You are on page 1of 77

Ta lektura, podobnie jak tysice innycl, jest dostpna online na

stronie wolnelektury.pl.
Utwor opracowany zosta w ramacl projektu Wolne Lektury przez
fundacj Nowoczesna Polska.
MOLIERE
witoszek
+~n+trrr
komrri ~ v ri ci t ~k+~cn vi rnszrm
+tm. k~zi mi rnz z~rrvski
osorv
Pani Pernelle
Orgon jej syn
Elmira ona Orgona
Damis, Marianna ieci Orgona
Walery
Kleant szwagier Orgona
Tartue
Doryna garderobiana Marianny
Loyal suga sdowy
Urzdnik
Flipote suca pani Pernelle
Rzecz tee st v Paryzu, v omu Orgona, .; r.
tartue z n. lipokryta.
AKT PIERWSZY
scr~ i
Pant Pernelle, Elmtra, Martanna, Kleant, Damts, Doryna, Fltpote
r. rrnrrrr
Roina
Clod, Flipoto, do mam ju niemiycl mi osob.
rrmin~
Biegniesz pani tak prdko, e zdy nie sposob.
r. rrnrrrr
Zosta, moja synowo, skro sobie t drog,
Bez takicl ceregieli ja si oby mog.
rrmin~
Dom
Czci pani, to powinno i cl nasza szczera,
Lecz dlaczego si pani tak prdko wybiera:
r. rrnrrrr
Bo nie mog ju patrze na niead w tym domu,
Gie, aby mnie dogoi, nie przeszo nikomu
Przez gow. Kady by si nieporzdkiem zraa!
Na to com ja mowia nikt tu nie uwaa,
Nikogo nie szanuj, naraz mowi wielu,
Jednym sowem, porzdek, jak w wiey Babelu.
ronv~
Suga
Gdy
r. rrnrrrr
Ty jest pokojowka niezbyt w pracy prdka,
Lecz za to mocna w gbie i impertynentka,
O wszystkim umiesz gada, kocisz si zaarcie.
r~mis
Lecz
r. rrnrrrr
Ty bo jeste gupiec, mowi to otwarcie
Jako babka, moj wnuku, to jest moje zdanie.
Syn
Mowiam twemu ojcu, e nie bie w stanie
ceregtele (lp. ceregiela) zaclowywanie si w sposob zgodny z konwencjami, zbyt grzeczny.
naraz tu. jednoczenie.
vteza Ba|el wedug biblnej opowieci (por. R ss) wiea ta miaa w zamierzeniu swycl bu
downiczycl siga szczytem nieba i staa si symbolem przeciwstawienia si lui Bogu. Aby udaremni
lukie plany, Bog pomiesza jzyki budowniczycl, ktorzy nie mogc si ze sob porozumie, nie mogli
take dokoczy budowy.
tmpertynentla osoba zuclwaa i bezczelna, lekcewaca innycl.
zazarcte uparcie.
morirnr vttoszel :
Doclowa si niczego z ciebie. jeste trzpiotem,
Nicponiem. Sam w przyszoci przekonasz si o tem.
m~ni~~
S
r. rrnrrrr
Ty jego siostra, udajesz skromniutk,
Potuln, tak grzeczn, usun, milutk,
Lecz wiesz, e cicla woda, to mowi, rwie brzegi,
Wiem ja, jak trzeba si te twoje wybiegi.
rrvin~
Jednak
r. rrnrrrr Matka, ona
Moja synowo, przepraszam ci baro,
Ale clocia w tym domu moim zdaniem gar,
Musz powieie, e ty, zamiast do ostatka
Dawa im dobry przykad z siebie, jak icl matka
Nieboszka, rozrzutnic jeste i co rani
Moje serce, ubierasz si jak wielka pani.
Gdy mowi si tylko clce podoba ona,
Nie cloi jak ksiniczka wietnie wystrojona.
krr~+
Ale pani, wszak take winna mie w raclubie
r. rrnrrrr
Pana, jako jej brata, oceniam i lubi,
Ale jej m, a moj syn, zrobiby rozumnie,
Gdyby powieia panu. przesta bywa u mnie.
Zdania, ktore pan cigle wygasza si trui,
Wstrt tylko sprawia mog u poczciwycl lui.
e nazbyt szczer jestem, moe mi pan powie,
Lecz u mnie prosto z mostu, co w myli, to w mowie.
r~mis
Tartue babuni, ktory pragnie jak najszczerzej witoszek
r. rrnrrrr
To zacny czowiek, jego rad sucla naley
I najbariej mnie zoci, jeszcze do tej pory,
By taki jak ty wariat mia z nim woi spory.
r~mis
Wic ja si moe wcale nie bd opiera,
By ten bawan tyrani nade mn wywiera.
trzptot osoba beztroska, niepowana.
ntcpon obuz.
morirnr vttoszel ,
Tu rozrywki nie szukaj, nie myl o zabawie,
Clyba, e ten pan na ni zezwoli askawie.
ronv~
Gdyby clcie skoni gow przed tak poclodni,
To wszystko co si robi od razu jest zbrodni.
Wszie si wtrci, wyrok da na kad stron.
r. rrnrrrr
Co on osi, to jest dobrze osone.
On clce was zbawi, wspiera, gdy si ktore clyli,
Moj syn powinien kaza, bycie go lubili.
r~mis
Nikt i nawet moj ojciec, nie ma takiej siy,
Aeby ten jegomo sta si dla mnie miy,
Z wstrtnego. Kama nie clc i wyznaj szczerze,
e na jego zrzenie zo mnie wcieka bierze.
Ja ju od dawna clwil t przeczuwam w duclu,
Jak do strasznego dojd z tym otrem wybuclu.
ronv~
A to to skandal! gdyby opowieie komu!
Zaoy tu kwater, jak we wasnym domu,
apserdak, co jak przyszed, buty mia podarte,
A ubranie szelgow iesiciu nie warte,
i ju do tego doszed, e si zapomina,
Wszystkim rzi i pana udawa zaczyna.
r. rrnrrrr
Kln si yciem, e dobrze by tu rzeczy stay,
Gdyby pobone jego clci rzi miay.
ronv~
Zdaniem pani, on witym zostanie niedugo,
Hipokryta, obudnik, razem z swoim sug.
r. rrnrrrr
To jzyk!
ronv~
Jego razem z Wawrzycem tak ceni,
e nic bym im nie daa, jak na porczenie.
r. rrnrrrr
Sugi nie znam, wic nie clc o niego wie wojny,
Za pana rcz, e jest zacny i spokojny,
Lapseral kto, kto cloi podarty, w zniszczonycl ubraniacl lub potocznie. nicpo, obuz.
szelg dawn. drobna moneta mieiana.
ntc |ym tm nte ala, al na porczente tylko za porczeniem czyim, na znak nieufnoci wanie.
vtesc tutaj. prowai.
morirnr vttoszel
A z was kade na niego sroy si i boczy
Za to, e on wam prawd gorzk rzuca w oczy.
e przeciwko grzeclowi opornie sta trzeba.
Jedynym jego celem, zasuga dla nieba.
ronv~
Tak! dlaczego, szczegolniej od pewnego czasu,
Gdy kto tu przyjie, on wnet narobi laasu:
Za kade odwieiny niebo tak surowe
Z ust tego pana gromy ciska nam na gow.
A mowic miy nami, nieba nas tak strasz
Za to, e on zazdrosny jest o pani nasz.
r. rrnrrrr
Plotka
Milcz, nie wiesz o czym mowisz, przecie twojej pani
Te odwieiny nie on jeden tylko gani.
Ciga stacja powozow od nocy do rana
I czereda lokajow przed drzwiami zebrana
Waszego domu, co si na clwil nie zmienia,
Na ssiadacl nie robi dobrego wraenia.
Przypuszczam, w gruncie rzeczy, e ze std nie spadnie,
Lecz wreszcie mowi o tym, a to ju nieadnie.
krr~+
Jak to: Clcesz pani wstrzyma gawdy i plotki:
A to by ciar ycia dopiero by sodki,
Obyczaje
Gdy kto w uprzeeniu tak gupim si zaci,
By dlatego mia zrzeka si swoicl przyjacio.
Przypumy, e w ten sposob kto swe ycie zmienia,
Sisz pani, e wszystkicl zmusi do milczenia:
Przeciw obmowie nie ma na wiecie warowni,
Wic nieclaj robi plotki luie zbyt wymowni,
Zostawmy im swobod, niecl gl od rzeczy,
Wasna nasza niewinno obmowie zaprzeczy.
ronv~
Czy to nie Dafne czasem, z t liczniutk lal,
Swoim mem, tak piknie za oczy nas clwal:
iwna rzecz, co si ieje z tycl plotkarzow rzesz,
e ci najgoniej krzycz, co najwicej grzesz,
A osoby najbariej w obmowie zaarte
S te, ktorycl uczynki tylko mieclu warte.
Z najmniejszego uczucia wnet icl jzyk kreli
Taki obraz, by wiat w tym dopatrzy zej myli
I ciesz si na innycl kiedy potwarz rzuc,
e tym uwag wiata od siebie odwroc,
srozyc st gniewa si.
|oczyc st by obraonym, okazywa komu swoj niecl.
czerea gromada.
za oczy tu. za oczami (por. zaocznie), za plecami.
potvarz oszczerstwo.
morirnr vttoszel ,
Lub e ciar opinii, co icl barki toczy,
Spadnie, kiedy na innycl botem cisn w oczy.
r. rrnrrrr
Z waszycl gadanin skutek aden nie wyrasta.
Wszak pani Oronte pewno jest zacna niewiasta,
Modlitw wci zajta, a sysz od lui,
e to, co si tu ieje zgorszenie w niej bui.
ronv~
Modo, Staro,
Grzecl, Pobono
Ta pani jest wyborna, przykad mnie zaclwyca!
Wiemy, e isiaj yje tak jak pustelnica,
Lecz to z wiekiem spyny na ni aski boe,
Jest skromn, bo niestety, ju grzeszy nie moe.
Miaa do wielbicieli, a clo isiaj poci,
Jednak dobrze umiaa korzysta z modoci,
Dopiero kiedy uciecl zamkna si brama,
Od wiata, co j rzuci, niby stroni sama,
By pod szumn zason skromnoci bez granic
Sclowa resztki urody, co ju isiaj na nic.
Kokietka w pobon si zamienia nieznacznie,
Kobieta, Koclanek
Gdy grono wielbicieli dezertowa zacznie
I, aby cik strat z poddaniem przeniosa,
W smutnej clwili zostaje dewotk z rzemiosa.
Wtedy w swoim zadaniu ostrym i surowem
Nikomu nie przebaczy, wszystko skarci sowem,
Nic nie moe by skrytym dla takiej jejmoci,
Gono gromi za wszystko, lecz tylko z zazdroci,
Zazdro
e innej si umiecla ta rozkoszy czara,
Do ktorej, ona czuje sama, e za stara.
r. rrnrrrr
o Elmtry
Oto synowo! jakie ciebie bawi banie,
Ty sama w icl tworzeniu pierwsz jeste wanie,
A ci, co clc zaprzeczy, tu si mowi boj,
Ale i ja z kolei wypowiem myl moj.
Powiem, e syna mego podwojnie std ceni,
I tak zacnej osobie da tu pomieszczenie,
e go niebo w swej asce zesao w te stron,
Aby wam naprostowa gowy przewrocone,
e jego nauk sucla powinnicie rai,
Bo on was do zbawienia najprociej prowai.
Ci gocie, to czereda nic a nic nie warta,
Grzecl, Szatan
Te bale, odwieiny, to pokusy czarta,
Tam pobonej rozmowy nie usyszysz sowa,
Tam piewy i dowcipy, w ktorycl grzecl si clowa.
Diabe, Plotka
Koltetla kobieta, ktora pragnie swoimi wikami wzbui zainteresowanie.
ezertovac dezerterowa, ucieka.
rat zadowoleni, z radoci.
morirnr vttoszel 6
A jeli si wypadkiem od zgorsze ustrzeg,
To ju co najmniej musz obmawia bliniego.
Na koniec, nikt rozsdny nie wemie uiau,
W tycl zebraniacl, bo gow straciby pomau.
Tu si tysice plotek w jednej clwili tworzy,
I baro susznie mowi jeden suga boy,
Doktor, ale nabony mimo medycyny,
Lekarz
e te wszystkie zebrania, to diabelskie myny,
Na ktorycl si na pytel czarta mk miele,
I wnet nam opowieia, nie straciwszy wiele
Czasu, listori o tym
vslazue na Kleanta
Ju si pan wymiewa!
miej si pan sobie z dudkow u ktorycl pan bywa.
o Elmtry
I bez Moja synowo, egnam, nic nie powiem
Wicej. Gdy te wizyty mam przypaca zdrowiem,
Ju tutaj moja noga wicej nie postanie.
ac poltczel Fltpocte
Co to czy ty clcesz wrobla pokn na niadanie.
Tak gb roziawia. No, clod ty papugo,
I piesz si, ju i tak tu bawiam za dugo.
scr~ ii
Kleant, Doryna
krr~+
O ja nie pojd za ni, wol tu pozosta,
Ni jeszcze reprymand przy drzwiacl od niej dosta,
A to sobie staruszka, co jeszcze wytrzyma
ronv~
Czemu tego nie syszy! Szkoda e jej nie ma!
Powieiaaby panu z min zagniewan.
Jeszcze nie jestem w wieku, aby mnie tak zwano.
krr~+
A to furia! doprawdy, jaka iwna zmiana,
Sna przez tego Tartuea taka optana.
pytel odsiewacz.
uel gupek.
reprymana (i. reprymenda) skarcenie, upomnienie.
jurta w mit. rz. Furie (noszce w mit. gr. nazw Erynii) byy uosobieniem zemsty, cigay
przestpcow (szczegolnie mordercow, np. Orestesa), drczc icl poczuciem winy i doprowaajc do
obdu.
Snac zapewne.
morirnr vttoszel ;
ronv~
Z tego niecl pan pojcie o synu wytworzy.
Jak go zobaczysz, powiesz. no tutaj to gorzej!
W subie krolewskiej dawa dowody odwagi,
By peen powicenia i mskiej rozwagi,
Teraz ten czowiek cloi jakby ogupiay,
Mio
Tak tym nnym Tartuem zajty jest cay.
Nazywa go swym bratem i kocla go wicej
Stokro ni on, ieci. Od kilku miesicy
Wszystkie swoje sekreta zwierza mu najszczerzej,
Co on kae, to robi, jak w witego wierzy,
Pieci go i cauje, e, sc najprociej,
Dla koclanki nie mona mie wikszej mioci.
Przy stole pierwsze miejsce daje mu jak ksiciu
I cieszy si, gdy arok zjada za iesiciu,
A gdy na odbanie tamtemu si zbiera,
Ten woa w teje clwili. niecl ci Pan Bog wspiera.
Prawie szaleje za nim, w nim wii wiat cay,
Bez przestanku na ustacl ma jego poclway,
To jest jego bolater, jego serce, gowa,
Uwielbia go, powtarza tylko jego sowa,
Kady wyraz wyroczni, tak z nim myli zgodnie,
A cokolwiek on zrobi, to cud niezawodnie.
Tamten zna sw oar, wic si te wysila,
Aby go pozorami omamia co clwila,
Wyuajc u niego pienie nieznacznie.
Co dopiero gdy na nas wszystkicl zrzi zacznie,
Nie daruje nikomu. Lecz nie dosy jeszcze,
Ten bawan, jego lokaj, clwyci nas w swe kleszcze,
Prawi nam reprymandy miesznie niesyclanie.
I wyrzuca ro, muszki nasze i ubranie,
Hultaj ten tak si wczoraj ju zapomnia przecie,
e podar clustk, ktor znalaz w witycl Kwiecie,
Mowic, e to jest zbrodnia straszna, niesyclana,
Miesza ze witociami przybory szatana.
scr~ iii
Elmtra, Martanna, Damts, Kleant, Doryna
rrmin~
o Kleanta
ikuj Bogu, e zosta, mina ci caa
Nauka, co si przy drzwiacl nam jeszcze dostaa.
Postrzegam ma, on mnie nie wiia, wic skrycie
Pojd na gor czeka na jego przybycie.
selreta i. sekrety.
Bez przestanlu bezustannie.
morirnr vttoszel
krr~+
Ja tu, by go powita, oczekiwa bd,
Bo nie mam czasu zosta na dusz gawd.
scr~ iv
Kleant, Damts, Doryna
r~mis
Nieclaj wuj mu co wspomni i o mojej siostrze,
O jej lubie z Walerym, clocia tu najprostsze
Snuje si przypuszczenie, e Tartue le wpywa
Na ojca. Wszak z Walerym byaby szczliwa
I gdyby na moj zwizek clcia zezwoli jeszcze,
To siostra Walerego, t myl si pieszcz,
Byaby
ronv~
Wcloi. Ciclo.
scr~ v
Orgon, Kleant, Doryna
onoo
A, ie dobry, szwagrze.
Ciesz si, e ci wi.
krr~+
Ja si ciesz take.
Wanie miaem wycloi, lecz teraz zostan.
Co tam na wsi, czas pikny, zboe ju zasiane:
onoo
o Kleanta
Doryna. Pozwol, szwagrze, na clwileczk ma,
Musz si jej wypyta, co si w domu iao.
o Doryny
No! nieclaje mi panna nowiny opowie,
Przez te dwa dni co sycla, czy wszyscy tu zdrowi:
ronv~
Pani dostaa jakiej gorczki nerwowej,
Miaa dreszcze, bezsenno i straszny bol gowy.
Cloroba, Pozory, M,
ona
onoo
A Tartue:
ronv~
W jego zdrowiu nie ma adnej zmiany,
Zawsze jest tusty, gruby, wieutki, rumiany.
morirnr vttoszel ,
onoo
Biedny czowiek!
ronv~
Osaba z tego i poblada.
Wieczorem przy kolacji nic a nic nie jada,
Ten bol gowy tak wielki sna wpyw na ni czyni.
onoo
A Tartue:
ronv~
Do wieczerzy sam jeden siad przy niej
I z ca pobonoci w sposob dosy atwy,
Zjad potrawk cielc i dwie kuropatwy.
onoo
Biedny czowiek!
ronv~
W gorczce tak noc przesza caa,
e ani jednej clwili do rana nie spaa,
Miaa poty gwatowne i w strasznej obawie
Czuwalimy nad pani, a do rana prawie.
onoo
A Tartue:
ronv~
Po jeenia nazbyt cikim znoju,
Przeszed wprost od kolacji do swego pokoju,
A czujc, i sen wkrotce ju morzy go zacznie,
W wygrzanym oku przespa a do rana smacznie.
onoo
Biedny czowiek!
ronv~
Krew, Wino
Gdy tak noc przesza prawie caa,
Na nasze proby rano krwi upuci daa,
Skutek nastpi prdko, ulyo zupenie.
onoo
A Tartue:
ronv~
Wyspawszy si w puclu i bawenie,
Aeby skroci smutek, ktory serce rani,
I pokry krew, co rankiem utracia pani,
Cztery kieliszki wina wypi na niadanie.
zn trud.
morirnr vttoszel sc
onoo
Biedny czowiek!
ronv~
Teraz ju wszystko w dobrym stanie
I biegn, by uprzei pani, niecl si dowie,
Z jak pan troskliwoci pyta o jej zdrowie.
scr~ vi
Kleant, Orgon
krr~+
W nos ci si mieje, szwagrze i powiem najprociej,
Nie clcc ci jednak wcale pobua do zoci,
e ma suszno zupen. Bo to rzeczy nowe,
By kto kaprysem takim nabi sobie gow.
Czowiek ten tak myl twoj zaj bez poiau,
e o wszystkim dla niego zapomnia pomau.
I on, co si pienimi twymi wzmog po stracie
Swego i z ny tutaj
onoo
Wstrzymaj si, moj bracie!
Nie znasz tego, o ktorym mowisz wic w tym wzglie
krr~+
Nie znam go, kiedy tak clcesz, zgoda, niecl tak bie,
Wic co to jest za czowiek: to na wszystkie strony
onoo
Bracie moj! poznawszy go, byby zaclwycony,
Nie clciaby si z nim rozsta do zawarcia powiek.
To jest czowiek ktory acl czowiek to jest czowiek!
Trzyma si zasad, w ktorycl spokoj si zamyka,
I na wiat cay patrzy jak gdyby z dymnika.
Tak, ja si zmieniam, gdy mnie jego rady strzeg,
On mnie uczy skonnoci nie mie do niczego,
Przez niego wszelka mio w mej duszy si stara,
Mogby brat umrze, ieci, matka by umara,
Lub ona, to mnie wszystko obcloi, ot tyle
krr~+
A to uczucia lukie, w caej swojej sile.
onoo
Gdyby go pozna, bracie, jak ja go poznaem,
To by go pewno rownie kocla sercem caem.
Gupiec, Gupota,
Pozory
ptentmt tvymt vzmgl wzbogaci si twoimi pienimi.
o zavarcta povtel do zamknicia powiek, tj. do mierci.
ymntl malutkie okienko w daclu, ktore suy do wentylacji.
morirnr vttoszel ss
Do kocioa modli si przycloi co rana
Modlitwa
I tu przy mnie bliziutko pada na kolana,
A zebrane osoby wci okiem za wiody,
By wiie, z jak skrucl zasya swe mody
Do nieba. Bo westclnienia wci wydajc srogie,
Co clwila bi si w piersi, lub czoem w podog,
A kiedym ja wycloi, on bieg niestruony
Uprzei mnie, by poda mi wody wiconej.
Jego clopiec mi wszystko szczerze opowiada
Kim by, a gdym ubostwo jego ju wybada,
Podawaem mu wsparcie, lecz skromny bez miary,
Clcia mi zawsze oddawa cz mojej oary,
Odbierz poow, mowi, to nadto wspaniale,
By tak wzbua lito jam niegodny wcale.
A gdym uparcie twieri, e przeciwnie s,
On w mycl oczacl roziela biednym te pienie.
Niebo go w kocu zsya do mego siedliska
I odtd dom moj cay pomylnoci byska,
On tu wszystko poprawia, nawet moj on, M, ona
O moj lonor staranie ma nieocenione,
Zazdroniejszy ni ja sam o ni, mej czci broni
I wskazuje mi wszystkicl, co si wicz do niej.
Gdyby wieia, jak zacnie jego myli bieg! Grzecl, witoszek,
Wyrzuty sumienia Lada drobnostka grzeclem wielkim jest u niego,
O jedno nic, oskary si przycloi skromnie.
Ot, niedawno, ze skrucl wielk przyszed do mnie,
Z wyznaniem, tym ci pewno rozczul i ziwi,
e, modlc si, zapan pcl zabi zoliwie.
krr~+
Moj bracie, skocz te arty. Kpisz ze mnie t mow,
Albo bd przypuszcza, e sam pokpi gow.
Czy ty mylisz, e jaki wpyw na kogo czyni
onoo
Moj szwagrze, tak przemawia zwykli libertyni.
Ja wiem, e ty si w duszy nosisz z tak plam.
Juem ci z iesi razy powtarza to samo,
e to ci jakie przykre zajcie kiedy wzbui.
krr~+
Oto sposob mowienia takicl jak ty lui.
Kady z was clce, by jak on wszyscy byli lepi,
Obyczaje, Pobono
A ten jest libertynem, ktory patrzy lepiej.
Kto przed waszym bawanem czoem nie uderzy,
Ten nie uznaje witycl, ten ju w nic nie wierzy.
Lecz taki czowiek jak ja o trwog nie pyta,
Wiem co mowi, a Pan Bog w moim sercu czyta.
lt|ertyn osoba goszca pogldy skierowane przeciwko autorytetowi kleru, religii i tradycyjnej
obyczajowoci. Libertyznim to rucl umysowy, ktory w XVII w. rozwa si we Francji.
morirnr vttoszel s:
Wasze gadania we mnie nie obu skrucly,
S obudnie naboni, jak udane zucly,
Odwaga
Nie ten odwany, ktory nazbyt wiele gada,
Ale ten, co dowody swej odwagi skada.
Tak samo poiwienia we mnie nie obui
Ten, co z wielkim efektem modli si dla lui.
A wic ciebie kademu okama si uda:
Wszystko jedno, pobono szczera, czy obuda,
Maska, Pozory, Prawda
Jednakow w pojciu twym znajduj ask,
I jednakowo cenisz twarz czeka i mask:
Sztuka i szczero, jedno uczucie wyroi,
A pozor czy dla ciebie za prawd ucloi:
Wic ronicy osoby od widma nie czujesz,
A faszywe pienie za dobre przyjmujesz:
Luie po wikszej czci iwn id drog,
Kondycja luka, Los,
ycie jako wdrowka
Nic prawie nigdy susznie oceni nie mog,
Miara rozsdku nadto icl siy obarczy,
Im granica rozumu nigdy nie wystarczy.
Musz koniecznie popsu rzecz w zasaie pikn,
Clcc w niej i tak daleko, e a ramy pkn.
Ja ci szwagrze nawiasem mowi moje zdanie.
onoo
Tak, ty jeste doktorem wielkim niesyclanie,
wiat ci dowod uznania le na wszystkie strony
Ty jeden jeste mdry, ty jeden uczony,
Wyrocznia, Katon drugi, i w tobie si kupi
Cay rozum, a wszyscy s przy tobie gupi.
krr~+
Nie, uczonym doktorem ja nie jestem wcale,
Zbytni moj nauk take si nie clwal,
W sobie tylko ronic t od innycl wi,
e umiem pozna prawd, a faszem si brzy.
Ja oceniam czowieka z przekonaniem szczerem,
Kto jest zacny, pobony, ten mi bolaterem,
Rownie dobrym, jak kady inny, bo clo skrycie
On take dla lukoci powica swe ycie.
Ale za to pogardy goien, nie uznania
Pozory, Przebranie,
witoszek
Ten, kto si pobonoci udan zasania.
Nikczemni komedianci, szarlatani podli,
Pobono, Korzy,
Pieni
Z ktorycl kady po to si tak namitnie modli,
Aeby tej modlitwy uy za narzie
Do swycl celow niegodnycl i to, co jest wszie
Najszczytniejszym dla lui, wielkim i podniosem,
U nicl stao si landlem, nikczemnym rzemiosem.
Pienie i godnoci, oto s icl cele,
Za to si b w piersi i modl w kociele,
Aby w zrcznie osnutym tej obudy wtku,
vyrot roi
morirnr vttoszel s,
Idc niebieskim szlakiem doj a do majtku.
Kady, modlc si, poszczc, przy tym ebrze ielnie,
A bdc w wicie krola zaleca pustelnie.
Boto, Zemsta
Pod zason pokory zasypuj botem,
Mciwo, gwatowno, skpstwo zwykym icl przymiotem.
Zgubi kogo, lub straszn dokucz mu mk,
Dowoc, e to Pan Bog kierowa icl rk
I przekonaj wszystkicl, e zgubi potrzeba
Kogo, bo to jest wielka zasuga dla nieba.
A tym niebezpieczniejsza jest ta bro zdraiecka,
iecko, Religia
e sclyla gow przed ni ucz nas od iecka,
I ta zemsta straszliwa musi im uj pazem,
Bo oni powicanym morduj elazem.
Taki oszust zbyt czsto na oko ci wpadnie,
Lecz uczciwycl odronisz od nicl baro snadnie,
A nasz wiek susznie szczyci moe si w tej mierze,
e ma lui uczciwycl, co si modl szczerze.
We, bracie, Arystona, patrz na Peryandra,
Oronta, Alcydama, spojrzyj na Klitandra,
Oto luie poboni, zacni w samej rzeczy,
Ktorym nikt uczciwoci pewno nie zaprzeczy,
Ci komedi obudn na lep ci nie sclwyc,
Nie pyszni si z modlitwy, ze skrucly nie szczyc,
Kady czyn nasz na pewno icl krytyk nie wzbui,
Z cnoty si nie wywysz ponad innycl lui,
W pogarie sow, za tamtycl nie zmierzaj ladem
I nawracaj innycl tylko swym przykadem.
Wie, e w sie swoim czsto luie b,
Prej dobrze z pozorow nili le os,
Plotek, intryg nie robi pewnie w kadej clwili,
I o to si staraj, by uczciwie yli.
Icl zasada yciowa tylko si zamyka
Grzecl
W tym, by mie wstrt do grzeclu, lecz nie do grzesznika,
Susznie myl, e grzecl si przez pokut zmae,
Wic nie naley kara sroej, jak Bog karze.
Oto s wanie luie, jakicl ja znam duo,
Tacy susznie za przykad wszystkim innym su.
Ale ten twoj jegomo, to ci powiem szczerze,
Clocia ty jego cnot clwalisz w dobrej wierze,
Nie jest takim, sprawisz to nie czekajc dugo.
onoo
Czy ju skoczye:
krr~+
Tak jest.
onoo
ochoc
snante atwo.
morirnr vttoszel s
Zostaj twym sug.
krr~+
Pozosta, szwagrze, dajmy pokoj tej rozmowie,
Mam tu do niej inny przedmiot. pamitasz o sowie,
Ktore da Waleremu: Wszake narzeczony
Twej corki:
onoo
Tak.
krr~+
ie lubu ju by naznaczony:
onoo
Prawda.
krr~+
Czemu oponiasz ten zwizek serc cisy:
onoo
Nie wiem.
krr~+
Czyby mia w gowie przeciwne zamysy:
onoo
By moe.
krr~+
Zama sowo miaeby powody:
onoo
Tego nie mowi.
krr~+
Zatem, gdy nie ma przeszkody,
Dotrzymasz obietnicy, wszystko ju gotowe.
onoo
To wzgldne.
krr~+
Wykrtami na co suszy gow!
Aebym ci wybada prosi mnie Walery.
onoo
iki niebu.
krr~+
Daj sowko odpowiei szczerej.
Co mu mam zanie:
morirnr vttoszel s,
onoo
Co clcesz.
krr~+
Kamstwem si nie zma.
Twoja wola:
onoo
Zrobi to, co mi niebo kae.
krr~+
Ja ci wprost i otwarcie zapytanie czyni,
Dae mu sowo, zeclcesz dotrzyma, tak czy nie:
onoo
egnam.
krr~+
sam
A! to Walery spotka si z kopotem,
Musz i, aby wczenie uprzei go o tem.
morirnr vttoszel s6
AKT DRUGI
scr~ i
Orgon t Martanna
onoo
Marianno!
m~ni~~
Suclam ojca.
onoo
Zbli si, moje ieci.
m~ni~~
o Orgona, ltry zagla o ga|tnetu
Czy ojciec szuka czego:
Corka, Ojciec
onoo
Nie, ale w sekrecie
Clciabym pomowi z tob, wic patrz dokoa,
Czy kto nas tu z ukrycia podsucla nie zdoa,
Lecz jestemy bezpieczni. Oto uwa sobie,
e ja zawsze agodno oceniaem w tobie
I zawszem w tobie wiia iecko dla mnie drogie.
m~ni~~
Za to ja ojcu wiczn jestem, ile mog.
onoo
Dobrze mowisz, lecz by ta mio bya trwaa,
Potrzeba, by mej woli we wszystkim suclaa.
Mio
m~ni~~
Posuszestwo, to corki najwiksza ozdoba.
Obyczaje
onoo
licznie. Powie, jak ci si pan Tartue podoba:
m~ni~~
Komu: Mnie:
onoo
Tak jest, tobie. Wnet si rzecz pokae,
Mow zatem.
m~ni~~
Ja to powiem, co mi ojciec kae.
scr~ ii
Orgon, Martanna, Doryna
morirnr vttoszel s;
Doryna vchot po ctchu t stae ntepostrzezona za Orgonem.
onoo
To rozumna odpowied. A wic mow w ten sposob,
e nie znasz przyjemniejszycl i uczciwszycl osob
Nad niego, e w twym sercu nosisz jego posta
I clciaaby z mej woli on jego zosta.
Co:
m~ni~~
Co:
onoo
H:
m~ni~~
Jak:
onoo
No przecie.
m~ni~~
Clyba sucl mnie myli:
onoo
Jak to:
m~ni~~
Ja mam powieie, ojciec clcia w tej clwili,
e czyj w sercu moim mam wyryt posta,
I czyj to ja on pragnabym zosta:
onoo
Tartuea.
m~ni~~
Nie, w ten sposob ja mowi nie zaczn,
Na co kamstwa powtarza i takie iwaczne!
onoo
Owszem powinna mowi prawd, prawd ca,
Bo ja clc, by to prawd dla ciebie si stao.
m~ni~~
Jak to, ty mylisz ojcze
onoo
Tak jest, corko, myl
Tartuea z naszym domem zczy przez to cile,
Wic maestwo, gdyby go za ma przyja,
Czego pragn gdy ja clc
spostrzegac Doryn
morirnr vttoszel s
Skde si tu wzia:
To dopiero musisz by stworzeniem ciekawem,
By a tu podsucliwa, no, i jakim prawem:
ronv~
Doprawdy nie wiem jeszcze skd si to zaczyna,
Lecz to o tym zamiarze nie pierwsza nowina,
Ju mi kto o tym wspomnia, nie pamitam wanie
Kto, ale uwaaam to za prost bani.
onoo
Co to, wie niemoliwa:
ronv~
I prono si szerzy,
Clocia pan sam to mowisz, nikt ci nie uwierzy.
onoo
Uwierz mi, jest rodek na to do utarty.
ronv~
Tak, tak, my wiemy, e pan mowisz to na arty.
onoo
adnycl artow w tym nie ma, to nie jest udanie.
ronv~
Stracly!
onoo
Tak, moja corko, to si wkrotce stanie.
ronv~
Niecl panienka nic ojcu nie wierzy w tej clwili,
artuje.
onoo
Ale mowi
ronv~
Prono si pan sili,
Nikt panu nie uwierzy.
onoo
Bo ci moj gniew strwoy
Sles skrocone. skd e.
|asnt popr. ba.
uante udawanie.
strvozyc przestraszy.
morirnr vttoszel s,
ronv~
Dobrze, ju ci wierzymy, ale to tym gorzej
Dla pana. Jak to, pan clcesz by za pask zgod
Takie rzeczy si iay: czowiek z siw brod,
Taki jak pan, e si tak powieie omiel
onoo
Suclajno, ty tu sobie pozwalasz za wiele,
Wie o tym, e ja takiej miaoci nie znosz.
ronv~
Mowmy bez gniewu, panie, o cierpliwo prosz,
Czy pan sobie kpisz z lui, nawet myle o tem,
Paska corka ma zczy si z takim bigotem!
On ma inne zajcia, pobone rzemioso,
A potem to maestwo coby ci przynioso:
Jeli nawet majtek od pana otrzyma,
To bra zicia goego
onoo
Milcz! jeli nic nie ma,
Std zasugi dla niego i szacunku niwo,
Bieda, Pobono,
Szlaclcic
Bo jego na, pewno jest n uczciw
I kada wielko na ni cltnie si zamienia.
Jeli pozwoli obra si ze swego mienia,
To dlatego e nie clcia doczesnycl dobr wiata,
A myl jego w wiecznoci przestworzacl ulata.
Lecz moja pomoc wkrotce tak rzeczy rozstrzygnie,
e wroci do majtku, z kopotow si dwignie.
Jego dobra s znane w stronacl skd pocloi,
A on sam, jak go wiisz, ze szlaclty si roi.
ronv~
Tak, on to utrzymuje, moe prawda, ale
Ta prono z pobonoci nie zgaa si wcale. Pobono, witoszek,
Szlaclcic Kto staraniom o niebo oddaje si cay,
Ten z uroenia swego nie poda clway,
Nazwiskiem si nie szczyci w nierozsdnej dumie,
Bo ambicja z pokor zczy si nie umie.
Na co ta pycla: Wi, e ju si pan zoci,
Wic o samym ju bd mowi jegomoci.
Pan wyrzuty sumienia miaby nieustanne,
Maestwo
Za takiego niezdar wyda tak pann.
A potem pomyle pan, e w czas baro krotki,
Z tego maestwa jakie wynikyby skutki:
Wie pan, e si kobiety cnot tym naraa,
Gdy przeciwko swej woli iie do otarza
I kiedy si jej skonno gwatem przezwycia.
|tgot dewot, czowiek przywizujcy przesadn wag do zewntrznycl form pobonoci, w isto
cie za lipokryta.
morirnr vttoszel :c
Cnota ony zaley od przymiotow ma, Cnota, M, ona
A wymiani, ktorycl wiat wytyka palcami,
ony swoje tym czym s, uczynili sami
I niewierno w tym razie wcale nie jest zdrona,
Gdy ma w aden sposob pokocla nie mona.
A kto cork clce gwatem przymusi w tej mierze,
Ten raclunek przed Bogiem za jej bdy bierze.
Pomyl pan jaki ciar uczujesz w tym wzglie.
onoo
A to ona rozumu mnie i uczy bie!
ronv~
Lepiej by pan tu rzi idc za mym zdaniem.
onoo
Zostaw j, moja corko, z jej gupim gadaniem.
Co dla iecka potrzeba ojciec wie najlepiej,
Corka, iecko, Ojciec
Ten Walery nieclaj si od ciebie odczepi,
Daem mu wprawie sowo, ale jego wina,
e jest graczem i maj go za libertyna.
Nie modli si, w kociele widuj go mao.
ronv~
Clcesz pan, by naboestwa goin mia sta.
Po to, by go wiiano, ma bywa w kociele:
onoo
Prosz ci przesta i tak gadaa za wiele.
Tamtemu niebo sprzyja i aski ma boe,
Maestwo
Jakie bogactwo ziemskie z tym zrowna si moe:
Wasz zwizek, gdy otrzymasz miano jego ony,
Przyjemnoci, sodycz bie przepeniony,
ycie wam jakby w raju na modlitwie zleci,
Jak turkawki biecie y, jak mae ieci,
Nigdy zaj miy wami, nigdy kotni plama,
Na koniec zrobisz z niego to, co zeclcesz sama.
ronv~
Ona to zrobi z niego, e kozem zostanie.
onoo
Oj, to gada!
ronv~
Wyglda na to powoanie.
Mimo cnoty panienki, ja najmocniej wierz,
e przeznaczenie jego speni si w tej mierze.
onoo
Pan, Suga, Maestwo
turlavla ptak podobny do gobia
morirnr vttoszel :s
Przestae mi przerywa i przez mio nieba,
Nie saaj tam jzyka, gie go nie potrzeba.
ronv~
Jeeli przez yczliwo paskiej sprawy broni
onoo
Za wiele yczliwoci, nie prosz ci o ni.
ronv~
Z przywizania
onoo
Ja nie clc. Gdy kto nie pozwoli
ronv~
A ja clc pana kocla mimo paskiej woli.
onoo
Acl!
ronv~
Tak czci paskiej broni jakby wasnej gowy,
Nie clc by siebie rzuca na pastw obmowy.
onoo
Przestaniesz ty mi gada:
ronv~
To jest obowizek,
Broni panu, by corce doraa ten zwizek.
onoo
Biesz milcze ty wu: bo zuclwalstwa znaki
ronv~
Acl! pan jeste pobony i w gniew wpadasz taki.
onoo
Bo ju mnie w wcieko wprawia ta listoria caa,
Ka ci najsurowiej, aeby milczaa.
ronv~
Dobrze, lecz bd myle, to pana nie zoci:
onoo
Myl sobie, kiedy tak clcesz, ale myl w cicloci.
o crlt
I nie mow ani sowa. Ja wszystko w tej mierze
Obmylaem rozwanie.
morirnr vttoszel ::
ronv~
A to wcieko bierze,
Nie moc mowi.
onoo
Z urody clo si nie przeclwala,
Tartue jest jednak wcale
ronv~
Tak jest pikna lala.
onoo
Przystojny i sympati obui jest w stanie,
Jego cnoty
ronv~
licznego mulka dostanie.
Orgon o|raca st o Doryny t z rlamt zalozonymt vpatrue st v nt.
Gdyby ze mn mczyzna speni tak zbrodni,
Po lubie kar za gwat miaby niezawodnie,
I zaraz po weselu doszedby sekretu,
e kobieta ma zawsze pole do odwetu.
onoo
o Doryny
Wic moja wola za nic tu jest uwaana.
ronv~
Czego pan clcesz, wszake ja nie mowi do pana.
onoo
A co teraz robia:
ronv~
Do pana nic a nic,
Ja do siebie mowiam.
onoo
Zuclwalstwo bez granic,
Lecz wnet je tgim razem skroc w sposob znany.
przygotovyva st o anta poltczla Dorynte t za lazym vyrazem, ltry vymavta,
o|raca st o Doryny, ltra stot ntc nte mvtc
Moja corko, powinna potwieri te plany,
I jeli wybor ma dla ciebie si zmienia,
o Doryny
Mowe co!
ronv~
Nie mam sobie nic do powieenia.
morirnr vttoszel :,
onoo
Tylko soweczko.
ronv~
Ja clc milcze.
onoo
To nie sztuka,
Czekaem tylko sowka.
ronv~
Niecl pan gupiej szuka.
onoo
o crlt
Na koniec ojca wol biesz mie na wzglie,
I s, e maestwo wkrotce si odbie.
ronv~
uctelac
Ja za niego nie poszabym za nic na wiecie.
onoo
po aremne pr|te anta poltczla Dorynte
Ty zaraz przy sobie trzymasz moje ieci,
Bez grzeclu nie mogbym tu wytrzyma z ni duej,
Tak mnie strasznie zmczya. Kotnia umys nuy,
Pali mnie gowa, czuj, mowibym od rzeczy,
Pojd wolne powietrze moe mnie uleczy.
scr~ iii
Martanna, Doryna
ronv~
Maestwo, Suga,
Corka
Co znaczy ten w milczeniu upor nieustanny:
Czy to mnie wypadao przyj rol panny:
cierpie by pannie zwizek raono szalony,
Bez adnego oporu, bez sowka z twej strony.
m~ni~~
Przeciwko woli ojca co pocz w potrzebie:
Obyczaje, Ojciec
ronv~
Po prostu, tak grob odwroci od siebie.
m~ni~~
Jak:
ronv~
Mowi, e w wyborze gusta same bieg,
Wic e dla siebie za m clcesz i, nie dla niego,
morirnr vttoszel :
Poniewa to dla ciebie ten zwizek si skada,
Wic tobie, a nie ojcu wybiera wypada.
Gdy dla niego jest Tartue przystojny i mody,
To moe si z nim eni bez adnej przeszkody.
m~ni~~
Przyznaj, waa ojca przejmuje mnie trwog,
Sowa oporu z ust mycl wyrwa si nie mog.
Obyczaje, Ojciec
ronv~
Rezonujmy. Walery kocla ciebie szczerze,
A panienka go kocla: co:
m~ni~~
Rozpacz mnie bierze!
Nawet i ty Doryno i ty jeste w stanie
Zrobi w sposob powany, tak iwne pytanie:
Czy em ci ze sto razy o tym nie mowia,
e go koclam i jaka jest mycl uczu sia:
Mio
ronv~
Albo ja wiem, czy serce mowio przez usta:
Czy to mio prawiwa, czy zabawa pusta:
m~ni~~
Krzywisz mnie, kiedy wtpisz o tym clo na clwil,
Ja ukrywa t mio nawet si nie sil.
ronv~
Wic panna myli o nim:
m~ni~~
Stale, nieustannie.
ronv~
Jak si zdaje, on rownie zakoclany w pannie.
m~ni~~
Tak s.
ronv~
Wic rzecz atwa jest do przewienia,
e clcecie si poczy.
m~ni~~
O tak, bez wtpienia.
ronv~
A z tym drugim co bie, by skoczy ambaras:
Maestwo,
Samobojstwo
rezonovac tu. rozumowa, czciej w znaczeniu pejoratywnym. mdrkowa, wymdrza si.
morirnr vttoszel :,
m~ni~~
Jak mi gwat zrobi zeclc, zab si zaraz.
ronv~
licznie! emy te dotd o tym nie mylay!
Zabe si panienka rodek doskonay,
Lekarstwo przecudowne. Czowiek w wcieko wpada,
Gdy usyszy, jak mu kto takie rzeczy gada.
m~ni~~
Moj Boe! czym si w tobie wspoczucie obui,
Kiedy nie masz litoci nad nieszczciem lui.
Mio, Kobieta,
Mczyzna
ronv~
Nie mam wspoczucia, gdy kto sowa skada zgrabnie,
A jak przyjie do rzeczy, to jak panna sabnie.
m~ni~~
Jestem nadto trwoliwa.
ronv~
I to mnie te zoci,
Bo mio w sercu wielkiej wymaga staoci.
m~ni~~
Tak, a dla Walerego co si pozostanie,
Otrzyma mnie od ojca, to jego zadanie.
ronv~
Jeeli ojciec panny jest ikim czowiekiem,
Nabiwszy sobie gow Tartuem jak wiekiem,
Clce teraz cofa sowo i krci zaczyna,
To na koclanka panny std ma spada wina:
m~ni~~
Jeli tamtym zbyt gono wzgari si omiel,
Dowiod, e mam w sercu mioci za wiele
Kobieta, Obyczaje
Dla Walerego, e on jeden tam si mieci,
A gie powinno corki, a gie wstyd niewieci:
Clcesz, by wieieli wszyscy bo wiat si nie nagnie
ronv~
Nie, ja nic nie clc. Wi, e panienka pragnie
Nalee do Tartue'a i po mojej stronie,
Bd wielki, e od tego zwizku pann broni.
Co ja mam za interes zwalcza twoje clci,
To jest wyborna partia, susznie pann nci.
Pan Tartue! lo, lo! co to, biorc rzecz inaczej,
Pewno pan Tartue take duo w wiecie znaczy.
Luie go ceni, jego przyjani si szczyc,
To wielkie szczcie zosta jego poowic.
morirnr vttoszel :6
Nie ma czym tak wyciera ust, jego osoba
Znakomita, jest szlaclcic, przy tym si podoba,
Bo ma uszy czerwone, cer te czerwon
I szczliw zostaniesz, bdc jego on.
m~ni~~
Moj Boe!
ronv~
Prono mowi, jzyk si wyta,
Jaki los wietny dosta tak piknego ma!
m~ni~~
Ulituj si nade mn i skocz ju te arty,
Aby wynale rodek, mow w sposob otwarty.
Wszystko zrobi, co kaesz, by zerwa ten zwizek.
ronv~
Nie! posuszestwo ojcu corki obowizek,
Cloby ci da za ma map, nie czowieka,
Obyczaje, Ojciec, Corka,
Obowizek
Czego si panna skary: wietny los ci czeka.
Do miasta, skd pocloi, w nowym koczobryku
Pojeiecie z nim razem, tam znajiesz bez liku
Wujow, kuzynow jego, a co pojie za tem,
Wkrotce poznasz si w miecie z caym wielkim wiatem,
Z awnikiem, burmistrzow, z ca miejsk wa,
Przez szacunek miejsce ci na kanapie da.
Poniej, moesz naiej mie, e w karnawale
W takim miecie dla ciebie bd dawa bale,
Gie do taca przygrywa bd kobzy adnie,
A moe i fagoty sprowai wypadnie.
Z mem, by ta rozrywka nie bya jedyn,
Pojiesz na marionetki czasem
m~ni~~
O Doryno!
Porad mi, zamiast mczy.
ronv~
Jestem panny sug.
m~ni~~
Przez lito, clcesz mnie zabi, mczc mnie tak dugo.
ronv~
Nie, za kar potrzeba, aby si tak stao.
m~ni~~
Moja droga!
loczo|ryl bryczka z drzwiami.
Psc na martonetlt poj na przedstawienie teatrzyku lalkowego.
morirnr vttoszel :;
ronv~
Nie!
m~ni~~
Dusz odkrywam ci ca.
ronv~
Nie clc, prone bagania bd z panny strony,
Pokosztujesz Tartue'a, dla panny stworzony.
m~ni~~
Wszak jam ci wszystko bya powierzy gotow,
Zrob to.
ronv~
Nie, biesz panna pani Tartue'ow.
m~ni~~
Dobrze, kiedy niedola moja ci nie wzrusza,
Zostaw mnie, a w rozpaczy pogrona dusza
Wynajie sobie rodek. tak jest, w samej rzeczy
Znam lekarstwo, ktore mnie z wszystkiego uleczy.
chce ochotc
ronv~
Suga
Wro si panna. Po co bra moj zo tak cile,
Mimo to co mowiam, pomaga ci myl.
m~ni~~
Gdyby si wola ojca gwatem w tym upara,
Potrzeba, wiisz sama, aebym umara.
ronv~
Niecl si panna nie martwi, znajiemy w tej bieie
Sposob. Acl! pan Walery wanie tutaj iie.
scr~ iv
Walery, Martanna, Doryna
v~rrnv
Dosza mnie tu przed clwil nowina wesoa
Prosz pani, o ktorej nie wieiaem zgoa.
m~ni~~
Co:
v~rrnv
e w pani Tartue'a mam powita on.
m~ni~~
To zamiary przez mego ojca uoone.
morirnr vttoszel :
v~rrnv
Przez ojca pani
m~ni~~
Tak jest i wskutek tej zmiany,
Przed clwil mi przedstawia nowe swoje plany.
v~rrnv
Na serio:
m~ni~~
O! nie byo tu mowy o arcie,
Zaleca mi ten zwizek gono i otwarcie.
v~rrnv
A jaki wola pani obrot w tym przybiera:
m~ni~~
Ja nie wiem.
v~rrnv
To odpowied uczciwa i szczera.
Nie wiesz:
m~ni~~
Nie.
v~rrnv
Nie:
m~ni~~
Niecl paskie rady drog wska.
v~rrnv
Ja ra poj za niego, gdy tak pani ka.
m~ni~~
Raisz mi pan:
v~rrnv
Tak.
m~ni~~
Szczerze:
v~rrnv
Nie mona uczciwiej,
Zwizek ten, tak zaszczytny, pani uszczliwi.
m~ni~~
Przyjmuj pask rad.
morirnr vttoszel :,
v~rrnv
Cokolwiek wypadnie,
Speni t rad przyjie pani baro snadnie.
m~ni~~
Tak jak jej uielenie pask dusz rani.
v~rrnv
Jam to powieia, aby spodoba si pani.
m~ni~~
Jam j take dlatego wypeni gotowa.
ronv~
schoc v gl| sceny
Zobaczmy, jak si skoczy caa ta rozmowa.
v~rrnv
Tak si to kocla! Oto mioci rozkosze!
Kiedy ty
Kotnia, Mio
m~ni~~
Ocl! przestamy o tym mowi, prosz.
Powieia pan otwarcie, sowa si nie zma,
e powinnam i za m, tak jak mi rozka,
A ja znowu owiadczam, e jestem gotowa
T rad tak zbawienn speni co do sowa.
v~rrnv
Nie trzeba si tumaczy win z mojej strony,
Ten zamiar by przez pani dawno uoony
I nasunem tylko sposobno przyjemn,
eby z niej korzystajc, moga zerwa ze mn.
m~ni~~
Prawda! dobrze pan mowisz.
v~rrnv
W tym przyczyna caa,
e pani nigdy dla mnie nic w sercu nie miaa.
m~ni~~
Niestety! wolno panu si mnie w tym wzglie.
v~rrnv
Wolno mi, lecz w tej sprawie inny koniec bie
I clociaem si pani da uprzei baro,
Znajd takie, ktore te mym sercem nie wzgar.
snante atwo.
morirnr vttoszel ,c
m~ni~~
O! pan atwo wzajemno pozyskasz kobiety.
Wszake paskie zalety
v~rrnv
Porzumy zalety.
Mam icl za mao, pani za dowod mi stanie,
Lecz jeszcze znajd tak, mam to przekonanie,
Co zeclce szczery uia przyj w mej niedoli,
I po mej stracie kocla si jeszcze pozwoli.
m~ni~~
Strata nie jest tak wielk i ta losu zmiana,
Baro si atwo w rado zamieni dla pana.
v~rrnv
Bd si o to stara, bo godno si kaie
W tym, aby jak najprej zapomnie o zdraie,
Mio, Zdrada,
Obyczaje
A ten, ktorego szczcie w ten sposob si zamie,
Gdy nie moe zapomnie, niecl pozorem kamie,
Nieclaj na obojtno udan si sili,
Bo to laba kocla tycl, co nas porzucili.
m~ni~~
Takie uczucie dla mnie szczytnym si wydaje.
v~rrnv
Kotnia
Susznie, bo je wiat cay za takie uznaje.
Jak to: sia pani, e ju w gbi duszy
Nic nigdy mej mioci dla ciebie nie skruszy,
e kiedy mnie porzucasz, pokoclam tym bariej,
Nie oddam innej serca, ktorym pani gari:
m~ni~~
Moje myli, jak wi, znasz pan baro mao,
Ja bym clciaa, przeciwnie, by si ju tak stao.
v~rrnv
Clciaaby pani:
m~ni~~
Tak jest.
v~rrnv
Nazbyt ostro rani
Te sowa, a wic id zadowoli pani.
zvraca st o vyscta
m~ni~~
Baro dobrze.
morirnr vttoszel ,s
v~rrnv
zvracac st
Ja tylko suclam pani zdania,
Prosz pamita, e to jedynie mnie skania.
m~ni~~
Tak.
v~rrnv
al vyze
I e pani zamiar speniem w tym wzglie.
To pani przykad.
m~ni~~
Przykad moj, niecl i tak bie.
v~rrnv
ochoc
A zatem id speni tre pani rozkazu.
m~ni~~
Tym lepiej.
v~rrnv
vracac
Ju mnie w yciu nie ujrzysz ni razu.
m~ni~~
Dobrze.
v~rrnv
vracac
Co:
m~ni~~
Co:
v~rrnv
Mowia i sowo askawsze
m~ni~
Nic nie mowiam.
v~rrnv
Zatem odclo na zawsze.
egnam pani, i
m~ni~~
egnam pana.
ronv~
o Martanny
morirnr vttoszel ,:
A ja wnosz,
ecie oboje rozum stracili po trosze.
Daam si wam spokojnie wykoci do woli,
By wieie, co wyniknie z caej tej swawoli.
Hola! panie Walery!
zatrzymuc go za rl
v~rrnv
uac ze st optera
Czego clcesz, Doryno:
ronv~
Wro si pan.
v~rrnv
Nie, przez wzgard i uczucia gin.
Nie wstrzymuj mnie, wypeni to, co kae ona.
ronv~
Wstrzymaj si pan.
v~rrnv
Nie, to ju rzecz postanowiona.
ronv~
Acl!
m~ni~~
na stronte
Drani go moj widok, wic odej std wol.
Tak, ustpi, bie mia tutaj wolne pole.
ronv~
puszczac Walerego t |tegnc za Martann
Teraz drugie, dokde:
m~ni~~
Pu mnie.
ronv~
Ale przecie!
m~ni~~
Nie mog tu pozosta, nie, za nic na wiecie.
v~rrnv
na stronte
Jej wstrt do mnie objawia si na kadym kroku,
Potrzeba j uwolni od mego widoku.
ronv~
puszcza Martann t |tegnte za Walerym
morirnr vttoszel ,,
Dosy do licla, skoczcie raz te niepokoje.
Zaprzesta mi tycl artow! clodcie tu oboje.
|terze za rce Walerego t Martann t provat tch razem
v~rrnv
o Doryny
Jaki twoj zamiar:
m~ni~~
o Doryny
Co clcesz w tym wszystkim odmieni:
ronv~
Najprzod clc was pogoi, a potem poeni.
o Walerego
Czy pan zwariowa, isiaj zwoi tak kotni!
v~rrnv
Nie wiiaa, jak do mnie mowia okrutnie.
ronv~
o Martanny
To szalestwo, i gdy si tworzy taki przeia.
m~ni~~
Clyba e nie syszaa, co do mnie powieia.
ronv~
o Walerego
To gupstwo obustronne. Pragnie jak najszczerzej
Dla pana si zaclowa, niecle mi pan wierzy.
o Martanny
Zosta twym mem, jego pragnienie jedyne,
On o tym jednym marzy tylko, nieclaj zgin.
m~ni~~
o Walerego
Kto koclajc, podobn rad dawa bie
v~rrnv
o Martanny
Kto koclajc, o rad pyta w takim wzglie
ronv~
Oboje zwariowali i przyzna si boj.
Dajcie mi rce.
v~rrnv
ac rl, o Doryny
Na co:
morirnr vttoszel ,
ronv~
o Martanny
Daj mi panna swoj.
m~ni~~
ac rl
Lecz na co si to przyda:
ronv~
By skoczy rzecz ca.
Wy si bariej koclacie, ni wam si zdawao.
Walery t Martanna trzyma st za rce nte patrzc na ste|te.
v~rrnv
Na co ten przymus, s, e mona najprociej
Popatrze w moje oczy, w twarz, bez adnej zoci.
Martanna o|raca st o Walerego usmtechac st.
ronv~
Wiie takicl szalecow rzecz baro ciekawa.
v~rrnv
o Martanny
Bo skary si na ciebie, czyli nie mam prawa:
Czy nie jeste zoliw, nazywam rzecz skromnie,
Aeby takie rzeczy isiaj mowi do mnie.
m~ni~~
A ty! czyli niewiczno dalej siga moe
ronv~
Dokoczycie tycl sporow, ale w innej porze.
Pomylmy, z ojcem panny jak rzecz skoczy adnie.
m~ni~~
Tak! powie, jakicl rodkow uy nam wypadnie.
ronv~
Biem si broni w sposob skryty i otwarty.
o Martanny
Ojciec panny kpi sobie.
o Walerego
To s czyste arty.
o Martanny
Jednak najlepiej bie, wedug mego zdania,
Nieclaj panna do jego zamiarow si skania,
Aby w razie nacisku moga z swojej strony
Powstrzyma na jaki czas zwizek zamierzony.
Byle czas by, z wszystkiego mona wybrn snadnie.
morirnr vttoszel ,,
Najprzod jaka cloroba na pann wypadnie,
Potem, gdy ju cierpienia panienki ustan,
Znajiemy now zwok i niespoiewan,
Zabobony
Na ktor baro atwo wszyscy si i api,
Oto, przeczucia smutne wci panienk trapi.
Spotkaa pogrzeb wczoraj, i zbia zwierciado,
To znow o mtnej woie w nocy ni wypado.
Na koniec, masz najprostsze do zwoki powody,
Bo do lubu koniecznie potrzeba twej zgody.
A zatem rzecz si uda, ale nie inaczej
Tylko gdy nikt was od i razem nie zobaczy.
o Walerego
Id pan, swoicl przyjacio uywaj w potrzebie,
By do nas upomina si przyszli za ciebie.
My tutaj pobuimy brata do iaania
I macocla si rownie bariej do nas skania.
A teraz do wienia.
v~rrnv
o Martanny
Cokolwiek bd zrobi,
Caa moja naieja jedynie jest w tobie.
m~ni~~
o Walerego
Nie wiem, czy wol ojca me proby rozbroj,
Lecz niczyj nie bd, Walery, jak twoj.
v~rrnv
Twe sowa jak rozkosznie moje serce ceni
ronv~
Koclankowie w rozmowie s nienasyceni!
Wyclod pan.
v~rrnv
Ale
ronv~
Prosz nie gada tak dugo,
Ruszaj pan w jedn stron, a panna clod w drog.
Doryna vypycha tch t zmusza o rozlczenta.
morirnr vttoszel ,6
AKT TRZECI
scr~ i
Damts, Doryna
r~mis
Nieclaj piorun w tej clwili na miejscu mnie spali,
Clc, aeby mnie ostatnim z lui nazywali,
Jeeli mnie szacunek, lub waa powstrzyma
Od skandalu kiedy ju innycl rodkow nie ma.
ronv~
Przez lito! miarkuj si pan. Tak le si nie stanie,
Ojciec paski dopiero objawi swe zdanie,
Przecie zamiary swoje czsto czowiek zmienia,
Od projektow daleko jeszcze do spenienia.
r~mis
Ja atwo tego otra do ustpstwa skoni,
Tylko dwa sowa w uclo szepn mu na stronie.
ronv~
Przeciw niemu i ojcu, baro pana prosz
Nieclaj pan pozostawi iaanie macosze,
Nad umysem Tartue'a wielki wpyw posiada,
On cltnie sucla tego, co ona powiada,
Zdaje si, e on sabo dla niej w sercu skrywa.
Byoby licznie, gdyby rzecz bya prawiwa.
Na koniec tu ma zej si z nim, bo w sprawie waszej
Clce go zbada, by zmieni zamiar, co was straszy,
Pozna jego uczucia rzecz bie snadn
I wskaza mu, jak smutne skutki std wypadn,
Jeeli si do naszycl planow nie przyclyli.
Suga mowi mi, e on modli si w tej clwili,
Lecz e wnet zejie, jeli kto na niego czeka,
Wic ja zostan, a pan nieclaj std ucieka.
r~mis
Clc, by przy mnie odbya si caa rozmowa.
ronv~
Nie mona.
r~mis
Ja do niego nie wyrzekn sowa.
ronv~
Kpisz pan! wszak znane wszystkim wietne paskie czyny,
A na popsucie sprawy to rodek jedyny.
Wyjd pan.
snan atw.
morirnr vttoszel ,;
r~mis
Nie, uniesienie poskromi moiecze.
ronv~
Nieznony oto iie. Wyclod pan!
Damts ulryva st v ga|tnecte v gl|t.
scr~ ii
Doryna, Tartue
+~n+trrr
mvt glosno o sluzcego za scen, al tyllo spostrzega Doryn
Wawrzecze!
Dyscyplin z wosiank zo do moicl rzeczy
I modl si, aby niebo miao ci w swej pieczy.
Odwieiny i wszelkie do mnie bd prone,
Bo id winiom skromn roziela jamun.
ronv~
na stronte
Ile tu udawania i ile obudy!
+~n+trrr
Czego clcesz:
ronv~
Mam powieie
+~n+trrr
Ciao, Pokusa,
Podanie, Kobieta,
Mczyzna, witoszek
vyctgac chustl z lteszent.
Acl moj Boe, wprzody
Nim co powiesz, t clustk we!
ronv~
A na co to mnie:
+~n+trrr
Aeby przykry piersi odkryte nieskromnie.
Takim przedmiotem dusz blinicl ranisz srogo,
Bo grzeszne myli przez to do gowy przyj mog.
ronv~
Musisz pan na pokus by niezmiernie saby,
Gdy ciao ma dla ciebie tak silne powaby.
Nie wiem, jaka tam w panu wyraa si cltka,
Lecz ja do podania nie jestem tak prdka,
Gdyby tu stan nago od dou do gory,
Nie skusiby mnie widok caej paskiej skory.
yscypltna krotki bat z rzemieniami
vlostanla wosienica, roaj tkaniny z wosiem koskim, szorstkiej, sucej do umartwiania
ciaa.
morirnr vttoszel ,
+~n+trrr
Prosz ukroci w sowacl nieskromn swawol,
Bo wyjd zostawiajc pannie wolne pole.
ronv~
Nie, jam pana w spokoju zostawi gotowa,
Tylko pani przeze mnie przysya dwa sowa,
Ktore wedug wyranej powtarzam osnowy.
e prosi pana tutaj o clwilk rozmowy.
+~n+trrr
Acl! baro cltnie.
ronv~
na stronte
Jak si udobrucla adnie.
Dobrzem zgada, clo nie wiem, co z tego wypadnie.
+~n+trrr
Czy prdko przyjie:
ronv~
Szelest sysz po podoe.
Ona! zatem zostawiam pastwa i odclo.
scr~ iii
Elmtra, Tartue
+~n+trrr
Niecl w wszeclmocnoci swojej wita niebios sia
Zdrowie duszy i ciaa zawsze pani zsya,
Nieclaj bogosawiestwa tyle ci przymnoy,
Ile pragnie dla ciebie nny suga boy.
rrmin~
To pobone yczenie wiczno we mnie bui,
Lecz sidmy, w ten sposob nas rozmowa nie strui.
+~n+trrr
Flirt, Zdrowie
Jake si pani czuje: nie boli ju gowa:
rrmin~
Gorczka przesza, jestem najzupeniej zdrowa.
+~n+trrr
Moje pacierze pewno nie maj tej siy,
By tak szczliwy skutek w gorze wymodliy,
A jednak kade moje do nieba westclnienie
Miao za cel jedyny, pani wyzdrowienie.
morirnr vttoszel ,,
rrmin~
Zanadto si pan trui.
+~n+trrr
Tego nikt nie powie,
Czy mona nadto ceni takie drogie zdrowie:
By je zaclowa, z mego zrobibym oar.
rrmin~
Pan mio clrzeciask posuwa nad miar.
I za tyle dobroci wiczno yw czuj.
+~n+trrr
Mniej robi, nili pani na to zasuguje.
rrmin~
W sekrecie clc przedstawi panu o co cloi
I ciesz si, e nikt nam tutaj nie przeszkoi.
+~n+trrr
To mnie rownie zaclwyca. Uwierzy si boj,
e sam na sam jestemy tu z pani we dwoje.
Bagaem nieba, by t sposobno przywiody,
Lecz dotd daremnymi byy moje mody.
rrmin~
Dla mnie do tej rozmowy powod std si bierze,
e clc, aby mi serce swoje odkry szczerze.
Damts nte polazuc st uchyla rzvt o ga|tnetu, a|y slyszec rozmov.
+~n+trrr
Dla mnie rownie pragnienia gortszego nie ma,
Jak odkry ca dusz przed twymi oczyma.
Clc, by pani przysiga zapewnia szczera,
e gdy gromi wizyty, co pani odbiera,
To nie przez niecl adn dla pani z mej strony,
Ale przez zapa niczym nieprzezwyciony
I przez uczucie czyste
rrmin~
Tak je rownie ceni,
e si pan tylko troszczy o moje zbawienie.
+~n+trrr
|torc rl Elmtry t sctslac e palce
Tak pani, bez wtpienia i w mym sercu goci
rrmin~
Aj! za mocno pan ciska
gromtc ostro napomina.
morirnr vttoszel c
+~n+trrr
Zbytek gorliwoci,
Wszake bol zada pani dla mnie rowna mka
I prej bym
llate rl na lolanach Elmtry
rrmin~
Co robi tutaj paska rka:
+~n+trrr
Macam sukni, jak mikki materia.
rrmin~
O prosz!
Przesta pan ju, ja adnycl askotek nie znosz.
Elmtra coja st z jotelem, Tartue przysuva st o nte.
+~n+trrr
poruszac chusteczl Elmtry
Jakie to jest przeliczne! i nikt nie zaprzeczy,
e prawiwie cudownie robi takie rzeczy.
Jaki postp we wszystkim czas nam teraz niesie.
rrmin~
Prawda. Ale o naszym mowmy interesie.
Mowi, e moj m dawniej dane sowo zrywa
I clce panu da cork, czy to wie prawiwa:
Mio
+~n+trrr
Tak, przyznaj, e co tam wspomnia mi o tem,
Ale ten zamiar nie jest mycl marze przedmiotem,
Inne wiki posiada, ktorycl urok nci,
Szczciem by napenio wszystkie moje clci.
rrmin~
Pan nie pragniesz mioci doczesnycl omamie.
+~n+trrr
Wszake i ja mam w piersiacl serce, a nie kamie.
rrmin~
Podug mnie, paskie myli tylko w niebo bieg,
Na ziemi nie podasz pan pewno niczego.
+~n+trrr
Uczucie, co nam kae wzdycla do wiecznoci,
Nie zaba w nas wcale doczesnej mioci,
Zmysy nasze poda mog ca si
Cudowne iea, ktore niebo wytworzyo,
Ono swym wasnym wikiem zdobi rod niewieci,
Lecz najwicej si w tobie jego darow mieci,
Na twojej twarzy pikno rozla rozkaz boy,
morirnr vttoszel s
Ktora oczy zaiwia, ktora serce trwoy
I wic ci, czy mogem nie wielbi z zapaem
Rk Stworcy, ktorycl ieem jeste doskonaem:
Czy iwne, e o tobie moje serce marzy,
Gdy on sam wasny obraz nada twojej twarzy!
Zrazum si, e mio ta skryta, uparta,
Jest wymysem szataskim, jest pokus czarta,
Clciaem ju podda serce rozczenia probie,
Mio, Pobono
Bom myla, e koclajc ciebie dusz zgubi,
Lecz na koniec poznaem, cudowna istoto!
e ta namitno moe si pogoi z cnot,
e moe by niewinn i dlatego miao
Postanowiem odda si jej dusz ca.
Jest to wielka odwaga, wyznaj to szczerze,
Omieli si to serce ponie ci w oerze,
Lecz znana dobro twoja, nieclaj mnie tumaczy,
Na ni licz, bo moj wpyw nic tutaj nie znaczy.
W tobie moja naieja, dobro, wiara caa,
Ty si dla mnie zbawieniem, albo smutkiem staa,
Na koniec z twycl ust wyrok ma wypa prawiwy.
Zeclcesz, bd szczliwy, kaesz, nieszczliwy.
rrmin~
Owiadczenie kunsztowne, forma wyszukana,
Lecz prawd mowic, iwi mnie ze strony pana.
Siam, e pan serca swego strzee cilej
I nim taki plan zrobi, wpierwej rzecz obmyli
Rozwaniej, wszak pobony winien by dalekim
+~n+trrr
Czy za to em pobony, nie mam by czowiekiem:
Kto clo raz wik twoj, pani, mog poiwia z bliska,
Ten ju sercem nie wadnie, tam rozwaga pryska.
By tak mowi, iwisz si, skd odwagi wziem,
Lecz cile mowic, ja te nie jestem anioem.
Jeli pani potpisz to moje wyznanie,
Kobieta, Podanie,
Wina
Wasny urok i wiki ukarz pani za nie,
Gdym ci ujrza, gdy jedno wymowia sowo,
Od tej clwili mej duszy staa si krolow.
Cudnej sodyczy oczu niezrownana sia
Opor mojego serca atwo zwyciya,
Nie pomogy zy, posty, modlitwy i wici,
Ty jedna bya celem wszystkicl moicl clci.
Mowiy moje oczy, westclnienia i pacze
Tysickrotnie to, co i sowami tumacz.
e jeli w twoim sercu wspoczucie spotyka
T mio niegodnego twego niewolnika,
Jeli twa dobro moj odwag wybaczy
I aska do nicoci mej zniy si raczy,
To bd mia dla ciebie, o piknoci wzorze,
morirnr vttoszel :
Uwielbienie, z ktorym nic zrowna si nie moe.
Honor twoj pozostanie rownie nieskaony,
Koclanek, Mio,
Plotka, Prono,
Tajemnica
Bo nie moesz si lka obmowy z mej strony.
Ci ulubiecy kobiet, ci dworscy panowie
S laaliwi w czynacl i zbyt proni w mowie,
Oni si nie zastrasz o saw niczyj,
Sami, clwalc si, wszystkim swoj sekret odkryj
I t mani nieznon siebie rownie podl,
Bo bezczeszcz tym otarz, przed ktorym si modl.
Lecz tacy jak my luie, w przekonaniacl stali,
aden z nas z powoenia gono si nie clwali,
Z wasnego interesu musi zosta niemy,
Bo tym sposobem wasnej opinii broniemy
I z nami tylko mona, nie doznajc alu
Mie przyjemno bez trwogi, mio bez skandalu.
rrmin~
Suclam pana, bo zrobi nie mog inaczej.
Pan w do wyrany sposob rzecz ca tumaczy.
Czy si nie lkasz cign tym na siebie burz,
Jeli paskie wyznanie mowi powtorz:
W ten sposob ostrzeony bdc najwyraniej,
Nie czuby ju dla pana tak wielkiej przyjani.
+~n+trrr
Ja wiem, jaka w twym sercu lito, dobro goci
I czuj, e przebaczysz tak wielkiej miaoci.
Na karb saboci lukiej zeclcesz zoy pani
Wyznanie tej mioci, ktora ciebie rani,
Wic siebie przebaczysz to, co tu si stao.
Wszake jestem czowiekiem, mam oczy, krew, ciao.
rrmin~
Nie wiem, jakby kto inny pocz w takiej sprawie,
Ale ja clc i z panem postpi askawie,
Dla ma caa ta rzecz zostanie nieznana,
Lecz w zamian za to dam czego i od pana,
Oto biesz si stara w sposob atwy, szczery,
By mog prdko zalubi Mariann Walery.
Nieclaj si twoja wola do mycl ycze nagnie,
By nie poda tego, czego inny pragnie
I
scr~ iv
Elmtra, Tartue, Damts
r~mis
vychot z ga|tnetu gte |yl ulryty
Nie, pani, ja zdania twego nie poiel,
Przeciwnie, ta rzecz musi mie rozgosu wiele,
Zemsta
morirnr vttoszel ,
Na szczcie ja tu byem i nic nie pomin
Z tego, com sysza. Musz zdepta t gain!
Niebo samo odkryo mi do zemsty drog.
Tego otra obud isiaj odkry mog,
Owiec mego ojca, nieclaj pozna z bliska
Dusz tego nnika, co si w nasz dom wciska.
rrmin~
Nie, Damisie, przyszo nam za niego odpowie,
Teraz polega moe miao na mym sowie,
Ktoremu twoje pewno czynem nie zaprzeczy.
Nie potrzeba laasu robi z takicl rzeczy,
Cnota, Kobieta
Zacna kobieta mieclem zaczepk zwycia,
Po co ma takim gupstwem niepokoi ma.
r~mis
Masz pani moe suszno i powody swoje.
By inaczej postpi ja mam rownie moje.
Jego miabym oszcza! nigdy! nawet artem.
Dumny zuclwalec, bigot ten z czoem wytartem
Za dugo sobie arty z mojej zoci stroi,
Za wiele w naszym domu bezkarnie nabroi.
Ten oszut rzi ojcem i cigle mu kamie,
Walerego obmowi, sieri ojca na mi.
Gdy przez niego serc naszycl i yczenia gin,
By go ojcu pokaza, sposobno jedyn
Mam rzuci: Nie! To niebo samo j zesao
I uyj jej isiaj z gorliwoci ca.
Zasuybym, aby j utraci na zawsze,
Gdybym usposobienie okaza askawsze.
rrmin~
Damisie!
r~mis
Daruj pani, proba mnie nie wzruszy,
Z tego wypadku rado za wielk mam w duszy,
Zemsta
Wymowa pani nic na to nie wpynie,
Bo mnie przyjemno zemsty oywia jedynie
I zaraz ca spraw tu zaatwi wol,
Oto sposobno, wanie mam gotowe pole.
scr~ v
Orgon, Elmtra, Damts, Tartue
r~mis
Czeka ci tu, moj ojcze, nowina wesoa,
Ktora s, e mocno zaiwi ci zdoa.
licznie wynagroony za swoje starania!
stertc (lub. rozstertc) rozgniewa, tu. buntuje ojca przeciwko mnie.
morirnr vttoszel
Ten pan, clcc ci da dowod swego przywizania,
Tak dalece posun sw dobro askaw,
e przez wiczno, zapragn okry ci niesaw.
Zastaem go tu wanie przy miosnej scenie,
Kiedy pani najtkliwsze robi owiadczenie.
Ona, usposobienie majc zbyt askawe,
Postanowia ukry przed tob t spraw,
Lecz ja kar wymierzy czuj si w potrzebie,
Bo zmilcze to, byoby obraz dla ciebie.
rrmin~
Tak, w moim przekonaniu inna myl zwycia,
e nie naley prono niepokoi ma,
Niesusznie, aby lonor ponosi std plam,
To wystarcza, kiedy si obronimy same.
Nie trzeba nierozwanie takiej rzeczy szerzy,
Byby milcza, Damisie, gdyby clcia mi wierzy.
scr~ vi
Orgon, Damts, Tartue
onoo
To co syszaem, nieba, czy prawd by moe:
+~n+trrr
Tak, moj bracie, jam winny, zoliwy, w pokorze
Wyznaj, em jest grzesznik nikczemny i zoci
Peen, em otr najwikszy, niegodny litoci.
Kada clwila w mym yciu, to jest zbrodnia nowa,
Stek grzeclow, nieprawoci w mej duszy si clowa
I moje nne ycie przyjmujc w raclubie,
Niebo za kar i mnie poddao tej probie.
To pod zarzutem wszelkim, cltnie skaniam gow,
Bo, bronic si, przestpstwo popeniabym nowe.
Wierz temu co on mowi, uzbroj gniew twoj srogi
I jak przestpcy ka mi opuci twe progi,
Wypd mnie. Wstyd ten, cloby praw swoicl naduy,
Jeszcze nie zrowna karze na jakm zasuy.
onoo
o syna
Zdrajco, ty si omielasz w nikczemnoci szale,
Czysto tak szczytnej cnoty oczernia zuclwale.
r~mis
Co! udan sodycz czyli ci opta:
Ta obuda moj ojcze!
onoo
Milcz, mo przeklta!
morirnr vttoszel ,
+~n+trrr
Acl! pozwol mu, niecl mowi, bd popeniasz znowu,
Lepiej by zrobi, gdyby wierzy jego sowu.
Dlaczego w takiej rzeczy masz mi by powolny,
Zreszt, czy moesz wieie do czegom ja zdolny:
Powierzclowno ci moja, by moe, zalepi,
Bracie! czyli od innycl postpuj lepiej:
Nie, nie, nieclaj pozory twym zdaniem nie rz,
Niestety takim jestem, jak oni mnie s.
Cay wiat w uczciwoci szat mnie ubiera,
Lecz ja nic nie wart jestem, to jest prawda szczera.
zvracac st o Damtsa
Tak jest, moj drogi synu, mow em jest nnikiem,
Zdrajc, zoiejem, otrem, podym rozbojnikiem,
Cloby wstrtniejszycl jeszcze wymysow tu uy,
Niczemu nie zaprzecz, bom na nie zasuy,
Na kolanacl wysuclam, niecl je gniew twoj miota,
Bo to kara nalena za zbrodnie ywota.
onoo
o Tartue'a
Moj bracie to za wiele! (o syna) Serce ci nie pka,
Ty otrze!
r~mis
Ojcze! jak to: czy za to e klka
onoo
ponoszc Tartue'a
Milcz, wisielcze! Moj bracie, powsta, ja ci prosz.
o syna
Ty lultaju!
r~mis
Lecz
onoo
Milcze zaraz!
r~mis
Ja to znosz
onoo
Jak jedno sowo powiesz, koci ci poami.
+~n+trrr
Bracie! na mio Boga! powstrzymaj twe rami.
Wolabym znie katusze, straci nog, rk,
Niby on mia najmniejsz za mnie ponie mk.
morirnr vttoszel 6
onoo
o syna
Niewiczny!
+~n+trrr
Daj mu pokoj, bagam ci w pokorze
Na kolanacl, o lito!
onoo
llla rvntez t calue Tartue'a
O dobroci wzorze!
o syna
Patrz otrze!
r~mis
Wic
onoo
Milcz! ciclo!
r~mis
Lecz
onoo
Ciclo raz jeszcze!
Ja wiem, przez co wznosicie te gosy zowieszcze,
Przez nienawi. Lecz isiaj przebraa si miara,
ona, ieci i suba, kade z was si stara
Ojciec, Waa
Dokuczy mu, wszystkim wam byoby przyjemnie
Osob tak zacn oddali ode mnie.
Lecz im wicej biecie trwa w podym uporze
Tym wicej, by go wstrzyma, ja stara doo.
Spiesznie mu oddam rk mej corki jedynej,
W ten sposob dum caej podepcz roiny.
r~mis
Zmuszona clyba przyjmie uia w tym zamiarze.
onoo
Tak, wyrodku, i w wieczor zrobi, co ja ka.
Wyzywam wszystkicl isiaj, dowiod wam snadnie,
em ja tu panem, e mnie sucla wam wypadnie.
Zaraz wszystko odwoaj, otrze bez imienia,
Klknwszy u nog jego bagaj przebaczenia.
r~mis
Jak to! ja: tego otra co nas clwyci w kleszcze.
onoo
Opierasz si ajdaku i miesz go ly jeszcze.
Ka, ka!
morirnr vttoszel ;
o Tartuea
Nie biesz mnie powstrzyma w stanie.
o syna
Dalej! natyclmiast opu moje pomieszkanie!
Wynosi mi si z domu i bez zwoki czasu
r~mis
Wynios si, lecz
onoo
Prdko! nie robi laasu,
Wyieiczam, ci mo! nic ci nie zostaje,
A w dodatku przeklestwo ojcowskie ci daj.
Przeklestwo
scr~ vii
Orgon, Tartue
onoo
Tak wit osob mie zniewaa w szale!
+~n+trrr
Mk, ktor mi zada, przebacz mu wspaniale.
Nie wiesz, co to za straszna bole iie za tem!
Wiie, jak mnie oczerni clc przed moim bratem.
onoo
Acl!
+~n+trrr
O tej niewicznoci sama myl straszliwa
Tak dusz moj rani, tak piersi rozrywa,
Czuj bol tak okropny, serce mi tak be!
Nie mog mowi, clyba tego nie przeyj!
onoo
|tegnc sllopotany o rzvt, ltrymt vyptl syna
ajdaku, al mi, em ci wypuci std cao,
Bo zabi ci na miejscu tutaj wypadao.
o Tartue'a
Uspokoj si, moj bracie, bagam ci w pokorze.
+~n+trrr
Tak, przestamy ju mowi o tym przykrym sporze.
Wi, e ja niepokoj wnosz tutaj srogi,
Trzeba, abym opuci domu twego progi.
onoo
Jak to: artujesz!
pomteszlante mieszkanie.
morirnr vttoszel
+~n+trrr
Wszyscy mnie tu nienawi
I podejrze w twym sercu bui si nie wsty
Przeciwko mnie.
onoo
Wszak wiisz, nie suclam icl wcale.
+~n+trrr
Lecz oni nie ustan w namitnym zapale,
A doniesienie, ktore i ci nie poruszy,
Kto wie, czy innym razem nie tra do duszy.
onoo
Nigdy! moj bracie, nigdy!
+~n+trrr M, ona
Acl, moj bracie, ona
O czym clce tylko ma z atwoci przekona.
onoo
Nie, nie.
+~n+trrr
Pu mnie, pu prdko, jam odej gotowy,
Wycloc std usun im powod obmowy.
onoo
Musisz zosta, bez ciebie jutra bym nie doy.
+~n+trrr
W takim razie potrzeba, bym si upokorzy.
Jednake, gdyby ty clcia:
onoo
Acl!
+~n+trrr
Niecl i tak bie.
Lecz ja wiem, jak potrzeba postpi w tym wzglie,
Honor jest baro czuy i przyja mi kae
Usuwa powod plotek, uprzea potwarze.
Twojej ony unika bd, jak to czyni
onoo
Nie, na zo wszystkim, pragn aby sieia przy niej.
Gdy si wiat wcieka, rado mam niewysowion.
Nieclaj ci w kadej clwili wi z moj ona,
Nie do tego, i jeszcze bariej im pocllebi,
Bo nie clcc mie innego ieica, jak ciebie,
Przyja
W tej clwili zapis mego majtku ci zrobi
I wszystko, co mam tylko prawnie oddam tobie.
morirnr vttoszel ,
Dobry przyjaciel i zi jest dla mnie najpewniej
Wart wicej, ni syn, ona i ni wszyscy krewni.
Wszak dar moj odrzucony przez ciebie nie bie:
+~n+trrr
Nieclaj si wola nieba speni w kadym wzglie.
onoo
Biedny czowiek! clod, wszystko opiszemy piknie,
A zazdro patrzc na to, niecl ze zoci pknie.
Zazdro
morirnr vttoszel ,c
AKT CZWARTY
scr~ i
Kleant, Tartue
krr~+
Tak wszyscy o tym mowi, a jak mnie si zdaje,
Ten odgos wcale panu sawy nie dodaje
I em pana tu spotka na rk mi wanie,
Bo moj sposob mylenia rownie ci wyjani.
Z gruntu tej sprawy teraz wcale nie oceni
I z gory jak najgorsze przyjm pooenie.
Nie clc si tu Damisa zajmowa obron,
Przypuszczam, e potwarczo pana oskarono,
Czy dobry clrzecianin nie zrzeka si zoci,
Gaszc pragnienie zemsty, jakie w sercu goci:
A w panu czy przewaa gniewu cl jedyna,
By za ciebie mia ojciec z domu wygna syna:
Moesz pan wierzy w pen otwarto z mej strony,
e wiat takim postpkiem mocno jest zgorszony.
S, e pan kracowym nie biesz w tej mierze,
e odtd inny obrot ta sprawa przybierze,
Powicajc gniew Bogu niecl pan postanowi
Sprawi to, aby ojciec przebaczy synowi.
+~n+trrr
Niestety! ja sam pragnbym tego najszczerzej,
Nie mam do niego alu, nieclaj mi pan wierzy,
Przebaczam mu, oskara go nie myl wcale
I cltnie bym mu pomog, clo si tym nie clwal.
Ale wyranej woli niebios nie narusz
I gdyby on powroci, ja std odej musz.
Po tym postpku jego, z niczym niezrownanym
Stosunek miy nami byby podejrzanym,
Bog wie, jakbym przez lui zosta osony.
Wzito by to za zrczn taktyk z mej strony,
Bo przekonanie winy ten pewno poiela,
Kto udaje askawo dla oskaryciela,
I e moje sumienie wasny bd ocenia,
Clcc go zrcznie w ten sposob zmusi do milczenia.
krr~+
Ja siem, e inn odpowied dostan.
Wszystkie wymowki paskie s zbyt nacigane.
Po co si pan ogldasz na nieba zamiary,
Czy ono w twoje rce kaie prawo kary:
Pozostaw mu, pozostaw zatem pomst ca,
Bo przebacza bliniemu ono nam kazao,
A i na wzgldy lukie uwaa nie trzeba,
Gdy si we wszystkim spenia wysz wol nieba.
potvarczo rzucajc oszczerstwo, potwarz.
morirnr vttoszel ,s
Jak to: innej wymowki dla pana ju nie ma:
W dobrym uczynku boja obmowy ci wstrzyma!
Nie, nie, miao speniajmy tylko wol bo,
Wtedy lukie jzyki pewno nas nie strwo.
+~k+trrr
Ja mu z serca przebaczam, panie, i w tej mierze,
To co nam Bog zaleca, wypeniem szczerze,
Ale po tej zniewae, ktora wstydem pali,
Niebo wcale nie kae, abym z nim y dalej.
krr~+
Czy rownie z woli nieba nieznanycl obrotow
Pan kaprysowi ojca ulec bye gotow,
Clciwo, ieictwo,
Pobono
Zapis wszystkicl dobr jego przyjmujc askawie:
Clo wprost przeciwny przepis znajduje si w prawie.
+~n+trrr
W tycl, co mnie znaj, pewno za myl nie zagoci,
Aebym ja mog iaa pod wpywem clciwoci.
Za doczesnymi wcale nie goni dobrami,
A icl urok zwodniczy pewno mnie nie zmami,
Jeeli za si wola moja upokarza,
By przyj zapis, ktorym gwatem mnie obdarza,
To czyni to w zamiarze tylko, Bog mi wiadkiem,
By majtek w ze rce nie popad wypadkiem,
Aby go nie obroci ten, co oieiczy
Na jaki cel niegodny, a moe zbrodniczy,
Gdy w mojem rku przez to rodki si pomno
Na wspieranie mycl blinicl i na clwa bo.
krr~+
Ecl, panie! rozsta si pan z t zbyteczn trwog,
Ktor prawi ieice susznie gani mog.
Icl majtek nieclaj ci nie bie kopotem,
Jak go uyj, poniej przekonasz si o tem,
A clociaby mia zmarnie w rku spadkobiercy,
To lepiej, ni e tobie da miano wyiercy.
Co do mnie, ja si iwi, nawet niesyclanie,
Jak pan t propozycj przyj bye w stanie,
Czy pobono si tak zasad zaszczyca,
Ktora kae obiera prawego ieica:
Jeeli nieprzepart za niebios rozkazem
Masz przeszkod, by zosta tu z Damisem razem,
Lepiej by byo, aby bez wstydu i sromu,
Jako czowiek uczciwy wyszed z tego domu,
Ni eby wiat powieia, e to twoja wina
I e ojciec dla ciebie wypi std syna.
pravy szlacletny, prawowity.
vyterca od. wyiera, czyli zabiera co przemoc.
morirnr vttoszel ,:
Wierz mi pan, e zgoi si z tym clyba wytarty
Honor
+~n+trrr
Przepraszam pana, ju jest wpo do czwartej,
Rozmawia z panem dla mnie przyjemno prawiwa,
Lecz pobone zajcie na gor mnie wzywa.
krr~+
A!
scr~ ii
Elmtra, Martanna, Doryna, Kleant
ronv~
Panie! niecl nas poprze twa wymowa ielna!
Patrz pan, jaka j bole ogarnia miertelna,
A zamiar, co i w wieczor ma si speni jeszcze,
Co clwila wywouje w niej rozpaczy dreszcze.
Pan nadcloi, uyjmy podstpu lub siy,
Aeby tylko plany jego si zmieniy.
Ten nieszczliwy projekt, co nas wszystkicl rani
scr~ iii
Orgon t poprzent
onoo
Ciesz si, ecie razem w tej clwili zebrani,
o Martanny
W tym kontrakcie dla ciebie nios opisan
Rzecz, z ktorej tak serdecznie miaa si i rano.
m~ni~~
Corka, Maestwo,
Ojciec
lllac prze Orgonem
O moj ojcze! przez lito bagam w imi boe,
Zaklinam ci na wszystko, co ci wzruszy moe,
Rozluzuj wzy, co nas tak mocno zczyy
I nie ka mi posuszn by nad moje siy.
Nie zmuszaj mnie, moj ojcze, aebym w potrzebie
A do Boga musiaa nie skarg na ciebie,
Aebym miaa spa w ny i w aobie
To ycie, ktore przecie ja zawiczam tobie.
Jeli kaesz zapomnie o marzeniacl duszy,
Jeeli moj mio twoja wola kruszy,
Zrob to tylko, o co ci na kolanacl prosz,
Nie ka mi y z czowiekiem, ktorego nie znosz,
I jeli postanowi nie moesz inaczej,
Nie clciej rzuca przynajmniej mnie na up rozpaczy.
morirnr vttoszel ,,
onoo
na stronte vzruszony
Odwanie moje serce, trzymajmy si stale.
m~ni~~
Twoja dobro dla niego nie martwi mnie wcale,
Oddaj mu twoj majtek, sw spucizn ca,
Oddaj moj, jeli tego bie mu za mao,
Zgaam si na to cltnie, ale w zamian przecie,
Gdy mu wszystko oddajesz, ocal twoje ieci
I pozwol, bym w klasztornej przepia celi
Reszt dni, ktorycl niebo jeszcze mi uieli.
onoo
Oto to, zakonnica wylaza na prdce,
Kiedy ojciec w miosnej przeszkaa jej cltce.
Powsta. Wstrt twoj i upor zwyciy potrzeba,
A umartwienie zmysow zasuga dla nieba.
By zaskarbi te aski masz sposob gotowy
I prosz nie zawraca mi ju wicej gowy.
ronv~
Suga
Jak to: lecz
onoo
Niecl ci znowu nie trapi cl pusta,
Gadaj z rownymi sobie, tu zaknebluj usta.
krr~+
Jeliby mojej rady clcia wysucla przecie
onoo
Moj bracie, twoje rady s najlepsze w wiecie,
Jestem dla nicl z szacunkiem, ceni je i clwal,
Lecz daruj, ale speni icl nie myl wcale.
rrmin~
o Orgona
Wic to, co ja wi, ju nie wiem prawiwie
Co mowi, zalepieniu twojemu si iwi
Tylko. Jakie ci wpywy oploty zowieszcze,
Gdy po isiejszym czynie nie wierzysz nam jeszcze:
onoo
ikuj, ale prostycl pozorow w tym wina,
Ja wiem, jak ty sabo masz dla mego syna,
Tego otra, przez niego ta listoria caa
Uoona, a ty jej zaprzeczy nie clciaa,
By biednego czowieka zgubi przez te banie.
Ale twoja spokojno zdraia ci wanie.
morirnr vttoszel ,
rrmin~
Cnota, Kobieta
Czy potrzeba mie na tak iwne owiadczenie
Zaraz obelg w ustacl i w oczacl pomienie:
Gdy nasz cze kto dotknie, potrzeba w tej clwili,
Abymy mu zniewag najwiksz rzucili:
Ja wybucl w takiej rzeczy najwyraniej gani,
miecl tu kar najlepsz, oto moje zdanie.
Uczciwo z agodnoci pogoi si moe,
Nie jak u kobiet strasznycl, ktorycl w kadej porze
Gniew uzbrojony tylko sposobnoci czeka,
By paznokciami drapa, lub pogry czowieka.
Mnie tym postpowaniem pewno nie zaclwyc,
Pragn zosta cnotliw, ale nie diablic
I w tej mierze tej prostej trzymam si taktyki,
e pogarda jest lepsz, ni gwatowne krzyki.
onoo
Ja si zwie nie pozwol, nieclaj co clce bie.
rrmin~
Powtornie twoj sabo poiwiam w tym wzglie,
Ale moeby wreszcie zdanie zmieni raczy,
Gdyby na wasne oczy rzecz ca zobaczy.
onoo
Zobaczy!
rrmin~
Tak.
onoo
Gadanie!
rrmin~
Biesz wtpi duej,
Gdy to sprawi, e wszystko przy tobie powtorzy:
onoo
Banie!
rrmin~
Co to za czowiek! Rozwa me zamiary.
Nie dam ju z twej strony dla nas nawet wiary,
Lecz przypumy, e w miejscu tym, tak by si stao,
e mogby atwo wiie i sysze rzecz ca,
Co by powieia na to, czy trwaby w uporze:
onoo
Powieiabym nic wcale, bo to by nie moe.
morirnr vttoszel ,,
rrmin~
Bd trwa za dugo, zatem nie spoczn dopoty,
A przestaniesz oszczerstwa robi mi zarzuty.
W tej clwili si ta sprawa tu zakoczy caa,
Biesz wiadkiem wszystkiego, com ci powieiaa.
onoo
Zgoda. Trzymam za sowo. Tw zrczno oceni,
Czy biesz moga speni swoje przyrzeczenie.
rrmin~
o Doryny
Sprowad go do mnie.
ronv~
o Elmtry
iaa potrzeba powoli,
To lis clytry, atwo si zapa nie pozwoli.
rrmin~
Nie! lui koclajcycl zwie moem najlepiej,
A mio wasna bariej jeszcze go zalepi.
Popro go. (o Kleanta t Martanny) Wy odejdcie.
Mio
scr~ iv
Orgon, Elmtra
rrmin~
Sto ten przysuniemy,
Wejd tu i prosz ciebie, sied ciclo jak niemy.
onoo
Jak to:
rrmin~
Gdy si tam sclowasz, prawdy ci dowiod.
onoo
Dlaczego pod sto:
rrmin~
Prosz, zostaw mi swobod.
Sam osisz, czy dobrze osnute mam plany.
No wejd tam, a pamitaj, jak biesz sclowany,
Aby ci nie wiiano, ani nie syszano.
onoo
No przyznaj, e agodno mam nieporownan,
Lecz clc wiie do koca, jak pojie wyprawa.
morirnr vttoszel ,6
rrmin~
S, e do wyrzutow nie nada ci prawa.
o Orgona, ltry stet po stolem
Cokolwiek bd mowi i w jakim sposobie,
Nieclaj to oburzenia nie wywoa w tobie,
Bo przez ciebie do tego jestem przymuszona,
A zreszt, wszak to jedno tylko ci przekona.
Przez udan askawo, nie bie mi trudno
Maska
Zmusi do otwartoci t dusz obudn,
A podniecona mio w namitnym zamiarze
Zoy mask i cae zuclwalstwo okae.
Gdy z twej woli, dla twego tylko przekonania,
Moja cl do tej smutnej komedii si skania,
To gdy si wiara twoja ju do mnie naclyli,
S, e bd moga zaprzesta w tej clwili
I kiedy sam ju sprawisz wszystko doskonale,
Biesz go umia wstrzyma w namitnym zapale,
Oszczisz twojej onie daremnycl przykroci,
Gdy ju rozczarowanie w twej duszy zagoci.
Zreszt to twoj interes, ty tu jeste panem,
Nadcloi. Skryj si i sied ciclo pod dywanem.
scr~ v
Turtue, Elmtra, Orgon
Orgon po stolem.
+~n+trrr
Kazaa mnie tu pani wezwa na rozmow.
rrmin~
Tak jest, bo mam zwierzenie dla pana gotowe,
Zamkn pan drzwi i wkoo rozejrzyj si wszie,
Czy znow kto nie wiiany sucla nas nie bie.
Kuszenie
Tartue tte zamlnc rzvt t vraca.
Nie clc, by si poprzednie zajcie powtorzyo,
Bo to dla nas obojga nie byoby mio.
Z tej niespoianki dotd oclon nie mog,
Damis w straszn o pana przyprawi mnie trwog,
Pewno pan susznie moje starania ocenia,
Com robia, aby go zmusi do milczenia.
Niepokoj, trwog moj za przyczyn bior,
e nie umiaam jeszcze zaprzeczy mu w por,
Lecz, iki niebu, spor ten zosta zakoczony,
Niebezpieczestwo z adnej nie grozi nam strony.
Szacunek, ktory wzbui, atwo burz wstrzyma,
M na pana adnego podejrzenia nie ma,
Przeciwnie, clce wiat wyzwa, za jego rozkazem
W kadej clwili moemy znajdowa si razem
morirnr vttoszel ,;
I wiem, e to nie bie rownie le wiianem,
e sam na sam zamknita rozmawiam tu z panem.
To mi dozwala odkry serce, dusz ca,
Ktore wzruszy zbyt prdko panu si udao.
+~n+trrr
Kobieta, Mio
Myl pani nie do jasno dla mnie si tumaczy,
Niedawno sowa twoje brzmiay tu inaczej.
rrmin~
Acl, jeli w panu one niesuszny gniew niec,
To pan mao znasz jeszcze natur kobiec,
Nie wiesz pan, jak to serce bi nam musi w onie,
Gdy tak sabo walczymy w pozornej obronie.
Wstyd nasz walczy do koca, zawsze w takiej clwili
Serce, by przezwyciy go, darmo si sili,
Clo najsilniejsza mio do tej walki stanie,
Ze wstydem zawsze pierwsze robi si wyznanie.
Wszake broni si trzeba, ale z odpowiei
Kady serc tajemnic z atwoci wylei,
e clo wedug sow naszycl mio ta jest zdrona,
To z tej obrony wanie naiej mie mona.
Nazbyt swobodnie moe moje owiadczenie
Przekonywa, e mao moj wasny wstyd ceni,
Lecz, gdy do tego doszo, to zapytam pana,
Po com Damisa isiaj wstrzymywaa z rana:
Skde si ta cierpliwo we mnie wzia rzadka,
By zwierzenia twycl uczu sucla do ostatka:
Czybym ja tak agodnie przyja rzecz ca.
Gdyby paskie wyznanie mnie nie pocigao:
Wreszcie gdym pana zmusi pragna za kar,
Aby z swego maestwa zrobi mi oar,
Czy nie moge pan pozna ju w tym samym czynie,
e to wasny interes rzi mn jedynie,
Bo smutno by mi byo, gdyby zwizki trwae,
Poieliy to serce, ktore clc mie cae.
+~n+trrr
Poj mojej radoci nikt nie bie w stanie,
Gdy z ust koclanycl sysz podobne wyznanie,
Sodycz jego napenia bogoci nieznan,
Napaja mnie rozkosz z niczym niezrownan,
Szczcie, abym si tobie podoba nawzajem,
Jest marzeniem mej duszy, jest mycl clci rajem,
Lecz daruj pani, moe miaoci zbyt wiele,
Gdy powiem, e ja jeszcze wtpi si omiel.
Moe to tylko podstp szlacletny z twej strony,
Aebym zerwa zwizek isiaj uoony.
Odwaam si myl moj wypowieie szczerze,
e ja w tak mie sowa pani nie uwierz,
morirnr vttoszel ,
Poki dowod twej aski zwtpienia nie skruszy
I wiary w moje szczcie nie zaszczepi w duszy.
rrmin~
laszlnvszy ltlla razy, a|y ostrzec mza
Czy taka panem szybko powoduje rzadka,
Aby wyczerpa tkliwo serca do ostatka:
Gubi si kto, gdy prawd wyznaje ci ca,
A to wyznanie jeszcze dla pana za mao.
I to wszystko dla ciebie nie przyda si na nic,
Dopoki rzecz nie dojie do ostatnicl granic.
+~n+trrr
Im mniej zasugi, tym mniej dla naiei prawa,
A wyznanie dla serca zbyt wta podstawa.
Czowiek szybko naprzeciw swego szczcia biey,
Lecz wprzod clce go uywa zanim w nie uwierzy.
Na zasugi si wasne liczy nie omiel,
W dobry skutek mycl clci nie ufam zbyt wiele
I dotd ta wtpliwo nie ustpi z ona,
Poki jej rzeczywisto sodka nie pokona.
rrmin~
Paska mio z tyrani czy si najcilej
I w iwne pomiszanie wprawia moje myli
Nad sercem clce panowa ta straszliwa waa!
I jak gwatownie swoje clci przeprowaa!
Paskim pragnieniom czy nic oprze si nie zdoa:
Aby odetcln, czasu nie zostawiasz zgoa.
Czy mona tak uparcie przeladowa srogo
I da w jednej clwili wszystkiego od kogo:
Naduywasz pan teraz w zbyt atwym sposobie
Uczucia, ktore wiesz pan, e ywi ku tobie.
+~n+trrr
Jeeli moje lody pragniesz przyj szczerze,
Dlaczego mi dowodow odmawiasz w tej mierze:
rrmin~
Lecz jake mog clci okaza askawsze,
Nie obraajc nieba, ktorym straszysz zawsze.
+~n+trrr
Gdyby tu tylko niebo na zawaie stao,
Znie t przeszkod, dla mnie rzecz baro ma,
Niecl ona serca twego obaw nie mrozi.
rrmin~
Jak to! A kara niebios, ktor pan tak grozi:
morirnr vttoszel ,,
+~n+trrr
Mog pani rozproszy t mieszn obaw,
Bo w zwalczeniu skrupuow ja posiadam wpraw.
Jest w takim czynie niby dla nieba rzecz zdrona,
Ale porozumienie z nim wynale mona.
Jest nauka, co w miar potrzeb si przemienia,
By rozluzowa wzy naszego sumienia.
Ze w uczynku clociaby wielkiego rozmiaru,
Naprawia si czystoci naszego zamiaru,
T tajemnic razem zgbiamy do woli,
Niecl mi si pani tylko prowai pozwoli.
Bez obawy clciej speni moje clci skore,
Ja odpowiem i wszystko sam na siebie bior.
Elmtra laszle mocnte.
Ma pani mocny kaszel.
rrmin~
Tak, puca mi rani.
+~n+trrr
Cukier z sokiem lukrecji moe uly pani.
rrmin~
Nie, to katar uparty mczy mnie tak srogo
I adne soki na to pomoc mi nie mog.
+~n+trrr
To przykre.
rrmin~
Baro przykre, gdy kto nazbyt czuy.
+~n+trrr
Na koniec atwo bie zniszczy te skrupuy.
Wszak tajemnicy naszej z pewnoci obronim,
Grzecl
A ze jest wtedy tylko, kiedy wiat wie o nim,
Tylko zgorszenie za bd trzeba liczy w yciu,
A ten wcale nie grzeszy, kto grzeszy w ukryciu.
rrmin~
laszlc eszcze t uerzac ltlla razy v stl
Na koniec wi, e si trzeba bie podda
I zezwoli, aeby wszystko panu odda,
Bo inaczej oporu cl le oceniona,
Zadowolni nie moe, ani nie przekona.
Przykro mi, e przekracza to moj raclub,
Mimo woli zapewne przeclo t prob,
Ale kiedy tak wielk jest uporu sia,
e nie clc wcale wierzy temu, com mowia,
Dowod tylko stanowczy zbui przekonanie,
morirnr vttoszel 6c
Nieclaje si daniom twym zadosy stanie.
A jeli ja bd jaki popeni w tej clwili,
Tym gorzej dla tycl, co mnie do niego zmusili,
Odpowieialno za to nie mnie bra naley.
+~n+trrr
Tak pani, ja j przyjm, niecl mi pani wierzy.
rrmin~
Uclyl pan drzwi i zobacz prosz w tamtej stronie,
Czy nie ma mego ma przy drzwiacl lub w salonie.
+~n+trrr
O co si pani troszczy, po co mam tam cloi:
To jest czowiek stworzony, by go za nos woi.
Wszak bymy z sob byli, pragnie jak najszczerzej
I cloby wszystko wiia, to w nic nie uwierzy,
Takem go usposobi.
rrmin~
To mnie nie powstrzyma
W obawie. Wyjd pan prosz, zobacz, czy go nie ma:
scr~ vi
Orgon, Elmtra
onoo
vychoc spo stolu
A to jest, musz przyzna, nikczemnik nie lada!
Jak paka, tak mi nagle to na gow spada.
rrmin~
Jak to! ju clcesz wycloi, clyba stroisz arty,
Wracaj pod dywan, dalej, czemu tak uparty,
Do wydawania sdu nie bd jeszcze skory,
Czekaj do koca, to znow mog by pozory.
onoo
Nie! pieko nic gorszego stworzy nie jest w stanie!
rrmin~
Zawsze zanadto lekko clcesz wydawa zdanie.
Daj si przekona, zanim biesz susznie si,
I nie piesz si z obawy, aeby nie zbi.
Elmtra chova Orgona poza ste|te.
scr~ vii
Tartue, Elmtra, Orgon
zaosyc zado.
morirnr vttoszel 6s
+~n+trrr
nte vtc Orgona
Na przeszkoie nic moim clciom ju nie stanie,
Przepatrzyem uwanie cae pomieszkanie,
Nikogo nie ma, zatem moemy tu skrycie
Ktey Tartue pochot o Elmtry chcc usctslac, ona st usuva t oslanta Or
gona.
onoo
vstrzymuc Tartuea
Powstrzymaj si, moj panie, w miosnym zaclwycie,
Przez zbytek namitnoci moesz gupstwo zbroi.
Acla! zacny czowieku! clciae mnie ustroi.
Na pokusy tak mao jeste uzbrojony,
e zalubiasz m cork, a podasz ony.
Przez dugi czas krciem si jak w bdnym kole,
Sc, e lada clwila zamieni si role,
Lecz ta proba a nadto moje zmysy eclce,
Wyznaj, e mam dosy i wicej ju nie clc.
rrmin~
o Tartue'a
Co do mnie, ta komedia jest moj obron,
Aeby j odegra byam przymuszon.
+~n+trrr
o Orgona
Jak to! Wierzysz:
onoo
No dalej! na co ten ambaras,
Bez adnej ceremonii wynosi si zaraz!
+~n+trrr
Moj zamiar
onoo
Nie czas teraz na adne gadania,
Natyclmiast mi wycloi z mojego mieszkania.
+~n+trrr
Ty sam std wyjiesz, tak, ty, ktory z niesyclanem
Zuclwalstwem clcesz przemawia, jakby tu by panem.
Ten dom do mnie naley, moj jest wasnoci,
Daremnie clcesz podstpem walczy, albo zoci.
A kto si ze mn koci, obelgi wymierza,
Ten poauje, ja mam czym skarci szalbierza,
Pomci obraz niebios i obui ale
W tym, co mi dom swoj kaza opuci zuclwale.
szal|terz oszust.
morirnr vttoszel 6:
scr~ viii
Elmtra, Orgon
rrmin~
Co to za mowa i te odgroki zowrogie:
onoo
Wyznaj, e ja z tego artowa nie mog.
rrmin~
Jak to:
onoo
Syszc co mowi, bd moj kady przyzna,
e teraz le wypada moja darowizna.
rrmin~
Darowizna!
onoo
Tak. Jeszcze mogoby by gorzej,
Jest w tym pewna szkatuka, co mnie mocno trwoy.
rrmin~
Jak to:
onoo
Wszystko zrozumiesz, wszystko ci powtorz,
Tylko pojd zobaczy, moe jest na gorze.
ogrzlt od. odgraa si.
morirnr vttoszel 6,
AKT PITY
scr~ i
Kleant, Orgon
krr~+
Dokd clcesz biec:
onoo
Czy ja wiem.
krr~+
Wic najprostsza rada,
e przecie porozumie si najprzod wypada,
Moe si znajd jeszcze jakie rodki nowe.
onoo
Tajemnica
Przez t szkatuk teraz straciem ju gow,
Ona bariej ni wszystko przejmuje mnie trwog.
krr~+
Jakie to tajemnice odkry si z niej mog:
onoo
Jest to wasno Argasa, on w clwili rozstania
Da mi j w tajemnicy wielkiej do sclowania,
A jak wiesz o tym, to by moj przyjaciel szczery,
Wic przyjem. Mowi mi, e s tam papiery
Wielkiej wanoci, jam by zbyt skory w usue.
krr~+
A na coe j potem odda w rce cue:
onoo
To z powodu skrupuow sumienia si stao,
Bom temu zdrajcy zaraz powieia rzecz ca,
A on atwo nakoni mnie do swego zdania,
Aebym mu szkatuk da do przeclowania,
Bo wtedy mnie z pewnoci kara nie docignie,
W razie letwa, przysiga moja rzecz rozstrzygnie,
A faszyw nie bie, bo przysign szczerze,
e jej nie mam, gdy on j do siebie zabierze.
krr~+
le z tob, jeli rzeczy z pozorow oceni.
Najprzod ta darowizna, poniej to zwierzenie.
Clobym ju wszystko inne odrzuci na stron,
S rzeczy nazbyt lekko przez ciebie spenione.
Majc te rodki w rku, moe ci zatrwo.
Gdy powiem, e daleko prowai ci moe.
Nie drani go, przeciwnie z roztropnoci ca
Jaki agodny rodek znale wypadao.
morirnr vttoszel 6
onoo
Rzecz straszna! pod tak piknym pobonoci godem
Spotka si z niecn dusz i z sercem tak podem.
Umiarkowanie,
Pobono,
Rozczarowanie
ebraka wziem za to, e mowi pacierze,
Stao si, w zacnycl lui, w pobonycl nie wierz.
Od i nienawi dla nicl ogarnia mnie wcieka
I bd dla nicl gorszy, ni sam diabe z pieka.
krr~+
Znowu ci uniesienie na przeszkoie stanie,
Aeby w sdacl swoicl mia umiarkowanie,
Nigdy si w zdrowym zdaniu nie utrzymasz dugo,
Z jednej ostatecznoci zaraz wpadasz w drug.
Ta udana pobono susznie ci obrzyda,
Bd spostrzege, gdy oszust zapa ci ju w sida,
Poprawie si, dobrze, ale czy w te pdy,
Gdy si raz uleczye, w nowe wpada bdy:
Za to, e jeden oszust nikczemnie ci zmami,
To ju wszyscy poboni maj by otrami:
e tamten nazbyt zrcznie uy maski podej,
e ci jego oszustwa nazbyt atwo zwiody,
To wszystkicl clcesz ju si w namitnym zapale
I uczciwie pobonycl nie uznajesz wcale.
Pozostaw libertynom ten dowod gupoty,
Mdro
Umiej rozroni pozor od prawiwej cnoty,
Szacunkiem nie otaczaj lui nazbyt wczenie,
Aby si znowu, jak i, nie zawiod bolenie.
Trzymaj si redniej drogi, patrz na bdy cue,
Ale obelg nie rzucaj prawiwej zasue.
A jeli w ostateczno masz ju wpada stale,
To lepiej wierzy w lui, ni nie wierzy wcale.
scr~ ii
Orgon, Kleant, Damts
r~mis
Modo, Ojciec, Syn,
Zemsta
Jak to: moj ojcze! czy mnie dosza wie prawiwa,
e ten otr twojej aski za bro i uywa
I nikczemny niewicznik w sposob tak zuclwalczy
Twymi dobroiejstwami przeciw tobie walczy:
onoo
Tak, synu! Tote bole straszn czuj w duszy.
r~mis
Ja mu natyclmiast pojd obci oba uszy,
Takiej zdrady nie mona puszcza tak powolnie.
Nie boj si ojcze, ja ci od niego uwolni.
Zgniot z nim razem wszelkicl przykroci powody.
o|a uszy isiaj. oboje uszu.
morirnr vttoszel 6,
krr~+
Oto to! clcesz postpi tak jak czowiek mody.
Miarkuj twoje zapdy, wybucly iecinne,
Innego mamy krola, czasy s i inne,
Trudno ju gwatownoci walczy, albo zwad.
scr~ iii
Pant Pernelle, Orgon, Elmtra, Kleant, Martanna, Damts, Doryna
r. rrnrrrr
Jakie to straszne rzeczy w uszy mi tu kad!
onoo
To nowiny, ktorem sam sprawi na m szkod,
Za moje trudy, matko, pikn mam nagrod.
Bieda, Zdrada
Bior czowieka, sc, e biedny prawiwie,
Jak brata roonego w swym domu go ywi,
Mycl dobroiejstw dla niego nieprzerwany wtek,
Daj mu wasn cork, cay moj majtek
I to nne stworzenie tym nienasycone
W tym samym czasie pragnie uwie moj on.
Nie dosy tego, jeszcze niezadowolony
Grozi mi wanie ask, co dozna z mej strony,
Clce mnie zgnbi t broni, ktor tknity szaem
Sam w penym zaufaniu, w rce mu oddaem.
Zbrojny w me dobroiejstwa, otr z wytartym czoem,
Clce mnie tam zepcln wanie, skd go wycignem.
ronv~
Biedny czowiek!
r. rrnrrrr
Moj synu, temu nie dam wiary,
Aeby on clcia speni tak czarne zamiary.
onoo
Co:
r. rrnrrrr
Uczciwi s zawsze zazdroci przedmiotem!
onoo
Skde to matce przyszo teraz mowi o tem:
r. rrnrrrr
Matka, Plotka, Pozory,
Prawda, Syn
W twoim domu, moj synu, iwny niead goci,
On tu by zawsze celem nieclci i zoci.
onoo
A co ma znaczy niecl w tym zdarzeniu caym:
morirnr vttoszel 66
r. rrnrrrr
Powtarzaam ci czsto, gdy by ieckiem maym.
e cnota rzadko baro zyskuje uznanie,
Zawistni umr, ale zawi pozostanie.
Cnota, Zazdro
onoo
No, ale co ma znaczy ta mowa w tej clwili:
r. rrnrrrr
To, e ci jakie plotki na niego zrobili.
onoo
Kiedy ja sam wiiaem wszystko isiaj z rana.
r. rrnrrrr
Przebiego zycl jzykow jest niewyczerpana.
onoo
Matka mnie do najwikszej doprowai zoci!
Kiedy wszystko si iao w mojej obecnoci.
r. rrnrrrr
Jad luki zawsze zwala kadego gotowy
I nikt si nie uclroni od ciosow obmowy.
onoo
Taki upor granic rozsdku przekroczy!
Wiiaem, sam wiiaem ja, na wasne oczy
Wiiaem. No wiiaem tak, co si nazywa,
Czy mam krzycze sto razy, e to rzecz prawiwa:
r. rrnrrrr
Moj Boe! czsto pozor wanie nas omami.
Nie zawsze to jest prawd, co wiimy sami.
onoo
Wciekam si!
r. rrnrrrr
W podejrzeniu simy inaczej
I najczciej rzecz dobra le si wytumaczy.
onoo
Tak, zapewne, by zyska zasug dla nieba,
Clcia moj on ciska i rano.
r. rrnrrrr
Potrzeba,
Aby oskara susznie, mie wiksze powody,
Naleao na lepsze czeka ci dowody.
morirnr vttoszel 6;
onoo
Gdybym to nie z ust matki sucla takiej mowy,
Nie wiem, co bym z wciekoci zrobi by gotowy.
ronv~
Kara
o Orgona
Jak miar kto mierzy, tak mu odmierz,
Pan wprzod nie clciae wierzy, tu panu nie wierz.
krr~+
Na pronycl korowodacl czas daremnie biey,
Gdy nam rodki na przyszo obmyle naley,
Wszake jego pogroki nie s artem wcale.
r~mis
Czy on miaby postpi z nami tak zuclwale!
rrmin~
Ja s, e nic zego z tego nie wypadnie,
Wasna jego niewiczno obroni nas snadnie.
krr~+
o Orgona
Nie ufaj w to, on rodki wynajie w potrzebie,
Ktore mu dopomog do zwalczenia ciebie,
Ty wiesz, e zarzut spisku nie jest lekki zgoa
I jak smutne nastpstwa sprowai ci zdoa.
Powtarzam ci, e wiec, jak jest uzbrojony,
Drani go, nieroztropnie byo z twojej strony.
onoo
Przyznaj, e gwatowno moja bya zdrona,
Ale czy z takim otrem powstrzyma si mona:
krr~+
Pragnbym wyszukania jakiego sposobu
Aby clocia pozornie, pogoi was obu.
rrmin~
Gdyby mi bya znana, jak i sprawa caa
Nigdy bym bya do niej powodow nie daa
I przez
onoo
o Doryny spostrzegac vchocego Loyala
Co clce ten czowiek: niecl ci prdko powie,
Take mi odwieiny teraz sie w gowie.
scr~ iv
Poprzent t Loyal
morirnr vttoszel 6
rov~r
o Doryny v gl|t sceny
ie dobry, droga siostro! zrob to z aski swojej,
Abym mog mowi z panem.
ronv~
Zajty tam stoi
I wtpi, aby teraz clcia przyjmowa goci.
rov~r
Moje przybycie pewno nie zrobi przykroci,
Przeciwnie, s, e mu powinno by miem.
Z baro dobr dla niego nowin przybyem.
ronv~
Paskie nazwisko:
rov~r
Niecl mu panienka doniesie,
em od pana Tartuea przyby w interesie.
ronv~
o Orgona
To jaki czowiek, ktory mowi do askawie,
e od pana Tartuea przyszed w jakiej sprawie,
Ktora pana ucieszy.
krr~+
o Orgona
Jestem tego zdania
Aeby go wysucla, jakie ma dania.
onoo
o Kleanta
A jeli ten jegomo przyszed tu w zamiarze
Zgoenia nas, jakie mu uczucia oka:
krr~+
Powstrzymaj rozdranienie, to bie najlepiej,
Jeli si w zgodny sposob od ciebie odczepi.
rov~r
o Orgona
Witam pana. Niecl niebo twoicl wrogow skruszy,
A panu niecl tak sprzyja, jak ja pragn z duszy.
onoo
po ctchu, o Kleanta
Ten wstp naszej rozmowy do si dobrze skada
I pojednawcze clci zda si zapowiada.
morirnr vttoszel 6,
rov~r
Paski dom cay rownie w sercu nosz dugo,
Bo ja ojca paskiego jeszcze byem sug.
onoo
Daruj pan, lecz doprawdy serce mi si ciska,
em nie zna pana dotd i nie wiem nazwiska.
rov~r
Urzdnik
Moje nazwisko Loyal, z Normandii rod wiod,
Jestem wonym od rozgi na zawistnycl szkod,
Od lat czteriestu urzd ten w mym rku kwitnie,
Speniam go z woli nieba ze wszecl miar zaszczytnie
I przyclo tu wanie z urzdu i stanu
Mojego, pewien nakaz zapowieie panu.
onoo
Jak to! pan tu
rov~r
Nie uno si, askawy panie,
To tylko prosty nakaz, zwyczajne wezwanie.
Aby ten dom opuci wraz z domownikami,
Roin, sucymi, wynios si z meblami
Bez zwoki, by waciciel mog go zaj prawy.
onoo
Mam std wyj, wynosi si!
rov~r
Jeli pan askawy.
Dom ten, jak pan wiesz zreszt, waciciela zmienia,
Zacny pan Tartue jest nim i bez zaprzeczenia,
Jak i caycl dobr paskicl, a to w tym sposobie,
Jak opiewa umowa, ktor mam przy sobie.
Jej forma ju wycza nawet myl o sporze.
r~mis
To zuclwalstwo, z jakim nic zrowna si nie moe.
rov~r
o Damtsa
Ja z panem nie mam sprawy.
polazuc Orgona
A za pana ceni,
Bo rozum i agodne ma usposobienie,
Normandia kraina we Francji, pooona nad kanaem La Mancle.
vozny kiedy pracownik sdowy, ktory pilnowa porzdku i roznosi poczt, dorcza wyroki.
vlasctctel pravy tutaj. waciciel z mocy prawa, faktycznie posiadajcy prawo wasnoci.
morirnr vttoszel ;c
Pojcia obowizkow da tutaj dowody,
Sprawiedliwoci adnej nie czynic przeszkody.
onoo
Lecz
rov~r
Tak, panie, pan adnycl przeszkod mi nie stawia,
Wiem, e za milion pan by nie speni bezprawia,
Jak czowiek zacny zniesiesz to z spokojem caym,
Bym wypeni rozkazy, ktore odebraem.
r~mis
Gdyby si tak zmienia nagle rzeczy posta,
Mogby wony od rozgi kem tutaj dosta.
rov~r
o Orgona
Spraw pan, by syn twoj milcza lub by oddalony,
Protoko z niego spisa bybym przymuszony,
A przyjemniej mi bie, jeli go pomin.
ronv~
na stronte
Ten pan Loyal ma baro nielojaln min.
rov~r
Obowizek, Urzdnik
Dla zacnycl lui jestem wylany i szczery,
Tote dlatego tylko wziem te papiery,
By pana zobowiza i ziwi przyjemnie.
Bo kto wie, jakby rzeczy poszy tu beze mnie:
Gdyby caej tej sprawy podj si kto inny,
Czyby zeclcia tak iaa w sposob dobroczynny:
onoo
Pytam si, co gorszego jeszcze pozostaje,
Jak wypa mnie z domu.
rov~r
Ja panu czas daj.
Do tego stopnia dobro posuwam dla pana,
e ci uielam zwoki a do jutra rana
I aeby kopotu nie sprawi nikomu,
Z iesiciu mymi ludmi przepi noc w tym domu,
Dla formy tylko, ktor panu nie dokucz.
Trzeba mi przed wieczorem odda wszystkie klucze.
W nocy moecie pastwo wszyscy spa bezpiecznie,
Bd czuwa, by wszystko odbyo si grzecznie,
Za to jutro od rana bie pan zajty.
Potrzeba dom oproni, wynie wszystkie sprzty,
Moi luie pomog, a mocnycl wybior,
morirnr vttoszel ;s
Aeby dopomogli wszystko zrobi w por.
S, e si w ten sposob atwo kopot przetnie,
A poniewa ja z panem iaam tak szlacletnie,
Zaklinam pana, abym i ja z paskiej strony
W spenieniu obowizkow, nie by przeszkoony.
onoo
na stronte
Z caego serca, z tego co mi pozostaje
Najpikniejszycl luidorow sto w tej clwili daj,
Bylem mog tylko waln w ten pysk jego miy
Jeden raz tylko pici, ale z caej siy.
krr~+
o Orgona
Powstrzymaj si! nie psujmy nic.
r~mis
Na to gadanie
Rka mnie swi, wstrzyma si nie bd w stanie.
ronv~
Panie Loyal, masz plecy, e a spojrze mio,
S, e par kow by im nie szkoio.
rov~r
Za te sowa nikczemne ukara ci mog,
Moja panno, kobiety s rownie srogo.
Kara, Kobieta, Sd
krr~+
o Loyala
Skoczmy ju. Niecl pan zoy papiery tej sprawy
I pozostawi samycl nas, bd pan askawy.
rov~r
Do wienia. Niecl z nieba zdroj ask na was spadnie.
onoo
Z tym co ci przysa, eby w piekle sieia na dnie.
scr~ v
Orgon, pant Pernelle, Elmtra, Kleant, Martanna, Damts, Doryna
onoo
S, e zdanie matki ju si do mnie skania,
Z tego faktu wszak mona nabra przekonania,
e jest otr. Czyli wikszycl dowodow potrzeba:
r. rrnrrrr
Jestem jak ogupiaa i spadam jak z nieba!
lutor zota moneta we Francji XVII i XVIIIw., luidory zwano te ludwikami.
morirnr vttoszel ;:
ronv~
Niesusznie si pan skary, bo biorc rzecz cilej,
To wanie potwierenie wszystkicl jego myli.
On z mioci bliniego tak nad panem czuwa.
Wie, e czsto majtek pokusy nasuwa,
Z litoci pragnie obra ci z caego mienia,
Bo to moe przeszkoi panu do zbawienia.
onoo
Ciclo bd! zawsze jedno mowi ci wypada.
krr~+
o Orgona
Pojdmy, moe si jeszcze znajie jaka rada.
rrmin~
Tak, wszake macie rodek pod rk gotowy,
Jego niewiczno niszczy wano tej umowy.
Nikczemno taka przecie jest nazbyt zuclwa,
Aby jego danie skutek odnie miao.
scr~ vi
Poprzent t Walery
v~rrnv
Muszc zasmuci pana, al czuj gboki,
Ale przynosz wieci nie cierpice zwoki.
Przyjaciel moj z uczuciem dla mnie niezaclwianem,
Wiec, jak cise wzy zczyy mnie z panem
Przez jego cork, z czym si przed wszystkimi szczyc,
Zdrai z przyjani dla mnie wan tajemnic
Stanu, na skutek ktorej konieczno wyrasta,
By natyclmiast ucieczk ratowa si z miasta.
Oszust, ktory si dotd cieszy twym zajciem
Zdrada
Przed goin oskary ci umia przed ksiciem
I zoy w jego rce, by zaszkoi panu,
Jak wan szkatuk, wasno zdrajcy stanu,
Ktor pan ukrywae, jak twieri niegodnie,
Clocie wieia, e czynic to popeniasz zbrodni.
Zreszt w szczegoacl sprawa ta nie jest mi znan,
Lecz wiem, e przeciw panu rozkaz ju wydano,
Dla popieclu on sam ma aresztowa pana,
Tylko mu zbrojna pomoc zostaa dodana.
krr~+
Oto si wyda zdrajca nawet i w tym wzglie,
Jakim sposobem praw swycl poszukiwa bie.
onoo
Musz przyzna, e czowiek jest nikczemne zwierz.
morirnr vttoszel ;,
v~rrnv
Najmniejsza zwoka smutny obrot tu przybierze.
Powoz czeka na dole, w nim ci odwie mog,
A tysic luidorow przyniosem na drog,
Nie tramy zatem czasu, clociaby bez winy
W ucieczce szybkiej rodek dla pana jedyny.
W ten sposob pan przynajmniej pierwsz przejie groz,
A na bezpieczne miejsce ja sam ci odwioz.
onoo
Nie wiem, jak mam zawiczy panu to staranie!
i nawet poikowa ci nie jestem w stanie
I bagam tylko nieba, by zesao clwil,
W ktorej mogbym zapaci ci za przysug tyle.
egnam was ale zrobcie tutaj
krr~+
piesz, czas biey,
Bd spokojny, zrobimy, co zrobi naley.
scr~ vii
Tartue, Urzntl t poprzent
+~n+trrr
vstrzymuc Orgona
Nie tak spieszno, moj panie! nieclaj pan przystanie,
Niedaleko biesz mia wygodne mieszkanie.
Z rozkazu ksicia areszt tu na pana kad.
onoo
Ha, otrze! na ostatek clowae mi zdrad!
Tym ciosem pragniesz mnie si pozby jak najprej,
Uwieczasz tw nikczemno, dopeniasz mej ny.
+~n+trrr
W suclaniu paskicl obelg mog by powolny,
Bo dla nieba wycierpie wicej jestem zdolny.
krr~+
Zaiste, to szczyt cnoty iaa w tym sposobie.
r~mis
Nikczemnik jeszcze z nieba mie urga sobie.
+~n+trrr
Waszymi wymysami wzrusza si nie myl,
Bo ja moj obowizek tylko speniam cile.
m~ni~~
Za to te pana sawa i nagroda czeka,
Prawiwie to zajcie zacnego czowieka.
morirnr vttoszel ;
+~n+trrr
Tak, to zajcie w ktorym jest sawa niemaa,
Gdy pocloi z tej rki, ktora mi je daa.
onoo
Gie u ciebie wicznoci tak sawiona cnota:
Wszak ja ci wasn rk wycignem z bota.
+~n+trrr
Wyznaj, dae mi pan dowody zajcia,
Lecz pierwszym obowizkiem jest suba dla ksicia,
Ten wity obowizek wszystko we mnie guszy,
Jego poczucie wiczno niszczy w mojej duszy.
Ja bym wszystko powici dla niego w potrzebie,
Przyjacio, on, krewnycl, a nawet i siebie.
rrmin~
Kamca!
ronv~
Nikczemnycl lui w tym zrczno prawiwa,
Paszczem wietnycl pozorow podo si okrywa.
krr~+
Lecz jeli tak wielk ma by paska cnota
I tak szczytna gorliwo teraz panem miota,
Czemue nie uywa icl w ksicia obronie,
Poki Orgon nie podszed ci przy swojej onie:
I dotd denuncjacji nie zaniose komu,
Poki ci w oburzeniu nie wypi z domu:
A jeszcze jednej strony clc dotkn w tej sprawie,
Wszak darowizn jego przyje askawie,
Wieiae ju o winie i pragne kary,
Dlaczego od przestpcy przyjmowae dary:
+~n+trrr
o Urzntla
Pronymi mnie krzykami tutaj niepokoj,
Skro pan to i powinno clciej wypeni swoj.
tnzrik
Czekaem, a wyznanie od pana odbior,
Teraz ju dalsza zwoka byaby nie w por,
Wic aeby wypeni rozkazy, moj panie,
Pojd ze mn do wizienia, gie znajiesz mieszkanie.
+~n+trrr
Kto: ja panie:
tnzrik
Tak, ty sam.
morirnr vttoszel ;,
+~n+trrr
Za co mnie pan bierze:
tnzrik
Nie tobie tumaczenie mam zdawa w tej mierze.
o Orgona
Dla paskiego spokoju wtpliwo rozwi.
Podoci znie nie moe panujcy ksi,
Sprawiedliwo, Waa
Jego wzroku pozorem kamca nie oszuka,
I nie zwieie go caa obudnikow sztuka,
Jemu pojcie cnoty oczu nie zamyka,
Cenic zacnycl, odronia atwo nikczemnika.
I tu go nie zuiy pozory zowieszcze,
Bo zawikasze sprawy odkrywa on jeszcze.
Kiedy go ksi bada na gruncie zbyt liskim,
Pozna w nim ju znanego pod innym nazwiskiem
otra, ktorego przestpstw szereg ju wiadomy,
Mogby listori zbrodni pozapenia tomy.
Tote monarcla, susznie bdc oburzony
Tak czarn niewicznoci dla was z jego strony,
Inne jego uczynki przyjmujc w raclub,
Przysa mnie z nim do pana, lecz tylko na prob,
By oceni, gie w clciacl nikczemnycl doj moe
I abym go zatrzyma w odpowiedniej porze,
Wreszcie niepokoj paski rownie majc w cenie,
By ci da ze wszystkiego zadouczynienie.
Tak, wszystko mam odebra temu jegomoci,
Zwroci panu papiery, tytuy wasnoci,
Ksi w moc way sobie ustaw nadanej
Niszczy akt darowizny przez pana zeznany,
Na koniec przebaczenie wspaniae uiela
Za skrywanie szkatuki twego przyjaciela.
W ten sposob wola ksicia nagrod stanowi
Za zasugi, co niegdy oddae krajowi,
W niespoiewanej clwili, isiaj jego waa
Dawn, zaszczytn sub pask wynagraa,
By wieia, e zasada przez niego przyjta
Moe o zym zapomnie, lecz dobre pamita.
ronv~
Niecl bie clwaa niebu!
r. rrnrrrr
Ju ba si przestan.
rrmin~
To szczliwe zdarzenie!
m~ni~~
I nieprzewiiane!
morirnr vttoszel ;6
onoo
Przemiana, Zemsta
o Tartue'a, ltrego Urzntl vyprovaa
Ha! masz otrze nareszcie!
scr~ viii
Pant Pernelle, Orgon, Elmtra, Martanna, Kleant, Walery, Damts, Doryna
krr~+
Wstrzymaj te wyrzuty,
Tak postpuje czowiek z godnoci wyzuty.
Zostaw losowi kar tego nikczemnika,
Nie powikszaj boleci, ktora go przenika,
ycz lepiej, aby zmieni swe postpowanie,
Aby prawiw cnot ukocla by w stanie,
A moe by, w poprawie, przekonania nowe
Zago mu wyroki suszne, clo surowe.
Ty za id, by dobremu ksiciu zoy iki
Za otrzymane isiaj aski z jego rki.
onoo
Tak, dobrze powieiae! To powinno mia
Zoy iki za rado, ktor wytworzya
Jego wspaniao dla nas. Speni to najszczerzej,
Lecz po tym obowizku drugi mi naley
Speni, wic Walerego i uwiecz cele
I koclankom w nagrod sprawimy wesele.
KONIEC
Ten utwor nie jest clroniony prawem autorskim i znajduje si w domenie publicznej, co oznacza e
moesz go swobodnie wykorzystywa, publikowa i rozpowszeclnia. Jeli utwor opatrzony jest do
datkowymi materiaami (przypisy, motywy literackie etc.), ktore podlegaj prawu autorskiemu, to te
dodatkowe materiay udostpnione s na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa Na Tycl
Samycl Warunkacl ,.c PL.
rodo. lttp.//www.wolnelektury.pl/katalog/lektura/swietoszek
Tekst opracowany na podstawie. Jan Poguelin Molire, witoszek. Tartue. Komedya w piciu aktacl
wierszem, tum. Kazimierz Zalewski, nakad i druk S. Lewentala, Warszawa s;:
Publikacja zrealizowana w ramacl projektu Wolne Lektury (lttp.//wolnelektury.pl). Reprodukcja cy
nowa wykonana przez Bibliotek Narodow z egzemplarza poclocego ze zbiorow BN.
Opracowanie redakcyjne i przypisy. Aleksandra Sekua, Olga Sutkowska.
morirnr vttoszel ;;