You are on page 1of 77

Ta lektura, podobnie jak tysiące innycl, jest dostępna online na

stronie wolnelektury.pl.
Utwor opracowany został w ramacl projektu Wolne Lektury przez
fundację Nowoczesna Polska.
MOLIERE
Świętoszek
+~n+trrr
komrri ~ v ri ęci t ~k+~cn vi rnszrm
+łtm. k~zi mi rnz z~rrvski
osorv
• Pani Pernelle
• Orgon — jej syn
• Elmira — żona Orgona
• Damis, Marianna — dzieci Orgona
• Walery
• Kleant — szwagier Orgona
• Tartuffe¹
• Doryna — garderobiana Marianny
• Loyal — sługa sądowy
• Urzędnik
• Flipote — służąca pani Pernelle
Rzecz áte¡e stę v Paryzu, v áomu Orgona, .¬¬; r.
¹tartu¡e — z n. lipokryta.
AKT PIERWSZY
scr·~ i
Pant Pernelle, Elmtra, Martanna, Kleant, Damts, Doryna, Fltpote
r. rrn·rrrr
Rodzina
Clodź, Flipoto, dość mam już niemiłycl mi osob.
rrmin~
Biegniesz pani tak prędko, że zdążyć nie sposob.
r. rrn·rrrr
Zostań, moja synowo, skroć sobie tę drogę,
Bez takicl ceregieli² ja się obyć mogę.
rrmin~
Dom
Czcić panią, to powinność i clęć nasza szczera,
Lecz dlaczego się pani tak prędko wybiera:
r. rrn·rrrr
Bo nie mogę już patrzeć na nieład w tym domu,
Gdzie, aby mnie dogodzić, nie przeszło nikomu
Przez głowę. Każdy by się nieporządkiem zrażał!
Na to com ja mowiła nikt tu nie uważał,
Nikogo nie szanują, naraz³ mowi wielu,
Jednym słowem, porządek, jak w wieży Babelu⁴.
ronv·~
Sługa
Gdy…
r. rrn·rrrr
Tyś jest pokojowka niezbyt w pracy prędka,
Lecz za to mocna w gębie i impertynentka⁵,
O wszystkim umiesz gadać, kłocisz się zażarcie⁶.
r~mis
Lecz…
r. rrn·rrrr
Ty bo jesteś głupiec, mowię to otwarcie
Jako babka, moj wnuku, to jest moje zdanie.
Syn
Mowiłam twemu ojcu, że nie będzie w stanie
²ceregtele (lp. ceregiela) — zaclowywanie się w sposob zgodny z konwencjami, zbyt grzeczny.
³naraz — tu. jednocześnie.
⁴vteza Ba|el — według biblijnej opowieści (por. Rdz ss) wieża ta miała w zamierzeniu swycl bu
downiczycl sięgać szczytem nieba i stała się symbolem przeciwstawienia się ludzi Bogu. Aby udaremnić
ludzkie plany, Bog pomieszał języki budowniczycl, ktorzy nie mogąc się ze sobą porozumieć, nie mogli
także dokończyć budowy.
⁵tmpertynentla — osoba zuclwała i bezczelna, lekceważąca innycl.
⁶zazarcte — uparcie.
morirnr Śvtętoszel :
Doclować się niczego z ciebie. jesteś trzpiotem⁷,
Nicponiem⁸. Sam w przyszłości przekonasz się o tem.
m~ni~··~
Sądzę…
r. rrn·rrrr
Ty jego siostra, udajesz skromniutką,
Potulną, taką grzeczną, usłużną, milutką,
Lecz wiesz, że cicla woda, to mowią, rwie brzegi,
Wiem ja, jak trzeba sądzić te twoje wybiegi.
rrvin~
Jednak…
r. rrn·rrrr Matka, Żona
Moja synowo, przepraszam cię bardzo,
Ale clociaż w tym domu moim zdaniem gardzą,
Muszę powiedzieć, że ty, zamiast do ostatka
Dawać im dobry przykład z siebie, jak icl matka
Nieboszka, rozrzutnicą jesteś i co rani
Moje serce, ubierasz się jak wielka pani.
Gdy mężowi się tylko clce podobać żona,
Nie clodzi jak księżniczka świetnie wystrojona.
krr~·+
Ależ pani, wszak także winnaś mieć w raclubie…
r. rrn·rrrr
Pana, jako jej brata, oceniam i lubię,
Ale jej mąż, a moj syn, zrobiłby rozumnie,
Gdyby powiedział panu. przestań bywać u mnie.
Zdania, ktore pan ciągle wygłaszać się trudzi,
Wstręt tylko sprawiać mogą u poczciwycl ludzi.
Że nazbyt szczerą jestem, może mi pan powie,
Lecz u mnie prosto z mostu, co w myśli, to w mowie.
r~mis
Tartuffe babuni, ktory pragnie jak najszczerzej… Świętoszek
r. rrn·rrrr
To zacny człowiek, jego rad słuclać należy
I najbardziej mnie złości, jeszcze do tej pory,
By taki jak ty wariat śmiał z nim wodzić spory.
r~mis
Więc ja się może wcale nie będę opierał,
By ten bałwan tyranię nade mną wywierał.
⁷trzptot — osoba beztroska, niepoważna.
⁸ntcpon — łobuz.
morirnr Śvtętoszel ,
Tu rozrywki nie szukaj, nie myśl o zabawie,
Clyba, że ten pan na nią zezwoli łaskawie.
ronv·~
Gdyby clcieć skłonić głowę przed taką poclodnią,
To wszystko co się robi od razu jest zbrodnią.
Wszędzie się wtrąci, wyrok da na każdą stronę.
r. rrn·rrrr
Co on osądzi, to jest dobrze osądzone.
On clce was zbawić, wspierać, gdy się ktore clyli,
Moj syn powinien kazać, byście go lubili.
r~mis
Nikt i nawet moj ojciec, nie ma takiej siły,
Ażeby ten jegomość stał się dla mnie miły,
Z wstrętnego. Kłamać nie clcę i wyznaję szczerze,
Że na jego zrzędzenie złość mnie wściekła bierze.
Ja już od dawna clwilę tę przeczuwam w duclu,
Jak do strasznego dojdę z tym łotrem wybuclu.
ronv·~
A toż to skandal! gdyby opowiedzieć komu!
Założył tu kwaterę, jak we własnym domu,
Łapserdak⁹, co jak przyszedł, buty miał podarte,
A ubranie szelągow¹⁰ dziesięciu nie warte, —
Dziś już do tego doszedł, że się zapomina,
Wszystkim rządzi i pana udawać zaczyna.
r. rrn·rrrr
Klnę się życiem, że dobrze by tu rzeczy stały,
Gdyby pobożne jego clęci rządzić miały.
ronv·~
Zdaniem pani, on świętym zostanie niedługo,
Hipokryta, obłudnik, razem z swoim sługą.
r. rrn·rrrr
To język!
ronv·~
Jego razem z Wawrzyńcem tak cenię,
Że nic bym im nie dała, jak na poręczenie¹¹.
r. rrn·rrrr
Sługi nie znam, więc nie clcę o niego wieść¹² wojny,
Za pana ręczę, że jest zacny i spokojny,
⁹Lapseráal — ktoś, kto clodzi podarty, w zniszczonycl ubraniacl lub potocznie. nicpoń, łobuz.
¹⁰szelçg — dawn. drobna moneta miedziana.
¹¹ntc |ym tm nte áala, ¡al na poręczente — tylko za poręczeniem czyimś, na znak nieufności właśnie.
¹²vtesc — tutaj. prowadzić.
morirnr Śvtętoszel ¡
A z was każde na niego sroży się¹³ i boczy¹⁴
Za to, że on wam prawdę gorzką rzuca w oczy.
Że przeciwko grzeclowi opornie stać trzeba.
Jedynym jego celem, zasługa dla nieba.
ronv·~
Tak! dlaczegoż, szczegolniej od pewnego czasu,
Gdy kto tu przyjdzie, on wnet narobi lałasu:
Za każde odwiedziny niebo tak surowe
Z ust tego pana gromy ciska nam na głowę.
A mowiąc między nami, nieba nas tak straszą
Za to, że on zazdrosny jest o panią naszą.
r. rrn·rrrr
Plotka
Milcz, nie wiesz o czym mowisz, przecież twojej pani
Te odwiedziny nie on jeden tylko gani.
Ciągła stacja powozow od nocy do rana
I czereda¹⁵ lokajow przed drzwiami zebrana
Waszego domu, co się na clwilę nie zmienia,
Na sąsiadacl nie robią dobrego wrażenia.
Przypuszczam, w gruncie rzeczy, że złe stąd nie spadnie,
Lecz wreszcie mowią o tym, a to już nieładnie.
krr~·+
Jak to: Clcesz pani wstrzymać gawędy i plotki:
A toż by ciężar życia dopiero był słodki,
Obyczaje
Gdy ktoś w uprzedzeniu tak głupim się zaciął,
By dlatego miał zrzekać się swoicl przyjacioł.
Przypuśćmy, że w ten sposob ktoś swe życie zmienia,
Sądzisz pani, że wszystkicl zmusi do milczenia:
Przeciw obmowie nie ma na świecie warowni,
Więc nieclaj robią plotki ludzie zbyt wymowni,
Zostawmy im swobodę, niecl ględzą od rzeczy,
Własna nasza niewinność obmowie zaprzeczy.
ronv·~
Czy to nie Dafne czasem, z tą śliczniutką lalą,
Swoim mężem, tak pięknie za oczy¹⁶ nas clwalą:
Dziwna rzecz, co się dzieje z tycl plotkarzow rzeszą,
Że ci najgłośniej krzyczą, co najwięcej grzeszą,
A osoby najbardziej w obmowie zażarte
Są te, ktorycl uczynki tylko śmieclu warte.
Z najmniejszego uczucia wnet icl język kreśli
Taki obraz, by świat w tym dopatrzył złej myśli
I cieszą się na innycl kiedy potwarz¹⁷ rzucą,
Że tym uwagę świata od siebie odwrocą,
¹³srozyc stę — gniewać się.
¹⁴|oczyc stę — być obrażonym, okazywać komuś swoją nieclęć.
¹⁵czereáa — gromada.
¹⁶za oczy — tu. za oczami (por. zaocznie), za plecami.
¹⁷potvarz — oszczerstwo.
morirnr Śvtętoszel ,
Lub że ciężar opinii, co icl barki tłoczy,
Spadnie, kiedy na innycl błotem cisną w oczy.
r. rrn·rrrr
Z waszycl gadanin skutek żaden nie wyrasta.
Wszak pani Oronte pewno jest zacna niewiasta,
Modlitwą wciąż zajęta, a słyszę od ludzi,
Że to, co się tu dzieje zgorszenie w niej budzi.
ronv·~
Młodość, Starość,
Grzecl, Pobożność
Ta pani jest wyborna, przykład mnie zaclwyca!
Wiemy, że dzisiaj żyje tak jak pustelnica,
Lecz to z wiekiem spłynęły na nią łaski boże,
Jest skromną, bo niestety, już grzeszyć nie może.
Miała dość wielbicieli, a cloć dzisiaj pości,
Jednak dobrze umiała korzystać z młodości,
Dopiero kiedy uciecl zamknęła się brama,
Od świata, co ją rzucił, niby stroni sama,
By pod szumną zasłoną skromności bez granic
Sclować resztki urody, co już dzisiaj na nic.
Kokietka¹⁸ w pobożną się zamienia nieznacznie,
Kobieta, Koclanek
Gdy grono wielbicieli dezertować¹⁹ zacznie
I, aby ciężką stratę z poddaniem przeniosła,
W smutnej clwili zostaje dewotką z rzemiosła.
Wtedy w swoim zadaniu ostrym i surowem
Nikomu nie przebaczy, wszystko skarci słowem,
Nic nie może być skrytym dla takiej jejmości,
Głośno gromi za wszystko, lecz tylko z zazdrości,
Zazdrość
Że innej się uśmiecla ta rozkoszy czara,
Do ktorej, ona czuje sama, że za stara.
r. rrn·rrrr
áo Elmtry
Otoż synowo! jakie ciebie bawią baśnie,
Ty sama w icl tworzeniu pierwszą jesteś właśnie,
A ci, co clcą zaprzeczyć, tu się mowić boją,
Ale i ja z kolei wypowiem myśl moją.
Powiem, że syna mego podwojnie stąd cenię,
Iż tak zacnej osobie dał tu pomieszczenie,
Że go niebo w swej łasce zesłało w te stronę,
Aby wam naprostował głowy przewrocone,
Że jego nauk słuclać powinniście radzi²⁰,
Bo on was do zbawienia najprościej prowadzi.
Ci goście, to czereda nic a nic nie warta,
Grzecl, Szatan
Te bale, odwiedziny, to pokusy czarta,
Tam pobożnej rozmowy nie usłyszysz słowa,
Tam śpiewy i dowcipy, w ktorycl grzecl się clowa.
Diabeł, Plotka
¹⁸Koltetla — kobieta, ktora pragnie swoimi wdziękami wzbudzić zainteresowanie.
¹⁹áezertovac — dezerterować, uciekać.
²⁰raát — zadowoleni, z radością.
morirnr Śvtętoszel 6
A jeśli się wypadkiem od zgorszeń ustrzegą,
To już co najmniej muszą obmawiać bliźniego.
Na koniec, nikt rozsądny nie weźmie udziału,
W tycl zebraniacl, bo głowę straciłby pomału.
Tu się tysiące plotek w jednej clwili tworzy,
I bardzo słusznie mowił jeden sługa boży,
Doktor, ale nabożny mimo medycyny,
Lekarz
Że te wszystkie zebrania, to diabelskie młyny,
Na ktorycl się na pytel²¹ czarta mąkę miele,
I wnet nam opowiedział, nie straciwszy wiele
Czasu, listorię o tym…
vslazu¡e na Kleanta
Już się pan wyśmiewa!
Śmiej się pan sobie z dudkow²² u ktorycl pan bywa.
áo Elmtry
I bez… Moja synowo, żegnam, nic nie powiem
Więcej. — Gdy te wizyty mam przypłacać zdrowiem,
Już tutaj moja noga więcej nie postanie.
áa¡çc poltczel Fltpocte
Coż to… czy ty clcesz wrobla połknąć na śniadanie.
Tak gębę rozdziawiłaś. No, clodź ty papugo,
I śpiesz się, już i tak tu bawiłam za długo.
scr·~ ii
Kleant, Doryna
krr~·+
O ja nie pojdę za nią, wolę tu pozostać,
Niż jeszcze reprymandę²³ przy drzwiacl od niej dostać,
A to sobie staruszka, co jeszcze wytrzyma…
ronv·~
Czemuż tego nie słyszy! Szkoda że jej nie ma!
Powiedziałaby panu z miną zagniewaną.
Jeszcze nie jestem w wieku, aby mnie tak zwano.
krr~·+
A to furia²⁴! doprawdy, jakaś dziwna zmiana, —
Snać²⁵ przez tego Tartuffe’a taka opętana.
²¹pytel — odsiewacz.
²²áuáel — głupek.
²³reprymanáa (dziś. reprymenda) — skarcenie, upomnienie.
²⁴jurta — w mit. rz. Furie (noszące w mit. gr. nazwę Erynii) były uosobieniem zemsty, ścigały
przestępcow (szczegolnie mordercow, np. Orestesa), dręcząc icl poczuciem winy i doprowadzając do
obłędu.
²⁵Snac — zapewne.
morirnr Śvtętoszel ;
ronv·~
Z tego niecl pan pojęcie o synu wytworzy.
Jak go zobaczysz, powiesz. no tutaj to gorzej!
W służbie krolewskiej dawał dowody odwagi,
Był pełen poświęcenia i męskiej rozwagi,
Teraz ten człowiek clodzi jakby ogłupiały,
Miłość
Tak tym nędznym Tartuffem zajęty jest cały.
Nazywa go swym bratem i kocla go więcej
Stokroć niż żonę, dzieci. Od kilku miesięcy
Wszystkie swoje sekreta²⁶ zwierza mu najszczerzej,
Co on każe, to robi, jak w świętego wierzy,
Pieści go i całuje, że, sądząc najprościej,
Dla koclanki nie można mieć większej miłości.
Przy stole pierwsze miejsce daje mu jak księciu
I cieszy się, gdy żarłok zjada za dziesięciu,
A gdy na odbijanie tamtemu się zbiera,
Ten woła w tejże clwili. niecl cię Pan Bog wspiera.
Prawie — szaleje za nim, w nim widzi świat cały,
Bez przestanku²⁷ na ustacl ma jego poclwały,
To jest jego bolater, jego serce, głowa,
Uwielbia go, powtarza tylko jego słowa,
Każdy wyraz wyrocznią, — tak z nim myśli zgodnie,
A cokolwiek on zrobi, to cud niezawodnie.
Tamten zna swą ofiarę, więc się też wysila,
Aby go pozorami omamiać co clwila,
Wyłudzając u niego pieniądze nieznacznie.
Coż dopiero gdy na nas wszystkicl zrzędzić zacznie,
Nie daruje nikomu. Lecz nie dosyć jeszcze,
Ten bałwan, jego lokaj, clwycił nas w swe kleszcze,
Prawi nam reprymandy śmiesznie niesłyclanie.
I wyrzuca roż, muszki nasze i ubranie,
Hultaj ten tak się wczoraj już zapomniał przecie,
Że podarł clustkę, ktorą znalazł w Świętycl Kwiecie,
Mowiąc, że to jest zbrodnia straszna, niesłyclana,
Mieszać ze świętościami przybory szatana.
scr·~ iii
Elmtra, Martanna, Damts, Kleant, Doryna
rrmin~
áo Kleanta
Dziękuj Bogu, żeś został, minęła cię cała
Nauka, co się przy drzwiacl nam jeszcze dostała.
Postrzegłam męża, on mnie nie widział, więc skrycie
Pojdę na gorę czekać na jego przybycie.
²⁶selreta — dziś. sekrety.
²⁷Bez przestanlu — bezustannie.
morirnr Śvtętoszel ò
krr~·+
Ja tu, by go powitać, oczekiwać będę,
Bo nie mam czasu zostać na dłuższą gawędę.
scr·~ iv
Kleant, Damts, Doryna
r~mis
Nieclaj wuj mu coś wspomni i o mojej siostrze,
O jej ślubie z Walerym, clociaż tu najprostsze
Snuje się przypuszczenie, że Tartuffe źle wpływa
Na ojca. Wszak z Walerym byłaby szczęśliwa
I gdyby na moj związek clciał zezwolić jeszcze,
To siostra Walerego, tą myślą się pieszczę,
Byłaby…
ronv·~
Wclodzi. Ciclo.
scr·~ v
Orgon, Kleant, Doryna
onoo·
A, dzień dobry, szwagrze.
Cieszę się, że cię widzę.
krr~·+
Ja się cieszę także.
Właśnie miałem wyclodzić, lecz teraz zostanę.
Coż tam na wsi, czas piękny, zboże już zasiane:
onoo·
áo Kleanta
Doryna. Pozwol, szwagrze, na clwileczkę małą,
Muszę się jej wypytać, co się w domu działo.
áo Doryny
No! nieclajże mi panna nowiny opowie,
Przez te dwa dni co słyclać, czy wszyscy tu zdrowi:
ronv·~
Pani dostała jakiejś gorączki nerwowej,
Miała dreszcze, bezsenność i straszny bol głowy.
Cloroba, Pozory, Mąż,
Żona
onoo·
A Tartuffe:
ronv·~
W jego zdrowiu nie ma żadnej zmiany,
Zawsze jest tłusty, gruby, świeżutki, rumiany.
morirnr Śvtętoszel ,
onoo·
Biedny człowiek!
ronv·~
Osłabła z tego i pobladła.
Wieczorem przy kolacji nic a nic nie jadła,
Ten bol głowy tak wielki snać wpływ na nią czyni.
onoo·
A Tartuffe:
ronv·~
Do wieczerzy sam jeden siadł przy niej
I z całą pobożnością w sposob dosyć łatwy,
Zjadł potrawkę cielęcą i dwie kuropatwy.
onoo·
Biedny człowiek!
ronv·~
W gorączce tak noc przeszła cała,
Że ani jednej clwili do rana nie spała,
Miała poty gwałtowne i w strasznej obawie
Czuwaliśmy nad panią, aż do rana prawie.
onoo·
A Tartuffe:
ronv·~
Po jedzenia nazbyt ciężkim znoju²⁸,
Przeszedł wprost od kolacji do swego pokoju,
A czując, iż sen wkrotce już morzyć go zacznie,
W wygrzanym łożku przespał aż do rana smacznie.
onoo·
Biedny człowiek!
ronv·~
Krew, Wino
Gdy tak noc przeszła prawie cała,
Na nasze prośby rano krwi upuścić dała,
Skutek nastąpił prędko, ulżyło zupełnie.
onoo·
A Tartuffe:
ronv·~
Wyspawszy się w puclu i bawełnie,
Ażeby skrocić smutek, ktory serce rani,
I pokryć krew, co rankiem utraciła pani,
Cztery kieliszki wina wypił na śniadanie.
²⁸znó¡ — trud.
morirnr Śvtętoszel sc
onoo·
Biedny człowiek!
ronv·~
Teraz już wszystko w dobrym stanie
I biegnę, by uprzedzić panią, niecl się dowie,
Z jaką pan troskliwością pytał o jej zdrowie.
scr·~ vi
Kleant, Orgon
krr~·+
W nos ci się śmieje, szwagrze i powiem najprościej,
Nie clcąc cię jednak wcale pobudzać do złości,
Że ma słuszność zupełną. Boż to rzeczy nowe,
By ktoś kaprysem takim nabił sobie głowę.
Człowiek ten tak myśl twoją zajął bez podziału,
Żeś o wszystkim dla niego zapomniał pomału.
I on, co się pieniędzmi twymi wzmogł²⁹ po stracie
Swego i z nędzy tutaj…
onoo·
Wstrzymaj się, moj bracie!
Nie znasz tego, o ktorym mowisz… więc w tym względzie…
krr~·+
Nie znam go, kiedy tak clcesz, zgoda, niecl tak będzie,
Więc coż to jest za człowiek: toż na wszystkie strony…
onoo·
Bracie moj! poznawszy go, byłbyś zaclwycony,
Nie clciałbyś się z nim rozstać do zawarcia powiek³⁰.
To jest człowiek… ktory… acl… człowiek… to jest człowiek!
Trzyma się zasad, w ktorycl spokoj się zamyka,
I na świat cały patrzy jak gdyby z dymnika³¹.
Tak, ja się zmieniam, gdy mnie jego rady strzegą,
On mnie uczy skłonności nie mieć do niczego,
Przez niego wszelka miłość w mej duszy się starła,
Mogłby brat umrzeć, dzieci, matka by umarła,
Lub żona, to mnie wszystko obclodzi, ot tyle…
krr~·+
A to uczucia ludzkie, w całej swojej sile.
onoo·
Gdybyś go poznał, bracie, jak ja go poznałem,
To byś go pewno rownież koclał sercem całem.
Głupiec, Głupota,
Pozory
²⁹ptentęámt tvymt vzmógl — wzbogacił się twoimi pieniędzmi.
³⁰áo zavarcta povtel — do zamknięcia powiek, tj. do śmierci.
³¹áymntl — malutkie okienko w daclu, ktore służy do wentylacji.
morirnr Śvtętoszel ss
Do kościoła modlić się przyclodził co rana
Modlitwa
I tuż przy mnie bliziutko padał na kolana,
A zebrane osoby wciąż okiem zań wiodły,
By widzieć, z jaką skruclą zasyła swe modły
Do nieba. Bo westclnienia wciąż wydając srogie,
Co clwila bił się w piersi, lub czołem w podłogę,
A kiedym ja wyclodził, on biegł niestrudzony
Uprzedzić mnie, by podać mi wody święconej.
Jego clłopiec mi wszystko szczerze opowiadał
Kim był, a gdym ubostwo jego już wybadał,
Podawałem mu wsparcie, lecz skromny bez miary,
Clciał mi zawsze oddawać część mojej ofiary,
Odbierz połowę, mowił, to nadto wspaniale,
By taką wzbudzać litość jam niegodny wcale.
A gdym uparcie twierdził, że przeciwnie sądzę,
On w mycl oczacl rozdzielał biednym te pieniądze.
Niebo go w końcu zsyła do mego siedliska
I odtąd dom moj cały pomyślnością błyska,
On tu wszystko poprawia, nawet moją żonę, Mąż, Żona
O moj lonor staranie ma nieocenione,
Zazdrośniejszy niż ja sam o nią, mej czci broni
I wskazuje mi wszystkicl, co się wdzięczą do niej.
Gdybyś wiedział, jak zacnie jego myśli biegą! Grzecl, Świętoszek,
Wyrzuty sumienia Lada drobnostka grzeclem wielkim jest u niego,
O jedno nic, oskarżyć się przyclodzi skromnie.
Ot, niedawno, ze skruclą wielką przyszedł do mnie,
Z wyznaniem, tym cię pewno rozczulę i zdziwię,
Że, modląc się, złapaną pclłę zabił złośliwie.
krr~·+
Moj bracie, skończ te żarty. Kpisz ze mnie tą mową,
Albo będę przypuszczał, żeś sam pokpił głową.
Czy ty myślisz, że jaki wpływ na kogo czyni…
onoo·
Moj szwagrze, tak przemawiać zwykli libertyni³².
Ja wiem, że ty się w duszy nosisz z taką plamą.
Jużem ci z dziesięć razy powtarzał to samo,
Że to ci jakie przykre zajście kiedyś wzbudzi.
krr~·+
Oto sposob mowienia takicl jak ty ludzi.
Każdy z was clce, by jak on wszyscy byli ślepi,
Obyczaje, Pobożność
A ten jest libertynem, ktory patrzy lepiej.
Kto przed waszym bałwanem czołem nie uderzy,
Ten nie uznaje świętycl, ten już w nic nie wierzy.
Lecz taki człowiek jak ja o trwogę nie pyta,
Wiem co mowię, a Pan Bog w moim sercu czyta.
³²lt|ertyn — osoba głosząca poglądy skierowane przeciwko autorytetowi kleru, religii i tradycyjnej
obyczajowości. Libertyznim to rucl umysłowy, ktory w XVII w. rozwijał się we Francji.
morirnr Śvtętoszel s:
Wasze gadania we mnie nie obudzą skrucly,
Są obłudnie nabożni, jak udane zucly,
Odwaga
Nie ten odważny, ktory nazbyt wiele gada,
Ale ten, co dowody swej odwagi składa.
Tak samo podziwienia we mnie nie obudzi
Ten, co z wielkim efektem modli się dla ludzi.
A więc ciebie każdemu okłamać się uda:
Wszystko jedno, pobożność szczera, czy obłuda,
Maska, Pozory, Prawda
Jednakową w pojęciu twym znajdują łaskę,
I jednakowo cenisz twarz człeka i maskę:
Sztuka i szczerość, jedno uczucie wyrodzi³³,
A pozor czyż dla ciebie za prawdę uclodzi:
Więc rożnicy osoby od widma nie czujesz,
A fałszywe pieniądze za dobre przyjmujesz:
Ludzie po większej części dziwną idą drogą,
Kondycja ludzka, Los,
Życie jako wędrowka
Nic prawie nigdy słusznie ocenić nie mogą,
Miara rozsądku nadto icl siły obarczy,
Im granica rozumu nigdy nie wystarczy.
Muszą koniecznie popsuć rzecz w zasadzie piękną,
Clcąc w niej iść tak daleko, że aż ramy pękną.
Ja ci szwagrze nawiasem mowię moje zdanie.
onoo·
Tak, ty jesteś doktorem wielkim niesłyclanie,
Świat ci dowod uznania śle na wszystkie strony
Ty jeden jesteś mądry, ty jeden uczony,
Wyrocznia, Katon drugi, i w tobie się kupi
Cały rozum, a wszyscy są przy tobie głupi.
krr~·+
Nie, uczonym doktorem ja nie jestem — wcale,
Zbytnią moją nauką także się nie clwalę,
W sobie tylko rożnicę tę od innycl widzę,
Że umiem poznać prawdę, a fałszem się brzydzę.
Ja oceniam człowieka z przekonaniem szczerem,
Kto jest zacny, pobożny, ten mi bolaterem,
Rownie dobrym, jak każdy inny, bo cloć skrycie
On także dla ludzkości poświęca swe życie.
Ale za to pogardy godzien, nie uznania
Pozory, Przebranie,
Świętoszek
Ten, kto się pobożnością udaną zasłania.
Nikczemni komedianci, szarlatani podli,
Pobożność, Korzyść,
Pieniądz
Z ktorycl każdy po to się tak namiętnie modli,
Ażeby tej modlitwy użyć za narzędzie
Do swycl celow niegodnycl i to, co jest wszędzie
Najszczytniejszym dla ludzi, wielkim i podniosłem,
U nicl stało się landlem, nikczemnym rzemiosłem.
Pieniądze i godności, oto są icl cele,
Za to się biją w piersi i modlą w kościele,
Aby w zręcznie osnutym tej obłudy wątku,
³³vyroát — rodzi
morirnr Śvtętoszel s,
Idąc niebieskim szlakiem dojść aż do majątku.
Każdy, modląc się, poszcząc, przy tym żebrze dzielnie,
A będąc w świcie krola — zaleca pustelnie.
Błoto, Zemsta
Pod zasłoną pokory zasypują błotem,
Mściwość, gwałtowność, skąpstwo zwykłym icl przymiotem.
Zgubią kogo, lub straszną dokuczą mu męką,
Dowodząc, że to Pan Bog kierował icl ręką
I przekonają wszystkicl, że zgubić potrzeba
Kogoś, bo to jest wielka zasługa dla nieba.
A tym niebezpieczniejsza jest ta broń zdradziecka,
Dziecko, Religia
Że sclylać głowę przed nią uczą nas od dziecka,
I ta zemsta straszliwa musi im ujść płazem,
Bo oni poświęcanym mordują żelazem.
Taki oszust zbyt często na oko ci wpadnie,
Lecz uczciwycl odrożnisz od nicl bardzo snadnie³⁴,
A nasz wiek słusznie szczycić może się w tej mierze,
Że ma ludzi uczciwycl, co się modlą szczerze.
Weź, bracie, Arystona, patrz na Peryandra,
Oronta, Alcydama, spojrzyj na Klitandra,
Oto ludzie pobożni, zacni w samej rzeczy,
Ktorym nikt uczciwości pewno nie zaprzeczy,
Ci komedią obłudną na lep cię nie sclwycą,
Nie pysznią się z modlitwy, ze skrucly nie szczycą,
Każdy czyn nasz na pewno icl krytyk nie wzbudzi,
Z cnoty się nie wywyższą ponad innycl ludzi,
W pogardzie słow, za tamtycl nie zmierzają śladem
I nawracają innycl tylko swym przykładem.
Wiedzą, że w sądzie swoim często ludzie błądzą,
Prędzej dobrze z pozorow niżli źle osądzą,
Plotek, intryg nie robią pewnie w każdej clwili,
I o to się starają, by uczciwie żyli.
Icl zasada życiowa tylko się zamyka
Grzecl
W tym, by mieć wstręt do grzeclu, lecz nie do grzesznika,
Słusznie myślą, że grzecl się przez pokutę zmaże,
Więc nie należy karać srożej, jak Bog karze.
Oto są właśnie ludzie, jakicl ja znam dużo,
Tacy słusznie za przykład wszystkim innym służą.
Ale ten twoj jegomość, to ci powiem szczerze,
Clociaż ty jego cnotę clwalisz w dobrej wierze,
Nie jest takim, sprawdzisz to nie czekając długo.
onoo·
Czy już skończyłeś:
krr~·+
Tak jest.
onoo·
oáchoáçc
³⁴snaánte — łatwo.
morirnr Śvtętoszel s¡
Zostaję twym sługą.
krr~·+
Pozostań, szwagrze, dajmy pokoj tej rozmowie,
Mam tu do niej inny przedmiot. pamiętasz o słowie,
Ktoreś dał Waleremu: Wszakże narzeczony
Twej corki:
onoo·
Tak.
krr~·+
Dzień ślubu już był naznaczony:
onoo·
Prawda.
krr~·+
Czemuż opoźniasz ten związek serc ścisły:
onoo·
Nie wiem.
krr~·+
Czyżbyś miał w głowie przeciwne zamysły:
onoo·
Być może.
krr~·+
Złamać słowo miałżebyś powody:
onoo·
Tego nie mowię.
krr~·+
Zatem, gdy nie ma przeszkody,
Dotrzymasz obietnicy, wszystko już gotowe.
onoo·
To względne.
krr~·+
Wykrętami na co suszyć głowę!
Ażebym cię wybadał prosił mnie Walery.
onoo·
Dzięki niebu.
krr~·+
Daj słowko odpowiedzi szczerej.
Coż mu mam zanieść:
morirnr Śvtętoszel s,
onoo·
Co clcesz.
krr~·+
Kłamstwem się nie zmażę.
Twoja wola:
onoo·
Zrobić to, co mi niebo każe.
krr~·+
Ja ci wprost i otwarcie zapytanie czynię,
Dałeś mu słowo, zeclcesz dotrzymać, tak — czy nie:
onoo·
Żegnam.
krr~·+
sam
A! to Walery spotka się z kłopotem,
Muszę iść, aby wcześnie uprzedzić go o tem.
morirnr Śvtętoszel s6
AKT DRUGI
scr·~ i
Orgon t Martanna
onoo·
Marianno!
m~ni~··~
Słuclam ojca.
onoo·
Zbliż się, moje dziecię.
m~ni~··~
áo Orgona, ltóry zaglçáa áo ga|tnetu
Czy ojciec szuka czego:
Corka, Ojciec
onoo·
Nie, ale w sekrecie
Clciałbym pomowić z tobą, więc patrzę dokoła,
Czy kto nas tu z ukrycia podsłuclać nie zdoła,
Lecz jesteśmy bezpieczni. Otoż uważ sobie,
Że ja zawsze łagodność oceniałem w tobie
I zawszem w tobie widział dziecko dla mnie drogie.
m~ni~··~
Za to ja ojcu wdzięczną jestem, ile mogę.
onoo·
Dobrze mowisz, lecz by ta miłość była trwała,
Potrzeba, byś mej woli we wszystkim słuclała.
Miłość
m~ni~··~
Posłuszeństwo, to corki największa ozdoba.
Obyczaje
onoo·
Ślicznie. Powiedz, jak ci się pan Tartuffe podoba:
m~ni~··~
Komu: Mnie:
onoo·
Tak jest, tobie. Wnet się rzecz pokaże,
Mow zatem.
m~ni~··~
Ja to powiem, co mi ojciec każe.
scr·~ ii
Orgon, Martanna, Doryna
morirnr Śvtętoszel s;
Doryna vchoát po ctchu t sta¡e ntepostrzezona za Orgonem.
onoo·
To rozumna odpowiedź. A więc mow w ten sposob,
Że nie znasz przyjemniejszycl i uczciwszycl osob
Nad niego, że w twym sercu nosisz jego postać
I clciałabyś z mej woli żoną jego zostać.
Coż:
m~ni~··~
Co:
onoo·
Hę:
m~ni~··~
Jak:
onoo·
No przecie.
m~ni~··~
Clyba słucl mnie myli:
onoo·
Jak to:
m~ni~··~
Ja mam powiedzieć, — ojciec clciał w tej clwili,
Że czyją w sercu moim mam wyrytą postać,
I czyją to ja żoną pragnęłabym zostać:
onoo·
Tartuffe’a.
m~ni~··~
Nie, w ten sposob ja mowić nie zacznę,
Na coż kłamstwa powtarzać i takie dziwaczne!
onoo·
Owszem powinnaś mowić prawdę, prawdę całą,
Bo ja clcę, by to prawdą dla ciebie się stało.
m~ni~··~
Jak to, ty myślisz ojcze…
onoo·
Tak jest, corko, myślę
Tartuffe’a z naszym domem złączyć przez to ściśle,
Więc małżeństwo, gdybyś go za męża przyjęła,
Czego pragnę… gdyż ja clcę…
spostrzega¡çc Dorynę
morirnr Śvtętoszel sò
Skądeś³⁵ się tu wzięła:
To dopiero musisz być stworzeniem ciekawem,
By aż tu podsłucliwać, no, i jakim prawem:
ronv·~
Doprawdy nie wiem jeszcze skąd się to zaczyna,
Lecz to o tym zamiarze nie pierwsza nowina,
Już mi ktoś o tym wspomniał, nie pamiętam właśnie
Kto, ale uważałam to za prostą baśnię³⁶.
onoo·
Coż to, wieść niemożliwa:
ronv·~
I prożno się szerzy,
Clociaż pan sam to mowisz, nikt ci nie uwierzy.
onoo·
Uwierzą mi, jest środek na to dość utarty.
ronv·~
Tak, tak, my wiemy, że pan mowisz to na żarty.
onoo·
Żadnycl żartow w tym nie ma, to nie jest udanie³⁷.
ronv·~
Stracly!
onoo·
Tak, moja corko, to się wkrotce stanie.
ronv·~
Niecl panienka nic ojcu nie wierzy w tej clwili,
Żartuje.
onoo·
Ależ mowię…
ronv·~
Prożno się pan sili,
Nikt panu nie uwierzy.
onoo·
Bo cię moj gniew strwoży³⁸…
³⁵Slçáes — skrocone. skąd żeś.
³⁶|asntę — popr. baśń.
³⁷uáante — udawanie.
³⁸strvozyc — przestraszyć.
morirnr Śvtętoszel s,
ronv·~
Dobrze, już ci wierzymy, ale to tym gorzej
Dla pana. Jak to, pan clcesz by za pańską zgodą
Takie rzeczy się działy: człowiek z siwą brodą,
Taki jak pan, że się tak powiedzieć ośmielę…
onoo·
Słuclaj–no, ty tu sobie pozwalasz za wiele,
Wiedz o tym, że ja takiej śmiałości nie znoszę.
ronv·~
Mowmy bez gniewu, panie, o cierpliwość proszę,
Czy pan sobie kpisz z ludzi, nawet myśleć o tem,
Pańska corka ma złączyć się z takim bigotem³⁹!
On ma inne zajęcia, pobożne rzemiosło,
A potem to małżeństwo cożby ci przyniosło:
Jeśli nawet majątek od pana otrzyma,
Toć brać zięcia gołego…
onoo·
Milcz! jeśli nic nie ma,
Stąd zasługi dla niego i szacunku żniwo,
Bieda, Pobożność,
Szlaclcic
Bo jego nędza, pewno jest nędzą uczciwą
I każda wielkość na nią clętnie się zamienia.
Jeśli pozwolił obrać się ze swego mienia,
To dlatego że nie clciał doczesnycl dobr świata,
A myśl jego w wieczności przestworzacl ulata.
Lecz moja pomoc wkrotce tak rzeczy rozstrzygnie,
Że wroci do majątku, z kłopotow się dźwignie.
Jego dobra są znane w stronacl skąd poclodzi,
A on sam, jak go widzisz, ze szlaclty się rodzi.
ronv·~
Tak, on to utrzymuje, może prawda, ale
Ta prożność z pobożnością nie zgadza się wcale. Pobożność, Świętoszek,
Szlaclcic Kto staraniom o niebo oddaje się cały,
Ten z urodzenia swego nie pożąda clwały,
Nazwiskiem się nie szczyci w nierozsądnej dumie,
Bo ambicja z pokorą złączyć się nie umie.
Na co ta pycla:… Widzę, że już się pan złości,
Więc o samym już będę mowić jegomości.
Pan wyrzuty sumienia miałby nieustanne,
Małżeństwo
Za takiego niezdarę wydać taką pannę.
A potem pomyśl–że pan, że w czas bardzo krotki,
Z tego małżeństwa jakie wynikłyby skutki:
Wiedz pan, że się kobiety cnotę tym naraża,
Gdy przeciwko swej woli idzie do ołtarza
I kiedy się jej skłonność gwałtem przezwycięża.
³⁹|tgot — dewot, człowiek przywiązujący przesadną wagę do zewnętrznycl form pobożności, w isto
cie zaś lipokryta.
morirnr Śvtętoszel :c
Cnota żony zależy od przymiotow męża, Cnota, Mąż, Żona
A wyśmiani, ktorycl świat wytyka palcami,
Żony swoje tym czym są, uczynili sami
I niewierność w tym razie wcale nie jest zdrożna,
Gdy męża w żaden sposob pokoclać nie można.
A kto corkę clce gwałtem przymusić w tej mierze,
Ten raclunek przed Bogiem za jej błędy bierze.
Pomyśl pan jaki ciężar uczujesz w tym względzie.
onoo·
A toć ona rozumu mnie dziś uczyć będzie!
ronv·~
Lepiej byś pan tu rządził idąc za mym zdaniem.
onoo·
Zostaw ją, moja corko, z jej głupim gadaniem.
Co dla dziecka potrzeba ojciec wie najlepiej,
Corka, Dziecko, Ojciec
Ten Walery nieclaj się od ciebie odczepi,
Dałem mu wprawdzie słowo, ale jego wina,
Że jest graczem i mają go za libertyna.
Nie modli się, w kościele widują go mało.
ronv·~
Clcesz pan, by nabożeństwa godzinę miał stałą.
Po to, by go widziano, ma bywać w kościele:
onoo·
Proszę cię przestań i tak gadałaś za wiele.
Tamtemu niebo sprzyja i łaski ma boże,
Małżeństwo
Jakież bogactwo ziemskie z tym zrownać się może:
Wasz związek, gdy otrzymasz miano jego żony,
Przyjemnością, słodyczą będzie przepełniony,
Życie wam jakby w raju na modlitwie zleci,
Jak turkawki⁴⁰ będziecie żyć, jak małe dzieci,
Nigdy zajść między wami, nigdy kłotni plama,
Na koniec zrobisz z niego to, co zeclcesz sama.
ronv·~
Ona to zrobi z niego, że kozłem zostanie.
onoo·
Oj, to gada!
ronv·~
Wygląda na to powołanie.
Mimo cnoty panienki, ja najmocniej wierzę,
Że przeznaczenie jego spełni się w tej mierze.
onoo·
Pan, Sługa, Małżeństwo
⁴⁰turlavla — ptak podobny do gołębia
morirnr Śvtętoszel :s
Przestań–że mi przerywać i przez miłość nieba,
Nie sadzaj tam języka, gdzie go nie potrzeba.
ronv·~
Jeżeli przez życzliwość pańskiej sprawy bronią…
onoo·
Za wiele życzliwości, nie proszę cię o nią.
ronv·~
Z przywiązania…
onoo·
Ja nie clcę. Gdy ktoś nie pozwoli…
ronv·~
A ja clcę pana koclać mimo pańskiej woli.
onoo·
Acl!
ronv·~
Tak czci pańskiej bronię jakby własnej głowy,
Nie clcę byś siebie rzucał na pastwę obmowy.
onoo·
Przestaniesz ty mi gadać:
ronv·~
To jest obowiązek,
Bronić panu, byś corce doradzał ten związek.
onoo·
Będziesz milczeć ty wężu: bo zuclwalstwa znaki…
ronv·~
Acl! pan jesteś pobożny i w gniew wpadasz taki.
onoo·
Bo już mnie w wściekłość wprawia ta listoria cała,
Każę ci najsurowiej, ażebyś milczała.
ronv·~
Dobrze, lecz będę myśleć, to pana nie złości:
onoo·
Myśl sobie, kiedy tak clcesz, ale myśl w ciclości.
áo córlt
I nie mow ani słowa. Ja wszystko w tej mierze
Obmyślałem rozważnie.
morirnr Śvtętoszel ::
ronv·~
A to wściekłość bierze,
Nie moc mowić.
onoo·
Z urody cloć się nie przeclwala,
Tartuffe jest jednak wcale…
ronv·~
Tak jest piękna lala.
onoo·
Przystojny i sympatię obudzić jest w stanie,
Jego cnoty…
ronv·~
Ślicznego mężulka dostanie.
Orgon o|raca stę áo Doryny t z ręlamt zalozonymt vpatru¡e stę v ntç.
Gdyby ze mną mężczyzna spełnił taką zbrodnię,
Po ślubie karę za gwałt miałby niezawodnie,
I zaraz po weselu doszedłby sekretu,
Że kobieta ma zawsze pole do odwetu.
onoo·
áo Doryny
Więc moja wola za nic tu jest uważana.
ronv·~
Czego pan clcesz, wszakże ja nie mowię do pana.
onoo·
A coż teraz robiłaś:
ronv·~
Do pana nic a nic,
Ja do siebie mowiłam.
onoo·
Zuclwalstwo bez granic,
Lecz wnet je tęgim razem skrocę w sposob znany.
przygotovyva stę áo áanta poltczla Dorynte t za lazáym vyrazem, ltóry vymavta,
o|raca stę áo Doryny, ltóra stot ntc nte móvtçc
Moja corko, powinnaś potwierdzić te plany,
I jeśli wybor męża dla ciebie się zmienia,
áo Doryny
Mow–że co!
ronv·~
Nie mam sobie nic do powiedzenia.
morirnr Śvtętoszel :,
onoo·
Tylko słoweczko.
ronv·~
Ja clcę milczeć.
onoo·
To nie sztuka,
Czekałem tylko słowka.
ronv·~
Niecl pan głupiej szuka.
onoo·
áo córlt
Na koniec ojca wolę będziesz mieć na względzie,
I sądzę, że małżeństwo wkrotce się odbędzie.
ronv·~
uctela¡çc
Ja za niego nie poszłabym za nic na świecie.
onoo·
po áaremne¡ pró|te áanta poltczla Dorynte
Ty zarazę przy sobie trzymasz moje dziecię,
Bez grzeclu nie mogłbym tu wytrzymać z nią dłużej,
Tak mnie strasznie zmęczyła. Kłotnia umysł nuży,
Pali mnie głowa, czuję, mowiłbym od rzeczy,
Pojdę — wolne powietrze może mnie uleczy.
scr·~ iii
Martanna, Doryna
ronv·~
Małżeństwo, Sługa,
Corka
Coż znaczył ten w milczeniu upor nieustanny:
Czyż to mnie wypadało przyjąć rolę panny:
Ścierpieć by pannie związek radzono szalony,
Bez żadnego oporu, bez słowka z twej strony.
m~ni~··~
Przeciwko woli ojca coż począć w potrzebie:
Obyczaje, Ojciec
ronv·~
Po prostu, taką groźbę odwrocić od siebie.
m~ni~··~
Jak:
ronv·~
Mowić, że w wyborze gusta same biegą,
Więc że dla siebie za mąż clcesz iść, nie dla niego,
morirnr Śvtętoszel :¡
Ponieważ to dla ciebie ten związek się składa,
Więc tobie, a nie ojcu wybierać wypada.
Gdy dla niego jest Tartuffe przystojny i młody,
To może się z nim żenić bez żadnej przeszkody.
m~ni~··~
Przyznaję, władza ojca przejmuje mnie trwogą,
Słowa oporu z ust mycl wyrwać się nie mogą.
Obyczaje, Ojciec
ronv·~
Rezonujmy⁴¹. Walery kocla ciebie szczerze,
A panienka go kocla: coż:
m~ni~··~
Rozpacz mnie bierze!
Nawet i ty Doryno i ty jesteś w stanie
Zrobić w sposob poważny, tak dziwne pytanie:
Czy żem ci ze sto razy o tym nie mowiła,
Że go koclam i jaka jest mycl uczuć siła:
Miłość
ronv·~
Alboż ja wiem, czy serce mowiło przez usta:
Czy to miłość prawdziwa, czy zabawa pusta:
m~ni~··~
Krzywdzisz mnie, kiedy wątpisz o tym cloć na clwilę,
Ja ukrywać tę miłość nawet się nie silę.
ronv·~
Więc panna myśli o nim:
m~ni~··~
Stale, nieustannie.
ronv·~
Jak się zdaje, on rownież zakoclany w pannie.
m~ni~··~
Tak sądzę.
ronv·~
Więc rzecz łatwa jest do przewidzenia,
Że clcecie się połączyć.
m~ni~··~
O tak, bez wątpienia.
ronv·~
A z tym drugim co będzie, by skończyć ambaras:
Małżeństwo,
Samobojstwo
⁴¹rezonovac — tu. rozumować, częściej w znaczeniu pejoratywnym. mędrkować, wymądrzać się.
morirnr Śvtętoszel :,
m~ni~··~
Jak mi gwałt zrobić zeclcą, zabiję się zaraz.
ronv·~
Ślicznie! żeśmy też dotąd o tym nie myślały!
Zabije się panienka — środek doskonały,
Lekarstwo przecudowne. Człowiek w wściekłość wpada,
Gdy usłyszy, jak mu kto takie rzeczy gada.
m~ni~··~
Moj Boże! czym się w tobie wspołczucie obudzi,
Kiedy nie masz litości nad nieszczęściem ludzi.
Miłość, Kobieta,
Mężczyzna
ronv·~
Nie mam wspołczucia, gdy ktoś słowa składa zgrabnie,
A jak przyjdzie do rzeczy, to jak panna słabnie.
m~ni~··~
Jestem nadto trwożliwa.
ronv·~
I to mnie też złości,
Bo miłość w sercu wielkiej wymaga stałości.
m~ni~··~
Tak, a dla Walerego coż się pozostanie,
Otrzymać mnie od ojca, to jego zadanie.
ronv·~
Jeżeli ojciec panny jest dzikim człowiekiem,
Nabiwszy sobie głowę Tartuffem jak ćwiekiem,
Clce teraz cofać słowo i kręcić zaczyna,
To na koclanka panny stąd ma spadać wina:
m~ni~··~
Jeśli tamtym zbyt głośno wzgardzić się ośmielę,
Dowiodę, że mam w sercu miłości za wiele
Kobieta, Obyczaje
Dla Walerego, że on jeden tam się mieści,
A gdzie powinność corki, a gdzie wstyd niewieści:
Clcesz, by wiedzieli wszyscy… bo świat się nie nagnie…
ronv·~
Nie, ja nic nie clcę. Widzę, że panienka pragnie
Należeć do Tartuffe'a i po mojej stronie,
Błąd wielki, że od tego związku pannę bronię.
Co ja mam za interes zwalczać twoje clęci,
To jest wyborna partia, słusznie pannę nęci.
Pan Tartuffe! lo, lo! coż to, biorąc rzecz inaczej,
Pewno pan Tartuffe także dużo w świecie znaczy.
Ludzie go cenią, jego przyjaźnią się szczycą,
To wielkie szczęście zostać jego połowicą.
morirnr Śvtętoszel :6
Nie ma czym tak wycierać ust, jego osoba
Znakomita, jest szlaclcic, przy tym się podoba,
Bo ma uszy czerwone, cerę też czerwoną
I szczęśliwą zostaniesz, będąc jego żoną.
m~ni~··~
Moj Boże!
ronv·~
Prożno mowić, język się wytęża,
Jaki los świetny dostać tak pięknego męża!
m~ni~··~
Ulituj się nade mną i skończ już te żarty,
Aby wynaleźć środek, mow w sposob otwarty.
Wszystko zrobię, co każesz, by zerwać ten związek.
ronv·~
Nie! posłuszeństwo ojcu corki obowiązek,
Cloćby ci dał za męża małpę, nie człowieka,
Obyczaje, Ojciec, Corka,
Obowiązek
Czego się panna skarży: świetny los cię czeka.
Do miasta, skąd poclodzi, w nowym koczobryku⁴²
Pojedziecie z nim razem, tam znajdziesz bez liku
Wujow, kuzynow jego, a co pojdzie za tem,
Wkrotce poznasz się w mieście z całym wielkim światem,
Z ławnikiem, burmistrzową, z całą miejską władzą,
Przez szacunek miejsce ci na kanapie dadzą.
Poźniej, możesz nadzieję mieć, że w karnawale
W takim mieście dla ciebie będą dawać bale,
Gdzie do tańca przygrywać będą kobzy ładnie,
A może i fagoty sprowadzić wypadnie.
Z mężem, by ta rozrywka nie była jedyną,
Pojdziesz na marionetki⁴³ czasem…
m~ni~··~
O Doryno!
Poradź mi, zamiast męczyć.
ronv·~
Jestem panny sługą.
m~ni~··~
Przez litość, clcesz mnie zabić, męcząc mnie tak długo.
ronv·~
Nie, za karę potrzeba, aby się tak stało.
m~ni~··~
Moja droga!
⁴²loczo|ryl — bryczka z drzwiami.
⁴³Pó¡sc na martonetlt — pojść na przedstawienie teatrzyku lalkowego.
morirnr Śvtętoszel :;
ronv·~
Nie!
m~ni~··~
Duszę odkrywam ci całą.
ronv·~
Nie clcę, prożne błagania będą z panny strony,
Pokosztujesz Tartuffe'a, dla panny stworzony.
m~ni~··~
Wszak jam ci wszystko była powierzyć gotową,
Zrob to.
ronv·~
Nie, będziesz panna panią Tartuffe'ową.
m~ni~··~
Dobrze, kiedy niedola moja cię nie wzrusza,
Zostaw mnie, a w rozpaczy pogrążona dusza
Wynajdzie sobie środek. tak jest, w samej rzeczy
Znam lekarstwo, ktore mnie z wszystkiego uleczy.
chce oáchoátc
ronv·~
Sługa
Wroć się panna. Po coż brać moją złość tak ściśle,
Mimo to co mowiłam, pomagać ci myślę.
m~ni~··~
Gdyby się wola ojca gwałtem w tym uparła,
Potrzeba, widzisz sama, ażebym umarła.
ronv·~
Niecl się panna nie martwi, znajdziemy w tej biedzie
Sposob. Acl! pan Walery właśnie tutaj idzie.
scr·~ iv
Walery, Martanna, Doryna
v~rrnv
Doszła mnie tu przed clwilą nowina wesoła
Proszę pani, o ktorej nie wiedziałem zgoła.
m~ni~··~
Co:
v~rrnv
Że w pani Tartuffe'a mam powitać żonę.
m~ni~··~
To zamiary przez mego ojca ułożone.
morirnr Śvtętoszel :ò
v~rrnv
Przez ojca pani…
m~ni~··~
Tak jest i wskutek tej zmiany,
Przed clwilą mi przedstawiał nowe swoje plany.
v~rrnv
Na serio:
m~ni~··~
O! nie było tu mowy o żarcie,
Zalecał mi ten związek głośno i otwarcie.
v~rrnv
A jakiż wola pani obrot w tym przybiera:
m~ni~··~
Ja nie wiem.
v~rrnv
To odpowiedź uczciwa i szczera.
Nie wiesz:
m~ni~··~
Nie.
v~rrnv
Nie:
m~ni~··~
Niecl pańskie rady drogę wskażą.
v~rrnv
Ja radzę pojść za niego, gdy tak pani każą.
m~ni~··~
Radzisz mi pan:
v~rrnv
Tak.
m~ni~··~
Szczerze:
v~rrnv
Nie można uczciwiej,
Związek ten, tak zaszczytny, panią uszczęśliwi.
m~ni~··~
Przyjmuję pańską radę.
morirnr Śvtętoszel :,
v~rrnv
Cokolwiek wypadnie,
Spełnić tę radę przyjdzie pani bardzo snadnie⁴⁴.
m~ni~··~
Tak jak jej udzielenie pańską duszę rani.
v~rrnv
Jam to powiedział, aby spodobać się pani.
m~ni~··~
Jam ją także dlatego wypełnić gotowa.
ronv·~
schoáçc v glç| sceny
Zobaczmy, jak się skończy cała ta rozmowa.
v~rrnv
Tak się to kocla! Oto miłości rozkosze!
Kiedy ty…
Kłotnia, Miłość
m~ni~··~
Ocl! przestańmy o tym mowić, proszę.
Powiedział pan otwarcie, słowa się nie zmażą,
Że powinnam iść za mąż, tak jak mi rozkażą,
A ja znowu oświadczam, że jestem gotowa
Tę radę tak zbawienną spełnić co do słowa.
v~rrnv
Nie trzeba się tłumaczyć winą z mojej strony,
Ten zamiar był przez panią dawno ułożony
I nasunąłem tylko sposobność przyjemną,
Żebyś z niej korzystając, mogła zerwać ze mną.
m~ni~··~
Prawda! dobrze pan mowisz.
v~rrnv
W tym przyczyna cała,
Żeś pani nigdy dla mnie nic w sercu nie miała.
m~ni~··~
Niestety! wolno panu sądzić mnie w tym względzie.
v~rrnv
Wolno mi, lecz w tej sprawie inny koniec będzie
I clociażem się pani dał uprzedzić bardzo,
Znajdę takie, ktore też mym sercem nie wzgardzą.
⁴⁴snaánte — łatwo.
morirnr Śvtętoszel ,c
m~ni~··~
O! pan łatwo wzajemność pozyskasz kobiety.
Wszakże pańskie zalety…
v~rrnv
Porzućmy zalety.
Mam icl za mało, pani za dowod mi stanie,
Lecz jeszcze znajdę taką, mam to przekonanie,
Co zeclce szczery udział przyjąć w mej niedoli,
I po mej stracie koclać się jeszcze pozwoli.
m~ni~··~
Strata nie jest tak wielką i ta losu zmiana,
Bardzo się łatwo w radość zamieni dla pana.
v~rrnv
Będę się o to starać, bo godność się kładzie
W tym, aby jak najprędzej zapomnieć o zdradzie,
Miłość, Zdrada,
Obyczaje
A ten, ktorego szczęście w ten sposob się złamie,
Gdy nie może zapomnieć, niecl pozorem kłamie,
Nieclaj na obojętność udaną się sili,
Bo to lańba koclać tycl, co nas porzucili.
m~ni~··~
Takie uczucie dla mnie szczytnym się wydaje.
v~rrnv
Kłotnia
Słusznie, bo je świat cały za takie uznaje.
Jak to: sądziłaś pani, że już w głębi duszy
Nic nigdy mej miłości dla ciebie nie skruszy,
Że kiedy mnie porzucasz, pokoclam tym bardziej,
Nie oddam innej serca, ktorym pani gardzi:
m~ni~··~
Moje myśli, jak widzę, znasz pan bardzo mało,
Ja bym clciała, przeciwnie, by się już tak stało.
v~rrnv
Clciałabyś pani:
m~ni~··~
Tak jest.
v~rrnv
Nazbyt ostro ranią
Te słowa, a więc idę zadowolić panią.
zvraca stę áo vy¡scta
m~ni~··~
Bardzo dobrze.
morirnr Śvtętoszel ,s
v~rrnv
zvraca¡çc stę
Ja tylko słuclam pani zdania,
Proszę pamiętać, że to jedynie mnie skłania.
m~ni~··~
Tak.
v~rrnv
¡al vyze¡
I że pani zamiar spełniłem w tym względzie.
To pani przykład.
m~ni~··~
Przykład moj, niecl i tak będzie.
v~rrnv
oáchoáçc
A zatem idę spełnić treść pani rozkazu.
m~ni~··~
Tym lepiej.
v~rrnv
vraca¡çc
Już mnie w życiu nie ujrzysz ni razu.
m~ni~··~
Dobrze.
v~rrnv
vraca¡çc
Co:
m~ni~··~
Co:
v~rrnv
Mowiłaś i słowo łaskawsze…
m~ni~··¸
Nic nie mowiłam.
v~rrnv
Zatem odclodzę na zawsze.
Żegnam panią, i…
m~ni~··~
Żegnam pana.
ronv·~
áo Martanny
morirnr Śvtętoszel ,:
A ja wnoszę,
Żeście oboje rozum stracili po trosze.
Dałam się wam spokojnie wykłocić do woli,
By wiedzieć, co wyniknie z całej tej swawoli.
Hola! panie Walery!
zatrzymu¡çc go za ręlę
v~rrnv
uáa¡çc ze stę optera
Czego clcesz, Doryno:
ronv·~
Wroć się pan.
v~rrnv
Nie, przez wzgardę i uczucia giną.
Nie wstrzymuj mnie, wypełnię to, co każe ona.
ronv·~
Wstrzymaj się pan.
v~rrnv
Nie, to już rzecz postanowiona.
ronv·~
Acl!
m~ni~··~
na stronte
Drażni go moj widok, więc odejść stąd wolę.
Tak, ustąpię, będzie miał tutaj wolne pole.
ronv·~
puszcza¡çc Walerego t |tegnçc za Martannç
Teraz drugie, dokądże:
m~ni~··~
Puść mnie.
ronv·~
Ależ przecie!
m~ni~··~
Nie mogę tu pozostać, nie, za nic na świecie.
v~rrnv
na stronte
Jej wstręt do mnie objawia się na każdym kroku,
Potrzeba ją uwolnić od mego widoku.
ronv·~
puszcza Martannę t |tegnte za Walerym
morirnr Śvtętoszel ,,
Dosyć do licla, skończcie raz te niepokoje.
Zaprzestać mi tycl żartow! clodźcie tu oboje.
|terze za ręce Walerego t Martannę t provaát tch razem
v~rrnv
áo Doryny
Jakiż twoj zamiar:
m~ni~··~
áo Doryny
Co clcesz w tym wszystkim odmienić:
ronv·~
Najprzod clcę was pogodzić, a potem pożenić.
áo Walerego
Czyś pan zwariował, dzisiaj zwodzić taką kłotnię!
v~rrnv
Nie widziałaś, jak do mnie mowiła okrutnie.
ronv·~
áo Martanny
To szaleństwo, dziś gdy się tworzy taki przedział.
m~ni~··~
Clyba żeś nie słyszała, co do mnie powiedział.
ronv·~
áo Walerego
To głupstwo obustronne. Pragnie jak najszczerzej
Dla pana się zaclować, nieclże mi pan wierzy.
áo Martanny
Zostać twym mężem, jego pragnienie jedyne,
On o tym jednym marzy tylko, nieclaj zginę.
m~ni~··~
áo Walerego
Kto koclając, podobną radę dawać będzie…
v~rrnv
áo Martanny
Kto koclając, o radę pyta w takim względzie…
ronv·~
Oboje zwariowali i przyznać się boją.
Dajcie mi ręce.
v~rrnv
áa¡çc ręlę, áo Doryny
Na co:
morirnr Śvtętoszel ,¡
ronv·~
áo Martanny
Daj mi panna swoją.
m~ni~··~
áa¡çc ręlę
Lecz na co się to przyda:
ronv·~
By skończyć rzecz całą.
Wy się bardziej koclacie, niż wam się zdawało.
Walery t Martanna trzyma¡ç stę za ręce nte patrzçc na ste|te.
v~rrnv
Na co ten przymus, sądzę, że można najprościej
Popatrzeć w moje oczy, w twarz, bez żadnej złości.
Martanna o|raca stę áo Walerego usmtecha¡çc stę.
ronv·~
Widzieć takicl szaleńcow rzecz bardzo ciekawa.
v~rrnv
áo Martanny
Bo skarżyć się na ciebie, czyliż nie mam prawa:
Czyż nie jesteś złośliwą, — nazywam rzecz skromnie, —
Ażeby takie rzeczy dzisiaj mowić do mnie.
m~ni~··~
A ty! czyliż niewdzięczność dalej sięgać może…
ronv·~
Dokończycie tycl sporow, ale w innej porze.
Pomyślmy, z ojcem panny jak rzecz skończyć ładnie.
m~ni~··~
Tak! powiedz, jakicl środkow użyć nam wypadnie.
ronv·~
Będziem się bronić w sposob skryty i otwarty.
áo Martanny
Ojciec panny kpi sobie.
áo Walerego
To są czyste żarty.
áo Martanny
Jednak najlepiej będzie, według mego zdania,
Nieclaj panna do jego zamiarow się skłania,
Abyś w razie nacisku mogła z swojej strony
Powstrzymać na jakiś czas związek zamierzony.
Byle czas był, z wszystkiego można wybrnąć snadnie.
morirnr Śvtętoszel ,,
Najprzod jakaś cloroba na pannę wypadnie,
Potem, gdy już cierpienia panienki ustaną,
Znajdziemy nową zwłokę i niespodziewaną,
Zabobony
Na ktorą bardzo łatwo wszyscy się dziś łapią,
Oto, przeczucia smutne wciąż panienkę trapią.
Spotkałaś pogrzeb wczoraj, dziś zbiłaś zwierciadło,
To znow o mętnej wodzie w nocy śnić wypadło.
Na koniec, masz najprostsze do zwłoki powody,
Bo do ślubu koniecznie potrzeba twej zgody.
A zatem rzecz się uda, ale nie inaczej
Tylko gdy nikt was od dziś razem nie zobaczy.
áo Walerego
Idź pan, swoicl przyjacioł używaj w potrzebie,
By do nas upominać się przyszli za ciebie.
My tutaj pobudzimy brata do działania
I macocla się rownież bardziej do nas skłania.
A teraz do widzenia.
v~rrnv
áo Martanny
Cokolwiek bądź zrobię,
Cała moja nadzieja jedynie jest w tobie.
m~ni~··~
áo Walerego
Nie wiem, czy wolę ojca me prośby rozbroją,
Lecz niczyją nie będę, Walery, jak twoją.
v~rrnv
Twe słowa jak rozkosznie moje serce ceni…
ronv·~
Koclankowie w rozmowie są nienasyceni!
Wyclodź pan.
v~rrnv
Ale…
ronv·~
Proszę nie gadać tak długo,
Ruszaj pan w jedną stronę, a panna clodź w drogą.
Doryna vypycha tch t zmusza áo rozlçczenta.
morirnr Śvtętoszel ,6
AKT TRZECI
scr·~ i
Damts, Doryna
r~mis
Nieclaj piorun w tej clwili na miejscu mnie spali,
Clcę, ażeby mnie ostatnim z ludzi nazywali,
Jeżeli mnie szacunek, lub władza powstrzyma
Od skandalu — kiedy już innycl środkow nie ma.
ronv·~
Przez litość! miarkuj się pan. Tak źle się nie stanie,
Ojciec pański dopiero objawił swe zdanie,
Przecież zamiary swoje często człowiek zmienia,
Od projektow daleko jeszcze do spełnienia.
r~mis
Ja łatwo tego łotra do ustępstwa skłonię,
Tylko dwa słowa w uclo szepnę mu na stronie.
ronv·~
Przeciw niemu i ojcu, bardzo pana proszę
Nieclaj pan pozostawi działanie macosze,
Nad umysłem Tartuffe'a wielki wpływ posiada,
On clętnie słucla tego, co ona powiada,
Zdaje się, że on słabość dla niej w sercu skrywa.
Byłoby ślicznie, gdyby rzecz była prawdziwa.
Na koniec tu ma zejść się z nim, bo w sprawie waszej
Clce go zbadać, by zmienił zamiar, co was straszy,
Poznać jego uczucia rzeczą będzie snadną⁴⁵
I wskazać mu, jak smutne skutki stąd wypadną,
Jeżeli się do naszycl planow nie przyclyli.
Sługa mowił mi, że on modli się w tej clwili,
Lecz że wnet zejdzie, jeśli ktoś na niego czeka,
Więc ja zostanę, a pan nieclaj stąd ucieka.
r~mis
Clcę, by przy mnie odbyła się cała rozmowa.
ronv·~
Nie można.
r~mis
Ja do niego nie wyrzeknę słowa.
ronv·~
Kpisz pan! wszak znane wszystkim świetne pańskie czyny,
A na popsucie sprawy to środek jedyny.
Wyjdź pan.
⁴⁵snaánç — łatwą.
morirnr Śvtętoszel ,;
r~mis
Nie, uniesienie poskromię młodzieńcze.
ronv·~
Nieznośny… otoż idzie. Wyclodź pan!
Damts ulryva stę v ga|tnecte v glę|t.
scr·~ ii
Doryna, Tartu¡e
+~n+trrr
móvt glosno áo sluzçcego za scenę, ¡al tyllo spostrzega Dorynę
Wawrzeńcze!
Dyscyplinę⁴⁶ z włosianką⁴⁷ złoż do moicl rzeczy
I modl się, aby niebo miało cię w swej pieczy.
Odwiedziny dziś wszelkie do mnie będą prożne,
Bo idę więźniom skromną rozdzielać jałmużnę.
ronv·~
na stronte
Ile tu udawania i ile obłudy!
+~n+trrr
Czego clcesz:
ronv·~
Mam powiedzieć…
+~n+trrr
Ciało, Pokusa,
Pożądanie, Kobieta,
Mężczyzna, Świętoszek
vyctçga¡çc chustlę z lteszent.
Acl moj Boże, wprzody
Nim co powiesz, tę clustkę weź!
ronv·~
A na coż to mnie:
+~n+trrr
Ażeby przykryć piersi odkryte nieskromnie.
Takim przedmiotem duszę bliźnicl ranisz srogo,
Bo grzeszne myśli przez to do głowy przyjść mogą.
ronv·~
Musisz pan na pokusę być niezmiernie słaby,
Gdy ciało ma dla ciebie tak silne powaby.
Nie wiem, jaka tam w panu wyradza się clętka,
Lecz ja do pożądania nie jestem tak prędka,
Gdybyś tu stanął nago od dołu do gory,
Nie skusiłby mnie widok całej pańskiej skory.
⁴⁶áyscypltna — krotki bat z rzemieniami
⁴⁷vlostanla — włosienica, rodzaj tkaniny z włosiem końskim, szorstkiej, służącej do umartwiania
ciała.
morirnr Śvtętoszel ,ò
+~n+trrr
Proszę ukrocić w słowacl nieskromną swawolę,
Bo wyjdę zostawiając pannie wolne pole.
ronv·~
Nie, jam pana w spokoju zostawić gotowa,
Tylko pani przeze mnie przysyła dwa słowa,
Ktore według wyraźnej powtarzam osnowy.
Że prosi pana tutaj o clwilkę rozmowy.
+~n+trrr
Acl! bardzo clętnie.
ronv·~
na stronte
Jak się udobruclał ładnie.
Dobrzem zgadła, cloć nie wiem, co z tego wypadnie.
+~n+trrr
Czy prędko przyjdzie:
ronv·~
Szelest słyszę po podłodze.
Ona! zatem zostawiam państwa i odclodzę.
scr·~ iii
Elmtra, Tartu¡e
+~n+trrr
Niecl w wszeclmocności swojej święta niebios siła
Zdrowie duszy i ciała zawsze pani zsyła,
Nieclaj błogosławieństwa tyle ci przymnoży,
Ile pragnie dla ciebie nędzny sługa boży.
rrmin~
To pobożne życzenie wdzięczność we mnie budzi,
Lecz siądźmy, w ten sposob nas rozmowa nie strudzi.
+~n+trrr
Flirt, Zdrowie
Jakże się pani czuje: nie boli już głowa:
rrmin~
Gorączka przeszła, jestem najzupełniej zdrowa.
+~n+trrr
Moje pacierze pewno nie mają tej siły,
By tak szczęśliwy skutek w gorze wymodliły,
A jednak każde moje do nieba westclnienie
Miało za cel jedyny, pani wyzdrowienie.
morirnr Śvtętoszel ,,
rrmin~
Zanadto się pan trudził.
+~n+trrr
Tego nikt nie powie,
Czy można nadto cenić takie drogie zdrowie:
By je zaclować, z mego zrobiłbym ofiarę.
rrmin~
Pan miłość clrześciańską posuwa nad miarę.
I za tyle dobroci wdzięczność żywą czuję.
+~n+trrr
Mniej robię, niźli pani na to zasługuje.
rrmin~
W sekrecie clcę przedstawić panu o co clodzi
I cieszę się, że nikt nam tutaj nie przeszkodzi.
+~n+trrr
To mnie rownież zaclwyca. Uwierzyć się boję,
Że sam na sam jesteśmy tu z panią we dwoje.
Błagałem nieba, by tę sposobność przywiodły,
Lecz dotąd daremnymi były moje modły.
rrmin~
Dla mnie do tej rozmowy powod stąd się bierze,
Że clcę, abyś mi serce swoje odkrył szczerze.
Damts nte polazu¡çc stę uchyla árzvt oá ga|tnetu, a|y slyszec rozmovę.
+~n+trrr
Dla mnie rownież pragnienia gorętszego nie ma,
Jak odkryć całą duszę przed twymi oczyma.
Clcę, by panią przysięga zapewniła szczera,
Że gdy gromię⁴⁸ wizyty, co pani odbiera,
To nie przez nieclęć żadną dla pani z mej strony,
Ale przez zapał niczym nieprzezwyciężony
I przez uczucie czyste…
rrmin~
Tak je rownież cenię,
Że się pan tylko troszczy o moje zbawienie.
+~n+trrr
|torçc ręlę Elmtry t sctsla¡çc ¡e¡ palce
Tak pani, bez wątpienia i w mym sercu gości…
rrmin~
Aj! za mocno pan ściska…
⁴⁸gromtc — ostro napominać.
morirnr Śvtętoszel ¡c
+~n+trrr
Zbytek gorliwości,
Wszakże bol zadać pani dla mnie rowna męka
I prędzej bym…
llaáte ręlę na lolanach Elmtry
rrmin~
Co robi tutaj pańska ręka:
+~n+trrr
Macam suknię, jak miękki materiał.
rrmin~
O proszę!
Przestań pan już, ja żadnycl łaskotek nie znoszę.
Elmtra coja stę z jotelem, Tartu¡e przysuva stę áo nte¡.
+~n+trrr
porusza¡çc chusteczlę Elmtry
Jakie to jest prześliczne! Dziś nikt nie zaprzeczy,
Że prawdziwie cudownie robią takie rzeczy.
Jaki postęp we wszystkim czas nam teraz niesie.
rrmin~
Prawda. Ale o naszym mowmy interesie.
Mowią, że moj mąż dawniej dane słowo zrywa
I clce panu dać corkę, czy to wieść prawdziwa:
Miłość
+~n+trrr
Tak, przyznaję, że coś tam wspomniał mi o tem,
Ale ten zamiar nie jest mycl marzeń przedmiotem,
Inne wdzięki posiadać, ktorycl urok nęci,
Szczęściem by napełniło wszystkie moje clęci.
rrmin~
Pan nie pragniesz miłości doczesnycl omamień.
+~n+trrr
Wszakże i ja mam w piersiacl serce, a nie kamień.
rrmin~
Podług mnie, pańskie myśli tylko w niebo biegą,
Na ziemi nie pożądasz pan pewno niczego.
+~n+trrr
Uczucie, co nam każe wzdyclać do wieczności,
Nie zabija w nas wcale doczesnej miłości,
Zmysły nasze pożądać mogą całą siłą
Cudowne dzieła, ktore niebo wytworzyło,
Ono swym własnym wdziękiem zdobi rod niewieści,
Lecz najwięcej się w tobie jego darow mieści,
Na twojej twarzy piękność rozlał rozkaz boży,
morirnr Śvtętoszel ¡s
Ktora oczy zadziwia, ktora serce trwoży
I widząc cię, czyż mogłem nie wielbić z zapałem
Rąk Stworcy, ktorycl dziełem jesteś doskonałem:
Czyż dziwne, że o tobie moje serce marzy,
Gdy on sam własny obraz nadał twojej twarzy!
Zrazu–m sądził, że miłość ta skryta, uparta,
Jest wymysłem szatańskim, jest pokusą czarta,
Clciałem już poddać serce rozłączenia probie,
Miłość, Pobożność
Bom myślał, że koclając ciebie — duszę zgubię,
Lecz na koniec poznałem, cudowna istoto!
Że ta namiętność może się pogodzić z cnotą,
Że może być niewinną i dlatego śmiało
Postanowiłem oddać się jej duszą całą.
Jest to wielka odwaga, wyznaję to szczerze,
Ośmielić się to serce ponieść ci w ofierze,
Lecz znana dobroć twoja, nieclaj mnie tłumaczy,
Na nią liczę, bo moj wpływ nic tutaj nie znaczy.
W tobie moja nadzieja, dobro, wiara cała,
Tyś się dla mnie zbawieniem, albo smutkiem stała,
Na koniec z twycl ust wyrok ma wypaść prawdziwy.
Zeclcesz, będę szczęśliwy, — każesz, nieszczęśliwy.
rrmin~
Oświadczenie kunsztowne, forma wyszukana,
Lecz prawdę mowiąc, dziwi mnie ze strony pana.
Sądziłam, że pan serca swego strzeże ściślej
I nim taki plan zrobi, wpierwej rzecz obmyśli
Rozważniej, wszak pobożny winien być dalekim…
+~n+trrr
Czyż za to żem pobożny, nie mam być człowiekiem:
Kto cloć raz wdzięk twoj, pani, mogł podziwiać z bliska,
Ten już sercem nie władnie, tam rozwaga pryska.
By tak mowić, dziwisz się, skąd odwagi wziąłem,
Lecz ściśle mowiąc, ja też nie jestem aniołem.
Jeśli pani potępisz to moje wyznanie,
Kobieta, Pożądanie,
Wina
Własny urok i wdzięki ukarz pani za nie,
Gdym cię ujrzał, gdyś jedno wymowiła słowo,
Od tej clwili mej duszy stałaś się krolową.
Cudnej słodyczy oczu niezrownana siła
Opor mojego serca łatwo zwyciężyła,
Nie pomogły łzy, posty, modlitwy i święci,
Ty jedna byłaś celem wszystkicl moicl clęci.
Mowiły moje oczy, westclnienia i płacze
Tysiąckrotnie to, co dziś słowami tłumaczę.
Że jeśli w twoim sercu wspołczucie spotyka
Tę miłość niegodnego twego niewolnika,
Jeśli twa dobroć moją odwagę wybaczy
I łaska do nicości mej zniżyć się raczy,
To będę miał dla ciebie, o piękności wzorze,
morirnr Śvtętoszel ¡:
Uwielbienie, z ktorym nic zrownać się nie może.
Honor twoj pozostanie rownież nieskażony,
Koclanek, Miłość,
Plotka, Prożność,
Tajemnica
Bo nie możesz się lękać obmowy z mej strony.
Ci ulubieńcy kobiet, ci dworscy panowie
Są lałaśliwi w czynacl i zbyt prożni w mowie,
Oni się nie zastraszą o sławę niczyją,
Sami, clwaląc się, wszystkim swoj sekret odkryją
I tą manią nieznośną siebie rownież podlą,
Bo bezczeszczą tym ołtarz, przed ktorym się modlą.
Lecz tacy jak my ludzie, w przekonaniacl stali,
Żaden z nas z powodzenia głośno się nie clwali,
Z własnego interesu musi zostać niemy,
Bo tym sposobem własnej opinii broniemy
I z nami tylko można, nie doznając żalu
Mieć przyjemność bez trwogi, miłość bez skandalu.
rrmin~
Słuclam pana, bo zrobić nie mogę inaczej.
Pan w dość wyraźny sposob rzecz całą tłumaczy.
Czy się nie lękasz ściągnąć tym na siebie burzę,
Jeśli pańskie wyznanie mężowi powtorzę:
W ten sposob ostrzeżony będąc najwyraźniej,
Nie czułby już dla pana tak wielkiej przyjaźni.
+~n+trrr
Ja wiem, jaka w twym sercu litość, dobroć gości
I czuję, że przebaczysz tak wielkiej śmiałości.
Na karb słabości ludzkiej zeclcesz złożyć pani
Wyznanie tej miłości, ktora ciebie rani,
Widząc siebie przebaczysz to, co tu się stało.
Wszakże jestem człowiekiem, mam oczy, krew, ciało.
rrmin~
Nie wiem, jakby ktoś inny począł w takiej sprawie,
Ale ja clcę dziś z panem postąpić łaskawie,
Dla męża cała ta rzecz zostanie nieznana,
Lecz w zamian za to żądam czegoś i od pana,
Oto będziesz się starał w sposob łatwy, szczery,
By mogł prędko zaślubić Mariannę Walery.
Nieclaj się twoja wola do mycl życzeń nagnie,
Byś nie pożądał tego, czego inny pragnie
I…
scr·~ iv
Elmtra, Tartu¡e, Damts
r~mis
vychoát z ga|tnetu gáte |yl ulryty
Nie, pani, ja zdania twego nie podzielę,
Przeciwnie, ta rzecz musi mieć rozgłosu wiele,
Zemsta
morirnr Śvtętoszel ¡,
Na szczęście ja tu byłem i nic nie pominę
Z tego, com słyszał. Muszę zdeptać tę gadzinę!
Niebo samo odkryło mi do zemsty drogę.
Tego łotra obłudę dzisiaj odkryć mogę,
Oświecę mego ojca, nieclaj pozna z bliska
Duszę tego nędznika, co się w nasz dom wciska.
rrmin~
Nie, Damisie, przyszłość nam za niego odpowie,
Teraz polegać może śmiało na mym słowie,
Ktoremu twoje pewno czynem nie zaprzeczy.
Nie potrzeba lałasu robić z takicl rzeczy,
Cnota, Kobieta
Zacna kobieta śmieclem zaczepkę zwycięża,
Po coż ma takim głupstwem niepokoić męża.
r~mis
Masz pani może słuszność i powody swoje.
By inaczej postąpić ja mam rownież moje.
Jego miałbym oszczędzać! nigdy! nawet żartem.
Dumny zuclwalec, bigot ten z czołem wytartem
Za długo sobie żarty z mojej złości stroił,
Za wiele w naszym domu bezkarnie nabroił.
Ten oszut rządzi ojcem i ciągle mu kłamie,
Walerego obmowił, sierdzi⁴⁹ ojca na mię.
Gdy przez niego serc naszycl dziś życzenia giną,
By go ojcu pokazać, sposobność jedyną
Mam rzucić: Nie! To niebo samo ją zesłało
I użyję jej dzisiaj z gorliwością całą.
Zasłużyłbym, aby ją utracić na zawsze,
Gdybym usposobienie okazał łaskawsze.
rrmin~
Damisie!
r~mis
Daruj pani, prośba mnie nie wzruszy,
Z tego wypadku radość za wielką mam w duszy,
Zemsta
Wymowa pani nic na to nie wpłynie,
Bo mnie przyjemność zemsty ożywia jedynie
I zaraz całą sprawę tu załatwić wolę,
Otoż sposobność, właśnie mam gotowe pole.
scr·~ v
Orgon, Elmtra, Damts, Tartu¡e
r~mis
Czeka cię tu, moj ojcze, nowina wesoła,
Ktora sądzę, że mocno zadziwić cię zdoła.
Ślicznieś wynagrodzony za swoje starania!
⁴⁹sterátc (lub. rozsterátc) — rozgniewać, tu. buntuje ojca przeciwko mnie.
morirnr Śvtętoszel ¡¡
Ten pan, clcąc ci dać dowod swego przywiązania,
Tak dalece posunął swą dobroć łaskawą,
Że przez wdzięczność, zapragnął okryć cię niesławą.
Zastałem go tu właśnie przy miłosnej scenie,
Kiedy pani najtkliwsze robił oświadczenie.
Ona, usposobienie mając zbyt łaskawe,
Postanowiła ukryć przed tobą tę sprawę,
Lecz ja karę wymierzyć czuję się w potrzebie,
Bo zmilczeć to, byłoby obrazą dla ciebie.
rrmin~
Tak, w moim przekonaniu inna myśl zwycięża,
Że nie należy prożno niepokoić męża,
Niesłusznie, aby lonor ponosił stąd plamę,
To wystarcza, kiedy się obronimy same.
Nie trzeba nierozważnie takiej rzeczy szerzyć,
Byłbyś milczał, Damisie, gdybyś clciał mi wierzyć.
scr·~ vi
Orgon, Damts, Tartu¡e
onoo·
To co słyszałem, nieba, czyż prawdą być może:
+~n+trrr
Tak, moj bracie, jam winny, złośliwy, w pokorze
Wyznaję, żem jest grzesznik nikczemny i złości
Pełen, żem łotr największy, niegodny litości.
Każda clwila w mym życiu, to jest zbrodnia nowa,
Stek grzeclow, nieprawości w mej duszy się clowa
I moje nędzne życie przyjmując w raclubie,
Niebo za karę dziś mnie poddało tej probie.
Toż pod zarzutem wszelkim, clętnie skłaniam głowę,
Bo, broniąc się, przestępstwo popełniałbym nowe.
Wierz temu co on mowi, uzbroj gniew twoj srogi
I jak przestępcy każ mi opuścić twe progi,
Wypędź mnie. Wstyd ten, cloćbyś praw swoicl nadużył,
Jeszcze nie zrowna karze na jakąm zasłużył.
onoo·
áo syna
Zdrajco, ty się ośmielasz w nikczemności szale,
Czystość tak szczytnej cnoty oczerniać zuclwale.
r~mis
Co! udaną słodyczą czyliż cię opęta:
Ta obłuda… moj ojcze!
onoo·
Milcz, żmijo przeklęta!
morirnr Śvtętoszel ¡,
+~n+trrr
Acl! pozwol mu, niecl mowi, błąd popełniasz znowu,
Lepiej byś zrobił, gdybyś wierzył jego słowu.
Dlaczegoż w takiej rzeczy masz mi być powolny,
Zresztą, czyż możesz wiedzieć do czegom ja zdolny:
Powierzclowność cię moja, być może, zaślepi,
Bracie! czyliż od innycl postępuję lepiej:
Nie, nie, nieclaj pozory twym zdaniem nie rządzą,
Niestety takim jestem, jak oni mnie sądzą.
Cały świat w uczciwości szatę mnie ubiera,
Lecz ja nic nie wart jestem, to jest prawda szczera.
zvraca¡çc stę áo Damtsa
Tak jest, moj drogi synu, mow żem jest nędznikiem,
Zdrajcą, złodziejem, łotrem, podłym rozbojnikiem,
Cloćbyś wstrętniejszycl jeszcze wymysłow tu użył,
Niczemu nie zaprzeczę, bom na nie zasłużył,
Na kolanacl wysłuclam, niecl je gniew twoj miota,
Bo to kara należna za zbrodnie żywota.
onoo·
áo Tartu¡e'a
Moj bracie to za wiele! (áo syna) Serce ci nie pęka,
Ty łotrze!
r~mis
Ojcze! jak to: czyż za to że klęka…
onoo·
poánoszçc Tartu¡e'a
Milcz, wisielcze! Moj bracie, powstań, ja cię proszę.
áo syna
Ty lultaju!
r~mis
Lecz…
onoo·
Milczeć zaraz!
r~mis
Ja to znoszę…
onoo·
Jak jedno słowo powiesz, kości ci połamię.
+~n+trrr
Bracie! na miłość Boga! powstrzymaj twe ramię.
Wolałbym znieść katusze, stracić nogę, rękę,
Niżby on miał najmniejszą za mnie ponieść mękę.
morirnr Śvtętoszel ¡6
onoo·
áo syna
Niewdzięczny!
+~n+trrr
Daj mu pokoj, błagam cię w pokorze
Na kolanacl, o litość!
onoo·
llęla róvntez t calu¡e Tartu¡e'a
O dobroci wzorze!
áo syna
Patrz łotrze!
r~mis
Więc…
onoo·
Milcz! ciclo!
r~mis
Lecz…
onoo·
Ciclo raz jeszcze!
Ja wiem, przez co wznosicie te głosy złowieszcze,
Przez nienawiść. Lecz dzisiaj przebrała się miara,
Żona, dzieci i służba, każde z was się stara
Ojciec, Władza
Dokuczyć mu, wszystkim wam byłoby przyjemnie
Osobę taką zacną oddalić ode mnie.
Lecz im więcej będziecie trwać w podłym uporze
Tym więcej, by go wstrzymać, ja starań dołożę.
Spiesznie mu oddam rękę mej corki jedynej,
W ten sposob dumę całej podepczę rodziny.
r~mis
Zmuszona clyba przyjmie udział w tym zamiarze.
onoo·
Tak, wyrodku, dziś w wieczor zrobi, co ja każę.
Wyzywam wszystkicl dzisiaj, dowiodę wam snadnie,
Żem ja tu panem, że mnie słuclać wam wypadnie.
Zaraz wszystko odwołaj, łotrze bez imienia,
Klęknąwszy u nog jego błagaj przebaczenia.
r~mis
Jak to! ja: tego łotra co nas clwycił w kleszcze.
onoo·
Opierasz się łajdaku i śmiesz go lżyć jeszcze.
Kija, kija!
morirnr Śvtętoszel ¡;
áo Tartu¡e´a
Nie będziesz mnie powstrzymać w stanie.
áo syna
Dalej! natyclmiast opuść moje pomieszkanie⁵⁰!
Wynosić mi się z domu i bez zwłoki czasu…
r~mis
Wyniosę się, lecz…
onoo·
Prędko! nie robić lałasu,
Wydziedziczam, cię żmijo! nic ci nie zostaje,
A w dodatku przekleństwo ojcowskie ci daję.
Przekleństwo
scr·~ vii
Orgon, Tartu¡e
onoo·
Taką świętą osobę śmie znieważać w szale!
+~n+trrr
Mękę, ktorą mi zadał, przebacz mu wspaniale.
Nie wiesz, co to za straszna boleść idzie za tem!
Widzieć, jak mnie oczernić clcą przed moim bratem.
onoo·
Acl!
+~n+trrr
O tej niewdzięczności sama myśl straszliwa
Tak duszę moją rani, tak piersi rozrywa,
Czuję bol tak okropny, serce mi tak bije!…
Nie mogę mowić, clyba tego nie przeżyję!
onoo·
|tegnçc sllopotany áo árzvt, ltórymt vypęátl syna
Łajdaku, żal mi, żem cię wypuścił stąd cało,
Bo zabić cię na miejscu tutaj wypadało.
áo Tartu¡e'a
Uspokoj się, moj bracie, błagam cię w pokorze.
+~n+trrr
Tak, przestańmy już mowić o tym przykrym sporze.
Widzę, że ja niepokoj wnoszę tutaj srogi,
Trzeba, abym opuścił domu twego progi.
onoo·
Jak to: żartujesz!
⁵⁰pomteszlante — mieszkanie.
morirnr Śvtętoszel ¡ò
+~n+trrr
Wszyscy mnie tu nienawidzą
I podejrzeń w twym sercu budzić się nie wstydzą
Przeciwko mnie.
onoo·
Wszak widzisz, nie słuclam icl wcale.
+~n+trrr
Lecz oni nie ustaną w namiętnym zapale,
A doniesienie, ktore dziś cię nie poruszy,
Kto wie, czy innym razem nie trafi do duszy.
onoo·
Nigdy! moj bracie, nigdy!
+~n+trrr Mąż, Żona
Acl, moj bracie, żona
O czym clce tylko męża z łatwością przekona.
onoo·
Nie, nie.
+~n+trrr
Puść mnie, puść prędko, jam odejść gotowy,
Wyclodząc stąd usunę im powod obmowy.
onoo·
Musisz zostać, bez ciebie jutra bym nie dożył.
+~n+trrr
W takim razie potrzeba, bym się upokorzył.
Jednakże, gdybyś ty clciał:…
onoo·
Acl!
+~n+trrr
Niecl i tak będzie.
Lecz ja wiem, jak potrzeba postąpić w tym względzie,
Honor jest bardzo czuły i przyjaźń mi każe
Usuwać powod plotek, uprzedzać potwarze.
Twojej żony unikać będę, jak to czyni…
onoo·
Nie, na złość wszystkim, pragnę abyś siedział przy niej.
Gdy się świat wścieka, radość mam niewysłowioną.
Nieclaj cię w każdej clwili widzą z moją żona,
Nie dość tego, dziś jeszcze bardziej im pocllebię,
Bo nie clcąc mieć innego dziedzica, jak ciebie,
Przyjaźń
W tej clwili zapis mego majątku ci zrobię
I wszystko, co mam tylko prawnie oddam tobie.
morirnr Śvtętoszel ¡,
Dobry przyjaciel i zięć jest dla mnie najpewniej
Wart więcej, niż syn, żona i niż wszyscy krewni.
Wszak dar moj odrzucony przez ciebie nie będzie:
+~n+trrr
Nieclaj się wola nieba spełni w każdym względzie.
onoo·
Biedny człowiek! clodź, wszystko opiszemy pięknie,
A zazdrość patrząc na to, niecl ze złości pęknie.
Zazdrość
morirnr Śvtętoszel ,c
AKT CZWARTY
scr·~ i
Kleant, Tartu¡e
krr~·+
Tak wszyscy o tym mowią, a jak mnie się zdaje,
Ten odgłos wcale panu sławy nie dodaje
I żem pana tu spotkał na rękę mi właśnie,
Bo moj sposob myślenia rownież ci wyjaśnię.
Z gruntu tej sprawy teraz wcale nie ocenię
I z gory jak najgorsze przyjmę położenie.
Nie clcę się tu Damisa zajmować obroną,
Przypuszczam, że potwarczo⁵¹ pana oskarżono,
Czyż dobry clrześcianin nie zrzeka się złości,
Gasząc pragnienie zemsty, jakie w sercu gości:
A w panu czyż przeważa gniewu clęć jedyna,
By za ciebie miał ojciec z domu wygnać syna:
Możesz pan wierzyć w pełną otwartość z mej strony,
Że świat takim postępkiem mocno jest zgorszony.
Sądzę, że pan krańcowym nie będziesz w tej mierze,
Że odtąd inny obrot ta sprawa przybierze,
Poświęcając gniew Bogu niecl pan postanowi
Sprawić to, aby ojciec przebaczył synowi.
+~n+trrr
Niestety! ja sam pragnąłbym tego najszczerzej,
Nie mam do niego żalu, nieclaj mi pan wierzy,
Przebaczam mu, oskarżać go nie myślę wcale
I clętnie bym mu pomogł, cloć się tym nie clwalę.
Ale wyraźnej woli niebios nie naruszę
I gdyby on powrocił, ja stąd odejść muszę.
Po tym postępku jego, z niczym niezrownanym
Stosunek między nami byłby podejrzanym,
Bog wie, jakbym przez ludzi został osądzony.
Wzięto by to za zręczną taktykę z mej strony,
Bo przekonanie winy ten pewno podziela,
Kto udaje łaskawość dla oskarżyciela,
I że moje sumienie własny błąd ocenia,
Clcąc go zręcznie w ten sposob zmusić do milczenia.
krr~·+
Ja sądziłem, że inną odpowiedź dostanę.
Wszystkie wymowki pańskie są zbyt naciągane.
Po co się pan oglądasz na nieba zamiary,
Czyż ono w twoje ręce kładzie prawo kary:
Pozostaw mu, pozostaw zatem pomstę całą,
Bo przebaczać bliźniemu ono nam kazało,
A i na względy ludzkie uważać nie trzeba,
Gdy się we wszystkim spełnia wyższą wolę nieba.
⁵¹potvarczo — rzucając oszczerstwo, potwarz.
morirnr Śvtętoszel ,s
Jak to: innej wymowki dla pana już nie ma:
W dobrym uczynku bojaźń obmowy cię wstrzyma!
Nie, nie, śmiało spełniajmy tylko wolę bożą,
Wtedy ludzkie języki pewno nas nie strwożą.
+~k+trrr
Ja mu z serca przebaczam, panie, i w tej mierze,
To co nam Bog zaleca, wypełniłem szczerze,
Ale po tej zniewadze, ktora wstydem pali,
Niebo wcale nie każe, abym z nim żył dalej.
krr~·+
Czy rownież z woli nieba nieznanycl obrotow
Pan kaprysowi ojca ulec byłeś gotow,
Clciwość, Dziedzictwo,
Pobożność
Zapis wszystkicl dobr jego przyjmując łaskawie:
Cloć wprost przeciwny przepis znajduje się w prawie.
+~n+trrr
W tycl, co mnie znają, pewno zła myśl nie zagości,
Ażebym ja mogł działać pod wpływem clciwości.
Za doczesnymi wcale nie gonię dobrami,
A icl urok zwodniczy pewno mnie nie zmami,
Jeżeli zaś się wola moja upokarza,
By przyjąć zapis, ktorym gwałtem mnie obdarza,
To czynię to w zamiarze tylko, Bog mi świadkiem,
By majątek w złe ręce nie popadł wypadkiem,
Aby go nie obrocił ten, co odziedziczy
Na jakiś cel niegodny, a może zbrodniczy,
Gdy w mojem ręku przez to środki się pomnożą
Na wspieranie mycl bliźnicl i na clwałę bożą.
krr~·+
Ecl, panie! rozstań się pan z tą zbyteczną trwogą,
Ktorą prawi⁵² dziedzice słusznie ganić mogą.
Icl majątek nieclaj ci nie będzie kłopotem,
Jak go użyją, poźniej przekonasz się o tem,
A clociażby miał zmarnieć w ręku spadkobiercy,
To lepiej, niż że tobie da miano wydziercy⁵³.
Co do mnie, ja się dziwię, nawet niesłyclanie,
Jak pan tę propozycję przyjąć byłeś w stanie,
Czyż pobożność się taką zasadą zaszczyca,
Ktora każe obdzierać prawego dziedzica:
Jeżeli nieprzepartą za niebios rozkazem
Masz przeszkodę, by zostać tu z Damisem razem,
Lepiej by było, abyś bez wstydu i sromu,
Jako człowiek uczciwy wyszedł z tego domu,
Niż żeby świat powiedział, że to twoja wina
I że ojciec dla ciebie wypędził stąd syna.
⁵²pravy — szlacletny, prawowity.
⁵³vyáterca — od. wydzierać, czyli zabierać coś przemocą.
morirnr Śvtętoszel ,:
Wierz mi pan, że zgodzi się z tym clyba wytarty
Honor…
+~n+trrr
Przepraszam pana, już jest wpoł do czwartej,
Rozmawiać z panem dla mnie przyjemność prawdziwa,
Lecz pobożne zajęcie na gorę mnie wzywa.
krr~·+
A!…
scr·~ ii
Elmtra, Martanna, Doryna, Kleant
ronv·~
Panie! niecl nas poprze twa wymowa dzielna!
Patrz pan, jaka ją boleść ogarnia śmiertelna,
A zamiar, co dziś w wieczor ma się spełnić jeszcze,
Co clwila wywołuje w niej rozpaczy dreszcze.
Pan nadclodzi, użyjmy podstępu lub siły,
Ażeby tylko plany jego się zmieniły.
Ten nieszczęśliwy projekt, co nas wszystkicl rani…
scr·~ iii
Orgon t poprzeánt
onoo·
Cieszę się, żeście razem w tej clwili zebrani,
áo Martanny
W tym kontrakcie dla ciebie niosę opisaną
Rzecz, z ktorej tak serdecznie śmiałaś się dziś rano.
m~ni~··~
Corka, Małżeństwo,
Ojciec
llęla¡çc przeá Orgonem
O moj ojcze! przez litość błagam w imię boże,
Zaklinam cię na wszystko, co cię wzruszyć może,
Rozluzuj węzły, co nas tak mocno złączyły
I nie każ mi posłuszną być nad moje siły.
Nie zmuszaj mnie, moj ojcze, ażebym w potrzebie
Aż do Boga musiała nieść skargę na ciebie,
Ażebym miała spędzać w nędzy i w żałobie
To życie, ktore przecież ja zawdzięczam tobie.
Jeśli każesz zapomnieć o marzeniacl duszy,
Jeżeli moją miłość twoja wola kruszy,
Zrob to tylko, o co cię na kolanacl proszę,
Nie każ mi żyć z człowiekiem, ktorego nie znoszę,
I jeśli postanowić nie możesz inaczej,
Nie clciej rzucać przynajmniej mnie na łup rozpaczy.
morirnr Śvtętoszel ,,
onoo·
na stronte vzruszony
Odważnie moje serce, trzymajmy się stale.
m~ni~··~
Twoja dobroć dla niego nie martwi mnie wcale,
Oddaj mu twoj majątek, swą spuściznę całą,
Oddaj moj, jeśli tego będzie mu za mało,
Zgadzam się na to clętnie, ale w zamian przecie,
Gdy mu wszystko oddajesz, ocal twoje dziecię
I pozwol, bym w klasztornej przepędziła celi
Resztę dni, ktorycl niebo jeszcze mi udzieli.
onoo·
Otoż to, zakonnica wylazła na prędce,
Kiedy ojciec w miłosnej przeszkadza jej clętce.
Powstań. Wstręt twoj i upor zwyciężyć potrzeba,
A umartwienie zmysłow — zasługa dla nieba.
By zaskarbić te łaski masz sposob gotowy
I proszę nie zawracać mi już więcej głowy.
ronv·~
Sługa
Jak to: lecz…
onoo·
Niecl cię znowu nie trapi clęć pusta,
Gadaj z rownymi sobie, tu zaknebluj usta.
krr~·+
Jeślibyś mojej rady clciał wysłuclać przecie…
onoo·
Moj bracie, twoje rady są najlepsze w świecie,
Jestem dla nicl z szacunkiem, cenię je i clwalę,
Lecz daruj, ale spełnić icl nie myślę wcale.
rrmin~
áo Orgona
Widząc to, co ja widzę, już nie wiem prawdziwie
Co mowić, zaślepieniu twojemu się dziwię
Tylko. Jakież cię wpływy oplotły złowieszcze,
Gdy po dzisiejszym czynie nie wierzysz nam jeszcze:
onoo·
Dziękuję, ale prostycl pozorow w tym wina,
Ja wiem, jaką ty słabość masz dla mego syna,
Tego łotra, przez niego ta listoria cała
Ułożona, a tyś jej zaprzeczyć nie clciała,
By biednego człowieka zgubić przez te baśnie.
Ale twoja spokojność zdradziła cię właśnie.
morirnr Śvtętoszel ,¡
rrmin~
Cnota, Kobieta
Czyż potrzeba mieć na tak dziwne oświadczenie
Zaraz obelgę w ustacl i w oczacl płomienie:
Gdy naszą cześć kto dotknie, potrzebaż w tej clwili,
Abyśmy mu zniewagę największą rzucili:
Ja wybucl w takiej rzeczy najwyraźniej ganię,
Śmiecl tu karą najlepszą, oto moje zdanie.
Uczciwość z łagodnością pogodzić się może,
Nie jak u kobiet strasznycl, ktorycl w każdej porze
Gniew uzbrojony tylko sposobności czeka,
By paznokciami drapać, lub pogryźć człowieka.
Mnie tym postępowaniem pewno nie zaclwycą,
Pragnę zostać cnotliwą, ale nie diablicą
I w tej mierze tej prostej trzymam się taktyki,
Że pogarda jest lepszą, niż gwałtowne krzyki.
onoo·
Ja się zwieść nie pozwolę, nieclaj co clce będzie.
rrmin~
Powtornie twoją słabość podziwiam w tym względzie,
Ale możebyś wreszcie zdanie zmienić raczył,
Gdybyś na własne oczy rzecz całą zobaczył.
onoo·
Zobaczył!
rrmin~
Tak.
onoo·
Gadanie!
rrmin~
Będziesz wątpił dłużej,
Gdy to sprawię, że wszystko przy tobie powtorzy:
onoo·
Baśnie!
rrmin~
Coż to za człowiek! Rozważ me zamiary.
Nie żądam już z twej strony dla nas nawet wiary,
Lecz przypuśćmy, że w miejscu tym, tak by się stało,
Że mogłbyś łatwo widzieć i słyszeć rzecz całą,
Coż byś powiedział na to, czy trwałbyś w uporze:
onoo·
Powiedziałbym… nic wcale, bo to być nie może.
morirnr Śvtętoszel ,,
rrmin~
Błąd trwa za długo, zatem nie spocznę dopoty,
Aż przestaniesz oszczerstwa robić mi zarzuty.
W tej clwili się ta sprawa tu zakończy cała,
Będziesz świadkiem wszystkiego, com ci powiedziała.
onoo·
Zgoda. Trzymam za słowo. Twą zręczność ocenię,
Czy będziesz mogła spełnić swoje przyrzeczenie.
rrmin~
áo Doryny
Sprowadź go do mnie.
ronv·~
áo Elmtry
Działać potrzeba powoli,
To lis clytry, łatwo się złapać nie pozwoli.
rrmin~
Nie! ludzi koclającycl zwieść możem najlepiej,
A miłość własna bardziej jeszcze go zaślepi.
Poproś go. (áo Kleanta t Martanny) Wy odejdźcie.
Miłość
scr·~ iv
Orgon, Elmtra
rrmin~
Stoł ten przysuniemy,
Wejdź tu i proszę ciebie, siedź ciclo jak niemy.
onoo·
Jak to:
rrmin~
Gdy się tam sclowasz, prawdy ci dowiodę.
onoo·
Dlaczegoż pod stoł:
rrmin~
Proszę, zostaw mi swobodę.
Sam osądzisz, czy dobrze osnute mam plany.
No wejdź tam, a pamiętaj, jak będziesz sclowany,
Aby cię nie widziano, ani nie słyszano.
onoo·
No przyznaj, że łagodność mam nieporownaną,
Lecz clcę widzieć do końca, jak pojdzie wyprawa.
morirnr Śvtętoszel ,6
rrmin~
Sądzę, że do wyrzutow nie nada ci prawa.
áo Orgona, ltóry steát poá stolem
Cokolwiek będę mowić i w jakim sposobie,
Nieclaj to oburzenia nie wywoła w tobie,
Bo przez ciebie do tego jestem przymuszona,
A zresztą, wszak to jedno tylko cię przekona.
Przez udaną łaskawość, nie będzie mi trudno
Maska
Zmusić do otwartości tę duszę obłudną,
A podniecona miłość w namiętnym zamiarze
Złoży maskę i całe zuclwalstwo okaże.
Gdy z twej woli, dla twego tylko przekonania,
Moja clęć do tej smutnej komedii się skłania,
Toż gdy się wiara twoja już do mnie naclyli,
Sądzę, że będę mogła zaprzestać w tej clwili
I kiedy sam już sprawdzisz wszystko doskonale,
Będziesz go umiał wstrzymać w namiętnym zapale,
Oszczędzisz twojej żonie daremnycl przykrości,
Gdy już rozczarowanie w twej duszy zagości.
Zresztą to twoj interes, ty tu jesteś panem,
Nadclodzi. Skryj się i siedź ciclo pod dywanem.
scr·~ v
Turtu¡e, Elmtra, Orgon
Orgon poá stolem.
+~n+trrr
Kazałaś mnie tu pani wezwać na rozmowę.
rrmin~
Tak jest, bo mam zwierzenie dla pana gotowe,
Zamknij pan drzwi i wkoło rozejrzyj się wszędzie,
Czy znow kto nie widziany słuclać nas nie będzie.
Kuszenie
Tartu¡e táte zamlnçc árzvt t vraca.
Nie clcę, by się poprzednie zajście powtorzyło,
Bo to dla nas obojga nie byłoby miło.
Z tej niespodzianki dotąd oclłonąć nie mogę,
Damis w straszną o pana przyprawił mnie trwogę,
Pewno pan słusznie moje starania ocenia,
Com robiła, aby go zmusić do milczenia.
Niepokoj, trwogę moją za przyczynę biorę,
Że nie umiałam jeszcze zaprzeczyć mu w porę,
Lecz, dzięki niebu, spor ten został zakończony,
Niebezpieczeństwo z żadnej nie grozi nam strony.
Szacunek, ktoryś wzbudził, łatwo burzę wstrzyma,
Mąż na pana żadnego podejrzenia nie ma, —
Przeciwnie, clce świat wyzwać, za jego rozkazem
W każdej clwili możemy znajdować się razem
morirnr Śvtętoszel ,;
I wiem, że to nie będzie rownież źle widzianem,
Że sam na sam zamknięta rozmawiam tu z panem.
To mi dozwala odkryć serce, duszę całą,
Ktore wzruszyć zbyt prędko panu się udało.
+~n+trrr
Kobieta, Miłość
Myśl pani nie dość jasno dla mnie się tłumaczy,
Niedawno słowa twoje brzmiały tu inaczej.
rrmin~
Acl, jeśli w panu one niesłuszny gniew niecą,
To pan mało znasz jeszcze naturę kobiecą,
Nie wiesz pan, jak to serce bić nam musi w łonie,
Gdy tak słabo walczymy w pozornej obronie.
Wstyd nasz walczy do końca, zawsze w takiej clwili
Serce, by przezwyciężyć go, darmo się sili,
Cloć najsilniejsza miłość do tej walki stanie,
Ze wstydem zawsze pierwsze robi się wyznanie.
Wszakże bronić się trzeba, ale z odpowiedzi
Każdy serc tajemnicę z łatwością wyśledzi,
Że cloć według słow naszycl miłość ta jest zdrożna,
To z tej obrony właśnie nadzieję mieć można.
Nazbyt swobodnie może moje oświadczenie
Przekonywa, że mało moj własny wstyd cenię,
Lecz, gdy do tego doszło, to zapytam pana,
Po com Damisa dzisiaj wstrzymywała z rana:
Skądże się ta cierpliwość we mnie wzięła rzadka,
By zwierzenia twycl uczuć słuclać do ostatka:
Czyżbym ja tak łagodnie przyjęła rzecz całą.
Gdyby pańskie wyznanie mnie nie pociągało:
Wreszcie gdym pana zmusić pragnęła za karę,
Abyś z swego małżeństwa zrobił mi ofiarę,
Czyż nie mogłeś pan poznać już w tym samym czynie,
Że to własny interes rządzi mną jedynie,
Bo smutno by mi było, gdyby związki trwałe,
Podzieliły to serce, ktore clcę mieć całe.
+~n+trrr
Pojąć mojej radości nikt nie będzie w stanie,
Gdy z ust koclanycl słyszę podobne wyznanie,
Słodycz jego napełnia błogością nieznaną,
Napaja mnie rozkoszą z niczym niezrownaną,
Szczęście, abym się tobie podobał nawzajem,
Jest marzeniem mej duszy, jest mycl clęci rajem,
Lecz daruj pani, może śmiałości zbyt wiele,
Gdy powiem, że ja jeszcze wątpić się ośmielę.
Może to tylko podstęp szlacletny z twej strony,
Ażebym zerwał związek dzisiaj ułożony.
Odważam się myśl moją wypowiedzieć szczerze,
Że ja w tak miłe słowa pani nie uwierzę,
morirnr Śvtętoszel ,ò
Poki dowod twej łaski zwątpienia nie skruszy
I wiary w moje szczęście nie zaszczepi w duszy.
rrmin~
laszlnçvszy ltlla razy, a|y ostrzec męza
Czyż taka panem szybkość powoduje rzadka,
Aby wyczerpać tkliwość serca do ostatka:
Gubi się ktoś, gdy prawdę wyznaje ci całą,
A to wyznanie jeszcze dla pana za mało.
I to wszystko dla ciebie nie przyda się na nic,
Dopoki rzecz nie dojdzie do ostatnicl granic.
+~n+trrr
Im mniej zasługi, tym mniej dla nadziei prawa,
A wyznanie dla serca zbyt wątła podstawa.
Człowiek szybko naprzeciw swego szczęścia bieży,
Lecz wprzod clce go używać zanim w nie uwierzy.
Na zasługi się własne liczyć nie ośmielę,
W dobry skutek mycl clęci nie ufam zbyt wiele
I dotąd ta wątpliwość nie ustąpi z łona,
Poki jej rzeczywistość słodka nie pokona.
rrmin~
Pańska miłość z tyranią łączy się najściślej
I w dziwne pomięszanie wprawia moje myśli
Nad sercem clce panować ta straszliwa władza!
I jak gwałtownie swoje clęci przeprowadza!
Pańskim pragnieniom czyż nic oprzeć się nie zdoła:
Aby odetclnąć, czasu nie zostawiasz zgoła.
Czyż można tak uparcie prześladować srogo
I żądać w jednej clwili wszystkiego od kogo:
Nadużywasz pan teraz w zbyt łatwym sposobie
Uczucia, ktore wiesz pan, że żywię ku tobie.
+~n+trrr
Jeżeli moje lołdy pragniesz przyjąć szczerze,
Dlaczegoż mi dowodow odmawiasz w tej mierze:
rrmin~
Lecz jakże mogę clęci okazać łaskawsze,
Nie obrażając nieba, ktorym straszysz zawsze.
+~n+trrr
Gdyby tu tylko niebo na zawadzie stało,
Znieść tę przeszkodę, dla mnie rzeczą bardzo małą,
Niecl ona serca twego obawą nie mrozi.
rrmin~
Jak to! A kara niebios, ktorą pan tak grozi:
morirnr Śvtętoszel ,,
+~n+trrr
Mogę pani rozproszyć tę śmieszną obawę,
Bo w zwalczeniu skrupułow ja posiadam wprawę.
Jest w takim czynie niby dla nieba rzecz zdrożna,
Ale porozumienie z nim wynaleźć można.
Jest nauka, co w miarę potrzeb się przemienia,
By rozluzować węzły naszego sumienia.
Złe w uczynku clociażby wielkiego rozmiaru,
Naprawia się czystością naszego zamiaru,
Tę tajemnicę razem zgłębiamy do woli,
Niecl mi się pani tylko prowadzić pozwoli.
Bez obawy clciej spełnić moje clęci skore,
Ja odpowiem i wszystko sam na siebie biorę.
Elmtra laszle mocnte¡.
Ma pani mocny kaszel.
rrmin~
Tak, płuca mi rani.
+~n+trrr
Cukier z sokiem lukrecji może ulży pani.
rrmin~
Nie, to katar uparty męczy mnie tak srogo
I żadne soki na to pomoc mi nie mogą.
+~n+trrr
To przykre.
rrmin~
Bardzo przykre, gdy kto nazbyt czuły.
+~n+trrr
Na koniec łatwo będzie zniszczyć te skrupuły.
Wszak tajemnicy naszej z pewnością obronim,
Grzecl
A złe jest wtedy tylko, kiedy świat wie o nim,
Tylko zgorszenie za błąd trzeba liczyć w życiu,
A ten wcale nie grzeszy, kto grzeszy w ukryciu.
rrmin~
laszlçc ¡eszcze t uáerza¡çc ltlla razy v stól
Na koniec widzę, że się trzeba będzie poddać
I zezwolić, ażeby wszystko panu oddać,
Bo inaczej oporu clęć źle oceniona,
Zadowolnić nie może, ani nie przekona.
Przykro mi, że przekracza to moją raclubę,
Mimo woli zapewne przeclodzę tę probę,
Ale kiedy tak wielką jest uporu siła,
Że nie clcą wcale wierzyć temu, com mowiła,
Dowod tylko stanowczy zbudzi przekonanie,
morirnr Śvtętoszel 6c
Nieclajże się żądaniom twym zadosyć⁵⁴ stanie.
A jeśli ja błąd jakiś popełnię w tej clwili,
Tym gorzej dla tycl, co mnie do niego zmusili,
Odpowiedzialność za to nie mnie brać należy.
+~n+trrr
Tak pani, ja ją przyjmę, niecl mi pani wierzy.
rrmin~
Uclyl pan drzwi i zobacz proszę w tamtej stronie,
Czy nie ma mego męża przy drzwiacl lub w salonie.
+~n+trrr
O co się pani troszczy, po coż mam tam clodzić:
To jest człowiek stworzony, by go za nos wodzić.
Wszak byśmy z sobą byli, pragnie jak najszczerzej
I cloćby wszystko widział, to w nic nie uwierzy,
Takem go usposobił.
rrmin~
To mnie nie powstrzyma
W obawie. Wyjdź pan proszę, zobacz, czy go nie ma:
scr·~ vi
Orgon, Elmtra
onoo·
vychoáçc spoá stolu
A to jest, muszę przyznać, nikczemnik nie lada!
Jak pałka, tak mi nagle to na głowę spada.
rrmin~
Jak to! już clcesz wyclodzić, clyba stroisz żarty,
Wracaj pod dywan, dalej, czemuś tak uparty,
Do wydawania sądu nie bądź jeszcze skory,
Czekaj do końca, to znow mogą być pozory.
onoo·
Nie! piekło nic gorszego stworzyć nie jest w stanie!
rrmin~
Zawsze zanadto lekko clcesz wydawać zdanie.
Daj się przekonać, zanim będziesz słusznie sądził,
I nie śpiesz się z obawy, ażebyś nie zbłądził.
Elmtra chova Orgona poza ste|te.
scr·~ vii
Tartu¡e, Elmtra, Orgon
⁵⁴zaáosyc — zadość.
morirnr Śvtętoszel 6s
+~n+trrr
nte vtáçc Orgona
Na przeszkodzie nic moim clęciom już nie stanie,
Przepatrzyłem uważnie całe pomieszkanie,
Nikogo nie ma, zatem możemy tu skrycie…
Kteáy Tartu¡e poáchoát áo Elmtry chcçc ¡ç usctslac, ona stę usuva t oáslanta Or
gona.
onoo·
vstrzymu¡çc Tartu¡e´a
Powstrzymaj się, moj panie, w miłosnym zaclwycie,
Przez zbytek namiętności możesz głupstwo zbroić.
Acla! zacny człowieku! clciałeś mnie ustroić.
Na pokusy tak mało jesteś uzbrojony,
Że zaślubiasz mą corkę, a pożądasz żony.
Przez długi czas kręciłem się jak w błędnym kole,
Sądząc, że lada clwila zamienią się role,
Lecz ta proba aż nadto moje zmysły łeclce,
Wyznaję, że mam dosyć i więcej już nie clcę.
rrmin~
áo Tartu¡e'a
Co do mnie, ta komedia jest moją obroną,
Ażeby ją odegrać byłam przymuszoną.
+~n+trrr
áo Orgona
Jak to! Wierzysz:
onoo·
No dalej! na co ten ambaras,
Bez żadnej ceremonii wynosić się zaraz!
+~n+trrr
Moj zamiar…
onoo·
Nie czas teraz na żadne gadania,
Natyclmiast mi wyclodzić z mojego mieszkania.
+~n+trrr
Ty sam stąd wyjdziesz, tak, ty, ktory z niesłyclanem
Zuclwalstwem clcesz przemawiać, jakbyś tu był panem.
Ten dom do mnie należy, moją jest własnością,
Daremnie clcesz podstępem walczyć, albo złością.
A kto się ze mną kłoci, obelgi wymierza,
Ten pożałuje, ja mam czym skarcić szalbierza⁵⁵,
Pomścić obrazę niebios i obudzić żale
W tym, co mi dom swoj kazał opuścić zuclwale.
⁵⁵szal|terz — oszust.
morirnr Śvtętoszel 6:
scr·~ viii
Elmtra, Orgon
rrmin~
Co to za mowa i te odgrożki⁵⁶ złowrogie:
onoo·
Wyznaję, że ja z tego żartować nie mogę.
rrmin~
Jak to:
onoo·
Słysząc co mowił, błąd moj każdy przyzna,
Że teraz źle wypadła moja darowizna.
rrmin~
Darowizna!
onoo·
Tak. Jeszcze mogłoby być gorzej,
Jest w tym pewna szkatułka, co mnie mocno trwoży.
rrmin~
Jak to:
onoo·
Wszystko zrozumiesz, wszystko ci powtorzę,
Tylko pojdę zobaczyć, może jest na gorze.
⁵⁶oágrózlt — od. odgrażać się.
morirnr Śvtętoszel 6,
AKT PIĄTY
scr·~ i
Kleant, Orgon
krr~·+
Dokąd clcesz biec:
onoo·
Czyż ja wiem.
krr~·+
Więc najprostsza rada,
Że przecie porozumieć się najprzod wypada,
Może się znajdą jeszcze jakieś środki nowe.
onoo·
Tajemnica
Przez tę szkatułkę teraz straciłem już głowę,
Ona bardziej niż wszystko przejmuje mnie trwogą.
krr~·+
Jakież to tajemnice odkryć się z niej mogą:
onoo·
Jest to własność Argasa, on w clwili rozstania
Dał mi ją w tajemnicy wielkiej do sclowania,
A jak wiesz o tym, to był moj przyjaciel szczery,
Więc przyjąłem. Mowił mi, że są tam papiery
Wielkiej ważności, jam był zbyt skory w usłudze.
krr~·+
A na cożeś ją potem oddał w ręce cudze:
onoo·
To z powodu skrupułow sumienia się stało,
Bom temu zdrajcy zaraz powiedział rzecz całą,
A on łatwo nakłonił mnie do swego zdania,
Ażebym mu szkatułkę dał do przeclowania,
Bo wtedy mnie z pewnością kara nie doścignie,
W razie śledztwa, przysięga moja rzecz rozstrzygnie,
A fałszywą nie będzie, bo przysięgnę szczerze,
Że jej nie mam, gdy on ją do siebie zabierze.
krr~·+
Źle z tobą, jeśli rzeczy z pozorow ocenię.
Najprzod ta darowizna, poźniej to zwierzenie.
Cloćbym już wszystko inne odrzucił na stronę,
Są rzeczy nazbyt lekko przez ciebie spełnione.
Mając te środki w ręku, może cię zatrwożę.
Gdy powiem, że daleko prowadzić cię może.
Nie drażnić go, przeciwnie z roztropnością całą
Jakiś łagodny środek znaleźć wypadało.
morirnr Śvtętoszel 6¡
onoo·
Rzecz straszna! pod tak pięknym pobożności godłem
Spotkać się z niecną duszą i z sercem tak podłem.
Umiarkowanie,
Pobożność,
Rozczarowanie
Żebraka wziąłem za to, że mowił pacierze,
Stało się, w zacnycl ludzi, w pobożnycl nie wierzę.
Od dziś nienawiść dla nicl ogarnia mnie wściekła
I będę dla nicl gorszy, niż sam diabeł z piekła.
krr~·+
Znowu ci uniesienie na przeszkodzie stanie,
Ażebyś w sądacl swoicl miał umiarkowanie,
Nigdy się w zdrowym zdaniu nie utrzymasz długo,
Z jednej ostateczności zaraz wpadasz w drugą.
Ta udana pobożność słusznie ci obrzydła,
Błąd spostrzegłeś, gdy oszust złapał cię już w sidła,
Poprawiłeś się, dobrze, ale czyż w te pędy,
Gdy się raz uleczyłeś, w nowe wpadać błędy:
Za to, że jeden oszust nikczemnie cię zmami,
To już wszyscy pobożni mają być łotrami:
Że tamten nazbyt zręcznie użył maski podłej,
Że cię jego oszustwa nazbyt łatwo zwiodły,
To wszystkicl clcesz już sądzić w namiętnym zapale
I uczciwie pobożnycl nie uznajesz wcale.
Pozostaw libertynom ten dowod głupoty,
Mądrość
Umiej rozrożnić pozor od prawdziwej cnoty,
Szacunkiem nie otaczaj ludzi nazbyt wcześnie,
Abyś się znowu, jak dziś, nie zawiodł boleśnie.
Trzymaj się średniej drogi, patrz na błędy cudze,
Ale obelg nie rzucaj prawdziwej zasłudze.
A jeśli w ostateczność masz już wpadać stale,
To lepiej wierzyć w ludzi, niż nie wierzyć wcale.
scr·~ ii
Orgon, Kleant, Damts
r~mis
Młodość, Ojciec, Syn,
Zemsta
Jak to: moj ojcze! czy mnie doszła wieść prawdziwa,
Że ten łotr twojej łaski za broń dziś używa
I nikczemny niewdzięcznik w sposob tak zuclwalczy
Twymi dobrodziejstwami przeciw tobie walczy:
onoo·
Tak, synu! Toteż boleść straszną czuję w duszy.
r~mis
Ja mu natyclmiast pojdę obciąć oba uszy⁵⁷,
Takiej zdrady nie można puszczać tak powolnie.
Nie boj się ojcze, ja cię od niego uwolnię.
Zgniotę z nim razem wszelkicl przykrości powody.
⁵⁷o|a uszy — dzisiaj. oboje uszu.
morirnr Śvtętoszel 6,
krr~·+
Otoż to! clcesz postąpić tak jak człowiek młody.
Miarkuj twoje zapędy, wybucly dziecinne,
Innego mamy krola, czasy są dziś inne,
Trudno już gwałtownością walczyć, albo zwadą.
scr·~ iii
Pant Pernelle, Orgon, Elmtra, Kleant, Martanna, Damts, Doryna
r. rrn·rrrr
Jakież to straszne rzeczy w uszy mi tu kładą!
onoo·
To nowiny, ktorem sam sprawdził na mą szkodę,
Za moje trudy, matko, piękną mam nagrodę.
Bieda, Zdrada
Biorę człowieka, sądząc, że biedny prawdziwie,
Jak brata rodzonego w swym domu go żywię,
Mycl dobrodziejstw dla niego nieprzerwany wątek,
Daję mu własną corkę, cały moj majątek
I to nędzne stworzenie tym nienasycone
W tym samym czasie pragnie uwieść moją żonę.
Nie dosyć tego, jeszcze niezadowolony
Grozi mi właśnie łaską, co doznał z mej strony,
Clce mnie zgnębić tą bronią, ktorą tknięty szałem
Sam w pełnym zaufaniu, w ręce mu oddałem.
Zbrojny w me dobrodziejstwa, łotr z wytartym czołem,
Clce mnie tam zepclnąć właśnie, skąd go wyciągnąłem.
ronv·~
Biedny człowiek!
r. rrn·rrrr
Moj synu, temu nie dam wiary,
Ażeby on clciał spełnić tak czarne zamiary.
onoo·
Co:
r. rrn·rrrr
Uczciwi są zawsze zazdrości przedmiotem!
onoo·
Skądże to matce przyszło teraz mowić o tem:
r. rrn·rrrr
Matka, Plotka, Pozory,
Prawda, Syn
W twoim domu, moj synu, dziwny nieład gości,
On tu był zawsze celem nieclęci i złości.
onoo·
A coż ma znaczyć nieclęć w tym zdarzeniu całym:
morirnr Śvtętoszel 66
r. rrn·rrrr
Powtarzałam ci często, gdyś był dzieckiem małym.
Że cnota rzadko bardzo zyskuje uznanie,
Zawistni umrą, ale zawiść pozostanie.
Cnota, Zazdrość
onoo·
No, ale co ma znaczyć ta mowa w tej clwili:
r. rrn·rrrr
To, że ci jakieś plotki na niego zrobili.
onoo·
Kiedy ja sam widziałem wszystko dzisiaj z rana.
r. rrn·rrrr
Przebiegłość złycl językow jest niewyczerpana.
onoo·
Matka mnie do największej doprowadzi złości!
Kiedyż wszystko się działo w mojej obecności.
r. rrn·rrrr
Jad ludzki zawsze zwalać każdego gotowy
I nikt się nie uclroni od ciosow obmowy.
onoo·
Taki upor granicę rozsądku przekroczy!
Widziałem, sam widziałem ja, na własne oczy
Widziałem. No widziałem tak, co się nazywa,
Czy mam krzyczeć sto razy, że to rzecz prawdziwa:
r. rrn·rrrr
Moj Boże! często pozor właśnie nas omami.
Nie zawsze to jest prawdą, co widzimy sami.
onoo·
Wściekam się!
r. rrn·rrrr
W podejrzeniu sądzimy inaczej
I najczęściej rzecz dobra źle się wytłumaczy.
onoo·
Tak, zapewne, by zyskać zasługę dla nieba,
Clciał moją żonę ściskać dziś rano.
r. rrn·rrrr
Potrzeba,
Aby oskarżać słusznie, mieć większe powody,
Należało na lepsze czekać ci dowody.
morirnr Śvtętoszel 6;
onoo·
Gdybym to nie z ust matki słuclał takiej mowy,
Nie wiem, co bym z wściekłości zrobić był gotowy.
ronv·~
Kara
áo Orgona
Jaką miarą kto mierzył, taką mu odmierzą,
Pan wprzod nie clciałeś wierzyć, tu panu nie wierzą.
krr~·+
Na prożnycl korowodacl czas daremnie bieży,
Gdy nam środki na przyszłość obmyśleć należy,
Wszakże jego pogrożki nie są żartem wcale.
r~mis
Czyż on śmiałby postąpić z nami tak zuclwale!
rrmin~
Ja sądzę, że nic złego z tego nie wypadnie,
Własna jego niewdzięczność obroni nas snadnie.
krr~·+
áo Orgona
Nie ufaj w to, on środki wynajdzie w potrzebie,
Ktore mu dopomogą do zwalczenia ciebie,
Ty wiesz, że zarzut spisku nie jest lekki zgoła
I jak smutne następstwa sprowadzić ci zdoła.
Powtarzam ci, że wiedząc, jak jest uzbrojony,
Drażnić go, nieroztropnie było z twojej strony.
onoo·
Przyznaję, że gwałtowność moja była zdrożna,
Ale czyż z takim łotrem powstrzymać się można:
krr~·+
Pragnąłbym wyszukania jakiegoś sposobu
Aby clociaż pozornie, pogodzić was obu.
rrmin~
Gdyby mi była znana, jak dziś sprawa cała
Nigdy bym była do niej powodow nie dała
I przez…
onoo·
áo Doryny spostrzega¡çc vchoáçcego Loyala
Co clce ten człowiek: niecl ci prędko powie,
Także mi odwiedziny teraz siedzą w głowie.
scr·~ iv
Poprzeánt t Loyal
morirnr Śvtętoszel 6ò
rov~r
áo Doryny v glę|t sceny
Dzień dobry, droga siostro! zrob to z łaski swojej,
Abym mogł mowić z panem.
ronv·~
Zajęty tam stoi
I wątpię, aby teraz clciał przyjmować gości.
rov~r
Moje przybycie pewno nie zrobi przykrości,
Przeciwnie, sądzę, że mu powinno być miłem.
Z bardzo dobrą dla niego nowiną przybyłem.
ronv·~
Pańskie nazwisko:
rov~r
Niecl mu panienka doniesie,
Żem od pana Tartuffe’a przybył w interesie.
ronv·~
áo Orgona
To jakiś człowiek, ktory mowi dość łaskawie,
Że od pana Tartuffe’a przyszedł w jakiejś sprawie,
Ktora pana ucieszy.
krr~·+
áo Orgona
Jestem tego zdania
Ażebyś go wysłuclał, jakie ma żądania.
onoo·
áo Kleanta
A jeśli ten jegomość przyszedł tu w zamiarze
Zgodzenia nas, jakież mu uczucia okażę:
krr~·+
Powstrzymaj rozdrażnienie, to będzie najlepiej,
Jeśli się w zgodny sposob od ciebie odczepi.
rov~r
áo Orgona
Witam pana. Niecl niebo twoicl wrogow skruszy,
A panu niecl tak sprzyja, jak ja pragnę z duszy.
onoo·
po ctchu, áo Kleanta
Ten wstęp naszej rozmowy dość się dobrze składa
I pojednawcze clęci zda się zapowiada.
morirnr Śvtętoszel 6,
rov~r
Pański dom cały rownież w sercu noszę długo,
Bo ja ojca pańskiego jeszcze byłem sługą.
onoo·
Daruj pan, lecz doprawdy serce mi się ściska,
Żem nie znał pana dotąd i nie wiem nazwiska.
rov~r
Urzędnik
Moje nazwisko Loyal, z Normandii⁵⁸ rod wiodę,
Jestem woźnym od rozgi⁵⁹ na zawistnycl szkodę,
Od lat czterdziestu urząd ten w mym ręku kwitnie,
Spełniam go z woli nieba ze wszecl miar zaszczytnie
I przyclodzę tu właśnie z urzędu i stanu
Mojego, pewien nakaz zapowiedzieć panu.
onoo·
Jak to! pan tu…
rov~r
Nie unoś się, łaskawy panie,
To tylko prosty nakaz, zwyczajne wezwanie.
Abyś ten dom opuścił wraz z domownikami,
Rodziną, służącymi, wyniosł się z meblami
Bez zwłoki, by właściciel mogł go zająć prawy⁶⁰.
onoo·
Mam stąd wyjść, wynosić się!
rov~r
Jeśli pan łaskawy.
Dom ten, jak pan wiesz zresztą, właściciela zmienia,
Zacny pan Tartuffe jest nim dziś bez zaprzeczenia,
Jak i całycl dobr pańskicl, a to w tym sposobie,
Jak opiewa umowa, ktorą mam przy sobie.
Jej forma już wyłącza nawet myśl o sporze.
r~mis
To zuclwalstwo, z jakim nic zrownać się nie może.
rov~r
áo Damtsa
Ja z panem nie mam sprawy.
polazu¡çc Orgona
A zaś pana cenię,
Bo rozum i łagodne ma usposobienie,
⁵⁸Normandia — kraina we Francji, położona nad kanałem La Mancle.
⁵⁹vozny — kiedyś pracownik sądowy, ktory pilnował porządku i roznosił pocztę, doręczał wyroki.
⁶⁰vlasctctel pravy — tutaj. właściciel z mocy prawa, faktycznie posiadający prawo własności.
morirnr Śvtętoszel ;c
Pojęcia obowiązkow dał tutaj dowody,
Sprawiedliwości żadnej nie czyniąc przeszkody.
onoo·
Lecz…
rov~r
Tak, panie, pan żadnycl przeszkod mi nie stawia,
Wiem, że za milion pan byś nie spełnił bezprawia,
Jak człowiek zacny zniesiesz to z spokojem całym,
Bym wypełnił rozkazy, ktore odebrałem.
r~mis
Gdyby się tak zmieniła nagle rzeczy postać,
Mogłby woźny od rozgi kijem tutaj dostać.
rov~r
áo Orgona
Spraw pan, by syn twoj milczał lub był oddalony,
Protokoł z niego spisać byłbym przymuszony,
A przyjemniej mi będzie, jeśli go pominę.
ronv·~
na stronte
Ten pan Loyal ma bardzo nielojalną minę.
rov~r
Obowiązek, Urzędnik
Dla zacnycl ludzi jestem wylany i szczery,
Toteż dlatego tylko wziąłem te papiery,
By pana zobowiązać i zdziwić przyjemnie.
Bo ktoż wie, jakby rzeczy poszły tu beze mnie:
Gdyby całej tej sprawy podjął się kto inny,
Czyby zeclciał tak działać w sposob dobroczynny:
onoo·
Pytam się, co gorszego jeszcze pozostaje,
Jak wypędzać mnie z domu.
rov~r
Ja panu czas daję.
Do tego stopnia dobroć posuwam dla pana,
Że ci udzielam zwłoki aż do jutra rana
I ażeby kłopotu nie sprawić nikomu,
Z dziesięciu mymi ludźmi prześpię noc w tym domu,
Dla formy tylko, ktorą panu nie dokuczę.
Trzeba mi przed wieczorem oddać wszystkie klucze.
W nocy możecie państwo wszyscy spać bezpiecznie,
Będę czuwał, by wszystko odbyło się grzecznie,
Za to jutro od rana będzie pan zajęty.
Potrzeba dom oprożnić, wynieść wszystkie sprzęty,
Moi ludzie pomogą, a mocnycl wybiorę,
morirnr Śvtętoszel ;s
Ażeby dopomogli wszystko zrobić w porę.
Sądzę, że się w ten sposob łatwo kłopot przetnie,
A ponieważ ja z panem działam tak szlacletnie,
Zaklinam pana, abym i ja z pańskiej strony
W spełnieniu obowiązkow, nie był przeszkodzony.
onoo·
na stronte
Z całego serca, z tego co mi pozostaje
Najpiękniejszycl luidorow⁶¹ sto w tej clwili daję,
Bylem mogł tylko walnąć w ten pysk jego miły
Jeden raz tylko pięścią, ale z całej siły.
krr~·+
áo Orgona
Powstrzymaj się! nie psujmy nic.
r~mis
Na to gadanie
Ręka mnie swędzi, wstrzymać się nie będę w stanie.
ronv·~
Panie Loyal, masz plecy, że aż spojrzeć miło,
Sądzę, że parę kijow by im nie szkodziło.
rov~r
Za te słowa nikczemne ukarać cię mogą,
Moja panno, kobiety sądzą rownież srogo.
Kara, Kobieta, Sąd
krr~·+
áo Loyala
Skończmy już. Niecl pan złoży papiery tej sprawy
I pozostawić samycl nas, bądź pan łaskawy.
rov~r
Do widzenia. Niecl z nieba zdroj łask na was spadnie.
onoo·
Z tym co cię przysłał, żebyś w piekle siedział na dnie.
scr·~ v
Orgon, pant Pernelle, Elmtra, Kleant, Martanna, Damts, Doryna
onoo·
Sądzę, że zdanie matki już się do mnie skłania,
Z tego faktu wszak można nabrać przekonania,
Że jest łotr. Czyliż większycl dowodow potrzeba:
r. rrn·rrrr
Jestem jak ogłupiała i spadam jak z nieba!
⁶¹lutáor — złota moneta we Francji XVII i XVIIIw., luidory zwano też ludwikami.
morirnr Śvtętoszel ;:
ronv·~
Niesłusznie się pan skarży, bo biorąc rzecz ściślej,
To właśnie potwierdzenie wszystkicl jego myśli.
On z miłości bliźniego tak nad panem czuwa.
Wie, że często majątek pokusy nasuwa,
Z litości pragnie obrać cię z całego mienia,
Bo to może przeszkodzić panu do zbawienia.
onoo·
Ciclo bądź! zawsze jedno mowić ci wypada.
krr~·+
áo Orgona
Pojdźmy, może się jeszcze znajdzie jakaś rada.
rrmin~
Tak, wszakże macie środek pod ręką gotowy,
Jego niewdzięczność niszczy ważność tej umowy.
Nikczemność taka przecie jest nazbyt zuclwałą,
Aby jego żądanie skutek odnieść miało.
scr·~ vi
Poprzeánt t Walery
v~rrnv
Musząc zasmucić pana, żal czuję głęboki,
Ale przynoszę wieści nie cierpiące zwłoki.
Przyjaciel moj z uczuciem dla mnie niezaclwianem,
Wiedząc, jak ścisłe węzły złączyły mnie z panem
Przez jego corkę, z czym się przed wszystkimi szczycę,
Zdradził z przyjaźni dla mnie ważną tajemnicę
Stanu, na skutek ktorej konieczność wyrasta,
Byś natyclmiast ucieczką ratował się z miasta.
Oszust, ktory się dotąd cieszył twym zajęciem
Zdrada
Przed godziną oskarżyć cię umiał przed księciem
I złożył w jego ręce, by zaszkodzić panu,
Jakąś ważną szkatułkę, własność zdrajcy stanu,
Ktorą pan ukrywałeś, jak twierdzi niegodnie,
Clocieś wiedział, że czyniąc to — popełniasz zbrodnię.
Zresztą w szczegołacl sprawa ta nie jest mi znaną,
Lecz wiem, że przeciw panu rozkaz już wydano,
Dla pośpieclu on sam ma aresztować pana,
Tylko mu zbrojna pomoc została dodana.
krr~·+
Otoż się wydał zdrajca nawet i w tym względzie,
Jakim sposobem praw swycl poszukiwać będzie.
onoo·
Muszę przyznać, że człowiek jest nikczemne zwierzę.
morirnr Śvtętoszel ;,
v~rrnv
Najmniejsza zwłoka smutny obrot tu przybierze.
Powoz czeka na dole, w nim cię odwieźć mogę,
A tysiąc luidorow przyniosłem na drogę,
Nie traćmy zatem czasu, clociażby bez winy
W ucieczce szybkiej środek dla pana jedyny.
W ten sposob pan przynajmniej pierwszą przejdzie grozę,
A na bezpieczne miejsce ja sam cię odwiozę.
onoo·
Nie wiem, jak mam zawdzięczyć panu to staranie!
Dziś nawet podziękować ci nie jestem w stanie
I błagam tylko nieba, by zesłało clwilę,
W ktorej mogłbym zapłacić ci za przysług tyle.
Żegnam was… ale zrobcie tutaj…
krr~·+
Śpiesz, czas bieży,
Bądź spokojny, zrobimy, co zrobić należy.
scr·~ vii
Tartu¡e, Urzęántl t poprzeánt
+~n+trrr
vstrzymu¡çc Orgona
Nie tak spieszno, moj panie! nieclaj pan przystanie,
Niedaleko będziesz miał wygodne mieszkanie.
Z rozkazu księcia areszt tu na pana kładę.
onoo·
Ha, łotrze! na ostatek clowałeś mi zdradę!
Tym ciosem pragniesz mnie się pozbyć jak najprędzej,
Uwieńczasz twą nikczemność, dopełniasz mej nędzy.
+~n+trrr
W słuclaniu pańskicl obelg mogę być powolny,
Bo dla nieba wycierpieć więcej jestem zdolny.
krr~·+
Zaiste, to szczyt cnoty działać w tym sposobie.
r~mis
Nikczemnik jeszcze z nieba śmie urągać sobie.
+~n+trrr
Waszymi wymysłami wzruszać się nie myślę,
Bo ja moj obowiązek tylko spełniam ściśle.
m~ni~··~
Za to też pana sława i nagroda czeka,
Prawdziwie to zajęcie zacnego człowieka.
morirnr Śvtętoszel ;¡
+~n+trrr
Tak, to zajęcie w ktorym jest sława niemała,
Gdy poclodzi z tej ręki, ktora mi je dała.
onoo·
Gdzież u ciebie wdzięczności tak sławiona cnota:
Wszak ja cię własną ręką wyciągnąłem z błota.
+~n+trrr
Wyznaję, dałeś mi pan dowody zajęcia,
Lecz pierwszym obowiązkiem jest służba dla księcia,
Ten święty obowiązek wszystko we mnie głuszy,
Jego poczucie wdzięczność niszczy w mojej duszy.
Ja bym wszystko poświęcił dla niego w potrzebie,
Przyjacioł, żonę, krewnycl, a nawet i siebie.
rrmin~
Kłamca!
ronv·~
Nikczemnycl ludzi w tym zręczność prawdziwa,
Płaszczem świetnycl pozorow podłość się okrywa.
krr~·+
Lecz jeśli taką wielką ma być pańska cnota
I tak szczytna gorliwość teraz panem miota,
Czemużeś nie używał icl w księcia obronie,
Poki Orgon nie podszedł cię przy swojej żonie:
I dotąd denuncjacji nie zaniosłeś komu,
Poki cię w oburzeniu nie wypędził z domu:
A jeszcze jednej strony clcę dotknąć w tej sprawie,
Wszak darowiznę jego przyjąłeś łaskawie,
Wiedziałeś już o winie i pragnąłeś kary,
Dlaczegoż od przestępcy przyjmowałeś dary:
+~n+trrr
áo Urzęántla
Prożnymi mnie krzykami tutaj niepokoją,
Skroć pan to i powinność clciej wypełnić swoją.
tnzęr·ik
Czekałem, aż wyznanie od pana odbiorę,
Teraz już dalsza zwłoka byłaby nie w porę,
Więc ażeby wypełnić rozkazy, moj panie,
Pojdź ze mną do więzienia, gdzie znajdziesz mieszkanie.
+~n+trrr
Kto: ja panie:
tnzęr·ik
Tak, ty sam.
morirnr Śvtętoszel ;,
+~n+trrr
Za co mnie pan bierze:
tnzęr·ik
Nie tobie tłumaczenie mam zdawać w tej mierze.
áo Orgona
Dla pańskiego spokoju wątpliwość rozwiążę.
Podłości znieść nie może panujący książę,
Sprawiedliwość, Władza
Jego wzroku pozorem kłamca nie oszuka,
I nie zwiedzie go cała obłudnikow sztuka,
Jemu pojęcie cnoty oczu nie zamyka,
Ceniąc zacnycl, odrożnia łatwo nikczemnika.
I tu go nie złudziły pozory złowieszcze,
Bo zawikłańsze sprawy odkrywa on jeszcze.
Kiedy go książę badał na gruncie zbyt śliskim,
Poznał w nim już znanego pod innym nazwiskiem
Łotra, ktorego przestępstw szereg już wiadomy,
Mogłby listorią zbrodni pozapełniać tomy.
Toteż monarcla, słusznie będąc oburzony
Tak czarną niewdzięcznością dla was z jego strony,
Inne jego uczynki przyjmując w raclubę,
Przysłał mnie z nim do pana, lecz tylko na probę,
By ocenić, gdzie w clęciacl nikczemnycl dojść może
I abym go zatrzymał w odpowiedniej porze,
Wreszcie niepokoj pański rownie mając w cenie,
By ci dał ze wszystkiego zadośćuczynienie.
Tak, wszystko mam odebrać temu jegomości,
Zwrocić panu papiery, tytuły własności,
Książę w moc władzy sobie ustawą nadanej
Niszczy akt darowizny przez pana zeznany,
Na koniec przebaczenie wspaniałe udziela
Za skrywanie szkatułki twego przyjaciela.
W ten sposob wola księcia nagrodę stanowi
Za zasługi, co niegdyś oddałeś krajowi,
W niespodziewanej clwili, dzisiaj jego władza
Dawną, zaszczytną służbę pańską wynagradza,
Byś wiedział, że zasada przez niego przyjęta
Może o złym zapomnieć, lecz dobre pamięta.
ronv·~
Niecl będzie clwała niebu!
r. rrn·rrrr
Już bać się przestanę.
rrmin~
To szczęśliwe zdarzenie!
m~ni~··~
I nieprzewidziane!
morirnr Śvtętoszel ;6
onoo·
Przemiana, Zemsta
áo Tartu¡e'a, ltórego Urzęántl vyprovaáa
Ha! masz łotrze nareszcie!
scr·~ viii
Pant Pernelle, Orgon, Elmtra, Martanna, Kleant, Walery, Damts, Doryna
krr~·+
Wstrzymaj te wyrzuty,
Tak postępuje człowiek z godności wyzuty.
Zostaw losowi karę tego nikczemnika,
Nie powiększaj boleści, ktora go przenika,
Życz lepiej, aby zmienił swe postępowanie,
Aby prawdziwą cnotę ukoclać był w stanie,
A może być, w poprawie, przekonania nowe
Złagodzą mu wyroki słuszne, cloć surowe.
Ty zaś idź, by dobremu księciu złożyć dzięki
Za otrzymane dzisiaj łaski z jego ręki.
onoo·
Tak, dobrze powiedziałeś! To powinność miła
Złożyć dzięki za radość, ktorą wytworzyła
Jego wspaniałość dla nas. Spełnię to najszczerzej,
Lecz po tym obowiązku drugi mi należy
Spełnić, więc Walerego dziś uwieńczę cele
I koclankom w nagrodę sprawimy wesele.
KONIEC
Ten utwor nie jest clroniony prawem autorskim i znajduje się w domenie publicznej, co oznacza że
możesz go swobodnie wykorzystywać, publikować i rozpowszeclniać. Jeśli utwor opatrzony jest do
datkowymi materiałami (przypisy, motywy literackie etc.), ktore podlegają prawu autorskiemu, to te
dodatkowe materiały udostępnione są na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa – Na Tycl
Samycl Warunkacl ,.c PL.
Źrodło. lttp.//www.wolnelektury.pl/katalog/lektura/swietoszek
Tekst opracowany na podstawie. Jan Poguelin Molière, Świętoszek. Tartuffe. Komedya w pięciu aktacl
wierszem, tłum. Kazimierz Zalewski, nakład i druk S. Lewentala, Warszawa sò;:
Publikacja zrealizowana w ramacl projektu Wolne Lektury (lttp.//wolnelektury.pl). Reprodukcja cy
nowa wykonana przez Bibliotekę Narodową z egzemplarza poclodzącego ze zbiorow BN.
Opracowanie redakcyjne i przypisy. Aleksandra Sekuła, Olga Sutkowska.
morirnr Śvtętoszel ;;

AKT PIERWSZY

  
i e e e i i e t is o i ote
Rodzina

.  
Chodź, Flipoto, dość mam już niemiłych mi osób.


Biegniesz pani tak prędko, że zdążyć nie sposób.

.  
Zostań, moja synowo, skróć sobie tę drogę, Bez takich ceregieli² ja się obyć mogę.


Czcić panią, to powinność i chęć nasza szczera; Lecz dlaczego się pani tak prędko wybiera?

Dom

.  
Bo nie mogę już patrzeć na nieład w tym domu, Gdzie, aby mnie dogodzić, nie przeszło nikomu Przez głowę. Każdy by się nieporządkiem zrażał! Na to com ja mówiła nikt tu nie uważał; Nikogo nie szanują, naraz³ mówi wielu, Jednym słowem, porządek, jak w wieży Babelu⁴.


Gdy…

Sługa

.  
Tyś jest pokojówka niezbyt w pracy prędka; Lecz za to mocna w gębie i impertynentka⁵; O wszystkim umiesz gadać, kłócisz się zażarcie⁶.


Lecz…

.  
Ty bo jesteś głupiec, mówię to otwarcie Jako babka, mój wnuku; to jest moje zdanie. Mówiłam twemu ojcu, że nie będzie w stanie
Syn

² e e ie e (lp. ceregiela) — zachowywanie się w sposób zgodny z konwencjami, zbyt grzeczny. z — tu: jednocześnie. ³ ⁴wie e — według biblijnej opowieści (por. Rdz ) wieża ta miała w zamierzeniu swych budowniczych sięgać szczytem nieba i stała się symbolem przeciwstawienia się ludzi Bogu. Aby udaremnić ludzkie plany, Bóg pomieszał języki budowniczych, którzy nie mogąc się ze sobą porozumieć, nie mogli także dokończyć budowy. ⁵i e t e tk — osoba zuchwała i bezczelna, lekceważąca innych. ⁶z ie — uparcie.

  Świętoszek

Dochować się niczego z ciebie: jesteś trzpiotem⁷, Nicponiem⁸. Sam w przyszłości przekonasz się o tem.


Sądzę…

.  
Ty jego siostra, udajesz skromniutką, Potulną, taką grzeczną, usłużną, milutką, Lecz wiesz, że cicha woda, to mówią, rwie brzegi, Wiem ja, jak trzeba sądzić te twoje wybiegi.


Jednak…

.  
Moja synowo, przepraszam cię bardzo, Ale chociaż w tym domu moim zdaniem gardzą, Muszę powiedzieć, że ty, zamiast do ostatka Dawać im dobry przykład z siebie, jak ich matka Nieboszka, rozrzutnicą jesteś i co rani Moje serce, ubierasz się jak wielka pani. Gdy mężowi się tylko chce podobać żona, Nie chodzi jak księżniczka świetnie wystrojona.

Matka, Żona

 
Ależ pani, wszak także winnaś mieć w rachubie…

.  
Pana, jako jej brata, oceniam i lubię, Ale jej mąż, a mój syn, zrobiłby rozumnie, Gdyby powiedział panu: przestań bywać u mnie. Zdania, które pan ciągle wygłaszać się trudzi, Wstręt tylko sprawiać mogą u poczciwych ludzi. Że nazbyt szczerą jestem, może mi pan powie, Lecz u mnie prosto z mostu, co w myśli, to w mowie.


Tartuffe babuni, który pragnie jak najszczerzéj…
Świętoszek

.  
To zacny człowiek, jego rad słuchać należy I najbardziej mnie złości, jeszcze do tej pory, By taki jak ty wariat śmiał z nim wodzić spory.


Więc ja się może wcale nie będę opierał, By ten bałwan tyranię nade mną wywierał.

⁷t z iot — osoba beztroska, niepoważna. ⁸ i o — łobuz.

  Świętoszek

To wszystko co się robi od razu jest zbrodnią.   Co on osądzi. co jak przyszedł. Kłamać nie chcę i wyznaję szczerze.   Zdaniem pani.   To język!   Jego razem z Wawrzyńcem tak cenię. Za pana ręczę. jak we własnym domu. ¹¹ i ¹²wie — tutaj: prowadzić. drobna moneta miedziana. obłudnik. Jak do strasznego dojdę z tym łotrem wybuchu. razem z swoim sługą.   Świętoszek  .   Sługi nie znam. Mój syn powinien kazać. Wszędzie się wtrąci.   Klnę się życiem. Z wstrętnego. nie myśl o zabawie. to jest dobrze osądzone. Hipokryta. ¹⁰sze — dawn.Tu rozrywki nie szukaj. Wszystkim rządzi i pana udawać zaczyna. że jest zacny i spokojny. Gdyby pobożne jego chęci rządzić miały. Chyba. kto chodzi podarty. . gdy się które chyli.   A toż to skandal! gdyby opowiedzieć komu! Założył tu kwaterę. jak na poręczenie¹¹. Że na jego zrzędzenie złość mnie wściekła bierze. . nie ma takiej siły. ⁹ se k — ktoś. . na znak nieufności właśnie. Ażeby ten jegomość stał się dla mnie miły. i ie k o ę ze ie — tylko za poręczeniem czyimś. więc nie chcę o niego wieść¹² wojny. On chce was zbawić. — Dziś już do tego doszedł. że się zapomina. on świętym zostanie niedługo.  Nikt i nawet mój ojciec. wyrok da na każdą stronę. wspierać. że ten pan na nią zezwoli łaskawie. Ja już od dawna chwilę tę przeczuwam w duchu. . łobuz. byście go lubili. buty miał podarte. A ubranie szelągów¹⁰ dziesięciu nie warte. w zniszczonych ubraniach lub potocznie: nicpoń.   Gdyby chcieć skłonić głowę przed taką pochodnią. Że nic bym im nie dała. że dobrze by tu rzeczy stały. Łapserdak⁹.

A z was każde na niego sroży się¹³ i boczy¹⁴ Za to. nie wiesz o czym mówisz. Że tym uwagę świata od siebie odwrócą. by świat w tym dopatrzył złej myśli I cieszą się na innych kiedy potwarz¹⁷ rzucą. Swoim mężem. w gruncie rzeczy. przecież twojej pani Te odwiedziny nie on jeden tylko gani. ¹⁴ o z się — być obrażonym. Gdy kto tu przyjdzie. Ciągła stacja powozów od nocy do rana I czereda¹⁵ lokajów przed drzwiami zebrana Waszego domu. ¹⁵ ze e — gromada. A osoby najbardziej w obmowie zażarte Są te. nieba nas tak straszą Za to. za plecami. że złe stąd nie spadnie. tak pięknie za oczy¹⁶ nas chwalą? Dziwna rzecz. niech ględzą od rzeczy. zaocznie). Więc niechaj robią plotki ludzie zbyt wymowni. A mówiąc między nami. Obyczaje   Czy to nie Dafne czasem. Własna nasza niewinność obmowie zaprzeczy. ¹⁷ otw z — oszczerstwo. co się dzieje z tych plotkarzów rzeszą.   Tak! dlaczegóż. Że ci najgłośniej krzyczą. zasługa dla nieba. ¹⁶z o z — tu: za oczami (por. że on zazdrosny jest o panią naszą. . że wszystkich zmusi do milczenia? Przeciw obmowie nie ma na świecie warowni. on wnet narobi hałasu? Za każde odwiedziny niebo tak surowe Z ust tego pana gromy ciska nam na głowę. których uczynki tylko śmiechu warte.   Milcz. okazywać komuś swoją niechęć. Przypuśćmy. By dlatego miał zrzekać się swoich przyjaciół.   Świętoszek  . Gdy ktoś w uprzedzeniu tak głupim się zaciął. co się na chwilę nie zmienia. że w ten sposób ktoś swe życie zmienia. ¹³s o się — gniewać się. Na sąsiadach nie robią dobrego wrażenia. Przypuszczam. Z najmniejszego uczucia wnet ich język kreśli Taki obraz. Zostawmy im swobodę. z tą śliczniutką lalą. co najwięcej grzeszą. Plotka   Jak to? Chcesz pani wstrzymać gawędy i plotki? A toż by ciężar życia dopiero był słodki. Jedynym jego celem. że on wam prawdę gorzką rzuca w oczy: Że przeciwko grzechowi opornie stać trzeba. Lecz wreszcie mówią o tym. a to już nieładnie. Sądzisz pani. szczególniej od pewnego czasu.

co chcą zaprzeczyć. Nic nie może być skrytym dla takiej jejmości. aby ciężką stratę z poddaniem przeniosła. ona czuje sama. Do której. By pod szumną zasłoną skromności bez granic Schować resztki urody. Starość. Te bale. . Ty sama w ich tworzeniu pierwszą jesteś właśnie. ¹⁹ eze tow — dezerterować. Aby wam naprostował głowy przewrócone. już grzeszyć nie może. odwiedziny. Że go niebo w swej łasce zesłało w te stronę. Grzech. Plotka   Świętoszek  . a choć dzisiaj pości. Modlitwą wciąż zajęta. A ci. Że jego nauk słuchać powinniście radzi²⁰. Głośno gromi za wszystko. lecz tylko z zazdrości. Wtedy w swoim zadaniu ostrym i surowem Nikomu nie przebaczy. Wszak pani Oronte pewno jest zacna niewiasta. Że to.   Ta pani jest wyborna. ²⁰ i — zadowoleni. co się tu dzieje zgorszenie w niej budzi. z radością. tu się mówić boją. Kochanek Zazdrość . Że innej się uśmiecha ta rozkoszy czara. Spadnie. uciekać. Ale i ja z kolei wypowiem myśl moją. Jest skromną. co ją rzucił. Bo on was do zbawienia najprościej prowadzi. kiedy na innych błotem cisną w oczy. przykład mnie zachwyca! Wiemy.Lub że ciężar opinii. w których grzech się chowa. ¹⁸ okietk — kobieta. Lecz to z wiekiem spłynęły na nią łaski boże. Szatan Diabeł. Od świata. że za stara. niby stroni sama. to pokusy czarta. W smutnej chwili zostaje dewotką z rzemiosła. Tam pobożnej rozmowy nie usłyszysz słowa. bo niestety. Grzech. Tam śpiewy i dowcipy. co ich barki tłoczy. co już dzisiaj na nic. która pragnie swoimi wdziękami wzbudzić zainteresowanie. Powiem. Miała dość wielbicieli.   o i Otóż synowo! jakie ciebie bawią baśnie. a słyszę od ludzi. że syna mego podwójnie stąd cenię. Iż tak zacnej osobie dał tu pomieszczenie. Jednak dobrze umiała korzystać z młodości. Gdy grono wielbicieli dezertować¹⁹ zacznie I.   Z waszych gadanin skutek żaden nie wyrasta. że dzisiaj żyje tak jak pustelnica. to czereda nic a nic nie warta. Ci goście. Kokietka¹⁸ w pobożną się zamienia nieznacznie. Młodość. wszystko skarci słowem. Dopiero kiedy uciech zamknęła się brama. Pobożność Kobieta.

²³ e (dziś: reprymenda) — skarcenie. No. I bardzo słusznie mówił jeden sługa boży. Na których się na pytel²¹ czarta mąkę miele. wolę tu pozostać. o i zek i o ie Cóż to… czy ty chcesz wróbla połknąć na śniadanie. nikt rozsądny nie weźmie udziału. Furie (noszące w mit. ²⁵   Świętoszek  . A to sobie staruszka. Na koniec. już i tak tu bawiłam za długo. — Gdy te wizyty mam przypłacać zdrowiem. historię o tym… e t Już się pan wyśmiewa! Śmiej się pan sobie z dudków²² u których pan bywa. Że te wszystkie zebrania. Tak gębę rozdziawiłaś. co jeszcze wytrzyma…   Czemuż tego nie słyszy! Szkoda że jej nie ma! Powiedziałaby panu z miną zagniewaną: Jeszcze nie jestem w wieku. nic nie powiem Więcej. I wnet nam opowiedział. ²¹ te — odsiewacz. np.   A to furia²⁴! doprawdy. upomnienie. to diabelskie młyny. żegnam. bo głowę straciłby pomału: Tu się tysiące plotek w jednej chwili tworzy. Orestesa). ²⁴ i — w mit.A jeśli się wypadkiem od zgorszeń ustrzegą. ²² ek — głupek. Doktor. — Snać²⁵ przez tego Tartuffe’a taka opętana. W tych zebraniach. ścigały przestępców (szczególnie morderców. jakaś dziwna zmiana. nazwę Erynii) były uosobieniem zemsty. dręcząc ich poczuciem winy i doprowadzając do obłędu. — zapewne. To już co najmniej muszą obmawiać bliźniego. Już tutaj moja noga więcej nie postanie. nie straciwszy wiele Czasu. Niż jeszcze reprymandę²³ przy drzwiach od niej dostać. chodź ty papugo. o i I bez… Moja synowo. wsk z e Lekarz    e t o   O ja nie pójdę za nią. rz. aby mnie tak zwano. gr. ale nabożny mimo medycyny. I śpiesz się.

Tak tym nędznym Tartuffem zajęty jest cały. I wyrzuca róż. Bez przestanku²⁷ na ustach ma jego pochwały. co się przy drzwiach nam jeszcze dostała. Pieści go i całuje. Że podarł chustkę. Prawie — szaleje za nim. dzieci. sądząc najprościéj. on mnie nie widział. Jak go zobaczysz. muszki nasze i ubranie. Aby go pozorami omamiać co chwila. minęła cię cała Nauka. niesłychana. Nie daruje nikomu. Postrzegłam męża. głowa. że to jest zbrodnia straszna. powtarza tylko jego słowa. jak w świętego wierzy.   Świętoszek  . ²⁷ ez zest k — bezustannie. To jest jego bohater. Nazywa go swym bratem i kocha go więcéj Stokroć niż żonę. Ten bałwan. żeś został. jego serce. Ten woła w tejże chwili: niech cię Pan Bóg wspiera. Cóż dopiero gdy na nas wszystkich zrzędzić zacznie. Wyłudzając u niego pieniądze nieznacznie. Mieszać ze świętościami przybory szatana. chwycił nas w swe kleszcze. — tak z nim myśli zgodnie. jego lokaj. Lecz nie dosyć jeszcze. powiesz: no tutaj to gorzéj! W służbie królewskiej dawał dowody odwagi. Teraz ten człowiek chodzi jakby ogłupiały. Dla kochanki nie można mieć większej miłości. więc skrycie Pójdę na górę czekać na jego przybycie. to robi. to cud niezawodnie. którą znalazł w Świętych Kwiecie. Od kilku miesięcy Wszystkie swoje sekreta²⁶ zwierza mu najszczerzéj. Uwielbia go. w nim widzi świat cały. Mówiąc. A cokolwiek on zrobi. ²⁶sek et — dziś: sekrety. gdy żarłok zjada za dziesięciu. Hultaj ten tak się wczoraj już zapomniał przecie. Każdy wyraz wyrocznią. Był pełen poświęcenia i męskiej rozwagi. Tamten zna swą ofiarę. Prawi nam reprymandy śmiesznie niesłychanie. Przy stole pierwsze miejsce daje mu jak księciu I cieszy się. że. Co on każe. więc się też wysila.  Z tego niech pan pojęcie o synu wytworzy. A gdy na odbijanie tamtemu się zbiera. Miłość    i i is e t o  o e t Dziękuj Bogu.

szwagrze. czy wszyscy tu zdrowi?   Choroba. Cicho. O jej ślubie z Walerym. gruby. Zawsze jest tłusty. Pozwól. lecz teraz zostanę. czas piękny. bezsenność i straszny ból głowy. Wszak z Walerym byłaby szczęśliwa I gdyby na mój związek chciał zezwolić jeszcze. chociaż tu najprostsze Snuje się przypuszczenie. Miała dreszcze. To siostra Walerego. na chwileczkę małą. Cieszę się. co się w domu działo. Muszę się jej wypytać.  Ja tu. szwagrze. Cóż tam na wsi. Przez te dwa dni co słychać. Byłaby…   Wchodzi. zboże już zasiane?   o e t Doryna. rumiany.    e t is o  Niechaj wuj mu coś wspomni i o mojej siostrze.   A Tartuffe?   W jego zdrowiu nie ma żadnej zmiany. świeżutki.   Świętoszek  . by go powitać.   Ja się cieszę także. Mąż. że Tartuffe źle wpływa Na ojca.   o e t o   A. Właśnie miałem wychodzić. Żona Pani dostała jakiejś gorączki nerwowéj. o o No! niechajże mi panna nowiny opowié. że cię widzę. Pozory. Bo nie mam czasu zostać na dłuższą gawędę. oczekiwać będę. dzień dobry. tą myślą się pieszczę.

  Biedny człowiek!   Osłabła z tego i pobladła.   Biedny człowiek!   Krew. Skutek nastąpił prędko.   Biedny człowiek!   W gorączce tak noc przeszła cała. Ażeby skrócić smutek. Przeszedł wprost od kolacji do swego pokoju.   A Tartuffe?   Do wieczerzy sam jeden siadł przy niéj I z całą pobożnością w sposób dosyć łatwy. Miała poty gwałtowne i w strasznej obawie Czuwaliśmy nad panią. aż do rana prawie. który serce rani.   A Tartuffe?   Po jedzenia nazbyt ciężkim znoju²⁸. Na nasze prośby rano krwi upuścić dała. W wygrzanym łóżku przespał aż do rana smacznie. ulżyło zupełnie. Że ani jednej chwili do rana nie spała. Wieczorem przy kolacji nic a nic nie jadła. Wino Gdy tak noc przeszła prawie cała. co rankiem utraciła pani. A czując. I pokryć krew. ²⁸z — trud.    Świętoszek . iż sen wkrótce już morzyć go zacznie. Cztery kieliszki wina wypił na śniadanie.   A Tartuffe?   Wyspawszy się w puchu i bawełnie. Zjadł potrawkę cielęcą i dwie kuropatwy. Ten ból głowy tak wielki snać wpływ na nią czyni.

Głupota. Nie chcąc cię jednak wcale pobudzać do złości. ja się zmieniam. do śmierci. dzieci. By ktoś kaprysem takim nabił sobie głowę. I na świat cały patrzy jak gdyby z dymnika³¹. byłbyś zachwycony. gdy mnie jego rady strzegą. Więc cóż to jest za człowiek? toż na wszystkie strony…   Bracie mój! poznawszy go. mój bracie! Nie znasz tego. które służy do wentylacji. To jest człowiek… który… ach… człowiek… to jest człowiek! Trzyma się zasad. co się pieniędzmi twymi wzmógł²⁹ po stracie Swego i z nędzy tutaj…   Wstrzymaj się. Lub żona. Że ma słuszność zupełną. Głupiec. by uprzedzić panią. Z jaką pan troskliwością pytał o jej zdrowie. Boż to rzeczy nowe. To byś go pewno również kochał sercem całem.  Biedny człowiek!   Teraz już wszystko w dobrym stanie I biegnę. ³¹ ik — malutkie okienko w dachu. tj. kiedy tak chcesz. zgoda. Przez niego wszelka miłość w mej duszy się starła. niech się dowie. ³⁰ o z w i owiek — do zamknięcia powiek. jak ja go poznałem. Pozory   Świętoszek  . szwagrze i powiem najprościéj. Nie chciałbyś się z nim rozstać do zawarcia powiek³⁰. to mnie wszystko obchodzi. matka by umarła. I on. Człowiek ten tak myśl twoją zajął bez podziału. w całej swojej sile.    e t o   W nos ci się śmieje. ²⁹ ie ię i tw i wz — wzbogacił się twoimi pieniędzmi. Tak. bracie. On mnie uczy skłonności nie mieć do niczego. Żeś o wszystkim dla niego zapomniał pomału. Mógłby brat umrzeć. o którym mówisz… więc w tym względzie…   Nie znam go. w których spokój się zamyka. niech tak będzie. ot tyle…   A to uczucia ludzkie.   Gdybyś go poznał.

On w mych oczach rozdzielał biednym te pieniądze. z jaką skruchą zasyła swe modły Do nieba. lub czołem w podłogę. A gdym uparcie twierdził. który w XVII w. Gdybyś wiedział. złapaną pchłę zabił złośliwie. Ja wiem. Obyczaje. jak zacnie jego myśli biegą! Lada drobnostka grzechem wielkim jest u niego. tym cię pewno rozczulę i zdziwię. Kpisz ze mnie tą mową. Jużem ci z dziesięć razy powtarzał to samo. mówił.   Oto sposób mówienia takich jak ty ludzi. Świętoszek. Co chwila bił się w piersi. lecz skromny bez miary. O mój honor staranie ma nieocenione. By widzieć. by podać mi wody święconéj. Pobożność   Świętoszek  . niedawno. on biegł niestrudzony Uprzedzić mnie. rozwijał się we Francji. Odbierz połowę. religii i tradycyjnej obyczajowości. Że. skończ te żarty. Żona Grzech.Do kościoła modlić się przychodził co rana I tuż przy mnie bliziutko padał na kolana. By taką wzbudzać litość jam niegodny wcale. Że to ci jakie przykre zajście kiedyś wzbudzi. ten już w nic nie wierzy. Ot. Chciał mi zawsze oddawać część mojej ofiary. Każdy z was chce. Podawałem mu wsparcie. że przeciwnie sądzę. a Pan Bóg w moim sercu czyta. Niebo go w końcu zsyła do mego siedliska I odtąd dom mój cały pomyślnością błyska. Ten nie uznaje świętych. Z wyznaniem. tak przemawiać zwykli libertyni³². który patrzy lepiéj: Kto przed waszym bałwanem czołem nie uderzy. że jaki wpływ na kogo czyni…   Mój szwagrze. Wiem co mówię. Bo westchnienia wciąż wydając srogie. Wyrzuty sumienia   Mój bracie. Czy ty myślisz. Jego chłopiec mi wszystko szczerze opowiadał Kim był. O jedno nic. a gdym ubóstwo jego już wybadał. by jak on wszyscy byli ślepi. żeś sam pokpił głową. Modlitwa Mąż. nawet moją żonę. Libertyznim to ruch umysłowy. modląc się. że ty się w duszy nosisz z taką plamą. Lecz taki człowiek jak ja o trwogę nie pyta. Zazdrośniejszy niż ja sam o nią. A zebrane osoby wciąż okiem zań wiodły. On tu wszystko poprawia. oskarżyć się przychodzi skromnie. A kiedym ja wychodził. to nadto wspaniale. A ten jest libertynem. mej czci broni I wskazuje mi wszystkich. co się wdzięczą do niéj. Albo będę przypuszczał. ³² i e t — osoba głosząca poglądy skierowane przeciwko autorytetowi kleru. ze skruchą wielką przyszedł do mnie.

Świat ci dowód uznania śle na wszystkie strony Ty jeden jesteś mądry. wielkim i podniosłem. Ja ci szwagrze nawiasem mówię moje zdanie. szarlatani podli. Że umiem poznać prawdę. U nich stało się handlem. Aby w zręcznie osnutym tej obłudy wątku. kto się pobożnością udaną zasłania. Pozory. ten mi bohaterem. Im granica rozumu nigdy nie wystarczy. co dowody swej odwagi składa. oto są ich cele. Równie dobrym. Nie ten odważny. Kto jest zacny. Za to się biją w piersi i modlą w kościele.Wasze gadania we mnie nie obudzą skruchy. jak udane zuchy. pobożny. Są obłudnie nabożni. Nikczemni komedianci. nikczemnym rzemiosłem. Ja oceniam człowieka z przekonaniem szczerem. nie uznania Ten. Ale za to pogardy godzien. Miara rozsądku nadto ich siły obarczy. uczonym doktorem ja nie jestem — wcale. I jednakowo cenisz twarz człeka i maskę? Sztuka i szczerość. Ażeby tej modlitwy użyć za narzędzie Do swych celów niegodnych i to. Wyrocznia. co jest wszędzie Najszczytniejszym dla ludzi. jak każdy inny. co z wielkim efektem modli się dla ludzi. Zbytnią moją nauką także się nie chwalę. czy obłuda. Prawda Kondycja ludzka. Życie jako wędrówka   Tak. który nazbyt wiele gada. jedno uczucie wyrodzi³³. Z których każdy po to się tak namiętnie modli. ³³w o i — rodzi Pozory. Katon drugi. A fałszywe pieniądze za dobre przyjmujesz? Ludzie po większej części dziwną idą drogą. Pieniądz   Świętoszek  . A więc ciebie każdemu okłamać się uda? Wszystko jedno. Ale ten. pobożność szczera. Los. bo choć skrycie On także dla ludzkości poświęca swe życie. Tak samo podziwienia we mnie nie obudzi Ten.   Nie. a fałszem się brzydzę. Jednakową w pojęciu twym znajdują łaskę. Odwaga Maska. W sobie tylko różnicę tę od innych widzę. ty jeden uczony. Muszą koniecznie popsuć rzecz w zasadzie piękną. Korzyść. ty jesteś doktorem wielkim niesłychanie. Świętoszek Pobożność. że aż ramy pękną. Przebranie. Pieniądze i godności. Chcąc w niej iść tak daleko. Nic prawie nigdy słusznie ocenić nie mogą. i w tobie się kupi Cały rozum. a wszyscy są przy tobie głupi. A pozór czyż dla ciebie za prawdę uchodzi? Więc różnicy osoby od widma nie czujesz.

Lecz uczciwych odróżnisz od nich bardzo snadnie³⁴. A będąc w świcie króla — zaleca pustelnie. Nie jest takim. że w sądzie swoim często ludzie błądzą. modląc się. bracie. Religia Grzech   Czy już skończyłeś?   Tak jest. za tamtych nie zmierzają śladem I nawracają innych tylko swym przykładem. by uczciwie żyli. Oronta. bo to jest wielka zasługa dla nieba. A nasz wiek słusznie szczycić może się w tej mierze. lub straszną dokuczą mu męką. Więc nie należy karać srożej. sprawdzisz to nie czekając długo. spojrzyj na Klitandra. Chociaż ty jego cnotę chwalisz w dobrej wierze. Którym nikt uczciwości pewno nie zaprzeczy. Oto są właśnie ludzie. Tacy słusznie za przykład wszystkim innym służą. Plotek. Każdy czyn nasz na pewno ich krytyk nie wzbudzi. Weź.   o ³⁴s o ie — łatwo. Taki oszust zbyt często na oko ci wpadnie. Każdy. Z cnoty się nie wywyższą ponad innych ludzi. Nie pysznią się z modlitwy.    Świętoszek . zacni w samej rzeczy. że to Pan Bóg kierował ich ręką I przekonają wszystkich. I o to się starają. Błoto. patrz na Peryandra. Ale ten twój jegomość. że zgubić potrzeba Kogoś. I ta zemsta straszliwa musi im ujść płazem.Idąc niebieskim szlakiem dojść aż do majątku. to ci powiem szczerze. Mściwość. Pod zasłoną pokory zasypują błotem. poszcząc. Wiedzą. Bo oni poświęcanym mordują żelazem. Zgubią kogo. przy tym żebrze dzielnie. Alcydama. jak Bóg karze. Ich zasada życiowa tylko się zamyka W tym. że grzech się przez pokutę zmaże. A tym niebezpieczniejsza jest ta broń zdradziecka. Oto ludzie pobożni. by mieć wstręt do grzechu. Że ma ludzi uczciwych. jakich ja znam dużo. ze skruchy nie szczycą. intryg nie robią pewnie w każdej chwili. lecz nie do grzesznika. co się modlą szczerze. Arystona. W pogardzie słów. Ci komedią obłudną na lep cię nie schwycą. Prędzej dobrze z pozorów niżli źle osądzą. Że schylać głowę przed nią uczą nas od dziecka. Słusznie myślą. Zemsta Dziecko. Dowodząc. skąpstwo zwykłym ich przymiotem. gwałtowność.

  Daj słówko odpowiedzi szczeréj. Dotrzymasz obietnicy. gdy nie ma przeszkody.   Czyżbyś miał w głowie przeciwne zamysły?   Być może.   Dzięki niebu.   Złamać słowo miałżebyś powody?   Tego nie mówię. Cóż mu mam zanieść?   Świętoszek  .   Czemuż opóźniasz ten związek serc ścisły?   Nie wiem.   To względne. Któreś dał Waleremu? Wszakże narzeczony Twej córki?   Tak.   Dzień ślubu już był naznaczony?   Prawda. dajmy pokój tej rozmowie. szwagrze.Zostaję twym sługą.   Zatem. wszystko już gotowe.   Wykrętami na co suszyć głowę! Ażebym cię wybadał prosił mnie Walery.   Pozostań. Mam tu do niej inny przedmiot: pamiętasz o słowie.

aby wcześnie uprzedzić go o tem. Dałeś mu słowo. tak — czy nie?   Żegnam.   Świętoszek  . Twoja wola?   Zrobić to.   s A! to Walery spotka się z kłopotem. co mi niebo każe.   Kłamstwem się nie zmażę. Muszę iść.  Co chcesz.   Ja ci wprost i otwarcie zapytanie czynię. zechcesz dotrzymać.

Zbliż się. Czy kto nas tu z ukrycia podsłuchać nie zdoła. Potrzeba. Powiedz. Ojciec o o kt z Czy ojciec szuka czego?   Nie. ale w sekrecie Chciałbym pomówić z tobą. Miłość     Obyczaje Posłuszeństwo. więc patrzę dokoła. to córki największa ozdoba. co mi ojciec każe.AKT DRUGI    o i i   Marianno!     Słucham ojca. Dobrze mówisz. tobie. lecz by ta miłość była trwała. ile mogę.     Za to ja ojcu wdzięczną jestem. moje dziecię. jak ci się pan Tartuffe podoba?  Komu? Mnie?    Tak jest.   o i et Córka. Że ja zawsze łagodność oceniałem w tobie I zawszem w tobie widział dziecko dla mnie drogie. Lecz jesteśmy bezpieczni. Mów zatem.    o i o    Świętoszek .   Ja to powiem. Otóż uważ sobie. Wnet się rzecz pokaże. byś mej woli we wszystkim słuchała. Ślicznie.

Bo ja chcę. myślę Tartuffe’a z naszym domem złączyć przez to ściśle. Że nie znasz przyjemniejszych i uczciwszych osób Nad niego. Cóż?     Co? Hę?     Jak? No przecie.o w o i o i i st e ie ost ze o z o e   To rozumna odpowiedź. ty myślisz ojcze… Tak jest.    Jak to?  Chyba słuch mnie myli?   Ja mam powiedzieć. że w twym sercu nosisz jego postać I chciałabyś z mej woli żoną jego zostać. by to prawdą dla ciebie się stało. I czyją to ja żoną pragnęłabym zostać?   Tartuffe’a. Na cóż kłamstwa powtarzać i takie dziwaczne!   Owszem powinnaś mówić prawdę. prawdę całą. A więc mów w ten sposób. w ten sposób ja mówić nie zacznę. Że czyją w sercu moim mam wyrytą postać.   Nie. gdybyś go za męża przyjęła. Więc małżeństwo.     Jak to. Czego pragnę… gdyż ja chcę… s ost ze o ę    Świętoszek . córko. — ojciec chciał w tej chwili.

my wiemy. Już mi ktoś o tym wspomniał. nikt ci nie uwierzy.   Uwierzą mi. Chociaż pan sam to mówisz. ³⁶ ię — popr. Żartuje.Skądeś³⁵ się tu wzięła? To dopiero musisz być stworzeniem ciekawem.     Tak. tak.   Bo cię mój gniew strwoży³⁸… ³⁵ k e — skrócone: skąd żeś. i jakim prawem?   Doprawdy nie wiem jeszcze skąd się to zaczyna. nie pamiętam właśnie Kto.   Niech panienka nic ojcu nie wierzy w tej chwili. jest środek na to dość utarty. ale uważałam to za prostą baśnię³⁶. że pan mówisz to na żarty. Żadnych żartów w tym nie ma. moja córko. ³⁷ ³⁸st wo — przestraszyć. to się wkrótce stanie. Lecz to o tym zamiarze nie pierwsza nowina. ie — udawanie. wieść niemożliwa?   I próżno się szerzy. no.  Strachy!    Tak. baśń.   Ależ mówię…   Próżno się pan sili. By aż tu podsłuchiwać.   Świętoszek  .   Cóż to. to nie jest udanie³⁷. Nikt panu nie uwierzy.

pan chcesz by za pańską zgodą Takie rzeczy się działy? człowiek z siwą brodą. on to utrzymuje. Pańska córka ma złączyć się z takim bigotem³⁹! On ma inne zajęcia. z kłopotów się dźwignie. Jeśli pozwolił obrać się ze swego mienia. Jego dobra są znane w stronach skąd pochodzi. Pan wyrzuty sumienia miałby nieustanne. że się kobiety cnotę tym naraża. już ci wierzymy. jak go widzisz. że się tak powiedzieć ośmielę…   Słuchaj–no. pewno jest nędzą uczciwą I każda wielkość na nią chętnie się zamienia. Bo ambicja z pokorą złączyć się nie umie. Z tego małżeństwa jakie wynikłyby skutki? Wiedz pan. Więc o samym już będę mówić jegomości.   Mówmy bez gniewu. panie. Wiedz o tym. ³⁹ i ot — dewot. w istocie zaś hipokryta. Gdy przeciwko swej woli idzie do ołtarza I kiedy się jej skłonność gwałtem przezwycięża. Lecz moja pomoc wkrótce tak rzeczy rozstrzygnie. Małżeństwo   Świętoszek  . Świętoszek. że już się pan złości. A potem pomyśl–że pan. ze szlachty się rodzi. że ja takiej śmiałości nie znoszę. może prawda. Czy pan sobie kpisz z ludzi. ale to tym gorzéj Dla pana. ty tu sobie pozwalasz za wiele. Bo jego nędza. Nazwiskiem się nie szczyci w nierozsądnej dumie. Kto staraniom o niebo oddaje się cały. Ten z urodzenia swego nie pożąda chwały. Szlachcic Tak. o cierpliwość proszę. To dlatego że nie chciał doczesnych dóbr świata. A myśl jego w wieczności przestworzach ulata. Toć brać zięcia gołego…   Milcz! jeśli nic nie ma. Stąd zasługi dla niego i szacunku żniwo. Szlachcic   Pobożność. Pobożność. A on sam. Bieda. Jak to. Taki jak pan. Za takiego niezdarę wydać taką pannę. człowiek przywiązujący przesadną wagę do zewnętrznych form pobożności. ale Ta próżność z pobożnością nie zgadza się wcale. nawet myśleć o tem. A potem to małżeństwo cóżby ci przyniosło? Jeśli nawet majątek od pana otrzyma. pobożne rzemiosło. że w czas bardzo krótki.  Dobrze. Na co ta pycha?… Widzę. Że wróci do majątku.

Pomyśl pan jaki ciężar uczujesz w tym względzie. co zechcesz sama. Małżeństwo    Oj. Zostaw ją. Córka. Przyjemnością. Jak turkawki⁴⁰ będziecie żyć. Co dla dziecka potrzeba ojciec wie najlepiéj. których świat wytyka palcami. Gdy męża w żaden sposób pokochać nie można. Nigdy zajść między wami. Ten Walery niechaj się od ciebie odczepi. Małżeństwo   Świętoszek  . Ojciec   Chcesz pan.   ⁴⁰t k wk — ptak podobny do gołębia Pan. słodyczą będzie przepełniony. to gada!  Ona to zrobi z niego. jak małe dzieci. Żona   A toć ona rozumu mnie dziś uczyć będzie!     Lepiej byś pan tu rządził idąc za mym zdaniem. Że jest graczem i mają go za libertyna. moja córko. Po to.Cnota żony zależy od przymiotów męża. A kto córkę chce gwałtem przymusić w tej mierze. że kozłem zostanie. uczynili sami I niewierność w tym razie wcale nie jest zdrożna. Żony swoje tym czym są. w kościele widują go mało. Dziecko. Jakież bogactwo ziemskie z tym zrównać się może? Wasz związek. Życie wam jakby w raju na modlitwie zleci. Sługa. by go widziano. Dałem mu wprawdzie słowo. Nie modli się. gdy otrzymasz miano jego żony. Tamtemu niebo sprzyja i łaski ma boże. Ten rachunek przed Bogiem za jej błędy bierze. nigdy kłótni plama.   Wygląda na to powołanie. by nabożeństwa godzinę miał stałą. Na koniec zrobisz z niego to. Mimo cnoty panienki. ja najmocniej wierzę. Cnota. z jej głupim gadaniem. ale jego wina. A wyśmiani. ma bywać w kościele?   Proszę cię przestań i tak gadałaś za wiele. Że przeznaczenie jego spełni się w tej mierze. Mąż.

ażebyś milczała. Każę ci najsurowiej. kiedy tak chcesz. to pana nie złości? Myśl sobie. Bo już mnie w wściekłość wprawia ta historia cała. lecz będę myśleć. byś córce doradzał ten związek. Bronić panu.     Z przywiązania… Ja nie chcę. Gdy ktoś nie pozwoli…    Ach!  A ja chcę pana kochać mimo pańskiej woli.Przestań–że mi przerywać i przez miłość nieba.     Dobrze. Nie sadzaj tam języka. gdzie go nie potrzeba. o ki I nie mów ani słowa.   Przestaniesz ty mi gadać?   To jest obowiązek.     Jeżeli przez życzliwość pańskiej sprawy bronią… Za wiele życzliwości.   Będziesz milczeć ty wężu? bo zuchwalstwa znaki…     Ach! pan jesteś pobożny i w gniew wpadasz taki.   Tak czci pańskiej bronię jakby własnej głowy.   Świętoszek  . Nie chcę byś siebie rzucał na pastwę obmowy. Ja wszystko w tej mierze Obmyślałem rozważnie. nie proszę cię o nią. ale myśl w cichości.

Przystojny i sympatię obudzić jest w stanie. I zaraz po weselu doszedłby sekretu.   o o Więc moja wola za nic tu jest uważana. Że kobieta ma zawsze pole do odwetu. wszakże ja nie mówię do pana. z otow w się o i o i zk o ie i z k o się o o kt stoi i ie wi Moja córko.   Z urody choć się nie przechwala. Ja do siebie mówiłam.   Zuchwalstwo bez granic. Lecz wnet je tęgim razem skrócę w sposób znany. A cóż teraz robiłaś?   Do pana nic a nic. o o Mów–że co! w ze kt w wi   Nie mam sobie nic do powiedzenia. Tartuffe jest jednak wcale…     Tak jest piękna lala. powinnaś potwierdzić te plany. Jego cnoty…   iw t e się w i Ślicznego mężulka dostanie.  A to wściekłość bierze.     Czego pan chcesz. I jeśli wybór męża dla ciebie się zmienia.   Świętoszek  . Po ślubie karę za gwałt miałby niezawodnie. Nie móc mówić. o o się o o i z ęk i z o o Gdyby ze mną mężczyzna spełnił taką zbrodnię.

że małżeństwo wkrótce się odbędzie.   o e e ie i o i zk o ie Ty zarazę przy sobie trzymasz moje dziecię.     Ja chcę milczeć.     Niech pan głupiej szuka. czuję. Ojciec Przeciwko woli ojca cóż począć w potrzebie?    Po prostu. że w wyborze gusta same biegą. Więc że dla siebie za mąż chcesz iść. Czekałem tylko słówka. Tak mnie strasznie zmęczyła.  Tylko słóweczko. mówiłbym od rzeczy. o ki Na koniec ojca wolę będziesz mieć na względzie. taką groźbę odwrócić od siebie. bez słówka z twej strony. Córka    Jak?  Obyczaje. Bez żadnego oporu. Kłótnia umysł nuży. I sądzę. nie dla niego. Sługa.   Świętoszek  .   iek Ja za niego nie poszłabym za nic na świecie. To nie sztuka.    i o   Cóż znaczył ten w milczeniu upór nieustanny? Czyż to mnie wypadało przyjąć rolę panny? Ścierpieć by pannie związek radzono szalony. Bez grzechu nie mógłbym tu wytrzymać z nią dłużéj. Pali mnie głowa. Małżeństwo. Pójdę — wolne powietrze może mnie uleczy.  Mówić.

    O tak. Więc panna myśli o nim?    Jak się zdaje. To może się z nim żenić bez żadnej przeszkody. Ojciec Przyznaję. czy serce mówiło przez usta? Czy to miłość prawdziwa. czy zabawa pusta?   Krzywdzisz mnie. A panienka go kocha? cóż?   Rozpacz mnie bierze! Nawet i ty Doryno i ty jesteś w stanie Zrobić w sposób poważny. by skończyć ambaras? Małżeństwo.   Rezonujmy⁴¹: Walery kocha ciebie szczerze. Ja ukrywać tę miłość nawet się nie silę. Więc tobie. A z tym drugim co będzie. wymądrzać się.     Tak sądzę. Gdy dla niego jest Tartuffe przystojny i młody. on również zakochany w pannie. nieustannie. władza ojca przejmuje mnie trwogą. kiedy wątpisz o tym choć na chwilę. częściej w znaczeniu pejoratywnym: mędrkować.  Więc rzecz łatwa jest do przewidzenia. bez wątpienia. Samobójstwo ⁴¹ ezo ow — tu: rozumować.   Stale. a nie ojcu wybierać wypada.    Świętoszek . Słowa oporu z ust mych wyrwać się nie mogą. Że chcecie się połączyć.   Obyczaje. Że go kocham i jaka jest mych uczuć siła? Miłość   Alboż ja wiem.Ponieważ to dla ciebie ten związek się składa. tak dziwne pytanie? Czy żem ci ze sto razy o tym nie mówiła.

słusznie pannę nęci. I to mnie też złości. by wiedzieli wszyscy… bo świat się nie nagnie…   Nie. Kiedy nie masz litości nad nieszczęściem ludzi.    Jak mi gwałt zrobić zechcą.   Tak.   Nie mam współczucia. gdy ktoś słowa składa zgrabnie. Ślicznie! żeśmy też dotąd o tym nie myślały! Zabije się panienka — środek doskonały. zabiję się zaraz. że od tego związku pannę bronię. To wielkie szczęście zostać jego połowicą. jak mu kto takie rzeczy gada. Pan Tartuffe! ho. To na kochanka panny stąd ma spadać wina?   Kobieta. A gdzie powinność córki. a gdzie wstyd niewieści? Chcesz. Gdy usłyszy. a dla Walerego cóż się pozostanie. Pewno pan Tartuffe także dużo w świecie znaczy. że mam w sercu miłości za wiele Dla Walerego. to jego zadanie.   Jeżeli ojciec panny jest dzikim człowiekiem. Ludzie go cenią. Chce teraz cofać słowo i kręcić zaczyna.   Miłość. Otrzymać mnie od ojca.   Świętoszek  . Mężczyzna Mój Boże! czym się w tobie współczucie obudzi. A jak przyjdzie do rzeczy. że panienka pragnie Należeć do Tartuffe'a i po mojej stronie. Kobieta. to jak panna słabnie. Nabiwszy sobie głowę Tartuffem jak ćwiekiem.     Jestem nadto trwożliwa. ja nic nie chcę. Bo miłość w sercu wielkiej wymaga stałości. Obyczaje Jeśli tamtym zbyt głośno wzgardzić się ośmielę. jego przyjaźnią się szczycą. Błąd wielki. biorąc rzecz inaczéj. Co ja mam za interes zwalczać twoje chęci. Lekarstwo przecudowne. ho! cóż to. że on jeden tam się mieści. Człowiek w wściekłość wpada. Dowiodę. To jest wyborna partia. Widzę.

A może i fagoty sprowadzić wypadnie. tam znajdziesz bez liku Wujów. nie człowieka. co każesz. mów w sposób otwarty. chcesz mnie zabić. io etki — pójść na przedstawienie teatrzyku lalkowego. Z ławnikiem.   Obyczaje. za karę potrzeba. skąd pochodzi. Ojciec. możesz nadzieję mieć. język się wytęża. jego osoba Znakomita. męcząc mnie tak długo. jest szlachcic. Wszystko zrobię. z całą miejską władzą. zamiast męczyć. by zerwać ten związek. w nowym koczobryku⁴² Pojedziecie z nim razem. Nie.    Przez litość. Czego się panna skarży? świetny los cię czeka. Później. przy tym się podoba. kuzynów jego. Aby wynaleźć środek. Jaki los świetny dostać tak pięknego męża!   Ulituj się nade mną i skończ już te żarty. Przez szacunek miejsce ci na kanapie dadzą. a co pójdzie za tem. będąc jego żoną. Wkrótce poznasz się w mieście z całym wielkim światem. Choćby ci dał za męża małpę. Córka.     Moja droga! ⁴²ko zo ⁴³  Jestem panny sługą. Bo ma uszy czerwone. aby się tak stało. że w karnawale W takim mieście dla ciebie będą dawać bale.    Świętoszek . Obowiązek Nie! posłuszeństwo ojcu córki obowiązek. Pójdziesz na marionetki⁴³ czasem…   O Doryno! Poradź mi. Z mężem. burmistrzową. Do miasta.  Mój Boże!    Próżno mówić. by ta rozrywka nie była jedyną. Gdzie do tańca przygrywać będą kobzy ładnie. cerę też czerwoną I szczęśliwą zostaniesz.Nie ma czym tak wycierać ust. k — bryczka z drzwiami.

Pokosztujesz Tartuffe'a. znajdziemy w tej biedzie Sposób. próżne błagania będą z panny strony.   Gdyby się wola ojca gwałtem w tym uparła.  Dobrze.    Nie.   Świętoszek  .   To zamiary przez mego ojca ułożone. kiedy niedola moja cię nie wzrusza. ażebym umarła.   Wszak jam ci wszystko była powierzyć gotową. Po cóż brać moją złość tak ściśle. Ach! pan Walery właśnie tutaj idzie.    e i o  Doszła mnie tu przed chwilą nowina wesoła Proszę pani. o której nie wiedziałem zgoła.  Nie chcę. w samej rzeczy Znam lekarstwo. pomagać ci myślę.  Co?   Że w pani Tartuffe'a mam powitać żonę. a w rozpaczy pogrążona dusza Wynajdzie sobie środek: tak jest. Zostaw mnie.   Niech się panna nie martwi.    Nie!  Duszę odkrywam ci całą. będziesz panna panią Tartuffe'ową. dla panny stworzony. eo o i   Sługa Wróć się panna. które mnie z wszystkiego uleczy. Zrób to. widzisz sama. Potrzeba. Mimo to co mówiłam.

  Świętoszek  . Związek ten. gdy tak pani każą. panią uszczęśliwi. Przez ojca pani…   Tak jest i wskutek tej zmiany. Nie?    Niech pańskie rady drogę wskażą.  Radzisz mi pan?   Tak.  A jakiż wola pani obrót w tym przybiera?  Ja nie wiem.    Szczerze? Nie można uczciwiéj. Ja radzę pójść za niego. tak zaszczytny. Nie wiesz?    Nie.   Przyjmuję pańską radę.  Na serio?   O! nie było tu mowy o żarcie.   To odpowiedź uczciwa i szczera. Przed chwilą mi przedstawiał nowe swoje plany. Zalecał mi ten związek głośno i otwarcie.

W tym przyczyna cała. Jam to powiedział. s o w se Zobaczmy.     Jam ją także dlatego wypełnić gotowa. Żeś pani nigdy dla mnie nic w sercu nie miała. Że powinnam iść za mąż.  Tak się to kocha! Oto miłości rozkosze! Kiedy ty… Kłótnia.    Prawda! dobrze pan mówisz.    Niestety! wolno panu sądzić mnie w tym względzie. Cokolwiek wypadnie.  Nie trzeba się tłumaczyć winą z mojej strony. Miłość   Och! przestańmy o tym mówić. Żebyś z niej korzystając.    Tak jak jej udzielenie pańską duszę rani. proszę. aby spodobać się pani. lecz w tej sprawie inny koniec będzie I chociażem się pani dał uprzedzić bardzo. ⁴⁴s ie — łatwo. które też mym sercem nie wzgardzą. że jestem gotowa Tę radę tak zbawienną spełnić co do słowa. mogła zerwać ze mną.    Świętoszek . Spełnić tę radę przyjdzie pani bardzo snadnie⁴⁴. Powiedział pan otwarcie. Znajdę takie. tak jak mi rozkażą. Ten zamiar był przez panią dawno ułożony I nasunąłem tylko sposobność przyjemną. Wolno mi. A ja znowu oświadczam. słowa się nie zmażą. jak się skończy cała ta rozmowa.

Nie oddam innej serca. przeciwnie. Obyczaje    Kłótnia Takie uczucie dla mnie szczytnym się wydaje. I po mej stracie kochać się jeszcze pozwoli. Gdy nie może zapomnieć. Mam ich za mało. bo godność się kładzie W tym. zw się o w i  Bardzo dobrze. pani za dowód mi stanie.   Strata nie jest tak wielką i ta losu zmiana. Jak to? sądziłaś pani. którego szczęście w ten sposób się złamie. którym pani gardzi?   Moje myśli. Wszakże pańskie zalety…  Porzućmy zalety. pokocham tym bardziéj. Ja bym chciała. Bo to hańba kochać tych. aby jak najprędzej zapomnieć o zdradzie. Słusznie. mam to przekonanie. jak widzę. a więc idę zadowolić panią. bo je świat cały za takie uznaje. by się już tak stało. że już w głębi duszy Nic nigdy mej miłości dla ciebie nie skruszy. Zdrada.    Świętoszek  . Lecz jeszcze znajdę taką. Miłość.  Chciałabyś pani?    Tak jest. Nazbyt ostro ranią Te słowa. Co zechce szczery udział przyjąć w mej niedoli. niech pozorem kłamie. znasz pan bardzo mało. co nas porzucili. Bardzo się łatwo w radość zamieni dla pana.  Będę się o to starać. A ten.  O! pan łatwo wzajemność pozyskasz kobiety. Że kiedy mnie porzucasz. Niechaj na obojętność udaną się sili.

o o A zatem idę spełnić treść pani rozkazu. i…   o i  Żegnam pana. niech i tak będzie.   w Już mnie w życiu nie ujrzysz ni razu.  Tym lepiej. Żegnam panią. Proszę pamiętać.  Dobrze. zw się Ja tylko słucham pani zdania.   w Co?    Co? Mówiłaś i słowo łaskawsze…  Nic nie mówiłam.    Świętoszek  .  Zatem odchodzę na zawsze.    Przykład mój. że to jedynie mnie skłania.  Tak.   kw e I że pani zamiar spełniłem w tym względzie. To pani przykład.

przez wzgardę i uczucia giną. wypełnię to. Hola! panie Walery! z tz oz e się o ie Czego chcesz. Doryno? ękę     Wróć się pan. to już rzecz postanowiona. ustąpię. co wyniknie z całej tej swawoli. co każe ona. Ależ przecie!  Nie mogę tu pozostać. Tak.  sz z  i ę i ie ie z e    Świętoszek . będzie miał tutaj wolne pole. By wiedzieć. za nic na świecie.    Wstrzymaj się pan. Nie. dokądże?       Puść mnie. nie. Nie. Potrzeba ją uwolnić od mego widoku.   z i sz z e e o i ie Teraz drugie.  Ach!    st o ie Drażni go mój widok.A ja wnoszę. Żeście oboje rozum stracili po trosze. Nie wstrzymuj mnie. st o ie Jej wstręt do mnie objawia się na każdym kroku. więc odejść stąd wolę. Dałam się wam spokojnie wykłócić do woli.

dzisiaj zwodzić taką kłótnię!  Nie widziałaś.   o eeo Kto kochając. o i Zostać twym mężem. niechże mi pan wierzy. podobną radę dawać będzie…  o i Kto kochając. Pragnie jak najszczerzéj Dla pana się zachować. ie ze z ęe ee oi i ęi ow ii ze  o o Jakiż twój zamiar?  o o  Co chcesz w tym wszystkim odmienić?   Najprzód chcę was pogodzić.     Chyba żeś nie słyszała.Dosyć do licha. jego pragnienie jedyne. dziś gdy się tworzy taki przedział. co do mnie powiedział. On o tym jednym marzy tylko. a potem pożenić. niechaj zginę. o eeo To głupstwo obustronne. o eeo Czyś pan zwariował. skończcie raz te niepokoje. o radę pyta w takim względzie…   Oboje zwariowali i przyznać się boją. jak do mnie mówiła okrutnie.  ękę o o Na co?   Świętoszek  .   o i To szaleństwo. Dajcie mi ręce. Zaprzestać mi tych żartów! chodźcie tu oboje.

  ękę Lecz na co się to przyda?   By skończyć rzecz całą. o i  Daj mi panna swoją. sądzę. i o się o eeo ie się    Widzieć takich szaleńców rzecz bardzo ciekawa.     Tak! powiedz. bez żadnej złości. według mego zdania. ale w innej porze. z ojcem panny jak rzecz skończyć ładnie. jakich środków użyć nam wypadnie. e i i tz się z ę e ie tz sie ie  Na co ten przymus. niż wam się zdawało. Pomyślmy. że można najprościéj Popatrzeć w moje oczy. z wszystkiego można wybrnąć snadnie. Będziem się bronić w sposób skryty i otwarty. Wy się bardziej kochacie. w twarz. o i Jednak najlepiej będzie.   Świętoszek  . o i Bo skarżyć się na ciebie.     A ty! czyliż niewdzięczność dalej sięgać może… Dokończycie tych sporów. Byle czas był. — nazywam rzecz skromnie. — Ażeby takie rzeczy dzisiaj mówić do mnie. o i Ojciec panny kpi sobie. czyliż nie mam prawa? Czyż nie jesteś złośliwą. Niechaj panna do jego zamiarów się skłania. Abyś w razie nacisku mogła z swojej strony Powstrzymać na jakiś czas związek zamierzony. o eeo To są czyste żarty.

 Twe słowa jak rozkosznie moje serce ceni…   Kochankowie w rozmowie są nienasyceni! Wychodź pan. o eeo Idź pan. swoich przyjaciół używaj w potrzebie. Na koniec. Ruszaj pan w jedną stronę.Najprzód jakaś choroba na pannę wypadnie. dziś zbiłaś zwierciadło. A teraz do widzenia.  Ale…   Proszę nie gadać tak długo. przeczucia smutne wciąż panienkę trapią: Spotkałaś pogrzeb wczoraj. o w i iz sz o oz ze i   Świętoszek  . Bo do ślubu koniecznie potrzeba twej zgody. Na którą bardzo łatwo wszyscy się dziś łapią. gdy już cierpienia panienki ustaną. masz najprostsze do zwłoki powody. ale nie inaczej Tylko gdy nikt was od dziś razem nie zobaczy. Znajdziemy nową zwłokę i niespodziewaną. Walery. jak twoją. My tutaj pobudzimy brata do działania I macocha się również bardziej do nas skłania. Oto. Cała moja nadzieja jedynie jest w tobie.   o eeo Nie wiem. Potem. By do nas upominać się przyszli za ciebie. To znów o mętnej wodzie w nocy śnić wypadło. Zabobony  o i Cokolwiek bądź zrobię. czy wolę ojca me prośby rozbroją. a panna chodź w drogą. A zatem rzecz się uda. Lecz niczyją nie będę.

  Przeciw niemu i ojcu. Nad umysłem Tartuffe'a wielki wpływ posiada. Wyjdź pan. gdyby rzecz była prawdziwa. bardzo pana proszę Niechaj pan pozostawi działanie macosze. On chętnie słucha tego. Jeżeli mnie szacunek. by przy mnie odbyła się cała rozmowa. Jeżeli się do naszych planów nie przychyli.AKT TRZECI    is o  Niechaj piorun w tej chwili na miejscu mnie spali.   Ja do niego nie wyrzeknę słowa. Byłoby ślicznie. Tak źle się nie stanie. A na popsucie sprawy to środek jedyny. ⁴⁵s — łatwą. bo w sprawie waszéj Chce go zbadać. Lecz że wnet zejdzie. lub władza powstrzyma Od skandalu — kiedy już innych środków nie ma. Chcę. a pan niechaj stąd ucieka. że on modli się w tej chwili.  Chcę. ażeby mnie ostatnim z ludzi nazywali.   Kpisz pan! wszak znane wszystkim świetne pańskie czyny. jeśli ktoś na niego czeka. że on słabość dla niej w sercu skrywa. Tylko dwa słowa w ucho szepnę mu na stronie. co ona powiada. Poznać jego uczucia rzeczą będzie snadną⁴⁵ I wskazać mu. Zdaje się.  Nie można.    Świętoszek . Ojciec pański dopiero objawił swe zdanie. Sługa mówił mi.  Ja łatwo tego łotra do ustępstwa skłonię. jak smutne skutki stąd wypadną. Przecież zamiary swoje często człowiek zmienia. by zmienił zamiar.   Przez litość! miarkuj się pan. Więc ja zostanę. Na koniec tu ma zejść się z nim. Od projektów daleko jeszcze do spełnienia. co was straszy.

Wychodź pan! is k w się w    o t e  e o z s e ę k t ko s ost ze Wawrzeńcze! Dyscyplinę⁴⁶ z włosianką⁴⁷ złóż do moich rzeczy I módl się. Odwiedziny dziś wszelkie do mnie będą próżne. Gdybyś tu stanął nago od dołu do góry. Nie. tę chustkę weź! w i   A na cóż to mnie?  Ażeby przykryć piersi odkryte nieskromnie. Nie skusiłby mnie widok całej pańskiej skóry. Mężczyzna. Bo idę więźniom skromną rozdzielać jałmużnę. Takim przedmiotem duszę bliźnich ranisz srogo. ⁴⁶ s i — krótki bat z rzemieniami ⁴⁷w osi k — włosienica. wprzódy Nim co powiesz. Bo grzeszne myśli przez to do głowy przyjść mogą. Świętoszek  stkę z kiesze i Ach mój Boże. uniesienie poskromię młodzieńcze.   i e ie w ę i Nieznośny… otóż idzie. rodzaj tkaniny z włosiem końskim. Nie wiem. służącej do umartwiania ciała. Pożądanie.   Musisz pan na pokusę być niezmiernie słaby. Lecz ja do pożądania nie jestem tak prędka. aby niebo miało cię w swej pieczy. wi o o o s o ę   st o ie Ile tu udawania i ile obłudy!  Czego chcesz?   Mam powiedzieć… Ciało. Gdy ciało ma dla ciebie tak silne powaby. Kobieta.   Świętoszek  . jaka tam w panu wyradza się chętka. szorstkiej. Pokusa.

jam pana w spokoju zostawić gotowa.   Świętoszek  . Dobrzem zgadła.    i t e  Niech w wszechmocności swojej święta niebios siła Zdrowie duszy i ciała zawsze pani zsyła.  Ach! bardzo chętnie. Tylko pani przeze mnie przysyła dwa słowa. pani wyzdrowienie. co z tego wypadnie. w ten sposób nas rozmowa nie strudzi.  Moje pacierze pewno nie mają tej siły.   st o ie Jak się udobruchał ładnie.  Czy prędko przyjdzie?   Szelest słyszę po podłodze. Ile pragnie dla ciebie nędzny sługa boży. Lecz siądźmy.  Jakże się pani czuje? nie boli już głowa? Flirt.   Nie. Proszę ukrócić w słowach nieskromną swawolę. Ona! zatem zostawiam państwa i odchodzę. Niechaj błogosławieństwa tyle ci przymnoży. jestem najzupełniej zdrowa. Zdrowie  Gorączka przeszła.  To pobożne życzenie wdzięczność we mnie budzi. Bo wyjdę zostawiając pannie wolne pole. By tak szczęśliwy skutek w górze wymodliły. A jednak każde moje do nieba westchnienie Miało za cel jedyny. choć nie wiem. Które według wyraźnej powtarzam osnowy: Że prosi pana tutaj o chwilkę rozmowy.

Czy można nadto cenić takie drogie zdrowie? By je zachować. niźli pani na to zasługuje.  Dla mnie do tej rozmowy powód stąd się bierze. Lecz dotąd daremnymi były moje modły.  W sekrecie chcę przedstawić panu o co chodzi I cieszę się. Zanadto się pan trudził. Że się pan tylko troszczy o moje zbawienie. To nie przez niechęć żadną dla pani z mej strony. Chcę. z mego zrobiłbym ofiarę.  io ękę i i isk e e Tak pani. Błagałem nieba. by tę sposobność przywiodły. I za tyle dobroci wdzięczność żywą czuję.  Tego nikt nie powie. is ie ok z się zwi o i et s sze oz owę  Dla mnie również pragnienia gorętszego nie ma.  To mnie również zachwyca. Że chcę. Że sam na sam jesteśmy tu z panią we dwoje. bez wątpienia i w mym sercu gości…  Aj! za mocno pan ściska… ⁴⁸ o i — ostro napominać.  Pan miłość chrześciańską posuwa nad miarę.  Mniej robię. Jak odkryć całą duszę przed twymi oczyma. by panią przysięga zapewniła szczera.   Świętoszek  . co pani odbiera. abyś mi serce swoje odkrył szczerze. Ale przez zapał niczym nieprzezwyciężony I przez uczucie czyste…  Tak je również cenię. że nikt nam tutaj nie przeszkodzi. Uwierzyć się boję. Że gdy gromię⁴⁸ wizyty.


Zbytek gorliwości; Wszakże ból zadać pani dla mnie równa męka I prędzej bym… k ie ękę ko i


Co robi tutaj pańska ręka?


Macam suknię, jak miękki materiał.


O proszę! Przestań pan już, ja żadnych łaskotek nie znoszę. i o się z ote e t e z s w się o ie


o sz ste zkę i Jakie to jest prześliczne! Dziś nikt nie zaprzeczy, Że prawdziwie cudownie robią takie rzeczy. Jaki postęp we wszystkim czas nam teraz niesie.


Prawda. Ale o naszym mówmy interesie: Mówią, że mój mąż dawniej dane słowo zrywa I chce panu dać córkę; czy to wieść prawdziwa?
Miłość


Tak, przyznaję, że coś tam wspomniał mi o tem, Ale ten zamiar nie jest mych marzeń przedmiotem, Inne wdzięki posiadać, których urok nęci, Szczęściem by napełniło wszystkie moje chęci.


Pan nie pragniesz miłości doczesnych omamień.


Wszakże i ja mam w piersiach serce, a nie kamień.


Podług mnie, pańskie myśli tylko w niebo biegą, Na ziemi nie pożądasz pan pewno niczego.


Uczucie, co nam każe wzdychać do wieczności, Nie zabija w nas wcale doczesnej miłości, Zmysły nasze pożądać mogą całą siłą Cudowne dzieła, które niebo wytworzyło; Ono swym własnym wdziękiem zdobi ród niewieści, Lecz najwięcej się w tobie jego darów mieści; Na twojej twarzy piękność rozlał rozkaz boży,
  Świętoszek


Która oczy zadziwia, która serce trwoży I widząc cię, czyż mogłem nie wielbić z zapałem Rąk Stwórcy, których dziełem jesteś doskonałem? Czyż dziwne, że o tobie moje serce marzy, Gdy on sam własny obraz nadał twojej twarzy! Zrazu–m sądził, że miłość ta skryta, uparta, Jest wymysłem szatańskim, jest pokusą czarta, Chciałem już poddać serce rozłączenia próbie, Bom myślał, że kochając ciebie — duszę zgubię; Lecz na koniec poznałem, cudowna istoto! Że ta namiętność może się pogodzić z cnotą, Że może być niewinną i dlatego śmiało Postanowiłem oddać się jej duszą całą. Jest to wielka odwaga, wyznaję to szczerze, Ośmielić się to serce ponieść ci w ofierze, Lecz znana dobroć twoja, niechaj mnie tłumaczy, Na nią liczę; bo mój wpływ nic tutaj nie znaczy. W tobie moja nadzieja, dobro, wiara cała, Tyś się dla mnie zbawieniem, albo smutkiem stała; Na koniec z twych ust wyrok ma wypaść prawdziwy. Zechcesz, będę szczęśliwy, — każesz, nieszczęśliwy.

Miłość, Pobożność


Oświadczenie kunsztowne, forma wyszukana, Lecz prawdę mówiąc, dziwi mnie ze strony pana. Sądziłam, że pan serca swego strzeże ściśléj I nim taki plan zrobi, wpierwej rzecz obmyśli Rozważniej; wszak pobożny winien być dalekim…


Czyż za to żem pobożny, nie mam być człowiekiem? Kto choć raz wdzięk twój, pani, mógł podziwiać z bliska, Ten już sercem nie władnie, tam rozwaga pryska. By tak mówić, dziwisz się, skąd odwagi wziąłem, Lecz ściśle mówiąc, ja też nie jestem aniołem. Jeśli pani potępisz to moje wyznanie, Własny urok i wdzięki ukarz pani za nie; Gdym cię ujrzał, gdyś jedno wymówiła słowo, Od tej chwili mej duszy stałaś się królową. Cudnej słodyczy oczu niezrównana siła Opór mojego serca łatwo zwyciężyła, Nie pomogły łzy, posty, modlitwy i święci, Ty jedna byłaś celem wszystkich moich chęci. Mówiły moje oczy, westchnienia i płacze Tysiąckrotnie to, co dziś słowami tłumaczę: Że jeśli w twoim sercu współczucie spotyka Tę miłość niegodnego twego niewolnika, Jeśli twa dobroć moją odwagę wybaczy I łaska do nicości mej zniżyć się raczy, To będę miał dla ciebie, o piękności wzorze,
  Świętoszek


Kobieta, Pożądanie, Wina

Uwielbienie, z którym nic zrównać się nie może. Honor twój pozostanie również nieskażony, Bo nie możesz się lękać obmowy z mej strony. Ci ulubieńcy kobiet, ci dworscy panowie Są hałaśliwi w czynach i zbyt próżni w mowie; Oni się nie zastraszą o sławę niczyją, Sami, chwaląc się, wszystkim swój sekret odkryją I tą manią nieznośną siebie również podlą, Bo bezczeszczą tym ołtarz, przed którym się modlą. Lecz tacy jak my ludzie, w przekonaniach stali, Żaden z nas z powodzenia głośno się nie chwali, Z własnego interesu musi zostać niemy, Bo tym sposobem własnej opinii broniemy I z nami tylko można, nie doznając żalu Mieć przyjemność bez trwogi, miłość bez skandalu.

Kochanek, Miłość, Plotka, Próżność, Tajemnica


Słucham pana, bo zrobić nie mogę inaczéj. Pan w dość wyraźny sposób rzecz całą tłumaczy. Czy się nie lękasz ściągnąć tym na siebie burzę, Jeśli pańskie wyznanie mężowi powtórzę? W ten sposób ostrzeżony będąc najwyraźniej, Nie czułby już dla pana tak wielkiej przyjaźni.


Ja wiem, jaka w twym sercu litość, dobroć gości I czuję, że przebaczysz tak wielkiej śmiałości. Na karb słabości ludzkiej zechcesz złożyć pani Wyznanie tej miłości, która ciebie rani; Widząc siebie przebaczysz to, co tu się stało. Wszakże jestem człowiekiem, mam oczy, krew, ciało.


Nie wiem, jakby ktoś inny począł w takiej sprawie, Ale ja chcę dziś z panem postąpić łaskawie, Dla męża cała ta rzecz zostanie nieznana, Lecz w zamian za to żądam czegoś i od pana; Oto będziesz się starał w sposób łatwy, szczery, By mógł prędko zaślubić Mariannę Walery. Niechaj się twoja wola do mych życzeń nagnie, Byś nie pożądał tego, czego inny pragnie I…

  
i w t e o iz is


i et ie k t Nie, pani, ja zdania twego nie podzielę, Przeciwnie, ta rzecz musi mieć rozgłosu wiele;
  Świętoszek
 Zemsta

niechaj pozna z bliska Duszę tego nędznika. Dumny zuchwalec.  Nie. aby ją utracić na zawsze. Wymowa pani nic na to nie wpłynie. Gdy przez niego serc naszych dziś życzenia giną. Kobieta  Masz pani może słuszność i powody swoje. Oświecę mego ojca. przyszłość nam za niego odpowie. nowina wesoła. Walerego obmówił. Tego łotra obłudę dzisiaj odkryć mogę. że mocno zadziwić cię zdoła. Otóż sposobność. Za wiele w naszym domu bezkarnie nabroił. Po cóż ma takim głupstwem niepokoić męża. Ślicznieś wynagrodzony za swoje starania! ⁴⁹sie i (lub: ozsie i ) — rozgniewać. mój ojcze. sposobność jedyną Mam rzucić? Nie! To niebo samo ją zesłało I użyję jej dzisiaj z gorliwością całą. Która sądzę. Z tego wypadku radość za wielką mam w duszy. Nie potrzeba hałasu robić z takich rzeczy. sierdzi⁴⁹ ojca na mię.    Świętoszek . Zemsta   o i is t e  Czeka cię tu. Bo mnie przyjemność zemsty ożywia jedynie I zaraz całą sprawę tu załatwić wolę. co się w nasz dom wciska. By inaczej postąpić ja mam również moje. bigot ten z czołem wytartem Za długo sobie żarty z mojej złości stroił. Zacna kobieta śmiechem zaczepkę zwycięża. Teraz polegać może śmiało na mym słowie. By go ojcu pokazać.  Damisie!  Daruj pani. Jego miałbym oszczędzać! nigdy! nawet żartem. Zasłużyłbym. tu: buntuje ojca przeciwko mnie. właśnie mam gotowe pole. Damisie. Cnota. Muszę zdeptać tę gadzinę! Niebo samo odkryło mi do zemsty drogę. com słyszał. prośba mnie nie wzruszy.Na szczęście ja tu byłem i nic nie pominę Z tego. Ten oszut rządzi ojcem i ciągle mu kłamie. Któremu twoje pewno czynem nie zaprzeczy. Gdybym usposobienie okazał łaskawsze.

przestępstwo popełniałbym nowe. Stek grzechów. w pokorze Wyznaję. To wystarcza. to jest zbrodnia nowa. Kiedy pani najtkliwsze robił oświadczenie. Każda chwila w mym życiu. Toż pod zarzutem wszelkim. Nie trzeba nierozważnie takiej rzeczy szerzyć. w moim przekonaniu inna myśl zwycięża. broniąc się. Bo. zapragnął okryć cię niesławą. jam winny. Damisie. nieba. usposobienie mając zbyt łaskawe. nieprawości w mej duszy się chowa I moje nędzne życie przyjmując w rachubie. Niesłusznie. mój bracie. Postanowiła ukryć przed tobą tę sprawę. Lecz ja karę wymierzyć czuję się w potrzebie. Wstyd ten. czyż prawdą być może?  Tak. żem łotr największy. uzbrój gniew twój srogi I jak przestępcy każ mi opuścić twe progi. Tak dalece posunął swą dobroć łaskawą. kiedy się obronimy same. Wypędź mnie.    o is t e   To co słyszałem. Byłbyś milczał.Ten pan. żmijo przeklęta!   Świętoszek  . gdybyś chciał mi wierzyć. choćbyś praw swoich nadużył. Wierz temu co on mówi. złośliwy. byłoby obrazą dla ciebie. Zastałem go tu właśnie przy miłosnej scenie. Że przez wdzięczność. niegodny litości. Jeszcze nie zrówna karze na jakąm zasłużył. żem jest grzesznik nikczemny i złości Pełen. Że nie należy próżno niepokoić męża. ty się ośmielasz w nikczemności szale. Czystość tak szczytnej cnoty oczerniać zuchwale.  Tak. aby honor ponosił stąd plamę. Bo zmilczeć to. Ona.   os Zdrajco. chcąc ci dać dowód swego przywiązania. Niebo za karę dziś mnie poddało tej próbie.  Co! udaną słodyczą czyliż cię opęta? Ta obłuda… mój ojcze!   Milcz. chętnie skłaniam głowę.

Bracie! czyliż od innych postępuję lepiéj? Nie. niech mówi. to jest prawda szczera. jak oni mnie sądzą. zw się o is Tak jest. Bo to kara należna za zbrodnie żywota. stracić nogę. zaślepi. błąd popełniasz znowu. mój drogi synu. kości ci połamię. niechaj pozory twym zdaniem nie rządzą. gdybyś wierzył jego słowu. Lepiej byś zrobił. Niczemu nie zaprzeczę. Dlaczegóż w takiej rzeczy masz mi być powolny. bom na nie zasłużył. czyż możesz wiedzieć do czegom ja zdolny? Powierzchowność cię moja. Ach! pozwól mu. Lecz ja nic nie wart jestem. wisielcze! Mój bracie.   Świętoszek  . nie. os Ty hultaju!  Lecz…   Milczeć zaraz!  Ja to znoszę…   Jak jedno słowo powiesz. być może. Wolałbym znieść katusze. podłym rozbójnikiem. Zdrajcą. rękę. niech je gniew twój miota. łotrem. Choćbyś wstrętniejszych jeszcze wymysłów tu użył. Zresztą. Cały świat w uczciwości szatę mnie ubiera.   o t e Mój bracie to za wiele! Ty łotrze! os Serce ci nie pęka. złodziejem.  Ojcze! jak to? czyż za to że klęka…   o osz t e Milcz. mów żem jest nędznikiem. ja cię proszę. Na kolanach wysłucham. Niestety takim jestem. Niżby on miał najmniejszą za mnie ponieść mękę.  Bracie! na miłość Boga! powstrzymaj twe ramię. powstań.

Żona. Władza  Zmuszona chyba przyjmie udział w tym zamiarze. Kija. ja starań dołożę.  os Niewdzięczny!  Daj mu pokój. Klęknąwszy u nóg jego błagaj przebaczenia.   Tak. błagam cię w pokorze Na kolanach. Przez nienawiść. co ja każę. wszystkim wam byłoby przyjemnie Osobę taką zacną oddalić ode mnie. Lecz im więcej będziecie trwać w podłym uporze Tym więcej. wyrodku. Zaraz wszystko odwołaj. kija!   Świętoszek  . Wyzywam wszystkich dzisiaj. Żem ja tu panem. Lecz dzisiaj przebrała się miara.   Opierasz się łajdaku i śmiesz go lżyć jeszcze. Ojciec. o litość!   k ęk w ie i e t e O dobroci wzorze! os Patrz łotrze!  Więc…   Milcz! cicho!  Lecz…   Cicho raz jeszcze! Ja wiem. przez co wznosicie te głosy złowieszcze. łotrze bez imienia. że mnie słuchać wam wypadnie. Spiesznie mu oddam rękę mej córki jedynéj.  Jak to! ja? tego łotra co nas chwycił w kleszcze. dowiodę wam snadnie. dzieci i służba. by go wstrzymać. W ten sposób dumę całej podepczę rodziny. każde z was się stara Dokuczyć mu. dziś w wieczór zrobi.

 Tak. błagam cię w pokorze.o t e Nie będziesz mnie powstrzymać w stanie.   Świętoszek  . Trzeba. lecz…   Prędko! nie robić hałasu. jak mnie oczernić chcą przed moim bratem. os Dalej! natychmiast opuść moje pomieszkanie⁵⁰! Wynosić mi się z domu i bez zwłoki czasu…  Wyniosę się. cię żmijo! nic ci nie zostaje. przebacz mu wspaniale. Bo zabić cię na miejscu tutaj wypadało. co to za straszna boleść idzie za tem! Widzieć. serce mi tak bije!… Nie mogę mówić. którą mi zadał. Wydziedziczam. Nie wiesz. o t e Uspokój się. Widzę. A w dodatku przekleństwo ojcowskie ci daję. chyba tego nie przeżyję!   ie sk o ot o zwi kt iw ę i s Łajdaku.   Jak to? żartujesz! ⁵⁰ o ieszk ie — mieszkanie. tak piersi rozrywa. przestańmy już mówić o tym przykrym sporze.   Ach!  O tej niewdzięczności sama myśl straszliwa Tak duszę moją rani. abym opuścił domu twego progi. żal mi. że ja niepokój wnoszę tutaj srogi. żem cię wypuścił stąd cało. Czuję ból tak okropny. mój bracie. Przekleństwo    o t e   Taką świętą osobę śmie znieważać w szale!  Mękę.

Niechaj cię w każdej chwili widzą z moją żona. gdybyś ty chciał?…   Ach!  Niech i tak będzie. Kto wie. Jednakże. Honor jest bardzo czuły i przyjaźń mi każe Usuwać powód plotek. Twojej żony unikać będę. jam odejść gotowy. Mąż. na złość wszystkim.   Wszak widzisz. Lecz ja wiem. Bo nie chcąc mieć innego dziedzica. jak ciebie.  W takim razie potrzeba. nie słucham ich wcale. nigdy!  Ach. radość mam niewysłowioną. które dziś cię nie poruszy. żona O czym chce tylko męża z łatwością przekona. pragnę abyś siedział przy niéj. Wychodząc stąd usunę im powód obmowy. mój bracie. jak to czyni…   Nie. nie.   Musisz zostać. puść prędko.  Lecz oni nie ustaną w namiętnym zapale. dziś jeszcze bardziej im pochlebię. Nie dość tego. uprzedzać potwarze. bez ciebie jutra bym nie dożył. co mam tylko prawnie oddam tobie.  Puść mnie.   Nigdy! mój bracie. Wszyscy mnie tu nienawidzą I podejrzeń w twym sercu budzić się nie wstydzą Przeciwko mnie. W tej chwili zapis mego majątku ci zrobię I wszystko. jak potrzeba postąpić w tym względzie. Gdy się świat wścieka. A doniesienie. bym się upokorzył. Żona   Nie. czy innym razem nie trafi do duszy.   Świętoszek  Przyjaźń .

A zazdrość patrząc na to. niż syn. Zazdrość   Świętoszek  .   Biedny człowiek! chodź. żona i niż wszyscy krewni.Dobry przyjaciel i zięć jest dla mnie najpewniéj Wart więcej. Wszak dar mój odrzucony przez ciebie nie będzie?  Niechaj się wola nieba spełni w każdym względzie. wszystko opiszemy pięknie. niech ze złości pęknie.

Z gruntu tej sprawy teraz wcale nie ocenię I z góry jak najgorsze przyjmę położenie. Że odtąd inny obrót ta sprawa przybierze. Bo mój sposób myślenia również ci wyjaśnię. Wszystkie wymówki pańskie są zbyt naciągane: Po co się pan oglądasz na nieba zamiary. Poświęcając gniew Bogu niech pan postanowi Sprawić to.   Ja sądziłem. że pan krańcowym nie będziesz w tej mierze. Przebaczam mu. Chcąc go zręcznie w ten sposób zmusić do milczenia. oskarżać go nie myślę wcale I chętnie bym mu pomógł. pozostaw zatem pomstę całą. Po tym postępku jego.AKT CZWARTY    e t t e   Tak wszyscy o tym mówią. że potwarczo⁵¹ pana oskarżono. potwarz. I że moje sumienie własny błąd ocenia. Gdy się we wszystkim spełnia wyższą wolę nieba. Ten odgłos wcale panu sławy nie dodaje I żem pana tu spotkał na rękę mi właśnie. Nie chcę się tu Damisa zajmować obroną. Sądzę. Nie mam do niego żalu. Czyż dobry chrześcianin nie zrzeka się złości. aby ojciec przebaczył synowi. Gasząc pragnienie zemsty. Że świat takim postępkiem mocno jest zgorszony.  Niestety! ja sam pragnąłbym tego najszczerzéj. że inną odpowiedź dostanę. Przypuszczam. a jak mnie się zdaje. Bo przekonanie winy ten pewno podziela. jakbym przez ludzi został osądzony. choć się tym nie chwalę: Ale wyraźnej woli niebios nie naruszę I gdyby on powrócił. jakie w sercu gości? A w panu czyż przeważa gniewu chęć jedyna. ja stąd odejść muszę. Czyż ono w twoje ręce kładzie prawo kary? Pozostaw mu. niechaj mi pan wierzy. Bo przebaczać bliźniemu ono nam kazało. Wzięto by to za zręczną taktykę z mej strony. z niczym niezrównanym Stosunek między nami byłby podejrzanym.    Świętoszek . Bóg wie. ⁵¹ otw zo — rzucając oszczerstwo. A i na względy ludzkie uważać nie trzeba. By za ciebie miał ojciec z domu wygnać syna? Możesz pan wierzyć w pełną otwartość z mej strony. Kto udaje łaskawość dla oskarżyciela.

⁵³w ie — od: wydzierać. Ich majątek niechaj ci nie będzie kłopotem. By majątek w złe ręce nie popadł wypadkiem. Chciwość. czyli zabierać coś przemocą. pewno zła myśl nie zagości.  Ja mu z serca przebaczam. To czynię to w zamiarze tylko. Dziedzictwo. później przekonasz się o tem. panie. Czyż pobożność się taką zasadą zaszczyca. Która każe obdzierać prawego dziedzica? Jeżeli nieprzepartą za niebios rozkazem Masz przeszkodę. Jako człowiek uczciwy wyszedł z tego domu. i w tej mierze. Lepiej by było. A ich urok zwodniczy pewno mnie nie zmami. by zostać tu z Damisem razem. To lepiej. By przyjąć zapis.   Czy również z woli nieba nieznanych obrotów Pan kaprysowi ojca ulec byłeś gotów. Aby go nie obrócił ten. A chociażby miał zmarnieć w ręku spadkobiercy. że to twoja wina I że ojciec dla ciebie wypędził stąd syna. To co nam Bóg zaleca. Wtedy ludzkie języki pewno nas nie strwożą. Jak go użyją. Ażebym ja mógł działać pod wpływem chciwości. panie! rozstań się pan z tą zbyteczną trwogą.   Świętoszek  . ja się dziwię. Jeżeli zaś się wola moja upokarza. Którą prawi⁵² dziedzice słusznie ganić mogą. Niż żeby świat powiedział. Gdy w mojem ręku przez to środki się pomnożą Na wspieranie mych bliźnich i na chwałę bożą. nie.   Ech. abyś bez wstydu i sromu. Bóg mi świadkiem. co mnie znają. Jak pan tę propozycję przyjąć byłeś w stanie. a może zbrodniczy. Niebo wcale nie każe. Za doczesnymi wcale nie gonię dobrami. śmiało spełniajmy tylko wolę bożą. która wstydem pali. nawet niesłychanie. prawowity.Jak to? innej wymówki dla pana już nie ma? W dobrym uczynku bojaźń obmowy cię wstrzyma! Nie. ⁵² w — szlachetny. Zapis wszystkich dóbr jego przyjmując łaskawie? Choć wprost przeciwny przepis znajduje się w prawie. niż że tobie da miano wydziercy⁵³. abym z nim żył daléj. wypełniłem szczerze. Co do mnie. Pobożność  W tych. którym gwałtem mnie obdarza. co odziedziczy Na jakiś cel niegodny. Ale po tej zniewadze.

co nas tak mocno złączyły I nie każ mi posłuszną być nad moje siły. co dziś w wieczór ma się spełnić jeszcze. Rozmawiać z panem dla mnie przyjemność prawdziwa. ażebym w potrzebie Aż do Boga musiała nieść skargę na ciebie. Lecz pobożne zajęcie na górę mnie wzywa. Ten nieszczęśliwy projekt. Jeśli każesz zapomnieć o marzeniach duszy. o co cię na kolanach proszę. że zgodzi się z tym chyba wytarty Honor…  Przepraszam pana.   A!…    i i o e t   Panie! niech nas poprze twa wymowa dzielna! Patrz pan. Jeżeli moją miłość twoja wola kruszy. z której tak serdecznie śmiałaś się dziś rano. Rozluzuj węzły. Ojciec   Świętoszek  . Zrób to tylko. które przecież ja zawdzięczam tobie. o i W tym kontrakcie dla ciebie niosę opisaną Rzecz. Nie zmuszaj mnie. co nas wszystkich rani…    o i o ze i   Cieszę się. Co chwila wywołuje w niej rozpaczy dreszcze. Córka. Ażeby tylko plany jego się zmieniły. Zaklinam cię na wszystko. mój ojcze. już jest wpół do czwartéj. co cię wzruszyć może. jaka ją boleść ogarnia śmiertelna.Wierz mi pan. żeście razem w tej chwili zebrani. Małżeństwo.   k ęk ze o e O mój ojcze! przez litość błagam w imię boże. Pan nadchodzi. Ażebym miała spędzać w nędzy i w żałobie To życie. Nie każ mi żyć z człowiekiem. Nie chciej rzucać przynajmniej mnie na łup rozpaczy. A zamiar. którego nie znoszę. użyjmy podstępu lub siły. I jeśli postanowić nie możesz inaczéj.

co ja widzę. Tego łotra.   Jeślibyś mojej rady chciał wysłuchać przecie…   Mój bracie. Kiedy ojciec w miłosnej przeszkadza jej chętce. zakonnica wylazła na prędce. zaślepieniu twojemu się dziwię Tylko. których niebo jeszcze mi udzieli. Jestem dla nich z szacunkiem. a tyś jej zaprzeczyć nie chciała. Ale twoja spokojność zdradziła cię właśnie. Gdy po dzisiejszym czynie nie wierzysz nam jeszcze?   Dziękuję. By biednego człowieka zgubić przez te baśnie. jeśli tego będzie mu za mało. Lecz daruj. swą spuściznę całą. twoje rady są najlepsze w świecie.   Otóż to.  o o Widząc to. Zgadzam się na to chętnie. Gdy mu wszystko oddajesz. Ja wiem.   Twoja dobroć dla niego nie martwi mnie wcale. By zaskarbić te łaski masz sposób gotowy I proszę nie zawracać mi już więcej głowy.  st o ie wz szo Odważnie moje serce. Jakież cię wpływy oplotły złowieszcze. Wstręt twój i upór zwyciężyć potrzeba. cenię je i chwalę.   Świętoszek  . przez niego ta historia cała Ułożona. Oddaj mój. Gadaj z równymi sobie. tu zaknebluj usta. już nie wiem prawdziwie Co mówić. ale spełnić ich nie myślę wcale. ale prostych pozorów w tym wina. ale w zamian przecie. trzymajmy się stale. Oddaj mu twój majątek. A umartwienie zmysłów — zasługa dla nieba. ocal twoje dziecię I pozwól. Powstań. jaką ty słabość masz dla mego syna. bym w klasztornej przepędziła celi Resztę dni.     Sługa Jak to? lecz… Niech cię znowu nie trapi chęć pusta.

lub pogryźć człowieka. Abyśmy mu zniewagę największą rzucili? Ja wybuch w takiej rzeczy najwyraźniej ganię. ale nie diablicą I w tej mierze tej prostej trzymam się taktyki. bo to być nie może. Gdybyś na własne oczy rzecz całą zobaczył. niechaj co chce będzie.   Świętoszek  . niż gwałtowne krzyki. Uczciwość z łagodnością pogodzić się może. których w każdej porze Gniew uzbrojony tylko sposobności czeka. potrzebaż w tej chwili. czy trwałbyś w uporze?   Powiedziałbym… nic wcale. Że pogarda jest lepszą. Że mógłbyś łatwo widzieć i słyszeć rzecz całą.   Zobaczył!  Tak. Nie jak u kobiet strasznych. Mnie tym postępowaniem pewno nie zachwycą. Czyż potrzeba mieć na tak dziwne oświadczenie Zaraz obelgę w ustach i w oczach płomienie? Gdy naszą cześć kto dotknie. Pragnę zostać cnotliwą. Ale możebyś wreszcie zdanie zmienić raczył. że w miejscu tym. Lecz przypuśćmy. tak by się stało. Kobieta   Ja się zwieść nie pozwolę. że wszystko przy tobie powtórzy?   Baśnie!  Cóż to za człowiek! Rozważ me zamiary: Nie żądam już z twej strony dla nas nawet wiary. Gdy to sprawię. Cnota. Cóż byś powiedział na to. oto moje zdanie. By paznokciami drapać. Śmiech tu karą najlepszą.  Powtórnie twoją słabość podziwiam w tym względzie.   Gadanie!  Będziesz wątpił dłużéj.

Wejdź tu i proszę ciebie. Aby cię nie widziano. Twą zręczność ocenię. No wejdź tam. czy dobrze osnute mam plany. Aż przestaniesz oszczerstwa robić mi zarzuty.  o i  Działać potrzeba powoli. Będziesz świadkiem wszystkiego. zostaw mi swobodę. że łagodność mam nieporównaną.   Świętoszek  . a pamiętaj.   Dlaczegóż pod stół?  Proszę. siedź cicho jak niemy. prawdy ci dowiodę. zatem nie spocznę dopóty. A miłość własna bardziej jeszcze go zaślepi. com ci powiedziała. jak będziesz schowany. Błąd trwa za długo.  o o Sprowadź go do mnie. W tej chwili się ta sprawa tu zakończy cała. Sam osądzisz.  Nie! ludzi kochających zwieść możem najlepiéj. Trzymam za słowo. ani nie słyszano. Czy będziesz mogła spełnić swoje przyrzeczenie.   No przyznaj. o e t i i Wy odejdźcie.   Zgoda.   Jak to?  Gdy się tam schowasz. Poproś go. Lecz chcę widzieć do końca. Miłość    o i  Stół ten przysuniemy. jak pójdzie wyprawa. To lis chytry. łatwo się złapać nie pozwoli.

łatwo burzę wstrzyma. dzięki niebu. Lecz. spór ten został zakończony. Że nie umiałam jeszcze zaprzeczyć mu w porę. Z tej niespodzianki dotąd ochłonąć nie mogę. trwogę moją za przyczynę biorę. Skryj się i siedź cicho pod dywanem. Sądzę. nie będzie mi trudno Zmusić do otwartości tę duszę obłudną. że będę mogła zaprzestać w tej chwili I kiedy sam już sprawdzisz wszystko doskonale. bo mam zwierzenie dla pana gotowe. chce świat wyzwać. Mąż na pana żadnego podejrzenia nie ma. Com robiła. Bo to dla nas obojga nie byłoby miło. aby go zmusić do milczenia. A podniecona miłość w namiętnym zamiarze Złoży maskę i całe zuchwalstwo okaże. Zamknij pan drzwi i wkoło rozejrzyj się wszędzie. że do wyrzutów nie nada ci prawa. Damis w straszną o pana przyprawił mnie trwogę. Niebezpieczeństwo z żadnej nie grozi nam strony. by się poprzednie zajście powtórzyło. o o kt sie i o sto e Cokolwiek będę mówić i w jakim sposobie. dla twego tylko przekonania. za jego rozkazem W każdej chwili możemy znajdować się razem   Świętoszek  Kuszenie . któryś wzbudził. Będziesz go umiał wstrzymać w namiętnym zapale. Przez udaną łaskawość. t e i ie z k zwi i w Nie chcę. Niechaj to oburzenia nie wywoła w tobie. Oszczędzisz twojej żonie daremnych przykrości. ty tu jesteś panem. Sądzę.  Tak jest. Gdy z twej woli. Niepokój. A zresztą. Nadchodzi. Zresztą to twój interes. Gdy już rozczarowanie w twej duszy zagości. Bo przez ciebie do tego jestem przymuszona. Pewno pan słusznie moje starania ocenia. wszak to jedno tylko cię przekona. Moja chęć do tej smutnej komedii się skłania. Szacunek. Toż gdy się wiara twoja już do mnie nachyli. Czy znów kto nie widziany słuchać nas nie będzie. — Przeciwnie. Maska   t e o i o o sto e  Kazałaś mnie tu pani wezwać na rozmowę.

jak to serce bić nam musi w łonie. może śmiałości zbyt wiele. Ze wstydem zawsze pierwsze robi się wyznanie. zawsze w takiej chwili Serce. to zapytam pana. Że ja w tak miłe słowa pani nie uwierzę. To mi dozwala odkryć serce. Czyż nie mogłeś pan poznać już w tym samym czynie. gdyby związki trwałe. by przezwyciężyć go. Napaja mnie rozkoszą z niczym niezrównaną.  Pojąć mojej radości nikt nie będzie w stanie. Ażebym zerwał związek dzisiaj ułożony. Nazbyt swobodnie może moje oświadczenie Przekonywa. Szczęście. Gdy powiem. Wszakże bronić się trzeba. Kobieta. jest mych chęci rajem. Że sam na sam zamknięta rozmawiam tu z panem. Gdy z ust kochanych słyszę podobne wyznanie. abym się tobie podobał nawzajem. Gdy tak słabo walczymy w pozornej obronie. jeśli w panu one niesłuszny gniew niecą.   Świętoszek  . Bo smutno by mi było.I wiem. Słodycz jego napełnia błogością nieznaną. To pan mało znasz jeszcze naturę kobiecą. Nie wiesz pan. Po com Damisa dzisiaj wstrzymywała z rana? Skądże się ta cierpliwość we mnie wzięła rzadka. Że to własny interes rządzi mną jedynie. gdy do tego doszło. Jest marzeniem mej duszy. które chcę mieć całe. Abyś z swego małżeństwa zrobił mi ofiarę. że ja jeszcze wątpić się ośmielę. Że choć według słów naszych miłość ta jest zdrożna. Podzieliły to serce. To z tej obrony właśnie nadzieję mieć można. Wstyd nasz walczy do końca. By zwierzenia twych uczuć słuchać do ostatka? Czyżbym ja tak łagodnie przyjęła rzecz całą. Lecz.  Myśl pani nie dość jasno dla mnie się tłumaczy. ale z odpowiedzi Każdy serc tajemnicę z łatwością wyśledzi. Może to tylko podstęp szlachetny z twej strony. Gdyby pańskie wyznanie mnie nie pociągało? Wreszcie gdym pana zmusić pragnęła za karę. darmo się sili. Niedawno słowa twoje brzmiały tu inaczéj. Miłość  Ach. Odważam się myśl moją wypowiedzieć szczerze. że to nie będzie również źle widzianem. Które wzruszyć zbyt prędko panu się udało. Choć najsilniejsza miłość do tej walki stanie. duszę całą. że mało mój własny wstyd cenię. Lecz daruj pani.

Dlaczegóż mi dowodów odmawiasz w tej mierze?  Lecz jakże mogę chęci okazać łaskawsze. Dopóki rzecz nie dojdzie do ostatnich granic.  Pańska miłość z tyranią łączy się najściśléj I w dziwne pomięszanie wprawia moje myśli Nad sercem chce panować ta straszliwa władza! I jak gwałtownie swoje chęci przeprowadza! Pańskim pragnieniom czyż nic oprzeć się nie zdoła? Aby odetchnąć. A wyznanie dla serca zbyt wątła podstawa. Aby wyczerpać tkliwość serca do ostatka? Gubi się ktoś.  Jeżeli moje hołdy pragniesz przyjąć szczerze. czasu nie zostawiasz zgoła. Póki jej rzeczywistość słodka nie pokona. Znieść tę przeszkodę. którym straszysz zawsze.Póki dowód twej łaski zwątpienia nie skruszy I wiary w moje szczęście nie zaszczepi w duszy. którą pan tak grozi?   Świętoszek  . Nie obrażając nieba. tym mniej dla nadziei prawa. A to wyznanie jeszcze dla pana za mało. że żywię ku tobie. Lecz wprzód chce go używać zanim w nie uwierzy.  k sz wsz ki k z ost ze ę Czyż taka panem szybkość powoduje rzadka. gdy prawdę wyznaje ci całą.  Im mniej zasługi. Czyż można tak uparcie prześladować srogo I żądać w jednej chwili wszystkiego od kogo? Nadużywasz pan teraz w zbyt łatwym sposobie Uczucia. Człowiek szybko naprzeciw swego szczęścia bieży. W dobry skutek mych chęci nie ufam zbyt wiele I dotąd ta wątpliwość nie ustąpi z łona. dla mnie rzeczą bardzo małą.  Jak to! A kara niebios. I to wszystko dla ciebie nie przyda się na nic. Na zasługi się własne liczyć nie ośmielę. które wiesz pan. Niech ona serca twego obawą nie mrozi.  Gdyby tu tylko niebo na zawadzie stało.

że się trzeba będzie poddać I zezwolić. co w miarę potrzeb się przemienia.  Cukier z sokiem lukrecji może ulży pani. i k sz e o ie Ma pani mocny kaszel. A złe jest wtedy tylko.   Świętoszek  . Wszak tajemnicy naszej z pewnością obronim.  To przykre. By rozluzować węzły naszego sumienia. gdy kto nazbyt czuły. Ja odpowiem i wszystko sam na siebie biorę. Jest nauka. Ale kiedy tak wielką jest uporu siła. Przykro mi. Bo inaczej oporu chęć źle oceniona. kto grzeszy w ukryciu. Tę tajemnicę razem zgłębiamy do woli.  Tak. A ten wcale nie grzeszy. Bo w zwalczeniu skrupułów ja posiadam wprawę. Jest w takim czynie niby dla nieba rzecz zdrożna. Naprawia się czystością naszego zamiaru. Tylko zgorszenie za błąd trzeba liczyć w życiu. Bez obawy chciej spełnić moje chęci skore. to katar uparty męczy mnie tak srogo I żadne soki na to pomóc mi nie mogą. Zadowolnić nie może. Ale porozumienie z nim wynaleźć można. płuca mi rani. Grzech  k sz esz ze i e z ki k z w st Na koniec widzę. Dowód tylko stanowczy zbudzi przekonanie. ażeby wszystko panu oddać. Niech mi się pani tylko prowadzić pozwoli.  Nie. ani nie przekona. com mówiła. Mimo woli zapewne przechodzę tę próbę. że przekracza to moją rachubę. Mogę pani rozproszyć tę śmieszną obawę.  Bardzo przykre.  Na koniec łatwo będzie zniszczyć te skrupuły. Złe w uczynku chociażby wielkiego rozmiaru. kiedy świat wie o nim. Że nie chcą wcale wierzyć temu.

Daj się przekonać.   Nie! piekło nic gorszego stworzyć nie jest w stanie!  Zawsze zanadto lekko chcesz wydawać zdanie.  O co się pani troszczy. Wyjdź pan proszę. i ow o oz sie ie    t e ⁵⁴z os i — zadość.  Jak to! już chcesz wychodzić. dalej. niech mi pani wierzy. Wracaj pod dywan. Tym gorzej dla tych. zobacz. Takem go usposobił. czemuś tak uparty. nikczemnik nie lada! Jak pałka. chyba stroisz żarty. Czekaj do końca.  To mnie nie powstrzyma W obawie.Niechajże się żądaniom twym zadosyć⁵⁴ stanie. ażebyś nie zbłądził. co mnie do niego zmusili. I nie śpiesz się z obawy. czy go nie ma?    o i   w o s o sto A to jest. Do wydawania sądu nie bądź jeszcze skory. ja ją przyjmę.  Tak pani. tak mi nagle to na głowę spada. A jeśli ja błąd jakiś popełnię w tej chwili. to znów mogą być pozory. zanim będziesz słusznie sądził. by go za nos wodzić. o   Świętoszek  . Czy nie ma mego męża przy drzwiach lub w salonie. pragnie jak najszczerzej I choćby wszystko widział. Wszak byśmy z sobą byli.  Uchyl pan drzwi i zobacz proszę w tamtej stronie. muszę przyznać. to w nic nie uwierzy. po cóż mam tam chodzić? To jest człowiek stworzony. Odpowiedzialność za to nie mnie brać należy.

Pomścić obrazę niebios i obudzić żale W tym.  o t e Co do mnie. obelgi wymierza.    Świętoszek . Natychmiast mi wychodzić z mojego mieszkania. Bez żadnej ceremonii wynosić się zaraz!  Mój zamiar…   Nie czas teraz na żadne gadania. Przez długi czas kręciłem się jak w błędnym kole. albo złością. Daremnie chcesz podstępem walczyć. a pożądasz żony. Przez zbytek namiętności możesz głupstwo zbroić. zatem możemy tu skrycie… ie o t e o o i o i isk o się s w i o s i   wst z t e Powstrzymaj się. ⁵⁵sz ie z — oszust. moją jest własnością. ja mam czym skarcić szalbierza⁵⁵. Wyznaję. Lecz ta próba aż nadto moje zmysły łechce. ie wi o Na przeszkodzie nic moim chęciom już nie stanie. mój panie. który z niesłychanem Zuchwalstwem chcesz przemawiać. Ten dom do mnie należy.  o o Jak to! Wierzysz?   No dalej! na co ten ambaras.  Ty sam stąd wyjdziesz. Ażeby ją odegrać byłam przymuszoną. tak. Acha! zacny człowieku! chciałeś mnie ustroić. ty. Sądząc. Że zaślubiasz mą córkę. w miłosnym zachwycie. Nikogo nie ma. że mam dosyć i więcej już nie chcę. jakbyś tu był panem. co mi dom swój kazał opuścić zuchwale. Przepatrzyłem uważnie całe pomieszkanie. ta komedia jest moją obroną. Na pokusy tak mało jesteś uzbrojony. że lada chwila zamienią się role. Ten pożałuje. A kto się ze mną kłóci.

 Jak to?   Wszystko zrozumiesz. błąd mój każdy przyzna. że ja z tego żartować nie mogę.    Świętoszek . wszystko ci powtórzę. Jest w tym pewna szkatułka. Tylko pójdę zobaczyć.  Jak to?   Słysząc co mówił. ⁵⁶o ki — od: odgrażać się.   i o  Co to za mowa i te odgróżki⁵⁶ złowrogie?   Wyznaję. może jest na górze. Jeszcze mogłoby być gorzéj.  Darowizna!   Tak. co mnie mocno trwoży. Że teraz źle wypadła moja darowizna.

Gdy powiem. jam był zbyt skory w usłudze.   Więc najprostsza rada.   A na cóżeś ją potem oddał w ręce cudze?   To z powodu skrupułów sumienia się stało. przysięga moja rzecz rozstrzygnie.   Świętoszek  . Ona bardziej niż wszystko przejmuje mnie trwogą. Tajemnica   Jakież to tajemnice odkryć się z niej mogą?   Jest to własność Argasa.   Źle z tobą. jeśli rzeczy z pozorów ocenię: Najprzód ta darowizna. może cię zatrwożę. Że jej nie mam. Więc przyjąłem. Bom temu zdrajcy zaraz powiedział rzecz całą. Ażebym mu szkatułkę dał do przechowania. że daleko prowadzić cię może.AKT PIĄTY    e t o   Dokąd chcesz biec?   Czyż ja wiem. Że przecie porozumieć się najprzód wypada. Może się znajdą jeszcze jakieś środki nowe. A jak wiesz o tym. gdy on ją do siebie zabierze. Mówił mi. Nie drażnić go. że są tam papiery Wielkiej ważności. później to zwierzenie. W razie śledztwa. bo przysięgnę szczerze. przeciwnie z roztropnością całą Jakiś łagodny środek znaleźć wypadało. Mając te środki w ręku. A fałszywą nie będzie. to był mój przyjaciel szczery. A on łatwo nakłonił mnie do swego zdania. Są rzeczy nazbyt lekko przez ciebie spełnione.   Przez tę szkatułkę teraz straciłem już głowę. Bo wtedy mnie z pewnością kara nie doścignie. Choćbym już wszystko inne odrzucił na stronę. on w chwili rozstania Dał mi ją w tajemnicy wielkiej do schowania.

Umiarkowanie. że mówił pacierze. w pobożnych nie wierzę.    Świętoszek . Poprawiłeś się. Ażebyś w sądach swoich miał umiarkowanie. ⁵⁷o sz — dzisiaj: oboje uszu. Że cię jego oszustwa nazbyt łatwo zwiodły. Że ten łotr twojej łaski za broń dziś używa I nikczemny niewdzięcznik w sposób tak zuchwalczy Twymi dobrodziejstwami przeciw tobie walczy?   Tak. Abyś się znowu. To lepiej wierzyć w ludzi. Z jednej ostateczności zaraz wpadasz w drugą. gdy oszust złapał cię już w sidła. Mądrość    o e t is Młodość. ja cię od niego uwolnię. nie zawiódł boleśnie. dobrze. Błąd spostrzegłeś. Trzymaj się średniej drogi. Ale obelg nie rzucaj prawdziwej zasłudze. Stało się. To już wszyscy pobożni mają być łotrami? Że tamten nazbyt zręcznie użył maski podłej. Pozostaw libertynom ten dowód głupoty. Gdy się raz uleczyłeś. w zacnych ludzi. Takiej zdrady nie można puszczać tak powolnie. ale czyż w te pędy. A jeśli w ostateczność masz już wpadać stale. Ojciec. Syn. Umiej rozróżnić pozór od prawdziwej cnoty. jak dziś. synu! Toteż boleść straszną czuję w duszy. Ta udana pobożność słusznie ci obrzydła. Zemsta  Jak to? mój ojcze! czy mnie doszła wieść prawdziwa. w nowe wpadać błędy? Za to. Nie bój się ojcze. niż nie wierzyć wcale. Nigdy się w zdrowym zdaniu nie utrzymasz długo.  Rzecz straszna! pod tak pięknym pobożności godłem Spotkać się z niecną duszą i z sercem tak podłem. Od dziś nienawiść dla nich ogarnia mnie wściekła I będę dla nich gorszy. patrz na błędy cudze. niż sam diabeł z piekła.  Ja mu natychmiast pójdę obciąć oba uszy⁵⁷. Żebraka wziąłem za to. Zgniotę z nim razem wszelkich przykrości powody. Szacunkiem nie otaczaj ludzi nazbyt wcześnie. To wszystkich chcesz już sądzić w namiętnym zapale I uczciwie pobożnych nie uznajesz wcale. Pobożność. że jeden oszust nikczemnie cię zmami. Rozczarowanie   Znowu ci uniesienie na przeszkodzie stanie.

  W twoim domu. mój synu. dziwny nieład gości. którą tknięty szałem Sam w pełnym zaufaniu. Prawda.   Jakież to straszne rzeczy w uszy mi tu kładą!   To nowiny. Zdrada   Biedny człowiek! .    i e e e o i e t i is o . Miarkuj twoje zapędy. Mych dobrodziejstw dla niego nieprzerwany wątek. Nie dosyć tego. albo zwadą. co doznał z mej strony.   Co? . skąd go wyciągnąłem.   Uczciwi są zawsze zazdrości przedmiotem!   Skądże to matce przyszło teraz mówić o tem? .   Mój synu. Plotka. wybuchy dziecinne. cały mój majątek I to nędzne stworzenie tym nienasycone W tym samym czasie pragnie uwieść moją żonę. matko. Biorę człowieka. łotr z wytartym czołem.  Otóż to! chcesz postąpić tak jak człowiek młody. Za moje trudy. piękną mam nagrodę. Matka. Daję mu własną córkę. że biedny prawdziwie. temu nie dam wiary. czasy są dziś inne. Bieda. Zbrojny w me dobrodziejstwa. którem sam sprawdził na mą szkodę. Trudno już gwałtownością walczyć. Pozory. jeszcze niezadowolony Grozi mi właśnie łaską. Jak brata rodzonego w swym domu go żywię. Chce mnie zgnębić tą bronią. Ażeby on chciał spełnić tak czarne zamiary. Innego mamy króla. sądząc. Syn   A cóż ma znaczyć niechęć w tym zdarzeniu całym?   Świętoszek  . Chce mnie tam zepchnąć właśnie. w ręce mu oddałem. On tu był zawsze celem niechęci i złości.

Zawistni umrą. Nie zawsze to jest prawdą. Cnota. by zyskać zasługę dla nieba. co się nazywa. Czy mam krzyczeć sto razy. zapewne. .. mieć większe powody. No widziałem tak. ale co ma znaczyć ta mowa w tej chwili? .   Tak.   Potrzeba.   Matka mnie do największej doprowadzi złości! Kiedyż wszystko się działo w mojej obecności. Aby oskarżać słusznie.   Świętoszek  .   Przebiegłość złych języków jest niewyczerpana.   W podejrzeniu sądzimy inaczéj I najczęściej rzecz dobra źle się wytłumaczy. Chciał moją żonę ściskać dziś rano. że ci jakieś plotki na niego zrobili.   Wściekam się! .   Mój Boże! często pozór właśnie nas omami. że to rzecz prawdziwa? . gdyś był dzieckiem małym: Że cnota rzadko bardzo zyskuje uznanie. ale zawiść pozostanie.   Kiedy ja sam widziałem wszystko dzisiaj z rana.   Taki upór granicę rozsądku przekroczy! Widziałem. co widzimy sami.   To. Należało na lepsze czekać ci dowody. Zazdrość   No. na własne oczy Widziałem.   Powtarzałam ci często.   Jad ludzki zawsze zwalać każdego gotowy I nikt się nie uchroni od ciosów obmowy. sam widziałem ja. . .

  Gdybym to nie z ust matki słuchał takiej mowy. co bym z wściekłości zrobić był gotowy. jak dziś sprawa cała Nigdy bym była do niej powodów nie dała I przez…   s ost ze w o eo o Co chce ten człowiek? niech ci prędko powie. Nie wiem.   Przyznaję. on środki wynajdzie w potrzebie.  Czyż on śmiałby postąpić z nami tak zuchwale!  Ja sądzę. Ty wiesz. tu panu nie wierzą. Które mu dopomogą do zwalczenia ciebie. że nic złego z tego nie wypadnie. Powtarzam ci. jak jest uzbrojony. Wszakże jego pogróżki nie są żartem wcale.  Gdyby mi była znana. Gdy nam środki na przyszłość obmyśleć należy. o o    o ze i i o   Świętoszek  . że gwałtowność moja była zdrożna. że zarzut spisku nie jest lekki zgoła I jak smutne następstwa sprowadzić ci zdoła. taką mu odmierzą. Własna jego niewdzięczność obroni nas snadnie. nieroztropnie było z twojej strony.   Na próżnych korowodach czas daremnie bieży. Także mi odwiedziny teraz siedzą w głowie. pogodzić was obu. że wiedząc.   o o Nie ufaj w to. Pan wprzód nie chciałeś wierzyć.   Kara o o Jaką miarą kto mierzył. Drażnić go. Ale czyż z takim łotrem powstrzymać się można?   Pragnąłbym wyszukania jakiegoś sposobu Aby chociaż pozornie.

że mu powinno być miłem. jakie ma żądania. Z bardzo dobrą dla niego nowiną przybyłem.   Zajęty tam stoi I wątpię. jak ja pragnę z duszy. Abym mógł mówić z panem.  o o w ę ise Dzień dobry. sądzę. Żem od pana Tartuffe’a przybył w interesie.   o e t A jeśli ten jegomość przyszedł tu w zamiarze Zgodzenia nas. Niech niebo twoich wrogów skruszy. A panu niech tak sprzyja. jakież mu uczucia okażę?   Powstrzymaj rozdrażnienie. Jeśli się w zgodny sposób od ciebie odczepi.   Świętoszek  .   o o To jakiś człowiek.   o i o e t Ten wstęp naszej rozmowy dość się dobrze składa I pojednawcze chęci zda się zapowiada. droga siostro! zrób to z łaski swojéj. Która pana ucieszy. Że od pana Tartuffe’a przyszedł w jakiejś sprawie.   Moje przybycie pewno nie zrobi przykrości. który mówi dość łaskawie. aby teraz chciał przyjmować gości.   o o Witam pana.     Pańskie nazwisko? Niech mu panienka doniesie. to będzie najlepiéj. Przeciwnie.   o o Jestem tego zdania Ażebyś go wysłuchał.

faktycznie posiadający prawo własności. wyniósł się z meblami Bez zwłoki. Dom ten. Jestem woźnym od rózgi⁵⁹ na zawistnych szkodę. służącymi. z Normandii⁵⁸ ród wiodę. ok z o A zaś pana cenię. Bo ja ojca pańskiego jeszcze byłem sługą. doręczał wyroki.   o is Ja z panem nie mam sprawy. ⁵⁸Normandia — kraina we Francji. Jak opiewa umowa. wynosić się!   Jeśli pan łaskawy. Żem nie znał pana dotąd i nie wiem nazwiska.  Pański dom cały również w sercu noszę długo. Jak i całych dóbr pańskich. lecz doprawdy serce mi się ściska.   Daruj pan. Zacny pan Tartuffe jest nim dziś bez zaprzeczenia. który pilnował porządku i roznosił pocztę.  To zuchwalstwo. Jej forma już wyłącza nawet myśl o sporze.   Mam stąd wyjść. by właściciel mógł go zająć prawy⁶⁰. łaskawy panie. Rodziną. pewien nakaz zapowiedzieć panu. którą mam przy sobie. zwyczajne wezwanie: Abyś ten dom opuścił wraz z domownikami. Urzędnik   Jak to! pan tu…   Nie unoś się. Spełniam go z woli nieba ze wszech miar zaszczytnie I przychodzę tu właśnie z urzędu i stanu Mojego. Od lat czterdziestu urząd ten w mym ręku kwitnie.   Moje nazwisko Loyal. ⁵⁹wo ⁶⁰w i ie w — tutaj: właściciel z mocy prawa.   Świętoszek  . właściciela zmienia. Bo rozum i łagodne ma usposobienie. To tylko prosty nakaz. jak pan wiesz zresztą. a to w tym sposobie. z jakim nic zrównać się nie może. — kiedyś pracownik sądowy. położona nad kanałem La Manche.

Jak człowiek zacny zniesiesz to z spokojem całym. Że ci udzielam zwłoki aż do jutra rana I ażeby kłopotu nie sprawić nikomu. panie. Trzeba mi przed wieczorem oddać wszystkie klucze. Moi ludzie pomogą. którą panu nie dokuczę. Do tego stopnia dobroć posuwam dla pana. co gorszego jeszcze pozostaje. Bym wypełnił rozkazy. Bo któż wie. Z dziesięciu mymi ludźmi prześpię noc w tym domu. Wiem. jakby rzeczy poszły tu beze mnie? Gdyby całej tej sprawy podjął się kto inny. A przyjemniej mi będzie. Sprawiedliwości żadnej nie czyniąc przeszkody. W nocy możecie państwo wszyscy spać bezpiecznie.Pojęcia obowiązków dał tutaj dowody. by wszystko odbyło się grzecznie.  Gdyby się tak zmieniła nagle rzeczy postać. Za to jutro od rana będzie pan zajęty: Potrzeba dom opróżnić. Jak wypędzać mnie z domu.   Dla zacnych ludzi jestem wylany i szczery. by syn twój milczał lub był oddalony. Toteż dlatego tylko wziąłem te papiery. Urzędnik   Pytam się. a mocnych wybiorę. Mógłby woźny od rózgi kijem tutaj dostać. By pana zobowiązać i zdziwić przyjemnie. że za milion pan byś nie spełnił bezprawia.   st o ie Ten pan Loyal ma bardzo nielojalną minę. jeśli go pominę.   o o Spraw pan.   Ja panu czas daję. Czyby zechciał tak działać w sposób dobroczynny? Obowiązek. które odebrałem. Dla formy tylko. pan żadnych przeszkód mi nie stawia. wynieść wszystkie sprzęty.   Lecz…   Tak. Będę czuwał. Protokół z niego spisać byłbym przymuszony.   Świętoszek  .

  o o Powstrzymaj się! nie psujmy nic.   Świętoszek  . masz plecy. wstrzymać się nie będę w stanie. że zdanie matki już się do mnie skłania. Niech pan złoży papiery tej sprawy I pozostawić samych nas. z tego co mi pozostaje Najpiękniejszych luidorów⁶¹ sto w tej chwili daję. że parę kijów by im nie szkodziło. Sąd   o o Skończmy już. A ponieważ ja z panem działam tak szlachetnie. Z tego faktu wszak można nabrać przekonania. Sądzę. Moja panno. Bylem mógł tylko walnąć w ten pysk jego miły Jeden raz tylko pięścią. Kara. Niech z nieba zdrój łask na was spadnie. ale z całej siły.   Za te słowa nikczemne ukarać cię mogą.. Sądzę. Zaklinam pana. kobiety sądzą również srogo.Ażeby dopomogli wszystko zrobić w porę. żebyś w piekle siedział na dnie. że aż spojrzeć miło. Kobieta.   o i e e e i e t i is o   Sądzę.   Z tym co cię przysłał. bądź pan łaskawy. luidory zwano też ludwikami. Że jest łotr.   Jestem jak ogłupiała i spadam jak z nieba! ⁶¹ i o — złota moneta we Francji XVII i XVIIIw.   st o ie Z całego serca. abym i ja z pańskiej strony W spełnieniu obowiązków.   Do widzenia. Czyliż większych dowodów potrzeba? . nie był przeszkodzony.  Na to gadanie Ręka mnie swędzi.   Panie Loyal. że się w ten sposób łatwo kłopot przetnie.

jak ścisłe węzły złączyły mnie z panem Przez jego córkę. Jakim sposobem praw swych poszukiwać będzie. że przeciw panu rozkaz już wydano. Bo to może przeszkodzić panu do zbawienia. że człowiek jest nikczemne zwierzę. Ale przynoszę wieści nie cierpiące zwłoki.  Tak. Nikczemność taka przecie jest nazbyt zuchwałą. żal czuję głęboki. z czym się przed wszystkimi szczycę.    o ze i i e  Musząc zasmucić pana. Jego niewdzięczność niszczy ważność tej umowy. Byś natychmiast ucieczką ratował się z miasta.  Niesłusznie się pan skarży. Dla pośpiechu on sam ma aresztować pana. Aby jego żądanie skutek odnieść miało. że czyniąc to — popełniasz zbrodnię. że często majątek pokusy nasuwa. własność zdrajcy stanu.   Muszę przyznać.   Cicho bądź! zawsze jedno mówić ci wypada. Lecz wiem. Przyjaciel mój z uczuciem dla mnie niezachwianem. może się jeszcze znajdzie jakaś rada. Chocieś wiedział. Z litości pragnie obrać cię z całego mienia. Którą pan ukrywałeś. na skutek której konieczność wyrasta. Jakąś ważną szkatułkę. On z miłości bliźniego tak nad panem czuwa: Wie. by zaszkodzić panu.   Świętoszek  . Wiedząc.   o o Pójdźmy. wszakże macie środek pod ręką gotowy. który się dotąd cieszył twym zajęciem Przed godziną oskarżyć cię umiał przed księciem I złożył w jego ręce. bo biorąc rzecz ściśléj. jak twierdzi niegodnie. Zresztą w szczegółach sprawa ta nie jest mi znaną. To właśnie potwierdzenie wszystkich jego myśli. Zdrada   Otóż się wydał zdrajca nawet i w tym względzie. Oszust. Zdradził z przyjaźni dla mnie ważną tajemnicę Stanu. Tylko mu zbrojna pomoc została dodana.

Bo dla nieba wycierpieć więcej jestem zdolny. Najmniejsza zwłoka smutny obrót tu przybierze.   Świętoszek  .  Waszymi wymysłami wzruszać się nie myślę. W ten sposób pan przynajmniej pierwszą przejdzie grozę. zrobimy. by zesłało chwilę. chociażby bez winy W ucieczce szybkiej środek dla pana jedyny. to szczyt cnoty działać w tym sposobie. dopełniasz mej nędzy. czas bieży.    t e zę ik i o ze i  wst z o Nie tak spieszno. A tysiąc luidorów przyniosłem na drogę.   Za to też pana sława i nagroda czeka. Prawdziwie to zajęcie zacnego człowieka. Bo ja mój obowiązek tylko spełniam ściśle. co zrobić należy.  W słuchaniu pańskich obelg mogę być powolny. Bądź spokojny.  Nikczemnik jeszcze z nieba śmie urągać sobie. A na bezpieczne miejsce ja sam cię odwiozę. Powóz czeka na dole. łotrze! na ostatek chowałeś mi zdradę! Tym ciosem pragniesz mnie się pozbyć jak najprędzéj. Niedaleko będziesz miał wygodne mieszkanie. Uwieńczasz twą nikczemność. Żegnam was… ale zróbcie tutaj…   Śpiesz. Nie traćmy zatem czasu. jak mam zawdzięczyć panu to staranie! Dziś nawet podziękować ci nie jestem w stanie I błagam tylko nieba. mój panie! niechaj pan przystanie. W której mógłbym zapłacić ci za przysług tyle.   Ha. Z rozkazu księcia areszt tu na pana kładę.   Nie wiem.   Zaiste. w nim cię odwieźć mogę.

krewnych. Lecz pierwszym obowiązkiem jest służba dla księcia. Przyjaciół. Jego poczucie wdzięczność niszczy w mojej duszy. Tak. Gdy pochodzi z tej ręki. Czemużeś nie używał ich w księcia obronie.  Kłamca!   Nikczemnych ludzi w tym zręczność prawdziwa. Ten święty obowiązek wszystko we mnie głuszy. ty sam.   Świętoszek  . Ja bym wszystko poświęcił dla niego w potrzebie.  Wyznaję. gdzie znajdziesz mieszkanie. Dlaczegóż od przestępcy przyjmowałeś dary?  o zę ik Próżnymi mnie krzykami tutaj niepokoją. Teraz już dalsza zwłoka byłaby nie w porę. mój panie.   Gdzież u ciebie wdzięczności tak sławiona cnota? Wszak ja cię własną ręką wyciągnąłem z błota. żonę. a nawet i siebie. Skróć pan to i powinność chciej wypełnić swoją.  Kto? ja panie? ę  Tak. Wszak darowiznę jego przyjąłeś łaskawie. Wiedziałeś już o winie i pragnąłeś kary. aż wyznanie od pana odbiorę. Więc ażeby wypełnić rozkazy. Póki cię w oburzeniu nie wypędził z domu? A jeszcze jednej strony chcę dotknąć w tej sprawie. która mi je dała. to zajęcie w którym jest sława niemała. Póki Orgon nie podszedł cię przy swojej żonie? I dotąd denuncjacji nie zaniosłeś komu. ę  Czekałem.   Lecz jeśli taką wielką ma być pańska cnota I tak szczytna gorliwość teraz panem miota. Pójdź ze mną do więzienia. Płaszczem świetnych pozorów podłość się okrywa. dałeś mi pan dowody zajęcia.

By ocenić. zaszczytną służbę pańską wynagradza. słusznie będąc oburzony Tak czarną niewdzięcznością dla was z jego strony. Kiedy go książę badał na gruncie zbyt śliskim. Książę w moc władzy sobie ustawą nadanéj Niszczy akt darowizny przez pana zeznany. I tu go nie złudziły pozory złowieszcze. odróżnia łatwo nikczemnika. że zasada przez niego przyjęta Może o złym zapomnieć. Byś wiedział. tytuły własności. lecz tylko na próbę. gdzie w chęciach nikczemnych dojść może I abym go zatrzymał w odpowiedniej porze. wszystko mam odebrać temu jegomości. W niespodziewanej chwili. Za co mnie pan bierze? ę  Nie tobie tłumaczenie mam zdawać w tej mierze. By ci dał ze wszystkiego zadośćuczynienie. I nie zwiedzie go cała obłudników sztuka.   Już bać się przestanę. Toteż monarcha. Ceniąc zacnych. którego przestępstw szereg już wiadomy. Na koniec przebaczenie wspaniałe udziela Za skrywanie szkatułki twego przyjaciela. Bo zawikłańsze sprawy odkrywa on jeszcze. co niegdyś oddałeś krajowi. Sprawiedliwość. Poznał w nim już znanego pod innym nazwiskiem Łotra. dzisiaj jego władza Dawną. Wreszcie niepokój pański równie mając w cenie. Podłości znieść nie może panujący książę. Tak. W ten sposób wola księcia nagrodę stanowi Za zasługi. Mógłby historią zbrodni pozapełniać tomy. Jego wzroku pozorem kłamca nie oszuka. Władza   Niech będzie chwała niebu! . o o Dla pańskiego spokoju wątpliwość rozwiążę. Inne jego uczynki przyjmując w rachubę.  To szczęśliwe zdarzenie!   I nieprzewidziane!   Świętoszek  . lecz dobre pamięta. Przysłał mnie z nim do pana. Zwrócić panu papiery. Jemu pojęcie cnoty oczu nie zamyka.

pl). Życz lepiej. która go przenika. Zemsta    i e e e o i i e t e is o   Wstrzymaj te wyrzuty. Nie powiększaj boleści. motywy literackie etc. Lecz po tym obowiązku drugi mi należy Spełnić. to te dodatkowe materiały udostępnione są na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa – Na Tych Samych Warunkach . by dobremu księciu złożyć dzięki Za otrzymane dzisiaj łaski z jego ręki. KONIEC Ten utwór nie jest chroniony prawem autorskim i znajduje się w domenie publicznej. choć surowe. które podlegają prawu autorskiemu. którą wytworzyła Jego wspaniałość dla nas. Reprodukcja cyowa wykonana przez Bibliotekę Narodową z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów BN. Olga Sutkowska. PL. Lewentala. Ty zaś idź. Źródło: http://www. więc Walerego dziś uwieńczę cele I kochankom w nagrodę sprawimy wesele. Spełnię to najszczerzéj. dobrze powiedziałeś! To powinność miła Złożyć dzięki za radość. przekonania nowe Złagodzą mu wyroki słuszne. A może być. Zostaw losowi karę tego nikczemnika. tłum.   Tak. Opracowanie redakcyjne i przypisy: Aleksandra Sekuła. aby zmienił swe postępowanie. w poprawie. Aby prawdziwą cnotę ukochać był w stanie. Świętoszek.   Świętoszek  . Kazimierz Zalewski. co oznacza że możesz go swobodnie wykorzystywać. nakład i druk S.  o t e kt e o zę ik w Ha! masz łotrze nareszcie! ow Przemiana.). Komedya w pięciu aktach wierszem. Tartuffe.pl/katalog/lektura/swietoszek Tekst opracowany na podstawie: Jan Poguelin Molière. Jeśli utwór opatrzony jest dodatkowymi materiałami (przypisy. publikować i rozpowszechniać. Warszawa  Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.wolnelektury. Tak postępuje człowiek z godności wyzuty.