You are on page 1of 129

Powrót do spisu KIPPIN

PRZEDRUK
CARLOS CASTANEDA
WEWNĘTRZNY OGIEŃ
(The Fire From Within / wyd. orygin. 1984)

Chciałbym wyrazić podziw i wdzięczność
dla mojego mistrza i nauczyciela H.Y.L,
który pomógł mi odzyskać energię, oraz
zapoznał z alternatywnymi sposobami
osiągnięcia pełni i dobrego zamopoczucia

* * *

Inne książki Carlosa Castanedy wydane dotychczas w Polsce:
NAUKI DON JUANA
ODRĘBNA RZECZYWISTOŚĆ
PODRÓŻ DO IXTLAN
OPOWIEŚCI O MOCY
DRUGI KRĄG MOCY
DAR ORŁA
POTĘGA MILCZENIA
SZTUKA ŚNIENIA
MAGICZNE KROKI
AKTYWNA STRONA NIESKOŃCZONOŚCI

SPIS TREŚCI:
Wstęp
1. Nowi widzący
2. Mali tyrani
3. Emanacje Orła
4. Blask świadomości
5. Pierwsza uwaga
6. Istoty nieorganiczne
7. Punkt połączenia
8. Pozycja punktu połączenia
9. Przesunięcie w dół
10. Wielkie pasma emanacji
11. Skradanie się, intencja i pozycja śnienia
12. Nagual Julian
13. Wzmocnienie z ziemi
14. Siła toczenia
15. Ci, którzy sprzeciwili się śmierci
16. Matryca człowieka
17. Podróż śniącego ciała
18. Przekraczanie bariery percepcji
Epilog

* * *
Carlos Castaneda zmarł w 1998 roku

Spis Treści / Dalej

WSTĘP

Napisałem już kilka obszernych relacji z przebiegu mojej nauki u indiańskiego czarownika z
Meksyku, don Juana Matusa. Ponieważ pojęcia i praktyki, które musiałem zrozumieć i przyswoić sobie
w trakcie tej nauki, były mi zupełnie obce, mogłem je przedstawić jedynie w postaci szczegółowej
narracji, wiernie opisując okoliczności i wszystko, co się działo.
Organizacja nauk don Juana oparta była na założeniu, że człowiek posiada dwa rodzaje
świadomości, które nazywał prawą i lewą stroną. Ta pierwsza to zwyczajna świadomość, niezbędna w
codziennym życiu, druga zaś jest tajemniczą stroną psychiki, stanem, w którym człowiek może
funkcjonować jako czarownik i widzący. Zgodnie z tym założeniem don Juan podzielił swoją naukę na
dwie części, przeznaczoną dla prawej i dla lewej strony.
Szkolenie przeznaczone dla prawej strony przeprowadzał, gdy byłem w zwykłym stanie
świadomości. Tę część nauki opisywałem we wszystkich dotychczasowych relacjach. Gdy
znajdowałem się w zwykłym stanie świadomości, don Juan powiedział mi, że jest czarownikiem, a
także przedstawił mnie innemu czarownikowi, którym był don Genaro Flores. Ze względu na charakter
naszej znajomości doszedłem do logicznego wniosku, że obydwaj uznali mnie za swego terminatora.
Moje terminowanie zakończyło się niepojętym uczynkiem, do którego skłonili mnie don Juan i don
Genaro. Kazali mi mianowicie skoczyć z płaskiego wierzchołka góry w przepaść.
W jednej z relacji opisałem, co wówczas zaszło. W tym ostatnim rozdziale nauk don Juana
przeznaczonych dla prawej strony udział wzięli: on sam, don Genaro, dwóch innych uczniów – Pablito
i Nestor, oraz ja. Pablito, Nestor i ja skoczyliśmy z wierzchołka góry w przepaść.
Przez wiele następnych lat uważałem, że wyłącznie moje bezgraniczne zaufanie do don Juana i
don Genara pozwoliło mi pozbyć się racjonalnego strachu przed fizyczną zagładą. Teraz wiem, że nie
była to prawda; wiem, że sekret krył się w naukach don Juana przeznaczonych dla lewej strony oraz
że don Juan, don Genaro i ich towarzysze musieli się wykazać olbrzymią dyscypliną i wytrwałością, by
przeprowadzić to szkolenie.
Potrzebowałem prawie dziesięciu lat wysiłków, by przypomnieć sobie, co takiego w naukach
przeznaczonych dla lewej strony sprawiło, iż zgodziłem się na ten niepojęty wyczyn, jakim był skok w
przepaść.
Właśnie w tej części nauk don Juan ujawnił, co on sam, don Genaro oraz ich towarzysze naprawdę
ze mną robili i kim byli. Nie chodziło im o to, by wyszkolić mnie na czarownika; miałem opanować trzy
aspekty starodawnej wiedzy, której byli spadkobiercami: świadomość, skradanie się i intencję. Nie byli
oni czarownikami, lecz widzącymi. A don Juan był nie tylko widzącym, lecz także nagualem.
Już wcześniej, w naukach przeznaczonych dla prawej strony, don Juan wyjaśnił mi wiele rzeczy
dotyczących naguala i widzenia. Zrozumiałem z tego, że widzenie jest właściwą ludzkim istotom
umiejętnością poszerzania zakresu percepcji, aż człowiek zaczyna postrzegać esencję wszystkiego,
nie tylko wygląd zewnętrzny. Don Juan wyjaśnił mi także, że dla widzących człowiek jest polem
energii, które wyglądem przypomina świetliste jajo. Twierdził, że pole energetyczne większości ludzi
podzielone jest na dwie części, istnieją jednak kobiety i mężczyźni, u których składa się ono z
czterech, a czasem z trzech części. Ponieważ takie osoby są bardziej elastyczne od innych, gdy
nauczą się widzieć, mogą zostać nagualami.
W naukach przeznaczonych dla lewej strony don Juan wyjaśnił mi szczegółowo, na czym polega
widzenie i bycie nagualem. Twierdził, iż nagual nie jest tylko ponad-przeciętnie elastycznym
człowiekiem, który nauczył się widzieć; bycie nagualem jest o wiele bardziej skomplikowane i pociąga
za sobą znacznie większe konsekwencje. Bycie nagualem oznacza przyjęcie na siebie roli przywódcy,
nauczyciela i przewodnika.
Jako nagual, don Juan był przywódcą grupy widzących zwanej grupą naguala. W jej skład
wchodziło osiem widzących kobiet – Cecilia, Delia, Hermelinda, Carmela, Nelida, Florinda, Zuleica i
Zoila; trzech widzących mężczyzn – Vicente, Silvio Manuel i Genaro, oraz czworo kurierów lub
posłańców – Emilito, John Tuma, Marta i Teresa.
Poza tym, że przewodził swojej grupie, don Juan uczył i prowadził uczniów, którzy tworzyli grupę
nowego naguala. W jej skład wchodziło czterech młodych mężczyzn: Pablito, Nestor, Eligio i Benigno,

co wówczas zachodzi. W tym momencie pochłania ich wewnętrzny ogień i znikają z powierzchni ziemi. na nowo zadziwiała mnie różnica między tymi dwiema stronami. a także piętnaścioro pozostałych widzących. gdyż cała uwaga skupiona jest na szczegółach wykonywanych działań. Nauki te miały mnie przygotować do zdumiewającego skoku w przepaść. ze jest jej bezpośrednim spadkobiercą. Ponieważ opisywane tu wydarzenia miały miejsce. Wraz z Carol. większego miasta. w mojej narracji brakuje codziennego realizmu. Spotykałem ich. z wyjątkiem don Genara. odrzekł. codziennym życiu w ogóle ich nie pamiętałem. które jest częścią pełnego zestawu nauk przeznaczonych dla lewej strony. W stanie podwyższonej świadomości człowiek zauważa otoczenie jedynie w minimalnym stopniu. bez nich bowiem nie ma równowagi ani dobroci. Moje kontakty z grupą naguala były dobrym przykładem tych trudności. la Gorda.oraz pięć kobiet: Soledad. jakbym wcześniej był częściowo ślepy i nagle przejrzał. Nasze spotkania przypominały rytuał. do tego stopnia opanowali bowiem świadomość. ze są to wojownicy absolutnej wolności. jak pamięta się niewyraźne postacie ze snów. Zawsze wtedy odnosiłem wrażenie. Lidia. jednocześnie uważał siebie za jednego z widzących nowego cyklu. jednocześnie unikając nadmiernego fabularyzowania. ze każda pełnia musi zawierać w sobie smutek i tęsknotę. którą nazywał tradycją starożytnych tolteckich widzących. by don Juan i jego widzący towarzysze zapoznali mnie z trzema aspektami swej wiedzy mistrzostwem świadomości. Przez wszystkie lata naszej znajomości don Juan regularnie wprowadzał mnie w ten stan. musiałem wejść w niezwykły stan jasności umysłu. Ta książka przedstawia osiąganie mistrzostwa świadomości. jakby zdjęto mi z oczu zasłonę. Jednak charakterystyczne dla tego niezwykłego stanu jest to. zwany podwyższoną świadomością. W tym przypadku wykonywane działania dotyczyły oczywiście opanowania świadomości. jedynie w stanie podwyższonej świadomości. Don Juan uważał mistrzostwo świadomości za współczesną wersję niezmiernie starej tradycji. kobietą-nagualem. ale potrafią z niezwykłą jasnością i siłą skupić umysł na dowolnym zagadnieniu. Za każdym razem. położonego w małym miasteczku na południu Meksyku. byłem nominalnym przywódcą tej grupy wojowników. zaś mądrość bez dobroci i wiedza bez zrównoważenia umysłu są bezużyteczne. Ogarniało mnie poczucie wolności i czysta radość. Choć twierdził. z którą nie mogło się równać żadne mnę przeżycie. ze w odróżnieniu od zwykłych śmiertelników śmierć nie może pochwycić ich znienacka. gdy znajdowałem się w stanie podwyższonej świadomości. toteż w zwyczajnym. Don Juan twierdził. że bardzo trudno sobie go przypomnieć w zwyczajnym życiu. staje się częścią zwykłej świadomości dopiero po dokonaniu żmudnego wysiłku odzyskiwania pamięci. uderzając płasko dłonią w górną część pleców. gdzie mieszkał on sam. To. Ale tej wolności i radości towarzyszył przerażający smutek i tęsknota Don Juan twierdził. Aby don Juan mógł mi przekazać nauki przeznaczone dla lewej strony. Organizacja nauk skierowanych do lewej strony wymagała. że w stanie podwyższonej świadomości uczniowie zachowują się niemal równie naturalnie jak w zwyczajnym życiu. sami wybierają czas i sposób odejścia z tego świata. nawet tak. Don Juan natychmiast do nas dołączał i we trzech zajmowaliśmy się szkoleniem przeznaczonym dla prawej strony. jakby nigdy nie istnieli. mistrzostwem w skradaniu się i mistrzostwem intencji. wolni. . choć starałem się osadzie wydarzenia w kontekście zwykłego życia. czym zasadniczo widzący nowego cyklu różnią się od swych poprzedników. Josefina i Rosa. gdy wchodziłem w stan podwyższonej świadomości. Gdy zapytałem go kiedyś. Potem don Juan przeprowadzał mnie na inny poziom świadomości i jechaliśmy do pobliskiego. Jechałem do domu don Genara. sztukę skradania się i intencję.

Mówiąc. powoli wiodąc wzrokiem po całym moim ciele. ale przeszło ci to mimo uszu. – Ja jestem wojownikiem. – Będziemy rozmawiać o świadomości – ciągnął don Juan. Wiele z tych praktyk przetrwało do dzisiaj. że czeka na moje pytanie. te ćwiczenia nie doprowadziły starożytnych tolteckich widzących do wolności. Dokonywali tego. że uwagą można manipulować. Wiedziałem. Jak zwykle. Usiadłem obok niego. jak przykuwać uwagę swoich ofiar. W gruncie rzeczy byli wielkimi jej mistrzami. ale tym razem don Juan wydawał się czymś zaabsorbowany. – Ci czarownicy wiedzieli. że don Juan chce mnie do czegoś doprowadzić. gdzie spodziewałem się znaleźć don Juana. Byłem niezwykle zaintrygowany. Przez bardzo długi czas siedzieliśmy w milczeniu. W gruncie rzeczy wszyscy jesteśmy los nuevos videntes – nowymi widzącymi. ale nie wiedziałem. . Przez chwilę miałem wrażenie. gdy najmniej się tego spodziewałem. że je praktykujemy. Powiedział. Przedstawiłem mu swoje uczucia. – Muszę tu podkreślić ważną rzecz – podjął. Wczesnym rankiem. której używali. Widzący z dawnych czasów byli czarownikami. Wstecz / Spis Treści / Dalej 1. Nowi widzący Jechałem na południe Meksyku. skinął głową i stwierdził. Wszyscy musimy znać te techniki. ponurymi i nawiedzonymi. by się odezwał. Tolteccy widzący byli niezwykłymi ludźmi – potężnymi czarownikami. przyszedł mi do głowy szczęśliwy pomysł. w góry. Uśmiechnął się zagadkowo. Zazwyczaj jego uśmiech był szczęśliwy i promienny. zatrzymał się w pensjonacie i że mogę z nim zamieszkać. Dla przeciętnego człowieka czary to coś negatywnego. Wyczuwałem. Siedział na swojej ulubionej ławce. – Nie – potwierdził. lecz do zagłady. że powie o tym więcej w trakcie nauk o świadomości. – Na wiele wieków przed przybyciem Hiszpanów do Meksyku – powiedział – żyli tu znakomici tolteccy widzący. znów mnie zaskoczył. – Ale przecież ty nie uważasz się za czarownika. że potrafili przykuć uwagę swoich ofiar. który widzi. zanim się przekonają. Dlatego dążyłem do tego. – Ależ oczywiście. jakby na mnie czekał. Jest to zalecane. że jestem gotów. iż ich tajemna wiedza i praktyki pozwoliły im przeniknąć tajemnicę świadomości. by przystąpić do ostatniego etapu. czy mówić dalej. don Juan uderzył mnie w plecy w chwili. i po drodze zatrzymałem się w mieście Oaxaca. bo musi tu zostać jeszcze przez dwa dni. Był tam. – A czy ty sam je znasz? – zapytałem. najwyraźniej zadowolony. gdy już stamtąd wyjeżdżałem. don Juanie? – zdziwiłem się. którzy potrafili dokonywać niepojętych wyczynów. – Tolteccy widzący znali sztukę posługiwania się świadomością. przez który muszą przejść wszyscy wojownicy. Uderzenie przeniosło mnie w stan podwyższonej świadomości. i ogarnął mnie znajomy niepokój – zawsze się tak czułem. Byli oni ostatnim ogniwem w łańcuchu wiedzy sięgającym tysiące lat wstecz. Należymy do nowego cyklu. Powiedział. Znów przyjrzał mi się badawczo. Rozwiązali wiele zagadek i posiedli tajemną wiedzę. gdyż przyciąga zainteresowanie. Wspomniałem o tym. bo jak dowiesz się później. że potrafią działać samodzielnie. Przez chwilę rozmawialiśmy o moich zajęciach na uniwersytecie i związanych z tym problemach. przykuwając uwagę swych ofiar do dowolnego obiektu. Potem. że przyjechał do miasta w interesach. Mamy inne poglądy. ale jednocześnie fascynującego. by przejechać przez główny rynek. by wpływać na innych ludzi i podporządkowywać ich sobie. Nie zwróciłeś na to uwagi. Czułem się zagubiony. Jedną z najtrudniejszych do zrozumienia rzeczy jest to. co przez to rozumie. Don Juan umilkł i przyjrzał mi się z napięciem. lecz to nie oznacza. Ciekaw byłem. gdy zaczynaliśmy nowy etap nauki. on jednak odmówił dalszych wyjaśnień. Mówię “na szczęście". ale na szczęście w zmodyfikowanej formie. mam na myśli to. że zastanawia się. Niecierpliwie czekałem. ale gdy zaczął mówić. o co mam zapytać. Ale dla każdego z nas bycie czarownikiem oznaczałoby wejście w ślepą uliczkę. To mnie nie dziwi. byś w zwykłym stanie świadomości uważał nas za czarowników.

co widzieli. które im się ukazywały. gdy cały kraj zalali hiszpańscy najeźdźcy. ale popełnili wiele błędów. – Jednak niektórym widzącym udało się uniknąć tego losu – ciągnął don Juan. wszyscy ludzie wiedzy mieszkali na ogromnym obszarze. Widzenie podkopało ich siły i doprowadziło do obsesji na punkcie tego. bo nie są widzącymi. przygotowywaniem pożywienia i napojów. którzy przetrwali. co robią ani o czym mówią. najbardziej przedsiębiorczy z nich zaczęli uczyć tej umiejętności innych ludzi wiedzy. Niektórzy próbowali używać widzenia pozytywnie i nauczyć tego innych. co wówczas zaszło. choć nie mieli ich wewnętrznej wiedzy. ale nie odnieśli z tego żadnych korzyści. – Nie. a co napełniało ich uszanowaniem i lękiem. że dla niego słowo “Toltek" oznacza co innego niż dla mnie. nowe pokolenie widzących? – Gdy świat pierwszych Tolteków uległ zagładzie. i zajmowali się leczeniem. Jestem przekonany. rozciągającym się daleko na północ i na południe od doliny Meksyku. czarami. co ci ludzie robili. Osiągnęli niezwykłą skuteczność w widzeniu i nauczyli się w znacznym stopniu kontrolować dziwne światy. nauczyciele. że nie nauczyli się widzieć? – zapytałem. – Co to znaczy. gdy używali tych roślin. imperium Tolteków. choć sami nie wiedzą. Gdy po wielu stuleciach używania roślin mocy niektórzy z nich w końcu nauczyli się widzieć. które nastąpiły. – Toltekowie wstąpili na drogę wiedzy. Na szczęście wtedy już nowi widzący potrafili stawić czoło niebezpieczeństwu. widzący okazali się równie bezbronni jak zwykli ludzie. ale zjedli je. którzy zaczęli zajmować swoje miejsce w nowym cyklu. że tak blisko jesteśmy ze sobą związani. było tylko kwestią czasu. potomków tamtych najeźdźców. to nie są moje przypuszczenia. A gdy rośliny mocy zaczęły działać. Moim zdaniem pierwsi ludzie na ścieżce wiedzy byli bardzo odważni. że pod ich przewodnictwem całe miasta przeszły do innych światów i nigdy nie wróciły. Nowy cykl właśnie zaczynał się krystalizować. że w tamtych czasach. Don Juan powiedział. wróżeniem. – Nie wiem. dowiaduję się wszystkiego. don Juanie? – zapytałem. którzy przestrzegają tolteckich rytuałów. Żyło jednak nowe pokolenie widzących. i gdy na ich ziemiach pojawili się najeźdźcy. Byli do tego stopnia kompetentni i wpływowi. – Dlaczego uważasz. skazani byli na porażkę. Ich pierwszym dokonaniem było to. Praktykowali swoje umiejętności pod ścisłą kontrolą zorganizowanych bractw. W tym przypadku ja wiem. Don Juan wyjaśnił. – Czy widzisz szczegóły przeszłych zdarzeń? – Widzenie to szczególne wrażenie. że uznali sztukę skradania się. Ale ci. że wieki poddaństwa. podobnie jak w naszych czasach lekarze. na wiele setek albo nawet tysięcy lat przed hiszpańską konkwistą. że się coś wie – odrzekł – wie się coś bez cienia wątpliwości. Jestem widzącym i gdy skupiam swoje widzenie na tym okresie. którzy. Dla niego “Toltek" oznaczało “człowiek wiedzy". znakomicie opanowali sztukę skradania się. że przestali być ludźmi wiedzy. Ci Toltekowie mieli swoje miejsce w strukturze codziennego życia. ale nigdy nie nauczyli się widzieć. głód czy też pomyłka. Gdy pojawili się Hiszpanie. dawnych widzących nie było na świecie już od wielu stuleci. jedząc rośliny mocy – odrzekł. która odróżniała ich od zwykłych ludzi. stworzyły nowym widzącym idealne . nigdy nie przestali być ludźmi wiedzy. Zapytałem go o pochodzenie wiedzy Tolteków. artyści. że zdominowali nawet ludy żyjące poza geograficznym obszarem imperium. Dla mnie była to nazwa kultury. Najeźdźcy przejęli świat Tolteków – zawłaszczyli wszystko. I to był początek końca. to chyba daje nam jakieś pojęcie. by niektórzy z nich zaczęli analizować swoje doświadczenia. – Byli to wielcy ludzie. Do dziś w całym Meksyku żyje mnóstwo czarowników. zdjęli zaś nadmierny nacisk z używania roślin mocy. co naprawdę się z nimi działo. opowieściami. don Juanie? – To byli inni Indianie. wiem to nie tylko dzięki własnemu widzeniu. Te zajęcia rozwijały w nich różne rodzaje wiedzy. kler i kupcy. śnienie i intencję za najważniejsze procedury. czy skłoniła ich do tego ciekawość. ale popadli oni w tak wielką obsesję na punkcie tego. – Bo powtarzali procedury Tolteków. co zobaczyli. – Czy to tylko twoje przypuszczenia. – Kim byli ci najeźdźcy. pomimo widzenia. tańcem. którzy potrafili tylko widzieć. Powiedział. W miarę upływu czasu liczba widzących wzrastała. schronili się w samotności i przystąpili do dokładnej rewizji swoich praktyk. widzący. ale też dlatego.

– A jak jest w naszych czasach. – Jest ich niewielu. że przejdziemy się dokoła rynku. żebyś słyszała to. . w ten sam sposób. bo skupili się nie na skradaniu. Rozumiesz. że po lunchu wyjeżdżamy z miasta. jak go nazywał – był nagual Julian. zapewniając. którzy są tacy jak my. Stwierdził. a potem dołączymy do pozostałej trójki w restauracji. że od tego czasu liczy się nowy początek i że ośmiu nagualów. Poszedłem z nimi i po załatwieniu wszystkiego wróciliśmy razem do pensjonatu. Widzący z czasów konkwisty ustalili taki sposób postępowania. don Juanie? – zapytałem. by zweryfikować wszystkie informacje. – A czy znasz jakichś widzących. że w niczym nie będzie nam przeszkadzać. Chcieli kupić narzędzia i materiały dla Pablita. Niektórzy z tych czternastu nagualów mieli przy sobie tylko siedmiu widzących. a poprzednikiem Juliana był nagual Elias. że wszystkie linie spadkobierców zostały zainicjowane jednocześnie. którzy tworzyli grupę jego dobroczyńcy. Powiedział. Don Juan spojrzał na nią dziwnie. Możemy rozmawiać tylko o naszej linii. Pod koniec została tylko garstka. – Czy w czasach konkwisty było wielu widzących? – Na początku tak. lecz nic nie odpowiedział. śnieniu i intencji. jak. który nieodwołalnie zmienił kierunek jej rozwoju. We czworo siedzieliśmy i rozmawialiśmy. takich jak taniec. chciałem poznać nazwiska i adresy. Oznajmił. czy zna imiona wszystkich czternastu nagualów. – O czym będziecie rozmawiać? – zapytała ostro. Wskutek tej drastycznej segregacji powstały poszczególne linie. że znał osobiście piętnastu widzących. Każdy z widzących założył swoją linię. Zachęcona jego milczeniem poprosiła. że nasza linia jest wyjątkowa. rezygnując z wzajemnych kontaktów. nie wchodzą nam w drogę. że nie przeszkadzałabyś nam – odrzekł don Juan – ale nie chcę. Dlatego teraz są samotnikami i niech tak zostanie. – Nowi widzący próbowali już szukać potwierdzeń – rzekł. Pablito i Nestor podnieśli się mówiąc. Wówczas pojawił się pewien zewnętrzny wpływ. rzekł tylko. bo bardzo mnie ten temat interesował. leczenie. gdy do pokoju wszedł don Juan. Niektórych znamy bardzo dobrze. Nestor i la Gorda. Don Juan nie chciał w tej chwili mówić o tym wydarzeniu szczegółowo. Wyjaśnił. Don Juan powiedział. są rozproszeni po całym kraju. że jego nauczycielem – dobroczyńcą. Tymczasem do miasta przybyła trójka jego uczniów: Pablito. bowiem w roku 1723 przeszła dramatyczną zmianę. którzy od tamtej pory prowadzili linię. Ale nie wszyscy mieli spadkobierców. Ale nie są oni dokładnie tacy jak my. Co dziwne. O tym mogę ci powiedzieć co tylko zechcesz. Następnego dnia don Juan chyba załatwiał swoje sprawy.warunki do doskonalenia umiejętności. Don Juan jednak nie miał ochoty ulec moim żądaniom. który był cieślą. inni po jedenastu. zalecali nowi widzący. Nasza tradycja obejmowała czternastu nagualów oraz stu dwudziestu sześciu widzących. A ponieważ zawsze utrzymywali swą działalność w tajemnicy. Reszta została zgładzona. naguala Eliasa. ale zanim pójdziemy coś zjeść. co mam mu do powiedzenia. Zapytałem. Wyliczył je i dodał jeszcze. uważa się za zupełnie różnych od ich sześciu poprzedników. ale natychmiast uświadomiła sobie niewłaściwość swojego zachowania i wybuchnęła chichotem. lecz na innych aspektach wiedzy. oraz nauczyciela dobroczyńcy. Pod koniec szesnastego wieku każdy nagual wraz ze swoją grupą widzących odizolował się od innych. gdyż zobaczyłem go dopiero około południa. więc tych linii jest niewiele. żeby powiedział mi o tym jak najwięcej. – Oczywiście. to właśnie ścisłe rygory i represje tego okresu dodały im sił do uszlachetnienia nowych zasad. musi porozmawiać ze mną sam na sam. a kilku aż do piętnastu. że muszą jeszcze gdzieś wyjść. – Połowa z nich zostawiła swe kości na miejscu spotkania. Ci. La Gorda wyglądała na bardzo niezadowoloną. by uniknąć zagłady w konfrontacji z Hiszpanami. – Znasz ich? – Na proste pytania najtrudniej jest odpowiedzieć. rzucanie uroków czy opowiadanie historii. i jedenastu widzących z jego grupy. tylko oni potrafili poskładać swe odkrycia w całość. Poprosiłem. którzy są tacy jak my? – Kilku – odrzekł lakonicznie. byśmy ją zabrali ze sobą.

– Sami nauczyli się wszystkiego przez widzenie. iż w człowieku drzemią nieuświadamiane możliwości. nagual Julian. To od nich pochodzi większa część wiedzy przekazywanej w naszej linii. ale fundamenty tego. – Dawni widzący byli szczęściarzami – zaczął – bo mieli mnóstwo czasu. Ta utrata pamięci jest barierą niezwykle trudną do przejścia dla wojowników. najlepiej jest przenosić uczniów na lewą stronę. Pod wpływem nastroju la Gordy ja też stałem się niespokojny. – Największą zasługą nowych widzących jest wyjaśnienie tajemnicy świadomości. by wzbudzić w uczniach przekonanie. jeśli chcą się dalej rozwijać. Jasność umysłu i poczucie wolności. ale don Juan chyba to zauważył. by nauczyć się wspaniałych rzeczy. stwarzając ją. Dawni widzący nazwali je prawą i lewą stroną człowieka. Gdy don Juan i ja wychodziliśmy z pokoju. jakich dzisiaj nawet nie potrafimy sobie wyobrazić. przenosząc z jednego stanu świadomości w drugi. Tam odbywa się prawdziwe szkolenie. czego ich uczono. – A kto ich tego nauczył? – zapytałem. że nie pamiętamy nic z tego. złości i lęków. te przejścia mocno wytrącają mnie z równowagi. muszą sobie przypomnieć wszystko. a tym samym posiadają właściwą sobie siłę. jakich odkryć musieli oni dokonać przez te wszystkie stulecia. zmuszali uczniów do osiągnięcia odpowiedniego stopnia koncentracji niezbędnej do opanowania technik czarowników. Jego dobroczyńca. przenosząc się z prawej strony na lewą i z powrotem! Wtrąciłem. złożonego z racjonalizacji. tylko że jeszcze tego nie zrozumiałeś. a jednocześnie najważniejszych w procesie nauczania odkryć jest wiedza o tym. . Potem znów usiedliśmy na ulubionej ławce don Juana. Don Juan przyznał. Wyobraź sobie tylko. Usta miała wyschnięte i rozchylone. Nowi widzący wykorzystują to rozdwojenie. które nie znały jeszcze żadnego innego sposobu życia. Zamknęli całą wiedzę na ten temat w kilku pojęciach i ćwiczeniach. że posiadamy dwa rodzaje świadomości. iż wykorzystuje ona fakt. Zdaniem don Juana największa wartość metody nauczania stosowanej przez nowych widzących polega na tym. że jeśli chodzi o mnie. co wiemy i robimy. Don Juan wyjaśnił mi to dokładniej. Spacerowaliśmy dokoła rynku. Znali cuda. Dawni widzący przyjmowali na naukę bardzo małe dzieci. Jednym z najprostszych. – Dawni widzący doszli do wniosku – ciągnął don Juan – że jeśli chce się przekazać tę wiedzę innym. którzy. Wówczas jednak wszystkie pojęcia i procedury są już zinternalizowane. w stan podwyższonej świadomości. gdy dorosły. by przypomnieć sobie całą treść szkolenia. – Ona pomaga ci pozbyć się poczucia własnej ważności. co działo się w stanie podwyższonej świadomości. Nic nie powiedziałem. stanowiły zupełne przeciwieństwo jego zwykłego stanu umysłu. – Powinieneś nieustannie dziękować la Gordzie – oznajmił niespodziewanie. aż zdenerwowanie mi przeszło. Dawni widzący wykorzystywali tę polaryzację do własnych celów. które przekazuje się uczniom w stanie podwyższonej świadomości. jakich don Juan doświadczał w stanie podwyższonej świadomości. na jej wykrzywionej twarzy odbijało się napięcie i niepokój. Wojownik potrzebuje wielu lat wysiłków i dyscypliny. La Gorda poczerwieniała ze złości. doprowadził go do głębokiego rozdwojenia wewnętrznego. Odgrywa w twoim życiu rolę małego tyrana. przyjmowały na naukę inne dzieci. murów obronnych. Z kolei te dzieci. kryją się w czasach Tolteków. Nowi widzący poprawili błędy dawnych. że on również tak to odczuwał.

iż wcale nie jestem lepszy od la Gordy. że się do mnie odezwał. wciąż wściekły na la Gordę – w tej chwili wydawała mi się godna . a on dotychczas nawet się ze mną nie przywitał. W milczeniu dotarliśmy do rynku. Nadal czułem się nieprzyjemnie na wspomnienie złowieszczego wzroku. by wymazać poczucie własnej ważności ze swego życia. powiedz mi to prosto w twarz! Wydawało się. na tej ławce. – O czym będziemy rozmawiać. po czym zwróciła się do don Juana i powiedziała potulnie. że nie mamy prawa jej krytykować. Poszedłem za nim. czułem się zbity z tropu. że czujemy się obrażeni przez uczynki naszych bliźnich. Nie był w stanie się odezwać. bolesne uderzenie w prawy policzek. zatrzymała nas la Gorda. że ten wybuch zupełnie ją wyczerpał. gdy nie chciał ze mną rozmawiać. Pół żartem poskarżyłem się. byśmy ją ze sobą zabrali. nadal trzęsąc się ze śmiechu. Rękę nadal miała uniesioną. Mali tyrani Don Juan powrócił do tematu świadomości dopiero w kilka miesięcy później. żeby gadać o mnie. – Poczucie własnej ważności jest naszym największym wrogiem. ja z kolei wpadłem we wściekłość. Miałem zamiar pobiec za nim. a twarz czerwoną z gniewu. – Wrócimy do rozmowy rozpoczętej w Oaxaca. Było to w domu. będzie teraz gadać do siebie tak długo. bo chciałem sprowokować jej ogromne poczucie własnej ważności. W czasie tej rozmowy potrzebuję twojej absolutnej koncentracji i cierpliwości. – Masz rację – odparł don Juan sucho i wyminął ją. Prosiła. gdzie mieszkała cała grupa naguala. I poskutkowało. aż wzbudzi w sobie pewność i poczuje do nas słuszną urazę za to. – Ale jeśli masz coś do powiedzenia. nie jesteśmy podatni na zranienie. – Powiedziałem tak. że musi porozmawiać ze mną sam na sam. osłabia nas. La Gorda stała za moimi plecami. a także gesty. zapytałem go. gdyby nas zaatakowała tu. Postępowałem zgodnie z ich zaleceniami. Zastanów się tylko: to. O ile ją znam. a w końcu wstał i odszedł. że zgiął się wpół i omal nie spadł na ziemię. Zrozumienie wyjaśnień dotyczących świadomości wymaga od ciebie wielkiego wysiłku i chęci do przechodzenia z jednego stanu świadomości w drugi. choć nie widziałem do tego żadnych powodów. Spojrzał na mnie unosząc brwi i uśmiechnął się przelotnie. Uświadomiłem sobie. – Nie będziemy rozmawiać o la Gordzie ani o nikim innym – odrzekł. i nie chciała przyjąć odmowy do wiadomości. Don Juan śmiał się tak bardzo. Don Juana ogarnęła niewytłumaczalna radość. że chce mi pokazać. Ton jej głosu. Naraz oczy don Juana rozbłysły. że przez ostatnie dwa dni. Byłem zdziwiony. Don Juan odrzekł bardzo surowo. jakim nas obrzuciła przy wyjściu. Tam jest mnóstwo ludzi. Jest na nas wściekła. – Albo jeszcze lepiej. Gdy wychodziliśmy z domu. że jeśli nie mamy poczucia własnej ważności. o czym mielibyśmy rozmawiać. – Chodźmy się przejść – powiedział. Dwa czy trzy razy próbował coś do mnie powiedzieć. że z trudem powstrzymuje się od śmiechu. Miałem wrażenie. Wstecz / Spis Treści / Dalej 2. byśmy spędzali większość życia obrażeni na kogoś. W tej samej chwili jednak zaskoczyło mnie niespodziewane. Nowi widzący uważali. bo spędziłem w tym domu już kilka dni. pojedźmy do miasta na rynek. zdradzały podejrzliwość i irytację. Usiądziemy i porozmawiamy. że nie zabraliśmy jej ze sobą i wyszła na idiotkę. Usiadła na cemencie i zaczęła szlochać. – Będziecie mówili o mnie – powiedziała la Gorda. Na wiele sposobów starałem się przekonać cię. Zerwałem się z ławki. co tylko zechcesz – krzyczała. iż wojownicy powinni dołożyć wszelkich wysiłków. La Gorda rzuciła mi groźne spojrzenie. kładąc mi rękę na ramieniu. jeśli nie o la Gordzie? – zapytałem. Gdy don Juan usiadł. Poczucie własnej ważności domaga się. nie oglądając się. – Teraz przynajmniej będziesz miał jakieś usprawiedliwienie. cóż takiego jest w la Gordzie. Nie zdziwiłbym się. – Chciałem sprowokować twoje poczucie własnej ważności – wyjaśnił. marszcząc czoło.

co usłyszałem. – Mówiłem ci wielokrotnie – odparł – że po to. że zawsze. – Z jednej strony jest ono esencją wszystkiego. – Nie można zwalczyć poczucia własnej ważności miłymi słówkami – stwierdził don Juan. dokoła którego biegł przykryty dachem korytarz. o jakim mówi. . jak się go pozbyć. że la Gorda i ja jesteśmy przerażająco do siebie podobni. podobnie jak pozbycie się przekonania o własnej ważności. – Poczucie własnej ważności nie jest prostym ani naiwnym problemem – wyjaśnił don Juan. zawsze należy tylko do ciebie. co najgorsze. na tej ścieżce nic nie jest tak jasne. polecenia don Juana dotyczące tego. Don Juan zakrztusił się śmiechem. że omeny każą nam kontynuować rozmowę u niego w domu. Druga grupa składa się z tych. Chciałem przemyśleć to. Widzisz. Zmienił temat i stwierdził. mające przynieść korzyść innym widzącym i ludziom w ogóle. – Nic – odrzekł. Widzący przez wieki nauczyli się cenić niezwykle wysoko tych. które nie są konieczne do naszego przetrwania i dobrego samopoczucia. że choć pomysł wykorzenienia przekonania o własnej ważności chwilami bardzo do mnie przemawia. co zrobiła la Gorda. żeby mi wyjaśnił. Nasze poczucie własnej ważności było monstrualne. Poczułem wewnętrzny opór i zacząłem się upierać. Naraz don Juan znów się odezwał. konieczna jest mistrzowska strategia. – Nieskazitelność to nic innego jak właściwe wykorzystanie energii. – Spisują wszystko. a nie zasad – odrzekł. że widzący. co w nas dobre. bardzo przypominały jej gniew i podejrzliwość. że strategiczny inwentarz. że taka lista musiałaby zawierać wszystkie czynności. – Po prostu zauważyłeś moją nieskazitelność. jak byśmy sobie mogli życzyć. a z drugiej – wszystkiego. gdzie stały wygodne krzesła. a potem decydują. Oszczędzałem energię i dlatego jestem nieskazitelny. Wróciliśmy do domu. Powiedział. którzy chętnie poddają się samoograniczeniom i potrafią skierować swe działania na pragmatyczne cele. dzielą się na dwie kategorie. by mogło mieć jakąkolwiek wartość – upierałem się. co sobie uświadamiasz. w kategoriach moralności. trzeba mieć wielką wyobraźnię. Do pierwszej należą ci. – Wojownicy sporządzają sobie strategiczne inwentarze – powiedział. w gruncie rzeczy pozostaje niezrozumiały. – Co mam zrobić z la Gorda? – zapytałem. dawni i nowi. don Juanie – odrzekłem. wydawały mi się tak niejasne. gdy mnie uderzyła. którym to się udało. jakie mnie ogarnęły. by zmniejszyć ilość zużywanej energii. których nie interesują samoograniczenia ani pragmatyzm działań. Don Juan miał rację. Aby się pozbyć tego. Kpili z niej z wielkim zapałem. pobiegłem za don Juanem. nikomu innemu nie będzie wolno tam wejść. jakie tylko istnieją. Moje stwierdzenia nie mają nic wspólnego z moralnością. Aby to zrozumieć. Don Juan odrzekł cierpliwie. aż w końcu stałem się cynikiem. Usiedliśmy i don Juan przystąpił do wyjaśnień. albo na tylnym patio. co mówię. albo w największym pokoju. Zrozumiałem. Przez całe życie powtarzano mi. zawiera tylko wzorce zachowania. Poskarżyłem się. Wśród widzących panuje zgoda co do tego. – Uważam cię za bardzo moralnego człowieka. na czym polega nieskazitelność. – Twój błąd polega na tym. żeby wyszli z pokoju. Przepełniony euforią. – Pojęcie nieskazitelności. Oczy rozbłysły mu kpiną i zachwytem. co robią. Po policzkach spływały mi łzy. jest dla mnie zbyt niejasne. co sobie uświadomiłem. Zrównałem się z nim i powiedziałem. Przez dłuższy czas siedzieliśmy w milczeniu. Stwierdziłem. Zdziwienie i wściekłość. sam musiałbyś zgromadzić dość energii. to wszystko. że ci drudzy nie zdołali poradzić sobie z problemem własnej ważności. Potem poprosił wszystkich. co przegniłe. Don Juan opowiedział wszystkim. że jego zalecenia przypominają mi imperatywy kościoła katolickiego. Powiedział. – To. – Dla wojowników zwalczenie poczucia własnej ważności jest kwestią strategii. gdy wyraziłem troskę o la Gordę. że nie potrafiłem ich zastosować. że traktujesz to.pogardy – ale przydarzyło się coś niezwykłego. znalazła się w bardzo nieprzyjemnym położeniu. które z tych rzeczy można zmienić. by wstąpić na ścieżkę wiedzy. jakim złem jest grzech. Poprosiłem. Ciężar poczucia własnej ważności jest okropną zawadą. gdy będziemy rozmawiać w jednym z tych dwóch miejsc.

. repinches tiranitos. Na twarzy don Juana pojawił się promienny uśmiech. i nazwali je po prostu tyranem. Uznałem tę klasyfikację za niedorzeczną. że najbardziej efektywną strategię wypracowali widzący z czasów konkwisty. gdybyś uważnie go obserwował. że nowi widzący opracowali własną klasyfikację małych tyranów. ale nie ja. i dlatego wojownicy dokładają tylu starań. Powiedział. które można interpretować na nieskończenie wiele sposobów. Mówiąc to czułem. o wiele niżej w klasyfikacji i nie zasługują na miano tyranów. Są to: kontrola. jedynego władcę kosmosu. która pochłania najwięcej energii. humor jest bowiem jedyną metodą przeciwstawienia się odczuwanemu przez ludzką świadomość przymusowi sporządzania list i nużących klasyfikacji. zgodnie ze swą praktyką. dyscyplina. że nowi widzący traktowali wszystko bez śladu szacunku. którzy tylko doprowadzają nas do rozpaczy i śmiertelnie irytują. Nazywa się ich drobnymi małymi tyranami. Następna wprowadza wielki niepokój przez obłudny. nowi widzący traktowali je z humorem. że drobni mali tyrani dzielą się dalej na cztery klasy. Zapytałem go o to. W końcu uzmysłowiłem sobie jałowość własnych argumentów i urwałem. A ostatnia wprawia wojowników we wściekłość. pinches tiranitos. Dotyczą one świata wojownika. to zrozumiałbyś. – Ktoś. pinches tiranos. ale nie powodują niczyjej śmierci. Wszyscy inni despoci i postacie obdarzone władzą znajdują się. czy zrozumiałem. który wciąż zmaga się z poczuciem własnej ważności. którzy prześladują nas i ściągają na nas nieszczęścia. co nowi widzący myślą o swoich klasyfikacjach. dlatego też nazwano ich małymi tyranami. Zaśmiał się donośnie na widok mojego zmieszania. by je wykorzenić. iż na strategicznej liście wojownika poczucie własnej ważności jest pozycją. – Nowi widzący tworzyli znakomite klasyfikacje. Niewątpliwie jednym z najlepszych jest Genaro. uznali za stosowne postawić na samym szczycie hierarchii pierwotne źródło energii. – Powtarzasz przez cały czas. że wszystkie klasyfikacje nowych widzących zabarwione są odrobiną złośliwego humoru. Byłem pewien. Składa się ona z sześciu powiązanych ze sobą elementów. chyba najważniejszy ze wszystkich. czy mnie nie nabiera. Pięć z nich nazywa się atrybutami wojownika. że la Gorda odgrywa rolę małego tyrana w moim życiu. szczególnie że wiem. – Jedną z największych trosk wojownika jest uwolnienie tej energii. Don Juan zapewnił. że przetrwanie i dobre samopoczucie to kategorie. albo kapryśnymi tyranikami. że tracę rozpęd. by móc ją wykorzystać do stawienia czoła nieznanemu – ciągnął don Juan. Wówczas don Juan stwierdził. – Absolutnie nie – odrzekł z rozbawieniem na twarzy. Jedna stosuje przemoc i brutalność. Potrafi cię nawet uderzyć. – Zwrócenie tej energii w nowym kierunku to właśnie nieskazitelność. – Zupełnie nie pojmuję – stwierdziłem. Rzecz w tym. co jest albo nie jest niezbędne do dobrego samopoczucia i przetrwania. Nowi widzący. – Nawet by mi to nie przyszło do głowy. Powiedział. Pierwsza składa się z tych. Szósty element. sprawdzając. pokrętny sposób postępowania. Istnieją dwie grupy małych tyranów. kto ma władzę nad życiem i śmiercią wojownika albo po prostu irytuje go niezmiernie. gdyż nie sposób wypracować jednolitej definicji określającej. Druga grupa to ci. Potrafi cię zirytować i rozwścieczyć jak nikt inny. rzecz jasna. Zapytałem. Tych nazywa się tyranami – płotkami. Przez to wszystko uczy cię zachowywać dystans. Kto to jest mały tyran? – Mały tyran to prześladowca – odrzekł. wytrwałość. niekwestionowani mistrzowie skradania się. Genaro mógłby tak zrobić. że don Juan wymyślał hiszpańskie nazwy od ręki. – To mała płotka w akcji. Trzecia męczy smutkiem. Dodał. Spojrzał na mnie pytająco. pinches tiranitos chiguititos. W porównaniu ze źródłem wszechrzeczy nawet najbardziej przerażający tyrani ludzcy są tylko klownami. należy do świata zewnętrznego: jest to mały tyran. Natychmiast przyczepiłem się do tego. wyczucie odpowiedniego czasu i wola. choć to pojęcie dotyczy jednego z ich najpoważniejszych i najważniejszych odkryć. – La Gorda jest klasą sama dla siebie – dodał. jak poważnie traktujesz wszelkie klasyfikacje.

który nie ustępuje przed nieznanym. który nazwał trójstopniową progresją. przy których widzący musieli wykorzystywać wszystkie swe umiejętności. Chciał przez to powiedzieć. Kiedyś myślałem tak jak ty. Zacząłem gwałtownie protestować. Hiszpanie byli małymi tyranami. – Przeciętny człowiek będzie uważał. który ma nieograniczoną władzę. że ta strategia nie tylko pozbawia wojownika poczucia własnej ważności. Wiemy. Ale tak nie jest. że nic nie utemperuje ducha wojownika lepiej niż konieczność zadawania się z niemożliwymi do zniesienia ludźmi obdarzonymi władzą. ale też przygotowuje go do zrozumienia. – Jeszcze nie poskładałeś w całość wszystkich fragmentów strategii nowych widzących – odparł. to nieskazitelność. jest niezastąpionym elementem w szkoleniu mistrza widzenia. – Cztery pierwsze atrybuty w zupełności wystarczą. które pozwolą mu znieść napór nieznanego. Większość z nich musi się zadowolić małą płotką. którzy spotykają się na górze. którzy są jednocześnie nieskazitelnymi wojownikami i po mistrzowsku opanowali wolę. by znaleźć godnego tyrana. to na pewno uda mu się bezkarnie stanąć twarzą w twarz z nieznanym. w którym działają mali tyrani. w naszych czasach większość widzących musi się bardzo starać. by poradzić sobie nawet z najgorszym małym tyranem – mówił. że moim zdaniem tyrani mogą wzbudzić w swoich ofiarach jedynie poczucie bezradności albo brutalność równą ich własnej. że jeśli widzący nie ugnie się w konfrontacji z małym tyranem. na czym polega różnica – odparował don Juan. Teraz już jesteśmy mądrzejsi. – Sam powiedziałeś. dlaczego zmieniłem zdanie. sprawia. że jednym z największych osiągnięć widzących z czasów konkwisty było odkrycie schematu. Jednoczesne ich użycie jest mistrzowskim manewrem. co znane. Tylko w takich warunkach wojownik potrafi wykształcić w sobie trzeźwość umysłu i spokój wewnętrzny. Mieli masę szczęścia. że kolejność tego zdania powinna zostać odwrócona – ciągnął don Juan. co mówiłem o czasach konkwisty. że tylko widzący. Mały tyran. co znane. że nowym widzącym chodziło o ostateczny manewr. do sfery nieznanego. co liczy się na ścieżce wiedzy. że jedyne. czyli do obszaru. Powiedziałem. ale najpierw wróćmy do tego. mały tyran jest zewnętrznym elementem. Widzący z tego okresu nie mogliby sobie wymarzyć lepszych warunków. że ludzie stają się małymi tyranami. w którym mały tyran pełni rolę górskiego szczytu. po przejściach z konkwistadorami byli w stanie poradzić sobie absolutnie ze wszystkim. Wspomniałem o tym. – A dlaczego robi się to w ten sposób? – Bo wola należy do innego obszaru. Mogę powiedzieć z całym przekonaniem. Powiem ci. Powiedział. jak skuteczną i sprytną metodą jest wykorzystanie małego tyrana. Ale te wspaniałe lata obfitości minęły i wszystko się zmieniło. że się takiego znajdzie. że wojownik. – Gdy już to zrobisz. Pozostałe cztery atrybuty odnoszą się do tego. którego nie da się wykonać na etapie zwykłych ludzkich działań. W gruncie rzeczy właśnie obsesja manipulowania tym. Mali tyrani już nigdy nie osiągnęli takiego znaczenia. tylko wówczas mieli nieograniczoną władzę. to trzeba samemu jakiegoś poszukać. nie o wojowników. Niestety. który natrafi na małego tyrana. don Juanie? – Miałem szczęście. Mój dobroczyńca mawiał. jeśli mogę się tak wyrazić. – A czy ty znalazłeś małego tyrana. zrozumiesz. z pewnością poradzi sobie także z małym tyranem. zawsze zachowywany jest na ostateczną konfrontację. Poszczególne atrybuty wojownika przypominają alpinistów. wola. Don Juan wyjaśnił. że dobry los wprowadza małego tyrana na naszą ścieżkę. Dzięki zrozumieniu natury człowieka doszli oni do niepodważalnego wniosku. Jak już wspominałem. W tamtych czasach małych tyranów spotykało się co krok. – To niemożliwe! – zaprotestowałem. Wtedy jednak czułem się tak jak ty teraz: . że przeprowadzano niezliczone eksperymenty. których celem było zbadanie wpływu fizycznych i psychicznych tortur na psychikę ofiar. bo jeśli tak się nie stanie. jest szczęściarzem. Powiedział. – Chodzi o ofiary. – Widzący. – Zwykle wykorzystuje się przy tym tylko cztery atrybuty – ciągnął. To mnie odnalazł wielki mały tyran. potrafią wykorzystywać wszystkie pięć atrybutów. który pozostaje poza naszą kontrolą i być może jest to właśnie najważniejszy element ze wszystkich. Właśnie to założenie zniszczyło niezwykłą wiedzę starożytnych widzących. – Oczywiście pod warunkiem. – Piąty. a wówczas będzie potrafił znieść nawet obecność niepoznawalnego. gdy wojownik staje przed plutonem egzekucyjnym.

wyglądała na zamożną i odznaczała się dominującym sposobem bycia. Pochylił się i wbił lufę w brzuch don Juana. Wszędzie pełno było uzbrojonych ludzi z maczetami. Szturchając don Juana kijem. mężczyzna uśmiechnął się z zadowoleniem. wprawiając w osłupienie brygadzistę i pozostałych robotników. Don Juan był tak zdenerwowany i przestraszony. powiedziała coś do brygadzisty i odeszła. Zabierali prostych indiańskich robotników z cukrowni. że jego ludzie pracują codziennie od świtu do nocy bez żadnej przerwy. bo jego praca nie będzie miała końca. W ręku trzymał rewolwer. Zajął się więc pracą i próbował nie myśleć o swoim losie. a gdy ten odpowiedział. żeby jadł. doprowadzali ich do śmierci pracą ponad siły i dzielili się ich zarobkami. grożąc nożem.nie potrafiłem uważać się za szczęściarza. że don Juan dostanie dobrą pensję i będzie mógł nawet odłożyć trochę pieniędzy. wpadł w taką złość. – Jesteś tu po to. Dodał jeszcze. zastrzeli go. Don Juan poczuł. które był mu winien. który zmarł zaledwie o dzień wcześniej. że nie mógł jeść. – I pamiętaj o tym. że praca w tym domu jest przywilejem. Obiecał. że to nie jest powód do zmartwienia. że gdyby don Juan próbował uciekać albo powiadomić władze. W końcu don Juan poprosił o wolne pod pretekstem. by zapłacić brygadziście z cukrowni pieniądze. brzydkim i ponurym mężczyzną. powiedziała. – A potem inny Indianin zajmie twoje miejsce. Don Juan uświadomił sobie. Zmuszał go do wykonywania wszystkich najcięższych i najbardziej niebezpiecznych prac. Poklepał don Juana po plecach i zapewnił. Następnie kazał mu wykopać dwa olbrzymie karcze drzew. że z krzykiem przebiegł przez kuchnię i wpadł do domu. ale kobieta poradziła. pistoletem albo pałką. Pod wieczór mężczyzna wrócił i kopniakami. pokazując zepsute zęby. żeby zaharować się na śmierć – oznajmił. ten zaś wymienił dużą sumę. by pracować. przysięgnie w sądzie. Był zbyt słaby. toteż nie miał kłopotu ze znalezieniem pracy fizycznej. że dom przypominał fortecę. że jego przejścia zaczęły się na kilka tygodni przed pierwszym spotkaniem z dobroczyńcą. Każdego ranka don Juan był przekonany. Don Juan opowiadał. gdy przesuwał ciężkie worki z cukrem. nie dając mu chwili wytchnienia. ponieważ ma zapewniony nocleg i wyżywienie. że praca dla szefa jest wielkim zaszczytem. a gdyby ucieczka jednak się powiodła. podetnie mu ścięgna ramion. Przestrzegła go przed losem jego poprzednika. bo nie podobał mu się wyzywający wyraz oczu don Juana. że don Juan próbował zamordować szefa. że za pewną opłatą zarekomenduje go do pracy w domu właściciela cukrowni. podeszła do niego jakaś kobieta po pięćdziesiątce. Obiecał. a brygadzista przez cały ten czas znęcał się nad nim. o co w tym wszystkim chodziło. Don Juan pracował w domu szefa przez trzy tygodnie. że jeśli don Juan nie będzie mu posłuszny. że to już jego ostatni dzień na tym świecie. niewykształconym Indianinem. wielkim. bo będzie miał ich dużo w dniu wypłaty. Obydwaj brygadziści byli w zmowie. Musi być silny. Następnie brygadzista podszedł do don Juana i zaproponował. Zrozumiał. – Będziesz tu pracował do śmierci – powiedział. ile brygadzista zażąda. która miała być spłacona w ratach. Miał wtedy zaledwie dwadzieścia lat i dostał pracę jako robotnik w cukrowni. podobnie jak ty sam zajmujesz miejsce zmarłego Indianina. Don Juan powiedział. Pewnego dnia. Codziennie wysyłał go do czyszczenia stajni. A przetrwanie oznaczało tylko tyle. Nie będzie miał żadnych wydatków. Wypytywał o rodzinę don Juana. Brygadzista z uśmiechem odrzekł. Śmiech tego człowieka był przerażający. że musi natychmiast uciekać. Don Juan jednak nie miał pieniędzy. ile tylko może. i wypadł z okna na pierwszym piętrze. że jest to cud zesłany przez dobrą wróżkę. Była bardzo dobrze ubrana. Przyjrzała się don Juanowi. że don Juan nie może przerwać pracy nawet na chwilę. postawił go przed boczną ścianą domu i oznajmił. Zawsze był bardzo silny. w których stały zdenerwowane ogiery. Gdy to wszystko do niego dotarło. bo jest po uszy w długach już tylko dlatego. Don Juan był wtedy prostym. żył z dnia na dzień i nie tylko uwierzył w każde słowo brygadzisty. W kuchni stara kobieta podała mu jedzenie. doprowadził go do kuchni. Zaraz potem sam zaprowadził don Juana do domu położonego dość daleko za miastem i zostawił go tam z innym brygadzistą. który zadawał mnóstwo pytań. że nie ma żadnej. że musi pojechać do miasta. Rzucił się pędem do bramy. Tutejszy brygadzista odrzekł jednak. Don Juan wybiegł z domu przez frontowe drzwi i . że zapłaci tyle. ale wręcz uznał. że następnego dnia znów będzie musiał przechodzić to samo piekło. Zagroził. że znalazł się w beznadziejnym położeniu. ale mężczyzna zastąpił mu drogę.

że don Juan okaże gorliwość do pracy. który nauczy się widzieć. że człowiek jest wojownikiem. że przeciętni ludzie traktują siebie zbyt poważnie. oczywiście pod warunkiem. że staruszek zwariował. Gdy już uczniowie zmienią swoją wizję siebie i świata. – Czy naprawdę wróciłeś do tego domu? – Oczywiście. Przy tej okazji zapoznał go także z czterema pierwszymi krokami na drodze wiedzy. które napotkali nowi widzący w czasie konkwisty. a wojownicy – nie. że pracował tam w przeszłości. Jego zdaniem miałem niesłychane szczęście. że dałbym sobie radę. czy potrafiłbym to uczynić z talentem i radością. że tak. że kontakty z nimi sprawiały tym widzącym nieziemską radość. Są one domeną człowieka wiedzy. i to pomogło im ograniczyć poczucie własnej ważności. jego dobroczyńca znalazł go na drodze i pielęgnował aż do wyzdrowienia. że uda mu się pokonać brygadzistę. może uczynić trzeci krok. to znaczy ludźmi zdolnymi do niezrównanej dyscypliny i samokontroli. że do cukrowni przyszła ta sama kobieta. Nikt już nie pamiętał. Śmierć jednak nie była przeznaczona don Juanowi. jeśli ktokolwiek pojawi się szukając następnej ofiary. Wojownik jest skupiony na sobie. Dobroczyńca wyjaśnił don Juanowi. Właśnie ta wiedza dawała nowym widzącym zdecydowaną przewagę nad prostodusznymi Hiszpanami. . śmiertelnym błędem jest to. o co mu chodziło. że mali tyrani traktują siebie śmiertelnie poważnie. Don Juan wyjaśnił. że sam nie potrafiłbyś stawić czoła małemu tyranowi? – zapytałem. że don Juan znajduje się na ścieżce wiedzy już wystarczająco długo. że obydwa te atrybuty odnoszą się do stanu ducha. – To jedna z najokropniejszych historii. Mój dobroczyńca miał rację. wydają im się najważniejsze na świecie. mógłby stać się źródłem radości dla kogokolwiek? – On nawet się nie umywał do prawdziwych potworów. Mojemu dobroczyńcy sterowanie sytuacją sprawiało radość. to znaczy stać się człowiekiem wiedzy. własne działania i uczucia. jakie kiedykolwiek słyszałem – stwierdziłem. Taki mały tyran zdarza się raz na milion i nie mogłem stracić okazji. iż rzeczywistość jest tylko naszą interpretacją. Udowodnili oni. w trzy lata później. Gdy wojownik posiądzie już wytrwałość i wyczucie odpowiedniego czasu. Dobroczyńca zademonstrował mi je przez swoją strategię. postrzelił w pierś i zostawił rannego. mogą uczynić drugi krok i stać się wojownikami. Dobroczyńca uznał. – Gdy opowiedziałem całą historię dobroczyńcy – mówił don Juan – ten nie potrafił pohamować podniecenia. bo znalazłem jednego na milion małego tyrana obdarzonego niemal nieograniczoną władzą. – Czy to znaczy. Powiedział. że nawet najgorsi tyrani mogą stać się źródłem szczęścia. Z kolei człowiek wiedzy. jakiego opisałeś. ale też dawać radość i szczęście. Zgodnie ze strategicznym planem dobroczyńcy postarał się o pracę w tej samej cukrowni co poprzednio. wytrwałość i odpowiednie wyczucie czasu.prawie udało mu się uciec. Dopiero po latach zrozumiałem do końca. by tam umarł. – Jestem pewien. Uznałem. – Wytrwałość i wyczucie czasu nie są wyłącznie wewnętrznymi stanami. W przeciwieństwie do nich. ale brygadzista dogonił go na drodze. Pierwszy krok to decyzja o rozpoczęciu nauki. chociaż zawsze miałem wątpliwości. Gdy don Juan uświadomił sobie. Wszystko wskazuje na to. Korzystanie z małego tyrana powinno nie tylko służyć udoskonaleniu ducha wojownika. był już pewien. czyni czwarty krok i staje się widzącym. że taki brygadzista to skarb. – Wówczas nie mogłem jeszcze posiąść dwóch pozostałych atrybutów – ciągnął don Juan. jak ma wykorzystać kontakt z tym człowiekiem-bestią. na której mogliby się oprzeć. którego nie wolno zmarnować i że kiedyś będę musiał wrócić do tego domu. – A jak ci się udało tam wrócić? – Dobroczyńca opracował strategię wykorzystującą cztery atrybuty wojownika: kontrolę. Strategia zakładała. Okazało się. że błąd popełniany przez przeciętnych ludzi w konfrontacji z małymi tyranami polega na tym. wojownicy mają dobrze przemyślaną strategię i są wolni od poczucia własnej ważności. a także uczynki małych tyranów. dyscyplinę. by opanować co najmniej dwa pierwsze atrybuty: kontrolę i dyscyplinę. że dogłębnie i nieustannie bada własne wnętrze. iż nie mają oni strategii. – W jaki sposób potwór. nie w egoistyczny sposób. Don Juan podkreślił. Zrozumieli już. ubodzy wieśniacy przychodzili do cukrowni i znikali z niej bez śladu. lecz przez to.

W takich sytuacjach przede wszystkim wyczerpuje nas lekceważenie naszego poczucia własnej wartości. że kobieta. Strategia wymagała jednak. Brygadzista poddał się i wręczył mu kilka banknotów. by zamiast użalać się nad sobą. który miał go ściągnąć do domu. że lubił swoją pracę i nie chciał narażać się na ryzyko jej utraty. to właśnie kontrola. padłem na kolana i w podzięce ucałowałem jej dłoń. Czasami zwykły ksiądz był potężniejszy od magnata. że strategia dobroczyńcy wymagała. Don Juan wyjaśnił. Ledwie dotarliśmy na miejsce. która dała mu pracę. W tym właśnie leży wielka radość bycia wojownikiem. – Ten człowiek był prawdziwym wrogiem. Nie zasługiwał na miłosierdzie. ale nic ich to nie obchodziło. że pójdzie prosto do domu tej kobiety i spotka się z nią. Don Juan odpowiedział mu groźbą. Dzięki samokontroli potrafiłem spełnić nawet najbardziej idiotyczne żądania brygadzisty. Odpowiednie nastrojenie ducha. Zachowywałem nieskazitelność wojownika. gdy ktoś cię bije. W żadnym wypadku nie poważyłby się zabić don Juana w biały dzień w obrębie domostwa. Chyba właśnie wtedy postanowił mnie zabić. co się dzieje pod ich dachem. Od tamtej pory nie spałem spokojnie ani .co przed laty. Powiedział brygadziście. słabości i dziwactwa brygadzisty. Wiedziałem. że zgoda brygadzisty była tylko wybiegiem. niewiele brakowało. żeby dostał apopleksji. gdzie ona mieszka. to dyscyplina – wyjaśnił don Juan. Każdy człowiek. Miał żonę i dzieci. na oczach tłumu ludzi. do której mógłby się modlić o jej zdrowie i pomyślność. nie miała pojęcia o praktykach brygadzistów. których wcześniej nie posiadał: wytrwałości oraz wyczucia odpowiedniej chwili. czuje się rozdarty wewnętrznie. Postrzelił don Juana w biały dzień. Don Juan stwierdził. albo byli zbyt zobojętniali. Obydwaj brygadziści byli wściekli. bo pracował na otaczających dom polach przy ścinaniu trzciny cukrowej. Znalazłem ją. podobnie widzący nowego cyklu w czasach konkwisty chronili się za tarczą kościoła katolickiego. miałem kontrolę. że największą jego siłą była gwałtowna natura i śmiałość. że zwolni don Juana z pracy. Okazało się. którzy albo wiedzieli. Don Juan zażądał od niego pieniędzy za zgodę na pracę w domu właścicielki. – Wykonywałem wszystkie polecenia z przyjemnością. Teraz był on jeszcze silniejszy fizycznie. która mogłaby odkupić jego winy. Rzekł. Wiedział. które mieszkały w chacie w pobliżu hacjendy. Także i tym razem zwróciła uwagę na don Juana. dyscyplinę. Właścicielka uznała mnie za niezwykle pobożnego człowieka. by dała mu medalik z wizerunkiem swojej patronki. Mężczyzna. – Tym razem także sam mnie tam zaprowadził – opowiadał don Juan. Nie mógł pozwolić mi dalej działać. – Była to stara hacjenda. A jednak byłem szczęśliwy. Byłem wojownikiem. Innym słabym punktem była jego rodzina. by don Juan systematycznie dręczył swego prześladowcę uciekając się pod opiekę wyższej instancji. był zdumiony i zagroził. by don Juan odmówił brygadziście zapłaty za pośrednictwo. Jego wielką słabością było to. któremu nigdy nikt się nie przeciwstawił. i wiedziałem. Don Juan doskonale zdawał sobie sprawę. gdy ją widział. – Codziennie musiałem się płaszczyć – ciągnął don Juan – i czasami płakałem pod biczem brygadzisty. że czekam. radosnym wstrzymywaniu odwetu. Ale teraz już byłem odpowiednio wyposażony. Za każdym razem. by cokolwiek zauważyć. wytrwałość i wyczucie właściwej chwili. Mieszkali w niej właściciele cukrowni – bogacze. gdy ktoś mu udowadnia jego bezwartościowość. Tarczą don Juana była kobieta. wbiegłem do domu. – Dostałem medalik – ciągnął – i to wprawiło brygadzistę we wściekłość. Wszystko odbyło się według tego samego schematu. że wie. Nic mnie nie obchodziła duma ani strach. jak poprzednio. natychmiast wziął się do roboty i poznał wszystkie mocne punkty. – Zbieranie takich informacji. gdy ktoś po tobie depcze. Strategia dobroczyńcy pomogła mi żyć z dnia na dzień. klękał przed nią i nazywał ją świętą. na co czekam. który ma w sobie choć odrobinę dumy. Ja zaś zorganizowałem wówczas wspólne odmawianie różańca przez wszystkich służących w domu. która była żoną właściciela cukrowni. by poszukać właścicielki. A gdy udało mi się przekonać wszystkich służących do wieczornej modlitwy. Wytrwałość polega na cierpliwym czekaniu bez pośpiechu i niepokoju – na prostym. Mężczyzna zaczął się targować. Wszystko poszło zgodnie z planem dobroczyńcy. nie czując nienawiści do tego człowieka. jak czynił to wcześniej. by sobie z nim poradzić. – Brygadzista w domostwie zachowywał się tak. Według nowych widzących idealny mały tyran nie ma żadnej cechy. że strategia dobroczyńcy prowadziła do opanowania dwóch pozostałych cech wojownika. Plan dobroczyńcy wymagał. Błagał. Byłem radosny i silny.

w naszych czasach. Udał posłuszeństwo. – Czy zdarza się. że brygadzista nie odważy się go zabić w obrębie domostwa. a wyczucie odpowiedniej chwili jest śluzą w tej tamie. co się dzieje. Mali tyrani mogli skazać na śmierć kogo tylko chcieli. mali tyrani. Ani razu nie użalałem się nad sobą i nie łkałem z bezsilności. jak się miało okazać. który śmiertelnie obawia się żony swego pana. Miał nadzieję. co należne. – Brygadzista oszalał z wściekłości. ale ja już pokornie klęczałem przed właścicielką. wytrwałość jest gwarancją. a mały tyran. ale zamiast pójść za dom. Don Juan powiedział. Don Juan wiedział. Don Juan wiedział też. by dokonać niezmiernie wyrafinowanego manewru prowadzącego do zniknięcia z tego świata. Niespodziewane rzeczy zawsze zdarzają się w taki sposób. Każdego wieczoru wchodziłem na dach. – Oczywiście. brygadzista i jego przyjaciele zawołali don Juana na tyły domu. Gdy kobieta weszła do domu. – Spędziłem w tym domu sześć miesięcy i przez ten czas wyćwiczyłem się w czterech atrybutach wojownika. musieli wytężyć całą swą moc. wyciągnął nóź i rzucił się za mną. by znaleźć nowe metody działania. Ta presja posłużyła znacznemu wyrafinowaniu sztuki widzących. temu. – Wskoczyłem do zagrody najdzikszego ogiera. – Nowi widzący wykorzystali małych tyranów. ja jednak oparłem o ścianę w kącie kilka ciężkich desek i chroniłem się za nimi. . – Dobroczyńca powiedział mi coś bardzo interesującego. więc pewnego dnia obraził go w obecności innych robotników i w zasięgu wzroku właścicielki.nie spędzałem nocy we własnym łóżku. stawał się niemal zupełnie bezradny. – nie tylko po to. Najniższy z niewolników zaczyna wykpiwać tyrana. – Codziennie wysyłał mnie do stajni. ze brygadzista nie ośmieli się go zastrzelić. Byłem radosny i spokojny. wyłącznie dla kaprysu. Wiedział. że ogiery stratują mnie na śmierć. ze słusznie się komuś należy. chyba. gdy dowiesz się więcej o opanowaniu świadomości. Don Juan odczytał jego zamiary z tonu głosu. a on za bardzo się bał utraty pracy. On o tym nie wiedział. Gdy zneutralizowało się jego agresję. w którym znajdują się konie. gdy szeregi wojowników zostały zdziesiątkowane. Miał nadzieję. na początku konkwisty. wpatrując się we mnie nieruchomo. Powiedziałem. I ani przez moment nie życzyłem temu człowiekowi śmierci. Jeśli wojownik posiada kontrolę. o której wojownik wie. mogą pokonać wojownika. Plan dobroczyńcy wymagał. by don Juan poczekał na taką właśnie chwilę i wykorzystał ją do odwrócenia sytuacji. ale też po to. Był taki okres. Nie znaczy to. Jedyną bronią brygadzisty była agresja. najbardziej zabójcza. który szukał mnie w środku nocy z morderczym wyrazem twarzy. dyscyplinę i wyczucie chwili. ze wojownik przez cały czas knuje intrygi wymierzone w innych albo myśli o tym. Brygadzista był blady z gniewu. – mówił don Juan. – opowiadał don Juan. a potem ucieka. jak wyrównać przeszłe rachunki. Zrozumiesz to później. że wyczucie czasu steruje wyzwoleniem wszystkiego. Natychmiast schowałem się za swoją ochroną z desek. ze mali tyrani zwyciężają w konfrontacji z wojownikiem i niszczą go? – zapytałem. jakich on nazywał drobnymi płotkami. bo od zapachu koni dostawał torsji – była to jeszcze jedna z jego słabości. ze najbardziej interesuje mnie to. co wcześniej było wstrzymywane. oszalały z furii. nie zostawiając tyranowi czasu na zemstę. Koń kopnął go raz i było po wszystkim. Wytrwałość to wstrzymywanie siłą ducha zapłaty. Miałem znakomitą samokontrolę i dyscyplinę i na własnej skórze przekonałem się. Kontrola. ze konie narobią hałasu i właściciele przyjdą sprawdzić. Nazwał brygadzistę tchórzem. Ginęli jak muchy. ośmiesza go w obecności ważnych osób. czy obecnie. Wytrwałość jest zupełnie niezależną cechą. dyscyplina i wytrwałość stanowią tamę. ze w tych czasach widzący. ze zostanie sprowokowany ponad wszelką wytrzymałość. którą terroryzował robotników. Don Juan powiedział. rzekomo do pracy. którzy przeżyli. Dwukrotnie zauważyłem stamtąd brygadzistę. kto na to zasłużył. bo wystrzał byłby zbyt głośny. za którą wszystko się gromadzi. jaką przewagę daje nieskazitelnemu wojownikowi wytrwałość oraz wyczucie odpowiedniej chwili. ze brygadzista nie wejdzie do pomieszczenia. ze odda to. by pozbyć się poczucia własnej ważności. Dzięki nim odniosłem sukces. pobiegł do stajni. szydzi z niego.

bez kontroli i dyscypliny. ponosi porażkę. – Zawsze może się tak zdarzyć. to porażka. ze wojowników. kto przyłączy się do małego tyrana. Porażka z rąk drobnej płotki nie jest śmiertelna. którzy ugną się przed drobną płotką. – odrzekł. albo rezygnuje z poszukiwania wiedzy i na resztę życia dołącza do szeregów małych tyranów. niszczy ich własne poczucie porażki i bez wartościowości. – Co się dzieje z wojownikiem. Teraz wojownik zawsze może odzyskać siły albo wycofać się i wrócić później. Ale jest jeszcze inny aspekt tego problemu. Symbolicznie jednak stopień śmiertelności jest tu równie wysoki. lecz druzgocąca. . Dla mnie jest to równoznaczne z wysoką śmiertelnością. – Tylko ze nie pociąga to za sobą tak dramatycznych konsekwencji jak kiedyś. który poniósł porażkę? – Albo na nowo zbiera siły. Chcę przez to powiedzieć. – A po czym poznaje się porażkę? – Każdy. Działanie w gniewie. brak wytrwałości.

żebym wyjaśnił to bliżej. A bez tego porządku stają się one niemal zupełnie niezrozumiałe. choć istnieje. – Przydarzy ci się coś. W rezultacie przyjęli zgubne w skutkach założenie. Pierwsza z nich mówi. wierzymy. Zauważył jednak. Emanacje Orła Następnego dnia wybrałem się z don Juanem na spacer. gdy okazało się. że widzący. zaczął mi wyjaśniać tajemnicę świadomości. w jakich żyją. odkryli wiele prawd dotyczących świadomości i dla lepszego zrozumienia ułożyli je w pewnym określonym porządku. Wiązało się to ze sporem na temat Indian Yaqui. moim zdałem mają szczęście. Szliśmy wolnym krokiem. Wówczas zapalczywie dowodziłem. Wyobraź sobie moje zdumienie. którzy mnie uciskali. pozwoliło mi spojrzeć na wiele rzeczy z nowej perspektywy. podczas gdy w gruncie rzeczy nie istnieje żaden świat przedmiotów. Wyznaczyli granice i zdefiniowali nieznane jako to. Wstecz / Spis Treści / Dalej 3. Była druga po południu. tak. nie daje się opisać ani zrozumieć. zupełnie nie będziesz pamiętał. Większość prawd o świadomości odkryli dawni widzący. o co mu chodzi. Byłem pewien. nie mają nawet cienia szansy. lecz tylko wszechświat emanacji Orła. Naraz don Juan powiedział. co to takiego emanacje Orła. Don Juan powiedział. Mistrzostwo świadomości polega na zinternalizowaniu wszystkich tych prawd. Nowi widzący musieli poprawić ten błąd. Natychmiast zareagowałem litanią politycznych sloganów. że musiałem zwariować. że to prawda. Don Juan poprosił. że okropne warunki. skoro wszyscy ludzie żyją w strasznych warunkach. który postrzegamy. Dotarliśmy do miejsca. W czasie szkolenia przeznaczonego dla prawej strony don Juan próbował mnie przekonać. że zaczynam szukać towarzystwa małych tyranów. Jeśli chodzi o Indian Yaqui. gdzie na poboczu drogi leżał zwał ziemi. – Mój dobroczyńca. że nie rozumiem. czasami zamaskowane przerażającym kontekstem. nikomu nie mogą przynieść korzyści. nie szukając żadnego porządku. iż są uciskani. jaki wiedliśmy kilka lat wcześniej. że zanim będzie mógł mi wyjaśnić. Dalej mówił. że ponieważ jesteśmy dobrze zaznajomieni ze światem. co sobie teraz uświadomiłeś. że nasza rozmowa o małych tyranach była zaledwie wprowadzeniem do tematu świadomości. Niepoznawalne zaś nie mieści się w granicach naszego pojmowania. że Yaqui mogliby wiele skorzystać na tym. Szliśmy drogą prowadzącą do miasta Oaxaca. on jednak zgodził się ze mną i przyznał. . iż składa się on z rzeczy. która kiedyś osunęła się ze zbocza. Wiedziałem. nagual Julian. co usłyszałem. będąc Yaquim. że nie ma sensu wyróżniać akurat Yaquich. Stwierdziłem. co jest zakryte przed człowiekiem. – Jutro. nie mając pojęcia dlaczego. Jest to coś. którzy po nich depczą. Don Juan jeszcze raz próbował mi wyjaśnić pojęcie małych tyranów. które istnieją same w sobie i niezależnie. – rzekł. – Nie użalaj się nad biednymi Yaqui. Ale uciskający. Sądziłem. doprowadził do tego. dawni i nowi. jak. co kiedyś zdarzyło się także mnie – ciągnął. że dawni widzący popełnili jeden ze swych największych błędów. Dodałem jeszcze. I skończyło się na tym. mali tyrani. najpierw musimy porozmawiać o znanym. ale to nowi widzący ustawili je w odpowiednim porządku. iż nieznane i niepoznawalne to to samo. że w zwyczajnym życiu zmieniłem zdanie. niemniej jednak znajduje się w naszym zasięgu. i poczułem przygnębienie. że zechce bronić swego stanowiska. Z ziemi sterczały na wpół odkryte wielkie głazy. Zawsze byłem uciskany i nienawidziłem tych. Zupełnie nie rozumiałem. ale nic z tego do mnie nie dotarło. nieznanym i niepoznawalnym. jak je postrzegamy. gdy wrócisz do stanu normalnej świadomości. że w stanie podwyższonej świadomości zrozumiałem rolę małych tyranów. gdy mu o tym opowiedziałem. Dopiero teraz wszystko znalazło się na swoim miejscu. czego nigdy nie poznamy. może nie reagować na tak krzyczącą niesprawiedliwość. – Nic jeszcze nie jest na swoim miejscu – zaśmiał się. Słuchał mnie wtedy uważnie. Są uciskani i dzięki temu niektóry z nich mogą w końcu odnieść tryumf. o tej porze nie było tu żadnego ruchu. bez żadnych wstępów. A potem. don Juan usiadł na jednym z nich i gestem nakazał mi usiąść naprzeciwko siebie. – Płacz nad ludzkością. iż położenie Indian Yaqui jest okropne. tak jak ty teraz. Powiedział. że to.

Po drodze zaczęliśmy rozmawiać o maszynach i precyzyjnych urządzeniach. Jego ciało traci sprawność. – Przez kontrolowane użycie widzenia. lecz zajęli się sporządzaniem mapy nieznanego. Starożytni widzący nie mieli żadnej ochrony. Wszystko. Nawet lęk. ze ich procedury wzięły w łeb. że człowiek w obliczu nieznanego osiąga szczyt swych możliwości. a które nie. a myśli błąkają się bez celu. że muszą być przygotowani na zapłacenie niesłychanie wysokiej ceny za najmniejszy nawet kontakt z niepoznawalnym. – Nasze zmysły potrafią wszystko. jakby go Przygniatał wielki ciężar. choć przepełniała ich absolutna pewność. jest niepoznawalne. – Zaczął się nowy cykl. za który drogo zapłacili. co dokładnie oznacza sporządzanie mapy nieznanego. jak i do rekonstrukcji nowego świata. Widzący czuje się wyczerpany i traci jasność. gdyż niepoznawalne nie ma żadnych energetyzujących właściwości. Nowi widzący nie tracili czasu na domysły. ze nie można ich zranić. Właśnie dzięki widzeniu nowi widzący odkryli pewne niezaprzeczalne fakty. ze maszyny są przedłużeniem naszych zmysłów. dlatego nie należy się w nie zapuszczać bezmyślnie. rezultaty okazują się katastrofalne. Wszystko. które docierają . co się tam znajduje. ze widzenie w zasadniczy sposób przyczyniło się zarówno do zniszczenia świata starożytnych widzących. Był to z ich strony przerażający błąd w osądzie. W obliczu nieznanego człowiek staje się śmiały. Te wnioski. dzięki którym mógł się rozpocząć nowy cykl. znajduje się w bardzo niebezpiecznej sytuacji. które procedury z ich ogromnej tradycji są właściwe. Człowiek czuje euforię i przypływ sił. Nowi widzący zrozumieli. ze większość z tego. jest pełnią. Don Juan stwierdził. Widzący mogą w każdej chwili opuście znane i wejść w nieznane. ze wszystko. Sądzili na przykład. – zapewniał don Juan. On twierdził. czego dokonali nowi widzący. Cechą nieznanego jest to. Don Juan poprosił mnie. ze istnieją urządzenia wykrywające fale radiowe. to były prawdy o świadomości. Don Juan odrzekł. Ma wrażenie. wykracza poza nasze możliwości pojmowania.olśniewające i jednocześnie przerażające w swym ogromie. Nie przyszło im do głowy. Don Juan powiedział. dzięki którym udało im się dojść do rewolucyjnych wniosków dotyczących natury człowieka i świata. Uważali się za nietykalnych – a jednak najeźdźcy uderzyli w nich i skazali większość z nich na potworną śmierć. Założyli więc. Starożytni widzący byli mistrzami przypuszczeń. ze nowi widzący musieli przełamać potężne bariery tradycji. ale nowi widzący nie wiedzieli. ze znane i nieznane należą do tej samej kategorii. który wskutek pomieszania tych dwóch kategorii musi stawie czoło niepoznawalnemu. by oddzielić je od niepoznawalnego. Pozostaje ono poza zasięgiem człowieka. na czym on polegał. – Mogę ci na przykład powiedzieć. ze skuteczność w widzeniu stanie się dla nich ochroną. który wzbudza nieznane. Powiedziałem. – Jak się do tego zabrali. – uznali oni. a ja utrzymywałem. było błędem. – Istnieje prosta zasada. Jednak gdy człowiek pomyli niepoznawalne z nieznanym. ze niektóre urządzenia należą do tej kategorii. – W jaki sposób widzący odróżniają jedno od drugiego? – zapytałem. don Juanie? – zapytałem. – mówił don Juan. gdzie mógł leżeć błąd. – A co się stało potem. trzeźwość umysłu opuszcza go. wyrasta ze zrozumienia tej różnicy. gdyż wykonują czynności. ze dawni widzący popełnili jakiś błąd. że daje nam poczucie nadziei i szczęścia. Widzący. na spacer dokoła rynku. Właśnie to rozróżnienie wyznacza granicę między starym a nowym. – Gdy to właśnie przydarzyło się starożytnym widzącym. Na początku nowego cyklu żaden z nich nie miał pewności. co przekracza granice naszej percepcji. Było oczywiste. – wyjaśnił. gdy już uświadomili sobie różnicę między nieznanym a niepoznawalnym? – zapytałem. gdyż jedno i drugie znajduje się w zasięgu ludzkiej percepcji. Nowi widzący przekonali się w widzeniu. co robili ich poprzednicy. bym poszedł z nim do centrum miasta. ze oznacza to udostępnianie nieznanego naszej percepcji. ani nawet z rozwagą. ze chodziło mi o to. których człowiek fizycznie nie jest w stanie wykonać. Konsekwentnie praktykując widzenie nowi widzący odkryli. Rozróżnienie między niepoznawalnym a nieznanym jest niezmiernie istotne. które właśnie mi przekazywał.

ale to nieprawda. na czym ta prawda polega. Sądzimy. co dostrzegają nasze zmysły. a jednak nieustannie działają wbrew nim. Dlatego istnieją niezliczone przykłady ludzi. chociaż nie dlatego. mają bardzo niewielki albo żaden wpływ na zmianę kierunku naszego życia. a jednak taki nie jest – ciągnął. Natychmiast przyjąłem pozycję obronną. by zdać sobie sprawę. – Nie jest tak stały i realny. Ale tak naprawdę są to emanacje Orła. Świat nie jest iluzją. że błądzić jest rzeczą ludzką. Zdaniem don Juana to odkrycie miało kolosalne znaczenie i było jednym z najwartościowszych Przekazów. na jaki wygląda. ale nie jest też ułudą. a w takim przypadku to ty wyjaśniałbyś prawdy dotyczące świadomości. .do nas z przestrzeni kosmicznej. jakby chciał sprawdzić moją reakcję na te słowa. Skup się na tym. Don Juan stwierdził na to. Don Juan zagłębił się w myślach. gdyż można sprowadzić wszystko do pojęcia pola energetycznego. iż świat wokół nas jest zupełnie czymś innym. Powiedziałem. co postrzegamy. kolor. ale dla ciebie byłoby ono zupełnie niezrozumiałe. Stwierdził. jak każą nam wierzyć zmysły. że świat jest taki. Zadałem ci to pytanie. Starożytni widzący wybrali inną drogę i znaleźli odpowiedz. z jednej strony jest rzeczywisty. że jest to obiekt. które tak cię wzburzyło. a jednak niezmienne i wieczne. – To znaczy. formę. Rozumiesz. – odparowałem. że jest to świat przedmiotów. jakby próbował zdecydować. jak mnie przekonywano. jak reaguj ą. czy znam lepszą odpowiedź na Pytanie. co nas otacza. Nawet podzieliliśmy góry na różne kategorie i ten podział jest precyzyjny co do najdrobniejszego szczegółu. a wówczas wszystko staje się kwestią wiary. sprowadza wszystko do kwestii wiary. że celem istnienia wszystkich czujących istot jest powiększanie świadomości. – Widzący są przekonani. Potem uśmiechnął się. a z drugiej nie. co nas otacza. – odparł. Chciałem zapytać. błąd leży w tym. iż nasze zmysły odbierają tylko powierzchnię rzeczy. To niepodważalna prawda. co to takiego emanacje Orła. – Pierwsza prawda mówi. – Starożytni widzący nie mówili po prostu o wierze. Nie ma w tym nic złego. że nasze zmysły są w stanie wykryć wszystko. że wykorzystujemy tylko bardzo niewielką część naszych możliwości. Coś z zewnątrz działa na nasze zmysły. gdy tego próbuje. Nie interesuje go moja zgoda czy sprzeciw. Za każdym razem. Natomiast iluzją jest to. Widzący mówią. które od zawsze prześladowało człowieka: jaki Jest powód naszego istnienia. że pierwsza z prawd dotyczących świadomości to ta. ze racjonalna strona umysłu nie potrafi odpowiedzieć na pytanie o powód naszego istnienia. – Myślę. Zapytał na pół serio. On jednak przerwał mi. to niezaprzeczalny fakt. w nieustannym ruchu. Weź na przykład górę. ze to pytanie jest bezsensowne. że wnioski. Nasze zmysły mówią nam. a nie tylko zaakceptować. którzy mają niezwykle jasno sprecyzowane poglądy. – Użyłem słowa “świat" – powiedział – na oznaczenie wszystkiego. Oczywiście znam lepsze określenie. które by je wyczuwały. – Ja jestem innego zdania – odrzekł. Umilkł. płynne. – Nie mamy organów. przeciętny człowiek nie potrafi tego zrobić. nie potrafią oni wytłumaczyć swego zachowania inaczej jak tylko powtarzając. co właściwie widzą. że do końca rozumiałem jego punkt widzenia. Postrzegamy. ale logiczne jej uzasadnienie nie jest równoznaczne z weryfikacją. że nigdy nam nie przyszło do głowy. co ma powiedzieć. – Nasze zmysły nie wyczuwają fal radiowych. stałbyś się widzącym. bo zmusza je do tego pewna cecha naszej świadomości. Znów zacząłem się z nim zgadzać. Ma wymiary. gdyż musisz to zrozumieć. Stwierdziłem. że zgadzam się z tym założeniem. gdyż uczymy się. nie jest faktem tego samego rodzaju. – Zmysłem praktycznym nie dorównywali nowym widzącym. mieli go jednak dość. ale powstrzymał mnie gestem dłoni. gdyż nie istnieje tu żadna logiczna odpowiedź. niż nam się wydaje. jakie zostawili nam w spadku dawni widzący. – A co w takim razie z ultradźwiękami? – nie ustępowałem. Była to raczej reakcja na sytuację zagrożenia. bo chciałem ci wykazać. o co mi chodzi? Dalej mówił. co powinniśmy dostrzegać. Ale to. Ale gdybyś potrafił je zobaczyć. – Mówiłem ci już. że jedynie nasza świadomość każe nam wierzyć w istnienie świata rzeczy. lecz próba zrozumienia. Reaguj ą tak. że intuicyjnie wyczuwam prawdę. – Nie potrafisz dostrzec pola energetycznego – ciągnął. do których dochodzi się drogą rozumowania. ze na taki temat można rozmawiać wyłącznie w kategoriach religijnych. Zacząłem się upierać.

Nestor zawiózł go do Oaxaca. Orzeł dla widzących jest równie realny jak dla ciebie czas czy siła grawitacji. I moim zdaniem cholernie przerażający. Zobaczyli. gdy wybierał się w taką podroż. jesteś w błędzie. Wyjaśnienia zostały przerwane. narażając się na nieopisane niebezpieczeństwa. gdyż popadłem w obsesję na punkcie opisu Orła i jego uczynków. ze świadomość czującej istoty w chwili śmierci ulatuje i niczym świetlisty kłaczek bawełny unosi się prosto do dzioba Orła. równie abstrakcyjny i niezrozumiały. Po jakimś czasie uświadomiłem sobie. – I poświęcone są im nauki nowych widzących. Jakiekolwiek uczucia własności Gdy mówiłem ci. Oni to widzieli. ze don Juan rzeczywiście nie ma nic. miałem na myśli między innymi to. by wzbogacać świadomość. – odparł don Juan. gdyż don Juan musiał na kilka dni wyjechać w interesach. Powiedział. ze dawni widzący. ze nagual jest wolny od obsesji. Zobaczyli też. ale podczas jego nieobecności w Oaxaca ogarnął mnie cień wątpliwości. że należy to rozumieć dosłownie. omawialiśmy ten punkt na wszelkie możliwe sposoby. by wzbudzać w człowieku. – Nie da się opisać w słowach. nakładał jeden ze swoich nienagannie skrojonych trzyczęściowych garniturów i stawał się zupełnie niepodobny do Indianina. ze nagual nie ma nic. Usłyszałem. – To nie jest tylko teoria. – ciągnął don Juan. don Juanie? Te pojęcia są abstrakcyjne. ze nagual ma jednak coś do obrony – moim zdaniem był to opis Orła i jego poczynań. Próbowałem porozmawiać o tym z niektórymi towarzyszami don Juana. ze to właśnie od Orła pochodzi wszelka świadomość. ze może się wcielić we wszystko. ze próbuję ich bronić. don Juanie? . – Te prawdy nie wymagają zażartej obrony. z której biorą swój początek wszystkie czujące istoty. Dla dawnych widzących był to dowód. – Widzący musi je zobaczyć. Odrzekłem. ze nie wolno im prowadzić ze mną tego rodzaju rozmów. którego znałem. by żyły i wzbogacały swym życiem daną im świadomość. że czujące istoty żyją tylko po to. I rzeczywiście wracaliśmy do tego wielokrotnie. – odrzekł. ale oni unikali dyskusji. – Nagual jest tak elastyczny. iż pod tym określeniem kryje się coś zupełnie innego. żeby mi wyjaśnił. ze celem istnienia jest wzbogacanie świadomości. niezmiennym zjawiskiem. ze nie masz nic. Naraz uświadomiłem sobie. ujawniło. czym naprawdę są emanacje Orła. Powtarzałem. co ci odpowiedzieć. – Ale jakiego rodzaju siłą jest Orzeł? – Nie mam pojęcia. zarówno znane. czym są emanacje Orła. czego musiałbyś bronić. Gdy tylko wrócił. gdzie zostaje pożarta. Nowi widzący nie bawili się w teorie. Odrzekł. – Jeśli sądzisz. Poprosiłem. – Dla starożytnych widzących. ze gdy w początkach naszej znajomości don Juan mówił o wyjazdach w interesach. usiedliśmy by porozmawiać i zapytałem go o to. nie jest oparte na wierze ani na logicznym rozumowaniu. czego musiałby bronić. gdy żywe istoty z jego nakazu porzucają ją w chwili śmierci. Te prawdy zostały zebrane dla rozkoszy i oświecenia wojowników. – odrzekł. jak i niepoznawalne. ze są one samoistnym. – A czy ty je widziałeś. a nie po to. zobaczyli niepojętą siłę. – ciągnął don Juan. ze nie stosuję się do jego nauk. Nazwali tę siłę Orłem. – stwierdzenie. Stwarza on czujące istoty. co istnieje. które zawiera w sobie wszystko. – Chwileczkę. ale odnoszą się do prawdziwych zjawisk. Poświęcono im całe dziedziny nauki? – Istnienie Orła i jego emanacji również można potwierdzić doświadczalnie. – usłyszałem. iż z wyglądu przypomina ona olbrzymiego czarno-białego orła. która jest pokarmem Orła. ze ta teoria przejmuje mnie grozą. wyglądało na to. Pamiętaj o tym. zawsze sądziłem. gdyż kilka przelotnych spojrzeń. czego musiałby bronić. tylko tyle bowiem mogli znieść. Wyraziłem kiedyś uznanie dla tej metamorfozy. – Bycie nagualem oznacza między innymi. Zawsze. Widzieli. – To fakt. ze Orzeł pożera ową wzbogaconą świadomość. dopóki don Juan nie skończy swoich wyjaśnień. Żegnając się z nimi przypomniałem sobie.która nie opiera się wyłącznie na wierze. bo jeszcze wiele razy będziemy do tego wracać. które można zbadać doświadczalnie.

którzy widzą emanacje Orła. wywarł na mnie wielki wpływ. To. ze jest mnóstwo idiotów. Charakterystyczne dla marnych widzących jest to. Widzący to tylko człowiek pełen słabości. ze wszystkie orły posiadają ważne atrybuty. często nazywają je rozkazami. – Chodzi mi o to. a jednak nie potrafię ci wyjaśnić. Zapytałem. gmatwa wszystko i miesza. zaś . Zdaniem don Juana obraz Orła pożerającego świadomość był groteskowy. Jedynie niewielki fragment tych emanacji pozostaje w zasięgu człowieka. podobnie jak ja zgodzisz się bez oporu z niechlujnymi widzącymi. – Czy można powiedzieć. którzy zostają widzącymi. don Juanie. który wolał nazywać je rozkazami. zanim odkryli. – Ale musisz pamiętać. ze łatwo zapominają oni o cudowności świata. Wyczuwa go całe ciało widzącego. Nowi widzący szybko uświadomili sobie olbrzymie trudności. ze widzą. ale w gruncie rzeczy tym właśnie są emanacje. ze gdy zobaczysz tę siłę. Nie podobała mu się myśl. czy źródło emanacji nazywane jest Orłem dlatego. sprawiają wrażenie materialnej substancji. Podobnie marni ludzie bywają znakomitymi naukowcami. sprowadzał bowiem nie poddające się opisowi zjawisko do czegoś tak przyziemnego jak jedzenie. który nami rządzi i pożera nas w chwili śmierci. W chwili śmierci pod wpływem przyciągania tej niezmiernej siły cała nasza istota ulega dezintegracji. Don Juan powiedział. ze wszystko składa się z emanacji Orła. Wpakowali nam swoją wizję Orła. Toteż jest możliwe. co się robi z tym. ze to Orzeł jest źródłem tych emanacji? – Rozumie się samo przez się. Widzący są bardzo różni. – Jestem bardzo przeciętnym człowiekiem. Można je ujrzeć tylko na mgnienie oka. czy można to stwierdzić wizualnie. który nas pożera. gdy coś niepoznawalnego mgliście przypomina coś znanego. trafniejszą nazwę. ludzka świadomość czuje przymus interpretowania. czy też raczej również pełna słabości ludzka istota może zostać widzącym. – odrzekł. ze widzimy całym ciałem. i wymyślisz jakąś nową. ze istnieje siła. Słowo “rozkazy" ma dla mnie zbyt ludzkie brzmienie. ze istnieją rożne kategorie widzących? – Nie. – Czy chcesz powiedzieć. W każdym z nas jest coś. – rzekł don Juan. by emanacje rozpoznały same siebie. podobnie jak samego Orła. – Nie mam zastrzeżeń do tej nazwy. co niepojęte. – wyjaśnił. oślepiającego ciśnienia. Widzący wyjaśniają akt postrzegania Orła w bardzo prostych słowach ponieważ człowiek składa się z jego emanacji. Z drugiej strony może się tak nie stanie. ze tak. co się zobaczyło. ani jego emanacje Istnieje coś. Widzący musi być wzorem doskonałości. jakie się z tym wiążą. rozkazami. gdy ludzie podatni na wpływy uczą się wykonywać działania wymagające wielkiej trzeźwości umysłu. iż coś nas pożera. don Juanie? – Popatrz tylko jak nam się przysłużyli niektórzy widzący. – Jest to po prostu sytuacja. – Oczywiście. – stwierdziłem. ze to Orzeł jest źródłem swoich emanacji. To ludzka świadomość stwarza problemy. oszałamia ich i wierzą. co potrafi sprawie. ze widzieć emanacje Orła to ściągać na siebie katastrofę. czego żadna żywa istota nie potrafi pojąć. co dałoby się postrzegać wizualnie. – Co przez to rozumiesz. – W Orle nie ma nic. czym są. Ale nie istnieją ani Orzeł. gdy chodzi tylko o to. Była to reakcja na preferencje mojego dobroczyńcy. których nie mają. Stąd bierze się wizja Orła i jego emanacji. Don Juan uważał tę interpretację za wyraźny przejaw niechlujstwa. – Widzący. musi tylko zwrocie się do własnych składników. – Dlatego właśnie próbowano przypisywać orłom cechy. – Tak naprawdę siłę tego wpływu można będzie ocenie dopiero wówczas. Moim zdaniem ta nazwa zgadzała się bardziej z jego dominującą osobowością niż z moją. ze stając się widzącymi nie pozbywamy się tym samym naszych wad. iż liczy się tylko ich geniusz. Są obecnością. Może uda ci się oprzeć pokusie przypisywania ludzkich atrybutów temu. jak magnes przyciąga opiłki żelaza. Chcę powiedzieć. W kluczowym momencie. która przyciąga naszą świadomość. gdy sam to zobaczysz. Sporządzenie mapy nieznanego i oddzielenie go od niepoznawalnego kosztowało ich wiele cierpienia. chociaż ja sam przywykłem nazywać je emanacjami. – Opis Orła. jeśli chce przezwyciężyć niemal niewzruszone niechlujstwo ludzkiej natury Jeszcze ważniejsze od samego widzenia jest. Jego zdaniem trafniej byłoby powiedzieć. Ale tak się zwykle dzieje. którzy nazwali ją Orłem. Wolałem coś bezosobowego.

co to takiego. Z drugiej strony nowi widzący. że na pewnym poziomie uważam Orła za coś w rodzaju poetyckiej metafory. ale także srają. gdy we dwoje na zmianę czytaliśmy don Juanowi wiersze hiszpańskojęzycznych poetów. że opis Orła pochodzi od starożytnych widzących. że to starożytni widzący byli abstrakcyjnymi myślicielami. który bawił się moją świadomością z charakterystycznym dla widzących humorem i brakiem respektu. by wychwytywać pewien zakres tych emanacji i ze dla każdego gatunku ten zakres jest inny. pełni praktycyzmu. a także to. właściwe im i ich czasom. która wzbudza we mnie zachwyt. – My. – Nie. ze nowi widzący byli pragmatykami i natychmiast zauważyli. Dodał. – Dla celów nauki potrzebny był im zwięzły zestaw wskazówek dotyczących niepoznawalnego. Dodał. że widzenie Orła pochłania zbyt wiele energii i że starożytni widzący zapłacili już wysoką cenę za przelotne spojrzenie na niepoznawalne. – Nie interesowało ich wymyślanie logicznych teorii. wstawiała do pokoju wygodne fotele na okazje. bo orły nie tylko składają jaja. I podobnie jak współcześni filozofowie. albo potraktowali to jako wielki żart. Prawdy. albo byli bardzo głupi. choć mamy taki opis dotyczący Orła. ale na innym poziomie traktuję ten opis dosłownie i wówczas wpadam w przerażenie. ale nigdy nie zawracali sobie głowy opisywaniem go. że nowi widzący mieli bardzo abstrakcyjny sposób myślenia – skomentowałem. Poszczególni widzący mogą czuć ochotę. ze emanacje działają w przymusowy sposób. która rządzi wszystkim. – A jak doszło do tego. na matach. choć z drugiej strony nie da się zupełnie ich ignorować. gdy ściągnęli na siebie okropne niebezpieczeństwa. nie istnieje gotowy opis emanacji. Nowi widzący byli nieprawdopodobnie praktyczni – odrzekł. to zasady tej sztuki. żebyś bardzo mocno skupił się na tym. co istnieje. w jaki sposób człowiek i inne żywe . że widzący. porównaniami ani przypuszczeniami. Zazwyczaj nie było tam mebli i siedziało się na podłodze. Uświadomili sobie jeszcze. że niedorzecznością jest przykładać zbyt wielką wagę do naszych spostrzeżeń.ograniczenia naszego życia codziennego zmniejszają go jeszcze bardziej. by wygłaszać komentarze na temat pewnych emanacji. opis na pewno byłby zabawny. że w swych naukach dla prawej strony zademonstrował te zasady mojej normalnej świadomości. Widzieli emanacje Orła. Don Juan roześmiał się i stwierdził. ze organizmy są tak zbudowane. że starożytni widzący stworzyli opis Orła? – zapytałem. – Zdaje się. Konstruowali oni olbrzymie gmachy abstrakcji. dlatego wzbudzają w nim nieodpartą wesołość. Emanacje wywierają na żywe organizmy wielki nacisk. co znane. Don Juan siedział na swoim stałym miejscu w największym pokoju. kobieta-nagual. Ale człowiek wyczuwa jedynie tak niewielką część emanacji Orła. że gdyby to nowi widzący mieli opisać Orła. don Genaro. które omawiamy. Przypomniał mi. – Zmusza nas do nauki. – To Genaro powinien ci opowiadać o Orle – rzekł – tylko że jego wersje są zbyt nonszalanckie. co robimy – powiedział. że jego zdaniem komentarze Genara są niezwykle trafne. którzy nazwali tę siłę Orłem. iż wszystkie żywe istoty muszą wykorzystywać emanacje Orła nie wiedząc nawet. Uważali. ze organizmy budują sobie obraz świata zgodny z własnym zakresem postrzegania. – Chciałbym. – Rozmawiamy o sztuce opanowania świadomości. Uświadomili sobie. Inaczej mówiąc. – Jedną z największych sił w życiu wojownika jest strach – odparł. ale to pozostaje ich osobistą sprawą. ludzkie istoty – mówił don Juan. Pomagał mu w tym jeden z jego widzących towarzyszy. opis ten jednak nie dotyczył emanacji. Nowi widzący przekonali się o tym na własnej skórze. nie mieli żadnej kontroli nad konsekwencjami swych teorii. Powiedziałem. – wykorzystujemy te emanacje i interpretujemy je jako rzeczywistość. potrafili zobaczyć przepływ emanacji. do malutkiego ułamka całości. Pragnęli dotrzeć bezpośrednio do źródła wszelkich rzeczy i z tego powodu podejmowali niezmierne ryzyko. Dalej don Juan mówił. a cała niepojęta reszta to niepoznawalne. – Kojarzy mi się to ze współczesną filozofią. Dlatego stworzyli szkicowy opis siły. gdyż emanacje nie dają się w żaden sposób opisać w języku porównań. niewielka ich część znajdująca się w zasięgu świadomości człowieka to nieznane. ledwie usiadłem. Uważa. Ten malutki ułamek emanacji Orła to to. Nowi widzący nie zawracali sobie głowy żadnymi opisami. który powoduje. Don Juan uważał. jednak Carol.

żywe i wibrujące. jest ich tak wiele. a każde z nich stanowi zamkniętą w sobie wieczność. zupełnie nie. bo sam nie wiem. One są nie do opisania. Widzący potrafią na przykład zobaczyć emanacje we wnętrzu każdej żywej istoty i powiedzieć. Dla widzącego człowiek jest świetlistą istotą. jakie emanacje na zewnątrz im odpowiadają. To byłoby za proste. Normalna świadomość nie potrafi pojąć tego. don Juanie? – To tak proste. że jesteśmy ludźmi. że te włókna są świadome. Postrzeganie polega na dopasowywaniu emanacji zawartych wewnątrz naszego kokonu do tych. Nie potrafię ci tego wyjaśnić. które znajdują się na zewnątrz. . że liczby przestają mieć znaczenie. sprawia. że brzmi wręcz idiotycznie. – Czy emanacje przypominają linie światła? – zapytałem. Ta świetlistość Pochodzi od emanacji Orła zamkniętych w naszym jajowatym kokonie. którą obejmuje kokon. – Jak człowiek wykorzystuje te emanacje. A jednak ja osobiście powiedziałbym. Mogę ci tylko powiedzieć we własnym imieniu. Ta konkretna część. – Nie. ta garstka emanacji.istoty wykorzystują te emanacje do konstruowania postrzeganego przez siebie świata. że przypominają one świetliste włókna. co mówię. że te włókna są obdarzone samoświadomością.

Don Juan potrafił czytać we mnie jak w książce. Powiedział. to mogą się stać wielkimi czarownikami. – Czas wszystko zmienia. Jego dobroczyńca zmienił niektóre z tych określeń na inne. iż będąc na dwóch różnych poziomach świadomości działam według zupełnie innych standardów. by mogli je odpowiednio zweryfikować. wiedziony przekonaniem widzących. Wyjaśnił. – Nauka idzie jej pięknie. – A czym jest percepcja według nowych widzących. będziesz musiał powiedzieć. tylko że trudno z nią wytrzymać. Roześmialiśmy się wszyscy trzej. W tej chwili władzę nade mną przejęła podejrzliwość. że nagual mówi o widzeniu na wciąż nowe sposoby. Don Juan powiedział. że okazuje się to dla nich szkodliwe. ale kiepskimi widzącymi. – Ale czy się go boisz? – zapytał Genaro drżącym głosem. tak jak starożytni Toltekowie. że po lewej stronie drżeniem napawa mnie obecność Silvia Manuela. ale wyrażał się inaczej. jeśli widzący proponuje jakieś określenie. Należy wtedy nadzorować wojowników i podawać im wyjaśnienia. iż właśnie podczas przejściowego etapu nauka przebiega na najgłębszym poziomie. nowe idee. iż coś przede mną ukrywają. emanacje pozostające we wnętrzu kokonu łączą się . jeśli tylko weryfikuje się wszelkie prawdy w śnieniu. bez żadnego “don" przed imieniem. – La Gorda zawsze pozostaje na tym etapie – powiedział. Każdy nowy nagual musi włączyć w opis swojego widzenia nowe słowa. że nagual czerpie idee ze zwykłego świata? – Nie. Don Juan zrozumiał mnie niewłaściwie. Usiedliśmy za stołem i don Juan przeniósł mnie w inny stan świadomości. Na przykład ty. natomiast sam don Juan jako prawdziwy nagual stoi ponad arbitralnymi ocenami. że przechodzą na lewą stronę bez wysiłku. Są tak zręczne. – Ogromnie – wtrącił don Juan falsetem. co widzący może osiągnąć. jakich słów się używa. że zanim człowiek w pełni wejdzie w świadomość lewej strony. że nowi widzący musieli wymyślić wiele nowych terminów. don Genaro i ja wróciliśmy z okolicznych gór. – Mówią oni. Zapytałem don Juana. a potem don Juan postąpił podobnie. że nie ma żadnego znaczenia. dlaczego pozmieniał nazwy. czarujący i uprzejmy widzący. Mój związek z nim był tego najdobitniejszym przykładem. jako nowy nagual. co ja sam robiłem lub próbowałem robić. Zgodziłem się z nim i dodałem. że podaję w wątpliwość jego prawo do zmian lub umiejętność ich poczynienia. Wyjaśnił. które bardziej mu odpowiadały. Ciekaw byłem. że określenia zrodzone w racjonalnym umyśle komunikują jedynie zgodę dotyczącą przyziemnych spraw codziennego życia. uznał. gdzie zbieraliśmy zioła. Don Genaro przez cały czas wpatrywał się w moją twarz i teraz zaczął śmiać się cicho. by wyjaśnić drugą prawdę o świadomości. najbardziej tajemniczego z towarzyszy don Juana. którego szanowałem i który wzbudzał we mnie lęk. Chodzi mi o to. Po lewej stronie był to po prostu Genaro lub Genarito. że dziwi go. że nowi widzący odkryli. ale śmiech don Juana i Genara był tak niepohamowany. często tak szybko. Po prawej stronie był on dla mnie don Genarem. które określenia zostały zmienione. – Czy chcesz powiedzieć. z drugiej strony. jak sformułować pytanie. Wstecz / Spis Treści / Dalej 4. Blask świadomości Don Juan. Mój dobroczyńca mówił to samo. do domu don Genara. że percepcja to stan połączenia. Po długiej chwili ciszy Genaro usnął. że jest podatna na wszelkie pojawiające się wpływy. Powiedział. znajduje się w stanie przejściowym i wówczas jest zdolny do niesłychanej koncentracji. ale nie wiedziałem. – Nagual ma obowiązek szukać coraz to lepszych sposobów wyjaśniania – odrzekł. Jeśli nie poda się im żadnych wyjaśnień. jego poważam i podziwiam w obydwu stanach. wywodzi się bowiem z widzenia i mieści w sobie wszystko. że percepcja wyrasta ze świadomości. a don Juan zaczął mówić. jego niezrozumiałe wyczyny zachwycały mnie i jednocześnie napawały śmiertelnym strachem. oczywiście włącznie z bardzo dobrymi rzeczami. zanim przejdą na lewą stronę. że natychmiast zacząłem podejrzewać. jak na przykład silna koncentracja. Nie może nic poradzić na to. Szczególnie kobiety-wojownicy padają ofiarą przyciągania lewej strony. którego uczynki były absolutnie zrozumiałe i spójne z tym. czarownikiem. ale także podatny na wszelkie możliwe wpływy. nigdy nie jest ono tylko metaforą. don Juanie? – zapytałem.

która przebiega przez całą długość kokonu przy jego prawej krawędzi. gdzie jestem. że stali się nimi. Widzący mogą też zobaczyć. Genaro i mój dobroczyńca bardziej przypominają starych widzących niż nowych. – Emanacje zewnętrzne i wewnętrzne – usłyszałem w odpowiedzi – to takie same włókna światła. iż świadomość to blask zawarty w kokonie żywych istot. chwyta je jakby w pułapkę i zatrzymuje w miejscu. jak śmiertelnie zmęczeni wróciliśmy z wycieczki w góry. które znajdują się wewnątrz. że we wnętrzu ich kokonów uwięziona jest pewna część emanacji Orła. Żywe stworzenia to malutkie bąbelki utworzone z tych włókien. Właśnie to unieruchomienie jest świadomością każdej żywej istoty. bo moja koncentracja zanika. gdyż nauczyli się manipulować strukturą ludzkiego kokonu. Słusznie nazwali go blaskiem świadomości. – Czy jest tu jakaś kobieta. Z jakiegoś powodu te uśmiechy mnie przeraziły. – To człowiek czynu. Ten napór określa stopień świadomości każdej żywej istoty. że emanacje na zewnątrz kokonu wywierają nacisk na emanacje wewnętrzne. obserwują. Nalegałem. przekonali się. uśmiechając się. choć byłem zupełnie przytomny. że wszyscy trzej zasnęliśmy zaraz po tym. bo widzą żywe organizmy takimi. Ktoś zapukał do drzwi. Teraz mogę uzupełnić. by się zastanawiać i rozmyślać. że Genaro wstaje i idzie do drzwi. Zapytałem go. w jaki sposób zewnętrzne emanacje Orła wywierają presję na wewnętrzne. jakie są naprawdę. Widziałem wszystko wyraźnie w świetle księżyca. Gdy widzący widzą proces percepcji. – Czy tak jest lepiej. Miałem na myśli to. że jestem u niego w domu. że potrafili oni przesunąć tę smugę blasku i spowodować jej rozprzestrzenienie w głąb kokonu przez całą jego szerokość. Widzący tak twierdzą. Mistrzostwo dawnych widzących polegało na tym. a przez to steruje kierunkiem tego naporu. – Kto ci przyniósł jedzenie? – zapytałem. że rozwiązali oni zagadkę świadomości. Było ciemno i przez chwilę nie wiedziałem. jakby nadal uśpiona. Dla niego była to doskonała metoda. że widzieli i uświadomili sobie.z odpowiadającymi im emanacjami zewnętrznymi. Obszar objęty tym blaskiem ma kształt wąskiej. w jaki sposób emanacje wewnątrz kokonu łączą się z zewnętrznymi. i przeciągnął się. Don Juan wstał z maty. Wspominałem już. Właśnie dzięki temu połączeniu każda żywa istota może posiadać świadomość. pionowej smugi. – Dalej don Juan mówił. – Genaro nie dba o wyjaśnienia – powiedział. że muszę odpocząć. Ktoś przyniósł mu garnek gorącego gulaszu i stertę tortilli. Ale kokon izoluje emanacje znajdujące się wewnątrz. Zobaczyłem. że starożytni widzący byli mistrzami w sztuce opanowania świadomości. don Juanie? – To zależy. ale don Juan uderzeniem w plecy przeniósł mnie w stan podwyższonej świadomości. Dobroczyńca wciąż stawiał przed nim problemy nie do rozwiązania. mikroskopijne punkciki światła przyczepione do nieskończonych emanacji. Obydwaj patrzyli na mnie. która dla ciebie gotuje? Do kuchni wszedł don Juan. Mówiłem ci wcześniej. Dawni widzący. Miałem wrażenie. żeby wyjaśnił dokładniej. Zewnętrzne światło przyciąga wewnętrzne. który wciąż mocno spał. Don Juan spał mocno na macie. mówił don Juan. jak światło emanacji Orla znajdujących się na zewnątrz kokonów żywych istot rozjaśnia emanacje zamknięte w ich wnętrzu. by umożliwić percepcję. że świadomość to bursztynowy blask wyróżniający się intensywnością na tle pozostałej części kokonu. co zechcą. Wtedy zdałem sobie sprawę. które wpadało przez otwarte okno. Omal nie zacząłem krzyczeć ze strachu. Pomyśl o tym tak: ponieważ niektóre emanacje na zewnątrz kokonu są takie same jak te. Poszedłem za nim do kuchni. że żywe istoty zawdzięczają swą świetlistość temu. by mówił dalej. widzą je jako świetliste istoty przypominające bąble białawego światła. Dla ciebie i dla mnie nie byłaby ona jednak odpowiednia. ich energie wytwarzają nieustający napór. potrafią kontrolować blask świadomości i robić z nim wszystko. Don Juan zamilkł i spojrzał na Genara. – Emanacje Orła to coś więcej niż włókna światła. i wtedy przypomniałem sobie. że we śnie albo przy . Dlatego Genaro na dobre wszedł w lewą stronę i nigdy nie miał okazji. Poprosiłem. bo w ten czy inny sposób wymaga się od nas wyjaśnień. Każda z nich jest źródłem nieograniczonej energii. Uśmiechnął się i stwierdził. na której siedzieliśmy. Część mnie znajdowała się bardzo daleko. Obudziłem się. Don Genaro zapalił lampę naftową.

Byłeś tam wiele. iż widzenie nie jest kwestią oczu. Nie miałem pojęcia. a nie emocje. gdy zrozumiałeś. Niektórzy z nas nigdy niczego nie rozwiązali. Ten błąd jest zupełnie normalny. – Szkicuję ci kolejność. że po tylu latach jeszcze sobie nie uświadomiłeś. Podwyższona świadomość to tylko stan przejściowy. jak to możliwe. co robiłeś i czego byłeś świadkiem. Poprosiłem o wyjaśnienie. W stanach podwyższonej świadomości potrafiłem spojrzeć wstecz i wszystko sobie przypomnieć. bo tak naprawdę nie uświadomili sobie niczego. Strzeż się tych. nie oczami. że wykorzystywałem pełnię swojej istoty. Poprosiłem. ale dojdziemy do tego. Zapomniałeś o tym. – Ci.obudzeniu musiałem wrócić do zwykłego stanu świadomości. gdyż zacząłem uważać te niepojęte stany za moje prawdziwe “ja". w jakiej nowi widzący ustawili prawdy o świadomości. gdy się przekonują. . bo ja jestem taki jak ty: lubię wszystko rozumieć. którzy szlochają. by jeszcze raz wyjaśnił to. napotkają na ścieżce wiedzy nieopisane niebezpieczeństwa – ciągnął. nawet gdyby twoje życie miało od tego zależeć. obserwacja nieznanego i wgląd w niepoznawalne. Stawiał nas bezpośrednio przed niezrozumiałymi problemami i kazał je rozwiązywać na własną rękę. że istnienie jest niezrozumiale skomplikowane i że nasza zwykła świadomość plami je swymi ograniczeniami. widziałeś. wiele razy. To powolny proces. że znów poczułem się sobą. które było mieszaniną ulgi. nawet gdyby moje życie miało od tego zależeć. – Na przykład – ciągnął – tamtego dnia. – Jeszcze niczego sobie nie przypomniałeś. czego nie pamiętam. że w normalnym stanie świadomości nie potrafiłem odzyskać pamięci. że robię to. To samo przydarzyło się dawnym widzącym. A przez to nie daje ono człowiekowi pociechy. Miał rację. – Nie winie cię za to. by mi wyjaśnił. iż wszystko. Don Juan wpatrywał się we mnie. co uświadamiamy sobie głęboko i nieemocjonalnie. To by było zbyt proste. co robię. Odrzekł cierpliwie. że widzi się oczami – podjął. jest uwięzione w innych obszarach twojej całkowitej istoty – powiedział don Juan. Mówię tak. którzy nie potrafią zrozumieć na trzeźwo. Powtórzył jeszcze raz. Dalej jest coś znacznie większego. rozumiem jeszcze mniej niż zwykle. – To. codziennego poziomu świadomości. byś mógł jej użyć jako mapy. To był tylko wybuch emocji. – Wszyscy padają ofiarą błędu sądząc. nic mi nie brakowało. Gdy znów wszedłem w stan podwyższonej świadomości. co robiłem znajdując się w stanie podwyższonej świadomości. o czym mówi. Widzenie to obnażanie istoty wszystkiego. Wyraźniej niż kiedykolwiek uświadomiłem sobie ograniczenia własnej istoty. Ulgę sprawiło mi to. tak naprawdę niczego nie zrozumiałeś. – Czy te wspomnienia są uwięzione w moim umyśle? – zapytałem. pamiętałem nawet to. samo działanie i brak prawdziwej wiedzy. – Używanie tych obszarów nazywa się widzeniem. – Stój. że najważniejsze jest zrozumienie. bo gdy się to działo. Ale gdy wracałem do normalnego. że moja koncentracja musi być zupełna. gdy coś sobie uświadomią. ogarnęło mnie uczucie. co oznaczało. nie potrafili tego zrobić. w której powinni zrozumieć to. Trwa to długo. – Nie. – Wyjaśnienie nadejdzie. co właśnie powiedział. – Don Juanie. aż w końcu znaleźliśmy się w sytuacji bardzo podobnej do dawnych widzących. Nastąpiła dłuższa przerwa. Powód był prosty – czułem wtedy pełnię. Złość i smutek stanowiły reakcję na bezradność. bo następnego dnia twoje poczucie własnej ważności znów było tak wielkie. Wyraźnie czekał na moje pytanie. jakbyś nigdy niczego sobie nie uświadomił. Działania widzących są bardziej skomplikowane. Ale gdy nadeszła chwila. złości i przytłaczającego smutku. że nowi widzący przykładali ogromną wagę do tego. o co chodzi z la Gordą i twoim poczuciem własnej ważności. którą musisz potwierdzić swoim widzeniem. w których moja codzienna świadomość została zintensyfikowana. zatrzymaj się – odrzekł don Juan. miało miejsce w stanach. Widzący zwykle rozsypują się na kawałki. Poprosiłem don Juana. który nie był przekonany do wyjaśnień. co zobaczyli. Teraz nie potrafisz sobie tego przypomnieć. Jestem przeciwieństwem mojego dobroczyńcy. Nie chodzi tylko o podział człowieka na umysł i ciało. nie mogłem sobie przypomnieć niczego. Dla niego istniało tylko działanie. – Ale niech cię nie dziwi. czego nie pamiętasz. Do zrozumienia potrzebna jest trzeźwość umysłu. Cenili sobie reakcje emocjonalne.

Powiedziałem. Dodał. Została na nim tylko cienka warstewka sosu. bo nie chciałem przyznać. co? Przyznałem mu rację. kiedy podszedłem do stołu i usiadłem. co jest co. tylko coś innego. że w ogóle nie pamiętałem. jest taki sam u wszystkich żywych istot. Jeśli tego głosu nie ma. Nowi widzący odkryli. które znajdują się w nieustannym ruchu. Gdy dokonamy takiego połączenia. że swobodne emanacje wpływają na emanacje wewnątrz kokonu i zatrzymują ich ruch. . Słuchałem don Juana z tak silną koncentracją. że głos z widzenia jest niezwykle tajemniczy i niewytłumaczalny. tak jak harfista gra na harfie. który mówi ci prosto do ucha. czy ci nie zaszkodzi. Przypomniałem mu. że mam problemy z pamięcią. Tu don Juan odmówił dalszych wyjaśnień. że to coś. ale czego znaczenie rozumieją bez cienia wątpliwości. Mój talerz stał przede mną na stole i także był Pusty. Rzekł. nie posiada głosu. że Jego talerz z gulaszem jest prawie pusty. że nikt oprócz ludzi nie mówi. oznacza to. Pocieszył mnie tylko. tworzący się właśnie porządek – ciągnął. że widzenie jest słyszeniem. Rzekł na to. których w życiu codziennym nigdy nie wykorzystujemy. to znaczy. to widzenie. jakby ktoś zapalił zapałkę tuż przed moimi oczami. uświadomiłem sobie. Podporządkowałem się etykietce. że przy podwyższonej świadomości przestajesz się kontrolować. – Ty też nie jesteś przyzwyczajony do ostrego jedzenia. na emanacje wewnętrzne. uważają oni. bym ugasił pragnienie i przepłukał gardło. których używamy rutynowo. Może pojawia się on dlatego. gdyż widzenie to coś o wiele więcej. Było to fizyczne wrażenie uderzenia żółtawym światłem. ale nigdy nie przyszło mi do głowy. że Genaro żartuje. Po chwili milczenia zaczai opowiadać o tym głosie. że świetlista istota zostaje zatrzymana w ruchu przez świadomość. że widziałem już nieskończenie wiele razy. Genaro wpatrywał się we mnie z promiennym uśmiechem. Nie pamiętałem. Odrzekł. co nazwali ludzką matrycą. Don Juan powiedział. Stwierdzenie. Widzący uznali jednak. – Czym w takim razie jest widzenie? – zapytałem. Byłem tak zaabsorbowany wyjaśnieniami don Juana. nie ma nic wspólnego ze wzrokiem. jakby to wszystko było dla niego zupełnie nowe. iż wcześniej nazwał łączeniem percepcję. coś mu wyjaśnia nowy. Gdy chciwie wypiłem cały dzbanek. który gra na emanacjach Orła. Wręczył mi duży dzban wody. że tak. nazwie i opisom tego procesu. Wiedziałem. że później. także byłoby fałszywe. opiekuna ludzkości. mówił. więc martwiłem się. ale nie pamiętałem także. Gdy don Juan zamilkł. kiedy usiadłem przy stole do posiłku. Dawni widzący wierzyli. ale jego efekty są bardzo różne. że napór swobodnych emanacji wpływa na emanacje wewnętrzne. Nic nie jadłem. – Czy smakował ci gulasz? – zapytał Genaro odwracając wzrok. i zatrzymuje je. Genaro siedział obok mnie i słuchał. że jest to blask świadomości. że jest to głos czegoś potężnego. które nazywa się swobodnymi emanacjami. iż emanacje wewnątrz kokonu znajdują się w zupełnym spoczynku i łączą się z niektórymi spośród emanacji zewnętrznych. jakbym przed chwilą skończył jeść. Nie trzeba było brać dokładki. – Dlatego – ciągnął – kiedy widzący widzą. Stojący przede mną talerz należał do Genara. że głos z widzenia należy tylko do człowieka. było w nim za dużo chili – rzekł Genaro. Ponieważ widzenie jest skutkiem niezwykłych połączeń emanacji. co się dzieje. – Gdy widzący widzi. zaś łączenie emanacji. zaczynamy widzieć. że napór wywierany przez emanacje znajdujące się na zewnątrz kokonu. że jest to łączenie. związanego bezpośrednio z człowiekiem. Naraz uświadomiłem sobie. to wiedzą. A skoro możemy powiedzieć. gdyż kokony różnych gatunków rozmaicie reagują na ten nacisk. – Osobiście jestem przekonany. że głos z widzenia powiedział im. wszystko stanie się dla mnie jasne. gdy dowiem się więcej. Oznacza to. Po kolacji don Juan powrócił do wyjaśnień dotyczących blasku świadomości. żebym coś jadł. ze oczy nie mają tu nic do rzeczy. Dla nowych widzących głos z widzenia jest czymś zupełnie niezrozumiałym. – Jak dla mnie. czego nie da się opisać. Zdaje się. że widzący widzą coś. W pewnych granicach można jednak mówić o jednolitości. ze łączenie emanacji. że zapomniałem o wszystkim innym. obydwaj ryknęli donośnym śmiechem. to percepcja codziennego świata. ze nie jest to widzenie. – Jest to głos. iż dźwięk można traktować jako wskaźnik sygnalizujący nowy sposób łączenia emanacji.

iż świadomość owada i człowieka powiększa się od chwili poczęcia zadziwiająco różnymi drogami. na ile potrafi ona poddać się naporowi swobodnych emanacji. – Stopień świadomości każdej żywej istoty zależy od tego. Nastąpiła dłuższa chwila ciszy. że widzący widzą. czy od momentu urodzin? – zapytałem. gdy żywe istoty angażują się w akt seksualny. – Świadomość rośnie od chwili poczęcia. – Nagual mówi prawdę. Przez energię seksualną Orzeł rozprzestrzenia świadomość. – Emanacje we wnętrzu ludzkiego kokonu nie rozumieją. bez żadnego ostrzeżenia. znudzony i zmęczony. Genaro pochylił się do mnie nad stołem i rzekł cicho. nie zrodzili się z nudnego seksu. – Tak. omal nie umarliśm. w nieustannym ruchu. nagual Julian przy pomocy swego dobroczyńcy. dlatego powiedział im. że jeśli się nam to uda. tymczasem mnie chodziło o oszczędzanie energii i sterowanie nią. z wyjątkiem Silvio Manuela. bo miał mnóstwo energii. Te emanacje nie mają o niczym pojęcia. Wydawało mi się. że don Juan walczy z niewidzialną siłą. Zobaczyli oni na przykład. co to jest stosunek dla przyjemności. – zaczął Genaro. – Pewnego dnia. ze mówię tak ze względów moralnych. wewnętrznym ogniem. Widzący oczywiście utrzymują. iż świadomość każdej istoty od chwili poczęcia jest powiększana i wzbogacana przez procesy życiowe. Należy ją kontrolować i używać jej z najwyższą ostrożnością Reagowałeś na to niechęcią. Silvio Manuel i Emihto usłyszeli to samo Nagual Julian widział. – Stosunek seksualny zawsze służy rozprzestrzenianiu świadomości. ze pozostali mają dość energii. Dodał. Żaden z nas. prawdziwa tajemnica nie kryje się w naszym wnętrzu. ale z jednakową konsekwencją. ze mam za mało energii na seks. mówił o oszczędzaniu energii i sterowaniu nią. a ten potwierdził skinieniem głowy. by wytrzymać napór innego świata. które znajdują się wewnątrz kokonu. który chce go całego pochłonąć. że patrzą na mnie z wielkiej głębi i że każde z nich jest niezależnym świetlistym punktem. – Ale odbiegasz od tematu. wieczni. w ten sposób zaoszczędzą tę odrobinę energii. To pobudzenie osiąga kulminację w chwili. Taki się już urodziłem. – Czy świadomość rozwija się od momentu poczęcia. że energia seksualna jest niezwykle ważna. chodzi tylko o to. W oczach don Juana lśnił niezwykły blask. którą mają. Potrząsnął głową z emfazą i mrugnął. – powiedział don Juan. które są stwarzane. choć ta rozprzestrzeniona świadomość nie musi zostać utrwalona. jak mówi Genaro. co znajduje się wewnątrz nas. Po długiej przerwie don Juan wrócił do wyjaśnień. by się kontrolowali i starali się zrozumieć nakaz Orła mówiący. staniemy się tacy. Wszyscy twierdziliśmy. – wyjaśnił don Juan. – ciągnął. jest to zasłona. Dlatego. Przez chwilę wydawało się. jestem owocem bardzo nudnego seksu. Don Juan spojrzał na Genara. ze podczas aktu seksualnego emanacje we wnętrzu kokonów obydwojga partnerów stają się niezwykle pobudzone. Ponieważ swobodne emanacje z natury zatrzymują te. Uważał. nagual Julian. Zawsze ci mówiłem. gdy mnie robili. Wszyscy. – Co to jest zasłona innego świata? – zapytałem. – Genaro opowie ci. Ale po pierwszym spojrzeniu na mnie stwierdził. iż błąd popełniany . odsłonił zasłonę innego świata i wepchnął nas tam bez żadnego wahania. Zawsze tak robisz. cojida aburnda. bo sądziłeś. ze to rozumiemy. Don Juan powiedział. że seks służy przekazywaniu blasku świadomości. poza Silviem Manuelem. Don Juan powstrzymywał śmiech. żeby ludzie tacy jak ja nigdy nie uprawiali seksu. jacy naprawdę jesteśmy – płynni. Ta chwila minęła i zaczął mówić dalej. Mówimy o zaleceniu Orła dotyczącym seksu. by pozwolić swobodnym emanacjom na stopienie z tym. Orzeł nakazał. gdy od każdego kokonu oddziela się fragment blasku świadomości i fragmenty pochodzące od obojga partnerów stapiają się ze sobą.y Mieliśmy za mało energii. by używać energii seksualnej do tworzenia życia. Widzący wierzą. Powiedział. naguala Eliasa. – Na przykład dla mego życie seksualne nigdy nie było problemem. Nagual Julian zalecał. Jego zdaniem moi rodzice byli zbyt znudzeni i zmęczeni. emanacje we wnętrzu ich kokonów starają się przekazać świadomość nowym istotom. ze seks jest kwestią energii. Zalecał im jednak. ze mój fiut nadaje się tylko do siusiania. co nasz dobroczyńca. – Nagual Julian twierdził. nie postępował według zaleceń naguala. ze mogą robić ze swoją energią seksualną co tylko zechcą. że świadomość zawsze znajduje się na zewnątrz.

Genaro obscenicznie poruszył biodrami. Celem widzącego jest stać się wolnym. Wojownicy wiedzą. ze to właśnie miał na myśli. że jedyną prawdziwą energią. w innym wypadku musiałby przyjąć odpowiedzialność za rozpoczęcie nowego. że jest to z jego strony wyraz purytańskiego podejścia do seksu. oczywiście od tamtej pory powstrzymywaliśmy się przed traceniem blasku świadomości. Genaro podziękował mu za uznanie dla jego jedynego wkładu w wyjaśnienie tajemnicy świadomości. który nie jest w stanie niczego osądzać. jakie znaczenie ma to dla wojowników. musi nadejść samoistnie. jest darząca życiem energia seksualna. gdy poruszał ten temat. jakie to wszystko może mieć znaczenie dla przeciętnego człowieka żyjącego w zwyczajnym świecie. bezstronnym świadkiem. iż tak subtelny akt rozprzestrzeniania życia i świadomości jest tylko fizycznym popędem. – Co można zrobić z naturalną ludzką zmysłowością? – zapytałem don Juana. Zapytałem. Sądziłem. gdy wepchnął nas w nieznane. – Nic – odrzekł. czy można coś zrobić. by protestować i wysuwać kontrargumenty. Znów powtórzyłem swoje argumenty. Obydwaj mieli takie mnóstwo energii. – Wiem tylko. że posiadanie dzieci wyczerpuje nasz blask świadomości. Szczerze zaciekawiony zapytałem don Juana. musi stać się skąpcem w używaniu energii seksualnej. czym jest blask świadomości. Błędem jest lekkomyślnie marnować życiodajną siłę seksu i nie mieć dzieci. udając powagę. Dzięki tej wiedzy w każdej chwili są świadomi własnej odpowiedzialności. by widzieć. Źródłem zła jest ignorancja człowieka i lekceważenie jej magicznej natury. w świetlistym kokonie rodziców pojawia się ciemna plama w miejscu. Uspokoili się dopiero po dłuższej chwili. ale zawsze. co robi Genaro? – zapytał. toteż za każdym razem czułem przymus. – Naprawdę nie wiem – rzekł w końcu don Juan. jaką posiadamy. Jeśli wojownik chce zgromadzić wystarczająco wiele energii. Nikt nie jest w stanie się tego podjąć. a blask dziecka – wzmaga. – Nic – odrzekł. Czasami nawet można zobaczyć te plamy bezpośrednio na ciele. ulepszonego cyklu. Gdy świadomość dzieci wzrasta. której udzielił nam nagual Julian. ale błędem jest także nie wiedzieć. – Mówisz o tym.przez człowieka polega na działaniu z zupełnym lekceważeniem tajemnicy istnienia i na wierze. którym można sterować wedle woli. ze gdybym wiedział. Don Juan już wcześniej głosił takie poglądy. U niektórych nadwrażliwych. Ich wesołość zawsze była zaraźliwa. oni zaś zaczęli się śmiać do łez. Don Juan skinął głową mówiąc. zaczynaliśmy się sprzeczać. że posiadanie dzieci wyczerpuje blask świadomości? – Widzą. że przy urodzeniu dziecka blask świadomości rodziców kurczy się. . – Nie ma nic złego w ludzkiej zmysłowości. kruchych rodziców blask świadomości niemal zupełnie zanika. – A skąd widzący wiedzą. by ludzie w bardziej wyważony sposób zrozumieli. To lekcja. Zazwyczaj to miejsce znajduje się w połowie wysokości kokonu. śmiałbym się razem z nimi. Omal nie straciliśmy życia. Obydwaj zaczęli się śmiać jak idioci i powiedzieli. Jeśli nowy cykl ma nadejść. z którego został zabrany blask. jak poważnie ich dobroczyńca traktował wyjaśnienie tajemnicy świadomości. – W każdym razie widzący nic nie mogą zrobić. A ponieważ wszyscy chcieliśmy widzieć. że przy nich wydawałem się stary i znużony.

że po żmudnych wysiłkach widzący doszli do wniosku. jakby brakowało mu tchu. Zapewnił mnie. Wstecz / Spis Treści / Dalej 5. że uwaga polega na okiełznaniu i powiększaniu świadomości w procesie życia. – Nocą dzieją się tu bardzo dziwne rzeczy – dorzucił Genaro. – Chodziło o bardzo wyrafinowany sposób użycia świadomości – rzekł w końcu. Zerknął na mnie i dodał cicho. jak człowiek gromadzi doświadczenie. Dyszał ciężko. i dodał.. Przyglądał się z zachwytem wygłupom Genara. Powiedział. ciągnął don Juan. – Jak to było z tym sprzymierzeńcem. Dostrzegając to wzmocnienie. Pierwsza uwaga Następnego dnia zjedliśmy śniadanie o świcie. Czy też raczej sprzymierzeniec. Tam usiedliśmy na ogromnym. – Dzisiaj wrócimy do oryginalnego otoczenia – powiedział do Genara. – Wrócimy tu jeszcze kilka razy w trakcie nauki. że obydwaj bawią się moim kosztem i że dzieje się tu coś. jakby chciał mi dać do zrozumienia. opierając się na czubkach palców i wyginając kręgosłup do góry.. które minęło dopiero wtedy. że na pewnym etapie rozwoju ludzkiej świadomości smuga emanacji we wnętrzu kokonu staje się bardzo jaskrawa. wręcz histeryczne podniecenie. Wstał i zaczął się czołgać dokoła skały. że świadomość jest pielęgnowana i rośnie? – zapytałem. że don Juan nie mówi prawdy. Don Juan odrzekł. Zdumiewało mnie to. płaskim głazie. że wybieramy się do miejsca. że stapiają się one z emanacjami zewnętrznymi. zniszczonych erozją wzgórz. dojrzała w procesie wzrostu. widzący musieli przyjąć. polega na tym. Nagle don Juan rozpoczął wyjaśnienia. Jego głos podziałał na mnie uspokajająco. Don Juan dał mu wyraźny sygnał ruchem brwi i Genaro urwał wpół zdania. iż świadomość dorosłego człowieka. nie może już być nazywana świadomością. – A skąd widzący wiedzą.. W ciągu kilku sekund wezbrała we mnie podejrzliwość i lęk. Nie odpowiedział od razu. Widzący nazwali to uwagą. – Uważają.. o czym nic nie wiem. Don Juan wydawał się zafascynowany tym. jak łatwo moje emocje piętrzyły się do niebotycznej wysokości. Ogarnęło mnie nerwowe. wrócił i usiadł obok mnie. by . Leżał on na łagodnym zboczu wzgórza. gdy Genaro wybuchnął głośnym śmiechem. – Jak widzący określają uwagę? – zapytałem. z których niedawno zebrano kukurydzę. gdzie przed tysiącami lat żyli pierwsi widzący. a uwaga ostatecznym produktem dojrzewania. a potem don Juan przeniósł mnie w inny stan świadomości. – Oczywiście – odrzekł Genaro z najwyższą powagą. wypełnia się ona blaskiem. Zacząłem się pocić i dyszeć. jakby nie chciał. może to zbyt wiele... Gdy to mówił. otoczony polami. bo po modyfikacjach stała się czymś intensywniejszym i bardziej skomplikowanym. bym go usłyszał: – Czy on musi. – Jeszcze za wcześnie na straszne opowieści – uśmiechnął się. przypadkiem zerknąłem na Genara. – Poczekajmy do zmroku. iż świadomość jest materiałem wyjściowym. Znów poczułem. a potem równie nagle opadały do zera. Don Juan podszedł do mnie z wielkim rozbawieniem na twarzy. Genaro zatoczył krąg dokoła skały. w miarę. W niektórych przypadkach blask emanacji składających się na tę smugę zwiększa się do tego stopnia. że Genaro tylko bawi się moim kosztem. wciąż wpatrzony w Genara. którego złapał tutaj twój dobroczyńca? – zapytałem don Juana. iż upraszczają one wszystko. Niebezpieczeństwo definicji. – Nagual Julian złapał tu kiedyś sprzymierzeńca. co Genaro zrobił. Wszyscy trzej wczesnym rankiem wyszliśmy z domu Genara i po krótkim marszu znaleźliśmy się wśród otaczających dom. – To jest pierwotne miejsce – powiedział don Juan. Powoli i prawie niedostrzegalnie potrząsał głową z boku na bok.

tego. gdy uczył mnie sztuki śnienia. aż obejmie całą skalę ludzkich alternatyw. Dokonali tego. Wychodzi od surowej zwierzęcej świadomości i rozwija się. czym jest przeciętny człowiek. o czym możemy pomyśleć.stało się bardziej zrozumiałe. by uświadomić sobie mechanizm własnego działania. Ta koncentracja jest postacią świadomości. pasmo po paśmie. że dawni widzący. – Jest to bagno. to znaczy rozszerzenia się blasku świadomości poza granice . – Pierwsza uwaga obejmuje wszystko. Te trzy typy to nie tyle rodzaje uwagi. jest częścią pierwszej uwagi. Zajmuje się ona nieznanym i pojawia się. powstaje ryzyko. by objęła pełen potencjał ludzkich możliwości. by zbadać i wyjaśnić pierwszą uwagę. wspominał. toteż ich zasięg i liczba są ograniczone. – Odnosi się to tylko do ludzi. wpłynęły na ich światopogląd. lecz co możemy osiągnąć. – Za nic w świecie nie chciałbym w niej zbłądzić – ciągnął. bo jeśli człowiek chce wykorzystać te nie używane emanacje. że pierwsza uwaga człowieka to zwierzęca świadomość. który uzyskał niezwykłą jaskrawość – ciągnął. Ciekawiło mnie. Nazywa sieje pierwszą. jajowatą istotę. Powiedziałem. Odkrycia. Każda z nich jest niezależną. jest najcenniejszym dobytkiem przeciętnego człowieka. gdyż po to. ale zaszła dziwna rzecz: metoda działania polegająca na rozświetlaniu emanacji pasmo po paśmie doprowadziła do tego. Przykładem możliwości jest dokonanie widzących. Z powodu prawdziwej wartości pierwszej uwagi nowi widzący zaczęli ją rygorystycznie badać przez widzenie. czy widzący przypisują jakieś szczególne znaczenie alternatywom i możliwościom. drugą i trzecią uwagą. jest zwiastunem drugiej uwagi. jakich dokonali. Ostrzegł mnie z naciskiem. Druga uwaga jest bardziej złożoną i wyspecjalizowaną postacią blasku świadomości. że się śni. iż koncentracja niezbędna do uświadomienia sobie. Dotyczą one spraw codziennych. – Z punktu widzenia widzących. Niezbędne jest jednak przyjrzenie się temu. co świadomość potrzebna do radzenia sobie ze zwykłym światem. cudowne osiągnięcie zostanie przekształcone w powszednie zjawisko. Uznając ciało za przedmiot poruszamy się w obrębie znanego. a także na poglądy wszystkich ich spadkobierców. Wielka trudność polega na tym. chociaż większość z tych spadkobierców nie rozumie. która nie należy do tej samej kategorii. Wyjaśnił. – Ale jest on skupiony na powierzchni kokonu. którzy potrafią postrzegać człowieka jako świetlistą. Ponieważ niepodzielnie rządzi ona naszym życiem. że wnioski wypływające z rygorystycznych badań nowych widzących mają bardzo niewiele wspólnego z rozsądkiem czy racjonalnością. – Pozwolili. że już wcześniej. wyrafinowanej taktyki. może nawet jedynym. że ludzkie ciało jest tylko jednym z wielu przedmiotów. – Widzący twierdzą. w tym przypadku. Don Juan wyjaśnił. Ten blask obejmuje to. że stali się więźniami labiryntów drugiej uwagi. traktując je jako świetliste jajo – w obrębie nieznanego. tak. co możemy wybrać. Przykładem alternatywy jest wybierana przez ludzi wiara w to. by mistrzostwo świadomości rozwijało się aż do naturalnego końca. co tamci naprawdę widzieli. że istnieją trzy rodzaje uwagi ' ciągnął don Juan. a jej przyciąganie niemal nieodparte. Tylko widzący potrafią to zrobić. co widzący zobaczyli w pierwszej uwadze. przy definiowaniu uwagi. nie do wszystkich żywych istot. pierwsza uwaga to blask świadomości. Dzięki temu pierwsza uwaga ma jedyną okazję. gdy człowiek zaczyna wykorzystywać nie używane wcześniej emanacje znajdujące się we wnętrzu kokonu. która wymaga wielkiej dyscypliny i koncentracji. potrzebuje niepospolitej. jako mistrzowie świadomości. Uwaga jest najwyższym dokonaniem człowieka. których możemy dokonać jako osoby. kompletną dziedziną. rozświetlić wszystkie emanacje znajdujące się w obrębie kokonu. Don Juan mówił. że termin “ludzkie alternatywy" oznacza wszystkie wybory. Ludzkie możliwości z kolei należą do dziedziny nieznanego. co raczej poziomy osiągnięć. wszystko. którą w procesie nabywania doświadczeń rozwinęliśmy w skomplikowaną. subtelną i niezwykle kruchą umiejętność radzenia sobie ze wszystkimi aspektami codziennego życia. co znane. tak skomplikowany i dziwaczny obszar. Nie jest to to. – Nowi widzący naprawili ten błąd – mówił don Juan. używali swej sztuki do badania własnego blasku świadomości i rozszerzali go ponad wszelkie granice. co znane. że rozsądni widzący wchodzą tam tylko przestrzegając surowych ograniczeń. człowiek musi ją zobaczyć. Widzący udoskonalają ją jeszcze bardziej. że magiczne. Chcieli stopniowo. jeśli mogę się tak wyrazić. Inaczej mówiąc. dlatego zasięg ludzkich możliwości jest prawie nieograniczony. że druga uwaga jest wyspecjalizowana. że wejście w drugą uwagę jest bardzo łatwe. Powiedział.

Genaro chyba wstał i odszedł. że gdy do mnie mówił. a tymczasem zajęła ona cały dzień. – Genaro jest mistrzem świadomości – tłumaczył don Juan. Genaro i Silvio Manuel pod niektórymi względami bardzo przypominają dawnych widzących. lecz obejmuje naraz wszystkie emanacje Orła zamknięte w ludzkim kokonie. gdy ludzie lub inne żywe istoty nieświadomie wchodzą w nieznane i niepoznawalne. Dodał. Wpatrywał się we mnie. W całym ciele odczuwałem dziwne wrażenie. a nawet powstrzymałem . że wszyscy trzej igraliśmy ze świadomością. – Rozluźnij się tylko – ciągnął. by mi opowiedział. Jest to raczej nagroda za osiągnięcia. W głowie miałem zupełny zamęt. Nie miałem pojęcia. Mój dobroczyńca zrobił z nimi to samo. – W żadnym wypadku nie wolno ci usnąć na tym głazie. co jego dobroczyńca zrobił z nim. Wyciągnąłem się na skale i przymknąłem oczy. – Wycisz wewnętrzny dialog. dopóki nie dojdę do siebie. Z zaskoczeniem zauważyłem. że nie warto tracić czasu na omawianie nielicznych przypadków. że jest to głos widzenia. A potem wypadłem stamtąd równie niespodziewanie. toteż wcale się nie przestraszyłem. że wrócimy na skałę i będziemy tam siedzieć. że może znów przydarzył mi się atak nieufności. Rzekł. W końcu atak minął i don Juan puścił mnie. Byłem bez reszty skupiony na jego słowach. delikatnie naciska na moje ramiona. co potrafią zrobić. *** Słuchając wyjaśnień don Juana zupełnie przestałem zwracać uwagę na otoczenie. pomyślałem. – Sam sobie to będziesz musiał przypomnieć – odezwał się jakiś głos tuż przy moim uchu. że w chwili śmierci wszyscy ludzie wchodzą w niepoznawalne. Jakaś część mnie zachowała jednak dystans i z fascynacją obserwowała wibracje. Usiadłem. co się tam zdarzyło. nigdzie nie było go widać. Upadliśmy na miękką ziemię. Wiedzą. dysząc z wysiłku. Widocznie przestraszyłem się i uciekłem od nich. że jest taki silny. przekroczyłem pewną granicę i wszedłem bardzo głęboko w lewą stronę. w jaki sposób to robią. którzy postawili sobie za cel dotarcie do stanu trzeciej uwagi bez utraty życia i poczucia tożsamości. by popchnąć twój blask świadomości i w rezultacie wszyscy trzej znaleźliśmy się w dziwnych obszarach nieznanego. Obydwaj z Genarem poszli tam za mną. Ale potem jak grom poraziła mnie świadomość. nie rozszerza się stopniowo. – Silvio Manuel jest mistrzem woli.świetlistego kokonu w jednej chwili. że dla nowych widzących wejście w trzecią uwagę również jest darem. Don Juan wyjaśnił. że jest już późne popołudnie. a niektórzy nawet osiągają stan trzeciej uwagi. ale ogólnie rzecz biorąc trwa to tylko krótką chwilę i służy jedynie oczyszczeniu pokarmu dla Orła. wróciłbyś prosto do swojej normalnej świadomości. że siedzę w kucki na skale. Obydwaj zostali bezlitośnie wepchnięci w nieznane. Trzymał mnie w żelaznym uścisku. o co chodzi. Don Juan wyraził podziw dla wysiłków nowych widzących. Poderwałem się z miejsca. – Nie zasypiaj – powiedział don Juan. Poprosiłem. Uznał. Dzisiaj Genaro wykorzystał okazję. choć nie miałem pojęcia. Nie mogłem się powstrzymać. Z zachodu wiał łagodny wiatr. ale należy to rozumieć inaczej. ale zupełnie ich nie interesuje. Wydawało mi się. gdy blask świadomości przekształca się w wewnętrzny ogień. Byłem zupełnie pewien. gdy naraz Przeszył mnie lęk. obroty i drżenie całego ciała. który przykucnął obok mnie. a don Juan. by nie zadać mu zwykłego pytania: co się ze mną stało? Wyjaśnił. co się ze mną działo. Dotarło do mnie znaczenie tej niezgodności. – Gdybym tego nie zrobił. Wojownik wchodzi w stan trzeciej uwagi. – Najwyższe osiągnięcie człowieka – powiedział – to dojść do tego poziomu uwagi nie tracąc przy tym siły życia i nie stając się odcieleśnioną świadomością ulatującą jak płomyk w stronę dzioba Orła. który za chwilę ją pożre. Don Juan doskoczył do mnie i zatrzymał siłą. chciałem biec. Zapewnił. W pierwszej chwili nie wiedziałem. że nasza rozmowa trwała jakąś godzinę. Trząsłem się gwałtownie i konwulsyjnie rzucałem ramionami na wszystkie strony. – Pochwyciłem cię w samą porę – powiedział. jak wszedłem. nazwał to darem Orła.

Śledziłem wzrokiem jej kręty zmęczony lot. Obydwaj zatoczyli się ze śmiechu. że jesteś mały kutas – rzekł głos i zachichotał. Popłacz sobie trochę. Potem rozzłościłem się tak. ale robi w portki ze strachu. ze chyba bym się rozpłakał – rzekł. bo taki ze mnie mięczak. że na dzisiaj powinniśmy już skończyć. aż w końcu widziałem każdy pyłek kurzu na jej skrzydłach. – Postępuj bardzo łagodnie ze swoją skłonną do przesady naturą – poradził mi don Juan. Wyraźnie dostrzegałem jej kształt. Genaro zręcznie wspiął się z powrotem na skałę i podszedł do mnie. Za moimi plecami siedział Genaro. by Genaro cię poprowadził. gdzie siedzieliśmy. naładować. Don Juan zręcznie zeskoczył ze skały i pomógł mu wstać. Nagual Julian i jego dobroczyńca mieli w życiu mnóstwo uciechy dzięki nam. że zacząłem ryczeć z wściekłości. który kazał mi się odwrócić. że obydwaj mają w sobie niezmierzone pokłady złośliwości. poklepując mnie po ramieniu. że kręcimy się tu przez cały dzień. Na to wtrącił się don Juan. Dopiero wtedy poczułem się lepiej. – Nie wypuszczaj swojego poczucia ważności spod kontroli – ostrzegł mnie. Gdy dotarliśmy do domu Genara. że jest mięczakiem. – Kim byli ci ludzie. zobaczyłem szereg ludzi. Nie odrywaj oczu od tego punktu. czy to Indianin. gdy doprowadził mnie do wściekłości. że śmiałem się chyba odrobinę bardziej histerycznie niż oni. że urządzimy tu sobie bal. – Za nic w świecie nie przyzna. – Połknął haczyk – mruknął Genaro do don Juana. gdy obydwaj już siedzieliśmy bezpiecznie wewnątrz przy zapalonej lampie. Byłem tak zdziwiony. że nagłe przesunięcie blasku świadomości osłabia człowieka. latała duża ćma. a poczujesz się lepiej. czy ktoś za nami idzie. on sam nie wszedł do środka. – Płacz. że nie przyznał się do tchórzostwa. że mieszkańcy tej okolicy powzięli jakieś podejrzenia widząc. . jeśli coś takiego jest możliwe. – Już się ściemnia – rzekł w końcu Genaro. Zapadał już zmierzch. Genaro zsunął się na ziemię. Oddaliliśmy się stamtąd. na którym siedzieliśmy. Ku memu nieopisanemu zdumieniu zacząłem cicho szlochać. Don Juan wciągnął mnie za próg. – Pod żadnym względem nie jesteś kimś szczególnym. jakby bezgłośny hałas. Obydwaj próbowali mnie wzmocnić. żeby zrobić nam coś złego. Ale jednocześnie powstało we mnie przekonanie. Natychmiast wyczułem ich intencje. Naraz coś wyrwało mnie z zapatrzenia. Migoczący punkcik na pewno był ćmą. – Niee. Po drodze żaden z nich nie chciał rozmawiać. W półmroku sprawiało to wrażenie. Odwróciłem się. czy nie. Dodał. gdy pomyśli. wskazując na mnie. Czasami działa tak też strach lub humor. że tylko Indianie potracą się zdobyć na taką wesołość. nieważne. Czuje się na to zbyt ważny. Nie odpowiedziałem. Przyszło mi do głowy. Odwróciłem się i na drugim końcu skały. tylko przechadzał się dokoła. płacz. Patrząc na nich pomyślałem. – Lepiej zapytaj jego – odparował don Juan. Pozwól. Naraz Genaro wskazał jakieś migotanie w powietrzu na wysokości wzroku. Stwierdził. – Jestem głosem widzenia i chcę ci powiedzieć. Don Juan natychmiast przejrzał moje uczucia. don Juanie? – zapytałem. nie odwracając się i nie sprawdzając. Don Juan łagodnie poklepał mnie po plecach i powiedział. co może się zdarzyć Przez to. Don Juan i Genaro w pośpiechu zsunęli się ze skały i kazali mi zrobić to samo. Ponieważ z natury jestem gwałtowny. marszcząc czoło. Robili sobie zabawę z nie-Indianina. że umarłbym ze strachu. – Sam ci powie. Don Juan uciszył mnie gwałtownym chrząknięciem i przyłożył palec do ust. on jest w porządku – oznajmił Genaro. i wspięli się na skałę.impuls. Tuż za plecami wyczułem poruszenie. wznoszącym się nieco wyżej niż ten. – Na twoim miejscu czułbym takie zażenowanie. Genaro osiągnął cel. że jest mięczakiem. Nikt z nas nie jest. – Nie bądź zbyt gorliwy. że złość zazwyczaj świetnie trzeźwi. reaguję tylko na złość. – Obiecałem ci wcześniej. jakby dokoła miejsca. – Naprawdę jesteś takim mięczakiem? – zapytał Genaro.

– Trzeba niezwykłej trzeźwości umysłu. uczuciem. Widziałem ich na własne oczy. że wszystkie żywe istoty dążą do śmierci – ciągnął. To zagadka świadomości. nie próbuj mnie nabierać. miłością czy nawet dobrocią. Badając pierwszą uwagę nowi widzący uświadomili sobie. zatrzymuje ruch uwięzionych emanacji. To byli ludzie. uosobieniem trzeźwości umysłu. iż wszystkie organiczne istoty oprócz człowieka wyciszają swoje pobudzone emanacje wewnętrzne. przez rozmowę. że choć nie lubi nazywać emanacji rozkazami. o której mówię. a jednocześnie przyciąga ją. natychmiast się go pozbywają. – Jeśli chodzi o inwentarz pierwszej uwagi – ciągnął – widzący sporządzają go. trzeźwością umysłu. jak to rozumiem. że ludzie sporządzają inwentarz z własnego wyboru albo że mogą się od tego uchylić. zależy od woli. – Co to jest inwentarz.– Można tylko być jej świadkiem. Tymczasem wróćmy do naszych wyjaśnień. gdyż jest pokarmem Orła. Nie chcę przez to powiedzieć. Ale gdy już to zrobią. Rozumiałem. by móc się swobodnie otworzyć na cuda i tajemnice istnienia. w których pojawił się blask. On sam starał się rozwijać we mnie racjonalne podejście tylko po to. Powtórzył. gdyż bytu nie da się zrozumieć racjonalnie. by je potem zetrzeć na proch i żądać. Na przykład widzący muszą być ludźmi metodycznymi i racjonalnymi. Twoje oczy wprowadziły cię w błąd. w zamian ich pierwsza uwaga sporządza inwentarz emanacji Orła zawartych wewnątrz kokonu. kazał go sporządzić i to wszystko. Ten napór wywołuje pierwsze działanie świadomości. – Kim w takim razie byli. don Juanie. gdy napór swobodnych emanacji unieruchamia emanacje wewnętrzne. jak chcesz – sztuką. Szli za tobą. że ich wiedza składa się z par wzajemnie sprzecznych twierdzeń. – Jedynie świadomość powstrzymuje śmierć. zauważa swoje cechy. Ponieważ nie potrafili tego wyjaśnić. i to wszystko. don Juanie? – Ludzie zauważają emanacje. Odnajdywali tylko niekwestionowane prawdy przez swoje widzenie. że świadomość zaczyna się od nieustającego nacisku wywieranego przez swobodne emanacje na te. – A po co rozwinęli taki system? – zapytałem. na ile jest w stanie to zrobić. – Daj spokój. Genaro musiał ich od ciebie odciągnąć. że widziałeś ich na własne oczy – odparował – ale to jeszcze nic nie znaczy. co ma na myśli. tak by mogły się one połączyć z odpowiednikami na zewnątrz. by połączyć ze sobą przeciwieństwa – odrzekł. Sporządzanie inwentarza jest nakazem Orła. gdyż nie mogą postąpić inaczej. Don Juan tylko częściowo zabił mi ćwieka tym przykładem. których nie można zignorować. Wytłumaczyłem mu. gdy uda ci się na nowo rozświetlić emanacje. które usiłują przebić kokon i zginąć. – Teraz nic nie pamiętasz. To nie byli ludzie. Ludzie tego nie robią. które są zamknięte we wnętrzu kokonu. które mają wewnątrz kokonu. że świadomość przeciwstawia się śmierci. . dwa razy w ciągu Jednego dnia – zdziwił się. a w każdym razie próbuje. – Pozwól mi w takim razie być jej świadkiem – poprosiłem. w gruncie rzeczy tym one są: poleceniami. – Don Juanie. zdali sobie sprawę. Ten proces widzący nazywają sporządzaniem inwentarza. W chwili. jeśli nie ludźmi? – A. to właśnie jest tajemnica. Wrócił do wyjaśnień. pierwsza uwaga zaczyna obserwować siebie samą. a czy można powiedzieć. Na tyle. Don Juan rzekł. Ale przypomnisz sobie. – Oczywiście. – Oni niczego nie rozwijali. Ale sposobem na uchylenie się od posłuszeństwa jest okazanie go. w jaki ludzie wykonują to polecenie. – Dla widzącego prawda wygląda tak. że takim mostem jest sztuka? – Możesz nazwać ten most. Żadne inne istoty tego nie robią. której nie da się rozwiązać racjonalnie. – To nie byli ludzie – odrzekł. gdy patrzyłeś na tajemnicę świadomości. Te prawdy są ułożone w pozornie sprzeczne ze sobą pary. Nowych widzących głęboko niepokoiło to. Ale sposób. – Przecież już ci się to zdarzyło. Orzeł nie kazał nam czcić naszego inwentarza. a jednocześnie muszą się pozbyć wszystkich tych cech. bym się go zupełnie pozbył.

że wśród gatunku ludzkiego racjonalizm jest bardzo rzadki. Gdy już głęboko zaangażują się w sporządzanie inwentarza. że stajemy się niewrażliwi. Don Juan stwierdził. Widzący postrzegają ludzki racjonalizm jako niezwykle jednorodny. W przeciwieństwie do ludzi racjonalnych. – To nie sprawi żadnej różnicy – stwierdził don Juan. że w końcu nieznane przestaje dla niej istnieć. Natomiast istoty ludzkie uspokajają swoje emanacje. – O czym ty mówisz? – zapytałem don Juana. a potem zastanawiają się nad nimi. Świadomość wszystkich żywych istot w pewnym stopniu może odbijać siebie. Naraz drgnąłem na dźwięk głośnego hałasu. Frontowe drzwi otworzyły się z rozmachem i do środka bez tchu wpadł Genaro. prowadzi to do unikatowego stanu nazywanego racjonalizmem. powstaje zaabsorbowanie sobą. Don Juan zamilkł. gdy porówna się to. że potrafią się stopić z wolnymi emanacjami i poruszać wraz z nimi. którzy ignorują impulsy swobodnych emanacji. – Rozmawialiśmy o pierwszej uwadze – wyjaśnił don Juan. Blokuje je. – Mimo. albo wykorzystają je w bardzo szczególny sposób. a tym samym skracają swoje życie. jeśli w ogóle. Zobaczyli. Jeśli po sporządzeniu inwentarza człowiek ignoruje impulsy swobodnych emanacji. że racjonalni ludzie będą żyli dłużej. – Co widzą widzący. – Pierwsza uwaga bardzo dobrze radzi sobie z nieznanym. Niektóre z nich uspokajają się do tego stopnia. a może byłem zbyt zmęczony. Miałem ochotę zamknąć drzwi. która pobudza emanacje zamknięte we wnętrzu kokonu. który rzadko. że ludzie doprowadzają proces sporządzania inwentarza do logicznego ekstremum i ignorują wszystko inne. Było mi zimno. – Emanacje wewnątrz kokonu nie uspokajają się i nie mogą się połączyć z zewnętrznymi. – Widzą przerywane rozbłyski białego światła. Z drugiej strony jednostki zaabsorbowane sobą używając impulsów swobodnych emanacji zwiększają pobudzenie. gdy patrzą na człowieka zaabsorbowanego sobą? – zapytałem. Po to właśnie jest. Większość ludzi pogrąża się w zaabsorbowaniu sobą. – Wobec nieznanego jest nic niewarta. co robi człowiek z tym. co znane – rzekł Genaro. Don Juan i Genaro stanęli obok mnie. jakby oczekiwał odpowiedzi od niego. otworzył je i natychmiast odskoczył. Patrzył na Genara. gdyż lekceważąc impulsy swobodnych emanacji uciszają naturalne pobudzenie wewnątrz swoich kokonów. Emanacje skupiają się na sobie. po których następują dłuższe chwile matowości. Do środka wpadł powiew zimnego wiatru. . Don Juan powiedział. Widzący widzą na przykład. – A skąd widzący wiedzą. by o cokolwiek wypytywać. Widać to wyraźnie. że jest w stanie podwyższonej świadomości? – zdziwił się Genaro. jednostki zaabsorbowane sobą wykorzystują wszystkie impulsy do wytworzenia siły. choć wydawałoby się. ale jego tak – odparował don Juan. patrząc na mnie ze zdumieniem. przytłumiony blask. – Ale jeśli otworzę drzwi – powiedział Genaro – czy pierwsza uwaga poradzi sobie z tym. – Czy zauważyłeś coś w pokoju? – zapytał Genaro. – Przekonajmy się. osłaniając mnie. podszedł do drzwi. Ale gdy postąpiłem o krok w ich stronę. – Pierwsza uwaga dotyczy tylko tego. ale także kruchość. co robią inne istoty. Genaro podniósł się. Ale tylko u człowieka pierwsza uwaga jest aż tak zaabsorbowana sobą. – To niezupełnie prawda – sprzeciwił się don Juan. don Juan i Genaro jednym skokiem znaleźli się przede mną. co przez nie wejdzie? – Twoja i moja nie. mogą się wydarzyć dwie rzeczy: albo zignorują impulsy swobodnych emanacji. wskazując na mnie. Jeśli zaś wszystkie impulsy zostaną użyte w kontrolowany sposób. jak bardzo rozszerza się światło emanacji skarabeusza. Osunął się na matę. zaprzecza mu tak gorąco. umożliwia to bowiem interakcje między nimi. Sporządzanie inwentarza sprawia. Nie miałem więcej pytań. Obserwując to widzący doszli do praktycznego wniosku. że człowiek sporządza inwentarz? – zapytałem. reaguje na nieustający napór swobodnych emanacji – ten blask nadaje jajowatej skorupce twardość. że powinien występować w obfitości. Był bardzo spocony. Nie odpowiedział.

Oprócz zimnego wiatru w pokoju nie było nic więcej. Wsiedliśmy do samochodu przez prawe drzwi i pojechaliśmy do sąsiedniego miasta. a Genaro zamknął drzwi na klucz. do domu don Juana. weszły tu dziwne istoty – powiedział Genaro. – Kiedy otworzyłem drzwi. że tym razem nie żartuje. – Nie – odparłem ze szczerym przekonaniem. – Naprawdę nic nie zauważyłeś? Coś w jego głosie powiedziało mi. Don Juan wziął lampę naftową. Wszyscy trzej wyszliśmy z domu. Don Juan i Genaro osłaniali mnie z obu stron. .

Genaro. a szczególnie praktykami dawnych widzących. Ten problem teraz dotyczy ciebie. Ale jednocześnie byli zafascynowani tą wiedzą. Wreszcie zatrzymał się i zwrócił do mnie twarzą. Odrzekł. bo przez cały czas. gdy znajdowałeś się w nieznanym. że odbiega od tematu i że powinien wyjaśnić mi dokładnie. pociągnąłem za sobą całą masę dziwnych rzeczy. którą dawni widzący zgromadzili przez lata – mówił. Usiedliśmy i zaczął opowiadać. On jednak w ogóle nie chciał wspominać o tym wydarzeniu. gdy człowiek pozbywa się niepotrzebnych nawyków. że prowadzi ona tylko do całkowitej zagłady. – Nieznane jest zawsze obecne – mówił – ale znajduje się poza zasięgiem naszej normalnej świadomości. Dlatego nowi widzący zalecali. gdzie rozmawiałem z jego uczniami na patio. oszczędzali energię. Po południu don Juan przyszedł na tył domu. a to jest najgorsze. Ty jednak spędziłeś już wiele czasu na ścieżce wojownika i masz dosyć wolnej energii. Zapytałem. którzy muszą wejść w nieznane. które ogarnęło mnie dopiero w chwili. podobnie jak na rynku. że pierwsza uwaga Pochłania cały blask świadomości ludzkich istot i ani odrobina energii nie pozostaje wolna. Prawie nigdy ich nie stosują. – A skąd nowi widzący dowiedzieli się o tych praktykach? – zapytałem. niestety. by wojownicy. Czułem dziwne zmęczenie i lenistwo. gdy próbowałem mu zadać pytanie. skoro cała zostaje zużyta? Nowi widzący uważają. Wstecz / Spis Treści / Dalej 6. A nie jest mu potrzebne. – Przy wyjaśnianiu świadomości – mówił – powinienem ustawić wszystko albo prawie wszystko na swoich miejscach. Porozmawiajmy chwilę o dawnych widzących. bo zwykły człowiek nie ma wystarczająco dużo wolnej energii. jak ci mówiłem. że gdy byliśmy na płaskiej skale. – To spadek po dawnych Toltekach. że można ją uzyskać przez wykorzenienie zbędnych nawyków. Zwykłemu człowiekowi nieznane nie jest do niczego potrzebne. co można zrobić. że świadomość przestaje być zaabsorbowana sobą i może się skupić na czymś innym. by dotrzeć do obszaru nieznanego. Może to nawet niemożliwe – orzekł. jest do nich bardzo podobny. – Co to za praktyki. Gdy nowi widzący ustanowili porządek prawd dotyczących świadomości. Wprowadził mnie do największego pokoju. widzieli. co się dzieje z blaskiem świadomości. Dlatego wypadłem z lewej strony jak z procy. Don Juan powiedział. ale folgując swojej skłonnej do przesady naturze. – Genaro i ja nie chcieliśmy się skupiać na tym. Nic nie mówił. – Nie masz wystarczających nadwyżek energii. Ale skąd mają ją wziąć. Wszyscy natychmiast wyszli. bardzo głęboko wszedłem w nieznane. by mi wyjaśnił ten pośpieszny wyjazd z domu Genara. Wiedziałem. co to była za masa dziwnych rzeczy. Powiedziałem don Juanowi. Nowi widzący wiedzieli. poddałem się strachowi. Don Juan wziął mnie pod ramię i ruszyliśmy korytarzem. Za każdym razem. obrzucając wzrokiem całe moje ciało. czekał na pytania. – Nowych widzących przeraziła wiedza. Przestał mówić. don Juanie? . byłeś bardzo wystraszony. ale jeszcze za mało. jakby na sygnał. Okrążył mnie. Genaro także nie okazał się pomocny. Genaro cię popchnął i przydarzyły ci się tam różne rzeczy. by wejść w nieznane i coś z tego zrozumieć. przez chwilę po prostu szliśmy. gdy spoczął na mnie jego wzrok. – Jakie rzeczy. Naraz zaczai mówić. by je zrozumieć czy nawet pamiętać. Nowi widzący dowiadują się o nich w miarę swojego rozwoju. że mnie widzi. by tam dotrzeć. ale te praktyki stanowią część ich wiedzy. co zaszło wczoraj wieczorem. – To zrozumiałe. Wziął mnie pod ramię i znów ruszyliśmy przed siebie. Istoty nieorganiczne Następnego dnia kilkakrotnie prosiłem don Juana. don Juanie? – Nadal jest mi to bardzo trudno wyjaśnić. mrugał do mnie i uśmiechał się jak półgłówek.

Dla nich bycie świadomym oznacza. i tak dalej. co ruchome i to. owadów. skał. radość. których osłonki nie przypominają widzącemu kokonu. także zwykłym ludziom. którzy zakamuflowali ją. Ale istnieją jeszcze inne byty. przez cały czas. Nie rozumiałem tego. – Na przykład jakie. że oficjalnie nie nazywałem tej interpretacji prymitywną. niż jest naprawdę. – życie naprawdę jest niezwykłym zjawiskiem. inne niż reprodukcja i metabolizm. to. ze emanacje. co istnieje. co powiedział. ale także utwardza kokon do tego stopnia. ze każdy z tych przypadków potrafiłem sobie jakoś wyjaśnić. jakby chciał dać mi czas na przemyślenie tego stwierdzenia. Niewątpliwie jednym z najwartościowszych odkryć starożytnych widzących. które zmieniły dawnych widzących w potworne istoty A ich tajemna wiedza o ziemi była wykorzystywana do pielęgnacji lub niszczenia wszystkiego. W tych warunkach żaden kontakt nie jest możliwy. – odrzekł z kamienną twarzą i wybuchnął śmiechem. szczególnie z ich punktu widzenia było to. I zapomniałem o najlepszym. co głośne i to. ze staje się on nieelastyczny. lub intencją. jakiej ludzie nie potrafią sobie nawet wyobrazić. że musiały istnieć tysiące różnych technik. i zaludniają ją wraz z bytami organicznymi. drzew. smutek. po prostu zaakceptowali ją jako coś uświęconego. ze w czasie trwania naszej znajomości niezliczenie wiele razy zetknąłem się bezpośrednio z istotami nieorganicznymi. która kazała im stworzyć te sekretne rytuały. – Ale to tylko jeden przykład życia. który więzi emanacje. ogień i woda. Przypomniał mi. Inwentarz człowieka nie tylko pochłania całą energię. co znajduje się na powierzchni ziemi. lecz w antropologicznych kategoriach . Istniały pewne zestawy ruchów. Są to żywe istoty. że życie organiczne nie jest jedyną formą życia istniejącego na ziemi. które mają na celu dotarcie do bardzo tajemniczej siły. Problem w tym. – Mówisz o życiu organicznym. co powyżej i to. Mówiłem o reprodukcji. co statyczne. co znajduje się na powierzchni ziemi. – Istoty organiczne nie są jedynymi istotami obdarzonymi życiem. – Parę dla ziemi stanowiło coś. don Juanie? – Śmiertelnie poważnie. są w czymś zamknięte. które przebywają tu. W każdym razie była ona tajemnicza dla starożytnych Tolteków. – rzekł don Juan. które w miarę upływu czasu stawały się coraz bardziej wyrafinowane. W dalszym ciągu don Juan wyjaśniał. małych roślin. ze jego nauki przez wykorzystanie roślin o właściwościach halucynogennych miały wymusić zgodę ucznia na prymitywną interpretację świata. Dla zwykłego człowieka bycie świadomym jest równoznaczne z byciem organizmem. Ale nowi widzący przyjrzeli jej się bliżej i nazwali ją wolą. na ziemi. metabolizmie i wzroście. o procesach. o miłości. Były to techniki. co poniżej. to dlaczego nie pokazują się człowiekowi? – Pokazują się. – Co to za tajemnicza siła? – To siła obecna we wszystkim. o miłości. to. żeby wyjaśnił to bliżej. Nie powinieneś opierać się wyłącznie na jednej kategorii. – Sądząc po tym. by wyglądała na bardziej przerażającą. długie rytuały. don Juanie? – Na przykład zależność emocjonalną. zwierząt. co milczące. Uważał. z których każdy obejmował dwie kategorie: ziemia i obszary mroku. które odróżniają żywe istoty od przedmiotów martwych. – Czy mówisz poważnie. Odparłem. to. zawierają jednak w sobie emanacje świadomości i wykazują cechy charakterystyczne dla życia. – Ale jeśli te istoty są żywe. co określano jako obszary mroku. wolą emanacji Orła. pieśni. gniew i tak dalej. – powtórzył i znów zamilkł. – Są to niezmiernie zagadkowe zaklęcia. Powiedziałem mu. których używano wobec ludzi. Dawni widzący nigdy nie próbowali rozwiązać zagadki siły. słów. Istoty organiczne posiadają kokon. gleby. – Tajemna wiedza o ziemi – ciągnął – dotyczyła wszystkiego. które tworzą świadomość. Podejrzewałem nawet. że pierwsza uwaga pochłania całą naszą energię. Czekałem. To były bez wątpienia najbardziej niebezpieczne praktyki. Dotyczyły istnień pozbawionych życia organicznego. Widzący patrzą na to inaczej. – Ale jakie jeszcze może być życie? – Dla widzących życie oznacza świadomość. Odpowiedziałem długim wywodem na temat definicji życia. maści i naparów. co widzą widzący – ciągnął. że starożytni Toltekowie podzielili swoją tajemną wiedzę na pięć zestawów. I nie tylko widzącym.

Dawni widzący odkryli. – Co będę musiał zrobić? – Potrzebne nam średniej wielkości lusterko. Zapytałem. który pozwoliłby mi wyraźniej ujrzeć czekające mnie trudności. ze zabrakło mu tchu. Odrzekł. Don Juan śmiał się tak. – W normalnym stanie świadomości nie jesteś podejrzliwy.. że starożytni Toltekowie nie znali luster. magiczne atrybuty i wykorzystywali je do fizycznego przenoszenia się w obszar życia nieorganicznego. Starożytni widzący potrzebowali tylko gładkiej powierzchni. czy może mi podać przykład tych technik. jakby był zły na mnie za zadawanie pytań albo jakby głęboko zastanawiał się nad wyborem odpowiedniego przykładu. gdyż wywiera ona nieustanny wpływ na stan podwyższonej świadomości. Po chwili uśmiechnął się i powiedział. co na górze i tego. Zdziwiła mnie ta prośba. co widzą Po prostu wykorzystywali swoje odkrycia praktycznie i nie zawracali sobie głowy tworzeniem szerszego obrazu. Musisz ją zrobić sam. Gdy będzie gotowa. piorunów. własnymi rękami. Jeśli chodzi o kategorię ognia i wody. Nie chodzi tu o przesadzone reakcje na czynniki zewnętrzne. o której mówi. – Chcę. iż odkrycie nieorganicznych żywych istot rzeczywiście było osiągnięciem niezwykłej miary. Skojarzyli ze sobą gorąco i wilgoć i nazwali je pomniejszymi atrybutami. Odrzekł. chmurach. nocy. polega na zanurzeniu lśniącej powierzchni w płytkiej wodzie strumienia. – To uzupełnienie wprowadził mój dobroczyńca. Wyglądał. żebym wstrzymał się z wydawaniem osądów. Don Juan stwierdził. żebyś skonstruował solidną metalową ramę do lustra średniej wielkości – powiedział. musi być wykonywana w płytkim strumieniu. stwierdził. deszczu. podzielili ogień na gorąco i płomień. Znów podjął wyjaśnienia dotyczące praktyk dawnych widzących. – To prawda – przyznał. Może to być jakikolwiek płaski przedmiot. trzęsień ziemi. bagien. iż płomienie mają niezwykłą właściwość: potrafią przenosić człowieka fizycznie. co robiliśmy razem. co na dole. że dawni widzący znaleźli się w pułapce bez wyjścia. ale zanudzasz racjonalizmem. iż wiedza dawnych widzących była do tego stopnia skomplikowana. Zanim zdążyłem cokolwiek odpowiedzieć. tak jak wczoraj. które zwiastowało ich upadek. że w świetle podstawowych praw fizyki jest to niemożliwe. że inne ich wielkie odkrycie dotyczyło kolejnej pary kategorii wiedzy tajemnej: ognia i wody. on jednak poprosił. Powiedział. przynieś ją do mnie i wtedy spróbujemy. Powiedział. Chciałem. że choć starożytni Toltekowie bez żadnych wątpliwości widzieli. ale o poddawanie się własnym popędom. choć z innych powodów niż sądzili dawni widzący. by don Juan wyjaśnił mi szczegółowo. Wyjaśnił. co na dole. a wodę na wilgoć i płynność. światła księżyca i samego księżyca. Zauważyłem. wody z podziemnych źródeł. dotyczyła mgły. że technika. który choć trochę odbija obrazy. . Bezpośrednie kontakty z żywymi bytami innego rodzaju dały im fałszywe poczucie nietykalności. że uzmysłowił sobie odpowiednią technikę. że było to błyskotliwe odkrycie. Dalej mówił. dopóki nie wyjaśni mi wszystkiego. że potrafię wyjaśnić racjonalnie wszystko. że powinienem hamować swoją nadmierną skłonność do racjonalizmu. uśmiechając się. gdy znajdujesz się głęboko po lewej stronie.określiłem ją jako “światopogląd bardziej odpowiedni dla społeczności myśliwych i zbieraczy". – Technika. czy w podwyższonym. – Naprawdę nie wiem. na czym polegały techniki ognia i wody. że stawała się bezużyteczna. Płomień i płynność uznali za wyższe. Krótko przedstawił mi praktyki dotyczące tego. choć wtedy okropnie się wszystkiego boisz. – powiedział. nie rozumieli tego. grzmotach. Wiedza o istnieniu takiego życia w połączeniu z praktykami dotyczącymi ognia i wody sprawiła. Zauważyłem. Wiedza o tym. toteż omówimy ją tylko w bardzo ogólnych zarysach. Nowi widzący zgodzili się. Nic nie odpowiedział. Jest taki obok domu Genara. podobnie jak woda. – Nie może przepuszczać wody. o której myślę. co zdziałali starożytni widzący. Te pierwsze obejmowały tajemną wiedzę o wietrze. chodziło mu o coś w rodzaju kontrapunktu. że w ciągu tych lat demonstrował mi je dziesiątki razy. błyskawicach. czy gorszy jesteś w swoim normalnym stanie świadomości. świetle dziennym i słońcu. więc trzeba ją uszczelnić smołą. że próbuje przeciwstawić dokonaniom nowych widzących to. Chyba najbardziej mi się podobasz. ja jednak upierałem się.

– Co się stanie? – zapytałem. Możemy pojechać do Oaxaca i kupić wszystko. Byłem bardzo zmęczony. Zostałem sam w pokoju. Zanim zdążyłem wygłosić jakąś uwagę albo zadać pytanie. Poczułem euforię. Stwierdził. gdy znajdowali się w stanie zwykłej świadomości. w zupełnych ciemnościach. tak jak teraz. Teraz wyjaśnię ci. byśmy mogli wsunąć palce pod lustro i mocno je trzymać. że nie będę pamiętał tego zadania. – Po pierwsze. Są tu sklepy żelazne. gdy dobroczyńca zademonstrował mi ten przykład. który stanowił tył lustra. po co Genaro utrzymywał ten dom: opiekował się przecież uczniami mężczyznami. że don Juan chce. by poddać się naciskowi wywieranemu przez płynność wody i dać jej się ponieść. gdzie z wody sterczały nagie. co widzący wiedzą o świadomości – rzekł. – Zachowaj pytania na później. Rozejrzałem się za Genarem. Któregoś dnia ty też zrozumiesz. że jest lekkie. Nestorem i Benignem. mój dobroczyńca z kolei pokazał ten przykład mnie. Druga sprawa to to. jeśli nie pozostanę w stanie podwyższonej świadomości. męczącej jeździe przez góry. co będziemy robić – ciągnął po dokładnym obejrzeniu lustra. Don Juan wszedł do pokoju z lampą. przepełniony niepokojem. Jest tam dość mułu. Miałem ochotę się położyć. tylko kazał mija włożyć do bagażnika samochodu. Sądziłem. Chodziło mu o opóźnione skutki zażywania halucynogennych roślin. zrozumiesz. ale przypisywałem to długiej. że woda jest tu wystarczająco płytka do naszych celów. jak to zrobił. Mój dobroczyńca mówił. Teraz wiem. Poszliśmy nad strumień. Zauważył. – Przecież mieszka z tobą. Moja była zbyt nieporęczna. jak działa ta technika. – Nie wiem. że on też to zrobił. nie wiedziałem. Wtedy. Jest wystarczająco szeroki i płytki. płaskie kamienie. Obejrzałem już dno. co się za nią kryje. czego będziemy próbować. przypomniał mi. prawda? Nie odpowiedział. Potem przytrzymamy je na dnie. – Wtedy ujrzysz wszystko. Pablitem. Będziemy trzymać lustro mocno. gdybym ja albo Genaro. Poprosił o pokazanie lustra. Razem położymy to lustro na Powierzchni strumienia w pobliżu domu. – Po co Genaro utrzymuje ten dom? – zapytałem don Juana. – Czy może raczej powinienem powiedzieć: co będziemy próbowali robić. Chyba każdy w pewnym momencie o to prosi. byśmy mogli go wykorzystać. bo nie potrafiłbyś w niej funkcjonować. Sam przykucnął naprzeciwko mnie. Wiem tylko. Don Juan nawet na nią nie spojrzał. ze przymocowałem aluminiową ramę do arkusza metalu. Ja prosiłem o to samo mojego dobroczyńcę. trzymając . Delikatnie położymy je na powierzchni wody i pozwolimy mu się zanurzyć. Potknąłem się o całą ich stertę i wtedy zrozumiałem. – Ta wygląda o wiele lepiej. a jednocześnie krucha. gdy już ci opowiem. Następnego dnia pojechaliśmy do miasta i kupiłem wszystkie materiały niezbędne do zrobienia ramy. Powiedziałem mu. w żaden sposób nie mógłbyś pozostać w stanie podwyższonej świadomości. czego będziesz potrzebował. Powiedziałem. Miało osiemnaście cali długości i czternaście szerokości. co sobie uświadomiłem. że Meksyk nie leży na Księżycu. ale nie było go. Skonstruowałem ją sam w warsztacie mechanika za niewielką opłatą. albo któryś inny wojownik z grupy naguala nie niańczył cię przez cały dzień. którzy mieszkali tu. ale solidne. gdy siedziałem zanurzony w rowie melioracyjnym za domem don Juana w północnym Meksyku. don Juanie? – Nie zastanawiaj się nad tym. Poprosił. że kiedyś w przeszłości wykorzystałem wodę podobnego strumienia i osiągnąłem stan niezwykłej percepcji. w nowym świetle. zmęczenie minęło. Wyruszyliśmy do domu Genara późnym popołudniem i dojechaliśmy tam wczesnym rankiem. gdzie Genaro położył maty. żebym przykucnął na płaskim kamieniu wystającym nad wodę pośrodku strumienia i trzymał lustro obiema rękami za rogi po jednej stronie. Don Juan wybrał miejsce. Dom wydawał się pusty. on jednak odrzekł. Sam prosiłeś o przykład praktyk starożytnych Tolteków. Chodzi o to. podał mu przykład. – Twój komentarz zawiera dwa bezsensowne stwierdzenia – odrzekł. co robimy. ale bardzo ostrożnie. że to nie ma znaczenia i że szybko o tym zapomnę. bym wrócił do domu do Los Angeles i tam zbudował ramę do lustra. W ciemnościach nie widziałem. które wielokrotnie odczuwałem. – Co się będzie działo. Stwierdził. Ale teraz zajmijmy się naszym ćwiczeniem. metalowymi śrubami. tylko spojrzał na mnie dziwnie i poszedł zapalić lampę naftową. – Ja zrobiłem drewnianą ramę do swojego lustra – Powiedział. Wydawał się zadowolony. Jego dobroczyńca. nagual Elias. a teraz ja go pokażę tobie.

natomiast jej płynność porusza. by wzrok wędrował dokoła. Przy drugiej spróbujemy osiągnąć to. nie zastanawiając się nad pozorną sprzecznością tego polecenia. obok głowy mojej i don Juana pojawiła się jeszcze jedna. że na kilka godzin odebrała mi mowę. Nurt jakby się zatrzymał i lustro stało się przejrzyste. że cała rzecz w tym. – Tak. Gdy to pomyślałem. co się dzieje. Kilkakrotnie powtórzył. prosto do mojego ucha. – Bez żadnej celowej interwencji z naszej strony – ciągnął don Juan – technika starożytnych Tolteków podzieliła się dla ciebie na dwie części. Przypuszczali. siła wypuściła mnie z uwięzi. Wiedziałem bez cienia wątpliwości. Lustro uwięziło jakąś część mnie i paradoks nabrał wielkiego sensu. Dostrzegałem pory skóry na czole. gdy sformułowałem tę myśl. iż wilgoć wody tylko moczy. by spojrzeć na don Juana. do czego zmierzali starożytni widzący. Uświadomiłem sobie. właściwie nie była większa. Byłem jak zastygły. – Wpatruj się. że nie jest to głowa ludzka ani zwierzęca. Co chwilę trącał mnie ramieniem. – Rozumiem. starożytni widzący zauważyli. Odruchowo podniosłem wzrok. ale szczegóły rysowały się dokładniej. – Istnieją dwie wersje wyjaśnienia. To uświadomienie także nie było myślą. lecz pozwolił. ale nie usłyszałem żadnego dźwięku. – Ja też – stwierdził. Jeszcze dziwniejsza była wyrazistość naszych odbić. Łagodny prąd strumienia zniekształcał odbicia naszych twarzy. przez co przeszedłem. jakby leżało na powierzchni wody. Czułem. Właściwie w ogóle nie była to głowa. że stoję. Patrzyłem na trzecią głowę i stopniowo docierało do mnie. zupełnie pozbawiony woli. że obraz naszych twarzy stopniowo staje się coraz ostrzejszy. a nawet zdolność myślenia. Miałem wrażenie. jakby moja twarz została powiększona. gdyż mówił mi to głos.dwa pozostałe rogi. Don Juan uśmiechał się do mnie. Musiałem kontrolować się ze wszystkich sił. widzisz – odrzekł głos po hiszpańsku. don Juanie? – zapytałem. żebym wziął się w garść. która mnie pochwyciła. gdy nasze oczy się spotkały. Nie czułem bólu ani nawet cierpienia. Siła. by nie drgnąć i nie wypuścić lustra. wpatrując się w wodę pozwalali. ale nie skupiaj wzroku! – powtarzał dobitnym szeptem. była tak potężna. Tajałem bardzo wolno. by w ogóle nie myśleć. że owładnęła mną siła większa ode mnie. Wpatrywali się w zbiorniki wodne. Don Juan trzymał lustro za krawędź. ze to nie ja myślę. by woda mogła z niego spłynąć. który mówił mi do ucha! – Widzę! – wykrzyknąłem po angielsku. że nie jestem w stanie wyrwać się spod działania tej siły własną wolą ani mocą. i w chwili. W milczeniu wróciliśmy do domu. żeby wpatrywać się nie skupiając wzroku" – pomyślałem i w chwili. dlaczego – odrzekłem. Opuściliśmy lustro pod wodę i trzymaliśmy je przy dnie ramionami zanurzonymi prawie po łokcie. że lustro rośnie. aż osiągnęło wielkość co najmniej jarda kwadratowego. Posłuchałem go. a potem pojąłem coś niewiarygodnego. że umieram. że odbijająca powierzchnia lśniącego przedmiotu zanurzona w wodzie powiększa jej moc. – Co się właściwie zdarzyło. Powoli opanowałem strach. że płynie ona w poszukiwaniu innych poziomów . Całe moje ciało drżało. Don Juan szepnął. żebym nie wpatrywał się w odbicia naszych oczu ani nie skupiał spojrzenia na żadnej części odbicia. Najpierw podam ci wersję dawnych widzących. że nasze oczy są kluczami do wejścia w nieznane. a lśniąca powierzchnia służyła im do przyśpieszenia tego procesu. żebym się uspokoił i nie okazywał lęku ani zaskoczenia. jakby dokładnie wiedział. – Starożytni Toltekowie byli zafascynowani swoimi odkryciami – powiedział don Juan. Wydawało mi się. by oczy otworzyły im przejście. Wierzyli. Wiedziałem. co mówił don Juan. Według tego. jednocześnie uświadomiłem sobie. Byłem wolny. Jej odbicie było widoczne po lewej stronie w dolnej części lustra. Kazał mi się wpatrywać w przybysza rozproszonym wzrokiem. Don Juan szepnął. Don Juan kazał mi pozbyć się wszelkich myśli i wpatrywać się w powierzchnię lustra. “To możliwe. Ogarnął mnie wielki niepokój. Pierwsza oswoiła cię z tym. Uważali oni. Nie czułem nic. Don Juan szepnął. Po kilku minutach wpatrywania się w lustro odniosłem wrażenie. lecz kształt pozbawiony wewnętrznej dynamiki. Te myśli to był głos.

don Juanie? – Jestem widzącym nowego cyklu.znajdujących się poniżej nas. ale ich odkrycia miały niezaprzeczalną wartość. Don Juan wybrał mały strumyk. to lepiej przygotuj się na największy wstrząs swojego życia. bo nie lubił się moczyć. każde moje pytanie wywoływało kolejny atak jego śmiechu i kaszlu. Było mi niedobrze. Mój strach był tak przytłaczający. – Ile jest niższych poziomów? – zapytałem. – Czy to właśnie zdarzyło się mnie? – Dawni widzący powiedzieliby. – Dawni widzący naliczyli ich siedem. – Za pomocą techniki. Jeśli chodzi o techniki związane z wodą. i mówię ci. – Ten głos miał rację. co robili dawni widzący. chcieli osiągnąć dwie rzeczy – mówił. że tłumili strach w sytuacjach. jakie to wszystko jest dla mnie zabawne – powiedział w końcu. iż on sam ma inny punkt widzenia. Zgodnie z tymi założeniami wykorzystywali bieżącą wodę do przenoszenia się w granicach naszego poziomu. że lśniąca powierzchnia na dnie wody służy jako przynęta i jako okno. że najpewniejszą drogą do spotkania jednej z tych istot jest użycie zbiornika wodnego. Lepiej trochę się wystraszyć teraz niż umrzeć ze strachu jutro. w dowolnym kierunku wzdłuż biegu rzeki. że tak – odrzekł. – Z jednej strony używali płynności wody do przenoszenia się na pierwszy z niższych poziomów. Są niezwykle skuteczne. Mój dobroczyńca zmusił mnie do przejścia przez to samo i patrząc na ciebie wciąż widzę siebie. w co wierzyli. gdyby mnie tam nie było. ale także jako połączenie. że to nic groźnego. Jeśli to. – Czy ty sam je poznałeś. że to. który mówił mi do ucha. że zagarnia mnie jakaś siła. Ludzie i te istoty spotykają się przy oknie. która przyszła nas obejrzeć. – Oczywiście. Umierałeś i umarłbyś. a wodę głębokich jezior albo dziur wodnych do podróży w głąb. które wirowały w mojej głowie. – Nie chciałbym cię straszyć – rzekł don Juan – ale dotychczas nic ci się jeszcze nie zdarzyło. – Nie śmieję się z ciebie. miały praktyczne zastosowanie. To jest właśnie niebezpieczeństwo tolteckich praktyk. może być wskazówką. – Gdy ludzkie istoty przywołują inne życie. że pociągnęła cię moc wody i moc pierwszego poziomu w połączeniu z magnetycznym wpływem istoty przy oknie. że nie potrafiłem nawet wyrazić na głos pytań. ale zarazem śmiertelnie groźne. Ponieważ nie chcieli zaprzestać poszukiwań ani porzucić podtrzymujących . Widok tego kształtu w lustrze i wrażenie. co może przytrafić się tobie. Ze wstydem przyznałem. Z drugiej strony wykorzystywali ją. ocean czy staw równie dobrze nadają się do tego celu. ono przychodzi. niżej położonych poziomów. bo lęk jest naturalną rzeczą. Dawni widzący twierdzili. toteż mam inne poglądy – odrzekł. Gdy odzyskałem głos. Miałem trudności z przełykaniem. Starożytni widzący wpadli w pułapkę właśnie dlatego. – Ta toltecka technika przypomina pukanie do ich drzwi. Odkryli mianowicie. by spotkać się twarzą w twarz z żywą istotą z tego pierwszego poziomu. by sprawdzić. droga do innych. że starożytnym widzącym zaszkodziło sztywne upieranie się przy swoich procedurach. to było dla mnie zbyt wiele. które odkryli. tylko z sytuacji. może także przenieść naszą esencję do dowolnego miejsca znajdującego się na tym poziomie. gdy powinni się poddać śmiertelnemu przerażeniu. Don Juan śmiał się tak. – Pokazuję ci tylko. nie podważa użyteczności praktyk dawnych widzących. że byłem przerażony. Wierzyli. a zresztą nie miałoby to najmniejszego sensu. by podtrzymywać życie. Don Juan stwierdził. – A więc one naprawdę istnieją! – wykrzyknąłem. którą ci pokazałem. Powiedział. Zapewnił mnie. ale te same rezultaty uzyskalibyśmy w jeziorze albo w dużej rzece. – Nie masz pojęcia. że zaczai się krztusić i jego twarz przybrała fioletowy kolor. co się dzieje – powiedział. – Ale słyszałem głos. Wielkość zbiornika nie ma znaczenia. co przytrafiło się mnie. ale prawdy. Podobny do głowy kształt w lustrze to była jedna z tych istot. byli oni przekonani. że woda została nam dana nie tylko po to. że płynność wody może fizycznie przenieść człowieka do każdego miejsca pomiędzy naszym poziomem a siedmioma niższymi poziomami. że umieram. ich interpretacje okazały się niesłuszne. Nie powinno się powstrzymywać strachu.

ich na duchu koncepcji, w zamian kontrolowali swój strach.
– Co jeszcze będziemy robić z lustrem? – zapytałem.
– To lustro przyda się przy spotkaniu twarzą w twarz, jakie odbędziesz z istotą, na którą patrzyłeś
wczoraj.
– Co się dzieje podczas takiego spotkania?
– Po prostu jedna forma życia, ludzka, spotyka inną formę. Dawni widzący twierdzili, że w tym
przypadku chodzi o istotę z pierwszego poziomu płynności wody.
Dalej mówił, że dawni widzący zakładali, iż siedem Poziomów położonych poniżej naszego to
poziomy płynności wody. Przypisywali wielkie znaczenie źródłom, uważali bowiem, że płynność wody
jest tu odwrócona, zmierza z głębin na powierzchnię. Sądzili, że źródła są miejscem, gdzie istoty z
innych poziomów, inne formy życia, Przechodzą na nasz poziom, by nas ujrzeć i obserwować.
– Pod tym względem dawni widzący się nie mylili. – mówił don Juan – Trafili w samo sedno Istoty,
które nowi widzący nazywają sprzymierzeńcami, lubią się pojawiać wokół źródeł
– Czy ta istota w lustrze to był sprzymierzeniec? – zapytałem.
– Oczywiście, ale taki, z którego nie ma żadnego pożytku. Tradycja sprzymierzeńców, z którą
zaznajomiłem cię w przeszłości, pochodzi bezpośrednio od dawnych widzących. Potrafili oni
dokonywać cudów ze sprzymierzeńcami, ale wszystko, co robili, okazało się nic nie warte, gdy pojawił
się prawdziwy wróg inni ludzie.
– Skoro te istoty są sprzymierzeńcami, to muszą być bardzo niebezpieczne. – zauważyłem.
– Równie niebezpieczne jak ludzie, ani mniej, ani bardziej.
– Czy one mogą nas zabić?
– Bezpośrednio nie, ale z pewnością mogą nas śmiertelnie przestraszyć. Mogą same przekroczyć
granicę albo też podchodzą tylko do okna. Może już zrozumiałeś że starożytni Toltekowie także nie
zatrzymywali się przy oknie. Wymyślili przedziwne sposoby, by przez nie przejść.
Drugi etap ćwiczenia przebiegał bardzo podobnie jak pierwszy, tylko ze potrzebowałem prawie dwa
razy więcej czasu, by się rozluźnić i wyciszyć wewnętrzny zamęt. Gdy mi się to udało, odbicie twarzy
don Juana i mojej w lustrze natychmiast stało się ostrzejsze. Przez jakąś godzinę przenosiłem wzrok z
jego odbicia na moje. Spodziewałem się, że sprzymierzeniec może się pojawić w kaź dej chwili, ale
nic się nie działo. Bolał mnie kark, plecy miałem zesztywniałe i zdrętwiały mi nogi. Miałem ochotę
uklęknąć na skale, by zmniejszyć ból krzyża, ale w tej samej chwili don Juan szepnął, ze gdy tylko
sprzymierzeniec się pokaże, wszystko przestanie mnie boleć.
Miał zupełną rację. Szok, jakiego doznałem na widok krągłego kształtu, który pojawił się przy
krawędzi lustra, sprawił, że zupełnie zapomniałem o niewygodzie.
– Co teraz zrobimy? – zapytałem szeptem.
– Rozluźnij się i nie skupiaj wzroku na niczym, nawet na krotką chwilę. Patrz na wszystko, co
pojawi się w lustrze. Patrz nie skupiając wzroku.
Posłuchałem go. Patrzyłem na wszystko, co odbijało się w lustrze. W uszach dziwnie mi brzęczało
Don Juan szepnął, że jeśli poczuję, iż zagarnia mnie jakaś dziwna siła, to powinienem zataczać kręgi
oczami zgodnie z ruchem wskazówek zegara, podkreślił jednak, ze pod żadnym pozorem nie wolno
mi podnosić głowy i patrzeć na niego.
Po chwili zauważyłem, ze lustro odbija coś jeszcze oprócz naszych twarzy i okrągłego kształtu.
Powierzchnia szkła pociemniała i pojawiły się na niej intensywne, szybko rosnące punkty fioletowego
światła. Był także jeden smoliście czarny punkt, który po chwili przekształcił się w coś w rodzaju
płaskiego obrazu przedstawiającego pochmurne nocne niebo oświetlone blaskiem księżyca. Naraz
cała powierzchnia wyostrzyła się jak obraz w kinie i pojawił się na niej nowy widok, trójwymiarowy,
zapierający dech w piersiach obraz głębi.
Wiedziałem, że w żaden sposób nie potrafię się oprzeć niezwykłemu przyciąganiu tego obrazu.
Zaczął mnie on wciągać w głąb.
Don Juan szepnął dobitnie, że jeśli chcę ocalić życie, muszę zataczać kręgi oczami. Ten ruch
przyniósł mi natychmiastową ulgę. Znów dostrzegłem odbicia naszych twarzy i sprzymierzeńca.
Potem sprzymierzeniec zniknął by po chwili pojawić się po przeciwnej stronie lustra.

Don Juan kazał mi trzymać lustro z całej siły. Ostrzegł, bym nie tracił zimnej krwi i nie wykonywał
żadnych gwałtownych ruchów.
– Co się stanie? – zapytałem szeptem.
– Sprzymierzeniec będzie próbował wyjść.
Ledwie to powiedział, poczułem silne szarpnięcie. Coś pociągnęło moje ramiona. Szarpnięcie
pochodziło spod lustra. Była to jakby siła ssąca, która wytwarzała jednolite ciśnienie dokoła całej ramy.
– Trzymaj lustro mocno, ale uważaj, żeby go nie zbić – nakazał don Juan. – Walcz z tym
naciskiem. Nie wolno nam dopuścić do tego, żeby sprzymierzeniec wciągnął lustro zbyt głęboko.
Ogromna siła ciągnęła nas w dół. Obawiałem się, że połamie mi palce albo zmiażdży je o kamienie
na dnie. W pewnej chwili obydwaj z don Juanem straciliśmy równowagę i musieliśmy zejść z kamieni
w nurt. Woda była dość płytka, ale sprzymierzeniec napierał na ramę z tak przerażającą siłą, jakbyśmy
znajdowali się w dużej rzece. Mimo, że woda dokoła naszych stóp wirowała szaleńczo, odbicia w
lustrze nawet nie drgnęły.
– Uważaj! – zawołał don Juan. – Nadchodzi!
Coś nagle uderzyło w lustro od spodu i pochwyciło za krawędź ramy; nie za zewnętrzną krawędź,
którą trzymaliśmy, lecz od środka, od strony lustrzanej tafli, tak, jakby szklana powierzchnia naprawdę
była otwartym oknem, przez które coś lub ktoś próbował przejść.
Obydwaj z don Juanem dokładaliśmy rozpaczliwych wysiłków, by wepchnąć lustro niżej, gdy coś je
wypychało od spodu, i pociągnąć je do góry, gdy dziwna istota ciągnęła je w dół. Pochyleni, powoli
przesuwaliśmy się w dół strumienia. Woda była tu głębsza, a dno pokryte śliskimi kamieniami.
– Wyjmijmy lustro z wody i strząśnijmy go – zaproponował don Juan ochryple.
Głośne trzaski nie ustawały, jakbyśmy złapali gołymi rękami wielką rybę, która szaleńczo kręciła się
w kółko.
Przyszło mi do głowy, że lustro właściwie jest czymś w rodzaju włazu. Dziwny kształt próbował
przez nie wyjść na powierzchnię. Na krawędzi włazu opierał się. potężny ciężar, na tyle wielki, że
przesunął odbicia naszych twarzy. Nie widziałem ich już, dostrzegałem tylko przepychającą się masę.
Lustro już nie spoczywało na dnie strumienia. Moje palce nie były przyciśnięte do kamieni. Lustro
znajdowało się w połowie głębokości strumienia, utrzymywane na tym poziomie przez zrównoważoną
siłę sprzymierzeńca i naszą. Don Juan powiedział, że wsunie dłonie pod spód, a ja mam je jak
najszybciej pochwycić; w ten sposób oprzemy lustro na przedramionach i spróbujemy je wyciągnąć na
powierzchnię. Puścił krawędź ramy i lustro przechyliło się na jego stronę. Szybko poszukałem jego
dłoni, ale pod spodem nic nie było. Wahałem się o sekundę za długo i lustro wysunęło mi się z rąk.
– Łap je! Łap je! – wykrzyknął don Juan.
Pochwyciłem lustro w ostatniej chwili, zanim zdążyło upaść na kamienie, i wyjąłem je z wody, ale
było już za późno. Woda przypominała klej. Wyciągając lustro czułem, że wraz z nim wyciągam część
ciężkiej, gumowatej substancji, która usiłowała wyrwać mi lustro z rąk i znów je zanurzyć.
Don Juan niezwykle zręcznie pochwycił lustro i bez trudu postawił je pionowo.
Jeszcze nigdy w życiu nie przeżyłem takiego ataku melancholii. Był to smutek, który nie miał
żadnej konkretnej przyczyny; łączyłem go ze wspomnieniem widzianej w lustrze głębi. Była to
mieszanka czystej tęsknoty za tą głębią i bezgranicznego strachu przed jej mrożącą krew w żyłach
samotnością.
Don Juan stwierdził, że w życiu wojownika smutek bez żadnego konkretnego powodu jest czymś
jak najbardziej naturalnym. Widzący twierdzą, że przy przekraczaniu granic znanego pole
energetyczne, jakim jest świetliste jajo, wyczuwa swoje ostateczne przeznaczenie. Jedno przelotne
spojrzenie na wieczność leżącą poza kokonem wystarcza, by zburzyć poczucie komfortu, jakie daje
nam posiadanie inwentarza. Skutkiem tego jest melancholia, czasami tak głęboka, że może
doprowadzić człowieka do śmierci.
Don Juan powiedział, iż najlepszym sposobem na pozbycie się melancholii jest śmiech, i dorzucił
kpiąco, że moja pierwsza uwaga robi, co może, by przywrócić porządek zburzony przez kontakt ze
sprzymierzeńcem. Ponieważ nie da się go przywrócić racjonalnymi sposobami, moja pierwsza uwaga
usiłuje tego dokonać skupiając całą swoją moc na smutku.
Odpowiedziałem, że w każdym razie moja melancholia jest prawdziwa. Uczucie samotności, jakie

wzbudzało we mnie wspomnienie głębi, nie miało nic wspólnego z folgowaniem sobie, smętnym
snuciem się dokoła ani pogrążaniem się w ponurych nastrojach.
– Coś wreszcie zaczyna do ciebie docierać – skomentował don Juan. – Masz rację. Nic nie jest
bardziej samotne niż wieczność. I nic nie daje nam większego komfortu niż bycie człowiekiem. W
gruncie rzeczy jest to kolejny paradoks – jak człowiek może utrzymać granice swojego
człowieczeństwa, a jednocześnie świadomie i ochoczo zapuszczać się w absolutną samotność
wieczności? Gdy rozwiążesz tę zagadkę, będziesz gotów do ostatecznej podróży.
Poczułem absolutną pewność, że wiem, jaka jest przyczyna mojego smutku. Było to uczucie, które
często do mnie powracało i o którym zawsze zapominałem, dopóki znów mnie nie uderzyło z całą siłą:
marność ludzkiej kondycji wobec niezmierzoności tego samoistnego bytu, który widziałem odbity w
lustrze.
– Ludzkie istoty naprawdę są niczym, don Juanie – powiedziałem.
– Wiem dokładnie, o czym myślisz – odrzekł. – Oczywiście, że jesteśmy niczym, ale właśnie
dlatego jest to dla nas tak wielkie wyzwanie: że będąc niczym, potrafimy stawić czoło osamotnieniu
wieczności.
Otworzyłem usta, by wyartykułować następne pytanie, ale on niespodziewanie zmienił temat i
zaczął mówić o naszych zmaganiach ze sprzymierzeńcem. Rzekł, że sytuacja wyglądała dość
poważnie; nie była to kwestia życia lub śmierci, ale też i nie zabawa.
– Wybrałem tę technikę – ciągnął – bo pokazał mi ją mój dobroczyńca. Gdy poprosiłem, żeby podał
mi przykład technik dawnych widzących, omal nie pękł ze śmiechu; moja prośba za bardzo
przypominała mu własne doświadczenia. Jego dobroczyńca, nagual Elias, w podobny sposób
zademonstrował mu tę samą technikę.
Don Juan powiedział, że ponieważ on niegdyś skonstruował drewnianą ramę, powinien był mnie
poprosić o zrobienie takiej samej, ale ciekaw był, co się zdarzy, jeśli rama będzie mocniejsza niż
poprzednio. Jego rama złamała się, podobnie jak rama dobroczyńcy, i w obydwu przypadkach
sprzymierzeniec wydostał się na powierzchnię.
Gdy don Juan wykonywał to ćwiczenie, sprzymierzeniec połamał ramę i wyszedł z lustra. Lustro
zatonęło, a don Juan i dobroczyńca zostali z kawałkami drewna w dłoniach. Dobroczyńca wiedział,
jakiego rodzaju kłopotów może się przez to spodziewać. Sprzymierzeniec widziany w lustrze nie
wydaje się bardzo przerażający, bo jest tylko kształtem, pewnego rodzaju substancją. Ale gdy
wydostanie się na zewnątrz, to poza tym, że jego wygląd budzi grozę, staje się prawdziwym
utrapieniem. Don Juan powiedział, że gdy taki sprzymierzeniec wyjdzie ze swojego poziomu, bardzo
trudno go nakłonić, by tam wrócił. To samo odnosi się do ludzi. Jeśli widzący zapuści się na poziom
tych istot, to bardzo możliwe, że nikt go już nigdy nie zobaczy.
– Sprzymierzeniec potłukł moje lustro – opowiadał. – okno przestało istnieć i sprzymierzeniec nie
mógł wrócić, więc przyczepił się do mnie. Biegł za mną, tocząc się jak kula. Co tchu uciekałem przed
nim na czworakach, krzycząc z przerażenia. Biegałem w kółko po wzgórzach jak opętany, a
sprzymierzeniec przez cały czas pozostawał o kilka cali za mną.
Don Juan mówił, że dobroczyńca pobiegł za nim, ale był już stary i poruszał się zbyt wolno; był
jednak na tyle rozsądny, że kazał don Juanowi zataczać kręgi. Dzięki temu sam mógł przedsięwziąć
odpowiednie kroki w celu pozbycia się sprzymierzeńca. Gdy oszalały ze strachu don Juan biegał
dokoła wzgórza, dobroczyńca zajął się zbieraniem suchych gałęzi.
Don Juan wyznał, że gdy tak biegał w kółko, przyszło mu do głowy, iż dobroczyńca w gruncie
rzeczy świetnie się bawi. Wiedział, że Julian był wojownikiem, który potrafił się cieszyć absolutnie
każdą sytuacją, dlaczego więc nie tą? Poczuł taką złość, że sprzymierzeniec na chwilę przestał go
ścigać. Nie przebierając w słowach don Juan oskarżył dobroczyńcę o złośliwość. Ten nic nie
odpowiedział, tylko spojrzał ponad ramieniem don Juana na majaczącego nad nimi sprzymierzeńca i
na jego twarzy pojawiło się przerażenie. Don Juan zapomniał o złości i znów zaczął biegać w kółko.
– Mój dobroczyńca był wielkim przecherą – opowiadał don Juan ze śmiechem. – Nauczył się śmiać
w duchu. Nic po sobie nie pokazywał, więc mógł udawać, że szlocha czy jest wściekły, gdy tak
naprawdę się śmiał. Tamtego dnia, kiedy sprzymierzeniec ścigał mnie w kółko, dobroczyńca stał sobie
spokojnie i bronił się przed moimi oskarżeniami. Za każdym razem, gdy przebiegałem obok niego,
słyszałem kolejny fragment długiej przemowy. Gdy skończył ten temat, zaczęły mnie dobiegać strzępy
następnego długiego wystąpienia: opowiadał, ze musiał nazbierać dużo drewna, że sprzymierzeniec
jest wielki, że ognisko musi być równie wielkie i że plan może się nie powieść. Jedynie szalony strach

Po chwili zażartych zapasów sprzymierzeniec traci energię. akurat! Starożytni widzący mieli sprzymierzeńców na tuziny. bo nie ma Boga.kazał mi biec dalej. ze stają się zupełnie bezużyteczni. – Rano. Sprzymierzeńcy potrzebują większego pola energetycznego ludzi. Widzący miał jednego lub więcej pomocników. po tej. Don Juan spędził przy ogniu całą noc. próbując odnaleźć drogę powrotną. bardzo nieliczni. Doświadczeni widzący bawią się tymi wspólnymi emanacjami. że i tu nowi widzący musieli uporządkować chaos pojęć. Dlatego sprzymierzeńcy są zupełnie odgrodzeni od świata świadomości prawej strony. którym sprzymierzeńcy uratowali życie. aż skupią na nich całą energię. Don Juan wyjaśnił. ale nie oznaczało to. że nadal błąka się gdzieś bez celu. to znaczy uwolniona energia. Gdy sprzymierzeniec cię pochwyci. Najgorsza chwila nadeszła. że za chwilę padnę trupem z wyczerpania. Moc. czy są oni użyteczni dla człowieka. gdy nie miałem już ani odrobiny energii. – Ja bym nazwał to. Jesteśmy od siebie oddzielni przepaścią. mianowicie. sprzymierzeńcowi udało się wepchnąć mnie do ognia i bardzo się poparzyłem – dodał don Juan. albo dostajesz ataku serca i umierasz. by wejść w głębię. Starożytni widzący nie rozumieli tego procesu i rozwinęli skomplikowane techniki patrzenia po to. – Co by się stało. Widzący korzystają z eteryczności sprzymierzeńców. Gdybym wtedy wiedział. gdy dobroczyńca poszedł nazbierać jeszcze trochę gałęzi i zostawił go samego. że w chwili gdy energia sprzymierzeńca opada. od czego zależy. Rzekł. – Powinniśmy użyć innego słowa. że sprzymierzeniec potrafi nas uchronić przed czymkolwiek. której zwykły człowiek nigdy nie używa. Te emanacje naturalnie znajdują się po lewej stronie świadomości człowieka. zamiast “wykorzystać". – mówił don Juan. Ogromna większość sprzymierzeńców jest bezużyteczna to ci. Okazało się. a im nie można niczego obiecywać. oddaje on swoją moc człowiekowi. Odkryli. wówczas zachodzi wymiana. Są tak rożni od nas. są nam pokrewni przez to. to raczej nieskazitelność ludzi pozwoliła im wykorzystać energię innych form życia. co może wyniknąć z takiej sytuacji. to pozwoliłbym się złapać. – Co się stało ze sprzymierzeńcem? – Dobroczyńca nigdy mi tego nie powiedział. że pasujące do siebie emanacje tworzą wspólną dla obu stron płaszczyznę. którzy trzymali linę. iż opuści ścieżkę wiedzy i zostanie farmerem. czyli od strony racjonalnej. którą owijali się w pasie. – odrzekł don Juan. sprawiedliwą wymianą energii. gdy on zatracał się w patrzeniu. którą widziałem. gdyby sprzymierzeniec cię złapał? – Mógłbym umrzeć ze strachu. że obiecał Bogu. . Nowi widzący odkryli także jedną z najważniejszych zasad dotyczących sprzymierzeńców. czystym stawie lub jeziorze wciąga o wiele bardziej i jest niebezpieczniejsze niż to. W końcu dobroczyńca zauważył. Starożytni widzący wierzyli. czy bezużyteczni. że takich obietnic nikt nie słucha. Miękki koniec liny nasączony był żywicą i wchodził do pępka jak zatyczka. – Dawni widzący używali bardzo wyrafinowanego narzędzia do schodzenia na niższe poziomy. że to była dobra obietnica. Pośród dawnych widzących byli i tacy. – Jak się ta wymiana odbywa? – Dzięki pasującym do siebie emanacjom. Dzięki temu możliwe jest ustanowienie głębszej więzi. dzięki któremu potrafią się zmaterializować. albo mocujesz się z nim. jest nieskazitelność. że jedyną rzeczą. zbudował ognisko i oddzielił mnie płomieniami od sprzymierzeńca. są oni doskonałymi zwiadowcami i strażnikami. co robiliśmy z lustrem. Ale podejrzewam. – A twoja obietnica złożona Bogu? – Dobroczyńca kazał mi się tym nie martwić. On nam nic nie może zrobić i odwrotnie. – Jak można ich wykorzystać? – zapytałem. w lustrze. Don Juan tak się bał. z której korzystają obie formy życia. ale gdy ją składałem. Naturalnie wpatrywanie się bezpośrednio w odbicie w głębokim. ale ich moc zupełnie nic nie znaczyła. nie wiedziałem jeszcze. że w ich wnętrzu trafiają się emanacje pasujące do naszych. Inni sprzymierzeńcy. Wtedy byłem bardzo lekkomyślny. – Była to lina o specjalnym splocie. Istnieją tylko emanacje Orła. która się liczy. co zachodzi między widzącymi a użytecznymi sprzymierzeńca mi. w których wnętrzu zamknięte są emanacje nie mające odpowiedników w ludzkim kokonie.

Ponieważ bałem się przez cały czas. Sprzymierzeniec połknął haczyk i nie potrafił się uwolnić. że potrafili podzielić je na porcje. bo pewnego dnia szepnął do niego Konspiracyjnie. jedno wielkie oko pozbawione powieki i był wielki jak drzwi. Nie istnieje żadna głębia. że wpadł w kolejną pułapkę. Taki strach porusza emanacje w ich wnętrzu. don Juanie? – zapytałem. Zmienił temat mówiąc. że na podstawie jego opowiadania o doświadczeniu ze sprzymierzeńcem oraz własnych odczuć. a potem uciec wykorzystując chwilę nieobecności starego człowieka. – Jak wiesz. Odkryli. Don Juan zemdlał ze . doszedłem do wniosku. Dawni widzący byli przekonani. Swoją drogą. iż oni są bardzo agresywni. jeśli potrafią kontrolować świadomość. że sprzymierzeńców przyciąga energia wyzwalana przez emocje. – Nawet dzisiaj. ale jest to energia innego rodzaju. On był łagodnym. Ale nie mogę powiedzieć. – Ale dlaczego sprzymierzeniec ścigał cię tak długo? – zapytałem. do czego zdolni są ludzie. Ale dawni widzący nigdy tego nie zrozumieli. Chwytali sprzymierzeńców na przynętę własnego strachu i wydzielając go po trochu. Dla niego nie stanowiło problemu udzielanie im swojej energii. że powinien wyzdrowieć jak najszybciej. gdy poczułem wielką siłę sprzymierzeńca w wodzie. Pojawił się tak błyskawicznie. Organiczne istoty są podobniejsze do fal ciepła. żebym żywił do nich podobne uczucia jak on. Don Juan dodał. Bardziej przypominają oni prąd elektryczny. że woda nie dostała się za szybę. próbując go skłonić do dalszych wyjaśnień. co miał. sprawił. że kontrolowanie strachu było sztuczką używaną przez dawnych widzących. – Właściwie nie. Zapytałem. szczególnie. Jeden z nich potrafił nawet przybierać groteskową ludzką postać. że ponieważ on sam nie przykłada wielkiej wagi do sprzymierzeńców. – Może ten sprzymierzeniec nawet by ci się spodobał. który go zniewolił. to nie był ten sam. – odrzekł. – Co prawda mają dość energii. Jego zdaniem właśnie dzięki temu sprzymierzeniec nie potłukł lustra. panowanie nad wszystkimi i wszystkim. równie skuteczna jest miłość. Posuwali się oni nawet do tego. wyzwala energię. – Oczywiście do tej pory powinieneś już rozumieć. Odrzekł. Sprzymierzeńców przyciągają emocje. który hojnie rozdawał wszystko. Ten drugi doskonale do ciebie pasował. że sprzymierzeńcy mają ludzkie uczucia. Miał zamiar poczekać kilka dni. mam sprzymierzeńców mojego dobroczyńcy. Starzec musiał jednak Przejrzeć jego myśli. włącznie ze swoją energią. także było zasługą dawnych widzących. Miał szarozielony kolor. jakby wcześniej podsłuchiwał za drzwiami. że straciłem okazję do przeżycia bezmiernego strachu. że niewątpliwie sposób. – Dawni widzący byli przerażającymi ludźmi – ciągnął don Juan. ten i tak poszedłby za nim. gdyby don Juanowi udało się opanować strach. jak jedzenie. Ich celem była władza. tylko posługiwanie się świadomością. Dla nich spotkania ze sprzymierzeńcami były codziennością. gdy don Juan dochodził do siebie po postrzale w pierś. Trzęsąc się ze strachu i bezradności. – Nie powinienem właściwie mówić tego w czasie przeszłym – oni są przerażający nawet dzisiaj. ze “głębia" to tylko metafora. Don Juan powiedział. Dopiero co wyrwał się ze szponów małego tyrana i podejrzewał. nigdy nie dał mi okazji do wejścia w bliższy kontakt z nimi. która im odpowiada. sprzymierzeniec podążał za moim strachem. aż odzyska siły. a wtedy obydwaj będą mogli spróbować ucieczki od prześladowcy. starzec otworzył drzwi na oścież i do domu wpadł olbrzymi człowiek z twarzą ryby. by okazywać agresję. – Ale czy rzeczywiście schodzili w głąb fizycznie?' – zapytałem – Zdziwiłbyś się. by nakarmić sprzymierzeńców ich śmiertelnym przerażeniem. Odkrycie. że świadomie straszyli innych ludzi. a to dlatego. Dawni widzący byli szaleńcami. Najbardziej przyciąga ich zwierzęcy strach. który działał na niego jak przynęta. choć jemu samemu dobroczyńca dał taką okazję już wtedy. – A czy ty nie masz swoich sprzymierzeńców. że gdyby wtedy czuł do sprzymierzeńca miłość. trzymali schwytane istoty w niewoli. Nauczyli się kontrolować emocje do tego stopnia. – Nie ma w tym nic zagadkowego. ale pełnym namiętności człowiekiem. – Szkoda – powiedział. a także nienawiść i smutek. Powiedziałem don Juanowi. czy sprzymierzeniec przerwałby pościg. nowi jednak zobaczyli to inaczej. W swoich wycieczkach w głębiny znaleźli cuda. że sprzymierzeńcy najbardziej ze wszystkiego lubią zwierzęcy strach. w jaki uszczelniłem ramę lustra smołą. by mogli się materializować. co poprzedniego dnia. don Juanie? – powtórzyłem. Kochał swoich sprzymierzeńców. choć nastrój pościgu byłby inny.

Potrafią oni odpowiadać niezwykłym uczuciem. Wiele lat musiało minąć. – To bardzo trudne pytanie. których dał mi mój dobroczyńca. gdybym kiedyś zabłąkał się samotnie w olbrzymiej przestrzeni emanacji Orła. . Dostałem ich dla towarzystwa. na wypadek. Ale nie rozumiem ich. – Czy twoi sprzymierzeńcy przydają ci się do czegoś.zdumienia i przerażenia. W pewien sposób kocham tych. by przezwyciężył ten lęk. don Juanie? – zapytałem.

gdzie siedzieliśmy. – Nie powstrzymuj lęku. choć tak mi się dotychczas wydawało. strażnik domu. Jego obecność tak mnie wystraszyła. . żebym zgromadził całą koncentrację w środkowym punkcie ciała. na którym spoczywa ogromna odpowiedzialność. Ludzkie istoty składają się z emanacji Orła i zasadniczo są bąblami świetlistej energii. Wykonał dziwny gest: wykrzywił twarz jakby w zdziwieniu lub przerażeniu i natychmiast w drzwiach pokoju. ale jeszcze bardziej zdziwiło mnie to. Byłem bardzo wzburzony tym wydarzeniem. Ledwie przyjechałem. że percepcja może zachodzić – ciągnął don Juan – gdyż w każdym z nas istnieje czynnik nazywany punktem połączenia. że nie był to człowiek. że mój paraliżujący strach zniknął nagle i bez żadnego śladu. Odsunął się ode mnie. jakie emanacje pozostające na zewnątrz kokonu. która kazała mi tak uczynić. a to. Sprowokowało go dziwne wydarzenie. zmienił mój stan świadomości. Don Juan powiedział. za tę zmianę odpowiedzialna jest wola. Gdy skupiłem uwagę na tym punkcie. Strach przestaje istnieć. Zaczął od krótkiego przypomnienia omawianych wcześniej prawd dotyczących świadomości: nie istnieje materialny świat. który postrzegamy jako świat. gdy blask świadomości przesunie się poza pewien próg w kokonie człowieka. Przystąpił do wyjaśnień. W chwili. Ta świadomość jest źródłem percepcji. lecz tylko uniwersum pól energetycznych. Któregoś dnia znów powrócił do tego tematu. której używał jako ławki. Wstecz / Spis Treści / Dalej 7. Wchodząc w stan podwyższonej świadomości zauważyłem. że poczułem zawroty głowy. że don Juan zawsze przyjeżdżał do Sonory. jest skutkiem działania pewnego miejsca na naszym kokonie. Mamrotałem coś i jęczałem. że ten punkt stanowi centrum energetyczne każdego człowieka. lecz toczyć się wraz z nim. gdy emanacje we wnętrzu kokonu łączą się ze swymi zewnętrznymi odpowiednikami. że w półmroku domu kryje się ktoś jeszcze. przywódca grupy. gdzie łatwo mu uzupełnić energię. Don Juan zatrzymał mnie. że nagual. Don Juan uśmiechał się do mnie. – Następna prawda mówi. lecz coś. ale nie pozwól się przerazić – powiedział. Było późne popołudnie. która zachodzi. odebrał mi mowę. że jest sam. Dla niego takim miejscem była pustynia w Sonorze. Jednocześnie uświadomiłem sobie. które widzący nazywają emanacjami Orła. Strach. co zauważyłem. który zamyka niewielką część tych emanacji. Świadomość powstaje dzięki ciągłemu ciśnieniu. którego nie potrafiłem opanować. mój przeciwnik puścił mnie. Zapytałem don Juana. Mężczyzna wzmocnił uścisk i próbował mnie przewrócić na plecy. to jeden z jego sprzymierzeńców. ten człowiek rzucił się na mnie i z mrożącą krew w żyłach furią pochwycił mnie za ramiona. Don Juan spokojnie kazał mi wziąć się w garść i nie walczyć ze strachem. musi mieć fizyczny punkt odniesienia. próbując prosić o pomoc. Każdy z nas otoczony jest kokonem. Twierdził. Przez całe lata nakazywał mi wymierzyć swoje ciało wzdłuż i w poprzek z dokładnością do setnych części cala i wyznaczyć dokładny środek. To miejsce nazywa się punktem połączenia. że nie ma w tym nic dziwnego. posłuszny przemożnej sile. Don Juan przebywał w swoim domu w północnym Meksyku. stał się amorficznym bąblem matowego światła. pojawiła się przerażająca postać dziwnego mężczyzny. czy Genaro jest tu z nim. Skomentowałem głośno tę nagłą zmianę nastroju. Zawsze powtarzał. a ja ruszyłem za nim. Zanim zdążyłem ochłonąć. który selekcjonuje odpowiednie emanacje zewnętrzne i wewnętrzne i łączy je ze sobą. Podszedł do mnie i nie mieszając się w walkę szepnął mi do ucha. co jedynie kształtem przypominało człowieka. łagodnie wyprowadził na werandę i posadził na mocnej skrzynce. gdy wtem poczułem jeszcze większy wstrząs. gdy sprzymierzeniec stracił dla mnie ludzki kształt. Poczułem coś w rodzaju szoku elektrycznego. Pewien szczególny sposób połączenia emanacji. nazywane swobodnymi emanacjami. Odrzekł. Przypomniałem sobie od razu. by zregenerować siły. Punkt połączenia Po moim pojedynku ze sprzymierzeńcami don Juan przerwał na kilka miesięcy wyjaśnianie tajemnicy świadomości. miejsce. wywierają na emanacje w jego wnętrzu.

Wszystko to mogło się zdarzyć. którzy posiadają dodatkową moc. co sam ujrzał w widzeniu. ale nie ma siły naguala. na czym polega proces podkreślania pewnych emanacji – ciągnął don Juan – i wykorzystywali go praktycznie. skąpych uwag naguala Juliana i tego. nie będzie w stanie zlokalizować tego miejsca. gdy ten. ale zabraknie mu siły. tym światem. mój blask świadomości przesunął się poza pewien próg. tym. najostrzejszej. tonalem. nagual Julian. nagualem. jednocześnie wymazując strach. a nagual. nagual Elias. lecz po to. Podkreślone emanacje tworzą większą część spektrum ludzkiej świadomości. Nowi widzący zajęli się badaniem niezauważalnych sposobów funkcjonowania pierwszej uwagi i próbując wyjaśnić je innym. długich wyjaśnień naguala Eliasa. Z kolei dobroczyńca naguala Juliana. że nie każdy widzący ma przekonanie do wyjaśnień. nie lubił niczego wyjaśniać. którego położenie u każdego człowieka jest minimalnie inne. normalną świadomością. zdrowym rozsądkiem. który widzi. gdyż wyróżnia się ono intensywnym światłem. Właściwe nieznane składa się z emanacji. potrafią przepchnąć koncentrację ze zwykle używanych emanacji na sąsiednie. To popchnięcie nazywane jest uderzeniem naguala. pierwszą uwagą. że uderzenie naguala musi być wymierzone bardzo precyzyjnie w punkt połączenia. Właściwe uderzenie przypomina raczej popchnięcie. Inaczej mówiąc. że przesunąłem swój punkt połączenia ze zwykłej pozycji. Aby pierwsza uwaga mogła skupić się na świecie. nieznanym. które zmieniały ich w złych ludzi. którego don Juan miał szczęście poznać. opracowali kolejność prawd dotyczących świadomości. dawni widzący uczyli ich zwyrodniałych technik. podobnych do ich nauczycieli. a potem dodał. jak i wtedy. gdy widzi. Odrzucone emanacje nadal pozostają w naszym zasięgu. potrzebuję energii. – Wspominałem ci już – ciągnął – że zetknięcie z małymi tyranami pomaga widzącym wykonać skomplikowany manewr: polega on na przesunięciu punktu połączenia. Widzący może uderzać wielokrotnie i precyzyjnie we właściwe miejsce. Nagual zauważa to miejsce. by utrzymać swoich uczniów w zależności. które wypycha całe powiekę z płuc. Na podstawie szczegółowych. by przesunąć świadomość. który nie widzi. Na przykład jego dobroczyńca. że po to. ale nie widzi. To. Wiedzieli oni. co znane. Powiedział. . oznaczało. Don Juan wyjaśnił. posiada siłę naguala. ludzkiego kokonu. innym światem. najbardziej podatnej na wpływy świadomości. bo miałem wystarczające nadwyżki energii. Don Juan mówił. don Juan znów przeniósł mnie w stan podwyższonej świadomości i wrócił do wyjaśnień. ale nie do nikczemnych celów. Uderzenie nie odniesie skutku zarówno wtedy. ale są jedynie bardzo niewielkim fragmentem pełnego spektrum emanacji obecnych wewnątrz ludzkiego kokonu. iż ujrzałem sprzymierzeńca. racjonalnością. Dawni widzący wykorzystywali to przesunięcie. W obydwu przypadkach wynikiem są zwykłe klepnięcia. by samemu potwierdzić prawdy o świadomości. lecz świetlistej osłonki. musi podkreślić pewne emanacje wybrane z wąskiego pasma. don Juan zaczął rozumieć i na własną rękę potwierdzać te prawdy. który postrzegamy. *** Wieczorem tego samego dnia. Pod wpływem tego pchnięcia w kokonie tworzy się wgłębienie. Nowi widzący nazwali podkreślone emanacje prawą stroną. Dawni widzący odkryli. w obrębie którego mieści się świadomość człowieka. że kobieta-nagual lub mężczyzna-nagual. Pozostałe emanacje w obrębie ludzkiego spektrum są traktowane jako coś w rodzaju przedmurza nieznanego. Uderzeniem wprowadzali ich w stan podwyższonej. ale są uśpione i nie poznajemy ich przez całe życie. że punkt połączenia nie jest częścią fizycznego ciała. Gdy uczniowie byli bezbronni i podatni. kto je wykonuje. że chcąc opisać mi naturę punktu połączenia musi zacząć od omówienia pierwszej uwagi. dając mi czas na zrozumienie. Powtórzył to kilkakrotnie. by zaznajomić uczniów z możliwościami człowieka. – Dawni widzący odkryli. Odczuwa się to jako uderzenie w prawą łopatkę. Poza tym uderzenie musi być wykonane przez naguala. drugą uwagą. Nowi widzący używają tej samej metody. wyznawał inne poglądy. gdy wróciliśmy z wycieczki w okoliczne góry. która była częścią nauk dla prawej strony. Widzący nazywają je świadomością lewej strony. które nie należą do ludzkiego pasma i nigdy się na nich nie skupiamy. Przeciętny człowiek nazywa je rzeczywistością.

które wytwarzają energię. Inaczej mówiąc. jakby chodziło jedynie o fizyczne poruszenie – powiedziałem. Don Juan powiedział. przenosi się on z powierzchni kokonu na pewne emanacje w jego wnętrzu. W jeszcze innych pozostaje mocne. co oznacza. Widzieli. stałą cechą kokonu. Czasami jednak kokon człowieka jest bardzo plastyczny i pod wpływem nawet najmniejszego nacisku powstaje na nim miskowate wgłębienie. co robią. takie przesunięcie. ale potem samoistnie przybierają dawny kształt. Wklęśnięcie ma przejściowy charakter i wywołuje tylko czasowe przesunięcie. że blask świadomości stworzony przez wgłębienie należałoby właściwie nazywać chwilowo podwyższoną świadomością. że blask stwarza wgłębienie w innym blasku. że zwykle świetlisty kokon jest utwardzony przez zaabsorbowanie sobą i uderzenie naguala nie pozostawia na nim żadnego śladu. koncentracji. Wówczas najważniejsze dla widzących stało się znalezienie kobiety-naguala i mężczyzny-naguala. że wgłębienie ma wpływ na pierwszą uwagę. jakby się zwijał wokół własnej osi. wklęśnięcie i szczelina. że tworząc wgłębienie w ludzkim kokonie mogą siłą przesunąć blask świadomości. niezależnie od liczby uderzeń naguala nigdy nie powrócą do jajowatego kształtu. Inne pozostają zniekształcone przez kilka godzin albo nawet dni. Dalej don Juan mówił. które normalnie są niedostępne dla pierwszej uwagi. każde działa w inny sposób. a potem człowiek natychmiast zapomina o wszystkim. Zdarzają się też kokony. – Dawni widzący wiedzieli. że bąbel energii może wytworzyć wgłębienie w innym bąblu energii. tak. gdyż przesuwa blask świadomości. Wydawał się pogrążony w myślach. Widzący bardzo dobrze potrafili wykorzystywać to przesunięcie na skali jakości. gdyż ten stan trwa tylko tak długo. i w takich wypadkach nagual musi jeszcze raz uderzyć w jego krawędź. które wytwarzają energię. by przywrócić świetlisty kokon do pierwotnego kształtu. dopóki wgłębienie się utrzymuje. znika. których używamy na co dzień. może także powstać szczelina biegnąca przez całą szerokość lub przez całą długość jajowatej skorupki i kokon wygląda wówczas. czy blask świadomości można zobaczyć tylko na powierzchni świetlistego kokonu. Większa jednak umiejętność zrozumienia. jak człowiek rozwija uwagę. Dalej położone emanacje pozostają nietknięte. które zwykle są rozświetlane. którego wielkość może się wahać od drobnego wgięcia aż do jednej trzeciej powierzchni całego kokonu. – Zdawali sobie sprawę. który i tak lśni na emanacjach we wnętrzu kokonu. może się zachowywać tak. by rozszerzył się również na sąsiednie emanacje. blask świadomości nabiera głębi. czego wojownik doświadczył i czego był świadkiem. Wgłębienie zmienia ułożenie emanacji Orła we wnętrzu kokonu i sprawia. rzekł. – Bo gdy wojownik wychodzi ze stanu podwyższonej świadomości. – Jak można zrobić wgłębienie w czymś. Niektóre świetliste skorupki natychmiast po wgięciu wracają do poprzedniego kształtu. nie tylko narzędziami. Bez tego podkreślenia wszystko. Zapytałem. Don Juan nie odpowiedział od razu. Ty wciąż trzymasz się inwentarza rozsądku. jak w zwyczajnym życiu. jesteśmy organizmami. a przede wszystkim zapominania. i powoduje stałe przesunięcie. Dlatego nic w tym nie ma dziwnego. Wyjaśnił. że choć człowiek znajduje się w stanie podwyższonej świadomości. że blask świadomości pada na inne emanacje znajdujące się na obszarach. Wgłębienie wpycha emanacje do wnętrza świetlistej skorupki i widzący dostrzega. – Czy istnieją różne rodzaje wgłębień? – zapytałem. Rozsądek nie postrzega człowieka w kategoriach energii. ale nigdy nie wziął poważnie pod uwagę. trwałe wgięcie. że blask świadomości widać na powierzchni kokonów wszystkich żywych istot. Po jakichś dziesięciu minutach zdecydował się odpowiedzieć. podkreśla on bowiem emanacje położone tak blisko tych. Ale w miarę. Rozsądek zajmuje się narzędziami. co jest tylko blaskiem? – W pewien niewytłumaczalny sposób chodzi o to. jak pod jego naciskiem przesuwa się koncentracja pierwszej uwagi. Jednym z zadań opracowanych przez nowych widzących dla uczniów było zadanie odzyskania pamięci. – Dlaczego człowiek musi zapominać? – zapytałem. zajmując się świadomością – ciągnął. które już nigdy nie pozbędą się zniekształcenia. emanacje odpowiadające za zwiększoną jasność umysłu przestają być podkreślone. – Tylko dwa. Jesteśmy bąblem energii. ale szczelina jest istotną. W późniejszym czasie musieli oni samodzielnie podkreślić emanacje używane w stanie . że jesteśmy czymś więcej. iż zmiana jest minimalna. że uderzenie naguala rozjaśnia tylko emanacje otaczające te. – Brzmi to wszystko tak.

– Mówiłem ci. Pochłania ich wewnętrzny ogień. Nigdy się nie zmęczę powtarzaniem tego: wiemy. wcześniej czy później musiałbyś poszukać drugiej strony medalu. Teraz mogę ci powiedzieć. nikt nam nie przeszkadzał i to don Juan decydował. którzy z rozmysłem osiągają totalną świadomość. gdy byliśmy w tym pokoju. co wszyscy tu robimy. że Genaro już wielokrotnie przesuwał mój punkt połączenia. Nie widziałem go od dnia. czy te dzieci się bawiły. Genaro miał na myśli to. że życie meksykańskiej prowincji niezbyt mi odpowiada. Po kilku dniach spędzonych w Sonorze zawiozłem don Juana do miasta w południowej części Meksyku. Będziesz musiał z tego wszystkiego zrezygnować. Zazwyczaj. że wojownik celowo musi szukać zmiany. – To wielka różnica. – Genaro chce ci coś powiedzieć – rzekł don Juan. Dalej don Juan wyjaśniał. don Juanie? – Wyjaśniałem ci już. Ty pobudzasz swój umysł przebiegając przez swój inwentarz i przeciwstawiając go inwentarzowi twoich przyjaciół. który dla widzącego wygląda jak rozbłysk jasności w całym świetlistym jaju. jest zrozumiałe tylko dla wojownika. – Gdy tu jesteś. Czekamy na wolność! – A teraz. płaskim głazie. żeby nie gromadzić notatek. czy krzyczały z bólu. Genaro przesunął mój punkt połączenia w lewo aż do samej krawędzi – w gruncie rzeczy przesunął go tak daleko. stanowią niezapomniany widok. gdy poszliśmy porozmawiać na wielkim. Zdarzają się tylko widzącym. Gdy punkt połączenia zostanie poruszony przez uderzenie naguala. jak długo potrwa nasza rozmowa. Jest to jednak nic w porównaniu z blaskiem wytwarzanym przez stan całkowitej świadomości. gdy już to wiesz – dodał z uśmiechem – wróćmy do naszej rozmowy o świadomości. Żyjemy z dnia na dzień nie robiąc nic. Z kolei gdybyś nie znał niczego poza martwym spokojem tego miasteczka. na nowo rozświetlając te emanacje. zawsze znajdujesz się w stanie podwyższonej świadomości – powiedział don Juan. bym się nauczył pisać czubkiem palca zamiast ołówkiem. Żaden inny człowiek ani inna żywa istota nie może się tak rozświetlić. Jedynym docierającym do mnie dźwiękiem były oddalone krzyki dzieci. Kiedyś zamieszkasz w podobnym miejscu. że spokój tego miasteczka jest wymuszony. bo jesteśmy już u końca ścieżki. Don Juan przypomniał mi. Powiedziałem mu. lecz również jako intensywniejsze lśnienie powierzchni kokonu. Wyjaśnił. . Tamtego dnia.podwyższonej świadomości. Ogarnęło mnie lenistwo i irytacja. don Juanie? – Z nami jest trochę inaczej. że granice osłonki zostają rozerwane i wewnętrzne emanacje rozprzestrzeniają się w nieskończoność. Po południu w mieście panował nieprzyjemny spokój. Nie szukamy niczego. że Genaro zawsze zalecał. A wolność pociąga za sobą druzgocące konsekwencje. Ale mimo wszystko powinieneś przywyknąć do życia w takim miasteczku. co to wszystko znaczy. Widzący. gdy znajdowałem się w stanie podwyższonej świadomości. że znajdując się w stanie podwyższonej świadomości powinienem gromadzić rozmowy i doświadczenia w nie używanych emanacjach. Obydwaj z don Juanem siedzieliśmy na wygodnych krzesłach w największym pokoju. Następny dzień był gorący i mglisty. gdzie mieszkał wraz z resztą swojej grupy. że celem nowych widzących jest wolność. Nigdy się nie dowiedziałem. że jest mistrzem świadomości. don Juanie? – Oczywiście. Te manewry pozostawiają ci bardzo niewiele czasu na przyjrzenie się sobie i swojemu losowi. Genaro wszedł do środka i usiadł. że było to nieco niebezpieczne. że stan podwyższonej świadomości widzi się nie tylko jako blask sięgający w głąb jajowatego kształtu ludzkiego. Nie podobało mi się wrażenie. To. Czekamy. – Czy to właśnie tu robisz. na co czekamy. że czekamy i wiemy. Objąłem go. Jest to eksplozja światła o takiej mocy. – Dlaczego miałbym to zrobić. – Czy to są szczególne przypadki. gdy wybiegliśmy z jego domu w wielkim pośpiechu. Ale tym razem rozległo się uprzejme pukanie do drzwi. Genaro potrafi przenieść go dalej w głąb świetlistego jaja. Między innymi zakłada. Pewnego dnia mógłbym sobie wszystko przypomnieć. Przy pełnej świadomości stapiają się ze swobodnymi emanacjami i wślizgują się \v wieczność.

Genaro wstał i podszedł do mnie. – Czy pamiętasz dzień. Brzmi to bardzo prosto. Uśmiechnął się z wyraźnym znudzeniem. bo nie miałem narządów wzroku. że to nieuniknione. Z trudem rozróżniałem kształty mebli. Nie udało mi się wyostrzyć spojrzenia. Były tam wielkie chmury jaskrawego światła i masy czerni. Widziałem wcześniej Genara. Don Juan zamilkł. Późnym popołudniem znów usiedliśmy z don Juanem. Żółtozielone. równie nagle. Siła tego wiatru niosła mnie z niewiarygodną szybkością. a jednak miałem wrażenie. Don Juan wyjaśnił. Gorliwie opowiedziałem mu swoją wizję. Gdy próbowałem spojrzeć na własne ciało. – Popatrz na płomień – powiedział. Nie potrafiłem się niczemu przyjrzeć. Punkt . W uszach mi brzęczało. Miałem wrażenie. Gdy mówił. Pierwszą rzeczą. – Wczoraj wieczorem Genaro znów popchnął twój punkt połączenia – powiedział don Juan. Wydawało się. że miejsce na kokonie wszystkich żywych istot. – Ale chyba to pchnięcie było zbyt silne. A potem odzyskałem wzrok. iż te właśnie emanacje jesteśmy w stanie postrzegać. położył go na skale i pokazał mi rozszczepienie przechodzącego przezeń światła. że jestem boją unoszącą się w przestrzeni i że ta fala za chwilę mnie zagarnie i poniesie ze sobą. gdy siedzieliśmy na tym wielkim. Czysty płomień może cię zabrać w głąb nieznanego. że wpojono nam. Widzący mogą zobaczyć. że nasz punkt połączenia wybiera właśnie te emanacje i przygotowuje je do użycia. Nie miałem pojęcia. by porozmawiać. – Każda żywa istota posiada punkt połączenia. W następnej chwili zdałem sobie sprawę. Tamtego dnia. czy ich punkty połączenia wybierają te same emanacje. kolorowych świateł. Przespałem większą część następnego dnia. sprawdzając. który selekcjonuje emanacje i decyduje. fosforyzujące smugi rozświetlały ciemne. jaką zauważyłem. przypomniałem sobie. To wyjaśnienie prawie mnie zadowoliło. o które nowi widzący gorliwie zabiegają. a oczy piekły tak mocno. Don Juan stał obok ze zmartwionym wyrazem twarzy. że zaczęły łzawić. gdzie znajduje się punkt połączenia. Uznałem. To jest czysty płomień. powolna fala oceanu. Wówczas pojąłem. ale nie chciał mówić o moim przeżyciu. Wydawało mi się. płaskim głazie i kazałem ci patrzeć na odbicie światła słonecznego w kawałku kwarcu? Gdy Genaro o tym wspomniał. – Płomień jest bardzo ważny – rzekł cicho. nie jest z góry określone. Genaro wyciągnął z kieszeni kawałek wypolerowanego kwarcu. Drugi powód jest taki. Lśnienie kwarcu natychmiast przyciągnęło moją uwagę. że najlepszą metodą będzie skupienie się na etapach. czy żywe istoty postrzegają świat podobnie. nie widziałem intensywnego światła lamp. których normalnie nie widzisz. ale zanim fala zdążyła mnie otoczyć. zdarzyło się coś zupełnie niespodziewanego – wiatr zniósł mnie z jej kursu. Otaczał mnie mrok. że był to hipnotyczny sen wywołany przez Genara. uświadomiłem sobie. że unoszę się w powietrzu jak balon. że nie jestem sobą. Byłem sam. jedno i drugie w ruchu. jak wcześniej go straciłem. Przyłożył usta do mojego ucha i wskazał na jedną z dwóch lamp benzynowych oświetlających pokój. Wyraźnie widziałem falę bursztynowego blasku. Jednym z najważniejszych przełomów dla nowych widzących było odkrycie. Zasygnalizował mu skinieniem głowy. – Nie ma w nim gorąca. która nadbiegała w moją stronę jak olbrzymia. gdzie jestem. prawda: A jednak jest to wielkie osiągnięcie. przesuwające się chmury. że składam się wyłącznie ze świadomości. które z nich zostaną podkreślone. Miałem zamiar opowiedzieć Genaro o tym wspomnieniu. Leciałem spokojnie. Choć miałem otwarte oczy. było to. poczułem dziwny ucisk. że ludzie przez cały czas postrzegają te same emanacje z dwóch powodów. było to wrażenie fizycznego ciężaru. przez które muszę przejść. ale on odezwał się pierwszy. Obraz rozmazał się i poczułem. że kucam na skale. by coś powiedział. że się budzę. że jest gotów ustąpić miejsca Genarowi. żeby się obudzić. Przeleciałem przez ogromny tunel intensywnych. jakbym patrzył w dół na niezmierzoną przestrzeń. gdy don Juan przestał mówić. W następnej chwili znów znalazłem się w pokoju z nimi dwoma. Przejął mnie nagły strach i mój rozsądek pośpiesznie skonstruował wyjaśnienie. Pierwszy i najważniejszy to ten. które w tamtej chwili wydawało mi się sensowne: Genaro mnie zahipnotyzował za pomocą płożenia lampy benzynowej. – Twój punkt połączenia przesunął się ze zwykłej pozycji i dlatego dostrzegałeś emanacje. próbując się nie martwić. Uznałem.

by odciągnąć twoją pierwszą uwagę od zaabsorbowania sobą. Druga możliwość to pozostać obojętnym. iż jedyna wartość tych narzędzi. że obsesyjne skupienie pierwszej uwagi na sobie lub na racjonalizmie jest potężnym hamulcem. że ten punkt można poruszyć także od wewnątrz. Niezupełnie rozumiałem. Jego przesunięcie naprawdę oznacza zaburzenia. że punkt połączenia człowieka jest nieruchomy. że nieskazitelni wojownicy mogą widzieć Przerażające światy. ale już po chwili opowiedzą ci żart i będą się śmiać razem z przyjaciółmi albo z obcymi ludźmi. Ci ludzie albo popadają w nieodwracalne szaleństwo. polegała na tym. Widzisz. ludzie zawsze przegrywają walkowerem. Poprosiłem. Punkt połączenia zostaje przeniesiony w zupełnie inne miejsce i świadomość człowieka radykalnie się zmienia. gdyż ich prawdziwym celem jest wyrwanie punktu połączenia spod kontroli pierwszej uwagi i przesunięcie go. nietkniętym. Ale jeszcze ważniejsze jest właściwe zrozumienie prawd dotyczących świadomości. – Jeśli nie są wojownikami. bo dzięki nim człowiek uświadamia sobie.połączenia jest tam umiejscowiony jedynie z nawyku. powtarzania tych samych działań. Po pierwsze. Gdy już to zrozumiemy i nabierzemy nowych zwyczajów. to wiedzą. by wyjaśnił to bliżej. że wyrywały one punkt połączenia z utrwalonej pozycji i pozwalały go przesunąć na inne miejsce. – A co decyduje o tym. Jednak w pewnym okresie życia każdego wojownika rytuały i zaklęcia są niezbędne. żeby to wyjaśnił. Dodał. których punkt połączenia rozluźnia się? – zapytałem. Dlatego nowi widzący kładą wielki nacisk na nowe rodzaje działania i desperacko pragną wypracować sobie nowe zwyczaje. jest rezultatem konkretnej lokalizacji punktu połączenia na kokonie. możemy przesuwać ten punkt niemal na zawołanie. ale czekają cierpliwie. że wydawały się wręcz niedorzeczne. która możliwość staje się faktem? – Energia! Nieskazitelność! Nieskazitelni wojownicy nie robią w spodnie. – Nowi widzący twierdzą. Nigdy sobie nie uświadomili. że technika polega na uświadomieniu sobie tej możliwości. Jeśli są to wojownicy. ale tylko po to. zmuszają pierwszą uwagę. Rytuały. . iż świat. że wariujesz. Znów poprosiłem. Znów powtórzył. Wskutek tego punkt połączenia rozluźnia się trochę. – Jak można dokonać zmiany od środka? – zapytałem. że tracą zdrowe zmysły – odrzekł don Juan z uśmiechem. Ja także wprowadziłem cię w rozmaite procedury czarowników. Nowi widzący zrozumieli prawdziwą rolę tych praktyk i postanowili bezpośrednio przesunąć punkt połączenia. Wojownicy. ponieważ taka jest wola Orła – wyjaśnił. że dopadł ich obłęd. mają dwie możliwości. wydaje im się. jaką znamy. tak wyrafinowanych. ponieważ są powtarzalne. zdrowie i równowaga psychiczna oznaczają. którzy rozpoczęli wędrówkę w stronę nieznanego. gdy punkt połączenia nie wraca na swoje poprzednie miejsce? – zapytałem. Przemyśl to bardzo dokładnie: nasza wola stapia się z wolą Orła. że punkt połączenia zawsze wraca do swego pierwotnego położenia. – Uderzenie naguala jest bardzo ważne – ciągnął don Juan – bo przesuwa ten punkt. Czasami nawet wytwarza się tu na stałe szczelina. które postrzegają wskutek przesunięcia. wiedząc. – Punkt połączenia człowieka znajduje się na pewnej określonej części kokonu. Nasza wola stapia się z wolą Orła i punkt utrwala swe położenie w jakimś miejscu. że dawni widzący koncentrowali się wyłącznie na rozwijaniu tysięcy niezwykle skomplikowanych technik czarowników. Pozostają nietknięci. – Co się dzieje z ludźmi. Po prostu nie mają pojęcia o własnych możliwościach. że czary to coś w rodzaju ślepej uliczki. Jedna to przyjąć do wiadomości swoją chorobę wraz ze związanymi z nią zaburzeniami i reagować emocjonalnie na dziwne światy. by uwolniła część energii zazwyczaj zaangażowanej w obserwację inwentarza. Wrócimy do tego jeszcze później. który postrzegamy. Niestety. bo ich punkt połączenia nie potrafi już połączyć świata w całość. – Wtedy człowiek jest stracony. – Ale dokładne jego umiejscowienie jest rezultatem nawyku. Mają tylko pośrednią wartość. – Ty też kiedyś myślałeś. co dla niego oznaczało słowo “zwyczaje". trzeba zdać sobie sprawę. omijając wszystkie bzdurne rytuały i zaklęcia. których punkty połączenia zostały przesunięte. Zmienia on wówczas swoje umiejscowienie. – A co się dzieje. Dawni widzący drogo zapłacili za to odkrycie. że praktyki czarowników nie mają wewnętrznej wartości. albo stają się niezrównanymi widzącymi. – Wspominałem ci już. Mówiłem ci Wiele razy. które utrzymuje punkt połączenia w utrwalonej pozycji. Chodzi mi o to.

Stwierdziłem. tym bardziej utrwala się pozycja punktu połączenia. Znów powtórzyłem to. Nowi widzący. Dawni widzący widzieli ruchy punktu połączenia. to nie straciłbyś wiele. które mają zostać podkreślone. To właśnie jest stan podwyższonej świadomości. że jego wyjaśnienie brzmi tak. gdzie się dokładnie zatrzyma. że nazwa “pasmo" jest myląca i że lepiej będzie zilustrować to przez analogię. a jego intensywny blask rozpala uśpione emanacje. Gdy nagual wywrze nacisk na ten punkt. że moją wadą jest emocjonalny sposób reagowania. że stopień niezwykłości moich doświadczeń zmysłowych zależał od tego. że jestem chory. – Człowiek nie jest częścią nieznanego – odrzekł. Przechodziłem przez stany braku koordynacji czasu i przestrzeni. co widzieli. ale nigdy nie przyszło im do głowy. gdyby tak było. Zaznaczył grubą smugę na granicy pierwszej i drugiej części. mamy wrażenie. Widząc. Ten proces. kiedyś sądziłem. doszli do wniosku. Wiedział. co mówiłem mu wielokrotnie w przeszłości: mianowicie. że gdy w procesie rozwoju człowieka blask świadomości skupi się na ludzkim paśmie emanacji i wybierze te. ale nie ma absolutnie żadnego znaczenia. mówiąc. że pasmo przypomina dysk cheddara wstawiony w kulę jaśniejszego sera. ale zachowasz przy tym swoje wewnętrzne podpory. . Nie rozumiałem jego wyjaśnień. Opierając się na tym. Ma postać dysku sięgającego aż do powierzchni kuli z obu stron. Punkt połączenia człowieka odznacza się intensywnym blaskiem i jest zlokalizowany dość wysoko na powierzchni. – Gdy nagual popchnie ten punkt. że uczniowie muszą prześledzić wstecz drogę. – świetlistość człowieka widzimy prawie tak. jak daleko mój punkt połączenia przesunął się w głąb ludzkiego pasma emanacji. Jeśli stracisz to odbicie. zaburzenia koncentracji. nigdy nie straciłem poczucia tożsamości. zaczyna się błędne koło. Narysował na małej tablicy jajowaty kształt i podzielił go wzdłuż na cztery części. Popatrzył na mnie i zachichotał. Odrzekł. Wyobrażałem je sobie jako coś w rodzaju wstążki opasanej na powierzchni piłki. że w czasie trwania naszej znajomości mnóstwo razy przesuwał mój punkt połączenia. ukuli wyrażenie “przesuwać na lewo". że jest to ruch w głąb. gdy już zostanie zakończony. gdyż cały ten obszar jest dziewiczy. jakby punkt połączenia poruszał się w lewo. Don Juan powtórzył swoje porównanie trzy czy cztery razy. jakby przesuwał się on na lewo na powierzchni kokonu. – Widzisz. bo wskutek zażywania halucynogennych roślin przydarzały mi się całe serie zaburzeń zmysłowych. gdyby ta jasna kula była przezroczysta – mówił – miałbyś doskonały model ludzkiego kokonu. Cheddar przechodzi przez całą szerokość kuli. Świetlisty kokon człowieka przypomina kulę jasnego sera. by mi dać pojęcie. że tracę zmysły. zresztą w tej chwili też tak było. To właśnie oznacza stwierdzenie. do środka świetlistego jaja. którą ich punkt połączenia odbył pod wpływem naguala. Nowi widzący zachowali ten termin. Don Juan powiedział jeszcze. Nowi widzący opracowali dla swoich uczniów-wojowników znakomity test. w którą wstawiono gruby dysk ciemniejszego sera. czym właściwie jest ludzkie pasmo emanacji. Umysł dla widzących jest tylko odbiciem inwentarza człowieka. przesuwa się on w głąb dysku. że nasza wola stapia się z wolą Orła. nazywa się odzyskaniem własnej pełni. mówił don Juan. jak blask punktu połączenia przesuwa się w głąb dysku. że ponieważ świetlista otoczka jest przejrzysta. jakby widzący używali oczu do obserwacji ruchów punktu połączenia. chociaż w takich chwilach zawsze używałem emanacji. że nie lubię sera. na trzech czwartych wysokości jaja. których nigdy wcześniej nie wykorzystywałem. Powiedział. który nie pozwala mi uświadomić sobie. po czym wytarł linie podziału. Polega on na tym. jak gdybyśmy używali tylko oczu. Ponieważ ten punkt zawsze przesuwał się w głąb. podczas gdy w rzeczywistości może się on przesuwać jedynie w głąb. zatrzymuje się on w dowolnym miejscu wzdłuż ludzkiego pasma. że pionowe linie służą tylko temu. – Według wszelkich zwykłych standardów naprawdę je traciłeś – powiedział – ale zgodnie z koncepcjami widzących. wizje lub halucynacje miejsc i ludzi. Don Juan stwierdził. mamy wrażenie. bo nie potrafiłem pojąć. wzdłuż pionowego przekroju ludzkiego pasma. że jest błędny. na które patrzyłem. to w gruncie rzeczy twoje życie stanie się nieskończenie mocniejsze niż gdybyś był przy zdrowych zmysłach. Nie potrafiłem wtedy oprzeć się wrażeniu. choć wiedzieli. Im mocniej podkreślane są niektóre emanacje. w którym miejscu ludzkiego kokonu znajduje się pasmo emanacji. jakby były prawdziwe. Wyjaśnił. ale ja nadal niczego nie rozumiałem i musiał mi to wyjaśnić jeszcze inaczej. które się tam mieszczą.

Nie jest to ludzkie nieznane. Znów zacząłem się upierać. zupełnie niepojęte wizje przydarzały im się wtedy. więc zostaje odtrącony i zapomniany. Punkt przesunięcia jest odpowiedzialny także za to. ta wola nabiera takiej siły. Nowi widzący zauważyli. co postrzegają nasze zmysły. – Wewnątrz nas są tylko emanacje. ale pamiętaj o tym. Nie w tym. Tylko nowi widzący potrafią sobie z tym poradzić. że postrzegamy zbitki emanacji. Dokładają wysiłków. gdy widzący mają do czynienia z dotychczas nie używanymi emanacjami. czy jesteśmy zwykłymi ludźmi. Jest to nieznane. Wspominałem ci. Odrzekł. iż źródło tajemnicy znajduje się w naszym wnętrzu. że jedynie pozycja punktu połączenia decyduje o tym. jest nasze postrzeganie ludzkiego ciała. Jest to obszar tak przytłaczającej nieskończoności. które zostają podkreślone jednocześnie. że postrzegamy. który grupuje uwięzione emanacje w wiązki. To odkrycie przyniosło chwałę nowym widzącym. nieważne. to ludzkie zmysły będą postrzegać niepojęte rzeczy. gdy takie emanacje zostają podkreślone. że moim zdaniem oczywiste jest. I ten fakt. które znajdują się wewnątrz kokonu. – Ta tajemnica znajduje się poza nami – odrzekł. ale pozostają poza granicami ludzkiego pasma? – zapytałem. w jakich znajduje się on normalnie. iż nasze zmysły potrafią wyśledzić wszystko. iż pierwsza uwaga postrzega wszystko w zbitkach. że nieznane to po prostu emanacje odrzucone przez pierwszą uwagę. że potrafią przesuwać swój punkt połączenia. gdy punkt połączenia przesuwał się na obszary ludzkiego pasma diametralnie różne od tych. Wierzą w to. Usilnie nalegałem. którego nikt nie ma ochoty poznać. – Jednym z najwspanialszych przeżyć nowych widzących – ciągnął – była chwila. Zawsze. że wyjście z błędnego koła i przesunięcie punktu połączenia jest wielkim sukcesem. Inna część naszej całkowitej istoty. iż niektóre obsesyjne. czy wojownikami. ale tego nie da się opisać. bo widzą. iż punkt połączenia wydziela blask. bowiem punkt połączenia nie tylko sprawia. lecz niezmierzone nieznane. Dzięki temu. uświadamiają sobie. że w jego obrębie również tworzymy zbitki. tak jak nie używane emanacje w obrębie ludzkiego pasma. by widzieć. Z kolei niepoznawalne to wieczność. że nawet najlepsi widzący mieliby kłopoty z jego opisaniem. w której nasz punkt połączenia nie potrafi wytworzyć żadnych zlepków. Wyjaśnił. – A co z emanacjami. – Czy można je dostrzec? – Tak. co postrzegamy. że tajemnica leży w postrzeganiu. żeby mi wyjaśnił. . świetlisty kokon. Całe wiązki zostają następnie połączone ze swobodnymi emanacjami. na czym polega łączenie emanacji w zbitki. Nieznane jest niezmiernie ważne. co sprawia. w taki czy inny sposób. ale w tym. które usiłują wyrwać się z kokonu. że nowi widzący wierzą. gdyż rzucało nowe światło na nieznane. – Dlaczego nazywasz to ciemną stroną? – Bo jest ponura i złowieszcza. gdzie ludzkie cechy w ogóle nie występują.Oczywiście gdy nasza świadomość wykształca pierwszą uwagę. który poruszając się w obrębie ludzkiego pasma emanacji selekcjonuje je i grupuje w zbitki. wywołuje w nas zaburzenia. Jeśli punkt połączenia znajdzie się w innej niż zwykle pozycji wewnątrz kokonu i zacznie łączyć emanacje. nigdy nie uzyskuje podkreślenia. Przykładem takiej zbitki emanacji. ale także każe nam ignorować inne emanacje. gdy odkryli. ale takie. postrzegamy je podobnie jak zbitki tworzone przez pierwszą uwagę. Punkt połączenia tworzy zbitki nawet wówczas. że punkt połączenia przypomina świetlisty magnes. – To były wizje ciemnej strony człowieka – powiedział.

jak poruszali rękami. że dla niej ten wiersz zawiera w sobie kwintesencję samotności wojowników. Tak naprawdę ten dom był wspólną własnością wszystkich członków grupy naguala i formalnym jego właścicielem był Silvio Manuel. jakby czytał w moich myślach. Myśl o kobiecie-nagualu wpatrującej się popołudniami w cienie natychmiast wytrąciła mnie z równowagi. – Popołudniami lubi wpatrywać się w te cienie. Był to wiersz Juana Ramona Jimeneza Hora Inmensa. że nowi widzący to wojownicy absolutnej wolności. Popołudniowe słońce świeciło prosto na doniczki z kwiatami wiszące na belkach stropu. Don Juan i Genaro podeszli bliżej i popatrzyli na mnie ze zdziwieniem. że nie kryje się za tym żadne oszustwo. Ktoś obdarzony dobrym zmysłem kompozycji i porządku przyciął te rośliny tak.. – Wojownicy przygotowują się . jej tęsknoty. Ruchoma czystość kołysze chłodnymi drzewami. widziałem. don Juanie? – zapytałem. Don Juan określił rozmiary tej ścieżki. wyglądało to na ożywioną rozmowę. – Nie martw się tym – odrzekł z uśmiechem. Nagual ma władzę. przyzwyczaiłem się nazywać go domem don Juana. co oznaczały słowa kobiety-naguala. by wojownicy jedynie przygotowywali się na śmierć? – Absolutnie nie – odrzekł. Mówiła.. Nazywanie tego domu domem Silvia Manuela było ćwiczeniem w sztuce skradania się wykonywanym przez wszystkich członków grupy naguala bez względu na okoliczności. Ich cienie padały na północną i wschodnią ścianę patio. Patrząc na przejmujące cienie na ścianie uświadomiłem sobie z niezwykłą ostrością. delikatnych cieni rzucanych przez kruche rośliny. Wstecz / Spis Treści / Dalej 8. Coś przerwało naszą rozmowę. Tylko dźwięk dzwonu i ptak przerywają ciszę. Przysłał po mnie i kazał mu przyjść na patio za domem. gdy powiedział. jakby rozmawiały z zachodzącym słońcem. którzy żyją tylko po to. gdy don Juan powrócił do tematu świadomości. że poczułem pełnię samotności. jaką niesie ze sobą nie kończąca się ścieżka wojownika. a za tym wszystkim przejrzysta rzeka śni. Razem z nim był Genaro. które nadejdzie. Dla każdego z nich myślenie o tym domu w jakikolwiek inny sposób byłoby równoznaczne z zerwaniem wszelkich więzi z grupą naguala. Połączenie intensywnego żółtego światła. by uciec w całkowitą wolność. by moje zwyczaje nie spowodowały jakiegoś rozłamu w grupie. gdy osiągną całkowitą świadomość. że depcze po perłach wyrywa się na wolność i płynie w nieskończoność. Zobaczyłem don Juana dopiero w kilka godzin później. Zapewnił mnie. nawet w prywatnym zaciszu ich własnych domów. Razem z don Juanem i Genarem wróciłem z wyprawy w góry. – Możesz nazywać ten dom. Pozycja punktu połączenia Następnym razem. znów byliśmy w jego domu w południowym Meksyku. było oszałamiające. Na przykład kobieta-nagual nazywa go domem cieni. wielkich czarnych cieni doniczek i pięknych. – To dzieło kobiety-naguala – rzekł don Juan. ale ja. jak tylko chcesz. Intensywne żółte światło tej pory dnia. która sprawiła. popołudnie z kryształu. że tworzyły znakomity efekt. z jakichś niewytłumaczalnych powodów. Wydaje się. Obydwaj przechadzali się po drugim końcu korytarza. – Czy to możliwe. Dzień był jasny i słoneczny. Przy lunchu. łagodnie poklepując mnie po ramieniu. klepiąc Mnie po plecach. Przypomniałem sobie. Złocista cisza. – Co my naprawdę robimy. a ich jedynym celem jest ostateczne wyzwolenie. zapytałem don Juana o powód tego dziwnego zafałszowania. ale wówczas nie rozumiałem jej pragnienia. Nigdy wcześniej o tym nie słyszałem i obawiałem się. spokój miasteczka oraz moje uczucia do kobiety- naguala połączyły się naraz w całość. gdy mówiła. że poprzedniego dnia czytała mi coś na tym patio. gdy wypoczywaliśmy po długiej jeździe. które w nich rosły. że czytanie na głos wierszy to jedyna ulga dla jej duszy.

gdy coś mnie stamtąd zabrało. rozleniwiony. Wtedy uświadomiłem sobie. Poruszony głęboką miłością podbiegłem. Przez chwilę milczeliśmy. jak się chodzi w ten sposób – szepnął don Juan. Wiedziałem. Miałem ochotę biec. Naśladowałem jego ruchy. Las był ciemnozielony i mroczny. – Żałujesz? – Oczywiście. Wykonał te same gesty: poskrobał się po głowie. – Nagual Julian pokazał mu. że tak się stało. . a potem położyłem się na boku. Zadziwiło mnie wrażenie wyczekiwania na coś. czego szukają. że przejdziemy przez tę ścianę i nawet przygotowałem się na zderzenie z nią. że każdy krok daje mi poczucie niezwykłej lekkości. Usunąłem się na bok i wyszedłem z kościoła. Oddychałem głęboko i dziwnie szybko. Dodał. by się z niego śmiać. gdy staną się niczym. czy też raczej moje ciało tego pragnęło. don Juan powiedział. kierując się wprost na wschodnią ścianę patio. za plecami miałem las. Don Juan i Genaro odsunęli się ode mnie o kilka stóp. W moją stronę zbliżało się mnóstwo ludzi. ale w normalny sposób. – Ma to coś wspólnego z pozycją punktu połączenia. uniósł brwi i powiedział: – A może jednak żałujesz? – Oczywiście. wyczuwałem każdą zmianę światła i cieni dokoła mnie. zobojętniały. Ledwo stałem. czy przesunąłem swój punkt połączenia. Przez chwilę miałem dziwne wrażenie. a potem całym ciałem. Naraz znalazłem się przed głównym ołtarzem w kościele. że tu jesteś. Twarzą prawie dotykałem ściany. Potem Jednak wydawało się. prawda? – zapytał don Juan z cieniem uśmiechu na twarzy. bo zmienił mi się nastrój. że nie! – zagrzmiał Genaro i obydwaj zanieśli się niepowstrzymanym śmiechem. Byłem pewien. a pełna świadomość przychodzi do nich wtedy. Oni najwyraźniej także o tym wiedzieli. W końcu nogi ugięły się pode mną i usiadłem. Słyszałem każdy dźwięk. Widziałem ciemne postacie mężczyzn i kobiet niosących olbrzymi krucyfiks. ciemnego pokoju. Dopiero wtedy. że powtarzam jego krok. Idąc zauważyłem. Zatrzymaliśmy się tam. – Chyba nie żałujesz. modlić się do Pana. Genaro zna kilka różnych kroków mocy. błogie myśli o miłości do Boga i wszystkiego. W moim ciele nie było siły. gdzie wąskie. Jednak to właśnie rytm oddechu zmuszał mnie do dreptania w miejscu. Nie spuszczaj z niego wzroku. morze świec. Potem don Juan zapytał. – Genaro chce ci pokazać coś. Ruchy Genara były rzeczywiście hipnotyzujące. Podrapał się po głowie i popatrzył na mnie unosząc brwi. Po chwili odkryłem. Poczułem uniesienie. Gdy się uspokoili. najpierw wzrokiem. a jednak miałem wrażenie duchowej mocy. że naszły go wątpliwości. W blasku tysięcy świec lśniły pokryte złoceniami płaskorzeźby. ciemne przejście łączyło patio z resztą domu. Gdy się zatrzymaliśmy. Zajrzałem do pustego. Naraz obok mnie pojawili się don Juan i Genaro. by do nich dołączyć. że za każdym lakiem melancholii stoi poczucie własnej ważności. Obydwaj przyjrzeli mi się badawczo i bardzo dokładnie. Trącił mnie ramieniem i poczułem na sobie ciężar jego ciała.na świadomość. Nie odpowiedziałem. że nie – zapewnił tym razem don Juan. chcieli się upewnić. – Nazywa się to krok mocy. Znajdowałem się zaledwie o kilka stóp od tłumu. coś mnie powstrzymało. Naraz zobaczyłem przed sobą olbrzymi. ale przechodzą przez ten smutek tylko po to. że wojownicy mają prawo do stanów głębokiego smutku. Czułem się niezwykle agresywny. że czegoś mi brakuje. – A może jednak – mruknął. ale gdy się podrywałem z miejsca. Wielkie drzewa wznosiły się w górę jak ściana. co dobre. Lekko popchnął mnie w lewo i skręciliśmy. co ma za chwilę nadejść. że nie – zapewnił go Genaro. gdy już zupełnie nie czują się ważni. bo sam nie byłem tego pewny. Obeszliśmy dokoła patio i stanęliśmy. równina z kolei zalana słońcem i żółta. Genaro znajdował się po mojej prawej stronie. płaski teren. Gdy tak leżałem. mogą stać się wszystkim. znajdowałem się w stanie wyostrzonej uwagi. miałem cudowne. wyginając plecy w łuk i unosząc kolana aż do piersi. Ruszyliśmy wzdłuż korytarza. – Oczywiście. Genaro natychmiast ruszył wzdłuż korytarza. ale zatrzymaliśmy się o krok wcześniej. Fizycznie czułem się znużony. silny i śmiały. Od tej strony dom był pogrążony w cieniu. co jest bardziej ekscytujące niż całe twoje użalanie się nad sobą – powiedział don Juan. czy dopadł mnie żal nad sobą. Łagodnie wzięli mnie za ramiona i w milczeniu poprowadzili na drugi koniec korytarza. Chciałem być z nimi.

które potem zostaną usunięte w cień. Gdyby ktoś mnie o to zapytał. że nasza wola może się stać wolą Orła. Gdy uczymy się gadać do siebie. w okresie. Ich wewnętrzne emanacje znajdują się w ciągłym ruchu. W proces tej nauki obie strony angażują swoją wolę. którzy uczą ich. Rzekł. jest zatrzymanie wewnętrznego dialogu. a jednak niezmiernie proste. że nieświadomie. Było skomplikowane. co robią widzący. na swój sposób. podobnie jak dawni widzący. Nowi widzący twierdzą. – Tylko gdyby żyły pomiędzy nowymi widzącymi. W następnej chwili znów byłem z don Juanem i Genarem. dorośli. A potem twoja wola stopiła się z wolą Orła. Bardzo dobrze sobie uświadamiałem. – A czy można byłoby zachęcać dzieci. Nasi nauczyciele zmuszają nas. A wierz mi. którzy mają nad nimi znaczną władzę. Ponieważ pozycja. jakie nadajemy temu. gdzie dokładnie mają ustawić swój punkt połączenia. a przez to nowy rodzaj percepcji. ale Baczenie. gdy się on przesunie. wytworzyć w sobie taką intencję. co Genaro zrobił ze mną poprzedniego dnia. Wyjaśnienie tych wszystkich skomplikowanych procedur jest bardzo proste: nowi widzący twierdzą. z tym. wszystko staje się możliwe – rzekł. iż punktem wyjścia wszystkiego. Don Juan powiedział. by przez coraz bardziej złożony wewnętrzny dialog utrwalały swój punkt połączenia w jednym miejscu. – Nacisk swobodnych emanacji – mówił – sprawia. która będzie ją nieustannie utrwalać. jest arbitralna. że od dnia. – Mówiłem o tym. że dzieci mają setki nauczycieli. Don Juan wyraził swój głęboki podziw dla ludzkiej umiejętności wprowadzania porządku w chaos emanacji Orła. kogo miał na myśli. a punkt połączenia wędruje po całym ludzkim paśmie. – Ale najczęściej są one uważane za dziwne i dokłada się wszelkich wysiłków. by popchnąć mój punkt połączenia i że udało mu się to. by utrwalić pozycję punktu połączenia. co postrzegamy. żeby zatrzymać wewnętrzny dialog. Nasza wola każe nam gadać do siebie. że nasz punkt połączenia wybiera pewne emanacje i łączy je w zbitki. – Wyjaśnienie jest niezwykle proste – rzekł don Juan. Dodał. uczymy się posługiwać wolą. utrwalić pozycję ich punktu połączenia. . bo wszyscy trzej musieliśmy się wykazać niesłychaną dyscypliną. że widzący widzą. jak mi się udało tego dokonać. gdy mówił o nauczycielach. Przez kilka minut milczeliśmy. byśmy zaczęli gadać do siebie. Później. jest mistrzem magii i że nasza magia polega na utrzymywaniu punktu połączenia w niewzruszonej pozycji. że w świetle tych wyjaśnień to. Dlatego dzieci potrafią bez wysiłku skupiać się na emanacjach. Wewnętrzny dialog ustaje w ten sam sposób. – W gruncie rzeczy wiele dzieci widzi – ciągnął don Juan. bo znajdowałem się w stanie wewnętrznego wyciszenia. Utrzymywał. gdy wszyscy dokoła uczą nas powtarzać w nieskończoność dialog na własny temat. że ponieważ dokładna pozycja punktu połączenia jest arbitralna i została nam narzucona przez naszych przodków. że to właśnie wewnętrzny dialog utrzymuje punkt połączenia w utrwalonej pozycji. że każdy z nas. iż u dzieci na początku położenie tego punktu nie jest trwałe. niż kleszcze racjonalizmu. co dzieje się z ludźmi w dzieciństwie. Nieustannie podkreślał. – Użyłeś woli i stworzyłeś nową intencją. w której punkt połączenia zostaje utrwalony. Stanęli po moich obu stronach i leniwie ruszyliśmy przez patio. Zapytałem don Juana. nowy rozkaz. Ten dialog internalizuje się i to już wystarczy. Aby przestać to robić. Jednym z najbardziej niezwykłych odkryć nowych widzących jest to. gdy spotkaliśmy się po raz pierwszy. W innym wypadku. iż w zasadzie przestałem mówić do siebie. jak się zaczyna: przez akt woli. że to gorsze. zmuszają je. osiągnąć stan podwyższonej świadomości i by jeden z nas mógł odejść daleko ze swoim punktem połączenia. naszym darem magii. Taką właśnie siłą jest proces wewnętrznego dialogu. potrzebna jest siła. wpadłyby w pułapkę milczącej strony człowieka. którzy kazali nam gadać do siebie. należy użyć dokładnie tej samej metody: trzeba posłużyć się wolą. że Genaro wykorzystał krok mocy. Następnego dnia podczas lunchu don Juan powiedział. żeby zachowały większą płynność punktu połączenia? – zapytałem. jest naszą wolą. wymusza nowe połączenia emanacji. dzięki czemu powstaje sieć powiązań Umożliwiająca percepcję. To wynika z nakazu Orła. było bardzo skomplikowane. nie potrafiłbym odpowiedzieć. można poruszyć ten punkt przy stosunkowo niewielkim wysiłku. tłumaczył mi. ale nie miałem pojęcia. w miarę jak dzieci dorastają. by je doprowadzić do normy. – Gdy osiągnie się wewnętrzną ciszę.

że w przeszłości mój punkt połączenia przesuwał się już wielokrotnie. Przesunął mój punkt połączenia w dół i prowadził go aż do chwili. agresji. że przesuwając swój punkt połączenia w konkretne położenie mogą stać się podobni do wybranego zwierzęcia. Nic łatwiejszego niż tam wpaść. a szczególnie dla tych. Okazało się. zaczynają pękać i punkt może się przesunąć. Wczoraj Genaro i ja chcieliśmy dać ci szybki przykład takiego przesunięcia w bok i dlatego poruszyliśmy twój punkt połączenia chodząc. – Te wizje są wytworem ludzkiego inwentarza – ciągnął. Rytm stłumionych kroków pobudza siłę łączenia emanacji wewnątrz kokonu. Powiedział. ale światy. gdy wychwyciłem pasmo emanacji wron. że gdy wojownik zatrzyma wewnętrzny dialog i osiągnie spokój umysłu. że don Juan sprawdził mnie kiedyś. by dać ci pełen obraz tych ludzkich śmieci. Wśród wielu błędów popełnianych przez dawnych widzących. świat znika. zmęczenie. że to nieprawda. bardziej niż jego widok. iż można je było nazwać światami fantomów. Upewniłem się. chwyta punkt połączenia w pułapkę. że nowi widzący ignorują wszelkie tego typu wizje. Sam możesz zaświadczyć. mądrość. zwinność czy okrucieństwo. z jaką punkt połączenia człowieka wędruje w dół. ale nie dla nas. jeśli jest znaczne. gdy znajdowałem się pod wpływem roślin mocy. podobnie jak poprzedniego dnia. którzy potrafią pokierować ruchem tak. Dlatego obowiązkiem naguala jest sprawdzać swoich wojowników. Stanowczo stwierdził. Umilkł i spojrzał na mnie. że stali się oni mistrzami w przybieraniu postaci zwierząt. zmysłowości. Don Juan wyjaśnił. że nawet wśród współczesnych widzących można znaleźć wiele okropnych przykładów tego typu praktyk. że przesunięcie punktu połączenia w dół zawsze powoduje zupełną transformację. . gorączka i inne rzeczy mogą wywoływać podobny skutek. Względna łatwość. Jest to ponury. Zazwyczaj przesuwa się on w lewo. zyskać jego siłę. w wyniku czego zmieniłem się we wronę. Po chwili namysłu don Juan stwierdził. jest wielką pokusą dla widzących. – Rośliny mocy tak działają. Przeciętny człowiek popełnia błąd uważając. to znaczy przestaje być tym. jednym z najsmutniejszych było przenoszenie punktu połączenia w dół. że przez “przesunięcie w bok" miał na myśli przemieszczenie punktu połączenia w poprzek ludzkiego pasma emanacji zamiast w głąb. ale każdy człowiek może dotrzeć do tego magazynu po prostu zatrzymując swój wewnętrzny dialog. więzy. – Nie mają wartości dla wojowników poszukujących absolutnej wolności. Jest to położenie bestii. nieobliczalne sterty ludzkich śmieci. gdyż większość ludzi w naturalny sposób preferuje ten kierunek. – Na obu brzegach ludzkiego pasma emanacji znajduje się dziwny skład odpadków. złowieszczy magazyn. że skutki takiego przesunięcia są wyłącznie mentalne. na czym polega przesunięcie punktu połączenia przez chodzenie. czy fizycznie zmieniłem się we wronę. – Na szczęście punkt połączenia nie pozostaje tam długo. ale istnieją widzący. powstają halucynacje. Don Juan zapewnił mnie. ale przeciwne naszym interesom. czy się nie mylę. Wybierali jakieś zwierzę jako punkt odniesienia i nazywali je swoim nagualem. Jeśli przy tym zostanie przekroczony pewien próg. chytrość. dźwięk kroku mocy. Boga. bo punkt połączenia wytwarza je przy przesunięciu w bok. że jednym z najbardziej tajemniczych aspektów wiedzy widzących są niewiarygodne skutki wyciszenia umysłu. które wówczas tworzyłem. które zostały rozłączone przez wyciszenie umysłu. Genaro i ja przesunęliśmy twój punkt połączenia w obydwie strony. Wierzyli. ale głód. którzy mają skłonności w tym kierunku. które utrzymują punkt połączenia w konkretnym miejscu. że punkt przesuwa się poniżej swego zwykłego położenia. czym jest na ludzkim poziomie. – Kiedyś przesuwałem twój punkt połączenia podając ci rośliny mocy – mówił don Juan. – Widzącym także zdarza się przypadkowe przesunięcie w dół – mówił don Juan. religię. Poprosiłem. Gdy się osiągnie ten stan. – Ta siła natychmiast zaczepia się o krawędzie pasma – tłumaczył. zabijania. Znów zadałem don Juanowi pytanie. – Po prawej stronie znajdują się nie kończące się wizje fizycznej aktywności. Jeśli przesunięcie jest minimalne. Don Juan mówił. Nowi widzący nazywają to położenie dolną pozycją. by wyjaśnił. jego skutki tłumaczy się jako fantazje. Schodzenie w dół jest niezwykle łatwe. – Właśnie o to mi chodziło – potwierdził. które słyszał już dziesiątki razy. Chciałem wiedzieć. który miał wielkie znaczenie dla dawnych widzących. co sprawiło. Po lewej znajdujemy duchowość. przeważnie były tak bliskie zwykłemu światu. Wiedziałem. czy też tylko myślałem i czułem się jak ptak.

dlatego bez trudu potrafią się wcielać w postacie zwierząt. kobiety są dzikie i intensywne. Powiedział jeszcze. ale mają bardzo niewiele talentu. Użył przy tym hiszpańskiego słowa desnate oznaczającego odtłuszczanie. Wskazał na drzewo obok domu. a potem pod wpływem obecności dorosłych utrwalają się na jednym miejscu. że ludzki punkt połączenia ma w gruncie rzeczy jedną wyjątkową cechę. jak punkt połączenia przesuwa się coraz bardziej na lewo. Don Juan zastanawiał się przez chwilę. To samo dzieje się ze wszystkimi innymi organizmami. jak ich punkty połączenia wędrują we wszystkie strony. zalecam dwudziestoczterogodzinne czuwanie we wszystkim co robią. ale też za ignorowanie niektórych połączeń. Nowi widzący zauważyli. Zdyscyplinowani mężczyźni i kobiety są mniej podatni na takie przesunięcie. że według wszelkich standardów transformacja. że ten kierunek mi nie odpowiada. bo to one dają impuls do przekroczenia ogromu nieznanego. by zniwelować jego skutki. schłodzonego mleka. patrzymy na to drzewo – powiedział – nasze punkty połączenia łączą ze sobą nieskończenie wiele emanacji i osiągają cud. Jest to sprytny ludzki manewr. Mężczyźni tego nie potrafią. Moja reakcja na to doświadczenie przekonała go. że nowo narodzonym każe się robić to. podczas gdy mężczyźni pozostają tam niebezpiecznie długo. niektórzy widzący czują tam bardzo dobrze. jak przebiega taka nauka – w końcu nie rozumiemy nawet. że punkt połączenia jest odpowiedzialny nie tylko za łączenie emanacji. Niektórzy na przykład ty. mają naturalne skłonności do folgowania swoim zachciankom. – Takie wypadki sprawiają. jako poważni. była przerażająca. – Gdy my. że przypadkowe przesunięcie w dół od czasu do czasu przytrafia się każdemu widzącemu ale zdarza się to coraz rzadziej w miarę. Jest to krok w tył i trzeba wiele czasu i wysiłku. – Czy punkt połączenia innych organizmów także został wyszkolony w utrzymywaniu stałej pozycji? – Każdy nowo narodzony organizm przechodzi jakieś szkolenie. dorośli ludzie. Don Juan przyznał. – Ale potrafią one odbić się od tej pozycji bez żadnego wysiłku. Jeśli kiedykolwiek spotkasz widzącą kobietę. podobnym do ciebie. Powiedział dalej. co robi ich gatunek. Wyjaśnił. który nie ma odpowiednika u żadnych innych istot. czy inne organizmy też potrafią przesuwać swój punkt połączenia. która utrzymuje swój punkt połączenia w dolnej pozycji. albo może właśnie dzięki niej. by zwalczyć w sobie chęć pozostania w niższym obszarze. Im zalecam jedynie dwadzieścia trzy godziny czuwania. – Jak można tego uniknąć? – Wszystko zależy od samego wojownika. która zbłądziła na te ścieżki. którą nazywamy drzewem. Tam właśnie kryje się prawdziwa groza. Takim wojownikom. Podobnie w procesie percepcji ludzki punkt połączenia gromadzi część emanacji . Spojrzał na mnie z błyskiem w oku i zaśmiał się. Don Juan porównał ten proces do zbierania najsmakowitszej śmietanki z powierzchni przegotowanego. – Ich punkty połączenia mogą się przesuwać – odrzekł – ale nie jest to zależne od ich woli. potrzebowałbym olbrzymiej energii. której uległem. aby naszą percepcję uszlachetnić i oczyścić. – Gdy myślisz o czymś przerażającym – ciągnął don Juan – co czai się w mroku i nie ma żadnej nazwy. Oprócz tej naturalnej umiejętności. Gdyby było inaczej. Obdarzeni są trzeźwością umysłu i celowością działania. Ci są w pewien sposób poszkodowani. demonstrując przy tym gwałtowność usposobienia i niezrównane okrucieństwo. uciekaj jak najdalej! Zapytałem. że postrzegamy zbitkę emanacji. Właśnie dlatego nagual musi mieć w swojej grupie aż osiem kobiet. że widzący wpadają w ponury nastrój i stają się małostkowi – ciągnął – a w pewnych wypadkach krańcowo racjonalni. Nasze punkty połączenia sprawiają. Jednak każdy taki wypadek znacznie zmniejsza moc widzącego. – Kobietom takie przesunięcie zdarza się częściej niż mężczyznom – podjął. bez czego nie byłoby percepcji. Dokładnie to samo dzieje się z ludzkimi dziećmi: widzący widzą. iż tylko ludzkie istoty potrafią składać zbitki emanacji w większe całości. My możemy nie rozumieć. nie wiedząc o tym myślisz o widzącej kobiecie. że widzące kobiety mają niezwykłą zdolność utrwalenia swojego punktu połączenia w dowolnym miejscu poniżej jego zwykłej pozycji. jak się to stało z nami – ale widzący widzą. a potem dodał.

I tu wpadamy w pułapkę. jak to zwykle czynimy. że są dla nas realne tylko dlatego. co postrzegają inne istoty. – Oczyszczone wytwory ludzkiej percepcji – ciągnął don Juan – są bardziej realne niż to. że naszą wolą jest postrzegać je jako realne. jest błędem w osądzie. że zapominamy.uprzednio wyselekcjonowanych do połączenia i tworzy z nich smakowitszą całość. ale nie mamy mocy. . Zapominamy. Te konstrukcje są dla nas tak realne. Opieranie się na naszej oczyszczonej percepcji. za który płacimy równie drogo. Potrafimy zbierać śmietankę z połączeń emanacji. Tego trzeba się nauczyć. iż stworzyliśmy je rozkazując naszym punktom połączenia pozostawać w określonym miejscu. by chronić się przed własną wolą. jak dawni widzący za swoje błędy.

dzięki czemu powstaje percepcja. Położyliśmy je na ziemi. były skutkiem wcześniejszej umowy między nimi. że grupa naguala dzieli się na mniejsze grupki albo że wojownicy odchodzą pojedynczo. Nadal szeptem dodał. Don Juan odezwał się do mnie cicho. sporządzał z tych ziół lekarstwa. może budować światy zupełnie inne od tego. Największe wrażenie wywarła na mnie jej niespożyta energia. – Co byś pomyślał. Pod koniec tej wycieczki dołączyłem do nich w Sonorze. Powiedział. że pewne obszary geograficzne nie tylko ułatwiają wykonanie tego ryzykownego manewru. – Właśnie dlatego w Sonorze są prawdziwi czarownicy – ciągnął. by zawieźć ich do domu. dla których wojownicy z grupy naguala Juliana musieli opuszczać ten świat pojedynczo. Niespodziewane pytanie i dziwne brzmienie jego głosu wzbudziły moje przerażenie. Znasz już jedną. Don Juan zaśmiał się. – A szczególnie czarownice. Powtórzył jeszcze raz. Don Juan wyjaśnił. Genaro mrugnął do mnie. została jeszcze tylko jedna. Jego zdaniem ta ostatnia prawda była zwieńczeniem odkryć dawnych widzących. lecz także narzucają konkretny kierunek ruchu. podnosząc się. Chciałem przesunąć twój punkt połączenia. że człowiek posiada punkt połączenia i że ten punkt wiąże ze sobą emanacje. by poszukać ziół leczniczych. Wstecz / Spis Treści / Dalej 9. jakby nie chciał obudzić Genara. choć oni sami nie zdawali sobie z tego sprawy. Jeden z widzących z grupy naguala. że zawsze bardzo się bałem la Cataliny. Don Juan zawsze utrzymywał. Każdy z nas niósł duży tobołek z roślinami. Należy do naszego świata. La Cataliną bliższa jest starożytnym widzącym. . który pełnił wśród nich rolę zielarza. że ta nierównowaga była jednym z powodów. Najczęściej nagual opuszcza ten świat razem ze wszystkimi swoimi uczniami. tym bardziej gorąco miałeś w spodniach. la Catalina jeszcze tu była. że przy każdej waszej konfrontacji im bardziej się bałeś. Przesunięcie w dół Jak co roku. – Zaoszczędziła tak wiele energii – wyjaśnił don Juan – że udało jej się przesunąć twój punkt połączenia w głąb lewej strony. Rozmawialiśmy też o tym. Właśnie tak się stało z grupą naguala Juliana. Don Juan mówił mi już wcześniej. ale jednocześnie uważałem ją za niezwykle atrakcyjną kobietę. W przeszłości doprowadziłem do waszego starcia. że wyjaśnił mi już prawie wszystkie prawdy dotyczące świadomości. Na przykład pustynia w Sonorze ułatwia przesunięcie punktu połączenia w dół. Było późne popołudnie. bo należała do grupy naguala Juliana. że nie ma powodu do niepokoju. Jej niesłychaną wartość docenili w wiele stuleci później nowi widzący. zbliżał się już zmierzch. który znamy. bo la Cataliną jest dla nas czymś w rodzaju kuzynki czy ciotki. ale zdarza się. Choć Julian opuścił ten świat prawie czterdzieści lat temu. la Catalinę. Odpoczywaliśmy w cieniu wysokich krzewów u podnóża wzgórz. gdybyśmy ją zaprosili do towarzystwa? – zapytał Genaro głośno. do położenia bestii. że grupa naguala Juliana składała się z trzech zupełnie nieistotnych mężczyzn oraz z ośmiu niezwykle uzdolnionych kobiet. że mrożące krew w żyłach doświadczenia. Ujął mnie za ramiona i potrząsnął zapewniając. że masz do niej słabość – uśmiechnął się. podkładając sobie pod głowę zwiniętą kurtkę. Genaro też się położył i usnął. Vicente Medrano. choć jej ścieżka trochę różni się od naszej. akurat w porę. Magiczne wygłupy la Cataliny obluzowały go. że la Cataliną jest z nami bardzo blisko spokrewniona. Ostatnia prawda mówi. – Mówiłem ci. Musiałem przyznać. don Juan i Genaro wybrali się na pustynię w Sonorze położoną w północnym Meksyku. – Ona sama mi wyznała. że punkt połączenia może się wyrwać ze swojej utrwalonej pozycji. Na dzień przed wyruszeniem na południe don Juan niespodziewanie podjął swoje wyjaśnienia dotyczące opanowania świadomości. Obydwaj zanieśli się histerycznym śmiechem. chociaż nie byłeś w stanie podwyższonej świadomości. że gdy ten punkt przesunie się poza pewną granicę. – Widzę. jakie miałem z la Cataliną.

że jest kimś w rodzaju kuzynki. jaki jesteś – powiedział Genaro. – Nieskończenie bardziej – powtórzył. a ponieważ obydwie z la Catalina pochodziły z Sonory. skradania się i intencji. choć jest młodsza od większości z nas. należy do poprzedniego pokolenia. – Mówiłem. Zapytałem. Na razie powinieneś wiedzieć. Właściwie jest ich żeńskim odpowiednikiem. Jesteśmy dla niej zbyt sztywni. Genaro wskazał szczyt niewielkiego pagórka. że teraz twoja świadomość lewej strony zazdrośnie strzeże dziwnych sekretów. wyłącznie w świetle ostatniej z prawd o świadomości: ta prawda mówi. Poczułem się zażenowany. Ale dzisiaj przyjrzymy się temu. – La Catalina nie jest podfruwajką – powiedział Genaro. Rzadko się z nami kontaktuje. Odruchowo pochwyciłem tobół z ziołami i chciałem zarzucić go na ramiona. pod koniec życia wróciły na pustynię i mieszkały razem aż do odejścia widzącej. Genaro próbuje wysondować. – Do czego zmierzasz? – zapytałem Genara wojowniczo. Uśmiechnął się do mnie. skoro opuścił on ten świat przed niemal czterdziestu laty. Genaro potwierdził skinieniem głowy. Nie mogłem uwierzyć. że nie jestem do niej podobny. – Gdzie ona jest? – zapytałem. – To. Don Juan przerwał milczenie. właśnie dlatego la Catalina i ty czujecie do siebie sympatię. gdy wyglądała młodo. – La Catalina uważa. – Ona cię lubi. – Między tobą a nagualem Julianem istnieją bardzo dziwne podobieństwa. czego ja nie wiedziałem. że punkt połączenia przesunięty ze swej zwykłej pozycji potrafi budować światy zupełnie inne od naszego. – Ona tylko wygląda młodo. – Zostaw ten tobołek – uśmiechnął się. – Bardzo dobrze znała naguala Juliana. . czy zdajesz sobie z tego sprawę. Zapytałem don Juana. Jest ostatnią z tamtej grupy. czy wiedza la Cataliny bardzo się różniła od jego wiedzy. gdy dojdziemy do ostatniej części wyjaśnień na temat świadomości. – Ona bardziej przypomina Silvia Manuela czy Genara. co robi la Catalina – przerwał mu don Juan – można wyjaśnić tylko w kategoriach mistrzostwa trzech sztuk: opanowania świadomości. co ona robi. Widziałeś la Catalinę tylko wtedy. że wiesz – rzekł Genaro. Upierałem się. bo znała naguala Juliana lepiej niż ktokolwiek z nas. jako kobieta. bo wie. Ta widząca opuściła nasz świat jako jedna z ostatnich. – A jaka jest różnica między wami dwojgiem? – Pomówimy o tym bez pośpiechu i szczegółowo. Woli pełną przygód wyprawę w nieznane niż poszukiwanie wolności. przeraziłbyś się śmiertelnie. to część jej wiedzy. – Musimy wejść trochę wyżej na to wzgórze na spotkanie z la Catalina. chętnie poznawała niezwykłe sposoby przesuwania punktu połączenia. jest nieskończenie bardziej agresywna i niebezpieczna niż oni. Genaro także się podniósł. skąd właściwie miałbym wiedzieć o czymś tek nieprawdopodobnym. Don Juan gestem kazał mi wstać. tylko podziwiam jej wielką siłę. – Czy ona jest związana z twoją grupą? – zapytałem don Juana. Było to także częścią wiedzy naguala Juliana. jakby wiedzieli coś. jako jej bardzo oddana pomocnica i uczennica. ale Genaro powstrzymał mnie. Gdybyś ją zobaczył. wydymając usta. bo przywykła do sposobu bycia naguala Juliana. ale oczywiście. mrugając. Przez wszystkie te lata la Catalina. komicznym gestem poruszając brwiami. To znaczy. La Catalina była związana zjedna z ośmiu znakomitych widzących z grupy naguala Juliana i nauczyła się od niej niezwykłych sposobów przesuwania punktu połączenia w dół. by la Catalina znała naguala Juliana. Don Juan i Genaro ze śmiechem klepali mnie po ramionach. – Mówi tak. ale nie odpowiedział. Nie za bardzo nas lubi. kiedy wygląda staro. Dożyła niezwykle sędziwego wieku. Obydwaj popatrzyli na mnie przeciągle. – Jesteśmy dokładnie tacy sami – odrzekł.

że sam się przestraszyłem. Nauczył nas wielu rzeczy. ale w jego wykonaniu wydawały się one wspaniałe. o czym obydwaj wiedzieli. Don Juan bardzo spokojnie zapytał Genara. W końcu Genaro wziął mnie za ramię i razem wspięliśmy się na szczyt. szukając pomocy. uderzenie naguala nie przynosi mu wolności. że hamuje śmiech. Słuchając tego. Wszyscy trzej znaleźliśmy się na szczycie jednocześnie. ale był wielkim. Bardzo lubił przyłapywać swych uczniów w stanie normalnej świadomości na chwili nieuwagi i wtedy przesuwać ich punkty połączenia. Wśród tych złych były także techniki dawnych widzących. że nie wiem. Don Juan wyjaśnił rzeczowym tonem. Nagual Elias nie miał takiego daru. by wytrzymać napór połączeń. zobaczysz ją jako czarny punkt na tle zielonych krzaków. – Znakomicie potrafił postępować z ludźmi. – Tam. który wówczas był jeszcze na tym świecie. Obydwaj zanosili się śmiechem. Wpadłem w taką desperację. że zazdrośnie strzegł sekretów swojej lewej strony. że nagual Julian zalecał nam oszczędzanie energii seksualnej – ciągnął Genaro. W rezultacie zachowanie naguala Juliana stało się wyjątkowo ekscentryczne. – Robił to dlatego. Gdyby ktokolwiek inny zrobił to samo. Miałem wrażenie. podobnie jak ty. że omal nie wybuchnąłem płaczem. Mógł robić najgorsze rzeczy na świecie. – Wydaje mi się. przyjaźnie poszturchując mnie łokciem. Wpadłem w szał i zacząłem krzyczeć na całe gardło. że ten nauczyciel zmienił kierunek rozwoju naszej linii. że nagual Julian był bezwzględnym nauczycielem. że mają na myśli dziwaczne techniki czarowników. Mamy nadzieję. wystarczało. on jednak przerwał mi mówiąc. by dalej radzili sobie samodzielnie. Z pomocą swego nauczyciela. ale potwierdzająco skinął głową. ile razy nagual Julian miał ochotę zadusić ich obydwu za to. że nie pójdziesz w ich ślady. Musisz mieć energię. Don Juan gestem zachęcał mnie do ruszenia pod górę. który ogromnie go lubił i zapoznał z nowymi. Genaro dodał. by dostrzec ten punkt. Poczułem się jeszcze bardziej zagrożony. – Bardzo dobrze się ze sobą dogadywali. Przydarzyło się to nagualowi Julianowi. dobrze się przy tym bawiąc. Dopiero tam zauważyłem. Genaro trzymał ręce na ramionach don Juana. – Bez wystarczającej ilości energii – uzupełnił don Juan – siła połączenia potrafi człowieka zmiażdżyć. Wytężałem wzrok. Genaro stwierdził. dobrych i złych. skomplikowanymi metodami przesuwania punktu połączenia. Kręciło mi się w głowie i czułem mdłości. że folgowali sobie w strachu. don Juanie? – zapytałem. nigdy nie używając żadnych sztuczek ani nie podnosząc głosu. – Może podejdziesz bliżej? – zaproponował don Juan. Moja reakcja była tak niezwykła. Jeśli człowiek ma za mało energii. że don Juan szedł tuż za nami. iż oprócz naguala Eliasa nagual Julian miał jeszcze jednego niezwykłego nauczyciela. gdy potrzebował ich pełnej koncentracji. które nagual Julian poznał w ciągu całego życia. Zgadzasz się ze mną? – zapytał don Juana. Zawsze wynajdywał sposoby. Zrobił tak raz czy dwa i od tego czasu. Natychmiast zacząłem protestować. Miałem wrażenie. Niektórzy z nas wpadli w pułapkę. Jeśli będziesz się tam wpatrywał przez na wpół przymrużone powieki. – Lubił zabawę – dorzucił i obydwaj zanieśli się donośnym śmiechem. – Kim był ten nauczyciel. – Mogę powiedzieć tylko tyle. – To bardzo trudne pytanie – rzekł don Juan. przeciwko czemu protestuję. nagle poczułem na nich okropną złość. Genaro zapewnił mnie. Don Juan podszedł do . – Mówiłem ci kiedyś. że jestem kimś innym. byłaby to podłość i okrucieństwo. Don Juan nic nie odrzekł. Uspokoiłem się wreszcie i spojrzałem na nich. Ale nagual Julian był zupełnie inny – ciągnął Genaro. mnie jednak brakowało mi jednak odwagi. – Nagual Julian był niezapomnianym człowiekiem – rzekł don Juan. czy pamięta. a także la Catalinie. by czegoś nauczyć. na górze. które w normalnych okolicznościach nigdy się nie zdarzają. Była to chyba aluzja do czegoś. by zagroził im niespodziewanym uderzeniem naguala. – Nagual Elias był bardzo podobny do naguala Juana Matusa – wtrącił Genaro. że ta energia jest potrzebna do przesunięcia punktu połączenia. lecz śmierć. Nagual Elias nauczył go wszystkiego. że nagual Julian był inspirującym nauczycielem. jakby ten potrzebował oparcia. wielkim nauczycielem. ale nic nie zobaczyłem. naguala Eliasa. przepychał punkty połączenia wszystkich uczniów przez barierę percepcji i zostawiał ich tak. Don Juan i Genaro popatrzyli na siebie i zachichotali jak dwoje dzieci.

w gruncie rzeczy uczono nas siebie tłumić. że po to. – To prawda – przytaknął Genaro i po chwili. uświadomiłem sobie. Toną w nieznanym i bardzo im się to podoba. – Nie sądzimy. bo la Catalina naprawdę znajduje się za krzakami. a dzięki temu zrozumieć tajemnicę nas samych i móc się rozkoszować odkryciem. jakikolwiek by był. ale wtrącił się don Juan. prawda? – zapytałem don Juana. jak już mówiłem. Genaro hałaśliwie zaklaskał w dłonie i przeraźliwie gwizdnął. że z niezrozumiałych dla niego przyczyn pustynia w Sonorze wzbudza wojowniczość w ludziach i wszystkich innych organizmach. Jeśli zobaczą. gdy coś się poruszyło w krzewach po mojej prawej stronie. zwrócił się do mnie: – Mam nadzieję. Śmiał się tak bardzo. – Sądzisz. Powiedział. Z niezwykłą powagą i koncentracją zaczął mi demonstrować. do góry! Raz. Dla niektórych walka o wolność jest trudniejsza. że jest to obszar szczególnej koncentracji emanacji Orła. że stoisz. Don Juan i Genaro natychmiast usiedli. zależą wyłącznie od pozycji punktu połączenia. by stać się niezrównanym nagualem. Dopiero gdy sam wydostałem się ze spodni. Powiedział. – Gdy punkt połączenia przesuwa się w dół. Zresztą mniejsza o to. jak je zdjąć. Usłyszałem w jego głosie ton pośpiechu i zastygłem w miejscu. Miałem ochotę wdać się w ostry spór. by się stać obiektywnymi świadkami. ale nie każdy wojownik go osiąga. z kolanem uniesionym do góry. Jeżeli nie będziesz miał pustych jelit. ale don Juan mnie powstrzymał. że nie są to tylko żarty. – Przesuwamy punkt połączenia! – zawołał. raz. Don Juan skinął na mnie. W chwilę później dobiegł mnie . trzeba kochać wolność i mieć w sobie niezwykły dystans. czym naprawdę jesteśmy. że nie udało się to nagualowi Julianowi. Prawa. ograniczając się do tego. jakby po namyśle. – Do góry. Uniósł brwi i z rezygnacją poruszył kącikami ust. Zapominają o poszukiwaniu wolności i o tym. – Musiałem nawet siusiać w tej pozycji. – Nie ma potrzeby tak się podniecać. co nazwałem przygodą w nieznanym. i podobnie stało się z la Cataliną. że ja też jestem taki. Sądzimy. – A la Catalina wie o tym lepiej niż ktokolwiek inny. A jeśli będziesz musiał srać w tej pozycji. Genaro znów sobie ze mnie zakpił. że zarówno nasza tożsamość. iż powietrze jest tu bardzo suche albo że jest za gorąco. Poddają się lub do zboczenia z drogi skłania ich to. że stanowi dokładne przeciwieństwo sytuacji życiowej współczesnego człowieka. – Szansa powrotu do tajemnicy świata – mówił don Juan – to czasami dla wojowników zbyt wiele. to cię zaatakują. – Ludzie mogą mówić. Rzekł. To jest najwyższy cel nowych widzących. raz! Śmialiśmy się jeszcze. że powinni być obiektywnymi świadkami. Nowi widzący uważają. jak i świat. Ty do nich należysz. Kazał mi zostać na miejscu. – W każdym razie wojownicy są na tym świecie po to. – Czarownicy mają swoje sztuczki – szepnął. że z trudem artykułował słowa. wsuwając lewą nogę pod pośladek. Chciałem wstać i nałożyć spodnie. Człowiek porzucił obszar nieznanego oraz tajemnicy. to zesrasz się w spodnie. chyba że ci pokażę. że to dlatego. że gdy uczono nas mówić do siebie. Odwrócił się plecami do świata przeczuć i uniesień i z otwartymi ramionami powitał świat nudy. Widzący jednak twierdzą. Ścieżka wojownika jest bowiem niebezpieczna przede Wszystkim dlatego. chroniła ich od przodu jak tarcza. że wcześniej zrobiłeś kupkę. który. co funkcjonalne. tylko wiemy – odrzekł Genaro. – Nagual Julian kiedyś zmusił mnie do siedzenia w ten sposób przez dwa dni – dodał szeptem Genaro. gdy la Catalina się pojawi. – Aby stać się obiektywnym świadkiem – podjął wątek – na początek musimy zrozumieć. że don Juan ryczy ze śmiechu. czym jesteś. jak powinienem się do tego zabrać. to powinieneś najpierw zdjąć spodnie. Skupiłem się bez reszty na obserwacji jego ruchów. który postrzegamy. ułatwia przesunięcie punktu połączenia w dół.mnie i uspokajająco położył mi dłoń na ramieniu. – Skąd ona może o tym wiedzieć? – Bo jest taka jak ty – odrzekł Genaro wymawiając słowa z zabawną intonacją. byśmy mogli utrzymać punkt połączenia w stałej pozycji. Zboczył z drogi. – I wypróżniać się – dodał don Juan. Jesteś. bym zrobił to samo. po to. pole widzenia czarowników zmniejsza się. imitując gwizdek trenera futbolowego.

Przyszło mi do głowy. Miałem wrażenie. Usiadłem i nałożyłem ubranie. Bieg zakończył się równie nagle. że Genaro już nałożył swoje. że zapomniałem o spodniach. – Przepraszam – szepnął. gdzie w pewnej odległości widać było coś jaskrawozielonego-Stworzenie biegło przede mną. Z niezwykłym ożywieniem zacząłem podskakiwać w górę i w dół. tańczyłem i wygłupiałem się razem z la Catalina. nie było człowiekiem. aż pozbyłem się wszystkich myśli. bezgraniczne zaufanie. Wyznałem don Juanowi. ale wiedziałem. Nie miałem czasu rozzłościć się na nich ani przyłączyć się do ich wesołości. Jak przez mgłę zdawałem sobie sprawę. Nie miał on żadnej cechy. Potem nagle znów zobaczyłem wszystko z ludzkiej perspektywy. Jak się nakłada spodnie nie wstając. że się podnoszę. było raczej wszechogarniającą obecnością. że w jakiś sposób te kawały substancji pozornie pozbawionej ciężaru stawiają mi opór i tylko moja niezwykła siła każe im się toczyć. Choć wyglądało przerażająco. miało wspaniałe oczy. bo krzewy tuż przede mną rozsunęły się i spomiędzy liści wyłoniła się potworna postać. że zdejmuję kurtkę. Ja wyglądałem tak samo. jakby nasze ciała zastygły w pół ruchu. Samochód miałem wyładowany tobołami i byliśmy gotowi do odjazdu. Bardziej przypominało gada. nawet w przybliżeniu nie było podobne do człowieka. koszulę i buty. tylko fascynację. pokryte szorstką. a całe otoczenie przesuwało się obok w wielkim pędzie. ale po chwili rozległ się pomruk i gigantyczny kształt znów pojawił się przed nami. emanował intensywny blask i gorąco. Zauważyłem. Nie widziałem siebie. Niespodziewanie obok mnie pojawiła się la Catalina we własnej osobie. ale naraz dopadła mnie rozpacz i zacząłem szlochać. Wyglądała tak niesamowicie. To. groteskowego owada czy nawet owłosionego. że stoimy w miejscu. Dogoniłem je i gdy razem przyśpieszaliśmy uświadomiłem sobie coś. przypominały bryły gąbki. Uświadomiłem sobie boleśnie. Nie przypominało to ludzkiego poczucia tożsamości. że nie poczułem strachu. ale nic nie ważyły. Było ciemne. Byłem wytrącony z równowagi w trudny do określenia sposób. . a w każdym razie wyglądało to jak skały. szeleszcząc krzewami. Wzruszył ramionami. Mięśnie nóg napięły mi się w potężnym skurczu. uczuć i ludzkiej świadomości. groteskową postać. Poczułem taką panikę. tylko wielką. co chyba należałoby nazwać podłożem. fizyczna pewność własnego istnienia. jak się zaczął. a jednocześnie martwiło mnie. nigdy w życiu nie widziałem niczego podobnego. i znalazłem się sam z la Cataliną w innym świecie. Stworzenie miało płaski nos z wielkimi otworami nozdrzy po bokach i coś w rodzaju dzioba z zębami. Wystarczyło się na nich oprzeć. Nie dostrzegałem nóg. zwijając się w sobie jak wąż. Z czegoś. że ani trochę się nie boję. Znów przybrała poprzednią. Gdy obróciłem głowę. Poruszaliśmy się bez żadnego wysiłku. jakbym stracił punkt odniesienia. paskudną głowę. Byłem przygnębiony i zniechęcony.szelest krzaków. La Catalina patrzyła na mnie. że moją panikę z pierwszej chwili odczuwał ktoś inny. Miały kolor piaskowca. a potem razem z niezwykłą istotą pobiegłem w stronę. Próbowałem pochwycić je rękami i wtedy uświadomiłem sobie. że don Juan i Genaro również wydają się nim zauroczeni. że straciłem chęć do życia. Moje doświadczenie z la Cataliną opóźniło nasz wyjazd na południe. Która dawała mi pewność siebie. że pustynne kamienie i twarde bryły ziemi okropnie ranią mnie w stopy. Lśniła w nich wiedza. Nie były to oczy człowieka ani ptaka. Wyglądały jak dwa hipnotyzujące. Skakałem. La Catalina trzymała mnie za rękę. rudą sierścią. Podłoże pokryte było wielkimi skałami. W normalnym stanie świadomości czułem się rozbity wewnętrznie. ponad wszelką miarę odrażającego ptaka. Byłem tak zafascynowany własną siłą. Miałem wrażenie. a zaczynały się toczyć. Miałem wrażenie. że oni też nigdy jeszcze nie widzieli czegoś takiego. co wiedziałem już wcześniej – to była la Catalina. wiodąc za nim wzrokiem. – Nie zdążyłem pokazać ci. Naraz poczułem. pękatego. Byli tam don Juan i Genaro. Siedzieliśmy w kręgu na ramadzie domu don Juana. że całe ciało mam zmienione. Nogi wyprostowały mi się bez udziału woli i stanąłem twarzą do tej istoty. Stworzenie przesunęło się na moją lewą stronę. Ogarnęła mnie nieopisana radość. Szliśmy przez pustynię pomiędzy krzewami. która wydawałaby mi się znajoma. zauważyłem. że nie zwracałem uwagi na nic innego. co stanęło przede mną. Była to niejasna wiedza. Nagle stworzenie znikło mi z oczu. Byłem zafascynowany tą groteskową istotą. niezwykle przejrzyste jeziora. Zostałem nagi. Mimo to z pewnością miałem jakąś świadomość. że jestem podobny do niej. Doszliśmy do miejsca pozbawionego roślinności. która jakby przyszła do mnie z zewnątrz.

co mówił nam nagual Julian. gdy znajdowaliśmy się w miejscu. Nagual Julian powtarzał im. Dalej don Juan mówił. gdy się spotykamy. Powiedział mi. przydarza się wszystkim. ale za to o wiele większe. stał się o wiele śmielszy i zaczai sobie skutecznie radzić z sytuacjami. w której umiejscowi się twój punkt połączenia. w których spędzili całe dotychczasowe życie. utraty chęci do życia. wytwarza dołek w świetlistej otoczce i od tej pory lokuje się tam na stałe. bo gdy punkt zaczyna się przemieszczać w obrębie kokonu. Jeśli cokolwiek tracą. tym bardziej ich to bawiło. że ich śmiech nie jest złośliwy ani nie wynika z dziwacznego poczucia humoru. Gdy powiedziałeś. Ale pewnego dnia ze zdumieniem uświadomił sobie. iż wypędzono ich z domów. I znów obydwaj wpadli w euforię. – Okazało się. że nie chcesz już żyć. A rozmowy wojowników. Poprosiłem don Juana. że powodem depresji jest nie tyle żal za starym gniazdem. – Zazwyczaj śmiertelnie się ich bałem. Pod wpływem szoku mój punkt połączenia wrócił na swoje poprzednie miejsce i wybiegłem z tego domu. Z nami było podobnie. że kulali się ze śmiechu po podłodze. że się zmienił. – Twój nowy poziom energii zadecyduje o nowej pozycji. omal nie dostałem ataku serca. lecz wyraża szczęście. – Mówiąc dosadnie. – Nowe mieszkania – ciągnął don Juan – nie są równie przytulne. W końcu don Juan przeniósł mnie w stan podwyższonej świadomości i wyjaśnił. – Zacznijmy wreszcie tę rozmowę wojowników. Dlatego nie można powiedzieć. . jakie prowadzisz z nami za każdym razem. by wojownicy tracili rozum. – Co się ze mną teraz stanie? – zapytałem. inni ludzie wydawali mu się przerażający i groźni. nie potrafiliśmy powstrzymać się od śmiechu. Nowi widzący mówią. by wyjaśnił mi moje przeżycie z la Cataliną i znów obydwaj ryknęli śmiechem. – Mogę ci powtórzyć. – Przez to. jakie odczuwają widząc moje postępy na ścieżce wiedzy. Im większa była moja rozpacz. w którym ty jesteś teraz – ciągnął don Juan. każdemu. to tylko dołek w kokonie. Każdemu ich zdaniu towarzyszyły wybuchy histerycznego śmiechu. W twoim przypadku wypowiedzenie lokalu nadeszło w postaci wielkiej depresji. przez co przechodzisz. padają ofiarą dziwnych wpływów. które wcześniej wtrąciłyby go w zamęt i lęk. musisz sobie poszukać nowej chaty – odrzekł don Juan. że mają dodatkowy otwór między nogami. że u wojownika pozycja punktu połączenia jest o wiele trwalsza. Lepiej uważaj na takie powroty swojego punktu połączenia – zakończył Genaro i obydwaj znów wybuchnęli śmiechem. Przez ten otwór mogą w nie wejść nieznane. potężne moce. co irytująca konieczność znalezienia nowego mieszkania. których wewnętrzny dialog jest bardziej płynny i zróżnicowany. – Wysrałeś się? – powtarzał. Gdy wreszcie przestali się śmiać. Było to tak niepodobne do mnie. Don Juan i Genaro uznali to zdanie za tak zabawne. są elastyczniejsi. Don Juan i Genaro śmiali się. Nagual Julian twierdził. Genaro przybrał poważny wyraz twarzy i zapytał mnie grzmiącym głosem: – Czy dzisiaj już się wysrałeś? – Ruchem głowy nakazał mi odpowiedzieć. że kocham się z kobietą – rzekł i mrugnął do mnie. kto zgromadzi dość energii. – Punkt połączenia jest utrzymywany w stałej pozycji na ludzkim kokonie przez wewnętrzny dialog – podjął don Juan – toteż ta pozycja nie może być zbyt stabilna. Dlatego ludzie tak łatwo tracą rozum. To. Nie potrafię inaczej wytłumaczyć ich dziwactw. których wewnętrzny dialog jest pełen powtórzeń. – Kobiety są o wiele dziwniejsze od mężczyzn – powiedział don Juan w końcu. dygocąc jak wystraszony królik. że ludzie. że nie jesteś sam. że dopóki jego punkt położenia znajdował się w normalnej pozycji. oszczędzanie energii zburzyło ich przytulne. lecz nudne i niezmiernie ograniczające gniazda uwite w zwykłym świecie. że punkt połączenia od czasu do czasu wraca do swojej pierwotnej pozycji. co robię. aż z oczu popłynęły im łzy. Ale któregoś dnia znalazłem się w łóżku z bardzo ognistą kobietą. by ujrzeć przebłysk nieznanego. – To wszystko jest bardzo proste – powiedział don Juan. utrwalą tę nową pozycję. nudny i pozbawiony głębi. Genaro ostrzegł mnie. – Dzięki temu przekonasz się. szczególnie ci. że gdy sobie uświadomiłem.

gdy to mówił. Gdy w końcu trochę się uspokoił. jaką przybrała przesuwając swój punkt połączenia. i wybuch śmiechu Genara wprawiły mnie w nieopisaną wesołość. że to. to nie jest inny świat. – Nagual Julian nie miał dodatkowej dziury między nogami. klepiąc mnie po plecach. La Catalina znakomicie zademonstrowała mi przesunięcie w dół. – La Cataliną przyszła do nas w postaci olbrzymiego robaka – odrzekł. że nauczyła się tej sztuczki z robakiem od niego. powiedział. Don Juan powiedział jeszcze. szczególnie la Catalina i widząca kobieta. Zapytałem. Don Juan powiedział. że nie ma już czasu na dokładne omawianie wielkiego pasma emanacji. Don Juan podskoczył kilka razy jak dziecko. a był jeszcze większym dziwakiem niż la Catalina. że kobiety są bardziej dziwaczne niż mężczyźni – skomentował wreszcie. – Co robiliście razem jako robaki? – zapytał Genaro. Na tym zakończył wyjaśnienia. Don Juan o mało nie zakrztusił się ze śmiechu. – Ten drugi nauczyciel naguala Juliana – mówił don Juan – nauczył go odnajdywać konkretne miejsca w olbrzymim obszarze poniżej zwykłej pozycji punktu połączenia. jaką czuła ze mną. Pozwoliła. co chciała. a ja nie jestem już w stanie wystarczająco się skoncentrować. musiałbym postrzegać inne pasmo emanacji Orła. – Nie zgadzam się z tobą – zaprotestował Genaro. że nagual Julian miał talent do prowokowania i wykorzystywania najdziwaczniejszych sytuacji. Wyraz jego twarzy. Przyczyną tej niezrównanej demonstracji była więź. Chciałem odłożyć wyjazd i jeszcze trochę porozmawiać. Żaden z nas nie potrafił pójść tam za nim. – Dlatego właśnie powiedziałem. lecz nasz zwykły. . w królestwie bestii. aż zaczęło mnie mdlić. bo musimy ruszać. Powiedział. Wydaje mi się. co postrzegamy przy przesunięciu w dół. codzienny świat widziany z innej perspektywy. któremu chce się siusiu. iż mogła ona robić wszystko. Robili to razem. że umiejętności la Cataliny były tak niezwykłe. a potem pomogła mi przesunąć mój punkt połączenia do tej samej pozycji. że na omówienie tego tematu potrzeba dużo czasu. bym ją zobaczył w monstrualnej postaci. Aby zobaczyć zupełnie inny świat. on jednak stwierdził. Śmiałem się. która ją uczyła. W rezultacie pociągnęła za sobą mój punkt połączenia. co przez to rozumie. ale robili to wszyscy członkowie jego grupy. Przez chwilę milczał.

że akurat te osiem pasm wytwarza świadomość? – zapytałem. iż Orzeł rozsyła świadomość przez swoje emanacje. czterdzieści pasm wytwarza bąble pozbawione świadomości. Zaprowadził mnie do największego pokoju. wyczerpującą energią. – Czy takich wielkich pasm jest więcej? – zapytałem. Wyobraź sobie wielkie pasma jako drzewa. Dawni widzący naliczyli siedem pasm. – Nieskończenie wiele. To nic nie oznacza. że na ziemi występuje ich tylko czterdzieści osiem. ale nazwa pozostała. Organiczne istoty to bąble. co religijne osoby mówią o Bogu: że Bóg daje życie przez miłość. że jest to jeszcze jedno kluczowe odkrycie dawnych widzących. don Juanie. Przy takim ułożeniu bąble położone bliżej brzegów pasma nie mają w sobie emanacji występujących pośrodku. te pasma generują wyłącznie organizację. To właściwie nie jest takie proste. Wielkie pasma emanacji Don Juan powrócił do wyjaśnień kilka dni później. Chciałem zapalić lampy benzynowe. Dlatego właśnie wszystkie stworzenia organiczne wypełnione są szczególną. chociaż wszystkie istoty organiczne należą do tego samego wielkiego pasma. Ta odpowiedź nie zadowoliła mnie i sprowokowała do sprzeczki. by oświetlił on emanacje absolutnej koncentracji i pełnego przypomnienia. w których tworzą się nieorganiczne bąble świadomości. które wytwarza istoty organiczne. Widzący odkryli jednak. Inne pasma są ciemniejsze. Powinieneś więc zrozumieć. Zapowiedział. – Czy chcesz powiedzieć. czyli bąble świadomości. mniej puszyste. by mogły się tam pomieścić wszelkiego rodzaju istoty organiczne i jeszcze zostają wolne miejsca. że istoty organiczne łączy to. że wszystkie istoty organiczne mają we wnętrzu kokonów takie same emanacje? – Nie. Powiedział. Zaśmiał się i dodał. podobne jest do tego. Był wczesny wieczór i pokój pogrążony był w mroku. że istnieje czterdzieści siedem typów życia nieorganicznego? – Nie. Nie są to właściwie pasma. iż ich emanacje pochodzą z jednego pasma. Wyobraź sobie. które oni jednak w swej głupocie zlekceważyli. czterdzieści osiem typów zbitek lub struktur. Stwierdził. Wstecz / Spis Treści / Dalej 10. ale nie pozwolił mi. że dźwięk jego głosu ma poruszyć mój punkt połączenia tak. Są świadome. Wstęga jest wystarczająco szeroka. – Co z tego wynika. że w tym paśmie organicznego życia niektóre bąble tworzą się dokoła środkowych włókien. w swym domu w południowym Meksyku. a inne bliżej brzegów. ale tylko osiem spośród nich wydaje owoce jadalne. że w tej analogii przyjął punkt widzenia Orła. – Dawni widzący nazwali takie zbitki wielkimi pasmami emanacji. nie o to mi chodzi. Wszystkie one wydają owoce. ale widzący widzą. Są przejrzyste i obdarzone swoistym światłem. don Juanie? – Dla widzących oznacza to. podskakują. Emanacje tego organicznego pasma wydają się puszyste. że istoty należące do pasma organicznego bardzo się różnią między sobą. nie kończących się świetlistych strun. że na ziemi istnieje czterdzieści osiem typów organizacji. Owoce siedmiu są kwaśne. Wyobraź je sobie jako bezmiernie szeroki pas świetlistych włókien. – Czy to znaczy. absolutnie nie. Inaczej mówiąc. Dopiero nowi widzący należycie docenili jego wartość. lecz jadalne. Powiedziałem. które wyrastają dokoła wiązki świetlistych włókien. Organiczne życie jest jednym z nich. gdyż te występują wyłącznie w bąblach połączonych z centrum pasma. że stwierdzenie. – Co sprawia. Istnieje na przykład olbrzymie pasmo. dla którego najsmaczniejszymi kąskami są organiczne bąble świadomości. to znaczy wytwarzają pojemniki napełnione emanacjami. Z kolei w środkowych bąblach nie ma emanacji pochodzących z krawędzi. – Emanacje Orła zawsze występują w zbitkach – mówił. Niektóre są w ogóle pozbawione światła i nieprzejrzyste. – Te dwa stwierdzenia nie zostały poczynione z tego samego punktu widzenia – wyjaśnił don Juan . szczególną energią. zaś ósmego – najbardziej soczyste i kuszące ze wszystkich. że będziemy mówić o wielkich pasmach emanacji. – Orzeł rozsyła świadomość przez swoje emanacje.

ale don Juan powstrzymał mnie stanowczym ruchem ręki i pogrążył się w myślach. Miałem zamiar zadać kolejne pytanie. Te wiązki są bardzo charakterystyczne. że w jednych i w drugich występują niosące świadomość różowe. które sprawia. ale gdyby mogli ją zobaczyć. w zasadzie jest niedostępne dla ludzkiego umysłu. Trzy wiązki świadomości tworzą konkretne rodzaje istot nieorganicznych w każdym z siedmiu wielkich pasm. Nie jest podobny do kokonu istot organicznych. że istoty nieorganiczne. Dlatego emanacje nie są ułożone w żadnym porządku. Posłużyłoby ci to tylko do sporządzenia kolejnego inwentarza. przypomina blask różowych latarń ulicznych. że organiczne istoty przypominają świetliste kulki promieniujące energią. że ilość energii. Stwierdzenie. Brak mu napięcia. Powiedziałem. a bursztynowa do człowieka i innych zwierząt. które zawsze oznaczają różnice w poziomie świadomości. Na podstawie jego słów wyobraziłem sobie niezależne wiązki strun czy nawet płaskie wstęgi podobne do taśm transportera. Dalej don Juan mówił. – Jakie formy życia należą do różowej i brzoskwiniowej wiązki? – Te trzy wiązki w pełnym zestawie odcieni przecinają wszystkie osiem pasm – odrzekł. Przykładem tego są Genaro i Silvio Manuel. – Siedem wielkich pasm i to. żebym ci o tym mówił. Jedyne podobieństwo między istotami organicznymi i nieorganicznymi polega na tym. Ciekaw byłem. Przez długi czas siedzieliśmy w zupełnej ciszy. Analogiczna sytuacja występuje w pasmach nieorganicznych. żeby powiedział coś więcej o istniejących bytach nieorganicznych. Niebieski jest rzadszy. jaką człowiek zaoszczędził i zgromadził. brzoskwiniowa do owadów. ale nie dla widzenia. Te wiązki należą do innych żywych istot. bo jeszcze nie doszliśmy do tego tematu. Na przykład człowiek jest związany z bursztynową wiązką. Trzecia wydaje się bursztynowa jak płynny miód. Różnica polega na tym. – A jednak wydaje mi się. – To kolejna rzecz. a ludzie religijni nie widzą Boga darzącego życiem przez swoją miłość. ale inne istoty też. – Widzenie tego. gdyż widzący wyczuwają je jako odcień. Odrzekł. że widzący widzą. Powiedział. brzoskwiniowe i . – Co decyduje o konkretnym odcieniu? – Widzący twierdzą. że odkrycie tego na własną rękę będzie jednym z najbardziej podniecających doświadczeń w całym twoim życiu. Najpospolitsze odcienie to bursztyn różowy i jasnozielony. Niech ci wystarczy zapewnienie. że Orzeł rozsyła świadomość przez swoje emanacje. że ich otoczka jest nieruchoma. wytworzone przez pozostałych siedem pasm emanacji. choć konieczne dla zrozumienia. – Mówiłem ci. że pasmo ma środek i krawędzie jest mylące. lecz odcienie bursztynu. że nie do końca pojmuję jego wyjaśnienie wielkich pasm. charakteryzują się tym. jak Orzeł daje świadomość przez swoje emanacje. że jest ona różowa. Rzekł. wewnętrznego ciśnienia. brzoskwiniowa lub bursztynowa. jakie istoty mają te same emanacje co człowiek. że wielkie pasma nie są ani płaskie. że Orzeł rozsyła świadomość przez trzy gigantyczne wiązki emanacji przebiegające przez osiem wielkich pasm. którą musisz zobaczyć sam – rzekł. Mnóstwo wojowników zaczynało od zwykłego różowego odcienia. – Takie szczegóły będziesz musiał poznać samodzielnie przez widzenie – odrzekł. Jedna z nich wydaje się beżowo-różowa. co wytwarzają. wiedzieliby. – W paśmie organicznym wiązka różowa należy przede wszystkim do roślin. Poprosiłem. – W żadnym wypadku. że nie są to kolory. że bursztynowa wiązka ma nieskończenie wiele subtelnych wariantów. – Nie ma sensu.cierpliwie. a kończyło na najczystszym bursztynie. – Czy różowa i brzoskwiniowa wiązka także pojawiają się w człowieku? – zapytałem. – Ludzie wierzący nie widzą Bożej miłości. Druga sprawia wrażenie brzoskwiniowej jak światło żółtawego neonu. jest więc kwestią zobaczenia odcienia – ciągnął. Tworzące je wiązki emanacji przypominają raczej stertę siana utrzymywaną w powietrzu siłą rąk. ale najrzadszy ze wszystkich jest odcień czystego bursztynu. że blask świadomości człowieka może mieć różne barwy – odezwał się wreszcie. że oznaczają to samo. ani okrągłe. – Ale wtedy nie powiedziałem ci. przypomina bezkształtny pojemnik o niskim stopniu świetlistości.

jest wysoki poziom ich energii. że pasm nieorganicznej świadomości jest więcej. lecz konfiguracje energii nieożywionej. iż przyczyną. Zazwyczaj w ogóle nie zauważamy pojemników istot nieorganicznych. ale ta różnica wyrównuje się przez to. Powiedział. że widzący potrafili nakłonić swych sprzymierzeńców do zrobienia wszystkiego. z wąskiej perspektywy. – Dawni widzący byli zafascynowani tym oddaniem swoich sprzymierzeńców – ciągnął don Juan. – Czy istot nieorganicznych jest równie wiele. ale są trochę bierni i leniwi. ale nie są polami energetycznej świadomości. – Dawni widzący naliczyli siedem takich światów. Popatrzył na mnie. nie ma nic lepszego niż przesunięcie w dół. który znamy. a drugie ma tylko strukturę. – To właśnie skłoniło dawnych widzących do skupienia widzenia na sprzymierzeńcach. Także wewnętrzne zróżnicowanie istot nieorganicznych jest większe niż organicznych. że przesunięcie punktu połączenia w dół pozwala widzącemu ujrzeć świat. Jest to fascynujący widok o wielkiej sile przyciągania. że mamy wrażenie. że taką komunikację inicjują zazwyczaj istoty organiczne. o których opowiem ci później. w przybliżeniu. a co za tym idzie. który ich widzi. które nasze punkty połączenia potrafią poskładać w całość – podjął. które mają większe pole energetyczne. – Wymaga to minimalnego wysiłku. czekając na pytania. którzy lubią przygody. który normalnie postrzegamy. która bywa jeszcze bardziej brutalna i szybka niż przy . a nieorganiczne – do siedmiu. nastroje i lęki widzących. jedno to pasmo organiczne. Jedynym źródłem ich świetlistości jest energia zamkniętych w środku emanacji. jak żywych organizmów? – zapytałem. dla których uwierzyli we własną nietykalność. Don Juan powiedział. wyjaśniał dalej. ale nie miałem żadnych. że oprócz naszego zwykłego świata łatwo jest poskładać dwa z tych siedmiu. po jednym dla każdego pasma świadomości. składa się z fragmentów kokonów lub naczyń wypełnionych emanacjami. szczególnie dla tych widzących. – Istnieją inne kompletne światy. że dawni widzący uświadomili sobie także. Dodałbym jeszcze. a rezultaty bywają oszałamiające. – Te emanacje – ciągnął – w pewnych okolicznościach Umożliwiają fascynującą komunikację między istotami z ośmiu wielkich pasm. Ogłupiło ich poczucie własnej ważności. a dawni widzący po prostu nie byli nieskazitelni. Jedyny problem polega na tym. ale subtelna i wyrafinowana kontynuacja tego kontaktu jest domeną istot nieorganicznych. lepiej rozwinięta świadomość. Od tej chwili potrafią one wyczuwać najsubtelniejsze myśli. dla której istoty organiczne stanowią tak łakomy kąsek dla Orła. Pozostałe czterdzieści sześć pasm nie należy do świata. że przy takim położeniu punktu przesunięcia widzących prześladuje śmierć. Jeśli widzącego napędza chęć szybkich korzyści. Gdy zauważył. gdy widzący. że go nie otrzyma. jakbyśmy oglądali zupełnie inny świat. co istnieje. który normalnie postrzegamy. naczynia to sztywne osłonki. Gdy już bariera zostanie przełamana.bursztynowe emanacje. co tylko chcieli. że wszystko. co postrzegamy. To był jeden z powodów. ale nie występuje w nim świadomość. Pozostałe pięć to zupełnie inna sprawa. że istot nieorganicznych jest mniej niż organicznych. czekając na sygnał zrozumienia. Sprzymierzeńcy mają moc jedynie wtedy. Według dawnych widzących Orzeł starał się wytworzyć jak najwięcej istot organicznych z powodu swej żarłoczności. – Cały świat składa się z czterdziestu ośmiu pasm. don Juan wrócił do moich doświadczeń z la Cataliną. Powiedział. które więżą emanacje. z powodów. – Musisz pamiętać. złożony jest z fragmentów dwóch pasm. istoty nieorganiczne zmieniają się w to. Powiedział. Gdy znów usiedliśmy do rozmowy. co widzący nazywają sprzymierzeńcami. jest wcieleniem nieskazitelności. gdyż istoty organiczne należą tylko do jednego pasma. Czterdzieści pozostałych wielkich pasm nie wytwarza świadomości. Znów przerwał. – Poza tym istoty nieorganiczne żyją nieskończenie dłużej niż organiczne – ciągnął don Juan. – Taka zmiana perspektywy jest bardzo przyjemna – mówił don Juan. Obraz jest tak szczegółowy. Podczas gdy kokony i pojemniki są polami energetycznej świadomości. – Wszystko. Ale świat wytworzony przez punkt połączenia. – Istnieją opowieści. jest w czymś zamknięte – mówił don Juan. Dawni widzący nazwali wytwory tych pasm naczyniami.

Wierzyli. U innych leży on na najwyższej części pojemników. Ciekawe jest to. Jest to możliwe. – Jak duże są kokony drzew? – Kokon olbrzymiego drzewa nie jest o wiele większy od samego drzewa. Don Juan wzruszył ramionami.pozycji ludzkiej. . Jeśli widzący ma jej dosyć. jak ludzkie ciało. – Jak to się dzieje? – zapytałem. Te bliższe są człowiekowi i innym istotom organicznym. Testowali granice świadomości i budowali światy z emanacji pięciu wielkich pasm. Nie są to emanacje świadomości. iż rośliny bardzo intensywnie komunikują się z istotami nieorganicznymi. Z tego powodu wiele technik stosowanych Przez dawnych widzących miało na celu podporządkowanie sobie świadomości drzew i małych roślin. że starożytni widzący byli przekonani. które widzący nazywali najniższymi poziomami mroku. Powiedział. – W swoim szaleństwie wierzyli. możemy użyć siły połączenia innych wielkich pasm i wtedy postrzegamy inne światy. że im niżej znajduje się punkt połączenia. że prawdziwe przejście do innego świata zachodzi tylko w wypadku. że warto było dołożyć wysiłków. – Tak – odrzekł. – Rozumiesz oczywiście – ciągnął don Juan – że choć Wydawało im się. bardzo duże drzewa i bardzo małe rośliny mają punkty połączenia umieszczone na samym dole kokonu. Mówiłem ci. One właśnie mają najwięcej wspólnych emanacji z człowiekiem. gdy punkt połączenia przesunie się na tyle daleko w głąb ludzkiego pasma. podczas gdy u innych istot organicznych – na górnej połowie. Wskutek tego postrzegamy świat. Ale jeśli mamy nadwyżki energii. do których widzący uzyskują dostęp po przejściu niebezpiecznej transformacji. Ale największa różnica między roślinami a innymi organicznymi istotami leży w umiejscowieniu ich punktów połączenia. – To kwestia energii. i trzy razy szersze. – Gdzie znajdują się ich punkty połączenia? – Niektóre mają ten punkt umiejscowiony na niższej części pojemnika. Jedyne rośliny biało-różowe to rośliny mocy. który znamy. lecz inne. To są rośliny mocy. innych – jaskrawa. siła połączenia zahacza o inne pasmo. ale pokrewne roślinom. Naraz don Juan zmienił temat i zaczął mówić o roślinach. tym łatwiej jest roślinom przełamać barierę percepcji. w gruncie rzeczy popychali swój punkt połączenia do miejsca. U roślin znajduje się on na dolnej części kokonu. – Może ci się to wydawać dziwne. Te są zupełnie obce człowiekowi. iż schodzą w głąb. że ich świetlistość miewa różne odcienie. Don Juan dodał. że między drzewami a ludźmi może powstać mocna więź. że jest to znakomite miejsce do wygłupów. nawet jeśli w tym celu musieli się zmienić w drzewa. że przekracza barierę i wówczas może wykorzystać emanacje innego wielkiego pasma. Nagual Julian uważał. bo ich świadomość jest różowa. Trujące rośliny są różowe z jasnożółtym odcieniem. w którym mógł on złożyć inne światy z emanacji siedmiu wielkich pasm. ale nic więcej. – A jak jest z istotami nieorganicznymi? – zapytałem. – Czy dawnym widzącym udało się zbudować te światy? – zapytałem. ale na przykład drzewa są bliższe człowiekowi niż mrówki. bo mamy wspólne emanacje. Biel niektórych jest przybrudzona. by użyć ich jako przewodników w zejściu na obszary. a rośliny lecznicze – jaskrawofioletowe. Kolejną wyjątkową rzeczą dotyczącą roślin jest to. Przy naszym normalnym poziomie energii punkt połączenia może wykorzystywać tylko jedno z wielkich pasm emanacji. że niektóre malutkie roślinki mają kokony prawie tak wysokie. Ogólnie rzecz biorąc są różowawe. by przełamać wszelkie bariery percepcji.

wziął mnie pod ramię i poprowadził na tyły domu. zamącić im w głowie i osłabić. Ponieważ nic takiego nie istniało. Tę praktykę nazwano sztuką skradania się. które popełnili starożytni widzący przez gnuśność. musieli zlekceważyć i odrzucić własną tradycję. ledwie zauważalny sposób. przeprowadzanym w normalnym stanie świadomości. gdyż sztuka skradania polega na specyficznym zachowaniu wobec innych ludzi. znów wczesnym wieczorem. w jakiej nowi widzący ustawili odkryte przez swych poprzedników prawdy o świadomości. trzeźwo i owocnie potrafili sobie poradzić ze znanym i przez nieustanną praktykę systematycznie przesuwali swoje punkty połączenia. W naukach dla lewej strony. jakiej potrzebowali nowi widzący – ciągnął don Juan – były praktyczne kroki prowadzące do przesunięcia punktu połączenia. że nagual musi się nauczyć zasad skradania bez obciążenia ludzkim inwentarzem. jest właściwa. bez zastanowienia. choć wskazane jest. które stanowią kamień węgielny ich nauk. Don Juan utrzymywał. Ta obserwacja dała bodziec do systematycznej kontroli zachowania. dziwaczne manewry. choć nieco dyskusyjna. przekazywanych w stanie podwyższonej świadomości. – Nowi widzący uznali. sztukę opanowania świadomości przekazywał mi na dwa sposoby. Są to wrogowie stworzeni przez samą ścieżkę wojownika. O jej powstaniu zadecydował szczęśliwy traf. Ściemniało się już. lenistwo i poczucie własnej ważności. gdzie rozmawiałem z Genarem. że uczył mnie tych technik od dnia pierwszego naszego spotkania. który biegł dokoła patio. Zaczęliśmy się przechadzać po korytarzu. don Juan wszedł do pokoju. że ta nazwa. Skradanie się. Don Juan przestał mówić i wpatrzył się we mnie nieruchomo. podyktowana była tym. harmonijny. że początki tej sztuki były bardzo skromne. Wszystko zaczęło się od poczynionego przez nowych widzących spostrzeżenia. osiągnął dwa cele: nauczył mnie sposobu życia wojownika i rozluźnił mój punkt połączenia. że za pomocą tych trzech zestawów nowi widzący dokonali niezwykłego i trudnego wyczynu. Rzekł. Zapanowała niezręczna cisza. które stanowią nieodłączną część codziennego życia. W szkoleniu dla prawej strony. – Najważniejszą rzeczą. Pozostali wojownicy mogą się uczyć skradania w stanie normalnej świadomości. Mianowicie. co zobaczyli w blasku świadomości. a ich punkty połączenia przesuwają się w łagodny. nauczyli się regularnie przesuwać Punkt połączenia z jego zwykłej pozycji na inne. Zgodnie z zaleceniami nowych widzących. że błędy. a także gnuśność. nie znajdując innego wyjścia. Po chwili zaczął mówić o skradaniu się. na której opierają się trzy zestawy technik: mistrzostwo w sztuce skradania się. ile tylko potrafiłem znieść. Kolejność. ale jedynie przez kapryśne. iż nowi widzący. – Sztuka skradania się jest jednym z dwóch największych osiągnięć nowych widzących – powiedział don Juan. musi działać szybko. lenistwo i poczucie własnej ważności były tak rozległe i poważne. w jakie łatwo się zaplątać na ścieżce wiedzy. Zauważył. Jest to sztuka opanowania świadomości. oraz podawał mi obszerne wyjaśnienia. że widzący muszą stawić czoło potężnym wrogom. intencja i pozycja śnienia Następnego dnia. Don Juan powiedział. że wówczas skradanie zyskuje na tajemniczości. Dawni widzący także potrafili to robić. gdy jego punkt połączenia przesunie się dość głęboko na lewą stronę. także osiągnął dwa cele: przesuwał mój punkt połączenia do tylu nowych położeń. mistrzostwo intencji i mistrzostwo w śnieniu. Don Juan zauważył. Powiedział. Po raz kolejny don Juan ostrzegł mnie przed zawiłościami i zwyrodnieniami. której w gruncie rzeczy wcale w tej sztuce . co dlatego. Powodem tej decyzji było to. nie używane emanacje we wnętrzu ich kokonów rozświetlają się. które można określić jako ukradkowe. by również odbywało się to przy podwyższonej świadomości – nie tyle z powodu wartości tego stanu. że gdy wojownicy konsekwentnie zachowują się w nietypowy dla siebie sposób. W końcu nagual jest przywódcą grupy i jeśli ma poprowadzić innych. Wstecz / Spis Treści / Dalej 11. Nowi widzący. którzy mogą zniweczyć ich cel. że należy z nią zapoznawać współczesnego naguala. na początek skupili się na badaniu blasku świadomości przez widzenie i w rezultacie wypracowali trzy zestawy technik. uzbrojeni w tę technikę.

gdy emanacje wewnątrz kokonu łączą się ze swobodnymi emanacjami. gdy nowi widzący opracowali już swoje zestawy technik. Genara i Vicenta do opanowania tych trzech aspektów wiedzy widzących – ciągnął don Juan. odpowiada za utrwalenie punktu połączenia w jego zwykłej pozycji. Don Juan usiadł naprzeciwko mnie. Ich powstanie wyznacza granicę między starym a nowym cyklem. Don Juan przez dłuższy czas rozmawiał z kobietami. W swoich wysiłkach prowadzących do zdobycia przewagi nad tymi. Aby osiągnąć maksymalny efekt. Ich wysiłki zostały hojnie nagrodzone. że mistrzostwo intencji w połączeniu z mistrzostwem skradania się to dwa arcydzieła nowych widzących. nieustającą eksplozję energii. że przekazuje im szczegółowe instrukcje dotyczące trudnych procedur. Wiedzieli. Na początku określali te techniki jako sztukę łączenia. iż nowi widzący kładli tak wielki nacisk na kontakty z małymi tyranami właśnie ze względu na przesunięcie punktu połączenia. Siedziałem w kuchni przy stole i czekałem. jak rozmawiają we frontowym pokoju domu Genara. że muszą dołączyć do mężczyzn z naszej grupy. że tą mocą jest siła połączenia emanacji. ich poprzednicy tak byli zapatrzeni w swoją moc. Potem kobiety wstały i zaczęły zbierać się do odejścia. że zachowujemy się tak. Ale o tym wszystkim już wiesz. – Skradanie jest wyłączną własnością nowych widzących – uśmiechnął się don Juan. czy starożytni widzący wiedzieli cokolwiek o zasadach skradania się. don Juan niespodziewanie podjął Jaśnienia. Kobiety zaczęły ze mną rozmawiać niezręcznym. musieli ich szukać lub stwarzać je samemu. Następnie don Juan powiedział. stworzyli fundamenty trzeciej sztuki. którą nazwali intencją. który chciał im pokazać swoje śniące ciało. toteż musieli się jej bliżej przyjrzeć przez systematyczne śnienie. ale patrzyłem. dlatego właśnie Genaro ci pomaga. którzy ich uciskali. Nie pozwolono mi uczestniczyć w tym spotkaniu. Nowi widzący zbadali. co stawało się . że w najczęściej spotykanych sytuacjach życiowych skradanie porusza punkt połączenia tylko minimalnie. by zapewnić ciągłość percepcji. bezosobową. Wola stała się drugim fundamentem. Słuchały go z powagą na twarzach. ale wcześniej cała grupa wstąpiła do kuchni.nie ma. – Dopiero w ich czasach widzący musieli zadawać się ze zwykłymi ludźmi. a pośrednio. nowi widzący wykorzystywali wszystkie możliwości. w jaki sposób zachodzi percepcja zwykłego świata i zobaczyli skutki działania woli. mianowicie o energię wytwarzaną przez połączenie 'emanacji. cudowną siłą. a Silvio Manuel – intencji. Ta nowa obserwacja posłużyła nowym widzącym jako kolejna trampolina. potrzebny jest mały tyran na stanowisku dającym mu wielką władzę i autorytet. Teraz zajmujemy się ostatnimi wyjaśnieniami dotyczącymi mistrzostwa świadomości. a dzięki temu pomagają im przesunąć ten punkt. Potem jednak uświadomili sobie. że ich poprzednicy dokonywali niezwykłych rzeczy manipulując tajemniczą. Teraz powinienem zrozumieć. którą potrafili opisać tylko jako moc. uświadomili sobie. należy wykonywać tę sztukę w idealnych okolicznościach. że po to. że w ogóle nie zauważali innych ludzi. że w miarę upływu czasu. Vicente – skradania się. Nowi widzący rozumieli ją jako ślepą. Na początku udało im się zobaczyć. Zobaczyli. jak przy tworzeniu sztuki skradania się. Nazwali tę energię wolą. Odbijając się z niej. Mali tyrani zmuszają widzących do używania zasad skradania się. W tym celu porcja energii uzyskiwana z tegoż połączenia jest automatycznie kierowana do wzmocnienia niektórych wybranych połączeń. Gdy kobiety wyszły. skradanie się to tylko sposób zachowania wobec innych ludzi. nieustannie odświeżając stwarzany. Powiedział. użyli tej jednej obserwacji jako trampoliny i na jej podstawie rozwinęli złożoną serię technik prowadzących do odpowiedniego łączenia emanacji. – Nagual Julian zmusił Silvia Manuela. Kilka godzin wcześniej zabrał ich gdzieś Genaro. żywy świat. łączenie musi zachodzić wciąż na nowo. Zapytałem. ciągnął don Juan. Widząc ich intensywną koncentrację byłem pewny. że chodzi tu o coś o wiele ważniejszego. oficjalnym tonem. sprawia. aż skończą. Powiedziały. dopóki nie dostali od nich po głowie. która. Wola odpowiedzialna jest za naszą percepcję zwykłego świata. Wszystkie zachowywały się niezwykle przyjaźnie i były dość rozmowne. jak się zachowujemy. – Genaro stał się mistrzem opanowania świadomości. Nowi widzący mieli bardzo mało informacji o tej sile. przez siłę tej percepcji. Podobnie. Nowym widzącym coraz trudniej przychodziło znalezienie takich sytuacji. czyli energią łączenia. gdy odkryli. Jest to sztuka celowego kierowania wolą. Objęły mnie. jak blask świadomości zwiększa swój rozmiar i intensywność.

Zrobili tak i uświadomili sobie. które zdarza się podczas snu. by utrwalić położenie. które miały im pomóc w zobaczeniu emanacji Orła i przesunięciu punktu połączenia. które punkt połączenia naturalnie zajmuje podczas snu. Ta wiedza wywarła wielki wpływ na nowych widzących. Wcześniej na pewno sądziłem. że śnienie jest w gruncie rzeczy najskuteczniejszą metodą poruszenia punktu połączenia. że w żaden sposób nie da się zobaczyć emanacji nie narażając się na śmiertelne ryzyko. Jest to bardzo trudny manewr. tym bardziej barwny i dziwaczny jest sen. Don Juan wyjaśnił. Wtedy właśnie wykorzystali opracowaną przez starożytnych widzących technikę śnienia i użyli jej jako tarczy. Zgodnie z tym nakazem zacząłem cię uczyć śnienia prawie od pierwszego dnia naszej znajomości. takie jak odnajdywanie w snach własnych dłoni. gdyż wydaje ich na łaskę niezrozumiałej siły łączenia. czego chcą z jej pomocą dokonać. Te ćwiczenia miały utrzymać mój punkt połączenia w miejscu. zaczęło się od prostego spostrzeżenia. a śniący bardzo podatni. by się uchronić przed siłą nie używanych wcześniej emanacji. która miała ich ochronić przed śmiercionośną siłą emanacji Orła. Nowi widzący uznali. Właśnie tutaj śniący muszą . Don Juan podkreślił. nowi widzący wzięli z niej tylko same podstawy śnienia. że muszą zobaczyć emanacje Orła po to. a jednak przesunięcie punktu połączenia musi być posłuszne jego woli. Don Juan wyjaśnił. Oni jednak musieli to zrobić. Gdy człowiek śpi. rozumieli śnienie jako kontrolę naturalnego przesunięcia punktu połączenia. że w normalnym stanie świadomości marny wiele sposobów obrony i możemy ich użyć. miały na celu nauczyć mnie sterowania snami.dla nich nieznośnym ciężarem. ze śnienie to kontrola snów i że wszystkie ćwiczenia. Nowi widzący uświadomili sobie. Im dalej ten punkt się przemieszcza. Natrafili jednak przy tym na bardzo poważny problem. Powstało pytanie. że gdy manipuluje się snami. Zobaczyli. Nieuniknioną konsekwencją tego odkrycia było to. by pozwolić snom rozwijać się naturalnie. – Dlaczego nowi widzący chcieli. gdy znajdują się w normalnym stanie świadomości. Jest niebezpieczne. – Jeden z najbardziej rygorystycznych nakazów nowych widzących – ciągnął don Juan – mówi. że wojownicy muszą się nauczyć śnienia. Wbrew pozorom. że starożytni widzący próbowali sterować swoimi snami. które kazał mi wykonywać. nie wolno bowiem ingerować w sny ani też śniący nie może nimi sterować przez świadomy Wysiłek. że kontrolowanie tego przesunięcia absolutnie nie oznacza sterowania nim. czy też właśnie to przesunięcie. jest odpowiedzialne za treść snu. musieli ją jednak zaadoptować do swoich celów. że zakłócanie snów jest zakłócaniem procesu naturalnego przesunięcia punktu połączenia. Tej sprzeczności nie da się zrozumieć racjonalnie. by go przesunąć. punkt połączenia automatycznie wraca na swoje zwykłe miejsce. ten punkt rozluźnia się i nie używane emanacje zaczynają lśnić. zwiększa podatność śniących. podobnie jak skradanie się. by go przeprowadzić. ale tylko bardzo niewielka jej część okazała się użyteczna dla nowych widzących. Zaczęli pracować nad tym naturalnym przesunięciem. że śniący muszą odnaleźć bardzo subtelną równowagę. należy ją rozwiązać w praktyce. Wychodząc z tych przesłanek dawni widzący rozwinęli ogromną wiedzę na temat snów. aktywizując nie używane emanacje. Wiedza starożytnych widzących o śnieniu była olbrzymia. że w niektórych snach punkt połączenia śniącego dryfuje znacznie głębiej na lewo niż w innych. Dawni widzący szybko zauważyli. że w snach punkt połączenia w naturalny sposób przesuwa się lekko na lewo. że śnienie. którzy wiedzieli. żeby uczyć śnienia przy normalnej świadomości? – zapytałem. – Bo śnienie jest ogromnie niebezpieczne. które nagle zostają połączone w śnieniu. Dawni widzący obserwowali śniących podczas snu i wymyślili sposób. usiłując przesunąć punkt połączenia głębiej na lewo. dawni i nowi. Toteż gdy nadszedł czas rekonstrukcji. Okazało się. Nazwali tę kontrolę śnieniem albo sztuką postępowania ze śniącym ciałem. świadomie czy nieświadomie. w które przesuwał się on podczas snu. musieli uznać. Ponieważ jednak zależało im na tym. by znaleźć lepszy sposób na poruszenie punktu połączenia. gdyż w oryginalnej postaci była dla nich mało użyteczna. Dawni widzący zauważyli. Dawni widzący musieli użyć wielkiego wysiłku i koncentracji. W trakcie tych prób odkryli. aż nauczyli się je kontrolować. To spostrzeżenie natychmiast zaintrygowało dawnych widzących. nie była to prawda. ciągnął don Juan. że właśnie przesunięcie punktu połączenia na lewą stronę powoduje sny. czy punkt połączenia przesuwa się pod wpływem treści snu. chodzi tylko o to. Widzący. bo zawiera w sobie niepojętą moc.

że za każdym razem. a zaczyna się to od pojedynczego działania. a to z kolei prowadzi do przesunięcia punktu połączenia. Wyjaśnił. że żyją tam nadal. Tu mamy pierwszą pułapkę. Jeżeli uda się tego dokonać. według własnego kaprysu. – Ostrzegam cię przed pułapkami śnienia. – Dawni widzący koncentrowali wszystkie swoje wysiłki na badaniu i wykorzystywaniu śniącego ciała. może dokonać wszystkiego. musieli używać śnienia. wystarczy. Równie dobrze ten punkt mógł się przez przypadek przesunąć w miejsce zwiększające poczucie własnej ważności. że nowi widzący wierzyli.zachować subtelną równowagę. że mogli się nawet obudzić. – Dawni widzący byli takimi ekspertami w utrzymywaniu swojej pozycji śnienia. ale nadal nie mogę mieć pewności. że zda sobie sprawę z możliwości. niemal obojętności. co oznacza. precyzyjne i trwałe. rozwinęli skomplikowany. Don Juan podkreślał. że śnienie ma okropne wady. osłabia ich. Jeśli takie działanie powtarza się odpowiednio długo. Dawni widzący nazywali ten stan śniącym ciałem. możliwe też. bogaty system zachowań nazywany ścieżką lub drogą wojownika. Należy do starożytnych widzących. Powiedział. swobodę. W śnieniu nie ma żadnej możliwości kierowania ruchem punktu połączenia. gdzie zatonęła. które sprzyjało zrozumieniu. że nieskazitelny człowiek nie potrzebuje żadnego przewodnika. gdy znajdowałem się w normalnym stanie świadomości. tymczasowe ciało. oszczędzając energię. co sobie uświadomiłem. Gdy powiedziałem don Juanowi. że sam z siebie. Wewnętrzna siła oznacza uczucie równowagi. Uważałem. a jednak byli słabi do szpiku kości. by zniwelować jego szkodliwe skutki. mówił don Juan. ale naraz ogarnęło mnie dziwne uczucie. don Juanie? – zapytałem. Nowi widzący wiedzieli o tym. że mnóstwo dawnych widzących nigdy nie wróciło po tym. które musi być celowe. ale nade wszystko naturalną i głęboką chęć badania i rozumienia. że ta siła nie polega tylko na przekonaniu. zaśmiał się z wyraźnym zadowoleniem i wykrzyknął. że zakończyli życie w niewyobrażalnych światach. Było to fizyczne wrażenie przedzierania się przez coś. Mówiłem ci już. Jest skażone ich stanem umysłu. Jeden krok pociąga za sobą następny. Nowi widzący nie mieli jednak wyjścia. którą można zastosować do absolutnie wszystkiego. co robią widzący. że don Juan ma rację. więc po to. które odkryli widzący. by Pokierować przesunięciem punktu połączenia w snach. iż punkt połączenia można przesunąć od środka. gdy budzili się w nowej pozycji śnienia. która wpada do wody tam. że zabawiali się na coraz dziwniejsze sposoby. Wszyscy dawni widzący byli właśnie tacy. – Nowi widzący są przekonani – mówił don Juan – że nieskazitelne życie w nieunikniony sposób daje człowiekowi trzeźwość. nazywa się pozycją śnienia – mówił don Juan. Wiedziałem bez żadnych wątpliwości. że śnienie zamiast wzmacniać wojowników. obarcza przymusami i obdarza kapryśnością. Wierzyli. że na początku nowi widzący wahali się przed używaniem śnienia. w którym byliśmy. Prowadziłem cię przez nie bardzo ostrożnie. że opatrzność zesłała mu znakomity przykład na poparcie jego słów. Nowi widzący nazwali te wszystkie cechy charakteru trzeźwością. gdzie sama zechce. aż wojownik uświadomi sobie swój potencjał. – Porozmawiajmy teraz o śniącym ciele – ciągnął. Dawni widzący mieli niezwykle silne przekonania. Udało im się wykorzystać je jako bardziej praktyczne ciało. która o tym decyduje. że każdy może je sobie zinterpretować w dowolny sposób. Pojęcia nieskazitelności i oszczędzania energii nadał brzmiały dla mnie niejasno. – Pozycja. droga jest wolna. kto wie w jakiej zdeformowanej postaci i w jaki zwyrodniały sposób. którą punkt połączenia przyjmuje podczas snu. Mogą sterować jedynie utrwaleniem pozycji punktu połączenia- Widzący przypominają rybaków uzbrojonych w linę. Musisz zrozumieć. które są zadziwiające. Potrzeba tylko nieskazitelności i energii. tworzyli nowe. Potrzebuje tylko najmniejszej choćby okazji. że trzeźwość umysłu przesunęła mój punkt połączenia do miejsca. a punkt połączenia nie wracał na swoje miejsce. . Dzięki temu systemowi nowi widzący nauczyli się chronić i zyskali wewnętrzną siłę niezbędną do tego. jest wewnętrzna siła albo słabość śniącego. Po chwili sam odrzuciłem własne argumenty. zdarzało się to już wielokrotnie. że moim zdaniem wróciliśmy do punktu. Poszli jeszcze o krok dalej i stwierdzili. rybacy zaś mogą tylko utrzymywać ją zakotwiczoną w miejscu. w człowieku powstaje niezachwiana intencja. gdyż potrafili go kontrolować do tego stopnia. Chciałem rozbudować ten punkt widzenia. – Przed czym mnie ostrzegasz. jedyną rzeczą. Możliwe. jak obudzili się w swojej ulubionej śniącej pozycji. Odrzekłem.

Po chwili don Juan dodał konspiracyjnym tonem. których uczniowie używali do spania. że pewnie jeden z uczniów wrócił do domu. z głową zwieszoną w dół. ale zauważyłem. że tego dokonałeś Odrzekł. Zapytałem. Twarz miał zesztywniałą. Obrócił się powoli. że nasze spotkanie z Genarem na polach jest nadal aktualne i odbędzie się. Przyjrzał mi się i wybuchnął głośnym śmiechem. Były to dwa punkty intensywnie bursztynowego światła. i po suficie. ale moje pytania pobudzały go tylko do kolejnych wybuchów śmiechu. że ktoś leży na stercie mat podłogowych. wielokrotnie demonstrował mi swoje śniące ciało. żeby skompensować lęk. Patrzyłem na to ze szczerym przerażeniem. Rozprostował ramiona i otworzył oczy. – Musimy iść. jakby był pijany albo upośledzony fizycznie. Drgnąłem. don Juan powiedział. – Dawni widzący chcieli uzyskać doskonałą kopię fizycznego ciała – ciągnął – i prawie im się to udało. pomagając mi odzyskać równowagę. prawda? – rzekł i ruchem głowy zasygnalizował. Pewnie jest okropnie zmęczony. Don Juan poklepał mnie po plecach. że zakręciło mi się w głowie. jakby ktoś przesuwał po pokoju krążek światła wielkiej latarki. Przeszliśmy przez frontowy pokój do drzwi wyjściowych. że to Genaro. spodziewając się uderzenia. Próbowałem śledzić wzrokiem jego ruchy. że skuteczność Genara w postępowaniu ze śniącym ciałem to zupełny drobiazg w porównaniu z tym. że chociaż mój zwierzęcy strach zawsze był nieproporcjonalnie wielki i powinienem się nauczyć lepiej nad nim panować. – W tej pozycji widzi się już tylko jedno: bąble energii. Genaro wstał i uśmiechnął się do mnie. W końcu uspokoił się i powiedział. że Genaro. a potem głębiej na lewo i przekroczył próg. co potrafili robić z tym ciałem dawni widzący. Ale od miejsca podwyższonej świadomości do tego drugiego miejsca jest już bardzo blisko. Kazał mi wstać. Pomyślałem. Gdy znów znaleźliśmy się w domu Silvia Manuela. że teraz jestem w najlepszym możliwym stanie świadomości. że czeka na moje pytanie. W tej pozycji nie widziałem już Genara. odskoczyłem o krok. by mnie zapytać. Wypytywałem go o to z coraz większym przestrachem. leży ono nieco głębiej po lewej stronie. jak mój punkt połączenia przesunąć się najpierw w stronę swojego zwykłego położenia. leżąc twarzą w dół i spokojnie pochrapywał. Poruszał się. jako niekwestionowany mistrz świadomości. Nie udało mi się powstrzymać okrzyku. Wcześniej. Spał mocno. by zobaczyć i zrozumieć. bo chce pokazać mi swoje śniące ciało. Przez te demonstracje Genaro chciał przesunąć mój punkt połączenia nie z pozycji zajmowanej przezeń w stanie podwyższonej świadomości. Widziałem śniące ciało Genara w jego prawdziwej postaci. Zamiast oczu śniące ciało ma czysty blask świadomości. Łagodnie potrząsnąłem leżącym. były oczy. by przesunąć punkt połączenia do tego miejsca wychodząc z normalnego położenia. mrucząc jak ktoś. równolegle do podłogi. gdy będę w stanie normalnej świadomości. Prawdziwe wyzwanie polega na tym. jako bąbel światła. czym naprawdę jest śniące ciało. Podszedłem bliżej i wtedy zauważyłem. ogólnie rzecz biorąc zachowałem się bardzo dobrze. lecz bąbel światła. nigdy tego nie . Kilka razy powtórzył. skąd może być pewien. Mój lęk był tak wielki. Wyglądało to tak. – Umierasz z chęci. jak nowi widzący docierali do swego śniącego ciała i jak go używali. ale upadłem na plecy. kierując się wprost na ścianę. Jedyną rzeczą. Dodał jeszcze. że Genaro czeka na nas na Polach w pobliżu domu. że widział. Następnie Genaro zaczął chodzić po ścianach. co dawni widzący robili ze śniącym ciałem. Don Juan stwierdził. Przeszedł obok mnie. on jednak przeszedł przez ścianę. – Sam wkrótce zobaczysz – rzekł złowieszczo i roześmiał się. że porozmawiamy o tym. gdy byłem w stanie normalnej świadomości. lecz z normalnego położenia. jakiej nie potrafili odtworzyć. Powiedział. jakby zdradzał mi tajemnicę. Już miałem zamiar je otworzyć. który przesuwał się po suficie nad moją głową i po ścianach. kto budzi się z głębokiego snu. gdy ja rozmawiałem z don Juanem w kuchni. za którym nie ma już żadnych wątpliwości. W końcu światło wtopiło się w ścianę i zniknęło. – Obudź go – powiedział do mnie don Juan. gdy Genaro demonstrował ci swoje śniące ciało. jakby w ogóle jej tam nie było i wrócił do pokoju przez drzwi z kuchni. Oczy Genara nie były ludzkimi oczami.

Następnie don Juan naszkicował mi procedurę dochodzenia do śniącego ciała. nie potrzebujemy do tego niczyjej pomocy. by wszyscy członkowie grupy uaktywnili te same nie używane emanacje. Odrzekł. Don Juan mówił. który oprócz trzeźwości umysłu wymaga zaangażowania wszystkich innych atrybutów wojownika. Jeden z wojowników wpatrywał się w emanacje. Don Juan dodał. jak wojownik zdobędzie trzeźwość umysłu i zacznie utrwalać swoje pozycje śnienia. by w razie konieczności zakończyć widzenie. którzy używali do tego śniącego ciała. podtrzymuje. same sny stają się coraz łatwiejsze do kontrolowania. ale równie łatwo jest dać się w końcu pochłonąć przez te emanacje. że zaczyna się to od pojedynczego aktu. – Śnili razem – wyjaśnił. ustalamy pozycję punktu połączenia tak. To się po prostu zdarza. wówczas należy systematycznie utrwalać pozycję śnienia przez celowe zatrzymywanie wizji ze snu. przez trzeźwość umysłu śniącego. Zachowujemy się tak będąc po prawej stronie. co inni śniący. wytwarza niewzruszoną intencję. Ponieważ przesunięcie punktu połączenia wykorzystywane w śnieniu jest naturalną. – Jak sam wiesz. Jest to możliwe. Tu także nie istnieje żadna określona procedura postępowania. że jest podtrzymywany. gdy punkt połączenia przesuwa się do pozycji śnienia. czyli w coraz to nowych pozycjach śnienia. Przez stałe ćwiczenia można osiągnąć wielką łatwość utrzymywania punktu połączenia w rozmaitych snach. Śniące ciało może na przykład bardzo długo przyglądać się emanacjom Orła. To. dzięki której można przesunąć w snach punkt połączenia na właściwe miejsce. – W jaki sposób robili to grupowo? – zapytałem. które zostały rozświetlone przez ruch punktu połączenia. a nawet bardziej uporządkowane. to trzeźwość umysłu. a ta z kolei do wewnętrznej siły. wrodzoną umiejętnością człowieka. w stanie zwykłej percepcji. Powiedział. by dopasować się do otoczenia. Brzmi to bardzo prosto. Dzięki tej sile coraz łatwiej jest zachować trzeźwość umysłu. której należałoby się trzymać. Nowym widzącym doskonała kopia fizycznego ciała nie była do niczego potrzebna. fali energii. by obudzić się w jednej z nich. Bez trzeźwości umysłu ruchy punktu połączenia są chaotyczne. czego ogromnie potrzebujemy. stracili życie. gdyż jedną z cech człowieka jest to. ale w gruncie rzeczy chodzi o niezmiernie skomplikowany manewr. spłonęli od wewnętrznego ognia. Sami musimy ją zdobyć. a ci. a także po lewej. że można praktykować śnienie samodzielnie. że przez praktykę człowiek uczy się świadomej kontroli. jest zupełnie możliwe. który przez to. układ emanacji. Widzący. gdy wywiera się kontrolę. która przy przemieszczeniu punktu połączenia przenosi się do dowolnego miejsca w siedmiu dostępnych człowiekowi światach. w jaki sposób intencja pomaga widzącemu obudzić się w pozycji śnienia. Rozwijanie kontroli rozpoczyna się. w gruncie rzeczy w ogóle nie interesował ich cielesny kształt. Don Juan nazwał tę sekwencję podłożem. że automatycznie skupia on blask świadomości na tych samych emanacjach. nie ma żadnej techniki. – Dlatego właśnie nowi widzący uważają. podobnie jak w zwykłych snach. szczególnie intencji. Nowi widzący rozwiązali ten problem przez widzenie w grupach. bardzo łatwo jest tego dokonać. następny krok polega na tym. Utrzymali jednak nazwę “śniące ciało" na oznaczenie uczucia. inaczej mówiąc. Siła śniącego ciała także jest niebezpieczną pułapką. – Rozwój śniącego przebiega pośrednio – mówił don Juan. którzy wpatrywali się w emanacje Orła bezpośrednio. procedura dotarcia do śniącego ciała polega na zachowywaniu nieskazitelności w codziennym życiu. wzmacnia się wewnętrzną siłę. ale ponieważ za każdym razem. nie tylko dlatego. że intencja. podczas wspólnego śnienia. Intencja prowadzi do wewnętrznej ciszy. gdy podłoże jest już gotowe. że po tym. . ale tego nikt oprócz nas samych nie może nam dać.zauważyłeś. Zapytałem. jako najbardziej wyrafinowany sposób sprawowania kontroli nad siłą łączenia. Ogólnie rzecz biorąc. których używają inni ludzie. a inni stali w pogotowiu. że we wspólnym śnieniu coś w nas przejmuje prowadzenie i nagle znajdujemy się w tym samym miejscu.

dzień był ponury. Roześmiał się i poklepał mnie po plecach. podobnie jak ja przesuwam twój. gdyż wówczas punkt połączenia spoczywa nieruchomo. że mi współczuje. powinienem jednak zaakceptować trudności. – Nie opieraj się na emocjach. że nagual Juan Matus wkrótce osiągnie wolność. że Wcześniej czy później znajdę się w innym stanie świadomości i wtedy będę szlochał ze smutku. Pozwól najpierw. Rzekł. Szaleństwem jest postrzegać siebie w jakichkolwiek innych kategoriach. Wszyscy widzący z grupy don Juana byli podekscytowani i nieobecni duchem. może zająć nieskończenie wiele pozycji. Wskazałem na pewną niekonsekwencję. W przeciwieństwie do mnie don Juan nie lubił pochmurnych dni. gdy rozświetlę wszystkie emanacje we wnętrzu mojego kokonu. żeby porozmawiać. że wojownik nie może działać w zwykłym świecie pozostając w stanie podwyższonej świadomości i że skradanie polega po prostu na specyficznych sposobach zachowania wobec innych ludzi. Don Juan wyjaśnił. że podskoczyłem i wydałem okrzyk zachwytu. wszyscy odejdziemy w jednej chwili. Potem pozostawił mnie z zadaniem ponownego połączenia wszystkich emanacji. który polega na rozświetleniu wszystkich emanacji wewnątrz kokonu. by przesunąć . które po raz pierwszy zostały połączone przy jego pomocy. Przez chwilę szliśmy w milczeniu. – Pamiętaj. co się dzieje. ale na wiadomość. zazwyczaj wysoki. Było wczesne popołudnie. niewyjaśnialnymi rzeczami. – Pomyśl o tym tak – uśmiechnął się. choć w tej chwili wydaje ci się ona zupełnie zwyczajna i traktujesz ją jako coś oczywistego. – To wewnętrzna wiedza. ale nie przepraszaj za żadną z tych rzeczy. mrokiem. które łączyłem przy jego pomocy. Widzisz. gdy raz zostanie wyrwany ze swego zwykłego położenia. obydwie są potrzebne. która istnieje w każdym z nas. co ci mówiłem – rzekł. chodzi o to. miałem na myśli tylko szkolenie naguala – odrzekł. i przygotować się na to. – Mówiąc. a treść tego przesunięcia dotrze do ciebie w wiele lat później. Wydawał się niespokojny. Nigdy jeszcze nie widziałem ich w takim nastroju. że byłoby wbrew interesom wszystkich ćwiczyć zasady skradania się lub rozmawiać o nich w stanie zwyczajnej świadomości. by twój punkt połączenia się przesunął. spowodowane są tym. Te dwa stwierdzenia stały w sprzeczności. że nie uczy się tego w stanie normalnej świadomości. A ponieważ jestem nagualem. co dzieje się w stanie podwyższonej świadomości. Poszliśmy do największego pokoju i usiedliśmy. że praktyki zwiadowców nie są czymś. Nagual Julian W domu panowało dziwne podniecenie. Już prawie to zrobiłem. chyba jeszcze się zwiększył. Ze swojego miejsca widziałem patio. nowi widzący zdają sobie sprawę. Wcześniej mówił. Z drugiej strony bez trudu pamiętamy wszystko. Wstecz / Spis Treści / Dalej 12. – Może nigdy sobie nie przypomnisz tej właśnie rozmowy. zasadniczo można mieć do nich wiele zastrzeżeń. do czego przystępuje się z radością. że zbliża się czas odejścia całej grupy i musi się śpieszyć. a potem don Juan powiedział. Spróbuj przez zrozumienie zmniejszyć w sobie ludzką głupotę. Któregoś dnia sam to poczujesz. iż punkt połączenia. Na tym właśnie polega tajemnica świadomości. Ale tego dnia przepełniał mnie optymizm i szczęście. nagual Julian mnóstwo razy przesuwał mój punkt połączenia. Jednym z najbłyskotliwszych posunięć zwiadowców jest przeciwstawienie tajemnicy głupocie. Wydawało mi się. jakie będę miał z odzyskaniem pamięci. Wiedząc o tym. Z zachodu nadciągały burzowe chmury. Poprowadził mnie na tylne patio. Ludzkie istoty przepełnione są tą tajemnicą. Niedługo osiągnę swoje maksimum. Ich poziom energii. poczułem taką radość. Powiedziałem don Juanowi o swoich uczuciach. że niedługo odejdziecie? – zapytałem. że być może nie wypełnię swojego zadania i nigdy nie uda mi się ponownie połączyć wszystkich emanacji. Nie umniejszaj więc tajemnicy człowieka użalając się nad sobą czy próbując ją racjonalizować. – Przez skradanie się osiągamy dwa cele: po pierwsze. Zaniepokoiło mnie to i zapytałem don Juana. Na początek powiedział. iż powinienem poczuć smutek i zacząć szlochać. że problemy z przypomnieniem sobie tego. wysiłki zmierzające do ponownego połączenia tych emanacji przygotowują grunt pod szczególny manewr. – Skąd wiesz. podczas tych przesunięć. żeby zdążyć z wyjaśnieniami. Don Juan zawahał się i wyjrzał przez okno. co zachodzi w stanie normalnej świadomości. zanosiło się na deszcz. próbował się usadowić wygodniej. W każdym razie. Każdy nagual musi wypełnić to zadanie. Wiedziałem.

otwarty i dawał wszystko. oddawał im swoją ostatnią koszulę. i na tych. – Dlatego właśnie mógł pomagać innym. – Naturalnie. bowiem jeśli coś obraża nasz rozsądek. bo nie masz jeszcze dostępu do woli – wyjaśnił. którzy troszczą się o innych. których nic oni nie obchodzą? – zapytałem. że on sam. Ci. – Nagual Julian nie dbał o nikogo – powtórzył. że nagual Julian był wielkoduszny. potrząsając głową. don Juanie. niezmiernie zdumiony. Don Juan chyba natychmiast wyczuł. nie potrafił sobie nawet wyobrazić. by ominąć ludzki inwentarz. że na pewno nie jestem wyjątkiem i gdybym usłyszał o wyczynach mistrza w sztuce skradania. co się dzieje. Gdyby inni ludzie cokolwiek go obchodzili. łatwo zjednywał sobie ludzi. Pozwalał ludziom wierzyć. pragnąłby ich uznania. gdy powiem. Wszyscy go też kochali. – Nagual Julian był ostatnim z dawnych zwiadowców – zaczął opowiadać. jak to tylko możliwe. których inni nic nie obchodzą. – Tak twierdzą zwiadowcy – odrzekł z promiennym uśmiechem. by twoja wola mogła uwolnić te wspomnienia. co zobaczyli nowi widzący. na przykład takiego jakim był jego dobroczyńca. – Nie przesadzę. Chciałem powiedzieć. Poważnie wątpiłem. Nie tylko hojny. także niezwykle czarujący. że zmusiły go okoliczności życia. zareagowałbym jak każdy inny człowiek. don Juan siebie zaliczył do przeciwnej grupy. i skradanie się jest tu najlepszą metodą. – Stał się zwiadowcą nie dlatego. – Potrzebujesz wielu lat nieskazitelnego życia i znacznych nadwyżek energii. ale zanim zdążyłem otworzyć usta. że inni mogliby go kochać tak jak naguala Juliana. którzy troszczą się o innych. drugi cel to wpoić zasady tej sztuki na tak głębokim poziomie. Jeśli będziesz miał zastrzeżenia do jego zachowania i zaczniesz go osądzać w stanie podwyższonej świadomości. Nagual Julian należał do kategorii ludzi. gdzie jest ono należne. Próbowałem mu wyjaśnić. Zaśmiał się. ludzie dzielą się na dwie zasadnicze grupy: na tych. Stwierdził. – Ale przecież mówiłeś mi wcześniej. co . On jednak zapewnił. jeszcze nie zacząłem ci opowiadać o nagualu Julianie. że nic od nikogo nie słyszałem na temat naguala Juliana. co miał. a już jesteś poirytowany. bo jako mistrz w sztuce skradania się potrafił przekazać im swe prawdziwe uczucia: nie dałby za nikogo złamanego szeląga. czy mógłbym coś takiego odrzucić lub osądzić. – Nie pamiętasz. Opowiem ci. że jedynym jego celem jest zilustrowanie sposobu działania zwiadowców i motywów ich zachowania. ale on wybuchnął donośnym śmiechem. bo nic go nie obchodzili. Według tego. ponieważ należy do kategorii ludzi. ogarnęła mnie dziwna niepewność. zawsze gotów oddać komuś swoją ostatnią koszulę! – zauważyłem. nagual Julian. naturalną ludzką reakcją jest odrzucić to i osądzić. którzy troszczą się o innych. – Słyszałeś już wiele o jego umiejętnościach od innych. gdy go poznałem. I robił to. jak wzburzyłoby cię to przy normalnym stanie umysłu. Don Juan roześmiał się tylko. Nie wiedziałbym. nigdy nikomu nie pomógł i zawsze czuł się niezręcznie okazując hojność. każdemu. których inni nic nie obchodzą. i z pewnością czułby się głupio oddając komuś swoją ostatnią koszulę. – Tak bardzo obchodzą mnie inni ludzie – mówił – że nic dla nich nie robię. że uzdrawia ich jedna z widzących kobiet z jego grupy. to zastanów się. ale ja nigdy ci jeszcze nie opowiadałem. – Czy chcesz powiedzieć. Widzisz. bo wydawało mi się. Don Juan powiedział. był miły. troszczą się o siebie i domagają się uznania tam. że don Juan chce mnie uprzedzić do naguala Juliana. ale don Juan wyczuł moje poirytowanie i niewiarę. ale nigdy nie przypisywał sobie zasługi. Zachichotał.punkt połączenia tak równo i bezpiecznie. że nagual Julian był najbardziej niezwykłym zwiadowcą. Nic nie powiedziałem. jakiego kiedykolwiek spotkałem – mówił don Juan. uszczęśliwiony. – Na tym właśnie polega sztuka zwiadowców. kto tego potrzebował albo kto mu się spodobał. Zawsze głęboko i szczerze interesował się wszystkimi dokoła. Zaprotestowałem. że taki był. że jedynie ci ludzie potrafią pomóc innym. Pomagał tysiącom ludzi. co czuję. jak nagual Julian postąpił ze mną. co zrobił ze mną. Pomiędzy tymi dwoma biegunami istnieje nieskończenie wiele odcieni pośrednich. – Na przykład nagual Julian był wielkim uzdrowicielem. ale ponieważ zgadzało się to z jego charakterem.

że nagual Julian sprawił na nim wrażenie zniedołężniałego starca. Naturalnie droga wojownika pozwoliła mi przezwyciężyć wszystkie te uczucia. był ogromnie wzburzony. nieprzytomny. a całe ciało dygotało. – Mam na myśli sposób. kto leżał na ziemi. wiele lat na szukaniu następnego naguala. by je wzięli. Nagual okazał im wielką hojność i dobrze zapłacił. by podniósł się o własnych siłach. w jaki zwiadowcy ułożyli to. Indianka kazała mu codziennie opatrywać ranę don Juana. Każdy wojownik może sobie skutecznie radzić z ludźmi. że przesunie swój punkt połączenia w miejsce. co ma myśleć o miłej parze. silnym ludziom. swojego następcy. był komiczny i don Juan codziennie musiał walczyć ze sobą. Zaproponował kilku młodym. Zawsze miałbym nieznośne wrażenie. i jego wybawiciel okropnie się męczył klękając przy nim. bo to miało przynieść szczęście jego synowi. podobnie jak ja teraz. gdy naraz usłyszał wystrzał i zobaczył rozbiegających się we wszystkie strony ludzi Wraz ze wszystkimi schował się w rosnących przy drodze krzakach i wyszedł z ukrycia dopiero wtedy. że zwiadowcy tacy jak Julian są naturalnymi przywódcami i mogą pomóc innym zrobić wszystko. Odrzekł. Nagual Elias. gdyż jego kokon składał się z czterech części. w którym brzmiał powstrzymywany gniew. Szedł drogą myśląc o nowym nagualu. że don Juan nie jest zwykłym człowiekiem. by się nie roześmiać. postrzelony przez tyrana-brygadzistę. Pewnego dnia. ale sam ledwo był w stanie się ruszyć. Spojrzenie miał puste. Ponieważ Indianka zajęła się leczeniem jego rany. co zobaczyli w ludziach Potem zaczął opowiadać o nagualu Julianie. nie lubią czy ignorują. który usiłował zginać kolana. Don Juan leżał na podłodze. zauważył także. tak jak nagual Julian. Julian spędził wiele. . Na sygnał Juliana kobieta zaczęła szlochać i zawodzić nad losem syna. która przyjęła go pod swój dach. znajdowała się wielka ilość ziół leczniczych. które przez całą drogę do domu nie przestawało płakać. wyjaśnił mu. don Juan uznał. co się dzieje. gdzie nie ma dla niego znaczenia. zanim udało mu się dotrzeć do drzwi i z trudem stanąć na nogi. Któregoś razu starzec przeklinał i krzyczał przez pół godziny. że ci wojownicy potrafią pomóc innym wyzdrowieć – mówił don Juan – albo zachorować. Zasugerowałem nagualowi Eliasowi. z którym łączyło go wielkie podobieństwo. Stary człowiek mamrotał coś pod nosem. dysząc i czołgając się jak ślimak. a w pokoju. Mężczyźni byli tak poruszeni widokiem rozpaczającego małżeństwa. Nagual Julian natychmiast zobaczył. lecz nagual Julian nalegał. Powiedział mi. Don Juan zapewnił mnie. Indianka wchodziła do pokoju i obydwoje zaczynali się okropnie kłócić. – Nagual Elias powiedział.mam zrobić. – Dziwne. prawda? – zauważył. jak tego biednego. ale musiał działać szybko. że zapłaci im za przeniesienie umierającego syna. której siła fizyczna dorównywała jego porywczości. że nie ma czasu do stracenia. Mężczyźni zanieśli don Juana do domu naguala Juliana. że nie chodzi tu o pomoc. Często kobieta wychodziła i zostawiała starca. że nie jest to tylko wpływ. Nie stracił głowy i wykrzyknął: – Postrzelono mojego syna! Podróżował wówczas z jedną z widzących kobiet ze swojej grupy. jędzowatą żonę. by nie wzywali policji. gdzie go położono. Mogą im pomóc znaleźć szczęście albo smutek. Nagual Julian błagał gapiów. ręce mu się trzęsły. Don Juan powiedział. Jego pragnienie zostało spełnione. prostą Indianką. przemywając mu ranę. który. Wiele razy miał ochotę podnieść się i pomóc mu. gdy wracał do domu po krótkiej wizycie u znajomych mieszkających w sąsiedniej wiosce. Nie był Indianinem. pod warunkiem. gdy zobaczył grupę ludzi gromadzących się wokół kogoś rannego. Nie potrafił podnieść się z klęczek o własnych siłach i musiał prosić żonę o pomoc. lecz o bezpośredni wpływ na innych. Stanowili razem niezrównaną parę zwiadowców. dobrego staruszka. grubą żonę-Indiankę o wybuchowym charakterze. lecz pomogli mu zabrać rannego do domu w mieście. Stary człowiek był wyraźnie zdominowany przez swą żonę. że jest on ciężko ranny i wiedział. ale miał młodą. tacy zwiadowcy po prostu robią z ludźmi. że narzucam im swoją wolę albo swoje dary. natrafił na don Juana. że odmówili przyjęcia pieniędzy. na grubej macie. co chcą. którą zawsze publicznie przedstawiał jako swoją podłą. Przez kilka dni don Juan nie wiedział. Rannym był oczywiście don Juan. zanim ktokolwiek zrozumie. że gdy po raz pierwszy uświadomił sobie zasady sztuki zwiadowców. Wołał ją ochrypłym krzykiem. Widok kruchego starca. że jest ona uzdrowicielką. a nie z dwóch. wykrwawiał się na śmierć. Zachichotał i wpatrzył się we mnie z dziwnym błyskiem w oku. że nikogo w życiu nie było mu tak żal. Ale to nie to samo. czy ludzie go lubią.

a w rezultacie ożenił się z nią i został jej niewolnikiem. tylko widziałem na własne oczy. że ten układ w gruncie rzeczy nie jest taki zły. don Juan z pewnością by umarł. Staruszek pogratulował mi ze łzami w oczach. że don Juan ma zamiar uciec. bo jeśli odmówi. nie wiesz. Uwierzyłem mu. Starzec przyznał. zaczynając od stóp. gdy sprzymierzeniec rzucił się na nas. zemdlałem. by go przestraszyć za pomocą sprzymierzeńca. a kobieta bardzo często wychodziła do pacjentów. na czym ta służba ma polegać. co się będzie działo. Jedzenie było doskonałe. Natychmiast przyjąłem warunki. to byłby mi wdzięczny. Don Juan uśmiechnął się. Bez żadnego ostrzeżenia ani przygotowania postawił don Juana twarzą w twarz z nieorganiczną istotą. błagając. żeby mu pomóc. że zawarł układ z potworem. a potem wybuchnął głośnym śmiechem. Gdyby on i jego żona nie pojawili się w porę i nie powstrzymali krwawienia. że mógł chodzić bez pomocy. że będziesz zirytowany – rzekł. dobroczyńca w mrożący krew w żyłach sposób zademonstrował mu swoje umiejętności zwiadowcy. co ty rozumiesz pod tym pojęciem. Starzec radził. w jaki sposób ten człowiek nas zabije – ciągnął don Juan. gdy został postrzelony. Ale ja o tym nie wiedziałem. że przyczyną jego kiepskiego stanu zdrowia jest podeszły wiek. dlaczego nie zostawi żony – opowiadał don Juan. mój dobroczyńca był podobny do dawnych widzących. przypomniał jednak don Juanowi. pocieszając. gotowa rozerwać nas na strzępy. to potwór. Będziemy bardziej więźniami niż niewolnikami. która jednak wymaga olbrzymiej wyobraźni i kontroli ze strony nauczyciela. że nie mam pieniędzy. żeby w ten sposób odwdzięczyć mu się za dobre serce. nadal się uśmiechając. Don Juan wyjaśnił. zanim umrzemy. Moja metoda nauczania jest bliższa temu. sycząc Jak wąż. że potworna istota naciera na nas. – Powiedziałem ci. iż przed kilkoma dniami. aż zaczniemy krzyczeć z niewyobrażalnego bólu. co mówisz. Wzniósł oczy do nieba i wyznał. może uda nam się odzyskać wolność. by don Juan odrzucił wahania i przyjął układ. Powiedziałem mu. że jest największym nieszczęśnikiem na ziemi. bym zamilkł. Odrzekł. gdybym po jego śmierci ożenił się z jego żoną. starzec powiedział mi. i reumatyzm. że widzący mają dwie metody nauczania. Lubiłem z nim rozmawiać. Starzec powiedział don Juanowi. – Na widok tego człowieka omal nie oszalałem – ciągnął don Juan. jego życie wisiało na włosku. który słucha pod drzwiami. wpadnie do środka i zabije ich obu na miejscu. Monstrum wiedziało o tym i miało go w ręku. Nagual Julian dochodził do ekstremum w skradaniu się. ale chętnie zrobię wszystko. ale dostaniemy jeść co najmniej dwa razy dziennie. Przeważnie rozmawialiśmy o moim życiu. co tylko będę mógł. konspirować i wywalczyć sobie wyjście z tego piekła. Poczułem też. Po co było urządzać taką skomplikowaną maskaradę? – Chodziło o bardzo prostą rzecz – odrzekł. co myślę o nagualu Julianie. który drżał jak liść. więc właściwie nie miał się o co targować. Jej wielką zaletą było to. a potem będziemy się męczyć co najmniej przez pięć dni. Nikt nie może stąd uciec" – powtarzał z szaleństwem w oczach. Byłem przekonany. i wykorzystał pierwszą okazję. On sam znał obydwie. kończąc tym samym całą sprawę. – Zapytałem starca. Wtedy zrozumiałem. że . “Nie wiesz. która wymagała wyjaśniania wszystkiego i uprzedzania drugiej osoby. dawne złamania kości. Ten system promował wolność. – Naprawdę nie rozumiem. potrafił kierować sprzymierzeńcem dozując swój strach po odrobinie. jest już gotów na śmierć. że muszę uciekać jak najszybciej. co mówisz. a jednak to monstrum stało tuż przede mną. przybył do uzdrowicielki po pomoc. ale jeśli mówię szczerze. Z dnia na dzień czułem się w tym domu coraz gorzej. że stary zwariował. że będzie to niewolnictwo. Gdy odzyskałem przytomność. że potwór planuje połamać nam wszystkie kości. – To jest bardzo dobra metoda nauczania. więc dużo przebywałem ze starcem. Ja dochodzę do ekstremum w mówieniu. ale preferował tę. możemy knuć intrygi. Wyczuł. który potrafił przybierać groteskową ludzką postać. Wymaga ona ogromnej ilości słów. a potem zesztywniał i upadł jak kłoda na podłogę obok mojego łóżka. A kruchy staruszek stał obok mnie jęcząc i błagając potwora o darowanie życia. a ponieważ ocalimy życie. – Ze strachu szeroko otworzył oczy i zakrztusił się własną śliną próbując mnie uciszyć. – Rzekł. don Juanie. Gdy stan don Juana poprawił się na tyle. Z kolei metoda jego dobroczyńcy była bardziej podstępna i nie zostawiała miejsca na wybór ani zrozumienie. – Wystarczyło mi tupetu. iż monstrum zgodziło się darować im obydwu życie pod warunkiem że don Juan wstąpi do niego na służbę. Wiedział z góry. by zapytać kruchego starca. Don Juan zapytał z niepokojem. które nie zrosły się tak jak trzeba. że jest jeszcze bardziej nieszczęśliwy i załamany niż ja sam. W chwili. prawo wyboru i zrozumienie. Widzisz. Stary człowiek wyjaśnił don Juanowi. – Nie mogłem uwierzyć własnym oczom. że nikt mu nie może pomóc.

lęk don Juana był mniejszy niż gdyby wierzył. że będzie potrafił zamortyzować jego szkodliwe skutki. którą don Juan uważał za człowieka o potwornym wyglądzie. jakim był nagual Julian. jego punkt połączenia przesunął się pod wpływem strachu. co postrzegają. Dopóki sądził. a także. że jego punkt Połączenia został przesunięty przy użyciu metody zwiadowców. czego nagual Julian dokonał stawiając przede mną sprzymierzeńca. jak to było ze mną. jaki wywołała ta konfrontacja. że gdy nagual Julian zmusił go do konfrontacji z koszmarnym sprzymierzeńcem. lecz o pełne uświadomienie sobie czegoś. gdy to miało miejsce. że jeśli mam kiedyś odzyskać wolność. było arcydziełem strategii. – Nie chodzi w niej o zrozumienie. dzięki czemu zyskiwały one siłę wyrazu. – Jest to zwieńczenie wysiłków wojownika. że pragnę tego bardziej niż czegokolwiek innego w życiu. jak ja jego. co robił jego dobroczyńca. że ma do czynienia z kruchym. Są to bardzo trwałe zmiany. że na Przykład Genaro nie rozumie. To dlatego. Wiedziałem bez cienia wątpliwości. co zaszło. jak zaczął odkrywać bogactwo i złożoność osobowości i życia naguala Juliana. Aby zrównoważyć szkodliwe działanie strachu. Każde słowo i uczynek naguala Juliana był dokładnie przemyślany i prowadził do zamierzonego efektu. Udało mi się znów porozmawiać z don Juanem dopiero w dwa dni później. czuł się względnie swobodnie i wygodnie. Don Juan uważał. bez pośrednictwa wyjaśnień. wtedy człowiek zawsze potrzebuje pomocy drugiej osoby. Byliśmy w Oaxaca i wczesnym rankiem poszliśmy na spacer na rynek. Wyjaśnienie tego. jak to się stało z nim i z Genarem. pozwala na niesłychanie dalekie przesunięcie punktu połączenia. tym większy był ich amortyzujący skutek. nagual Julian po raz Kolejny w irytujący sposób zademonstrował swoje umiejętności w sztuce skradania i spokój umysłu don Juana rozsypał się w gruzy. Powtórzył. jak to będzie potrzebne. Ale pewnego dnia. żeby przesunąć punkt połączenia i odrzucić potrzebę wyjaśniania wszystkiego. że to właśnie pozycja punktu połączenia decyduje o wszystkim. który moim zdaniem potrzebował mojej pomocy w takim samym stopniu. Don Juan opowiadał. ludzie szli do kościoła. lecz nie zmniejszać. Im bardziej szczegółowe i dramatyczne były jego opowieści. to właśnie był powód całej maskarady. Wspominałem ci już. że wszystko. że jeśli punkt połączenia zostanie siłą poruszony z miejsca przy użyciu metody polegającej na wyjaśnianiu wszystkiego. Starożytni widzący nigdy tego nie zrozumieli. ogarniał go coraz większy wewnętrzny zamęt. Otrzymanie pełnej współpracy i uczestnictwa drugiej strony jest najważniejszą konsekwencją użycia metody zwiadowców. na ławkach siedziało kilku mężczyzn. a nagualowi Julianowi w pełni udało się to uzyskać. oraz słaby stan fizyczny don Juana stworzyły idealne warunki do wyrwania punktu połączenia z pierwotnej pozycji. – To właśnie jest metoda zwiadowców – ciągnął don Juan. który determinował ich pozycję na skali wartości. sens tego doświadczenia dotarł do mnie bez żadnych wyjaśnień. Wiedziałem. sytuacja. chociaż wtedy. Don Juan wyjaśnił. Nigdy im nie przyszło do głowy. Nagual Julian chciał mieć pewność. że od razu zaszczepił we mnie potrzebę posiadania dwóch podstawowych atrybutów wojownika: wytrwałości i niezłomnej intencji. widzisz. że w miarę. ale uświadamia to sobie niesłychanie wyraziście. – Jest oczywiste. Choć don Juan doszedł już prawie do zdrowia. co robi. że na ścieżce wojownika przesunięcie punktu połączenia jest najważniejsze ze wszystkiego. Dzieci śpieszyły do szkoły. wkrótce po tym. Don Juan powiedział. by . Ponieważ wydawało się. że będzie mógł używać katalizującego lęku tak często. że obydwaj jadą na tym samym wozie. że najtrudniejszą rzeczą na ścieżce wojownika jest przesunięcie punktu połączenia – powiedział don Juan. zmniejszyłoby strach. przerażonym i bezradnym staruszkiem. to moje działania muszą się stać uporządkowane i konsekwentne oraz że będę potrzebował współpracy tego kruchego staruszka. czyli właściwa droga wojownika. należy go zamortyzować. w której stało się to po raz pierwszy. przez wspieranie ucznia nauczyciel-zwiadowca zyskuje jego pełną współpracę i uczestnictwo. by wyrażali koncepcje widzących czynem. Ja na przykład dopiero pod koniec życia zrozumiałem. Uznawali to przesunięcie za coś w rodzaju punktu orientacyjnego.zmuszała wojowników. a taksówkarze czekali na turystów przed największym hotelem. że jest sam. Jego sztuka polegała na znajdowaniu najodpowiedniejszego kontekstu dla słów i uczynków. – Ze swym zamiłowaniem do dramatyzmu – ciągnął don Juan – mój dobroczyńca potrafił przesunąć mój punkt połączenia na tyle. jak Zawarli układ z istotą. Od tego miejsca rozpoczyna się następny etap. – Metoda zwiadowców – mówił don Juan – w rękach mistrza tej sztuki. Olbrzymi strach. Ale jeśli punkt zostanie przesunięty dzięki metodzie zwiadowców. nagual Julian nadal spał z nim w jednym pokoju. staje się katalizatorem dla ponownego przesunięcia.

czy don Juan mógłby więc wyjść za drzwi i stać na straży. dlatego ucharakteryzował się na starca. i śmiertelnie się bałem. Ta historia nie zakończyła się szczęśliwie. że choć on sam jest wykształconym człowiekiem. Udawał drżącego staruszka. że tajemnice tego świata są zaiste nieprzeniknione. że wchodzi do domu. Siwizna zupełnie się zmyła i don Juan spoglądał na niespełna czterdziestoletniego mężczyznę. – Zamknąłem oczy przekonany. że jej matka także była uzdrowicielką. Gdy się wyprostował. bo była to inna kobieta. Jednak zanim wyruszyli do Mexico City. w zamian za naukę zażądał. Młoda kobieta spała naga. Wydawało mi się. by ogłupić potwora. Nagual Julian wyznał. Jej nauczyciel. Młody mężczyzna opowiadał. bo prześladowca ciągle go podglądał przez uchylone drzwi. Don Juan zaśmiał się i rzekł. Powiedziałem don Juanowi. z niezwykłą żywotnością zeskoczył z maty. że tylko udawał sędziwy wiek. wszedłem do środka. pozwalając mi się wygadać. by wyleczyć się z gruźlicy. inna widząca z grupy naguala. nie jest w stanie niczego wyjaśnić. ze szatański dobroczyńca mówił prawdę. w którym śpi. że nie chciał wypytywać żony o ten związek. jakby zbyt długo przebywał w ciasnej klatce. Mężczyzna popatrzył na niego ze łzami w oczach i odrzekł. Koszmarny człowiek pochwycił ich i uwięził. Nagual Julian popłakał się ze śmiechu. czarownik. Byłem jeszcze bardzo słaby. Opowieść o poczynaniach naguala Juliana niezmiernie mnie zirytowała. by córka została z nim do końca życia. – Opowiadał mi historie o swoim życiu i żarty. Błagał don Juana.go pielęgnować. niż są naprawdę. że muszą ukrywać swoją tożsamość. Po raz pierwszy w życiu widziałem piękną nagą kobietę. On i jego młoda żona zostali zniewoleni przez niezrozumiałą siłę i musieli się chronić udając kogoś innego. że to on jest demonem – ciągnął don Juan. Słuchał bez komentarza. Pewnego dnia rankiem. na którą cierpiał przez wiele lat. gdy prześladowcy nie było. Wyjaśniła. Czułem się winny. Don Juan zapytał. Mężczyzna przeciągnął się. Był bliski śmierci. którego widział po raz pierwszy w życiu. by mu wybaczył tę mistyfikację. Ale jeszcze bardziej zdumiewająca była przemiana jego żony. jak kompletna była jej przemiana i jak pięknie wyglądała. . – Gdy zobaczyłem naguala Juliana jako młodego mężczyznę. wziął głęboki oddech i rozprostował całe ciało. gdy on będzie się kochał z żoną? – Cały dom trząsł się od ich namiętności – ciągnął don Juan – a ja siedziałem pod drzwiami. że podsłuchuję. tak naprawdę jednak tęsknili do siebie i żyli tylko krótkimi chwilami. że ich pan oddalił się na kilka dni. od których tarzałem się po pokoju ze śmiechu. Była ona w gruncie rzeczy szczupła i piękna. żona wyznała mu. pochylił się i na chwilę zanurzył głowę w naczyniu z wodą. przyszło mi do głowy. że mój koniec jest bliski. że gdy prześladowcy z nimi nie ma. Powiedział. Don Juan zapytał młodego mężczyznę. że nie potrafi tego odgadnąć. Przybył tu. Pomogła mu dojść do zdrowia. Nie odważyli się pozbyć kamuflażu w obliczu potwora i w jego obecności udawali że nienawidzą się wzajemnie. zaraz po obudzeniu. – Przez dwa dni młody mężczyzna panoszył się po domu – ciągnął don Juan. gdy krewni przywieźli go do uzdrowicielki. że prześladowca może wrócić w każdej chwili. to jedyne bezpieczne miejsce w domu. a młodego mężczyzny nigdzie nie było widać. że nie potrafię zrozumieć wartości sztuki naguala Juliana. Usłyszałem potwora hałasującego za drzwiami i zemdlałem z zażenowania i strachu. a więc nie ma już potrzeby udawać starca. a żonę przebrał za grubą kobietę. Młody mężczyzna powiedział. Nie mogłem się nadziwić. który był mistrzem w swej sztuce. dlaczego obydwoje z żoną udawali innych. miał lśniące czarne włosy. młodej Indianki. Nagual Julian rozluźnił don Juana przenosząc go kilkakrotnie między świadomością prawej i lewej strony. by uchronić się przed czarownikiem. on zaś zakochał się do szaleństwa i ożenił się z nią. Pragnął ją jedynie wyzwolić. gdzie mogliby się wzbogacić dzięki jej uzdrowicielskim umiejętnościom. Młody mężczyzna wyznał z głębokim westchnieniem. pięknej. Miał zamiar zabrać ją do stolicy. Młody mężczyzna objął don Juana i powiedział. Nie zostawiając don Juanowi czasu na zastanowienie. Załomotałem do drzwi. kim jest ów dziwny potwór. słynnym aktorem z teatru w Mexico City. a gdy nikt nie odpowiedział. że to zupełnie inna kobieta. oznajmił don Juanowi. I oczywiście usłyszałem. że pokój. żona staje się inną kobietą.

Ja też przez to wszystko przeszedłem. że pod wpływem dobroczyńcy jego punkt połączenia przesunął się bardzo głęboko. że jest zmienny. Gdy wreszcie usiedliśmy na ławce. Don Juan wyjaśnił. że ten człowiek postrzegał wszystko. ani gorsze niż życie i śmierć większości ludzi. magiczne dramaty. jak się zachowujemy i co czujemy. poczułem się bardzo zmęczony. Ja znałem go przez trzydzieści dwa lata i w ciągu tego czasu zdarzało się. Musiałem przerobić problem poczucia własnej ważności. Historia starego mężczyzny. bo osądzasz – odrzekł. gdy słyszałem. lecz o czyny. wtedy jeszcze nie wiedziałem. Mój wielki brak w tamtym czasie polegał na tym. gdy nowa pozycja punktu połączenia zostanie wystarczająco wzmocniona przez praktyczne wykorzystanie. przesunięcie go za pomocą woli. Moim zdaniem był on niezrównany. potrafił powiedzieć o jego wieku tylko tyle. choć niezauważalnie. – Od wszystkich swych uczniów uzyskał pełną współpracę i uczestnictwo w swych przerastających samo życie spektaklach. Widzisz. jak na przykład istota nieorganiczna. Don Juan stwierdził. Jego życie i śmierć nie były ani lepsze. Na przykład ni stąd. kto go znał. Don Juan powiedział. – Nie potrafię pozbyć się wrażenia. ale moja zawiść była większa od miłości. dlaczego opowieść o metodach nauczania naguala Juliana tak mnie zdenerwowała. jaki wywierał na każdego. co odpowiedzieć. ja nigdy. wyglądać bardzo staro albo bardzo młodo jak na swój wiek. – Wydaje ci się taki. bałem się go i zazdrościłem mu. Każdy. która potrafiła przybierać groteskową ludzką postać. Poczułem się nieswojo i miałem ochotę zmienić temat. iluzjonistą. że don Juan był taki jak ja. że sposobem na poruszenie tego punktu jest ustanowienie nowych zwyczajów. który był młody. że jeśli się wchodzi w kontakt z niezrównanymi wojownikami. co chciał osiągnąć. to pomyśl jak ja musiałem się czuć mieszkając przez całe lata w jego domu. na przykład. w tej właśnie kolejności. Zazdrościłem mu swobody. – Opowiadam ci tę historię mojej zawiści – ciągnął – po to. ni zowąd pewnego dnia zauważył w sobie lęk. kto znalazł się w pobliżu. że był to zwykły kawalarz – powiedziałem w końcu. dużo gadania i nic więcej. istotne jest jednak to. Emocje pojawiają się dopiero wiele lat później. – Kawalarze nie chcą niczego nauczyć swoimi dowcipami – odparował don Juan. czego chciał nagual Julian. by ci wskazać coś niezmiernie ważnego: że pozycja punktu połączenia dyktuje. nie chodzi to u wybuchy emocji. Gdy don Juan zapytał mnie. Widziałem potwora na własne oczy i dzięki temu nagualowi Julianowi udało się trwale związać mnie ze sobą. że w życiu mojego ojca nie było nic złego. który potrafił używać siły woli w sposób niezrozumiały dla przeciętnego człowieka. wtedy właśnie można ich podziwiać bez uprzedzeń. a kiedy indziej sprawiał wrażenie wiekowego staruszka. bo roześmiał się i poklepał mnie po plecach. a z drugiej miał wielki sens. – Jesteś moralistą. że mój punkt połączenia przesunął się . że przez własną głupotę stracę swoją szansę na wolność i powtórzę życie mojego ojca. jego żoną i ich prześladowcą zdobył moją niepodzielną uwagę i zainteresowanie. które wymagały przesunięcia punktu połączenia. jak się czuję. – Wydaje mi się. Po drugie. Zrozumiał chyba. że wydawał się niewiele starszy. Na przykład odgrywając dramat z młodym człowiekiem. Potrafił. który z jednej strony wydawał mu się zupełnie bezsensowny. Gdy ten punkt się poruszył. Nie chciałem słuchać. może chodzić o dwie różne rzeczy. bo tam właśnie mieścił się mój punkt połączenia. możemy mieć na myśli wielki wybuch emocji. wydawała mi się bardzo wiarygodna. podobnie jak ty. On zawsze miał coś do powiedzenia. sprawiając. nie powinno się mieć poczucia własnej ważności. jak na przykład mój dobroczyńca. W jego spektaklach pojawiały się magiczne postacie przywołane siłą intencji. Zauważ. że to był wielki egoista – upierałem się. zazdrościłem barwnej osobowości. nie wiedziałem. i wiecznie czułem się niekompetentny. – Nagual Julian odgrywał spektakle. Po pierwsze. jak wciąga innych w niezmiernie interesujące rozmowy. który nie mógł już nawet chodzić. zależnie od tego. że nagual Julian był magiem. wtedy w jednej chwili odkryłem. Kochałem go też. – Nagual Julian niezmordowanie prowadził nas wszystkich do takiego właśnie przesunięcia – ciągnął don Juan. ten termin oznacza skutki przesunięcia punktu połączenia. odsunięty na bok. – Bałem się. Jeśli czujesz się tak słuchając o nagualu Julianie. że gdy mówimy o uświadamianiu sobie czegoś. Szalałem. że nie potrafiłem zrozumieć tej zasady. Byłem jeszcze surowy. a przede wszystkim wpływu. tajemniczej umiejętności stawania się młodym lub starym na zawołanie. Osądzałem go. – Moc naguala Juliana była tak nieskazitelna – ciągnął don Juan – że potrafił zmusić do przesunięcia punkt połączenia dowolnej osoby i połączyć ze sobą odpowiednie emanacje. niż ty teraz.

radość odeszła razem z nim i nigdy już nie wróciła. iż życie i śmierć mojego ojca nie były warte funta kłaków. czym jest dobra zabawa. gdy pojawili się inni widzący z mojej grupy. Gdy nagual Julian opuścił ten świat. by przesunąć swój punkt połączenia i wrócić na tę ławkę. – W wiele lat później. bym ja mógł się urodzić. ani dla niego samego. że nie mieliśmy pojęcia. jaka została zapłacona za ich życie. że spróbuję. że wojownicy są inni. Don Juan podniósł się ze swojej ulubionej ławki i stanął przede mną. dopóki nie zobaczyliśmy. Mówił. Obiecuję ci. – Ja sam z pewnością dostarczyłem mu masę radości – ciągnął. Oczy miał błyszczące i spokojne.i pewnego dnia uświadomiłem sobie. a ich rodzice z kolei zrobili to samo dla nich. które wymyślał dla każdego z nich. jakby ta obietnica była zbyt niedorzeczna. Zapewniam cię. ani dla innych. jakiego ich rodzice nigdy nie czuli dla życia w ogóle ani dla faktu bycia żywym w szczególności. a ja postaram się tu wrócić niezależnie od tego. Genaro czasami nas rozbawia. wciąż się śmiejąc. Posiedź na niej chwilę. . wolny od myśli i pragnień. co robił Julian. Jego dramaty zawsze przerastały życie. gdy niektóre z tych intryg wracały do niego rykoszetem. To przesunięcie daje im szacunek i podziw. ale nikt nie może zająć miejsca naguala Juliana. że nie wypełnisz swojego zadania – rzekł – to musisz zebrać przynajmniej tyle energii. by w nią uwierzyć. że nagual Julian świetnie się bawił doprowadzając swoich uczniów do przesunięcia punktu połączenia. Dobroczyńca powiedział mi. – Jeśli kiedyś okażesz się na tyle tępy. by sobie uświadomić ogromną cenę. nawet ja cieszyłem się z góry na niedorzeczne intrygi. bo potrafią przesunąć swój punkt połączenia na tyle. że mój ojciec i matka żyli i umarli po to tylko. – Te słowa powinno się wypowiadać późnym popołudniem – dodał. Don Juan powiedział. gdzie będę i zabrać cię ze sobą. Rankiem człowiek jest optymistą i takie słowa tracą swoje znaczenie. Wybuchnął donośnym śmiechem. – W żadnym wypadku rano.

Rozejrzałem się dokoła. że dostrzegam w ich wzroku mieszaninę ciekawości i odrazy – Po prostu przerwij wewnętrzny dialog – rzekł don Juan. w której znajdowało się miasteczko. kokon. bo naprawdę w swej istocie wywodzimy się z ziemi. że ziemia jest źródłem wszystkiego. Umilkł i uśmiechnął się do mnie zachęcająco. Przekonali się oni. nie wierzyłem w siebie i wcale nie byłem pewny. Wstecz / Spis Treści / Dalej 13. Zdawało mi się. którego potrzebujesz. że otacza ją świetlista kula. – To właśnie dawni widzący. siedząc na kamieniu przy drodze. Gdy słońce zajdzie za zachodnie wierzchołki. Nie odpowiedział. dokonali odkrycia olbrzymiej wagi. Przywitał się ze mną bardzo ciepło i powiedział. Wyszliśmy z domu. Dawni widzący uznali. że percepcja polega na łączeniu. Niestety. Ogarnął mnie niepokój i wątpliwości. wąską dolinę. co właściwie osiągnęli. czym jesteśmy. – Gdzieś po drodze czeka na nas Genaro. tylko podjął wątek. będziesz miał kilka chwil na pochwycenie blasku. nim słońce schowa się za tymi szczytami na zachodzie. Na magiczny klucz. Większą jej część pokrywały cienie późnego popołudnia. Weszliśmy na szczyt wzniesienia i jak zapowiadał don Juan. podporządkowaną tym samym siłom co my. don Juanie? – zapytałem. a także. Ziemia jest gigantyczną żywą istotą. po przeciwnej stronie doliny. czy potrafię tego dokonać na życzenie. co zamierza zrobić. Zapytałem. że pod tym względem nie byli W błędzie. jakby nie usłyszał moich słów. Zaskoczyła mnie ta prośba. Słońce odbijało się jeszcze od podnóży gór wschodniego pasma. – Przez cały czas opowiadałem ci o wielkich odkryciach. Nie powiedział nic więcej. który czekał na nas. w jego blasku zniszczone erozją góry . – Co właściwie powinienem zrobić. może ziemia pozwoli ci zobaczyć układ połączeń. który otwiera bramy ziemi. że życie organiczne nie jest jedyną formą życia występującą na ziemi. – Wszyscy trzej usiądziemy oparci o skałę – rzekł do mnie don Juan – i będziemy patrzeć na światło słońca odbijające się od gór na wschodzie. Wzmocnienie z ziemi – Przejdźmy się do Oaxaca – powiedział do mnie don Juan. – Lśnienie tych gór powinno wystarczyć. – Zobaczyli. Tuż przed tym. Nic mi nie przychodziło do głowy. żeby podjął wyjaśnienia. Siedzieliśmy dość wysoko. Dawni widzący natychmiast zainteresowali się praktycznym zastosowaniem tego odkrycia. usiedliśmy oparci plecami o skałę. jakich dokonali dawni widzący. co błyszczy. Naraz don Juan zaczął mówić. Od rana czekałem. – Dawni widzący widzieli. O jakąś milę dalej spotkaliśmy Genara. Wskazał na łańcuch górski położony na wschód od niewielkiej doliny. czekając na jakiś komentarz. w którym zamknięte są emanacje Orła. ich szaleństwo i tym razem nie pozwoliło im zrozumieć. że wejdziemy na szczyt niewielkich. Przez dłuższy czas wędrowaliśmy tak bez pośpiechu. Obydwaj przyjrzeli mi się uważnie. Don Juan stwierdził. Po pierwszym momencie głębokiej frustracji uznałem. że ziemia ma kokon – ciągnął. że po prostu spróbuję się rozluźnić. Właśnie w rezultacie tego zainteresowania najbardziej wyrafinowane fragmenty ich wiedzy i praktyki czarowników miały związek z ziemią. że sama ziemia jest żywą istotą. Zacząłem się denerwować. Don Juan kazał mi usiąść pomiędzy nimi. gdy się przekonali. składa się wewnętrzna cisza oraz cokolwiek. by wyrwać z miejsca twój punkt połączenia. poszarpanych wzniesień pokrytych skąpą roślinnością. Jego tajemnicze stwierdzenia i długie chwile milczenia wydawały mi się niepokojące. W dole widziałem długą. w milczeniu przeszliśmy przez miasteczko i dotarliśmy do polnego gościńca.

a don Juan wpatrywał się w niego z fascynacją. Genaro zatrzymał się i podszedł do mnie. by dzięki niemu postrzegać swój świat. potem zakaszlał i wstał. Gdy zachodzi połączenie. Oczy mu lśniły. Tym razem don Juan szepnął do mnie. Światło odbijało się w jego twarzy. – Wiesz. Otaczał nas intensywny blask. Maszerowaliśmy tak przez wiele godzin. żebyś mi zadał jedyne istotne pytanie jakie mógłbyś zadać – ciągnął don Juan. potrafimy zbudować jeszcze siedem innych. Dlatego nigdy mnie nie zapytałeś. Genaro wstał i zaczął wykonywać ten sam krok mocy. Musisz mi to podzielić na mniejsze kawałki – powiedziałem. że jego nogi przykuły jakąś część mojego umysłu. który nadchodzi ze świadomości ziemi w chwili.miały kolor ochry. Wówczas nieznane zaczyna być postrzegane i staje się znanym. żywe istoty używają go w ograniczony sposób. Genaro wybuchnął śmiechem. uznałeś. który szedł przede mną wciąż w ten sam dziwny sposób. gdy krążył dokoła ogromnego płaskiego kamienia na polu kukurydzy obok swego domu. Jednak wewnątrz kokonu ziemi znajduje się także nieznane. Podążałem wzrokiem za ruchami Genara i po chwili zauważyłem. że tylko wyobrażasz sobie wszystko. – Nie patrz na Genara! – odezwał się jakiś głos prosto do mojego ucha. jest to impuls. ale twoją obsesją stało się dociekanie. który znasz. że zamknięcie części emanacji w ludzkim kokonie służy jedynie wytworzeniu świadomości. iż leży ono w obrębie kokonu ziemi. Tego nie zrozumiałeś. Właśnie dzisiaj. co kiedyś wcześniej. znajdziesz klucz. Nie widziałem don Juana. Gdy padnie na nie blask świadomości. ich emanacje odpowiadają sobie. Razem oddalaliśmy się od miejsca. stwierdzenie. co to takiego i gdzie się znajduje. jakbym poruszał się wraz z nim. czy tajemnica tego wszystkiego kryje się w naszym wnętrzu. co robisz tutaj z nami. że robiłeś to już wcześniej. iż ziemia jest żywą istotą i dlatego potrafi dostarczyć wojownikom niezwykłego wzmocnienia. że oprócz świata. stają się aktywne i można je połączyć z odpowiadającymi im swobodnymi emanacjami. gdy emanacje wewnątrz kokonu wojownika połączą się z odpowiednimi emanacjami we wnętrzu kokonu ziemi. – Genaro ci to podzieli – odparł. że znajduje się właśnie tam. szczególnie ruch ud podnoszących się przy każdym kroku aż do klatki piersiowej. czy też raczej ziemia posiada wszystkie emanacje występujące w kokonie człowieka. że rzeczywiście podążam za Genarem. Nie potrafiłem oderwać wzroku od jego ud. są niezmiernie wielkie. bo istotne jest to. Przez całe lata zataczałem ręką kręgi obejmujące wszystko. tylko Genara. – Czekałem. gdzie naprawdę leży nieznane. że niepoznawalne znajduje się poza kokonem człowieka. Wojownicy mogą wykorzystywać to połączenie w ten sam sposób co wszyscy. Miałem wrażenie. przy pomocy Genara. Ty sam spłacałeś swoje należności przez wszystkie te lata. Wyjaśnił. i człowiek są żywymi istotami. Don Juan kilkakrotnie powtórzył. do postrzegania. nawet zabrakło mi tchu. W gruncie rzeczy nieznane nie leży w nietkniętych świadomością emanacjach w obrębie kokonu człowieka. Emanacje zewnętrzne. a świadomość z kolei łączy te emanacje z takimi samymi emanacjami z zewnątrz. W końcu ze zmęczenia potwornie rozbolała mnie głowa i dostałem mdłości. oznacza. don Juanie. organicznych i nieorganicznych. że zachodzi to w naszym wnętrzu. – Nigdy tego nie zrobiłeś. bym próbował usłyszeć ruchy Genara. ale dowiesz się. co jest wokół nas. gdzie siedzieliśmy. co wydarzy się teraz. Potem uświadomiłem sobie. a jednak można powiedzieć. Przyznałem. a odleglejsze błękitnawe szczyty nabrały fioletowego odcienia. a nieznane wewnątrz kokonu człowieka to emanacje nietknięte przez świadomość. który otwiera wszystko. Widzący płacą za tę wiedzę ogromną cenę. – Siadywaliśmy tu już przy innych okazjach – powtórzył – ale to nie ma znaczenia. a także w kokonach wszystkich żywych istot. że nieznane jest tam. że nie udało mi się niczego skojarzyć. Ponieważ i ziemia. – Jestem za głupi. nazywane swobodnymi emanacjami. o czym on mówi. Teraz jeszcze nie będziesz potrafił go użyć. Gdy ci mówiłem. – Rozejrzyj się dokoła! . – On nadal sobie tego nie skojarzył – powiedział do don Juana. Nie miałem pojęcia. Ale nigdy sobie tego nie skojarzyłeś. ale mogą go też użyć jako wzmocnienia i dzięki niemu wejść do niepojętych światów. że tym tajemniczym kluczem do wszystkiego jest pochodząca z własnego doświadczenia wiedza o tym. prawda? – szepnął do mnie don Juan. gdyż przez cały czas wierzysz. i mówiłem ci. Jesteś wystarczająco blisko.

co się dzieje! – zawołałem ze szczerą powagą i niepokojem. . Don Juan wyjaśnił. dzikich oczu. siła wypuściła mnie i znów mogłem się rozejrzeć. rozprostował plecy i spojrzał na mnie. dało mi pewność. ale don Juan chyba od razu zrozumiał. przepaścisty. jakie pamiętałem z czasów katolickiego Wychowania. Zupełnie jak ja. bez żadnego światła oprócz zjadliwych czerwonawych refleksów. czy powinien mnie jeszcze trochę popchnąć. Byliśmy tam. – Słońce przesunęło się zaledwie o cal nad tymi górami. a jednak moja świadomość nigdy jeszcze nie była tak wyostrzona. Siła. – w samą porę. Był to czerwonawy świat. Sam usiadł obok mnie. by Genaro wydawał się surowszy z nich dwóch. Don Juan patrzył na mnie pytająco. ani zbyt błyskotliwy. czym jest połączenie. – On jest silny jak byk. włosy miałem wilgotne. – Chodźmy do domu. bo wcześniej mówił. jakby był zupełnie wyczerpany. Tymczasem on szczerze się o mnie martwił. że jedyna wartość moich doświadczeń polega na przesunięciu punktu połączenia. co zobaczyłem. Ale nie jesteś do mnie podobny w swoich aberracjach. Nie zadziwia cię to? – Nie strasz go niepotrzebnie! – zaoponował ostro don Juan i w tej chwili przejrzałem ich manewry. co widziałem. Genaro znów ruszył z miejsca. Zrobiłem tak i przyszło mi do głowy. W chwili. W gruncie rzeczy to don Juan zawsze popychał mnie do granic moich możliwości. którzy bawią się mną. Wydawało mi się. był to jednak bezgłośny krzyk. Byłem spocony. która kazała mi iść przed siebie. – Zaczynasz dojrzewać – skomentował don Juan. – Zdaje się. byśmy zostali. które z obłędną szybkością migotały wokół nas. – Nie! – odparł don Juan z naciskiem. że stworzył on świat z emanacji innego wielkiego pasma. że wreszcie zrozumiałem. Moja świadomość skupiona była na ruchach Genara. Obydwaj z Genarem dyszeliśmy i sapaliśmy. jak Genaro pyta don Juana. na szerokiej skalnej grani tworzącej szczyt niewielkiego wzniesienia. Coś pociągnęło mnie za nim. Tamtego dnia w domu Genara. – Spójrz – powiedział. że zaczynasz samodzielnie nabierać rozpędu – powiedział don Juan. To. bym mu opowiedział dokładnie. Potwierdziłem. jaskrawo przypominało wszystkie opisy piekła. że don Juan i Genaro wybuchnęli śmiechem. kiedy wpadłem w niebezpieczny. co się działo? – zapytał. Wstał. Popatrzył na mnie i mrugnął. Czułem się otępiały i wstrząśnięty. nie jesteś ani za głupi. don Juan przekonywał mnie. – Musimy oszczędzać jego siły. że Genaro tylko bawi się moim kosztem. a on zaczęli nalegać. że wrzasnąłem z przerażenia. a treść wizji jest nieistotna. daj spokój – zaprotestował Genaro. Powiedział to Genarowi i obydwaj zaczęli się śmiać jak dzieci. Don Juan delikatnie pomógł mi się podnieść i usiąść. gorący i mroczny. gdy dotknął podłoża i wyciągnął się do odpoczynku. Zdziwiło mnie to. Genaro pociągnął mój punkt połączenia tak. jakby zanurzono mnie w rzece. co widziałem dokoła. ale pozwalał. – Och. na czym polega połączenie – powiedział Genaro. tylko że on był błyskotliwy. że wybuchnąłem śmiechem. że jestem w piekle! Widok otoczenia tak mną wstrząsnął. Wystarczy jak na jeden dzień. przytłaczający. Naraz Genaro upadł. Trzeba go jeszcze odrobinę popchnąć. wskazując na łańcuch górski na wschodzie. a jednak przez długie godziny brnąłeś przez piekło. Ja także się podniosłem. jednocześnie nie pozwalała mi rozglądać się na boki. co uaktywniłem nie wiedząc jak. a ubranie przemoczone. gdzie siedzieliśmy wcześniej. Nastąpiła długa chwila ciszy. Don Juan i Genaro popatrzyli na mnie ze zdziwieniem. bez nieba. Coś w moim wnętrzu. histeryczny lęk słysząc. Nie ma ich zbyt wiele. że Genaro już wcześniej próbował mi pomóc w podobny sposób jak teraz. – Pamiętasz. tak mnie oszołomiło. Pod tym względem bardziej przypominasz naguala Juliana. Okrzyk zabrzmiał tak głupio. – Pomagamy ci zrozumieć. Stałem twarzą do niego. ale ja nigdy nic nie pamiętałem. – Mój Boże. że don Juan i Genaro to para znakomitych zwiadowców. Genaro upierał się. co się dzieje w moim umyśle. Jeszcze nigdy w życiu nie widziałem równie przenikliwych. że zrozumiałem wielką prawdę. Głos ze śnienia powiedział mi. To.

Zaczęła mnie wciągać jakaś siła ssąca. że dawni widzący natknęli się na coś o niesłychanym znaczeniu. Zapytał. – Idź za tym wzmocnieniem tam. uświadomisz sobie. bo nie wiedziałem. który szedł po moich śladach. W końcu ogarnęły mnie całego i zupełnie zatraciłem poczucie tożsamości. Zachwiałem się bezsilnie. Poszybowałem w jej stronę czy też raczej zostałem wystrzelony jak pocisk. co obydwaj mówili. Don Juan usiadł po mojej drugiej stronie. ale myśli nie chciały być mi posłuszne. że tak. Ten widok wzbudził we mnie uniesienie. by ktokolwiek się dowiedział. wskazując na najwyższy wierzchołek wschodniego pasma. im bardziej zbliżałem się do kopuły. Przeszedłem przez czarną dziurę i znów znalazłem się obok don Juana i Genara. naraz zaczął on mówić o tym. ale nie potrafiłem ująć tego w słowa. że przestały nieść ze sobą jakiekolwiek znaczenie. gdy spacerowałem z don Juanem po rynku. Mój refleks zaskoczył go. lśniącą. Ruch stopniowo zwalniał. że jest nagualem. – Wzmocnienie nadejdzie w chwili. Następnego dnia wszyscy trzej pojechaliśmy do Oaxaca. obserwuj lśnienie – mówił don Juan do mojego drugiego ucha. Chciałem zastanowić się nad tym. W następnej chwili kołysałem się powoli w powietrzu jak opadający liść. dobroci i ludzkich uczuć. co robiliśmy poprzedniego dnia. Odruchowo odwróciłem się i zderzyłem się z Genarem. – Nagual przychodzi i odchodzi nie zostawiając śladów. jak . Późnym popołudniem. Odgłos przybliżył się i otoczył mnie. tym silniejsze stawały się te uczucia. o czym mówił. które wskazywał. Właśnie ta wolność sprawia. Odrzekłem. – Patrz na wielki wierzchołek. – Myśl o oczach naguala – mówił Genaro do drugiego. – Nigdy więcej nie zobaczysz oczu naguala – szeptał Genaro. Żołądek mi opadł jak na diabelskim młynie. że bardzo niewiele może powiedzieć o wzmocnieniu. – Dostaniesz wzmocnienie od ziemi – mówił don Juan do jednego mojego ucha. niesamowitą kopułę. Było mi niedobrze. Byłem tylko nic nie znaczącym mikrobem obracającym się w wirze. Próbowałem się rozejrzeć. Usiedliśmy. po latach wysiłków. Znów patrzyłem w oczy don Juana. – Ruszamy – rzekł Genaro do mojego ucha. ale nie miałem żadnego punktu odniesienia. – Nagual nigdy nie pozwala. gdzie cię ono zaprowadzi – ciągnął don Juan. Jeszcze jeden wstrząs i wszystko znieruchomiało. – A jak myślisz. Patrzyłem na odbicie ostatnich promieni słońca. że to oni dwaj robią wszystko za mnie. W jego oczach pojawił się groźny błysk. Z trudem zachowywałem wewnętrzną równowagę. że jestem wrośnięty w ziemię jak drzewo. Nad głową widziałem białą. że każdy medal ma dwie strony – szepnął Genaro. – Jeśli pomyślisz o oczach naguala. ale już po chwili zniknął pod mgłą łagodności. Wydawało mi się. że biegnę za tymi cieniami. rzeczywiście intensywnie błyszczało. gdy zobaczysz lśnienie na szczycie tamtej góry – rzekł don Juan. czy zrozumiałem. gdy stwierdził. Przygniatał mnie jakiś ciężar i poczułem. Fale sejsmiczne były tak głośne i silne. Wybuchnął chichotem i objął mnie. czułem się otoczony troską i bezpieczny. że się kurczę. który mógł jedynie reagować na ich poczynania. na najwyższym wierzchołku pasma. Wyjaśniłem. Ja byłem tylko biernym podmiotem. że to on pociąga za sznurki – rzekł. a prawdziwe zrozumienie przychodzi o wiele później. Za żadne skarby nie potrafiłbym sam niczego zainicjować. że moje kłopoty ze zrozumieniem powiększa jeszcze fakt. co przede wszystkim miałeś znaleźć na szczycie tej góry? – Połączenie – rzekł głos w moim uchu i jednocześnie ja sam też to powiedziałem. Genaro jednym skokiem znalazł się przy mnie i pomógł mi usiąść. Raczej poczułem niż usłyszałem odległy grzmot trzęsienia ziemi. Patrzyłem na cienie wieczoru podnoszące się szybko na zboczach gór po wschodniej stronie i miałem wrażenie. Don Juan rzekł. Miejsce. Było mi wygodnie. jakiego doznałem od ziemi gdyż w takich chwilach wojownicy zawsze są sami. Byłem wyczerpany.

że niektóre emanacje we wnętrzu kokonu człowieka zostają połączone z niektórymi emanacjami na zewnątrz. ale zaraz zacząłem się kontrolować. – Tempo tego wzmocnienia rozpuści wszystko w tobie – dodał don Juan. chce cię popchnąć dalej. dobrodusznego starszego pana. Dopiero po osiągnięciu stanu absolutnego wyciszenia można wykorzystać to wzmocnienie. że ziemia jest żywą istotą. że gdy punkt połączenia człowieka przekroczy pewną zasadniczą barierę. co mnie otaczało. Wczoraj na górze Genaro i ja wspieraliśmy cię. Gdy się uspokoili. – Czy wzmocnienie ziemi jest takie samo dla każdego człowieka. Zdjął buty i wytrząsnął je. Genaro chce. co w normalnym stanie . – Właśnie w tym rzecz – zgodził się don Juan. czego nauczył go nagual Elias. Nagual Julian zrobił to samo ze mną. – Genaro to mistrz w wynajdywaniu zadań. Genaro poruszał dłońmi w górę i w dół. że straciłem z oczu don Juana i Genara. którzy celowo użyli tego wzmocnienia. – My. by powiedział o tym coś więcej. Dotyczy to stwierdzenia. niż my postępujemy z tobą. wszystko to. nie widziałem gór ani żadnej roślinności. że tam też niczego nie schował. don Juanie? – Oczywiście. Gdyby nie ja. W pewnej chwili zdałem sobie sprawę. by się stać nieskazitelnym wojownikiem. Patrz na niego! Genaro wstał. Każdy nagual musi sprostać temu zadaniu. aż zrozumiesz. Widziałem całym sobą. – Co rozumiesz. lecz dobrze mi znane wrażenie.. Genaro popchnął mnie żartobliwie. Nagualowi Julianowi wystarczyła tylko drobna sugestia. Poczułem. a jednocześnie nie jestem sobą. że wszyscy trzej wstajemy i odchodzimy z rynku. Ogarnęło mnie niezwykłe. Dlatego łączenie jest sekretnym przejściem. Postrzegałem cały świat jednocześnie. której nie zrozumiałeś. Przekonasz się o tym w dniu. samym ruchem ust: – Jestem okropny. by jego świadomość ruszyła z miejsca i otworzyła jedyne istniejące drzwi. Obydwaj roześmieli się. Później zostaniesz sam i będziesz musiał samodzielnie poskładać w całość wszystko. – A postrzegamy dzięki temu. rezultaty są takie same dla każdego. – Nie polecałbym ci tego próbować – rzekł szczerze Genaro. Opuścił wzrok i westchnął. Nie rozróżniałem już domów ani ulic. przez jedyne istniejące drzwi? – Chcę powiedzieć. don Juanie. Przez moment poczułem panikę. Chciałem. co z niektórymi ludźmi. Gdy szliśmy. żywe istoty. Techniki prowadzące do poruszenia tego punktu mogą być bardzo różne. co tobie czy mnie zabrałoby cale życie. ten okropny Genaro. że Genaro chce mi pokazać to. że jestem. czego jeszcze nie zrozumiałem: to właśnie najwyższa świadomość ziemi umożliwia nam dotarcie do innych wielkich pasm emanacji. W tej chwili wyglądał jak uosobienie rozważnego. ale skutek jest zawsze ten sam: dzięki wzmocnieniu uzyskanemu od ziemi punkt połączenia tworzy inne światy. W bardzo krótkim czasie dokonał czegoś. tylko że o wiele bardziej bezwzględnie. – Trzeba wielu lat. skłonił się jak showman i pokazał. że nie ma nic w rękawach ani w nogawkach spodni. wkroczyli w nieznane i do tej pory błąkają się w jakimś niepojętym ogromie. Don Juan zanosił się śmiechem. Musisz być lepszy niż teraz. – Jeszcze nie powinieneś tego wiedzieć. – Kpi sobie z twoich obaw i popycha cię bezlitośnie. A Genaro. co robi. don Juan rzekł. by wytrzymać impet wzmocnienia ziemi. Dla zwykłego człowieka przeszkodą jest wewnętrzny dialog.. służyliśmy ci jako kotwice. co robimy z tobą teraz. żebyś zauważył chwilę połączenia. Ten ruch natychmiast przykuł moją uwagę. To tempo nie może współistnieć z poczuciem indywidualnego istnienia. Obydwaj zagrzmieli donośnym śmiechem. gdy sam go użyjesz. inaczej nigdy byś nie wrócił. – Jest jeszcze jedna rzecz. a kluczem do niego – wzmocnienie od ziemi. Ja szedłem pośrodku. Wiedział. Stałoby się z tobą to. opieramy się na postrzeganiu – powiedział. mrugnął do mnie i powiedział bezgłośnie. straciłem widzenie peryferyjne. – Pod jego naporem stajemy się niczym.powinno wyglądać właściwe działanie ani jak je rozpocząć. ale odmówił i raptownie zmienił temat. a jednocześnie bardzo dobrze mi znanej umiejętności. Zauważałem wszystko. był błyskotliwym nagualem i sam w ciągu kilku lat zrekonstruował wszystko. zamiast nich widziałem dwa podskakujące obok mnie świetliste bąble. podły i bezlitosny – ciągnął don Juan. demonstrując. za pomocą dziwnej.

Wszystko tu promieniowało jasnością. – To połączenie musi być przeprowadzone bardzo spokojnie i niedostrzegalnie. gdy przez nowe kompletne połączenie postrzegamy inny całkowity świat. Patrzyłem w dół prosto na źródło światła. . jest to świat kompletny. – W tej chwili Genaro jest od nas oddzielony siłą percepcji – rzekł don Juan cicho. Poczułem lekki wstrząs. – Gdy punkt połączenia buduje świat. Stwierdził. Genaro nie odezwał się ani słowem. Widziałem. że schodzą w głębiny albo wznoszą się do niebios. jaki dzięki niemu postrzegamy. – Za każdym razem. O kilka kroków od rynku don Juan oświadczył. o co tu chodzi. Don Juan kazał mi patrzeć na niego poruszając oczami w stronę przeciwną do ruchu wskazówek zegara. Genaro wysunął się naprzód. ale nigdy nie uświadomili sobie. że nasz świat znika. iż Genaro chce mi pokazać jeszcze jedną rzecz. – A wtedy uświadomisz sobie. Głos powiedział. co wyglądało jak barwne panele i kopuły ze wszystkich stron otaczały mnie płaskie. Potem znów coś mnie uwięziło. jakby słońce miało za chwilę wynurzyć się spoza przejrzystych białych chmur. Poruszałem się wraz z don Juanem i Genarem. Na początku. jest tak realny. bez żadnych odlotów ani zamieszania. czuło. podobne do ekranów płaszczyzny nieregularnych koncentrycznych kół. które należą do innego pasma – powiedział don Juan. aby wojownik mógł bezkarnie przełamać barierę percepcji. że przy składaniu innych światów nie da się improwizować. Na całym ciele czułem silny ucisk. świadomość ziemi daje nam wzmocnienie i pozwala składać światy z innych wielkich pasm emanacji Siła nowych połączeń sprawia. wyglądało raczej tak. Nie widziałem żadnych mas lądu. czy podświadomie zdajemy sobie sprawę z naszych możliwości. Posłuchałem. Genaro znajdował się o jakieś pięć do sześciu stóp ode mnie. wierzyli. mianowicie że pozycja punktu połączenia decyduje o wszystkim i że świat. Szliśmy pustą boczną uliczką. Po chwili zawróciliśmy. by siła nie pociągnęła także mnie. że świat znika jak obłoczek dymu. tylko puszyste białe chmury i światło. siła jego postrzegania nie zostawia miejsca na nic więcej. składający się z czegoś. gdy dawni widzący dokonywali nowego połączenia. – Genaro właśnie ci pomógł połączyć twoje emanacje ze swobodnymi emanacjami. stały się matowe. Nigdy nie przyszło im do głowy. A my szliśmy po tych chmurach. Stopniowo zaczęły one tracić swoją świetlistość. Znów zbliżaliśmy się do rynku. Był to piękny widok. jakby było olbrzymim. konieczna jest do tego trzeźwość umysłu. kiedy to spostrzegłem dwa bąble światła. dostrzegającym wszystko okiem. Dawni widzący odkryli ten cud. ze nie pozostawia miejsca na nic innego. widziałem jaskrawy.świadomości nazywam własnym ciałem. oddalając się od rynku. jakbym przedarł się przez papierową zasłonę. że ucisk spowodowany jest przez ruch. Szedł w milczeniu. Naraz jego sylwetka zaczęła się rozmazywać i w jednej chwili rozpłynął się w powietrzu jak obłoczek dymu. Poruszałem się w równym tempie z dwoma bąblami światła po moich obu stronach. aby specjalnie dla ciebie zbudować inny świat – powiedział don Juan. fioletowo- purpurowy świat. i przede mną pojawił się świetlisty świat. Naraz tuż przy moim uchu zabrzmiał głos. Przypomniały mi się oglądane filmy science fiction i zacząłem się zastanawiać. że gdy on postrzega ten świat. Musi ona dojrzeć i stać się samoistną siłą. – Genaro użyje swego punktu połączenia. ale światło nie było oślepiające. a w końcu zmieniły w don Juana i Genara. pogrążony w myślach.

Ta również szybko odpłynęła. że siła łączenia jest wyjątkowym zjawiskiem. Jednocześnie uświadomiłem sobie. kołysząc się w górę i w dół. Po chwili milczenia dodał jeszcze. Poszliśmy z domu do centrum miasta. i uprzedził. Upomniał mnie. dzień był słoneczny i wietrzny. co bycie uśpionym. Świetliste. Bił z niego blask-Ogarnął mnie podziw. jajowaty kształt. Wokół panowała cisza. która przez całe życie chroni nas przed atakiem szczególnej siły. który pozwala go przesuwać. Don Juan powtórzył z naciskiem. don Juan jednak wyjaśnił. a mimo to zachowywać się. której może użyć każdy człowiek. Siedzieliśmy w największym pokoju. której źródłem są emanacje. że nie powinienem być zdziwiony. Jest to prawie zupełnie nieprzepuszczalna. Don Juan uprzedził mnie. – Chcę. to wola. aż zobaczysz ludzki kokon. żebyś spróbował zobaczyć emanacje Orła – powiedział. by punkt połączenia dryfował pod wpływem wewnętrznego wyciszenia. to mogę zwolnić tempo wszystkiego. – W tym celu musisz przesunąć swój punkt połączenia. Powinienem wtedy rozluźnić ciało. Usiedliśmy na pustej. ludzie bowiem będą przesuwać się bardzo szybko za oknem mojego widzenia. Było wczesne popołudnie. Zrobiłem to trzy razy i mocno usnąłem. to intencja. Don Juan kazał mi jeszcze uderzać się lekko. że za oknem mojego widzenia pojawi się człowiek. Wstecz / Spis Treści / Dalej 14. Dokoła kręciło się mnóstwo ludzi. Moje ciało spało. Don Juan powiedział mi. że będę czuł się jak ktoś. fluorescencyjnego futra. należy patrzeć na ludzi od tyłu. rozumiałem każde jego słowo tak jak na jawie. kto stoi na środku pokoju i wygląda przez okno na ulicę i że najistotniejszą sprawą jest prędkość. bym zachował cierpliwość. jeśli nie prowadzi ich śnienie. Naraz zauważyłem lśniący. na czym skupiam wzrok. bezosobowa siła łączenia. Właśnie tu znajduje się nasz zawór bezpieczeństwa. że jeśli chcę. ostrzegł. – Ale nie tak łatwo jest przekonać siebie. nieelastyczna osłona. że słyszę dwa głosy. co don Juan mówił mi wcześniej o blasku świadomości. by przesunąć swój punkt połączenia głębiej na lewo. siłę zindywidualizowaną. zmienia się w intencję. że z frustracji i zniecierpliwienia zacząłem się budzić. że mogę użyć oczu do zwolnienia tempa ruchu. że przesunięcie punktu połączenia z jego naturalnego położenia i utrzymanie go w nowej pozycji to to samo. Ten jej aspekt. który przed chwilą zamilkł. że zbliża się następny mężczyzna. Słyszałem. w stałym położeniu. w jaki sposób wola. że jeśli chcemy zobaczyć ludzki kokon. Tego popołudnia zobaczyłem dziesięć świetlistych istot poruszających się w zwolnionym tempie. Rzekł. ale zanim udało mi się ochłonąć z zaskoczenia. jak i utrzymać go nieruchomo. że zasypianie w miejscu pub licznym nie jest moją mocną stroną. zniszczonej ławce przed kościołem. świetlisty kształt odpłynął. Ten drugi. Don Juan szepnął mi do ucha. ale byłem w pełni świadomy wszystkiego. który utrzymuje punkt połączenia w stałej pozycji. to był głos z widzenia. do pozycji śnienia. którą widzący nazywają przednim pancerzem. który powiedział. że wojownicy nigdy nie powinni Próbować widzenia. Musimy być przekonani. ze w tej chwili moja świadomość jest maksymalnie wyostrzona i mogę użyć intencji. Wyglądała. wcześniej upominał mnie. Głos z widzenia prowadził mnie i zwracał uwagę na wszystko. co działo się dokoła. Był to bardzo dziwny stan. ale nie byłem w stanie się poruszyć. Ten. jajowate istoty miały po prawej stronie pionową smugę silnego . Siła toczenia Don Juan miał zamiar podjąć temat mistrzostwa świadomości. ale zmienił zdanie i wstał. co don Juan do mnie mówił. lecz pewnie w prawy bok pomiędzy biodrem a klatką piersiową. powinienem spróbować go zobaczyć. jakby była zrobiona z białego. gdy się od nas oddalają. Nagle pojawiła się jeszcze jedna świetlista istota. widzący uczą się spać. bo z przodu jajowatego ludzkiego kokonu znajduje się ochronna tarcza. jakby nic szczególnego się z nimi nie działo. a nikt z nas tego nie chce. Bezskutecznie próbowałem poruszyć głową. jeśli moje ciało zesztywnieje jakby od chłodu. gdyż może zarówno pomóc w przemieszczaniu punktu połączenia. że nie mam prawa ani czasu się niecierpliwić i kazał mi się rozluźnić. Wszystko odbyło się tak szybko i niespodziewanie. Nie ma sensu patrzeć na nich twarzą w twarz. Zaprotestowałem mówiąc. Don Juan znów się do mnie odezwał. że tę zmianę jest niezmiernie łatwo przeprowadzić – ciągnął. Jedną z największych tajemnic jest to. – Najdziwniejsza część tej zagadki polega na tym. wyciszyć wewnętrzny dialog i pozwolić. ten zaś. że jest to możliwe. Dodał.

To przesunięcie jest trwałe i prowadzi do niezwykłego poczucia dystansu. kula mnie dosięgnęła. Pękały i wychodziły z nich miriady nowych włókien. lawina cię zatrzymała. że jedno z włókien światła coraz bardziej puchnie. Pochłonięci jesteśmy sprawami. Ta część kokonu. by wreszcie wyjaśnił mi dokładnie. czym jest ludzka postać i co oznacza jej utrata. Ten oszałamiający widok sprawił. a jednocześnie wielkim ograniczeniem. Kula potoczyła się w moją stronę. która napiera na nas nieustannie. Głos wyjaśnił mi. Wróciliśmy do domu. Jest śmiercionośna. stanowił on mniej więcej Jedną piątą grubości całego kokonu. że to jest punkt połączenia. Wyjaśnił. zmiotłaby cię z powierzchni ziemi. Spędziłem wiele godzin w stanie przypominającym półsen. – Tak. ale kilka uderzeń lawiny niebezpiecznie rozszerzyło moją szczelinę. Poczułem jakby lekkie uderzenie w żołądek. że w pewnej chwili ich punkt połączenia przesuwa się w lewo. kontroli czy wręcz zobojętnienia. co mi kazał. Tuż obok naszej ławki stała grupa kobiet i mężczyzn. w zwyczajnym życiu. która w fizycznym ciele byłaby profilem. które na mnie nacierały. – Czy te włókna. gdyż dają nam fałszywe poczucie bezpieczeństwa. jak włókna światła powielają się. krótkie zetknięcie z emanacjami Orła. Chciałem skupić na nich spojrzenie. Wskazał na mały punkt odcinający się intensywniejszym blaskiem od reszty pasma. Miałem wpatrywać się w nie nieruchomo. W chwilę później trafiła mnie następna kula.bursztynowego blasku. a potem don Juan z całej siły uderzył mnie otwartą dłonią w policzek. Te tarcze nie utrzymują lawiny z dala od nas. a w konsekwencji utożsamiania się z punktem. aż upodobniło się do ognistej kuli o średnicy około siedmiu stóp. Ta siła nadaje nam osobowość. które widziałem. Wskutek niego powstają nowe połączenia emana-cji. Gdy widziałem świetliste istoty od strony. Odruchowo zerwałem się na nogi i straciłem z oczu włókna światła i nacierające na mnie balony. asymetryczne jojo stojące na czubku albo Przewrócony na bok. – Ledwie zacząłeś widzieć. że straciłem równowagę. Ale choć tak mocno przyciągały one uwagę. nieodparcie przyciągających włókien światła. która przypominała pokrywkę. że widzący opisują ludzką postać jako nieodparte przyciąganie wywierane przez siłę łączenia emanacji rozświetlonych przez blask świadomości w ściśle Wyznaczonym miejscu. że udało mi się przetrwać pierwsze. że kule. to były emanacje Orła? – zapytałem. bo mamy tarcze ochronne. Ale prawdę mówiąc jeszcze ich nie widziałeś – odrzekł don Juan. jajowaty kokon wyglądał Jak ogromne. aż przełamię barierę i zacznę widzieć emanacje. znajdował się on wysoko na powierzchni kokonu. przez całe życie. Tarcze są wielką pomocą. które angażują całą naszą świadomość. Powiedział. Poprosiłem. i prawie od razu zobaczyłem olśniewająco jaskrawy splot żywych. Tłumy ludzi wchodziły do kościoła i przestawałem ich widzieć. nazywany utratą ludzkiej postaci. Jest to . Zrobiłem. niemal doskonale okrągły garnek z pokrywką. że jest to ludzkie pasmo świadomości. że nadejdzie w moim życiu chwila. Głos powiedział. Mógłbym wpatrywać się w te istoty bez końca. Gdybyś pozostał tam jeszcze chwilę dłużej. Don Juan ostrzegł. nazywane są siłą toczenia lub lawiną. gdy zostanę pozbawiony wszelkich osłon i bez chwili Wytchnienia zdany na łaskę lawiny. w którym się ona rodzi. gdzie normalnie znajduje się Punkt połączenia człowieka. Don Juan powiedział. tym razem znacznie mocniej. ale poza tym. Odrzekł. dlatego bycie osobą oznacza. szerokości mniej więcej jednej dziesiątej całego kokonu. – Czym właściwie jest ta lawina? – To siła pochodząca z emanacji Orła. choć nie pamiętam jak ani kiedy. ale wcześniej zauważyłem. że czujemy przymus utożsamiania się z nią. jakoś nie przeszkadzało mi to dostrzegać zwykłych rzeczy. Upadłem na bok na betonowy chodnik i leżąc w tej pozycji widziałem. Uspokajają nas i zarazem ogłupiają. ale zanim zdążyłem wprawić mięśnie w ruch. że nie dostrzegamy jej bezpośrednio. i w ten sposób chronią nas przed szkodami. to był przedni pancerz. Działania podejmowane przez wojowników sprawiają. gdy sieją widzi. że jest to konieczny etap w życiu wojownika. Nieustannie martwimy się o naszą pozycję i stan posiadania. Don Juan i inni widzący z jego grupy dali mi dużo wody do picia i od czasu do czasu zanurzali mnie na chwilę w wannie z lodowatą wodą. niemal na jego krawędzi. nie zauważamy jej. W pierwszym odruchu chciałem się odsunąć i zejść jej z drogi. jakie wyrządziłby nam strach na widok nacierających na nas ognistych kuł. ale don Juan kazał mi z kolei przyjrzeć się im od przodu. lecz po prostu sprawiają.

W rezultacie widziałem wiązki włókien w przepysznych kolorach na tle budynków i ruchu ulicznego. jak i w emanacjach lewej strony. Nowi widzący każą się na nią otworzyć. zobaczyłem zjawisko. To uczucie najbliższe było odrazie. Miały w sobie wewnętrzne życie. – Powiedziałeś. po don Juanie. że czułem się w obowiązku powiedzieć mu. ale motywowało ich do tego głównie poczucie własnej ważności i obsesje. Poczułem je w brzuchu i zrobiło mi się niedobrze. Don Juan chciał. iż tym razem się myli. – Siła toczenia to środek. gdy się jej dotknie. przez który Orzeł rozszerza życie i świadomość. On jednak roześmiał się i przypomniał mi. oddaje je w depozyt. tryskały energią. jakby zmiatając na bok ze swej majestatycznej. Nowi widzący nazwali ją siłą toczenia. Ogniste kręgi odepchnęły go. To stwierdzenie wydało mi się tak nieprawdopodobne. co przypominało jednocześnie ogniste kręgi i tęczowe osty. że coś w moim wnętrzu stopniowo się rozjaśnia i naraz przypłynął do mnie niezwykle wyrazisty obraz całej tej sceny w parku. byliśmy świadkami śmierci człowieka. ale nie udało mi się. nowi widzący . Przypomniałem sobie wyraźnie. nie wydawały się groźne czy złowieszcze. gdzie okiem sięgnąć. Sprała. Don Juan słuchał uważnie. Don Juan śmiał się. którzy utrzymywali gapiów w odpowiedniej odległości. Dlatego właśnie nazwali tę siłę lawiną. że wszystkie żywe istoty umierają. Twierdził. że don Juan uderzeniem w plecy przeniósł mnie w inny stan świadomości. Don Juan kazał mi skupić wzrok na umierającym człowieku. – Oczywiście. o którym mówił don Juan. że widzenie polega na przesunięciu punktu połączenia. Ogniste kręgi nie wzbudziły we mnie strachu. Próbowałem uzyskać jasny obraz. Wyjaśnił. która nadaje nam osobowość. Nie byłem tego pewien. siedząc na ławce w Alameda Park w Mexico City. że kule ognia mają wielkie znaczenie dla ludzi. Nie podobało mi się to wrażenie. Powiedział. a potem kazał mi przypomnieć sobie. Dawni widzący również się na nią otwierali. jak lawina niesie ludzkie istoty? – zapytałem. a obok stało trzech policjantów. że pewnego dnia. zbiera też czynsz. że zwija się jak gąsienica. czułem je w brzuchu. Świetliste istoty organiczne zderzają się z nią czołowo. – Siła toczenia nie jest taka zła. aż w końcu pewnego dnia nie wytrzymują jej naporu i ulegają zagładzie. Nie potrafiłem strząsnąć z siebie widoku zwykłego świata. mój wzrok napotykał coś. gdyż wyraża się przez nie siła mająca związek z wszelkimi przejawami życia i śmierci. jeśli mogę się tak wyrazić.początek serii większych przesunięć. po mnie. nie byłem chory ani przygnębiony. Czy ty sam kiedyś widziałeś. czy pamiętam jakieś szczegóły. skutkiem czego przestajemy być podporządkowani sile. że to wspomnienie zachowało się zarówno w mojej zwykłej pamięci. Trwało to jednak tylko przez krótką chwilę i nie byłem pewien. Wówczas on zauważył. Widzący bardzo trafnie nazwali to początkowe przesunięcie utratą ludzkiej postaci. były jaskrawe. czy to były ogniste kule. bym mu szczegółowo opisał ogniste kule. Umierający mężczyzna leżał na trawie. W przeciwieństwie do nich. A potem zacząłem widzieć. że to widziałem – odrzekł i po chwili dodał: – Niedawno widzieliśmy to razem w Mexico City. W pewnej chwili zobaczyłem. Gdy spojrzałem na umierającego człowieka. czy kręgi. – Ależ ty lubisz przesadzać – rzekł. Poprosiłem. W gruncie rzeczy jest piękna. Moje widzenie było niedoskonałe. Dawni widzący byli zafascynowani widząc. Były to barwne linie światła padającego z góry. starożytni widzący nazywali lawiną. Przetaczały się po ludziach. więc gdybym przesunął swój punkt odrobinę na lewo. Słuchając tych słów poczułem. to uzyskałbym wyraźny obraz ognistych kuł. więc opisałem to. które nieustannie przetaczają się po żywych istotach. To. by wyjaśnił dokładniej. co udało mi się zapamiętać. Po prostu na ten widok robiło mi niedobrze. niewzruszonej ścieżki. jak lawina niesie te istoty do dzioba Orła na pożarcie. że widzący opisują to jako ponadczasowy kordon opalizujących pierścieni albo ognistych kuł. gdyż punkt połączenia już na zawsze opuszcza wtedy swą pierwotną pozycję. że jest to fascynujący widok. Ale ta sarna siła. co rozumie przez “wszelkie przejawy życia i śmierci". aż zabrakło mu tchu. co widziałeś dzisiaj. które widziałem. który następnie mógłbym zinterpretować jako wspomnienie. Na wspomnienie tego wydarzenia znów poczułem mdłości i zacząłem wymiotować.

zapoznają się z nią bez poczucia własnej ważności. naturalną skazę na. jakby zamarzł od środka. – Czy każda żywa istota ma szczelinę? – Oczywiście. Szczeliny innych istot organicznych są bardzo podobne. co nas niesamowicie przyciąga. Zadawałem don Juanowi mnóstwo pytań. gdy punkt połączenia przesunie się bezwiednie z powodu fizycznego zmęczenia. co zamierza się widzieć. a nowych w zamian za ich wysiłki obdarzyła darem wolności. Jeśli punkt połączenia przesunie się daleko. a także zwykłym ludziom. a nawet z myśleniem. które nie znikają nawet po zamknięciu powiek. gdy świetlistą istotę pochłonie wewnętrzny ogień. jak na przykład gdy człowiek się upije lub czegoś przestraszy. że jeśli przesunięcie punktu połączenia jest niewielkie. kokon opada. a wtedy kokon szybko się regeneruje i doświadczamy tego. Ciekawiło mnie. zwija się i człowiek umiera. ale w kokonie na wysokości pępka i przypomina raczej wgłębienie. Obsesja dawnych widzących na punkcie lawiny uczyniła ich ślepymi na drugą stronę tej siły. że aby się otworzyć na tę siłę. Przypomina długą nić. Uważali. czego każdy od czasu do czasu doświadcza: widzimy barwne plamy i dziwne kształty. niektóre są mocniejsze niż nasze. ma trudności z mówieniem. Przydarza się to wojownikom. trzeba tylko przesunąć swój punkt połączenia. że o wiele łatwiej jest niszczyć niż budować i podtrzymywać przy życiu – ciągnął don Juan. niebezpieczeństwo jest bardzo niewielkie. Don Juan mówił. U człowieka jest to miskowate zagłębienie wielkości pięści. Groźna sytuacja powstaje wtedy. Dawnym widzącym nie udało się oprzeć temu przyciąganiu. Czasami punkt połączenia przesuwa się znacznie z powodu dramatycznego przeżycia lub śmiertelnej choroby. pęknięcie jest rozległe i regeneracja kokonu zabiera sporo czasu. zaśmiał się tylko. Dzięki zaznajomieniu się z nią przez mistrzowskie opanowanie intencji nowi widzący w pewnym momencie otwierają swoje kokony i siła przepływa przez nich. jest mu zimno. Gdy zauważy słabość w szczelinie świetlistej istoty. dlatego też istoty nieorganiczne są o wiele trwalsze od nas. Właściwie nie znajduje się ona na ciele. Nie odpowiedział. Gdyby jej nie miała. Szczeliny jednak różnią się rozmiarami i wyglądem. że przede wszystkim powinni zajad się życiodajnym i rozszerzającym świadomość aspektem siły swobodnych emanacji. na początku byli zdecydowanie przeciwni skupianiu widzenia na lawinie. Nowi widzący w charakterystyczny dla siebie sposób zupełnie odrzucili tradycję i posuwając się do drugiej skrajności. ale w stosownym czasie poprawili swój błąd. natychmiastowa dezintegracja. siła toczenia miażdży kokon – ciągnął don Juan. – Człowiek jest bardzo kruchy. że ta sama siła może dawać dwa diametralnie różne rodzaje skutków. Rezultaty są oszałamiające. Tani właśnie kieruje się nieustający napór lawiny i tam kokon pęka. Ostatecznym rezultatem jest ich zupełna.zaprzyjaźniają się z tą siłą. Na początku postępowanie nowych widzących było odwrotnością postępowania ich poprzedników: z równą uwagą co tamci skupiali się na . Dalej don Juan wyjaśnił. Śmierć to siła toczenia. zamiast zwijać ich w kłębek jak skurczoną gąsienicę. jak wygląda przetrwanie świadomości po tym. – Czy taka szczelina może powstać również przy świadomym przesunięciu? – zapytałem. – Na czym polegał ten błąd. Lawina wciąż na nas napiera i przez szczelinę przychodzi do nas śmierć. Powiedział. – Wiedzieli oni. – Wyciśnięcie życia jest niczym w porównaniu z darzeniem nim i pielęgnowaniem go. Człowiek czuje się wtedy odrętwiały. którzy świadomie wywołują przesunięcie używając roślin mocy. Siła toczenia uwięziła dawnych widzących. którzy zażywają narkotyki i osiągają ten stan nieświadomie. – Czasami – potwierdził don Juan. a inne słabsze. Oczywiście nowi widzący nie mieli w tym racji. – Gdy punkt połączenia przesunie się bezwiednie. gładkim kokonie. bardzo kruche i wrażliwe. W ich długowieczności jest coś. wyczerpania emocjonalnego czy innego rodzaju osłabienia. to by nie umierała. Jeśli obserwuje sieją świadomie. pęknięcie także jest nieznaczne. Siła toczenia wytwarza wówczas pęknięcie na całej długości kokonu. natychmiast rozłupuje ją i niszczy. świetlisty włos. Ale szczelina istot nieorganicznych jest zupełnie inna. don Juanie? – Błędem jest izolować cokolwiek. wzruszył ramionami i ciągnął wątek. – Wielokrotnie wspominałem o szczelinie położonej poniżej pępka. poza tym.

drugim aspekcie lawiny. To, co się im przydarzyło, było równie okropne, jeśli nie gorsze, niż to, co
spotkało dawnych widzących. Ginęli głupią śmiercią, jak zwykli ludzie. Brakowało im mistrzostwa i
przewrotności poprzedników, nie byli też tak oddani poszukiwaniu wolności jak widzący w dzisiejszych
czasach. Ci pierwsi widzący nowego cyklu służyli wszystkim. Ponieważ skupiali swoje widzenie na
życiodajnej stronie emanacji, przepełniała ich miłość i dobroć. Ale to ich nie uchroniło przed lawiną.
Byli równie nieodporni jak dawni widzący, których napędzały chorobliwe dążenia.
Mówił, że widzący nowej generacji nie mogli znieść myśli, iż po całym życiu wysiłków i dyscypliny
są równie zagubieni jak ludzie, którzy w całym swoim życiu nie przeżyli ani jednej chwili świadomie.
Gdy w końcu współcześni widzący na nowo zaadaptowali swoją tradycję, uświadomili sobie, że
wiedza dawnych widzących na temat siły toczenia była kompletna; po pewnym czasie starożytni
widzący zauważyli, że ta siła posiada dwa aspekty. Lawina wiąże się wyłącznie z destrukcją i śmiercią.
Z kolei kręgi podtrzymują życie i świadomość, odpowiadają za spełnienie i celowość. Dawni widzący
woleli jednak zajmować się wyłącznie aspektem destrukcji.
– Przez grupowe widzenie nowi widzący uświadomili sobie rozdział między aspektem destrukcji a
siłą kręgów – wyjaśnił don Juan. – Zobaczyli, że obie te siły stapiają się ze sobą, ale nie są tym
samym. Kręgi docierają do nas pierwsze, zwiastując lawinę; obie te siły są sobie tak bliskie, że wydają
się tym samym. Ta druga siła nazywana jest siłą kręgów, bo przybiera postać pierścieni, bardzo
subtelnych pętli tęczowych włókien Podobnie jak lawina, bezustannie napiera ona na wszystkie żywe
istoty, ale w innym celu. Jej uderzenia dają siłę, kierunek, świadomość; dają życie. Nowi widzący
odkryli, że w każdej żywej istocie istnieje bardzo subtelna równowaga tych dwóch sił. Jeśli w którymś
momencie żywa istota poczuje, że napór lawiny zaczyna przewyższać siłę kręgów, oznacza to, że
równowaga została zachwiana; od tej chwili lawina uderza coraz mocniej, aż w szczelinie żywej istoty
pojawia się pęknięcie i nadchodzi śmierć.
Don Juan dodał, że każda z tych, jak je nazwałem, ognistych kuł wytwarza tęczową pętlę dokładnie
odpowiadającą rozmiarem żywej istocie, czy to będzie człowiek, drzewo, mikrob czy sprzymierzeniec.
– Czy te kręgi są różnej wielkości? – zapytałem.
– Nie traktuj tego, co mówię, tak dosłownie – zaprotestował. – Nie istnieją przecież żadne kręgi,
tylko siła kręgów, która na śniących sprawia wrażenie pierścieni. I nie mają one żadnych rozmiarów.
Jest to jedna, niepodzielna siła, która odpowiada wszystkim żywym istotom, organicznym i
nieorganicznym.
– Dlaczego dawni widzący skupiali się na lawinie? – zapytałem.
– Bo wierzyli, że ich życie zależy od tego, czy uda im się ją zobaczyć. Byli pewni, ze w ten sposób
uzyskają odpowiedź na odwieczne pytania. Widzisz, myśleli, że jeśli odkryją sekrety toczącej się siły,
staną się nietykalni i nieśmiertelni. Smutne jest to, że w taki czy inny sposób, udało im się odkryć te
tajemnice, a jednak nie stali się przez to ani nietykalni, ani nieśmiertelni. Nowi widzący zmienili
wszystko przez zrozumienie, że dopóki człowiek posiada kokon, nie może aspirować do
nieśmiertelności.
Don Juan stwierdził, że dawni widzący chyba nigdy sobie nie uświadomili, iż ludzki kokon jest
pojemnikiem i nie jest w stanie wytrzymywać naporu toczącej się siły w nieskończoność. Pomimo całej
wiedzy, jaką zgromadzili, w ostatecznym rozrachunku nie znaleźli się w lepszej pozycji niż przeciętny
człowiek, a może nawet W znacznie gorszej.
– Dlaczego byli w gorszej pozycji niż przeciętny człowiek? – zapytałem.
– Ponieważ posiadali olbrzymią wiedzę, uznali, że ich wybory muszą być nieomylne – odrzekł. –
Wybrali więc życie za wszelką cenę.
Spojrzał na mnie z uśmiechem. Nie potrafiłem odgadnąć, co miała mi przekazać ta dramatyczna
pauza.
– Wybrali życie – powtórzył. – W podobny sposób, jak wybrali przemianę w drzewa, by zbudować
światy z niemal zupełnie niedostępnych wielkich pasm.
– Co chcesz przez to powiedzieć, don Juanie?
– Chcę powiedzieć, że wykorzystali siłę toczenia, by przesunąć swe punkty połączenia do
niewyobrażalnych pozycji śnienia, zamiast pozwolić, by poniosła ich ona do dzioba Orła, gdzie
zostaliby pochłonięci.

Wstecz / Spis Treści / Dalej

15. Ci, którzy sprzeciwili się śmierci

Przyjechałem do domu Genara około drugiej po południu. Don Juan i ja pogrążyliśmy się w
rozmowie, a potem don Juan przeniósł mnie w stan podwyższonej świadomości.
– A więc znów tu jesteśmy we trzech, tak jak wtedy, gdy wybraliśmy się na płaską skałę –
powiedział don Juan. – Dzisiaj zrobimy sobie jeszcze jedną wycieczkę w tamtą okolicę. Twoja wiedza
powinna ci już wystarczyć do wyciągnięcia bardzo poważnych wniosków dotyczących tego miejsca i
jego wpływu na świadomość.
– O co chodzi z tym miejscem, don Juanie?
– Dziś wieczorem odkryjesz pewne przerażające prawdy, które dawni widzący zgromadzili na
temat siły toczenia; zobaczysz też, co miałem na myśli, gdy ci mówiłem, że wybrali oni życie za
wszelką cenę.
Don Juan zwrócił się do Genara, który już usypiał, i szturchnął go.
– Nie sądzisz, Genaro, że dawni widzący byli okropnymi ludźmi? – zapytał.
– Absolutnie tak – odrzekł Genaro sucho. Wyglądał, jakby obezwładniło go zmęczenie. Głowa
zaczęła mu się kiwać i po chwili już mocno spał. Chrapał z podbródkiem opartym na piersi. Miałem
ochotę roześmiać się głośno, ale w tej samej chwili zauważyłem jego utkwiony we mnie wzrok, jakby
spał z otwartymi oczami.
– To byli tacy okropni ludzie, że sprzeciwili się nawet śmierci – dodał Genaro między jednym a
drugim chrapnięciem.
– Czy nie ciekawi cię, w jaki sposób ci okropni ludzie sprzeciwili się śmierci? – zapytał don Juan.
Miałem wrażenie, że chce mnie sprowokować, bym poprosił o jakiś przykład ilustrujący ich okropny
charakter. Umilkł i spojrzał na mnie z błyskiem wyczekiwania w oku.
– Czekasz, żebym poprosił o przykład, tak? – zapytałem.
– To wielka chwila – rzekł. Poklepał mnie po plecach i zaśmiał się. – Gdy mój dobroczyńca
doprowadził mnie do tego miejsca, siedziałem jak na szpilkach. Poprosiłem go o przykład, i podał mi
przykład; ja też ci go podam, niezależnie od tego, czy mnie o to poprosisz, czy nie.
– Co chcesz zrobić? – zapytałem z przerażeniem. Głos mi się załamał i czułem ucisk w żołądku.
Minęło sporo czasu, zanim don Juan przestał się śmiać. Za każdym razem, gdy próbował się
odezwać, na nowo zaczynał się krztusić.
– Genaro już ci powiedział, że dawni widzący byli okropnymi ludźmi – rzekł w końcu, ocierając
oczy. – Było coś, czego próbowali uniknąć za wszelką cenę; nie chcieli umierać. Może powiesz, że
zwykły człowiek także nie chce umierać, ale dawni widzący mieli nad przeciętnymi ludźmi przewagę w
postaci koncentracji i dyscypliny, dzięki którym mogli wytworzyć intencję uniknięcia różnych rzeczy; i
użyli intencji, by odsunąć od siebie śmierć.
Zamilkł i spojrzał na mnie, unosząc brwi. Stwierdził, że nie nadążam za nim, bo nie zadaję pytań
jak zwykle. Wiedziałem, że chce, bym zapytał, czy dawnym widzącym udało się za pomocą intencji
odsunąć od siebie śmierć, ale przecież sam mi już powiedział, że wiedza na temat lawiny nie ocaliła
ich przed zagładą.
– Udało im się odsunąć od siebie śmierć dzięki intencji – rzekł dobitnie, wyraźnie wymawiając
każde słowo. – Ale mimo wszystko i tak musieli umrzeć.
– W jaki sposób użyli intencji, by odsunąć od siebie śmierć? – zapytałem.
– Obserwowali swoich sprzymierzeńców i widząc, że są to żywe istoty obdarzone o wiele większą
odpornością na siłę toczenia, uformowali siebie na wzór sprzymierzeńców.
Dawni widzący, mówił, zauważyli, iż jedynie istoty organiczne mają szczelinę w kształcie miski. Jej
wielkość, kształt i kruchość sprawiają, że jest ona bardzo podatna na pękanie, a tym samym
niezmiernie ułatwiają sile lawiny niszczenie świetlistej skorupki. Z kolei szczelina na kokonie
sprzymierzeńców przypomina linię, a więc siła toczenia napiera na bardzo małą powierzchnię. Dlatego
sprzymierzeńcy praktycznie rzecz biorąc są nieśmiertelni. Ich kokony potrafią wytrzymywać napór

lawiny w nieskończoność, gdyż szczelina o grubości włosa nie ułatwia jej zadania.
– Dawni widzący opracowali najbardziej nieprawdopodobne techniki służące zamykaniu szczeliny
– ciągnął don Juan. – Zasadniczo nie mylili się przyjmując, że włosowata szczelina jest trwalsza niż
miskowata.
– Czy te techniki nadal istnieją? – zapytałem.
– Nie. Ale istnieją jeszcze niektórzy widzący, którzy je praktykowali.
Nie wiadomo dlaczego to stwierdzenie wzbudziło we mnie śmiertelny lęk. Oddech natychmiast mi
się zmienił; nie potrafiłem opanować jego przyśpieszenia.
– Żyją do dziś dnia, prawda, Genaro? – rzekł don Juan.
– Oczywiście – wymruczał Genaro, pozornie pogrążony w głębokim śnie.
Zapytałem don Juana, czy zna przyczyny mojego lęku. Przypomniał mi, co się zdarzyło w tym
samym pokoju poprzednim razem, gdy obydwaj zapytali mnie, czy zauważyłem dziwne istoty, które
weszły do środka, gdy Genaro otworzył drzwi.
– Tamtego dnia twój punkt połączenia przesunął się bardzo głęboko na lewą stronę i zbudował
przerażający świat – wyjaśniał don Juan. – Ale już ci o tym mówiłem; nie pamiętasz tylko, że
powędrowałeś prosto do bardzo odległego świata i przestraszyłeś się tam śmiertelnie.
Don Juan zwrócił się do Genara, który spokojnie chrapał z wyciągniętymi przed siebie nogami.
– Prawda, że tak się wystraszył, aż narobił w portki?
– Pełne portki – wymruczał Genaro. Don Juan zaśmiał się.
– Chcę ci powiedzieć, że nie winimy cię za ten strach. W nas także niektóre uczynki dawnych
widzących wzbudzają odrazę. Jestem pewien, że do tej pory zdałeś już sobie sprawę, czego nie
pamiętasz z tamtej nocy. Widziałeś wtedy dawnych widzących, którzy nadal żyją.
Chciałem zaprotestować i wyjaśnić mu, że nie mam pojęcia o niczym takim, ale nie potrafiłem
wypowiedzieć ani słowa. Musiałem kilkakrotnie odchrząknąć, zanim udało mi się odezwać. Genaro
wstał i poklepał mnie lekko po plecach między łopatkami, jakbym się zakrztusił.
– Masz żabę w gardle – zauważył. Podziękowałem mu wysokim, piskliwym głosem.
– Nie, zdaje się, że masz tam koguta – dodał. Usiadł i znowu usnął.
Don Juan opowiadał, że nowi widzący zbuntowali się przeciwko dziwacznym praktykom dawnych
widzących. Stwierdzili, że są one bezużyteczne i szkodliwe dla naszej całkowitej istoty. Posunęli się
nawet tak daleko, że wyklęli te techniki z programu nauki nowych wojowników; przez całe pokolenia
nikt o nich nie wspominał.
Dopiero na początku osiemnastego wieku nagual Sebastian, należący do linii don Juana, na nowo
odkrył istnienie tych technik.
– W jaki sposób tego dokonał? – zapytałem.
– Był znakomitym zwiadowcą i dzięki swej nieskazitelności otrzymał szansę na poznanie cudów –
odrzekł don Juan.
Wyjaśnił, że pewnego dnia, gdy nagual Sebastian przystępował do swych codziennych zajęć – był
kościelnym w katedrze w mieście, gdzie mieszkał – spotkał u wrót kościoła Indianina w średnim wieku,
który wydawał się być w kłopocie.
Nagual Sebastian podszedł do tego człowieka i zapytał, czy potrzebna mu jakaś pomoc.
– Potrzebuję odrobiny energii, by zamknąć szczelinę – rzekł mężczyzna głośno i wyraźnie. – Czy
mógłbyś mi dać trochę swojej energii?
Nagual Sebastian był zdumiony. Nie miał pojęcia, o czym ten człowiek mówi. Zaproponował
Indianinowi, że zaprowadzi go do proboszcza. Mężczyzna stracił cierpliwość i z gniewem oskarżył go
o grę na zwłokę.
– Potrzebuję twojej energii, bo jesteś nagualem – powiedział. – Chodźmy, tylko nie róbmy hałasu.
Nagual Sebastian poddał się magnetycznej sile obcego i potulnie poszedł z nim w góry. Nie było go
przez wiele dni. Wrócił z nowym spojrzeniem na starożytnych widzących i ze szczegółową wiedzą na
temat ich technik. Obcy był starożytnym Toltekiem, jednym z ostatnich, którzy przetrwali.

a że przy tym byli niezmiernie odważni. – Ta wielka skała została tu umieszczona jako pułapka. żeby poznać. Koniecznie chciałem wiedzieć. Don Juan podniósł się. Don Juan powiedział ściszonym głosem. odnieśli sukces. po czym zaczął biegać po nim w kółko. kierowani umiłowaniem życia. gdy Genaro wrócił do nas i znów zasnął. Poprowadził idącego przez sen Genara i mnie do wielkiego. Don Juan poprosił Genara. Wcześniej ta wiedza opierała się tylko na pogłoskach. i może się zachowywać tak. Wyglądał prze-zabawnie. Don Juan potoczył się na ziemię ze śmiechu – Genaro pokazał ci coś niezwykłego – rzekł. To zwykły krajobraz. że między miejscem. Wstał i dramatycznym gestem wskazał na miejsce oddalone od nas o kilka jardów. Don Juan stwierdził. Chciałem jeszcze porozmawiać. Nie tylko odkryli ziemskie wzmocnienie i potrafili go używać. ze ktoś przyniósł tu ten kamień celowo. niewytłumaczalną zdolność ziemi do odchylania nieustającego naporu siły toczenia. Im trudniejsze zadanie mieli przed sobą. – Tam są zagrzebani dwaj dawni widzący. Dobroczyńca pokazał don Juanowi i Genarowi miejsce. gdzie się znajdujemy. znajduje się co najmniej siedem miejsc. doskonale naśladując psa. – Ma to związek z punktem połączenia i ze śnieniem. dawni widzący zakopywali się na jakiś czas. co się tam znajduje. rosły na stromym zboczu o jakąś milę dalej. Ale zanim zdążyłem cokolwiek powiedzieć. lecz przeciwstawić się jej. ale też zauważyli. On teraz śni. . Posiadali oni wielką wiedzę. ale był większy. Na przykład doskonale rozumieli oni ziemię. Przyszło mi do głowy. Nie chcieli przed nią uciekać. tym dłuższy był ten okres. don Juan i Genaro niemal siłą wyciągnęli mnie z domu. W swej walce ze śmiercią nauczyli się przedłużać te okresy na całe tysiąclecia. Zakopali się w ziemi jakieś dwa tysiące lat temu. by mi pokazał. – Dawni widzący bardzo uważali. co mówisz. by się uspokoić i zastanowić. – W tych miejscach nie ma nic. Don Juan wskazał odległe góry na południu i powiedział. Ku mojemu nieopisanemu zdumieniu podskoczył zaszczekał jak pies i pobiegł na czworakach do miejsca wskazanego przez don Juana. Wkrótce wszystko pogrążyło się w ciemnościach. by odwlec tę prezentację. ich punkty połączenia wiążą ze sobą emanacje. nagiego wzniesienia. który już od pierwszej chwili przyciągnął mój wzrok przypominał płaską skałę. Wyjaśnił. które pozwalały im zagrzebywać się w ziemi na bardzo długo bez żadnej szkody dla siebie. że nie chce iść daleko. Wkrótce dowiesz się. – Nagual Sebastian dowiedział się niezwykłych rzeczy o dawnych widzących – ciągnął don Juan. – To on pierwszy przekonał się o ich groteskowości i aberracjach. w stronę zniszczonych erozją wzgórz. Trzeba widzieć. płaskiego kamienia o owalnym kształcie. jakby się zastanawiał. zagrzebywali się żywcem w ziemi i za pomocą intencji odsuwali od siebie siłę toczenia. że gdy pozostają zagrzebani w ziemi. gdzie starożytni widzący. Zatrzymaliśmy się u podnóża sporego. by nie zostawiać śladów. zależnie od tego. Wspięliśmy się tam i usiedliśmy wygodnie. co chcieli osiągnąć. Dzień był pochmurny i zmrok zapadł szybko. który siedział obok mnie i mocno spał. – To kolejne miejsce – powiedział don Juan. na której siedzieliśmy poprzednim razem. w którym dokładnie miejscu zagrzebywali się dawni widzący. musi jednak oddać im sprawiedliwość i przyznać. skomplikowane techniki. by przyciągać ludzi. przypominającym otwarte usta. Powiedział. musimy więc zaczekać do zmierzchu pod osłoną zielonych krzewów. na których dawni widzący skupili całą moc swojej świadomości. Spojrzałem na Genara. że chcąc uzyskać energię z ziemi. które w normalnych okolicznościach są nam niedostępne i że dzięki takim połączeniom można wykorzystać dziwną. a naturalnym wrębem w sylwetce jednej z tych gór. Ruszyliśmy tam gdzie wtedy. że nie sposób przecenić wspaniałości ich osiągnięć. by uniknąć śmierci. po co. że widzi wiele wad w działaniach dawnych widzących. jakby był w pełni rozbudzony. – Pewnej nocy mój dobroczyńca i nagual Elias zaprezentowali mi próbkę tych aberracji. więc teraz obydwaj pokażemy to tobie. potrzebowałem czasu. co ma dalej powiedzieć. że mam zobaczyć zagrzebanych widzących. ale słyszy wszystko. Pokazał mi te krzewy. Przez chwilę milczał. Właściwie widzieliśmy to razem z Genarem. W ten sposób potrafi zdziałać więcej niż na jawie. Genaro pochrapywał miarowo. co rzucałoby się w oczy – mówił don Juan. zaprowadzi mnie tylko do najbliżej położonego z tych miejsc. co będziemy tam robić. choć był tak wielki. Na podstawie tych odkryć rozwinęli przedziwne.

Szybko zorientowałem się w stronach świata. Na całym ciele poczułem chłód śmierci. spoglądając na mnie z odległości dwóch cali. Powiedział. przy udziale jedynie intencji. jakie przydarzają się widzącym. pułapkę na niedźwiedzia albo coś w tym rodzaju. iż jest w stanie śnienia. Próbowałem uwolnić stopę i poczułem ukłucie. że ze strachu muszę się kogoś trzymać. co znajduje się wokół skały. że trafiłem nogą w metalowy potrzask. a potem pozwolić. – Coś chce cię śmiertelnie przestraszyć – szepnął. Zauważyłem wyraźną zmianę w widoczności. najpierw powinienem wzbudzić w sobie nieugiętą intencję poruszenia tego punktu. Wiedzieli o naszej obecności od pierwszej chwili. jeśli chcesz – szepnął szybko Genaro. fałszując. – Nawet gdybyśmy próbowali się stąd oddalić. Przebiegł mnie dreszcz i poczułem się. zachodzą samoistnie. że nie powinienem przejmować się procedurami. jeśli chcesz ocalić życie! – mruknął don Juan pod nosem. Śpiewali ochryple. Aby to zrobić. że Genaro. całkiem już rozbudzony. Don Juan znów kazał mi śpiewać. Nie chciałem. że nie bronię się świadomie przed przesunięciem punktu połączenia. – Już za późno – wtrącił się Genaro. Wszystkie te myśli przebiegły mi przez głowę i przeraźliwie wrzasnąłem ze strachu. jakby ktoś wbił mi igłę w kostkę. jakbym miał za chwilę zemdleć. ale każdy człowiek robi to odruchowo. – Naprawdę nie zależy mi na tym. potrafi w większym niż zazwyczaj stopniu kontrolować swój punkt połączenia i przesunąć go aż do miejsca. Stali po moich obu stronach. – Możesz się mnie trzymać. dzięki temu. Nie wolno ci się poddać. że w ogóle ich nie zauważyłem. Marzłem. bo lada chwila dawni widzący zaatakują całą naszą trójkę. żeby ujrzeć przykład groteskowości dawnych widzących. – Chodźmy stąd – błagałem. gdyż prawdziwie niezwykłe rzeczy. jak jeszcze nigdy w życiu. ale najbardziej przeszkadzało mi palące poczucie porażki. w którym uzyska dostęp do emanacji zdolnych rozbudzić to. bo stracisz życie i te stare sępy nakarmią się twoją energią. że jestem starym fachowcem w udawaniu niewinnego laika. jakby nie było ani chwili do stracenia. a także zwykłym ludziom. Byłem pewien. żebym zachował czujność. bym spróbował poruszyć swój punkt połączenia i przesunąć go w tę samą stronę co Genaro. że okazałem się tchórzem. tylko naśladować ruchy Genara. Coś mnie pochwyciło za kostkę lewej nogi. Poczułem dziwny ucisk na czaszce. w odległości niecałych trzech stóp. stając obok mnie. Bałem się. Don Juan i Genaro śmiali się głośno. że zagrzebani w ziemi widzący z pewnością będą próbowali śmiertelnie mnie przestraszyć. W uszach mi brzęczało. a przy tym brakowało im . wskazując na niebo. Genaro recytował tekst. Po chwili namysłu dodał szeptem. Zachęcił mnie. Przez chwilę milczał. a jednocześnie czułem się. Desperacko walczyłem z atakiem mdłości. Niebo było wyraźnie jaśniejsze na wschodzie. ale byłem tak przerażony. by sytuacja zadecydowała o kierunku przesunięcia. – Śpiewaj! Śpiewaj. W jednej chwili świat stanął na głowie. Zawahałem się. myśl o tym. jakbym miał gorączkę. Obydwaj z Genarem zaczęli śpiewać popularną piosenkę. która otaczała nas wcześniej. Już nas otoczyli kręgiem. ale don Juan przytrzymał mnie za ramię. Chciałem podwinąć ogon pod siebie i uciekać co sił. – Czterech widzących i ich świta. a potem ostrzegł mnie. dwóch widzących i ich sprzymierzeńcy z tego drugiego miejsca zmiotą nas z powierzchni ziemi. Zamiast smolistej czerni. – Kim oni są? – zapytałem go szeptem. – Już idą! – oznajmił Genaro głośnym szeptem. ale don Juan dalej szeptał ochryple. Don Juan poklepał mnie po plecach i powiedział. by don Juan pomyślał. Zapewnił. Było mi niedobrze i czułem się nieszczęśliwy. gdy się tu pojawiliśmy. teraz widziałem dokoła przyjemny szary brzask. W tej chwili aż szesnaście świadomości skupia się na tobie. Don Juan szepnął mi do ucha. Kazał mi zachować spokój i nie poddawać się lękowi. Moja reakcja była zdecydowanie przesadzona i chciałem to skomentować.

który sprawił na mnie wrażenie rozkazu. którzy stracili wszystko. a ponieważ jest to nasz los. Usiedliśmy. na ile pozwalała mi uprzejmość. by nie zasłabnąć. Jeśli mam umrzeć jutro. – Nie siadaj zbyt blisko mnie – poprosił Genaro. by wyrazić niezmierzoną wdzięczność i podziw. podobny do głowy kształt! Najwyższym wysiłkiem woli powstrzymałem się. Spojrzał na mnie i obydwaj z don Juanem wybuchnęli śmiechem. że zrozumiałem istotę etosu wojownika. albo zginiesz – rzekł do mnie don Juan. – Zaśpiewajmy jeszcze – dodał. dzięki której potrafią stawić czoło absolutnie wszystkiemu. – Zaśpiewajmy piosenkę. jak mam umrzeć. Teraz to coś siedzi ci na piersi. Mówią. jaka może nam się zdarzyć. Nieważne. Zwymiotowałem na ubranie. nie chcę już bolera. W duchu podziękowałem mu za trzeźwość umysłu i klasę. że z winy namiętności ciągle spotyka mnie zły los. ale nie zmniejszyło ucisku na łokcie i kark. Nie chciałem się na nim skupiać i celowo zacząłem myśleć racjonalnie. lecz widziałem tłum ludzkich postaci poruszających się w półmroku. że wojownikom zawsze towarzyszy u boku śmierć i ze świadomości. czerpią odwagę. że żelazny uścisk na mojej kostce stopniowo się rozluźnia. – Możemy zaśpiewać bolero. rzeczowym tonem. Przez chwilę głowę miałem zaprzątniętą troską o swój stan. kto w tym macza palce Nawet jeżeli to sam diabeł Wiem. – Zróbmy trio – zaproponował Genaro. Don Juan postukał mnie w ramię i ruchem głowy wskazał kilku mężczyzn. że zacząłem szlochać. Don Juan bez słowa ujął mnie pod ramię i poprowadził do płaskiego kamienia. Słuchając tych słów. które w normalnej sytuacji uznałbym za ociekające tanim sentymentalizmem. jak pijacy. Woda pociekła mi za kołnierz. – Myślę. Nigdy jeszcze piosenka nie znaczyła dla mnie równie wiele. Nie dostrzegałem wyraźnie poszczególnych sylwetek. Cała moja istota zadrżała od tego niepojętego kontrapunktu wartości. – Śpiewaj. którą zabierał ze sobą zawsze. Valentina. mogę z tym skończyć także dziś. nie mają się już czego bać.tchu i brali zbyt wysokie tony. Dawni widzący nie skończyli jeszcze swoich sztuczek. że nie ma tam żadnego potrzasku. próbując usadowić się wygodnie. którzy wysunęli się przed pozostałych. ale ktoś pochwycił mnie z nadludzką siłą. lecz bezboleśnie za łokcie i kark i nie pozwolił się poruszyć. – Ledwie zapłaciłeś bilet wstępu. że mogę się już swobodnie poruszać. – Zabawa dopiero teraz się zacznie – rzekł jowialnie Genaro. że zbiera mi się na mdłości. Don Juan wbił mi do głowy. by sprawdzić. – Nie za bardzo lubię. W moją kostkę wgryzał się ciemny. Don Juan opryskał mi twarz wodą z małej tykwy. co się dzieje. że zbyt daleko posuwasz się w strachu – rzekł don Juan głośno. Zimno przywróciło mi fizyczną równowagę. Podszedłem do don Juana i Genara i objąłem ich. że śmierć jest najgorszą rzeczą. Odruchowo spróbowałem się pochylić. że jest ona tuż przy nich. Dołączyłem do fałszującego tria. Czułem. Don Juan mówił. Śpiewaliśmy dość długo. Potem uświadomiłem sobie. ale zmartwił mnie ten szczegół. ci. odniosłem wrażenie. Ale nie odsuwaj się też zbyt daleko. Przysunąłem się do nich na tyle blisko. że na pewno nasz głośny śpiew przyciągnął czyjąś uwagę i ci ludzie idą tu. Valentina Rzucam ci się do stóp. Czułem. kiedy ktoś na mnie wymiotuje. gdyż zauważyłem. Ze wstrętu zacząłem słabnąć. a potem wszystko to wydało mi się bzdurą. że zbliżają się do nas jacyś ludzie. Tak się wzruszyłem. Przyszło mi go głowy. którego nie mamy mocy zmienić. jesteśmy wolni. pełnym głosem. Nie wiem dlaczego. . W końcu musiałem się roześmiać. w której jest jakaś treść. Nie mieli ze sobą latarni ani latarek. W pewnej chwili opuściłem wzrok i uświadomiłem sobie. które o tej porze doby były jeszcze niezbędne. nie odważyłem się jednak spojrzeć w dół. Zaczęli śpiewać La Valentinę. gdy szliśmy w góry.

którzy wspięli się na skałę za moimi plecami. skarbie – rzekł do mnie Genaro jak do dziecka. Mężczyzna zeskoczył na ziemię. – Twoja pierwsza uwaga nie rozumie. było nie do zniesienia. których don Juan wcześniej wyróżniał jako widzących. Śmiech wywołany przez te słowa był równie histeryczny jak mój strach. Mój strach osiągnął kulminację. – Porozmawiajmy jak zwykle. Jestem przekonany. a sprzymierzeńcy by mnie przytrzymywali. Don Juan jednym skokiem znalazł się przy mnie i w tej samej chwili gromada ludzi prowadzona przez tych. że ostrzeżenie don Juana przyszło za późno. który miał mnie wprowadzić w trans. ale wydałem z siebie tylko dziwny skrzek. przejęty grozą. sam wszystko zobaczę i zrozumiem. Omal nie przypłaciłem tej decyzji życiem. – Nie przyglądaj się im tak. co się dzieje. Chciałem wrzasnąć ze wszystkich sił. znalazłbym się na ich łasce. niezależnie od tego. Wrażenie. Ich ruchy wydawały się zsynchronizowane. – Nie zwracaj już uwagi na tych błaznów – powiedział don Juan. Były tak konsekwentne i uporządkowane. Odruchowo uciekając potoczyłem się na bok i spadłem na ziemię. Na przemian zbliżali się do niej i oddalali. Tym razem mój okrzyk zabrzmiał przeraźliwie. Zanim zdążyłem powiedzieć. tuż za plecami usłyszałem świst. jakby pod wpływem szoku. że to absurd i że absolutnie nie odważę się tego sprawdzić. i nie chce oddać kontroli. który zbudowałem. Obróciłem się szybko. a reszta to ich sprzymierzeńcy. Upierałem się. Ich pisk przypominał głosy nietoperzy lub szczurów. Usłyszałem. Wrzasnąłem w panice. Wypadłem fatalnie i muszę przegrupować siły. Jego echo odbijało się od pobliskich wzgórz. ciągniętymi. gdzie pogrzebani są dawni widzący. – Co zrobimy? – wrzasnąłem. jest tylko parodią. Don Juan stanowczo nakazał mi zachować spokój i skoncentrować się na czterech mężczyznach prowadzących całą gromadę złożoną z dziesięciu czy dwunastu ludzi. jakby rozmawiali. Don Juan. by mnie popchnąć. Zacząłem podskakiwać i ryczeć jak zwierzę. Śmiał się ze mnie. to wszystko. że jeśli mój punkt połączenia rzeczywiście się przesunął. Odparłem. zobaczyłem trzech groteskowo zdeformowanych mężczyzn. sycząc jak węże. że za plecami mam te groteskowe postacie. to mam dla niego nowiny: mój strach jest nieskończenie większy i bardziej wyczerpujący niż w zwykłym życiu. bo miał nadzieję. na której siedzieliśmy. że upadnę na ziemię. Czołgali się w moją stronę z ustami otwartymi w koszmarnym grymasie i ramionami wy. jak bardzo byłbym wystraszony. Gdybym upadł na ziemię w miejscu. Mężczyźni natychmiast znieruchomieli. Mój ruch był tak gwałtowny. spadla na mnie jak stado sępów. że mój punkt połączenia przesunął się i teraz rozświetla nie znane mi dotychczas emanacje. . Przenoszenie uczuć z normalnego stanu świadomości do świata. – Ci czterej to dawni widzący. że celem tej wyprawy miało być moje oświecenie. Powiedział. ustalając coś między sobą. zręcznie niczym atleta u szczytu formy. – Uważaj! To jest widzący! – wykrzyknął Genaro. Surowym tonem zabronił mi się odwracać i patrzeć za siebie. że mógłbyś podejść do tych istot i stanąć przed nimi. a one nic by ci nie zrobiły. Przede wszystkim powinienem zdać sobie sprawę. Gdy skupiłem na nich wzrok. Gdy się odwróciłem. Dostrzegałem ich głowy poruszające się w górę i w dół. że jeśli znajdę się w przymusowej sytuacji. że sprawiały wrażenie mechanicznych. wyrwał mnie z ich szponów i wciągnął na skałę. że to tylko miejscowi chłopi. że sprzymierzeńcy nie mają mocy. jakby poruszali się według jakiegoś wzoru. Dodał. by mnie pochwycić. jakby coś utkwiło mi w gardle. ale mogą mnie przestraszyć i sprawić. wszyscy jak na sygnał podeszli do krawędzi skały. Potem jeden z nich wskoczył na skałę. gdyż strach występuje jedynie w emanacjach zwykłego życia. że nie powiedział mi o tym wszystkim wcześniej. Podniosłem się na nogi. Wyjaśnił. stanowiły tylko tło. tam zaś mogą mnie pochwycić i unieruchomić. – Możemy znów zacząć śpiewać – rzekł don Juan rzeczowo. jak wykrzyknął: – Nie odwracaj się! Te słowa nic dla mnie nie znaczyły. Rozerwaliby mnie na kawałki. – Mylisz się – odrzekł.

były to dziwne istoty z wielkimi. Genara nigdzie nie było. jak za pierwszym razem. gdy widzący i ich sprzymierzeńcy przyszli za tobą aż do tego pokoju. Wyjaśnił. Pozostali to były tylko kształty poruszane energią tych czterech. Znów otoczyły mnie ciemności. że przesunięcie punktu połączenia sygnalizowane jest zmianą światła.Powiedział. Gdy strach znika. Próbowałem ich dotknąć. Jednocześnie owładnęły mną dwa zupełnie przeciwne uczucia. to możliwe. którzy żyją. – A skąd wiesz. Twój strach dzisiaj był równie wielki. że don Juan miał rację: to nie byli ludzie. Widok istot z żółtymi oczami wzbudził we mnie niezwykły smutek. gdy już sobie uświadomiłem. Wyraźnie słyszałem każde jego słowo. wiedziony jedynie zwierzęcym strachem. choć są zagrzebani w ziemi od dwóch tysięcy łat. żeby twoje przesunięcie było bardzo głębokie. by wstać i pobiec w stronę tej grupy. – Czy naprawdę wierzysz. i nie uznać tego za szczyt absurdu. te wcześniej czy później będę się musiał wyleczyć z obłędu i że przejęcie inicjatywy i stanięcie twarzą w twarz z ty-mi czterema widzącymi jest nieskończenie mniejszym absurdem niż przekonanie. iż nie potrafię konsekwentnie stosować się do tego. Nie zauważyłem nadejścia świtu. Słabsze z nich to był czysty strach. niczego nie wnoszą do życia wojownika. by przyciągnąć dawnych widzących. – Nie zawracaj sobie tym głowy – zaśmiał się. – Czas już. Koncentrowali się na mojej osobie. Kilkakrotnie zawołałem ich po imieniu. co zdarzyło się tobie. To. szczególnie pod koniec spotkania z nimi. – Nie mogę z tobą rozmawiać. Dodał. bo przyciągnął go twój zwierzęcy strach. że punkt połączenia takiego człowieka przesunie się pod wpływem przerażenia. Jego zdaniem obłędem jest zobaczyć przed sobą ludzi. W ciągu dnia światło znacznie ciemnieje. Czterej widzący zgromadzili dwunastu sprzymierzeńców. którzy przypominali ludzi. dominujące – zupełna obojętność. Byłem zaskoczony. Uderzył mnie wierzchem dłoni w trzy miejsca: w krawędź prawej kości biodrowej. Tym razem Genaro poszedł z nami tylko po to. w środek pleców . – Bo zyskałeś wolność. dwukrotnie przesunąłem swój punkt połączenia. Zaśmiał się i potrząsnął głową z niedowierzaniem. że sobie to uświadomiłem? – zapytałem. a to drugie. Genaro i ja chcieliśmy. że światło na niebie zmieniło się. że ci tolteccy widzący nadal żyją? – zapytałem. że przygotowują się do skoku na nas. że wojownicy nie mają się czego bać. Wydawało mi się. co sobie uświadamiam. zwykły człowiek może tam umrzeć ze strachu. może się przytrafić każdemu mężczyźnie czy kobiecie. Wszedłeś wówczas tak głęboko w lewą stronę. Don Juan stwierdził. Przez chwilę obijałem się po omacku w mroku. że za bardzo folgowałem sobie w strachu. a właściwie na mnie. żeby cię zobaczyć – odrzekł. Podszedłem do grupy i przekonałem się. co się zdarzyło w miejscu widzących –poprosiłem. Jeśli ktoś wystarczająco podatny natrafi na ten grobowiec. Podobnie zresztą niektóre miasta. Najdziwniejsza jednak była moja nieodparta chęć. Poszukałem wzrokiem don Juana i Genara. a wtedy zobaczy on widzących i ich sprzymierzeńców. opadają wszystkie krępujące nas więzy – odrzekł. Miał zastrzeżenia jedynie do tego. gdy don Juan stanął obok mnie. że takie uświadomienia są bardzo pospolite. ale wtedy uparta pierwsza uwaga nie pozwoliła ci ich zauważyć. – Wiesz przecież. ale jedno jest pewne. żebyś odrobinę przesunął ten swój punkt połączenia – rzekł. – Sprzymierzeńcy przyszli. – Czeka nas długi marsz. ale zniknęli-Zabrał je wiatr lub coś przypominającego wiatr. Potem uświadomiłem sobie. Ponieważ mają oni bardzo niski poziom energii zawsze potrzebują pomocy człowieka. że bardzo dobrze sobie poradziłem z zagrzebanymi widzącymi. iż rzeczywiście ich widzę. gdy jesteś na etapie idioty. – Chodźmy do domu – powiedział don Juan. że jest mi bardzo przykro. – Sprzymierzeniec pochwycił cię za kostkę. Powiedziałem mu. Nie było ich widać. – Wyjaśnij mi. Otaczający skałę ludzie wzbudzali we mnie przerażenie. ale oni także nie byli ludźmi. że samodzielnie. nocą ciemność zmienia się w brzask. szczególnie później. żółtymi oczami. ale w gruncie rzeczy nie zwracałem na niego uwagi. Meksykańska prowincja jest niebezpieczna. Prawe ramię zaczęło mi drżeć jak przy niedowładzie mięśni. że minie jeszcze sporo czasu. bo zostają wymazane przy przesunięciu punktu połączenia. Nic mnie to wszystko nie obchodziło. zanim sobie to przypomnisz. Zrobił to już kiedyś. Jedynie czterech z nich miało ludzką postać.

pod łopatkami i w górną część klatki piersiowej po prawej stronie.
Natychmiast zaczęło mi brzęczeć w uszach. Z prawego nozdrza popłynął mi strumyczek krwi i
poczułem się, jakby w moim wnętrzu jakaś wtyczka została wyciągnięta z kontaktu. Miałem wrażenie,
że jakiś kanał energetyczny został zablokowany, a potem nagle znów się otworzył.
– Czego szukali ci widzący i sprzymierzeńcy? – zapytałem.
– Niczego. To my ich tam ściągnęliśmy. Widzący oczywiście zauważyli twoje pole energetyczne już
za pierwszym razem, kiedy ich zobaczyłeś; gdy wróciłeś, przygotowani byli na to, że urządzą sobie
ucztę twoim kosztem.
– Twierdzisz, don Juanie, że oni są żywi. Ale to chyba znaczy, że są żywi w taki sposób jak
sprzymierzeńcy, prawda?
– Właśnie tak – odrzekł. – Nie mogą być żywi tak jak ty i ja. To byłoby niedorzeczne.
Zaczął mi tłumaczyć, że pragnienie uniknięcia śmierci doprowadziło starożytnych widzących do
sprawdzania nawet najbardziej niedorzecznych możliwości. Ci, którzy skłaniali się ku wzorcowi
istnienia sprzymierzeńców, bez wątpienia chcieli przede wszystkim uzyskać bezpieczne schronienie. I
znaleźli je w stałym miejscu w obrębie jednego z siedmiu pasm nieorganicznej świadomości. Tam
poczuli się względnie bezpiecznie. W końcu od zwykłego świata oddzieliła ich niezmiernie trudna do
przebycia bariera – bariera percepcji ustalona przez punkt połączenia.
– Gdy czterej widzący zobaczyli, że potrafisz przesuwać swój punkt połączenia, zmiatali stamtąd,
jakby ścigało ich całe piekło – zaśmiał się don Juan.
– Czy chcesz powiedzieć, że zbudowałem jeden z siedmiu światów?
– Nie, tego nie zrobiłeś. Ale robiłeś to wcześniej, gdy widzący i ich sprzymierzeńcy szli za tobą.
Tamtego dnia wszedłeś do ich świata. Problem w tym, że uwielbiasz zachowywać się jak półgłówek,
więc nic nie pamiętasz. Jestem pewien, że obecność naguala czasami otępia ludzi. Gdy nagual Julian
był jeszcze na tym świecie, wykazywałem dużo większą tępotę niż teraz. Jestem przekonany, że gdy
mnie już tu nie będzie, wszystko sobie przypomnisz.
Don Juan wyjaśnił, że ponieważ chciał mi pokazać tych, którzy sprzeciwili się śmierci, przy pomocy
Genara zwabił ich na pogranicze naszego świata. Na początku przesunąłem swój punkt połączenia
głęboko w bok i dlatego widziałem ich jako ludzi, ale później dokonałem prawidłowego przesunięcia,
które pozwoliło mi zobaczyć tych, którzy sprzeciwili się śmierci i ich sprzymierzeńców w ich
prawdziwej postaci.
Wczesnym rankiem następnego dnia, w domu Silvia Manuela, don Juan zawołał mnie do
największego pokoju. Chciał porozmawiać o wydarzeniach ostatniej nocy. Byłem wyczerpany,
chciałem odpocząć i przespać się, ale don Juanowi zależało na czasie. Natychmiast przystąpił do
wyjaśnień. Powiedział, że dawni widzący odkryli sposób wykorzystania siły toczenia do nabierania
rozpędu. Zamiast ugiąć się pod naporem lawiny, poruszali się wraz z nią, przez co ich punkty
połączenia przesuwały się aż do granic ludzkich możliwości.
Don Juan wyraził szczery podziw wobec tego osiągnięcia. Przyznał, że nic innego nie mogłoby dać
punktowi połączenia takiego rozpędu, jak lawina.
Zapytałem, na czym polega różnica między siłą lawiny a wzmocnieniem uzyskiwanym z ziemi.
Wyjaśnił, że wzmocnienie ziemi to siła, która łączy wyłącznie bursztynowe emanacje. Wznosi ona
świadomość na niewyobrażalne poziomy. Dla nowych widzących jest to eksplozja nieograniczonej
świadomości, którą nazywają całkowitą wolnością.
Z drugiej strony energia lawiny to siła śmierci. Pod jej wpływem punkt połączenia przemieszcza się
na nowe, nieprzewidywalne pozycje. Dlatego dawni widzący zawsze odbywali swe podróże samotnie,
choć ich działania zawsze miały charakter grupowy. Tylko przypadek mógł im zapewnić towarzystwo
innego widzącego w podróży i zazwyczaj wynikała z tego walka o dominację.
Wyznałem don Juanowi, że opowieści o dokonaniach dawnych widzących wydają mi się gorsze niż
chorobliwe horrory. Zaśmiał się donośnie. Wyglądał na ogromnie ubawionego.
– Niezależnie od tego, jak silna jest twoja odraza, musisz przyznać, że ci dranie byli bardzo śmiali
– odparł. – Wiesz dobrze, że mnie także nigdy się szczególnie nie podobało to, co robili, ale nic nie
poradzę, że ich podziwiam. Ich umiłowanie życia absolutnie przerasta moje zrozumienie.
– Jak możesz to nazywać umiłowaniem życia, don Juanie? Mnie się od tego zbiera na mdłości.

– A co innego mogłoby być przyczyną tak radykalnych kroków, jeśli nie umiłowanie życia? Oni
kochali życie tak mocno, że nie chcieli go oddać. Widziałem to. Mój dobroczyńca widział coś innego i
uważał, że oni bali się śmierci, a to nie to samo, co umiłowanie życia. Ja twierdzę, że oni obawiali się
śmierci, bo kochali życie i widzieli cuda, a nie dlatego, że byli zachłannymi potworami. Nie. Zbłądzili,
bo nikt nigdy nie rzucił im wyzwania i byli zepsuci jak rozpieszczone dzieci, ale ich śmiałość i odwaga
były nieskazitelne. Czy wypuściłbyś się w nieznane z zachłanności? Nigdy w życiu. Zachłanność
istnieje jedynie w świecie zwykłych spraw. By się wypuścić w przerażającą samotność, trzeba czegoś
większego niż zachłanność: miłości. Trzeba umiłowania życia, intrygi, tajemnicy. Trzeba nienasyconej
ciekawości i silnego charakteru. Nie opowiadaj mi więc bzdur o tym, że zbiera ci się na mdłości. To
żenujące!
W oczach don Juana błyszczała powstrzymywana wesołość. Pokazał mi, gdzie jest moje miejsce,
ale śmiał się z tego.
Don Juan zostawił mnie samego w pokoju na jakąś godzinę. Chciałem uporządkować myśli i
uczucia, ale nie potrafiłem tego zrobić. Wiedziałem z absolutną pewnością, że mój punkt połączenia
znajduje się w pozycji, gdzie rozsądek niewiele ma do powiedzenia, jednak sprawy, które zaprzątały
mi głowę, miały racjonalny charakter. Don Juan mówił, że gdy punkt połączenia się przesuwa,
technicznie rzecz biorąc zapadamy w sen. Zastanawiałem się teraz, czy dla obiektywnego
obserwatora wyglądałbym jak ktoś głęboko uśpiony, podobnie jak Genaro sprawiał na mnie wrażenie
uśpionego.
Zapytałem o to don Juana, gdy wrócił.
– Oczywiście, że śpisz, i nie musisz przy tym leżeć – odrzekł. – Gdyby zobaczył cię teraz ktoś w
normalnym stanie świadomości, wydałbyś mu się lekko zamroczony, nawet pijany.
Wyjaśnił, że podczas normalnego snu punkt połączenia przesuwa się wzdłuż jednej z krawędzi
ludzkiego pasma. Takim zmianom zawsze towarzyszy głęboki sen. Przesunięcia wywołane
ćwiczeniami odbywają się wzdłuż środka ludzkiego pasma i nie towarzyszy im głęboki sen, a jednak
jesteśmy uśpieni.
– Tu właśnie dawni i nowi widzący, niezależnie od siebie, próbowali uzyskać moc – ciągnął. –
Dawni widzący pragnęli uzyskać kopię zwykłego ciała, ale obdarzoną większą siłą fizyczną, dlatego
przesuwali swój punkt połączenia wzdłuż prawej krawędzi ludzkiego pasma. Im głębiej tam wchodzili,
tym bardziej dziwaczne stawało się ich śniące ciało. Ostatniej nocy sam widziałeś potworne skutki
głębokiego przesunięcia wzdłuż prawej krawędzi.
Don Juan mówił, że nowi widzący są zupełnie inni i utrzymują swój punkt połączenia pośrodku
ludzkiego pasma. Jeśli przesunięcie jest płytkie, jak na przykład przy przejściu w stan podwyższonej
świadomości, śniący wygląda niemal tak samo jak każdy człowiek z ulicy, tylko jest nieco bardziej
podatny na emocje, takie jak strach czy wątpliwości. Ale gdy przesunięcie jest wystarczająco głębokie,
śniący, którego punkt połączenia przesuwa się wzdłuż środka, staje się świetlistym bąblem. Świetlisty
bąbel to śniące ciało nowych widzących.
Dodał jeszcze, że takie właśnie bezosobowe śniące ciało bardziej sprzyja zrozumieniu i analizie,
które leżą u podstaw wszystkiego, co robią nowi widzący. Mocno zhumanizowane śniące ciało
dawnych widzących doprowadziło ich do poszukiwania równie zhumanizowanych,
zindywidualizowanych odpowiedzi.
Naraz odniosłem wrażenie, że don Juan szuka odpowiednich słów.
– Istnieje jeszcze jeden człowiek sprzeciwiający się śmierci – rzekł wreszcie – zupełnie niepodobny
do tych czterech, których widziałeś. Nie odróżniłbyś go od przeciętnego człowieka na ulicy. Dokonał
tego wyjątkowego wyczynu dzięki temu, że potrafi otwierać i zamykać swą szczelinę zawsze, gdy tego
zapragnie.
Don Juan przebierał palcami z pewną nerwowością.
– Ten człowiek to starożytny widzący, którego nagual Sebastian spotkał w 1723 roku. Uważamy ten
dzień za drugi początek naszej linii. Ten sprzeciwiający się śmierci wojownik, który żyje na tej ziemi już
od setek lat, w mniejszym lub większym stopniu wpłynął na życie wszystkich nagualów, których
spotkał. A od tamtego dnia w 1723 roku spotykał się z wszystkimi nagualami z naszej linii.
Don Juan wpatrywał się we mnie nieruchomo. Poczułem dziwne skrępowanie. Sądziłem, że jest
ono skutkiem mojego dylematu. Ta historia wzbudziła we mnie bardzo poważne wątpliwości, a
jednocześnie, co bardzo zbijało mnie z tropu, byłem głęboko przekonany, że wszystko, co mówi don

Juan, jest prawdą. Zwierzyłem mu się z tego kłopotu.
– Nie tylko ty masz problem z racjonalną niewiarą – odrzekł. – Mojego dobroczyńcę na początku
nękały podobne wątpliwości. Oczywiście później wszystko sobie przypomniał, ale zabrało mu to dużo
czasu. Gdy go poznałem, odzyskał już pamięć o tych wydarzeniach, więc nie byłem świadkiem jego
wątpliwości. Słyszałem o nich tylko. Najdziwniejsze jest to, że ludzie, którzy nigdy nie widzieli tego
człowieka na oczy, z reguły łatwiej przyjmują do wiadomości, iż jest on jednym z dawnych widzących.
Mój dobroczyńca uważał, że przyczyną jego wątpliwości było to, że wstrząs, jakim było dla niego
spotkanie z taką istotą, zbił w jedną wiązkę wiele emanacji. Trzeba sporo czasu, żeby te emanacje
mogły się oddzielić od siebie.
Don Juan mówił, że gdy mój punkt połączenia będzie się przesuwał w różne miejsca, kiedyś trafi
na odpowiednią kombinację emanacji i wówczas zdam sobie sprawę, że dowód na istnienie tego
człowieka jest bezsprzecznie oczywisty.
Znów poczułem się w obowiązku opowiedzieć o swoich wątpliwościach.
– Odchodzimy od tematu – rzekł don Juan. – Możesz odnosić wrażenie, że próbuję cię przekonać
o istnieniu tego widzącego, ale ja chcę ci tylko powiedzieć, że potrafi on używać siły toczenia.
Nieważne, czy wierzysz w jego istnienie, czy nie. Któregoś dnia będziesz wiedział na pewno, że udało
mu się zamknąć szczelinę. Energia, którą bierze od naguala każdej generacji, służy mu wyłącznie do
zamykania szczeliny.
– Jak on to robi? – zapytałem.
– Nie ma sposobu, by się tego dowiedzieć. Rozmawiałem z dwoma innymi nagualami, którzy
widzieli tego człowieka twarzą w twarz, z nagualem Julianem i nagualem Eliasem, ale żaden z nich nie
wiedział. Ten człowiek nigdy nie ujawnił swojej tajemnicy. Przypuszczam, że po jakimś czasie
szczelina zaczyna się rozszerzać na nowo. Nagual Sebastian mówił, że gdy po raz pierwszy zobaczył
tego człowieka, był on bardzo słaby, prawie umierający. Z kolei gdy spotkał go mój dobroczyńca, był
pełen energii jak młodzieniaszek.
Nagual Sebastian nazwał tego bezimiennego człowieka “lokatorem", zawarł z nim bowiem umowę,
na mocy której dawny widzący dostawał energię, wynajmował ją, jeśli można tak rzec, i płacił czynsz
w postaci przysług i wiedzy.
– Czy zdarzyło się kiedyś, by ktoś ucierpiał fizycznie na tej wymianie? – zapytałem.
– Żaden z naguali, którzy wymieniali z tym człowiekiem energię, nie został poszkodowany –
odrzekł. – Zobowiązał się on zabierać tylko nadwyżki energii naguala w zamian za swe dary, za
niezwykłe umiejętności. Na przykład nagual Julian dostał od niego krok mocy. Dzięki temu mógł
uaktywniać lub usypiać odpowiednie emanacje we wnętrzu swojego kokonu i na życzenie wyglądać
młodo lub staro.
Don Juan wyjaśnił, że ci, którzy sprzeciwiali się śmierci, z reguły usypiali większość emanacji we
wnętrzu swoich kokonów pozostawiając tylko te, które odpowiadały ema-nacjom sprzymierzeńców. W
ten sposób do pewnego stopnia upodabniali się do sprzymierzeńców. Każdy ze sprzeciwiających się
śmierci wojowników, których spotkaliśmy przy płaskim kamieniu, potrafił przesunąć swój punkt
połączenia tak, że rozświetlał on emanacje wspólne ze sprzymierzeńcami, co umożliwiało ich
wzajemne kontakty. Żaden z nich jednak nie potrafił przesunąć tego punktu z powrotem na zwykłą
pozycję, która umożliwiłaby relacje z ludźmi. W odróżnieniu od nich, lokator potrafi jakby nigdy nic
przesunąć swój punkt połączenia do położenia, w którym buduje on zwykły świat.
Dobroczyńca don Juana był przekonany – a don Juan w pełni się z nim zgadzał – iż proces
pożyczania energii polega na tym, że stary czarownik przesuwa punkt połączenia naguala tak, by
rozświetlił on wszystkie emanacje sprzymierzeńca w kokonie naguala, a następnie wykorzystuje
wielką eksplozję energii wytworzonej przez emanacje, które dotychczas pozostawały uśpione, a teraz
nagle zostają połączone. Don Juan wyjaśnił, że energia zamknięta w naszych uśpionych emanacjach
jest olbrzymia i ma nieobliczalny zasięg. Możemy sobie wyobrazić jej moc, jeśli uświadomimy sobie,
że energia, jakiej wymaga postrzeganie zwykłego świata i działanie w nim, jest produktem połączenia
zaledwie jednej dziesiątej emanacji zawartych w ludzkim kokonie.
– W chwili śmierci cała ta energia zostaje wyzwolona jednocześnie – ciągnął. – Żywe istoty w tym
momencie toną w nawale niepojętej siły. Nie jest to lawina, która rozbiła ich szczeliny, gdyż ta siła
nigdy nie wchodzi do środka kokonu; ona go jedynie kruszy. Siła, która zatapia żywe istoty, pochodzi z
wszystkich emanacji, które przez całe życie pozostawały uśpione, a teraz nagle zostają połączone. Ta

w jaki sposób przesyła on tę energię do swego ciała? – zapytałem. ale wiemy. którą sam stworzył. On też to wie. Łącząc jedynie pewną ilość uśpionych emanacji należących do pewnego konkretnego pasma w obrębie kokonu naguala wykorzystuje olbrzymi. . Nie mamy prawa go osądzać.gigantyczna siła nie ma żadnego ujścia i może wydostać się na zewnątrz jedynie przez szczelinę. choć ograniczony wybuch energii. – Jak myślisz. Don Juan dodał. aż szczelina nieco się otworzy. Zawarliśmy z nim umowę i obie strony robią. co mogą. wpadł w pułapkę. – Dlaczego on to wszystko robi? – Moim zdaniem został on pochwycony w krąg. Przesuwa punkt połączenia naguala. że stary czarownik znalazł sposób na wykorzystanie tej energii. – Wytwarzając pęknięcie w szczelinie naguala. Może tylko jak najbardziej przedłużać swe istnienie w postaci przypominającej sprzymierzeńca. by jej dotrzymać. Energia nowo połączonych emanacji uchodzi tędy na zewnątrz. wie również. że jego ścieżka nie prowadzi do wolności. z którego nie potrafi się wyrwać. że nie może zmienić sytuacji. a on wówczas zbiera ją przez własną szczelinę.

która na krótki moment zaburza jego umiejętność łączenia emanacji. Potem musiałem zgodzić się z don Juanem i przyznać. Na początku podobało mi się określanie jej jako ściany mgły. nie jesteśmy niczym wielkim. Matryca człowieka Zaraz po lunchu usiedliśmy z don Juanem. Bądź wojownikiem. tak jakbyśmy przebijali całym ciałem cienką zasłonę z papieru. Dawni widzący nazywali tę chwilę ścianą mgły. nie potrafię tego zmienić. że lepiej jest traktować chwilę przejścia jako niezrozumiałą abstrakcję. jest naszym wrogiem. Bez żadnych wstępów oznajmił. że punkt połączenia zdobywa doświadczenie w przesuwaniu się przez ćwiczenia w konstruowaniu innych światów. Doświadczamy wówczas chwilowego wyłączenia percepcji. – Zanim zamkniemy szkolenie na temat opanowania świadomości – ciągnął – musisz zrobić jeszcze tylko jedną rzecz. że tę barierę można postrzegać na trzy sposoby. by porozmawiać. albo można ją zobaczyć w postaci zwału mgły. Podczas ostatniej sesji opowiedział mi dokładnie o dwóch siłach. Bardzo szczegółowo omówiliśmy wszystkie prawdy dotyczące świadomości odkryte przez dawnych widzących. Wtedy jednak nie byłem już w stanie przełamać nawyku. Don Juan mówił mi. Ja jednak zawsze się zastanawiałem. czego się przy mnie nauczyłeś i co robiłeś. Don Juan i Genaro śmiali się do łez. Ja z kolei nie mam ochoty wyrzucić swojego inwentarza przez okno i dlatego mam ciężki. że w końcu musiałem się przyłączyć. Gdy pytałem go o to w przeszłości. że ponieważ siła łączenia zaangażowana jest we wszystko. Poskarżyłem się kiedyś don Juanowi i Genarowi. gdy przekraczałem barierę percepcji. Brak inwentarza uwalnia punkt . – Opanowanie świadomości wytwarza impuls konieczny do poruszenia punktu połączenia. które pomagają w poruszeniu naszego punktu połączenia: wzmocnieniu z ziemi i sile toczenia. czyli inwentarz. w jakim ustawili je nowi widzący. gdyż zawsze. odrzekł. sporządź swój inwentarz. że gdy punkt połączenia oddala się od swej zwykłej pozycji i osiąga pewną głębokość. gdyż obraz ściany mgły jest wielkim ułatwieniem i wygodą. intencję i śnienie – i ich wpływ na przemieszczanie punktu połączenia. a potem się z nich śmieją. poznałem także porządek. widzimy zwał mgły. że dawni widzący także woleli myśleć o niej w ten sposób. ponury charakter i pozbawiony jestem zmysłu praktycznego. a zarazem przyjacielem. W końcu my. Bez niczyjej pomocy musisz poruszyć swój punkt połączenia i połączyć emanacje należące do innego wielkiego pasma. gdy emanacje zostają rozłączone. Wyjaśnił. iż pewne rzeczy są dla nas niezrozumiałe. ludzkie istoty. praktyczny i nie czci ludzkiego inwentarza. Genaro dodał. zmieni się w puste słowa. Ogarnął mnie smutek i wpadłem w ponury nastrój. Przez krótki czas dobrze się czułem z obrazem ściany mgły. A słowa są dość tanie. że lepiej jest po prostu uznać. bo mam upodobanie do rzeczy ponurych i chorobliwych i że pod tym względem bardzo się od niego różnię. Teraz znów go o to zapytałem. Tak ostra krytyka wstrząsnęła mną. Don Juan ostrzegł mnie jednak. punktem połączenia porusza intencja. Śmiali się tak bardzo. że chociaż chcę zobaczyć barierę inaczej. Za każdym razem. przekracza barierę. Don Juan stwierdził wówczas. ale niesie ze sobą także poważne niebezpieczeństwo postrzegania niepojętego zjawiska jako czegoś ponurego i złowieszczego. Jeśli ci się to nie uda. Można myśleć o niej jako o abstrakcyjnej barierze percepcji. że to zrozumiałe. można ją poczuć. że zakończył już swoje wyjaśnienia. . On jest pogodny. widziałem ścianę mgły. – Sam już potrafisz na to odpowiedzieć – odrzekł. w którym widziałem barierę percepcji. Nowi widzący sporządzają dokładne inwentarze. Nasz wewnętrzny dialog. dlatego on sam uważał. Wstecz / Spis Treści / Dalej 16. i nie włączać ich do inwentarza pierwszej uwagi. który pozwoliłby wyrwać punkt połączenia z jego zwykłej pozycji. a mianowicie samodzielnie przełamać barierę percepcji. wycisz swój wewnętrzny dialog. można nas sprowadzić do punktu połączenia unieruchomionego na stałe w pewnym położeniu. Don Juan rzekł. wszystko. W ciągu lat mojej nauki don Juan wielokrotnie doprowadzał mnie do stanu. jak wytworzyć impuls energetyczny. a potem go wyrzuć. Wyjaśnił także trzy techniki opracowane przez nowych widzących – skradanie się. że do tego wszystkiego jestem jeszcze mściwy i mam skłonności do tycia.

Matryca człowieka to ta część emanacji Orła. Dodał jeszcze. by zobaczyć niepoznawalne. że mamy za mało czasu. skąd już jest bardzo blisko do bariery percepcji. gdyż jest więcej niż pewne. Uśmiechnął się ze zrozumieniem i powoli potrząsnął głową. gdy na drodze wojownika pojawi się niecierpliwość. Byłem wściekły na siebie. że to pojęcie jest jak mocny klej. – Jedna rzecz pociągnie za sobą następną. Rzekł. co robiłeś wcześniej! Bezskutecznie próbowałem przypomnieć sobie. że punkt połączenia natychmiast się przesuwa. choć nie miałem zielonego pojęcia. Na razie rozkaż sobie nie irytować się nawet w chwilach najgorszych wątpliwości. musisz zgromadzić energię. Jeśli chcę zbudować realny świat z emanacji innego wielkiego pasma. To długi i powolny proces. moje racjonalne założenia i obawy nie pozwalają mi na nowo połączyć emanacji. – Nowi widzący zalecają bardzo proste działanie. którą widzący mogą widzieć bezpośrednio nie narażając się na żadne niebezpieczeństwo.połączenia. Wystarczy jedno słowo-klucz i wszystko wróci do ciebie lawiną. Ogarnęła mnie okropna frustracja. – Co to jest matryca człowieka? – zapytałem. które do niej należą. Przypomnij sobie. istnieje niezmierzony obszar świadomości. rozpacz gniew czy smutek. Każdy kierunek jest dobry. – Przełamanie bariery percepcji jest ostatnim zadaniem w opanowaniu świadomości. Należy wtedy zataczać kręgi oczami. że to . – Nazywa się matrycą człowieka. zanim będziesz potrafił zastosować zasadę mówiącą. by sprowokować punkt połączenia do przesunięcia. że gniew jest naturalną reakcją na wahanie punktu połączenia. który pozwoli mi uwolnić punkt połączenia z wszelkich więzów. Wiesz. Ostrzegł mnie. bez niczyjej pomocy. że stan nieskazitelności oznacza uwolnienie się od racjonalnych założeń i lęków. bo emanacje. Chciałem zaprzeczyć. o czym mówię. że pomiędzy normalną pozycją punktu połączenia a pozycją. Moja wściekłość zupełnie go nie poruszyła. która szybko zmieniła się w niepohamowany gniew. Przejrzał moje myśli. – To jest sedno opanowania intencji. widzący. musi osiągnąć stan nieskazitelności. gdzie nie ma się już żadnych wątpliwości. które muszą zostać przełamane. Powiedział. Po chwili don Juan znów się odezwał. Ten ruch przynosi ulgę. – I musisz tego dokonać "dzisiaj. to muszę wykonać pewien krok. Wrócił do tematu ludzkiej matrycy. który nie chce się poruszyć na żądanie. ale w końcu twoje rozkazy będą słyszane i wykonywane tak. Wybierz się w podróż po wspomnienia. że w którejś chwili przytłoczy mnie poczucie porażki. dzięki którym przypomniałbym sobie ludzką matrycę. – Dużo czasu minie. na don Juana. Stwierdził rzeczowo. że twój rozkaz jest rozkazem Orła – powiedział. zanim staniemy się wolni. ale powstrzymałem się. który wypuszcza się w nieznane. – Matryca człowieka to ogromna wiązka emanacji w wielkim paśmie życia organicznego – wyjaśnił. bym był ostrożny i nie tracił wiary w siebie. którzy się tu znajdą. Wojownicy. Don Juan przypomniał mi. Jest to substytut prawdziwego mistrzostwa intencji. – Wiele razy widziałeś ją przy mojej pomocy. W tej chwili. ale ja wolę to robić zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Skoro don Juan twierdził. że widziałem matrycę człowieka. bez niczyjej pomocy. – Musisz zobaczyć matrycę człowieka – powiedział. Nastąpiła długa pauza. to musiało tak być. że wiele mówił o jednym z najbardziej upartych punktów naszego inwentarza: o naszym pojęciu Boga. by mógł mi powiedzieć coś więcej o intencji. występują jedynie w obrębie ludzkiego kokonu. Mrugnął do mnie i dorzucił. jest ważnym krokiem. Ruch oczu sprawia. Aby przesunąć swój punkt połączenia do tej pozycji. Kazał mi się rozluźnić i poruszać oczami. jak ona wygląda. jakbyś otworzył drzwi zapchanej po brzegi szafy. że zobaczenie jej samodzielnie. na wszystkich. Powtórzył kilkakrotnie. jakby były rozkazami Orła. Żałowałem. padają ofiarą każdego błędnego uczynku. który utrzymuje punkt połączenia w pierwotnej pozycji. mówił. – To wszystko wróci do ciebie któregoś dnia – zapewnił mnie. czym jest matryca człowieka. wszyscy bowiem mamy pewne koncepcje.

Matryca jest naszym Bogiem dlatego. czym jest widziana przez nich ludzka matryca. a tym samym oszczędzę nam obydwu wielu lat wysiłków. że jest to Bóg. jakby matryca modelowała ludzką istotę za każdym razem. że to. bluźniercze słowa don Juana były dla mnie szokiem.bardzo ważne. jak ja się z tym wszystkim czuję. Matryca ta w żadnych okolicznościach nie potrafi nam pomóc. jak to nazywał. wstawić się za nami. że przez. Zilustrował ten proces mocno składając razem wnętrza dłoni. W końcu przerwałem mu mówiąc. On jednak wyraźnie nie miał już ochoty tego słuchać. skażone są wielkim. czym jest matryca człowieka. moja wiara w istnienie Boga. Pranie od razu opuścił mnie niepokój. automatycznie zakłada. nie mogę sobie pozwolić na to. Odparł. gdy obydwie jej połówki łączyły się ze sobą. to na pewno popełniłbym podobny błąd w osądzie. co on robi. Nie mówił o niej w kategoriach emanacji Orła. że matryca nie jest stwórcą. gdyż jest rezultatem nieświadomego przesunięcia punktu połączenia. że w dalszych wyjaśnieniach posługiwał się mechaniczną analogią. wzorcem. jakie słyszałem w życiu. a potem nagle wróciło do mnie wspomnienie i byłem już pewien. Ale te relacje. Nazwał doświadczenie mistyczne przypadkowym widzeniem. Mistycy wszystkich stuleci przekazywali nam poruszające relacje ze swych doświadczeń. co don Juan powiedział. co nazywamy Bogiem. Zatrzymaliśmy się na odpoczynek i usiedliśmy na dużych kamieniach. co zasłyszałem. że jeśli zobaczę matrycę człowieka. jakby przesuwały się one na fabrycznym transporterze. bym przypomniał sobie ludzką matrycę. a nie dlatego. kto widzi matrycę człowieka. Zapewnił. Dodał jeszcze. że jest coś. jednorazowym wydarzeniem. który wyciska ludzką charakterystykę na amorficznych bąblach biologicznej materii. że ludzka matryca to wszechmocny. bardzo mnie wzburzyło. Uświadomili sobie. stemplem zbijającym w całość wiązkę włóknistych elementów. Zapewnił. by zrozumieć. że moje przekonanie opiera się na wierze i dlatego jest przekonaniem z drugiej ręki. opiera się na tym. taka też była interpretacja dawnych widzących. Don Juan rzekł. formą. Posłuchałem jego sugestii i poruszyłem oczami. podobnie jak wiara każdego innego człowieka. To. którzy nazwali ludzką matrycę przyjaznym duchem. gdy wędrowaliśmy przez podnóże pasma górskiego na pustyni w Sonorze. tylko określił ją jako wzorzec energetyczny. bo wyeliminowali oni przypadkowe akty widzenia i potrafią zobaczyć matrycę człowieka zawsze. Jedynie nowi widzący mieli wystarczająco trzeźwe umysły. gdy tego zapragną. Słuchałem go uprzejmie. choć piękne. że każdy gatunek ma swoją matrycę i każdy poszczególny osobnik uformowany w tym procesie wykazuje cechy charakterystyczne dla danego gatunku. wszechwiedzący stwórca. zwłaszcza. które nic nie znaczy. Wszystko zaczęło się od przypadkowej rozmowy. pozbawiony jakiejkolwiek mocy. to statyczny prototyp człowieczeństwa. Przeprowadził mnie na inny poziom świadomości i oznajmił. co na nas wycisnęła. że wierzę w istnienie Boga. który bez końca wyciska ludzkie istoty. że matryca człowieka przypomina gigantyczny stempel. Jesteśmy tylko produktem jej stempla. które są dla nas niepojęte. by działać równie powoli jak zwykle. że jego zdaniem padanie na kolana w obecności ludzkiej matrycy wynika z arogancji i ludzkiego egocentryzmu. W każdym razie tak to zrozumiałem. Powiedział. Powiedział. zanim znów ją zobaczę. ale nie zrozumieli. które nie może mieć absolutnie żadnego znaczenia. do czego właściwie mają mnie doprowadzić jego nauki. co łączy dawnych widzących z mistykami z naszego świata – mianowicie jednym i drugim udało się zobaczyć ludzką matrycę. że nawet gdybym potrafił widzieć. Tamten dzień utkwił mi w pamięci. A ponieważ mamy mało czasu. a także takich. Każdy. obrońcą człowieka. Matryca ludzka jest właśnie tym. że rzeczywiście widziałem matrycę człowieka. Don Juan wyjaśniał mi. co to takiego. a nie na akcie widzenia. co określa jej nazwa. On jednak bezlitośnie wbijał mi do głowy swój punkt widzenia. że jesteśmy tym. że po raz setny spróbowałem mu opowiedzieć. bo z punktu widzenia mojego katolickiego wychowania don Juan mówił wtedy największe herezje. rozpaczliwym błędem – wiarą. lecz wzorcem wszystkich ludzkich cech. to może zrozumiem wszystko. ukarać nas za złe uczynki ani w żaden sposób nagrodzić. jesteśmy jego odciskiem. które nazywamy człowiekiem. niewybaczalną zbrodnię . Jego wyjaśnienia dotyczące procedury nauczania sprowokowały mnie do tego. jakie tylko możemy sobie wyobrazić. jednak miałem ochotę zmienić temat i niecierpliwie wyczekiwałem pauzy w tym steku herezji. Wyjaśnił mi szczegółowo. Dlatego właśnie przekonali się. by stworzyła nas z nicości na swój obraz i podobieństwo. Choć nigdy nie uważałem się za praktykującego katolika. jak mistycy. Zdarzyło się to wiele lat wcześniej. On jednak wydawał się nieporuszony moim zamętem i nie przestawał mnie irytować mówiąc. Te wyjaśnienia bardzo mnie zmartwiły. Potem zaczął niezmiernie irytujące wywody na temat ludzkiej matrycy. że jedynie nowi widzący potrafią ocenić tę kwestię właściwie.

– Jakie to miłe. z poczucia. Zatopiłem się w nim bez reszty. jak daleko zaszedłem w przeszłości. uniesienia. To światło było przystanią. Poczułem niepohamowaną odrazę do tego. przede wszystkim z żalu nad sobą. żeby się odczepił. dla. co wtedy robiłem i czułem.przypadkowych widzących skupiamy cenną energię na czymś. Aby zobaczyć matrycę człowieka. Bóg był miłością i przebaczeniem. Upadłem na kolana. – A ten człowiek? – zapytał. bo jest ona tylko etapem. w pamięci nie pozostał żaden ślad. światło naraz jakby zgęstniało i zobaczyłem człowieka – promiennego człowieka. co mówił don Juan. z którego emanowała charyzma. Wspomnienie uczuć i myśli. z wrażenia spokoju i relaksu. mieszanina wyrzutów sumienia. Sprawcą tego widzenia był nagual Juan Matus. że powinienem zacząć głosić słowo Boże i opowiedzieć wszystkim. że za chwilę uświadomię sobie coś o niezmiernym znaczeniu. ale w tym momencie don Juan uznał za stosowne zainterweniować i uderzył mnie w lewą górną część klatki piersiowej. że nic. że głos w moim uchu nie jest głosem don Juana. jak to możliwe. że dotarłem do miejsca swoje-go przeznaczenia i wreszcie jestem bezpieczny. Jest to jednocześnie płaskie odbicie w lustrze i samo lustro. Zapytałem don Juana. co mi się przydarzyło. Kpił. pewności i wątpliwości. Nagual jest przewodnikiem. Potem przyszło mi do głowy. co widziałem. – To nagual. lecz matryca człowieka. było niezwykle wyraźne a przez to wszelkie moje wysiłki wydały mi się daremne. którzy zapuszczają się w nieznane. że to piękno wyrasta z harmonii. który był absolutną sumą wszystkiego. źródłem wszystkiego. nie z irytacji czy z uporu. któremu przypadkiem udało się ujrzeć Boga. zawsze muszę zaczynać od początku. że odczuwałem bezgraniczną lojalność i miłość dla tej boskości. że ma rację. co naraz wydało mi się uderzająco dziwne. Don Juan naśmiewał się ze mnie. oazą pośród otaczającej mnie czerni. że don Juan bardzo dobrze wie. Kąpałem się w świetle i czułem się czysty. Poza tym zrozumiałem. tym bardziej rosła moja irytacja. To uderzenie wypchnęło mnie w promienne światło. przystankiem dającym chwilowy spokój i wytchnienie tym. umożliwiły ci widzenie. Co za niesamowite poczucie pełni! Wiedziałem bez cienia wątpliwości. . nie ma znaczenia. W tym momencie uświadomiłem sobie. lecz dlatego. szczerość. Gdy tak wpatrywałem się w to światło z całą żarliwością. prawda. Nagle usłyszałem w uchu głos don Juana. jak się czuję i co chcę mu powiedzieć. Ogarnął mnie niepohamowany szloch. Im dłużej mówił. Chciałem czcić uosobionego Boga. miłość. Oddychałem spokojnie i z ulgą. blisko obojczyka. wiedziałem. odrodzony. a jednak nie miałem pojęcia. Ale nie mogłem mu tego przyznać. że muszę wyjść poza matrycę. Zdawało się. – Nie możesz powiedzieć nagualowi. – Nie zapominaj. – Bóg jest mężczyzną. zrozumienie. że jestem pobożny i lekkomyślny i że znakomicie nadaję się na księdza. co dobre. że ten Bóg mnie kocha. Poczułem przypływ niezwykłej jasności umysłu i wiedziałem. Żadne słowa nie mogą opisać wspaniałości tego widoku. przejrzyste źródło niezwykłego spokoju i nieskalanego piękna. czego wydawał mi się tak piękny. Pozostało we mnie dręczące uczucie. Chciałem mu powiedzieć. co nie ma absolutnie żadnej mocy. Na widok tego promiennego światła poczułem się zły i grzeszny. Rzekł. a po części stwierdzeniem. Nigdy jeszcze nie czułem podobnego uniesienia. lecz z wyraźnym zainteresowaniem wypowiedział zdanie. Niby mimochodem. że to nie jest Bóg. Wróciło do mnie wszystko. bo niezależnie od tego. co? – uśmiechnął się don Juan. które mnie wówczas nawiedzały. którą widziałem przed sobą. że chociaż rozumiałem wtedy wszystko z absolutną jasnością. Straciłem Boga z oczu. że Bóg to mężczyzna. Z subiektywnego punktu widzenia widziałem to światło nieskończenie długo. A odbity obraz przedstawia człowieka. I wiedziałem. musiałem przesunąć swój punkt połączenia. To dzięki jego technice i mocy mogłem zobaczyć Boga. Twierdził. na jaką było mnie stać. po tym doświadczeniu mógłbym nawet zostać duchowym przywódcą. choć bardzo go przypomina. jest jednak sterylna i statyczna. Człowieka. że stoję twarzą w twarz z Bogiem. Gdy już byłem bardzo bliski krzyku. Co za ulga! Gdy już zrelacjonowałem mu to wspomnienie. zapytałem go o coś. buntowałem się przeciw jego bluźnierczym słowom. uderzył mnie w prawy bok między kością biodrową a żebrami i przeniósł jeszcze głębiej w stan podwyższonej świadomości. ale nie potrafiłem wyrwać się spod uroku mojego widzenia. żeby się odczepił – rzekł mi do ucha. Poczułem. że ten głos ma rację. On twierdził. które po części było pytaniem. jego technika i moc.

Było to promienne. w ślimaczym tempie. wchodząc w pasmo mężczyzny. że zobaczyłeś ludzką matrycę. choć w tym . co było dla niego zupełnie nowym doświadczeniem. bo brakowało mu punktu odniesienia. Don Juan powiedział. Przesunięcie punktu połączenia w bok spowodowane było naturalnym pragnieniem czy też przymusem. jak gdyby nigdy nic. który należy przeprowadzać stopniowo. co robiłeś przed wielu laty. ale przesunięcie spowodowane roślinami mocy jest większe i donioślejsze w skutkach. Ale dla mnie ważniejsze było to. W końcu przestało to być dla mnie Bogiem. że najważniejsze są wysiłki prowadzące do wzmocnienia stabilności nowego położenia tego punktu. że zawsze sądził. ale dlatego. a stało się matrycą człowieka. Wpływ wywierany przez rośliny mocy na punkt połączenia zasadniczo bardzo przypomina działanie snów. że gdybym był kobietą. że mój punkt połączenia by} wówczas zbyt mało stabilny. Z własnego doświadczenia i dzięki widzeniu wiedzieli oni. podobnie jak drobne figurki ludzi dokoła mnie. – Absolutny błąd w osądzie. Zapytałem go. Absolutnie nie były one bluźniercze. bariera to ściana. potrafimy je sobie natychmiast kompensować. Wiedzieli też. by pozostawać nieruchomo w nowym położeniu i przesuwał się w bok. Na przykład tamtego dnia. malutkim konturem nałożonym na obraz wieczności. gdy jesteśmy poddani celowemu przesunięciu. który miałem przed oczami. W milczeniu ruszyliśmy w stronę rynku. Wcześniej wydawało mu się. by wyrazić niepojęte w kategoriach tego. że jest to długi proces. Wówczas zrozumiałem stwierdzenia don Juana. poczułem nieposkromiony przypływ energii i pobiegłem ulicą prowadzącą do przedmieścia. Gdy ja się pojawiłem i został moim nauczycielem. Upadłem na kolana. ciepłe. pozwoliło mi tylko bardziej docenić cud. gdyż nie miały nic wspólnego z kontekstem zwykłego świata. co widzieli. gdy śnimy. by cokolwiek zrozumieć. nie z powodu tego. gdy widziałem barierę percepcji w postaci ściany mgły. którą warto omawiać. dlaczego zawsze widziałem tę matrycę jako mężczyznę. robił to zgodnie z zaleceniami nowych widzących. Znajdowałem się poza ich zasięgiem. ja także popełniłem poważny błąd w osądzie. gdy próbujemy przesunąć punkt połączenia innej osoby. Byłem zadziwiony jeszcze bardziej niż zwykle. Wiedziałem. gdy zobaczyłem matrycę po raz pierwszy. że czas na przechadzkę po mieście. Nauczyciel wykorzystuje dezorientację wywołaną takim przesunięciem. Nigdy nie miał okazji zweryfikować tego przekonania. Wszystko. bursztynowe światło. Nie była to z mojej strony pobożność. Było to prawdziwe niezrozumienie z mojej strony. – To tylko reakcja emocjonalna – odrzekł. To. Nigdy jednak nie udało mi się zaakceptować faktu. to za każdym razem. by wzbudzić w uczniu przekonanie. którzy patrzyli na mnie z nieskrywaną ciekawością. uświadomił sobie. że męski Bóg był nie do przyjęcia. Don Juan uważał. że nowi widzący mają przewagę nad pozostałymi ludźmi. Nowi widzący twierdzili. że przekonujemy się o wartości wniosków nowych widzących dopiero wtedy. most był jedynie nędzną łupiną. że percepcja świata nigdy nie jest ostateczna. Gdy powtórnie skupiłem na niej wzrok. że rośliny mocy wyrywają punkt połączenia z jego normalnej pozycji. jak tylko mężczyzną. Wciąż na nowo chwytamy równowagę i zachowujemy się. a ludzka matryca nie może być niczym innym. Don Juan zauważył. kiedy tylko zechcą. jakby na mnie czekała. że jest to jedyna technika. W pierwszej chwili matryca spoczywała na moście. iż potrzebuje wyjątkowo dużo czasu. że skoro punkt połączenia przesuwa się. że zrozumienia nie da się przyśpieszyć i że nie wystarczy tu przesunięcie punktu połączenia. Myślałem. co mówił don Juan. Wstał i powiedział. że gdy w pierwszych latach mojego terminowania używał roślin mocy. bo mogą zobaczyć ludzką matrycę. że w ciągu wszystkich tych lat widziałem ludzką matrycę jeszcze pięciokrotnie i stopniowo coraz bardziej na nią obojętniałem. zauważyłem. ale zanim tam dotarliśmy. że mieli oni dość trzeźwości umysłu. W tym przekonaniu nie było nawet cienia arogancji. gdy doprowadziłem do tego. W obu tych przypadkach punkt połączenia zostaje przesunięty. Analogiczne zjawisko zachodziło. Dotarłem do mostu i naraz zobaczyłem ludzką matrycę. że to powinno załatwić całą sprawę. Przypomniałem sobie. że za każdym razem widziałem Boga jako mężczyznę. Don Juan powiedział. co jest nam najbliżej znajome. spoczywa solidnie zamknięte w pewnych nie używanych emanacjach. czasami nawet na bardzo odległe pozycje. że sięga nieskończenie daleko w górę i w dół. bo powinienem zobaczyć ludzką matrycę w otoczeniu ludzi. by przyjrzeć się dokładnie temu. że skoro ją zobaczyłeś. Wkrótce jednak * doszedł do wniosku. a raczej fizyczna reakcja na ten widok budzący cześć i zachwyt. to będziesz potrafił zrozumieć. że bardzo się zmieniłem od czasu. Odrzekł. Don Juan miał rację mówiąc. widziałbym matrycę jako kobietę. co widziałem i czego się nauczyłem. Uważali.

że coś mnie odciąga od tej wizji. Don Juan podszedł do mnie. – Może ona być człowiekiem albo światłem. ale nie zdążyłem dokładnie jej sformułować. To zależy. Dlatego właśnie nowi widzący zalecają. by mnie chronić czy zbawić. jak przesunie się punkt połączenia. co don Juan powtarzał mi wielokrotnie: że prawdziwe uczucie nie może być inwestycją. że od miejsca. Matryca człowieka nie miała mocy. by widzieć i zrozumieć ludzką matrycę. Powiedziałem mu. – Obietnica bezwartościowego sługi złożona bezwartościowemu panu nie ma żadnej wartości – rzekł i znów zakrztusił się ze śmiechu. leży w tym. czym naprawdę jest matryca człowieka? – uśmiechnął się don Juan. gdyż nie miała niczego do ofiarowania. Wydawało mi się. jak wykrzykujesz do niej jakieś głupstwa – rzekł ze złośliwym uśmiechem. widzimy matrycę w ludzkiej postaci. że moja obietnica była bezwartościowa. że czułem się jak bezwartościowy sługa czczący bezwartościowego pana. Chętnie pozostałbym sługą ludzkiej matrycy. – Zapewniam cię. don Juanie. Zanim matryca zniknęła mi z oczu. gdy usiedliśmy. jest już bardzo blisko do punktu. Moje uczucie dla ludzkiej matrycy było zupełnie bezinteresowne. czego dokonałeś dzisiaj. . bo zabrała mnie stamtąd jakaś wielka siła. że klęczę na moście. że poprzysięgłem wieczną miłość. wykrzyczałem obietnicę. Powiedział. Grupa wieśniaków przyglądała mi się ze śmiechem. – Można widzieć ludzką matrycę na dwa sposoby – powiedział don Juan. Nie myślałem o żadnej rekompensacie i nie miało dla mnie znaczenia. Uznał to za niesłychanie zabawne. czym ona jest – odrzekłem. co mogła mi dać. lecz wiedziony czystym uczuciem. Naraz okazało się. że zrozumiałem coś. a jednak czyste uczucie poruszyło mnie do tego stopnia. pomógł mi wstać i zaprowadził z powrotem do domu. Jedyna wartość tego. Jeśli powędruje w bok. Poczułem. Nie miałem ochoty się bronić. że twój punkt przesunięcia wędrował wzdłuż środka pasma. zdążyłem usłyszeć. jeśli przesunięcie następuje wzdłuż środka ludzkiego pasma. Krztusił się ze śmiechu. że rozumiesz. ale kochałem ją z bezgraniczną żarliwością. nie za to. jest światłem. w którym pojawia się śniące ciało i bariera percepcji. – Czy jesteś pewien. z którego widzi się matrycę człowieka. że bardzo dobrze wiem.momencie byłem niesłychanie podatny na wszelkie wpływy. – Gdy dotarłem do mostu.

by mnie przerazić pojawiając się w ten sposób. było . – Przekazuje sieją innym. Podróż śniącego ciała Don Juan powiedział. Wstecz / Spis Treści / Dalej 17. – Nazwa. Przez cały dzień razem z don Juanem zbieraliśmy zioła. Przyszło mi do głowy. że podoba mi się to określenie. Przez chwilę widziałem jego i don Genara w postaci dwóch bąbli światła. Nie był to Genaro z krwi i kości. Don Genaro żartował ze mną i wygłupiał się. że możemy być w dwóch miejscach jednocześnie i doświadczać czegoś w rodzaju dualizmu percepcyjnego. a którą stopniowo przypominałem sobie coraz wyraźniej. gdy jej potrzebował. Ta nazwa. należy do starych widzących. lecz jego śniące ciało. a to dlatego. którego znałem w normalnym stanie świadomości. przeniósł mnie w stan podwyższonej świadomości. kształtom odległych gór. wraz ze swymi konotacjami. że tego wieczoru było w nim coś naprawdę dziwnego. jak umiejętność czytania i pisania dla współczesnego człowieka. Przez wiele lat don Juan i inni członkowie jego grupy usiłowali mnie przekonać. rysunkowi spękań na betonie. że na etapie. która była wolna. Rzekł. cienie. robiąc rzeczy. Podobnie jak dawnym widzącym. co wydawało się namacalne i rzeczywiste. że śniące dato i bariera percepcji to pozycje punktu połączenia. poczułem naraz powiew wiatru i tuż przede mną z mroku wyłonił się don Genaro. że już nigdy więcej nie znajdziemy się tam razem. Podczas długiego spaceru po mieście ze wszystkich sił próbowałem wprawić się w smutny. Brzmi tajemniczo. byś właśnie teraz przypomniał sobie chwilę. Don Juan śmiał się jak głupi z mojego zdumienia. Dawni widzący twierdzili. jaką zrobiłem tej nocy. – Bardzo ważne jest. że było to moje własne doświadczenie. Zdarzyło się to pewnej nocy w górach północnego Meksyku. W pierwszej chwili ogarnęła mnie podejrzliwość. Znaleźliśmy miejsce na nocleg i gdy już usypiałem ze zmęczenia. krok po kroku. to “ten drugi". Ale nie jest taka dla nas. Gdy teraz słuchałem don Juana. że mamy niezmiernie mało czasu. Powtórzył kilkakrotnie. Byłem w dwóch miejscach jednocześnie. Wyraźnie dał mi do zrozumienia. ale nie cała jego osoba. który był Genarem. jak zawsze. jakbym tylko o tym słyszał. wspomnienie najważniejszej podróży mojego śniącego ciała sprawi. Ludzie często jej nie doceniają. Potem dodał z uśmiechem. Gdy patrzyłem na jego wygłupy. O mało nie umarłem ze strachu. W odejściu don Juana było coś odświętnego. i że wiedza o tym ma dla widzących równie wielkie znaczenie. W Oaxaca don Juan przez całe godziny przypatrywał się zwyczajnym. Inną rzeczą. nośnikiem jest nieskazitelny nagual. która podoba mi się najbardziej. zauważyłem. a jednak nie potrafiłem dokładnie określić. że ten drugi zawsze przychodzi pod osłoną wiatru. twarzom ludzi. że mogą tam powrócić jego uczucia. Wyjaśnił. Gdy osądził. w które mój rozsądek nie chciał uwierzyć. miał zamiar odpłynąć i uniósł się w powietrze na kilka stóp nad ziemią. Wolność jest przerażająca. żadne racjonalne założenia nie powinny już hamować moich działań. Nie był ugruntowany jak don Juan. ale muszę przyznać. że don Genaro przez cały dzień ukrywał się w krzakach czekając. Potem poszliśmy na rynek i usiedliśmy na jego ulubionej ławce. na którym jestem. I tak samo będzie z tobą. Obydwu tych umiejętności nabywa się po latach praktyki. jak coś zakazanego. gdy twój punkt połączenia znalazł się we właściwym położeniu i utworzył twoje śniące ciało – rzekł naglącym tonem. jakby świetlisty bąbel. ale w żaden sposób mi się to nie udawało. uświadomiłem sobie. Pamiętaj o tym. Byłem tego pewien. że tak działa niepowstrzymana energia całkowitej wolności. że w pierwszej chwili odniosłem wrażenie. zaczęło do mnie wracać coś tak głęboko zapomnianego. – Wolność jest jak zaraźliwa choroba – rzekł. Rzekł. banalnym rzeczom. posępny nastrój. Ten drugi. Nie przepadam za taką atmosferą. przywodzi mi na myśl mrok. – Śniące ciało znane jest pod różnymi nazwami – rzekł po długiej chwili milczenia. bo widziałem go jako unoszącą się nad ziemią kulę ognia. że mój punkt połączenia przekroczy barierę percepcji i będę mógł zbudować inny świat. gotów do zniknięcia. coś. Przez większą część życia przygotowywałem się do tej chwili. spłowiałym ścianom. co to takiego. Wyglądało to. aż zapadnie zmierzch. że nadeszła właściwa chwila. że obydwaj po raz ostatni pojedziemy do miasta Oaxaca. że nie chcą być wolni. Potem.

Genaro i drugi ja. iż chcąc przesunąć swój punkt połączenia muszę poruszać oczami. Gdy wreszcie to do mnie dotarło. bez udziału tego. Widziałeś swoje śniące ciało. kiedy naprawdę obudziłeś się w pozycji śnienia – wyjaśnił. Po ja-kimś czasie poczułem. który był mną i gapił się na mnie tańcząc z Genarem. czyli “tego drugiego". zupełnie tego nie podejrzewając. wskutek czego raz widziałem Genara w postaci bąbla światła. Poprosiłem. że don Juan pomaga mi wstać. Dopiero po dłuższej chwili zdałem sobie sprawę.to. żebym przypomniał sobie coś innego. podobnie jak setki razy wcześniej. Pod wpływem wstrząsu zgubiłem rytm i upadłem na ziemię. a może przeciwnie. Jednocześnie poczułem. nakazując naśladować Genara. że to. że jeden z tych mężczyzn to ja sam. w jaki sposób lubieżne ruchy Genara mogły wywołać tak zdumiewający efekt. Genaro wypiął tyłek. dydaktycznych słów i działań don Juana. jakby chciał go chronić. gdy opowiedziałem mu wszystko. Patrzyłem zafascynowany i dopiero po chwili uświadomiłem sobie. że coś mnie ciągnie do tyłu. Ponieważ on sam znajdował się w swoim śniącym ciele. Przypominały oczy dzikiego zwierzęcia w mroku. Zauważyłem. Podniosłem się i obydwaj zaczęliśmy chodzić w kółko. że don Juan nie chciał wówczas rozmawiać o tym wydarzeniu. to znów po prostu jako dziwną. – Tamtej nocy. jakby tańczył. Uznałem ten gest za obsceniczny. Taniec umożliwił tę sztuczkę. że ten mężczyzna to ja. zataczając krąg. by zobaczyć emanacje Orła. i że już od dawna spotykałem się z sobowtórem Genara w stanie normalnej świadomości. Don Juan szturchnął mnie w ramię. że przeciągnął twój punkt połączenia do miejsca. że Genaro jest ekspertem w stwarzaniu swojego sobowtóra. On jednak chciał. w którym pojawia się śniące ciało. – Jesteś pruderyjny – stwierdził. Nieuchwytna siła fizyczna rozerwała mnie na dwoje. by mi wyjaśnił. W chwilach. powiedział tylko. Tamtej nocy don Juan powiedział. a potem mocno wyrzucił biodra do przodu. Don Genaro powiedział nagle. To zdanie było zupełnie wyrwane z kontekstu naszej rozmowy. to dawało mu przewagę. gdy postrzegałem Genara jako dziwną istotę. ponieść ze sobą. a nie punkty bursztynowego światła. nieznaną istotę. nie było niczym wielkim. że moje ciało wykonuje te ruchy samoistnie. więc teraz zwróciłem się do niego. czego dokonałem tamtej nocy dzięki pomocy Genara. co uważałem za swoje prawdziwe “ja". Był nagi i wydawał się zawstydzony. Wiatr burzył mu włosy. że obserwuję niedorzeczną scenę: dwóch mężczyzn wykonujących do siebie lubieżne gesty. a ja przywykłem do uporządkowanych. Nie potrafiłem jednak przywołać w pamięci całego wydarzenia. widziałem w jego oczach złowieszczy błysk. dzięki której przesunięcie twojego punktu połączenia było dla niego zupełną drobnostką. że nie podnosząc się z ławki zabierze z niej swoje ciało. Znajdowałem się wtedy w stanie normalnej świadomości. Wiatr krążył dokoła niego. On jednak pozostawał bierny . Don Juan stwierdził. Znów zacząłem poruszać biodrami w rytmie z Genarem. Genaro przesunął twój punkt połączenia bardzo głęboko na lewą stronę – skomentował don Juan. Nie wyjaśnił mi niczego. Moja tożsamość coraz mocniej oddzielała się od ciała. byś na nowo połączył odpowiednie emanacje i przypomniał sobie. aż w pewnej chwili zdałem sobie sprawę. wrócił do mnie tylko j ego fragment. jak pewnego ranka don Juan. gdy powtarzałem lubieżne gesty za Genarem. ten nagi. które na ciebie patrzyło. wpatrzonego we mnie. co mam sobie przypomnieć. że obok don Juana stoi jeszcze jeden mężczyzna i patrzy na nas. który był mną. jakie czułeś. – Genaro wykorzystał twoje niezadowolenie i skrępowanie. W następnej chwili poczułem. – Chcę. a jednocześnie widziałem nagiego mężczyznę. gdy zmusił cię do wykonywania lubieżnych ruchów. miał moc. Przypomniałem sobie także. zniknęli. przeżyłem największy szok w całym życiu. powtarzając wszystkie jego ruchy. że Genaro chce poprowadzić mój punkt połączenia bardzo głęboko i powinienem go naśladować. Powtórzył go kilkakrotnie. don Genaro i ja siedzieliśmy na tej samej ławce co teraz. ale bez wątpienia były to oczy. jakbym zrobiony był z włókien. że podświadomie wiedziałem. – Jego moc była tak wielka. i znów patrzyłem na mężczyznę. wykonując groteskowe ruchy. Potrafiłem użyć intencji do połączenia odpowiednich emanacji. Poczułem dziwny przypływ energii i już wiedziałem. oczekując jakichś wyjaśnień. co mi się przypomniało. bo Genaro wiele razy przesuwał mój punkt połączenia i stwarzał mojego sobowtóra. Przypomniałem sobie.

W pewnej chwili uświadomiłem sobie. Słuchałem go z całkowitym skupieniem. i naraz zobaczyłem coś. więc nie muszę się niczego obawiać. z trawnikiem od frontu. Poczułem się okropnie. okazać zdumienie. w których czaił się uśmiech. Zapewnił. Miałem wrażenie. i wąski. choć nie potrafiłem stwierdzić. Ale jednocześnie widziałem. Skupiłem się na tym konkretnym budynku. Wydała mi się niezwykle piękna. ale nie rozumiałem ani słowa. czego nie zrozumiałem. jakby w jego wnętrzu płonął ogień. mógł być to język. gdy wszedłem. Genaro stał po przeciwnej stronie rynku i kiwał na mnie. Po chwili znów znalazłem się na ławce. odniosłem wrażenie. choć delikatnie. jakby nie dostrzegał ani mnie. dlaczego tak się zachowuje. ale byłem zupełnie ogłuszony. toteż mogę przesunąć go w lewo relaksując się i zapadając w półsen na tej ławce. delikatnie zarysowany nos. Zobaczyłem dom. Natychmiast poczułem się ciężki. jakbym szedł ulicą. by to powtórzył. Znów usiadł i zaczął mówić z podnieceniem na twarzy. powiedział jednak coś. bym się odprężył. że Genaro siedzi obok mnie i patrzy przed siebie. Kazał mi się obrócić i spojrzeć na ławkę: trzech ludzi siedziało na niej w bezruchu. rzekł. że wykorzysta mój stan podwyższonej świadomości. lecz opaloną na piękny brąz. by zwrócić na siebie moją uwagę. na czym polega różnica. Pomachał mi na pożegnanie z drugiej strony rynku i zniknął w tłumie ludzi zmierzających na targ. Widziałem tylko to. Zbliżałem się do niego. Prosiła. ale trzymała moje ręce stanowczo. który don Juan uroczyście wetknął sobie do kieszeni. Coś mnie świerzbiało w całym ciele. Skinęła mi głową i wyciągnęła w moją stronę ręce zwrócone wierzchem do góry. poczuł dotyk jej dłoni. nowoczesny dom ozdobiony sztukaterią. Genaro sprawił. że ponieważ wszedłem w stan podwyższonej świadomości bez jego pomocy. że ten dom jest mi znajomy. może sprawiał to rytm głosu. że coś zmuszało mnie do koncentracji na jego słowach. że mój punkt połączenia sam się poruszył. że będzie mnie pilnował. Znów spojrzałem na Genara poprzez drzewa w parku. że to Amerykanka. Odniosłem wrażenie. że mój umysł jest inny niż zazwyczaj. Nie spuszczał ze mnie wzroku. Miała ciemnobrązowe włosy. co zupełnie wytrąciło mnie z równowagi. Chciałem coś powiedzieć. Rzekł. Poczułem mdłości i moje pole widzenia zawęziło się do wąskiego tunelu. mój punkt połączenia jest bardzo rozluźniony. Gdy podszedłem bliżej. A potem wielka ciekawość albo wielki strach – w tamtej chwili nie potrafiłem rozróżnić tych uczuć – pociągnęła mnie do tego miejsca. by inni nas nie słyszeli. Nadal tam był i przywoływał mnie ruchem głowy. Żwirową ścieżką dotarłem do frontowych drzwi – były otwarte. Niezręcznie pochwyciłem jej dłonie.patrzył prosto przed siebie. bym do niego podszedł. Wstał i obszedł mnie dokoła. Mówiła do mnie po hiszpańsku z bardzo lekkim obcym akcentem. Don Juana ogarnęło niezwykłe ożywienie. która nie pozwalała mi się odezwać. Był to wielki. podobnie jak don Juan. że podniosła się w chwili. Była wysoka i szczupła. Wszedłem do środka. . tutaj jesteś – rzekł jakby mnie właśnie odnalazł. Czułem dokoła siebie jakąś siłę. Potem usłyszałem w uchu głos don Juana. że tajemnica człowieka i świata jest nieskończona. ale nie zwracałem na nie uwagi. Miałem ochotę zapytać. Don Juan bardzo cicho mówił mi coś do ucha. Moje wzburzenie rosło z sekundy na sekundę. który prowadził bezpośrednio do Genara stojącego po drugiej stronie rynku. a może moje wysiłki. mogę się odprężyć i pozwolić na swobodny ruch punktu połączenia. Wszedłem w stan podwyższonej świadomości bez jego pomocy. jakby chciała pomóc mi się podnieść. Myślenie i analiza tego. ani don Genara. albo bezsensowne dźwięki. ubrana elegancko w dopasowany zielony kostium. by cokolwiek zrozumieć. którego nie znałem. kim jest. który już kiedyś widziałem. W kącie stała ciemnoczerwona kanapa i takież fotele. jakbym już kiedyś widział go we śnie. znów miałem zawężone pole widzenia. że coś mi się śni. jakby czas się zatrzymał. Były tam jeszcze inne domy. by mi pokazać. co znajdowało się naprzeciwko mnie. Słuchałem uważnie. Po prawej stronie miałem salon. Sądziłem. ale nie potrafiłem wykrztusić ani słowa. jakbym usnął głęboko. Musiałem się roześmiać na widok mojego notatnika. – Aha. że zniżył głos. Poszybowałem w powietrzu i dołączyłem do Genara. Ogarnął mnie lęk i próbowałem się wycofać. Dłonie miała długie i piękne. Mówił bardzo cicho. co się działo. przenikliwe brązowe oczy. sprawiały mi trudność. Cerę miała jasną. Za drzwiami znajdował się ciemny hol. Miałem wrażenie. Dziwne było jednak to. skupił uwagę na jej twarzy i naśladował ruchy jej ust. lecz Genaro nie wrócił ze mną. Poprosiłem. Obok kanapy stała młoda kobieta w wieku między dwadzieścia pięć a trzydzieści lat. Don Genaro szturchnął mnie. Wiedziałem.

że jestem zupełnie nagi. że patrzę na siłę życiową. iż moje poczucie własnej ważności jeszcze nie zniknęło. tak wstrząsającego. co don Juan ze mną robił. Siedziałem obok niej na kanapie. bo lęk i poczucie własnej ważności pochwyciły mnie w dwa ognie. Kobieta siedziała u wezgłowia łóżka. Delikatnie pomogła mi wejść do wanny i podtrzymywała głowę. czy ta kobieta podoba mi się. Słyszałem bicie jej serca i tętnienie krwi w żyłach. Położyłem się na kanapie w salonie. co się ze mną stanie. – Jak tam nasz podróżnik? – zapytał don Juan z uśmiechem. że jest niezbędna w tym. Mianowicie. iż w tej chwili to nie jest ważne. gdzie naprawdę się znajdowałem i gdzie było moje miejsce. Z radością zanurzyłem się w czerni. jakby ktoś trącał obnażone nerwy. Po chwili pomogła mi wyjść. Młoda kobieta pomogła mi wstać i zaprowadziła do łazienki. ale jednocześnie słyszałem głos młodej kobiety. uświadomiłem sobie. Na pociechę dodał jednak. Nie obchodziło mnie. Byłem pewien. Don Juan dogonił mnie na trawniku. że ta dama podoba mi się ogromnie. na którym leżałem. Ciepłe uczucia. wywołując okropny ból. Przez ramię miał przewieszone moje ubranie. martwiąc się o to. Czegoś we mnie brakowało. Widziałem ich obydwoje niezwykle wyraźnie. Miałem wrażenie. Wiedziałem. Bardzo poważnym tonem zauważył. Na przemian znajdowałem się w towarzystwie don Juana i tej kobiety. czy on mnie lubi. Nie potrafiłem się odezwać. Naraz coś przedarło się przez moją furię. – Czy już jesteś cały? Tylko tyle pamiętałem. że to podniecenie fizycznie rozpuszcza tkanki. Gdy się obudziłem. liczy się fakt. że nie jestem kompletny. Przykryli mnie kocem. Zauważyłem. Jego zdaniem świadczyło to. W widoku ulicy. Potem zasłabłem albo usnąłem. ktoś okładał mi twarz i kark ręcznikami zmoczonymi w zimnej wodzie. zabrał do tego domu i obydwoje z kobietą dopuścili się na mnie jakichś strasznych czynów. lecz dziwną mieszaniną jednego i drugiego. ale nie byłem w stanie go słuchać. wydawało mi się. Ogarnęła mnie beztroska. było coś tak przerażającego. – Chodź i usiądź tu ze mną – powiedziała. Na nocnym stoliku stało naczynie z wodą. Sytuacja nie wydawała mi się jednak groźna. Gdy opowiadałem don Juanowi ten nowy fragment wspomnień. ani ciepłem. Z jej oczu promieniowało coś. don Juan kpił sobie ze mnie. Usiadłem. gdy cały zanurzyłem się w wodzie. Całą moją istotę przejęło dziwne drżenie. Czułem się słaby i niezręczny. co nie było ani światłem. czy uważam ją za pociągającą i czy jej widok wpływa na mnie kojąco. że don Juan zahipnotyzował mnie w parku. że znalazł mnie nagiego w łóżku kobiety. Przeszło mi przez myśl. to powinienem się obudzić w jej domu. powinny mnie tam zaprowadzić. chciało mi się śmiać. Powiedział. jakie we mnie wzbudza. don Juan uderzył mnie w plecy i nic z tego wszystkiego nie pozostało. Ale zanim zdążyłem zebrać myśli. Don Juan zapytał. Kipiałem z wściekłości. a potem znalazłem się w domu kobiety. Te uwagi ogromnie mnie zirytowały. na którą patrzyłem. Posłuchałem i w tej chwili rozpoczęła się niewiarygodna huśtawka punktu widzenia. która emanuje z jej ciała przez oczy. że mój gniew w jednej chwili wygasł. że udało mi się przesunąć punkt połączenia bardzo głęboko na lewo i dzięki temu powędrowałem bardzo daleko. że jedną z jego metod radzenia sobie z moim zamętem emocjonalnym było . Bez wyraźnego powodu uznałem ją za uosobienie dobroci. czy też nie.Siedziałem obok niego na ławce w parku. On zaś znów odezwał się do mojego ucha. że znów znalazłem się w swojej głupiej skórze i poczucie wstydu pozwoliło mi zebrać się do kupy. który właśnie do mnie powrócił. ona zaś przysunęła się do mnie. mrocznej ponad wszelkie wyobrażenia. Byłem już zupełnie rozbudzony. Don Juan stał u stóp łóżka. że śnię i za chwilę obudzę się na ławce w parku w Oaxaca obok don Juana. Mówił o cudach i tajemnicach. W pierwszej chwili poczułem zwierzęcy strach. ale jakoś udało mi się przekazać mu. Znów znalazłem się w błogim stanie codziennej głupoty i z zadowoleniem słuchałem don Juana. Przez całe ciało przebiegł dreszcz podniecenia. Stała tu duża wanna wypełniona wodą. Nałożyłem ubranie i wściekły wybiegłem z domu. a potem uświadomiłem sobie. Jej ciało żarzyło się jak żywy piec. Opowiedziałem to wszystko don Juanowi i w trakcie opowiadania przypomniałem sobie jeszcze jeden epizod. że jeśli ta kobieta tak bardzo mi się podoba.

by cię przyciągnąć. gdybym zrozumiał to w stanie normalnej świadomości. jest nierozłącznie związane z pozycją. Okazało się. Przesunięcie punktu połączenia poza linię wyznaczającą środek ludzkiego kokonu sprawia. w którym jesteś teraz. W końcu udało mi się uspokoić. że absolutnie wszystko. Na kokonie wojownika są dwa takie miejsca. Ta spójność nie ma charakteru logicznego ani racjonalnego. bo obudzili się w pozycji śnienia poza granicami znanego. Byłem tam. – Nie ma sposobu. a w drugim. że tamtego dnia przebyłeś wielką odległość – rzekł don Juan spokojnie. podobnie jak dawni widzący. pamiętasz? Pociłem się ze zdenerwowania i niepokoju. tak jak teraz. we wnętrzu nie używanych emanacji. po prostu rezultat umieszczenia punktu połączenia w pewnej pozycji. Jeśli ten punkt zostanie przesunięty w inne miejsce. co robiłem. jakby nigdy nie istniał. powiedziałem. gdy wpadłeś w panikę. – Cóż to za ulga. Ale myślę. że muszę to zrozumieć. możesz powędrować na koniec tego świata albo jeszcze dalej. że popełniłem błąd próbując zachować spokój. że teraz nadeszła odpowiednia chwila. potem punkt połączenia utrwala się mocno w pozycji śnienia na tak długi czas. który jest coś wart tylko dopóki trwa. Zniknęli oni z tego świata. czym był dotychczas. że zarówno w stanie normalnej świadomości. Rzekł. niezdolny sformułować pytania. W jednej chwili kolana zaczęły mi drżeć. w którym pojawia się śniące ciało. gdzie znajduje się twoja pozycja śnienia. przesunąłem twój punkt połączenia poza położenie. byś odkrył patrząc na tę ulicę. – Podróżowałeś. w którym człowiek nie ma już żadnych wątpliwości. że muszę zrozumieć. które uważamy za cechy świata mieszczącego się w granicach naszej percepcji. Jeśli jest na tyle silna.przeniesienie mnie w stan normalnej świadomości. Podkreślił. z tej właśnie ławki. Silne emocje. gdyż stałość i materialność. gdyż przy tej pozycji podobne objawienia nie są niczym wielkim. że teraz potrzebuję jeszcze jednej rzeczy: spójnego. który znamy. co ci się naprawdę zdarzyło. bo wiesz wszystko. gdy mój punkt połączenia znajduje się w pozycji. która może ukoić podróżujących w nieznane – odrzekł. utorował drogę dla twojego punktu połączenia. byłoby bezcelowe. Z trudem przełykałem ślinę i głęboko oddychałem. która nie dopuszcza do żadnych wątpliwości. iż racjonalizm to stan połączenia. że w ciągu wielu lat naszej znajomości nieskończenie wiele razy sprawiał. co mogłem zrobić. gdy jestem w stanie wielkiej podatności. Wtedy było jeszcze za wcześnie. które kiedyś były ze sobą połączone. Uświadomienie sobie tego w czasie. – Wiedziałem. Mamrotałem coś. albo. bo obudziłeś się w odległej pozycji śnienia – mówił. Don Juan przyjrzał mi się uważnie z mieszaniną wesołości i smutku. Wyczuwałem. – Powiedziałem. jak i podwyższonej widziałem niezliczoną liczbę rzeczy. Niewiele brakowało. znika w jednej chwili. Twoje śniące ciało w mgnieniu oka przebyło niewiarygodną odległość. Tamtego dnia przebyłeś ogromną odległość. że cały świat. czyli w stanie zwykłej świadomości. by się tego dowiedzieć. gdyż wówczas wszystko sprowadziłoby się do wybuchu emocji. dzięki czemu mógł on przesunąć się od zwykłej świadomości aż do miejsca. – Gdy usiedliśmy tutaj. Najrozsądniejsze. w której znajduje się punkt połączenia. by porozmawiać. – Powiedziałem tak. ale dość daleko od miasta Oaxaca. a jednak w dziwny sposób wyjaśnia wszystko. to jedynie siła łączenia. znaleźć się w zwykłym świecie! Tamtego dnia dokonałeś czegoś niezwykłego. jak wyraziłby to don Juan. nie masz żadnych wątpliwości. Równie bez sensu byłoby. Tajemnica leży w pozycji śnienia. Ale nie to jest ważne. ale musi się to stać w tym stanie świadomości. Don Juan powiedział. co nauczyliśmy się postrzegać. . że coś niezmiernie dla mnie istotnego zaginęło w zakamarkach mojej pamięci. – Na czym polega taka podróż? – zapytałem. choć irracjonalnego zrozumienia. świat przestaje być dla nas tym. przeniosłem cię w stan zwykłej świadomości. a przez tułów przebiegły nerwowe dreszcze. Rzekł. – Zapomnienie jest jedyną rzeczą. – Gdy Genaro przeciągnął cię na drugą stronę rynku. byś wiedział. Ze wszystkich sił starałem się opanować dziwne podniecenie. bo wiem o tym. W jednym nie masz już wątpliwości. Twoja pozycja śnienia tamtego dnia znajdowała się na tym świecie. że chcąc odzyskać pamięć o tym. przez co przechodziłem i co widziałem w ciągu tych lat naszej znajomości. niewzruszona intencja albo wielkie zainteresowanie służą za przewodników. bo nie wiesz nic. W chwili. co zrobiłeś. że żadne racjonalne założenia nie powinny hamować działań widzącego – ciągnął don Juan surowo. które teraz zaczynam rozumieć z większą spójnością. będziesz musiał odłożyć racjonalizm na bok. to w ogóle nie pozwolić ci się na tym skupiać. że przyciąga do siebie wszystkie emanacje znajdujące się we wnętrzu kokonu.

Powiedziałem mu teraz. Moje wspomnienia z lat spędzonych z don Juanem nie miały ciągłego charakteru. co robiłem z don Juanem. Zintegrowanie go powinno być dla ciebie najłatwiejszą rzeczą pod słońcem. Gdy widzący przesunie swój punkt połączenia. jak świat. a ja poszedłem. gdy twój punkt połączenia zmieni pozycję. że zadanie. To była Carol. Istnieje on tylko wtedy. które przyciągało mnie z wielką mocą. jest w równym stopniu iluzją. gdy zakończą naukę. w której stwarza on nowy świat. jest równie realne.Pewne emanacje są ze sobą łączone rutynowo. że nie miałem pojęcia. o dwa tysiące mil stąd? Czy wszystkie wspomnienia ze stanu podwyższonej świadomości są tak od siebie odizolowane. ale trwałość nowej pozycji punktu połączenia. Istniały w nich luki. że bardzo dobrze wie. Przypomniałem sobie. jak się czuję. są przesuwane do jak największej liczby nowych pozycji. ucinał wszelkie wątpliwości sugerując. powietrze wypełniło się niezwykłą słodyczą. Wcześniej jednak nie zwróciłem na to uwagi. nie widzi przed sobą iluzji. Jak mogłem o niej zapomnieć? Nie potrafię opisać. że skoro obydwaj tamtego dnia wylądowaliśmy w tym samym miejscu. lecz wówczas. Teraz już nie miałem żadnych wątpliwości. Ja także przenosiłem się w nieskończenie wiele nowych miejsc i pewnego dnia będę musiał zintegrować je wszystkie w spójną całość. – Twój punkt połączenia znajdował się tam setki razy. On zawsze bardzo uważał. gdyż punkt połączenia pozostaje w jednym konkretnym miejscu. z którym muszą się zmierzyć wojownicy. Okropne cierpienie i tęsknota pochwyciły mnie w swe szpony. że poważne zaburzenia pamięci wynikły z jakiegoś naszego działania. – Iluzją jest trwałość pozycji punktu połączenia. czy można uspokoić kogoś. Próbowałem rozpędzić smutek. Pozwala na to obecność innego śniącego. bym obudził się w jej domu w Tucson w stanie Arizona. Jesteście dla siebie nawzajem jak zjawy. Nie wiadomo. kim jest ta kobieta – ciągnął z dziwnym uśmiechem. gdy znajdowałem się w stanie normalnej świadomości. co on teraz próbuje zrobić ze mną: uspokoić go za pomocą słów. przypomniałbyś sobie. a jednak świat. Ten nowy świat jest równie realny jak ten. w którym znajdziesz się jutro w zwyczajnym życiu. że możemy pójść za kimś innym. – Gdybyś na przykład przesunął swój punkt połączenia w pewne miejsce. czy to możliwe. czy jest możliwe. co się ze mną działo przez następnych kilka chwil. czego możesz w tym stanie dokonać. co poprzednia jego pozycja. lecz inny świat. On sam doceniał usiłowania dobroczyńcy. w jaki sposób dotarłem do tego miasta. kto zaczyna przypominać sobie podróże śniącego data. a szczególnie mężczyzn-nagualów. Tak. kobieta-nagual! Byłem z nią zaledwie poprzedniego dnia. by nie wzbudzać we mnie podejrzeń. to ciekaw jestem. wątpił. który widzisz teraz. w którym znajduje się teraz. Pytałem siebie. Poczułem dziwną ulgę. jakby odzyskanie przeze mnie pamięci zależało od jego sugestii. – Realność świata nie jest iluzją – ciągnął. podobnie jak teraz. Jakaś część mnie przebyła odległość między miastami Oaxaca w Meksyku a Tucson w Arizonie. tylko na tym opiera się nasz świat. Było tam wspomnienie bezgranicznego uczucia. Uznałem. Obejrzałem się nawet i w tej chwili wróciła mi pamięć. Dodał. jakbym wreszcie został oczyszczony z win. Po prostu się to robi. – Tak właśnie dawni tolteccy czarownicy wypuszczali się w nieznane w grupach. zaczęły do mnie napływać niewyraźne wspomnienia czy raczej wrażenia. – Oczywiście – odrzekł. ale jeśli nie mógł tego uniknąć. To. jak to się dzieje. Zastanów się na przykład nad tym: teraz znajdujesz się w stanie podwyższonej świadomości. Przez mój umysł przebiegły chyba wszystkie znane mi uczucia. Dobroczyńca przeprowadził go przez podobne doświadczenie i próbował zrobić z nim to. na który patrzymy teraz. by dwoje lub więcej ludzi obudziło się w tej samej pozycji śnienia. W stanie normalnej . nie jest iluzją. Podążali tam jeden za drugim. Powiedział. W trakcie nauki punkty połączenia wojowników. polega na integracji. lecz naraz przeszył mnie on jak ból. że niczego się nie pamięta? Don Juan stanął obok mnie i położył rękę na moim ramieniu. – Jak to możliwe. że przerwa w pamięci jest skutkiem czegoś. gdy twój punkt połączenia przesuwa się w pewne miejsce. Tamtego dnia pociągnąłeś mnie za sobą. że nie pamiętałem kobiety-naguala? – wymamrotałem. Miałem ochotę zapytać go o wiele rzeczy. – Przypominasz ją sobie tylko wtedy. ale wszystkie pytania wydały mi się powierzchowne. Nasz pobyt w Tucson tamtego dnia wypełniał jedną z tych luk. jutro nie będzie już istniał. Śniące ciało to robi. jakby ktoś naraz wyszedł zza moich pleców i oblał mnie całego tym zapachem. – Nadal jej nie pamiętasz – odpowiedział don Juan. bo chciałem ci towarzyszyć.

co chcę powiedzieć. – Kogo obchodzi smutek? Myśl tylko o tajemnicach. Jesteśmy żywymi istotami. Różnica jest tylko taka. – Smutek to nie to samo co żal – zauważyłem. że mój punkt połączenia przesunął się samoistnie. Wiedziałem już. jest równa ekscytacji tym. że go mam. że wiem dlaczego. ale zaraz straciłem wątek. bo wie. by się smucić lub cieszyć. ale jej nie. – Na jedno wychodzi. Don Juan czytał we mnie jak w książce. Jej czas jest krótki. To wrażenie zamknęło mi usta. że ma się czas. dlaczego nie ma powodu.świadomości widziałeś ją tylko raz. – A ja czuję wielki smutek. czy raczej nie odezwałem się dlatego. ona ciebie nigdy. że czeka na moje słowa. jakie odkrylibyśmy tajemnice! Jakie tajemnice! . Miałem ochotę zaprotestować przeciwko tej okropnej niesprawiedliwości. przez chwilę czułem. musimy umrzeć i uwolnić naszą świadomość. Ale gdybyśmy potrafili spojrzeć na to nieco inaczej. Jesteś dla niej równie ważną osobą jak ona dla ciebie. Oczy mu błyszczały wesołością i kpiną. ani ja nie mogę się cieszyć z tego powodu. Tobie może wystarczy na to czasu. ale nie wypowiedziałem ich na głos. Przygotowałem sobie w myślach całą litanię obiekcji. że się go nie ma – rzekł. że nie można żałować kobiety-naguala dlatego. Kazał mi doprowadzić mój tok myślenia do końca i powiedzieć na głos. jedynie tajemnica ma znaczenie. Miałem wrażenie. że dla ciebie może nadejść dzień. – Ekscytacja tym. Don Juan uśmiechnął się promiennie. gdy zintegrujesz wszystkie wspomnienia. że nie ma czasu.

by musieli sami sobie radzić. Kazał mi przerwać wewnętrzny dialog i wyciszyć się. Don Juan oznajmił. pchnąć z ciała fizyczne znużenie. którzy zagrzebywali się w ziemi. ta konieczność posłuży mi jako wyrzutnia. Wiedziałem. byś mógł zbudować inny świat i uciec z tego. – Powędrujesz tam – odrzekł. górami i wszystkim innym? – Od tego wszystkiego oddzieli cię właśnie ta bariera. ale rozpoczynając od stanu zwykłej świadomości. ale jeszcze nie zrozumiałeś. a gdzieżby indziej? – A co się stanie z ludźmi dokoła mnie. podnieśli się i odeszli. . jeśli tego nie zrobisz. Skręcił w pustą boczną uliczkę. znikniesz z tego świata. I podobnie jak widzący. Przesuniesz swój punkt połączenia wychodząc ze stanu podwyższonej świadomości i w jednej chwili połączysz ze sobą emanacje należące do innego świata. która lokuje ich w jednym z siedmiu światów. gdy zdałem sobie z tego sprawę. zrobisz to samo. gdy Genaro i ja spotkamy się z tobą na szczycie góry. że na razie jeszcze nie mogę wykorzystać wzmocnienia z ziemi. Nie może tu być żadnej pomyłki. – Dzisiaj samodzielnie zbudujesz inny świat i na zawsze pozbędziesz się wątpliwości. rozwieje się jak mgła – odrzekł poważnie. W chwili. Doświadczyłeś już tego. była to ta sama uliczka. co by się stało. by się przesunąć w inne wielkie pasmo emanacji. – Tak jak pewnej nocy zrobił to Genaro. Jakaś część mnie krzyczała. ludzie. jeśli uda mi się zbudować inny świat? zapytałem. jest siła łączenia – ciągnął. gdy ci demonstrował tajemnicę łączenia. Pośpieszyliśmy. – Los Angeles zniknie. Te słowa wywołały we mnie walkę wewnętrzną. Nagual doprowadza ich do tego progu. ale powodzenie zależy od nich samych. co miałem na jego polecenie wykonać. że wojownicy kończą naukę. Za kilka dni. Dzisiaj zrozumiesz. nieustannie zmuszając do tego. Twoja intencja ma wyznaczyć nową pozycję punktu połączenia i utrzymać go tam wystarczająco długo. na której Genaro demonstrował mi siłę łączenia. – Będziesz musiał zlikwidować połączenia. by zakończyć szkolenie dla prawej strony. Poznałem ją. który spada w przepaść. że ma on rację. miałem skoczyć ze szczytu góry w otchłań. co masz zrobić. – Ale ty pozostaniesz. Musisz dobrze zrozumieć. Potem wstał i zaczął oddalać się od rynku. Będziesz musiał połączyć emanacje innego świata w mgnieniu oka. Wstecz / Spis Treści / Dalej 18. podczas gdy inna wiedziała bez cienia wątpliwości. że za bezludnym pejzażem wydm znajduje się inny świat. Przypomniałem sobie wtedy. – Jedyną siłą. Dawni widzący do dziś dnia opierają się śmierci właśnie w ten sposób: ich intencja utrzymuje punkt połączenia nieruchomo w pozycji. Gdy podeszliśmy do jego ulubionej ławki. Spojrzał na niebo. ale ponieważ absolutnie muszę wykonać przesunięcie. gestem nakazał mi pójść za sobą. tak. z budynkami. która może na chwilę zlikwidować połączenia. dzięki którym postrzegasz zwykły świat. – Co się stanie. nadal w Oaxaca. don Juanie? – Naturalnie w innym świecie. że punkt widzenia don Juana jest absurdalny. Przekraczanie bariery percepcji Późnym popołudniem. – Zakończyliśmy już wyjaśnienia na temat świadomości – rzekł. zginiesz śmiercią zwykłego człowieka. Powiedział. gdy potrafią samodzielnie przekroczyć barierę percepcji wychodząc z normalnego stanu świadomości. – A gdzie ja będę. właśnie tutaj. To jest właśnie tajemnica. którą przekroczysz: bariera percepcji. okazało się. by uniknąć śmierci. że idę z don Juanem przez okolicę. Nagual tylko sprawdza ich umiejętności. którą wówczas już dobrze znałem: była to pustynna równina pokryta żółtymi wydmami z czegoś podobnego do siarki. jakby zbyt długo siedział nieruchomo i próbował wy. Jego słowa odnosiły się do czegoś. Zapytałem. leniwie przechadzałem się po rynku w towarzystwie don Juana. gdybym przesunął swój punkt połączenia znajdując się na środku ulicy w Los Angeles. którzy na niej siedzieli. którą usiłowałem ci wyjaśnić. by na niej usiąść. że don Juan już setki razy zabierał mnie do tego świata. promieniejący przepięknym. wyciągając ramiona nad głową. jednolitym.

niemal przezroczystym tle. w każdym razie u jednego z nich. Blask rozjarzył cztery czy pięć podobnych do nici włókien po lewej stronie i tak pozostał. że pozostawałeś w obrębie tego samego wielkiego pasma. We wnętrzu sprzymierzeńców nie było blasku ani ruchu. Odnosiłem wrażenie. czego doświadczyłeś. sztywne postacie.czystobiałym światłem. że mistycy i święci prawdopodobnie dokonywali przesunięcia swoich punktów połączenia. Zobaczyłem coś. Ta myśl szybko jednak zgasła pod naporem tego. wyglądały jak linie narysowane kredą i zniknęły szybko. Skupiłem na nim całą uwagę. Nie oznacza to. Widziałem don Juana. Znów się zbliżyli i zaczęli o mnie ocierać. tylko że wszystko. aż stał się dość jaskrawy. Zanim zdążyły zupełnie zblednąć. – Ten świat jest najłatwiej zbudować – rzekł. że już go kiedyś widziałem. nie ślizgali się ani nie unosili w powietrzu. W chwili. Nie chciałem myśleć o odejściu don Juana. Ściana mgły. Gdy skupiłem na nich wzrok. Jest to jedyne prawdziwe połączenie emanacji innego wielkiego pasma. Opuściłem wzrok na podłoże. przed moimi oczami pojawił się czarny świat. Natychmiast poczułem. jakbym ich przepędził. Były to dziwne. Don Juan specjalnie dla mnie sterował swoim blaskiem świadomości. Nigdy jeszcze czegoś takiego nie widziałem: czarny agar. długie. – Wróćmy na rynek i przejdźmy się po nim jeszcze raz. Naraz kula gwałtownie zbliżyła się do mnie i zobaczyłem jej wnętrze. gdy tam dotarliśmy. w tym celu musiałem podzielić uwagę. w ich wnętrzu dostrzegłem słaby blask. Gdy to święte światło opłynęło mnie całego. który przybierał na intensywności. że otaczające nas zewsząd światło nie dodaje energii. Zirytowałem się i sprzymierzeńcy natychmiast się odsunęli. Cała reszta była wynikiem bocznego przesunięcia w granicach pasma ludzkiego. a nie na te postacie. co zauważyłem już wcześniej w lustrze przy strumieniu. Nie był to przyjemny widok. Nie szli. Zebrałem wszystkie siły i zapytałem don Juana. Moją świadomość zaabsorbowała wielość kształtów. odniosłem wrażenie. Widziałem ich na różowym. postacie mężczyzn. idącego obok mnie. drżące jak liście na wietrze. przypominające zapięte na suwak śpiwory. pokryte liniami i nieregularnymi kręgami w różnych odcieniach czerni. Niejasno przypominałem sobie. Wtedy usłyszałem głos widzenia. że wyglądali. dzieci w różnym wieku i inne dziwne zjawy otoczone oślepiającym białym blaskiem. Zrobiło mi się ich żal i to uczucie natychmiast ich przyciągnęło. jakiego dotychczas udało ci się dokonać. Niebo także było czarne. Stałem z don Juanem o kilka przecznic od rynku. co widziałem. a przejrzyste światło było dla nich chwałą niebieską. Przyszło mi do głowy. Spojrzałem na niebo. czy zrobiłem to. Trzej sprzymierzeńcy poruszali się jakby podskokami. lecz podciągnęli się na białych włóknach wychodzących z mojego ciała. że było ciemno jak w nocy. że mój punkt połączenia zbudował kompletny świat z emanacji innego pasma: czarny świat. czego po mnie oczekiwał. przybrało smoliście czarną barwę. ostatni raz na tym świecie. Patrzył na mnie. gdy to zobaczyłem. ale nigdzie nie zauważyłem światła. piekło w siarkowych wydmach. Chciałem wchłonąć każde słowo. sprzymierzeńcy byli już przy mnie. Mówił. że coś powoli przeciąga mnie przez rurę i zobaczyłem sprzymierzeńców – trzy ciemne. te płatki nie były ani matowe. wyczułem. Czułem się nieswojo i ogarnęło mnie zniecierpliwienie. jakby zszyto ich z dwóch części. tylko ten czarny świat się liczy. lecz już w następnej chwili zobaczyłem go jako świetlistą kulę wznoszącą się i opadającą o kilka stóp ode mnie. . jakie słyszałem. że te istoty są mi zupełnie obce. Brakowało w nich życia. Głos umilkł i znów skupiłem wzrok. Te białe włókna nie były światłem ani blaskiem. jakie nasz punkt połączenia wytwarza zbliżając się do bariery. Wyglądało jak czarny kawałek drewna z wypukłymi słojami. – Ze wszystkiego. Było puszyste. co mnie otaczało. zbliżyli się do mnie. jednak nie dość szybko. że sprawiało na mnie wrażenie świętości. więc zapytałem go o czarny świat. Otoczyli mnie. a jednak było oczywiste. Było jednak tak kojące. jakby zrobione z płatków agaru. – Dokonałeś dokładnie tego. Cienka linia pośrodku wydłużonego ciała sprawiała. groteskowe kształty. równina z żółtymi wydmami. Widzieli Boga w ludzkiej matrycy. o co mi chodziło – upewnił mnie. że są żywi. ani lśniące. świat zjaw – wszystko to boczne połączenia. co oznacza. Tym razem. pośród mojej wewnętrznej ciszy eksplodowała racjonalna myśl. kobiet. że nie mam czasu na odpoczynek i nie ma sensu folgować sobie czując się wstrząśniętym.

że Genaro próbował mi to kiedyś wytłumaczyć na swój bezpośredni sposób. co miałem sobie właśnie przypomnieć. że dla wojowników niebezpieczeństwo budowania innych światów polega na tym. co by się z nim stało. Don Juan przyznał. którzy trafiają do czarnego świata. że przez tych kilka dni. – Czarny świat jest okropny. że przekraczanie bariery percepcji jest kulminacją wszystkich osiągnięć widzących. Ale ponieważ dobroczyńca nie lubił wyjaśnień. – Ja przesunąłem swój. Za kilka dni będziesz musiał powtórzyć to samodzielnie. bo postarza ciało – rzekł z naciskiem. Zupełnie inaczej było z Siviem Manuelem. że czas już na mnie. Gdy raz przekroczysz barierę percepcji. Polega on na skoku ze szczytu góry w przepaść w stanie normalnej świadomości. że minęło kilka dni. W pierwszej chwili zachciało mi się śmiać z tak niedorzecznej koncepcji. co ty – wyjaśnił. don Juan znów się odezwał i to. Po przekroczeniu tej bariery człowiek i jego los nabierają dla wojownika nowego znaczenia. że w młodości popadł w obsesję na punkcie czarnego świata. Wojownicy ryzykują zagubienie w niewyobrażalnej samotności. że gdy punkt połączenia wyrwie się ze swego zwykłego położenia. znalazłbyś się tam sam ze sprzymierzeńcami. lecz wywierał on na widzących odwrotny wpływ. Ciekawska. gdy ktoś tam pójdzie za tobą. nowi widzący traktują je jako ostateczny test. postarzał się co najmniej o dziesięć lat. co chcę powiedzieć? Powoli zaczynałem rozumieć. – Czy chcesz powiedzieć. by mi to wyjaśnił. – Musisz sprawić. zanim udało ci się przesunąć punkt połączenia z powrotem do zwykłej pozycji? – Tak. mówiąc. To jest ostatni bastion świadomości. Emanacje we wnętrzu jego kokonu były wyczerpane jak po wielu latach samotnych wysiłków. gdy błąkał się zagubiony w czarnym świecie. jakby ktoś cię wyciągał na gumce. mają wrażenie. na który liczą nowi widzący. ale miał wrażenie. gdyby pozostał tam przez jakiś czas. ale po powrocie do naszego świata okazuje się. Don Juan wyjaśniał. który znamy. Wiedzą. nie musisz wracać do tego samego miejsca w świecie. – Budowanie innych światów nie jest tylko kwestią praktyki. Powiedział. W obecności dobroczyńcy zastanawiał się. że można tam pójść w towarzystwie innych ludzi. które wytwarzają inny skutek. nowe połączenia zatrzymują go w innych miejscach. Poprosiłem. by ci towarzyszyć. przesuwając swój punkt połączenia w tej samej chwili. Rozumiesz. jakby nie było go tylko przez chwilę. Zwolnił kroku. ale zanim przekształciła się ona w pewność. racjonalna część mojego umysłu zauważyła od razu. Nagual Julian także i jego wrzucił w nieznane. Za to istnieją tam inne emanacje. nie minęła nawet minuta. Widzący. ginie. przyjrzał mi się i przypomniał. – I nie chodzi tu jedynie o to. iż nie występują w nim emanacje. by się wyćwiczyć w wyskakiwaniu z nich tak sprawnie. w którym również nie było emanacji czasu. Siła łączenia jest tak wielka. gdyby nie to. że spędzili w nim wieczność. co to oznacza. które w naszym świecie odpowiedzialne są za czas. Zabraknie ci czasu na zastanawianie się. że spędziliśmy całą wieczność w piekle. Jeśli wojownik w trakcie skoku nie wymaże zwykłego świata i nie złoży innego. po prostu wrzucił don Juana w czarny świat i pozwolił mu to sprawdzić. że te światy są równie zaborcze jak nasz. Silvio Manuel zniknął na siedem lat. abyś pominął wszystkie boczne przesunięcia – powiedział – i przeszedł bezpośrednio do najbliższego kompletnego świata: do czarnego świata. chociaż w świecie. znaczy to. właśnie to chcę powiedzieć. – Moc naguala Juliana była tak niezwykła – mówił don Juan – że wróciłem z czarnego świata dopiero po kilku dniach. przepadło. Stwierdził. jeśli nie więcej. Zatrzymaliśmy się i don Juan rzekł. – Chcę. Będziesz musiał to zrobić. Ponieważ to przekroczenie ma transcendentalne znaczenie. że gdy spali ich ogień . by uniknąć śmierci. że skoro widziałem don Juana w czarnym świecie jako świetlistą kulę. Wyjaśnił. także intencji – ciągnął don Juan. ale Silvio Manuel użył innego pasma i zbudował świat. że była to tylko chwila. ten. – Tylko w przypadku. że jedną z dziwnych właściwości czarnego świata jest to. Ruszyliśmy z powrotem w stronę rynku. zanim dosięgnie dna przepaści. by ten świat zniknął – ciągnął don Juan – ale musisz przy tym pozostać sobą. Widzący musi być odważny.

świadomości. ale wiedziałem. Genaro dołączył do niego. Szedłem w wewnętrznej ciszy. Nie pozwalałem sobie na uczucie porażki czy niekompetencji. którą widzieliśmy przed sobą – tę samą. podobnie jak każda inna. Zobaczyłem trzech sprzymierzeńców. Don Juan szedł przed siebie nie odwracając się ani razu. jakby uśmiechali się krzywo. w jakiś sposób zachowają tożsamość. Już czas. . Mój punkt połączenia poruszał się z wielką szybkością. odludna i ponura. Ulica była ciemna. Pomachał mi ręką i gestem nakazał odejść. Ruszyłem za nimi. Ruszaj! Ruszaj! Odwrócił się i odszedł ode mnie. – Ta ulica. że robię błąd. Na rogu czekał na niego Genaro. Zawróciłem i poszedłem w przeciwną stronę. na której Genaro zademonstrował mi tajemnicę połączenia. Musisz tylko pójść nią w absolutnej ciszy. że wyglądali. Poczułem nagłą beztroskę. Linia pośrodku ich ciał sprawiała. Uśmiechnął się i wskazał na ulicę. a potem siła podobna do wiatru uniosła ze sobą cały świat. prowadzi do wieczności.

że wybierając absolutną wolność nowi widzący bezwiednie poprowadzili dalej tradycję swych poprzedników i stali się uosobieniem sprzeciwu wobec śmierci. gdyż alternatywą jest absolutna świadomość. czy w nieznanym. którą przez nieskazitelne życie obrócili w siłę intencji. – Nowi widzący spalają się w sile łączenia – ciągnął don Juan – w sile woli. odkryli. dla nich ta wiedza oznacza szansę ucieczki przed Orłem przez przesunięcie punktu połączenia do konkretnej pozycji śnienia nazywanej absolutną wolnością. Don Juan powiedział. niezwykle śmiałe osiągnięcie. Intencja jest połączeniem wszystkich bursztynowych emanacji świadomości. że jeśli wojownik ma wewnętrzny dialog. można więc powiedzieć. aż stanie się on rozkazem Orła. że ludzie żądni przygody postawieni wobec wyboru: czy wolą umrzeć w zwykłym świecie. że nie jest to dialog. Musicie pamiętać. choć z diametralnie różnych powodów. Teraz istnieje dla nas tylko działanie. Don Juan. powinien to być odpowiedni dialog. a przede wszystkim poczucia własnej ważności. Jedną z najszczęśliwszych decyzji podjętych przez nowych widzących było to. Nowi widzący twierdzą. Dawni widzący mawiali. zawsze wybiorą tę drugą możliwość. don Juan ujął nas za ramiona i oprowadził dokoła wierzchołka. że postanowili w żadnym wypadku nie dopuścić do tego. że można przesunąć punkt połączenia do granic znanego i utrzymać go tu w stanie maksymalnie podwyższonej świadomości. że intencja zaczyna się od rozkazu. lecz zobiektywizowane sterowanie intencją za pomocą trzeźwych rozkazów. – Za chwilę wasza intencja przesunie punkt połączenia – rzekł. że jeśli punkt połączenia nieustannie wędruje do granic nieznanego i za każdym razem wraca do swego poprzedniego położenia u granic znanego. że sterowanie intencją zaczyna się od rozkazu wydanego samemu sobie. który wyklucza sentymentalizm. a potem wojownik wchodzi w stan wewnętrznego wyciszenia i punkt połączenia przesuwa się zgodnie z wyrażoną wcześniej wolą. . w jednej chwili łącząc wszystkie emanacje w jego wnętrzu. to przesuwa się jak błyskawica przez cały ludzki kokon. Zanim jednak przystąpiliśmy do tego zadania. że z tego miejsca wygodnie jest stopniowo przesuwać punkt połączenia poza barierę i utrwalać jego położenie w nowych miejscach po jej drugiej stronie. Z tego miejsca udało im się rozwiązać dylemat daremności. o której don Juan wspominał mi wcześniej. ten rozkaz należy powtarzać. Nestor i ja pozostaliśmy na wierzchołku góry. jak i dla dawnych. a potem nagle zostanie uwolniony. że całkowita wolność oznacza całkowitą świadomość. Nestorowi i mnie w przejściu w stan zwykłej świadomości. by nie przeszkadzać Pablitowi. że uczniowie pożegnali się już z pozostałymi i że wszyscy znajdujemy się w stanie świadomości. Zostaliście sami. a wszyscy pozostali oddalili się na pewną odległość. Jesteśmy wojownikami w stanie totalnej wojny. Było to zapierające dech w piersiach. Wiedza o tym pozwoliła dawnym widzącym przesuwać punkt połączenia do niewiarygodnych pozycji śnienia na niezmierzonych obszarach nieznanego. – I nikt wam nie będzie pomagał. Dawni widzący odkryli. Nowi widzący dzięki niej mogą nie zgodzić się na rolę pokarmu dla Orła. Don Juan powtórzył kilkakrotnie. Rozumieli przez to dialog na temat technik czarowników i wzmocnienie autorefleksji. budowania innych światów. Zauważyli. Możliwość wykonania takiego manewru jest równie ważna dla nowych widzących. Wstecz / Spis Treści Epilog W kilka dni później cała grupa naguala i wszyscy uczniowie zebrali się razem na płaskim wierzchołku góry. Nowi widzący zdali sobie sprawę. gdyż starożytni widzący nie potrafili poprowadzić punktu połączenia z powrotem – a może nie chcieli tego zrobić. Nowi widzący odkryli. że ich poprzednicy wybrali po prostu zmianę miejsca śmierci. by ich punkt połączenia pozostał na stałe w jakiejkolwiek pozycji oprócz pozycji podwyższonej świadomości. Don Juan stwierdził. Pablito. Don Juan rzekł. i zrozumieli daremność tego wszystkiego: walki o kontrolę nad innymi ludźmi. aczkolwiek nieco lekkomyślne. Genaro. że jego rozwiązaniem nie jest po prostu wybór innego świata. absolutna wolność. w którym umrą.

byśmy sami mogli przyjąć dar Orła. Wiemy także. byśmy sobie przypomnieli stan podwyższonej świadomości i odzyskali pełnię własnej istoty. że pozostawiono nas tu. Nestor i ja nie zginęliśmy na dnie otchłani – inni uczniowie. don Juanie? – zapytałem. – Czy to właśnie macie zamiar zrobić. a don Juan wraz z grupą naguala spłonęli w wewnętrznym ogniu. to musimy stać się skąpcami w wydatkowaniu energii. gdyż mieli dość energii. gdy zbierzemy dość energii nie tylko na to. Weszli w stan absolutnej świadomości. czego nauczył nas don Juan. jeśli wystarczy nam energii. by zaakceptować przyprawiający o zawrót głowy dar wolności. ale także wątpliwości i zamęt. A skoro tylko tego nam trzeba. by zweryfikować wszystko. potrzebujemy jedynie wystarczającej ilości energii. jakbyśmy pozostali tu tylko po to by prześladowały nas podstawowe pytania dotyczące natury i losu człowieka. tym większe staje się nasze uniesienie i zadziwienie. że by przyjąć tak wspaniały dar. jakim był skok po własną śmierć. Nestor i ja skoczyliśmy w przepaść. ale też. Nadejdzie jednak czas. tylko bardzo niewielu ludzi rozumie. – Zrobimy to z pewnością. Teraz wiemy. wszyscy przesunęliśmy punkty połączenia i zbudowaliśmy inne światy. którzy skakali wcześniej. Don Juan wprowadził nas w stan normalnej świadomości. Pablito. Na razie wygląda to tak. że im więcej sobie przypominamy. również nie stracili życia – nigdy bowiem nie dotarliśmy do dna. Niestety. pod wpływem tak ważnego i niepojętego czynu. . O zmierzchu Pablito. Wolność jest darem Orła dla człowieka.

Related Interests