You are on page 1of 75

Krystian Defer

Kuracja

Natury

Spis Treści:

1.Większość chorób ma podłoże nerwowe. …

3

2.Choroby przewlekłe. …

6

3.Wnioski wypływające z Huny. …

10

4.Rzędy wibracyjne. …

12

5.Zrozumienie przez Lono przyczyny choroby. …

14

6.Główny organ pracy podświadomości. … 18

7.Pozytywne myślenie.

8.Brama Prany. … 28

33

10.Bioplazma. … 36

11.Ezoteryczna wiedza trafia pod strzechy. …

12.Stymulacja czakramów. … 41 13.Homeostaza. … 43

14.Jedna wielka sieć powiązań energetycznych. … 46 15.Energetyczna natura bytów. … 48 16.Stary nurt choroby. … 54

59

17.Jak podporządkować sobie Ku?

9.Gorczyca biała. …

21

37

18.Ośrodek naszego centrum świadomości. … 60 19.Informacja staje się ogólnodostępna. … 63

20.To życie jest szkodliwe. … 65 21.Zagrożenia przy eksploracji Planu Astralnego. … 68 22.Zawory energetyczne. … 68

23.Implikacja etyczna. … 24.Kilka zdrowotnych sugestii. … 25. Bibliografia. …

23.Implikacja etyczna. … 24.Kilka zdrowotnych sugestii. … 25. Bibliografia. …
23.Implikacja etyczna. … 24.Kilka zdrowotnych sugestii. … 25. Bibliografia. …

71

73

75

I choć to wydaje się być zdumiewającym, większość chorób ma podłoże

nerwowe(1). Tę prawdę jednym z pierwszych odkrył i sformułował niejaki Dharma, który około dwa i pół tysiąca lat temu osiadł w Chinach i tam się zasymilował. I choć pochodził z Europy, to właśnie w Chinach, ówczesnych Chinach, wydał niewielką, pełną zaszyfrowanych prawd, książeczkę, w której treści zawarł właśnie takie wnioski. Stwierdził tam, iż choroby i wszelkie boleści mają podłoże nerwowe. Oczywiście, wtedy jeszcze nie znano tego klasycznego i współczesnego nam podziału na nerwy somatyczne( motoryczne) oraz na nerwy wegetatywne( autonomiczne). Lecz wtedy to jak nigdy już później traktowano człowieka całościowo, dziś powiedzielibyśmy :

holistycznie. Więc nie różnicowano zarówno unerwienia, ale także nie dzielono organizmu na osobne organy i narządy. Według więc Dharmy choroby wynikają ze złej pracy lub usterek nerwów. Dzisiaj, bogatsi o wiedzę, możemy stwierdzić, że chodzi w tej idei bardziej o jakieś blokady i bariery w przepływie energii, co wiąże się ściśle z pracą konkretnych nerwów lub splotów nerwowych. Tę energię możemy nazywać praną, chi( czi), qi lub ki, lub maną lub siła witalną. Nazwy zależą od tego do jakiej części świata odnosimy nazwę tej energii. W tradycji Chińskiej nazywamy ją „chi”(czyt: czi), w Japońskiej „ki”, w tradycyjnej Hunie nazywa się ją „ maną”, a w Europejskiej tradycji „ siłą witalną”(Hipokrates) lub „ magnetyzmem zwierzęcym”(Mesmer).

tradycji „ siłą witalną”(Hipokrates) lub „ magnetyzmem zwierzęcym”(Mesmer). Pole energetyczne człowieka. 3

Pole energetyczne człowieka.

Często dzieli się tę energię na dwa typy. W Chinach i Japonii dzieli się ją na Jang i Jin. Jang to forma aktywna, to plus, to aspekt męski. Jin to forma bierna, to minus, to aspekt żeński, to Księżyc, to noc. Charakterystyczne jest właśnie to, co pierwszy odkrył Dharma, iż kanały energetyczne pokrywają się w dużym stopniu z przebiegiem nerwów. Blokady, zarówno w nerwach jak i w kanałach energetycznych, wpływają na siebie wzajemnie. I tak, usterki w nerwach, na przykład paraliże, powodują automatycznie zatory w kanałach energetycznych. A blokady a kanałach energetycznych prostą drogą prowadzą do zmian patologicznych w odpowiednich nerwach.

prostą drogą prowadzą do zmian patologicznych w odpowiednich nerwach. Kanały Energetyczne( medycyna Chińska) 4

Kanały Energetyczne( medycyna Chińska)

W kwestii energetyki ciał wyrosło wiele szkół i teorii na ten temat, uzależnionych głównie od tego, gdzie one powstały, w jakim regionie świata. Dziś jednak za najważniejsze uznaje się dwa nurty. To jest podejście Indyjskie, tak zwana ajurweda, oraz Chińskie, tak zwana medycyna Chińska. W ajurwedzie przyjmuje się, że istnieją większe i mniejsze kanały energetyczne, nazywane „nadi”. Wszystkich nadis jest około 72 tys. ,co, nadmienię, ma dość istotne znaczenie, o czym jeszcze wspomnę w dalszej części tej publikacji. W ajurwedzie przyjmuje się, że trzy główne nadis, to jest: Sushumna, Ida, i Pingala, przebiegają wzdłuż rdzenia kręgowego. Ponadto istnieją też tak zwane czakry( czakramy)- wszystkich jest kilkaset-, które są miejscem, gdzie nadis się krzyżują. Ponadto także główne czakramy są rozlokowane wzdłuż rdzenia kręgowego, właśnie wzdłuż tych tych trzech głównych nadis. W czakramach, tych wirach energetycznych, dochodzi stale do zamiany i przekształcenia się różnych typów energii- tych wszystkich , które są budulcem naszych ciał energetycznych- z jednej formy w drugą.

typów energii- tych wszystkich , które są budulcem naszych ciał energetycznych- z jednej formy w drugą.

Nadis.

Czyli na przykład niskie emocje( na przykład strach), ulokowane w niższych czakramach, ulegają zamianie na formy energii, które zapisują zmiany w niższych ciałach energetycznych. A wyższe formy emocji lub uczuć( na przykład miłość lub empatia) są transformowane na energie wyższych ciał energetycznych człowieka. Oczywiście, jest to tylko mały przykład, bowiem rzeczywiste procesy energetyczne u człowieka, w ciałach energetycznych człowieka, są bardzo złożone i skomplikowane, i czasami bywa są one nielinearne. Nie chcę się powtarzać i pisać, co już zawarłem w swych wcześniejszych publikacjach( „Ścieżka leniwego maga” i „Magia ciała

ludzkiego”). Zainteresowanych odsyłam do tych publikacji. Ludzkie zdrowie jest dość nieprecyzyjnym pojęciem. Można śmiało nawet rzec:

iż w istocie nie ma zupełnie zdrowego ani jednego człowieka na świecie. Nie

ma, i nie było. Zawsze można coś znaleźć, a to brak tylnej szóstki w szczęce,a

to

lekkie płaskostopie, może łupież. W żadnym razie nie ironizuję, ale jest coś

w

tym zdaniu:

jak się pokombinuje, to zawsze coś nie pasuje. Ponadto,

zdrowie dotyczy nie tylko ciała fizycznego, ale także naszej kondycji psychologicznej. Tak to jest ciekawie urządzone, ciekawie i dziwnie, iż zawsze mamy tę swoją piętę Achillesa. I jest tak, iż jeśli ktoś choruje na „A”, to nie choruje na „B”, a ktoś inny choruje na „B”, lecz nigdy nie zachoruje na „A”. Daleki jestem od stwierdzenia, iż tym zawiadują jakieś siły wyższe. Ale wydaje mi się, iż jest to podobne w swej istocie z działaniem tej słynnej „synchroniczności”,odkrytej przez Gustawa Junga. I chodzi mi raczej nie o dosłowne podobieństwo, lecz podobieństwo charakteru tych zjawisk. Lecz o prawdziwej chorobie możemy powiedzieć dopiero wtedy, gdy mamy jakąś dolegliwość, która albo nam mocno zatruwa życie, rujnując systematycznie psychikę( na przykład choroby przewlekłe), albo to nam uniemożliwia skuteczne realizowanie się w pracy czy w życiu społecznym, albo mamy do czynienia z zagrożeniem życia. Choroby przewlekłe(2) mogą mieć charakter chorób autoagresji, kiedy to nasz własny system immunologiczny niszczy określony typ naszych własnych potrzebnych nam komórek, na przykład komórek nerwowych. Czyli to w tym

przypadku będzie albo Stwardnienie Rozsiane(SM), albo choroba Alzheimera albo choroba Parkinsona. Gdy są niszczone komórki stawów, mamy do

czynienia z reumatyzmem, to też jest choroba autoagresji. I gdy nasz system immunologiczny zniszczy w trzustce komórki zwane wysepkami Langerhansa,

to mamy do czynienia z cukrzycą. Inny typ chorób przewlekłych to choroby

wynikające z urazów mechanicznych, a także z paraliżów układu nerwowego somatycznego, i także z paraliżów części układu nerwowego wegetatywnego. Szczególne znaczenie mają, w opinii autora tego opracowania, blokady i większe lub mniejsze paraliże części układu nerwowego wegetatywnego.

Oczywiście, jak ktoś mówi o paraliżu, to się ma na myśli głównie sparaliżowanych ruchowo, czyli paraliże unerwienia somatycznego. Lecz mało kto zdaje sobie sprawę z tego, iż mogą też powstać paraliże unerwienia wegetatywnego, które w konsekwencji mogą mocno upośledzić pracę naszych narządów i organów wewnętrznych, takich jak: żołądek, jelita, dwunastnica,

wątroba, trzustka, a nawet prowadzić do chorób z obszaru płucno-sercowego.

Te paraliże( wegetatywne) także skutecznie rozregulowują prawidłową

homeostazę organizmu, prawidłową robotykę i automatykę pracy narządów wewnętrznych. Pierwszy właśnie był wzmiankowany Dharma. Pierwszy, który tak wyraźnie powiązał choroby wewnętrzne z działaniem unerwienia. A było to już ponad 2,5 tys. lat temu. Umówmy się, że choroby zagrażające życiu praktycznie w całości zostawmy lekarzom i szpitalnemu lecznictwu. Choć metody, które tu przedstawię, pomagają i w takich chorobach. Wspomnę jedynie, że ja nie jestem lekarzem, i moje publikacje nie mają charakteru poradnictwa medycznego, w tym aspekcie brania w pełni odpowiedzialności za

proces leczniczy. Ja mogę ci, Drogi czytelniku, coś jedynie zasugerować, lecz,

co zrobisz, zależy tylko od Ciebie, i w pełni bierzesz ty za to odpowiedzialność. Moje tu sugestie będą dobre w tym zakresie, w jakim widział choroby Dharma, czyli pomagać one będę w chorobach przewlekłych związanych głównie z usterkami działania układu nerwowego wegetatywnego. To tak dużo jeśli ci powiem i uświadomię, że medycyna klasyczna w tej sferze jest praktycznie bezradna. Bo nie ma takiego lekarstwa alopatycznego, które by tu coś pomogło. Podobnie jak nie ma lekarstwa alopatycznego na paraliże unerwienia somatycznego, lub uszkodzenia tego typu unerwienia, na przykład wskutek upadku z konia lub lekkomyślnego skoku na główkę do płytkiej wody.

W dawnych Chinach był taki zwyczaj, iż lekarz tylko wtedy dostawał godziwą

zapłatę, gdy w domach, rodzinach pozostających pod jego opieką paradoksalnie nikt nie chorował. Czyli zupełnie odwrotnie jak jest dzisiaj. Spowodowało to to, iż w medycynie Chińskiej, jak w żadnej innej, kładzie się głęboki nacisk na profilaktykę. Profilaktykę, która jest stosowana w tych wszystkich elementach, które ewentualnie mogą wpływać na zdrowie. Dotyczy więc to prawidłowego

odżywiania, gimnastyki, aktywności fizycznej( qi gong, tai chi), walki ze stresem ( medytacje), zapewnieniem odpowiednich warunków do życia ( feng shui). To właśnie w Azji na wiele wieków przed Europą zostały wypracowane odpowiednie metody profilaktyki zdrowia, które umiejętnie stosowane zapewniały długie życie, i co ważne, w pełni zdrowia. Na szczęście jednak dla nas, Europejczyków, i w naszym kręgu kulturowym od dłuższego już czasu te ścieżki profilaktyki są także rozwijane. To piersi starożytni Grecy wprowadzili kult zdrowego ciała. To tam powstała gimnastyka i w ogóle sport( lekkoatletyka, zapasy). A przynajmniej od XIX w. w całej Europie mocno

rozwinęły się i rozwijają metody profilaktyki zdrowotnej.

rozwinęły się i rozwijają metody profilaktyki zdrowotnej. Sport w starożytnej Grecji. Pamiętajmy jednak stale, iż

Sport w starożytnej Grecji.

Pamiętajmy jednak stale, iż to w dużej mierze jedynie od nas samych zależy, jak będziemy traktować swoje zdrowie i kondycję fizyczną. Oczywiście, zawsze są jakieś obiektywne przeszkody. No, ale w takiej sytuacji są wszyscy. A jednak, niektórzy z nas umieją zadbać o swoje zdrowie. I tak jak za nas nikt nie pójdzie w końcu do dentysty z chorym zębem, tak za nas nikt w sumie nie będzie dbał, co jemy, i jak traktujemy swoje ciało. Okazuje się bowiem, że metody profilaktyki już są podane na talerzu, pewne metody walki z przypadłościami już są( o czym będę pisał). Trzeba się jednak samemu zdecydować i zmusić do działania, które, przyznaję, może być czasami monotonne i długie czasowo. Lecz jeżeli jednak doprowadziliśmy się sami długimi zaniechaniami do tak złego stanu, to i walka o zdrowie może być też czasochłonna. Bowiem praktycznie wszystkie boleści, poza wypadkami mechanicznymi, rodzą się w naszych głowach. I są wynikiem zaniedbania lub dysharmonii pomiędzy naszym ŚJ( średnim Ja), Lone, Uhane(Huna), a naszym NJ( niższym Ja), Ku, Unihipilli(Huna). Oto nasza podświadomość( NJ) nie

współgra właściwie z naszą świadomością( ŚJ). Najczęściej jednak wina leży w naszej świadomości (ŚJ, Lono). Bowiem podświadomość (NJ,Ku) z reguły realizuje wszystko to, co płynie z naszej świadomości( ŚJ, Lono). I zrealizuje nawet błędne programy, jeśli w tej metaforze potraktujemy myśli jako programy. Rozpatrując nasze zdrowie,lub czyniąc pierwsze starania w tym względzie, warto sięgnąć w pierwszym rzędzie po publikacje i książki na temat Huny. Dlaczego? Bowiem Huna to nie tylko sposób na rozwój duchowy, lecz w Hunie jest wyjaśnione, w jaki sposób funkcjonuje nasz umysł,co rzutuje na nasze zdrowie. I to właśnie tam zostały podane właściwe relacje, jakie łączą poszczególne części naszego umysłu i duszy. A uczyniono to tam na długo przed tym, nim ustalono w europejskiej psychologii te same konkluzje. I to wieki wcześniej, niż to ustalili uczniowie Freuda i Junga. Więcej na ten temat piszę w swych wcześniejszych publikacjach. Teraz jedynie przedstawię siedem podstawowych zasad Huny, które w skondensowany sposób opisują świat widziany przez pryzmat tego rozwoju duchowego, jakim jest Huna.

7 Zasad Huny. 1.IKE – świat jest tym, czym myślisz. 2.KALA- nie ma ograniczeń. 3.MAKIA- energia podąża za uwagą. 4.MANAWA- chwila mocy jest teraz. 5.ALOHA- kochać, to dzielić szczęście. 6.MANA- wszelka moc pochodzi z wnętrza. 7.PONO – skuteczność jest miarą prawdy.

dzielić szczęście. 6.MANA- wszelka moc pochodzi z wnętrza. 7.PONO – skuteczność jest miarą prawdy. Symbol Huny.

Symbol Huny.

Jeśliby zapytać, jakie byłby najważniejszy wniosek wypływający z Huny?(3) I

to pomimo tego, iż powstało i powstanie jeszcze wiele opracowań na temat

Huny. To wydaje się, że można by je tak sformułować. Z poziomu Lono( ŚJ) nie można ni jak wpłynąć na Kane( WJ), na Wyższe Ja. Jedynie Ku( NJ), czyli Niższa Ja, może wpływać na Kane. To jest bardzo znamienny wniosek. Widać więc, iż nasze Średnie Ja( Lono) jedyne co może zrobić, to uzdrowić relacje z Ku. Jednak, i to jest znamienne, choroba zwykle prowadzi do zaburzenia tych dobrych relacji Lono z Ku. Choroba więc jest albo wynikiem tego dysonansu, albo sama prowadzi do tych zaburzeń. Można więc powiedzieć, iż wszystkie choroby działają jak samonapędzające się koło, generator. Potrzeba więc wiele trudu, by doprowadzić nasz umysł do stanu sprzed choroby. Trzeba wręcz mieczem radykalnie przeciąć te perpetuum mobile tych problemów zdrowotnych. I tu można powiedzieć, iż właśnie takie radykalne przecięcie często przynosi dobre skutki. To może być pojedynczy seans u bioenergoterapeuty, który przywraca choćby tylko na krótki czas prawidłową energetykę organizmu, wzmacnia osłabione czakramy. I to czasami wystarczy, by sam organizm już dokonał uzdrowienia. Właśnie to jest niczym ten miecz Damoklesa. Jednak nie dzieje się tak zawsze. Bowiem regułą jest, iż po seansie u healera po pewnym czasie organizm i energetyka powraca do starych kolein. I w sumie chorujemy dalej. Dlaczego tak się dzieje? Powodów może być kilka. Być może zmiany energetyczne doprowadziły już do trwałych zmian w ciele fizycznym? I nawet, jeśli uregulujemy pracę czakramów, to jednak później zmiany patologiczne w ciele przeważają. Istnieje bowiem stałe wzajemne działanie wszystkich naszych ciał na siebie( chodzi tu także o ciała energetyczne, subtelne). Być może mieszkamy w miejscu działania jakichś szkodliwych cieków lub złych promieniowań? Być może też mamy dysonans między Ku a Lono? Powodów tego może być więcej. Na szczęście są też takie metody energetyczne, które nie działają jak pojedynczy impuls, jak jedna wizyta u healera, tylko w swej pracy są podobne do systematycznego i stałego działania upartej kropli, która jednak w efekcie drąży kamień. Na pewno fitoterapia, czyli zioła, są tą jedną z lepszych takich

długoterminowych kuracji. Zioła mają, dobrze dobrane, bardzo dobre i silne działanie zdrowotne. Po dobrej kuracji ziołowej zwykle nie wraca już leczona

przypadłość. Istnieje jednak złota zasada w fitoterapii. Zioła należy przyjmować

w rytmie siedmiodniowym. To znaczy przyjmuje się zioła przez 21 dni, po

czym należy zrobić 7 dniową przerwę. By po tej przerwie ponownie zastosować kolejne leczenie 21-dniowe tym samym ziołem lub mieszanką ziołową. To jest bardzo ważna zasada, i w podobnej formie stosuje się podobną zasadę w innych terapiach naturalnych. Może nie koniecznie dosłownie w rytmie siedmiodniowym. Należy więc wprzódy wahadełkiem ustalić, w innych

terapiach naturalnych, w jakim rytmie należy stosować daną kurację. Przerwy

w kuracjach są jednak konieczne, bowiem w trakcie ich trwania organizm musi przetrawić działanie danych metod, tak by człowiek i jego ciało doszło do optymalnej na danym etapie leczenia homeostazy.

doszło do optymalnej na danym etapie leczenia homeostazy. Zmiana pola po jednorazowym seansie energetycznym. Bardzo

Zmiana pola po jednorazowym seansie energetycznym.

Bardzo przydatnym narzędziem pracy nas samych ( Lono,ŚJ) z naszą podświadomością (Ku, NJ) jest wahadełko. Wahadełkiem możemy otrzymywać wskazówki od naszego Ku. Pisałem już o tym w innych publikacjach obszernie. Teraz tylko podam najważniejsze informacje. Oto wahadełko pracuje na podobnej zasadzie jak wariograf, czyli wykrywacz kłamstwa. Drobne

naprężenia mięśni palców i dłoni dają w konsekwencji wymierne informacje, i

są to informacje z poziomu naszych podświadomości lub z poziomu Pola

Morficznego( Planu Astralnego). Szacuje się, iż wahadełkiem skutecznie może się posługiwać 95% dorosłej populacji. Podobnie, odpowiedzi wahadełka są

trafne w około 90% spraw, oczywiście przy prawidłowym i umiejętnym stosowaniu wahadełka. Te 10% nietrafności wynikają stąd, iż nawet nasza

podświadomość(Ku) nie zna odpowiedzi na wszystkie pytania czy kwestie, ani nawet z poziomu Pola Morficznego nie uzyskamy prawidłowej odpowiedzi na wszystkie pytania. Być może nasze obciążania karmiczne zabraniają w konsekwencji udzielić nam tych cennych dla nas informacji. A może złośliwe byty, typu elementale, dewy lub demony posyłają nam umyślnie fałszywe informacje. Co ważne jednak i co koniecznie trzeba tu dodać to to, iż istnieją też tak zwane wahadełka emisyjne( np.Karnak), które same emitują określony typ promieniowania radiestezyjnego, i mogą one w konsekwencji być użyte na przykład w procesie leczniczym.

konsekwencji być użyte na przykład w procesie leczniczym. Różne typy wahadełek. O uniwersalizmie i bogactwie

Różne typy wahadełek.

O uniwersalizmie i bogactwie zastosowania określonych typów wahadełek świadczy zastosowanie ich, za pomocą tak zwanych tablic radiestezyjnych, w głębokiej diagnostyce nie tylko zdrowotnej ale także ogólnej, ogólnych warunków życia. Obecnie bardzo modnym staje się zastosowanie wahadełek w projektowaniu i tworzeniu tak zwanych rzędów wibracyjnych(4). Czyli takich sekwencji graficznych, które w konsekwencji mają kształtować rzeczywistość, tym samym na przykład leczyć, i na których formę ma wpływ całe dziedzictwo piśmiennicze i graficzne cywilizacji ludzkiej. Rzędy owe są tworzone z symboli, liter alfabetu, cyfr i licz i wielu wielu jeszcze innych graficznych form.

Lecz przy ich tworzeniu wymagana jest umiejętność pracy z wahadełkiem.

tworzeniu wymagana jest umiejętność pracy z wahadełkiem. Stopniowe powstawanie rzędu wibracyjnego(język rosyjski)

Stopniowe powstawanie rzędu wibracyjnego(język rosyjski) Wersja ostateczna to rys.76г

Rzędy wibracyjne swą energetyczną wibracją mogą zmienić głębokie przyczyny warunkujące dane typy chorób. Mogą one(te przyczyny) leżeć u podłoża tych chorób, i powodować stałe nawracanie tychże chorób, i to pomimo leczenia. Ponieważ te przyczyny mają energetyczny wymiar i tylko na poziomie energetycznym za pomocą tych określonych, zawsze indywidualnie zaprojektowanych w każdym pojedynczym przypadku, rzędów wibracyjnych można je dopiero usunąć. Te przyczyny to różnego rodzaju ingramy, klątwy,

krzyże karmiczne, doświadczenia traumatyczne, itd

początkowo bezsilni, i okazuje się, że dopiero odpowiednim rzędem wibracyjnym możemy dojść do pierwotnej przyczyny choroby. A znany jest głęboki sens leczniczy, który tu specjalnie wyłuszczę: uzdrowienie wtedy następuje w sposób efektywny, jeśli świadomość(Lono) określi głęboką przyczynę choroby, dojdzie do źródeł choroby, gdy uświadomimy to sobie, wówczas to podświadomość(Ku) zrealizuje już dalszy proces leczenia.

Czasami jesteśmy

Ważna jest jednak ta praca świadomości. Dzieje się tak dlatego, iż podświadomość(Ku) choć wie znacznie więcej niż świadomość(Lono) i ma znacznie większe możliwości percepcyjne i obliczeniowe, nie umie jednak wyciągać prawidłowych wniosków logicznych, nie działa celowo i nie działa na wolną wolę. Ta zasada ma również zastosowanie w wielu metodach, na przykład psychoanalizie, gdzie pacjent musi sam dojść przy udziale prowadzącego terapeuty, co stoi za źródłem danej fobii czy psychozy. Na

marginesie, wydaje się, iż psychoanaliza jest chyba jedną z najmniej skutecznych terapii a na pewno najdłużej się ciągnącą, ale jest to opinia autora tego opracowania. Ta zasada, nazwijmy ją: zrozumienia przez Lono przyczyn(5), jednak właśnie ma zastosowanie przy projektowaniu rzędu wibracyjnego, tak by wprzódy określić przy tym głęboką przyczynę boleści, a potem zaprojektować odpowiednio rząd wibracyjny. Na przykładzie tej metody doskonale jednak widać, jaką siłę i potęgę reprezentują słowa, wyrazy pisane, i różnorodne formy graficzne. Wpływają one mocno w naszą psychikę, i nawet sami nie wiemy o tym, a one wręcz modulują naszą rzeczywistość. Wszak alfabet i pismo jest graficznym zapisem słów. Nie bez przyczyny Biblia

zaczyna się zdaniem:

Wpływają one tak mocno, nie tylko na tych, dla których podstawową formą modalnością sensorycznej jest wzrok( NLP), ale także na kinestatyków i słuchowców(NLP). O Programowaniu Neurolingwistycznym(NLP) pozwolę sobie jeszcze napisać. Rzędy wibracyjne to wspaniały przykład magii XXI wieku. Oto za ich pomocą programujemy rzeczywistość. To na pewno coś więcej niż ten sławny Efekt Motyla. Motyla, którego ruch skrzydeł może spowodować tornado na Florydzie. To na pewno także coś więcej niż efekt placebo. Oczywiście, skrajni racjonaliści odrzucają tego typu ezoteryczną wiedzę. Bierze się to nie z obiektywności ich sądów, lecz tylko z ubóstwa ich doświadczeń życiowych. Gdy okazuje się, że na ich drodze życiowej jest taki moment, iż sami muszą koniecznie skorzystać z tego typu kuracji, zmieniają oni radykalnie swoją postawę. Co ważne przy tego typu metodach, przy metodach, które tu opisuję, nie jest konieczna wiara w nie. A nawet pewien stopień zdrowego sceptycyzmu „pacjenta” jest wskazany. I tak jak lepiej jest zacząć budowę domu na gołym placu, tak swoistego rodzaju nieufność i ostrożność,a nie entuzjastyczna wiara w cuda i hura optymistyczne, bezkrytyczne nastawienie, są lepszym prognostykiem co do końcowego efektu przeprowadzonej metody. Ktoś może mieć wątpliwości i powie: dlaczego podświadomość, choć przecież znała przyczyny choroby, nic nie zrobiła? I dopiero, jak to sobie uświadomiliśmy i poznaliśmy, jako Lono, te przyczyny, zaczęła pracować? No, właśnie, dlaczego? Odpowiadam: bo taka jest natura naszych osobowości. Chroni nas to

na początku było

A

słowo stało się ciałem.

od jeszcze gorszych następstw tego, gdyby podświadomość(Ku) mogła chodzić samopas. Okazuje się, że to byłoby jeszcze gorsze. Miałoby to wręcz tragiczne następstwa. Oczywiście, podświadomość działa niejako samodzielnie w tle naszej świadomości, ona decyduje o istotnej robotyce i automatyce pracy organizmu, ale świadomość(Lono) może w pewnym sensie kontrolować Ku. Gdy przemyślisz to dokładnie, Drogi czytelniku, sam uznasz, z jaką wielką mądrością działa nasza osobowość. To też warunkuje to, iż w ostateczności sami(Lono) jesteśmy sobie sterem i żeglarzem, i po prawdzie mamy ograniczone powody użalania się, choć czasami rzeczywiście tak jest, jak nas też los ciężko doświadczył. Choć życie przecież nie jest sielanką i do końca nie możemy panować nad nim, tym bardziej iż żyją też inni ludzie i oni też mają wybór, wybór, który może w nas godzić. Ale struktura i podział działania naszych osobowości do maksimum w danych warunkach pozwala nam wpłynąć, być może w mocno jednak ograniczonym stopniu, na nasze życie. Przynajmniej możemy próbować. Nasze Lono w nas może próbować coś zmienić. Jak już pisałem w swych wcześniejszych publikacjach, opierając się na ustaleniach współczesnej psychologii, a także starożytnej Huny, której prawa notabene potwierdza właśnie dzisiejsza psychologia, najważniejsza dla zdrowia jest wzajemna dobra korelacja między świadomością(Lono) i podświadomością(Ku). Ich wzajemna dobra współpraca jest kluczem do zdrowia i dobrego życia. Każda choroba zakłóca tę sielankę, nakręcając kolejne dysfunkcje i problemy. Naczelną zasada to taka, iż musimy stale trenować tę koegzystencję Lono z Ku. Tak jak jeśli chcemy mieć wymodelowane mięśnie, musimy uprawiać ćwiczenia. Podobnie i tu, konieczny jest pewien wysiłek. No dobrze, ale co tu można zrobić? Przecież ludzie żyli bez takich starań całe wieki. Powie przytomnie ktoś. No tak, tak żyli ludzie nieuświadomieni, ale żyli też bez ćwiczeń fizycznych, bez lekarzy, ot tak z dnia na dzień. Najważniejszą zasadę, jaką musimy tu zastosować to to, iż szefem i autorytetem dla Ku musi być Lono. Co znaczy, że w konsekwencji Ku powinno podporządkować się Lono, czyli naszemu bezpośredniemu Ja. To tak jakby ciało(Ku) musiało słuchać umysł(Lono). Normalnie, przyznaj Szanowny Czytelniku, tak jest. U ludzi charyzmatycznych tak zawsze jest. Umieją oni podporządkować sobie ciało, w tym wypadku reprezentujące Ku. Lecz co zrobić, gdy mamy z tym problemy? To jest dobre pytanie, i to jest pytanie warte fortunę, a właściwie fortunę jest warta odpowiedź na nie. Więc chyba jednak nie ma jednej dobrej odpowiedzi na to, bo gdyby była, ludzie już by do nie doszli. A właściwie są na tę kwestię odpowiedzi cząsteczkowe. Bo przecież ludzie są różni, mają różne grupy krwi, różne karnacje cery, różny wzrost, wagę. Dla jednego coś może być dobre w tej kwestii, u innego w ogóle może to

nie zadziałać. Więc pogrupujmy te odpowiedzi cząsteczkowe. Będą to: trening autogenny Shulza, metoda Jacobsona, metoda da Silvy, afirmacje, aformacje, medytacje, wizualizacje, pozytywne myślenie,itd. To będą te wszystkie odpowiedzi cząsteczkowe, które działają z poziomu naszego umysłu, z poziomu naszego wnętrza. Ale są też inne, które działają z poziomu działania zewnętrznego, zewnętrznego do naszej osobowości. Będą to metody energetyczne medycyny naturalnej. Wymieńmy kilka: akupunktura, akupresura, shiatsu, refleksjoterapia, chromoterapia, leczenie kryształami, itd. Jak widać są to wszystko metody energetyczne,lecz teraz jest to działanie na energię naszych bytów, z pominięciem działania wprost na naszą osobowość. Ale, jak wiadomo wszystko jest w pewien sposób energią, materia to uwięziona energia w formie jaką ta dana materia posiada. Dlatego działania energetyczne,metody medycyny naturalnej oparte na energetyce, tak dobrze się sprawdzają w tym, by uregulować w konsekwencji relacje Ku z Lono.

w tym, by uregulować w konsekwencji relacje Ku z Lono. Shiatsu. Jednak, powracając do idei Dharmy,

Shiatsu.

Jednak, powracając do idei Dharmy, można stwierdzić, iż już same

patologiczne zmiany w organach wewnętrznych znamionujących chorobę są wynikiem złej pracy unerwienia. Można precyzyjniej stwierdzić: unerwienia wegetatywnego. W swych wcześniejszych publikacjach już to dość dokładnie opisywałem. Teraz jedynie dodam, iż większość ludzi, w tym i sami lekarze, wszelkie dysfunkcje tego unerwienia traktują jako rys charakterologiczny danego człowieka. Bowiem w rzeczy samej praca tego unerwienia określa nasz charakter. Lecz dobrze by było, żeby nasz charakter wynikał z dobrej i optymalnej pracy tego unerwienia. Gdy praca tych nerwów jest zła i wadliwa, mamy do czynienia z wypaczonym charakterem. Nikt, dobrowolnie, nie godzi się z tym, jeśli to jego dotyka. A rady lekarzy, by się przyzwyczaić do tych naszych chronicznych dolegliwości, bo taki to nasz urok, taki to nasz charakter, budzą tylko u samych zainteresowanych wewnętrzny bunt i sprzeciw, a później prowadzą do bezsilnej bezradności, rezygnacji i rozgoryczenia. Jakie więc są te usterki unerwienia wegetatywnego, te które prowadzą do chorób? To są najczęściej wszelakie blokady, a także mniejsze lub większe paraliże, mogą to też być uszkodzenia mechaniczne tego unerwienia. Większość da się uleczyć. Jeśli jednak nie, to przynajmniej można doprowadzić do obiektywnej poprawy samopoczucia i zdrowia. Skąd te blokady i paraliże się biorą? Są najczęściej wynikiem traum życiowych, stresu, dystresu, przeżytych nadmiernych emocji. Stąd też to traktowanie tych usterek jako nasz rys charakterologiczny. Bo najczęściej są wynikiem tego, co sami przecież przeżyliśmy. Trzeba tu podkreślić, iż bardzo rzadko dochodzi do mechanicznych usterek tego unerwienia, takie bowiem dochodzą tylko wtedy, gdy dochodzi do zewnętrznych zranień ciała, na przykład na wojnie. Ale można też przecież zostać zaatakowanym nożem przez bandziora na ulicy i może on nam uszkodzić na przykład splot słoneczny lub inne sploty, nerwy brzuszne. Więc, jeśli teraz wzruszasz ramionami, że to dotyka najczęściej tylko jakieś ofermy, ludzi nieprzystosowanych do życia, to bacz, by nie spotkało cię to, iż ktoś ci nożem lub kulą pistoletu nie zafunduje tego, co u innych gardzisz. Jak pisałem, są różnorodne metody medyczne lub paramedyczne, które mają nam w konsekwencji przynieść zdrowie. Można stosować zioła, można przyjmować suplementy diety, odpowiednio się odżywiać, stosować głodówki i posty, przyjmować przeróżne specyfiki( w tym pić własny mocz). Można działać na energetykę ciała. Czyli uprawiać jogę, tai chi, qi gong. Można naświetlać czakramy światłem o określonym kolorze, stosować piramidki na czakramy, można stosować stożki miedziane(Cu). Stożki to piramidki o nieskończenie wielu bokach. Metod jest ogrom. Niektórym pomagają jedne, innym drugie. Można niektóre metody łączyć, a niektóre metody stosować zamiennie. Na przykład przyjmując suplementy diety, makro i mikroelementy, równocześnie można stosować Mudry lub asany Jogi. Są jednak pewne metody

i sposoby, których łączenia należy szczególnie unikać. Na przykład biorąc leki alopatyczne należy uważać jakie zioła przyjmujemy. Powinniśmy raczej zdecydować się albo albo. Albo przyjmować leki, albo zioła. Bowiem wzajemna interakcja między lekami i ziołami może prowadzić prostą drogą do pogorszenia się naszego zdrowia, a nie do jego poprawy.

do pogorszenia się naszego zdrowia, a nie do jego poprawy. Szczepionki. Choroby mają więc podłoże nerwowe,

Szczepionki.

Choroby mają więc podłoże nerwowe, w tym rozumieniu działania nerwów jako akcja i reakcja na bodźce. Lecz pisałem także, iż wynikają one ze złej współpracy podświadomości (Ku) ze świadomością (Lono). Jak więc to powiązać? Oto powiązanie jest dość klarowne, bowiem unerwienie wegetatywne jest głównym organem pracy naszej podświadomości(Ku)(6). W splocie słonecznym, mózgu brzucha, tym najważniejszym splocie sympatycznym dochodzi stale do ścierania się podświadomości(Ku) ze świadomością(Lono). To tam, w tak zwanej Gwieździe Rdzenia, mamy centrum naszego Ku. Widać więc, w jak ścisły sposób istnieje powiązanie między nerwami i podświadomością. Ponadto 87% pracy mózgu to praca

podświadomości. Miliardy bodźców na sekundę rejestruje właśnie podświadomość(Ku). Tylko około 2000bodźców/sekundę jesteśmy wstanie rejestrować naszą świadomością(Lono), i są to przede wszystkim wrażenia wzrokowe i słuchowe. Właściwie znaczną większość bodźców, jakie odbiera świadomość(Lono), to wrażenie wzrokowe(obraz). Choć na przykład NLP dzieli ludzi na trzy główne typy, w zależności od rodzaju dominującej modalności sensorycznej. Ludzie, dla których wzrok jest najważniejszy to według NLP wzrokowcy, dla tych, dla których najważniejsza modalność sensoryczna to słuch, to są słuchowcy, dla tych, dla których są to wrażenia czuciowe, to kinestetycy. Każdy z tych trzech typów głównych w nieco inny sposób rejestruje rzeczywistość. Ktoś obeznany dobrze z NLP doskonale już po krótkiej rozmowie zdiagnozuje każdego, do jakiej grupy należy. Poznać to już choćby po tym, jak pracują oczy takiego człowieka w czasie zwykłego kontaktu( rozmowy) z innym rozmówcą.

w czasie zwykłego kontaktu( rozmowy) z innym rozmówcą. Charakterystyczne ruchy gałek ocznych w czasie rozmowy(

Charakterystyczne ruchy gałek ocznych w czasie rozmowy( dosłownie w czasie sięgania do zasobów pamięciowych). Visual – wzrokowiec; Auditory- słuchowiec; Kinesthetic- kinestetyk.

Warto się zaznajomić z tą kategoryzacją, i to dobrze, już w młodości, bowiem możemy tą drogą, bogatsi o te wiedzę, później obrać bardziej odpowiednią dla nas pracę. Inna jest bowiem zalecana praca dla słuchowca a inna dla kinestetyka. Taki banalny podział: słuchowiec na pewno będzie dobrym

muzykiem,dyrygentem, a wzrokowiec aktorem lub operatorem kamery, lubo malarzem. Kinestetyk może być wyśmienitym sportowcem, na przykład piłkarzem, kiedy to wymagana jest dokonała koordynacja ciała z piłką( czucie ciałem piłki), itd. Oczywiście rzeczywistość nie jest tak prosta i linearna, sprawy się mocno komplikują w normalnym życiu, lecz główne podstawowe ramy preferencji modalności zostają i się bardzo liczą. Jak pisałem więc, wszystkie zakłócenia między Ku i Lono, odbijają się na wadliwej pracy układu nerwowego wegetatywnego, a co w konsekwencji prowadzi do zmian patologicznych w określonych narządach i organach wewnętrznych. Jeśli dystres się nadmiernie przeciąga pewnym jest, że odbije się to naszym zdrowiu. Niemal od zawsze istniał ten problem w diagnozowaniu, co jest podstawową przyczyną choroby. Jedni uważają, że choroby wynikają ze złego odżywiania, inni, że z nadmiernego folgowania sobie i małej aktywności fizycznej. Inni widzą choroby jeszcze gdzie indziej. Najpewniej jednak przyczyny chorób mają więcej niż jedno źródło. No tak, w jakichś ekstremalnych przykładach, gdy na przykład ktoś je dziennie krwisty stek na śniadanie i obiad, to może być pewny, że jego przyszłe choroby będą miały właśnie w tym przyczynę. Podobnie, gdy ktoś nawet do sklepu jeździ samochodem, a aktywność fizyczną sprowadza do spaceru po swoim mieszkaniu( vide Dulski), może być pewnym, że spowoduje to u niego określone konsekwencje zdrowotne w pewnej nie tak odległej przyszłości. Jednak najczęściej trudno określić główną przyczynę choroby. Jedno jest pewne, przy chorobie mamy zaburzoną współpracę między Ku i Lono. Dlatego wniosek, iż choroby wynikają z przyczyny złej pracy unerwienia wegetatywnego jest w takim razie w pełni uprawniony. Prawda też tkwi w słynnym zdaniu, które pierwszy wypowiedział Paracelsus: to, czy dany specyfik jest lekarstwem czy trucizną zależy od zastosowanej dawki. To zdanie jest o tyle ciekawe, bowiem można je zastosować do każdej kwestii i można rzec: to, czy coś szkodzi nam lub dobrze służy, zależy do dawki zastosowanej w życiu. Pisałem o tych różnych metodach paramedycznych. Pisałem o tym, iż medycyna klasyczna jest mocno ograniczona jeśli chodzi o patologiczne dysfunkcje unerwienia wegetatywnego. Podobnie też jest ona bezsilna przy dysfunkcjach unerwienia somatycznego. Więc co robić? Na pewno nikt Ci, Drogi czytelniku, nie spowoduje tego, by ci odrosła noga lub palce. Jest pewien pułap, ponad który żadna kuracja nie przeskoczy. Lecz można jednak dużo zrobić. Zrobić to, co jest w zasięgu ludzkich możliwości. Prawda jest też taka, iż z każdym rokiem ludzie jednak mają coraz większe możliwości leczenia. I, przyznaję, jest to tylko i wyłącznie efekt stałego rozwoju i postępu medycyny klasycznej. Za jakiś czas na pewno będzie już realna ta możliwość, by uzyskać w leczeniu, na przykład

powypadkowym, to, że odrosną skutecznie utracone kończyny( noga). Na pewno w chyba już niedalekiej przyszłości będzie można nawet regenerować uszkodzony rdzeń kręgowy. Dosłownie lata dzielą nas od takich osiągnięć. Póki co jest to jednak niemożliwe. Jak wielu pisało, na przykład Joseph Murphy lub na przykład Anthony Patterson, najważniejsze w życiu jest pozytywne myślenie(7). Łatwo jest tak mówić, gdy wiedzie się dość banalne życie, małoproblemowe. Trudniej, gdy los nas doświadcza. Z punktu widzenia Huny, dobrze jest jednak, by Lono, czyli świadomość, była silna. By była charyzmatyczna, tak by Ku, czyli podświadomość, miała w niej godnego przewodnika. W ciągu jednego dnia życia świadomość(Lono) generuje kilka tysięcy pojedynczych myśli. Są one niejako przewodnikiem działania podświadomości(Ku). Jeżeli większość z tych myśli jest negatywnych, prostą drogą prowadzi to do chorób. Najczęściej pierwsza rzecz jaka pada to nasza tak zwana „pięta Achillesa” . Oczywiście są pewne sytuacje, jakieś tragedie życiowe, kiedy nie da się powstrzymać złych myśli i emocji. Jednak niektórzy z nas mają taką tendencję, że dosłownie we wszystkim doszukują się ciemnych stron. I to już jest niedobrze. Należałoby to zmienić. Niektórzy wręcz to uwielbiają i martwią się niby na zapas, tak jakby tą drogą można było oszukać przeznaczenie. Istnieje dobrze znany w psychologii efekt, iż gdy myśli, iż coś pójdzie nie tak, czyli źle, a potem jednak wszystko pójdzie dobrze, wtedy dostajemy specjalny, dodatkowy bonus od losu i tym większe jest wtedy nasze szczęście czy radość. Na pewno jest coś tu na rzeczy. Jest to jednak pułapka psychologiczna, która w konsekwencji jest niedobra i w dłuższym okresie czasu należałoby się tego pozbyć. I myśleć tylko pozytywnie. Kierujmy się tą zasadą, iż jeśli coś od nas nie zależy, nie martwmy się tym na zapas. Raczej pomyślmy, że będzie dobrze. Przyznaję, nie jest to jednak łatwe, a każdy kto twierdzi, że to bułka z masłem, sam się oszukuje i, tym gorzej, oszukuje także innych. Do pozytywnego myślenia trzeba się też przekonać i trenować ten odruch, jak każdy inny. Musi on stać się najważniejszym odruchem w naszym życiu. Nie będzie to łatwe, lecz nagroda warta jest chyba wykonanego wysiłku. Wszyscy bowiem terapeuci twierdzą zgodnie, iż pozytywne myślenia ma niemal same zalety. Jeśli na początek zmienimy dziennie kilkaset naszych myśli w sposób celowy na te pozytywne, będzie to już duża praca naszej świadomości( Lono). Praca, której owocem będzie dobra praca podświadomości(Ku). No bo jeśli podświadomość(Ku) będzie dobrze pracowała, będą też dobrze pracowały nasze nerwy wegetatywne i przepływ energii(prany) będzie również prawidłowy. Słowem, o to właśnie nam chodzi. Ale jak te myśli zmienić? Te kilkaset z kilku tysięcy. Dodam, iż jeśli zmienimy na początku kilkaset myśli z tych kilku tysięcy, i będziemy to robili konsekwentnie przez szereg dni, dojdzie w pewnym momencie do „reakcji

łańcuchowej”, i okaże się wówczas, iż i te pozostałe też zmienią się nagle na modłę tych kilkuset. Czyli będą też pozytywne. I w tym tkwi clou tych wszystkich metod typu: afirmacje, aformacje, wizualizacje oraz w pewnym stopniu medytacje.

aformacje, wizualizacje oraz w pewnym stopniu medytacje. Pomocne też w generowaniu szczęścia i zdrowia są

Pomocne też w generowaniu szczęścia i zdrowia są wszelakie amulety i talizmany, które są ni mniej, ni więcej swoistymi protezami pozytywnego myślenia. Podłączają one nas dodatkowo także do pozytywnych egregorów, które istnieją na Planie Astralnym( Pole Morficzne). Jedną z najpotężniejszych metod kreacji pozytywnego myślenia są Afirmacje. Afirmacje można pisać na kartce, najczęściej w zeszycie, jako przykłady pozytywnych zdań lub poglądów. Można też po prostu powtarzać afirmacje w myślach. Istotą dobrze wykonanych afirmacji jest ich jak największa w danych warunkach liczba, to znaczy powtórzeń pozytywnych myśli i zdań. Właśnie chodzi o to, co już pisałem, afirmacjami mamy zmienić negatywne myślenie pozytywnym. Lecz z powodu tego, że w przeciągu dnia mamy tak dużo myśli,liczone one są w tysiące, dlatego afirmacji, by były one skuteczne, musi

być też dużo, przynajmniej kilkaset. Ważne także jest, by afirmacje były w swej formie dość krótkie i by, bardzo ważne, nie zawierały partykuły „nie”. Ten ostatni warunek jest bardzo ważny, bowiem podświadomość dobrze nie rejestruje „nie”. I jeśli powiemy w afirmacji:

Ja nie palę.

To w sumie podświadomość(Ku) nie odczyta tego dobrze i wykona:

Ja … palę.

Afirmacje również należy pisać w czasie teraźniejszym, jeśli w przyszłym, to musi to dotyczyć niedalekiej przyszłości. Oto kilka afirmacji. Pamiętaj, dane zdanie musisz napisać wiele razy lub wiele razy powtórzyć je w myślach:

Z każdym dniem jest coraz zdrowszy i zdrowszy.

Żyję

w dobrobycie i życie zapewnia mi wszystko, co potrzebuję.

Jestem szczęśliwy, otaczają mnie przyjaźni ludzie.

Mam wspaniałą pracę, która dostarcza mi satysfakcji i zapewnia samorozwój.

Jak widać z tych kilku przykładów, jedynie inwencja twórcza może nas ograniczać, a właściwie brak inwencji, w konstruowaniu odpowiednich w danych warunkach afirmacji. Jak pisałem, by dana afirmacja wpłynęła na naszą podświadomość(Ku), a później na życie, musimy ją systematycznie, żmudnie powtarzać. Czy to w kajecie, czy w swoich myślach. Afirmacje pisane mają jednak jeden dodatkowy walor, oto bowiem słowo pisane ma większą moc od mówionego, a za tym także od pomyślanego. Jest to fenomen znany od dawna. Jest takie nawet zdanie, iż : słowo pisane ma swoją wagę. I tak w rzeczy samej też jest. Podświadomość(Ku) efektywniej reaguje na słowo pisane. Bardzo modne stały się od niedawna tak zwane Aformacje. Co to są aformacje? Są to afirmacje w formie pytania. Czyli aformacjami będą :

Dlaczego z każdym dniem jestem zdrowszy i zdrowszy?

Dlaczego żyję w dobrobycie i życie zapewnia mi wszystko, co potrzebuję?

Kiedy jestem szczęśliwy? Dlaczego otaczają mnie przyjaźni ludzie?

Okazuje się, i to już ma potwierdzenie w psychologii, iż aformacje są jeszcze skuteczniejsze od afirmacji. Bowiem forma pytająca z jeszcze większą siłą działa na podświadomość. Można przeplatać afirmacje z aformacjami. Mamy wtedy tak zwaną podwójną moc działania tych formuł. Afirmacje i aformacje należy pisać lub wypowiadać głośno, lub wypowiadać w myślach, systematycznie kilka razy dziennie( w sensie całych cykli). Najlepiej robić to w rotacji siedmiodniowej. To znaczy jedni twierdzą ,że stale przez 21 dni, inni, że przez 28 dni, a potem należy zrobić przerwę 7 dniową i obserwować reakcje swojego organizmu. Po tych kilku dniach odpoczynku, powinno się wykonywać kolejną turę afirmacji( 21dni). I tak do skutku lub do zmiany metody.

Drugim bardzo silnym środkiem pozytywnego wpływu na podświadomość(Ku) są wizualizacje. Co to są wizualizacje? Czym się różnią na przykład od afirmacji? Tym, iż w przypadku wizualizacji operuje się obrazami i pełnymi emocjami. Wizualizacje polegają na wyobrażaniu sobie, nie tyle ostatecznego rezultatu, czyli szczęścia i zdrowia, co raczej wyobrażaniu sobie w myślach procesu uzdrawiania lub jakichś czynności, które wykonywane w myślach mają nam przynieś pożądany efekt. W czasie wizualizacji najlepiej jest, gdy nasz mózg jest w stanie alfa. Można to osiągnąć po pewnym treningu, na przykład odliczając od 50 do 0 w myślach(odliczając od tyłu). Normalnie mózg aktywny pracuje w stanie beta, to znaczy częstotliwość prądów czynnościowych mózgu wynosi wtedy od 14Hz do 50Hz. W stanie alfa częstotliwość ta waha się od 7Hz do 14Hz. Normalnie, na przykład w czasie jazdy samochodem, wskazany jest stan beta, lecz w czasie medytacji lub wizualizacji bardziej wskazany jest stan alfa, ponieważ w tym stanie mózgu Lono w sposób bardziej efektowny może wpływać na Ku. Jednak trzeba tu zaznaczyć, że w stanie beta mózg funkcjonuje praktycznie cały aktywny czas. W stan alfa wchodzi tylko w okresie między jawą a snem, to znaczy, gdy budzimy się lub zasypiamy, a także wtedy, gdy medytujemy, gdy wyciszamy formy aktywności mózgu, także w pewnych fazach snu. Panuje przekonanie, iż stan alfa jest lepszy. Nie może to być jednak prawdą, bowiem wtedy to właśnie stan alfa stałby się głównym stanem pracy mózgu. Nie jest tak jednak. Stan alfa ma jednak takie pewne właściwości, iż jest on korzystny we wszelkich procesach samorozwoju. W

medytacji, wizualizacji, w efektywnym uczeniu się, itd.

medytacji, wizualizacji, w efektywnym uczeniu się, itd. Zapis prądów czynnościowych mózgu. Żeby nie teoretyzować

Zapis prądów czynnościowych mózgu.

Żeby nie teoretyzować podam przykład wizualizacji, której celem będzie uzdrowienie wątroby. Wizualizacja uzdrowienia wątroby. Siadamy na krześle mając wyprostowany kręgosłup. Nie krzyżujemy nóg, chyba że siadamy po turecku(pozycja lotosu). Można także położyć się na plecach. Zamykamy oczy. Prowadzamy się w stan alfa lub maksymalnie się rozluźniamy i relaksujemy. Wyobrażamy sobie w myślach, i staramy się, by to było bardzo realistyczne:

Oto przede mną znajduje się energetyczna kadź( wyobrażamy sobie jej obraz w myślach). A w tej kadzi znajduje się energetyczna złocista maź(wyobrażamy to sobie). Ta maź ma te właściwości, iż leczy uszkodzoną tkankę wątroby, ta złocista maź regeneruje i odbudowuje tkankę wątroby. Przede mną także jest energetyczny pędzel( wyobrażamy to sobie). Nabieram tym pędzlem tę energetyczną maź, i starannie, powoli, systematycznie rozsmarowuję tę maź po

mojej wątrobie( wyobrażamy to sobie). Ta energetyczna maź wnika głęboko w wewnętrzne struktury wątroby(wyobrażamy to sobie), regenerując ją i odbudowując ją od wewnątrz, od środka. ( następnie wyobrażamy sobie cały proces powtórnie i kończymy mówiąc na przykład : amen[co znaczy koniec]).

Co ważne i co należy podkreślić, dobra wizualizacja nie może być długa. Powinna przebiegać od 3 do maksymalnie 5 min. Lecz, co też ważne, wizualizacje powinny być często powtarzane, gdzieś tak każdorazowo po 3 lu 4 godzinach, w przeciągu całego dnia. Jak łatwo wyliczyć, w czasie dnia takich wizualizacji powinniśmy dokonać nie mniej niż cztery. Czyli, podsumowując, często i niedługo, oto jest przepis na dobrą wizualizację. Bardzo ważne jest plastyczne wyobrażanie sobie w myślach wszystkich części wizualizacji. Na pewno łatwiejsze to będzie dla tych, którzy preferują modalności wizualne( wzrokowcy, NLP), ale także słuchowcy i kinestetycy po pewnym treningu powinni osiągnąć w tym wprawę. Podobnie jak w przypadku afirmacji, wizualizacje powinniśmy wykonywać w cyklu siedmiodniowym (7), to znaczy przez 21 dni, potem musi być przerwa 7 dni, w czasie której obserwujemy organizm. Po tej przerwie wracamy do pełnego trybu wykonywania wizualizacji. I tak możemy to powtarzać albo do osiągnięcia celu( wyzdrowienia) lub do zmiany metody kuracji.

Inną formą wpływu na nasze struktury osobowości są modlitwy. Jednak należy podkreślić, iż bezpośrednie kierowanie swych modlitw do Anioła Stróża, którego można powiązać bezpośrednio z naszą nadświadomością ( Kane), z poziomu naszej świadomości(Lono) jest błędne. Modlitwy powinniśmy adresować z Lono do naszej podświadomości(Ku) z wyraźną sugestią, by Ku przekazała nasze prośby Kane. Bo tylko Ku umie się kontaktować bezpośrednio z Kane. Jaką formę mają modlitwy, zna każdy. Nie będę więc przytaczał żadnych przykładów. Jednak ważne jest to, by kierować modlitwy do Anioła Stróża via Ku. To pośrednictwo Ku jest niezbędne. Podobnie, jeśli kierujemy modlitwy bezpośrednio do Boga, dobrze jest, by pośredniczyło w tym także nasze Ku. Nie jest do końca pewnym, czy i w tym przypadku to pośrednictwo jest konieczne. Lecz dla pewności możemy jednak skorzystać z pośrednictwa Ku. Co jest ciekawe, pozycja modlitwy ze złożonymi charakterystycznie rękoma ma pewien terapeutyczny sens. Bowiem w palcach mają zakończenia dość istotne nadis(kanały energetyczne), co ma zastosowanie na przykład w pozycjach Mudr. Składając więc ręce jak do modlitwy, powodujemy choćby to, iż wyrównuje się nam energetyka prawej i lewej części ciała. Co na przykład w chorobach narządów wewnętrznych powoduje unormowanie pola i wyraźny terapeutyczny efekt. Na przykład, gdy jedna nerka jest słabsza, przy złożonych

rękach spowodujemy, że doładujemy energetycznie tę nerkę. Podobnie, gdy choruje nam wątroba, możemy tą drogą doładować kosztem lewej części ciała prawą, słabszą w tym przypadku część, tym samym doładujemy energetycznie wątrobę. Może to być, przyznaję, dość mało przyswajalne dla ludzi religijnych często modlących się, dla których takie ułożenie rąk ma tylko sakralny charakter. Jednak , spytam, czyż działanie Mudr nie można w tenże sam sposób próbować wyjaśnić? Moja interpretacja jest tylko próbą wyjaśnienia, nie jest w żadnym razie pewnikiem lub jakąś prawdą objawioną.

Medytacje. To bardzo stara metoda rozwoju duchowego, która także ma niebagatelny wpływ na poprawę zdrowia. I o ile w naszym kręgu cywilizacji europejskiej dominowała modlitwa i bezpośrednie tym samym zwrócenie się do Boga, o tyle w Azji prym wiedzie medytacja. Ogólnie można stwierdzić, iż istnieje kilka typów medytacji. Medytacja transcendentalna, polega ona na powtarzaniu w myślach mantr, czyli krótkich formułek najczęściej dobieranych dla każdego indywidualnie. Inna medytacja, to skoncentrowanie uwagi na jednym punkcie, może to być płomień lampki lub punkt na ścianie. Inny typ medytacji to skoncentrowanie się w głębokim relaksie na własnym oddechu. Po co się przeprowadza medytacje? Po to, by uspokoić umysł i nerwy( system

relaksie na własnym oddechu. Po co się przeprowadza medytacje? Po to, by uspokoić umysł i nerwy(

Medytacja.

nerwowy wegetatywny), by nawiązać właściwe relacje z podświadomością( Ku), by oczyścić umysł. W dzisiejszych bardzo agresywnych czasach, gdzie liczy się tylko pieniądz i czas na jego robienie, ludzie bardzo szybko przemęczają swój umysł( głowę), i to zarówno podświadomość (Ku) jak i świadomość( Lono). Medytacja więc może przynieść ukojenie i spokój, pomaga w odnalezienie swego miejsca na świecie. Efekt jej działania jest podobny do efektu snu, gdy rano budzimy się rześcy . Najczęściej stosuje się ją w dwóch turach, rano i pod wieczór po około 20 min. Jak pisałem w naszej świadomości codziennie rodzi się kilka tysięcy myśli. Nad niektórymi nie jesteśmy w stanie zupełnie zapanować. Medytacja zaś ogranicza ten potok albo stara się go ograniczyć, przynajmniej przez okres jej trwania. Ludzie, którzy regularnie wykonują medytacje, wyróżniają się z tłumu. Są spokojniejsi, bardziej opanowani, umieją trzymać swe emocje na wodzach. Są jakby szlachetniejsi, i to bogactwo duchowe odbija się ewidentnie na ich ciele, postawie, a nawet w ich rysach twarzy, czy w tembrze głosu. Mówi się o takich, że są głęboko uduchowieni. Najczęściej za tym dokonuje się obranie takiej ścieżki życia, w której rezygnuje się z mięsa, porzuca się używki, wprowadza się dość surową jarzynowo -owocową dietę, w której odrzuca się agresję, wszelkie jej typy, nawet tę słowną, w której stawia się na spolegliwość i empatię, na miłość w tym sensie miłości filo i agape( czyli miłość braterska i Boska). Ludzie systematycznie medytujący pozbywają się złych nawyków i nałogów. Bo medytacja jest tylko jednym z efektów i elementów w obranej przez siebie ścieżce rozwoju duchowego. Zaprawdę trudno sobie wyobrazić czynnego alkoholika lub namiętnego palacza papierosów, jako tych co to uprawiają medytacje. To po prostu wyklucza się wzajemnie. To są wszystko metody działania wewnętrznego, z poziomu świadomości (Lono) na poziom podświadomości (Ku). Do tego można jeszcze zaliczyć trening autogennny Schultza lub metodę Jacobsona. Lecz nie będę tu przytaczał tych metod, są one bowiem bardzo rozpowszechnione i znane. Przytoczę natomiast pewną metodę, moją własną autorską, którą nazywam Bramą

Prany(8).

Jest to metoda relaksacyjna, którą najlepiej jest stosować raz w tygodniu, najlepiej na koniec weekendu. Usprawnia ona działanie głównych czakramów oraz głównych nadis. Konsekwentnie stosowana powinna przynieść dużo energii i zdrowia. Oto ona:

Połóż się na plecach, ręce niech spoczywają wzdłuż ciała. Zamknij oczy . Zrób kilka głębokich oddechów. Wyobraź sobie w myślach, iż masz w rękach energetyczną szmatkę. Tą szmatką przecierasz i czyścisz pierwszą

czakrę( Muladharę). Czyścisz tak przez 5 do 10 sekund. Następnie powiedz sobie w myślach: Zamykam Muladharę w stopniu optymalnym dla mojego zdrowia fizycznego i psychicznego, a także dla mojego dobrego samopoczucia. Następnie wyobraź sobie, że dwoma szmatkami energetycznymi czyścisz z przodu i z tyłu drugą czakrę( Swadishanę) przez 5 do 10 sekund. Po tym czasie powiedz sobie: zamykam Swadishannę w stopniu optymalnym dla mojego zdrowia psychicznego i fizycznego a także dla mojego dobrego samopoczucia. Wyobraź sobie, że szmatką energetyczną czyścisz czakrę pępka, czyść tak przez 5 do 10 sekund. Po tym powiedz sobie w myślach: zamykam czakrę pępka w stopniu optymalnym dla mojego zdrowia fizycznego i psychicznego oraz dla mojego dobrego samopoczucia. Kolejny krok to wyobraź sobie, że czyścisz energetyczną szmatką czakrę meng mein z tyłu pleców na wysokości pępka. Przez 5 do 10 sekund. Po czym mówisz do siebie w myślach : zamykam czakrę meng mein w stopniu optymalnym dla mojego zdrowia fizycznego i psychicznego oraz dla mojego dobrego samopoczucia. Następnie skoncentruj się na czakrze żołądka. Wyobraź sobie, że czyścisz ją szmatką energetyczną przez 5 do 10 sekund. Po tym powiedz do siebie w myślach: zamykam czakrę żołądka w stopniu optymalnym dla mojego zdrowia fizycznego i psychicznego a także dla mojego dobrego samopoczucia. Wyobraź sobie, że dwoma szmatkami energetycznymi czyścisz trzecią główną czakrę( Manipura) z przodu i z tyłu przez 5 do 10 sekund. Potem powiedz sobie : zamykam Manipurę w stopniu optymalnym dla mojego zdrowia fizycznego i psychicznego, a także dla mojego dobrego samopoczucia. Następnie wyobraź sobie, że dwoma szmatkami energetycznymi czyścisz z przodu i z tyłu czakrę śledziony, czyść tak przez 5 do 10 sekund. Po tym powiedz sobie:zamykam czakrę śledziony w stopniu optymalnym dla mojego zdrowia fizycznego i psychicznego, a także dla mojego dobrego samopoczucia. Następnie wyobraź sobie, że dwoma szmatkami energetycznymi czyścisz czwartą czakrę główną( Anahatę), czyść tak przez 5 do 10 sekund. Powiedz sobie : zamykam Anahatę w stopniu optymalnym dla mojego zdrowia fizycznego i psychicznego, a także dla mojego dobrego samopoczucia. Skoncentruj się teraz na piątek głównej czakrze(Vishudda), czyść ją z przodu i z tyłu szmatkami energetycznymi przez 5 do 10 sekund, następnie powiedz sobie: zamykam Vishudde w stopniu optymalnym dla mojego zdrowia fizycznego i psychicznego, a także dla mojego dobrego samopoczucia. Skoncentruj się na szóstej głównej czakrze( Ajna). Wyobraź sobie, iż czyścisz ją z przodu i z tyłu szmatkami energetycznymi, czynność wykonuj 5 do 10 sekund. Powiedz sobie : zamykam Ajnę w stopniu optymalnym dla mojego zdrowia fizycznego i psychicznego, a także dla mojego dobrego samopoczucia. Skoncentruj się na siódmej głównej czakrze( Sahasrara), czyść ją w wyobraźni szmatką energetyczną przez 5 do 10 sekund. Następnie powiedz

sobie w myślach : zamykam Sahasrarę w stopniu optymalnym dla mojego zdrowia fizycznego i psychicznego, a także dla mojego dobrego samopoczucia. Wyobraź sobie teraz, że energetycznym wyciorem czyścisz główny nadi( Sushumnę), nadi która biegnie od Muladhary po podstawę czaszki, prosto w środku kręgosłupa. Czyść tak ze wszystkich przeszkód, które zawadzają energii płynącej przez Sushumnę. Odrzucasz tym samym wszelkie krzyże karmiczne,klątwy, ingramy, larwy astralne, które przywarły do tej głównej nadi . Powodujesz, iż energia w Sushumnie może płynąć swobodnie i bez zatorów. Czyścisz tak Sushumenę przez 15 do 20 sekund. Następnie mówisz sobie w myślach : zamykam Sushumnę w stopniu optymalnym dla mojego zdrowia fizycznego i psychicznego, a także dla mojego dobrego samopoczucia. Następnie wyobrażasz sobie, że masz dwa wyciory energetyczne, dość giętkie i że czyścisz Ide i Pingalę, dwie nadis które biegną ruchem węża od Muladhary do dziurek nosa, w kręgosłupie. Muszą to być giętkie wyciory, tak by dostosowały się do ruchu tych nadi. Czyścisz tak Idę o Pingalę 10 do 20 sekund. Powodujesz, by energia w tych nadis biegła bez przeszkód i sprawnie. Mówisz do siebie: zamykam Idę i Pingalę w stopniu optymalnym dla mojego zdrowia fizycznego o psychicznego, a także dla mojego dobrego samopoczucia. Koncentrujesz się teraz na czakramach stóp. Są to czakramy usytuowane na środku stóp. Wyobrażasz sobie, że czyścisz je dwoma szmatkami energetycznymi przez 5 do 10 sekund. Następnie mówisz sobie : zamykam czakramy stóp w stopniu optymalnym dla mojego zdrowia fizycznego i psychicznego, a także dla mojego dobrego samopoczucia. Następnie koncentrujesz się na dwóch nadis nóg, które biegną w każdej nodze od czakramów stóp do Muladhary. Wyobrażasz sobie, że je czyścisz dwoma wyciorami energetycznymi. Robisz to 10 do 15 sekund. Następnie mówisz sobie: zamykam nadis nóg w stopniu optymalnym dla mojego zdrowia fizycznego i psychicznego, a także dla mojego dobrego samopoczucia. Koncentrujesz się teraz na czakramach dłoni. Czyścisz je dwoma szmatkami energetycznymi przez 5 do 10 sekund. Następnie mówisz sobie : zamykam czakramy dłoni w stopniu optymalnym dla mojego zdrowia fizycznego i psychicznego, a także dla mojego dobrego samopoczucia. Koncentrujesz się na dwóch nadis rąk, które biegną od czakramów dłoni do Anahaty( czakry serca). Czyścisz je dwoma wyciorami energetycznymi przez 10 do 15 sekund. Następnie mówisz sobie : zamykam nadiś rąk w stopniu optymalnym dla mojego zdrowia fizycznego i psychicznego, a także dla mojego dobrego samopoczucia. Po tych oczyszczeniach głównych czakramów i nadis, następuje kolejny krok. Oto wyobrażasz sobie, że zła, szara, zużyta energia, będąca produktem odpadowym energetyki twojego bytu, niech spływa z wyższych wibracyjnie

czakramów aż do Muladhary, a z Muladhary niech przez nadis nóg spływa do czakramów stóp, i stamtąd niech ta zła energia niech zostanie uziemiona do ziemi. Z kolei , razem z wdechem przez nos niech świeża zdrowa energia ziemi wpływa do twych czakramów stóp, a stamtąd przez nadis nóg do Muladhary, potem do przedniej części Swadhishanny, do czakry pępka, potem czakry żołądka, potem do przedniej części Manipury, do przedniej części czakry śledziony, do przedniej części Anahaty, do przedniej części Vishuddy, do przedniej części Ajny . Z wydechem przez nos, niech Złota energia Kosmosu ( Reiki) wpływa przez Sahasrarę, następnie tylną część Ajny, tylną cześć Vishuddy, tylną część Anahaty, tylną część Manipury, tylną część czakry śledziony, czakrę meng mein, tylną część Swadhishanny, aż do Muladhary, i tam niech ta energia Reiki miesza się ze zdrową energią ziemi, która wpływa tam z nadis nóg, i razem połączone, przy następnym wdechu, te energie niech idą do przedniej części Swadhishanny, do czakry pępka,do czakry żołądka, do przedniej części Manipury, przedniej części czakry śledziony, i finalnie niech przypływa do przedniej części Anahaty, a stamtąd niech przenika do wszystkich, nawet najmniejszych struktur twego bytu. Kolejny krok Bramy Prany, to wyobrażanie sobie w czasie wdechu i wydechy przez nos, jak ta energia( Prana) napływa do i koncentruje się w twych czakramach i nadis. Wykonujesz tak te oddechy przez 3 do 5 min. Bramę Prany optymalnie należy wykonywać raz na tydzień, lub częściej. Wszystko zależy od twojej, Drogi czytelniku, wrażliwości energetycznej. Każdorazowe wykonanie tej relaksacji powoduje naładowanie energetyczne ciała i bytu. Może ona też być wprowadzeniem do innych ćwiczeń energetycznych. Wykonanie Bramy Prany spowodować może wiele sensacji. Możesz na przykład, Drogi Czytelniku, mocno poczuć te nadis i czakramy, i poczuć jak fala energii napełnia twe struktury energetyczne. Oczywiście, robisz to zawsze tylko i wyłącznie na swoją odpowiedzialność, ale Brama Prany nie powinna raczej nikomu przynieść jakichś wymiernych szkód. Pamiętajmy przecież, iż i przy procesach zdrowotnych może początkowo nawet dojść do chwilowego pogorszenia się samopoczucia. Jedynie kobietom w ciąży odradzałbym wykonywanie Bramy Prany.

Po wykonaniu prawidłowo Bramy Prany można przystąpić do innych technik relaksacyjno- oddechowych. Na przykład można doładować punkt Hara(Tan Tien). Jest to obszar dwa palce poniżej pępka, który jest naturalnym zbiornikiem i rezerwuarem prany w ciele.

Ładowanie Hary. Przez dwie do trzech minut po wykonaniu Bramy Prany oddychaj swobodnie,

leżąc( nie krzyżuj nóg), w ten sposób, iż nosem dokonuj wdechu a ustami wydechu, nie koncentruj się jednak przy tym, by wciągać pranę. Dłonie niech są rozłożone z częścią wewnętrzną skierowaną do góry. Następnie przejdź do właściwej relaksacji. W tym celu wyobraź sobie, że przy wdechu przez nos równocześnie będziesz pobierał i wciągał przez Sahasrarę złotą energię kosmosu( Reiki) i równocześnie z tym przez czakramy stóp będziesz pobierał i wciągał świeżą energię ziemi. Przy czym świeża energia ziemi będzie szła przez nadis nóg, Muladharę, przednią część Swadishanny prosto do Hary. A energia Reiki będzie szła z Sahasrary przez przednią część Ajny, przednią część Vishuddy, przednią część Anahaty, przednią część czakramu śledziony, przednią część Manipury, przez czakram żołądka, czakrę pępka, spotykając się w punkcie Hara ze świeżą energią ziemi. Obie energie mają się spotkać równocześnie w Hara. Wyobraź sobie, że zbierasz tam Pranę, niby w zbiorniku. Wydech zaś dokonaj przez usta, wizualizując wtedy, by szara, zużyta energia( ale nie z Hary!) wychodziła coraz niżej czakramami, przez nadis nóg, by w konsekwencji wydostać się czakramami stóp i by zostać uziemioną. Oddychaj tak przez trzy do pięciu minut. Szybko zorientujesz się najpewniej, jak efektywnie wykonywać tę relaksację. Ładowanie Hary bardzo dobrze wpływa na pracę obszaru trzewiowego, szczególnie na pracę jelita grubego i cienkiego, na pracę układu moczowo- płciowego( mężczyźni), a także narządów rodnych( kobiety).

układu moczowo- płciowego( mężczyźni), a także narządów rodnych( kobiety). Relaksacja w pozycji leżącej. 32

Relaksacja w pozycji leżącej.

Ważne jest wiedzieć, iż przy oddychaniu w ten sposób, iż wdech wykonujemy nosem, a wydech ustami, gromadzimy wtedy Pranę. Gdy oddychamy tak, iż i wdech i wydech dokonujemy nosem, ani nie gromadzimy, ani nie pozbywamy się nadmiaru Prany. Przy oddechu takim, iż i wdech i wydech wykonujemy przez usta, pozbywamy się wtedy Prany z ciała, co może być czasami niebezpiecznym. Technik relaksacyjnych i energetycznych z poziomu wewnętrznego( powodowane przez myśli) jest opracowanych dość sporo. Do takich można zaliczyć metodę relaksacji Jacobsona, trening autogenny Schultza, i inne. Myśl ma bowiem bardzo duże znaczenie, wszak to właśnie przez błędy z myśleniu dochodzi najczęściej do chorób. Możemy więc także używać myśli do celów zdrowotnych. Podświadomość( Ku), choć dużo już dziś o niej wiemy, nadal skrywa tajemnice. Nadal umie nas zaskakiwać. Działa wszak jak automat, ale w pewnym stopniu jest wszak sterowalna. Dobitnie o tym świadczy działanie biofeedbacku. Działanie tego fenomenu( biofeedbacku) polega na dokonaniu sprzężenia zwrotnego, którym świadomość (Lono) może w większej mierze sterować tymi funkcjami życiowymi, którymi zawiaduje podświadomość( Ku). Podobnie działa wahadełko. Minimalne naprężenia mięśni palców pozwalają nam porozumieć się z podświadomością, właśnie za pomocą rzeczonego wahadełka. Ciekawe też są metody działania na nasz byt, na naszą podświadomość od zewnątrz. Takich metod jest kilka, najczęściej działają one na energetykę organizmu. Energia to w tych metodach pojęcie kluczowe. Od zewnątrz, czyli polegają na dostarczeniu energii spoza ciała. Dlaczego? Bowiem wszystkie procesy życiowe mają charakter energetyczny. Okazuje się, iż energią ( obcą) możemy wpłynąć na nasza podświadomość (Ku) i świadomość( Ku). Możemy więc i tą drogą wpłynąć na nasze zdrowie. Cudzą to, zewnętrzną, obcą, energią możemy wpłynąć na nasze nadis i czakramy, doładowując je, usuwając zatory i przeszkody, możemy wpłynąć na unormowanie automatyki i robotyki pracy naszego ciała, na homeostazę. Zacznę o metodzie chyba najskuteczniejszej, a przynajmniej taką ona jest w mojej opinii. Wysuszone ziarna gorczycy białej(9) emanują bardzo silnym pole adekwatnym ze zdrowym polem człowieka. Siła i zasięg tego pola to swoisty rekord pośród innych roślin i minerałów. Jedno ziarno gorczycy, 2 mm, emanuje takim polem sferycznie o promieniu 10 cm. To pole, działające z maksymalną mocą, ma gorczyca przez 4 lata, później emanuje także polem, ale coraz słabszym, jeszcze przez kilka lat. Jak pisałem to pole ma charakter pola

zdrowego człowieka, co już samo w sobie daje wiele do myślenia. Co to znaczy? Otóż możemy to pole wykorzystać do zewnętrznej korekcji naszego złego pola, chorej tkanki. Oto przykładając gorczycę( ziarna) do chorej tkanki stymulujemy ją właściwym polem, co w konsekwencji powinno prowadzić do uleczenia. Jest to działanie na nasze pole eteryczne, by to, poprawione przez gorczycę, dokonało niezbędnych zmian i uzdrowień patologicznej tkanki fizycznej.

zmian i uzdrowień patologicznej tkanki fizycznej. Materac gorczycowy( z dodatkiem łusek gryki) Gorczycą

Materac gorczycowy( z dodatkiem łusek gryki)

Gorczycą białą( ziarnami wysuszonymi) możemy tą drogą doprowadzać do korekcji właściwie wszystkich tkanek, w tym tkanek nerwowych. A nerwy przecież( wegetatywne) są organem działania naszej podświadomości( Ku). Możemy więc tą drogą działać na nasze Ku. Dobrze więc nosić pasy gorczycowe na kręgosłup lub spać na materacach gorczycowych. Tylko tu mała uwaga, należy to robić rozsądnie, bowiem w myśl słów Paracelsusa, to, czy coś nam pomoże lub zaszkodzi, zależy od dawki, jaką zastosujemy. Uważajmy

więc, by nie przesadzić. Noszenie ziaren gorczycy należałoby odradzać kobietom w ciąży. Ponadto zaraz po zakupie, pamiętajmy o tym, by nie spać całej nocy na takim materacu, bo nam może serce nie wytrzymać. Najlepiej kierować się wskazaniami płynącymi z pracy wahadełka( podświadomości).

płynącymi z pracy wahadełka( podświadomości). Pas gorczycowy na kręgosłup. Energię zewnętrzną możemy

Pas gorczycowy na kręgosłup.

Energię zewnętrzną możemy czerpać z wielu źródeł. Może to być gorczyca, ale równie dobrze mogą to być minerały, kamienie półszlachetne,piramidki, stożki miedziane, itd. Jednakowoż, jak wspominałem, rekord intensywności pola przynależy ziarnom gorczycy. Ponadto pole tych ziaren, jak pisałem, odpowiada polu(aurze) zdrowego człowieka, co też nie jest bez znaczenia. Jednak każdy kamień, każdy minerał, każda roślina emanuje polem i aurą charakterystyczną tylko dla niej. Potrzeba więc wielkiej wiedzy, by te wszystkie właściwości natury poznać. Tym właśnie parały się dawne baby wiejskie( wiedźmy), które nie tylko znały się na ziołach( a to też wielka wiedza), ale dobrze wiedziały też o tych właściwościach energetycznych natury. Na szczęście od przynajmniej kilkudziesięciu lat( schyłek XX wieku) ta wiedza zaczyna być popularyzowana, nie bez udziału jest tu też Internet, a także inne media, w tym wydawnictwa książkowe. Nauka na razie dość oszczędnie wypowiada się o tej swoistej energii, sile witalnej( za Hipokratesem), manie, pranie(ezoteryka). Choć są już przekonywujące dowody jej istnienia, na przykład fotografie Kirlianowskie. Ten fenomen dobrze akceptowany jest w Azji, gdzie nie dyskutuje się o tym, lecz stosuje w praktyce i uznaje za oczywistość. Choć nauka oficjalna uznaje, iż

jedne formy energii w procesach fizycznych przechodzą w inne. I tak na przykład energia mechaniczna zmienia się w ciepło, energia chemiczna( spalanie ropy w silniku) zmienia się w mechaniczną. I tak można

ciągnąć. To jednak trudno jej jest zaakceptować taką formę energii, i promieniowania, jak promieniowanie kształtu czy radiestezyjne, i nadal trudno akceptowalne jest uznanie, iż promieniowanie radiestezyjne może zmienić się na taką formę energii jak energia mechaniczna i odwrotnie, w drugą stronę, mechaniczne formy energii zmienić na radiestezyjne. One w samej rzeczy mogą

być jakościowo zupełnie różne(promieniowanie radiestezyjne oraz kształtu),i

tak jest na pewno, niż na przykład promieniowanie elektromagnetyczne czy grawitacyjne. Ale wymyka się to jeszcze cały czas naukowcom i ludziom nauk

przyrodniczych. Choć zdjęcia Kirlianowskie je przecież rejestrują. Swego czasu ks. prof. Sedlak ukuł takie pojęcie jak „biopole”, „bioplazma”(10), które miało pogodzić zainteresowane strony. Jednak nadal w oficjalnej nauce wyczuć głęboki opór, by nie tylko uznawać te rzeczy(ezoterykę) za fakt obiektywny, ale nawet by prowadzić badania naukowe na ten temat. Dlaczego? Bowiem pojęcia te wymykają się dzisiejszemu pojmowaniu prawa przyczynowo skutkowego. Naukowcy żądają, by procesy były powtarzalne, czyli w pełni deterministyczne. A przecież to fizyka kwantowa pierwsza zerwała z deterministycznym pojmowaniem prawa przyczynowo skutkowego. Może być więc, iż trudno osiągnąć te same rezultaty w wydawałoby się podobnych procesach. Co, przyznajmy, jest właśnie tak charakterystyczne dla ezoteryki.

Jak więc pisałem, wszystko, cała natura, ma swoistą własną aurę, swoiste

własne promieniowanie. Żyjemy zanurzeni w wielkim polu energii. Jedni nazywają go Polem Morficznym, inni Planem Astralnym, inni jeszcze jakoś inaczej. Fenomen ten już od tysiącleci jest dobrze znany w Azji( Indie, Chiny). Formalnie w Europie zauważył to G. Jung, który nazwał go Polem Nieświadomości Zbiorowej. Na pewno nie był pierwszym, ale jego prace, wreszcie, jako pierwsze dotarły do szerokiego spektrum ludzi nauki(psychologia), a także do ludzi zainteresowanych podobnymi fenomenami. Co to w praktyce znaczy? Otóż tyle, że można te promieniowania

użyć w pożądanym dla nas celu. Tylko trzeba wiedzieć jak, bo można też sobie

zaszkodzić. Przez wieki prześladowania, głównie przez Kościoły

Chrześcijańskie, wiedza ta stała się wybitnie niszowa i elitarna. Było tak aż do

XIX wieku. Potem, czy to ze względu na rozwijający się kapitalizm- a z tym i

liberalizm, który dotknął nie tylko kwestie związane z finansami, ale w ogólności mocno wpłynął na życie obyczajowe, szczególnie na Zach. Europy- ta tendencja się odwróciła. To wtedy powstały Zakon Złotego Brzasku, Towarzystwo Teozoficzne, Towarzystwo Antropozoficzne, itd.

XX wiek, szczególnie jego końcówka, to już był wielki triumf

Wicca( Czarostwo); a potem powstał Internet, i to już było dla magii tyle, jak dla piśmiennictwa wynalezienie druku. Oto ezoteryczna wiedza „trafiła pod

strzechy”(11). Lecz mając narzędzia, wiedzę ezoteryczną, trzeba też jednak poznać praktyczną stronę tego zagadnienia. Nie jest to tak łatwe, jak by mogło się wydawać. Potrzeba naprawdę wielu lat ciężkiej pracy nad sobą, by móc operować w sposób poprawny, a przede wszystkim bezpieczny, narzędziami ezoteryki( magi). Magia to nie horoskopy na ostatniej stronie tygodników. W tej dziedzinie łatwiej jest sobie zaszkodzić, sobie lub innym, niż w rzeczy samej osiągnąć pożądane efekty. Tu też można dostrzec pewne cienie zbyt wielkiej popularyzacji ezoteryki, gnozy. I może nie tylko same prześladowania, ale też pewien wewnętrzny głęboki sens, stały za tym, iż przez wieki ta wiedza była tak elitarna i mało dostępna.

przez wieki ta wiedza była tak elitarna i mało dostępna. Aleister Crowley. Wydaje się, przynajmniej ja

Aleister Crowley.

Wydaje się, przynajmniej ja taką mam opinię, iż fenomen magii i ezoteryki wynika z fenomenu działania podświadomości(Ku), tej indywidualnej w każdym przypadku i tej zbiorowej( Pole Podświadomości[Nieświadomości] Zbiorowej – Junga). Oto nasza podświadomość( Ku) indywidualna może się łączyć z tą wielką Podświadomością Zbiorową, i stamtąd uzyskiwać wiele cennych informacji i energii. To w tym Zbiorniku mają umocowanie wielkie egregory takich bytów jak: karty Tarota( Taroka), Runy, czy amulety i talizmany. To tam także występuje złe energię, żeby nie było tak dobrze. Złe energie i złe byty typu: złośliwe elementale, złe elementary, larwy astralne,

szkodliwe myślokształty, ingramy, krzyże karmiczne, klątwy, demony i złe dewy, itd. Byty te są dlatego tak szkodliwe, bowiem, by istnieć ,muszą czerpać energię od ludzi żywych. A to właśnie cierpienie najbardziej pozbawia ludzi energii. Oto te złe byty w inny sposób nie umieją czerpać energii, tylko przez szkodzenie ludziom i tym samym wywoływanie cierpienia. Czyli dla nich( tych złych bytów) pożywki. Ludzie zaś, ci którzy lekkomyślnie i bez żadnych zabezpieczeń eksplorują Plan Astralny, narażeni są na agresję tych złych bytów tego Pola. Część z tych bytów stoi za wieloma przypadłościami zdrowotnymi. To nie jest tak dokładnie, jak dawniej było, że za każdą chorobą, tak uważano, czai się jakiś demon, czy zło wcielone. Ale sporo chorób w rzeczy samej ma przyczynę w pierwszych kilku latach życia, kiedy to dzieci narażone są szczególnie na traumy życiowe, które mogą się zakorzenić w podświadomości i na przykład zamanifestować się jako choroba, konkretna choroba- bywa że dokuczliwa i przewlekła - już w dorosłości. Podświadomość (Ku) bowiem pamięta wszystko. A choroba to dysonans między podświadomością(Ku) a świadomością (Lono). Właśnie te szkodliwe ingramy czy doświadczenia traumatyczne z dzieciństwa pamiętane przez podświadomość, bywa nawet iż z momentu samych narodzin, mogą w którymś momencie spowodować taki dysonans. I wtedy choroba wypływa. A że, by skutecznie wyleczyć każdą chorobę, trzeba poznać jej przyczynę, przy tego typu chorobach medycyna klasyczna jest praktycznie bezradna, bo nie może ona określić przyczyny tej choroby. Czyli de facto lekarze mogą jedynie maskować pewne skutki i objawy takiej choroby, ale jest to podobne do pudrowania noska bez uprzedniego porządnego umycia się czy wzięcia kąpieli. Dlatego tak cenne jest wahadełko. Oto bowiem za pomocą wahadełka my możemy się skontaktować z własną podświadomością(Ku), i dowiedzieć się, jaka to jest ta pierwotna przyczyna choroby. A, jak już pisałem, uświadomienie sobie tego, powoduje automatyczne załączenie się procesów ozdrowieńczych. Wystarczy teraz jeszcze umiejętne pomożenie sobie, i wiele chorób można wyleczyć lub ewentualnie maksymalnie podleczyć( no bo na przykład z cukrzycy nic nas już nie wyleczy). Uciążliwe choroby przewlekłe, takie jak nadmierne pocenie się, problemy skórne, zmęczenie(Zespół Przewlekłego Zmęczenia), czy zaparcia i tego typu psychosomatyczne choroby, bywa że po uzyskaniu przez świadomość( Lono) obrazu pierwotnej przyczyny tej choroby, dość łatwo są uleczalne, i to wydawałoby się banalnymi metodami, a przecież lekarze nie dali rady, i czasami straciliśmy już wiarę i pieniądze, a efekty dotąd były zerowe. Zresztą wielu lekarzy na tego typu choroby, wiedząc jak słaba jest ich uleczalność,

reaguje w ten sposób, iż mówi zainteresowanym pacjentom:

pańska uroda, trzeba z tym żyć i się nie stresować

Lekarze bowiem wiedzą, że nie mogą ni jak już ingerować w rozwój , już

, a to taka jest

No tak, łatwo powiedzieć.

przecież ukształtowany, wegetatywnego układu nerwowego. A to on przecież, co już pisałem, jest niejako związany z rozwojem naszego charakteru. I to tu, w pierwszym rzędzie, należałoby dokonać korekcji. Jednak medycyna klasyczna tego nie umie. Jednak to właśnie tu mogą pomóc metody paramedyczne. Należy więc poznać przyczyny choroby, oraz należy zmienić sposób funkcjonowania, jeśli jest on patologiczny, układu nerwowego wegetatywnego. Te dwa kroki mogą dokonać wielu pozytywnych zmian zdrowotnych. Mogą się stać istnym zdrowotnym procesem. Są na to konkretne metody, te które już częściowo opisałem lub które jeszcze spróbuję tu opisać. Najlepiej na początku zadbać o swój układ nerwowy wegetatywny. Dlatego w tym celu warto kupić sobie lub samemu zrobić pas gorczycowy, który będziemy nosić na kręgosłupie zgodnie z tym, co nam pokaże wahadełko. Początkowo może być tak, iż odczujemy wiele dyskomfortu z tym związanego. Mogą pojawić się bóle(nerwobóle), można poczuć ciepło w okolicy wzdłuż kręgosłupa, ciarki, mrowienie. Dlatego równocześnie warto suplementować dietę magnezem, potasem oraz pozostałymi makro i mikroelementami, a także kompletem witamin. Charakterystyczne może być to, iż na początku ewentualne objawy chorób mogą się nawet spotęgować. Nie należy się tym przerażać. Można rzec, iż im większa będzie reakcja ciała na te pasy, znaczy to, iż tym bardziej mamy jednak jakieś problemy z tym unerwieniem. Najpewniej po przezwyciężeniu pierwszych objawów wyjdzie Ci to w sumie na zdrowie. Oczywiście, nikt za ciebie, Drogi czytelniku, nie będzie decydował. Decyzję musisz podjąć tym sam, i w pełni za nią wziąć odpowiedzialność. Pamiętaj także o tym, iż jeśli twój problem jest oto taki, iż twoje dysfunkcje wynikają ewentualnie ze złego rozwinięcia się tego układu wegetatywnego, to i sama kuracja może trwać miesiącami, by to poprawnie skorygować, . Jeśli bowiem trauma złapała cię w młodości, kiedy to twój organizm się rozwijał, to problem jest podobny niby do zjawiska kuli śniegowej. Jedne dysharmonie powodują kolejne i nawarstwiają się one. Dlatego zalecana jest tu systematyczność i konsekwencja. I nie zrażanie się początkowymi utrudnieniami. Jedno jest raczej pewne, nie ma innej skuteczniejszej metody. No, chyba że stanie się cud. I się uzdrowisz cudownie. Co, bez ironii można rzec, czasami się zdarza, lecz jednak bardzo rzadko. Działanie gorczycy można przyrównać do pracy upartej kropli wody, która, stale kapiąc, jednak w konsekwencji może rozerwać najtrwalszą skałę. Inne metody, czy to będzie zabieg u bioenergoterapeuty, czy jakiś pojedynczy zabieg, pomogą raczej w przypadkach, gdzie nie ma tak głębokich zmian patologicznych w ciele lub w unerwieniu. Owszem, ja się zgodzę, że healerzy też mogą skutecznie uzdrawiać. Lecz ich praca jest podobna do działania

pojedynczego zdrowotnego impulsu. Może tak być, że taki impuls wystarczy, lecz może to też być za mało. Jeśli mówimy o pracy bioenergoterapeutów, to mamy tu do czynienie z wpływem innego, zewnętrznego pola na nasze pole. To pole ma skorygować nasze chore pole( w przypadku boleści) , co w konsekwencji ma skutkować uzdrowieniem.

w przypadku boleści) , co w konsekwencji ma skutkować uzdrowieniem. Kręgosłup(unerwienie) a konkretne schorzenia. 40

Kręgosłup(unerwienie) a konkretne schorzenia.

Na nasze zdrowie duży też wpływ mogą mieć jakieś dysfunkcje samego kręgosłupa( kośćca). Przesunięte kręgi. Kręgi, które naciskają na nerwy rdzenia kręgowego. To też może powodować określone choroby. Warto więc zadbać o sam kościec kręgosłupa. Znane są bowiem przypadki takie, iż ludzie, którzy już wszędzie szukali ratunku, po małej korekcji kręgosłupa odzyskują czucie w kończynach lub uzdrawiają się z przewlekłych schorzeń. Jakie mogą być jeszcze inne formy działania zewnętrzną energią na naszą energetykę? Można skorzystać z tak zwanych kąpieli świetlnych. To znaczy tyle, iż każdy główny czakram ma przyporządkowany sobie kolor lub paletę kolorów. Dokonując więc naświetleń konkretnym kolorem działamy na konkretny czakram. I tak, kolorem czerwonym działamy na Muladharę, pomarańczowym na Swadhishannę , itd. Kolory o niższej wibracji działają stymulująco na czakramy o niższej wibracji. Na Anahatę najlepiej działa stymulująco kolor różany oraz zielony. Lecz czasami ta wzajemność kolorów i

ich częstotliwości , a adekwatnie częstotliwości czakr, nie jest tak prosta, jak by się mogło wydawać. Bowiem na przykład na Manipurę można działać nie tylko kolorem żółtym, ale także złotym i zielonym. Stymulująco na czakramy(12) można działać energią kamieni. Jest to dobrze opisane w literaturze, tu więc jedynie wspomnę o tym, iż najlepiej do tego nadaje się zwykły kryształ górski. Dlatego to, bowiem kryształ górski ma barwę białą, czyli jest uniwersalny. Kryształy te także mają biały kolor radiestezyjny; nie jest to barwa światła, lecz tak też nazywa się i określa rodzaje

promieniowania radiestezyjnego w nomenklaturze radiestetów.

kryształy górskie są bardzo podatne na działanie intencjonalne. Co to oznacza? Można taki kamień, po oczyszczeniu, wziąć do ręki i krótką modlitwą wyrazić intencję, na co ma on działać. I, w rzeczy samej, ten kamień( kryształ górski) będzie działał właśnie tak, a nie inaczej. Pamiętajmy jednak o kardynalnej zasadzie, iż praktycznie po każdym użyciu należy kamienie, i to nie tylko kryształy górskie, czyścić. Pod bieżącą czystą wodą lub w soli, można też do czyszczenia użyć stożki miedziane(umieścić kamień pod stożkiem na jakiś czas) lub po prosto intencją oczyścić taki kamień. Nie czyszczone bowiem zbierają one złą energię tej sprawy, na którą mają wywrzeć pozytywny wpływ. To także jest jedną z cech kamieni półszlachetnych. To znaczy, gdy przyłożymy określony kamień, na przykład taki jaki nam wskazało wahadełko, do miejsca chorego, to kamień oddaje swoją dobrą i pożądaną energię lecząc, jednak sam zbiera tę energię choroby. Dlatego kamienie należy często czyścić. To dotyczy wszystkich rodzai kamieni. Jak już wspomniałem, wszystko ma, każda rzecz materialna ma określoną swoją aurę. By dobrze ocenić to, potrzeba jednak sporej wiedzy praktycznej. Ludzie, którzy taką mają, nie koniecznie są skorzy,

Ponadto

by się tym dzielić. Lecz bywa, że mają oni swoich uczniów i następców. Gdyby tak nie było, wiedza ta by już dawno uległa zatraceniu.

i następców. Gdyby tak nie było, wiedza ta by już dawno uległa zatraceniu. Stożek miedziany. Kryształy

Stożek miedziany.

i następców. Gdyby tak nie było, wiedza ta by już dawno uległa zatraceniu. Stożek miedziany. Kryształy

Kryształy górskie.

Stożki miedziane działają w ten sposób, iż przywracają one prawidłową wibrację komórkową w chorej tkance, co powoduje wymierne efekty zdrowotne. Stożki miedziane to inaczej piramidki o nieskończenie wielkiej ilości boków. Mają one różne wymiary, tym samym można je stosować w wielu problemach zdrowotnych. Różne stożki, różne pod względem wymiarów, można przykładać na przykład na różne czakramy ciała. O ile na Ajnę( czakram trzeciego oka) możemy położyć mały stożek, to na Manipurę( czakram splotu słonecznego) trzeba już położyć większy. O tym , iż najmniejsze struktury naszego bytu mają wpływ na całość, jak i całe ciało na nie, w myśl złotej zasady Hermetyzmu( Jako na górze, tak i na dole), świadczy to, iż istnieją mapy narządów i organów na takich częściach jak stopy, dłonie, uszy, źrenice, a nawet jelita. Istnieje uzasadnione podejrzenie, że takie mapy są wszędzie, na wszystkich częściach ciała. Wiadomo, iż w splocie słonecznym istnieje około 72 tys. połączeń nerwowych. Ale też na stopach istnieje około 72 tys. punktów refleksyjnych, na źrenicach około 72 tys., punktów diagnostycznych, podobnie jest z uszami. Czy to jest tylko kwestia przypadku, ta zbieżność liczb? Nie, najpewniej nie. Świadczy to o tym, iż podświadomość( Ku) za pomocą układu nerwowego wegetatywnego kontroluje wszelkie czynność ciała. Powiązanie to jest jeszcze energetyczne, to znaczy takie,które wiąże pracę nerwów z przepływem energii( prany). Oto wiadomo bowiem, iż wszystkich mniejszych i większych nadis(kanały energetyczne) w ciele jest też około 72 tys. Podświadomość ma główny wpływ na robotykę, automatykę pracy ciała, na jego homeostazę(13). Główny, bowiem też w pewien sposób na czynności ciała można wpływać z poziomu świadomości( Lono). Jako przykład niech posłuży fenomen biofeedbacku, czy umiejętności joginów, którzy umieją sterować wolą czynności serca i innych narządów wewnętrznych. Wiadomo dziś, co potwierdza także Huna, iż podświadomość(Ku) zawsze w sytuacjach ważnych, przełomowych zabiega o to, by to świadomość( Lono) ustaliła strategię działania. Lecz szkopuł w tym, iż świadomość( Lono) ma za małą przepustowość działania i często dochodzi do sytuacji, iż świadomość nie reaguje w pożądany sposób, jest zbyt przywalona pracą. Wtedy to Ku pozostaje działać w sposób sztampowy, taki to który to Ku uważa za właściwy. Lecz bieda w tym, iż pomimo tego, jak dużą Ku może mieć wiedzę, nie umie jednak kierować się logiką i nie umie podejmować właściwych działań. Często tak bywa. Prowadzi to prostą drogą do chorób. Dlatego, choć wydawałoby się, iż podświadomość(Ku) jest tak potężna, to jednak my sami, a właściwie Lono i nasza wolna wola mają w całym naszym życiu najważniejsze znaczenie. Jak wspominałem, nawet przy leczeniu, najważniejsze jest, byśmy( my jako Lono) uświadomili sobie pierwotną przyczynę choroby, wtedy to nasze Ku zrobi już

pozostałą robotę. Z tego punktu widzenia jasnym się staje, w jaki sposób działają wszelkie terapie psychologiczne. Terapeuci bowiem dążą do tego, by pacjencji doszli do tego, uświadomili sobie, co spowodowało określone dysfunkcje w psychice. Po uświadomieniu ich sobie następuje przełom i reszta już jest dziecinnie łatwa, i zależy już dalej od typu danej terapii. Jeśli przyjmiemy taką analogię, iż to pasy gorczycy białej uznamy jako działanie upartej kropli wody, to za taki jednorazowy, silny impuls możemy przyjąć wizytę u healera lub bioenergoterapeuty. Dobry seans u uzdrowiciela może wiele. Może przepchać wszystkie blokady, większe lub mniejsze. Może spowodować impuls ozdrowieńcze. To wielu pomaga. To jest na pewno dobre. Godne polecenia. Pamiętajmy jednak, że nasze zdrowie może też zależeć od tego, jak żyjemy. Czy nie śpimy przypadkiem na żyle wodnej? Czy w naszym otoczeniu nie funkcjonuje jakiś wampir energetyczny? Choć bywa, że nawet sobie on nie uświadamia tego, co robi, lecz skutecznie może on nas pozbawiać energii życiowej. A może mamy toksycznych rodziców, może toksycznego partnera? Jeśli tak jest, i jedna z tych przyczyn faktycznie stale zakłóca nasze zdrowie, to jednak powinniśmy się udać do kompetentnej osoby, by ta ustaliła to w pierwszym rzędzie. Jak pisałem słowa mają wielką moc. Może więc być też tak, iż ktoś przeklął nas, rzucił klątwę. Może taka klątwa ciąży nad naszym rodem, czy to po linii ojca lub matki? Taka klątwa może ciążyć nad nami do dwudziestego pierwszego pokolenia. To nie są wcale jakieś bajdurzenia nawiedzonej osoby. Jest to już stwierdzone, wprawdzie tylko przez środowiska ezoteryczne, iż takie klątwy lub krzyże karmiczne mogą bardzo źle wpływać na los człowieka. Wszystko bowiem, każdy rzec, każdy byt na tym świecie ma charakter energetyczny. I nawet słowa, a także myśli mają konkretny energetyczny wymiar. Tym samym wszystko ma de facto jedną naturę, stąd już niedaleki wniosek, iż wszystko z wszystkim oddziałuje. Jednak, przyznaję, człowiek, jeśli sam na własnej skórze nie przekona się o tym, spycha takie rzeczy w rejony jakichś dziwactw lub ciekawostek. Do ezoteryki trzeba też dojrzeć. Nie znajdziesz więc w tej publikacji, Drogi czytelniku, jakiejś drogi na skróty. Piszę tu tylko dla takich ludzi, którzy przynajmniej już częściowo przekonali się o prawdziwości tych zjawisk. Jeśli więc jest tak, iż po zabiegu u healera powracamy do miejsca, gdzie stale znajduje się ciek wodny, lub wracamy do domu, a tam już na nas czeka wampir energetyczny, to w konsekwencji taki zabieg nam nic nie da, poza chwilową poprawą. Dobrzy healerzy, uzdrawiacze, wiedząc o tym, umieją już tak wpłynąć na klienta, by i te aspekty w jego życiu uległy zmianie. Bez tego bowiem na nic ich starania. Co robią? Albo zaopatrują klienta w odpowiednie odpromienniki lub po prostu dają mu wskazówki jak strzec się od takiego domowego wampira. Okazuje się, że nie jest to takie trudne, i czasami

wystarczy się otoczyć mentalnie barierą energetyczną , by skutecznie zniechęcić takiego energetycznego pasożyta. Ludzie bowiem tacy, którzy są wampirami, lecz nie zdają sobie z tego sprawy, działają po najmniejszej linii oporu. I wtedy wystarczy wzbudzić w sobie jakiś nawet minimalny opór i oni sami poniechają nas jako swej ofiary, wybierając sobie kolejno na taką ofiarę już innego człowieka, czyli jakąś łatwiejszą zdobycz. Lecz kij ma też dwa końce. Pamiętajmy zawsze o tym, iż wszyscy żywi ludzie, wszystkie żywe istoty i rośliny, dokładnie wszyscy, jesteśmy połączeni wzajemnymi energetycznymi relacjami w jednym polu energetycznym( Pole Morficzne). Więc pamiętajmy też i o tym, że i my sami w pewnych sytuacjach możemy być takim wampirem, i skutecznie tym samym pozbawiać kogoś z jego sił witalnych. To są normalne procesy. Problem pojawia się wtedy, gdy ktoś świadomie lub nie zrobi sobie z tego powszechny zwyczaj. O! Wtedy to już mówimy o klasycznym wampiryzmie. Są też tacy ludzie, kandydaci na healerów, którzy mają jak gdyby energii za dużo, i chętnie dzielą się nią z innymi, bardziej potrzebującymi. Tacy ludzie to, jak pisałem, świetni kandydaci na healerów(uzdrowicieli). Lecz wszystko ma swoje granice. I ich własna energia też ma jakieś ograniczenia. Dlatego najlepsi healerzy rzadko dzielą się swoją własną energią, lecz raczej działają jak przekaźniki uniwersalnej energii. Różnie możemy ją nazwać, czy to jako Złotą Energię Kosmosu, czy Energię Miłości Jezusa, czy Energię Reiki, czy jakoś inaczej. Będąc tylko przekaźnikiem takiej energii healer nie ryzykuje własnym zdrowiem. Dlatego też, co warto odnotować, healerem lub uzdrawiaczem może zostać praktycznie każda osoba po pewnych przygotowaniach. Koniecznym zaś tylko warunkiem do tego jest jej krystaliczna moralność. Ludzie źli, oszuści nie mają co szukać w tym zawodzie. Prawda, prędzej czy później, wyjdzie na jaw. Szybko zostaną zdemaskowani.

prędzej czy później, wyjdzie na jaw. Szybko zostaną zdemaskowani. Znany bioenergoterapeuta, Jerzy Strączyński. 45

Znany bioenergoterapeuta, Jerzy Strączyński.

Jak pisałem, jesteśmy wplątani i żyjemy, my ludzie, w jednej wielkiej sieci powiązań energetycznych(14). Ponadto przy każdym kontakcie z innym człowiekiem, dokonuje się nasze połączenie sznurem energii( Aka) z poziomu naszych splotów słonecznych z tym człowiekiem. Do tej sieci powiązań ludzkim można także dorzucić jeszcze powiązania z wszystkimi żywymi istotami i roślinami. Wiadomo także, choć tu nie jest to sprawdzone do końca( autor tego tekstu ma co do tego pewne wątpliwości), nawet umarli, w formie elementarów, mogą się podpinać do tej sieci. Ale na pewno różnorodne wytwory energetyczne ludzi, tak zwane myślokształty, mogą tą drogą czerpać energię od ludzi. Te myślokształty to nie tylko wytwory magii, lecz po prostu w czasie przeżywania silnych emocji mogą one powstać spontanicznie, i potem napsuć mocno życie tych, przeciw którym powstały, lub tym, którzy je utworzyli. Pamiętajmy, iż wszystko co tworzymy dla innych, w tym złe myśli, słowa i czyny, powraca do nas zwielokrotnione przynajmniej potrójnie, niektórzy twierdzą siedmiokrotnie powiększone. Pisząc o zdrowiu, nie sposób pominąć magii. Lecz cóż to jest magia? Jak ją zdefiniować? Dla jednego magią będzie szeptane słowa na cmentarzu o północy, a dla innego magią będzie działanie NLP, EFT. Co będzie tym wyznacznikiem łączącym te dwa podejścia? Oto magią nazwijmy takie działania człowieka, poprzez myśli, słowa, czyny, w wyniku których zmaterializują się jakieś konkretne dla nas profity, które zwykłą pracą ludzką lub celowym działaniem nie możemy osiągnąć. Wcześniej, oczywiście, określone, przed rytuałem magicznym. Pamiętajmy więc, by w czasie silnych emocji nie bluzgać przeciw innym złymi życzeniami. Bo a nuż zmienimy życie tego człowieka w piekło. Bardzo silne energetyczne działanie ma wzrok ludzki. Stare powiedzenie, iż oczy są zwierciadłem duszy ma wiele z prawdy. Wzrokiem można wyrazić miłość i sympatię, ale można też miotać nim niby orężem. Można wiele złego tą drogą uczynić. Tak zwane „złe oko” to jedno z tego typu działań. Dlatego nie dziwmy się więc, czemu(szczególnie na wsi) małe dziewczynki noszą wysoko we włosach czerwone lub barwne kokardki. Podobnie na dziecięcych wózkach można często spotkać jakieś barwne wstążki lub kokardki. To właśnie jest jedna z metod, by ustrzec się „złego oka”. Szczególnie stare kobiety, które utraciły urodę, które same wiele wycierpiały w życiu, niejako w odwecie, choć nawet one same mogą być tego nie świadome, miotają tak wzrokiem, niby chciały kogoś nim zabić, jakby zazdrościły komuś szczęścia. Dlatego owe barwne kokardki mają za zadanie ściągnąć takie spojrzenie (niby piorunochron gromy) , by jego siła nie mogła razić w dziecko. Trzeba być jednak precyzyjnym i stwierdzić, że takie rażenie okiem nie jest normą. Z reguły na wsi ludzie dobrze znają, kto ma takie spojrzenie, i się takich osobników wszyscy wystrzegają. Są to zwykle stare

baby zazdrosne o szczęście innych. Bywa , że gdy taka rzuci spojrzeniem na obejście, to padają w gospodarstwie zwierzęta lub jakieś nieszczęście gotowe. To nie są, niestety, tylko i wyłącznie wymysły lub bajdy miejskie( legendy miejskie). Tak w samej rzeczy jednak się czasami dzieje. Stąd też często dochodzi na wsiach, czy dochodziło dawniej, do licznych linczów lub posądzeń o uprawianie czarnej magii. Ludzie, którzy walczyli dawniej z ciemnotą i analfabetyzmem, uważali tego typu praktyki za barbarzyństwo. No na pewno,

nie wszystkie tak traktowane osoby( zwykle wiejskie czarownice) zasługiwały na taki los, dużo było z tego tytułu wypaczeń i niesprawiedliwości. Lecz, jak

powiadają,

dosłownie wszędzie, w każdej dziedzinie życia, w każdym zawodzie, w każdej grupie ludzkiej są wypaczenia. Nawet sędziowie, bywa że trafiają za kratki. Jakże charakterystyczne jest to, że gdy nam brakuje energii, często ładujemy się energią znajomych czy sąsiadów, rodziny. Z kolei, gdy my mamy jej nadmiar obdarowujemy energię innym. Dziej się to wszystko na poziomie podświadomości. Co ciekawe, a o czym się nie mówi, cała rzeczywistość nasza rzeźbi naszą energetykę, a tym samym także nasze ciało fizyczne. Jest taka mądrość ludowa iż: … człowiek na swój wygląd po czterdziestce zapracowuje sobie sam. I tak jest w rzeczywistości. To, czy prowadzimy się dobrze lub nie, odbija się na naszych rysach twarzy, na sylwetce, na naszym wyglądzie. Dla wprawnego oka wystarczy jeden rzut oka na nas, by móc stwierdzić nawet na co chorujemy, lub chorowaliśmy dawniej. Nawet takie cechy jak grubość ud, garbienie się, sylwetka klatki piersiowej. To wszystko potencjalnie mówi o nas, mówi na co chorujemy. A nawet nie rozgarnięty ktoś łatwo może się zorientować, czy rozmawia z księdzem( pomimo nawet braku koloratki i sutanny) lub z alkoholikiem( pomimo tego, że jest on akurat trzeźwy). To wszystko po nas widać. Dobrze to też widać w oddziaływaniu telewizji i innych mediów na młodych. Piękne modelki i modele, aktorzy, ludzie biznesu, sławni sportowcy powodują to, iż młodzi chcą się do nich upodobnić nawet choćby tylko fizycznie. I w rzeczy samej tak też się dzieje. Taka jest potęga naszego mózgu, naszej psychiki. Młode pokolenia się coraz piękniejsze. Ale to ma też złą stronę. Jeśli bowiem taki ktoś młody nie umie sprostać tej presji mediów i nie umie się dostosować do tych wzorców czy do swoich rówieśników, często popada w depresję i inne choroby psychiczne, a nawet podejmuje próby samobójcze. Jeśli czytasz to z pewnym niedowierzaniem, proponuję ci, Drogi czytelniku, byś sięgnął do albumu rodzinnego, w którym są zdjęcia twoich dziadków lub nawet pradziadków, gdy byli modzi, może w twoim teraz wieku. Od razu zauważysz, że ci ludzie się jacyś tacy inni, brzydsi, niedzisiejsi. Właśnie! Brzydsi! W tym cała rzecz. I tu nie chodzi bynajmniej o jakość tych zdjęć, która, przyznaję, jest

w każdej plotce przecież jest ziarno prawdy

Wszędzie,

też o wiele gorsza od jakości zdjęć dzisiejszych lustrzanek. Tu chodzi o jakąś swoistą aurę wokół tych ludzi, o ich nieforemne rysy twarzy. Sprawdź to koniecznie!

ludzi, o ich nieforemne rysy twarzy. Sprawdź to koniecznie! Stare zdjęcie. Zupełni inny typ urody kobiet,

Stare zdjęcie. Zupełni inny typ urody kobiet, niż współcześnie.

Ba! dotyczy to nie tylko urody, ale nawet głosu i języka. I nie można tego bynajmniej zwalać tylko na jakość ówczesnych środków zapisu głosu. Słuchając starych płyt lub oglądając stare przedwojenne filmy, słyszymy, że ludzie inaczej kiedyś wymawiali słowa, nawet mieli inny tembr głosu. Co charakterystyczne, dawniej ludzie doskonale to słyszeli, przez jakie „h” piszę się określone słowo( na przykład słowo: wahadło). Czy przez „ch” lub samo „h”? Dzisiaj dla nas jest to zupełnie nieuchwytne.

Z tego też powodu, iż wszystko ma w gruncie rzeczy jedną energetyczną naturę(15), paradoksalnie jest tak wiele różnych metod medycyny naturalnej. Z tej jedności wynika taka mnogość. Ponieważ wszystko działa energetycznie,

więc leczyć można na różne sposoby, które wydawałoby się są tak od siebie różne w swej zewnętrznej formie. Pomogą więc zioła, ale także kryształy, a może piramidki, polarity. Jest tego sporo. Powtarzam: wszystkie te metody, wydawałoby się tak różne formalnie, działają w gruncie rzeczy na jednej uniwersalnej zasadzie, na zasadzie ingerencji energetycznej, na zasadzie

dobroczynnego działania energii. Czy można więc mówić, że są różne energie?

W tym sensie można mówić, o ile są różne nośniki tej energii. Do głównych

nośników energii można zaliczyć promieniowanie elektromagnetyczne, w ramach którego istnieje ścisły podziała w zależności od częstotliwości tego promieniowania. Podobnie nośnikami energii może być także promieniowanie grawitacyjne. To są nośniki uznawane w fizyce klasycznej, choć po prawdzie nikt jeszcze nie zarejestrował promieniowania grawitacyjnego(grawitonów), lecz musi ono istnieć, bo wynika to z obowiązującej OTW. My jednak możemy

tu dodać jeszcze taki typ promieniowania jak promieniowanie kształtu ,

promieniowanie radiestezyjne. I tu również występuje gradacja ze względu na

„swoistą częstotliwość” tego promieniowania. Tu więc szkodliwe będzie promieniowanie V-( zielony ujemny, szare) a dobroczynne będzie V+( zielony

dodatni), itd. Ważne jest iż V- różni się od V+ wartością jednostek Bovisa, czyli tą „swoistą częstotliwością” ( dla przypomnienia im większa jest częstotliwość fali tym mniejsza jest jej długość, a im większa długość, tym mniejsza częstotliwość). Promieniowanie to mierzy się w jednostkach Bovisa. Jednostki Bovisa nie mają ścisłej definicji, lecz swym charakterem są adekwatne do jednostek częstotliwości promieniowania. Lecz tu można podać istotną różnicę

od klasycznego pojmowania, oto bowiem V- ma mniejszą wartość jednostek

Bovisa od V+, ogólnie bowiem, im promieniowanie kształtu ma więcej jednostek Bovisa, tym jest lepsze. Niektórzy ezoterycy przyjmują, że ten typ promieniowania jest znacznie szybszy w rozchodzeniu się od klasycznego promieniowania elektromagnetycznego, i to miliard razy szybszy. Widać więc, dlaczego klasyczni fizyczni mają takie opory, by uznać tego typu rodzaje energii. W myśl bowiem paradygmatu fizyki klasycznej nic nie może się poruszać szybciej od promieniowania elektromagnetycznego(fotony), bowiem ,

gdyby tak było, naruszyłoby to związek przyczynowo-skutkowy( po prostu skutek w czasie mógłby wtedy wyprzedzić przyczynę{patrz paradoks dziadka}).

Diagram pomocny w ustalaniu jednostek Bovisa. Trudno jest stwierdzić, czy takie pojęcia jak promieniowanie kształtu,

Diagram pomocny w ustalaniu jednostek Bovisa.

Trudno jest stwierdzić, czy takie pojęcia jak promieniowanie kształtu, promieniowanie radiestezyjne, prana, mana, chi, promieniowanie kamieni i minerałów, itd., czy wszystkie te byty mają tę samą naturę? Wydaje się, że jednak tak. Ponieważ mierzy się je jednostkami Bovisa. Wszystkie. To może być takie same w swej istocie rozróżnienie, jakie podobne dotyczy fal elektromagnetycznych. Oto są fale FM o stosunkowo małej częstotliwości( fale radiowe i TV), ale są też fale świetlne, już o znacznie większej częstotliwości, potem jest Promieniowanie X( Rentgenowskie), promieniowanie γ, i promieniowanie kosmiczne. Wszystkie one dotyczą tych samych fal elektromagnetycznych różniących się tylko częstotliwością. Być może więc i takie byty jak: promieniowanie kształtu, radiestezyjne, energia życiowa( prana) też mają jeden charakter, a ich pozorna różnica wynika z różnego poziomu jednostek Bovisa. Ezoterycy dość jednak nonszalancko odnoszą się do tych bytów, mieszając je skutecznie. I teraz nie wiadomo, żadne źródła przynajmniej tego nie podają, czy jest między nimi jakościowa istotna różnica, czy tylko różnią się poziomem jednostek Bovisa. Jedno jest pewne przenoszą one wszystkie informację, są potrzebne i niezbędnie koniecznie dla życia, i to tego

dotyczącego fauny i flory. Potrzebne też są one człowiekowi. Z każdym nabranym oddechem nabieramy też pranę( stąd pranajama to sztuka prawidłowego oddychania). Pobieramy ją z pożywieniem. Jedzenie o znikomej wartości jednostek Bovisa jest praktycznie szkodliwe, jest trucizną dla nas. Powinniśmy zjadać pożywienie, którego siła życiowa jest o wartości ponad 6500 jednostek Bovisa, zaś o wartości powyżej 9500 to już jest jedzenie lub potrawy, które mają naturę leczniczą( zioła, energetyzowana woda) dla nas. Dlatego też potrawy z mikrofalówek, które mają wartość promieniowania troszkę ponad 0 jednostek Bovisa, nie powinny być w ogóle zjadane przez ludzi. I tylko jedzenie świeże ma dostateczny poziom jednostek Bovisa, wszystkie odgrzewane potrawy mocno już tracą swą wartość w tej skali. Z każdą godziną jarzyny, owoce i mięso tracą swą wartość promieniowania w jednostkach Bovisa. Więc zaraz po zakupie powinny być stosunkowo szybko skonsumowane. Praktycznie każdy, kto ma umiejętność posługiwania się wahadełkiem, a dotyczy to ponad 90% populacji, zawsze może sprawdzić sobie, jaki poziom jednostek Bovisa ma dana potrawa. Szczerze radze nie jeść potraw, które mają ten poziom poniżej 6000 jednostek Bovisa, bo wtedy to nie zyskujemy a wręcz tracimy cenną życiową energię, by zneutralizować negatywne działanie takich potraw. Pamiętajmy, że jedzenie w naszym układzie pokarmowym zalega co najmniej 24h, i jest to standard dla wybitnie zdrowych. Normalnie jedzenie zalega ponad 48h, a nawet dłużej. Cały ten czas oddziałuje na nasze ciało. Bo nawet w jelicie grubym dokonują się pewne procesy życiowe, na przykład wchłaniania wody i niektórych witamin( patrz działanie lekarstw w postaci czopków doodbytniczych). Co charakterystyczne,przyjmuje się jednak różne działanie na ciało i inne struktury człowieka różnych typów energii czy promieniowań. Chińczycy wprost dzielą je(chi) pierwotnie na Yang i Yin. Czyli na męską część i żeńską. Jest to u nich podstawowy podział. Ponadto ci bioenergoterapeuci, którzy związani są z kosmoenergetyką, dzielą energię kosmosu i kanały energetyczne na różne typy, których energie( podłączenie do tych egregorów) leczą różne typy chorób. Są więc Kanały Lecznicze, Kanały Mistrzowskie, itd. Lecz, jak już pisałem, może to być pozorny podział, w kategoriach poziomu jednostek Bovisa danego promieniowania. Ważne jest, że ta energia też może szkodzić. Jak pisał Paracelsus: … to czy coś leczy, lub szkodzi, zależy od zastosowanej dawki nawet dobroczynna energia przedawkowana może zaszkodzić. Jednak, po prawdzie, prawidłowo pobrana energia( prana, chi) nigdy nie zaszkodzi, bowiem dokonuje się to zazwyczaj w sposób optymalny dla zdrowia, czym najczęściej zawiaduje automatycznie podświadomość (Ku) zainteresowanego (chorego). Jeśli nie automatycznie, a nas to dotyczy, najlepiej zawsze

I

konsultować się z własną podświadomością( Ku) za pomocą wahadełka. Bo przecież możemy świadomie(Lono) ubrać pas gorczycowy i nosić go wiele godzi. I możemy wówczas przesadzić, a, jak ze swojego doświadczenia wiem, jest to jednak bolesna lekcja. Dlatego jednak koniecznym wydaje się konsultacja z Ku za pomocą wahadełka w takich przypadkach. Dla pewnej jasności podam tu, iż promieniowanie radiestezyjne mierzy się z trzech podstawowych zakresach. Pierwszy zakres, to sfera fizyczna, która zawiera się w granicach od 0 do 10000 jednostek Bovisa, Normalnie człowiek ma około 6500 jednostek Bovisa, dlatego pokarm powinien mieć więcej niż 6500 jednostek. Następny zakres to sfera energetyczna, tu promieniowanie zawiera się od 10000 do 13500 jednostek Bovisa, kolejna ważna sfera, to sfera duchowa 0d 13500 do 18000 jednostek Bovisa. Jednakowoż ponad tymi trzema podstawowymi sferami są jeszcze inne, zwane Sferami Boskimi. I tak, jako ciekawostkę podam, iż kaplice i kościoły mają około 54000 jednostek Bovisa, silne uduchowienie około 129000 jednostek Bovisa, miejsca mocy takie jak Lourdes lub Klasztor na Jasnej Górze około 1 242000 jednostek Bovisa, a czysta istota duchowa ma 3960000 jednostek Bovisa. Warto jednak pamiętać, iż ludzie mają około 6500 jednostek Bovisa, zdrowa żywność od 6500 do 9500 jednostek Bovisa, a jedzenie czy płyny o wartości do 10000 są już dla nas prawdziwym dobrodziejstwem. Charakterystyczne, co już podawałem, iż gdy coś ma większy poziom jednostek Bovisa tym lepiej. W przypadku zwykłego promieniowania elektromagnetycznego, im ma ono większą częstotliwość, tym jest bardziej szkodliwe. I tak Promieniowanie X( Rentgenowskie), czy promieniowanie γ (gamma) są bardzo szkodliwe dla ludzi. Oczywiście i z promieniowaniem radiestezyjnym też należy uważać, i należy starać się go nie przedawkować. Ale jest tu widoczna różnica między falami elektromagnetycznymi a promieniowaniem radiestezyjnym(kształtu). Jak już pisałem oprócz dobroczynnych działań energii kształtu, są też wybitnie złe promieniowania. Oto ta osławiona Zieleń Ujemna (V-), czyli inaczej Szare Promieniowanie. Bardzo niekorzystne promieniowanie, które Egipcjanom służyło między innymi do mumifikacji. Człowiek poddany stałemu promieniowaniu (V-) szybko podupada na zdrowiu, może być ono także przyczyną powstania choroby nowotworowej. Wybitnie szkodliwe promieniowanie lubią na przykład koty, które z reguły wybierają na swoje legowiska miejsca w domach właśnie tam, gdzie jest takie promieniowanie. Podobnież cieki i żyły wodne emanują złym promieniowaniem. Tu należy zaznaczyć, iż, jak twierdzą fachowcy , to są bzdury, iż są jakoby jakieś żyły czy cieki wodne. Są raczej pokłady ziemi iłowej, piaskowej, skąd może się pojawić woda(studnie), ale żadnych żył, w tym rozumieniu, jak pojmują to radiesteci, nie ma. Oczywiście, pełna racja. Traktujmy więc takie pojęcia jak żyły wodne

lub cieki za barwną metaforę, ale baczmy, by je zaznaczać i by je omijać, projektując wnętrze domu, a w szczególności sypialnie.

projektując wnętrze domu, a w szczególności sypialnie. Różdżkarz. Jak pisałem, właściwie cała realna

Różdżkarz.

Jak pisałem, właściwie cała realna rzeczywistość wpływa na nas, rzeźbi naszą energetykę, rzeźbi naszą zewnętrzną powłokę, ciało. Dodajmy jeszcze do tego własne myśli i emocje. Jedna z zasad Huny: … świat jest taki jaki myślisz. Inna … energia podąża za uwagą. Ale jest też taka … teraz jest chwila mocy. Co znaczy, iż praktycznie z każdego problemu, w myśl Huny, można jakoś znaleźć

rozwiązanie. Ja wiem, ja wiem, jest to mocno czasami naciągane. Wyobraźmy

sobie bowiem skazańca przed egzekucją i dajmy mu taką radę, że na każdy problem można znaleźć rozwiązanie. Tak, bywają sytuacje, w których nic nam nie pomoże, ale wynikają one najczęściej z wcześniejszego naszego postępowania. Ten skazaniec wprzódy zabił kogoś lub dokonał innej równie ciężkiej zbrodni.

Z tego powodu też czasami tak ciężko nam wyjść z choroby. Okazuje się

bowiem, iż po wizycie u bioenergoterapeuty czujemy się lepiej, wszystko wskazuje na to, że się wyleczymy. A tu po tygodniu, dwóch wszystko wraca na swe stare koleiny, choroba wraca. Dzieje się tak dlatego, iż wracamy do tego samego środowiska jak wprzódy. Ten sam dom, ten sam tapczan, a pod nim

może ta sama żyła wodna. Ten sam dom, i ta sama żona, te same dzieci, ci sami znajomi. Wszystko to jak wir znów wciąga nas w stary nurt choroby(16). Dlatego ludziom medycyny czy metod naturalnych znany jest syndrom zdrowienia na delegacji. Okazuje się, iż ci, co tak mocno chorowali, a z jakichś przyczyn musieli wyjechać z domu na kilka miesięcy, nagle zaczynają zdrowieć poza domem, pozbywają się przewlekłych przypadłości zdrowotnych.

A

dlaczego? Właśnie dlatego, iż pozbyli się starych kolein swego życia. Może

ta

żona to jakiś wampir energetyczny, a może to sąsiad z pierwszego piętra tak

drenował energetykę? A może po prostu zmiana kuchni, może zmiana przyzwyczajeń( nawyków)? W rzeczy samej, im więcej będzie zmienionych czynników wpływających na nasze życie, tym dana terapia ma większe szanse być skuteczną. Dlatego tak popularna na Zachodzie jest medycyna holistyczna, medycyna całościowa. Czyli taka, która ma ambicje zmienić całe nasze życie tak dogłębnie, by w ten sposób przywrócić zdrowie całego naszego ciała. Nie tylko jakiegoś jednego organu, czy jednej przypadłości. Lecz całego ciała i wszystkich jego powłok energetycznych. Co warto zawsze mieć na uwadze, by cieszyć się dobrym zdrowiem. Pierwsza zasada to: Złoty Środek. Okazuje się, iż wszelkie ekstremum, wszelka przesada jest szkodliwa. W myśl tej zasady równie zły jest wegetarianizm, jak i zły jest sposób żywienia oparty głównie na białku zwierzęcym. Wegetarianom się

wydaje, że słusznie postępują. Ale są w pewnym błędzie. Całkowita bowiem rezygnacja z mięsa też nie jest dobra. Nie chodzi nawet o to, iż, nie jedząc mięsa, nie dostarczamy swemu ciało określonych aminokwasów. Nie, to można rozwiązać. Szkopuł w tym, iż wegetarianie w zbyt mocnym stopniu oczyszczają swój układ pokarmowy i tym samym ciało. To może być dla Ciebie, Drogi czytelniku, pewną herezją. Co nie zmienia faktu, iż jest to prawdą. Zbytnie wydeligacenie bowiem też ma swe ciemne strony. Oto wyobraźmy sobie, iż ktoś stosuje wegetarianizm przez lata, i w pewnym momencie życia musi koniecznie zjeść porcję mięsa. Ta porcja będzie dla jego ciała niczym dawka

strychniny. Ponadto wiadomo, że człowiek jest wszystkożerny. To są wszystko mity, iż pierwotnie człowiek był jaroszem. Jak pokazują najnowsze ustalenia, pierwotnie człowiek odżywiał się także szpikiem kostnym kości tych zwierząt, które zostawiły drapieżniki już po spożyciu mięsa. Odżywiał się też tym wszystkim, co było wokół. Badania sposobów odżywiania współczesnych wspólnot pierwotnych ( Aborygeni, Indianie Yanojami) pokazują dobitnie, jak wyglądała dieta pierwotnych ludzi. Oczywiście, prawdą jest to, iż warzywa i owoce powinny być głównym składnikiem w naszej diecie. Ale ogólnie powinniśmy się odżywiać różnorodnie bez unikania mięsa i nabiału. W tygodniu powinniśmy zjadać do 60 różnych potraw( składników). Z tym że w każdy posiłek powinien być raczej monotematyczny. Ale ogólnie, nasza dieta powinna być bardzo różnorodna. Jaroszem też jest wielu ludzi z pobudek wyższych. Ludzie ci nie godzą się z faktem działania okrutnego przemysłu mięsnego. Zwierzęta hodowlane bowiem przeznaczone są po, czasami ręcz w tragicznych warunkach, odhodowaniu na rzeź. Nie przynosi to dumy człowiekowi. To jest bardzo ważka przyczyna rezygnacji z mięsa. To niegodzenie się z cierpieniem zwierząt. Jesteśmy więc z tym skonfrontowani zawsze, gdy na talerzu mamy schabowego lub pieczeń. No cóż. Jest to wielki problem. I chyba, bo ja tego nie wiem, nie rozwiązany moralnie i etycznie do dzisiaj. Nasze pożywienie w dłuższym czasie powinno być bardzo zróżnicowane. Ciekawostką jest to, że człowiek jako jeden z niewielu ssaków sam nie produkuje witaminy C i musi ją stale uzupełniać w jedzeniu. Może to właśnie jest pochodną tego, by tym samym zmusić go do wybierania różnorodnych potraw. Jak wiadomo bowiem witamina C jest najważniejszą z witamin i przyjmuje się jej też najwięcej w przeliczeniu na kg wagi ciała. Tym samym Natura zmusza ludzi do wyboru różnorodnej diety. Wszak dawni ludzie nie robili analizy chemicznej pożywienia i jedli to, po czym czuli się silni i zdrowi. Wiadomo, że różnorodność składników bardzo dobrze stymuluje rozwój i pracę mózgu. Mitem jest natomiast twierdzenie, iż my nie wykorzystujemy wszystkich możliwości mózgu, i że pracuje on tylko maksymalnie na 15% swych rezerw. Ustalono bowiem, iż większa aktywność kory mózgowej jest niemożliwa i powodowałaby tylko to, iż energetyka naszego ciała nie nadążałaby tym samym z potrzebami mózgu. Wiadomo bowiem, iż ewolucyjnie osiągnęliśmy w tej sferze maksimum, i każde jeszcze zwiększenie mózgu powodowałoby właśnie takie problemy energetyczne naszego( naszych potomków) ciała. Mózg bowiem już teraz zwykle wykorzystuje około 20% zapotrzebowania całego ciała na tlen( O). I generuje dużo ciepła ze względu między innymi na swe gabaryty, ale też i swoją specyficzną pracę, a jak wiadomo ciepło ma największa entropię, czyli, mówiąc wprost, największe

straty. A że sam mózg musi pracować z minimalną entropią( procesy myślowe), aby bilans zachować( sytuacja tu jest analogiczna z lodówką{zamrażarką}) ciało nasze musi wykonać dużą pracę, by zachować wszystkie korzystne parametry pracy mózgu. Inaczej mówiąc, Natura wykazała na tym polu już maksimum inwencji. Choć, oczywiście, nigdy nie wiadomo do końca, i być może przyszłość jeszcze ma jakieś możliwość. Na dzień dzisiejszy wydaje się, że dalszy rozwój tą drogą jest tu już zakończony. To moje , w tym fragmencie, podejście takie naturalistyczne nie jest w żadnym stopniu żadnym błędem, bowiem osobiście uważam, iż słuszna jest Zasada Antropiczna. Oto Natura, i cały Kosmos, tak jest „pomyślana”, by w konsekwencji zrodziło się życie i by powstała istota myśląca.

„pomyślana”, by w konsekwencji zrodziło się życie i by powstała istota myśląca. Człowieczeństwo a Świat. 56

Człowieczeństwo a Świat.

I tak jak mózg ludzki to właściwie trzy różne mózgi zespolone w jedną całość, tak i podział naszej psychiki jest też potrójny. Podświadomość ( Ku w nomenklaturze Huny) zajmuje około 87% pracy całego mózgu, w tym Kresomózgowia. Świadomość (Lono) rejestruje tylko około 2000 impulsów na sekundę, w tym większość to widzenie, słyszenie i czucie. Podświadomość (Ku) przetwarza takich sygnałów milion razy więcej( oczywiście na sekundę). Ciekawe jest iż czułość naszego oka jest znacznie większa niż tego wymaga mózg, bo oko rejestruje nawet pojedyncze fotony. Co także pokazuje, iż większość z tego, co trafia na źrenicę, jest kierowane do pracy podświadomości(Ku). Jak łatwo jest oszukać dość toporną w odbiorze bodźców świadomość (Lono) widać w działaniu Kina i TV. Oto świadomości wystarcza tylko, iż 25 klatki filmu będą projektowane na sekundę( emituje się od 16 do 60 klatek na sekundę), i to już u nas, w naszej świadomości(Lono) generuje ciągłość obrazu i filmu. Manipulatorom daje to ogromne pole do działania. Mogą oni wpływać tą drogą( poprzez obraz filmu) na podświadomość(Ku), wywierając tym samym wpływ na całą psychikę. To są tak zwane wrażenia podprogowe. Wystarczy, że co 25 klatkę filmu wprowadzi się jakiś kadr z treścią manipulacyjną, i choć świadomość(Lono) tego nie rejestruje, to jednak podświadomość(Ku) tę treść odbiera. Co może mieć konkretny wpływ na zachowanie ludzkie. Podobnie jest ze słuchem. Ludzkie ucho i aparat słuchu rejestruje fale akustyczne w zakresie od 16 Hz do około 20kHz. Jest to bardzo mały zakres, i praktycznie każde zwierzę( ssak) ma ten zakres większy. Dla przykładu pies ma ten zakres w granicach od 15Hz do 30kHz. Jeśli ktoś wyśle jakieś sygnały na granicy tego zakresu(ludzkiego), to świadomość(Lono) może tego sygnału nie zarejestrować, a podświadomość (Ku) jednak tak. Tym bardziej, iż ten zakres z wiekiem człowieka jeszcze bardziej się zwęża, na co ma wpływ w dużym rzędzie mniejsza sprawność sfery świadomości (Lono).

rzędzie mniejsza sprawność sfery świadomości (Lono). Ilość klatek na sekundę czołowych przeglądarek

Ilość klatek na sekundę czołowych przeglądarek Internetowych.

Choć trzeba jednak podkreślić, że ze zmysłem słuchu nie ma do końca takiej analogii jak ze wzrokiem, bowiem różnica między potencjalnie sygnałem wzrokowym dochodzącym do mózgu a odbieranym przez świadomość( Lono) jest znacznie większa niż analogicznie z sygnałem dźwiękowym. Trzecim filarem naszej osobowości jest Nadświadomość( Kane), o której nie piszę wiele, bo też i wiele o niej na dzisiaj nie wiadomo. Jest to najbardziej tajemnicza część naszych osobowości. Jedno ustalono raczej na pewno. To mianowicie, iż z poziomu naszej Świadomości (Lono) nie możemy wpływać na Nadświadomość( Kane). I jedynie nasza Podświadomość (Ku) może wpływać na Kane. Oczywiście komunikacja w drugą stronę przebiega gładko. To znaczy Kane może wpływać zarówno na Lono jak i na Ku. Nasza zaś Świadomość(Lono) w pewnym stopniu może wpłynąć na Ku. Pisze w pewnym stopniu, bowiem i tu mogą wystąpić zakłócenia, które, jak pisałem już, prowadzą prostą drogą do chorób ciała i psychiki. U ludzi silnych, charyzmatycznych Lono kontroluje w maksymalnym stopniu Ku. Ale też u takich ludzi Lono umie czerpać właściwe lekcje z tego, co mu przekazuje Ku. To wzajemne współdziałanie decyduje o jakości życia człowieka. Nadświadomość (Kane) opisywana jest w literaturze jako nasze Wyższe Ja, nasz Anioł Stróż, z poziomu którego mogą dochodzić do cudów i błogosławieństw w naszym życiu doczesnym. Ezoterycy przyjmują, że z poziomu naszego Kane dochodzi zazwyczaj do wszelakich cudów typu cudowne uzdrowienia lub cudowne zdarzenia losowe. Być może tak jest, lecz moim skromnym zdaniem większość tego typu przypadków dzieje się za sprawą Podświadomości( Ku). Ludzie nie doceniają prawdziwej siły i roli Ku w swoim życiu. Najpewniej też z tego powodu, większość dobrej pracy Ku zostaje przypisane działaniu Kane. Natomiast wszystkie choroby i niepowodzenia życiowe zwalane są z chęcią właśnie na wadliwą pracę Ku. My tak mało wiemy o Kane, bowiem Lono praktycznie niedostępna jest żadna wiedza na ten temat. I tylko poprzez swoistą protezę, jaką jest wahadełko, cośkolwiek można się dowiedzieć. Jeśli wiec przez wahadełko, tym samym tylko poprzez Ku. W ogólności wahadełko to potężne narzędzie w pracy ezoteryka. Pamiętajmy jednak o tym, że nawet poprzez wahadełko możemy otrzymać fałszywą informację, tym bardziej jeśli eksplorujemy nim Plan Astralny. Tam bowiem jest mnóstwo złośliwych bytów, które tylko czekają, i to dosłownie, by nas zmylić i wprowadzić w błąd. Zaś jeśli ograniczymy się tylko do własnej Podświadomości(Ku), to może ona pop prostu nie znać odpowiedzi na pytanie zadane przy pracy z wahadełkiem. A także z przyczyn Karmicznych może być zakazanym, byśmy dostali prawidłową odpowiedź na pytanie. Ktoś, kto systematycznie używa wahadełka, szybko zorientuje się, dlaczego nie uzyskuje odpowiedzi lub ewentualnie dlaczego uzyskuje błędną odpowiedź.

Wahadełko swym ruchem zwykle to sygnalizuje. Tylko, oczywiście, trzeba mieć w tym pewną wprawę. Jak pisałem,kluczem do zdrowego i szczęśliwego życia jest zapanowanie z poziomu swego Lono nad Ku. Oczywiście, są pewne zrządzenia losu. Ja osobiście jestem zdania, że trudno tu mówić o jakimś przeznaczeniu, raczej rządzi nami przypadek. I czasami jakiś przypadkowy traf może nas wznieść na wyżyny szczęścia, a innym razem strącić do piekła. Ktoś, kto mówi, iż w pełni jesteśmy kowalami własnego życia, w pewnym stopniu ma rację i zarazem jej nie ma. Nie ma, bo rządzi nami przypadek, ma, bo mimo tego my cały czas możemy swoją wolą sterować swym życiem. I może nie będzie tak, iż osiedlimy się na Miami, jak sobie na starcie zaplanowaliśmy, ale możemy jednak trafić choćby na słoneczną Riwierę. I rzeczywiście, Riwiera to nie będzie wprzódy zaplanowane Miami, no ale mamy jakiś jednak wybór. To wszak też, ta Riwiera, będzie oznaką sukcesu. A jak w takim razie podporządkować sobie Ku?(17) Już pewne metody opisałem. Mam tu na myśli stosowanie afirmacji, wizualizacji, itd. Teraz jednak jeszcze raz nawiązuję do tego. Otóż należy w pierwszym rzędzie ustalić ze swoją Podświadomością(Ku), jak z poziomu Lono będziemy się do niej zwracać. Trzeba wybrać imię, imię naszego Ku. Co ważne, samo Ku musi to imię zaakceptować. Jeśli nie mamy koncepcji, to podam tu, iż w krajach angielskojęzycznych często Podświadomość( Ku)nazywa się George. Możemy więc i my tak nazwać swe Ku. I pod tym imieniem adresować wszelkie uwagi do Ku. Imię George wzięło się stąd, iż gdy wprowadzano na szeroką skalę w lotnictwie autopilotaż, to wtedy piloci zaczęli autopilota nazywać George. Stąd to imię zawędrowało do psychologii. Wszak przecież podświadomość(Ku) to taki nasz autopilot, który wykonuje całą robotykę i automatykę pracy ciała, reguluje właściwą homeostazę. Z poziomu naszego Lono musimy umieć tak zapanować nad George, by nasze ciało i psychika było pod pełną kontrolą. Łatwo się jednak mówi. To nie jest takie proste. Dlatego tak cenne jest w tym względzie wychowanie, dobry przykład rodziców. Ci, którzy mieli odpowiedzialnych rodziców, mają z górki, lecz trzeba przyznać, że tacy także raczej nie szukaliby rad i pomocy . Jeśli do takich się nie zaliczasz, to jednak , nie wszystko stracone. Wszak i Huna twierdzi, iż: … teraz jest chwila mocy. A dalej: … energia podąża za uwagą oraz … świat jest taki, jaki myślisz. Człowiek może wiele zmienić w swym życiu. Oczywiście nie w każdej sytuacji, niektórzy w beznadziejnych sytuacjach rezygnują, poddają się. A to jest prosta droga do tego, iż w ciele rozwija się szybko śmiertelna choroba lub po prostu decydują się oni na kroki samobójcze. Nie będę cię więc oszukiwał, Szanowny czytelniku, i nie będę ci wmawiał, że wszystko w życiu można

wyprostować. Jednak, to szczera prawda, dużo można zrobić. Dużo można naprawić. To, iż uważa się, że życie to jedna wielka walka o byt, i najsilniejsi przetrwają, nie kłóci się, moim zdaniem, w żadnym stopniu z tym, iż oprócz naszej fizycznej rzeczywistości są inne Plany, na przykład Plan Astralny lub Plan Duchowy. Bowiem całym sensem istnienia życia jest stałe doskonalenie się i przystosowywanie się do warunków i okoliczności, jakie niesie nam rzeczywistość. My naprawdę wyewoluowaliśmy z poziomu minerałów, potem gadów, ssaków, później człekokształtnych, lecz rządzi tym wszystkim jakiś Plan Wyższy, Wyższa Idea. Musimy więc tu w fizycznej rzeczywistości przechodzić lekcje życia, czasami brutalne i bezlitosne. Jednak każda lekcja czegoś uczy. Zastanówmy się teraz, gdzie, w jakiej części mózgu, znajduje się ten słynny ośrodek naszego centrum świadomości(18), ten creme de la creme naszej świadomości? Jak ustalono, najprawdopodobniej, jeśli się taki ośrodek w mózgu znajduje, to z dużą pewnością można twierdzić, iż jest to obszar mózgu zwany Tworem Siatkowatym.

iż jest to obszar mózgu zwany Tworem Siatkowatym. Twór siatkowaty. Według neurologów, to właśnie ten

Twór siatkowaty.

Według neurologów, to właśnie ten obszar mózgu jest najpewniejszym siedliskiem naszego rdzenia świadomości. Wyobraź sobie, że masz dokładnie zamknięte oczy, dokładnie zatkane uszy, żadne bodźce zewnętrzne do Ciebie nie dochodzą, dodatkowo także staraj się nie myśleć. I właśnie taki stan można nazwać rdzeniem świadomości. Naukowcy jednak z pewnym niepokojem patrzą na ten wniosek, bowiem jest to część mózgu jedna z najstarszych, która

wchodzi w skład tak zwanego mózgu gadziego. Gdyby więc ten wniosek w końcu potwierdzono ostatecznie, znaczyłoby to, że sama świadomość siebie, ten creme de la creme osobowości, byłby czymś powszechny w przyrodzie. Bowiem ośrodek ten mają wszystkie kręgowce. Czyli ryby, gady, płazy,ptaki i ssaki. Miały go nawet dinozaury. Tutaj jednak naukowcom przychodzą z pomocą ezoterycy. Bowiem ezoterycy zgodnie twierdzą, że nie ma w mózgu fizycznym żadnego ośrodka osobowości czy duszy, że tam nie należy szukać źródła naszego istnienia. I że mózg jest jedynie odbiornikiem osobowości, tak jak radio czy telewizor są odbiornikami zmodulowanych fal elektromagnetycznych. I w samej rzeczy, niektórzy przedstawiciele nauki są skłonni uznać racje tej grupy. Jeśli przypatrzymy się dokładnie działaniu naszych Podświadomości(Ku), to odkryjemy, że choć absorbują one ponad 87% całego mózgu, w tym dużą część kresomózgowia, centrum ich nie należy szukać w mózgu lecz w splocie słonecznym( splocie trzewnym). W splocie słonecznym jest centrum nas jako indywidualne jednostki. W obszarze splotu słonecznego zwanym gwiazdą rdzenia jest także centrum naszej aury. To tam odczuwamy siebie, gdy nie napinamy uwagi(obszar trzewiowy). To oraz dodatkowo zmysł wzroku stanowi nasze odczuwanie siebie. Tam także dochodzi do konfrontacji świadomości(Lono) z podświadomością (Ku). Potęga podświadomości(Ku) jest wręcz zdumiewająca. Wykonuje ona gigantyczną pracę, i działa w ramach wcześniej wypracowanych schematów, działa jak zaprogramowany automat. Dlatego też tak trudno jest pozbyć się niechcianych nawyków i nałogów. Oto bowiem podświadomość (Ku) sabotuje takie działania. Aby więc raz na dobre pozbyć się jakieś przywary, musimy zmienić w tym zakresie sposób funkcjonowania podświadomości(Ku). Musimy dać jej inny program do realizacji, bo Ku działa niby realizując wcześniejsze programy, w tym nawyki i nałogi. Muszą zostać wypracowane nowe ścieżki neuronowe w mózgu, a stare powinny ulec zatarciu. I jest to niebywałe, lecz tę umiejętność posiadają nie tylko dzieci, których mózgi dopiero się rozwijają, lecz także ludzie praktycznie w każdym wieku. Ocenia się, iż minimalna praca nad Ku, taka by zmienić stare, niechciane nawyki powinna minimalnie trwać od dwudziestu pięciu do trzydziestu dni- optymalnie to 28 dni( wielokrotność 7-ki). W tym czasie możemy stosować afirmacje, aformacje, wizualizacje, medytacje, czy nawet coś tak zmyślnego jak biofeedback. Następnie powinniśmy na okres około jednego tygodnia zrobić przerwę, obserwując się przy tym uważnie, a później ewentualnie powtórzyć cały proces. Jednak, przyznaję, każdy kto walczył kiedyś z nałogiem, na przykład z paleniem, wie, że nie jest to łatwe. Łatwiej się o tym pisze lub dyskutuje, niż sama realizacja tego. Bowiem nie tak łatwo jest skasować stare ścieżki neuronowe. Tak modne

teraz frakcje psychologii jak NLP lub EFT właśnie działają w myśl tej zasady. Starają się być maksymalnie skuteczne w przeprogramowaniu starych niechcianych programów( fobie, nałogi, natręctwa, psychozy).

programów( fobie, nałogi, natręctwa, psychozy). NLP. Co ciekawe, NLP lub może precyzyjniej ci, co go

NLP.

Co ciekawe, NLP lub może precyzyjniej ci, co go stosują, utrzymują, że takie zmiany w mózgu, jeśli mają być skuteczne, muszą zachodzić bardzo szybko. Praktycznie tak szybko jak trwa jedna, góra kilka, sesja NLP. Podobnie i zwolennicy EFT są tego samego zdania. Bo mózg uczy się bardzo szybko. Dla mózgu bowiem istnieje tylko czas teraźniejszy. Zmiany więc mogą być bardzo szybkie. Kłoci się to być może z tym, co na pisałem, iż przeprogramowanie powinno się dokonać w 28 dni. Nie zmienia to faktu, iż zarówno NLP jak i EFT są bardzo skutecznymi metodami zdrowotnymi ( psychologicznymi).

W XX w. doszło do wielkiego odrodzenia magi i czarostwa. Związane jest to

najpewniej z głębokim kryzysem chrześcijaństwa w Europie i Ameryce Płn. Podobnież niebywały rozwój mediów technicznych, telewizji i Internetu, ma na to największy wpływ. Oto informacja stała się ogólnodostępna(19). Wszelka informacja, w tym ta ezoteryczna. Istnieje więc zasadnicze pytanie: czy taki stan zostanie utrzymany na dłuższą metę? Istnieją uzasadnione obawy, że „samowolę” Internetu „ktoś” zechce ukrócić. Oczywiście, wszystko to „ dla naszego dobra”. Jeśli stwierdzam, iż wszelka informacja stała się ogólnodostępna,to muszę także stwierdzić z niejakim bólem, że także przemoc, zło, pornografia są teraz główną treścią stronek WWW. I tu pełna zgoda. Dlatego tym bardziej staje się dla mnie oczywistym, że dzisiejsze status quo Internetu najpewniej zostanie w najbliższych latach mocno zmienione. Takie rozwiązania prawne jak ACTA najpewniej w najbliższych latach zostaną wprowadzone czy to za zgodą społeczności lub bez niej. Nie mniej ważne jest

to, iż dzisiaj, a piszę to w drugiej dekadzie XXI w., prawa autorskie w

Internecie praktycznie nie istnieją. Dla tych, którzy są tylko konsumentami jest

to „dobre”, lecz przecież tak jak murarz dostaje zapłatę za wybudowanie domu,

czy piekarz za wypieczenie chleba, tak również twórcy filmów, muzyki czy innych interaktywnych treści też tworzą nie dla samej idei. Oni też muszą płacić rachunki i podatki. Pamiętajmy, że jeszcze nie tak dawno, jeszcze wtedy, gdy nie było Internetu, tworzenie filmów, muzyki, czy powieści było dość intratnym zajęciem, jeśli oczywiście ta twórczość trafiała w gusta konsumentów. Dzisiaj ta branża, nazwijmy ją rozrywkową, traci miliardy dolarów, Euro za sprawą Internetu, i tylko ci najwybitniejsi twórcy mają ze swojej pracy dobre dochody. Z tego więc tylko powodu wróże, że zostaną wkrótce nałożone duże obostrzenia i ograniczenia w bezpłatnym dostępie do Internetu. Najpewniej będzie to związane z nałożeniem dodatkowego „podatku” dla każdego Internauty, który oprócz opłat za korzystanie z usług operatorów Internetu będzie też płacił jakąś kwotę, która będzie trafiała do wspólnego koszyka, i stamtąd dystrybuowana według określonych zasad. Będzie to najpewniej podobne rozwiązanie do tego, jakie dziś stosuje You Tube, płacąc tym

twórcom,odpowiednio w gradacji, za popularność ich filmików czy clipów muzycznych. Zostawmy Internet w spokoju, tym bardziej że ezoteryka jest w całym bezmiarze Internetu tylko jak jedna strona w książce. Lecz muszę odnotować ten fakt, że właściwie dzięki Internetowi i wydawnictwom książkowym ezoteryka dzisiaj praktycznie trafia „pod strzechy”. Korzystajmy więc, póki można. Może ta chwila triumfu idei nie będzie długa, zgodnie z moim wcześniejszym wywodem. Tym bardziej że skutki stosowania praktyk ezoterycznych są niebywałe, wręcz bezcenne. To nie tylko kwestia zdrowia, a właściwie jego utrzymania lub odzyskania, to także jakość życia, styl życia,

sposób odżywiania, czy nawet umiejętność prawidłowego oddychania. Pisałem już, że my jesteśmy zanurzeni w morzu energii, w morzu oddziaływań, wzajemnych interakcji wszystkiego ze wszystkim. Dlatego nie panikujmy od razu, gdy czujemy się czasami gorzej. To wszystko to norma. Człowiek raz czuje się lepiej innym razem gorzej. Błąd robią najpewniej ci, którzy od razu panikują. Grypę też trzeba czasami przeżyć. Co więcej, gdyby nasz układ immunologiczny oraz nerwowy odzwyczaić od codziennej walki, skutkowałoby to tym, że po pewnym czasie naprawdę napytalibyśmy sobie coś złego. Problemem jest dopiero to, gdy nabawimy się jakiegoś „trwałego” upośledzenia. Napisałem „trwałego” w cudzysłowie, bo chodzi mi tu o jakiś defekt czy to o podłożu patologicznym lub nawykowym. Lecz w rzeczy samej ludzie mają taką tendencję, iż unikają cierpienia. Co akcentuje na przykład Kabała. I to, moim zdaniem, jest podstawowy błąd. Cierpienie bowiem jest jak minus dla plusa, jest ono niezbędne. Na pewno nikomu nie życzę cierpienia, nie życzę go także samemu sobie. Ale ani przez wegetarianizm, ani przez medytacje, ani przez unikanie grzechu nie zapobiegniemy cierpieniu. Nie jest ono także nam przeznaczone. Owszem, musimy odbyć na tym świecie określone lekcje, ale myli się każdy, kto twierdzi, że my mamy jakiś limit cierpienia, które musimy przeżyć. Dlaczego tak myślę? Ponieważ uważam, że to w dużej mierze zależy od przypadku. Przecież gdybyśmy nad tym panowali, unikalibyśmy cierpienia. Nikt przecież o zdrowych zmysłach nie pragnie cierpieć. Ja zawsze akcentuję ten pogląd indeterminizmu, który sprowadza się do tego, iż wprawdzie każdy skutek musi mieć swoją przyczynę, ale nie każda przyczyna musi skutkować. Co sprowadza się do tego, że my nie jesteśmy zdeterminowani. Te same warunki na wyjściu nie muszą prowadzić do takich samych efektów. Świat także nie jest zdeterminowany. Czyli nawet sam Bóg nie wie, jak się potoczą losy Świata. Panuje jedno prawo dla życia. Życie cały czas musi ewoluować dążąc do doskonałości. Forma ludzka jest najdoskonalszą fizycznie formą na Ziemi. Ale nawet Ziemia czy inne planety nie są jedynymi miejscami, na których toczy się ten proces. W zależności jak skończymy nasze lekcje na Ziemi, przechodzimy lub nie na dalsze etapy tego procesu doskonalenia się. Przyjmuje się, że na Ziemi reinkarnujemy się co najmniej siedem razy. Ale, wydaje się, że to jest tylko niezbędne minimum. Ilość inkarnacji nas na Ziemi może być bowiem znacznie większa. Potem przechodzimy albo w inne formy energetyczne, bardziej subtelne niż ciało fizyczne, lub inkarnujemy na innych planetach. Czy my więc jesteśmy nieśmiertelni? Wszak wszystko, co ma początek, musi mieć też swój koniec. Na to pytanie, pytanie fundamentalne dla każdego w swoim rozwoju, musisz, Drogi czytelniku, znaleźć też sam odpowiedź. Bo odpowiedź na nie jest dla ciebie formą rozwoju, odpowiedź jest probierzem rozwoju twego ducha. Jeśli

spytasz, co ja o tym sądzę? Opowiem, że nie znam na nie pewnej odpowiedzi. Miotam się między wątpliwościami. Ludzie mają naturalną tendencję popadania w skrajności. Pamiętajmy, że tak naprawdę to życie jest szkodliwe(20). Choćbyśmy uważali na każdą zjedzoną kalorię, choćbyśmy sobie precyzyjnie dozowali makro i mikro elementy oraz witaminy, to wszystko jest mało wobec bogactwa elementów i czynników, które także mają wpływ na nasze życie i zdrowie, i które, mimo naszych starań, mogą nam przynieść chorobę. Lecz jest też tak, jak głosi zasada Hermetyzmu , iż jako na górze, tak i na dole. Pomimo tego więc, iż do choroby doprowadził nas jakiś nieznany powód, poprzez działanie na inną sferę, niż ten powód zadziałał, możemy sobie dużo pomóc. Bo wszystko jest ze sobą wewnętrznie powiązane. Dlatego bywa tak, iż choć chorobę spowodowało zatrucie organizmu, to my poprzez odpowiedni zestaw ćwiczeń fizycznych( czyli mamy tu inną sferę niż działanie żywnością, ziołami) możemy dojść do zdrowia. Dlatego, gdy spytasz dietetyka o główny powód chorób, powie ci, że jest nim zła dieta, złe odżywianie, lecz gdy spytasz o to samo trenera fitness, to powie ci, że tą przyczyną chorób jest brak ruchu. I, w rzeczy samo, paradoksalnie, oboje oni mają rację, choćby tylko po części. Klucz do zdrowia więc jest, lecz pasuje on do wielu zamków. I to jest też całe szczęście człowieka. Nawet działając wpół ślepo można otworzyć jakiś zamek do zdrowia. Nawet działając sztampowo, bez większej refleksji, można się wyleczyć z większości chorób. Pamiętajmy, że katar nie leczony trwa siedem dni, a leczony jeden tydzień. Hipokrates to pierwszy wyraził, iż to nie lekarz leczy, lecz natura leczy. To w nas jest ten impuls i motor do korzystnych zmian. Jak już pisałem, czasami wystarczy, że poznamy przyczynę choroby. To wystarczy, by rozbudzić potężne siły ozdrowieńcze kierowane przez Podświadomość(Ku). Dlatego tak jest, iż Ku nie umie wyciągać logicznych wniosków, i ten bodziec ze strony Świadomości (Lono) jest mu niezbędny. Tu warto także zastanowić się nad efektem placebo i nocebo. O placebo się mówi częściej. O nocebo rzadziej. Nocebo to proces odwrotny do placebo, to takie zadziałanie na swoją psychikę, iż w efekcie mamy pogorszenie symptomów choroby. A cóż my wiemy o placebo? Oto okazuje się, że około od 20% do 30% wyleczeń ma podłoże w placebo. Lekarze więc, którzy z takim lekceważeniem odnoszą się do metod medycyny naturalnej, sami zapominają, że efekt placebo dotyczy wszystkich rodzajów leczeń, w tym w dużej mierze klasycznego, medycznego podejścia. Lecz gdy onkolog wyleczy pacjenta z nowotworem płuc, to nie mówi się o cudzie, tylko chwali się profesjonalizm medyczny. Ale, gdy wskutek zastosowanej terapii naturalnej, uzdrowicielowi uda się wyleczyć podobny przypadek, to wtedy najchętniej operuje się terminem: cudowne uzdrowienie. Podobnież, gdy wskutek działania

uzdrowiciela ten pacjent nie zostałby wyleczony, czyli mówiąc wprost, gdyby umarł, to wtedy lekarze najczęściej straszą takich uzdrowicieli prokuratorem, a już najmniejszą obelgą w ich ustach jest termin: partactwo. Lecz, jak to się dla wygody pomija, a wiadomo to dobrze, duża część chorób, które nawet także powodują zejścia, to tak zwane choroby jatrogenne, czyli wywołane przez szpital i lekarzy, lub przez wybranie przez lekarzy złej metody leczenia. Rzadko jednak lekarze ponoszą z tego tytułu jakieś poważniejsze konsekwencje. Właśnie więc z tego powodu, iż działanie na jedną sferę( jakąś dowolną) życia wpływać może pozytywnie na uzdrowienie, choć powód choroby może dotyczyć zupełnie innej sfery życia, skutkuje tym, iż jest tak wiele różnych terapii szczególnie w medycynie naturalnej. Praktycznie każdy może znaleźć coś dla siebie. Czasami bywa tak, iż jedna z tych metod jest szczególnie dobra dla kogoś, kto wyleczył się tą metodą z jakiejś ciężkiej przypadłości, i taki ktoś praktycznie przez resztę życia reklamuje tą metodę jako jedynie prawdziwą. Ba! Są tacy, którzy tę metodę stosują niczym nawiedzeni i „leczą” nią wszystkich, jak tylko się da. To nie jest w sumie złe, to nie jest jakiś wielki grzech z ich strony. Ale prawda jest taka, że nie ma jednej stu procentowo skutecznej metody na wszystkie bolączki ciała i duszy, lecz praktycznie wszystkie metody są w pewnym stopniu komplementarne. To znaczy przy pewnych warunkach mogą być stosowane zamiennie. Właściwie, precyzyjnie mówiąc, każdy pacjent może mieć, czy wyleczenie jego choroby, jakąś szczególnie wybitną inklinację do jednej -lub kilku - określonej metody. Więc dobry uzdrowiciel powinien zwrócić się do własnej Podświadomości (Ku) czy Podświadomości Zbiorowej z pytaniem, jaka dla danej osoby metoda lecznicza jest najlepsza. Można to dokonać za pomocą wahadełka lub za pomocą innych już bardziej indywidualnych sposobów kontaktowania się z Ku. Taki uzdrowiciel także powinien tą samą metodą (wahadełkiem) ustalić dietę , jej rodzaj, jaką powinien stosować dany chory. Ponadto może on dość prosto( także za pomocą wahadełka) określić żyły wodne lub inne negatywne promieniowania w domu klienta. Może też określić jakie osoby szczególnie źle działają na tego chorego( ewentualne wampiry energetyczne), tak by uświadomić klientowi, kogo powinien unikać. Może także na przykład za pomocą odpowiedniego wahadełka emisyjnego ( Karnak) usunąć wszelkie krzyże karmiczne, larwy astralne przyczepione do aury, klątwy ciążące nad klientem lub jego rodziną. Oczywiście taka wizyta nie zastąpi lekarza, bo w Polsce prawo leczenia mają jedynie dyplomowani lekarze. Ale można uznać wizytę klienta u uzdrowiciela za pewnego rodzaju poradnictwo życiowe. Taka wizyta więc nie może być krótka, uzdrowicielowi najpewniej zabierze trochę czasu( szczególnie tak będzie przy pierwszym spotkaniu), nim ustali te wszystkie warunki początkowe. Początkowe do tego, by stopniowo przywracać

dobre samopoczucie klienta. Niektórzy dobrzy uzdrowiciele mają za sobą liczne „szkoły ezoteryczne”, w czym szczególnie odznaczają się kraje dawnego ZSRR( tam można takie szkoły kończyć), w tym głównie Federacja Rosyjska, ale za taką dobrą „szkołę” można uznać nawet ukończenie kursów Reiki, czy uzyskanie Mistrzostwa w Reiki, albo kursy uzdrawiania pranicznego. Okazuje się więc tu także, że to nie tylko talent wrodzony, ale po prostu wiedza i praca nad sobą, mogą umożliwić pracę uzdrowicielowi, kimkolwiek by on nie był. Na pewno jednak ezoteryką, tą szeroko pojmowaną, lub paramedycyną zajmują się ludzie nieprzypadkowi. Lecz warto tu od razu zaznaczyć, że tak jak wszędzie i tu nie brakuje oszustów i naciągaczy, ale życie szybko weryfikuje takie podejście. Znamienne jest, że tak jak nie warto zajmować się czarną magią, tak i oszukiwanie w kwestii uzdrawiania nie opłaca się na dłuższą metę. Z reguły ludzie szybko orientują się, gdy ktoś oszukuje w tej kwestii. Jest tak, iż do dobrego uzdrowiciela nie łatwo się dostać, ponieważ jest on oblegany. I

w tej kwestii. Jest tak, iż do dobrego uzdrowiciela nie łatwo się dostać, ponieważ jest on

Magia.

jest to dobre i jest to nie całkiem dobrze. Ponieważ tak „zawalonemu robotą” uzdrowicielowi trudno jest dalej się rozwijać. Mam tu na myśli śledzenie wszystkich nowinek, jeśli w tym procederze, który ma tysiące lat historii, można takowe czynić. Ale przecież człowiek nie wie od razu wszystkiego, i nawet w ezoteryce może poznawać nowe rzeczy przez całe lata. Wątpię jednak, czy tak zapracowani uzdrowiciele mają na to czas i siły. Dlatego, jeśli jesteś młody, jeśli masz określone talenty ezoteryczne, to w pierwszym rzędzie, nim podejmiesz działalność uzdrowiciela a może maga, poznawaj, poznawaj, poznawaj i ucz się jak najwięcej. Szukaj jak najwięcej możliwości, uczestnicz we wszelkich dobrych kursach. Dobrych, to znaczy prowadzonych przez rzetelnych ludzi. Eksperymentuj, rozwijaj się, wspieraj się na swych Duchowych Opiekunach, którzy będą cię prowadzić się na tej nie całkiem łatwej Duchowej Ścieżce. Bo to, co teraz poznasz- teraz, jako młody człowiek- być może będzie ci musiało starczyć do końca. Oczywiście, trzeba to robić z głową. Bo magia i ezoteryka nie są bezpieczne. Na Planie Astralnym istnieje wiele niebezpieczeństw. Najlepiej więc mieć jakiegoś swojego doświadczonego Mistrza, który poprowadzi cię twoją wybraną drogą. Historie o ludziach opętanych, choć wydają się nieprawdopodobne, nie są jednak tylko bajką. Rzeczywiście eksploracji Planu Astralnemu może towarzyszyć takie

zagrożenie(21). Ale przecież to samo może grozić zwykłemu zjadaczowi chleba. Klątwy, krzyże karmiczne, ingramy, to wszystko szara rzeczywistość, to może dotyczyć kogoś z twej rodziny, sąsiada zza ściany, czy mijanego na ulicy przechodnia. Na wstępie więc nie ulegaj trwodze. Jeśli Duchy Opiekuńcze pomogą ci, wiele będziesz mógł osiągnąć. Musisz być tylko czujny, musisz się zabezpieczać, i przede wszystkim nie kieruj się złem ani niezdrową chęcią wzbogacenia się za wszelką cenę. Jeśli twoje serce będzie czyste, pełne empatii dla potrzebujących, oraz miłości do Boga i ludzi, możesz wiele osiągnąć. Pamiętaj o tym zawsze, iż pozorny panteizm a nawet animizm Wicca czy Hinduizmu, zaślepia jedynie oczy tym, którzy te systemy krytykują. Jest jeden Bóg, lecz w Wicca każdy byt jest Jego przejawem, Jego manifestacją. Dlatego magowie czy wróże zwracają się w modlitwach do kamieni, drzew lub sylf, syren, gnomów. Lecz za tym wszystkim stoi niezachwiane przekonanie i wiara w jednego Boga. Przynajmniej ja, po lekturze książek na ten temat, mam taką opinię. Każdy, kto mniej więcej orientuje się w zagadnieniu energetyki ciała, przynajmniej na swój prywatny użytek, wie mniej więcej, jak rozlokowane są główne i ważne czakramy ciała, gdzie biegną główne nadis. Jednak mało kto wie, że w strukturze energetyczno-fizycznej ciała są trzy jak gdyby zawory energetyczne(22), które w bardzo dużym stopniu wpływają na prawidłowy obieg energii. Te zawory biegną, jeden w okolicach brody, drugi -tak zwany

przeponowy- na wysokości zakończenia mostka, tuż w okolicach serca, a trzeci

w okolicach krocza. Więc zawsze przy wszelkiego rodzaju wizualizacjach przebiegu energii warto sobie także wyobrażać, że te zawory są otwarte, są drożne. Jeżeli miałeś, Drogi czytelniku, zastój w którymś z nich, na przykład- bo to jest problem najczęstszy- w zaworze przeponowym, po jego udrożnieniu możesz poczuć pewne sensacje, typu mrowienie, ciepło w splocie słonecznym. To nie są objawy żadnych chorób, lecz znak, że energia uzyskała dodatkowe ujście. Później już z reguły nie ma aż tak spektakularnych odczuć( jak za pierwszym razem), lecz jednak zawsze, udrażniając taki zawór, energia będzie lepiej krążyła w naszym ciele fizycznym i ciałach energetycznych. Jest tak, że mamy ten najsłabszy czakram i ten najsilniejszy. To jest nasza wizytówka, tego raczej nie zmienimy. A nawet można stwierdzić, iż nie dobrym byłoby ingerowanie w ten naturalny porządek. Problem zaczyna się wtedy, gdy blokady w czakramach powodują dysfunkcje określonych narządów. Wtedy koniecznym jest ingerencja. Wtedy to musimy już popracować nad energetyką konkretnej czakry lub grupy czakr. Czakry,lub czakramy( jak kto woli), są połączone podobnie jak ramiona świecznika żydowskiego, tak zwanej Menory.

czakramy( jak kto woli), są połączone podobnie jak ramiona świecznika żydowskiego, tak zwanej Menory. Czakramy. 69

Czakramy.

A oprócz tego mocno na siebie działają sąsiadujące czakramy. Ponadto zła praca pierwszego czakramu, Muladhary, ma decydujące znaczenie dla całego ciała fizycznego. I jeśli ona źle pracuje, jest przyblokowana, to tragedia dla całego ciała. Przyjmuje się, że czakra korony( Sahasrara) jest zawsze otwarta w sposób optymalny dla naszego rozwoju psychicznego i duchowego, i że raczej nie powinno się jej stymulować. Mam nieco odmienny pogląd w tej sprawie, ale tobie, Szanowny czytelniku, być może dopiero początkujący adepcie, radzę jednak stosować się do tej rady znawców ezoteryki i radzę zostawić, jak na razie, w spokoju manipulacje na poziomie tej czakry. Oto, zgodnie z Menorą, Sahasrara jest połączona bezpośrednio z Muladharą. A Manipura jest połączona z Vishuddą. Ajna ze Swadishaną. A Anahata działa na nie wszystkie( jest pośrodku). Miłość( Anahata), jak stąd wynika, uzdrawia wszystkie aspekty naszego bytu, na wszystkich poziomach istnienia. I miłość braterska(między przyjaciółmi), tak zwana filio, i miłość do Boga, tak zwana agape, i miłość cielesna, tak zwana eros, oraz miłość rodzinna( rodziców do dzieci lub między rodzeństwem) bez zabarwienia erotycznego, czyli storge. Miłość jest potężna i jest największą siłą na tym świecie. Już wiele książek napisano na temat pozytywnego myślenia. Czym różni się optymista od pesymisty? Na pewno optymista nie martwi się tym, na co nie ma wpływu. A w życiu tak mało w sumie od nas zależy. Kowalem swojego życia można być tylko w pewnych ramach. W takim stopniu w jakim można naginać siebie do tego co niesie życie. I czerpać z tego korzyści. Wykorzystywać te szanse, jakie nam los podsuwa. Wielcy ludzie też musieli swe życie naginać do smutnej rzeczywistości i do realiów życia. Gdyby nie nazizm Einstein na pewno nie wyemigrowałby do Ameryki, ale wszak nazizm miał jednak mały wpływ na postanie jego dwóch Teorii Względności( choćby z tego powodu, że powstały one na długo wcześniej nim nazizm się rozwinął). Ludzie są tak skonstruowani psycho-fizycznie, iż muszą się stale przystosowywać na tym poziomie emocjonalnym. Największy ból sprawia nam odrzucenie. Czy to w rodzinie, czy to w miejscu pracy, czy tam gdzie angażujemy swą energię życia. Człowiek zachowuje się tak- jak podaje Kabała- by jak najmniej cierpieć. Ta walka odbywa się na poziomie emocjonalnym, na poziomie werbalnym, na poziomie czynów, na poziomie naszych podświadomości. Ta walka toczy się o wpływy, o władzę, o seks. My teraz nie walczymy o przetrwanie na sawannie, tylko walczymy w biurze, w szkole, w zakładzie pracy. Ta walka toczy się także o tę nagrodę, jaką jest nasz rozwój, a także nasze, szeroko rozumiane, zdrowie. Stosunki między ludzkie są najbardziej złożoną sferą w porównaniu do wszelkich innych relacji całej przyrody ożywionej. To bogactwo ma wpływ na rozwój całego człowieczeństwa, bowiem dzieje się często tak, iż człowiek( ten indywidualny)

swoje relacje przenosi na ponad gatunkowy poziom, tworząc wynalazki, naukę,

dzieła sztuki, czy takie wartości jak etos, prawo, a nawet religię. Dzieje się tak i udokumentowane to jest już przynajmniej od powstania cywilizacji Sumeru, czyli zgoła już od około 5 tys. lat. Pozytywne myślenie. Czy tego się można nauczyć? Do pewnego stopnia pewnie tak. Nie bądźmy jednak zakłamani. Człowiek zawsze będzie się martwił

o swoją przyszłość. Bez tego nie byłoby postępu, rozwoju wszystkich walorów

ludzkich, w tym przede wszystkim jego możliwości umysłowych. Gdyby ludzie nie rozważali jutra, w tym gdyby nie planowali strategii na dzień jutrzejszy,

rozważając przy tym wszystkie zagrożenia, nie byłoby czegoś takiego jak historii ludzkość i cywilizacji z tej prostej przyczyny, iż po prostu ludzkość by szybko wyginęła. Dziś jednak w literaturze psychologicznej i ezoterycznej( okultystycznej) akcentuje się wielką szkodliwość tej cechy zamartwiania się przyszłością, którą

w skrócie nazywa się pesymizmem. Hm

podobna do tej , jaką toczą od wielu lat z jednej strony zwolennicy masła a z drugiej strony zwolennicy margaryny? Najlepszą obroną jest atak, jak mówi klasyk. Lecz, by tę zasadę stosować, trzeba jednak znać koniecznie konsekwencje poniechania takich działań. Wszak, ślepe rażenie wszystkich i wszystkiego, bez dostatecznego powodu, klasyfikuje takich ludzi to czyniących do opieki w zamkniętym ośrodku

psychiatrycznym. Oczywiście, pełna racja, trudno sobie wyobrazić afirmacje, w których nie byłoby pozytywnej treści. Podobnie w wizualizacji, modlitwie czy medytacji. Nie zamartwiajmy się więc na zapas, lecz raczej planujmy nasze działanie tak, by nie spotkało nas nic złego. Pamiętajmy jednak o zasadzie wahadła, która sprawdza się w 90% - ach doli człowieczej. Jeśli dzisiaj cierpimy, najpewniej w przyszłości będziemy się radować. Wahadło odchyla się

z plusa do minusa, a potem od minusa do plusa. Ludowa mądrość twierdzi; …

iż nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Przysłowia, przysłowiami, lecz codziennie życie traci tysiące ludzi, którzy przegrali swą walkę z chorobą. Codziennie giną ludzie na wojnach. Z różnych pobudek, w tym z pobudek religijnych. Więc, jaką przyjąć postawę wobec takich zjawisk? Czy ten świat jest tym najdoskonalszym z doskonałych, jak twierdzą niektórzy filozofowie? Na te pytania, Szanowny czytelniku, na pewno ja ci tu nie odpowiem. Być może trzeba przejść kolejną lekcję na drodze rozwoju duchowego? I ty, i ja musimy takie lekcje najwidoczniej jeszcze przepracować. Tyle co wiem, to myślę, że Zło nie jest pierwotne, nie stoi u źródeł wszystkiego, Bóg nie jest zły, Bóg nie był zły. Jeśli skonstruujemy takie pojęcie jak implikacja etyczna(23) i - podobnie do implikacji logicznej- zdefiniujemy je tak, iż implikacja etyczna, czyli wynikanie, jest tylko wtedy zła, gdy z dobra powstaje zło( wynika), a

Czy to nie jest jedna taka dyskusja,

wszystkie inne możliwości są dobre. To wówczas możemy powiedzieć, iż to właśnie nie tyle zło było pierwotne, co złe było powstanie -uwaga! Samo powstanie! - z dobra zła. Lecz proces ten był konieczny do normalnego funkcjonowania i rozwoju naszego świata. Ktoś powie, że nie można konstruować takiego pojęcia jak implikacja etyczna, bowiem prawda i fałsz mają charakter bezwzględny i obiektywny, a dobro i zło względny. Odpowiem ci tak, Szanowny czytelniku, iż względny charakter ma nie tylko dobro i zło, ale także mnóstwo innych parametrów układów fizycznych, takich jak energia, pęd, masa, itd. Co jednak nie przeszkadza fizykom w konstruowaniu różnorodnych równań ruchu lub praw fizycznych, w których te parametry są eksponowane. Oczywiście, te równania należy rozpatrywać w konkretnych wybranych układach odniesienia i konsekwentnie potem trzymać się już tego wyboru. Ogólnie ruch jest względny i zależy od wybranego układu odniesienia( stąd między innymi ta nazwa : względność, w Teoriach Względności Einsteina). Podobnie więc można potraktować dobro i zło. Czyż bowiem prawda nie jest dobra, a fałsz zły?

potraktować dobro i zło. Czyż bowiem prawda nie jest dobra, a fałsz zły? Walka Dobra i

Walka Dobra i Zła na szachownicy życia.

Kilka zdrowotnych sugestii(24):

Staraj się zawsze starannie i długo przeżuwać pokarm w ustach.

Nie zaniedbuj swego uzębienia. Wszelkie choroby zębów katastrofalnie działają na stan organów wewnętrznych, takich jak serce, nerki, itd.

Codziennie po obudzeniu, jeszcze w łóżku, na dzień dobry, w pozycji leżącej staraj się wykonywać ruchy nogami i rękoma, równocześnie, tak jakbyś coś strzepywał( z nóg i rąk). Rób tak około 20 sekund. To ćwiczenie ma wręcz fantastyczny wpływ na nasze główne nadis, które mają zakończenia w palcach rąk i nóg. Możesz to ćwiczenie powtórzyć wieczorem przed udaniem się na spoczynek.

Biorąc kąpiel lub prysznic, lub myjąc głowę, staraj się mieć w ustach odrobinę czystej wody. Wtedy to bowiem( w czasie kąpieli i prysznica) wydziela się w naszych ustach zła, zużyta, szara energia, która jest produktem odpadowym energetyki naszego ciała. Potem zaś, po kąpieli, wypluj tę wodę, bowiem woda ta ściągnie tę złą energię na siebie. Następnie jeszcze raz wypłucz usta i wypluj wodę z ust ponownie. Uważaj jednak, by nie zachłysnąć się tą wodą w czasie kąpieli.

Pij co najmniej 1,5 l czystej wody dziennie. Najlepsza to woda strukturowana, lecz może być też mineralna średnio zmineralizowana. Woda strukturowana to woda uzyskana z lodu. Jest to woda pozbawiona pamięci złych oddziaływań na nią. Bowiem przy przejściu fazowym, to znaczy albo przy zamrożeniu lub przy odparowaniu woda traci pamięć. Pamięć tego, co na nią działało. Normalna woda z kranu, pomimo tego , iż z punktu widzenia chemicznego jest dostatecznie czysta, by ją spożywać, jednak cały czas pamięta ona jednak te wszystkie złe działania trucizn i złych energii, jakie na nią działały. Dowodzą tego prace Masaru Emoto, Japończyka , który w końcówce XX w. prowadził na ten temat badania, i który to udowodnił( to udowodnił, że woda ma pamięć tego, co na nią działało). Bardzo dobre jest picie ciepłej, czystej wody. Ciepła woda, pita małymi łykami bardzo dobrze działa na nerki, które zgodnie z medycyną chińską są najbardziej energetycznymi organami ciała. Bardzo dobra jest także woda, którą gotuje się pod przykryciem około 20 min. Tak przygotowana woda, pita z termosu małymi łykami, bardzo dobrze czyści ciało.

Codziennie najlepiej rano i pod wieczór staraj się oddychać przez plastikową słomkę do drinków. Oddychaj tak, tylko przez słomkę wdech i wydech, przez 5 min. każdorazowo. Ćwiczenie to ma wręcz dobroczynne znaczenie dla naszych płuc, a zwłaszcza dla tych partii, które zwykle nie pracują i tylko wegetują. Bowiem zwykle oddychamy bardzo płytko.

Ćwiczenie to mocno podwyższa wydolność fizyczną. Powoduje , konsekwentnie stosowane, stałą utratę wagi.

Okresowo przyjmuj sproszkowane skorupki z jaj. Okresowo przyjmuj preparaty na bazie pokrzywy. Najlepszy na to jest sok z pokrzywy, tani środek dostępny w aptekach w całym kraju. Najlepsze jest przyjmowanie tych produktów szczególnie w okresie wiosennym, tuż po zimie.

Okresowo ssij olej słonecznikowy, codziennie rano na czczo łyżkę tego oleju ssij przez około 20 min w ustach. Olej w ustach powinien się zamienić w białą ciecz. Uważaj, by nie połknąć tego. Olej ten tak ssany ściąga wszelkie trucizny z organizmu. Minimum postępuj tak przez okres jednego miesiąca. Im dłużej jednak będziesz to stosował, tym lepiej. Niektórzy stosują tak olej przez okres roku a nawet dłużej. Lecz jeśli będziesz sukcesywnie powracał do tego, wystarczy wtedy wzmiankowany miesiąc, raz na rok. Taka kuracja bardzo dobrze wpływa na kondycję organów wewnętrznych, a nawet może pomóc a takich schorzeniach jak udary albo paraliże.

Raz do roku przeprowadź sobie sesję lewatyw. Oprócz zdrowotnych korzyści doprowadzisz tym samym do pozbycia się ewentualnych zaparć u siebie. Taka sesja może mieć taką formę, iż przez okres tygodnia będziesz przeprowadzał codziennie lewatywy, następnego tygodnia co drugi dzień lewatywy, trzeciego tygodnia co trzeci dzień. Sesję zakończ wtedy, gdy wykonasz jedną lewatywę w tygodniu. Najlepsze są lewatywy kawowe.

Czasowo przyjmuj wodę utlenioną wewnętrznie, trzy razy dziennie do szklanki wody około 10 kropli wody utlenionej. Uwaga! Nie jest to jednak metoda do końca sprawdzona, więc wykonywać ją będziesz tylko na własną odpowiedzialność! Prof. Nieumywakin twierdzi w swych publikacjach, iż tak przyjmowana woda utleniona jest lekarstwem na szereg dolegliwości. Utrzymuje on, że wodę utlenioną w tej formię przyjmowali i przyjmują profilaktycznie notable i cała elita dawnego ZSRR a teraz Federacji Rosyjskiej, traktując ją jako panaceum na szereg chorób.

Staraj się jadać posiłki monotematyczne. Czyli albo mięso, albo ziemniaki,lecz nie razem w jednym posiłku. Jednakże im gremio odżywiaj się bardzo różnorodnie. Najlepiej jest zjadać do 60 różnych produktów w tygodniu.

Starak się, by twym głównym jedzeniem były owoce oraz jarzyny, najlepiej z tej samej strefy klimatycznej, w której żyjesz. Owoce zjadaj głównie surowe. Najlepsze w naszej strefie klimatycznej są zielone jarzyny, czyli kapusta, sałata, brokuły, ogórki, itd.

Bibliografia;

Michał Tombak – Czy można żyć 150 lat? Michał Tombak – Uleczyć nieuleczalne cz.1. Michał Tombak – Droga do zdrowia. Ellen Grasee – Czakra i aura. Joseph Murphy – Potęga podświadomości. Joseph Murphy – Prawa umysłu. Puczko L.– Medycyna wielowymiarowa.

Tadeusz Sic i Svetlana Sits – Kosmoenergetyka. Jak korzystać z energii Kosmosu. Madeleine Turgeon – Akupresura bez tajemnic. Paula Świątek – Klucz do Podświadomości. Ks. Franciszek Malak – Radiestezja i zdrowie. Paul Wilson – Technika Wyciszenia – Krok po kroku. Isabelle Inchauspe – Chcieć to móc. Siemionowa N. - Szkoła zdrowia. Dr S. King – Natychmiastowe uzdrawianie. Ks. Czesław Klimuszko – Sposób na zdrowie. Jacek Skarbek – Reiki – klucz do serca. Krystyna Alagor – Medycyna zapomniana. Peter Kelder – Źródło wiecznej młodości. Ivan Nieumywakin – Woda utleniona na straży zdrowia. Jensen Bernard – Odtruwanie organizmu. Dr Stephen T. Chang- Pełny system samoleczenia. Ks. Prof. Michał Heller – Początek jest wszędzie. Prof. Roger Penrose – Droga do rzeczywistości. Lewis Wolpert – Nienaturalna natura nauki.

K.

Defer – Ścieżka leniwego maga.

K.

Defer – Magia ciała ludzkiego.

….

szereg innych publikacji. Strony WWW w Internecie.

Krystian Defer

Koniec.