PEŁNE I PRAWDZIWE SPRAWOZDANIE Z BITWY STOCZONEJ W ZESZŁY PIĄTEK PRZEZ STAROŻYTNE I NOWOŻYTNE KSIĄŻKI W BIBLIOTECE ŚWIĘTEGO JAKUBA.

WYDAWCA DO CZYTELNIKA Poniższa rozprawa, niewątpliwie tego samego autorstwa, została prawdopodobnie napisana mniej więcej w tym samym czasie co poprzednia, czyli około 1697 roku, kiedy toczyła się słynna dysputa o starożytnej i nowożytnej nauce. Spór zaczął się od artykułu Sir Williama Temple’a na ten temat; co sprowokowało replikę W. Wottona, magistra teologii, opatrzoną dodatkiem pióra Dr Bentleya, który usiłował zniszczyć zasługi Ezopa i Falarisa dla autorów wielce wychwalanych przez Sir Williama Temple’a we wspomnianym szkicu. Doktor w swoim dodatku surowo ocenia nową edycję dzieł Falarisa, wydanych przez szacownego Charlesa Boyle’a, (obecnie lorda Orrery); na co pan Boyle odpowiedział wyczerpująco, niezwykle uczenie i dowcipnie; a Doktor znowu udzielił obszernej repliki. Podczas tej dysputy całe miasto z oburzeniem patrzyło, jak dwaj czcigodni panowie, wymienieni wyżej, po grubiańsku poczynają sobie z osobą i zasługami Sir Williama Temple’a, i to bez żadnego powodu. Wreszcie, powiada nasz autor, kiedy nadal nie było widać końca waśni, książki w Bibliotece Św. Jakuba, uznawszy, że są głównymi zainteresowanymi w całej sprawie, podjęły spór i zaczęły rozstrzygającą bitwę; lecz ponieważ rękopis, uszkodzony przypadkiem lub przez działanie pogody, ma w wielu miejscach usterki, nie dowiemy się, której stronie przypadło zwycięstwo. Muszę przestrzec czytelnika, by nie odnosił do ludzi tego, co w niniejszej rozprawie mówi się w najbardziej dosłownym sensie tylko o książkach. Zatem kiedy wzmiankowany jest Wergiliusz, nie powinniśmy wyobrażać sobie osoby słynnego poety, noszącego owo imię, lecz jedynie arkusze papieru pokryte drukiem, oprawne w skórę, zawierające dzieła rzeczonego poety; to samo dotyczy reszty. PRZEDMOWA AUTORA Satyra to taki rodzaj lustra, w którym patrzący odkrywają na ogół każdą twarz z wyjątkiem własnej; co jest główną przyczyną łaskawego odbioru, z jakim spotyka się ona w świecie, i dlatego obraża tak nielicznych. Lecz gdyby miało zdarzyć się inaczej, niewielkie to niebezpieczeństwo; wszak długie doświadczenie nauczyło mnie nigdy nie obawiać się szkody z powodu odczytań, jakie byłem w stanie sprowokować: bowiem gniew i wściekłość, chociaż

wzmacniają mięśnie ciała, to rozluźniają muskuły rozumu i czynią wszystkie jego wysiłki słabymi i jałowymi. Są umysły, które najwyżej raz mogą się pokryć pianą; niech właściciel takiego zbierze ją dyskretnie i gospodarnie rozporządza swoim małym zapasem; lecz przede wszystkim niech uważa, by nie dostała się pod trzepaczkę lepszych od niego, bo to sprawi, że cała wykipi, zmieniając się w zuchwalstwo, a on nie znajdzie żadnych nowych zasobów. Bowiem dowcip bez wiedzy jest czymś w rodzaju śmietany, która w ciągu nocy zbiera się na powierzchni i którą zwinna ręka może szybko ubić w piankę; lecz kiedy raz się ją usunie, wówczas to, co ukazuje się pod spodem, będzie nadawać się tylko do rzucenia wieprzom. PEŁNE I PRAWDZIWE SPRAWOZDANIE Z BITWY STOCZONEJ W ZESZŁY PIĄTEK, etc. Ktokolwiek studiuje z należytą roztropnością roczne kroniki czasu1, znajdzie wzmiankę o tym, że Wojna jest dzieckiem Pychy, a Pycha córką Bogactwa; lecz chociaż z pierwszym twierdzeniem szybko się zgodzimy, to pod drugim nie można tak łatwo się podpisać: ponieważ Pycha jest blisko spokrewniona z Nędzą i Brakiem, czy to przez ojca, czy przez matkę, a czasami przez oboje; i w istocie, kiedy wszyscy mają ile trzeba, bardzo rzadko zdarzają się wśród ludzi waśnie: wszak inwazje zazwyczaj wędrują z północy na południe, czyli od biedy ku obfitości. Najstarszym i naturalnym podłożem swarów są Żądza i Chciwość, które, jakkolwiek wolno je uznać za rodzeństwo lub też boczne gałęzie Pychy, rodzą się na pewno z Braku. Bowiem, by posłużyć się językiem pisarzy politycznych, spójrzmy na republikę psów (która w swojej pierwotnej formie jest, jak się wydaje, instytucją rządzoną przez większość): otóż w całym państwie po obfitym posiłku panuje zawsze najgłębszy pokój; zaś obywatelskie zamieszki zaczynają się wtedy, gdy zdarzy się, że jedną wspaniałą kość zawłaszczy sobie któryś z psich przywódców i albo podzieli ją między nielicznych, co prowadzi do oligarchii, albo zatrzyma dla siebie, a wówczas nastaje tyrania. Ta sama prawidłowość zachodzi u psów również w owych często widywanych swarach, dotyczących ciężarności którejkolwiek z ich samic. Bowiem prawo posiadania należy do wszystkich (niemożliwe byłoby przecież ustalenie własności w tak delikatnej sprawie) i tyle jest wszędzie zazdrości i podejrzeń, że cała wspólnota danej ulicy zostaje sprowadzona do otwartego stanu wojny, obywatel zwraca się przeciwko obywatelowi, aż w końcu ktoś, kto ma więcej odwagi, manier albo szczęścia niż reszta,
1 „Bogactwo rodzi Pychę; Pycha jest przyczyną Wojny” etc. Vide ephemeris de Mary Clarke; optima editio. [Patrz druk ulotny Mary Clarke, najlepsze wydanie]

zawiści i powarkiwań na szczęśliwego psa. lecz pragną. odkryjemy. że ta część wzgórza jest litą skałą. położonego na jednym z dwóch szczytów wzgórza Parnas. szczególnie w kierunku wschodnim. wysłali ambasadorów do Starożytnych. i dlatego nie rozumieją. bowiem obecną waśń tak rozpalają gorące głowy w obu frakcjach. lub w przeciwnym razie wspomniani Starożytni pozwolą Nowożytnym przyjść z łopatami i oskardami. z powodu małego skrawka ziemi. A teraz jeżeli spojrzymy na którąkolwiek z republik zaangażowanych w zagraniczną wojnę. Lecz Nowożytni. która złamie ich narzędzia i serca. zależy. są tu autochtonami. skarżąc się na ogromną przykrość: że mianowicie wysokość tej części Parnasu całkiem zepsuła im widok. czy Nowożytni wiedzą. drugi zajmowali Nowożytni. zaś sami wejdą na ich miejsce. czy będzie to inwazja. podwyższyli raczej swoją część wzgórza. wygląda na to. który Nowożytni uznają za odpowiedni. aby uniknąć wojny. są tak przesadne. po tej czy tamtej stronie. Na co Starożytni odparli. aby zamiast marzyć o obniżeniu siedziby Starożytnych. jego najwyższy i największy wierzchołek. Lecz niełatwo snuć domysły na temat wyniku czy wydarzeń tej wojny. jak można z nimi mówić o usunięciu albo poddaniu się. czy walka obronna. który Nowożytni łaskawie im oddadzą. na co Starożytni nie tylko . a pretensje. Że jeśli wysokość wzgórza po ich stronie ogranicza widok Nowożytnym. zwanych Starożytnymi. albo ignorancją. w takim czy innym stopniu (realne lub wyobrażone. i dlatego. co w tym wypadku nie czyni różnicy) grają podobnie jak Pycha wielką rolę po stronie napastnika. które są w tej chwili pod bronią. Otóż ktokolwiek zechce wziąć ów schemat i zredukować go czy zastosować do Państwa Intelektu lub do Wspólnoty Nauki. zaoferowali następującą alternatywę: albo Starożytni zechcą przenieść się z całym dobytkiem na niższy wierzchołek. Że co do zajmowanego przez nich miejsca. Ta waśń zaczęła się (jak słyszałem od starego mieszkańca w sąsiedztwie).zdobywa nagrodę i cieszy się nią: co naturalnie rodzi mnóstwo żółci. i obniżyć wspomniane wzgórze do poziomu. jakby nie chciano dopuścić do żadnych rokowań umożliwiających ugodę. Że co do wyrównania lub obniżenia terenu. zaś Bieda lub Brak. i będzie mógł wyciągnąć słuszne wnioski co do meritum sprawy. od niepamiętnych czasów był w cichym posiadaniu pewnych lokatorów. które zapewnia takie usytuowanie. że nie spodziewali się tego rodzaju wiadomości od kolonii. nie odnosząc przy tym żadnego uszczerbku. by Nowożytni rozważyli. wkrótce odkryje zasadnicze podłoże niezgody między dwoma wielkimi ugrupowaniami. którą z własnej nieprzymuszonej woli dopuścili w tak bliskie sąsiedztwo. że to samo rozumowanie można odnieść do pobudek i szans każdego z tych państw. czy owej krzywdy (jeżeli dzieje się jakaś) nie rekompensują w dużej mierze cień i schronienie. niezadowoleni ze swojej siedziby. nic nie poradzą na tę niedogodność. Że wobec tego radziliby Nowożytnym. podobna propozycja jest albo szaleństwem.

Majster. podtrzymywaną z jednej strony przez stanowczość i odwagę niektórych przywódców i sprzymierzeńców. zawziętą wojnę. Przez zaledwie kilka dni we wszystkich miejscach publicznych wiszą albo one same. duch. lecz ja myślę. nawet najnędzniejsze. po ostrej i krwawej dyspucie. która po wszystkich porażkach dostarczała nowych rekrutów. określany przez nich mianem brutum hominis. i tak też. bezstronnego sprawozdania ze stoczonej bitwy i wyjaśniają. krótkie rozważania. który szczęśliwie odżył ostatnio w sztuce wojny). I tak jak Grecy po bitwie. albo ich przedstawiciele2. transportowaną przez rodzaj machiny zwanej piórem. co jedne dzieła może spotkać w przeciągu kilku dni. lecz inne później. uwagi. by przechodnie mogli im się przyglądać. że we wszystkich bitwach między uczonymi atrament jest potężną pisemną bronią. a pokonana drużyna była rada ponosić te same koszta. gdzie pozostaną w specjalnie dla nich wyznaczonym dziale i od tego czasu będą zwać się książkami kontrowersyjnymi. i tak owa kłótnia przerodziła się w długą. nieskończone ilości owych piór ciskane są we wroga przez śmiałków po obu stronach. odpowiedzi. nawiedzane przez duchy najbardziej buntownicze. by je natchnąć. gdzie. dopóki kurz lub robaki nie przywłaszczą jej sobie. Są znane światu pod rozmaitymi nazwami. Wszystko to Nowożytni odrzucili z oburzeniem. lecz także bardzo pomogą w pracy. a złośliwość w obu frakcjach niepomiernie wzrosła. zarzuty. W tych książkach trwa cudownie skroplony i zakonserwowany duch każdego żyjącego wojownika. a wtedy on znika lub roztapia się. mieli zwyczaj wystawiać trofea po obu stronach. Na tych trofeach obszernie opisano meritum sprawy. która je wywiesiła. zaś po jego śmierci dusza wędruje do nich. i dlatego książki kontrowersyjne. niespokojny duch nawiedza każdą książkę. repliki. nadal obstając przy jednym z dwóch forteli. a w obawie. z taką zręcznością i furią. kontrargumenty. . jako dysputy. można rzec. refleksje. Tak przynajmniej przeważnie się sądzi. że z bibliotekami jest podobnie jak z innymi cmentarzami. a po trosze go pobudzały. zdaniem niektórych filozofów. skąd najważniejsze i największe przenosi się do pewnych magazynów zwanych bibliotekami. Otóż trzeba tutaj zrozumieć. unosi się nad mogiłą. kiedy nie mogli zgodzić się co do zwycięstwa. z drugiej przez ich wielką liczbę. by nie 2 Czyli ich strony tytułowe. który wymyślił ten jadowity płyn. Wyczerpano w tej waśni całe strumyki atramentu.udzielą zezwolenia. podobnie uczeni. debaty. jakby to była potyczka jeżozwierzy. wywieszają po obu stronach trofea. riposty. by jego trucizna i gorycz po trosze służyły duchowi walczących. dopóki ciało nie ulegnie rozkładowi i nie obróci się w proch lub w robactwo. że zwycięstwo bezspornie przypadło stronie. dostarczają one pełnego. by zachować twarz (chwalebny i starożytny obyczaj. zawsze zamykano w oddzielnym miejscu. skomponował go z dwóch składników: żółci i siarczanu żelaza.

chyba że wykaże się mnóstwo ostrożności. teoretycznie 3 We wstępie do swojego wydania dzieł Falarisa czcigodny pan Boyle powiada. powstrzymała go w okrutny sposób jego nieszczęsna masa i ciążenie ku własnemu środkowi. umieszczono je w pewnej bibliotece i wyznaczono im stosowną kwaterę. lecz przede wszystkim słynny ze swojego humanizmu3. gdyby w ostatnich latach. Strażnik królewskiej biblioteki. a dwaj uzurpatorzy panowali odtąd na jego miejscu. Otóż. . jako ludzie lekkomyślni. nie powstał nowy gatunek kontrowersyjnych książek. będący osobą wielkiej dzielności. gorąco popierał Nowożytnych i podczas walki na Parnasie przysiągł powalić własnymi rękami dwóch spośród starożytnych wodzów. lecz. że bibliotekarz odmówił mu dostępu do rękopisu. zarządzono. lecz kiedy próbował się tam wdrapać. i dlatego radziłem.doszło między nimi do przemocy. będą oni mogli zużyć swoją jadowitość między sobą. lecz ów autor. ożywionych bardziej jadowitym duchem. a całe miasto tak bardzo oczekuje poznania szczegółów. wybrał się z wizytą do swojego mistrza Arystotelesa. którą w zeszły piątek stoczyły w Królewskiej Bibliotece starożytne i nowożytne książki. mówiłem od czasu do czasu różnym zainteresowanym osobom. Pierwotna przyczyna wprowadzenia tego wynalazku była następująca: kiedy po raz pierwszy ukazały się dzieła Szkota. tak jak przy łączeniu trucizn o sprzecznych właściwościach. Pamiętam. aby liderów obu stron dobrać w pary lub w inny sposób wymieszać. w wyniku wspomnianej wojny między uczonymi o wyższy wierzchołek Parnasu. by w przyszłości zachować ciszę. i wspólnie postanowili pojmać siłą Platona i wyrzucić go z jego pradawnej siedziby wśród bogów. że nie byłem złym prorokiem ani złym doradcą. Próba powiodła się. a wtedy. zanim tam osiadł. bowiem nic innego jak właśnie zlekceważenie tej przestrogi spowodowało straszną walkę. że wszystkie większe polemiki powinno się trzymać na łańcuchu. albowiem. właściwość wyjątkowo częsta we frakcji Nowożytnych. bezstronne sprawozdanie z tejże bitwy. Za pomocą tego fortelu można by na pewno chronić powszechny spokój bibliotek. I wygląda na to. że kiedy po raz pierwszy przyjęto te książki do bibliotek publicznych. posiadając wszelkie kwalifikacje wymagane od historyka i nie będąc na usługach żadnej z dwóch frakcji. że owe dzieła. jestem tego pewny. ponieważ pogłoski o tej bitwie są tak świeżą nowiną na wszystkich językach. pro solita Humanitate suâ. nasi przodkowie uważali za roztropne zaszczepić im przywiązanie do spokoju za pomocą solidnych żelaznych łańcuchów. postanowiłem uczynić zadość gwałtownym naleganiom moich przyjaciół i spisać pełne. którzy strzegli wąskiego przesmyku na wyższej skale. gdzie spokojnie mieszkał przez prawie osiemset lat. wywołają zamieszki gdziekolwiek się pojawią. wobec tego ja.

Wtedy samotny Starożytny. ku wielkiemu wzburzeniu obu tych organów. uczciwie zaproponował. . liczących ogółem pięćdziesiąt tysięcy żołnierzy i złożonych głównie z lekkiej konnicy. handlując ze Starożytnymi. Nie zdoławszy zatem wypełnić swoich zamiarów.To prawda – powiedzieli – 4 Zgodnie ze współczesnym paradoksem. lecz w praktyce odkrywają potężny nacisk w okolicach zadków i pięt. skoro jest oczywiste (jeśli już o to idzie). a jednak nieliczni wojacy. a konflikt narastał do niesłychanych rozmiarów. co tłumaczono na różne sposoby. W międzyczasie książki będące rzeczniczkami Nowożytnych wybrały spośród siebie jedną. Inni twierdzili. a Wergiliusza osaczyli Dryden z jednej. wszystkiego się wyparli. na którą nie mogliby się wspiąć. . W dodatku tak się złożyło. rozczarowany orędownik powziął do Starożytnych okrutną urazę. Sytuacja stawała się burzliwa. konie duże. część z nich rzuciła mu się ponoć na śledzionę. łatwo się mylił i potrafił rzucić Kartezjusza obok Arystotelesa. Wysłanniczka wykonała wszystkie zadania bardzo skrupulatnie i wróciła z listą wojsk. z czego piechota była przeważnie licho uzbrojona i źle odziana. że pierwszeństwo należy się jego frakcji z powodu długiego czasu posiadania. gdy tymczasem każdą książkę. że z dwóch frakcji to Nowożytni są znacznie starsi4. której postanowił zadośćuczynić. z obu stron padały gorące słowa i obficie lała się zła krew. ocenić liczebność i siłę ich frakcji. która miała śmiałość uważać się za rzeczniczkę Starożytnych. zaopatrzyli się dość znośnie. ściśnięty na półce pełnej Nowożytnych. a także ze względu na jej roztropność. świeże. i dlatego. lecz bez żadnego rynsztunku i hartu ducha. którą przewrotny wiatr zdmuchnął z półki Nowożytnych prosto w oczy bibliotekarza. która miała rozejrzeć się po całej bibliotece. Niektórzy przypisywali to wielkiej stercie uczonego kurzu. że w owym czasie wśród wszystkich książek w bibliotece panował dziwny nieład. a Wither z drugiej strony. starożytność i przede wszystkim ogromne zasługi dla Nowożytnych. okazując wszelkie możliwe względy książkom ich wrogów i umieszczając je w najświetniejszych komnatach. biedny Platon dostał się między Hobbesa i Siedmiu Mędrców. i ułożyć plan działania. że często chodząc po bibliotece w ciemnościach. Jednak ci odrzucili owe przesłanki i wydawali się bardzo zdziwieni. że Starożytni mogą upierać się przy swojej starożytności. kiedy przekładał książki. by przedyskutować sprawę i udowodnić za pomocą niezbitych argumentów. że lubił on wyławiać robaki ze scholastyków i połykać je na czczo. I wreszcie jeszcze inni utrzymywali. ciężkozbrojnej piechoty i najemników.posiadają oni cudowną zwinność i nie wyobrażają sobie takiej wysokości. Co do jakichkolwiek swoich zobowiązań wobec Starożytnych. żywcem grzebał w jakimś ciemnym kącie i z powodu najmniejszej irytacji groziło jej wyrzucenie za drzwi. a część wpełzła do głowy. całkiem pogubił się w jej rozplanowaniu.

że aż do tej pory nie wymieniła z wami nawet sześciu słów. tak głośno mówili o szykowaniu się do bitwy. Jednak Nowożytni w swoich niedawnych negocjacjach nie zachowali na tyle dyskrecji. był ich największym ulubieńcem wśród Nowożytnych i stał się ich największym orędownikiem. wszczynając zrazu dyskusję na temat pierwszeństwa. ich broń ze zgniłego drewna. czując straszliwe konwulsje. którzy zaczęli kłótnię. Francuzi i Anglicy) była tak daleka od zniżania się do tego podłego przykładu. napęczniały do najwyższej potęgi za sprawą zgładzenia nieskończonej liczby much. a pod spodem nie ma nic prócz szmat. gdzie po krótkiej zwłoce w końcu wylądowała przypadkiem na jednej z zewnętrznych ścian pajęczej cytadeli. Bowiem rzecznicy. i Pszczoła wleciała do biblioteki. zapadła się do samych fundamentów. Pająk wewnątrz. którzy zebrali rozproszone oddziały. ku jej zaciekawieniu. Przypadkiem na sąsiedniej półce znajdował się Platon i widząc. Mimo to właściciel pałacu wreszcie mężnie postanowił wyjść i spotkać swój los. gdzie można było oglądać konstabla we własnej osobie. o czym już tutaj wspomniano. że usłyszał ich przypadkiem Temple i natychmiast powiadomił Starożytnych. Alei wiodących do jego zamku strzegły rogatki i palisady. jaskółki w górze nie zagrażały jego osobie. wśród nich również sam Temple. że im wierzy. których resztki poniewierały się przed bramami jego pałacu. by właściciel mógł zawsze wyruszyć na łowy lub w razie konieczności się bronić. jak ludzkie kości przez jaskinią jakiegoś olbrzyma. z początku myślał. które miały okna wychodzące na każdą aleję. że ich szkapy są chude i kulawe. a miotły w dole – jego pałacowi. a nasza odzież jest przez nas skrojona i uszyta. nieskończenie liczniejsza (zwłaszcza my. w efekcie wielu Nowożytnych uciekło do ich frakcji. który wychował się wśród Starożytnych i długo z nimi obcował. postanawiając działać w defensywie. pęknięta szyba w oknie. W tym przełomowym momencie zdarzył się ważny wypadek. aż kiedyś traf zechciał sprowadzić tam wędrowną Pszczołę. by nie zwrócić na siebie uwagi wroga.wiadomo nam. roześmiał się głośno i w swój figlarny sposób przysiągł na B——. Ów Temple. Bowiem sami wyhodowaliśmy nasze konie i wykuliśmy naszą broń. Po przejściu wielu dziedzińców przybywało się do środkowej części. Przez pewien czas Pająk żył w owej rezydencji spokojnie i w dostatku. ich zbroje zardzewiałe. by pożyczać od was środki do życia. . wszystko na modłę nowoczesnych sposobów fortyfikacji. by pomścić śmierć wielu tysięcy poddanych. że to natura zbliża się do ostatecznego rozpadu albo też Belzebub przybywa ze wszystkimi swoimi legionami. Otóż w górnym rogu dużego okna mieszkał pewien Pająk. w jego komnatach. ustępując pod niewspółmiernym ciężarem. której ukazała się. a ta. że mówiący są w opłakanym stanie. ale reszta. że niektórzy z nas okazali się na tyle nikczemni. Po trzykroć Pszczoła usiłowała utorować sobie przejście i po trzykroć środek pałacu się zatrząsł. których jego wróg zabił i pożarł. oraz wrota.

Miło słyszeć – odpowiedziała Pszczoła – że przyznajesz chociaż. jak żyję.Ubliżyłbym sobie – rzekł – porównując się z taką łajdaczką. p——klęta? Myślisz. ty korsarzu łąk i ogrodów. w ogóle nie zważając na odpowiedzi czy zastrzeżenia przeciwnika. rzekł: – Niech cię zaraza! Ty trzpiotowate kurewskie nasienie. aż gotów był pęknąć. a wszystkie materiały wydobyłem z mojej własnej osoby. nie byłam w takich piekielnych opałach. ruiny i zniszczenie swojej fortecy. gdyby nie przeznaczyła ich do najszlachetniejszych celów. Na co Pająk. W końcu. odwiedzam wszystkie kwiaty i pąki na . dając poznać racje. bo wobec tego chyba tylko Niebiosom zawdzięczam moje loty i muzykę. że nie mam nic innego do roboty (u diabła!). wrzeszczał i klął jak szaleniec. i chętnie ograbisz dla samej radości kradzieży zarówno pokrzywę jak i fiołka. który nadął się do rozmiaru i postury dyskutanta. podszedłbym i nauczył cię lepszych manier. rozpoczął swój wywód w prawdziwym duchu sporu. Pająk już wypuścił się na zewnątrz. który zabrania wyruszać za granicę przeciwko wrogowi. czy to ty zrobiłaś tutaj ten straszliwy śmietnik. Za to ja jestem domowym zwierzęciem. nigdy.Tymczasem Pszczoła wydostała się z matni i usadowiona bezpiecznie w pewnej odległości. zajęła się czyszczeniem skrzydeł i uwalnianiem ich ze strzępów pajęczyny. nie mogłaś patrzeć przed siebie. szelma – odrzekł Pająk – a jednak zdaje mi się. błagam – rzekła Pszczoła – bo jeszcze zużyjesz swoje zasoby. widząc przepaści. na które cały świat raczy się powoływać w tej jakże obiecującej dyspucie. rzuciwszy okiem na Pszczołę i mądrze wyprowadzając przyczyny ze skutków (bowiem ci dwoje znali się z widzenia). że powinnaś mieć więcej szacunku dla osoby. postanowiwszy. zaś Opatrzność nigdy nie ofiarowałaby mi dwóch takich darów. która już się wyczyściła i była w nastroju do żartów – dam ci rękę i słowo. i że będzie obstawać przy własnych racjach. o mało co nie stracił zmysłów. już z góry nastawił się wrogo wobec wszelkich cudzych przekonań. iż przybywam uczciwie na swoich skrzydłach i ze swoim głosem. – Droga pani! – odrzekł Pająk – gdyby nie obawa przed złamaniem starego zwyczaju panującego w naszej rodzinie. że nie zbliżę się więcej do twojej nory. – Cierpliwości. bez zasobów ni dziedzictwa? Nie posiadasz żadnego dobytku prócz pary skrzydeł i buczącej piszczałki. przyjacielu – rzekła Pszczoła. – Szelma. . i puchł. – Jak matkę kocham – rzekła Pszczoła – takie porównanie to bardzo dobry żart i wyświadczysz mi przysługę. Ten wielki zamek (by ukazać moje zasługi dla nauk matematycznych) zbudowałem w całości własnymi rękami. kiedy. czymże jesteś jeśli nie włóczęgą bez siedziby ni domu. wyposażonym w przyrodzone wewnętrzne bogactwa. . tylko naprawiać szkody po twoim dupsku? – Zacne słowa. Żyjesz z bezgranicznego plądrowania natury. możesz potrzebować ich wszystkich na odbudowę domu. a z tego co widzę. którą cały świat uważa za o tyle od ciebie lepszą. że zachowa się w najwyższym stopniu obelżywie i wściekle. Owszem.

zniecierpliwiona zbyt wielką stratą czasu. która z dwóch istot jest szlachetniejsza. że materiały są nic niewarte. że przyrost ich obu zawdzięczasz w pewnej mierze drobnemu wsparciu z zewnątrz. okrutnie zeszpecił połowę jego stronic i przywiązał go mocno łańcuchem do półki Nowożytnych. właśnie w chwili. chełpisz się. prawdopodobnie wymagał niemałego trudu i metodyczności.łące i w ogrodzie. lecz to. a on nie pozostał długo nierozstrzygnięty: bowiem Pszczoła. jak też metodą i sztuką. lecz doświadczenie. przysiągł na cały głos. czekając w napięciu. czy ta. któremu z największą rozkoszą poświęcił uwagę. poleciała prosto w stronę klombu róż. jaki będzie wynik. a kiedy sprzeczka się zakończyła. odkrywszy wkrótce. jak burzliwie zapowiada się rozwój waśni. Gdzie też Ezop. zapachu czy smaku. bolesne dla nas obojga. że dwie frakcje uzbrojonych książek poniżej stały przez chwilę cicho. ta. wzbogaca mnie bez najmniejszego uszczerbku dla ich piękna. że nic nie jesteś winien innym stworzeniom i że wszystko wysnułeś z samego siebie. zamienia wszystko w odchody i jad. pytanie sprowadza się do tego. który wyrwał mu stronę tytułową. to podejrzewam jednak. gdy Pająk i Pszczoła zaczynały pojedynek. A co do ciebie i twojej zręczności w architekturze i w innych naukach matematycznych. Ostatnio został on potraktowany gorzej niż po barbarzyńsku. próbował wszystkich swoich sztuczek i tysiąckrotnie zmieniał postać: wreszcie przybrał kształt osła. co wszędzie dociera i dzięki długim poszukiwaniom. i mam nadzieję. ogniem i wrzawą. Twoja przyrodzona porcja brudu wzbogaca się o nowe zdobycze dzięki chmurom kurzu wymiatanym z dołu. że przechowujesz w piersi całkiem obfity zapas brudu i trucizny. niewiele mogę powiedzieć: ten twój gmach. gruntownym studiom. przynosi do domu miód i wosk. nie oglądając się na odpowiedź. i zostawiła Pająka niczym krasomówcę. który zebrał się w sobie i miał właśnie wybuchnąć. przez arogancję i pychę. i chociaż nie myślę w żadnym razie umniejszać czy lekceważyć twoich autentycznych zasobów tych substancji. jeśli możemy ocenić płyn w naczyniu po tym. Owszem. trafnie osądzając i rozróżniając rzeczy. że w tym niebezpiecznym momencie pierwszy przerwał ciszę Ezop. że będzie to dla ciebie ostrzeżeniem na przyszłość i że zastanowisz się nad trwałością i budulcem. co przez leniwą kontemplację czterech cali naokoło. a każdy owad wyposaża cię w truciznę potrzebną by zniszczyć następnego. jak tamta w . co tam uzbieram. nie tworząc w końcu niczego oprócz pajęczyny i lepu na muchy. w sposób aż nazbyt jasny wykazało. że jak żyje nie widział dwóch spraw tak analogicznych i pasujących do siebie. Toczono tę dysputę z takim zapałem. co było dziwnym rezultatem humanistycznej postawy bibliotekarza. by uciec do Starożytnych. co się z niego wydobywa. sobą się żywiące i siebie rodzące. a wtedy bibliotekarz wziął go za jednego z Nowożytnych i tym sposobem Ezop zyskał czas i sposobność. Tak się złożyło. a to znaczy. Zatem krótko mówiąc. o ile wiem.

oknie i ta na półkach. jakimi są słodycz i światło. jakoby miał cokolwiek zawdzięczać wsparciu z zewnątrz. Starożytnych. to przecież wzbogacają go dzięki tym samym co Pająk sztuczkom: żywiąc się owadami i robactwem epoki. można przypisać temu. proszę panów. wszystko. Starożytnych. gdzie każdy szeregowiec chciał objąć naczelne . co stworzyli. w swoich obrotach i paradoksach? W imieniu waszym. tak jak to uczenie wywodziła Pszczoła. i wyczerpali treść każdego argumentu za i przeciw. Dwa główne korpusy pod rozmaitymi sztandarami wycofały się niezwłocznie do dalszych części biblioteki i tam jęły spiskować i naradzać się w związku z obecnym zagrożeniem. że została zapomniana lub przegapiona. następnie porównać i zważyć trudy i owoce pracy każdego z nich. to znaczy naszych lotów i naszego języka. wykorzystali w całej mocy wszystko. jak Ezop zakończył ten długi wywód. co należało powiedzieć po obu stronach. Albowiem. lub ukryta w kącie. i chociaż Nowożytni udają. poszukując i docierając do każdego zakątka natury: różnica polega na tym. do których mogą pretendować Nowożytni. chyba że będzie to szeroki nurt awanturnictwa i satyry. wyposażając w ten sposób rodzaj ludzki w dwie najszlachetniejsze rzeczy. nikt zgoła by się nie utwierdził w chęci wychwalania tychże. jak w przypadku innych pajęczych sieci. że wypluli go w całości sami. woleliśmy napełnić nasze ule miodem i woskiem. co mamy. że zamiast brudem i trucizną. Wystarczy tylko dostosować racje obojga do obecnej waśni. że powinno dojść do bitwy. i we własnym. Jeśli zaś mowa o nas. jako rzeczniczka nas. że gdyby wielki geniusz czy wynalazki Nowożytnych oceniać po tym. Największa niezgoda panowała wśród kawalerii. podobny w naturze i treści do pajęczej trucizny. nie przypominam sobie żadnych. zdobyliśmy nieskończonym trudem. lecz jeśli materiały to zaledwie brud wysnuty z waszych własnych wnętrzności (z flaków nowożytnych umysłów). Wznoście swój system tak zręcznie i metodycznie jak wam się podoba. Na to Pszczoła. przekonując. Trudno wyobrazić sobie tumult wzniecony przez książki po tym. obie frakcje pojęły aluzję. – Dyskutanci – powiedział – wspaniale pokierowali dyskusją. przechwala się swoimi zasobami i wielkim geniuszem. uznano zatem. zaś animozje między nimi gwałtownie wzrosły. co do reszty. a wówczas zarówno nam jak i Nowożytnym nasuną się jasne i nieodparte wnioski. i z pogardą odrzuca myśl. czy było kiedykolwiek coś tak współczesnego jak Pająk w powietrzu. Potem popisuje się przed wami zręcznością architekta i zasługami dla nauk matematycznych. Nowożytni gorąco debatowali nad wyborem przywódców i tylko lęk przed wrogiem mógł ich powstrzymać przed aktami buntu przy tej okazji. że wszystko wysnuwa i wypluwa sam z siebie. jego braci. budowla i tak w końcu będzie li tylko pajęczyną. jesteśmy gotowi tak jak Pszczoła nie rościć sobie pretensji do żadnej własności oprócz naszych skrzydeł i głosu. Co do innych autentycznych osiągnięć. uważa za stosowne odpowiedzieć. której trwanie.

pod sztandarami Guiccardinia. Resztę stanowił bezładny tłum. niechlujna zgraja pod wodzą Lestrange’a. zwołuje naradę na Mlecznej Drodze. Herodot i Liwiusz piechotą. część z lancami i długimi nożami. Następnie przybyli łucznicy oraz ich mężni dowódcy: Kartezjusz. hultaje i obszarpańcy. albo jak kula armatnia w gwiazdy. imponujący pod względem masy i postury. podwójnie złocone. Saperami dowodzili Regiomontanus i Wilkins. Merkury natychmiast przyniósł trzy opasłe tomy in folio. Kiedy już wszystko gwałtownie zmierzało do decydującej bitwy. na co odpowiedziała Pallas.) Jowisz. Mariany. Akwinatę i Bellarmine’a. wielce przejęty. Następnie przybył pokaźny korpus dragonów różnych narodowości. Paracelsus przywiódł z ośnieżonych gór Recji szwadron złożony z miotaczy śmierdzących kubełków. że ich strzały mogły wylecieć poza atmosferę ziemską. część strzelała pociskami najbardziej jadowitej natury i używała białego proszku. wygłosił wspaniałą mowę ku ich chwale. pod wodzą Harveya. ich wielkiego Agi: część z nich uzbrojona w kosy. by położono przed nim Księgę Losu.dowództwo. ale bez broni. Davili. Zgromadziwszy członków senatu. zwanych książkami. która często bywała w Królewskiej Bibliotece. nawet bez opończy. Następnie przybył szereg dywizji ciężkozbrojnej piechoty. odwagi ani dyscypliny. sami najemnicy. pomknęła prosto do Jowisza i wiernie zrelacjonowała mu to. 5 To są niezszyte i nieoprawne broszury. a Pindar lekkiej konnicy. a papier taki. Lekką konnicą dowodzili Cowley i Despreaux. tylko zmienić się w meteory jak strzała Ewandra. gdzie ongiś przydzielono jej obszerną komnatę. Buchanana. prowadzony przez Szkota. protektorka Starożytnych. ogłasza. nasyconymi trucizną. (Ponieważ wśród bogów to ona zawsze mówi prawdę. narzędzia śmierci. . co nie może pozostać obojętne dla niebiańskich spraw. oprawa z niebiańskiej koźlej skóry. Platon i Arystoteles dowodzili łucznikami. by nigdy już nie opaść. którymi mogliby się okryć. wtedy Jowisz zażądał. Camdena i innych. Sprzymierzeńcy pod wodzą Vossiusa i Temple’a tworzyli tylną straż. Na ostatnim miejscu przybyły niekończące się roje calones5. Momos. Klamry były ze srebra. Euklides był głównym inżynierem. patron Nowożytnych. co zaszło między dwiema frakcjami poniżej. Zgromadzenie podzieliło się w swoich sympatiach. Sława. pełni takiej siły. że tu na ziemi mógłby niemal uchodzić za welin. Gassendi i Hobbes. Polidora Virgila. teraźniejszych i mających nadejść. zawierające kroniki wszystkich rzeczy przeszłych. którzy podążają za obozem wojskowym tylko w celach grabieży. od Tassa i Miltona do Drydena i Withera. Hipokrates dragonami. Armia Starożytnych była o wiele mniej liczna. jaki jest powód zebrania: otóż lada chwila ma się rozpętać krwawa bitwa między dwiema potężnymi armiami starożytnych i nowożytnych stworzeń. który zabijał niezawodnie i bezgłośnie. Homer stał na czele kawalerii.

służących Jowisza: są to jego narzędzia wykonawcze we wszystkich sprawach dziejących się na dole. tylko po chwili zamknął księgę. gdzie on i oni szepczą do siebie przez długi wydrążony pień. czy nie padli już pod mieczami wroga. po lewej matka Pycha. natychmiast zleciały na wierzchołek Królewskiej Biblioteki i po kilkuminutowej naradzie niepostrzeżenie weszły do środka i rozlokowały oddziały wedle swoich rozkazów. tylko zostawił boginię z jej oburzeniem. która nie wróżyła najlepiej jego dzieciom Nowożytnym. zaczęła monolog. częściowo pożartych tomów. uszy i głos przywodziły na myśl osła. tymczasem ja wywołam swary wśród bogów i jak najwięcej z nich przeciągnę na naszą stronę. rzecz niesłychana. Mieszkała na szczycie ośnieżonej góry w Nowej Ziemi. jej głowa. Zgiełk i Zuchwalstwo. uparta. lecz chwiejna i bezustannie kręcąca się w kółko. który biegnie od nich do dużego palca u Jowiszowej stopy. Po jej prawej ręce siedziało Nieuctwo. ślepy ze starości. Kategoryczność.Jowisz. jej ojciec i mąż. mogą zbliżyć się tylko do najniższego stopnia tronu Jowisza. skierował swój lot w rejony złośliwej bogini zwanej Krytyką. która daję mądrość dzieciom i idiotom. skuci jak galernicy lekkim łańcuchem. z zawiązanymi oczami. Przy drzwiach. Pedanteria i Złe Maniery. jakby przyglądała się tylko sobie. kto odtąd będzie składał ofiary i budował ołtarze naszym bóstwom? Śpiesz zatem ku Wyspie Brytyjskiej i jeśli to możliwe. masa śledziony rosła tak szybko. a jednak. w tej chwili rozpoczynają okrutną bitwę i nie wiadomo. Tępota i Próżność. które ssała cała zgraja obrzydliwych potworów. Momos nie czekał na odpowiedź. Nowożytni. nie podzielił się z nikim ich treścią. że ssanie ani trochę nie mogło jej zmniejszyć. Przy niej bawiły się jej dzieci. mniej lub bardziej razem. przeze mnie . obawiając się najgorszego i przypomniawszy sobie starożytną przepowiednię. Podróżują w orszaku. Była też jej siostra Opinia. gdy otrzymują lub przynoszą wiadomość. Kiedy Jowisz przekazał wiadomość niektórym z owych sług. Tymczasem Momos. które sama wydarła z ksiąg. tam znalazł ją Momos. nad resztkami niezliczonych. wyciągniętą na legowisku. Co do samej bogini. – O bogini – powiedział Momos – czy możesz siedzieć tu bezczynnie. za którymi odbywało się zgromadzenie. szybkonoga. oczy patrzyły do wewnątrz. zapoznawszy się w milczeniu z wyrokami losu. nie dopuść do zniszczenia Nowożytnych. nadmiar własnej żółci był jej pożywieniem. gdy nasi gorliwi czciciele. Wypowiedziawszy te słowa. jej śledziona była tak wielka. lecz bogowie zwą je drugimi przyczynami. czekało wielu lekkich zwinnych bogów. strojąca ją w skrawki papieru. Śmiertelni nazywają te bóstwa przypadkami lub zdarzeniami. nie brakowało też narośli w kształcie sutków. że sterczała niby wymię pierwszorzędnego gatunku. – Oto ja (powiedziała). i. a ona powstała w gniewie i tak jak to się przyjęło w podobnych okolicznościach. miała ona pazury jak kot. zęby dawno wypadły.

Bowiem na czele oddziału nowożytnych łuczników ujrzała swojego syna W–tt–na. Przeze mnie drugoroczni studenci rozprawiają o głębinach wiedzy i wysnuwają wnioski w tej materii. w odpowiednich miejscach szerząc wpływy. wzięła . młody bohater. by niezwłocznie rozpocząć szturm. co wcześniej było oprawą ze skóry. głos i śledziona zachowały pierwotny kształt. któremu Parki przeznaczyły bardzo krótką nić. który był najdroższym przyjacielem W–tt–na. wstąpmy na mój rydwan i śpieszmy. a cienkie w papier. formując z niego litery. Bogini ze świtą wspięła się na rydwan. śmie mi się przeciwstawiać? . zanim znajdzie się w ich rękach. i pofrunęła nad nieskończonymi przestrzeniami. Przeze mnie fircyk zostaje politykiem. w momencie kiedy dwie armie już miały przystąpić do bitwy. jak czuję po tym wdzięcznym zapachu. To ja odebrałam rozumowi i wiedzy panowanie nad królestwem poezji i zajęłam ich miejsce. – Dzielny W–tt–nie – rzekła – czemuż to nasze oddziały stoją tutaj bezczynnie. rozejrzała się jakby tu zmienić swoją postać. moi sędziwi rodzice i wy drogie dzieci. śpieszmy do generałów i doradźmy im. wjechawszy niepostrzeżenie z całym orszakiem i wylądowawszy na szczycie regału. stała przez chwilę. zgodnie z dobrym starym obyczajem bóstw.wyrostki robią się mądrzejsze od rodziców. jaką niesie ten dzień? Nuże. co dociera do moich nozdrzy. Co powiedziawszy. Starożytnych. jej głowa. Lecz wówczas tkliwe matczyne troski jęły wypełniać jej myśli i wzbierać w piersi. który ciągnęły oswojone gęsi. że popękało na kawałki. nadal nią pozostało. by pomóc naszym oddanym Nowożytnym. grube części zmieniły się w tekturę. na którym jej rodzice i dzieci kunsztownie rozprowadziły czarny sok. W–tt–n. A teraz garstka tych parweniuszy. Przeze mnie młodziki tracą rozsądek. bez zrozumienia nawet słowa z języka i treści dzieła. Najpierw jednak. z lęku. W tym przebraniu bogini pomaszerowała ku Nowożytnym. Jakuba. nie różniąc się sylwetką i szatą od boskiego B–ntl–ya. że jej boski wygląd mógłby oślepić śmiertelny wzrok W–tt–na i przytłoczyć resztę jego zmysłów. aż w końcu przybyła na ukochaną Wyspę Brytyjską. którzy właśnie składają nam w ofierze hekatombę. a ona. obecnie pustego. droższym jej niż wszystkie inne dzieci. którego począł nieznany ojciec z rodu śmiertelnych przez ukradkowe uściski z tą boginią. tak jak i tracą majątek. i ty moja urodziwa siostro. zaś unosząc się nad jej metropolią. jakichże to błogosławieństw nie zesłała na swoje seminaria w Gresham i Covent Garden! I oto dotarła na nieszczęsną równinę Biblioteki Św. lecz niegdyś zamieszkanego przez kolonię wirtuozów.Lecz chodźcie. obserwując. a uczniak znawcą filozofii. postanowiła zatem podejść i podnieść go na duchu. a natchniony mną kawiarniany dowcip może poprawić styl autora i wskazać jego najdrobniejsze błędy. czyli wywar z żółci i sadzy. marnując swój wigor i szansę. Był ulubieńcem matki. Toteż nadała swojej osobie format ósemkowy: jej ciało stało się białe i tak suche. jak się prezentują oba wojska. a to.

i niepostrzeżenie wrzuciła go do ust W–tt–na. Tortura bólu zakręciła w kółko mężnym łucznikiem. lecz trafiła Kartezjusza. stalowe ostrze błyskawicznie znalazło usterkę w jego hełmie. a inni śmiertelnicy nie ważyli się do niego zbliżyć. o bogini. o bogini. wypchnął mu na wierzch gałki oczne. ust. potwór. z potężną siłą cisnął oszczepem. że była to bogini. Gondibert przysiągł Pallas Atenie. kogo zaś na ostatku. dopóki śmierć. Powiedz. Nadeszła wreszcie przeznaczona godzina losu i zaczęła się walka. ilekroć jeździec miał go dosiąść lub z niego zeskoczyć. nie wciągnęła go w jego własny wir. kogo zabił najpierw. jego matka. obżartego zawartością jej śledziony. jechał wśród szeregów wroga i kosił wszystkich przed sobą. …… Desunt non-nulla. …… gdy Homer pojawił się na czele kawalerii. tak że ostrze złamało się na jej drugiej warstwie. okryty ciężką zbroją. …… Ingens hiatus hic in MS. na statecznym wałachu. Następnie przykazała w tajemnicy dwojgu swym ukochanym dzieciom. zobaczywszy Bacona zbliżającego się ze wściekłą miną. wlatując prosto do jego głowy.najwstrętniejszego ze swoich potworów. słynnym nie tyle z szybkości. która sprawujesz władzę nad historią. by wykonać tak olbrzymią pracę. wykrzywił twarz i wywrócił do połowy mózg. zobaczywszy na przeciwnym skrzydle Galena. . by towarzyszyli W–tt–nowi we wszystkich starciach. którego sam jeździec ledwo mógł okiełznać. Powiedz. znikła we mgle. Najpierw wystąpił ku niemu Gondibert. że nie opuści pola walki. rąk i piór. / Tu wiele brakuje. który dzielny Starożytny przyjął na tarczę. jak gwiazda o nadrzędnym wpływie. Tępocie i Złym Manierom. kto jako pierwszy wstąpił na pole bitwy. lecz zanim poważę się sporządzić dokładny jej opis. która ominęła mężnego Nowożytnego i gwizdnęła nad jego głową. przyciągnął łuk do skroni i wypuścił strzałę. muszę wzorem innych autorów błagać o sto języków. i weszło w prawe oko. Tak go wyposażywszy. …… Hic pauca desunt. a bohater pojął. a i to będzie za mało. Paracelsus na czele dragonów. przebiło skórę i tekturę. co z gotowości do klękania. / Tutaj drobny brak. na rozjuszonym wierzchowcu. …… Wtedy Arystoteles. …… Ponieśli zranionego Agę na tarczach do jego rydwanu. / Tutaj ogromna luka w rękopisie.

jaki czynił. Dryden wystraszył się i żadnym sposobem nie potrafił dosiąść rumaka. którego pchnął kopytem swojego wierzchowca. który nigdy nie widział właściciela pancerza i nie rozumiał jego mocy. by zostali stratowani i zaduszeni kurzem. chwilami mierne. z potężną siłą wyrwał z siodła Perraulta. i dlatego jego krytycy twierdzili. Następnie długą dzidą zabił Denhama. jasno wykazał. 8 Patrz Homer. Dryden jął w długiej przemowie schlebiać dobremu Starożytnemu. którego nieśpieszny chód wynikał z najwyższej odwagi i wigoru. pasował do oblicza. zużył resztki sił na dumny kłus.dopóki nie zdobędzie zbroi Homera6. lecz jego szybkość nie dorównywała zgiełkowi. i oto na gniadym wałachu monstrualnych rozmiarów pojawił się przeciwnik. Jego to Homer powalił razem z koniem. krzepkiego Nowożytnego. brzmiący słabo i odlegle. Dwaj kawalerzyści zbliżyli się do siebie na odległość rzutu dzidą. Wergiliusz przystał na to (bowiem niepostrzeżenie przybyła bogini Niepewność i przesłoniła mu oczy mgłą). a zbroja przeciwnika tylko z zardzewiałego żelaza. lecz gdy przyszło do próby. lecz jego matka była z rodu śmiertelnych. Na lewym skrzydle konnicy ukazał się Wergiliusz w lśniącej zbroi. szaleniec. że nie on był prawdziwym autorem poematu Cooper’s Hill. bowiem jego koń. wyłaniając się z największej gęstwiny wrogich szwadronów. lecz doczesna część poniewierała się w pyle. po czym rzucił nim w Fontenelle’a. Denham padł i gryzł ziemię. Wergiliusz rzucił okiem na skrzydło adwersarzy. który po stronie ojca pochodził od Apolla7. . Jego niebiańską część wziął Apollo i uczynił gwiazdą. uniósł przyłbicę. jak ktoś. wspaniale dopasowanej do ciała. kogo ogarnia jednocześnie zdumienie i rozczarowanie: bowiem hełm był o dziewięć razy za duży dla głowy. lub jak pomarszczony fircyk pod daszkiem współczesnej peruki: a głos. jechał na jabłkowitym rumaku. która znajdowała się hen daleko w jego tylnej części. mimo że jego zbroja kosztowała setkę wołów i była ze złota. która po chwili okazała się twarzą sławnego Drydena. stary i chudy. Następnie uzgodnili. chwilami świetne. jako trwały znak wzajemnej życzliwości. pragnąc znaleźć obiekt godny swego męstwa. powodował głośne szczękanie zbroi. który. 7 Wiersze Sir Johna Denhama są bardzo nierówne. 6 Patrz Homer. gdy nieznajomy zapragnął pertraktacji. istną torturę dla uszu. chociaż powolny. a pod nią w głębi zamajaczyła twarz. / Kolejna luka w rękopisie. że wymienią konie. jednym ciosem druzgocząc czaszki ich obu. że są blisko spokrewnieni. nazwał go ojcem i szczegółowo wywodząc genealogie. Następnie pokornie zaproponował wymianę zbroi8. Dzielny Starożytny raptownie się wzdrygnął. całkiem jak hrabina w homarze lub mysz pod uroczystym baldachimem. …… Alter hiatus in MS. Jednak ów migotliwy pancerz leżał na Nowożytnym jeszcze gorzej niż jego własny. Następnie Homer zabił W–sl–ya.

lecz krążąc z niewiarygodną zwinnością i siłą. i umieściła przed Creechem jego mknącą sylwetkę. który uiszczą moi przyjaciele. / Drobny brak. zaś Nowożytny nie uniknąłby niechybnej śmierci. Wówczas obaj bohaterowie dobyli mieczy. która ominęła Pindara i wleciawszy między szeregi wroga. nie dotarłszy do celu. lecz kto wśród śmiertelnych może współzawodniczyć z bogiem? Toteż przerwijmy walkę i ofiarujmy sobie dary. pragnąc zatrzymać tę rzeź. bogini Tępota wzięła chmurę. szczodrobliwe serce zapłonęło mu w piersi i podążył ku starożytnemu gwałtownikowi. jednak był uparty i niósł jeźdźca dokąd mu się podobało przez pole bitwy. że nie wiedział. Kawalerzysta rad był zacząć walkę z umykającym przeciwnikiem i ścigał ten obraz. lecz niepostrzeżenie przybył Eskulap i odepchnął ostrze. szybkonogą amazonkę. wzniósł ręce i w błagalnej pozie rzekł: .…… Pojawił się Lukan na ognistym wierzchowcu. i ——. Po czym Lukan wręczył Nowożytnemu parę ostróg. w końcu odwrócił się. i Afrę. dokonał straszliwej rzezi wśród lekkiej konnicy wroga. i sposób poruszania się na tyle dobrze. Bl–ckm–re. że żyję i jestem twoim więźniem. lecz Nowożytny był tak osłupiały i rozbity. po trzykroć uciekał i po trzykroć nie mógł zbiec. który. uformowała z niej postać Horacego w zbroi i na koniu. a prócz tego okup. daruj mi życie i przyjmij mojego konia i broń. upadła na ziemię. Starożytny dokonał wielkiej jatki wśród koni wroga. …… Pauca desunt. . świszcząc w powietrzu. i Oldhama. że chroni cię jakiś bóg. Wówczas Lukan rzucił dzidę.Boski Pindarze.…… Creech. na ile pozwalały mu jego własne umiejętności i wigor wierzchowca. gdzie się znajduje. – Psie – powiedział Pindar – niech twoi przyjaciele zatrzymają sobie twój okup. naśladując jego zręczność i tempo. zarył się mocno w ziemię. który miał wspaniałą postać. jednak Starożytny rzucił nim z łatwością i za sprawą nieomylnej ręki oszczep poszybował. słynny Nowożytny (lecz jeden z najemników). że nawet tuzin rycerzy – a jacy są rycerze w naszych zdegenerowanych czasach! – z trudem by go podniósł. – O dzielny Nowożytny – powiedział Lukan – widzę. nigdy nie posuwając się naprzód w linii prostej. bo nigdy tak mnie nie zawiodła ręka. Kiedy dwaj kawalerzyści zbliżyli się do siebie na odległość trzech oszczepów. gdyby szczęśliwie nie zasłonił się tarczą podarowaną mu przez Wenus. kiedy usłyszą. lecz twoje ścierwo zostanie wydane na pastwę ptactwa i . nie osiągnąwszy celu. zaciekle stawił mu opór i mocną ręką cisnął oszczep. a Bl–ckm–re dał Lukanowi cugle. Gdy zobaczył go Cowley. najpierw Cowley rzucił dzidę. Wówczas Pindar zabił —— i ——. tarcza wypadła mu z rąk. tak wielkim i ciężkim. głośno wygrażając. Wtedy Pindar cisnął oszczepem. który go rozbroił i kazał mu odpocząć. aż zawiodło go to w końcu do spokojnej altanki jego ojca Ogleby’ego.

o której tutaj mowa. Właśnie w takim usposobieniu był teraz. bowiem uważam.dzikich zwierząt. Dla generałów był on przydatny ze względu na talent do złorzeczenia. lecz nieforemny i bez wdzięku. a kartki zamieniły się w pióra. a czasami bez przyczyny. 10 Osoba. masywny. nieraz ogromnie przysłużył się ich sprawie. / Godna wielkiego ubolewania luka w rękopisie. zaś miecz poszedł za ciosem. będąc nadal jak dawniej pozłacane. niezadowolony ze wszystkich prócz siebie. którą Wenus zaprzęgła do swojego rydwanu. lecz przyłbica z mosiądzu. że Ody pindaryczne Cowleya są znacznie lepsze od jego poezji miłosnej. i tak połowa Cowleya stała się gołębicą. że uważa ich. który. wydawała głośny i suchy dźwięk. …… Kiedy dzień miał się już ku końcowi. o wyglądzie najbardziej pokracznym spośród Nowożytnych: wysoki. bowiem z powodu najbłahszej urazy. który skażony jego oddechem. kiedy się zbliżał. z rozżaleniem widząc przewagę wroga. Jego zbroja była sklecona z tysiąca niespójnych kawałków. dopóki końskie kopyta nie rozdeptały jej na kawałki. słynie z atakowania wszystkich bez różnicy i posługiwania się nikczemnymi . w skutek czego skórzana oprawa zrobiła się gładka i delikatna. który nazywał się B– ntl–y. toteż pod wpływem wściekłości lub mozołu atramentowa substancja najbardziej jadowitej natury sączyła się z jego ust. powolnym i ciężkim krokiem podszedł tam. lecz kiedy indziej wyrządzał więcej szkody niż dobra. z niezmiernym uniżeniem. gdzie wodzowie Nowożytnych obradowali nad zagadnieniami wagi państwowej. które but i zbroja na próżno próbowały ukryć. i oto jedna połówka leżała dysząc na ziemi. a liczne siły Nowożytnych skłaniały się na poły do odwrotu. śmieli się na widok jego kulawej nogi i garbatego ramienia. i p—klętych 9 Nie zgadzam się tutaj z oceną autora. jak ten który wydaje spadający płat ołowiu. za bandę hultajów. zaś oni. Hełm B–ntl–ya był ze starego zardzewiałego żelaza. a później trzy razy smagnęła gałązką amarantu. …… Hiatus valdè deflendus in MS. W prawej ręce ściskał cep10. a kiedy maszerował. a drugą przerażony rumak powlekł przez pole bitwy. głupców i skurwysynów. głupimi obelgami. Pokornie dał do zrozumienia generałom. To rzekłszy. lecz bez krzepy i proporcji. uniósł miecz i potężnym uderzeniem rozłupał nieszczęsnego Nowożytnego na dwoje. zmienił się w podły siarczan żelaza. B–ntl–y niczym zraniony słoń obracał swój dar przeciwko własnym przywódcom. . nie brakowało i żółci z tego samego źródła. zmuszone w końcu dopasować się do nich i je eksponować. trzymany w ryzach. ze szwadronu ciężkozbrojnej piechoty wystąpił naprzód kapitan. a w lewej (by nigdy nie zabrakło mu obelżywej broni) naczynie z nieczystościami: i tak w pełnym rynsztunku. zdmuchnięty przez etezyjski wiatr z dachu jakiejś wieży. Tę drugą wzięła Wenus9 i siedem razy obmyła w ambrozji.

szczeniaków i analfabetów. złorzeczysz bezmyślnie. A ja nie postąpię nawet kroku w kierunku przeciwnika. że te podłe zwłoki najpierw staną się zdobyczą kań i robaków. że przez zaskoczenie lub podstęp spróbują zająć jakąś opuszczoną kwaterę armii Starożytnych. zabije wroga. rozglądając się. daję słowo: jakikolwiek łup zdobędziesz. lecz dusząc się z przygnębienia i wściekłości. zdecydowawszy. ordynarnie i niesprawiedliwie. czy jakimś trafem nie wyśledzą kwater dla rannych albo garstki zmożonych snem maruderów. sprawiają. Twój złośliwy charakter wypacza naturę. czy oglądane bezpośrednio na nieboskłonie. tymczasem świadkujący temu księżyc w zenicie rzuca prostopadłe promienie na ich głowy pełne przewin. a drugi robi zwiady na równinie. dzięki którym kto inny nabrałby ogłady. a twoje stosunki z poetami – jeszcze gorszym pochlebcą. kierowane wrodzoną chciwością i niedostatkiem w gospodarstwie. Do pomocy i towarzystwa zabrał swojego ukochanego W–tt–na. – Ty niegodziwa gaduło – rzekł – wymowna tylko we własnych oczach. a uprzejma rozmowa zmieniła cię w pedanta. skradają się powoli. kochająca się para przyjaciół. mimo że bardzo je drażni jego lśniące oblicze. na pewno będzie twój. jeśli się zdarzy szczęśliwy traf. później skierowali się na prawo od swoich własnych sił zbrojnych. miękko. i wstrętnych bałwanów. czy to odbite w kałuży. z pola bitwy. jakieś częściowo pożarte zwłoki. że dokona jakiegoś wspaniałego czynu. brzemienia dla armii. Zaczęli marsz wśród zwłok zmasakrowanych przyjaciół.lecz kiedy któryś z nas. że jesteś grubiański i nieokiełznany. i niedorzecznych kanalii. twoje studia humanistyczne – bardziej nieludzkim. nie tracąc ducha. które chociaż bojaźliwe. twoja wiedza czyni cię jeszcze bardziej barbarzyńskim. aż dotarli do grobu Aldrovandusa. nie omieszkacie zagarnąć łupu. już dawno przegnałoby się te aroganckie psy. wycofał się z mocnym postanowieniem. I oto zbliżyli się z lękiem do przedniej straży wroga. Dwaj . Lecz mimo to. porzucone przez syte już wilki albo złowieszcze kruki. B–ntl–y nie śmiał odpowiedzieć. gdy w pewnej odległości zobaczyli dwie błyszczące zbroje zawieszone na dębie a obok ich właścicieli pogrążonych w głębokim śnie. Jak dwa kundle. że kogokolwiek pojmę lub zabiję. że gdyby jego mianowano generałem. nieuzbrojonych i oddalonych od reszty. Po tych słowach B–ntl–ya Scaliger obrzucił go cierpkim spojrzeniem. będę mógł sobie spokojnie przywłaszczyć jego broń. by z dala od trzody odkryć. następnie na północ. dwory nauczyły cię złych manier. próbują. mętnym i tępym. Wszystkie metody. dopóki nie przysięgniecie mi wszyscy. a one nie ważą się szczekać. i jeden z nich bada teren dookoła. wspólnie wtargnąć nocą do owczarni bogatego hodowcy. Starożytnych. chociaż mam nadzieję. z podkulonymi ogonami i wywieszonymi językami. Tak właśnie maszerowała owa piękna. ja lub inny mężny Nowożytny. który minęli od strony zachodzącego słońca. – Siedzicie tu bezczynnie – powiedział . Poza tym nie ma większego tchórza.tchórzy. z niemniejszym lękiem i ostrożnością.

przybył Apollo i ustawił tarczę w korycie strumienia. i jak on zamknął go. zatem wyruszył. w swoim byku. Nowożytnych. którzy ważą się kosztować wodę bezbożnymi wargami. jednak na dnie leży gruby osad szlamu i mułu. pełnego wody ze źródła. obserwując go z trzęsącymi się kolanami i drżącymi rękami. tak by cios posłał go do diabła i bym mógł wrócić bezpiecznie i triumfalnie. lecz drugim wkrótce okazał się Temple. przy którym schronił się. które przewidziała. Apollo wybłagał to u Jowisza jako karę dla tych. lecz zanim jego usta ucałowały płynny kryształ. obładowany 11 Zgodnie z Homerem. gdybym mógł zabić niszczyciela naszej armii. dzida w dzidę – który z nas. tak że W–tt–n zaczerpnął tylko muł. On tymczasem długo już wędrował. który wypływał ze źródła tuż obok. . by odpocząć od trudów wojny. jak najpodlejszy wierszokleta napisał na niego paszkwil. w języku śmiertelnych zwanego Helikonem. Lecz matko! Jeśli to prawda. wrzeszczącego. Tutaj się zatrzymał i palony pragnieniem. dziki osioł wyrwał się z uwięzi. zaś tylną straż tworzyły Strach i Trwoga. B–ntl–y zostawił dwóch bohaterów pogrążonych we śnie i zagarnął ich zbroje.Och.przyjaciele jęli ciągnąć losy i udział w tej przygodzie przypadł B–ntl–yowi. W–tt–n. tarcza w tarczę. Przy samym zdroju W–tt–n zauważył dwóch bohaterów. aż w końcu dotarł do małego strumyczka. pozwól mi uderzyć Temple’a tą oto dzidą. rzekł do siebie: . Bowiem choć żaden inny zdrój na ziemi nie dorównuje Helikonowi czystością. zmierzyć się z nim oko w oko. że kiedy on i starożytni wodzowie leżeli na ziemi. pomiędzy Nowożytnym a źródłem. ujrzał dwóch bohaterów armii Starożytnych. rozglądając się za jakimś zadaniem. i pokrywając ich twarze łajnem. Zaś Ezopowi śniło się. zamierzył się cepem w pierś Falarisa. który opowiada sny tych. którzy twardo spali. żem jest synem tak wielkiej bogini. postanowił ugasić je w przejrzystym potoku. B– ntl–y chętnie zabiłby ich obu i zakradłszy się do nich. wprawdzie nadal mocno uśpieni i bardzo zajęci we śnie. co wieść niesie. Po trzykroć próbował rękami profana unieść wodę do warg i po trzykroć przeciekała mu między palcami. a Pallas lub Apollo są zawsze u jego boku. chwyciła Nowożytnego w lodowate ramiona i odciągnęła go od niebezpieczeństwa. generał oddziałów sprzymierzonych ze Starożytnymi. Falarisa i Ezopa. by nie czerpać zbyt głęboko i za daleko od źródła. jakież uznanie zaskarbiłbym sobie u dowódców! Jednak wystąpić przeciwko niemu. Wówczas położył się na piersi. co zostali zabici we śnie. i jako naukę dla wszystkich. Kiedy podszedł blisko. Był odwrócony plecami i pociągał długie hausty z hełmu. a z nim na czele Zamęt i Zdumienie. po czym wycofał się w poszukiwaniu swojego drogiego W–tt–na. poważy się na to? On wszakże walczy jak bóg. biegał wokół wierzgając i tratując co popadnie. jednego nie mógł rozpoznać. gdyż obaj drzemiący bohaterowie przypadkiem obrócili się w tej samej chwili. Lecz wówczas wtrąciła się bogini Trwoga. Bowiem Falaris śnił właśnie o tym11.

lecz niepostrzeżenie przybyła Pallas i zdjęła w powietrzu ostrze. a jeśli przypadkiem dziki osioł obrazi jego ucho natarczywym rykiem. furia błysnęła w jego oczach. z ołowiu. gdyby nie ten wielki autorytet. grasuje. broni honoru puszczy i poluje na długouche zwierzę. że nadeszła jego chwila. potem oddalonego Nowożytnego. Tak uciekał W–tt–n. prządka zarabiająca z trudem na życie nie pasuje do porównania i jej obecność tutaj byłaby bezzasadna. jak upadła. a nałożyła inne. lecz dalszy ciąg za sprawą przewrotnego wiatru zesłanego przez Los rozpłynął się w powietrzu. Lecz W–tt–n. które po głuchym uderzeniu w tarczę przeciwnika upadło stępione na ziemię. niemrawy. który wracał obładowany łupami. wziął 12 To jest także odwołanie do Homera. Chętnie zemściłby się na nich obu. a jeśli jej gęsi rozpierzchną się na błoniach. Wtedy W–tt–n chwycił dzidę i potrząsnąwszy nią trzykrotnie nad głową. dzielnie złączyli siły i utworzyli falangę. i zaniechawszy pogoni za W–tt–nem. tak umykała para przyjaciół: a kiedy w końcu odkryli. który wówczas towarzyszył Temple’owi: bóg wskazał najpierw dzidę. Dzida poszybowała z gwizdem i nawet dosięgła pasa odwróconego Starożytnego. że nie uda im się zbiec. Pierwszej części tej modlitwy bogowie wysłuchali dzięki wstawiennictwu jego matki i Momosa. a bogini. nimfa głupiutka jak jej niemądra płeć. że przebije pierś wroga. a ten uciekł przed nim. wysłany przez starego ojca na polowanie. ruszył wściekle naprzeciw nowego przybysza. a W–tt–n mógłby zbiec do swojej armii. co ją rzucił. drasnęła go lekko. zrabowanymi dwóm śpiącym Starożytnym. i nakazał młodemu bohaterowi natychmiast się zemścić. pragnąc napotkać tygrysa z gór albo wściekłego odyńca. a gdy rozpoznał hełm i tarczę swojego przyjaciela Falarisa. chociaż brzydzi się zbrukać pazury tak podłą krwią. w ciężkiej zbroi. tak ścigał go Boyle. rozgniewany. a wtedy pojawił się jego ukochany B– ntl–y. cisnął ze wszystkich sił. Najpierw B–ntl–y z całą mocą rzucił włócznią. niezwłocznie wystąpił naprzeciw drżącego wroga. zaś gęsi głośno gęgają i podfruwają nad łąkę. tak właśnie ścigał Boyle. lub dla zdrowia czy ruchu. to rozdrażniony przykrym hałasem – który Echo.łupami. Boyle dobrze mu się przypatrzył. lecz Apollo. że oszczep ciśnięty z pomocą tak plugawej bogini jeszcze zabrudzi jego źródło. . szczycąc się. która z trudem zarabia na życie. odziany w zbroję podarowaną mu przez wszystkich bogów. po czym spadła na ziemię. Jak młody lew na równinach Libii lub na pustyni arabskiej. Wtedy Boyle. Temple nie poczuł dotknięcia włóczni ani nie usłyszał. biegł coraz wolniej. przybrał kształt —— i zbliżył się cicho do młodego Boyle’a. Boyle. które niedawno własnoręcznie wypolerował i pozłocił. ona krąży w te i we w te po równinie i tu czy tam zagania maruderów z powrotem do stadka. licząc. w tej samej chwili wzmocniła jego ramię. widząc. lecz uciekli każdy w inną stronę: i jak niewiasta w małej chatce12. jego matka. że rzucił dzidą w tak wielkiego wodza i nie spotkała go zemsta. powtarza dużo głośniej i z większą rozkoszą niż piosenkę Filomeli – wspaniały drapieżca. przędąc.

i kiedy para przyjaciół stała ściśnięta bok przy boku. niewielu wam równych zostawiliście za sobą. związawszy parę słonek. podzielił jego los. jeśli mogą was takimi uczynić mój dowcip i elokwencja. on obrócił się w prawo i z niezwykłą mocą cisnął broń. żelaznym rożnem przekłuwa delikatne boki ich obu. a ich nogi i skrzydła ciasno przylegają do żeber. aż upadli na ziemię. gdy zręczny kucharz. B–ntl–y zobaczył. tak bardzo nierozłączni. że Charon wziął ich za jedną osobę i przewiózł przez Styks za pół ceny.dzidę zdumiewającej długości i ostrości. kochająca się paro. Jak wówczas. pragnąc podtrzymać umierającego przyjaciela. lecz ostrze wbiło się. Żegnaj. . tak została przebita owa para przyjaciół. że zbliża się jego przeznaczenie i osłonił rękami żebra. i nie zatrzymało się ani nie straciło impetu. i bądźcie szczęśliwi i nieśmiertelni. A teraz…… ………………………… Desunt cætera. dopóki nie przekłuło też mężnego W–tt–na. / Brak dalszego ciągu. KONIEC. w nadziei że uratuje ciało. ukochana. nierozłączni w życiu i nierozłączni w śmierci. który. przechodząc przez ramię i bok.

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful