I 1. Dorobek Henryk (Józef, Marian) Elzenberg urodzony we Warszawie 18
września 1887 r. w rodzinie Henryka i Marii z Olędzkich, po śmierci matki i powtórnym ożenku ojca, został wysłany we wieku lat dziewięciu do Szwajcarii, gdzie wychowywał się i uczył pod okiem siostry ojca, która też po śmierci ojca w 1899 r. stała się dla niego jedyną opiekunką. Przebywając w Szwajcarii Elzenberg uczęszczał do szkół w Zurychu i Genewie, które ukończył w 1905 r.
Studia w paryskiej Sorbonie zakończył doktoratem uniwersyteckim w 1909 r. na podstawie pracy: „Le
sentime
nt religieux chez Leconte de Lisle”. Rok później podjął trwające do 1912 r. wykłady literatury francuskiej jako docent na uniwersytecie w Neuchâtel (Neuenburg). W 1912 r. wrócił do kraju, zamieszkał w Krakowie i wracając do wyniesionych z okresu studiów zainteresowań filozofią oddał się badaniom filozoficznym, które przyniosły mu habilitację na Uniwersytecie Jagiellońskim z zakresu etyki, estetyki i historii filozofii w 1921 r. na podstawie rozprawy: „Marek Aureliusz. Z historii i psychologii etyki”. W 1923
r. uzyskał przeniesienie swej habilitacji na Uniwersytet Warszawski i rozszerzenie jej na całość filozofii.
Dwubiegunowości swoich zainteresowań (z jednej strony estetyka, z drugiej etyka) pozostał Elzenberg wierny niemal przez całe swoje życie, czemu dał
wyraz w licznych pracach tak z zakresu historii filozofii, etyki, estetyki
czy aksjologii ogólnej jak i w szkicach krytycznoliterackich. Jedynie część tych prac zebrał Elzenberg w dwóch ogłoszonych pod koniec życia książkach: „Wartość i człowiek” oraz „Próby kontaktu”, część pozostała rozproszona po czasopismach, inna część –
dzięki poczuciu odpowiedzialności za ogłoszone poglądy i swoistemu perfekcjonizmowi, jaki cechował Elzenberga –
pozostała w ogóle nie opublikowana. (Wiadomość o
nieopublikowanych swoi
ch pracach podaje H. Elzenberg we wstępie do: Wartość i człowiek. Toruń 1966, s.6). Prace te a także efekty działalności translatorskiej filozofa (głównie z języka francuskiego) stanowią wraz z kilkunastu zamieszczonymi w prasie międzywojennej wierszami i
kilkunastu nie wydrukowanymi; oraz
wydanym w 1963 r. dziennikiem filozoficznym „Kłopot z istnieniem”, puściznę literacką Elzenberga.
I 2. Zainteresowania
Znalazłszy się na uniwersytecie w Paryżu Elzenberg, rezygnując –
przynajmniej chwilowo
–
z wyniesionych ze
szkoły średniej zainteresowań historią i filozofią, zapisał się na historię literatury francuskiej. Przyczynę takiej
decyzji
–
już absolutnie nie dającej się pogodzić ze zamiarami ojca, pragnącego widzieć go inżynierem –
wyjaśnia Elzenberg w eseju „Troska i myśl”, będącym odpowiedzią na ogłoszoną w 1952 r. przez redakcję „Życia Szkoły Wyższej” ankietę na temat motywacji wyboru specjalności naukowej.
„…zapisałem się na historię literatury francuskiej, ze starożytną jako przedmiotem uzupełniającym, i to
nie tyle
w zamiarze wykształcenia się na fachowego historyka literatury, ile w tym duchu, w jakim u nas młody kandydat na literata obiera sobie studia polonistyczne…” (Elzenberg, Próby kontaktu. Kraków 1966, s. 124). Zdecydowawszy zostać pisarzem wybrał
wi
ęc literaturę francuską jako tę, z którą –
dzięki latom spędzonym w
Genewie
–
był najbardziej obeznany; jako tę, w której zamierzał się zadomowić.
W tym samym czasie zaczęła go wciągać problematyka
estetyczna
jako uzupełnienie wyjściowych zainteresowań; ja
k sam powiada:
„…z początkowej refleksji o samej tylko literaturze wyłaniała się dość naturalnie refleksja o sztuce w ogóle
i
krok już tylko, o pięknie…”, op. cit., 125.
Filozofia zatem ograniczyć miała się dla Elzenberga jedynie do estetyki jako tego działu, który mógł przyjść mu z pomocą w realizacji jego ambicji twórczych. Jednakże już w 1904 r., kiedy w Genewie odbywał się międzynarodowy kongres filozoficzny, z udziałem m.in.: Wilhelma Windelbanda i Emila Boutroux, Elzenberg nie opuścił ani jednego dostępnego mu posiedzenia. Po przyjeździe do Paryża jego zainteresowania filozofią nie osłabły: obok uczestnictwa w obowiązkowych wykładach słuchał również wykładów Bergsona w Collège
de France, a na Sorbonie: Rauha, Brocharda, Delbosa i Lévy-
Bruhla. A także D
urkheima, którego
–
jak wspomina
–
po trzecim wykładzie znienawidził i więcej się u niego nie pokazał, (ibid). W tym też czasie próbuje swoich sił w ontologii; pociągają go tu kolejno: Hume i Hegel, ale niedostateczne jeszcze w tym kierunku
przygotowanie,
a zwłaszcza brak zdolności i zainteresowań w naukach matematycznych i przyrodniczych powodują, iż porzuca ją na korzyść filozofii moralnej.