You are on page 1of 143

WAMPIR VITTORIO

Anne Rice
Nowe opowieci o wampirach

Rozdzia 1. Kim jestem, dlaczego pisz, co si wydarzy Gdym by jeszcze maym chopcem, przynio mi si co strasznego. W owym nie dzieryem w ramionach odcite gowy mojego modszego brata i siostry. Ich nieme oblicza cigle byy ywe: na duych oczach trzepotay powieki, policzki za czerwieniy si rumiecami. Niewysowiona groza mnie rwnie odebraa zdolno mowy. Sen okaza si proroczy. Nikt wszake nie raczy uroni ezki ani nade mn, ani nad nimi. Pochowano ich potem bezimiennie, grzebic pod piset-letni pokryw czasu. Jestem wampirem; imi me Vittorio. Pisz te sowa w najwyszej wiey podupadego zamczyska, wzniesionego na jednym z grskich szczytw Toskanii tej arcypiknej krainy w samym sercu Woch. To wanie tutaj przyszedem na wiat. Jakkolwiek na to patrze, jestem wampirem nietuzinkowym. yj ju od piciu stuleci, czyli od czasw Cosima Mediciego, i dysponuj ogromn si. Za wiadkw niechaj posu mi anioowie, jeli uda si wam skoni ich do rozmowy. Miejcie si wic na bacznoci. Nie mam jednake nic wsplnego z bohaterami Kronik wampirw. Mam na myli ow gromad osobliwych romantykw, wywodzc si z pooonego na poudniowych kracach Nowego wiata miasta Nowy Orlean bd w dalszym cigu tam zamieszkaa. Znacie ich ju zapewne z wielu pociesznych ksig i opowieci. Nic mi nie wiadomo o tych przeraajco prawdziwych postaciach, ktre paraduj przed wami pod oson fikcji literackiej. Nie s mi znane ich niebiasko pontne grzzawiska w Luizjanie, dlatego te, poczwszy od tego zdania, adnej wzmianki na ich temat w niniejszym tomie ju nie uwiadczycie. A jednak to wanie one skoniy mnie do przelania na papier opowieci o mych modych latach, do snucia gawd o wasnej przeszoci. W ten sposb okruchy mego ywota zostan uwiecznione w ksidze, ktra by tak rzec krc po wiecie szerokim, zetknie si kiedy za spraw przypadku bd przeznaczenia z dzieami tamtych wampirw dotyczcymi. Przez cae stulecia mej wampirzej egzystencji bkaem si po wiecie, obserwujc go bacznie i przenikliwie. Ani jeden z mych pobratymcw nigdy niczym mi nie zagrozi, poniewa udao mi si unikn ich podejrze i pozosta dla zupenie nie rozpoznanym. Nie pragn tu jednak zdawa relacji z mych perypetii. Jako si rzeko: opowiem o swoich pocztkach. Wierz bowiem gboko, i mam wam do przekazania wieci zgoa niezwyke. Kto wie, czy po ukoczeniu tej ksigi nie stan si z wasnej woli jedn z postaci w przeogromnym cyklu powieciowym, zaludnionym przez wampiry z Nowego Orleanu i San Francisco. Na razie nie sil si na odpowied, bo i ta sprawa nie zaprzta mojej uwagi. To tutaj spdzam swoje spokojne noce wrd zaronitych limi kamieni, w

miejscu, gdziem jako dziecko zazna tyle szczcia. Zdeformowane i popkane ciany pokryy si ju ciernistymi krzewami porzeczek, a pachnce dby i kasztany utworzyy dokoa niewielki lasek. Wszystko to usposabia do spisania wydarze, ktre przypady mi w udziale, albowiem los mj wydaje si niepodobny do ycia innych wampirw. Bynajmniej nie zawsze przebywam tu wanie. Przeciwnie najczciej bytuj w owym miecie, ktre jawi mi si krlow miast wszystkich. We Florencji zakochaem si w chwili, gdym dzieckiem bdc, zobaczy j po raz pierwszy. Cosimo Starszy prowadzi naonczas swj potny Banco Medici, troszczc si o osobicie, cho by najmajtniejszym czowiekiem w Europie. W domostwie Cosima Mediciego rezydowa wielki rzebiarz Donatello, wykuwajcy swe dziea z marmuru i brzu. Mieszkali tam nadto rozliczni malarze i poeci tudzie badacze magii wraz z adeptami sztuki muzycznej. Przewietny Brunelleschi twrca kopuy w najwikszej z florenckich wity wznosi podwczas kolejn katedr, ponownie na zlecenie Cosima. Michelozzo za trudzi si nad przebudow klasztoru w. Marka, przystpujc zarazem do pracy nad paacem dla Cosima, rozsawionym pniej jako Palazzo Vecchio. Dla najsynniejszego z Medyceuszy przeczesywano te zakurzone biblioteki caej Europy w poszukiwaniu klasycznych ksig Grekw i Rzymian, by przekada je potem na nasz woski jzyk ojczysty, odwanie wybrany przez Dantego na tworzywo jego Boskiej komedii. Pod dachem Cosima dane mi byo mnie, modziutkiemu miertelnikowi, co go fortuna i fatum pospou sobie wybray tak, na wasne oczy ujrze dostojnych goci soboru we Florencji: papiea Eugeniusza IV i przybyego z Bizancjum samego cesarza i patriarch Konstantynopola, Jana VIII Paleologa. Zawitali tam oni w celu zasypania przepaci midzy Kocioem wschodnim i zachodnim, a jam jeno patrzy, jak w peni swego majestatu wjedaj do targanego srog burz miasta i poywiaj si przy Cosimowym stole. Do ju tego, powiecie. Ja za si z wami zgodz. Nie jest to wszak historia rodu Medyceuszy. Pozwlcie mi atoli nadmieni, i czek, ktry nazwie ich przy was niegodziwcami, sam jest niespena rozumu. W kocu nikt inny jak wanie potomkowie Cosima otoczyli opiek Leonarda da Vinci, Michaa Anioa i cae legiony innych artystw. A wszystko to za spraw bankiera (bd te lichwiarza jak zwa, tak zwa), co zechcia doda Florencji pikna i splendoru, albowiem uzna to za chwalebne i podane. Do Cosima powrc w stosownej chwili, zreszt jedynie w kilku krtkich sowach. Cho przyzna si musz, e zwizo nie naley do moich przymiotw, tutaj powiem wam tylko, e czowiek ten cigle jest wrd ywych. Ja za od roku 1450 sypiam w towarzystwie umarych.

Zanim poznacie moje pocztki, niech bdzie mi wolno uzupeni niniejsz przedmow jednym jeszcze ustpem. Nie mylcie, bagam, i napotkacie tu starodawny styl. Nie liczcie zatem na drtw, afektowan angielszczyzn, ktra przywoywaaby wizje zamkowych murw przez grnolotne, acz skromne w istocie rzeczy sownictwo. Swoj histori opowiem w sposb naturalny i kunsztowny zarazem, delektujc si przy tym sowami, bom jest ich wielkim mionikiem. Jako istota nie podlega mierci, wchonem w siebie angielszczyzn czterech minionych stuleci od sztuk Christophera Marlowea i Bena Jonsona a po urywany, chropowaty, lecz sugestywny jzyk filmw z Sylvestrem Stallone'em. Znajdziecie mnie wszechstronnym, miaym, ba, bez maa szokujcym. Dlaczego bowiem nie miabym czerpa z penego arsenau mego epickiego talentu? Czyli angielska mowa nie wysza ju bya poza obrb jednej tylko krainy, a potem dwch, trzech, czterech ldw? Staa si oto jzykiem caej planety zarwno odludnych zaktkw Tennessee, jak i najodleglejszych wysp celtyckich, a take rojnych miast Australii i Nowej Zelandii. Jestem dzieckiem renesansu, przeto param si wszystkim i bez enady mieszam ze sob przerne rzeczy. Czyni to w gbokim przekonaniu, i su w ten sposb jakowym wyszym celom. Co tyczy si mej rodzimej woszczyzny, niechaj czytane na gos imi Vittorio brzmi w waszych uszach bardzo mikko, a inne italskie imiona z tej ksiki obdarzcie tchnieniem penym i wonnym. Jest to w istocie jzyk tak sodki, e angielskie sowo stone (kamie) rozrasta si w nim do rozmiarw trzech sylab: pi-ea-tra. Nic te nie rwna si z nim elegancj. Dlatego kadym innym jzykiem mwi z takim woskim akcentem, jaki spotkacie we wspczesnej Florencji. Raduj si wic niepomiernie, i moje anglojzyczne ofiary mog upaja si mymi jedwabicie wymwionymi pochlebstwami, mym poyskliwie woskim akcentem. Nie jestem wszake szczliwy. Nie wolno wam tak myle. Nie napisabym tego tomiszcza, aby ukaza los szczliwego wampira. Mam mzg oraz serce. Otacza mnie rwnie eteryczna podobizna siebie samego, stworzona najpewniej przez jakie Wysze Moce. Wewntrz tej nienamacalnie zwiewnej powoki tkwi to, co czowiek nazywa dusz. Tako i ja dusz posiadam. Hektolitry krwi nie zatopi jej we mnie nie przedzierzgn si w beztroskiego upiora. Okej, okej, okej. Podobno sowo to znane jest wszystkim mieszkacom naszego globu. Jestemy gotowi, moemy zaczyna. Jednokowo pragn wam jeszcze zacytowa pewnego zapoznanego, lecz wybornego pisarza nazwiskiem Sheridan Le Fanu. Bd to sowa wypowiedziane w wielkiej udrce przez optanego bohatera jednego z doskonale napisanych opowiada tego wanie autora. Pisarz w, wywodzcy si z Dublinu, zmar wprawdzie w roku 1873, zwacie wszelako na wieo jego jzyka i zatrwaajc ekspresyjno, jakiej udzieli on postaci kapitana Bartona w opowiadaniu The Familiar.

Jakichkolwiek wtpliwoci nie budziaby we mnie autentyczno tego, co podaje si nam za prawdy objawione, groz przepaja mnie jeden niezbity fakt: poza tym wiatem istnieje inna, duchowa rzeczywisto, ktrej mechanizm askawie si przed nami ukrywa. Niekiedy wszake ku naszemu przeraeniu system w po czci uchyla rbka swej tajemnicy. Pewien jestem ba! nawet wiem (...), e istnieje jakowy Bg, straszny Bg, i e wina pociga za sob kar, wymierzon w tajemniczy i zdumiewajcy sposb przez siy dla nas niepojte i budzce bezbrzen trwog. Wielki Boe, jakem ja przekonany o istnieniu owego duchowego wymiaru, ktry zowrogi jest, nieprzejednany i wszechmocny. Pod jego to jarzmem uginaem si i uginam, doznajc mk waciwych wszystkim wiekuicie potpionym istotom! I c wy na to? Mnie samego ten fragment miertelnie bez maa ugodzi. Raczej nie nazw naszego Boga strasznym, naszego wymiaru za zowrogim, cho w sowach tych zda si tkwi nie dajce si nijak podway jdro prawdy. Aczkolwiek jest to fikcja literacka, nie brak w niej chyba szczerych emocji. Powyszy wyimek oceniam wysoko, gdy ciy nade mn potworna kltwa, ktrej ja wrd wampirw jestem jedyn ofiar. Mniemam, i inni s od niej wolni. Wedle mnie kady z nas ludzie i wampiry, sowem: wszystkie istoty zdolne do uczu i paczu cierpi wskutek pewnego przeklestwa. Ot i one: dysponujemy wiedz, ktrej ciar nas przerasta, i nie moemy uczyni nic, absolutnie nic, aby oprze si jej sile i zwizanym z ni pokusom. Pod koniec mej opowieci podejm ten temat ponownie. Przekonam si, jak te pojlicie niniejsz histori. Zapad ju wczesny wieczr. Monumentalne ruiny najwyszej wiey mego ojca w dalszym cigu wznosz si dumnie na tle mienicego si gwiazdami nieboskonu. Przez okno widz te rozwietlone ksiycem wzgrza i doliny Toskanii, a nawet wody morza, pobyskujce spoza kamienioomw Carrary. Czuj zapachy kwietnych k na dziewiczych jeszcze zboczach, gdzie toskaskie irysy w dalszym cigu kwitn za dnia na czerwono i biao, abym ja znajdowa je potem pod aksamitn oson otulajcej mnie nocy. Przelewam teraz na papier te sowa, czekajc, a ksiyc w swej jak zwykle przymionej peni ukryje si za chmurami. Zapal wtedy sze wiec, wetknitych w nierwno wykute kandelabry, stojce onegdaj na biurku ojca. Rodzic mj by wwczas feudalnym panem tej gry wraz ze wszystkimi na niej wioskami. Sprawowa on rwnie nieoficjaln wadz nad Florencj, ktr wspomaga w czasie wojny i pokoju jako jej trwale lojalny sojusznik. Bylimy wtedy bogaci, mni, ciekawi wiata i niewymownie wrcz szczliwi. Pora ju, bym opisa wam to, co przepado.

Rozdzia 2 Mj krtki ywot czowieka miertelnego, pikno Florencji, wietno naszego maego dworu to, co przepado Umarem w wieku lat szesnastu. Jestem raczej susznego wzrostu, moje gste brzowe wosy opadaj mi na ramiona, no a aosne spojrzenie piwnych oczu bywa zaiste trudne do wytrzymania. To ostatnie nadaje mi w pewnym sensie wygld nieledwie androginiczny. Mam rwnie powabny, wski nos, ktrego nozdrza niezbyt si jednak wyrniaj. Usta me natomiast s do akuratnych rozmiarw ani za wskie, ani nadmiernie zmysowe. Jak na owe czasy byem zaprawd piknym chopcem. W przeciwnym bowiem razie nie naleabym ju teraz do grona ywych. Tak to si dzieje z wikszoci wampirw, choby mwiono wam co innego. Uroda sprowadza na nas nieszczcie. Wyraajc si za dokadniej: niemiertelno daj nam ci, co nie potrafi oprze si roztaczanym przez nas powabom. Oblicze me nie jest dziecinne, lecz bez maa anielskie. Brwi mam gste, ciemne i na tyle wysoko umieszczone, e oczy byszcz mi stanowczo zbyt mocno. Z kolei czoo byoby odrobin za wysokie, gdyby z drugiej strony nie byo tak paskie i gdyby gste, brzowe wosy nie okalay mej twarzy fal lokw. Odznaczam si mocnym podbrdkiem, ktrego kwadratowy zarys nie przystaje do reszty mego oblicza. Zdobi go jednak may doek. Moje ciao jest silne i nadmiernie wrcz muskularne. Mam szerok klatk piersiow oraz pokane ramiona, nadajce mi wygld krzepkiego ma. Dziki temu umyka uwadze ma nieforemna szczka i przynajmniej z pewnej odlegoci mog uchodzi za mczyzn co si zowie. Owo solidnie zbudowane ciao zawdziczam wiczeniom z uyciem cikiego miecza, ktrym oddawaem si intensywnie w ostatnich latach mego ywota. Przysuyy mi si rwnie szalecze polowania w grach, gdy wspomagany przez sokoy ganiaem wszdy na wasnych nogach (cho posiadaem ju wwczas cztery rumaki, a pord nich konia krlewskiej krwi, zdatnego do uniesienia mnie w penym rynsztunku bojowym). Tamta zbroja cigle spoczywa pod moj wie. Nigdy nie uyem jej w trakcie walki. Wprawdzie Italia za moich czasw ogarnita bya wojenn poog, to jednak Florentyczycy zawsze wysugiwali si w bitwach najemnikami. Ojciec mj musia jedynie zadeklarowa sw absolutn lojalno wzgldem Cosima i

nie dopuci, by jakikolwiek stronnik witego Cesarstwa Rzymskiego, ksicia Mediolanu lub rzymskiego papiea przemieszcza swe wojska przez nasze przecze lub zatrzymywa si w naszych wioskach. Tak si szczliwie zoyo, i posiadoci nasze nie leay na adnym z gwnych traktw. Przemylni antenaci wznieli to zamczysko trzy setki lat przed mymi narodzinami. Rd nasz ma swj pocztek w czasach Longobardw, czyli przybyych z Pnocy barbarzycw, ktrzy jak mniemam zostawili nam w schedzie nieco swojej krwi. Kt to moe wiedzie? Wszak od upadku staroytnego Rzymu niejedno obce plemi wtargno do Italii. Zewszd otaczay nas frapujce pozostaoci okresu pogaskiego. Na okolicznych polach napotykalimy raz po raz osobliwe nagrobki nie pierwszej ju modoci, jak rwnie cudaczne boginie z kamienia, otaczane jeszcze czci przez miejscowe chopstwo, o ilemy wczeniej owych posgw nie poddali konfiskacie. Pod naszymi wieami znajdoway si podziemia, ktre jak czasem mwiono pochodziy sprzed narodzin Chrystusa. Obecnie wiem, e w istocie tak byo i e miejsca te naleay do znanego nam ju z historii ludu Etruskw. W domu naszym panoway stare obyczaje feudalne, z pogard odnoszono si do zaj handlowych, od mskich jego mieszkacw za wymagano odwagi i walecznoci. Zgromadzonych podczas rozlicznych wojen skarbw by ci u nas prawdziwy dostatek: zote i srebrne kandelabry oraz kinkiety, masywne szafy z bizantyjskimi wzorkami, flamandzkie gobeliny, cae tony koronek tudzie rcznie zdobione zotem i klejnotami baldachimy, a wszystko to z najwspanialszej przetworzone materii. Jako e ojciec mj wielce Medyceuszy podziwia, we wszelkie zbytkowne przedmioty zaopatrywa si podczas swych wizyt we Florencji. W kadym z waniejszych pomieszcze naszego domostwa ciany nie miay prawa wieci kamiennymi pustkami: pokryway je kwieciste arrasy, wszystkie za korytarze i alkowy zapenione byy rdzewiejcymi zbrojami rycerzy, ktrych imiona dawno ju poszy w zapomnienie. Cieszylimy si niepomiernym bogactwem. Suchy na ten temat doszy mnie ju w dziecistwie, kiedy mwio si niezbyt jasno zarwno o heroicznie zdobytych upach wojennych, jak i o tajemniczych skarbach z czasw pogaskich. Byway, rzecz jasna, takie stulecia, kiedy to nasza rodzina wadzia si zbrojnie z innymi grskimi miastami i fortami. Jeden zamek napada na drugi i w mgnieniu oka burzono dopiero co wniesione obwarowania. W tym samym okresie Florencja stanowia baz niezmiennie swarliwych i dnych krwi Gwelfw i Gibelinw. wczesna komuna florencka posyaa swoje wojska, by rwna z ziemi podobne naszemu zamki i unicestwia kadego z zagraajcych jej magnatw. Tamten okres nalea ju jednak do przeszoci. Przetrwalimy dziki zmylnoci i trafnym decyzjom. Bylimy zreszt zdani na wasne siy w tej skalistej, nieprzyjaznej czowiekowi krainie, ktr wieczy jeden z grskich szczytw (to tam bowiem Alpy zstpuj do Toskanii), i gdzie najblisze naszemu

zamczyska przeistoczyy si ju w opuszczone ruiny. Nasz najbliszy ssiad sprawowa wadz nad wasn enklaw wiosek, zachowujc lojalno wobec ksicia Mediolanu. Nie kopota si wszake nasz obecnoci, a i my nie powicalimy mu uwagi. Nasza polityka jego domeny nie dotyczya. Mury nasze liczyy dziesi metrw wysokoci, byy niezwykle grube, starsze nili sam zamek, ba, starsze nawet ni snute o nich gawdy. Bez ustanku je pogrubiano i uzupeniano wszelakie ubytki. W obrbie naszej zamkowej osady mieciy si te trzy wioseczki, obronite smakowit winorol, z ktrej owocw wyrabiano czerwone wino najwyszego gatunku. Znajdoway si tam ponadto miodne ule, krzaki jeyn, pola pszenicy i inne uprawy. Na owym terenie hodowano rwnie mnogo kur i krw, a w przeogromnych stajniach trzymano nalece do nas rumaki. Nigdy nie wiedziaem, ile osb trudzi si prac w naszym maym wiatku. Dom peen by administratorw, ktrzy odpowiadali za takie sprawy. Ojciec mj nieczsto wic podejmowa decyzje osobicie i rwnie rzadko odwoywa si do wadz sdowych Florencji. Nasz koci przypisano do caego dystryktu, tote osadnicy zamieszkali w licznych sioach u podna gry przybywali do nas na chrzty, luby i inne uroczystoci. Poza tym przez drugi czas rezydowa w naszych murach pewien dominikanin, ktry kadego ranka odprawia dla nas msz wit. W czasach dawniejszych wycito w okolicach pokane poacie lasu, aby aden najedca nie mg niepostrzeenie przemieszcza si po zboczach naszej gry. Wszelako gdym ja pojawi si na wiecie, rodki takowe nie byy ju nieodzowne. Poniektre wwozy i stare cieki zdyy ju pokry si bujnymi i rwnie jak teraz niedostpnymi lasami, ktre podchodziy prawie pod same mury zamku. Z wie naszych wida byo jaki tuzin niewielkich osad, cigncych si ku terenom dolinnym i otoczonych uprawnymi polami, sadami tudzie winnicami. Wszystkie one podlegay naszemu wadaniu i byy wzgldem nas lojalne. W razie wybuchu konfliktu zbrojnego mieszkacy owych osiedli co tchu pognaliby pod nasze bramy, podobnie jak wczeniej z pen racj czynili to ich przodkowie. Urzdzano nawczas dni targowe, celebrowano wiejskie wita, obchodzono dni witych patronw, niekiedy za praktykowano nawet alchemi i czary. Nasz kraj by zaiste wspaniay. Zamiejscowi duchowni zawsze zatrzymywali si u nas na duej. Zdarzao si, i w wieach naszego zamku lub w niszych, niedawno wzniesionych budynkach kamiennych zamieszkiwao dwch bd trzech odwiedzajcych nas ksiy. Jako mae jeszcze dzieci posano mnie na edukacj do Florencji, gdzie pomieszkiwaem w luksusem i yciem ttnicym palazzo, nalecym do wuja mojej matki. Gdym mia lat czternacie, krewniak w zmar, dom jego zamkn podwoje, mnie za wraz z dwiema starszymi ciotkami przywieziono na powrt do rodzimego zamczyska. Odtd jedynie

z rzadka zdarzao mi si nawiedzi Florencj. Ojciec mj cigle by w gbi serca arystokrat starej daty. Chocia z instynktu waleczny by i niezomny, trzyma si z dala od intryg na stoecznym dworze. y zatem w starowieckim stylu na swoich wociach, a gdy do Florencji zagnay go interesa, Cosimo goci go tam osobicie. Jeli za szo o syna, ojciec pragn wychowa mnie na ksicia, na rycerza, na padrone. Musiaem wic posi wszelkie umiejtnoci i cechy dla rycerza typowe. W wieku lat szesnastu dosiadaem ju konia, aby w penej zbroi i z opuszczon przybic pdzi ku somianemu celowi i przeszy go swoj kopi. Czyniem to z rwn atwoci i uciech, jak daway mi wyprawy owieckie, pywanie w grskich potokach bd konne wycigi u boku mych wiejskich rwienikw. Polubiem to wszystko bez najmniejszego protestu. Byem jednakowo istot wewntrznie rozdart. Umys mj bowiem poywia si wczeniej przekazywan mu przez wymienitych florenckich nauczycieli acin, grek, filozofi i teologi. Braem te udzia w dziecicych widowiskach i sztukach teatralnych, nierzadko odgrywajc gwn rol w spektaklach, ktre w wujowskim domu prezentowaa moja konfraternia. Z jednej strony umiaem wcieli si uroczycie w biblijnego Izaaka, skadanego w ofierze przez posusznego Abrahama; z drugiej za byem czarujcym Anioem Gabrielem, ktrego podejrzliwy wity Jzef zastaje przy Najwitszej Maryi Pannie. Cknio mi si teraz za tym wszystkim: za ksigami, za czytaniami w katedrze, ktre chonem z niezwyk u dziecka uwag, i za cudnymi nocami we florenckim domostwie mojego wuja. Zwykem w tym czasie zasypia przy dwikach efektownych widowisk operowych, a umys mj peen by fantastycznych postaci, ktre zsuway si po linach przy wtrze rozszalaych bbnw, lutni i piewajcych unisono gosw tudzie wykonujcych mae akrobacje tancerzy. Moje dziecistwo nie byo wic trudne. W chopicej konfraterni poznawaem te ubosz dziatw z Florencji kupieckich synw, sieroty, jak rwnie chopcw ze szk przyklasztornych tak bowiem wychowywano naonczas przyszego monowadc. Musiaem zaznajomi si z posplstwem. Odnosz wraenie, i w tych szczenicych latach czsto wymykaem si z tego domu, i to z rwn atwoci, jak pniej, kiedy robiem wypady poza rodzinny zamek. Pami ma zachowaa wiele florenckich zabaw, uroczystoci, wit i procesji zbyt wiele jak na dziecko przyuczane do dyscypliny. I nazbyt czsto patrzyem z tumu na okazale przyozdobione platformy sunce ulicami ku czci witych; nazbyt czsto zadziwiay mnie take milczce szeregi paradujcych ze wiecami ludzi, ktrych powolny chd kojarzy mi si z religijnym jakowym transem. Owszem, byem zapewne nicponiem. Bynajmniej si tego nie wypieram. Wychodziem przez kuchni, przekupiwszy wczeniej sucych. Poza tym zbyt wielu moich przyjaci rekrutowao si spord grandziarzy i zwykych obuzw. Wdawaem si w jak rozrb, po czym co tchu pdziem do domu. Grywalimy w pik i toczylimy bitwy na miejskich placach, skd ksia przeganiali nas rzgami i pogrkami. Zachowywaem si grzecznie i niegrzecznie, cho nigdy nie byem zym chopcem.

W wieku lat szesnastu umarem dla tego wiata i nigdy ju potem nie ujrzaem florenckich czy jakichkolwiek innych ulic w rozwietlony socem dzie. Mog tylko zapewni was, e widziaem to, co najlepsze. Potrafi bez trudu przywoa obraz uroczystoci witojaskich: przed sklepami i sklepikami wystawiano najokazalsze towary, a idcy do katedry mnisi piewali swe arcypikne hymny w podzice za powodzenie, jakim Bg obdarzy to miasto. Mgbym tak jeszcze bardzo dugo. Zachwyty nad wczesn Florencj nie powinny zaiste mie koca. W miecie tym yli handlarze i wybitni artyci; przebiegli politycy i nawiedzeni wici; natchnieni poeci i zuchwali szubrawcy. Myl, e znano tam wtedy wiele rzeczy, ktre do Anglii i Francji miay dotrze znacznie pniej, a ktre w pewnych krajach nie s znane nawet obecnie. Dwie sprawy nie ulegaj tu najmniejszej nawet wtpliwoci: Cosimo by najpotniejszym czowiekiem na wiecie, Florencj za rzdzi lud, tylko lud. Wrmy jednak do mego ojczystego zamczyska. Kontynuowaem w nim swoj nauk i w mgnieniu oka potrafiem przedzierzgn si z rycerza w modego uczonego. Cie na me wczesne ycie rzuci jeden fakt: gdym mia lat szesnacie, mogem ju rozpocz studia na uniwersytecie. Wiedziaem o tym i w pewnym sensie tego pragnem; alici zajmowaa mnie wtedy hodowla sokow, ktre poddawaem odpowiedniej tresurze, aby nastpnie zabiera je na polowania. Zaprawd pokusa ta bya nie do odparcia. Starsi krewniacy, zwaszcza za zasiadajcy co dzie do wieczerzy wujowie mojego ojca, widzieli we mnie mola ksikowego. Ludzie ci naleeli do czasw ju minionych, do okresu, gdy wiatem nie wadali jeszcze bankierzy. Opowiadali oni bajeczne historie o odbytych za modu krucjatach, o krwawej bitwie pod Akk, o walkach na Cyprze i Rodos, o yciu na morzu tudzie o wielu egzotycznych portach, gdzie stanowili oni postrach okolicznych tawern i miejscowych kobiet. Matka moja bya pikna i pena ycia; miaa brzowe wosy i bardzo zielone oczy. Uwielbiaa swj wiejski ywot, chocia Florencj poznaa tylko od strony eskiego klasztoru. Gboki niepokj budzia w niej moja ch czytania Dantego oraz czas, jaki powicaem na pisanie. ycie mej matki ograniczao si do przyjmowania goci w wielce wytwornym stylu. Dziki niej na posadzkach say si listki lawendy i zioa o sodkim zapachu, a wina miay odpowiedni aromat. Sama te rozpoczynaa tace, w czym partnerowa jej brat mego dziadka, jako e ojciec do taczenia skory nie by. W porwnaniu z Florencj wszystko to odznaczao si raczej wolnym tempem i brakiem wikszego oywienia, ktrego dostarczay mi jedynie opowieci o prawdziwych wojnach. Wychodzc za mego ojca, matka musiaa by bardzo moda, albowiem w noc swojej mierci obarczona bya brzemieniem kolejnego potomka. Dziecko to zmaro wraz z ni. Ju niebawem wam o tym opowiem jak tylko nadarzy si okazja. No c, szybko nie naley do mych przymiotw.

Brat mj Matteo by cztery lata ode mnie modszy; uczy si znakomicie, cho z domu nigdzie go nie posyano (a szkoda). Moja siostra za o imieniu Bartola urodzia si w niecay rok po moim na ten wiat przyjciu, tak szybko, e ojca napawao to chyba wstydem. Matteo i Bartola byli dla mnie najwspanialszymi i najciekawszymi ludmi na tym wiecie. Cieszylimy si wiejsk swobod, biegalimy po lasach, zbieralimy jeyny i suchalimy razem opowieci cygaskich gawdziarzy, zanim ich jeszcze nie poj-mano, a potem usunito z naszych terenw. Darzylimy si wzajemn mioci. Matteo uwielbia mnie a za bardzo, albowiem darem wymowy growaem nad naszym ojcem. Brat mj nie dostrzega wszake ukrytej siy naszego rodziciela ani te jego wytwornych manier. Myl, e to ja wanie wszystkiego Mattea uczyem. Bartola natomiast przyprawiaa o wieczn zgryzot nasz matk, ktra nie moga przej do porzdku nad stanem jej wosw: penych gazek, patkw, lici i ziemi, czyli ladw po naszych lenych zabawach. Bartola musiaa rwnie uczy si wyszywania, piewu, poezji i modlitwy. Z drugiej wszake strony urok osobisty i posiadany majtek pozwalay mojej siostrze na uchylanie si od niemiych jej obowizkw. Ojciec ubstwia sw crk i raz po raz napomina mnie dyskretnie, abym nie spuszcza jej z oczu podczas naszych peregrynacji po lesie. Tak te czyniem. Byem gotw pozbawi ycia kadego, kto bodaj miaby j dotkn! Ach... To ju dla mnie zbyt wiele! Nie wiedziaem naonczas, e czeka mnie a tyle boleci. Zabi kadego, kto miaby j dotkn! Teraz za nachodz mnie koszmary, ktre niczym skrzydlate monstra gro mi wiekuistym oddzieleniem od bezgonych wiateek niebiaskich przestworzy. Pozwlcie alici, bym wrci do przerwanego na moment wtku. Matki mej nigdym nie rozumia, i oceniaem j zapewne w sposb bdny i niesprawiedliwy. Dla niej bowiem wszystko sprowadzao si do przybrania odpowiedniego stylu i nabrania stosownych manier, podczas gdy ojciec przejawia bezgraniczn autoironi i zawsze umia mnie rozbawi. Jego arty i zgryliwe opowieci sprawiay wraenie cynicznych, cho odznaczay si zarazem pewn dobrodusznoci. Swymi sowami ojciec nicowa na wylot wszelk sztuczno i pomp, nie oszczdzajc przy tym samego siebie. Za beznadziejny uwaa czowieczy los na tej ziemi, a wojna sprowadzaa si dla do komedii, pozbawionej bohaterw i granej przez gupcw. W samym rodku perory mojego wuja ojciec wybucha gromkim miechem, podobnie zreszt kwitujc moje nierzadko przydugie poema. Na domiar zego rodzic mj chyba nigdy nie zwrci si do matki choby jednym uprzejmym sowem. By on czekiem okazaej postury, gadko ogolony, o dugich wosach i piknych, wskich palcach. Te ostatnie kontrastoway z jego pokan sylwetk, tym bardziej e rce naszych przodkw byway do misiste. Dlatego wszystkie noszone przez ojca piercienie, wyjtkowej zaprawd urody, naleay wczeniej do jego matki. Na marginesie dodam, e mnie rwnie natura obdarzya takimi domi. W swoim zamku ojciec mj ubiera si bardziej efektownie ni we Florencji, gdzie nie odwayby si pokazywa w tak drogich strojach. Nosi ot krlewski aksamit z naszytymi

na perami oraz wielgachne paszcze oblamowane gronostajami. Rkawice mia obite lisi skrk, jego due oczy za, osadzone gbiej ni moje, spoglday dokoa krytycznie i nieufnie, nie szczdzc otoczeniu ironii, sarkazmu i drwiny. Ojciec mj jednakowo nigdy nie zachowywa si podle, a jego jedyna dziwaczna maniera polegaa na piciu wina z kielichw szklanych, nie za z drewnianych, srebrnych czy zotych. Wieczerz jadalimy wobec tego przy stole zastawionym byszczcymi naczyniami ze szka. Matka moja umiechaa si zawsze, zwracajc si do maonka tymi sowy: Panie mj, czy byby askaw zdj swoje nogi ze stou lub: Byabym wdziczna, gdyby dotyka mej osoby, umywszy wczeniej swe tuste donie, lub: Zali chcesz wej do domu w takim stanie? Pomimo jednak zewntrznej urokliwoci, sdz, i matka ojca nienawidzia. Raz tylko posyszaem jej podniesiony na ojca gos, gdy w niedwuznaczny zgoa sposb owiadczya, i poowa dzieci w naszych wioskach zostaa spodzona wanie przez ojca, ona sama za pochowaa omioro niemowlt, ktrym nie dane byo przyj na ten wiat. Zarzucia wtedy mowi brak opanowania, typowy dla nieokieznanego ogiera. Zaskoczony tym nagym wybuchem ojciec wyoni si z maeskiej alkowy i drc na caym ciele, zwrci si do mnie z poblad twarz: Wiesz, Vittorio, twoja matka wcale nie jest tak nierozumna, jakom wczeniej o niej zwyk myle. Nie, bynajmniej. W istocie rzeczy jest ona po prostu nudna. W zwykych okolicznociach ojciec nie powiedziaby o onie nic rwnie obcesowego. Tymczasem matka, kiedym wszed do rodzicielskiej sypialni, rzucia mi si w ramiona, by przez kolejny kwadrans wylewa z siebie gorzkie zy. Siedzielimy bez sowa w tej niewielkiej kamiennej sali, znajdujcej si do wysoko w najstarszej wiey naszego domostwa i wyposaonej w pozacane meble. W pewnym momencie matka wytara oczy i powiedziaa: Wiesz... On troszczy si o wszystkich. Dba o moje ciotki i wujw, ktrzy bez niego by sobie nie poradzili. Mnie rwnie nigdy niczego nie odmwi. I cigna swoim agodnym, uksztatowanym w klasztorze gosem: Spjrz na ten dom. Jest w nim peno ludzi starszych, ktrych mdro tak bardzo si wam, dzieci, przysuya. A wszystko to dziki waszemu ojcu, bogatemu na tyle, by wszdzie bywa i wszdzie dotrze. Jest on doprawdy nad wyraz szczodry. Tylko... Vittorio! Vittorio, nie... To znaczy... Te wiejskie dziewuchy... Mao brakowao, a powodowany chci pocieszenia matki, powiedziabym, i wedle mej wiedzy ja sam spodziem tylko jednego bkarta, ktry jak dotd chowa si naleycie. W sam por zorientowaem si jednak, e skutki takiego wyznania byyby ani chybi katastrofalne, i adne sowo z mych ust nie pado. Spotkanie to mogo okaza si jedyn rozmow, ktr odbyem z wasn matk, wszelako trudno je tak okreli, bom przecie nic wtedy nie powiedzia. Tak czy inaczej, matka miaa racj. Trzy jej ciotki i dwch jej wujw mieszkao w murach naszego zamczyska, i yo im si dobrze: ubierali si w drogie stroje z najnowszych

tkanin, sprowadzone prosto z Florencji, zaznajc te wszystkich innych uciech i przywilejw egzystencji na magnackim dworze. Ja oczywicie sporo zyskaem, przysuchujc si sowom tych starych ju ludzi, ktrzy o wiecie szerokim naprawd niemao wiedzieli. Podobnie byo z wujami mego ojca. Alici tereny te naleay wanie do nich, a raczej do tej gazi rodziny, tote sdzili oni, . i wikszy maj do nich tytu, chyba rwnie dlatego, i swego czasu wsawili si swym orem na Ziemi witej bd te za takich pragnli uchodzi. Poza tym spierali si z moim ojcem o wszystko: poczwszy od smaku pasztecikw z misem a po niepokojco nowoczesny styl sprowadzanych z Florencji malarzy, ktrzy swymi dzieami mieli ozdobi nasz ma kapliczk. Oprcz upodobania do przedmiotw ze szka owo nowoczesne naonczas malarstwo byo jedyn nowink cieszc si przychylnoci mojego ojca. Nasza kapliczka przez kilka stuleci wiecia nagimi cianami. Podobnie jak cztery zamkowe wiee i wszystkie otaczajce nas mury, zbudowano j z biaego kamienia, ktry czsto spotyka si w pnocnej Toskanii. Rni si on wydatnie od typowych dla Florencji materiaw ciemniejszych szarych i wygldajcych na nie doczyszczone. Nasz pnocny budulec kojarzy si za swoj barw z pastelow tonacj rowych ryczek. Gdym by jeszcze bardzo mody, ojciec sprowadzi z Florencji wymienitych malarzy, terminujcych wczeniej u Piero della Franceski i innych mistrzw. Zleci im pokrycie kapliczki malowidami, ktrych osnow stanowi miay cudowne opowieci o witych i pozostaych postaciach biblijnych, zaczerpnite z ksigi Zota legenda. Jako e ojciec mj nie grzeszy nadmiarem wyobrani, nakaza malarzom powielanie schematw, z ktrymi wczeniej zapozna si we Florencji. Wskutek tego podczas ostatnich lat mego ziemskiego bytowania zamkowa kapliczka pokrya si podobiznami Jana Chrzciciela patrona miasta i kuzyna Pana naszego a take w. Elbiety, w. Jana, w. Anny, Matki Boskiej, Zachariasza i mnstwa aniow. Warto doda, i kad z tych postaci przyodziano zgodnie z obowizujc wtedy najnowsz florenck mod. To wanie przeciwko tej nowomodnoci, tak bardzo rnicej si od dzie Giotta lub Cimabuego, protestowali moi podstarzali wujowie i ciotki. Nasi wiejscy ssiedzi chyba te nie do koca te obrazy rozumieli; ich zreszt przeraaa sama kaplica, gdy przy okazji jakiego lubu czy chrztu zdarzao im si j nawiedzi. Ja natomiast nie posiadaem si z radoci, widzc, jak powstaj rzeczone malunki. Z przyjemnoci przebywaem wtedy w obecnoci tych artystw, ktrzy jednak opucili nas jeszcze przed demoniczn rzezi kadc kres mojemu yciu. We Florencji dane mi byo obejrze wiele przewietnych obrazw. Patrzyem na nie niespiesznie, delektujc si wspaniaymi wizjami aniow i witych, umieszczonymi w bocznych kapliczkach katedr. Raz nawet podczas wsplnej z ojcem do Florencji wyprawy zobaczyem w domu Cosima nadzwyczaj pobudliwego malarza, Filippa Lippiego, ktrego musiano naonczas trzyma pod kluczem, eby ukoczy wreszcie jeden ze swoich obrazw.

Uj mnie ten artysta sw prostoduszn, acz siln osobowoci i nierzadko gwatownymi sposobami, do jakich zwyk si ucieka, by pozwolono mu wyj z paacu. Powany Cosimo umiecha si do tylko i swoim niskim gosem prbowa okiezna histeri malarza; przekonywa go, i ten odzyska niezmcony spokj ducha, jak tylko jego praca znajdzie wreszcie swj finisz. Filippo Lippi by wprawdzie zakonnikiem, lecz szala za pci pikn, o czym zreszt wszyscy wiedzieli. Rzec nawet mona, i by dla florentczykw ulubionym szwarccharakterem. To wanie pocig do kobiet nie pozwala mu spokojnie pracowa w paacu. Podczas wieczerzy, ktr nas wtedy tam podjto, pada sugestia, i Cosimo winien zamkn Filippa z kilkoma niewiastami, co by moe zdoaoby tego artyst uszczliwi. Cosimo najpewniej nie skorzysta z tej rady; w przeciwnym bowiem razie jego wrogowie rozgosiliby t wie w caym miecie. W tym miejscu pragn wszake podkreli rzecz wan: nig-dym nie zapomnia tego krtkiego spojrzenia na genialnego Filippa, bo w istocie geniuszem on by i w dalszym cigu za takiego go poczytuj. A c ci si tak w nim spodobao? pyta mnie ojciec. On jest i dobry, i zy odrzekem. A nie tylko zy bd dobry. Dostrzegam toczc si w nim walk. Ponadto widziaem, jak pracuje z Fra Giovannim... tak to nazywano wtedy czowieka rozsawionego jako Fra Angelico .. .i zaprawd powiedzie musz, i jest on niezwykle zdolny. Gdyby byo inaczej, Cosimo z pewnoci nie godziby si na takie sceny. Syszae go, papo? Czy Fra Giovanni jest witym? zapyta ojciec. Hm... Owszem. Tak... Ale czy widzia cierpienie Fra Filippa? Hm, byem pod wraeniem. Ojcec unis brwi. Podczas naszej kolejnej i ostatniej zarazem wyprawy do Florencji ojciec postanowi pokaza mi wszystkie obrazy Filippa. Zdumia mnie tym, i pamita o mej fascynacji tym malarzem. Odwiedzilimy zatem wiele domw, w ktrych wisiay najpikniejsze jego obrazy, po czym wybralimy si do pracowni samego mistrza. Tam za na zamwienie Francesca Maringhiego powstawa obraz, ktry mia przyozdobi otarz jednego z florenckich kociow. Kiedy ujrzaem nie wykoczon jeszcze Koronacj Najwitszej Maryi Panny, omale nie zemdlaem z zachwytu, w jaki dzieo to mnie wprawio. Zaiste trudno mi byo stamtd wyj. Westchnieniom i zom nie byo koca. Nigdy wczeniej nie widziaem nic rwnie piknego by to nieprzebrany tum powanie spogldajcych ludzkich twarzy wraz z cudownymi anioami i witymi; przedstawione tam kobiety odznaczay si niezwyk gracj, mczyni za niebiask wrcz doskonaoci sylwetek. Po prostu szalaem z zachwytu. Ojciec pokaza mi jeszcze dwie inne prace Filippa, obrazujce Zwiastowanie.

Wspominaem ju, e jako dziecko graem rol Anioa Gabriela, ktry przychodzi do Najwitszej Panienki, aby owiadczy o poczciu w jej onie Chrystusa. W naszej interpretacji by to anio ujmujcy swym mskim, ba, samczym wdzikiem, a jego obecno przy Maryi miaa wprawi Jzefa w osupienie. Jako gromadka chopcw, nie stronicych od uciech tego wiata, postanowilimy okrasi ten spektakl szczypt pikanterii. To znaczy, dodalimy par rzeczy od siebie, bo w Pimie nie ma chyba ani sowa na temat w. Jzefa, ktry odkrywa potajemn schadzk swej maonki. Bya to zatem ma ulubiona rola, std te szczeglnie upodobaem sobie pniej obrazy ukazujce Zwiastowanie. Ostatnie za malowido o takim charakterze, ktre widziaem wtedy we Florencji, wyszo wanie spod pdzla Filippa w latach czterdziestych pitnastego wieku i sw wspaniaoci przymio wszystko, com do tej pory oglda. Anio na tym obrazie by z jednej strony postaci niematerialn, z drugiej natomiast odznacza si cielesn doskonaoci, a jego skrzyda skaday si z pawich pir. Ograna mnie nieprzeparta ch posiadania tego dziea na wasno. Zapragnem je zakupi i zawie do naszego zamczyska. Nie byo to jednak moliwe, albowiem prace Filippa nie znajdoway si w normalnym obiegu rynkowym. Ojciec musia mnie wic odcign od obrazu mistrza i bodaj nazajutrz znowu bylimy w domu. Dopiero pniej zdaem sobie spraw z jego milczenia, gdym bez ustanku perorowa przy nim o Fra Filippie: Ten obraz jest subtelny i oryginalny mwiem a zarazem zgodny z powszechnie przyjtymi zasadami malowania. Na tym wanie polega geniusz: wprowadza zmiany, lecz z pewnym umiarem; by nieszablonowym, lecz zrozumiaym dla innych. I to mu si wanie udao, ojcze. Wylewa si ze mnie nieprzerwany potok sw. Takie jest moje o nim zdanie. Jego cielesno, namitno do kobiet, nieomal szataskie amanie zoonych lubw zakonnych; a z drugiej strony on przecie cigle jest osob duchown, nosi habit, jest Fra Filippo. Z tego wewntrznego konfliktu wyaniaj si twarze, ktre na jego obrazach przybieraj wyraz zupenej bezwolnoci. Ojciec dalej mnie sucha. Ot to kontynuowaem. Te postacie odzwierciedlaj nieustanne kompromisy przeciwstawnych sobie impulsw, tote s smutne i mdre, nigdy nie s niewinne, a ich mikkie rysy stanowi odbicie trapicej ich niemej udrki. Gdy wracalimy do domu strom len drog, ojciec zapyta mnie raptem, czy malarze pracujcy wczeniej w naszej zamkowej kapliczce byli moim zdaniem cokolwiek warci. Raczysz artowa, papo odparem. Byli znakomici. Ojciec umiechn si. No c, nie wiedziaem. Wzruszy ramionami. Chciaem naj jak najlepszych. Na mojej twarzy rwnie pojawi si umiech.

Ojciec rozemia si dobrodusznie. Nigdy nie pytaem go, kiedy i czy w ogle bd mg opuci rodzinny dom, aby znowu odda si studiom. Uwaaem chyba, e potrafibym swoim postpowaniem ukontentowa zarwno jego, jak i siebie. W drodze powrotnej z Florencji zrobilimy ponad dwa tuziny postojw. Zakrapiane winem wieczerze spoywalimy w mijanych przez nas zamkach i przechadzalimy si po jasnych, wykwintnie urzdzonych rezydencjach oraz przylegajcych do nich ogrodach. Do niczego nie przywizywaem naonczas szczeglnej wagi, albowiem kade z tych zjawisk stanowio cz skadow mojego ycia: altanki pokryte fioletow wistari, winnice na zielenicych si zboczach czy gadkolice dziewczta kiwajce do mnie ze swych lodii. W owym okresie Florencja wdaa si w konflikt wojenny. Sprzymierzya si z arcysawnym Francesco Sforza, aby przej kontrol nad Mediolanem. Po stronie tego ostatniego opowiedziay si z kolei Neapol i Wenecja. Ta straszna wojna nie dotkna jednak naszej rodziny. Walki toczyy si midzy najemnikami, a wszelkie odgosy i echa tych potyczek dao si sysze na miejskich ulicach, nie za na naszej grze. Wojna ta kojarzy mi si do dzisiaj z dwiema wybitnymi postaciami. Pierwsza z nich to ksi Mediolanu Filippo Maria Visconti czowiek, ktry niezalenie od naszego do stosunku musia okaza si naszym nieprzyjacielem; by bowiem wrogiem Florencji. Posuchajcie najpierw opisu tej osobistoci: odraajca tusza, przyrodzony niejako brud na ciele oraz zwyczaj rozbierania si do naga, by tarza si w bocku wasnego ogrodu! Przeraa go sam widok szabli i wy, gdy wyjto j z pochwy. Dra na myl, i kto mgby sportretowa go na ptnie, poniewa uwaa si za niebywale brzydkiego, co swoj drog nie mijao si z prawd. Mao tego nie by on zdolny usta na swoich maych i sabych nogach, tote paziowie musieli wszdzie go nosi. Mia wszake poczucie humoru. Chcc kogo wystraszy, ze swego rkawa wypuszcza wa! Urocze, nieprawda? A jednak czowiek ten przez trzydzieci pi lat sprawowa wadz nad Ksistwem Mediolanu, przeciwko ktremu wystpi teraz jego wasny najemnik Francesco Sforza. Nad tym ostatnim nie bd si zbyt dugo rozwodzi, jako e by on postaci barwn, acz w inny sposb. Ten silny, mny i przystojny syn wieniaka wieniaka, ktry uprowadzony jako dziecko zdoa sta si przywdc swych wasnych ciemi-ycieli czowiek ten ot (Francesco) stan na czele tego wanie oddziau z chwil, gdy jego ojciec uton w potoku, prbujc ocali ycie pewnego pazia. Obydwaj zatem odznaczali si ogromnym mstwem, czystoci ducha i talentem przywdczym. Francesco Sforze na wasne oczy ujrzaem dopiero po mojej mierci dla tego wiata, gdym ju nalea do wdrownych wampirw. Rzeczywisto okazaa si zgodna z posyszanymi wczeniej opisami: by on czowiekiem o powierzchownoci i wntrzu wielkiego bohatera. Chocia nieatwo w to uwierzy, to wanie temu nieprawemu synowi wieniaka o mentalnoci urodzonego onierza sabonogi i zwariowany ksi Mediolanu postanowi odda za on sw crk. Ta ostatnia nie zrodzia si bynajmniej z ldwi ksicej maonki, trzymanej zreszt w cisym odosobnieniu, lecz bya crk jego naonicy.

Wanie w zwizek stanowi zarzewie rzeczonej wojny. Z pocztku Francesco walczy dzielnie za ksicia Filippa Mari, kiedy za ten dziwaczny i nieobliczalny ksi w kocu wyzion ducha, jego zi nasz przystojny Francesco, pod urokiem ktrego znajdoway si ju cae Wochy, od papiea po Cosim sam zapragn przyj tytu ksicia Mediolanu! Wszystko to szczer jest prawd. Zali nie ciekawi was cig dalszy? Poszperajcie zatem w encyklopediach. Nie nadmieniem tu bowiem (na przykad), i ksi Filippo Maria ba si rwnie piorunw, co skonio go do wybudowania w swoim paacu specjalnej dwikoszczelnej komnaty. Takich faktw jest znacznie wicej. Sforza zmuszony by ochroni Mediolan przed grocymi mu wojskami, natomiast Gosimo musia go w tych wysikach wspiera. W przeciwnym razie Francja ani chybi dokonaaby agresji na nasz krain, a i to nie byoby jeszcze najgorsze. Wszystko to dostarczao mi niezgorszej rozrywki. Jak napomknem wczeniej, ju w modym wieku byem gotw w razie potrzeby bra udzia w wojnie lub znale si na ksicym dworze. Mimo to te dwie postacie byy dla mnie jedynie tematem wieczornych rozmw przy stole. Kiedy za mowa bya o szalonym Filippo Marii i wypuszczanym przeze z rkawa wu, ojciec mj mruga do mnie i szepta mi do ucha: Nie majak czysta krew ksica, synu po czym wybucha miechem. Co si tyczy romantycznego i mnego Francesco Sforzy, ojciec roztropnie nic o nim nie mwi, dopki czowiek ten walczy po stronie wrogiego nam ksicia; gdy jednak wszyscymy zwrcili si przeciw Mediolanowi, papa zachwala tego miaego samouka, jak rwnie jego dzielnego ojca-wieniaka. Po wczesnej Italii kry te inny znamienity wariat rozbjnik i zawadiaka znany jako sir John Hawkwood, ktry swoich najemnych wojakw gotw by przeciwstawi kademu, z florentczykami wcznie. Alici skoczy on jako sojusznik Florencji, ba, sta si nawet jej obywatelem, a kiedy opuci ten wiat, jego posta uwieczniono na fresku w katedrze! Tak, takie to byy czasy! Myl, e los onierza nie by wtedy najgorszy, albowiem czowiek poniekd sam decydowa, gdzie bdzie toczy swe boje, i mg tym samym bez reszty si w tak walk zaangaowa. By to rwnie dobry czas na czytanie poezji, kontemplacj obrazw albo arcywygodne ycie pod bezpieczn oson starych murw. Mona te byo po prostu wczy si po ttnicych yciem ulicach bogatych miast jeli kto dysponowa jakimkolwiek wyksztaceniem, jego wybr by zaiste nieograniczony. Z drugiej strony nie wadzio naonczas zachowa pewn ostrono. Magnatom w rodzaju mojego ojca grozia w takich wojnach totalna zagada. Regiony grskie, dotychczas wolne i bezpieczne, stay si polem niszczycielskich inwazji. Raz po raz zdarzao si, i ludzie wczeniej stojcy z boku nastawiali si raptem przeciwko Florencji i posyali tam najemnikw w brzczcych orach, aby wszystko po drodze zrwna z ziemi.

Powiem tu jeszcze, e Sforza wygra w kocu sw wojn z Mediolanem, w czym wydatnie pomoga mu udzielona przez Cosim poyczka pienina. Pniejsze wypadki to absolutna ju hekatomba. No c m cudown Toskani mgbym tak opisywa bez koca. Ze smutkiem ogromnym i aoci myl o tym, jak yaby moja rodzina, gdyby naonczas nie nawiedzio nas zo. Nie potrafi wyobrazi sobie ojca jako staruszka ani siebie samego w zmaganiach z podeszym wiekiem. W imaginacji nie widz te siostry mej jako ony miejskiego arystokraty (na co bardzo liczyem, przedkadajc to nad zwizek z jakim wiejskim baronem). Ciesz si i zarazem ogarnia mnie zgroza na myl o istnieniu w tych grach cigle tych samych wiosek i osad, ktre opary si dziaaniu najstraszniej szych nawet wojen i w ktrych dalej na brukowanych uliczkach wida stojce w oknach doniczki z pelargoniami. Przetrway rwnie niektre zamczyska, przywracane yciu przez kolejne pokolenia ich mieszkacw. A ot i ciemno. Ot i Vittorio piszcy przy wietle gwiazd. W pooonej niej kapliczce rozgociy si ju jeyny i inne kolczaste krzewy; malunkw nie oglda ju nikt, a wite relikwie kamiennego otarza pokryy si grub warstw kurzu. Cierpi te atoli chroni pozostaoci po moim domu. Pozwoliem im rosn. Pozwoliem, by zatary si lene drogi, bd sam przyczyniem si do ich destrukcji. Musz zachowa cho troch dla Siebie! Musz! Ale znowu cigam na siebie oskarenia o rozwleko zupenie zasadne, przyznaj. Czas ju zakoczy ten rozdzia. Niniejszy wstp ma swoje rdo w spektaklach, ktre widziaem w domostwie mojego wuja bd przed katedr w Cosiinowej Florencji. Trzeba najpierw odmalowa drugi plan, sporzdzi rekwizyty, przygotowa liny, po ktrych mona salwowa si ucieczk, a take uszy stosowne kostiumy. Dopiero potem na scen wkraczaj aktorzy wystpujcy w historii pierwocin mojego ycia. Tak po prostu by musiao. Pozwlcie mi wic zakoczy ten esej o cudach pitnastowiecznej Florencji sowami wielkiego alchemika Ficino: By to wiek zoty. Teraz za rozpoczyna si tragedia. Rozdzia 3. W ktrym spada na nas nieszczcie Pocztek koca nadszed kolejnej wiosny, niedugo po moich szesnastych urodzinach, ktre przypady tamtego roku na ostatni wtorek przed wielkim postem. Zamek i okoliczne wsie cieszyy si wtedy ostatnimi chwilami karnawau. Byo wprawdzie nieco chodno, ale zabawa toczya si w najlepsze. To wanie owej nocy poprzedzajcej rod popielcow przyni mi si koszmar, w ktrym ujrzaem siebie samego z gowami brata i siostry w doniach. Zbudziem si zlany potem, przeraony tym strasznym snem. Spisaem jego tre w moim dzienniczku snw, po czym waciwie o nim zapomniaem. Byo to dla mnie zupenie normalne, tyle e takiej

zmory jeszczem nie dowiadczy. Gdy jednak relacjonowaem me nieczste przecie koszmary rodzicom bd innym ludziom, w odpowiedzi syszaem zawsze to samo: Vittorio, to dlatego, e czytujesz te swoje ksiki. Sam jeste sobie winien. Zaznaczam raz jeszcze: o tym nie zapomniaem. Na Wielkanoc nasza kraina pokrya si kwiatami, a pierwsze nie rozpoznane jeszcze przeze mnie ostrzeenie pojawio si z chwil, gdy pooone w niszych partiach naszej gry wioski zupenie nagle opustoszay. Ja, ojciec, dwch owczych, gajowy i pewien onierz pojechalimy przekona si naocznie, czy rzeczywicie tamtejsze chopstwo opucio swoje sioa wraz z caym ywym inwentarzem. Poczuem si osobliwie, widzc te porzucone osady, cho mae byy i pozbawione wikszego dla nas znaczenia. Wracalimy otuleni przez ciepy zmierzch i po drodze mijalimy kolejne wiejskie domki wszystkie zamknite na cztery spusty. W zatrzanitych okiennicach nie wida byo najmniejszego promyka wiata, z kominw za nie dobywaa si najciesza choby smuka rumianego dymu. Po powrocie stary ochmistrz mojego ojca owiadczy kategorycznie, e tych wszystkich wasali naley odnale, stuc i ponownie zagoni do pracy na roli. Ojciec jak zwykle dobroduszny i spokojny usiad przy rozjanionym wiec biurku, podpar si na okciu i rzek, i wieniacy owi nie byli jego poddanymi i jako ludzie wolni mieli prawo t gr opuci. Takie to bowiem zasady panuj we wspczesnym wiecie, ojciec za pragnby jeno wiedzie, co si w naszej krainie dzieje. W pewnej chwili rodzic mj zauway, e stoj tu obok i bacznie na patrz, po czym natychmiast przerwa narad, jakby nie warto ju byo tej kwestii roztrzsa. Sprawa ta wielce mnie wtedy nie zajmowaa. Kilka dni pniej mieszkacy wsi u podna gry poczli nas prosi, abymy pozwolili im schroni si w obrbie zamkowych murw. W komnatach ojca odbyway si narady. Syszaem toczce si za zamknitymi drzwiami spory. Pewnego wieczoru przy kolacji caa nasza rodzina siedziaa w bardzo ponurym jak na ni nastroju; w kocu ojciec mj podnis si ze swego masywnego krzesa, ustawionego przy rodkowej czci stou, i tonem czowieka, ktrego bezgonie obarcza si poczuciem winy, owiadczy, co nastpuje: Nie bd przeladowa jakich staruszek tylko dlatego, e przebijaj szpilkami woskowe lalki, pal kadzido i odczytuj gupie i bezsensowne zaklcia. Przecie te stare wiedmy mieszkaj na naszej grze od zawsze. Matka zdradzaa oznaki wielkiego niepokoju. Kazaa nam wsta od stou, po czym wyprowadzia z jadalni Bartol, Mattea i moj niechtn jej yczeniu osob, mwic nam, i winnimy wczeniej ni zwykle pj spa. Nie czytaj ju dzisiaj, Vittorio zwrcia si do mnie. Ale co mia na myli papa? spytaa Bartola. Och, chodzi mu o te stare czarownice ze wsi odparem, uywajc woskiego sowa strega. Co pewien czas ktra z nich posuwa si za daleko i wybucha bijatyka, ale najczciej to wszystko sprowadza si do uzdrawiajcych talizmanw i innych tego typu

historii. Mylaem, e matka zgani mnie za te sowa, lecz ona staa nieruchomo na wskich schodkach naszej wiey, patrzc na mnie z wyrazem ulgi na twarzy. Tak, tak, Vittorio powiedziaa. Nie mylisz si. Florentczycy miej si z tych staruszek. Sami znacie zreszt Gatten, ktra prcz sprzedawania dziewcztom miosnych wywarw niczym innym si wszak nie zajmowaa. A z tego powodu nie wytoczymy jej przecie procesu! zauwayem, kontent, i matka powica mi a tyle uwagi. Bartola i Matteo wykrzyknli nagle jak jeden m: Nie, nie, nie Gattena. Na pewno nie ona. Gattena znikna. Ucieka. Gattena? zapytaem. A kiedy matka odwrcia si bez sowa, rozkazujc mi wymownym gestem odprowadzi rodzestwo do sypialni, pojem powag caej tej sytuacji. Gattena bya najstraszniejsz i najmieszniejsz zarazem ze wszystkich czarownic. Jeeli ucieka, jeli czego si baa, to owszem wie ta bya zaiste interesujca. Bo to wanie jej, jak mniemaa, inni ba si powinni. Kolejne dni Bartola, Matteo i ja spdzilimy w nastroju spokojnym i bogim, gdy jednak potem wracaem mylami do tamtych czasw, przypominaem sobie natok doprawdy istotnych wydarze. Pewnego popoudnia podszedem do najwyszego okna naszej wiey, gdzie zastaem zasypiajcego z wolna stranika imieniem Tori. Powiodem spojrzeniem po naszej krainie, starajc si obj wzrokiem jak najwiksz jej poa. Nie znajdziesz rzek Tori. Niby czego? zapytaem. Dymu z choby jednego paleniska. Ju nie znajdziesz. Stranik ziewn i opar si o cian, uginajc pod ciarem szabli i skrzanego kaftana. Niech i tak bdzie doda i znowu ziewn. Wida podoba im si miejskie ycie albo chc sobie powalczy po stronie Francesco Sforzy w jego zmaganiach o Ksistwo Mediolanu. Niech sobie id. Potem doceni to, co mieli. Odwrciem si od stranika i znowu spojrzaem na lasy, doliny i nieco zamglone niebo. Mia racj: wioski sprawiay wraenie wymarych, ale czy tak byo naprawd? Widoczno nie bya wszake najlepsza, a w zamku wszystko byo w najlepszym porzdku. Ojciec sprowadza z tych wiosek oliw z oliwek, warzywa, mleko, maso i wiele innych rzeczy, ktre wcale nie byy mu potrzebne. Jeli osadom tym pisany by rychy kres c robi? Niech tak si stanie. Dwa dni pniej nie miaem ju przy wieczerzy najmniejszych wtpliwoci: wszyscy siedzieli w bezgonym napiciu, a matka bya czym poruszona na tyle, e nie umiaa oddawa si normalnej dla przy kolacji paplaninie. Wydawao si, i jakakolwiek rozmowa nie jest w tej sytuacji moliwa. A jednak oprcz ludzi niespokojnych i tajmniczo milczcych, w jadalni byli te

inni, jakby odporni na dziaanie zowieszczej atmosfery. Paziowie obsugiwali ich zatem wesoo, a niewielki zesp muzyczny, przybyy do zamku dzie wczeniej, uraczy nas przelicznym zestawem pieni na wiol i lutni. , Matki atoli nie zdoano namwi do wykonania ktrego z jej ulubionych wolnych tacw. O bardzo pnej ju porze obwieszczono przybycie gocia. Wszyscy znajdowali si jeszcze w gwnej sali zamku oprcz Bartoli i Mattea, ktrych odprowadziem wczeniej do sypialni i przekazaem w rce naszej piastunki Simonetty. Na sali pojawi si kapitan gwardzistw mojego ojca, ktry stuknwszy obcasami i skoniwszy si przed ojcem, odezwa si tymi sowy: Panie mj, pewien czowiek wysoki rang przyby wanie w twoje progi, lecz nie chce, by podejmowa go, jak to okreli, w wietle. da zatem, by sam wyszed mu na spotkanie. Wszyscy obecni przy stole natychmiast nadstawili uszu, a moja matka poblada ze zoci i poczucia urazy. Jeszcze nikt nigdy niczego od mego ojca nie da. Nie miaem te wtpliwoci, i kapitan gwardzistw ujmujcy sw powierzchownoci stary wojak, ktry w zastpach wdrownych najemnikw widzia ju niejedn wojn jest nieco poruszony i nadmiernie wrcz czujny. Ojciec wsta, nic jednak nie mwic. Czy przystaniesz na to, panie, czy te mam odprawi tego signore z naszego zamku? zapyta kapitan. Przeka mu, e jest w tym domu mie widziany jako mj go odpar ojciec i e w imi Pana naszego Jezusa Chrystusa nasza gocinno rwnie jego obejmuje. Ju sam gos mego rodzica uspokoi zgromadzonych przy stole ludzi, cho moja matka w dalszym cigu wygldaa na zdezorientowan. Kapitan rzuci ojcu porozumiewawcze spojrzenie, jak gdyby chcia da do zrozumienia, e wykonanie jego rozkazu na nic si tutaj nie zda, lecz mimo to odszed, aby zakomunikowa przybyszowi tre zaproszenia. Ojciec nie usiad ponownie. Sta dalej, patrzc w przestrze, po czym przechyli gow, jakby prbowa co usysze. Odwrci si i strzeli palcami, przywoujc w ten sposb dwch drzemicych pod cian stranikw. Zrbcie obchd caego domu powiedzia mikkim gosem. Wydaje mi si, e do rodka wleciay jakie ptaki. Powietrze jest ciepe, a wiele okien dalej stoi otworem. Stranicy odeszli, zastpieni przez dwch innych ludzi. Nie byo w tym nic niezwyczajnego tego wieczora sub penio wiele osb. Kapitan wrci sam i schyli gow w pokonie. Panie mj, jegomo ten rzecze, i nie zjawi si tutaj, jak powiada, w wietle, ty za masz sam przyj do niego, albowiem on z braku czasu dugo na ciebie czeka nie moe. Wtedy to po raz pierwszy zobaczyem, jak wyglda gniew mego ojca. Nawet wtedy gdy wczeniej dawa mi lanie bd okada batogiem jakiego chopa, robi to jakby od niechcenia. W tej chwili regularne i spokojne z natury rysy jego twarzy wyraay bezgraniczn irytacj i rozgniewanie. Jak on mie? wyszepta ojciec, po czym obszed st i odmaszerowa z

kapitanem gwardzistw. Natychmiast zerwaem si ze swojego krzesa i popdziem za ojcem. Posyszaem jeszcze stumiony krzyk mojej matki: Wracaj, Vittorio. Mknem ju atoli po schodach za ojcem, a gdy znalazem si na dziedzicu, papa mj odwrci si i zatrzyma mnie, przyciskajc mi mocno do do piersi. Zosta tutaj, mj synu powiedzia swym, jak dawniej, ciepym gosem. Sam si tym zajm. Miaem dogodny punkt obserwacyjny, tu przy wejciu do wiey. Dojrzaem stamtd tego dziwnego signore, stojcego w wietle pochodni przy bramie po drugiej stronie dziedzica. Ogromne hakowate wrota naszego domostwa zamykano noc na klucz i ryglowano. Otwierano jedynie mae drzwi i to wanie przy nich sta w m, owietlony z obydwu stron przez trzaskajcy ogie pochodni, ktre w moim mniemaniu przydaway splendoru jego ubraniu z ciemnoczerwonego aksamitu. Od stp do gw odziany by na czerwono, co raczej kcio si z obowizujc naonczas mod. Alici kady detal jego stroju od przybranego klejnotami kubraka a po szerok koszul z atasu z naszytymi na aksamitnymi paskami by tej samej barwy, jakby za farbowanie odpowiadali najlepsi folusznicy Florencji. Nawet klejnoty, wszyte w konierz i zwisajce na szyi ze zotego acucha, miay kolor ciemnoczerwony; byy to najpewniej rubiny albo nawet szafiry. Jego czarne, gste wosy opaday agodnie na ramiona. Nie widziaem wszake twarzy; zaprawd byo to niemoliwe, poniewa przysania j aksamitny kapelusz. Dostrzegem tylko fragment niezwykle biaej skry, zarys szczki i kawaek szyi reszta pozostawaa niewidoczna. Mia przy sobie ogromny paasz wetknity w staromodn pochw, a przez rami przewiesi opocz, rwnie z ciemnoczerwonego aksamitu, obszyt (jak mi si z daleka zdawao) rzdem zoccych si ornamentw. Wytyem wzrok, usiujc dojrze owe symbole na obszyciu paszcza. Miaem wraenie, e widz tam gwiazd i pksiyc, okolone przez wymylne wzorki, lecz doprawdy znajdowaem si zbyt daleko. Dodam, e czek ten wyrnia si nad wyraz imponujcym wzrostem. Ojciec przystan do daleko od niego, lecz mwi na tyle cicho, e nie mogem go dosysze. Z umiechnitych za ust zagadkowego mczyzny, spomidzy widzialnych teraz biaych zbw dobyy si jakie mikkie sowa, z ktrych bia zarwno pewno siebie, jak i nieodparty urok osobisty ich autora. W imi Boga i Zbawiciela naszego zaklinam ci, opu mj dom! wykrzykn nagle mj ojciec, po czym postpi do przodu i jednym gwatownym ruchem wypchn t przewietn figur przez drzwi naszego zamczyska. Byem zdumiony. Z ziejcej ciemnoci bramy da si sysze przytumiony, kpicy miech, ktremu

jak si zdawao zawtroway inne gosy. Potem rozlego si dudnienie koskich kopyt, jak gdyby kilku jedcw rwnoczenie pognao na swoich wierzchowcach w sin dal. Ojciec zatrzasn bram, odwrci si, przeegna i zoy donie do modlitwy. Panie nasz, Boe, jak oni mieli! powiedzia, unoszc wzrok. Dopiero teraz, gdy ojciec ruszy w moj stron, zauwayem, i kapitan gwardzistw znieruchomia z przeraenia. Kiedy ojciec znalaz si w zasigu pyncego z wiey wiata, jego wzrok zetkn si z moim. Wskazaem gestem kapitana. Ojciec odwrci si gwatownie. Zabij deskami cay dom! krzykn. I przeszukaj go dokadnie. Sprowad wszystkich onierzy. I zapal wszystkie pochodnie, rozumiesz? We wszystkich wieach, na kadym murze maj sta nasi ludzie. Natychmiast! To powinno wszystkich uspokoi. Dochodzilimy wanie do sali jadalnej, gdy zbliy si do nas pomieszkujcy tu stary uczony dominikanin o imieniu Fra Diamonte. Jego siwe wosy byy zupenie potargane, a sutanna tylko w poowie zapita; w rce trzyma modlitewnik. Panie mj, c si stao? zapyta. Na mio bosk, co si tu dzieje? Zaufaj Bogu, ojcze, i pomdl si ze mn w kaplicy zwrci si do mj rodzic. A potem krzykn do zbliajcego si ku nam szybkim krokiem stranika: Zapal tam wszystkie wiece! Chc si pomodli. I niech muzykanci zagraj dla mnie jakie sakralne utwory. Postaraj si wykona to wszystko bez zwoki. Potem wzi za rk mnie i ksidza. Nic si doprawdy nie wydarzyo. Obaj winnicie o tym wiedzie. To tylko gupia przesdno, ale kady pretekst jest dobry, jeli czowieka tak zwizanego z tym wiatem jak ja przywodzi do Boga i do modlitwy. Pjd, Vittorio. Pomodlimy si z Fra Diamontem, ale przez wzgld na twoj matk staraj si niczego po sobie nie okazywa. Byem ju znacznie spokojniejszy, lecz perspektywa spdzenia caej nocy w jasnej kapliczce z jednej strony mnie ncia, z drugiej przyprawiaa o lk. Poszedem po swj modlitewnik, msza i inne nabone ksieczki, wykonane we Florencji z przewietnego papieru welinowego, ze zoconym drukiem i piknymi ilustracjami. Wychodziem wanie ze swojej komnaty, gdy ujrzaem rodzicw. Ojciec zwraca si do matki tymi sowy: I ani na chwil nie zostawiaj dzieci samych. Poza tym dojd wreszcie do siebie, bo duej ju tego strapienia nie znios. Matka pooya do na brzuchu. Pojem, e znowu jest przy nadziei. Uzmysowiem te sobie, i ojciec mj naprawd bardzo si czym niepokoi. Co mogy znaczy te sowa: I ani na chwil nie zostawiaj dzieci samych? C to mogo oznacza? Kaplica urzdzona bya wygodnie. Ojciec ju w dawniejszych czasach wyposay j w wykonane z dobrego drewna i wycieane aksamitem klczniki, cho podczas wikszych uroczystoci wszyscy modlili si na stojco. awek w tych czasach jeszcze nie znano. Tej nocy papa zaprowadzi mnie te do krypty, ktr otwierao si okrgym uchwytem, doskonale wkomponowanym w liczne ornamenty na marmurowej posadzce kaplicy.

Wiedziaem o istnieniu tych podziemi, lecz skarcono mnie bolenie, gdym dzieckiem bdc, zakrad si tam potajemnie. Ojciec powiedzia mi wtedy, e rozczarowa si mn, jako e nie umiaem dochowa rodzinnego sekretu. Ta przygana zabolaa mnie bardziej ni chosta. Nigdy go potem nie prosiem o pozwolenie udania si wraz z nim do krypty, cho miaem wiadomo, i ojciec raz po raz tam zachodzi. Mylaem, e znajduj si tam jakowe skarby i tajemnicze przedmioty z czasw pogaskich. Teraz za ujrzaem przed sob przepastn komnat wysok, gbok, wyoon kamieniem i wypenion rozmaitymi skarbami. Zobaczyem stare skrzynie, stosy starych ksiek oraz dwoje zaryglowanych drzwi. To s drogi do grobowcw z zamierzchych czasw powiedzia ojciec. Nie ma potrzeby, by je teraz oglda, ale z pewnoci warto ci wiedzie o ich istnieniu. Zachowaj to w swej pamici. Kiedy wrcilimy do kaplicy, ojciec zamkn klap w posadzce i opuci okrgy uchwyt w taki sposb, e znowu nie dao si go odrni od reszty ornamentw z marmuru. Fra Diamonte udawa, e nic nie widzi. Matka ju spaa, tako i moje rodzestwo. Przed nastaniem witu, nie wychodzc z kaplicy, wszyscy troje zapadlimy w sen. O brzasku, obwieszczonym przez piejce po wsiach koguty, ojciec mj wyszed na dziedziniec, przecign si, popatrzy na niebo i wzruszy ramionami. Podbiego do niego dwch moich wujw, pytajc go, kto zacz ten signore, skd si wzi i jak on mie grozi nam obleniem. Chcieli te wiedzie, kiedy odbdzie si bitwa. Nie, nie, nie, wszystkocie pomylili odpar ojciec. Nie idziemy na wojn. Wracajcie do ek. Alici gdy tylko wymwi to zdanie, rozleg si nagle rozdzierajcy krzyk i przez otwart bram wesza na nasz dziedziniec jedna ze znanych i lubianych wiejskich dziewuch, aby wyrzuci z siebie te straszne sowa: Nie ma go. Nie ma dziecka. Zabrali chopca. Przez reszt dnia cierpliwie tego malca szukano. Bez skutku. Niebawem okazao si, i zagino te inne dziecko. Chodzio o nieszkodliwego i raczej sympatycznego przygupa, ktremu upoledzenie mzgu utrudniao przemieszczanie si na wasnych nogach. Wszyscy musieli teraz przyzna ze wstydem, e nie maj pojcia, od jak dawna tego chopca u nas ju nie ma. O zmierzchu byem bliski szalestwa musiaem rozmwi si z ojcem sam na sam. Miaem ochot wedrze si do zamknitej na klucz komnaty, w ktrej toczy on z wujami i ksidzem gorczkowe debaty i spory. Waliem w drzwi na tyle gono zarwno piciami, jak i stopami e w kocu ojciec wpuci mnie do rodka. Narada miaa si ju ku kocowi. Papa przycign mnie do siebie i z ogniem w oczach wypowiedzia do mnie te sowa: Widzisz, co oni mi uczynili? Sami wzili sobie haracz, ktrego ode mnie wczeniej dali. Sami go sobie zabrali! Ja odmwiem, a oni po prostu wzili. Patrzy na mnie jak furiat. Potar sw nie ogolon twarz, rbn pici w st,

przewracajc tym samym wszystkie przybory do pisania. Za kogo oni si maj? Nachodz mnie noc i wymagaj, bym odda im te niepotrzebne nikomu dzieci. O co tu chodzi, ojcze? Musisz mi to powiedzie. Vittorio, jutro skoro wit udasz si do Florencji i zawieziesz tam listy, ktre ja dzi wieczorem napisz. Nic mi tutaj po wiejskich klechach. Oni tu nic nie wskraj. A teraz szykuj si do podry. Raptem ojciec unis wzrok. Miaem wraenie, e nasuchuje i rozglda si dokoa. Z okien znikny wiata i wygldalimy teraz jak wasne cienie, tym bardziej, e ojciec przewrci kandelabry. Patrzyem na niego ktem oka, zapalajc wiec od znajdujcej si przy drzwiach pochodni. Przyniosem j do stou i zapaliem reszt wieczek. Ojciec dalej nasuchiwa, znieruchomiay i czujny, a potem podnis si bezszelestnie, opierajc zacinite pici o st. Najwyraniej nie by wiadom tego, i wiece rozjaniay w tej chwili jego udrczon i przeraon twarz. Co syszysz, mj panie? zapytaem, stosujc bezwiednie t oficjaln formuk. Zo wyszepta. Czarcie zjawiska, ktrym Bg pozwala istnie jedynie przez nasz grzeszno. We ze sob bro, a potem przyprowad do kaplicy matk, brata i siostr. Nie tra ani chwili. onierzom wydaem ju stosowne rozkazy. Czy zanie tam take jakie posiki? Moe tylko chleb i piwo? zapytaem. Kiwn gow, jakby ta sprawa nie zaprztaa jego uwagi. Przed upywem godziny wszyscy zgromadzilimy si w kapliczce; oprcz nas byo tam piciu wujw, cztery ciotki, dwie niaki i Fra Diamonte. Niewielki otarz przystrojony by jak do mszy: ze wspaniale haftowanym obrusem i masywnymi kandelabrami, w ktrych paliy si wiece. Na starej paskorzebie z odbarwionego ju drewna widnia Pan Nasz Ukrzyowany. Podobizna ta wisiaa na cianie kaplicy od czasu, gdy dwiecie lat wczeniej nasz zamek odwiedzi sam w. Franciszek. By to wizerunek nagiego Chrystusa scena Jego mki na krzyu, przedstawiona z typow dla tamtej epoki nie tumion zmysowoci. Krucyfiks ten wyranie kontrastowa z ca parad sportretowanych niedawno na tych cianach witych, przyodzianych w finezyjne stroje barwy szkaratnej i zotej. Siedzielimy w milczeniu na specjalnie wniesionych dla nas brzowych awkach. Fra Diamonte odprawi tego ranka msz wit i zoy w tabernakulum Ciao i Krew Pana naszego pod postaci konsekrowanej hostii. Nasza kaplica zamienia si zatem w Dom Boy w najpeniejszym tych sw znaczeniu. Wprawdzie siedzc przy drzwiach, jedlimy chleb i pilimy piwo, lecz cay czas zachowywalimy cisz. Ojciec mj jednak raz po raz zdobywa si na odwag i wychodzi na rozwietlony pochodniami dziedziniec. Kontrolowa okrzykami rozmieszczonych na wieach i murach onierzy, a czasem nawet sprawdza osobicie, aby przekona si, czy nad wszystkim sprawuje wystarczajc piecz.

Wujowie byli bardzo niespokojni, ciotki za gorliwie odmawiay raniec za racem. Fra Diamonte nie wiedzia, co ze sob pocz, a moja matka miertelnie poblada i pewnie przez dziecko w jej onie ogarny j mdoci. Przez cay czas kurczowo trzymaa si mojego brata i siostry, ktrzy rwnie nie ukrywali ju swego lku. Wygldao na to, i noc t spdzimy bez adnych perturbacji. Mniej wicej dwie godziny przed witem z lekkiej drzemki obudzi mnie jaki przeraliwy krzyk. Ojciec od razu zerwa si na rwne nogi. Tako postpili moi wujowie, aby swoimi nie najmodszymi ju domi wycign z pochew szable. Dokoa nas rozlegay si krzyki i wrzaski, onierze wszczli alarm, a na kadej wiey biy dzwony. Ojciec chwyci mnie za rami. Chod, Vittorio powiedzia. Pocign za uchwyt klapy otwierajcej drog do krypty pod kaplic. Zaprowad tam matk, ciotki, siostr i brata. I nie wychodcie, chobycie nie wiem co usyszeli! Nie wychodcie. Zamknijcie si od wewntrz i ostacie tam! Taka jest moja wola. Natychmiast wykonaem jego polecenie. Chwyciem Mattea i Bartol, po czym wepchnem ich na kamienne schody wiodce do podziemi. Wujowie wbiegli do rodka prosto z dziedzica, wydajc z siebie jakie stare okrzyki wojenne, a ciotki potykay si, saby i kurczowo trzymay si otarza, od ktrego nie mona ich byo odcign. Matka za przylgna do ojca. Ten ostatni wpad w kracowe wrcz przeraenie. Kiedy wrciem po najstarsz ciotk, ktra leaa bezwadnie przy otarzu, ojciec zgromi mnie spojrzeniem, wepchn do krypty i zatrzasn klap. Nie miaem wyboru musiaem zgodnie z jego rozkazem zamkn wejcie na zasuw. Odwrciem si i wieca w mej doni rozwietlia przeraone oblicza Bartoli i Mattea. Zejdcie na d! krzyknem. Na d, do koca. Mao brakowao, a oboje upadliby, prbujc schodzi po tych wskich i zdradliwych stopniach tyem, twarze ich bowiem cigle zwrcone byy w moj stron. Co si dzieje, Vittorio? Dlaczego kto usiuje nas skrzywdzi? zapytaa Bartola. Ja chc z nimi walczy rzek Matteo. Vittorio, daj mi swj sztylet. Masz przecie szabl. To niesprawiedliwe. ... Uciszcie si i wykonajcie rozkazy ojca. Mylicie, e wol by tutaj zamiast na grze z reszt mczyzn? Cicho! Zdusiem w sobie pacz. Na grze bya te moja matka! I ciotki! Powietrze byo wilgotne i zimne, ale zarazem przyjemne. Byem spocony, a rka bolaa mnie od trzymania wielkiego kandelabru ze zota. W kocu stanlimy blisko siebie w tylnej czci krypty. Czujc chd kamiennych cian, doznaem wreszcie pewnej ulgi. Cisz mciy jednak dobiegajce z gry paniczne okrzyki, jki przeraenia i odgosy pospiesznych krokw. Syszaem nawet niespokojnie rce konie, ktre mogy wszak wbiec do naszej kaplicy, cho nie byem tego pewien. Wstaem i podszedem do dwojga drzwi, ktre miay prowadzi do grobowcw i Bg

wie czego jeszcze. Odsunem zasuw i ujrzaem niewielki korytarz, niszy ode mnie i tak wski, e ledwo si w nim mieciem. Odwrciem si i w blasku trzymanych przez siebie wiec zobaczyem swoje rodzestwo, ktre struchlae z przeraenia wpatrywao si w sklepienie krypty. Z gry cigle dobiegay nas zowieszcze okrzyki. Czuj ogie szepna Bartola, a jej twarz nagle zalaa si zami. Te czujesz, Vittorio? Ja nawet sysz. To prawda: czuem i syszaem. Przeegnajcie si i odmwcie modlitwy powiedziaem. Musicie mi ufa. Na pewno si std wydostaniemy. Zgiek bitwy trwa jednak dalej, krzyki nie ustaway, a potem zupenie nagle i to tak nagle, emy si jeszcze bardziej przerazili zapada gucha cisza. Cisza ta bya tak idealna, e raczej nie moga oznacza zwycistwa. Bartola i Matteo przylgnli do mnie, kade z innej strony. Wtem usyszelimy nad sob niewyrane brzki. Kto otworzy drzwi do kaplicy, nastpnie odchylono klap w posadzce i w wietle pegajcych w grze pomykw ujrzaem jak szczup, dugowos sylwetk. Podmuch wiatru zgasi mi wiec. Nie liczc infernalnego pobysku nad nami, dokoa zalega nieprzenikniona ciemno. Raz jeszcze bardzo wyranie dostrzegem kontury owej postaci, ktra bezszelestnie schodzia ku nam po schodach. Bya to wysoka, postawna kobieta z wielkimi lokami i tali tak wsk, e mgbym j opasa domi. Skde, na lito Niebios, owa niewiasta si tutaj wzia? Zanim zdyem wycign szabl, aby obroni si przed t napastniczk, poczuem na piersi jej mikki biust i chodn skr; miaem wraenie, e jestem obejmowany. Na moment ogarna mnie przedziwnie zmysowa dezorientacja; zapach wosw i sukni tej kobiety wypeni me nozdrza; wydawao mi si poza tym, i dostrzegam biae byski jej wpatrzonych we mnie oczu. Usyszaem krzyk Bartoli, ktrej po chwili zawtrowa Matteo. Przewrcono mnie na podog. W grze byskay pomienie. Kobieta trzymaa te biedne dzieci, usiujce wyrwa si z jej tylko na pozr sabej rki. Zatrzymaa si, by na mnie popatrze, i z uniesion w drugiej doni szabl pobiega po schodach w stron wiata. Wycignem oburcz swoj szabl, popdziem za porywaczk do kaplicy, gdzie okazao si, e za spraw jakich mocy piekielnych zdoaa ona dotrze do drzwi prowadzcych na dziedziniec. Jej mae ofiary pakay, wykrzykujc do mnie: Vittorio, Vittorio! Wszystkie wysze okienka kaplicy stay w pomieniach, podobnie jak rozetowe okienko nad krucyfiksem. Nie wierzyem wasnym oczom ta moda kobieta uprowadzaa wanie mojego brata i siostr. Zatrzymaj si, w imi Boe! krzyknem w jej stron. Tchrz! Poktna zodziejka!

Pobiegem za ni, lecz ku memu najgbszemu osupieniu kobieta zatrzymaa si, aby ponownie na mnie spojrze. Tym razem mogem w peni doceni jej urod. Miaa nieskazitelnie owaln twarz, szare agodne oczy i skr bia niczym najlepsza chiska porcelana. Tak doskonale czerwonych ust nie sportretowaby aden malarz, a jej dugie jasnoblond wosy opaday swobodnie na plecy i w wietle pochodni robiy si szare, upodabniajc si sw barw do koloru oczu. Suknia, poplamiona w tej chwili krwi, bya tak samo ciemnoczerwona, jak strj zowieszczego gocia, ktry nawiedzi nas poprzedniego wieczora. Wpatrywaa si teraz we mnie z ciekawoci, ktr po chwili zastpi smutek. W prawej doni trzymaa uniesion szabl, nie wykonujc jednak adnego ruchu. Nastpnie spod swego silnego lewego ramienia wypucia mojego brata i siostr. Oboje upadli na podog, zanoszc si paczem. To demon. To strega! ryknem i przeskoczyem nad nimi w jej stron, wymachujc swoj szabl. Kobieta zrobia szybki i prawie niedostrzegalny unik. Znajdowaa si teraz niewiarygodnie daleko staa z opuszczon szabl, wpatrujc si bez ruchu we mnie i w paczce dzieci. Nagle odwrcia gow. Posyszaem jaki gwizd, potem kolejny, i jeszcze jeden. Przez drzwi wesza do kaplicy nastpna piekielna posta odziana na ciemnoczerwono, w aksamitnym kapturze i obszytych zot nitk butach. Kiedym wymierzy we swoj szabl, czowiek ten odepchn mnie na bok i w jednej chwili odci gow Bartoli i krzyczcemu cigle Matteo. Wpadem w sza. Zaczem wy. Mczyzna odwrci si do mnie, ale kobieta niespodziewanie wyrazia swj sprzeciw. Zostaw go! krzykna sodkim i przejrzystym gosem. Mczyzna, a raczej morderca zakapturzony demon w zoccych si butach odpowiedzia swej towarzyszce tak oto: Pjdmy ju teraz, Urszulo. Czyby postradaa zmysy? Popatrz na niebo. Chod. Kobieta staa dalej nieruchomo, bez przerwy na mnie patrzc. Paczc dalej, zaklem z wciekoci i chwyciwszy za szabl, znowu rzuciem si na ow pikno, ale tym razem ostrze me pozbawio j prawej rki, ktr odciem nieco poniej okcia. Odrbana w ten sposb koczyna drobna i saba z pozoru, jak zreszt cae jej ciao upada na posadzk wraz z tkwic w niej cik szabl. Trysna krew. Kobieta tylko spojrzaa pod nogi, a potem na mnie tym samym smutnym wzrokiem malujcym si na jej znkanej, ba, przygnbionej wrcz twarzy. Ponownie uniosem sw szabl. Strega! krzyknem, zaciskajc zby i patrzc na ni zasnutym zami wzrokiem. Strega! Wtedy ucieka si do kolejnej diablej sztuczki. Wspomagana zapewne przez niewidzialne moce, cofna si do daleko ode mnie. W lewej doni trzymaa teraz sw rk praw, ktra cigle ciskaa szabl, jakby wczeniej nic si nie stao. Widziaem, jak

przykada do kikuta odcit przeze mnie rk, widziaem, jak obraca i nastawia j tak, by pasowaa do reszty ciaa, po czym moje zdumione oczy ujrzay cakowite zagojenie si rany na jej biaej skrze. Tu potem luny, szeroki rkaw jej strojnej sukni z aksamitu opad a po nadgarstek odzyskanej rki. W mgnieniu oka znalaza si poza kaplic, ja za widziaem tylko jej sylwetk na tle ogni poncych w oknach zamkowych wie. Posyszaem jej szept: Vittorio. I natychmiast znikna. Wiedziaem, e pocig za ni nie przyniesie mi adnego poytku. Pobiegem jednak, szabl zataczajc koa w powietrzu. Wykrzykiwaem przy tym cierpkie i szaleczo mciwe sowa pod adresem caego wiata. Oczy znowu zaszy mi zami, a cisk w gardle niemal mnie dusi. Wszystko znieruchomiao. Wszyscy byli martwi. Martwi. Wiedziaem o tym, gdy cay dziedziniec pokryty by trupami. Pobiegem z powrotem do kaplicy. Chwyciem gowy Bartoli i Mattea, usiadem, zoyem je na kolanach i zapakaem. Te odcite gowy wyglday jak ywe oczy cigle byszczay, a usta poruszay si, jakby bez skutku prboway co powiedzie. O Boe! Przekraczao to granice ludzkiej wytrzymaoci. Pakaem. I przeklinaem. Pooyem je obok siebie i gaskaem po wosach i policzkach, szepczc jakie pocieszajce sowa: e Bg jest tu obok, e Bg jest z nami, e Bg ma nas w swojej opiece, e jestemy w niebie. O Boe, bagam Ci modliem si w gbi duszy nie pozwl im zachowa tych uczu i tej wiadomoci, ktra cigle w nich si tli. O nie, nie pozwl. Nie znios tego. Nie znios. Nie. Prosz. O wicie, gdy wiato soneczne wsczyo si nagle przez drzwi kaplicy, kiedy ognie przygasy, gdy ptaki rozpieway si, jakby nic zgoa si nie wydarzyo, niewinne gwki Bartoli i Mattea wyziony ducha. Umkno z nich wszelkie ycie, a wraz z nim niemiertelne dusze tych dzieci jeli nie stao si to w chwili, gdy szabla odcia te gowy od ciaa. Moja matka leaa martwa na dziedzicu, ojciec za, rwnie nieywy, spoczywa na schodach wiey. Na jego rkach widniay niezliczone rany jakby przed mierci prbowa pochwyci nacierajce na klingi. Najwyraniej wszystko potoczyo si bardzo szybko. Widziaem podernite garda i tylko gdzieniegdzie, jak w przypadku mojego ojca, dawao si dostrzec lady po walce. Niczego nie ukradziono. Moje ciotki dwie w tylnej czci kaplicy i dwie nastpne na dziedzicu leay wprawdzie bez ducha, lecz cigle przyozdobione swoimi piercieniami, naszyjnikami i diademami we wosach. Nie urwano te ani jednego wysadzanego klejnotami guzika. Tak samo przedstawiaa si sytuacja wszdzie w obrbie naszych murw. Konie poznikay, bydo wywdrowao do lasw, ptaki odleciay. Otworzyem chatk,

w ktrej trzymaem swoje jastrzbie, zdjem z nich kaptury i wypuciem na wolno. Nie byo tam nikogo, kto pomgby mi w grzebaniu umarych. Jeszcze przed poudniem udao mi si przecign ciaa moich krewnych do krypty, dokd zrzucaem je bezceremonialnie jedno po drugim, tak e toczyy si po schodach w d. Uoyem je potem starannie obok siebie. Praca ta okazaa si nader wyczerpujca. Poprawiajc uoenie cia moich bliskich, byem wielokro bliski omdlenia, zwaszcza wtedy, gdy przysza kolej na ojca. Miaem wiadomo, e wszystkich pochowa nie zdoam. Byo to po prostu niewykonalne. Poza tym napastnicy mogli tu przyby ponownie przecie wiedzieli, e ja przeyem a za wiadka mg posuy im zakapturzony morderca, w demon pod postaci czowieka, ktry tak bestialsko pozbawi ycia mojego brata i siostr. Zastanawiaem si te, jak rol odgrywa ten anio mierci, ta wytworna Urszula o niemal zupenie biaym licu, dugiej szyi i pochyych ramionach. By moe ona sama powrci tu, aby pomci zadan jej przeze mnie zniewag. Musiaem opuci nasze grskie zamczysko. Instynkt podpowiada mi, e owych postaci ju w pobliu nie byo. wiadczya o tym tchnca zdrowiem aura serdecznie i ciepo wieccego soca, a z drugiej strony widziaem przecie, jak oboje uciekaj, no i syszaem, jak pogwizduj do siebie porozumiewawczo. Poza tym dotary te do mnie zowieszcze sowa owego demonicznego mczyzny, nakazujce Urszuli wikszy popiech. Nie to wszystko dziao si wycznie pod oson nocy. Miaem wic do czasu, eby wej na najwysz wie i rozejrze si nieco po okolicy. Co te uczyniem. Upewniem si tym samym, e w pobliu nie ma ywej duszy, a zatem nikt nie widzia dymu z poncych u nas drewnianych podg i mebli. Jakom ju wspomnia, najbliszy zamek stanowi ruin, pooone za niej wioski dawno ju opustoszay. Najblisza osada oddalona bya o cay dzie pieszej wdrwki, tote nie mogem ju za bardzo zwleka, chcc przed nastaniem zmroku znale dla siebie jakie schronienie. Drczyy mnie setki myli. Zbyt wiele wiedziaem. Byem zaledwie chopcem nie mogem jeszcze uchodzi za mczyzn! Dysponowaem wprawdzie zoonym we florenckich bankach majtkiem, lecz konna podr do tego miasta zajaby mi cay tydzie! Osaczay mnie demony, ktrym wolno byo jednake przekroczy prg kocioa. Zabito Fra Diamonte. W kocu ostaa si we mnie tylko jedna myl. Wendeta. Postanowiem si pomci odnale ich i dokona zemsty. A jeli stworom tym nie wolno wystawia si na dziaanie wiata sonecznego, to spoytkuj ten fakt w sposb korzystny dla mnie! Tak wanie uczyni. Zrobi to dla Bartoli, dla Mattea, dla mojej matki i ojca; a nawet dla najmniej znaczcego dziecka, ktre uprowadzono z mojej gry. Ot to zabrali dzieci. Sprawdziem to tu przed opuszczeniem rodzinnych murw, albowiem myl ta pord wszystkich mych trosk pojawia si we mnie do pno. No i prosz ani troch si nie omyliem. Nie znalazem mianowicie ani jednego martwego dziecka, jedynie ciaa chopcw w moim wieku. Wszyscy zatem ode mnie modsi zostali std uprowadzeni.

W jakim celu? Co miao ich spotka? Na sam myl o tym wpadaem w furi. Stabym tak dalej w oknie tej wiey, zaciskajc pici ze zoci, przysigajc nieuchronn wendet, gdyby uwagi mej nie odwrci widok nad wyraz podany. Po najbliszej z dolin chodziy ot trzy nalece do mnie konie, jakby czekay, a przyzw je ku sobie. Miaem zatem dorodnego wierzchowca, ktry jeszcze przed nastaniem zmroku zdoa mnie zawie do ludzkiej osady. Nie znaem grzystych terenw lecych na pnoc od zamku, gdzie znajdowao si pono mae miasteczko. To tam musiaem szuka schronienia; to tam musiaem dotrze do jakiego rozumnego ksidza, ktry wiedzia co nieco o demonach. Ostatnie moje zadanie haniebne byo odraajce, lecz tak czy owak musiaem je wykona. Zebraem mianowicie wszystkie kosztownoci, jakie zdoaem ze sob unie. Najpierw poszedem do swojej komnaty i jakby nic si tego dnia nie wydarzyo ubraem si w strj myliwski z zielonego jedwabiu i aksamitu, woyem wysokie buty i rkawiczki. Wziem nastpnie skrzane torby, ktre mogem przytroczy do sioda, i udaem si do krypty. Tam za ze swoich rodzicw, cio i wujw pozdejmowaem drogocenne piercienie, naszyjniki, broszki oraz klamry ze zota i srebra, ktre przywieziono tu z Ziemi witej. Dopom mi, Boe. Sakiewk wypeniem wszystkimi zotymi dukatami i florenami, jakie udao mi si znale w kufrach ojca. Czuem si jak zodziej okradajcy umarych. Uniosem z trudem pkate torby i poszedem osioda swojego wierzchowca, aby ju uzbrojony, odziany w obszyt norkami peleryn i z zielon, aksamitn czapk na gowie znikn wraz z nimi w lenych ostpach. Rozdzia 4 Poznaj kolejne tajemnice, zostaj uwiedziony i skazuj sw dusz na gorycz odwagi Zrozumiecie chyba bez trudu, i byem nazbyt jeszcze wzburzony, aby myle jasno i logicznie. Nie postpiem zatem mdrze, przemierzajc samotnie toskaskie lasy w tak bogatym stroju, bo przecie take we woskich lasach mogli kry si rozbjnicy. Z drugiej strony odgrywanie ubogiego scholara rwnie nie na wiele by si zdao. Nie twierdz te, e podjem suwerenn decyzj. Pragnienie zemszczenia si na demonach, ktre zabiy moj rodzin, ogarno mnie bez reszty, stanowic jedyn pasj mojego ycia. Tak wic tego wczesnego popoudnia oddalaem si od swego zamczyska, ktrego wiee z wolna znikay z mojego pola widzenia. Prbowaem nie paka ju jak dziecko i trzyma si dolinnych traktw, chocia co cigle znosio mnie w stron gr. Krcio mi si w gowie. Poza tym otaczajcy mnie krajobraz nie pozwala mi zebra myli. Wszystko tchno atmosfer kompletnego opuszczenia.

Niedugo po wyjedzie ujrzaem ruiny dwch ogromnych zamkw, ktrych obwarowania zars ju las. Przypomniaem sobie, e byy to ongi fortece tych monowadcw, ktrzy nieopatrznie przeciwstawili si potdze Florencji bd Mediolanu. Ju to wystarczyo, bym zwtpi we wasne zdrowie psychiczne i zacz myle, e to nie demony, lecz wrodzy nam ludzie dokonali napaci na nasz rodzin. Smutkiem ogromnym napawa mnie widok tych zniszczonych blankw, jawicych si moim oczom na tle pogodnego skdind i przejrzystego nieba. Przygnbiay mnie rwnie zaronite zieleni pozostaoci po wioskach rozsypujce si chatki i zapuszczone kapliczki przydrone, w ktrych kamienna Dziewica lub wici tonli w pajczynach i cieniach. Kiedym dostrzeg w oddali solidne fortyfikacje jakiego miasta, z miejsca zorientowaem si, e naley ono do Mediolanu i e jecha tam nie powinienem. Po prostu zabdziem! Jeli za chodzi o rozbjnikw, natknem si na jedn tylko szajk, ktr udao mi si szybko rozbroi potokiem ywej paplaniny. Dziki tej bandzie idiotw doznaem jednak pewnej rozrywki. Szybkie krenie krwi dostarczyo energii trajkoczcemu jzykowi: Jad na przedzie oddziau liczcego stu ludzi owiadczyem. Poszukujemy grupki banitw, ktrzy walcz rzekomo po stronie Sforzy, ale w istocie paraj si tylko gwatem i rozbojem. Zalicie ich gdzie widzieli? Kady z was otrzyma florena, jeeli czego si od was dowiem. Zamierzamy wyci ich wszystkich w pie. Zaprawd, jestem pywy ze zmczenia i do ju mam tej pogoni. Rzuciem im kilka monet. Alici zanim odjechali w swoj stron, powiedzieli mi kilka sw, z ktrych wynikao, i najbliszym miastem florenckim jest Santa Maddalana, oddalona od nas o dwie godziny drogi. Jeli nie dotr tam przed nastaniem zmroku, kiedy to miasto zamyka swe podwoje, adnymi sowami nie zdoam przekona stranikw, by mnie wpucili. Udawaem, e wszystko to jest mi wietnie znane i e jad do synnego klasztoru, lecego nieco dalej na pnoc, zbyt daleko, bym zdoa do dzisiaj dotrze. Odjedajc, cisnem im przez rami kolejn gar monet. Krzyknem jeszcze, i podajc t sam drog, napotkaj mj oddzia, ktry rwnie sowicie ich wynagrodzi. Wiem, e przez cay czas rozwaali, czy mnie zabi i ograbi, czy moe puci wolno. Wszystko zaleao od waciwych spojrze, paru blefw, szybkiego mwienia i pewnoci siebie. Byli to wszak zwykli bandyci, ale udao mi si wymkn. Popdziem konia co tchu, zjechaem z gwnego traktu i znalazem si na zboczu, z ktrego wida byo rysujce si niewyranie w oddali miasto Santa Maddalana. A nie byo to bynajmniej miasto mae. Przy bramie wznosiy si cztery ogromne wiee, a w tle wida byo kilka strzelistych kociow. Wczeniej sdziem, i napotkam po drodze jak mniejsz osad, nie za taki warowny grd. Jednake nie mogem przywoa na pami adnych nazw, do tego zmczenie

nie pozwalao mi szuka dalej. Popoudniowe soce wiecio jasno, lecz chylio si ju ku zachodowi. Musiaem jecha do Santa Maddalany. Kiedy dotarem do gry, na ktrej wznosio si miasto, skierowaem konia na strom ciek dla pasterzy. Robio si coraz ciemniej. Gsty las w pobliu warownego miasta nie mg udzieli mi bezpiecznego schronienia, cho w pewnym stopniu mnie jednak osania. Zapadajcy mrok sprawia, e chwilami dotarcie na szczyt gry wydawao mi si czym zgoa niemoliwym. Gwiazdy rozwietliy ju szafirowe niebo, co odnioso wszake taki skutek, i majestatyczna Santa Maddalana sprawiaa wraenie tym bardziej niedostpnej. Ciemna noc zagocia w kocu pord tych grubych drzew, ja za w wyborze dalszego kierunku jazdy zdaem si na instynkt mego rumaka, nie ufajc ju wiadectwu wasnych oczu. Blady pksiyc zakocha si chyba w chmurach; zreszt przez gst zason z lici widziaem jedynie strzpy nieba. Zaczem modli si do ojca, jakby towarzyszy mi on wraz z anioami strami. Myl nawet, e byem bardziej przewiadczony o jego tu obecnoci ni o istnieniu jakichkolwiek aniow. Oto me sowa: Pom mi, ojcze, dotrze do tego miasta. Pom mi znale bezpieczne schronienie. Nie pozwl, prosz, by demony udaremniy planowan przeze mnie zemst. Chwyciem mocno rkoje szabli. Przypomniaem sobie rwnie o sztyletach, ktre nosiem w rkawie, za pasem i w butach. Wytaem wzrok, aby co dojrze, lecz w dalszym cigu musiaem ufa memu rumakowi to on wybiera za mnie drog. Raz po raz robiem krtkie postoje. Nasuchiwaem, lecz nie dobiegay mnie adne podejrzane dwiki. Jaki bowiem inny gupiec bkaby si w nocy po lesie? W pewnym momencie odnalazem gwny trakt. Las wyranie si przerzedzi i chwil pniej otaczay mnie ju pola i ki. Mj ko mg pozwoli sobie na urywany galop. W kocu prawie dosownie wyroso przede mn samo miasto jak si to zdarza, gdy brama pojawia si tu za ostatnim zakrtem; wydaje si wtedy, e znalelimy si nagle u stp jakiej magicznej fortecy. Westchnem z ulg, cho wrota byy szczelnie zamknite, jakby w pobliu obozowaa wroga armia. Tutaj musiaem znale schronienie. Zaspany stranik, gono krzyczc z gry, zapyta mnie, kim jestem i co tutaj robi. I znowu konieczno zmylenia jakiej historyjki odcigna mnie od chaotycznych i natrtnych wizji demonicznej Urszuli, jej odcitej rki oraz pozbawionych gw ciaek mojego rodzestwa, lecych na posadzce naszej kaplicy. Odkrzyknem unionym tonem, lecz wykwintnymi sowy i jestem scholarem, ktry z polecenia Cosima Mediciego przybywa do Santa Maddalany w poszukiwaniu cennych ksiek. Nade wszystko pragnem tu znale stare modlitewniki, w ktrych odmalowano ywoty witych i przypadki objawienia si w tych okolicach samej Maryi Dziewicy. Zupeny absurd. Przybyem zatem tutaj, cignem, chcc nawiedzi stare kocioy, szkoy oraz yjcych w tych murach nauczycieli. Zamierzaem te dobr florenck monet zapaci za wszystko, co pragnby posi pan mj we Florencji.

Tak, tak. Ale podaj swe imi! nalega stranik, uchylajc odrobin niewielkie drzwi w bramie i owietlajc mnie uniesion w rce lampk. Wiedziaem, e na swym koniu prezentuj si cakiem przyzwoicie. De' Bardi owiadczyem. Antonio De' Bardi, krewniak Cosima dodaem z pewnym naciskiem w gosie, wykorzystujc panieskie nazwisko ony Cosima, poniewa adne inne nie przychodzio mi do gowy. Posuchaj mnie, dobry czowieku. Przyjmij ode mnie t zapat i zjedz z maonk dobr wieczerz, prosz. Wiem, e ju pno, a ja jestem niebywale zmczony. Stranik otworzy bram. Musiaem zeskoczy ze swego wierzchowca, eby wprowadzi go z opuszczonym bem na przestronny plac miejski. A c, na mio bosk dopytywa si stranik poczynae sam jeden w tym ciemnym lesie? Zali nie znasz czyhajcych tam zagroe? Do tego taki jeszcze mody. I co takiego dzieje si w tych czasach z Bardimi, e pozwalaj swym sekretarzom na wojae bez eskorty? Schowa do kieszeni otrzymane ode mnie pienidze. Patrzcie tylko, taki modzik! Kto mgby zabi ci tylko dla tych guzikw. Co ci si przytrafio? Z tego ogromnego placu wychodzia wicej ni jedna ulica miaem wic szczcie. A jeli demony gnied si rwnie tutaj? Nie znaem przecie zwyczajw i kryjwek tych stworze. Mimo wszystko dalej wyleway si ze mnie sowa: To moja wina. Zabdziem. Jeli mnie wydasz, popadn w tarapaty. Wska mi drog do jakiej gospody. Doprawdy wielcem zmczony. We, prosz, jeszcze to. Ale, nalegam. Dorzuciem par monet. Zabdziem. Nie usuchaem porady. Saniam si z wyczerpania. Potrzebne mi wino, wieczerza i oe. Prosz, dobry czowieku. Nie, nie, nie. We wicej, nalegam. Rodzina Bardi nie skpi grosza. Pienidze nie mieciy si ju w kieszeniach stranika, tote wetkn je za pazuch, po czym owietlajc drog pochodni, zawid mnie do gospody. Zaomota w drzwi, ktre po chwili otwara jaka mia staruszka. Kiedym wcisn jej w do kilka monet, z nieukrywan przyjemnoci zaprowadzia mnie do wolnego pokoju. Wysoko, z widokiem na dolin poprosiem tu po wejciu. I moe co na zb, jeli aska. Jedzenie moe by zimne jak ld. W tym miecie nie znajdziesz adnych ksig rzek stranik, gdym wszed za kobiet na schody. Caa md std wybywa. To jest spokojna, kupiecka osada. Modzie w tych czasach woli uniwersytety. Ale mieszka si tutaj rozkosznie, doprawdy rozkosznie. A ile tu macie kociow? zwrciem si do staruszki, kiedy doszlimy ju do wyznaczonego przez ni pokoju. Dodaem, e przez ca noc musi si u mnie pali wieca. Dwa dominikaskie, jeden karmelicki powiedzia stranik, pochylajc si, aby przej przez mae drzwi. No i pikny koci Franciszkanw, do ktrego ja chodz. Wierzaj mi, tutaj niewiele si dzieje. Staruszka pokrcia gow i powiedziaa stranikowi, eby si ju nie odzywa. Postawia wiec i gestem daa mi do zrozumienia, e moe ona tu zosta. Usiadem na ku i wlepiem wzrok w jaki punkt w przestrzeni. Stranik dalej trajkota, kobieta za przyniosa talerz z zimn baranin, chleb i dzbanek wina.

W naszych szkoach panuje rygor gada stranik. Staruszka ponownie prbowaa go uciszy. Nikt tu nie szuka guza ni zwady dorzuci stranik, poczym wraz z gospodyni opuci mj pokj. Jak dziki zwierz rzuciem si na jedzenie. Potrzebowaem dopywu wieej energii. Smutek mj nie pozwala mi nawet myle o jakiejkolwiek przyjemnoci. Spojrzaem na skrawek rozgwiedonego nieba, modlc si rozpaczliwie do wszystkich znanych mi aniow i witych, proszc ich wszystkich o pomoc. Nastpnie zamknem okno i zaryglowaem drzwi. Sprawdziem jeszcze, czy wieca stoi bezpiecznie w rogu pokoju i czy wystarczy jej do witu, po czym rzuciem si na mae i niewygodne ko, zbyt zmczony, by zdj z siebie buty, odstawi szabl, sztylety i ca reszt. Mylaem, e zapadn w gboki sen, lecz leaem tylko sztywno, peen nienawici, ze zranion i zaman dusz, wpatrujc si w ciemno, czujc w ustach smak mierci. Na dole kto oporzdza mojego rumaka. Posyszaem te jakie samotne kroki na pustej o tej porze, brukowanej ulicy. Byem bezpieczny, tyle wiedziaem na pewno. W kocu udao mi si zasn. Sen zawita zupenie nagle wida nerwy, ktre utrzymyway mnie w gorczkowym napiciu, zlitoway si nade mn i pozwoliy zatopi si w pozbawionej marze sennych ciemnoci. Znaem dobrze ten cudowny moment, kiedy przez chwil nie liczy si nic oprcz zanicia gdy czowiek nie boi si snw a potem ju tylko sodka pustka. Obudzi mnie jaki haas. wieca zgasa i jeszcze zanim otwarem oczy, moja do ju ciskaa szabl. Spoczywaem na tym wskim ku, plecami do ciany, a twarz do pokoju, owietlony przez sabe wiato, ktrego rdo nie byo mi znane. Z trudem dostrzegaem zaryglowane drzwi, lecz aby zobaczy okno, musiabym zwrci gow w gr. Wiedziaem, ba, miaem zupen pewno, e to solidnie okratowane okno zostao przed chwil gwatownie otwarte. Niewyrane wiateko, padajce obecnie na cian, pochodzio bowiem z rozgwiedonego nieba. Byo doprawdy sabe odbijao si od miejskich murw, nadajc mojemu pokojowi atmosfer wiziennej celi. Na szyi i policzku poczuem powiew wieego powietrza. Jeszcze mocniej cisnem szabl, nasuchujc, czekajc. Dobiego mnie jakie ciche skrzypienie. ko nieznacznie si poruszyo, jakby kto prbowa je przesun. W pewnej chwili zrobio si tak ciemno, e nic ju zgoa nie widziaem. Z owego mroku wyoni si nagle zarys kobiety, ktrej wosy opady na mnie, gdy pochylia si nade mn i spojrzaa mi prosto w oczy. Bya to Urszula. Jej twarz znajdowaa si ledwie cal od mojej. Chodn i gadk doni chwycia mnie za rk, ktr trzymaem kurczowo na rkojeci szabli. Jej powieki musny mnie w policzek,

a usta pocaoway w czoo. Pomimo caego wewntrznego oporu ogarno mnie uczucie sodyczy. Towarzyszya temu fala emocji zych i mciwych. Strega! przeklem j. Nie zabiam ich, Vittorio. Powiedziaa to tonem bagalnym, ale zarazem penym godnoci, przy tym zaskakujco gono. By to gos bardzo modej kobiety. To ty ich zabraa stwierdziem. Prbowaem wyswobodzi si z ucisku, lecz jej do dalej mnie mocno przytrzymywaa. Kiedy za chciaem wycign spod siebie lew rk, Urszula zapaa mnie za nadgarstek, a nastpnie pocaowaa. Poczuem upajajcy zapach perfum, ktrego ju wczeniej dane mi byo zazna, a dotyk jej wosw na mojej twarzy i szyi przeszywa me ciao bezwstydnymi dreszczami. Prbowaem odwrci gow, ona za agodnie, niemal z szacunkiem przytkna usta do mego policzka. Cae jej ciao przylgno teraz do mojego. Poczuem jej pene piersi pod kosztown tkanin, jej gadkie udo i dotyk jzyka, ktry zacz liza moje usta. Obezwadniy mnie poniajce dreszcze dowd rozpalajcej si w mym ciele namitnoci. Odejd, strego wyszeptaem. Byem nieopisanie wrcz oburzony, lecz pieczenie w okolicach pachwin bynajmniej nie tracio na nateniu. Nie umiaem te zatrzyma ekstatycznych dreszczy, ktre przepyway przez moje ramiona, plecy i nogi. Oczy tej kobiety pobyskiway nade mn wyczuwaem to caym ciaem, nie tylko zmysem wzroku. Jej usta ponownie przywary do moich, przyssay si wrcz, aby mnie pieci. Urszula cofna gow i przyoya swj policzek do mojego. Jej skra, ktra wygldem kojarzya si z porcelan, bya o wiele bardziej mikka od puchu w pierzynie. Mao tego caa ta istota zdawaa mi si mikk lalk, wykonan z jakiej przepysznej i soczystej materii, bardziej gibkiej od ludzkiego ciaa, lecz posiadajcej wszystkie jego zalety. Bia z niej bowiem arliwo, ktra ujawniaa si pod postaci rytmicznego pulsowania czuem, jak w rytm przenosi si z jej chodnych palcw na moje nadgarstki i z jej jzyka na moje usta. Wszystko to dziao si wbrew mojej woli z wilgotn, rozkoszn i nieokieznan moc, ktrej nie potrafiem si przeciwstawi. W mym oszalaym umyle zalgo si podejrzenie, i owa kobieta wykorzystuje me dze, aby uczyni mnie bezradnym e pod wpywem silnych impulsw fizycznych staem si jedynie ciaem, zoonym z metalowych drucikw, ktre musz przewodzi wlewany przez usta ar. Urszula cofna jzyk i znowu zacza mnie ssa ustami. Czuem mrowienie na caej twarzy. Wszystkie me czonki prboway wyrwa si z jej ucisku, a z drugiej strony pragny j dotyka... Tak... Obj j i odepchn jednoczenie. Przywara teraz do najbardziej oczywistego dowodu mojego podania. Jake ja jej

wtedy nienawidziem! Dlaczego? Za co? spytaem, oswobadzajc usta. Kiedy uniosa gow, jej wosy opady na moj twarz. Dech w piersiach zapara mi nieziemska wrcz rozkosz. Zejd ze mnie powiedziaem i wracaj do pieka. Po c wywiadczasz mi t ask? Dlaczego mi to czynisz? Nie wiem odpara swym czystym, nieco drcym gosem. Moe po prostu nie chc, by umar. Gdy to mwia, czuem jej oddech na piersi. Sowa jej pulsoway gorczkowo. Wyjed std, udaj si na poudnie, do Florencji. Wyjed i zapomnij o tym wszystkim, tak jakby mia tylko straszny sen albo dowiadczy krtko rzuconego przez wiedm uroku. Jakby nigdy nic si nie wydarzyo. Wyjed z tego miasta, wyjed. Koniecznie. Do ju tych podych kamstw wyrzuciem z siebie raptownie. Zali mylisz, e naprawd tak zrobi? Wymordowaa mi rodzin, ty i twoi... Kimkolwiek jestecie. Opucia gow, ponownie zalewajc mnie swoimi wosami. Bezskutecznie prbowaem si oswobodzi. Nie miaem szans. Jej ucisk zupenie mnie unieruchomi. Otaczaa mnie absolutna czer; otulaa mnie nieopisana mikko. Nagle co jak szpileczka delikatnie ukuo mnie w gardo, a umys mj pogry si w bezgranicznie bogim szczciu. Wydawao mi si, e spadam na zalan kwiatami k daleko od tej krainy i wszystkich zwizanych z ni nieszcz. Obok mnie spoczywaa Urszula, przygniatajc swym ciaem odygi irysw. Miaa rozpuszczone wosy i umiechaa si ujmujco, namitnie jakbymy zaznawali tu razem wzajemnego oddania zarwno ciaem, jak i dusz. Wlizna si na moj pier, jakby chciaa mnie dosi, i spogldaa na mnie z czarujcym umiechem na swych niebiaskich ustach. Nastpnie agodnym ruchem rozchylia nogi, abym mg si w ni wsun. Miaem wraenie, e doszo do upojnego zespolenia skadajcych si na ni elementw wilgotnej, kurczliwej, tajemniczej kieszonki midzy jej nogami oraz natoku milczcej elokwencji, ktra wylewaa si z oczu Urszuli, gdy tak z mioci spogldaa na me ciao. Naraz wszystko to si skoczyo, a ja doznaem zawrotw gowy. Tymczasem jej usta przykleiy si do mej szyi. Wytyem wszystkie siy, chcc j z siebie zepchn. Zniszcz ci wyszeptaem. Na pewno. Przysigam. Nawet gdybym mia dopa ci u samych wrt pieka. Prba wyrwania si z jej ucisku sprawia, e ciao me jeszcze bardziej si rozgrzao. Ona jednak nie chciaa ustpi. Postanowiem oczyci umys, pozbywajc si ze wszelkiego rozmarzenia. Id precz, czarownico. ... Ucisz si powiedziaa ze smutkiem w gosie. Jeste mody, uparty... i dzielny. Ja rwnie byam ongi moda. O tak, i nie brako

mi ani determinacji, ani odwagi. Nie kalaj mnie swymi brudami odparem. Cicho powtrzya. Bo wszystkich pobudzisz. A do czego to nam potrzebne? Jake bolenie, powanie i kuszco zabrzmiay jej sowa! Sam tylko jej gos mgby wywabi mnie z wszelkiego ukrycia. Nie mog na zawsze zapewni ci bezpieczestwa dodaa nawet na bardzo dugo. Id, Vittorio, uciekaj std. Odsuna si nieco, bym jeszcze wyraniej mg widzie jej tchnce szczerym oddaniem spojrzenie. Widziaem istot wrcz idealn. Takie za pikno, ten doskonay demon, ktry objawi mi si w rodzinnej kaplicy, nie potrzebowa magicznych wywarw i zakl, aby przekona mnie do swej sprawy. Urszula bya stworzeniem bez skazy arcydzieem urody i dostojestwa. O tak powiedziaa, patrzc uwanie na moj twarz i ja odnajduj w tobie pikno, ktre rani mi serce. To niesprawiedliwe, niezasuone. Dlaczego prcz caej reszty mam jeszcze znosi to wanie? Dalej prbowaem si oswobodzi i nic ju nie mwiem. Nie miaem zamiaru podsyca tego tajemniczego aru z pieka rodem. Uciekaj std, Vittorio powiedziaa, obniajc zowieszczo ton gosu. Zostao ci ledwie kilka nocy, moe nawet mniej. Jeli znowu do ciebie przyjd, mog ich na ciebie cign. Vittorio... Nie rozpowiadaj o tym we Florencji. Wymiej ci. Znikna. ko zakoysao si i skrzypno. Leaem na plecach, a w nadgarstkach czuem jeszcze bl od nacisku jej doni. Znajdujce si nade mn okno ukazywao fragment szarej, nijakiej nocy, a biegncy przy gospodzie mur wznosi si ku niebu, ktrego z mojego ka niestety widzie nie mogem. Zostaem sam. Jej tu nie byo. Nagle postanowiem zmusi si do dziaania, lecz zanim zdoaem si poruszy, ona pojawia si tu znowu: tym razem w oknie. Widziaem jej posta od pasa po schylon gow; wpatrujc si we mnie, oderwaa kawaek koronki ze swej sukni i obnaya przede mn biae piersi drobne, okrge, pooone bardzo blisko siebie i zwieczone ciemnymi, sterczcymi sutkami. Praw doni podrapaa lew pier, tu nad brodawk, z ktrej natychmiast popyna krew. Wiedma! Podniosem si, eby j chwyci, eby j zabi. W tym jednake momencie Urszula przytrzymaa doni moj gow, a na ustach poczuem nacisk jej drobnej, lecz jdrnej piersi. Rzeczywisto ponownie rozpyna si jak dym na niebie i oboje znalelimy si na tej samej ce, na naszej ce, w swoich namitnych i wiecznotrwaych objciach. Ssaem z niej mleko jak gdyby bya moj matk i mamk, dziewic i krlow, a swymi pchniciami zrywaem z niej ostatnie patki kwiatu dziewictwa, jakie si jeszcze w niej ostay.

Zwolnia ucisk. Upadem. Byem zbyt saby i oszoomiony, aby powstrzyma j przed odlotem. Upadem zatem na ko; miaem mokr twarz, a rce i nogi mi dray. Nie byem w stanie usi. Opada mnie totalna bezwolno. Przed oczami wyobrani byskaa mi raz po raz nasza ka z biaymi i czerwonymi irysami najpikniejszym kwieciem Toskanii. Te dziko rosnce irysy koysay si na soczycie zielonej trawie, podczas gdy ona biega, uciekaa ode mnie. Obraz ten by wszake przezroczysty, nieco matowy, i nie mg przesoni widoku mego pokoju w gospodzie unosi si tylko niczym woalka nad moj twarz i torturowa mnie sw jedwabist bezcielesnoci. Czary! szepnem. Boe mj, jeeli powierzye mnie opiece aniow, czy rozkaesz im teraz przykry mnie swymi skrzydami? Westchnem. Bardzo ich potrzebuj. W kocu udao mi si usi. Trzsem si i miaem zamglony wzrok. Potarem szyj. Ciarki przechodziy mi po ramionach i plecach, a cae ciao ttnio od podania. Zacisnem powieki. Nie chciaem myle o Urszuli. Alici trzeba mi byo jakiej podniety, ktra by moj dz umierzya. Pooyem si i odczekaem, a z mego ciaa uleci wreszcie ten cay sza. Znowu staem si czowiekiem, albowiem przez kilka chwil zapewne nim nie byem. Wstaem. Byem bliski paczu. Wziem wiec i zszedem ostronie do gwnej izby w gospodzie, pilnujc, by krte schody ani razu pode mn nie zaskrzypiay. Przyoyem knot do wiecy umieszczonej na wbitym w cian haku i wrciem do swego pokoju. Ten may pomyczek dodawa mi otuchy. Idc po schodach, osaniaem go doni i cay czas si modliem. Wyjrzaem przez okno, lecz widniaa pod nim jedynie ciana, po ktrej kobieta z krwi i koci w aden sposb wspi by si nie moga. Wyej za rozcigao si nieme i bezwadne niebo, usiane zachmurzonymi z lekka gwiazdami, jakby ignorowao moje modlitwy, me dramatyczne pooenie. Byem pewien, e czeka mnie niechybna mier. Padn ofiar tych wszystkich demonw. Urszula miaa racj. Jake bowiem miabym dokona zemsty, na ktr stworzenia owe zasuyy? Jake, u diaba, miaem to zrobi? A jednak pokadaem wiar w swej misji. Wierzyem w sw pomst rwnie gboko, jak wierzyem w istnienie Urszuli, tej czarownicy, ktrej dotykay me donie, ktra miaa rozedrze mi dusz, ktra nasza mnie w towarzystwie swych nocnych kamratw, by wymordowa moj rodzin. Nie mogem przemc w sobie obrazw minionej nocy, widoku tej kobiety stojcej w drzwiach naszej kapliczki. Nie umiaem pozby si z ust jej smaku. Wystarczyo tylko, em pomyla o jej piersiach, a ciao me sabo, jakby swym sutkiem Urszula sycia me dze. Niech to wreszcie ustpi bagaem w modlitwie. Nie mog wszak uciec. Nie mog uda si do Florencji, nie mog a po kres ywota rozpamitywa tamt masakr. To niemoliwe, tak nie da si y. To niemoliwe. Rozpakaem si na myl, e to Urszula uchronia mnie przed mierci. To wanie ona ta jasnowosa kobieta, ktr przeklinaem kadym tchnieniem

powstrzymaa swego zakapturzonego kompana przed pozbawieniem mnie ycia. W przeciwnym razie zwycistwo demonw byoby cakowite. Poczuem, jak ogarnia mnie spokj. Jeli pisana mi bya mier, zaiste nie miaem nad czym rozmyla. To ja musz dopa ich jako pierwszy. I musi mi si to powie! Wstaem wraz ze wschodem soca i przeszedem si po miecie, przewiesiwszy przez rami skrzane torby z wyniesionymi z zamku kosztownociami. Obejrzaem spor cz Santa Maddalany, ktrej bezdrzewne ulice wyoono setki lat wczeniej rozdrobnionymi kamieniami, a niektre fragmenty bruku pochodziy zapewne z czasw rzymskich. Byo to miasto cudownie spokojne i raczej bogate. Kowale, stolarze i rymarze pracowali ju o tej porze. Widziaem te szewcw, ktrzy wyrabiali zarwno wyborne pantofle, jak i buty robocze. Ogldaem rwnie wytwory jubilerw, snycerzy, kunierzy i lusarzy. Minem niezliczon ilo piknych sklepw. Mona w nich byo zakupi wspaniae tkaniny, ktre najpewniej sprowadzano tu z Florencji, a take koronki i orientalne przyprawy. Rzenicy tymczasem prezentowali sute zapasy wieego misa. Mieciy si tu rwnie winiarnie, notariaty i punkty obsugi epistolarnej. Widziaem poza tym kilku medykw bd, mwic cile, aptekarzy. Przez gwn bram wjeda wz za wozem; zdarzay si nawet mae kraksy, ktre mijaem o tej wczesnej porze, gdy soce nie rozwietlio jeszcze na dobre pokrytych dachwkami domw i wyoonej brukiem ulicy. W kocioach zadzwoniono na msz i obok mnie przemkna chmara czystych i schludnie ubranych dzieci. Potem przeszy dwie grupki ludzi, ktrzy wraz z paroma zakonnikami zmierzali w stron kociow. Te ostatnie pochodziy z dawnych czasw, a na ich frontonach brak byo jakichkolwiek ornamentw. Jedynie w paru niszach dojrzaem figurki witych o pozbawionych wyrazu obliczach. Najwyraniej poatane w wielu miejscach fasady tych wity musiay stawi czoo czstym w tym regionie trzsieniom ziemi. Natknem si rwnie na dwie nie wyrniajce si niczym ksigarnie, w ktrych jakom i wczeniej mniema oprcz (do drogich) modlitewnikw nic ciekawego nie znalazem. Widziaem te dwch kupcw oferujcych przednie towary ze wschodu. Byli tu take sprzedawcy dywanw zarwno krajowych, jak i sprowadzanych prosto z Bizancjum. Handel kwit w najlepsze. Dokoa mnie wytwornie ubrani ludzie afiszowali si swoimi drogimi strojami. Santa Maddalana sprawiaa wraenie osady samowystarczalnej, chocia w obrbie miejskich murw cigle syszao si echo koskich kopyt przybysze skdind to wjedali, to wyjedali. Natrafiem rwnie na pewien zaniedbany i solidnie ufortyfikowany klasztor. Minem jeszcze dwie gospody. Przeciskajc si tocznymi uliczkami, stwierdziem, e w miecie tym s trzy gwne ulice, biegnce rwnolegle w gr i w d wzgrza. Na jednym z kracw Santa Maddalany znajdowaa si brama, przez ktr wszedem do miasta ubiegego wieczora, oraz plac, gdzie handlowano w tej chwili ywnoci. Inn parti municypalnych murw wieczyy ruiny zamku, w ktrym mieszka

niegdy wadca tej osady. Z ulicy widziaem jedynie fragment bezksztatnej masy kamieni, pod ktr jednak na niszych kondygnacjach miecia si teraz siedziba rzdcw miasta. Odnotowaem tam rwnie par niewielkich grot, kilka placykw i stare, rozpadajce si fontanny, w ktrych mimo to cigle bulgotaa woda. Dokoa krztay si stare kobiety z koszykami, opatulone w chusty, chocia powietrze byo ciepe. Widziaem te mode i pikne dziewczta, ktre zalotnie do mnie mrugay. Myl o jakimkolwiek kontakcie z nimi bya mi jednak nad wyraz obca. Po zakoczeniu mszy i rozpoczciu zaj w szkoach, poszedem do kocioa Dominikanw najwikszej i najwspanialszej ze znajdujcych si w pobliu wityni i udawszy si na plebani, zapytaem, czy znajd tu teraz jakiego kapana. Musiaem bowiem przystpi do spowiedzi. Po chwili ukaza si mym oczom mody ksidz; mia na sobie czysty, czarno-biay habit, by przystojny, dobrze zbudowany, o zdrowej cerze i pobonym sposobie bycia. Ogarn wzrokiem moje odzienie, moj szabl. Jego spojrzenie wyraao szacunek, a zatem ksidz w uwaa mnie prawdopodobnie za jak wan person. Zaprosi mnie do niewielkiej izdebki, gdzie miaa odby si spowied. Zachowywa si uprzejmie, bynajmniej nie unienie. Gow jego okalaa niewielka korona zocistych wosw, przycitych bardzo krtko na samym szczycie ysej poza tym czaszki; oczy za mia due i nieco wystraszone. Gdy usiad, ja uklknem przy nim na chodnej posadzce i wyrzuciem z siebie ca sw makabryczn histori. Opowiadaem szybko i bez przerwy, relacjonujc z pochylon gow jedno wydarzenie za drugim: pierwsze niepokojce wypadki, ktre zaciekawiy mnie i wprawiy w zalknienie; tajemnicze, urywane sowa mojego ojca; wreszcie sam atak na nasz zamek i mier prawie wszystkich znajdujcych si w nim ludzi. Gdym opowiada o mym bracie i siostrze, zaczem gestykulowa jak optany, krelc w powietrzu ksztat gowy mojego braciszka, dyszc, jakbym nie mg zapa powietrza. Dopiero po wyrzekniciu ostatnich sw uniosem wzrok i zobaczyem, e mody ksidz posya mi z gry spojrzenie pene osupienia i najczystszej zgrozy. Nie wiedziaem, jak mam to rozumie. Taki sam bowiem wyraz twarzy mgby mie czowiek bojcy si tego czy innego owada lub przeraony nadcigajcym ku niemu batalionem okrutnych mordercw. A czeg, na mio bosk, si spodziewaem? Posuchaj mnie, ojcze rzekem. Wystarczy tylko, e polesz kogo na t gr, a przekonasz si o prawdziwoci mych sw. Wzruszyem ramionami i rozoyem rce w bagalnym gecie. To wszystko. Polij tam kogo. Niczego stamtd nie ukradziono, niczego nie wywieziono, jedynie ja zabraem kilka rzeczy. Udaj si tam, zaklinam. Rcz, e wszystko znajduje si tam w nie zmienionym stanie, chyba e kruki i myszoowy zebray si

na odwag, aby poczyni tam wasne porzdki. Ksidz milcza. Na jego modym obliczu pulsowaa krew, usta mia rozchylone, a z oczu bi wyraz zdumienia i rozpaczy. Byo to dla zaprawd a nazbyt fantastyczne. Ten modzik najpewniej dopiero co opuci seminarium i sysza jak dotd jedynie wyznania zakonnic spowiadajcych si z nieczystych myli. Moe te raz do roku przychodzili do niego mczyni, aby poskary si na grzeszno ciaa, albowiem wasne ony przymusiy ich wanie do wypenienia maeskich obowizkw. Ogarn mnie gniew. Obowizuje ci tajemnica spowiedzi powiedziaem, starajc si zachowa cierpliwo. Pilnowaem si take, by nie przybiera nadmiernie paskiego tonu, gdy ksia nader czsto skaniali mnie do takiej postawy. Ich gupota potrafia wyprowadzi mnie z rwnowagi. Udziel ci jednak pozwolenia, by nadal tej tajemnicy dochowujc, wyekspediowa posaca na opisan przeze mnie gr... Synu, zali sam nie pojmujesz? W jego niskim gosie syszao si zaskakujc stanowczo i pewno siebie. Tych zbjcw mogli wszak nasa tam sami Medyceusze. Nie, nie, nie, ojcze oponowaem, krcc gow. Widziaem, jak tej kobiecie odpada rka. Sam zreszt t rk odciem. Powiadam: widziaem, jak ta koczyna na powrt zrasta si z ciaem. To byy demony. Wierz mi, prosz. Te stwory to wiedmy z pieka rodem, i nazbyt s liczne, bym mg z nimi walczy sam. Potrzebna mi pomoc. Brak nam czasu na wtpliwoci. Nie mamy czasu na racjonalne skrupuy. Tu trzeba dominikanw! Potrzsn gow bez najmniejszego wahania. Odchodzisz od zmysw, synu powiedzia. Jestem pewien, e przytrafio ci si co strasznego i ty w to wszystko gboko wierzysz. Ale w rzeczywistoci to si nie zdarzyo. Poniosa ci wyobrania. Wiesz dobrze, i jest wrd nas wiele staruszek, umiejcych podobno rzuci urok... Wiem przerwaem. Umiem natychmiast rozpozna normalnego alchemika albo zwyczajn czarownic. Tutaj nie chodzi o uliczn magi, ojcze. Powiadam ci: tamte demony pozabijay wszystkich mieszkacw zaniku i okolicznych wsi. Nie umiesz tego zrozumie? I znowu zasypaem go garci makabrycznych szczegw. Opowiedziaem, jak Urszula wesza przez okno do pokoju w gospodzie, lecz mwic to, zrozumiaem nagle, e tylko pogarszam spraw. No c ten mody ksiulo mg sobie pomyle, e w sennym koszmarze po prostu nawiedzi mnie sukub. Cay mj wysiek pozbawiony by zatem jakiegokolwiek sensu. Serce kuo mnie w piersi, a cae ciao oblewa pot. Traciem czas. Udziel mi rozgrzeszenia, ojcze powiedziaem. Mam do ciebie prob rzek ksidz i dotkn mojej rki. Jego do draa, a

cay wygld zdradza jeszcze wiksz konfuzj ni wczeniej. Sprawia przy tym wraenie szczerze zatroskanego o stan mojej duszy. O co chodzi? spytaem chodno. Chciaem natychmiast std wybiec. Musiaem znale jaki klasztor! Albo przynajmniej ktrego z yjcych w tym miecie alchemikw. Z pewnoci mogem odszuka tu czeka obeznanego z pracami na temat Hermesa Trismegistosa, z dzieami Laktancjusza bd witego Augustyna; jednym sowem kogo, kto dysponowa jak wiedz o demonach. Czytae witego Tomasza z Akwinu? zapytaem o pierwszego demonologa, jaki przyszed mi do gowy. Ojcze, on nieustannie rozprawia o demonach. Czy mylisz, e rok temu ja sam bym w to wszystko uwierzy? Mniemaem wtedy, e czary to domena poktnych oszustw. A ja naprawd widziaem demony! Nie mogem si powstrzyma. Gadaem dalej: Ojcze, w Summie teologii, w ksidze pierwszej, wity Tomasz mwi nam o upadych anioach. Niektrym z nich pozwolono znale si tu, na ziemi, aby i one mogy stanowi cz naturalnego porzdku rzeczy. One s tutaj, ojcze, wolno im dziaa i kusi czowieka, roznoszc dokoa piekielne ognie! To wszystko jest u witego Tomasza. One tu s. I posiadaj... posiadaj... powok zupenie dla nas niepojt. Tako rzecze Summa. Ksiga ta mwi rwnie, e anioowie maj ciaa przekraczajce zdolnoci naszego rozumienia! I w co takiego obleczona jest wanie ta kobieta! Prbowaem przypomnie sobie tok wywodu Akwinaty. Przytaczaem jego sowa po acinie. To stworzenie tak wanie posiada istot! To tylko forma, ograniczona forma, ktrej wprawdzie nie umiem ogarn, ale naprawd j widziaem. Wiem, e tak jest, bo wiadcz o tym rwnie jej czyny. Unis do, aby ostudzi moj gorczk. Synu, prosz powiedzia. Pozwl, e twoimi wyznaniami podziel si teraz z proboszczem. Rozumiesz chyba, e jeli to uczyni, bdzie on rwnie zobowizany dochowa tajemnicy spowiedzi. Pozwl zatem, e go tutaj sprowadz i powtrz mu twoje sowa. Wtedy poprosz go, by sam z tob porozmawia. Rozumiesz przecie, i nie uczyni tego bez twej uprzedniej zgody. Tak, wiem odrzekem. A na c si to zda? Niechaj wic ujrz owego proboszcza. Zachowywaem si zbyt wyniole, by nie rzec: arogancko. Byem wyczerpany. Z typow dla woskich arystokratw manier traktowaem tego prowincjonalnego ksidza jak sucego. A by to wszak suga boy, ktremu winienem okaza cho troch szacunku. Miaem nadziej, e jego zwierzchnik posiada wiksz ode wiedz i erudycj. Jak atoli rozumie ma ten, kto adnej z tych rzeczy nie widzia? Na krtk chwil powrci do mnie wyrany obraz zafrasowanej twarzy ojca w nocy poprzedzajcej atak demonw. Ogarn mnie niewysowiony bl. Przepraszam, ojcze zwrciem si do modego ksidza. Wzdrygnem si, prbujc zdusi w sobie to wspomnienie, ktre wpdzao mnie na powrt w poczucie rozpaczy i beznadziei. Opady mnie myli, dlaczego przyszo nam pdzi ywot na tym wiecie i jakiemu celowi nasze ycie ma suy.

Nastpnie dotary do mnie sowa mej eleganckiej drczyciel-ki, jej znkany gos, ktrym ubiegej nocy powiedziaa mi, e te bya ongi moda, e bya odwana i zdecydowana. C moga mie na myli, mwic o sobie takim smutnym tonem? Ponownie zagbiem si w rozwaania witego Tomasza. Zali nie orzeczono tam, i demony trwaj niezmiennie w nienawici do wszystkich ludzi? Zali nigdy nie porzucaj one pychy, ktra przywioda je do grzechu? Opis ten nie przystawa do zmysowej i pontnej istoty, z ktr miaem obecnie do czynienia. Ale to jest szalestwo pomylaem. Zaczynam jej wspczu, a ona tego wanie pragnie. Musiaem w cigu pozostaych mi jeszcze godzin dziennych powzi plan jej ostatecznego unicestwienia. Tak, ojcze, jeli taka jest twoja wola powiedziaem. Ale najpierw mnie pobogosaw. Moje sowa wyrway go z penego troski zamylenia. Wyglda na wystraszonego. Bez zwoki udzieli mi bogosawiestwa i rozgrzeszenia. Uczy to, co uwaasz za suszne rzekem. Tak, popro proboszcza, aby zechcia si ze mn zobaczy. A to... Na koci. Podaem mu kilka dukatw. Ksidz wpatrywa si w pienidze, nie biorc ich jednak do rki. Patrzy na te monety jak na arzcy si wgiel. We to, ojcze. To wcale niemaa sumka. We to. Nie, poczekaj tu... Albo nie... Wyjd do ogrodu. Ogrd by przeliczny. Znajdowaa si tam niewielka grota, z ktrej po prawej stronie rozciga si widok na wznoszce si ku zamkowi miasto, dalej za, ponad murami, widniao dugie pasmo gr. Zauwayem tam ponadto stary posg witego Dominika, fontann, awk oraz kamie z wyryt na nim inskrypcj tyczc si jakiego cudu. Usiadem na awce. Powiodem wzrokiem po oywczym bkicie nieba pokrytego gdzieniegdzie dziewiczo biaymi chmurami. Staraem si odzyska rwnowag ducha. Czybym popad w obd? mylaem. Wszak to aosne. Proboszcz wystraszy mnie, wyaniajc si nagle z niskich, ukowato sklepionych drzwi plebanii. By to podstarzay ju czowiek, prawie zupenie ysy, z maym, szerokim nosem i duymi ognistymi oczami. Tu za nim wbieg modszy ksidz. Wyjed std zwrci si do mnie szeptem proboszcz. Opu nasze miasto i adnemu z jego mieszkacw nie opowiadaj takich rzeczy, rozumiesz? Co takiego? zapytaem. To tak pociech mi niesiesz? Proboszcz dysza z wciekoci i patrzy na mnie ponurym wzrokiem. Ostrzegam ci. Przed czym? spytaem, nawet nie wstajc z awki. Obowizuje was tajemnica spowiedzi. Co mi zrobicie, jeli zostan? Nie musz niczego robi! powiedzia proboszcz. Odejd std wraz ze swoj niedol... urwa, jakby wpad w zakopotanie, jak gdyby zacz aowa wasnych sw. Zacisn zby, odwrci wzrok, po czym znowu na mnie spojrza. Wyjed, choby przez wzgld na siebie samego wyszepta. Popatrzy na modego ksidza. Wyjd std powiedzia do niego. Sam z nim porozmawiam. Mody ksidz by przeraony. Natychmiast wyszed z ogrodu. Spojrzaem na

proboszcza. Wyjed std wyrzek swoim niskim, zowrogim gosem; dolna warga cofna mu si nieznacznie, odsaniajc jego zby. Wyjed z naszego miasta. Wyjed z Santa Maddalany. Spojrzaem na niego z chodn pogard. Ksidz wie o ich istnieniu, prawda? spytaem cicho. Oszalae. Ty oszalae! powiedzia. Jeeli opowiesz o demonach ludziom z naszego miasta, spal ci tu na stosie jako czarownika. Mylisz, e tak si nie stanie? W jego oczach czaia si nienawi, bezwstydna nienawi. Och, kapanie potpionych odrzekem. Jeste w komitywie z szatanem. Odejd! warkn. Podniosem si z awki i popatrzyem na jego nabrzmiae oczy, na jego wydte, zmczone usta. Nie wa si, ojcze, zama tajemnicy spowiedzi powiedziaem. Bo inaczej ci zabij. Sta nieruchomo, wpatrujc si we mnie. Posaem mu chodny umiech i wszedem do refektarza. Proboszcz rzuci si za mn; bulgota jak kipica w garnku woda: Ty nic nie rozumiesz. Oszalae. Masz przywidzenia. Ja tylko prbuj oszczdzi ci przeladowa. Kiedym doszed do drzwi kocioa, odwrciem si i przez dusz chwil wpatrywaem si w niego milczco. Rzeke, co rzec mi chciae powiedziaem. Jeste okrutny. Pamitaj wszake o moich sowach. Jeeli zamiesz tajemnic spowiedzi, ja ani chybi ci zabij. By teraz rwnie wystraszony jak wczeniej mody ksidz. Przez dug chwil patrzyem na otarz, ignorujc proboszcza, zapominajc o jego tu obecnoci. Umys mj udawa sam przed sob, e zalgy si w nim jakie myli, e snuje jakie plany, podczas gdy prbowaem jedynie przeczeka t chwil. Nastpnie przeegnaem si i wyszedem z kocioa. Ogarna mnie rozpacz. Chodziem potem po miecie, ktre zdawao mi si teraz najpikniejszym zaktkiem na wiecie: wszyscy radonie pracowali, ulice byy czyste, pod kadym oknem znajdoway si gustowne korytka z kwiatami, a piknie odziani ludzie zajmowali si swoimi sprawami. Santa Maddalana jawia mi si jako najczystsza osada na wiecie, a jej mieszkacy jako najszczliwszy lud na ziemi. Kupcy gorliwie oferowali mi swoje towary, lecz nie byli w tym natrtni. Mimo to ycie w tym miecie musiao by poniekd nudne. Nie dostrzegem tam, na przykad, nikogo w moim wieku. W ogle dzieci byo tam bardzo mao. C miaem pocz? Dokd si uda? Czego szuka? Nie znaem odpowiedzi na te pytania. Rozgldaem si czujnie dokoa, poszukujc dowodw na obecno demonw. Skoro Urszula mnie tu nie znalaza, to moe ja znajd j tutaj. Na sam myl o tej kobiecie cae me ciao przenika chd, ktremu towarzyszy napad podania. Ogldaem jej piersi, czuem jej smak i przez uamek sekundy znowu

widziaem pokryt kwiatami k. Nie! Pomyl. Poczy jakie plany. Jeli za chodzi o Santa Maddalan, to niezalenie od wiedzy bd niewiedzy proboszcza, w tym tchncym zdrowiem miecie nie mogo by adnych demonw. Rozdzia 5 Cena pokoju i cena zemsty Kiedy upa osign tego dnia swe apogeum, poszedem do gospody, aby solidnie si posili. Usiadem samotnie na okratowanej werandzie, upikszonej przez cudnie kwitnc wistari. Gospoda leaa po tej samej stronie miasta co koci Dominikanw i z niej rwnie rozciga si pikny widok na miasto i gry. Zamknem oczy, oparem okcie o blat stou, zoyem donie i poczem si modli. Powiedz mi, Boe, co mam czyni. Uka mi, co czyni naley. W moim sercu zapanowa spokj. Czekaem, rozmylaem. Jakie miaem opcje? Zanie sw histori do Florencji? A kt w to uwierzy? Zwrci si z tym do samego Cosima? Cho wielce podziwiaem Medyceuszy i darzyem ich wielkim szacunkiem, musiaem wzi pod uwag jeden fakt: z mojej rodziny przeyem tylko ja; i tylko ja mogem roci sobie prawa do majtku zoonego w Banco Medici. Cosimo nie podwayby raczej mej tosamoci mego podpisu, mojej twarzy. Wydaby mi wszystkie skarby rodzinne, lecz czy uwierzyby w opowieci o demonach? Zamknito by mnie na cztery spusty. Albo spalono by mnie na stosie jako czarownika. Byo to cakiem moliwe; mao prawdopodobne, ale moliwe. W takim miecie rozogniona tuszcza, podjudzona przez miejscowego klech, mogaby szybko zgotowa mi taki los. I nie byby to bynajmniej przypadek odosobniony. Gdym o tym rozmyla, wniesiono mj posiek, skadajcy si ze wieych owocw oraz gotowanej baraniny z sosem pieczeniowym. Zamoczyem wanie kawaek chleba i zaczem je, gdy podeszo do mnie dwch mczyzn. Zapytali, czy mog si przysi i zafundowa mi czar wina. Jeden z nich by franciszkaninem. Wyglda na czowieka o agodnym usposobieniu i co zdawao mi si logiczne sprawia wraenie biedniejszego od dominikanw. Towarzyszy mu podstarzay jegomo o maych byszczcych oczkach i dugich biaych brwiach, sztywnych jakby wzmocniono je klejem; prezentowa si jak przebrany za elfa aktor, majcy rozbawi dzieci. Widzielimy, jak wchodzisz do kocioa Dominikanw powiedzia uprzejmie i cicho franciszkanin, umiechajc si w moj stron. Wychodzc, nie wygldae na wniebowzitego. Zamruga. Sprbuj moe zwrci si do nas. Rozemia si, jakby artowa tylko dobrotliwie, nawizujc do zadawnionego sporu midzy tymi dwoma zakonami. Wygldasz na modzieca o przyzwoitym pochodzeniu. Pochodzisz z Florencji? zapyta.

Tak, ojcze, jestem w podry odparem nie wiem wszake, dokd zmierzam. Zatrzymaem si tu na pewien czas. Mwiem z penymi ustami, lecz gd nie pozwala mi na przerwanie konsumpcji. Sidcie, prosz. Chciaem wsta, ale oni szybko usiedli obok. Kupiem kolejny dzban czerwonego wina. C, trudno by znale pikniejszy zaktek odezwa si niski staruszek, ktry sprawia wraenie bardzo czujnego. i dlatego te jestem tak bardzo kontent, i Bg zechcia powoa mego syna, by suy w tutejszym kociele. Dziki temu reszt swych dni moe spdzi na onie rodziny. Rozumiem. Jestecie ojcem i synem. Owszem odpar ojciec. Nigdym nawet nie marzy, e dla naszego miasta nastan a tak dobre czasy. To niemal cud. To cud, to boe bogosawiestwo potwierdzi ksidz niewinnym i szczerym gosem. To istny cud. Doprawdy? Wyjanijcie mi zatem, na czym on niby polega. Przesunem w ich stron talerz z owocami, lecz oni powiedzieli, e s ju po obiedzie. Za moich czasw rzek ojciec mielimy si chyba czym trapi, lecz teraz? W Santa Maddalanie panuje absolutne wrcz szczcie. Tu nigdy nie dzieje si nic zego. To prawda przytakn ksidz. Wiesz wa... Pamitam trdowatych, ktrzy mieszkali kiedy pod miejskimi murami. Ju ich tu nie ma. Poza tym trafiali si te niesforni modziecy, przysparzajcy nam sporo kopotw. Byli plag prawie kadego miasta. Ale teraz? W caej Santa Maddalanie ani w adnej z okolicznych wiosek nie napotkasz ni jednego zoczycy. Tak jakby ludzie z caego serca ponownie oddali si Bogu. Tak powiedzia osobliwie wygldajcy staruszek; pokrci gow. Poza tym Bg by dla nas litociwy rwnie w wielu innych sferach. Znowu jak wczeniej, w obecnoci Urszuli poczuem ciarki na plecach, lecz tym razem nie byy one przyjemne. W jakich sferach, jeli mona? zapytaem. No, rozejrzyj si wa dokoa odrzek staruszek. Widziae tu ludzi kalekich? Albo upoledzonych na umyle? Kiedy ja byem dzieckiem, ba, kiedy dzieckiem bye ty, mj synu zwrci si do ksidza bkay si tutaj nieszczsne dusze, znieksztacone ju w onie matki albo ze schorzaym od urodzenia umysem. Trzeba byo na nie uwaa. Pamitam czasy, gdy u bram naszego miasta zawsze byli jacy ebracy. Teraz za ich tutaj nie ma, i to od wielu ju lat. Zadziwiajce powiedziaem. I prawdziwe przytakn zamylony ksidz. Wszyscy ciesz si u nas dobrym zdrowiem. To dlatego ju dawno wyjechay std zakonnice. Widziae ten nieczynny szpital? I podmiejski klasztor, rwnie od lat opustoszay? Myl, e pomieszkuj tam teraz owce naszych rolnikw. Nikt nigdy nie choruje? spytaem. Ludzie choruj rzek ksidz, sczc swe wino wolno i wstrzemiliwie

ale nie cierpi. Nie tak jak dawniej. Jeli kto ma opuci ten wiat, robi to raczej szybko. Tak, to prawda. Bogu niech bd dziki potwierdzi staruszek. A kobiety cign ksidz miewaj tu szczliwe poogi. I nie uginaj si pod jarzmem zbyt wielu dzieci. Och, rodzi si tu wiele takich, ktre Bg wzywa do siebie ju w pierwszych tygodniach ycia. C, taka jest dola kadej matki. Szczciem na og nasze rodziny s do niewielkie. Spojrza na ojca. Moja biedna matka miaa nas w sumie dwadziecioro. Teraz to si przecie nie zdarza, prawda? May staruszek wypi pier i umiechn si z poczuciem dumy. Tak, sam em wychowa ca dwudziestk. Wielu z nich poszo ju w swoj stron i nie wiem nawet, co stao si z... niewane. Tak, rodziny s tu obecnie do mae. Ksidz popad w lekkie zakopotanie. Moe Bg raczy udzieli mi kiedy wiedzy na temat losu moich braci. Och, zapomnij o nich powiedzia staruszek. Roznioso ich po wiecie, jeli mona zapyta? rzekem pgosem, spogldajc niewinnie na ojca i syna. Byli nieudani mrukn ksidz, krcc gow. Ale na tym polega nasze szczcie: ludzie nieudani nas opuszczaj. Doprawdy? spytaem. May staruszek podrapa si po rowej czaszce. Mia dugie, rzadkie, siwe wosy, sterczce na wszystkie strony wiata. Pasoway do jego brwi. Wiesz, synu, prbuj sobie przypomnie powiedzia co si stao z tymi biednymi kalekami... pamitasz... z brami, co urodzili si z takimi marnymi nogami... Tomasso i Felix podpowiedzia ksidz. Tak. Zabrano ich na leczenie do Bolonii. Tako zrobiono z biednym chopcem Bettiny, ktry urodzi si bez rk, pamitasz? Tak, tak, oczywista. Mamy kilku medykw. Czyby? A na czym polega ich zadanie? dopytywaem si pgosem. A rada miejska, gonfalonier? Gonfalonierem nazywano gubernatora Florencji, czowieka, ktry przynajmniej nominalnie odpowiedzialny by za rzdzenie. Mamy specjalny koszyczek odpar ksidz i wycigamy z niego co pewien czas sze lub osiem nazwisk. Ale tutaj naprawd niewiele si dzieje. Nikt si nie kci. Podatkami zajmuj si kupcy. Wszystko idzie jak po male. Staruszek o wygldzie elfa rozemia si nagle. Och, my nie mamy tu adnych podatkw! owiadczy. Ksidz spojrza na ojca, jakby ten powiedzia co, czego mwi nie naley. Znowu popad w zakopotanie. No nie, papo zwrci si do staruszka mamy podatki, ale... niskie. W istocie, szczliwi z was ludzie przyznaem zgodnie, udajc, e przyjmuj do wiadomoci ten mao wiarygodny obraz ycia w Santa Maddalanie. A ten okropny Oviso, pamitasz go? zapyta ksidz swego ojca, a potem popatrzy na mnie. On to naprawd nie domaga na umyle. O mao nie zabi swojego syna. Postrada zmysy, rycza jak byk. Przejeda tdy wdrowny medyk, ktry mia zabra go do Padwy. A moe chodzio o Asy?

Rad jestem, e tu nie wrci odrzek staruszek. Doprowadza do szau cae nasze miasto. Przygldaem si bacznie obydwu mczyznom. Czyby mwili to wszystko powanie? A moe ich sowa kryy jak tajemnic? Wydawao mi si, e raczej niczego przeciwko mnie nie knuj. Tymczasem ksidza ogarniaa coraz wiksza melancholia. Osobliwe s cieki Paskie stwierdzi. Tak, wiem, e to powiedzenie brzmi inaczej. Nie prowokuj Wszechmogcego! skarci go ojciec, dopijajc wino. Czym prdzej dolaem wina swoim rozmwcom. Ten may niemowa? odezwa si jaki gos. Uniosem wzrok. By to waciciel gospody. Sta z domi na biodrach, w fartuchu nacignitym na wypuky brzuch, a w rce trzyma tac. Zakonnice zabray go ze sob, prawda? zapyta. Wrciy po niego, tak myl odrzek ksidz. By ju bardzo zaniepokojony; co go najwyraniej martwio. Karczmarz zabra oprniony przeze mnie talerz. Najbardziej wystraszya nas duma szepn mi do ucha. Mina ju, wierz mi, wa, prosz, bo inaczej nie wymwibym tego wyrazu. Na jego dwik ludziska kiedy zmykali std w te pdy. Nie, te wszystkie rodziny, ktre wybyy z naszego miasta dziki doktorom i wdrownym zakonnikom. Wszystkich zabrano do szpitala we Florencji. Ofiary dumy? Do Florencji? zapytaem z niedowierzaniem. Kto w takim razie pilnowa tu miejskich bram i ktrdy oni si tu dostali? Franciszkanin wpatrywa si we mnie przez chwil, jak gdyby dozna wanie gbokiego wstrzsu. Karczmarz cisn rami ksidza. yjemy w szczliwych czasach powiedzia. Tskni tylko za procesjami do klasztoru... One te si nie odbywaj... To jasne... Ale nigdy nie byo nam lepiej ni teraz. Mj wzrok przenis si z karczmarza na ksidza, ktry znowu si we mnie wpatrywa. Wydawao mi si, e dr mu kciki ust. By niedokadnie ogolony, mia wsk szczk, a jego poorana bruzdami twarz ponownie zrobia si smutna. Staruszek powiedzia nagle, e niedawnymi czasy zapada na dum pewna wiejska rodzina, lecz zawieziono j do Lukki. Stao si tak dziki szczodrobliwoci... Kt to by, synu, nie pomn... A czy to ma znaczenie? powiedzia karczmarz. Signore zwrci si do mnie. Moe wina? Dla moich goci. Wskazaem rk ojca i syna. Na mnie ju najwyszy czas. Musz zapozna si z ofert tutejszych ksigarzy. Mgby, wa, tutaj zosta owiadczy nagle ksidz mikkim, acz penym przekonania gosem, wpatrujc si we mnie ze zmarszczonymi brwiami. To zaiste dobre dla ciebie miasto, a nam przydaby si kolejny uczony, lecz... C, jestem czowiekiem do modym powiedziaem i przeoyem nog przez awk, gotujc si do wyjcia. Nie ma tu ludzi w moim wieku, prawda? No, oni std wyjedaj odrzek staruszek. Kilku by si pewnie znalazo, lecz oni pracuj u swoich ojcw. Nie, nie mamy tutaj adnych nicponi. Nie, mody czowieku,

tutaj ich nie uwiadczysz. Ksidz przypatrywa mi si, jak gdyby nie sysza wcale sw ojca. Tak, a ty jest czek mody i ksztacony powiedzia z nie ukrywanym niepokojem. Widz to i sysz w twoim gosie. Wszystko w tobie jest pene wiedzy i uczonoci... urwa. Tusz, i wkrtce nas opucisz, nieprawda? A powinienem? zapytaem. Czy moe winienem tu zosta? Staraem si mwi agodnie, nie popada w grubiaski ton. Ksidz uraczy mnie pumiechem. Nie wiem odrzek, po czym znowu oblicze jego przybrao wyraz ponury, ba, wrcz tragiczny. Niech Bg ma ci w swojej opiece wyszepta. Pochyliem si ku niemu. Widzc to, karczmarz odwrci si dyskretnie i zaj si swoimi sprawami. Stary elf mamrota co do swojego wina. Co ci si, ksie, stao? spytaem szeptem. Czy temu miastu powodzi si a za dobrze? Ruszaj w drog, synu rzek ze smutkiem w gosie. Ja rwnie bym std wyjecha, ale zoyem przysig posuszestwa, no i tutaj w kocu jest mj dom, tutaj siedzi mj ojciec, a reszt pochon szeroki wiat. Ton ksidza sta si nagle surowy. Tak mi si przynajmniej wydaje. Na twoim miejscu nie zostawabym tutaj. Kiwnem gow. Osobliwie wygldasz, synu szepn. Nasze gowy w dalszym cigu niemal stykay si ze sob. Za bardzo si wyrniasz. Jeste przystojny, odziany w aksamity, poza tym twj wiek... Nie jeste ju przecie dzieckiem... Tak, rozumiem. W tym miecie nie ma zbyt wielu modych ludzi, przynajmniej takich, co zadaj pytania. Jedynie staruszkowie, konformici i tacy, ktrzy po prostu nie chc widzie peni obrazu. Nie odpowiedzia na ten popis retoryki z mojej strony, a ja zaczem aowa swoich sw. W tej krtkiej mowie przedar si na powierzchni mj bl i gniew. Odraajce! Byem sam na siebie zy. Ksidz zagryz warg, zaniepokojony moim stanem, wasnymi frasunkami lub problemami nas obu. Dlaczego tu przyby? zapyta szczerze, a nawet z pewn trosk w gosie. Ktrdy jechae? Podobno zjawie si u nas noc. Ale noc z tego miasta nie wyjedaj. Jego szept by ju prawie niedosyszalny. Nie martw si o mnie, ksie odrzekem. Prosz tylko o modlitw. To powinno wystarczy. Zauwayem w nim ten sam rodzaj strachu, ktry objawia mody dominikanin. Wiek jego atoli, zmarszczki i wilgotne od wina usta sprawiay, e przeraenie tego ksidza tchno swoist niewinnoci. Wyglda na zmczonego istnieniem rzeczy, ktrych nie jest w stanie ogarn umysem.

Wstaem i chciaem ju odej, lecz ksidz chwyci mnie za rk, a ja nachyliem ucho do jego ust. Mj chopcze powiedzia. Jest co... Co... Wiem, prosz ksidza odrzekem. Poklepaem go po doni. Nie, nie wiesz. Posuchaj. Jed gwnym traktem wiodcym na poudnie, nawet jeli nie jest ci to po drodze. Nie kieruj si na pnoc. Nie jed wsk drog na pnoc. Dlaczego? spytaem. Ksidz nagle zwolni ucisk. Wyglda na poraonego jak ponur myl. Dlaczego? szepnem mu prosto do ucha. Bandyci powiedzia, nie patrzc ju na mnie. Rozbjnicy, ktrzy maj ten trakt w swoim wadaniu. Ka ci paci za przejazd. Jed na poudnie. Odwrci si ode mnie i podj rozmow ze swoim ojcem, wytykajc mu co agodnym tonem, jakby zapomnia o mojej obecnoci. Wychodzc z gospody na pust ulic, zastanawiaem si nad zdumiewajcym ostrzeeniem ksidza. Jacy bandyci? mylaem. Wiele sklepw zamkno swoje podwoje tak tu widocznie czyniono zawsze poobiedni por. Wiszca u pasa szabla waya chyba ton; wino wprawio mnie w lekk gorczk, a w gowie szumiao mu od usyszanych tego dnia sw. Dobrze mylaem. W tym miecie nie ma chopcw w moim wieku, jak rwnie kalek, ludzi upoledzonych umysowo, osb chorych czy niechcianych dzieci! A droga na pnoc to rewir niebezpiecznych bandytw. Szybkim krokiem przemierzyem miasto i wyszedem przez szeroko otwart bram. Od razu poczuem jak najbardziej upragniony powiew wieego wiatru. Dokoa mnie cigny si bujne, zadbane pola uprawne, jak rwnie winnice, sady i skupiska chopskich domostw. Tych piknych widokw nie mogem uwiadczy, gdym ciemn noc do tego miasta przybywa. Co si za tyczy drogi na pnoc, nie widziaem jej ze wzgldu na zasaniajce j ogromne fortyfikacje na pnocnych kracach Santa Maddalany. Na jednym z grskich stokw znajdoway si ruiny klasztoru eskiego, a nieco niej w kierunku zachodnim wida byo pozostaoci po klasztorze mskim. Tak przynajmniej suponowaem. W cigu godziny dotarem do jednej ze wsi, gdzie chopi uraczyli mnie kubkiem chodnej wody. W rzeczy samej by to istny raj. adnych odmiecw, adnych opryszkw najspokojniejszy zaktek tego wiata, gdzie wszystkie dzieci s zdrowe i szczliwe. Rozbjnicy wynieli si z okolicznych lasw wiele lat temu. Rzecz jasna, naleao zachowa ostrono, lecz miasto dysponowao wystarczajc si, aby utrzyma tu spokj i porzdek. A co z drog wiodc na pnoc? zapytaem. aden z rolnikw nic na ten temat nie wiedzia. Gdym dopytywa si o los ludzi chorych, kalekich i rannych, niezmiennie otrzymywaem t sam odpowied. Ten czy inny lekarz lub ksidz (albo te zakonnicy bd mniszki) zabrali ich do wikszego miasta. Szczegw chopi nie pamitali.

Do Santa Maddalany wrciem grubo przed zmierzchem. Zrobiem do systematyczny obchd po sklepach, przygldajc si wszystkiemu uwanie, tak, by nie wzbudzi niczyich podejrze. Oczywicie nie byem w stanie spenetrowa w caoci choby jednej ulicy tego miasta, lecz postanowiem wykorzysta ten czas jak najlepiej. W ksigarniach przegldaem stare wydania Ars Grammatica i Ars Minor oraz wielkie i pikne edycje Biblii, ktre pozwolono mi wzi do rki dopiero, gdym poprosi o wyjcie ich z zamknitych regaw. Jak mgbym uda si std na pnoc? zapytaem znudzonego ksigarza, ktry siedzia oparty na okciu i przyglda mi si sennym wzrokiem. Na pomoc? Tam nikt nie jedzi odpar, ziewajc mi prosto w twarz. Mia na sobie eleganckie ubranie, ani razu nie cerowane, i nowe buty z najprzedniejszej skry. Suchaj, wa, mam tu wiele lepszych tytuw doda, zmieniajc temat. Udawaem, e mnie to interesuje, po czym wyjaniem mu uprzejmym tonem, i wszystkie te ksiki albo ju mam, albo nie sami one potrzebne. Tak czy inaczej, podzikowaem za pomoc. Nastpnie skierowaem swe kroki do tawerny, w ktrej toczya si wanie haaliwa gra w koci. Potem przeszedem przez dzielnic piekarzy, gdzie moje nozdrza delektoway si smakowitym zapachem chleba. Nigdy jeszcze nie czuem si tak bardzo samotny, jak wanie wtedy pord wesoego rozgwaru mieszkacw Santa Maddalany, gdym cigle sysza t sam opowie: tu jest bezpiecznie, szczliwie i bogo. Krew taa mi w yach na myl o nadcigajcym zmroku. Zastanawiaem si, w czym tkwi tajemniczo prowadzcej na pnoc drogi. Wyjwszy ksidza, nikt nawet nie unis brwi, gdy dopytywaem si o ten wanie kierunek. Mniej wicej na godzin przed zapadniciem zmierzchu wszedem do sklepu z florenckim jedwabiem i koronkami. W przeciwiestwie do pozostaych kupcw wacicielka tego przybytku zniecierpliwia si moj jaow dla w nim obecnoci, bo nie naleaem przecie do osb bez grosza. Dlaczego zadajesz, wa, tyle pyta? zwrcia si do mnie zmczonym gosem. Mylisz, e atwo jest opiekowa si chorym dzieckiem? Rzu no tylko okiem tutaj. Patrzyem na ni jak na pomylon. Po chwili jednak dotaro do mnie znaczenie jej sw. Wsunem gow midzy zason na drzwiach i ujrzaem zoonego gorczk malca, ktry spa w maym brudnym eczku. Mylisz, e to atwe? Rok za rokiem przemija, a ona wcale nie dobrzeje. Przykro mi odparem. Ale jak mona temu zaradzi? Kobieta rzucia swoj robtk i odoya ig. Najpewniej stracia ju ostatki cierpliwoci. Jak mona zaradzi? To ty, wa, niby tego nie wiesz? wyszeptaa. Ty, taki bystry modzieniec! Zagryza warg. Ale mj m powtarza: Nie, jeszcze nie, i tak to si cignie dalej. Wrcia do swoich zaj, co tam do siebie mamroczc. Ja za prbujc ukry swe

przeraenie, czym prdzej wyszedem z jej sklepu. Odwiedziem jeszcze dwch innych kupcw, lecz nic szczeglnego mnie nie spotkao. W trzecim ze sklepw zastaem z kolei pewnego zwariowanego staruszka oraz dwie jego crki, ktre usioway powstrzyma go przed zdarciem z siebie odzienia. Pomog wam powiedziaem. Wsplnymi siami usadzilimy starego na krzele i naoylimy mu przez gow koszul. W kocu przesta wydawa z siebie nieartykuowane dwiki, cho lina dalej leciaa mu z ust. Dziki Bogu to ju nie potrwa dugo rzeka jedna z crek, ocierajc czoo. Pan zlituje si nad nami. Dlaczego nie potrwa dugo? zapytaem. Spojrzaa na mnie, odwrcia wzrok i znowu na mnie spojrzaa. Och, jeste, signore, nietutejszy, wybacz mi, prosz. I taki mody. Kiedy tu wszed, pomylaam, e jeste jeszcze chopcem. A tu... Bg si zlituje. On jest ju bardzo stary. Hm... Rozumiem odparem. Patrzya na mnie chodnym, przenikliwym wzrokiem, jakby jej oczy wykonano z metalu. Ukoniem si i wyszedem. Staruszek znowu zacz zrywa z siebie koszul, a druga z sistr, dotychczas milczca, wymierzya mu policzek. Wzdrygnem si, lecz nie zawrciem. Chciaem zobaczy jak najwicej w czasie, ktry pozosta mi przed zmierzchem. Minwszy spokojn dzielnic krawcw, znalazem si w sektorze handlarzy porcelan, gdzie dwch mczyzn toczyo gony spr o ozdobne tace urodzinowe. Na owych tacach kadziono ongi noworodki tu po wyjciu ich z ona matki. W moich atoli czasach przedmioty te dawano w prezencie rodzicom ju po tym, jak dziecko przyszo na wiat. Byy to due pmiski, przyozdobione wymylnymi malunkami o tematyce rodzinnej i domowej, w tym za sklepie oferowano duy ich wybr. Posyszaem odgosy tej ktni, zanim mczyni mogli mnie zobaczy. Jeden z nich chcia kupi t przeklt tac, podczas gdy drugi utrzymywa, i podarunek taki jest przedwczesny, gdy dziecko na pewno nie przeyje. Doczy do nich trzeci mczyzna, twierdzcy, i ona i tak z radoci przyjmie tak piknie wykonany podarek. Urwali, gdy wszedem do sklepu i zaczem przyglda si wystawionym w nim towarom. Kiedym jednak si odwrci, jeden z mczyzn wymrucza pod nosem: Jeli ona ma gow na karku, to niewtpliwie tak uczyni. Sowa te zaskoczyy mnie tak bardzo, e prbujc ukry zmieszanie, chwyciem z pki jaki adny talerzyk i przyjrzaem mu si z udawanym zachwytem. Przepikny powiedziaem, jakbym nic nie usysza. Waciciel wsta i zacz wychwala swj asortyment. Pozostali mczyni wyszli na zewntrz, gdzie ju z wolna zapada zmierzch. Wlepiem wzrok w mojego rozmwc. Czy ten maluch jest chory? zapytaem najbardziej dziecinnym gosem, jaki mogem z siebie wydoby. O nie, ale skd, przynajmniej tak mi si wydaje. Ale wiesz, wa, jak to jest

odpar kupiec. Urodzio si takie mae. Osabione? Tak, osabione odrzek niepewnym gosem. Zmusi si do umiechu, ktry uzna pewnie za nad wyraz udany. Nastpnie wrcilimy do przegldania jego towarw. Kupiem cudnie pomalowan filiank z porcelany, ktra jak twierdzi sprzedawca zostaa tu przywieziona przez pewnego wenecjanina. Dobrze wiedziaem, i powinienem wyj stamtd bez sowa, lecz wrczajc mu pienidze, nie wytrzymaem i rzuciem pytanie: Mylisz, wa, e to osabione dzieci przeyje? Przyjmujc ode mnie zapat, kupiec rozemia si gbokim i szorstkim miechem. Nie odpowiedzia i popatrzy na mnie w zamyleniu. Nie frasuj si, signore umiechn si lekko. Zali pragniesz tu osi na stae? Nie. Jestem przejazdem, zmierzam na pomoc odparem. Na pnoc? - powtrzy za mn nieco wystraszonym, lecz zarazem sarkastycznym tonem. Zatrzasn szkatu z pienidzmi i przekrci w niej kluczyk. Krcc gow, schowa swj skarbczyk do szafy, ktr rwnie zamkn na klucz. Na pnoc, tak? No to ycz ci szczcia, mj chopcze zamia si kwano. To stara droga. Najlepiej wyruszy o wicie i szybko j przeby. Podzikowaem i wyszedem. Zapadaa ju noc. Wbiegem na boczn uliczk i zatrzymaem si zadyszany, przywierajc plecami do ciany budynku, jak gdyby kto mnie goni. Upuciem kupion przed chwil filiank, ktra stuka si gono, a dwik ten roznis si echem po caej okolicy. Byem bliski utraty zmysw. Raptem, zupenie wiadom mojej obecnej sytuacji i wszystkich poznanych ostatnio potwornoci, powziem jednoznaczn i nieodwoaln decyzj. W gospodzie i tak nie byem bezpieczny, wic jakie to miao znaczenie? Postanowiem zadziaa po swojemu i samemu przekona si o prawdziwym stanie rzeczy. I to wanie uczyniem. Zamiast powrci na noc do gospody bd oficjalnie si z niej wymeldowa, ruszyem w gr wsk uliczk, wiodc prosto do ruin zamku. Przez cay dzie patrzyem na to imponujce skupisko rozpadajcych si kamieni i miaem obecnie pewno, i w rzeczy samej zamek ten obrci si ju w ruin i e gnied si w nim najwyej ptaki. Nie mwi tutaj o wspomnianych ju niszych kondygnacjach owej budowli, gdzie prawdopodobnie urzdowali miejscy oficjele. Pord ruin ostay si dwie wiee: jedna zwrcona frontem do miasta i druga, bardziej ju podupada, wzniesiona na odlegym wystpie skalnym (o czym dowiedziaem si podczas mojej wyprawy za miasto). Kroki swe skierowaem ku bliszej z dwch wie. Urzdy byy ju, rzecz jasna, nieczynne, a nocni stranicy gotowali si do odbycia suby. Syszaem haasy z kilku tawern, ktre rozporzdzenie o ciszy nocnej najpewniej

sobie lekcewayy. Na placu przed zamkiem nie zastaem ywej duszy, a poniewa wszystkie trzy ulice w tym miecie zakrcay tu i wdzie, widziaem jedynie kilka niewyranych pochodni. Jednake niebo byo tej nocy cudownie jasne, pokryte paroma doskonale okrgymi chmurkami, ktre odcinay si wyrazicie od granatu nocnych przestworzy. Poza tym firmament usiany by niezliczon liczb gwiazd. Znalazem stare, krte schody, niemal za wskie dla czowieka normalnych rozmiarw. Wznosiy si one dokoa czynnych cigle partii zamczyska i wiody na kamienn platform, gdzie znajdowao si wejcie do wiey. Taka konstrukcja architektoniczna nie stanowia dla mnie adnego novum. Kamienie byy tu wprawdzie bardziej chropowate i nieco ciemniejsze ni w moim rodzimym zamku, lecz sama wiea podobnie jak w ojcowskim domu bya kwadratowa, szeroka i ponadczasowo solidna. Domylaem si, e kamienne schody tej naprawd starej budowli zawiod mnie bardzo wysoko, i tak te si stao. Moja krtka wspinaczka znalaza swj kres w wysokiej komnacie, z ktrej rozciga si widok na ca Santa Maddalan. Znajdoway si tutaj rwnie wysze pomieszczenia, do ktrych wchodzio si wszake po drewnianych drabinach, wciganych na gr w razie ataku wroga. Tam niestety wej nie mogem. Syszaem tylko dobiegajce mnie stamtd odgosy zaniepokojonych moj obecnoci ptakw i delikatne poszumy wiatru. Wysoko, na ktrej si w tej chwili znajdowaem, musiaa mi zatem wystarczy. Z czterech wskich okien miaem widok na wszystkie strony wiata i co najwaniejsze widziaem cae miasto, ktrego owalny ksztat kojarzy mi si z ogromnym okiem. W dole janiay tu i wdzie pochodnie, a w nielicznych oknach migotay wiata. Po jednej z ulic przesuwaa si te niesiona przez kogo latarnia, ktra gdym tylko j dostrzeg, natychmiast znikna z pola widzenia. Miaem wraenie, e ulice zupenie ju o tej porze opustoszay. Potem ciemno zrobio si rwnie w oknach, a i liczba pochodni zmalaa do bodaj czterech. Ta ciemno mnie uspokoia. Tereny poza miastem tony w granatowej powoce zwieczonej perlistym niebem. Widziaem stykajce si z polami uprawnymi lasy, raz wysze, to znw nisze, w zalenoci od ukadu nachodzcych na siebie wzgrz, ktre spyway miejscami w czarne jak smoa doliny. Pustka w wiey staa si wrcz syszalna. Nic si tutaj nie poruszao, nawet ptaki znieruchomiay. Byem zupenie sam. Posyszabym kady najcichszy krok, gdyby kto wszed na schody w dolnej partii wiey. Nikt nie wiedzia, e tu jestem. Wszystkich zmorzy ju sen. Byem bezpieczny. Rozliczne troski nie pozwalay mi na luksus strachu. Mniemaem, i w tym oto miejscu jestem gotw stawi czoo Urszuli, e tutaj poszczci mi si bardziej ni w

gospodzie. Nie baem si wic i odmawiaem modlitwy, jak zwykle trzymajc do na szabli. A c to chciaem wyszpiegowa w tym picym miecie? spytacie. Ju odpowiadam: Cokolwiek, jeli tam w ogle co si wydarzy. Czy miaem jakie podejrzenia? Nie umiabym odpowiedzie na to pytanie. Chodzc atoli po tej komnacie i wygldajc z okien na rozrzucone po miecie nieliczne wiateka i warowne mury pod rozgwiedonym niebem, czuem, e cae to terytorium jest w jaki sposb odraajce, podstpne, zaprzedane czarom i szatanowi. Mylicie, e nie wiem, dokd trafiaj te wszystkie nie chciane dzieci? mruczaem pod nosem ze wciekoci. Mylicie, e ludzi dotknitych dum ssiednie miasta przyjmuj z otwartymi rkami? Wystraszyy mnie wasne sowa, niosce si echem po zimnych cianach zamku. Ale co wy z nimi potem czynicie, Urszulo? Co chcielicie zrobi memu bratu i siostrze? Takie rozwaania byy pewnie szalone bd te takimi si mogy wydawa. Nauczyem si wszake jednego: myl o zemcie agodzi bl. Zemsta stanowi potn pokus, choby czowiek nie mia nadziei na jej urzeczywistnienie. Jednym ciciem tej szabli mog skrci Urszul o gow mylaem i wyrzuci jej czerep przez okno. Wtedy ta kobieta-demon utraci wszelk wadz na ziemi. Od czasu do czasu wysuwaem z pochwy m szabl, po czym wkadaem j z powrotem. Wycignem najduszy ze swoich sztyletw i uderzaem nim o lew do, bez przerwy krc po wieowej komnacie. W pewnej chwili, gdym powtarza ktr z mych nucych modlitw, dostrzegem co na jednej z odlegych gr nie wiedziaem, jaka to strona wiata, cho nie by to bez wtpienia kierunek, z ktrego tutaj przybyem. Zauwayem jakie silne wiato, jarzce si za zason mrocznych lasw. Z pocztku mylaem, e widz poar, lecz kiedym zmruy oczy i odpowiednio si skoncentrowa, stwierdziem, i na pewno tak nie jest. W przeciwnym razie nieliczne chmury na niebie rozjaniyby si od blasku poogi, postrzeona za przeze mnie iluminacja bya wprawdzie rozlega, lecz utrzymywaa si przy tym w pewnych granicach, jak gdyby wielu ludzi skupio si tam z niezliczon liczb wieczek. To jednostajne pulsowanie ostrego wiata po prostu zapierao dech w piersiach! Dotkliwy zib przenikn mnie do szpiku koci, gdym tak patrzy na owo intensywne wiato. To bya osada! Wychyliem si przez okno. Widziaem teraz nieregularne kontury imponujco rozwietlonego zamczyska, ktre wyranie odcinao si w tej chwili od wszystkich okolicznych terenw. W tej otulonej zewszd lasami budowli celebrowano jak uroczysto, i to dlatego pono tam mnstwo wiec i pochodni, a w kadym oknie i na zamkowych murach zawieszono janiejce latarnie. Tak to by kierunek pnocny, albowiem Santa Maddalana leaa za moimi plecami. Ten zamek znajdowa si na pnoc od miasta i to przed wypraw w tamte strony wczeniej mnie ostrzegano. Wszyscy moi rozmwcy musieli wiedzie o istnieniu tej budowli, lecz aden z nich (prcz szepczcego z przeraeniem franciszkanina) ani sowem o niej nie wspomnia.

Na c ja jednak patrzyem? Co widziaem? Zamek otoczony by przez gsty i wysoki las, rosncy przy samych jego murach, a spoza drzew przenikay pulsujce gronie byski. Czyme bya jednak ta niespokojna i ledwie dostrzegalna fala, ktra staczaa si w ciemnoci z tego tajemniczego wzniesienia? Czy pod oson nocy przemieszczay si tam jakie stworzenia, aby przedosta si z tego odlegego zamczyska do Santa Maddalany? Byy bezksztatne i czarne, przywodzc na myl wielkie ptaszyska, ktre posuwaj si wprawdzie po ziemi, lecz nie podlegaj prawu cienia. Czy te stwory zmierzay w moj stron? Czy mnie zaczarowano? Nie to nie byo przywidzenie. Z drugiej strony... Widziaem cae ich tuziny. Podchodziy coraz bliej. Wcale nie byy due. Wczeniej mylaem inaczej, gdy przesuway si maymi grupkami. Teraz za, zbliywszy si do miasta, stwory te rozpierzchy si, wskakujc na miejskie mury, by przylgn do nich jak gigantyczne my. Odwrciem si i podbiegem do przeciwlegego okna. Obsiady miasto niczym rj owadw! Widziaem, jak zeskakuj i nikn w ciemnoci. Na znajdujcym si pode mn placu pojawiy si dwa czarne ksztaty mczyni w rozwianych pelerynach, ktrzy wbiegajc, a raczej wskakujc w wyloty uliczek, wybuchali gonym i zuchwaym miechem. Syszaem pacz, syszaem kania. Syszaem zawodzenie i stumione jki. W caym miecie nie zapono ani jedno wiato. Nastpnie z ciemnoci wyoniy si znw te ze stwory biegy teraz po krawdziach murw, a potem z nich zeskakiway. Dobry Boe, widz was! I przeklinam! szepnem. Nagle w uszach zagrzmia mi przeraliwy haas. Poczuem, jak ociera si o mnie jaki mikki materia, i ujrzaem przed sob zarys mskiego ciaa. Widzisz nas, mj chopcze? Usyszaem mody, wesoy i energiczny gos. Mj may, ciekawski chopczyku? Sta tak blisko, e nie mogem wycign szabli. Widziaem tylko jego ubranie. Zebraem w sobie wszystkie siy i uderzyem go okciem w pachwin. Jego miech ponis si echem po caej wiey. W ten sposb nie zranisz mnie, dziecko. A skoro jeste taki ciekawski, zabierzemy ci ze sob. Zobaczysz wreszcie to, co tak bardzo chcia ujrze. I wtedy owin mnie jednym ruchem jak mikk tkanin. Poczuem, jak uwiziony w tym worku unosz si nad podog, i po chwili wiedziaem, e obydwaj opucilimy wie. Jako e gow miaem na dole, ogarny mnie nudnoci. Miaem wraenie, e lec na plecach tego mczyzny, ktrego miech dobiega do mnie cigle, nieco stumiony przez wiatr. Byem unieruchomiony czuem przy sobie swoj szabl, ale nie mogem dosign jej rkojeci. Zupenie ju zdesperowany signem po sztylet nie ten wszake, ktry zapewne wypad mi z rki w trakcie krtkiej szamotaniny, lecz ten, ktry tkwi w jednym z butw. Dobywszy go wreszcie, przekrciem si frontem do plecw napastnika i jczc z wysiku, kilkakrotnie zatopiem ostrze w mikkim materiale.

Zawy jak optany, a ja zadaem kolejny cios. Cae me ciao w rozdtym obecnie worku miotao si w powietrzu, oddalajc si od plecw mczyzny. Ty may potworze! krzykn. Ty ndzny, zuchway dzieciaku. Zlecielimy gwatownie na d. Poczuem uderzenie o kamienisty, pokryty traw grunt i przewrciem si, prbujc rozci sztyletem ptno worka. Ty may bkarcie przeklina mnie mczyzna. Krwawisz, plugawy demonie?! krzyknem. Krwawisz, prawda? Rozdarem w kocu wicy mnie worek i dotknem doni mokrej trawy. Ujrzaem gwiazdy. Nastpnie moje zapltane w ptnie koczyny oswobodzono w kocu jednym gwatownym szarpniciem. Przez moment leaem pod stopami porywacza. Rozdzia 6 Dwr Rubinowego Graala adna sia nie wyrwaaby mi tego sztyletu z rki. Zatopiem go w nodze mczyzny, ktry ponownie zawy z blu. Unis mnie, podrzuci w gr i upuci na pokryt ros ziemi. Wtedy to po raz pierwszy zobaczyem jego niewyran jeszcze i zamazan posta. Otaczaa go aura intensywnie czerwonego wiata; mia na sobie paszcz z kapturem, dug staromodn koszul i byszczc kolczug. Poruszy tuowiem i zote wosy spyny mu na twarz. Najwyraniej odczuwa bl w zadanych mu przeze mnie ranach. Tupn skaleczon noem nog. Nie wypuszczajc z rki sztyletu, przeturlaem si dwa razy po ziemi, dziki czemu mogem ju teraz wycign szabl z pochwy. Zanim mczyzna zdy wykona jakikolwiek ruch, stanem przed nim i z caej siy dgnem go szabl. Usyszaem odraajcy odgos tryskajcej ze krwi, ktra w jasnym wietle wygldaa tym bardziej przeraajco. Zawy ponownie, jeszcze straszniej ni poprzednim razem. Osun si na kolana. Pomcie mi, imbecyle. To diabe! krzykn. Kaptur zsun mu si z gowy. Przygldaem si ogromnym fortyfikacjom, wznoszcym si po mojej prawej stronie. Widziaem teraz dokadnie ogldane wczeniej z daleka wysokie wiee z krenelaami, na ktrych powieway owietlone jasno flagi. By to zaiste zamek jak z bani: spiczaste dachy, cite u gry ukowate okna oraz wysokie umocnienia, na ktrych poruszay si wpatrzone w nas ciemne postacie. Po wilgotnej trawie podbiega do nas Urszula bez paszcza, w czerwonej sukni, z wosami zaplecionymi w warkocze i przewizanymi czerwon wstk. Zabraniam ci go krzywdzi! krzykna. Nie prbuj go dotkn. Doczya do niej grupka mczyzn, ubranych w znane mi ju staromodne koszule, dugie a do kolan. Kady z nich mia na gowie hem stokowy, nosi brod i odznacza si przeraliwie bia skr. Mj adwersarz rzuci si na traw, tryskajc krwi niczym jaka potworna fontanna.

Obacz, co on mi zrobi! wrzasn. Zatknem za pas swj sztylet, chwyciem oburcz szabl i z niepowstrzymanym okrzykiem odciem mu gow. Ta potoczya si na d po pochyoci trawiastego wzgrza. Tak! Teraz nie yjesz, jeste trupem! ryknem. Ty morderco, ty czarcie. We no t swoj gow. W j z powrotem na kark. Urszula zarzucia mi ramiona na szyj, a jej piersi przywary do moich plecw. Jej do zacisna si na mojej, przez co ostrze szabli po chwili przegio si ku ziemi. Nie dotykaj go! krzykna ponownie; w jej gosie dao si sysze grob. Zabraniam ci tu podchodzi. Jaki mczyzna z grupki podnis gow mojego wroga i trzyma j w grze, podczas gdy pozostali przygldali si ogarnitemu drgawkami ciau. O nie, ju za pno rzek jeden z nich. Nie, w j na miejsce, wsad mu j z powrotem na szyj! krzykn inny. Pozwl mi odej, Urszulo powiedziaem. Niech umr jak czowiek honoru. Uczy mi t uprzejmo, prosz bagaem. Uwolnij mnie, chc umrze po swojemu. Zrobisz to dla mnie? Nie. Poczuem w uchu jej ciepy oddech. Nie zrobi. Obezwadniaa mnie swoj si, niezalen od jedwabistej poduszki jej piersi i chodu jej mikkich palcw. Miaa nade mn pen wadz. Id do Godrica! krzykn jeden z mczyzn. Dwaj pozostali podnieli wijce si i wierzgajce ciao bezgowego mczyzny. Zaniecie go do Godrica powiedzia ten, ktry trzyma gow. Jedynie Godric moe wyrokowa w takiej sprawie. Godric! Urszula wydaa z siebie aosny jk, kojarzcy si ze skowytem dzikiego zwierza lub wyciem wiatru tak bardzo by przenikliwy, odbijajc si echem od murw zamku. Wyej od nas, na tle rozwartej szeroko ukowatej bramy zamku, a tym samym plecami do wiata, sta jaki szczupy mczyzna z powykrcanymi ze staroci koczynami. Przyprowadzi ich tu! krzykn. Urszulo, uspokj si, bo inaczej wszystkich tutaj wystraszysz. Nagym ruchem sprbowaem si oswobodzi, lecz Urszula tylko wzmocnia ucisk. Na szyi poczuem ukucie jej zbw. Urszulo, nie. Chc by wiadkiem tego, co si teraz wydarzy szepnem. Czuem atoli, i otaczaj mnie ciemne chmury, jak gdyby powietrze zrobio si gstsze i otulao mnie zmysowo dwikami i zapachami. Och, kocham ci, pragn ci, tak, nie przecz. Czuem, jak obejmuj jej ciao, lece pode mn na wilgotnej trawie. Ale to przecie by sen i nie istniay dzikie czerwone kwiaty, a ona przenosia mnie w inne miejsce i tylko wsczya we mnie sabo, swoim uczuciem wyrwaa ze mnie serce. Prbowaem j przekl. Otaczay nas kwietne ki. Powiedziaa: Uciekaj, ale nie mogem, bo nie by to wszak wiat prawdziwy, jedynie fantazja, gdym tkwi w jej wowym ucisku, a ona ssaa ustami me ciao. Francuski zamek. Chyba przeniesiono mnie na pnoc. Otwarem oczy.

Wszystkie atrybuty francuskiego dworu. Nawet ta przytumiona, spokojna muzyka przywodzia mi na myl stare francuskie pieni piewane przy wieczerzy w zamierzchym dziecistwie. Zbudziem si. Siedziaem po turecku na dywanie, pochylony do przodu. Potarem szyj, aby doj do siebie. Macaem dokoa domi, chcc znale odebran mi bro. O mao nie straciem rwnowagi i przewrciem si do tyu. Dobiegajca z dou muzyka nuya swoj rytmiczn powtarzalnoci; zbyt wiele w tym byo dudnicych bbnw i ostrego, nosowego zawodzenia instrumentw dtych. Nie syszaem adnej melodii. Uniosem wzrok. Tak... Wszystko francuskie. Wski, wysoki uk drzwi wiodcych na dugi balkon, pod ktrym witowano haaliwie to czy owo. Ten francuski wykwint gobeliny przedstawiajce damy w wysokich stokowatych kapeluszach i nienobiae jednoroce. Karykaturalny niemal obrazek z dawnych czasw, niczym ilustracje w modlitewnikach, na ktrych poeci recytowali na siedzco nudn i mczc Powie o ry lub Powie o Lisie. Na oknie wisiay zasony z niebieskiego atasu, przyozdobione liliami burboskimi, czyli najstarszymi symbolami Francji. Nad drzwiami i oknem znajdoway si kruszce si ju filigranowe ornamenty. Poza tym wszystkie prchniejce tu szafy mieniy si zot barw na typowo francusk mod. Odwrciem si. Stao przede mn dwch brodatych mczyzn w zakrwawionych koszulach i grubych rkawach od kolczugi. Zdjli swoje stokowe hemy i wpatrywali si we mnie lodowato bladym wzrokiem. wiato pobyskiwao na ich stwardniaej biaej skrze. A obok staa patrzca na mnie Urszula klejnot srebrzcy si na tle cieni. Odziana bya w lun sukni o wysokiej talii, rwnie staromodn jak stroje tamtych mczyzn, jak gdyby ona take przybya tu z jakogo nie istniejcego ju francuskiego krlestwa. Jej nienobiae piersi obnaone byy prawie do samych sutkw, a niej miaa niewielki gorset z czerwono-zotego aksamitu, ozdobiony kwiecistymi wzorkami. Na krzele przy biurku siedzia Pan Starszy, ktrego wiek odpowiada sylwetce dostrzeonej wczeniej przeze mnie u wrt zamczyska. Podobnie jak inni, by blady i odznacza si przeraliwie bia cer pikn i straszn zarazem. W caej komnacie wisiay na acuchach tureckie lampy, ktrych pomyczki bolenie raziy moje zmczone oczy, a dokoa roznosi si zapach r i letnich k. Pan Starszy gow mia ys i rwnie brzydk jak cebulka irysa, gdy j odwrci i ogooci ze wszystkich korzeni. W owej szkaradnej gwce tkwia para szarych byszczcych oczu oraz dugie, wskie, powane i bezwzgldne usta. A zatem zwrci si do mnie mikkim gosem, unoszc jedn brew, a raczej zastpujc j wypuk zmarszczk na nieskazitelnie biaym czole. Jego policzki porysowane

byy ukonymi bruzdami. Zali wiesz, e zabi jednego z naszych? Mam nadziej odparem. Podnoszc si z posadzki, niemal straciem rwnowag. Urszula chciaa mi pomc, lecz szybko si cofna, jak gdyby swoim dla mnie wsparciem moga zama panujce tu zasady. Wyprostowaem si. Posaem jej niechtne spojrzenie, po czym przeniosem wzrok na Pana Starszego, ktry wpatrywa si we mnie z niezmconym spokojem. Pragniesz ujrze swoje dzieo? zapyta. W jakim to niby celu? odpowiedziaem pytaniem. A jednak przyszo mi owo dzieo oglda. Po mojej lewej stronie sta wielki st na kozach, na nim za spoczywa mj nieywy przeciwnik, ktry przynis mnie tutaj w swoim ogromnym worku. Tak... Rachunki zostay wyrwnane. Lea bez ducha, odraajco skurczony jakby czonki jego ciaa zapady si w siebie. Do jego poszarpanej szyi przytknito bezkrwist gow, w ktrej pod otwartymi powiekami wida byo zakrzepe na ciemno oczy. Zaiste, rozkoszny widok. Wlepiem wzrok w jego bia kocist rk, ktra zwisaa ze stou, przypominajc jakie wyschnite yjtko morskie, wyrzucone na pla i poddane dziaaniu bezlitosnego soca. Cudownie powiedziaem. Doprawdy ciesz si, widzc nieywym tego, co mia mnie porwa i przynie tu wbrew mojej woli. Stokrotnie dzikuj za ten widok. Spojrzaem na Pana Starszego. Mj honor nie znisby mniejszej odpaty. Bo mwimy tu o sprawach honorowych, nieprawda? Kogo jeszcze uprowadzilicie z Santa Maddalany? Tego wariata, ktry zdziera z siebie koszul? Tego sabego noworodka? Wszystkich sabych, nie w peni sprawnych, chorych? C oni wam daj i czym wy si im odwdziczacie? Zamilknij, modziecze rzek uroczycie Pan Starszy. Twoja odwaga przerasta wymagania kodeksu honorowego, e nie wspomn o zdrowym rozsdku. Widz to a nazbyt wyranie. Bynajmniej tak nie jest. To, cocie mi uczynili, wymaga ode mnie walki a do utraty tchu, walki z wami wszystkimi. Odwrciem si i wskazaem otwarte drzwi. Dudnica muzyka osabiaa moje i tak bardzo ju nadwtlone siy. A te haasy z dou? Czyme jestecie? Urzdzacie tu krwawe samosdy? Prawie zgade powiedzia gbokim basem jeden z brodatych mczyzn. Stanowimy Dwr Rubinowego Graala. Tak wanie si okrelamy, chocia wolimy aciski lub francuski odpowiednik tej nazwy. Dwr Rubinowego Graala! powtrzyem za nim. Pijawki, pasoyty, smakosze krwi. Tym oto jestecie. A czym jest w Rubinowy Graal? Krwi wanie? Usiowaem przypomnie sobie, co czuem, kiedy Urszula ukua mnie zbami w szyj, nie ulegajc zarazem dziaaniu towarzyszcego temu doznaniu czaru. Ten jednak ponownie si pojawi owo falujce i wonne wspomnienie k i mikkich piersi tej kobiety. Staraem si z niego otrzsn. Pijecie ludzk krew! Rubinowy Graal! Uprowadzacie ludzi i to wanie z nimi

robicie? Pijecie ich krew? Pan Starszy spojrza wymownie na Urszul. O co ty mnie prosisz, Urszulo? zapyta. Jake mgbym podj tak decyzj? Ale Godricu. On jest odwany i silny rzeka Urszula. Godricu, jeeli ty wyrazisz zgod, nikt ju si temu nie przeciwstawi. Nikt tego nie zakwestionuje. Prosz ci, bagam, Godricu. Czy kiedykolwiek prosiam ci... O co? zapytaem, przenoszc wzrok z jej umczonej twarzy na oblicze Pana Starszego. O moje ycie? O to go prosisz? Wol ju umrze. Staruszek wietnie o tym wiedzia. Nie musiaem mu nic mwi. Prawo aski zadziaa w tym momencie nie mogo, mnie za pozostawao rzuci si desperacko na tego czy owego, aby dalej toczy t nierwn walk. Pan Starszy wpad w zo. Podnis si nagle z zadziwiajc sprawnoci ruchw, chwyci mnie za konierz i szeleszczc swymi czerwonymi szatami, pocign za sob przez ukowe drzwi a do kamiennej balustrady. Popatrz na dwr powiedzia. Pod nami znajdowaa si ogromna komnata, ktr widzielimy z okalajcego j w caoci balkonu. Nie dostrzegem bodaj jednego kamienia, gdy wszystkie ciany pokryte byy zotymi i ciemnoczerwonymi draperiami. Przy dugim stole siedziao dostojne grono pa i panw, odzianych w ciemnoczerwone ubrania by to kolor krwi, nie za wina, jakom mniema wczeniej. Na drewnianym stole brak byo choby jednego talerza ze straw bd kielicha z winem. Wszyscy patrzyli wesoym wzrokiem na tancerzy, ktrzy plsali na kryjcych posadzk grubych dywanach, jak gdyby rozkoszujc si t mikkoci pod stopami. Liczne krgi taczcych w rytm muzyki postaci ukaday si w cigi arabesek. Wida tam byo przerne kostiumy od stuprocentowo francuskich a po wczesny styl florencki. Wszdzie wiroway wesoe keczka z czerwonego jedwabiu lub czerwieni pokrytej kwiatami bd innymi wzorkami, ktre wyglday z daleka na gwiazdy albo pksiyce. Ponury ten obraz hipnotyzowa wszake sw soczyst czerwieni, oscylujc midzy demonicznoci krwi a imponujcym majestatem szkaratu. Zwrciem te uwag na rozliczne wieczniki, kandelabry i pochodnie. Jake atwo byoby podpali te wszystkie gobeliny... Byem ciekaw, czy mieszkacy tego zamczyska rwnie mog zaj si ogniem tak jak inne wiedmy i heretycy. Posyszaem urywany oddech Urszuli. Vittorio, bd rozsdny szepna. Na dwik tego szeptu spojrza na mnie mczyzna, ktry siedzia na wysokim krzele w centralnej czci stou, czyli tam, gdzie w naszym zamku siadywa mj ojciec. Podobnie jak mj martwy ju nieprzyjaciel, osobnik ten mia blond wosy, ktre opaday mikko swobodnymi lokami prosto na szerokie ramiona. Twarz jego bya modziecza, modsza od oblicza mego ojca, cho znacznie starsza od mojej, za to rwnie blada, jak twarze pozostaych rezydentw tego zamczyska. Mczyzna ten wlepi we mnie swoje niebieskie, przenikliwe oczy, a nastpnie skupi si znowu na tancerzach.

Cae to widowisko zdawao si drga w rytm nadawany przez pomienie. Oczy zaczy mi zawi i raptem uzmysowiem sobie, i postacie na gobelinach w tej sali to bynajmniej nie damy i jednoroce, ktre widziaem w poprzedniej komnacie, tylko taczce w piekle diaby. Pod galeri, na ktrej staem, rozmieszczono odraajce gargulce, a na kapitelach podpierajcych sufit kolumn wykuto inne demoniczne stwory, tym razem ze skrzydami. Ze twarze wykrzywiay swe usta na wszystkich cianach zarwno przede mn, jak i za moimi plecami. Na jednym z wiszcych niej gobelinw nachodziy na siebie kolejne krgi dantejskiego pieka. Spojrzaem teraz na poyskujcy st. Poczuem, jak krci mi si w gowie. Miaem wraenie, e strac przytomno. Ona chce przyj ci na nasz dwr powiedzia Pan Starszy, przypierajc mnie do balustrady w taki sposb, bym nie mg si odwrci. Mwi powoli, niskim gosem, jakby nie mia w tej sprawie wasnego zdania. Ona chce, bymy przyjli ci w poczet czonkw Dworu Rubinowego Graala w ramach nagrody za zabicie jednego z naszych. Ot i jej logika. Patrzy na mnie chodnym i zamylonym wzrokiem. Jego do ciskaa mj konierz ot tak, ani brutalnie, ani niedbale. Na usta cisn mi si ju potok przeklestw, lecz nagle zrozumiaem, e spadam. Trzymany cigle przez Pana Starszego w mgnieniu oka zleciaem na gruby dywan, tam za gwatownym szarpniciem postawiono mnie na nogi, a tancerze rozstpili si przed nami. Stanlimy przed siedzcym na wysokim krzele lordem. Tron jego, jak mogem si wczeniej domyli, by rwnie na wskro diaboliczny. Wszystko wykonano tu z wypolerowanego na czarno drzewa, ktrego zapach cudownie miesza si z woni lamp. Obrazu dopenia mikki trzask pomieni na pochodniach. Niewidoczni dla mnie muzycy przestali gra. Po chwili jednak ujrzaem ich w maej loy i stwierdziem, e oni rwnie odznaczaj si porcelanowo bia skr i trupio kocimi oczami. Wszyscy ci szczupli, skromnie odziani mczyni patrzyli teraz na mnie penym niepokoju wzrokiem. Ja za spogldaem na lorda, ktry siedzia dalej nieruchomo i milczco. Stanowi okaz piknego, dostojnego mczyzny; mia jasne, gste, ufryzowane w loki wosy, starannie zaczesane do tyu i opadajce mu na ramiona. Rwnie jego strj nie pochodzi z czasw wspczesnych. Bya to dua, luna, aksamitna koszula, bynajmniej nie rycerska. Miaa obszycie z farbowanego futra, ktrego barw dopasowano do makabrycznego koloru samej koszuli. Pikne rkawy wzdymay si na okciach, po czym zway si na przedramionach i nadgarstkach. Na jego szyi wisia ogromny acuch z medalionami, misternie wykutymi ze zota, z piknie oszlifowanym rubinem na rodku. Kamie ten za by rwnie czerwony, jak cae jego ubranie. Pooy na stole zacinit pi, ktra przypominaa do ascetycznego scholara, bya

czysta i pena gracji; drugiej rki nie widziaem wcale. Wpatrywa si we mnie swymi niebieskimi oczami. Szybkim krokiem po grubym dywanie podesza do nas Urszula, podtrzymujc spdnic swymi przecudnie delikatnymi domi. Florianie powiedziaa, kaniajc si lordowi za stoem. Florianie, bagam ci o zmiowanie dla niego. Zwa na jego charakter i si. Uczy to dla mnie, uszanuj moje uczucia i przyjmij go na nasz dwr. O to jedynie ci prosz. Mwia drcym gosem, cho sowa dobieraa nader starannie. Przyj mnie na dwr? Na ten dwr? zapytaem. Poczuem, jak twarz robi mi si gorca. Patrzyem to w lewo, to w prawo. Patrzyem na ich blade policzki i ciemne usta, ktre sw barw przypominay wiee rany. Patrzyem na nijakie i bezbarwne rysy ich twarzy, na oczy, w ktrych gorza demoniczny ogie, oczy pozbawione cech ludzkich. Gdy opuciem wzrok, ujrzaem swe wasne zacinite pici, rumiane i bez wtpienia ludzkie. Nagle poczuem wasny zapach, wo mego potu i kurz z drogi, ktry osiad na mojej skrze wszystko to odebraem jako po prostu ludzkie. Tak, stanowisz dla nas niezgorszy ksek odezwa si lord zza swego stou. To prawda, caa sala wypeniona jest twym zapachem. Na ucztowanie jest jednak za wczenie. Posilamy si, gdy dzwony zabij dwanacie razy. Tak to mamy w zwyczaju. Gos mia zaprawd pikny czysty, peen swoistego uroku, z nieco francuskim akcentem, co ju samo w sobie mogo zachwyci. W jego sposobie wyraania si bya icie francuska powcigliwo i dostojno. Umiechn si do mnie agodnie, tak jak Urszula, bez cienia litoci, zoliwoci czy sarkazmu. Nie widziaem ju otaczajcych go z lewa i z prawa twarzy. Wiedziaem tylko, e jest ich wiele, e byli to zarwno mczyni, jak i kobiety, i e te ostatnie miay na gowach francuskie koafiury z dawnych czasw. Ktem oka dostrzegem rwnie kogo ubranego jak bazen. Urszulo rzek lord. Ta sprawa wymaga dugiego namysu. Czyby? krzyknem. Chcecie uczyni mnie czonkiem dworu? To wcale nie wymaga namysu. Przesta, mj chopcze powiedzia Lord swym mikkim, kojcym gosem. My tu nie podlegamy mierci, rozkadowi czy chorobom. Wijesz si, zapany na haczyk, wyowiony prosto z morza, i nie wiesz nawet, e opucie ju bezpieczne wody. Panie odrzekem. Nie pragn sta si czonkiem twego dworu. Oszczd mi zatem swych uprzejmych porad. Rozejrzaem si dokoa. I nie rozprawiaj przy mnie o waszym ucztowaniu. Wszyscy obecni milczeli jak zaklci, przypatrujc si nam z nienaturaln, a zarazem budzc groz uwag. Poczuem w sobie przypyw odrazy. A moe bya to panika? Panika, ktrej nie chciaem do siebie dopuci, choby pooenie me byo beznadziejne, chobym by tu zupenie osamotniony. Siedzce przy stole postacie byy tak sztywne, jakby wykonano je z porcelany. W

istocie rzeczy ich nieruchomo stanowia bodaj warunek podtrzymania bacznej uwagi, z jak si nam przypatrywali. Gdybym tylko mia tu krucyfiks rzekem agodnym gosem, nie mylc o treci wypowiedzianych sw. Nie miaoby to dla nas adnego znaczenia odpar rzeczowym tonem lord. O tym wiem a za dobrze. Obecna tu dama wtargna do mojej kaplicy, aby uwizi mego brata i siostr. Nie, krzy nic dla was nie znaczy. Dla mnie wszake miaby w tej chwili znaczenie. Powiedzcie, czy chroni mnie anioowie? Czy zawsze jestecie widzialni? A moe co pewien czas wnikacie w ciemno nocy? Jeeli za tak wanie jest, czy widzicie chronice mnie anioy? Lord umiechn si. Pan Starszy, ktry wreszcie puci mj konierz, rozemia si cicho pod nosem. Nikt inny nie okazywa wszak jakiegokolwiek rozbawienia. Spojrzaem na Urszul. W swej stoickiej desperacji wygldaa zaiste przecudnie. Patrzya to na mnie, to na lorda, ktrego nazywaa Florianem. Alici nie bya ona bardziej ludzka ni pozostali obecni na sali; stanowia mierteln podobizn modej kobiety arcylicznej i nieskoczenie powabnej, lecz by tak rzec od dawna ju wygnanej z krgu ywych. Posuchaj go, panie, nie baczc na tre tych ostatnich sw bagaa. Dugi ju czas min, odkd rozbrzmiewa w tych murach nowy gos, gos, ktry mgby tutaj pozosta, ktry mgby sta si jednym z nas. Tak... On chyba wierzy w te swoje anioy, a ty dalej uwaasz go za cud bystroci powiedzia lord wyrozumiaym tonem. Mody Vittorio, zapewniam ci, e nie unosi si nad tob aden niewidzialny anio. My za, jak wiesz, jestemy zawsze widzialni, sam bowiem obserwowae nas w najlepszych i najgorszych chwilach. Zreszt nie, w najlepszych momentach jeszcze nas nie widzia. Och odparem doprawdy nie mog si tego doczeka, panie, bom gboko was wszystkich pokocha, was i wasze stylowe morderstwa. Ciekawi mnie tylko, jak ecie zdeprawowali Santa Maddalan i jak przejlicie dusze tamtejszych ksiy. Zamilknij, bo wpadniesz w mierteln gorczk rzek lord. Twj zapach wrcz przepenia me nozdrza. Mgbym ci pokn, moje dziecko, poci ci na pulsujce kawaki i rozdawa je obecnym tu, przy tym stole, aby wyssali je do sucha, pki twa krew jest gorca i masz wadz nad powiekami... Na dwik tych sw przestraszyem si, e za chwil wpadn w obd. Mylaem o moim bracie i siostrze. Mylaem o ich przeraajcych obliczach, gowach brutalnie odcitych od tuowia. Nie mogem ju tego znie. Zacisnem powieki, usiujc jakim innym obrazem

wypchn tamten koszmar z umysu. Przywoaem z pamici wizj z obrazu Fra Fiippa: Anioa Gabriela, ktry klczy przed Najwitsz Panienk... Tak. Anioowie, otulcie mnie swoimi skrzydami! Boe, przylij tu swych aniow! Przeklinam twj szataski dwr, ty diable o gibkim jzyku! krzyknem. Jak to si stao, i si tutaj znalaze? Jak do tego doszo? Otwarem oczy, ale widziaem jedynie aniow Fra Filippa, ktrzy zlewali si ze sob w kalejdoskopie zapamitanych przeze mnie obrazw. Kade z tych promiennie jasnych stworze ogrzewao mnie ciepym, bardzo cielesnym oddechem ziemi i niebios zarazem. Czy on poszed do pieka?! wrzasnem jeszcze goniej. Ten, ktrego skrciem o gow? Czy on smay si w piekle? Jeeli cisza moe nabrzemiewa, a nawet zapada si w siebie, to wanie w tej chwili owa wielka sala takow cisz si wypenia. Syszaem tylko swj niespokojny oddech. Lord wszake pozostawa niewzruszony. Urszulo powiedzia. Mona to wzi pod rozwag. Nie! krzyknem. Nigdy! Ja z wami? Jako jeden z was? Palce Pana Starszego ciskay si cigle na mojej szyi, pozbawiajc mnie swobody ruchu. Gdybym prbowa si wyrwa, niechybnie bym si omieszy, natomiast wzmocnienie tego ucisku oznaczaoby dla mnie mier. A to byoby bodaj najlepsze. Musiaem wszake dorzuci jeszcze kilka sw: Nigdy si na to nie zgodz, nigdy. Jak miecie uwaa, e oddam wam swoj dusz za darmo? Twoj dusz? zapyta lord. A czyme jest twoja dusza, skoro nie pragnie podgwiezdnej podry poprzez stulecia zamiast tych krtkich lat ywota? Czyme jest twoja dusza, skoro nie pragnie szuka prawdy przez wieczno zamiast przez ten marny czas zwykego ycia? Podnis si, szeleszczc swym odzieniem, i wtedy po raz pierwszy ujrzaem jego dug opocz, ktra cigna si za nim jak krwistoczerwony cie. Kiedy przechyli gow, wiato nadao jego wosom zocisty pobysk, a jego niebieskie oczy zagodniay. Bylimy tutaj jeszcze przed tob, przed tw rodzin powiedzia swoim niezmiennie dostojnym i kulturalnym gosem. Bylimy tu setki lat przed waszym przybyciem w te gry. Bylimy tutaj, gdy wszystkie te gry do nas wanie naleay. To wanie wy jestecie najedcami... urwa na moment. To wanie twoje plemi zdobywa kolejne wsie, fortece i zamki, wkraczajc na nasze terytorium, do naszych lasw, przez co musimy ucieka si do podstpw i by widocznym, podczas gdy lepiej byoby przemyka si cichaczem i noc, jak zodziej. Dlaczego zabilicie mego ojca, ca moj rodzin? zapytaem. Nie mogem ju duej milcze, a jego mikkie sowa i czarujca elokwencja nie urzekay mnie ani troch. Twj ojciec, dziadek oraz ojciec twojego dziadka rzek lord wycili otaczajce wasz zamek drzewa. Dlatego ja te musz niekiedy przetrzebi kawaek ludzkiego

lasu. Czyniem to i czyni w dalszym cigu. Ojciec twj mg by zawrze z nami pakt i y dalej po staremu. Mg zoy tajemn przysig, w ktrej nie obiecaby nam nic prawie. Nie wierzysz chyba, i ojciec przekazywaby wam nasze dzieci, ebycie... Wanie. Co z nimi poczynacie? Pijecie ich krew czy skadacie je w ofierze szatanowi? Ju wkrtce sam to zobaczysz odpar lord. Albo wiem ciebie rwnie zoymy w ofierze. Nie, Florianie. Urszula wstrzymaa oddech. Bagam ci. Pozwl, o panie, e o co ci zapytam powiedziaem skoro ju historyczna sprawiedliwo jest dla ciebie tak bardzo istotna. Jeeli jest to prawdziwy dwr, to dworsko wymaga, by przydzielono mi obroc. Moje pytanie chyba go nieco skonfundowao. Po chwili milczenia powiedzia: My stanowimy dwr, mj chopcze, a ty jest niczym, i wietnie o tym wiesz. Oszczdzilibymy twojego ojca, tak jak dajemy przey jeleniowi, ktry moe zapodni ani. To wszystko. Czy tutaj w ogle s jacy ludzie? I tak by ci nie pomogli odrzek lord. Nawet w dzie nie peni tu stray zwykli ludzie? pytaem dalej. W dzie nie mamy adnych stranikw odpar i po raz pierwszy umiechn si z lekk dum. Sdzisz, e s nam potrzebni? Mylisz, e w dzie nie moemy czu si bezpiecznie? Uwaasz, e s nam potrzebni ludzie? Oczywicie. Tak uwaam. Jeste zreszt niespena rozumu, jeeli mylisz, e kiedykolwiek przycz si do twojego dworu. Za dnia nie s wam potrzebni stranicy? Jak to moliwe, skoro opodal znajduje si miasto, ktrego mieszkacy wiedz, kim jestecie, i maj wiadomo, e w dzie nie moecie nikomu zagrozi? Jego umiech wyraa ogromn cierpliwo. To tylko mierzwa odrzek cichym gosem. Tracimy czas, rozmawiajc o tuszczy niewartej nawet pogardy. Hmm... Nie oddajesz sprawiedliwoci swoim uczuciom, oceniajc ich tak surowo. Myl, e darzysz ich jednak pewn mioci... Pan Starszy wybuchn miechem. Moe miuje ich krew mrukn pod nosem. W odlegym zaktku sali kto zamia si nerwowo, ale natychmiast umilk. Lord odezwa si teraz w te sowa: Urszulo, wezm to pod rozwag, lecz nie... Nie, nie wyraam zgody! powiedziaem stanowczo. Choby grozio mi wieczne potpienie, z pewnoci do was nie przystan. Zamilknij ostrzeg lord spokojnym gosem. Postradalicie zmysy, jeli sdzicie, e ludzie z Santa Maddalany nie wedr si w dzie do tej cytadeli. Bez trudu znajd wasze kryjwki. W caej sali da si sysze pgony szmer. Nie syszaem wprawdzie adnych sw, lecz miaem wraenie, i te bladolice potwory porozumiewaj si ze sob za porednictwem myli bd spojrze, ktre wprawiaj w szelest ich pikne szaty.

Nieszczni z was gupcy! orzekem. Pozwalacie, by o waszym istnieniu wiedzia cay czowieczy wiat, mylc przy tym, i Dwr Rubinowego Graala bdzie trwa po wsze czasy? Obraasz mnie odpar lord. Na jego obliczu pojawi si krlewsko pikny rumieniec. Prosz ci bardzo uprzejmie: zamilknij. Obraam ci, lordzie? Udziel ci zatem pewnej rady. Zadnia nie posiadacie adnej mocy. Wiem, e tak jest. Do ataku przystpujecie noc, wycznie noc. Wszystko na to wskazuje. Pamitam, jak wasze hordy zmykay z domu mojego ojca. Pamitam te ostrzegawcze sowa: Popatrz na niebo. Zbyt dugo, panie, ye w swym lesie. Powiniene by pj za przykadem mojego ojca i wysa kilkoro uczniw do florenckich filozofw i ksiy. Zaprzesta tych kpin, Vittorio poprosi lord tym samym chodnym, acz uprzejmym tonem. Budzisz we mnie gniew, na ktry nie mog sobie pozwoli. Twj czas dobiega koca, demonie odparem. Zabaw si zatem w tym starym zamku, pki jest to jeszcze moliwe. Urszula wydaa z siebie cichy okrzyk, ale mnie nie mona ju byo powstrzyma. Moe i przekupilicie tych zidiociaych starcw, ktrzy obecnie rzdz miastem mwiem lecz jeli mylicie, e ze strony potnej Florencji, Wenecji i Mediolanu nic wam nie grozi, jestecie w wielkim bdzie. To nie ludzie pokroju mego ojca zagraaj wam, panie. Niebezpieczni s dla was uczeni ze swymi ksigami, a take astrolodzy z uniwersytetw i alchemicy. Zagraa wam nowoczesno, o ktrej nic nie wiecie i ktra dopadnie was w kocu jak potwora ze starych legend. To ona wywlecze was z legowiska prosto na soce i wszystkich was skrci o gow... Zabi go! krzykna ktra z obecnych kobiet. Unicestwi go ju teraz! wtrowa jej gos jakiego mczyzny. On nie jest zdatny by jednym z nas! wrzeszcza kto inny. Jego nawet nie warto skada w ofierze! Caa sala rozbrzmiaa chralnie wyraonym pragnieniem mej mierci. Nie! krzykna Urszula, rzucajc si na lorda. Florianie, zaklinam ci. Tortury, tortury, tortury skandoway najpierw dwa, potem trzy, potem cztery gosy. Panie odezwa si prawie niedosyszalnie Pan Starszy. To tylko chopiec. Poczmy go z reszt naszego stadka w zagrodzie. Za noc lub dwie nie bdzie pamita, jak si nazywa. Bdzie cichy i pokorny jak reszta. Zabi go teraz! krzyczeli jedni. Skoczy z nim! wrzeszczeli inni. Robio si coraz goniej. Nagle kto poda now myl: Koem go ama, koem. Nue... Tak, tak, tak! Brzmiao to wszystko jak bicie w wojenny bben...

Rozdzia 7 Zagroda Osobnik, ktrego nazwaem Panem Starszym, a ktry w rzeczywistoci nosi imi Godric, uciszy wszystkich gonym okrzykiem i to dokadnie w chwili, gdy wiele lodowato zimnych doni zacisno si na moich ramionach. Widziaem ju ongi we Florencji, jak tum rozszarpuje czowieka na strzpy. Zanadto jak na moj ciekawo zbliyem si do tego ponurego spektaklu, ktry mg si zreszt zakoczy stratowaniem mnie przez innych niechtnych owemu linczowi ludzi. Nie roiem wic sobie Bg wie czego, mylc, e mnie rwnie czeka podobny los. Pogodziem si z nim, podobnie jak z kad inn form mierci, albowiem jak sdz wierzyem w suszno swego zagniewania rwnie mocno, jak w pewno zbliajcego si ju kresu mego ywota na ziemi. Godric powstrzyma jednak te dne krwi monstra i cae to bladolice towarzystwo cofno si afektowanie dostojnym krokiem z pochylonymi bd odwrconymi na bok gowami, jakby jeszcze przed krtk chwil wcale nie chciao splami si krwawym samosdem. Utkwiem wzrok w lordzie, ktrego oblicze tak bardzo si rozgrzao, e wydawao si niemal ludzkie; na jego chudych policzkach pulsowaa krew, a ksztatne usta pociemniay jak pokryta strupem rana. Jego zociste wosy pobrzowiay, w bkitnych za oczach pojawi si wyraz gbokiego zamylenia. Powiadam: umiemy go razem z reszt rzek Godric, czyli ysy Pan Starszy. W tej chwili Urszula nie wytrzymaa i wybuchna paczem. Spojrzaem na ni miaa pochylon gow i prbowaa zakry twarz domi, przez palce za przeciekay jej kropelki krwi, jakby jej zy krwi wanie byy. Nie pacz powiedziaem, nie mylc o tym, co mwi. Urszulo, zrobia wszystko, co w twojej mocy. Wiem... Jestem niemoliwy. Godric odwrci si i spojrza na mnie, unoszc brew nad jednym okiem. Tym razem widziaem go z bliska, dziki czemu przekonaem si, i na jego ysawej gowie znajduj si jednak siwe woski, a biae brwi sw brzydot kojarz si ze sprchniaymi drzazgami. Z zakadki w swojej francuskiej sukni z podwyszon tali Urszula wycigna bladorow chusteczk, obszyt na krawdziach wzorkami z zielonych lici i rowych kwiatw. Otara ni swe cudownie czerwone zy i spojrzaa na mnie takim wzrokiem, jakby usychaa z tsknoty... Z mojego pooenia nie ma adnego wyjcia zwrciem si do niej. Uczynia ju wszystko, eby mnie uratowa. Gdybym mg, objbym ci ramieniem, aby uchroni przed tym blem, ale to monstrum trzyma mnie w swoich kleszczach. Spomidzy nieruchomych w tej chwili winiw zagrody dobiegy mnie jakie westchnienia i szepty, wiadczce o duym wzburzeniu. Przemknem wzrokiem po wychudzonych, trupiobladych twarzach, ktrych rzd unosi si nad dugim stoem po obu stronach lorda. Spojrzaem rwnie na uczesane z francuska damy, ktre z jednej strony

wyglday wytwornie, z drugiej za groteskowo. Bez wtpienia wszystkie one byy jak reszta demonami. Godric zachichota. Demony powiedziaem niezgorsza kolekcja! Do zagrody z nim, panie zwrci si Godric do lorda. Zaprowadcie go do nich, a wtedy bd mg w naszym szczupym gronie przedstawi swoje sugestie. Zostaniesz tylko ty, panie, i Urszula, ktra wpada w doprawdy przesadny smutek. Bom jest zasmucona! krzykna Urszula. Bagam ci, Florianie, choby tylko dlatego, e nigdy ci o nic nie prosiam, i dobrze o tym wiesz... To prawda, Urszulo rzek lord najagodniejszym tonem, jaki dotychczas doby si z jego ust. Wiem o tym, mj cudny kwiatuszku. Jednake ten chopiec jest krnbrny, a jego rodzina w okresie gdy miaa przewag nad tymi z nas, ktrzy zapuszczali si w tamte strony na owy, niszczya czonkw naszego plemienia. Miao to miejsce nie raz i nie dwa. Wspaniale! krzyknem. Jakie to chwalebne, jakie niezwyke! Zaiste, wyborna to dla mnie przysuga. Lord zdziwi si i zirytowa moj reakcj na jego sowa. Urszula podesza szybko w stron stou, szeleszczc sw aksamitn sukni, i opara si o blat. Widziaem jej wosy, zaplecione w drugie grube warkocze i przewizane czerwonymi wstkami, oraz przeliczne ramiona szczupe i pene zarazem. Wszystko to wbrew mej woli ponownie mnie oczarowao. Do zagrody, zaklinam ci, panie bagaa. I pozwl mi mie go dla siebie przez tyle nocy, ilu potrzeba, by moje serce si z tym pogodzio. Niech wemie dzi udzia we Mszy o Pnocy, niech podda si jej dziaaniu. Nic nie powiedziaem. Zapamitaem tylko jej sowa. Nagle pojawio si przy mnie dwch gadko ogolonych mczyzn, ktrzy mieli jak sdziem pomc Godricowi w wyprowadzeniu mnie z tej sali. Zanim jeszcze zorientowaem si, co mnie czeka, zasonito mi oczy jak mikk przepask. Nie, ja chc widzie! krzyknem. Do zagrody z nim. Dobrze... Tak bdzie dobrze usyszaem gos lorda i poczuem, jak wyprowadzaj mnie z sali tak szybkim krokiem, jakby moi stranicy wrcz pynli w powietrzu. Muzyka znowu zadudnia rytmicznie, ale mnie ju litociwie od niej izolowano. Kiedy niesiono mnie po schodach, stopy me ocieray si raz po raz o szorstkie stopnie, a trzymajce mnie niedbale donie stranikw sprawiay mi niemay bl. Uspokj si, prosz, Vittorio. Nie wyrywaj si ju. Bd mym dzielnym Vittoriem, zamilknij. Ale dlaczego, najdrosza? spytaem. Dlaczego to mnie obdarzya uczuciem? Czy caujc, musisz zawsze ku mnie swymi zbami? Tak, tak, tak powiedziaa mi prosto do ucha.

Cignito mnie przez jaki korytarz. Syszaem chr zlewajcych si ze sob i raczej dononych gosw, a take wiejcy na zewntrz wiatr i zupenie nowy rodzaj muzyki. Co si dzieje? Dokd idziemy? spytaem. Usyszaem, jak zamykaj si za mn drzwi, po czym zerwano mi z oczu przepask. Ot i zagroda, Vittorio rzeka mi szeptem do ucha Urszula, przyciskajc swe rami do mojego. To tutaj trzymamy nasze ofiary do czasu, gdy bd nam potrzebne. Stalimy na kamiennym ppitrze, z ktrego krte schody prowadziy w d prosto na ogromny dziedziniec. Dziao si tam tak duo, e trudno mi byo ogarn to jednym spojrzeniem. Wiedziaem, e znajdujemy si wysoko w murach zamczyska. Kiedy uniosem wzrok, stwierdziem, e otaczajce dziedziniec ciany wyoone s biaym marmurem i e widniej w nich wskie, spiczasto zakoczone okna w starym francuskim stylu. Niebo nade mn pulsowao jasn powiat, wzmagan zapewne przez liczne pochodnie na dachach i obwarowaniach zamku. Nie wynikao z tego nic zgoa, moe poza tym, e ucieczka bya niemoliwa, albowiem okna znajdoway si za wysoko, a marmur by zbyt gadki, aby prbowa si po nim wspi. Wyej dostrzegem kilka niewielkich balkonikw, umieszczonych jednak rwnie stanowczo za wysoko. Widziaem, jak blade, odziane w czerwie demony spogldaj na mnie z tych balkonw, jak gdyby moje tu wejcie okazao si dla nich wizualn atrakcj. Okrutne spojrzenia posyay mi take monstra stojce na obiegajcym dziedziniec kruganku. Niech ich pieko pochonie pomylaem. Najbardziej zdumiaa mnie i zauroczya jednoczenie mnogo toczcych si na dziedzicu istot ludzkich. Miejsce to byo o wiele janiej owietlone ni upiorny dwr, na ktrym wanie wydano na mnie wyrok. Co wicej, ten prostoktny dziedziniec okaza si bez maa innym, autonomicznym wiatem, obsadzonym kwitncymi drzewami oliwnymi, pomaraczami i cytrynowcami, na ktrych porozwieszano latarnie. Kbili si tam bez adu i skadu pijani chyba ludzie niektrzy pnadzy, inni odziani, czasem nawet w drogie stroje. Wszyscy oni chodzili tu i tam cikim krokiem, potykajc si niekiedy, albo leeli bezwadnie na ziemi, a kady z nich by brudny, zaniedbany, wrcz spodlony. Wszdzie tam stay chatki, kojarzce si ze somianymi domkami chopskimi, drewniane szaasy, kamienne nisze i okolone treliaem ogrody. Cay ten teren poprzecinany by dziesitkami krtych cieek i tworzy rozrastajcy si dziko chaotyczny labirynt. Drzewa rosy w gstych skupiskach, pomidzy ktrymi na pokrytej traw ziemi leeli wpatrzeni w gwiazdy ludzie. Miaem wraenie, e pi, cho oczy mieli otwarte. Na treliaach pia si winorol, tworzc wysepki intymnoci w tych odgrodzonych drewnian krat miejscach. Dostrzegem tam rwnie wielkie klatki z grubymi ptakami (tak, tak ptakami wanie) oraz due koty podgrzewane na rozarzonym wglu. Z kotw tych

dobywa si bardzo ostry zapach, kojarzcy si z pikantnymi przyprawami. Koty! Tak! Koty z rosoem! Zauwayem, e kr tu cztery demony (cho mogo by ich wicej) chude i blade jak ich przeoeni i rwnie na krwisto-czerwono odziane, lecz nie w drogie stroje, tylko w achmany. Dwch z nich dogldao kota z rosoem czy jak inn zup, trzeci zamiata star miot, a czwarty nis przy biodrze mae zapakane dziecko, ktrego gwka chwiaa si bolenie na drobnej szyi. Widok by to zaiste groteskowy i wprawi mnie w jeszcze wikszy niepokj ni ogldany wczeniej dwr z tymi wszystkimi truposzami o arystokratycznych pretensjach i manierach. To szczypie mnie w oczy powiedziaem. Ten dym znad kotw. Czuem gorzk, ostr i wspania zarazem mieszank soczystych aromatw, na ktr skaday si zapachy baraniny i woowiny, wzbogacone o szereg egzotycznych dodatkw. Wszystkie obecne tu ludzkie istoty tkwiy w tym beznadziejnym stanie. Dzieci, stare kobiety, kalecy, o ktrych syszaem w Santa Maddalanie, garbaci, kary, a take zwalici mczyni z brodami i o rumianych obliczach. Byli tu take chopcy w moim wieku lub starsi, a wszyscy oni czapali tam i z powrotem lub spoczywali na ziemi. Spogldali na nas niekiedy tpym wzrokiem i mrugali, jak gdyby nasza w tym miejscu obecno miaa co dla niech znaczy, lecz nie umieli stwierdzi co. Zachwiaem si, lecz Urszula chwycia mnie za rami. Kiedy dym ponownie zaatakowa me nozdrza, poczuem przypyw silnego godu, jakiego nigdy wczeniej nie dowiadczyem. Chocia nie byo to pragnienie: chciaem wypi t zup, jakby przestao istnie dla mnie poywienie w formie innej ni pynna. Raptem obydwaj chudzi lordowie, ktrzy naoyli mi na oczy przepask i zacignli mnie w to miejsce, odwrcili si i zeszli po schodach, gono stukajc obcasami o stopnie. Spomidzy zbitej ciby na dziedzicu rozlego si kilka gromkich okrzykw. Ludzie odwracali gowy i prbowali wydoby swe ospae ciaa ze stanu letargicznego odrtwienia. Odziani w powczyst czerwie lordowie podeszli rami w rami do najbliszego z widocznych kotw, a wtedy otumanieni miertelnicy zaczli wlec si w ich stron. Obydwa demony zachowyway si przy tym w taki sposb, jakby delektoway si wzbudzonym w ten sposb zainteresowaniem. Co oni wyprawiaj? Co te oni chc zrobi? pytaem omdlewajcym gosem. Czuem, e za chwil upadn. A mimo to... Jake sodko pachniaa ta zupa! Jak bardzo pragnem j wypi... Urszulo rzekem, lecz nie wiedziaem jakimi sowy mam uzupeni t modlitw do jej imienia. Trzymam ci, mj najdroszy. To jest wanie zagroda. Spjrz tylko, widzisz? Jak przez mg widziaem teraz lordw, ktrzy przeszli pod ciernistymi gaziami kwitncych i obwieszonych owocami drzew. Najwyraniej adnej z tych pogronych w letargu dusz nie potrzebna bya wiea pomaracza. Lordowie stanli po dwch stronach kota i kady z nich wycign przed siebie praw rk, po czym przeci sobie nadgarstek trzymanym w lewej doni noem. Krew zacza

spywa obficie do kota. Gromadzcy si tam ludzie wydali z siebie saby okrzyk radoci. Och, przeklci. To na pewno jest krew wyszeptaem. Upadbym, gdyby Urszula znowu mnie nie przytrzymaa. T zup przyprawiono krwi. Jeden z lordw odwrci si, jak gdyby dym i opary znad kota przyprawiy go o mdoci. Nie cofn jednak rki, z ktrej dalej sczya si krew. Nastpnie gwatownym, nieco zniecierpliwionym ruchem chwyci za rami jednego z chudych, bladych i wycieczonych demonw w achmanach. Zacign do kota tego biednego chudzielca, ktry pojkujc aonie, baga swego oprawc o lito. Po chwili przecito mu obydwa nadgarstki i do kota wpyna kolejna struga krwi, on za odwrci od tego widowiska swoj kocist twarz. Tak... Jestecie lepsi ni piekielne krgi Dantego powiedziaem. Zabolao mnie jednak, e zwracam si do Urszuli takim tonem. Ona wszake przyznaa mi racj: Owszem, to chopi, ktrzy pragn zosta lordami. A jeli bd posuszni, moe i dopn swego. Przypomniaem sobie, e demony o randze zwykych onierzy, ktre sprowadziy mnie do tego zamczyska, odznaczay si manierami ordynarnych myliwych. Tworzya si z tego logiczna ukadanka, ale... Czy moja wta ukochana, o mikkich ramionach i poyskujcej zami twarzy... Czy ona bya penoprawn dam? Vittorio. Tak bardzo pragn ocali ci ycie. Och, najdrosza... odparem. Obejmowaem j, bo inaczej niechybnie bym upad. Traciem ostro widzenia. Z gow wspart na ramieniu Urszuli patrzyem teraz na ludzi, ktrzy zbliali si do kotw i zanurzali w nich kubki, po czym dmuchali na parujcy pyn, aby ochodzi go przed wypiciem. Na dziedzicu rozleg si pgony, cho przeraajcy miech. Dobiega chyba od strony balkonw, na ktrych znajdowali si widzowie tego niezwykego spektaklu. Nagle w powietrzu zawirowaa czerwie, jak gdyby kto spuci z gry wielk czerwon flag. Okazao si, e bya to dama, ktra opada na ziemi z dalekich wyyn, ldujc pord bawochwalczo wobec niej usposobionych winiw zagrody. Pokonili si przed ni unienie, cofnli si nieco i zaczli wydawa z siebie pene grozy jki; albowiem ona take zbliya si do kota i miejc si przekornie przecia sobie nadgarstek, aby rwnie jej krew spyna do wrzcego pynu. Tak, moi drodzy, moje kochane ptaszki powiedziaa i spojrzaa na nas. Przyjd tu, Urszulo, oka lito naszemu wygodzonemu wiatu. Bd dzi wspaniaomylna. Jeeli za nic dawa z siebie tej nocy nie musisz, uczy to jednak przez wzgld na nasz nowy nabytek. Urszula wygldaa na zaenowan tym widowiskiem i trzymaa mnie dalej agodnie swymi dugimi palcami. Spojrzaem jej prosto w oczy.

Jestem pijany. Odurzony samym tylko zapachem. Moj krew przeznaczam wycznie dla ciebie szepna. Daj mi j zatem, ja pragn twej krwi. Mam coraz mniej siy, umieram mwiem. Boe... To ty mnie do tego przywioda. Nie, nie. Ja sam ponosz za to win. ... Kochanku mj najdroszy... Obja mnie w pasie. Tu pod uchem poczuem ssanie jej czuych ust tak jakby chciaa zebra w nich fragment mej skry i ogrza go jzykiem, aby nastpnie zatopi tam swe zby. Czuem, e znowu zagbiam si w wiat fantazji i wycigam rce ku tej kobiecie, i biegn z ni po ce, ktra tylko do nas naley, na ktr nikt inny nie ma wstpu. Och, niewinna mioci mwia Urszula, pijc m krew. Och, niewinna, niewinna mioci. W tym momencie wdar si do mojej szyi lodowato gorcy ogie, ktry porusza si w moim wntrzu niczym owad z delikatnymi czukami. Przed nami cigna si chodna i rozlega ka, gsto usiana liliami. Czy ona bya tam ze mn? Przez chwil miaem wraenie, i stoj tam sam i sysz za plecami jej krzyk. W tym ekstatycznym nie, w tej orzewiajco chodnej wizji bkitnego nieba i kruchych kwiatw chciaem odwrci si i do niej podej. Alici ktem oka dostrzegem co tak cudnego, i caym duchem zapragnem pobiec w tamt wanie stron. Patrz! Tak, teraz widzisz! Gowa opada mi do tyu. Sen min. Moim obolaym oczom ukazay si raz jeszcze biae marmury zamkowych cian. Urszula cigle mnie trzymaa, wpatrujc si we mnie oszoomiona, z zakrwawionymi ustami. Podniosa mnie. Czuem si bezradny jak dziecko. Kiedy znosia mnie po schodach, nie mogem nawet poruszy rk. wiat nad nami skada si teraz z drobnych postaci, ktre stojc na balkonach i murach, miay si i wskazyway na nas swymi chudymi domi. wiato ze znajdujcych si za nimi pochodni sprawiao, i widziaem tylko ich ciemne kontury. Krwista czerwie, czerwona krew. Czuj j, czuj. Co to byo? Widziaa to tam na ce? spytaem. Nie! krzykna wystraszona. Leaem teraz na zastpujcym mi ko stogu siana, a wygodzone demony o wygldzie wiejskich parobkw wpatryway si we mnie tpym wzrokiem; ich oczy nabiegy krwi. Urszula za pakaa, zakrywajc twarz domi. Nie mog go tu zostawi powiedziaa. Bya daleko, bardzo daleko. Syszaem pacz. Czyby ci otumanieni potpiecy w kocu si zbuntowali? To by szloch ludzkich istot. Ale jednak go zostawisz, podejdziesz do kota i oddasz swoj krew. Kto to mwi? Nie wiedziaem. Czas na msz. Nie wemiecie go dzisiaj. Dlaczego oni pacz? spytaem. Posuchaj, Urszulo, oni wszyscy pacz. Jeden z wychudzonych chopcw utkwi we mnie wzrok. Trzyma rk na moim

karku, a drug doni przyciska mi do ust kubek z krwistym wywarem. Nie chciaem uroni ani kropli. Piem apczywie, wypeniajc cae usta tym pynem. Nie dzisiaj powiedziaa Urszula. Poczuem pocaunki na czole i szyi. Kto prbowa nas rozdzieli. Przez chwil nie puszczaa mojej rki, ale potem j ode mnie odcignito. Spokojnie, Urszulo, zostaw go. pij, najdroszy! krzykna mi prosto do ucha. Poczuem, jak ociera si o mnie jej suknia. pij, Vittorio, pij. Nagle kubek upad na ziemi. Byem zupenie otumaniony, otpiay upojeniem. Widziaem, jak pyn rozlewa si na zbitym sianie. Urszula uklka przede mn. Miaa otwarte usta czue, zmysowe, czerwone. Uja m twarz w swe chodne donie, a z jej ust do moich zacza pyn krew. Och, najukochasza powiedziaem. Pragnem ujrze tamt k, daremnie. Ja chc na k! Pozwl mi znowu zobaczy k! Miast ki ujrzaem ponownie jej twarz, a potem jakie przygasajce wiato. Znalazem si w otulinie z ciemnoci i dwikw. Nie mogem ju duej walczy. Nie mogem wyrzec ani sowa. Nic ju nie pamitaem... Jednake tamte sowa... No i ten pacz. Peen aoci. Taki smutny, taki bezsilny. Kiedy znowu otwarem oczy, by ju poranek. Soce razio mnie w oczy, a w gowie czuem nieznony bl. Jaki mczyzna prbowa zedrze ze mnie ubranie. Pijany bazen. Przewrciem si na bok, poczuem nudnoci, ale zrzuciem go z siebie na tyle gwatownie, e to on straci przytomno. Prbowaem si podnie bez skutku. Mdoci staway si nie do zniesienia. Wszyscy dokoa mnie spali. Soce w dalszym cigu razio w oczy i parzyo skr. Zwinem si w kbek, prbujc ukry w sianie. Miaem rozgrzan gow, a kiedy przeczesaem palcami wosy, poczuem, e s gorce. Bl pulsowa mi rwnie w uszach. Schro si tutaj odezwa si gos nalecy do jakiej staruchy, ktra dawaa mi znaki spod pokrytego strzech dachu. Tutaj jest chodniej. Do diaba z wami wszystkimi odrzekem. I zasnem. Odpynem. Dopiero pnym popoudniem odzyskaem przytomno umysu. Klczaem przy jednym z kotw i cheptaem apczywie wywar z podanej mi przez staruch miseczki. Demony powiedziaem. Teraz pi. Moemy... Moemy... I znowu ogarno mnie poczucie bezsilnoci. Chciaem odrzuci od siebie misk, lecz dalej sczyem gorcy wywar. To nie tylko krew. To wino, dobre wino rzeka staruszka. Pij, chopcze, bl minie. Oni ju wkrtce ci zabij. To nie jest takie straszne. Kiedy znowu zapad zmierzch, wiedziaem, e tak si stanie. Przewrciem si na drugi bok. Otworzyem szeroko oczy, ktre nie bolay ju tak mocno jak za dnia.

Miaem wiadomo, e bdc w tym katastrofalnie letargicznym stanie, straciem cay soneczny dzie. Byo to zgodne z ich planem. Leaem jak nieywy, podczas gdy trzeba byo podburzy do buntu otaczajcych mnie ludzi. Dobry Boe, jak ja mogem na to pozwoli... Ten smutek, ten majaczcy w oddali mroczny smutek. .. I ta sodka drzemka. Zbud si, chopcze. Gos demona. Oni chc ci dzi mie. A kt tego chce i w jakim celu? zapytaem. Uniosem wzrok. Pochodnie pony migotliwym wiatem, a z gry dobiega mnie mikki szelest lici. Poczuem ostry zapach pomaraczy. wiat cay skada si teraz z taczcych nade mn pomieni i hipnotycznych wzorkw czarnych lici. Cay wiat zamyka si w godzie i pragnieniu. Wo bulgoczcego wywaru wypara wszystkie pozostae zapachy. Otworzyem usta, czekajc, a kto uraczy mnie tym pynem, lecz tak si nie stao. Dostaniesz ode mnie rzek gos demona. Ale najpierw usid. Chc ci troch wyczyci. Musisz dzi dobrze wyglda. Dlaczego? spytaem. Przecie oni wszyscy nie yj. Kto? Moja rodzina. Tutaj nie ma adnej rodziny. To jest Dwr Rubinowego Graala, a ty stanowisz wasno samego lorda, wadcy naszego dworu. A teraz musz ci przygotowa. Do czego? Do mszy. Wsta rzek demon. Sta nade mn, oparty o miot. Byszczce wosy okalay agodnie jego twarz. Wsta, chopcze. Oni ci chc. Ju prawie pnoc. Nie, nie. Pnoc? Nie! krzyknem. Nie! Nie bj si odrzek chodnym i zmczonym gosem. To nic nie da. Nic nie rozumiesz. Straciem czas, leaem bez zmysw, straciem tyle godzin. Moje serce bio, lecz mzg spa. Nie boj si, ty aosny demonie! Przytrzymujc mnie, obmy mi twarz. Dobrze ju, dobrze. Jeste przystojnym modziecem. Takich jak ty skadaj tutaj w ofierze bezzwocznie. Jeste zbyt silny, masz pikne ciao, pikn twarz. Wystarczy tylko spojrze na ciebie i na zapakan lady Urszul, ktrej cigle si nisz. Zabrali j... Przecie ja te miaem sen... Czybym rozmawia z tym podrzdnym demonem jak z przyjacielem? I gdzie si podziaa owa przecudna pajczyna mych fantastycznych snw ich rozmach i wietno? Dlaczego nie miaby ze mn rozmawia? rzuci demon. Umrzesz w stanie ekstazy, mj przystojny paniczu. Zobaczysz rozwietlony jasno koci i msz, na ktrej to ty bdziesz stanowi ofiar. Nie, mnie nia si ka. Mwiem bardziej do siebie ni do niego, a raczej do mego zamroczonego umysu, prbujc go wreszcie rozbudzi. I co na tej ce widziaem. Nie, to nie bya Urszula. Na tej ce by kto... Kto tak bardzo... Nie mog... Zadajesz sobie niepotrzebne cierpienie powiedzia kojcym gosem demon. No, uporaem si wreszcie z twoimi guzikami i sprzczkami. Musia by z ciebie przepikny panicz. Musia by, musia by, musia by... Syszysz? zapyta demon. Nic nie sysz.

To zegar. Za kwadrans bdzie ju pnoc. Zblia si czas mszy. Nie zwaaj na te wszystkie haasy. To innych skadaj dzi w ofierze. Nie bj si. To tylko zwyky pacz. Rozdzia 8 Rekwiem, czyli msza wita ofiarna, jakiej nigdym wczeniej nie widzia Czy istniaa gdziekolwiek pikniejsza kaplica? Czy kiedykolwiek biay marmur zosta uyty lepiej ni tutaj? I jakie to rdo wiecznego zota zrodzio te pikne arabeski i te wysokie okna, owietlone od zewntrz przez ogie, ktry nadawa kolorowemu szku wygld drogocennych klejnotw na podobiestwo witych obrazkw w witraach. Obrazki te jednak nie byy wite. Staem na galerii dla chru, znajdujcej si wysoko nad przedsionkiem kaplicy. Widziaem przed sob wielk naw gwn, zwieczon otarzem. Za ramiona trzymali mnie znowu dostojni lordowie, wykonujc swj obowizek z wikszym ni wczeniej przekonaniem. Umys mj rozjani si nieco. Do oczu i czoa ponownie przytknito mi jaki wilgotny materia, ktry wczeniej zanurzono chyba w wodzie pochodzcej z lodowato zimnego strumienia grskiego. Pomimo mego osabienia, pomimo gorczki widziaem wszystko. Widziaem czerwono-zoto-niebieskie wizerunki demonw, wkomponowane w byszczce witrae jak podobizny aniow bd witych. Widziaem ich drwice oblicza, ich kojarzce si z pajczyn skrzyda, ich szponiaste donie. Ca szerok naw gwn zajmowali odziani w swe rubinowe szaty czonkowie dworu, zwrceni frontem do balaskw, za ktrymi wida byo wysoki otarz. Zamykajca prezbiterium absyda pokryta bya malowidami. Demony taczce w piekle, kpice si radonie w upragnionych pomieniach... A nad nimi: rozpostarte proporce, na ktrych zotymi literami wypisano tak dobrze mi znane sowa witego Augustyna o pomieniach nie bdcych prawdziwym ogniem, lecz znamieniem oddzielenia od Boga. Tyle e wyraz oddzielenie zastpiono tu aciskim sowem wolno. acisk form wyrazu wolno wypisano wielokrotnie na fryzie, ktry cign si pod balkonami na obydwu wysokich marmurowych cianach kaplicy. Na mniej wicej tej samej wysokoci znajdowa si mj balkon, z ktrego podobnie jak z pozostaych obserwowali uroczysto inni czonkowie dworu. wiato zalao wysokie sklepienie kaplicy, w ktrej odbywao si... Wanie co? Wysoki otarz udrapowany by karmazynowym materiaem, obszytym zot lamwk. Spoza tych licznych zason wyzieraa jednake scenka, na ktrej jakie biae postacie plsay w infernalnych pomieniach. Wzrok mg mnie wszake myli, std sowo plsay niekoniecznie oddaje charakter tej sceny.

Dokadnie za to widziaem masywne lichtarze, umieszczone przed zastpujc krucyfiks ogromn kamienn figur upadego anioa Lucyfera. Caa ta zastyga w marmurze posta staa w piekielnych pomieniach paliy si zarwno dugie loki szatana, jak i wszystkie jego szaty. W uniesionych w gr rkach trzyma on symbole mierci: w prawej mia kos, a w lewej katowski miecz. Na widok tej figury wydaem z siebie bezgony okrzyk, albowiem bya ona usytuowana w tym samym miejscu, w ktrym spodziewaem si ujrze ukrzyowanego Chrystusa. Mimo to na chwil osupiay i zamroczony moje usta zoyy si w umiech i usyszaem, jak umys mwi mi, e widok Boga na krzyu w tym miejscu byby wcale nie mniej groteskowy. Stranicy wzmocnili swoje uciski. Czybym si zachwia? Spord otaczajcego mnie zbiorowiska doby si przytumiony dwik bbnw powolny i zowieszczy, arcysmutny i pikny zarazem w swej powcigliwej prostocie. Zawtroway mu gono instrumenty dte, grajc przepikn, swobodn melodi, nie za powtarzajce si bez koca akordy, ktre syszaem ubiegej nocy. Bya to pospnie modlitewna polifonia gosw tak gboko melancholijnych, i serce moje przepenio si bezdenn aoci, a do oczu napyny zy. Ach, c to jest? Czym jest ta soczysta muzyka, ktra otacza mnie i zalewa ca naw, niosc si echem po atasowych marmurach, aby powrci w jeszcze doskonalszej formie tam, gdzie stoj wpatrzony w odleg podobizn Lucyfera. Wszystkie kwiaty umieszczone w zotych i srebrnych wazach u stp tej figury byy barwy czerwonej. Czerwone re i godziki, czerwone irysy i inne czerwone kwiaty, ktrych nazw nie umiabym poda. Cay otarz czerwieni si na rne sposoby, albowiem by to jedyny pozostay Lucyferowi kolor, ktry mg wyoni si z jego potpieczej ciemnoci. Posyszaem niewyran, chocia donon melodi, gran na oboju, organach i dulcianie oraz brzczcym ponad miar puzonie. Towarzyszy temu jak mniemam delikatny odgos paeczek uderzajcych w napite struny cymbaw. Ju sama tylko muzyka moga mnie bez reszty pochon, wypeni ca m dusz te wszystkie wtki melodyczne splatajce si ze sob, nachodzce na siebie, zlewajce si w jedno, a potem oddalajce si kady w swoj stron. Nie mogem wymwi ani sowa, nie mogem skupi si na tym, co widz. A jednak widziaem widziaem rzd demonicznych posgw, cigncych si na prawo i lewo od majestatycznej figury wadcy piekie. Czy oni wszyscy pili krew? Wszyscy ci odraajco chudzi wici piekielni, wyrzebieni z lnicego czerwono jak maho drewna, w swoich stylowych szatach, z pprzymknitymi oczami i otwartymi ustami, w ktrych janiay dwa biae ky. Te ostatnie wykonano chyba z koci soniowej, aby podkreli ich przeznaczenie. Och, bya to istna katedra grozy! Prbowaem odwrci gow i zamkn oczy, alici potworno tych widokw wprawiaa mnie w swoiste oczarowanie. W moim umyle kiekoway aonie bezksztatne myli, ktre nie mogy przedosta si do ust. Instrumenty dte z wolna cichy, a w kocu zupenie przestay gra. Och, nie opuszczaj mnie, najsodsza muzyko. Nie pozostawiaj mnie tu samego. W tej chwili zabrzmia jednak chr arcysodkich tenorw. piewali jaki aciski tekst, ktrego nie mogem do koca zrozumie hymn ku czci umarych, pean na cze

zmiennoci wszechrzeczy... Po chwili doczy do nich mieszany chr sopranw, basw i barytonw, ktre swym polifonicznym piewem odpowiaday barytonom w te sowa: Id teraz do Pana, albowiem pozwoli On tym Tworom Ciemnoci odpowiedzie na moje bagania... Skd si wziy te straszne sowa? I znowu rozbrzmia gsty chr mieszany, wtrujcy piewowi tenorw: Narzdzia mierci czekaj na mnie z ciepem swych szczodrych pocaunkw. Z pomoc bo krew moja wleje si do ich cia. Zaznam najwyszej radoci, a moja dusza wzniesie si poprzez ich dusze tam, gdzie niebo i pieko oddaj cze sudze wiecznego mroku. Organy w dalszym cigu gray sw uroczyst melodi, a piew chru zyska jeszcze silniejsz wymow, brzmia jeszcze pikniej i uroczyciej. Przez kaplic szy teraz dostojnym krokiem liczne postacie, ktre peniy tu pewnie funkcj kapanw. Widziaem lorda Floriana w przewietnym czerwonym ornacie, jakby to on by w istocie biskupem Florencji. Ale... Na jego szatach krzy odwrcony by do gry nogami na cze Wadcy Potpionych a na jego blond wosach zocia si wysadzana klejnotami korona, jak gdyby Florian by zarwno francuskim monarch, jak i sug Pana Ciemnoci. Rozbrzmiewajc cigle muzyk zdominoway przenikliwe dwiki instrumentw dtych, a caa procesja odbywaa si w rytm ttnicych gdzie w dole przytumionych nieco bbnw. Florian zaj miejsce przed otarzem, zwracajc si twarz do zgromadzonych. Obok niego staa moja delikatna Urszula z rozpuszczonymi wosami, przyodziana niczym Maria Magdalena w szkaratny welon, ktry siga samej krawdzi jej zwajcej si ku doowi sukni. Twarz zwrcona bya do mnie. Nawet z tak duej odlegoci widziaem, jak dr zacinite palce jej doni. Po drugiej stronie celebransa Floriana sta ysy Pan Starszy. On rwnie mia na sobie ornat, spod ktrego wystaway koronkowe rkawy. Z obydwu stron zaczli schodzi si akolici mode, wysokie demony o twarzach kojarzcych si z rzebion koci soniow. Ubrani byli w zwyke kome kapanw, ktrzy maj tylko pomaga przy odprawianiu mszy. Ustawili si teraz wzdu marmurowych balaskw. Ponownie rozleg si chr cudownych gosw, w ktrym falsety mieszay si z sopranami i ttnicymi basami. Instrumenty blaszane gray obok drewnianych, a te ostatnie naprawd pachniay lasem. Jaki by cel tej uroczystoci? C to za hymn odpiewyway wanie tenory i co miaa znaczy odpowied znajdujcych si bliej mnie gosw, czyli te niewyranie brzmice aciskie sowa: Panie, przybyem do Doliny mierci. Panie, dotarem do kresu swego smutku. Panie, dziki Tobie oddaj ycie tym, ktrzy na prno bytowaliby w piekle, gdyby nie Twoje przenajwitsze plany. W duszy mej zawrzao. Z jednej strony rwaem si do buntu, z drugiej wszake nie mogem oderwa wzroku od toczcej si na dole uroczystoci. W tej chwili dostrzegem po

raz pierwszy poski demonw z wystajcymi kami, ktre stay na postumentach wzniesionych pomidzy wskimi oknami. Sponad wieczek unosi si zotawy dym. Muzyka znowu ustaa, tenory za wyrzuciy z siebie sowa: Niechaj wnios tutaj chrzcielnic, aby obmyci zostali ci, ktrych skadamy dzisiaj w ofierze. Tak te si stao. Mode demony przebrane za akolitw wystpiy, dzierc w swoich nadludzko silnych doniach wspaniae baptysterium, wykute z pochodzcego z Carrary rowego marmuru. Ustawili je mniej wicej trzy metry przed balaskami. To okropne, ale tak pikne szepnem. Zamilknij, chopcze rzek mj stranik. Patrz uwanie, albowiem tego, co tu teraz ogldasz, nie ujrzysz ju nigdy, ani w niebie, ani na ziemi. A jeli udasz si do Boga bez ostatniej spowiedzi, zawsze ju bdziesz pon w wiekuistej ciemnoci. Jego sowa brzmiay tak, jakby mj demon naprawd w nie wierzy. Nie moecie potpi mej duszy wyszeptaem, prbujc przetrze oczy, aby nie oddawa si ju z tak luboci osabieniu, ktre nie pozwalao mi wyrwa si z ucisku ich doni. egnaj, Urszulo szepnem, skadajc usta do pocaunku. W tej cudownej chwili zetknicia si naszych spojrze, najwyraniej nie dostrzeonej przez reszt zgromadzonych, Urszula pokrcia gow, zaprzeczajc dyskretnie mojemu gestowi. Nikt nas nie zauway, gdy wszystkie oczy zwrcone byy na inny spektakl, znacznie bardziej tragiczny od naszych powcigliwych rytuaw we dwoje. W nawie bocznej pojawili si akolici w czerwonych koszulach z koronkowymi rkawami wykoczonymi czerwono-zot lamwk. Eskortowali oni nieszczsnych ludzi z zagrody: powczce nogami staruszki, pijanych mczyzn, nastoletnich chopcw, mae dzieci... Wszyscy oni trzymali si kurczowo demonw, ktrzy wiedli ich przecie na pewn mier. Wygldali jak aosne ofiary jakiego procesu z dawnych czasw, kiedy to potomstwo skazacw musiao przypatrywa si egzekucji. Przeklinam was wszystkich. Boe, niech zapanuj tu Twe sprawiedliwe sdy szeptaem. Boe, zapacz nad nami. Chryste, uro zy nad naszym losem. Krcio mi si w gowie. Miaem wraenie, e znowu zapadam w sen. Moim oczom ukazaa si jasnozielona, bezkresna If ka i raz jeszcze ujrzaem odbiegajc ode mnie po trawie i liliach mod i yw Urszul, i raz jeszcze zjawia si inna znana mi posta... Tak, widz ci! krzyknem do niej w znikajcym ju nie. Ledwiem jednak zdy j dostrzec, przylgn do wzrokiem, jej ju nie byo. Rozpyna si wraz z samym jej postrzeeniem, a z pamici znikna jej cudowna twarz, jej figura i przesanie, jakie mi niosa czyste i wyraziste przesanie. Zauwayem, e lord Florian patrzy na mnie z dou, zagniewany i milczcy. Trzymajce mnie donie jeszcze gbiej wbiy si w moje ciao. Zamilknij rzekli niemal jednoczenie obydwaj stranicy. Przecudna muzyka przechodzia w coraz to wysze rejestry, jak gdyby pnce si w gr soprany i pulsujce podmuchy instrumentw dtych pragny mnie uspokoi, koncentrujc si zarazem na obrzdku tego nie witego bynajmniej chrztu, ktry wanie si

rozpoczyna. Pierwsz ofiar okazaa si przygarbiona i kocista staruszka. Rozdziano j z ndznych achmanw, obmyto wod z chrzcielnicy i podprowadzono pod balaski. Jake aosne sprawiaa wraenie taka krucha, pozbawiona opieki krewnych, opuszczona przez strzegce j anioy! Ach, i te rozebrane dzieci! Ich drobne nki i poladki, ich kociste ramiona i opatki, z ktrych jak teraz mylaem mogy kiedy wyrosn anielskie skrzydeka. Obmyto je i ustawiono przed marmurow balustrad, gdzie trzsy si z zimna i strachu. Wszystko to stao si bardzo szybko. Przeklte zwierzta! Bo nimi wanie jestecie, nie za bezcielesnymi demonami! mamrotaem, wyrywajc si z ucisku moich obmierzych stranikw, tych marnych pachokw. Tak, i jestecie tylko tchrzliwymi pachokami, ktre jedynie peni i posugi na tym festiwalu za. Muzyka zaguszaa moj modlitw, ktr odmawiaem jednak w najtajniejszej gbi swojego serca: Boe mj, zelij tu swoje anioy. Przylij swe gniewne anioy i daj im ognisty miecz. Boe, nie pozwl na to, nie pozwl. Przy balaskach sta ju cay rzd nagich i drcych ofiar, ktre odcinay si sw ciemn, ludzk karnacj od byszczcego marmuru i bladych kapanw. Migotliwy blask wiec pada na ogromny posg Lucyfera z pajczynowatymi skrzydami. To on przewodniczy tej ceremonii. Lord Florian uj w donie pierwsz z ofiar i pochyliwszy si, zacz pi krew. Bbny dudniy jak oszalae, a gosy ludzkie zleway si ze sob i wznosiy ku niebu. Pod tymi biaymi kolumnami i wysokim sklepieniem nie byo jednak adnego nieba. Tutaj istniaa tylko mier. Czonkowie dworu uformowali dwie kolejki, ktre z wolna przesuway si w stron prezbiterium, gdzie kady mg uraczy si jedn z bezradnie stojcych tam ofiar. Lord Florian lub ktra z dam wybierali tego czy owego czowieka, ktry przechodzi potem przez rce kolejnych demonw. By to zaiste obrzdek barbarzyski, haniebny i odraajcy. Jedynie Urszula staa nieruchomo. Zoeni w ofierze umierali; paru z nich ju wyziono ducha. aden z nich wszake nie upad na posadzk kaplicy, albowiem nisze rang demony natychmiast chwytay te wycieczone ciaa, ktre zaraz potem usuwano z miejsca ich kani. Inne ofiary cigle obmywano, jeszcze inne podprowadzano pod balaski i tak toczy si ten okropny spektakl. Lord Florian napi si krwi kolejnego z pooonych przed nim dzieci. Czynic to, ujmowa swymi chudymi palcami ma szyjk, po czym przykada j do ust. Wymawia przy tym po acinie jakie niedosyszalne dla mnie sowa. Nasyceni ju czonkowie dworu opuszczali z wolna to makabryczne prezbiterium, aby przej naw boczn tam, gdzie stali poprzednio. Ich blade wczeniej twarze zaczerwieniy si od krwi, a mj przytpiony zmys wzroku i zauroczenie przecudn muzyk sprawiy, e dostrzegaem w nich teraz co

ludzkiego, jakby na moment przedzierzgnli si w zwyczajn ludzk posta. Tak, mj may ksi rzek Florian, ktrego stanowczy gos przelecia ukiem do moich uszu, pokonujc ca dzielc nas odlego. Na moment stajemy si prawdziwymi ludmi. Posileni krwi ywych istot, ponownie wcielamy si w ludzi. Dobrze to poj. Ale lordzie wyszeptaem pywy z wyczerpania. Ja nigdy wam tego nie wybacz. Przez chwil panowaa gucha cisza. A potem znowu zagrzmiay tenory: Czas ju, czas. A pnoc jeszcze nam nie wybia. Trzymajce mocno donie przepchny mnie gdzie w bok. Z galerii dla chru zostaem zniesiony byskawicznie po krtych marmurowych schodach. Kiedy doszedem do siebie, cigle podtrzymywany przez moich stranikw, stwierdziem, e stoj w nawie gwnej i widz baptysterium, przy ktrym nie ma jednak adnych ofiar. Zauwayem, e w kaplicy pojawi si wielki krzy, umieszczony obok otarza do gry nogami i przechylony w stron ba-laskw. Lord Florian podnis rk, w ktrej trzyma pi ogromnych gwodzi, i ruchem gowy nakaza, abym do niego podszed. Krzy by przymocowany do posadzki kaplicy w taki sposb, jakby czsto go tutaj umieszczano. Wykonano go z twardego, masywnego, gadko wypolerowanego drewna, na ktrym widniay wszake lady po gwodziach i plamy po krwi. Podstaw krzya przymocowano do marmurowych balaskw, przez co przyszy ukrzyowany znalazby si mniej wicej metr nad podsadzk i widzieliby go wszyscy wierni. Te mi wierni! Swoocz i plugastwo! rozemiaem si gono. Dzikowaem Bogu i wszystkim Jego anioom za to, e moi rodzice przebywali ju w niebiesiech i oszczdzony im by widok tej ordynarnej profanacji. Obok mnie sta teraz Godric, ktry w wycignitych przed siebie doniach trzyma dwa zote kielichy. Znaem ich przeznaczenie. Spynie do nich moja krew, gdy zacznie si sczy z zadanych przez gwodzie ran. Godric skoni gow. Zacignito mnie w stron otarza. Za quasi-biskupi sylwetk Floriana wznosi si posg Lucyfera. Otaczajcy mnie czonkowie dworu odwracali si, gdym tak przemieszcza si w stron prezbiterium, lecz ani na moment nie odrywali oczu od swego pana. Przy chrzcielnicy obmyto mi twarz, cho wykrcaem gow, aby opryska wod myjcych mnie akolitw. Oni za najwyraniej si mnie bali. Gdy z pewnym wahaniem signli po mj pasek, rozleg si gos samego lorda: Rozebra go. Florian ponownie unis gwodzie. Dobrze je widz, tchrzliwy lordzie powiedziaem. Ukrzyowa takiego chopca to pestka. Zbaw sw dusz, zaklinam ci, uczy to, a cay twj dwr wpadnie w osupienie. Muzyka znowu przybraa na sile. I raz jeszcze przypomnia o sobie chr, wtrujcy

hymnowi tenorw. Nie mogem ju z siebie doby ani sowa. Pozostay jedynie byski wiec i wiadomo, e za moment zostan rozebrany i e rozegra si tutaj istny horror. Ukrzyowanie na odwrconym krzyu akt, ktrego dowiadczy wity Piotr, lecz ktry nie przesta tym samym symbolizowa szatana. Zupenie nagle drce donie akolitw cofny si z mego ciaa. Instrumenty dte gdzie w grze gray sw najpikniejsz i jake smutn melodi. Tymczasem tenory nieskazitelnie czystym gosem wypieway nastpujce pytanie: Zali nie mona go ocali? Zali nie mona go oswobodzi? Po chwili odezwa si unisono chr: Zali nie mona wyzwoli go z wadzy szatana? Urszula zrobia kilka krokw do przodu. Zdja z gowy swj sigajcy ziemi czerwony welon i odrzucia go w taki sposb, e opad na posadzk jak chmurka czerwonego dymu. Obok niej pojawi si jeden z akolitw, ktry dziery w doniach moj szabl i sztylety. Po raz kolejny zabrzmiaa modlitwa tenorw: Oszalaa dusza uzyskuje swobod, aby wiadczy o potdze szatana jedynie tym, co najbardziej s wytrwali. Chr wrcz wybuchn now melodi, ktra miaa zapewne potwierdzi te sowa. C to? Nie mam umrze? spytaem. Prbowaem dojrze oblicze lorda, w ktrego doniach spoczywa mj los. Zasoni mi go jednak Godric, ktry otworzy kolanem drzwiczki w marmurowych balaskach i zbliywszy si do mnie, przytkn mi do ust jeden ze zotych kielichw. Pij i zapomnij, Vittorio. W przeciwnym razie postradamy jej serce, jej dusz. Wobec tego postrada j musicie! Nie! krzykna Urszula. Nie. Wyrwaa trzy gwodzie z lewej doni Floriana i rzucia je na posadzk. piew wznosi si coraz wyej, jakby prbowa przebi si przez sklepienie. Nie syszaem nawet, jak gwodzie uderzaj w marmur. Chr piewa teraz radonie, wrcz triumfalnie. aobne tony ucichy. Nie! Jeli tak mam ocali jej dusz, to ukrzyujcie mnie, ukrzyujcie! Do ust ponownie przycinito mi zoty kielich. Urszula rozwara doni me zacinite szczki i zawarto kielicha zacza sczy si do mojego garda. Ujrzaem sw wasn szabl, ktra mym zamykajcym si oczom jawia si jako krzy. W kaplicy rozleg si drwicy miech, ktry zla si po chwili z magicznym piknem chralnego piewu. Wok mnie zawirowa czerwony welon Urszuli. Widziaem, jak wznosi si przede mn i opada, otulajc mnie niczym jaki czarodziejski deszcz, mikki i pachncy jak ona... Chod ze mn, Urszulo szepnem. Byy to moje ostatnie sowa. Wygna go, wygna... piewa coraz dononiej chr. Wygna... zawtrowaa mu reszta dworu. Wygna... Oczy moje zamkny si w chwili, gdy czerwona woalka zakrya mi twarz. Wydany werdykt ponownie potwierdzi wspierany przez instrumenty chr:

Wybaczono mu! Wygna go! Wygnany i skazany na szalestwo przez wszystkie twe dni szepn mi do ucha Godric. A przecie moge by jednym z nas. Tak, jednym z nas dopowiedzia spokojnym szeptem Florian. Ty gupcze rzek Godric. Moge by niemiertelny. Jednym z nas ju na zawsze, niemiertelnym, niezniszczalnym, wadajcym std w peni chway. Niemiertelno lub mier mwi Goric. Icie krlewski wybr, a tak bdziesz bka si jak gupiec po wiecie, ktry okae ci tylko pogard. Tak. Gupi i pogardzany jaki dziecicy gosik szepn mi przy samym uchu. A potem kolejny: Gupi i pogardzany. Gupi i pogardzany powiedzia te Florian. Alici chr dalej wznosi swe pienia, pozbawiajc te sowa zawartego w nich jadu. Ten ekstatyczny hymn zalewa sw si mj pogrony w pdrzemce umys. Gupiec, ktry bka si po wiecie, przez wiat ten wzgardzony rzek Godric. Niewidzcy, z mikkim materiaem woalki na oczach, odurzony przez wlany mi do garda pyn jake miaem im odpowiedzie? Chyba umiechnem si tylko. Sowa ich zbyt dokadnie zleway si z harmonijnym piewem chru, lecz gupcy ci o tym nie wiedzieli. A moge zosta naszym modym ksiciem. Czy by to gos Floriana? Chodnego, beznamitnego Floriana? Moglimy pokocha ci rwnie mocno, jak pokochaa ci Urszula. Moge zosta modym ksiciem dopowiedzia Godric ktry po wsze czasy rzdziby tutaj wraz z nami. A tak staniesz si baznem dla alchemikw i zgrzybiaych starowinek rzek smutnym i uroczystym gosem Florian. Tak doda dziecicy gosik. Tylko gupiec moe si z nami rozsta. A ja syszaem, jak cudne hymny nadaj tym sowom sodycz ciepego kontrapunktu. Przez jedwab welonu poczuem na sobie pocaunek Urszuli. Chyba go poczuem. Teraz tak mniemam. Pamitam rwnie cho mog si myli i rzeka do mnie najczulszym kobiecym szeptem: Kochany. Sowem tym egnaa si ze mn, cho czuem take satysfakcj z odniesionego zwycistwa. Zapadaem w najmocniejszy, najlitociwszy ze snw, jakie tylko moemy dosta od Boga. Tonem. Jedynie muzyka podtrzymywaa resztki czucia w mym ciele; to dziki niej mogem jeszcze oddycha, albowiem pozostae zmysy przestay ju funkcjonowa. Rozdzia 9 Aniele Boy, Stru mj... Pada ulewny deszcz. Nie, ten deszcz usta. Jednake otaczajcy mnie mczyni cigle mnie nie rozumieli. Znajdowalimy si w pobliu pracowni Fra Filippa. Znaem t ulic. Rok temu byem tutaj z ojcem. Mw wolniej. Twoje sowa nie maj sensu.

Posuchaj rzek inny. Pragniemy ci pomc. Jak nazywa si twj ojciec? Wymw jego nazwisko powoli. Krcili gowami. Miaem wraenie, e wypowiadam si zrozumiale, wszak sam to syszaem: Lorenzo di Raniari, a jam jest syn jego, Vittorio di Raniari. Dlaczego oni nie rozumieli? Czuem jednak, i usta moje nabrzmiay. Wiedziaem te, e klej si od brudu. Zabierzcie mnie do pracowni Fra Filippa. Tam mnie znaj powiedziaem. Mj ukochany malarz, mj wielki, targany pasjami malarz... On sam mnie nie rozpozna, lecz mog chyba liczy na jego pomocnikw, ktrzy widzieli mj pacz, kiedym onegdaj oglda jego obrazy. Ludzie ci bez wtpienia zaprowadz mnie potem na Via del Largo, do domu Cosima. Fi...? Fi...? przedrzeniali bez zoliwoci moje nieporadne prby mwienia. Poszlimy w stron warsztatu Filippa. Zachwiaem si i omal nie upadem. Na prawym ramieniu miaem cikie torby, a przy pasie brzczaa ma szabla. Wysokie mury Florencji zwieray si wok mnie i z trudem utrzymywaem rwnowag. Cosimo! krzyknem najgoniej, jak tylko mogem. Nie moemy zaprowadzi ci do Cosima w takim stanie. Cosimo ci nie przyjmie. Och, rozumiecie. Usyszelicie wreszcie moje sowa. Czowiek ten jednak ponownie nadstawi ucha wida znowu mnie nie rozumia. By to poczciwy kupiec, ktrego zielone ubranie przemoko do suchej nitki, bez wtpienia przeze mnie wanie. To prawda: nie mogem wej do paacu Cosima mokry od deszczu. A przecie oni znaleli mnie, gdy leaem na rodku Piazza delia Signoria pord lejcej si z nieba wody. Rozjania si. Wraca soce. Ujrzaem przed sob wejcie do warsztatu Fra Filippa. Otwierano tam wanie okiennice, ktre zamknito na czas ulewy. Kamienne ulice powoli ju wysychay, a ludzie wychodzili z domw. Ci ludzie, tam daleko! krzyknem. Co? Co powiedziae? Wzruszyli ramionami, lecz w dalszym cigu mi pomagali. Jaki staruszek chwyci mnie za okie. Powinnimy zabra go do klasztoru w. Marka. Niech zajm si nim zakonnicy. Nie, nie, nie. Musz rozmawia z Cosimem! krzyknem. Znowu wzruszyli ramionami. Zauwayem krcenie gow. Zatrzymaem si raptownie, zachwiaem, lecz odzyskaem rwnowag, chwytajc si rki ktrego z modszych mczyzn. Utkwiem wzrok w majaczcym przede mn w oddali warsztacie mistrza. Ulica bya w tym miejscu raczej wska, lecz na tyle szeroka, e konie nie tratoway przechodniw, a kamienne fasady prawie zupenie zasaniay szare w tej chwili niebo. Miaem wraenie, e kobieta z jednego z otwartych okien moe po prostu wycign rk i dotkn ciany przeciwlegego budynku. Ale przed samym warsztatem... Znowu ich zobaczyem. Byli tam obydwaj. Patrzcie powtrzyem. Widzicie ich?

Moi towarzysze nic jednak nie widzieli. Boe... Przecie te dwie postacie przed warsztatem byy tak wyrane, jak gdyby podwietlono od wewntrz ich byszczc skr i luno przewizane szaty. Przeoyem torby na lewe rami i dotknem doni szabli. Staem prosto, lecz moje oczy otwary si szeroko, lepo wpatrzone w ten niezwyky widok. Widziaem ot dwch spierajcych si ze sob aniow, ktrych skrzyda poruszay si delikatnie w rytm wypowiadanych sw i zgodnie z dynamik gestw. Anioowie nie zwracali najmniejszej uwagi na mijajcych ich ludzi, ci za po prostu ich nie widzieli. Kcili si zatem dwaj anioowie o jasnych wosach; anioowie, ktrych znaem; ktrych znaem z obrazw Fra Filippa. Syszaem teraz ich gosy. Jeden z nich mia lokowate wosy i gow przyozdobion wianuszkiem z drobnych kwiatw. Pod jego karmazynow opocz wida byo jasnobkitn tunik, obszyt zot nitk. Drugi z aniow rwnie dobrze mi znany jak pierwszy mia odkryt gow i krtsze wosy. Pamitaem dobrze jego zoccy si konierz, wzorki na opoczy i ozdoby na nadgarstkach. Przede wszystkim znaem jednak te twarze, te niewinne, zarowione twarze, te pogodne, zwone nieco oczy. wiato stawao si coraz sabsze w tej cigle ponurej i burzowej aurze, cho gdzie za szarym niebem wyczuwao si jasno ponce soce. Oczy zaczy mi zawi. Spjrzcie na ich skrzyda szepnem. Nikt poza mn ich nie widzia. Poznaj te skrzyda. Znam kadego z tych aniow. Patrzcie. Ten z jasnymi wosami, z lokami, ktre spywaj mu z gowy... On jest ze Zwiastowania. A te skrzyda, jak u pawia, cudownie niebieskie... A pira tego drugiego zoc si na koniuszkach... Anio z wiankiem kwiatw na gowie gestykulowa energicznie, zwrcony do swego rozmwcy. U istoty miertelnej owe gesty, jak i caa postura oznaczayby wzburzenie, lecz anio ten chcia tylko przejrzyciej wyoy swe racje. Ruszyem powoli przed siebie, oswobadzajc si z ucisku moich jake pomocnych towarzyszy. Oni wszak nie widzieli tego co ja. A c oni mogli myle na temat przedmiotu moich postrzee? Widzieli jedynie warsztat Fra Filippa, a w nim cieniste kontury pomocnikw mistrza i kiepsko widoczne fragmenty pcien. Drugi z aniow pokrci gow, zasmucony. Ja na to nie pjd powiedzia piknym, melodyjnym gosem. Tak daleko posun si nie moemy. Mylisz, e nie przyprawia mnie to o pacz? Co takiego?! krzyknem. A c przyprawia ci o pacz? Anioowie odwrcili si i utkwili we mnie spojrzenia. Rwnoczenie stulili swoje ciemne, wielobarwne skrzyda, jakby chcieli w ten sposb znikn, lecz ja dalej wyranie ich widziaem, rozpoznawaem. Patrzyli na mnie zdziwionym wzrokiem. Czyby zdumiaa ich moja tutaj obecno? Gabriel! krzyknem i wskazaem na nich palcem. Znam was. Znam was ze Zwiastowania. Obydwaj jestecie Gabrielami. Znam te obrazy, widziaem was. Gabrielu i

Gabrielu, jak to jest moliwe? On nas widzi odezwa si anio, ktry wczeniej mocno gestykulowa. Mwi gosem sabym i przytumionym, lecz doskonale dla mnie syszalnym. On nas syszy doda, a wyraz zdumienia na jego obliczu jedynie przybra na sile. Sprawia wraenie istoty nieskoczenie wrcz niewinnej i cierpliwej, cho nieco zatroskanej zarazem. A c ty, chopcze, na lito bosk, wygadujesz? zapyta stojcy przy mnie staruszek. Nue, we si w gar. Masz w tych torbach niema fortun. Na twych doniach jest wiele piercieni. Mwe rozsdnie. Zaprowadz ci do twojej rodziny, ale wpierw powiedz mi, gdzie jej szuka. Umiechnem si. Kiwnem gow, lecz przez cay czas patrzyem na nieco wystraszonych i zdumionych aniow. Mieli niemal pprzeroczyste szaty, jak gdyby materia, z ktrego je wykonano, nie pochodzi z naturalnego rda, podobnie zreszt jak ich skra. Wygldali na stworzenia eteryczne, ulotne, utkane z samego wiata. Istoty powietrzem bdce, co skadaj si z obecnoci swej i swych czynw czy nie tymi sowami opisywa je w. Tomasz w Summie teologii, czyli w dziele, na ktrym uczyem si aciny? Och, jake piknie anioowie ci wygldali, jak bardzo odrniali si od otoczenia. Stali nieruchomo na ulicy, milczcy, zamyleni i wpatrzeni we mnie z ciekawoci i trosk swymi szeroko otwartymi oczami. W tej chwili anio z wiankiem kwiatw na gowie, w bkitnej tunice ten, ktry tak bardzo mnie zachwyci, gdymy wraz z ojcem ujrzeli go na Zwiastowaniu w tej oto chwili anio ten ruszy w moj stron. Zbliajc si, rs w moich oczach, robi si wyszy i nieco wikszy ni zwykli ludzie. W swoich bezgonie szeleszczcych eleganckich szatach wyglda na absolutn emanacj mioci, na niematerialn i wcielon zarazem ekspresj boskiej woli tworzenia. Pokrci gow i umiechn si. Nie, to ty jest najdoskonalszym z boskich stworze powiedzia niskim gosem, ktry przebi si dyskretnie przez do chodzce do mnie odgosy rozmw. Szed krokiem typowym dla miertelnikw, stawiajc swe czyste, bose stopy na brudnej i mokrej nawierzchni tej florenckiej ulicy. Nie zwaajc na towarzyszcych mi ludzi, ktrzy zreszt go nie widzieli, zatrzyma si przy mnie, rozpostar skrzyda i znowu je zoy. Dostrzegem jedynie fragment upierzone-go koca tych skrzyde nad jego plecami, przygarbionymi jak u modego chopaka. Mia czyst, byszczc twarz, mienic si wszystkimi barwami, jakie nada mu Fra Filippo. A kiedy si umiechn, ciao me gwatownie zadrao od przypywu niczym nie zmconej radoci. Czy to jest wanie szalestwo, archaniele? zapytaem. Czy w ten sposb spenia si ich kltwa? Jkam si, mam przywidzenia i cign na siebie pogard ksztaconych mw? mwic to, rozemiaem si gono. Wystraszyem tym jegomociw, ktrzy prbowali mi pomc. Byli zupenie skonfundowani.

Co takiego? Moesz powtrzy? W tej wszake chwili naszo mnie pewne wspomnienie, rozjaniajc m dusz, serce i umys przenikliwie jasnym promieniem, jak gdyby soce wdaro si nagle do ponurej i mrocznej celi. To ciebie wanie widziaem na tamtej ce; to ciebie widziaem, gdy ona pia m krew. Spokojny ten anio spojrza mi prosto w oczy. Widziaem jego idealne blond loki, jego gadkie, nieruchome policzki. Gabrielu, archaniele powiedziaem penym szacunku gosem. Do moich oczu napyny zy, cho paczc, czuem si tak, jakbym piewa. Mj chopcze, mj biedny chopcze powiedzia stary kupiec. Nie stoi przed tob aden anio. Posuchaj nas, prosz. Nie widz nas powiedzia anio i znowu umiechn si z urocz swobod. W jego wpatrzonych we mnie oczach dostrzegem odbicie janiejcego ju nieba. Miaem wraenie, e z kad chwil jego spojrzenie coraz silniej przenika w gb mnie. Wiem odrzekem. Oni nie wiedz. Aleja nie jestem Gabrielem. Nie wolno ci zwraca si do mnie w ten sposb powiedzia uprzejmym i kojcym tonem. Drogi modziecze, daleko mi do archanioa Gabriela. Jestem Seteus, anio str, nic wicej. Okazywa mi tak wielk cierpliwo, mnie, moim zom oraz stojcym przy nas lepym i zatroskanym miertelnikom. By tak blisko, e mgbym go dotkn, lecz nie miaem tego uczyni. Jeste moim anioem strem? spytaem. Nie odpar anio. Nie jestem jednym ze strzegcych ci aniow. Sam musisz ich odnale. Ujrzae wanie aniow opiekujcych si innym czowiekiem, ale dlaczego tak si stao, doprawdy nie wiem. Nie mdl si teraz powiedzia staruszek zirytowanym gosem. Kim jeste, chopcze? Podae wczeniej jakie imi, imi twojego ojca. Powtrz je. Drugi z aniow, ktry najpewniej znieruchomia ze zdumienia, przeama nagle swoje opory i podszed do mnie w ten sam bezszelestny sposb, jak gdyby twarde, mokre i brudne kamienie nie mogy zrani ani pobrudzi jego bosych stp. Po co tu przyszed, Seteusie? zapyta. Patrzy na mnie jednak swymi jasnymi, opalizujcymi oczami z tak sam yczliw uwag, z tak sam trosk i wyrozumiaoci. A ty jeste z tego drugiego obrazu. Ciebie te znam i kocham z caego serca powiedziaem. Synu, do kogo to mwisz? zapyta modszy z mczyzn. Kog to kochasz z caego serca? Och, a jednak mnie syszycie zwrciem si do niego. I rozumiecie moje sowa. Tak. Powiedz nam teraz, jak si nazywasz. Vittorio di Raniari odparem. Przyjaciel i sojusznik Medyceuszy. Syn Lorenzo di Raniariego, z Castello Raniari w pnocnej Toskanii. Mj ojciec nie yje, on i reszta mojej rodziny. Ale... Obydwaj anioowie stali tu przede mn, przechylajc ku sobie gowy. Wydawao si

wrcz, e miertelnicy pomimo swojej lepoty nie byli w stanie zasoni mnie przed ich wzrokiem. Gdyby tylko starczyo mi odwagi, z pewnoci bym ich dotkn. Skrzyda anioa, ktry rozmawia ze mn pierwszy, uniosy si nieco i odniosem wraenie, i z budzcych si znowu do ycia pir opada chmurka zotego pyu. Pira te dray i pobyskiway, lecz nic zgoa nie mogo si rwna z tym anielskim obliczem, na ktrym malowa si wyraz zdumienia i zamylenia. Niech zaprowadz ci do klasztoru w. Marka powiedzia Seteus. Ci ludzie maj dobre intencje. Zostaniesz umieszczony w mnisiej celi, gdzie zaopiekuj si tob zakonnicy. Trudno o lepsze schronienie, poniewa patronat nad tym przybytkiem sprawuje sam Cosimo, a cel, o ktrej mowa, zaprojektowa Fra Giovanni. Ale Seteusie, on wietnie o tym wie odezwa si drugi z aniow. Owszem, ale chciaem go jeszcze upewni odrzek pierwszy anio, wzruszajc ramionami. Spojrza z lekkim zainteresowaniem na swego towarzysza. Nic chyba nie byo dla ich twarzy bardziej typowe anieli wanie w wyraz tumionej ciekawoci. Ale ty, Seteusie powiedziaem jeli mog ci tak nazywa... Czy zatem pozwolisz im, by oni mnie std zabrali? Nie moesz tego uczyni. Nie zostawiaj mnie, prosz. Zaklinam ci, bagam. Nie opuszczaj mnie. Musimy si z tob rozsta odpar drugi z aniow. Nie jestemy twoimi strami. Dlaczego nie widzisz wasnych aniow? Poczekaj. Znam twoje imi. Ja je sysz. Nie rzek stanowczym gosem, kiwajc na mnie palcem, jakby mia przed sob niesforne dziecko. Ale nie mg mnie ju powstrzyma. Znam twoje imi. Syszaem je, gdycie si o co spierali, a teraz sysz je, patrzc na twoj twarz. Ramiel, tak ci zw. Obydwaj strzeecie Fra Filippa. To katastrofa szepn Ramiel. Wyglda na szczerze zatroskanego. Jak mogo do tego doj? Seteus jedynie pokrci gow i znowu umiechn si pogodnie. To musi suy czemu dobremu. Musimy mu towarzyszy. Po prostu musimy. W tej chwili? Teraz mamy z nim i? zapyta Ramiel. W jego stanowczym gosie nie byo wszake cienia gniewu. Jego myli wydaway si oczyszczone ze wszelkich niszych emocji, tak zreszt by musiao i tak w istocie byo. Seteus pochyli si nad staruszkiem, ktry rzecz jasna widzie ni sysze go nie mg, i powiedzia mu do ucha: Zaprowad tego chopca do klasztoru w. Marka. Niechaj umieszcz go w przyzwoitej celi. Sta go na to, ma pienidze. I niech si nim zajm, aby wrci do zdrowia. Nastpnie anio spojrza na mnie. Pjdziemy z tob. Nie moemy zaprotestowa Ramiel. Nie wolno nam opuszcza posterunku. Musielibymy mie pozwolenie. Ale my ju je mamy. Wiem, e tak jest powiedzia Seteus. Czyby nie

widzia, co si tu wydarzyo? On nas zobaczy, usysza, zna twoje imi, a moje i tak by jako pozna, nawet gdybym go nie wyjawi. Biedny Vittorio, jestemy z tob. Kiwnem gow. Omale nie rozpakaem si, syszc te sowa. Caa ulica zrobia si cicha, ponura, bez wyrazu. Tym ostrzej odcinay si od otoczenia wietliste postacie aniow. Otacza ich delikatny blask, jak gdyby niebiaski materia ich szat poddawa si dziaaniu niewidzialnych prdw powietrza, ktrych miertelnik poczu nie mg. To nie s nasze prawdziwe imiona rzek do mnie Ramiel karccym, acz agodnym gosem, jakim strofuje si mae dziecko. Seteus umiechn si. Ale moesz nas tak nazywa, Vittorio powiedzia. Tak, zabierzmy go do w. Marka odezwa si stojcy przy mnie mczyzna. W drog. Niech zajm si tym zakonnicy. Popchnito mnie w stron wylotu ulicy. W klasztorze w. Marka dobrze si tob zaopiekuj rzek Ramiel w taki sposb, jakby si ze mn egna. Mimo to obydwaj anioowie szli kilka krokw za nami. Niech aden z was mnie nie opuszcza. Nie wolno wam! powiedziaem do aniow. Sprawiali wraenie zakopotanych. Na ich cienkich jak pajczyna szatach nie byo ani kropli deszczu; brzegi tunik byy czyste i byszczce, jakby w ogle nie zetkny si z nawierzchni ulicy, a ich bose stopy wyglday na arystokratycznie wrcz gadkie i mikkie. Dobrze powiedzia Seteus. Nie frasuj si, Vittorio. Idziemy za tob. Nie moemy opuci naszego podopiecznego i zaj si innym czowiekiem. To nie uchodzi kontynuowa swoje protesty Ramiel. Taka jest wola boa. Czy moe by inaczej? A Mastema? Nie musimy zapyta Mastemy? Dlaczego niby mielibymy go pyta? Po co obcia go tym problemem? Mastema i tak si o tym dowie. Tak to kcili si za moimi plecami, gdym wraz ze swoj obstaw szed szybko przez florenck ulic. Stalowe niebo zabyszczao, nastpnie poblado, a kiedy wchodzilimy na otwarty plac, rozlao si bkitem. Widok soca zaskoczy mnie i przyprawi o mdoci. Alici pragnem go, jake ja za nim tskniem... A ono odepchno mnie od siebie i by tak rzec zoio mnie biczem swoich promieni. Znajdowalimy si ju opodal klasztoru w. Marka. Nogi powoli odmawiay mi posuszestwa. Co jaki czas ogldaem si przez rami. Dwie janiejce zotem postaci w dalszym cigu szy za nami w milczeniu. Seteus da mi znak, bym si nie zatrzymywa. Jestemy tu z tob powiedzia. Sam ju nie wiem, sam nie wiem rzek Ramiel. Filippo nigdy nie mia takich kopotw, nigdy wczeniej nie poddano go takiej pokusie, takiemu upokorzeniu... I wanie dlatego nas od niego odcignito: ebymy nie wtrcali si w to, co i tak z Filippem sta si musi. Wiemywszak, i ostatnie poczynania Filippa sprawiyby nam

niemay problem. Och, Filippo... Widz... Widz ten misterny plan. O czym oni ze sob rozmawiaj? zwrciem si do towarzyszcych mi ludzi. Mwi co o Fra Filippie. A niby kto ze sob rozmawia, jeli mona zapyta? powiedzia staruszek, krcc gow. Niewtpliwie byem dla niego modym szalecem z brzczc szabl. Zamilknij ju, chopcze rzek drugi z podpierajcych mnie ludzi, ten zreszt wkada w to wicej wysiku. Teraz i ci rozumiemy, ale mwisz jeszcze bardziej niedorzecznie ni wczeniej. Zwracasz si cigle do ludzi, ktrych ani tutaj nie wida, ani nawet nie sycha. Fra Filippo, ten malarz. Co si z nim dzieje? spytaem. Ma jakie kopoty. Och, to jest nie do zniesienia odezwa si za moimi plecami anio Ramiel. To jest po prostu nie do pomylenia. A jeli kto mnie zechce zapyta, w co zreszt ani troch nie wierz, to powiem, e gdyby Florencja nie toczya wojny z Wenecj, Cosimo di Medici uchroniby Filippa przed tym losem. Przed jakim losem? spytaem. Spojrzaem w oczy staruszka. Suchaj, synu, tego, co mwi powiedzia. Id prosto i przesta obija mnie swoj szabl. Widz przecie, i jeste wielkim signore, a nazwisko Raniari brzczy dononie w moich uszach, dobiegajc z odlegych gr Toskanii. Zoto, ktre masz na swojej prawicy, way wicej ni cay posag moich dwch crek, e nie wspomn ju o klejnotach... Ale nie krzycz mi wicej w twarz. Przepraszam. Nie byo to moj intencj. Chodzi o to... e ci anioowie nie mwi wszystkiego. Drugi z tych poczciwcw, ktry pomaga mi nie torby z moimi skarbami i nie prbowa nawet niczego z nich wykra, powiedzia teraz: Jeeli pytasz o Fra Filippa, to znowu popad on w tarapaty. Zostanie poddany torturom. Bd go ama koem. Nie, to niemoliwe. To nie moe spotka Fra Filippa! krzyczaem, przystanwszy w p kroku. Kt uczyniby co takiego temu wielkiemu malarzowi? Odwrciem si. Obydwaj anioowie zakryli domi twarze rwnie agodnie, jak robia to Urszula i patrzc na mnie bez sowa, pakali krystalicznie czystymi zami. Ach, Urszula... Mylaem z uczuciem przenikliwego blu o niezwykej urodzie tych istot. W jakim to grobie pod Dworem Rubinowego Graala pisz teraz, moja Urszulo? I dlaczego nie widzisz tych stworze, jak sun cicho przez ulice Florencji? To prawda powiedzia Ramiel. Taka jest okrutna prawda. Kiepskie z nas anioy stre, skoro Filippo wda si w tak kaba, skoro sta si tak bardzo ktliwy i nieuczciwy... Dlaczego jestemy tacy bezradni? Jestemy tylko anioami rzek Seteus. Ramielu, nie musimy oskara Filippa. Nie jestemy oskarycielami, tylko strami, i choby przez wzgld na tego tu chopca, nie powiniene mwi takich rzeczy. Oni nie mog torturowa Fra Filippa Lippiego! krzyknem na cay gos. Wobec kogo by nieuczciwy? Wobec samego siebie odrzek staruszek. Tym razem chodzi o oszustwo.

Odsprzeda ktre ze swoich zlece. Poza tym wszyscy wiedz, e przy wielu obrazach a nazbyt duo asystowa mu jeden z jego pomocnikw. amali go koem, ale nie odnis powanych ran. Nie odnis powanych ran? Przecie on jest wspaniay! protestowaem. Mwicie, e go torturowano. Ale dlaczego? Jak mona uzasadni tak niedorzeczno, tak zniewag? To obraza dla rodu Medyceuszy. Ciszej, chopcze. On sam si przyzna odpar modszy ze miertelnikw. Jest ju prawie po wszystkim. Osobliwy z niego mniszek, przyznaj... Albo ugania si za kobietami, albo wdaje si w jakie bjki. Dotarlimy wreszcie na plac w. Marka i stanlimy tu przed furt klasztoru, znajdujc si podobnie jak wiele innych florenckich budynkw na tym samym poziomie co ulica, i to pomimo faktu, i rzeka Arno przelewaa si niekiedy przez way. Jakem ucieszy si, widzc w kocu to upragnione schronienie. Umys mj wpad w gorczkow aktywno. Wszystkie wspomnienia o demonach i rzezi mojej rodziny zostay wyparte przez przeraajc wiadomo, i mj ukochany artysta amany jest koem jak pospolity rzezimieszek. On czasami... No c... rzek Ramiel. On czasem zachowuje si jak pospolity rzezimieszek. Wypuszcz go, zapaci grzywn odezwa si staruszek. Pocign za dzwonek, eby przyzwa zakonnikw. Poklepa mnie swoj dug, zmczon, wysuszon doni. A teraz przesta ju paka. Filippo to nieustanne rdo wszelkich utrapie. Wszyscy to wiedz. Gdyby byo w nim cho troch witoci Fra Giovanniego, cho troch... Fra Giovanni. Tak, chodzio im, oczywicie, o Fra Angelico, czyli o malarza, ktry w nadchodzcych stuleciach mia zachwyca ludzi swoimi dzieami, a ktry mieszka i pracowa w tym oto klasztorze. To tutaj zreszt na zlecenie Cosima rozwija swj talent, ozdabiajc zajmowane przez mnichw cele. C mogem odrzec na takie sowa? Tak, tak, Fra Giovanni... Aleja nie... Ja go nie... kocham. Cho oczywicie go kochaem. Szanowaem go wraz z jego dzieami, ale nie kochaem go tak jak Filippa, ktrego widziaem przecie raz tylko... Jake miabym im to wyjani? Opada mnie nagle fala mdoci. Odsunem si od mych uprzejmych pomocnikw i wylaem na t kamienn ulic zawarto swojego odka. By to krwawy strumie przernych nieczystoci, ktrymi nakarmiy mnie wczeniej demony. Ta nie przetrawiona jeszcze mieszanka krwi i wina spywaa teraz po ulicy, wlewajc si w szpary midzy kamieniami i wypeniajc powietrze odraajcym zapachem. Cay ten horror, ktrego dowiadczyem na Dworze Rubinowego Graala, objawi mi si ponownie. Ogarno mnie poczucie bezradnoci. I znowu usyszaem szept demonw: Gupi i pogardzany. Zaczem wtpi w to, co widziaem, w to, czym si staem, w to, co dziao si przez kilka minionych chwil. Znalazem si nagle w widmowym lesie: ja i ojciec jechalimy konno, rozmawiajc o obrazach Filippa. Raz jeszcze byem uczniakiem, modym paniczem, ktry ma przed sob cay wiat. Silny zapach naszych koni miesza si w moich nozdrzach z woni lasu.

Gupi i pogardzany. Skazany na szalestwo... Moge by niemiertelny. Wstaem i oparem si o klasztorny mur. Padajce z bkitnego nieba wiato mogo zamkn mi powieki, ale wolaem pawi si w jego cieple. odek mj uspokaja si. Prbowaem z wolna odzyska ostro widzenia i zwalczy wywoany przez wiato bl, a nawet pokocha go i mu zaufa. W moim polu widzenia znajdowaa si twarz anioa Seteusa, ktry patrzy na mnie z ogromn trosk. Dobry Boe. A wic naprawd tu jestecie szepnem. Tak odrzek. Zgodnie z obietnic. Nie opucicie mnie, prawda? Nie. Ramiel patrzy na mnie przez rami, jak gdyby po raz pierwszy mia czas uwanie mi si przyjrze. Krtsze ni u Seteusa wosy sprawiay, i wyglda modziej ni jego towarzysz, cho kategorie wiekowe nie mogy mie tu przecie adnego znaczenia. adnego zgoa przyzna szeptem Ramiel i pierwszy raz si do mnie umiechn. Kieruj si rad tych dobrych ludzi. Niechaj wprowadz ci do rodka, a gdy si przepisz, my znowu bdziemy przy tobie. Ale to jest przeraajce, te wszystkie wypadki... wyszeptaem. Filippo nie malowa nigdy takich koszmarw. Nie jestemy postaciami z obrazw odpar Seteus. Przeznaczony nam przez Boga los odkryjemy wsplnie, ty, Ramiel i ja. A teraz musisz wej do rodka. Przekazujemy ci pod opiek zakonnikw, a gdy si zbudzisz, bdziemy przy tobie. Mam to jak w banku? spytaem szeptem. Tak, tak si stanie odrzek Ramiel. Gdy unis rk, ujrzaem cie jego piciu palcw, ktre po chwili swym jedwabistym dotykiem zamkny mi oczy. Rozdzia 10 W ktrym rozmawiam z bezgrzesznymi i potnymi synami Boga Spa miaem wprawdzie gboko, lecz dopiero znacznie pniej. Obecnie otaczaa mnie czarowna mgieka kojcych obrazw. Jaki solidnie zbudowany mnich oraz jego pomocnicy wnosili mnie do klasztoru w. Marka. Wyjwszy paac samego Cosima, w dominikaski klasztor w. Marka stanowi dla mnie najlepsze ze wszystkich miejsc we Florencji. W caym tym miecie znaem wiele przewietnych budynkw, lecz jako chopiec nie potrafiem ogarn umysem znajdujcych si w nich skarbw. O klasztorze w. Marka mog wszake powiedzie, i byo to miejsce tchnce najwyszym spokojem, odnowione zreszt nieco wczeniej na zlecenie Cosima Starszego przez arcyzacnego Michelozzo. Klasztor ten, cakiem niedawno przekazany dominikanom, mia dug i chwalebn histori, przy czym odznacza si pewnymi cudownymi atrybutami, ktrych innym klasztorom poskpiono. Jak wiadomo w caej Florencji, Cosimo nad wyraz hojnie oy na klasztor w. Marka. By moe pragn w ten sposb zyska odkupienie swych win, albowiem jako bankier poycza pienidze na procent, przeto para si lichw. Ale tym samym win ponosili

wszyscy, ktrzy wpacali mu swoje oszczdnoci. Tak czy inaczej, Cosimo nasz capo, nasz przywdca uwielbia ten klasztor i obdarowywa go rozlicznymi skarbami, a przede wszystkim wyoy fundusze na wzniesienie nowych, cudownie zaprojektowanych budynkw. Jego krytycy, ci wszyscy malkontenci, ktrzy nigdy niczego wielkiego nie osigaj i wszdy doszukuj si oznak trwaego rozkadu, oni to wanie mwili o Cosimie, e musi umieci swj herb nawet w mnisich wychodkach. Na herbie jego widniaa za tarcza z picioma wypukymi kulami. Przernie wykadano sens ich tam obecnoci, a wrogowie Cosima powiadali zoliwie, i su one do trafiania w pot. A przecie ludzie ci mogli byli spostrzec, i Cosimo caymi dniami modli si i rozmyla w tym klasztorze. I mogli te zauway, e byy przeor tej instytucji Cosimowy przyjaciel i doradca, Fra Antonino sprawowa obecnie urzd arcybiskupa Florencji. Powyszy wstp dedykuj tym wszystkim ignorantom, ktrzy nawet piset lat po wczesnych wydarzeniach rozpowszechniaj na temat Cosima niecne kamstwa. Przechodzc przez bram, pomylaem: C ja, na rany Chrystusa, powiem tym sugom wityni boej? Jak tylko myl ta wyskoczya z mej sennej gowy, a tym samym jak mniemam z mych rwnie sennych ust, usyszaem przy uchu miech Ramiela. Chciaem poszuka go wzrokiem, lecz znowu ogarny mnie mdoci i zawroty gowy. Stwierdziem jedynie, e znalelimy si teraz na kojco spokojnym kruganku klasztoru. Soce tak mocno razio mnie w oczy, i nie mogem jeszcze podzikowa Bogu za urod, jak obdarzy On umieszczony na rodku przyklasztornego placyku kwadratowy, zielony ogrd. Widziaem jednak bardzo wyranie zbudowane przez Michelozza niskie uki, ktre ukaday si nad moj gow w proste, szare sklepienie. Moje poczucie bogoci i bezpieczestwa wzmagay poza tym eleganckie kolumny, zwieczone maymi joskimi kapitelami. Zmys proporcji by zawsze siln stron Michelozza. Wszystko, co budowa, wywoywao wraenie przestronnoci i otwartoci; tak te byo z tymi jake typowymi dla krugankami. Nic wszake nie byo w stanie wyprze z mojej pamici ostrych gotyckich ukw owego francuskiego zamczyska na Pnocy albo widzianych tam filigranowych ornamentw, stanowicych obraz dla Boga Wszechmogcego. Z jednej strony wiedziaem, i mylnie oceniam intencje architektw, albowiem przed Florianem i jego dworem rezydowali tam przecie Francuzi i Germanie; z drugiej jednak nie mogem pozby si drczcych mj umys i tak bardzo nienawistnych mi obrazw. Robiem, co tylko si dao, aby powstrzyma groce mi znowu torsje. Rozluniem si nieco i rozejrzaem dokoa. Przez kruganek i rozgrzany ogrd cign mnie barczysty, wrcz niedwiedziowaty zakonnik, ktry jak to pewnie mia w zwyczaju promiennie si do mnie umiecha. Towarzyszyy nam inne spowite w czamo-biae szaty postacie o wychudzonych, lecz

pogodnych obliczach. Cho nie widziaem adnych aniow, ludzie ci przypominali ich bardziej ni ktokolwiek inny na wiecie. Po chwili zrozumiaem jako kilkukrotny ju wczeniej go tego klasztoru e zakonnicy nie wiod mnie do hospicjum, w ktrym aplikowano leki chorym, ani do pomieszczenia, w ktrym modlili si przybyli tutaj pielgrzymi, lecz na gr, po schodach, na korytarz prowadzcy do zamieszkaych przez mnichw cel. W kolejnym przypywie mdoci doznaem zarazem poraenia piknem, albowiem na cianie u szczytu schodw ujrzaem fresk Fra Giovanniego Zwiastowanie. Byo to moje Zwiastowanie, czyli najukochaszy ze wszystkich houbionych przeze mnie motyww biblijnych. Nie, nie by to pd mojego kopotliwego geniusza, Filippa Lippiego, bynajmniej. Ale powtrz byo to moje Zwiastowanie, czyli wymowny znak, i aden demon nie moe skaza na potpienie duszy, pojc j krwaw trucizn. A moe wlano ci rwnie do ust krew Urszuli? Przeraziem si t myl. Sprbuj, gupcze, zapomnie, jak odrywaj od ciebie jej mikkie palce. Sprbuj, otumaniony gupcze, zapomnie ojej ustach i gstym strumyku krwi, ktry sczy si do twych ust. Spjrzcie tylko! krzyknem. Wskazaem rzeczony fresk zwiotcza rk. Tak, tak. Mamy ich tutaj sporo odrzek z umiechem niedwiedziowaty zakonnik. Autorem tego dziea by, rzecz jasna, Fra Giovanni, czyli pniejszy Fra Angelico. Widoczne to byo na pierwszy rzut oka. Ja zreszt fresk ten ju znaem. Artysta w namalowa anioa i Najwitsz Panienk w sposb prosty i surowy, cho czuy i tkliwy zarazem. Scena zwiastowania pozbawiona tu bya jakichkolwiek ornamentw, a odbywaa si pord niskich, zaokrglonych sklepie ukowych takich, jakie widziaem chwil wczeniej na klasztornym kruganku. Kiedy mj zwalisty zakonnik skierowa mnie do przestronnego, byszczcego i arcypiknego w swojej prostocie korytarza, podjem prb ujcia w sowa zachwytu, w jaki wprawi mnie widok anioa z fresku Fra Giovanniego. Chciaem powiedzie Ramielowi i Seteusowi (jeli cigle mi towarzyszyli): Spjrzcie. Skrzyda Gabriela maj tak pikn barw. No i popatrzcie, jak symetrycznie spoczywaj na nim te szaty. Wszystko to ogarniaem myl, tak jak uprzednio zachwyca mnie nieziemski wygld Ramiela i Seteusa... Ale znowu mamrotaem jakie nonsensy. Aureole powiedziaem. Anioowie, gdzie wy jestecie? Aureole unosz si nad waszymi gowami. Sam je widziaem. Widziaem je zarwno na ulicy, jak na obrazach, lecz na obrazach Fra Giovanniego te aureole s paskie i otaczaj gow anioa niczym przyklejony do obrazu krek z twardego zota. Zakonnicy wybuchnli miechem. Do kog si zwracasz, mody signore Vittorio di Raniari? spyta mnie jeden z mnichw. Zamilknij, chopcze powiedzia niedwiedziowaty zakonnik, przeszywajc mnie na wskro swoim basowym gosem. Znajdujesz si pod nasz opiek. A teraz bd ju cicho. Popatrz, to jest biblioteka. Widzisz, jak nasi mnisi tam pracuj?

Musieli by z tego dumni. Cho w kadej chwili mogem zbruka wymiotami nieskazitelnie czyst posadzk, opiekun mj pozwoli mi zajrze do dugiej sali, w ktrej mnisi lczeli nad ksigami. Prcz tego zauwayem wszake zbudowane przez Michelozza sklepienie, wygite w agodne uki, przez co powietrze i wiato swobodnie mogo przepywa. Chyba doznaem omamw wzrokowych. Widziaem bowiem potrjne postacie tam, gdzie winienem ujrze jedn. Co wicej, mgieka skbionych anielskich skrzyde wymieszaa si w mojej gowie ze zwrconymi ku mnie owalnymi twarzami, ktre spozieray na mnie z nadprzyrodzon wrcz tajemniczoci. Zali widzicie? nic innego powiedzie nie umiaem. Musiaem dosta si do biblioteki, musiaem tam znale teksty dotyczce demonw. A tak! Jeszczem si nie podda! I nie nie przeksztaciem si w bekoczcego idiot! Po swojej stronie mam aniow! Zaprowadz tam Ramiela i Seteusa, poka im te teksty. Wiemy o tym, Vittorio. Wyma te obrazy ze swoich myli, bo my te je widzimy. Gdzie jestecie?! krzyknem. Ciszej strofowali mnie zakonnicy. Ale czy pomoecie mi tam powrci, abym ich wszystkich zabi? Majaczysz odrzekli mnisi. Patronem tej biblioteki by sam Cosimo. Gdy zmar stary Nicollo de' Niccoli wspaniay kolekcjoner ksiek, z ktrym wielokrotnie rozprawiaem w ksigarni Vaspasiano Cosimo przekaza wszystkie nalece do ksiki o tematyce religijnej na rzecz tego wanie klasztoru. A ja pragnem obecnie odnale te woluminy, w ktrych w. Augustyn i Akwinata powiadcz istnienie wrogich mi demonw. Nie. Nie postradaem zmysw. Nie poddaem si bynajmniej. Nie staem si bekoczcym niezrozumiale idiot. Marzyo mi si jedynie, aby promienie soneczne, wdzierajce si przez wysokie okna do tych chodnych wntrz, przestay wreszcie przypieka mi oczy i donie. Ciszej, ciszej powiedzia niedwiedziowaty zakonnik, ktry w dalszym cigu si do mnie umiecha. Wydajesz z siebie odgosy typowe dla noworodka. Gurgliburgli. Czyby sam tego nie sysza? W bibliotece wszyscy teraz pracuj, dzisiaj otwarta jest dla ludzi z zewntrz. Wszyscy s tutaj bardzo zajci. Kilka krokw za bibliotek zakonnik wskaza mi przeznaczon dla mnie cel. To tutaj powiedzia tonem osoby strofujcej niegrzeczne dziecko. Par metrw dalej znajduje si cela przeora. Nie zgadniesz, kto tam w tej chwili jest... Sam arcybiskup. Antonino wyszeptaem. Tak, tak, wanie on. Kiedy to by nasz Antonino. A wiesz, dlaczego tam przyszed? Byem nazbyt otumaniony, eby zdoby si na jakkolwiek odpowied. Pozostali mnisi stoczyli si wok mnie, otarli chodnymi szmatkami i wygadzili mi wosy.

Bya to dua i czysta cela. Ach, gdyby tylko przestao pray mnie soce! C uczyniy ze mn te diaby przeksztaciy mnie w pdemona? Czy mam poprosi o zwierciado? Kiedy usiadem na mikkim ku w tej ciepej celi, ponownie straciem wadz nad czonkami mego ciaa. I znowu ogarny mnie mdoci. Zakonnicy przynieli mi srebrn misk. Soce jasno owietlao jaki fresk, lecz ja nie byem w stanie patrze na przedstawione tam postacie, albowiem bijcy od nich blask razi mnie w oczy. Miaem wraenie, e w mojej celi s jeszcze inne postacie. Zali byy to anioy? Widziaem przezroczyste istoty, ktre przemieszczay si, pyway w powietrzu, lecz nie umiaem wyodrbni ich z otoczenia. Jedynie jarzcy si na cianie fresk wyglda na rzeczywisty, trway, prawdziwy. Czy oni ju na zawsze uszkodzili mj wzrok? spytaem. Wydawao mi si, e w drzwiach celi mign mi jaki anio, lecz nie by to ani Seteus, ani Ramiel. Czy owa istota miaa pajczynowate skrzyda? Skrzyda demona? Wzdrygnem si ze strachu. Posta owa znikna. Posyszaem jeszcze delikatne szelesty i wyszeptane sowo: Wiemy. Gdzie s moi anioowie? pytaem. Krzyczaem. Wymieniem nazwisko swojego ojca i dziadka oraz wszystkich di Raniarich, ktrych mogem przywoa na pami. ... uciszy mnie mody zakonnik. Cosimo ju wie, e tu jeste. Ale to jest naprawd okropny dzie. Pamitamy twojego ojca. A teraz zdejmij to brudne odzienie. Gowa moja rozpywaa si, koysaa. Pokj znikn. I znowu ten narkotyczny sen, w ktrym widz moj wybawicielk, Urszul. Biegnie przez falujc k. Kto j goni, wypdza spord rozsnutych dokoa kwiatw. Wszdzie fioletowe irysy, gnce si pod jej stopami. Odwraca si. Nie! Nie odwracaj si, Urszulo! Zali nie widzisz tej rozpalonej szabli? Zbudziem si w ciepej kpieli. Czybym znajdowa si w tym przekltym baptysterium? Nie. Widziaem niewyranie fresk, wite postacie oraz jak najbardziej prawdziwych zakonnikw, ktrzy klczeli przy mnie na kamiennej posadzce. Mieli zakasane rkawy i obmywali mnie ciep, pachnc wod. Ach, ten Francesco Sforza... rzek po acinie jeden z mnichw do swego towarzysza. Najecha na Mediolan i obj wadz nad ksistwem! Jakby Cosimo mia mao kopotw... Naprawd tego dokona? Przej wadz nad Mediolanem? spytaem. Co powiedziae? Tak, synu, tak si stao. Naruszy panujcy dotd pokj. A twoja rodzina, caa twoja biedna rodzina zgina z rk rozbjnikw. Nie myl atoli, e ominie ich kara, e ci przeklci wenecjanie bd dalej pldrowa ten kraj... Nie, nie powinnicie... Niech dowie si o tym Cosimo... To nie dziaania wojenne miay wpyw na losy mojej rodziny... Nie zrobili tego ludzie... Ciszej, chopcze.

Cnotliwe donie mnichw oblay wod moje ramiona, gdym tak siedzia przygarbiony, opierajc si o ciepy metal wanny. ...di Raniari by zawsze lojalny mwi do mnie jeden z zakonnikw. A brat twj Matteo mia pobiera tutaj nauki... Wydaem z siebie przeraliwy jk, lecz mikka do natychmiast zasonia mi usta. Sforza ukarze ich osobicie. On oczyci cay kraj. Krzyczaem i jczaem. Nikt mnie nie rozumia. Nie chcieli mnie nawet sucha. Mnisi postawili mnie na nogi. Ubrano mnie w dugie, mikkie, wygodne pcienne szaty. Pomylaem, e przygotowuj mnie do egzekucji. Ale tamto ju przecie mino. Nie jestem szalecem! powiedziaem wyranie. Nie, bynajmniej. Trapi ci jedynie smutek. Zrozumielicie mnie! Jeste wyczerpany. To mikkie ko przyniesiono tu specjalnie dla ciebie. Ciszej. Nie krzycz ju jak optany. To wina demonw szepnem. To nie byli adni wojacy. Wiem, synu, wiem o tym. Wojna to rzecz straszna. Wojna to sprawka samego diaba. Nie. To nie wojna. Posuchacie mnie wreszcie? Zamilknij. Syszysz w tej chwili gos Ramiela. Czybym nie mwi ci, e masz spa? A moe ty posuchasz nas? Dotary do nas twoje sowa, ba, nawet twoje myli! Pooyem si na brzuchu. Zakonnicy uczesali moje dugie wosy. Dugie, rozczochrane wosy modego panicza spoza Florencji. Ta kpiel, to mycie przyniosy mi wielk ulg. Czy to s wiece? spytaem. Soce ju zaszo? Tak odrzek stojcy najbliej mnich. Spae. Czy mgbym dosta wicej wiec? Tak, przynios wicej. Leaem w ciemnoci. Mrugajc, usiowaem odmwi Zdrowa Maryjo. W drzwiach pojawio si sze lub siedem ksztatnych pomyczkw, ktre zamigotay, kiedym posysza mikki odgos stp zbliajcego si do mnie zakonnika. Widziaem wyranie, jak klka, aby postawi wiecznik obok mojego ka. By to chudy i wysoki modzieniec, odziany w przewiewne, powczyste szaty. Mia nad wyraz czyste donie. Znajdujesz si w bardzo szczeglnej celi. Cosimo wyda swoim ludziom rozkazy, by pochowali twoj rodzin. Bogu niech bd dziki odparem. Tak. A zatem mogem ju normalnie mwi! Na dole toczy si jeszcze rozmowa rzek mnich. Cosimo jest zaniepokojony. Spdzi tu noc. Cae miasto pene jest weneckich podegaczy, ktrzy podburzaj przeciwko niemu ludno Florencji. Ciszej ju powiedzia inny zakonnik, ktry zjawi si nagle w mej celi. Pochyliwszy si nieco, unis moj gow, aby wsun pod ni kolejn grub poduszk. Poczuem si bogo, lecz po chwili myl moja skierowaa si ku winiom zagrody. To straszne, okropne! powiedziaem. Jest noc i oni szykuj si wanie do swojej potwornej ceremonii.

Kto, chopcze? Jakiej ceremonii? Ponownie ujrzaem jakie postacie, ktre snujc si przez moj komnat, rozpyway si w cieniach. One rwnie byskawicznie znikny. Zwymiotowaem do miski. Zakonnicy przytrzymywali mnie za wosy. Czy przy tych wiecach widzieli lejc si ze mnie krew? Czy czuli bijcy ode fetor zgnilizny? Jak mona przey tak dawk trucizny? szepn po acinie jeden z mnichw do swego towarzysza. Moe damy mu co na przeczyszczenie? Wystraszymy go tylko. Nic ju nie mw. On nie ma go rczki. Jestecie w bdzie, jeeli mylicie, em niespena rozumu! wykrzyczaem te sowa do Floriana i Godrica, do caej reszty. Zakonnicy patrzyli na mnie w zdumieniu. Rozemiaem si. Mwiem do tych, co prbowali mnie zrani rzekem, starajc si nada wyrane brzmienie kademu z wypowiadanych wyrazw. Chudy zakonnik z wypielgnowanymi domi uklkn obok ka i pogaska mnie po czole. A twoja pikna siostrzyczka? Ta, ktra miaa wyj za m... Czy ona rwnie...? Bartola! Ona miaa wyj za m? Nie wiedziaem. Za cay posag posuy jej teraz gowa... jczaem. Robaki zabray si ju do dziea. A na wzgrzu tacuj demony. A miasto nie robi nic. Jakie miasto? Znowu majaczysz rzek zakonnik stojcy przy wiecach. Widziaem go wyranie, cho znajdowa si poza zasigiem wiata. By to czowiek o okrgych plecach, haczykowa tym nosie i cikich powiekach. Nie majacz ju, biedne dzieci. Chciaem zaprotestowa, ale nagle przykryo mnie ogromne skrzydo ze zoccymi si pirami, ktre askotay mnie mikko po caym ciele. Ramiel powiedzia: C mamy zrobi, aby wreszcie zamilkn? Jestemy teraz potrzebni Filippowi. Czy dasz nam cho troch spokoju, ebymy mogli si nim zaj? Po to Bg nas tutaj przysa. Nie odpowiadaj mi, tylko wypenij moje polecenie. Skrzydo anioa wymazao z mych myli wszystkie drczce mnie wizje. Ponownie ogarn mnie mrok. Cienie. I wiece, wysoko gdzie za mn. Zbudziem si i podparem na okciach. Umys mj jasny by i przejrzysty. Cela drgaa nieznacznie przed mymi oczami, owietlona piknie i rwnomiernie. Z wysokiego okna spoziera ksiyc, ktry rozjania cienny fresk. Autorem tej pracy by niewtpliwie Fra Giovanni. Wzrok mj sta si nagle zdumiewajco wrcz sprawny. Czyby przyczyn bya moja diabelska krew? Nasza mnie osobliwa myl, ktra dwiczaa w mej wiadomoci jak bicie zotego dzwonu. Nie mam ju aniow strw! Opucili mnie, albowiem dusz m skazano na potpienie. Nie miaem wasnych aniow. A opiekunw Filippa widziaem za spraw udzielonej mi przez demony mocy, i moe dziki innym jeszcze wypadkom. Anioowie Filippa tak czsto si ze sob spierali! Takie przynajmniej odniosem wraenie. Przypomniay mi si pewne sowa. Nie byem pewien, czy zapamitaem je z pism Akwinaty czy z dzie w. Augustyna. Czytaem ich obu, gdym uczy si aciny, a ich dugie wywody sprawiay mi rozkosz. Demony s pene pasji. Demony lecz nie anioowie!

A stre Filippa wykazyway taki temperament... Zrzuciem przykrycie i postawiem bose stopy na przyjemnie chodnej posadzce. W celi, ktra za dnia nasika sonecznym wiatem, cigle byo ciepo. adnego wiatru, adnych przecigw. Stanem przed freskiem. Nie mczyy mnie ju zawroty gowy, nie miaem mdoci ani kopotw z rwnowag. Znowu byem sob. Fra Giovanni musia by czowiekiem nad wyraz niewinnym i spokojnym. W adnej z malowanych przeze postaci nie byo choby najmniejszego ladu za, wystpku, okruciestwa. Widziaem Chrystusa w zotej aureoli z wkomponowanym w ni krzyem. Siedzia przed jak gr, a obok Niego stao dwch aniow. Jeden podawa Mu chleb, a drugi ktrego posta czciowo uciy drzwi w cianie, przez co ledwo wida byo kocwki jego skrzyde trzyma w swych doniach miso i wino. W wyszej partii tego fresku, na owej grze, rwnie znajdowa si Chrystus. Dzieo to przedstawiao bowiem kilka wydarze jednoczenie, a w grnej jego czci Chrystus sta w tych samych wprawdzie szatach, lecz by tam wzburzony na tyle, na ile Fra Giovanni mg by Go takim odmalowa. Tam te Chrystus unosi swoj lewic, jak gdyby chcia wyrazi swj gniew. Postaci za, ktra przed Nim uciekaa, by diabe! By to odraajcy stwr z pajczynowatymi skrzydami, ktre jak mniemam gdzie ju wczeniej widziaem... Mia te szponiaste stopy, zowrogie oblicze i brudnoszar sukman. Ucieka przed Chrystusem, ktry sta niewzruszenie na pustyni, nie ulegajc szataskiemu kuszeniu. Dopiero potem nastpowaa scena na dole, gdzie zwyciski w tej konfrontacji Chrystus siedzia w towarzystwie aniow ze zoonymi jak do modlitwy domi. Widok tego ohydnego demona zapar mi dech w piersiach. Potem jednak przesza przeze mnie kojca fala ulgi: poczuem przyjemne mrowienie we wosach i mie askotki pod stykajcymi si z lnic posadzk stopami. Pokonaem demony, odrzuciem oferowan mi niemiertelno. Odrzuciem j, cho grozio mi ukrzyowanie! Znowu zaczem wymiotowa. Czuem si tak, jakby kto kopn mnie w brzuch. Odwrciem si. Czysta, poyskujca miska dalej staa na pododze. Upadem na kolana i wylaem z siebie kolejn porcj plugawej mazi. Czy jest tu gdzie woda? Rozejrzaem si dokoa. Zauwayem dzbanek i kubek. Kubek by peen po brzegi. Przytknem go do ust. Rozlaem troch pynu, ktrego smak by wstrtny, odraajcy. Odrzuciem kubek. Wsczylicie we mnie trucizn, ktra nie pozwala mi teraz przyjmowa naturalnej ywnoci i napojw. Nie, nie wygracie! Donie me dray. Podniosem kubek, napeniem go i sprbowaem raz jeszcze si napi. Smak tego pynu by wszake nienaturalny. Z czym mgbym go porwna? Nie smakowa jak uryna, ju raczej jak woda skaona jakimi mineraami i metalami woda, przez ktr czowiek nagle blednie i traci dech w piersiach. Odstawiem kubek. No dobrze. Najwyszy czas zabra std wiece i przestudiowa stosowne teksty. Wyszedem. Korytarz by pusty, rozjaniony nieznacznie przez blade wiato

wpadajce tam z okienek nad nisko sklepionymi celami. Skrciem w prawo i podszedem do drzwi biblioteki. Nikt ich nie zakluczy. Wszedem do rodka ze swoim wiecznikiem. I raz jeszcze architektoniczny projekt Michelozza napeni mnie ciepem, wiar i ufnoci. Dwa rzdy spojonych ukami joskich kolumn tworzyy midzy sob szerok naw, zakoczon widniejcymi w oddali drzwiami. Po obu stronach znajdoway si stoy, a pod cianami rozstawiono regay z rkopimiennymi tomami i zwojami pergaminu. Idc boso po uoonych w jodek kamieniach posadzki, uniosem wiecznik nieco wyej, aby owietli sklepienie sufitu. Cieszyem si, e jestem tu sam. Okna po obydwu stronach wpuszczay do rodka blade wiato, ktre przenikao przez zapenione ksikami regay. Jake niebiasko spokojny by ten wysoki sufit! I jak odwanie Michelozzo to wszystko zaprojektowa, czynic z tej sali ma bazylik! I skd miaem wtedy jako dziecko jeszcze wiedzie, e styl ten bdzie potem imitowany w mojej umiowanej Italii? W tamtej epoce istniao tak wiele cudownych rzeczy, ktre miay przetrwa po wsze czasy. A ja? Kim jestem ja? Czy yj? A moe jestem chodzcym trupem, ktry zakocha si w upywie czasu? Zatrzymaem si. Jake oczy me kochay ten ksiycowy blask! Jake pragnem sta tam ju zawsze w tym rozmarzeniu, tak blisko przedmiotw zwizanych z umysem i z dusz, a jednoczenie tak daleko od tamtego zniewolonego miasteczka na przekltej grze wraz z pobliskim zamczyskiem, nad ktrym unosia si pewnie w tej chwili owa odraajca, upiorna powiata. Czy bd w stanie nie zgubi si wrd takiej obfitoci tytuw, ktre skatalogowa swego czasu odpowiedzialny za to zakonnik, czyli obecny papie Mikoaj V. Przemieszczaem si wzdu regaw po prawej stronie, trzymajc wysoko swj wiecznik. Czy tomy ustawiono tu w porzdku alfabetycznym? Pomylaem o Akwinacie, ktrego znaem raczej sabo, ale znalazem dziea w. Augustyna. Zawsze go uwielbiaem, kochaem jego barwny styl, wszystkie typowe dla osobliwoci i dramatyczny sposb pisania. Och, ty napisa o demonach wicej, wol ciebie! powiedziaem. Miasto Boe! Kopia za kopi. Znalazem chyba ze dwadziecia przepisanych rcznie egzemplarzy tego arcydziea, a ponadto inn wspania ksig tego wielkiego witego, czyli Wyznania, ktre wywary na mnie wiksze jeszcze wraenie ni rzymski dramat. Niektre z tych woluminw byy ju bardzo stare, a gruby pergamin, z ktrego je wykonano, ulega powolnemu rozkadowi. Inne z kolei miay okaza opraw, a jeszcze inne, nowsze, oprawiono prosto i surowo. Musiaem kierowa si rozwag i szacunkiem dla tych dzie, a zatem wybra najsolidniejszy z egzemplarzy, wiadom tego, e pomimo starannoci przepisujcych ten tekst mnichw mog si w nim znajdowa bdy. Wiedziaem, ktry tom jest mi potrzebny. Pamitaem tom traktujcy o demonach, gdy onegdaj zafascynowa mnie on jako tekst

zabawny i nonsensowny. Och, jakim ja byem gupcem! Wyjem z regau opasy tom dziewity, wsunem go pod pach i podszedem do najbliszego stou. Nastpnie ustawiem wiecznik w taki sposb, by cienie mych rk nie paday na tekst, po czym otwarem ksik. Tutaj jest wszystko! wyszeptaem. Powiedz mi, wity Augustynie, czym byy owe stwory. Pragn bowiem przekona Ramiela i Seteusa, aby przyszli mi z pomoc. Albo daj mi moliwo, abym przekona florentczykw, ktrzy zajci s obecnie tylko wojn z najemnikami spokojnej Republiki Weneckiej. Pom mi, o wity. Prosz ci. Tak, rozdzia dziesity tomu dziewitego. Wiedziaem... Augustyn cytowa tam Plotyna lub streszcza jego pogldy: A wic to, e ludzie maj miertelne ciaa, uwaa za wynik miosierdzia Boga Ojca, ktry nie chcia, aby to ndzne ycie trwao wiecznie. Za nie zasugujce na takie miosierdzie uznane zostay niegodziwe demony, ktre obok ndznej, ulegajcej namitnociom duszy otrzymay nie ciao miertelne, jak ludzie, lecz ciao wieczne . No tak! powiedziaem sam do siebie. Wanie to oferowa mi Florian, chwalc si, e ich ciaa nie ulegaj procesom starzenia si czy rozkadu i e nie imaj si ich choroby. Mwi, e mgbym y z nimi przez ca wieczno. Zo, wcielone zo. Ot i dowd. Mam go tutaj i mog pokaza mnichom! Czytaem dalej. Przegldaem tekst w poszukiwaniu najbardziej treciwych fragmentw takich, ktre bd mg wykorzysta jako argument. Rozdzia jedenasty: Powiada Apulejusz, e rwnie dusze ludzkie s demonami; e przeksztacaj si w lary, jeli si ludzie dobrze zasuyli, w lemury, czyli larwy, jeli le... Tak, lemury. Znam to sowo. Lemury albo larwy. A Urszula mwia mi, e bya kiedy moda, rwnie moda jak ja teraz. Wszyscy oni byli kiedy ludmi, a teraz s lemurami. Jako e podug Apulejusza wywodzce si z ludzi szkodliwe demony s larwami. Ogarna mnie fala ekscytacji. Potrzebowaem pergaminu i pira. Musiaem skopiowa ten ustp. Musiaem utrwali dla siebie to odkrycie i szuka dalej. Powinienem wszak przekona Ramiela i Seteusa, e przytrafia im si najwiksza... Cig moich myli zosta gwatownie przerwany przez cikie, acz stumione zarazem odgosy krokw. Kto wszed do biblioteki. Za moimi plecami zrobio si nagle ciemno, jak gdyby wpadajce do rodka wte promienie ksiyca zostay przez kogo zasonite. Odwrciem si wolno i spojrzaem przez rami. Dlaczeg to wybrae lew stron? Wyrs przede mn, ogromny, uskrzydlony. Patrzy na mnie z gry. Twarz jego poyskiwaa w migotliwym blasku wiec. Mia lekko uniesione brwi, ktre wszake nie wygiy si w uk i znamionoway jedynie surow dezaprobat. Jego zote wosy, wyjte

ywcem z obrazw Fra Filippa, ukaday si w pukle pod ogromn czerwon przybic, a wyrastajce z plecw skrzyda powleczone byy grub warstw zota. Mia na sobie zbroj z ozdobnym napiernikiem i duymi naramiennikami. Przepasany by niebiesk szarf z jedwabiu, mia schowan do pochwy szabl, a na jednym z jego ramion widniaa tarcza z czerwonym krzyem. Nigdy wczeniej niczego podobnego oczy moje nie oglday. Potrzebuj ci! rzekem. Podnoszc si, przewrciem awk, na ktrej dotd siedziaem, ale udao mi si j przytrzyma, by nie upada z hukiem na podog. Staem teraz naprzeciwniego. Ty mnie potrzebujesz! powiedzia z wyranie tumionym gniewem w gosie. Potrzebujesz mnie? Ty, ktry odwiode Ramiea i Seteusa od Fra Filippo Lippiego. Zatem mnie potrzebujesz? Wiesz, kim jestem? Gos mia wspaniay, soczysty, mikki, silny i przenikliwy zarazem. Masz szabl rzekem. Tak? I na c mi ona? eby ich zabi, zabi ich wszystkich! odparem. eby uda si ze mn do tamtego zamku. Wiesz, o czym mwi? Kiwn gow. Wiem, co ci si nio, co bekotae i co Ramiel oraz Seteus wywnioskowali z twoich gorczkowych myli. Oczywicie wiem to wszystko. Powiadasz, e mnie potrzebujesz, a Fra Filippo Lippi ley w tej chwili w ku z jak ladacznic, ktra lie jego obolae czonki, a zwaszcza jeden z nich si ku niej wyrywa. Takie sowa w ustach anioa! zauwayem. Nie kpij ze mnie, bo ci uderz. Jego skrzyda wznosiy si i opaday, jakby sygnalizujc zniecierpliwione westchnienia. Uczy to zatem! powiedziaem. Oczy moje napaway si jego urod. Patrzyem z zachwytem na peleryn z czerwonego jedwabiu i na jego gadkie policzki. Ale udaj si rwnie ze mn w gry i pozabijaj ich wszystkich! bagaem. Dlaczego sam tego nie zrobisz? Mylisz, e mog? Na twarzy jego panowa niewzruszony spokj. Dolna warga wysuna si nieco w zamyleniu. Jego szczki i szyja sprawiay wraenie bardzo silnych by zapewne znacznie silniejszy od Ramiela czy Seteusa, ktrzy mogli by jego modszymi brami. Nie jeste chyba upadym anioem? spytaem. Jak miesz! wyszepta, budzc si z zadumy. Spogldajc na mnie, gronie zmarszczy brwi. A wic to ty jeste Mastema. Oni zdradzili mi twoje imi. Mastema. Skin gow i umiechn si pogardliwie. Dlaczegby mieli tego nie zrobi?

A co z tego wynika, o wielki aniele? e mog ci do si bie przyzywa? e mog wydawa ci rozkazy? Odwrciem si i signem po dzieo witego Augustyna. Od t ksig! powiedzia spokojnie, acz z pewnym zniecierpliwieniem w gosie. Stoi przed tob anio, chopcze. Patrz na mnie, gdy do ciebie mwi! Mwisz zupenie jak Florian, demon z tamtego zamku. Masz taki sam sposb mwienia. Czego ode mnie chcesz, aniele? Po co tu przyszed? Milcza, jak gdyby nie mg zdoby si na odpowied. Po chwili zapyta mnie: A jak mylisz? Dlatego e si modliem? Tak odpar chodno. Tak! I dlatego e oni zwrcili si do mnie z twoj spraw. Moje oczy otwary si nagle szeroko. Poczuem, e wypenia je jakie wiato, ktre jednak tym razem nie sprawia mi blu. W uszach zabrzmiay rozkoszne dwiki. Po obu stronach mojego rozmwcy pojawili si Ramiel i Seteus, zwracajc do mnie swe agodne oblicza. Mastema ponownie unis brwi. Fra Filippo Lippi jest pijany powiedzia. Po przebudzeniu znowu si upije, eby umierzy nkajcy go bl. ama koem wielkiego malarza... To to gupota powiedziaem. Ale i tak znacie moje myli dotyczce tej sprawy. Znamy te myli wszystkich florenckich kobiet odrzek Mastema. I myli wielmow, ktrzy pac za jego obrazy. O ile akurat nie myl o wojnie. Tak potwierdzi Ramiel, patrzc bagalnym wzrokiem na rwnego mu wzrostem Mastem. Ten jednak nawet na niego nie spojrza. Ramiel wysun si nieco do przodu, jakby chcia zwrci na siebie uwag. Myleliby, gdyby tak bardzo nie pochaniaa ich wojna. Wojna to wiat powiedzia Mastema. Powtrz swoje pytanie, Vittorio di Raniari. Czy wiesz, kim jestem? Wzdrygnem si. Nie chodzio o jego pytanie, lecz o to, e troje aniow stao teraz razem, a ja przed nimi jako jedyny tutaj miertelnik, podczas gdy reszta wiata zdawaa si pogrona we nie. Dlaczego do tej biblioteki nie przyszed aden zaciekawiony naszymi szeptami zakonnik? Dlaczego blask wiec nie przycign uwagi jakiego nocnego stranika? Dlaczego ludzie mieli trudnoci ze zrozumieniem moich sw? Czybym oszala? Na moment zawadna mn pewna zabawna myl: gdybym udzieli Mastemie prawidowej odpowiedzi, odzyskabym zdrowe zmysy. Rozemia si krtko, albowiem usysza t myl. Seteus patrzy na mnie ze wspczuciem. Ramiel rwnie milcza, lecz znowu spoglda na Mastem. Jeste anioem, ktremu Bg pozwoli dziery t szabl powiedziaem. Nie odpowiedzia. Jeste anioem, ktry zabija pierworodne dzieci Egiptu. Mastema dalej milcza. Jeste anioem zemsty.

Aby potwierdzi m supozycj, powoli zamkn i otworzy oczy. Seteus zbliy si do Mastemy i powiedzia mu prosto do ucha: Pom mu. Pommy mu wszyscy. Filippowi na nic si teraz nie zdamy. Niby dlaczego? zapyta Mastema. Spojrza na mnie. Bg nie udzieli mi pozwolenia, bym kara te twoje demony. Pan nie powiedzia mi: Zabijaj wampiry, Mastemo. Zniszcz wszystkie lemury, larwy, wszystkie stwory pojce si krwi. Bg nigdy nie mwi mi: Unie swoj potn szabl i oczy wiat z tych istot. Bagam ci odrzekem. Ja, mody miertelnik, zaklinam ci: zabij te demony, wymie je swoj szabl z ich siedliska. Nie mog tego uczyni. Ale moesz, Mastemo! zaprotestowa Seteus. Jeeli mwi, e nie moe, to znaczy, e tak jest! odezwa si Ramiel. Dlaczego ty go nigdy nie suchasz? Bo wiem, e moe zmieni zdanie odpar bez wahania Seteus. Zarwno on, jak i sam Bg. Seteus zrobi krok do przodu. We t ksig, Vittorio powiedzia. Cikie welinowe karty ksigi zatrzepotay, gdy anio podawa mija, wskazujc swym bladym palcem gsto zapisany czarnym atramentem fragment tekstu. Przeczytaem na gos: Oto dlaczego Bg, ktry jako widzialne stworzy niebo i ziemi, nie gardzi czynieniem widzialnych cudw na niebie lub na ziemi; chce On dusz, lgnc jeszcze do rzeczy widzialnych, pobudzi do oddawania czci sobie jako niewidzialnemu. Palec anioa przesuwa si po tekcie, a ja ledziem wzrokiem jego ruch. Czytaem teraz o Bogu: Jednako zna to, co ma si sta, jak i to, co ju si stao, a tym, ktrzy Go wzywaj okazuje posuch nie inaczej, jak widzi tych, ktrzy Go wzywa maj. Rwnie wtedy, gdy wzywajcych wysuchuj Jego anioowie... Urwaem. Byem bliski paczu. Seteus zabra mi ksig, abym nie zmoczy jej swoimi zami. Nagle posyszelimy jakie obce odgosy. Byli to mnisi, ktrzy szeptali co na korytarzu, a potem otwarli drzwi biblioteki i weszli do rodka. Gdym unis zazawione oczy, patrzyo ju na mnie dwch nie znanych mi zakonnikw. Co si stao, mody czowieku? Dlaczego tu jeste? Czemu paczesz? zapyta mnie jeden z nich. Zaprowadzimy ci do ka i damy ci co do jedzenia. Nie. Ja nie mog tego je powiedziaem. Nie, on nie moe zwrci si pierwszy zakonnik do drugiego. Cigle ma mdoci. Ale moe przecie odpocz. Spojrza na mnie. Odwrciem si. Trzej anioowie stali w milczeniu, patrzc na zakonnikw, ktrzy ich

nie widzieli ktrym nawet do gowy nie przyszo, e mog w tym miejscu przebywa anioowie! Dobry Boe w niebiesiech, powiedz mi, prosz mwiem. Czybym postrada zmysy? Czy demony wygray? Czy tak skutecznie zatruy mnie swoimi krwistymi napojami, e cierpi teraz na przywidzenia? A moe jestem jako Maryja, ktra doszedszy do Grobu Paskiego, zobaczya tam anioa? Chod do ka nalegali zakonnicy. Nie odezwa si Mastema, zwracajc si cicho do jednego z mnichw, ktrzy ani go nie widzieli, ani nie syszeli. Niech tu zostanie. Niech czytaniem uspokoi sw dusz. To bardzo uczony chopiec. Nie, nie rzek mnich, krcc gow. Spojrza na swego towarzysza. Pozwlmy mu tutaj zosta. To bardzo uczony chopiec. Moe sobie po cichu poczyta. Cosimo chce, bymy dawali mu wszystko, czego zapragnie. Idcie ju i zostawcie go tutaj powiedzia mikkim gosem Seteus. Cicho rzek Ramiel. Niech powie mu to Mastema. Milczaem. Mieszay si we mnie uczucia szczcia i smutku zarazem. Zakryem domi twarz i pomylaem o Urszuli, uwizionej po wsze czasy na Dworze Rubinowego Graala. Przypomniao mi si, jak pakaa nad moim losem. Jak to wszystko mogo si wydarzy? wyszeptaem do wasnych palcw. Wydarzyo si, bo ona rwnie bya kiedy czowiekiem i ma w sobie ludzkie serce odpowiedzia mi Mastema. Mnisi ju wychodzili. Przez moment caa trjka aniow staa si zupenie przezroczysta, dziki czemu widziaem, jak obydwaj zakonnicy podchodz do drzwi i zamykaj je za sob. Mastema posa mi swoje niewzruszenie potne spojrzenie. Twoja twarz mogaby wyraa wszystko powiedziaem. To typowe dla prawie kadego anioa odpar. Zaklinam ci bagaem. Chod tam ze mn. Pom mi. Poprowad mnie. Uczy ze mn to, co wanie zrobi z tymi mnichami! Tyle chyba moesz uczyni? Kiwn gow. Ale nic wicej nam nie wolno powiedzia Seteus. Niech Mastema powie, co myli rzek Ramiel. Wracaj do nieba! odpar Seteus. Uspokjcie si ju, prosz powiedzia Mastema. Nie mog ich zabi, Vittorio. Nie mam na to pozwolenia. Ale moesz uczyni to ty swoj szabl. Ale bdziesz mi towarzyszy? Zabior ci tam odpar. Po wschodzie soca, gdy oni ju bd pogreni we nie. Ale to ty musisz ich zabi, wystawiajc ich na dziaanie wiata dziennego. I to ty musisz uwolni uwizionych tam ndznikw. Musisz rwnie stawi czoo mieszkacom Santa Maddalany albo po prostu wypuci tych wszystkich nieszcznikw, a samemu czym prdzej std uciec. Rozumiem. Przecie moemy odsun te kamienne pyty, pod ktry mi oni pi, prawda?

zapyta Seteus. Unis rk, aby uciszy Ramiela, albowiem ten ju chcia zaprotestowa. Bdziemy musieli to zrobi. Owszem, jest to moliwe odpar Mastema. Tak jak moemy powstrzyma belk, ktra spada na gow Filippa. Ale nie jestemy w stanie ich zabi. I nie moemy te pomc w tym tobie, jeli zabraknie ci determinacji bd silnej woli. A moe ju sam cud waszego si tam zjawienia doda mi si do walki? Tak mylisz? spyta Mastema. To j miae na myli, nieprawda? Czyby? Poradz sobie sam, ale musicie mi powiedzie... Co takiego? Czyjej dusza... pjdzie do pieka? Tego powiedzie ci nie mog odrzek Mastema. Musisz. Nie. Nie musz robi nic oprcz tego, do czego stworzy mnie Pan. I na tym si koncentruj. Ale nie musz, ba, nie powinienem nawet rozwizywa tajemnic, nad ktrymi przez cae ycie duma w. Augustyn. Mastema podnis ksig. Stronice ponownie zatrzepotay. Poczuem nawet lekki powiew. Mastema czyta: Taka to nauka pynie z natchnionych sw Pisma witego. Nie czytaj mi tych sw. One bynajmniej mi nie pomog! powiedziaem. Czy mona j uratowa? Czy ona moe zbawi sw dusz? Czy

ona jeszcze j posiada? Czy jest rwniepotna jak wy? Czy wam te moe grozi upadek? Czy diabe moe wrci do Boga? Mastema odoy ksig ruchem tak szybkim, e ledwie go zauwayem. Czy jeste gotowy do tego starcia? zapyta. W cigu dnia le tylko bezradnie powiedzia Seteus. Ona zreszt te tak ley. Musisz odsun kamienie, pod ktrymi oni spoczywaj za dnia, a co zrobi potem, ju dobrze wiesz. Mastema pokrci gow. Odwrci si i wymownym gestem odrzuci sugestie swoich podwadnych. Nie. Prosz. Bagam ci! powiedzia Ramiel. Zrb to dla niego. Zrb to, bagam. Filippowi i tak pomc teraz nie moemy. Tego nigdy nie wiadomo odrzek Mastema. A moe dotrzymaj mu towarzystwa moi anioowie? zasugerowaem. Czybym nie mia wasnych aniow? Ledwiem wymwi te sowa, zauwayem, i pojawiy si przy mnie dwie kolejne istoty jedna po mojej prawej, druga po lewej stronie. One wszake byy blade, niewyrane,

w jaki sposb mi dalekie. Nie miay w sobie ywotnoci aniow Filippa, byy na wp tylko widzialne, cho bez wtpienia tam stay. Przez dusz chwil patrzyem to na jedn, to na drug z tych istot, i zastanawiaem si, jakimi sowy mona by je opisa. Milczce ich oblicza pozbawione byy wyrazu, znamionoway spokj i cierpliwo. Posiaday wprawdzie skrzyda, odznaczay si duym wzrostem, lecz wicej powiedzie o nich bym nie mg. A to dlatego, e brakowao im jakiego indywidualnego rysu czy wasnego, odrbnego kolorytu, swoistoci stroju czy ruchw. Wszystko to nie budzio we mnie adnych ciepych uczu. Kim oni s? Dlaczego nic nie mwi? Dlaczego patrz na mnie w taki sposb? Oni ci znaj odrzek Ramiel. yjesz pragnieniem pomsty. I wypenia ci podanie powiedzia Seteus. Oni o tym wiedz. Byli i s przy tobie. Poznali twj bl i twj gniew. Dobry Boe... Wszak te demony wybiy ca moj rodzin! odrzekem. Czy ktry z was zna przyszo mojej duszy? Oczywicie, e nie poinformowa mnie Mastema. W przeciwnym razie nie byoby nas tutaj. Po co mielibymy si tu pojawia, gdyby wszystko byo ju wczeniej ustalone? Czy one wiedz, e wolaem mier od wypicia podawanej mi przez demony krwi? Czy w myl prawdziwej wendety nie powinienem by wypi tej krwi, a potem zniszczy mych wrogw, posiadajc ju moc tak jak oni? Moi anioowie zbliyli si do mnie. Gdzieecie byli, kiedy grozia mi mier? spytaem. Nie dranij ich. Wszak nigdy nie wierzy w ich istnienie odezwa si Ramiel. Kochae jedynie nasze podobizny, a swoj prawdziw mio odkrye dopiero wtedy, gdy napi si ju demonicznej krwi. Na tym wanie polega problem. Czy moesz zabi to, co kochasz? Zniszcz ich wszystkich odparem. W ten czy inny sposb. Przysigam na wasn dusz. Spojrzaem na swoich bladych i obojtnych strw, a potem na pozostae anioy, ktre odcinay si sw jasn powiat od panujcego w bibliotece pmroku i od stojcych tam ciemnych regaw z rwnie ciemnymi ksikami. Zniszcz ich wszystkich. To powiedziawszy, zamknem oczy i zobaczyem Urszul w swej wyobrani. By dzie, a ona leaa bezradna i bezbronna. Ujrzaem siebie samego, jak pochylam si nad ni i cauj j w chodne biae czoo. Dawiy mnie bezgone kania, wszystkie me czonki dray. Kilka razy kiwnem gow: zrobi to, tak, zrobi to, zrobi. O wicie powiedzia Mastema mnisi przynios ci nowe odzienie z czerwonego aksamitu oraz twj odwieony rynsztunek i wyczyszczone buty. Nie prbuj nic je. Jest jeszcze za wczenie, bo cigle kotuje si w tobie diabelska krew. Jak bdziesz gotowy, zabierzemy ci na pnoc, a tam za dnia zrobisz to, co zrobione by musi.

Rozdzia 11 A wiato w ciemnoci wieci i ciemno jej nie ogarna. Ewangelia wedug w. Jana 1,5 ycie w klasztorze zaczyna si bardzo wczenie, o ile w ogle na noc ustaje. Oczy me otwary si nagle i dopiero gdym ujrza rozjaniony socem fresk, pozbawiony by tak rzec zasony, w ktr spowia go nocna ciemno, ot dopiero wtedy uwiadomiem sobie, jak gboki by mj sen. Po mojej celi poruszali si zakonnicy. Przynieli mi odzienie z czerwonego aksamitu, ktre wczeniej opisywa mi Maste-ma. Prcz tego miaem jeszcze weniane spodnie i dwie jedwabne koszule oraz gruby pasek. Zgodnie z zapowiedzi bro moja zostaa wyczyszczona: cika, wysadzana klejnotami szabla lnia jak wtedy, gdy ojciec mj zajmowa si ni caymi wieczorami przy swoim kominku. Sztylety rwnie byy gotowe. Wyszedem z ka i uklkem, aby si pomodli. Przeegnaem si i zaczem szepta po acinie: Boe. Daj mi siy, bym mg posa w Twe donie tych, co eruj na mierci. Jeden z mnichw pooy mi rk na ramieniu i umiechn si. Czyby wielkie milczenie jeszcze si nie skoczyo? Wskaza mi st, gdzie lea przygotowany chleb i mleko z delikatn piank na wierzchu. Kiwnem gow i umiechnem si do niego. Zakonnik oraz drugi towarzyszcy mu mnich ukonili si i wyszli. Rozejrzaem si po pokoju. Jestecie tu wszyscy, wiem o tym powiedziaem, ale nie zaprztaem ju sobie uwagi t myl. Jeeli nie pojawi si tutaj ponownie, to znaczy, e wrciem do zdrowych zmysw. Supozycja ta bya jednak w takim samym stopniu zgodna z prawd, jak to, e nadal y mj ojciec. Na stole obok przyniesionego mi poywienia leay przycinite wiecznikiem dokumenty, dopiero co sporzdzone i sygnowane czyim zamaszystym podpisem. Przy czytaem je szybko. Byy to kwity na wszystkie pienidze i klejnoty, ktre miaem w swych torbach, gdym przyby do tego klasztoru. Na kadym z tych dokumentw widniaa piecz Medyceuszy. Prcz tego na stole leaa sakwa, ktr miaem przywiza do pasa. Znajdoway si w niej wszystkie moje piercienie, oczyszczone ju i wypolerowane, przez co osadzone w nich rubiny zachwycay swym blaskiem, a szmaragdy imponoway nieskaziteln gbi. Zoto za nie lnio tak piknie od wielu dugich miesicy, rzecz jasna wskutek mojej gnunoci. Rozczesaem opadajce mi na ramiona wosy. Irytowaa mnie ich gsto i dugo, lecz nie miaem w tej chwili czasu na sprowadzenie tu cyrulika. Przynajmniej nie opaday mi na czoo. Cieszyem si ponadto, e s wreszcie czyste. Szybko przywdziaem przygotowany dla mnie strj. Buty okazay si troch za ciasne,

gdy osuszono je przy ogniu, ale nie czuem si w nich le. Pozapinaem wszystkie klamry i przyczepiem do pasa m szabl. Szata z czerwonego aksamitu obszyta bya na krawdziach srebrno-zot lamwk, a z przodu przyozdobiono j srebrn lili burbosk. Po zaciniciu pasa wierzchnia szata sigaa mi do poowy uda. Wida przeznaczono j dla czowieka o zgrabnych nogach. Cay ten strj by zbyt okazay jak na bitw, ktr miaem niebawem stoczy. Zreszt bardziej odpowiednim sowem byaby tu masakra, a nie bitwa. Naoyem przyniesion mi krtk peleryn i zapiem j na zot sprzczk. Wiedziaem, e w miecie bdzie mi w niej za ciepo, albowiem podbito j mikkim, ciemnobrzowym futrem z wiewirek. Pominem lecy obok kapelusz i otwarem sakw. Wsunem na palce wszystkie moje piercienie, ktre z uwagi na swj ciar stanowiy powan bro, a potem przykryem je mikkimi rkawiczkami. Dopiero teraz spostrzegem raniec z burszytnowymi koralikami, zakoczony zotym krzyykiem. Pocaowaem go i woyem do kieszeni. W tej chwili uzmysowiem sobie, i patrz na podog. Dojrzaem kilka par bosych stp. Powoli uniosem wzrok. Moi anioowie stre stali przede mn w dugich powiewnych szatach z ciemnoniebieskiego materiau, ktry lejszy by od jedwabiu, cho rwnie ode gstszy. Ich lekko poyskujce oblicza byy biae na podobiestwo koci soniowej, oczy mieli due i krge jak opale, a wosy ich byy czarne, jakby upleciono je z cieni. Stali naprzeciw mnie z przechylonymi ku sobie gowami. Odniosem wraenie, e porozumiewaj si ze sob w ten sposb. Przerazili mnie t swoist poufaoci widziaem ich wyranie, stali bardzo blisko i miaem wiadomo, e s ze mn od zawsze. Byli nieco wikszych rozmiarw ni zwykli ludzie, podobnie jak inne widziane przeze mnie anioy. Twarze ich nie wyraay jednak sodyczy i agodnoci; byy gadkie i szerokie, o piknie uksztatowanych ustach. Cigle nie wierzysz w nasze istnienie? zapyta szeptem jeden z aniow. Zdradzicie mi swoje imiona? spytaem. Zaprzeczyli, krcc gowami. Kochacie mnie? pytaem dalej. A gdzie to jest napisane, e powinnimy ci kocha? odrzek ten, ktry wczeniej nic nie mwi. Jego gos by mikki jak szept, bardziej atoli od szeptu wyrany. A ty nas kochasz? zapyta jego towarzysz. Dlaczego mnie chronicie? pytaem dalej. Poniewa w tym celu nas tu posano. I bdziemy przy tobie a do dnia twojej mierci. Nie kochajc mnie wcale? Znowu pokrcili gowami. W mojej celi zrobio si janiej. Nagym ruchem odwrciem si w stron okna. Mylaem, e rdem wiata jest soce, ktre przecie nie mogo sprawi mi blu. Nie byo to jednak soce, tylko Mastema, ktry wyrs przede mn niczym zota chmura. Otaczali go adwokaci mojej sprawy: Ramiel i Seteus. W celi zamigotao i day si poczu bezgone wibracje. Moi anioowie poyskiwali na

biao i niebiesko w swoich byszczcych szatach. Wszyscy patrzyli na Mastem. Cae pomieszczenie wypenio si delikatnymi dwikami, jakim melodyjnym poszumem. Dwiki te przywodziy na myl stado piewajcych ptakw, ktre wzbiy si nagle w powietrze, opuszczajc gazie skpanych w socu drzew. Zamknem oczy; zachwiaem si. Powietrze zrobio si chodniejsze, a wzrok mj zasnua chmura drobnych pykw. Pokrciem gow i rozejrzaem si dokoa. Bylimy w zamku. Ciemno i wilgo. Sabe wiateko wnikao do rodka poprzez szczeliny w ogromnym mocie zwodzonym, w tej chwili rzecz jasna podniesionym i przyczepionym zasuwami do kamiennych cian zamczyska. Na tych ostatnich wisiay wielkie zardzewiae haki i acuchy, ktrych nie uywano od wielu ju lat. Odwrciem si i wszedem na mroczny dziedziniec. Dech w piersiach zapara mi nagle wysoko otaczajcych mnie murw, ktre zdaway si pi prawie do samego nieba. By to jednak dopiero pierwszy dziedziniec, albowiem przed nami widniaa kolejna brama, tak dua, e mogaby si w niej zmieci najwiksza nawet ze wspczesnych machin wojennych. Po obu stronach znajdoway si rzdy ukowatych okien z kratami w rodku. Potrzebuj ci teraz, Mastemo powiedziaem. Przeegnaem si, wyjem raniec i ucaowaem krzyyk, spogldajc przez chwil na drobn podobizn naszego Umczonego Zbawiciela. Ogromne wrota otwary si. Co skrzypno, rozlegy si trzaski metalowych rygli i drzwi obrciy si na zawiasach, ukazujc mi wikszy od poprzedniego, rozwietlony socem dziedziniec. Mury, pomidzy ktrymi szlimy, miay jakie dziesi do dwunastu metrw gruboci. Po obu stronach widzielimy hakowate drzwi, zdradzajce pierwsze w tym miejscu oznaki pewnej dbaoci o ich wygld. Te istoty nie wchodz i nie wychodz jak normalni ludzie powiedziaem. Przyspieszyem kroku, zmierzajc w stron janiejcego socem dziedzica. W tym cuchncym stchlizn przejciu wilgotne powietrze grskie wydawao mi si stanowczo za chodne. No i ujrzaem wreszcie tak dobrze zapamitane przeze mnie okna z flagami i nie rozpalonymi w tej chwili pochodniami. Widziaem te przewieszone przez parapet gobeliny, jak gdyby deszcz ani troch nie mg im zaszkodzi. Najwyej za zobaczyem postrzpione blanki murw, zwieczone pokryw z biaego marmuru. Nie by to jednak ten najwikszy dziedziniec, on bowiem znajdowa si jeszcze dalej. Mury byy tu zbyt surowe, a kamienna nawierzchnia zabrudzona ziemi; najwidoczniej od wielu ju lat nikt po niej nie stpa. Tu i wdzie natykaem si na kaue, a w szczelinach pomidzy kamieniami rosy chwasty oraz... och... cudowne kwiaty. Zadziwia mnie ich obecno dotykaem ich agodnie z uczuciem niekamanego zachwytu. Przed nami znajdoway si kolejne bramy. Wielkie drewniane wrota, okute elazem i zwieczone marmurowym ukiem, otwary si przed nami i ujrzelimy przecudowny ogrd. Po przejciu w ciemnoci kolejnych kilkunastu metrw zobaczyem pokane skupiska

drzew pomaraczowych i posyszaem piew ptakw. Byem ciekaw, czy ptaki te s tutaj uwizione, czy te mog wzbi si w powietrze i uciec z tego zamczyska. Tak, mogy std uciec. Po chwili ujrzaem pamitn fasad z biaego marmuru, ktra wznosia si hen wysoko w gr... Wszedem do tego ogrodu, stpajc po wyoonej marmurowymi pytkami ciece, ktra przecinaa grzdki fiokw i r. Od razu zobaczyem ptaki, krce pomidzy majestatycznymi wieami zamku. Otacza mnie dawicy wrcz zapach kwiatw. Widziaem klomby irysw i lilii, a take zwisajce z drzew dojrzae ju i prawie czerwone pomaracze, cytryny za cigle twarde i jeszcze nieco zielone. ciany obronite byy krzakami i pnczami winoroli. Anioowie stoczyli si wok mnie. Uzmysowiem sobie w tej chwili, e to ja ich tutaj wprowadziem, to ja byem tu przewodnikiem, to na mnie teraz milczco czekali, gdym schyli w skupieniu gow. Nadstawiam uszu, by usysze winiw powiedziaem. Ale ich nie sysz. Ponownie powiodem wzrokiem po wykwintnie przyozdobionych oknach i balkonach, ukowych sklepieniach oraz dugich krugankach z filigranowymi ornamentami. Widziaem te powiewajce flagi wszystkie krwistoczerwonej barwy, naznaczone mierci i umieraniem. Po raz pierwszy spojrzaem te na swj karmazynowy strj. Jak wiea krew? spytaem szeptem. Czy to, co czyni powiniene odrzek Mastema. Gdy udasz si na poszukiwanie winiw, moe by ju ciemno. Ale najistotniejsze owy czekaj ci teraz. Gdzie oni s? Powiesz mi, gdzie ich znajd? Jak przystao na witokradcw, spoczywaj pod kamienn posadzk kaplicy. Mastema nagym ruchem wycign z pochwy sw szabl i wskaza jedno z wej. Jego czerwony hem poyskiwa sonecznym wiatem, odbitym od marmurowych cian zamku. To te drzwi. Za nimi znajduj si schody. Kaplica jest na trzecim pitrze, po lewej stronie. Natychmiast ruszyem w stron drzwi. Biegem, stukajc butami, po krtych schodach. Nie sprawdzaem nawet, czy id za mn anioowie. Wystarczaa mi wiadomo, e s tutaj. Miaem wraenie, i czuj na sobie ich oddech, chocia w istocie tak nie byo. Weszlimy w kocu w szeroki korytarz, ktry wychodzi po prawej stronie na opuszczony przez nas dziedziniec. Przed nami cign si pikny dywan, zdobiony perskimi kwiatami umieszczonymi na ciemnoniebieskim tle. Ani troch nie wytarty, jakby nikt nigdy po nim nie stpa. Cign si prawie bez koca, a w pewnym momencie skrca gdzie w bok. Korytarz za zwieczony by oknem, przez ktre widzielimy niebo i fragment zielonego wzgrza w oddali. Dlaczego si zatrzymae? zapyta Mastema. Anioowie wyonili si przy mnie niespodziewanie w swych zwiewnych szatach, z drcymi nieznacznie skrzydami. Ot i drzwi do kaplicy. Wszak dobrze o tym wiesz. Chciaem tylko spojrze na niebo odparem. Spojrze raz jeszcze na

bkit nieba. I o czym pomylae? zapyta jeden z mych strw swoim bezbarwnym, acz wyranym szeptem. Chwyci mnie na gle i zobaczyem na ramieniu jego palce lekkie jak pirko i biae jak pergamin. Mylisz o ce, ktra nigdy nie istniaa, i o kobiecie, ktra nie yje? Czyby nie mia nade mn litoci? zapytaem i przysunem si do niego tak blisko, e dotknem go swoim czoem. Zdumiao mnie niezwykle przenikliwe spojrzenie jego opalizujcych oczu. Nie. Nie jestem bezlitosny. Ja jestem od tego, aby ci nieustannie przypomina o pewnych faktach. Odwrciem si w stron drzwi do kaplicy. Pocignem za dwa wielkie haki i zatrzask ustpi. Otwarem najpierw jedno skrzydo drzwi, potem drugie, cho nie wiem, do czego potrzebne mi byo tak szerokie przejcie. Moe liczyem na przybycie posikw... Przede mn rozcigaa si wielka pusta nawa, w ktrej niewtpliwie poprzedniego wieczoru toczy si cay krwawy dwr. Nad gow za miaem galeri dla chru, z ktrej jak ongi rozlega si ubiegej nocy eteryczny piew wampirw. Soce przenikao swoimi promieniami przez demoniczne okna... Niemal krzyknem na widok pajczynowatych stworw, ktre wyzieray z witraowych szyb kaplicy. Jake grube byo to poyskujce szko i jak nierwno oszlifowane! I jake zowieszczo prezentoway si oblicza skrzydlatych potworw, ktre spoglday na nas szyderczo, jak gdyby mogy nagle oy rwnie za dnia i udaremni nasze zamiary. Mogem jedynie oderwa od nich oczy i wlepi wzrok w marmurow posadzk. Ujrzaem wkomponowany w ni okrgy uchwyt, ktry przypomnia mi wejcie do krypty w kaplicy mojego ojca. Uchwyt ten, wykonany ze starannie wygadzonego i byszczcego zota, przylega rwno do podogi, przez co nie mona byo zahaczy o nog. Wskazywa niedwuznacznie jedyne wejcie do podziemi, ktrym by tu wski prostokt z marmuru, pooony w samym centrum nawy gwnej. Kiedym podchodzi do tej pyty, moje kroki odbiy si echem w tej pustej kaplicy. Ju chciaem pocign za uchwyt, ale co mnie powstrzymao. Ot w tej chwili spojrzaem na otarz. Promienie soca zetkny si wanie z posgiem Lucyfera tego ogromnego czerwonego anioa, otoczonego niezliczonymi czerwonymi kwiatami, nawet teraz rwnie wieych jak wtedy, gdy po raz pierwszy si tutaj znalazem. Ujrzaem zatem Lucyfera i jego te, rozpalone szaleczo oczy, ktre wykonano z drogocennych kamieni, osadzonych w czerwonym marmurze. Zobaczyem te wyrzebione z koci soniowej ky, ktre wystaway spod jego grnej wargi. Widziaem rwnie wszystkie demony po jego lewej i prawej stronie; poeray mnie swoimi lnicymi oczami, godne i wyniose zarazem.

Krypta przypomnia mi Mastema. Z caej siy pocignem za uchwyt, lecz marmurowa pyta nawet nie drgna. Nie unisby jej aden czowiek; do tego trzeba byo kilku koni. Zacisnem donie na uchwycie, pocignem jeszcze mocniej, ale nic si nie poruszyo. Rwnie dobrze mgbym przesuwa ciany. Pommy mu, Mastemo! nalega Ramiel. Nam si uda. Dla nas to jest atwe jak otwieranie innych bram. Mastema agodnym ruchem rki odsun mnie na bok. Zachwiaem si, ale po chwili staem ju prosto. Duga i wska pyta podniosa si powoli. Zdumia mnie jej ciar. Miaa ponad p metra gruboci, a tylko z zewntrz pokryta bya warstw marmuru; reszt wykuto ze skay ciszej, gstszej i ciemniejszej. Nie, aden czowiek nie byby w stanie jej podnie. Z ziejcego ciemnoci otworu wyskoczya nagle wcznia, jakby przymocowano j tam na sprynie. Mastema puci pyt, ktra sw wierzchni stron opada na posadzk kaplicy. Przytrzymujce j zawiasy natychmiast popkay. Z otworu bio jasne wiato. Czekao tam na mnie w tej chwili wiele poyskujcych na socu wczni, ustawionych rwnolegle i nachylonych pod ktem, ktry odpowiada zapewne pochyoci wiodcych do krypty schodw. Mastema zrobi krok w stron wczni. Sprbuj je odsun, Vittorio powiedzia. Nie uda mu si. A jeli potknie si i upadnie, to wylduje prosto na nich rzek Ramiel. To ty je odsu, Mastemo. Ja to zrobi owiadczy Seteus. Wycignem szabl i uderzyem ni w najblisz z wczni, odcinajc w ten sposb jej metalowy grot. Pozostay jednak postrzpione drzewce. Gdy wszedem na schody, poczuem, jak moje nogi owiewa chd. Ponownie uderzyem w drzewce, odupujc wicej drewna. Kiedym zrobi kolejny krok, wymacaem lew rk dwie wcznie, czyhajce na mnie w nieregularnym wietle tego zowieszczego korytarza. Raz jeszcze uniosem szabl, ktrej ciar coraz bardziej stawa si uciliwy. Byskawicznie ogoociem obydwie wcznie z grotw, ktre poleciay ze szczkiem w gb przejcia. Schodziem zatem dalej, zaciskajc praw do na drzewcu wczni, albowiem nie chciaem si polizn. Nagle straciem grunt pod nogami i zawisem w powietrzu, trzymajc si wyszczerbionego drzewca. Szabla upada i posyszaem tylko jej brzk gdzie w dole. Uniosem wzrok i ujrzaem aniow, ktrzy stali przy wejciu do krypty. Do ju tego, Mastemo powiedzia Seteus. Z tym nie poradzi sobie aden czowiek. Gdybym upad, czekaaby mnie niechybna mier, poniewa dno krypty byo ode mnie bardzo daleko. A gdybym przey, nigdy ju bym si stamtd nie wydosta. Czekaem w milczeniu, cho moje ramiona przeszywa nieznony bl. Nagle posyszaem szelest jedwabiu i skrzyde. Anioowie otoczyli mnie, chwycili i w jednej chwili znieli na d, na samo dno krypty.

Kiedy mnie pucili, odszukaem po omacku swoj szabl i ciskajc j mocno, stanem prosto, zadyszany od wysiku. Popatrzyem na janiejcy w grze prostokt. Zacisnem powieki, schyliem gow i powoli otwarem oczy, aby stopniowo przyzwyczai je do panujcego tutaj wilgotnego mroku. W tym miejscu zamek bez wtpienia kolidowa z pooon pod nim gr, albowiem pomieszczenie, w ktrym si obecnie znalelimy, cho obszerne, to z kadej strony uformowane byo z ubitej ziemi. Tyle przynajmniej stwierdziem, patrzc przed siebie. Kiedym za si odwrci, ujrzaem przedmiot mych oww, jak to wczeniej okreli Mastema. Leay tam bowiem w rzdkach wampiry, larwy. Nie spay jednake w trumnach, tylko spowite w cienkie cauny, ktre utkano ze zotej nitki. Kady z tych rzdkw spoczywa pod jedn ze cian krypty. Wysoko w powietrzu wisiay urywajce si nagle schody. Zamrugaem i zmruyem oczy. Odniosem wraenie, e teraz wyraniej widz ciaa mych wrogw. Zbliyem si do pierwszej z lecych postaci; miaa na sobie ciemnoczerwone pantofle i brunatne spodnie, a przykryta bya gst pajczyn, jak gdyby co noc jedwabniki tkay dla tej istoty delikatny caun. Owo przykrycie nie byo wszake wytworem magii powstao na krosnach miertelnych ludzi; byo nawet obszyte subteln lamwk. cignem w caun z ciaa demona, ktry spa ze zoonymi na piersi ramionami. Kiedym si zbliy, stwierdziem ze zgroz, e jego twarz nagle si oywia, oczy si otwary, a jedna rka wysuna si gwatownym ruchem w moj stron. W sam por kto chwyci mnie od tyu i odcign od tego stwora. Odwrciem si i ujrzaem trzymajcego mnie Ramiela, ktry po chwili zamkn oczy, pochyli gow i przycisn czoo do mego ramienia. Teraz ju znasz ichnie sztuczki. Uwaaj. Popatrz... W tej chwili ta istota znowu skada swoje ramiona. Myli, e jest ju bezpieczna. Zamyka oczy. C zatem mam czyni? Tak, musz go zabi! powiedziaem. Lew doni uchyliem skrywajc potwora zason, praw za uniosem sw szabl. Kiedy demon ponownie wycign rk, oplotem j caunem, prawica za moja wykonaa prac typow dla wprawnego kata. Gowa potoczya si na ziemi. Rozleg si ohydny odgos, bardziej chyba z szyi mojej ofiary nili z jej garda. Rami zatrzepotao w powietrzu. W cigu dnia nie mogo zagrozi mi tak jak pamitnej nocy, gdym podczas pierwszej w tym zamku bytnoci zdekapitowa by mego wczesnego napastnika. Ufff... Wygraem. Chwyciem gow; z ust sczya si krew. Oczy byy teraz zamknite. Cisnem ten czerep na rodek komnaty tam gdzie padao najwicej wiata. eb potwora natychmiast zaskwiercza, wystawiony na dziaanie promieni sonecznych. Spjrzcie tylko. Ta gowa ponie! powiedziaem. Podszedem do kolejnego demona i cignem ze przezroczyst zason. Tym razem bya to kobieta z dugimi warkoczami; najwyraniej na ten osobliwy rodzaj mierci skazano j w kwiecie wieku. Ponownie sptaem caunem jej unoszc si ju rk i gwatownym

ruchem pozbawiem j gowy, ktr chwyciem za jeden z warkoczy i cisnem tam, gdzie lea jej niegdysiejszy towarzysz. Druga gowa kurczya si szybko i czerniaa. Tak oto dziaao na ni wiato padajce z pooonego wysoko nad ni otworu. Zali widzisz to, Lucyferze?! wrzasnem. Echo przedrzeniao moje sowa: ...ferze... ferze... Podbiegem do kolejnego demona. Florian! krzyknem, cigajc caun. Popeniem w ten sposb straszny bd. Na dwik swojego imienia oczy jego otwary si i podnisby si niczym pajac na sznurku, gdybym sw szabl nie rozpata mu piersi. Natychmiast opad na plecy, a ja zaciem ostrzem jego eleganck szyj. Blond wosy Floriana kleiy si teraz od krwi, a jego puste, pprzymknite oczy zgasy. Chwyciem jego czerep za dugie wosy i po chwili gowa tego elokwentnego przywdcy demonw wyldowaa na dymicym i cuchncym stosiku. Kontynuowaem swoj masakr, przesuwajc si z prawej strony komnaty na lew. Dlaczego obraem taki kierunek dalibg nie wiem. Za kadym razem, gdym zrywa zason z kolejnego potwora, oplataem ni czym prdzej jego wyrywajc si ku mnie rk. Niekiedy byem tak szybki, e rka demona nie zdya mnie jeszcze zaatakowa, a gowa jego ju bya odrbana. Poczynaem sobie coraz bardziej niedbale: trafiaem w szczki lub obojczyki swych wrogw, ale tak czy inaczej z powodzeniem ich zabijaem. Zabijaem. Odcinaem te diabelskie gowy i rzucaem je na dymicy sto-sik, ktry wyglda teraz jak gorzejca sterta jesiennych lici. Nad tym osobliwym ogniskiem unosi si popi, lecz czerniejce i lepkie gowy nie rozpaday si, a popiou wcale nie byo tak duo... Czy oni cierpieli? Czy wiedzieli, co si z nimi dzieje? Gdzie to pomkny teraz ich dusze? W tych oto bowiem strasznych dla chwilach Dwr Rubinowego Graala ulega ostatecznej dezintegracji; ja za ryczaem jak oszalay, niecierpliwie przebieraem nogami i krzyczaem wniebogosy, zalewajc si zami. Zabiem okoo dwudziestu potworw, przez co szabla moja lepia si od krwi, tote przechodzc na drug stron krypty, wycieraem jo bezgowe ju ciaa. Zauwayem, e ich zoone na piersi biae rce skurczyy si i powysychay, a z poszarpanych szyj z wolna sczya si krew. Martwi! Wszyscycie martwi! Ale gdzie teraz podziay si wasze dusze? Robio si coraz ciemniej. Zmczony i zadyszany zatrzymaem si obok Mastemy. Soce jest jeszcze wysoko na niebie powiedzia agodnym gosem. Cho przez cay czas sta bardzo blisko palcych si gw, strj jego pozosta nienaruszony. Odniosem wraenie, i dym dobywa si z diablich oczu, nie za z jakiejkolwiek innej czci tych gw. W kaplicy jest wprawdzie ciemno, lecz mamy dopiero poudnie. Ale nie zwlekaj. Zostaa ci jeszcze dwudziestka z tej strony. Do dziea. Ramiel i Seteus stali obok siebie nieruchomo w swych wykwintnych szatach. Patrzc na mnie wzrokiem penym napicia, wygldali prostodusznie i powanie zarazem. Seteus

powid wzrokiem po tlcych si gowach, po czym znowu spojrza na mnie i szepn: Tak, nie zwlekaj, biedny Vittorio. Spiesz si. A czy ty mgby to zrobi? spytaem. Nie. Wiem, e ci nie wolno odparem. Czuem bl w piersi od tego caego wysiku; mwienie jeszcze bardziej ten bl wzmagao. Ale czy mgby to zrobi? Czy w ogle mgby si na to zdoby? Nie jestem stworzeniem z krwi i koci, Vittorio odpar bezradnie Seteus. Ale mgbym uczyni to, co rozkazaby mi Bg. Poszedem dalej. Spojrzaem raz jeszcze na tych majestatycznie promiennych aniow i na ich przywdc Mastem, ktrego zbroja i szabla poyskiway w sabncym wietle. Mastema milcza. Odwrciem si i zerwaem pierwszy caun. Bya tam Urszula. Nie. Zrobiem krok do tyu i opuciem zason. Chyba si nie obudzia; leaa dalej bez ruchu. Jej cudne ramiona zoone byy w taki sam sposb, jak u reszty tej demonicznej braci. U niej wszake pozycja ta miaa w sobie co ujmujco sodkiego, jak gdyby w okresie niewinnego jeszcze dziecistwa spad na ni jaki zowrogi czar, ktry nie naruszy jednak ani troch jej drugich falujcych wosw. Spowijay one teraz jej gow i ramiona na podobiestwo utkanego ze zotej nici gniazda. Syszaem wasny oddech. Koniuszek mej szabli postukiwa o tworzce podog kamienie. Oblizaem wyschnite usta. Nie miaem odwagi na nich spojrze, cho wiedziaem, e s ledwie kilka metrw dalej i e si we mnie wpatruj. T gstniejc cisz zakcao w tej chwili jedynie skwierczenie tlcych si jeszcze diablich gw. Wsunem do do kieszeni i wycignem raniec z bursztynowych koralikw. Wstyd si przyzna, lecz rka zadraa mi, gdym unis go i cisn w Urszul, trafiajc krzyykiem prosto w jej biae, na wp odsonite piersi. Raniec spocz wic na bladej skrze tej kobiety, ktra tylko nieznacznie si poruszya. Promienie wiata przylgny do jej powiek niczym drobinki kurzu bd popiou. Nic nie mwic, przeszedem do swej nastpnej ofiary. Z gonym okrzykiem na ustach zerwaem z niej caun i odciem gow, ktr chwyciem nastpnie za gste brzowe loki i rzuciem na stosik u stp aniow. Kolejnym demonem okaza si Godric. Boe, ale to bdzie rozkoszne! Dojrzaem jego ysin jeszcze przed cigniciem ze zasony, ktr po chwili rozerwaem niedbale i odczekaem, a Godric unoszc si lekko, otworzy zdumione oczy. Poznajesz mnie, potworze? Poznajesz?! krzyczaem. Zatopiem szabl w jego gardle, a gdy biaa gowa upada na ziemi, przeszyem ostrzem poszarpany kikut szyi. Poznajesz mnie, potworze? powtrzyem, patrzc na trzepoczce powieki mojej ofiary i na szeroko otwarte, toczce czerwon lin usta. Poznajesz? Zaniosem jego czerep do stosiku pozostaych gw i pooyem go na samej grze. Poznajesz mnie?! wrzasnem ponownie i w kolejnym napywie furii

wrciem do przerwanej pracy. Najpierw dwie gowy, potem trzy, potem pi, potem siedem. A potem dziewi. Nastpnie jeszcze sze gw i dwr przesta istnie. Wszyscy lordowie i damy byli nareszcie martwi. Przeszedem na drug stron i szybko uporaem si z wiejskimi parobkami, ktrych ciaa nie byy okryte adnymi caunami. Ich osabione rce z trudem prboway broni si przed moim atakiem. Gdzie s owcy? Na samym kocu. Ju prawie zmierzcha. Bd ostrony. Widz ich powiedziaem. Wyprostowaem si i wstrzymaem oddech. Leeli gowami do ciany w rzdkach liczcych po sze cia, lecz znajdowali si niebezpiecznie blisko siebie. Trudno mi bdzie si z nimi rozprawi. Raptem wybuchnem gromkim miechem. Zrozumiaem, e bdzie to proste. Zerwaem pierwsz zason i uderzyem szabl w stopy picego. Trup podnis si, przez co z atwoci dostrzegem miejsce, w ktre naleao zada kolejny cios. Zreszt krew ju si laa. Drugie trucho zaatwiem w ten oto sposb: ciachnem w stopy, przeciem brzuch i w chwili gdy do potwora wycigna si po m szabl, ta ostatnia odrbaa mu gow. Dziea swego dopeniem, gdym odcinajc wampirz rk, wyrzek niniejsze sowa: Gi, ndzniku, bo wanie ty ze swoim kamratem przy niose mnie do tego zamku. Pamitam ci dobrze. Zostao mi jeszcze jedno monstrum, ktrego brodat gow trzymaem po chwili w swej doni. Wrciem z t gow na rodek komnaty, kopic po drodze pozostae gowy, ktrych wczeniej nie miaem siy rzuci na stosik. Kopaem je niczym mieci, a w kocu na kad z nich padao dobiegajce z gry wiato. Popoudniowe soce rozjaniao teraz zachodni cz kaplicy, z ktrej wciskao si do krypty przeraliwie gorce powietrze. Otarem twarz lew doni, odoyem szabl, wyjem z kieszeni otrzymane od mnichw chustki, aby wyczyci nimi donie i twarz. Nastpnie podniosem szabl i zbliyem si do miejsca, w ktrym leaa Urszula. Wygldaa tak samo jak wczeniej. Spoczywaa daleko od wiata, przez co na swym kamiennym ou w dalszym cigu bya bezpieczna; jej prawa do przykrywaa do lew, a na biaych piersiach lea zoty krucyfiks. Wosy jej poruszay si nieznacznie wskutek sabiutkiego przecigu, ktrego rdo miecio si w wskim wejciu do podziemi. Ta aureola lekkich kosmykw otaczaa jednak zupenie martw twarz. Pozbawione obecnie wstek czy pere wosy opaday swobodnie na wskie kamienne mary, przysonite przez dug, obszyt zot nici sukni Urszuli. Alici nie bya to owa suknia, w ktrej onegdaj j widziaem. Nowy jej strj by wprawdzie tej samej czerwonej barwy, ale kojarzy si z odzieniem icie krlewskim, jak gdyby Urszula bya ksiniczk, zawsze gotow na pocaunek swego ksicia. Czy pieko przyjoby j do siebie? szepnem. Zbliyem si do niej na bezpieczn odlego. Nie mogem znie myli, e ona

rwnie otwaraby nagle oczy i mechanicznym ruchem wycigna ku mnie sw rk. Takiej myli zaiste znie nie mogem. Spod krawdzi sukni wystaway drobne koniuszki jej pantofli. Z jakim to wdzikiem musiaa o wicie ka si tu na dzienny spoczynek! I kt zatrzasn pyt zamykajc wejcie do podziemi? Kto ustawi te wcznie, ktrych dziaania ani jeszcze nie zbadaem, ani nawet nie ogarniaem mylami? Po raz pierwszy w pmroku krypty dojrzaem na jej gowie niewielkie kko ze zota, przyczepione do wosw malutkimi wsuwkami. Zobaczyem te nad wyraz drobn per, ktra zdobia czoo picej. Czyjej dusza bya rwnie drobna? Czy pochonie j pieko, tak jak ogie strawiby kad z delikatnych czci jej ciaa, a soce spopielioby bez litoci t nieskazitelnie pikn twarz? Wszak ta kobieta spoczywaa kiedy w onie swej matki i trzyma j na rkach jej ojciec. Jak wygldao owo tragiczne wydarzenie, ktre przywiodo j do tego cuchncego grobowca? Przecie obok leay dziesitki gw, spalajcych si z wolna w promieniach obojtnie, acz cierpliwie wieccego na soca! Odwrciem si. Opuciem szabl. Tylko ona. Niech tylko jedno z nich zostanie przy yciu. Tylko ona. Ramiel zakry twarz i odwrci si do mnie plecami. Seteus dalej na mnie patrzy, ale pokrci gow. Moi anioowie stre spogldali na mnie jak zwykle swymi zimnymi oczyma, a wzrok Mastemy ukrywa wszelkie myli, jakie musiay si gniedzi za spokojn mask jego twarzy. Nie, Vittorio powiedzia. Mylisz, e cay zastp aniow pomg ci pokona te wszystkie przeszkody, aby ty teraz pozwoli jej przey? Ona mnie kochaa, Mastemo. A ja kocham j. Mastemo, ona ocalia mi ycie. Mastemo, zaklinam ci w imi mioci. Bagam ci w imi mioci. Caa reszta wydarzya si tutaj susznie i sprawiedliwie. C jednak powiem Bogu, jeeli zabij t, ktr kochaem i ktra daa mi sw mio? Oblicze Mastemy ani drgno. Dalej patrzy na mnie z niezachwianym spokojem. Nagle dobieg jaki zatrwaajcy dwik. By to pacz Ramiela i Seteusa. Moi stre odwrcili si, by na nich spojrze, jakby ten fakt ich zaskoczy, po czym znowu utkwili we mnie swj obojtny wzrok. Anioowie, ktrzy nie znaj litoci powiedziaem. Och, wiem, e te sowa nie s sprawiedliwe, e s faszywe, e mijam si z prawd. Wybaczcie mi zatem. Wybaczamy odrzek Mastema. Ale musisz obecnie uczyni to, co wczeniej sam mi obieca. Mastemo... Czy mona j ocali? Jeeli ona wyrzeknie si... Czy ona moe... Czy ona cigle ma ludzk dusz? Nie odpowiedzia. Powiedz mi, prosz, Mastemo. Czyby sam tego nie wiedzia? Jeeli mona j ocali, ja z ni tutaj zostan, wypleni z niej to zo. Wiem, e sobie poradz, albowiem ona

ma dobre, mode i pene dobroci serce. Powiedz mi, Mastemo. Czy kogo takiego jak ona w ogle mona jeszcze ocali? Mastema milcza. Tymczasem Ramiel zoy gow na ramieniu Seteusa. Och, prosz ci, Seteusie mwiem dalej. Powiedz mi, czy mona j ocali. Czy ona musi zgin z mojej rki? A jeli tu zostan, wymusz na niej wyznanie, skoni j, by wyrzeka si wszystkiego, co dotd czynia? Czy nie ma na wiecie ksidza, ktry by j z tego rozgrzeszy? O Boe... Vittorio szepn Ramiel. Czyby mia uszy zatkane woskiem? Czy nie syszysz krzyku tych wygodniaych winiw? Jeszcze ich nie uwolni. Zali pragniesz zrobi to noc? Uwolni ich, umiem tego dokona. Ale czy mog z ni tutaj zosta, by z ni, gdy budzc si, stwierdzi, e jest zupenie sama, e wszyscy inni zniknli, a Florian i Godric nie dotrzymali obietnicy? Czy ona nie moe ju odda duszy Bogu? Mastema odwrci si, ani na jot nie zmieniajc swego agodnie chodnego wyrazu twarzy. Nie! Nie czy tego! Nie odwracaj si! krzyknem i chwyciem go za rami. Pod okrywajc go osobliw szat z jedwabiu wyczuwaem ogromn si tego anioa, ktry odwrci si i popatrzy na mnie z gry. Powiedz mi! Na mio bosk, Vittorio! krzykn Mastema; jego huczcy gos wypeni ca krypt. Czyby sam tego nie widzia? My po prostu nie wiemy! Uwolni rami z mojego ucisku i zmarszczy brwi, posyajc mi kolejne grone spojrzenie. Zacisn do na rkojeci swej szabli. Nie jestemy z tych, ktrzy wiedz, czym jest przebaczenie! krzykn. Nie jestemy stworzeniami z krwi i koci, a zjawiska w naszej sferze istnienia dziel si na wiato i ciemno. Tyle tylko jest nam wiadome! Odwrci si i podszed do Urszuli. Popdziem za nim. Usiowaem go zatrzyma, lecz nie byem w stanie odwie go od jego zamiarw. Wycign rk i chwyci ni drobn szyj Urszuli. Oczy jej spojrzay na niego przeraliwym, nic nie widzcym wzrokiem. Ona ma w sobie ludzk dusz szepn Mastema, poczym cofn si, jakby nie mg ju znie kontaktu z jej ciaem. Mnie rwnie od niej odcign. Zaczem paka. Soce zmienio pozycj na nieboskonie, a zatem cienie w podziemiach nieco si wyduyy. Padajce z gry pasemko wiata zocio si wprawdzie na rodku krypty, ale robio si coraz to bledsze. Anioowie stali dalej nieruchomo, obserwujc mnie, czekajc. Zostan z ni tutaj powiedziaem. Ona ju wkrtce si obudzi. A ja przekonam j, aby modlia si o boskie zmiowanie. Poznaem swoje zamiary, dopiero gdym gono je wypowiedzia. Pojem je za, gdy dodaem te oto sowa: Zostan z ni. Jeeli z mioci do Boga wyrazi skruch za swoje grzechy, bdzie moga ze mn pozosta. A gdy nadejdzie czas mierci, Bg przyjmie nas oboje. Sdzisz, e starczy ci si, by tego dokona? zapyta Mastema. Mylisz, e ona ci nie zawiedzie?

Jestem jej to winien odparem. To mj obowizek. Nigdy adnego z was nie okamaem. Nigdym nie okama sam siebie. Ona zabia mi brata i siostr. Widziaem j przy tym. I bez wtpienia to ona wanie umiercia innych czonkw mojej rodziny. Ale ocalia mnie. I to dwukrotnie. Zabijanie jest rzecz atw, ale ratowa ycie jest bardzo trudno! To prawda powiedzia Mastema, jak gdyby nagle zrozumia moje sowa. Dlatego zostan. Niczego ju od was nie oczekuj. Wiem, e nie bd mg si std wydosta. I kto wie, czy rwnie ona nie bdzie moga std wyj. Ale skd! Ona std wyjdzie! odrzek Mastema. Nie zostawiajmy go tutaj odezwa si Seteus. Zabierzmy go wbrew jego woli. Wiesz, e tego nam czyni nie wolno odpar Mastema. Wyprowadmy go tylko z tej krypty baga Ramiel. Jakby po prostu si tutaj zabka... Tak jednak nie jest. I nie wolno nam... A zatem zostamy z nim tutaj powiedzia Ramiel. Tak, zostamy przytaknli moi anioowie stre mniej wicej rwnoczenie i prawie tym samym ledwie syszalnym gosem. Niech ona nas zobaczy. A skd mamy wiedzie, czy jest to moliwe? zapyta Mastema. I jak przekonamy si, e to naprawd nastpi? Jak czsto si zdarza, e widzi nas czowiek? Po raz pierwszy widziaem go zagniewanego. Popatrzy na mnie i rzek: Bg postawi ci przed cik prb, dajc ci takich wrogw i takich sojusznikw. Tak, wiem... I bd baga Go ze wszystkich si swoich i zo na szali cae moje cierpienie, aby On tylko zbawi jej dusz. Nie chciaem zamyka oczu. Wiem, e wcale tego nie chciaem. Rozdzia 12 I nie wd mnie na pokuszenie Pomimo mojego modego naonczas wieku ciao me nie byo nazbyt wytrzymae. Jake jednak mogem czeka w tej krypcie na ocknicie si Urszuli, nie obmylajc tej czy innej formy ucieczki? Ani przez chwil nie zastanawiaem si nad odejciem moich aniow. Zasuyem na takie potraktowanie, lecz byem zarazem przekonany, i postpiem susznie, dajc jej szans, by pojednaa si z Bogiem. Od razu po opuszczeniu podziemi mielimy znale ksidza, ktry odpuciby wszystkie popenione przez ni grzechy. Sdziem bowiem, e jeli boskie miosierdzie nie zadziaa tu samoistnie, dusz Urszuli zbawi oficjalne rozgrzeszenie. Rozgldaem si po krypcie, chodzc midzy trupami. Ostatki sabego wiata paday teraz na zaschnite struki krwi, ktra wczeniej spyna po kamiennych oach demonw. W kocu znalazem to, czegom szuka: wielk drabin, ktr mona byo podstawi pod sam sufit komnaty. Jake jednak miaem j unie?

Przecignem j na rodek krypty, usuwajc stamtd kopniakiem rozpadajce si gowy mych wrogw. Pooyem drabin na ziemi i stanwszy midzy dwoma szczeblami, sprbowaem j postawi. Bez skutku. Zabrako mi si. Drabina okazaa si za duga, a przez to stanowczo dla mnie za cika. Chcc ustawi j tak, by najwysze szczeble zetkny si z poamanymi wczniami na grze, musiabym mie dwch lub trzech silnych pomocnikw. Sam wszake nie miaem adnych szans. Istniaa atoli inna moliwo: mgbym ot znale acuch lub lin i zaczepi j o sterczce w grze wcznie. Przeszukaem coraz bardziej mroczn komnat, ale nic podobnego w niej nie znalazem. Czyby nie byo tu adnych acuchw? Ani jednej liny? Czy nawet mode larwy byy w stanie po prostu wskoczy na wiszce nade mn schody? Przeszedem wzdu wszystkich cian w poszukiwaniu jakiej wnki, zagbienia lub wypukoci, ktra kryaby taki czy inny magazyn bd bro mnie, Panie Boe kolejn krypt z zastpem tych monstrw. Nic nie znalazem. Wrciem chwiejnym krokiem na rodek komnaty. Zebraem wszystkie gowy nawet odraajcy sw ysin czerep Godrica, sczerniay ju i z pokymi oczodoami a nastpnie zoyem je w miejscu cigle jeszcze wystawionym na dziaanie wiata. Potem potknem si o drabin i upadem prosto przy stopach Urszuli. Nie podnosiem si. Pragnem snu. Moe nie snu, lecz odpoczynku. Stwierdziem jednak z obaw, e czonki mego ciaa mimowolnie si rozluniaj, a oczy zamykaj si do snu. Mylaem, e zbudzi mnie krzyk Urszuli, e zerwie si nagle niczym wystraszone dziecko, aby zobaczy w otaczajcym j mroku, i jest tu sama, a wszyscy inni nie yj. Mylaem, e przerazi j widok zoonych na stosie gw. Nic takiego si jednak nie stao. Gdzie wysoko zamajaczy fioletowy zmierzch, kojarzcy si sw barw z kwiatami na naszej wsplnej ce, i prosz: oto staa nade mn z racem na szyi, ktry wyglda na niej jak przepikna ozdoba, a krucyfiks obraca si i posya ku mnie zotawe byski, idealnie zestrojone z iskierkami w jej oczach. Umiechaa si do mnie. Przyjd tu, mj dzielny modziecze, mj bohaterze. Ucieknijmy z tego siedliska mierci. Udao ci si, pomcie swych krewnych. Poruszya ustami? Czybym musiaa czyni to przy tobie? Gdy stawiaa mnie na nogach, przeszya mnie fala dreszczy. Patrzya mi prosto w oczy, ciskajc mocno moje ramiona. Kochany Vittorio powiedziaa, po czym obja mnie w pasie i wraz ze mn uniosa si w gr. Minlimy poamane wcznie, ocierajc si lekko o ich postrzpione kocwki, i znalelimy si w mrocznej kaplicy. Okna byy ju ciemne, a wok odlegego od

nas otarza igray radonie jakie cienie. Och, najdrosza, najukochasza mwiem. Czy wiesz, co zrobili anioowie? Czy wiesz, co oni mi powiedzieli? Chod, uwolnimy teraz winiw odpara. Czuem si jak nowo narodzony, peen si i energii, tak jakbym nie mia za sob tej wyczerpujcej pracy, wielu dni zmaga, tej caej wojny. Biegem z ni przez zamek. Otwieralimy po kolei drzwi, za ktrymi uwizieni byli nieszcznicy z zagrody. Urszula pdzia na swoich lekkich kocich stopach po ciekach midzy pomaraczami i ptaszarniami, przewracajc koty z krwawym wywarem i krzyczc do tych ndzarzy i kalek, e s wreszcie wolni, e mog wyj na wolno. Po chwili, gdy znalelimy si na jednym z balkonw, ogldaem z wysoka smutn procesj tych biedakw, ktrzy schodzili wolno z zamkowej gry pod oson fioletowego nieba i pierwszych tego wieczoru gwiazd. Sabi pomagali silnym; starcy nieli modych. Dokd oni teraz pjd? Wrc do tego diabelskiego miasta, do tych potworw, ktrzy zoyli ich w ofierze demonom? dyszaem z wciekoci. Tamtym naley si tylko surowa kara. W swoim czasie, Vittorio, wszystko ma swj czas. Twoi biedacy s ju wolni. A chwila obecna naley do nas, do ciebie i do mnie. Chod. Suknia jej zataczya, zataczajc w ciemnoci wielkie krgi, gdymy spadali, lecieli w d, obok okien, obok murw a w kocu poczuem pod stopami mikki grunt. O Boe... To ta ka. Spjrz, to ta ka powiedziaem. Teraz, w wietle ksiyca widz j rwnie wyranie jak wczeniej, gdym oglda j w swoich snach. Wypenia mnie bezgraniczna mikko. Objem Urszul i zatopiem palce w jej falujcych wosach. wiat cay zdawa si wirowa, ja wszake trwaem przy niej w naszym tacu, ktremu wtrowa agodny piew drzew. Nic nas ju nigdy nie rozdzieli powiedziaa. Wyrwaa si z mojego ucisku i pomkna hen przed siebie. Nie. Poczekaj, Urszulo, poczekaj! krzyczaem. Biegem za ni, ale trawa i irysy byy tu gste i wysokie. A zatem inaczej ni we nie, cho przecie tak samo, albowiem wszystko to yo, pachniao zieleni, a okoliczne drzewa poruszay swymi gaziami, koysane wonnym wiatrem. Poczuem zmczenie i zatonem w gszczu irysw, ktre wpatrzyy si w moj zwrcon ku niebu twarz. Urszula uklka przy mnie. On mi wybaczy, Vittorio powiedziaa. Wybaczy mi, bo jest bezgranicznie miosierny. O tak, najdrosza, ukochana, cudowna zbawicielko. On ci wybaczy. Drobny krucyfiks z wiszcego na niej raca ociera si o moj szyj. Ale ty musisz to dla mnie zrobi, ty, ktry pozwolie mi tam przey, ktry oszczdzi mnie w tamtej krypcie, ktry zasn ufnie przy moim grobie... Musisz to zrobi... Co, ukochana? spytaem. Rzeknij sowo, a to uczyni. Najpierw pro Boga, by da ci si. A potem twoje zdrowe, ludzkie, ochrzczone

ciao musi przyj ode mnie jak najwicej diabelskiej krwi. Musisz t krew ze mnie odcign, przez co zdejmiesz ze mnie ten straszny czar. Zwymiotujesz to potem jak napoje, ktre w ciebie wsczylimy, to na pewno nie wyrzdzi ci krzywdy. Zrobisz to dla mnie? Uwolnisz mnie od tej trucizny? Przypomniaem sobie mdoci, ktre napady mnie w klasztorze. Przypomniaem sobie swj bekot i szalestwo. Uczy to dla mnie powiedziaa. Pooya si na mnie. Poczuem bicie jej serca, poczuem swe wasne serce i zdawao mi si, e jeszcze nigdy nie dowiadczyem takiej bogiej sennoci. Palce moje skuliy si i przez moment mylaem, e spoczy na jakich szorstkich kamykach, ale znowu poczuem poamane odyki fioletowych, czerwonych i biaych irysw. Urszula uniosa gow. W imi boe powiedziaem aby ci zbawi, wyscz z ciebie kad trucizn. Odcign t krew jak rop z rany, daj mi j, daj mi t krew. Twarz jej tkwia nade mn nieruchomo taka drobna, taka delikatna, taka biaa. Bd dzielny, mj najdroszy, bd dzielny. Najpierw musz przygotowa w tobie miejsce na moj krew. Wtulia twarz w moj szyj i zatopia w ni swoje zby. Bd dzielny, jeszcze troch miejsca na krew. Jeszcze wicej? szepnem. Jeszcze troch. Och, Urszulo, popatrz na niebo, spjrz na niebo i pieko tam wysoko. Gwiazdy to ogniste kule, zawieszone tam przez aniow. Sowa te brzmiay dziwnie i niedorzecznie; do moich uszu dotaro ich echo. Otaczaa mnie zasona ciemnoci, a gdy uniosem rk, zdawao mi si, e opada na ni jaka zocista siatka i moje palce odpyway ode mnie, daleko, coraz dalej... W jednej chwili nasz k zalay promienie soca. Chciaem usi, powiedzie jej: Spjrz, wzeszo soce, a tobie nic si nie stao, moja najdrosza i jedyna. Ale cigle przeszyway mnie fale niebiaskich rozkoszy, promieniujc ze mnie, z mych ldwi, ta arcysodka i nieodparta przyjemno. Kiedy jej zby wysuny si z mojej szyi, poczuem si, jakby Urszula ca sw dusz obja organy mego ciaa, wszystkie te czci, ktre byy we mnie zarwno mczyzn, jak i maym dzieckiem, wszystko, co byo we mnie czowiekiem. Och, ukochana, najmilsza, nie przerywaj. Promienie soca taczyy jak oszalae na gaziach pobliskich kasztanowcw. Urszula otwara usta, z ktrych w mrocznym pocaunku popyn strumie ciemnej krwi. Przyjmij j, mj Vittorio. Bior na siebie wszystkie twe grzechy, moje niebiaskie dzieci powiedziaem. Pom mi, Boe. Panie, miej lito nade mn. Mastemo... Urwaem jednak, poniewa usta me wypeniy si krwi. Nie by to znany mi cuchncy wywar, lecz zniewalajca sodycz, ktr Urszula poia mnie w trakcie naszych pierwszych, niepewnych jeszcze pocaunkw. Alici tym razem owa sodycz obezwadnia mnie znacznie silniejszym strumieniem. Wsuna pode mnie swoje ramiona i uniosa mnie w gr. Miaem wraenie, e jej krew nie wpywa do moich y, lecz wypenia cae me ciao, przelewa si przez ramiona i

tuw, zatapia i oywia moje serce. Poprzez opadajc na moje oczy zason jej mikkich wosw widziaem roztaczone promienie soca. Wydawaem z siebie urywane westchnienia. Krew przelaa si teraz do moich ng i wypenia je a po palce w stopach. Ciao moje wzbierao si i energi. Czuem, jak moje serce pompuje krew tu przy sercu Urszuli i znowu ten delikatny koci nacisk, objcie tych szczupych ramion, ktre trzymay mnie jak winia; i te usta przyssane do moich. renice mych oczu rozszerzyy si nagle, wchony w siebie wiato soca, po czym na powrt si zwziy. Wzdychaem coraz mocniej, serce bio we mnie jak echo, jakbymy wcale nie byli na dzikiej ce. Z mego wzbierajcego si ciaa, z mego odmienionego ju ciaa, z ciaa wypenionego jej krwi dobyway si dwiki, ktre odbijay si echem... od kamiennych murw! ka znikna albo te nigdy jej nie byo. Pwiato zmierzchu wpywao przez prostoktny otwr na grze. A ja leaem w krypcie. Podniosem si, zrzucajc z siebie Urszul, ktra a krzykna z blu. Skoczyem na rwne nogi i utkwiem wzrok w wycignitych przed siebie doniach. Zaatakowa mnie przypyw strasznego godu, poczuem w sobie nieokieznan si, zawyem jak optany! Patrzyem na ciemnofioletowe wiateko na grze i wyem. Ty to ze mn zrobia! Zamienia mnie w jednego z was! Urszula pakaa. Odwrciem si do niej. Cofna si i skulia; zasonia usta doni. Uciekaa przede mn, a ja za ni biegem. Miotaa si po caej krypcie jak szczur. Krzyczaa, wrzeszczaa. Vittorio, nie, Vittorio, nie, Vittorio, nie, nie rb mi krzywdy! Vittorio, zrobiam to dla nas, Vittorio! Jestemy wolni. Och, pom mi, Boe. A potem wzleciaa w gr w chwili, gdym ju mia j pochwyci. Ucieka do kaplicy. Ty czarownico, potworze, larwo. Oszukaa mnie swoimi sztuczkami, swoimi wizjami. Uczynia mnie jednym z was. Jednym z was! Moje okrzyki rozlegay si wielokrotnym echem, a ja tymczasem szukaem szabli. Kiedym j znalaz, cofnem si nieco, by nabra rozpdu, i podobnie jak Urszula skoczyem w gr, przeleciaem obok wczni i wyldowaem na posadzce kaplicy. Tam za ujrzaem j wznoszc si nad otarzem. W oczach Urszuli byszczay zy. Za to miaa czerwone kwiaty, ktre z trudnoci dostrzegao si w sabiutkim wietle gwiazd, wpadajcym przez zaciemnione okna. Nie, Vittorio. Nie zabijaj mnie, nie czy tego, nie! mwia do mnie, zanoszc si paczem. Jestem takim samym dzieckiem jak ty. Nie zabijaj mnie, bagam. Rzuciem si w jej stron, a ona pomkna na sam kraniec kaplicy. W przystpie zoci rzuciem w posg Lucyfera sw szabl, ktra zakoysaa si w powietrzu i upada ze szczkiem na posadzk. Urszula unosia si gdzie na samym kocu prezbiterium. Po chwili wyldowaa na

dole, uklka i wycignwszy przed siebie rce, krcia gow, koyszc swoimi piknymi wosami. Nie zabijaj mnie, nie zabijaj mnie, nie zabijaj. Jeli to zrobisz, trafi do pieka. Nie czy tego. O nikczemna! jczaem. O ty ndznico! Z moich oczu rwnie lay si zy. akn, o nikczemna. akn i czuj ich, wyczuwam winiw z zagrody. Czuj ich, czuj ich krew. Bd przeklta! Ja te w tej chwili klczaem. Pooyem si na marmurowej pododze i odepchnem od siebie odamane kawaki ohydnego posgu. Zaczepiem ostrzem szabli o koronkowe obszycie otarzowego obrusa i cignem go na d wraz ze wszystkimi znajdujcymi si na kwiatami, po czym wtuliem twarz w ich czerwienic si mikko. Zapada przeraajca cisza, ktr mci jedynie mj pacz. Czuem, e jestem silny, czuem sw si nawet we wasnym gosie, w rce, ktr bez wysiku trzymaem sw szabl, oraz w kojcym spokoju, gdym tak lea na kocielnej posadzce, ktra powinna by zimna, lecz ktra dla mnie zimna nie bya. Tak. Urszula udzielia mi siy, daa mi potg i moc. Poczuem jaki bardzo silny zapach. Uniosem wzrok. Urszula staa nade mn czua i kochajca a w jej spokojnych, nic nie mwicych oczach pobyskiwao wiato gwiazd. Na jej rkach spoczywa upoledzony umysowo chopiec, ktry nie zdawa sobie sprawy z grocego mu niebezpieczestwa. By taki rowiutki, taki soczysty... Zupenie jak prosiaczek, ktrego wanie zdjto z rona, ttnicy krwi istoty miertelnej, upieczony specjalnie dla mnie... Urszula pooya go przede mn. By nagi. Mia podkulone nogi i drcy, rowy tors. Jego niewinn twarz okalay dugie, czarne, mikkie wosy. Odniosem wraenie, e pi albo szuka czego w otaczajcej nas ciemnoci. Moe szuka aniow? Pij, ukochany, pij jego krew powiedziaa Urszula. Dziki temu nabierzesz siy, bymy oboje mogli uda si na spowied do Ojca w niebiesiech. Umiechnem si. Przemony gd, ktry poczuem na widok tego chopczyka, postawi mnie przed cik prb. Skala mojej wytrzymaoci zmienia si wszake po ostatnich wydarzeniach, tote podniosem si wolno, opierajc si na okciu, i popatrzyem na Urszul. Do Ojca w niebiesiech? Mylisz, e do Niego si wanie udamy? Teraz, od razu? Tak po prostu? Ty i ja? Urszula znowu si rozpakaa. Nie od razu, nie, jeszcze nie teraz! krzyczaa, krcc gow, jakbym j sponiewiera. Chwyciem chopca i przetrciwszy mu kark, wysczyem ze ca krew. Nie wyda z siebie adnego dwiku; nie zdy nawet odczu blu czy strachu. Czy mona zapomnie pierwsze morderstwo? Czy to w ogle jest moliwe? Przez ca t noc grasowaem pord mieszkacw zagrody. Ale to bya uczta!

Wpijaem si w ich garda, braem, czegom tylko zapragn, posyajc kad z mych ofiar do nieba bd pieka, sam nie wiedziaem ju, dokd. Ja za byem przykuty do ziemi wraz z moj Urszul, ktra towarzyszya mi teraz w tej uczcie. Kiedym krzycza jak oszalay i zanosi si szlochem, ona dotykaa mnie i caowaa, rwnie zalewajc si zami. Wyjdmy std ju powiedziaem. wit by coraz bliej. Owiadczyem Urszuli, e nie zamierzam spdzi ani jednego dnia pord tych strzelistych wieyc, w tym siedlisku grozy, w tym mateczniku za i plugastwa. Znam pewn jaskini odpara. Daleko, za pasmem tych gr, za polami tutejszych chopw. W pobliu prawdziwej ki? Na tych cudnych terenach jest wiele k, najdroszy odrzeka. A w wietle ksiyca rosnce tam kwiaty bd lni dla naszych magicznych oczu rwnie piknie, jak za dnia dla istot miertelnych. Pamitaj, e ksiyc do nas wanie naley. A jutro wieczorem... Zanim pomylisz o ksidzu... Musisz wszak uda si do ksidza... Nie rozmieszaj mnie znowu. Poka mi lepiej, jak latasz. Obejmij mnie w pasie i dowied, e umiesz spa z tych wysokich murw, nie poamawszy si na ziemi jak zwyky czowiek. I nie mw ju wicej o ksiach. Nie kpij ze mnie w ten sposb. Zanim pomylisz o ksidzu, o spowiedzi przedrzeniaa moje sowa swym delikatnym, sodkim gosikiem wrcimy do Santa Maddalany, pki mieszkacy jeszcze pi, i spalimy tam wszystko dokoa. Wypowiadajc te sowa, Urszula pakaa. Byy to zy mioci. Rozdzia 13 Oblubienica Nie podpalilimy Santa Maddalany. Grasowanie po miecie sprawiao nam bowiem a nazbyt wielk przyjemno. Trzeciej nocy o wicie przestaem wreszcie paka, gdymy spleceni w ucisku wrcili do naszej niedostpnej dla ludzi jaskini. Rwnie trzeciej nocy mieszkacy miasta zrozumieli, jakie nieszczcie na nich spado jak ich konszachty z szatanem zemciy si na nich samych. Wpadli w panik, a my bawilimy si w najlepsze, kryjc si w gszczu cieni na tych krtych uliczkach, aby otwiera tam najbardziej nawet skomplikowane zamki. Nad ranem, kiedy nikt ju nie wychyla nosa z domu, pewien franciszkanin odmawia na klczkach raniec w swej celi. By to ten sam zakonnik, ktrego poznaem w gospodzie i

ktry udzieli mi kilku yczliwych ostrzee. Wtedy to wanie wkradem si do kocioa Franciszkanw i rwnie oddaem si modlitwie. Kadej nocy powtarzaem sobie jednake to, co mczyzna mwi do siebie pod nosem, gdy spdza kolejn noc z wystpn ladacznic: Jeszcze tylko ta noc, Boe mj, a potem si wyspowiadam. Jeszcze jednak noc rozkoszy i wrc do domu, do ony. Mieszkacy Santa Maddalany nie mieli z nami adnych szans. Dziki cierpliwoci mojej kochanej Urszuli pozyskiwaem umiejtnoci, ktrych nie posiadem w sposb naturalny bd drog prb i bdw. Umiaem przewietli umys danego czowieka, znale w nim jaki grzeszek, by zliza go szybko jzykiem. Wysczyem na przykad krew z gnunego i kamliwego kupca, ktry przekaza swe mae dzieci tajemniczemu lordowi Florianowi. Pewnej nocy stwierdzilimy, e mieszkacy Santa Maddalany wybrali si do opustoszaego ju zamku. Znalelimy tam lady ich pospiesznych krokw, cho prawie nic stamtd nie wyniesiono i niczego nie zdemolowano. Przerazili si pewnie nie na arty, widzc w kaplicy legion odraajcych witych, ktrzy stali przy grujcym na swym piedestale posgu Lucyfera. Nie zabrali ze sob zotych lichtarzy ani zotego tabernakulum, w ktrym wymacaem potem wyschnite i odksztacone serce ludzkie. Podczas naszej ostatniej wizyty na Dworze Rubinowego Graala wyniosem z krypty spalone gowy wampirw i wyrzuciem je jedna po drugiej przez witraowe okna kaplicy, niszczc tym samym te olniewajco pomalowane szyby. Bkalimy si pniej oboje po nie znanych mi jeszcze sypialniach tego zamczyska. Urszula pokazaa mi te komnaty, w ktrych czonkowie dworu grywali w szachy i w koci albo suchali muzyki. Tu i wdzie natykalimy si na dowd dokonanej kradziey: jaka cignita z oa narzuta bd poduszka, ktr zrzucono na podog. Najwyraniej jednak ludzie z miasta za bardzo si bali, aby da upust chciwoci, i std ubytki w wyposaeniu diablego zamczyska byy raczej niewielkie. Gdym tak nka z Urszul mieszkacw Santa Maddalany, pokonujc ich rnorakimi fortelami, zaczli oni opuszcza swe miasto. Przybywajc o pomocy na wyludnione ulice, zastawalimy tam pootwierane sklepy, nie zaryglowane okna, puste ka. Koci Dominikanw zosta sprofanowany i usunito ze kamienny otarz. Tchrzliwi ksia, ktrym nie udzieliem aski szybkiej mierci, porzucili sw trzod. Caa ta rozgrywka przydawaa mi coraz wicej si i wigoru. Pozostali w miecie ludzie byli ktliwi, chciwi i nie chcieli podda si nam bez walki. Bez trudu udawao mi si oddzieli osoby niewinne, ktre wierzyy w potg modlitwy i w opiek witych, od tych, ktrzy mieli konszachty z szatanem i czuwali teraz niespokojnie, wypatrujc nas z szabl w doni. Lubiem z nimi rozmawia, toczy boje na sowa, w chwili gdym pozbawia ich ycia. Mylelicie zatem, e ta rozgrywka bdzie trwa wiecznie? Sdzilicie, e wasi mocodawcy nigdy si przeciw wam nie obrc? Co si tyczy mojej Urszuli, nie wdawaa si ona w takie zabawy. Nie moga znie widoku cierpienia. Sakrament Krwi w zamku demonw wytrzymywaa jedynie dziki muzyce, zapachowi kadzida oraz wszechwadnym osobowociom Floriana i Godrica. Noc za noc miasto z wolna pustoszao, chopi opuszczali swe gospodarstwa, a caa

Santa Maddalana popadaa w ruin. Urszula tymczasem zacza bawi si z osieroconymi dziemi. Siadywaa raz po raz na schodkach kocioa, braa na kolana jakiego malca i opowiadaa mu po francusku tak czy inn bajk. piewaa te po acinie stare pieni, ktre poznaa na dawnych dworach dwiecie lat temu, i snua gawdy o toczonych naonczas we Francji i Niemczech bitwach. Syszaem to wszystko po raz pierwszy. Nie baw si z dziemi mwiem. One to wszystko zapamitaj. One na pewno nas nie zapomn. Po upywie dwch tygodni wsplnota miejska na dobre przestaa istnie. Ostay si tylko sieroty, kilku starcw oraz mj znajomy franciszkanin wraz ze swym ojcem maym czowieczkiem o aparycji elfa, ktry spdza noce na samotnej grze w karty, jak gdyby nie wiedzia, co si dokoa niego dzieje. Kiedy przybylimy do miasta bodaj pitnastej nocy naszych oww, zorientowalimy si natychmiast, e pozostay przy yciu jedynie dwie osoby. Usyszelimy, jak may staruszek podpiewuje sobie w pustej gospodzie. By bardzo pijany, a jego wilgotna rowawa gowa poyskiwaa w wietle wiec. Stawia sobie pasjansa, ukadajc karty w keczko, zwane zegarem. Obok niego siedzia franciszkanin. Kiedy wchodzilimy do gospody, popatrzy na nas spokojnym wzrokiem, bez ladu lku na twarzy. Ogarn mnie przeraajcy gd. aknem krwi tych ludzi. Nigdy nie zdradziem ci swego imienia, prawda? zapyta mnie ksidz. Nie, nie zdradzi ksidz odparem. Jozue powiedzia. Oto me imi. Jestem Fra Jozue. Pozostali franciszkanie wrcili do Asyu. Zabrali ze sob ostatnie dzieci. To daleko std, na poudniu. Wiem odrzekem. Byem w Asyu. Modliem si w sanktuarium w. Franciszka. Powiedz mi, ojcze, czy patrzc na mnie, widzisz przy mnie anioy? A powinienem? zapyta cichym gosem. Przenis wzrok na Urszul. Widz pikno, widz modo, ktra janieje niczym ko soniowa. Ale nie widz aniow. Nigdy ich nie widziaem. Mnie si to kiedy zdarzyo odrzekem. Czy mog usi? Jak sobie yczysz. Nie spuszczajc z nas wzroku, wyprostowa si na swoim drewnianym krzele. Usiadem naprzeciw niego w taki sam sposb, jak uczyniem to onegdj na werandzie przed gospod. Tyle e teraz bylimy wewntrz, a zamiast soca owietlaa nas ciepa wieca. Urszula posaa mi niepewne spojrzenie. Nie znaa moich zamiarw. Nigdy nie widziaem jej podczas rozmowy z jakkolwiek istot ludzk, wyjwszy mnie samego oraz zabawiane przez ni dzieci, czyli osoby, ktre darzya serdecznym uczuciem i ktrych nie chciaa pozbawi ycia. Nie miaem zatem pojcia, co moja ukochana myli o tym maym staruszku i jego odzianym we franciszkaski habit synu. Staruszkowi udao si wanie uoy pasjans. No i prosz. Patrzcie. Miaem racj. Poszczcio mi si! krzykn. Zgarn ze stou zatuszczone karty, aby ponownie je potasowa i rozpocz gr od nowa. Franciszkanin spojrza na niego szklistym wzrokiem. Brak mu chyba byo pomysu na

utwierdzenie ojca w jego nieomylnoci. Nastpnie popatrzy na mnie. Ja we Florencji widziaem anioy rzekem ale zawiodem ich oczekiwania. Zamaem zoone im przyrzeczenie i w ten sposb zgubiem swoj dusz. Dlaczego odwlekasz nieuchronny fina? zapyta. Nie skrzywdz was. Ani ja, ani moja towarzyszka. Westchnem. Miaem ochot sign po kielich lub kufel; chciaem si napi. Gd stawa si coraz dotkliwszy. Byem ciekaw, czy Urszul rwnie drcz podobne doznania. Wlepiem wzrok w stojc przed ksidzem czark wina, ktra obecnie nic dla mnie nie znaczya; nic zgoa, zupenie nic. Przyjrzaem si jego twarzy, potniejcej przy ciepym pomieniu wiecy, i powiedziaem: Dowiedz si zatem, e ja ich widziaem, e ja rozmawiaem z anioami. Prbowali mi pomc w zniszczeniu monstrw, ktre waday tym miastem i duszami tutejszych ludzi. Powiniene o tym wiedzie, ojcze Jozue. Dlaczego, synu? Dlaczego mi to mwisz? Dlatego, e anioowie ci byli pikni i rwnie prawdziwi jak my w tej chwili, a nas przecie widzisz. Widziae wiele potwornych rzeczy; widziae gnuno i zdrad, tchrzostwo i nieuczciwo. A teraz widzisz diaby, wampiry. Ale chciabym, eby wiedzia, i ja widziaem anioy, prawdziwe anioy, cudowne anioy. Ich pikna nie umiabym odda sowami. Patrzy na mnie przez chwil w zamyleniu. Potem przenis wzrok na Urszul, ktra spogldaa na mnie niespokojnie, jak gdyby baa si, e gotuj sobie niepotrzebne cierpienie. Dlaczego ich zawiode? spyta ksidz. Dlaczego w ogle tu z tob przybyli? A jeli cieszye si wsparciem aniow, dlaczego sprawie im zawd? Wzruszyem ramionami. Umiechnem si. Przyczyn jest mio. Nie odpowiedzia. Urszula zoya gow na moim ramieniu. Poczuem na plecach dotyk jej wosw. Przyczyn jest mio! powtrzy za mn ksidz. Tak. I honor. Honor. Tego nikt nigdy nie pojmie, a Bg odrzuci to wyjanienie. Ale taka jest prawda. Powiedz mi tylko, ojcze, co nas w tej chwili dzieli? Co dzieli ciebie ode mnie i tej kobiety, ktra siedzi tu ze mn? Co stoi midzy nami: midzy uczciwym ksidzem i par demonw? May staruszek nagle zachichota. Koczy ukada kolejnego udanego pasjansa. Spjrzcie na to! powiedzia i unoszc wzrok, popatrzy na mnie swoimi bystrymi oczkami. Och, przepraszam najmocniej. Zapomniaem, wa, o twoim pytaniu. A znam od powied. Znasz? zapyta ksidz, odwracajc si do swojego ojca. Znasz odpowied? Oczywicie, e tak odrzek staruszek i pooy na stole jak kart. Tym, co dzieli ich teraz od uczciwej spowiedzi, jest jeno sabo i strach przed piekem, jeli bd

musieli wyrzec si ycia. Ksidz patrzy na swego ojca penym zdumienia wzrokiem. Ja zreszt te. Nic nie mwic, Urszula pocaowaa mnie w policzek. Zostawmy ich ju wyszeptaa. Santa Maddalana nie istnieje. Czas std odej. Rozejrzaem si po ciemnym wntrzu gospody. Powiodem wzrokiem po starych beczkach, po tych wszystkich przedmiotach przeznaczonych dla czowieka. Widok ten wprawi mnie w przeraajcy smutek i zakopotanie. Popatrzyem te na cikie donie ksidza, lece na stole tu przede mn, po czym spojrzaem na jego misiste usta i due, smutne, wodniste oczy. Czy uwierzysz w to, com ci wanie powiedzia? wyszeptaem. W to, e widziaem aniow? Widzisz wszak, czym si staem, przeto masz chyba wiadomo, i wiem, co mwi. Widziaem ich skrzyda, ich aureole, ich biae twarze i szabl potnego Mastemy. To oni pomogli mi dosta si do zamku i unicestwi wszystkie demony oprcz tej jednej kobiety, mojej oblubienicy. Oblubienica szepna Urszula z niekaman przyjemnoci. Spojrzaa na mnie w zamyleniu i zanucia jak melodi z zamierzchych czasw. Potem cisna moje rami i wyszeptaa pospiesznie: Chod, Vittorio. Zostawmy w spokoju tych ludzi. Chod ze mn, a ja opowiem ci, jak to kiedy istotnie byam oblubienic. Popatrzya na ksidza ywszym nieco wzrokiem. Albowiem byam ni onegdaj. Oni przyszli do zamku mojego ojca i po prostu mnie ode kupili. Powiedzieli, e musz by dziewic, i sprowadzono akuszerki, ktre przybyy z misk ciepej wody, po czym zbadano mnie i stwierdzono, e naprawd jestem dziewic. Dopiero wtedy Florian wzi mnie ze sob. To jego oblubienic by miaam. Ksidz wpatrywa si w ni znieruchomiay, staruszek za co kilka chwil unosi oczy i kiwa wesoo gow, dalej stawiajc swj pasjans. Wyobracie sobie, com wtedy przeya powiedziaa Urszula. Spojrzaa na mnie, odrzucajc na ramiona rozpuszczone teraz wosy. Czy potraficie wyobrazi sobie, co poczuam, gdym na ou maeskim ujrzaa pana modego, tego biaego stwora, tego trupa, kogo, kim my w tej chwili jestemy dla was? Ksidz milcza. Jego oczy powoli napeniay si zami. zami! Jaki to by pikny widok: krystaliczne zy, takie ludzkie, pozbawione domieszki krwi. Ozdabiay one jego star mikk twarz, jego policzki i misiste usta. Potem zabrano mnie do tej zapuszczonej kaplicy cigna Urszula do kaplicy penej pajkw i innego robactwa, rozebrano mnie i pooono na witokradczym otarzu, a wtedy on mnie posiad i uczyni swoj on. Zwolnia ucisk na moim ramieniu i uoya rce w taki sposb, jakby kogo obejmowaa. Och, miaam welon, wspaniay, dugi welon. Miaam te sukni z kwiecistego jedwabiu. Florian to wszystko ze mnie zdar i posiad mnie swym pozbawionym ycia i nasienia, twardym jak kamie organem. Potem zatopi we mnie swoje ky, takie jak te, ktre u mnie teraz widzicie. Och, taki lub... Ojciec mj wyda mnie za tak istot...

Po twarzy ksidza pyny zy. Patrzyem na ni, zdjty smutkiem i peen zoci. Znowu ogarn mnie gniew na demona, ktregom ju zamordowa. Pragnem, by w gniew przenikn przez arzce si wgielki piekie i zacisn si na nim jak rozgrzane do biaoci obcgi. Milczaem. Urszula uniosa brwi i przychylia gow na bok. Zmczy si mn powiedziaa. Ale nigdy nie przesta mnie kocha. Na Dworze Rubinowego Graala by naonczas kim nowym: modym lordem, ktry na kadym kroku chce zwikszy sw moc. Pniej, kiedy prosiam o ocalenie Vittoria, nie odmwi mi tylko ze wzgldu na przysig maesk, ktr zoylimy sobie na tamtym kamiennym otarzu. Po oswobodzeniu Vittoria, po porzuceniu go we Florencji, gdzie mia by skazany na szalestwo i zagad, Florian piewa mi stare poema przeznaczone dla wybranki serca, jak gdyby mio nasza moga si jeszcze odrodzi. Praw doni przykryem oczy, z ktrych pyny krwistoczerwone zy. Nie mogem znie widoku opisywanych przez Urszul scen, jawicych si teraz przede mn jak ywe niczym namalowane przez Fra Filippa. Jestecie dziemi powiedzia ksidz drcymi ustami. Tylko dziemi. Tak potwierdzia Urszula swym cudnym gosem i umiechna si nieznacznie. Chwycia moj lew do i pogaskaa j czule. Na zawsze ju dziemi. Ale on, Florian, te by tylko modym mczyzn, on te by bardzo mody. Widziaem go kiedy rzek ksidz amicym si od paczu gosem. Tylko raz. Wiedziae zatem? spytaem. Wiedziaem, e jestem bezsilny, e wierz jedynie z poczucia rozpaczy, i e jestem sptany wizami, z ktrych nie sposb si oswobodzi. Chodmy ju, Vittorio. Oszczdmy mu tych ez powiedziaa Urszula. Chod, Vittorio. Czas na nas. Nie trzeba nam dzisiaj ludzkiej krwi, a na sam myl o skrzywdzeniu tych tutaj... Nie, najdrosza, nigdy odparem. Przyjmij jednak ode mnie ten podarunek, ojcze Jzue. Prosz ci. To jedyna nie zbrukana rzecz, jak mog ci da. Moje wiadectwo, i widziaem aniow, ktrzy wsparli mnie w chwili saboci. Zali nie przyjmiesz mojego rozgrzeszenia, Vittorio? powiedzia uniesionym gosem i lekko wypi pier. Vittorio i Urszulo, przyjmijcie ode mnie rozgrzeszenie. Nie, ojcze odparem. Nie moemy tego uczyni. My wcale tego nie chcemy. Dlaczego? Dlatego, ojcze rzeka agodnie Urszula e zamierzamy dalej grzeszy, jak tylko nadarzy si okazja. Rozdzia 14 Zanim ujrzymy twarz w twarz

Nie okamaa mnie. Jeszcze tej nocy znalelimy si w zamku mojego ojca. Podr ^ie zaja nam wiele czasu, znacznie mniej ni miertelnikom. Do tych porzuconych przez ludzi okolic nie dotary jeszcze wieci o zagadzie wampirw Floriana. Jest te cakiem moliwe, i mieszkacy nie wrcili do swoich domostw, przeraeni opowieciami, ktre syszeli od uciekinierw z Santa Maddalany. Ju wkrtce jednak zorientowaem si, i w wielkim zamku mojej rodziny s jacy ludzie. Byli to jak si okazao onierze i urzdnicy. Kiedymy po pnocy przeskoczyli przez zamkowe mury, stwierdzilimy, i wszyscy czonkowie mojej rodziny zostali pochowani bd umieszczeni w kamiennych trumnach w krypcie pod kaplic. Znikny za to prawie wszystkie dobra rodzinne, cae nasze bogactwo. Stao tam jeszcze kilka wozw ostatnia cz karawany, ktra najpewniej kierowaa si ju na poudnie. W biurach nadwornego ekonoma mojego ojca znalazem rachmistrzw z Banco Medici. Minem ich ostronie, aby w sabym wietle rozgwiedonego nieba przyjrze si kilku schncym na stoach dokumentom. Cay dobytek Vittorio di Raniariego zosta spisany i skatalogowany. Obecnie przewoono te skarby do Florencji, aby piecz nad nimi obj Cosimo i przechowywa je do czasu, gdy Vittorio di Raniari ukoczy dwadziecia cztery lata, uzyskujc tym samym peni praw obywatelskich. W zamkowych koszarach spao kilku onierzy, a w stajniach stao kilka koni. Najwyraniej ten wielki zamek nie posiada znaczenia strategicznego dla Mediolanu, Niemcw, Francuzw, papiea bd Florencji. Dlatego te postanowiono go nie odbudowywa, tylko zamkn na cztery spusty. Opucilimy mj rodzinny zamek dugi czas przed nastaniem witu, ale wczeniej poegnaem si jeszcze z ojcem, nawiedzajc jego grb. Wiedziaem, e tam powrc. Wiedziaem, e ju niebawem drzewa zasoni zamkowe mury. Wiedziaem, e ze szczelin midzy kamieniami zacznie wyrasta trawa. Wiedziaem, e cae to miejsce postrada yw, ludzk aur tak jak traciy j wszystkie ruiny w tych okolicach. Wiedziaem, e wrc. Wiedziaem, e zjawi si tam ponownie. Pozosta cz tej nocy spdziem z Urszul na polowaniu. Nasz zwierzyn byli leni rozbjnicy, ktrzy miali si radonie, gdymy cigali ich z koni, aby odda si szalonej uczcie. A teraz dokd, mj panie? spytaa mnie nad ranem moja oblubienica. Za schronienie znowu posuya nam ustronna jaskinia, ukryta za ciernistymi winorolami, ktre lekko tylko zadrapay nasz odporn skr. Tam to, za dodatkow zason z dzikich borwek, krylimy si zarwno przed ludmi, jak i przed blaskiem wschodzcego ju soca. Do Florencji, najdrosza. Musz si uda do tego miasta. Na florenckich

ulicach nie grozi nam gd i nikt nas tam nie zdemaskuje. A tylko tam jest co, co musz obejrze na wasne oczy. O czym mwisz Vittorio? O obrazach, ukochana, mwi o obrazach. Musz zobaczy obrazy aniow. Chc, e tak powiem, ujrze je twarz w twarz. Ucieszya si, albowiem nigdy jeszcze nie bya w tym przewietnym miecie. Jak dotd, zamknita w grskim wizieniu, poznaa tylko monotonne rytuay i dworsk etykiet. Teraz za leaa przy mnie, oddajc si marzeniom o wielobarwnej swobodzie, ktra tak bardzo kontrastowaa z ciemn czerwieni jej stroju. Leaa zatem tu obok, pena mioci i zaufania. Ja jednak nie wierzyem ju w nic. Zlizywaem z ust ludzk krew, ciekaw, jak dugo przetrwam na tym padole i kiedy szybkie cicie czyjej szabli uczyni mnie krtszym o gow. Rozdzia 15 Niepokalane poczcie W caej Florencji wrzao. Co si tu dzieje? pytaem. Panowaa ju cisza nocna, lecz nikt nie zwraca na to uwagi. W katedrze Santa Maria del Fiore zgromadzi si pokany tum studentw. Wsuchiwali si oni w przemwienie jakiego humanisty, ktry twierdzi, e Fra Filippo Lippi nie jest bynajmniej tak wielkim lubienikiem. Prawie nikt nas nie zauwaa. Gd zaspokoilimy ju wczeniej, przed przybyciem do miasta, i krylimy si pod duymi pelerynami, tote widoczne byy jedynie fragmenty naszego bladego ciaa. Wszedem do wypenionego prawie po same drzwi kocioa. Co si tu dzieje? Co si stao temu synnemu malarzowi? Och, tym razem to naprawd przesadzi odpowiedzia jaki mczyzna, ktry nie odwrci si nawet, aby spojrze na mnie i na szczup sylwetk wtulonej we mnie Urszuli. By zbyt zaabsorbowany sowami stojcego daleko z przodu mwcy, ktrego gos nis si echem przez ca wielk naw. W czym przesadzi? spytaem. Nie otrzymawszy odpowiedzi, wepchnem si gbiej w gsty, cuchncy tum ludzi, cignc za sob Urszul. To ogromne miasto w dalszym cigu j troch oniemielao, a katedr takich rozmiarw widziaa po raz pierwszy od ponad dwustu lat. To samo pytanie zadaem po chwili dwm studentom, ktrzy natychmiast odwrcili si, aby udzieli mi odpowiedzi. Byli to modnie ubrani osiemnastoletni modziecy, okrelani wwczas swkiem giovani i nalecy do najtrudniejszej grupy wiekowej: wyroli ju z okresu chopicego (ktry cigle by moim udziaem), ale nie stali si jeszcze mczyznami. No c... Fra Filippo zada, by do obrazu Najwitszej Panienki, ktry ma

wisie nad otarzem, pozowaa mu najpikniejsza z zakonnic odrzek czarnowosy student o przenikliwym spojrzeniu, spogldajc na mnie z chytrym umieszkiem. Miaa by jego modelk. Chcia, eby wyboru dokonay same mniszki. Zakada, e powstanie najdoskonalszy wizerunek Maryi Dziewicy, a potem... Opowie podj drugi student: ...on po prostu z ni uciek! Wykrad j z klasztoru! Zbieg nie tylko z ni, ale rwnie z jej rodzon siostr! A potem ukryli si w lokum tu nad jego pracowni: on, jego mniszka i jej siostra, czyli zakonnik i dwie zakonnice. I dalej mieszka tam z t Lucrezi Buti, i dalej maluje ten swj obraz, nie zwaajc na opini innych ludzi. W skupisku stojcych dokoa ludzi dao si odczu pewne poruszenie. Kilku mczyzn prbowao nas uciszy, tote studenci usiowali stumi swj miech. Gdyby nie protekcja Cosima powiedzia pierwszy ze studentw, ciszajc gos do ironicznego szeptu niechybnie by go powiesili, a przynajmniej daaby tego rodzina Butich lub przeoone karmelitanek albo i cae miasto. Drugi student pokrci gow i zakry usta, aby nie rozemia si w gos. Oddalony od nas mwca nakaza wszystkim zachowanie spokoju. Rzeczonym skandalem miay zaj si odpowiednie instancje, albowiem byo prawd powszechnie znan, i we Florencji lepszego malarza uwiadczy nie mona, a we waciwym czasie Cosimo i tak dopilnuje stosownego zaatwienia tej sprawy. On zawsze si mczy powiedzia student o czarnych wosach. Mczy si szepnem. On si mczy. Oczyma wyobrani ponownie zobaczyem jego twarz, ktr wczeniej widziaem wszak tylko przez chwil w domu Cosima przy Via Larga. Czowiek ten tak bardzo chcia wyj wtedy na wolno, tak bardzo pragn spdzi cho chwil z pewn kobiet... Poczuem w sobie osobliwy konflikt wewntrzny, ogarn mnie dziwny niepokj. Oby tylko oni go znowu nie skrzywdzili powiedziaem. Ciekawe, bardzo ciekawe... odezwa si w moim uchu jaki mikki gos. Odwrciem si, ale nie byo tam nikogo, kto mgby wypowiedzie te sowa. Urszula rwnie rozejrzaa si wok siebie. Co si stao, Vittorio? Ja jednak rozpoznaem ten bezcielesny szept, ktry rozleg si przy mnie ponownie: Ciekawe, gdzie to byli anioowie stre Fra Filippa, kiedy popeni on ten szalony czyn? Krciem si w kko jak obkany, szukajc wzrokiem rda tego gosu. Zgromadzeni cofali si przede mn, okazujc wymownymi gestami swoje zniecierpliwienie. Chwyciem Urszul za rk i ruszyem w stron wyjcia. Dopiero gdym znalaz si na zewntrz, moje serce przestao wali motem. Nie wiedziaem, e nawet jako posiadacz nowej krwi mog czu taki niepokj, smutek i strach. On uciek z zakonnic, by namalowa obraz Najwitszej Panienki! wykrzyknem pgosem.

Nie krzycz, Vittorio rzeka Urszula. Nie zwracaj si do mnie tonem starszej siostry! powiedziaem i od razu ogarn mnie wstyd. Moje sowa bardzo j zabolay, jakbym wymierzy jej policzek. Okryem jej donie pocaunkami. Przepraszam, Urszulo. Wybacz mi. Cignem j dalej obok siebie. Ale dokd my teraz idziemy? Do domu Fra Filippa, do jego pracowni. I nie zadawaj ju adnych pyta. Ju po chwili znalelimy waciw drog i kroczc wsk uliczk, podeszlimy pod zatrzanite i ciemne wrota pracowni Filippa. wiato palio si tylko w oknach na trzecim pitrze, jak gdyby malarz musia uciec a tak wysoko, eby czu si ze swoj lub bezpiecznie. Pod domem mistrza nie byo adnego zbiegowiska. Nagle jednak kto cisn w stron drzwi gar ziemi, potem kolejn, a nastpnie z ciemnoci wyleciaa pokana salwa kamieni. Cofnem si, osaniajc Urszul, i patrzyem, jak jeden przechodzie za drugim rzuca tym czy owym w warsztat Fra Filippa. Przywarem plecami do ciany przeciwlegego budynku. Po chwili usyszaem donone bicie dzwonw. Mina jedenasta, co oznaczao, i ulice Florencji powinny si na noc cakowicie wyludni. Urszula czekaa na mnie w milczeniu. Kiedy w domu Filippa zgasy ostatnie wiata, powiedziaem do niej: To moja wina. Pozbawiem go aniow strw, przez co on mg odda si swym fanaberiom. A uczyniem to dlatego, e chciaem by z tob, tak jak on jest teraz ze swoj zakonnic. Nie wiem, o czym ty mwisz, Vittorio odrzeka. Czym s dla mnie ksia i zakonnice? Nigdym nie powiedziaa nic, co mogoby ci zrani, ale powiem to wanie teraz. Nie stj tu, opakujc miertelnikw, ktrych niegdy kochae. Jestemy ju maestwem i nas nie wi adne luby zakonne. Chodmy std. A jeli pragniesz pokaza mi przy wietle lampy cudowne obrazy tego malarza, zaprowad mnie tam, gdzie sportretowa on anioy swoim pdzlem i farb. Stanowczo Urszuli nieco mnie otrzewia. Znowu ucaowaem jej donie, pooyem je na moim sercu i raz jeszcze j przeprosiem. Jak dugo stalimy tam razem nie wiem zaprawd. Chwila za chwil mijay... Syszaem plusk pyncej gdzie wody i jakie odlege kroki, ale wszystko to nie miao znaczenia pord tej gstej florenckiej nocy, w pobliu cztero- i piciopitrowych paacw, starych wie i kociow; i wrd tysicy picych dusz ludzkich... Przestraszyo mnie wiato, ktre opado nagle jasnotymi promieniami. Jedna ze struek wiata przecia na p posta Urszuli, a gdy kolejne rozjaniy uliczk za naszymi plecami, zrozumiaem, e zapalano wiece w warsztacie Fra Filippa. Odwrciem si w chwili, gdy w drzwiach zazgrzyta przesuwany rygiel. Odgos ten odbi si echem od cian okolicznych budynkw. W zakratowanych oknach grnych piter nadal byo ciemno. Nagle drzwi si otwary, uderzajc niemal bezgonie o cian. W prostoktnym otworze ujrzaem szerokie, cho pytkie pomieszczenie, wypenione przepiknymi ptnami, pod ktrymi janiay ogniki licznych wiec.

Widok ten zapar mi dech w piersiach. Zacisnem do na gowie Urszuli, a drug rk wskazaem przed siebie. Ot i oni, obydwaj. To Zwiastowanie. wyszeptaem. Widzisz tych aniow, tam, na klczkach? Tam. I tam. Anioowie klczcy przed Najwitsz Panienk. Widz odpara. Czuem, e jest zachwycona. S jeszcze wspanialsi, ni przypuszczaam. Chwycia mnie za rami. Nie pacz, Vittorio, chyba e s to zy zachwytu. Czy to rozkaz, Urszulo? spytaem. Oczy zaszy mi mg, tote ledwie dostrzegaem klczce postacie Ramiela i Seteusa. Gdym tak prbowa rozjani swj wzrok... Kiedym prbowa uporzdkowa myli i pozby si bolesnej guli w gardle, zdarzy si cud, ktrego obawiaem si jak niczego na tym wiecie, ktrego wszake pragnem, o ktrym marzyem... Z ptna wyonili si oto jednoczenie moi jasnowosi anioowie, przystrojeni w jedwabie, zwieczeni aureolami. Odwrcili si, spojrzeli na mnie i zaczli si rusza, przez co z paskich figur zamienili si w penowymiarowe postacie. Gdy stanli na kamiennej posadzce pracowni Filippa, po ucisku Urszuli zorientowaem si, e ona rwnie widzi te same cudowne poruszenia. Zakrya usta doni. Oblicza ich nie wyraay gniewu czy smutku. Patrzyli na mnie tylko, a w tych agodnych spojrzeniach kryo si potpienie a nadto dla mnie zrozumiae. Ukarzcie mnie szepnem. Ukarzcie mnie. Pozbawcie mnie oczu, bym nigdy ju nie mg oglda waszego pikna. Ramiel powoli pokrci gow. W ten sam sposb odmwi mi stojcy obok niego Seteus. Obydwaj mieli jak zwykle bose stopy i wielowarstwowy strj z lekkich materiaw. Nadal wpatrywali si we mnie uporczywie. A zatem, na jak kar zasuguj? spytaem. I jak to si dzieje, e cigle mog was widzie? Znowu zalewaem si zami jak dziecko, i to pomimo milczcej przygany Urszuli, ktra swoim spojrzeniem chciaa mnie znowu uczyni mczyzn. Ja za pakaem dalej. Jak mnie ukarzecie? I dlaczego mog was widzie? Zawsze bdziesz nas widzie odrzek cichym i agodnym gosem Ramiel. Za kadym razem, gdy spojrzysz na ktry z obrazw Filippa powiedzia Seteus zobaczysz rwnie nas. Albo inne anioy. Nie byo w tych sowach cienia osdu. Wyczuem jedynie t sam cudown pogod ducha i uprzejmo, ktr zawsze mnie raczyli. Na tym jednak si nie skoczyo. Za ich plecami ujrzaem bowiem ciemne ksztaty moich wasnych aniow strw tego powanego duetu, ktry ton teraz w swych ciemnoniebieskich szatach. Jake wymowne byy ich spojrzenia: twarde, pogardliwe, lodowate i pene dystansu... Z moich otwartych ust doby si krzyk, przeraajcy krzyk. Mimowolnie budziem otaczajc mnie noc, t bezkresn noc, ktra suna nad tysicami spadzistych czerwonych dachw, ponad wsiami i grami, pod rozgwiedonym niebem. Nagle cay budynek zacz si chwia, a janiejce w wietle pomykw ptna mistrza zamigotay, jak gdyby poruszyo nimi najprawdziwsze trzsienie ziemi. Zobaczyem przed sob Mastem, a caa pracownia cofna si nagle, zrobia si szersza i gbsza. Pomniejsze anioy odskoczyy od swego przywdcy niczym poniesione

bezgonym wiatrem. Ocean wiata rozpali zote skrzyda Mastemy, ktry rozpostar je na ca szeroko pomieszczenia. Jego czerwony hem byszcza olepiajco, jakby za chwil mia si roztopi. Cofnem si, gdy anio wycign z pochwy sw szabl. Pocignem za sob Urszul i przyparem j plecami i wycignitymi w ty ramionami do chodnej, wilgotnej ciany. W adnym wizieniu na wiecie nie mogaby czu si bezpieczniej. Oho! rzek Mastema, kiwajc gow z umiechem. Cigle trzyma w grze sw szabl. A wic nawet teraz wolaby pj do pieka nili dopuci do jej mierci! To prawda! krzyknem. Nie mam wyboru. Przeciwnie. Moesz jeszcze wybiera. Nie. Nie ona. Nie zabijaj jej. Zabij mnie i polij mnie do pieka, ale daj jej jeszcze jedn szans... Urszula pakaa z gow na moim ramieniu. Jej rce wpiy si w moje wosy, trzymay si ich kurczowo, jak gdyby dziki temu moga by bezpieczna. Polij mnie tam ju teraz powiedziaem. No dalej. Odetnij mi gow i polij mnie na Sd Ostateczny, aby tam mg prosi Boga o ask dla Urszuli! Zaklinam ci, Mastemo, uczy to, ale nie pozbawiaj jej ycia. Ona nie umie nawet prosi o przebaczenie... Nie opuszczajc szabli, Mastema chwyci mnie drug rk za konierz i przycign do siebie. Poczuem tylko, jak za moimi plecami Urszula osuwa si na ziemi. Trzymajc mnie, anio patrzy z gry swym pobyskujcym gronie wzrokiem. A kiedy si ona tego nauczy? I kiedy nauczysz si tego ty? C mogem odrzec? Co mogem zrobi? Ja ci naucz, Vittorio szepn zirytowany Mastema. Naucz ci, jak baga o przebaczenie kadej nocy twojego ywota. Ja ci tego naucz. W tej chwili co unioso mnie w gr, a moje ubranie rozwiao si na wietrze. Poczuem na sobie drobne donie Urszuli; jej gowa przywara do moich plecw. Cignito nas ulicami, a w kocu ujrzelimy tum pijanych miertelnikw, ktrzy wychodzili z winiarni, zanoszc si miechem. Bya to bezadna pltanina nabrzmiaych twarzy i ciemnych, rozwianych ubra. Widzisz ich, Vittorio? Widzisz tych, ktrymi si ywisz? zapyta Mastema. Widz, Mastemo odparem. Szukaem rki Urszuli, pragnem mie j przy sobie, chciaem j osoni. Widz ich. Widz. W kadym z tych ludzi znajduje si to, co dostrzegam w tobie i w niej: ludzka dusza. Wiesz, co to znaczy, Vittorio? Starcza ci wyobrani? Zabrako mi odwagi. Milczaem. Tum rozla si po toncym w wietle ksiyca placu i rozpraszajc si nieco, zarazem si do nas zblia. Czstka siy, ktra stworzya nas wszystkich, tkwi rwnie w kadym z tych ludzi! wrzeszcza do mnie Mastema. Czstka si niewidzialnych, ulotnych, witych; czstka tego, co stworzyo cay ten wiat! O Boe! krzyknem. Spjrz na nich, Urszulo, spjrz! W tej bowiem chwili kady z tych ludzi mczyni i kobiety, starzy i modzi otoczony by mgiek zoccej si aury. Z kadej osoby bio wiato, ktre ukadao si w

ksztat zgodny z sylwetk emitujcego je czowieka. Cay plac mieni si teraz tym zotym wiatem. Popatrzyem na swoje rce, ktre rwnie otoczone byy przez t lekk, eteryczn powok; przez t lnic, duchow istno; przez ten drogocenny i nieugaszony ogie. Okrciem si na picie, wprawiajc w wir moje szaty, i zobaczyem, jak w ogie otula m ukochan. A kiedy odwrciem si do tumu, stwierdziem, i kady z tych ludzi rwnie zamknity jest w tej ognistej otoczce. Wtedy to zrozumiaem z przeraajc jasnoci, e zawsze ju bd ten ogie widzie. Nigdy nie ujrz ju adnej istoty ludzkiej dobrej czy te potwornej bez olepiajcych pomieni jej duszy. Owszem szepn Mastema prosto do mego ucha. Tak bdzie ju zawsze. I kiedy bdziesz si poywia, kiedy przyoysz czyje mikkie gardo do swych przekltych kw, kiedy bdziesz wysysa z ludzi krew, bdziesz zawsze widzia tak ognist aur. Zniknie ona dopiero wtedy, kiedy przestanie bi serce twojej ofiary. Wyrwaem si z jego ucisku. Nie przytrzymywa mnie. Biegem, czujc w doni jej rk. Biegem i biegem ku rzece Arno, w stron mostu, w stron tawern, ktre mogy by jeszcze otwarte o tej porze. Zanim jednak ujrzaem w tych przybytkach gorejce jasno dusze, widziaem blask innych dusz bijcy z setek okien, widziaem emitowane przez ludzkie dusze wiato, ktre przenikao spod zaryglowanych wrt domw... Widzc to wszystko, przekonaem si, e Mastema mwi prawd. Nigdy ju przed tym nie uciekn. Bd widzie iskierk Stworzyciela w kadym napotkanym czowieku, w kadym zabitym przeze mnie ludzkim ciele. Kiedy dobiegem do rzeki, oparem si o kamienn balustrad na mocie. Krzyczaem, krzyczaem, a mj gos nis si echem po wodzie i cianach okolicznych budynkw. Szalaem z rozpaczy i wtedy podeszo do mnie jakie dziecko. By to may ebrak, ktry nauczy si ju baga o chleb, pienidze lub kad inn oznak litoci. Jak pozostali, byszcza on przede mn, i jania, i mieni si olniewajcym wiatem. Rozdzia 16 I ciemno jej nie ogarna Przez wszystkie te lata, kiedykolwiek widziaem ktry z cudownych obrazw Fra Filippa, anioowie stawali przede mnjak ywi. Trwao to tylko krtk chwil, tyle, ile trzeba, by przeku serce i odsczy ze krew. Mastema pojawi si w dzieach Filippa dopiero znacznie pniej kiedy ten wielki malarz, jak zwykle nkany wywoanymi przez siebie samego kopotami, pracowa ju dla Piera, czyli syna zmarego Cosima. Fra Filippo nigdy nie wyrzek si swojej ukochanej zakonnicy, Lucrezii Buti. Mwio si nawet, e kady malowany przeze wizerunek Najwitszej Panienki posiada pikn twarz Lucrezii. Mniszka ta daa mu syna, ktry zwa si Filippino i ktry take zosta malarzem. On rwnie tworzy wspaniae dziea, rojce si od aniow, ktrych widywaem

podczas wizyt w tamtej pracowni, gdym smutny, zaamany, peen mioci i obawy kontemplowa z zachwytem kady z tych obrazw. W roku 1469 Filippo zmar w miasteczku Spoleto i w ten sposb dobiego koca ycie jednego z najwikszych malarzy, jakich zna wiat. Czowieka tego amano koem za popenione oszustwa; czowiek ten splugawi klasztor; czowiek ten wreszcie sportretowa Maryj jako przestraszon Panienk, jako Madonn z Dziecitkiem, jako Krlow Niebios i jako Krlow Wszystkich witych. Ja za przez pi kolejnych stuleci nie oddalaem si zbytnio od tego miasta, ktre zrodzio zarwno Filippa, jak i okres zwany Zotym Wiekiem. Zoto. To wanie widz, gdy na was spogldam. To wanie widz, gdy patrz na kadego mczyzn, kobiet czy dziecko. Widz zocce si niebiasko pomienie, ktre odkry przede mn Mastema. Widz, jak one was otaczaj, jak was okalaj i wam towarzysz, cho sami moecie ich bynajmniej nie dostrzega. Z tej stojcej w Toskanii wiey spogldam dzi na poblisk krain i sigam te wzrokiem dalej, tam bowiem w pooonych niej dolinach janiej zocist aur ywe ludzkie dusze. Tak wic wyglda moja opowie. Co wy na to? Czy ta historia nie jawi si wam jako pena osobliwych sprzecznoci? Ujm to w ten oto sposb. Przypomnijcie sobie, jakem wam prawi o wsplnej z ojcem podry przez las, gdymy mwili o Fra Filippie. Ojciec zapyta mnie wtedy, c to podoba mi si w jego obrazach. Odrzekem, i do tych dzie przyciga mnie wewntrzne rozdarcie ich twrcy. Dodaem, e z tego wewntrznego konfliktu bierze si udrka widoczna w rysach portretowanych przeze postaci. Przez tego artyst przetacza si bowiem nieustannie burza silnych emocji. Tak samo jest ze mn. Ojciec mj, czowiek spokojny i o prostszej umysowoci, skwitowa te sowa umiechem. Zapytacie teraz, jaki to zwizek ma ten epizod z reszt mej opowieci? Owszem. Jestem wampirem. Sam wam to powiedziaem. Trwam dziki yciu istot miertelnych. Pomieszkuj sobie spokojnie w moich ojczystych stronach, w cieniu mego rodzinnego zamczyska. Nieustannie towarzyszy mi Urszula, albowiem piset lat niczym jest dla mioci, jaka staa si naszym udziaem. Jestemy demonami skazanymi na wiekuiste potpienie. Czy to, comy widzieli, zrozumieli i com ja tutaj opisa, jest dla was zupenie bezwartociowe? Czy nie udao mi si odmalowa tu konfliktw wewntrznych i niemej udrki, ktre s ciekawe i barwne niczym obrazy Fra Filippa? Czyli nie utkaem tej opowieci z wasnej krwi? Przyjrzyjcie si tej historii i powiedzcie mi, e nic zgoa wam ona nie daa, a na pewno wam nie uwierz. Kiedy wracam mylami do Filippa i gwatu, ktrego dokona on na Lucrezii, gdy przypominam sobie jego pozostae grzechy, nie umiem oddzieli ich od doskonaoci jego obrazw. Jake miabym oddzieli zamanie przeze lubw zakonnych, jego oszustwa i sprzeczki z innymi od wspaniaoci dzie, ktrymi obdarowa on wiat?

Nie twierdz bynajmniej, e jestem wielkim malarzem. Nie poczytujcie mnie za gupca. Utrzymuj wszelako, i z moich boleci, z moich szalestw, z mej namitnoci wyania si oto pewna wizja wizja, ktr zawsze w sobie nosz i ktr niniejszym wam oferuj. Jest to wizja tyczca si kadego czowieka na ziemi; wizja buchajca ogniem i pena tajemnic; wizja, ktrej nie mog si wyprze, ktrej nie mog wymaza, od ktrej nie mog si odwrci, przed ktr nie sposb uciec. Inni pisz o wahaniach i o ciemnoci. Jeszcze inni pisz o bezsensie ycia i stoickim spokoju. Ja za opisuj wymykajc si sowom zocist jasno, ktra nigdy nie zaganie. Pisz o godzie krwi, ktrego nigdy nie mona umierzy. Pisz o wiedzy i o cenie, jak trzeba uici za jej zdobycie. Powiadam wam: to wiato pali si rwnie w was. Widz je. Widz je w kadym z nas i zawsze bd je widzie. Widz je, kiedy akn, kiedy walcz i gdy zabijam. Widz, jak to wiato migocze i ganie w moich ramionach, kiedy przychodzi mi wypi krew. Zali wyobraacie ju sobie, jak bym si czu, pozbawiajc was ycia? Mdlcie si, eby to nie gwat czy morderstwo pozwolio wam ujrze to wiato u waszych blinich. Oby Bg nie zada a takiej ceny. Ja jednakowo tak cen za was zapac.

WYBRANA BIBLIOGRAFIA Rkopis tej ksiki odebraam z rk samego Vittoria di Raniari podczas mojej czwartej bytnoci we Florencji. To wanie wtedy postanowilimy wsplnie z Vittoriem sporzdzi wykaz ksiek przydatnych dla tych Czytelnikw, ktrzy pragn dowiedzie si wicej zarwno o zotym wieku we Florencji, jak i o samym tym miecie. Nade wszystko chciaabym Wam poleci niezwykle byskotliwe dzieo Public Life In Renaissance Florence (ycie publiczne w renesansowej Florencji). Ksika ta ukazaa si niedawno nakadem Cornell University Press, a napisa j Richard C. Trexler, bdcy rwnie autorem wielu innych cudownych ksiek na temat Italii. Florenckie analizy profesora Trexlera pomogy mi take lepiej zrozumie rodzinny Nowy Orlean i okazay si pod tym wzgldem bardziej przydatne ni jakiekolwiek opracowanie powicone mojemu miastu. Nowy Orlean jest bowiem podobnie jak Florencja miastem wielkich spektakli, ceremonii, publicznych rytuaw i wsplnotowego witowania. Nie sposb obrazowo opisa nowoorleaskie zapusty, dzie w. Patryka i doroczny festiwal Jazz Fest. Tymczasem ksika profesora Trexlera pozwolia mi zebra myli i uporzdkowa obserwacje tyczce si mych najukochaszych wit. Autor ten napisa rwnie odkryt przeze mnie niedawno ksik Journey ofthe Magi: Meanings in History ofa Christian Story (Podr trzech krli: sensy w dziejach chrzecijaskiej narracji). Wzmiankuj ten tytu, gdy posiada on pewien zwizek ze znanym z moich wczeniejszych ksiek intensywnym i blunierczo wrcz namitnym stosunkiem wampira

Armanda do obrazu Pochd trzech krli. To przewyborne dzieo namalowa Benozzo Gozzoli dla Piotra Medyceusza i po dzi dzie mona podziwia je we Florencji. Zainteresowanych postaci wybitnego malarza Fra Filippo Lippiego odsyam z kolei do biografii pira innego artysty, Giorgia Vasariego. Rzecz to doprawdy znakomita, pena intrygujcych, acz nie potwierdzonych faktw. We Woszech mona te naby jedno z licznych tumacze pierwszorzdnej ksigi Filippo Lippi, opatrzonej tekstem Glorii Fossi, opublikowanej za przez wydawnictwo Scala. Prcz tych pozycji znany mi jest jeszcze opasy tom Jeffreya Rudy Fra Filippo Lippi: Life and Work, with a Complete Catalogue (Fra Filippo Lippi: ycie i twrczo oraz peny katalog jego dzie). Tytu ten ukaza si nakadem angielskiej firmy Phaidon Press, a jego amerykaskim dystrybutorem jest Harry N. Abrams. Wedle mej wiedzy najprzystpniejsze dla zwykego czytelnika opracowania na temat Florencji i Medyceuszy wyszy spod pira Christophera Hibberta. S to m.in. Florence: The Biogra-phy ofa City (Florencja: biografia pewnego miasta) oraz The House ofMedici: Its Rise and Fali (Dom Medyceuszy: jego rozwj i upadek). Wydawc pierwszej z nich jest Norton, drugiej za Morrow. Warto te zwrci uwag na wydan przez Becocci Editore ksik Emmy Micheletti The Medici of Florence: A Family Portrait (Medyceusze florenccy: portret rodziny) oraz na opublikowan w roku 1975 przez Barnes & Noble The Medici (Medyceusze) Jamesa Cleugha. Na temat Florencji i Toskanii napisano rwnie wiele ksiek popularyzatorskich, takich jak dzienniki czy wspomnienia z podry. W kadej bibliotece i ksigarni mona te znale tomy listw, pamitnikw i kronik powstaych we Florencji doby renesansu. Aby poprawnie zredagowa Yittoriowe cytaty ze witego Tomasza, posugiwaam si tumaczeniem Summy teologicznej, firmowanym przez Angielsk Prowincj Dominikanw. W przypadku witego Augustyna pomocny okaza si przekad O Pastwie Boym autorstwa Henry'ego Bettensona, wydany przez Penguin Books. Ostrzegam Czytelnikw przed siganiem po skrcone wersje dzie Augustyna. wity ten y bowiem w czasach pogaskich, kiedy to najsumienniejsi teologowie chrzecijascy cigle wierzyli w demoniczne istnienie upadych bogw minionego wiata. Pragnc zrozumie pitnastowieczn Florencj wraz z jej swobodami, radoci i klasycznym dziedzictwem naley czyta Augustyna i Akwinat w moliwie najpeniejszym kontekcie. Osoby zainteresowane cudownym Muzeum w. Marka odsyam do niezliczonych prac na temat najsynniejszego malarza tego klasztoru, Fra Angelico znajdziecie w nich bowiem szczegowe opisy miejsc, w ktrych zwyk on pracowa. Nie od rzeczy bdzie te wspomnie o dziesitkach opracowa powiconych architekturze caej Florencji. Niech bdzie mi wolno wyrazi tutaj sw wdziczno administracji Muzeum w. Marka za konserwowanie architektonicznych osigni wychwalanego w tej ksice Michelozza oraz

za publikacje dotyczce klasztoru, dostpne w mieszczcym si opodal sklepiku. I jeszcze jedno. Gdyby Vittorio mia poda tytu kompozycji oddajcej klimat Mszy O Pnocy, ktrej by wiadkiem na Dworze Rubinowego Graala, byby to utwr Ali Souls' Vespers, czyli muzyka aobna z katedry w Kordobie w wykonaniu Orkiestry Renesansowej pod batut Richarda Cheethama. Przyzna musz wszelako, i dzieo to datowane jest na rok 1570, powstao wic kilka lat po wypadkach opowiedzianych w tym tomie. Rzecz dostpna jest na pycie wydanej przez wytwrni Ve-ritas (zwizan z Virgin Classics London and New York). Na koniec pozwol sobie raz jeszcze zacytowa traktat O Pastwie Boym witego Augustyna: Bg bowiem nie stwarzaby, nie powiem ju, adnego anioa, lecz nawet adnego czowieka, o ktrym z gry wiedziaby, e bdzie zy, gdyby rwnie dobrze nie zdawa sobie sprawy, jak wykorzysta go ku poytkowi istot dobrych i w ten sposb przyozdobi pasmo wiekw pewnego rodzaju antytezami, jak si to czyni ze wspaniaym poematem . Przyznaj, e brak mi pewnoci, czy Augustyn ma tutaj racj. Wierz jednak gboko, e warto pokusi si o stworzenie obrazu, powieci... lub wiersza. Anne Rice w. Augustyn, O Pastwie Boym, przel. W. Kornatowski, Warszawa 1977. w. Augustyn, op. cit.