a potem na sakiewk. Rozumiaa jego ostrzeenie, ale chciwo walczya w niej ze strachem. Nie trzeba byo dugo czeka na wynik tych zmaga. Rzuci jej zot monet. Poczekam na dole powiedziaa. Otworzya drzwi i wysza. Co jeszcze ci powiedzieli? Niczego mi nie mwili. Wobec tego, co jeszcze podsuchaa. Ju nic. Nic. Ten ich nowy patron. Widziaa go? Felix zauway, e zaczyna mwi w sposb przypominajcy styl dziewczt. Czy kiedykolwiek widziaa tego ich nowego patrona?

Czasami szuka ich duy mczyzna. Szlachcic, sdzc po gosie. Widziaa go kiedy? Nie. Nie? Zawsze nosi paszcz z kapturem i szal owinity wok twarzy. Czy to nie do niezwyke? ku jego zaskoczeniu, rozemiaa si. Tutaj? Na bogw, nie! Mnstwo goci, zwaszcza szlachta, nie chce, by inni dowiedzieli si, e tu przychodz. Maj ony, kochanki, rywali. apiesz to, prawda? Wiesz co jeszcze o tym czowieku? Czy nazywali go Wielkim, albo podobnie? Nagle wydawao si, e jej nastawienie zmienio si dramatycznie i zacza zdawa sobie spraw z tego, co mwi. Olaf i Sergei zabiliby mnie, gdyby wiedzieli, e mwi ci o tym. Na twoim miejscu nie przejmowabym si nimi. Nie bd ju nikomu zawadza. Oczy dziewczyny rozszerzyy si. Wygldaa, jakby chciaa zacz krzykn. Felix pooy swoj do na jej ustach i uciszy j. Drgna lekko, jakby spodziewaa si, e j zaatakuje, zaniesie do okna i wyrzuci. Felix przekl. Nie dowiedzia si niczego, co nie byo mu ju znane, pomijajc wzmiank o jakim niezidentyfikowanym patronie, ktry faktycznie kilkakrotnie spotka si ze zbirami pod Czerwon R. Posuchaj mnie powiedzia. Nie skrzywdz ci. Chc tylko usysze odpowiedzi na moje pytania, a potem odejd. Tylko nie krzycz, ani nie rb nic, co mogoby przycign czyj uwag, a dostaniesz troch zota. Rozumiesz?

Skina gow. Felix zastanawia si, czy mdrze jest j puszcza, ale nie znajdowa innego wyjcia. Nie mg wyj na korytarz zakrywajc jej usta. Nawet pod Czerwon R to mogo przycign wzrok tych, ktrych chcia unika. Cofn do. Dziewczyna oddychaa ju spokojniej. Nie wygldao na to, e nabiera oddechu, by krzycze. Co jeszcze na temat tego patrona? Imi? Miejsce spotka? Cokolwiek? Wiem, e kiedy go ledzili, eby zobaczy, skd przychodzi. Mwili, e to liski go, ale byli dobrzy w ukrywaniu si, gdy nie chcieli, by kto ich zobaczy. Niezbyt dobrzy, pomyla Felix, przypominajc sobie miniony wieczr. Dokd chodzi? Do paacu. Cudownie, pomyla Felix. Wanie to chcia usysze. Przyjrza si badawczo dziewczynie sprawdzajc, czy nie prbuje go okamywa. Nie dostrzega adnych oznak kamstwa. Wydawaa si szczera i znowu troch otumaniona narkotykami. Czy to wszystko spyta. Syszaam kiedy, jak wspomnieli jego imi. Jakie? Halek. Felix zacz zastanawia, ile czasu mino i czy Gotrek oraz Zabjcy przyjd go szuka. To bya ostatnia rzecz, jakiej potrzebowa w tych okolicznociach. Wzi troch zota z sakiewki i rzuci je dziewczynie. Masz, to twoje. Jeli znowu zobaczysz tego czowieka, albo cokolwiek usyszysz na jego temat, pytaj o Felixa Jaegera pod Biaym

Dzikiem. Bdzie czekao na jeszcze wicej zota. Zapamitam powiedziaa, odwrcia si i wtulia twarz w poduszk. Felix sysza jej kanie, gdy wychodzi przez drzwi. Ja tu zostaj oznajmi Bjorni. Wy moecie i, jeli chcecie. To zosta rzek Gotrek. Myl... e te zostan powiedzia cicho Ulli, szurajc nogami ze wstydu. Jak sobie chcesz, mody. Felix i Gotrek wyszli na ulic. Felix streci szybko, czego si dowiedzia. Kiedy mwi, zrozumia, e tych informacji jest jeszcze mniej, ni mu si wydawao. Nie zbliylimy si do odnalezienia owego Wielkiego stojcego za tymi zamachowcami, czeczyno. Nie. Chciabym wiedzie, dlaczego usiowali nas zabi. Moe to jaki stary wrg wrci z zemst? Zabilimy wikszo z nich. Kilku pozostao. Na przykad ten skaveski szary prorok. Wtpi, by udao mu si przebra za szlachcica i wkra si do paacu, czeczyno. Bez wzgldu na to, jak potna jest jego magia. W przeszoci wykorzystywa ju ludzkich agentw. Aye, to prawda. A moe to ma zwizek z t hord Chaosu? To wydaje mi si pewniejsze powiedzia Zabjca, zatrzymujc si na moment, by wsucha si w odgosy nocy. Co usyszae? Kroki, usiujce si skrada. To mog by zbiry Zabjca unis

topr. Felix prawie aowa niedoszych rzezimieszkw, ktrzy czaili si na nich w ciemnociach. Prawie. Potem przypomnia sobie zamachowcw i ich zatrute noe. Nagle ucieszy si, e nosi na sobie koszulk kolcz. Przez chwil wstrzymywa oddech, zmuszajc si do zachowania ciszy. Z mgy wyonio si dwch modych ludzi. Mieli zamaskowane twarze, a w rkach trzymali paki. Spojrzeli tylko raz na Zabjc, wrzasnli ze strachu, odwrcili si i uciekli. Gotrek wzruszy ramionami i nie prbowa ich ciga. Felix uzna, e to mdra decyzja. Jeli dziewka gadaa prawd, to w paacu jest zdrajca, czeczyno zagai rozmow Gotrek. Co moemy z tym zrobi? Pomaszerowa do ksicia i powiedzie mu, e by moe zatrudnia kultyst Chaosu? Przepraszamy, nie wiemy kto to jest, musisz nam, panie, uwierzy na sowo. A moe powinnimy zacz pyta dworzan o tego Haleka. To zreszt pewnie faszywe imi. Zabjca wzruszy ramionami i odwrci si idc w d ulicy. Ksiyc Chaosu lni zowrogo na niebie. Felix mg przysic, e gargulce na budynkach zaczy si porusza. Tumaczy to sobie odbiciem wiata. Popieszy za Zabjc. W chwilach, takich jak ta, chciaby by gdziekolwiek indziej, byle nie w Praag. To nie byo przyjemne miasto, nawet gdy pod jego bramami nie staa armia Chaosu. Max Schreiber wsta i zacign dokadnie kotary na zamknite okna, usiujc zatrzyma zimny przecig. Przez chwil, przez szczelin w okiennicach, zauway przykryty biaym niegiem dach budynku po drugiej stronie. Nie spodoba mu si ten widok. Bya zbyt wczesna pora roku na nieg. Co wpywao na pogod. Fakt e, e dziao si to w czasie,

gdy do miasta zbliya si horda Chaosu nie mg by zbiegiem okolicznoci. Spojrza na Ulrik. Leaa otulona grub kodr. Jeli ten chd utrzyma si, wystarczy lekkie przezibienie, by zniweczy wszystkie wysiki Maxa. W tej jednak chwili, Ulrika spaa zdrowym snem czowieka, ktry powraca do si po przebytej chorobie. Kryzys min i Max nie by ju tu potrzebny. Zosta jednak. Patrzy na pic i skada modlitw dzikczynn dla Shallyi, za uratowanie jej ycia. Nawet jeli Ulrika nigdy nie bdzie jego, cieszy si, e przeya. Podszed do ka, dotkn jej gowy i oddali na palcach do drzwi. By wycieczony jakby od kilku dni maszerowa bez jedzenia i wiedzia, e musi uzupeni swoje siy, zarwno fizyczne, jak i magiczne. Ruszy po schodach do tawerny. Ludzie spogldali na niego z wikszym szacunkiem, ciekawoci, a nawet lkiem. W jaki sposb dowiedzieli si, e ocali Ulrik przed zaraz. Nikt nie chcia go teraz obraa. W kocu, mag mg ich ocali, gdyby zdarzyo im si zachorowa. Max wiedzia, e wczeniej, czy pniej spowoduje to problemy. Choby nawet tego chcia, po prostu nie mia do siy, by uzdrowi tak wielu ludzi. Uzdrowienie Ulriki prawie go zabio i wtpi, by w miecie znajdowa si ktokolwiek inny, dla kogo zdecydowaby si znowu zaryzykowa swoim yciem. Oczywicie, atwo byo o tym myle teraz, siedzc wrd tych twardych ludzi o hardych obliczach, ale co si stanie, jeli jutro przyjdzie do niego zapakana matka i poprosi go o uratowanie jej dziecka? Takiej probie bdzie znacznie trudniej si oprze. C, bdzie si nad tym martwi, jeli tak si stanie. Nie byo sensu w drczeniu si problemami jutrzejszego dnia.

Zamwi jedzenie u dziewki suebnej, a take troch herbaty, a potem wrci do pokoju. Nie mg znie spojrze ludzi w izbie gwnej i nie zamierza pi wina. Chcia mie czysty umys, ktrego mocy nic nie zakci. Zastanawia si, gdzie s Felix i Zabjca. Zapewne poluj na czowieka, ktry zeszej wysa tych najemnych zabjcw. Max rozmyla, czy mgby im w tym jako pomc. Raczej nie w tej chwili. Musia zebra wszystkie siy. Zreszt, niewiele mg uczyni, jeli czowiek, ktrego szukali by kultyst. Tacy ludzie zazwyczaj byli dobrze chronieni przed zaklciami jasnowidzenia. To bya dla nich konieczno. Max zastanawia si, czy zabjcy przyjd szuka jego i Ulriki, czy podali tylko za Felixem i Gotrekiem? Biorc pod uwag moc topora Zabjcy, mieli powody, by chcie si go pozby, ale po co mieliby ciga kogo innego? Max stwierdzi, e nie warto prbowa zrozumie motywy dziaania wyznawcw Chaosu. Zbyt wiele wysiku powiconego tym sprawom mogo wypaczy rozum. Max wiedzia, e takie rzeczy si zdarzay. Ci, ktrzy starali si zrozumie drogi Chaosu, czsto padali ofiar jego uroku. Czsto by przed tym ostrzegany. Gdy te myli przemykay przez jego umys, poczu nag, siln zmian w wiatrach magii. Nawet grzmot pioruna nie byby bardziej zauwaalny. Max wyjrza przez okno i przywoa swoje magiczne widzenie. Natychmiast przekona si, e jego podejrzenia byy suszne. Wielkie, gwatowne prdy mocy szarpay kbami czarnej magii ponad armi Chaosu. Potne wiry magicznej energii spaday na ni wirujc i wlewajc ca moc w jedno miejsce. Max by ciekaw, co si dzieje. By pewien, e nic dobrego. Rozlego si pukanie do drzwi. Max podszed ostronie i dotkn

zasuwy. Bya na swoim miejscu. Kto tam? spyta. Czy to Herr Schreiber? gos by spokojny i wadczy. Max zastanawia si, kto to moe by. Czy to jaka puapka? Zuy odrobin swojej pieczoowicie zebranej mocy i zaryzykowa rzucenie zaklcia jasnowidzenia. W jego umyle zamigota! wizerunek mczyzny stojcego za drzwiami. By wysokim onierzem w paszczu z symbolem skrzydlatego lwa Praag. Na jego rkawach widniay dystynkcje, wskazujce, e jest sierantem. Czekao z nim dwch innych onierzy. Max domyla si, e tych ludzi wysa ksi. To byo do prawdopodobne. A jednak, nie po raz pierwszy kultyci Chaosu mogli udawa przedstawicieli wadzy. Max nie chcia podejmowa zbdnego ryzyka podczas, gdy Ulrika jest osabiona. Czemu pytasz? Przynosz wezwanie od ksicia. To przynajmniej wydawao si by prawd. Mczyzna trzyma w swoich doniach zwinity pergamin. A jednak, Max nie by pewien, czy taki zwj musia cokolwiek znaczy. Przygotowa w swoim umyle silne zaklcie obronne, wcigajc wiatry magii. Jeli ci ludzie s zamachowcami, on nie da si zaskoczy. Uchyli odrobin drzwi. Nikt nie wepchn noa. Sierant spojrza na niego dziwnym wzrokiem, jakby zachowanie Maxa nieco go zdumiewao. Max podejrzewa, e tak mogo by w istocie, jeli ten czowiek by tym, za kogo si podawa. Mam tutaj pacjenta, by moe nadal przenoszcego plag. Najlepiej bdzie, jeli przekaecie mi wiadomo i poczekacie na dole powiedzia

Max. To bya chwila prawdy. Jeli ci ludzie s zabjcami, w tej chwili powinni zaatakowa. Max zauway blednc twarz sieranta i zwj popiesznie wepchnity przez szczelin w drzwiach. Susznie, sir zgodzi si sierant. Max przyjrza si papierowi. Z pewnoci wyglda na autentyczny i nosi piecz skrzydlatego lwa. Nie wyczuwa naoonych na nim magicznych energii, zatem, o ile zmysy go nie myliy, to nie bya adna puapka magiczna. Zgodnie z przekonaniem, e nigdy nie mona by do ostronym, zbada zwj magicznym wzrokiem, ale niczego nie znalaz. Wzruszy ramionami, zamkn drzwi i przeama piecz. Szybko przeczyta wiadomo. To byo proste wezwanie jego osoby do paacu. Zostao zaadresowane do Herr Maxa Schreibera z Imperialnej Szkoy Magw. Najwyraniej jeden z wadcw Kisleva zapragn skorzysta z jego usug. Max pomyla cynicznie, e najpewniej chodzio o zapewnienie sobie dodatkowego uzdrowiciela na wypadek ataku choroby. Spojrza na Ulrik. Nie chcia jej teraz zostawia bez opieki, ale Praag byo miastem pogronym w wojnie. Panowao prawo wojenne odmowa dania wadcy moga by poczytana za zdrad. Max przeczyta wiadomo jeszcze raz. Nie byo napisane, kiedy ma zgosi si w paacu, a godzina bya ju do pna. Zastanowi si nad tym przez chwil, spojrza na pic Ulrik i postanowi, e zaryzykuje obraz ksicia. Rankiem bdzie mia do czasu, by si z nim zobaczy. Nakreli popiesznie odpowied i zszed na d, by wrczy j sierantowi. ***

Szary Prorok Thanquol przypatrywa si starszym Klanu Moulder. By zadowolony z siebie. Od czasu poraki si Lurka, starsi spogldali na niego ze wzmoonym szacunkiem wzmocnionym solidn dawk strachu. To byo dobre. Komnata rady stanowia na swj sposb bluniercze odbicie Izby Trzynastu w Skavenblight. Starsi siedzieli wok wielkiego uku przypominajcego z grubsza ksztatem podkow. Byo ich trzynastu. Nic dziwnego zreszt, bowiem to bya jedna ze witych liczb skaveskiej kosmologii. Znajdowali si wrd nich przedstawiciele wszystkich klanw gildii Moulderw. Grupa bya tak wymieszana spoecznie, e nawet potny umys Thanquola z trudem usiowa zrozumie zoono zwizkw midzy nimi. Domyla si, e podobnie jak w Skavenblight, pozycja przedstawiciela wok podkowy bya odbiciem jego statusu: im bliej do centrum i dalej od skrzyde, tym skaven by waniejszy. W centrum zasiada Wysoki Poganiacz Klanu. Szary Prorok sta przed nim stojc w przestrzeni ograniczonej przez podkow. Spoglda na trzynacie par nikczemnie lnicych, czerwonych lepi. Jego apy spoczyway na runie Klanu Moulder uoonym z pytek na pododze. Nie czu si zastraszony swoim pooeniem. Ani troch. Lekki ucisk jego gruczow pimowych by tylko wynikiem podniecenia. Twj dawny pomagier znikn, Szary Proroku Thanquolu zapiszcza Wysoki Poganiacz. Thanquol zauway jakie zapiski przekazywane z apy do apy wzdu brzegu stou. To nigdy nie znaczyo nic dobrego. Zdrajca Lurk po raz kolejny umkn Klanowi Moulder zaszydzi

Thanquol, aby przeama cisz. Dlaczego to mnie nie zaskakuje? Mielimy nadziej, e uyjesz swych mocy, by go znale. Klan Moulder ma rachunki do wyrwnania z tym dewiantem. Uczyniem wszystko, co mogem wycedzi Thanquol ale wydaje si, e on opuci miasto. A c to ma do rzeczy, szary proroku? Thanquol obserwowa zapiski powoli zbliajce si z lewej strony podkowy do centrum. Przemawiajc zastanawia si, jakie informacje mog zawiera. Pojawiy si silne zakcenia w przepywie energii mistycznych powiedzia Thanquol moliwie przekonujcym gosem. To bya prawda. Podczas kilku ostatnich dni wiatry magii wiay silniej ni kiedykolwiek wczeniej. Prba przejrzenia przez podobn burz magiczn przypominaa szukanie drogi wrd nieycy. W takich okolicznociach odnalezienie Lurka byo niemoliwe. Wic? Wic? Te zakcenia wpywaj na moje wizje i uniemoliwiaj wszelkie formy jasnowidzenia. Czy pomylae o przyczynach tych zakce? Czy mog to by siy stojce za zagroeniem, jakim okaza si Lurk? To bya poruszajca myl i to cakiem prawdopodobna. Co nie znaczyo, e Thanquol podejrzewa potgi Chaosu o wybranie na swojego pomocnika stworzenie tak ndzne, jak Lurk. Raczej by to jaki mistyczny fenomen, ktry nastpi jednoczenie z marszem hordy Chaosu. Istniaa zaniedbywalnie niewielka moliwo, e czarownicy hordy czerpi energi z Pustkowi, by zasili swoje czary. W chwili, gdy ta myl pojawia

si w umyle Thanquola, jego gruczoy pimowe cisny si niemal wypuszczajc pimo. Ledwie szansa, e co takiego mogo by prawd, bya przeraajca. Sugerowaa istnienie mocy poza wszelkimi wyobraeniami. Oczywicie, Thanquol pomyla, e jeli istnia sposb, by przechwyci t magiczn energi zanim dotrze do hordy Chaosu, czarodziej, ktremu udaoby si tego dokona, zyskaby niewyobraaln moc. Nagle Thanquol zrozumia, e jego gwnym celem jest wydostanie si z Piekielnej Jamy i rozpoczcie bada nad tymi moliwociami. Musia tylko znale odpowiedni wymwk. W tym momencie notatka dotara do Wysokiego Poganiacza, ktry otworzy j, przeczyta i zmarszczy czoo. Otrzymalimy polecenia ze Skavenblight. Masz tam natychmiast powrci i wyjani swoje dziaania przed Rad Trzynastu, Szary Proroku Thanquolu. My, oczywicie, zapewnimy ci eskort przez te niebezpieczne ziemie. Normalnie, wizja takiej wyprawy wzbudziaby w Thanquolu godn skavena ostrono i niepokj. Teraz jednak prawie nie mg si tego doczeka. Wyrusz bez zwoki! oznajmi Thanquol. Zauway, e Moulderzy byli skonfundowani i cakiem przestraszeni widzc jego entuzjazm. Felix zastanawia si, co si dzieje. Mrowia go skra. Wosy z tyu jego karku byy podniesione. Wydawao si, e na nocnym niebie utrzymuje si osobliwe lnienie, migoczce poza miastem. Wyczuwa

podobne efekty tu przed uwolnieniem mrocznej magii. Niezbyt lubi to wraenie. Moe miao to co wsplnego z wczesnym niegiem. Biay Dzik by ju prawie przed nim. wiata pony wesoo przebijajc si przez nieustannie padajce patki niegu. Felix zobaczy pojawiajcych si trzech mczyzn w uniformach gwardii ksicej. Powstrzyma si przed pragnieniem uskoczenia w boczn alejk. Z pewnoci nie przyszli bada okolicznoci mierci Olafa i Sergeia? Z pewnoci nie szukaj jego? Gotrek nie okazywa adnego niepokoju. Szed naprzd ignorujc gwardzistw, jakby ich nie byo. Gwardzici najwyraniej wiedzieli, kim jest, bowiem ustpili mu ochoczo drogi. Mijajc ich, Felix usysza szept onierzy o bitwie stoczonej tego dnia. Ich wyczyny na murach stay si zatem powszechnie znane. wietnie, pomyla Felix. Moe niewiele zmienia fakt, e byli tymczasowymi bohaterami, ale kada pomoc moga si przyda. Poniewa okazali si uytecznymi wojownikami w obronie miasta, Felix wtpi, by ktokolwiek przyglda si uwanie ich pozostaym zajciom. Felix wszed to tawerny i natychmiast ruszy po schodach w gr, zostawiajc Gotreka samotnie pijcego u baru. Co z ni? spyta nerwowo Felix. Max siedzia na krzele obok ka. Felix nie by pewien, co sdzi o jego obecnoci. By jednoczenie zazdrosny i wdziczny. Dojdzie do siebie powiedzia cicho Max. Potrzebuje tylko odpoczynku, oraz troch czasu, zanim wyzdrowieje. A co z tob? Czujesz si lepiej?

Bywaem mniej zmczony, ale przeyj. Dowiedziae si czego interesujcego? Felix rzuci okiem na Ulrik, by si upewni, e pi, po czym wyjani, gdzie by i czego si dowiedzia. Ja nie wiem zbyt wiele, ale to lepsze to ni nic powiedzia Max. Czy naprawd sdzie, e uda ci si czego o nich dowiedzie? Nie, ale czasami to kwestia szczcia. Jeli nie sprbujesz, nie zajdziesz daleko, wwczas wszyscy moemy tylko czeka na zatruty n w plecach podczas ciemnej nocy. Masz jaki pomys? Nie. Martwi si jednak. Ukrywanie si w paacu zdrajcy to mao pokrzepiajca myl. Nie mog jednak powiedzie, bym by zaskoczony. Ani ja. Doprawdy? Mwisz to z takim przekonaniem, Felixie. Nie byby to pierwszy raz, gdy spotykam zdrajcw na wysokich stanowiskach. Max tylko spojrza na niego. Felix, nawet nie wiedzc dlaczego to robi, zacz opowiada mu o swoim spotkaniu z Fritzem von Halstadtem, szefem tajnej policji Elektorki Hrabiny Emmanuelle i agentem skavenw w jednej osobie. Max by dobrym suchaczem. Kiwa gow, umiecha si i zadawa inteligentne pytania, gdy chcia co dobrze zrozumie. Mylisz, e zdrajca moe by rwnie wysoko postawiony? zapyta wreszcie Max. Nie mam powodw, by nie uwaa, e moe zajmowa jeszcze wysze stanowisko. Wysokie urodzenie nie gwarantuje, e czowiek nie jest dotknity korupcj. Jestem pewien, e wielu czonkw naszej klasy rzdzcej gwatownie

nie zgodzioby si z tym rzek Max. Ale ja tak. Nawet w Middenheim dostrzegem tego dowody. Pamitam, jak... Zanim Max skoczy! zdanie nagle przez jego oblicze przemkn! grymas czystego strachu. Zblad, jego donie zadray. Wyglda, jakby uderzy go piorun. Co si stao? spyta Felix. Musimy biec na mury! Teraz! Woaj Zabjc!

Rozdzia 8

Mczyzna zwany Halekiem sta na najwyszej wiey cytadeli i wpatrywa si w noc. Poniej dostrzega onieone dachy zamknitego miasta, wysokie szczyty wity, przypominajcy labirynt wzr ulic oraz potny wewntrzny mur. Domy i majtki widoczne dalej wydaway si malekie. Tylko masywny mur zewntrzny wydawa si realny. Znacznie dalej widzia wielkie morze ognisk otaczajcych miasto, sylwetki monstrualnych, demonicznych machin wojennych szczerzcych si ciemnym metalem przez pokrywajcy je nieg. Teraz zauwaa take inne rzeczy. Jego pan niedawno obdarzy go darem. Zmieni si. Jego oczy mogy teraz zobaczy wicej, ni oczy miertelnika. Dostrzega moc swojego pana, Tzeentcha, Lorda Magii, ktra opywaa go i otaczaa. Wiedzia, e wkrtce jego oczy zaczn si zmienia i okazywa stygmaty mutacji, ale teraz to nie miao ju znaczenia. Zanim ktokolwiek wok niego zorientuje si, e sta si jednym z Obdarzonych, bdzie o wiele za pno, by cokolwiek z tym zrobi. Oni i ich cae miasto zostan zmiadeni pod stalowym obcasem Chaosu. Halek wiedzia, e musi powstrzyma si od podobnych myli. Wiedzia, e wraz ze zmian sta si niesamowicie wyczulony na prdy magii przyzywane przez wielkich magikw hordy Chaosu. Wiedzia, e to zaczyna wpywa na jego umys. Wkrtce to nie bdzie istotne. Wkrtce bdzie mg cieszy si nieskrpowanym oddawaniem czci swojemu mistrzowi, Zmieniaczowi Drg, ale teraz sytuacja bya napita i nadal wszystko mogo pj le. Jak czsto sobie przypomina, nie byo sensu w

triumfie Chaosu, jeli on sam nie bdzie tego wiadkiem. Nie chcia ryzykowa, e zostanie zbyt wczenie wykryty, zanim nadejdzie chwalebny dzie Czasu Zmian. Po czci nadal nie by pewien, czy rzeczywicie chce doczeka triumfu Chaosu. Nadal czu si lojalny wobec miasta, ludzi i ksicia. aowa, e pojawi si na owym pierwszym spotkaniu i uleg urokowi poszukiwania zakazanej wiedzy. Mwi sobie jednak, e jest ju za pno, usiujc zdusi t cz swojej osobowoci, ktra odczuwaa win, zmczenie i bl. Zbyt pno na cokolwiek poza odgrywaniem zaplanowanej roli. Usiowa sobie wmawia, e zachodz zmiany na lepsze. Czu budzce si w nim dary jego pana, jak wkrtce stanie si to udziaem wszystkich spord wybranych Starego wiata. Dziki jego nowej wraliwoci na wiatry magii nadeszy pierwsze znaki zdolnoci posugiwania si nimi. Z pewnym wysikiem woli mg ksztatowa sam surow materi magii. Aby to sobie udowodni, skoncentrowa si na wywoaniu wiata wok swojej doni. Nadzwyczajnym staraniem udao mu si wytworzy blade, mgliste lnienie. Zdumiewajcy by fakt, e to co zabierao wikszoci magikw lata bada i intensywnego treningu przychodzio mu zaledwie po wysileniu swojej woli. Skoro potrafi to zrobi teraz, ju po kilku dniach, co bdzie moliwe za kilka lat? Wyjrza w ciemno. Nagle jego uwag przycign ogromny wir magii tkanej wok miasta. Dzi lnia zdumiewajc jasnoci. Dzi, gdy Morrslieb wieci ca swoj chwa, dokonyway si ostateczne rytuay, by zamkn krg wok miasta i popchn naprzd wielki plan. Dostrzega sieci mocy byszczce wrd szeregw armii Chaosu, przebiegajce od

jednego witego obelisku, do drugiego. Czarnoksinicy w subie Tzeentcha przyzywali wiatry magii i skupiali je wedug swoich zamierze. Kady z tych wielkich, stojcych rzebionych gazw zosta sprowadzony z Pustkowi Chaosu na barkach setek uwiconych niewolnikw. Halek nie potrafi jeszcze odgadn ich przeznaczenia, ale wiedzia, e musi by ono doniose. Gdy nadejdzie waciwy czas, dowie si tego. Oderwa swj zachwycony umys od kontemplacji nieskoczonego pikna magicznych splotw i skupi si ponownie na sprawach biecych. aowa, e Olaf i Sergei nie wykonali swojego zadania. Byli na swj sposb dobrymi sugami, lecz niestety nie odbior swojej nagrody podczas wielkiego dnia. Felix Jaeger musia mie wiele szczcia, albo by niezwykle twardy, skoro przetrwa spotkanie z nimi, bowiem ta para bya gronymi zabjcami. To nie bya uspokajajca myl, poniewa Halek uznawa Jaegera za mniej gronego z dwjki, ktr musia zamordowa. Skoro tak wiele wysiku wymagao zabicie czowieka, znacznie trudniejsze bdzie pozbycie si Zabjcy. A jednak, Halek wiedzia, e dziki cierpliwoci, nieustpliwoci i pieczoowitej determinacji uczenia si na bdach, wszystkie przeszkody zostan pokonane. Musia tylko znale inn drog prowadzc do celu, to wszystko. By pewien, e ju niedugo wypeni swoj rol w Wielkim Planie. Zawsze to mu si udawao. W tej chwili zajmoway go inne sprawy. Jego agenci powinni ju zatru spichlerze przy Wodnej Bramie. To bdzie pierwszy z wielu atakw, jeli wszystko dobrze pjdzie. Wzdrygn si. Nie chcia robi podobnych rzeczy. To sprzeciwiao si wszystkiemu, w co wierzy. Wola nie myle o sobie jako o zdrajcy. W chwili, gdy ta myl przemkna mu przez umys,

dowiadczy przebysku. W gbi duszy czu si winny, to prawda, ale z drugiej strony radowaa go nikczemno wasnych czynw. Dokonywa zemsty za cae ycie zadowalania si miejscem na uboczu, za te wszystkie lekcewace gesty, jakie mu okazywano. Wyrywa si z kaftana honoru i odpowiedzialnoci. To byo na swj sposb dobre. Zadawa sobie jednak pytanie, czemu nadal czuje si jakby sta na krawdzi otchani... Spogldajc w przestrze wyczu dokonujc si w miecie zmian w odpowiedzi na przepyw mocy w oddali. Dla jego uszu brzmiao to jak wysokie, przejmujce zawodzenie. To by odgos udrczonej duszy zepchnitej w najgbsze pieka Tzeentcha. Halek zastanawia si, co si dzieje? Czy bya to jaka cz Wielkiego Planu, o ktrej nie zosta ostrzeony? Gdy pdzili przez nieg, z mroku wyoniy si jakie ksztaty. W pierwszej chwili Felix nie mg uwierzy wasnym oczom. Pomyla, e widzi tylko kby niegu przybierajce dziwaczne formy, ale gdy patrzy dalej stao si jasne, e tak nie jest. Wewntrz zarysw pojawia si mglista substancja, ktra wygldaa jak sylwetki ludzi, ale ich twarze wyobraay udrczone dusze. Wyli i zawodzili wysokim tonem. Ich upiorne gosy unosiy si przeraajcym wrzaskiem wraz z wiatrem. Jedno z widm ruszyo prosto na Gotreka, bekoczc szaleczo. Gdy pyno w powietrzu, pozostawiao za sob dugie lady blado lnicych zawirowa ektoplazmy. Zabjca unis topr, a jego cios przenikn upiorn kreatur jakby bya stworzona z oparw. Stwr natychmiast utraci spjno i rozpuci si znikajc. Wycie wok z nich rozlego si jeszcze goniej i nasilio si wraenie jakie

przeraajcej obecnoci. Felix rozgldajc si wok siebie dostrzega tysice stworze pyncych w powietrzu miasta, skrzeczcych, zawodzcych i bekoczcych. Jedno z nich skoczyo na niego. Felix unis miecz, by je powstrzyma, tak jak Gotrek uczyni to swoim toporem. Gdy stworzenie zbliyo si, zobaczy, e byo niemal przezroczyste. Lnio zieleni w wietle Morrslieba. Przenikay je patki niegu, jakby wcale go tam nie byo. Nie wydawao si do koca realne. Felix patrzy, gdy coraz wicej istot wychodzio wprost ze cian miasta. Zastanawia si, co to za nowa nikczemno pomiotu Chaosu? Co tej nocy uwolniy siy Ciemnoci? Stworzenie zawirowao wok jego miecza ze zdumiewajc prdkoci. Wycigno do i uderzyo go w twarz dziwacznie lnicymi palcami. Natychmiast Felixa przenikn wstrzs, jak od uderzenia pioruna. Cios nie by fizyczny lecz oddziaywa na emocje. To byo szarpnicie czystej, skupionej grozy. Felix czul, jak jego krew zamarza w yach, a strach przenikajcy do umysu grozi pogrzebaniem go pod lawin nieskoczonego przeraenia. Oczami duszy ujrza przebyski obrazw, ktre zaleway jego mzg. Zobaczy! miasto Praag, dziwnie odmienione. Widzia ogromn armi Chaosu pod bramami i szczerzc si, godn twarz lnic na ksiycu. Widzia aosn armi ludzkich obrocw wycinanych w pie przez wojownikw za. Zobaczy spalone miasto i odchodzc armi Ciemnoci, ktra pozostawiaa za sob jedynie niespokojne duchy umarych. Potem zobaczy odbudowane miasto i osobliwe strzpy wiadomoci polegych przesczajce si do kamieni stanowicych budulec, zatruwane i przenikane wypaczajc energi, ktra je otaczaa.

Felix natychmiast zrozumia, czym bya ta istota. To by duch jednego z wojownikw polegych dwa wieki temu, podczas Wielkiej Wojny z Chaosem. Niegdy by czowiekiem, takim jak on sam, a teraz zosta zredukowany do niemal bezmylnego, godnego echo swojej dawnej osoby. Przekazany mu strach, by strachem istoty, ktrej wiadomo poeray dugie dekady uwizienia w kamieniu. To byo niepowstrzymane przeraenie, ktre mogo zabi go swoj moc. Serce Felixa omotao, bliskie pknicia. Kocwki jego nerww wyy. Co gboko w jego mzgu skrzeczao i bekotao w pierwotnej trwodze. Felix mia wraenie, e jego umys ulegnie pod samym naciskiem emocji, gdy czul wdzierajce si do umysu macki obcych myli. Odczu niezaspokojony gd i bezmyln dz ponownego obleczenia si w ciao i zaspokojenia pragnie, ktrych nie zaspokojono od stuleci. Wiedzia, e co usiuje usun go z ciaa, zmusi jego ducha do odejcia, by mogo przej ciao i czyni zo. Wiedzia, e jeli przegra, stanie si niczym ten duch. Jego bezcielesna dusza zacznie powoli degenerowa si do postaci przypominajcej t zagubion, bezmyln istot. Desperacko, samemu nie wiedzc jak, zacz opiera si, usiujc odepchn do siebie t rzecz. Gdy to uczyni, poczu jak strach zaczyna ustpowa. Jego rytm serca ponownie spowolni. Przejrza na oczy. Przed sob zobaczy przeraajco znieksztacon upiorn twarz istoty. To bya widmowa parodia ludzkiego oblicza, wykrzywiona szaem i chorobliw dz miertelnego ciaa. Miaa otwarte usta rozwierajce si znacznie bardziej ni ludzkie, stajc si tak wielkie, e upir mgby pokn gow Felixa jednym kapniciem. Felix warkn i machn swoim mieczem. Ostrze przenikno przez stworzenie.

Runy wzdu klingi zalniy i ohydna istota rozpada si na tuziny mniejszych kbw, ktre powoli rozpuszczay si w powietrzu. W chwili, gdy tego dokona, oszaamiajca groza znika, jakby nigdy jej nie byo. Felix rozejrza si i zobaczy, e Gotrek stoi porodku chmury skrzeczcych widm. Jego topr niszczy je, zanim udao im si zbliy do niego. Max by w pobliu, otoczony tarcz zotego wiata, ktre nie dopuszczao bliej stworw. Felix zobaczy, jak Max wykona jaki gest, zapiewa, a otaczajca go sfera rozszerzya si pdzc na zewntrz w noc. Gdy tylko dotykaa ducha, istota znikaa niezdolna oprze si magii uwolnionej przez czarodzieja. Felix zazdroci Maxowi jego mocy. W kilka chwil, ulica wok nich zostaa oczyszczona z potworw, podobnie jak niebo nad nimi. Felix sysza wrzaski i szalone bekotanie dobiegajce z domw wok nich. Domyla si, e nie wszystkim mieszkacom domostw udao si stawi opr optaniu przez duchy. W tym momencie jego umys opanowaa jedna myl wywoujc przeraenie podobne do wywoanego przez widmo. Spojrza w stron Maxa. Ulrika czy jest bezpieczna? Twarz Maxa poblada, a potem czarodziej zamkn oczy i wykona seri skomplikowanych gestw domi. Felix dostrzega pod jego powiekami jednolite zote lnienie. To nie by miy widok. Wewntrzny ogie dopiero zacz w nim wygasa, gdy Max ponownie otworzy swe oczy. Nie martw si. Jest bezpieczna. Osony, ktre zostawiem na miejscu, a nadto wystarcz, by powstrzyma z dala te stwory. Czym, do diaba, byy te istoty? spyta Felix, chocia zna ju

odpowied. Potrzebowa usysze wasny gos, by dowie samemu sobie, e nadal jest czowiekiem. To byy stworzenia ektoplazmatyczne, psychiczne pozostaoci za, ktre niegdy przepyno przez to miasto. Jeszcze raz, Max, mw jzykiem, ktry mog zrozumie. Duchy, Felixie. Dusze przywizane do miejsca swojej mierci moc mrocznej magii oraz wasnych lkw i nienawici. Praag to miasto nawiedzone. Jak wojownikom Chaosu udao si je uwolni? Wydawao mi si, e powiedziae, i ich magia nie potrafi przenikn ochronnych zakl murw miejskich. Max potrzsn gow, a wiato w jego oczach wygaso zupenie. Spojrza na Gotreka i Felixa. W nocnej ciszy rozlegy si zbliajce si cikie kroki. Felix wysun miecz w gotowoci. Gotrek pokrci gow, sugerujc, e bro nie bdzie potrzebna. Max wydawa si niepomny potencjalnego zagroenia. Mwi dalej gonym, nieco teatralnym gosem, przypominajc Felixowi jego dawnych profesorw z Uniwersytetu w Altdorfie. Moe ich magia staa si do silna, by przenikn przez te zaklcia. To moliwe, cho mao prawdopodobne. Nie sdz, by byli ju na tyle silni, by tego dokona. A zatem, co to sprawio? Felix widzia lnice sfery wiata zaczynajce rozrasta si ponad innymi czciami miasta. Max nie musia wyjania Felixowi, e do pracy zabrali si inni czarodzieje, robic dokadnie to, co uczyni Max. Nie sdz, by to sama horda Chaosu uwolnia te istoty rzek Max.

Myl, e zawsze tu byy, zawsze wewntrz murw. Sdz, e przebudzio je co, co uczynili magicy Chaosu. A c to mogo by takiego? Nie wiem, ale nie tak dawno temu wyczuem silne poruszenie wiatrw magii. Przybywa ksiyca Chaosu. Moce zej magii rosn w sil. Ruszajmy na mury i przekonajmy si sami. Max nie skoczy mwi, gdy Snorri Gryzonos wyoni si z mroku i niegu. Zabawne duchowate rzeczy zaatakoway Snorriego. Gupie, cigle na niego uderzay. Nic si nie stao. Niczego nie poczue strachu, grozy, blu? pyta Felix. Nie. Snorri nie poczu niczego takiego Snorri wydawa si uraony podobn sugesti. To dlatego, e by czu strach, musisz mie mzg, czeczyno rzek Gotrek. Snorri go nie ma. Snorri umiechn si dumnie syszc sowa Gotreka. Wyglda na zachwyconego, gdy ruszyli ku murom. Czowiek wyoni si zza padajcego niegu. Mia blade rysy twarzy, niemal trupie. Jego oczy lniy t sam widmow luminescencj, ktra otaczaa duchy. Max natychmiast zrozumia, e to jedna z tych wstrtnych istot przyobleczonych w ciao. Otoczona tkankami i cignami nie moga zosta rozbita magicznymi energiami, ktrych Max uy, by odegna jej braci. Przywoa swoje moce, ale to stawao si coraz trudniejsze. Zdrtwia od zimna i czu si wyczerpany przez magi, ktr ju utka. Istota zachichotaa zoliwie i signa ku niemu dugimi, biaymi z zimna

palcami. Zanim zdoaa go dotkn, Felix skokiem znalaz si przez Maxem i wbi miecz w ciao stwora. Krew wypyna powoli, znaczc nieg. To byo niezwyke zwaywszy na tak gbok ran, ale nikczemna istota, ktra opanowaa mczyzn nie oddawaa atwo swego ycia. Runy wzdu ostrza Felixa lniy matowo. Max nie wyczuwa pradawnej wiadomoci, ktra objawia si, gdy walczyli ze smokiem Skjalandirem. Jeli nadal tkwia wewntrz miecza, pozostawaa upiona. Gdy stworzenie upado, z jego ust wydoby si dugi zawodzcy jk, a potem biaa mga. W pierwszej chwili Max obawia si, e duch sprbuje opta Felixa, albo jego samego, ale tak si nie stao. Duch rozpad si i znikn z wiatrem. Dzikuj powiedzia szczerze Max. Nagle poczu wdziczno do losu za to, e byli z nim Felix, Gotrek i Snorri. By moe, w normalnych okolicznociach nie byliby towarzyszami, z ktrymi chciaby spdza czas, ale gdy czowiek tkwi uwiziony w spowitym niegiem nawiedzonym miecie oblonym przez potgi Chaosu, dokadnie kogo takiego chciao si mie u boku. Szli dalej w stron murw. Max niepokoi si o to, co tam zastan. Nad nimi Morrslieb wieci ponuro. wiato ksiyca byo janiejsze ni blask jego wikszego brata, Mannslieba. Max nie by pewien, dlaczego tak si dzieje, ale wiedzia ze swych studiw historycznych, e to zawsze byo znakiem nadchodzcych przeraajcych wydarze. Prawd mwic, nie potrzebowa obserwowa zmian ksiyca, by o tym wiedzie. Jego magiczne zmysy mwiy mu to samo. Kbice si prdy mrocznej magii byy widoczne za murami miasta, a potna fala zej energii przybywaa

nie bez powodu. Max by pewien, e ten powd to nic dobrego. Wszdzie wok wyczuwa pulsowanie magii. Pracowali inni magowie, a zapewne take niektrzy z kapanw, czynic co w swej mocy, by zatrzyma uwolnione ze duchy. Mylc o tym Max wyczu co jeszcze, przepyw mrocznej energii przez noc. By silny i zy oraz nadchodzi z bliska. Gotrek! Felix! Skrcie w prawo! Teraz! Uwaga! Tu dziaa za magia! Na szczcie, awanturnicy nie ocigali si, ani nawet nie kwestionowali jego polece. Popdzili boczn uliczk we wskazanym kierunku gonieni przez Snorriego. W tym czasie, magicznie dostrojone oczy Maxa wypatrzyy przed nim wielobarwne lnienie. Prdy magii uniosy jego wosy. Wymrucza inkantacj, by wzmocni swoje zaklcia ochronne i przygotowa si do walki. Felix biegnc ku masywnej budowli zastanawia si, jakie nowe szalestwo si dzieje? Rozpozna budynek jako jeden z umocnionych zbiornikw ziarna, w ktrych przechowywane byy zapasy poywienia miasta. Normalnie to miejsce byo dobrze strzeone, ale teraz wejcie zostao otwarte, a droga do rodka bya wolna. Gdzie podziali si onierze? Gdy zbliyli si do ukowatego wejcia, otrzyma odpowied. Stranicy leeli na niegu z podernitymi gardami. Wszdzie wok nich krzepy kaue czerwieni. Umys Felixa zawirowa. To nie byo moliwe. Uzbrojeni onierze nie stoj w miejscu i nie pozwalaj podcina sobie garde, gdy posiadaj woln wol i rodki obrony. Pozostawao jedno wyjanienie. Tu zadziaaa za magia. Gargulce nad wejciem wydaway

si gotowe skoczy na niego, gdy przebiega pod nimi. Wydal z siebie westchnienie ulgi, gdy wszed do rodka i nic si nie stao. Przez chwil cieszy si, e opuci przenikajce zimno, ale gdy zobaczy, co czekao wewntrz, poczu nage mdoci. Byli tam kolejni zarnici stranicy. Ich garda zostay podcite, a oczy pozostay szeroko otwarte. Bro leaa w pobliu ich rk, czysta od krwi wrogw, najwyraniej nie uyta. Felix znowu poczu obezwadniajc pewno, e dziaaa tu za magia. Ci ludzie nie stawili oporu, a przecie nie mona byo o nich powiedzie, e nie byli czujni. Musieli zosta zaalarmowani wyjcymi na wietrze upiorami kilka chwil wczeniej. Zginy tu ich tuziny, a napastnicy, kimkolwiek byli, nie stracili nikogo. Po chwili, wok niego znaleli si Gotrek i pozostali. S tu, by zniszczy zapasy ywnoci stwierdzi Max. Albo je zatru rzek Gotrek. Felix skin gow przypominajc sobie Sergeia i Olafa oraz splamione ostrza, ktrych uywali. Ich pracodawca z pewnoci zna si na nikczemnej alchemii. Snorri myli, e dobrze byoby ich powstrzyma powiedzia Snorri. Jak? spyta Felix, usiujc nie okaza strachu w swoim gosie. To nie udao si trzem tuzinom miejskich stranikw. Jestem pewien, e co wymylimy, czeczyno odpowiedzia Gotrek przecigajc kciukiem wzdu ostrza swego topora, a zakwita jasna kropla krwi. S na dole, w silosie. Sysz ich. Ostronie rzuci Max. Wadaj siln magi. Czuj to. Gotrek spojrza na zwoki i parskn. Nie potrzebuj czarodzieja, by si tego domyle.

Skradali si przed siebie w ciemnoci. Felix poczu w powietrzu dziwny zapach pleniejcego ziarna. Jego gardo zatyka py, ktry wywoywa sucho w ustach. Minli potne pochylnie przeznaczone do spuszczania ziarna w d, do wielkich jam zbiornika. Panowa mrok. Jedyne owietlenie stanowio blade lnienie otaczajce Maxa. Przytumi je, jak tylko si dao, by nie ostrzec wrogw o ich nadejciu, pozostawiajc tylko tyle wiata, by Felix by w stanie co widzie. Felix podejrzewa, e czarodziejowi wiato nie jest potrzebne bardziej ni krasnoludom i by wdziczny Maxowi za jego trosk. Czy sdzisz, e istnieje jaki zwizek? powiedzia Felix. Midzy czym? spyta Max. Uwolnieniem duchw, a teraz tym najazdem na spichlerze ziarna? Nie wiem. To wyglda raczej na przypadek, e uwolnienie duchw i to tutaj nastpio w tym samym czasie. Myl, e najazdy miay zosta przeprowadzone podczas tej nocy, gdy co stao si za murami, ale to take nie znaczy, e te sprawy s powizane. Co masz na myli? Ksiyc Chaosu jest w peni. Podczas takich nocy jak ta, mroczna magia jest najpotniejsza. To wita noc dla wyznawcw Niszczycielskich Mocy. Jest moliwe, e wiele rzeczy dzieje si jednoczenie z tego powodu. Nie moemy by tego pewni. Nie. Moe mam po prostu nadziej, e tak jest. Dlaczego? Poniewa jeli tak nie jest, to znaczyoby, e najedcy poza naszymi murami posiadaj jaki sposb komunikowania si z czcicielami Chaosu

wewntrz murw. A jeli to potrafi, moe istnieje sposb przekazywania sobie take czego wicej ni tylko wiadomoci. To niepokojca myl. Ta inwazja bya z pewnoci planowana od dawna, Felixie, przez kogo lub grup ludzi, o diabolicznej inteligencji. Kt wie, jakie jeszcze paskudne niespodzianki chowaj w zanadrzu? Felix sta na brzegu rampy wyadunkowej spogldajc w d silosu. Okoo pitnastu stp niej widzia postacie grzznce po kolana w ziarnie. By tam tuzin mczyzn okrytych paszczami z kapturami. Niektrzy z nich trzymali latarnie, podczas gdy inni poruszali si po zbiorniku nabierajc pynu z wielkich flakonw i rozpryskujc go na ziarno. Felix zrozumia, e Gotrek mia racj. To bya trucizna. Zastanawia si, kim mog by ci ludzie zamierzajcy zabi swoich wspmieszkacw, podczas gdy na zewntrz oczekiwaa armia potworw? Nagle zda sobie spraw, e zna ju odpowied. To byli wyznawcy mrocznych potg Chaosu. Zapewne nie uwaali nawet tego co robili za zdrad. Nieszczciem dla nich, byo to oczywiste dla Felixa. Widzc, jak niewielu ich jest, nieco si uspokoi. Uyli czarodziejstwa i mrocznej magii, by usun stranikw, ale Max powinien by w stanie temu sprosta. O ile nieznajomi nie byli naprawd nadzwyczajnymi wojownikami, Gotrek i Snorri powinni a nadto wystarczy. A Felix z radoci wspomoe ich w tej rzezi. Najwyraniej truciciele byli zbyt ufni w siebie i atwo ich bdzie wzi z zaskoczenia. Nawet nie wystawili czujek. Mielimy nie zabija stranikw mrukn jeden z ludzi poniej. Tak nam mwili, ale czy suchalicie? Nie! Kiedy wysi dowiedz si o

tym, bd kopoty. Lepiej si upewni, ni potem aowa, jak zawsze powiadam odezwa si inny gos usprawiedliwiajcym si tonem. To by nieprzyjemny gos, w ktrym syszao si co gronego. Felix nie wtpi ani przez chwil, e mwicy by czowiekiem, ktry zacz masakr stranikw i zrobi to z radoci. Zreszt, to kilka mieczy mniej dla naszych braci na zewntrz murw. Tak ale teraz wszyscy bd wiedzieli, e co si tutaj stao. To miaa by niespodzianka. Popieszcie si Felix usysza trzeci gos. To by gos przywdcy. nieyca nie bdzie trwaa wiecznie, a zmiana stray przyjdzie za kilka godzin. Nie mamy caej nocy. Suchanie ludzkich gosw po spotkaniu z widmowymi istotami byo niemal uspokajajce. Ich wrogowie byli ywymi ludmi z koci i krwi, a dla Felixa oznaczao to, e moe im tej krwi upuci. Nagle bardzo si z tego ucieszy. Jak czsto mu si to zdarzao, wczeniejszy strach min zastpiony narastajc furi. By zy na tych udzi poniej za to co zrobili. Wystarczyo, e znienacka zarnli stranikw, ale oni planowali morderstwo setek, moe tysicy nastpnych ludzi. Felix wiedzia, e jeli ich plan si powiedzie, on sam, Ulrika lub ktokolwiek z pozostaych z atwoci moe znale si wrd ofiar. To co czynili ci ludzie, byo nikczemne, tchrzliwe, a take zdradzieckie i musz zosta powstrzymani. Wyglda na to, e na razie udao im si zatru jeden zbiornik szepn Max. A zatem zatrzymajmy ich, zanim zrobi co wicej rzek Gotrek.

Ej! Co wy tam robicie na dole? rykn. Zamaskowani kultyci spojrzeli w gr. Felix zauway lnice gorczkowo oczy. Kilku z nich trzymao noe lub miecze. Jeden podnis swoje donie i zacz inkantacj. Felix nawet nie mylc rzuci si w przestrze wymachujc swym mieczem. Wyldowa obok czarnoksinika Chaosu i rozszczepi jego czaszk jednym ciosem. Wstrzs upadku zagodzio mikkie ziarno, w ktrym sta teraz prawie po kostki. Kultyci krzyknli przeraeni, gdy Gotrek i Snorri spadli obok Felixa, by przyczy si do niego. Topr Gotreka wyrwa si naprzd rozcinajc w p najbliszego kultyst. Powrotne uderzenie urwao szczyt nastpnej czaszki i pyn mzgowy prysn na ziarno. Snorri zawy z radoci rbic swym toporem i motem. Dokonana przez Felixa ocena kultystw bya prawidowa. Otrznicie si zabrao im chwil, a w tym czasie Felix rzuci si naprzd, by pchn kolejnego w brzuch. Gdy to zrobi, odkry jedno z niebezpieczestw ich sytuacji. Ziarno poruszao si pod stopami. To byo jak przebijanie si przez liskie trzsawiska. Masa ziarna wcigaa i utrudniaa utrzymanie rwnowagi podczas ruchu. Na nich! krzykn jeden z kultystw. Jest ich tylko trzech. Wyznawcy Chaosu ruszyli w ich kierunku, take lizgajc si po drodze. Tylko krasnoludy najwyraniej nie miay kopotu z rwnowag. Oczywicie, byo im atwo dziki krtkim nogom i szerokim stopom. Brnli naprzd, by spotka si z przeciwnikiem, tylko odrobin wolniej stawiajc stopy. Felix wymienia ciosy z duym czowiekiem, wikszym od niego i uzbrojonym w ciki, szeroki miecz. Mczyzna by wolniejszy i nie tak

zrczny. W normalnych okolicznociach Felix pozby by si go natychmiast. Trudno byo jednak porusza si, by nie upa, a ziarno wcigajce jego nogi i spowalniajce ruchy oznaczao pewne problemy. Kopoty zwikszyy si, gdy do mczyzny doczyo jego dwch kamratw. Cudownie, pomyla Felix. Dlaczego nie pjd powalczy z Gotrekiem, zamiast ze mn? Sparowa jeden cios, ledwo odbi nastpny i poczu trafienie w rami ostrzem miecza. Modli si, by ostrze nie byo zatrute i stara si, by ta myl nie sparaliowaa go w chwili, gdy musia powstrzyma kolejne uderzenie. Sia ciosu prawie wyrwaa miecz z jego zdrtwiaych palcw. Z trudnoci zachowa rwnowag w liskim ziarnie. Na grze pojawi si olepiajcy bysk zotego wiata. Kaptur jednego z ludzi zapali si, a bysk par naprzd stawiajc w ogniu jego wosy i roztapiajc odpadajce ciao na szczycie czaszki. Felix zobaczy jak czaszka truciciela zapada si do wewntrz, a gowa wpada za ni jak topniejca glina. Mczyzna wyda z siebie przeraliwy, charkotliwy jk i upad. Drugi z atakujcych Felixa spojrza w gr, by znale rdo nowego zagroenia. Felix wykorzysta t okazj, by wsun miecz pod ebra czowieka i posa go prosto do krlestwa Morra. Ostatni mczyzna wrzasn i skoczy na Felixa, ale w tej chwili topr Gotreka trafi go w ty gowy, przenikn przez korpus i rozci na dwie czci. Felix podnis wzrok i zobaczy stojcego na grze Maxa Schreibera. Jego praw do otaczaa zota aura. Felix skin gow w podzice i a potem rozejrza si po silosie. To bya scena niczym z jakiego pieka Krwawego Boga. Wszdzie leay rozczonkowane ciaa. Krew wsikaa w ziarno. Z przewrconych alembikw wylewaa si

trujca zawarto. Snorri wolaby nie je chleba zrobionego z tego czego rzek Snorri. Felix pomyla, e przynajmniej raz w yciu Snorri powiedzia co rozsdnego. Co zrobimy teraz? spyta trwoliwie Felix. Poczekamy na nadejcie stray? Mia do dowiadczenia w podobnych sprawach, by wiedzie, e stranicy mog tylko rzuci okiem na dokonan przez nich rze i zacign ich do cel ksicia. O ile nadejd jakie strae. Moliwe, e tak si nie stanie z powodu uwolnienia duchw Praag. Pytanie brzmi, czy to jedyny zaatakowany spichlerz rzek Max. Tym winiom tutaj nie udao si tylko dlatego, e ich powstrzymalimy. Jeli co podobnego dzieje si w kadym spichlerzu w miecie... Powinnimy kogo ostrzec powiedzia Felix. Kogo? Skoro w paacu jest zdrajca. Powinnimy powiedzie o tym bezporednio ksiciu. Wtpi, by by zdrajc, a jeli nim jest, mamy jeszcze wikszy problem. Ksi chce si ze mn widzie, jak sdz rzek Max. Niedawno zada mojej obecnoci na dworze. Oczywicie, z pewnoci wysuchaby take Ulriki, ale ona nie stoi jeszcze na wasnych nogach. Wysucha kadego, kto tu przyby na Duchu Grungniego stwierdzi Felix po krtkim namyle. A zatem nie marnujmy wicej czasu na te debaty rzuci Gotrek. Idziemy! nieg na chwil przesta pada. Ulice byy dziwnie ciche pod

paszczem bieli. Nocne powietrze pozostawao zimne i nieruchome. Gdzie z oddali dobiego dugie, wysokie zawodzenie, ktre brzmiao jak rozalony szloch. Felix pomyla, e zo tej nocy nie ma koca. Max sta przez chwil bez ruchu jakby nasuchiwa jakiego ledwo syszalnego dwiku. Po chwili powiedzia. Siy mrocznej magii s silne tej nocy. atwo zauway, kto tu jest czarodziejem powiedzia ironicznie Gotrek. Nie wydaje mi si, by musia nas o tym przekonywa. Nie to miaem na myli powiedzia rozdraniony Max. Dlaczego nie zostawisz mi jasnowidzenia, a ja zostawi tobie robot toporem? Brzmi niele rzek Snorri. O co ci waciwie chodzi? spyta Gotrek. Tam co si dzieje powiedzia Max. Nie trzeba byo pyta, co oznacza owe tam. Wszyscy wiedzieli, e to jest za murami. Jaki potny tajemniczy rytua. Zbieraj wszystkie wiatry mrocznej magii z pnocy i zlewaj je w ogromn burz magii. W jakim celu? spyta Felix. Zby pokona zaklcia w murach miasta? Moliwe odpar Max. A moe z jakiego innego powodu. Jakiego to? Pozwl mi nad tym pomyle. Wic myl po drodze rzek Gotrek. Dalej! Gdy biegli zimnymi, krtymi ulicami, Max znowu zdumiewa si, jak przemylnie zostao odbudowane Praag. Miasto stanowio labirynt, zaprojektowany, by gubi si w nim kady, kto nie zna jego planu. To

zreszt niewiele pomoe, jeli najedcy maj kultystw-przewodnikw w obrbie murw. Stranicy przy bramie w wewntrznym murze przepucili ich bez problemu i grupa ruszya ku masywnej skalistej bryle, na szczycie ktrej spoczywaa cytadela. Max niepokoi si, bardziej ni podczas caego ycia. Cae napicie ich sytuacji ciyo na jego ramionach. On, Ulrika i pozostali tkwili tu uwizieni jak w puapce. Przytaczajca bya nie tylko masa wrogw za murami, ale take wewntrz istnieli zdrajcy. Co gorsza, wroga armia posiadaa czarodziejw znacznie potniejszych, ni ktokolwiek, kogo spotka Max, a nawet w tej chwili zajmowali si jakim nikczemnym rytuaem magicznym, ktrego celu nie potrafi si domyle. Zmusza si do mylenia. Co oni naprawd robi? Zbieraj ca mroczn energi magiczn z kontynentu. Po co? Co chc osign? Mog zasili zaklcia o nieprawdopodobnej mocy. Albo? Albo, na krtki czas mog podnie poziom mrocznej mocy magicznej na tym obszarze, by zrwna lub nawet przewyszy natenie mocy panujce na Pustkowiach Chaosu. Nagle Max poczu cinicie na dnie odka. Wszystkie jego badania wskazyway na jedn rzecz, ktrej mona dokona dziki takiej energii. Myl, e oni zamierzaj przywoa armi demonw rzek Max. Felix wyda z siebie ciche jknicie. Snorri parskn jakby z radoci. Gotrek umiechn si z ponurym zadowoleniem. Dlaczego tak sdzisz? spyta Felix. Max zastanawia si, jak im to wyjani. Nie byli czarodziejami. Nie posiadali treningu ani wiedzy, ktra pozwoliaby im doceni pen powag sytuacji. On mia to wszystko. To bya dziedzina, ktr bada ze

szczegln pieczoowitoci. Demony wymagay obecnoci ogromnych iloci magicznej energii, ktra przez duszy czas utrzymywaa ich form w wiecie miertelnikw. Magia bya dla demonw tym, czym powietrze dla ludzi lub woda dla ryb. To by element niezbdny im do przetrwania. Na szczcie dla ludzkoci, w wikszoci obszarw na wiecie magia bya stosunkowo rzadka i demony dao si przyzywa tylko na bardzo krtki czas. Zazwyczaj na kilka minut, najwyej godzin. Tylko na obszarach takich jak Pustkowia Chaosu pozostawao do surowej materii magii, by pozwoli im na stae utrzymywanie swej formy. Jeli magowie w tamtej armii mog cign do energii do Praag, uda im si odtworzy te warunki. Gdy tego dokonaj, kto wie, do czego bd zdolne demony dziki uwolnionej mocy? Nawet najpotniejszy ze starodawnych czarodziejw nie mia adnego pojcia. Max poczu dreszcz gorszy ni wywoywany przez nocne powietrze przenikajce jego koci. Przed nimi wrd niegu majaczya cytadela. Bya wielka, rwnie ogromna jak kady paac krlewski w Imperium, ale dla Felixa wygldaa dziwnie. W jej wygldzie byo co niewaciwego. Drzwi byy zbyt masywne, skrzyda nieco pozbawione proporcji, jakby architekt rysujc swoje plany u bdne ziele, a potem robotnicy ruszyli do pracy i zbudowali dokadnie to, co sobie wyobrazi. Mimo to, budowla emanowaa niepokojcym piknem. Monstrualne gargulce przywieray do okapw dachw. Wielkie zdobione w kamieniu balkony wystaway spod ukw okiennych. Masywne potwory wyrzebione w taki sposb, e wydaway si wychodzi z ywego

kamienia, by stoczy walk z posgami bohaterw, ktrzy na nich czekali. Wielka statua Magnusa Pobonego tkwia obok gwnej bramy wznoszc swj mot, by spotka si z mieczem Cara Alexandra, ktry unosi go po drugiej stronie. Ci dwaj herosi Wielkiej Wojny z Chaosem stali na wiecznej stray u wejcia. Felix by ciekaw, czy jest troch prawdy w legendzie, e ponownie powrc do ycia, by broni miasto w potrzebie. Wtpi w to jednak. Jeli kiedykolwiek miaa nadej godzina potrzeby, bya ni ta chwila, a dwaj kamienni wojownicy nie okazywali adnej ochoty, by oy i przyczy si do bitwy z hordami Ciemnoci. Felix nie wini ich za to. Zapewne mieli tego dosy podczas wasnego ycia. Statuy powinny by pokrzepiajce, jako pamitka faktu, e czowiek zatriumfowa ju nad Chaosem, ale tak si nie dziao. Felix zda sobie nagle spraw, dlaczego architektura tego miejsca wydawaa si tak szalona, a zdobienia rwnie niepokojce. Paac zosta zbudowany przez tych, ktrzy widzieli takie potwory i ktrzy z nimi walczyli. To byo take przypomnienie owej walki oraz wielki pomnik nieznanych wojownikw spogldajcych na plac zamkowy ze wszystkich stron. Moe jego podejrzenia dotyczce zdrowych zmysw budowniczych byy bezpodstawne? Kady, kto zachowa do zwizku z rzeczywistoci, by zbudowa cokolwiek po Wielkiej Wojnie z Chaosem, zasugiwa na podziw. Felix mia szczer nadziej, e jacy ludzie z Praag bd w stanie zbudowa co, co ich potomkowie bd podziwia za dwa stulecia. Rozpaczliwie pragn, by w ogle byli potomkowie i wiat, na ktrym bd mogli y. Stranicy u wrt skrzyowali swoje halabardy zatrzymujc awanturnikw. Felix widzia za nimi wielu innych. To byli podejrzliwi

ludzie o hardych oczach rzucajcych optane spojrzenia. Nic dziwnego w tych okolicznociach. To co stao si tego dnia, wystarczyo, by wzbudzi podejrzliwo w najbardziej opanowanym czowieku, a stranicy Praag nie synli ze swojej tolerancji. Z czym przychodzicie? spyta gronie sierant. Odpowiada, byle szybko! Nie podoba mi si twj ton rzek Gotrek nieprzyjemnym gosem i podnis topr. Nie teraz, pomyla Felix. Mamy dosy kopotw z wrogami, by nie wdawa si w bijatyk z osobist gwardi ksicia. Przynosimy ostrzeenie dla ksicia. W miecie s zdrajcy. Usiowali zatru spichlerz pod Wodn Bram. Spichlerz jest strzeony przez tuzin ludzi powiedzia sierant. Nigdy nikt nie przedarby si przez... To by tuzin ludzi warkn Gotrek. Teraz jest tuzin mniej. Uyto mrocznej magii, aby ich pokona rzek Max. Sierant spojrza na czarodzieja. Najwyraniej go rozpozna. Jeste magiem spod Biaego Dzika. Tym, ktry by zbyt zajty, by widzie si z jego wysokoci. Zmienie zdanie. Teraz z kolei Max by rozdraniony. Bd wdziczny, e tak si stao rzek i dzikuj tym miaym wojownikom, inaczej ktrego dnia wszyscy jedlibycie zatruty chleb. Ton gosu Maxa i zapewne jego reputacja czarodzieja najwyraniej zrobia wraenie na sierancie. Sprowadcie kapitana rzuci. Wy mu wszystko wyjanicie. Wchodcie. Ulryk wie, e w takie noce przyda si kady czarodziej. Po raz pierwszy Felix wyczu prawdziwy strach w gosie mczyzny.

Najwyraniej, podobnie jak wszyscy stranicy, doszed do punktu krytycznego. Felixowi przyszo na myl, e jeli czarnoksinicy Chaosu celowo uwolnili duchy, by podminowa morale w miecie, nie mogli wykona lepszej roboty. Max stwierdzi, e ksi wyglda na zmczonego, a to zmczenie w aden sposb nie poprawio jego humoru. Z drugiej strony, wszyscy byli wymczeni. To bya noc szarpica nerwy. Max by wdziczny sierantowi gwardii. Kapitan okaza si by rozsdnym i kompetentnym czowiekiem oraz wysucha wszystkiego, co mieli do powiedzenia, potem wysa ich do komnat ksicia, gdzie wadca i jego rada zebrali si na nadzwyczajnym posiedzeniu. Jake si ciesz, e nareszcie moge do nas doczy, Herr Schreiber rzek ksi. W jego gosie wyranie syszalny byt sarkazm. Max pomyla, e ciko polubi takiego czowieka jak Ksi Enrik. W jego manierach byo co, co wzbudzao najgorsze cechy w innych. Max modli si do Vereny, by Gotrek trzyma jzyk za zbami i zachowa spokj. Wiedzia, e szansa na to jest niewielka, ale jeli uda mu si opanowa sytuacj... I mio, e przyprowadzie ze sob towarzystwo uzbrojonych ochroniarzy. Nagle ksi umiechn si po raz pierwszy, a na jego oblicze stao si nieco bardziej sympatyczne. Trudno znale lepszych na tym kontynencie, a przynajmniej tak syszaem. Rzuci okiem na Zabjcw i powiedzia po krasnoludzku: Czy przybywacie, by dochowa pradawnych przysig przymierza?

Max by zdumiony. Wtpi, by w miecie by ktokolwiek poza nim, kilkoma uczonymi, kapanami Sigmara i samymi krasnoludami, kto potrafi mwi w starym jzyku starszej rasy. Co wicej, Enrik mwi nim pynnie. To byo zaskakujce osignicie, jak na kislevickiego wadc. Moe nie wszyscy z nich byli barbarzycami, za jakich uwaa ich Max. Tak odpowiedzia Gotrek w imperialnym. Tako uczynimy. A zatem witajcie. Co was tu sprowadza w rodku nocy? Max szybko streci wydarzenia wieczora. Oblicze ksicia stawao si coraz bardziej ponure, gdy sucha opowieci. Gdy Max skoczy, ksi rzuci gwardzistom rozkazy, wysyajc ich do wszystkich spichlerzy i studni. Potem odwrci si do przybyych i powiedzia. Nikczemne czyny zostay dokonane tego wieczora. Jestemy wam winni wdziczno za usunicie tych zdrajcw. Pomyl o nagrodzie dla was. Jedyn nagrod, jakiej potrzebuj jest rzd wyznawcw Chaosu przede mn i topr w mojej garci. Enrik nagrodzi go swoim nieczsto widzianym umiechem. To bdzie atwe do zapewnienia, zwaywszy na nasz obecn sytuacj. A pan, Herr Schreiber, najwyraniej wie wicej o tych sprawach ni wszyscy magowie i kapani w mojej radzie. auj, e nie odkry pan swych uzdolnie wczeniej ofiarowabym panu miejsce w mojej radzie. Bybym zaszczycony odpowiedzia Max. A zatem musimy tego dopilnowa. Teraz idcie i wypijcie si. Porozmawiam z wami ponownie nazajutrz.

Rozdzia 9

Szary Prorok Thanquol wpatrywa si w nieg. Nienawidzi go. nieg dostawa si wszdzie, topnia i sprawia, e jego futro cuchno, a nos by zzibnity. Ta przeklta rzecz w aden sposb nie pasowaa do metabolizmu skavena. Thanquol czu si aonie i chory. Z koca jego pyska zwisa sopel lodu, a skaven nie znajdowa w sobie do energii, by go zerwa. Po raz setny zatskni za swoj mil, ciep nor w Skavenblight, a przynajmniej za bezpiecznym schronieniem w podziemnych drogach, ktre zostawi za sob. Rozejrza si. Znaleli schronienie przed nieyc w gbokim zagajniku ciemnych sosen, ktre zapewniay jedyn odmian wobec monotonii bezkresnych kislevickich rwnin. nieg obciy gazie i zatrzymywa wiato otulajc to miejsce przyjemnym pmrokiem. Thanquol sysza wok siebie setki skaveskich ap na mikko skrzypicym niegu. To by jedyny cho troch pokrzepiajcy element caego otoczenia. W gbi jego duszy co nakazywao mu powrci, mwio, e nie ma sensu, by pozostawa nad powierzchni ziemi na mrozie i przenikliwej wilgoci. Rasa skavenw nic nie zyska, jeli Thanquol przezibi si i umrze. Desperacko pragn podda si tym podszeptom, ale nie mg tego zrobi. Musia dowiedzie si wicej na temat tej wielkiej fali mrocznej magii przyciganej z pnocy. Dla jego magicznych zmysw ogromny prd mrocznej energii magicznej by widoczny rwnie wyranie, jak koniec wasnego pyska. Energia kbia si na caym niebie unoszc ze sob olbrzymi adunek magii. Thanquol nie odway si do tej pory

zaczerpn dla siebie nieco tej mocy. Podejrzewa, e jeli tak uczyni, cignie na siebie uwag potg, ktre stworzyy t porywist rzek mocy, a nie by pewien, czy jest ju gotowy na podobne spotkanie. Istniay take inne powody, ktre nakazyway mu pozosta na miejscu. Byy tu jego oddziay, penetrujce okolic, poszukujce ladw si Chaosu i ich planw. Bardzo moliwie, e jeli spotkaliby si z Chaosem pozbawieni przywdztwa i przewodnictwa nieugitego Thanquola, uczyniliby co gupiego, na skutek czego wszyscy zgin. Thanquol wtpi, by Izak Grottle, ktremu wyznaczono na drugiego po gwnodowodzcym poradziby sobie z zagroeniem, jakie stanowili wojownicy Chaosu. A jeli by si stao, wwczas bez wtpienia wykorzystaby chwal zdobyt dziki temu wyczynowi, aby sprbowa podminowa wadz Thanquola. Thanquol nie zamierza dopuci do adnej z tych okolicznoci. W przeszoci by mistrzem polityki i wodzem skaveskich armii i by przekonany o dawnej zdradzie Grottle'a. Thanquol nadal podejrzewa, e Grottle mia swj udzia w zniszczeniu jego mistrzowskiego planu podboju miasta Nuln. Moe nawet wyjawi nieomylny plan Thanquol ludziom. C innego tumaczyo fakt, e Grottle przey, podczas gdy wszyscy pozostali przywdcy skavenw, za wyjtkiem Thanquola, zginli podczas wielkiego ataku? Poza tym, Thanquol nie by ju pewien, czy podziemne drogi s bezpieczne. Kilka razy podczas podry na poudnie napotkali w ukrytych tunelach zwierzoludzi i zmutowanych humanoidw. Thanquol nie potrafi si domyle, jak si tam dostali. Czy byo moliwe, e skavescy zdrajcy pokazali im tajemne wejcia? To wydawao si znacznie bardziej wiarygodnym wyjanieniem, ni przypuszczenie, e obcy po prostu

przypadkiem natknli si na sekretne wejcie do jaskini uciekajc przed niegiem. Thanquol wyrzuci z myli niedorzeczn sugesti Grottle'a. Nauczy si, e wrd wielu moliwoci, najprostsze wyjanienia rzadko byway najlepsze. W prawdziwym yciu wszystko byo powizane ze sob w skomplikowany sposb, zwykle za spraw intryg jego wrogw. A jednak, istniay pozytywne strony tej sytuacji. Udao mu si w Piekielnej Jamie uzupeni zapasy sproszkowanego spaczenia. Co wicej, udao mu si przekona Moulderw, e konieczno chwili wymaga, by dostarczono mu cay worek proszku. To by najlepszy i najczystszy proszek, jaki kiedykolwiek zdoby. Thanquol zastanawia! si, czy Moulderzy po kryjomu posyaj po niego swoich wojownikw na Pustkowia, czy te posiadaj jakie inne rdo. Thanquol postanowi, e kiedy to wszystko si skoczy, zada sobie trud, by si tego dowiedzie. Wzi szczypt proszku i natychmiast poczu jego ciepe mrowienie przenikajce z ust do krwioobiegu. Znowu poczu si peen ycia i by w stanie ignorowa paraliujce zimno. Uywajc najlejszego zaklcia rozbi sopel smarkw ze swojego nosa i uwolni ciao od ogarniajcej go gorczki. Dobrze byo jeszcze raz uywa tego proszku. Przyznawa take, e dobrze byo by otoczonym przez tak wielu skaveskich wojownikw. Jego duga podr przez rwniny Kisleva w towarzystwie jedynie zdradzieckiego Lurka i wtpliwa ochron, jak mu zapewnia, sprawia, e zacz docenia takie rzeczy. Dobrze byo mie tak wielu kudatych rodakw, ktrzy mog stan midzy nim, a zbliajcymi si wrogami. aowa, e Klan Moulder nie wystawi wikszego oddziau. Nic by spokojny z zaledwie kilkoma tysicami wojownikw, ktrych mia do swojej dyspozycji. Ci gupcy utrzymywali, e potrzebuj wikszoci

swych wojownikw, by utrzyma ich rodow cytadel w Piekielnej Jamie. Marnowali okazj dla bogatych upw i wielkiej chway jakie zapewni podanie za hord Chaosu w wyczekiwaniu na okazj do uderzenia. Fala wywoanej spaczeniem pewnoci siebie i zadowolenia przenikna Thanquola. Czy ocalenie tej bezwartociowej kupy skal mogo by waniejsze od ochrony ycia najwikszego ze wszystkich skaveskich geniuszy? Izak Grottle spoglda na niego czerwonymi lepiami. Gdyby nie spacze pyncy w yach, to spojrzenie wzbudzioby w szarym proroku suszny niepokj. W kadym razie, prawie pragn by otyy dowdca Moulderw sprowokowa go i umoliwi rozerwanie na strzpy. Prawd mwic, Thanquol zastanawia si, po co czeka na prowokacj? Czemu po prostu nie zemci si na tym grubym potworze? Jakby czytajc w jego mylach, Grottle obnay swoje ky w gronym warkniciu, a potem wskaza na setki potnych sztormverminw skaveskich, ktrzy go otaczali. Thanquol nadal zastanawia si, czy nie zrealizowa swojego pomysu. To wydawao si rozsdne. Nie wtpi, e dziki swoim niesamowitym mocom magicznym moe posa w niebyt setki tych nic nie wartych szkodnikw, gdyby zaczli sprawia kopoty, nie mg jednak zabi caej ich armii. O ile nie signie i nie zaczerpnie tego niezwykego przepywu mocy na niebie. Kusio go, by tak zrobi. Przez chwil sta w miejscu bijc o ziemi ogonem i z obnaonymi kami mierzy si z Grottlem spojrzeniami. dza zaczerpnicia tej mocy i mordowania staa si niemal przytaczajca. Podniecenie wywoane spaczeniem mino tak szybko jak przyszo i Thanquol potrzsn bem. Z jego umysu znikaa czerwona mga. dza

zabijania i kaleczenia nieco osaba. Czu si, jakby wanie przeama jakie zowrogie zaklcie. Przez chwil osign krtk intensywn wiadomo jakiej istotnej prawdy. Cay jego dugi trening na szarego proroka i wielkie dowiadczenie w uywaniu magii nagrodzio go niezwyk przenikliwoci. Co we wntrzu samego spaczenia odpowiadao na ten prd magii Chaosu, a on reagowa na to, co si kryo w proszku. Przez krtk chwil prawie straci kontrol nad sob i niemal nie zniszczy! skaveskiej armii, ktra, bez wzgldu na to, jak bardzo zasugiwaa na zniszczenie, nadal moga by przydatna do jego celw. Co gorsza, by bliski zaryzykowania swoj cenn skr, by tego dokona. Wzdrygn si i spojrza w dal. wiat zmienia si. Starzy Bogowie zbierali swoje siy. W jaki sposb niemal udao im si wpyn nawet na Szarego Proroka Thanquola. Wiedzia, e musi by bardzo ostrony. Nie moe zaryzykowa zanurzenia si w tej rzece mocy. W kadym razie, jeszcze nie teraz. Co si tam dzieje? spyta Felix, spogldajc w stron janiejcego witu. Zobaczy jak dziwaczne lnienie otoczyo menhiry, a machiny wojenne wydaway si zanika. Wiedzia, e wcale ni zniky, po prostu wydaway si niewidzialne w silniejszym wietle soca. Felix zastanawia si, jak dugo to potrwa. Morrslieb nadal by obecny na niebie, a jego zielonkawe pasmo wiata byo widoczne nawet przez szare chmury. Znowu stali na wielkiej wiey straniczej, spogldajc ponad Bram Gargulcw. Mury poniej ich miay niemal dziesi krokw gruboci. Wiea dwudziestokrotnie przekraczaa wzrost czowieka i jeya si

balistami oraz innymi machinami oblniczymi. Grupa imperialnych najemnikw wydobya skd dziao organowe i ustawiaa je na miejsce. To bya cika praca i ludzie obficie spywali potem nawet podczas tego zimowego dnia. Felix otuli si szczelniej swoim czerwonym paszczem z Sudenlandu i spojrza na pozostaych. Jego nozdrza zaatakowa dobywajcy si skd ohydny smrd alchemicznego ognia. Gotrek wyglda na surowego i ponurego. Max by zaniepokojony. Ulrika staa blada lecz pena determinacji. Pozostali Zabjcy wygldali na skacowanych. Armia zbiera si do ataku. Nawet Snorri widzi, e to oczywiste, mody Felixie rzek Snorri. Pytaem o to lnienie? Jakiej nikczemnej magii tam uywaj? Max opiera si na kamieniach blankw domi okrytymi rkawicami. Ksi kaza mu tu przyby i zoy raport o dziaaniach wrogiej armii. Najwyraniej nabra przekonania, e Max jest najpotniejszym i najlepiej wykwalifikowanym magiem w miecie. Felix podejrzewa, e to moe by prawda. Przywouj demony rzek Max oraz mnstwo energii magicznej. Mog si tylko domyla, co zamierzaj z ni zrobi. A c to za domysy? spyta Gotrek. Rzekbym, e niektre z demonw zostaj uwizane w tych machinach oblniczych, by je porusza w sposb, w jaki wy uywacie pary, by napdza wasze machiny wojenne. Czytaem, e takie rzeczy s moliwe. Moc pary nie ma nic wsplnego z demonami rzek Gotrek. To bya tylko analogia. Myl, e sia yciowa demonw zostanie

wykorzystana, by poruszy te masywne metalowe wiee i uy ich broni, a moe take do innych rzeczy... Na przykad, jakich? Do ochrony zaogi przed atakami magicznymi. Powiedziae, e niektre z tych demonw zostan do tego wykorzystane. A co z pozostaymi? Zmaterializuj si bezporednio i zostan uyte jako oddziay szturmowe. Felix pomyla o wielkim krwiopijcu z Karag Dum i zadra. Mia nadziej, e nigdy ju nie spotka go w swoim yciu, a teraz moliwe byo, e zmierzy si z ca ich armi. Podzieli si swoim niepokojem z Maxem, ktry potrzsn gow. Wtpi, by to si stao. Takie stworzenia s zbyt potne, by nawet to wielkie zgromadzenie magicznej energii wystarczyo do utrzymania wicej ni kilku z nich. Felix zdumiewa si spokojem, z jakim Max powiedzia o kilku demonach. Jeden z tych stworw niemal wystarczy do zniszczenia caej armii. Kilka z nich bdzie w stanie z atwoci opanowa cae Praag. W kocu, nie mieli ze sob Mota Ognistobrodego do pomocy. Max mwi dalej, niewiadomy mrocznych przemyle Felixa. Poza tym, myl, e nasi miujcy Chaos przyjaciele tam na dole maj inne zamysy, co do uycia mocy, jak gromadz. Takie jak? Myl, e uyj jej do pokonania obronnych run na czci murw, a potem uyj swojej magii, by obali wiee i balustrady, aby ich oddziay mogy tamtdy przedrze si do rodka.

Czy masz jakie pojcie, gdzie mog tego dokona? spyta Felix. Nie, dopki nie sprbuj tego. Wwczas bd w stanie wyczu przepyw mocy. A jednak, powiedziabym, e to zapewne stanie si w miejscu, gdzie masa ich wojownikw jest najliczniejsza. O ile nie chc nas zmyli rzek Gotrek. Spjrz na t armi, Zabjco. Oni nie potrzebuj subtelnych dziaa. Wystarczy im ich sia. Wreszcie nawet Gotrek wyda si speszony i zamilk. Po kilku chwilach podnis wzrok i wyszczerzy si pokazujc swoje gnijce zby. Pod t bram bdzie dobre zabijanie powiedzia. Owszem, bdzie odpowiedzia Max bez wielkiego entuzjazmu. Wszyscy zginiemy! krzykn gorliwiec. Oto nadszed koniec wiata. Z pnocy nadeszy demony. mier jedzie wraz z nimi. Plaga jedzie wraz z nimi. Gd jedzie wraz z nimi. Wszelkie plugastwo i wynaturzenia jad wraz z nimi. Felix zauway zmian w nastroju panujcym w miecie, skoro temu chudemu fanatykowi udao si zdoby tak uwan audiencj na zatoczonym placu targowym. Kilka dni wczeniej zapewne zostaby gono wyszydzony przez Kislevitw. Teraz, ludzie naprawd suchali jego sw. Nadszed czas, bycie aowali za swoje grzechy i oczycili swe dusze. Pod bramami czekaj demony. Przybyli, poniewa bylicie nic nie warci, poniewa zdradzilicie pryncypia naszych przodkw i pogrylicie si w rozwizoci i rozpucie. czylimy si z cudzoziemcami i nie utrzymalimy czystoci prawdziwej krwi Kisleva.

Felix zmarszczy brwi. Czowiek zyska kolejnych suchaczy. Felix nie by pewien, ale wydawao mu si, e niektrzy z nich patrz na niego i Ulrik. Sposb wyraania si Felixa, jego ubranie i rysy twarzy wskazyway z pewnoci, e nie jest Kislevit. Mia zbyt dugi nos, jego koci policzkowe nie byy do wysokie, a oblicze zbyt okrge. By zbyt wysoki, by pomyli go z obywatelem Praag. Ksi pozwoli na to wszystko. Pod jego rzdami pleni si wystpek, gdy domy o nikczemnej reputacji rozkwitaj, gdy cudzoziemcy bior rdzenne crki Kisleva w swawolny sposb, gdzie wszelkie obce plugastwo podkopuje si mczyzn naszego narodu. Najwyraniej ma jakie problemy mrukn Max. Zdaje si, e dzisiaj kady lunatyk w miecie zaatwia swoje sprawy. Felix pomyla, e z pewnoci to bya prawda, ale niekoniecznie najbardziej taktowne byo wypowiadanie takich rzeczy w podobnych okolicznociach, szczeglnie, gdy niektrzy z przyjaci i poplecznikw gorliwca znajdowali si w pobliu. Rozejrza si. Wydawao mu si, e w tumie dostrzega kilka twarzy fanatykw, ktrych Gotrek wygoni z Biaego Dzika kilka nocy temu. W tej chwili aowa, e nie ma z nimi Zabjcy, ale ten postanowi pj pi z pozostaymi krasnoludami, zostawiajc Felix i Ulrik, by towarzyszyli Maxowi w drodze powrotnej do cytadeli. Teraz w paacu przyjmuje si czarodziejw. Amatorw mrocznego czarnoksistwa. Tkaczy nikczemnoci, pogronych w grzechu, zdeprawowanych przyjaci niewypowiedzianych nikczemnoci. Max popenij kolejny bd. Umiechn si, jakby nie potrafi potraktowa tego wszystkiego powanie. Gorliwiec najwyraniej

wzbudza w sobie furi i pociga za sob cz tumu. Wybra t chwil, by spojrze na Maxa, byszczcego w swoich zotych, brokatowych szatach i opierajcego si na lasce rzebionej w runy. Felix pomyla, e stanowi dla fanatyka idealn ilustracj jego sw. Nikczemny czarownik i czysta kislevicka panna optana przez rozpustnego cudzoziemca. Felix skrzywi si gronie i przesun do do rkojeci miecza! Tum pody za spojrzeniem gorliwca i gapi si na nich. Felix widzia blade, przestraszone twarze, wychudzone z godu. To byli przeraeni ludzie, pod ktrych bramami sta najpewniej niepokonany wrg. Oczywicie, kilku z nich tylko szukao okazji, by da upust swoim emocjom. Felkowi nie zabrao dugo czasu domylenie si, kim s najbardziej prawdopodobne cele. Pord nas stoi jeden z tego nikczemnego bractwa, jeden ze zdeprawowanych amatorw Ciemnoci, ktrzy sprowadzili na nas zagad. Patrzcie, jak zoliwie umiecha si widzc powodzenie jego zowieszczych knowa. Patrzcie na rozwize zadowolenie z siebie tej dzikiej kobiety obok niego. Patrzcie na tego podliwego lubienika... Moe uywaby mniej aliteracji odezwa si Max a wla wicej treci w swoje wypowiedzi? Ku zaskoczeniu Felixa, czarodziej wydawa si cakowicie spokojny, niemal znudzony. "W jego postawie wyczuwao si cakowit pewno siebie. "Wydawa si nie mie adnych wtpliwoci co do swojej zdolnoci zapanowania nad tumem wok nich i to byo wida na jego twarzy. Tum take to wyczu i cofn si nieco. Gorliwiec nie lubi by wyszydzany. Jego chuda twarz wykrzywia si, a z ust pocieka lina.

"Wytkn oskarycielsko palec w stron Maxa, jakby sam si tego gestu mg wyrwa dziur w piersi maga. Jak miesz?! Jak miesz si odzywa?! Powiniene czoga si na swych kolanach i lee w pyle przed tymi dobrymi ludmi. Powinnicie upokorzy si w unionych przeprosinach za wasz nikczemno. Powinnicie baga ich przebaczenia. Ty i twoja ladacznica oraz najemny cudzoziemski ochroniarz powinnicie... Powinnimy da ci nauczk za marnowanie czasu tych dobrych ludzi! Powinnimy zabra ci do ksicia, by wytumaczy si ze swych zdradzieckich sw. Naszym jedynym pragnieniem jest pomoc w walce z silami Ciemnoci za murami. Zdaje si, e ty pragniesz rozsiewa niezadowolenie i niezgod w ich obrbie! Felixa ponownie zaskoczya pogarda i moc w sowach Maxa. Czarodziej by rozgniewany, ale by to gniew kontrolowany, ktry zasila jego moc. Max w aden sposb nie zmieniajc swojej postawy wydawa si teraz wikszy i groniejszy. Moc w jego wntrzu, zwykle zakryta, teraz staa si nagle widoczna. Na swj sposb sta si niemal tak grony, jak Gotrek. Felix by pod wraeniem. Widzia, e dotyczyo to take tumu. Ludzie odsunli si tworzc puste miejsce midzy Maxem i gorliwcem. Fanatyk zlaz z podwyszenia, okrci si w swe obdarte szaty i ruszy w stron czarodzieja. By maym, chudym czowiekiem, a Max by znacznie wyszy i masywniejszy. Felix pomyla, e bez wzgldu na to jakie wady posiada ten czowiek, tchrzostwo nie byo jedn z nich. Ktem oka zauway, e byczki z Biaego Dzika ustawiaj si na pozycjach po bokach. Trci okciem Ulrik, by j ostrzec, ale ona ju rozgldaa si z uwag.

Czowieczek szed prosto na Maxa z wysunit brod i zacinitymi piciami. Jego oczy pony szaleczo. Zatrzyma si przed czarodziejem i rozprostowa swe palce, jakby mia zamiar go udusi. Max patrzy spokojnie. Bogowie powal ci za twe grzechy rzek z ufnoci. Gdyby to chcieli zrobi, zrobiliby to ju dawno odpowiedzia Max z szydercz pewnoci siebie. Gorliwiec sign z prdkoci wa do swoich szat i wydoby sztylet. Zamierzy si, by uderzy Maxa, ale zanim to uczyni, iskra mocy przeskoczya z magika na ostrze. N natychmiast zalni gorc czerwieni. Gorliwiec wrzasn, a bro wypada z jego przypalonych palcw. Moc wewntrz Maxa zacza gwatownie narasta. Sta si masywn postaci grujc nad wyjcym gorliwcem niczym gniewny bg. Powoli wycign do i dotkn mczyzn. Kolejna iskra energii wypyna z niego i rzucia fanatyka o ziemi dwadziecia krokw dalej. Gorliwiec leg bez wiadomoci w pyle ulicy. Tum zaszemra zdumiony i rozgniewany. Felix rozumia ich odczucia. Bez wzgldu na to, ile razy widzia Maxa uywajcego magii, zawsze byo w tym co gboko niepokojcego i zatrwaajcego. Byo bardzo moliwe, e tum ucieknie w panice, albo zaatakuje ich ca mas. Stoczeni ludzie stali przez chwil gapic si, niepewni, co robi. Idcie do domu! krzykna Ulrika. W tej chwili jej gos zawiera w sobie ca wadczo kislevickiej arystokratki. Jej gos by w stanie wymusi posuszestwo oddziau skrzydlatych lansjerw.

Idcie do domu i szykujcie si do wojny! Jutro zaatakuj siy Chaosu i kady zdrowy mieszkaniec miasta bdzie potrzebny do obrony murw. Nie suchajcie gupcw, takich jak ten zbity pies powiedziaa, wskazujc na nieprzytomnego gorliwca. Mog chcie dobrze, ale wywouj tylko strach i rozpad midzy tymi, ktrzy jutrzejszego ranka musz stan obok siebie. Wszyscy z nas tutaj zgromadzonych, nawet on, bd potrzebni przed nadejciem witu. I bdzie nam potrzebna kada bro, nawet czarodziejstwo, by powstrzyma potgi, jakie maszeruj przeciwko nam! Tum zareagowa w odpowiedzi zarwno na jej postaw jak i rozsdek bijcy z usyszanych sw. Podobnie jak Max, ona rwnie okazywaa nowe oblicze, ktrego Felix jeszcze nie widzia. Gdy mwia tym tonem, w jej obecnoci wyczuwalna stawaa si aura wadczoci, ktra sprawiaa, e ludzie suchali jej sw i w miar jak staway si oczywiste dla wszystkich ulegali im. Tum zacz rozprasza si, za wyjtkiem kilku osobnikw, ktrzy zbliyli si, by pokoni si Ulrice i Maxowi oraz yczy im powodzenia podczas zbliajcej si walki. Nawet gburowaci fanatycy cofnli si, chocia Felix nie by pewien, czy sprawi to strach, czy te szacunek. Prawd mwic, nie obchodzio go to, cieszy si po prostu, e tak si stao. Nikt ju nie zaczepia ich, gdy szli ku staroytnemu sercu miasta. Arek Pazur Demona spoglda na swoich wojownikw ze szczytu najwyszej wiey oblniczej. Powietrze drao od nagromadzonej energii. Wielkie machiny wojenne oyway, przepenione esencj uwizanych demonw, ktre porusz ich ogromn mas, by popchn je naprzd i zmiady mury Praag. Przez swoj pancern rkawic wyczuwa

gotujc si energi schwytanego stwora, uwizionego zaklciami jego czarnoksinikw wewntrz cian wiey z czarnego elaza. Wszdzie wok niego ogromna horda poruszaa si w jednym celu i wiedziona jedn wol jego wol i ku jego celu. Wkrtce zdepcze miasto przed nim i ofiaruje dusze jego mieszkacw swojemu bogu. Przysiga, e nie pozostawi na miejscu ani jednego kamienia. Nigdy ju czowiek nie wybuduje miasta w tym miejscu. W ten sposb pomci porak Chaosu sprzed dwch stuleci, spowodowan przez przekltego Magnusa Pobonego. By pewien siebie. Piercie stojcych gazw wok miasta ciga coraz wiksze iloci mrocznej energii magicznej do jego armii. Kadego dnia przybywao coraz wicej wojownikw z Pustkowi, przyciganych obietnic krwi i dusz, mierci i chway, upw i rzezi. Masywni zwierzoludzie, wielkie ogry, potni, odziani w czarne pancerze wojownicy Chaosu, dzicy rozbjnicy i maruderzy z pnocnych plemion. Wszelkiego rodzaju pokrcone i zmutowane istoty cigny pod jego sztandar, podajc wiadomie, a czasem nie za fal mocy pdzc z pnocy. Przyglda si chmurze harpii wznoszcej si stadem i wypeniajcej cz nieba ponad armi. Ich skrzyda uderzay niczym burza, a powietrze wypeniay ochrype zawodzenia i skrzek. Runy ku miasto i napotkay obok strza nadlatujcych z murw. Wikszo z pociskw upada za blisko, kilka odnalazo cele, a harpie zakrciy i odleciay z powrotem. To nie by atak, nawet dziwie skrzydlate potwory znay swoje rozkazy i trzymay si ich. Arek nie by w peni zadowolony. Wiedzia, e w jego armii znajdowali si osobnicy, ktrzy knuli przeciwko niemu. To nie byo zaskakujce. Tak

bywao w armiach Chaosu od zarania czasu. To nie miao znaczenia. Zawsze istnieli ci, ktrzy zazdrocili lepszym od siebie i intrygowali przeciw nim. Wiedzia, e dopki jego zwycistwo wyglda na pewne, wikszo armii pozostaje lojalna wobec niego. Oni take byli zbyt ogarnici wizj zniszczenia znienawidzonego miasta Praag, by ryzykowa bezcelowe wewntrzne spory. Pojawiy si take inne pogoski, ktre martwiy go nieco bardziej. Zwiadowcy donosili o ludzkiej armii zbliajcej si z poudniowego zachodu. aosna gromada, ledwo warta miana armii w porwnaniu z jego potnymi siami, ale mg, okaza si kopotliwa, jeli pojawi si w zym momencie. Inni widzieli oddzia zajadych szczuroludzi, ktrych ludzie nazywali skavenami, nadcigajcymi chmar z pnocy. Wydawao si, e przebiegy plan Lhoigora i Kelmaina zmierzajcy do zniszczenia miasta szczuroludzi nie powid si i bestie by moe pragn zemsty. Jednak, w tej chwili to take nie wydawao si zbytnim kopotem. Nieco bardziej niepokojcy by brak raportw z miasta dotyczcych losu Gotreka Gurnissona i Felixa Jaegera. Arek spodziewa si, e jego agentom do tej pory uda si dokona zabjstwa znienawidzonej pary. Dobrze byoby wiedzie, e powiernik tego zabjczego topora zosta usunity. Kt wiedzia, do czego moe by zdolna bro o takiej mocy? Wizja, ktra zostaa mu udzielona, nadal czasami go niepokoia. Z drugiej strony, jeli sam nie wczy si do walki, by moe przepowiednia nie stanie si prawd. Arek spojrza przez rami i zobaczy bliniaczych czarnoksinikw. Nie by z nich zadowolony. Ostatnio opieszale wykonywali rozkazy, lecz ochoczo kwestionowali jego decyzje. Szpiedzy donosili, e widziano ich w

towarzystwie pozostaych wodzw i Arek podejrzewa, e bliniacy mog spiskowa przeciw niemu. Jeli tak jest, wkrtce pokae im, jak wielki popenili bd. Waciwie, tak czy inaczej planowa to zrobi. Gdy tylko zostan rzucone zaklcia, ktre otworz drog do Praag, czarnoksinicy zostan wyrzuceni na wysypisko mieci historii. Lhoigor zauway spojrzenie Areka i umiechn si, obnaajc swoje byszczce biae ky. To by umiech, na ktrego widok wielu ludzi sabszych od Areka poczuoby si nieswojo. On jednak pomyla tylko: Umiechaj si ile chcesz, magiku, twoje radosne dni wkrtce dobiegn koca. Lhoigor spojrza na swojego przywdc i umiechn si. To wydawao si najbardziej odpowiednie w tym momencie. Arek stawa si kadego dnia coraz mniej przewidywalny, ale przynajmniej w tej chwili pozostawa wodzem hordy. To wkrtce ulegnie zmianie. Arogancki gupiec okaza odpowiedni marionetk podczas tej wielkiej, mrocznej krucjaty, ale jego uyteczno wkrtce si skoczy, a wraz z ni, ycie wodza. To bya rwnie jego wasna wina. Ani Lhoigor, ani jego brat nie sprzeciwiali mu si, pozostajc narzdziami tej krucjaty, skoro tak sobie yczy, o ile skania si do wypeniania ich da. W kocu, kto musia poprowadzi armi, a oni nie byli wojownikami, czy generaami. Nie zostali urodzeni to takich spraw. Arek by dobrym pionkiem dopki wykonywa swoje instrukcje. Taczy niczym marionetka na sznurkach, ktre utkali wok niego, ale teraz sta si zbyt potny i zbyt pewien siebie, by tak mogo pozosta. Lhoigor zacisn mocno w doni zot lask. Czu pulsujc przez ni

nieskoczon energi. Cz jego umysu stale pozostawaa zajta tkaniem i utrzymywaniem zakl, ktre przycigay wielkie fale mocy z pnocy. By ju na tyle dowiadczonym magiem, e do tej pracy wystarczaa tylko cz jego mzgu, chocia podobny wysiek mg pozbawi zmysw mniejszych magw. Wtpi, by na tym aosnym wiecie istniao wicej ni kilku magikw, ktrzy potrafiliby powtrzy jego wyczyn, a pewien byt, e aden z nich nie dokonaby tego z podobn atwoci. Moe Nagash u szczytu swej mocy, moe Wiedmi Krl Mrocznych Elfw, moe Teclis z Biaej Wiey. Moe oni potrafiliby tego dokona. To nie miao znaczenia, z pewnoci potrafi to on sam i jego brat. Spoczywao na nich bogosawiestwo Tzeentcha i w sprawach magii niewiele istniao rzeczy, ktrych nie mogliby dokona, gdy skupili na tym swoje umysy. To zawsze byo ich przeznaczeniem. Od urodzenia zostali naznaczeni ask Zmieniacza Drg. Ich matka spkowaa z demonem podczas wielkich orgii przesilenia zimowego w jaskiniach swego plemienia. Gdy bliniacy albinosi urodzili si z pazurami i kami, gotowi je miso podczas swego pierwszego posiku, przyszli na wiat przeznaczeni do wielkich rzeczy. Stary szaman plemienia Dziwnokrwi rozpozna to w nich natychmiast i zabra od ich matki, po czym otoczy wasn opiek. Nauczyli si wszystkiego, co mg nauczy ich stary czarownik zanim ukoczyli sze lat i zyskali szacunek rady plemienia. Zmieniacz przemawia do nich w snach, szepczc im sekrety zakazanej magii i pozwalajc im powie plemi do nisz penych staroytnych artefaktw, dawno zaginionych na Pustkowiach. Zanim mieli po dziesi lat, porzucili plemi, by powdrowa daleko przez ziemie ludzi. Wyszukali pradawne wite miejsca na Pustkowiach Chaosu, wydobyli

swoje laski spod ruin Ulangor, powicili swe dusze Lordowi Mutacji na krysztaowym otarzu w Nul. Dotarli wszdzie, gdzie pojawiali si wyznawcy Tzeentcha, maskujc si, gdy podrowali przez krainy czowieka. Szli okryci paszczami i kapturami ulicami Altdorfu i kupowali tomy zakazanej wiedzy na bazarze ksiek w Marienburgu. Rozmawiali z wygnanymi kapanami Vereny i poeglowali a do Tilei. Wszdzie szli razem, dzielc wi magicznej mocy i zdolno do przemawiania we wntrzu umysu drugiego na odlego. Z czasem, ich zdolnoci tkania zakl daleko przewyszyy umiejtnoci dawnych mistrzw i stali si wysannikami Tzeentcha nadzorujcymi organizacj kultystw na wielu ziemiach, wywoujcymi rebelie, podburzajcymi zmutowanych, kuszcymi sabych i zastraszajcymi silnych. Tzeentch nagrodzi ich niejednym darem i jeszcze wiksz moc oraz najcenniejsz ask ze wszystkich, przeduonym yciem. yli przez stulecia obserwujc odejcie wspczesnych im pokole, nie potrzebujc adnego towarzystwa, poza swoim wasnym. Wreszcie, ich dzieo pord ludzi dobiego koca i powrcili na Pustkowia, by rozpocz realizacj planu, ktry sami obmylili. Postanowili, e stworz wodza i uyj go do wszczcia kampanii, ktra rzuci Stary wiat we wadanie Tzeentcha. Arek wydawa si by dobrym wyborem. By silny, inteligentny, cieszy si askami Zmieniacza i by gronym generaem oraz dyplomat, co stanowio poczenie zalet rzadkie pord wojownikw Chaosu. To byo uyteczne przymierze i czarnoksinicy pomogli mu sta si wielkim dowdc, prowadzc go subtelnie od jednego

triumfu do drugiego, a jego reputacja wystarczya, by zbudowa wielki sojusz wodzw z Pustkowi. Wszystko szo dobrze przez prawie ca dekad. Wielka szkoda, e Arek postanowi wybra ten moment, by sprbowa zrujnowa ich plany swoim uporem. Zaatakowa zbyt wczenie, zanim otworzyy si cieki Starych i pozwoli swoim oddziaom wymyka si spod jego kontroli. A teraz planowa usun braci z ich miejsca w hierarchii wadzy. Nie uszo uwadze Lhoigora, jak on i jego brat zostali wyczeni z ostatnio odbywanych narad wojennych. Pomyla, e wkrtce Arek dowie si, kim s prawdziwi wyznawcy Tzeentcha. I to wcale mu si nie spodoba. Ulice byy pene maszerujcych ludzi. Wszystko wskazywao na ich cich desperacj. Felix widzia, e nie mieli wielkich nadziei na przetrwanie, a jednak ich ponure oblicza mwiy o czym innym. Zamierzali drogo sprzeda swoje ycie. Na wielkim placu u podstawy cytadeli dziadkowie i modzi chopcy wiczyli starodawn, pordzewia broni wycignit z ukrytych schowkw domowych. Kobiety przynosiy pajdy chleba z piekarni. Gwardia ksica staa pod kadym sklepem i upewniaa si, e ceny odpowiaday zarzdzeniom ksicia. Nie zamierzano dopuci do jakichkolwiek spekulacji. Enrik mg nie by popularny i brakowao mu umiejtnoci dyplomatycznych, ale Felix uwaa, e ksi wie, jak wada swoim miastem. Najwyraniej przynajmniej niektrzy ludzie zaczli take zdawa sobie z tego spraw. Felix sysza kilka praczek z uznaniem komentujcych zamroenie cen chleba. Jedynymi ludmi, ktrzy nie wydawali si zbyt zadowoleni z sytuacji byli niektrzy z kupcw. Jednak

nie narzekali gono. Ksi zagrozi nabiciem gw spekulantw na pale pod wrotami paacu. Nikt nie wtpi, e nie byty to czcze pogrki. Bez problemu dostali si do cytadeli. Wartownicy rozpoznali ich i nie sprawiali kopotu. Najwyraniej otrzymali rozkazy od najwyszych przeoonych, by przepuci Maxa, gdy tylko powrci. Prawo do swobodnego wejcia najwyraniej dotyczyo take Felixa i Ulriki. Felix spojrza na Maxa i Ulrik. Od czasu, gdy czarodziej j uzdrowi, oboje spdzali razem mnstwo czasu i najwyraniej szo im lepiej, ni udao si to Felixowi. Od powrotu do si Ulrika wydawaa si mu obca. Po czci by zazdrosny, a po czci zadowolony. Nie podobao mu si, e ona moe wole towarzystwo innego mczyzny, ale jednoczenie czu si zmczony niekoczcymi si ktniami i staym przekomarzaniem. Teraz, gdy przesza krytyczne stadium swojej choroby, gboka mio, jak kiedy odczuwa wobec niej zdawaa si blednc w obliczu jej oziboci. Potrzsn gow. Wtpi, by kiedykolwiek udao mu si zrozumie natur ich zwizku. Zastanawia si, czy jej to si udaje. Ulrika sza korytarzem. Marmurowe pyty kamienne odbijay echem uderzenia jej butw. Pomimo otaczajcej jej ponurej atmosfery odczuwaa dziwne zadowolenie. Bya ywa i zdrowa. Osabienie wywoane zaraz, jaka j dotkna, naleao do przeszoci. Koszmary, ktre wypeniay dnie jej choroby stanowiy blednce wspomnienia. Wszystko wydawao si jasne i czyste, a serce wypeniaa zimna, nieskrpowana rado. Powrcia od wrt krlestwa Morra i ycie wydawao si dobre. Czuta si inn osob. Jej oczy otworzyy si na wiele spraw i teraz

postrzegaa swoje ycie z jasnoci, ktrej wczeniej nie moga dostrzec. Spojrzaa na Felixa i pomylaa o mocy, ktr j kiedy opanowaa. Zdawao si, e osoba, ktra zakochaa si w nim, bya kim innym, dawno temu, kim znacznie modszym i o wiele bardziej naiwn. Nadal jednak zaleao jej na nim, ale potna, niepowstrzymana pasja przemina. Zostaa z niej uleczona, podobnie jak od choroby. Zastanawiaa si nad tym. Czy to take mg by rezultat magii Maxa? Czy w jaki sposb wpyn na jej myli i emocje, gdy j leczy? Jeli tak, stwierdzia, e nie przeszkadza jej to tak bardzo, jak by si tego moga spodziewa. Czua ulg uwolniona od bezustannego pojawiania si Felixa w jej mylach i staej potrzeby zachowania swojej wasnej tosamoci oraz cigej walki o utrzymanie jakiego dystansu midzy nimi. Teraz wydawao jej si jasne, e to wanie robia podczas tych wszystkich ktni i dobrze byo by od tego zwolnion. Spojrzaa na Maxa. Ona take wydawa si inny. Urs jakby podczas kilku ostatnich tygodni. By bardziej pewny siebie, bardziej dojrzay. Teraz nosi wok siebie moc niczym paszcz i najwyraniej zasugiwa na szacunek, jaki okazywali mu gwardzici, gdy weszli do sali tronowej ksicia. Zawdziczaa mu swoje ycie. Bya pewna, e otrzyma szans spacenia tego dugu podczas nadcigajcej walki. C rzek ksi, gdy weszli czego si dowiedzielicie? Felix stara si utrzyma miy umiech na twarzy pomimo tonu gosu ksicia. Max wydawa si nieco zbity z tropu t szorstkoci, ale potem take si umiechn. Dobrze, pomyla Felix, uczysz si. Sucha, gdy Max zwile przedstawi swoje teorie na temat tego, co si dzieje. Bez

wzgldu na brak umiejtnoci dyplomatycznych, ksi by dobrym suchaczem, a jego rada przeja od niego t cech. Czeka, a Max skoczy, zanim przemwi. Felix byt pewien, e nigdy nie widzia tak wielu majtnych i potnych ludzi zgromadzonych w jednym miejscu: gwardzistw, szlachty, kapanw, bogato odzianych kupcw wszyscy byli obecni. Zdaje si, e rycho moemy spodziewa si ataku gwnego. Jak dotd walczylimy tylko z kilkoma wypadami zbrojnymi. To bdzie prawdziwa rze. Na ile jestemy gotowi? Pytanie zostao skierowane do Borisa, kapitana ksicej gwardii, czowieka bezporednio odpowiedzialnego za nadzr nad obron miasta. Wszyscy zdrowi ludzie s przygotowaniu do" walki na murach. Zostali podzieleni na trzy wachty, tak by mogli wymienia si w razie koniecznoci. Milicja miejska zostaa utworzona i moe zosta wezwana dzwonami alarmowymi. Mamy do poywienia, by przetrwa zim, jeli jedzenie bdzie racjonowane i nikt nie zatruje wicej spichlerzy. Studnie s strzeone. Ludzie s przestraszeni, ale chtni do pracy. Jestemy gotowi do walki. Ksi spojrza na Arcylektora wityni Ulryka, starego czowieka o potnej budowie ciaa i prostych plecach wojownika. Poprawi paszcz z wilczej skry na swoich ramionach. Kadego dnia trwaj modlitwy w wityni. Wzywamy pomocy bogw. Runy ochronne na murach pozostaj silne, ale nasi jasnowidze mwi, e wrogowie gromadz ogromne iloci mocy. Pozostaje niepewne, w jakim celu to czyni. Wewntrz miasta mamy okoo dwudziestu kapanw i dwunastu czarodziejw zdolnych do uywania magii bojowej.

Jest dla mnie jasne, e moemy i musimy stawi opr. Nadesza kolej, by przemwia kobieta odziana w biel. Bya nadal urodziwa mimo biaych wosw i zmarszczek brudcych twarz. Jej donie bawiy si nerwowo amuletem srebrnej gobicy na jej szyi. Siostry Shallyi jak dotd zaopiekoway si czterystoma rannymi i wieloma przypadkami zarazy. Na szczcie, w tej chwili wydaje si, e plaga jest pod kontrol. Myl, e burze niene w jaki sposb wpyny na ograniczenie rozprzestrzeniania si choroby. A moe cokolwiek, co wezwao magi choroby przestao to czyni i zajo si innymi rzeczami. Jeden po drugim, do zajcia gosu wzywani byli najwyszej rangi obywatele Praag: mistrzowie gildii, kapani, kupcy, budowniczowie. Powoli klarowa si obraz sytuacji. Praag wydawao si tak dobrze przygotowane do oblenia, jak tylko mogo by miasto tej wielkoci. Gdyby pod miastem zapada inna armia ni wielka horda mutantw, miasto z pewnoci wytrzymaoby atak. Jednak, wobec takiego wroga nikt nie wiedzia, do czego zdolni s wyznawcy Chaosu, a niepewno wywoywaa gboko skrywany niepokj. Wnioski Maxa w aden sposb nie uspokoiy zgromadzonej rady. Ze wszystkich zebranych ludzi, tylko ksi i, w mniejszym stopniu jego brat nie wydawali si poruszeni. Promieniowali spokojem i pewnoci siebie, ktra w niemal kadych innych okolicznociach musiaa by uspokajajca. Kiedy najwczeniej spodziewacie si ataku? ksi spyta Maxa. Bardzo niedugo. Musz planowa co w zwizku z ca moc, ktr zebrali. Nie widz sposobu, by mogli liczy na utrzymanie jej pod kontrol przez duszy czas, bez wzgldu na to, jak potni s ich czarnoksinicy. Ksi skin gow.

Bardzo dobrze. Musimy spodziewa si ataku w kadej chwili. Dzikuj wam za wasz obecno. Sugeruj, by wszyscy odwiedzili wybran wityni i modlili si o nasze wybawienie. Mam nadziej, e bogowie potrafi nam pomc, pomyla Felix. Nie widzia adnego innego rda ocalenia. Ivan Petrovich Straghov pomyla, e zgromadzenie Gospodara byo imponujce. Setki namiotw pokryy rwnin wok Brodu Mikala. Powietrze wypenia! zapach koskich cia i wglowych kociokw. W oddali widoczny by wielki pawilon, stanowicy palc Lodowej Krlowej podczas podry. Caryca musiaa oczyci do cna krlestwo, by w tak krtkim czasie zebra rwnie wiele onierzy. Obecne byo ponad pi tysicy kawalerii: konnych ucznikw, skrzydlatych lansjerw, lekkiej konnicy. Gdy jechali przez tum, wykrzykiwa do wielu starych towarzyszy i macha w odpowiedzi na pozdrowienia wielu innych. By tam Maximilian Trask, Hrabia Volksgradu, zwycizca ponad tysica potyczek z orkami na Wschodnich Stepach. Dowodem tego faktu by wieniec orczych uszu wiszcy wok jego karku. Zawoanie z lewej strony zwrcio jego uwag na Stanisawa Leskiego. Stary Jednooki nadal wyglda krzepko mimo swych szedziesiciu zim. Jecha wyprostowany utrzymujc si na koniu w sposb, ktry zawstydziby dwudziestu wnukw, ktrzy cwaowali obok jego. Na ich sztandarach powiewa znak szarego wilka. Ivan pomacha i krzykn. Dzi pijemy wdk w moim namiocie! Z drugiej strony sta jego stary rywal, Kamiski, z ktrym Ivan prowadzi liczne dysputy graniczne i wypi liczne puchary pokoju, gdy

bitwy skoczyy si. Teraz Kamiski by rwnie bezdomny, co on. Mimo to, dobrze byo go tu widzie, nawet, gdy jego jedcy byli rwnie przetrzebieni, co nalecy do Ivana. Czeg mona byo si spodziewa? Podobnie jak on, Kamiski znalaz si na drodze nadcigajcej hordy. Ivan jecha wrd namiotw. Mikki nieg ustpowa pod kopytami jego konia. Ziemia pod spodem bya twarda jak elazo. Ivan postanowi przedstawi to swoim ludziom jako dobry znak. Pan Zimy gromadzi swoje biae oddziay do obrony Kisleva. W rzeczywistoci, by zaniepokojony. nieg w rwnym stopniu utrudnia poruszanie si kislevickiej armii i utrzymanie jej, jak kogokolwiek innemu. Moe wojownicy Chaosu zamierzali uy swej magii, by si wyywi. Ivan wiedzia, e jego rodacy nie potrafili tego. Ale nie miao sensu rozmylanie o tym w tej chwili. Musia zda swojej wadczyni raport o tym, co widzia. Stajenny czekajcy na zewntrz wielkiego niebieskiego pawilonu zabra jego konia i bez zbdnych formalnoci Ivan mg wkroczy do namiotu. Wewntrz byo zimno, nie tak bardzo jak na niegu, ale znacznie bardziej, ni spodziewaoby si tego wikszo ludzi. Ivan postanowi to take uzna za dobry znak. Gdy Lodowa Krlowa uywaa swych przeraajcych mocy czarodziejskich, powietrze wok niej niechybnie stawao si zimne. Ivan otuli si szczelniej w swe futra i przeszed przez podog pokryt dywanami w stron odsunitego tronu. Wielcy, okryci futrami mczyni rozstpili si, by go przepuci. Po kilku uderzeniach serca sta patrzc na swoj monarchini. Bya wysoka, wysza od niego, a jej skra bya tak blada, e na jej

twarzy dostrzega niebieskie yy. Jej oczy byy niepokojco zimne i bkitne, ale usta i wosy ognicie czerwone. Miaa dugie paznokcie lnice niczym klejnoty. Bogate szaty okryway jej pen, zmysow figur. Gdy si odezwaa, jej gos brzmia nisko, oschle i wywoywa dreszcze. Witaj, Ivanie Petrovichu. Jakie s wieci z pnocy? Ivan z szacunkiem odwzajemni pozdrowienie i powiedzia jej o swej podry. Mwic wiedzia, e niewiele z jego nowin jest dla niej nowoci. Lodowa Krlowa miaa swoje sposoby, by dowiedzie si, co dzieje si w jej krlestwie. Mwiono, e potrafi dojrze najdalsze krace krainy w wielkiej turkusowej kuli, ktr trzymaa obok tronu. Gdy skoczy mwi, otwarcie i szczerze przemwi do niej, jak zaufany kislevicki poddany do swojego wadcy. A c z Imperium, moja pani? I z naszymi pradawnymi sojusznikami? Cesarz zbiera swoj armi, by zmierzy si z hord. Ale daleka droga z Altdorfu do Kisleva i nie moemy ywi nadziei, by zobaczy go przed wiosn. Biae Wilki jad z Middenheim i spodziewamy si ujrze ich wczeniej. Krasnoludy z Gr Kraca wiata take przyrzeky pomoc, chocia drogi przez szczyty s trudne do przebycia o tej porze roku, a kt wie, kiedy moe nadej pomoc z tej dzielnej krainy? To w duym stopniu odpowiadao temu, czego spodziewa si Ivan. Atakujc o tak pnej porze roku, wojownicy Chaosu zyskali przewag. Gdyby zaatakowali wiosn, jak uczyniaby dowolna ludzka armia, wwczas sojusznicy Kisleva przybyliby na pomoc. Teraz, byo mao prawdopodobne, by mogli pomc przed kocem zimy. Ivan dostrzega

may promyk nadziei. Moe dziki swojemu statkowi powietrznemu krasnoludy bd w stanie dotrze tutaj wczeniej. Moliwe. Nie usyszelimy wieci o nim od czasu opuszczenia Praag. Moemy mie tylko nadziej, e nie wydarzyo si z nim nic zego. Ivan modli si arliwie, by tak si nie stao. Kiedy ruszamy do Praag? O wicie powiedziaa Lodowa Krlowa. Chocia moje serce wzbrania si przed myl o tym, co tam zastaniemy.

Rozdzia 10

Halek z niezadowoleniem sucha swojego agenta. Felix Jaeger przyszed pod Czerwon R i widziano go, jak rozmawia z t dziewczyn, Sash, towarzyszk jego dawnych, nieodaowanych pomagierw Sergeia i Olafa. Rozejrza si po swoich bogato wyposaonych komnatach, podnis si z wycieanego siedziska i podszed do drzwi. Otworzy je i wyjrza upewniajc si, e nikt nie podsuchuje. W paacu nigdy nie mona byo by niczego pewnym. Wszdzie krcia si suba. Normalnie, nigdy nie zgodziby si na spotkanie ze swoim podwadnym we wasnych kwaterach, ale ten czowiek twierdzi, e sprawa jest pilna, a by kim, kogo osdom Halek nauczy si ufa. C dziewczyna moga powiedzie Jaegerowi? Nic zbyt powanego, tego by pewien. Nigdy nie widziaa jego twarzy i nigdy obaj zabjcy nie pozwolili jej dowiedzie si, kim jest. Nie, nie by zagroony, tego by pewien. Wsta i podnis ma hebanow statuetk, egzotyczn rzeb wykonan w Arabii albo w jednej z innych gorcych, poudniowych krain. Pewien by, e jego brat wiedziaby, w ktrej. Specjalizowa si w wiedzy tego rodzaju. Jego do zacisna si wok figurki z tak si, e niemal j zamaa. Przywoa si do kontroli nad sob. Niedobrze byo okazywa jakiekolwiek napicie w obliczu swoich podwadnych, normalnie nigdy tego nie czyni. To by znak presji, pod ktr si znajdowa. Jego przeoeni, ktrzy dotarli dalej od niego w tajemnym zakonie obarczyli go odpowiedzialnoci za zakoczenie istnienia Gotreka Gurnissona i Felixa

Jaegera. Nie pomaga w niczym fakt, e ci dwaj stali si kluczowymi postaciami zwizanymi z porak planu zatrucia spichlerzy ziarna. Nacisk, by co zrobi, naprawd dawa mu si we znaki. Halek potrzsn gow, aujc po raz tysiczny, e przyj pierwsze zaproszenie, by studiowa tajemn wiedz alchemiczn. To zreszt nie miao znaczenia. Wkrtce miasto i tak upadnie. Wzi gboki oddech, by uspokoi si i walczy, by opanowa swoje wirujce myli. Wiedzia, e znajdzie si po stronie zwycizcw, ale mimo to oczekiwanie na zwycistwo okazywao si ogromnym obcieniem. Pragn, by oczekiwanie skoczyo si i miasto upado. Wmawia sobie, e to tylko kwestia czasu. Skierowa swoje niespokojne myli ponownie ku sprawom biecym. Rozmyla o tej karczemnej dziewce. Nie liczya si. Nie moga go skrzywdzi. Moe najlepiej bdzie zostawi t spraw w spokoju. To bya zapewne najlepsza decyzja. Z pewnoci bya to decyzj, ktr najchtniej by podj. Ale teraz, gdy efekty jego skrywanej mutacji zaczy si objawia, napicie caego tego oczekiwania i stae uczucie, e zdradza kogo, bez wzgldu na to, co robi, czu, e musi co uczyni. W kocu, po co ryzykowa? Szybko, stanowczo, wyda swojemu agentowi polecenia. Moe najlepiej bdzie, jeli dziewczyna zniknie po cichu. Byo mu przykro z powodu jej mierci, ale prbowa tumaczy sobie, e okazuje jej ask. Zapewne tak czy inaczej byaby martwa w cigu kilku nastpnych dni. Pod Biaym Dzikiem byo cicho. Wszyscy byli ponurzy i spici. Wydarzenia ostatnich kilku dni poruszyy wszystkimi. Duchy, mroczne

czarodziejstwo i plotki o zdrajcach zatruwajcych spichlerze nie poprawiy stanu morale ju podminowanego zaraz i rozmiarami armii oblniczej. Felix rozejrza si, zastanawiajc si, gdzie przebywa Ulrika. Ostatnio staa si dziwnie obca. Zacz myle, e nawet ich spory byy lepsze ni to narastajce odosobnienie. Przynajmniej, myla tak w gbi ducha. Z drugiej strony czu rosnce wraenie ulgi, a nawet wolnoci. By ciekaw, gdzie s Ulli, Bjorni i Snorri. Najpewniej znowu pod Czerwon R. Bjorni najwyraniej mia zy wpyw na modego Ulliego, kadego wieczora zacigajc go ze sob do zamtuza. Ale te nie trzyma noa na gardle modego Zabjcy. Felix spojrza w puchar wina, zakrci czerwonym pynem i pocign yk. Ona take by spity tego wieczora, co zauway umiechajc si niewesoo. W tych okolicznociach nie byo w tym nic dziwnego. Poszukiwali go zabjcy. Znajdowa si w nawiedzonym, nkanym zaraz miecie oblonym przez demoniczn armi, a on i jego kompani obrazili wielu z obywateli, wcznie z kilkoma wrednymi owcami czarownic. W tej sytuacji stan napicia by naturalny. Prbowa sobie przypomina, e bywa w gorszych opresjach, ale to nie na wiele si zdao. Spojrza na Gotreka. Zabjca gapi si chmurnie w swoje ale. Rozglda si wok, jakby czekajc, by kto z klientw spojrza na niego zym wzrokiem. Nikt jednak, nawet grupa templariuszy Biaego Wilka, nie by na tyle gupi, by si na to odway. Nie musisz szuka bijatyki rzek Felix. Bdzie jej dosy ju jutro. Aye, zapewne odpowiedzia Gotrek. I bez wtpienia bdziesz mia szans na znalezienie swojej zagady. Tak jest, czeczyno.

Nie wydajesz si zbyt ucieszony. Wkurza mnie to. Felix by w szoku. Czy Zabjca przemyla swoje poszukiwania bohaterskiej mierci? Co ci wkurza? To, e siy Chaosu mog podbi to miejsce e mog zwyciy. Jakie to ma dla ciebie znaczenie? Ty szukasz mierci. Aye, to prawda. Ale mierci znaczcej. Nie chc pa bezimiennie w jakiej wielkiej rozrbie. Jako wtpi, by to byo twoim przeznaczeniem. Przekonamy si. Moe bdziesz mia okazj wyzwa jednego z wodzw hordy. To byaby wielka mier. Gotrek unis wzrok, jakby pragnc sprawdzi, czy Felix nie kpi sobie z niego. W tej chwili otworzyy si drzwi do Biaego Dzika i wpadli do rodka Snorri i Ulli. Podeszli prosto do stou. Lepiej zabierajcie si do Czerwonej Ry! rykn Ulli. Snorri myli, e tam jest co, co chcielibycie zobaczy. Zdumiewajce, pomyla Szary Prorok Thanquol, spogldajc w niebo. Tak wiele mocy. Tak wiele magii. Oboki byy czerwone. To nie by ten rudy odcie, ktry oglda, gdy soce zachodzio, lecz krwista czerwie, w ktrej krciy si wiry czystej, mistycznej energii, wok ktrych byskay wyadowania piorunw nawet nie dotykajc ziemi. Soce byo w przyjemny sposb osonite, nieg lni krwawo. Zmczenie Thanquola odpyno, gdy przyglda si polu bitwy.

Cieszy si z kolejnego wielkiego zwycistwa. Oddzia o wielkoci niemal wierci jego wasnych si zosta zniszczony kosztem zaledwie kilku setek ofiar. To by kolejny dowd jego militarnego geniuszu. Widzia, e nawet Izak Grottle jest pod wraeniem, chocia stka gorzko twierdzc, e ich wrogowie byli ju wyczerpani poprzedni walk. Jakby to czynio jakkolwiek rnic. Thanquol chtnie przyznawa, e jego przeciwnicy zasmakowali ju walki. To by ledwie kolejny dowd jego zdolnoci taktycznych, e wybra ten wanie moment, by ich zaatakowa. Grottle mg twierdzi, e to byo tylko zwyke szczcie, ale Thanquol wiedzia, e wszyscy wielcy dowdcy byli kowalami wasnego losu. C zatem, e wyznawcy Chaosu zostali przegonieni przez kilku kislevickich konnych onierzy? To w aden sposb nie umniejszao skali zwycistwa Thanquola. Jeszcze sodsze byo uczucie rosncej w nim mocy, w miar wzrastania tej czerwonej burzy z pnocy. Uywa magii z niespotykan wczeniej atwoci i prawie nie potrzebowa zaywa sproszkowanego spaczenia, by rzuca nawet najpotniejsze zaklcia. Najwyraniej Rogaty Szczur po raz kolejny obdarzy go ask. W dobrej chwili, jak pomyla w gbi duszy Thanquol. By pewien, e gdyby tylko Felix Jaeger i Gotrek Gurnisson znaleli si przed nim w tym momencie, rozbiby ich z atwoci. Jake sodko byoby to uczyni. Walczy z ogarniajcym go wraeniem przypominajcym stan upojenia. Wirowao mu we bie od tak wielkiej iloci mocy w powietrzu. Wiatry magii wiay silniej, ni kiedykolwiek. Morrslieb lni tak jasno, e jego zielone wiato byo widoczne nawet przez rudawe chmury. Magia przepywaa przez futro skavena i wsikaa w yy. Thanquol pomyla, e

istotnie, dobrze byo y w takiej chwili. Wyda rozkazy nakazujc swojej armii podanie na poudnie, pewien, e bdzie w stanie poradzi sobie z kadym zagroeniem, jakie mog spotka. Za sob usysza jknicie Izaka Grottle'a, ktry sapa wydajc polecenia, by wykonywa rozkazy szarego proroka. W tej wanie chwili, Thanquol stan osupiay wyczuwajc niesamowite nagromadzenie mocy na poudnie od niego. Nagle zapragn zagrzeba si gboko pod ziemi i nie wychodzi, dopki nie bdzie pewien, e to mino, cokolwiek to byo. Skoro jednak nie mg tego uczyni, postanowi, e najlepiej bdzie rozpocz taktyczny odwrt. Zacz wydawa rozkazy, ale Grottle sprzeciwi mu si. Kazano mi dopilnowa, by znalaz si w Skavenblight i zamierzam tak uczyni. Thanquol by bliski rozwalenia go na miejscu, ale powstrzyma si od uwolnienia swojego susznego gniewu. Teraz trzeba byo zachowa moc, na wypadek, gdy konieczna bdzie szybka ucieczka. Max Schreiber wyglda z wiey. Wkrtce rozpocznie si atak. To byo oczywiste. Soce zachodzio okolone dziwacznymi czerwonymi obokami, a dziwna mga gromadzia si na polu bitwy. Miaa niemal ten sam kolor, co oboki i bya pena tej samej, nikczemnej energii. Max dostrzega wirujce w niej linie mocy i wiedzia, e przygotowywane jest zaklcie o niesamowitej potdze. Nawet mimo swojej nowoodkrytej pewnoci w swoje siy, Max wiedzia, e nie chciaby spotka si z kim, kto rzuca takie zaklcie. Zachowanie kontroli nad tak iloci zgromadzonej mocy wymagao niemal boskiej siy, nawet ze wsparciem

setek akolitw. Max pragn, by mg cokolwiek uczyni, by zakci to zaklcie, ale nic nie przychodzio mu do gowy. Nawet gdyby mia za sob wszystkich magw z jego szkoy magii, wtpi, by mogliby cokolwiek uczyni. Odwrci si do Ulriki. Zbliyli si do siebie w cigu kilku ostatnich dni. Bya mu wdziczna za uratowanie ycia, ale wyczuwa co wicej. Odepchn od siebie t myl, wiedzc, e najpewniej przemawiaj jego wasne nadzieje, ni cokolwiek rzeczywistego. Umiechn si gorzko, mylc, e atwiej jest rozwaa tajemnice potnej magii ni zajrze w gb ludzkiego serca. Dlaczego si umiechasz? spytaa miym gosem Ulrika. Raczej nie chcesz wiedzie odpowiedzia Max. By zawstydzony. Wikszo swojego ycia spdzi na badaniach i doradzajc ludziom, jak zabezpieczy si przed z magi. Nie by przygotowany do radzenia sobie z kobietami, takimi jak Ulrika. Nie spytaabym, gdybym nie chciaa si dowiedzie. Max podrapa swoj coraz dusz brod, by zamaskowa swoje zmieszanie. Czasami bywaa niepokojco bezporednia. Jestem... jestem szczliwy, bdc tu z tob zaryzykowa. Nawet w takich okolicznociach. Teraz ona zamilka. Rozejrzaa si, spogldajc na byszczce dachy Praag, odwracajc wzrok od gromadzcej si hordy Chaosu. W wietle zachodzcego soca, widzianego z wysokoci murw, byo magicznie: szeroka przestrze pena dachw pokrytych czerwonymi dachwkami i pobielonych cian, z ktrych wyrastay dzwonnice, wydte kopuy i zocone iglice wity. Nawet szron i nieg podkrelay to pikno. Max

podszed do niej i pooy swoj do na jej ramieniu okrytym futrem. Nie cofna si, ale te nie spojrzaa na niego. Jeste szczliwa? spyta. Nie wiem powiedziaa. Jestem Zagubiona. Dlaczego? Z powodu wielu rzeczy. Dotyczcych ciebie i Felixa? Tak. Midzy innymi. Czy mog pomc w jaki sposb? Wylizgna si spod jego ucisku i podesza ponownie na brzeg blankw. Opara si na balustradzie i spojrzaa w stron ich wroga. W mroku poyskiway masywne machiny wojenne, wysokie niczym wiee i rzebione jak posgi. Wzdu ich bokw oyway dziwaczne czerwone runy. Ich ogie odbija si w niegu pod nimi. Nieuchronnie przycigay wzrok, tak wielka bya ich moc. Wydaway si by statuami zych bogw. Mae postacie poruszajce si u ich podstaw wyglday raczej jak insekty, ni ludzie. Felix powiedzia mi, e na Pustkowiach znajduj si wielkie posgi Lordw Chaosu powiedziaa. Musz przypomina te machiny, nie sdzisz? To moliwe odrzek wymijajco, nieco uraony, e nie odpowiedziaa na jego pytanie. Ale myl, e to co zobaczy, to byy rzeczywiste statuy. Te rzeczy s machinami z metalu i czarodziejstwa. Czarodziejstwa? Sptano w nich demony, aby da im moc. Obawiam si, e wkrtce oyj.

A wtedy? A wtedy potocz si ku tym murom i zmiad wszystko na swej drodze. Czy moemy cokolwiek uczyni? Moemy si modli. Poznajesz go? spyta Bjorni wskazujc na nieprzytomnego mczyzn. Ku swojemu zaskoczeniu, Felix rozpoznawa go. Wiedzia, e widzia go gdzie wczeniej, ale nie mg sobie przypomnie, gdzie. Wielki siniak na jego twarzy mg mie z tym co wsplnego. Wydaje si znajomy rzek Felix, pochylajc si i apic za podbrdek mczyzny, a potem obracajc jego twarz z jednej strony na drug, by lepiej mu si przyjrze. Mczyzna mia dugie wosy, ktre opaday na jego twarz. Ubrany by w strj szlachcica, z dobrej materii i kosztownego kroju. Felix widzia wystarczajco wiele w magazynach swojego ojca, by by tego pewnym. Ten czowiek wyglda zupenie nie na miejscu lec na pododze tej podej izby pod Czerwon R. Z jakim to towarzystwem si trzymasz, mody Felixie? spyta Bjorni z rechotem. Obj swoim potnie uminionym ramieniem dygoczc figur dziewczyny, Sashy i z zaskakujc delikatnoci otar zy z jej twarzy. Felix patrzy na pnagiego Zabjc oraz na zbir biczw i kajdan na cianach zastanawiajc si, czy to, o co podejrzewa Bjorniego i Sash mogo by prawd. Z podym towarzystwem rzek Gotrek nachylajc si i podnoszc sztylet, ktry upad obok doni mczyzny. Powcha go, a potem wycign ostrze w kierunku Felixa. Felix zauway zielonkaw smug zakrzep na zaostrzonej stali.

Jestem gotw zaoy si, e to ta sama trucizna, jaka znajdowaa si na noach Sergeia i Olafa stwierdzi. Myl, e wygraby ten zakad odpowiedzia Gotrek. Co si tu stao? spyta Felix, spogldajc na Bjorniego, a potem na Sash. Oboje byli prawie nadzy. Gorset dziewczyny zosta naprdce zapity. Nosia tylko najlejsz koszulin. Bjorni odziany by tylko w swoje spodnie. Jego buty i bro leay w pobliu oa. C, sdziem, e nie przeprowadzie swojego wywiadu we waciwy sposb, mody Felixie, zatem pomylaem, e... przesucham Sash na swj wasny sposb. A zatem po to byy potrzebne te skrzane kordy i acuchy rzek Felix wskazujc na stos mechanizmw obok ka. Bjorni spojrza na sufit, a potem skin gow. Co w tym stylu. Tak czy inaczej, wanie zabieralimy si do rzeczy, gdy za drzwiami rozleg si jaki haas i wtargno kilku ludzi. Byli uzbrojeni i najwyraniej nie mieli miych zamiarw. A wic zatrzymae ich? Zarzuciem przecierado na dwch, a potem rbnem czaszk trzeciego powiedzia Bjorni z pewn satysfakcj. Najwyraniej nie spodziewali si wikszego oporu i sdz, e spanikowali, gdy usyszeli zbliajcych si Snorriego i Ulliego. A wic zaczli ucieka. Wytukem jednemu mzg t lamp. Zabawne, e aden z wykidajw nie przyszed sprawdzi, co to za haas, a harmider byo sycha w caym korytarzu powiedzia Ulli. Mia czerwon twarz i wyglda na bardzo zawstydzonego z jakiego powodu. Zapewne zostali opaceni rzek Gotrek.

Zgaduj to samo doda Felix. Czy znasz ktrego z tych ludzi? spyta dziewczyny. Nie byli tutejszymi klientami powiedziaa. Jeli o to ci chodzi. Felix wzruszy ramionami i jeszcze raz spojrza na nieprzytomnego mczyzn mylc, e czas go obudzi. Pozostawao pytanie, czy przekaza go wadzom, czy pozostawi go czutej opiece Zabjcw. W tych okolicznociach wydawao mu si, e nie ma zbyt wielkiego wyboru. Wolaby raczej, by sami przeprowadzili dochodzenie. Nie by pewien, co moe si sta, jeli przeka tego niedoszego zabjc gwardzistom. W chwili, gdy ta myl przemkna przez jego umys, Felix nagle zda sobie spraw, gdzie widzia tego czowieka. Podczas pierwszego dnia oblenia, na Bramie Gargulcw to by jeden z modych ludzi jadcych wraz z ksicym bratem, Villemem. Cudownie, pomyla Felix, zastanawiajc si, jak daleko siga ta korupcja. Wanie w tej chwili mczyzna jkn i zacz si porusza. Spojrza w gr i zblad patrzc w paskudnie wykrzywiajce si twarze otaczajcych go Zabjcw. Powiedz mi rzek Felix Czy Villem wie, e tutaj jeste? Odpowied mczyzny zaskoczya Felixa. Zabije mnie, jeli si tego dowie. To ju nasze zmartwienie rzuci Gotrek gronie unoszc topr. Halek chodzi wkoo po grubych arabskich kobiercach swojej komnaty. Wszdzie wok siebie sysza odgosy ycia paacowego. Podszed do okna, uchyli grubej brokatowej zasony i wyjrza przez szko oprawionej w gruby ow szyby. Do parapetu przywara gruba warstwa niegu. Daleko poniej widzia Plac Bohaterw i wityni Ulryka. Myl o tym,

co stao si ze zapanymi w tym paacu heretykami sprawiaa, e czu si jeszcze bardziej zdenerwowany. Wizja wydania na ask Templariuszy Ulryka nie bya pokrzepiajca. Gorzko przeklina Jana Pavelovicha. Jeli kiedy wpadniesz w moje rce, zapacisz za to, ty aosny gupcze. Odwrci si od okna i podszed do pek z ksikami, wycign kopi Czynw Magnusa, nad ktr lcza jako chopak i zmusza si do zachowania spokoju. To nie bya wina Jana Pavelovicha. Kt mg przewidzie, e podczas ataku bdzie obecny jeden z tych przekltych Zabjcw i pokona czterech uzbrojonych ludzi wyposaony tylko w bro improwizowan? Nie. Takie rzeczy zdarzay si. Czasami los by wrogi, a moe to starzy bogowie Kisleva wtrcili swoje trzy grosze. Nie byo sensu w obwinianiu Jana Pavelovicha. Modzieniec suy lojalnie i dobrze od wielu lat, od czasu, gdy Halek wprowadzi go w kult Zmieniacza Drg. Byt oddany Wielkiej Sprawie. To nie jego wina, e zosta, gdy pozostali uciekli. To by raczej bd tych pozostaych gupcw, ktrzy pozostawili go Zabjcy. Sowa na stronie byy zamazane. To nie prowadzio go donikd. Nie miao znaczenia, kto jest czemu winien. Szkoda zostaa wyrzdzona. Pozostawao pytanie, jak wiele powiedzia im Jan Pavelovich. Halek przeklina dzie, w ktrym by na tyle gupi, by pozwoli modemu pozna jego prawdziw tosamo. Moe to nie bdzie miao takiego znaczenia. Przeciwko sobie mia tylko sowo Jana i jego oskarycieli. Halek by wielce wpywowym czowiekiem na dworze. Mg zmierzy si niemal z kadym oskareniem. O ile nie zostan wezwani Templariusze. Albo, pki kto nie zada przebadania go w celu odkrycia stygmatw Chaosu. Albo moe jeden z

tych czarodziejw, na przykad Max Schreiber, bdzie w stanie zastraszy go zaklciem. To nie byoby dobre. C mg uczyni? Wielki Plan by bliski ukoczenia. Wkrtce miasto upadnie. Gdyby tylko udao mu si przetrwa, dopki bdzie pewien swojej nagrody. Mg uciec z paacu i znale schronienie pord swoich braci a zawita wielki dzie. Czy rzeczywicie? Nie udao mu si dopilnowa mierci Gotreka Gurnissona i Felixa Jaegera. Moe skryci mistrzowie kultu ukarz go za to. W kocu, mieli swoje powody, by pragn mierci tych dwch, a on tego nie dokona. Nie cieszya go wizja powierzenia samego siebie asce ludzi podobnych Victorowi lub Damienowi. Mog w takich okolicznociach ulec pokusie usunicia potencjalnego rywala. Mia wreszcie wasny plan przyczynienia si do ostatecznego zwycistwa. W ferworze zbliajcego si ataku zamierza otworzy jedne z wrt przed hord Chaosu. Mia wadz i rodki, by tego dokona. To bdzie akt, dziki ktremu zyska wielkie aski w oczach Tzeentcha. Czy naprawd chcia z tego zrezygnowa? Czy mia jakikolwiek wybr? Sprawy nie wyglday tak rowo, jak w chwili, gdy tego ranka wsta z oa. Powstrzymywa si przed uczuciem ogarniajcej paniki. Zmusza si do mylenia, musia znale rozwizanie. Nagle wpad na pomys zapewnienia sobie wybawienia. To byo rozwizanie tak proste, a jednak tak doskonae, e by zaskoczony, i nie omieli! si wprowadzi go wczeniej w ycie. Potrzsn gow. Wiedzia, dlaczego tak si nie stao. To by rzut koci zdesperowanego czowieka, a on nigdy nie by rwnie zdesperowany. I nigdy naprawd nie chcia zabi swojego brata.

Felix spoglda na posiniaczon i obszarpan posta heretyka. W kocu, po mao delikatnej opiece Bjorniego, powiedzia im wszystko. Teraz lea, blady jak przecierado, patrzc na nich oczami penymi przeraenia i blu. Felix spojrza na Zabjcw. Nie mia pojcia, czy oni s rwnie zdumieni tym, czego si dowiedzieli. Ich twarze niczego nie zdradzay. Gotrek wyglda ponuro. Bjorni wyglda na usatysfakcjonowanego. Snorri wyglda na zmieszanego. Ulli sprawia wraenie rwnie bliskiego mdoci, jak sam Felix. Jego podejrzenia potwierdziy si, o ile to nie byo jakie przemylne kamstwo kultystw. W paacu znajdowa si zdrajca, a jego status by nawet wyszy, ni w najgorszych mylach dopuszcza to do siebie Felix. Kt mgby pomyle, e wasny brat ksicia dopuci si do takich rzeczy? I dlaczego? Spojrza na jczcego modego szlachcica, o imieniu Jan Pavelovich. Wtpi, by modzieniec by w stanie dopuci si rwnie miaego kamstwa. Po prostu nie wyglda na zdolnego do czego takiego. Z drugiej strony, kt wiedzia, do czego mogli by zdolni kultyci Tzeentcha? Moe potrafili znie bicie przez szalonego Zabjc, mimo e na to nie wygldali. Felix wzdrygn si. Kultowi Zmieniacza Drg udao si przenikn nawet na najwysze poziomy kislevickiego spoeczestwa. Oczekiwali w gotowoci, by zebra upy wielkiego zwycistwa hordy, a przynajmniej tak twierdzi Jan Pavelovich. I pragnli mierci Felixa i Gotreka. Felix zastanawia si, dlaczego? Co takiego uczyni, by wzburzy tajemny kult? C, pomijajc zniweczenie ich planw zatrucia spichrza i zabicie kilku skrytobjcw. Felix rozmyla, czemu w ogle zgodzi si na

towarzyszenie Zabjcy w jego misji. Wiedzia, e to niegodna myl i powinien by dumny, e wrogowie ludzkoci uznawali go za wartego miana niebezpiecznego przeciwnika, razem z Zabjc. Po prostu nie poczuwa si do tego. By ciekaw, co si stanie, gdy horda wedrze si do miasta. Nic przyjemnego, tego by pewien. Odepchn od siebie t myl i wrci do rozwaa, co powinni zrobi. Pj do paacu i oskary Villema? Wtpi, by przeyli zbyt dugo, jeli to uczyni. W kocu, dysponowali jedynie zeznaniem tego upokorzonego heretyka. Kt im uwierzy bez dodatkowego dowodu? Moe gdyby sprbowali czego innego wejcia do paacu i zabicia Villema. Do tego diuk take nie potrafi si przekona. A jeli si mylili? Moe Zabjcy byli w stanie wykona egzekucj czowieka, ktry mg by niewinny, ale nie on. Co zatem im pozostawao? Felix czu si bezradny. Potrzebowa rady kogo, kto zna si lepiej na tajemnych sprawach. Moe Max potrafiby rzuci zaklcie, ktre zmusi modego do powiedzenia prawdy. A moe nie. Moe nawet, gdyby tak si stao, nie bd niczego pewni? Kultyci zapewne mieli magiczne sposoby unikania wykrycia i rozpraszania podobnych zakl. Max sam to powiedzia. Felix wsta i rozprostowa si. Spojrza na Zabjc. Co o tym mylisz? spyta. Myl, e powinnimy zabi tego zdradzieckiego miecia. Pozostali zabjcy skinli gowami. Plama wilgoci pojawia si na dywanie wok ng Jana Pavelovicha. Potrzebujemy go ywego. Musi powiedzie swoj histori ksiciu. Czemu ksi miaby mu wierzy? wzruszy ramionami Felix.

Pomimo swojego wygldu Gotrek nie by gupcem i jego myli na temat tej sprawy byy wyranie podobne do przemyle Felixa. Moemy poprosi Maxa, by go zaczarowa. wzruszy ramionami Zabjca. To moe si uda. Nie wiem wicej o czarodziejstwu poza tym, e raczej tego nie lubi. Snorri zgadza si rzek Snorri. Kolejna myl przysza do gowy Felixa. Niedoszli skrytobjcy musieli ju powiadomi swojego pana o niepowodzeniu ich misji. Bez wtpienia szykuje dla nich jak przykr niespodziank. Felix wiedzia, e musz dziaa szybko, ale nie potrafi wymyli adnego byskotliwego planu. Z braku lepszych sw, powiedzia: Snorri, Bjorni, zostaniecie tutaj i zadbacie, by nasz przyjaciel nigdzie nie poszed. Ulli, id znale Maxa i powiedz mu, co si dzieje. Sprawd, czy moe cokolwiek zrobi. Gotrek i ja idziemy do paacu. Felix skierowa si do drzwi. Otwierajc je odwrci si i powiedzia: Tylko go nie zabijcie. Potrzebujemy go ywego. Mgby przysic, e przez twarz Bjorniego przebieg grymas rozczarowania. Max Schreiber u boku Ulriki kroczy ulicami w kierunku Biaego Dzika. Powietrze byo czyste i zimne. Jego oddech unosi si kbami pary niczym dym z nozdrzy smoka. Czu zimno przenikajce do stp przez buty, ale nie przejmowa si tym. Wiedzia, e ludzie gapi si na nich, lecz nie dba o to. Po prostu by szczliwy, e s razem podczas, by moe, ostatnich dni ich ycia. Ulrika zatrzymaa si, by spojrze na

uliczny stragan, na ktrym pewien czowiek ostrzy noe. Iskry ulatyway z oseki, gdy przycisn do niej sztylet. Powietrze wypeni wysoki zgrzyt metalu tartego o kamie. Maxowi przypomniay si nagle krzyki duchw wydostajcych si z kamieni Praag i poczu dreszcz. Podczas caego ycia wypenionego zajmowaniem si sprawami, ktre wikszo ludzi uznawaa za ponadnaturalne, niewiele mogo mierzy si z tym spektaklem dziwacznoci i grozy. O ile nie brao si pod uwag armii siedzcej na niegu pod Praag. Nie wtpi, e z nadejciem witu zobacz uwolnione moce przewyszajce wszystko, czego dowiadczy ktokolwiek z ywych. Powolne gromadzenie si energii byo dostrzegalne dla jego magicznych zmysw, niczym napicie tu przed burz dla zwykego czowieka. Mimo to, nie przestawa czu si szczliwy. Spdzi wikszo dnia z Ulrik i uszczliwiaa go naturalna magia jej obecnoci. Byo za co by wdzicznym losowi. Nawet w cieniu mierci i przeraenia mona byo znale proste przyjemnoci. Min ich oddzia mieszkacw powoanych jako milicja miejska, na co wskazywa ich wygld i twarze cignite wysikiem. To byli w wikszo przestraszeni chopcy i starsi mczyni. Zawodowcy znajdowali si ju na murze gotowi do spotkania z wrogiem. Max spostrzeg kilka rzucanych mu zazdrosnych spojrze, ale nie by pewien, czy to z tego powodu, e Ulrika jest z nim, czy te dlatego, e jest czarodziejem, a moe po prostu dlatego, e nie musia jeszcze maszerowa do walki. Moe to byy po trosze wszystkie trzy przyczyny. Max rozejrza si i zobaczy znajom posta przepychajc si ku niemu przez tum. To by Zabjca o modej twarzy, Ulli. Modzieniec rwnie go rozpozna i przedziera si przez mas ludzi. Co w wyrazie

jego twarzy mwio Maxowi, e idylla skoczya si. Jego silne rami zacisno si na nadgarstku Maxa. Felix mwi, e musisz natychmiast wraca. Zapalimy zdrajc! rykn Ulli. Jego donony gos sprawi, e kilkunastu ludzi odwrcio si w ich kierunku. Max spojrza na Ulliego surowo. Takich rzeczy nie naleao wykrzykiwa na ulicy penej przestraszonych ludzi. To mogo zbyt atwo doprowadzi do zamieszek albo linczu. Max spojrza wok, by sprawdzi, czy Ulrika zauwaya, co si dzieje i wskaza jej, e powinna pj z nimi. Modli si, by nikt z tumu nie postanowi sprawdzi, na ile prawdziwe s sowa Zabjcy. Max pomyla, e Felix mg wybra nieco bardziej taktownego posaca, ale potem zrozumia, e zapewne mg wybiera tylko spord Zabjcw. aden z nich nie stanowi dobrego wyboru. Prowad rzek Max. Powiedz mi, co si dzieje, tylko postaraj si nie krzycze. Czy masz plan, czeczyno, czy tylko nadrabiasz min? spyta Gotrek Gurnisson, gdy pdzili przez Plac Bohaterw w stron cytadeli. To drugie przyzna Felix. Oddycha z atwoci. Szybki bieg dla Zabjcy by dla niego ledwie truchtem. Dobrze. Nie chciabym myle, e robimy cokolwiek rozsdnego. Zapewne dobrze bdzie, jeli nie zaatakujesz Villema w chwili, gdy go zobaczymy. W kocu, moe by niewinny. Syszaem kiedy, e lepiej ukara dziesiciu niewinnych, ni uwolni jednego winnego. To powiedzia krasnolud, jak sdz.

To powiedzia gwny owca czarownic wityni Ulryka. Felix spojrza przez plac na wielk wityni Wilczego Boga. Zosta wychowany w sigmaryckiej wierze Imperium i nigdy nie dba zbytnio o to ponure, dzikie bstwo i jego rwnie dzikich wyznawcw, ale w tej chwili z chci zgodziby si na towarzystwo templariuszy Biaego Wilka. A jednak, dobrze bdzie, by pozostawi topr czysty od krwi, zanim nie przekonamy si o jego winie lub niewinnoci. Jak mamy zamiar tego dokona? Chciabym to wiedzie. Villem kroczy przez ksicy paac w stron gwnej sali rady. Nawet o tak pniej porze nadal wchodziy i wychodziy grupy ludzi. W oblonym miecie zawsze by kto, kto chcia widzie si z przywdcami. Villem odda saluty gwardzistw i wszed. Dotkn rkojeci zatrutego ostrza, by upewni si, e nadal tam tkwi. Zastanawia si, czy bdzie mia okazj go uy. Enrik nadal siedzia na tronie, wysuchujc debaty doradcw na temat tego, co powinno si zrobi. Masowa zmczonymi ruchem swoje skronie. Jego twarz okazywaa oznaki niezmiernego napicia, ktre go przytaczao. Villem pomyla, e to dobrze, poniewa przynajmniej nie by jedynym, ktry odczuwa napicie. Zastanawia si, dlaczego jego brat w ogle zadaje si z tymi gupcami. Zawsze jazgotali, byle tylko usyszano o ich nieistotnych pomysach. Jakby rzeczywicie miao znaczenie, ktry oddzia zajmie ktr wie, albo jak zapasy zostan przydzielone ludziom na pierwszej linii. Jutro wszyscy bd martwi. Tego by najzupeniej pewien.

Ciekaw by, czy jego pomocnicy s na pozycji. Mia tak nadziej. Moe w ten sposb nadrobi swoj fuszerk zwizan z atakiem na dziewczyn. Ta prba zabjstwa musi si powie. Musia tylko wywabi swojego brata we waciwe miejsce. To nie powinno by zbyt trudne. Panowie, panowie odezwa si moliwie najmilszym gosem. Czy nie widzicie, e wasz wadca jest zmczony i musi nieco odpocz? Enrik unis wzrok i posa mu mrony umiech. Villem zmusi si do stumienia mdoci, ktre gryzy jego wntrznoci i odpowiedzia umiechem. Nie ma na to czasu, bracie rzek Enrik. Musimy dopilnowa rozoenia oddziaw i postanowi, w jaki sposb powitamy rankiem wyznawcw Chaosu. Z pewnoci to moe poczeka dziesi minut, bracie. W kocu, nie wiemy nawet na pewno, czy zaatakuj jutro. Arcypraat Ulryka spojrza na niego z pogard. Gdyby zechcia pofatygowa si wczeniej na nasze spotkanie, dowiedziaby si, e wszystko wskazuje na zbliajcy si atak. Znaki byway ju mylne odpowiedzia ze swobod Villem. Pamitam jak Lektor Sigmara by pewien, e deszcz spadajcych gwiazd jest przepowiedni koca wiata. Nawet wzmianka o niepowodzeniu jego najwikszego rywala nie stopia surowego spojrzenia na twarzy Arcypraata. Brat Anios mwi dzi take o zdradzie pord najwyszych powiedzia ponuro. Villem przekl w duchu. Ten stary szaleniec prorokowa ju wczeniej takie rzeczy i zwykle mia racj. Kto powinien ju dawno wepchn w

niego n. C, po tej nocy to nie bdzie miao znaczenia. Bdzie mia do czasu, by zaj si wizjonerskimi ascetami... zakadajc, e w ogle przetrwaj coraz bliszy upust krwi. Takie oskarenia wygaszano ju wczeniej, zwykle ustami tych, ktrzy usiuj sia niepokj pord zacnych ludzi odpowiedzia spokojnie. Sugerujesz, e jeden z naszych starszych braci mgby by heretykiem? Villem umiechn si odrobin szerzej, jakby prbujc pokaza, e tylko artowa. C, ostrzeg was, bycie zwaali na zdrad pord siebie. Kilku dworzan, gwnie nalecych do jego wasnej frakcji, zachichotao na te sowa. Arcypraat pozosta lodowaty. Villem pomyla, e to nie byo dobre. Nie chcia spdzi caej nocy onglujc sowami z tym starym fanatykiem. Musia dopilnowa mierci brata. To byo aosne, ale niezbdne. I musiao zosta dokonane jak najszybciej. Ale, panowie, czy nie pozwolicie mi zamieni kilka sw z mym bratem, podczas gdy co zje? Istniej sprawy, ktry musimy omwi midzy sob. Zauway zaciekawione spojrzenie przemykajce po twarzy Enrika. Najwyraniej jego brat zastanawia si, jakie sprawy trzeba omwi w prywatnoci o tak pnej godzinie. Jego askawo mgby co przeksi stwierdzi szambelan. Nie jad nic od samego ranka. Villem w duchu pobogosawi starca. Wielokrotnie zdarzao si, e z radoci udusiby nudnego, starego mamrota, ale wanie w tej chwili

nadrobi za wszystkie te dugie, nudne chopice godziny lekcji protokou. Sdz, e moemy zrobi przerw na dziesi minut powiedzia ksi. O czym to chcesz ze mn porozmawia, Villem? To prywatna sprawa, do pilna rzek Villem, rozgldajc si wok nich tajemniczo. Enrik tylko wzruszy ramionami, jakby zgadza si na wszystko. Czonkowie rady zaczli ju wychodzi z sali. Cho, przejdziemy si do jadalni i rozprostujesz nogi. O, to nie jest zy pomys. Przydaoby mi si troch ruchu. To mnie rozluni przed jutrzejszym dniem. Villem zarzuci rk na ramionach brata i zacz prowadzi go ku drzwiom, ktre wiody do jadalni. Za bardzo martwisz si jutrem, bracie. Felix rozejrza si po sali i rozpozna Borisa, kapitana ksicej gwardii. Na razie byo dobrze. Udao im si wraz z Zabjc dotrze tak daleko, a nikt nie prbowa ich powstrzyma. Teraz musieli tylko znale ksicia. Skin, by przycign uwag kapitana gwardii. Boris zauway go i natychmiast do nich podszed. O co chodzi, Herr Jaeger? Gdzie jest ksi? Uda si do jadalni, by co zje. Rada zbierze si ponownie za kilka minut. Czemu chcesz si z nim widzie? Felix rozpaczliwie szuka powodu, ktry umoliwi mu rozmow z ksiciem na osobnoci. Nagle wpad na pomys. Przynosz mu pilne wieci od Herr Schreibera, dotyczce demonicznych si oblegajcych miasto.

Zauway, e zainteresowa wielu z obecnych. Czarodziej, czy nie, Max Schreiber by najwyraniej wysoce szanowany przez tych ludzi. C, pierwsze koty za poty. Teraz musia tylko znale sposb na przekazanie wiadomoci ksiciu nie tracc po drodze wasnej gowy. Gdzie zatem jest ksi? spyta jakby z czystej ciekawoci. Wanie uda si do jadalni, by co zje i zamieni kilka sw ze swoim bratem. Felix wymieni zaszokowane spojrzenie z Zabjc. To mogo by co zupenie niewinnego ale mogo te by co znacznie bardziej zowieszczego. Ktrdy do jadalni? spyta. Widzc niepewne spojrzenie na twarzy kapitana gwardii, doda. Syszaem wiele opowieci o piknie wiszcych tam gobelinw. To za gwn sal tronow, w pobliu wielkich schodw. Gdzie twj miay kompan biey w takim popiechu? Uczyem na rozmow z nim o jego pracy na murach. Sdz, e szuka wychodka. Sporo wczeniej wypi. Villem szed obok brata przez ocienione korytarze paacu. Cieszy si, e jest noc i mrocznie pomimo wiata pochodni. Nie chcia zbyt dokadnie widzie twarzy Enrika i wola, by brat nie widzia jego twarzy. Obawia si, e jego zamiary i poczucie winy s na niej wypisane zbyt wyranie. A wic, bracie, o czym pragne ze mn rozmawia? Villem zastanawia si, jak blisko znajdowali si miejsca, gdzie czekali ukryci Lars i Pavel. Pomyla, e niezbyt daleko, moe okoo trzydziestu krokw. Powinni czeka w tamtych alkowach. Mia nadziej, e pamitaj

instrukcje. Czyste pchnicie. Sprawdzi jeszcze raz zatruty n, pamitajc o tej czci planu, ktrej im nie wyjawi. Niezbdne byo, by zginli, zabici przez opakujcego strat brata, zaraz po tym, jak zabij swojego ksicia. Kilka zadrapa jego sztyletem ich zatrzyma. Potem odpowiednio porozcina ich ciaa i sprawi, by to wygldao na wystarczajco krwaw bitw. W chwili, gdy ta myl przemkna przez jego umys, zastanawia! si, czy jest w stanie doprowadzi swojego brata do mierci. Czy naprawd upad tak nisko? Wydajesz si bardzo zamylony doda Enrik. Co ci gryzie? Jego brat by zatroskany. To byo nawet do wzruszajce. Villem nakazywa sobie, by tym razem okaza si bezwzgldny. Nie mg sobie pozwoli na sentymenty. Albo on, albo jego brat. atwo byo tak myle, gdy dotyczyo to obcych i rywali w subie Tzeentcha. Teraz byo trudniej. W kocu, to by jego brat, czowiek, ktrego zna duej ni kogokolwiek innego, z ktrym dorasta, z ktrym bawi si jako dziecko. To bya osoba, ktr zna od dawnych dni, zanim wplta si w sieci Mrocznych Bogw i ich wyznawcw, gdy ycie byo prostsze i bardziej niewinne. Czy pamitasz czasy, gdy bylimy chopakami i pobieralimy lekcje fechtunku u starego Borisa? Czy to jest ta wana sprawa, o ktrej chciae ze mn rozmawia? spyta cicho Enrik. Nie wydawa si by rozgniewany, raczej zaskoczony i nieco rozczulony. To bya ta strona jego osobowoci, ktrej wikszo ludzi nie widziaa, bowiem widywali tylko zimnego i hardego ksicia. Villem zda sobie spraw, e to bya ludzka istota, ktr tylko on zna w peni. To by czowiek, ktremu Villem suy lojalnie od wielu lat i zrozumia, e ta lojalno nie bya do koca udawana, nawet po tym, jak

wszed do kultu Zmieniacza. Gdy zabije zabjcw ksicia, po czci bdzie to prawdziwa zemsta rozalonego brata. Naprawd bdzie mu brakowao Enrika i czu prawdziwy al, e sprawy doszy to tego punktu. Jednake, niemoliwe byo, by jego brat przetrwa kilka nastpnych dni, bez wzgldu na wszystko. Horda Areka Pazura Demona z pewnoci przejmie miasto i jego brat zginie razem ze swoimi wojownikami. W pewien sposb Villem czyni mu ask, sprawiajc, e nie doyje do skrwawionego witu. Nakaza sobie zapomnie o tej hipokryzji. Jego brat musia umrze, by zapewni Villemowi wieczne ycie z rk Wielkiego Mutatora. To byo takie proste. A jednak, wiedzia, e tak nie jest. W przeszoci zbyt czsto aowa swojej decyzji przystpienia do kultu Chaosu i aowa, e nie by do miay, by im odmwi, nie dbajc o konsekwencje. By pewien, e gdy nadejdzie chwila sdu przed Tzeentchem, bg dostrzee to i przypomni mu o tym. Villem nie posiada bezwzgldnoci i przekonania, by powiodo mu si wrd szeregw Pana Zmian. By przeklty, w ktrkolwiek stron si skieruje. Nie mg zawrci ze cieki, ktr wybra, a droga naprzd take prowadzia do zguby. Potrzsn gow i westchn. Czy wreszcie wyjawisz mi ten wielki sekret, ktry w sobie trzymasz? spyta spokojnym gosem Enrik. Oczywicie artowa, ale Villem poczu nage, samobjcze pragnienie wyznania wszystkiego. Zapragn powiedzie swojemu bratu dokadnie jak wielk tajemnic skrywa. Nie chcia baga o przebaczenie, nie chcia aowa, nie chcia nawet zosta zrozumiany. Po prostu czu si zmczony i ugina si pod ciarem swojej zakazanej wiedzy. Chcia, by ta tajemnica

skoczya si i pragn poczu si od niej wolny. Nie czu si ju wodzem stada. Nie wydawao mu si, e jest czonkiem uprzywilejowanej elity. Po prostu czu si miertelnie zmczony. Sporo o tym ostatnio mylaem, o lekcjach fechtunku rzek, by przerwa cisz i powiedzie cokolwiek. Jak daleko byo do alkowy? Dziesi krokw? Pitnacie? Trudno byo oceni. Mylaem o tym, jak straciem panowanie nad sob i uderzyem ci od tyu i nabiem ci guza na gowie, a ty powiedziae Borisowi, e to by wypadek. Nigdy ci za to nie podzikowaem. I to tkwio w twojej gowie przez cay ten czas, czy nie? spyta Enrik i zamia si. To by zdrowy, serdeczny miech czowieka u szczytu si. Villem pomyla ze smutkiem, e to nie byo w porzdku ucina taki miech. Przyszo mu na myl, e nie miao znaczenia nic, cokolwiek zrobi. Zabi wielu ludzi bez powodu, aby doprowadzi do koca to, w co wierzy i teraz powica swojego wasnego brata dla tego samego. Nadszed czas, by zatrzyma to szalestwo. Tylko, jak mg to teraz zatrzyma? Sprawy zaszy o wiele za daleko. Byli ju prawie pod alkowami. By pewien, e dostrzega cienie oczekujcych skrytobjcw. Nagle Pavel wyskoczy naprzd. Villem nie by cakiem pewien, co pchno go ku ostrzu zabjcy: al, mio, oddanie... a moe proste przewiadczenie, e jego ycie poszo w zym kierunku i musi za to odpokutowa. Gboko zakorzenione pragnienie przetrwania sprawio, e wyrwa n z pochwy i krzykn: Uwaaj, skrytobjcy! po czym odepchn swojego brata na bok, posyajc go na ziemi. Nage ostre szarpnicie przeszywajcego blu w boku powiedziao mu, e ostrze Pavela wbio si w jego ciao. Minie kilka

chwil zanim wykoczy go trucizna. Chyba, e... Sign w gb swej duszy i znalaz iskr mistycznej mocy, ktra tak niedawno si przebudzia. Migotaa sabo, lecz chwyci j i instynktownie nakaza jej neutralizowa trucizn. By wiadom, e udao mu si tylko czciowo, e zyska zaledwie kilka kolejnych uderze serca, ale moe to wystarczy. Uderzy w Pavela, ale zabjca by zbyt szybki. Villem dostrzeg zaskoczenie pojawiajce si na jego twarzy, gdy Pavel zrozumia, kto go atakuje. Zaskoczenie zniko prawie natychmiast. Wszyscy Wyznawcy Tzeentcha byli a nazbyt wiadomi otaczajcej ich zdrady i wiedzieli, e nastpne skierowane ku nim ostrze moe spoczywa w doni jednego z ich sprzymierzecw. Pavel zareagowa natychmiast, wykonujc unik w ty i nacierajc jeszcze raz. Jego n znowu przeszy bok Villema. Poczu muskularne rami zaciskajce si wok jego karku i zrozumia, e Lars zapa go i trzyma w miejscu, gdy Pavel raz za razem zatapia n w jego ciele. Bl odpyn. Opuszczay go siy. Wszystko w jego polu widzenia wydawao si ciemnie. Patrzy! na zbliajc si ku niemu podog i zrozumia, e jego dawni poplecznicy upucili go. Czerwie wok niego bya krwi i wydostawaa si z jego ciaa. Nie mia pojcia, e ludzkie ciao moe zawiera w sobie tak wiele krwi. Spojrza w ty i zobaczy swojego brata nadal rozcignitego na pododze. Wyldowa twardo, gdy Villem go odepchn. Ogarn go al. Wszystkie jego wysiki poszy na nic. Zabi swojego brata, a przynajmniej przypadkowo umoliwi to zabjcom. Usysza dochodzcy jakby z wielkiej oddali okrzyk bojowy i wyczu wielk, mroczn posta poruszajc si korytarzem. To by krasnolud. Rozpozna go: Zabjca,

Gotrek Gurnisson. Villem pomyla, e jak bardzo byo to ironiczne. Spdzi cay czas usiujc go zabi, a teraz modli si za niego, dzikujc za przybycie w ostatniej chwili. Jake gono musieli mia si bogowie! Widzia krasnoluda zbliajcego si do Larsa i Pavela. Odwrcili si, by si z nim zmierzy, ale nie mogli rwna si ze wciekoci Zabjcy. Topr bysn raz, drugi i byo po wszystkim. Czerwone szcztki dawnych kultystw pady na ziemi obok niego. Dzikuj ci usiowa powiedzie Villem, ale nie mg wydoby z siebie gosu z powodu czerwonej piany, ktra wydostawaa si z jego garda. Wok niego gromadzia si ciemno i poczu si cigany w d ku temu, co czekao za drzwiami mierci. Byo tam gorco i peno przeszywajcego blu. Pan Zmian czeka ju tam na niego.

Rozdzia 11

Felix wyglda z murw w pobliu Bramy Gargulcw. Bez wtpienia nadszed ten dzie. Legiony wyznawcw Chaosu wiedziay o tym. Wiedzieli to take wszyscy onierze. Wiedzieli rwnie wszyscy mieszkacy ukrywajcy si za nimi. W powietrzu unosio si co, dziki czemu nie trzeba byo by czarownikiem, by si tego domyle. Chmury na niebie byy czerwone, pokryte smugami przecinanymi od czasu do czasu przebyskami czerni i srebra. Karmazynowy opar unosi si nad okolic, nadajc niegowi barw krwi i zasaniajc dalsze czci armii Chaosu. Co zwizanego z tym lnieniem sprawiao, e wosy na karku Felixa staway dba. Nie musia sucha wyjanie Maxa Schreibera, by wiedzie, e dziaa plugawa magia. Patrzy jak niezliczone tysice wojownikw przesuwaj si na pozycje. Felix stwierdzi, e nazwanie tego tumu regimentami wojska byoby niezbyt trafne. To byy raczej prymitywne dzikusy zebrane w subie potnego wodza. Kbili si u podstaw demonicznych machin wojennych, dziwacznie cichych w rudawym wietle. Jak wiele byo tam plemion szumowin Chaosu? Dolicza si co najmniej dwunastu rnych chorgwi nalecych tylko do ludzi odzianych w futra. Widnia na nich wizerunek czowieka obdartego ze skry. Bya twarz z zaszytymi ustami. Ponad jednym z oddziaw opota symbol trzygowego wyjcego psa. Ponad gowami innych unosiy si sztandary przedstawiajce jakiego demona. Felix aowa, e nie moe by pewien, i jedyni ludzcy wyznawcy Chaosu w jego pobliu znajduj si wycznie poza murami. Wydarzenia

poprzedniego wieczora wstrzsny nim. Spodziewa si, e nigdy nie dowie si, czy Villem by zdrajc, czy te nie. Z pewnoci by mutantem, stygmat ju pojawi si na jego ciele. Jednak, zgodnie z relacj ksicia i Gotreka, walczy, by ocali ycie swojego brata, gdy wpadli w zasadzk i zgin podczas zamieszania. Felix domyla si, e ksicy brat by niewinny, a wszystko to stanowio cz planu Jana Pavelovicha zmierzajcego do zasiania niezgody wrd przywdcw miasta. Mogo tak by, gdyby Jan Pavelovich nalea do kultystw najwyszych rang, w co Felix szczerze wtpi. Zastanawia si, czy mody szlachcic rzeczywicie rzuci si przez okno, gdy Snorri i Bjorni pili, czy te Zabjcy odrobin mu w tym pomogli. Pytanie o to nie wydawao si polityczne i nie byo sensu spieranie si z innymi teraz, gdy bitwa prawie rozgorzaa. Wszyscy musz stan razem, jeli chc zachowa najmniejsz szans na przetrwanie. Felix potrzsn gow dumajc nad wasnymi mylami. Takie przemylenia nigdy nie przychodz do gowy Zabjcom. Nie po to tutaj byli. Byli tu, by znale heroiczn zagad. Felix nie wtpi, e tego ranka znajd ku temu wiele okazji. Spojrza w bok na pozostaych, by zobaczy, jak znosz oczekiwanie. Gotrek wyglda rwnie ponuro jak zwykle. Nie spuszcza wzroku ze zbliajcej si hordy, wydawa si wyuskiwa pojedynczych osobnikw, jakby oceniajc, kto bdzie wart jego czasu podczas walki sam na sam. Felix umiechn si spogldajc na Zabjc. Oto by ten, ktry zamierza drogo sprzeda swoje ycie i pocign za sob co najmniej tuziny, prosto do pieka. Snorri ciska si za gow i jcza, najwyraniej bardziej zatroskany

wasnym kacem ni wizj zbliajcej si mierci. Od czasu do czasu przerywa pojkiwanie, by wykrzycze co, co brzmiao jak krasnoludzkie obelgi w stron wyznawcw Chaosu, ktrzy przerwali jego drzemk. Bjorni sta w pobliu z jednym ramieniem wok Sashy i drugim wok Mony. Felix by ciekaw, jak udao mu si przemyci ze sob karczemne dziewki na mury i jak udao mu si przekona je, by przyszy z nim w to niezwykle niebezpieczne miejsce. Zapewne sprawiy to pienidze, chocia patrzc, jak mocno przytulay si do niego, wydawao si, e ywi do krasnoluda prawdziwe uczucie. Felix pomyla, jak zabawny jest ten stary wiat. Obok sta Ulli, blady i zamylony. Jego do bawia si szczeciniast brod, a on spoglda stale w niebo, jakby nie chcia przyglda si dokadnie wrogowi. Felix nie wini go za to. Niezbyt wielu chciao spoglda na nadchodzc pewn mier. Nawet Zabjcy nie byli do tego zbyt skonni. Max i Ulrika stali blisko ksicia i jego wity. Max wyglda w dal, jakby patrzy na rzeczy, ktre tylko on by w stanie dojrze. Ulrika nawet nie spojrzaa w stron Felixa. Felix czu, e powinien czu si bardziej uraony, ale pewne byo, e ich zwizek poda teraz wasn drog i nawet w mao prawdopodobnym przypadku, gdyby oboje to przeyli, zapewne si rozstan. Felix aowa tego, ale taka bya prawda. Ksi wyglda surowo i wadczo, a jego onierze robili wszystko, by zachowa dobr min. W normalnych okolicznociach przyszoby im to znacznie atwiej. Skrzydlaty lew opota na kadej wiey oraz na proporcach setek kompanii. Ciko zbrojni ludzie toczyli si na blankach. W donicach zaciskali miecze, wcznie i halabardy. Jednostki ucznikw

szykoway si do otwarcia ognia, gdy tylko wrg si zbliy. Katapulty, balisty i inne machiny wojenny wznosiy si nad szeregami co kade pidziesit krokw. Felix wiedzia, e w poprzecinanych wykuszami murach za nimi jeszcze wicej ucznikw szykuje si strzelania przez szczeliny i otwory. Czu zapach podgrzewanego gotujcego si oleju i wrzcej smoy przygotowywanej do polewania kikutw rannych. Zbiorniki alchemicznego ognia zostay ju otwarte, gotowe do zaadowania na machiny. Felix aowa, e nic nie zjad tego ranka, ale teraz byo ju za pno. Zobaczy jakie nowe poruszenie w oddali. Wielka chmura harpii uniosa si nad mas wyznawcw Chaosu, zakbia si i zawirowaa wysoko niczym stado jaskek otaczajcych iglic wityni podczas letniego wieczora. Felix uzna jednak, e nic bya to zbyt stosowna analogia. Przypominao to raczej rj demonw wznoszcych si nad jakim ognistym piekem, by szuka eru wrd zaginionych dusz pod nimi. Mia nadziej, e ucznicy i czarodzieje s ju przygotowani. Nie cieszya go wizja walki z hord tych paskudnie mierdzcych potworw o nietoperzowych skrzydach. ywe wspomnienia ledwie udanej ucieczki przed nimi na Pustkowiach Chaosu zbyt atwo powracay do jego umysu. Harpie zaczy powoli kry wok miasta lecc po spiralnym torze coraz wyej i wyej, a stay si ledwie maymi kropkami na wielkim, krwawoczerwonym niebie. Najwyraniej nie zamierzay jeszcze atakowa. Poruszenie na ziemi jeszcze raz przycigno uwag Felixa. Hordy zwierzoludzi przedzieray si przez tum ludzkich wojownikw i ustawiay si nieco przed nimi, pozostawiajc przejcia, ktrymi mogy przesuwa si inne jednostki. To przypominao przygldanie si wielkiej

szachownicy, na ktrej stale poruszay si figury z krwi i koci. Teraz zbliyli si wojownicy Chaosu w czerni poprzedzeni dudnieniem wielkich bbnw. Szeregi kawalerii przejechay po rampach przerzuconych nad okopami linii armii Chaosu. Masywne otarze wojenne uniosy si na ramionach pokrytych tatuaami fanatykw. Nagle zapada martwa cisza. Felix podnis do oka lunet i skupi wzrok na wielkim, jedwabnym namiocie w centrum armii. Wyszed z niego Arek Pazur Demona, jego wodzowie i czarownicy. Felix dostrzega obu nikczemnie wygldajcych bliniakw albinosw, odzianych w zoto i czer oraz hord pomniejszych magw, wszystkich okrytych grubymi strojami znaczonymi dziwnie lnicymi znakami. W doniach trzymali laski, ktre wyglday jak wyrzebione z koci i zakoczone ludzkimi czaszkami. Sdzc po tym co widzia, Felix domyla si, e midzy generaem Chaosu i jego czarownikami toczy si jaka ktnia. Gestykulowa gniewnie i wskazywa na miejskie mury, podczas gdy magowie najpierw potrzsali gowami, a potem skinli nimi. Felix by ciekaw, co si tam dziao? Arek Pazur Demona by wcieky. Ca noc sucha przekomarza swoich wodzw, gdy kady prbowa zyska dla siebie i swoich poplecznikw najlepsz pozycj podczas nadchodzcego ataku. Wszyscy usiowali przekona Areka, by umieci ich przed ich rywalami. Ca noc wysuchiwa gupich przygan jego czarownikw mwicych mu, e nie nadszed jeszcze waciwy czas na ich zaklcia i gwiazdy nie s w porzdku, a najwiksza moc nie zostaa jeszcze wezwana. Pewien by, e to tylko wymwki. Jego szpiedzy, a byo ich wielu, donieli mu, e Lhoigor i Kelmain odwiedzali wielu wodzw. Przepytani

czarnoksinicy twierdzili, e tylko robili co w ich mocy, by utrzyma razem armi i zapewniali jego podwadnych, e wszystko idzie dobrze. Arek nie wierzy w to. Wiedzia, e knuli przeciw niemu i jest tylko kwesti czasu zanim jeden lub wicej z jego generaw powstanie, by go wyzwa. Ten stay brak aktywnoci, to narzekanie na gwiazdy i omeny po prostu zapewniao wicej czasu dla jego wrogw, podczas ktrego armia stawaa si znudzona i rozdraniona bezczynnoci, gotowa do zbuntowania si przeciw prawowitemu wodzowi. Co gorsza, to dawao jego wrogom czas, by mogli si zebra. Zwiadowcy donosili, e armia Lodowej Krlowej znajdowaa si w odlegoci kilku dni, a z pnocy nadciga oddzia skavenw. To prawda, e te siy byy drobne, ale Arek wiedzia, e wiele armii ulego rozbiciu na skutek ataku od tyu w nieodpowiednim momencie. To nie mogo przydarzy si jego armii. Wszystkie rozmylania o rebelii i bezczynnoci zakocz si tego dnia. Nie zamierza da im czasu na takie przemylenia. Wkrtce caa jego armia bdzie zbyt zajta, by knu przeciw niemu. Wkrtce da im zwycistwo, ktre jeszcze raz zjednoczy za nim ca hord i przerwie knowania tych, ktrzy pragnli rzuci mu wyzwanie. Dzi przetocz si ponad murami Praag i zdobd ostateczne, cakowite zwycistwo. Max Schreiber przyglda si przesuwajcym si naprzd magom hordy Chaosu. Odczuwa co wicej ni zawodowe zainteresowanie. W niedugim czasie ycie jego oraz kobiety, o ktr si troszczy moe zalee od tego, jak dobrze zrozumie to, co tam widzia. Najdokadniej przyglda si dwm bliniakom albinosom. Byo w nich co, co ich wyrniao. Dla wywiczonych magicznie zmysw Maxa wydawali si wieci od mocy. To byli najpotniejsi magowie jakich

kiedykolwiek widzia, znacznie silniejsi ni kady z jego starych mistrzw oraz sam Max. Pozostali magowie wok nich byli zapewne ich uczniami. Spogldali na bliniakw z trwoliwym szacunkiem i wydawao si, e skupiaj ca uwag na kadym ich sowie i gecie. Dwaj magowie zbliyli si do pustego fragmentu ziemi przed hord, nadal pozostajc daleko poza zasigiem strzaw z muru. Przez chwil stali w milczeniu z opuszczonymi gowami, a potem spojrzeli na siebie nawzajem, wznieli swe ramiona i zaczli piewa. Najpierw, wydawao si, e nic si nie stanie. Max wyczuwa tylko najlejsze poruszenie wiatrw magii i to tylko dziki temu, e jego zmysy byy niesamowicie wytone. Jeden po drugim, magowie wok albinosw skaniali swe gowy i take zaczynali piewa. Max poczu subteln zmian w powietrzu. Wiatry magii wiay teraz silniej, podobnie jak prawdziwy powiew. Zimne palce powietrza dotkny twarzy Maxa. Macki mocy wyskoczyy z lasek bliniakw i dotkny potnych machin wojennych wok nich. uki mocy przeskakiway od jednej machiny do drugiej tworzc sie niemal zbyt zawi, by oko Maxa byo w stanie je ledzi. Przyglda si, jak kolejne promienie sigay w gr i na zewntrz dotykajc lnicych obokw nad nimi. Przetoczy si grzmot. Na ziemi pomkny pioruny. Max wiedzia, e nie byy to zwyke byskawice. Byy brzemienne od caej mocy, jak horda Chaosu cigna z Pnocnych Pustkowi. Wielkie wyadowania waliy na d i uderzay w kocwki jednej z lasek bliniakw. W tej chwili, magowie wydawali si wezbrani zowieszcz moc. Dla wywiczonego oka Maxa ich aury stay si jeszcze janiejsze. Ich gosy nabray siy, a piew dao si usysze na murach Praag. Sowa

pieni pene byy nikczemnoci i stale powtarzay imi Tzeentcha. Max obserwowa nieg topniejcy wok stp czarnoksinikw, a oczyci si obszar o promieniu pidziesiciu krokw i widoczna staa si brzowa ziemia. Gdy zagrzmia grom, chmury zaczy krci si niczym woda w wirze. W ich rodku otworzya si dziura obnaajca niebo powyej. Przez t przerw zalni zy ksiyc Chaosu, Morrslieb. wieci jasno jak mae soce i znowu otaczajca go aura wydawaa si tworzy paskudny, rechoczcy pysk z otwart paszcz i potnym jzorem, spogldajcy arocznie na miasto. Max usysza jknicia i westchnienia ludzi w pobliu. Wiedzia, co jest tego przyczyn. To paskudne oblicze przedstawione byo na gobelinach w paacu i na rzebach wielu budynkw. To bya ta sama zowroga twarz, ktra spogldaa na Praag podczas ostatniego oblenia. Powietrze wibrowao od energii. Rozleg si potny omot, gdy wiato ksiyca pado na wielkie machiny oblnicze. Aury wok nich zamigotay. Ich metalowe ksztaty zadray, zatrzsy si i zaczy si porusza. To by widok przeraajcy i zdumiewajcy, niczym ogldanie pola potnych metalowych posgw powracajcych do ycia. Czarnoksinicy nie przerywali piewu. Opary otaczajce armi zdawa si krzepn i gstnie, czc si w masywne bloki czerwonawego wiata. A potem wydaway si kurczy i zmniejsza jednoczenie skupiajc si w ksztaty. Zaczy pojawia si sylwetki humanoidalnych postaci. Najpierw stanowiy tylko niewyrane, potworne figury, ale z upywem minut i na skutek nieprzerwanego piewu czarownikw, staway si rzeczywistymi postaciami ze wiata, pozbawionymi wszelkich cech.

Potem jednak przyjy ksztat i wizerunek, a pojawiy si tysice obscenicznie uksztatowanych postaci. Max rozpoznawa wiele z nich z zakazanych tomw, ktre studiowa. Stworzenia, ktre przypominay ze, oywione grzyby byy Ogniakami Tzeentcha, pomniejszymi demonami o znacznej mocy. Rowe stworzenia o potnych gowach w miejscu korpusw podskakiway radonie i taczyy na goej ziemi. Teraz pozostali magowie wielkiej armii zaczli si przycza. Max domyla si, e byli oni kapanami i czarnoksinikami w subie innych potg, wykorzystujcych mroczn magi, ktr przywoali ulubieni czarownicy Areka. Max patrzy zdumiony, jak coraz wicej demonicznych postaci zaczyna pojawia si z nicoci i przybiera ksztaty. Rozpoznawa Demonice Slaanesha. Dziwaczne obojnacze postacie z jedn nag piersi, bezwosymi gowami i wielk par szczypiec podobnych do odny kraba. Byy pikne w dziwny i niepokojcy sposb. Kilka ich oddziaw jechao na dziwacznych dwunogich bestiach z dugimi, ruchliwymi jzykami, pozostae maszeroway piechot i unosiy dugie ostrza. Pord szeregw odzianych w czarne pancerze wojownikw Chaosu materializoway si inne figury. Potne ogary o zbach ze stali i wielkich kocianych konierzach wystajcych z karkw. Ogromni, opancerzeni wojownicy dosiadajcy grzbietw potnych rumakw o barwie czerwieni i brzu, znacznie wikszych ni jakikolwiek ko, ktrych lepia lniy dziwacznym krwawoczerwonym wiatem. Dziwne, olizge istoty przypominajce glisty pojawiay si przed zaraonymi szeregami wyznawcw Nurgle'a. Wszystkie stwory otaczao halo mocy, ktre

zapewniao Maxa o ich demonicznym pochodzeniu. Podczas caego ycia nigdy nie by wiadkiem tak potnej mocy przywoawczej, nigdy nie widzia tak wiele mistycznej potgi uwolnionej w jednym miejscu. Wtpi, by kiedykolwiek w swym yciu po raz kolejny zobaczy co podobnego. Felix spoglda na podchodzc hord Chaosu. Tylko w ten sposb mg powstrzyma si od jczenia ze strachu, tak jak wielu wok niego. Zastanawia si, czy przeyje nastpn godzin. Potne metalowe wiee oblnicze pokryte obliczami ohydnych demonw zaczy toczy si naprzd. Niektre z nich cignite byy przez grupy spoconych, pnagich mczyzn. Pozostae poruszay si dziki wasnej mocy czarnoksiskiej, zbliajc si coraz bardziej do murw. Wielkie ramiona katapult poruszay si w gr i naprzd posyajc adunki wielkich gazw, ktre uderzay w mury. Felix usysza krzyki i wrzaski dobiegajce z odlegej sekcji murw, gdzie miercionony adunek opad na obrocw. Teraz dziesitki tysicy maruderw, zwierzoludzi i wojownikw Chaosu zaczy naciera naprzd, pdzc przez nieg ku murom. Straszne byo sucha ich okrzykw i wycia. Uderzano w ogromne bbny. Dto w wielkie rogi. Wiatr przynosi do nozdrzy Felixa smrd siarki i gnijcych cia. Mocno cisn miecz i zmusza si do zachowania spokoju. To byo trudne. Rozpoznawa kilka z pdzcych ku niemu stworze przypominajc sobie czas, ktry spdzi w tunelach pod Karag Dum. Na przykad te ogary byy demonicznymi stworami, ktrych ciaa nie mogo przebi zwyke ostrze. Zastanawia si, w jaki sposb obrocy je mog powstrzyma.

Topr Gotreka by w stanie zabi te bestie, ale Zabjca nie mg przebywa jednoczenie wszdzie i nawet on nie by w stanie pozabija maej armii demonw, ktre nacieray na nich. Poprocie ich, eby si nieco uciszyli. Snorri ma maego kaca powiedzia Snorri. Felix umiechn si. Poczu, e napicie odrobin zelao. Postanowi, e cokolwiek si do niego zbliy, bez wzgldu na to, jak bdzie potne, on da z siebie wszystko, by to zabi. Skoro nie mg zrobi nic innego, przynajmniej zabierze ze sob kilku z tych bkartw czczcych Chaos. Harpie nad nimi przestay kry i zaczy opada po spirali. Ich dugi lot w d nie przypomina pikowania, ktre przeprowadzay na Pustkowiach Chaosu. Domyla si, e zostay poinstruowane, by wymierzy swj atak w chwili, gdy wiee oblnicze uderz o ciany. Wywoaj dodatkowe zamieszanie, ktrego obrocy nie bd mogli zignorowa. Kto rzeczywicie planowa to od dawna. Horda Chaosu zbliya si jeszcze bardziej. Wikszo wojownikw i demonw skupia si wok wielkich machin oblniczych, szukajc schronienia w ich cieniu. Kilku mielszych, bardziej ryzykanckich lub zdesperowanych w poszukiwaniu chway popdzio naprzd. Obrocy na murach patrzyli w napiciu. Felix wiedzia, e wkrtce wyznawcy Chaosu znajd si w zasigu. Nadszed czas na odpdzenie atakujcych. Felix podnis swoj lunet i skierowa j na biegnc hord. W jego polu widzenia pojawiy si twarze. Zobaczy brutalnych barbarzycw z ustami otwartymi w okrzykach furii. Z ich ust kapaa piana, yy na ich czoach nabrzmiay, minie napczniay. Za nimi znajdowali si potni zwierzoludzie o bach baranw, rogaci, okryci futrem, o lepiach

wypenionych zowrog czerwieni. Nieludzkie pyski wznosiy si do zwierzcych porykiwa. Czarne hemy pokryte runami okryway twarze rycerzy Chaosu odsaniajc jedynie ich dziwnie lnice oczy. Demoniczne oblicza migotay w nikczemnym lnieniu upiornego ksiyca. Felix z wysikiem oderwa od nich wzrok i przyjrza si jednej z wie oblniczych. Bya jeszcze wysza ni mury Praag, zbudowana z drewna i osonita czarnym elazem z Pustkowi, bez wtpienia sprowadzonym z demonicznych kuni pod ruinami Karag Dum. Pyty byy wytopione na ksztat bw rechoczcych demonw oraz opisane niewypowiedzianymi runami, ktrych ze wiato ranio oko. Wiea, na ktr patrzy Felix, miaa wyrzebion na przedzie masywn gow Khorne'a. Jej koa zdobiy pyski podobne do wielkiego krwiopijca, ktrego spotka w zaginionym krasnoludzkim miecie. Nadaway konstrukcji wraenie niesamowitych rozmiarw i solidnoci. Wydawaa si raczej ruchom wie z elaza ni toczc si machin wojenn. A jednak poruszaa si, poruszana czarodziejstwem, toczc si naprzd z szybkoci ludzkiego truchtu, podskakujc na wyboistej ziemi i miadc nieuwanych zwierzoludzi, ktrzy weszli jej w drog. Z rozdziawionej paszczy Khorne'a wystawa wielki dwugowy taran, ktry niezwykle przypomina jzor ogromnego wa. Na szczycie wiey, grupa barbarzycw obsugiwaa ma balist i szaleczo usiowaa wycelowa j w obrocw. Przez tuziny maych okien w bokach machiny Felix dostrzega ukryte w cieniu sylwetki oczekujcych wewntrz wojownikw. Felix usysza niedaleko od siebie piew modlitw i zakl. Z murw

Praag poderway si kule ognia kierujce si ukiem ku nadcigajcej hordzie. Wyadowania byskawic zamigotay na niespokojnym niebie. Dziwne zote lnienie pojawio si nad gowami wyjcych wojownikw Chaosu. Wikszo zakl zamigotao i zamaro, pochonitych przez dziwaczne opary otaczajce plugaw armi lub zneutralizowane wysikiem czarnoksinikw hordy. Jeden lub dwa pociski dosigy jednak celu. Felix widzia kul ognist eksplodujc pord oddziau zwierzoludzi. Dwudziestu rozerwao na kawaki na miejscu. Kolejny tuzin zapali si i zacz biec bezmylnie wrd swych pobratymcw, ponc niczym ludzkie pochodnie, a zostali zabici lub zadeptani. Na ten widok wojownicy na blankach wydali z siebie okrzyk radoci. To byo pierwsze, mae zwycistwo. Felix mia nadziej, e bdzie ich wicej. Skrzypnicie, po ktrym nastpi gony brzk powiedziao Felixowi, e jedna z potnych katapult obok niego odpalia. Masa wielkich kamieni poszybowaa nad oblegajcymi, a potem z pozorn powolnoci dla odlegego obserwatora, opada zabijajc wszystko pod nimi. Felix cieszy si widzc, e katapulta zabia nie tylko bezporednie cele. Wielu maruderw, ktrzy usiowali unikn spadajcych ska zostao zmiadonych pod kopytami towarzyszcych im zwierzoludzi. Ta cz zbliajcej si linii wroga popada w rozsypk na skutek rzezi wrd tumu i tempo natarcia zmalao. Nadcigajcy za nimi tratowali lecych, a nacisk utworzy wielki stos cia ludzi i potworw. Coraz wicej katapult i balist otwierao ogie z murw. Coraz wicej zwierzoludzi i maruderw padao pod ich pociskami. Coraz wicej zmiadonych i okaleczonych cia blokowao postpy przynajmniej czci armii Chaosu, wywoujc wiry i prdy w tym wielkim morzu cia,

dorwnujce widzianym na prawdziwym oceanie. Beczki alchemicznego ognia spaday na hord zamieniajc ludzi i stwory w ponce pochodnie, ktrych nie mg ugasi nawet chd niegu. Obrocy nie zdobywali jednak przewagi. Wielkie katapulty na tyach szeregw wroga rzucay swoje wasne adunki mierci na mury Praag. Felix schyli si, gdy ogromny gaz przemkn nad jego gow i skuli si syszc odgos skay przebijajcej si przez pokryte czerwonymi dachwkami dachy za nim. Okrzyki na alarm i zapach spalenizny mwiy mu, e pocisk rozbi palenisko lub piec wewntrz rozbitego budynku, albo sam kamie unosi zowrogie zaklcie, ktre wywoywao ogie w miejscu upadku. Felix mia desperack nadziej, e prawd byo to pierwsze przypuszczenie, ale podejrzewa, e rwnie dobrze waciwie moe okaza si to drugie. Kilku spord magw hordy, ktrzy zapomnieli o swojej wiedzy na temat obrony Praag lub byli zbyt przekonani o swoich umiejtnociach, posao zaklcia w stron murw. Felix obserwowa ognist kul, wewntrz ktrej widoczna bya rechoczca twarz, lecc ku obrocom. Staroytne zaklcia wytrzymay i zaklcie zgaso kilka krokw przed blankami posyajc ostry odr siarki do nozdrzy zgromadzonych wojownikw. Krzyki triumfu i ulgi wzdu linii obrony wskazyway, e stare zaklcia wytrzymay take w innych miejscach. Rozleg si brzk tysica ukw. Atakujcych przeszyy tysice strza posianych pen si krtkich kislevickich lukw kompozytowych i kusz krasnoludzkiej roboty. Sycha byo wrzaski agonii pomieszane z krzykami dzy krwi. Kolejna salwa i pady nastpne setki. Oficerowie wykrzykiwali komendy, ucznicy przeadowywali i strzelali. Kusznicy

krcili mechanizmami swoich broni. Ciaa zamiecay nieg, ale koa nadjedajcych wie oblniczych miadyy je na galaret. Wadcy mieci kryli po polu bitwy, ywic si arocznie na duszach polegych. Ohydy smrd, trzask skrzyde otwierajcych si by spowolni upadek i ochrype kraczce gosy ostrzegy Felixa, e harpie rozpoczy wreszcie atak. Wykona unik przed machniciem apy zakoczonej elaznym pazurem i rbn prosto w przegub napastnika. Skrzydlaty humanoid tryskajc czarn krwi run w ty ze ciany i opad na d nadziewajc si na kolce wypeniajce rw poniej. Felix otar posok z twarzy i splun, a potem rozejrza si po murach. Setki humanoidw o nietoperzowych skrzydach mocowao si z obrocami i szarpao ich odwracajc uwag ucznikw i przeszkadzajc w pracy machin oblniczych w tym krytycznym momencie bitwy. Coraz wicej stworw pojawiao si nad gowami i opadao na miasto siejc poog i trwog. Felix przyglda si z pewn satysfakcj, jak ucznicy z ulic poniej zdjli kilka z potworw, ale jeszcze wicej opado z krwawoczerwonych niebios, by kontynuowa swoje nikczemne dzieo. Okrzyk bojowy Gotreka przycign uwag Felixa. Cios topora Zabjcy rozrba dwie z podych kreatur. Ostrze z gwiezdnego metalu wydawao si przecina ich ciaa jakby byy powietrzem. Snorri przycisn jednego potwora nog i wytuk jego mzg motem, przez cay czas trzymajc z dala kompana bestii swym wirujcym toporem. Bjorni schowa gdzie obie dziewczyny i teraz za pomoc swojego bojowego oskarda zadawa atakujcym straszliwe zniszczenie. Ulli mocowa si z innym stworem na okrwawionej pycie kamiennej w pobliu Felixa. Czowiek podbieg i z wypadu przeszy swoim mieczem kark harpii.

Ulli podnis si na nogi, rozejrza si i splun krwi. Mogem go zaatwi krzykn. Felix wykona szeroki gest. Zostao ich jeszcze mnstwo. Ulli skin gow i znowu rzuci! si do walki. Znajome zote wiato rozjanio si wzdu blankw. Felix rozpozna dziaanie magii Maxa. W dodatku bardzo potnej magii. P tuzina skrzydlatych monstrw skurczyo si i pado uderzone wiatem. Felix rozejrza si i spostrzeg Maxa i Ulrik stojcych obok siebie. Obszar wok nich zosta oczyszczony od potworw. Podnis kciuk w ich kierunku. Odpowiedzieli kiwajc gowami. Nagle, wydawao si, e harpie maj dosy. Podniosy si z blankw, wrzasny wyzywajco i pomkny ku miastu. Przynajmniej w tej sekcji murw znalazy zbyt twardych obrocw. Felix spojrza na zbliajc si hord. Najedcy dobrze wykorzystali rozproszenie uwagi obrocw, by podej jeszcze bardziej do miejskich murw. W tej chwili od cian oddzielao ich zaledwie kilkaset krokw. Felix otar pot z czoa i zawoa jednego z nosicieli wody. Jego gardo byo suche jak piaski Arabii. Chopak poda mu bukak i Felix szybko wypi cz jego zawartoci. Woda spywajca w jego gardo wydawaa si sodka jak wino. Korzysta z wody, pki jeszcze mg. Nie wtpi, e za kilka godzin, jeli jeszcze bdzie y, pozostan mu wciskane do ust garcie niegu. Cieszy si, e teraz mg si napi. Wiwat wzdu murw przycign jego uwag. Pod bezlitosnym bombardowaniem katapult z murw jedna z wielkich machin oblniczych zatrzymaa si i zacza si przewraca. Trzsa si przez kilka chwil,

niczym wz, ktrego przednie koa chwiay si na krawdzi rowu. Nastpi odgos przypominajcy metalowy bben uderzony motem, tyle e sto razy goniejszy i kolejny wielki kamie rbn w wie. Tego byo ju nadto demonicznej machinie. Przechylia si na bok niczym okrt podczas sztormu i runa w d, prosto w gromad zwierzoludzi. Ich wrzaski i skowyt agonii mwi o setkach zabitych. Nastpia potna eksplozja i natychmiast czarna konstrukcja zacza si rozpada pokazujc te ognie ponce w rodku, niczym mistyczny portal do jakiego gorcego piekl. Masywne metalowe pyty o zaostrzonych krawdziach pomkny w kad stron cinajc gowy maruderom Chaosu, przebijajc czarne pancerze rycerzy i zbierajc straszliwe niwo mierci. Jedna zaatwiona, zostao dwanacie mrukn Ulli. Pokazabym im wiksz wie warkn Bjorni. A moja tak szybko nie pada. Nikt nie okaza zainteresowania. Kompania nowych ucznikw popdzia na pozycje na blankach w ich pobliu. Oficer wykrzykiwa rozkazy. Ludzie wycignli strzay, napili ciciwy a do uszu i wypucili je. Pado jeszcze wicej wyznawcw Chaosu. Urzdzamy im rze cieszy si Ulli. To atwizna! odkrzykn Gotrek. Poczekaj tylko, a dostan si na mury. Twarz modszego Zabjcy zastyga. Dobra robota, Gotreku Gurnissonie, pomyla sardonicznie Felix. Zawsze mona byo liczy na to, e podniesie morale. Ale aden z ludzi nie okazywa po sobie, e stwierdzenie krasnoluda ich przestraszyo. Felix pomyla, e zapewne zbytnio byli zajci wybieraniem kolejnych celw i

ofiarowa Sigmarowi dzikczynn modlitw za t drobn ask. Posacy pdzili w kad stron noszc wieci dla ksicia z innych wiey i pozostaych czci pola bitwy. Felix zastanawia si, czy ktokolwiek jest w stanie zorientowa si w tym wirze walki, ale ksi nadal posya swoich kurierw, najwyraniej zadowolony z wydawanych rozkazw. Felix spodziewa si, e prawdopodobnie dziki temu pozostawa spokojny i zachowywa kontrol nad wszystkim. Ludzie wierzyli, poniewa chcieli wierzy. Pierwsza z pozostaych wie oblniczych znajdowaa si ju w odlegoci stu krokw. Z jej szczytu pokrzykiwali wyzywajco wielcy, odziani w futra barbarzycy i obscenicznie wycigali swoj bro w stron obrocw. Kislevici odpowiedzieli nawa strza. Wikszoci maruderw udao si na czas schowa za balustrad. Ich kamraci wyrzucili tych, ktrzy nie zdyli. Felix zrozumia, e ranni nie mogli oczekiwa na pomoc. Khorne by zapewne godny ich dusz. Podszed do Ulriki i Maxa. Kobieta i czarodziej pokryci byli posok. Felix nie mia pojcia ile z tego byo ich wasn krwi. Wszystko z wami w porzdku? spyta. W porzdku odpowiedziaa, a Felix przygldajc si jej uwanie stwierdzi, e to prawda. Wygldaa lepiej ni dobrze. Bya podniecona, niczym kto po zayciu silnego narkotyku. Felix widzia wielu wojownikw unoszonych podobnym entuzjazmem i czsto sam czul si w podobny sposb, teraz rwnie zaczyna to odczuwa. Nie byo nic bardziej podniecajcego ni przeycie miertelnej walki. Rzucia okiem na wyjce morze wyznawcw Chaosu. Dawa ich powiedziaa i zamiaa si. To by dziwny miech, w

ktrym sycha byo sporo szalestwa. Przypomina Felixowi Gotreka opanowanego dz zabijania. Felix pody za jej wzrokiem. Zauway, e wielu wyjcych barbarzycw pod machinami wojennymi niesie dugie drabiny oblnicze. Zaraz tu bd rzek. Boisz si, Felix? spytaa kpico. Umiechn si. Jak najbardziej. Przechylia gow na bok i zmierzya go wzrokiem w gr i w d. Walczysz jakby wcale si nie ba. Przeraenie dodaje mi dodatkowej motywacji do dobrej walki. Jeste dziwnym mczyzn, Felixie Jaegerze. aden kislevicki wojownik nie przyznaby si do tego, tak jak ty. Moe jestem po prostu bardziej szczery mrukn. Co? krzykna, najwyraniej nie mogc go usysze przez tumult bitwy. Uwaga! wrzasn Max i podnis donie. Wok nich zamigotay zote sfery. Promienie energii pomkny w gr. Felix unis wzrok w ostatniej chwili zauwaajc spadajc harpi, ktra zamienia si w poczernia, spopielon skorup. Runa na blanki pod jego stopami i rozpada si, obnaajc czerwonawe miso i biaawe koci wewntrz. Felix odwrci si z obrzydzeniem. Ohydny smrd spalonego ciaa zatka jego nos. Nieza sztuczka, Max powiedzia. Ostatnio miaem sporo praktyki odpowiedzia czarodziej i odwracajc si ku najedcom skierowa swoje aroczne promienie byskajcej energii na najblisz machin oblnicz.

Co wewntrz tej demonicznej konstrukcji pochaniao moc. Felix dostrzega migoczce wok niej powietrze, jakby jaka na wp widoczna tarcza uginaa si pod naporem. Opary cofny si od punktu uderzenia wywoujc fale niczym na powierzchni stawu, do ktrego wrzucono kamyk. Max skupi si na zaklciu i wiato powoli zaczo peza ku szczytowi wiey, dotykao wyjcych zwierzoludzi i topio ich ciaa. Kilka chwili pniej zapona balista. Felix mia nadziej, e pomienie rozszerz si na reszt konstrukcji. Przyglda si dymowi, ktry wznosi si ze szczytu wiey i coraz wyszym pomieniom. Najwyraniej drewno, lub substancja, z ktrej zbudowana bya wiea poddawaa si ogniowi. Felix patrzy zdumiony jak otwieraj si drzwi w boku wiey. Zapewne miay zosta opuszczone, by umoliwi atak kryjcym si wewntrz wojownikom. Stwory zaczy wyskakiwa prosto ku mierci pidziesit krokw niej. Felix odwrci si do Maxa. Gdyby tylko mg to powtrzy kilka razy, udaoby nam si ich powstrzyma. Czarodziej zgi si w p. By blady i wyglda niezdrowo jak czowiek po przebyciu dugiej choroby. Uszy z niego wszelkie siy. Ulrika staa u jego boku, podtrzymujc go. Felix zwalczy ogarniajc go fal prnej zazdroci i podszed, by sprawdzi, czy moe w jaki sposb pomc. Nie powinienem... nie powinienem tego robi wystka Max. Po jego brwi spywa pot. Wewntrz wiey byo uwizione co ywego, co demonicznego, nikczemnego i starszego ni wiat. Wysiek wygnania tej istoty prawie mnie zabi. Poczuem jednak, e zaklcia ochronne sabn i

pomylaem, e jeli wysil si jeszcze odrobin, moe uda mi si je pokona. Udao mi si, prawda? Tak powiedzia Felix apic czarodzieja powoli osuwajcego si na kolana. Felix i Ulrika popiesznie podnieli Maxa i oparli go o balustrad. Czarodziej wyglda jakby w nastpnej chwili mg umrze. Czy wszystko z nim bdzie w porzdku? spytaa Ulrika. W jej gosie sycha byo prawdziw trosk. Felix sprawdzi puls czarodzieja. By szybki ale silny. Jego brwi byy bardzo ciepe. Tak mi si zdaje, ale nie jestem ani medykiem, ani czarodziejem. Nie wiem, w jaki sposb magia moe kogo tak wyczerpa. Nie wida na nim adnych ladw i wydaje si, e wyjdzie z tego... Sdz, e nie odzyska jeszcze w peni si po uleczeniu mnie powiedziaa. Wygldao na to, e czuje si winna. Felix spojrza na ni i potrzsn gow. Nonsens. Wyglda dobrze, gdy pomaga nam powstrzyma atak na silosy ziarna. Nie przejmuj si. Musimy martwi si innymi rzeczami. Pomimo swoich uspakajajcych sw, Felix nie by pewien, czy ma racj. Max ostatnio zuy mnstwo swojej mocy w walce, podczas uzdrawiania, przeganiajc duchy, ktre ich zaatakoway. Moe naduy swojej mocy yciowej i teraz mia za to zapaci. W chwili gdy te myli przyszy do gowy Felixa, poczu szarpnicie za rkaw i spojrza w d. Zobaczy Maxa umiechajcego si do niego blado. Wrc do siebie wyszepta. Musz tylko odpocz kilka minut i bd jak nowonarodzony. Czarodziej nie wyglda na wystarczajco zdrowego, by to mogo by prawd, ale te sowa najwyraniej pocieszyy Ulrik. Umiechna si do

niego promiennie i delikatnie dotkna jego twarzy. Felix poczu, jak krew uderza mu do policzkw. Czy midzy tym dwojgiem co si dziao bez jego wiedzy? W tej chwili wygldali bardziej na kochankw, ni on sam i Ulrika. Usiowa zebra si w gar. To nie by czas ani miejsce na podobne myli. Midzy murami i wie oblnicz przemkny iskry. W powietrzu zatrzeszczao, gdy magia ochronna pochona zaklcia. Kby pyu uniosy si za nadcigajcymi jednostkami. Powietrze wypeni zabjczy syk strza niemal zaguszony przez krzyki rannych i wycie nacierajcego morza cia. Wyznawcw Chaosu ogarn przeraajcy sza. Bliska obecno demonw najwyraniej podburzaa ich jak nic innego. Pomimo straszliwych strat, szli naprzd nieustraszeni. adna ilo ofiar nie potrafia nimi wstrzsn. Felix wiedzia, e to bdzie walka jego ycia. Kompania zwierzoludzi dotara przed pozostaymi do rowu u stp murw. Byli przygotowani. Uniesiono masywn drabin i zanim dotkna ciany, zaroili si na niej koziogowi wojownicy, wspinajcy si ze zdumiewajc zrcznoci pomimo swoich kopyt. Gdy drabina uderzya o mur, zostaa odwrcona i odepchnita. Zwierzoczek zacz spada, zapa szczebel w jedn ap i wspina si dalej. Udao mu si dosta na poow wysokoci drabiny. Za nim wspinao si kilkunastu z jego kamratw o rozszczepionych kopytach. Wreszcie obrocom udao si przewrci drabin. Zamiast upa prosto do tyu, obsuna si na bok posyajc zwierzoludzi ku mierci na zaostrzonych palikach poniej. Mur zatrzs si, gdy zetkna si z nim pierwsza z potnych wie oblniczych. Felix wychyli si z blankw, by zobaczy co si dzieje.

Machina wjechaa prosto do rowu miadc pale swoim ciarem. Taran w jej podbrzuszu rbn w mur wyrzucajc odamki kamienia. Tymczasem opuszczono kadk na szczycie machiny i wojownicy zaczli wybiega z cielska wiey i wypenia pomost. Felix patrzy jak wyznawcy Chaosu, szaleni od dzy krwi, zaczli wspina si po cianach machiny, zaczepiajc donie na paskorzebach demonicznych pyskw. Felixowi ten widok przypomina mrwki toczce si po pniaku, gdy coraz wicej z najedcw rozpoczynao mudn wspinaczk. Pozostaym wieom oblniczym wzdu murw udawao si dotrze do celu i nastpni czciciele Chaosu wylewali si na zewntrz, wyjc imi Khorne'a i wykrzykujc jego pochway w swoim gardowym jzyku. Felix przygotowa miecz i rozejrza si w poszukiwaniu Zabjcw. Najpewniej pdzili w stron najbardziej zaartej walki. Felix zerkn na Ulrik, ktra pochylona nad Maxem gadzia go po twarzy. Poczu przypyw zazdroci, rozalenia i dzy bitwy. Trzymaj oko na Maxa rzuci i skoczy prosto ku bitwie. Zaraz wrc. Biegnc zastanawia si, dlaczego to robi. Czy prbowa od nich uciec, czy te pragn zaimponowa dziewczynie swoj brawur? Ciekaw by, czy kiedykolwiek dowie si tego. Arek obserwowa jak jego wojownicy zaczli kruszy mury Praag. W pewien sposb szo im lepiej ni si tego spodziewa. Z drugiej strony byo gorzej. Nie spodziewa si, e straci dwie wiee zanim jeszcze dotr do murw. Przeklina czarnoksinika i inynierw obsugujcych te katapulty. Z drugiej strony, harpie wykonay wspania robot odwracajc uwag obrocw i, sdzc po pomieniach wznoszcych si za

zewntrznym murem, nawet teraz siay zniszczenie w miecie wroga. Arek patrzy zachwycony, gdy wielkie wiee oblnicze uwalniay wojownikw prosto na mury. Pnocni barbarzycy i warczcy zwierzoludzie walczyli rami w rami przepenieni wciek dz mordu. Arek prawie im zazdroci. Zawsze znajdowa gbok satysfakcj w triumfowaniu nad swoim przeciwnikiem w arze bitwy. Byway chwile, gdy sdzi, e cieszyby go ywot berserkera poddanego Khorne'owi. Nigdy nie przegra adnej walki i wiedzia, e jest to mao prawdopodobne wobec wszelkich darw, ktrymi obrzuci go Wielki Mutator. By po prostu niepokonany, gdy dochodzio do walki, dlatego te aden z pozostaych wodzw nie wyzwa go na pojedynek, by bi si o przywdztwo nad hord. Gdyby nie ta przeklta wizja... Wzdu blankw zamigotaa byskawica, ktra zmiota niektrych z jego ludzi. Najwyraniej magiczne bariery, ktre uniemoliwiay jego czarownikom rzucanie zakl na lub przez mury nie powstrzymyway kogo, kto ju si na nich znalaz. Zastanawia si, dlaczego tak jest? Czy to byo jak przebywanie midzy murami lub w wskim przejciu midzy dwoma barierami? Postanowi zapyta o to swoich ulubionych magikw, gdy bdzie mia okazj. Moe zrobi to, zanim kade ich zgadzi za nieokazywanie nalenej gorliwoci w ochronie jego oddziaw. Przysigali, e wiee s cakowicie chronione przed wrogimi zaklciami i nieprzenikliwe dla wrogiej broni. Dzisiejsze wydarzenia pokazay, e mylili si w obu sprawach. A jednak, machiny dziaay i wygldao na to, e wypeni swoje przeznaczenie, a to byo najwaniejsze. Wiedzia, e tak musi si sta jeszcze dzisiaj. Caa energia tak pracowicie wezwana z pnocnych krain

zostaa zuyta na oywienie wie, przyzwanie demonw i utkanie zakl ochronnych. Wiedzia, e czarnoksinicy bd magicznie wyczerpani przez kilka nastpnych dni. Arek pomyla, e to bdzie doskonay czas, by ich pochwyci i przykadnie ukara. Felix wyrbywa sobie drog wzdu blankw. Kamienie byy liskie od krwi i wyrwanych wntrznoci. Kaue czerwieni plamiy nieg. Uskoczy na bok, gdy zamachn si na niego umierajcy zwierzoczek. Wyldowa na brzegu parapetu od strony miasta. Zauway pod sob dachy pokryte czerwonymi dachwkami, a w oddali ponce budynki. Wydawao mu si, e widzi tam ludzi walczcych ze sob. Zastanawia si, czy to byli spanikowani mieszkacy, czy nastpni kultyci, ktrzy wspierali swoich w bitwie? Zastanawianie si nad tym pozostawia sobie na pniej. Jeli przeyje to, co dziao si wok niego. Zwierzoczek podnis si na jednej apie i przyklkn. Sdzc po jego ranach, by bliski mierci. Felix domyla si, e potwr chce go dorwa i wiedzia, co zaraz zrobi. Okazao si, e mia racj. Zwierzoczek skoczy wycigajc po niego swoje ramiona. Spodziewajc si tego, Felix kucn i przetoczy si pozwalajc masywnej kreaturze przemkn nad nim, nad blankami i run na d. Czu w doniach zimny nieg, ktry zacz przenika przez jego odzienie w miejscu, w ktrym pooy si na kamieniu. Koszulka kolcza, ktr nosi pod spodem nie powstrzymywaa zimna. Felix pomyla, e moe nabawi si od tego gorczki, a potem zamia si. To byaby najmniejsza z jego trosk. Sign do rkojeci miecza i opierajc si na

nim podnis si na kolana, w sam por, by zauway kolejnego zwierzoczeka zamierzajcego si kolczast pak na jego gow. Rzuci si w bok opierajc si na jednej rce, jednoczenie wycigajc ostrze w stron stwora. Maczuga ledwo mina bok jego gowy. Jego wasne uderzenie trafio istot tu pod kolanem. Trysna krew. Zwierzoczek odrzuci w ty kozi eb i zawy z blu. Felix pchn w gr, mierzc wkrocz. Ryk sta si niezwykle wysoki, a potem przeszed w aosne kanie. Felix wycign ostrze i wsta na nogi przecinajc w p kark wroga nastpnym ciosem. eb zawis na ostatnich cignach. Bryzgna czarna krew, ktra stopia nieg. Felix brn naprzd. Zaczo niey. Patki wpaday do jego oczu i czciowo zasaniay pole widzenia. Wiatr nasila! si. Felix zastanawia si, czy by to skutek magii, czy tylko naturalny efekt pogody w tych zimnych, pnocnych krainach? Przed sob dostrzega Zabjcw walczcych pord hordy zwierzoludzi i maruderw. Dawali sobie wietnie rad. Wszdzie wok nich leeli martwi i umierajcy wrogowie. Kislevici pokrzepieni ich obecnoci walczyli jak optani. Przynajmniej w tym miejscu mona byo uwierzy, choby przez chwil, e zwycistwo moe nalee do nich. Kolejna monstrualna wiea oblnicza uderzya o mury. Do nozdrzy Felixa dolecia zapach przypominajcy pimo lub perfumy. Przez chwil nie zastanawia si nad tym, ale potem jego skra zacza mrowi i poczu askotanie w gardle. Czu jak opuszcza go caa dza walki i odwrci si w stron rda tego zachwycajcego zapachu. Wok niego ludzie i zwierzoludzie czynili to samo, na chwil zapominajc o wzajemnej wrogoci, by sprawdzi, skd pochodzi ten sodki zapach. Felix zobaczy masywny, elazny most opuszczany, ktry

opad na blanki. Egzotyczne, dziwnie pikne i jakby znajomo wygldajce postacie wyskoczyy z wiey oblniczej i popdziy ku walce. Wyglday jak kobiety o ogolonych gowach. Pomimo zimna byy niemal nagie, ubrane jedynie w czarne skrzane tuniki, ktre odsaniay jedn, doskonale uksztatowan pier. W miejscu doni miay szczypce jak u kraba. W drugiej doni, niektre trzymay dugie, wskie miecze, inne bicze, a pozostae sieci. Poruszajc si z gracj szyboway nad blankami. Gdziekolwiek szy, umierali ludzie. Felix rozpozna w nich stworzenia Slaanesha, Pana Niewypowiedzianych Rozkoszy. Felix patrzy, jak wielki kislevicki wojownik, ktry kilka chwil wczeniej rozsieka trzech zwierzoludzi stal jak ciel oczekujce na rze, gdy jedna z piknych kobiecych istot odcia jego gow szczypcami. Zamiast pomci towarzysza, pozostali ludzie czekali a mier zbliy si do nich. Felix obserwowa to wszystko zafascynowany i przepeniony dziwnym uniesieniem. W caej tej wizji byo co doskonale zachwycajcego: wdzik samic, sposb, w jaki czerwona krew lnia idealnymi kroplami na niegu. Byo w tym co zmysowego i gboko poruszajcego. Wtpi, by kiedykolwiek widzia cokolwiek rwnie atrakcyjnego jak demonica. Rozkosz bdzie umrze z jej rki. Prawd mwic, nie mg si ju tego doczeka. Ruszy w ich stron, gotowy zanurzy si w objciach mierci. Cz jego wiadomoci, gboko schowana na dnie umysu, krzyczaa, e to jest ze. To nie byy kobiety. One byy demonami. Byy wrogiem. Oczarowa go zapach ich pima lub jaka inna magia. A jednak nic nie mg na to poradzi. Jego stopy poruszay si, jakby naleay do kogo innego. Miecz zwisa niedbale na jego plecach i tylko tyle

powstrzymywao go przed upuszczeniem broni na ziemi. Umiech zastyg na jego ustach. Widzia ten sam umiech wypisany na ustach pozostaych, zachwyconych obrocw. Zwierzoczek zamierzy si na niego. Felix nie chcia tego. To nie pozwolioby na objcie wybranej kobiety-demona, czarujcego stworzenia o bladej, biaej skrze i rubinowoczerwonych ustach. Unikn ciosu i odci ap napastnika u nadgarstka. Gdy stwr cofa si, Felix wbi miecz w jego gardo. Za sob sysza odgos biegncych krokw i dwik czego cikiego przebijajcego si przez ciao niczym tasak rzenika. Felix mia szczer nadziej, e nie jest to kolejny rywal poszukujcy ask jego wybranki. Chcia si odwrci dla pewnoci ale nie potrafi oderwa od niej wzroku. Patrzy na jej umiech odsaniajcy poyskujce ky jak z koci soniowej! Co przemkno obok niego i prawie w to uderzy, zanim zorientowa si, e to by Gotrek. Czy Zabjca zamierza wyzwa go na walk o przychylno demonicy? Zaraz mu pokae. Felix mia zamiar pchn w plecy Zabjcy ale co go powstrzymao. Nie mg poruszy ramieniem. Spojrza w d i zobaczy masywn do zacinit na jego nadgarstku. Prbowa si wyrwa, ale kto unieruchamia go z atwoci, z jak mona przytrzyma dziecko. Snorri myli, e ju tego wystarczy usysza gboki gos dobiegajcy z okolic dolnej czci plecw. Felix zmaga si ze stalowym uciskiem i miota przeklestwa widzc, co zamierza zrobi okrutny Zabjca. Gotrek ruszy midzy wyznawczynie Slaanesha. Ich lekka bro nie moga mierzy si z jego toporem, ktry lni teraz jasno jak latarnia zym, czerwonym blaskiem. Przebija si przez wrogw, cinajc jednego

po drugim. Demonice nie umieray jak ludzcy wojownicy. Gdy paday, ich ciaa znikay w deszczu iskier i kbach ohydnego smrodu. Ten odr przeama zaklcie i Felix zrozumia jak niewiele brakowao, by zgin na skutek nikczemnego zaklcia. Wok niego pozostali ludzcy wojownicy najwyraniej take zrozumieli to samo. Otrzsali si, spogldali na wrogw i ponownie ruszali do waki. Gotrek ci ostatni z demonie i skaczc na blanki rbn opuszczony pomost swoim toporem. Potne zaklcie broni, do silne by przegna najwiksze demony, wywoao wiksze zniszczenia na wiey oblniczej ni sama sia uderzenia Gotreka. Iskry sypny si z czarnego metalu i zamiast znikn zamigotay i urosy jeszcze wiksze, wirujc wok piekielnego metalu niczym drobne acuchy krwawoczerwonej byskawicy. W jednej chwili wyskoczyy z miejsca trafienia i pokryy ca potn wie oblnicz blaskiem olepiajcego wybuchu, ktry rani wzrok. Felix patrzy zdumiony. Kontakt z potn broni Gotreka w jaki sposb zakci zaklcie poruszajce machin oblnicz, uwalniajc uwizion energi demoniczn. Powietrze wypeni zapach ozonu pomieszanego z siark, silniejszy od smrodu zabitych demonic. Nawet Gotrek wydawa si by oszoomiony efektem swojego dziaania. Sta przez chwil bez ruchu patrzc na dziwne halo wiata pochaniajce demoniczna wie. Z jej wntrza dobiegy krzyki oraz smrd palonego ciaa i futra. Patki niegu osuway si w nico w miejscu, gdzie dotykay wiata. Potem wiea po prostu rozpada si, a jej czci posypay si na ziemi poniej. Felix aowa, e nie ma tu Maxa Schreibera, ktry mgby powiedzie

mu, co si stao. Czarodziej z pewnoci zna si na takich rzeczach. Felix mg tylko zgadywa. Domyla si, e wiea zostaa przynajmniej czciowo zbudowana z czarodziejstwa i utrzymywana w caoci przez energie magiczne. Ostrze Gotreka rozproszyo zaklcie wice jej elementy, co skoczyo si jej zniszczeniem. Zabjca potrzsn gow, jakby chcia oczyci swoje pole widzenia, a potem, najwyraniej zrozumiawszy, czego dokona, wyda z siebie szalony miech. Popdzi wzdu blankw, szukajc nastpnej z wie. Felix szybko pobieg za nim. Wiedzia, e Zabjca musi pozosta przy yciu, za wszelk cen. Jeli cokolwiek mogo zmieni przebieg bitwy, by to jego topr. Max Schreiber obserwowa zdumiony jak rozpada si zaklcie trzymajce razem wie. Dla jego magicznych zmysw, czciowo olepionych przez burz mrocznej magicznej energii szalejc wok niego, byo jasne, co si dzieje. Bro Gotreka zostaa wykuta na zgub demonom. Max wiedzia to na pewno. Te wiee skryway i byy animowane przez uwizion esencj demonw z najciemniejszych piekie. Max przekona si o tym wczeniej, w chwili kontaktu z wie, gdy rozproszy zaklcie wice nikczemn istot. Gdy topr przegna demony z krlestwa miertelnikw, utrzymujcy je pojemnik rozpad si, nie bdc ju utrzymywany w caoci dziki ich mocy. Max patrzy oszoomiony na Zabjcw podajcych wzdu blanek. Gotrek szybko zredukowa do stosu drzazg jedn, potem drug i wreszcie trzeci z potwornych machin. Ten widok by przeraajcy. Wydawao si, e sami bogowie w jaki sposb zdecydowali si wreszcie

wspomc obrocw, pozwalajc na pojawienie si tak potnej broni i tak mocarnego jej powiernika. Czy to byo przeznaczenie, ktre od tak dawna wymykao si Zabjcy? Max nie wiedzia tego. Przyzywajc resztki swojej energii magicznej uwolni swoje zmysy od ciaa, pozwalajc wzrokowi i postrzeganiu magicznemu kry swobodnie wok murw i obserwowa zmagania. Wszdzie, gdzie spojrza widzia rze. Ludzie i zwierzoludzie, wojownicy Chaosu i ludzcy obrocy byli sczepieni w brutalnej walce. Wzdu murw, Gotrek, Felix i pozostali Zabjcy krzyczeli jak wciekli bogowie, zabijajc niemal sam swoj wol. Mimo tego widoku, stawao si dla niego jasne, e to nie wystarczy. Gotrek nie mg by wszdzie, a wiee wykonay ju swoj zowrog robot. W wielu miejscach na murach obecni byli wojownicy Chaosu, zwierzoludzie i plugawi barbarzycy utrzymujcy niewielkie sekcje fortyfikacji do dugo, by coraz wicej z ich kamratw udao si stoczy na drabinach i przycign na miejsce normalne machiny. Pomimo wysikw Zabjcw, wygldao na to, e mury zostan opanowane przez wroga. Ale atak kosztowa hord bardzo sono. Wok rozbrzmieway rogi. Max rozgldajc si w poszukiwaniu rda dwiku, zobaczy posiki biegnce z miasta na mury. Nowi wojownicy rzucali si do walki, siekc swoich ohydnych wrogw i powalajc ich. Jeden po drugim, przyczki zdobyte przez wojownikw Chaosu zostay przejte i mur zosta oczyszczony, krok po kroku penym blu. Max by bliski uwierzenia, e mog wygra t bitw i utrzyma mury

do nastpnego dnia, ale gdy pomyla o tym, wyczu czarodziejsk moc uwolnion w innej czci murw. Szybko posa swojego ducha w poszukiwaniu zakcenia. Jego wzrok popdzi wzdu granicy wic magi midzy murami zewntrznymi i wewntrznymi. Zobaczy, co si dzieje. W sekcji muru daleko od miejsca, gdzie znajdowali si Zabjcy zaatakoway inne demoniczne wiee. Max widzia jak zredukoway fragment fortyfikacji do stosu gruzu. Zaklcia ochronne w tym miejscu ju si rozwiay i Max mg przenie punkt widzenia poza granic. Jego wzrok przeskakiwa nad hord wojownikw Chaosu i zwierzoludzi wdzierajcych si do miasta przez wyom. Patrzy, jak najwiksza z wie uywa swojego tarana, by przebi si przez potn bram. Za kilka chwil okute elazem drewniane belki cakiem ustpi. Max widzia pkajce drewno i wyginajcy si metal, a potem caa brama rozleciaa si, wpuszczajc do miasta wyjc hord. Max spojrza na Ulrik. Na jej twarzy malowaa si troska. Id i powiedz ksiciu, e Wschodnia Brama pada powiedzia. Hordy Chaosu s w miecie.

Rozdzia 12

Rogi zady gono. Kisleviccy onierze na murach zacili panikowa. Felix wiedzia, co oznacza ten sygna: wrg przedar si za mury. Caa cika walka, jak tu stoczyli posza na nic. Zacisn zby i splun na nieg. Poczu krew w swoich ustach. Moe przygryz policzek lub jzyk. Moe poluzowa si jeden z jego zbw. Podczas bitwy otrzyma kilka silnych ciosw i krwawi z tuzina ran na ramionach, nogach oraz twarzy. By zmczony i peen strachu, a widok hardych obrocw wok niego, ktrzy zaczli wpada w panik nie zmniejszaa jego wasnej trwogi. Rozglda si, by zobaczy, jak radz sobie Zabjcy. Gotrek nie wyglda zbyt dobrze. Chwia si ciko na nogach, a jego twarz bya blada. Felix nie widzia go w tak zym stanie od czasu bitwy pod Karag Dum. Jasne byo, e jakkolwiek moc posiada topr, jej uywanie wyczerpao Zabjc pozbawiajc go wikszoci energii. Krasnolud zauway wspczujce spojrzenie Felixa i warkn: Jeszcze nie umarem, czeczyno. Wygldao jednak na to, e jest to tylko kwestia czasu. Nawet wojownik tak straszliwy jak Gotrek nie mg walczy zbyt dugo w takim stanie. Wojownicy Chaosu tak niedawno zepchnici z murw powracali z nowym wigorem, podnosili drabiny i popychali na miejsce kolejne konwencjonalne wiee oblnicze. Snorri, Bjorni i Ulli nie znajdowali si w lepszej kondycji. Wszyscy trzej wygldali jakby skpali si w kauy krwi. Z boku twarzy Bjorniego zwisa kawaek skry, ktry odsania jego zby. Tatuae Snorriego stay si niemal niewidoczne na ciemnym tle siniakw. Ulli wyglda, jakby

chcia wpa w furi lub rozpaka si, ale nie bardzo wiedzia, co wybra. Wszyscy zabjcy wygldali jednak na zdeterminowanych i Felix nie mia wtpliwoci, e zamierzali sta do koca na murach powstrzymujc nadcigajc hord. To okae si zapewne decyzj samobjcz, ale w kocu przysigli szuka takiego wanie koca. Dla Felixa to byo szalestwo, po prostu szalestwo. Przez kilka chwil podczas walki mia wraenie czego w rodzaju przypywu nadziei. Moc topora Gotreka niszczcego demoniczne wiee i sposb, w jaki krasnoludy pomogy podnie na duchu zmczonych obrocw sprawiy, e prawie uwierzy w moliwe zwycistwo. Teraz dostrzega, e by to beznadziejny sen. Patrzy na ksicia wykrzykujcego rozkazy i zbierajcego wasn gwardi do osony odwrotu jego ludzi z murw. Tylko dziki jasnoci jego umysu odwrt nie przeobrazi si w bezadn ucieczk. Ulrika i Max ju schodzili po schodach i Felix zamacha do nich. Kobieta podtrzymywaa zmczonego czarodzieja, a Felix nie mia mu tego za ze. Max wykorzysta dzi swoj yciow szans, a Ulrika bya mu winna pomoc za uratowanie jej ycia. Felix wiedzia, e ona spaci ten dug, bez wzgldu na cen. Usiowa nie dopuszcza do siebie zazdrosnych myli o wszelkich innych powodach, jakie mogy ni kierowa. Nie byo na to czasu. Widzc sztandar ksicia nadal opoczcy wzdu murw, niektre z potnych machin oblniczych ponownie zaczy strzela, najwyraniej celujc w powiewajc wyzywajco dumn chorgiew. Niewane byo, e w ten sposb zagraaj wasnym wojownikom. Felix przykucn instynktownie, gdy wielki kamie przemkn nad nim i rozbi si na budynkach z tyu.

Pudo! zarechota Snorri. Nawet nie byo blisko mrukn Ulli bez wikszego przekonania. Gotrek pokutyka w stron muru i zacz wykrzykiwa obelgi ku zwierzoludziom. Nie rb tego, ty idioto, pomyla Felix, ale nie znajdowa w sobie odwagi, by powiedzie to gono. Ludzie ksicia wypenili ju schody od podstawy wiey. Sam ksi zawoa: Dalej! Nadal moemy walczy! Potrzebujemy teraz kadego wojownika do pomocy w obronie miasta! Jego wezwanie poruszyo krasnoludy. Wyranie dotkno w nich wraliwej struny. Felix wiedzia, e te sowa byy prawdziwe. Ulli zaszura stopami i zacz i w stron schodw. Bjorni potrzsn gow. Snorri wzruszy ramionami i popdzi wzdu muru, by przewrci do tyu kolejn drabin jednym pchniciem swych ogromnych ramion. Gotrek nawet nie spojrza w ty. Ulli z zawstydzon twarz sta w miejscu, jakby niepewny, czy zosta, czy i. Chod, Jaeger, ciebie take potrzebujemy! krzykn ksi. Najwyraniej rozumia, co si dzieje z Zabjcami i wiedzia, e jego przemowy lub rozkazy ich nie przekonaj. Felix spojrza na krasnoludy jeszcze raz. Pomyla, e nie zamierzaj si ruszy. Wanie tak. To koniec drogi. Zaczekaj w tym miejscu, zaczn walczy ze zwierzoczekami, gdy stwory wtargn na mury i zgin w gupio heroiczny sposb, w jaki chcieli umrze. Idioci. Felix zrozumia, ku wasnej wciekoci, e jego take ogarno ich szalestwo. On take nie zamierza si rusza. Zoy przysig, by opisa zagad Gotreka i mia zamiar to uczyni, nawet jeli bdzie musia sta w

drzwiach i czeka, a na murach zaroi si od wojownikw Chaosu. Dopiero wwczas pomyli o ucieczce, jeli to bdzie moliwe. Spojrza na ksicia i powiedzia: Ruszajcie dalej! Dogoni was! Ksi posa mu blady umiech i rozkaza swoim onierzom i dalej. Po kilku chwilach mury byy puste. Stao si dziwnie spokojnie. Felix spojrza na czterech krasnoludw i zrozumia, e w tym momencie jest prawdopodobnie jedyn ludzk istot na murach Praag. Ciekaw by ile czasu minie, zanim zwierzoludzie i barbarzycy zaczn wspina si po drabinach. Z pewnoci, niezbyt wiele. Na co czekali? Dlaczego mia to wraenie bezporedniej bliskoci zagroenia? Rozejrza si wok i niczego nie zauway, a potem ktem oka dostrzeg co wielkiego mkncego w powietrzu w ich stron. Nie, nie w ich stron, lecz ku miejscu, ktre dopiero co opuci ksi i jego ludzie. Jeden z inynierw przy katapultach wreszcie wstrzeli! si w cel. Felix przykucn, gdy ogromny kamie run na nich. Rbn w cian niespena dwanacie stp od Gotreka i wyrzuci w powietrze kawaki zmiadonego kamienia i chmur niegu. Gdy py opad, Felix zobaczy Zabjc lecego na ziemi. Kaua krwi znaczya nieg wok jego gowy. Topr wysun si z bezwadnych palcw. Felix spojrza na pozostaych Zabjcw i zobaczy, e byli rwnie przeraeni, jak on. Moe wszyscy dzielili niewypowiedziane przekonanie o niezniszczalnoci Gotreka. Widzia, e byli wstrznici. Felix przeklina w duchu najbardziej gupi i niegodny rodzaj mierci, jaki spotka krasnoluda.

Szary Prorok Thanquol wpatrywa si w niebo. Przed sob, niezbyt daleko, wyczuwa uwolnienie olbrzymiej energii magicznej. Moc przycignita z Pustkowi Chaosu zostaa rozadowana w niezwykym tempie. Przycign do siebie troch tej mocy nie chcc dopuci, by caa przepada, a porem uy tej energii, by wysa swoj wiadomo przed armi. Nigdy nie byo to tak atwe. Wydawao si, jakby jego dusza pomkna uniesiona prdami energii, naprzd, ku wirowi, w ktry j zasysa. Thanquol by zdumiony i przeraony tym, co zobaczy. Widzia potn armi Chaosu rzucajc si na mury Praag. Widzia jadce naprzd ogromne wiee pene zdawionej energii demonw. Widzia mas wojownikw wok ich k. Gdyby w tej chwili znajdowa si w swoim fizycznym ciele, wypuciby pimo strachu. Zawsze wydawao mu si, e zebrane hordy ludu skavenw z pewnoci musz by najliczniejsz armi na wiecie, ale teraz nie by tego taki pewien. Horda Chaosu urosa od czasu, gdy spotka si z ni podczas pdu przez tundr pnocnego Kisleva, a ju wwczas bya potna. Chcia posa swojego ducha ponad miastem, by zbada, co si dzieje w rodku, ale gdy tylko dotar do murw, zosta bolenie odepchnity przez jak tajemnicz si. Z pewnoci byy to zaklcia ochronne. Moe to i dobrze. Bdzie mg wysa swego ducha wysoko w powietrze, poza zasig wykrycia przez magw, ktrych obecno wyczuwa poniej. Dwaj z nich posiadali tak moc, e nawet Szary Prorok Thanquol zatrzyma si. Nigdy w swoim yciu, nawet w salach Rady Trzynastu, nie spotka takiej aury mocy. Musia przyzna, e byo cakiem moliwe, e te dwie istoty s najpotniejszymi magami na wiecie, nie wyczajc jego samego. To

bya przeraajca myl. Jeszcze bardziej przeraajce byo to, e ich rozpozna. To byli bliniaczy albinosi, ktrych widzia w obozie Areka Pazura Demona. Prbowa zebra si w gar myl, e tamci wydawali si tak przepenieni magi, poniewa wypeniaa ich energia, ktr przycignli z demonicznych krain pnocy. Ta myl jednak nie uspokajaa go. Nadal przeraajce byo kontemplowanie faktu, e istniay dwie istoty zdolne do dziaania jako zbiorniki niemal boskiej mocy. Thanquol by pewien, e nawet jemu nie udaoby si powtrzy tego wyczynu. Zamierza ju powrci do swojej cielesnej powoki, by unikn moliwoci zwrcenia na siebie ich uwagi. Co jednak powstrzymywao go przed tym. Dla jego bystrych magicznych zmysw byo jasne, e tkane przez magw zaklcia, byy tak zoone i potne, e ich podtrzymywanie musiao pochania ca ich uwag. Thanquol omit spojrzeniem blanki i policzy widoczne demony. Ich liczba bya zdumiewajca. Nie spodziewa si, e to byo moliwe tak daleko na poudnie od Pustkowi. Najwyraniej myli si. Czyste przeraenie gryzo go na dnie odka. Oto widzia zagroenie dla caej rasy skavenw, a moe nawet dla dobrobytu i przyszych planw samego Szarego Proroka Thanquola. Co z tym musi zosta zrobione, za wszelk cen. Najlepiej jednak, nie jego rkami. Obserwowa rozpoczcie potnego natarcia i nieposkromiona skaveska ciekawo kazaa mu patrze dalej. Wydawao mu si niemoliwe, e ludzie na murach natychmiast nie wzili ng za pas i nie uciekli na widok ogromnych machin wojennych oraz otaczajcej ich hordy ludzi, demonw i potworw. Z drugiej strony, nigdy nie sdzi, by istnia kres bezmylnej brawury bezwosych map. Patrzy z jeszcze wikszym

zdumieniem, jak ludziom udao si zatrzyma i zniszczy jedn z potnych demonicznych machin ogniem katapulty, a potem zdumia si jeszcze bardziej widzc kolejn zniszczon zaklciem rozplatania mocy. Bardziej niepokojcy by fakt, e Thanquol rozpozna magiczn sygnatur maga, ktry tego dokona. Walczy z rym czarodziejem dwukrotnie podczas bitwy pod nor konnych onierzy. Wygldao jednak na to, e od tego czasu jego moc wzrosa. Jak to byo moliwe, na czym polega jego sekret? Thanquol posa swojego ducha jeszcze wyej. To by kolejny osobnik, ktrego naleao unika za wszelk cen. Thanquol zadowoli si spojrzeniem z lotu ptaka na ca akcj. Tu spod puapu chmur udawao mu si ogarn strategi armii Chaosu. Wikszo si Chaosu koncentrowaa si na frontalnym ataku na pnocn bram rzebion w gargulce, ale znaczna ilo oddziaw atakowaa bramy wschodni i zachodni. Liczebno hordy bya tak wielka, e armia moga prowadzi te ataki nacierajc wielkimi awami, a jednak nadal w dowolnym punkcie przewyszaa liczebnie obrocw. Thanquol pomyla, e bya to taktyka zmasowanego ataku, godna kadej armii skavenw. Przyglda si, jak ludziki pod nim gin niczym mrwki. Nie wstrzsno to nim w aden sposb. By skavenem i mier pomniejszych ras nic dla niego nie znaczya. Prawd mwic, mier wikszo skavenw rwnie nic dla niego nie znaczya. Jedyn emocj jak odczuwa w zwizku ze mierci, byo uczucie triumfu, gdy zagada dotykaa ktrego z jego zaprzysigych przeciwnikw. Bitwa szalaa przez dugie minuty. Machiny wojenne wymieniay salwy. Strzay zakryway niebo. Demony wczyy si do walki. Thanquol patrzy zdumiony, gdy wydarzyo si co niespodziewanego.

Wiele demonw zgino. Jedna z wielkich wie oblniczych runa rozsupujc wice j zaklcia. Szary prorok zastanawia si, co mogo to spowodowa? Tylko jaka magia o niesamowitej mocy. Obniy swj punkt widzenia w stron murw, by przyjrze si lepiej. Nie by zaskoczony widzc przekltego Gotreka Gurnissona stojcego porodku mistycznego poaru. W jego doniach pon energi ten okropny topr. Nienawi i strach walczyy wewntrz Thanquola. Wmawia sobie, e jest niemoliwe, by durny krasnolud mg go zauway, ale utrzymywa rozsdny dystans od niego. Zabjca i jego towarzysze, pozostae krasnoludy i ten nikczemny czowiek, Felix Jaeger, pdzili wzdu murw niszczc kolejne wiee oblnicze. Thanquol patrzy przeraony na straszliw robot topora. Widzia teraz cakiem wyranie pooone na nim zaklcia runiczne. Zawsze wiedzia, e to jest potna bro, ale nigdy nie domyla si, jak bardzo w istocie. Wewntrz ostrza z gwiezdnego metalu pona moc dorwnujca tej, ktr wadali ci czarnoksinicy pord hordy Chaosu, a by moe jeszcze wiksza. Prorok tak wyszkolony jak Thanquol z atwoci wyczuwa, e te dwie przeciwne potgi nie mogy znale si w tym samym czasie i tym samym miejscu przez przypadek. Domyla si, e bray udzia w grze rozgrywanej przez bogw. W tej chwili czu tylko zadowolenie, e jego fizyczne ciao znajduje si wiele mil dalej. Jego uwag przycigno zamieszanie przy wschodniej bramie. Posa szybko swj umys w tamt stron i zdy zobaczy upadek bramy. Wygldao na to, e pomimo oporu ludzkich obrocw miasto miao upa. Thanquol patrzy z pewn nikczemn przyjemnoci, jak zwierzoludzie i barbarzycy wlewaj si przez wyom w murze i nacieraj

na miasto. W gbi duszy zastanawia! si, czy moe to w jaki sposb wykorzysta. Moe udaoby mu si napa hord Chaosu, gdy ju przejmie miasto. Oczywicie, nie zrobiby tego dopki jest ich tam tak wiele. To byoby samobjstwo. Ale moe horda ruszy naprzd zostawiajc tylko garnizon. To byaby okazja do nagego, pewnego uderzenia w prawdziwym skaveskim stylu. Tak. Tak. Moe to zorganizowa. Szybko posa swoj wiadomo w okolic, gdzie znajdowali si Gotrek Gurnisson i Felix Jaeger. Przy odrobinie szczcia zostan porwani w wir walki i zabici. Thanquol modli si do Rogatego Szczura, by tak si stao. Patrzy, jak ludzie porzucaj zewntrzne mury miasta i pozostaj na miejscu tylko gupi Zabjcy i Felix Jaeger. Byo coraz lepiej. Zobaczy ogromny gaz wyrzucony przez katapult, ktry run na mury. Widzia eksplozj latajcych odamkw kamienia, ktra powalia Gotreka Gurnissona i patrzy, jak Zabjca osuwa si na nieg. Ca dusz skavena ogarna ekstaza triumfu. Rogaty Szczur odpowiedzia na jego modlitwy. Widzia na wasne magiczne oczy upadek swojego najbardziej znienawidzonego wroga. Wydawao si jasne, e jeli poczeka nieco duej, stanie si wiadkiem take mierci przeraajcego Jaegera. Ten dzie mia sta si jednym z najlepszych w jego yciu. Arek zobaczy Zabjc padajcego pod wielkim pociskiem katapulty. Patrzy, a upewni si, e Gotrek Gurnisson ju nie powstanie. Miny dugie chwile i poczu, jak z jego ramion opada ogromny ciar. Wizja, jak pokazali mu bliniacy nie moga wypeni si w aden sposb. To

bya tylko cz ich jakiej okrutnej intrygi. Chcia krzycze gono z ulgi. A do tej chwili nie zdawa sobie sprawy, jak bardzo ciya mu ta wizja. Teraz, znowu by sob. Teraz mg ruszy do bitwy jak prawdziwy bohaterski zdobywca, jakim by. Ivan Petrovich Straghov dotkn obcasami bokw swojego konia. Brnli mozolnie przez nieg. To bya duga, cika jazda w trudnych warunkach i tylko fakt, e zgromadzenie pdzio ze sob stado lunych wierzchowcw umoliwio im utrzymanie tak dobrego tempa w drodze do Praag. Ivan przyglda si niebu. Nie wygldao to dobrze. Chmury byy obrzydliwie czerwone. Ivan widzia ju wczeniej takie niebo, nad szczytami, ktre oddzielay pnocny Kislev i Krain Trolli od Pustkowi Chaosu, ale nigdy nie spotka si z czym takim tak daleko na poudnie, gboko wewntrz jego ojczystej ziemi. Moe prorocy mieli racj, moe zblia si koniec wiata. Odwrci si do carycy i rzek. Nie podoba mi si to. Takie niebo to nie jest dobry znak. Wyglda, jakby same Pustkowia ruszyy na poudnie. Caryca spojrzaa na niego swoimi bladymi, bkitnymi oczami. Podobne rzeczy ju si zdarzay, stary przyjacielu. W czasach Magnusa i Aleksandra, gdy ostatnio ten dziki ksiyc lni na dziennym niebie. Ivan zmusi si do umiechu. Te sowa mnie nie uspokajaj, wasza wysoko. Caryca wzruszya ramionami. Jechaa swobodniej ni wikszo ludzi, a jej rumak nie okazywa ladw zmczenia. Ivan pomyla, e to czarodziejstwo, ale w jej przypadku nie byo to zniewag. Wadaa magi zimy i starych bogw Kisleva. Nie miaa w sobie skazy Chaosu.

Tak czy inaczej, jest gorzej ni mylisz. Przed nami dziaa potna magia. Sdzisz pani zatem, e horda spodziewa si nas? Jestem tego pewna, stary przyjacielu, ale wtpi, by te niezwyke zaklcia miay nas powita. Myl, e s skierowane przeciw murom Praag oraz wojownikom, ktrzy ich broni. Tam jest moja crka rzek Ivan I wielu moich przyjaci. Mdl si za ni i mdl si za nich, przyjacielu. Obawiam si, e przybdziemy tylko, by ich pomci, a moe nawet to przeronie nasze siy. Felix patrzy na Zabjc lecego bez ycia. Nie chcia uwierzy w to, co si stao. Nie mg w to uwierzy. Zabjca by niepokonany i pomimo natury swojej misji, niezniszczalny. Byo niemoliwe, by Gotrek Gurnisson zgin. A jednak Felix wtpi, by ktokolwiek mg przey uderzenie w gow przez tak wielki kawa skay. Kady czowiek zginby natychmiast. Pochyli si i sprawdzi puls Zabjcy, by si upewni. Przenikna go fala ulgi. Serce Gotreka nadal bio i to silnie. Byo za co dzikowa losowi. On yje powiedzia Felix. Umiechy rozwietliy oblicza krasnoludw, ale szybko zastpiy je zwyke ponure grymasy. Co chcesz, eby Snorri zrobi, mody Felixie? spyta Snorri Gryzonos. Mgby pomc mi go std wynie. A co to da? spyta Bjorni. Musimy tu znale wasn mier, Felixie Jaegerze.

Tak, co to da? spyta Uli. Brzmiao to tak, jakby mia nadziej, e Felix poda mu dobry powd, by odej. Felix spojrza na nich z niedowierzaniem. Oto prowadzili dysputy, podczas gdy zwierzoludzie wspinali si na mury. Szuka w umyle jakiego powodu, ktry zachci tych upartych idiotw, by mu pomogli. C, przede wszystkim nie moemy dopuci, by ten topr wpad w rce bogw Chaosu. Z pewnoci wszyscy z was widz, e jest specjalny. Moe to nawet klucz do naszego zwycistwa. Powoli, Bjorni i Ulli skinli gowami. Najwyraniej myleli o tym. . . A jeli on yje, niewtpliwie bardzo mu pomoecie to nie jest zagada godna Zabjcy Wielkiego Krwiopijca, bohatera Karag Dum. Snorri myli, e masz racj, mody Felixie rzek Snorri. A poza tym, on nadal wisi Snorriemu jedno piwo, ktre Snorri kupi zeszej nocy. C, no wanie powiedzia Felix. Na co czekacie? Wycign kciuk w stron wielkiej hordy Chaosu. Zreszt, zawsze moecie pniej wrci, by znale swoj mier. Powiedzmy sobie szczerze, jest mao prawdopodobne, by udao nam si przed ni uciec. Felix mia nadziej, e jego sowa nie s prorocze. Szybko unis lecego Gotreka. To nie byo atwe. Zabjca bya bardzo ciki. Snorri Gryzonos wycign rk i zapa go w potn do z atwoci podnoszc Zabjc. Snorri go wemie rzek. Niech jeden z was dwch zabierze jego topr rzuci Felix. Ulli i Bjorni spojrzeli tylko na niego zaskoczeni. To jego topr powiedzieli.

Rozdraniony Felix schowa miecz i chwyci za bro z gwiezdnego metalu. Musia uy obu rk, by j unie, ale wtpi, by by w stanie ni wada. Wynomy si std powiedzia. Za sob sysza ju przeklestwa i okrzyki bojowe barbarzycw wdzierajcych si na balustrad. Thanquol myla, e ycie jest tak niesprawiedliwe. W jednej wspaniaej chwili oglda upadek Zabjcy i by przekonany o jego mierci. Wygldao na pewne, e Jaeger i szalone krasnoludy wkrtce do niego docz. A potem, nagle, cay cudowny sen znikn. Zobaczy Jaegera nachylajcego si nad Zabjc i oznajmiajcego, e krasnolud yje, a pozostali ruszyli, by pomc mu w przeniesieniu krasnoluda. Thanquol mia ochot gry ogon z frustracji. Gdyby tylko mg w jaki sposb im przeszkodzi, rzuci jakie zaklcie. To byo jednak niemoliwe. Ochronne bariery nadal trzymay w tej czci muru, a nawet gdyby tak nie byo, Thanquol nie ryzykowaby przycignicia uwagi tych czarnoksinikw z hordy. To byo frustrujce. Znajdowa si tak blisko najbardziej niebezpiecznego wroga, powalonego i nie mg tego wykorzysta. Wystarczyoby jedno proste zaklcie. Zabjca w tej chwili nie mg liczy nawet na obronn moc swojego topora. Thanquol miota przeklestwa na wiat, bogw, swoich wrogw i wszystkich, o ktrych pomyla, za wyjtkiem siebie samego. Jawna niesprawiedliwo losu bya wstrzsajca. Gotowy wy z frustracji stwierdzi, e zobaczy ju dosy. Nadszed czas, by powrci do swego ciaa i kontynuowa plan. Moe istnia jaki sposb, by dosta si do

miasta i wywrze zemst na Gotreku Gurnissonie dopki jest nadal nieprzytomny. Thanquol przysiga, e jeli to mu si uda i nie bdzie oznaczao zbyt wiele ryzyka dla jego wasnej, cennej skry, znajdzie ten sposb. Arek jecha ku Bramie Gargulcw. Jego wojownicy przejli j i otworzyli, a teraz wlewali si do bezbronnego miasta. Wok niego pony budynki, drewniane kolumny zajmoway si ogniem, kamienie paday w poczerniae ruiny. Dziko wykrzykujc, zwierzoludzie i barbarzycy przedzierali si przez ulice miasta. Niektrzy z nich odkryli beczki ale, niewtpliwie w gruzach jakiej tawerny i zaczli wlewa sobie w garda kolejne kufle. Arek pozwala ignoranckim gupcom na zabaw. Wkrtce poauj spalenia tych budynkw. Czy zastanowili si, gdzie przeczekaj nadchodzc zim? Swoimi dzikimi pieniami zapewne witowali wasn mier i nie wiedzieli o tym. Jecha dalej. Jego demoniczny rumak reagowa natychmiast na mentalne impulsy. Ochroniarze wybrani spord rycerzy Chaosu spogldali triumfalnie na obracane w ruin miasto. Zwyciylimy powiedzia Bayar Rogaty Hem. Jego gos by dudnicy. Dobywa si echem z gbi napiernika jego niezwykle ozdobnego pancerza. Jeszcze nie odpowiedzia Arek. Przed sob widzia wewntrzny mur wznoszcy si jeszcze wyej ni mur zewntrzny, a za nim masywn sylwetk wyzywajco stojcej cytadeli Praag. Arek wiedzia, e bitwa nie bdzie zakoczona zanim oba z tych umocnie nie padn. To ledwie pocztek.

Z pewnoci, nie powstrzymaj nas zbyt dugo. Arek potrzsn gow zdumiony ignorancj nawet jego wasnych podwadnych, wyznawcw Tzeentcha. Z pewnoci powinni wiedzie to lepiej. Straty poniesione na zewntrznym murze byy wiksze ni si tego spodziewa, a teraz zniszczono cae dwie trzecie potnych, demonicznych machin oblniczych. Gwnie przez tego przekltego krasnoluda i jego paskudny topr. Co gorsza, pomimo opanowania muru, nikt nie znalaz ciaa krasnoluda ani jego topora. Wizja, jak ukazali mu jego czarnoksinicy znowu zacza nka Areka. Widzia krasnoluda i czowieka stojcych triumfalnie na jego zwokach. Pomyla, e to nadal moe si wydarzy. Nie. Nie pozwoli na to. Przekacie wiadomo, bogosawiestwo Lorda Tzeentcha i obiecajcie najlepsze upy dla tego, kto przyniesie mi gow Zabjcy Gotreka Gurnissona i jego ludzkiego kompana, Felixa Jaegera. Heroldowie wodza natychmiast wyruszyli wypeni polecenie. Pomimo swojego zwycistwa, Areka nie opuszczao zowrbne przeczucie. Wydawao si, e pojecha naprzd zbyt wczenie. Felix brn wsk uliczk. Ciar topora by morderczy. Zacz rozumie, jak Zabjca sta si tak silny. Samo noszenie tej broni przez kilka tygodni wystarczyo, by ktokolwiek zdoby muskuy jak kowal. Jego nozdrza zaatakowa smrd spalenizny. Sysza odlegy, triumfalny ryk wojownikw Chaosu i trzask zapadajcych si budynkw. W oddali widzia jedn z gigantycznych wie oblniczych unoszcych si nad czerwonymi dachwkami domw. Soce zakrywa dym i dziwaczne, czerwone chmury, ale caa scena podwietlona bya piekieln iluminacj

pomieni

poncych

domostw.

Na

kocu

alei

dostrzega

hordy

barbarzycw i zwierzoludzi pldrujcych ulic. Wydawao mu si, e ju umar i zosta cinity do jednego z ognistych piekie tak ukochanych przez najgorszych kaznodziei sigmaryckich. Dokd teraz? spyta Ulli nerwowo oblizujc usta. To byo dobre pytanie. Musieli znale Maxa Schreibera, jeli to byo moliwe, albo jakiego uzdrowiciela. Najlepiej byo uda si do wityni Shallyi, gdzie kapanki gobiej bogini oczekiway, by udzieli bogosawiestw swego askawego bstwa chorym i rannym. Zakadajc, e jakakolwiek ze wity jeszcze staa. Zapewne wszystkie zostay spalone i zupione przez czcicieli Chaosu. Felix nie spodziewa si, by oszczdzili domy wrogich bogw. Nie ma sensu pcha si do wewntrznego miasta rzek Bjorni. Bramy s ju szczelnie zamknite, jeli stranicy zachowali zdrowy rozsdek. Za mao czasu rzek Felix. Wtpi, by ksiciu udao si zebra tam wszystkich swoich ludzi w tak krtkim czasie. To nic nie zmienia powiedzia Bjorni pewnym siebie gosem. Felix nie widzia jeszcze tej strony osobowoci brzydkiego Zabjcy. Bjorni w ogniu bitwy przemawia jak prawdziwy onierz, a nie lubieny prostak, ktrym by zazwyczaj. Jeli zostali odcici, to tak si stao. Obowizkiem zag tych bram jest je zamkn i utrzyma, bez wzgldu na to, kto zosta na zewntrz. I dokd to nas prowadzi? spyta Ulli. W jego gosie syszalna bya panika. Prosto w gwno zwierzoludzi, jak zwykle odpowiedzia Bjorni i

zarechota. Wydajesz si zbyt radosny w tych okolicznociach stwierdzi Felix. Bjorni spojrza na niego i mrugn okiem. A czemu nie? yj, podczas gdy spodziewaem si tumaczy przed moimi przodkami w piekle. A wizja mierci jest nadal przede mn. Czemu nie wykorzysta jak najlepiej tych kilku dodatkowych minut wrd ywych? Faktycznie, czemu nie? Ale nadal musimy dostarczy Gotreka do uzdrowiciela. Gdzie na kocu tych bocznych uliczek jest wityni Shallyi rzek Bjorni. Jedna z kapanek wyleczya mnie z paskudnego wrzodu, ktrego podapaem, gdy... Oszczd mi krwawych szczegw rzek Felix. Prowad. Max patrzy na wielk bram wewntrznego miasta, ktr zatrzanito za nimi. Nie pamita, by kiedykolwiek czu si tak zmczony. By cakowicie wyczerpany, a jednak wiedzia, e musi co zrobi. Rozejrza si i zobaczy ksicia. Wdz wydawa si by rozgniewany, ale dobrze to ukrywa. Max widzia, jak jego osobista gwardia wcisna go na siodo, gdy zewntrzny mur zosta opuszczony. Jego ochroniarze prawie tratowali kadego, kto wszed im w drog. Max cieszy si, e on i Ulrika zostali uznani za wystarczajco wartociowych, by jecha z nimi. Nie zachwycaa go wizja pozostawienia w miecie na zewntrz, wrd pldrujcej hordy wyznawcw Chaosu. Ulrika patrzya na wielkie drewniane drzwi okute elazem, jakby chciaa przebi si przez nie wzrokiem. O co chodzi? spyta Max.

Felix i inni s nadal na zewntrz. Za pno, by teraz o tym myle powiedzia. Nic nie moesz dla nich zrobi. Wiem. Nie chciaam tylko, ebymy si rozdzielali. Pomimo swojej rywalizacji z Felixem, Max czu to samo i to nie tylko z powodu braterstwa z czowiekiem i Zabjc. By pewien, e jeli ktokolwiek ma przetrwa to zamieszanie, bdzie to tych dwch. Dobrze byoby zatem by z nimi. Ksi szed ju w stron tylnej bramy, ktra prowadzia na schody na wie stranicz. Max pomyla, e wadca idzie oglda, jak ponie jego miasto. Postanowi przyczy si do niego. Wewntrz wityni byo cicho i chodno. Felix spoglda na pokrywajce ciany ikony bogini i jej witych oraz na wielki symbol gobicy wyrzebiony na otarzu. Wntrze wypenione byo rannymi i obitymi ludmi. Na pododze leeli zakrwawieni mczyni w bandaach. Wszdzie kryy kajce kobiety i paczce dzieci. Najwyraniej tym nieszcznikom take nie udao si dotrze do bezpiecznego miasta wewntrznego. Felix zastanawia si, czy moe cokolwiek zrobi dla tych ludzi. Wtpi w to. Zapewne byli skazani na mier. To tylko kwestia czasu, zanim wojownicy Chaosu dostan si w to miejsce, albo wityni ogarnie ogie. Wtpi, by ta drewniana konstrukcja wytrzymaa dugo w dowolnym przypadku. Felix patrzy, jak Snorri i pozostali Zabjcy nios Gotreka przez tum w stron otarza. Szed za nimi zmczony, cay czas zerkajc na ikony.

Wielokrotnie przychodzi do wityni Shallyi w Altdorfie, gdy by jeszcze bardzo maym dzieckiem. Jego matka umieraa na wyniszczajc chorob i przychodzili baga o wstawiennictwo bogini w jej imieniu. Pomimo wszystkich ofiar jego ojca, bogini, bez wtpienia z wasnych powodw, odmwia interwencji. Felix ywi po tym ambiwalentne uczucia wobec wityni. Lubi mie, spokojne kapanki, ale nie potrafi zrozumie, dlaczego Shallya nie odpowiedziaa na jego modlitwy. W kocu, bya bogini, moga uczyni prawie wszystko. Odsun od siebie te myli. To nie bya dobra pora na prne rozmylania. Kapanka podniosa si, by powita Zabjcw. Wygldaa na zmczon, bya blada i wyczerpana z si podobnie jak wyglda Gotrek po zniszczeniu demonicznych wie. Najwyraniej kapanka askawej bogini podzielia si swoj wasn si, by uzdrawia innych. To wydawao si by logiczne, biorc pod uwag, to co Max powiedzia Felixowi o naturze magii. Mia tylko nadziej, e kobiecie pozostao do mocy, by pomc Gotrekowi. Pocie go obok otarza powiedziaa. Snorri bez komentarza wykona polecenie i stan z boku, z szacunkiem trzymajc wielk ap przy swoim sercu. Kapanka przesuna doni nad czoem Gotreka. Jego duch jest silny stwierdzia. Moe przey. Musimy postawi go na nogi natychmiast rzek Felix. Moesz co zrobi? Kobieta spojrzaa na Felixa. aowa, e odezwa si do niej tak ostro. Wielkie krgi zmczenia ocieniay skr pod jej oczami. Bya bliska upadku ze zmczenia. Gdy zauwaya topr w jego doni, westchna.

Czy to jest jego topr? Tak. Dlaczego pytasz? To bro o wielkiej mocy. Czuj jej si nawet std odwrcia si, by jeszcze raz spojrze na bezwadn posta Zabjcy. Zobacz, co da si zrobi. Uklka obok Gotreka i pooya do na jego czole. Zamknwszy oczy zacza kiwa si na boki przywoujc imi bogini. Wok jej gowy i doni zamigota otok wiata. Skra na szczycie czaszki Gotreka zacza si zasklepia i po dugiej chwili jego jedyne zdrowe oko zamrugao i otworzyo si. Wezwaa mnie z powrotem powiedzia. By otpiay i zdumiony. Staem u wrt Sali Przodkw, ale nie wpucili mnie. Powiedzieli, e nie zasuyem si w bitwie. Mj duch zosta skazany na bkanie si bez domu w wiecznej mgle. Nic ju nie mw powiedziaa kapanka, gadzc jego czoo jakby by dzieckiem. Zostae uderzony w gow. To czsto sprowadza dziwne sny i wizje. To nie wydawao si by snem. Czasami nim nie jest. Tak czy inaczej, jestem ci winien dug honoru, kapanko. I spac ten dug. Nie zapomnij zatem, e jeste winien take piwo dla Snorriego powiedzia Snorri. Gotrek zerkn na niego. A czemu to? Przyniosem ci tutaj.

Gotrek posa ku krzywy umiech. Wobec tego postawi ci kufel, albo dwa, Snorri Gryzonosie. A zatem prawd powiadaj rzek wesoo Snorri. Zawsze jest pierwszy raz na wszystko. Arek przeklina jadc zdewastowanymi ulicami Praag. Otaczao go szalestwo. Horda rozpada si w szale pldrowania i zniszczenia. Pili, bili si i ofiarowywali dusze znalezionych obrocw swoim demonicznym patronom. Kilka dni zajmie przywrcenie dyscypliny, a mogo nie starczy im czasu. Musieli zaj miasto, zanim rozpocznie si sroga zima. Potrzebowali schronienia, a nie miasta zredukowanego do gruzw. Zacz mie wraenie, e jego bg kpi sobie z niego. Nie mia pojcia o skali wyzwania, jakim byo utrzymanie razem tej armii. Kilka takich zwycistw oznaczaoby porak. Patrzy na pijanych wojownikw, ponce budynki i czyst, brutaln gupot tego wszystkiego. Tumi w sobie dz zabijania. Pomienie pony jak w piecu, wyrwane spod kontroli. Czu uderzenie ich gorca. Rozkaza wojownikom, by przestali pali budynki rzuci Arek podejrzewajc, e jest na to za pno i poaru nie uda si opanowa. To nie byli nasi wojownicy rzek Bayar Rogaty Hem. To Kislevici. Oni to zrobili. Podoyli ogie pod swoje domy wycofujc si do cytadeli. Uparty nard. Arek skin gow. Powinien to przewidzie. Kislevici nie byli gupcami. Rozumieli sytuacj tak samo dobrze, jak on. Wiedzieli, e bez poywienia i schronienia zima wywrze zemst na zdobywcach. Arek wiedzia, e on i jego wojownicy Chaosu przeyj, podobnie jak

wikszo magikw, ale zwierzoludzie i barbarzycy zostan zmuszeni do kanibalizmu, by przetrwa zimn por roku. Wielka horda zniknie. Nie wtpi, e wkrtce pojawi si rne frakcje i zaczn erowa na sobie nawzajem. Tak zrobi, albo uciekn, by znale armi innego wielkiego wodza. Chocia nie chcia tego przyzna, jego czarownicy mieli racj mwic o ryzyku tak pnego ataku. Zaryzykowa i przegra. A jednak, pokrzepia si myl, e dopilnuje, by aden z Kislevitw nie doy radoci ze swego aosnego triumfu. Podjecha kurier. Wiadomo, Lordzie Areku wdz gestem pozwoli mu mwi. Z zachodu nadciga armia Kislevitw. Na pnoc od nas pojawiy si zastpy skavenw. Morgar Ostrze Zagady zabra swe oddziay, by ich powstrzyma. Arek przekl wodza Khorne'a. Zawsze szuka chway. Zawsze pragn kolejnych zwycistw, wicej krwi i dusz, by ofiarowa je swojemu godnemu, wyjcemu bstwu. Nie wystarczyo wykoczenie obrocw Praag. Musia szuka innych bitew. Arek zmusi si do zachowania spokoju. W tych okolicznociach to mogo by dobre rozwizanie. W kocu, zapobiegnie to atakowi szczuroludzi na tyy jego armii. Drczyo go jednak pytanie, co zrobi ze zbliajcymi si Kislevitami. Musieli jecha jak demony, skoro dotarli tu tak szybko. "Wtpi, by jego wojownicy tak oszoomieni rzezi byli w stanie ich powstrzyma. Szybko przemyla wszystkie moliwoci. Musia dopilnowa, by poar zosta ugaszony, a miasto zachowane. Teraz moga tego dokona tylko magia. To bya robota dla Kelmaina i Lhoigora, niech bd przeklte ich niesforne dusze. Jeli komukolwiek miao to si powie, to tylko im.

Rezerwy oczekujce za murami powstrzymaj Kislevitw dopki uda mu si zorganizowa odpowiednio liczn mas jego ludzi, by rzuci ich na wrogw. Przynajmniej zimne wody rzeki przez na jaki czas zatrzymaj Kislevitw. Przedostanie si przez mosty i brody musiao zaj wiele czasu kadej armii. Wyda kurierowi pospieszne rozkazy, a potem wjecha w tum wykrzykujc polecenia najbardziej wadczym gosem. Szary Proroku Thanquolu! Zbud si! rykn do jego ucha znajomy, gboki gos. Thanquol wyrwa si z transu i powstrzyma ch rozerwania Izaka Grottle'a swoim najbardziej niszczycielskim zaklciem. Tak! Tak! O co chodzi? spyta. Zostalimy zaatakowani powiedzia Grottle. Wojownicy Chaosu, demony i zwierzoludzie zbliaj si od poudnia. Dlaczego nas nie ostrzege? Thanquol mia ochot odpowiedzie, e przyglda si ciekawszym rzeczom, ale nie uczyni tego. Dotaro do niego znaczenie sw Grottle'a. Zaraz zaatakuje ich oddzia wojownikw Chaosu! Sytuacja bya powana! Thanquol musia natychmiast podj kroki, by ocali swoje cenne ycie. Jak wielu? Jak blisko? wawo! wawo! zapiszcza. Tysice. S prawie przy nas wyjka Grottle. Dlaczego nie obudzilicie mnie wczeniej? Usiowalimy, ale bye pogrony w swoim czarodziejstwie. Mylelimy, e musisz rozmawia z samym Rogatym Szczurem. To moe spotka ju wkrtce nas wszystkich, jeli nie przygotujemy si do obrony.

Thanquol pospiesznie wyszczeka rozkazy i polecenia. Jego przeraeni wojownicy popdzili, by je wykona. Gotrek unis topr i przyjrza mu si dokadnie. Krawdzie lniy, ostre jak zawsze. Runy lniy jasno. Zabjca wydawa si czerpa si z broni. Nadal by blady jak duch, ale wyglda na zdolnego do walki. Szalona furia byskaa w jego zdrowym oku. Na zewntrz, z oddali dobiegy odgosy bitwy. Ruszajmy powiedzia. Czeka nas zabijanie.

Rozdzia 13

Nie miem powtpiewa w sowa waszej wysokoci, ale czy na pewno to wytrzyma? Ivan Petrovich Straghov spyta ostronie. Lodowa Krlowa bya zwykle bardzo zimn i opanowan kobiet, ale rozgniewana bya gorsza od pnocnej nieycy. Wytrzyma, stary przyjacielu odpowiedziaa, spogldajc z satysfakcj na swoje dzieo. Gwarantuj to. Przekonanie w jej gosie kazao mu take uwierzy, chocia gdyby nie widzia tego na wasne oczy, wydawaoby mu si to niewiarygodne. Czarodziejstwo Lodowej Krlowej istotnie byo potne. Ivan przyglda si, gdy stana nad leniwymi, szarymi wodami rzeki i wypiewaa swoje zaklcie. Rozoya szeroko ramiona i wezwaa wiatry wschodu i zachodu. Na rzek zacz pada nieg; powietrze stao si niesamowicie zimne. Ivan widzia, jak w cigu kilku uderze serca gruba warstwa zamrozu uformowaa si na powierzchni rzeki, z niezwyk prdkoci rozprzestrzeniajc si od miejsca, gdzie stal Lodowa Krlowa. Zanim upyna minuta, utworzyy si masywne bloki lodu. Po dziesiciu minutach caa rzeka bya solidnie zamarznita. Teraz pokrywa j nieg i gdyby nie rw uformowany przez jej brzegi, Ivan nie byby w stanie stwierdzi, e w ogle jest tu rzeka. Naprzd powiedziaa caryca. Utrzyma wasz ciar. Wprowadzajc sowa w czyn, spia konia i galopem popdzia przez zamarznite wody. Z potnym okrzykiem podyo za ni zgromadzenie Gospodara. Spjrzcie tam! krzykna Ulrika wskazujc na niebo. Max podnis

wzrok spodziewajc si zobaczy opadajce na nich harpie. Rzeczywicie zobaczy kilka z tych ohydnych bestii, ale leciay w gr, by zaatakowa co masywnego przebijajcego si przez chmury. To Duch Grungniego powiedziaa Ulrika zdumionym gosem. Max z pewnym wstydem bogosawi Sigmara. Przynajmniej bd mogli std si wynie. Patrzy na jaskrawe rozbyski pojawiajce si po bokach okrtu powietrznego. Harpie runy na ziemi cite potn broni Ducha Grungniego. Kelmain spojrza na swojego bliniaka i zobaczy na znajomej twarzy odbicie wasnego zmczenia. adne ywe stworzenie nie wytrzymaoby bezkarnie stresu, jaki przeyli tego dnia. Wadali moc zwykle zarezerwowan dla wikszych demonw i dali z siebie wszystko, co wyczerpao ich niemal cakowicie. Magiczne sprzenie zwrotne powstae po zniszczeniu wie byo bliskie doprowadzenia obu do szalestwa. Wielu z ich uczniw nie miao tyle szczcia. Kwilili spazmatycznie na niegu w pobliu. Jak dotd on, ani jego bliniak nie byli w stanie wydoby z siebie do energii, by ich zabi. Ty take to czujesz, bracie odezwa si Lhoigor. Kelmain mg tylko skin gow. Na zachodzie wyczuwali mistyczne zakcenie o wielkiej mocy. Bya to potna ludzka magia, przycigajca cae zimno kislevickiej zimy. Na pnocy znajdowao si inne zakcenie, odmienne, dotknite Chaosem, take o wielkiej mocy. Kelmain zgadywa, e pochodzio od skavenw i by pewien, e jego brat zgodziby si z nim. Chocia byy to zakcenia niezwykle silne, w normalnych okolicznociach bliniacy nie przejmowaliby si nimi. W istocie, niewielu

istniao magw na wiecie, ktrych si lkali. Ale to nie byy normalne okolicznoci. aden z nich nie bdzie w stanie korzysta z penej mocy w cigu nadchodzcych dni. Apokaliptyczne energie, jakie dzisiaj uwolnili wyczerpay wikszo ich siy. Zbliy si jedziec. Kelmain spojrza uwanie na wojownika Chaosu zauwaajc posrebrzany hem, ktry oznacza jednego z osobistych kurierw Lorda Areka. Jedziec podjecha prosto do nich i osadzi konia w miejscu. Lord Arek nakazuje wam zdawi poar w miecie krzykn arogancko. Kelmain spojrza na swojego brata. Lhoigor odpowiedzia mu spojrzeniem. Obaj jednoczenie wybuchli miechem. Powiedz Lordowi Arekowi, e z alem musimy odmwi jego uprzejmej probie rzek Kelmain. Co takiego? prychn wojownik Chaosu. Niestety, w tym momencie jest to niemoliwe wyjani Lhoigor. Niemoliwe? Lord Arek kae was ywcem odrze ze skry. Groenie nam to bardzo zy pomys powiedzia Lhoigor. Istotnie, bardzo zy doda Kelmain. Zebra do energii, by zredukowa pancerz kuriera do stopionego ulu. Krople metalu zaskwierczay na niegu. To nie byo rozwane, bracie stwierdzi Lhoigor umiechajc si z aprobat. Prawda, ale zasuy sobie na to. Co teraz uczynimy? Poczekamy i zobaczymy. Podejrzewam, e Lord Arek wkrtce

okryje, e szczcie go opucio. Ostrzeglimy go, e gwiazdy nie s w porzdku. Ale czy chcia tego sucha? Jak dugo wedug ciebie demony pozostan w tym wymiarze? Bye za to odpowiedzialny. Najwyej przez kolejn godzin. Bardzo moliwe, e znacznie krcej. C, na poudniu s inni wodzowie, a cieki Starych wkrtce zostan otwarte. A zatem, zdecydowanie powinnimy zobaczy, co si stanie. Felix powali nastpnego zwierzoczeka. Straci rachub, ilu ich zabili od czasu, gdy wyonili si z labiryntu bocznych uliczek wok wityni. Rozejrza si. Krasnoludy wydaway si dobrze bawi. Zabijajc szczerzyli zby jak maniacy. Felix tego wanie spodziewa si po nich. Byli bliscy znalezienia swojej dugo oczekiwanej zagady. Zablokowa cios masywnego barbarzycy odzianego w futro. Na karku mczyzny wisia naszyjnik jeszcze krwawicych uszu. Felix zauway, e wiele z nich byo mae, jak uszy dzieci. Dzikus zawy co w swoim niezrozumiaym jzyku i zamierzy si niezdarnie na Felixa swoim mieczem z czarnego elaza. Felix wykona unik i z zimnym okruciestwem, o ktre si nie podejrzewa, wbi bro prosto w brzuch wroga i obrci ostrze w ranie zanim je wycign. Kopn jeszcze upadajcego, wrzeszczcego mczyzn w twarz. Spjrzcie, tam! usysza okrzyk Ulriki. Felix zaryzykowa rzut oka w gr i pomimo swojej desperacji poczu radosne uniesienie serca. Ponad nimi unosi si dobrze znany ksztat

Ducha Grungniego. Najwyraniej Malakai Makaisson powrci wreszcie. Felix mia tylko nadziej, e sprowadzi ze sob posiki. Mimo to, wtpi, by statek powietrzny mg unosi do wojownikw, by zmienio przebieg tej walki. Wok Areka zapaday si ponce budynki. ciana pomieni rzucia go i jego rycerzy w kolejn boczn uliczk. Arek spojrza na niebo i potrzsn pici. Spada nastpna czarna bomba, wyrzucona z tego latajcego okrtu. Eksplozja wysadzia Areka z sioda jego wierzchowca. Gdzie byy harpie? Dlaczego jego magowie nie zestrzel tego przekltego statku powietrznego z nieba swoimi byskawicami ? Rozejrza si i zobaczy, e wybuch zabi kilku z jego ochroniarzy. Reszta odjedaa. Najwyraniej zgubili go w chaosie dymu, pomieni i eksplozji. To nie miao znaczenia. Sysza w pobliu okrzyki bojowe zwierzoludzi. Znajdzie ich, zbierze u swego boku i wrci do walki. Zamierza zamieni wiele gorzkich sw ze swoimi ulubionymi czarnoksinikami, kiedy ich tylko znajdzie. Thanquol patrzy na kolejne fale rycerzy Chaosu pdzcych w stron jego armii. Potni wojownicy wykrzykujcy imi boga Krwi pdzili przez nieg. Wygldao na to, e mog zmie nawet sztormverminw. Thanquol ju dwukrotnie by zmuszony wezwa swoje czarodziejskie moce, by ich odeprze i dwukrotnie ledwie mu si to udao. Zuy mroczn magiczn energi wok siebie, by pobudzi swoich onierzy do czynw penych zajadoci niespotykanej w adnej innej armii skavenw, a jednak mogo okaza si, e to nie wystarczy. Thanquol dawno ju uyby swojego zaklcia ucieczki, by wydosta si z walki, gdyby nie by pewien, e bez

niego armia Mouldera upadnie, a on sam zostanie szybko dopadnity przez jedcw Khorne'a. Pomyla, e moe jednak do tego dojdzie i przeuwajc kawaek oczyszczonego spaczenia pozwoli uwolnionej mocy przela si przez jego yy. Nadchodz! Znowu nadchodz! Izak Grottle zawy do jego ucha. Thanquol zanotowa sobie w pamici, e jeli dojdzie do najgorszego, przed dokonaniem ucieczki rozwali tego otyego Mouldera na skadowe atomy. Ivan Petrovich Straghov jecha przez szeregi Chaosu siekc szabl wszystko, co stano na jego drodze. Ponad nim chmurzyo si krwawoczerwone niebo. Ponce miasto Praag niespokojnie podwietlao ca piekieln scen bitwy. Przed nim, zwierzoludzie zaryczeli okrzyki bojowe i pobiegli do okopw. Dowodem ich zbytniego zaufania w swoje siy by fakt, e wszystkie umocnienia ziemne skierowane byy ku miastu. Ivan stwierdzi, e teraz za to zapac. Kto przed nim podpali masywn katapult. Wielka machina oblnicza zapona niczym gigantyczna pochodnia. Za nim, Lodowa Krlowa i jej ochroniarze walczyli jak urodzeni wojownicy. Miecz carycy pon w jej doni. Pradawne runy lniy wzdu ostrza. Nagle, ostatni ze zwierzoludzi w pobliu pad martwy. W zapadajcej ciszy odezwaa si Lodowa Krlowa. To miejsce cuchnie nikczemnym czarodziejstwem. Od stuleci nie przycignito tu takiej mocy. Byy tu demony, aye, a nawet gorsze rzeczy, ni demony. C moe by gorszego od demonw, wasza wysoko? spyta z

zaciekawieniem Ivan. Ludzie, ktrzy je przyzwali. Ivan nie by tego pewien, ale nie zamierza si sprzecza. Przed nimi dostrzega nowych przeciwnikw wyaniajcych si z bram Praag. Byy ich tysice tysicy, z pyskami ociekajcymi pian dzy bitwy, gotowych umrze w walce. Zdaje si, e musimy zaj si tymi nikczemnymi ludmi nieco pniej, moja krlowo powiedzia. Aye, stary przyjacielu, teraz bowiem musimy zmierzy si z samymi demonami. Spogldajc na lnice postacie porodku zbliajcej si hordy, Ivan doskonale zrozumia, co miaa na myli. Powici chwil na ofiarowanie swej duszy i duszy jego crki Ulrykowi, a potem przygotowa si do kolejnej szary. Max wspina si po rozchwianej drabince sznurowej do gondoli statku powietrznego. Wiatr siek go w twarz. Spojrza po raz ostatni w d. Byo wysoko. Ulice poncego miasta zostay daleko poniej. Ulrika pomachaa do niego, a potem popdzia, by doczy do si ksicia. Modli si, by wszystko z ni byo w porzdku. Znaczya dla niego tak wiele, jak jego wasne ycie. A jednak, nie widzia dla niej adnego zagroenia. Nikt nie opuszcza wewntrznego miasta i nie rzuca si w to pieko. Powitaa go przysadzista, odziana w skr posta Zabjcy Inyniera, Malakaia Makaissona. Na gowie mia skrzany hem pilota z rozciciem, przez ktry wychodzi farbowany grzebie wosw na gowie. Krysztaowe gogle, jakie nosi latajc swoim yrokopterem tkwiy zsunite

na czoo. Troch czasu wam to zabrao, Malakai rzek Max. Zauway jednak, e umiecha si wycigajc do, by chwyci rk Zabjcy. Aye, c, mnielimy odrybinem problymw mychanicznych i trochem kopotw z witrami, winc trochem czasu zabrao wzincie wszystkich chopakw razem powiedzia Makaisson. W jego gosie rzeczywicie sycha byo zaenowanie. A Duch jezd ty odrybinem przyadowany. C, lepiej pno ni wcale. To wynie zawsze powidam. Dzie jezd Gotrek i chopak Felix Jaeger? Nie som z tobom? Teraz przyszed czas na zaenowanie Maxa. Nie wiem, gdzie oni s. Ostatnio widziaem ich na zewntrznym murze. Zapewne walcz teraz w miecie. Nie ma ich w cytadeli. C, jeli kto wynijdzie z tygo zamnieszania, to ta para, winc lepij zabirzmy siem do roboty. A na czym ma ona polega? Krl Zabjcw poprysi mnie, by dotacha tu jego wojw. Mamy ich jakom setkem upchanych w kade konty. Niektrzy siedzom nawet na grze, w balunie. Lepij posamy chopakw na ziemni, eby mogli zaczom walczy, a bedem siem mg zabra za powane zabijanie zwierzoludziw. Gdy Max i Zabjca rozmawiali, krasnoludzcy wojownicy o hardych obliczach przeciskali si w stron wyjcia i zaroili na linie. Zamnierzaem wrci po resztem, ale wyglda na to, e ni trzyba si o to martwi. Walka moe siem skoczy zanim wrcem.

Przyda si kada pomoc, Malakai. Aye, c, wzbudowaem nico nowej broni w Ducha Grungniego. Pokazem im za minutkem, gdy chopaki bendom na dole. To jedna z rzeczy, ktre czymay mnie sdala tak dugo. Pomylaem, e tutaj bendzie potrzybne co spycjalnego. Max by ciekaw, co takiego mg sprowadzi ze sob Malakai Makaisson, co mogo okaza si do zabjcze, by odwrci losy tego konfliktu. Wiedzia, e jeli ktokolwiek by w stanie zbudowa co takiego, to by nim Zabjca Inynier. Czy to ju ostatni z nich? spyta Felix. Snorri tak nie myli! rzek Snorri wpatrujc si w mrok. Wok jego stp zacza zbiera si kaua niegu stopionego arem poncych budynkw. Krew mieszaa si z wod. Odbijajce si w niej pomienie wyglday dziwnie w rudawej cieczy. A zatem, dokd pobiegli? Wydaje si, e jest ich mniej, ni minut temu. To dlatego, e zabilimy tak wielu z nich, mody Felixie owieci go Snorri. Felix potrzsn gow. By zdumiony, e stworzenie tak gupie, jak Snorri Gryzonos mogo w ogle y. Czeczyna ma racj rzek Gotrek. Co ich odcigno, a to nie by tylko Duch Grungniego. W co sobie pogrywa ten Makaisson? pyta Ulli. Najpierw jest nad gowami, bombarduje mionikw Chaosu, a potem znika. Po prostu nie widzimy go std zauway Felix. Domylam si, e skierowa si na cytadel. Musia sprowadzi ze sob wojownikw i jak bro.

Niedugo przekonamy si o tym rzuci Bjorni. Dalej. Ruszajmy i zobaczmy, czy znajdziemy jeszcze jaki zwierzoludzi do zabicia. Snorri myli, e to dobry pomys powiedzia Snorri. A jeli pociomgniesz tom dwigniem powiedzia Malakai Makaisson, pocigajc za drek upuci alchemiczny ogie na tych bemkartw, o tak! Max rozumia wystarczajco wiele, by zorientowa si, co si dzieje. To bya ta sama substancja, ktrej uyway machiny oblnicze na murach, wiecznie poncy ogie staroytnych. Nawet woda ani nieg nie mogy go zagasi. Bdzie pon przez cae dnie. Krzyki dobiegajce z dou powiedziay czarodziejowi, e zwierzoludzie przekonali si o tym w bardzo bolesny sposb. Malakai, czy to nie jest niebezpieczne przenosi ogie alchemiczny na statku powietrznym? Zawsze mwie o zagroeniu poarem, a to jedna z najbardziej atwopalnych substancji znanych sztuce magicznej. Malakai szarpn za kolejny drek sterowniczy i obrci koem, zawracajc Ducha Grungniego przygotowujc si do kolejnego przelotu nad hord Chaosu. Aye, c... wisz, masz racjem, ale pomyliem, e tylko tym razem warto bendzie zaryzykowa. Nie mnialem lepszego pomysu. Moe tylko poza tym doda, pocigajc za kolejn dwigni. Co to jest? pod nimi rozlegy si odgosy potnych eksplozji. Cholyrnie wielkie bomby. Proch szczelniczy i to mnstwo. Kosztoway fortunem, ale skoro paci krl Zabjcw, to czymu nie? Malakai, jeste szalony powiedzia Max drc. Alchemiczny ogie i tony prochy strzelniczego na przeadowanym okrcie powietrznym

leccym przez burz. To by cud, e w ogle przybyli. Gdyby to wiedzia, nigdy nie zgodziby si na wejcie na pokad, by powiadomi Zabjcw o sytuacji. W tej chwili to mogo by najbardziej niebezpieczne miejsce na caym polu bitwy. Wystarczyo jedno zaklcie kuli ognistej, ktre przebije si przez zapory, jakie wznis wok machiny zanim wyleciaa na Pustkowia Chaosu i wszyscy na statku powietrznym polecieliby w kawakach do Morrslieba, wyrzuceni przez eksplozj. Nic dziwnego, e Malakai lecia tylko ze szcztkow zaog. Dziwne byo, e ktokolwiek postanowi pozosta na pokadzie. Powim ci jednak co, Max, kilka razy podczas lotu mylaem, e cholera, zmoczeni moje bryczesy. Nigdy wincej tego nie zrobiem. Nawet chobym mnia doy pienciuset lat. Mio mi to sysze rzek Max. Zastanawia si, co robi Ulrika. Czy walczya teraz w miecie? Malakai znowu pocign za dwigni. Nastpi dugi gwizd, a potem wielka eksplozja. Switnie powiedzia Malakai patrzc do tyu na d. Dorwaym jednom z tych wilkich machin oblemniczych. To zabrzmiao jak eksplozja powiedzia Felix. I to dua. C to za nowe diabelstwo? Jeli chcesz zna moje zdanie, to Malakai Makaisson pata swoje sztuczki powiedzia Bjorni. Wszyscy widzieli okrt powietrzny, ktry poeglowa nad ich gowami kilka minut temu i wszyscy wiedzieli, do czego by zdolny Zabjca Inynier. To brzmi jak mnstwo eksplozji rzek Snorri.

On take mia racj. Z oddali dochodzi stay omot i grzmot. Ziemia trzsa si, a kilka poncych budynkw byo bliskich zawalenia. Gdy wbiegli na otwarty plac ich nozdrza zaatakowa dziwny chemiczny zapach. Gotrek gono wcign powietrze. Ogie alchemiczny. Tylko taki maniak, jak Makaisson mg pomyle o zabraniu tego na okrt powietrzny. Zabrzmiao to prawie tak, jakby Gotreka zdumiewao szalestwo inyniera. Kelmain i jego brat przygldali si wielkiemu okrtowi powietrznemu przesuwajcemu si ponad hord Chaosu i grujcemu nad poncym miastem. Chroniony powiedzia. Dla jego magicznych zmysw runy chronice latajc machin byskay jak latarnie. Silnie zgodzi si Lhoigor. Jednak po pewnym czasie pokonalibymy te zapory. Po pewnym czasie i po odrobinie odpoczynku, nieprawda bracie? powiedzia Kelmain umiechajc si krzywo do swojego bliniaka. Uwaasz, e powinnimy sprbowa? Nie. Cokolwiek si stanie, armia Areka przepada. Gupiec powinien posucha naszej rady. Po co marnowa siy prbujc odwrci nieuniknione? Potrzebne nam bd do wasnej ucieczki. Obawiam si, e masz racj zgodzi si Lhoigor. Zawsze jest nastpna wiosna rzek Kelmain. Kiedy tylko cieki Starszych stan otworem, bdziemy w stanie zrobi wszystko, co sobie zayczymy. Moemy zjednoczy pozostaych wodzw i popchn naprzd

wielki plan. Arek moe jednak zwyciy zamia si Kelmain. Naprawd mylisz, e to jest moliwe? Podejrzewam, e stare moce sprzeciwiaj mu si. Zaczynam wyczuwa, e demony znikaj. A zatem, moe powinnimy i zanim dopadnie nas ta haastra. Obaj czarnoksinicy wykonali gest domi. Powietrze zamigotao i w cigu jednej chwili znikli pozostawiajc za sob ponad tuzin cia uczniw, z ktrych wyssali ca moc. Arek prowadzi swoich zwierzoludzi ulic. Kipia od irytacji. Wyczuwa, e w jaki sposb sprawy obrciy si przeciwko niemu i nie powinien znajdowa si w tym miejscu. W tej chwili powinien powie swoj armi na Kislevitw. Spogldajc na potny okrt powietrzny sypicy deszczem mierci na jego armi, wiedzia, e wojownicy potrzebuj kogo, kto zbierze ich w obliczu nagego ataku. Ponownie zadawa sobie pytanie, gdzie s magicy? Z pewnoci powinni do tego czasu zestrzeli to z nieba. Znowu przeklina. Gdyby tylko nie rzuci harpii do wczeniejszego ataku, mogyby zaroi si wok okrtu latajcego i zerwa go z nieba pomimo zabjczego uzbrojenia. W tym jednak przypadku byo ich zbyt niewiele, by omin te miercionone dziaa. Arek pomyla, e musi uczy si na bdach. Nastpnym razem bdzie przezorniejszy. Przed sob widzia wielk bijatyk. Zwierzoludzie walczyli z ludmi i krasnoludami. Przygotowa si przed nadchodzc walk. Zadawanie rzezi cieszyo go. Mino sporo czasu, gdy po raz ostatni posmakowa rozlewu krwi i prawie zapomnia, jak przyjemne jest udowadnianie swojej

fizycznej przewagi. W rzezi i mordzie bitwy byo co pierwotnego. W takich chwilach rozumia, dlaczego ludzie szli za Bogiem Krwi, Khornem. Natar na niego ludzki wojownik w paszczu ze skrzydlatym lwem Praag. Twarz mczyzny bya blada, a jego oczy szeroko rozwarte i bezmylne. Z jego ust kapaa piana. Arek nie mia wtpliwoci, e ten czowiek wpad w sza bojowy, niemal tracc zmysy z szau i strachu. Bieg na wojownika Chaosu wykrzykujc ledwo zrozumiae wyzwania. Ukryta pod hemem twarz Areka wykrzywia si w ponurym umiechu. To byo a za atwe. Ludzki gwardzista wymierzy cios prosto w gow Areka. Wdz z atwoci sparowa uderzenie swoim mieczem runicznym. Z ostrza jego przeciwnika posypay si kawaki stali. Topr Areka zerwa gow czowieka z jego ramion. Arek skoczy naprzd w bj siekc wszystko po drodze. Kady cios trafia, odcinajc koczyny, zdzierajc gowy z karkw, pozostawiajc lece na bruku powykrcane kaduby ociekajce krwi i wntrznociami. Podda si radoci bitwy, walczc z lodowat precyzj charakterystyczn dla wyznawcw Tzeentcha. To bya znakomita zabawa. Kady cios by ruchem w grze, kade parowanie odpowiedzi, kady krok i kade przesunicie ciaa byo dokadnie obliczone. Ocenia sytuacj wok siebie z byskawiczn prdkoci i matematyczn precyzj. Porusza si jak wir mierci przebijajcy si przez motoch, porywajcy drobne kawaki ciaa, krwi i ycie otaczajcych go ofiar. Rozdziera dusze z kadym mijajcym uderzeniem serca. By niemal wdziczny, e zbieg wydarze doprowadzi go w to odlege miejsce, do najmroczniejszego serca bitwy. Zbyt dugo przesiadywa na

tronie wodza. Potrzebna mu bya odnowa chrztu w krwi, by przypomnie sobie, e jest wojownikiem, tak samo jak wyznawc Tzeentcha. Wyczu co w pobliu; potn mistyczn si. Zrozumia, e ta moc bya nieprzyjazna wobec niego i jego rodzaju. Nagle przez umys Areka przemkna wizja Zabjcy i jego topora. Czy byo moliwe, e krasnolud przetrwa i w jaki sposb wrci do walki? Jeli tak, byo ju za pno, by co z tym zrobi. W gbi duszy co ostrzegao go, by si oddali, by uciek od tego, cokolwiek to jest, wiedzc, e to co moe zakoczy jego niemierteln egzystencj. Ta cz jego umysu, ktra umoliwia mu tak dugie ycie i dotarcie rwnie wysoko wiedziaa, e nie warto byo podejmowa ryzyka, e istniaa niewielka moliwo, i zostanie pokonany. Nie dotarby jednak do miejsca, ktre zajmowa, gdyby nie sucha tej czci umysu. Niemiertelno osigao si przecie wykorzystujc sprzyjajce okolicznoci i minimalizujc ryzyko. Gdy ycie trwao odpowiednio dugo, nawet jedna szansa na milion musiaa ktrego dnia si wydarzy. Jednoczenie przyznawa, e trafi na przeciwnika wartego walki. Byo to wyzwanie przewyszajce tych aosnych miertelnikw. Cz jego osobowoci, ktra tak dugo trwaa w drzemce i obudzia si pod wpywem emocji walki chciaa zmierzy si z zagroeniem i pokona je. A Arek by wystarczajco mdry, by rozumie, e to wyzwanie przemawia take do innego aspektu jego jestestwa. Gboko pod wszelkimi innymi uczuciami, na dnie jego duszy nadal tkwi fakt, e mia do swojego dugiego ycia, by zmczony wieczn walk, znudzony wiecznym powtarzaniem codziennych zmaga. Uznawa to za swojego prawdziwego, wewntrznego wroga, sab ludzk czstk, ktra nadal czasami

odczuwaa strach lub poczucie winy i ktra po prostu pragna skoczy to wszystko. Wiedzia, e ta czstka jego duszy musi zosta zniszczona. To by balast, ktry go obcia, przykuwajc do wiata miertelnikw, penego poraki i pokus. Wiedzia, e powinien wycofa si z tej walki, unikajc potgi, ktra zbliaa si coraz bardziej. A jednak nie mg tego uczyni. Gboko ukryta w nim, saba, kwilca istota, ktr tak pogardza, nadal zachowaa troch siy, podobnie jak powab walki i pragnienie udowodnienia wasnej wartoci. Wszystko to spiskowao przeciwko niemu, zmuszajc go do marszu naprzd i zabijania po drodze, podczas gdy mdrzejsza cz jego wiadomoci wiedziaa, e powinien zrobi wszystko, by si std oddali. Felix Jaeger otar pot z czoa. Zauway, e jego rkaw by czerwony. Pomyla, e to moe by krew. Pytanie tylko, czy naleaa do niego, czy do kogo innego? Nie wiedzia. Niczego nie czu. Nie byo blu. To samo w sobie nic nie znaczyo. Wiele razy wczeniej odnis rany w bitwie nawet nie zdajc sobie z tego sprawy, zanim walka si nie zakoczya. Chcia wycign do i dotkn czoa, by sprawdzi, czy poczuje rozdarte ciao lub odsonite minie albo ko, ale nie omieli si. Wok niego panowao wyjce szalestwo bitwy i pozwolenie sobie na choby uamek sekundy rozproszenia uwagi byoby samobjstwem. Po swojej prawej stronie zobaczy Ulliego otoczonego przez grup zwierzoludzi. Miody krasnolud by pokryty setkami naci i otar. Jego kamizela bya rozdarta. Straci nawet jednego buta, a na goej stopie widoczne byo dugie rozcicie, z ktrego powoli wydobywaa si krew kapica na kamienie. Mimo to, walczy dalej. Jego mot rozbi czaszk

zwierzoczeka, posyajc w kad stron kawaki koci i fragmenty mzgu. Zjedz to, bestio! rykn, jeszcze goniej ni zwykle. Na co czeka reszta z was? Chodcie i umierajcie! Bestie nie potrzeboway drugiego zaproszenia. Wyjc z dzy krwi rzuciy si naprzd na modego krasnoluda, ktry utrzymywa si przy yciu tylko dziki desperackiemu odbijaniu ciosw. Felix widzia, e nie wytrzyma zbyt dugo. Nie dbajc o to, czy krasnolud podzikuje mu, czy te nie, za zakcenie przebiegu jego heroicznej mierci, Felix wczy si do walki. Jego miecz przebi bok zaskoczonego zwierzoczeka. Stworzenie zaatakowao instynktownie kaszlc krwi i pado martwe, jednak tylko szybki unik zachowa gow Felixa na jego ramionach. Niskie uderzenie podcio kolejnego zwierzoczeka. Nagle pchnicie w jego gardo zabio padajcego stwora. Grad ciosw skierowanych w jego stron powiedzia Felixowi, e udao mu si przycign uwag bestii. Nagle to wszystko przestao wydawa si dobrym pomysem. Cofa si parujc desperacko i modli si do Sigmara, by aden zwierzoczek nie zaatakowa go od tyu, podobnie jak on to uczyni. Zastanawia si, gdzie jest Ulli? To by dobry moment na odpacenie za pomoc Felixa. Zwierzoludzie byli znacznie silniejsi od niego i tylko jego prdko oraz dowiadczenie ocalio mu yciu pod naporem mnstwa ciosw. Zablokowa kolejne uderzenie, a sia wstrzsu niemal wyrwaa mu miecz z rk. Przeklinajc odpowiedzia ciosem i zosta nagrodzony widokiem dwch odcitych palcw zwierzoczeka. Zaskoczony potwr wypuci swoj wielk pak i Felix wykorzysta ten moment, by wbi bro w krocze wroga, a potem wznowi wycofywanie si nie przerywajc walki.

Mia wraenie, e porwao go rozszalae morze, miotajce falami wciekej walki i odcigao od towarzyszy prdami bitwy. Olepia go pot. Czu si dziwnie odczony od wasnego ciaa. Walczy mechanicznie, wiedzc, e zmczenie go spowalnia i nic nie moe z tym zrobi. Wiedzia, e jeli przeyje i bdzie walczy dalej, zmczenie minie, a jego siy powrc. To przewiadczenie okazao si zdumiewajco pokrzepiajce. Kiedy byby przeraony przebywajc porodku tej burzy narzdzi mordu, ale gdzie podczas dugich podry z Gotrekiem sta si weteranem. Nagle dwch zwierzoludzi przed nim przewrcio si naprzd i Felix musia zatrzyma swoj do, by nie trafi Ulliego. W oku modego Zabjcy lnia dzika rado. Felix widzia co podobnego tylko na twarzach krasnoludw zagubionych w kontemplacji zota. W tej jednak chwili wtpi, by Ulli rozmyla o zotych monetach. Dorwaem kolejnych dwch bkartw! rykn i triumfalnie rozoy ramiona unoszc bro ku niebu, jakby wyzywa samych bogw. Chodcie i zdychajcie! To byy ostatnie sowa, jakie wypowiedzia. Topr zwierzoczeka spad na jego gow od tyu. Kawaki koci i ciaa prysy na twarz Felixa. Felixa Jaegera ogarna czerwona furia. Skoczy naprzd walczc z now energi i desperackim pragnieniem zabijania. Nie lubi szczeglnie Ulliego, ale dzielili ze sob przygody. Widzc na wasne oczy, e ginie kto, kogo zna byo dla niego wikszym wstrzsem ni ogldanie mierci obcego. To byo przeraajce przypomnienie wasnej miertelnoci, ktre mona byo zatrze jedynie w szaleczym porywie zemsty. Pod jego mieczem padali zwierzoludzie, jeden po drugim. Felix

walczy jak nigdy wczeniej, osigajc nowy poziom swoich umiejtnoci, prdkoci i furii, popychany dz krwi. Kolejni barbarzycy padali od jego ostrza szybkiego jak byskawica. Widzia strach pojawiajcy si w oczach ludzi na chwil, zanim umierali i wykacza ich bez ladu zmiowania. Czu, e wypalio si w nim wszelkie wspczucie. Sama jego obecno zacza napawa lekiem wrogw. Wyraz jego twarzy wystarcza, by najbardziej zagorzali wojownicy zapragnli si wycofa. Ta chwila paniki zwykle wystarczaa, by zapacili za ni yciem. Gdy na nich uderza, zamierali zamiast parowa, a chwilowa przewaga cakowicie wystarczaa dla szermierza o zdolnociach Felixa. Zauway, e jego szalecze natarcie przycigno uwag zbiorowiska ludzi: gwardzistw, milicji miejskiej i obywateli uzbrojonych w omy, grabie i narzdzia domowe. Mczyni rzucili si do walki u jego boku, wiwatujc i warczc. Ktem oka zauway byniecie czerwieni. Do jego uszu dotaro wycie krasnoludzkiego okrzyku bojowego i dostrzeg Gotreka kroczcego przez mas zwierzoludzi, z wysoko wzniesionym toporem i niepowstrzymanego jak morze. Felix zrozumia, e to lepszy punkt skupienia onierzy ni on sam. Za mn! rykn i zacz wyrbywa sobie drog w stron Zabjcy. Otaczajcy go obrocy podyli za nim z gniewnymi okrzykami. Ulrika wygldaa z murw szukajc celw. Z pewnoci byo ich wystarczajco duo. Horda Chaosu przewalaa si przez ponce miasto, zabijajc i kaleczc po drodze. Nacigna ciciw a do policzka, pucia strza i zobaczya padajcego marudera odzianego w niedwiedzi skr.

Automatycznie wycigna kolejn strza, nasadzia j na ciciw i wyszukaa nastpny cel. Nie bya pewna, skd wzia uk. Moe zabraa go z rk rannego obrocy. To nie miao znaczenia. Najwaniejsze, e trzymaa bro i moga zabija potwory plugawice ulice Praag. Zamierzaa kaza im zapaci krwi za to witokradztwo. Podczas gdy jej ciao odpowiadao na dugie lata treningu, zastanawiaa si, gdzie jest Felix i gdzie jest Max. Byaby take rada widzc Gotreka, Snorriego albo ktrego z pozostaych Zabjcw. Zapewniliby jej znane punkty odniesienia w tym oszalaym wiecie. Nigdy nie dowiadczya czego takiego. Jej cay wiat i cae ycie wydawao si skurczone do tego momentu i tylko w tym miejscu. Jakby wszystko, co wydarzyo si wczeniej byo tylko snem. Nie istniaa przyszo. Nie byo przeszoci. Tylko to szalone pieko mierci i zniszczenia. Co dziwne, wcale nie dbaa o to. W tej chwili czua tylko dziwn rado, nie muszc martwi si o nic poza obecn chwil. Zrozumiaa z pen jasnoci dlaczego niektrzy mczyni woleli walk bardziej od wina, kobiet, czy innych przyjemnoci. Ona take czua, e jej ycie oddziela od mierci tylko jedno tchnienie i trzyma w swych doniach moc ycia i mierci, wadajc ni z kad wypuszczon strza. To byo wraenie, ktre mona opisa tylko jako boskie. Pomylaa, e moe wanie dlatego niektrzy z tych podych ludzi na dole poszli za Khornem. Moe nie byli gorsi od niej samej, tylko uzalenili si od dreszczu miertelnej walki. Moe na tym polega powab boga Krwi. Gdy te myli przemkny jej przez gow, zastanawiaa si, czy stanowiy cz jakiego dziwnego zaklcia rzuconego na pole bitwy, ktre miao

zwabi miertelnych wojownikw na stron Chaosu. Odrzucia t myl. W tej chwili to nie miao znaczenia. Miaa uk. Miaa cele. Dopki jej serce bije, a oczy widz, czekaa na ni robota. Arek zrozumia, e znowu przebi si na gwne ulice. Wok niego leay cinite ciaa. Czu pot, krew i spalenizn. Z tego miejsca nie mona byo stwierdzi, kto wygrywa. Zwierzoludzie i pnocni barbarzycy wyli jakby znaleli si w puapce i ogarniaa ich panika. To niczego nie znaczyo. Arek wiedzia a za dobrze, e wojownicy w jednej czci pola bitwy reagowali odmiennie, ni w innej. Byo cakiem moliwe, e oglnie siy Chaosu zachowuj kontrol nad miastem, nawet, gdy ta ich niewielka grupa zostaa odcita i zaskoczona. Arek wiedzia, e moe to zmieni. Do mnie! krzykn. Stawa miao! Zwyciymy! W jego gosie byo tyle pewnoci siebie i mocy, e pomkny ku niemu spojrzenia setek oczu. Widzia odwag wzbierajc w sercach wojownikw Chaosu, ktrzy zaczynali walczy z now zajadoci. Znali go z widzenia, a jego reputacja wzbudzaa przekonanie w niesamowit moc wodza. Sama jego obecno kazaa im uwierzy, e zwycistwo znowu znalazo si w ich rkach. Podczas gdy wojownicy wok niego odzyskiwali ducha, sam Arek czu, e go traci. Wyczuwa, e sprawy wymykaj si spod jego kontroli i obracaj przeciwko niemu. To byo gorzkie doznanie, przeczucie, e bogowie odwrcili si od niego. Nie by cakiem pewien, dlaczego taksie dziao, ale wiedzia, e tak jest w istocie. Usiowa sobie wmawia, e tylko to sobie wyobraa, ale wiedzia, e to co wicej. Jego wyczucie nastpstwa wydarze wyostrzyo si na skutek stuleci dowiadcze i

wiedzia, e postrzega przebieg walki nieludzkimi zmysami. Sam nie czuby prawdziwego strachu, gdyby nadal nie by wiadom tej straszliwej, wrogiej obecnoci w pobliu. Wiedzia, e jego pancerz jest nieprzenikliwy dla miertelnych broni, a jego wasna sia i moc pozwalaa mu pokona kadego zwykego wojownika nawet bez pancerza. Ale ta bliska moc miaa w sobie co niepokojcego. To byo to samo wraenie, ktre czul, gdy zobaczy krasnoluda na murach miasta. W jego umyle znowu pojawio si dawno zapomniane wraenie. Arek rozpozna je dopiero po kilku uderzeniach serca. To by strach. Gotrek i Felix walczyli rami w rami przedzierajc si prosto w samo serce bitwy. Zabijajc po drodze pchali si tam, gdzie walka bya najcisza. Gdziekolwiek si pojawiali, ich obecno dodawaa ducha obrocom, pokrzepiajc przeraonych i inspirujc ich do jeszcze bardziej zacitych atakw. Gdzie podczas desperackiej bijatyki Felix zauway, e przyczyli si do nich Snorri i Bjorni. Oba krasnoludy wyglday, jakby pracowali w rzeni. Krew pokrywaa ich twarze i ramiona. Matowa posoka znaczya korpusy. Ale umiechali si walczc i miali si zabijajc. W szaleczej radoci walki zapomnieli o poszukiwaniu swej zagady i zamierzali zabi tak wielu wrogw, ile si da. Ich widok przeraa zabobonnych barbarzycw na rwni z pojawieniem si Gotreka i niepokoi nawet zwierzoludzi. Zabjcw nic nie powstrzymywao, niczego si nie lkali, nawet przewaajce siy wroga i jego liczebno. Nic nie byo w stanie zgasi ich pragnienia zadawania mierci. Wydawali si by awatarami swoich staroytnych bogw, ktrzy powrcili do ycia, by

zabija pradawnych wrogw swojego ludu. Felix szed za nimi, czujc si jakby porusza si porywany przez wir zniszczenia. Jego wczeniejszy sza wywoany mierci Ulliego min i zastpia go zimna kalkulacja. Walczy teraz zarwno, by pozosta przy yciu i oglda wyczyny Zabjcw, jak po to, by zabija przeciwnikw. W jego umyle ustpi cay strach. Owszem, chcia y. Z pewnoci tli si w nim jeszcze strach, ale tak przywyk ju do tego, e to wydawao si normalne. To byo po prostu co, co wyostrzao jego zmysy i przyspieszao odruchy. Teraz przed sob wyczuwa narastajcy opr wyznawcw demonw. Zobaczy opancerzone w czer postacie poruszajce si wrd tumu i zrozumia, e obecni s wojownicy Chaosu. Najwyraniej Gotrek i pozostali spotkaj wreszcie wrogw bardziej godnych stali ich ora. Felix przez chwil zastanawia si, dokd zmierza ta bitwa a potem znowu zatraci si w wyjcym morzu walki. Ivan Straghov patrzy na bomby i alchemiczny ogie opadajcy deszczem z okrtu powietrznego, zamieniajce nacierajc fal zwierzoludzi w mas ognistych cia. Ich wrzaski byy przeraajce nawet dla ludzi, ktrzy ich nienawidzili. Tylko demony szy nadal naprzd ignorujc pomienie byskajce wok nich. Gdy pierwsza fala stworw wynurzya si z pieka, Lodowa Krlowa wykonaa gest doni i w stron potworw pomkna bezlitosna fala straszliwego zimna. Ivan mia szczer nadziej, e to je powstrzyma. By ju za stary, by mierzy si z demonami.

Arek zobaczy Zabjcw przedzierajcych si ku niemu przez mrok. nieg znowu zacz gsto pada. Trudno byo stawia pewne kroki. Martwe ciaa leay czciowo pogrzebane w miejscach, gdzie upady. Natychmiast rozpozna t scen. Bya taka sama, jak wizja, ktr pokazali mu jego magowie. Nie. Nie cakiem taka sama. Niektre elementy rniy si. Byo tam wicej krasnoludw, a Areka otaczao wicej wasnych wojownikw. Przypomnia sobie, co mwili mu bliniacy. Przyszo nie bya pewna. Opierali si tylko na przypuszczeniach. Wiedzia zatem, e istnieje szansa. Kpica wizja Wadcy wszystkich Zmian pokazaa mu co, co mogo nie sta si prawd. Ju teraz sprawy wyglday na tyle inaczej, by zmieni wizj. Mia tak nadziej. Patrzc na Zabjc poczu si mniej przestraszony. W odrnieniu od obrazu z wizji krasnolud by ju ranny. Nie porusza si z tak brutaln wciekoci, . jakiej spodziewa si Arek. Wdz Chaosu wiedzia, e mierzy si ju w bardziej niebezpiecznymi przeciwnikami. Nie mg zrozumie, jak ten niski wojownik mgby by w stanie mu zagrozi. Zabjca spojrza na niego, jakby wyczul na sobie wzrok Areka. Midzy oboma przemkna iskra rozpoznania. Arek domyli si, e obaj zrozumieli, kto jest prawdziwym przeciwnikiem kadego z nich w tej bitwie. Wydajc z siebie okrzyk bojowy, Arek ruszy w stron oszalaego krasnoluda. Felix zobaczy zbliajcych si do nich wojownikw Chaosu. Rozpozna posta na ich przedzie. To by wdz, ktry wykrzykiwa tak

brutalne wyzwania podczas pierwszego dnia oblenia, ten, ktry powiedzia caemu miastu, e pozabija ich wszystkich. Felix musia przyzna, e Arek zrobi wiele, by dotrzyma tej obietnicy. Wszdzie leeli martwi, powoli okrywani powiewami wieego niegu. Tu i tam biel plamia czerwie krwi, czer odchodw i moczu. Nawet furia gromadzcej si burzy nie bya w stanie cakiem przegoni odoru mierci. Felix wzi gboki oddech zastanawiajc si, czy jest ju martwy i znalaz si w piekle. Budynki nadal pony. W oddali sysza odgos tytanicznych eksplozji i czu smrd alchemicznego ognia. Biae patki znikay, gdy wiatr rzuca je w pomienie. Wszdzie wok ludzie krzyczeli, kali i ginli. I nie tylko ludzie. Dostrzega idce w mroku demony, zwierzoludzi i inne stwory, ktrym nie chcia przyglda si uwanie. Powyej, aty, ktre okazyway si chmurami i piekielne lnienie ksiyca Chaosu zasaniay blade gwiazdy. Wojownicy Chaosu szli ku nim prowadzeni przez wielkiego wodza. Gotrek tylko takiej prowokacji potrzebowa. Wyjc szaleczo popdzi im na spotkanie. Felix pomyla, e nie ma innego wyboru i musi i za nim. Pobieg za Zabjcami ku pewnej mierci. Max Schreiber spoglda w d ze statku powietrznego. Obserwowa jak zaklcie Lodowej Krlowej wbija si w nacierajce jednostki demonw. Wtpi, by w normalnych okolicznociach nawet tak potny atak mg je powstrzyma, ale demony byy osabione, mroczna magia nasycajca otoczenie szybko znikaa, a zaklcia wice je do tego

wymiaru rozpltyway si. Max nie wyczuwa ju obecnoci magw, ktrzy utrzymywali zawiy zwj mocy. Czy byo moliwe, e uciekli? Czy byo moliwe, e lud Kisleva moe pomimo wszystkiego osign zwycistwo? Z pewnoci okrt powietrzny zadawa straszliwe zniszczenia hordzie Chaosu. Wielkie kratery dowodziy mocy bomb Malakaia Makaissona. wiecce kaue wypenione stopionymi ciaami mwiy o niesamowitej sile niszczcej alchemicznego ognia. Patrzc na Zabjc Max zrozumia, e na swj sposb Malakai Makaisson wada tak moc, jak dowolny mag, a moe nawet wiksz. Gdyby wybudowano flot takich latajcych okrtw, mogoby to zmieni bieg historii. Inynier nie zamierza jednak tak uczyni. Robi, co w jego mocy, by nie podzieli si z nikim swoimi sekretami. By moe magicy i inynierowie nie rnili si a tak bardzo. Jedni i drudzy zazdronie strzegli swojej wiedzy. Max nie dziwi si temu. Ostatecznie wiedza oznaczaa potg. Zda sobie spraw, e tylko prbuje odwrci swoj uwag od szalejcego poniej zniszczenia. Zauway kislevick kawaleri przedzierajc si przez pozostaoci hordy. Atak okrtu powietrznego wyrwna szanse. Konni wojownicy wykorzystywali t okazj. Bya to jednak tylko maa szansa. Bitwa nadal chwiaa si w niepewnej rwnowadze i Max wiedzia, e najmniejsza rzecz moe przechyli jej szale. Patki niegu zawiroway w jego polu widzenia. Statek powietrzny zadra wstrznity turbulencj. Wiatr wy midzy podporami i kablami przywizujcymi gondol do balonu. Makaisson obrci nos okrtu i Max ujrza miasto.

To by osobliwy widok. Pony wiee i witynie. Wielkie gmachy zawaliy si strawione od rodka ogniem. Powiewy niegu chwilami zasaniay wszystko. Cytadela Praag nadal wznosia si nietknita ponad wewntrznym miastem zapewniajc bezpieczestwo wybranym. Ogniste uki i eksplozje wskazyway, e obrocy nadal uywaj machin wojennych. Dobra, dobra odezwa si Malakai Makaisson to ostatnia z bomb. Somdzem, e lepiej wrcimy i wylondujemy, by siem pobi na powanie. Max spojrza na krasnoluda ze zdumieniem. Ten maniak zdziaa tyle co caa armia, by zmieni los bitwy. Jego geniusz mg wanie uratowa miasto, a moe cao tej czci wiata, przed grob Chaosu a teraz chcia zaryzykowa swoje ycie w wirze bitwy na dole. To dopiero uwaa za prawdziw walk! Max umiechn si do niego i Malakai Makaisson odpowiedzia umiechem. Sdz, e masz racj, Malakai! Chtnie pjd z tob i zobacz, co sam mog zrobi. Switnie! Styrczy gadania. Czas zabija! Arek umiechn si, gdy jego pierwszy cios odrzuci krasnoluda. Zabjca wydawa si powolny. Ledwo udao mu si zastawi tym straszliwym toporem. Arek gani si za nadmiar pewnoci siebie. To nadal bya bro o potnej mocy. Jeli cokolwiek byo w stanie przebi jego niepokonan zbroj, by to ten topr, a on nie mia zamiaru sprawdza tej teorii. Szed dalej, coraz pewniejszy siebie. Wojownicy Chaosu i zwierzoludzie za jego plecami piewali gono, pewni zwycistwa. Arek zrozumia jak bardzo lkali si Zabjcy w cigu kilku ostatnich dni. Z

pewnoci widok krasnoluda wykonujcego na murach swoj krwaw robot znacznie podway ich morale. Sta si symbolem upartego oporu miasta i by zabjczym morderc budzcym przeraenie we wszystkich, ktrzy stanli na jego drodze. Arek pomyla, e to si zaraz skoczy. Nigdy nie przegra walki z adnym przeciwnikiem i nie zamierza tego zmienia. Kroczy spokojnie naprzd postanawiajc, gdzie wyceluje swj nastpny cios. Finta mieczem powinna zmyli przeciwnika i spowodowa, e odsoni si przed zabjczym ciosem topora. Zamierzy si prosto w gow Zabjcy. Krasnolud przykucn w ostatniej chwili i ostry jak brzytwa miecz Areka ci spory fragment jego farbowanego grzebienia wosw. Kolejny cios, ktry mia wbi si w ebra krasnoluda i umieci topr w jego sercu spotka si z toporem Zabjcy. Posypay si iskry, gdy piekielna stal uderzya w staroytny gwiezdny metal. Arek pomyla, e krasnolud okaza si lepszym wojownikiem, ni si tego spodziewa. Spokojnie cofn si o krok i sprawowa mieczem dwa byskawiczne, potne uderzenia. Zabjca walczy wspierajc si instynktem i odruchami, ale i tak by miertelnie niebezpieczny, jak osaczony wilk. Arek ucieszy si. Jego nieuniknione zwycistwo okae si jeszcze sodsze. *** Felix przyglda si pojedynkowi ktem oka. Obaj walczcy poruszali si tak szybko, e trudno byo docign ich wzrokiem. Ich bro stanowia tylko byski wiata, ktrych uderzenia koczyy si iskrami i

dzwonieniem stali o stal. To przypominao przygldanie si bogom walczcym piorunami. Potem Felix skupi uwag na zwierzoczeku, ktry prbowa ci mu gow. Felix unikn ciosu i skoczy naprzd wbijajc miecz w brzuch zwierzoczeka. Ruchem nadgarstka skierowa ostrze w gr szukajc serca lub innego ywotnego organu. W gruncie rzeczy to nie miao wikszego znaczenia. Tak straszna rana musiaa by miertelna, o ile nie dziaaa magia. Z drugiej strony, upewnienie si, e wrg jest martwy mogo ocali ycie Felixa. Wielu rannych ludzi pocigno do pieka swoich przeciwnikw. Felix wola tego unikn. Cofn si, gdy na zewntrz trysna z krwi i odwrci w sam por, by zablokowa cios potnego wojownika Chaosu uzbrojonego w kolczast pak. Felix zauway, e czowiek traci rwnowag i wykorzystujc to podci go kopniakiem. Gdy wojownik wyldowa na plecach, Felix opuci miecz wbijajc go przez szczelin na oczy w hemie wojownika. Trzasna ko i przez wizjer bluzgna gorca krew. Felix zauway Snorriego i Bjorniego walczcych obok siebie i usiujcych przebi si do Gotreka i wojownika Chaosu. Felix by pewien, e Gotrek nie podzikowaby im za wtrcenie si do jego walki, ale obecnie nie mg si sprzeciwia. W kocu, wdz tej hordy stanowi nagrod dla kadego Zabjcy. mier w walce z nim byaby cenn dla nich wszystkich zagad. Prawd mwic, Felix wolaby jej unikn, ale wiedzia, e jeli trzej Zabjcy polegn, zapewne podzieli ich los, o ile nie bdzie mia nieprawdopodobnego szczcia. Zaryzykowa jeszcze jeden rzut okiem na pojedynek. Zobaczy, e Gotrekowi nie szo zbyt dobrze.

Arek zdoa ju oceni swojego przeciwnika. Zabjca by szybki, a bro bya potna. Co wicej, dla zmienionych zmysw Areka byo jasne, e istnieje jaka wi midzy krasnoludem a broni. Dodawaa mu si i ywotnoci w jaki tajemniczy sposb. Domyla si, e tak jak przypuszczali bliniacy, z upywem lat, podczas ktrych Zabjca nosi bro, ta odmienia go, czynic silniejszym i znacznie wytrzymalszym ni normalnie byby jakikolwiek krasnolud. Arek mia mnstwo dowiadczenia z takimi rodzajami broni. Chaos nagradza nimi wielu z jego przeciwnikw. Tylko, e nie bya bro stworzona przez wyznawcw Mrocznych Bogw. To byo co innego. Stworzyo j co starego i potnego. Runy, ktry lniy na ostrzu z gwiezdnego metalu wzmacniay moc broni przycigajc do niej widoczne smugi magicznej energii, co dodawao jej ostroci i szybkoci wadajcemu orem. Co wicej, bro kipiaa od zowrbnej mocy, zowrogiej wobec Areka i caego jego rodzaju. To nie miao zreszt znaczenia. Arek wiedzia, e gruje nad krasnoludem. aden miertelnik nie mg si rwna z jego prdkoci oraz sprytem, a pancerz i bro Areka byy rwnie potne, co nalece do Zabjcy. Za kilka nastpnych uderze serca bdzie spoglda na zwoki krasnoluda. Znowu ruszy naprzd tnc w d swym mieczem i celujc w gow Zabjcy. Krasnolud odsun si na bok nieco wolniej i Arek rozci jego skro. Jego topr znowu zderzy si z broni Zabjcy, zmuszajc krasnoluda do kolejnego kroku wstecz. Wkrtce znajd si u wejcia do poncego budynku i krasnolud nie bdzie mia ju dokd si wycofa.

Arek widzia sza i co podobnego do strachu ponce w jedynym oku szalonego krasnoluda. Jego przeciwnik wiedzia, e jest skazany na mier. Teraz sta si najbardziej niebezpieczny. Wkrtce krasnolud wykorzysta ca swoj si w ostatnim desperackim ataku. Arek skupi ca swoj uwag na przeciwniku przygotowujc si do nadejcia chwili ostatecznego zwycistwa. By cakowicie zaskoczony, gdy poczu co uderzajcego go tu pod kolanem. Jego noga zacza si odsuwa. Usysza dobiegajce z dou zawoanie: Ten jest Bjorniego Bjornissona! Spojrza w d i zobaczy gapicego si na niego drugiego, odpychajco brzydkiego Zabjc. Instynktownie rbn swoim mieczem. Ktem oka zauway co metalicznego, pokrytego gronymi runami, mkncego ku jego gowie. To bya ostatnia rzecz, jak zobaczy. Gdy umiera, w jego umyle zabyso zrozumienie, e Lord Tzeentch spata mu straszliwego figla. Felixowi wydawao si, e wszystko stao si jednoczenie. W pierwszej chwili Arek sta triumfalnie gotowy zabi Gotreka jednym ciosem. W nastpnej, Snorri i Bjorni wpadli na wojownika zmieniajc rozwj wypadkw. Bjorni uderzy wodza tu pod lewym kolanem wytrcajc go z rwnowagi. Jego bro odbia si od zdobnego pancerza Chaosu, ale sia uderzenia wystarczya, by zachwia Arekiem. W tym samym momencie Snorri rbn swoim motem i toporem. Moc jego ciosw zacza przewraca wodza.

Mimo to, Arek nadal by miertelnie niebezpieczny. Gdy upada, jego dzikie uderzenie rozbio czaszk biednego Bjorniego rozszczepiajc na p gow krasnoluda. Felix zdy zobaczy jego zby, mzg i czaszk. aowa, e los nie oszczdzi mu tego widoku. W tym samym czasie wojownik obrci si w prawo prbujc trafi Snorriego swoim toporem. Zabjcy udao si zastawi oboma broniami, ale sia ciosu Areka rozbia gowic mota i rozoraa trzonek topora, a potem rozcia pier Snorriego. Na ten widok Gotrek zawy przeklestwo i uderzy swoim toporem. Potne ostrze z gwiezdnego metalu wisno uderzajc konierz pancerza Areka. Posypay si iskry. Runy na toporze zalniy jasno jak miniaturowe soca. Potem topr przebi si przez zbroj niczym n tncy spleniay ser. Gowa Areka spada z jego ramion, uderzya o ziemi, odbia si i potoczya do stp Felixa. Porwany impulsem chwili, nie cakiem wiedzc, co robi, Felix podnis hem i unis go wysoko. Wasz wdz jest martwy! krzykn. Krople czarnej krwi kapay z odrbanej szyi Areka. W miejscu, gdzie upaday, nieg skwiercza i rozpuszcza si. Wasz wdz jest martwy! Zwierzoludzie spojrzeli na niego i cofnli si oszoomieni, jakby nie chcc uwierzy swoim oczom. Felix spojrza na Gotreka. Zabjca splun z obrzydzeniem na pokryty czerwieni nieg. Znowu okazuje si, e zostaem ograbiony z chwalebnej mierci, czeczyno! krzykn, patrzc na Snorriego, jakby uwaa drugiego krasnoluda za osobicie za to odpowiedzialnego. Snorri wzruszy ramionami, spojrza na pozostaoci swojej broni i wolno pochyli si

podnoszc topr Bjorniego. Nadal zostao mnstwo zabijania, Gotreku Gurnissonie powiedzia cicho. Na Grumnira, tu masz racj! powiedzia Gotrek. Po tych sowach odwrci si i run na panikujcych zwierzoludzi niczym pywak nurkujcy do oceanu krwi. Z pocztku powoli, a potem coraz szybciej wie o upadku Areka dotara do resztek armii Chaosu. Uciekajcy zwierzoludzie siali panik i niead wrd swych kamratw. Oni take przyczyli si do oglnej ucieczki, nie wiedzc dokadnie, co jest jej powodem. Pochonici walk obrocy wyczuwajc wreszcie prawdziw zmian swojego losu wrcili do walki z now furi. Widzc zwrot przebiegu bitwy, Ksi Enrik poprowadzi pozostae oddziay z wewntrznej cytadeli, pomagajc wypdzi mutanty i potwory z powrotem ku wyomom w murach. Po odejciu czarnoksinikw, zaklcia wice energie mrocznej magii rozplatay si i zgasy. Demoniczne machiny wojenne straciy moc i stay si nieruchomymi wrakami. Ostatni z szalejcych demonw skurczyli si, zbledli i znikli w kbach smrodu siarki. Pod Bram Gargulcw, ksi i jego ludzie spotkali si z jedcami Lodowej Krlowej. Pord otaczajcych ich zniszcze przez chwil salutowali sobie nawzajem, a potem powiedli swoje armie naprzd, by dokoczy pierwszego zwycistwa w Drugiej Wielkiej Wojnie z Chaosem.