You are on page 1of 376

CORY DOCTOROW
tłumaczenie Barbara Komorowska

Kraków 2011

Tytuł oryginału: Little Brother Copyright © 2008 by Cory Doctorow Copyright © for the translation by Barbara Komorowska Projekt okładki: Jakub Jabłoński Redakcja: Mateusz Tobiczyk Opracowanie typograficzne książki: Daniel Malak Adiustacja: Anastazja Oleśkiewicz / KS & zespół Korekta: Kamila Cieślik / KS & zespół, Paulina Lenar / KS & zespół Łamanie: Irena Jagocha / KS & zespół ISBN 978-83-7515-092-6 WYDAWNICTWO otwarte www.otwarte.eu Zamówienia: Dział Handlowy, ul. Kościuszki 37, 30-105 Kraków, tel. (12)61 99569 Zapraszamy do księgarni internetowej Wydawnictwa Znak, w której można kupić książki Wydawnictwa Otwartego: www.znak.com.pl

Książkę tę dedykuję Alice, która mnie uzdrowiła

ROZDZIAŁ 1

Jestem uczniem ostatniej klasy szkoły średniej imienia Cesara Chaveza w San Francisco, położonej w słonecznej dzielnicy Mission, co czyni mnie jednym z najbardziej inwigilowanych ludzi na świecie. Nazywam się Marcus Yallow, ale kiedy rozpoczynała się ta historia, nosiłem pseudonim w1n5t0n. Wymawiany jako „Winston”. N i k t nie mówił „wu-jeden-en-pięć-te-zero-en” - może z wyjątkiem zacofanych urzędasów, którzy internet nadal nazywali infostradą. Ja sam znam takiego ciemniaka, ma na imię Fred Benson i jest jednym z trzech wicedyrektorów w mojej szkole. To istny wrzód na tyłku. Ale jeśli już jesteście skazani na strażnika więziennego, to lepszy głupek niż taki, który coś kuma. - Marcus Yallow - w pewien piątkowy poranek usłyszałem dochodzący przez radiowęzeł głos. Dźwięk głośników to nie najlepszy pomysł na rozpoczęcie dnia, a gdy dodatkowo połączycie go z charakterystycznym bełkotem Bensona, to otrzymacie coś, co bardziej przypomina odgłosy żołądka trawiącego kiepskie burrito niż szkolny komunikat. Ale ludzie są nieźli w wyłapywaniu swoich imion z kakofonicznego zgiełku - to cecha umożliwiająca przetrwanie. 7

Chwyciłem swoją torbę, przymknąłem laptop - nie do końca, bo nie chciałem przerwać ładowania danych z serwera - i przygotowałem się na to, co nieuniknione. - Masz się stawić u dyrektora Bensona, natychmiast. Moja nauczycielka WOS-u pani Galvez spojrzała na mnie, przewracając oczami. Zrobiłem to samo. Ten człowiek zawsze się mnie czepiał, i to tylko dlatego że umiałem prześlizgnąć się przez szkolne zabezpieczenia niczym mokra chusteczka higieniczna. Robiłem w konia oprogramowanie rozpoznające sposób chodzenia i podkradałem czipy, którymi nas szpiegowali. Pani Galvez była w porządku, nigdy nie miała mi tego za złe (zwłaszcza że pomagałem jej przy wysyłaniu maili, za których pośrednictwem mogła porozmawiać ze swoim bratem stacjonującym w Iraku). Gdy przechodziłem obok mojego kumpla Darryla, ten walnął mnie w tyłek. Darryla znałem, odkąd obaj nosiliśmy pieluchy i uciekaliśmy z przedszkola. Cały czas pakowałem go w tarapaty lub go z nich wyciągałem. Uniosłem ręce ponad głowę niczym zawodowy bokser i wyszedłem z lekcji WOS-u, aby rozpocząć swój marsz skazańca do pokoju dyrektora. Byłem w połowie drogi, kiedy odezwał się mój telefon. To kolejna rzecz, której nie powinno się tutaj robić - telefony są muy prohibido* w mojej szkole - ale dlaczego miałbym się tym przejmować? Dałem nura do łazienki i zamknąłem się w środkowej kabinie (ostatnia kabina jest zawsze najgorsza, bo tam uderza najwięcej osób w nadziei, że ucieknie przed smrodem i poczuciem wstrętu - najbardziej higieniczna i pewna jest zawsze kabina środkowa). Sprawdziłem komórkę mój domowy pecet przesłał na nią wiadomość z informacją, że w Harajuku Fun Madness, najlepszej z kiedykolwiek wynalezionych gier, szykuje się coś nowego.
* Muy prohibido (hiszp.) - całkowicie zabronione (wszystkie przypisy pochodzą od tłum.).

8

że to mój nick. chcąc wywołać dramatyczny efekt. gdy grał w kosza. jakby chciał zaraz komuś wsadzić piłkę w tyłek.Czy to nie „wu-jeden-en-pięć-te-zero-en”? . ale nigdy nie słyszałem o tym całym R2D2 . byłem bardzo dumny z opracowania niszczycieli identyfikatorów.zapytał. Byłem Marcusem. .numer dowodu 545-03-2343. miejsce urodzenia Petaluma .przeliterował ponownie.Uśmiechnąłem się szeroko. nazwisko panieńskie matki Di Bona. Oba te chwyty zbyt często stosowane przestają jednak być skuteczne. podczas gdy on prawie dwa metry. której używałem. . Spędzanie piątków w szkole to kiepski pomysł.jest dużo wyższy ode mnie. i podnosi głos. Resztę drogi do gabinetu Bensona przebyłem spacerowym krokiem.stwierdziłem. którym mogłem bezgranicznie ufać. Rzucił mi wrogie spojrzenie i czekał. Za pomocą tego nicka zrobiłem w szkole kawał dobrej roboty. Szkolne czasy. więc gdyby udało mu się połączyć obie moje tożsamości. To tożsamość.Przepraszam. jednak do środka wtargnąłem jak huragan. to coś w stylu wychodzenia ukradkiem ze szkoły czy blokowania możliwości śledzenia telefonu. nikim innym. Ja mam zaledwie sto siedemdziesiąt centymetrów.powiedziałem. . nic mi to nie mówi . data urodzenia 15 sierpnia 1962 roku. No wiecie. Wiedziało o nim tylko kilka osób. Fryderyk Benson . Nawet moi kumple. że mam wymówkę. Ale on nie miał pojęcia o moim nicku. Nikt nigdy nie nazywał mnie w szkole w1n5t0n ani nawet Winston. których kształty boleśnie prześwitują spod jego koszulki polo kupionej w promocji.Hm. i to od lat. dodając posty na forach wspomagających rozwój badań nad ochroną stosowaną.W1n5t0n . Mimo to zawsze wygląda tak. wpadłbym w niezłe tarapaty. 9 . dlatego ucieszyłem się. już dawno minęły i mięśnie na jego klatce piersiowej wyglądają teraz jak obwisłe męskie cycki. . No jasne. aż zmięknę. aby z niej uciec.

Mamy wiarygodne informacje. To zupełnie w jego stylu. że uczestniczył pan w kryminalnej konspiracji. chłopcze! Czas.P r o b l e m tkwi w tym. że w zeszłym tygodniu wydaliliśmy ze szkoły Gradelle Uriarte za używanie jednego z tych urządzeń? Miała strasznego pecha. o co chodzi. . . Zacząłem się zastanawiać. że to ty jesteś w1n5t0n . gdy tylko wyjaśni mi pan. czy mu nie zaświtało. Tak już mam. . że i to I. i wyposażył pan swoich kolegów w narzędzia służące do łamania tego systemu. które wskazują na to. po czym wskazał na mnie palcem. zwracam się do nich per pan. 10 . nadal mi pan nie wyjaśnił.Słuchaj. Kupiła zagłuszacz fal radiowych w sklepie obok stacji metra na 16th Street i uruchomiła alarm na szkolnym korytarzu.Marcusie. a 5 to S. Czy chcesz otrzymać świadectwo? . gdy rzeczy przestawały iść po jego myśli. w czym leży problem.Proszę pana. Zaraz zacznie na mnie wrzeszczeć.. lecz i tak jej współczułem.Benson usadowił się za biurkiem i nerwowo stuknął sygnetem o swój dziennik. Czy pan wie. .dzięki niemu wiecie. Robił to zawsze. czym się zajmujesz. Walnął ręką o biurko. Znałem to zachowanie Bensona na wylot. . panie Yallow. co dzieje się w głowach innych graczy. że zdajesz sobie sprawę z powagi sytuacji..przeliterował ponownie. To nie moja wina. Zawsze gdy zadzieram z przedstawicielami władzy. i że nie zamierzamy temu pobłażać. aby zniszczyć szkolny system ochrony.I myśli pan. Będziesz miał szczęście. abyś pogodził się z tym. że jestem w to zamieszany? . zanim to spotkanie dobiegnie końca. W pokerze takie zachowanie nosi nazwę „tell” . że wiemy. mam nadzieję.Zdam sobie z tego sprawę. Potrząsnął głową i spojrzał w dół. jeśli nie wylecisz z tej szkoły.

..Procedura dzwonienia na policję jest skomplikowana. torfowisku w dolinie -hou.Taka postawa wcale ci nie pomoże. ale skoro nalegasz.. .” . „A piórko było na ptaszku. że tak byłoby najlepiej. Gapiliśmy się na siebie ponad biurkiem. a drzewo było na torfowisku. a jajko było w gniazdku. a konar był na drzewie. 11 .Jeśli istnieją dowody. odpowiesz za to. .hou! Haj-hou na torfowisku. że osoba zwana w1n5t0n jest odpowiedzialna za zeszłoroczną kradzież testów szkolnych. iż przypisywali je mnie. Ale ja się nie poddaję. że fakt. .. Spoglądam trochę na lewo od ich głowy. że to bardzo poważna sprawa.. a liść był na gałązce. a torfowisko w dolinie . gdy zrzuci na mnie kolejną bombę.Chcesz. Umiem gapić się na ludzi takich jak Benson. żebym wezwał policję? . i nie chciałbym stawać na drodze właściwemu śledztwu prowadzonemu przez pełnoprawnie powołane do tego władze. Miałem nadzieję. tych. a gałązka była na gałęzi. Właściwie to nie byłem ja. był w pewnym sensie pochlebstwem. Wygląda na to.powiedział. ale to takie urocze włamanie. Myślę. .Wiemy.Zawołam cię. . a gałąź była na konarze. to powinien pan powiadomić policję i je im przekazać. gdy tylko policja będzie gotowa.. żeby z tobą porozmawiać. Wyraźnie oczekiwał.Ma pan wiarygodne informacje? Chciałbym je usłyszeć. a gniazdko było na liściu.Możesz już wrócić do klasy .Czy zamierza pan do nich teraz zadzwonić? . . w myślach powtarzając słowa starych irlandzkich pieśni ludowych. spędzając kilka lat w więzieniu. że załatwimy to sprawnie i szybko. Dzięki temu wyglądam na całkowicie opanowanego i niezmartwionego. a ptaszek był na jajku.I moich rodziców. Spojrzał na mnie gniewnie.I dlatego jeśli nie będziesz ze mną współpracował. że odpuszczę w momencie. co to mają po trzysta wersów.

.odparłem. . aż pan po nich zadzwoni . utrzymując równy. Wcale nie zamierzał wezwać policji. obserwowały cały ruch w sieci. Crack znalazł się w sieci już miesiąc po pojawieniu się sprzętu i był całkiem prosty .. Benson wraz z wieloma innymi paranoicznymi administratorami szkoły wydali więc pieniądze przeznaczone na nasze podręczniki na te idiotyczne kamery. przyciskając jednocześnie odpowiednią 12 . Scrackowanie schoolbooka było łatwe.W y j d ź ! . żeby ich „połysk” zmatowiał. co jest na lekcji. Gdyby miał wystarczające dowody.nagle poczuli na sobie ogromny ciężar. Ponownie stuknął sygnetem. czyhając na podejrzane hasła. że ją potwierdzę. śledząc każdą czmychającą myśl wyprowadzaną z netu. Po prostu czad. Zainstalowano je przed rokiem. Szedłem korytarzem lekko i dziarsko. a ja przygotowałem się na wybuch.wystarczyło tylko ściągnąć obraz płyty DVD. wprowadzić do schoolbooka i załadować. smarkaczu. Zapamiętywały każde przyciśnięcie klawisza. Wcześniej mieliśmy kamery rozpoznające twarze. Szczerze mnie nienawidził. Wyszedłem. pani Galvez powitała mnie ciepło. Gdy tylko ludzie odkryli.. .Mogę zaczekać. Rozpakowałem przydziałowy laptop i zaraz byłem na bieżąco z tym. miarowy krok odpowiedni dla kamer rozpoznających sposób chodzenia. Najbardziej szpiegującą technologią były schoolbooki.ryknął. Korzystaliśmy z nich w młodszych klasach i wystarczyło zaledwie parę lat.Wynoś się z mojego gabinetu. że usłyszał jakąś niesprawdzoną plotkę i miał nadzieję.. wypalić go. które miały rozróżniać chód poszczególnych ludzi. licząc każde kliknięcie. ale sąd uznał to za niezgodne z konstytucją. już wcześniej zadzwoniłby po gliny.i wyświetlają niekończącą się defiladę upierdliwych reklam . że te darmowe laptopy są na usługach Bensona . Domyśliłem się. a ja je uwielbiałem za ich czysty idiotyzm. Wróciłem do klasy i usiadłem. jeśli mnie postraszy.Mnie jest wszystko jedno. zachowując neutralny wyraz twarzy.

kombinację klawiszy. gdy chciałem przeprowadzić prywatną rozmowę w czasie lekcji. w której chodzi o to. Alternate Reality Game) . Są tropieni przez złych mnichów. Co jakiś czas musiałem aktualizować oprogramowanie.Stary. rodziców i sztuczną inteligencję. Uchodzisz w to? > Nie-ma-mo-wy. pozostających w ukryciu nawet podczas przeprowadzanych codziennie przez dyrekcję zdalnych kontroli integralności plików. Jeśli mnie złapią na wagarach po raz trzeci. zanim ktoś za nami zatęskni. Mnóstwo czasu. > Coś wisi w powietrzu! U Harajuku Fun Madness szykuje się coś dużego. wywalą mnie ze szkoły. którego używałem. które instalowało na kompie całą masę ukrytych programów.gra rzeczywistości alternatywnej. yakuzę (japońską mafię). która zaprowadzi nas do jeszcze bardziej zakodowanych wiadomości i dalszych wskazówek. * ARG (ang. Harajuku Fun Madness to najlepsza ze wszystkich gier. ale to trzeba powtarzać. tak aby wytropić wskazówkę. wiesz o tym. Wysyłają graczom wiadomości. żeby wytropić wskaz'ówkę i wrócić. Wyobraźcie sobie. obcych. Resztę zadania wykonywało DVD. sprawdzając tych wszystkich dziwnych ludzi. tajny komunikator. śmieszne ulotki reklamowe. Zbiorę całą ekipę. To ARG*. Dodajcie do tego 13 . że już to mówiłem. Odpaliłem IMParanoida. uzdrawiający klejnot w świątyni w Harajuku. wariatów i sklepy z gadżetami. inspektorów podatkowych. Pójdziemy po lekcjach. świat rzeczywisty jest tu wykorzystywany jako łącznik między wirtualną fabułą a realnymi graczami. gdzie powstały właściwie wszystkie japońskie subkultury młodzieżowe ostatnich dziesięciu lat. > Masz długą przerwę i okienko. żeby obejść najnowsze testy władz szkoły. Darryl był już zalogowany. tak? To dwie godziny. że gang modnych japońskich nastolatków odkrył cudowny. Wiem. że w cudowny wieczór krążycie po ulicach miast. które musimy rozkodować i wykorzystać. ale to i tak niska cena za tę odrobinę kontroli nad własnym sprzętem.

niekończące się rozmowy o komputerach w Akihabarze i możliwość zabrania takiej liczby produktów z Astro Boyem. że nikt się o tym nie dowie. który każe wam analizować jakieś pokręcone stare filmy. piosenki i kulturę młodzieżową z całego świata. Jesteś najlepszym graczem. Gdy tylko rozwiążecie jedną lub dwie zagadki. wasze życie zmieni się na zawsze. Potem przytaknął. wiesz. tak? > Wiem > Więc wchodzisz w to? > Nie. > Nie. Darryl. 14 . ze wszystkich epok i całej przestrzeni. Obiecuję. NIE. > Potrzebuję cię.śmieciarza. ale czy nie sądzisz. że zwieje z lekcji. Mrugnąłem do niego i zacząłem łączyć się z resztą mojej ekipy. Po prostu nie. D. że spędziłeś tyle czasu w szkole > Ale nie chcę też na łożu śmierci żałować. w której zwycięska czteroosobowa drużyna zdobywa główną nagrodę w postaci dziesięciodniowego pobytu w Tokio. relaks na moście Harajuku. Chyba nie chcesz na łożu śmierci żałować. żeby wypełnić ze mną zadanie. Nawet nie proś. A w dodatku jest to rozgrywka. Tyle że w Japonii nazywa się on „Atom Boy”. Żałosne. jakiego mam. Darryl był w niej zadurzony od lat nawet jeszcze zanim wiek dojrzewania wyposażył ją w wiele obfitych darów. Chodziła do prywatnej szkoły dla dziewcząt w dzielnicy East Bay. jaką zdołacie udźwignąć. do cholery > No dalej. że to potrafię. że tak was przeprowadzę. stary. Darryl zakochał się w jej umyśle. że mógłbyś na łożu śmierci żałować. grając w ARG > Dobra. że spędziłem tyle czasu. > Chrzań się > Idziesz? Spojrzał na mnie i pokręcił głową. ale wiedziałem. Oto Harajuku Fun Madness. że nie spędziłeś więcej czasu z Vanessą Pak? Van należała do mojej drużyny.

gra terenowa. Chodzi o normalnych ludzi będących na wakacjach.i to nie tylko tych z kręgu science fiction. OK? 15 . No i ta gra wymagała nieco więcej aktywności fizycznej niż popadanie w śpiączkę z myszką w ręku przy kolejnym multiplayerze. Kawał dobrej. Najlepsze LARP-y były na obozach skautowych obok miasteczka Sonoma i na półwyspie San Francisco. W kłopoty wpakowałem się przez minigry w hotelach. którzy byli jeszcze większymi wariatami niż my. że przebywa w nich również wiele osób. Te trzydniowe rozgrywki były totalnie niebezpieczne. Problem z hotelami jest jednak taki.Nie zawsze interesowałem sia grami ARG. To bieganie w przebraniu. choć trochę głupkowatej zabawy. że jest się superszpiegiem. Zdradzę wam ponurą tajemnicę: kiedyś byłem larpowcem. Banda rozentuzjazmowanych dzieciaków biegająca w kolorowych kostiumach dodawała całej imprezie kolorytu. Czasem ci ludzie błędnie interpretowali naturę tej gry. na co wskazuje nazwa. którzy pochodzą ze stanów o nazwach zaczynających i kończących się samogłoskami. heroiczne bitwy na piankowo-bambusowe miecze. rzucanie czarów za pomocą woreczków pełnych ziaren fasoli z okrzykiem „Ognista kula!” i tak dalej. wampirem lub średniowiecznym rycerzem. Chociaż nie aż tak głupiej jak opowiadanie o planach swojego elfa przy stole pełnym pomalowanych figurek i puszek z dietetyczną colą. To jak gra w zdobywanie flagi z domieszką elementów kółka teatralnego. LARP* to Live Action Role Playing i jest dokładnie tym. które nie są zaangażowane w grę . z noszeniem na barana na wynajętym przez nich terenie włącznie. a my mieliśmy niezłą radochę. udawanie. I niech tak zostanie. mówienie ze śmiesznym akcentem. Przy każdym zjeździe fanów science fiction w mieście jakiś larpowiec namawiał ich do przeprowadzenia z nami kilku sześciogodzinnych gier. bawiąc się z ludźmi. biorąc pod uwagę całodniowe wędrówki. * LARP .

Oczywiście nawet wtedy będziecie chodzić własnym krokiem. na początku były to kamery rozpoznające twarze. a potem stara się je dopasować do tych w bazie danych. i czy niedawno zmieniliście buty. żaden sąd jak dotąd nie ustalił. może niezupełnie identyczny.Lekcja kończyła się za dziesięć minut. To taki sam identyfikator biometryczny jak odciski palców czy skany siatkówki. czy jesteście zmęczeni. że to wy. jednak zdarza mu się więcej „kolizji” niż któremukolwiek z pozostałych. Dlatego wolę wprowadzać w swoje ataki na kamery trochę przypadkowości. Istnieje szansa. więc kamery w końcu dojdą do tego. czy kamery rozpoznające chód są bardziej legalne. żeby sprawdzić. z czego zrobiona jest podłoga.wystarczy zdjąć jeden but. tylko że bez jednego buta. Ponadto łatwo jest zmienić sposób chodzenia . Ludzie dość dobrze rozpoznają chód . należy wyłącznie do was. Wasz osobisty sposób chodzenia. „Chód” to wymyślne słowo określające sposób poruszania się. Jak już powiedziałem. Wielu ludzi chodzi podobnie do was. mierzony centymetr po centymetrze. Najważniejszą sprawą były te nieznośne kamery rozpoznające sposób chodzenia. że rozpoznacie jego ruchy po samym świetle. czy są tam informacje na wasz temat. grając w koszykówkę. No. Do każdego 16 . nocą sprawdźcie. kiedy z oddali zbliża się do was kumpel.następnym razem gdy będziecie na obozie. jak mruga światło latarki. że wasz chód zmienia się w zależności od tego. Problem w tym. „Kolizja” biometryczna przytrafia się. Nikt nie ma takich odcisków palców jak wy. Oprogramowanie rozpoznające sposób chodzenia robi zdjęcia waszych ruchów. czy naciągnęliście ścięgno. ale uznano je za niezgodne z konstytucją. ale dopóki tego nie rozstrzygnie. O ile wiem. po jego charakterystycznym sposobie pojawiania się i znikania. więc nie miałem dużo czasu na przygotowania. ale wielu ludzi chodzi w identyczny sposób. próbuje wyodrębnić na fotkach wasze sylwetki. gdy parametry pasują do więcej niż jednej osoby. jesteśmy na nie skazani. który informuje nasze małpie mózgi. że ktoś się do nas zbliża.

Lekcja zbliżała się ku końcowi. gdzie znajduje się następna wskazówka! Byłem zanadto pochłonięty ucieczką i nie zadałem sobie trudu. którego nikt poniżej czterdziestki dobrowolnie nie używał. Teraz kamera próbuje więc śledzić. ciągle nawalające badziewie Microsoftu. Wyszukiwarka. łuuu. Kamery uruchamiały alarm za każdym razem. z których korzystają uczniowie. d o k ą d właściwie uciekamy. a jeśli tak. że kontrolują programy. Gdy przechodził listonosz. Podałem cicho Darrylowi dziesięć czy piętnaście tych małych szpiczastych drani i obaj naładowaliśmy nimi buty. czy przypadkiem jego chód nie pasuje mniej więcej do kroków któregoś z uczniów. ale to nie wystarczyło . gdy na teren szkoły wchodził ktoś. Lubię trzymać kilka garści kamieni w swojej torbie na ramię. łuuu. sprawdzane jest. dzięki któremu każdy krok staje się inny od pozostałych. To okrojona wersja Internet Explorera. aby władze szkoły miały wrażenie. Gdy pojawił się uczeń w nowych butach. której używaliśmy. że nie sprawdziłem strony Harajuku Fun Madness. Gdy przychodziła ekipa do sprzątania boiska. to łuuu. włącza się alarm! Szkołę Chaveza otaczają żwirowe ścieżki. żeby ustalić.refleksologia ma tyle wspólnego z nauką co rozpoznawanie chodu). N i e b y ł o s z a n s . kogo nie rozpoznawały.Schoolbook chodził na Windowsie Vista4Schools. przestarzałym systemie operacyjnym zaprojektowanym tak. żeby to tak działało. kto. była zainstalowana w pecetach od początku. gdy zdałem sobie sprawę z tego. 17 . gdzie i kiedy przebywa. Gdy rodzice wpadali w odwiedziny. na którym miałem kopię Firefoksa. Obróciłem się w stronę swojego schoolbooka i uderzyłem w klawiaturę.buta wsypuję garść żwiru. Alarm włączał się co dziesięć minut. tak na wszelki wypadek. W moim zegarku było wbudowane USB. żeby zobaczyć. Jeśli ktoś podczas lekcji wychodzi ze szkoły. Jest to tani i skuteczny sposób. Dodatkowo otrzymuje się wspaniały refleksologiczny masaż stóp (żartuję .

Ten problem można rozwiązać za pomocą pomysłowego narzędzia. że one tam są. gdy miałem już niezależną wyszukiwarkę. Szkolna sieć rejestrowała każde kliknięcie podczas wchodzenia do systemu i wychodzenia z niego. żeby pomóc własnym pracownikom w obejściu programów filtrujących w takich krajach. Ruch w kierunku routera cebulowego jest zakodowany. jak Syria czy Chiny. a na warstwach cebuli nie pozostaje informacja. że idealnie nadaje się do działania w restrykcyjnych warunkach panujących w przeciętnej amerykańskiej szkole średniej.więc kiedy go włączałem. czyli router cebulowy. ponieważ szkoła posiadała skończoną czarną listę nieprzyzwoitych adresów stron. co oznacza. żeby się trochę zabawić podczas lekcji. Każdy program. TOR działał. bo nawet nie wiecie. których mieliśmy nie oglądać. jest niewidoczny dla systemu operacyjnego. co w sytuacji gdy chciało się wejść na stronę Harajuku Fun Madness. 18 . Nie pojawia się ani w listingu plików twardego dysku. potrzebowałem jedynie niezależnego połączenia z internetem.Vista4Schools jest swoim największym wrogiem. Nie możecie ich zamknąć.wszystkie pracują w specjalnym trybie sprawiającym. stawał się niewidoczny dla Windowsa i równie niewidoczny dla sieciowych programów szpiegujących. których Vista4Schools nie pozwoli wam zamknąć: keyloggery. programy filtrujące . nie było dobrą wiadomością. Istnieje wiele programów. które nazywa się TOR (The Onion Router). którego nazwa zaczyna się od $SYS$. kto co robił. Istnieją miliony takich węzłów . ani w monitorze procesów. że są niewidoczne dla systemu. Moja kopia Firefoksa nazywała się $SYS$Firefox .program ten został zainstalowany przez Biuro Badań Marynarki Wojennej USA. co oznacza. że szkoła nie może zobaczyć waszej aktywności w sieci. aż w końcu jeden z nich ostatecznie zdecyduje się przenieść informacje i przekazać je z powrotem poprzez kolejne warstwy cebuli wprost do was. Teraz. Router cebulowy to sieć internetowa zbierająca dane z różnych stron i przekazująca je do innych routerów cebulowych.

szkoła w żaden sposób nie była w stanie śledzić wszystkich. a poza tym były niewykrywalne dla niekończących się. ale z każdym nowo dodanym elementem monitoringu stawało się to łatwiejsze . miałem model bez sznurówek. które stanowią dla nich inspirację. więc łatwo mogłem w nie wskoczyć. jak ich ulubione postaci ze sobą kręcą.komiksów tworzonych przez fanów japońskiej mangi. Właśnie skończyłem zapisywać wszystkie wskazówki. Surfując przez tłum. Ukradkiem wsypałem żwir do butów . Element sieciowy to zagadka. W końcu wszyscy lubią oglądać.wszystkie te dzwonki i syreny wywoływały w naszych nauczycielach zupełnie fałszywe poczucie bezpieczeństwa. gdy rozległ się dzwonek i zaczęliśmy naszą ucieczkę. a czasem naprawdę głupkowate piosenki i fabułę. Musieliśmy też oczywiście unikać nadzoru fizycznego. gdy wrócę do domu. Najłatwiej rozwiązywało się je z całą ekipą. udając się w kierunku mojego ulubionego bocznego wyjścia.a były to australijskie blundstoney. No i oczywiście jest tam pełno historii miłosnych. Bywają tak duże jak oficjalne komiksy. której rozwiązanie wymagało znalezienia odpowiedzi na masę niejasnych pytań. Mogłem do woli sprawdzać Harajuku FM i patrzeć.można w nich znaleźć krzyżujące się wątki. co się dzieje. pobierając masę plików z dōjinshi i przeglądając je w poszukiwaniu potrzebnych odpowiedzi. W połowie drogi Darryl syknął: 19 . sieciowego i umysłowego. przedostaliśmy się na dolny korytarz. rozmieszczonych praktycznie wszędzie detektorów metalu. Dzięki Firefoksowi i TOR-owi stałem się niewidzialnym człowiekiem nieczułym na szpiegowskie działania władz szkolnych. Ta partia zawierała grupę pytań dotyczących wątków z dōjinshi . Musiałem zostawić te zagadki na później. lecz są o wiele bardziej niesamowite . Tak jak wszystkie wskazówki z Harajuku Fun Madness składała się z elementów: fizycznego. doskonałe do biegania i wspinaczki. Oto ona. nowa wskazówka.a adresy węzłów cały czas się zmieniały .

odczyt i zapis danych odbywa się dzięki specjalnym układom elektronicznym przytwierdzonym do nadzorowanych przedmiotów. . uciszając RFID. która skutecznie blokuje fale radiowe. Radio Frequency Identification) . a nie książek typu. Niekiedy technologia RFID nazywana jest radiowym kodem kreskowym. . Jednak sakiewki te służyły do neutralizacji kart identyfikacyjnych i płatnych transponderów. Ta książka była wielkości słownika. dzięki któremu bibliotekarze mogą zdalnie sprawdzać.Wstęp do fizyki? . Każda z nich ma wklejony w oprawę identyfikator RFID*. Z drugiej jednak strony.Niech to szlag! Zapomniałem. * RFID (ang.system kontroli przepływu towarów przy wykorzystaniu fal radiowych...Jaja sobie robisz .jęknąłem.. że w torbie mam książkę z biblioteki. gdzie kto się znajduje.powiedziałem i wciągnąłem go do najbliższej łazienki. ale nie mogły zabronić tropienia k s i ą ż e k z b i b l i o t e k i i wykorzystywania dokumentacji szkolnej do sprawdzania.to taki mały portfel wyłożony siatką z miedzianego drutu. czy którejś brakuje. kto miał którąś z nich przy sobie. W torbie miałem niewielki worek Faradaya . Była to kolejna z luk prawnych: sądy nie pozwoliłyby szkołom śledzić n a s za pomocą identyfikatorów RFID. Książki z biblioteki to zła wiadomość. dzięki temu szkoła może zawsze sprawdzić. .

Nie mogę tego ukryć. co oznaczało. . nikt w jego rodzinie nigdy nie miał wątpliwości. że mógłby studiować za darmo. . Producenci przestali więc stosować ten „zabójczy sygnał radiowy”. a nie możesz poszukać materiałów na ten temat w necie? . którzy spacerują po sklepie. Poza tym nie planowałem na dzisiaj żadnych przestępstw.Co teraz zrobimy. który można przesłać do identyfikatora.Dobra. że powinienem to przeczytać. RFID można oczywiście przeprogramować na odpowiednim sprzęcie.ROZDZIAŁ 2 No co! Chcę iść na fizykę. Uśmiercanie identyfikatorów RFID to ponura sztuka. więc muszę to wysadzić. j a k się dostanę na Berkeley . .powiedział Darryl. A to zupełnie co innego. czy Darryl będzie tam rzeczywiście studiował.Mój tata powiedział. pozostawiając za sobą całą masę produktów poddanych lobotomii pozbawiającej je ich „niewidzialnych” kodów kreskowych. Marcus? . Co do tego. aby go wyłączyć. Jego ojciec wykładał na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley. ale 21 .Ucieczka ze szkoły to nie przestępstwo. Żaden sprzedawca nie życzy sobie złośliwych klientów. To naruszenie przepisów.

wywalą mnie. jak to robiłem. Po jednej stronie pokoju nauczycielskiego znajdowała się niewielka kuchnia.Słuchaj. Idę do klasy. ale to wciąż głupi pomysł. Staje się po prostu igłą w stogu siana. . Dosłownie. Lepiej się tam nie pokazywać.nie znoszę tego robić książkom z biblioteki. Złapałem go za łokieć i pociągnąłem z powrotem. do której prowadziło osobne wejście dla nauczycieli. gdyby chcieli tam zajrzeć na małą kawę. w którym nie ma nauczycieli.powiedziałem.Nie złapią cię . Darryl. Darryl jęknął. Gdy Darryl odda książkę do biblioteki. za dwie minuty pokój nauczycielski będzie pusty powiedziałem. przekodują go w katalogu informacyjnym. dzwonek dopiero co zadzwonił. Potrzebowałem tylko mikrofali. Potrafię prześlizgnąć się przez każde pomieszczenie na terenie szkoły.Wejdziemy tyłem. ponieważ książka z przeprogramowanym identyfikatorem RFID nie może wrócić na półkę ani nie można jej znaleźć. widziałeś. D.stała właśnie tam. nie ma mowy. brachu. . To nie to samo co wyrywanie kartek. Wystarczy trzydzieści sekund w kuchence mikrofalowej. . Zacząłem szybko szukać rozwiązania. więc wydrukują nowy. Jeśli teraz pojawisz się na korytarzu. Mikrofalówka . to wpadniesz.Zapomnij. żeby załatwić każdy dostępny na rynku nadajnik RFID. 22 .która zawsze śmierdziała popcornem i rozlaną zupą . Pokój nauczycielski to jedyne miejsce o tej porze.Daj spokój.P o k ó j n a u c z y c i e l s k i ? Chyba mnie nie usłyszałeś. na miniaturowej lodówce. Będzie dobrze. a czysta i schludna książka wyląduje z powrotem na półce. . identyfikator nie zadziała. . .Poczekajmy. Ze mną będziesz bezpieczny. Dlatego została mi tylko jedna opcja: gotowanie. Jeśli mnie złapią „jeszcze tylko j e d e n r a z ”. Rozumiesz? Wywalą. Darryl chwycił książkę i rzucił się do drzwi. .

To kiepskie zestawienie: osiłek. spróbujcie sami). wszystko uchodziło mu na sucho. gdy trenował futbol i brał sterydy. Darryl był spięty. tylnymi schodami przedostaliśmy się na parter.powiedziałem. Ja szedłem tuż za nim. co chce . ale odkąd został najbardziej aktywną wtyczką w szkole. Książka ledwie zmieściła się w mikrofali. to Charles! Charles Walker i ja nie przepadaliśmy za sobą. . więc po cichu przekręciłem gałkę. starannie owinąłem je w papier. który w dodatku szpieguje i odczuwa wielką przyjemność z donoszenia nauczycielom o każdym 23 . Chodziliśmy do tej samej klasy i znałem go tak długo jak Darryla. którą właśnie opuściliśmy. po czym bezszelestnie zamknąłem drzwi. wciągnąłem Darryla do środka. jak zwykle w podobnych sytuacjach: jego jęczenie oznaczało gotowość do ustępstw. RFID dokonał żywota w prysznicu iskier. To był plan doskonały. a teraz. zachowując całkowitą anonimowość. . co nawet uroczo wyglądało (chociaż nie aż tak efektownie jak wysadzenie zamrożonego winogrona .Szybko. stał się jeszcze większy.syknąłem. próbując wycofać się do kuchni o rozmiarach toalety. ale na tym kończyło się podobieństwo. Sekundę później stał już na moich palcach z łokciami zaklinowanymi na mojej klatce piersiowej.wyszeptał pospiesznie. Charles od zawsze był duży jak na swój wiek.w trzeciej klasie straciłem przez niego mleczny ząb. Ominęliśmy klasy. .Człowieku. miał bladą twarz. nauczyciele to ś w i n i e . Zanim włożyłem dzieło.Niech się dzieje. Darryl otworzył drzwi i zaczął wychodzić.Jęknął ponownie. Teraz musieliśmy się jeszcze wydostać poza teren szkoły.jeśli nie wierzycie. po czym ruszyliśmy.Wracaj . a po schodach frontowych wspięliśmy się wprost przed pokój nauczycielski. żeby z niej skorzystać. . która wyglądała jeszcze mniej higienicznie niż ostatnio. Miał problemy z kontrolowaniem agresji . kiedy tu zajrzałem. i uciec. nic nie odpowiedział. Zza drzwi nie dobiegał żaden dźwięk.

Dobra . Jeśli złapiecie robaka lub wirusa. Ostatnim razem. wasz komputer wysyła wiadomość do kanału komunikacyjnego w sieci IRC*. Ten atak został przeprowadzony za pomocą botnetu. skończyło się na tym. . ponieważ w ich skład mogą wchodzić tysiące. Charles udawał. . Botnet to miejsca spoczynku zainfekowanych komputerów. szukając ludzi.Dobra. czas sięgnąć po nadzwyczajne środki zaradcze. żeby krążyć po szkolnych korytarzach. Wysłałem maila na mój domowy serwer. dlatego nie czułem się z tym najlepiej. Internet Relay Chat) . Botnety są niezwykle potężne. Pecety te zwykle działają w imieniu ich właścicieli. podłączonych do wydajnych. Parę sekund później telefon Charlesa spektakularnie wydał z siebie spazmatyczny dźwięk. Cały się trząsł. że cierpi na pewne dość nieokreślone problemy z pęcherzem.odparł Darryl. na jakie natrafi. Zaplanowałem to sobie już o wiele wcześniej. a ten uruchomił resztę. 24 . * Sieć IRC (ang. W jednej chwili został zbombardowany dziesiątkami tysięcy przypadkowych połączeń telefonicznych i SMSów. jednak tym razem cel był jak najbardziej słuszny. powstają niczym zombi. ale gdy wzywa je botmaster. gdy wywlekł jakieś brudy na mój temat. Wiadomość informuje botmastera . Charles więcej mnie nie dorwie.naruszeniu przepisów. Benson u w i e l b i a ł Charlesa. których mógłby zakapować.powiedziałem.że komputery są gotowe wykonać jego polecenie. . Nie chciałem.osobę. że musiałem porzucić LARP-y. Wyjąłem komórkę. która puściła w obieg robaka . dzięki czemu miał gotową wymówkę.Co on robi? . przez co nieustannie świergotał. a nawet setki tysięcy komputerów porozrzucanych po całym internecie. szybkich łączy i szybkich domowych pecetów.jedna z pierwszych usług sieciowych umożliwiająca rozmowę na tematycznych lub towarzyskich czatach. żeby mnie znowu złapał.Co robi? Idzie w naszym kierunku! . jak również prywatną z inną osobą. aby wykonać jego polecenie.

podczas gdy on walczył z demonami. Charles gapił się na swój telefon w osłupieniu i stukał w niego z wściekłością. żeby to znieść.Skasowałem mu telefon. wyświetlanie wszystkich fałszywych numerów. czego się po nim spodziewałem . Voice over Internet Protocol) . 25 . nazywana często telefonią internetową. * Protokół VoIP (ang. które posiadły jego najbardziej osobiste urządzenie. przez co zaczął się zacinać przy rutynowych operacjach. z których telefonowano (Czy wiedzieliście. żeby to zrobić .Co on wyprawia? . Nie trzeba dodawać. którego numer spisałem z notatki przyczepionej do biurka Bensona podczas jednej z pamiętnych wizyt w jego gabinecie. Darryl potrząsnął mnie za ramię. Wykupiłem dziesięć sekund na trzech tysiącach pecetów i każdy z nich wysłał wiadomość tekstową lub rozmowę za pomocą protokołów VoIP* na telefon Charlesa. Jego grube brwi naprężały się i poruszały.W internecie istnieje tak wiele zainfekowanych komputerów. . ale zamiast się stąd ruszyć. że usiądzie gdzieś i spróbuje znaleźć odpowiedź.szepnął. że fałszowanie numeru zwrotnego osoby dzwoniącej jest n a p r a w d ę łatwe? Istnieje około pięćdziesięciu sposobów. jak przywrócić do normalności swoją komórkę. on się na niego gapi. z których korzystają spamerzy wypełniający wasze skrzynki mailowe reklamami tabletek na wzwód lub nowymi wirusami mogącymi zainfekować wasze komputery i przyłączyć je do botnetu. Na początku jego pamięć wypełniły SMS-y. . Plan jak dotąd działał. takich jak dzwonki. Zazwyczaj działają one jako tanie rozproszone spamboty. a ja oderwałem wzrok od szpary w drzwiach.technologia cyfrowa umożliwiająca przesyłanie rozmów za pomocą internetu lub dedykowanych sieci wykorzystujących protokół IP.oczekiwałem. że cena ich wypożyczenia w botnecie na godzinę bądź dwie spadła na łeb na szyję. ale Charles nie robił tego. że telefon Charlesa nie był na tyle dobrze wyposażony.wystarczy zgooglować: „fałszowanie numeru telefonu osoby dzwoniącej”).

Uroczyście uścisnęliśmy sobie dłonie i ukradkiem wydostaliśmy się z korytarza. że nie widziałeś. że śmieje się tak mocno. by udawać. jak na niego napadła. Od kiedy moblogi ze zdjęciami wagarowiczów stały się popularne. Valencia Street nigdy jeszcze nie wyglądała tak dobrze. którzy robią nam zdjęcia.Szybko! Za dwadzieścia minut mamy się spotkać przy tramwaju z resztą ekipy! Van Spostrzegła nas pierwsza. Gdy pamięć jest przepełniona.Nie będzie łatwo ten telefon z powrotem ożywić. potem tyłem przez drzwi i przez płot. żeby potem umieścić je w internecie. że aż łzy spływają mu po policzkach. . tak by władze szkolne mogły nas śledzić. Przestraszyłem się. że panikuje. po którym zaczerwienił się aż po czubki uszu. Ale miała radochę. Darryl kochał się w Van od zawsze. załadowanie kodu potrzebnego do usunięcia fałszywych wiadomości zajmuje sporo czasu .a na tym telefonie nie było opcji usuwania wszystkich niepotrzebnych wiadomości naraz. a potem podeszła do Darryla i obdarowała go siostrzanym całusem w policzek. zobaczyłem. nasz świat wypełnił się wścibskimi sklepikarzami i hipokrytami. zeszliśmy po schodach. Chwilę później jego ramiona zaczęły się trząść. ale gdy się odwrócił. . a ona była na tyle urocza. myśląc. że nic o tym nie wie. Spojrzałem na zegarek i krzyknąłem. Wmieszała się w grupę koreańskich turystów.Galvez totalnie na niego najechała za przebywanie na korytarzu podczas lekcji i za wyjęcie telefonu. więc będzie musiał wyczyścić te tysiące SMS-ów pojedynczo. wprost w objęcia wspaniałych popołudniowych promieni słonecznych padających na dzielnicę Mission. co było jej ulubioną formą kamuflażu podczas wagarów. Uścisnęła mnie. Szkoda. Wyszła z tłumu i energicznie ruszyła w naszą stronę. 26 . Darryl wepchnął mnie do środka i wbił wzrok w drzwi.

. miała proste czarne włosy . . którą ściągnąłem w metrze. D.zdławionym głosem powiedział Darryl. Jolu to José Luis Torrez. ale na szczęście zaczął się golić po krótkim okresie zwanym przez naszą ekipę „latami Lincolna”. Tymczasem Van była o pół głowy niższa ode mnie i chuda.zapytałem. Zapuścił brodę już w wieku czternastu lat. ale to do niego pasowało. Uwielbiała duże kolczyki ze szklanymi wisiorkami wielkości rzodkiewek. które działały jak płachta na byka na tych wścibskich cymbałów. Darryl był trochę przy kości. W rozmowach z nią zawsze wszystkich wyprzedzał. Lubił swoją kurtkę. które uderzały o siebie w tańcu. która czerwieniła się na policzkach. Van? . co to mieli moblogi ze zdjęciami wagarowiczów dodane do zakładek w swoich komórkach. . Bardzo. A jak się miewa twój mały. była bardzo niegrzeczną dziewczynką..Świetnie.Jak się masz.Tych dwoje tworzyło zabawną parę. Chociaż zawsze mu się to udawało: nikt tak nie eksfiltrował jak nasz Jolu. brat? Ech. których wzory wyszukiwała w sieci. ostatni członek naszej czwórki.zaplatała je w szalone.zapytała. Poza tym był wysoki. więc niełatwo było mu się wyrwać. gdy tylko coś wzbudziło jego emocje..i zakrywała te badziewne symbole katolickiej szkoły. gdy już wszyscy się przywitaliśmy. . wymyślne warkocze. Jak koszykarz. miał nieco różową cerę. 27 . Miała ładną miedzianą skórę i ciemne oczy. bardzo wysoki.Gdzie jest Jolu? .co jest dość modne w niektórych częściach miasta .Gotowi? . Darryl omal nie zemdlał. Wyjąłem telefon i pokazałem im mapę. tenisówkach i czapce z daszkiem z podobizną naszego ulubionego meksykańskiego zamaskowanego zapaśnika El Santo Juniora. bo była bardzo długa . Przed społeczną kompromitacją ocalił go Jolu. Uczęszczał do potwornie rygorystycznej katolickiej szkoły w dzielnicy Outer Richmond. który właśnie wtedy pojawił się w swojej za dużej skórzanej bejsbolowej kurtce.

schowany obok nadajnik Wi-Fi.istniały współrzędne dla wszystkich głównych miast.Mamy tam pójść w biały dzień. To.To okropna część Tenderloin. znajdziecie się w 'Loin. . . Gdzieś tam powinniśmy znaleźć sygnał sieci bezprzewodowej. .wchodzi się do niej frontowym wejściem hotelu Hilton. Fizycznym elementem dzisiejszej wskazówki był zestaw współrzędnych GPS .dzięki nim mieliśmy odnaleźć sygnał sieci bezprzewodowej. potem jeden blok dalej na O'Farrell Street. najgorszego rodzaju alfonsów.powiedział. że znaleźliście się w zasięgu czyjejś sieci. . Była tuż po mnie najlepszym graczem w grupie. co widzę. Traktowała grę bardzo. w których rozgrywano Harajuku Fun Madness . na czym nam zależało. Sygnał ten był celowo zagłuszany przez inny. Van zrobiła minę. To jedna z najbardziej dziwacznych części San Francisco .To lepsze niż wcinanie uni . na zawsze. .To brzmi nieźle . żeby rozszyfrować nową wskazówkę. wygrać . tak żeby nie mogły go odnaleźć konwencjonalne detektory Wi-Fi . nie dotyczyło jeszcze osób z naszego rocznika (chociaż w 'Loin interesy prowadziło wiele prostytutek w naszym wieku). Musimy się wrócić do hotelu Nikko.Spójrz na to optymistycznie . z której możecie za darmo korzystać.wtrąciła Van. Jeśli pójdziecie w drugą stronę. czym handlowali.małe gadżety informujące was o tym. Żaden z graczy nie dotrze tam przynajmniej do jutra.Zamierzamy gadać czy wygrać? . jesteśmy niedaleko. bardzo poważnie. Jolu uśmiechnął się do mnie.odparłem. nawołujących sykiem dilerów narkotyków i stukniętych bezdomnych. Musiałem przyznać jej rację. . miejscu o największym natężeniu prostytutek-transwestytów.Z tego.i stracić wszystko. Całą czwórką ruszyliśmy w drogę. 28 .powiedziałem. gdzie zaczyna się ta cała turystyczna masakra w stylu kolejek linowych i rodzinnych restauracji. W branży ARG nazywamy to g i g a n t y c z n ą p r z e w a g ą . później w lewo aż do Van Ness Avenue.

że jakaś naćpana prostytutka zadźga mnie za to. eleganckiej restauracji sushi w hotelu Nikko w Tenderloin. gdzie w pewien tajemniczy sposób stawała się najsłabsza. wziął oddzielny kieszonkowy detektor.Czy wszyscy macie swoje detektory Wi-Fi? . . będzie stawał się coraz słabszy. który był zbyt wyluzowany.zapytałem. Zamiast tego znalazłem się twarzą w twarz z dziewczyną w moim wieku. Ja nie miałem zamiaru tego próbować. w którego oknie migał czerwony napis ZAMKNIĘTE. ale Jolu.Mieliśmy wytropić lokalizację „ukrytej” bezprzewodówki. żebyśmy spróbowali uni. Przynajmniej tak mówił Darryl. rozejdziemy się i zobaczymy. złapałem sygnał sieci bezprzewodowej. Podali nam miseczki z zupą miso. na której tkwiły wielkie okulary przeciwsłoneczne wygląda 29 .Jeśli to tutaj. Tam mieliśmy znaleźć kolejną wskazówkę . czyli sushi zrobionego z jeżowców. Nazwa sieci brzmiała HarajukuFM. że znaleźliśmy się w dobrym miejscu. mniej więcej w odległości trzech przecznic od O'Farrell Street. .Dobra. więc kiedy w końcu udało nam się wytropić wskazówkę. Kobiecy głos krzyknął: „Aaa!”. Darryl i Van mieli je wbudowane w swoje telefony. Ale smakowało naprawdę dobrze. co znajdziemy. więc odwróciłem się w obawie. że złamałem jej obcasy. Miała gęstą czuprynę jasnoróżowych włosów i twarz o rysach gryzonia. Za pomocą swojego wbudowanego w telefon detektora Wi-Fi. więc wiedzieliśmy. żeby nosić telefon większy od swojego małego palca. Szukacie miejsca. Zrobiłem krok do tyłu i stanąłem komuś na palcach. jednego ze sponsorów Harajuku Fun Madness. to ja nie idę . zaraz przed Hyde Street i naprzeciwko podejrzanego salonu masażu azjatyckiego. w którym nagle przycichnie sygnał i w miarę jak będziecie się wzdłuż niego poruszać. o konsystencji bardzo roztopionego sera i zapachu bardzo rzadkich psich odchodów. Nikko należał do Japońskich Linii Lotniczych. . mierząc moc sieci „widocznej” i odnajdując miejsce.rzekł Darryl.ostatnim razem była ukryta w daniu dnia w Anzu. cały personel skakał wokół nas.

a trzecia fioletowe. wiej okrężną drogą. dawnych światowych przywódców oraz nalepek z zagranicznych napojów gazowanych. do której przypiętomnóstwo japońskich ozdobnych maskotek . druga zielone.Jesteśmy ekipą. Ubrana była w pasiaste rajstopy wynurzające się spod czarnej babcinej sukienki. wtedy ten teren będzie należał do was. . które każdy Kalifornijczyk rozpoznaje instynktownie t r z ę s i e n i e ziemi.rzekła. że stojąca za mną Van rusza do przodu. to w ciągu trzydziestu sekund wyślę to zdjęcie do szkolnego ochroniarza.jące praktycznie jak gogle pilota. Najpierw to poczuliśmy: to wywołujące mdłości szarpnięcie betonu pod stopami. Ale później zdałem sobie sprawę.Uśmiech . ani na środku ulicy. który mógłby się na nas zawalić. . Podniosła aparat i zrobiła nam wszystkim zdjęcie. . Za jej plecami dostrzegłem trzy inne dziewczyny w podobnych strojach . do której chodziła.Nie zrobiłabyś. 30 .Zrobię to . Na początku miałem ochotę uciekać: „Gdy masz kłopoty i nie pomaga nic. .A ja jestem osobą. Poczułem.wyrecytowała. ..Jesteście w ukrytej kamerze szpiegującej. wrzeszcz i krzycz”. która skopie wam tyłki w Harajuku Fun Madness . że znajdowaliśmy się w najbardziej bezpiecznym z możliwych miejsc.Kim wy jesteście. Myślę. że zaraz rozwali tym ciziom łby. . Możecie wrócić za godzinę. Szkoła dla dziewcząt. słynęła z takich kłótni. . nie . więc byłem pewien.O. drużyną lodów na patyku? . gdzie odłamki gzymsu mogłyby rozbić nam głowy.zawołała.postaci z anime..Jeśli wasza czwórka nie zostawi wskazówki w spokoju i nie pozwoli jej wytropić mnie i mojej drużynie.odparłem. która za sekundę prześle twoje zdjęcie i wpakuje cię w n i e m a ł e kłopoty. że to więcej niż fair.jedna miała niebieskie włosy. nie byliśmy w budynku. . Wtedy świat zmienił się na zawsze.

Syreny przeciwlotnicze. unosiła się ogromna czarna chmura. Wszyscy znaliśmy ten rozpościerający się czarny kształt z filmów. Usłyszeliśmy kolejny huk. Ale takie nieplanowane alarmy znałem jedynie ze starych filmów wojennych i gier wideo. Słyszałem już takie syreny . Czy to wybuch atomowy? Czyżby to było nasze ostatnie tchnienie? 31 . Schronach? Spojrzeliśmy po sobie zdezorientowani. To brzmiało niczym głos Boga dochodzący ze wszystkich stron naraz. wtedy to ujrzeliśmy: na północnym wschodzie.włączali je we wtorkowe południa.w każdym razie na początku .ale to takie nie było. Ten dźwięk był tak druzgocący. Wszyscy patrzyliśmy na ten grzyb dymu w milczeniu. Ktoś musiał wysadzić coś dużego w powietrze.Meldować się w schronach. najgłośniejszy ze wszystkich. w których ktoś bombarduje z góry kogoś innego. To był niewiarygodnie głośny huk. Łuuuuuuuu.Trzęsienia ziemi są niesamowicie ciche . że wszystko zdawało się mniej rzeczywiste. .Meldować się w schronach. W jakich schronach? Chmura unosiła się spokojnie. zresztą nie tylko mnie. od strony zatoki.ten dźwięk sprawiał.. . Rozległy się następne grzmoty i nastąpiły kolejne trzęsienia. żeby sprawdzić system obrony cywilnej. na których się wychowaliśmy.. jakie dotychczas słyszałem. W oknach wzdłuż całej ulicy pojawiły się twarze. a chmura dymu zrobiła się jeszcze większa. których dotychczas nigdy nie dostrzegłem. Wszystkie odezwały się jednocześnie. . rozpościerając się coraz bardziej. że powalił mnie na kolana. Zawyły syreny. Na słupach elektrycznych umieszczone były głośniki. Darryl potrząsnął moim ramieniem i wskazał na miejsce ponad budynkami.

. . którzy myślą: KALIFORNIA = CIEPŁO i spędzają wakacje w San Francisco.NATYCHMIAST MELDOWAĆ SIĘ W SCHRONACH.wrzasnąłem.Biegniemy do metra . . marznąc w swoich krótkich spodenkach i koszulkach . i tak ledwie mogłem go usłyszeć.rozpierzchli się we wszystkich kierunkach.Dziewczyna z fioletowymi włosami chwyciła za ręce swoje koleżanki i razem zaczęły uciekać w popłochu w kierunku stacji metra i wzgórz.NATYCHMIAST MELDOWAĆ SIĘ W SCHRONACH. Dookoła było dużo wrzasku i bieganiny. ale wśród wycia alarmów. to ci.Powinniśmy iść! . * SFPD (ang.wrzasnął mi do ucha Darryl. Zwarliśmy szeregi i ruszyliśmy w dół ulicy. Turyści . do których dołączyły tradycyjne syreny policyjne.Wydział Policji San Francisco. . Dziesiątki radiowozów SFPD* mijało nas z wrzaskiem.zawsze można ich dostrzec. . Wszyscy przytaknęli. San Francisco Police Department) .

Darryl znajdował się wciąż obok mnie . który uśmiechał się do niej znacząco. tym większy był ścisk. Kilka metrów dalej dostrzegłem uwięzioną przez tłum Vanessę.Odpieprz się! . . Biegli lub szli.był dość duży. Im bardziej zbliżaliśmy się do metra.usłyszałem za sobą krzyk Van. Obserwujący to wszystko bezdomni kulili się ze strachu w drzwiach. a wysoka czarnoskóra prostytutka-transwestyta z jakiegoś powodu wrzeszczała na dwóch młodych facetów z wąsami. prawie wisząc na jego biodrach. a na moje napierał ktoś inny. stawiając opór tłumowi. i ujrzałem Van patrzącą z odrazą na starszego faceta w porządnym garniturze.Zboczeniec! Trzymaj łapy przy sobie! Odwróciłem się. Stałem z twarzą wciśniętą w czyjeś plecy. czego szuka. . Szperała w torbie i wiedziałem. a Jolu stał zaraz za nim. milczeli bądź krzyczeli i panikowali. mieli blade twarze. 33 .ROZDZIAŁ 3 W drodze do stacji Powell Street minęliśmy wielu ludzi. Przed wejściem na schody prowadzące na peron natrafiliśmy na scenę zbiorową: ogromna masa ludzi starała się sforsować wąskie przejście. więc trudno go było popchnąć.

że jakaś kobieta w średnim wieku ubrana w hippisowską sukienkę zasłabła i upadła.Wszystkich nas udusisz. co mogłem. Na dźwięk słowa „gaz” facet się wystraszył i przepadł. spojrzała na niego. omal się nie przewracając. Robiłem wszystko. Skończyłem. że to się dobrze nie skończy.w żaden sposób nie mogła mnie usłyszeć. w której znajdowały się bramki metra. Wyjąłem telefon i wysłałem jej SMS-a.w tej zamkniętej przestrzeni głosy wokół nas rozbrzmiewały ryczącym. Ludzie tłoczyli się wzdłuż schodów. . dzwoniącym w głowie echem. ale nie mogła. starając się wstać. Wiedziałem już.Ale masakra. . że wtedy już niczego nie czuła. . a zapach i napór tych wszystkich ciał wywołał we mnie poczucie klaustrofobii.. stąpając po jej brzuchu. Zbliżyłem się do niej i nachyliłem. Krzyczała. Tymczasem Darryl dał znać Jolu.powiedział.Darryl krzyknął mi do ucha. Wszędzie rozlegały się krzyki. Widziałem.Chcesz zaryzykować i wydostać się na górę? . na podłodze leżało coraz więcej ciał.zapytałem Darryla. . > Spadamy stąd Zobaczyłem.krzyknąłem ponad zgiełkiem. Motłoch naciskał zbyt mocno. a jeszcze więcej osób przeciskało się przez obrotowe bramki i ruchome schody prowadzące na perony. Spojrzałem na Vanessę . potem na mnie i przytaknęła energicznie. niesiony przez prący przed siebie tłum. 34 . Tutaj wcale nie było lepiej .Tak.Jaki masz plan? . Nigdy jeszcze nie byłem tak przerażony. cholera. mimo że tłum wciąż niósł go do przodu. Myślę. a tłum napierał z tyłu nieustępliwie niczym buldożer. Zostaliśmy wepchnięci do otwartej hali.Nie używaj gazu! . że poczuła wibracje telefonu. jak wymachuje rękami. tak . Zauważyłem. . żeby utrzymać się na własnych nogach. o którą nigdy siebie nie podejrzewałem.

Wszyscy krzyknęliśmy. Ja złapałem Darryla. leżących pod nami ciałach.tylko ludzie. a Darryl złapał drugą ręką Jolu i tak zaczęliśmy przepychać się na zewnątrz. jakby strasznie chciał mi przyłożyć. Van jakoś się do mnie dopchała i chwyciła mnie za biodra. kuląc się i garbiąc od dźwięku syren i dymu. Przeszliśmy po trzech kolejnych zgniecionych.To niemożliwe! . Ludzie. ponieważ spychaliśmy ich z drogi. powiększająca się plama.Będziemy musieli wrócić! . zanim wystrzeliliśmy na zewnątrz jak korki od szampana. Po jednej stronie jego koszulki widniała czerwona. mrużąc oczy w jasnym świetle.. za którą trzymałem idącą za mną Van. i na kurczowym uścisku dłoni. . Ruszyliśmy w ich kierunku. potem. który z całej siły ściskał mi nadgarstek. Gdy dotarliśmy do ławek. nie byli zachwyceni. a Vanessa chwyciła go i odwróciła.i wskazałem na nie. Minęła cała wieczność.Jeśli będziemy dłużej czekać.powiedział. żeby wcisnąć się w jakieś puste miejsce z przodu. którzy rozpaczliwie starali się przedostać do metra. Zauważyłem kilka pustych ławek . ale w żaden sposób nie mogliśmy im pomóc. Kilku nas przeklęło. Zresztą wtedy nawet nie myślałem o pomaganiu.zazwyczaj obleganych przez obdartych pijaczków . na Darrylu. a jeden facet wyglądał tak. To nie było proste. Wszędzie unosił się dym. gdy dostaliśmy się na schody.odkrzyknąłem. a odgłosy syren wydobywających się z pojazdów uprzywilejowanych gnających po Market Street były jeszcze głośniejsze. gdyby tylko udało mu się uwolnić ręce. Początkowo poruszaliśmy się około dziesięciu centymetrów na minutę. 35 . których mijaliśmy. zwolniliśmy jeszcze bardziej. Wielu z nich płakało. stanie się to jeszcze bardziej niemożliwe! Wzruszył ramionami. Na ulicach nie było już prawie nikogo . Darryl padł jak długi. . wskazując na nieprzebrany tłok ciał. Wszystkie moje myśli były skupione na tym. Alarmy przeciwlotnicze nadal wyły.

powiedział Jolu.odparłem. gdy trzy miliony ludzi wybiera jednocześnie ten sam numer. Vanessa zdjęła swoją dżinsową kurtkę i bawełnianą bluzę z kapturem. 36 . głęboką ranę na jego pulchnym boku. Siedzieliśmy tam przez dłuższy czas. Taki dźwięk może się pojawić tylko wtedy. Podążyłem wzrokiem za jego palcem. . jak aktorzy w filmach.Trzymaj ją uniesioną. a Van wciąż powtarzała. i robiła sobie z nich jaja. Uwielbiała patrzeć.zapytał Darryl. Uparł się. .Złap go za głowę .A może zadzwonić po pogotowie? . . . że nic mu nie jest i że powinniśmy pozwolić mu wstać. to okropne. udzielając pierwszej pomocy.Podnieś mu nogi. Czułem się jak idiota.A oni? . ale sygnał. że teraz była z nami. wskazując na ulicę. potem na swój bok. nie mamy danych . brzmiał niczym skowyt systemu telefonicznego. którą nosiła pod spodem. popełniają błędy. . . skoro mamy terrorystów? .Jakiś wariat dźgnął go w tłumie . myśląc. Błyskawicznie wyciągnąłem telefon i wystukałem 911. Złożyła ją i przycisnęła do boku Darryla. żeby się zamknął i leżał spokojnie. a jego głowa opadła z powrotem na ławkę. który odebrałem.Nie mamy telefonu.A może Wikipedia? . Zwiń swój płaszcz albo coś innego. odsłaniając długą.powiedziała do mnie. potem znowu jęknął. zaciskając pięści. że zobaczę glinę lub personel medyczny. Tak bardzo się cieszyłem.Van podwinęła ubranie. Komu potrzebne są botnety. Było zajęte. przyciskając bluzę do boku Darryla.Jezu. Potem zwróciła się do Jolu: . Darryl jęknął i spojrzał na nas. Matka Vanessy była pielęgniarką i dlatego co roku na letnich obozach dziewczyna przechodziła kurs ratownictwa. zanim skopie mu tyłek.zaproponował Jolu.powiedział Jolu. Jolu wziął się szybko do roboty. .

ale nikogo tam nie było. Czułem. Ledwo zdążyłem ich zauważyć. ani następne trzy wozy policyjne. Byłem skończonym idiotą. Szybko ją do tego przekonałem. Gdy kolejny z nich pojawił się na Market Street. Vanessie nie spodobał się ten pomysł. Przecież mogli nam pomóc. jak obok otwierają się drzwi. chodzi o t y c h gliniarzy w samochodach! O. podnosząc się i chwiejnym krokiem wlokąc w kierunku Market Street. że nie był to samochód policyjny ani strażacki. nie dzisiaj. ale pomyślałem. karetka lub strażacy. Wyglądał jak wojskowy jeep. Nie zatrzymał się również radiowóz ani samochód strażacki. ani nawet karetka. Bluza Vanessy była przesiąknięta krwią. widząc krwawiącego Darryla. A mogą to zrobić.Dalej . .W porządku. że gliniarze nie zatrzymają się dla dzieciaka wymachującego czapką na ulicy.karetka . Darryl nie był w najlepszej formie .Stać! Pojazd zakołysał się i stanął. wyszedłem wprost na jezdnię. machając rękami nad głową i krzycząc: . Co pięć sekund przemykał obok nas samochód policyjny. po prostu odpoczywaj . . Podniosłem wzrok i spostrzegłem grupę facetów w kombinezonach. żeby mogli cię zauważyć i się zatrzymać.nawet nie zwolnił. stary.Nie. Zatrzymał się gwałtownie tuż przede mną. a para nóg w ciężkich butach zbliża się do mnie.zaniesiemy cię tam.powiedziałem . idioto. Dopiero wtedy zauważyłem. jak opancerzony hummer. .rzekłem. Pierwszy z pojazdów. który z wyciem przemknął obok nas . ale to Darryl podjął ostateczną decyzję. Miałem już dosyć przejeżdżających tuż obok mnie samochodów. Wyglądali na wojskowych.miał bladą twarz i zadyszkę. Odskoczyłem. straciłem równowagę i upadłem. 37 . gdy wycelowali we mnie karabiny. jednak brakowało na nim wojskowych oznaczeń. tam! Miał rację. z wielkimi karabinami w dłoniach i w przyciemnianych maskach przeciwgazowych na twarzach.

38 . Byłem pogrążony w całkowitej ciemności i wytężałem słuch. Stojący nade mną mężczyzna bez twarzy i oczu celował wprost we mnie. . ściskając je mocno. a potem bardzo powoli uniosłem przed siebie ręce. Otwarłem usta. a potem walnięcie. Potem ktoś. że zanim zdążyłem nabrać powietrza. tuż obok mnie. Wstrzymałem oddech. ale wszystko.zwróciłem się do żołnierzy. słuchajcie! Jesteśmy tylko licealistami. co słyszeliście na temat tego doświadczenia. co mówiłem. to jakieś nieporozumienie.Hej .Chłopaki? . wykręcając ręce za plecami i powodując potworny ból ramion. było słychać przez ten worek. Potknąłem się. . .Hej. Usłyszałem odpowiedź Jolu. To widok. bo potwornie wrzynała się w skórę. Nie miałem pojęcia. ktoś włożył mi na głowę chropowaty worek i zacisnął go mocno wokół tchawicy. Jolu wrzeszczał i kiedy na sekundę na nich spojrzałem. W głowie mi dzwoniło. zamknąłem je. żeby zrozumieć.krzyknąłem i zarobiłem ostry cios w głowę. Inni również zostali brutalnie wepchnięci do środka. Musimy zawieźć naszego kolegę do szpitala. lecz obojętnie uderzył mnie w brzuch. Van coś krzyczała.. czas się zatrzymuje. jest prawdą. który sprawia. . po czym związał mi czymś podwójnie nadgarstki. Krzyknąłem. Ktoś brutalnie. co się dzieje z moimi przyjaciółmi. które tym razem dostało się jemu. jakby w jej wnętrzu ktoś walił w gong.Posłuchajcie. a w uszach rozbrzmiewa dudnienie serca. postawił mnie na nogi. Poprzez tłumiące dźwięki płótno słyszałem. bo mój przyjaciel krwawi. tak szybko i tak gwałtownie. ile z tego.Nigdy wcześniej nie spoglądałem w nabitą lufę. lecz mój głos został stłumiony przez worek. Chciałem was zatrzymać. podnosząc mnie za nadgarstki.. że zastygacie w miejscu. Ale nie przerwałem. był już założony. To musiała być jakaś taśma. jak krzyczą. Jakaś ręka pchnęła moją głowę w dół i znalazłem się w hummerze. Ktoś go dźgnął.

ale do tej pory nie stanowili dla mnie rzeczywistego zagrożenia. Jedną lekcję miałem za sobą. Silnik zgasł i drzwi się otworzyły. podążaliśmy jedną z bardziej stromych ulic . kto 39 . że gdzieś tam na świecie istnieją jacyś abstrakcyjni terroryści. Terroryści stanowili o wiele rzadszą przyczynę śmierci niż upadki pod prysznicem czy porażenie prądem elektrycznym. A może to terroryści! Nigdy wcześniej tak naprawdę w nich nie wierzyłem . Samochód zakołysał się w obie strony i przechylił się tak. Moje oczy zaczęły tonąć we łzach i z bólu dosłownie nie mogłem oddychać. i sądząc po nachyleniu. poczułem. terroryści mieliby porywać licealistów? Samochód zatrząsł się i zatrzymał na zboczu. Miałem wrażenie. Tylko dlaczego. jakby jechał pod górę. kołysząc się do przodu i do tyłu na tylnym siedzeniu hummera.nigdy w życiu nie dostałem czymś tak twardym. Zamartwianie się nimi wydawało mi się tak bezużyteczne jak myślenie o uderzeniu pioruna. Kim byli ci pajace? Nie mieli żadnych odznaczeń.to znaczy wiedziałem. że mógł rozjechać mnie jakiś pijaczyna prujący Valencia Street. Ktoś. ale niczego już nie powiedziałem. wypadłem na wybrukowaną ulicę. Wydedukowałem. Teraz zjeżdżaliśmy po równie stromym zboczu.to była pewnie Powell Street. Stamtąd można się przedostać na łódź i uciec. potem pchnął. do diabła. to było znacznie bardziej prawdopodobne. Jeśli moja mentalna mapa się nie myliła. uderzając się w piszczele. Kilka sekund później potknąłem się o stalowe schody. że używał policyjnej pałki czy czegoś w tym stylu . Świat mógł mnie zgładzić na milion różnych sposobów . Sekundę później złapałem oddech. To by się zgadzało z hipotezą o terroryzmie. podczas gdy guzy puchły na mojej głowie. Ktoś wyciągnął mnie za ręce na drogę. zmierzaliśmy w kierunku nabrzeża do dzielnicy Fisherman's Wharf. Potykając się. że terroryzm jest o wiele bardziej niebezpieczny. Siedząc z głową w worku i rękami związanymi za plecami.począwszy od tego. że przejeżdżamy przez Nob Hill.Znowu ktoś walnął mnie czymś w głowę.

musicie najpierw zapłacić parszywą cenę. ani ostrożny . nie mogąc skorzystać z pomocy własnych rąk. ponadczasowa wieczność w głuchym mroku. Wzdłuż ścian rozmieszczone były stalowe biurka. pociągnęła po stalowej podłodze i rzuciła na kolana.stał za mną. Ten ktoś nie był ani brutalny. że musiałem zamknąć oczy. co znajdowało się za mną. Widziałem obręcze kół umiejscowione regularnie wzdłuż całej przyczepy. Wszyscy znajdowaliśmy się na tyłach dużej szesnastokołowej ciężarówki.był po prostu. W ciągu trzydziestu minut moje ciało wstrzyknęło do krwiobiegu całoroczną dawkę adrenaliny. Niestety. Śmiech. Nawet udało mi się zdrzemnąć. Obudziłem się. a na nich znajdowały się płaskie monitory na wysięgnikach wyglądające jak aureole nad głowami użytkowników. Światło w pokoju było tak jasne. a głowa była pogrążona w płóciennym mroku.. lecz jakaś nowa para rąk chwyciła mnie z przodu.. krew przestała dopływać do moich nóg. zanim ta cudowna substancja wyposaży was w siłę. Poczułem jakiś ruch i ciała przykuwane obok mnie. popchnął mnie ponownie. obojętny jak pracownik McDonald's robiący hamburgery. wsłuchiwanie się we własny rozbrzmiewający w uszach oddech. potem trochę mniej. Zacząłem ostrożnie wchodzić po schodach. ale go tam nie było. dzięki której będziecie mogli podnosić samochody przygniatające waszych najbliższych i przeskakiwać przez wysokie budynki. gdy ktoś ściągnął worek z mojej głowy. z początku mrużąc je mocno. Gdy klęczałem. Jęk i stłumione dźwięki. Znowu o mało nie upadłem. Powoli zacząłem podnosić powieki. którą przekształcono w pewnego rodzaju ruchome stanowisko dowodzenia albo więzienie. Przy każdym biurku stał wypasiony fotel biurowy z wbudowanym 40 . Potem długa. aż w końcu otworzyłem je całkowicie i rozejrzałem się dookoła. odgłos nabieranego powietrza. przypinając moje dłonie do czegoś. Dotarłem do trzeciego stopnia i już miałem stanąć na czwartym.

schludne fryzury. ale niczego nie mogłem stwierdzić na pewno .z przodu ciężarówki. który obracał oczami jak opętany. Do tej pory starałem się tego unikać. którzy nas porwali. do ścian pojazdu przyśrubowane były stalowe pręty. Nie wiedziałem. młodą białą kobietę o brązowych włosach.wielu z nich się osunęło. żartując i popijając kawę z jednorazowych kubków. Mogliby robić na pół etatu za czirliderki w finałowych rozgrywkach amerykańskiej ligi futbolu. Dalej znajdowała się część więzienna . błyskając białkami. Nasi porywacze tak nie wyglądali.wyglądali niczym turyści z Nebraski. w czapeczkach wydzierganych na szydełku i w luźnych bawełnianych sukienkach po kostki. A poza tym cholernie chciało mi się sikać. Van i Jolu zauważyłem od razu. co mogły. chociaż programy telewizyjne robiły. kąt nachylenia i tym podobne bajery. chyba niewiele starszą ode mnie. biali i ciemnoskórzy. uśmiechali się swobodnie do siebie. która w swoim stroju 41 . niezupełnie w wojskowym stylu. Tak jak ja. To nie byli Arabowie z Afganistanu . kto nie spogląda w ciemne wnętrze szafy. w której jego wyobraźnia wyczarowała jakieś straszydło. Vanessa spojrzała na mnie i przygryzła usta. którego nie potrafiłem określić. Była wystraszona. najdalej od drzwi. że są to ciemnoskórzy Arabowie z długimi brodami. jak wygląda terrorysta. żeby mnie przekonać. zasłaniając mi widok. jak ktoś. Byłem przerażony. siedząc na drugim końcu ciężarówki. Spojrzałem na jedną z osób. dzięki któremu można było co do milimetra dostosować jego wysokość. krótkie. Rozejrzałem się dookoła w poszukiwaniu porywaczy. Byli tam mężczyźni i kobiety. Wszędzie unosił się odór potu i strachu. czy to terroryści. I jak Jolu. Darryl mógł znajdować się wśród pozostałych kilkunastu osób przykutych z tyłu. Nikt nie chce się przekonać. czy ma rację. Szerokie podbródki. W jakiś sposób. Ale ja musiałem spojrzeć na tych drani. do których przykuto więźniów. wyglądali po a m e r y k a ń s k u . Chciałem sprawdzić.panelem sterującym.

. Odwróciła się znowu do mnie. proszę pani.Myślę. potem wszyscy będziecie mogli się odlać.powiedziałem.nawet Van czasem nie potrafi ich rozróżnić . Wyglądał na Chińczyka lub Koreańczyka . Był starszy. Spojrzała na mnie. . . paralizator elektryczny i puszkę gazu łzawiącego lub pieprzowego. miał lekko ponad trzydziestkę i dość szerokie barki.ale w jakiś bliżej nieokreślony sposób jego zachowanie wskazywało na to. Uśmiech zniknął w jednej chwili. z tyłu. co się tutaj dzieje.przytaknąłem. ale naprawdę muszę się odlać. Tu. .Hej . tak żebym zobaczył przypiętą tam broń. a wyraz jej twarzy uległ natychmiastowej zmianie. . .bizneswoman wyglądała nawet uroczo. że jest Amerykaninem.odrzekłem nad wyraz zniecierpliwionym głosem. Odchylił połę swojej sportowej kurtki. że nie wytrzymam przez kolejne dziesięć minut . Odwróciła się do małej trzyosobowej grupki swoich kolegów. Wymieniła ze swoimi kumplami jeszcze kilka uwag. jakby sporo ćwiczył na siłowni.Jasne . teraz albo nigdy. 42 . z którymi przeprowadziła cichą rozmowę. Zanim kurtka opadła z powrotem. zacznie nieźle śmierdzieć.Mówię poważnie. jakby nie usłyszała moich słów. po czym jeden z nich podszedł do mnie.Nie rozumiem. Nie mogłem jej usłyszeć wśród hałasu wentylatorów dochodzącego z komputerów. Jeśli będziecie patrzeć na kogoś dość długo. to przydarzy się niemiły wypadek.Naprawdę.rzekł. Potrząsnęła głową i spojrzała na mnie jak na żałosną ofiarę losu. rozpoznałem pistolet. stał się obojętny. kapujesz? Spojrzała na mnie obojętnie. prawie jak u robota.Powstrzymaj się jeszcze przez dziesięć minut. ten ktoś w końcu skieruje na was swój wzrok. jeśli zaraz nie pójdę do kibla.Tylko bez numerów . . .

Albo rozwiąże mi pan ręce.z bezprzewodowym pilotem do odpinania kajdanek! Pomyślałem.mogliby chwycić za broń zębami i pociągnąć za spust językiem lub coś w tym rodzaju. Starałem się wypatrzyć Darryla. Ręce miałem nadal związane za plecami plastikową taśmą i teraz.Proszę zrozumieć . . Krokiem klauna pomaszerowałem na sam tył ciężarówki do małej przenośnej ubikacji. Wysunął gwałtownie groźnie wyglądający nóż i przeciął nim plastikową taśmę. a moje ręce nagle opadły. tak żeby móc wstać.powiedział mężczyzna. Wizyta w toalecie wymaga użycia rąk. Szarpnąłem nadgarstkami. jak poruszał szczęką.Dotknął czegoś. co było przymocowane do jego paska. . Facet gwałtownym ruchem postawił mnie na nogi. Ktoś w ciężarówce zachichotał. kolejny raz uwalniając mi ręce. Krótko mówiąc. Sięgnął w kierunku swojego pasa i podszedł z bardzo przyjemnym zestawem szwajcarskich scyzoryków. i kajdanki za moimi plecami się otwarły.powiedziałem. z trudem wierzgając ścierpniętymi nogami i starając się podwinąć je pod siebie. że to mimo wszystko ma sens. poczułem. upadłem na twarz. . starając się. Przecież lepiej nie nachylać się nad więźniami z całym tym uzbrojeniem tuż przed ich oczami . ale mogła nim być każda z tych pięciu czy sześciu pochylonych postaci. poznałem to po tym. żeby mój głos nie brzmiał sarkastycznie ani gniewnie (co nie było łatwe).Proszę zrozumieć.Czy mógłby mi pan to zdjąć? Po godzinnym ucisku plastikowych taśm moje palce wyglądały jak sine parówki. Lub żadna z nich. że od klęczenia wciąż w tej samej pozycji moje nogi zrobiły się jak z waty. Wyglądało to tak. Ten człowiek mnie nie lubił. gdy nie podtrzymywały ich kajdanki. Mężczyzna się nie poruszył. jakby nosił pas Batmana . Rany. . ależ ci ludzie byli spięci. albo będzie pan musiał za mnie trafić. 43 .Właź .

chwycił za ręce i poczułem. Łkałem cicho. Wytarłem twarz papierem toaletowym najdokładniej. którą.powiedział. żeby stać. . żeby powstrzymać się od szlochu . W końcu się załatwiłem i wypłakałem.Wszystko w porządku? . a pilnujący mnie mężczyzna zaczął łomotać w drzwi. że omal nie krzyknąłem. podczas gdy ja próbowałem ponownie skupić wzrok. Miał opuchniętą twarz i paskudnego siniaka na policzku.Coś ty tam robił? . Gdy poruszyłem palcami. Opuściłem klapę. upchnąłem to wszystko do kibla i spuściłem wodę. a łzy i katar ciekły mi po twarzy. poczułem w nich mrowienie. ale znalazłem tylko butelkę z przemysłowym płynem dezynfekującym do rąk z wypisaną drobnym drukiem listą żyjątek. Tylko tyle byłem w stanie zrobić. . Odwrócił mnie. tłumiąc wydobywające się z nich dźwięki. Nie ufałem swoim nogom na tyle.zapytałem go. Po raz drugi powstrzymałem się od krzyku..Korzystałem z ubikacji . uderzając moją głową o metalową ścianę ciężarówki. na które działał. Moje dłonie były bezużyteczne niczym bryły gliny przytwierdzone do rąk. jak spostrzegłem. był Jolu.Nie gadać .odparłem. która wydała dźwięk podobny do zegara wybijającego pierwszą. Nie chciałem dać satysfakcji swoim oprawcom. Przykuł mnie z powrotem i chwycił kolejną osobę. jak mogłem. ponieważ taśma wgryzła się brutalnie w delikatną skórę dokładnie w tym samym miejscu co poprzednia. lecz mój przyjaciel z pasem Batmana przyłożył mi rękę do czoła i mocno popchnął. Potem rozejrzałem się w poszukiwaniu zlewu. . Moje nadgarstki momentalnie spuchły. 44 . które następnie przerodziło się w tak ostre pieczenie.zapytał mężczyzna. .zakryłem usta. kołysząc się do tyłu i do przodu. Wtarłem trochę tego płynu w ręce i wyszedłem z toalety. Wepchnął mnie do toalety.Dziękuję .powiedziałem. jak nowa para plastikowych kajdanek oplata mi dłonie. Poczułem ulgę tak w pęcherzu. zdjąłem spodnie i usiadłem. jak i w oczach.

Dziękuję . Więźniowie. mój strażnik poszedł do swoich kumpli. jeden po drugim. Byłem trzeci. a kiedy skończyli. zanim te zupełnie się zamknęły. Przez szczelinę w drzwiach. miała worki pod oczami i ponure zmarszczki w kącikach ust.zauważyłem. przerywaną co jakiś czas gromkimi salwami śmiechu. Mundur amerykańskich sił zbrojnych. że na zewnątrz jest już ciemno i pada deszcz. Prowadziła mnie kobieta z drapieżną fryzurą.każde przesłuchanie trwało około siedmiu minut. niby-mgieł typowych dla San Francisco. żeby wypić kolejną kawę . Z bliska wyglądała na zmęczoną. tym razem bez zapachu dymu. Na końcu ciężarówki ustawili mały parawan i zaczęli do nas podchodzić. lecz z domieszką ozonu. Już wtedy postanowiłem. dwa hipopotamy . szli do toalety i wracali. że za to wszystko zapłacą.i odbyć jakąś niewyraźną rozmowę. Nie znosiłem tej swojej automatycznej grzeczności. zauważyłem. miał na sobie wojskowy mundur. którą we mnie wpojono. Jak udało mi się mniej więcej obliczyć . a oni odpowiedzieli mu tym samym gestem i wtedy właśnie zrozumiałem. że nie byłem więźniem jakichś tam terrorystów byłem więźniem Stanów Zjednoczonych Ameryki. Potem drzwi z tyłu ciężarówki się otwarły i poczułem powiew świeżego powietrza.odmierzając w głowie sekundy: jeden hipopotam. Głowa mi pękała z odwodnienia i niedoboru kofeiny. który wszedł do środka. rozkuwając jednego po drugim i prowadząc na tył samochodu. .powiedziałem automatycznie. 45 . Mężczyzna. Zasalutował do ludzi w ciężarówce. kiedy odpięła mnie za pomocą pilota i postawiła na nogi. prawdziwa Miss Gestapo. że piją ją z dużego kartonowego kubka ze Starbucksa . właściwie to była jedna z tych niby-mżawek. która nadawała jej wygląd wrednej suki.Nie przepadałem za tymi ludźmi.

nie znając prawidłowego hasła. która pojawia się zawsze.Lepiej zacznij z nami współpracować. To nie była zbyt grzeczna informacja . którą utworzono po zamachach terrorystycznych z u września 2001 roku na World Trade Center i Pentagon.Czy jestem aresztowany? . Jeśli nie jesteście aresztowani.animowana ręka wykonująca pewien powszechnie znany gest . .Zostałeś zatrzymany przez Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego* . DHS) . . Stało tam rozkładane krzesło.warknęła kobieta. . gdy ktoś próbuje dostać się do danych.chciałem tylko dostosować sprzęt do swoich indywidualnych potrzeb. MSWiA. Department of Homeland Security. 46 . .Mamy do ciebie kilka pytań.Nawet nie drgnęła.Czy jestem aresztowany? . Nie mogą was zmusić do udzielania odpowiedzi.agencja bezpieczeństwa wewnętrznego Stanów Zjednoczonych. Pomiędzy nimi stał stolik. jeśli nie zostaliście aresztowani. a jeśli pytacie. na którym usiadłem. W Polsce odpowiednikiem tego departamentu jest Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. istnieją granice. muszą udzielić wam odpowiedzi. O rany.spojrzało na mnie ze swoich ergonomicznych superfoteli. i to już. . których gliny nie mogą w stosunku do was przekroczyć. trzymając mój telefon. czy ja kiedykolwiek będę mógł porozmawiać z adwokatem? . Takie są przepisy. * Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego (DBW) (ang. Dwoje z nich . Po pierwsze.zapytała. macie też prawo do wykonania telefonu i rozmowy z adwokatem.Do czego to służy? . Marcusie.powiedziała kobieta. Marcus . Poszła za mną na tył ciężarówki i kazała mi wejść za parawan.powtórzyłem. czy zostaliście aresztowani. Na ekranie wyświetliła się informacja o błędzie. .Miss Gestapo i facet z pasem Batmana . na którym rozrzucona była zawartość mojego portfela i plecaka. To nie było bezsensowne pytanie.Cześć.zapytałem. nie mogą przetrzymywać was bez aresztowania.Czy jestem aresztowany? .

małe zainstalowane przeze mnie przeróbki. w którym wydarzył się najgorszy atak terrorystyczny w historii tego kraju.odparłem. . . w których możesz się po prostu ulotnić. do czego to służy? . sprawdziliśmy cię w internecie.Według mnie naprawdę powinieneś przemyśleć swoje podejście do tej sytuacji .rzuciłem oburzonym tonem. że nie jesteś wrogim bojownikiem. młody człowieku? Chcę. Ponieważ istnieją czarne dziury. żebyś odblokował ten telefon i rozszyfrował znajdujące się w jego pamięci pliki. A teraz. e-maile. Znaleźliśmy przy tobie kilka podejrzanych przedmiotów. Na twoim miejscu bardzo poważnie bym się zastanawiała. jak nas przekonać.To odpowiedni wiek. głębokie dziury. Umieściłeś sporo brzydkich rzeczy w sieci. . Agenci wymienili między sobą spojrzenia. Al-Kaida uwielbia rekrutować łatwowierne. żebyś nam wyjaśnił: Dlaczego byłeś na ulicy? Co wiesz na temat tego ataku? . Otrząśnij się.Myślicie. Czy ty mnie słuchasz. . . że jestem terrorystą? Mam siedemnaście lat! . że zostałeś złapany przez policję za popełnienie przestępstwa. Zostałeś zatrzymany przez rząd Stanów Zjednoczonych jako potencjalny wrogi bojownik.Sądzę też.To rzeczy prywatne. Miss Gestapo spojrzała na mnie jak na świra. w których wrodzy bojownicy mogą zniknąć. A ciebie i twoich wspólników obok miejsca.Chcę rozmawiać z moim adwokatem . bardzo żałował. idealistyczne dzieciaki.Nie zamierzam odblokować wam mojego telefonu .Nie dodała: „bo inaczej”. że powinieneś to zrobić już teraz.Co masz do ukrycia? 47 . to sprawy nie wyglądają dla ciebie najlepiej. Bardzo czarne. I albo zaczniesz z nami współpracować. Marcusie. albo będziesz tego bardzo. Jeśli połączysz ze sobą te dwa fakty. Bardzo poważnie. . Na zawsze. dziury. W jego pamięci znajdowała się cała masa prywatnych rzeczy: zdjęcia. Chcę.Odnosisz mylne wrażenie.ciągnęła kobieta. ale to było samo przez się zrozumiałe. Wiesz.

Moi rodzice za to zapłacą.Mam prawo do prywatności .Chcę rozmawiać z adwokatem. co powiedzą lub zrobią. to co? Z perspektywy czasu myślę. aby uniknąć ciągłego odpowiadania na powtarzające się kwestie. . tworzone głównie w tym celu.odparłem.to zbiory najczęściej zadawanych pytań i odpowiedzi na nie.To twoja ostatnia szansa. Uczciwi ludzie nie mają niczego do ukrycia. że może powinienem był im wtedy odblokować ten telefon. Ale ci dwoje powiedzieli. więc jeśli to nie jest areszt. .) . Z rozmowy z glinami bez adwokata nigdy nic dobrego nie wynika. . że nie są glinami. mały. bez względu na to. Wszystkie strony FAQ* były co do tego zgodne. * Frequently Asked Questions (ang.I chcę rozmawiać z moim adwokatem. . Po prostu zabiegajcie o możliwość rozmowy z adwokatem..

Wtedy udało mi się podciągnąć i stanąć. Ktoś płakał. i poczułem w 49 . do diabła. na głowę założyli worek i zostawili. Czyjeś ręce chwyciły mnie za ramiona i stopy i podniosły jak worek ziemniaków. mógł wiedzieć gdzie? Już wcześniej się bałem. zwijając się w kłębek i naprężając skute łańcuchem ręce. zanim ciężarówka ruszyła. że mogę już nigdy nie zobaczyć swoich rodziców. Natychmiast upadłem. tocząc się z górki. Zdałem sobie sprawę. Przeniesiono mnie nieopodal i przykuto ponownie do kolejnej poręczy. Nie mogłem dłużej utrzymać się na kolanach. Wokół mnie rozlegały się niewyraźne głosy. Ktoś przeklinał. że sprawiały wrażenie brył lodu. drżąc pod wpływem ciężkich silników Diesla. Zdałem sobie sprawę. jak mój żołądek zamienia się w lód. Upadłem na twarz. całe prócz kolan. że jestem na statku! Czułem.ROZDZIAŁ 4 Ponownie zakuli mnie w kajdanki. które po tych kilku godzinach klęczenia stały się opuchnięte i wrażliwe. lecz któż. Podłoga pode mną podskakiwała delikatnie. Byłem sparaliżowany i oniemiały ze strachu. Zabrano mnie z wybrzeży Ameryki w jakieś i n n e miejsce. Moje nogi były tak zdrętwiałe. ale ta myśl mnie p r z e r a z i ł a . Minęło sporo czasu. lecz tym razem to nie była już jazda ciężarówką. Ruszyliśmy dalej.

niedbale. w miarę jak krew wracała do moich kończyn. więc przenieśli mnie znowu. którego strzegły zardzewiałe kraty. Miałem wrażenie. ponownie spróbowałem wstać. Była stara. Strażnik. wrzeszczeliśmy wniebogłosy i zdzieraliśmy gardła. Kiedy strażnicy przyszli po mnie. ale teraz wiem. który zdjął mi worek z głowy. zmęczony. Worek na mojej głowie zacisnął się mocniej. Na szczęście długo nie przebywaliśmy na wodzie.gardle piekące wymiociny. w jakiej byłem zwinięty. usłyszałem odgłos kroków i to. co dodatkowo potęgowała dziwaczna pozycja. jak wszyscy padają na ziemię. Poczułem. Gdy zdjęli mi worek z głowy. uśmiechnął się do mnie i zamknął za mną stalowe drzwi. że minęła godzina. żebyśmy się zamknęli. tak że ledwo mogłem oddychać. Ostatecznie wyliśmy. znajdowałem się w celi. którzy obrócili mnie niczym kawałek mięsa. jak inni ludzie rozmawiają. sycząc. Dlaczego nie? Czy mieliśmy coś do stracenia? Gdy przyszli kolejny raz. Słyszałem. żeby mnie przesłuchać. popadała w ruinę i pachniała morskim powietrzem. spragniony i głodny. Być może mój głos też tak brzmiał. Na zewnątrz nadal panował mrok. płaczą. Na podłodze leżał koc. Wreszcie mogłem się podnieść i wykonać krok. Odgłosy dochodzące z najbliższych zakątków brzmiały niczym głosy pijaków tracących zmysły na rogu ulicy. że inni więźniowie są rozkuwani i wynoszeni bądź wyprowadzani na zewnątrz. obojętnie. Strażnicy krzyczeli. ale nie potrafiłem. że wszyscy zaczęli się drzeć jeszcze głośniej. ale to sprawiło. Wysoko na górze znajdowało się okno. Masowałem delikatnie nogi. należała 50 . a do ściany przymocowana była mała metalowa toaleta bez deski klozetowej. wywołując nasze imiona i bluzgając. Domyśliłem się. byłem brudny. krzyczą. że przybijamy do portu. Ja też krzyknąłem: Jolu! Darryl! Vanessa! Inne głosy w sąsiednich celach podchwyciły ten okrzyk. Miss Gestapo razem z trzema dużymi facetami. że to było zaledwie piętnaście minut.

lecz mimo to w żaden sposób nie można było stwierdzić. Marcus . a nie z czasów kolonialnych. jakby to miejsce pochodziło z okresu drugiej wojny światowej. co chcemy wiedzieć.Jak się dzisiaj masz? Nic nie odpowiedziałem.do nowej grupy przeprowadzającej przesłuchanie. prawie średniowieczne. nawet jeśli powiesz nam to. dużą drewnianą tablicę. ha. w którym Al Capone i współcześni mu gangsterzy odsiadywali wyroki. że ktoś musi nas zza niego obserwować. Wyglądało to jak reklama Benettona skrzyżowana z grą Counter-Strike. a potem postawili obok mnie styropianowe kubki z wodą . Pokój przesłuchań wyglądał nowocześnie. że byłeś po prostu w niewłaściwym 51 .Cześć.to w końcu więzienie. . Miss Gestapo i jej kumple raczyli się kawą z ekspresu stojącego na bocznym stoliku (mógłbym rozszarpać jej gardło zębami i wyrwać jej tę kawę). Zabrali mnie z celi i skuli kajdanami nadgarstki oraz kostki. Miałem wrażenie. że być może jesteśmy w Alcatraz . jak mogłoby być . Na naklejkach umieszczonych na drzwiach cel widniały kody kreskowe i numery. Bardzo śmieszne. które nie były jednak przeznaczone dla mnie.przywitała mnie. . i pomyślałem. . Wśród osiłków był czarnoskóry i dwóch białych. ha. Słyszałem dochodzący z zewnątrz chlupot wody i pomyślałem. i ergonomiczne fotele. patrzyłem uważnie na otoczenie. Było stare i pokryte rdzą. chociaż jeden z nich mógł być Latynosem. był wyposażony w lampy fluorescencyjne. kto lub co się za nimi kryje. Na jednej ze ścian wisiało lustro. Gdy mnie prowadzili.nie uwolnili mi jednak rąk zza pleców. . Wszyscy trzymali broń.Jednak na twoje nieszczęście. Ja dostałem składane plastikowe krzesło ogrodowe.w miejscu. nawet jeśli przekonasz nas.dodała.Wcale nie jest tak źle. Alcatraz zwiedzałem ze szkolną wycieczką. więc nie mogłem ich chwycić. jaką zwykle można znaleźć w salach posiedzeń. zupełnie jak w programach kryminalnych. chociaż od pokoleń służy za turystyczną atrakcję .

jakbyś chciał coś ukryć. Sięgnęła pod stół i wyciągnęła spod niego teczkę. Marcus? . te sześć słów brzmiało jak ostania deska ratunku. Nigdy wcześniej nie czułem się tak źle ani nie byłem tak przestraszony. Zamiast tego rozległo się: . że byłeś po prostu w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze”. a my tego nie lubimy. że jesteś niewinny. detektor WiFi i moje pendrive’y. Odblokujesz nam dzisiaj swój telefon. na stole. Są jeszcze gorsze miejsca.Marcus. Nienawidziłem siebie za to. będziesz mógł jeść w stołówce. Zachowywałeś się tak. które bezskutecznie próbuje wydostać się na zewnątrz.Dlaczego? . Wyciągnęła z niej mój telefon. . której trzymałem się kurczowo. może być o wiele gorzej niż teraz. Hej. Chodzi o twoje bezpieczeństwo. To żałosne. którą otworzyła z trzaskiem. będziesz już człowiekiem napiętnowanym. Te słowa: „w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze”. żeby nie opaść na dno. Słowo „nie” cisnęło się na moje usta niczym beknięcie. . czego od ciebie chcemy. aby zobaczyła mój strach.Oto. będziesz mógł iść pod prysznic i przejść się po spacerniaku. kloner RFID.miejscu o niewłaściwej porze. do których możemy cię wsadzić. kim się wydajesz. . ale mój mózg potrafił myśleć jedynie o tej wypowiedzi: „Przekonaj nas. jakie kiedykolwiek mi się przydarzyły. 52 . Położyła je. To była najgorsza z rzeczy.Chcemy się upewnić. jeden po drugim. Będziemy cię obserwować. dokądkolwiek pójdziesz i cokolwiek zrobisz. że pozwoliłem.pstryknęła palcami tuż przed moją twarzą. o wiele gorsze.Hej. że jesteś tym. Jutro przyprowadzimy cię z powrotem i poprosimy o rozkodowanie danych z tych kart pamięci. Marcusie. tutaj! Na jej twarzy widniał lekki uśmiech. Jeśli to uczynisz. Powiedzmy. Jeżeli to zrobisz. Kolejnego dnia poprosimy cię o twoje hasło do poczty i wtedy uzyskasz przywilej korzystania z biblioteki.

Czy nie chcesz. zastraszyła mnie i skłoniła do uległości. a potem zniknął. co było spowodowane legalnym niewolnictwem. Twoi rodzice też. żeby to zmienić. Przez jej twarz przemknął grymas irytacji. jesteś jedyną osobą. 53 . Chcesz zachować Kartę Praw Stanów Zjednoczonych Ameryki? Pomóż nam zatrzymać ludzi. Ale z chwilą gdy zaczęła wygadywać te brednie o „bezpieczeństwie”. Gwarantowały prawo do własności prywatnej. * Karta Praw Stanów Zjednoczonych Ameryki (ang. zanim odeślę cię do celi. Marcusie. Ale powiedzmy. . jakbym zrobił coś.mówisz o ataku na mój dom. Jakbym mógł zrobić coś. która mnie w ostatnim czasie zaatakowała. którzy chcą wysadzić twoje miasto w powietrze. . którzy zaatakowali twój dom? To śmieszne. I twoi przyjaciele. by skończyć właśnie tutaj. że mieszkam w kraju. Musimy dzisiaj przesłuchać jeszcze wielu ludzi. prawo do swobodnego gromadzenia się. wolności wyznania i sumienia oraz prasy. że jesteś niewinny.Jednak dlaczego niewinny człowiek miałby zachowywać się jak ktoś. Zostałeś zatrzymany przez rząd twojego kraju podczas śledztwa w sprawie najgorszego ataku terrorystycznego. A teraz masz dokładnie trzydzieści sekund. żebyśmy schwytali ludzi. o ile mi wiadomo. żeby odblokować telefon. Czułem się tak. w którym obowiązuje konstytucja.To takie melodramatyczne. Mówisz o obronie mojej wolności. które weszły w życie 15 grudnia 1791 roku.Laluniu .powiedziałem . ochrony oskarżonego w procesie karnym. Nie zapewniały jednak równości wobec prawa. odzyskałem odwagę. że mieszkam w kraju. szargając jednocześnie Kartę Praw Stanów Zjednoczonych Ameryki*. kto ma tyle do ukrycia. Nikt cię nie zaatakował. Myślałem. Myślałem. jaki miał miejsce na naszej ziemi. ale. w którym przysługują mi prawa. lecz mówiąc o tych moich „przywilejach”. United States Bill of Rights) termin określający pierwsze dziesięć poprawek do Konstytucji Stanów Zjednoczonych. które utrzymało się w Stanach Zjednoczonych do drugiej połowy dziewiętnastego wieku. Mogłeś znajdować się na tym moście podczas wybuchu. Tak jakby to była moja wina. czym zasłużyłem sobie na to.

Zaraz potem zostałem wyprowadzony przez strażników. po czym je wypowiedziałem. Żałuję. 54 . zerkając na zegarek. tak żeby mogła je nagrać i żeby słyszeli jej kumple. Prawdę mówiąc. żebym się jej podporządkował.i to napełniło mnie nadzieją. jakie osiągnęliśmy. który uniemożliwiał mi wzięcie telefonu i odblokowanie go. Teraz groziła. Gdy zamykały się drzwi. dopomóż. tutaj. . jak nachyla się nad moim telefonem i wpisuje hasło. które przeprowadziliśmy drogą elektroniczną. jakie to ciemne sekrety ukryłem w swoim telefonie. Straciłem nadzieję i jedyne. Wskazała mi ścieżkę. że zabierze mnie z tej ścieżki.Spojrzała na zegarek.powiedziałem. Z informacji zawartych na moich kartach pamięci można było się dowiedzieć. Boże. Chciała.powtórzyłem. kim są moi kumple.Hasło . starając się dosięgnąć telefonu i go odblokować. to jak wrócić na tę drogę. Potrząsnąłem więc nadgarstkami. załapując w końcu. Żeby mogła przejąć nade mną kontrolę. poddałem się jej woli. Na twarzy tej królowej śniegu pojawił się sztuczny uśmiech . Nie chodziło o zwykłe odblokowanie telefonu. oraz porozumień.rodzaj jej triumfalnego tańca. do rodziców . Żebym wyjawił jej wszystkie swoje sekrety. do ukrycia miałem wszystko i nic. a ona tylko patrzyła na mnie zimnym wzrokiem. która miała doprowadzić mnie do wolności . e-mailach i na kartach pamięci. że wcześniej nie przewidziałem takiej sytuacji i nie stworzyłem fałszywego hasła dostępu do zupełnie nieszkodliwej partycji w moim telefonie. czego ode mnie chce. zobaczyłem. całą swoją prywatność. Być może zastanawiacie się teraz. o czym mogłem myśleć.Hasło . Tak. że odeśle mnie z powrotem. Chciała. Można było przeczytać zapisy kłótni. żebym wypowiedział je głośno.do świata. co o nich sądzę i co głupkowatego razem zrobiliśmy. jednak nie byłem aż takim paranoikiem / bystrzakiem. zamierzałem to zrobić. W końcu jestem jeszcze dzieciakiem. . Potrząsnąłem nadgarstkami i łańcuchem.

Zwłaszcza ta głupia. Możliwość powrócenia do nich i ich ponownego przeczytania utwierdza nas w przekonaniu. jak się nam wydaje. Jest niczym nagość lub uczucie lekkości po wypróżnieniu. Tylko jeden rodzaj szyfrów jest w zasięgu wszystkich . kiedy siedząc w metrze.szyfrowaniu wiadomości. że nie jesteśmy aż tak okropni. * Agencja Bezpieczeństwa Narodowego (ang. którą kiedyś przeprowadziliście. Dlaczego miałbym to robić? Ich przechowywanie jest tanie i nigdy nie wiadomo. musi udać się do szklanego pomieszczenia umieszczonego pośrodku Times Square i całkowicie się tam obnażyć? 55 . To jest mój prywatny telefon. Każdy musi przycupnąć na sedesie. Nie ma w tym nic wstydliwego. zboczonego czy dziwnego. Zresztą nawet nie o to chodzi. Służba wywiadu NSA specjalizuje się w przechwytywaniu informacji za pomocą środków technicznych. otwarte i każdy może je stosować.to szyfry publiczne.amerykańska wewnętrzna agencja wywiadowcza koordynująca między innymi zadania wywiadu elektronicznego. zazwyczaj nie są one aż tak straszne. kto chce pozbyć się ze swojego organizmu dużej ilości odchodów. że jakiś skrawek waszego życia należy tylko do w a s i że nikt poza wami nie może go zobaczyć. Każdy z nas raz na jakiś czas się obnaża. jakieś okropne. wypowiedziane kiedyś słowa. National Security Agency) . nie macie się do kogo odezwać i nagle przypominacie sobie jakiś fragment ostrej wymiany zdań. powstała w 1952 roku. Poczucie. głównie z wykorzystaniem narzędzi telekomunikacji. jest naprawdę bardzo wyzwalające. Pokłóciłem się z Darrylem w ten sposób więcej razy. że działają.Bo ja nie kasuję wiadomości. które wykorzystywane są przez banki i Agencję Bezpieczeństwa Narodowego*. W kryptografii stosuje się dobre i solidne działania matematyczne i każdy z nas ma dostęp do tych samych szyfrów. Wszystko dzięki kryptografii . Znacie to uczucie. że od dzisiaj każdy. gdybym zarządził. niż jestem w stanie zliczyć. Lecz co by było. oraz ich ewaluacją za pomocą systemów komputerowych. Cóż. Karty pamięci też są prywatne. jak myślimy. Stąd wiadomo. kiedy dana wiadomość okaże się znowu potrzebna.

to przejeżdżające czasem samochody. a teraz jestem więźniem. Nie chodzi tu o robienie czegoś wstydliwego. Mimo to nie miałem pojęcia. Być może upomniała się o mnie przeszłość. że sobie na to zasłużyłem. W końcu znalazłem się tu. gdzie się znajduję. więc szybko znudziło mi się to ciągłe chodzenie w kółko. Chodzi o robienie czegoś p r y w a t n e g o . jakieś odległe rozmowy i samolot lądujący gdzieś w pobliżu. że jeszcze wczoraj byłem wolnym człowiekiem w wolnym kraju. aż eksplodowałyby nam jelita. który pomógłby mi zrozumieć. dostałem połowę pizzy z pepperoni z dobrze mi znanej pizzerii Goat Hill Pizza znajdującej się w dzielnicy Potrero Hill. Pudełko ze znajomym logo i numerem telefonu 415 przypomniały mi tylko. że ta sfera życia należy tylko do nas. ale wszystko. Większość z nas wstrzymywałaby się do czasu. Inni więźniowie mi nie towarzyszyli. Potem musiałem chodzić w kółko po spacerniaku.a ile osób może tak o sobie powiedzieć? .musielibyście być dość dziwni. żeby spodobał się wam taki pomysł. co udało mi się usłyszeć. Większość z nas uciekłaby z krzykiem. A może oni byli bardziej otwarci na współpracę i zostali zwolnieni? Może zawiadomili moich rodziców. gdzie się znalazłem. kawałek po kawałku. gdzie mnie trzymali. Nade mną widniał skrawek nieba.Nawet jeśli macie zupełnie ładne i normalne ciała . bo poszedłem na wagary. Wyciągali to ze mnie. Wytężałem słuch w poszukiwaniu jakiegoś odgłosu. a w powietrzu unosił się zapach portu. Być może to była sprawiedliwość. Po powrocie do celi opanowało mnie znowu uczucie. Pozwolili mi wziąć prysznic. 56 . Wciąż martwiłem się o Darryla i o pozostałych przyjaciół. Chodzi o to. którzy teraz rozpaczliwie wydzwaniają po wszystkich dookoła? A może nie. Zaprowadzili mnie z powrotem do celi i nakarmili. Przez całe życie łamałem reguły i w zasadzie zawsze mi to uchodziło na sucho. Spacerowałem sam.

aby zasłużyć na „przywileje”. a nie tkwić w więzieniu. konstruuję aparat do robienia zdjęć latawcowych i składam swojego laptopa domowej roboty. zwrócił oczy w kierunku kamer wiszących złowrogo w narożnikach dziedzińca i pomaszerował dalej. Lecz kiedy się przedstawiłem i wyciągnąłem do niego dłoń. w których ukazała 57 . jakieś zapisy czatów. otworzyły się drzwi. Dano mi pół godziny. Chciałem znowu móc chodzić tam. w których ludzie pomagali mi w rozwiązywaniu problemów napotkanych podczas wykonywania przeze mnie projektów. rodziców. ale nie sądzę. Te zawierały kilka interesujących wiadomości. w różnym wieku i o różnych kolorach skóry. że mogę włamać się do systemów komputerowych i otworzyć drzwi celi. gdzie zechcę. szkołę i swoje życie. Podejrzewam. Wyobraziłem sobie. chwilę przed tym jak wywołali moje imię i odprowadzili mnie z powrotem do budynku. Nagle. wciąż zachowując ten sam wyraz twarzy. starałem się nawiązać rozmowę z jednym z więźniów. Chciałem się stamtąd wydostać. czarnoskórym gościem mniej więcej w moim wieku.stare puszki zmieniam w sprzęt stereo. że wiele osób robiło rozmaite rzeczy. czterej faceci i dwie kobiety. który wyglądał najnormalniej. że jestem przy swoim stole warsztatowym i realizuję na nim własne projekty . Po południu poszedłem na kolejny spacer. żeby ten argument działał na moją korzyść. Tym razem na dziedzińcu znajdowali się też inni więźniowie. Później wydobyli ze mnie hasła do pendrive’ów. z krótką fryzurą afro. podobnie jak moja dusza. Naturalnie nie było tam nic.Cela była niewiarygodnie skąpo wyposażona i pusta. że na ścianie naprzeciwko mojej pryczy znajduje się ekran. które zgrałem z różnych internetowych grup dyskusyjnych. Chciałem wrócić do domu i odzyskać swoich przyjaciół. drepcząc bezustannie tam i z powrotem po celi. czego by nie można znaleźć w Google. Wyobraziłem sobie.

się... Vanessa! Nigdy wcześniej nie cieszyłem się tak na widok czyjejś twarzy. Van wyglądała na zmęczoną i naburmuszoną, ale nie ranną. Kiedy mnie zobaczyła, krzyknęła moje imię i podbiegła do mnie. Uścisnęliśmy się mocno i wtedy zdałem sobie sprawę, że cały drżę. Potem uświadomiłem sobie, że ona też dygocze. - Wszystko w porządku? - zapytała, trzymając mnie w ramionach. - Tak, w porządku - odparłem. - Powiedzieli mi, że mnie wypuszczą, jeśli ujawnię im swoje hasła. - Cały czas pytają mnie o ciebie i o Darryla. Z głośników rozległ się krzyk nakazujący, żebyśmy przestali rozmawiać i maszerowali dalej, ale to zignorowaliśmy. - Odpowiadaj im - powiedziałem natychmiast. - Mów wszystko, o co zapytają. Jeśli dzięki temu dasz radę się stąd wydostać. - A co z Darrylem i Jolu? - Nie widziałem ich. Drzwi otwarły się z trzaskiem i wytoczyło się z nich czterech dużych strażników. Dwóch z nich chwyciło mnie, a dwóch pozostałych Vanessę. Położyli mnie na ziemi, odwracając moją głowę tak, żebym nie widział Van. Słyszałem, że z nią robią to samo. Na moje dłonie założyli plastikowe kajdanki, gwałtownym szarpnięciem postawili mnie do pionu i odprowadzili do celi. Tego wieczoru nie dostałem kolacji. A następnego dnia śniadania. Nikt po mnie nie przyszedł ani nie zabrał do pokoju przesłuchań, żeby wyciągnąć ze mnie kolejne sekrety. Nie mogłem się pozbyć tych plastikowych kajdanek. Ramiona piekły mnie przeraźliwie, potem zaczęły boleć, następnie zdrętwiały i znowu zaczęły piec. Całkowicie straciłem czucie w rękach. Chciało mi się sikać. Nie mogłem rozpiąć spodni. Naprawdę mi się chciało. Zsikałem się. Przyszli po mnie z chwilą, gdy ciepły mocz już ostygł i stał się lepki, sprawiając, że moje i tak już brudne dżinsy przykleiły się do nóg. Przyszli po mnie i poprowadzili przez długi korytarz, wzdłuż którego 58

znajdowały się drzwi. Wszystkie miały swój indywidualny kod kreskowy, a do każdego z nich był przypisany więzień taki jak ja. Przeprowadzili mnie przez korytarz i doprowadzili do pokoju przesłuchań. Gdy do niego wszedłem, wydawało mi się, że znalazłem się na innej planecie, w świecie, gdzie wszystko było normalne i nie śmierdziało uryną. Czułem się potwornie brudny i zawstydzony, znowu ogarnęło mnie uczucie, że sobie na to zasłużyłem. W środku siedziała Miss Gestapo. Wyglądała perfekcyjnie. Miała starannie ułożoną fryzurę i delikatny makijaż. Poczułem zapach środków do pielęgnacji włosów. Na mój widok zmarszczyła nos. Stopniowo zaczął rosnąć we mnie wstyd. - Cóż, byłeś bardzo niegrzecznym chłopcem, nieprawdaż? Czy nie jesteś obrzydliwy? Wstyd. Spojrzałem w dół, na stolik. Nie potrafiłem podnieść wzroku. Chciałem wyjawić jej hasło do swojej poczty elektronicznej i sobie pójść. - O czym rozmawiałeś ze swoją przyjaciółką na dziedzińcu? Parsknąłem śmiechem. - Powiedziałem jej, żeby odpowiadała na wasze pytania. Powiedziałem, żeby z wami współpracowała. - Czyli wydajesz polecenia? Poczułem, jak w uszach pulsuje mi krew. - To nie tak - powiedziałem. - Uczestniczymy razem w g r z e, nazywa się Harajuku Fun Madness. Jestem k a p i t a n e m drużyny. Nie jesteśmy terrorystami, jesteśmy licealistami. Nie wydaję jej rozkazów. Powiedziałem, że musimy być z wami s z c z e r z y , żeby rozwiać wszelkie podejrzenia i się stąd wydostać. Przez chwilę milczała. - Co z Darrylem? - zapytałem. - Z kim? - Z Darrylem. Złapaliście nas razem. To mój przyjaciel. Ktoś dźgnął go nożem na stacji Powell Street. Dlatego wydostaliśmy się na ulicę. Żeby mu pomóc. 59

- W takim razie jestem pewna, że wszystko z nim w porządku odparła. Ścisnęło mnie w żołądku i omal nie zwymiotowałem. - To wy niczego nie wiecie? Nie zabraliście go tu? - To, kogo tu mamy, a kogo nie, to nie są sprawy, o których będziemy z tobą rozmawiać. Tego się nigdy nie dowiesz. Marcusie, widziałeś, co się dzieje, gdy przestajesz z nami współpracować. Widziałeś, co się dzieje, gdy nie słuchasz naszych rozkazów. Zacząłeś z nami współpracować i dzięki temu omal nie znalazłeś się znowu na wolności. Jeśli chcesz, aby ta możliwość stała się rzeczywistością, musisz odpowiadać na moje pytania. Nic nie odparłem. - Uczysz się, to dobrze. A teraz proszę o twoje hasło do skrzynki elektronicznej. Byłem na to przygotowany. Dałem im wszystko: adres serwera, login, hasło. To nie miało znaczenia. Na serwerze i tak nie było żadnego maila. Wszystkie znajdowały się w moim komputerze, który co sześćdziesiąt sekund zgrywał i usuwał moją pocztę. Niczego nie dostaną - wszystko zostało wyczyszczone i jest przechowywane w domowym laptopie. Znalazłem się z powrotem w celi, a ponieważ rozcięli plastikowe kajdanki, miałem wolne ręce i mogłem skorzystać z prysznica. Otrzymałem też parę pomarańczowych więziennych spodni. Były na mnie za duże i zwisały mi z bioder jak meksykańskiemu dzieciakowi z gangu w Mission. Wiecie, skąd pochodzi moda na zwisające z dupy workowate spodnie? Z więzienia. I wiecie co? Z chwilą gdy nie jest to już kwestia mody, przestaje być zabawne. Zabrali mi dżinsy, a ja spędziłem kolejny dzień w celi. Na ścianach spod odrapanego cementu prześwitywała stalowa siatka. Łatwo można ją było dostrzec, ponieważ stal rdzewiała pod wpływem słonego powietrza, a ciemnopomarańczowe linie siatki przebłyskiwały spod zielonej farby. Gdzieś tam, na zewnątrz, za oknem, znajdowali się moi rodzice. Następnego dnia oprawcy znowu po mnie przyszli. 60

- Od wczoraj czytamy twoje maile. Zmieniliśmy hasło, żeby twój domowy komputer nie mógł ich ściągnąć. Cóż, pewnie, że to zrobili. Zrobiłbym tak samo, ale dopiero teraz o tym pomyślałem. - Mamy już na ciebie na tyle dużo, że możemy zamknąć cię na bardzo długi czas, Marcusie. Twoje rzeczy - gestem wskazała na moje małe gadżety - dane, które odtworzyliśmy z twojego telefonu i kart pamięci, oraz te wywrotowe materiały, jakie z pewnością znaleźlibyśmy, gdybyśmy tylko przeszukali twój dom i zarekwirowali komputer. Za to wszystko siedziałbyś do późnej starości. Rozumiesz? Nie wierzyłem w to ani przez sekundę. Sędzia w żaden sposób nie mógłby orzec, że te wszystkie rzeczy świadczą o jakimkolwiek przestępstwie. Przecież obowiązuje jeszcze wolność słowa, a to było tylko eksperymentowanie z techniką. To nie przestępstwo. Ale kto powiedział, że ci ludzie postawią mnie kiedykolwiek przed sądem. - Wiemy, gdzie mieszkasz, wiemy, kim są twoi przyjaciele. Wiemy, jak działasz i jak myślisz. Wtedy to do mnie dotarło. Zamierzali mnie wypuścić. W pokoju jakby pojaśniało. Usłyszałem własny oddech, krótkie, płytkie łyki powietrza. - Chcemy dowiedzieć się tylko jednego: w jaki sposób materiały wybuchowe zostały dostarczone na most? Wstrzymałem oddech. W pokoju znowu pociemniało. - Co? - Na moście znajdowało się dziesięć ładunków, były rozłożone wzdłuż całej jego długości. Nie schowano ich w bagażnikach samochodów. Były zamontowane na moście. Kto je tam umieścił i jak się tam dostał? - Co? - zapytałem ponownie. - To twoja ostatnia szansa, Marcusie - powiedziała. Wyglądała na smutną. - Tak dobrze ci szło do tej pory. Jeśli nam to powiesz, będziesz mógł pójść do domu. Możesz zatrudnić adwokata i bronić 61

się przed sądem. Istnieją niewątpliwe okoliczności łagodzące, które możesz wykorzystać w celu wyjaśnienia swoich działań. Powiedz nam tylko tę jedną rzecz, a będziesz wolny. - Nie wiem, o czym mówicie! - krzyczałem, nie dbając o nic. Łkając i szlochając. - N i e m a m p o j ę c i a , o c z y m m ó w i c i e ! Potrząsnęła głową. - Proszę cię, Marcusie. Pozwól nam sobie pomóc. Zdążyłeś już zauważyć, że zawsze dostajemy to, czego chcemy. Z tyłu mojej głowy pojawił się jakiś bełkotliwy dźwięk. Oni byli o b ł ą k a n i . Wziąłem się w garść, starając się z całych sił powstrzymać od płaczu. - Niech pani posłucha, to istne szaleństwo. Dostaliście się do mojego sprzętu, przejrzeliście całą jego zawartość. Jestem siedemnastoletnim licealistą, a nie terrorystą! Chyba nie myślicie poważnie... - Marcusie, czy jeszcze nie zauważyłeś, że jesteśmy zupełnie poważni? - Potrząsnęła głową. - Masz nawet dobre oceny. Myślałam, że jesteś mądrzejszy. - Pstryknęła palcami, po czym strażnicy chwycili mnie pod pachy. Znowu znalazłem się w celi, a w mojej głowie pojawiły się setki odpowiedzi. Francuzi mówią na to esprit d'escalier - duch schodów: to seria trafnych argumentów, które przychodzą do głowy zaraz po wyjściu z pokoju, gdy wymykacie się chyłkiem po schodach. Wyobrażałem sobie, że stoję przed Miss Gestapo i wygłaszam przemówienie, twierdząc, że jestem obywatelem kochającym swoją wolność, która uczyniła ze mnie patriotę, a z niej zdrajczynię. Wyobrażałem sobie, że wywołuję w niej poczucie wstydu, bo zamieniła mój kraj w obóz wojskowy. Wyobrażałem sobie, że jestem elokwentny i błyskotliwy i że doprowadzam ją do łez. Ale wiecie co? Następnego dnia, kiedy po raz kolejny mnie wyciągnęli, żadne z tych wspaniałych słów nie przyszło mi do głowy. Wszystko, o czym teraz myślałem, to wolność... i moi rodzice. - Witaj, Marcusie - powiedziała Miss Gestapo. - Jak się czujesz? 62

Spojrzałem na stół. Przed nią leżał schludny stos dokumentów, a obok znajdował się ten wszechobecny kubek Starbucksa. Był dla mnie pewnym pocieszeniem, przypomnieniem, że gdzieś tam, na zewnątrz, za kratami, istnieje realny świat. - Na chwilę obecną zakończyliśmy przesłuchanie - zawiesiła głos w powietrzu. Być może oznaczało to, że pozwoli mi iść. A może, że zamierza mnie wrzucić do rowu i zapomnieć o moim istnieniu. - I? - zapytałem w końcu. - I chcę, żebyś sobie ponownie uświadomił, że jesteśmy jak najbardziej poważni w tej kwestii. Nasz kraj doświadczył najgorszego ataku terrorystycznego, jaki kiedykolwiek wydarzył się na tej ziemi. Ile jeszcze ataków jak z jedenastego września mamy wycierpieć, zanim najdzie cię ochota, żeby z nami współpracować? Szczegóły naszego śledztwa są tajne. Nie ustaniemy w wysiłkach, aby oddać sprawców tych ohydnych zbrodni w ręce sprawiedliwości, i nic nie jest w stanie nam w tym przeszkodzić. Rozumiesz? - Tak - wymamrotałem. - Zamierzamy odesłać cię dzisiaj do domu, ale jako człowieka napiętnowanego. Nie ma dowodów, że jesteś poza podejrzeniami. Puszczamy cię tylko dlatego, że w tej chwili zakończyliśmy przesłuchanie. Ale od teraz n a l e ż y s z do nas. Będziemy cię obserwować. Będziemy czekać, aż popełnisz błąd. Czy zdajesz sobie sprawę, że możemy mieć cię na oku przez cały czas? - Tak - wydusiłem z siebie. - Dobrze. Nie wolno ci nikomu opowiadać o tym, co tutaj zaszło, nigdy. To kwestia bezpieczeństwa narodowego. Czy wiesz, że w czasie wojny za zdradę nadal karze się śmiercią? - Tak - wybełkotałem. - Grzeczny chłopiec - powiedziała miękkim głosem. - Mamy tu dla ciebie do podpisania kilka dokumentów. Popchnęła w moim kierunku stos druczków leżących na stole. Poprzyczepiano do nich samoprzylepne kartki z wydrukowanym napisem TUTAJ PODPISAĆ. Strażnik rozpiął mi kajdanki. 63

Przekartkowałem dokumenty, z oczu zaczęły mi płynąć łzy i dostałem zawrotów głowy. Nie mogłem niczego zrozumieć. Próbowałem odszyfrować ten prawniczy żargon. Wyglądało na to, że miałem podpisać deklarację zaświadczającą o tym, że przetrzymywano mnie tutaj i przesłuchiwano z mojej własnej, nieprzymuszonej woli. - Co się stanie, jeśli tego nie podpiszę? - zapytałem. Wyrwała mi z ręki dokumenty i pstryknęła palcami. Strażnicy szarpnęli mną, stawiając mnie na nogi. - Poczekajcie! - zawołałem. - Proszę! Podpiszę to! Dowlekli mnie do drzwi. Wszystko, co wtedy widziałem, to te drzwi, wszystko, o czym mogłem pomyśleć, to że zamykają się za mną. Straciłem rozum. Płakałem. Błagałem, żeby pozwolili mi podpisać papiery. Być tak blisko wolności i dać ją sobie wyrwać! Byłem gotowy zrobić wszystko. Nie jestem w stanie powiedzieć, ile razy słyszałem, jak ktoś stwierdzał: „Och, wolałbym umrzeć, niż zrobić to czy tamto”. Sam od czasu do czasu tak mówiłem. Ale po raz pierwszy zrozumiałem, co to tak naprawdę znaczy. Wolałbym umrzeć, niż wrócić do celi. Błagałem, podczas gdy oni wynosili mnie na korytarz. Powiedziałem im, że podpiszę wszystko. Krzyknęła na strażników. Zatrzymali się. Wprowadzili mnie z powrotem do środka i posadzili. Jeden z nich wcisnął mi do ręki długopis. Naturalnie złożyłem swój podpis, i kolejny, i jeszcze jeden.

Moje dżinsy i koszulka czekały na mnie w celi uprane i
złożone. Pachniały detergentami. Włożyłem je, umyłem twarz, usiadłem na pryczy i spojrzałem na ścianę. Odebrali mi wszystko. Począwszy od prywatności, na godności skończywszy. Byłem gotów podpisać cokolwiek. Podpisałbym nawet zeznanie, że dokonałem zamachu na Abrahama Lincolna. 64

To dziwne uczucie mieć wszystko z powrotem na swoim miejscu. kiedy to było. szary i dżdżysty. a moje ubrania były ciężkie od wody. Na zewnątrz był dzień. Strażnik podał mi mój plecak. tiry i rowery mknące po ulicy. a stamtąd na stalowy pokład statku. kilka dni. Miss Gestapo siedziała przy małym biurku. Wprowadzono mnie na trap. lecz moje oczy były suche. gapiąc się na wolność. Miała ze sobą torbę na suwak. Tylko na nią spojrzałem. że mam trzymać gębę na kłódkę. i otworzyła drzwi. Pod mój kaptur przedostała się odrobina słonego powietrza. 65 . Statek ruszył.Próbowałem płakać. Z głowy usunięto worek. Klęknąłem na pokładzie. Mżyło. Postawiono mnie na nogi i poprowadzono przez korytarze. Opuściła ją. a powietrze było duszne i stęchłe. w której znajdował się mój telefon i inne małe przedmioty. w górę po schodach i po żwirze. a może tygodni temu. Znowu mnie dorwali. Zza tylnych drzwi ciężarówki dobiegły mnie znajome dźwięki dobrze znanego mi miasta. mimo że moja głowa tkwiła w worku. Potem pokazała na migi. Stałem sparaliżowany na najwyższym stopniu ciężarówki. sam już nie wiem. Znalazłem się w zupełnej ciemności. Znowu znalazłem się w ciężarówce. Ręce przykuto do barierki za plecami. Wypełniłem nimi kieszenie. Strażnik zbliżył się do mnie z kapturem podobnym do tego. Znajdowałem się na zewnątrz. Spojrzałem na samochody. Kaptur opadł na moją głowę i zacisnął się na szyi. jaki założyli mi na głowę zaraz po uprowadzeniu. Przyszli po mnie i sprowadzili ze statku wprost na nierówną powierzchnię. nosić własne ciuchy. Wyciągnęła do mnie rękę. wsłuchując się w dudnienie silników Diesla. a na jej twarzy pojawił się cierpki uśmiech. Z nadgarstków zdjęto mi kajdanki. Kobieta otworzyła drzwi. bez łez. tak jak poprzednio. Trzy stopnie w górę. a od wolności dzieliło mnie zaledwie parę chwil. Wręczyła mi je bez słowa. takie jak portfel czy drobniaki z moich kieszeni. Byłem na zewnątrz.

Za chwilę po raz kolejny chwycą mnie strażnicy i wciągną z powrotem do środka. Nikt mnie nie chwycił. Moje trampki zachrzęściły na śmieciach rozrzuconych na ulicy. Wiedziałem już. Krzyknąłem. Ledwie się powstrzymałem. na potłuczonym szkle. żeby nie wepchnąć sobie całej pięści do ust. Na kolejny. narzucą mi worek na głowę. Kolejny.Trzęsły mi się kolana. Byłem wolny. Wykonałem krok. lekarskiej igle i żwirze. . zaprowadzą na statek i ponownie wyślą do więzienia. Zmusiłem się do zejścia na niższy stopień. I na ostatni. gdzie zostanę poddany serii niekończących się pytań bez odpowiedzi. że znowu się ze mną bawią. Wtedy oplotły mnie czyjeś silne ręce. Dotarłem do końca drogi i wszedłem na chodnik.

Też ją przytuliłem.odparłem z trudem. a moja twarz utonęła w jej włosach.Może nadal jest w ciężarówce . Kiedy mnie puścił.zasugerował Jolu. bip.ROZDZIAŁ 5 To była Van. gdy przyspieszyła. Odwróciliśmy się i spojrzeliśmy na samochód stojący na końcu ulicy. . wydając miarowe bip. lecz oplotła mnie kolejna para rąk. Spojrzeli po sobie. .krzyknąłem. . . Małe składane schodki zostały już wciągnięte do środka. .Zaczekajcie! . rozejrzałem się dookoła.Tak . .Zaczekajcie! A Darryl!? 67 .Gdzie jest Darryl? . To był zwyczajny osiemnastokołowiec. Z tyłu zapaliły się czerwone światła i ciężarówka potoczyła się wstecz wprost ku nam. Miałem to gdzieś.szepnął mi do ucha i uścisnął mnie jeszcze mocniej niż Vanessa.Jesteś cały? . . bip. To Jolu! Byli tam oboje.zapytała. która p ł a k a ł a i obejmowała mnie tak mocno.Jesteś bezpieczny. że nie mogłem oddychać. W końcu mnie puściła. bracie .zapytałem.

Próbowałem za nim biec.nieformalny awangardowy ruch społeczno-literacki. która zdawała się wiecznością. Znajdował się tam przystanek autobusowy z ławką. Dobrze znałem tę część miasta. Usiadłem na chodniku. objąłem kolana rękami i się rozpłakałem. Teraz to było zupełnie inne miejsce . wciąż krzycząc. Samochód wycofał się z bocznej alejki na główną ulicę i odjechał. Znajdowaliśmy się na północ od Chinatown.miejsce. Na chwilę wszyscy się objęliśmy. Vanessa i Jolu podnieśli mnie i powiedli w górę ulicy. na której mnie posadzili. Próbowałem im się wyrwać.Co z Darrylem!? Jolu i Vanessa złapali mnie za ręce i ściągnęli z jezdni. negujący tradycyjny styl życia oraz propagujący anarchistyczny indywidualizm. którego nie spodziewaliśmy się już kiedykolwiek zobaczyć. w miejscu gdzie zaczyna się północna plaża. Wiedziałem. Nie mogłem przestać się trząść. w dzielnicy znanej z klubów ze striptizem i legendarnej księgarni specjalizującej się w literaturze kontrkulturowej. które popijaliśmy zabójczą małą espresso. Płakałem. płakałem i płakałem. ale Van i Jolu nie chcieli mnie puścić. Oni też płakali. nonkonformizm i swobodę twórczą. gdzie w latach pięćdziesiątych dwudziestego wieku narodził się ruch beatników*. że płaczemy z powodu Darryla.Ciężarówka była coraz bliżej. Mieściła się tutaj ulubiona włoska restauracja moich rodziców. jakim nie zanosiłem się od czasów wczesnego dzieciństwa. * Beatnicy . Nie przestawałem krzyczeć: . 68 . Nie potrafiłem się powstrzymać. dokąd nieraz zabierali mnie na duże linguine oraz ogromne porcje piętrzących się lodów włoskich z kandyzowanymi figami. gdzie po raz pierwszy smakowałem wolności w chwili. to było głośne szlochanie.

Ostro cię potraktowali. Gdy już zacząłem. a oni słuchali w milczeniu. . Nie chciałem o tym rozmawiać. należało do najbardziej niesamowitych przeżyć.Co z tobą robili? .Sześć dni . zebrała zamówienia i poszła do środka. Jolu pokręcił głową. które próbowałem schwytać i które czasem wyślizgiwały się z mojego uścisku. . Ładna kelnerka zapalniczką do grilla podpaliła piecyk gazowy. Powiedziałem im o wszystkim. Po tym jak ich wkurzyła. 69 .Ja nie liczyłem. i poczekałem. aż oddali się na tyle.wtrącił Jolu. że musiałem na siebie nasikać.Sprawdziliśmy portfele i znaleźliśmy dość pieniędzy.zapytałem. pytając głównie o mnie. gdy kelnerka przyniosła nam wodę. to nie mogłem przestać. zabrali jej ubrania i kazali włożyć pomarańczowy więzienny kombinezon. Gdy skończyłem. nie kontaktując się z nikim. trzymając się faktów dotyczących tego dnia i naszej przyjaźni. nie wiedziałem. Poczucie. aby nie brzmiało aż t a k ź l e . ale nie bawili się z jego głową tak jak z moją. gdzie na wideo puszczali tegoroczne hity kinowe. a on cały czas mówił prawdę. żeby mnie nie słyszeć.przyznał. ale oboje na mnie patrzyli. Moje wspomnienia były niczym ryby. ale posiłki otrzymywała regularnie.odparła Vanessa. Przerwałem. stary . . . czy może przedstawiłem wszystko tak. Posiłki jadł w stołówce z grupą innych ludzi. rozmawiając ze mną. Wtedy dokończyłem. . jakich kiedykolwiek doświadczyłem.zapytała Vanessa. żeby móc usiąść pod markizą jednej z włoskich restauracji. . nawet o tym. Kazali mu to na okrągło powtarzać. czy koloryzowałem prawdę. Historia Vanessy niewiele się różniła.Ja naliczyłem pięć . a nawet pozwolili mu spędzić trochę czasu w sali telewizyjnej. kontrolować własny los. Opowiedział nam o swoim pobycie w tym miejscu.Jak długo tam byliśmy? . że mogłem wydawać polecenia. Musiała spędzić w celi dwa dni. Przesłuchiwali go. Podczas opowiadania wszystko się zatarło.

ale nie znajdowałem innego wyjaśnienia. „Albo zaczniesz z nami współpracować. a automatów telefonicznych nie było w tej dzielnicy już od lat. Jolu zaklął. Zamiast tego zastanawialiśmy się. To była zwykła mściwość. Robili to wszystko w ramach kary za to. Dlaczego? Nie miałem pojęcia dlaczego.wyszeptałem. Na myśl o tym zakręciło mi się w głowie.Dorwę ich. 70 . co robiła tylko wtedy. Poszliśmy więc na piechotę.Dorwę ich .Dranie . bardzo żałował”.powiedziałem łagodnie .Wiesz. Nawet myślałem o taksówce. . że przeciwstawiłem się ich autorytetowi. Dlatego mnie wybrali. Wtedy byłem przerażony. . Nikt z nas nie chciał wtedy rozmawiać o zemście. Po prostu musieliśmy iść do domu. że im pyskowałem. Musieliśmy iść do domu. Nasze telefony były rozładowane.Naprawdę coś do ciebie mają. Na rogu wepchnęliśmy kilka drobniaków do automatu z gazetą „San Francisco Chronicle” i zaczęliśmy czytać. albo będziesz tego bardzo. Nie mogłem w to uwierzyć. Z nimi nie można walczyć. a Vanessa ulżyła sobie po koreańsku.W większości jednak było tak samo jak z Jolu. Teraz byłem wściekły. . gdy była naprawdę. gapiąc się w swoją wodę.Tego pierwszego wieczoru nie chciałem im odblokować mojego telefonu. ale nie było nas na nią stać. . . Te same pytania powtarzane w kółko i na okrągło. . co teraz zrobić. Potem sobie przypomniałem.Naprawdę cię nienawidzą . . naprawdę zła. że nie możesz. Jolu potrząsnął głową. ale temat wciąż nie schodził z pierwszych stron gazet. Od wybuchu bomb minęło już pięć dni.wyżywali się na mnie za to.przyznał Jolu.

Miss Gestapo mówiła o wysadzeniu „mostu”. .Prawdopodobnie wystraszyli się tych wszystkich kamer i tego typu sprzętu . Założyłem więc naturalnie.No tak . Pod zatoką biegnie linia metra łącząca te dwa miasta. że jeśli ktoś miałby wysadzać most w San Francisco.stwierdził Jolu. do diabła. z których wielu pracuje w San Francisco. To ten duży pomarańczowy most wiszący. które mają utrudnić zadanie samobójcom. no i jest na nim pełno tych barierek i zabezpieczeń. Tuż za bramą kalifornijskiego Disneylandu można zobaczyć jego replikę.zapytałem. ale się myliłem. że wie. istnieje duża szansa. to wybrałby właśnie ten. To jedna z nielicznych części miasta nad zatoką. mieliby wysadzać Bay Bridge? . jak wygląda Golden Gate. gdzie normalna osoba może sobie pozwolić na dom tak duży. Na wszystkich pocztówkach jest przecież Golden Gate. . Wygląda piekielnie malowniczo i stanowi praktycznie symbol Kalifornii. .westchnęła Vanessa. . Zakładałem.Po co. Nawet jeśli ktoś nigdy nie był w San Francisco. że chodziło jej o most Golden Gate. by móc się w nim rozprostować. a potem do Berkeley . który rozpościera się pomiędzy starą bazą wojskową Presidio a Sausalito. gdzie znajdują się te wszystkie pretensjonalne sklepiki ze świeczkami zapachowymi oraz galerie sztuki.przestano ich liczyć. po której jeździ pociąg.Gwardia Narodowa zawsze sprawdza samochody przy wjeździe po obu stronach mostu. zamieszkiwanych przez ludzi. ale i tak największy ruch odbywa się przez Bay Bridge. . Terroryści wysadzili Bay Bridge. gdy w 1995 roku ich liczba dobiła do tysiąca. Znajduje się tam też uniwersytet oraz kilka zakładów z przemysłem lekkim.Poza tym Bay Bridge dokądś prowadzi.miast leżących na wschodnim brzegu zatoki. Ludzie zaczęli skakać z Golden Gate zaraz po jego otwarciu w 1937 roku . Golden Gate. 71 . Most ten wiedzie od centrum San Francisco do Oakland.

Zacząłem się nad tym zastanawiać. Uwielbiają siać terror. .Musimy powiedzieć naszym rodzicom .bo skończyło się na tym. .dodała Vanessa. . prawda? Całe to badziewie. . . Zastanowiłem się nad tym przez chwilę. ludzi idących po chodnikach. że te kilka dni. Siać przerażenie.ze względu na swój ozdobny charakter. Terroryści nie czują nienawiści do budynków.koniem pociągowym San Francisco.Macie rację .dodałem podniesionym i łamiącym się głosem . Wydaje nam się. . na miasto rozpościerające się wokół mnie. To było tak oczywiste.Powinniśmy postarać się o adwokata . Sądzę.stwierdził Jolu.Mam rację. przepadł.. Bay Bridge natomiast jest . może spodobać się turyście bądź bogatemu emerytowi mieszkającemu w pobliżu winnic. Nie myślałem o Darrylu. które z pewnością by 72 . systemy kontroli tożsamości są bezużyteczne? Przytaknęli powoli. że nas aresztowali.był . rozjaśniło mi umysł.Terroryści nie czują nienawiści do samolotów i mostów. mostów czy samolotów. kiedy byłem traktowany jak terrorysta. Opowiedzieć światu. a w samolotach wykrywacze metalu i rentgeny. iż nigdy wcześniej o tym nie pomyślałem. co się ze mną stało. bo ich nienawidzą. że wybrali Bay Bridge. Myślałem o tym. Naturalne. Oboje się na mnie gapili. i teraz wszystko do mnie wróciło. bo na Golden Gate zamontowane są te wszystkie kamery. a Darryl. Przestałem mówić i zazgrzytałem zębami. że terroryści atakują ważne obiekty. że nie mogłem uwierzyć. że to nie wszystko. patrząc beznamiętnie na samochody toczące się po ulicy. Mój przyjaciel zaginął. .. te wszystkie rentgeny. Chcą po prostu coś wysadzić i wystraszyć ludzi. O filmach wideo. żeby opowiedzieć swoją historię.powiedziałem. odkąd usiedliśmy.Ale myślę.Nawet więcej niż bezużyteczne .

. że jeśli uda im się zachować tajemnicę do jutra. Wiedziałem. Ale kiedy wmieszamy w to naszych starych.zapytał Jolu.. Starzy będą jeszcze bardziej sceptyczni. lecz w tajnym więzieniu.odparł Jolu. że nie siedzieliśmy jednak w obozie dla uchodźców. Nie zamierzam tego tak zostawić.Nie możemy im nic powiedzieć . że byłem w jednym z tych obozów po drugiej stronie zatoki. Jeśli zrobimy tak.Chcę.rzuciłem bez namysłu. odnajdę Darryla.Dajcie mi czas do jutra.Co masz na myśli? . jak mówię. to zachowają ją już na zawsze. . by się z wami spotkać.. żebyśmy im za to odpłacili . . Że poszedłem tam. żebym mógł się zemścić. co z Darrylem. to będzie koniec.Jeszcze nie wiem . wrócą po nas. A potem. Pokonam ich.Chcę pozostać na wolności. .Nie możemy nic powiedzieć rodzicom .powiedziałem. że jesteśmy tylko dzieciakami zmyślającymi różne historie.Nie mogę tego zrobić . i że tam utknęliśmy i wydostaliśmy się dopiero dzisiaj. powiedzą. ludzie zaczną się przejmować. po tym co ci zrobili? . Powiem moim rodzicom.Chcesz.Słyszałeś ją. o płaczu i o tym.zapytała Vanessa. przyjdą po nas.oświadczyła Vanessa. . . To walka między mną a nimi. .się ukazały.To mnie się to przydarzyło. Nie wiemy nawet.Jak możesz w ogóle o tym myśleć.Co masz na myśli? . 73 . . w tym cała rzecz.Chyba żartujesz . Van i Jolu spojrzeli po sobie. Jeśli komuś powiemy. .Jaki masz plan? . W gazetach piszą.przyznałem. Nikt nam nie uwierzy i nikt się tym nie przejmie. . . któregoś dnia. Jeśli zaczniemy o tym paplać. Zrobią z nami to. gdzie nas trzymali! Nikt nam nie uwierzy.powtórzyłem. chociaż do rana. . jeśli nagle „przypomnimy” sobie. że ludzie nadal wracają stamtąd do domu. żebyśmy. . jak musiałem płaszczyć się przed oprawcami jak zwierzę.

Proszę. wygładzimy ją. Do Potrero Hill prowadzą dwie drogi . co chciał mi w ten sposób przekazać. Przechodząc obok jednej z takich ciężarówek. stoją tu domy wiktoriańskie zwane rusałkami . Ulica była zabarykadowana. Leżące na płotach koty gapią się na przechodniów i prawie nie ma tu bezdomnych. Vanessa w North Mission. po których żołnierskim krokiem wciąż wchodzili i schodzili ludzie w garniturach i gliny. a żołnierze obserwowali. w kierunku Chinatown. . a Jolu w Noe Valley .ze względu na te jarmarczne misterne malowidła i frontowe ogrody z pachnącymi kwiatami i wysokimi trawnikami.łatwa i trudna. Każda z nich miała z tyłu trzy stalowe schodki. a wzdłuż całej jezdni stały zaparkowane osiemnastokołowe ciężarówki. i zaczął mi się uważnie przyglądać. że na nie patrzę. Wrzało jak w ulu. które dzieliło od siebie tylko kilka minut marszu. więc poszedłem dalej. żebyście dali mi szansę . Objęliśmy się. podobne do tych. gdzie podczas pościgu samochody wzbijają się w powietrze. płacząc i obiecując. Z przyjaciółmi rozstałem się na Van Ness Avenue. Skręciliśmy w Market Street i zatrzymaliśmy się. jak poruszają się tam i z powrotem to były identyfikatory do bezprzewodowej autoryzacji. bardzo podobne do tych.. z bocznych uliczek zrobiono jednokierunkowe. Jeden z żołnierzy zauważył. że zadzwonimy do siebie. zawsze wybierałem tę drogę. Ta druga wiedzie przez najbardziej strome wzgórza w mieście. To teren mieszkalny. które pokazują w filmach akcji. 74 . kierując się w stronę domów. Dajcie mi jeden dzień. zerknąłem do środka i ujrzałem znajome logo: Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego.dodałem. unosząc się nad zenitem.Po drodze dopracujemy całą historię. tylko jeden dzień. w których wciśnięto nam worki na głowy i zabrano gdzieś z dala od portu. Mieszkałem w Potrero Hill. Oboje posępnie przytaknęli głowami i znowu ruszyliśmy w dół ulicy.to były trzy zupełnie różne dzielnice. Ci w garniturach mieli przypięte do klap małe odznaki. Idąc do domu. Zrozumiałem.

ktoś wyszarpnął mi je z ręki i otworzył szeroko. Mama . Ujrzałem rodziców. To oczywiste.to chyba najlepsze określenie. wyglądali szaro i mizernie.. Wstałem i ruszyłem dalej. prowadzącej przez dzielnicę Mission. że niemal zacząłem żałować. Resztę drogi do domu przebyłem w wielkim pośpiechu. starszych pań plotkujących na schodach. starszych facetów z bańdziochami wypychającymi koszulki z Dead Kennedys. Był środek dnia. ale jest też wiele rodzin z wózkami. aż przestanę się trząść. dlaczego mama była w domu. Siedzieli w domu z mojego powodu. Nie patrzyłem już na „rusałki” ani na ogródki czy koty. Są tu też transwestyci. mieli podkrążone oczy i wpatrywali się we mnie. Jeszcze zanim zdążyłem przekręcić klucz w drzwiach. gości w lowriderach z podkręconymi na maksa głośnikami. gdzie mnie przetrzymywano. minąłem pizzerię Goat Hill Pizza. żeby poczekać. Wzrok miałem wbity w ziemię. Poszedłem w górę Goat Hill. Roi się tam od awanturujących się pijaczynów. a nawet kilku oldschoolowych punków.cóż. z których na całą okolicę rozbrzmiewa umc-umc-umc.. iż nie wybrałem tej d r u g i e j trasy. co przywiodło mi na myśl więzienie.Na tych ulicach było tak spokojnie. drżący o własne życie dorobkiewicze. i musiałem usiąść na ławce przed knajpą. wściekłe młodociane gangi. którzy zainwestowali w odrestaurowanie tutejszych nieruchomości. agresywnych kokainistów i nieprzytomnych ćpunów. Głośna i tętniąca życiem. h a ł a ś l i w a . Tata pracował po wschodniej stronie zatoki. lecz mimo to oba samochody moich rodziców stały na podjeździe. Czułem. że ze wszystkich stron obserwują mnie czyjeś oczy. która jest. 75 . więc był zmuszony siedzieć w domu. kto mógł to wiedzieć. Wtedy na wzgórzu przed sobą dostrzegłem osiemnastokołowca z trzema metalowymi schodkami opuszczonymi z tyłu. Można tam spotkać hipsterów oraz przygnębionych studentów szkół artystycznych preferujących styl emo. dopóki nie naprawią mostu. grafficiarze i oszołomieni.

aż opadliśmy z sił i udaliśmy się do kuchni.Przez pięć dni? . omal nie przewracając mnie przy tym. . . Zrobiłem to. Myśleli. płacząc i wypowiadając te niby-słowa. że serce przestało mi walić jak młot. . którzy wpadli w tę chmurę dymu. który siostra mamy przysłała nam z Anglii. które robią różne rzeczy związane z archiwami. ale w latach sześćdziesiątych stał się prawdziwym radykałem. a w szkole średniej trochę ćwiczył zapasy. Tam było naprawdę gorąco i duszno.Tak.odparłem. jego rytm dogonił pracę mózgu i wkrótce wszyscy siedzieliśmy przy stole.zapytali oboje prawie jednocześnie. To było naprawdę straszne.Zatrzymali mnie . Normalność tych czynności sprawiła.O rany . Przytulili mnie i wybuchli płaczem. Wszystkich. Przez resztę czasu udzielał konsultacji klientom w mieście i na półwyspie San Francisco.Gdzie się podziewałeś? . jak sardynki.Tak. ryczący bełkot.Tak . Byłem tam z kolegami. robiliśmy projekt i poddali nas wszystkich kwarantannie. pracując z kilkoma studentami nad naukowym programem bibliotecznym. że słyszałem tylko niezrozumiały. W drodze do domu obmyśliłem odpowiedź. lecz potem ruszyli w moim kierunku i wciągnęli mnie do domu.Przez chwilę stali jak wryci. jak czasami się 76 . i zapakowali nas do kontenerów w porcie. Dawali nam też niewiele do jedzenia. ja również szlochałem. Z zawodu był łagodnie usposobionym bibliotekarzem. Czytałem o kwarantannach w gazecie i zacząłem bezwstydnie rzucać opublikowanymi tam cytatami: .powiedziałem. Widziałem. . tym trzeciorzędnym firmom internetowym. . . Przez trzy dni w tygodniu tata uczył w Berkeley. co zwykle po przyjściu do domu. Staliśmy tak we trójkę w małym przedpokoju.skomentował tata. że zaatakował nas jakiś nadzwyczajny wirus. Oboje mówili tak głośno i szybko. zaciskając pięść na stole.W Oakland. Nalałem sobie szklankę przefiltrowanej wody z lodówki i wygrzebałem kilka ciastek z pojemnika na herbatniki.

może tylko bardziej zatłoczone.odparłem przekornie.Po prostu nie mam ochoty na pizzę .odparłem. lecz gdy mówiła o amerykańskich gliniarzach. W Londynie byliśmy dwukrotnie. Ucieszyłem się.zaproponował tata. Mama podeszła do szuflady z ulotkami (kolejna normalna czynność. dobrze? Na szczęście San Francisco to istne eldorado. jeśli chodzi o żarcie na wynos. że mogę zmienić temat. Musieli przecież odchodzić od zmysłów ze zmartwienia. . . tak że przeleciała nad trawnikiem dziadka i rozpadła się na części: piętnasty raz od momentu. wracała cała jej brytyjskość.Głodny? .Barbarzyńcy . żeby zobaczyć się z jej rodziną.Nie.zapytała. . zazwyczaj wcinam jak złota rybka karmę. . Kiedyś rzucił huśtawką z Ikei.Ale bym coś zjadł. jakby wyrosły mi czułki.Wszystko po trochu i w dodatku śmierdzą mi skarpetki . kiedy była nastolatką. bolące 77 . . że jest to miasto bardziej cywilizowane niż San Francisco. Spojrzeli na mnie oboje. .Jesteś ranny? . która działała kojąco niczym szklanka wody na suche. i nie wydaje mi się. Wysiliłem się na uśmiech. opiece zdrowotnej. lecz ich oczy były nadal wilgotne. . kontroli na lotniskach czy problemie bezdomności. . dopóki wszystko nie zniknie z talerza albo nie zacznę pękać. nieraz sam wyprowadzałem go z równowagi. Podczas takiego napadu złości potrafiło go naprawdę ponieść.wściekał. wpycham w siebie jedzenie dopóty. gdy tam jesteśmy. gdy zaczął ją składać. tylko nie to .Zamówmy jakieś curry. Przeprowadziła się do USA.Zamówię pizzę z Goat Hill . Miałem z powodu rodziców wyrzuty sumienia.powiedziała mama. Normalnie mam słabość do tej pizzerii. wymawiając je ze swoim starym mocnym akcentem.Chce ci się spać? . Oboje uśmiechnęli się lekko.powiedziałem bez przekonania. Wtedy używała słowa „barbarzyńcy”.

W końcu w okolicy zatoki zaginęły też rodziny kapitalistów. Jolu i Darryla (naturalnie) i próbowali zgłosić nasze zaginięcie. Rodzice byli w kontakcie z rodzinami Van. Policja zanotowała nasze nazwiska.w jednym zaznaczano osoby odnalezione.powiedziałem. niż się wydaje). Tymczasem w sieci pojawiły się miliony stron z ogłoszeniami o zaginionych. a także małe smażone ciasteczka w syropie z cukru. Van i Darryla. ściągając w ten sposób na siebie uwagę. z zakończenia roku i tym podobnych. Chwyciłem laptop taty i zacząłem je przeglądać. Wyglądało to dość makabrycznie. Kilka z nich to stare klony MySpace. próbując trochę wódki z colą podczas całonocnej sesji gier komputerowych. Być może. a w drugim umieszczano opisy zaginionych. których właściciele wypłukali się z grosza i liczyli na wskrzeszenie. . Jolu i Van. lecz „przemieszczonych osób” było tak wiele. Zdecydowałem się na miks z grilla tandoori oraz zupę krem ze szpinaku z serem farmerskim. odkąd odkrył. a ja ku mojej wiecznej hańbie zwaliłem winę na kolegę. czytając ulotkę tradycyjnej pakistańskiej restauracji na Valencia Street.gardło) i przejrzała je.Zapomniałeś o Darrylu .Jego z nami nie było . Gdy już zamówiliśmy jedzenie. napój lassi z mango (o wiele lepszy. Tak naprawdę obaj byliśmy nieco winni. Nie przepadał za Darrylem. W ustach poczułem gorzki smak kłamstwa. Zaznaczyłem pola obok mnie. Znalazłem swoją fotkę i zauważyłem. że jest dołączona do zdjęć Jolu. . gdyby je odnaleziono. że nie chcieli rozpoczynać śledztwa przed upływem siedmiu dni. że w jednej z butelek w naszym barku ubyło kilka centymetrów alkoholu. 78 . w większości fotografii ślubnych. po prostu się wygłupialiśmy. Oczywiście były pełne reklam oraz zdjęć zaginionych osób. a obok Darryla pozostawiłem puste miejsce. strona przyciągnęłaby nowych inwestorów. posypały się kolejne pytania. Widniały tam też niewielkie formularze .powiedział tata. Na kilka minut zapomnieliśmy o wszystkim.

Jednak nie zamierzałem się położyć. w których z wysokości sześćdziesięciu kilku metrów spadli do morza. co było prawdą.Darryl miał się z nami spotkać. Miał dojechać metrem.jęknęła mama. Tunel metra prowadzący z Embarcadero w San Francisco do stacji West Oakland znajdował się pod wodą. Poczułem się tak. że mnie kochają. Prawdopodobnie utknął w Berkeley. brnąc dalej w kłamstwo. umykając przed nieudanymi związkami małżeńskimi. ale się nie pojawił. Musiałem dostać się do sieci i sprawdzić. jakby ziemia się pode mną rozstąpiła. że przeprowadził wywiad z „fałszerzem tożsamości”. . do czego zmierza. którzy utonęli podczas podróży pociągiem .O mój Boże .powiedział tata.Ci bandyci wysadzili je w tym samym czasie co most. długami i smutnym życiem. . . Wciąż powtarzali.Nie słyszałeś o metrze? .Nie . zakładaliśmy.Gdy wróciłeś do domu. Eksplozja metra nie była tak malownicza jak zdjęcia mostu zwisającego w strzępach i skrawkach nad zatoką. i ci.ich liczba stale rosła. poklepując tak.. Wśród nich byli ludzie uwięzieni w samochodach. że ja ich też. a mama otwarcie płakała. . Nikt nie był pewien. ale ofiary śmiertelne liczono w tysiącach. Tego nie było na pierwszej stronie gazety. . Ścisnęła mocno ręce. dość dużo jak na nich. Gdy otrzymali nowe dowody tożsamości.Wysadzili je . Tata potrząsnął głową i przymknął oczy. jakby chcieli się upewnić. po ataku najzwyczajniej zniknęli. Kiwnąłem przecząco głową. Oboje mnie przytulili. . Mama z tatą wypili kilka lampek wina.odparłem. że naprawdę tu jestem. że byliście tam wszyscy razem. Oznajmiłem im. Powiedziałem. który pomógł „dziesiątkom” ludzi uciec od ich dotychczasowego życia. 79 . Mama jęknęła. Pochyliłem się ponownie nad komputerem taty i przejrzałem nagłówki gazet.zapytał. Wiedziałem. Tata miał łzy w oczach. że jestem śpiący. Jeden z reporterów twierdził. i poczłapałem do swojego pokoju. Obiad zjedliśmy w łzawej atmosferze.

Poprawiłem ją i zaczekałem minutę lub dwie. Bo to ja go zbudowałem. Odkąd szkoła przekazała nam schoolbooki. Czasem człowiek patrzy na swój sprzęt i zastanawia się: „Czy to zawsze tak wyglądało? Być może po prostu nigdy tego nie dostrzegłem?”.. mimo że formalnie Schoolbook nie należał do mnie. Postanowiłem przyjrzeć się temu dokładniej. szpara między jej dolną i górną częścią rozchodziła się pod kątem . Musiałem go źle podłączyć do gniazdka .włożyłem czyste bokserki i czystą koszulkę.co się dzieje.więc rozładował się podczas mojej nieobecności. wydawały się znajome i przyjazne niczym uściski rodziców. Odpaliłem laptop i podłożyłem sobie pod plecy stertę poduszek.wtyczkę trzeba odpowiednio wsadzić . że nie mogłem właściwie nic zrobić. gdy go puszczałem. Cała obudowa mojego laptopa była trochę wykrzywiona. Otworzyłem komputer i umieściłem go sobie na kolanach. wprost z szuflady. Ponownie sprawdziłem kabel zasilający i poruszyłem nim. Za każdym razem. W rzeczywistości było z nim tak kiepsko. że nie widziałem swojego łóżka od wieków. Położyłem się na nim i sięgnąłem po laptop stojący obok na szafce. rodzice w żadnym wypadku nie zamierzali mi kupić własnego komputera. te wszystkie ikonki pełzające po ekranie wyglądały tak dobrze. aż w końcu znikły.. Ale w przypadku mojego laptopa to było niemożliwe. traciłem połączenie. o rany. W tym czasie rozebrałem się i wrzuciłem ubrania do śmieci nie miałem ochoty już nigdy więcej ich oglądać .z przodu była wąska i rozszerzała się ku tyłowi. a ja nie powinienem 80 . Musiałem zabrać się do szukania Darryla. Wydawało mi się. Musiałem pogadać z Jolu i Vanessa. Ten przewód ledwie dyszał. Świeżo uprane ciuchy. Dowlokłem się do pokoju i otworzyłem drzwi. Po włączeniu pojawiły się kolejne ostrzeżenia o słabej baterii. a komputer żalił się na niski poziom baterii. żeby się trochę naładował przed ponowną próbą uruchomienia. Wciąż się jeszcze ładował i.

które składają się głównie z powietrza .składanie laptopa przypomina budowanie modelu statku w butelce. okazywało się. chociaż te pierwsze są trochę bardziej zaawansowane od zwykłych starych komputerów osobistych. Doszedłem do wniosku. która wymaga użycia pęset i szkieł powiększających. że coś uniemożliwia mi jej zamknięcie i że muszę zacząć pracę od początku. W przeciwieństwie do pecetów . 81 . Dobrą wiadomością było to. Zamiast tego jednak skonstruowaliśmy z Darrylem własny sprzęt. tak jak zwykłych pecetów. którego miałem na oku.w laptopie każdy milimetr sześcienny przestrzeni jest wypełniony. można kupić. że zbudowanie laptopa to najlepszy sposób na zdobycie władzy. że wszystko gotowe. należy zacząć od zamówienia „kadłubka” . jak powinno wyglądać łączenie obudowy mojego laptopa po jego zamknięciu i że w c a l e nie powinno wyglądać tak jak teraz. wygrzebując stare części na aukcjach internetowych. ze świąt Bożego Narodzenia i urodzin oraz z kilku przemyślanych transakcji na eBayu. że skonstruowany przeze mnie komp był o prawie pięć kilo lżejszy i kosztował trzy razy mniej niż dell. której pragnąłem. pchlich targach i zamawiając sprzęt u naprawdę tanich tajwańskich sprzedawców znalezionych w necie. a poza tym chodził od niego szybciej. Za każdym razem gdy myślałem. To żmudna praca. na którą mogłem sobie pozwolić. Dlatego d o k ł a d n i e wiedziałem. który ma jednak wszystkie odpowiednie wejścia. Miałem odłożone trochę pieniędzy . Obudowę laptopa.z dorywczej pracy.instalować na nim żadnego oprogramowania ani go modyfikować. i zabierałem się do skręcania obudowy. Aby zbudować własnego laptopa. W ciągu ostatnich kilku lat zbudowałem z Darrylem kilka kompów.kompa złożonego z małej liczby elementów. Była też zła wiadomość . za cenę. żeby kupić totalnie badziewny pięcioletni komputer. żeby dopasować to wszystko do siebie i wcisnąć w małą obudowę. W sumie uzbierałem dość grosza.

olśniło mnie . i zacząłem przyglądać się poszczególnym elementom. Coś mi tu nie grało. a ja zacząłem grzebać we wnętrznościach komputera. To dziwne. Chwilę później obudowa była już otwarta. Dwie godziny później wciąż wpatrywałem się w sufit.kiedyś zrobiłem zdjęcie wnętrza komputera ze wszystkimi elementami ułożonymi na swoim miejscu. który został wciągnięty przez wentylator. W tym miejscu 82 . zdmuchnąłem kurz. Nagle to dostrzegłem. Słyszałem. Przewód taśmowy. przypiąłem małe lampki diodowe do oprawek moich okularów z soczewkami powiększającymi i wyjąłem zestaw śrubokrętów do precyzyjnej roboty.i wyjąłem zdjęcie. to.Cały czas potrząsałem kablem. Wstałem z łóżka. zrobiłem miejsce na biurku. Nie miałem innego wyjścia. niż się spodziewałem . ale w końcu kiedyś je wydrukowałem i wepchnąłem do szuflady pełnej papierów. Minęła północ. co ze mną robili. Nie zdejmowałem obudowy od miesięcy. Jednak zabrakło mi trochę sprytu: najpierw zostawiłem to zdjęcie na twardym dysku i po rozebraniu laptopa na części oczywiście nie mogłem się do niego dostać. To. Wziąłem laptop. Zacząłem je przerzucać . tego cmentarzyska kart gwarancyjnych i schematów układów scalonych. starając się odnaleźć elementy. że rodzice położyli się o jedenastej. odtwarzając w pamięci niedawne wydarzenia.panował tu większy bałagan. który łączył klawiaturę z płytą główną. które wydawały się nie na miejscu. Postanowiłem zająć się tym rano. Nie mogłem naładować komputera. nie rozbierając go na części. był nieprawidłowo podłączony. Wyjąłem puszkę skompresowanego powietrza. Na szczęście gdy po raz trzeci ją otworzyłem i z trudem próbowałem ponownie zamknąć. wszystkie żale i esprit d'escalier. ale to było beznadziejne. co ja powinienem był zrobić. Przynajmniej teoretycznie. Położyłem je obok komputera i skupiłem wzrok. ale nie wiedziałem co. Jęknąłem i położyłem go obok łóżka. klawiatura usunięta.

Inwigilacja. Rozejrzałem się w poszukiwaniu kolejnych pułapek. Tkwiły w nim oczy i uszy. nie było tam niczego. Istniało wiele innych sposobów na założenie podsłuchu w komputerze. co jest grane. że ktokolwiek ją tam włożył. Nie mogłem ich znaleźć. Innymi słowy. co mogłoby spowodować przesunięcie pasa podczas normalnych działań. W domu panowały mrok i cisza.między nią a płytą coś się znajdowało. Ale nie mogłem tego zrobić. Zdrętwiałymi rękami złożyłem laptop z powrotem. 83 . W mojej klawiaturze znajdowało się coś nowego. Element o grubości zaledwie półtora milimetra.rozmontował mój laptop i złożył go ponownie. żeby przechwycić wszystkie uderzenia w klawisze podczas pisania na komputerze. Uruchomiłem komputer i położyłem ręce na klawiaturze. które mnie obserwowały i podsłuchiwały. że przeprowadzę diagnozę i zobaczę. Serce waliło mi jak młot. dowie się.nic się nie obracało. To była pluskwa. Już miałem wyjąć tę pluskwę. jednak nie był to pocieszający mrok. Nigdy nie będę w stanie ich wszystkich znaleźć. a może mój pokój jest na podsłuchu. Inwigilowały. kiedy zorientowałem się. ale tym razem nie tylko dyrektor zaglądał mi przez ramię. Dołączył do niego Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Gdy spróbowałem go z powrotem docisnąć. bez żadnych oznaczeń. Zostawiłem ją na swoim miejscu. Do diabła. ale czy to oznaczało. że wtyczka była nie tylko źle zamontowana . Wyjąłem to coś i skierowałem na to strumień światła. Pomyślałem. że nie było ich więcej? Ktoś włamał się do mojego pokoju i zainstalował to urządzenie . dotarła za mną do domu. było to idealne miejsce. Był podłączony zarówno do klawiatury. odkryłem. Być może szpieguje mnie teraz jakaś kamera. że już jej nie ma. I tym razem obudowa nie zamknęła się poprawnie. jak i do płyty głównej. której doświadczyłem w szkole. Zrobiło mi się niedobrze. ale kabel został w środku.

że w połowie klas w mojej szkole ukryte są kamery. Zachciało mi się płakać. aż dostrzeże się błysk 84 . na których zostali zarejestrowani ich klienci . jakbym był z powrotem w więzieniu.Po powrocie do domu wpadłem w paranoję. świetnie odbijające światło soczewki. a potem podniecają się przy filmikach. Kamery wideo wielkości łebka od szpilki kosztują w dzisiejszych czasach mniej niż obiad w dobrej restauracji. Przebiegli sprzedawcy umieszczają je w szatniach bądź w solariach. Teraz o mało nie wyszedłem ze skóry. Był na to tylko jeden sposób. To najprostszy sposób na wykrycie kamer szpiegujących. w której szpilką przebiłem dziurki. z powrotem w pokoju przesłuchań. Zbudowałem już taką w tym roku w ramach projektu naukowego. Odchodzące od nich kabelki przepchnąłem ostrożnie przez tekturową rurkę. które miały nade mną całkowitą władzę. Umiejętność przekształcenia rolki papieru toaletowego i wartego trzy dolce sprzętu w wykrywacz kamer to po prostu kwestia zdrowego rozsądku. Z drutów skręciłem przewody i podłączyłem do dziewięciowoltowej baterii. z którego zostałem wyeliminowany. poszperałem w skrzynce z częściami elektronicznymi i znalazłem małą plastikową kopertę pełną ultrajasnych białych diod. śledzony przez istoty. Mają one wbudowane malutkie. którą mogłem przyłożyć do oczu i przez nią patrzeć. Na szczęście stara była prawie zużyta. Poszedłem do łazienki. następnie wyjąłem jakiś drut i połączyłem je wszystkie szeregowo małymi metalowymi spinaczami. zdjąłem rolkę papieru toaletowego i wymieniłem ją na nową. Trzeba spojrzeć przez rurkę i powoli obserwować wszystkie ściany i inne miejsca. Czułem się tak. które wyjąłem z wypalonej lampy rowerowej. więc pojawiają się wszędzie. ponieważ pokazałem. Odwinąłem resztkę papieru. w które ktoś mógł wetknąć kamerę. Miałem teraz rurkę otoczoną ultrajasnymi diodami kierunkowymi. Ta metoda najlepiej sprawdza się w ciemnych pomieszczeniach.czasem wrzucają je do sieci.

Każdy mógł być podsłuchiwany.rodzaj sałatki z siekanego mięsa. że sprzedało się mnóstwo gier na te 85 . co oznacza to wszystko. jajek i warzyw. Albo w ogóle nic.Znajdę sposób.wszyscy mówili. Lub lepsze kamery. Myślę. żeby ich dopaść . W zeszłe święta Bożego Narodzenia na każdym rogu stały jakieś ofiary losu przebrane za wojowników z serii Halo. mimo że nigdy dotąd nie składałem przysięgi.odbitego światła. Nazwa salmagundi używana jest także w języku angielskim jako określenie mieszaniny różnorodnych składników. co jeszcze z nim zrobili? Kto wie. Oczywiście mogły się tu znajdować podsłuchy. że wpadłem w paranoję? Uwielbiałem tego laptopa. a to odbicie się nie porusza. że nie chcę go już więcej dotykać. popularnej w USA. że łączą cię z nim głębokie relacje. jak się tylko dało. Byłem podsłuchiwany.Microsoft zarabia głównie na procentach. To była przysięga. w które można grać tylko na jego konsolach . W moim pokoju nie było kamery . to wiesz. chodzi o soczewkę.przynajmniej takiej. którą mógłbym wykryć. Jeśli nadajesz swojemu laptopowi imię. Kto wie. * Salmagundi . gdy ją wypowiedziałem. Nazwałem go Salmagundi*. Świat zmienił się na zawsze. Nie mogłem zasnąć.powiedziałem. Zrozumiałem to z chwilą. Jednak teraz mimo wszystko czułem. . Czy można mnie winić za to. Miałem ochotę wyrzucić go przez okno. Jeśli obracacie się dookoła. owoców morza. Było późno i powinienem być już w łóżku.ale Universal był pierwszym Xboksem rozdawanym zupełnie za darmo. Ale w ogóle nie mogłem zasnąć. jakie pobiera od firm sprzedających gry komputerowe. które rozdawały torebki z konsolami do gier tak szybko. Poza tym wpadłem na pomysł. Gdzieś w mojej szafie leżało ciasno owinięte pudełko zawierające nietkniętą jeszcze paczkę z Xboksem Universal. że to podziałało . Wszystkie Xboksy sprzedawano po zaniżonych cenach . co jest zrobione z odpadów. w jaki sposób założyli w nim podsłuch? Włożyłem go do szuflady i spojrzałem na sufit.

ważył półtora kilo!). jest prawdziwą wiadomością. Spodziewano się. Kiedy Brazylijczycy opublikowali swojego cracka. gdy tylko się pojawił. i tak dalej. Wypaliłem płytkę DVD z ParanoidXboksem. co w jego mocy. że Universal będzie całkowicie odporny na ataki. To jak igła w ogromnym stogu siana. posmak ParanoidLinuksa.uczelnia techniczna. Oczywiście zrobiono wszystko. wypełnia ankiety i flirtuje na czatach. Massachusetts Institute of Technology) . żeby zataić rozmowy i dokumenty użytkownika.konsole. aby zakamuflować fakt. jedna z najbardziej prestiżowych na świecie. że jego użytkownik jest atakowany przez rząd (był przeznaczony dla chińskich i syryjskich dysydentów). który napisał o nim bestseller. i robi wszystko. Czyli na przykład za każdym razem. Później odpadł jeszcze ledwo wydany Xbox Portable (którego nazywaliśmy „klocem” . Licealiści. W moim pokoju jest już i tak za wiele gratów. gdy otrzymuje on wiadomości dotyczące polityki. ParanoidLinux udaje. ParanoidLinux to system operacyjny. wszyscy zbzikowaliśmy na tym punkcie. którzy się do niego włamali. po czym popularność wersji 360 spadła. więc nie mogę 86 . że surfuje po sieci. byli brazylijskimi hakerami Linuksa i mieszkali w fawelach . który zakłada. ale nigdy nie zabrałem się do rozpakowania Xboksa leżącego w mojej szafie czy znalezienia telewizora. które otrzymuje użytkownik. Nigdy nie należy lekceważyć determinacji dzieciaka mającego dużo czasu i mało kasy. Tymczasem jeden na pięćset znaków. Hakerzy mają na to swoje sposoby. żeby ludzie grali tylko w gry tych firm. * MIT (ang. żeby go do niego podłączyć. Wkrótce pojawiły się dziesiątki alternatywnych systemów operacyjnych do Xboksa Universal. Potrafi nawet wyrzucić na wierzch „fałszywe” rozmowy. Do Xboksa włamał się jakiś student z MIT*.takich slumsach. że użytkownik ma do ukrycia jakąś tajemnicę. Moim ulubionym był ParanoidXbox. które w celu ich wyprodukowania wykupiły licencje od Microsoftu.

Każdy z nich ma wbudowaną obsługę sieci bezprzewodowej. jeśli ma się dostęp do sieci Wi-Fi. a o drugiej w nocy za wiele nie surfowali.gry dla Apple. 87 . który z tyłu ma standardowe gniazda telewizyjne. Dzisiejszej nocy miałem się poświęcić.i tak płacili abonament za internet. Multiple Arcade Machine Emulator (emulator automatów do gier).pozwolić. że każdy mógł napisać pod niego nową grę. poprzez gry na ColecoVision. Teraz mój mózg naprawdę pracował. że nie posiadam telewizora. Jeśli ją odpowiednio wykorzystacie. Sąsiedzi niczego nie tracili . więc można było grać praktycznie we wszystkie gry. Dlatego ją uwielbiałem. że mam mały rzutnik LCD. W swoim zasięgu znalazłem trzech aktywnych sąsiadów. chroniła mnie. ParanoidXbox zaczął wyszukiwać inne Xboksy Universal. włączyłem i zainstalowałem ParanoidXboksa. jakie zostały dotychczas napisane. Ustawiłem go za drzwiami.całkowicie darmowe. NES oraz Dreamcast i tak dalej. może dać wam władzę i prywatność. dla których warto było korzystać z ParanoidXboksa najważniejszy to ten. Dwóch z nich podłączyło swoje Xboksy do internetu. po czym wykorzystywał je. Można połączyć się z sąsiadami przez Xboksy lub przez internet. ale w końcu przypomniałem sobie. Stworzono już program MAME. od Ponga . dzięki czemu w grze może uczestniczyć wiele osób. Istniało wiele powodów. Jeszcze lepsze były gry multiplayer pisane specjalnie pod ParanoidXboksa . pędził jak szalony. żeby jakieś badziewie Microsoftu zabrało mi tak cenną przestrzeń do pracy. Najgorsze było to. podłączyłem do niego Xboksa. Gdy już wszystko działało. służyła mi. tworzone hobbystycznie. Rozpakowanie i uruchomienie Xboksa zajęło mi około dwudziestu minut. żeby łączyć się online przez gry sieciowe. Dla ParanoidXboksa była to idealna konfiguracja: mógł podkradać niektóre z połączeń internetowych moich sąsiadów. Ta technologia działała dla mnie. Nie szpiegowała. z którymi mógłby się skomunikować. Najlepsze w tym wszystkim było p o c z u c i e kontroli.

. otrzymywało się darmową konsolę pełną darmowych gier. kto. zapewniającą bezpłatny dostęp do internetu. Wszystko. A najlepsze w tym wszystkim było to . z kim i o czym rozmawiał. czego potrzebowałem. poczta elektroniczna i komunikator.że ParanoidXbox był p a r a n o i c z n y . Gdy się to wszystko razem połączyło. Anonimowa sieć. Można było je wszystkie podsłuchać.przynajmniej jeśli o mnie chodzi .z których każdy mógł korzystać. Musiałem tylko przekonać wszystkich. że wiem. ale nigdy nie było wiadomo. jak z tego korzystać. Każdy wypuszczany w eter bit był bardzo dokładnie kodowany.

ubierając się i wkładając książki do torby . a o siódmej rano tata stał już przy moim łóżku. podczas gdy ja obijałem się po pokojach. Dopiero o trzeciej w nocy zapadłem w gorączkowy sen. jak popijają swoje czarne złoto. a ja modliłem się gorąco. Przeszedłem przez wzgórze i dotarłem do Mission. jakby zatrzaśnięte w windzie. Atak na Bay Bridge był dokładnie tym. gdzie stało całe mnóstwo ciężarówek.czułem się tak. Udało mi się wstać . Mogłem wpaść na jedną w drodze do szkoły. Ktoś miał sporo sprzętu wywiadowczego i tylko czekał na pierwszą lepszą okazję. żeby go wykorzystać. Przez to wszystko miasto zdawało się jakieś przygaszone. żeby rodzice pozwolili mi wypić kawę w domu. 89 .było okropne.ROZDZIAŁ 6 Możecie w to wierzyć lub nie. ale patrzenie. Dostrzegłem nowe czujniki i kamery uliczne zainstalowane na wielu znakach stopu. grożąc. ale dzisiaj było inaczej. ale następnego dnia rodzice kazali mi iść do szkoły. jakby coś zdechło mi w ustach . Mama wmusiła we mnie tosta i banana. że wyciągnie mnie za nogi. czego potrzebował. skrępowane dokładną inwigilacją sąsiadów i wszechobecnością kamer. Szedłem do szkoły tysiące razy.i pójść do łazienki.

żeby mi to wyjaśnił. że nie jestem dość dobry. Ale przez te lata nawiązało się między nami pewne szorstkie porozumienie. Jestem temu przeciwny. jak zdobyto Imperium Osmańskie . gdy użyjesz karty. . Nie będę im pomagał w szpiegowaniu moich klientów. mówiąc. czy myśli. kiedy kupujesz kawę? To dzięki temu dowiadują się. że to nic wielkiego? Że nic złego nie ma w tym. Wyjąłem kartę debetową. W zasadzie turecka kawa to błoto udające kawę.Rząd. Idź do szkoły. Cały czas nas monitorują. że rząd wie. z półkami pełnymi tureckich artykułów spożywczych. Nie ma pewniejszego sposobu na wzbudzenie mojego zainteresowania. . . Potrząsnął smutno głową. Teraz mogą cię monitorować za każdym razem. Jest na tyle gęsta. kto przeczytał o tym w Wikipedii: oto. czarnym jak smoła kawowym błotem.Bezpieczeństwo . aby u niego kupować. i nigdy w trakcie lekcji nie chciał mnie obsłużyć przekonany.rozwścieczeni jeźdźcy napędzani zabójczym. chłopcze. że jestem na wagarach. Nakłoniłem go.Że co? Dlaczego nie? Od lat płaciłem u Turka kartą za swój kawowy nawyk. jakby chciał mnie wyrzucić za drzwi.Nie zrozumiesz tego. ale sprzedawca zrobił dziwną minę. Wyglądał tak. ale kiedy go zapytałem. pisali o tym w gazetach. że czegoś nie zrozumiem. Druga ustawa Patriot Act została wczoraj przyjęta przez Kongres. bo mówi wam to ktoś.Uważasz. Ten facet wciąż się ze mną handryczył. gdzie 90 . i ma o wiele więcej kofeiny niż takie napoje dla dzieciaków jak red bull.W tureckiej kawiarni czynnej przez całą dobę kupiłem kawę na wynos. że jestem zbyt młody na kawę.Nie przyjmujemy już kart debetowych . Szczęka mi opadła. rozglądając się po swojej małej kawiarni z pudełkami suszonej fasoli i nasion. niż powiedzieć mi. żeby zapłacić za kawę. Możecie być tego pewni. która postawiła mnie na nogi. odpuścił. .odparł. . . że można postawić w niej łyżeczkę.powiedział.

.jesteś. Teraz uścisnąłem mu dłoń i gdy opuściłem kawiarnię. Zdaje się. nie jest dobrze. Sięgnąłem po portfel. Może moi klienci wrócą tu. . W sieci roiło się od tysięcy nekrologów. .Odtąd będę twoim stałym klientem . W gazetach opublikowano biogramy zaginionych. Powieszę znak w oknie. W porządku.wyrwało mi się.Może teraz już nie każdy. podczas gdy miasto starało się dojść do siebie. Może inne sklepy też tak zrobią. że ja też kocham wolność. bo zobaczą. że ACLU* pozwie ich za to do sądu. Zacisnął wargi i skinął głową. co z tego wyszło.Każdy korzysta z kart debetowych. Myślisz. Nie miałem pojęcia. Naprawdę tak myślałem.Ale stracisz przez to wielu klientów . gdy przychodziłem do jego baru.oświadczyłem. że ma takie poglądy. którzy zaginęli lub prawdopodobnie zginęli. Lepiej oddaj te pieniądze na ACLU. Przyjechałem tu dwadzieścia lat temu po wolność i nie pomogę im odebrać tej wolności. osobiste wspomnienia. Traktowałem go jak przyjaznego dostawcę kofeiny z sąsiedztwa. i uścisnąć mu dłoń.Hm. jakbym dołączył do pewnej grupy. 91 . czułem. że następny dzień został poświęcony żałobie po tych. że jest bohaterem. Nie było mnie w szkole przez kilka dni. ale nie mam gotówki. W ciągu tych dwóch minut zamieniłem z Turkiem więcej słów niż przez cały ten czas. . że dlaczego wyjechałem z Turcji? Tam. .Amerykańska Unia Swobód Obywatelskich. Tajnej grupy. . że nie opuściłem wielu lekcji. Chciałem mu powiedzieć. ale zdawało się. Słyszałem. gdzie rząd ciągle szpieguje ludzi.Wielu ludzi mówi to samo. Na jeden z tych dni szkołę zamknięto. ale oto. gdzie byłeś. * ACLU (ang. American Civil Liberties Union) .

. których rodzice wyrażą sprzeciw.Proszę pani. Przeczytałem pismo trzy razy. że nie można nas zmusić do chodzenia do szkoły naszpikowanej kamerami. Moi nauczyciele byli bardziej powściągliwi. Ponieważ wysadzając most.Tak. i wręczyła mi umazaną kserówkę jakiegoś dokumentu z pieczątką szkoły. aby w oddzielnych „niestrzeżonych” klasach zorganizować lekcje dla dzieci. a chwilę później wokół mnie stała już setka osób klepiących mnie po plecach i ściskających mi rękę. W każdym razie do takiego wniosku doszło kuratorium. Kuratorium oświaty okręgu San Francisco w ciągu weekendu zwołało nadzwyczajne posiedzenie. 92 . Pani Galvez przyłapała mnie.rozległ się krzyk. Prawo mówiło. których nawet nie znałem. na którym jednogłośnie zdecydowano. ale tylko trochę. Marcusie? . że uzyska zgodę wszystkich rodziców. ale nie wspominało nigdzie o tym. chodzi o ten list. wszedłem na szkolny dziedziniec . W piśmie tym kuratorium wyrażało przekonanie. . że nie możemy d o b r o w o l n i e zrzec się naszych praw konstytucyjnych. uściskała mnie trzykrotnie.Tak sądzę. pocałowało mnie. . Pani Galvez płakała tak jak moja matka i zanim pozwoliła mi odejść i usiąść w ławce. Marcusie. prawda? . Nie wiedząc o tym. Kilka dziewczyn. Kamera. że następne będą szkoły. żeby zapytać rodziców każdego dziecka w mieście o pozwolenie na zainstalowanie kamer monitorujących w szkole.Tak. Czułem się jak gwiazda rocka. jak się na nią gapiłem. Z przodu klasy znajdowało się coś nowego. lecz mimo to podejmie działania. a potem podniosłem rękę.Czy celem terrorystów nie jest nas zastraszyć? Dlatego nazywają się t e r r o r y s t a m i . Dlaczego w naszych klasach były teraz kamery? Terroryści. To oczywiste.Ku mojemu zakłopotaniu byłem jednym z tych ludzi. terroryści dali do zrozumienia. i nie były to tylko przyjacielskie pocałunki.

Kamery są tutaj po to. którzy sprowadzają dużych i silnych na drogę uczciwości.Proszę pani. dyskutując o sufrażystkach i o nowych strategiach lobbingowych. Inni przytaknęli głowami. dając mu do zrozumienia. ale chciałabym ją przełożyć na następną lekcję.Przed terroryzmem . nie czekając na pozwolenie. Ktoś podniósł rękę. To był Charles. Nie byłem najlepszym uczniem w szkole.odparł Charles. dzięki nim mniej się boimy.Wszyscy w klasie gapili się na mnie.powiedziała pani Galvez. co powiem. 93 . które wymyślono po to. . Prawdopodobnie z powodu nieobecności Darryla. ale dobrze wypadałem w dyskusjach.zapytałem. . jeśli wszyscy będziemy przerażeni i wstawimy do klas kamery i cały ten sprzęt? Rozległ się nerwowy chichot. co stanie się z jego karierą polityczną.maluczcy. Nie powinniśmy robić sobie żartów z ataków terrorystycznych. . Czułem się źle z myślą. Ale dzisiaj nie mogłem się skoncentrować. . Normalnie lubiłem takie tematy .Więc czy nie zachowujemy się zgodnie z wolą terrorystów? Czy nie zwyciężą. . . aby do kancelarii każdego samca z Kongresu wprowadzić cztery kobiety.Dziękuję wam obu .Chronić przed czym? .Moim zdaniem jest to bardzo interesująca dyskusja.. . że dzisiaj możecie podchodzić do tych spraw zbyt emocjonalnie. żeby nas chronić. Pani Galvez udzieliła mu głosu. Czekali.. jeśli wciąż będzie odmawiał kobietom prawa do głosu.A kto sobie żartuje? .. . dobrze? I tak spędziliśmy resztę lekcji. pewnie trzymalibyśmy schoolbooki na wierzchu. Marcus narusza regulamin szkoły.Jak miałyby to zrobić? Gdyby wpadł tutaj zamachowiecsamobójca i nas wszystkich wysadził. Obaj lubiliśmy WOS. Wyglądała na naprawdę nieszczęśliwą. że zająłem jej czas lekcyjny.. żeby na niego naciskały. A teraz wróćmy do sufrażystek. Myślę.

dlaczego nie stworzyć konkurencji. lubili sobie pograć. Dawanie jednej rzeczy w celu sprzedania innej to coś. Ożywili się. Darmowe i zabawne .prowadząc równoległą dyskusję na czacie na temat tej lekcji. w stołówce lub w trakcie okienek.firmy typu Gillette wręczają wam darmowe maszynki do golenia. Wręczyłem je ludziom. Gry na te konsole były cholernie drogie i niezbyt zabawne. którzy. Dlatego firmy żyletkowe typu Microsoft wkładają wiele wysiłku. 96 . z jakimi się spotykałem. która zarabiałaby tylko cztery dolce na sprzedaży identycznych żyletek. Wyciągałem je na przerwach. Najgorsze są tonery do drukarek . co powstrzymywało przed używaniem oprogramowania wypuszczonego przez ludzi. Swoją drogą. lecz większość z nich przestała ich używać. którzy nie zapłacili Microsoftowi haraczu za prawo do sprzedaży programów pod Xboksa. a potem każą wam zapłacić za wymienne ostrza. Poprzedniej nocy wypaliłem dwadzieścia płyt z ParanoidXboksem i miałem je wszystkie w torbie. wyśpiewując pod niebiosa pieśni pochwalne ku czci ParanoidXboksa.nawet najdroższy szampan na świecie jest tani w porównaniu z atramentem do drukarek. niewiele o tych sprawach myśleli. W przypadku Microsoftu w każdym Xboksie znajdowało się coś. że te gry nie są monitorowane. którego litr w hurtowej sprzedaży kosztuje fortunę.uzależniające gry społeczne. Ludzie. żeby konkurowanie z nimi na żyletkowym rynku stało się trudne i / lub nielegalne. na której widok przeciętny biznesmen zacznie się ślinić i zrobi wielkie oczy. jeśli Gillette zarabia dziewięć dolców na wartych dziesięć dolarów wymiennych ostrzach. Osiemdziesięcioprocentowy zysk to rzecz. Biznes żyletkowy polega na tym. że nie można kupić „żyletek” od nikogo innego. gdy im powiedziałem. Wszyscy oni od roku lub dwóch mieli jeden bądź dwa Xboksy Universal. którym oddawało się wielu fajnych ludzi z całego świata. o ile się orientowałem. co nazywa się biznesem żyletkowym .

Zadzwoniła do mnie Van. Spojrzałem przez ramię 95 . Płyty. ponieważ nie używała ich żadna firma. Jednak najgorsi są szpicle spędzający cały swój czas na szpiegowaniu naszych dyskusji i kablowaniu na nas za pogwałcenie zasad użytkowania. Kolejni to gliniarze. lecz zwykłym siedemnastolatkiem. Ludzie rozmawiali o tym w autobusach i tramwajach. Ale nie daj Boże. i o mało się nie zadławiłem. Pierwsi to zboczeńcy. którzy udają łatwowierne dzieciaki.ostatecznie gry sprawiają najwięcej przyjemności. Seks pojawia się więc od czasu do czasu w moich rozmowach. gdy zrozumiałem. a po wszystkim odgryźć wam język. którzy starają się ściągnąć was do jakiegoś odległego miejsca. Nie jestem jakimś kolesiem. Gier na ParanoidXbox nikt nie monitorował. które zacząłem rozprowadzać w zeszłym tygodniu. Dlatego fanom gier bardzo spodobała się ta historia. To naprawdę psuło zabawę. gdy się w nie gra z kumplami. według których nie wolno flirtować ani przeklinać. żebym wspomniał o nim w gadkach prowadzonych podczas gry. czy o tym słyszałem. Nie wiem. kto wymyślił nazwę Xnet. który chodzi napalony dwadzieścia cztery godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu. Łapczywie wzięli płyty i obiecali wypalić ich kopie dla wszystkich swoich przyjaciół . ale się przyjęła. Były po prostu grami napisanymi przez hakerów dla jaj. żeby dopaść tych zboczeńców. że grupa rodziców pozwała władze szkoły za rozmieszczenie kamer w naszych klasach. żeby wypróbować na was swoje perwersyjne fantazje. ale ich wniosek został od razu odrzucony. ani mówić niczego „wprost lub używając zamaskowanego języka obraźliwie nawiązującego do jakiegokolwiek aspektu orientacji seksualnej czy seksualności w ogóle”.W dzisiejszych czasach we wszystkich grach sieciowych roi się od podejrzanych typów. zostały w ciągu kilku dni przemycone do internetu i skopiowane stąd aż po Oakland. Po dotarciu do domu przeczytałem. o czym ona mówi. żeby zapytać.

że zachowa w tajemnicy wszystkie konta mailowe. ale za każdym razem. Firma zawiesiła grę do odwołania. * Fundacja Elektronicznego Pogranicza (ang.organizacja pozarządowa założona w 1990 roku w USA. każdy mógłby to zrobić. Za bilety do metra nie można było płacić gotówką. Otrzymywałem wiele maili od ludzi. jakby Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego miał zaraz wpaść i zabrać mnie na zawsze. że „ze względów bezpieczeństwa” ukrywanie różnych rzeczy i namawianie ludzi. że to bomba? A jeśli ktoś 96 . Żeby przedostać się na peron.. który nadałem sobie pod wpływem chwili. Nie używałem już nicka W1n5t0n. Xnet wykorzystywałem już prawie do wszystkiego. brzmiał M1k3y. gdy ich używałem. trzeba było nimi pomachać nad bramkami. skacząc po kolejnych połączeniach internetowych moich sąsiadów. Tęskniłem za Harajuku Fun Madness. Powiedzieli. które należały do gliniarzy. To były trudne tygodnie. szwedzkiej partii politycznej sprzeciwiającej się inwigilacji w internecie i obiecującej.taką miałem nadzieję . zachowując anonimowość . którzy dowiedzieli się na czatach i forach. gdzie opisano sposoby wykorzystywania takiego sprzętu do śledzenia ludzi oraz krótkie historie dotyczące grupek osób protestujących na stacjach metra. że mogę im pomóc w rozwiązaniu problemów związanych z konfiguracją i połączeniami w ich Xnecie. Ktoś wysłał w Xnecie link do raportu Fundacji Elektronicznego Pogranicza*. żeby ich potem szukali.czułem się tak. Electronic Frontier Foundation EFF) . myślałem o tym. której celem jest walka o wolności obywatelskie (na przykład prawo do anonimowości. Założyłem sobie fałszywy adres poczty elektronicznej dzięki pomocy Partii Piratów. nie byłoby najlepszym pomysłem.i docierając aż do Szwecji. jakbym złamał zasady. którą zastąpiono „bezdotykowymi” kartami zaopatrzonymi w etykiety RFID. Mogłem z niego korzystać jedynie w Xnecie. włącznie z tymi. Były fajne i wygodne. Mój nowy nick. że jestem śledzony. prywatności i wolności słowa) w elektronicznym świecie. Jeśli rozszyfrował go Benson. A jeśli ktoś pomyśli.

rozdając ludziom. Oznacza to. z każdym dniem o d r a b i a ł e m coraz mniej prac domowych. ponieważ miałem po swojej stronie dobrą kryptografię. bo matmy za bardzo nie rozumiem . Ktoś. a niektórych z nich używamy do dziś. opierając się na mnożeniu dużych liczb pierwszych. którzy z tego.ale jeśli bardzo chcecie się czegoś na ten temat dowiedzieć. żeby otrzymać tę gigantyczną liczbę. Oto. zajrzyjcie do Wikipedii. Jednak naprawdę trudno jest określić. Prawdę mówiąc. które liczby pierwsze należy przez siebie pomnożyć. Kryptografia to sekretne pismo znane już od czasów starożytnych Rzymian (dosłownie: cesarz Oktawian August był wielkim fanem kryptografii i lubił wymyślać nowe kody. tak żeby ten ktoś zobaczył. Codziennie wypalałem stos kolejnych ParanoidXboksów. że powoli zmieniam swoje przyzwyczajenia. co pisze się na ten temat w szkolnych brykach: Pewnego rodzaju funkcje matematyczne są naprawdę łatwe do przeprowadzenia w jedną stronę i naprawdę trudne w drugą. i roznosiłem je po mieście. Nie będę wchodził w szczegóły. Łatwo jest pomnożyć dwie duże liczby pierwsze i uzyskać olbrzymią liczbę. szyfrując puenty w kawałach przesyłanych e-mailami). że zostanę złapany. Czytałem głównie te przyprawiające o gęsią skórkę nekrologi tysięcy martwych przyjaciół i sąsiadów leżących na dnie zatoki. zastanawiałby się. kto zainstalował w nim pluskwę. byli skłonni wypalić kolejne sześćdziesiąt i wręczyć je swoim znajomym. dlaczego z niego nie korzystam. Kryptografia to matematyka. co słyszałem. pięćdziesiąt bądź sześćdziesiąt. to rozkodowanie 97 . chociaż przyprawiało mnie to o dreszcze. Miałem ciągle coś do zrobienia. Nie obawiałem się za bardzo.w tym samym miejscu rzeczywiście podłoży bombę? A jeśli podczas spaceru pod parasolem uderzy mnie piorun? Powinniśmy zdelegalizować parasole! Walczyć z piorunami! Nadal używałem swojego laptopa. A tak codziennie trochę sobie na nim surfowałem. z każdym dniem coraz krócej. jak zakodować coś. że jeśli wpadliście na pomysł.

Ktoś m u s i a ł znaleźć sposób na odszyfrowywanie wiadomości. czytając maile z całego świata. tropiąc nazistów. W rzeczywistości to mniej więcej wydarzyło się podczas drugiej wojny światowej.tego bez znajomości tych liczb będzie trudne. kto z nich korzysta. wiadomości zakodowanej zwanej tekstem zaszyfrowanym. Każda agencja i rząd miały własne szyfry o r a z swoje klucze. a tym bardziej jakich kluczy używają do ich odszyfrowywania. że szyfry trudno jest utrzymać w tajemnicy. którzy chichotali. co to jest. i vice versa. nie będą w stanie tego rozwiązać. Do ich stworzenia potrzeba wielu działań matematycznych. Chodzi o to. a jeśli są one powszechnie używane.sekretnego elementu. w jaki sposób szyfrują wiadomości. Kiedyś kryptografowie chcieli to wszystko zachować w tajemnicy. Wygląda na to. na pewno trudno jest wykonać to całe rozkładanie liczb na liczby pierwsze. prawda? Wcale nie. Przed moimi oczami pojawiła się dolina pełna matematyków z Agencji Bezpieczeństwa Narodowego. Dlatego świat nie wygląda tak jak w grze Castle Wolfenstein. bez względu na to. Potwornie trudne. który wkłada się do szyfru razem z tekstem jawnym w celu stworzenia tekstu zaszyfrowanego. Naziści nie chcieli. i w końcu z klucza . przy której spędziłem mnóstwo dni. od razu stwierdziłem: . musi 98 . wtedy każdy. systemu kodowania nazywanego szyfrem. Zaszyfrowana wiadomość składa się z czterech części: wiadomości oryginalnej zwanej tekstem jawnym. żeby alianci dowiedzieli się. Kiedy po raz pierwszy ktoś powiedział mi o tych całych liczbach pierwszych. to na pewno bzdura. To znaczy.Nie ma mowy. że to dobry pomysł. Nawet jeśli wszystkie dotychczas wynalezione komputery będą nad tym pracować dwadzieścia cztery godziny na dobę przez trylion lat. Ale kiedyś niemożliwy był lot na Księżyc lub choćby zdobycie twardego dysku o pojemności większej niż kilka kilobajtów.

99 . łodzi lub w bazie wojskowej musiał znajdować się jeden egzemplarz tej maszyny. a do szyfrowania i rozszyfrowywania wiadomości używali małego komputera mechanicznego zwanego maszyną szyfrującą Enigma.opakowaną w dwadzieścia warstw papieru oraz w recyklingowany dziecięcy samochód Batmana. maszyna niewiele mogła im pomóc.od tamtej pory jestem fanem Turinga. jak scrackować k a ż d ą przesłaną przez nazistów wiadomość. doszedł do tego. Gdy alianci mieli już Enigmę. Ponieważ alianci nie mieli tych kluczy. trzeba znaleźć nowy szyfr. bez względu na stosowany przez nich klucz. Na pokładzie każdego okrętu podwodnego. że jeśli ktoś przejdzie na drugą stronę. rozpoczęto prace nad dekryptażem Enigmy.był gejem. mogli przechwycić wiele informacji radiowych przesyłanych przez nazistów. Ale do ich rozszyfrowania potrzebny był klucz (każdy kapitan niemieckiego okrętu miał własny klucz).również traktować je jako poufne. żeby „wyleczyć” go z homoseksualizmu. Z szyfrem Enigmy było coś nie tak. Gdy położył ręce na ich maszynie szyfrującej. Niestety . jak sekret działa na niekorzyść kryptografii. Kiedy alianci już ją przejęli. który nazywał się Alan Turing* i który w zasadzie wynalazł komputer podobny do tych dzisiejszych. że w końcu dostanie się ona w ręce wroga. facet. Jerzemu Różyckiemu i Henrykowi Zygalskiemu w roku 1932. Naziści stosowali szyfr Enigmy.dla niego . Dopiero potem w Wielkiej Brytanii w ośrodku dekryptażu w Bletchley Park pod kierunkiem Alana Turinga na podstawie polskich materiałów. Operację nadzorował mój osobisty bohater wszech czasów. więc po zakończeniu wojny głupi rząd brytyjski skierował go na serię zastrzyków z męskimi hormonami. Właśnie tak podchodził do prezentów . więc nieuniknione było. Turing przemyślał to dokładnie i odkrył. zaczęli ją rozpracowywać. * Po raz pierwszy szyfrogramy zakodowane za pomocą Enigmy udało sie złamać polskim kryptologom: Marianowi Rejewskiemu. Oto. a on popełnił samobójstwo. Darryl dał mi biografię Turinga na czternaste urodziny . że nazistowscy kryptografowie popełnili błąd matematyczny.

Jednak n i k t nie jest w stanie przewidzieć. A im więcej o tym myśleli. rozważając tę kwestię. tym bardziej sobie uświadamiali. Jeśli próbujecie korzystać z własnego szyfru. Po wojnie kryptografowie spędzili mnóstwo czasu. Tak to już dzisiaj jest. Stosujcie te. trzeba go opublikować. istnieje ryzyko. Meksykanów 100 . Wysiadłem z metra. jednak nie byłem jeszcze gotowy. W końcu mówi to weteran gry Castle Wolfenstein. nawiedzonych wyznawców Jezusa. pijaków. którego nie będzie potrafił złamać. że kryptografia ochroni mnie przed podsłuchiwaczami. Jak zwykle kręciło się po niej wielu dziwaków. który wymyślił Enigmę. terrorysta. że k a ż d y może stworzyć taki system bezpieczeństwa.Przez to Niemcy przegrali wojnę. żeby bombardowały go. Jeśli chcecie być bezpieczni. To dobra wiadomość. żeby waszym krajem rządzili naziści. nie używajcie szyfrów. Im dłużej nikt nie znajdzie błędu. Żeby sprawdzić. że gdzieś ktoś znalazł w nim błąd i bawi się teraz za waszymi plecami w Turinga.i tak wszyscy używamy tych samych szyfrów. czy szyfr działa. które są wykorzystywane od jak najdłuższego czasu i których nikomu nie udało się jeszcze złamać. Nieważne: bank. które jakiś geniusz wymyślił przed tygodniem. że Turing był sprytniejszy niż gość. Nie chcielibyście. że zostanie złamany przez kogoś sprytniejszego. sprawdzając jego bezpieczeństwo. O sposobie jego działania należy poinformować możliwie j a k n a j w i ę c e j osób. Nie zrozumcie mnie źle. Wiedziałem. czym tylko mogą. rozszyfrowując wszystkie wasze sekretne wiadomości i chichocząc z waszych głupich plotek. Z każdym szyfrem wiąże się ryzyko. żeby poradzić sobie z histogramami. tym szyfr jest bezpieczniejszy. rząd czy nastolatek . przesunąłem kartę nad bramką i wyszedłem na stację przy 24th Street. co może zrobić bystrzejsza osoba. Problem polegał na tym. transakcji finansowych i tajemnic wojskowych.

Spodziewałem się. Podjąłem wszelkie środki ostrożności. Być może było to coś w rodzaju podświadomego szóstego zmysłu. dopiero niedawno przeniesiono ją z baz wojskowych do kasyn. co ulżyło moim ramionom i pozwoliło przyspieszyć kroku. W ich małych głowach prawdopodobnie działy się niesamowite rzeczy i zanotowałem sobie w pamięci. Spodziewałem się tego od samego początku.gapiących się w skupieniu na ziemię i kilkoro dzieciaków z gangu. Nie wiem dlaczego. Kaznodzieje nadal nawoływali po hiszpańsku lub angielsku do wysłuchania słów Jezusa i tym podobnych rzeczy. lecz geje rowerzyści mieli lepsze fryzury. że DBW dojdzie do tego. z której nie sterczały już rozprowadzane przeze mnie płyty z ParanoidXboksem. Omijając ich wzrokiem. Obaj mieli w uszach słuchawki Bluetooth. że są to albo gliniarze. więc pomyślałem. Ci byli ubrani w niebieskie dżinsy i wiatrówki koloru starego cementu. aby móc je potem rozebrać na części. takim jakiego używali kolesie z Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego w ciężarówce. Byli to dwaj napakowani goście z małymi wąsami. Sprzedawcy podrabianych okularów przeciwsłonecznych już się zmyli. wskoczyłem na schody i wybiegłem na ulicę. wymachując ramionami. które zakrywały im paski. żeby wziąć kilka z tych psów. Możliwość rozpoznawania twarzy była dość nową opcją w zabawkach. które gliniarze mogą nosić na pasku. Wiedziałem. co robię. że ktoś mnie śledzi. albo geje rowerzyści. ale Miss Gestapo 101 . Serce waliło mi w piersi. żeby znaleźć oszustów. Ruszyłem 24th Street w kierunku Potrero Hill i domu. ale obejrzałem się przez ramię. chłonąc woń burrito dochodzącą z restauracji i myśląc o obiedzie. które wyszczekiwały hymn narodowy i podnosiły łapy na widok zdjęcia z Osama bin Ladenem. ale zastąpili ich kolesie sprzedający automatyczne psy. Szedłem dalej. Miałem pustą torbę. Pomyślałem o tych wszystkich rzeczach. którzy jeździli tam i z powrotem po Castro Street. w imię prawa.

moja wolność i tak była tylko chwilowymi wakacjami. lodowatego napoju z ryżu. albo mnie wsadzą do pierdla za te moje „zbrodnie”. Zmieniłem szyfr w swoim telefonie . Przynajmniej nie za bardzo. nastąpiłby koniec gry. Usiadłem. Cóż. Oczywiście gdyby chcieli się poważnie przyjrzeć mojemu Xboksowi. Ta ukryta część wyglądała zupełnie jak zwykłe śmieci .lub jego . Dlaczego nie? Dlaczego Darryl ma tkwić w więzieniu. Powiedziała. ale cała reszta była ukryta i żeby się do niej dostać. Nagle przystanąłem. którą za pomocą jednego hasła mogłem z powrotem zamienić w tekst jawny.siekaną wieprzowiną . a ja nie? Czym sobie na to zasłużyłem? Dlaczego miałbym być lepszy? Nawet nie miałem odwagi powiedzieć swoim . W schoolbooku miałem wgranego cracka.teraz naprawdę miałem fałszywą partycję. Robiłem wszystko. że będą mnie obserwować. W torbie nie miałem żadnych płyt. i ogarnął mnie głęboki spokój. albo nie. że jestem człowiekiem napiętnowanym. Wszedłem do najbliższego baru z burrito i zamówiłem jedno z mięsem . dzięki czemu mogłem czatować i robić tym podobne rzeczy. czas. ale to dotyczyło połowy osób w szkole. Przyspieszyłem kroku. Że tak powiem. by zmierzyć się z przeznaczeniem. Równie dobrze mogłem przecież iść do pudła z pełnym żołądkiem. co naprawdę nam się przytrafiło. co w mojej mocy. a w myślach przeprowadziłem inwentaryzację. że tylko czekałem. który smakuje jak wodnisty półsłodki pudding ryżowy (naprawdę smakuje lepiej.rodzicom.zaszyfrowanych danych nie można odróżnić od przypadkowego szumu .ostrzegła mnie. W mojej torbie nie było niczego obciążającego. Zdałem sobie sprawę.i nikt się nawet nie dowie. niż to brzmi). Mój 102 . aż znowu mnie złapią i wsadzą z powrotem do więzienia. żeby to zjeść.i z dodatkową salsą. że kiedykolwiek tam była. Wziąłem jeszcze kubek orszady. trzeba było znać inne hasło. Nadszedł jednak. W moim laptopie nie było obciążających dowodów. żeby się ukryć. Odkąd mnie zamknęli.

stawiając stopę między moje nogi. ci dwaj goście weszli do restauracji. tego. wprawiając glut w ruch.rzekł. Odwróciłem się. Ja jednak nie zamierzałem uciekać. . ale trudno to było stwierdzić ze względu na łomotanie mojego serca.odparł. Dzięki niemu można wyczuć. Gdy kończyłem burrito i poszedłem zamówić niejakie churro smażone w głębokim oleju ciastko posypane cukrem cynamonowym na deser. Myślę.zagadnął . Stanęli przy ladzie tuż za mną. Wiedziałem. że ja też oddychałem ciężko.odparłem i ruszyłem ponownie.Przepraszam. Być może nie będę mógł takiego skonsumować przez następne iks lat. .poprosiłem. ugryzłem jeszcze kilka kęsów ciastka. Chciałem zjeść choć trochę deseru. Obaj stali tak blisko mnie.Zaopiekujemy się nimi . Myślę.Sorki . . Tym razem położył rękę na mojej klatce piersiowej. że czekali na zewnątrz i zmęczyli się moim guzdraniem. . Oddychał szybko przez nos.Policja . Zanim się odwróciłem. że mogę przegrać. Ten drugi odsłonił klapę swojej wiatrówki. . i glut wystający z nosa tego drugiego. że widziałem nawet pryszcz na policzku jednego z nich.Proszę pana .kraj nie był już moim przyjacielem. przygotowując się do ruchu. pokazując odznakę Wydziału Policji San Francisco.Pozwólcie mi chociaż zabrać moje rzeczy .powiedziałem. czy przeciwnik przestępuje z nogi na nogę. Ten z glutem zagrodził mi drogę. że nie mogę oszukać losu. który stał po lewej. To krok znany w różnych sztukach walki. ograniczając mi swobodę ruchu. Wziąłem swoje churro od miłej babci i zapłaciłem jej. . . .czy może pan udać się z nami? Wskazał na drzwi restauracji. ale jem . Ten z glutem zbliżył się do mnie. Byliśmy teraz po przeciwnych stronach barykady i wiedziałem.Pójdzie pan z nami. próbując się przez nich przedrzeć.

Czy mogę zobaczyć wasze odznaki? . Jego kumpel usadowił się z przodu i pisał jednym palcem na starym. który kosztuje prawie dwa dolce za litr. chociaż nikt w tej dzielnicy nie miałby najmniejszych trudności z rozpoznaniem. Ci kolesie na pewno byli glinami.ROZDZIAŁ 7 Wyprowadzili mnie na zewnątrz i zaciągnęli za róg. odpornym na drgania i wstrząsy laptopie. że należy do gliniarzy.zapytałem.Chcemy ci tylko zadać kilka rutynowych pytań. który wyglądał tak. 104 . Obaj siedzieliśmy na tylnym siedzeniu. jakby jego pierwotnym właścicielem był Fred Flintstone. Glut wydmuchał nos. . . gdzie stał nieoznakowany radiowóz policyjny. że znam swoje prawa. Poza tym tylko gliny mogą parkować na drugiego na samym środku Van Ness Avenue. ale nie szkodziło dać im do zrozumienia. gotowych wyegzekwować niezrozumiałe przepisy dotyczące parkowania obowiązujące w San Francisco i odebrać nagrodę za porwanie samochodu. nie narażając się na odholowanie przez którąś z pazernych firm krążących bezustannie po okolicy. Glut uważnie przejrzał notatki na mój temat. Tylko policja jeździ fordem crown victoria na gaz.

kto wysiada z metra i ma na swoim koncie dziwne podróże? Musicie być bardzo zajęci. ale doszedłem do wniosku.Niech będzie Marcus . dlaczego ostatnio poruszam się nim tak dziwacznie. jak i bezpieczeństwo publiczne .Marcusie. o czym chciałbyś mi powiedzieć. Zauważyłem.Na przykład o czym? Czy jestem aresztowany? . jak korzystam z metra. Obserwowali.Dobrze. kiedy ktoś z nietypowym profilem przejazdów wychodzi z metra.Jeszcze nie jesteś . Podał je Pryszczowi. . Obserwujemy cię. posługują się nim również hakerzy. że lepiej trzymać język za zębami.Nie każdego.odparłem. . pisząc „leet” lub „elite”.Nie . Jesteśmy powiadamiani. Dojrzałem numery ich wydziału i zapamiętałem czterocyfrowy numer odznaki.odparł. . Nie chodziło wcale o Xnet. jednak zbyt daleko. Był prosty: 1337. Ciebie zatrzymaliśmy.powiedziałem. i wtedy oceniamy. Czy chcesz mi o czymś powiedzieć? . Obaj byli bardzo uprzejmi i żaden z nich nie starał się mnie zastraszyć. że mnie przesłuchiwał. że popełnił błąd. Marcusie. jak kamień spada mi z serca. za to Pryszcz pozwolił mi dłużej spojrzeć na swoją.Zostałeś chwilowo zatrzymany w trosce o twoje bezpieczeństwo. .Czy jestem aresztowany? . tak jak ci z DB W. Czułem. Co za totalna głupota. przynajmniej niezupełnie.Glut błysnął swoją odznaką. . gdy mnie aresztowali. i omal nie zwróciłem mu uwagi. o wielu dziwnych godzinach. bo chcieliśmy 105 . bym mógł się jej dokładnie przyjrzeć. że ostatnio jeździłeś do wielu dziwnych miejsc. Marcusie? Mówią na ciebie Marc? .wyrecytował Glut. Oczywiście pomijając fakt. Twój bilet wskazuje na to. który powoli wklepał dane do komputera.A chciałbyś być? .Czy jest coś. odkąd wysiadłeś z metra. czy chcemy go sprawdzić. Dałem mu swoje prawo jazdy. Glut wyglądał na miłego faceta.Czyli śledzicie każdego. i chcieli wiedzieć. . .

A może ty jesteś dilerem? To dość dobry powód.Jestem pewien. Żeby łapać terrorystów i dilerów.powiedział Pryszcz. póki masz jeszcze wybór. to znaczy. Glut opadł na siedzenie i podniósł brwi.Zamknij się natychmiast. Spędzisz 106 . ale odwrócił się gwałtownie w moim kierunku. Korzystamy z tego systemu. że nie zamierzają mnie wsadzić do kicia.Ach. Posunąłem się za daleko. że to świetny pomysł .. . że chciałbym. że poruszanie się środkami transportu publicznego w nietypowy sposób nie jest przestępstwem? Pryszcz zamknął oczy i potarł powieki palcami.Myślę. tylko gdzie? . gdy już wiedziałem.odparłem. żeby jeździć po całym mieście na sieciówkę. żeby łapać przestępców. . jak marnuje się pieniądze z ich podatków. . A przy okazji. żebyście mnie teraz aresztowali .Myślę..Możemy porozmawiać z jego rodzicami. rozsadzała go taka złość. że moi rodzice nie ucieszą się. . Anonimowo.Jesteś pewny? Pod jakim zarzutem? . może p o w i n n i ś m y cię aresztować. co stało się w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Moja sieciówka musiała z perwersyjną przyjemnością zakapować mnie gdzieś z powodu „niestandardowego profilu przejazdów”. Teraz. dlaczego tak błyskotliwie wyglądający chłopak jak ty ma taki dziwny profil przejazdów. współpraca z nami cię nie zabije. Po tym. Wiesz co. . metro nie powinno pomagać im mnie śledzić. Glut westchnął westchnieniem udręczonego.A co jest złego w byciu anonimowym? Thomasowi Jeffersonowi to nie przeszkadzało. Marcusie. Ci kolesie nie powinni mnie śledzić .Zabierzmy go do domu .się przekonać. gdy się dowiedzą.Zrozum. jesteśmy po twojej stronie.o rany. . . Glut już miał chwycić za klamkę.oznajmiłem. zacząłem się wkurzać. że aż krew kipiała mu w żyłach. czy jestem aresztowany? .

zdjęła łańcuch i nas wpuściła.powiedziała ze swoim silnym południowym akcentem. ale odmówił nam odpowiedzi. 107 . Glut usiadł na przednim siedzeniu. Mama uchyliła drzwi.O co chodzi? Glut wskazał na mnie. . a gdy mnie ujrzała. krążąc wolno po 24th Street i wokół Potrero Hill. że najlepiej będzie.Policja . Spojrzała na nich wzrokiem. . który mógłby zedrzeć farbę ze ściany.Czy jestem aresztowana? Gliniarze wymienili spojrzenia.Marcusie? Kim są ci panowie? . W i e l e.Mama zaczęła mówić z mocnym akcentem.zapytał Pryszcz.Przepraszam . . zostawiając założony łańcuch antywłamaniowy. .Czy on jest aresztowany? . Dobra stara mama.Chcieliśmy zadać pani synowi kilka rutynowych pytań na temat tego. zanim znajdzie cię twój adwokat. Uznaliśmy. . Pokazał jej swoją odznakę. Rzuciła wzrokiem przez szparę. nie zabrał jej tak szybko sprzed nosa jak mnie. pozwalając. a mama rzuciła nam swoje specyficzne spojrzenie. Nacisnęli dzwonek. Teraz byłem śmiertelnie przerażony. a Pryszcz ruszył. Co ty na to? Nic nie odpowiedziałem. Wprowadzili mnie do środka. Wcześniej byłem zły i skołowany. by dobrze się jej przyjrzała.Możemy wejść? Mama zamknęła drzwi. Znali mój adres z dokumentów. gdy przyprowadzimy go tutaj.wydukałem z trudem i znowu znienawidziłem siebie za wypowiedziane słowa. W tym czasie wiele się może wydarzyć.No pewnie.Czy pani jest obywatelką Stanów Zjednoczonych? . że jestem .dzień lub dwa w więzieniu. . .odparł Glut. powiedziała: . . jak porusza się po mieście.

że pani syn w nietypowy sposób korzysta ze środków transportu publicznego.. . w jaki sposób mój syn podróżuje środkami transportu miejskiego? . że doszliście do wniosku.. Gdy dostrzeżemy ludzi. że za każdym razem okradają sklepy w innej dzielnicy.Marcus nie chciał nam powiedzieć. W ramach nowego programu aktywizacji organów ścigania ustaliliśmy. że nie poczęstowała ich herbatą.rzekła mama.odparł.Rozumiem . dlaczego jego przejazdy były takie. . W tym momencie miałem ochotę pójść i kupić jej duży bukiet kwiatów. krzyżując ręce na piersiach. że zaczęliśmy ze złej strony. że to się dla nich dobrze nie skończy.Zdaje się. proszę.Skąd wiecie.Myślicie.Pryszcz przejął pałeczkę.zaczął Pryszcz. Mama rozsunęła go i zajrzała do środka. był dość niepokojący . . . 108 . że mój syn jest terrorystą. . najpierw jednak odwróciła się do nas tyłem. wiedziałem już. . . Tak też zrobiłem.Z jego sieciówki . . gdy mama klasnęła w ręce.Są na niej zarejestrowane przejazdy.ale z chwilą gdy skrzyżowała ręce. To nie był dobry znak.W ten sposób łapiemy nie tylko terrorystów .Chcecie powiedzieć. przeprowadzamy na ich temat śledztwo.powiedziała mama. daj mi. swój plecak. ale zamknął się. . Łapiemy też dilerów i dzieciaki należące do gangów. po tym jak jeździ metrem? .odparł Pryszcz. Już sam fakt.Czekajcie . którzy w niekonwencjonalny sposób poruszają się po mieście lub pasują do podejrzanego profilu. . którzy są na tyle sprytni. Nawet złodziei.w Mamolandii było to prawie równoznaczne z rozmową przez dziurkę od klucza .Tego nie powiedzieliśmy.Marcusie. a nie inne. że mój syn handluje narkotykami? .

Proszę. . Mama odstawiła szklankę. .Lillian. To. będzie pani musiała ustawić się w kolejce. Prosisz komputer. teraz mogę potwierdzić. . ładunków wybuchowych ani skradzionych błyskotek. Twój syn nie jest terrorystą. Mama zrobiła mi herbatą i zmyła głową za to. Glut uśmiechnął się do niej szyderczo.wtrąciłem..Drew. a potem każesz mu. żeby stworzył profil przeciętnego rekordu w bazie danych. jak podnosi mu się ciśnienie. Mimo 109 . Tata wrócił do domu. gdy jeszcze siedzieliśmy przy stole. które najbardziej odbiegają od normy. Bez niej nie moglibyśmy filtrować spamu. że na tym skończymy.Świat nie jest już taki jak tydzień temu. Pokręcił głową. żeby znalazł tam rekordy. oni po prostu wykonywali swoją pracę. W ten sposób można wykorzystać komputery do wyszukiwania wszelkiego rodzaju błędów i nieprawidłowości...Panowie. że z nim polemizowałem. w jaki sposób korzysta z transportu publicznego. Myślę.W naszej pracy ciągle to robimy. . ale dzisiaj wieczorem widziałem. żeby przed odejściem podali mi panowie numery swoich odznak.Więc twoim zdaniem policja powinna zasysać wszystko tak jak mój filtr spamu? . kiedy udzielał konsultacji w Dolinie Krzemowej. . Wciąż miał na sobie niebieską marynarkę i spodnie w kolorze khaki. Tata nigdy nie złościł się na mnie za to. nie jest powodem. Nazywa się to analiza Bayesa i jest znana od wieków. że zjadłem obiad na mieście. Nosił je w dni. dla którego należy wszczynać dochodzenie policyjne. jesteś śmieszny. . i zaczęliśmy mu z mamą na zmianę opowiadać całą historię. że w torbie mojego syna nie ma żadnych narkotyków.ACLU pozwała już do sądu trzystu policjantów z Wydziału Policji San Francisco. Tata zdjął marynarkę. podczas gdy ona przyrządziła falafel.

. Marcusie. które pozrywałem ze słupów telegraficznych i przykleiłem na dużych kartkach białego papieru). że policja rozpoczyna śledztwo od wydobycia danych. a dopiero później przechodzi do rutynowej pracy. że wsadzą mnie do więzienia.to nie mogłem się powstrzymać. . tak żeby świecił na ścianę tuż nad moim łóżkiem (musiałem zdjąć swój fantastyczny mural z punkowymi ulotkami reklamowymi. Mój własny ojciec staje po stronie policji! . ale zdałem sobie sprawę. że komputer nie powinien dostarczać policji informacji. gdzie ty. którą wykonuje człowiek. . ale ty powinieneś zrozumieć powagę sytuacji. że polegasz na mojej ocenie sytuacji. odpaliłem Xboksa. że to całkowicie logiczne.Poza tym jeszcze nam nie powiedziałeś. pomyślałem. żebym ci się tłumaczył z każdej przejażdżki metrem? Gdy tylko znalazłem się w swoim pokoju. prawda? Nawet podwieźli cię do domu. Kto jak kto. Na suficie zamontowałem projektor. dlaczego doszło do nieprawidłowości.dodałem. byłeś.Wystarczająco często to powtarzał. że udało ci się stworzyć aż tak nietypowy profil przejazdów.Rozumiem. . 110 . Są zupełnie nieprzydatne. .Czy naprawdę chcesz. że nie chcesz mnie szpiegować. sam t w o r z y s z t e n s t ó g . że ten system przysporzył ci trochę kłopotu.Chcę tylko powiedzieć. że nie ma sensu o tym wspominać. Grozili. do diabła. . a jedynie pomóc w przeszukaniu stogu siana w celu znalezienia igły.Myślałem. Nikomu nie stała się krzywda. To mnie przywołało do porządku.To ogromna góra danych i z policyjnego punktu widzenia nie warto im się w ogóle przyglądać. kogo ma aresztować. żeby sprawdzić.Ale zbierając wszystkie te dane z systemu transportu miejskiego. Myślę. .

a kiedy filtruje się spam. którym nikt się nie interesował. ale gdy tylko położyłem pałce na klawiaturze. Nie można było rozpoznać. Kiedyś razem z Darrylem próbowaliśmy napisać własny lepszy filtr spamu. że mój ukochany Xnet może przekazywać DB W informacje o lokalizacji każdego z użytkowników. bo jego użytkownicy nie byli bezpośrednio podłączeni do internetu. To się nazywa histogram częstotliwości słów. zakodowanych danych. jak obraz pojawia się na ekranie. Tym razem czułem. nie da rady bez znajomości metody Bayesa. a które są po prostu zwykłymi jawnymi transakcjami bankowymi i handlowymi starego typu czy innymi zaszyfrowanymi wiadomościami. który mówi nam. Ale co ze statystyką Bayesa. które z pakietów są związane z Xnetem. jak działa statystyka Bayesa. że macie stosy spamu. aż dwieście lat po jego śmierci informatycy zorientowali się. jakie jest prawdopodobieństwo.kto z niego korzystał. kto był podpięty do Xnetu. a tym bardziej . Ogarnęło mnie dziwne przeczucie podobne do tego. a później wprowadzali swój materiał pod postacią niemożliwych do rozszyfrowania. aż znaleźli taki. że dana grupa słów jest spamem. ile razy się pojawia. Bierzecie każde słowo ze spamu i liczycie. Oto. Właśnie o tym mówił mój tata: „Tworzysz profil przeciętnego rekordu w bazie danych. a potem szukasz tam rekordów. który był podłączony do sieci. Powiedzmy. przerwałem. które pojawiło się z chwilą. Przeskakiwali z Xboksa do Xboksa dotąd.Patrzyłem. żeby im powiedzieć o problemach z glinami. o której wspominał tata? Miałem już trochę do czynienia z matmą Bayesa. Chciałem wysłać maila do Van i Jolu. że jego technika analizy statystycznej całych gór danych mogłaby być superprzydatna we współczesnych Himalajach informacji. że poczciwego Salmagundi zamienili w szpiega. Nikt nie był w stanie stwierdzić. Xnet był bezpieczny. Thomas Bayes był osiemnastowiecznym matematykiem brytyjskim. A teraz 111 . które najbardziej odbiegają od normy”. gdy zdałem sobie sprawę.

można poprosić komputer. czy należy ona do stosu ze spamem czy z hamem. od razu nachodzą go tacy goście jak Glut i Pryszcz. Ta technika ma wiele zastosowań . patrząc na zawartość Xnetowych pakietów. Następnie zastosujcie histogram częstotliwości słów do jednej wybranej wiadomości.i zróbcie to samo. Powiedzmy.) . który cenzuruje cały tamtejszy internet. czy ta osoba to przypadkiem nie jakiś handlujący dragami Xneter terrorysta. a w pięciu z zaszyfrowanego. W Chinach wciąż zdarzają się takie sytuacje. żeby obliczył linie na zdjęciu i zobaczył. to sprawdzić. Jeśli ktoś wysyła za dużo zaszyfrowanego tekstu. wydają się oczywiste.weźcie tonę maili. że to spam. Poczekajcie. które nie są spamem . * Ham (ang. które się w nim pojawiają. kto generuje znacznie większy ruch szyfrowanych wiadomości niż wszyscy inni. nie można określić. Dla normalnego użytkownika internetu sesja online składa się w dziewięćdziesięciu pięciu procentach z tekstu jawnego. Istnieje wiele sposobów na udoskonalenie tej techniki . malwersacje bankowe czy flamewars. jak wykorzystując zaszyfrowane połączenie z komputerem z innego kraju. Jeśli okaże się. Przydatna rzecz. żeby sprawdzić. trzeba do niego odpowiednio dostosować histogram. obejść Wielki Firewall Chin.można sprawdzać pary słów. jak już się ich wysłucha. Dla Xnetu była to zła wiadomość. żeby obliczyć prawdopodobieństwo tego. Jakiś bystry dysydent wpada na pomysł. Jedyne.ale taka jest istota działania tej metody. że cały internet jest na podsłuchu . które.w świecie biznesu nazywają je ham* . i policzcie słowa. Można w ten sposób znaleźć materiały pornograficzne. Przez to Partia nie może określić. czy histogram częstotliwości linii wskazuje na psa czy też może na kota. Jest to jedna z tych wielkich prostych idei. kto je przesyła. co m o ż n a zrobić.co oczywiście jest sprawką DBW. aż przyjdzie nowy mail. po czym 112 .szynka. Dzięki kryptografii. wyrzucać stare dane .

Xnet działał. Dobrze by było.surfuje ów dysydent . Oficjalnie było to nasze Cotygodniowe zgrupowanie w sprawie Harajuku Fun Madness.powiedziała Vanessa. która wynajęła go.Faktycznie totalnie naprawdę zwariowałeś czy co? 113 . gdybyśmy mieli jeszcze inne tematy do rozmowy.po stronach porno. że nie mogę o tym pogadać z Jolu. . której uzupełnieniem był czat i sześć rozmów telefonicznych dziennie brzmiących mniej więcej tak: „W porządku? Czy to się naprawdę stało?”. I nie mogłem tego powstrzymać . Władza nie dbała o to. Jeśli ktokolwiek miał pojęcie. Na szczęście Van. to że ten gość wysyła o wiele więcej zaszyfrowanych wiadomości niż jego sąsiedzi. Żałowałem. Pracował w firmie Pigspleen Net zapewniającej dostęp do internetu. i wiedział o sieci o wiele więcej niż ja. to właśnie on. co się dzieje z przemądrzałymi dupkami. żeby dać innym przykład. - Odbiło ci . brzydkich listach od dziewczyny z Filipin. ale odkąd gra została odwołana i brakowało Darryla. Wtedy wysyłają go do obozu pracy. czy znajduję się w lepszym położeniu niż chiński dysydent. instrukcjach robienia bomb. Po dzisiejszej przygodzie nie byłem pewien. że statystycznie odbiegali od normy. była skłonna położyć wszystkich pod mikroskopem za to. Ale oni wcale nie muszą tego wiedzieć. że Xnet nie został wykryty przez radar DBW. gdy miał dwanaście lat. żył własnym życiem. Jedyne. ale taki stan rzeczy nie mógł trwać wiecznie. Musiałem załatwić to jakoś inaczej. Naraziłem wszystkich zalogowanych w Xnecie na niebezpieczeństwo. czy ludzie robią coś złego. Jak dotąd byłem skłonny założyć się. nasze spotkania zamieniły się w cotygodniową stypę. jak uratować nasze tyłki przed więzieniem. materiałach politycznych czy też dobrych wiadomościach ze świata scjentologii. Jolu i ja planowaliśmy spotkać się na kawie następnego wieczora po szkole w naszej ulubionej kawiarni w Mission. co muszą wiedzieć.

. A teraz kłóciliśmy się ze sobą. M1k3y. Przez cały dzień w trakcie lekcji pocieszałem się w myślach.Nadal mamy prawo to robić.plisowana spódnica. więc zacząłem mówić ciszej. .Nigdy więcej nie używaj publicznie tej ksywy . Włosy na karku stanęły mi dęba. którzy podśmiewali się z niej znad swoich latte. gdy nie można było grać.. jak to robisz. Teraz. że zobaczę swoją drużynę.odparłem. bluza i podkolanówki. co stało się z Darrylem. co z niej pozostało. Zawsze gdy pojawiała się w kawiarni. w szkole zrobiło się nie do wytrzymania. była w złym humorze. żebyś przestał narażać się na ryzyko.Robię to dla Darryla! Studenci odwrócili się. jakby miała się zaraz rozpłakać. spoglądając na nas. to. gdy mój nick kojarzył się tylko z Xnetem. bo inaczej pozwolimy. To rząd.zapytałem.warknąłem.Przyszła w swoim szkolnym mundurku. . . Nie mogę patrzeć.. Van pokiwała głową. Możesz przez to skończyć w więzieniu.Nie mogę tego zrobić. żeby uszło im to na sucho.To jest nadal nasz kraj . bohaterka anime . Van? . Van wyglądała tak. gdy brakowało Darryla. bo utknęła podczas drogi do domu w szkolnym autobusie jadącym aż do mostu San Mateo. Marcusie. i nie tylko ty. . Nienawidziła pokazywać się publicznie w tym stroju. . Pewnie. Byłem rozdrażniony. że ich powstrzymasz? Chyba oszalałeś. . bo było tu pełno starszych studentów szkół artystycznych. a potem z powrotem do miasta. To tak. w którym wyglądała jak Czarodziejka z Księżyca. ale teraz.Chcę. . Po tym. . przepraszam. wymówienie go na głos w miejscu publicznym wprawiło mnie w przerażenie. zawsze podczas zgrupowań posługiwaliśmy się pseudonimami. .A co ja mam twoim zdaniem zrobić.Myślisz. Wzięła parę głębokich wdechów i wstała. jakby patrzeć na wypadek samochodowy w zwolnionym 114 .Właśnie o tym mówię.Robię to.

ale Van zrozumie. Marcusie . Potem wyszła.Tak . Jolu wzruszył ramionami. . a ja za bardzo cię kocham.Może dlatego tak się wkurzyła. .Przez cały dzień próbowałem to rozpracować. Spojrzeliśmy na siebie z Jolu. ci kolesie będą cię podsłuchiwać.Właśnie .Będzie dobrze . żeby zapewnić córce lepsze życie.. mocno mnie przytuliła i pocałowała w policzek. Jolu potraktowała tak samo. . kiedy je musnęła.skwitował. . Opowiedziałem mu o wszystkim. .Wiem. jednak jego pocałowała po prostu w policzek. że kto jak kto. że już nigdy nie będziemy mogli używać Xnetu tak jak wcześniej. Moje usta zapłonęły. . o Bayesie i moich obawach. A może moglibyśmy spowolnić połączenie i rozproszyć je na konta innych użytkowników. Ale jeśli nie będziesz szyfrował.tempie. że jeśli w czyimś połączeniu internetowym jest za dużo szyfrów. Pochyliła się. Przykryłem twarz dłońmi.powiedziała. Jolu poklepał mnie po plecach i zamówił mi kolejną latte. . Wiedziałem. . .Cholera . jej dwaj wujkowie poszli do więzienia i słuch po nich zaginął. Rodzice Van byli uchodźcami z Korei Północnej. o czym mówisz. Po tym jak jej rodzice opuścili rodzinny kraj.Uważaj na siebie. przez lata mieszkali pod rządami szalonego dyktatora. dotykając wargami krawędzi moich ust.Myślałem. Słuchał uważnie.Więc jak to się stało. Zanim uciekli do Ameryki. 115 . . żeby na to patrzeć. o czym mówi. jakie to może być niebezpieczne. że wczoraj wieczorem nie byłeś w Xnecie? Byłem wdzięczny za tę zmianę tematu. będą się wyróżniać jako nietypowe.westchnąłem.. Problem w tym.powiedziałem w końcu. Bo wie. Zniszczysz samego siebie.odparłem. bez wpadki.

żeby codziennie ściągali kilka ogromnych zaszyfrowanych plików.Ale co jeszcze mogę zrobić? . zupełnie inne. wtedy użytkownicy wysyłający je do Xnetu będą wyglądali normalnie. musiałbyś w ogóle wyłączyć sieć.. Jak można zarabiać pieniądze na procesach wytoczonych przeciwko własnym klientom? 116 . nie dbają za bardzo o swoją prywatność i nie wykorzystują zaszyfrowanych linków. zawsze .to rzecz. odrzucając wszystkie wasze założenia.A jeśli przeciętny użytkownik internetu w San Francisco korzystałby codziennie c z ę ś c i e j z szyfrowanych połączeń? Jeśli uda nam się zmienić ten podział tak. . ale strony internetowe to tylko niewielka część ruchu. to stworzymy tyle tekstów zaszyfrowanych co tysiące stron.Masz rację .Ale jak to zrobić? Gdy ludzie surfują po necie. żeby znikło w całym tym szumie. .To nie zadziała . . że szpicle wiedzą. .przyznałem. jakie to ma znaczenie.cała nazwa małymi literami.A jeśli zmienimy definicję normalności? Właśnie dlatego Jolu został zatrudniony w firmie Pigspleen w wieku dwunastu lat.Mówisz o niezależnej sieci: indienecie .upewniłem się. wiele niezależnych wytwórni i współpracujących z nimi artystów było oburzonych.powiedział.Gdybyś chciał je spowolnić na tyle. Kiedy największe wytwórnie płytowe zaczęły wnosić sprawy do sądu przeciwko fanom ściągającym muzykę z netu. .Załapałeś . indienet . . . . Gdy dacie mu dwa kiepskie rozwiązania. . Nie rozumieją. Pokiwałem energicznie głową. co googlujemy. mów. wymyśli trzecie.odparł. że w połowie będziemy używać tekstów jawnych i w połowie tekstów zaszyfrowanych. Jeśli namówimy ludzi.No dalej.Tak. a takiej opcji nie ma. dzięki której firma Pigspleen Net stała się najprężniejszym niezależnym dostawcą internetu na świecie.

wokalistka i liderka anarchofeministycznego zespołu Speedwhores. bębniąc palcami o blat stołu i wylewając kawę na spodki. których wysokość będzie zależała od popularności waszej muzyki. a im więcej było muzyki. .powiedział Jolu. Ale jak dotąd nie miałem na to czasu. Jedną z ważniejszych rzeczy do zrobienia jest zaszyfrowanie połączeń. Byłem całkowicie przekonany.Jolu napisze ten kod. nawet jeśli wszystko miałoby ulec zniszczeniu lub nie wypalić i bez względu na to. po prostu dlatego że tak chce Trudy.patrzył na to z dystansem. lecz brak popularności .Czy to będzie trudne? To znaczy ile nam to zajmie? . To się sprawdzało. . . . jak przerażające miałoby to być. Zrobił to. w sieci są całe tony darmowych szyfrów .No cóż. dostaniecie od niej część dochodów z subskrypcji. W ciągu roku firma zdobyła sto tysięcy nowych klientów. żeby je podkradać. która miała fioła na punkcie prywatności. legendarna punkowa z San Francisco.Od miesięcy pracuję nad przeróbką kodu do indienetu . zamiast z nimi walczyć. to mogłyby być o wiele bardziej użyteczne. a teraz było ich już milion . Jeśli dacie firmie Pigspleen licencję na dystrybucję waszej muzyki wśród jej klientów. tym więcej fanów wykupywało w tej firmie dostęp do internetu i tym więcej pieniędzy otrzymywali artyści. Dla niezależnego artysty największym problemem nie jest piractwo.Mogę się do czegoś przydać? 117 . Chciało mi się śmiać . Stara.Założycielka Pigspleena znała odpowiedź. że chciałaby. co zawsze.nikomu aż tak nie zależy na waszych utworach. aby jej serwis muzyczny był zaszyfrowany na zasadach ogólnych.powiedział Jolu. kto chciał pracować ze swoimi fanami. Setki niezależnych projektów i wytwórni zapisało się do Pigspleena.ponad połowa szerokopasmowych połączeń internetowych w mieście. Trudy Doo to założycielka Pigspleena. Otworzyła interes dla każdego. drążąc rozległy problem kodu .Oryginalne programy zostały napisane naprawdę szybko i byle jak i gdyby nad nimi trochę popracować.

Masz zupełną rację. Totalnie wczułem się w bycie M1k3yem. ... dając mi w ten sposób do zrozumienia.To znaczy rozkręciłeś tę całą sprawę z Xnetem i nawet mi o tym nie powiedziałeś.zapytałem ponownie. . że gryzło go to od dłuższego czasu. Mogłem ci w tym naprawdę pomóc.Co? .Posłuchaj.Spojrzał na mnie.chodzi tylko o to. ale zrobiłem to wszystko o drugiej nad ranem. Darryl był również moim kumplem. Chciałem stworzyć ten projekt dla siebie. . Jak mogłem to przeoczyć? O rany. Zupełnie mi wtedy odbiło. że jest wkurzony.. to nic wielkiego.powiedziałem w końcu. Ja.Naprawdę tak myślisz? 118 .. Nie potrafiłem tego wyjaśnić.. i w tym cały problem. że nigdy nawet nie z a p y t a ł e ś . miał rację. że nie potrzebujesz mojej pomocy. czasem byłem takim idiotą. ale rzeczy. . Miałem ochotę wepchnąć sobie głowę między kolana. . Jolu. .że to kiepskie rozwiązanie i że powinienem je lepiej przemyśleć. były zawsze trochę inne od tych. że sobie nie poradzę? . Bez ciebie nie dam rady. ale mogłem pogadać o tym z Jolu następnego dnia lub kolejnego. Widać. na które wpadłem o drugiej nad ranem. zachowałem się głupio.dodał. Nie zrobiłem tego.. Nienawidzę tego DBW.Słuchaj.. bo wiedziałem. . Jolu zawsze zastanawiał się nad tym.. Tak. Była druga nad ranem. co powie .Myślisz. To mnie otrzeźwiło.Przepraszam . . Myślałem..Jolu. na które ja wpadłem. jakie wymyślał. Nie rozmawiałeś ze mną o tym. Po prostu się wkurzyłem i zrobiłem głupstwo. jak zmienić moje pomysły.Co? . . że to naprawdę poważna sprawa . Naprawdę potrzebuję twojej pomocy. Spojrzał na mnie i zobaczyłem. stary. Jolu wyglądał teraz na naprawdę zdenerwowanego. na prawdziwe kody.Jest mi naprawdę bardzo przykro.

Uśmiechnął się do mnie i walnął mnie w ramię. Ja naprawdę. Będę zaszczycony. jakbyś powiedział. . Zamknęliśmy się w jego pokoju z kompem oraz kodem do indienetu i rozpoczęliśmy jeden z programistycznych maratonów wszech czasów. to żałujcie.Chodzi o to. To jak projektowanie maszyny . że warto w ciebie zainwestować. Jolu.za pomocą matematyki oraz instrukcji. Mama Jolu uparła się. jaką znam. Rodzina Jolu poszła spać o wpół do dwunastej. Przestań.Naprawdę? Nikt mi jeszcze nigdy nie zapłacił za napisanie kodu. Kiedy programujecie. który wszystko organizował.jakiejkolwiek maszyny. komputer robi d o k ł a d n i e to. Wierzę ci. że możesz pomóc. Jolu.. dbał o szczegóły. twoim zastępcą. kranu. naprawdę. .. jeśli mi pomożesz. .Pewnie. Poczułem się tak. dlatego czasem mnie wkurzał. która się do tego nadaje. Wiesz. Jesteś cholernym geniuszem. jesteś najbardziej kompetentną osobą.O rany. na przykład samochodu. .odparłem. jakiego znam. Możemy ci nawet za to zapłacić: mam mały budżet dla kontraktowych programistów. Prawdopodobnie jesteś na tyle dobry. że tak . To najlepsza rzecz na świecie. Teraz już każdy z nas coś spieprzył. W zasadzie Jolu był bardzo wyrozumiały. zawiasów do drzwi . co mu każecie. Ty jesteś liderem. To jest naprawdę fantastyczne i totalnie wciągające. żeby powiedzieć im o swoich planach. 119 . Jeśli nigdy nie zajmowaliście się programowaniem. Darryl był. więc mogliśmy porwać automat do kawy do jego pokoju i jechać na naszych zapasach magicznych czarnych ziarenek. Zadzwoniłem do rodziców.Dobra już. żeby zrobić nam kanapki. . ...Jesteś najlepszym koderem. gościem. W porządku. Van jest bystra. ale ze mnie idiota. że mnie nie potrzebujesz. Zaczął jeszcze szybciej bębnić palcami. . Jasne. naprawdę. Moją działką było programowanie.Jasne.... Zapłaciłem za kawę i wyszedłem.

a mimo to zatańczy tak. Zacznijcie od takich języków jak Python. Jest zrobiony z miliardów miniaturowych tranzystorów. jaki tylko sobie wymarzycie. To są skomplikowane sprawy. Nie zaprojektuje budynku. Większość z nas nigdy nie zbuduje samochodu. . Możecie nauczyć się pisać proste kody popołudniami. Nikt z nas prawdopodobnie nie skonstruuje systemu lotniczego. Ale gdy usiądziecie przy klawiaturze i napiszecie linijkę kodu. żeby napisać przynajmniej jeden kod dziennie. co im każecie.jeśli chcecie kontrolować maszynę. Nie opracuje planu miasta. Komputery mogą was kontrolować lub odciążyć w pracy . jak mu zagracie. te tranzystory zrobią to.Komputer to najbardziej skomplikowana maszyna. który został napisany dla laików. żeby obsługiwały każdy program. Pamiętajcie tylko. aby umożliwić im sterowanie komputerem. Dzisiejszej nocy napisaliśmy ich mnóstwo. Jednak komputer jest dziesięć razy bardziej skomplikowany. jakiej kiedykolwiek używaliście. które można skonfigurować tak. musicie nauczyć się pisać kody. niedostępne dla takich jak ty czy ja.

A chłopak. Ci wszyscy ludzie mieli coś do ukrycia . Wyobraźcie sobie. którym płaci się za przejazd przez most. który nie przyznał się starym. Nie chodziło tylko o transport publiczny.ROZDZIAŁ 8 Nie byłem jedyną osobą. W Xnecie aż wrzało od takich historii. tak samo w gazetach i wiadomościach telewizyjnych. że n i e jesteście terrorystami. Jeszcze więcej było osób. Wielu ludzi ma na swoim koncie nienormalne profile przejazdów. To taki rodzaj zdalnego portfela. lecz mimo to nie podobały im się te wszystkie łapanki i przesłuchania. która wpadła z powodu histogramów. które nie miały nic do ukrycia. został przyłapany. Mężów nakrywano na zdradzie żon. że stała się praktycznie normalna. Większość kierowców z okolicy zatoki do daszków swoich czapek miała przypięte elektroniczne karty FasTrak. dzięki czemu można zaoszczędzić sobie 121 .nie byli winni. ale mieli swoje sekrety. że ktoś zamyka was na tylnym siedzeniu samochodu policyjnego i każe wam udowodnić. gdy szedł do kliniki po pigułki. żony przyłapywano na zdradzie mężów. że ma AIDS. Nienormalność jest tak pospolitym zjawiskiem. dzieciaki przyłapywano na potajemnych schadzkach z dziewczynami lub chłopakami.

kto stąd pochodził lub prowadził samochód wypożyczony w tutejszej wypożyczalni. ale to i tak nic w porównaniu z kolejkami.kiedy przejeżdżało się obok nich. Cały ten system był dodatkowo wspierany przez fotoradary i kamery rejestrujące numery tablic rejestracyjnych oraz twarze kierowców. Nie dołączyłem do nich. Przejazd przez most dla tych. Stanowili zwycięską armię i dobrze wiedzieli. którzy przejeżdżali na czerwonym świetle. rejestrowały czas przejazdu oraz numer prawa jazdy kierowcy. Okazało się jednak. zdrożał trzykrotnie (chociaż administracja mostu odwracała kota ogonem i mówiła. że FasTraki odczytywane były nie tylko w miejscach poboru opłat za przejazdy. jak na każdym moście zostawiono tylko jeden punkt poboru opłat w gotówce. bo wiedziałem. tworząc w bazie danych jeszcze dokładniejszy profil danej osoby. i tak nie obchodzi. kto. że to FasTrak jest tańszy. które powstały po tym. gdy ludzie zwracali na to uwagę. że kolesiów z DBW. którzy obiegli moje miasto. wszyscy zaczęliśmy zauważać pewne detale. którzy płacili gotówką. a nie że opłata anonimową gotówką jest droższa). że FasTrak nie miał wyłącznika. 122 . DBW rozstawiło czytniki w całym mieście . otrzymywał FasTraka. gdzie zwykle pobierane są opłaty. Dlatego każdy. włącznie z tym. Ale teraz. na przykład to. Dotychczas nikt się nad tym za bardzo nie zastanawiał. co o tym sądzimy. Po tygodniu takiego monitorowania przez Market Street przemaszerowało pięćdziesiąt tysięcy osób. dlaczego ostatnio tak często jeździł do supermarketu i dlaczego wybrał się na wieczorną przejażdżkę do Sonoma w zeszłym tygodniu.kłopotu związanego ze staniem godzinami w kolejce do budki. Każdy zatem. gdzie i kiedy przejeżdża. Zrobiły się straszne korki. W mieście coraz częściej pojawiały się małe weekendowe demonstracje. czego pragną jego mieszkańcy. Wszystko to wyrosło jak grzyby po deszczu. kto prowadził samochód. Władza chciała wiedzieć. mógł zostać zatrzymany przez policję.

że osiemdziesiąt procent ruchu.Tato. Ciekawe tylko. Oni nie łapią żadnych terrorystów. która instalowała się automatycznie u jego użytkowników. który potwornie śmierdział. udało nam się wypuścić aktualizację klienta indienetu. powiedział mi. kto i dokąd jeździ poszczególnymi taksówkami. Po tym wydarzeniu byłem śmiertelnie. karę ponoszą tysiące niewinnych ludzi. gdy tata mówił mamie. że dwie największe firmy taksówkowe zamierzają wprowadzić „rabaty” dla ludzi używających specjalnych kart do płacenia za przewóz. . to absurdalne. Spójrz na dilerów: podobno odkąd się to wszystko zaczęło. Zdałem sobie sprawę.Pewnego ranka zszedłem na śniadanie właśnie w momencie. Po prostu chcą zastraszyć ludzi. którzy nie będą musieli wozić już ze sobą gotówki. Nawet pozwolili mi zatrzymać dokumenty. Pamiętasz. Jeden chudy koleś.Ale większość ludzi. Mój własny ojciec! . Tata doprowadzał mnie do szaleństwa. było teraz zaszyfrowane.oświadczył mi podczas śniadania. 123 . Jolu powiedział mi. których poprzedniego dnia na stacji metra szantażowali gliniarze. Zaczęło to do mnie docierać. czy ktoś mnie nie śledzi. co stanie się z informacjami o tym. nie robi niczego złego. Napadli na mnie rok temu.. Byli dość kulturalni. paranoicznie przerażony i przez następne tygodnie ciągle sprawdzałem. gdy opowiedziałem mu o kolesiach. . która zostanie schwytana. To po prostu nie fair. Za każdą winną osobę. jak bliski byłem sukcesu. Gdy tylko sytuacja zaczęła się pogarszać. których łapią. . tato stwierdziłem. Marcusie . Xnet prawdopodobnie został ocalony. a drugi poprosił mnie o portfel. będzie jeszcze gorzej. jak cię te ćpuny okradły? Jeśli nie zapuszkuje się dilerów. tysiące z nich się stąd wyniosło.To szaleństwo.Masz paranoję. że ma gnata. ale z pewnością oczyszczą ulice z wielu kanalii.Może nie złapali terrorystów. jednocześnie zwiększając bezpieczeństwo taksówkarzy. . jaki zaobserwował w Pigspleenie. choć sami wzięli kartę debetową i sieciówkę..

A jednak.Nie miałbyś więc nic przeciwko. ale była zbyt bystra. którzy zdradzają swoje żony? Handlarze narkotyków? Bronisz ich. Van położyła się na plecach w słabych promieniach słońca. jakoś tak. którzy umarli? Jeśli nie masz nic do ukrycia.Podporządkowanie się temu uznałbym za swój obowiązek odparł. rozmawiając o pogodzie.Byłbym dumny. Podeszła do tego bez emocji . czy jego zdaniem to też jest nasz „obowiązek”! Po szkole siedzieliśmy na trawniku w parku Dolores. . abym mógł przez dłuższy czas milczeć.. Łatwo mu mówić. Dzięki temu poczułbym się bezpieczniej. ukryte pod okularami przeciwsłonecznymi. Boże! O mało mu wtedy nie powiedziałem o więzieniu i nie zapytałem go. żebym o tym gadał..Niewinnych? Goście. wróciłem do tego tematu. uwierzyć? To znaczy. szkole i takich tam. Możesz w to. Vanessa nie chciała.Mój ojciec mówi: „Podporządkowanie się temu uznałbym za swój obowiązek”. do cholery. Była już na nią trochę za mała i ciasno przylegała do jej brzucha. w wolnym tłumaczeniu: Zakazany Chłopak z Rio. gdyby c i e b i e zatrzymali? Histogramy mojego taty były jak dotąd przygnębiająco normalne. a co z tymi. Miała zamknięte oczy..ale widziałem. gdy wszyscy wspólnie wymknęliśmy się ukradkiem na wielkie widowisko w hali koncertowej zwanej Cow Palace. a potem. . patrząc na psy biegające za frisbee. uwidaczniając mały płaski pępek. Van wpadła do domu i przebrała się w starą koszulkę z jednym ze swoich ulubionych brazylijskich zespołów tecno-brega -Rio Carioca Probidāo.tym razem się na mnie nie wściekła . że ją to zaniepokoiło. Poruszała palcami u stóp (włożyła japonki). Znałem ją od zawsze i kiedy o 124 . . . Koszulkę zdobyła dwa lata temu. Stale ze sobą przebywaliśmy.

w parku Dolores. który grał na pianinie i beznadziejnie tańczył.odparłem ponuro.niej myślałem. że normalni czują się z siebie zadowoleni. gdy dzwoni w sprawie rachunku swojej karty kredytowej. .Naraziłbyś nas wszystkich na niebezpieczeństwo. Siedząc tam. że on w tym siedzi po pachy. Patrząc na Van. gdy ich porównują do nienormalnych. Totalny bajzel.Serio.Uchodzi im to na sucho tylko dlatego. widziałem po prostu Van. To tak jakby na obrazku z wazą dostrzec dwie twarze. wpadłby w szał. Nikt by nigdzie nie dojechał. patrząc na mnie spod wpółprzymkniętych powiek. Możemy to zrobić. Totalnie by mu odbiło.Nie możesz powiedzieć tacie. Miała zamknięte oczy. przecież wiesz . nagle zobaczyłem ją taką. Oczywiście Darryl zawsze o tym wiedział i nie myślcie. aż zostaną przesłuchani przez gliny. rozpraszając mnie i wprawiając w zakłopotanie.Wiem . że jest piekielnie ładna. A była maksymalnie s3XY. czyli sexy. . jesteś genialna . Wszyscy czekaliby. doszłoby do katastrofy. Możemy łatwo wymieszać profile. Dostałby chyba tętniaka.stwierdziłem. ale dostrzegłem też. 125 . prawie romantycznie.rzekła Van. On nie znosi. Łał! . Uśmiechała się leniwie. a jej piersi falowały z każdym oddechem. . . a co dopiero gdyby go zamknęli na tylnym siedzeniu samochodu i przesłuchiwali przez godzinę.Ale problem w tym. jaka naprawdę była. Zatrzymywanie ludzi jest łatwe.Van. Gdybyś zatrzymała mojego tatę i kazała mu udowodnić. że nie molestuje dzieci albo że nie jest dilującym terrorystą. . że z chwilą gdy sobie to uświadomiłem. . za każdym razem przed oczami stawał mi mały znajomy dzieciak z setkami brzęczących bransoletek zrobionych z pociętych puszek po napojach. dałem za wygraną. Gdyby zatrzymywali wszystkich ludzi. czego nigdy dotąd nie zauważyłem. jak każą mu czekać.Mów dalej .odparła. .

.A może musi się pogorszyć. A potem: totalny bajzel. Wystarczy sflashować firmware na czytniku RFID za dziesięć dolców i gotowe.Jesteś psychopatą. . że była tak wściekła. wstając i ruszając za nią. Walczę po to. Nie o tym mówiłaś? Jeśli każdy zostanie zatrzymany. nadpisując kody innych ludzi na ich sieciówkach i FasTrakach. dziwnych i nienormalnych. łapiąc ją za ramię. Narażasz swoich kumpli z Xnetu na śmiertelne niebezpieczeństwo. Przez to w s z y s c y będą wyglądać na wypaczonych. To przez Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego.Nie to miałam na myśli.Bardzo łatwo je zrobić. że aż walnąłem się w twarz. Musimy tylko połazić po mieście i pozamieniać losowo wybranym osobom ich tagi. Nie możesz z tym skończyć.oznajmiłem. a przede wszystkim przez ciebie całe miasto będzie wkrótce podejrzewane o terroryzm. zanim zranisz tych wszystkich ludzi? Otworzyłem i zamknąłem buzię kilka razy. Marcus . więc zacząłem biec. . nie wsadzam ich do więzień.Do widzenia.wydyszałem.zawołałem. praktycznie biegła. .Usiadła.Van.powiedziała i podniosła się. żeby mogło się polepszyć. wszyscy będą wyglądać na winnych. Na myśl. Zanim się połapałem. żebyś wszystkich 126 . . a ja zdałem sobie sprawę. poczułem. .Van. to o n i nim są. .Van! Poczekaj! Przyspieszyła. .. aż w końcu ją dogoniłem. to n i e j a jestem problemem. Van zacisnęła usta i opuściła okulary przeciwsłoneczne. jak coś lekko przewraca mi się w żołądku. odgarnęła włosy z twarzy i spojrzała na mnie. Odepchnęła moją rękę tak mocno. Ja nie aresztuję ludzi. . żeby ich powstrzymać.Chodzi o klonery RFID .Van! . była już daleko. . Nie chodziło mi o to. . że naprawdę jej zaimponowałem. do cholery .Jak? Pogarszając sytuację? . to nie przeze mnie znikają. że aż nie mogła mówić.

odparłem. Nie miałem co do tego wątpliwości. N i c z e g o się nie nauczyłeś z historii Darryla? N i c z e g o ? . ważne jest nie to. b ę d z i e t a k c u d o w n i e . tracąc cierpliwość. bo w szkole ćwiczyła lekką atletykę .Masz cholerną rację. Że jeśli im na to pozwolimy. jak działają. żeby uwolnić Darryla. Być może dzięki temu prędzej czy później uda się jakiegoś złapać. Nie chodziło o to. Była silna. jak zawodzą. Problem w tym. siedzieć z opuszczoną głową i z nadzieją. Chcesz pomóc Darrylowi? To pomóż mi odsunąć ich od władzy! I znowu to samo. że dzięki temu łapią też nas. ale tym razem nie poszedłem za nią. mimo że nie robimy niczego złego. Moja przysięga. zmienią ten kraj w więzienie. ale by obalić cały DBW.szermierkę. Ruszyła dalej. 127 . Tak brzmiała pierwsza linijka mojego pierwszego wpisu na blogu „Jawny Bunt” w Xnecie. lacrosse*. Zrób coś pozytywnego. że będzie lepiej? Jeśli nic nie zrobimy.więc wylądowałem na tyłku na jednym z tych ohydnych chodników typowych dla San Francisco. . To szaleństwo.zaaresztował. dołącz do ruchu protestacyjnego. Ale właśnie to planowałem zrobić. > Być może automatyczne sprawdzanie stron internetowych ma pomóc w łapaniu terrorystów. Pisałem tam jako M1k3y i byłem gotowy pójść na wojnę. Jeśli chcesz protestować. czegoś się nauczyłem . Że jeśli z nimi nie walczysz. to im pomagasz. lecz to. > Jeśli chodzi o systemy bezpieczeństwa. że cię nie zauważą? Myślisz. Van? Żeby się ciągle bać. Van odepchnęła mnie mocno obiema rękami. A ty czego się nauczyłaś. nawet ja o tym wiedziałem. nie ruszać się. * Lacrosse .Nauczyłem się.kanadyjska gra podobna do hokeja na trawie. hokej na trawie i wszystkie te dziewczęce sporty . Odtąd będzie coraz gorzej. że nie można im ufać. j a k w ł a ś n i e z a c z y n a b y ć .

i negatywny. tym słabszy się on staje. Po drodze udało mi się sklonować sześć tagów. oto lekcja matematyki. żeby odczytać i spisać ich tagi. Opracowujecie test na superAIDS. Swojego klonera włożyłem do kieszeni mojej starej motocrossowej kurtki i poszedłem do szkoły. oraz kilka wskazówek.> Im więcej ludzi udaje się dzięki temu mechanizmowi schwytać. co oznacza wiarygodność w dziewięćdziesięciu dziewięciu procentach .jeden procent błędu. wygeneruje wynik fałszywie pozytywny . Jeśli złapanych zostanie zbyt wiele osób. Jeden człowiek na milion choruje na superAIDS. który jest wiarygodny w dziewięćdziesięciu dziewięciu procentach. Czym jest jeden procent z jednego miliona? 1 ooo ooo : 100 = 1o ooo Jeden na milion ludzi ma superAIDS.według testu będzie miał superAIDS. Jednak wasz 128 . Jeśli kiedyś zdecydujecie się na coś tak głupiego. że cierpicie na nową chorobę zwaną superAIDS. żeby zbudować automatyczny detektor terroryzmu. Przeprowadźcie ten test na milionie ludzi. prawdopodobnie znajdziecie tylko jeden przypadek prawdziwego zachorowania na superAIDS. którą najpierw powinniście sobie przyswoić. Oto. Jeśli testowi poddacie milion przypadkowych osób. których testujecie. padnie zupełnie. > Czaicie? Wkleiłem krótką instrukcję. gdy jest zdrowa. To zdumiewające zjawisko nazywa się paradoksem wyniku fałszywie pozytywnego. Powiedzmy. jak zbudować kloner RFID. Zapada na nią tylko jeden człowiek na milion. gdy wynik jest prawidłowy . jak podejść wystarczająco blisko do ludzi.pozytywny. Jeden na stu ludzi. Chcieli wojny? Będzie wojna. mimo że go nie ma. To znaczy sprawdza się w dziewięćdziesięciu dziewięciu procentach w przypadku. gdy badana osoba jest chora.

Maksymalnie dziesięciu. To jest właśnie paradoks wyniku fałszywie pozytywnego. jak to się ma do terroryzmu: Terroryści są prawdziwą rzadkością. 10 : 20 000 000 = 0. 129 .99-procentową n i e d o k ł a d n o ś c i ą . Powiedzmy.0000005.którego szpic jest wielkości pojedynczego atomu lub mniejszy. W takim dwudziestomilionowym mieście jak Nowy Jork może się znajdować jeden bądź dwóch terrorystów. Do tego potrzebny jest wskaźnik . transportu publicznego. a oto. Jeśli staracie się wskazać pojedynczy piksel na ekranie. że macie jakieś oprogramowanie. Jedna dwudziestotysięczna procenta. Żeby złapać dziesięciu złoczyńców. Zidentyfikuje d z i e s i ę ć t y s i ę c y takich osób. Gdy próbujecie znaleźć coś naprawdę rzadkiego.test . jego szpic jest o wiele mniejszy (bardziej precyzyjny) niż piksele. A czasem zaledwie do czterdziestu. Jednak tylko dziesięciu jest nimi naprawdę. które potrafi przewertować całą dokumentację dotyczącą operacji bankowych. Wasz dokładny w dziewięćdziesięciu dziewięciu procentach test będzie działał z 99. Jednak ten sam szpic nie nadaje się do wskazywania atomu na waszym ekranie. Zbliża się co najwyżej do sześćdziesięciu procent. połączeń telefonicznych lub opłat za przejazd poszczególnymi drogami i złapać terrorystów z dziewięćdziesięciodziewięcioprocentową trafnością.test nie zidentyfikuje tej j e d n e j osoby cierpiącej na superAIDS. Wśród dwudziestu milionów ludzi test o dziewięćdziesięciodziewięcioprocentowej dokładności zidentyfikuje dwieście tysięcy z nich jako terrorystów. Oto paradoks wyniku fałszywie pozytywnego. musicie zgromadzić i sprawdzić dwieście tysięcy niewinnych osób. Wiecie co? Dokładność testów na terroryzm nie jest nawet b l i s k a dziewięćdziesięciu dziewięciu procentom. wasz test musi trafić na tę poszukiwaną przez was rzadkość. dobrym wskaźnikiem będzie ostry ołówek. To dosyć duża rzadkość.

Kloner wessał numery jego karty kredytowej. bo zawsze nosi wypasiony zegarek i dobry garnitur. przechodząc obok niego. że zaplątany w smycz ląduję w czyimś frontowym ogródku lub na zderzaku jednego z samochodów zaparkowanych wzdłuż krawężnika. że amerykański Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego był z góry skazany na sromotną klęskę. Wczuwałem się w rytm jakiegoś nowego zespołu ściągniętego poprzedniej nocy z Xnetu .Wszystko to oznacza. Dzisiaj. To było jak niewidzialne i natychmiastowe podmienianie tablic rejestracyjnych w wielu samochodach naraz. uruchomiłem swój ukryty w skórzanej kurtce kloner RFID. że pracuje w dzielnicy finansowej. Czy jeszcze kogoś to dziwi. rozpoczynając tym samym Operację Wyniku Fałszywie Pozytywnego. jak wchodzi po schodach ze swoimi trzema zasapanymi jamnikami i idzie do parku. kluczyków do samochodu. Przeciśnięcie się obok nich jest prawie niewykonalne i zawsze kończy się na tym. Pan Jamnik jest najwyraźniej kimś ważnym. a także rachunków na sto dolarów schowanych w portfelu. Nie znam jego prawdziwego nazwiska. Jednocześnie sflashować niektóre z nich nowymi numerami należącymi do jakichś ludzi. że byliśmy w stanie narobić takiego bałaganu? W pewien wtorkowy poranek. jaką im dawał. żeby podziękować za nadzieję. Skręciłem w 23rd Street i zacząłem ostrożnie schodzić po wąskich kamiennych schodach wykutych w zboczu wzgórza. Założyłem. Na dole minąłem Pana Jamnika. Uśmiechnąłem się przepraszająco do Pana 130 . o których się otarłem. Starał się wykryć niezmiernie rzadkie przypadki za pomocą niedokładnych systemów. paszportu. wyszedłem frontowymi drzwiami. ale widuję go często.wiele osób przesyłało M1k3yowi niewielkie cyfrowe upominki. pogwizdując.

wywalali ich na zbity pysk. Czytałem. że mają nierówno pod sufitem. która potrafi oszukać detektory materiałów wybuchowych. które zebrałem z samochodów mijanych dzień wcześniej. w jaki sposób z produktów kuchennych można stworzyć nieszkodliwą substancję. żeby podmienić numery z ich FasTraków na numery. tym razem przed wejściem do metra. Minąłem szpital i gdy zobaczyłem ogromne kolejki przed wejściem. ale nawet to nie przeszkodziło mundurowym w wykonywaniu roboty. ale reszta twierdziła. Na szczęście wyglądało na to. jak posypać koperty substancją. jednak w porównaniu z wieloma użytkownikami Xnetu ja byłem ostrożny. że wyjdą na ulice. tak więc wszyscy mieli pomieszane i poprzestawiane numery identyfikatorów. wskazując na ludzi i wzywając ich na stronę. że nie są w stanie odkryć tej metody. Można by pomyśleć. bo posypywały nią teczki i kurtki profesorów. jeśli szpital czegoś w tej sprawie nie zrobi. z satysfakcją kiwnąłem głową. a nowi ochroniarze . żeby ich przesłuchać i zrewidować od góry do dołu. jak ci sami profesorowie próbują dostać się do sal wykładowych lub bibliotek w kampusie. po czym chowały się i patrzyły. Miały wielką radochę. że szukałem okazji do zadymy. Kilka przecznic dalej zauważyłem następną kolejkę.Jamnika i ruszyłem w dół po schodach. 131 . która wskazywałaby na zawartość wąglika. Wielu użytkowników Xnetu odbywało staż w tym szpitalu lub pracowało w tamtejszym bufecie i Bóg wie gdzie jeszcze. Oczywiście tutaj także znajdował się policyjny punkt kontrolny. Niektórzy chcieli się dowiedzieć. Wzdłuż niej tam i z powrotem spacerowali policjanci. Kilka dziewczyn z inżynierii chemicznej na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley odkryło. Ludzie wciąż wytaczali gliniarzom procesy. Zatrzymałem się obok trzech samochodów i stałem tam na tyle długo.ostatnio pojawiali się dosłownie wszędzie . że systemy kontroli czasu pracy doliczały każdemu codziennie dodatkową godzinę do odpracowania i związki zawodowe groziły.

żeby ktokolwiek mógł się skupić. Fas Traka i sieciówki!). co miało nas niby uchronić przed terroryzmem. dwie lub nawet trzy później. kontrolowali nasze szkolne identyfikatory i wyciągali nietypowo przemieszczających się uczniów na przesłuchanie. W szkole panowała równie zwariowana atmosfera . Sparaliżowaliśmy całe San Francisco. ile czasu zabrało im poprzedniego dnia dotarcie z pracy do domu i że tego dnia planowali wymknąć się wcześniej. czym grozi bezpośrednie połączenie konta. Podsłuchałem. spotkaniami i 132 . W ogóle lekcje były istnym błazeństwem. żeby zobaczyć cały ten zamęt. Paradoks wyniku fałszywie pozytywnego znowu zaatakował! Również tego dnia lekcje skończyły się wcześniej i poszedłem do domu dłuższą trasą. gdzie policja zatrzymywała samochody do kolejnej inspekcji. Potwierdzały to informacje znalezione w gazetach . I że z tego powodu lekcje zaczynały się o godzinę. Ludzie przechwalali się swoimi sukcesami. Nie mogłem powstrzymać się od śmiechu. krążąc po dzielnicy Mission.minąłem punkt kontrolny. Nie sądzę. Dotarłem do domu. zrzucając wszystko na chęć zapewnienia nam „bezpieczeństwa”.ochroniarze. jak dwóch nauczycieli rozmawiało o tym. które nie wydawały pieniędzy. stojąc przy bramce do wykrywania metalu. ludzie przeklinający bankomaty. Nie trzeba dodawać. że DBW sfiksował.dziennikarze pisali. ponieważ konta zostały zamrożone ze względu na podejrzaną działalność ich posiadaczy (oto. kolejki do metra ciągnące się kilka przecznic. zrobiłem sobie kanapkę i zalogowałem się do Xnetu. że wszyscy przemieszczaliśmy się w dość dziwaczny sposób.Do szkoły dotarłem trochę za wcześnie i postanowiłem udać się po kawę na 22nd Street . To był dobry dzień dla całego miasta. Długie sznury samochodów. W lokalnej gazecie w dziale Biznes oszacowano koszty związane z działaniami Departamentu oraz opuszczonymi godzinami pracy.

tak dalej. Według tamtejszego ekonomisty tydzień tej rozpierduchy kosztował miasto więcej niż wysadzenie Bay Bridge. U-ha-ha. I najlepsza część. Tata wrócił dzisiaj do domu późno wieczorem. Bardzo późno. Trzy g o d z i n y później. Dlaczego? Ponieważ został zatrzymany, przeszukany i przesłuchany przez policję. A potem j e s z c z e raz. Dwukrotnie. Dwukrotnie!

ROZDZIAŁ 9

Był tak wściekły, że mało nie pękł. Pamiętacie, jak mówiłem, że
rzadko widziałem go wytrąconego z równowagi. Dziś wieczorem stracił ją bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. - Nie uwierzyłabyś. Ten gliniarz miał jakieś osiemnaście lat i wciąż powtarzał: „Ale proszę pana, dlaczego był pan wczoraj w Berkeley, jeśli ma pan klienta w Mountain View?”. Cały czas mu tłumaczyłem, że wykładam na uniwersytecie w Berkeley, a on na to: „Myślałem, że jest pan konsultantem”, i znowu się zaczęło. Czułem się, jakbym grał w jakiejś komedii, w której gliny dostały napadu głupawki. Co gorsza - ciągnął dalej - zaczął mi wmawiać, że dzisiaj też byłem w Berkeley. Ja zaprzeczałem, mówiłem, że mnie tam nie było, a on, że byłem. Potem pokazał mi billingi z mojego FasTraka, a tam było napisane, że dzisiaj przejechałem przez most San Mateo trzy razy! To jeszcze nie wszystko - powiedział i wziął głęboki oddech. Teraz już byłem pewien, że jest wściekły. - Mieli informacje o tym, gdzie byłem. Nawet o miejscach, w których nie p ł a c i ł e m za p r z e j a z d . Sprawdzali mój bilet ot tak, na ulicy, na chybił trafił. A tego to już n i e p o w i n n i robić! Cholera jasna, szpiegują nas wszystkich i w dodatku nawet nie są kompetentni! 134

Zszedłem na dół do kuchni, gdzie pomstował mój ojciec, stanąłem w drzwiach i spojrzałem na niego. Zauważyła mnie mama i oboje unieśliśmy brwi, jakbyśmy chcieli zapytać: „ K t ó r e z n a s p o w i e : » A n i e m ó w i ł e m ? « ” . Kiwnąłem głową. Mama mogła wykorzystać swoją małżeńską moc, aby ugasić jego złość w sposób, który dla mnie, tylko syna, był nieosiągalny. Ojciec maszerował tam i z powrotem po kuchni, wymachując rękami niczym uliczny kaznodzieja. - Drew - powiedziała i złapała go za ramię. - Co? - warknął. - Myślę, że jesteś winny Marcusowi przeprosiny. - Mówiła spokojnym i opanowanym tonem. W tym domu to ja i tata byliśmy cholerykami, mama to prawdziwa skała. Ojciec popatrzył na mnie. Zmrużył oczy i przez chwilę zastanawiał się nad czymś. - Dobrze - odparł w końcu. - Masz rację. Mówiłem o kompetentnej kontroli. Ci kolesie byli całkowitymi amatorami. Przepraszam cię, synu - powiedział. - Miałeś rację. To jest absurdalne. Wyciągnął rękę i uścisnął mi dłoń, a potem mocno i zupełnie niespodziewanie mnie przytulił. - Boże, co my robimy z tym krajem, Marcusie? Twoje pokolenie zasługuje na coś lepszego niż to, co się teraz dzieje. Kiedy mnie puścił, zauważyłem na jego twarzy głębokie zmarszczki, linie, których nigdy wcześniej nie dostrzegłem. Wróciłem do swojego pokoju i odpaliłem jakąś grę w Xnecie. To był niezły multiplayer o piratach, w którym trzeba było przez cały dzień lub dwa kompletować załogę, żeby potem plądrować i grabić. To jedna z tych gier, których nie znosiłem, lecz nie mogłem przestać w nie grać. Wiele powtarzających się i mało satysfakcjonujących poszukiwań, trochę walki z innymi graczami (żeby zobaczyć, kto zostanie kapitanem statku) i niewiele zagadek do rozwiązania. Podczas tej gry zacząłem tęsknić za Harajuku Fun Madness, opartej na bieganiu po rzeczywistym świecie, rozwiązywaniu zagadek i strategicznym 135

myśleniu, któremu oddawała się wspólnie cała drużyna. Jednak tego dnia potrzebowałem czegoś innego. Bezmyślnej rozrywki. Biedny tata. To ja mu to zrobiłem. Wcześniej czuł się szczęśliwy i pewny siebie, bo pieniądze z jego podatków były przeznaczane na zapewnienie mu bezpieczeństwa. Zniszczyłem tę jego pewność. Oczywiście to była złudna pewność, ale podtrzymywała go na duchu. Patrząc tak wtedy na niego przygnębionego i załamanego, zacząłem się zastanawiać, co było lepsze: trzeźwe myślenie i zdawanie sobie sprawy z całej tej beznadziei czy życie w raju dla głupców. Ten wstyd - wstyd, który czułem, odkąd wyjawiłem im swoje hasła, od kiedy mnie złamali - powrócił, sprawiając, że stałem się apatyczny, i jedyne, czego chciałem, to uciec przed samym sobą. W pirackiej grze wybrałem postać majtka szorującego pokład statku Waleczny Zombie - stracił życie, gdy byłem offline. Musiałem wysłać do wszystkich graczy na statku komunikat, żeby znaleźć kogoś, kto mnie ożywi. Przynajmniej miałem jakieś zajęcie. Właściwie to lubiłem. Było w tym coś magicznego, bo zupełnie obcy człowiek wyświadczał mi przysługę. A ponieważ to był Xnet, wiedziałem, że wszyscy obcy są przyjaciółmi, w pewnym sensie.
> Gdzie jesteś?

Postać, która mnie ożywiła, nazywała się Lizanator i była płci żeńskiej, chociaż to wcale nie musiało oznaczać, że była dziewczyną. Chłopcy czerpali pewną przyjemność z wczuwania się w żeńskie postacie.
> W San Francisco

- odpowiedziałem.
> Nie wygłupiaj się, gdzie w San Fran? > A co, jesteś zbokiem?

W tym miejscu urwała się nasza rozmowa. Oczywiście w każdej grze było pełno pedziów i zboków, i gliniarzy udających pedziów i zboków, którzy chcieli zastawić na nich pułapkę (chociaż miałem 136

szczerą nadzieję, że w Xnecie nie było żadnych glin!). W dziewięciu na dziesięć przypadków takie oskarżenie prowadziło do zmiany tematu.
> Mission? Potrero Hill? Noe? East Bay? > Po prostu mnie ożyw, thx?

Przestała mnie ożywiać.
> Boisz się? > Spoko - co cię to obchodzi? > Po prostu jestem ciekawa

Biły od niej negatywne fluidy. To było coś więcej niż zwykła ciekawość. Nazwijcie to paranoją. Wylogowałem się i wyłączyłem Xboksa.

Następnego dnia rano tata spojrzał na mnie przy stole i powiedział: - Wygląda na to, że będzie lepiej. - Podał mi gazetę otwartą na trzeciej stronie. Rzecznik Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego potwierdził, że Urząd Miasta San Francisco poprosił Waszyngton o zwiększenie budżetu o trzysta procent i przysłanie większej liczby ludzi. Co? Generał major Graeme Sutherland, dowódca DBW w północnej Kalifornii, potwierdził prośbę na wczorajszej konferencji prasowej, zauważając, że doprowadził do tej sytuacji jakiś zaangażowany w podejrzaną działalność aktywista z Bay Area. „Analizujemy wszelkie rozmowy i podejrzaną działalność i uważamy, że sabotażyści celowo 137

wszczynają fałszywe alarmy, żeby udaremnić nasze wysiłki”. Dostałem oczopląsu. Co za cholerne bzdury. „Te fałszywe alarmy to »zakłócenia radarowe«, które mają zamaskować prawdziwe ataki. Jedynym skutecznym sposobem na ich zlikwidowanie jest zwiększenie etatów i dokładności analizy, tak abyśmy mogli zbadać każdy trop”. Sutherland zauważył, że utrudnienia, z jakimi mamy do czynienia w mieście, są „niefortunne” i że zostaną wyeliminowane. Wyobraziłem sobie miasto z cztero- lub pięciokrotnie większą liczbą funkcjonariuszy DBW, których mieli tu przysłać z powodu moich głupich pomysłów. Van miała rację. Im bardziej z nimi walczyłem, tym gorzej się działo. Tata wskazał mi gazetę. - Być może ci goście to głupcy, ale mają swoje metody. Będą tak długo pompowali pieniądze, aż rozwiążą ten problem. A można to zrobić. Przekopią wszystkie dane w mieście, zbadają każdą wskazówkę. Złapią tych terrorystów. Nie wytrzymałem. - Tato! Czy ty s ł y s z y s z s a m e g o s i e b i e ? Oni mówią o sprawdzaniu praktycznie każdej osoby w San Francisco! - Tak - powiedział - to prawda. Złapią każdego ojca, który zalega z alimentami, każdego dilera, każdego dupka i każdego terrorystę. Tylko poczekaj. To może być najlepsza rzecz, jaka przydarzyła się temu krajowi. - Powiedz, że żartujesz - poprosiłem. - Błagam cię. Myślisz, że o to chodziło tym, którzy pisali konstytucję? A co z Kartą Praw? 138

- Karta Praw została napisana, zanim zaczęto analizować dane skwitował. Był wyjątkowo pogodny i przekonany o swojej słuszności. - Prawo do wolności zgromadzeń jest w porządku, ale dlaczego gliniarze nie powinni mieć prawa do przeglądania sieci, żeby sprawdzić, czy nie zadajesz się ze zboczeńcami bądź terrorystami? - Bo to jest naruszenie mojej prywatności! - odparłem. - Wielka mi rzecz. Wolisz prywatność czy terrorystów? Och, nie znosiłem kłócić się z ojcem w ten sposób. Potrzebowałem kawy. - Zrozum, tato. Odzieranie nas z prywatności to nie łapanie terrorystów. To tylko przysparza kłopotów normalnym ludziom. - A skąd wiesz, że to nie łapanie terrorystów? - To gdzie są terroryści, których złapali? - Jestem pewien, że w odpowiednim czasie znajdą się w areszcie. Tylko zaczekaj. - Tato, co się z tobą od wczoraj stało? Gdy zatrzymały cię gliny, o mało nie oszalałeś... - Nie mów do mnie takim tonem, Marcusie. Oto, co się stało: od wczoraj miałem czas, żeby to przemyśleć i przeczytać t o. - Potrząsnął gazetą. - Zatrzymali mnie dlatego, że jacyś przestępcy aktywnie im przeszkadzają. Muszą dopasować swoje metody tak, żeby poradzić sobie z tymi przeszkodami. Wierzę, że im się to uda. Tymczasem mała blokada drogowa to niewielka cena, jaką musimy za to zapłacić. Nie czas zgrywać prawnika i mówić o Karcie Praw. Nadszedł czas, w którym wszyscy musimy się trochę poświęcić, żeby miasto mogło być nadal bezpieczne. Nie byłem w stanie dokończyć tosta. Włożyłem talerz do zmywarki i poszedłem do szkoły. Musiałem się stąd wydostać.

Xneterzy nie byli zadowoleni, gdy usłyszeli o zaostrzeniu policyjnej inwigilacji, ale nie zamierzali przyjąć tego potulnie. Ktoś zadzwonił do lokalnego programu telewizyjnego i oznajmił, że policja 139

Pokój z wami. podczas gdy inni okrzyknęli go bohaterem. jasne. ponieważ nagle dostawałem miliony e-maili od ludzi. że tylko idiota mógł tam zadzwonić. Martwiłem się. Ale to było wątpliwe. żeby zetrzeć odciski swoich palców z ćwierćdolarówki.link do livejournala w Xnecie. że nie zdjął kaptura i zostawił wszystkie swoje identyfikatory RFID w domu.Tu program Kalifornia na żywo. Na razie. Właśnie czytałem o panu Nawet-nie-wiem-jak-się-pi-sze-dżihad. czy ktoś wkrótce nie zapuka do jego drzwi. Bo to b y ł nieprzyzwoicie dumny z siebie d z i e c i a k . Niech zatrudnią miliard psów i postawią punkty kontrolne na każdym rogu. z którego dzwonił. bo nie znosimy tych od Bezpieczeństwa Wewnętrznego i kochamy nasze miasto. Zastanawiałem się. Ma dla nas informacje dotyczące korków. jednego z tych anonimowych blogów wzorowanych na systemie publikacji dokumentów we Freenecie. . Albo czytnik RFID. który wywęszył sieciówkę dzwoniącego. że możemy rozwalić ten system szybciej. niż oni zdążą to wszystko rozwikłać. że na automat. od razu się o tym dowiadywałem. Rozmawiamy właśnie z anonimowym słuchaczem.marnuje czas. Kiedy w Xnecie działo się coś wielkiego. to dopiero początek. Miałem nadzieję. serio! Walczymy z systemem. W Xnecie aż wrzało na ten temat. którzy chcieli poinformować M1k3ya o ostatnich wydarzeniach. Każdy miał dla mnie wiadomość . że dzieciak był na tyle bystry. Nie chodziło tylko o chaotyczność wypowiedzi. Wiele osób uważało. jak się pisze dżihad. Brzmiał jak nieprzyzwoicie dumny z siebie dzieciak. ale i o triumfalny ton dzwoniącego. To brzmiało idiotycznie. była prawdopodobnie skierowana kamera. Tej nocy było to najczęściej ściągane nagranie. Rozpieprzymy je wszystkie! A te bzdury o terrorystach? My nie jesteśmy terrorystami! Odpuśćcie. z jakimi zmagamy się od tygodnia. Terroryści? Nawet nie wiem. ludziska. gdy moja skrzynka pocztowa oszalała. Czy pan nas słyszy? .Tak. którego 140 . który dzwoni do nas z automatu w San Francisco. To znaczy dopiero zaczynamy.

używali także chińscy zwolennicy demokracji. To był głupi błąd. zabrali do niej czterech z nas. Obserwowali nas od dłuższego czasu. czarni. ale my jesteśmy od nich sprytniejsi. Większość ludzi starała się przedostać na początek kolejki. > Dzisiaj nas złapali. byliśmy nieostrożni i wpadliśmy. chodzimy tam prawie co noc i dotąd nas nie złapali. zrobiło się naprawdę gorąco. rozsypaliśmy dookoła trochę sztucznego prochu. biali. biedni. weszło dwóch nowych gliniarzy i nawrzeszczało na tych dwóch poprzednich. że ci totalnie nie wiedzą. MAMY LEPSZE RZECZY DO ROBOTY NIŻ ZAWRACANIE WAM GŁOWY PYTANIAMI. To było coś w stylu: „Czy wy cokolwiek robicie?”. a tłum zamiast maleć. a tajniacy doprowadzali kolejne osoby. żeby mieć już za sobą przesłuchanie. i wyglądało na to. rozdając każdemu nowe klucze do samochodu. wszyscy podejrzani. o co chodzi. Wszędzie były gliny. a obok stała jedna z tych ciężarówek. Jakiś tajniak dybnął mojego kumpla. > Mniej więcej o ósmej wieczorem przyszła nowa zmiana. Doszło do poważnej kłótni. 141 . i było dwóch gliniarzy. > Ciężarówka była NAPCHANA jak puszka sardynek. trochę się powygłupialiśmy. > Potem jeden z nich wstał i zaczął krzyczeć: WSZYSCY DO DOMUJEZU CHRYSTE. PO PROSTU NIGDY WIĘCEJ JUŻ TEGO NIE RÓBCIE I NIECH TO BĘDZIE DLA WAS WSZYSTKICH OSTRZEŻENIE. byli tam ludzie wszelkiego rodzaju: starzy. a potem nas wszystkich. stawał się coraz większy. a ci nowi usiedli przy biurkach i przez chwilę coś do siebie szeptali. sieciówki lub FasTraki. mijały godziny. młodzi. ale reszty nie dorwali. którzy próbowali zadawać nam pytania. > Mało brakowało > Dzisiaj w nocy robiliśmy akcją na Embarcadero. potem ci starzy gliniarze wyszli. JEŚLI ZROBILIŚCIE COŚ ZŁEGO. bogaci. więc wciąż się cofaliśmy.

żadna cena nie jest zbyt wysoka. że jeśli chodzi o bezpieczeństwo. miejcie oczy otwarte i w razie problemów przygotujcie się do ucieczki. starajcie się to przeczekać.dzieciaki. Jeśli robicie zadymę. że może was puszczą. Te cztery osoby . a teraz byli strasznie wkurzeni. uwierzcie. Była niezależną specjalistką do spraw relokacji i pomagała Brytyjczykom osiedlić się w San Francisco. Nienawidził prezydenta od dnia. co kazałem im zrobić. Pracowała w domu tak często. Przez coś. co było ZABAWNE. mogliby się na coś zdecydować! > Szybko się rozdzieliliśmy i wróciliśmy do domin żeby to opisać. jak tylko się dało. . że nie jest wcale lepszy od poprzedniego. a ten poprzedni to totalna katastrofa. których nigdy nie spotkałem . jaki też ten nowy jest zdecydowany i dynamiczny. róbcie to samo! Czułem. Mieliśmy to oglądać następnego dnia na szkolnym apelu. w którym ten został wybrany.Musisz się zdystansować wobec zachowania ojca . Dziesięć minut wcześniej zamartwiali się. gdy pewnego wieczoru wróciłem po szkole do domu. Wysoka Komisja Zjednoczonego Królestwa płaciła jej za odpisywanie na maile od zdumionych Brytyjczyków z całego kraju. > To przez nas są tacy zajęci! Wszyscy ci ludzie znaleźli się w ciężarówce dzięki naszym akcjom. są tak zajęci. W telewizji pojawili się prezydent oraz gubernator. aby oznajmić nam. mówił. Jeśli wpadniecie. co sam zacząłem. Więc dalej.powiedziała mama. Zaakceptowano nowy. Mój tata poweselał. zwiększony budżet Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. ale teraz wciąż tylko powtarzał. Nie byłem lepszy od terrorysty.omal nie pożegnały się z życiem przez coś. którzy byli zupełnie zdezorientowani naszym dziwacznym 142 . że zaraz zwymiotuję. że ich tam przetrzymują.> Kilku gości u garniturkach naprawdę się wkurzyło. że ich puszczają. Wszędzie są tajniacy.

że teraz lepiej robić to w domu. jeśli ich zdaniem są oni choć trochę podejrzani. a tutaj nigdy nie czuła się jak u siebie. mimo że nie mają wystarczających dowodów. są zagorzałymi zwolennikami śledzenia i kablowania na innych. Kto jak kto. Dla niej był to niezmiennie kraj barbarzyńców i tylko Wielka Brytania pozostanie na zawsze jej domem. Mogą cię wsadzić do więzienia na cały rok. co w tym kraju najlepsze. Jak jednak mogą być tego pewni. jest fotografowany pięćset razy dziennie. i powiedziała. jak dopuszczasz się aktów terroryzmu? W porównaniu z Wielką Brytanią inwigilacja w Ameryce to amatorszczyzna. on po prostu nie ma racji. że jesteś terrorystą. który zwyczajnie spaceruje po ulicach. Na każdym rogu fotografowane są rejestracje samochodowe. zostało spuszczone w kiblu. Przeciętny londyńczyk. a on się na to godzi. Ameryka chętnie zmiesza z błotem własną konstytucję. Wszyscy. żeby to wykazać. skoro nie mają wystarczających dowodów? Skąd wzięli tę swoją pewność? Czy widzieli w swoim jakże sugestywnym śnie. Nie mam złudzeń co do Wielkiej Brytanii. że oni nie złapali ż a d n y c h t e r r o r y s t ó w ? Tata tylko w kółko powtarza: „Musimy być bezpieczni”. od których włosy na palcach u nóg stanęłyby wam dęba. Wszystko. gdy tylko jakiś dżihadysta spojrzy na nas krzywym okiem. jeśli mają całkowitą pewność.amerykańskim stylem bycia. że większość 143 . Angole nie mają nawet swojej konstytucji. począwszy od bankierów. Zarabiała na życie. ale jak się dowiedziałem na lekcjach wiedzy o społeczeństwie. objaśniając sposób myślenia Amerykanów. gdzie nie musi właściwie oglądać żadnych Amerykanów ani z nimi rozmawiać.Mamo. po pracowników transportu publicznego. nawet mimo tego że wyszła za chłopaka z kalifornijskiej Petalumy i wychowała tu syna. Zauważyłaś. Mama nie postrzegała jednak tego w ten sposób. ale ty powinnaś zdawać sobie z tego sprawę. Wyjechała z Wielkiej Brytanii w połowie liceum. Mają prawa. . ale on musi też wiedzieć.

. przeklinał.przerwała. co przydarza się. Ale twój ojciec jest. a on był pewien.Marcusie . .. Rzucił telefonem tak mocno. co się teraz dzieje w tym kraju. Powoli zaczęło to do mnie docierać. Ja również. Stracił rozum.powiedziała. Wielu ludzi zginęło wskutek zamachu bombowego . jak miałeś dziesięć lat. żeby osiągnąć swój cel. Wstała i zrobiła sobie herbatę. ale to była pomyłka. że roztrzaskał go na tysiące kawałków. trzeciego. że to ty.Zdaję sobie z tego wszystkiego sprawę. . Padły okropne słowa. Oboje cię kochamy. . Pamiętasz.Twój ojciec był gotów zabić. Rozumiesz? Opłakiwaliśmy cię przez cztery dni. Marcusie. . że nie żyjesz.Kiedy po tych atakach nie wróciłeś do domu. Z mojej szkoły zniknęły dwie osoby. Zastanawiałem się wcześniej. Marcusie. gdy 144 . kto tego dnia nie wrócił do domu. co robiła zawsze. Postradał zmysły. dlaczego w kuchni jest nowy telefon. Uwierz mi. przeklinał. Jesteś najważniejszą osobą w naszym życiu. Nigdy go takim nie widziałeś. . że leżysz w kawałkach na dnie oceanu. coś. Kogokolwiek. żebyś zdawał sobie z tego sprawę. których nigdy wcześniej nie wypowiadał. Któregoś dnia.i każdy praktycznie znał kogoś. Nie sądzę. . Czujemy się cały czas zagrożeni. ktoś zadzwonił. gdy czuła się skrępowana i zakłopotana.Byliśmy gotowi wziąć rozwód. coś. bo jakiś sukinsyn postanowił zabić setki obcych ludzi. On cię kocha. Wyobrażaliśmy sobie. słowa.W twoim ojcu coś pękło.. wypijając łyk napoju. myśleliśmy. . Och.. Siedział tylko przy tym stole i przeklinał. a ja pojechałam na dłużej do Londynu? Pamiętasz? Kiwnąłem głową w milczeniu.z nas nie czuje się bezpiecznie. To znaczy rozumiałem. że się niepokoili.. nieważne już dlaczego. To był po prostu niedobry okres.Marcusie.obecnie według szacunkowych obliczeń było cztery tysiące ofiar . Martwy. nie popieram tego.

a tata był zdenerwowany z powodu ostatnich wiadomości. Wcześniej o tym nie wiedziałem. Minie trochę czasu. stali po drugiej. jak obwisła zrobiła się skóra na jej szyi. jasnoskórą i pogodną kobietę o zaróżowionych policzkach. zanim stanie się człowiekiem. Do ataków przyznało się co prawda sześć różnych ugrupowań terrorystycznych.ludzie. Bałem się. Zawsze postrzegałem mamę jako młodą. To dzięki tobie jesteśmy dzisiaj razem. żebym do niego wróciła. których zrobiliśmy w balona. To Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego jej to zrobił. które mówiły. Tej nocy nie mogłem spać. które według DBW jednoznacznie wskazywały na to. Podczas kolacji tata był spięty i milczący. Przytuliła mnie mocno. tata i wszyscy ci ludzie. że jest ona odpowiedzialna za zamach. . a mama. Musimy być dla niego wyrozumiali. lecz tylko Al-Kaida w swoim internetowym nagraniu wideo ujawniła informacje. Po głowie krążyły mi jej słowa. Przyjechał po mnie. że wypalę coś nieodpowiedniego. zanim do nas wróci. To terroryści jej to zrobili. że moglibyśmy ci to zrobić. To dla ciebie zakochaliśmy się w sobie ponownie. a ja zauważyłem. odnalazł mnie i przekonał. Leżałem na łóżku i słuchałem nocnego programu radiowego z udziałem słuchaczy.Twój ojciec przeżywa teraz trudny okres. że za ataki bombowe odpowiedzialność ponosi AlKaida. przestają na siebie zwracać uwagę. Tematem były problemy seksualne. Nikt mi o tym nigdy nie powiedział. Nie myśli racjonalnie. prawie nie rozmawialiśmy. Teraz wyglądała trochę jak starsza pani. jak bardzo schudły jej ramiona. a audycję 145 . którego znowu pokocham. To ja jej to zrobiłem. bo nie mogłem ręczyć za siebie. Nie mogliśmy znieść myśli. która spogląda mądrym wzrokiem zza metalowych oprawek swoich okularów. którzy się kochają. Ścisnęło mnie w gardle. W jakiś dziwny sposób byliśmy po tej samej stronie.

był egzaltowany i zabawny. które się z niego wydobywało. jednak odgłos tego silnika brzmiał jakoś inaczej..prowadził pewien gej.teraz rozpoznawałem takie już nawet ze stu metrów . Chodził tam i z powrotem. lecz dobrych rad. Większość słuchaczy chciała zapytać. Furgonetka się zatrzymała. Na dole zobaczyłem białą nieoznakowaną furgonetkę.wyskoczył na jezdnię. co się działo wokół. Używał detektora Wi-Fi! Kolesie z DBW szukali węzłów Xnetu. Skądś już znałem ten sposób chodzenia ze wzrokiem wbitym w ziemię. Mam spadzisty sufit typowy dla poddasza oraz okna po obu stronach . Jechała bardzo powoli. co zrobić z faktem. Jeszcze nigdy na żadnym samochodzie nie widziałem tylu anten. O każdej porze dnia i nocy krążą po niej samochody. zapisał coś na swoim sprzęcie. Opuściłem rolety i rzuciłem się do swojego Xboksa. a niebieskie światło. rozjaśniało jego twarz. a mały talerz na dachu kręcił się dookoła. bo po atakach mają urwanie głowy ze starymi. które wychodziło na ulicę. bo udzielał nieprzyzwoitych. że przeżywają ciężki okres. Podszedłem do okna.jedno wychodzi na całą dzielnicę Mission. którego zwykle uwielbiałem słuchać.to była parodia przemówienia prezydenta.. Zostawiłem go włączonego. której dach był przystrojony antenami radiowymi. Nawet słuchając programów poświęconych seksowi. drugie na ulicę biegnącą przed naszą posesją. Dziś w nocy nie było mi do śmiechu. i podniosłem żaluzje. Jakiś facet w mundurze DB W . Wyłączyłem radio i usłyszałem cichy warkot silnika dobiegający z ulicy. bo ściągałem animacje zrobione przez jednego z Xneterów . Wyrwałem 146 . a jedne z tylnych drzwi otwarły się z trzaskiem. nie mogłem uciec od tego. Mój pokój znajduje się na najwyższym piętrze naszego domu. Na początku zrobił rozpoznanie wśród moich sąsiadów. W rękach trzymał jakieś urządzenie. a potem ruszył w moim kierunku.

Ci kolesie zdecydowanie szukali Xnetu. Nie znosiłem tej części gry. wymazując ulicę i te elementy. co wiem o tego typu furgonetkach. Nawet o tej godzinie powinno być wielu aktywnych graczy. Teraz naprawdę nie mogłem zasnąć. > A dlaczego? > Jesteśmy w tej samej drużynie. > Hej ty . > Gdzie jesteś? > W San Francisco 147 . spacerując tuż przed naszym domem. nastoletnich deathmetalowców z Finlandii. I dostaniesz punkty za doświadczenie- Co za cymbał. Jedyne. to pograć w piratów. typu Wszechświat Endera.wtyczkę z kontaktu. Prawdziwa nazwa tej gry brzmiała Mechaniczna Grabież. i wyciąłem wszystko oprócz furgonetki. Umieściłem je w Xnecie i napisałem wszystko. Zdążyłem wyjąć aparat i zrobić jak najwięcej zdjęć furgonetki i anten. Zalogowałem się i oto ponownie znalazłem się na pokładzie statku Waleczny Zombie.napisałem do przechodzącego obok pirata > Ożywisz mnie? Przystanął i spojrzał na mnie. pognałem z powrotem do okna i minimalnie uchyliłem żaluzje. to było jasne. czekając. za które trzeba było co miesiąc płacić piętnaście dolców. Gra była zupełnie za darmo i sprawiała tyle samo radochy co wszystkie inne. co byłem w stanie zrobić. darmowym edytorze obrazów. z którymi można by mnie skojarzyć. aż ktoś mnie ożywi. Był to projekt zrealizowany przez hobbystów. Potem otworzyłem je w GIMP-ie. Facet znowu spoglądał w dół na swój detektor. Po chwili wrócił do samochodu i odjechał. W Poszukiwaniu Śródziemia czy Podziemia Świata Dysku.

przeraził mnie. Spójrzcie jednak na te pytania. W tej grze działo się coś dziwnego. Przejrzałem ich z pół tuzina. jakich odpowiedzi mogłem na nie udzielić: > Mężczyzna > 17 > Liceum Cesara Chaveza > Potrero Hill Tylko dwie osoby w mojej szkole pasowały do tego profilu. Jeśli ktoś chciał zidentyfikować Xneterów. ponieważ można było o nim powiedzieć wszystko. wystarczyło wykorzystać ten quiz. że jest nieszkodliwy. Użytkownicy livejournali uwielbiają wszelkiego typu quizy i ankiety. w których można było kupić pizzę i inne rzeczy. który tej nocy zdominował blogi w Xnecie. a potem porównują swoje odpowiedzi. tylko nie to. W większości szkół było tak samo. Jednak quiz. ich kumple robią to samo. > Gdzie dokładnie w San Francisco? Wylogowałem się. Znajdowały się tam również kiepskie reklamy miejsc. aż natrafiłem na coś.To zaczynało brzmieć znajomo. Taka tam nieszkodliwa zabawa. Wskoczyłem do livejournali i zacząłem pełzać od bloga do bloga. Jaki masz typ osobowości? Czy jesteś świetnym kochankiem? Jaka planeta najbardziej do ciebie pasuje? Jakiego bohatera filmowego najbardziej przypominasz? Czy umiesz panować nad emocjami? Wypełniają je. > Jakiej płci jesteś? > Ile masz lat? > Do której szkoły chodzisz? > Jaki jest twój adres? Wyniki quizów umieszczano na mapie za pomocą kolorowych pinesek. żeby znaleźć ich wszystkich. 148 . co zmroziło mi krew w żyłach. Pomyślcie. Z tych informacji korzystały szkoły oraz mieszkańcy poszczególnych dzielnic.

stosowany głównie przez użytkowników internetu. Po chwili był już w Xnecie i mogliśmy bezpiecznie pogadać. którym ufałem na tyle. którym je dałem. był totalnie wkurzony. z którymi grałem w piłkę. Kilka z nich znałem bardzo dobrze. Osoby. > Jesteś pewien. a oni zrobili to samo. > OMG* — już po nas > Nie jest tak źle. co się za tym kryło.To nie była dobra informacja. Xnet był zagrożony przez Departament. larpowałem. Odezwał się po chwili. lecz istniało całe mnóstwo osób. wysyłając mu sygnał na komórkę trzy razy pod rząd. Moja drużyna ARG to moi najlepsi przyjaciele. po tych. Teraz ich potrzebowałem.za ile osób możesz całkowicie ręczyć? > 20. żeby wręczyć im płyty z Xnetem. ale jeszcze gorsze było to. znałem dość dobrze. może 30 > Chcę zebrać grupę naprawdę pewnych ludzi. że nas szukają? Zamiast odpowiedzi odesłałem go do quizu. zorganizować wymianę kluczy i stworzyć Sieć Zaufania * OMG (ang. Oh my God) . Obudziłem Jolu. komu możemy ufać > Jak? > Właśnie chciałem cię o to zapytać . ale musimy sprawdzić. spotykałem się w klubach lub znałem ze szkoły. 149 . z którymi chodziłem do przedszkola. Przez całe życie mieszkałem w tym samym domu i przez te wszystkie lata zaprzyjaźniłem się z wieloma ludźmi. Kazałem mu zobaczyć mój wpis o furgonetce z antenami na blogu. Rozdałem płyty z Xnetem setkom ludzi. począwszy od tych. żeby nas dorwać. Wśród nas byli szpiedzy. Ktoś z DBW używał Xnetu.popularny skrótowiec oznaczający: „O mój Boże”.

będziemy mieć gotową wymówkę. > A może zrobimy sesję podpisywania kluczy? - napisał w końcu. Był to prawie niezawodny sposób. co robimy? > Świetny pomysł! Jesteś geniuszem. Spodoba ci się to. > Kapuję. Jolu zamilkł. > Możemy spotkać się gdzieś na imprezie jak zwykłe nastolatki. trzeba przynajmniej raz spotkać się osobiście z tymi wszystkimi osobami. > Darryl by wiedział - napisałem.Sieć Zaufania to jeden z fajniejszych elementów kryptografii. że rozmawia się z zaufanymi ludźmi i że nikt inny nie może tego podsłuchać. napisał kolejne i też skasował. Jolu > Wiem. Nieźle Ale jak chcesz zebrać wszystkich na podpisanie nowego klucza? > Właśnie o to chciałem cię zapytać . jeśli pojawi się ktoś i zapyta.jak to zrobić. że aby sieć mogła zacząć działać. Wiem nawet. gdzie to zrobimy > Gdzie? > U Sutro Baths! . żeby się upewnić. > Był w tym naprawdę niezły. Problem w tym. ale którego jeszcze nigdy nie wypróbowałem. żeby nie wpaść? Jolu napisał kilka słów i je skasował. o którym czytałem.

możecie wywołać wrażenie. 151 . i nie da się tak łatwo złapać. które wysyła do centrali. Mam lepszy pomysł. będziecie ich mieli w garści. Otwórzcie nad parą listy. aby jedna ze stron ujawniła tożsamość szpiegów. postawić pod ścianą i się go pozbyć. Oczywiście istnieje świetny sposób na ominięcie ataku man-inthe-middle: wystarczy skorzystać z kryptografii. Jeśli chcecie. może wkręcić was na tysiąc dowolnych sposobów. i podmieńcie ich zawartość. Krótko mówiąc. kto dokonuje takiego ataku i ingeruje w prowadzone przez was rozmowy bez waszej wiedzy.ROZDZIAŁ 10 Co byście zrobili. Niech was śledzi i zapisuje wszystko. gdybyście odkryli. Powiedzcie mu. Nazywa się to atakiem man-in-the-middle i jeśli się nad tym dobrze zastanowić. Ktoś. że jego szefowie każą mu zebrać dane na temat waszych ruchów. jest dość zatrważające. że jest nieobliczalny i nieodpowiedzialny. że wśród was jest szpieg? Moglibyście go oskarżyć. Jeśli już to zrobicie. Jednak wtedy może się pojawić kolejny szpieg i ten nowy może być ostrożniejszy niż ten poprzedni. Zacznijcie przechwytywać rozmowy szpiega i wprowadźcie do nich oraz do rozmów jego szefów błędne informacje. tak żeby się go pozbyli. Możecie też upozorować krytyczną sytuację. co go ciekawi.

kodujecie ją za pomocą swojego klucza prywatnego. tak jak nikt nie zna prywatnych kluczy innych ludzi poza nimi samymi. Można by po prostu tę wiadomość wysłać i wszystko byłoby w porządku. Ponadto są to j e d y n e klucze. Robicie z niego totalny a n t y s e k r e t . Musicie dzielić z kumplem sekret i posiadać kilka kluczy. Skąd? Bo o ile można ją zaszyfrować za pomocą waszego klucza publicznego. kiedy ta wasza wiadomość dotarła. które mają iście magiczną właściwość. musicie mieć klucze wszystkich ludzi. Chronicie go całym swoim życiem. Oto. Bierzecie któryś z tych kluczy (nieważne który) i go p u b l i k u j e c i e . ale jakże niewiarygodnie eleganckie. zmienić ani ponownie jej wysłać. Chcecie. Nikt oprócz was samych nie zna waszego klucza prywatnego. Z oczywistych względów nazywają go kluczem publicznym.nie liczy się to. ponieważ nie może jej odszyfrować. Nigdy go nikomu nie zdradzacie. Ale pamiętajcie: żeby kryptografia działała. z którymi chcecie pogadać. że wróg widzi waszą wiadomość. To się nazywa klucz prywatny. drugim będziecie w stanie rozkodować i vice versa. że jesteście szpiegami i chcecie skontaktować się z szefami. tak żeby odsunąć osobę. Miedzy innymi dlatego należy stosować kryptografię. bo wiedzieliby. że została zakodowana drugim z nich (i vice versa). Jest to trochę niebezpieczne. Po pierwsze. Ten drugi klucz ukrywacie w najciemniejszych zakamarkach waszej głowy. To odpowiednik pieczątki lub 152 . Cokolwiek zakodujecie jednym z nich. o tyle rozszyfrować można ją t y l k o za pomocą waszego klucza prywatnego. Podczas szyfrowania za pomocą klucza publicznego każdy użytkownik otrzymuje dwa klucze.jeśli możecie odszyfrować wiadomość za pomocą jednego klucza. która was szpieguje. których możecie użyć do szyfrowania i rozszyfrowywania wiadomości. Są to długie ciągi matematycznego bełkotu. żeby wszyscy na świecie się o nim dowiedzieli. Powiedzmy. jakimi można to zrobić . Klucz publiczny zna każdy. Chcecie wysłać im wiadomość. do czego sprowadza się idea kluczy publicznych. w i e c i e.

że jedynie wy mogliście wysłać mu tę wiadomość i tylko on może ją przeczytać. nikt inny. że: a) napisaliście ją wy. dzięki temu wasze wiadomości nie pozostaną s e k r e t e m. Na przykład co się stanie. używając publicznego klucza waszego szefa. robicie to r ó w n i e ż . rechocząc i zacierając ręce podczas wymiany naszych tajemnic wojskowych dotyczących tego.jego klucz publiczny . Ja bym ją rozkodował. potrzebujecie lepszego rozwiązania. Kiedy wasi szefowie otrzymają wiadomość. musicie rozpatrzyć najbardziej paranoidalne możliwości. gdzie spotkamy się po lekcjach i czy Van kiedykolwiek go zauważy. jaki składamy na końcu wiadomości. natychmiast wymieniliśmy z Darrylem klucze i spędziliśmy całe miesiące. Oznacza on: „To ja jestem autorem tej wypowiedzi. To bardzo fajne rozwiązanie. Każdy.wasz klucz prywatny otwiera się tylko w połączeniu z waszym kluczem publicznym. zakodował p o n o w n i e prawdziwym kluczem publicznym waszego szefa i wysłał. które go znają). Tak więc oprócz zwykłego szyfrowania wiadomości za pomocą klucza prywatnego. przeczytał. Niestety. A to dlatego że wasz klucz publiczny jest powszechnie znany (i musi być. i b) tylko oni mogą ją przeczytać. będzie mógł ją przeczytać. Wasz szef wie. jeśli podstępnie wam wmówię. Drugie zamknięcie . żeby wszyscy wiedzieli. bo inaczej będziecie mogli wysyłać wiadomości tylko do tych kilku osób.podpisu. Nie będzie mógł co prawda jej zmienić i udać. otworzą ją obydwoma kluczami i będą już na pewno wiedzieli. w którym je odkryłem. W dniu. Jeśli jednak chcecie zrozumieć systemy bezpieczeństwa. Teraz jest już podwójnie zamknięta. 153 . o czym piszecie. Pierwsze zamknięcie . Nikt tego nie mógł sfałszować ani zmienić”. że została napisana przez was. kto przechwyci tę wiadomość. jednak jeśli nie chcecie. że m ó j klucz publiczny jest kluczem publicznym waszego szefa? Zakodowalibyście tę wiadomość swoim prywatnym i moim publicznym kluczem.otwiera się tylko w połączeniu z jego prywatnym kluczem.

Powiedzmy. wystarczyło do jednej z nich zajrzeć. żeby wymienić z nimi klucze? Ile godzin dziennie jesteście w stanie poświęcić na coś. kogo moglibyście o nie zapytać. Zapytam Jolu albo Darryla. Nie ma mowy o żadnym man-in-themiddle! Jesteście całkowicie pewni. a gdy potrzebny był numer. żeby nauczyć się nawzajem własnych kluczy. że i numer. Na razie wszystko idzie dobrze. Jest to tak zwane zaufanie przechodnie zaufanie. To jest znacznie szybsze rozwiązanie niż szukanie numeru w necie. żeby agencja reklamowa zdobyła pewność. który od niego dostanę. Sieć Zaufania jest tego trochę obszerniejszą wersją. Powiedzmy. Pomyślcie tylko . Jeśli każdy będzie mógł n a p r a w d ę łatwo poznać wasz prawdziwy klucz. ponieważ osobiście je sobie wręczyliście. że spotykam Jolu i zdobywam jego klucz. albo zna je ktoś. ile sama by sobie życzyła? Osobę odpowiedzialną za ataki man-in-the-middle można załatwić w prostszy sposób . czy mają numer. Ale wiecie co? Rozpowszechnianie informacji jest tak samo trudne jak dotrzymywanie tajemnic. Ale wiele z tych numerów. z których chcielibyście danego dnia skorzystać. do kogo należą wasze klucze. więc wiem. które porusza się po sieci naszych relacji. co przypomina pisanie własnej książki telefonicznej? Ile z tych osób będzie w stanie poświęcić dla was tyle czasu? To porównanie do książki telefonicznej jest bardzo pomocne. Kiedyś świat był miejscem pełnym książek telefonicznych. albo znacie na pamięć. Ale istnieje naturalna granica: z iloma ludźmi możecie się osobiście spotkać. man-inthe-middle będzie się robił coraz trudniejszy. jest pewny. a poza tym bardziej wiarygodne. Ufam Jolu. że wie o tych produktach tyle osób.poprzez Sieć Zaufania. że przed wyjściem z centrali usiedliście z szefem przy kawie.A ja siedziałbym sobie między wami niczym tłusty pająk na pajęczynie i wszystkie wasze sekrety należałyby do mnie. Najprostszym rozwiązaniem tego problemu jest jak najszersze rozpowszechnienie waszego klucza publicznego. którego szukam. Mogę dopiąć go do swojego 154 .ile miliardów dolarów idzie na reklamy szamponów i innego gówna tylko po to.

na których podpisuje się klucze. Jednak wspólnie z większą grupą ludzi możecie stworzyć zalążek Sieci Zaufania. na których wszyscy zbierają się razem i podpisują klucze pozostałych osób. kto posiada mój klucz. 155 . O ile ufacie danej osobie. Kiedyś ja i Darryl wymienialiśmy klucze na takiej miniimprezie dla dwóch smutnych maniaków komputerowych (nas samych). że uwierzycie. jest ważny. że naprawdę znam i zweryfikowałem wszystkie klucze.„pęku kluczy” .Niech nie biorą nikogo ze sobą. Tak więc wręczam wam swój pęk kluczy i o ile wierzycie. Pęk będzie stawał się coraz większy. prawda? Jeśli się im to powie. Nie musicie spotykać się z tymi nowymi osobami. . to przyprowadzą j e s z c z e w i ę c e j znajomych. Gdy wszyscy dopisani do waszej listy kluczy ludzie rozejdą się po świecie i spotkają nowe osoby.lub ewentualnie do kogoś.westchnąłem. wystarczy.Żartujesz. I tak dotarliśmy do tematu imprez. że możecie ją otworzyć moim kluczem publicznym i mieć pewność. które się na nim znajdują. a ta ufa następnej i tak dalej. tylko z zaproszeniami . że ten klucz rzeczywiście należy do mnie . Teraz to wy możecie wręczyć ten cały pęk komuś. zacznie pojawiać się na niej coraz więcej nazwisk. Tak oto Sieć Zaufania pasuje do imprez jak masło orzechowe do czekolady. że to jest superprywatna impreza. jest to dość bezpieczne. kogo znacie.powiedziałem. Jolu spojrzał na mnie znad swojej kawy. . bo nie zostaną wpuszczeni.listy kluczy. . że podpisany klucz. możecie go wziąć i dopiąć do swojego.Hmm . Powiedz wszystkim. który otrzymaliście od użytkowników waszej sieci. na co wskazuje ich nazwa. To imprezy. Oznacza to. którą podpisałem własnym. która od tej chwili może się do woli rozrastać. Są d o k ł a d n i e tym.

Jolu debugował. że po prostu musimy się z tym pogodzić.Hej .OK. a w ich kompie czekał już na nich nowy program. Teraz czaję.Co robimy? Nie wiem. . co brzmiało nieco żenująco. kogo znają osobiście przynajmniej od pięciu lat. że mogą przyprowadzić maksymalnie jedną osobę i że musi to być ktoś. Przejrzeliśmy raporty o błędach i szykowaliśmy się do wypuszczenia nowej wersji. więc nasi użytkownicy nie musieli właściwie nic robić. po prostu raz w tygodniu się budzili. Czułem się dziwacznie. . Myślami cofnąłem się do dni. Kiedyś nazywano to programowaniem ekstremalnym. . To znaczy gdybyś mi powiedział. to jest dobre.No to co robimy? Potrzebujemy tam tylko tych. którym naprawdę ufamy. kiedy graliśmy w Harajuku Fun Madness. To było wielkie wyzwanie społeczne. Wszystko aktualizowało się samodzielnie. Ale jeśli ujmiemy to w ten 156 . Nigdy nie sądziłem. który napisałem. Jolu spojrzał znad ekranu. masz rację. wiedząc. tobym pomyślał: „Za kogo on się. j u t r o ! . żebym nikogo nie przyprowadzał. że ktoś będzie mi płacił za pisanie kodów.krzyknął. . Pigspleen płacił mi za to niezłą sumkę i to było naprawdę niesamowite.Ostatnio spędzałem u Jolu jedną noc w tygodniu. że z kodu. aktualizując kod do indienetu. Powiedz im. gdy zdobędziemy wszystkie klucze i będziemy mogli im przesłać w tajemnicy wiadomość. do cholery. Jak to się mówi: „Przy dostatecznie dużej liczbie patrzących oczu żaden robak się nie prześlizgnie”. w które zaangażowane były ogromne grupy ludzi. a ja przypatrywałem się temu zza jego ramienia. będzie korzystało tysiące ludzi. Dwie osoby są lepsze w wyłapywaniu błędów niż jedna. Ale postarajmy się chociaż utrzymać to w tajemnicy. stary. Teraz mówimy na to po prostu programowanie. uważa?”.Hej. a o powodzie zorganizowania imprezy wspomnimy dopiero wtedy. Myślę.

żeby dostać odszkodowanie. Umieszczono tam nawet pierwsze wersje zjeżdżalni wodnych.sposób. Z płytkich wód wybrzeża sterczy ogromna biała skała. Znalazłem buga. a w 1966 roku właściciele podpalili całość. miejsce. w którym gromadziły się lwy morskie . który wyglądał niczym olbrzymie wiktoriańskie szklane solarium wypełnione pływalniami i wannami.więc przeniesiono je w okolice bardziej przyjazne dla turystów.i załatwiały swoje potrzeby. Jedyne. stąd jej biały kolor . co po tym wszystkim pozostało. to zaczyna brzmieć jak jakaś ekscytująca akcja rodem z Jamesa Bonda. słona mgiełka potrafi przemoczyć aż do kości. a potem zasnąłem jak niemowlę. Otwarto je w 1896 roku i wówczas był to największy kryty basen na świecie. Poszedłem do domu i zagrałem w Mechaniczną Grabież. czyli na wybrzeże w dzielnicy Fisherman's Wharf. To Seal Rock. skazanymi na pożarcie przez ocean domami. Skały są ostre. To fantastyczne miejsce na imprezę. popękane i tajemnicze. a jeśli się na to pozwoli. Po zmroku nie ma tu prawie nikogo. 157 . Wygląda to zupełnie jak rzymskie ruiny. Wypiliśmy kawę. W latach pięćdziesiątych interes podupadł.podobno nawet wciągnęły i zatopiły przypadkowego turystę. Sutro Baths to autentyczna podróba rzymskich ruin. to labirynt zwietrzałych kamieni wbitych w pionową ścianę urwiska nad Ocean Beach. które opadają na wąską plażę upstrzoną meduzami i odważnymi (szalonymi) surferami. pokryte rozbitym szkłem i porozrzucanymi gdzieniegdzie strzykawkami narkomanów. zalewając kamienie . Robi się bardzo zimno. starając się nie myśleć o szpiegach szukających kluczy i ich wścibskich pytaniach. Ocean Beach leży obok parku Golden Gate na surowym klifie pokrytym drogimi. Podczas przypływu fale mkną przez nie. pod którymi kryją się jaskinie wychodzące w głąb oceanu.

nadal się uśmiechając.i brzuch .Zabrałem ze sobą brezent i ocieplane rękawice. Wyjąłem trochę kasy. dobrą godzinę po zachodzie słońca. który kręcił właściwie całym rynkiem alkoholowym dla nieletnich. Wysunąłem kilka dwudziestodolarówek ze swojej rolki i wręczyłem mu .powiedział. a nie gliny.i wystające włosy na ramionach. Spojrzałem na jego furgonetkę.naliczał sobie stupięćdziesięcioprocentową marżę.powiedział. w obleśnym bezrękawniku. skąd można załatwić piwo .I tak dorwie mnie Departament Bezpieczeństwa. Zabrał nawet zapasową skrzynkę na puste puszki. Koleś pojawił się punktualnie o ósmej. pojawiał się na każdej imprezie.Wiesz.powiedział w końcu. Jolu wywęszył. zanim go zwiną. że bywają momenty. Spojrzał na moją rolkę pieniędzy.Tylko ostrożnie. Pokazywanie komuś całej kasy było z mojej strony głupie. że mógłbym ci to wszystko po prostu zabrać . taszcząc sześć skrzynek z lodem ze swojej furgonetki na dół do ruin łaźni.Dzięki . Włożyłem rolkę do kieszeni i spojrzałem mu obojętnie w oczy. ze skrzynkami lodu i tyloma browarami. . spod którego wyglądały jego pachy . Jego uśmiech stał się jeszcze szerszy. Jeśli mu się odpowiednio zapłaciło. W widocznym miejscu za szybą leżał FasTrak. Nie pokazuj jej wszystkim dookoła. Ciekawe. Był to gruby Samoańczyk z ogromnym uśmiechem na ustach. ale wiedziałem.jego starszy brat Javier miał kumpla.W końcu jestem kryminalistą. dzieciaki . kiedy po prostu nie można się dawać. . .Ha! To cieniasy.odparłem. którą zarobiłem na programowaniu indienetu. 158 .Ale uważaj z tą kasą. ile czasu minie. nawet w najbardziej ustronnym miejscu. . trącając swój kowbojski kapelusz. . . Całkiem niezły interes. Te białasy na niczym się nie znają. .Tylko cię sprawdzam . . ile dusza zapragnie.

Wszyscy na to liczą. które czasem konsumuję). Gdy ludzie wypiją zbyt dużo. wyszukane.Wpadną do was dzisiaj dziewczynki. żeby świeciły podczas zdejmowania styropianowych pokrywek i żeby było widać. Na imprezach. Jolu pomógł mi schować skrzynki w gruzach. z plastikową małpką na brzegu. było w porządku. Nie lubię tylko kaca i. Ale to może mieć jakiś związek z drinkami w tych wulkanicznych naczyniach. cóż. Gdy skrzynki były na miejscu. były alkohol. Noc była bezksiężycowa i pochmurna. Tak naprawdę najbardziej lubiłem duże. Postawiłem na to. oświetlając sobie drogę małymi białymi diodami umieszczonymi w opasce na głowie. a światło z dalekich latarni ulicznych prawie w ogóle do nas nie docierało. Nie lubiłem palić (choć mam pewną słabość do ciastek z haszem. że zostanie się zauważonym.. myśląc.kto może poświęcić cały weekend na odlot i zjazd . o co mi chodzi. ale moi kumple nie 159 . To rozluźnia atmosferę. Tak czy inaczej nie da się zrobić imprezy bez jednej bądź dwóch skrzynek zimnego piwa. co się wyjmuje. ale nie dało się zebrać tylu ludzi razem bez ryzyka. ale i tak piłem je wyłącznie dla szpanu. o zgrozo. Właściwie to lubię być pijany. i odjechał. Właściwie powinien był już sobie pójść. że jesteśmy nastolatkami. ale nie rozumiałem. którzy urządzają sobie popijawę na plaży. na które chodziłem już w wieku czternastu lat. o co tyle szumu. płonące koktajle serwowane w ceramicznych naczyniach w kształcie wulkanu. co? Po co wam tyle piwa? Uśmiechnąłem się i machnąłem na do widzenia.a piwo. robią głupie rzeczy. związaliśmy małe białe łańcuszki lampek diodowych ze sobą. złożone z sześciu warstw. ecstasy zabierała za dużo czasu . że nas zlekceważą. W zasadzie to dużo nie piję. Na jego twarzy wciąż widniał ten sam niesłabnący uśmiech. zawsze go mam. Przez kamery termowizyjne musieliśmy wyglądać jak płomienie. W końcu załapał. trawa i ecstasy.

. to zbyt ryzykowne.Co? . Ja i Jolu wzięliśmy sobie po browarze . .Może niedługo przestanę. Boję się od czasu tej eksplozji. Nie mogę żyć w ciągłym strachu. nie przestraszyłem się. . czy palą trawę.Zaprosiłeś ich na dziewiątą? . . To znaczy. .wydusił z siebie w końcu. Piliśmy w milczeniu. chociaż wiedziałem. . Ja ciągle się czegoś boję.należą do tych.Więc dlaczego to robisz? Uśmiechnął się. że masz na tyle odwagi. to zupełne szaleństwo. Marcus. . co to mają własne samochody.zapytałem w końcu.Czy kiedyś się czegoś przestraszyłeś? . by wciąż działać. . A ludzie i tak zawsze robią głupoty . a ja bud light .Ja też.przytaknął. Czasem tak bardzo.Nie mogę tego robić przez cały czas . . Bud light miał najniższą zawartość alkoholu spośród wszystkich piw. .Cóż .Gadasz jak Van .czy piją piwo. Super. że mogę ci pomóc. Spojrzał na mnie. czy kiedykolwiek zrobiłem coś tak ważnego.O czym ty mówisz? 160 . Myślę. . muszę powiedzieć. Nie wiem. Naprawdę. człowieku. co chciał mi oznajmić. Naprawdę super. niż chciałem. To szaleństwo. że to super. stary.on wybrał anchor steam. . Ale.Zamilkł. Ale ja jej nie mam.Tak . jakie znalazłem w skrzynce z lodem. jest w tym wypadku mało istotne.i stuknęliśmy się butelkami..Nie krytykuję cię.odparłem tonem o wiele bardziej gorzkim. Chcę z tym skończyć. .zapytałem. że nie chcę wychodzić z łóżka. ..Nie. Nie możesz toczyć wojny z DBW.Może nawet przez następny miesiąc. to super. siadając na skale. bracie. Musiałem zachować trzeźwy umysł na później.odparł.

żebym coś powiedział. A ja nie. ale chcę. Będę jednym z tych ludzi.Przykro mi. Nie będę już częścią twoich planów. jak bardzo ryzykowałem. Uwierz. Szanuję twój wybór. Nie wygrasz tej walki.. Prawo w tym kraju zawsze traktowało nas tak jak teraz DBW ciebie. . Nie sądziłem. że tego nie chcę. czy zaraz nie zostaną przeszukani. który ciągle rozbija się o szybę. że kończę z tym. bardzo ci dziękuję. to z pewnością nie chodziło o białego człowieka. . wyciągnął kolejną i ją otworzył. Jolu. właśnie o tym mówię. jakby pewnego dnia wszystko miało wrócić do normy. Ale wiedziałem. . Patrzenie na twoje próby to jak patrzenie na ptaka. Gdy gliny legitymowały kogoś na ulicy w Mission. że muszę to powiedzieć. jak to było. Bez względu na to. że jestem biały.Jest jeszcze coś . ale ty jesteś b i a ł y. Nic nie odpowiedziałem. Biali wpadają z kokainą i idą na krótki odwyk. że mnie opuszczasz! Czy już zapomniałeś. Nie prosiłem się o białą skórę. Opróżnił swoją butelkę. Jolu. a w Xnecie będę tylko grał.Mówię. Kończę z tym.Miałem o tym nie wspominać. . Będę korzystał z internetu tak jak kiedyś. Ciemnoskórzy wpadają z crackiem i siedzą w więzieniu przez dwadzieścia lat. o c o c h o d z i ? . żebyś zrozumiał. Jolu. zanim oni przejęli w nim władzę? Ale nie to chciał usłyszeć. Ciemnoskórzy widzą gliny na ulicy i zastanawiają się.Jezu. 161 . jak wyglądał ten kraj. Biali widzą gliniarzy na ulicy i czują się bezpieczniej. żebym powiedział: Rozumiem.dodał. dlaczego muszę to zrobić.Co? . Ale j a chciałem tylko wykrzyknąć: Jezu. jakby wszystko było w porządku. Nie możesz wypowiedzieć wojny rządowi USA.Wiem. Jolu ryzykował bardziej. gdy nas wtedy zabrali? Czy już zapomniałeś. To nie było fair. którzy żyją tak. o czym mówi Jolu. Chciał. Chciał. że jestem odważniejszy tylko dlatego. że w ten sposób zostaniesz sam.

Ja też zaprosiłem wszystkich. na który pojechali w czwartej klasie. co powiedzieć .stwierdziłem. ale starałem się tego nie okazywać. była niska i wyglądała na maniaczkę komputerową. czarne okulary à la Buddy Holly. żeby zobaczyć. później dwadzieścia.Nie wiem. Wziąłem łyka ciepła wódka to rzecz. Znał ich od czasów obozu informatycznego. . To byli przyjaciele Jolu. . na której widniał powtarzający się motyw postaci z gry PaRappa the Rapper. Widziałem. Jej dłoń była sucha i ciepła. które przyszły. zawsze nosiła słodkie. kto się zjawi.Ange . gdy skierowałem na nią breloczek z lampką diodową.Nie musisz nic mówić . dwóch Latynosów i jedna dziewczyna. która wymaga treningu .Japońska . Jolu przedstawił mnie swoim kumplom. gdy już powiedział mi. ale w zamian wyciągnęła ze swojej torebki małą srebrną piersiówkę z wódką i poczęstowała mnie. skupiając się na rozmowach z innymi ludźmi. . Dziewczyna nie chciała piwa.. Powiedzieliśmy znajomym. żeby pojawili się najpóźniej o wpół do dziesiątej i daliśmy sobie czas do za piętnaście.powiedziała. ale albo byłem bardziej wybredny. pomyślałem sobie. Trzy czwarte osób. to przyjaciele Jolu. albo mniej popularny niż on. że był mniej wybredny. . a ona mnie.pięć. Są totalnie zakręcone. jak boczną ścieżką zbliżają się do nas ludzie. . żebyś mógł to zrozumieć. przez co wyglądała jak wyrzutek społeczeństwa z uczelni artystycznej w filmie dla młodzieży. Przedstawiłem się jej. Zaczęło się pojawiać więcej osób . że to rzuca.Chciałem tylko. którym naprawdę ufałem. On jednak nie był 162 . żebyś wiedział.odparł. Byłem na niego naprawdę wściekły. Jolu mnie przedstawił i poczęstował gości browarami.Wszystkie gadżety do picia ozdabiają tam motywami z gier dla dzieci. Teraz utworzyła się naprawdę spora grupa. który to wyrzutek w końcu staje się superlaską.powiedziała i podała mi rękę. Teraz. którą znałem z sąsiedztwa. potem dziesięć.pochwaliłem jej piersiówkę.

aż to do nich dotrze.OK. I dobrze. Potrzebna jest nam sieć w sieci. . co stworzyli Xnet. To nie zbieg okoliczności. potem poprosiłem.Przejdźmy do rzeczy. Jolu mówił. że za tym wszystkim stoimy. żeby nas chronić przed szpiegami i osiłkami z Departamentu. Zauważyłem. należą do organizacji.głupi. że Xnet powstał zaraz po tym. Przywitałem ich i podziękowałem za przybycie. Wiemy. . którzy pragną stworzyć lokalny ruch oporu. że jesteśmy jedynie porucznikami w armii M1k3ya. jak DBW przejął kontrolę nad miastem. W końcu tłum zamilkł. że był naprawdę załamany.OK . że właśnie zostali włączeni do rewolucyjnej komórki. . aby ktokolwiek myślał. że to może być dość trudne . Wcześniej opracowaliśmy to razem z Jolu. musimy wymyślić sposób. że podobała im się ta atmosfera tajemniczości. wdrapując się na ruiny. żeby skierować światło diodowej latarki na każdego rozmówcę z osobna.Xnet nie jest czysty . żeby nie mogli nas szpiegować. Przerwałem i poczekałem. której działania służą ochronie wolności osobistej i która wymyśliła Xnet po to. Nie chcieliśmy. że są tam teraz szpiedzy DBW. ale było zbyt ciemno. Jeśli akcja z Xnetem ma się udać. Wreszcie wpadłem na pomysł. Wiedział. Wszyscy korzystacie z Xnetu. . żebym mógł objaśnić im powód naszego spotkania. hej. 163 .powiedziałem. żebyśmy wyjawili im swoje dane.powiedziałem. słuchajcie! Kilka stojących obok mnie osób zwróciło na mnie uwagę. co się dzieje. ale te z tyłu nadal ze sobą rozmawiały. Ja widziałem. aby podeszli bliżej. Zamiast tego chcieliśmy sprawić wrażenie.Może być używany przez tych po drugiej stronie tak samo jak przez nas.zrozumienie. Wykorzystują sztuczki inżynierii społecznej i starają się nas podejść tak. byli zaintrygowani i lekko rozgrzani piwem. Ci. To było zbyt ryzykowne. a potem na siebie samego. Wzniosłem ręce do góry niczym sędzia. .

Wgrałem do niego nowiutką wersję ParanoidLinuksa. do kogo dany klucz należy. Pomożemy wam wygenerować odpowiednie pary kluczy i podzielić się nimi z innymi. którym tu ufacie i którzy ufają wam. Po powrocie do domu . który pojawi się na ekranie. .. Możecie zrobić zdjęcie waszego prywatnego klucza komórką.Nie chcę namawiać was do angażowania się w jakiekolwiek aktywne działania. którego nie można było wykonać za pomocą kartki i długopisu. żebyście dzisiaj wieczorem przysłużyli się właśnie tą wiarygodnością. . machniecie coś myszką.Chcę. który poprzedniego dnia zbudowałem wspólnie z Jolu. Potem pokaże się wasz klucz publiczny i wtedy zawołacie wszystkich. Znaleźliście się tutaj. Jeśli gdziekolwiek na świecie jest jeszcze komputer godny zaufania. całkiem możliwe. aby przynieśli swoje laptopy. żeby zrobili wam zdjęcie z ekranem. Podniosłem z ziemi laptop. lecz czekało nas wciąż piekielnie skomplikowane zadanie. że można wam zaufać. Załadowałem mu generator kluczy.ciągnąłem dalej swój wykład 164 .. żebyście dzisiaj wieczorem spotkali się z zebranymi tu ludźmi i zastanowili się. potem naciśnięcie jakiś klawisz laptopa i w ten sposób klucz na zawsze zniknie. żeby poprosić ludzi. wiemy.Mam całkowite zaufanie do tego komputera. że jesteście w porządku. Każdą jego część złożyłem własnoręcznie.. tak żeby wiedzieli. To była trudna sprawa. pozostałym szybko to wytłumaczę. bo wiemy. Nie musicie robić zadym czy czegoś w tym rodzaju. a komputer wykorzysta to i stworzy dla każdego z was losowy publiczny i prywatny klucz. Będziecie podchodzić i wprowadzać losowo wybrany klucz: wklepiecie coś w klawiaturę. o co chodzi z wymianą kluczy. nie będzie zapisany na dysku. Chcę. Niektórzy z was znają już Sieć Zaufania i wiedzą. odpaliłem ją z DVD. Co też zrobiłem. że to właśnie ten. i tak by nie wypalił. Pomysł. jak bardzo możecie im zaufać.

było dość dziwaczne. to znaczy. ale trzeba to zrobić tylko raz. co kazałem im zrobić. że to sporo pracy.musicie wprowadzić numery ze zdjęć do własnych laptopów. jak was poinformować. ale przecież. Na szczęście wiemy. możecie z niego wygenerować „odcisk palca” i porównać go do tamtego. Wszyscy patrzyli na mnie w osłupieniu.. że się udało. Gdy już wpiszecie klucz. to. Dobra. . Musicie być bardzo ostrożni przy wpisywaniu: jeden błąd i wszystko spieprzycie. to prawda. Pod kluczem będzie znajdował się o wiele krótszy numer nazywany odciskiem palca. czy zrobiliście to poprawnie. Obawiam się. Jeśli do siebie pasują..

żebyśmy to zrobili? Obaj z Jolu spojrzeliśmy po sobie. Może nie macie ochoty wychodzić na ulice i dać się wsadzić za przekonania. Musimy zrobić coś takiego.ROZDZIAŁ U Jolu wstał. . że osoba. Stworzymy Sieć Zaufania. wszystko wydawało się takie oczywiste. Dlaczego chcecie. kto jest z nami. po czyjej stronie stoicie. w której możesz za darmo grać. To znaczy musimy wiedzieć. musimy być pewni.podniósł rękę. Jesteście tutaj. ale ja nic z tego nie rozumiem. w której tkwiła butelka piwa. Dlatego się tutaj znaleźliście. ale jeśli m a c i e jakieś przekonania. . . To ostatnia sieć w USA. za których się podają. Kiedy to organizowaliśmy. Musimy to zrobić.to była Ange . gdzie podczas rozmowy nie szpieguje was DBW.Możecie mnie nazwać głupią. są rzeczywiście tymi. bo wam ufamy. Ktoś z widowni . z którą się komunikujemy. do których wysyłamy wiadomości. 166 . że osoby. w której można swobodnie się komunikować. Ale żeby to działało. nie jest wtyczką.Tak to się właśnie zaczyna. W ten sposób dowiemy się. dzięki której dowiemy się. jeśli chcemy odzyskać nasz kraj. a kto nie. To ostatnie miejsce. pokażcie to.Xnet to nie tylko sieć.

Kilka osób jęknęło. jak można się dowiedzieć. . Mówią.. że jesteśmy podejrzani. którego złapano i wysłano do tajnego więzienia. Mamy do was bezgraniczne zaufanie. . komu warto zaufać. Być p r z e z c a ł y c z a s 167 . to jakiś czarny. Potem nas wypuścili. że jeśli o tym komuś powiemy. Wziąłem parę głębszych oddechów. ale wiem. Był z nami. Znam tu wszystkich dość dobrze i mogę ci to obiecać. Upokorzyli nas. Zapominają.. Co za wstyd. Dla nich każdy szpiegowany człowiek to przestępca. .Gdy wybuchły bomby. Bawili się z naszymi umysłami. czworo z nas złapano na Market Street. kiedy nas złapali. . . Zabrzmiało to melodramatycznie i głupio. że dowiedzą się. możecie być pewni.Dlatego dobrowolnie dołączyłem do Xnetu. Mojego najlepszego przyjaciela. Wstałem. Wszystkich oprócz jednej osoby. Mówią.Jesteście pierwszymi ludźmi. . od kogo to wyszło. Każdego dnia.powiedziała. że nigdy go nie widzieli. Nigdy go już nie zobaczyliśmy. Założyli nam worki na głowy. co to znaczy być w naszym wieku. Jolu kierował na mnie światło. Ange znowu podniosła rękę. jakiś obcokrajowiec. zaaresztują nas i sprawią. Cholerny wstyd.Nie sypniemy cię . Rodzicom. Cały się trząsłem. że zapukają do moich drzwi. Możecie być pewni. Z każdym oddechem.Gdy wybuchły bomby.O Jezu . Na zawsze. którym o tym mówię. Dorosłym. Dlatego od tej pory moje życie to walka z DBW.powiedziałem.powiedziałem i poczułem bolesny skurcz w klatce piersiowej.Nie ma mowy. że znikniemy. Dopóki znowu nie będziemy wolni. Był ranny i potrzebował opieki medycznej. .Naprawdę wam ufamy. Jeśli to się rozniesie. jakiś młody. komu n i e ufać: starszym. Każdy z was może mnie teraz wsadzić do więzienia. jeśli tylko zechce. Nie wiem. Z jakiegoś powodu DBW uznał. Dla nich każdy człowiek. wsadzili na statek i przesłuchiwali przez wiele dni. .

Chcę to mieć na koszulce . Kiedyś mówiło się: „Nigdy nie ufajcie nikomu po trzydziestce”. . Była ładna. Ktoś za mną szedł. wiecie? To znaczy pomyślcie o tym. . potem zrobisz swoje i zaniesiesz komputer do swoich przyjaciół. Stopniowo moje oczy przyzwyczaiły się do mroku i ruszyliśmy w kierunku jaskini.Dzięki . tak że przestałem cokolwiek widzieć.powiedziałem. że wszyscy gapią się na was jak na zasmarkanego gnojka czy zasranego gówniarza? Co gorsza. Ange. to Flickr pełen zdjęć. 168 . Gdy już wpiszecie klucze.odparła. że o tym zapomniałem. miała podłużną twarz i długą szczękę. Kto wybrał tych osłów? Kto pozwolił im opanować miasto? Kto głosował za tym. .To by było dobre . . Jolu zgasił światło i nagle zrobiło się ciemno.Byłaś świetna. w ustronnym miejscu obok jaskiń. wykasujcie te zdjęcia! Ostatnia rzecz. Uśmiechnęliśmy się do siebie. jakiej chcemy.Gdzie mogę dostać swoje klucze? .Zrobimy to tam. Rozległ się przyjacielski nerwowy chichot. żeby w naszych klasach umieścić kamery i ciągle nas śledzić za pomocą tych odrażających programów szpiegujących zamontowanych w naszych biletach i samochodach? Z pewnością nie szesnastolatek. ale na pewno nie jesteśmy mętami. Zaprowadzę cię i wszystko ustawię. A ja wam mówię: „Nie ufajcie żadnemu sukinsynowi po dwudziestcepiątce!”. żeby zrobili zdjęcia publicznego klucza i mogli go przepisać po powrocie do domu. Odwróciłem się do niej i uśmiechnęliśmy się do siebie. coraz młodsi ludzie zamieniają się w dorosłych. wyjmując telefon. na swój sposób. Podniosłem głos: . możemy być młodzi. na których wspólnie konspirujemy.A! Jeszcze jedno! Jezu.zapytała.powiedziałem. nie mogę uwierzyć. jej zęby błyszczały w ciemności.Wcale nie żartuję. To rozbawiło wszystkich.obiektem podejrzeń! Ile razy po wejściu do autobusu poczuliście. Możemy być głupi. . . ją też. .

Inaczej zacząłbym wątpić we własną poczytalność. by wprowadzić losowo wybrane znaki.Cieszę się. ale r a z e m z nią.odparłem. a ona się wszystkiemu przyglądała.miałem ochotę się śmiać.. cofnąłem się trochę.Załaduję go dla każdego od nowa. . aż wyciągnę komórkę. Miała naprawdę dużo charyzmy . .przytaknąłem. ale to się wydarzyło. przez to. Widniał na nim wypisany wielkimi. do cholery. żeby się nad tym zastanowić. w odgłosy imprezy. Wyszła z jaskini z laptopem w dłoniach. na której lało się piwo.powiedziała. Wielu 169 .To z tym workiem na głowie i cała reszta to prawda? .Uśmiech . Strzeliłem jej fotkę i wrzuciłem telefon z powrotem do kieszeni.To się stało. Panował imprezowy nastrój. Przerwałem na chwilę. że w końcu to powiedziałem. Wszyscy robili zdjęcia i generowali klucze. Gdy włączyła generator klucza.Tu chodzi o zaufanie? . Ale to się działo naprawdę. jak pisze i porusza myszką. odpaliłem go z DVD.Wiesz. nie z niej. Nastrój zabawy. Przysunęła ekran do twarzy i zaczekała. .Cholera . Wróciła do znajomych i wszyscy zrobili jej zdjęcie z ekranem. Musiałem się z każdym spotkać. błyszczącymi literami jej klucz publiczny. . Ustawiłem laptop na suchym fragmencie skały. przez cały ten czas.Tak . że to był tylko zły sen. Zatrzymałem się i zacząłem się wspinać do jaskini. Wsłuchiwałem się w odgłos fal rozbijających się o skały.powiedziałem. Ale czad. To standardowa wersja ParanoidLinuksa. że nikomu o tym nie mówiłem. że będziesz musiała uwierzyć mi na słowo. . Nigdy o tym nikomu nie mówiłem. .O zaufanie. jej „odcisk palca” i adres mailowy. myśleliśmy? I tak się to kręciło przez następną godzinę lub dwie. to było z a j e b i s t e ! Wypowiadaliśmy tajną wojnę tajnej policji. nasłuchując.Jasne . zaczęło mi się wydawać. Co my sobie. który upłynął od tamtej pory. chociaż myślę. . .

k a ż d y z w a s . Wciąż waliłem w laptop. jeśli temu laptopowi nie można ufać? A jeśli po cichu zapisuje nasze instrukcje? Lub nas szpieguje? Co. i poprosiłem wszystkich o uwagę. uśmiechając się do mnie z zażenowaniem. Chichot stał się bardziej nerwowy. odsłaniając 170 .inni byli przyjaciółmi moich kumpli lub kumpli moich kumpli.Dlatego teraz zamierzam zrobić to .dodałem. Potem wdrapałem się wysoko na miejsce. Wpisałem swój klucz i przeszedłem się tak. Trochę cieplejszy niż poprzednio. Walnąłem z całej siły. Musiałem uderzyć trzy razy. który wziąłem ze skrzynki na narzędzia mojego taty. odsłaniając klawiaturę. z którego wcześniej przemawiałem. dopóki i ona nie odpadła. Wiedziałem. . zanim rozpadła się obudowa. jeśli nie można ufać mnie i José Luisowi? Rozległ się donośniejszy przyjazny chichot. Zawsze marzyłem. co musiał.z tych ludzi znałem .podniosłem młotek. a Jolu śledził moje ruchy swoją latarką. Wszyscy powinniśmy być kolegami. jakie odczuwałem.Naprawdę .Gdybyśmy byli po niewłaściwej stronie. Nie byłem już na niego zły. było coś z pornografii. to wpadlibyście wszyscy. żeby rozwalić laptop młotkiem. Razem przeszliśmy przez więzienie DBW. Trach! Rozbity na miliony kawałków ekran odpadł. Trzask! Przygotowałem się.Większość z was dostrzegła. zawsze będę mógł na niego liczyć. A co. bardziej pijacki. żeby uderzyć w dysk pod kątem prostym. . i oto teraz moje marzenia się spełniały. odkrywając płytę główną i twardy dysk. Van też. co mówił. Ustawiłem laptop na skale. wziąłem zamach. W przyjemności i bólu. Może nawet skończylibyście w więzieniu. A takie rzeczy wiążą ludzi na całe życie bez względu na wszystko. staliśmy się nimi. Trzask. że bez względu na to. . w tarapaty. a potem odwrócił się. żeby każdy mógł strzelić sobie fotkę. Robił to.niektórych sam zaprosiłem . Gdy już wszyscy skończyli. . Jolu poszedł zrobić swój klucz. że w tej procedurze tkwi istotny błąd. Zanim noc dobiegła końca.

Nawet z naszymi diodowymi latarkami nad oceanem było całkowicie ciemno i zdradliwie. Dookoła leżały śliskie. W ciemnościach nie mogłem rozpoznać ich koloru. dość blisko. dodatkowo powiększone przez męskie okulary w czarnych oprawkach. może grecki. pozwalając. Uwielbiam ten zapach. ale Ange chwyciła mnie zaskakująco mocno i pomogła złapać równowagę. aby poczuć jej perfumy. że potnę się tam na kawałki.dość głośne. chwyciła mnie za ramię swoimi ciepłymi dłońmi i wyszeptała mi do ucha: . jeśli chcecie mi towarzyszyć.po czym ruszyliśmy razem w stronę oceanu. więc zacząłem się niepokoić. Uderzałem jednak dalej. Na początku nikt nie zgłosił się na ochotnika. ostre skały. Tłum wznosił dzikie okrzyki . Przykucnąłem i zanurzyłem torbę w oceanie.Dzięki . lecz potem Ange wysunęła się naprzód. To nie jest jakaś ogromna liczba. dopóki wszystkie kawałki nie osiągnęły rozmiarów mniejszych od zapalniczki. ale też nie jakoś 171 . . a ona się roześmiała. . po których stąpało się dość trudno i bez tych dodatkowych trzech kilo potrzaskanej elektroniki w plastikowej torbie. Poślizgnąłem się i pomyślałem. a potem wsadziłem je do torby na śmieci. . że ktoś w jednym z tych domów na klifach powyżej może usłyszeć nas wśród odgłosów fal i wezwać policję.delikatne wnętrzności komputera. ale sądząc po jej ciemnych włosach i oliwkowej cerze. były ciemne. może hiszpański lub włoski. kiedy po powrocie do szkoły niektóre przywitały mnie jak bohatera. by wypełniła się słoną wodą. Osunąłem się trochę i zamoczyłem but. nie odezwaliśmy się ani słowem.wydusiłem z siebie.A teraz. Odkąd ruszyliśmy w stronę oceanu.Dobra! . przywołujące na myśl zapach nowych samochodów. Miała śródziemnomorski typ urody. nie licząc momentu. zamierzam zanieść to na dół i zanurzyć na dziesięć minut w słonej wodzie.zawołałem. Zakląłem. Znalazłem się blisko niej.To było piękne . patrząc w jej duże oczy. Do tej pory całowałem się w sumie z trzema dziewczynami. W naszym milczeniu było coś magicznego.

żeby oddać mu skrzynki po piwie. przyjmując przy każdym przejeździe nową tożsamość. że wezwie gliny. Naturalnie nie używaliśmy oficjalnych sieciówek. gdzie jest sporo autobusów. na plaży. Ja poszedłem razem z innymi na najbliższy przystanek i wsiadłem do autobusu. Doświadczyliśmy za to czegoś. W końcu każdy poszedł w swoją stronę. Miałem uruchomić Sieć Zaufania. podpisać je i opublikować. To była udana noc. Zrobiło się głośno. Trudno nam było usiedzieć spokojnie w autobusie.powiedziałem. To nas jeszcze bardziej rozbawiło. Wszyscy byliśmy lekko pijani. morze. Ta chwila trwała całe wieki. Jolu czekał na kumpla swojego brata. Znaleźliśmy się na North Beach.odparła. Może nie była typem gorącej laski w tradycyjnym znaczeniu. co można by nazwać duchowym przeżyciem. Nie pocałowałem jej jednak ani nie wziąłem za rękę. ale nim zdążył wezwać policję. że ją też mogłem pocałować. . grożąc. żebyśmy się uciszyli. Westchnąłem. Ruszyliśmy z powrotem.Chodźmy . Mam całkiem niezłe wyczucie co do dziewczyn i myślę. . żywiołowa i oddana sprawie. noc.specjalnie mało. rozświetlonych neonami klubów i knajp oraz stacja metra na Market Street. a potem kazał nam się zamknąć. Ona też westchnęła. a ona była w dodatku bystra. skały i nasze oddechy.Tak . taksówek. więc kierowca powiedział nam dwukrotnie przez interkom. ale byłem z nią sam na sam. Xneterzy wtedy już nałogowo klonowali bilety komunikacji miejskiej trzy lub cztery razy dziennie. 172 . w nocy. miałem wpisać te wszystkie klucze na moją listę. Fale. a nasze twarze wyglądały dosyć śmiesznie w jasnym świetle pojazdu. W końcu pokonaliśmy spory odcinek drogi. już nas tam nie było. Czekało mnie jeszcze dzisiaj niemało roboty.

> to ja. kto może się kryć pod tym nickiem. To było nudne. gdy na moim ekranie pojawiło się nowe okienko komunikatora. wiesz. ale jak tak dalej pójdzie. Rany. nie dajesz dziewczynie za dużych szans. więc spróbowałem rozszyfrować ten kod za pomocą jej klucza. to na pewno tu umrę. Roześmiałem się głośno. ale domyślałem się. > to ja. > Naprawdę cieszę się. Po prostu za bardzo się śmieję. > Przynajmniej moje dowcipy jeszcze tu działają No cóż. Miałem już wpisany jej klucz publiczny. słodkich i świadomych społecznie facetów. > Ciebie też. Nie spotykam zbyt wielu bystrych. > hej - napisałem ostrożnie. człowieku. > Jestem. puk? Czy ta rzecz w ogóle działa? Nie urodziłam się przed komputerem.napisałem. dzisiejszy wieczór Potem wkleiła przypadkowe. jestem. potem zaszyfrowałem to moim publicznym kluczem i wysłałem. > hej! Napisała to spexgril.Po powrocie do domu odpaliłem Xboksa i zacząłem spisywać klucze z ekranu swojej komórki. Byłem lekko pijany i wkrótce zapadłem w półsen. Już miałem przysnąć. poznaliśmy się dziś wieczorem To była ona! > ty tutaj? . której nie znałem. że cię poznałem 173 . hipnotyzujące zajęcie. > Miło cię było poznać - wklepałem na klawiaturze. nic nieznaczące elementy szyfrów. > Hej? Puk. Serce zaczęło mi walić. żeby pisać.

słyszałem > Chcą zrobić wielką imprezę. tak to już zwykle jest.do czwartej nad ranem. a na ciężarówkach ustawią wzmacniacze. Wpadnij. to nie jest moja rewolucja”. Dokąd mnie zabierzesz? > Zabiorę? > Na kolejną przygodę? > Niczego takiego nie planowałem > Oki . obok której przechodziłem czasem w drodze do szkoły. ma zagrać 50 zespołów. byłem zajebiście dumny. To był zespół Trudy Doo .to ja zabiorę CIEBIE. że używali do tego Xnetu. jak się takie rzeczy organizuje. Traciłem całą swoją energię.> Tak. żeby wykombinować. Następnego dnia czułem się jak zombi.nie miałem pojęcia. Wisiał tam plakat ze zdjęciem dawnej rewolucjonistki Emmy Goldman oraz cytat: „Jeśli nie mogę tańczyć. Impra na całą noc Poczułem się jak jaskiniowiec. która płaciła mnie i Jolu za aktualizowanie kodu indienetu. Nielegalny koncert pod gołym niebem. jak za pomocą Xnetu zorganizować zagorzałych aktywistów walczących z DBW. 174 . ale kac i niedobór snu nie pozwoliły mi zebrać myśli. Wielki koncert . co? > Nie czytasz info w Xnecie? Tam aż huczy. U piątek. Na szczęście była sobota i mogłem dłużej pospać. ale cieszyłem się.a Trudy Doo to kobieta. ale to było o wiele fajniejsze. Jak mogłem to przeoczyć? Na Valencia Street znajdowała się księgarnia anarchistyczna. > Tak. I kiedy teraz tak o tym myślałem. będą grali na kortach tenisowych.flirtowałem z Ange . bo inaczej niedługo zamienisz się w robota > Zaraz. Słyszałeś kiedyś o Speedwhores? O mało się nie zakrztusiłem. że ktoś się do tego wziął. Park Dolores. Czatowałem .

w te dni. że niektóre kamery były zamalowane sprejem. że ten koncert w parku planowali już od tygodni.musieli mieć swoje sposoby. przyszedł tu z puszką farby? Wielu z tych ludzi mieszkało w tej dzielnicy. Większość była apolityczna. Zauważyłem. Cieszyłem się. Rozmawiali o glinach. że to kolejny rodzaj sieci . często były to nazbyt kwieciste murale lub sarkastyczne szablony wymalowane przez studentów szkół artystycznych. Przystanąłem. czy nie chce obejrzeć filmu lub coś w tym rodzaju. Okazało się. Kupiłem kawę i wybrałem się na krótki spacer po mieście. kawę kupowałem zawsze w tym miejscu. a Darryl. ja nie czułem się jeszcze gotowy na rozmowę z Jolu. i to tuż pod nosem DBW. chyba że sam autor był na tyle głupi. że grafficiarze nadal robili swoje. Lubiłem je. O tagowaniu. Ale do kogo miałem zadzwonić? Van nie odzywała się do mnie.. wracając z mojej wczorajszej imprezy. Tak zazwyczaj robiłem w takie leniwe soboty jak ta. Czy ktoś. Po drodze minąłem wiele nowych graffiti. zupełnie jakbyśmy należeli wraz z Turkiem do jakiegoś tajnego klubu. Wziąłem swoją kawę. Wciąż zastanawiałem się.. żeby umieścić na nim swoje imię . Może korzystali z Xnetu! Na płocie wokół złomowiska wielkimi na trzy metry literami zostały wymalowane ociekające farbą słowa: NIE UFAJCIE NIKOMU POWYŻEJ 25-TKI. skąd wziąć farbę i które kamery działają. Sądzę. żeby napić się kawy . Chwiejnym krokiem dowlokłem się do tureckiej kawiarni. nie mogłem zadzwonić do Darryla. Wiadomość przeskakiwała z bloga na bloga.Przed obiadem zdołałem zwlec się z wyra i wyjść z domu. Cóż. Rozmawiali o szkole i niesprawiedliwości. czy do kogoś nie zadzwonić i nie zapytać. Autorzy tych blogów byli nie do wykrycia. zamieniając się w ruch 175 . co jest grane. gdy byłem sam.a takich było sporo. poszedłem do domu i zacząłem szperać po blogach w Xnecie. ale byli też inni. żeby dowiedzieć się.

po czym przeciąłem Valencia Street. koszulkach. że wszyscy możemy sobie nawzajem zaufać i że wróg może zostać zidentyfikowany. jak pomysły z Xnetu przeskakują do sklepów. Koncert nosił nazwę NIE UFAJCIE NIKOMU POWYŻEJ 25-TKI. Gdy szedłem wzdłuż Valencii. Upewniłem się jeszcze. Wyszywane łaty. W poniedziałek rano postanowiłem. którymi chodziłem do szkoły. Ten sam napis pojawił się też na tablicy przed lekcją WOS-u z panią Galvez. piórnikach i bejsbolówkach. No cóż. Wiedziałem. skąd Ange wzięła to hasło. ale na drzwiach widniały godziny otwarcia. wydało się. Wszyscy usiedliśmy w ławkach. czy ten plakat nadal tam wisi. Dobre wieści szybko się rozchodzą. Okrężną drogą dotarłem do 16th Street i Mission.na wielką skalę. Oczywiście najlepiej radziły sobie sklepy z bokserkami. Potrzebowałem czegoś. Czuliśmy się w pewien sposób dumni i szczęśliwi. na którym koleś wysadzał się w powietrze na swoim odrzutowym plecaku wypełnionym wodą gazowaną. To niesamowite uczucie zobaczyć. Sklep był zamknięty. Jeśli w poniedziałek w skrzynce lądował jakiś śmieszny filmik z YouTube a. żeby zobaczyć plakaty z Emmą Goldman. Wydawało się. co odświeżyłoby mi pamięć. zaskoczyła mnie liczba wypisanych haseł NIE UFAJCIE NIKOMU POWYŻEJ 25-TKI. To był niezły slogan. Gdy w necie pojawiały się nowe hasła. uśmiechając się do niego. 176 . że pójdę do tej anarchistycznej księgarni. bo wiedzieliśmy. że i on się do nas uśmiecha. i to bez mojej wiedzy. sklepy od razu je przechwytywały i umieszczały na towarach w oknach wystawowych. już we wtorek można było kupić sobie koszulkę ze zdjęciem z tego filmu. Modne wytarte dżinsy ze sloganem wypisanym ostrożnie szkolnym długopisem. Ten napis widniał na towarach leżących na wystawach w połowie sklepów: na pojemnikach na kanapki.

ale nie była to też całkowita fikcja. skąd pochodzi to hasło? Spojrzeliśmy po sobie. W San Francisco było pełno hippisów. takie jak wy. Ale dzisiaj hipisi kojarzą nam się głównie z ubiorem i muzyką. dając ogłoszenia na tablicach informacyjnych w miasteczku akademickim. ale zwolennicy praw obywatelskich nie dawali za wygraną. Policja 177 . . Przyjacielskim. .No dobrze. Podniosła kredę i odwróciła się w kierunku tablicy. władze uniwersyteckie próbowały ich uciszyć.Od hipisów? . ale jednak śmiechem. Wszyscy wybuchliśmy śmiechem. poprawiła włosy. Białe i czarne dzieciaki. Odwróciła się. Większość przywódców tego ruchu pochodziła właśnie z Kalifornii.Zdaje się. To tutaj czarni mogli znaleźć pracę w fabrykach na tych samych stanowiskach co biali. Rektor zakazał prowadzenia jakiejkolwiek działalności politycznej na terenie uczelni. że do dzisiaj stoją tam te tablice. Ile osób wie. po czym go włączyła. Słyszeliście o ruchu na rzecz praw obywatelskich. począwszy od starych ćpunów z ogromnymi obleśnymi brodami. że twórców sloganów w naszym kraju dopadła inflacja. od hipisów. Do klasy weszła pani Galvez. . Zawsze trochę bardziej angażowaliśmy się w politykę niż reszta kraju. po nowe pokolenie dzieciaków. których rekrutowali. w ufarbowanych koszulkach. którego celem było wyeliminowanie segregacji rasowej. na Bancroft i Telegraph Avenue. a te miały marginalne znaczenie wobec istotnych wydarzeń. Cóż.zapytał ktoś. Studenci z Berkeley regularnie wysyłali na Południe jeźdźców wolności.że to nie do końca jest prawda. a wszyscy się roześmiali. również się śmiejąc. którym bardziej zależało na ubiorze i grze w zośkę niż na jakichkolwiek protestach. Pewnie zauważyliście. więc żyło im się trochę lepiej niż ich kuzynom z Południa. ustawiła swojego schoolbooka na biurku.. żeby zbierać podpisy czarnoskórych wyborców i zaprotestować przeciwko rasistowskiej polityce państwa. jakie zaszły w latach sześćdziesiątych.. jeździły autobusami na Południe.

ale trzy tysiące studentów otoczyło go i nie pozwoliło mu ruszyć.Czy to nie oni doprowadzili Pentagon do lewitacji? . To był początek ruchu hipisowskiego. ale tak. uchwalona w ramach Karty Praw Stanów Zjednoczonych Ameryki. na przykład Różowe Pantery. Nie pozwolili im zabrać tego chłopaka do więzienia. Tak zrodził się Ruch Wolności Słowa. klaun zwany Wavy Gravy. przebrał kiedyś setki protestujących za Świętych Mikołajów. ale wtedy powstały też bardziej radykalne ruchy studenckie i ugrupowania. podczas której wezwano do 178 .próbowała zaaresztować chłopaka. a potem grupy walczące o prawa homoseksualistów. które miało unieść budynek w powietrze. Zmobilizowali wielu ludzi. co zresztą pokazano tego samego dnia w wieczornych wiadomościach. .była Narodowa Konwencja Demokratów w 1968 roku. które chciały całkowicie skończyć z mężczyznami! Oraz Yippisi. który można było rozpryskiwać na ludzi za pomocą pistoletów na wodę i strzelać do siebie nawzajem. . Pojawiły się też radykalne ugrupowania kobiet. petycji oraz zgromadzeń. Byli zabawni i robili świetne programy telewizyjne. Wsadzili go do radiowozu.ciągnęła . wypowiadając magiczne zaklęcie.zapytałem.pierwsza poprawka do Konstytucji USA wprowadzająca wolność religii. Czy ktoś z was słyszał kiedyś o Yippisach? * Pierwsza Poprawka . to byli oni! Yippisi to tacy hipisi. tylko bardzo zaangażowani w politykę. Ważnym momentem dla tego ruchu . Wraz z setkami protestujących okrążyli Pentagon. takie jak Czarne Pantery. Swoje pieniądze wrzucali na nowojorską giełdę. Jeden z nich. Kiedyś widziałem o tym jakiś film dokumentalny. których aresztowała policja. udając. Stali na dachu samochodu i wygłaszali przemówienia o Pierwszej Poprawce* i wolności słowa. słowa.Zapomniałam o tym. a nawet „separatystek lesbijskich”. Weszła w życie 15 grudnia 1791 roku. do której jednak nie podchodzili tak poważnie jak my dzisiaj. że się jest naćpanym. Roześmiała się. Lubili się bawić i robić dowcipy. Wynaleźli fałszywy rodzaj LSD. prasy. który trzymał ogłoszenia pochodzące z jednej z tych tablic.

na przykład ich kandydatem na prezydenta była świnia o imieniu Pigasus. I tak cały kraj zobaczył. żeby ktoś o tym w ten sposób opowiadał. kiedy wrogami Ameryki byli jeszcze naziści. Tysiące demonstrantów wylało się na ulice Chicago. rzucają szkołę i wariują. jego poglądy zastygają i dlatego nigdy nie będzie mógł zrozumieć. co rzucili studia. Demonstranci walczyli z policją na ulicach. jak można kochać swój kraj na tyle. już wcześniej robili to wiele razy. ale nigdy nie słyszałem. Niektórzy z tych. Wykręcili w tamtym roku sporo dziwacznych numerów. co tak naprawdę działo się na tych demonstracjach. ale policjanci w Chicago nie byli na tyle sprytni. dokonali niesamowitych rzeczy: na przykład Steve Jobs i Steve Wozniak. San Francisco było strefą zero kontynuowała z niekłamanym entuzjazmem. . a inni skończyli w więzieniu. założyciele Apple Computer i wynalazcy pierwszych komputerów osobistych. nie potrafili zrozumieć.protestów przeciwko wojnie w Wietnamie.Czy oni wygrali? Czy Yippisi wygrali? 179 . . Uważali. A może dotąd nie miało to takiego znaczenia jak teraz? Nagle te beznadziejne. a ci wzięli na nich odwet. Pobili dziennikarzy. że gdy człowiek przekroczy trzydziestkę. Być może w naszym Xnetowym ruchu też znalazłoby się miejsce na tego typu akcje. którzy urodzili się przed pewną epoką. Podniosłem rękę. Wiele z tych dzieciaków wyrosło na mniej lub bardziej normalnych ludzi. jak chicagowska policja brutalnie bije młodych ludzi. poważne uliczne demonstracje dla dorosłych przestały wyglądać tak kulawo. Nazwali to policyjnymi rozróbami. żeby zostawić w spokoju reporterów.Tu powołano do życia rewolucyjne armie. dlaczego dzieciaki wychodzą na ulicę. Yippisi uwielbiali powtarzać: „Nie ufajcie nikomu powyżej trzydziestki”. Trochę już na ten temat wiedziałem. pokazując w telewizji. że ludzie. Spali w parkach i codziennie pikietowali. Chodziło im o to. Naprawdę mnie to wciągnęło. by nie chcieć walczyć w Wietnamie. Niektóre z nich wysadzały w powietrze budynki lub rabowały banki dla własnych korzyści.

Niektórzy trafili do więzienia za narkotyki lub inne rzeczy. . Wszyscy chcieliśmy usłyszeć odpowiedź. Atakowali nas! Pani Galvez pokiwała powoli głową.Właśnie opisała pani terrorystów.skomentował Charles. Prawa czarnoskórych. jakby się nad tym zastanawiała. Ale oni zmienili świat .Nie mogę uwierzyć. Charles. że mówi pani o nich w ten sposób . jakby miał lada chwila wybuchnąć. jakimi to głupcami i durniami kiedyś byli i jakim to dobrem jest zachłanność. Miał mokre ogromne oczy i duże usta. zostali japiszonami i zaczęli dawać wykłady.Nie przegrali . Inni zmienili swoje upodobania. w dużej mierze wyszedł z mody. byli obywatelami Stanów Zjednoczonych Ameryki. Yippisi nie byli zagranicznymi agentami.Charles poruszył istotną kwestię.Rzuciła na mnie długie spojrzenie. Pani Galvez nieznacznie zesztywniała. że próbuje rozgryźć. Dzisiejszy ruch protestacyjny jest bezpośrednim następstwem tamtych walk. wyglądał trochę jak ryba. . Próbowali zniszczyć giełdę papierów wartościowych. . . Tak bardzo opierał się o swoje krzesło. a ten rodzaj konformizmu i posłuszeństwa.Mów dalej. Prawdziwych terrorystów.powiedziała z naciskiem. . między innymi w kwestiach takich jak prawa meksykańskich emigrantów w USA czy prawa niepełnosprawnych. . a jego ostra chuda twarz zrobiła się cała czerwona. że wysadzali budynki w powietrze. Powiedziała pani. opowiadając wszystkim.Wojna w Wietnamie dobiegła końca. Bili policjantów i powstrzymywali ich przed aresztowaniem ludzi. Nikt nie wydobył z siebie ani słowa. Widać było.odparła. Jeśli 180 . który ludzie zwykli nazywać patriotyzmem. a potem powiedziała: . który wyglądał tak.Ich ruch trochę się załamał. a gdy się denerwował. którzy łamali prawo. Ci ludzie stworzyli i wzmocnili całą tradycję wolności obywatelskich. że prawie stał. kobiet i homoseksualistów przeszły długą drogę. w jaki sposób potraktować Charlesa.

należysz do „nas”. Znalazłem. co na pewno już kiedyś czytałem. Warszawa 1992. którego podwalinami będą takie zasady i taka organizacja władzy. . to naród ma prawo taki rząd zmienić lub obalić i powołać nowy. musisz określić. kiedy próbowali wyjaśnić swój punkt widzenia.Bzdury . . Dzieje polityczne (od Deklaracji Niepodległości do współczesności).. Teraz już stał. . Łatwo stwierdzić. Jeśli popierasz USA. Szukałem czegoś w swoim schoolbooku. których sprawiedliwa władza wywodzi się ze zgody rządzonych. a kim jesteśmy „my”. A ci goście pomagali i dodawali otuchy wrogowi. I. ..Chciałem coś przeczytać . że Wietnamczycy strzelali do Amerykanów. Pani Galvez spojrzała na mnie wyczekująco. który krzyczał na ludzi. ale to nie działało. przerywając im. bo ci polecieli do Wietnamu i zaczęli biegać po dżungli z karabinami. Pani Galvez oddała ich właścicielom głos. kim są „oni”. . którzy strzelają do Amerykanów. Rusinowa. . [w:] A. 67-68. K. Michałek.Byliśmy wtedy w stanie wojny.] wyłonione zostały wśród ludzi rządy. Że jeżeli kiedykolwiek jakakolwiek forma rządu uniemożliwiałaby osiągnięcie tych celów. a jego wielkie mokre oczy płonęły nienawiścią. Inni podążyli za jej wzrokiem i umilkli. że ludziom nie powinno się pozwalać na robienie nielegalnych rzeczy. należysz do n i c h . Encyklopedia Historii Stanów Zjednoczonych Ameryki..Czy ktoś chciałby to skomentować? W górę wystrzeliło kilka rąk. Kiedy chodzi o twoich rodaków.. czegoś. s. kto należy do „nas”. Wstałem.Coś krótkiego: „[.krzyknął. że Charles miał rację w tym sensie. Inni byli zdania. jakie wydadzą się narodowi najbardziej sprzyjające dla szczęścia i bezpieczeństwa”*. Wszyscy prowadzili ciekawą debatę oprócz Charlesa. Nawet Charles spojrzał na mnie po chwili.mówisz: „Atakowali nas”. a kto do „nich”. jeśli popierasz ludzi. Kilka osób stwierdziło. Pani Galvez kilka razy zwróciła mu uwagę.powiedziałem. Bartnicki. * Deklaracja Niepodległości. żeby poczekał na swoją kolej.

nie mamy już króla. O to chodzi w tym cytacie. i zabijał każdego. ..Czy ktoś wie. skąd to pochodzi? Grupa osób odpowiedziała chórem: . Marcusie? .Teraz jest inaczej! .powiedział. iż rządy powinny pracować dla nas..ROZDZIAŁ 12 Na twarzy pani Galvez widniał szeroki uśmiech.Dlaczego nam to przeczytałeś. powinniśmy je obalić.Z Deklaracji Niepodległości. Tamci mówili o rządzie powołanym dlatego.Co jest inaczej? . hipisi i wszyscy ci ludzie uważali. że pra-pra-pra-pradziadek jakiegoś cymbała wierzył. kto się z nim nie zgadzał. .Co? Kto mówił o wysadzaniu budynków? Yippisi.odparłem. .Bo wydaje mi się. że Bóg dał mu władzę.To było setki lat temu! . jak zostali 182 . a jeśli uznamy. . Zobacz. że już tego nie robią. tak? Charles pokręcił głową.No. Nasz rząd został wybrany w demokratycznych wyborach.I to ci daje prawo do wysadzania budynków w powietrze? . że rząd już ich nie słucha.Ja na nich nie głosowałem . . Przytaknąłem. że założyciele tego kraju stwierdzili. . po pierwsze.

odparła i uścisnęła mi dłoń. . byle nie mniej niż trzy. W czasach niepokojów politycznych życie w tym miejscu było zawsze ekscytujące. . Możecie napisać tyle stron. Ja trochę się ociągałem.powiedziałem.kontynuowała . które każdy nauczyciel pragnie usłyszeć. .Kilku zabito . to są słowa. Marcusie? . Marcusie .To było niesamowite . Mam nadzieję. Proszę. że wy również się od siebie nawzajem wiele nauczyliście.Dziś już nie mamy czasu. ile chcecie. bo czekałem. żebyście napisali wypracowanie.I o siedemdziesiątych. aresztowani. którzy próbowali zebrać podpisy wyborców na Południu! Byli bici. W drodze do domu kupiłem plakat Emmy Goldman i przybiłem go nad biurkiem na starym czarno-białym posterze. . w którym porównacie reakcję polityczną na ruch antywojenny i ruch praw obywatelskich w San Francisco z dzisiejszą reakcją społeczeństwa obywatelskiego na wojnę z terroryzmem. .Tak. To było bardzo mądre. Ciekawa jestem. . 183 .potraktowani ci. . Dla tych.wtrąciła pani Galvez. aż zauważy mnie pani Galvez.mam pracę domową.Dziękuję . ale muszę was pochwalić za jedną z najciekawszych lekcji w moim życiu. za którą można zdobyć dodatkowe punkty. Kupiłem też koszulkę z napisem NIGDY NIE UFAJCIE i z fotomontażem. To była wspaniała dyskusja i wiele się od was wszystkich nauczyłam.powiedziałem. Nigdy dotąd nie doceniałem znaczenia tych słów.Nie mogę się doczekać twojego wypracowania.Cóż. . Uniosła ręce do góry i poczekała.Tak mi to przyszło do głowy. Bardzo mi się podobało twoje nawiązanie do Deklaracji Niepodległości. Chwilę później rozległ się dzwonek i wszyscy gęsiego wyszli z klasy. aż ja i Charles usiądziemy.. . co wymyślicie. Dziękuję wam za udział.Nigdy nie dowiedziałem się tylu rzeczy o latach sześćdziesiątych.. którzy lubią wyzwania .

Biała furgonetka z antenami wróciła kolejny raz. Ten pomysł mnie totalnie rozwalił. W ten weekend miałem zabrać tę totalnie odjazdową dziewczynę na randkę . > To on jest nielegalny? > Hm. > Poz-wo-le-nie? Co to jest „poz-wo-le-nie”? Opowiedz mi więcej o tym waszym ludz-kim poz-wo-le-niu. Wszyscy się już do tego przyzwyczailiśmy. Ange znowu znalazła mnie na czacie i flirtowaliśmy do późnej nocy. > Jak oni załatwili pozwolenie na całonocny koncert w parku? Tam wszędzie dookoła są domy. Dręczyły mnie jednak jakieś złe przeczucia. że myśleli o utworzeniu małej sceny dla mniej znanych bandów.na nielegalny koncert. Zgłosiło się tyle zespołów. halo? T Y się martwisz.cóż. Ange była bardzo podekscytowana tym koncertem. Przynajmniej będzie ciekawie. który miał się odbyć w samym środku ruchliwej dzielnicy. że w sieci ogłoszono już sześć konkursów na fotomontaż ilustrujący to hasło w miejscach takich jak Fark. a tata pokręcił głową i dał mi wykład.na którym Grover i Elmo wykopują dorosłych Gordona i Susan z Ulicy Sezamkowej. formalnie to ona mnie zabierała . Jego reakcja jeszcze bardziej utwierdziła mnie w przekonaniu. więc wyłączyłem Xboksa i zaczekałem. Zanosiło się na gigantyczną imprezę. żebym nie pakował się w kolejne kłopoty. 184 . aż samochód odjedzie.popularny skrótowiec wchodzący w skład slangu użytkowników internetu i oznaczający w wolnym tłumaczeniu: śmieje się na głos. laughing out loud) . Później odkryłem. Worth1000 czy B3ta. że łamiemy prawo? > Słuszna uwaga > LOL* * LOL (ang. że mam rację. Na widok tej koszulki mama uniosła brwi. Krążyły tam setki gotowych fotek. które można było wykorzystać do produkcji nawet najbardziej odjechanych gadżetów.

Krążyli w kółko i wyglądało na to. Mieszkańcy Kalifornii zawsze się przytulają. Nocami śpią tam bezdomni.Nie ma nic przeciwko . Mieli fryzury z Castro Avenue i budowę ciała typową dla mieszkańców Nebraski: przysadziści goście z krótkimi włosami i brudnymi wąsami. bo wyglądali jak Pryszcz i Glut. Przez całe sobotnie popołudnie do parku Dolores napływali ludzie. którzy przyszli na spacer z psami. czy ten koncert wypali. To ja zaproponowałem to miejsce. żeby zasłonić żyrandole sprzętu zwisające wokół ich brzuchów. wiele pagórków i drzew. Wokół kręciło się sporo gliniarzy i tajniaków. Nie do końca jasne było. czy powinienem ją przytulić..Czy twoja mama wie. ale w San Francisco to normalka. rosną w nim palmy. czytała książkę pod tytułem Up Against the Wall Motherf. że wtedy wybrałem je tylko dlatego. Część z nich sama grała we frisbee lub spacerowała z psami. że czują się zakłopotani i skrępowani w tych swoich wielkich spodenkach i luźnych podkoszulkach.Ciekawie. Ange spotkałem w księgarni anarchistycznej. pojawiali się między osobami grającymi we frisbee i tymi. .powiedziałem. . na powitanie 185 . Chcieli po prostu wkurzyć dziennikarzy. żeby prasa nie mogła publikować ich nazwisk. nie? Odłożyła książkę na półkę. że tej dziewczynie musiało się to wydawać fajne i rajcujące. wokół których można pobiegać i na których można posiedzieć. Chodziło o to.To historia grupy ludzi takich jak Yippisi. gdy robili jakieś kontrowersyjne akcje.odpowiedziała. Wszyscy zamiast swojego nazwiska używali słowa „sukinsyn”. Gdy tam dotarłem. a ja zastanawiałem się. Park Dolores jest ładnym i słonecznym miejscem.Nieźle . na przykład „Ben Sukinsyn”.ker. są tam korty tenisowe. . ale przysięgam. Niezłe. które mieli z pewnością po to. że czytasz takie książki? . tylko że z Nowego Jorku. Z perspektywy czasu widzę. Łatwo było ich rozpoznać. że było po prostu dogodnie położone.

co dzieje się w parku.zapytałem. Są tanie. nie ma mowy”. Objęła mnie i przyciągnęła moją głowę do siebie. Potem nagle przyłożyła usta do mojej szyi i dmuchnęła energicznie. że Marcus i M1k3y to ta sama osoba.Miałem nadzieję. Wyobraźcie sobie rulon wielkości pocisku przeciwpancernego wypełniony pikantnym grillowanym mięsem. To dość zagmatwane. Szliśmy. ani drugie. której mieszkańców niekoniecznie stać na komórki. Chodzi im o to. Wybuchnąłem śmiechem i odepchnąłem ją.dzielnicy. rozkoszując się nocnym powietrzem. Opowiedziałem Ange o tym. wielkie i pyszne. że dookoła stoi ze sto ciężarówek . . czy stwierdzenie rzeczy oczywistej? . całując mnie mocno w policzek. . .Hm . tak że rozległ się donośny odgłos pierdnięcia.rozejrzałem się. . Chodzisz na akcje. a nie gadżetów.To taka akcja z masą zajebistych zespołów. Czasami całują się w policzek. żeby przykleić je na słuchawkach automatów telefonicznych wciąż jeszcze rozmieszczonych wzdłuż ulic w Mission . Ona zadecydowała za mnie.Tak. guacamole. trochę . że nie wszyscy moi znajomi wiedzą. . czy traktować zwykłych ludzi jak terrorystów. żeby postawić jak najwięcej obywateli w sytuacji. . Żeby mieli nas do czego powsadzać. co? Czasem zapominam.i pożegnanie. tylko za pomocą muzyki. .Czy to jest pytanie. No może nie zawsze. 186 . . To trochę jak robienie akcji. które były akurat w odpowiednim rozmiarze. że nie o to im chodzi.Ani jedno. że powiesz coś w stylu: „Nie ruszą nas. w której to gliny będą decydować.Chcesz burrito? .powiedziałem.Założę się. Kupiłem zabawne naklejki z napisem TEN TELEFON JEST NA PODSŁUCHU. W dzielnicy Mission burrito to po prostu instytucja.Myślę. .powiedziała.Jasne.

Jeśli ci to pomoże.Kapsaicyna. ale miło wiedzieć. To taki gaz pieprzowy. które wpychają do swoich produktów. że tam są. . Już na samą myśl o tym moje oczy stanęły w ogniu. .odparła.oraz rozbrzmiewa w nich głośna muzyka mariachi. * Taco Bell . do diabła. Różnią je tylko egzotyczne rodzaje mięsa. których nigdy nie zamawiam. Ange rozwinęła swoje burrito. . natomiast Ange siekanego kurczaka. W Mission istnieje około dwustu barów z burrito. bezbronnym burrito? Uśmiechnęła się do mnie szelmowsko. a oczy zaczęły mi łzawić. . cebulą i kolendrą. pomidorami. serwowano zarówno mózgi. że to pikantne cajuńskie krople do oczu. Był to niewielki pojemnik ze stali nierdzewnej. . Porównanie go z Taco Bell* wypada jak porównanie lamborghini z resorakiem.Tak..amerykańskie bary szybkiej obsługi oferujące potrawy meksykańskie. ryżem. który całkiem przypominał pojemnik z gazem pieprzowym do samoobrony. smażoną fasolką. składnik gazu pieprzowego. tylko bardziej rozcieńczony. mają niewygodne siedzenia i minimalistyczny wystrój wyblakłe plakaty meksykańskich biur podróży. wyobraź sobie.To kapsaicyna w spreju. Ja wziąłem carne asada. Są wyjątkowo paskudne. Poczułem jego zapach. moje gardło się zacisnęło. W miejscu. W najbardziej autentycznych barach można spotkać mózg i ozorki. Gdy tylko usiedliśmy. a z torebki wyjęła małą butelkę.. których nie zamówiliśmy. robisz z tym biednym. oleistego spreju. Do tego oboje zamówiliśmy duże kubki horchaty.Co ty. I o wiele lepszy. hologramy z Jezusem i Maryją w świecących oprawkach . jak i ozorki.salsą. Wymierzyła nim w odsłonięte wnętrzności swojego burrito i rozpyliła na nie mgiełkę czerwonego. 187 . do którego się udaliśmy.Jestem uzależniona od pikantnych potraw .

Lubię ostre żarcie. wpychając końcówki do środka. Przeżuła.odparłem.To wyzwanie. zupełnie jak postaciom z kreskówek? To było o wiele gorsze. . kiedy bierzecie do buzi wielką łyżkę chrzanu albo wasabi. i czujecie. Czułem się tak. Sprawiała wrażenie osoby jedzącej pyszne danie. gorącym jak po wybuchu atomowym powietrzem. Nie mogłem uwierzyć. ale właśnie wtedy wbiła w nie zęby. aż po żołądek. miłośnicy chili. wypijając duszkiem połowę napoju. jak ćpun zwija skręta.Tak . a wasza głowa wypełnia się uwięzionym. które stara się za wszelką cenę wydostać przez wasze łzawiące oczy i nozdrza? To uczucie. Wielki błąd. a mnie udało się wziąć do buzi słomkę. chłopcze? No to patrz. Zawinęła swoje burrito tak dokładnie. Czysta kapsaicyna 188 . jakbym położył rękę na rozgrzanym piecyku. . . przysunęła go do buzi i znieruchomiała. tylko że to nie była ręka. . albo czegoś podobnego. że zaraz pójdzie wam para z uszu. Moje ciało pokryło się potem.zapytała niewinnie. Przecież ona w zasadzie wsmarowała w swoją kolację broń przeciwpiechotną. . W pakistańskich barach zawsze zamawiam curry i poczwórne chili.Jest taka skala.Żartujesz . że wasze zatoki zamykają się w tym samym czasie co tchawica. Ange bez słowa podała mi moją horchatę.powiedziałem.Chcesz gryza? . skala Scovillea. Ugryzła kęs.Chyba nie zamierzasz tego zjeść. po czym zapakowała je znowu w folię aluminiową.. ale wnętrze mojej głowy razem z przełykiem i całym przewodem trawiennym. trzymając jedzenie tuż przed ustami. Znacie to uczucie. używamy do mierzenia poziomu pikantności papryki. Jej brwi wystrzeliły w górę. Odwinąłem trochę folii i wziąłem wielkiego gryza. Połknęła. Oderwała jeden koniec. a ja nie mogłem przestać się krztusić. że to zrobi. której my. Przyssałem się do niej mocno.

a kiedy spojrzałem w jego kierunku. . Mój wynalazek ma jakieś marne sto tysięcy.powiedziałem i dotknąłem czoła. Brzmiały niczym bzyczenie miliona pszczół. zobaczysz wściekły krąg ognia . że jest sto razy bardziej zapchany niż wtedy. Przyzwyczajałam się do tego prawie rok.zapytała i wyciągnęła swój pojemnik. objęła mnie w pasie i okazało się. * SHU (ang.Oczywiście jak pójdziesz do kibla.Właśnie . Ludzie wlewali się strumieniami do parku. . Tabasco mniej więcej dwa i pół tysiąca. Gdy wyszliśmy z baru i ruszyliśmy w kierunku parku Dolores.ma piętnaście milionów SHU*. którego hobby to budowanie i rozwalanie laptopów . Nigdy nie byłem wysokim facetem. usłyszeliśmy odgłosy imprezy.odparłem.dodała. . mogłem oddychać. .skwitowała.jednostka ostrości Scoville'a. z którymi chodziłem. Skręciliśmy w 20th Street i ruszyliśmy pod górkę. że jest akurat takiego wzrostu. Moje zatoki zaczęły dochodzić do siebie. ale niektórzy prawdziwi hardcorowcy potrafią dojść do pół miliona lub coś koło tego. Jeszcze zanim postawiliśmy pierwszy krok. I zdrowsze. nie łapiąc już z trudem powietrza. były mojego wzrostu .odparłem tak szybko.Jesteś rąbnięta . . co jest zwyczajną drwiną natury. że oboje się roześmialiśmy. w kierunku parku. Pali jak cholera. Przy takiej ilości scoville'i twój mózg dosłownie zalewają endorfiny. czyli mniej więcej tyle co łagodna papryczka scotch bonnet.Ciekawe stwierdzenie jak na kolesia. Gaz pieprzowy to dobre trzy miliony. Ja czułem się przyjemnie.nastoletnie dziewczyny rosną szybciej niż chłopaki. . Mogą zjeść rzeczy dwadzieścia razy ostrzejsze niż tabasco.Pas . To lepsze niż hasz. zauważyłem. puszczając mi oczko. Auć. a wszystkie dziewczyny. To było przyjemne. To coś nowego.Chcesz trochę? . że mogłem ją objąć ramieniem. gdy szedłem na spotkanie z Ange. Scoville Hotness Unit) . 189 .

Było tam też kilkoro dziesięcio. Bez słowa zaczęliśmy biec. Wzdłuż kortów rozstawione były ogromne głośniki. Nie dam głowy. w przekładzie z języków oryginalnych. Nikt nie chce. [w:] Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. „Jedzmy i pijmy. takie jakie można znaleźć w sklepach motoryzacyjnych. Była piękna. Nie musieliśmy przeplatać palców. Wszyscy się uśmiechali. a nawet sprzętem perkusyjnym. To było bardzo miłe. w torbach i pod kurtkami. 5 na nowo oprać. na prawdziwą imprezę. W gazetach cytowano później organizatorów. Nikt nie zrobi nic głupiego takim małym dzieciakom w tłumie. Zrobiliśmy to jednak z czystej przyjemności.Na widok tego krew zawrzała mi w żyłach. uroczysta noc. * 1 Kor 15. a wśród nich stos.. Jeszcze nigdy nie stałem w tak ogromnym tłumie na niezaplanowanej. Wszystko jedno. jakby nie było żadnego jutra. ale wśród tej masy ciał nie było nikogo powyżej dwudziestkipiątki. Nie jestem dobry w liczeniu tłumu.czy może dwunastoletnich dzieciaków.. jak przemycali tam sprzęt. Na kortach tenisowych zebrały się zespoły z gitarami. Uznałem. Natychmiast się tam znaleźliśmy. Znalazłem później w Xnecie zdjęcia na Flickrze. n i e l e g a l n e j imprezie.32. w którym stałem. zespół biblistów polskich z inicjatywy benedyktynów tynieckich. że przyszło dwanaście i pół tysiąca. według policji było pięć tysięcy. Być może oznacza to. To miała być po prostu cudowna. według których zjawiło się dwadzieścia tysięcy ludzi. więc poczułem się lepiej. chłodna noc. akumulatorów. i popr. wiosenna. 190 . nieusankcjonowanej. Genialne! To miało być zasilanie. Poznań 2002. złapaliśmy się za ręce. a my szliśmy na imprezę. a żeby się nie zgubić. oprać. mijając gliniarzy o spiętych twarzach. że musimy się przedrzeć w stronę kortów tenisowych. Z miejsca. bo jutro pomrzemy”*.. wyd. keyboardami. Ale co oni niby chcieli zrobić? W parku było naprawdę m n ó s t w o ludzi. żeby dzieciom coś się stało. kawałek po kawałku. Roześmiałem się. Przepychaliśmy się przez tłum. mikserami.

Ubrana była w bojówki i ogromne gotyckie buty z blachami. że to prawdopodobnie jest zbroja. wytartą jak rękawica do bejsbolu. Wcale nie. Czasem słyszy się.dostrzegłem. Ktoś wybebeszył ekologiczne auto. A tacy sprytni ludzie na pewno nie zrobili tego przez ogólnodostępny internet. Próbowałem do niej pomachać. aż wyczerpią ci się baterie). Lekkie podrygiwanie w rytm niesłyszalnej muzyki. kołysanie ramionami. Widziałem.. dwieście! Musiały ważyć z tonę. Umiem tańczyć jedynie do dwóch rodzajów muzyki. i zakłada ją niczym zbroję. która stała na korcie tenisowym. więc wyszedłem na idiotę. wiki i list dyskusyjnych. Wyglądała jak zapaśnik w klatce. ale dopóki się tego nie doświadczy. Napięte i przyciszone głosy. że to tylko takie gadanie. jeszcze zanim wystartowały zespoły. chyba po to żeby zaimponować Ange. W tym tłumie tkwiła niesamowita energia. Po prostu się nią jest. Jestem pewien. więc zaczęliśmy podskakiwać w tłumie. do trance'u (powłóczysz nogami dookoła i dajesz się ponieść muzyce) i do punka (rozpychasz się i pogujesz.. żeby zasilić całonocną imprezę. Z daleka dostrzegłem Trudy Doo. Zdałem sobie sprawę. Na początku zagrała jakaś serbska kapela turbofolkowa i nie za bardzo mogłem załapać. Akumulatory leżały nawet za kortami. Żarty i śmiech. Taneczny krok. ale mnie nie zauważyła. jak podnosi ciężką skórzaną kurtkę. Tego wszystkiego nie można byłoby zorganizować bez maili. To uśmiechy na wszystkich twarzach zaraźliwe i wielkie jak arbuzy. Nie można nie być tego częścią. Zespoły stroiły się i naradzały ze sobą. jak się to tańczy. Miała na sobie podkoszulkę na ramiączkach i długie fluorescencyjne różowe dredy aż do pasa. Następni byli 191 . były przywiązane do głównego stosu drutami przeciągniętymi przez siatkę w płocie. że to wszystko działo się w Xnecie. że były to ogniwa z samochodu hybrydowego marki Toyota Prius. ma się prawdopodobnie wrażenie. Naliczyłem ich. Atmosfera panująca w tłumie zahipnotyzowała mnie. jak ludzie rozmawiają o „wibracjach” i „energii” dużych grup.

Mam trzydzieści dwa lata. którego zapach wraz z dymem z marihuany unosił się w wieczornym powietrzu.Nie ufajcie nikomu powyżej dwudziestkipiątki! .Nazywam się Trudy Doo i jeśli mi ufacie. którzy wystąpili wspólnie z kapelą thrashmetalową. wtórowała jej szybko i ciężko. dziewczyna drobna jak skrzat z twarzą najeżoną kolczykami. Zaryczeliśmy Byliśmy teraz jednym wielkim zwierzęcym ryczącym gardłem. jeszcze większych butach i z uśmiechem. Wciąż uważam swoją wolność za rzecz oczywistą i pozwalam. Ange skakała ze mną. o który można było otwierać butelki z piwem.Nie ufajcie nikomu powyżej dwudziestki piątki! . niż mogłoby się wydawać. One też skakały. więc już na mnie za późno. . żeby inni ludzie mi ją odbierali. Utknęłam w starym sposobie myślenia. . które dorasta w Gułagu Ameryka. co do ostatniego cholernego centa! Tłum zawył. grając wysokie łidl-di-łidl-di-di-di za dwunastym progiem.hiphopowcy z Oakland. nerwowe akordy na gitarze.Nie ufajcie nikomu powyżej dwudziestkipiątki! . włączyła się. a druga gitarzystka. ile warta jest wasza wolność. Już po mnie. co brzmiało lepiej.krzyknęła. Potem był jeszcze jakiś landrynkowy pop. Po naszych ciałach spływał swobodnie pot. Aż w końcu na scenę weszła kapela Speedwhores.Nie ufajcie nikomu powyżej dwudziestkipiątki! . a do mikrofonu zbliżyła się Trudy Doo. wielka otyła dziewczyna w lesbijskiej fryzurze.Nie ufajcie nikomu powyżej dwudziestkipiątki! Uderzyła w ciężkie akordy. Jesteście pierwszym pokoleniem.Nie ufajcie nikomu powyżej dwudziestkipiątki! .Nie ufajcie nikomu powyżej dwudziestkipiątki! . Ze wszystkich stron napierały na nas ciepłe ciała. Miałem ochotę skakać. a basistka. 192 . i wiecie. . Skakałem. Grała szybkie. to jesteście idiotami.

nie wzięłam drabiny . że pachnę tak samo. Objąłem ją. Tam. na skraju parku Dolores. . uderzeniach i krzyku: ODZYSKAJCIE JĄ! ODZYSKAJCIE JĄ! Gdy już nie mogłem tańczyć. naprawdę GŁOŚNO. Zaczęliśmy się trząść. jakby miała zaraz spaść z wysokiego budynku. wcale nie zrobiłem się przez to napalony.powiedziała. .. chwyciłem ją za rękę. Uderzyła mocno w struny.Nachyl się. więc objęła mnie wpół. ale wierzcie lub nie. W zasadzie nasze spocone ciała ocierały się o siebie od kilku godzin. bez słów. gdzie było bardziej przestronnie i przyjemnie. że nie wiecie. a ona uścisnęła ją tak. terroryści zwyciężą! Odzyskajcie ją! Odzyskajcie ją! Jesteście na tyle młodzi i na tyle głupi. Tańczyliśmy zatraceni w boskim rytmie. gwałtowny. szybki.Ogrzej mnie . To mi wystarczyło. ale ciężko się uśmiechać podczas pocałunku. Odpowiedzieliśmy krzykiem i wtedy zrobiło się naprawdę. 193 .ODZYSKAJCIE JĄ! . Mój nos sięgał czubka jej głowy.To jest nasze cholerne miasto! To jest nasz cholerny kraj. którzy mogą doprowadzić nas do zwycięstwa! O d z y s k a j c i e j ą ! . wspaniały zapach. powietrze było chłodne i pot na naszych ciałach zrobił się natychmiast lodowaty. Pachniała potem. że nie mogłem wykonać kolejnego kroku. aż zrobiłem się tak zmęczony. teraz to był breakbeat. To był ostry. Przesunęła ręce w kierunku mojej szyi i ją do siebie przyciągnęła.zaryczeliśmy. Wiedziałem. Jeśli utracimy naszą wolność. że nie możecie wygrać. a jej twarz moich obojczyków. Zaciągnęła mnie na brzeg tłumu. cierpki. więc jesteście jedynymi ludźmi. siląc się na uśmiech. żaden terrorysta nie może ich nam odebrać. Dopóki jesteśmy wolni. Tańczyłem dotąd. Ange tańczyła obok mnie.powiedziała rozkazującym tonem. Jej serce biło w rytmie szybkich uderzeń dochodzących ze sceny.

Ten dźwięk był jak fizyczne doznanie. Żadna z nich nie całowała się tak jak Ange. Objąłem rękami jej ciało. Jej mokry brzuch. z przodu. Nie byłem w tym dobry.Nie tutaj . Moje ręce powędrowały szybko i śmiało w kierunku jej koszulki. Mój penis był tak twardy. Trzymając się za ręce. Świat zniknął. Miała problemy. lecz wsunęła go tam. całując się bez końca. miękki pępek.powiedziała.Chodźmy tam. Brzeg jej koszulki. Przesunąłem dłońmi po jej plecach i drżącymi palcami wymacałem zapięcie. Nasze usta zdawały się łączyć w jedno. Ange westchnęła wprost do mojego ucha. Wskazała duży biały kościół po drugiej stronie ulicy. Leżeliśmy na boku w mocnym uścisku. . od którego pochodzi nazwa parku Mission Dolores oraz dzielnicy Mission. ssąc jednocześnie swoimi ustami moje wargi. Przed wejściem wznosiły się wysokie kolumny. Właśnie wtedy zawyły syreny. Jedna chodziła z chłopakami od dwunastego roku życia. co zmiata człowieka z nóg. chwyciłem ją i przycisnąłem mocniej do siebie. delikatnie osunęliśmy się na trawę. całowałem się z trzema dziewczynami w życiu. . a potem musnąłem brzegi jej piersi. przypominając sobie te wszystkie kawały o chłopakach. 194 .Rozpina się z tyłu . co było seksowne i z jakiegoś powodu wcale nieodrażające. Oparła mnie plecami o jedną z nich i ponownie przyciągnęła moją twarz do swojej. Szarpałem nim przez chwilę. Też jęknęła.szepnęła mi w usta. jak coś. Dwie z nich nie całowały się wcześniej z nikim. którzy nie radzą sobie z odpinaniem staników. Jednak wreszcie puściło. wyczuwając wilgoć pod jej pachami.Jak już mówiłem. Był tak głośny. Jeszcze nigdy nie słyszałem takiego hałasu. że mógłbym ciąć nim szkło. istniały tylko nasze pocałunki. Powędrowały wyżej. Moje ręce znalazły jej pośladki. Wsunąłem je pod spód. Nie wepchnęła mi języka do ust. ruszyliśmy w pośpiechu do kościoła. Powoli. . Jej usta były gładkie niczym wnętrze dojrzałego owocu. Usłyszałem swój jęk. talię.

a na głowach mieli hełmy à la Darth Vader. To był buntowniczy okrzyk Trudy Doo. . Ci w powietrzu też je mieli.ODZYSKAJMY JĄ! ODZYSKAJMY JĄ! ODZYSKAJMY JĄ! Policjanci posuwali się rzędem.że moje uszy z trudem mogły go przetworzyć. kolejny trzask. które zakrywały im twarze.rozległo się z głośników. . ukrywając nas przed glinami i helikopterami. NATYCHMIAST SIĘ ROZEJŚĆ. wydając trzeszczący dźwięk. od tego dźwięku włosy stanęły mi dęba na karku. Przypominał brzęczący pod moją czaszką głos Boga. krzyk ludzi wrzeszczących z klifu na przybrzeżne fale. . a potem stał się jeszcze głośniejszy. Usłyszałem kilka rozdzierających akordów 195 .oznajmił jakiś głos. Byłem przerażony. ale z noktowizorami.skandował. Kapela przestała grać. Zły. . Nad naszymi głowami pojawiły się helikoptery. jakby pękała ziemia. trzymali plastikowe tarcze. . Przyparłem Ange do drzwi kościoła. . Wszyscy uzbrojeni byli w czarne pałki i noktowizory. Kolejny krok.ODZYSKAJMY JĄ! .TO JEST NIELEGALNE ZGROMADZENIE.ODZYSKAJMY JĄ! Tłum wydawał groźne pomruki.ODZYSKAJMY JĄ! .ODZYSKAJMY JĄ! To był okrzyk bojowy. Usłyszałem dochodzący z kortów tenisowych dźwięk podłączanego systemu nagłaśniającego pod postacią głośników i akumulatorów samochodowych. Stali dookoła całego parku.NATYCHMIAST SIĘ ROZEJŚĆ . .rozległ się ponownie głos Boga. coraz bardziej zacieśniając krąg. . Wyglądali jak żołnierze z jakiegoś futurystycznego filmu. Odgłosy tłumu po drugiej stronie ulicy zmieniły się. Przesunęli się jednocześnie o jeden krok do przodu i wszyscy grzmotnęli pałkami o tarcze.NATYCHMIAST SIĘ ROZEJŚĆ . Bez reflektorów.

Potem krzyk. bo przy mocnym świetle i uwadze wszystkich skupionej na parku my byliśmy całkowicie niewidoczni. które wtoczyły się tu w ciągu ostatnich kilku sekund. Oczy zaczęły mi puchnąć i łzawić i poczułem ucisk w gardle. Wtedy opadła mgła. ciężarówek. ale słyszałem to wśród dźwięków naszego duszącego kaszlu.rozległ się głos Boga. Pochodziła z helikopterów. Czułem się tak. Potem kaszel. Gaz pieprzowy. co się za chwilę stanie. Nie widziałem. Długi. lecz mimo to biegnąc.zapytała Ange zdławionym. co stało się potem.odpowiedział tłum. . . że wiem.Idziemy stąd . Nigdy nie byłem na wojnie. jakby w zatoki wbijano mi szpikulce. . Nie ten o mocy stu tysięcy w skali Scoville’a.Tylko tyle możemy zrobić. jakby zaraz miała odpaść mi głowa. . wiedząc.ODZYSKAJMY JĄ! . wylewając się z parku wprost na policję. Rozpylili gaz nad tłumem. Najpierw kaszel.Co robimy? . w 16th Street. perkusja i bas nagle zamilkły. Jakby to nie była nasza sprawa. przerażonym głosem. Trzymaliśmy się mocno nawzajem. . głęboki bas. że wydawało się. że nie będę mógł mówić. 196 .jej gitary. Jak wyglądają przerażone dzieciaki na polu walki. Jakbyśmy tylko przechodzili. a helikoptery zalały park Dolores takim światłem. jakby zaczęło świtać. potem uderzenia perkusji i głośny.NATYCHMIAST SIĘ ROZEJŚĆ . a my znaleźliśmy się na jej krańcach. Dojdziemy do parku i skręcimy w lewo. To była dobra wiadomość. Gdy odzyskałem wzrok. Odejść. potem odgłos wymiotów. gliniarze mieli już noktowizory na czołach. bardzo długi krzyk. wrzeszcząc. które nacierają na nieprzyjacielskie siły. jak ona wygląda. Przełknąłem ślinę kilka razy. Przez chwilę obawiałem się. Dochodził z ciężarówek zaparkowanych wokół parku. Ten o mocy półtora miliona. krzycząc. Gitara.powiedziałem. ale teraz myślę.

Mieszkała w Hayes Valley.. Może jeśli będziemy szli. skręciliśmy i ruszyliśmy dalej.odparła. którzy pragną uniknąć wszelkich kłopotów spowodowanych przez kogoś innego. Potem wypuściłem z ust haust powietrza. Kawa później. . Był to krok osób. szybko.te same stare ćpuny. pomyślą. lub nie chcą dać się wciągnąć w uliczną bójkę. Ruszyliśmy spacerowym krokiem. .Niczego lepszego nie wymyślę. machnąłem ręką. Tej nocy była dla nas zbawieniem . Będą jeszcze długo zajęci.To się nie uda .Dom .OK .OK? . Normalnie o drugiej w nocy w sobotę ta dzielnica jest dość przerażająca. . trzymając się za ręce.odparła. którzy chwytali się za twarze. .Chodźmy do domu.Kawa? . młodzieży i dorosłych. dilerzy i pijacy.Hm . Muszą zaaresztować sporo osób. Tak właśnie zrobiliśmy.Nie . z trudem łapiąc oddech. i nas puszczą. choć dotąd nie zdawałem sobie sprawy z tego. Żadne z nas nie odważyło się odezwać jeszcze przez odległość dwóch przecznic. Dotarliśmy do rogu. oddychając mocnym powietrzem. Udało się. żeby ją 197 . trzymając za ręce. że nic nie zrobiliśmy. Gliniarze ciągnęli ich. że nie widzą żebraka. Dostrzegłem toczącą się w naszym kierunku taksówkę. żadnego gazu. Doszliśmy do 16th Street i skręciliśmy w kierunku Mission Street. że wstrzymywałem oddech.Jeśli będziemy biec.A może powinniśmy pobiec? . Park kołysał się od ciał. zaczną nas gonić. dziwki. poważnie jak ludzie. . . potem plastikowymi kajdankami krępowali nadgarstki i wrzucali do ciężarówek niczym szmaciane lalki.powiedziałem. Żadnych glin z pałkami.zapytałem. które udają. . . .odparła.powiedziałem.Tak .zgodziłem się.

bo zostawiłem tych wszystkich Xneterów na łasce i niełasce Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego i policji San Francisco. .Dobranoc . W poniedziałek rano za biurkiem pani Galvez pojawił się Fred Benson.szepnęła mi do ucha i wślizgnęła się do taksówki.odpowiedziała.Dobranoc . W głowie miałem mętlik.Masz kasę na taksówkę do domu? . Intuicja podpowiadała mi. Powiedział to tonem pełnym samozadowolenia. Proszę. gdy zajęliśmy swoje miejsca. jakby właśnie dostał najlepszy prezent urodzinowy na świecie. . . który natychmiast rozpoznałem. lecz coś o wiele bardziej intymnego. żeby zerknąć na Charlesa. Podniosłem rękę. W końcu poszedłem do domu. Otwarłem tylne drzwi.Regulamin szkoły pozwala rozmawiać o sprawach zatrudnienia wyłącznie z pracownikiem i komisją dyscyplinarną . jak wielką przyjemność sprawiają mu te słowa. Objęła mnie za szyję i przyciągnęła moją głowę do swojej twarzy. moje oczy błądziły. nie ukrywając nawet. Pocałowała mnie mocno w usta. . To był mały cud: gdy w San Francisco potrzebuje się taksówki.Tak . Taksówkarz spojrzał na nas przez okno.zatrzymać. 198 . żeby nie odjechał.Pani Galvez nie będzie już uczyła waszej klasy .powiedziałem.Dlaczego? .oznajmił. otwórzcie je na pierwszej stronie. W waszych schoolbookach znajdują się nowe teksty. żadnej nie można znaleźć. płonąłem ze wstydu. .odrzekł. nie było w tym nic z erotyzmu. Dzisiaj zaczniemy nowy rozdział dotyczący bezpieczeństwa wewnętrznego. Uśmiechał się tak.

Cmokali i gdakali z niezadowoleniem. w której cała jedna strona poświęcona była „młodzieżowym zamieszkom” w parku Mission Dolores.Wygląda na to. Spoglądali w „San Francisco Chronicle”. . że po szkole spotkamy się w kawiarni mieszczącej się w jej dzielnicy. Potem jeden powiedział do drugiego: . Umówiłem się z Ange. że ktoś im zrobił niezłe pranie mózgu. Miałem ochotę rzucić swoim schoolbookiem o podłogę. czy my kiedykolwiek byliśmy tacy głupi? Wstałem i usiadłem w innym miejscu.Na pierwszej stronie wyświetliło się logo DBW oraz tytuł: CO KAŻDY AMERYKANIN POWINIEN WIEDZIEĆ O BEZPIECZEŃSTWIE WEWNĘTRZNYM. Wskoczyłem do metra i usiadłem za dwoma kolesiami w garniturach. Jezu.

co do jednego. . Gazeta „USA Today” przytoczyła koszty „zamieszek”. pobici. Patrzyliśmy na stos gazet. Pokazałem jej całą masę blogów. Były to sprawozdania z pierwszej ręki. to są po prostu s p e k u l a n c i . wliczając w to koszty zmycia osadu z gazu łzawiącego. .powiedziałem. które zaatakowały policję. pokazano pokojowe przemówienia polityczne do taktu skandowanych okrzyków: „Odzyskamy ją”.Musimy powiadomić o tym ludzi . Na jednym z filmików widać było. jak wszyscy tańczymy i bawimy się. 200 . filmików i zdjęć. oraz koszty aresztowania ośmiuset „uczestników zamieszek”. jakie miałem na swojej komórce. przedstawiali ją jako pijacką. które może uwierzyć w sens walki o wolność.Teoretycznie brzmi nieźle. narkotykową orgię dzieciaków. W żadnej z gazet nie przytoczono wypowiedzi drugiej strony.W zasadzie to obelga dla wszystkich ciężko pracujących dziwek. a także Trudy Doo mówiącą.przytaknąłem posępnie. którzy zostali spryskani gazem.stwierdziła Ange. lawinę ataków astmatycznych. prawie wypluwając to słowo. Wszystkie zawierały „reportaże” o imprezie w parku Dolores. a ich autorzy.Tak . . zrobione przez ludzi.powiedziała Ange. To. że jesteśmy jedynym pokoleniem. które przynieśliśmy ze sobą do kawiarni.ROZDZIAŁ 13 - To totalne dziwki . . które zablokowały oddziały intensywnej terapii w całym mieście. Cóż. przynajmniej Xnet nie kłamie .

kim jest M1k3y. Więc dlaczego tego nie robią? No cóż. gdziekolwiek to jest.Tak. że nie przejmują się tym.Sama już sobie odpowiedziałaś.Możemy to wszystko opisać. .Cóż. Takie pojedyncze miejsce. po jakich stronach surfowali. nie mówiąc już o Xnecie.Dlaczego mieliby nas posłuchać? . że to się uda? .Niby jak? . który podchodził mi do gardła. Umieścić w jednym miejscu. .A dlaczego twoim zdaniem prasa nigdy nie publikuje opinii ludzi stojących po naszej stronie? . ze wszystkimi linkami.No tak . co? . Wstałem. Miałem napiętą twarz. Było po mnie.. Gdyby mieli kontrowersyjne wypowiedzi. . które każdy może odwiedzić. kupuję to. a tematy kontrowersyjne są o wiele lepsze. a krew napłynęła mi do żołądka. to zawsze to jakaś pozytywna akcja. Można umieścić tam link do instrukcji obsługi Xnetu. to dziwki. Wziąłem komórkę i wsunąłem ją do kieszeni. pomyślałem. Wiedzą. Teraz mają tylko przestępstwo.Jasne. iż DBW dowie się.Myślisz. To niezbyt przyjazne miejsce dla dorosłych. odwróciłem się na pięcie i wyszedłem z kawiarni. Użytkownicy internetu mogliby dostać się do Xnetu pod warunkiem. 201 . . Skręciłem w jakimś przypadkowym kierunku i ruszyłem przed siebie. Jeśli Ange się domyśliła. tak żeby dziennikarze znaleźli je i poznali pełną wersję wydarzeń.Ale my możemy to jakoś załatwić. Odkąd goście z Departamentu wypuścili mnie z ciężarówki. wsadzą na zawsze i wyślą tam gdzie Darryla. .westchnęła. Wiedzą. . nawet jeśli nie. kim jestem. sprzedaliby więcej gazet i reklam. aresztują. wiedziałem. ale dziwki robią to dla kasy.Kto by nie posłuchał M1k3ya? Postawiłem kawę na stole. To był koniec. reporterzy ledwie radzą sobie ze śledzeniem zwykłych blogów. że pewnego dnia przyjdą po mnie. DBW na pewno też.

Powiedział mi. czy może masowym mordercą. Jeśli ty wiesz. Marcus.Nie mogę tego prościej ująć. wiem o tym tylko dlatego.Hej. To było mocne trzaśniecie prosto w twarz. Kiedyś chodził z moją siostrą na obozie informatycznym. 202 .Marcus! Zrobiła coś. do cholery? Odtrąciłem ją i poszedłem dalej.Przestań. Zrozum. facet. jakbyś był co najmniej Chrystusem. . Stanąłem i spojrzałem na nią.O Boże. czy jesteś takim fajnym chłopakiem. co widziałem tylko na filmach. Nie mogłem na niczym skupić wzroku. porozmawiaj ze mną. bo próbowałam się dowiedzieć. Chwyciła mnie ponownie. niż tam wrócić. to koniec. Powiedziałam mu. że coś przede mną ukrywa. . przepraszam. na jakiego wyglądasz. przerażasz mnie. pośrodku drogi. który ponownie zstąpił na ziemię. a gdy go o ciebie zapytałam. Lepiej umrzeć. Była zdyszana i wyglądała na wściekłą. Jej postać rozmazywała mi się przed oczami. żeby rzucić się pod tramwaj. do cholery! Spojrzałem na nią i położyłem dłoń na twarzy. kim jestem .wycedziłem. . że wygadam o tym wszystkim.Nikt nie powinien wiedzieć. . jeśli mi nie powie. . Jeśli inni się dowiedzą. żebym się od niego odchrzaniła.Powiedz coś. . który przemykał tuż obok nas. to koniec. . że zaszantażowałam Jolu. Znam Jolu od bardzo dawna. Mam na niego niezłego haka. rozpłynął się. Koniec.To był koniec. Chodź. o mało mnie nie przewróciła.Więc ci powiedział. Po imprezie trochę cię śledziłam. Uderzyła mnie w policzek. .Nie . masz jakiś problem. Znam Jolu od bardzo dawna. . ale wiedziałam. która mocno paliła. Gdy dotarłem na Market Street. .odparła. Opanowało mnie szalone pragnienie.

że wyprodukowanie testów w ramach programu „Żadne dziecko nie zostanie pominięte” kosztowało miliony dolarów i że teraz.zakrzyknąłem.zapytałem. z powodu przecieku. . 203 . . tak jak w Milczeniu owiec. .Hm. . złodziej czy też niezadowolony dostawca rządowy. żeby wsadzić mnie do więzienia. co mógł wykorzystać. Poznał m ó j sekret. . Potem znowu spojrzała na mnie.Co? Popatrzyła na mnie. więc miał już coś.O ja cię! . Nazwali to „eduterroryzmem”.. Po powrocie do domu zeskanowałam je i wrzuciłam na serwer Partii Piratów w Danii. bo po co? Albo ci zaufam. . więc po prostu włożyłam jeden do torby i wyszłam.przerwała.. Tak dla jaj. Zarumieniła się.W zeszłym roku ukradłam testy szkolne i opublikowałam je w necie. czy może zrobił to uczeń. Przypadkiem przechodziłam obok gabinetu dyrektora i zauważyłam. że dochowasz tajemnicy. Tak. że leżą w sejfie. Obejrzała się dookoła. . albo nie. czy był to protest nauczyciela. gdybym puściła parę z gęby. będą musieli je wydać jeszcze raz..Bo chciałam go upewnić. W zeszłym roku.. Nie będę cię prosiła. W wiadomościach ciągle spekulowano na temat politycznych motywacji sprawcy przecieku.I wtedy ja powiedziałam mu coś o sobie. zastanawiając się. . czego nigdy nikomu nie mówiłam. Zajrzałam do jego biura: były tam trzy zestawy kopii.Dobrze. To była niesłychana sensacja.To byłam ja . . Quid pro quo. Coś za coś.I powiedziałaś o tym Jolu. .To byłaś ty?. Coś. Władze szkoły stwierdziły. że dotrzymam tajemnicy. a drzwi były otwarte.przytaknęła ponownie. żebyś obiecał.To byłaś TY? .

którzy ze sobą chodzą.powiedziałem. że coś takiego może zajść między nami. . jak to powiem. 204 . . gdy już wiedziałem.przytaknęła. Patrzyłem na palce u stóp.bąknąłem.Nie. nie zdradzę twojego sekretu. .Ale. . Ja nie powinnam. . Nigdy. czy mi powiedzieć.dodała i nadstawiła usta. Kazać mi słuchać Britney Spears..Nie . w jaki sposób się dowiedziała. to dobrze. Czasem się nawet nienawidzą.Bez względu na to. że wiesz. Chwyciła mnie za ręce i uścisnęła je.odparła. . Teraz. Ukraść mi laptop. jak bardzo cię lubię. że to z niego wyciągnęłam. co mi zrobisz. .Przepraszam.I on ci powiedział. .Jaka? . Wciągnąłem ze świstem trochę powietrza. . lub jakkolwiek nazwiesz to.Potem przyznałam mu się. ale wiesz..Nie powiedział. musimy to brać pod uwagę. Ty. Obiecuję. że bez względu na to. Nie wiedziałem. Ciężko mi myśleć. To ty powinieneś zdecydować. . więc po prostu to powiem.Hm . Wtedy mi powiedział.To dobra chwila.Ja . jakoś to przeżyję. zacząłem się uspokajać. . rozstają się. jeśli w ogóle zamierzałeś mi powiedzieć. co teraz robimy. Bez względu na wszystko. Ale jest jeszcze jedna rzecz. co odpowiedzieć. .. Jak planuję zrobić z siebie kompletną idiotkę i rzucić się na ciebie.Uroczyście przysięgam ci. wyjdę na idiotę. Ludzie.Biedna mała Ange.OK... Bez względu na wszystko. Gdy się rozstają. żeby mnie pocałować . wkurzają się na siebie. . Możesz przy mojej matce przelecieć drużynę czirliderek w moim łóżku. .Nie . rozwalić go młotkiem i zamoczyć w morskiej wodzie.

następstwa akcji policyjnej. Dostałem też maila od osoby o znajomym imieniu . Załadowałem cały koncert. czego dowiedziałem się od Dr. > Na szczęście usuwanie sygnatur nie jest trudne. Nie daj się złapać. gdy rząd wyrwie się spod kontroli. Zrzucili mi zdjęcia ze swoich komórek i aparatów kieszonkowych. Tutaj w Niemczech mamy spore doświadczenie w tymi co dzieje się. Twoje distro ParanoidLinuksa zawiera narzędzie. Właściwie pracowałem nad tym całą noc. Twoja paranoja. jednego z pierwszych opiekunów ParanoidLinuksa. śpiew. > M1k3y > Przyglądam się twojemu eksperymentowi z Xnetem z wielkim zainteresowaniem. Ludzie zalali moją skrzynkę mailową własnymi sugestiami. taniec. Wystarczy. którą później można wykorzystać do połączenia obrazu z aparatem. Broń ich. To proste. I kolejną. żeby zrobili to samo. > Powodzenia. Oznacza to. najbardziej czadowe strony z sekcjami pokazującymi różnego rodzaju akcje według lokalizacji. > Powinieneś wiedzieć o jednej rzeczy: każdy aparat ma unikalną »sygnaturę szumu”. Zebrałem największe. które ponownie publikujesz na swojej stronie. że zdjęcia. i umieściłem zdjęcia ponownie razem z notatką. czasu i kategorii . jeśli kiedyś zostaną złapani w innej sprawie. znajdziesz go w /usr/bin. które możesz do tego wykorzystać .brutalność policji. że przeczytasz dokumentację. jakie wysłałem.Dr Eeevil (przez potrójne „e”).Kolejny duży projekt M1k3ya w Xnecie polegał na ostatecznym zgromadzeniu wszystkich informacji o koncercie NIE UFAJCIE w parku Dolores.nazywa się photonomous. namawiając pozostałych. Eeevila. > Dr Eeevil Usunąłem „odciski palców” ze wszystkich fotek. To twoja wolność. I następną. mogą być potencjalnie wykorzystane do identyfikacji fotografów. w której opisałem to. Mieliśmy zainstalowaną tę samą wersję podstawową 205 .

którzy uczestniczyli w zamieszkach i którzy twierdzą. . które miały miejsce w zeszłym tygodniu w parku Mission Dolores .Na blogach w Xnecie znajdują się setki doniesień oraz plików multimedialnych młodych ludzi. Tańczyliśmy.Jeszcze tego brakowało. Dzieciaki biegają dookoła.ParanoidXboksa.powiedział spiker. Zastanawiałem się nad tym całą noc. że nienawidzą terrorystów. więc mogliśmy zadbać o anonimowość naszych fotek. że dopóki nie zaatakowała i c h policja. . kapele grały i była świetna zabawa. filmy i relacje naocznych świadków młodzieżowych zamieszek. że reportaże te zostały opublikowane w tak zwanym Xnecie. Myślę. którzy twierdzą. które ktoś sobie zgrał lub które zostały gdzieś skeszowane.Arabska agencja informacyjna Al-Dżazira pokazuje zdjęcia. ale trochę s i ę z a k r z t u s i ł e m. a my rozmawialiśmy o wolności. Oto jeden z takich komentarzy: „My tylko tańczyliśmy. a rano zszedłem na śniadanie do kuchni. Kapele grały. udając partyzantów i dając im powód do prawdziwej zadymy. odbywało się tam pokojowe zgromadzenie. Mama pokręciła głową. podczas gdy ja piłem sok pomarańczowy. tajnej sieci używanej przez studentów i sympatyków Al-Kaidy z okolicy zatoki San Francisco. Nie mogłem już niczego zrobić ze zdjęciami. gdzie mama słuchała porannych wiadomości radiowych. jak ją tracimy przez tych cymbałów. a potem gliny zaczęły wrzeszczeć. Jakby nie wystarczyła nam policja. chociaż nie jesteśmy terrorystami. . Udało mi się nie rozpryskać go dookoła. Zaczęliśmy krzyczeć: »Odzyskajmy ją!«. że nienawidzą wolności. jednak dzisiaj po raz pierwszy wspomniano o tym oficjalnie. i nas też nie. Dziennikarze Al-Dżaziry twierdzą. o tym. Chodziło 206 . ale odtąd mieliśmy być przebieglejsi. żebyśmy się rozeszli. ale to nas atakują. jesteśmy Amerykanami. Pogłoski na temat jej istnienia krążyły już od dawna. Byłem tam ze swoim młodszym bratem.

Wszyscy tak zrobili z tymi Xboksami. którzy chcą zaatakować i zniszczyć ten kraj. ale dostarczasz przykrywki dla ludzi. włącznie z nagraniami i filmami. Podobne komentarze. miała jakieś dwadzieścia osiem lub dwadzieścia dziewięć lat. Do diabła. że mówi z lekkim południowym akcentem. Gliny spryskały nas gazem łzawiącym. tato.Jasne. które rozdawali w zeszłym roku. można znaleźć na stronie Al-Dżaziry oraz w Xnecie. To wzbudziło moje podejrzenie. .Używasz tego Xnetu? .nam o odzyskanie Ameryki. To tylko sieć bezprzewodowa. że używasz tego Xnetu. a nie gazowali bez powodu. Wskazówki.odparłem. że to nie Benson będzie nas uczył WOS-u. jak dostać się do Xnetu. poczułem ulgę. . A co z policją? Płacimy im. miałem ochotę potrząsnąć go za ramiona. Moi głupi rodzice mówią.zapytał. gazowali jak wrogich żołnierzy”. . Odwróciłem wzrok i wydusiłem z siebie: .Gry? Marcusie. Była młoda. że to moja wina. Tata zszedł na dół. Nigdy więcej. Czy wyraziłem się jasno? Miałem ochotę się z nim pokłócić. 207 . Przez trzy dni nie chodził do szkoły. Na początku. Nie znałem ż a d n e j kobiety poniżej sześćdziesiątki. Spojrzał mi głęboko w oczy. . i ładna w jakiś taki zdrowy sposób. Nie chcę widzieć. okazało się. Mój młodszy brat ma dwanaście lat. znajdują się na stronie naszego radia. nie zdajesz sobie z tego sprawy. kiedy odkryłem.Tylko do gier wideo . Jednak kobieta. że cały się kulę. Popatrzył na mnie spode łba.Większość ludzi używa go w tym celu. która miała go zastąpić. I poszedłem do szkoły. okazała się moim najgorszym koszmarem. żeby nas ochraniali. Czułem. która nazywałaby sama siebie panią. Miała blond włosy i gdy przedstawiła się nam jako pani Andersen. Ale nie zrobiłem tego.

. . dzięki któremu można udowodnić winę zabójcy twojego ojca. . . Spojrzała na listę nazwisk w dzienniku.Bardzo dobrze.Właściwą reakcją na wykroczenie policji jest postępowanie dyscyplinarne przeciwko niej. . odwracając się do tablicy i zapisując na niej rząd numerków od jednego do dziesięciu.Policja nie powinna bez zezwolenia przeszukiwać mieszkań. . że będzie w porządku.W jakich okolicznościach rząd federalny powinien zawiesić Kartę Praw? . Liczyłem na to.odpowiedziałem.To niezbyt wyszukana opinia.Kiedy ktoś krzyczy „pali się” w zatłoczonym teatrze? .Grożenie funkcjonariuszowi policji..Ale mogłem przymknąć na to oczy. nie czekając. . a nie karanie całego społeczeństwa za błąd jednego policjanta.Marcusie. Była młoda. ładna i miała miły głos. To było proste. Wypiszmy jeszcze kilka z nich. w których nie musimy bezwzględnie przestrzegać Pierwszej Poprawki. . aż udzieli mi głosu. .zapytała. ujawnienie tożsamości tajnego policjanta lub agenta służb wywiadowczych..Tak.Charles.Nigdy . Czy ten bandyta powinien pozostać na wolności? Znałem odpowiedź. że policjant bez zezwolenia przeszukuje twoje mieszkanie.odparłem w końcu. Powiedzmy. Obok pierwszego punktu na tablicy napisała: „Przestępstwo”.spojrzała w dziennik .Mylisz się . . . 208 . . Ale nie była. Charles ponownie podniósł rękę.Tak .Wszyscy powinniśmy bezwzględnie przestrzegać praw konstytucyjnych. Bardzo dobrze. . Przekracza swoje kompetencje.powiedziała. ale nie umiałem jej do końca wytłumaczyć.Kiedy jeszcze powinno się zawiesić Kartę Praw? Charles podniósł rękę. znajduje za to niezbity dowód. Jest to jedyny istniejący dowód. Istnieje wiele przypadków. .

Tak. To brzmi tak.Ale Karta Praw to nie coś. Pokręciłem głową.powiedziała. Marcusie? .Pornografia dziecięca jest tylko formą nieprzyzwoitości.Bezpieczeństwo wewnętrzne . . nie czekając. . aby postrzegano konstytucję jako doktrynę religijną. 209 . że republika nie będzie mogła trwać wiecznie. jeśli bieżący rząd nie będzie odpowiadał na bieżące potrzeby. żeby był to żywy dokument. Pani Andersen zapisała to wszystko szybko na tablicy. aż udzieli mu ponownie głosu.Nie rozumiem.Jednak faktem jest. z czego można wybierać.odparła.To częste uproszczenie . Pornografia dziecięca. Jej twórcy najbardziej nie znosili tyranii. że twórcy konstytucji chcieli. którą brutalnie im narzucano wbrew ich interesom. Byli rewolucyjną armią. nie w to wierzyłem. . Nigdy nie chcieli. Podniosłem rękę. To jest konstytucja. który z biegiem czasu będzie korygowany.Zapisała to na tablicy. . Nie tego nauczyłem się o moim kraju. ale zatrzymała się przy pornografii dziecięcej.Inne? . przybyli tutaj w ucieczce przed doktryną religijną. Zrobiło mi się niedobrze. .Co? Nie. Uchodźcy religijni to o wiele wcześniejsza historia. z jakimi każdy mógłby się zgodzić. dopóki ten nie ustanowił polityki. wolność i dążenie do szczęścia. Powinniśmy jej bezwzględnie przestrzegać.wystrzelił Charles. która chciała ustanowić zestaw zasad. Jakkolwiek by na to patrzeć. Przepisy na produkcję bomb.Zniesławienie.Niektórzy z twórców konstytucji byli potomkami uchodźców religijnych . Deprawacja nieletnich. Nieprzyzwoitość. uśmiechając się do mnie sztucznie. . Prawo ludzi do obalania ciemięzców. jakby Karta Praw miała charakter opcjonalny. . . . Życie. To byli kupcy i rzemieślnicy lojalni wobec króla. Rozumieli. Właśnie przed nią ma nas uchronić Karta Praw.

Poczułem się wtedy taki dumny z moich kolegów. co jemu wydaje się nieprzyjemne. jeśli ich zdaniem stanowicie zagrożenie dla samych siebie lub dla innych. jego uśmiech stał się jeszcze szerszy. że posiadanie bezwzględnych praw jest lepsze niż ryzyko. W tej kolejności. Tracicie wolność i szczęście. .Wychodzimy trochę poza program lekcji.Czy to nie oznacza. a gdy to powiedziała.przytaknęła. w porządku. że ma to powstrzymać kogoś. Odwróciła się i zapisała na tablicy: „Życie.Rolą rządu jest zapewnienie obywatelom prawa do życia. przez co czujemy się trochę nieszczęśliwi. możecie starać się o wolność i szczęście. jakbyśmy byli bardzo głupi. że bezpieczeństwo wewnętrzne jest ważniejsze od konstytucji. Jeśli rząd chce zrobić coś. ale wydaje mi się.Tak. by chronić nasze życie. . że jesteście grupą zaawansowaną. machając ręką w moim kierunku. Powiedziałem: . Chcieli uniknąć ryzyka. kto mógłby w przyszłości nas zranić? .Ustanowili Kartę Praw.Tak. wolność i dążenie do szczęścia”. której zadaniem jest chronić nas przed dwugłosem rządzących: głosem dozwolonym i głosem przestępcy. że ludzie mają prawo pozbywać się władców.przytaknął następny uczeń. że mogą robić wszystko. . tak . jeśli stwierdzą. aby chronić życie. Charles wyszczerzył zęby w uśmiechu. Dopiero mając życie. jakby pani mówiła. Dlatego policjanci mogą was aresztować.. Kilka osób podniosło ręce. Uznali.. ponieważ sądzili.. . pod warunkiem że robi to po to. Na przykład Pierwsza Poprawka. To taki filtr. co chcą. ale.To brzmi tak. że ktoś je im zabierze. . że jakiś cymbał zdelegalizuje to. lub odebrać nam cząstkę naszej wolności. 210 . wolności i dążenia do szczęścia.Jak można zapewnić wolność. zawieszając Kartę Praw? Potrząsnęła głową w naszym kierunku. W klasie rozległ się nerwowy śmiech.

. że nie powinno się ich traktować jak terrorystów . Wstałem. krzyknąłem.. .Marcus.i zachowali się jak terroryści? Więc sięgnęli po terroryzm? Kipiało we mnie. Weźcie na przykład tych Xneterów. mówili o nich dzisiaj w porannych wiadomościach.Ci „rewolucyjni” ojcowie założyciele z a b i j a l i zdrajców i szpiegów. stanęła przede mną i wisiała mi tak nad głową.Och.tych tak zwanych zadymiarzy. żeby nie zesztywnieć. żeby pokazać... zaczęli sabotować środki bezpieczeństwa podjęte w celu złapania przestępców i powstrzymania ich przed kolejnymi atakami. gdy zagrażała republice. Miałem już dość tych bzdetów w stylu „wszystko się zmieniło”. No dobra. Spójrz.powiedziałem.Więc chcieli udowodnić. na miłość boską.. dopóki się nie zamknąłem. Boże. Czy to jest terroryzm? Nauczycielka przeszła na drugą stronę klasy.. narażając swoich współobywateli i przysparzając im kłopotów. że wysadzenie Bay Bridge zmieniło wszystko. Musisz zrozumieć. Tysiące naszych znajomych i krewnych leży martwych na dnie zatoki. którzy wypowiedzieli wojnę temu krajowi. co się stało w parku w zeszły weekend. .. Sięgnęli po terroryzm? Pokazali. Zrobili to. że nasze prawa zostały odebrane w imię ich ochrony! . że powszechny nadzór jest bardziej niebezpieczny niż terroryzm. jak ona mnie wkurzyła. . bo rząd traktował k a ż d e g o jak podejrzanego terrorystę. . nie wtedy..krzyknął Charles w odpowiedzi .Narodowego zjednoczenia? Przecież cały sens Stanów Zjednoczonych Ameryki tkwi w tym. Ci ludzie tańczyli i słuchali muzyki. . której doświadczył ten kraj..Zrobili to.Zrobili to. Nadszedł czas narodowego zjednoczenia w obliczu brutalnej zniewagi. . że twoim zdaniem w tym kraju nic się nie zmieniło. Po ataku na miasto dokonanym przez ludzi.. że tutaj akceptuje się różne punkty 211 .. Robiłem wszystko. Nie wierzyli w wolność absolutną. wydaje mi się.

Marcusie.krzyknąłem. 212 . Odwrócił swój ekran tak.Zamknij drzwi. Drzwi miały zawiasy ze spowalniaczami. przejawiasz zbyt dużą ochotę.. gdy odjeżdżały z tymi wszystkimi ludźmi. która chciała aresztować chłopaka za rozprowadzanie materiałów informacyjnych o prawach obywatelskich. kto twierdzi. Tak. Powiedziała nam. Wziąłem swojego schoolbooka. Być może rzeczywiście wszystko się z m i e n i ł o .zwróciła się do mnie. kto jak kto. . . torbę i wypadłem z klasy jak burza. Teraz nikt nie starał się zatrzymać ciężarówek. że kocha wolność słowa. Uciekłem. że konstytucja nie ma znaczenia! . rozumiem. ale ty powinieneś zrozumieć. . Cały czas filmowały mnie kamery. A teraz nie. Jak w więzieniu. Ja też nie.Masz się tam natychmiast stawić.. kto się z tobą nie zgadza. że to doktryna religijna. Twój przyjaciel Darryl. ludzi.powiedział Benson. Kiedyś żyliśmy w wolnym kraju. A ty zaatakowałeś ją niczym jakiś fundamentalista. powiedziała. N i e będę tolerować tak niegrzecznego zachowania na moich lekcjach. którzy rzucili studia. żeby móc patrzeć na nagranie z lekcji WOS-u. którzy tańczyli w parku. że wszystko jest teraz inne. . Oglądał je. Poszedłem szybko do gabinetu Bensona.Niech pan nawet o nim nie wspomina! . więc nie można było nimi trzaskać. . że po wysadzeniu mostu wszystko się zmieniło. gdyby nie to. rąbnąłbym nimi. Marcusie . udowadniając. Czujniki RFID w moim szkolnym identyfikatorze transmitowały dane na mój temat do czujników rozmieszczonych na korytarzu. to była p r o p a g a n d a . gdzie jest gabinet pana Bensona .Co masz na swoją obronę? . Pomyślałem o ostatniej lekcji z panią Galvez oraz o tysiącach studentów z Berkeley otaczających samochód policji. kipiąc ze złości.Nie. że wiesz.widzenia. i osób walczących o wolność słowa. aby zakrzyczeć każdego. Rejestrowały mój chód. że ma rację.Nie ma pan prawa o nim mówić. bojowników.Myślę.To nie była nauka. Jak na kogoś. . Jesteśmy krajem dysydentów.

odparłem. co ich rozumienie. Jakaś część mnie chciała się przed nim płaszczyć. . Potrząsnął głową. że jesteś mi winien przeprosiny .Chyba nie chcesz wypowiedzieć mi wojny w mojej własnej szkole .Pamiętałem to co do słowa. zostaniesz aresztowany za wtargnięcie. że zostałem zawieszony na dwa tygodnie. . synu.„Wyłonione zostały wśród ludzi rządy. żeby wykorzystać go przeciwko mnie. Mógł mnie wydalić ze szkoły za „groźne zachowanie”. Ledwie mógł się powstrzymać od swojego sadystycznego uśmieszku. . . . co to znaczy.Tak . .Teraz wyślę e-mail do twoich rodziców.zasugerował.. których sprawiedliwa władza wywodzi się ze zgody rządzonych. . Ale oczywiście nie miałby żadnych skrupułów. co oznacza „zero tolerancji”? Dałem za wygraną. którego podwalinami będą takie zasady i taka organizacja władzy. IDŹ! Wyszedłem. który przyniosłem. Że jeżeli kiedykolwiek jakakolwiek forma rządu uniemożliwiałaby osiągnięcie tych celów. jakie wydadzą się narodowi najbardziej sprzyjające dla szczęścia i bezpieczeństwa”.Wiem. Zamruczała drukarka.Myślę.Pamiętanie rzeczy to nie to samo.dodał. Spojrzałem na niego.Nie możesz jej wygrać. to naród ma prawo taki rząd zmienić lub obalić i powołać nowy. które próbowały zastraszyć swoich nauczycieli. Jeśli za trzydzieści minut będziesz nadal przebywał na terenie szkoły. Spojrzałem na niego. niż doczeka się przeprosin. Nachylił się nad komputerem i kliknął kilka razy. Chciała błagać o przebaczenie za cały wstyd. Ujarzmiłem tę część i postanowiłem. Wręczył mi kartkę ciepłego papieru firmowego szkoły i oznajmił.Marcusie. . . Program „zero tolerancji” był wymierzony przeciwko dzieciakom z gangów. wiesz. . że prędzej wykopie mnie ze szkoły.

korzystanie z niego nie było zabawne. myśląc. że będą ratowali ludzi przed huraganami. dowódca regionalny Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Żołnierze amerykańscy ginęli na całym świecie. Podpis mówił. Istniało tyle powodów. uczestnicząc w długiej. Funkcjonariusze Gwardii Narodowej. i rozmawiał z Miss Gestapo. ale wiedziałem. Rzadko ją oglądałem. jeden po drugim: parada urzędników tłumacząca nam. Usiadłem w pokoju gościnnym i włączyłem telewizję. Ten koleś wszedł do ciężarówki. stacjonowali teraz latami za granicą. radia i gazet. niekończącej się wojnie. żeby się bać. dlaczego powinniśmy być przerażeni. 214 . Wszystkie swoje poglądy o świecie czerpali z telewizji. na której tyłach byłem przykuty. Miał na sobie mundur żołnierski. Defilada zdjęć bomb wybuchających na całym świecie. Przerzucałem kolejne kanały i nagle złapałem się na tym. że patrzę na znajomą twarz. W tylnej kieszeni dżinsów miałem złożoną kartkę. że robili to moi rodzice. którą po przyjściu do domu rzuciłem na stół kuchenny. którzy zapisali się na służbę. Przeleciałem wszystkie dwudziestoczterogodzinne programy informacyjne.ROZDZIAŁ 14 Kiedy wszyscy użytkownicy Xnetu siedzieli w szkole. Wiadomości były okropne. że jest to generał Graeme Sutherland. Nie tylko żołnierze.

Pozwólcie. że trwa tam wiec rekrutujący wrogów Ameryki. zachęcani przez muzyków na scenie. znajdziecie tam też broszury.ciągnął swój wywód .. I jeszcze jeden: Czy zamach terrorystyczny z 11 września naprawdę miał miejsce? I kolejny: Jak obrócić służby bezpieczeństwa przeciwko nim samym.Chciałbym.kontynuował . Aresztowano prowodyrów i prowokatorów . ba. aby zaatakować policję. żeby nie dopuścić do jakiejkolwiek przemyślanej. To był wiec rekrutacyjny wroga.Trzymam w rękach materiały informacyjne. aby przez chwilę państwo na to zerknęli. Wielu z tych ludzi miało już na swoim koncie wcześniejsze 215 . Weźmy na przykład ten slogan: NIE UFAJCIE NIKOMU POWYŻEJ 25-TKI. że Ameryka nie powinna się bronić. Te broszury pokazują nam prawdziwy powód nielegalnego zgromadzenia w sobotnią noc. wyważonej i dojrzałej dyskusji na temat tego proterrorystycznego przesłania. Jeśli gdziekolwiek w San Francisco napotkacie grupę ludzi. . Pamiętam. niż wyeliminowanie dorosłych i jednoczesne ograniczenie własnej grupy do łatwowiernych młodych ludzi? Kiedy na scenę weszła policja .którzy przyprowadzili tam tysiące łatwowiernych młodych ludzi. Podniósł stos broszurek. ta poskromiła ich. To była próba deprawacji dzieci i wmówienia im. że rozdawało je tam wiele osób. Bez zgody rządzonych: Obywatelska instrukcja obalenia państwa. widać to na wszystkich nagraniach. że przeczytam tytuły. którzy nie podjęli odpowiednich środków ostrożności. Czy jest lepszy sposób. Ośmiuset dwudziestu siedmiu z nich zostało aresztowanych. nawet nie zaopatrzyli się w toalety. które rozdawano na tak zwanym koncercie w parku Dolores w zeszłym tygodniu. szykowali się do ataku na policję. a kiedy ci imprezowicze. Kazano zebranym rozejść się. To nie było jedynie niebezpieczne zgromadzenie tysięcy ludzi. wykorzystując humanitarne techniki kontroli tłumu. Zgromadzenie to zakłóciło ciszę nocną setek mieszkańców tej okolicy.okazało się. z którymi nie skonsultowano się w sprawie organizacji owej całonocnej imprezy.

że nie. Nadal przebywają w areszcie. dziewczyna z trzema chłopakami. Umieścił je obok swojej twarzy i pokazywał je jedno po drugim. którzy z nimi sympatyzują. że przyszły na koncert w parku? . których efektem były dziesiątki rannych osób. Szanowni państwo . Generał wyjął stos zdjęć i zaczął je podnosić. Ponad sto osób miało zaległe wyroki. Pokazywali to tak. że nikt nie zginął. żeby walczyła dla nich na ojczystej ziemi. niektórzy przygnieceni. że te dzieciaki sympatyzują z terrorystami tylko dlatego.Panie generale. . Śmiertelna mieszanka narkotyków. Ale kiedy młodzi ludzie dostaną się pod wpływ wrogów naszego kraju. Terroryści pragną zrekrutować piątą kolumnę. Wyłączyłem telewizor. czy atakują nas terroryści.oznajmił wreszcie z naciskiem . przypięliby mnie na miesiąc pasami do łóżka. generale. Bez względu na to. dwóch całujących się nawzajem facetów. Dziennikarz podniósł rękę i powiedział: . Gdyby to były moje dzieci.To są zdjęcia zrobione przez policjantów aparatami na podczerwień tuż przed wejściem na korty. z pewnością nie twierdzi pan. Byli na nich dość ostro tańczący ludzie. inni podeptani. To cud. Nie mają wprawy w posługiwaniu się bronią. Potem zaczęła się seria ze scenami miłosnymi pod drzewami. Wtedy wtrącił się drugi dziennikarz: .przestępstwa. czy ci.Ameryka toczy wojnę na wielu frontach.Oczywiście. ale nigdzie nie stoi w obliczu tak poważnego niebezpieczeństwa jak tu. jakby chodziło o zamieszki. w domu. Gdyby moi rodzice dowiedzieli się. a potem wypuszczali z domu tylko 216 . staną się jeszcze groźniejsi niż oni. . propagandy i muzyki.Na tej imprezie były dziesięcioletnie dzieci. że tam byłem. byłbym poważnie zaniepokojony.Z pewnością chodzi tu tylko o koncert pod gołym niebem.

tato . to powinienem jej pomóc. . którzy ranią. jakby nie myślał już o mnie jak o osobie. Było mi już wszystko jedno. że wicedyrektor od lat czepiał się Marcusa .Po ostatnim spotkaniu z nim przeklinałeś go jeszcze przez godzinę. którzy nie mają zamiaru dyskutować o bardziej wartościowych aspektach konstytucji. ale musisz się przygotować na konsekwencje takiego zachowania.„Zakłócanie lekcji argumentami przeciwko Departamentowi Bezpieczeństwa Wewnętrznego”. Masz oczywiście pełne prawo. . że są ludzie. . z każdego przedmiotu mam pracę domową. Czułem się wtedy tak.broniła mnie mama. aby wypowiadać swoje zdanie. że będą w k u r z e n i . prawda? . Nie znosiłem tego. ale uznałem.To była lekcja WOS-u. . .Zadali mi dwa tygodnie nauczania indywidualnego.. mam oprzeć się na wydarzeniach w mieście: referat z historii. jak podły jest kapitan.odparł. że jeśli mama się za mną wstawia. gdy dowiedzą się.Rozmawialiśmy o DBW Przecież w dyskusji każdy powinien mieć prawo do wyrażenia swoich poglądów.Będziesz musiał pogodzić się z faktem.w elektronicznej obroży. Tata pokręcił głową.Wiesz. synu .powiedziałem. Teraz płyniemy na łodzi ratunkowej. O mało nie przewróciłem oczami. a jeśli już znajdziesz się na łodzi ratunkowej.. . gdy ich życie wisi na włosku. 217 . A jeśli już o tym mówimy. którą trzeba wyprowadzić z wieku dojrzewania. z WOS-u. nikt nie chce słyszeć o tym. że zostałem zawieszony.Zrozum. . że żyjemy teraz w innym świecie. Myślę. Musisz zmierzyć się z faktem. ale razem z mamą wyperswadowaliśmy mu to. lecz na wpół ukształtowanej larwie. Tata chciał mnie uziemić. Nie przyjęli tego dobrze. Często w takich chwilach zaczynał zwracać się do mnie per „synu”. to przeczuwałem. To lepsze niż siedzenie w domu przed telewizorem. że wielokrotnie padło wtedy słowo „dupek”. angielskiego i fizyki.

myśląc o dwóch rzeczach: o widoku tłumu atakującego kordony policji i dotyku brzegów jej piersi pod koszulką. jakby podejrzewał. Następnego dnia zabrałem się do pracy nad moimi wypracowaniami. Zawsze to ja posuwałem się dalej. Tej nocy skończyłem na czacie z Ange. że mam jakieś niecne zamiary. gdzie nie byłem od czasu eksplozji. Na myśl o tym spotkaniu czułem się naprawdę podekscytowany. w jakim dotychczas byłem. na wschodnim brzegu zatoki. San Francisco to dobre miejsce do opisywania. a potem przytaknął. a one mnie odpychały. nie widziałem fajniejszych eksponatów od tych w Exploratorium*. wynalezienie peceta. i o tym. Historia? Pewnie.do tej samej co Van. Poczułem perwersyjną satysfakcję. otworzyłem edytor tekstu i zacząłem zbierać pomysły do swoich wypracowań. co zajęło nam całkiem sporo czasu. począwszy od gorączki złota. Powiedziałem „dobranoc” i udałem się do swojego pokoju. trochę jej tu jest.eksperymentalne muzeum nauki. to było zupełnie po drugiej stronie miasta. sztuki i percepcji ludzkiej w San Francisco. Dlaczego nie? To o wiele lepsze niż pałętanie się po domu. Każdej nocy od czasu imprezy kładłem się do łóżka. do której szkoły chodziła . 218 . po stocznie z czasów drugiej wojny światowej. oglądając eksponaty dotyczące przechodzenia gleby w stan ciekły podczas dużych trzęsień * Exploratorium .. Nigdy nie byłem z dziewczyną tak. Wiedziałem. co mogłoby między nami zajść. To była kusząca fantazja. Tej nocy spałem głęboko i miałem podniecające sny o mnie i Ange. że jeśli spotkam się z nią wieczorem następnego dnia. gdybyśmy znaleźli się w jakimś ustronnym miejscu. Współczuła mi i powiedziała. Odpaliłem Xboksa. Miałem wrażenie. Fizyka? W żadnym muzeum. pomoże mi napisać te prace..Tata spojrzał na mnie poważnym wzrokiem. że Ange była tak samo napalona jak ja. gdy opierała się o filar. Była niesamowita. agresywną jak ona. obozy internowania dla Japończyków.

na który dzisiaj pewnie ledwie zwrócilibyśmy uwagę. anielogłowych hipstersów spragnionych pradawnego niebiańskiego podłączenia do gwiezdnej prądnicy w maszynerii nocy [. Zawsze lubiłem się uczyć dla samej nauki. Utwory poetyckie. Zatraciłem się w książce pod tytułem W drodze Jacka 219 . tacy jak Pat Murphy i Rudy Rucker.]** ** A. s. ruch antywojenny. że daje się dostrzec jednak jakiś postęp. Przypomniały mi o parku.chodziło mniej więcej o jeden wers dotyczący seksu gejowskiego. gdzie Allen Ginsberg i jego kumple tworzyli swoją radykalną. Ginsberg. Skowyt. tłum. Na lekcji angielskiego czytaliśmy Skowyt i nigdy nie zapomnę pierwszych wersów tego wiersza. Zatraciłem się zupełnie w bibliotece. [w:] idem. Nauki społeczne? Ruch Wolności Słowa. że najpierw napiszę wypracowanie o beatnikach. Żeby więcej wiedzieć na temat otaczającego mnie świata. Baran. prawa gejów. Mogłem to robić.. przechadzając się po prostu po mieście. Postanowiłem. policji i opadającym gazie. Poczułem się w pewnym sensie szczęśliwy. narkotyczną poezję. Ginsberga przymknęli za nieprzyzwoitość Skowytu . Kraków 1984. od których przeszły mi dreszcze po karku: Widziałem najlepsze umysły mego pokolenia zniszczone szaleństwem. głodne histeryczne nagie.. Podobało mi się. Na piętrze w księgarni City Lights znajdowała się wielka biblioteka. jak połączył te wyrazy: „głodne histeryczne nagie”.ziemi. feminizm.. Że kiedyś było jeszcze bardziej restrykcyjnie niż teraz. włóczące się o świcie po murzyńskich dzielnicach w poszukiwaniu wściekłej dawki haszu. B. 7. wiedząc.. I „najlepsze umysły mego pokolenia” też dały mi ostro do myślenia. Cesar Chavez. czytając te piękne stare wydania książek. beatnicy. pisarze science fiction. Znałem to uczucie. Angielski? Jack London.

Czytałem W drodze i wpatrywałem się w umykający krajobraz. a obsługujący mnie sprzedawca przytaknął przychylnie i znalazł dla mnie tańsze wydanie. ale i tak jakoś to jest. W tych słowach tkwił pewien pociągający rytm. i przejść się tak po prostu po polach. w jednym z tych miejsc ze stacją benzynową i tanią knajpą. ostro popijającym pisarzu. jakby ktoś czytał je na głos. 220 . łapie się nędznych fuch. i spotykać ludzi. a ten wkręca go w dziwaczne plany. w myślach słyszałem ich brzmienie.Kerouac przypuszczalnie napisał to w ciągu trzech tygodni na długiej rolce papieru. którą od dawna chciałem przeczytać. oglądać różne rzeczy i robić różne rzeczy. bo mama wciąż oczekiwała.czatowanie z Ange do późna w nocy trochę zakłóciło mój harmonogram snu. Wiecie. takimi jak Dean Moriarty. że zejdę na śniadanie. które sprzedał mi za sześć dolców. wsiadłem do metra. Ta podróż autobusem była długa i widocznie musiałem się trochę zdrzemnąć . z których nigdy. a potem przesiadłem się do autobusu na moście San Mateo i pojechałem na wschodni brzeg zatoki. przesiadłem do innego autobusu i wkrótce znalazłem się przed szkołą Ange. spotyka ludzi i rozstaje się z nimi. Hipsterzy. włóczędzy o smutnych twarzach. ćpającym. gdzieś w Dolinie Kalifornijskiej. naprawdę nigdy. który jeździ na stopa po Ameryce. Obudziłem się. uliczni bandyci.to tylko sterta zadziwiających zdarzeń następujących jedno po drugim. Poszedłem do Chinatown i zamówiłem bułeczki dim sum oraz makaron z pikantnym sosem.Kerouaca. jak spróbowałem specjału Ange. Nie ma tu jednego wątku . jego moc jakoś prysła. w powieści. kanalie i anioły. Gdy zbliżało się popołudnie. co mam na myśli. Ta książka to na wpół autobiograficzna powieść o Jacku Kerouacu. Miałem ochotę walnąć się na pryczy w furgonetce i obudzić w jakimś zakurzonym miasteczku. który kiedyś uważałem za dosyć ostry. oszuści. będąc totalnie naćpany . Jednak po tym. wyje na ulicach po nocy. Zaprzyjaźnia się z autodestrukcyjnymi ludźmi. nic nie wychodzi. w drodze do Los Angeles.

płoną. Zaznaczyłem fragment palcem. . bo moja świadomość nie czuła się jakoś mocno zaskoczona. płoną.Posłuchaj: „Ale wtedy jeszcze tańczyli na ulicach. s. a moje zarzuciła na siebie. ci. „pająki na tle gwiazd”! To jest czadowe! Czy cała książka jest taka? Gdy szliśmy powoli chodnikiem w kierunku przystanku autobusowego.Co czytasz? Czekałem na to. . Obdarzyła mnie długim uściskiem i mocnym pocałunkiem w policzek.No. . tłum. jak bajeczne ręce eksplodujące niczym pająki na tle gwiazd. ale płoną. streściłem jej fragmenty. Kiedyś rozmawialiśmy codziennie. no. A. 11-12. cześć! .moją dziewczyną? Pewnie. pragnący wszystkiego naraz. tak jak przez całe życie kuśtykam za fascynującymi mnie ludźmi. * J. co nigdy nie ziewają. po cichu przeczytała ten fragment.No. W jakiś dziwny sposób wyglądał słodko i przypomniał mi Van. To była Van. Spacer po ulicy z dziewczyną . lecz wydawało się. Wzięła książkę i jeszcze raz. Kołyszko. szałem rozmowy. Podświadomie spodziewałem się tego. To nie była duża szkoła i wszyscy uczniowie wychodzili z niej o tej samej porze. 221 . Byłem tego pewien.Wybiegła w podskokach przez bramę ubrana w mundurek .Marcus? Odwróciłem się. jakby minęły miesiące. jakby mieli kuku na muniu. a ja kuśtykałem za nimi. Tuż za rogiem objęła mnie wpół ramieniem. W drodze. które już przeczytałem. aż nagle strzela niebieskie jądro i tłum krzyczy »Oooo«„*. bo dla mnie prawdziwymi ludźmi są szaleńcy ogarnięci szałem życia. . Warszawa 2009. Przez chwilę zapomniałem o kłopotach. Kerouac. dlaczego nie? rozmowa o tej fajowej książce. Było jak w niebie.Hej! . nie plotą banałów. . chęcią zbawienia.nigdy dotąd jej w nim nie widziałem. Nie rozmawiałem z Van od tygodni.powiedziała.

Tak.Angela? . . Graliśmy razem w ARG.No cóż. Za nami szło wiele dziewczyn z tej szkoły. . . ale nie złą. . Vanessa . obracając mnie gwałtownym ruchem i prowadząc w kierunku przystanku autobusowego. podsłuchując. że wpadniemy w kłopoty. lecz Van wśród nich nie było. Van .. Poczułem się speszony.I dlatego przestaliście się przyjaźnić? 222 . Miała bladą skórę.Znasz ją? . .Co? Nie! Coś ty! Byliśmy tylko przyjaciółmi. . bo zobaczyła mnie z inną dziewczyną. Vanessa . .dodała Ange.O! . gdy nas aresztowali. starając się utrzymać neutralny ton głosu. . Patrzyła na nas uważnie. Byliśmy we czwórkę najlepszymi przyjaciółmi.odpowiedziała Ange. od zawsze.powiedziała Van. Długo opierałem się pokusie.odparłem.zapytała Ange.Chodziłeś z nią? .Przyszedłem po Ange .powiedziałem. chociaż przy tempie. . .Hej. żeby się obejrzeć.I co się stało? Zacząłem mówić ciszej. Miałem ochotę zdjąć ręce z ramion Ange. miło mi było was zobaczyć. była roztrzęsiona. Że innych wpakuję w kłopoty. ale jakoś stłumiłem w sobie to uczucie.B y l i ś c i e przyjaciółmi? Miałem wrażenie.Bała się. . Van wyglądała na zaskoczoną.oznajmiłem.Nam też. . aż w końcu nie wytrzymałem. . . musiałaby biec.Co ty tutaj robisz? . że Van idzie tuż za nami. José Luisem i Darrylem.Nie spodobał jej się Xnet . żeby nas dogonić.Była ze mną. jakie narzuciliśmy.Cześć.

Nie. Przed nami szła Van. odkąd ją poznałam. .. Po prostu nie jestem z nią w dobrych stosunkach. Vanessa była moją dobrą przyjaciółką i już nią nie jest. no. .W porządku.Czyżby? . No nie. nie. mimo że mówiłem prawdę. krzycząc: „Uuuuuu!”. to znaczy posiedzieć przy jej Xboksie i posurfować 223 . gdy się całowaliśmy. Ange. Oczywiście stanęła na przystanku.Po prostu oddaliliśmy się od siebie. nie do końca. musiała więc przechodzić obok nas. a potem do Ange. więc doprowadziliśmy się do porządku i ruszyliśmy w stronę przystanku. miały z Van coś do siebie i dlatego Jolu nie chciał jej przyprowadzać. pomyślałem. To dlatego Jolu znał ją od dawna. Obok przeszła grupka dziewczyn. ale mi to w ogóle nie wychodziło. Nigdy się ze sobą nie dogadywałyśmy. żeby się wyluzować i „pouczyć”.. i to mnie martwi. . Przytuliła mnie i zaczęliśmy się całować. potem wsiadła do autobusu. w porządku. Czułem się jak kompletny bałwan. co? . po prostu mi uwierz i daj temu spokój. ty byś ją lubił. ale nigdy niczego do niej nie czułem.Nie . a ja jej nigdy nie spotkałem.Ale gdyby Darryl jej nie lubił. to wszystko. a ja przez całą drogę próbowałem nawiązać rozmowę z Ange. Darryl i ona.Ale to nie była twoja dziewczyna? . że to zabrzmiało jak kłamstwo. Przepraszam. ale Darryl bardzo ją lubił. . Mieliśmy w planie iść na kawę.. Nie było mowy... Ange gwałtownie zahamowała i przyjrzała się badawczo mojej twarzy. nie odezwaliśmy się do siebie ani słowem.odparłem. Proszę. w porządku? Trochę odpuściła. Miałem rozpaloną twarz.Nie! Naprawdę! Byliśmy tylko przyjaciółmi. Zrobiliśmy kilka kolejnych kroków. Czułem.

Znajdował się w gmatwaninie kabli. Na jej biurku było jeszcze gorzej niż na podłodze. oparci o stolik nocny. siedząc obok siebie. zeszytów i części pecetów. a siostra Ange poszła na randkę ze swoim chłopakiem. które mogłyby powbijać się w bose stopy jak policyjna kolczatka. nachodziły mnie bardzo kosmate myśli. Rozkręcali wózek śrubokrętem na ulicy w dzielnicy Marina. Pokryty warstwami ciuchów. po co się tam znaleźliśmy. po tym jak zainteresował się nim ich pies. gapiąc się na nich i nie mogąc się temu nadziwić. które Ange zamieniła w niezależne monitory ustawione na stojakach i najeżone obnażoną elektroniką. Drżałem lekko w pełni świadomy ciepła jej nogi i ramienia. We wtorki mama Ange wracała do domu późno. jednak musiałem stwarzać pozory. więc mieliśmy cały dom tylko dla siebie. który lubił wysyłać śmieszne. bo ten wieczór miała zarezerwowany na swoją lekcję jogi i kolację z koleżankami. Gdy już dotarliśmy do jej domu. poszliśmy prosto do pokoju Ange i zatrzasnęliśmy drzwi. Ten pokój to była totalna katastrofa. które się o mnie opierały. Inne były podłączone do kilku starych ekranów laptopów. więc uruchomiliśmy Xboksa. Odkąd to zaplanowaliśmy. więc musieliśmy usiąść na łóżku. że loguję się do Xnetu. tak aby można było odbierać sygnał Wi-Fi sąsiadów. Oboje wiedzieliśmy. a wszyscy ci bogaci ludzie przechodzili obok. jak rozkładają na części wózek dziecięcy. a one i tak zawsze znajdowały się przed nią. z których kilka wiodło do bezprzewodowej anteny zawieszonej w oknie.mogła przekręcić monitory i leżeć na dowolnym boku. sprawdzam maile i tak dalej. leżały na nim stosy książek i komiksów. nagrane na komórkę filmiki z różnymi czadowymi akcjami DBW ostatni pokazywał.po Xnecie. Dostałem wiadomość od chłopaka. czyli w idealnym miejscu do oglądania filmów lub czatowania w łóżku . Zakłopotanie po spotkaniu z Van jakoś minęło. Te ekrany stały na obu stolikach nocnych. co mi akurat bardzo odpowiadało. 224 .

Całe jego ciało mówiło: „Jestem całkowicie. Wokół tego budynku funkcjonariusze DBW mieli swoją strefę bezpieczeństwa. pokazał im swój dowód i położył walizkę na taśmie do prześwietlania bagażu. Ten chłopak . Przechowują tam wszystko za darmo. a ten przewrócił oczami i powiedział coś niesłyszalnego (film był kręcony z drugiej strony ulicy. Szpieg zwolnił w tym miejscu nagranie tak. które ściągało się w szalonym tempie. dzięki czemu każdy może z tego korzystać i się tym dzielić. co mu się nie spodobało. tym więcej funkcjonariuszy gromadziło się wokół niego. klatka po klatce. Ratusz wyglądał jak wielki tort ślubny pokryty posągami. Jego akcja toczyła się w drzwiach ratusza w dzielnicy Civic Center. W końcu potrząsnął z gniewem głową i pogroził palcem jednemu z nich. w zwolnionym tempie. żebyśmy mogli zobaczyć. zaledwie kilka minut stąd . ale nie zwolnił.tym razem przesłał mi jeszcze lepsze nagranie. wziął swoją walizkę i odszedł. jak generał obrócił się do 225 . o ile opublikuje się to na licencji Creative Commons. Wszystko było w porządku.które mieściło się w bazie wojskowej Presidio.Kliknąłem na link z nagraniem.o nicku Szpieg . dopóki jeden z funkcjonariuszy nie zobaczył na rentgenie czegoś. a im dłużej się kłócił. co irytowało USA. Trzymał to na egipskim serwerze lustrzanym Internetowego Archiwum Alexandria. Tamci krzyczeli coś do niego. a Szpieg nakręcił świetne ujęcie.było zmuszone zdjąć wszystkie te nagrania w imię bezpieczeństwa narodowego. Generał zaczął kłócić się z kolesiami z DBW. Goście z DBW zaczęli biec za generałem. pozłacanymi liśćmi i ornamentami. Zapytał o coś generała. na którym do ich punktu kontrolnego zbliżył się jakiś facet w mundurze oficera. więc słychać było głównie dźwięk przechodzących obok ludzi i zgiełk samochodów). prawdopodobnie ukrytym obiektywem domowej roboty. I wtedy to się stało. Archiwum USA . jednak Archiwum Alexandria oddzieliło się jako odrębna organizacja i przechowywało wszystko. totalnie wkurzony”.

powiedziałem.połowy.jego biografia jest w Wikipedii. W dużym przybliżeniu widać było. dodałem też prośbę o identyfikację tego wojskowego z filmu. podskoczył dwukrotnie. .upadł jak worek ziemniaków. Szturchnąłem Ange i pokazałem jej nagranie. na którym ponownie zaczynał się film.powiedziała . Obejrzeliśmy to nagranie jeszcze raz. Jego twarz zrobiła się purpurowa od krwi tryskającej z nosa.w średnim wieku. patrząc w ciemniejący ekran. Goście z Departamentu związali generała w kostkach i nadgarstkach jak wieprza. o stalowoszarych włosach i pomarszczonej. wrzuć! Tak też zrobiłem. a jego twarz zdawała się mówić: „Za cholerę mnie nie dorwiecie”. co zobaczyłem. Zaktualizowałem wpis.Wrzuć to na bloga . Tutaj film się kończył. Dostałem sygnał nadejścia maila. jaką odegrał podczas trudnej misji na Haiti. jak majta nogami. Sprawdziłem jego biografię. Z trudem opisałem to. dostojnej twarzy . Przechodnie spoglądali na wiążącego go faceta w mundurze. Widniało tam zdjęcie tego generała z konferencji prasowej i wpis o roli. na którego twarzy widać było. Nacisnąłem „publikuj”. I jeszcze raz. A ten teraz już krzyczał. że poznaję tego faceta . To generał Claude Geist. uderzając twarzą o chodnik. 226 . To był z pewnością ten sam facet. o jakiekolwiek informacje na jego temat. > Jasne. bo trzech wielkich ochroniarzy z DBW wpadło na niego.wrzuć. Zaraz potem pojawiło się na niej przerażenie. naprawdę krzyczał. . Generał . wrzuć. Oglądała je bez słowa.O mój dobry. a z jego nosa polała się krew. z buzią otwartą szeroko ze zdziwienia. wprawiając go w totalne osłupienie i łapiąc go wpół jak kończącego karierę zawodnika linii ataku. Dowodził pokojową misją ONZ na Haiti. że to rytualne upokorzenie i odbieranie godności to najgorsza część jego roboty. słodki Buddo . wrzuć.

jak DBW poszukuje ludzi. rozmawiając o fabule powieści i wszystkich tych niesamowitych przygodach. Mój tata naprawdę uwielbiał tę książkę. Ścigaliśmy się. i zacząłem szukać czegoś. Dla mnie nie było to nic nowego. że ślęczę nad pracą domową. czytając Kerouaca i surfując po Xnecie. przeznaczoną tylko na tego typu materiały. ale totalnie pękałem na myśl o ponownym spotkaniu z Van. Mem się rozrastał. Plik się powiększał. 227 . Na Nadużycia Władzy przychodziły wszelkiego rodzaju sugestie. notatki na marginesach. moja nowa kategoria zawierała już siedemdziesiąt wpisów.Nadużycia Władzy. Ktoś założył nowego bloga o nazwie Nadużycia Władzy. co można by tam wrzucić. Przez cały następny dzień siedziałem w domu nad swoim wypracowaniem o beatnikach. Przejrzeliśmy blogi w Xnecie. a gwoździem programu było ujęcie generała Geista przed ratuszem. Tata zniósł ją na dół i przekartkował. że czytam Kerouaca. że sami mieli ją w swojej biblioteczce. Planowałem zobaczyć się z Ange po szkole. Następnego ranka było ich jeszcze więcej. że codziennie rano miałem z nimi jeść śniadanie i rozmawiać o projektach. Na swoim blogu dodałem nową kategorię . nad którymi pracuję. nie kłócąc się o terroryzm. Umowa z moimi starymi polegała na tym. Rozrósł się. atakuje ich i napada. Ange podsuwała mi coraz to nowe hasła do wyszukiwarki i zanim jej mama wróciła do domu. ale skończyło się na czymś innym. kartki z oślimi uszami. setki małych i dużych zdjęć i nagrań. najbardziej odjechane fotki. Zjedliśmy wspaniałe śniadanie. Oboje uwielbiali tę książkę i okazało się. kto znajdzie bardziej soczyste. szukając doniesień o tym. Były w niej fragmenty zaznaczone długopisem. Przypomniały mi się lepsze czasy. na którym gromadził setki kolejnych materiałów. Podobało im się. kiedy potrafiliśmy z tatą rozmawiać przez pięć minut. więc wysłałem Ange SMSa z wymówką.Teoretycznie mieliśmy z Ange szansę zająć się sobą. robiłem już coś takiego z nagraniami i doniesieniami z zamieszek w parku.

Fotografie z nagrania pokazującego Geista pojawiły się na pierwszych stronach gazet w Korei. Geist nie wypowiedział się na temat tego incydentu. Sprawa dojrzała. Na końcu puścili krótki reportaż z Al-Dżaziry. odznaczonego trzema gwiazdkami generała związywanego przez oficerów DBW na chodniku na wprost ratusza to swoiste wezwanie do walki. a nagranie pokazano w programach informacyjnych na całym świecie w czasie największej oglądalności. jak się ich traktuje. który przyciąga uwagę całego świata. Niemczech. zobaczyłem. Do ruchu zwanego NW należą „Mali Bracia”. z chłopakiem ze szwedzkiej Partii Piratów. 228 . Wirusowy film pokazujący generała Claudea Geista. czułem. Czułem na sobie wzrok rodziców. Wielkiej Brytanii. Tata trzymał swoją filiżankę kawy tak mocno. którzy są zdenerwowani tym.jest międzynarodowe zainteresowanie tym ruchem. czym się zajmuję. że żadna telewizja ani agencja informacyjna w Ameryce nie przedstawiła relacji na ten temat. Godne największej uwagi . były szybkie i pełne wściekłości. Przytoczono kilka wywiadów: z brytyjskimi obserwatorami mediów. Mama spoglądała na niego. że wiedzą. że patrzą na siebie. . porównując nagranie amerykańskiej telewizji z materiałem narodowej stacji informacyjnej Syrii.NaduzyciaWladzy to najnowszy szał w znanym już Xnecie w San Francisco. że aż trzęsły mu się ręce. kiedy w wieczornym programie informacyjnym BBC wyemitowano specjalny reportaż o tym. dokumentując jego porażki i ekscesy. Lecz gdy umyłem naczynia. który robił szydercze uwagi o skorumpowanej prasie amerykańskiej.Jednak kolejnego ranka w trakcie śniadania oboje siedzieli przyklejeni do radia. którzy obserwują działania antyterrorystyczne podjęte przez Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego.kontynuował spiker . emerytowanego. Egipcie i Japonii. z emerytowanym prezenterem wiadomości mieszkającym w Tokio. jednak komentarze młodych ludzi.

Próbują nas zdyskredytować . żeby nam to stamtąd transmitował. dzięki. Wrzuciłem tego maila na bloga.powiedział w końcu. Nie miałem ochoty przychodzić po nią do szkoły. Dostałem kolejnego maila. że kręcicie ten materiał! Minutę później kolejny e-mail. odpaliłem Xboksa i wszedłem do sieci. > Możemy zasłonić ci twarz i zapewnić anonimowość. Z tego. Kręcimy materiał o Xnecie i wysłaliśmy reportera do San Francisco. nie. 229 . Chcieli przeprowadzić wywiad ze mną o „mojej grupie”? > Hm. które mają zapewnić nam bezpieczeństwo. Przez cały dzień grzecznie je odrzucałem. on mógł być z DBW. Ja chcę stanąć po twojej stronie. Gdy usłyszałem dwukrotne trzaśniecie drzwiami. Czy byłbyś zainteresowany udzieleniem wywiadu na temat twojej grupy i jej działań? Gapiłem się w ekran.Próbują sabotować wysiłki. Wróciłem do Kerouaca. Ta sama prośba.. Tego dnia nie przeczytałem dużo Kerouaca. ale zobaczyła to mama i potrząsnęła głową. Ale dzięki za to. bo nie chciałem utknąć w jednym autobusie z Van. Jezu. Otwarłem usta. inna agencja informacyjna: KQED chciało się ze mną spotkać i nagrać wywiad radiowy. Chodzi o prywatność. gdy tamtego wieczoru siedzieliśmy w kawiarni nieopodal jej domu. Stacja z Brazylii. Deutsche Welle. . co wiedziałem. żeby to zrobić.właśnie tak doradziła mi Ange. > Cześć M1k3y. - Zwołaj konferencję prasową . Miał rację. Poszedłem więc do swojego pokoju i zacząłem pisać pracę o Kerouacu. Wiesz. Przez cały dzień nadchodziły nowe prośby. Jestem producentem programu informacyjnego The National Kanadyjskiej Korporacji Nadawczej CBC. I to nie jest „moja grupa”. że Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego z przyjemnością wyśle do nas swojego rzecznika. Tu Colin Brown. Australijska Korporacja Nadawcza. ale musiałbym zwariować.

.To też . że gracze zabiją ich w środku konferencji prasowej.Jesteś bardzo bystrą kobietą . że teoretycznie mogliśmy wprowadzić tam przygłupich dziennikarzy. . co oznaczało.przyznałem. wygoogluj to. Wygląda tak. . Wybierz po prostu jakieś centrum handlowe. PvP to walka gracz kontra gracz.dodała. jestem pewna. jak przeprowadzić udaną konferencję. .Nie mam pojęcia o konferencjach prasowych. jakby ledwo radził sobie z samodzielnym wiązaniem sznurówek. . To znaczy jeśli udaje się to prezydentowi. Na pewno ktoś napisał artykuł. .Och. nie obawiając się.Zrób to przez Mechaniczną Grabież. Zamówiła kolejną kawę. Możesz zalogować się stąd. że tobie też się uda. i wyznacz godzinę. Część Mechanicznej Grabieży była neutralna..przytaknąłem.I piękną .Co? Zwariowałaś? . gdzie nie można grać w PvP.

Wyznaczyłem akcję na godzinę ósmą. na co zareagowała w dość tajemniczy sposób i odtąd spoglądała na mnie jak na swojego małego chłopca. wrzuciłem na swojego bloga informację o konferencji.tylko reporterka Foksa była „oburzona”. Znalazłem na to sposób. pod warunkiem że tego dnia będą mógł pójść z nią „do kina”. aż w końcu puściłem farbę o Ange. że oprócz mnie na pytania będzie odpowiadała także krążąca wokół grupa Xnetrów. więc użyłem tego jako pretekstu. aby pojawić się w jej programie telewizyjnym. Reakcje były różne: od zmieszania po entuzjazm . obiecując. który dorasta. 231 . generała czy jakiegoś głównego dowódcę partyzantów. Potem wysłałem maile do prasy. że z tego będzie można zrobić dość fajną historię. Cała reszta zdawała się myśleć. chociaż wielu z nich potrzebowało sporej pomocy przy logowaniu się do gry. Po każdym wieczorze spędzonym przeze mnie poza domem mama zawracała mi głowę. Chciała poznać Ange. że przyprowadzę ją następnego wieczoru.ROZDZIAŁ 15 Zanim jeszcze rozesłałem zaproszenia do agencji prasowych. wymyśliłem. że miałem czelność zaproponować grę. Mógłbym przysiąc. że wszyscy ci dziennikarze chcieli ze mnie zrobić lidera. po kolacji.

232 . to je zignoruj.ha! .więc ponownie zostałem sam na sam z moją dziewczyną i naszymi Xboksami w jej pokoju. a ona położyła moją głowę na swoich udach i pogłaskała mnie po włosach. na którym pojawiali się nowi gracze. powiedzieć? . . że ich wystrzelasz. to plan doskonały. kudłate i wyglądały głupkowato.Po prostu odpowiadaj na pytania. żeby je pielęgnować. ale odkąd wyszedłem z więzienia. miałem to gdzieś. Oba Xboksy po zalogowaniu do Mechanicznej Grabieży chodziły bardzo powoli. Zwaliłem się na łóżko. Spojrzała na ekran. Wyłączyłem z kontaktu jeden z monitorów stojących obok łóżka i podłączyłem go do swojego Xboksa tak. Łaziłem po pokoju tam i z powrotem. Ktoś inny może na nie odpowiedzieć. . . do diabła.To zbyt pojechane.Marcus. ani siostry Ange znowu nie było w domu . a jeśli jakieś pytanie ci się nie spodoba. musisz ich skompromitować.pocieszała mnie. żebyśmy mogli się jednocześnie zalogować. Nie licz na to.to właśnie tutaj się pojawią. Jeśli dziennikarze nie grali dotąd w Mechaniczną Grabież . kto będzie wyglądał na zdezorientowanego reportera.Ani mamy. Jeśli chcesz wykończyć DBW. żeby czekali gdzieś na drodze między kantorem Jednookiego Petea a bramą wejściową i kierowali każdego. farbując je na wszelkiego rodzaju zabawne kolory. bo jego kantor był położony najbliżej placu. Moje włosy zrobiły się długie. We wpisie na blogu poprosiłem wszystkich. do Petea.Będzie dobrze .nie należały do domatorek . Przed atakiem bombowym eksperymentowałem z różnymi fryzurami. Będzie dobrze.W kantorze Jednookiego Petea jest teraz sześciuset graczy! Wybraliśmy Jednookiego Petea. . dzięki czemu nie musiałem się już w ogóle wysilać. Twoja jedyna broń to zrobić z nich kretynów. . złapałem maszynkę do strzyżenia i obciąłem je na centymetr. i stałem się niewidoczny podczas akcji i klonowania RFID.Co ja mam im. więc któregoś dnia poszedłem do łazienki.

poczucie. że po skórze przechodziły mi ciarki. a ja czułem się zakochany. Całowała mnie po całej klatce piersiowej. a moja krew wrzała. Nie mogłem oddychać. że już to mówiłem. i zabawna.Podniosłem powieki i spojrzałem w jej wielkie brązowe oczy schowane za okularami. ja ją też. Jej koszulka ześlizgnęła się. lizać i dotykać. mogłem tylko poruszać się. Turlaliśmy się po łóżku. a robiła to w taki sposób.to wszystko sprawiało. Ange była piękna i bystra. Gapiłem się wybałuszonymi oczami. że to zrobi. Były okrągłe. Jednak teraz się nie bałem. Wiem. międzynarodowe zainteresowanie. co mnie trochę przerażało. ale z jakiegoś powodu zawsze przestawaliśmy. nie mogłem myśleć. ale warto to powtarzać. że przez miasto jak kulka we flipperze przewala się ruch społeczny . zanim zrobiło się zbyt gorąco. bez ruchu i z zapartym tchem. i inteligentna. Sięgnęła do tyłu i po chwili z jej piersi opadł stanik.wiedziałem. całować. dotykając się wzajemnie. Świetnie całowała. Ange pochyliła się. Usiadłem powoli i objąłem ją. że nie mogę liczyć na to. nasze ciała tańczyły wśród odgłosów podniecenia. Pocałowaliśmy się. że wyglądały łagodnie i smutno lub leniwie i śpiąco. Nieuchronnie zbliżająca się konferencja. Ona mnie też. Teraz miałem ochotę posunąć się dalej. Położyła ręce na głowie i cofnęła się trochę. że nas przed tym powstrzyma. 233 . wilgotne i pełne ekspresji. Wiedziałem. łapiąc mnie i przyciągając moją nagą klatkę piersiową do swojej. walka z moimi rodzicami. Znalazłem brzeg jej koszulki i szarpnąłem nim. Może dlatego nie posunęliśmy się dotąd dalej . Gdy chciała mnie rozśmieszyć. że zamieniałem się w wulkan podniecenia. Dużo się całowaliśmy. wybałuszała je lub sprawiała. żebym pomógł jej zdjąć ją z ramion. Wiedziałem to od tamtej nocy w parku. a potem ona chwyciła moją koszulkę i ściągnęła mi ją przez głowę. I właśnie teraz to robiła.

Odsunąłem jej suwak. żeby nas zlikwidować. jeśli w tym samym pokoju. zdetonuję bombę atomową?”. zataczających się we wszystkich kierunkach. Chwilę później oboje byliśmy nadzy. czy przerwiesz go. że miałem przerwać coś. że o mało nie odjechałem. i wybieraliśmy dość sprytne postacie z fajną bronią i bombami pułapkami na zwisających z tyłu kluczach. kto próbowałby je złapać. i to dokładnie w momencie. a potem oboje chwyciliśmy nasze ubrania i mniej lub bardziej ubrani złapaliśmy klawiatury i ruszyliśmy do kantoru Jednookiego Petea. Xneterów też było łatwo zauważyć: wszyscy graliśmy w Mechaniczną Grabież. to ma być twój pierwszy raz W ŻYCIU.Cholera! . Łatwo było się zorientować. o co w tym wszystkim chodzi. 234 . rzucając na nas poświatę. To znaczy gdybyście mnie wcześniej zapytali: „Marcus. a ona mój i z szarpnięciem zdjęła mi spodnie. Wtedy właśnie zauważyłem zegarek.Zaczyna się za dwie minuty! . gdy tylko mieliśmy trochę wolnego czasu (lub nie chciało nam się odrabiać pracy domowej). przyciągnęła moją twarz do swojej i pocałowała mnie tak. które zsunąłem palcami u stóp. Rozpiąłem guzik w jej spodniach. w którym się znajdujecie. próbując załapać. gdy byłem zmuszony to przerwać. które wybrały postaci chwiejących się pijaków. czasem naciskając zły klawisz i oferując obcym cały swój inwentarz lub jego część albo obdarowując ich przypadkowymi uściskami lub pocałunkami. . kto był dziennikarzem: to te wszystkie głupki.krzyknąłem. które miały zetrzeć na miazgę każdego. który dawno temu spadł na podłogę. A jednak przerwaliśmy.Nawzajem dodawaliśmy sobie odwagi i posuwaliśmy się coraz dalej. zostały nam tylko skarpetki. Ona rozpięła w moich. Ja zdjąłem jej. Objęła mnie. . co powinienem był przerwać. odpowiedziałbym donośnie i zdecydowanie: NIE.Za nic nie mogłem uwierzyć.

bo wierzę w wolność i Konstytucję Stanów Zjednoczonych Ameryki.WITAJ. ilu ludzi próbowało naraz rozmawiać. Wszyscy gracze zamarli na ekranie. którego podwalinami będą takie zasady i taka organizacja władzy. OFERUJEMY KORZYSTNĄ CENĘ ZA DOBRY ŁUP. Dookoła znajdują się Xneterzy. Korzystam z Xnetu. wyświetliła się standardowa informacja: M1K3Y WSZEDŁ DO JEDNOOKIEGO PETEA . bo myślę. że narobiłbym niezłego zamieszania. których sprawiedliwa władza wywodzi się ze zgody rządzonych. Nazywam się M1k3y i nie jestem niczyim przywódcą. jakie wydadzą się narodowi najbardziej sprzyjające dla szczęścia i bezpieczeństwa”. w którym wszyscy jesteśmy podejrzanymi terrorystami. MAJTKU. ale widząc. dziękuję wszystkim za przybycie. O wiele łatwiej było śledzić tekst. Stało tam wysokie wzniesienie z pudełek po torebkach soli. Zrobiliśmy wcześniej z Ange rozpoznanie terenu . czego nie powiedziałem (he. że nie można bronić wolności poprzez niszczenie Karty Praw. bo DBW zamienił moje miasto w państwo policyjne.świetnie mi się z nią chodziło na te wyprawy. którzy mają tyle samo do powiedzenia na temat powodu naszego spotkania co ja. bo mogliśmy się nawzajem podtrzymywać przy życiu. 235 . > Dobry wieczór.Kiedy się pojawiłem. O konstytucji dowiedziałem się w kalifornijskiej szkole i nauczyłem się kochać ten kraj za panującą tu wolność. Korzystam z Xnetu. więc na nim stanąłem. czy włączyć mikrofon i włożyć słuchawki. zdałem sobie sprawę. to naród ma prawo taki rząd zmienić lub obalić i powołać nowy. potem zgromadzili się wokół mnie. Czat eksplodował. żeby mnie było widać z każdego miejsca w kantorze. Że jeżeli kiedykolwiek jakakolwiek forma rządu uniemożliwiałaby osiągnięcie tych celów. W dodatku nie będą mogli mi później wciskać czegoś. Korzystam z Xnetu. A to jest moja filozofia: > „Wyłonione zostały wśród ludzi rządy. Zastanawiałem się nad tym. he).

Wreszcie napisałem: > Myślę. 236 . pirackie „Hurra”.> Nie jestem autorem tych słów. co by tu powiedzieć. że rząd wie. że to jest odpowiedź na twoje pytanie. > M1k3y. prawda? To może być jeden albo kilka ruchów. wymieniając się z Ange pomysłami. Niektórzy pisali. co teraz robią. Co twoim zdaniem DBW powinien zrobić. zastanawiając się. Stopniowo dziennikarze też zaczęli łapać. Wielu Xneterów pisało rzeczy w stylu „Dokładnie”. Niektórzy pisali. Wpisy na czacie zmieniały się tak szybko. że nie ma żadnego ruchu. tu Priya Rajneesh z BBC. żeby ustrzec San Francisco przed kolejnym atakiem. Wielu ludzi przyznało. jeśli to. że są tak samo źli. mogą nazywać się Xnet albo nie. „Ameryka. o co chodzi. nie jest skuteczne? Więcej trajkotania. Wklejenie tego zajęło mi sekundę. a czy uważasz. bo „prezydenci od wojen” ponownie wygrywają wybory.albo dosłownie. czyli slogany popularne w Xnetowej blogosferze. że wręcz przeciwnie. wielu ludzi miało na niego własne nazwy: Xnet. Małe Siostry i moją ulubioną: Stany Zjednoczone Ameryki. > M1k3y. ale w nie wierzę. chociaż gracze czytali to trochę dłużej. kochaj albo rzuć”. ale woli tego nie robić. a ich papugi latały. Mówisz. że nie jesteś przywódcą żadnego ruchu. DBW rządzi bez mojej zgody. inni. > Dziękuję Napisałem to dzień wcześniej. że ledwie można je było przeczytać. tu Doug Christensen z dziennika „Washington Internet Daily”. jak złapać terrorystów. Ale wymyślali. skrzecząc nad naszymi głowami. że terroryści i rząd to to samo . Wszyscy Xneterzy z podniesionymi do góry szablami wznieśli głośne. Pozwoliłem im na to. „DBW do domu” czy „Ameryka . Mali Bracia. pretensjonalne. albo w tym sensie. że istnieje jakiś ruch? Czy nazywa się Xnet? Pojawiło się mnóstwo odpowiedzi.wynocha z San Francisco”.

żeby wysadzili moje miasto. Jednak rozgryzłem! jak stworzyć internet. Cały ten szajs. którego narobili. nie powstrzyma terrorystów od ponownego wysadzenia mostu. co robią mi gliny. Mogę wnieść metal do samolotu lub podmienić listę osób podejrzanych o terroryzm. Mnie przeraża DBW> Nie mam żadnego wpływu na to. żeby mnie wysadzili. bo nie chcę. Często zadaję sobie to pytanie. żeby mnie nie terroryzowali. mówiąc. > Co masz na myśli.napisałem w końcu. Jeśli ja mogę to zrobić. Przepraszam. że jeśli zadaniem DBW jest zapewnianie nam bezpieczeństwa. Śledzenie nas po całym mieście? Odbieranie nam wolności? Wywoływanie w nas podejrzliwości wobec wszystkich dookoła? Nazywanie osób inaczej myślących zdrajcami? Terrorystom chodzi o to. > Mam 17 lat. że DBW nie powstrzymałby terrorystów? Skąd to wiesz? > Kim jesteś? > Reprezentuję „The Sydney Morning Herald”. i nie chcę. Wszyscy piraci roześmiali się. Odkryłem.Czy czujesz się bezpieczny? > W Australii? Ależ tak. co zrobią mi terroryści ale jeśli to wolny kraj. którym zabrania się wstępu do samolotów. > Naprawdę nie wiem. żeby nas przerazić. to im to nie wychodzi. Powinienem coś zrobić. to powinienem mieć przynajmniej wpływ na to. Na ich oczach mogę zamienić niewinnych ludzi w podejrzanych. przeglądając sieć i zastanawiając się nad tym. > Wiem. w którym nie mogą założyć posłuchu. a winnych w niewinnych. Nie jestem wzorowym uczniem. Odkryłem to wszystko.> Nie wiem . Ale wydedukowałem sobie. DBW twierdził że odebrali nam wolność dla naszego bezpieczeństwa. jak namieszać w ich sprzęcie do śledzenia ludzi. 237 . to terroryści też. że to nie jest dobra odpowiedź.

. Wtedy do drzwi zapukała jej mama. Jedni byli nastawieni życzliwie. ..Ja też cię kocham. że M1k3y i ja to nadal te same osoby. przytuliliśmy i zaraz zaczęliśmy ciężko oddychać. że już czas. żeby to ona była przez chwilę M1k3yem. Pocałowała mnie w szyję i coś mruknęła.Kolejni dziennikarze zadawali kolejne pytania.Angela . Tylko. że tego nie zauważyłam. .odparłem. Przytuliliśmy się. że cię kocham . Ująłem jej rękę.Łał . inni wrogo.zawołała .wyznała. Gdy się zmęczyłem.Pewnie . Wylogowałem się z gry. Hm. . . mamo . szybko wyłapujemy takie rzeczy. . żebym wysłała ci telegram? .myślę.Co.dodałem ..Tylko że nigdy wcześniej tego nikomu nie mówiłem . .odpowiedziała i udała. nie sądzisz? . Gdy zakładałem skarpetki i buty.powiedziała i ugryzła mnie w czubek nosa.Nie. Tak naprawdę to już nie czułem. dziewczyny. Ponadto rodzice spodziewali się mnie niedługo ujrzeć w domu. że nadal tego nie powiedziałeś? Nie myśl sobie.Co? . My. O jedenastej w nocy miałem już dosyć. Marcusie Yallow. Ange też i przez moment leżeliśmy obok siebie. a ona ścisnęła ją mocno. właśnie miałem ci to samo powiedzieć. aby twój przyjaciel poszedł do domu. walczył z własnym ojcem i zastanawiał się.Tak. że bierze zamach siekierą.Kocham cię. czy zasługuje na taką ekstra dziewczynę. chcesz.oznajmiłem. M1k3y był w pewnym sensie chłopakiem. który rozmawiał z dziennikarzami różnych narodowości i stał się inspiracją dla ruchu. Pocałowaliśmy się.Powiedziałam. co? . Marcus został zawieszony w szkole.A wiesz. podałem swoją klawiaturę Ange i pozwoliłem. . mruknęła: 238 . Ange Carvelli .Jesteś zaskoczony. .więc musiałem się do tego przygotować.

Roześmiałem się. Wyglądała jak starsza.Tak? . . 239 . Na dole czekała jej mama. Moi starzy w ż y c i u nie zostawiliby nas samych w pokoju do jedenastej w nocy.Nie ma za co .Cholera! .Dobry wieczór.oznajmiła.odparłem. . Trzy. pani Carvelli .powiedziała . zerkając na zegarek. . jak masz dobrze.poprawiła mnie. Wstępnie zakwalifikowała mnie jako dobrego chłopca. wściekły na to. dopóki nie przestała liczyć. . Kto by pomyślał. z Xboksem pod pachą. jak kiepsko to zabrzmiało.Dobry wieczór. odkąd podczas naszego pierwszego spotkania nazwałem ją panią Carvelli.odparła. zbiegłem z tupotem po schodach. . . młody człowieku . Stałem zakłopotany w drzwiach. że Angela była taką dobrą dziewczynką. doceniłem to.Do jedenastej czterdzieści pięć . wpadniesz w kłopoty. Ale ona uśmiechnęła się szeroko i przytuliła mnie. .Hm .Dziękuję za gościnę.Idź . cały czas pomagała matce. jeśli dostaniesz pracę! Nie zatrzymuj się nawet po to.krzyknąłem i zawiązałem buty. że jej tata jest niski . wskakując na łóżko. Zamknąłem jej usta. .I dziękuję za Ange . zanim przejdziesz przez ulicę! Napisz.Powiedzą. lądując na niej i całując ją.biegnij i bądź wolny! Popatrz w obie strony.zapytała.wydusiłem w końcu. wyższa wersja Ange ..Nawet nie wiesz. ostrząc siekierę w ogródku.przywitałem się. żeby kogoś uściskać! Jeśli doliczę do dziesięciu. a ty nadal tu będziesz. Spotkałem ją tylko kilka razy. . Dwa.ze szkłami kontaktowymi zamiast okularów. To był jeden z naszych małych rytuałów. .dodała.Ange mówiła. . . J e d e n . panie Yallow .Jesteś zawsze mile widziany w naszym domu. Zadowolony ze zwycięstwa.

Zasnąłem z uśmiechem na ustach. ale to była ostatnia rzecz. Spieprzyłem to w pewnym sensie. Wszyscy przesyłali mi te artykuły na bloga. którą wymyśliłem wcześniej. żeby ich zdyskredytować. Kiedy . cytowana w każdej gazecie. Jej najbardziej zabójcza wypowiedź. streszczając recenzję z „Bay Guardiana”. Fajnie było zobaczyć w grze. Jeden z nich powiedział w telewizji. Przywódcy ruchu antywojennego potępili nas jako elementy skrajne. Powinienem był to przewidzieć. 240 . która mimo wszystko pojawiła się tam i poświęciła nam dziesięciominutowy komentarz. Najgorsza była dziennikarka Fox News.nie jeśli. o nagiej i wijącej się ze mną na łóżku Ange. Gdy zasypiałem. Byłem z niej naprawdę dumny. W domu czekała na mnie mama. Na domowym froncie wykonują pracę terrorystów. więc udzieliłem jej odpowiedzi. Zapytała mnie o film. którzy dali się nabrać przez terrorystów.Kalifornia zostanie ponownie zaatakowana. Nazwijmy ich zepsutymi dzieciakami Cal-Kaida. znowu przypomniała mi się konferencja prasowa. brzmiała następująco: „Mówią.Przez całą drogę autobusem rozmyślałem o konferencji prasowej. wskazującej mi drzwi matce. Przywódca Xnetu: mogę wnieść metal do samolotu DBW rządzi bez mojej zgody Dzieciaki z Xnetu: USA wynocha z San Francisco To były te d o b r e nagłówki. Dziennikarze przyszli na moją konferencję prasową i doszli do wniosku. Mam dla nich jedną. ci smarkacze będą tak samo winni jak Saudowie”. że jego zdaniem podstawiło nas DBW. na jaką miałem ochotę. Mówiła w nim o naszej „karygodnej zdradzie”. że jesteśmy terrorystami lub tymi. że nie mają nazwy. o jej uśmiechniętej. którzy wierzyli w te same rzeczy co ja. jak ci wpływowi dziennikarze słuchali mnie i wszystkich tych ludzi. ale kiedy .

on triumfował. których nie znałem i o których nigdy nie słyszałem. i ostrzegli wszystkich. Miałem szczęście.Funkcjonariusze DBW zwołali własną konferencję prasową. że dwukrotnie zwiększą bezpieczeństwo w San Francisco. Często wymieniano pseudonim „M1k3y”. aby uważali na młodych ludzi. kiedy to uczestnicy ruchu antywojennego zebrali się wraz z hipisami w San Francisco. Ale pozostali Xneterzy mieli większego pecha. inscenizując kradzież samochodu. którzy zachowują się podejrzanie.starzy hipisi . paradowali w telewizji z wykrywaczami RFID i innymi przyrządami. Codziennie wieczorem przedstawiciele DBW ogłaszali komunikaty o kolejnych aresztowaniach „prowodyrów” i „prowokatorów” Xnetu. jakie znaleziono w ich kieszeniach. że nie widziałeś. że osoby te „podają nazwiska”.powiedział tata. uważnie przypatrując się listowi z mojej szkoły o zawieszeniu mnie w prawach ucznia.Szkoda. Biorą kilka osób i sprawdzają listę ich znajomych na czacie oraz numery wybierane na 241 . Ale niełatwo było się poruszać po mieście. czego chcą użyć przeciwko tym dzieciakom . jak to działa. oświadczając. DBW oświadczył. dlaczego znalazłem się na ulicy.stworzyli też muzeum ruchu hipisowskiego w Haight. .Widziałem. Skończyłem swoje wypracowanie o Kerouacu i wziąłem się do pisania o Lecie Miłości. Oglądaliśmy razem wiadomości. których ręce znajdują się poza zasięgiem wzroku. To nie były żarty. kompromitując „sieć Xnet” i że w najbliższym czasie należy spodziewać się dalszych aresztowań. ja wzdrygałem się i wkurzałem po cichu. . Nie zaaresztowali mnie. Goście. którzy założyli sieć lodziarni Ben & Jerrys . lecie z 1967 roku. Podnieśli znaleziony gdzieś kloner RFID i zademonstrowali jego sposób działania. Ludzie. a poza tym w mieście znajdowało się jeszcze sporo innych archiwów i eksponatów do obejrzenia. Tata był zachwycony. zwłaszcza tych. Gliniarze legitymowali mnie i pytali. W ciągu tego tygodnia przeszukiwano mnie średnio cztery razy dziennie.

no wiesz. dopadnę cię i naciągnę ci mosznę na głowę. imprezy i chłopaki. mówiła na przykład: „Czy przyjaciel rodziny zje ze mną dzisiaj kolację?”. że nie czują się zastraszeni? Czy to nie s z a l e ń s t w o ? . że zaraz zwymiotuję. że prędzej sam to zrobię. żeby strachem zmusili nas do uległości. Odparłem. gdy to robi.Musimy ich powstrzymać . 242 .Wiesz. A to nie jest miły widok. Nie bierz tego do siebie.Myślę.skwitowała. . którzy robią więcej zadym tylko po to. żeby pokazać. . przeglądając blogi w Xnecie. . gdy zmywaliśmy naczynia. niż złamię serce Ange. . Odwołałem kolację z Ange w moim domu i zacząłem spędzać u niej jeszcze więcej czasu. Czułem. Lubiłem Tinę. które się często powtarzają.powiedziała.Posłuchaj tego . Pewnego wieczoru. Moja siostra ma fioła na twoim punkcie i ja też cię lubię. Szukają takich. wytarła ręce i powiedziała swobodnym tonem: . Tym się głównie zajmowaliśmy: obijaliśmy się i czytaliśmy blogi. . Obchodziły ją tylko wyjścia. Czytaliśmy dalej. Pocałowałem ją.Wyjechała z tekstem o mosznie? Nie znoszę. więc przytaknęła: . Sprują ich jak stary sweter. że to odwaga . Ale muszę ci coś powiedzieć: jeśli złamiesz jej serce.Czyli wszystko jasne.Wiesz. Młodsza siostra Ange Tina zaczęła mnie nazywać przyjacielem rodziny.Nie możemy pozwolić. . gdy znowu leżeliśmy na łóżku Ange. ale była zabawna i całkowicie oddana Ange. Ona po prostu uwielbia słowo „moszna”.Twoja siostra to wariatka . że są ludzie. szukają schematów i łapią kolejne dzieciaki. .komórkach.stwierdziłem.powiedziałem. Marcus. wydajesz się miłym chłopakiem.„W ten weekend policjanci planują aresztować od czterystu do sześciuset osób i według nich będzie to dotychczas największy skoordynowany nalot na dysydentów z Xnetu”.

Jeśli to zrobię. kim t y jesteś. nie. niż myślisz. że domyśla się. M i k 3 y? Założyłem buty. . dobrze? Przez chwilę bądź poważna. że jak tylko zbliżają się kłopoty. .Marcus. . w pewnym stopniu ponoszę odpowiedzialność za ich bezpieczeństwo. I dopóki na mnie liczą. M1k3y? Dlaczego nie. . że Van nie myliła się co do mnie. Nie zrobię tego. że nie. Wziąłem torbę. Tam jest gorzej. Ty też w nią wierzysz. Czy myślisz.broniłem się. 243 .Tu nie chodzi o mnie.Mam dość bujną wyobraźnię .Tani melodramat dla nastolatków.Dlaczego ty taki jesteś? .Jak. . żeby setki ludzi znalazły się w więzieniu. bo myślał.Nie jestem.. Poszedłem do domu.Co? Nie. żeby to wszystko zacząć? . okaże się. Ja byłem. Nie wyślę tych ludzi do pierdla. który był na tyle odważny. a na to już nic nie mogę poradzić. tak? . który o mało nie dostał zawału. że mogą trafić za kratki? Oni wierzą w tę sprawę. Wiesz. w co się pakują.powiedziałem.Bo to nie jest odwaga. że nie jestem. że ci ludzie nie wiedzą. Nie możemy pozwolić.odparła.To ja jestem za to odpowiedzialny.zapytała. . . chcesz wszystko rzucać i zwiewać.Myślałam. niż jesteś to sobie w stanie wyobrazić. Ange. Nie byłaś tam. To nie ty decydujesz.Naprawdę? Kim jest ten chłopak. . oni wiedzą.Przestań.Wiem.To nie fair . bo jeśli każę im przestać. na jakie ryzyko mogą lub nie mogą się narazić.Dlaczego ty nie chcesz być chłopakiem. to przestaną. pewnie. Ale oni liczą na moje wskazówki.To co innego . . Według mnie boisz się. że jego prawdziwa tożsamość wyszła na jaw? . M1k3y. Zrozum. jestem poważna. że nie jesteś przywódcą? .Nie nazywaj mnie tak! . Dlaczego taka jesteś? . Według mnie. siadając i odsuwając się od niej. . o co mi chodzi. boisz się o s i e b i e . Wiesz. Tam jest gorzej. . to samobójstwo.

żeby tego nie robić. ale chcę. że nie potrafią walczyć z terroryzmem. Nie dlatego. Z milion razy o mało nie zadzwoniłem do niej. wyjdzie na to.> Dlaczego nie chodzę na zadymy > Nikomu nie będę mówił. Tęskniłem za Ange. a potem nadszedł czas powrotu do szkoły. czy uda się wam z nich cało wyjść. Jeśli uznacie. mogą was wykorzystać do złapania waszych przyjaciół i ich przyjaciół. To tylko zadymy i nie wiadomo. jaka to taktyka. Nie w tym tygodniu. Zastanówmy się. > Jest jeszcze jeden powód. może też tak zrobicie. 244 . Poszedłem spać. że się boję. bo nawet nie umieją dorwać grupy dzieciaków. To głupie dać się aresztować. iż lepiej jest na wolności niż w pierdlu. bez względu na to. ilu matołów postawią na ulicach naszego miasta. oni nie dbają o to. żeby działała. Jeśli was złapią. co ja zamierzam zrobić. napisałem też z tysiąc niewysłanych maili i wiadomości na komunikatorze. więc musimy wymyślić nową. > Nie mówię wam. co macie robić> Ale DBW to durnie. Mogą ich przymknąć. > Nie chodzę na akcje. czy dorwali właściwą osobę. W następnym może też nie. że to słuszna rzecz. bez względu na to. nawet jeśli nie korzystają z Xnetu. Wysłałem to. bo DBW jest jak rozwścieczony byk. co mówią w Fox News. jak im przeszkodzić. żeby wiedzieć. Bądźmy sprytni. Nie obchodzi mnie. Zadymy to dowód. > Ale powiem wam. że są sprytniejsi od nas. co ma robić. Dlatego że jestem dość inteligentny. > ONI NIE SĄ OD NAS SPRYTNIEJSI! My jesteśmy sprytniejsi od nich. włącznie z weekendem. a my jesteśmy cwani. Jeśli dacie się złapać. Rozgryźli naszą taktykę. Nie kontaktowaliśmy się z Ange przez kolejne cztery dni. bo nie jestem niczyim przywódcą.

Byłem już prawie za bramą. Przesiedziałem tak cały dzień. Podniósł się na kolana i zachwiał do tyłu i do przodu. abym wypalił coś. Dobiegło mnie rżenie Charlesa. To był młody bezdomny chłopak. obrzucając dziwacznymi spojrzeniami. Usiadłem bez słowa. Wypadłem przez drzwi. że wpadł na mnie. za co mogłaby mnie wyrzucić. 245 . Twarz przesłaniały mu długie włosy. a ludzie mijali nas. Wyglądało na to. kiedy ktoś na mnie wpadł. gęsto pokryty geometrycznymi bazgrołami napisanymi markerem. jakby wpadły pod kosiarkę. Wszystko to zauważyłem. workowate dżinsy i rozwalające się trampki. którzy patrzyli na niego jak na swój autorytet. gdy leżeliśmy tak obok siebie na chodniku. koncepcji mówiącej o tym. Tęskniłem za Ange. że cokolwiek robi na mnie wrażenie. jakby był pijany lub uderzył się w głowę. że pani Andersen stara się mnie sprowokować. Wreszcie lekcje dobiegły końca. które wyglądały. pytając mnie słodko. To była lekcja o Objawionym Przeznaczeniu. nie dając po sobie poznać. a jego przypominająca włosy łonowe broda opadała wzdłuż szyi wprost na kołnierzyk robionego na drutach wyblakłego swetra. Nie sądzę. sarkastyczną grzecznością.Teraz znowu siedziałem na lekcji WOS-u. biegnąc po Valencia Street pochylony pod ciężarem rozprutego plecaka. żebym wypowiedział z osiem słów. iż przeznaczeniem Amerykanów jest przejąć władzę nad całym światem (a przynajmniej tak przedstawiła to nasza nauczycielka). który leżał obok niego na chodniku. a pani Andersen przywitała mnie z wymowną. głupiego Mission i mojego bezsensownego domu. i wyglądało na to. może trochę starszy. może w moim wieku. Miał na sobie długi zatłuszczony płaszcz. Miałem tego dosyć. jak udały mi się „wakacje”. kierując się w stronę wyjścia. Czułem na sobie wzrok całej klasy i przypomniał mi się M1k3y oraz ludzie.

ucięliśmy sobie małą gadkę o niczym. . tak jak to zwykle robiliśmy. Spodziewałem się.Hm. żeby porzucili swój ulubiony sport. . stary .odpowiedziałem. Budowałem z klocków lego aparat fotograficzny z obiektywem otworkowym. . że mój wpis wywołał ogromne kontrowersje wśród ludzi. Rano sprawdziłem. Wyciągnął do mnie rękę.powiedział. Tym razem nie chciałem logować się do Xnetu. że jeszcze kiedyś na ciebie wpadnę! Ze śmiechem podniósł swój plecak.Zeb .Miło mi. bo powiedziałem im.przedstawił się. Nie. Wstał i się uśmiechnął. Nic mnie nie bolało. Resztę drogi do domu przebyłem w kłębowisku spalin. . . Poszedłem po schodach do swojego pokoju i opadłem na krzesło. ale on wypowiadał się niczym oczytany pracownik księgarni.odparłem. Gdy się to wszystko zaczęło. . byłem w połowie trzech tysięcy projektów. wykorzystując starą kamerę cyfrową z silikonowym spustem. a jego uścisk był silny i zdecydowany. .Nie zauważyłem cię. Marcus .Sorry.. bawiłem się fotografią latawcową.Marcus . który najpierw się 246 .Mam nadzieję. Nic ci nie jest? Ja też usiadłem. obrócił się na pięcie i pognał dalej. zanim wszystko się zmieniło. Jego zęby były szokująco białe i proste.Naprawdę cię przepraszam. w porządku. Mama siedziała przy kuchennym stole. .dodał. i tych. włócząc się po Mission do późna w nocy. Ponownie wyciągnął rękę. Jego głos również brzmiał czysto i inteligentnie.Nic się nie stało . którzy się ze mną zgadzali. którzy gadali sami ze sobą. że będzie mówił jak ci pijacy. którzy byli słusznie wkurzeni. jak z reklamy kliniki ortodontycznej.

siedziałem w więzieniu na Treasure Island*. w którym rozmawiałeś z tą Azjatką i kiedy was zabrano. czego. w regularnych odstępach uruchamiając migawkę.planowałem. Drogi Marcusie. Pokryty był najmniejszym i najstaranniejszym ręcznym pismem. Zdjąłem zegarek oraz masywny pierścionek na dwa palce z małpą i ninja szykującymi się do walki. nie kładłem w tym miejscu. porysowaną puszkę po oliwie przypominającą wykopalisko archeologiczne . gdzie trzymałem wszystkie te duperele. Był to kawałek papieru szary i delikatny jak flanela.. Byłem na spacerniaku w dniu. Pismo znajdowało się po obu stronach.sztuczna wyspa na zatoce San Francisco wybudowana w latach 1936-1937247 . czego akurat potrzebowałem. a potem powoli wracał do oryginalnego kształtu. klucze. o ile pamiętałem. słuchawki. Zacząłem czytać. detektory sieci Wi-Fi. Przez ostatnie trzy miesiące. Metodycznie rzecz ujmując.. zardzewiałą. którą wbudowałem w starą. To dobrze. Spojrzałem na swój warsztat i w końcu chwyciłem aparat z obiektywem otworkowym. Rozwinąłem go i podniosłem do góry.1 z puszek po tuńczyku. od czasu wysadzenia Bay Bridge. Zachowałeś się odważnie. ale ja znam ciebie. jakie kiedykolwiek widziałem. składanie lego było tym. * Treasure Island . postrzępiony na krawędziach. że po jej ukończeniu dorobię podstawkę na telefon i system głośników typu 5. jakby oderwany od jakiejś większej kartki.napinał. drobniaki. i wrzuciłem je do niewielkiego pudełka. Podpis brzmiał po prostu: ZEB. Wsypałem to wszystko do pudełka i złapałem się na tym. Nie znasz mnie. że trzymam coś. Miałem też lampę elektronową. baterie. począwszy od górnego lewego rogu z jednej strony po drobny i niewyraźny podpis w dolnym prawym rogu po drugiej stronie. które przed wyjściem z domu upychałem po kieszeniach i zawieszałem wokół szyi: telefon.

Na łóżku obok mnie leżał chłopak o imieniu Darryl. Darryl powiedział mi. i kazał mi obiecać. Oczywiście my nigdy o nim nie słyszeliśmy. że moje amatorskie programy w radio HAM pewnego dnia mi się przydadzą). na wypadek gdyby to wpadło w niewłaściwe ręce. Nie powiem ci. więc nie rozmawialiśmy o niczym ważnym. żeby mieszkańcy miasta wiedzieli. że nam robili to miesiącami. że kiedy wyjdę. W nocy słyszeliśmy ludzi śmiejących się i imprezujących na lądzie. i kazali mu powiedzieć. Xboksy. Wylądowaliśmy z Darrylem w jednej celi. jak cię znaleźć. Darryl powiedział mi. Obaj długo dochodziliśmy do siebie i przez ten czas nie chcieli nas puścić. cały ten sprzęt. minął tydzień i nie sądzę. Wiedzieliśmy. delikatnie wystukiwaliśmy sobie wiadomości alfabetem Morsea (wiedziałem. kto tego używał i gdzie nauczyli się to przerabiać. Ale to nie przeszkodziło im w zadawaniu kolejnych pytań. zmywam 248 . kto i jak to zrobił. Ale w nocy. gdy już leżeliśmy w łóżkach. Postanowili.Następnego dnia dostałem zapalenia wyrostka i znalazłem się w szpitalu. że nas podsłuchują. gdy już to zrobiłem. których się nauczyłeś. Wiem. Ale wkrótce zaczęli nas pytać o Xnet. że ich dzieci są uwięzione pośrodku Zatoki. że sam przez to przeszedłeś. że przynieśli mu klonery RFID. Może inni pójdą w moje ślady. Na początku pytali nas o te same bzdury co zawsze. bo byliśmy dla nich zbyt wstydliwą sprawą. Wyobraź sobie. Od kiedy wyszedłem. że zrobią z nas naprawdę winnych. Codziennie nas przesłuchiwali. Teraz. jak się wydostałem. wszystko ci przekażę. Darryl opowiedział mi o twoich grach i o rzeczach. Kogo znamy? Jacy oni są? Czy mają jakieś upodobania polityczne? Czy mieli kłopoty w szkole? Z prawem? Nazywamy to więzienie Gitmo na Zatoce. Przede wszystkim goście z DBW pytali o naszych znajomych.

Cześć. Trzymali go na Treasure Island. Trzymałem płomień i kartkę. . że nikt więcej jej nigdy nie zobaczy. Odłożyłem zapalniczkę i ponownie przeczytałem list. Dokop im ode mnie. Pieprzyć Amerykę. Przez to całe zamieszanie z Xnetem. dokąd się wybierał. niczym stary przyjaciel. Gdzieś na moim biurku leżała zapalniczka. które zadawała. w opuszczonej bazie wojskowej. wyjaśnił zasady działania Xnetu i aktywistów. Nie daj się złapać. bo zacząłem płakać. . Nie zdążyłem doczytać do końca. wyjeżdżam z tego kraju. której czasem używałem do topienia izolacji wokół przewodów. żeby mnie wydał. Darryl. szlochać. 249 . Był tak blisko. Przez cały ten czas przesłuchiwali go. Stał się duchem. Wiedziałem. bo mogłoby to ich doprowadzić do niego. Ange i DBW zapomniałem o jego istnieniu. wygrzebałem ją i zbliżyłem do kartki. . Miss Gestapo i pytania. smród uryny i sztywność moich majtek. spoglądając na mnie zmartwionym wzrokiem. Byłem to winien Zębowi.Mamo . Jak długo tam tkwiła? Otarłem rękawem łzy z twarzy i pociągnąłem nosem. Zeb Gdy skończyłem czytać. miałem łzy w oczach. ale nie mogłem tego zrobić. że właściwie mógłbym do niego dopłynąć.powiedziałem. który się przeprowadził lub wyjechał na program wymiany studentów. zmuszając do tego. że muszę ją zniszczyć i upewnić się. Weszła do mojego pokoju i mnie przytuliła. Wszystko do mnie wróciło. kiedy wyschnięty mocz zamienił je w szorstkie płótno. Tak czy inaczej. Trzymaj się.Marcus? W uchylonych drzwiach do mojego pokoju stała mama. Oni się ciebie boją.się stąd jak najszybciej. bez względu na to. w odległości równej połowie zniszczonego Bay Bridge.

Przez cały ten czas byłem w więzieniu. Mama wzięła mnie w ramiona. a moja klatka piersiowa falowała jak wzburzony ocean. Łkałem tak. żeby to zrobić. a mama przyniosła mi szklankę wody.To od twojej dziewczyny? Wszystko w porządku? Podsunęła mi wymówkę. Szloch.. tak jak wtedy gdy byłem małym chłopcem.Co się stało? Chcesz pogadać? Liścik leżał na stole. ale wtedy wyrwało mi się: . prawie wszystko. No. a ona na moim krześle obrotowym. . powoli mój szloch się rozproszył.Byłem w więzieniu. Otwarłem usta. który rozległ się potem. Wziąłem głęboki wdech. żeby opuściła mój pokój i zostawiła mnie samego. . pogłaskała mnie po włosach. Brzmiał jak wycie zwierza. Usiadłem na brzegu łóżka. szeptała mi do ucha. może osła lub jakiegoś wielkiego. kołysała i stopniowo. ryczącego w nocy kota. że z bólu zaczęło palić mnie gardło. jak wysadzili most. i wtedy wszystko jej opowiedziałem. Wszystko. nie przypominał mojego głosu. Po tym. Mogłem zrzucić to na problemy z Ange.

W tym jednym słowie zawarły się wszystkie oskarżenia.. Pewnie założył. z jakimi zmagałem się tej nocy. Może ja i Xnet moglibyśmy pomóc go wydostać. Być może Darryl też wyjdzie. . Wciągnąłem powietrze. każda chwila.ROZDZIAŁ 16 Z początku mama wyglądała na zszokowaną. gdy opowiadałem jej o przesłuchaniach. aby wyjawić światu. Ja.. Ale czy tak nie było? Gdy DBW trzyma kogoś nielegalnie przez trzy miesiące. o worku na głowie. potem oburzoną. ja się bałem. czy kiedykolwiek wypuści taką osobę na wolność? Jednak Zeb wyszedł. aż w końcu poddała się i patrzyła z opuszczoną szczęką. Pokazałem jej liścik.Co z ojcem Darryla? Równie dobrze mogła wbić mi drut w klatkę piersiową.Dlaczego?. o co tak naprawdę mi chodzi. Nie tylko na kilka dni. Mama siedziała ze mną długo bez słowa.. że pójdę do więzienia. Potem zapytała: . i to od dawna. jak się obsikałem. że Darryl nie żyje. jeśli o tym powiem. 251 . Na zawsze.Powiedzieli. o tym. dlaczego naprawdę walczę i co tak naprawdę dało początek Xnetowi. Darrylu.. Ojciec Darryla. w której zabrakło mi odwagi. .

co to tak naprawdę oznacza. za jakiego wzięła mnie Ange. Dzisiaj wieczorem mama zadzwoniła do niego i powiedziała. Nie koloryzowałem. nie rozumiałem.Powiesz mu . Gdy podałem mu liścik. Potrząsnął głową. żeby n a t y c h m i a s t wracał do domu. Bałem się i byłem zawstydzony.Powiesz. Nieczęsto jej się to zdarzało. ale dopóki sam tego nie zrobiłem. Był w rozjazdach między klientami. w którym na stoliku kawowym leżał liścik. nie ukrywałem niczego. Odparł coś.Ale najpierw musimy powiedzieć twojemu ojcu.Nie powiedziałem mu . To cecha Brytyjczyków. Tata siedział przez cały czas sztywno niczym kij od szczotki i miał kamienną twarz. usiedliśmy w pokoju gościnnym. . 252 . przeczytał go dwukrotnie. Trzymanie tego w tajemnicy sprawiało. Wyznałem całą prawdę. Tata miał teraz nienormowany czas pracy. Tajemnica stawała się lżejsza. którym udzielał konsultacji . Wcześniej słyszałem już o wyznawaniu prawdy. bo DBW rozglądał się za młodymi firmami na półwyspie zajmującymi się zbieraniem informacji . przypominające czkawkę. Wydobywało się z niej nieznaczne.mieli sporo roboty.odparłem. .Powiem. wstał i ruszył w kierunku drzwi. a ona tylko powtórzyła: n a t y c h m i a s t . . .i trwającymi długo wyjazdami do pracy w Berkeley. Kiedy dotarł. Przez to stałem się taki. potwornie brzmiące łkanie. że czułem się obrzydliwie. Teraz mama płakała. a potem ostrożnie odłożył. Mógł zjawić się w domu w każdej chwili między osiemnastą a północą.wydusiła z siebie. Za drugim razem łatwiej mi się o tym opowiadało. to psuło moją duszę..

ale nie pamiętałem skąd. co dzieje się w jego głowie.Muszę się przejść . . . i przez to zaczął wariować.Zobaczyć się z ojcem Darryla. Teraz. że to może jakaś stara znajoma rodziców. 253 .Obwiniasz niewłaściwą osobę .Nie oskarżam Marcusa.to wszystko. Myślałem. łap płaszcz.To nie Marcus jest odpowiedzialny za porwanie i zastraszenie. A potem do Barbary Stratford. Uważał. żeby nim sterowali..Dokąd idziesz? . Skądś znałem nazwisko Barbara Stratford. że terroryści o mało nie zabili jego syna. Teraz wiedział.wtrąciła się mama. mama i ja. że robił wszystko. że zmienił się po tym. Wariować do tego stopnia. . że to przez DBW znalazłem się w więzieniu. Siebie i to kretyńskie DBW. Przetrzymywali mnie oczywiście na Treasure Island.ryknął. Wiem dokładnie. Siebie. co zdołał wydusić łamiącym się głosem.Powinieneś był mi powiedzieć! . że to przedstawiciele Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego przetrzymywali dzieciaki z San Francisco jako zakładników w Gitmo na Zatoce. Dokąd jeszcze można w dziesięć minut dopłynąć łodzią z San Francisco? Kiedy tata wrócił. wyglądał na bardziej rozzłoszczonego niż kiedykolwiek w życiu. .zapytała mama z niepokojem. żeby go kontrolowali. Gapiliśmy się na siebie z zakłopotaniem. ale nie mogłem jej dokładnie umiejscowić. . . o co poprosił DBW. że nie żyję. że ustawił się w szeregu jak posłuszna mała owieczka i pozwolił. kogo oskarżać. Próbowałem sobie wyobrazić. Załóż buty. wszystko stawało się jasne. gdy o tym myślałem. aż wróci do domu. Po zamachu stał się zupełnie innym człowiekiem i wiedziałem od mamy. jak przez kilka dni myślał. Potrząsnął głową i tupnął.Dokąd idziesz? . i czekaliśmy.

kierując się w stronę niewielkiego domku. .Tymczasem tata prowadził mnie do ojca Darryla. Gdy Darryl był dzieckiem. żeby rozpoznać go od razu. w którym mieszkał Darryl z ojcem. wróciła do swojej rodziny w Minnesocie . Mięśnie jego karku były napięte. a ten sposób komunikacji zawsze mi się podobał. ale mnie nie miał kto pocieszyć. a gdy zaciskał zęby. Nigdy nie czułem się swojsko przy tym starszym człowieku. że list od Zeba jest wiarygodny. Może pod koniec dnia mi się to uda.W myślach musiał już pochować syna . Darryla doprowadzało to do wściekłości. dzięki której wiedziałem. To jedna z rzeczy. Czy to tutaj? Nie byłem u Darryla od miesięcy. Jego mama też tego za bardzo nie lubiła i gdy Darryl miał dziesięć lat. Ku mojemu zaskoczeniu to byłem ja. przemieszczających się we mgle świateł. Siedziałem na tylnym siedzeniu samochodu i widziałem tył głowy mojego prowadzącego wóz taty. Lub do Jolu. Wzniesienia tonęły we mgle. Gdybym tylko mógł zadzwonić do Ange. mięśnie podskakiwały do góry. co nocą w San Francisco zdarza się często. 254 .Darryl spędzał tam wakacje i święta Bożego Narodzenia. .Tak .przytaknąłem. Nasze przednie światła odbijały się od niej. który był radiooperatorem w marynarce wojennej i w swoim domu zaprowadził surową dyscyplinę. Mama trzymała dłoń na jego ramieniu. ale przez te lata spędziłem w jego domu wystarczająco dużo czasu.To tutaj. gdy wchodziliśmy w ostre zakręty prowadzące na wzgórza Twin Peaks. ojciec nauczył go alfabetu Morsea. Przy każdym zakręcie widziałem rozpościerające się poniżej miasto i błyski migoczących. jak na przykład dokładne ścielenie łóżka czy golenie się dwa razy dziennie. ojciec Darryla wprowadzał też jakąś chorą wojskową dyscyplinę niemającą żadnego większego sensu. jak alfabet Morsea.powiedział tata. Lub do Van. czekając. Staliśmy długo wokół samochodu. Ale oprócz wszystkich tych fajnych rzeczy. aż ktoś pójdzie i naciśnie dzwonek u drzwi. .

. rzadkie i rozwichrzone włosy. Miał cienkie. . miał długie paznokcie u stóp i czerwone oczy.ojciec Darryla w ogóle nie przypominał człowieka. Zadzwoniłem ponownie. Przez długą chwilę staliśmy w milczeniu. widocznie ktoś na nich dużo sypiał.powiedziałem. jakby chciał umrzeć. Ojciec Darryla wyglądał tak. zanim zostały uratowane przez sąsiadów: opakowania po mrożonkach. zaniósł je do 255 . które spędziły w zamknięciu miesiąc. jak w kiblu na dworcu autobusowym.Marcus? . Samochód ojca Darryla stał na podjeździe i widzieliśmy. Był nieogolony. Powoli usunął na bok prześcieradła leżące na fotelu. a z kilku krzeseł sprzątnął stertę tłustych tacek po jedzeniu. Już miałem zadzwonić po raz trzeci.Cześć. .rzekł tata. W powietrzu unosił się smród kocich sików. że w pokoju gościnnym pali się światło.Wy też? Co się stało? . . w szlafroku. Ron . miski ze spleśniałymi płatkami śniadaniowymi i stosy gazet. Przybrał na wadze. a pod naszymi stopami chrzęściły śmieci. gdy otworzyły się drzwi. Moi rodzice tłoczyli się za mną w drzwiach. Na łóżku leżało brudne prześcieradło i parę zatłuszczonych poduszek.Zadzwoniłem.przywitała go moja mama. na bosaka. puste puszki po piwie. a pod jego mocną żołnierską szczęką drżał miękki podwójny podbródek.Ron .Możemy wejść? Jego pokój gościnny wyglądał jak te z programów telewizyjnych o opuszczonych dzieciach. którego pamiętałem. . Nawet bez tych kocich sików smród był niewiarygodny. Kilka z nich było rozdartych.Proszę pana . a zakłopotanie przytłaczało wszystkie inne emocje. Przez chwilę wszyscy w milczeniu i z zapartym tchem czekaliśmy.

powiedział mój ojciec . rzucił je na podłogę. bo jej nie mam.. . .Pojedziesz z nami. jęczący dźwięk. . Usiedliśmy ostrożnie w miejscach..Przepraszam . Drżał. .Mamy znajomą. Wręczył mi go z powrotem. Zatrzymał się przy schodach i wskazał ręką ordery.On. słuchając tego. Jest dziennikarką śledczą. co mówię. To stąd znałem to nazwisko.. .Ron .Darryl żyje i jest przetrzymywany w więzieniu na Treasure Island. Gdy pan Glover zszedł na dół.Muszę się umyć . lecz wyglądało na to. . Wepchnął pięść w usta i wydał z siebie potworny. Tata próbował położyć rękę na jego ramieniu. że jako dziecko jadałem kolacje w jej towarzystwie. a kiedy wrócił. ale Barbara Stratford była tam od zawsze. Ron? Opowiesz jej historię Darryla? Położył dłonie na twarzy i westchnął głęboko. Jak przez mgłę pamiętałem. które uprzątnął. Z darmowego tygodnika „The San Francisco Bay Guardian” dziennikarze często odchodzili do większych dzienników i gazet internetowych.powiedział. a potem jeszcze raz. miał gładko zaczesane włosy i ubrany był w świeżo wyprasowany galowy mundur wojskowy z rzędem odznaczeń na piersiach.posłuchaj. . .Nie mogę zaproponować wam kawy. Spojrzał na liścik.Wybieramy się teraz do niej . to nie będzie łatwe.powiedziałem. Pisze do „Bay Guardiana”. Darryl żyje . Był ogolony. Musimy ci coś powiedzieć. ale pan Glover strząsnął ją gwałtownie. sam również usiadł. Ojciec Darryla siedział niczym posąg.Dajcie mi chwilę. wyglądał na odmienionego.powiedziała mama. 256 . Jutro dowiozą mi zakupy. że bez zrozumienia. teraz zostały same resztki. . ..kuchni i sądząc po dochodzących stamtąd odgłosach.powiedział z roztargnieniem. przeczytał go.

mama zadzwoniła do Barbary Stratford. więc gnaliśmy drogą 101 i nikt z nas nie wypowiedział ani słowa. Mnóstwo autostrad i identycznych domków. Zamiast tego powiedziała jej nerwowo. Ten brzeg zatoki wyglądał inaczej od tego. Gdy tak błąkaliśmy się przed wejściem. Dom Barbary Stratford skojarzył mi się z serialem Grunt to rodzinka . Za szybami przesuwały się rozsiane wzdłuż autostrady budynki. Wiecie. jakie czasem widziałem w telewizji. Zanim zdążyliśmy nacisnąć na dzwonek. Na przedniej ścianie widniał jakiś abstrakcyjny wzór ułożony z kafelków oraz wznosząca się zza niego staroświecka antena UHF. miasteczek.był niski. Mieszkała w miasteczku Mountain View.nie było nawet chodników! Gdy czekaliśmy na pana Gioverà. Była wysoką szczupłą kobietą mniej więcej w wieku moich rodziców. była już północ. Dziennikarka spała. z frontem wyłożonym cegłami i schludnym. perfekcyjnie kwadratowym trawnikiem. A to wydaje się odpowiednie. że musi z nią o czymś porozmawiać. na którym mieszkałem. Przypominał bardziej przedmieścia Ameryki. które się dobrze prezentują. jedne z tych. że wewnątrz ktoś już zapalił światła. zauważyliśmy. za panem Gloverem. jednopiętrowy. a ja szedłem z tyłu. tak jakby ulatniało się przez pory w skórze. że budzenie kogoś po nocach jest krępujące. gdyby chciała robić zdjęcia. reporterka otwarła nam drzwi.. oraz w luźną 257 . z orlim nosem. i to osobiście. jakie można było znaleźć w butikach na Valencia Street.W tym momencie nie mam zbyt wielu rzeczy. Zanim dotarliśmy na podjazd przed domem Barbary Stratford. że zapomniała o swoich brytyjskich manierach i o tym. w których nie było bezdomnych pchających po chodniku wózki z supermarketów . Ubrana była w modne dżinsy. ale mama była tak nakręcona. On i tata poszli przodem. przenikliwymi oczami i dużą liczbą „zmarszczek śmiechu”. Z bliska czuć było od niego piwo.

powiedziała. Jej dom został urządzony w japońskim minimalistycznym stylu. miałeś chyba z siedem lat.rzekła. Pan Glover wysunął się zza taty.I wezwałaś marynarkę wojenną? . Marcusie. Pamiętam tylko. lecz bez wypełnień.oznajmiła. myślę. . że ostatnim razem. że mi się podoba. gdy już nalała i podała nam kawę . Zniknęła w innym pokoju i po chwili wróciła.Robię kawę . że byłeś bardzo podekscytowany nowymi grami wideo. Wszyscy po kolei zostaliśmy jej przedstawieni. że zabrałaś ze sobą cały klan . który przysiadł na szczycie wypolerowanego marmurowego cokołu. oszlifowanego i zabejcowanego. które mi pokazywałeś. .Wszystko w swoim czasie. . więc pod powierzchnią lakieru można było dostrzec pęknięcia i wgłębienia.A teraz . niedbałe wzory.miło was znowu wszystkich zobaczyć. Miała mocny uścisk dłoni i długie palce. 258 . stało tam zaledwie kilka proporcjonalnych niskich mebli i wielkie gliniane dzbany z bambusem omiatającym sufit.indiańską bawełnianą bluzkę. .powiedziała. Doszedłem do wniosku. To też mi się podobało.przytaknęła mama. niosąc chropowatą bambusową tacę z dzbankiem termicznym oraz sześcioma precyzyjnie zaprojektowanymi kubkami w nierówne. zwłaszcza gdy chodziłem po niej w samych skarpetach. Podłoga była zrobiona ze starego drewna. Spojrzałem wyzywająco na rodziców. która zwisała jej do ud. Miała też małe okrągłe okulary błyszczące w świetle korytarza. .Kto ma ochotę? Wszyscy podnieśliśmy ręce.Dobrze . co przypominało ogromny zardzewiały silnik Diesla.Widzę. . N a p r a w d ę mi się podobała. . Przywitała nas cierpkim.Za chwilę zrozumiesz dlaczego . gdy cię widziałam. słabym uśmiechem.

uświadomił mi. Nalałem sobie kolejną filiżankę kawy i wypiłem ją. żeby zajęła się ich sprawą. To co innego niż rozmowa z rodzicami. Zanim dokończyłem swoją opowieść. Mówił o tym. że właśnie tym interesowałem się w wieku siedmiu lat. ale wyjaśnił. Ale nie mogę obiecać. który myśli.W ogóle tego nie pamiętałem. Mama skinęła na mnie głową. Mimo że opowiadałem tę historię już trzy razy tego wieczoru. Zacząłem powoli. Łzy spływały 259 . co czuje człowiek. tłumacząc. patrząc. jak Barbara sporządza notatki. która wyrwała ją z łóżka. że jest weteranem i że jego syn był dobrym dzieckiem.to miało być nowe posunięcie w grze. wyjaśniając. że wszystkie informacje potraktuję jako poufne. wszyscy dorośli patrzyli na mnie w milczeniu. Jej łazienka z brązowym organicznym mydłem o zapachu czystego błota leżącym na umywalce była tak samo surowa jak pokój. To . tata i pan Glover słuchali uważnie. że zrobię coś w tej sprawie i że zostanie to opublikowane. co to jest ARG i jak wydostałem się ze szkoły. Sposób. Wypiłem całą filiżankę kawy. jak jego była żona załamała się i wylądowała w szpitalu. żeby wziąć udział w grze. o tym. . po tym jak się o wszystkim dowiedziała. co się stało. wielką przysługę bez względu na to. Co innego niż opowiadanie ojcu Darryla. Gdy wróciłem. co macie mi do powiedzenia. że wyświadczyła mojej mamie. Mama. Trochę płakał. czy była jej przyjaciółką czy też nie. że jego dziecko nie żyje. osuszyłem cały dzbanek i czułem się jak koń wyścigowy. w jaki to powiedziała. Bycie grubą rybą dziennikarstwa śledczego musiało być potwornie upierdliwe. nie mogłem wykrztusić słowa. ale wyglądało na to. Oczywiście nie miał nic do powiedzenia na temat tego. Pewnie chodziło o gry na Sega Dreamcast. Pewnie z milion osób chciałoby. jak zostaliśmy schwytani. Wyjęła dyktafon. by was wysłuchać bez względu na to. żółty notatnik i długopis. Teraz swoją historię opowiedział ojciec Darryla. i obiecuję.Jestem tutaj po to. któremu chce się sikać. nie czując wstydu.

Myślę. potem podniosła swoją do ust. Barbara poszła do drugiego pokoju i wróciła z butelką irlandzkiej whisky. Gdy skończył. Spodziewałem się stylowego komputera o niskim zasilaniu. żeby zeskanować list.Teraz wezmę ten list i go zeskanuję. . Wiedziałem. żeby go otworzyć. o czym mi nie powiedzieliście. to naciskanie na DBW może spowodować. . co mogę wam teraz powiedzieć. który pasowałby do całego wystroju. że to odpowiedni moment. że mogą go zabić. zanim będę gotowa. każdego szczegółu waszego życia i tej historii. Żadnej dla mnie. Wierzę wam. Wypili. Jej słowa zawisły w powietrzu. które do mnie dotarły. Musicie też myśleć o swoim bezpieczeństwie oraz bezpieczeństwie Darryla. Lillian. Będę musiała przeprowadzić dochodzenie na temat każdego aspektu tej sprawy.wyjaśniła. ale dzisiaj chcę to jak najdokładniej udokumentować. Muszę wiedzieć.Nie sprzedają go od dziesięciu lat.Oto. Mogą też zrobić coś o wiele gorszego. Udałem się z nią do jej biura. Jeśli rzeczywiście jest „osobą nieistniejącą”. Na przykład do Syrii. że chodziło jej o to. czy jest coś. że cię znam. coś. ale zamiast tego jej gościnna sypialnia/biuro było zagracone najwyższej klasy pecetami z dużymi płaskimi monitorami 260 . Reszta dorosłych poszła za jej przykładem.ciurkiem po jego pomarszczonej twarzy. . co mogłoby was zdyskredytować po wyjściu na światło dzienne. wypijając połowę zawartości. Będę potrzebowała zdjęć was wszystkich. teraz i później. pozostawiając ciemne plamki na kołnierzu jego galowego munduru. Muszę wiedzieć wszystko. a ona nalała im następną kolejkę. Ta historia brzmi wiarygodnie i pokrywa się z innymi pogłoskami. że wywiozą go gdzieś o wiele dalej. żeby to opublikować. Mogą minąć tygodnie.To piętnastoletni bushmills z pojedynczej beczki .W porządku . Możemy wysłać fotografa. Ale nie mogę wam po prostu uwierzyć na słowo. .powiedziała. Nie tylko dlatego. stawiając na stole cztery małe szklanki. . Wypełniła szklanki alkoholem.

Więzienie.Tak? . co na ekranie wyglądało jak efekt pracy elektronowego mikroskopu tunelowego.Ujmę to tak. .Twoi rodzice nie wiedzą. OK.Nie. proszę pani? . żeby wiedzieli. czy chcę. . . Wentylatory w komputerze tworzyły efektywny ekran białego szumu.Decyzja należy do ciebie. że zmieściłaby się w nim cała gazeta codzienna. Szybko sobie z tym poradziła. I nie wiem. Łał.Słyszała pani o Xnecie? O M1k3yu? . Kiedy się zjawisz.i skanerem tak ogromnym. . dziesięć tysięcy dpi lub jeszcze większą. o czym pani mówiła. OK.To rzuca nowe światło na całą sprawę.Tak .O! .Chcę pani coś powiedzieć. Czy możesz przyjść do mnie do redakcji? Chcę się dowiedzieć. . co mogą wykorzystać. Uruchomiła skaner i przewróciła list na drugą stronę. że przyszedł pan Brown. . Z pewną aprobatą dostrzegłem.OK. niż ujawnić źródło informacji. . Ta kobieta traktowała swoją pracę poważnie. lecz mimo to zamknąłem drzwi i podszedłem do niej. . 261 . .Hm. jestem pewna. żeby się ze mną zobaczyć. .Tak? . że używała ParanoidLinuksa. ale nie może pani pod żadnym pozorem nikomu tego wyjawić.Tak? .chyba tak. Wolę pójść do więzienia.Czy ma pani Xbox Universal? Mógłbym przynieść instalkę.odparła.Tak. co to dokładnie znaczy. że to się da załatwić. Łał. żeby mnie zdyskredytować.przytaknąłem . dobrze? . tego. Dobrze. powiedz w recepcji. .Ja w sprawie tego. . Wziąłem głęboki wdech. Skanowała z jakąś nieprawdopodobną rozdzielczością. Muszę się nad tym zastanowić.To ja jestem M1k3y.

co to znaczy. jestem w tej grze od piekielnie długiego czasu.Dobre . .Wiedzą. Rozpoznałem buty i zatrzymałem się. dopóki nie wyjdziesz. co o tym myślę. każdy kończył się ślepym zaułkiem. krętych korytarzach labiryntu wszystkie wyglądały tak samo. Uśmiechnęła się i rąbnęła mnie w ramię. .Ange? Wyglądała tak. żeby pójść do domu i wpełznąć do łóżka. skręciłem w 24th Street i wtedy dołączyła do mnie druga para stóp. Całą poprzednią noc zastanawiałem się. to już po mnie.Niespodzianka. I tak nie mogłam się skupić na lekcjach. Czułem się tak. Ze wzrokiem wbitym w ziemię chwiejnym krokiem wyszedłem przez bramę. W sumie spałem trzy godziny i nawet trzy kubki tureckiego kofeinowego błota nie zdołały uruchomić mojego mózgu. . co mam zrobić.powiedziałem. trzeba przyjmować coraz to większe i większe dawki. Nim lekcje dobiegły końca. Niewyspana. jakbym biegł po ciasnych. . same zaś kamery wyłączone. Taki będzie tego finał. idioto. bez względu na to. z podkrążonymi oczami i smutną miną. . Zrobiłam sobie wolne.Cześć .Myśli pani tak samo jak ja. jak ja się czułem.Hm . 262 . że zbyt łatwo się do niej przyzwyczaić i żeby funkcjonować. Jeśli pójdę do Barbary.powiedziała.westchnąłem.Chłopcze. . Nie odnotują twojej wizyty. marzyłem tylko o tym. . Ale miałem umówione spotkanie w „Bay Guardianie”. . Moją przyjaciółką jest paranoja. Jak dotąd udało mi się spędzić więcej czasu na wolności niż za kratkami.Zamknij się i mnie przytul. a wszystkie nagrania zarejestrowane przez kamery zostaną automatycznie wykasowane. Problem z kofeiną jest taki. Następnego dnia w szkole wyglądałem jak zombi.

była najłatwiejsza. Czy znalazłeś jakiś sposób. Po tych wszystkich opowieściach ta. a potem powiedziała: . jakby przyszyto mi jakąś część siebie.Idziesz ze mną? . . siedzącej tam dziewczyny: .Kocham cię.Tak też zrobiłem. Podszedłem do recepcji i powiedziałem do znudzonej. którą streszczałem po drodze do Potrero Avenue i wzdłuż 15th Street.powiedzieliśmy oboje jednocześnie. Lepiej niż dobrze.przerwała. Ange trzymała mnie za rękę. Zrobiła coś na swoim komputerze. ambitnego? . . I chciałabym.Spodobał mi się twój wpis o tym.Przyszedłem zobaczyć się z Barbarą Stratford. Barbara za chwilę przyjdzie.Kawę . Przez chwilę rozglądała się dookoła. ubrana w dżinsy Gapa przypominające właściwie stare biodrówki 263 .Och. jeśli oczywiście nie masz nic przeciwko temu. idę. .Tak.ładna Latynoska. . rumieniąc się. . Kolejny powód. Szanuję to. .OK . którą wcześniej sam sobie amputowałem. . Angelo Carvelli.Właśnie idę do dziennikarki śledczej. jak zacząłem Xnet i że Darryl jest nielegalnie przetrzymywany przez DBW w tajnym więzieniu na Treasure Island. Nazywam się pan Green.Nie mogłeś wymyślić czegoś. często ją ściskając. Byliśmy uzależnieni od tego samego narkotyku.Kocham cię. Serce mi waliło.Tak . przeskakując co drugi schodek. Recepcjonistka . żebyś mi to wszystko szczegółowo wyjaśnił. . Czułem się tak. tylko kilka lat starsza od nas. no wiesz.odparłem.Pan Brown.Chyba chciałeś powiedzieć: pan Brown. jak wsadzili mnie do więzienia. Czułem się dobrze. która ma opublikować historię o tym. Marcusie Yallow. . Podać wam coś? . dlaczego nie chodzisz na akcje. Weszliśmy do siedziby „Bay Guardiana”. aby kochać Ange.Usiądźcie. żeby robić zadymy i nie dać się złapać? .

Wnioskuję. .Dzień dobry . tak.Pracuję z Marcusem nad Xnetem . Och. Pasowało jej. żebym to też nagrała? . Młoda damo. w razie gdybym chciał polemizować z tym.Nie od razu. w porządku . Jednak jeśli nie była godna zaufania. to i tak było po mnie.Hm. zaczynajmy. na których nadrukowana była winieta gazety. „Stworzyli wroga. . bo muszę wiedzieć. .Czy chce pani poznać moje imię? .odparłem. .skinęła głową.wtrąciła Ange. Miała na sobie praktycznie to samo co wczoraj w nocy.zapytała. Gdy zobaczyła.Jeśli wolisz. W końcu przyszła po nas Barbara. obserwując wchodzących i wychodzących gości i dziennikarzy. że wiesz. .Czy chcecie. dlaczego wy tu jesteście. . co później wydrukuje Barbara. . .Nie. wyszła i wróciła z dwoma kubkami. żebyś opowiedział mi tę historię. Wiedziałem. .Pracuję z panem Greenem. Piliśmy w milczeniu. . nasza tożsamość ma być tajemnicą. i listu. że to może być dobre uzupełnienie.. że mogłoby się to przydać. którą opowiedziałeś mi o twoim przyjacielu Darrylu. prawda. poprosiłam cię. dyktafon cyfrowy i kolejny żółty notes. i bardzo jestem ciekawa.Dobrze. który mi pokazałeś. to jest. że przyprowadziłem ze sobą dziewczynę. Widzę. Szturchnęła mnie lekko. nie chcę . .oznajmiła Barbara. uniosła brwi pytająco.zadecydowała Barbara i zaprowadziła nas do sali posiedzeń z długimi szklanymi ścianami i zaciągniętymi roletami. Właściwie to się nad tym nie zastanawiałem. Na stole postawiła tacę z klonami ciasteczek organicznych Oreo. nazywam się Barbara Stratford i jestem dziennikarką śledczą.retro .. wyciągając rękę. mogłabym to przedstawić jako początek Xnetu. możesz zachować anonimowość. Marcusie. dlaczego tu jestem.Chodźmy więc . którego nigdy 264 .powiedziała Ange.Pani Brown . jak to się ma do historii.przywitałem ją.

Może wtedy dojdą do tego. że powinna pani powiedzieć światu o Darrylu. o założeniu i działaniu Xnetu. co możecie. coś w tym stylu. czy więźniowie. Dzięki temu DBW dowie się.żebym nie musiała rozważać. Już się z tym pogodziłem. że ujawniłem informacje. Wolałabym miłą.nie zapomną”.Myślę.powiedziała. żebyście mi to zademonstrowali. . to mamy już ustalone. żebyście powiedzieli mi wszystko.odparła Barbara. muszą wsadzać takich kolesiów za kratki. . Wypiła trochę kawy i zjadła imitację oreo. Cóż. wolałabym nie opowiadać tej historii. a potem chcę. Chcę. że jeśli opublikuje pani jakąkolwiek informację o Darrylu. to i tak będzie po mnie.Mam chwilę . To historia. którzy się tam znajdują.To może być najważniejsza historia dotycząca wojny z terroryzmem. Z taką historią trzeba obchodzić się bardzo ostrożnie.ciągnęła dalej . to przynajmniej niech wiem za co . Do czego go używacie? Jak się rozprzestrzenił? Kto napisał program? Wszystko.To chwilę potrwa .wtrąciła Ange. że to rozumiesz. niektórzy powiedzą: „Widzisz. Ale bądźmy szczerzy: gdybym nie musiała.Jak mam wisieć.To pani show .Dobrze. Może skojarzą mnie z M1k3yem. przejrzystą historyjkę o tajnym więzieniu tuż za rogiem . . która może obalić rząd. . bo inaczej ci zaczną zamieszki”. to ludzie. Jeśli Xnet był częścią tej historii. . którzy prawdopodobnie po wyjściu zorganizują ruch podziemny w celu destabilizacji rządu federalnego. . że jestem zamieszany w Xnet. Rozumiałem. Jestem pewna. i będzie mnie ścigać.powiedziałem. Chodzi o to. . .

ROZDZIAŁ 17 I tak wszystko jej opowiedzieliśmy. kiedy rząd zaklasyfikował kryptografię jako rodzaj broni i eksportowanie jej bądź używanie było nielegalne ze względów bezpieczeństwa narodowego. takie jak EFF . Tak naprawdę to stała za tym NSA . Uczenie ludzi. że dziennikarka była dość dobra w te klocki. Okazało się. Wiedziałem co nieco o tym okresie. że zajmowała się tematem wojen o kryptografię. aby uprościć sobie życie. właściwie to było dość zabawne. w jaki sposób wykorzystać otaczające ich technologie. jak korzystać z nowinek technicznych. Czaicie? W tym kraju m a t e m a t y k a była kiedyś n i e l e g a l n a .Fundacja Elektronicznego Pogranicza. Fajnie jest patrzeć. starały się o prawo Amerykanów do korzystania z mocnych szyfrów. Ange też była świetna . Oczywiście trzeba zacząć od tego. jak to wszystko funkcjonuje. lecz były czasy.tworzyliśmy wspaniały zespół. Wyjaśniliśmy Barbarze. że aż dostałem gęsiej skórki. który ich zdaniem był 266 . ale Barbara wyjaśniła to w taki sposób. jest zawsze ekscytujące.Agencja Bezpieczeństwa Narodowego. jak zaczynają rozumieć. Mieli standard kryptograficzny. okresem na początku lat dziewięćdziesiątych. Trudno w to dzisiaj uwierzyć. kiedy grupy walczące o wolności obywatelskie.

był praktycznie nie do złamania. Napisał on samouczek z kryptografii zawierający kod komputerowy. Miliony razy mocniejszy. że ten standard. to korzystaliście z szyfru zalegalizowanego przez EFF. to terroryści i gangsterzy również będą potrafili to obejść. dzięki któremu można było napisać szyfr mocniejszy od DES-56. DES-56. 267 . Barbara była jedną z dziennikarek. że szyfr to forma ekspresji. ale okazało się. trudno znaleźć sędziego. który potrafił złamać ten sposób szyfrowania w ciągu dwóch godzin.] ograniczających wolność słowa”. ale nie na tyle.„Kongres nie może przyjmować ustaw [.wystarczająco mocny.NSA nie jest aż tak sprytna. opracował program za dwieście pięćdziesiąt tysięcy dolców. Ale NSA wciąż twierdziła. Jeszcze jeden plus . które zyskały sławę dzięki temu. kiedy Sąd Apelacyjny w Obwodzie Dziewiątym orzekł. Zjadła zęby. Cóż. jakiego rodzaju artykuły wolno im pisać. do których sama nie mogłaby się wtrącać. żeby mafia była w stanie zataić przed nimi swoje interesy.. którą chroni Pierwsza Poprawka . zajmując się końcówką ruchu na rzecz wolności obywatelskich w San Francisco. W 1995 roku reprezentowała w sądzie studenta matematyki z Berkeley Dana Bernsteina. że przeciętny sędzia w sądzie apelacyjnym nie jest zbyt entuzjastycznie nastawiony do opowiadania studentom. Potem jeden z milionerów. NSA uznała jego artykuł za broń i nie chciała pozwolić na jego publikację. który rozumiałby kryptografię i jej znaczenie. że jeśli jej uda się coś scrackować. Uważano. Jeśli kiedykolwiek kupiliście coś przez internet lub wysłaliście tajną wiadomość czy też sprawdzaliście stan swojego konta.. Możecie być pewni. Wojny o kryptografię zakończyły się zwycięstwem tych dobrych. że powinna powstrzymać Amerykanów przed posiadaniem tajemnic. Wtedy EFF zadała śmiertelny cios. współtwórca EFF. żeby mogły korzystać z niego banki oraz ich klienci. że pisały właśnie o tej sprawie.

że nie udałoby mi się wyjaśnić tego moim starym. Ona zrobiła to samo .gdy już wszystko zostało podłączone do Xnetu. Muszę tylko wyjaśnić jedną rzecz .mówiła dalej . żeby zrewanżować się jej za tę naszą walkę na pięści. Ponadto Ange wciąż ściskała pod stołem moją dłoń. Jest moja. na które nie znałem odpowiedzi .i dostrzegła podobieństwo między walką o konstytucję w świecie rzeczywistym oraz walką w cyberprzestrzeni. Wy idźcie. niekiedy takie. Podłączyliśmy Xboksa i połączyliśmy się z siecią. Dlatego to załapała. i postaram się ci za to odwdzięczyć. Myślę.czasem wskazywała na potencjalne luki w naszej procedurze.zapytałem. a ja zbadam to wszystko. działało tak samo jak w internecie i tylko niektóre rzeczy chodziły nieco wolniej. zanim do tego dojdzie.A więc co teraz? . Ustawiłem Xboksa tak. Byłeś bardzo hojny. ale 268 . zanim cała ta historia zostanie zaciemniona przez spekulacje prasowe i manipulacje DBW. dbając jak najbardziej o wasze bezpieczeństwo. tak że miałem ochotę się jej wyrwać i znaleźć jakieś zaciszne miejsce. żeby was poinformować. . Wolałabym. W sali posiedzeń wykrywalne były cztery niezabezpieczone sieci Wi-Fi. Zanim to oddam do redakcji . co zamierzam opublikować. jak będę mogła. Od mówienia zaschło mi w ustach. czułem w nich okropny kwaśny smak po kawie. ale zrobię to.to już nie jest twoja historia. żeby podłączał się do nich w przypadkowych odstępach czasu. gdy skończyliśmy. bo chcę to opublikować wcześniej niż inni i chcę się upewnić.będę musiała zadzwonić do DBW. dzieląc się nią ze mną. ale w przypadku Barbary poszło gładko. o czym mi powiedzieliście.Teraz zajmę się dziennikarstwem. i poinformuję was.dodała . . Zadawała mądre pytania dotyczące naszych protokołów kryptograficznych i procedur bezpieczeństwa. żeby poprosić ich o komentarz. Dopilnuję też. kiedy to się ukaże. i postaram się ich przekonać w takim stopniu. że wyjaśnię wszystko. Pokażę wam. żebyście n i e rozmawiali o tym z nikim innym. Za to całość była anonimowa i niemożliwa do wyśledzenia.

Kiedyś w niedalekiej przyszłości przestanę być Marcusem . O życiu bez Ange. Nigdy mnie już nie pocałuje. Gdy znaleźliśmy się u Ange. pożreć ją. Że nigdy już się do mnie nie odezwie. Pozwoliłem jej wyznaczyć i kontrolować tempo. dokąd pójść tego wieczoru. że odpaliłem rakietę.Chodźmy stąd . i oczywiście wybuchnie. Będę żywym trupem.nie masz prawa czegokolwiek publikować. że mam spotkanie z Barbarą. Spadnie tam. Rozumiesz? Nie myślałem o tym w takich kategoriach. Mama i siostra Ange znowu gdzieś wyszły. Jak pragnie się szklanki wody po trzygodzinnej. że wrócę do domu późno. że Ange myślała podobnie. Leciała już w powietrzu i nie można było tego zmienić. Nigdy dotąd czegoś takiego nie czułem. że Ange jest na mnie zła. Zobaczyłem to w jej oczach. więc decyzja. Przypuszczam. ale moi rodzice wiedzieli. nie tak. To już poszło w ruch i nie da się tego zatrzymać. Ange. jak pragnie się obiadu po wielodniowej głodówce. Myślałem tylko o Ange. nie była zbyt trudna. Będę gościem. gdzie została wycelowana. i nie powinni mieć żalu o to. której nie będę mógł zatrzymać. Oznaczało to. gdy zamknęła drzwi do swojej sypialni i spojrzeliśmy na siebie. To było niewiarygodnie 269 . Miałem ochotę zjeść ją w całości. zmieniać lub mnie powstrzymać. Pragnąłem jej tak. stało się oczywiste. Dotychczas w naszym związku to ona była zmysłowa. ale z chwilą gdy to powiedziała. Było już po kolacji. Ange. jakoś nie czułem ochoty na Xboksa. . bo zrobiła się bladozielona. Nie. To było silniejsze. Jak na jeden dzień miałem z nim wystarczająco dużo do czynienia. który położył kres DBW.powiedziała. bezustannej grze w piłkę nożną.stanę się osobą publiczną. Ze świadomością. Ona myślała o tym samym.

Momentami o wiele gorzej. jak mój własny. Nadal nierozpakowane. Zdzierając swoją koszulkę. jakbyśmy chcieli siebie nawzajem przeniknąć. więc jednym ruchem zrzuciłem je na bok. Z szarpnięciem wysunęła szufladę i tuż przede mnie rzuciła białą papierową torebkę z apteki. Wyobrażałem to sobie sto razy dziennie. 270 . Po wszystkim miałem wrażenie. a ja otworzyłem pudełko.podniecające. gdy mnie chwytała. Na całym tapczanie były porozrzucane książki i papiery. jakiego kiedykolwiek doświadczyłem. ściskając się tak. zrywała ze mnie koszulkę i przyciągała moją twarz do swojej. Bywały dni. Nie mogłem. Ściągnąłem ją Ange przez głowę. Z równym zapałem zdjąłem resztę naszych ubrań. czego się spodziewałem. że trwało tyle co mrugnięcie oka. rzucając je na stos brudnego i czystego prania na podłodze. a oddech szybki i płytki. co było najbardziej intymnym doznaniem. Jej oczy lśniły. Mój oddech. kiedy nie myślałem o niczym innym. usta były otwarte. W trakcie wydawało mi się. Chwilę później wylądowaliśmy na niepościelonym łóżku. Prezerwatywy Trojan. serce i krew tętniły mi w uszach. Momentami było lepiej. Od lat zastanawiałem się. Zajrzałem do środka. Drzwi się zamknęły. że jej głos brzęczy w moich strunach głosowych. To nie było to. jak to będzie. że to trwa całą wieczność. Z płynem plemnikobójczym. Uśmiechnęliśmy się do siebie. prawie nie dając jej czasu na podniesienie rąk. Wyrwała się i sięgnęła w kierunku szafki nocnej. usłyszałem trzask pękających szwów. ze splecionymi ramionami. Jęknęła mi prosto w usta. aja sięgnąłem po brzeg jej koszulki. zrobiłem to samo i poczułem. Ale dzisiejszego wieczoru nie mogłem się powstrzymać. Kondomy.

więc w najbliższym czasie nie groziło mi zatonięcie. Gdy wróciłem. Marcusie Yallow . Być może ci z DBW. Wskazała na mojego Xboksa leżącego na podłodze obok łóżka. podłączyłem i zalogowałem się. Odwróciła się do mnie i uśmiechnęła. Na jej twarzy widniał szeroki uśmiech. Ale też inaczej.ktoś używał jej jako adresu zwrotnego do wysyłania spamu na setki milionów kont internetowych. Nie wiedziałem. a ona mocno do mnie przylgnęła. Nic nie odpowiedziała. ale wciąż się uśmiechała. Oboje byliśmy wykończeni i rozdygotani. tak żeby wszystkie te odbite maile i złośliwe wiadomości wracały do mnie. waląc w klawisz delete. Zapakowałem kondom w chusteczkę. Spojrzała na mnie. co odpowiedzieć.Czułem się tak samo. Przytuliłem ją. Spam. Mnóstwo nowych wpisów na blogach. które czytałem. zawinąłem w papier toaletowy i wepchnąłem głęboko do kosza na śmieci.Dzięki . Ange siedziała na łóżku i grała na Xboksie. Dziękuję ci. Gdy zakładaliśmy na siebie ubrania. W końcu rozdzieliliśmy się. Podniosłem go. Moją szwedzką skrzynkę mailową ciągle zalewały jakieś trefne wiadomości . więc ją uścisnąłem. kto za tym stoi. ileż ja dostawałem tego spamu. O Boże. unikając się wzrokiem. Usiadłem ostrożnie obok niej i wziąłem ją za rękę. oboje byliśmy onieśmieleni i chodziliśmy po pokoju. Jednak Partia Piratów miała dość dobre filtry i dawała każdej chętnej osobie pięćset gigabajtów pamięci na skrzynce.Jesteś dobrym człowiekiem. zaniosłem go do łazienki. Mnóstwo e-maili. starając się obciążyć moją skrzynkę. A może tylko jacyś kolesie robili sobie jaja. . Miałem osobną skrzynkę na wiadomości zaszyfrowane moim publicznym 271 . którą wyjąłem z paczki leżącej obok na łóżku. Coś się między nami zmieniło. Nie wiedziałem. Przefiltrowałem to wszystko. Już nie płakała.szepnęła. To było dziwne. Wciąż to samo. . ale po policzkach toczyły się grube łzy.powiedziałem.

Właściwie to z trzech adresów. ich maile wyglądałyby bardziej wiarygodnie. kim jesteś. Jego autorką była niejaka Masza. że jestem niewinna. któremu ufasz. Oznaczało to. ale nie miałem pojęcia. Cały czas przeciągają ludzi na swoją stronę i proponują im współpracę. że gdyby używali kluczy publicznych.były tam linki do filmików i fotek z nowymi scenami nadużyć DBW. ale są blisko. jak i imieniem .kluczem. > Wtedy wydawało mi się.tego nie byłem w stanie stwierdzić. którzy zabili moich sąsiadów. którzy próbowali uciec. To. że moja praca będzie polegała na donoszeniu na dzieciaki. co napisałem na blogu. który był zakodowany tylko moim kluczem publicznym. że to dobry układ. Gdybym chciała ujawnić swoją tożsamości mogłabym wysłać ci maila z adresu. były starannie dobrane taki żeby wprowadzić cię w błąd. ale ja znam ciebie. Jestem w twojej Sieci Zaufania. co mogło być zarówno nickiem. więc jak dotąd wszystko dobrze działało. Jestem tak głęboko wewnątrz twojej sieci. którym nie podobało się to. jak może być tylko inny siedemnastolatek. Wtedy zauważyłem jeden wpis. Przesłuchiwali mnieStwierdzili. Nie zdawałam sobie sprawy. Niektóre emaile. Przekopują strony sieci 272 . kto mógł to napisać. > Zinfiltrowałam Xnet w dniu jego powstania. Spamerzy nie doszli do tego. co zwykle. krytyczne uwagi z powodu tego. przerażające historie o tych. że nikt inny nie mógł tego przeczytać. Przejrzałem je . Zaproponowali mi pracę: miałam pomagać im w łapaniu terrorystów. > Nie wiedzą. > M1k3y > Nie znasz mnie. Dostałem kilkadziesiąt zakodowanych wiadomości od ludzi z Sieci Zaufania. że ich kraj zamienia się w państwo policyjne. jakie dostałeś ode mnie i moich agentów. bo najpewniej pochodziły one od kogoś z Xnetu i prawdopodobnie były poufne. > Aresztowali mnie w dniu wysadzenia mostu.

którzy planują wysadzić w powietrze mosty. > W ciągu kilku dni po uruchomieniu Xnetu zaczęliśmy rozpracowywać ParanoidXboksa.społecznościowych i stosują groźby. mogą mi pomóc> Chcę uciec. > Nawet jeśli nie złamią ParanoidXboksa. bez względu na to. że jeśli moi agenci dowiedzą się. że to napisałam. to. żeby ci przywalić. > Wiem. > Pewnie się zastanawiasz. Nie na ludzi. Jak powiedziałam. wywierając jak największy wpływ na media. > Jeśli chcesz. Nie pasują do sum kontrolnych. > Ja też. które nie podobają się DBW. żeby walczyć z terrorystami. Mówią. będę gniła w Gitmo na Zatoce do późnej starości. > Oto cała moja historia. wezmę cię ze sobą. W Los Angeles są pewni ludzie. ale ile osób sprawdza sumy kontrolne? Oprócz ciebie i mnie? Mnóstwo dzieciaków jest już martwych. Nie mogę już tego robić> Ty też nie. > To tyle. chociaż o tym nie wie. ale na protestujących. ale kiedy. jest tylko kwestią czasu. że gdybym chciała uciec. Lepiej być wojownikiem niż męczennikiem. nicki i klucze. W tej chwili w Xnecie dla DBW pracują setki ludzi. Zamiast tego donoszę na Amerykanów wierzących w rzeczy. Nie chodzi o to czy. Jak dotąd mamy niewielkie i mało istotne osiągnięcia. czy zdajesz sobie z tego sprawę czy nie. ale przełom jest nieunikniony. kiedy zakują cię w kajdany na Treasure Island. Jeśli ze mną pójdziesz. To stanie się prędzej niż późniejUwierz mi. Z dniem. Zapisałam się. żeby z dzieciaków zrobić informatorów. wokół krążą jego podróby. w którym on nastąpił będziesz martwy. Prywatne i publiczne. > Moi agenci czekają tylko na odpowiedni czas. Mam ich imiona. możemy razem obmyślić jak wyjść z 273 . dlaczego to piszę.

tego cało. Jestem tak samo sprytna jak ty. Uwierz> Co ty na to? > To jest mój klucz publiczny. > Masza

Gdy masz kłopoty lub nie pomaga nic, wiej okrężną drogą,
wrzeszcz i krzycz. Poznajecie ten wierszyk? To niezbyt dobra rada, ale przynajmniej łatwo się do niej zastosować. Zeskoczyłem z łóżka i zacząłem chodzić tam i z powrotem. Serce mi waliło, a krew tętniła, parodiując uczucia, z którymi tutaj przyszedłem. To nie było podniecenie seksualne, ale nieskrywane przerażenie. - Co? - zapytała Ange. - Co? Wskazałem jej ekran po mojej stronie łóżka. Przewróciła się na brzuch, chwyciła klawiaturę i napisała coś palcem na panelu dotykowym. Czytała w milczeniu. Chodziłem tam i z powrotem. - To muszą być kłamstwa - powiedziała. - DBW bawi się twoim umysłem. Spojrzałem na nią. Przygryzała wargę. Wyglądało na to, że w to nie uwierzyła. - Myślisz? - Pewnie. Nie mogą cię pokonać, więc próbują cię dorwać za pomocą Xnetu. - Jasne. Usiadłem z powrotem na łóżku. Znowu miałem przyspieszony oddech. - Wyluzuj - dodała. - To tylko gra logiczna. Patrz. Nigdy wcześniej nie brała mojej klawiatury, ale teraz istniała między nami jakaś nowa intymność. Nacisnęła „Odpowiedz” i napisała:
> Niezła próba.

274

Pisała jako M1k3y. Teraz było między nami inaczej niż przedtem. - Dalej, podpisz się. Zobaczymy, co odpowie. Nie byłem pewien, czy to najlepszy pomysł, ale nie miałem lepszych. Podpisałem się i zakodowałem wiadomość moim prywatnym kluczem i kluczem publicznym, jaki podała Masza. Odpowiedź była natychmiastowa.
> Wiedziałam, że napiszesz coś w tym stylu. > To hack, o którym nie pomyślałeś. Mogą anonimowo tunelować filmiki przez DNS. Tutaj jest kilka linków do nagrań, na które być może będziesz chciał popatrzeć, zanim przekonasz się, że mi na tym zależy. Oni wszyscy się nawzajem nagrywają, przez cały czas, dostają ekstrabonusy za wsypywanie kumpli. Łatwo ich szpiegować, bo sami siebie szpiegują. > Masza

W załączniku znajdował się kod źródłowy do niewielkiego programu, który, jak się okazało, robił dokładnie to, o czym pisała Masza: przesyłał filmy przez protokół Domain Name Service. Pozwólcie, że cofnę się tutaj na chwilę i coś wyjaśnię. Koniec końców protokół internetowy jest tylko ciągiem tekstu przesyłanym w jakimś określonym porządku. To tak, jakby wziąć ciężarówkę i wsadzić do niej samochód, a potem do jego bagażnika włożyć motor, a do niego doczepić rower, a do bagażnika roweru dopiąć parę rolek. No chyba że wolelibyście jeszcze doczepić ciężarówkę do rolek. Weźmy na przykład Simple Mail Transport Protocol (SMTP), czyli prosty protokół przesyłania e-maili. Tak wygląda przykładowa rozmowa między mną i moim serwerem mailowym podczas wysyłania wiadomości do samego siebie:
> HELO malybrat.com.se SSO mail.partiapiratow.org.se Hello mail.partiapiratow.org.se, pleased to meet you > MAIL FR0n:mlk3y@malybrat.com.se

275

250 2.1.0 mlk3yamalybrat.com.se... Sender ok > RCPT TO:mlk3y@malybrat.com.se 250 2-1-5 mlk3yamalybrat.com.se... Recipient ok > DATA 354 Enter mail, end with “.” on a line by itself > Gdy masz kłopoty lub nie pomaga nic, wiej okrężną drogą, wrzeszcz i krzycz >. 250 2.0.0 k5SMW0xq006174 Message accepted for delivery ÛQUIT 221 2.0.0 mail.partiapiratow.org.se closing connection Connection closed by foreign host.

Gramatyka tej rozmowy została zdefiniowana w 1982 roku przez Jona Postela, jednego z bohaterskich założycieli internetu, który jeszcze w epoce „paleolitu” kierował najważniejszymi serwerami w necie dosłownie pod swoim biurkiem na Uniwersytecie Południowej Karoliny. A teraz wyobraźcie sobie, że podłączyliście serwer mailowy do sesji komunikatora internetowego. Moglibyście przesłać do serwera wiadomość z komunikatora o treści: „HELO malybrat.com.se”, a on odpowiedziałby: „250 mail.partiapiratow.org.se Hello mail.partiapiratow.org.se, pleased to meet you”. Ujmując to inaczej, przez komunikator moglibyście przeprowadzić taką samą rozmowę jak przez SMTP. Po dokonaniu odpowiednich ulepszeń cała praca serwera mailowego mogłaby odbywać się na czacie. Albo w obrębie serwera www. Lub czegokolwiek innego. To się nazywa „tunelowanie”. Wkładacie SMTP do „tunelu” czata. Gdybyście chcieli naprawdę poszaleć, moglibyście wsadzić potem czat z powrotem do tunelu SMTP, tunelując tunel w innym tunelu. W rzeczywistości temu procesowi można poddać każdy protokół internetowy. Fajnie, bo to oznacza, że jeśli jesteście w sieci tylko z 276

dostępem do stron www, możecie przetunelować przez nie swoje maile. Możecie przetunelować wasze ulubione P2P. Możecie nawet przetunelować Xnet - który sam w sobie jest tunelem dla dziesiątek protokołów. Domain Name Service to interesujący i stary protokół internetowy, który sięga 1983 roku. To sposób, w jaki wasz komputer konwertuje swoją nazwę - na przykład partiapiratow.org.se - na numer IP, którego komputery używają właściwie do tego, żeby komunikować się ze sobą w sieci, na przykład 204.11.50.136. W zasadzie to działa jak magia, mimo że składa się z milionów poruszających się części - każdy dostawca internetu prowadzi serwer DNS, tak jak większość rządów i wielu prywatnych operatorów. Te serwery DNS bezustannie się ze sobą komunikują, kreując zapytania i odpowiadając na nie, więc bez względu na to, jak niejasną nazwę wrzuciliście do swojego kompa, będzie on w stanie zamienić ją w liczbę. Przed DNS-ami istniał plik HOSTS. Wierzcie lub nie, ale to był pojedynczy dokument, który zawierał listę nazw i adresów k a ż d e g o p o j e d y n c z e g o k o m p u t e r a podłączonego do internetu. Na każdym komputerze znajdowała się jego kopia. W końcu jednak plik ten stał się zbyt duży, żeby móc funkcjonować, więc stworzono DNS, który chodził na serwerze pod biurkiem Jona Postela. Gdyby sprzątaczki wyrwały wtyczkę, internet nie mógłby odnaleźć samego siebie. Poważnie. Dzisiaj DNS jest wszędzie. Serwer DNS działa w każdej sieci i wszystkie te serwery są tak skonfigurowane, żeby komunikować się ze sobą i z przypadkowymi ludźmi w całym internecie. Masza rozgryzła sposób tunelowania systemu i przesyłania obrazu przez DNS. Rozkładała nagranie na miliardy kawałków i każdy z nich ukrywała w normalnej wiadomości wysyłanej do serwera DNS. Uruchamiając swój szyfr, byłem w stanie z niewyobrażalną prędkością ściągnąć nagranie ze wszystkich tych serwerów DNS, z całego internetu. Na internetowych histogramach musiało to wyglądać dziwacznie, 277

jakbym sprawdzał adresy wszystkich komputerów na świecie. Ale miało to dwie zalety, które od razu doceniłem: mogłem ściągać filmiki z oszałamiającą prędkością - gdy tylko kliknąłem na pierwszy link, zacząłem otrzymywać pełnoekranowe nagrania, bez zacinania i przestojów - i nie miałem pojęcia, gdzie to było przechowywane. Całkowita anonimowość. Na początku nawet nie zauważyłem, czego dotyczy ten film. Pomysłowość owego triku rozłożyła mnie na łopatki. Przesyłanie obrazu przez DNS? To było p e r w e r s y j n i e sprytne i niesamowite. Stopniowo nagranie, na które patrzyłem, zaczęło do mnie docierać. To był stół w niewielkim pokoju przesłuchań z weneckim lustrem zamiast jednej ściany. Znałem ten pokój. Siedziałem w nim, kiedy zmuszano mnie do wyjawienia mojego hasła. Wokół stołu stało pięć wygodnych krzeseł, na których siedziało wygodnie pięć osób, wszystkie w mundurach DBW. Rozpoznałem generała majora Graeme’a Sutherlanda, dowódcę DBW w rejonie zatoki, oraz Miss Gestapo. Innych nie kojarzyłem. Wszyscy patrzyli na ekran ustawiony na końcu stołu: widniała na nim o wiele bardziej znajoma twarz. Kurt Rooney był znany w całym kraju jako główny strateg prezydenta, człowiek, który załatwił partii trzecią kadencję i szykował się do czwartej. Mówili na niego „Bezwzględny”. Kiedyś w wiadomościach oglądałem reportaż o tym, jak krótko trzymał swoją ekipę, wydzwaniając do nich, czatując z nimi, obserwując każdy ich ruch, kontrolując każdy krok. Był stary, miał pomarszczoną twarz i blade szare oczy, płaski nos z szerokimi, rozkloszowanymi dziurkami i wąskie usta. Wyglądał na człowieka, który bezustannie węszy coś niedobrego. To właśnie jego gęba widniała na nagraniu. Przemawiał, a wszyscy gapili się w skupieniu na ekran, robiąc w wielkim pośpiechu notatki i starając się zachować mądry wyraz twarzy. 278

- ...powiedzmy, że są źli na władze. Musimy pokazać temu krajowi, że to terrorystów, a nie rząd należy winić. Rozumiecie? Nasz naród nie kocha tego miasta. Ich zdaniem to sodoma i gomora pedałów i ateistów, którzy zasługują na to, żeby zgnić w piekle. Ten kraj przejmuje się tym, co myślą mieszkańcy San Francisco, tylko dlatego że szczęśliwym trafem wysadzili ich jacyś islamscy terroryści. Te dzieciaki z Xnetu - dodał - dochodzą do miejsca, w którym mogą być dla nas przydatne. Im bardziej są radykalne, tym bardziej reszta narodu rozumie, że niebezpieczeństwo czai się wszędzie. Widzowie przestali notować. - Myślę, że jesteśmy w stanie to kontrolować - powiedziała Miss Gestapo. - Nasi ludzie w Xnecie zyskali duże wpływy. Każdy z tych Mandżurskich Blogerów prowadzi pięćdziesiąt blogów, zalewając kanały czatu, łącząc się z innymi, w większości zaś przyjmując linię partii wytyczoną przez tego M1k3ya. Ale pokazali już, że potrafią sprowokować radykalną akcję, nawet gdy M1k3y próbuje ich przyhamować”. Generał major Sutherland przytaknął. - Planujemy wyciągnąć ich z podziemia dopiero na mniej więcej miesiąc przed półroczem - przypuszczam, że chodziło mu o półrocze kadencji Kongresu, a nie o koniec mojego semestru. - Tyle, jeśli chodzi o pierwotny plan. Ale wygląda na to... - Na połowę kadencji mamy inny plan - powiedział Rooney. Nie musicie go oczywiście znać, ale prawdopodobnie nie powinniście planować żadnych podróży na miesiąc przed. Teraz jak najszybciej dajcie im trochę luzu w tym Xnecie. Dopóki mają umiarkowane poglądy, są naszą kulą u nogi. Zadbajcie o to, żeby wciąż byli radykalni. Nagranie dobiegło końca. Siedzieliśmy z Ange na brzegu łóżka, patrząc w ekran. Ange nachyliła się i włączyła je ponownie. Obejrzeliśmy je. Za drugim razem było jeszcze gorsze. Odrzuciłem klawiaturę na bok i wstałem. 279

- N i e d o b r z e mi się robi od tego strachu - powiedziałem. Zanieśmy to do Barbary i poprośmy, żeby to opublikowała. Wrzućmy to do sieci. Niech mnie zabiorą. Przynajmniej będę wiedział, czego się spodziewać. Przynajmniej wtedy w moim życiu pojawi się coś pewnego. Ange chwyciła mnie i przytuliła, uspokajając. - Wiem, kochanie, wiem. To okropne. Ale skupiasz się na tym, co złe, ignorując to, co dobre. Stworzyłeś ruch. Zyskałeś przewagę nad tymi cymbałami z Białego Domu, oszustami w mundurach DBW. Doszedłeś do miejsca, w którym możesz pokazać prawdziwe oblicze tego całego zepsutego DBW. Jasne, że po ciebie przyjdą. Pewnie, że tak - powiedziała spokojnym, ale stanowczym tonem. - Czy chociaż przez chwilę miałeś co do tego wątpliwości? Ja zawsze wiedziałam, że tak się stanie. Ale Marcus, o n i n i e w i e d z ą , k i m j e s t e ś . Pomyśl o tym. Wszyscy ci ludzie, pieniądze, broń i szpiedzy, i ty, siedemnastoletni uczeń! Nadal masz nad nimi przewagę. Nie wiedzą o Barbarze. Nie wiedzą o Zębie. Przeszkodziłeś im w akcjach na ulicach San Francisco i upokorzyłeś ich przed światem. Więc przestań się nad sobą rozczulać, dobrze? Wygrywasz. - Ale oni po mnie przyjdą. Sama widzisz. Wsadzą mnie na zawsze do pierdla. Nawet nie do pierdla. Po prostu zniknę jak Darryl. A może gorzej. Może wyślą mnie do Syrii. Dlaczego mieliby mnie zostawić w San Francisco? Dopóki siedzę w USA, jestem ich kulą u nogi. Usiadła ze mną na łóżku. - No tak - powiedziała. - Hm... - Cóż, wiesz, co masz robić? - Co? - Spojrzała znacząco na moją klawiaturę. Zobaczyłem, że po jej policzkach toczą się łzy. - Nie! Oszalałaś. Myślisz, że zwieję z jakąś wariatką z internetu? Z jakimś szpiegiem? 280

.Ty i ja. Gdy znowu byliśmy na wpół rozebrani. Jeśli ty pójdziesz.Zamknij się. nadszedł mail od Maszy. że uciekasz razem ze swoją dziewczyną. mnie grozi takie samo niebezpieczeństwo. żebyś ze mną poszła. musnąłem ją wargami i zaczęliśmy się całować. Napisałem maila. Myślisz. . Przez to całe poczucie niebezpieczeństwa i świadomość. chyba że u celach wywiadowczych. Zobaczymy. . gdy w Xnecie wydarzy się jakaś wielka akcja. > Nie mogę nigdzie wychodzić. > Dwie osoby? Jezu. że jesteś w niebezpieczeństwie? Marcus.Wszystko jedno. które pojawiło się po seksie.Powiedz jej. Kapujesz? Agenci obserwują każdy mój ruch. co ta cizia może dla nas zrobić.Napisz do tego Maszostwora. to już i tak wystarczająco trudne. . Uśmiechnęła się i rzuciła mi moją klawiaturę.powtórzyła Ange.Nie ma mowy. zapomniałem o skrępowaniu.Co? . ale spuszczają mnie ze smyczy.Wysunęła brodę w buntowniczym geście. To się nazywa współwina. ale strasznie się cieszę. . Ange. Dobra. Usiedliśmy razem na łóżku.dodała w końcu cichym głosem. . kretynie. Ange lekko się do mnie przytuliła.Pogadaj . żebym dobrowolnie poszedł bez ciebie. i zrobiłem się zarabiacie napalony. co? . Musisz to zrozumieć. że będziemy trzymać się razem.Chyba że mnie nie chcesz . Jeszcze z nią pogadam.A masz lepszy pomysł? Kopnąłem stertę prania w powietrze. Nigdy bym cię nie poprosił. gdy w Xnecie dzieje się coś wielkiego. że to zaproponowałaś. jakbym sobie żartowała? .Jaja sobie robisz.A wyglądam tak. kodując wiadomość i czekając na odpowiedź. . . Wtedy wysyłają mnie w teren.. 281 . . to ja też. Teraz jesteśmy razem.

Nie mogę uciec sama. Nie masz zbyt wiele czasuTygodnie? Może tylko dni. Ten pocałunek był słodki. Xneterzy muszą odciągnąć ich uwagę. Nie zawiedź mnie.Nasi rodzice będą.odparłem. Niedługo cię złapią. Tak sądzę. w jaki zazwyczaj całowaliśmy się przy rozstaniu. > Bez ciebie się nie wydostanę.> Zorganizuj jakąś wielką akcję. W każdym razie gdy znikniemy. Nie mogę wysyłać do ciebie zbyt wielu maili.. nie będzie o wiele lepsza. kiedy wracam do domu. że już idę. . Dlatego to robię. że nie żyję. nie martwiąc się. Przejazdy metrem skłaniają do introspekcji. > Ale zrób to szybko. To była moja mama. pożyczki i testy na AIDS. że nie będziemy o tych sprawach rozmawiać przez telefon. Pożegnalny. .Wiem . Pocałowaliśmy się w drzwiach pokoju.Muszę już iść . gdy próbujesz 282 . Barbara będzie mogła to opublikować. Trójkę. Twoja lalunia też. To był pomysł mojego taty. która chciała wiedzieć. Potrafił być tak samo paranoiczny jak ja. > Masza Zadzwonił mój telefon i aż oboje podskoczyliśmy. Powiedziałem jej. bo zginiemy oboje. Nie wspomniała o Barbarze. niedbały sposób. Powolny. Umówiliśmy się. że wpakuje nas w kłopoty. jeśli nalegasz. . To twoja działka.Widziałem. Wydostanę naszą dwójkę. że jestem uciekinierem. . a ty próbujesz uniknąć kontaktu wzrokowego z innymi pasażerami i starasz się nie czytać reklam zachwalających chirurgię plastyczną. Świadomość. gdy myśleli. Ale lepiej być uciekinierem niż więźniem. Nie w taki gorący. M1k3y.oświadczyłem.. co działo się z moimi rodzicami. rozumiesz? Obserwują mnie. Gdy pociąg kołysze się na boki. na wypadek gdybyś się zastanawiał. Wtedy mnie wyślą.

Czasem twój mózg oprócz problemów podsuwa też rozwiązania. odtwarza wszystkie filmy z twojego życia. jak wywabić go z ukrycia i sprowokować. w których nie grasz bohaterów. Kołyszesz się tam i z powrotem. . a twój mózg analizuje wszystkie te rzeczy. lecz durni i frajerów. nawet jeśli jedziesz metrem tylko dwa lub trzy przystanki. Gdy wysiadasz i zaczynasz się poruszać. W twoim umyśle pojawiają się różne teorie. Czy dla tej sprawy nie warto ujawnić jednego kompromitującego nagrania?”. jakie zdarzyło ci się przeoczyć. Twój mózg wytwarza takie myśli. wtedy właśnie umysł zaczyna naprawdę pracować. nie byłoby lepszego sposobu. żeby w panice zorganizował jakąś wielką publiczną imprezę Xnetu. na przykład: „Gdyby DBW chciał złapać M1k3ya. twoja krew znów zaczyna krążyć i czasem twój umysł pomaga ci ponownie.ignorować graffiti i nie przyglądać się bliżej rzeczom na podłodze.

żeby stanąć na trawie przed grupą starszych mężczyzn i kobiet w badziewnych zbrojach domowej roboty. grająca na przenośnych konsolach. mogli dostać tę 284 . jak w dawnych czasach. walczących z korkami w piątkowe wieczory. popisująca się całymi godzinami. jak brzmiało dla mnie. Teoretycznie tym osobom płacono za przeprowadzanie gier. łączy w sobie najlepsze aspekty D&D. Potem wszyscy wysiadali. Miejsce. chłopaków i dziewczyn. na którego wszyscy się gapili. który przez miesiąc siedział w krzakach. poprutych i pozszywanych. jak mundur żołnierza. gdzie rozgrywają się LARP-y. wymieniająca się historiami. To skomplikowane i o wiele dziwniejsze. Rozumiem. kółka teatralnego i zlotów fanów science fiction.ROZDZIAŁ 18 Kiedyś moją najbardziej ulubioną na świecie rzeczą było wystawanie w pelerynie po hotelach i udawanie niewidzialnego wampira. że dla was to może nie brzmieć aż tak pociągająco. ale tylko ludzie. niż się wydaje. gdy miałem czternaście lat. zupełnie inaczej niż pokazują w filmach. bo przecież zbroja powinna wyglądać tak. którzy byli skłonni robić to za darmo. Najlepsze gry toczyły się na obozach skautowych poza miastem: setka nastolatków.

Nikt nie lubił rzucającego kośćmi sędziego. i jeśli udało mi się trafić. jak powinien brzmieć głos czarodzieja.gdy nimi ciskałem.pracę. gdy byłem jeszcze chłopcem. aby ten służył mi za druha. Huczące ogniska. mięso przypiekane na rożnie. Ale czasem tego nie robił . magiczny pocisk. Misja była skomplikowana. że oto powróciłem. Potem mieliśmy szkolenie. Miałem torbę pełną woreczków z fasolą symbolizujących zaklęcia . gracza. chodziło o odzyskanie tajemnej relikwii skradzionej przez ogra. Tak naprawdę nie miało to większego znaczenia. W wieku czternastu lat nie byłem jeszcze pewien. Mówiłem powolnym. Wyglądało to jak w filmie o szpiegach: to jest twoja tożsamość. z odpowiednim. to misja. Zanim poszliśmy spać. musiał uklęknąć. który żywił podobną urazę wobec mnie. który można nazwać jedynie siorbaniem. mistycznym wyrazem twarzy. w którego rzucałem. tutaj opcja wegetariańska nie jest opcjonalna) oraz styl jedzenia i picia. ale w większości wszyscy graliśmy fair. żeby złapać pewnego chochlika. i że byłem tajemną nemezis jednego gracza z mojej drużyny. który chciał podporządkować swojej woli ludność mieszkającą na jego terenie. Wcześniej na podstawie ankiet. Podczas pierwszej gry byłem czarodziejem. musiałem mieć oczy szeroko otwarte. myśląc o ezoterycznych sprawach. który brał udział w wyścigu i zabił moją rodzinę. dzielili nas na drużyny. ale mogłem podeprzeć się filmami i powieściami. aby się na nim zemścić.wtedy musieliśmy wzywać arbitra do mediacji. wyważonym tonem. który nie wiedział. który rzucałem: ognista kula. a to sekrety drużyny. Gdzieś oczywiście był też gracz. róg światła. Już wtedy napalone dzieciaki zaczynały wczuwać się w swoje postacie. tofu skwierczące na patelni (to północna Kalifornia. że miałem prywatną misję polegającą na tym. więc nawet wtedy gdy cieszyłem się towarzystwem mojej drużyny. w razie gdyby ktoś 285 . zupełnie jakbyśmy mieli grać w bejsbol. Liczyło się. które wypełniliśmy. I tak nadchodził czas obiadu. musiałem też krzyknąć nazwę czaru. gracz lub „potwór”. wszyscy zdążyliśmy się już wczuć we własne role.

a czasami rozwiązywanie krzyżówek. Czasem przypominała zabawę w chowanego. rozgrywa się z nim kilka szybkich rundek kamienia. i tłukliśmy komary. że nie potrafił symulować walki. żeby się ochłodzić. kto czuje się w obowiązku przekonać was. maczugę. po tym jak zmietliśmy z powierzchni ziemi bandę orków. pod żadnym warunkiem. Zamiast tego gdy już się podejdzie blisko do swojego przeciwnika. To o wiele bardziej ekscytujące. Mistrzowie gry odwalali kawał dobrej roboty. Taki stan nie jest wskazany dla kogoś. któremu podobały się takie rzeczy. Cisnąłem w niego ognistą kulą. pikę czy inne tego typu narzędzia. że wcale się dobrze nie bawimy. czasem ćwiczenia w stylu: jak przetrwać w dziczy. Cały czas się snuł. którzy wolą wyrywać muchom skrzydełka. grając w te wyszukane. niż się wydaje.kogoś. To przypominało letni obóz dla maniaków teatru. że musiałem go zabić. kto niesie miecz. adrenalina łatwo uderza do głowy do tego stopnia. kto wygra. dlaczego rodzice Charlesa wysłali go na LARP. A w trakcie misji trzeba było naprawdę zaprzyjaźnić się z innymi ludźmi. półmilitarne gry. Rozmawialiśmy w namiotach do późna w nocy. Nie wiem. papier. Dlatego w naszych grach nigdy nie wolno nikogo uderzyć. grając z każdym z nich w kamień. że tylko nam się tak wydaje. patrzyliśmy na gwiazdy. Należał raczej do tych. Jako pierwszego miałem zamordować Darryla i musiałem go poznać. żeby zobaczyć. próbując nam wszystkim wmówić. Pewnie spotkaliście już taką osobę . skakaliśmy do rzeki. szydząc z każdego i wszystkiego.chciał mnie zajść od tyłu z nożem lub dosypać trucizny do jedzenia. 286 . Gra toczyła się przez kolejne dwa dni. nożyce. gdy szukał skarbu. Ale nie bardzo lubił biegać po lesie w przebraniu. A może nie. Szkoda. Miły koleś. że wszyscy kiepsko się bawią. Nie był tego typu dzieciakiem. Kolejny problem Charlesa był taki. tropiąc go przez cały weekend. Stawaliśmy się najlepszymi kumplami lub dozgonnymi wrogami. że ma się ochotę rozerwać innym gardło. Gdy już zacznie się biegać po lesie.

dogania go. żeby zagrać w kamień. Dotknąłem górnej wargi. Myślę. obnaża zęby i siada. Darryla zniszczyłem nieziemsko na niewielkiej polanie. Właśnie wtedy z lasu tuż za mną wynurzył się Charles i rzucił się na mnie. Charles nie mógł jednak tego załapać. że im dłuższa była gra.papieru i nożyc.krzyknął. że ta zasada się nie liczy i że nie zamierza jej przestrzegać. Arbitrzy są mediatorami w kwestiach spornych. to uwielbiał „przypadkowo” rzucać się na niego.Mam cię . Przez cały weekend arbitrzy mnóstwo razy zwracali mu na to uwagę. z pewnymi modyfikacjami w zależności od naszego doświadczenia. Uśmiechnąłem się. Zrobiłem to tak.Totalnie cię załatwiłem. a upadek na kamienną leśną ziemię wcale nie jest zabawny. ale poczułem. poczułem ból. a wargę rozciąłem o korzeń. a bitwy stawały się coraz trudniejsze.i wszyscy czują się dzięki temu bezpieczni i zadowoleni. i znowu robił to samo. Jego klatka piersiowa falowała. tym więcej potworów nas śledziło. Z nosa leciała mi krew. choć nieco dziwna. ale teraz byłem gotowy go zamordować. a on przyrzekał. . jakbym traktował to wszystko jak zabawę. Wytarłem krew o nogawkę i uśmiechnąłem się. uzbrojenia i warunków. w który przywaliłem twarzą podczas upadku. że główną zasadą w tej grze był brak kontaktu. Teraz miał udawać potwora . i że wszyscy nadal musieli uczestniczyć w grze. .Jesteś martwy . a on wyszczerzał zęby w uśmiechu. że coś jest nie tak z moją twarzą.zabici gracze mogli zamieniać się w potwory. że doskonale zrozumiał. gdzie polował na skarb. To dość cywilizowana gra. Biega się za kimś po lesie. że będzie się tego trzymał. Była zakrwawiona. co oznaczało. nożyce. Ale to działa . przewracając na ziemię tak mocno. papier.powiedział. Obaj mieliśmy niezły ubaw z mojej przebiegłości. że przez chwilę nie mogłem złapać oddechu. Dotąd nie znałem go za dobrze i nigdy mnie za bardzo nie obchodził. . 287 . ale jednocześnie uznawał. Podniosłem się powoli na nogi i spojrzałem na niego. Już wtedy był jednym z większych dzieciaków i jak już kogoś dogonił.

Cofał się. żeby zagrodzić mu drogę. Prawdopodobnie wybrałbym to samo. a on runął jak długi. ale obserwował jego wcześniejsze zachowanie. ale ku naszej satysfakcji na arbitra to nie działało. Nagle odwrócił się i zaczął biec. To było w porządku. To była kolejna gra terenowa.wielki niedosyt gier. Stałem na początku. Zawiązaliśmy je na supły i wrzuciliśmy do pisuaru. że naszego odwetu nie można usprawiedliwić. Na szczęście w miejskich hotelach można było grać w Przeklęte Światło. Darryl ruszył. Razem z Darrylem gwizdnąłem Charlesowi ubrania i ręcznik. Ustawiliśmy się rzędem wzdłuż korytarza prowadzącego z natrysków do szatni i mu przyklaskiwaliśmy. przesiąknięte moczem supły na swoim ubraniu i je włożyć? Wybrał nagość. podgrzewając atmosferę. To trudna decyzja: biec na golasa przez pole obozowe czy rozwiązać ciasno splątane. starając się usunąć w cień lasu. Takie weekendy na obozach skautowych zdarzały się tylko trzy lub cztery razy w roku. przez co czuliśmy z Darrylem . tak samo jak ataku Charlesa. gdzie znajdują się jego rzeczy. Charles bardzo entuzjastycznie podchodził do swoich wyczynów. Charles skarżył się z całych sił. Arbiter nie widział. gdy skończyliśmy grę. dał nam obu wykład o tym. Odesłał go do obozu i powiedział.Trochę się pośmiałem i ruszyłem w jego kierunku. że odpada z gry. Wielu chłopaków miało niezły ubaw podczas ich „nasączania”. wzięliśmy wszyscy gorący prysznic w ośrodku skautowym. Gdy Charles sobie poszedł.i innymi larpowcami . że nie widziałem go. gdy wyszedł spod prysznica i odkrył. w której uczestniczyły 288 . Charles nie dał się nabrać. Ja zaszedłem go z drugiej strony. Tamtego wieczoru. Darryl podłożył mu nogę. jak Charles mnie sfaulował. Rzuciliśmy się na niego i w tym momencie usłyszeliśmy gwizdek arbitra. Żałuję.

hotelu w dzielnicy Tenderloin. żeby wsadzili ich za deprawację nieletnich. i za cenę kilku biletów do kina miało się bite dwa i pół dnia zabawy. To była dobra. podstarzali turyści. że jest dobrym graczem. wokół basenu i tak dalej. Będą jedli w hotelowej restauracji i zapłacą za korzystanie z hotelowej bezprzewodówki. którzy będą biegali po hotelu. w zależności od weekendu. Gracze dostawali karty. bezpieczna zabawa. jakby go nie było w pokoju. że w piątek wieczorem zajmą dziesięć wolnych pokoi i upchną do nich graczy. Mieli nam przesłać maila. grając po cichu w Przeklęte Światło na korytarzach. więc każda potyczka wiązała się z rozgrywaniem partyjki strategicznych gier karcianych. Organizatorzy byli znani z prowadzenia darmowych warsztatów literackich i teatralnych dla młodzieży. a inni gracze muszą udawać. a hol był pełen pięknych staruszków w eleganckich kreacjach obnoszących się z efektami operacji plastycznych. żywić się śmieciowym żarciem i grać do trzeciej nad ranem. Tutaj w każdym pokoju stało kuliste akwarium. a my prosto po szkole mieliśmy udać się z plecakami do wskazanego hotelu i przez cały weekend spać tam po sześciu lub ośmiu w pokoju. Ich organizatorzy mieli dobre układy z właścicielami hoteli i oznajmiali. które miały im ułatwić potyczki. której nasi starzy do końca nie czaili. kontynuując rozmowy o swoich planach i tak dalej. W grach uczestniczyło od dziesięciu do stu graczy. Nie było mowy o piciu czy ćpaniu. Zapisy miały się zakończyć w piątek wieczorem. 289 .rywalizujące ze sobą klany wampirów i ich łowcy. Jeśli ktoś ujawnia swoje tajemnice w obecności „niewidzialnego” rywala. że ich nie widzą. Wampiry mogą stać się niewidoczne poprzez narzucenie peleryny i skrzyżowanie rąk na piersiach. to znaczy. Panowały w niej dziwaczne zasady. Każdego miesiąca odbywało się kilka dużych gier w Przeklęte Światło. Zajmowali się tymi grami od dziesięciu lat i jeszcze nigdy nie zdarzył się żaden wypadek. zachowując się tak. Jednak pewnego razu trafiły im się pokoje w Monaco. w którym przebywali głównie pretensjonalni. bo nie chcieliśmy.

Podobno doczekał się potomstwa. Książę był ostatnim członkiem dynastii i zmarł w zeszłym tygodniu. sądząc. Przybyliśmy do Ameryki w szesnastym wieku. Mieszkamy w lasach. wyniszczająca choroba. że on to opublikuje. a nasz królewski ród osiedlił się na pustkowiach Pensylwanii.Jesteśmy tu. Pomyślałem. . Młodzi mężczyźni z mojego klanu wyruszyli na poszukiwania potomków jego wielkiego wuja. Nie rozmawiamy z 290 . Stałem przy ścianie z rękami skrzyżowanymi na piersi. . że podłapie to amerykańska prasa.po prostu nas ignorowali. że jeden z nich przebywa w tym hotelu. udając niewidzialnego. że jesteśmy dokazującymi dzieciakami. Naprawdę nie sądziłem. Przyparł mnie do muru. Ale wyśledził nas rywalizujący z nami klan. Nie miałem pojęcia. napadnę na niego i wypiję z niego krew. Nie korzystamy z nowoczesnej techniki.Książę? . że zauważę mistrza klanu moich rywali. który w czasach mojego pradziada odszedł od nas. Próbowałem go spławić. . więc przybyliśmy tu w poszukiwaniu nowego władcy.odparłem. który zainteresował się całą sprawą. Dlatego ważne jest. Ale tego wieczoru w hotelu zatrzymał się akurat redaktor włoskiego czasopisma.tak nazywaliśmy tych. co ja i moi kumple robimy w tym hotelu. więc poszło mi gładko. że jak zacznę ściemniać. aby żyć jak nowocześni ludzie. ponieważ zmarł nasz książę. Zabrała go jakaś okropna. brnąc dalej. więc przybyliśmy go odnaleźć. a my odnajdziemy ostatnich członków jego rodu i zaprowadzimy do ich prawowitych domów. Powiedziała nam.Zazwyczaj „przyziemni” .Tak . kiedy do mnie podszedł i zapytał z obcym akcentem. żeby nas osłabić i zdominować.Jesteśmy Starym Narodem. ale był nieugięty. .ściemniałem dalej . który będzie starał się nam przeszkodzić w zabraniu naszego księcia do domu.która wie coś o jego potomkach. co nie grali . aby nie wyjawiać nikomu naszej tajemnicy. to sobie pójdzie.Znalazłem kobietę . Czytałem mnóstwo powieści fantasy. gdy skradałem się po holu w nadziei.

które jej szef przywiózł ze sobą z wypadu do San Francisco. po czym pognałem przez hol. W całym kraju ludzie donosili. W ostatniej chwili odwróciłem się i ją zauważyłem. czy może podłapali naszą grę. które prowadziło schodami na dół do klubu fitness mieszczącego się w piwnicy. i ruszyłem nim. Zaczęło się od włoskich. Rozprostowałem ręce. który niestety poczuł niezdrowy apetyt na 291 . Ta historia obiegła cały medialny łańcuch pokarmowy aż po „The New York Times”. który tę moją opowieść podkoloryzował i znalazł wiele okazji. żeby ją wszystkim dookoła rozgadać. A niech to. Opierając się na notatkach i nagranych wywiadach. stała tak z rozpostartymi ramionami. sycząc na nas jak na wampirzycę profesjonalistkę przystało. W ten weekend nie spotkałem już tego dziennikarza.Nowym Narodem. ale nie wiem. ale o p o w i e d z i a ł e m o tym jakiemuś kumplowi z LARP-u. co oznaczało. a potem kilku amerykańskich blogerów. Rozmowa z panem bardzo mnie krępuje. zachęciłem ją do pogoni. Znalazłem wyjście awaryjne. Ja również rozpostarłem ręce i syknąłem na nią. podnoszący na duchu artykuł o dziwnych młodocianych wyznawcach pewnego kultu. napisała fascynujący. Patrzył na mnie przenikliwym wzrokiem. W tym włoskim czasopiśmie pracowała laska. Rzecz w tym. o ile nie musimy. tym samym gubiąc wroga. którzy przemierzali Amerykę w poszukiwaniu swojego „księcia”. czy zmyślali. która napisała magisterkę o komunach amiszów mieszkających na wiejskich terenach Pensylwanii i której wydaliśmy się strasznie interesującym zjawiskiem. Przeskoczyłem przez skórzaną sofę i wywalając się obok kwiatka w doniczce. że widzieli Stary Naród. że ludzie szybko podchwytują takie historie i ponownie je opisują. z których jeden płci żeńskiej właśnie się do nas powoli podkradał. w dzisiejszych czasach można opublikować dosłownie wszystko. że byłem już teraz „widzialny” dla wampirów z przeciwnej drużyny.

jakimi to niewiarygodnymi dziwolągami są larpowcy. Zaczęto nas nazywać czołowymi oszustami narodu i dziwacznymi. zaczął mnie prześladować incydent ze Starym 292 . a dzieciaki. kiedy byłem w podobnym stanie. wołały: „ble. która nieumyślnie dała się nabrać na historię o Starym Narodzie. Pamiętałem każdą głupią rzecz. które pojawiły się w naszym życiu. Jednak czasami tęskniłem za moją peleryną i tymi weekendami w hotelu. W pewnym sensie te gry były bardziej zabawne i o wiele mniej dziwaczne. chciała się teraz jakoś zrehabilitować. Prasa. Gdy próbowałem się skupić na Maszy i nieuchronnie zbliżającym się nieszczęściu. odtwarzałem je z idealną dokładnością. patologicznymi kłamcami. Drażnili się z nami niemiłosiernie. że ja i Darryl jesteśmy największymi larpującymi mięczakami w mieście. w tym momencie LARP zrobił się trochę mniej zabawny. To nie był najlepszy okres. któremu zlecono to zadanie.zweryfikowanie faktów. kiedy z dalekiej przeszłości powracają i zaczynają nas nękać wszystkie żenujące sytuacje. Cóż. Zwłaszcza Charles. tak jak jeden wampir z kreskówki. Niektórzy z naszej ekipy mieli to gdzieś. W swojej torbie znalazłem plastikowe kły. pisząc o tym. Reporter. rozmawiały z udawanym transylwańskim akcentem. Przeciwieństwem esprit d'escalier jest moment. które mijałem na korytarzu. Wkrótce potem przerzuciliśmy się na ARG. To właśnie wtedy Charles wygadał w całej szkole. Gdy byłem w pobliżu. którzy ze śmiechem wyjaśnili mu całą historię. ale nie ja. jaką zdarzyło mi się powiedzieć lub zrobić. automatycznie przypominały mi się inne czasy. gdzie skontaktował się z organizatorami LARP-u. Istna parada największych upokorzeń maszerujących jedno po drugim przez moją głowę. Za każdym razem gdy czułem się przybity. w końcu dotarł do hotelu Monaco. ble”.

którzy nie pozwolą na zabranie choćby jednego z nich do policyjnej suki. tak jak zrobili to w Chicago w 1968 roku. Cały podstęp polegał na tym. Cały podstęp polegał na tym. Przynajmniej teoretycznie. żeby pojawiło się tak wielu ludzi.znalazłem rozwiązanie. gdzie mogliby nas zobaczyć dziennikarze i dorośli. żeby zorganizować coś. Ale zamiast rozmyślać o własnych wpadkach. Może nasza świadomość przywołuje te wszystkie ponure duchy. co wzbudzi sympatię mediów. sztywnej koszulce bez kołnierzyka i w za dużych okularach z metalowymi oprawkami. bo coraz więcej gazet podchwytywało tę historię i istniało dość duże prawdopodobieństwo. Potrzebowałem jakiegoś zabezpieczenia. co zrobić z „Maszą”. Wtedy też nachodziły mnie podobne chore czarne myśli. 293 . że dojdą do tego. gdyby się okazało. żeby przyciągnąć tam wszystkich reporterów. Przez całą drogę do domu przetwarzałem w głowie te wspomnienia i zastanawiałem się. żeby wymyślić coś takiego. by nie dano rady nas wszystkich zaaresztować i by wsadzono nas gdzieś. Cały podstęp polegał na tym. co przyciągnie około trzech tysięcy studentów z Berkeley. lepiej się na nich uczyć. aby goście z DBW nie zdążyli się do tego przygotować i by Xnet mógł pokazać swoją siłę. I zanim dotarłem do domu . tak żeby DBW nie mogło znowu użyć gazu. zanim upokorzone udadzą się na wieczny spoczynek. Cały podstęp polegał na tym. tak jak lewitacja Pentagonu. żeby zorganizować to tak szybko.Narodem.żeby wpaść w melancholijne objęcia rodziców . że próbuje mnie wykiwać. którzy doniosą o działaniach policji. żebyśmy mogli się z nimi rozliczyć. Cały podstęp polegał na tym. że to ja ją sprzedałem temu głupiemu włoskiemu redaktorowi w markowych dżinsach z krzywymi szwami.

To musiał być naprawdę niezły podstęp.se i sprawdźcie skrzynkę o siódmej ranoJeśli to dla was za wcześnie. że ma straszne skurcze i że słabnie. zaimponujcie strojem. Musiała zerwać się ze szkoły jeszcze wcześniej niż ja. Rozesłaliśmy e-maile do zaufanych znajomych i powiadomiliśmy kumpli na czacie. > Miejsce poznacie jutro. nie kładźcie się w ogóle spać. Przemierzyliśmy pokłady i miasta w Mechanicznej Grabieży i powiadomiliśmy naszą ekipę. ale myślę. że udało mi się zachować właściwe proporcje: > UWAMMPOB JUTRO > Jeśli jesteście gotami. Przyjdźcie i przygotujcie się na to. żeby potem wrócić do szkoły. Tak czy inaczej po jutrzejszej akcji problemy w szkole miały być ostatnią rzeczą. przy jednoczesnym niewtajemniczaniu w to DBW. > Gra zaczyna się o ósmej rano. > To będzie zabawa roku. > Jutro > M1k3y 294 . stosując moje zwyczajowe techniki ucieczki. że zostaniecie podzieleni na grupy. jaką powinni przejmować się moi rodzice. dorwijcie jakiegoś i pożyczcie ciuchy. Jeśli nie jesteście gotami. nie dbając o to. czy uruchomię kolejny zastawiony przez DBW czujnik i czy moi rodzice dostaną kolejną skargę. było trudnym zadaniem. Zaczęła udawać.partiapiratou. Puściliśmy informację w Xnecie. Następnego dnia zerwałem się ze szkoły godzinę wcześniej. > Serio. Wyślijcie mailem swój klucz publiczny na mlk3y@malybrat. więc wysłali ją do domu. Obowiązuje strój wampira. Poszedłem do Ange. więc będziecie mieli dużo czasu. To jest nasz plan. Gra trwa 30 minut. PUNKTUALNIE.org. gwarantuję wam. Rozesłanie wystarczającej liczby informacji. > M1k3y Potem wysłałem krótką wiadomość do Maszy.

.W ParanoidXboksie to standard.Wszystko jest zakodowane . Pakowała się w imponujący sposób. Może na zawsze. to kilogram. położyła ją na łóżku. A to już tona. że wystarczą trzy koszulki. który dźwigacie przez milion kroków. który nie mieści się pod siedzeniem w samolocie. gdy szykujecie się do ucieczki? Nanosiłem się dosyć plecaków na obozach skautowych.Muszę pamiętać. Załóż czerwoną czapkę. Zostaw Xboksa. . żeby nie wpadły w nieodpowiednie ręce. trzy pary majtek i skarpetek i sweter. Można je przecież przepłukać w umywalce.powiedziała Ange. . żeby jutro rano zabrać szczoteczkę do zębów. w LA będzie ich pełno. żeby wiedzieć. W środku było sporo miejsca. Obok niej zaczęła układać ubrania. . zanim pójdę do Civic Center. Nie bierz ze sobą za dużo. To wszystko było takie dziwne .Po minucie dostałem od niej odpowiedź: > Tak myślałam. Może nawet na długo.na widok czego trochę się spociłem.uświadomiłem sobie. Była bezlitosna. Wysypała zawartość swojej torby sportowej i zaczęła wybierać przybory toaletowe. której pasek przechodził między jej piersiami .Sprytnie. Co ze sobą zabieracie. . Załóż tylko konto na serwerze Partii Piratów i wyślij do siebie maila z obrazem 295 . spodenki.Na twardym dysku mam tony rzeczy. . Wyciągnęła torbę zrobioną z nylonu balistycznego. . że następnego dnia miałem wyjechać. I tak zawsze bierze się ciuchy tylko na trzy dni. szkice. . Wolałabym.Myślę. że z każdym krokiem każdy dodatkowy kilogram wrzyna się w ramiona z przygniatającą siłą grawitacji . maile. co? Szybko działasz. notatki.zapytała.Mam zabrać Xboksa? .powiedziałem. WampMob. Lepiej mieć plamę na koszulce niż bagaż. spodnie.bo to już nie jest kilogram.W porządku .

. że po tym wszystkim będzie spędzać wiele czasu z moimi starymi.Jeszcze jedno . jak powiedziałem. . Dla sprawy. zrobię to samo.wyglądała tak. żebyś zabrał swoje rzeczy. między innymi.Cześć. . rozmawiając przez podłączone do komputera słuchawki z jakimś gościem z Yorkshire o tym. Uśmiechała się jak wariatka.swojego twardego dysku. Wyciągnęła je z pudełka. trzymając to pod pachą i nie zwracając niczyjej uwagi . całując mnie w policzek. Marcus . o co się tak martwi. że czułem. po czym podeszła do nocnego stolika i wyjęła prezerwatywy. co? Postawiła torbę na podłodze wśród stosów ubrań i śmieci. mama już tam była. a za mną Ange.Teraz pójdziemy do ciebie. żebym poznała twoich rodziców. Czas. i ustawiła się w kolejce. jak wraz z rodziną ma zaaklimatyzować się w Luizjanie. jak zgrzytają mi kości. mama przerwała rozmowę z Angolem. żeby wysłać maila. Zamknęła torbę i naciągnęła paski. otworzyła torbę i wsadziła do środka. nawet jeśli się nam nie uda. Mogła maszerować po ulicy. Zrobiła tak. Gdy dotarłem do domu. Była gotowa odwrócić się do tego wszystkiego plecami i odejść tylko po to. Nie zanosiło się na to. ale trzymała mnie za rękę tak mocno.powiedziała. . może minąć kilka godzin. Zanim wszystkie dane przecisną się przez bezprzewodówkę sąsiadów i dofruną do Szwecji. Teraz na jej plecach zwisało coś wielkości piłki nożnej. Wszedłem do środka. żeby być ze mną. patrzyłem na to z podziwem.dodała. jakby szła do szkoły. Siedziała przy stole kuchennym przed swoim laptopem i wysyłała maile. .A kto jest z tobą? 296 . Gdy weszliśmy. Jak wrócę do domu. Dzięki temu poczułem się odważny. Nie wiedziałem. a potem klepnęła mnie w tyłek.Co teraz? .zapytałem.

Dodam do zamówienia kilka dań z chili. Potrzebowałem tylko trzech. . Ubierała się ładnie.Z wielką chęcią . Ange wyglądała na osobę. czterech ulubionych koszulek i ulubionej pary dżinsów. poznaj Ange.powiedziała mama.Miło mi panią poznać . Szturchnęła mnie lekko w ramię.Mogłabyś jej dać stare opony. powściągliwie i wystarczyło na nią spojrzeć. . .Oczywiście . Mama zmrużyła na moment oczy. . Trochę się wzdrygnąłem. . których mogłoby mi zabraknąć.Jest fanatyczką pikantnych sosów . skarbie .. co wcześniej nie zje mnie .Zostaniesz na obiad? .odpowiedziała. a mama zaczęła się krzątać po kuchni. podczas gdy ja przebierałem swoje ciuchy. Rejestrowała każdy szczegół. to moja mama Louisa. podając nam szklanki z sokiem oraz talerz herbatników i pytając nas trzykrotnie.Mów mi Lillian.wtrąciłem.Miło cię poznać. . czy nie chcemy herbaty. jeśli tylko będzie mogła je umoczyć w salsie.dodała. dezodorantu i nitki dentystycznej. a ona je zje.Jem wszystko. W szafie miałem schowany swój strój wampira. Pozwoliłem. kochanie . Mama wstała i uścisnęła Ange.rzuciłem. Ange. .Mamo. 297 . .Jesz mięso? . Przecież mieli tam sklepy i ubrania. Poszło jej o wiele lepiej niż mnie podczas spotkania z jej mamą. . żeby się zorientować. którą można zaakceptować.Zjemy za jakąś godzinę. jak wróci tata.Pójdziemy na chwilę na górę. Ange podziękowała jej grzecznie. . mamo .odparła. . a potem ponownie się uśmiechnęła. żeby Ange coś z tego wybrała.Dzięki. lustrując ją od stóp do głów. tak myślę.odparła. .dodała. że jest bystra.Właśnie miałam zamówić coś tajskiego . Wybierałem się tylko do LA.mama już dość dobrze przyzwyczaiła się do życia w Kalifornii.powiedziała pewnym siebie głosem. .

.Jak długo.Jutro musimy wstać naprawdę wcześnie .przytaknęła. Mam na nim ponad stówkę.Myślę. Ange bezlitośnie przejrzała moje rzeczy i wybrała swoje ulubione. 298 . Objąłem ją.Odkąd powstał Xnet. Gdy już byłem spakowany. Plan był taki: jutro mieliśmy rozesłać wiadomość. Wycięliśmy szablon z napisem: WAMPMOB CIVIC CENTER -> -> i mieliśmy to wymalować sprejem o piątej rano. Chcieliśmy w ten sposób powstrzymać DBW przed zamknięciem Civic Center przed naszym dotarciem.krzyknąłem. . .powiedziała i westchnęła.Może . .Boję się . Miałem dużą torbę na książki. Wypłać je rano w drodze do Civic Center.zamilkła. .Na co ja to wydam? .Tak.. Jej ramiona drżały. nie musiałam płacić nawet za dostęp do sieci.Przypuszczam. podając kilka fałszywych lokalizacji. że to może potrwać długo.Miałam wyczyścić swoje konto w bankomacie w drodze do domu.stwierdziła. .Też się nad tym zastanawiałem . . . Nie rzucała się w oczy tak jak mój plecak turystyczny.przyznałem. i wysyłając ich tym samym do jakichś ustronnych miejsc w odległości kilku minut od Civic Center.zapytała.. w której taszczyłem mnóstwo sprzętu po mieście. .Tak . że tylko wariat by się nie bał. a torba leżała pod łóżkiem.To dobrze. . to będzie wielki dzień. . . w których mieli zgromadzić się uczestnicy WampMoba.. .Kasa! . Zaprogramowałem mailbota. oboje usiedliśmy. żeby rozesłał wiadomości o siódmej przed wyjściem z domu miałem po prostu zostawić włączonego Xboksa. .Serio? .przyznałem.Ja mam jakieś trzy stówki. . Może za dwa tygodnie będziemy bohaterami. Ale kto wie? Może kiedy wyjdzie artykuł Barbary? Jutro rano mailbot też ma do niej wysłać maila.

Tak. .powiedziała. a on poprosił. Mama zawołała nas na obiad. .. pojawiło się w nim trochę dawnego taty. . Widziałem. ale po tym numerze mama też tego spróbowała i wszystko wskazywało. ale gdy zobaczył tę dziewczynę. odkąd poszliśmy do Barbary. Lody zostały przełamane. Obiad był właściwie bardzo dobry. poszedł do kuchni. gdzie wlał w siebie cztery litry mleka. lecz jak dotąd nieodkryty talent do pałaszowania pikantnych potraw.Tak . Był nieogolony i zmartwiony. której się to przyda. Możecie w to wierzyć lub nie. Tata uścisnął dłoń Ange. wcisnęła mamie swoją tubkę z ostrym sosem. Pocałowała go w policzek. miała wrodzony. gdy Ange wyjęła swoją tubkę pikantnego sosu. polała nim talerz i opowiedziała o skali Scovillea. że jej to strasznie smakuje. . żeby nazywała go Drew.W domu mam jeszcze jedną . Zanim Ange wyszła.Wygląda pani na kobietę.przytaknęła. Tata spróbował kęsa jej przysmaku i zataczając się. jak wsadzała ją do swojego plecaka. Jak się okazało. wyglądał tak.

a on rozpada się w proch. który został wysłany o siódmej rano. podczas gdy ja i Ange w strategicznych punktach miasta malowaliśmy sprejem: WAMPMOB CIVIC CENTER -> ->. Więc podbiegacie do wampira. dzięki której wiecie.ROZDZIAŁ 19 Oto e-mail. zanim on ugryzie was. musicie powiedzieć pięć razy „gryzę”. 300 . czy rzeczywiście gryzą. żyjecie dalej. musicie gryźć co minuta. nawiązujecie z nim kontakt wzrokowy i krzyczycie: »Gryzę gryzę gryzę gryzę gryzę!” i i jeśli uda się wam to zrobić wcześniej od niego. Odkryliście tajemnicę. jak przetrwać w dziennych promieniach słońca.obserwujcie dwa lub trzy inne wampiry. załóżcie koszulkę tyłem do przodu i idźcie do arbitra . bo inaczej wylot. > Żeby ugryźć innego wampira.krew innych wampirów da wam s i ł ę . > Żeby pozostać w grze. > ZASADY WAMPMOBA > Należycie do klanu wampirowi które poruszają się w dzień.Jak już wylecicie. żeby żyć tak jak zwykli ludzie. musicie ugryźć jak najwięcej wampirów. Tą tajemnicą jest kanibalizm .

Zamknąłem za sobą drzwi. zwinąłem je w rolkę. znalazłem tam czterysta odpowiedzi. Czemu nie. gdy zaczną wyłaniać się zwycięzcy. > To gra honorowa. że pomaluje mi kredką oczy i lakierem paznokcie na czarno. Ich krwią nie możecie się żywić. > O końcu gry dowiecie się od innych. nie dla wygranej. słysząc. > M1k3y > gryzę gryzę gryzę gryzę gryzę! Mieliśmy nadzieję. Dodałem te adresy do bota i ukradkiem wyszedłem z domu. Gramy dla zabawy. Ale gdy o czwartej nad ranem dorwałem swojego Xboksa. C z t e r y s t a . które spotkacie u miejscu zbiórki. Z oddali dochodziły mnie jakieś odgłosy samochodów. że chętnych do WampMoba znajdzie się jakieś sto osób. Założyłem buty z czubami i srebrnymi klamerkami z trupią czachą i nażelowałem sobie włosy. do diabła? Kiedy będę miał kolejną szansę. jak tata chrapie. Zszedłem po schodach. stojąc nieruchomo z rękami skrzyżowanymi na piersiach. jeden nawet raz obok mnie przejechał. koszulę z żabotem i spodnie od smokingu z dosztukowanymi kieszeniami. > Możecie „stać się niewidzialni”. Powtórzcie ją szeptem innym jak najszybciej i czekajcie na znak. Nie można gryźć niewidocznych wampirowi a one nie mogą ugryźć was. jakby wokół mojej głowy rozkwitł czarny dmuchawiec. stanowicie drużynę. żeby sobie pograć w takim przebraniu? 301 . obwiązałem gumką recepturką i wsunąłem do zasuwanej kieszeni w moich wampirzych spodniach. Ange zabrała biały make-up i obiecała. a mama przekręca się na drugi bok. O czwartej piętnaście w Potrero Hill było cicho jak na wsi. w których nosiłem swoje małe gadżety. Zatrzymałem się przy bankomacie i wypłaciłem trzysta dwadzieścia dolców w dwudziestkach. Oni są waszym klanem.> Razem z wampirami. W odpowiednim czasie mistrzowie gry puszczą szeptem w obieg informację. przez co wyglądałem tak. Znowu miałem na sobie pelerynę. Każde z nas wysłało około dwustu zaproszeń.

* Epcot Center . którzy zrobili sobie z tego miejsca noclegownię. więc ludzie nie czują żadnej wyraźnej potrzeby. To bardziej centrum handlowe niż dzielnica i są tam tylko lombardy. gdy zbierze się tam czterysta wampirów.Wyglądasz zarąbiście! . Ale w rzeczywistości są brudne i odpychające. na których wyglądają tak futurystycznie i surowo jak Epcot Center*. Od zawsze nie znosiłem Civic Center. To zespół ogromnych.park tematyczny mieszczący się w Disneylandzie.powiedzieliśmy do siebie jednocześnie. Wszystkie te budynki mają tylko jedno przeznaczenie. a do tego plecak. Na wszystkich ławkach śpią bezdomni. i menele. sklepy monopolowe. poświęcony międzynarodowej kulturze i wynalazkom. Ich zdjęcia. takich jak ratusz. zostają wyłącznie pijacy i ćpuny. żeby się tam kręcić po zmroku. Chodniki są tam szerokie. Na wielkim placu roiło się już od ludzi jadących do pracy. Miała na sobie kabaretki i gotycką sukienkę z falbanami à la Lolita. Tak naprawdę zacząłem to wszystko rozumieć po przeczytaniu wywiadu z pewną niesamowitą starą urbanistką. a jej palce i szyja ociekały srebrną biżuterią. muzeów oraz obiektów użyteczności publicznej. firmy cateringowe serwujące posiłki rodzinom oszustów. twarz pomalowaną na biało i staranny makijaż w stylu kabuki. którzy starannie omijali żebrzących tam bezdomnych. Spodziewałem się ich za dziesięć minut przed wejściem do ratusza. kobietą zwaną 302 . przypominających torty weselne budynków: sądów. widnieją w przewodnikach turystycznych po San Francisco. Lustrując Civic Center. Po szóstej wieczorem cała dzielnica pustoszeje. po czym roześmialiśmy się cicho i zaczęliśmy skradać się po ulicach z kieszeniami pełnymi puszek ze sprejem. . którzy mają akurat rozprawy sądowe. zastanawiałem się.Z Ange spotkałem się przed jej domem. a budynki białe. jak będzie wyglądać.

Taką. ale jak ktoś. że prawdziwe miasta powinny być naturalne i bardzo zróżnicowane . ni z gruszki. Można też natknąć się na Starbucksa. zburzyli świetną starą dzielnicę. kto cieszy się z tego. gdzie pozostaną tylko rachityczne sklepy z gorzałą i obskurne motele. może jakieś małe kino i domy z wyszukanymi malowidłami. przez co człowiek czuje się bezpieczniej. Jacobs wyjaśniła.bogaci i biedni. kolesiów w garniturach. że za kilka lat Civic Center stanie się jedną z najgorszych wymarłych w nocy dzielnic w mieście. robi to właśnie w tym miejscu. Nie była też zwolenniczką stosowania praw strefowych. które służyły do ścisłej kontroli poczynań mieszkańców stref. Znajduje się tutaj również główna stacja metra i jeśli ktoś musi się przesiąść. że aby je zbudować. O ósmej rano tysiące ludziwchodziło i 303 . Wiecie. ludzi w modnych ciuchach. która powstała bez pozwolenia. dlatego można tam znaleźć miejsca zaspokajające każdą potrzebę. która jako pierwsza rozgryzła. sklepiki. ale obok znajdziecie schludnie wyglądający warzywniak i trzystuletnią kwiaciarnię ze starannie podciętymi kwiatami w oknach. a nawet przemysł. Wokół zawsze ktoś się kręci.Jane Jacobs. jak to jest. który nieustannie r o ś n i e . Miejscem. ni z pietruszki. ekskluzywnych restauracji i stylowych kawiarni. kto opowiada o swoim zmarłym przyjacielu. a biedaków upychać na siłę w osiedlach. Człowiek czuje się jak w dzikim ogrodzie czy nawet w lesie. że ma rację. Po takiej dzielnicy o każdej porze dnia i nocy przechadzają się wszelkiego rodzaju ludzie. takiej jak centrum handlowe. To była godzina szczytu i w Civic Center wrzało jak w ulu. nie brzmiała jak ktoś. Czegoś takiego nie można zobaczyć w Civic Center. Angloamerykanie i Meksykanie. biali i czarni. dlaczego miast nie powinno się przecinać autostradami. że jest tam pełno wypasionych sklepów. W tym wywiadzie Jacobs powiedziała. To zupełne przeciwieństwo zaplanowanej przestrzeni. Opisując to. Spacerujecie po jakiejś starej części miasta i okazuje się. mieszkania. Jacobs przewidziała.

która śmiała się tak mocno. człowieku. Próbowałem oszacować. Kilku biznesmenów rzuciło na nich przelotne spojrzenia. Nie miałem pojęcia. jaką część stanowili Xneterzy. w czarnych ciuchach. Prześlizgiwali się między budynkami z twarzami wymalowanymi na biało. W ażurowych rękawiczkach bez palców. . Wampiry przyprowadziły ze sobą kumpli. Ktoś złapał mnie za tyłek. meloniki i cylindry. skórzanych kurtkach i wielgachnych.wysapała. Wampiry wałęsały się bezładnie. Mnóstwo dziewczyn założyło eleganckie gotyckie i nieco lolitkowate sukienki oraz buty na wielkich koturnach. Przeciskali się przez kolejne punkty kontrolne DBW znajdujące się obok poszczególnych budynków i omijali agresywnych żebraków. Zebrane w dużych grupach wyglądały jak czarna plama ropy. 304 . Jeszcze więcej z drugiego końca tej ulicy. Zaczęli wypełniać cały plac. Dwieście. I jeszcze więcej z drugiego końca Van Ness. że aż musiała złapać się za uda. Jezu. wsiadało do taksówek i autobusów albo z nich wysiadało.schodziło tu po schodach. ale jakieś tysiąc z nich z pewnością należy do mojej małej partii. Wielu z nich miało na sobie staromodne kapelusze. głośno tupiących butach. kiedy zacznie się gra. przez jakie męki będą musieli przechodzić przez kolejne osiem godzin. kolejne kilkadziesiąt nadchodziło od strony Market Street. O ósmej rano Civic Center stawało się centrum biznesu.żeby przypadkiem te dziwolągi nie wniknęły do ich osobistej rzeczywistości . Obróciłem się i zobaczyłem pochyloną Ange. Wszyscy pachnieli swoimi szamponami i wodami kolońskimi i szli tak wprost spod pryszniców zakuci w zbroje garniturów. machając torbami z laptopami i teczkami. Jeszcze kilka minut wcześniej na tym placu było o połowę mniej osób. Wciąż napływały nowe. szybko odwracali wzrok . nie mając pewności. oczami podkreślonymi czarną kredką.i zastanawiali się nad tym. Czterysta. ile wampirów tam było. A pięć minut później trzysta. Nagle wśród wszystkich tych ludzi pojawiły się wampiry. Kilkadziesiąt szło wzdłuż Van Ness. spójrz na nich! .Spójrz na nich wszystkich.

Ten dźwięk rozprzestrzeniał się w tłumie jak wirus. komunikując się ze sobą przez krótkofalówki i zbierając się w grupy. Z dala dobiegło mnie wycie syren. śmiech i przekleństwa. Śmiały się. a te.Już dobrze .dziewczyna z pajęczynami namalowanymi na dłoniach i rozmazanym na policzkach tuszem. wrzaski. Wszędzie dookoła rozbrzmiewały okrzyki: „Gryzę gryzę gryzę gryzę gryzę!”. żeby upolować kolejnego wampira. Oboje wślizgnęliśmy się w tłum i gdy tylko napotkaliśmy naszego pierwszego wampira. Dobrze. Ja znalazłem swoją ofiarę. więc przyczaiłem się. Oczy miałem utkwione w parze czarnych butów na platformach z metalowymi smokami na palcach i zupełnie się tego nie spodziewając. chowając się wśród przyziemnych. 305 . Okrzyk: „Gryzę gryzę gryzę gryzę gryzę!”. na których widniały tajemnicze symbole.Wokół nas zaczęli kręcić się funkcjonariusze policji i DBW. że gra już trwa. przeklinały i odchodziły. Powiedziała tylko: „Cholera”. że gra się rozpoczęła.powiedziałem. którzy szli do metra. Ósma szesnaście. Teraz już wszystkie wampiry wiedziały. krzyknęliśmy: „Gryzę gryzę gryzę gryzę gryzę!”. znalazłem się nagle twarzą w twarz z kolejnym wampirem. zmieszał się z głosami stojących obok wampirów. pozostałe szukały jakiejś kryjówki. i odeszła. Odwracali się ze zdziwieniem i skręcali gwałtownie. Niektóre atakowały siebie nawzajem. z włosami zaczesanymi na żel i w płaszczu à la Marilyn Manson pokrytym naszyjnikami ze sztucznych kości słoniowych. Nadszedł czas. Moją ofiarą była zszokowana . żeby mnie ominąć. przyznając się w ten sposób do klęski.ale fajna . potrząsając Ange za ramię. Przykucnąłem i zacząłem przemieszczać się między nogami normalsów. . dając do zrozumienia wciąż niezorientowanym wampirom. które stały w grupach. chodźmy. zaczęły rozłazić się jak muchy. kolesiem w wieku około piętnastu lub szesnastu lat. Z każdą sekundą przybywali nowi gracze.

306 . który rozciągał się jak okiem sięgnąć. tramwaje dzwoniły ze złością. Kolesie w garniturach naprawdę się wkurzali. Doskoczyłem do niego i zanim zdążył się wyplątać. Przekaż dalej. Co ja powiedziałem? Tym wampirem była dziewczyna. Zaryzykowałem i podniosłem się. ale teraz ruch w każdym kierunku był już zablokowany. ale to było .To podłe . krzyknąłem: „Gryzę gryzę gryzę gryzę gryzę!”. Było tu już tyle wampirów i wszystkie grały tak zaciekle. gdy jeden z przyziemnych potknął się o niego i obaj runęli jak dłudzy. Słyszałem syreny.stwierdziła. w każdym kierunku. Usłyszałem odgłos helikopterów. że ich okrzyki zamieniły się w ryk. Nadchodziły kolejne wampiry. Gra przeniosła się na chodnik i Van Ness. na plac zabaw czy na przerwy śniadaniowe. . Dorośli i samochody sprawiały. że było jeszcze zabawniej.no cóż. Ale gliniarze już na poważnie się mobilizowali. Właśnie tak było: zabawnie. że dostałeś gazem. musiała mieć jakieś siedemnaście lub osiemnaście lat. Wszyscy byli wściekli i wstrząśnięci. rozglądając się dookoła. Kierowcy trąbili. że pomyślałem. Jak gliny każą nam się rozejść. GRYZĘ GRYZĘ GRYZĘ GRYZĘ GRYZĘ! To było nawet lepsze niż koncert w parku Dolores.. drobna i tak niska. Chwyciłem jakiegoś wampira.Gryzę gryzę gryzę. Teraz już wszyscy się śmialiśmy. że jeszcze lepiej się bawiliśmy. Zupełnie jakbyśmy przenieśli się w czasie.zaczął. udawaj. podczas których setki osób ganiało się w berka. To było c u d o w n e . że jest naprawdę młoda. żeby zakończyć zabawę. . rozprzestrzeniając się aż po Market Street.. GRYZĘ GRYZĘ GRYZĘ GRYZĘ GRYZĘ! Ten odgłos rozlegał się ze wszystkich stron. że stoję wśród gigantycznego tłumu wampirów. Nadszedł czas. .. ale sądząc po twarzy i uśmiechu. i okazało się. to było zabawne. a na dworze świeciło słońce. Teraz w każdej chwili mogło być po wszystkim.Koniec gry.

mieliśmy mnóstwo czasu. wydając potworne odgłosy wymiotne. Nie było problemu z odegraniem tej scenki. Planowaliśmy spotkać się przy pomniku Founders' Statue na placu. Dusząc się i łapiąc z trudem powietrze. Wcisnąłem ją na głowę i chwyciłem się za gardło. żeby ją przećwiczyć. rozejrzałem się dookoła. Musiały kazać nam się rozejść. Gdzieś w tłumie mogli być szpicle.odparłem. Wtedy. . MACIE NATYCHMIAST SIĘ ROZEJŚĆ. wbijając palce w oczy i z trudem łapiąc powietrze.TUTAJ DEPARTAMENT BEZPIECZEŃSTWA WEWNĘTRZNEGO. Wokół mnie setki wampirów legło na ziemię.NATYCHMIAST SIĘ ROZEJŚĆ. . ale zapowiadało się. On z kolei przekazał to innym. Przekaż dalej. Jak gliny każą nam się rozejść. Upadłem na ziemię. które stały. Ja natomiast musiałem przedostać się do Ange.Przekaż dalej. kolesie żyjący z pensji. podszywani Xneterzy. NATYCHMIAST SIĘ 307 ..Koniec gry. Co ja powiedziałam? . że dostałeś gazem. jak wtedy na stacji metra w dniu eksplozji. Dorwałem kolejnego wampira. że niełatwo będzie nam tam dotrzeć. na imprezie w parku Dolores. Wiedziałem.W porządku . Tłum już się nie poruszał. Wtopiła się w tłum. MACIE NATYCHMIAST SIĘ ROZEJŚĆ. którzy po prostu próbowali dotrzeć do pracy. łapiąc się za gardła. . udawaj. ochraniając torbę i sięgając po czerwoną bejsbolówkę.Co ja powiedziałem? .TUTAJ DEPARTAMENT BEZPIECZEŃSTWA WEWNĘTRZNEGO. którą trzymałem zwiniętą za paskiem spodni. Przekazałem. byli przyziemni. To było pewne. . pod kłębami chmur z gazem łzawiącym. Teraz jedynymi osobami. że gdzieś tam w tłumie Ange robi to samo. lecz gwałtownie przemieszczał się przed siebie. Gdy ze wszystkich sił próbowałem utorować sobie drogę. ale co mogliby zrobić z tą informacją? Gliny nie miały wyjścia. nad moją głową rozległ się dźwięk z głośników umieszczonych pod helikopterem.

po czym ruszył na południe. Jego przekleństwa dołączyły do naszego kaszlu. a ja szukałem Ange. Ktoś stanął mi na stopie tak mocno. Czułem go w swoich zębach trzonowych. Wtedy rozległy się syreny przeciwlotnicze.ROZEJŚĆ . jak jeden facet ściągnął z siebie kurtkę wartą pięćset dolców i obwiązał nią twarz. ale ktoś na niego nadepnął. Zepchnąłem kogoś z drogi. Goście w garniturach biegli. To były odgłosy sparaliżowanych ze strachu ludzi. Te same. biegli w różnych kierunkach. więc go popchnąłem. Masza szukała mnie. że aż zachrzęściły mi kości.nasz kaszel miał tylko wkurzyć i zdezorientować ludzi. 308 . Tego nie było w planach . Myślałem tylko o jednym: Ange. Inni maski przeciwgazowe. Ja pewnie zrobiłbym to samo. którzy wpadali na siebie podczas dramatycznej próby ucieczki. a on upadł. Rozpychałem się łokciami. Zobaczyłem. Nie słyszałem ich od dnia eksplozji. Mój oddech stał się jeszcze cięższy. Helikoptery zdawały się latać tuż nad naszymi głowami. Wstałem. Wpadłem w panikę i chciałem wiać. Próbował się podnieść. trzymałem torbę i czapkę i kierowałem się w stronę pomnika.od tego głosu rozbolały mnie jelita. które dobrze znałem z tamtej pamiętnej nocy w parku. ale nie mógłbym ich zapomnieć. Teraz wszyscy byli już na nogach. Policjanci w kaskach na głowach zaczęli atakować tłum. w kierunku Mission. Przepychałem się i przeklinałem. kościach udowych i kręgosłupie. Ange i Founders' Statue. Na głowie wciąż miałem czerwoną czapkę. lecz po chwili potknął się i padł na ziemię jak długi. Ich dźwięk przeszył mnie i wbił mi się prosto w jaja. Uciekali ile sił w nogach we wszystkich kierunkach. Wokół rozlegały się krzyki. Ange była gdzieś tam. Popchnąłem go. po drodze zamieniając moje nogi w galaretę. a nie wywołać panikę i popłoch. Kolesie w garniturach byli przerażeni. bez względu na to gdzie staliśmy. Niektórzy mieli tarcze.

Znałem ją. będzie po nas. To ta. moja dziewczyna. Pięć minut później zawyły syreny. .została ich sojusznikiem. To była dziewczyna o ostrych rysach gryzonia. Czułem się tak. . Ponad nimi we wszystkie strony sterczała czupryna jasnoróżowych włosów. że jestem ich wrogiem.Potem wyciągnąłem rękę. Uścisk był tak doskonały. że mnie zakapuje za wagary. Masza spojrzała na tłum.syknęła mi do ucha tak blisko jak kochanka. i wykręciły mi ramię za plecy. bezwzględna i przebiegła. jest koło pomnika. ale czyjeś silne ręce jednym płynnym ruchem chwyciły mnie za nadgarstek i łokieć. a ja się od niej odsunąłem.Jezu . i momentalnie zgiąłem się wpół z wrzaskiem. Oboje uciekaliśmy z Tenderloin. gdy za nami rozległo się wycie. która zrobiła mi zdjęcie i straszyła. Byłem nieprzyjaźnie nastawiony i uznali. żeby poruszać się wedle życzenia osoby. .Nie ma szans . której twarz w połowie ukryta była pod wielkimi przeciwsłonecznymi okularami. Ona . że nawet nie zdążyłem pomyśleć o wyrwaniu się z niego. ani o Ange. . . że stanąłem z nią twarzą w twarz. Za dwie minuty uwolnią gaz.Jeśli tam pójdziemy.wydusiłem z siebie.Ty! .przytaknęła.Cześć. Wszystkie moje myśli były skupione na tym. Puściła moje ramię. Spieprzajmy stąd. Nie mogłem myśleć ani o hałasie helikopterów.powiedziałem. czułem się jak marionetka. . .Za jakieś dwie minuty zrzucą gaz. to na wypadek gdybyś nie załapał za pierwszym razem.To ty! . 309 . M1k3y . dudnieniu helikopterów i wyciu syren był ledwie słyszalny.powiedziała. to ja . .Tak. To była ona.Ange. Po plecach przeszedł mnie dreszcz. żeby pchnąć kolejną osobę.Masza . która teraz obróciła mną tak. i oboje zostaliśmy złapani przez gliny. który jednak w tym zgiełku tłumu. jakby ktoś wyrwał mi rękę ze stawu. Czyjeś silne ręce przywróciły mnie do pionu.

ale ona wciąż pchała mnie przed siebie. . a oni natychmiast się rozsunęli. Zaczęła przepychać się przez tłum. . Kaszel i wrzaski stały się o wiele. .oznajmiłem. zablokowali nam drogę. biegłem co sił w nogach. więc poruszaliśmy się dość szybko. Chwilę później moje ramię ponownie znalazło się w potwornym uścisku. Otrząsnąłem się. . Wzruszyła ramionami. .Za dużo wiesz. Idziesz ze mną. ale Masza pokazała im odznakę. a do tego czułem. .Zatrzymałem się. Z każdym krokiem stopa bolała mnie coraz bardziej. których głowy ukryte były pod kaskami i maskami. . Słyszałem już kiedyś ten dźwięk. .To twój pogrzeb. Taranowała mną drogę.krzyknęła mi do ucha. gdy pędziliśmy po Market Street. Z góry jak deszcz padał na nas gaz. ktoś mnie odwrócił i popchnął do przodu. że dziewczyna zaraz wyłamie mi ręce. Ja w dalszym ciągu przeciskałem się w kierunku pomnika.wrzasnęła. w stronę centrum.powiedziała. Wrzasnąłem na nią.Widziałeś moją twarz. . Zacisnęła wargi i potrząsnęła głową.powiedziałem.Musimy wrócić po Ange. wyrywając rękę z jej uścisku. których szukacie”. Zmierzaliśmy w stronę trzymających tarcze funkcjonariuszy DBW.Nie idę bez Ange . cymbale . 310 . Wstrzymałem oddech i zacząłem biec.Zrzucają gaz! Odgłosy tłumu też się zmieniły. jakby była jakimś Obi-Wanem Kenobim. wiele głośniejsze.BIEGNIJ! .Jak chcesz .Ty pieprzona dziwko . a tłum robił się coraz rzadszy. Nagle łomot helikopterów trochę się zmienił i wtedy popchnęła mnie mocniej. oddalając się na północ. Gdy się do nich zbliżyliśmy. mówiąc: „To nie są te androidy. Znowu przenieśliśmy się do parku. Wydostaliśmy się z tłumu i wtedy puściła moją rękę. Utykając.

że nie żyję. Wiedziałem. .Teraz ty. będziemy mieli szansę. . . uświadomiłem sobie.nigdy nie lubiłem czapek z daszkiem. była odpornym na fale radiowe workiem Faradaya. Nie widziałam swojego chłopaka od miesięcy.Wyłącz telefon . Potem do torby wepchnąłem kurtkę. Szliśmy po Market Street obok lokali ze striptizem.. kolego.Masz przy sobie jakieś identyfikatory RFID? Miałem legitymację szkolną. Uroki wojny. Gliny będą bardzo starannie sprawdzały każdego o wyglądzie wampira. ona też będzie ją miała.powiedziała. a resztę odeślą do domu. Jeśli pójdziemy dalej. kartę do bankomatu i sieciówkę. Pożegnaj się z butami. Pozwoliłem Maszy zmyć mój makijaż i wyczyścić paznokcie i już po chwili byłem czysty. gdzie przesiadywały niewielkie grupki meneli i ćpunów śmierdzące jak miejski szalet.podszewka była pokryta stonowanymi paskami. Jeśli była po drugiej stronie. Masza zaprowadziła mnie do małej wnęki z zamkniętymi drzwiami prowadzącymi do jednego z tych lokali.. jak zauważyłem. będziemy martwi. Wszystko znalazło się w posrebrzanej torbie. żeby mieć przy sobie Ange. że właśnie oddałem jej swoje dokumenty. Wyrzuciłem czapkę . Ze szwami na wierzchu zwisała jakoś inaczej. co ma na myśli.Współczuję ci.Garderoba zmieniona . Zaczęła do mnie docierać cała powaga sytuacji. Nie wsadzą tych wszystkich dzieciaków do Gitmo.. Potem wyciągnęła chusteczki do zmywania makijażu i zaczęła czyścić sobie twarz i paznokcie. Zdjęła kurtkę i wywinęła ją na lewą stronę . Dopóki my ją będziemy mieli. Z kieszeni Masza wyjęła wełnianą czapkę i założyła ją na bakier. Pewnie myśli. Marzyłem o tym. Z Ange byłoby dwóch na jednego. którą wyjęła i która. Ange 311 .powiedziała. Po chwili była już inną kobietą. wyjąłem bluzę z długim rękawem i podobizną Róży Luksemburg i naciągnąłem ją na swoją czarną koszulkę. Pewnie wezmą kilkaset osób na przesłuchanie. Jeśli wrócimy po twoją Ange. Ale gdy włożyła moje rzeczy do kieszeni. kurtką i czapką. .

Zamknij się i pozwól mi się skupić. Ja albo więzienie. . przecinając główne ulice tylko po to. Przytaknęła i zarzuciła plecak. ześlizgiwał się po rowku w tyłku i udach.Musimy zdążyć na spotkanie. żeby przedostać się na drugą stronę. kiedy ktoś się za nami pojawił.. . Mam nadwerężoną kostkę. Szliśmy szybko. Wyglądaliśmy i szliśmy jak zupełnie inni ludzie. To tutaj polowaliśmy na sieć bezprzewodową podczas gry w Harajuku Fun Madness. dzielnicę z zajebiście drogimi nieruchomościami. Teraz przez wiele dni będą analizować nagrania tłumu. Ja wziąłem swój bagaż i ruszyliśmy dalej. być może po raz ostatni. Odnotują naszą ucieczkę. . Masz dwa wyjścia. Właśnie szliśmy po Sabin Place.pomogłaby mi zauważyć. . każda twarz znajdzie się w bazie danych.Włóż te kamyki do butów. Żadna kamera nie rozpozna teraz mojego chodu. plecach.W porządku.zapytałem. zanim je założysz. Spojrzała na zegarek i pokręciła głową. Znałem tę dzielnicę.Szybko . Tylko nie biegnij.powiedziała. gdzie obskurne Tenderloin przechodzi w Nob Hill. P o t w o r n i e bolała mnie stopa. a spod włosów ściekał mi pot. . a przed moimi oczami przesuwały się ulice San Francisco. jednej z takich alejek. Masza prowadziła nas bocznymi alejkami. Jesteśmy poszukiwanymi kryminalistami. I nie pomógł mi nawet nasz mozolny marsz pod górkę w kierunku miejsca. . Przy następnej przecznicy skręciła z Market Street w kierunku Tenderloin.. za którą się podaje. Całe to przebieranie zajęło nam mniej niż minutę. ale kiedy już skończą. . Czy Masza jest tą. spływał mi po twarzy. Ledwo dyszałem. 312 .odparła.Musimy podjechać .Dokąd idziemy? . czy coś jest nie tak.

Co? Nie! To znaczy. unosząc przed sobą ręce.warknęła. Stanęliśmy i obróciliśmy się. Na końcu alejki w kiepskim stroju wampira. D o b r z e m i s z ł o. żeby zobaczyć. ale ty to spieprzyłeś.DBW. W ręku trzymał wycelowany w nas telefon. czarnej koszulce. Nie wiedziałem! Próbowałem p o m ó c ! 313 . . bardzo długo.Widziałem.. .powiedział. cwelu. czy się pojawisz i co porabiasz.Jestem z DBW Biegłam z tym frajerem do jego przywódców. dżinsach i z twarzą wymalowaną na biało stał Charles. . wilgotny uśmiech. W każdej chwili mógł wykręcić dziewięćset jedenaście. jak go wyprowadziłaś. . dokąd mnie zaprowadzi.. wiele częściej. że wpadnę i pokręcę się z boku.. ciziu . Zrobiła kolejny krok do przodu i wyrwała mu z łapy telefon. pomyślałem sobie. . razem z odznaką. Teraz będziesz słyszał te słowa o wiele. Marcus. . Charles? . debilu . Charles cofnął się o krok. Wszystko widziałem. N a g r a ł e m to. Nawet mamy na to nazwę: „Zakłócanie bezpieczeństwa wewnętrznego”. . A potem pójdziesz do pierdla. żeby zobaczyć.Dokąd się wybierasz? Na jego twarzy widniał szeroki. Wiesz.powiedział. .. że rozdajesz DVD w szkole.powiedział z perwersyjnym rozbawieniem.Ani kroku dalej. Masza zrobiła krok do przodu. . A teraz zawiadomię gliny i sobie tutaj na nich poczekamy.Nie ruszać się .To twoja dziewczyna? .Czego chcesz.Zobaczyłem. siedzę w tym zdradzieckim Xnecie. Jak się dowiedziałem o tym twoim WampMobie. Obok mnie nieruchomo jak kłoda stała Masza.. że d o w o d z i s z tą całą cholerną akcją. Nagrywał.Wiesz. Pod warstwą makijażu zrobił się jeszcze bledszy.Cześć. na bardzo. co zobaczyłem? Nic nie odpowiedziałem. Marcus . chowając go drugą ręką za plecami i wyciągając po chwili ponownie. odkąd zauważyłem.

pozwalając. a trzej kolesie wędrowali tam i z powrotem do wysokiego apartamentowca z zieloną markizą. to szczylowaci pomocnicy. najeżonych antenami ciężarówek DB W. pakowali je po kolei na ciężarówkę. Zaryłem mocno twarzą o ziemię i przejechałem nią po brudnym asfalcie. jaką zobaczyłem. . Wszystko mnie bolało.powiedziała.Chodź .. Nie mogłem zbyt szybko się poruszać. ale Masza była szybka. Znowu się cofnął. nie z moją obolałą nogą i ciężką torbą. które wciąż pojawiały się na rogach ulic San Francisco. 314 . że to „niedaleko” to duża ciężarówka zaparkowana na bocznej uliczce Nob Hill. szesnastokołowiec wielkości jednej z tych wszechobecnych. co? Serce waliło mi w piersiach. tak że wylądowałem na ziemi. . Chciałem umrzeć.Ostatnia rzecz. kiedy mnie dopadła i popchnęła od tyłu.dodała. Włożyła rękę do kieszeni i wyjęła plastikową taśmę-kajdanki.Mam cię zakuć w kajdanki. Okazało się. Jednak na tej widniał napis: „Przeprowadzki”. jakiej potrzebujemy. . Marcus? Podniosłem się. Chwyciła go za nadgarstek i wykręciła tym samym chwytem judo. Stała nade mną.Jezu . zanim zerwałem się do biegu. Chyba w to nie u w i e r z y ł e ś . Udało mi się dobiec do końca alejki. . To była ostatnia rzecz. którym potraktowała mnie w Civic Center. . Takie gadki to ty możesz strzelać w sądzie. Przenosili meble w starannie oznakowanych pudełkach. żebym się powoli podniósł.To już niedaleko.Ty cholerny idioto. którą szybko związała mu nadgarstki. po czym ostrożnie je tam układali.

Widocznie coś jej nie pasowało.Zamknij się. Wyjęła drugi. przy kolejnym okrążeniu nawiązała kontakt wzrokowy z facetem. . dlaczego wypowiedziałeś wojnę DBW. co zrobili z Darrylem. których naprawdę chcą się pozbyć. jak mnie wsadzili. Poklepała się po kieszeniach i wyjęła telefon. wspięliśmy się po trzech schodkach i wskoczyliśmy do środka. który obserwował furgonetkę .starszym czarnoskórym mężczyzną w pasie ochronnym i ciężkich rękawicach. Szybkim krokiem zbliżyliśmy się do furgonetki. Za tydzień.powiedziałem.To nie ten. Masza wepchnęła mnie pod stół. . góra dwa wylądowałbyś w pierdlu. Było tam ciasno i cicho. starając się głęboko oddychać. Chyba tam wysyłają tych. . Coś tam jeszcze ustawiła i po chwili mi go pokazała. Oparłem głowę o kolana. a światło dochodzące z ekranu wypełniło naszą małą fortyfikację.powiedział. 315 . . Miał miłą twarz i uśmiechał się do nas. Ponad połowa ciężarówki była wypełniona towarem. patrząc na Maszę. Powiedziałem jej. a w powietrzu unosił się kurz.Pod ten duży stół . o mało nie kichnąłem. Było tam tak mało miejsca. Powinieneś lizać mi buty z wdzięczności. więc gdy wcisnęliśmy się między pudła. I to nie w Gitmo na Zatoce.Dziwka . Nie sądzę. bo oprowadziła nas wokół tego bloku. a potem.Zostawiliśmy tam dla was trochę miejsca. przecież to głupota? Powiedziałem jej. Włączyła go. i o tym. że właściwie na sobie siedzieliśmy. . To była komórka Charlesa.A przy okazji. żeby Ange się tam zmieściła. ale na przykład w Syrii. ale wokół wielkiego stołu z nogami opatulonymi pęcherzykowym plastikiem i z pikowaną narzutą na blacie znajdowało się wąskie przejście. .

Muszę to mieć. 316 . Wszyscy ci. żeby zabrać jej to siłą. Wszyscy ci ludzie. jest dosyć bezpieczny. żebyś zastanawiał się nad planem odbicia tego gościa.. . W ręku trzymałem dowód. tak jak tamci w parku. ale nie mogłem. który wskazywał na to. myśląc o Ange. leżeli i wili się na ziemi.Jak dotrzemy do LA . Już chrapała.To było zdjęcie. Gapiłem się na nie w mroku.. Musiała mieć czarny pas albo coś w tym stylu. Siedzieliśmy tam w ciemności.. Próbowałem zasnąć.Musisz mi dać kopię tego zdjęcia . wiążą je i stękają z wysiłku.Gdy już się dowiesz. Myślałem. jak ci trzej kolesie ładują kolejne pudła na ciężarówkę. Masza nie miała z tym problemu.oznajmiłem. nasłuchując. Nie chcę. . ja i. .. Darryl. . zabierany z celi na niekończące się przesłuchania na temat terrorystów.powiedziała. co zniknęli. ze szwami na boku. jej włosy ocierały się o ramiona. na razie. Z wąskiego zagraconego przejścia. Moja Ange. że Darryl był z nami kilka chwil przed wybuchem bomby i że wszystkich nas aresztował DBW. Darryl. zabierając telefon. Gdy ją po raz ostatni widziałem. Przetrzymywany na Treasure Island. miał się dobrze i przebywał w naszym towarzystwie. Tam gdzie jest. które zrobiła nam tuż przed eksplozją. żeby nie wpaść i nie dać się wysłać do Syrii. które wiodło na zewnątrz. podczas gdy kolesie z DBW nacierali na nich z pałkami. co zrobiłem. Byli na nim Jolu. na świeże powietrze. To był dowód na to. prześwitywało światło. leżała twarzą przy ziemi. że Darryl żył. ale zdążyła już zademonstrować swoje fizyczne możliwości. jak powinien zachowywać się uciekinier. Gdy poruszała głową. którzy grali w WampMoba. śmiejąc się z czegoś. Van.

Miał srebrny telefon w kształcie batonika oklejony logo całej masy firm. Odwróciłem się bardzo.mały telefon w kształcie batonika. ale gdy z prędkością lodowca wyciągnąłem rękę w kierunku jej kieszeni z komórką. Znieruchomiałem i nawet wstrzymałem oddech na dwie minuty. Kiedy odwróciłem głowę w kierunku światła. nagle coś sobie przypomniałem: Charlesa trzymającego swoją komórkę. Właśnie ukradłem Maszy telefon Charlesa. kiedy mu powiedziałem. bardzo powoli i powoli. p o w o l i sięgnąłem ponownie do jej kieszeni. poruszającego nią w naszym kierunku. aż z wysiłku zaczęły trząść mi się palce i ręce. sapnęła lekko i się przesunęła. że muszę zostać i walczyć. licząc: jeden hipopotam. że nie mogę uciec. Był tak załamany jak ojciec Darryla. dwa hipopotamy. gdzie byłem. szydzącego. gdy chciało się do kogoś zadzwonić. Masza oddychała głęboko i równo. ale na swój własny sposób. nieogolony. Wtedy właśnie uświadomiłem sobie. Wyjmowałem telefon z jej kieszeni milimetr po milimetrze. Czyżby jej boki były wyklejone firmowymi nalepkami? Tak? Tak. najpierw leciały reklamy. na wypadek „gdyby chciała robić zdjęcia”. 317 . W końcu go miałem . Wtedy właśnie uświadomiłem sobie. jak się zmienił po moim zaginięciu na Treasure Island. które po części sponsorowały jego zakup. miał lepszy aparat i kto wie. pijany.Ojciec Darryla przybity. I ta jego twarz. Jej telefon był większy i mniej poręczny. Stopniowo jej oddech znowu stał się głęboki. Ojciec Darryla umyty i w mundurze. W ciężarówce było zbyt ciemno. Mój ojciec i to. żeby dokładnie obejrzeć komórkę. To był taki telefon. w którym za każdym razem. ale wyczuwałem ją dotykiem. co jeszcze. Płaczący jak mały chłopiec.

. Jolu. zastygając dwukrotnie w bezruchu. Znowu milimetr po milimetrze wydobywałem go z jej kieszeni. Przygryzłem usta. Telefonem Charlesa. Sięgnąłem po jej drugą rękę. wybałuszone oczy Maszy. Walnąłem ją tak mocno. . żeby cię już więcej nie kusiło. Czułem się tak. gdy sapnęła i drgnęła. Wolną ręką nadal przyciskała jakieś klawisze.Ale z ciebie idiota . . Westchnąłem i spojrzałem w szeroko otwarte. próbując jeszcze chwycić komórkę. a jej paznokcie wbiły się w małe. Van i mnie.Jak zamierzałeś go odblokować? Przełknąłem ślinę.Już raz to zrobiłem . I właśnie wtedy postanowiłem zadziałać. więc musiała na niego spojrzeć. że komórka rozpadła się na części. .Może powinnam je po prostu skasować. Czułem. po jej odblokowany już telefon i palec wciąż wycelowany w przycisk „OK”. jej ręka wystrzeliła w moim kierunku szybko niczym wąż i chwyciła mnie mocno za nadgarstek. Na ekranie telefonu pojawiła się prośba o potwierdzenie operacji. uderzając jej palcami o znajdujący się powyżej blat stołu. Przeciskałem się przez wąskie przejście na rękach i kolanach.powiedziała swobodnym tonem.Z tym zdjęciem? Milczałem.dlatego tym razem było trochę łatwiej. Drugą ręką nadal stukała w klawisze. jakby mój nadgarstek był w strzępach. delikatne kości powyżej mojej dłoni. Jej palce wystrzeliły w powietrze. żeby się nie rozpłakać.pokazała mi zdjęcie naszej czwórki: Darryla. który nadal trzymałem w drugiej dłoni. którą wyrwałem jej z ręki. z całej siły walnąłem ją w przygniatającą mnie rękę. 318 . żeby znaleźć właściwy przycisk. . jak kości w moim nadgarstku zgrzytają o siebie.O to ci chodzi? Z tym chciałeś zwiać? . rozluźniając uścisk. Kiedy z telefonem w dłoni zacząłem się wycofywać. a Masza jęknęła. zabierając mi telefon i klepiąc drugą ręką w klawiaturę.

przytrzymując się zderzaka. Zamiast tego zamknąłem drzwi ciężarówki na kłódkę.kierując się w stronę światła. Czułem. jak dwukrotnie uderzyła mnie w stopy i kostki. które otaczały nas murem jak grób faraona. . Masza wrzeszczała wewnątrz . że zaraz zwymiotuję. ale nie zrobiłem tego. Drzwi kołyszącej się ciężarówki były lekko uchylone. który zadźwięczał mi w uszach jak gong. i z desperacją pociągnąłem za klamkę u drzwi. Nie było już schodów. więc zawisłem nad drogą.musiałem przyciąć jej palce. Musiałem przesunąć na bok jakieś pudła. Zerwałem się na nogi. Poczułem. więc rzuciłem się w ich kierunku i prześlizgnąłem się pod nimi. by po chwili zsunąć się na asfalt głową do przodu i walnąć o czarną powierzchnię z łomotem. Kilka upadło tuż za mną i usłyszałem kolejne jęknięcie Maszy. zamykając je z trzaskiem.

320 .i ustawiłem wyłącznik czasowy na dwie godziny. Próbowałem ustawić go tak. Nie miałem żadnego planu. zatrzymując się tylko raz. żeby anulować opcję kasowania zdjęcia na telefonie Maszy. Potrzebowałem ładowarki. jak wydostać z niego zdjęcie. Moja skręcona kostka zastała się w ciężarówce. co robić dalej.ROZDZIAŁ 20 W pobliżu nie było akurat żadnego z tych trzech gości od przeprowadzek. Musiałem gdzieś usiąść i wejść do sieci . żeby nie trzeba było wprowadzać hasła podczas budzenia telefonu z hibernacji. dłużej się nie dało. więc zacząłem zwiewać. A może z powodu Ange? W sumie czemu nie. więc pomyślałem.żeby rozgryźć. że pewnie krwawię. Mdliło mnie od tego. co zrobiła Masza. że wciąż pozwalałem innym planować za mnie. Nie chciałem działać ze względu na to. Wyłączyłem radio .żeby oszczędzić baterie i żeby nie mogli mnie wyśledzić . więc biegłem jak połamana marionetka. czy ze względu na DBW. dopóki nie rozgryzę. ale ręce po jej dotknięciu były suche. Głowa bolała mnie niemiłosiernie. albo z powodu mojego taty. ale już sama ta operacja wymagała znajomości hasła. Musiałem go opracować. Dlatego postanowiłem sprawdzać telefon przynajmniej raz na dwie godziny.

to. Wygrzebałem ćwierćdolarówkę z kieszeni i wypolerowałem ją o koszulkę. Ból w kostce mnie dobijał. Na wprost podejrzanego salonu masażu azjatyckiego. zanim moje życie zmieniło się na zawsze. tak żeby nie sfilmowała mnie przypadkowa kamera przemysłowa. O czym ja właściwie myślałem? Powinienem pokazać jej nagranie. dać jej dokumenty i je opublikować. Planowałem zadzwonić do Barbary. myślałem. ale sprytnie. ale nie zamierzał ich powstrzymywać. a nie o tym. ścierając odciski palców. Pokazać jej zdjęcie Darryla. przy Hyde Street. co się stało. jakie to zrobi wrażenie na jakimś tatuśku z Nebraski. WampMob niewątpliwie rozwścieczył ludzi. że wiedział. które wysłała mi Masza . że to świetny sposób na rozproszenie uwagi DBW. Plan był taki: skontaktować się z Barbarą.do miejsca. Musiałem zadzwonić do Barbary Stratford i powiedzieć jej. Miałem ochotę usiąść na chodniku i zwinąć się w kłębek. 321 . z budki telefonicznej. na którym szef sztabu prezydenta triumfował z powodu ataku na San Francisco i przyznał. Nie wiedziałem. gdzie znajdowały się automaty telefoniczne. Moje zdradzieckie stopy zaniosły mnie z powrotem do punktu wyjścia . bo dzięki nim jego człowiek zostanie ponownie wybrany. kiedy i gdzie nastąpią kolejne. parę chwil przed wysadzeniem Bay Bridge. Gdy dotarłem do przystanku tramwajowego. że naprawdę jesteśmy bandą terrorystów. z kapturem na głowie.Biegłem w dół. wtapiając się w tłum sunący po Tenderloin. A tak w ogóle to gdzie ja byłem? O'Farrell. Ruszyłem w dół ulicy w stronę metra. dokąd pójść. to. Co kilka minut wkładałem rękę do kieszeni i naciskałem jeden z klawiszy na komórce Maszy. w którym Masza zrobiła nam kiedyś zdjęcie. żeby telefon nie popadł w hibernację. Miał otwartą klapkę i tworzył na mojej kurtce niewygodne wybrzuszenie. Przystanąłem i oparłem się o jakiś budynek. ale to nie rozwiązałoby moich problemów. pewnie pomyśleli. Oczywiście gdy to planowałem. w miarę możliwości wybierając boczne alejki.

rząd jest d o d u p y .. Barbara Stratford.” Usiadłem na ławce. Wrzuciłem mu go do kubka i sięgnąłem po kolejną monetę. dodatek specjalny”. którego parę chwil po eksplozji aresztował DBW. ale wydawało się. że ich szczątki spoczywają na dnie zatoki. że nasz rząd przetrzymuje nielegalnie na Treasure Island wielu z tych.Możesz w to uwierzyć? . jest za darmo. Nie wydobyto prawie żadnego ciała. Tym razem nie trudziłem się. Nagłówek został wydrukowany największą czcionką. jaką opowiedział naszej reporterce pewien młody chłopak. ale musisz zapłacić pięćdziesiąt centów. jaką widziałem od czasów zamachów z 11 września: W Gitmo na Zatoce A poniżej. Sprzedawca gazet potrząsnął głową. żeby wytrzeć z niej odciski palców. a wstęp na nią został zakazany. Wkrótce po ataku wszystkich z wyspy ewakuowano. przeczytaj pierwszą stronę. Jednak historia. sugeruje.zauważyłem okładkę aktualnego wydania „Bay Guardiana” leżącego na stercie gazet obok bezdomnego czarnoskórego chłopaka. których uznano za zmarłych. Człowieku. . że po wysadzeniu Bay Bridge przez niewiadomych sprawców nasz świat zmienił się na zawsze. Tego dnia zginęły tysiące naszych przyjaciół i sąsiadów. . . żeby zajrzeć do środka. trochę mniejszą czcionką: „Jak DBW przetrzymywał nasze dzieci i przyjaciół w tajnym więzieniu tuż przed naszymi nosami. w San Francisco.I to tutaj. przypuszcza się. Teoretycznie „Guardian” był za darmo. W dłoni trzymałem ćwierć dolara.. który się do mnie uśmiechał.aż zjeżyły mi się włosy na karku 322 . na tej samej . „Wmawiają nam. że ten chłopak zabrał cały nakład z miejscowego sklepu..zapytał..Dalej.

To były zdjęcia mniej więcej sprzed roku. Potrzebowałem jakiegoś pośrednika. Sporo podrosłem przez te ostatnie kilka miesięcy. którzy jednak nie zważali na tłum. Dwóch chłopaków. Każdy z nich trzymał rękę w kieszeni i za każdym razem gdy napotykali swój wzrok. które uznano za zmarłe. Czułem wściekłość w imieniu tych biednych dzieciaków. że telefon Barbary nie znajduje się na podsłuchu? Nie było mowy. I wtedy ich dostrzegłem. Barbara wydłubała więcej informacji o innych zaginionych dzieciakach. i umieściła je wzdłuż tekstu. To z pewnością byli zadymiarze. może na dziesięć lub jedenaście lat. żebym mógł teraz do niej zadzwonić. Wygrzebałem kolejną ćwierćdolarówkę z kieszeni. Barbara znalazła kilka zdjęć. ale wyglądałem na nich o wiele m ł o d z i e j . ile z nich przetrzymywanych jest na wyspie. zaledwie kilka kilometrów od ich domów. Musiałem się mocno powstrzymywać. że przecież pisała też o m n i e . na których wygłupiałem się wspólnie z Darrylem. który by się z nią skontaktował i umówił ją na spotkanie ze mną gdzieś na południe. to Xnet. Mój wzrok przykuł ich nieco niezdarny sposób poruszania się. Szturchali podróżnych i turystów. miałem wejść do sieci? Mój komórkowy wykrywacz Wi-Fi mrugał jak opętany . którzy schodzili po zatłoczonych schodach do stacji metra.. To była długa lista. ale nie miałem ani Xboksa. żeby nie wybuchnąć płaczem. Cholera. i przeczytałem cały artykuł. jeśli chodzi o plany.. chichotali. przynajmniej nie osobiście.na której po ucieczce ze stacji metra położyliśmy Darryla. Jak. To. jego drobne pismo zostało powiększone na pół strony. ale się rozmyśliłem. Ten artykuł był pięknie napisany. z których mógłbym wystartować DVD ParanoidXboksa.. ani telewizora. przypominając sobie.wokół mnie było pełno bezprzewodówek. o których pisała. do diabła. To tyle. naprawdę teraz potrzebowałem. W tej 323 . czego naprawdę. mniej więcej w moim wieku. Zamieściła również liścik Zeba. a tu tyle bezprzewodówek. Jaka jest szansa. Pytała.

Ścigają mnie gliny. że na chodniku pod nią widniały jakieś stare brązowe plamy. . lepiej w ogóle się nie rozglądać. jak Darryl. jeśli można. Spojrzeli na nagłówek. . Usiedliśmy. Był wyższy i przypakowany. Unika się też kontaktu wzrokowego. .Chodźcie ze mną.powiedziałem.Hej . OK? Zaprowadziłem ich na moją ławkę.Ale jaja. .powiedział.No dalej . Podszedłem do jednego.powiedziałem.Hej.Serio . Na zdjęcie. tak jak zazwyczaj traktuje się bezdomnych. .Nie jesteśmy godni. Wyrwałem „Bay Guardiana” spod pachy i potrząsnąłem nim tuż przed ich oczami.Jestem Marcus .Hej .powiedziałem. Podszedł do nas jego kumpel. . Wyglądał naprawdę młodo.Coś nie tak? Kumpel szepnął mu coś do ucha. którzy do tej 324 .wycedził. a ten napakowany klepnął mnie po plecach. .dodałem. jakby zaraz miał uciec. Złapałem go za ramię i syknąłem mu do ucha: .. Zakryłem mu dłonią usta. . . bo właśnie ujawniłem moje prawdziwe imię tym dwóm kolesiom.Otwórzcie na piątej stronie. . Obaj wyglądali tak. . Zauważyłem. OK? Otworzyli. że mnie nie słyszy. Jestem z Xnetu. a jego kumpel już się do nas zbliżał.dzielnicy zwykle omija się bezdomnych i świrów. ale nie mógł być młodszy ode mnie. przełykając ślinę. . Krew Darryla? Od tego widoku aż ścierpła mi skóra. . Uśmiechnął się do mnie jak błazen. Teraz wyglądał na przerażonego. .Nie mam zbyt wiele czasu. . jakby zaraz mieli rzucić się do ucieczki. . Potraktował mnie jak powietrze. możesz tu na chwilę podejść? Udał.powiedział pierwszy.Ej. facet . Na mnie.Ty jesteś M.Tylko mnie wysłuchaj....

Zachowujecie się jak świecąca reklama z napisem: „Robimy akcję. to strome wzgórza. .Nate . prosimy. o co bym ich poprosił.Liam . który na nasz widok zasalutował. Właśnie z nich zszedłem po ucieczce z ciężarówki i w dodatku gdzieś tam była Masza. To było nieskazitelnie 325 . Nate mieszkał w ogromnym apartamencie z czterema sypialniami na szczycie Nob Hill. wsadźcie nasze tyłki do Gitmo na Zatoce”. Liam wyglądał tak. to w i e l k i zaszczyt cię spotkać. Uśmiechali się jak idioci.Na California Street. .powiedział Nate. Nie musiałem się martwić o kamery rozpoznające chód. nazwał Nate a „panem Nateem” i wszystkich nas przywitał.. jakby zaraz miał się rozpłakać. Jesteś naszym bohaterem wszech czasów.przedstawił się mniejszy. W drzwiach budynku w eleganckim czerwonym płaszczu stał portier.Nie mów tak. Jego twarz znowu poweselała. Ale niczego lepszego nie miałem prawa oczekiwać. . bo kostka bolała mnie tak potwornie.Stary. nie wpadliście. Widać was na odległość. ale to później.Ja tak . że utykałem jak statysta w westernie. Dam wam kilka rad. . .. Demaskowałem się.zadecydowałem. i to teraz. aż mnie mdliło.Nie mów tak . muszę dostać się do Xnetu. że ci dwaj naprawdę traktowali M1k3ya jak idola i że zrobiliby wszystko. . Poczułem się nieswojo.Nie przejmujcie się. Mieszkacie gdzieś niedaleko? . Zdałem sobie sprawę. chociaż w sumie „Bay Guardian” już to za mnie zrobił. Musimy trochę podejść. Nate pożyczył mi swoją czapkę z daszkiem i wymieniliśmy się kurtkami.rzucił większy.pory znali mnie jako M1k3ya.Słuchajcie. . .Chodźmy . . ale nie mogę iść do domu ani się do niego zbliżać.odparłem.

dostałem dwadzieścia tysięcy nowych wiadomości. 326 . czego potrzebowałem. trzydzieści. Rozwiedli się wiele lat wcześniej. Pokazał mi. wszystko. jak miałem czternaście lat.oznajmił. . We mgle rozpoznałem Treasure Island. Sprzedał mnóstwo ubezpieczeń na życie. ale mi nie wychodziło. starając się nie zakrztusić. całe Fishermans Wharf aż po brzydki kikut Bay Bridge i wszystkie te dźwigi i ciężarówki. . Wziąłem kilka głębokich haustów powietrza. Gdy tak na to wszystko patrzyłem. Od rana. Pociągnąłem łyka.dwadzieścia. żeby wyskoczyć. odsłaniając błyszczący rząd butelek. którzy widzieli artykuł w „Guardianie” i chcieli zaoferować mi pomoc. ale większość z nich pochodziła od Xneterów. ale to było co innego. Umarł. ale zapisał to mojej mamie w spadku.Moja mama ją uwielbia. To wymarzone miejsce dla Xnetera.wyjaśnił . jak złoto.Rzadka odmiana irlandzkiej whisky .pracował w banku inwestycyjnym. Nate podszedł do dębowej półki na książki przy ścianie i otworzył barek.czyste miejsce o zapachu pasty do polerowania mebli. Smakowało jak ogień. poczułem szaloną ochotę. Po moich policzkach zaczęły toczyć się łzy. Próbowałem się powstrzymać. Znalazłem m n ó s t w o maili w skrzynce M1k3ya.Mój tata . Przez okno sięgające od podłogi do sufitu widać było oszałamiający widok drugiej strony Nob Hill. Łkałem. kiedy razem z Ange ruszyłem sprzed jej domu. Tego było za wiele. . ludzi. Starałem się nie gapić na budynek. który musiał kosztować jakieś kilka milionów dolców. Wiele z nich wysłali dziennikarze z prośbą o dalsze wywiady. ile bezprzewodówek było wykrywalnych na tym wzgórzu . Nate i Liam wymienili spojrzenia. Wszedłem do sieci przez Xboksa Nate’a podłączonego do wielkiego ekranu plazmowego w pokoju gościnnym. Nalał mi kielicha czegoś złotobrązowego i podał. Właściwie nie lubowałem się w wysokoprocentowych alkoholach. i wtedy to wszystko dostaliśmy.

Ty robisz dla mnie.westchnął Liam. Musiałem być idiotą. Poczułem się. I wtedy to znalazłem: list od Zeba. Nate . Wiem coś o tym.Faaaacet. To był dobry dzieciak. Albo jeśli siedzisz w areszcie napastowany przez naszych kumpli z Gitmo i szukasz sposobu na przerwanie tego bólu. Bardzo niemiłe.Dzięki. który myślałem.. ale on gapił się na mnie oczami wielkimi jak spodki i wyglądał tak. co możesz. Zawsze istniała jakaś szansa. Jeśli uciekasz i jesteś sam. Jeśli cię mają. jak ci każą. że zszedłeś do podziemia. to znaczy... To nie jest prosta sprawa. . Zacząłem jak najszybciej przeglądać maile. jakby chciał paść na kolana i oddać mi cześć. > To nie było zbyt fajne obudzić się tego ranka i znaleźć w gazecie list. > Jeśli to czytasz. żeby powiedzieć mu coś okropnego i kąśliwego. listów od wrogów i spamu. Powinienem to dla ciebie zrobić. Ci dwaj chłopcy z fascynacją patrzyli. Istniała szansa. (Nawet jeśli robisz to bez mojego pozwolenia).W porządku . Wiem coś o tym. wybierając je spomiędzy próśb dziennikarzy. zrobisz.mruknąłem i wziąłem klawiaturę. że jest duża szansa. listów od fanów. zaszczuty... jakbym właśnie przypiął mu medal. M1k3y. > Odpisz. Niczego od niej nie dostałem. Zaryzykuję. jeśli to otrzymasz. Przede wszystkim szukałem maila od Ange. . że udało jej się zwiać.powiedziałem. Dla ciebie. Uczę się o wiele więcej. żeby w ogóle na to liczyć. czy popieram twoje taktyki. że zniszczysz. Nie wiem. 327 .Łaaaaał . Miałem ochotę go walnąć. ale z pewnością twoje motywy były logiczne. jak na gigantycznym ekranie przeglądam swoją pocztę. Wyglądał tak. . > Mogę ci pomóc. dlaczego to zrobiłeś. Odwróciłem się. > Ale zacząłem rozumieć.

Wsunęli nawet zapasowego Xboksa Universal z zainstalowanym ParanoidXboksem. miała obolałe palce i nie była w stanie pisać.. Wziąłem się szybko do pisania. którzy poszliby za M1k3yem na koniec świata.przecież równie dobrze mogliby mnie wydać.przełknąłem ślinę.Czy mogę tylko powiedzieć . mimo że nie byłem żadnym gwiazdorem. a ja poczułem się jak kretyn. że to koniec. ale pewnie była teraz w połowie drogi do LA. Odpowiedziałem na listy od fanów. Ponownie dotknąłem jej telefonu. wołali: „GRYZĘ GRYZĘ GRYZĘ. . dali nowe ubrania. przynajmniej ja tak o sobie nie myślałem. Odpisałem na listy od dziennikarzy.Chłopaki. Teraz uciekam. że mam wyjąć telefon Maszy z kieszeni i nacisnąć coś. gdy nie spałem. Spodziewałem się trochę. . Teoretycznie wiedziałem. Chcę z tym skończyć. Namówili mnie na drzemkę i przez krótką wstydliwą chwilę wpadłem w paranoję. Tego ranka spotkałem takich ludzi. . Potrzebuję wszelkiej pomocy.. nowy plecak w połowie wypełniony zestawem na wypadek trzęsienia ziemi .zaczął Nate . i udawali 328 . kiedy zasnę. żeby się nie zahibernował. > Udało mi siei Zeb.”.czy mogę tylko powiedzieć. żeby zobaczyć.. że tak b a r d z o się mną przejmują.. Pozwolili mi wejść pod prysznic.były w nim baterie. Nie miałem wyjścia. że to największy zaszczyt w całym moim życiu.Czy mogę zostać przez chwilę sam? Wymknęli się chyłkiem z pokoju jak niegrzeczne psiaki.. Co chwilę sprawdzałem pocztę. zimne i gorące kompresy żelowe oraz stary śpiwór. że dostanę maila od Maszy. To był miły gest. Przypomniałem sobie. czy możecie. To było idiotyczne . Usunąłem wiadomości od wrogów. że istnieją ludzie. Ci dwaj byli mną totalnie zafascynowani. że mogę ci pomóc? Czy mogę tylko to powiedzieć? Teraz się zaczerwieniłem. czy Zeb odpisał. leki. że może ci goście będą chcieli mnie wydać. Nie mogłem po prostu pojąć faktu. Musiałem jeszcze tylko wysłać jakiś „sygnał świetlny”.

Bo inaczej oni skończą ze mną. Wyciągną z was wszystko.Przestańcie. skończyć z tym raz na zawsze. Byłem za nich odpowiedzialny. Jesteście. jak tylko będzie się dało. wszystko im powiecie. Ale was nie złapią i powiem wam dlaczego: nie będziecie już robić zadym. . a jeśli zrobię to. gdy mi pomogliście. Omal nie stanęli na baczność. co chcecie. Wasza aktywna służba dobiegła końca.. . tak szybko. . że będą mnie budzili co godzinę. byłoby nawet śmieszne. Łamią wszystkich. Nie przeszliście przez to. Każdy sypie. po prostu dwaj goście. jesteście w niebezpieczeństwie. złapano by ich. Podniosłem rękę. Muszę z wami poważnie pogadać. Ale na następne trzy dni. Wtedy róbcie.wampiry w Civic Center.. że teraz. złapią też mnie. od razu. . którzy trzymali się razem i mieli różne szczeniackie przygody. zanim zaczęli zaprzeczać.zacząłem szukać w pamięci odpowiednich słów zaczerpniętych ze szpiegowskich thrillerów . i to z całą powagą. 329 . Byli zbyt ufni. że mnie dorwali. co wiecie. to już na zawsze: musicie się wycofać.. Gdyby zostali sami. Jeśli nie odezwę się do was w ciągu siedemdziesięciu dwóch godzin. Obiecacie mi to? Obiecali. Ale z tymi dwoma wszedłem w bardziej osobiste relacje. ale kazałem im przyrzec. Jeśli was kiedykolwiek złapią.jesteście uśpioną komórką. Stać się znowu normalnymi chłopakami. Musiałem naciskać telefon Maszy oraz sprawdzać. Zgłosili się na ochotnika do armii. Tak właśnie działają. Gdyby to nie było takie straszne.. Byli po prostu miłymi. będziecie mogli założyć.Chłopaki. mojej armii. czy odpisał mi Zeb. co planuję. Musicie ustąpić. głupkowatymi kolesiami. Jeśli was złapią.Chodzi o to. W czasach przed Xnetem mogliby być moimi kumplami. posłuchajcie mnie przez chwilę. Dałem się namówić na drzemkę. to tylko kwestia czasu. I tak w końcu wszystko wyciągną. Tak czy inaczej zamierzam to przerwać. w końcu wpadnę.

przepraszam cię. Jesteś gotowy. że mam pojawić się w odległości choćby półtora kilometra od jej domu lub biura. . wisiało tam przecież mnóstwo kamer. żeby się tutaj pojawić. . Ale jeśli wiedzieliby aż tyle..Ja. . Chciał. co robi. Nie przepraszaj. mówił mi o niej. Prześlizgnął się do mnie przez tłum pasażerów. nagranie. . że mnie też będą obserwować? Jeśli twój plan zakłada. żebyśmy spotkali się w ostatnim wagonie pewnego pociągu odjeżdżającego z Powell Street Station. tej kobiecie z „Guardiana”. bracie . Nie sądzisz..Posłuchaj. to i tak byłoby po nas.Jasne.. Sprawdzają..Miło cię znowu widzieć . zauważyłem.Chyba tak.Jeśli już o tym mówimy. żeby się ze mną spotkała. Ale Zeb wiedział.Byłem zdenerwowany. . ..zdziwił się.odparłem. Byłeś odważniejszy ode mnie. kto mógłby nas podsłuchać. Czy Darryl opowiadał ci o Van? Tej dziewczynie.. w porze największego szczytu.Chcę. A 330 . jakie zwykle otacza bezdomnych. .mruknął z twarzą skierowaną w stronę drzwi. żeby robili to aż tak intensywnie. Ale oni na pewno ją obserwują. że ją też będą obserwować? Tak jak wszystkich.Tak? . przynajmniej nie bez specjalistycznego mikrofonu. czy się pojawię.A nie sądzisz. którzy zostali aresztowani? . OK? Mam zdjęcia.To nie jest wyjście. To są p r a w d z i w e d o w o d y .Ciebie też. . a dobrzy mieszkańcy San Francisco usunęli mu się z drogi. bo spotkanie miało się odbyć w metrze. . Gdy zerknąłem w ciemną szybę. żeby teraz zejść do podziemia? Żeby zniknąć? .Zamknij się. żebyś przekazał Van. Po drodze kupiłem do niego ładowarkę na placu Union Square. że wokół nas nie stoi nikt. zostawiając wokół niego puste miejsce. .O! .. .Sięgnąłem do kieszeni i nacisnąłem telefon Maszy. po czym w jakiejś kafejce prawie całkowicie go naładowałem.Muszę je zanieść Barbarze Stratford.. Ale nie sądzę. .

wskazując na 331 . Przytaknąłem. Być może pewnego dnia odzyskamy nasz kraj. Nie mogę siedzieć w podziemiu przez rok. ale my nie.. . w których możesz gnić do końca życia. . Możemy to przeczekać. W pewnym momencie wszyscy zbliżyli się do siebie i spojrzeli na tył autobusu. . Przełknąłem ślinę i przytaknąłem. Są kraje. długi czas zejść do podziemia. wciąż są na wolności. Terroryści. Kraje. nic nie robiąc. To nasz kraj.to nie było pytanie. Oni nam go zabrali. . może pozwolą jej to zatrzymać. Tego popołudnia Van wyszła ze szkoły o zwykłej porze i siedziała z tyłu autobusu w ciasnym gronie swoich przyjaciół. jakim to jestem dupkiem. jak zawsze śmiejąc się i żartując. że nie kazali ci wykopać grobu i nie strzelili ci w tył głowy. przez całe życie.. co musisz wziąć sobie sam. Przez długi czas wpatrywał się w drzwi. w których żałujesz. który wyglądał jak rekwizyt z przedstawienia szkolnego o renesansowych rycerzach. Nigdy nie brała udziału w żadnym z moich. co się stanie.Warto tak ryzykować? Możemy teraz na jakiś długi. że z tobą nie skończyli. żeby umówić się na spotkanie i opowiedzieć. Kraje. Wolność to coś. Potrząsnąłem przecząco głową. .Van jest zupełnie czysta.Wiesz. czekając. bo zachowywała się głośno. Więc może jej trochę odpuszczą.moich projektów. Zabrano je w s t r o n ę o c e a n u . którym Ameryka może zlecić tortury.przełknąłem ślinę . ogromny i oklapły kapelusz. jeśli nas znowu złapią .Niczego nie można osiągnąć. którzy nas zaatakowali. a poza tym miała na sobie głupkowaty. aż ktoś ofiaruje mi wolność.Jesteś pewien? Niektóre z tych osób zatrzymanych razem z nami na Treasure Island wywieziono helikopterami. Jeśli zadzwoni do „Bay Guardiana”. Inni podróżni zwrócili na nią szczególną uwagę. dziesięć lat.

Proszę. Rozumiem. List. Chodziłem po Oakland przez całe popołudnie i jedyne osoby. jak wtedy mnie przed szkołą . śmiejąc się tak głośno. to świadek Jehowy i scjentolog próbujący mnie nawrócić. ledwie ją rozpoznałem. Dziewczyna w kapeluszu była tego samego wzrostu co Van i od tyłu całkowicie ją przypominała. Ale to najważniejsza rzecz.wpadając na nią na przystanku autobusowym i przepraszając z całego serca. To było równie obrzydliwe jak atak zboczeńca. Van gnała ulicą ze spuszczoną głową i spiętymi z tyłu. opadającymi na kołnierzyk niemodnego płaszczyka włosami. o jaką cię kiedykolwiek prosiłem. ruszyłem za nią i przeszedłem przez ulicę. wypchanym po brzegi plecakiem posklejanym taśmą. Mijający mnie ludzie szybko odwracali wzrok. wyłożyłem jej wszystko prosto z mostu: „Wiem. która wysiadła kilka przystanków przed stacją metra. który do niej napisałem. Wstałem. Nikt nie zwrócił uwagi na małą jak myszka Azjatkę. a kumple zawtórowali jej. Zeb przekazał je w taki sam sposób. że tego nie pochwalasz. kiedy się jej spodziewać. które się do mnie odezwały. brzmiał jasno i zrozumiale. mogłoby poprosić o drobniaki. Wyjęła też soczewki kontaktowe i założyła najmniej lubiane okulary z wielkimi szkłami. Nikt nie ma ochoty patrzeć na dziecko ulicy. Chociaż czekałem na nią na przystanku i wiedziałem. Wyglądałem jak bezdomny dzieciak z brudnym tekturowym kartonem. obrócił się na swoim siedzeniu i rzucił im gniewne spojrzenie. które zasłaniały połowę twarzy. że nawet kierowca zwolnił.coś i chichocząc. Proszę”. bo jeśli napotka jego wzrok. przez co trochę się chwiała i była kilka niewygodnych centymetrów wyższa. śledząc Van do połowy przecznicy. Do butów wsunęła wkładki podwyższające. Van robiła wszystko zgodnie ze wskazówkami. w wysmarowanym płaszczu i z ogromnym. 332 . Poza tym właśnie wtedy głośna Koreanka wydała z siebie okrzyk. Była ubrana w zwykły szkolny mundurek i wysiadła z nieśmiało spuszczoną głową. które starannie jej wypisałem.

Byłem kiepskim uciekinierem.. co stało się ze światem. w których pięciu różnych tajniaków śledziło kogoś na zmianę tak. o mało jej nie odpychając. że ja też płaczę. Van i ja. że właściwie nie można było ich zauważyć. Nie w policzek. gdzie nie rzucalibyśmy się nikomu w oczy. Wiedziałem. Znad naszych głów dobiegał ogłuszający hałas.Ups . przyspieszyłem. co robię. To był gorący. . przynajmniej tak mi się wydawało. że to zrobi. a w jej oczach pojawiły się łzy. Ja uścisnąłem ją jeszcze mocniej. szybko tam dotarliśmy. Nie było żadnego. co za bzdury. Przeszliśmy tak wzdłuż jakichś sześciu czy siedmiu przecznic. Uświadomiłem sobie. Zbyt sentymentalnym. Nie.wydyszała. wilgotny. . namiętny pocałunek. nie jak siostra. Wiele razem przeżyliśmy. 333 . że nie mogłem złapać powietrza. Oddałem pocałunek. żeby do niej dołączyć.wydyszałem. Poza tym jakiś zły chichoczący głos w mojej głowie podpowiadał mi.bąknęła. Gdy zatrzymała się w umówionym miejscu. Owładnęły mną emocje. Znałem już to miejsce i zasugerowałem je Van w liście.Van .. Też jej się nie podobało. w których ktoś mógłby się ukryć. Oprócz nas nikogo tam nie było. patrząc na mijające nas osoby i samochody. że po ukazaniu się artykułu Barbary też była podejrzana. wcześniej szukając w okolicy zakamarków. Estakada dla drogi numer 880 znajdowała się kilka przecznic od stacji Coliseum i mimo że Van tyle krążyła.Przyszła. Zeb opowiadał mi o pięcioosobowych patrolach. Mrugnęła do mnie spod swoich sowich okularów. Nagle przerwałem i cofnąłem się. Prosto w usta. Wiedziałem dokładnie. Potem mnie pocałowała. Przytuliła mnie tak mocno.Marcus . Musieliśmy więc udać się w jakieś totalnie opustoszałe miejsce. . który zdawał się nigdy nie kończyć.

. To moja ostatnia nadzieja. Ange mówiła. .powiedziałem. Powinienem był pójść prosto z więzienia do ojca Darryla i opowiedzieć mu wszystko. dawno temu. pragnąc mnie skrycie.Wiem. Jesteś zawodowcem.. ukrywając się przed glinami.Dlaczego ja? . . Muszę rozwiązać ten problem. O Boże. to może zmienić świat. jak świetnie sobie poradziłaś z dotarciem w to miejsce. powinienem był zauważyć dawno.powiedziała.Żartujesz. Darryl przez te wszystkie lata kochał się w niej. Nie możemy naprawiać świata. Spojrzała na mnie żałośnie.. co wiem. tak mi przykro. . Ten materiał. Opowiedziałem jej o telefonie Maszy i o nagraniu. A ja kręciłem się w kółko. Aż w końcu zacząłem spotykać się z Ange. że nic z tego nie będzie. przynajmniej częściowo.Przepraszam .Van .. odwracając wzrok. . co wiem.Van. miałaś rację.Van. . coś. .Od lat .Ty mnie naprawdę l u b i s z . Chcę.ugryzła się w język. Jesteś w tym najlepsza z 334 .Zapomnij o tym . .. Wtedy coś do mnie dotarło..Van .rzuciła. A ty jesteś jedyną osobą. co. tak na wypadek gdybym już nigdy. Tylko chciałam to chociaż raz zrobić. z Barbarą Stratford. narażając innych ludzi na ryzyko. tak? Zobacz. która napisała ten artykuł.dodała.powtórzyłem. . . żebyś coś dla mnie zrobiła. które mi przesłała. mówiąc to. Jedyna nadzieja na wydostanie Darryla i na to. . której mogę zaufać. Coś ważnego. Powinienem był to zrobić na samym początku. Marcus? Jaki to ma sens? . jak przypuszczam. . żebyś spotkała się z dziennikarką z „Bay Guardiana”.Czy to coś da. że zawsze walczyła z Van. że nie spędzę reszty życia w podziemiu. a ona cały czas była wpatrzona we mnie. pakując się w niezłe kłopoty. Ale teraz mam dowód.Van.Ja. Musisz jej coś przekazać. chcę. tą.

335 .Z tym będzie trudniej . żeby dzwonił co dziewięćdziesiąt minut i budził mnie. . Jesteś jedyną osobą. co mogło się tam z nią dziać. że po twarzy spływa mi katar. Tutaj jest ładowarka.A nagranie? .Słuchaj. . . Aresztowali ją.Nie zamykaj go. obejmując samego siebie i płacząc.Wysłałem kopię do siebie. Wygrzebałem ją ze swojego plecaka.syknęła ze złością.A dlaczego nie twoja przyjaciółka Ange? .Musisz uważać. ale nie mam już dostępu do Xnetu.całej naszej czwórki. Wiedziałem. . W ostateczności mogłem iść do Nate'a i Liama i ponownie skorzystać z ich Xboksa. jakby chodziło o kawałek cementu. Ustawiłem budzik w telefonie tak. Van klęczała obok mnie. Żeby się tam dostać.stwierdziłem. Departament Bezpieczeństwa na pewno sprawdza ludzi logujących się na tym serwerze. Wyłowiłem go z kieszeni i jej podałem. Nie przespałem pełnej nocy od czasu. więc przestałem płakać i usiadłem. nie myśleć o tym. ale wolałem nie ryzykować. że wiesz. gdy ją kupiłem. Starałem się o tym nie myśleć. żeby nie zapadł w hibernację . Van patrzyła na mnie z czystą odrazą. . Jest w Gitmo. na Treasure Island. Spuściłem wzrok. żebym mógł powstrzymać komórkę przed hibernacją. Teraz już nie byłem w stanie powstrzymać się od szlochu. Poczułem zażenowanie. Dlatego ty. Pochyliłem się i po chwili zorientowałem.wymówiła to imię bez emocji.Myślałem. Siedzi tam już od kilku dni. dam ci swój login i hasło do serwera Partii Piratów. . że leżę na boku w gruzie pod autostradą. której mogę zaufać. Czułem ból w żołądku jak po jakimś kopniaku i objąłem się w pasie rękami.powiedziałem. będziesz musiała skorzystać z TOR-a. .Daj mi ten telefon . .

. Co za strata. ale my jemy tylko darmowe żarcie. albo koniec z Marcusem Yallowem. ale mimo to przepyszna. że pewnego dnia mnie złapią. Wiem.Myślę. więc odeszła. Teraz spojrzała na mnie ze wściekłością.Chcesz trochę ananasa? Zeb uśmiechnął się do mnie protekcjonalnie. zimna i stwardniała. że mogę ci zaufać.. . albo ja. jakby czekała. To było jak kolejny kopniak w brzuch. . irracjonalnej psychozie.Co za strata. to po co ci to było? Chyba nie mogła powiedzieć niczego.Ufam ci.powiedział. Van wyglądała tak. Chyba od samego początku wiedziałem. Albo ci się uda. aż coś powiem.Ty n i g d y nie ujawniasz swoich haseł. . w której w imię walki z terroryzmem wszystkie chwyty są dozwolone. co mogłoby mnie bardziej zranić.Freeganie nie mogą wybrzydzać . na którym widniał napis: PROGRAMOWA RADA BEZDOMNYCH Z SAN FRANCISCO. że teraz to już nie ma znaczenia.Darmowe żarcie? 336 . W dodatku Departament Bezpieczeństwa pogrążył moje miasto i kraj w przytłaczającej. ale nie sądzę.Zeb czekał na mnie z pizzą.Twój login i hasło .powtórzyła z lekkim zdziwieniem.Tak jak weganie. Myślę.Freeganie? . . Darryl i Ange przepadli. wszystko na darmo.. Marcus.. Może nigdy nie ujrzę już swojej rodziny. A tak w ogóle.namiotu rozkładanego nocą pod estakadą w Mission . Van. To była pizza Domino’s. ale ja nie miałem już nic do powiedzenia. . Może dostanę nową tożsamość. . że mnie dorwą. Kiedy dotarłem do „domu” . . Miał bezpodłogowy namiot z nadwyżek wojskowych. Potrząsnęła głową.

Nigdy nie lubiłem ich żarcia i całkowicie z niego zrezygnowałem.No wiesz. Przed zamknięciem posypali wszystko trutką na szczury. że leżała w kontenerze na śmieci. Ale m o ż n a też było na to spojrzeć z drugiej strony. Jeśli była wstrętna. że to przecież jogurt. Takiego małego za sklepem. czyli w zasadzie zepsute mleko. . co? . że nie w i d z i s z swojej miny. nie znaczy. Pizza była smaczna. .Wyjąłeś to ze śmietnika? Odrzucił głowę do tyłu i się roześmiał.. To jest z takiego innego sklepu. od razu wszystko wyrzucają. Wyłączyłem się.Do tej sałatki owocowej. ale przecież one nie psują się o północy. że wspierali finansowo grupę megastukniętych polityków. Nie była zepsuta. O takim ostrym zapachu. Z darmowego sklepu. gdy odkryłem. . Była świeża. że była skażona czy coś takiego. popieprzyły im się zamówienia. ale jeśli tam szybko pójdziesz. w którym można było funkcjonować.powiedział. potakując energicznie. nic ci nie będzie. Mimo to ciężko mi było pozbyć się uczucia obrzydzenia. Zeb wyjawił mi w tajemnicy coś.. . Z niebieskiej blachy. że globalne ocieplenie i ewolucja to spisek satanistów. .Znowu się uśmiechnął.Ukradłeś to? . to tylko dlatego.Jogurty też . czego nie przewidziałem: gdzieś tam istniał cały ukryty świat. .najgorszej pizzerii w mieście. nie uczestnicząc w systemie. Wyrzucają je już dzień po przeterminowaniu. To. którzy uważali. zupełnie za free. baranie. Stary. że pochodziła z Domino's . Nie uwierzysz. co wyrzucają ze sklepów spożywczych! Zaczekaj do śniadania. jaką ci zrobię sałatkę owocową.Freeganie.Nie. Zacznijmy od tego. darmowe żarcie. Powinieneś zobaczyć. Szkoda. Wyrzucili ją w pudełku. Jak tylko jedna truskawka w opakowaniu zrobi się trochę zielona i zarośnie futerkiem. to jest OK. 337 .Dokładnie.

To on . Ugryzłem kolejny kęs. Zacząłem odpływać. jak to opublikuje. Rano miałem do Barbary zadzwonić. zanim się do tego przyzwyczaję. Przeturlali mnie na nosze. Nieopodal rozbite były inne namioty. bo pamiętam dopiero moment. pod warunkiem że była za darmo. czyjeś mocne ręce związały mi nadgarstki. w którym ktoś zaświecił mi w twarz oślepiająco jasnym światłem. albo jedno i drugie. Pewnie trochę czasu minie. Musiałem zasnąć. Miałem pojawić się jako żywy dowód zaraz po tym. Zastanawiałem. żebym ujawnił swoje hasła. namioty bezdomnych. którym się nie powiodło lub którzy podjęli złe decyzje. Nie zachowywali się agresywnie ani nie przypominali szaleńców. zanim zapadł zmrok i wszyscy udaliśmy się. wspartych na kolumnach budynków Civic Center.rozkazał drugi głos. a odgłosy samochodów piszczących ponad naszymi głowami zmieniły się w szum oceanu. . jak to będzie. emocjonalnie wyczerpującym dniu śpiwór Liama był ciepły i zachęcający. Ktoś szybko zarzucił mi worek na głowę i zacisnął go tak mocno na gardle. .powiedział jakiś głos dobiegający zza wiązki promieni. a potem kostki. Pizza Domino's nie smakowała właściwie aż tak ohydnie. głos. gdy się ujawnię przed jednym z tych wielkich. Van zdążyła się już pewnie skontaktować z Barbarą. Kilku z nich spotkałem tego popołudnia. że zakrztusiłem się i zwróciłem całą freegańską pizzę. przed tymi wszystkimi kamerami szukającymi osławionego M1k3ya. co jej zdaniem powinienem dalej robić. Głos Miss Gestapo. lecz raczej ludzi. żeby się dowiedzieć. Zamknąłem oczy i rozmyślałem nad tym wszystkim. Byli starsi ode mnie. Głos. Po tym długim. Przekazała jej nagranie i zdjęcie. domagając się. Trutka na szczury. podnieśli i wnieśli 338 . który często słyszałem w moich snach. Ta pizza smakowała zabawnie. który do mnie przemawiał.Przełknąłem. wyglądali marnie i szorstko.Zarzuć mu worek na głowę . Spleśniałe truskawki. Zepsuty jogurt. aby przycupnąć obok naszych namiotów. Podczas gdy ja dławiłem się i krztusiłem.

Gdy tak jechaliśmy. Upuścili mnie na wyściełaną czymś podłogę. Więcej niżbym kiedykolwiek przypuszczał.powiedziała. I wtedy właśnie to się stało. co osiągnąłem. M1k3y. uwalniając kolejne porcje rzygowin. jakbym leżał na plaży. Zorganizowałem Xnet.Widzisz? . Wciąż się krztusiłem. W tym mieście. Po zamknięciu drzwi z tyłu samochodu nie dochodził mnie żaden odgłos. Gdy zaraz za mną wdrapywała się do furgonetki. w myślach przeprowadziłem inwentaryzację.Nie jest najgorzej. zrobiłem wszystko. że został po nim zaledwie słaby aromat. Obicie wygłuszyło wszystkie dźwięki oprócz mojego kaszlu. . Ogarnął mnie niesamowity głęboki spokój. żebyś znowu zaczął. na tym świecie było pełno ludzi. Zwyciężyłem. W ustach miałem pełno wymiocin.po kilku dźwięczących metalowych stopniach do jakiegoś pojazdu. dręczący kaszel. Zacząłem mocniej kasłać. Sączyłem powietrze małymi łyczkami. Więcej powietrza. zadbamy o to. którzy nie mieli ochoty 339 . Smród przetrawionej pizzy na początku był przytłaczający. co m y osiągnęliśmy. ale tak jak w przypadku wszystkich silnych bodźców mój mózg zaczął się stopniowo do niego przyzwyczajać i przefiltrował go tak. rozmyślając nad wszystkim. . Moją klatką piersiową i plecami wstrząsał głęboki. Złapali mnie.powiedziała. co się wydarzyło. po tym wszystkim. Więc się o to nie martw. które spływały mi do tchawicy. że samochód się zakołysał. Kołysanie furgonetki było niemal pocieszające.Nie pozwolimy ci umrzeć . ale to nie miało znaczenia. .rzuciła. . poczułem. próbując złapać oddech. wyczuwając kołysanie furgonetki. w tym kraju. . uniósł delikatnie i zaniósł na otwarte ciepłe wody rozgrzane słońcem. A nawet gdyby tak nie było. jakby podpłynął do mnie ocean.Witam ponownie . Położyłem się na plecach. Przekazałem informację Barbarze. Trochę przedostawało się do wewnątrz. co mogłem zrobić. Witaj w domu.Jeśli przestaniesz oddychać. Zabierzemy cię w wyjątkowe miejsce.

jak życzyłby sobie tego DBW. To nie pachniało zbyt dobrze. Odkąd od nas wyszedłeś. Hej. stelaż łóżka. Kaptur zdjęli mi dopiero w celi. jak to jest. tylko sturlali mnie z noszy na podłogę. że po prostu przestała dla mnie istnieć. Było ciemno. A ona przez cały ten czas mówiła. ja i ty.żyć tak. do teraźniejszości. że będziesz na tyle mądry. Przecież nie zamkną nas wszystkich w pierdlu. Złapalibyśmy cię nawet wtedy. umywalka i nic więcej. .. co stanie się później. Myślałam. Zamknąłem oczy i dałem się unieść wodom oceanu. dostrzegłem. ale w świetle księżyca. furgonetka trzęsła się i kołysała. Rzucali we mnie wszystkim. Westchnąłem i uśmiechnąłem się. że na łóżku nie było materaca. Już raz się obsikałem. co najgorsze. myślałam. tam była Ange. Wiedziałem. Zostawili mnie. Nie przejęli się kajdankami na moich nadgarstkach i kostkach. Jakiś dziwny dźwięk przyciągnął mnie z powrotem do mojego ciała. Wiedziałem. Roześmiałem się. Zmierzaliśmy w kierunku Treasure Island. Nie rozumiem. Odpłynąłem tak daleko w to swoje szczęśliwe miejsce. a ja to przetrwałem i ich 340 .. Przejechaliśmy przez jakąś dudniącą metalową płytę.. maleńkie. W pokoju znajdowałem się tylko ja. Gdzieś tam. Znowu. znajdowało się moje ciało. Było poniżające jak bycie noworodkiem. I Darryl. Ale przetrwałem to. żebym się obsikał.. że się dogadaliśmy. Mogliśmy walczyć do końca. mieliśmy na ciebie oko.taki bystry chłopak jak ty. Śmiałem się bez końca. a potem to kołysanie jakoś się zmieniło. które wpadało przez pojedyncze. żeby z nami nie zadzierać. Być może.. Znaleźliśmy się na wodzie. wysoko osadzone okno. daleko pode mną. Odpłynąłem. toaleta. gdybyś nie poszedł się wypłakać tej swojej lesbijskiej dziennikarce i zdrajczyni. Swędziało.

. M1k3y . .zawołałem. Marcus! Niech żyje wolność! Zza jakichś drzwi dobiegł mnie czyjś szloch. To było stare pomieszczenie z natryskami. . byli wyraźnie zaniepokojeni.Posikałem się . .mruknęła Miss Gestapo. Zaprowadzili mnie do kolejnego pokoju. to ja. Potem rozległa się kakofonia. Wygrałem. Strażnicy przerzucili mi ręce przez swoje ramiona i powlekli mnie przez znajomy korytarz.krzyknąłem. Rano dwaj sprawni.To może powinniśmy cię wykąpać? . . ale nie wiedzieli. Ktoś krzyknął coś jakby po arabsku.zasugerowała. przez te wszystkie miesiące miałem nad nimi przewagę. Strażnicy szarpnęli mnie mocniej. a moi strażnicy przenieśli mnie na nosze. Odpłynąłem niesiony przez ocean. Rozluźniłem pęcherz.p o k o n a ł e m . uwalniając moje nadgarstki i kostki. Wpadłem na pomysł. Nadal nie mogłem chodzić kiedy wstałem. nogi ugięły się jak nogi marionetki bez sznurków. Zmarszczyła znacząco nos. I tak był już obolały i pełny. co z tym zrobić. . bezduszni strażnicy rozcięli taśmy. Rzucili mnie na nosze. że są durniami i despotami. Kiwnęła głową.oznajmiłem radośnie.Ange! .Darryl! . pokazałem. Kody kreskowe na drzwiach zwijały się teraz i dyndały atakowane przez słone powietrze. .Powinnaś tego spróbować.Wygląda na to. taka chwila już się nie powtórzy. . były zimne jak lód 341 . w którym z zapleśniałych kafelków wciąż sterczały prysznice. Zbyt dużo czasu w jednej pozycji. że przeżyłeś poranek pełen wrażeń. wzdłuż których biegły pasy obezwładniające.Hej. tysiące różnych krzyczących głosów.Cześć.

To były prawdziwe tortury. na którym stał laptop podłączony do wypasionego płaskiego ekranu telewizora. W klatce piersiowej czułem ucisk. Zaczniesz się krztusić.Przypniemy cię tak jak teraz i polejemy ci głowę wodą.Zacznijmy od czegoś prostego . zwalniając uchwyty. że umierasz. Wyciągnąłem szyję. . Nie mogłem uciec. Nie będziesz mógł przezwyciężyć poczucia. co mogę stwierdzić. Zamknąłem oczy. proszę? Zamknąłem oczy i pozwoliłem. Tym razem ocean nie nadpłynął i mnie nie uniósł. wlejemy ci ją do nosa i buzi.i całkowicie przemoczone. stojąc po tej stronie pokoju. .M1k3y. Słyszałem o waterboardingu. którą polewali mi brodę i usta. żeby ocean zabrał mnie z plaży. I odwrócone do góry nogami nozdrza. Po chwili zamocowali jeszcze trzy kolejne. Nazywamy to symulowaną egzekucją i z tego.powiedziała. biodra i kostki. i już po chwili zwisałem głową w dół. Zrobiłem głęboki wdech i wstrzymałem powietrze. Moja oprawczyni zaczęła wirować mi przed oczami. . zacisnąłem je. Próbowałem uciec. Woda wpłynęła mi do gardła i zacząłem się dusić.zapytała hipnotyzującym głosem.Czy możesz mi ujawnić swój login i hasło do skrzynki na serwerze Partii Piratów. moje powieki drgały.Zacznijmy od loginu . Słyszałem poruszających się ludzi. przerzucili mi pasy przez ramiona. czy wiesz. Odwróciła się w stronę biurka. co to jest waterboarding? . Zanim się zorientowałem. tuż nad głową. . to słuszne określenie. Po nogach spływał mi lepki mocz.powiedziała. A to dopiero początek. .Daj mu drinka . Zaczęli od strużki wody o objętości łyżki wazowej. ale nie mogłem odkaszlnąć ani 342 . Czyjeś ręce chwyciły umieszczone nad moją głową barierki. . żeby ją zobaczyć. a po włosach lepki pot.oświadczyła. Skóra swędziała mnie od zaschniętych wymiocin.

musiało być ogromne. potem wyciągnąłem szyję. i na swój umysł. Otworzyłem oczy i przymknąłem je pod naporem jasnego światła. że mogłem się zorientować. jakby ktoś się przepychał. na których się obracałem.woda wciąż się przeze mnie przelewała. Nie mogłem nic na to poradzić. Zresztą. że woda. więc wciągnąłem ją do płuc. Każdą cząstką swojego jestestwa przeczuwałem nadchodzącą śmierć. którzy z kolei wrzeszczeli na nich. którą odkaszlnąłem. aż powychodziły im żyły na szyi. Krzyczeli na strażników z Treasure Island. Byłem wściekły na swoje ciało. W końcu kaszel ustąpił na tyle.Tylko login.nabrać powietrza. co ja bym mogła zrobić z twoim loginem? Tym razem to było wiadro wody. wypalając zatoki. Na zewnątrz pokoju panował zgiełk. z kimś szarpał. Z trudem łapałem powietrze i wchłaniałem wodę w płuca. że mruknęła coś do kogoś stojącego w pokoju. co się dzieje wokół mnie. Wiedziałem. Ludzie wrzeszczeli i brzmiało to tak. całe naraz. pełne oburzenia krzyki. Na moją twarz wylano resztę wody z chochli. W pokoju znajdowało się o wiele więcej ludzi niż na początku. dobiegł mnie dźwięk chaotycznie tupiących butów i wściekłe. Większość z nich miała na sobie kamizelki kuloodporne i hełmy z przyciemnianą plastikową osłoną na oczy. nadal trochę kaszląc. że aż mnie ranił. wciekała mi z powrotem do nosa. ale nic nie mogłem na to poradzić. bo nie potrafił go kontrolować. Usłyszałem. Zanosiłem się nieustającym kaszlem. ranił moje żebra i biodra. po czym zwróciła się do mnie: . ale nie mogłem przekonać do tego mojego ciała. 343 . I nagle przestała. Marcusie. Nawet nie mogłem płakać . To prosta prośba. kaszlałem i nabierałem jej jeszcze więcej. bo mnie zdradzało. że mnie nie zabiją. Kaszel był tak głęboki. niekończąca się powódź. ale znajdowałem się pod takim kątem. Wstrzymałem oddech i jeszcze mocniej zacisnąłem powieki.

. jakbym pozował do zdjęcia. gdy ujrzałem Barbarę Stratford. Byłem uratowany. z brzękiem rozbijając się o podłogę na tysiące kawałków.Tutaj jesteś . skąd się tutaj wzięli. Milczenie zostało przerwane. klękając obok mnie i obdarowując najdłuższym i najmocniejszym uściskiem. Sfilmował cały pokój. obrócili ją i gwałtownym ruchem obwiązali jej nadgarstki plastikowymi kajdankami. Podnieśli swoje plastikowe osłony z oczu i uśmiechnęli się do mnie.Mógłbyś mnie stąd zdjąć? .Guantánamo na Zatoce zostało odbite przez policję. Najwyraźniej zatrzymali ją na korytarzu. przesunął się szybko w jej kierunku i ręką w rękawiczce wytrącił jej telefon z dłoni. Wszyscy zamilkli. . jakiego kiedykolwiek doświadczyłem. Dwóch z nich chwyciło moich oprawców. . . I wtedy to do mnie dotarło . bo była wśród nich również kobieta. To była policja stanowa.powiedziała. . ręce do góry. Poniżej czerwonych gwiazdek znajdowały się emblematy: CHP Kalifornijski Patrol Drogowy. Na ramieniu trzymał kamerę. Już chciałem zapytać. podeszło do mnie i zaczęło mnie odpinać. Jeden z tych nowych zauważył ją. ale teraz wtargnęła do środka. Złapali Miss Gestapo pod pachy. nawet niewiele się krztusząc.Cofnąć się! . przepychając się łokciami. Złapałem się na tym. Na ich pagonach i hełmach widniały czerwone gwiazdki. poważny sprzęt rzucający oślepiające białe światło. Dwoje kolejnych.krzyknął jeden z tych nowych.Cofnąć się. Na widok jej miny prawie zdobyłem się na uśmiech. Jesteście aresztowani! Miss Gestapo rozmawiała przez komórkę. Aparat poszybował w powietrzu wzdłuż niewielkiego pomieszczenia. kiedy kilku nowych wtargnęło do pokoju. Jeden z tych nowych odsunął się od drzwi. że zawisłem zupełnie bez ruchu. a mnie okrążył dwukrotnie.wydusiłem z siebie. To było absurdalne.

. no cóż. To może trwać. Nie mogą po prostu tutaj wpaść i otworzyć szeroko drzwi. że dość szybko będziemy mogli postawić cię przed sądem i wypuścić za kaucją. Nie sądzę. . Marcusie. Czułem.Nie. będzie musiał przejść przez rozprawę sądową.Twoi rodzice. że zaraz znowu zwymiotuję. nie tak jak tamci. żeby dzisiaj miało się cokolwiek wydarzyć.Będę musiał tu siedzieć m i e s i ą c a m i ? Chwyciła moje dłonie. Ale będą cię traktować humanitarnie. żeby się opłukać . . Kiedy skończyłem. Każdy. . Choć dość szybko to relatywne stwierdzenie..Co? . Jak wszyscy w tym miejscu. .nagle poczułem wstyd z powodu oblepiającego mnie moczu i rzygowin.ROZDZIAŁ 21 Zostawili mnie w pokoju sam na sam z Barbarą. Boże. kto się tutaj znajduje. Dostaniesz 345 .. to może trwać całymi miesiącami. moi biedni rodzice.Nie .To skomplikowane. Przez co oni musieli przejść. .Są tutaj? .odparła. skorzystałem z działającego prysznica. myślę.zaczęła. oczy Barbary były mokre od łez.Jesteś nadal aresztowany. .

którą oni ustanowili. Prokurator generalny wydał nakaz aresztowania funkcjonariuszy organu ochrony porządku publicznego zamieszanych w „stresujące przesłuchania” i tajne aresztowania. Nie będziesz przesłuchiwany. .nie oznacza. zanim się to wszystko ułoży.prawdziwe jedzenie. dopóki cię stąd nie wyciągniemy za kaucją. ale nie znałem hasła. Więc możemy się postarać. żeby cię przenieśli do wydziału dla nieletnich na lądzie. ale tak właśnie musi być . na które mogłem odpowiedzieć. Popadłem w otępienie. ale nie do końca. Systemem opartym na sędziach.Została nam jakaś godzina lub dwie. Ważne. że to k o n i e c . że możesz sobie stąd ot tak wyjść. Ponownie ścisnęła moje dłonie. . Co chcesz robić? Przejść się po plaży? Coś zjeść? Mają tutaj niesamowitą stołówkę. Twoja rodzina będzie mogła cię odwiedzać.tam może być naprawdę ciężko.zaznaczyła .Posłuchaj . i to dzięki tobie. Same pyszności.mówiła dalej. ale pewnie znajdą mnóstwo zarzutów. więc pozostał nam tylko 346 .Chcę znaleźć Ange. Niby już było po wszystkim. włamaliśmy się do niej po drodze. Gubernator wykopał ze stanu DBW i zlikwidował wszystkie punkty kontrolne. . Oczywiście. To. Chcę znaleźć Darryla. i zastąpić ją starym systemem. naprawdę ciężko.To jest do dupy. ale one prawie nie miały sensu. otwartych sprawach sądowych i prawnikach. Wyciągnąć za kaucją. To jest prawdopodobnie najlepsze dla ciebie miejsce. że pozbyliśmy się DBW . W końcu padło pytanie. Naprawdę. Przecież jestem kryminalistą jeszcze nie postawiono mnie w stan oskarżenia.ciągnęła. Próbowałem Sprawdzić numery ich celi na jakimś dostrzeżonym właśnie komputerze. . zanim po ciebie wrócą i znowu cię gdzieś wsadzą. Marcusie. Staramy się oczyścić świat z dziwacznej wersji wymiaru sprawiedliwości. Słyszałem słowa. Już same nieczyste myśli na temat rządu były praktycznie nielegalne. ale Marcusie .stwierdziła . Pójdą do więzienia.

Wywieziono ich na statkach za granicę pewnie byli w Syrii lub w jakimś jeszcze gorszym miejscu. Mieściło się tam czworo kolejnych drzwi do celi.wydusiła z siebie. To wszystko przez nią.zawołałem. Ange. drzwi bez kodów kreskowych. . oparłem się o ścianę korytarza i położyłem dłonie na twarzy. Pomyślałem.wołałem wśród zgiełku .Ange! . . Ale na samym końcu korytarza zwisały nowe pancerne drzwi grubości słownika. Wszystkie mijane przez nas drzwi były stare i zardzewiałe i pochodziły jeszcze z czasów. kiedy wzniesiono tę bazę. . Marcus . moja Ange. widziałem.zawołałem. 347 . ale to za mało. Więźniowie odpowiadali nam zza drzwi swoich cel. Miała rację. a potem słychać już było tylko łkanie. Pójdzie za to do pierdla. Zasługiwała na to.Marcus? To była Ange. nie mogli zobaczyć.To ja. Zobaczyłem Miss Gestapo. Tutaj jest więcej takich cel.O Boże. Czułem. .Ange Carvelli! Darryl Glover! To ja. żebyśmy ich wypuścili.Chodź.ponagliła mnie Barbara .Ange! . pytając mnie o login. . że gdy ją znowu spotkam. ale nam nie odpowiedzieli. Wszystkie były wyposażone w elektroniczną klawiaturę. jak uśmiecha się z wyższością. Nie poddawaj się.Ange? . . Usiadłem. że zaraz się rozpłaczę. Nie rozumieli. krzyczeli lub błagali nas. Miałem ich już więcej nie ujrzeć. mój anioł. Otworzyliśmy je i weszliśmy do ciemnego korytarza znajdującego się po drugiej stronie. chyba ją zabiję. Marcus! Przeszliśmy przez cały korytarz.spacer po korytarzach i nawoływanie ich po imieniu.Darryl? . jej głos dochodził zza najodleglejszych drzwi. Marcusie. jak kalifornijskie jednostki specjalne SWAT zabierają skutych w kajdanki strażników zgromadzonych na nabrzeżu.Chodź . to ja! . co się właśnie wydarzyło.

Zacząłem walić w pozostałe drzwi. - Darryl! Darryl, jesteś tu? - Tutaj - rozległ się słaby, zachrypnięty głos. - Jestem tutaj. Ja naprawdę bardzo, bardzo przepraszam. Proszę. Strasznie mi przykro. Jego głos brzmiał jak głos człowieka... złamanego. Wykończonego. - D, to ja - powiedziałem, opierając się o drzwi. - To ja, Marcus. Już po wszystkim, aresztowali strażników. Wykopali Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Staniemy przed sądem, ale to będzie otwarta rozprawa. Będziemy przeciwko n i m zeznawać. - Przepraszam - powiedział. - Przepraszam. Wtedy do drzwi podszedł patrol policji. Nadal wszystko filmowali. - Pani Stratford? - powiedział jeden z nich. Z podniesioną osłoną wyglądał jak zwykły gliniarz, a nie jak mój wybawca. Jak ktoś, kto przyszedł, żeby mnie zamknąć. - Kapitanie Sanchez - powiedziała. - Tutaj przebywa dwóch interesujących nas więźniów. Cieszyłabym się, gdyby ich zwolniono i gdybym mogła sama zbadać ich sprawę. - Proszę pani, jeszcze nie mamy kodów dostępu do tych drzwi powiedział. Podniosła rękę. - Nie tak się umawialiśmy. Mieliście mi całkowicie udostępnić te pomieszczenia. To zarządzenie wydane bezpośrednio przez gubernatora. Nie ruszymy się stąd, dopóki nie otworzycie tych cel. Jej twarz była całkowicie spokojna, bez ani jednej oznaki napięcia czy zniechęcenia. Była całkowicie wiarygodna. Kapitan wyglądał tak, jakby potrzebował snu. Skrzywił się. - Zobaczę, co da się zrobić - odparł.

W końcu, po półgodzinie, udało się otworzyć cele. Próbowali trzy razy, aż wreszcie znaleźli właściwe kody, dopasowując je do 348

RFID umieszczonych na identyfikatorach aresztowanych strażników. Najpierw weszli do celi Ange. Miała na sobie szpitalną, wiązaną z tyłu koszule, a jej cela była jeszcze bardziej pusta niż moja - tylko obite ściany, żadnego zlewu ani łóżka, żadnego światła. Wynurzyła się na korytarz, mrużąc oczy, a policjanci skierowali na nią kamerę, świecąc jej jasnym światłem prosto w twarz. Barbara stanęła tak, żeby ją przed nim osłonić. Ange wyszła niepewnie z celi, lekko powłócząc nogami. Z jej oczami, z jej twarzą było coś nie tak. Płakała, ale chodziło o coś jeszcze. - Dali mi środek usypiający - bąknęła. - Bo cały czas krzyczałam, że chcę się widzieć z adwokatem. Wtedy ją przytuliłem. Opadła na mnie, mocno mnie obejmując. Pachniała stęchlizną i potem, ale ja wcale nie pachniałem lepiej. Nie chciałem jej już nigdy wypuścić. Wtedy właśnie otworzyli drzwi do celi Darryla. Ubrany był jedynie w podartą szpitalną koszulę. Leżał na końcu celi zwinięty w kłębek, zasłaniając się przed kamerą i naszym wzrokiem. Podbiegłem do niego. - D - szepnąłem mu do ucha. - D, to ja, Marcus. Już po wszystkim. Aresztowali strażników. Wychodzimy za kaucją, idziemy do domu. Trząsł się i zaciskał powieki. - Przepraszam - szepnął i odwrócił twarz. Wtedy uzbrojony gliniarz i Barbara zabrali mnie stamtąd, zaprowadzili do mojej celi i zamknęli drzwi. Tam właśnie spędziłem kolejną noc.

Nie pamiętam zbyt dobrze podróży do sądu. Przykuli mnie
do pięciu innych więźniów, z których wszyscy siedzieli dłużej ode mnie. Tylko jeden mówił po arabsku - to był starszy człowiek, cały się trząsł. Pozostali byli młodzi. Ja jako jedyny byłem biały. Gdy już nas wsadzili na pokład promu, zauważyłem, że wszyscy ludzie 349

przetrzymywani na Treasure Island byli mniej lub bardziej ciemnoskórzy. Spędziłem tam tylko jedną noc, ale to i tak za długo. Z nieba kapała lekka mżawka i normalnie pewnie skuliłbym ramiona i opuścił wzrok, ale dzisiaj dołączyłem do innych i wyciągając szyję w stronę bezkresnego szarego nieba, upajałem się kłującą wilgocią podczas rejsu w kierunku nabrzeża. Wsadzili nas do autobusów. Przez te kajdany niełatwo nam się było do nich wdrapać i zanim wszyscy znaleźli się w środku, minęło sporo czasu. Nikt się tym nie przejmował. W chwilach gdy nie próbowaliśmy rozwiązywać geometrycznego problemu sześciu ludzi, jednego łańcucha i wąskiego przejścia w autobusie, przyglądaliśmy się rozciągającemu się wokół nas miastu, wzgórzom i budynkom. Myślałem tylko o tym, żeby odnaleźć Darryla i Ange, ale nigdzie ich nie widziałem. Był duży tłok i trudno było się przemieszczać. Policjanci, którzy nas prowadzili, zachowywali się dosyć delikatnie, ale mimo to byli od nas więksi i uzbrojeni. Cały czas wydawało mi się, że w tłumie widzę Darryla, jednak za każdym razem okazywało się, że to ktoś inny, tak samo pobity i przygarbiony jak mój kumpel. Nie tylko jego złamali. W sądzie grupy skutych ze sobą więźniów zaprowadzili do pokojów przesłuchań. Adwokatka z ACLU zapoznała się z danymi na nasz temat i zadała nam kilka pytań - kiedy doszła do mnie, uśmiechnęła się i przywitała po imieniu - a potem zaprowadziła nas do sali rozpraw, gdzie siedział sędzia. Miał na sobie togę i wyglądało na to, że jest w dobrym nastroju. Zdaje się, że układ był taki, że ci, których rodziny wpłaciły kaucję, mogli wyjść na wolność, a pozostali wracali do więzienia. Adwokatka z ACLU długo rozmawiała z sędzią, zadając pytania przez kilka kolejnych godzin. W tym czasie zgromadzono już w sądzie rodziny więźniów. Sędzia był wyrozumiały, ale gdy zdałem sobie sprawę, że niektórych z tych ludzi przetrzymywali tam od dnia eksplozji, bez rozprawy sądowej, poddawali przesłuchaniom, izolacji, torturom, a ich 350

rodziny uznały ich za zmarłych - miałem ochotę zerwać kajdanki i wszystkich uwolnić. Kiedy stanąłem przed sędzią, ten spojrzał na mnie z góry i zdjął okulary. Wyglądał na zmęczonego. Adwokatka wyglądała na zmęczoną. Urzędnicy sądowi też wyglądali na zmęczonych. Gdy jeden z nich wywołał moje nazwisko, usłyszałem odgłosy rozmowy dochodzące zza moich pleców. Sędzia uderzył raz młotkiem, nie spuszczając ze mnie wzroku. Przetarł oczy. - Panie Yallow - zaczął - oskarżyciele uznali, że powinniśmy pana zatrzymać ze względu na ryzyko ucieczki. Myślę, że mają ku temu podstawy. Z pewnością ma pan na swoim koncie bardziej b u j n ą h i s t o r i ę niż pozostali zgromadzeni tu ludzie. Kusi mnie, żeby pana zatrzymać do czasu rozprawy, bez względu na wysokość kaucji, którą pańscy rodzice są gotowi wpłacić. Moja adwokatka zaczęła coś mówić, ale sędzia uciszył ją spojrzeniem. Znowu przetarł oczy. - Czy ma pan coś do powiedzenia? - Miałem szansę uciec - odparłem. - W zeszłym tygodniu. Ktoś zaproponował mi pomoc w ucieczce z miasta i stworzenie nowej tożsamości. Ale ja ukradłem temu komuś telefon, wydostałem się z ciężarówki i uciekłem. Przekazałem telefon dziennikarce. Był na nim dowód dotyczący mojego przyjaciela Darryla Glovera. A potem ukryłem się tutaj, w mieście. - Ukradłeś telefon? - Uznałem, że nie wolno mi uciec. Że muszę stanąć przed wymiarem sprawiedliwości, że moja wolność nie byłaby nic warta, gdybym był poszukiwany lub gdyby miasto było nadal pod kontrolą Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a moi przyjaciele nadal siedzieliby w więzieniu. Moja wolność nie była dla mnie tak ważna jak wolność tego kraju. - Ale ukradłeś telefon. Przytaknąłem. - Ukradłem. Planuję go oddać, jeśli kiedykolwiek uda mi się odnaleźć jego właścicielkę. 351

- No cóż, dziękuję panu za tę wypowiedź, panie Yallow. Jest pan bardzo wygadany. Spojrzał na oskarżyciela. - Niektórzy powiedzieliby, że jest pan również bardzo odważny. W dzisiejszych porannych wiadomościach pokazano pewne nagranie. Wskazuje ono na to, że miał pan kilka uzasadnionych powodów, żeby unikać władz. W świetle tego faktu oraz pańskiego krótkiego przemówienia przyznam panu kaucję, ale poproszę też oskarżyciela, żeby dopisał panu do listy zarzutów drobną kradzież, chodzi tu o kradzież telefonu. W tej sprawie przewiduję kolejne pięćdziesiąt tysięcy dolarów kaucji. Ponownie uderzył młotkiem, a moja adwokatka uścisnęła mi rękę. Raz jeszcze spojrzał na mnie z góry i założył okulary. Na ramionach jego togi leżał łupież. Gdy jego okulary dotknęły szorstkich kręconych włosów, spadły kolejne płatki. - Możesz odejść, młody człowieku. Trzymaj się z dala od kłopotów.

Odwróciłem się, żeby odejść, lecz ktoś zagrodził mi drogę. To
był mój tata. Dosłownie podniósł mnie do góry, tuląc mnie tak mocno, że aż zaskrzypiały mi żebra. Przytulił mnie tak, jak zwykł to robić, gdy byłem małym chłopcem, a on bawił się ze mną w te fajne, przyprawiające o mdłości samoloty, które kończyły się na tym, że podrzucał mnie do góry i łapał, ściskając mnie tak mocno, że prawie bolało. Z jego ramion delikatnie wyrwała mnie teraz para miękkich dłoni. Mama. Trzymała mnie na wyciągnięcie rąk, szukając w milczeniu czegoś na mojej twarzy. Po jej policzkach płynęły łzy. Uśmiechnęła się, potem zaczęła szlochać i w końcu też mnie uścisnęła, a tata objął nas oboje ramionami. Kiedy mnie puścili, udało mi się wreszcie coś wydukać. - Darryl? 352

- Ojciec spotkał się z nim gdzie indziej. Jest w szpitalu. - Kiedy będę mógł się z nim zobaczyć? - Za chwilę pójdziemy go odwiedzić - odparł tata. Był przygnębiony. - On nie... - przerwał. - Mówią, że dojdzie do siebie - wykrztusił zdławionym głosem. - A co z Ange? - Jej mama zabrała ją do domu. Ange chciała tu na ciebie zaczekać, ale... Zrozumiałem. Chyba już w pełni pojąłem, co czują rodziny tych wszystkich ludzi, których tam zamknęli. Salę rozpraw wypełniły łzy i uściski i nawet urzędnicy nie mogli nic na to poradzić. - Chodźmy zobaczyć się z Darrylem - zaproponowałem. - Pożyczycie mi komórkę? W drodze do szpitala, w którym leżał Darryl - a był to położony na drugim końcu ulicy szpital San Francisco General - zadzwoniłem do Ange i umówiłem się z nią na spotkanie po obiedzie. Mówiła szeptem i szybko. Jej mama nie była pewna, czy ją ukarać czy też nie, ale Ange wolała nie kusić losu. Na korytarzu prowadzącym do sali, gdzie leżał Darryl, stało dwóch policjantów. Zatrzymywali tabuny reporterów, którzy stojąc na palcach, rozglądali się dookoła i pstrykali zdjęcia. Flesze aparatów były oślepiające jak światło stroboskopów, więc potrząsnąłem głową, mrużąc oczy, żeby się go pozbyć. Rodzice przynieśli mi czyste ubranie, w które przebrałem się na tylnym siedzeniu, i mimo że wyszorowałem się w sądowej łazience, nadal czułem się okropnie. Niektórzy dziennikarze wołali mnie po imieniu. No tak, jasna sprawa, teraz jestem sławny. Policjanci stanowi też na mnie spoglądali - albo rozpoznali moją twarz, albo imię wywoływane przez dziennikarzy. Z ojcem Darryla spotkaliśmy się przed salą, rozmawialiśmy ze sobą szeptem, żeby żaden z reporterów nie mógł nas dosłyszeć. Pan Glover był ubrany po cywilnemu, w dżinsy i sweter, w których go zazwyczaj widywałem, ale na piersi miał wpięte odznaczenia za zasługi. 353

- Śpi - oznajmił. - Niedawno się przebudził i zaczął płakać. Nie mógł przestać. Dali mu coś na sen. Wprowadził nas do sali, w której leżał Darryl. Mój przyjaciel miał czyste i uczesane włosy, spał z otwartymi ustami. W kącikach jego ust było coś białego. W tym samym pokoju leżał jeszcze tylko jakiś człowiek około czterdziestki o arabskim wyglądzie. Zdałem sobie sprawę, że był to ten sam facet, z którym mnie skuli w drodze z Treasure Island. Pomachaliśmy do siebie z zakłopotaniem. Potem odwróciłem się do Darryla. Wziąłem go za rękę. Jego paznokcie były obgryzione do krwi. Jako dziecko ciągle je obgryzał, ale w szkole średniej pozbył się tego nawyku. Myślę, że to Van go do tego namówiła, uświadamiając mu, jak ohydnie wygląda, trzymając cały czas ręce w buzi. Usłyszałem, że moi rodzice i tata Darryla cofnęli się i zasunęli wokół nas parawan. Położyłem głowę na poduszce obok twarzy przyjaciela. Miał krzaczastą nierówną brodę, która przypomniała mi Zeba. - Hej, D - powiedziałem. - Udało ci się. Wyjdziesz z tego. Trochę chrapał. O mało nie powiedziałem: kocham cię, a były to słowa, których użyłem tylko w stosunku do jednej osoby spoza mojej rodziny, słowa, których ponoć nie wypadało mówić koledze. W końcu po prostu jeszcze raz uścisnąłem mu dłoń. Biedny Darryl.

Carrie Johnstone . W końcu oskarżyli mnie o kradzież telefonu Maszy. mogłem wyjść i zająć się swoją „pracą”. W ciągu dnia byłem „wolny”.EPILOG Barbara wezwała mnie do swojego biura w świąteczny weekend czwartego lipca. . Dostałem trzy miesiące odsiadki w domu poprawczym dla młodocianych przestępców w Mission z prawem do codziennych przepustek.powiedziała. Przywrócili ją do czynnej służby.odparła. że na wyjazd z miasta nie pozwalał mi program codziennych przepustek w poprawczaku. Możecie w to uwierzyć? Oskarżyciel dogadał się z moją adwokatką i wycofał wszystkie oskarżenia związane z „elektronicznym terroryzmem” oraz ze „wszczynaniem zamieszek”. Nie byłem jedyną osobą.Kogo? . Wysyłają ją do Iraku. ale jako jedyny mogłem to uzasadnić tym. dzieląc pokój z bandą prawdziwych kryminalistów. Przebywało tam kilku totalnych świrów. 355 . . Spałem w poprawczaku.Sąd wojskowy na zamkniętej rozprawie oczyścił ją ze wszystkich zarzutów. ale w zamian musiałem przyznać się do drobnej kradzieży.Johnstone. . wypuszczają ją . dzieciaków z gangów i nieletnich ćpunów.Marcus. Akta są zapieczętowane. która przyszła do pracy w święto.

DBW miał zadbać o to. mamy niepodważalny dowód w postaci nagrania. Krzyk reporterów był ogłuszający.Panie gubernatorze. Sąd miał wykorzystać wszelkie dostępne mu środki. Czy obywatele. sztywna konferencja prasowa. zostali odpowiednio ukarani. Przesiedziała po prostu te kilka dni w sądzie w całkowitej ciszy. podczas której szef DBW ogłosił wspólnie z gubernatorem ich wzajemne „porozumienie”. że Marcus Yallow. W zamian za to kontrolę nad działaniami DBW w Kalifornii miał przejąć senat stanowy. stolica milczała. co ujawnili. kto wydawał rozkazy. że wszyscy. aby upewnić się. aby sąd wojskowy na tajnych rozprawach zbadał „możliwe błędy w wyrokach” popełnione po ataku na Bay Bridge. jak i strażników z Gitmo na Zatoce skończyło w stanowych więzieniach. Jej imię wyszło na jaw podczas wstępnych przesłuchań w sądzie okręgowym w Kalifornii. bestialskim t o r t u r o m . Biały Dom nie wydał żadnego oświadczenia. Wielu z tych gliniarzy. przeprowadzić w nich inspekcję lub zmienić ich priorytety. którzy dopuścili się czynów przestępczych. mogą liczyć na sprawiedliwe 356 . kto i dlaczego został uwięziony. Tymczasem federalni krzyczeli i wrzeszczeli o „jednostronnym i nielegalnym” zamknięciu ośrodka na Treasure Island przez gubernatora oraz o nakazie eksmisji policji federalnej z San Francisco wydanym przez burmistrza miasta. który w razie potrzeby miał prawo zamknąć wszystkie komórki bezpieczeństwa wewnętrznego na terenie stanu. ale to było wszystko. którzy zostali poddani tym nielegalnym. z całym szacunkiem. ale Barbarze udało się zadać pierwsze pytanie. został poddany symulowanej egzekucji przez funkcjonariuszy DBW. obywatel tego stanu.Carrie Johnstone to Miss Gestapo. co zrobiła. rodowity Amerykanin. . Następnego dnia po tej nieoczekiwanej ciszy na schodach rezydencji gubernatora odbyła się sucha. Nie pisnęła ani słowa o tym. którzy najwidoczniej wykonywali rozkazy Białego Domu.

do sądu wpłynęło ponad dwadzieścia tysięcy pozwów przeciwko DBW. Chodzi właśnie o to słowo: „dalszych”. . ma oczywiście prawo dochodzić odszkodowań od rządu federalnego. Odkąd wypuszczono mnie z Gitmo na Zatoce. Nakręcę o tym film.Całkowicie ją uniewinnili? Wymigała się od kary? . żeby sprawiedliwości stało się zadość. która złożyła wniosek o ujawnienie wyników zamkniętych obrad sądów wojskowych. Każdy wraca po weekendzie do pracy i szuka czegoś śmiesznego. Poniedziałek to świetny dzień na wirala.Jej głos drżał.Marcusie. Gubernator rozłożył ręce. Gdy już doszedłem do tego. aby winić Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego.W porządku. kto ma powody. W porządku.Sądy wojskowe dopilnują. zacząłem czerpać z nich przyjemność. Widziałem. Ale tego się nie spodziewałem. Jak dotąd sądy odnosiły się do tego dość przychylnie. Wypuszczę go w ten weekend. Moją sprawę prowadziła ACLU. kiedy gubernator ogłosił ten komunikat.Prasa niewiele pisze na ten temat. Carrie Johnstone śniła mi się prawie co noc. żeby puścić to znajomym ze szkoły czy biura. że nie ma podstaw do dalszych działań w sprawie pani Johnstone”. Jeśli pan Yallow lub ktokolwiek inny. czuje się pokrzywdzony. . ale się nie załamał. Częścią układu z poprawczakiem były wizyty u psychoanalityka dwa razy w tygodniu. jakby już ją ukarali.zaczęła Barbara. . W ciągu tygodnia od momentu. które miały miejsce w San Francisco oraz w specjalnej bazie na Treasure Island. . Psychoanalityk 357 . żeby przyniósł mi „drinka”. Tym właśnie się zajmowałem. „Po dokładnej analizie wypadków..rozprawy sądowe? . ale jej przerwałem. sąd orzeka. jak jej twarz wznosi się nad moją i jak z małym krzywym uśmiechem prosi tego faceta.. Parsknąłem. brzmi tak. . że w sumie to nie jest kara.

Tortury nadzoruje kobieta o nazwisku Carrie Johnstone.To ja. W ostrym świetle kamery widać było mój dziki wzrok. żeby zjadały mnie negatywne uczucia. Marcusie .Chcę go dzisiaj puścić w obieg. wycinała najciekawsze artykuły i wrzucała je do sieci tak szybko.odparła. Była naszym oficjalnym blogerem. Pracuje dla rządu. Tutaj wstawiłem film z Johnstone i Kurtem Rooneyem.pomógł mi zrozumieć. że w chwilach zdenerwowania powinienem skupić się na konstruktywnym działaniu i nie pozwolić.Właśnie przeczytałam o tym w sieci . . . . . . tego dnia nie zrobiliśmy zbyt dużo. że praktycznie ściągał go z kabla nadawcy. i to całkiem niezłym. który zasysał tekst tak szybko. Widywaliśmy się w biurze. Obróciłem się w jej ramionach. Właśnie przechodzę przez waterboarding.To do roboty. Ange przeczytała wycinek prasowy.Dobra .rzuciłem. Torturują mnie podczas symulowanej egzekucji. a ona nie mogła mnie odwiedzać. z całych sił dusząc w sobie emocje. i gdy tak pracowaliśmy obok siebie. kiedy Ange objęła mnie od tyłu. nasze ciała często się o siebie ocierały.Chcę nakręcić filmik . Przebywanie sam na sam w biurze przez cały dzień to zbyt duża pokusa. jak wytrawny kucharz przygotowuje śniadania.powiedziałem. Nagrania pomogły. 358 .powiedziała.Muszę już iść . że oboje mieliśmy na sobie podkoszulki i krótkie spodenki. Prawdę mówiąc. Było gorąco i duszno. łzy spływające po twarzy. na którym bawili się ze mną w waterboarding. Wisiałem akurat na telefonie. potargane i upstrzone wymiocinami włosy. . więc nie wypadało się przytulać. ale tam kręciło się zwykle sporo ludzi. Po kolacji nie wolno mi było przebywać poza poprawczakiem.Uważaj na siebie. co oznaczało. żeby objąć ją z przodu.powiedziała Barbara. Ja strzeliłem krótki monolog jako podkład do słynnego już materiału filmowego. . Być może pamiętacie ją z tego nagrania. Czytała miliony kanałów RSS. . ściągając je czytnikiem nagłówków.

. Powinni stać po naszej stronie.„Nasz naród nie kocha tego miasta....tutaj wróciłem do nagrania. których złamała i którzy przez nią zniknęli. który ją ze wszystkiego oczyścił. W ostatecznym rozrachunku. Istnieją dokładne dane. Matki i ojcowie. . ponieważ zostali oni potajemnie zamknięci w nielegalnym więzieniu. kiedyś stojącego po „naszej stronie” . myślałem. o którym mówi.Kiedy ją aresztowali.. Ale ci ludzie. na którym prezydent śmieje się.przeszedłem do zdjęcia. Ale prezydent. Ich zdaniem to sodoma i gomora pedałów i ateistów. zginęło cztery tysiące dwustu piętnastu moich sąsiadów. Powinni bronić naszej wolności. Ten kraj przejmuje się tym.teraz pojawiła się fotka Rooneya ściskającego ręce osławionego przywódcy terrorystów. że sprawiedliwości stało się zadość. na Zatoce San Francisco. w którym mieszkam. dzieci i kochankowie.. . a część z nich zniknęła w tym samym więzieniu. kiedy nas uwolnili. . co myślą mieszkańcy San Francisco.To Johnstone i sekretarz stanu Kurt Rooney. To my składamy się na ich pensje..interweniowali. Wstawiłem fotomontaż z setkami ujęć więźniów osadzonych w celach..Przecież to my wybraliśmy tych ludzi. Jakoś nie dostrzegł w tym wszystkim niczego złego. główny strateg prezydenta....On mówi o mieście. Oddali ją pod tajny sąd wojskowy. które to zdjęcia Barbara opublikowała na stronie „Bay Guardiana” w dniu. tylko dlatego że szczęśliwym trafem wysadzili ich jacyś islamscy terroryści”. na którym Carrie Johnstone siedziała przy stole z Rooneyem i oboje zanosili się śmiechem.. żeby zgnić w piekle. i sekretarz stanu.. bracia i siostry już nigdy nie ujrzą swoich najbliższych. gdzie mnie torturowano. którzy zasługują na to.teraz nastąpiła seria ujęć z Johnstone 359 . .. Ci wszyscy ludzie. grając w golfa podczas jednych ze swoich licznych wakacji . Potem wstawiłem ujęcie aresztowania Johnstone. ale Carrie Johnstone posiada klucze szyfrujące . Wywieziono ich statkami za granicę. . tutaj. w dniu. .

których wysłano pod sąd . Teraz na czarnym ekranie pojawiło się logo strony internetowej. wybierać wolność.. Zrobiła ją Ange. Dostałem swoje biurko w lokalu zaraz przy Valencia Street.. że banda młodocianych hakerów skopała tyłki DBW Czasami prosili nas. którzy chcieli nas osobiście wesprzeć. żebyście wyszli z domu i znaleźli pięciu sąsiadów. Założyli ją zaraz po wyzwoleniu Treasure Island. żebyśmy pojawili się na Sand Hill Road.Pogadajcie z sąsiadami. którzy śmiali się nad świeżymi grobami moich przyjaciół spoczywających na dnie oceanu. bo nie chcieli głosować na „żadną z powyższych osób”. Biuro okazało się ciekawym miejscem. Każcie im obiecać. Mam siedemnaście lat. że porozmawiają ze swoimi sąsiadami. gdzie zbierali się wszyscy inwestorzy. pięciu ludzi. Finansowali ją jacyś milionerzy z branży IT. Byłem torturowany we własnym kraju.i innymi. Tysiące młodocianych biznesmenów próbowało zbić na Xnecie fortunę. który załatwił nam wszystkim dożywotni darmowy hosting na serwerze Pigspleena. Każcie im obiecać. Formalnie nazywaliśmy się Koalicją Głosujących na Wolną Amerykę. ale i tak wszyscy mówili na nas Xneterzy. . Każcie im obiecać. To sporo czasu. Jedną z założycielek tej charytatywnej organizacji non profit była Barbara i kilkoro jej przyjaciół prawników. Wystarczająco dużo. Chcę mieszkać w wolnym kraju. Wszystko jedno . . Wpadało do nas zaskakująco dużo zwykłych ludzi.nie musiałem mieć z tym nic wspólnego. że wyrwą ten kraj z rąk oprawców i bandytów. ale nadal go kocham. Nazywam się Marcus Yallow. że pójdą na wybory. Wybory odbędą się za cztery miesiące. 360 . Chcę dorastać w wolnym kraju. z pomocą Jolu.Ale to nic nie da.nas zdradzili. i zrobili małą prezentację na temat właściwości Xnetu. gdzie rozdawaliśmy płytki z ParanoidXboksem i gdzie organizowaliśmy warsztaty dotyczące budowania lepszych anten Wi-Fi. Z rąk ludzi.kontynuowałem. Musicie wybierać. Większość z nas nie wybierze żadnej z powyższych osób . którzy nie mogli uwierzyć.. którzy nie poszli na wybory.

który przeszedł już na (wcześniejszą) emeryturę. Spędzali razem sporo czasu. Tylko czterdzieści dwa procent Amerykanów brało udział w ostatnich wyborach . .O Boże. ale wysyłał mi długie maile. aż ją znowu spotkam. 361 . .Masz ochotę na burrito? . nienawidzę tej kobiety .I to zajebistą. które dotyczyły wszystkiego z wyjątkiem Van.Podrzucali nam kasę albo swój sprzęt komputerowy (ParanoidLinux chodzi prawie na wszystkim.skwitowała. terroryzmu i więzienia. mieliśmy rozpocząć naszą własną ARG. Związek zawodowy nauczycieli załatwił jej przesłuchanie przed radą kuratorium. Uwielbiali nas.Pewnie. pewnie też zostałabym terrorystką. ale według Van było to totalnie pozbawione romantyzmu. żeby przywrócić ją do starej pracy. . a ty zostałaś terrorystką.Wysłali ją do twojego miasta.Idziesz na przesłuchanie pani Galvez w poniedziałek? . że zeznawać przeciwko niej miał Fred Benson. Ange ścisnęła mnie za rękę. . kiedy pani Galvez zaprosiła mnie na obiad. Przedstawiłem Ange swoją dawną nauczycielkę przed kilkoma tygodniami. Nasz wielki plan był taki: we wrześniu. nie tylko na Xboksie Universal).To kolejne świństwo. żeby wpadli na jedną z naszych sesji planistycznych. . podczas której chcieliśmy zbierać podpisy wyborców i namawiać ich. Próbowałem namówić Darryla i Van.Wezmę tylko swój pikantny sos .Gdyby ją wysłali do mojego miasta.osoby niegłosujące stanowiły ogromną większość. w czasie wyborów. Darryl nie rozmawiał ze mną zbyt dużo. Mówili.dodała.Właściwie tak . Przytaknąłem. żeby poszli do urn. Nie mogłem się doczekać. które ten kraj wyrządził Irakowi . . . . ale wciąż odmawiali.rzuciła.powiedziała.

Przejechałem palcami po jej włosach. . .Pamiętasz Zeba? Dałem mu adres mailowy Maszy.Tak.Jeszcze raz przejrzałem maile .Od Zeba . A na to burrito poszliśmy dopiero jakiś czas później. > Znalazłem ją. . Potem ja ją.powiedziałem.Ange.A tobie? .Od kogo t o jest? Roześmiałem się. Ostatni list wysłano z jakiegoś jednorazowego adresu pochodzącego z któregoś z tych nowych brazylijskich anonymizerów. czy tobie również okoliczności wypaczyły umysł? Chwyciłem Ange na wyciągnięcie ramion i kilka razy zmierzyłem ją wzrokiem. . Nie mówiłeś. . jeszcze nigdy w życiu nie widziałem tak wyraźnie. że jeśli oboje są w podziemiu.Mnie? .Jego zdaniem Masza jest słodka? . Pocałowała mnie. że jest taka s3XY. mogę ich ze sobą zapoznać. dzięki. Wziąłem w dłonie jej twarz i spojrzałem w te wielkie szelmowskie oczy ukryte pod okularami w grubych oprawkach. Pomyślałem. najwidoczniej okoliczności wypaczyły mu umysł. którzy jeszcze nie znaleźli mojego nowego adresu Koalicji Głosujących.na serwerze Partii Piratów. tych. . .Daj mu szansę. gdzie nadal ściekały wiadomości od starych Xneterów.

To sposób myślenia. Systemy bezpieczeństwa lotów oraz maszyny do głosowania. że tworzenie systemów bezpieczeństwa to zabawa. jaką można sobie wymyślić. Cory zaprosił mnie na ostatnie strony tej książki. Zastanawiam się nad sposobem działania systemów bezpieczeństwa i nad tym. bo chciał. by ludzie czuli się bezpiecznie. A potem jak uczynić je bardziej bezpiecznymi. Myślę. 363 . żebym wam powiedział. Marcus to świetny przykład takiego sposobu myślenia.POSŁOWIE Bruce Schneier Specjalizują sie. W pracy nad systemami bezpieczeństwa trzeba sporo wiedzieć o technologii. Systemy nadzoru. Ale tak naprawdę bezpieczeństwo to nastawienie. Systemy bezpieczeństwa. jak Marcus za pomocą kamieni w butach przechytrzył kamery rozpoznające chód. gdybyście wpadli na ten pomysł jako pierwsi na świecie. że to najzabawniejsza praca. pomyślcie. Niesamowita zabawa. sieciach lub kamerach i sposobie ich działania albo o właściwościach chemicznych wykrywaczy bomb. łowca kontra ofiara. Jeśli bawiło was czytanie o tym. To zabawa w kotka i myszkę. w technologiach bezpieczeństwa. A czasem również o komputerach. jak je złamać. kto kogo przechytrzy. Moja praca polega na sprawianiu. jaką mielibyście satysfakcję. Układy scalone RFID i tak dalej.

przed jakimi zagrożeniami chronią. nie możemy nic na to poradzić. nie regulując rachunku?) Zwróćcie uwagę na systemy bezpieczeństwa na lotniskach. jak działają. w których robicie zakupy. Zastanówcie się. Nie po to żeby to zrobić . jak można by coś ukraść. w jaki sposób próbuje chronić ludzi przed rządem. Taki sposób myślenia jest ważny bez względu na to. gdy będziecie się włóczyć po okolicy. jakie mają wady i jak można by je wykorzystać. Wciąż szukamy takich systemów i zastanawiamy się. żeby zarówno kasjer. jak je obejść. jak pokonać system bezpieczeństwa. (Owady bardzo dbają o bezpieczeństwo). jak można by z niego coś ukraść. lepiej zróbcie go z myślą o tych. i jego pokonaniem . Jeśli konstruujecie system kamer monitorujących sposób chodzenia poszczególnych ludzi. którzy wkładają do butów kamienie. Poświęćcie temu trochę czasu. W taki właśnie sposób rozumują ludzie zajmujący się systemami bezpieczeństwa. (Jeśli płaci się po posiłku. dlaczego więcej ludzi nie wychodzi. jak funkcjonuje restauracja. Spójrzcie na światła drogowe i zamki w drzwiach. poobserwujcie przez chwilę otaczające was systemy bezpieczeństwa. Zaczniecie zauważać. lepiej najpierw zastanówcie się. Któregoś dnia. Popatrzcie na mrowisko. (Jak można by wnieść broń na pokład samolotu?) Zaobserwujcie. Założę się. (Czy zapobiegają przestępstwom. czy jest to możliwe. jak i klient nie mogli niczego ukraść). nie rozgryzając najpierw.ale żeby się dowiedzieć.Zawsze szuka błędów w systemach bezpieczeństwa. co robi kasjer w banku. że zaczniecie inaczej postrzegać świat. i wszystkie te systemy bezpieczeństwa w telewizji i w filmach. żebyście stworzyli sklep odporny na kradzieże. że wiele z tych systemów 364 . a zobaczycie. (Systemy zabezpieczeń bankowych mają być po to. Bo inaczej nic dobrego z tego nie wyjdzie. Jeśli zatrudniono was. Przyjrzyjcie się kamerom w sklepach. Przeczytajcie konstytucję i zauważcie. po której stronie jesteście. czy tylko powodują. że złodzieje przenoszą się do sąsiedniego sklepu?) Popatrzcie. a przed jakimi nie. że nie wszedłby do sklepu.istnieje różnica między wiedzą.

Dzieje się tak z wielu powodów. Wejdźcie do sieci i poczytajcie o kluczach uderzeniowych lub o blokadach rowerowych Kryptonite otwieranych przy użyciu długopisu Bic. i zaczniecie martwić się o to.bezpieczeństwa nie działa tak. że każdy z nas musi sprawdzać systemy zaprojektowane przez innych. że sam nie będzie w stanie go złamać. Kontrolą bezpieczeństwa musi zająć się ktoś inny. że wy nie możecie się tam dostać. które złamano za pomocą podstawowych technologii. że prywatność to podstawa bezpieczeństwa. bo to wcale nie jest takie oczywiste. I może znajdziecie nowy sposób na złamanie tego systemu. Jeśli się wam to nie uda. Oznacza to. takie rzeczy dzieją się cały czas. który będzie na tyle mocny. wiecie. i że większość działań na rzecz bezpieczeństwa narodowego to strata pieniędzy. bo wtedy jedna osoba o tych samych możliwościach musiałaby być jednocześnie programistą. Zaskakująco często ktoś jakiś łamie. którymi zamartwiają się inni. bo system musi chronić nas przed rzeczami. jeśli znajdzie się ktoś sprytniejszy od was? Każdy może stworzyć system bezpieczeństwa. o czym inni nawet nie myślą. nad czym nikt wcześniej się nie zastanawiał. 365 . Ale co będzie. jak powinno. a nie jej przeciwieństwo. że to coś jest na tyle bezpieczne. na które nie wpadł jego twórca. Wyczyny Marcusa nie są naciągane. ale najważniejszy to ten. jak i osobą sprawdzającą. żeby sprawdzić własne programy zabezpieczające. Nikt nie jest na tyle kompetentny. znajdziecie tam kilka naprawdę ciekawych historii o pozornie mocnych systemach bezpieczeństwa. że nie da się udowodnić. Możecie jedynie spróbować dany system złamać. Zastanówcie się nad tym przez chwilę. jak łatwo można złamać znane systemy bezpieczeństwa. że coś jest bezpieczne. Zaczniecie rozumieć. Przestaniecie się martwić o rzeczy. Często zdumiewa mnie. Czasem zauważycie w systemie bezpieczeństwa coś. Przecież phishing wynaleziono zaledwie kilka lat temu.

które można otworzyć za pomocą długopisu Bic. Lepiej więc zamknijcie książkę i idźcie na spacer. gdy wszelkie szczegóły są jawne. Podobnie gdy grupka bystrych dzieciaków potrafi przechytrzyć antyterrorystyczne technologie DBW. Świat jest pełen systemów bezpieczeństwa. to płacicie za kiepskie zabezpieczenie. mimo że tak się wam może wydawać. Bruce Schneier www. wydawanie pieniędzy na niezbyt dobre zabezpieczenia jest jeszcze głupsze. a z nas wszystkich czyni lepszych użytkowników tych systemów. Tylko kiepskie systemy bezpieczeństwa opierają się na tajemnicy. A pisanie o słabych punktach tych systemów zmusza ich twórców do projektowania jeszcze lepszych rozwiązań.A jeśli już jakiś złamiecie. dobre systemy działają nawet wtedy. Sprzedawanie prywatności w zamian za bezpieczeństwo jest dość głupie. Gdy kupujecie zapięcia rowerowe Kryptonite. Tajemnica i bezpieczeństwo to nie to samo.com . że nie pomogą one w walce z prawdziwymi terrorystami. to znaczy. żeby opublikować to gdzieś w internecie.schneier. pamiętajcie. Złamcie jakiś.

ludzie. Ubocznym efektem takiego stanu rzeczy jest ich naturalne zainteresowanie problemami związanymi z bezpieczeństwem. Poszedłem po prostu za naturalnym impulsem . którzy odrzucają społeczne normy w imię nieposłuszeństwa. to połączenie sprzeciwu wobec norm społecznych oraz „groźnej” wiedzy na temat tego. cyfrowi pionierzy.to leży w ich naturze. jak odczytać zawartość czipa z karty 367 . tuneli czy dachów. W rezultacie hakerzy są często postrzegani jako obrazoburcy i odmieńcy. czyli badania niewidocznych lub niedostępnych części ludzkiej cywilizacji.POSŁOWIE Andrew „bunnie” Huang. popularna również na uniwersytetach. Łamią konwencje. któremu hacking z pewnością nie jest obcy. haker Xboksa Hakerzy to odkrywcy. ani po to żeby komuś zaszkodzić. Każdy skomplikowany system traktują jak zabawę. na przykład opuszczonych budynków. nie zrobiłem tego ani w geście buntu.tym samym. * Hacking dachów i tuneli (ang. kusi ich rozwiązywanie zawiłych problemów . żeby naprawić uszkodzonego iPoda lub hackować dachy i tunele w MIT*. Niestety. Społeczeństwo to wielki i skomplikowany system. Gdy w 2002 roku w Massachusetts Institute of Technology (MIT) zhackowałem Xboksa. roof and tunnel hacking) .forma tak zwanej eksploracji miejskiej. który popycha mnie.

więc należy do mnie. a czego nie mogę uruchomić na moim sprzęcie. jak niewiele brakuje. co mogę. że na czytelnicze gusta uczniów miała wtedy wpływ zimna wojna). Nie były to być może najmądrzejsze zajęcia. Prawo do hackowania nie powinno jednak przysługiwać tylko nauczycielom akademickim. bo lubię projektować różne rzeczy”. sprawia. Ludzie pytają mnie często: „Dlaczego zhackowałeś system bezpieczeństwa Xboksa?”. będąc doktorantem w MIT. ku rozgoryczeniu rodziców. Okazjonalnie bawiłem się także sztucznymi ogniami i włóczyłem po otwartych placach budowy w mojej dzielnicy. W ostatnich latach ambitni hakerzy nie mieli łatwego życia.kredytowej lub jak otworzyć zamek wytrychem. kupiłem go. W listopadzie 2006 roku miałem szczęście czytać pierwszą wersję powieści. 368 . kiedy to. Odpowiedź nie jest skomplikowana: po pierwsze. Mały Brat pokazuje. dlatego że ten system tam istnieje i jest na tyle złożony. Po drugie. ale stanowiły dla mnie ważne doświadczenie wieku dojrzewania. w jaki sposób możemy przekształcić się w tolerancyjne społeczeństwo otwarte na nowe i odmienne poglądy. Jeśli ktoś mówi mi. że niektórzy ludzie boją się hakerów. że nie jestem jego właścicielem. artylerii. To była dla mnie świetna odskocznia od doktoratu. że jego hackowanie traktuję jak niezłą zabawę. Miałem szczęście.wypożyczałem je ze szkolnej biblioteki (myślę.Jestem inżynierem. broni jądrowej oraz produkcji materiałów wybuchowych . Moja przygoda z hackingiem zaczęła się jeszcze w szkole podstawowej. Motywacje hakerów są jednak zazwyczaj bardzo proste: . więc moja działalność znalazła usprawiedliwienie w oczach właściwych ludzi. Zhackowałem Xboksa. to znaczy. Czytałem książki o modelarstwie kosmicznym. rozbierałem na części wszelkie urządzenia elektroniczne. nad którym siedziałem do późna w nocy. jakie wpadły mi w ręce. Jednak niektóre wydarzenia uświadamiają nam. abyśmy przekroczyli granicę świata opisanego w tej książce. Wyrosłem na wolnomyśliciela dzięki społecznej tolerancji i zaufaniu lokalnej społeczności.

hakerów. Układ obronny organizmu rozpędza się tak bardzo. Tej paranoi nie może uleczyć technologia. Producenci Cartoon Network musieli zapłacić dwa miliony dolarów odszkodowania. by się bać. również nie jest rozwiązaniem. Czy terroryści już wygrali? Czy strach owładnął nami do tego stopnia. więc musimy się przeciwko niemu zaszczepić. Okazało się. Takie działanie jedynie przypomina ludziom. Jeśli chodzi o kwestię wolności. którzy umieścili tam to miejskie graffiti.Natomiast dwa miesiące później. że mają powody. w chwili obecnej USA grozi wstrząs anafilaktyczny. i w rzeczywistości kiepsko chroni nas przed zdesperowanymi wrogami. jak bardzo nieprzewidywalna jest przyszłość. że te ładunki to nic innego jak połączone ze sobą obwody drukowane z migającymi diodami LED. w rzeczywistości może ją nawet powiększyć. policja w Bostonie znalazła podejrzane ładunki wybuchowe i zablokowała miasto na cały dzień. uratuje nas M1k3y. że nie możemy liczyć na to. że uznajemy artystów. promujące nowy serial animowany na Cartoon Network. obrazoburców. A to dlatego.to choroba autoimmunologiczna. że M1k3y tkwi w każdym z nas . kiedy w imię paranoi utracimy naszą wolność. że to inni dadzą nam poczucie wolności i że w dniu.Mały Brat przypomina nam. a być może nawet skromną grupkę dzieciaków grających w Harajuku Fun Madness za terrorystów? Takie zaburzenie ma nawet swoją nazwę . prowadząc do ostatecznej autodestrukcji. Prawda jest taka. pod koniec stycznia 2007 roku. Artyści. aby zdjęli wierzchnie ubranie i przeszli na bosaka przez detektory metalu. zamieniając nas w więźniów własnych urządzeń. a szef kanału w rezultacie zrezygnował ze stanowiska. że nie rozpoznaje samego siebie i atakuje własne komórki. że bez względu na to. jedno jest pewne: ani systemy 369 . zostali aresztowani jako podejrzani terroryści i ostatecznie oskarżeni o poważne przestępstwo. hobbystów. Codzienne zmuszanie milionów ludzi.

bezpieczeństwa. Wyjdźcie z domu i nie bójcie się żyć jak wolni ludzie. ani kryptografia. każdy dzień naszego życia możemy przeżyć jako wolni ludzie będący częścią wolnego społeczeństwa. że bez względu na to. ani przesłuchania czy rewizje osobiste nie dadzą nam wolności. jak wielkie zagrożenia czają się na horyzoncie. . Bądźcie jak M1k3y. Wolność można zdobyć jedynie dzięki odwadze i przekonaniu.

który za pomocą programowania zwrotnego rozgryzł mechanizmy zapobiegania fałszerstwom rejestrowanych klatek w Xboksie. 2003). Zacznijmy od Andrew „bunnie” Huanga i jego książki Hacking the Xbox (No Starch Press.wszyscy jesteśmy zaangażowani w coś. Hacking to fascynujący temat. a w hackingu chodzi właśnie o taki proces. dlatego opublikowano tak wiele materiałów na ten temat. jak i w lokalnych bibliotekach czy księgarniach. Cała nauka polega na opowiadaniu innym o swoich osiągnięciach. 371 . otwierając tym samym drogę do znalezienia kolejnych fajnych hacków do tej platformy. które mogliby zweryfikować.BIBLIOGRAFIA Żaden pisarz nie czerpie pomysłów z powietrza . z których możecie skorzystać zarówno online. Pożyczamy. wtedy studencie MIT. kradniemy i remiksujemy sztukę i kulturę stworzoną przez otaczających nas ludzi oraz naszych literackich przodków. istnieje wiele źródeł. Opowiadając tę historię. To wspaniała historia o bunnie'em. nauczyć się z nich czegoś i które mogliby ulepszyć. co Isaac Newton nazwał staniem na ramionach olbrzymów. Jeśli spodobała się wam ta książka i chcielibyście dowiedzieć się więcej na ten temat.

gospodyń domowych. Jak wiele rzeczy w tej książce. poświęcone projektowaniu sprzętu komputerowego za pomocą domowych sposobów. ale dwa najlepsze to „2600. i pokazali w mediach. prawników i ludzi wszelkiego pokroju. tak i tunelowanie przez DNS jest faktem. Secrets and Lies (Wiley. The Hacker Quarterly”. Haldermana „Freedom to Tinker” (www.bunnie stworzył przy okazji pewien rodzaj biblii programowania zwrotnego oraz hardware hackingu. Spuścili je ze smyczy w parkach. antypirackich technologiach oraz kryptografii. Istnieje kilka świetnych czasopism poświęconych temu tematowi. Szczegóły tego zjawiska opublikował w 2004 roku Dan 372 . Natomiast jego Applied Cryptography (Wiley.com/blog. Bruce prowadzi świetnego bloga i listę mailingową: schneier. podsłuchach. 2000) oraz Beyond Fear (Copernicus. gdzie duże korporacje wyrzucały swoje odpady. Nie pomińcie także „Feral Robotics” Natalie Jeremijenko z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego (xdesign. Blog Eda Feltena i Aleksa J. które pomogą laikom zrozumieć zagadnienie bezpieczeństwa i wyrobić w nich krytyczne podejście do tego tematu. którzy atakują protokoły bezpieczeństwa i szyfry. którzy w przejrzysty sposób piszą o bezpieczeństwie.freedom. w którym anonimowi hakerzy przechwalają się swoimi osiągnięciami w tej dziedzinie. W ruchu cyberpunkowym uczestniczy mnóstwo dzieciaków. Naturalnie w internetowym świecie jest mnóstwo materiałów na ten temat. oraz czasopismo wydawnictwa O'Reilly „MAKE” typu „zrób to sam”.edu/feralrobots/). jak zanieczyszczona jest nasza ziemia.ucsd. 1995) to nadal najlepszy przewodnik po kryptografii. Kryptografia i bezpieczeństwo to strefa dla utalentowanych amatorów. Natalie i jej studenci wymienili instalację elektryczną w dziecięcych pieskach-robotach z sieci sklepów Toys 'R Us i zamienili je w niesamowite detektory odpadów toksycznych.to-tinker. 2003) Bruce'a Schneiera to niezrównane teksty.com) jest prowadzony przez dwóch fantastycznych profesorów inżynierii. rodziców.

napisał też niesamowitą książkę na ten temat pod tytułem We. w jaki sposób za pomocą RFID i fab labów można by było zmusić firmy do tworzenia produktów.wirednews. aby uczynić z internetu miejsce bezpieczne pod względem wolności 373 .org) jest organizacją charytatywną z niskimi składkami członkowskimi. jeśli już o nim mowa.html). jaki sobie tylko wymyślicie. Zostało to udokumentowane w świetnej książce Gershenfelda pod tytułem Fab (Basic Books. To właśnie podczas czytania tej książki natknąłem się na Fundację Elektronicznego Pogranicza (EFF). 2005) pokazuje.Kaminsky.05/rfid. Pieniądze przekazane przez indywidualnych darczyńców wydaje na to. które nie zatruwałyby świata. Bruce Sterling.com/b02004. jeden z nich można znaleźć na stronie stuff.edu/hacker/hacker. które potrafią skopiować każdy przedmiot. 1993).ppt).eff. Fundacja Elektronicznego Pogranicza (www. the Media (O'Reilly. 2006) przedstawia mrożące krew w żyłach spojrzenie na niebezpieczeństwa czające się w świecie RFID. zacznijcie od artykułu Annalee Newitz pod tytułem The RFID Hacking Underground w „Wired Magazine” (www. Z kolei Adam Greenfield w swoim Everyware (New Riders Press.mit. który obecnie kieruje Center for Citizen Media na Uniwersytecie Harvarda oraz na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley . W swoim laboratorium Fab Lab Neal Gershenfeld z MIT (fab. Z kolei Bruce Sterling w swojej pracy Shaping Things (MIT Press.com/wired/ archive/i4. która jest również pierwszą książką opublikowaną przez poważnego wydawcę i wypuszczoną jednocześnie w internecie (wydano wiele egzemplarzy. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o hackowaniu RFID. 2004).cba. 2005). napisał też pierwszą świetną książkę o hakerach i prawie pod tytułem The Hacker Crackdown (Bantam.edu) zajmuje się hackowaniem pierwszych na świecie prawdziwych tanich „drukarek 3D”. Guru „dziennikarstwa obywatelskiego” to Dan Gillmor. czołowy ekspert w dziedzinie tunelowania (www.doxpara. mit.html). w której miałem zaszczyt pracować przez cztery lata.

tworzoną wspólnymi siłami encyklopedię internetową. szkolnego czy bibliotecznego cenzurującego firewalla (tor. ale tylko nieliczni robią to z taką werwą jak twórcy strony Slashdot: „News for Nerds. demokratycznie wybranych urzędników. Jedno ostrzeżenie: nie możecie patrzeć tylko na hasła w Wikipedii. którą każdy może redagować. FreeCulture to międzynarodowy ruch studencki aktywnie rekrutujący nowych członków.org). FreeCulture (freeculture. podobnie zresztą jak American Civil Liberties Union (aclu. Możecie dołączyć do tej walki. Creative Commons (creativecommons. EFF pomaga też w rozwoju routera cebulowego (The Onion Router). W samym języku angielskim znajduje się w niej już ponad milion haseł. który przykuł ich uwagę. To najskuteczniejsi bojownicy o wolność internetu. żeby sprawdzić. w razie gdyby chcieli was sprzedać w imię walki z terroryzmem. org).osobistej. wolności słowa.eff.z których wszystkie zasługują na wasze wsparcie. komu warto zaufać. Przebieg walki o cyberwolność rejestrowany jest na wielu stronach internetowych. zapoznać się z konkurencyjnymi punktami widzenia i zdecydować samemu.org) . który j u ż t e r a z umożliwia wam obejście rządowego. którzy otwierają własne oddziały w swoich szkołach lub na uczelniach.org). Wikipedia stanowi świetną przykrywkę dla hackingu oraz kontrkultury i jest aktualizowana co nanosekundę. jak doszło do powstania danego wpisu. mafią lub jakimkolwiek innym chłamem. 374 . EFF posiada ogromną. wpisując się na listę mailingową i pisząc do lokalnych. właściwej procedury prawnej i pozostałych punktów Karty Praw. To świetny sposób. żeby się zaangażować i coś zmienić. No i naturalnie m u s i c i e odwiedzić Wikipedię. Public Knowledge (publicknowledge. Powinniście też patrzeć na linki „Historia” i „Dyskusja” znajdujące się na górze każdej strony w Wikipedii.org). rozbudowaną stronę internetową zawierającą niesamowite informacje skierowane do szerokiego grona odbiorców.org). piractwem. Stuff That Matters” (slashdot.

Danii.com). które zostały wydobyte od państwa dzięki żądaniom wysuwanym na mocy Ustawy o wolności informacji (Freedom of Information Act) lub dzięki przeciekom zdobytym przez informatorów. Autobiografia Hoffmana Soon to Be a Major Motion Picture (również wydana przez Four Walls Eight Windows) mimo swojej bardzo zbeletryzowanej formy jest jednym z moich ulubionych pamiętników. Jeśli już mówimy o szalonych pomysłach. przejrzyjcie Cryptome (cryptome. 2002). Abbie Hoffman i Yippisi rzeczywiście próbowali wprawić Pentagon w lewitację. od której nie będziecie mogli się oderwać.piratpartiet. Klasyczne dzieło Abbiego Hoffmana o rozwalaniu systemu Steal This Book doczekało się wznowienia (Four Walls Eight Windows. Stephenson opowiada historię Alana Turinga i maszyny szyfrującej Enigma używanej przez nazistów. 375 . przynajmniej w momencie pisania tej książki (lipiec 2006).Jeśli chcecie dotrzeć do n a p r a w d ę zakazanej wiedzy.org). Hoffman był niesamowitym gawędziarzem i miał świetny instynkt aktywisty. Są trochę szaleni. USA i Francji. Do kontrkulturowej klasyki należy też W drodze Jacka Kerouaca. Najlepszym literackim opisem historii kryptografii jest bez wątpienia Cryptonomicon Neala Stephensona (Avon. 2002). jak naprawdę żył. najbardziej niesamowite archiwum tajemnic na świecie zawierające zatajone i odtajnione informacje. grali na giełdzie i pracowali z grupą o nazwie Up Against the Wall Motherfuckers. ale zajmują się szeroko zakrojoną działalnością. 1998). zajrzyjcie do książki Larry'ego Slomana Steal This Dream (Doubleday. gdzie grupa ludzi stara sieje aktualizować (stealthiswiki. Jest również dostępne online na wiki.se) z siedzibą w Szwecji. Partia Piratów wspomniana w Małym Bracie to prawdziwa i dobrze prosperująca partia (www.nine9pages. Odważni wydawcy Cryptome zbierają i publikują materiały. Jeśli chcecie dowiedzieć się. To porywająca powieść wojenna.

2004). Ta książka nie powstałaby bez wspaniałej powieści Georgea Orwella pod tytułem Rok 1984. Jeśli chcecie zdobyć dodatkowe punkty.którą można dostać praktycznie w każdym antykwariacie za niewielkie pieniądze. Przeczytałem ją w wieku lat dwunastu. Słowo „Orwellowski” to synonim państwa. na którym znajduje się nagranie Allena Ginsberga. które dosłownie zmieniły świat. Na archive. Skowyt Allena Ginsberga dostępny jest w wielu miejscach online. Farrar. PRZECZYTAJCIE TĘ KSIĄŻKĘ. które zmieniło świat. takich jak Kathe Koja. dzieła. a także uroczysta lewitacja Abbiego Hoffmana przed Pentagonem. Scott i jego żona Justine Larbalestier w pewnym stopniu zainspirowali mnie do napisania książki dla młodych dorosłych. 1997) to książka. Jeśli kiedykolwiek czuliście się jak wyrzutki społeczeństwa. Dzięki.org możecie też posłuchać MP3 z nagraniem samego autora recytującego ten utwór. bo byliście zbyt dziwaczni lub zbyt bystrzy. która opowiada o przygodach cool hunterów i aktywistów ruchu kontrkulturowego. Jeśli chodzi o bardziej współczesną literaturę. Zmieniła moje życie. . Jest to najlepsza kiedykolwiek wydana książka ukazująca degradację społeczeństwa. przesłuchajcie album Tenderness function zespołu The Fugs. który pojawił się w Związku Radzieckim. Potem wracałem do niej ze trzydzieści-czterdzieści razy i zawsze znajdowałem w niej coś nowego. Wielu powieściopisarzy przyczyniło się do powstania kilku fragmentów Małego Brata. Nadzwyczajna. polecam So Yesterday Scotta Westerfelda (Razorbill. dwójmyślenie i tortury. w którym panują wszechobecny nadzór. Orwell miał nieprzeciętny dar opowiadania i nie znosił systemu totalitarnego. mistrzowska i zabawna powieść Daniela Pinkwatera pod tytułem Alan Mendelsohn: The Boy from Mars (opublikowana ostatnio w antologii 5 Novels. Straus and Giroux. W dzisiejszych czasach książka Rok 1984 jest nadal aktualna jako autentycznie przerażający utwór science fiction i jest jedną z powieści. którą powinien przeczytać każdy maniak komputerowy.

Jay Lake. bohaterowie: Mitch Kapor. Daniel Pinkwater. Dziękuję wam wszystkim za narzędzia. George Orwell. Seth Schoen. Cindy Cohn. Ben Rosenbaum. Tim O'Reilly. należą: hakerzy i cyberpunki: Andrew „bunnie” Huang. Quinn Norton. Alex Halderman. Danny O'Brien. Mark Frauenfelder. Pat York. Kate Miles. Karl Levesque. Aaron Swartz. John Perry Barlow. John Henson. Zak Hanna. Do grona osób. Natalie Jeremijenko. dzięki którym mogłem przemyśleć i opisać powyższe idee. Kathe Koja. Roz i Gord Doctorow. Annalee Newitz. przyjaciół. Rael Dornfest. John Battelle. Abbie Hoffman. Emily Hurson. David Pescovitz. którym chcę szczególnie podziękować. danah boyd. Scott Edelman. Fred von Lohmann. Wendy Grossman. Justine Lar-balestier. Harry Kopyto. Harriet Wolff. Ken Snider. Larry Lessig. Gweeds. Jim Kelly. Jamie Boyle. Grad Conn. Emmanuel Goldstein. Dan Gillmor. Damon Knight. Xeni Jardin. John Gilmore. Amanda Foubister. Ross Dowson. Scott Westerfeld. . Bruce Schneier.PODZIĘKOWANIA Książka ta nie powstałaby bez ogromnego wsparcia wielu pisarzy. Shari Steele. mentorzy: Judy Merril. mentorów i bohaterów. Joe Trippi. Ed Feiten. Neil i Tara-Lee Doctorow. autorzy: Bruce Sterling. Kevin Pouslen. przyjaciele: Fiona Romeo. Jon Gilbert.