You are on page 1of 62

Kudłacze 2012

9-11.03
OBCHODY 3LECIA REAKTYWACJI CZAPKI STUDENCKIEJ NA UJ

Ostrzeżenie
Nie powinien tomik ten odwiedzać spokojnych rodzin stadeł, nie jest on też godny nachodzić młode damy. Przyczyna nie tkwi w jego moralności, choć czasami bywa swawolny: najważniejsze w nim to, że prawi o radości, czasami zapominając o pozostałości. Tworząc ów śpiewniczek prostodusznie marzyliśmy o zachowaniu i przekazaniu przyszłości takich oto różnych wesołych piosenek. Kompanom moim wiernym go dedykuję, choć być może trafi w ręce profana, ale niestety dla takowego będzie on nie do odcyfrowania! Tenże zbiór nie będzie dobrze ugoszczony u wstydliwego młodzieńca, choć moim zdaniem – pal go licho; Niech gra muzyka!1

1

Georges Masset, Almanach Studentów z Liege, 1879 („Almanach des Etudiants Liégeois”, 1879); Wstęp do śpiewnika „Bitu Ardent” wydanego z okazji obchodów 150lecia czapki studenckiej w Liege (w 2010 roku)

2

Jeśli nie będziesz miał odwagi nieść przed sobą płomienia tradycji studenckich, to na co będziesz miał odwagę w przyszłości? Nie bój się zademonstrować innym, że jesteś żakiem! Gotuj zatem swoje gardło na śpiewy i zaśpiewki! Pamiętaj żaku! Jeśli tysiąc razy nie zaśpiewasz Gaudeamus, pięćset razy Kuba do Jakuba, jeśli nie poznasz tętniącego nocnym życiem miasta, to w mig pęknie Ci głowa od prawa, medycyny, starożytnych tekstów i innych uczonych ksiąg. A więc...czapki w dłoń!

Gaudeamus!
Tadeusz Hessel i Kasper Krawet – inicjatorzy czapkowego projektu

Wracajmy do studentów. Z czasem przywdziali aksamitne czapki. Dla każdego wydziału w innym kolorze, z wyjątkiem Wydziału Teologicznego – klerycy nie nosili czapek akademickich szykując swoje głowy pod birety... Medycy nosili czapki bordowe z trupią czaszką nad lewą skronią, którą po wojnie zamieniono na równoramienny krzyż. Czapka nobilitowała. Za PRL-u wmówiono studentom, że to burżuazyjny przesąd. Wierzą w to do dziś - przestali nosić czapki. prof. Zdzisław Gajda O ulicy Kopernika w szczególności, o Wesołej w ogólności

3

Moi przyjaciele, gdy my już zostaniemy utytułowanymi mędrcami Na myśl o słodkiej przeszłości rozkwitniemy uśmiechami Żałując mimo dzisiejszych honorów, tego pięknego wieku i lat Kiedy niósł nas entuzjazm i człowiek był ze wszystek rad. Wyciągniemy i przypalamy zatem znowu te stare fajki Śpiewając cichym półgłosem nasze stare bajki; Może one brzmią zbyt śmiesznie Ale w młodym wieku wykrzyczeliśmy je tak pięknie!2

2

Marsz studentów z Liege - 1919

4

5

Przemowa (nieobecnego na Karczmie 15.03.2011) Piotrka Bulicy, wygłoszona w jego imieniu:
Moi drodzy! Moi drodzy Współbiesiadnicy, moja kochana braci studencka! Bardzo jest mi przykro, że nie mówię swojego tradycyjnego przemówienia osobiście, a piszę. W dodatku nie jestem teraz z Wami. Jestem w Warszawie ściągnięty tam obowiązkami zawodowymi, lub w drodze powrotnej do Krakowa. Żałuję też, że nie jestem na pierwszej karczmie, na której jestem oficjalnie absolwentem. Żal opuszczać Alma Mater, którą przez 6 i pół roku słusznie przeklinałem, a którą teraz z sentymentem i złą w oku doceniam. Teraz, jako absolwent. [w tym momencie każdy wznosi toast] Z całkiem nowymi wyzwaniami, problemami i rozkminami. Mam nadzieję, że ten okres będzie spokojny i przynajmniej nie gorszy, niż czas stażu i studiów. Mam nadzieję, że w Czapie znajdzie się miejsce dla absolwetna i w chwilach smutku, zwątpienia będziecie mnie zasilać pozytywnymi wibracjami, pozytywną energią. I będzie nadal w tej wspólnocie i dla mnie miejsce. Przez cały czas studiów brakowało mi wspólnoty i integracji, jaką jest i daje czapka. Każdy pamięta mnie jako „zaprawionego w bojach biesiadnika”, ale to tylko pozory. Ja widzę czapkę nie jako miejsce rozrywki i baletu, ale prawdziwą, piękną wspólnotę. Podkreślałem to wielokroć [w tym momencie każdy wznosi toast] i podkreślę raz jeszcze. Dbajcie o Czapę, bo jest to nasz wspólny skarb. Skarb, który poznałem dopiero pod koniec studiów. Skarb, który mam nadzieję, będzie nadal moim skarbem. Cieszę się, że miałem to szczęście poznać Was, wspólnie się bawić i cieszyć. Okres uczęszczania na Karczmy, wspólnej, beztroskiej zabawy będzie dla mnie na pewno najpiękniejszym, najbardziej pozytywnym wspomnieniem z okresu studiów, za który chcę serdecznie podziękować i z każdym z osobna wypić „ad fundum”. Obejmuję teraz, pisząc to, każdego i każdą z Was, całym swoim sercem. [każdy wypija ad fundum]

6

7

GAUDEAMUS IGITUR
Gaudeamus igitur, Iuvenes dum sumus; Post iucundam iuventutem Post molestam senectutem Nos habebit humus! Ubi sunt qui ante nos In mundo fuere? Vadite ad superos, Transite ad inferos, Ubi iam? Fuere! Vita nostra brevis est, Brevi finietur, Venit mors velociter, Rapit nos atrociter, Nemini parcetur. Vivat Academia, Vivant professores, Vivat membrum quodlibet, Vivant membra quaelibet, Semper sint in flore! Vivant omnes virgines Faciles, formosae, Vivant et mulieres, Tenerae, amabiles, Bonae, laboriosae! Vivat et respublica Et qui illam regit Vivat nostra civitas, Maecenatum caritas, Quae nos hic protegit! Pereat tristitia, Pereant osores, Pereat diabolus, Quivis antiburschius, Atque irrisores!

8

HYMN 3LECIA CZAPKI
Ref: Jadę na Kudłacze, Już Cię więcej nie zobaczę Miałem kiedyś dziewczynę zapodałem jej tym rymem do widzenia moja mała jadę choćbyś się () skichała :) Ref. Miałam kiedyś chłopaka Co nie dawał faka Olał me Kudłacze Nocką go już nie uraczę

9

ZAŚPIEWKI BRACTWOWE PIEŚŃ SEMESTRÓW
Kto na n-tym semestrze jest, wstawaj, wstawaj, wstawaj! I biorąc kufel w ręce swe i pijąc, i pijąc, i pijąc do dna! Wstawaj, wstawaj, wstawaj, pijany do domu wracaj. (powtarzane do wyczerpania substancji) Wypił, wypił, nic nie zostawił, nic nie zostawił! Ażeby go, ażeby go Pan Bóg błogosławił! Ażeby go, ażeby go Pan Bóg błogosławił! Całość powtarzana w semestrze zimowym od 1-wszego semestru, każdy nieparzysty. W letnim analogicznie, od semestru drugiego, semestry parzyste. Liczy się od ilu semestrów jest się studentem - jeżeli ktoś jest na pierwszym roku, ale wcześniej już studiował, liczy się od momentu pierwszego semestru studiów najwcześniejszych. Ponadto osoba, która kufel opróżniła stoi do końca pieśni. Jak są osoby po studiach, należy przed pieśnią dowiedzieć się, ile mają lat i wyliczyć semestr.

PIWA, PIWA, DAJCIE MU PIWA...
Piwa, piwa, dajcie mu piwa, bo mu jeszcze, bo mu jeszcze głowa się nie kiwa, bo mu jeszcze, bo mu jeszcze głowa się nie kiwa! Śpiewane jak ktoś mało pił, albo ma urodziny, imieniny, coś ważnego się zdarzyło w jego życiu, etc.

NASZYM PRZYJACIELEM...

10

(Imię) naszym przyjacielem jest! x3 Jemu chwała, jemu cześć!

MEUM EST PROPOSITIUM...
Meum est propositum in taberna mori! X3 Moją jest propozycją, by umrzeć z przepicia!

PIJE KUBA DO JAKUBA
Pije Kuba do Jakuba, Jakub do Michała, Wiwat ty, wiwat ja, kompanija cała. A kto nie wypije, tego we dwa kije, Łupu cupu, cupu łupu Póki nie wypije. W dawnym stanie, choć w żupanie, Szlachcic złoto dźwiga, Dzisiaj wpięto, kuso, wcięto, A w kieszeni figa. Kto za modą żyje Tego we dwa kije Łupu cupu, cupu łupu, Niech modnie nie żyje. Koroneczki, perełeczki, Miała pani sama, Dziś szynkarka i kucharka Stroi się jak dama. Kto nad stan swój żyje, Tego we dwa kije, Łupu cupu, cupu łupu, Niech nad stan nie żyje. Indyk z sosem, Zraz z bigosem, Jadły dawniej pany; Dziś ślimaki i robaki Jedzą jak bociany. Kto żabami żyje, Tego we dwa kije Łupu cupu, cupu łupu, Niech gadem nie żyje. Tyś Polakiem i ja takim, W tym jest nasza chwała, Wiwat ty, wiwat ja kompanija cała. A kto nie wypije, Tego we dwa kije, Łupu cupu, cupu łupu, Niech po polsku żyje. Pili nasi pradziadowie, Każdy wypił czarę, Jednak głowy nie tracili, Bo pijali miarę. Kto nad miarę pije, Tego we dwa kije, Łupu cupu, cupu łupu, Niech po polsku żyje. Pili nasi pradziadowie Nie byli pijacy Byli mężni pracowici Bądźmy i my tacy. A kto nie wypije Tego we dwa kije,

11

Łupu cupu, cupu łupu,

Niech po polsku żyje.

W PIWNICZNEJ IZBIE
W piwnicznej izbie siedzę sam nad kuflem pełnym piwa, Oczami wodzę tu i tam, a głowa mi się kiwa. Ja nie dbam o czerwony nos, ni o to, że wciąż tyję, Ja biorę kufel w ręce swe i piję, i piję, i piję, do dna. A gdyby ktoś mi wybór dałDziewczynę, konia, trunek I rzekł - wybieraj sobie sam, Ja płacę za rachunek. Na próżno dziewczę wdzięczy się I koń wyciąga szyję, Ja biorę kufel w ręce swe I piję, i piję, i piję, do dna. A gdy już sądu przyjdzie czas I stanę u stóp Tronu, Pokłonię ja się Panu w pas I rzeknę bez pardonu: Rozkoszy rajskich nie chcę znać, Ni wiedzieć, gdzie się kryją, Jeno mi Panie Boże wskaż, Gdzie piją, gdzie piją, gdzie piją do dna.

IO VIVAT
Io vivat! Io vivat nostrorum sanitas! Hoc est amoris poculum, doloris est antidotum. Io vivat! Io vivat nostrorum sanitas! Io vivat! Io vivat nostrorum sanitas! Dum nihil est in poculo, iam repleatur denuo. Io vivat! Io vivat nostrorum sanitas! Io vivat! Io vivat nostrorum sanitas! Nos iungit amicitia et vinum praebet gaudia. Io vivat! Io vivat nostrorum sanitas! Io vivat! Io vivat nostrorum sanitas! Est vita nostra brevior et mors amara longior. Io vivat! Io vivat nostrorum sanitas!

12

Io vivat! Io vivat nostrorum sanitas! Osores nostri pereant, amici semper floreant! Io vivat! Io vivat nostrorum sanitas!

Io vivat! Io vivat nostrorum sanitas! Iam tota Academia nobiscum amet gaudia. Io vivat! Io vivat nostrorum sanitas!

PIEŚŃ FILARETÓW
Hej, użyjmy żywota! D A D Wszak żyjem tylko raz; Niechaj ta czara złota E A Nie próżno wabi nas. Hejże do niej wesoło, D E7 A Niechaj obiega w koło. Chwytaj i do dna chyl Zwiastunkę słodkich chwil. D A D Po co tu obce mowy? Polski pijemy miód; Lepszy śpiew narodowy I lepszy bratni ród. W ksiąg greckich, rzymskich steki Wlazłeś, nie żebyś gnił; Byś bawił się jak Greki, A jak Rzymianin bił. Ot tam siedzą prawnicy, I dla nich puchar staw, Dzisiaj trzeba prawicy, A jutro trzeba praw. Wymowa wznieść nie zdoła Dziś na wolności szczyt; Gdzie przyjaźń, miłość woła, Tam, bracia, cyt! tam cyt! Kto metal kwasi, pali, Skwasi metal i czas; My ze złotych metali Bacha ciągnijmy kwas. Ten się śród mędrców liczy, Zna chemiją, ma gust, Kto pierwiastek słodyczy Z lubych wyciągnął ust. Mierzący świata drogi, Gwiazdy i nieba strop, Archimed był ubogi, Nie miał gdzie oprzeć stop. Dziś gdy chce ruszać światy Jego Newtońska Mość, Niechaj policzy braty I niechaj powie: dość. Cyrkla, wagi i miary Do martwych użyj brył; Mierz siłę na zamiary, Nie zamiar podług sił. Bo gdzie się serca palą, Cyrklem uniesień duch, Dobro powszechne skalą, Jedność większa od dwóch. Hej, użyjmy żywota! Wszak żyjem tylko raz; Tu stoi czara złota, A wnet przeminie czas. Krew stygnie, włos się bieli, W wieczności wpadniem toń; To oko zamknie Feli, To filarecka dłoń.

13

PRECZ, PRECZ OD NAS SMUTEK WSZELKI
Precz, precz od nas smutek wszelki, Zapal fajki, staw butelki; /Niech wesoło z przyjaciółmi Słodko płynie czas!/bis Cóż pomoże narzekanie? Co się stało nie odstanie, /Dobrym wszędzie dobrze będzie; — A złym zawsze kwas./bis Niech fortuna w zmianach chyża, Tych wywyższa, tych poniża, /Kto poczciwy, ten szczęśliwy, — Nie dba o jej grot./bis Jeszcze słońce nam poświeci, Wiwat, bracia Filareci! /Któych męski umysł klęski — Umiał znieść dla cnót./bis Hej no ty, panie marszałku, Daj nam ciasta po kawałku, /A ty Bachu, miły Stachu, Pełne szklanki lej!/bis Dalej Kułakowski, dalej! Niechaj czara krąży w sali /Człek pijany, losu zmiany — Umie znosić lżej!/bis Gdy poczciwość w świecie znana. Któż poczciwszy jest nad Zana? /Więc panowie, jego zdrowie! Wiwat Tomasz Zan!/bis Gdy uwielbień godna cnota, Któż godniejszy nad Czeczota? /Więc panowie, jego zdrowie, Wiwat Czeczot Jan./bis Pijmy zdrowie Mickiewicza, On nam słodkich chwil użycza, /Wszelkie troski koi boski — Jego lutni dźwięk!/bis Hej panowie! W górę szklanki! Każdy zdrowie swej kochanki! /Biedne chłopcy, którym obcy — Jest miłości wdzięk!/bis Poczekajcie jeszcze, proszę, Jeszcze jeden toast wnoszę! /W górę czasze! Zdrowie nasze! Wiwat mnie i wam!/bis A gdy czara wypróżniona I od czczości wena kona, /Lepiej będę wieść gawędę, — Wierszom krzyżyk dam./bis

14

CZAPKOWE CZTERY RAZY PO DWA RAZY
Czy filologiczne babki mogą spalić trochę trawki? Ależ owszem, czemu nie! Babkom też należy się! Czy normalna, zdrowa Szysza może upić dzisiaj Misza? Ależ owszem, czemu nie? Szyszy też należy się! Czy normalny Misz wieczorem da się schlać czystym jabolem? Ależ owszem, czemu nie! Jemu też należy się! Czy Geolog o poranku może stanąć z pustą szklanką? Ależ skądże ależ nie! Szklance nie należy się! A czy Magdalena czasem wieńczy wódę ogórasem? Ależ owszem, czemu nie, Magdzie też należy się! Czy pijanej Magdalenie w głowie są Misza jelenie? Ależ owszem, czemu nie! Ukraść dziś jelenia chce! Czy Tadeusz – stary pijak może zmoczyć swego kija? Ależ owszem, czemu nie! Jemu jebać wciąż się chce! Czy Tadeusz, mistrzów trener, chodzi trzeźwy co niedzielę? Ależ skądże, ależ nie! Trener przykład dawać chce! Czy Bulica, mości hrabia, puszcza za filarem pawia? Ależ owszem, czemu nie! Nikt nie bulwersuje się! A czy nieobecnych zdrowie będziem pić, choć szumi w głowie? Ależ owszem, czemu nie! Nawet im należy się!

15

Łing czing czing czing ajajajaj Jaki piękny żółty kraj x2 Dzisiaj praca się nie liczy Dziś się liczą rezultaty I choć rozum mam dziewiczy Biorę przykład z swego taty Łing czing czing czing ajajajaj Jaki piękny żółty kraj x2

ŁING CZING CZING, CZYLI CHIŃSKA PIOSENKA PANA ANDRZEJA
Moja mama sadzi ryż A mój tato sadzi tyż Moja siostra na bawole A ja wszystko to.. na blues Łing czing czing czing ajajajaj Jaki piękny żółty kraj x2 Moja mama ciągle rodzi Milion więcej nie zaszkodzi A braciszek siedzi w chacie I wybiyro gnidy tacie Łing czing czing czing ajajajaj Jaki piękny żółty kraj x2 I ja także nie próżnuję I ja także produkuję Raz na cioci, raz na mamie Raz na przypadkowej damie

BREVE REGNUM
Breve regnum erigitur, Sublimatum deprimitur Et depressum elabitur Transmutato tempore, Puerilem miliciam, Perargutam periciam, Regencium industriam, Hanc eduxit in opere Cracoviensem filium, Fulgentem velut lilium Ac de numero milium Cunctis preferendum. Octo dierum spacium Hoc sustinet solacium, Post hoc regis pallacium Plagis feriendum, Namque regis elleccio Fit studii negleccio Ac desolatur leccio Tota septimana.

16

KRAMBAMBULI
Tekst niemiecki z „hymnu” na cześć wódki gdańskiej (autor: Wittekind) z 1745 r., który liczył pierwotnie 102 strofy (sic!). Przekład: L. Lewenstam. Krambambuli to sławny trunek, wielbiony przez każdego z nas Najlepszy sposób na frasunek, wypróbowany w każdy czas Wieczorem lub gdy rano mdli, ja piję wnet Krambambuli Kram-bim-bam-bambuli, Krambambuli!” Gdy ckliwo w sercu lub w żołądku, gdy czuję katar w piersi mej To siadam sobie w knajpce, w kątku i zaraz mi się robi lżej… Bo wnet osusza moje łzy pełniutki dzban krambambuli, Krambimbambambuli, krambambuli! Ach, gdyby rodzice to wiedzieli jak tu ich dziatkom płyną dni, To by z boleści oniemieli i w oczach by im błysły łzy. Bo dziatki w knajpkach pędzą dni i piją wciąż krambambuli, Krambimbambambuli, krambambuli! Ojczulek raz pisze list surowy: synalku, czyś ty gotów już? O tak papeczko jam gotowy, bo z pieniążkami ani rusz! A kieszeń oczyściły mi badania nad krambambuli, Krambimbambambuli, krambambuli! Nie dotarł weksel ojca do mnie, za to pieniądz poszedł na gry, znów nie pisało me kochanie, żałobę niesie poczta mi. Więc piję ja z melancholii pełniutki dzban krambambuli, krambimbambambuli, krambambuli! Kto przeciw nam krambambulistom, do góry hardo nosa drze, My go nazwiemy antychrystem, że dary Boże ganić śmie. Jak proste bydlę wodę czci i nie chce znać krambambuli, Krambimbambambuli, krambambuli!

17

Pradziad dziadkowi oddał w spadku Przepis na krambambuli, Ojciec ten przepis wziął po dziadku I mnie go oddał mówiąc mi: Gdy zmęczy cię już życia znój Powróci dawny humor Twój, Krambimbambambuli, krambambuli! Kramambuli, ja dzieciom w spadku Oddam i będą wdzięczne mi A wnuk mój z czcią mówiąc o dziadku Powie – on pił krambambuli Niech w moim rodzie wiecznie tkwi Szacunek dla krambambuli Krambimbambambuli, krambambuli! A gdy nadejdzie koniec życia Gdy dojdę kresu moich dni Na łożu śmierci do wypicia Dzban podajcie mi krambambuli I miast requiem piejcie mi Piosenkę o krambambuli Krambimbambambuli, krambambuli! Równego mielim Oldermana , A cóż to za morowy gość , Z fuksami pijał aż do rana I nigdy nie powiedział "Dość" . I wołał tylko: "Pić się chce" "Ach pić się chce !" (bis,ter)

PIWO na melodię Pije Kuba do Jakuba
Siądźmy wszyscy w jedno grono Piwni towarzysze Komu w głowie nie zielono Niech się do nas pisze. Kto ten przesąd nagnie Że zły to pić piwo, Niech ten siądzie jeśli pragnie Rozkosz mieć prawdziwą. Dla nas dobre nawet z chmielu Wypływają zdroje Przygotuj się przyjacielu Piję w ręce twoje. Piwo też jest smaczne Nie zawraca głowy Potem to jest wszystko znaczne Trunek narodowy. Ja sam mówię, że nad piwem Wino górę trzyma Ale skrob się Maćku w głowę Gdy pieniędzy nie ma. Któż pić może wodę? Nie gadajmy wiele Woda zła jest nawet w bucie Cóż dopiero w ciele. Bursz prawdziwy wszystkie trunki W jednym kładzie rzędzie Co pić, to pić, niechaj tylko Tęgi humor będzie.

18

Kiedy mam pieniądze, Każę przynieść wina; A gdy nie mam, to i w piwie

Rozkosz jest jedyna.

ROTA
Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród. a E7 a Nie damy pogrześć mowy, a C G Polski my naród, polski lud, C G a E F Królewski szczep piastowy. d E6/4 E7 Nie damy, by nas gnębił wróg. a E7 a Tak nam dopomóż Bóg! d Tak nam dopomóż Bóg! E7 a Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz, Ni dzieci nam germanił, Orężny wstanie hufiec nasz, Duch będzie nam hetmanił. Pójdziem, gdy zagrzmi złoty róg. Tak nam dopomóż Bóg! Tak nam dopomóż Bóg! Nie damy miana Polski zgnieść, Nie pójdziem żywo w trumnę. Na imię Polski, na jej cześć Podnosim czoła dumne. Odzyska ziemię dziadów wnuk Tak nam dopomóż Bóg! Tak nam dopomóż Bóg! Do krwi ostatniej kropli z żył Bronić będziemy ducha, Aż się rozpadnie w proch i pył Krzyżacka zawierucha. Twierdzą nam będzie każdy próg. Tak nam dopomóż Bóg! Tak nam dopomóż Bóg!

19

BIAŁE RÓŻE
Rozkwitają pąki białych róż, Jasiuleńku — wróć z wojenki już. Wróć, ucałuj, jak za dawnych lat, Dam ci za to róży najpiękniejszy kwiat. Wróć, ucałuj, jak za dawnych lat, Dam ci za to róży najpiękniejszy kwiat. Kładłam ci ja idącemu w bój Białą różę na karabin twój. Nimeś odszedł, Jasiuleńku, stąd, Nimeś próg przestąpił, kwiat na ziemi zwiądł. Ponad stepem nieprzejrzana mgła, Wiatr w burzanach cichuteńko łka. Przyszła zima, opadł róży kwiat, Poszedł w świat Jasieńko, zginął po nim ślad. Przeszło lato, jesień, zima już, Już przekwitły pąki białych róż. Cóż ci teraz dam Jasieńku, hej, Gdy z wojenki wrócisz do dziewczyny twej? Wiatr za oknem żałośliwie dmie, Już nie wróci mój Jasieńko, nie. W świat gdzieś biegnie nieprzejrzany szlak, Na mogile zakwitł białej róży kwiat. Jasieńkowi nic nie trzeba już, Rosną ci mu nowe pąki róż.

20

Tam nad jarem, gdzie w wojence padł, Rozkwitł u mogiły biały róży kwiat. Nie rozpaczaj, lube dziewczę, nie.

W polskiej ziemi nie będzie mu źle; Policzony będzie trud i znój, Za Ojczyznę poległ ukochany twój.

SZARA PIECHOTA
Nie noszą lampasów i szary ich strój, e Nie noszą ni srebra, ni złota, a e Lecz w pierwszym szeregu podąża na bój D H7 e Piechota, ta szara piechota. H e Lecz w pierwszym szeregu podąża na bój Piechota, ta szara piechota. Maszerują strzelcy, maszerują, e a e Karabiny błyszczą, szary strój, H7 e A przed nimi drzewa salutują, e a e Bo za naszą Polskę idą w bój! H7 e Idą, a w słońcu kołysze się stal, Dziewczęta zerkają zza płota, A oczy ich dumnie utkwione są w dal, Piechota, ta szara piechota!

21

A oczy ich dumnie utkwione są w dal, Piechota, ta szara piechota! Nie grają im surmy, nie huczy im róg, A śmierć im pod stopy się miota Lecz w pierwszym szeregu podąża na bój Piechota, ta szara piechota. Lecz w pierwszym szeregu podąża na bój

Piechota, ta szara piechota. Miarowo bagnetów kołysze się łan, A w sercu ich szczera ochota, Ze śpiewem do boju wyrusza jak w tan, Piechota, ta szara piechota. Ze śpiewem do boju wyrusza jak w tan, Piechota, ta szara piechota.

WOJENKO, WOJENKO
Wojenko, wojenko, cóżeś ty za pani, Że za tobą idą, że za tobą idą Chłopcy malowani? Że za tobą idą, że za tobą idą Chłopcy malowani? Chłopcy malowani, sami wybierani, Wojenko, wojenko, wojenko, wojenko,

Cóżeś ty za pani? Wojenko, wojenko, wojenko, wojenko, Cóżeś ty za pani?

Wojenko, wojenko, co za moc jest w tobie, Kogo ty pokochasz, kogo ty pokochasz W zimnym leży grobie. Kogo ty pokochasz, kogo ty pokochasz W zimnym leży grobie.

22

Na wojence ładnie, kto Boga uprosi, Żołnierze strzelają, żołnierze strzelają, Pan Bóg kule nosi. Żołnierze strzelają, żołnierze strzelają, Pan Bóg kule nosi. Maszeruje wiara, pot się krwawy leje, Raz dwa stąpaj bracie, raz dwa stąpaj bracie, Bo tak Polska grzeje. Raz dwa stąpaj bracie, raz dwa stąpaj bracie,

Bo tak Polska grzeje. Wojenko, wojenko, co za moc jest w tobie? Kogo ty pokochasz, kogo ty pokochasz W zimnym leży grobie. Kogo ty pokochasz, kogo ty pokochasz W zimnym leży grobie. Ten już w grobie leży z dala od rodziny, A za nim pozostał, a za nim pozostał Cichy płacz dziewczyny A za nim pozostał, a za nim pozostał Cichy płacz dziewczyny

MY, PIERWSZA BRYGADA
Legiony to żołnierska nuta, d A Legiony to ofiarny stos, A d A7 Legiony to żołnierska buta, A7 d g Legiony to straceńców los. G A d My, Pierwsza Brygada, d strzelecka gromada, A7 d Na stos, rzuciliśmy nasz życia los, g A7 d A Na stos, na stos! A d O ileż mąk, ileż cierpienia, O ileż krwi, wylanych łez, Pomimo to nie ma zwątpienia,

23

Dodawał sił wędrówki kres. My, Pierwsza Brygada... Krzyczeli, żeśmy stumanieni, Nie wierząc nam, że chcieć – to móc! Leliśmy krew osamotnieni, A z nami był nasz drogi Wódz! My, Pierwsza Brygada... Nie chcemy dziś od was uznania, Ni waszych mów, ni waszych łez, Już skończył się czas kołatania Do waszych serc, do waszych kies. My, Pierwsza Brygada... Umieliśmy w ogień zapału Młodzieńczych wiar rozniecić skry, Nieść życie swe dla ideału I swoją krew i marzeń sny. My, Pierwsza Brygada... Potrafim dziś dla potomności Ostatki swych poświęcić dni, Wśród fałszów siać zew namiętności, Miazgą swych ciał, żarem swej krwi. My, Pierwsza Brygada...

UŁANI, UŁANI
Ułani, ułani, malowane dzieci, g G g Niejedna panienka za wami poleci. G D g Hej, hej, ułani! Malowane dzieci, F B F B Niejedna panienka za wami poleci! g D g Niejedna panienka i niejedna wdowa, Zobaczy ułana kochać by gotowa. Hej, hej, ułani... Babcia umierała, jeszcze się pytała: Czy na tamtym świecie, ułani będziecie? Hej, hej, ułani...

24

Nie ma takiej wioski, nie ma takiej chatki, Gdzieżby nie kochały ułana mężatki. Hej, hej, ułani... Nie ma takiej chatki, ani przybudówki, Gdzieżby nie kochały ułana Żydówki. Hej, hej, ułani... Kochają i panny, lecz kochają skrycie, Każda za ułana oddałaby życie. Hej, hej, ułani... Jedzie ułan, jedzie, konik pod nim pląsa, Czapkę ma na bakier i podkręca wąsa. Hej, hej, ułani... Jedzie ułan, jedzie, szablą pobrzękuje, Uciekaj dziewczyno, bo cię pocałuje Hej, hej, ułani…

PRZYBYLI UŁANI POD OKIENKO
Przybyli ułani pod okienko, (bis) Pukają, wołają: "puść panienko!" (bis) Zaświecił miesiączek do okienka, W koszulce stanęła w nim panienka. "O Jezu, a cóż to za wojacy?" "Otwieraj! Nie bój się to czwartacy!" "O Jezu! A dokąd Bóg prowadzi?" "Warszawę odwiedzić byśmy radzi. Gdy zwiedzim Warszawę, już nam pilno Zobaczyć to stare nasze Wilno.

25

. A z Wilna już droga jest gotowa, Prowadzi prościutko aż do Lwowa. "O Jezu, a cóż to za mizeria?" "Otwórz no, panienko! Kawaleria." Przyszliśmy napoić nasze konie, Za nami piechoty pełne błonie." "O Jezu! A cóż to za hołota?" "Otwórz panienko! To piechota!" Panienka otwierać podskoczyła, Żołnierzy do środka zaprosiła.

CZERWONY PAS
Czerwony pas, za pasem broń I topór, co błyska z dala, Wesoła myśl, swobodna dłoń, To strój, to życie górala! To szum Prutu, Czeremoszu, Hucułom przygrywa, A wesoła kołomyjka ' Do tańca porywa. Dla Hucuła nie ma życia, Jak na połoninie. Gdy go losy w doły rzucą, Wnet z tęsknoty ginie. Gdy świeży liść okryje buk I Czarna Góra sczernieje, Niech dzwoni flet, niech ryczy róg Odżyły nasze nadzieje! Tam szum...itd Pękł rzeki grzbiet, popłynął lód, Czeremosz szumi po skale, Nuż w dobry czas kędziory trzód Weseli kąpcie górale!

26

Tam szum...itd Połonin step na szczytach gór, Tam trawa w pas się podnosi, Tam ciasnych miedz nie ciągnie sznur, Tam żaden pan ich nie kosi. Tam szum...itd Dla waszych trzód tam paszy dość,

Tam niech się mnożą bogato! Tam runom ich pozwólcie róść, Tam idźcie na całe lato. Tam szum... i td A gdy już mróz posrebrzy las, Ładujcie ostrożnie konie, Wy z plonem swym witajcie nas, My z czarką podamy dłonie. Tam szum...itd

ŻURAWIJKI (BOLSZEWIKA GOŃ, GOŃ, GOŃ)
Ciesz się bracie Szwoleżerze masz protekcje w Belwederze Ref. Lance do boju, szable w dłoń, Bolszewika goń, goń, goń! W Belwederze na kwaterze pośpisz bracie Szwoleżerze Kradną kury, kradną sery Rokitniańskie Szwoleżery Kto w Suwałkach robi dzieci? Szwoleżerów Pułk to trzeci Zawsze dzielni, wszędzie znani, Krechowieccy to ułani Wielkopański, Jaśniepański, Krechowiecki Pułk Ułański Przy kieliszku koić troski

27

Zwykł Ułanów Pułk Grochowski Lampas z gaci, płaszcz z gałganów to jest drugi Pułk Ułanów Jedzie ułan, dupa w chmurach. To jest Pułk w Tarnowskich Górach Za pogrzebem szara leci to jest Pułk ułanów trzeci Czwarty – to nie lada gratka kwateruje w mieście „Dziadka” Weneryczny i pijański, to jest czwarty Pułk ułański Dumna mina a łeb pusty, to jest Pułk ułanów szósty Nigdy trzeźwi, zawsze wlani, to Kaniowscy są ułani Same grafy i barony, ósmy zdobi nam salony Krzywa buzia, krzywa nózia, to ułani księcia Józia Psy wyją na widok jego – to jest ułan z dziesiątego Księżyc w czole, w dupie gwiazda, to tatarska nasza jazda

Hej dziewczęta w gorę kiecki, jedzie ułan jazłowiecki Zawadiacko głowę nosi i do szary sam się prosi Bolszewicka krwią zbroczony to „piętnasty” Pułk czerwony Po Poznaniu dupa szasta to z „piętnastki” pederasta Pija z beczki – nie pijani, to bydgoscy są ułani Zbiorowisko wielkich panów „Siedemnasty” Pułk ułanów Trochę panów, trochę chamów „Siedemnasty” Pułk ułanów Maja dupy jak z mosiądza, to ułani są z Grudziądza Hej dziewczyny! W górę biusty, jedzie Tadek król rozpusty

MURY
On natchniony i młody był, ich nie policzyłby nikt e H7 e On im dodawał pieśnią sił, śpiewał, że blisko już świt e H7 Świec tysiące palili mu, znad głów unosił się dym C H7 C Śpiewał, że czas, by runął mur, oni śpiewali wraz z nim C H7 e Wyrwij murom zęby krat e H7 e Zerwij kajdany, połam bat e H7 e

28

A mury runą, runą, runą a e I pogrzebią stary świat! H7 e Wkrótce na pamięć znali pieśń i sama melodia bez słów Niosła ze sobą starą treść, dreszcze na wskroś serc i dusz Śpiewali wiec, klaskali w rytm, jak wystrzał poklask ich brzmiał I ciążył łańcuch, zwlekał świt, on wciąż śpiewał i grał Wyrwij murom... Aż zobaczyli ilu ich, poczuli siłę i czas I z pieśnią, że już blisko świt, szli ulicami miast Zwalali pomniki i rwali bruk - Ten z nami! Ten przeciw nam! Kto sam, ten nasz najgorszy wróg! A śpiewak także był sam Patrzył na równy tłumów marsz Milczał wsłuchany w kroków huk A mury rosły, rosły, rosły Łańcuch kołysał się u nóg... Patrzy na równy tłumów marsz Milczy wsłuchany w kroków huk A mury rosną, rosną, rosną Łańcuch kołysze się u nóg...

UKRAINA (HEJ SOKOŁY)
Hej tam gdzieś znad Czarnej Wody a E Siada na koń Kozak młody E7 Czule żegna się z dziewczyną a E Jeszcze czulej z Ukrainą E7 a Hej, hej, hej sokoły a E Omijajcie góry, lasy, doły E E7

29

Dzwoń, dzwoń, dzwoń dzwoneczku a / E Mój stepowy skowroneczku E7 a Mój stepowy dzwoń, dzwoń, dzwoń Wiele dziewcząt jest na świecie, Lecz najwięcej w Ukrainie. Tam me serce pozostało, Przy kochanej mej dziewczynie. Ona biedna tam została, Przepióreczka moja mała, A ja tutaj w obcej stronie Dniem i nocą tęsknię do niej. Żal, żal za dziewczyną, Za zieloną Ukrainą, Żal, żal serce płacze, Iż jej więcej nie obaczę. Wina, wina, wina dajcie, A jak umrę pochowajcie Na zielonej Ukrainie Przy kochanej mej dziewczynie

BAL U WETERANÓW
Dzisiaj bal u weteranów, A Każdy zna tych panów, Bo tam co niedziela E7 Jest zabawy wiela A Choć komitet za wstęp bierzy A Czterdzieści halerzy, A Ale wyznać szczerzy, E Co wart ta, joj. A E7 A A muzyczka, ino, ano, A A muzyczka rżnie, A Bo przy tej muzyczce E7 Gości bawią się (wesoło!). A

30

Wszystko jedno, czy to męska, A Czy to damska jest, Byli tylko rżnęła E7 Fest a fest. A E7 A A tam znowu jakiś frajer Wielki pieniądz traci, Trzy kolejki piwa Przy bufecie płaci. Ty do niego ani słowa, Naj ci Bóg zachowa, Bo on z Łyczakowa Jest, ta joj. A tam znowu jakaś szarża Mocno się obraża, Bo ja mam nagniotki, Naj no pan uważa. Idź-że ty, nie gadaj wiele, Ty cywilne ciele, Bo cię w morda strzelę Ta już, ta joj. A tam w tyli, pan Bazyli, Przeprasza na chwili,

Bo mu spodnie pękli Na samiutkiej tyli. Tu agrafką się nie chwyci Trzeba iść po nici, Bo się gołe świci Fest, ta joj. O północy się zjawili Jacyś dwaj cywili, Mordy podrapane, Włosy jak badyli. Nic nikomu nie mówili, Ino w mordy bili l bal zakończyli, Ta już, ta joj. Upłynęło małowieli Stoją przy bufeci. "Daj no"- mówią- "wódki, Ty glumgurski cieci!" Tu bufeciarz już nie strzymał, Złapał za obrzyna. I tak ich wydymał Że joj ta joj.

I ZNOWU NIEPRZESPANA NOC
Ref. 2x I znowu nieprzespana noc, (i nieprzespana noc) I znowu zmarnowany dzień, ( zmarnowany dzień) Czas życia krótki, (oj życia krótki) Napijemy się wódki. (napijemy się). Napijemy się wina Napijemy się piwa Ale od piwa Głowa się kiwa W Zakopanem mieście

31

głównem Baca bacę zabił gównem Cy go zabił cy nie zabił W każdym razie go osłabił. W Zakopanem przy fontannie Baca zabrał cnotę pannie Cy jej zabrał cy nie zabrał W każdym razie ją rozbabrał. W Zakopanem na uboczu Baca bacę topił w moczu Cy go topił cy nie topił W każdym razie moczu popił. Pyta student się dziekana Co to sesja? Proszę pana Dziekan na to mu odpowie Up*****isz to się dowiesz Cieście się dziewczyny Cieście się do woli Wróci kowal z kuźni To was zadowoli Co to za gospodarz Co nie ma chałupy Co to za dziewczyna Co nie daje wina. Nikogo mi nie żal Tylko mikołaja Odcedził pierogi Poparzył se nogi Maryś moja Maryś Coś ty za niechluja

Że przy mojej mamie Trzymasz mnie za ramię Maryś moja Maryś Nie zamiataj izby Bo ta czarna mucha Wpadnie ci do ucha Idę sobie z wesela I prowadzę druhnę I tak sobie myślę Chyba druhnę ruchnę Co to za gospodarz Co nie ma ogrodu Co to za dziewczyna Co ma plecy z przodu Jeden lubi schaby Drugi woli mostek A ja wolę cipkę Bo tam nie ma kostek Czesała grzebieniem Czesała se szczotką Smarowała miodem Co by miała słodką Wisiały, wisiały Jaja u powały, A te głupie dziwki, Myślały, że śliwki Wisiały, wisiały Śliwki u powały, Dziwek cała zgraja Myślała, że jaja.

PRZEPIJEMY NASZEJ BABCI
Przepijemy naszej babci domek cały domek cały, domek cały i kalosze i bambosze i sandały jeszcze dziś , jeszcze dziś , jeszcze dziś Przepijemy naszej babci majty w kratę majty w kratę , majty w kratę

32

takie duże flanelowe i włochate jeszcze dziś , jeszcze dziś , jeszcze dziś Przepijemy naszej babci pieska , kotka pieska, kotka, pieska ,kotka pozostanie naszej babci tylko cnotka jeszcze dziś , jeszcze dziś , jeszcze dziś Przepijemy naszej babci złote zęby złote zęby , złote zęby i zrobimy naszej babci dupę z gęby jeszcze dziś , jeszcze dziś , jeszcze dziś Przepijemy naszej babci wszystko w domu wszystko w domu , wszystko w domu przepijemy naszą babcię po kryjomu jeszcze dziś , jeszcze dziś , jeszcze dziś Przepijemy naszej babci domek śliczny domek śliczny , domek śliczny i zrobimy z tego domku dom publiczny jeszcze dziś , jeszcze dziś , jeszcze dziś

PANNA WALERCIA
O Bela Bela, Bela Mari, Bela Mari, Bela Mari O Bela, Bela, Bela Mari, Bela Mari pan, pan. Droga Walerciu brudną masz, droga Walerciu brudną masz Brudną masz szyję, bo jej nie myjesz, droga

33

Walerciu brudną masz Droga Walerciu czarną masz, droga Walerciu czarną masz Czarną masz suknię i pelerynkę, droga Walerciu, czarną masz Droga Walerciu włożę ci, droga walerciu włożę ci Włożę ci piórko do kapelusz, droga Walerciu włożę ci Droga Walerciu fundnę ci, droga Walerciu fundnę ci Fundnę ci futro nie bądz okrutną, droga Walerciu fundnę ci. Panno Walerciu czarne masz, panno Walerciu czarne masz Poszycie pluszu przy kapeluszu, panno Walerciu czarne masz Panno Walerciu ciasną masz, panno walerciu ciasną masz Złotą obrączkę na lewej rączce, panno Walerciu ciasną masz. Panno Walerciu dajesz mi.Panno walerciu dajesz mi Całować rękę, ale nic więcej, panno Walerciu dajesz mi Panno Walerciu ruszasz się, panno Walerciu ruszasz się Ruszasz się w tańcu, jak przy różańcu, panno Walerciu ruszasz się.

BAL NA GNOJNEJ
Nieprzespanej nocy znojnej Jeszcze mam na ustach ślad U Grubego Joska przy ulicy Gnojnej Zebrał się ferajny kwiat. Bez jedzenia i bez spania, Byle byłoby co pić, Kiedy na harmonii Feluś zaiwania, Trzeba tańczyć, trzeba żyć!

34

Harmonia na trzy czwarte z cicha rżnie, Ferajna tańczy, wszystko z drogi! Z szaconkiem, bo się może skończyć źle, Gdy na Gnojnej bawimy się. Kto zna Antka, czule mojrę! Ale jeden nie znał jej I naraził się dlatego na dintojrę, Skończył się z przyczyny tej.

Jak latarnie ciemno świcą, Smętnie gwiżdże nocny stróż, A kat Maciejowski tam, pod szubienicą, Na Antosia czeka już. Harmonia na trzy czwarte z cicha łka, Ferajna tańczy, ja nie tańczę. Dlaczegóż bal na Gnojnej Jak co dnia, Gdy mnie jednej pary dziś brak.

SZŁA DZIEWECZKA
Szła dzieweczka do laseczka Do zielonego, aha ha do zielonego, aha ha do zielonego Napotkała myśliweczka Bardzo śwarnego, aha ha bardzo śwarnego, aha ha bardzo śwarnego. Gdzie jest ta ulica, gdzie jest ten dom Gdzie jest ta dziewczyna co kocham ją? Znalazłem ulicę, znalazłem dom, Znalazłem dziewczynę co kocham ją. O mój miły myśliweczku, bardzom ci rada, Dałabym ci chleba z masłem, alem już zjadła, Alem już zjadła, alem już zjadła. Gdzie jest ta ulica.....

HEJ, BYSTRA WODA

35

Hej bystra woda, bystra wodzicka A Pytało dziewce o Janicka D EA Hej lesie ciemny, wirsku zielony E A Kaj mój Janicek umilony D EA Hej mój Janicku, miły Janicku Ne chod. po orawskim chodnicku Ne dość zes ty juz nagnał owiecek Ostań psy dziewcynie kolkowiecek Hej powiadali, hej powiadali Hej, ze Janicka porubali Hej porubali go Orawiany Hej za łowiecki, za barany Hej mówile ci miły Janicku Ne chod. po orawskim chodnicku

Hej bo cię te orawskie juhasy Długie uz han cekali casy He dziwce slocha, hej dziwce płace Uz ze Janicka ne obace U orawskiego zamecku sciany Lezy Janicek porubany Hej Madziar pije, hej Madziar płaci Hej u madziara płacom dzieci Hej płacom dzieci, hej płace żona Hej że Madziara nima doma Hej dolom, dolom, od skalnych Tater Hej poświstuje halny wiater Hej poświstuje, hej ciska bidom Hej pod dolinach chłopcy idom.

GDYBYM MIAŁ GITARĘ
Gdybym miał gitarę To bym na niej grał Opowiedziałbym o swej miłości Którą przeżyłem sam. A wszystko te czarne oczy Gdybym ja je miał Za te czarne, cudne oczęta Serce, dusze bym dał. Fajki ja nie palę Wódki nie piję, Ale z żalu, z żalu wielkiego Ledwie co żyję. A wszystko te czarne oczy ... Ludzie mówią głupi, Po coś ty ją brał Po coś to dziewczę czarne, figlarne Mocno pokochał. A wszystko te czarne oczy...

36

MY, CYGANIE
My cyganie co pędzimy z wiatrem My cyganie znamy cały świat My cyganie wszystkim gramy A śpiewamy sobie tak: /Ore ore szabadabada amore, Hej amore szabadabada O muriaty, o szogriaty Hajda trojka na mienia. /x2 Kiedy tańczę-niebo tańczy ze mną, Kiedy gwiżdżę-gwiżdże w polu wiatr Zamknę oczy-liście więdną kiedy milknę-milczy świat. Gdy śpiewamy-słucha cała ziemia Gdy śpiewamy-śpiewa każdy ptak Niechaj każdy z nami śpiewa Niech rozbrzmiewa piosnka ta. Kiedy słucham słucha cała ziemia I jak śpiewam, każdy z nas Gdy ucichnę ,wiatru nie ma Gdy oślepnę nie ma gwiazd, Bo to słońce świeci tylko we mnie, Bo tę ziemię zmyślam sobie sam Jak odejdę będzie ciemniej Cały świat odbiorę wam.

BIAŁY MIŚ
Biały miś dla dziewczyny, a d Która kocham i kochał będę wciąż. F G a E Lecz dziewczyna jest już z innym a d I pozostał mi po niej smutek, żal. F G a E Hej, dziewczyno! Spójrz na misia. On przypomni, on przypomni chłopca ci, Nieszczęśliwego, białego misia, Który w oczach ma tylko same łzy. Płynie czas, tak jak rzeka, I nie wrócą, nie wrócą tamte dni. W moim sercu jest dziś rana,

37

Która zetrzeć możesz tylko ty.

PIENIĄZKI KTO MA
Pieniążki kto ma, ten lata samolotem A kto pieniążków nie ma, ten jedzie autostopem. A nam wszystko jedno My mamy cały świat Turysta bez pieniędzy Jest zuch i chwat. Pieniążki kto ma, ten jedzie autobusem A kto pieniążków nie ma, ten goni za nim kłusem. Pieniążki kto ma, ten lata samolotem A kto pieniążków nie ma, ten jedzie autostopem. Pieniążki kto ma, ten jedzie do Wieliczki A kto pieniążków nie ma, ten palcem do solniczki. Pieniążki kto ma, ten jedzie do haremu A kto pieniążków nie ma, ten sobie tak samemu . Pieniążki kto ma, na małpy w ZOO zerka A kto pieniążków nie ma, ten zerka do lusterka. Pieniążki kto ma, ten idzie do Cristalu A kto pieniążków nie ma, ten na studenckim balu. Pieniążki kto ma, ten sypia pod pierzynką A kto pieniążków nie ma, otula się dziewczynką. Pieniążki kto ma, ten ma szerokie plecy A kto pieniążków nie ma, wywalą go dla hecy. Pieniążki kto ma, ten płaci i funduje A kto pieniążków nie ma, ten zawsze konsumuje. Pieniążki kto ma, ten grywa na gitarze A kto pieniążków nie ma, ten gwiżdże na fujarze. Pieniążki kto ma, ten jedzie do Bombaju A kto pieniążków nie ma, ten pozostaje w kraju. Pieniążki kto ma, ten jada czekoladę A kto pieniążków nie ma, ten wpycha

38

marmoladę. Pieniążki kto ma, ten jada pomidorki

A kto pieniążków nie ma, ten wsuwa suche porki.

CHACHARY
Starzy ludzie powiadali Że chachary wyzdychali. A chachary żyją I gorzałę piją Z góry spoglądają Wszystko w nosie mają. Lata baba jak ta pszczoła Błyszczy w słońcu dupa gola. A chachary ...itd Gdy chłopaków polubiła To już majtek nie nosiła. A chachary...itd Jak podwiało jej spódniczkę Pokazała chłopcom piczkę. A chachary...itd Każdy wie że stara piczka Jest najlepsza dla prawiczka. A chachary...itd Gdyby cipka była z uszkiem Każdy by z niej pijał duszkiem. A chachary... Od marszałka do rekruta Obciągała wszystkim druta. A chachary... Burdel w wojsku im zrobiła Ale wszystkim dogodziła. A chachary... Chociaż wielu ja pieprzyło Nic jej w majtkach nie ubyło. A chachary... Wszyscy brali ją jak chcieli A mąż tylko przy niedzieli. A chachary... Babę pieprzysz babę słodzisz Babie nigdy nie dogodzisz. A chachary... Jedna baba drugiej babie Wsadziła do dupy grabie. A chachary... Każdy rolnik postępowy Sam zapładnia swoje krowy. A chachary... Każda krowa postępowa Rolnikowi dać gotowa. A chachary... Moja ciotka z Ciechocinka Robi siusiu co godzinka A chachary…

39

WHISKY
Mówią o mnie w mieście – co z niego za typ G C G C G C G C Wciąż chodzi pijany, pewno nie wie co to wstyd Brudny niedomytek, w stajni ciągle śpi D Czego szuka w naszym mieście, CGaD idź do diabła – mówią ludzie C G a Ludzie pełni cnót, ludzie pełni cnót D G C G C Chciałem kiedyś zmądrzeć, po ich stronie być Spać w czystej pościeli, świeże mleko pić Naprawdę chciałem zmądrzeć i po ich stronie być Pomyślałem więc o żonie aby stać się jednym z nich Stać się jednym z nich, stać się jednym z nich Miałem na oku hacjendę, wspaniałą mówię wam Lecz nie chciała w niej zamieszkać żadna z pięknych dam Wszystkie śmiały się wołając, wołając za mną wciąż Bardzo ładny frak masz Billy, ale kiepski byłby z ciebie Kiepski byłby mą , kiepski byłby mą Whisky moja ono, jednak tyś najlepszą z dam Już mnie nie opuścisz, nie, nie będę sam Mówią whisky to nie wszystko, można bez niej żyć Lecz nie wiedzą o tym ludzie, że najgorzej w życiu to To samotnym być, to samotnym być

GŁĘBOKA STUDZIENKA
Głęboka studzienka głęboko kopana, A przy niej Kasieńka jak wymalowana. Przy studzience stała, wodę nabierała, O swoim kochanku Jasieńku myślała. Głęboka studzienko, czy mam do cię skoczyć, Za moim Jasieńkiem, co ma czarne oczy. Gdybym cię Jasieńku, w wodzie zobaczyła,

40

Ale ja nie wskoczę bo jest za głęboka, Daleko jest do dna i zimna jest woda. Tobym ja za tobą do wody wskoczyła. Naprzód bym wrzuciła ten biały wianeczek, Com sobie uwiła ze samych różyczek. Ucałuję listek szeroki dębowy, Razem z pozdrowieniem wrzucę go doVwody. Zanieś go studzienko do Jasia mojego, Pozdrów go ode mnie - ja czekam na niego.

TYLKO WE LWOWIE
Niech inni se jadą gdzie mogą gdzie chcą do Wiednia Paryża Londynu A ja się ze Lwowa nie ruszę za próg ta mamciu ta skarz mnie Bóg Bo gdzie jeszcze ludziom Tak dobrze jak tu? Tylko we Lwowie! Gdzie śpiewem cię tulą l budzą ze snu? Tylko we Lwowie! l bogacz, i dziad Tu są za pan brat l każdy ma uśmiech na twarzy.. A panny to ma Słodziutkie ten gród, Jak sok, czekolada i miód... l gdybym się kiedyś Urodzić miał znów, To tylko we Lwowie! Bo szkoda gadania, Bo co chcesz, to mów Nie ma jak Lwów! Możliwe że więcej ładniejszych jest miast lecz Lwów jest jedyny na świecie i z niego wyjechać ta gdziesz ja bym mógł

41

ta mamciu ta skarz mnie Bóg ref :Bo gdzie jest na świecie tak dobrze jak tu

BIESZCZADZKIE ANIOŁY
Anioły są takie ciche Zwłaszcza te w Bieszczadach gdy spotkasz takiego w górach wiele z nim nie pogadasz Najwyżej na ucho ci powie gdy będzie w dobrym humorze że skrzydła nosi w plecaku nawet przy dobrej pogodzie Anioły są całe zielone zwłaszcza te w Bieszczadach łatwo w trawie się kryją i w opuszczonych sadach W zielone grają ukradkiem nawet karty mają zielone zielone mają pojęcie a nawet zielony kielonek Ref.: Anioły bieszczadzkie bieszczadzkie anioły dużo w was radości i dobrej pogody Bieszczadzkie anioły anioły bieszczadzkie gdy skrzydłem cię dotkną już jesteś ich bratem Anioły są całkiem samotne zwłaszcza te w Bieszczadach w kapliczkach zimą drzemią choć może im nie wypada Czasem taki anioł samotny zapomni dokąd ma lecieć i wtedy całe Bieszczady mają szaloną uciechę Ref. Anioły bieszczadzkie... Anioły są wiecznie ulotne zwłaszcza te w Bieszczadach nas też czasami nosi po ich anielskich śladach One nam przyzwalają i skrzydłem wskazują drogę i wtedy w nas się zapala wieczny bieszczadzki ogień Ref. Anioły bieszczadzkie…

42

JAK DOBRZE NAM ZDOBYWAĆ GÓRY
Jak dobrze nam zdobywać góry I młodą piersią chłonąć wiatr. Prężnymi stopy deptać chmury I palce ranić ostrzem Tatr. Ref. Mieć w uszach szum, strumieni śpiew, A w żyłach roztętnioną krew. Hejże hej, hejże ha Żyjmy więc póki czas, Bo kto wie, bo kto wie, Kiedy znowu ujrzę was. Jak dobrze nam głęboką nocą Wędrować jasną wstęgą szos, Patrzeć jak gwiazdy niebo złocą I czekać, co przyniesie los. Mieć w uszach szum… Jak dobrze nam, po wielkich szczytach Wracać w doliny, progi swe, Przyjaciół jasne twarze witać, O młoda duszo raduj się. Mieć w uszach szum… Idziemy wraz borem czy gajem, Aż do rozstajnych krętych dróg, W rozłąki czas usłyszym wzajem, Serdeczne niech prowadzi Bóg!

IDZIE DYSC
Idzie dysc, idzie dysc, idzie sikawica Idzie dysc, idzie dysc, idzie sikawica Uleje, usiece, uleje, usiece, uleje, usiece Janickowe lica Uleje, usiece, uleje, usiece, uleje, usiece Janickowe lica Nie lej dyscu, nie lej, bo cie tu nie trzeba Nie lej dyscu, nie lej, bo cie tu nie trzeba Obejdź góry lasy, obejdź lasy góry, obejdź lasy góry, nawróć się do nieba Obejdź góry lasy, obejdź lasy góry, obejdź lasy góry, nawróć się do nieba Idą chłopcy z wojny, wiater poduchuje, idą chłopcy z wojny, wiater poduchuje Idą chłopcy z wojny, wiater poduchuje, idą chłopcy z wojny, wiater poduchuje Idą nom powiedzieć, idą nom powiedzieć, idą nom powiedzieć Janicek nie zyje Idą nom powiedzieć, idą nom powiedzieć, idą nom powiedzieć Janicek nie zyje

ZASIALI GÓRALE OWIES

43

Zasiali górale owies, owies, Od końca do końca, tak jest, tak jest! Zasiali górale żytko, żytko, Od końca do końca wszystko, wszystko! A mom ci ja mendelicek, W domu dwa, w domu dwa! U sąsiada śwarnych dziewuch Gromada, gromada. A mom ci ja trzy mendele, W domu dwa, w domu dwa! Żadna mi się nie podoba,

Tylko ta, tylko ta! Zasiali górale owies, owies, Od końca do końca, tak jest, tak jest! Pożęli górale żytko, żytko, Od końca do końca wszystko, wszystko. A na polu góraleczek Gromada, gromada, Czemużeś się wydawała, Kiejś młoda, kiejś młoda? Czemużeś się wydawała, Kiejś mała, kiejś mała? Będzie z ciebie gospodyni Niedbała, niedbała!

ALE TO JUZ BYŁO
Z wielu pieców się jadło chleb Bo od lat przyglądam się światu Nieraz rano zabolał łeb I mówili zmiana klimatu Czasem zdarzył się wielki raut Albo feta proletariatu Czasem podróż najlepszym z aut Częściej szare drogi powiatu Ref. Ale to już było I nie wróci więcej I choć tyle się zdarzyło To do przodu wciąż wyrywa głupie serce Ale to już było Znikło gdzieś za nami Choć w papierach lat przybyło To naprawdę wciąż jesteśmy tacy sami Na regale kolekcja płyt I wywiadów pełne gazety Za oknami kolejny świt I w sypialni dzieci oddechy One lecą drogą do gwiazd Przez niebieski ocean nieba Ale przecie za jakiś czas Będą mogły same zaśpiewać... Ref.

44

HEJ, TAM POD LASEM
Hej tam pod lasem coś błyszczy z dala Banda Cyganów ogień rozpala Bum stradi radi bum stradi radi Bum stradi radi u ha ha Bum stradi radi bum stradi radi Bum stradi radi bum Ogniska palą strawę gotują Jedni śpiewają drudzy tańcują Bum stradi radi... Co wy za jedni i gdzie idziecie My rozproszeni po całym świecie Bum stradi radi... Cygan bez roli, cygan bez chaty, cygan szczęśliwy, choć niebogaty

45

BARANEK
Ach Ci ludzie, to brudne świnie Co napletli o mojej dziewczynie Jakieś bzdury o jej nałogach To po prostu litość i trwoga Tak to bywa gdy ktoś zazdrości Kiedy brak mu własnej miłości Plotki płodzi, mnie nie zaszkodzi żadne obce zło Na mój sposób widzieć ją Na głowie kwietny ma wianek W ręku zielony badylek A przed nią bieży baranek A nad nią lata motylek A przed nią bieży baranek A nad nią lata motylek Krzywdę robią mojej panience Opluć chcą ją podli zboczeńcy Utopić chcą ją w morzu zawiści Paranoicy, podli sadyści Utaplani w brudnej rozpuście A na gębach fałszywy uśmiech Byle zagnać do swego bagna, ale wara wam Ja ją przecież lepiej znam Na głowie kwietny ma wianek W ręku zielony badylek A przed nią bieży baranek A nad nią lata motylek A przed nią bieży baranek A nad nią lata motylek Znów widzieli ją z jakimś chłopem Znów wyjechała do St. Tropez Znów męczyła się, Boże drogi Znów na jachtach myła podłogi Tylko czemu ręce ma białe Chciałem zapytać, zapomniałem Ciało kłoniąc skinęła dłonią wsparła skroń o skroń I znów zapadłem w nią jak w toń Na głowie kwietny ma wianek W ręku zielony badylek A przed nią bieży baranek A nad nią lata motylek A przed nią bieży baranek A nad nią lata motylek Ech, dziewczyna pięknie się stara Kosi pieniądz, ma jaguara Trudno pracę z miłością zgodzić Rzadziej może do mnie przychodzić Tylko pyta kryjąc rumieniec Czemu patrzę jak potępieniec Czemu zgrzytam, kiedy się

pyta czy ma ładny biust Czemu toczę pianę z ust Na głowie kwietny ma wianek

W ręku zielony badylek A przed nią bieży baranek A nad nią lata motylek A przed nią bieży baranek A nad nią lata motylek

DZIECI
Dzieci wesoło wybiegły ze szkoły d C zapaliły papierosy wyciągnęły flaszki d C chodnik zapluły ludzi przepędziły F e siedzą na ławeczkach i ryczą do siebie d C wszyscy mamy źle w głowach że żyjemy d C hej hej la la la la hej hej hej hej x2 tony papieru tomy analiz genialne myśli tłumy na sali godziny modlitw lata nauki przysięgi plany podpisy druki wszyscy mamy źle w głowach że żyjemy hej hej la la la la hej hej hej hej x2 wzorce przykłady szlachetne zabiegi łańcuchy dłoni zwarte szeregi warstwy tradycji wieki kultury tydzień dobroci ręce do góry wszyscy mamy źle w głowach że żyjemy hej hej la la la la hej hej hej hej x2 dzieci wesoło wybiegły ze szkoły zapaliły papierosy wyciągnęły flaszki chodnik zapluły ludzi przepędziły siedzą na ławeczkach i ryczą do siebie

HEJ SZALAŁA
Hej szalała szalała, hej rybecka za wodą Ale jo nie będę, ale jo nie będę Hej chłopoku za tobą /2x

Hej szalała szalała, hej bo się jej pić chciało Ale jo nie będę, ale jo nie będę Hej bo chłopców nie mało. /2x Hej z kamienia na kamień, Hej przeskakuje srocka Tego chłopca kochom, tego chłopca kochom Hej co ma corne ocka. / 2x

MAKUMBA
Mój ojciec - Makumba - być królem wioski Ja mieszkać w Afryka, przyjechać do Polski Żeby studiować w waszym pięknym kraju Skinheadzi mi tu jednak żyć nie dają Ja uczyć się ciężko waszego języka I dostać raz w zęby, gdy iść po ulicach Polacy rasiści - każdy to powie I nikt tu nie lubić czarny człowiek ref. Makumba, Makumba, Makumba ska Polska - Afryka, Afryka – Polska Makumba, Makumba, Makumba Ska Ja chcieć uciekać, szykować do drogi Lecz poznać dziewczyna, co ma piękne nogi Ja pałać uczuciem i pałać szalenie I tak się Makumba zakochać w Helenie My szybko wziąć ślub i mieć dużo dzieci Rodzice z Afryka przysyłać prezenty Ja ciągle studiować i uczyć do rana Hela się cieszyć z naszego Mieszkania Ref.

Ja dużo pracować i wiele potrafić Polska teściowa się o mnie martwić Ona się ciągle modlić do Boga: "Boże jedyny, Makumbę zachowaj" Ja kończyć studia i robić kariera My mieć samoch i bulteriera Ja mieszkać tu długo i nie wiedzieć czemu Nie chcą mnie przyjąć do KPN-u

Ref. Polska - Afryka, Afryka - Polska Makumba, Makumba, ło le, le, le Makumba, Makumba, ło le, le, le Makumba, Makumba, ło le, le, le Makumba, Makumba, ło le, le, le Makumba, Makumba, Makumba ska Polska - Afryka, Afryka - Polska Makumba, Makumba, Makumba ska Polska - Afryka, Afryka - Polska

Makumba, Makumba, Makumba, Makumba,

Makumba, Makumba, Makumba, Makumba,

ło ło ło ło

le, le, le, le,

le, le, le, le,

le le le le

GDY NIE MA DZIECI
Jedna flaszka, druga flaszka i też trzecia, kurde bele Leci, dom stoi zupełnie pusty, nocą kurzą się dookoła rupiecie Wracamy chwiejnym krokiem po okrążeniu nad ranem Po schodach na piechotę raczej rady nie damy Ref.: Wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni Gdy nie ma w domu dzieci, to jesteśmy niegrzeczni Trasa bardzo dobrze znana od jednego baru do baru Poznaje się tych albo owych i mamy troszeczkę kataru Jeśli wiesz o czym ja mówię .... Natomiast zupełnym rankiem wychylam patrząc tępo ostatnią bez gazu szklankę Ref.: Jeszcze kilka dni i nocy, i wszystko wróci do normy Będziemy zorganizowani i poważni, uczesani i przykładni Jednak jeszcze dzisiaj i jutro, pojutrze i popojutrze Pozwól nocy kochana, życiu nosa utrzeć Wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni Gdy nie ma w domu dzieci, to jesteśmy niegrzeczni Ref.:

MORSKIE OPOWIEŚCI
Kiedy rum zaszumi w głowie Cały świat nabiera treści Wtedy chętniej słucha człowiek Morskich opowieści. Hej, ha! Kolejkę nalej! Hej, ha! Kielichy wznieśmy! To zrobi doskonale Morskim opowieściom. Kto chce, ten niechaj słucha, Kto nie chce, niech nie słucha, Jak balsam są dla ucha Morskie opowieści. Łajba to jest morski statek, Sztorm to wiatr co dmucha z gestem, Cierpi kraj na niedostatek Morskich opowieści. Pływał raz marynarz, który Żywił się wyłącznie pieprzem, Sypał pieprz do konfitury I do zupy mlecznej. Był na "Lwowie" młodszy majtek, Czort, Rasputin, bestia taka, Że sam kręcił kabestanem I to bez handszpaka. Jak pod Helem raz dmuchnęło, Żagle zdarła moc nadludzka, Patrzę - w koję mi przywiało Nagą babkę z Pucka. Niech drżą gitary struny, Niech wiatr grzywacze pieści, Gdy płyniemy pod banderą Morskich opowieści. Od Falklandu-śmy płynęli, Doskonale brała ryba, Mogłeś wędką wtedy złapać Nawet wieloryba. Rudy Joe, kiedy popił, Robił bardzo głupie miny, Albo skakał też do wody I gonił rekiny. I choć rekin twarda sztuka, Ale Joe w wielkiej złości Łapał gada od ogona I mu łamał kości.

Raz bosmana rekin pożarł, Lecz nie smućcie się kochani, Bosman żyje, rekin umarł, Zatruł się zbukami. Znałem kiedyś Chinkę w barze, Co śpiewała piosnki sprośne, Gdy kimono swe rozdziała, Cycki miała skośne. Pływał raz marynarz, który Żywił się wyłącznie wódką Dawał wódkę małolatom No i prostytutkom. Pływał z nami raz szantymen, Śpiewał bardzo niskim basem, W rękach zawsze miał gitarę, Ster trzymał... rękami. Kiedy mocny szkwalik przywiał, Ster mu w jaja tak przywalił, Już nie basem, a sopranem, Panny w porcie bawił. Znałem raz murzynkę w Rio, Co w miłości była śmiała, Nie uwierzysz daję słowo, Całkiem w poprzek miała. Kolumb odkrył Amerykę, Kiedy ścigał się z Halikiem, Indianie się zarzekali, Że pierwszy był Halik. O wyprawie wokół globu, Też fałszywe są pogłoski, Pierwszy żaden tam Magellan, Tylko Baranowski. Nelson, angielski Admirał, Strzeliłby se w łeb i kwita, Gdyby wiedział co dokonał, Kloss, zwykły Kapitan. Żyła w Gdańsku cnotka Zocha, Z każdym chciałaby się kochać, Lecz stalową cnotę miała, Rzewnie więc płakała. Zośka dzięki swym przymiotom,

Podpuszczalska była wielce, Wielu więc miało złamane, Niekoniecznie serce. Larsen choć był harpunnikiem, Nie mógł Zośce przebić cnoty, Chociaż raz rzutem harpuna, Przebił trzy U-Booty. Grant Kapitan z żoną pływał, Nie dopatrzył raz załogi, Odtąd ma bachorów kupę, A na głowie rogi. Słuchaj rady młody majtku, Strzeż się dziewcząt w Yokohamie, Tam są gejsze takie szybkie, Zgwałcą nim ci stanie. Gdy Kapitan zachorował, Zrobiono mu lewatywę, Wlano w niego galon wody, Przez prezerwatywę. Może biedak by wyzdrowiał, Bo kuracja pierwsza klasa, Ale kondom był dziurawy, Dostał adidasa. Kiedy Bosman trypra złapał, Obciął sobie własnym nożem, A gdy rzucił go za burtę, To wezbrało morze. Mały John z Krzywym Pyskiem, Na "Darze Pomorza" pływał, A że krzywy miał interes, Pysk se obsikiwał. Znałem kiedyś kapitana wielki był wielbiciel sportu Stawiał żagle na fujarze I wychodził z portu Znałem kiedyś pannę śliczną. Maszty stawiać uwielbiała, Chłopa z łajbą pomyliła, Lecz nie żałowała. Kumpel nazwać swoją łajbę Chciał tytułem jakiejś pieśni,

Ja mu na to - daj jej imię "Morskie opowieści". Pływał raz marynarz, który chuja miał jak trzy armaty i wytryskiem z tej giwery zatapiał fregaty Kiedy szliśmy przez Pacyfik była wtedy straszna flauta wprost na łajbę nam się zjebał ruski kosmonauta Znałem kiedyś marynarza, kochał piwo no i tańce jak się odlał to wypełniał śluzę na Guziance Raz stanąłem w Mikołajkach patrzę, a tu z pod "Pagaja" wychodzi stary marynarz bez lewego jaja Do Giżycka dziś płyniemy nieźle daje, szóstka wieje jak tak dalej dobrze pójdzie rozpierdolę keję Żyła raz w Londynie kurwa co się zwała Ruda Bronka kiedy zaciskała uda obcinała członka I żadnemu żeglarzowi nie udało się jej dosiąść więc dostawał opatrunek a ona korkociąg Aż się znalazł pewien młodzian mieszkał podobno w Poczdamie i drewnianą swą protezą zrobił kuku damie W Amsterdamie była knajpa, Która w herbie miała Gryfa, Z której nikt nie wyszedł wcześniej, Niż nie złapał syfa. Jak do Gdyni wracalismy, Goła baba mi się śniła. Gdy się rano obudziłem, Dziura w burcie była.

Znałem raz pewnego kuka, Co nie dupczył przez rok cały I jak wsadził rybie w dupę, To jej wyszły gały. W dawnych czasach na okrętach żyły kozy tresowane co w rzemiośle zastąpiły każdą kurtyzanę A gdy kozy szły do kotła bo czasami tak się zdarza to wtedy cała załoga jebała kucharza Był na morzach taki zwyczaj Iż załoga na żaglowce, Że nie mogła zabrać żony, Zabierała owce. Gdy kolejki nie dotrzymasz, To z kompanią się pożegnaj. Widać, Bracie, żeś jest ceper, Dupa, a nie żeglarz. Na fregacie nie ma zmiłuj, Zapier...ać trza od rana, A wieczorem polerować Laskę Kapitana. Bosman na gitarze grywa, Idzie mu to całkiem klawo, Czasem chwyty popierdoli, Wszyscy biją brawo. Sternik, stary pijanica, Ciągle biega, wódki szuka, Jeden dzień bez alkoholu I wyzionie ducha. Znałem raz księżniczkę, która Cipkę miała tak malutką, Że dawała tylko z tyłu I to krasnoludkom. Płynie sobie statek prosto, A załoga rzyga ostro, Kiedyś woził on banany, A dziś zarzygany. Coś na horyzoncie błyska,

A Więc w przypływie euforii "Pierwszy" wrzasnął, że to chyba Brzegi Kalifornii! To nie brzegi Sacramento, Ino polska wieś Chałupy, A te błyski, to nie złoto, Tylko gołe dupy! Pływał kiedyś majtek jeden Masochista-pederasta, Swe klejnoty często prażył W prodiżu do ciasta. Małysz siedzi już na belce, Patrzy ze spokojem z góry, Jak się wkurwi to doleci Nawet na Mazury. Pewien majtek miał papugę najsłynniejszą w całym świecie no bo była okrętową mistrzynią w minecie Za usługi tej papugi majtek pobierał dolara nic dziwnego w długim rejsie wzbogacił się zaraz A dla kogo za papugę była to za duża kwota mógł pożyczyć od bosmana szczerbatego kota Miała baba Mikołajka i ciągnęła go za jajka raz za jedno, raz za drugie potem za to długie Miała baba Mikołajka wciąż ciągnęła go za jajka nagle patrzy Mikołajek że już nie ma jajek Znałem raz pewnego majtka kto nie wierzy niech się śmieje co swym chujem podczas wzwodu mógł zastąpić reję A ten majtek bestia taka w to już uwierzycie chyba

co wytryskiem własnej spermy zabił wieloryba Tam na końcu korytarza bosman gwałcił marynarza czy go zgwałcił, czy nie zgwałcił otwór mu zniekształcił Kiedy szliśmy przez Pacyfik wiatr pozrywał wszystkie wanty przytuliłem się do klopa i śpiewałem szanty Znałem raz pewnego majtka nazywaliśmy go Pszczółka jebał wszystko prócz zegarka chyba, że z kukułką Kiedy ci na rejsie smutno chcesz rozerwać się troszeczkę wkładasz granat między nogi wyciągasz zawleczkę Pewien majtek miał dwie nogi co się nie trzymały kupy bo przed laty zbił majątek na dawaniu dupy Żadna kurwa, żadna dziwka nie zastąpi kufla piwka kto nie wierzy niech spróbuje jak piwko smakuje Powiedziała mi dziewczyna, Żeby wodą wódkę popić. A ja na to: "Idź do diabła, Czy chcesz mnie utopić". Była raz w Londynie kurwa tak w rzemiośle wyrobiona co w dwie doby obskoczyła eskadrę Nelsona Pływał raz po morzu kucharz w rękach praktyk był Onana a załoga się dziwiła skąd w kawie śmietana Hej wiatr nam w dupę wieje hej wiatr nam w dupę wieje jeśli zaraz nie przestanie rozjebiemy keję

Hej ho butelka piwa w czas burzy jest osłodą pijmy więc dużo piwa z tą brzozową wodą Pływał raz marynarz który myślał, że go dupa boli patrzy, a tu sam kapitan w koi go pierdoli Płynie sobie rower wodny płynie sobie rower wodny

jak w niego przypierdolimy to będzie podwodny Pij bracie, pij na zdrowie Jutro ci się humor przyda, Spirytus ci nie zaszkodzi, Idzie sztorm – wyrzygasz. Może ktoś się będzie zżymał Mówiąc, że to zdrożne wieści, Ale to jest właśnie klimat Morskich opowieści.

HISZPAŃSKIE DZIEWCZYNY
Żegnajcie nam dziś, hiszpańskie dziewczyny e C7+ h Żegnajcie nam dziś, marzenia ze snów e C7+ D Ku brzegom angielskim już ruszać nam pora C D G e Lecz kiedyś na pewno wrócimy tu znów C7+ H7 e I smak waszych ust, hiszpańskie dziewczyny e G D W noc ciemną i złą nam będzie się śnił e G D Leniwie popłyną znów rejsu godziny C D G Wspomnienie ust waszych przysporzy nam sił C h7 e Niedługo ujrzymy znów w dali Cap Deadman I Głowę Baranią sterczącą wśród wzgórz I statki stojące na redzie przed Plymouth Klarować kotwice najwyższy czas już I smak waszych ust... A potem znów żagle na masztach rozkwitną Kurs szyper wyznaczy do Portland i Wight I znów stara łajba potoczy się ciężko Przez fale w kierunku na Beachie Fairlie I smak waszych ust... Zabłysną nam bielą skał zęby pod Dover I znów noc w kubryku wśród legend i bajd Powoli i znojnie tak płynie nam życie Na wodach i w portach South Foreland Light

I smak waszych ust...

BALLADA O TRZECH WODZACH
Być raz wielcy trzej wodzowie C Oni mieć wielkie zdrowie F I ognista woda kochać lubić pić CG Oni mieć zawsze humor C I bez przerwy robić rumor F Oni jak bawoły dzikie potem wyć C G C My być tam, my być tu F Wielki nasz Manitou C On nam dać, dać ognista woda, dać C G My ją pić, pić do rana C Nasza woda ukochana F My ją pić, my ją pić a potem paść C G C Wielki wódz Inczuczuna Mieć nad głową wielka łuna Taki wielki umysłowiec z niego być Ciągle knuć kombinować I bez przerwy lamentować Jakby sobie na tym świecie lepiej żyć Wielki wódz Mała Kopa Z niego być kawał chłopa On z mustanga gdy być młody na skalp spaść On wesoła mieć gęba I świergotać jak ptak zięba Gdy ognista woda wiadrem w niego lać Wielki wódz Orle Pióro On chcieć być zawsze górą On chcieć mieć przy sobie zawsze dużo skwaw On mieć skalp małowłosa Do ognistej wody nosa On chcieć nurt swojego życia puścić wpław Ledwie świt blady wstanie Już na ścieżce są Indianie Oni swoja ścieżka zdrowia dobrze znać Chlać ognistą na kaca Znów wesoła mieć glaca Oni tylko samo dobro z życia brać Że na wodzów być posucha Dobić do nich wódz Zasucha On bibuła dla ognista woda być On ją pić jak atrament I upijać się na amen

Potem jego biała squaw go

Wielce żyć

CHRYZANTEMY ZŁOCISTE
Zdradziłaś kurwo mnie a G Pod pociąg się podłożę d a Ale nie przejedzie mnie C G Bo kurwa jedzie po innym torze da Ref. Chryzantemy złociste, W półlitrówce po czystej, Stoją na fortepianie, I nie podlewa ich kurwa nikt. Zdradziłaś kurwo mnie, Rzucę się w morskie fale, Ale nie utopię się, Bo kurwa pływam doskonale. Zdradziłaś kurwo mnie, rzucę się z wysokości, Ale nie zabiję się, bo kurwa mam gumowe kości. Zdradziłaś kurwo mnie, Pistolet sobie kupie, Ale nie zastrzelę się, Bo kurwa mam Cię głęboko w dupie.

CZAPKOWA SIEKIERA MOTYKA
Siekiera motyka czapka studia To nie może być rzecz trudna Biorę browar w ręce swe I za chwilę nie ma mnie/i dotykam piersi twe Kolejka, dziekanat, indeks, buda Każdy ziewa, straszna nuda Po co siedzieć na wykładzie Skoro można w dobrym składzie Już nie mamy za co pić Piwo nam nie daje żyć Bo kufelek pusty wciąż Jako sprawca wielu ciąż Piwa jeszcze jedna balia Przecież idą juwenalia Siekiera motyka bimber czapka Dla każdego piwa kapka

Siekiera motyka kramambuli Kto nie śpiewa niech się stuli Siekiera motyka czapka gwóźdź Wypij piwo pawia puść

Siekiera motyka piwa brak Robi się nam na nie smak Siekiera motyka wódka prąd Zaraz nas wywalą stąd

CZTERY RAZY PO DWA RAZY
Czy normalna zwykła ciocia D Może dawać jak ta kocia? e Ależ owszem czemu nie, G/A Cioci też należy się! D Cztery razy po dwa razy, D Osiem razy raz po raz, e O północy ze dwa razy G/A I nad ranem jeszcze raz. D Czy normalny podchorąży Może być przyczyną ciąży? Ależ owszem czemu nie, Jemu też należy się! Czy normalnej zwykłej pannie Można zrobić dziecko w wannie? Ależ owszem czemu nie, Pannie też należy się! Czy normalna zdrowa rybka może zgwałcić wielorybka? Ależ owszem czemu nie, rybce też należy się! Czy normalny facet z bródką, Może zostać prostytutką? Ależ owszem czemu nie, Jemu też należy się! Czy normalny facet z wąsem, Może zostać dziś alfonsem? Ależ owszem czemu nie, jemu też należy się! Każdy rolnik postępowy, Sam zapładnia swoje krowy. Każda krowa postępowa, Rolnikowi dać gotowa! Czy normalny zdrowy student, Może raz w tygodniu z trudem?

Oj niestety, oj nie, nie, On w stołówce żywi się! Czy normalny zdrowy byk, Może z krówką cyk, cyk, cyk? Ależ owszem czemu nie, Jemu też należy się! Czy normalny zwykły śledź, Może z flądrą dzieci mieć? Ależ owszem czemu nie, Jemu też należy się! Czy dziewczyna z zawodówki, Może dawać za dwie stówki? Ależ owszem czemu nie, Nawet stówka przyda się! Czy normalny zdrowy zając

Może zgwałcić uciekając? Ależ owszem czemu nie, Jemu też należy się! Czy normalna zwykła mucha Może zgwałcić karalucha? Ależ owszem czemu nie, Jemu też należy się!

CZYM JEST DZISIEJSZA CZAPKA STUDENCKA UJ?
Czapka studencka? Na pewno myślisz sobie co to jest do diaska? Ha! Czapkę i cały ruch czapkowy ciężko opisać w paru zdaniach! Nie jesteśmy bynajmniej bandą sztywniaków i wapniaków… Zatem, czym jesteśmy?
Czapka studencka to ruch ogólnouniwersytecki, obejmujący zasięgiem cały UJ bez wyjątku. Jej cel to przede wszystkim integracja i jeszcze raz integracja jakakolwiek ona by nie była – integracja międzyrocznikowa, międzywydziałowa, międzyuczelniana i międzynarodowa. Trafiają do nas i absolwenci, Belgowie, Francuzi, Hiszpanie a nawet studenci AGH! Denerwuje Cię „getto” wydziałowe? Masz ochotę zaczerpnąć powietrza? To nieomylny znak, że nadszedł czas na Twoje czapkowanie. W czapce nie mydlimy oczu inną działalnością – tworzenie przyjaźni i koleżeństwa to nasz cel nadrzędny. Do tego dochodzi ciekawy element uczenia się zapomnianych już dzisiaj tradycji studenckich. Śpiewamy co tydzień lub dwa piosenki studenckie, te starsze i te młodsze, także szanty i piosenki biesiadne. Postudiujesz trochę w Krakowie i zobaczysz na własne oczy, że oprócz nas praktycznie nie ma organizacji studenckiej gwarantującej co dwa tygodnie 40 osobową grupę ludzi śpiewającej razem przy gitarze. Nazywamy te wydarzenia „karczmami”. O karczmach wspomnę osobno za chwilę.

Czapka pełna pinsów dla wytrwałych!
Na zakończenie studiów chcesz nosić na głowie swoją czapkę studencką obładowaną pinsami z podróży, rajdów, zabaw i spotkań z ciekawymi ludźmi? Tak, to

właśnie ten podstawowy element całego ruchu – nakrycie głowy jakim jest ośmio-zaszewkowa, aksamitna czapka z daszkiem. Czapka studencka – to po prostu warto to mieć!

Czekaj, czekaj, o co chodzi z karczmami?
Karczma to obrzęd zaczerpnięty z tradycji studentów niemieckich a właściwie korporacyjnych. W Krakowie zaadaptowaliśmy model belgijski ze względu na ilość kontaktów i inspiracji. Podczas takiego zdarzenia śpiewamy co najmniej 3-4 godziny. Do tego dochodzi wiele różnych przyśpiewek i zwyczajów. Przyjdź i zobacz sam/a na własne oczy! To niesamowite wydarzenia, narazie jedyne tego typu w Krakowie.

Czapka + pakiet kultury studenckiej
Tak, obecny ruch czapkowy to nie samo nakrycie głowy. Obecnie już wspomniana integracja i śpiewanie, wspólne wycieczki po Krakowie, wspólne wyjazdy do czapek studenckich za granicą.

Więc po co mi czapka?
Nie bój się wyjść przed szereg, życie studenckie to nie tylko kluby…sami do nich chodzimy ale pokazujemy, że można inaczej. Zresztą czapka dąży do tego, żeby było inaczej. Żeby studenci UJ byli bardziej zgrani. A całą akcja jest robiona z dużą hecą, nie walczymy o kolejne punkty do CV. Mamy za to dla Ciebie zupełnie inną propozycję – zapraszamy na przygodę życia, bo taka jest właśnie dzisiejsza czapka studencka. Wszystkich zainteresowanych zapraszamy na nasz profil na facebooku – „Czapka Studencka UJ” oraz na stronę internetową: www.czapkastudencka.pl

Related Interests