BEZPŁATNA GAZETA TORUŃSKA | NR 14 | 18 KWEITNIA 2014 | ISSN 4008-3456

O rzeczach nieulotnych, rynku muzycznym i wartości słowa z członkami zespołu PLEXi rozmawia Aleksandra Radzikowska

14

Czy Toruń to rzeczywiście miasto sportu? Sprawdzamy, ile prawdy w tym stwierdzeniu 4 Sąd uniewinnił studentów oskarżonych przez właściciela „Kotłowni”

6

Na ul. Nieszawskiej trwają ostatnie prace. Odcinek będzie niedługo gotowy

8

Rozmawiamy z Jakubem Błaszczykowskim, kapitanem reprezentacji Polski w piłce nożnej 15

Następny numer 9 maja

2

light

Tylko Toruń

www.tylkotorun.pl

Piątek 18 kwietnia 2014 r.

„Bezpieczni w szkole, Ojczyźnie, Europie”
Już 6 maja Specjalny Ośrodek
Szkolny-Wychowawczy im. Janusza Korczaka w Toruniu zaprasza wszystkich zainteresowanych na drzwi otwarte
Szkoła mieści się przy ul. Żwirki i Wigury 15 i 21. Możliwy jest dojazd autobusami nr 11, 13, 17, 26, 27, 31, 34 i 40. Drzwi otwarte odbędą się pod hasłem „Bezpieczni w szkole, Ojczyźnie, Europie”. Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy w Toruniu jest jedną z trzech toruńskich szkół specjalnych. Mogą się w niej uczyć dzieci i młodzież z Torunia, jak również z terenu całego województwa. Ośrodek zapewnia kształcenie i wychowanie dzieci i młodzieży niepełnosprawnej intelektualnie w stopniu lekkim, umiarkowanym lub znacznym oraz z niepełnosprawnościami sprzężonymi oraz z innymi dysfunkcjami rozwojowymi, w tym dzieci z autyzmem i zaburzeniami pokrewnymi, mózgowym porażeniem dziecięcym, zespołami genetycznymi, brakiem lub opóźnieniem rozwoju mowy, ADHD, epilepsją, niedosłuchem, a także dzieci niedowidzące i niepełnosprawne ruchowo. (WT)

Masz dla nas temat?
Red. Łukasz Piecyk czeka na informacje

O

Środy z TIK
O
becnie duży nacisk kładzie się na wykorzystanie w nauczaniu technologii informacyjno-komunikacyjnych. Biblioteka Pedagogiczna w Toruniu postanowiła zorganizować cykl bezpłatnych zajęć, których pierwszym tematem będzie „Przywilej biblioteczny a prawo do wynagrodzenia za wypożyczenia biblioteczne”. Toruńska biblioteka od wielu lat wspiera nauczycieli w ich doskonaleniu zawodowym, dlatego też od 23 kwietnia do 21 maja 2014 r. - w każdą środę - od godziny 15.15 do 17.00 organizować będzie zajęcia, które poprowadzą pracownicy Instytutu Informacji Na-

fertę kształcenia w placówce będzie można poznać w godzinach od 10 do 12.30. Program drzwi otwartych jest bardzo napięty, a każdy gość wyjdzie ze szkoły z głową pełną nowych informacji. Pracownicy placówki przekażą szczegółowe informacje o nauce w roku szkolnym 2014/2015 na wszystkich poziomach edukacyjnych. W ramach Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego działają Szkoła Podstawowa, Gimnazjum, Zasadnicza Szkoła Zawodowa, Szkoła Przysposabiająca do Pracy i Internat. Każdy rodzic otrzyma również komplet dokumentów niezbędnych do przyjęcia dziecka do szkoły. W programie przewidziano zwiedzanie szkoły i internatu. Zaprezentowane zostaną również osiągnięcia uczniów Szkoły Podstawowej i Gimnazjum. Będzie również możliwość rozmowy z nauczycielami i specjalistami. Uczniowie Szkoły Przysposabiającej do Pracy przygotują inscenizację pt. "Rzepka". Zaplanowano również atrakcje i niespodzianki edukacyjne.

Kontakt pod numerem:

733 842 795

stopka redakcyjna
Redakcja „Tylko Toruń”
Złotoria, ul. 8 marca 28 redakcja@tylkotorun.pl

Wydawca

Goldendorf

Redaktor naczelny
Radosław Rzeszotek goldendorf@goldendorf.pl

Sekretarze redakcji

Agnieszka Korzeniewska (aga@tylkotorun.pl), Tomasz Więcławski (GSM 535 405 385)

Dział reportażu i publicystyki
Maciej Koprowicz, Marcin Tokarz

Dział informacyjny

Łukasz Piecyk, Jacek Laskowski, Aleksandra Radzikowska, Michał Ciechowski

Kultura Zdjęcia

Łukasz Piecyk, Adrianna Adamska Adam Zakrzewski, Łukasz Piecyk, Maciej Pagała

Nowe technologie wspierają naukę w każdej fazie rozwoju.
ukowej i Bibliologii UMK. Warsztaty odbędą się w Bibliotece Pedagogicznej przy ul. Dąbrowskiego 4 w Toruniu. Uczestnicy prelekcji zapoznają się z wybranymi, istotnymi zagadnieniami z prawa autorskiego. W ramach zajęć zaprezentowane będą, m.in. popularne formy graficzne, takie jak ulotki czy

REKLAMA

Biblioteka Pedagogiczna organizuje bezpłatne zajęcia w celu udoskonalenia zawodowego toruńskich nauczycieli
plakaty, które można wykorzystać w codziennej pracy. Oprócz tego poruszony zostanie temat Ukrytego Internetu w kontekście wyszukiwania informacji online, a podczas warsztatów eksperci omówią samodzielne zakładanie stron WWW w systemie WordPress. Michał Ciechowski

Aleksandra Grzegorzewska (512 202 240) Małgorzata Kramarz (GSM 607 908 607), Karol Przybylski (GSM 665 169 292), Kinga Baranowska (GSM 796 302 471), reklama@tylkotorun.pl

Skład Druk

Studio Tylko Toruń Express Media Sp. z o.o.

Redakcja nie odpowiada za treść ogłoszeń. *** Na podstawie art.25 ust. 1 pkt 1b ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych Agencja Public Relations Goldendorf zastrzega, że dalsze rozpowszechnianie materiałów opublikowanych w “Tylko Toruń” jest zabronione bez zgody wydawcy.

ISSN 4008-3456

Tylko Toruń

www.tylkotorun.pl

Piątek 18 kwietnia 2014 r.

Lot nad Pałacem Saddama Husajna
Toruńscy piloci z grupy „Falco” jako nieliczni mieli okazję latać nad Irakiem.
Choć to kraj niebezpieczny, w którym wciąż wybuchają bomby, potrzeba przeżycia przygody była w nich jednak silniejsza. Z pilotem grupy toruńskiej „Falco”,Jarosławem Balcerzewskim, rozmawia Inga Kaźmierczak
Stresuje się Pan przed każdym następnym lotem, czy jest to już prawie codzienność? Zawsze są emocje, mały respekt przed lataniem, który jest zdrowym objawem. Pozwala zwyciężyć rutynie, która jest często przyczyną wypadków. Myślę, że z każdą godziną spędzoną w powietrzu wzrasta moje przekonanie, jak wiele jeszcze muszę się dowiedzieć o lataniu. Skąd pomysł, aby latać nad Babilonem? Irak to nietuzinkowe, niezwykłe miejsce, mało znane. Londyn czy Paryż nie robi na nas wrażenia, ponieważ jest na wyciągnięcie ręki. Wyprawę do Iraku można porównać do wspinaczki w Himalajach - pociągającej, ale niebezpiecznej, niegwarantującej bezpiecznego powrotu. Jednak widoki, które mogłem podziwiać, zapierają dech w piersiach i są warte ponoszonego ryzyka. Ile osób było zaangażowanych w projekt? Wyprawa została zorganizowana przez szwedzko-iracką firmę Snow a’das. Na zaproszenie irackiego rządu do Iraku trafiło ponad 50 pilotów ze Szwecji, Polski, Włoch, Katalonii, Niemiec, Holandii. Byli baloniarze, skydivingowcy i motoparalotniarze. Polacy byli najliczniejszą grupą lotniczą. Czy były specjalne przygotowania do wyjazdu? Selekcja osób? Podejrzewam, że nie każdy zainteresowany takim wyjazdem mógł go zrealizować. Wyselekcjonowano pilotów z dużym doświadczeniem. Do Iraku polecieli operatorzy filmowi, piloci tandemowi, instruktorzy. Minimum czterech członków kadry narodowej w motoparalotniarstwie. Nie bez przyczyny zaproponowano udział Polakom. Jesteśmy niekwestionowaną potęgą zawodniczą w tej dziedzinie sportu. W 2013 roku na MŚ we Francji nasi piloci zdobyli przecież wszystkie złote medale, jakie były do zdobycia. Polscy piloci najlepsi na świecie zatem sprzęt też musi być najlepszy? I tutaj jest kolejny sukces. Nasza rodzi-

to czytaj

3

poruszać się po tamtejszych terenach. Ku naszemu zaskoczeniu - miejscowa społeczność jest bardzo życzliwa. Ani razu nie spotkaliśmy się z agresją ze strony ludności irackiej. Czy były jakieś przeszkody w organizacji lub w trakcie pobytu w Iraku? Bardzo wiele… zaczęło się od odmowy lądowania irackiego samolotu transportowego w Kopenhadze, który miał nas zabrać do Iraku. Cztery dni postoju w Danii i w efekcie zafundowano nam lot ,,rejsówką’’ na Bliski Wschód z transportem trzech zamiast dziesięciu motoparalotni, bez balonów. Do Iraku nasz sprzęt dotarł z dziesięciodniowym opóźnieniem. Kolejna trudna część przedsięwzięcia to ochrona tak licznej grupy, niezdyscyplinowanych ,,odlotowych turystów’’. Ochrona rządowa SWAT, liczne patrole i tajne służby dołożyły wszelkich starań, by nasz pobyt był bezpieczny. I był. Jak długo tam byliście? W Iraku byliśmy dwa tygodnie. Wykonaliśmy kilkadziesiąt lotów i nagraliśmy sporo bardzo dobrego materiału. Efekty zobaczymy za miesiąc po zakończeniu produkcji filmu. Odwiedziliśmy Nadżaf, Karbalę i Babilon, gdzie mieści się, m.in. pałac Saddama Husajna. Co prawda totalnie zniszczony po zgładzeniu dyktatora, ale położony w przeuroczej scenerii Eufratu i Babilonu. Czy ma Pan w planach następne wyprawy? Przelot na motoparalotniach ,,Europą na przełaj" od koła podbiegunowego w Finlandii do Fago w Portugalii. Będzie to międzynarodowa ekspedycja z udziałem pilotów z różnych krajów europejskich. Planowana jest na czerwiec 2015. Grupa Falco odbędzie tę wyprawę we współudziale z ,,EC Extreme’’ - firmą która sprawdziła się już w trudnych warunkach. Jest również propozycja podobnego wyjazdu do Iranu i Hondurasu. Jesteśmy otwarci na propozycje państw zainteresowanych taką formą promocji swoich regionów, bo przecież tylko raz się żyje!

Toruńscy paralotniarze nad Babilonem latali jako pierwsi.
ma firma z Bydgoszczy jest największym producentem zawodniczych skrzydeł motoparalotniowych na świecie. ,,Dudek Paragliders’’ to potentat zaopatrujący 70% światowego rynku zawodniczego. Polska stanowi także zagłębie produkcji silników paralotniowych. Firma ,,EC Extreme’’ z Gdyni była również współorganizatorem wyjazdu do Iraku. Organizatorzy wyprawy mieli swój cel. Jaki? Najważniejszym była promocja Iraku jako miejsca posiadającego potencjał gospodarczy i turystyczny. Jest to jeszcze niestabilny kraj, ale spragniony normalności. Będąc

Fot. GRUPA FALCO

odpowiedzialnymi za swoje relacje, przytaczamy sytuacje niebezpieczne, ale nie demonizujemy obrazu Iraku. Dla milionów osób Irak to miejsce totalnej wojny i bomb odpalanych przez fanatyków śmierci. Oczywiście, to są fakty z życia w tym kraju, ale zachowując odpowiednie środki ostrożności, można w miarę bezpiecznie

Apator Toruń - siła motorów?
Na palcach jednej ręki można policzyć toruńskie kluby, które liczą się w krajowych
rozgrywkach. Brak pieniędzy Romana Karkosika płynących w kierunku żużla, może odebrać kibicom ostatni sztandar
przypadku Elany Toruń. Zespół desperacko walczy o utrzymanie w III lidze kujawsko-pomorsko-wielkopolskiej. Piłkarze grywają w coraz mniejszych miejscowościach i bez trudu można sobie wyobrazić, że spadną do jeszcze niższej klasy rozgrywkowej. Pozostaje zespół koszykarek, które rywalizują z powodzeniem w najwyższej klasie rozgrywkowej. W meczach o brązowy medal przeciwnikiem torunianek jest Artego Bydgoszcz. Ostateczny wynik rywalizacji o trzecie miejsce w kraju poznamy 22 lub 26 kwietnia. Koszykówka nie jest jednak najpopularniejszym sportem w Polsce. Infrastruktura sportowa w Toruniu się rozbudowuje. Na ukończeniu jest hala przy ul. Bema. Już w sierpniu ma się w niej zmierzyć reprezentacja polskich koszykarzy w pojedynku z Niemcami. Miasto rywalizowało będzie również o organizację imprez lekkoatletycznych. Trudno wyobrazić sobie również Grand Prix na żużlu bez zawodów w grodzie Kopernika. Problem dla fanów sportu jest jednak inny. Każdy marzy bowiem, żeby w weekend wybrać się na spotkanie swojego zespołu i zedrzeć gardło. Trzeba mieć jednak komu kibicować. Inaczej dłubie się słonecznik na meczu "okręgówki" niż Ekstraklasy - nawet polskiej. Bez pieniędzy, może nie wystarczyć Apatorowi i jego kibicom "siły motorów". Chociaż prawdziwi fani, wierni są zawsze.

4

to czytaj

Tylko Toruń

www.tylkotorun.pl

Piątek 18 kwietnia 2014 r.

TOMASZ WIĘCŁAWSKI

Z

amiast Elana dorównywać Unibaxowi, może klub żużlowy podzielić losy zespołu piłkarskiego. Dzisiejszy sport medalami, pucharami i ogromnymi pieniędzmi stoi. Te z Torunia uciekają, więc trudno spodziewać się zwycięstw. Dwustutysięczne miasto bez zespołu, który walczy o złoty medal mistrzostw Polski? Już od przyszłego roku taki scenariusz może okazać się faktem. Miasto nie ma wybitnych olimpijczyków, z którymi mogliby identyfikować się kibice. Na co dzień, zresztą, sporty olimpijskie nie cieszą się najwyższą popularnością. Kibic potrzebuje cotygodniowej dawki adrenaliny. Flaga na plecy, szalik na szyję i wędruje na stadion czy halę. Są miłośnicy sportu, którzy pozostają z klubami na dobre i na złe. Na mecze okręgówki nie przyjdzie jednak kilkadziesiąt tysięcy widzów. - Decyzja o swego rodzaju izolacji, odseparowania się od polskiego żużla była dla mnie bardzo ciężka - zadeklarował 1 kwietnia Roman Karkosik, główny sponsor "toruńskich aniołów". - Z tym pięknym sportem jestem przecież związany od lat. Z pewnością jego kibicem będę zawsze. Uzna-

Chociaż od otwarcia Motoareny minęło już kilka lat, obiekt wygląda jakby wciąż był otoczony rusztowaniami budowlanymi.
łem jednak, że nie powinienem dłużej funkcjonować wewnątrz systemu absurdalnych zasad, które spółka Żużlowa Ekstraliga narzuca klubom występującym w najsilniejszej żużlowej lidze świata. Nie był to prima aprilisowy żart. O decyzji biznesmana mówiło się w środowisku od dawna. W tym sezonie pieniędzy toruńskiej drużyny nie zabraknie. Od 2015 roku musi ona jednak szukać innego inwestora. Pomimo popularności speedwaya nad Wisłą, może być trudno zbudować zespół o tak wysokim budżecie, jak dotychczas. Czy Motoarena, najnowocześniejszy obiekt żużlowy na świecie, którego budowa pochłonęła 96 milionów złotych, będzie świeciła pustkami? - Wycofanie się sponsora nie oznacza problemu niedostatecznego wykorzystania Motoareny, która nie jest wyłącznie obiektem żużlowym - mówi Jarosław Więckowski, dyrektor Wydziału Sportu i Turystyki Urzędu Miasta Torunia. - Jest ona również wykorzystywana na organizację innych wydarzeń. Na Motoarenie odbywają się i nadal będą organizowane koncerty estradowe, imprezy motorowe, kolarskie (Merida Mazovia MTB - już po raz czwarty), maratony i półmaratony czy zawody szkolne (wyścigi kolarskie). Ponadto wycofanie się sponsora nie oznacza wycofania się toruńskiego klubu z rozgrywek żużlowych. W środowisku jednak powszechnie wiadomo, że zbudowanie drużyny gwiazd, mającej walczyć o najwyższe laury bez pieniędzy Romana Karkosika, będzie zadaniem arcytrudnym. O tym, jak środki finansowe determinują los klubu, przekonała się kilka lat temu Nesta Toruń. Ekstraklasowy zespół, który w latach 90-tych bił się o mistrzostwo kraju, teraz błąka się po I lidze. Na Tor-Torze

Fot. ADAM ZAKRZEWSKI

trudno znaleźć kibiców, którzy wierzyliby w odbudowę pozycji tej dyscypliny w mieście. - Żeby myśleć o powrocie do Ekstraligi, najpierw musimy uporać się ze spłatą długów, które powstały w przeszłości - mówi Bogdan Rozwadowskim, prezes KS Toruń HSA - Nesta Toruń. - Obecnego sponsora, ani miasta, nie stać na utrzymanie klubu hokejowego w najwyższej klasie rozgrywkowej. Jest w Toruniu i regionie sporo firm, które mogłyby się zaangażować we wspieranie lokalnego sportu, ale tego nie robią. Tym bardziej trzeba doceniać i podziękować tym firmom, które mimo kryzysu finansowego pozostały przy sportowcach, bo bez nich nie byłoby w mieście żadnej dyscypliny. Prezes hokejowej drużyny doskonale wie, jak trudno szuka się nowych, stabilnych inwestorów. Na powtórzenie sukcesu rywala zza miedzy, Zawiszy Bydgoszcz, nie ma co liczyć w

t.wieclawski@tylkotorun.pl

Tylko Toruń

www.tylkotorun.pl

Piątek 18 kwietnia 2014 r.

Gorzej już być nie może?
Rzekę uratuje cały system zapór, czy czeka ją całkowita degradacja?
ŁUKASZ PIECYK

to czytaj

5

Po ponad 40 latach sprawa budowy drugiej tamy na Wiśle wraca ze zdwojoną siłą.
sywniejsze powodzie, straty i ofiary. Do tego chyba nie możemy jednak dopuścić. Jeśli na inwestycję zgodzą się władze centralne, to wiele wskazuje na to, że tama ostatecznie znajdzie swoje miejsce w Siarzewie w pobliżu Ciechocinka. Entuzjazmu Urzędu Marszałkowskiego nie podziela jednak prof. Marek Grześ z Katedry Hydrologii i Gospodarki Wodnej Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Twierdzi on, że nowa tama nie jest dobrym pomysłem. - Jedno nieszczęście w postaci stopnia wodnego we Włocławku nam wystarczy – mówi naukowiec. – W trakcie jego budowy popełniono wiele błędów, które mszczą się do dzisiaj. Co prawda koszt zwrócił się nam w ciągu pięciu lat, ale wystarczyła powódź w 1982, której skutki kosztowały nas równowartość tej inwestycji. Budowa kolejnej zapory w niczym nie zmniejszy ogromnego zagrożenia powodzią zatorową na zbiorniku włocławskim w rejonie Płocka. Lista zarzutów dla obecnej tamy jest bardzo długa. Kosztowała dwa razy więcej niż obliczyli to projektanci. Szczytowa praca elektrowni wodnej doprowadziła do erozji dna poniżej zapory, czyniąc kilkunastokilometrowy odcinek nieżeglownym. - Nieprawdą jest, że stopień wodny we Włocławku ma charakter przeciwpowodziowy – dodaje prof. Marek Grześ. – Obecna konstrukcja jest w stanie zmniejszyć przepływ wody w trakcie powodzi o 400 m3/s. Problem w tym, że Wisła w takim momencie może go mieć nawet rzędu 6000 m3/s. Tama w Siarzewie też nie wróży dobrze. W nowym zalewie będzie gromadził się lód spławiany na wiosnę z zalewu włocławskiego. Mogą powstawać groźne zatory. Starsi mieszkańcy wsi nadwiślańskich pamiętają tragiczną w swych skutkach powódź zatorową w 1982 roku. Według naukowca poniżej Siarzewa dojdzie do kolejnej erozji. - To reakcja łańcuchowa – dodaje prof. Marek Grześ. – Spowoduje to obniżenie dna w Wiśle, a w konsekwencji przesuszenie terenów Ciechocinka. Od tego już krok do osiadania organogenicznych gruntów (torfów) i katastrof budowlanych. Projekt „Siarzewo” stał się dla wielu „specjalistów” kartą przetargową w osiąganiu własnych, prywatnych celów. Może warto skorzystać z wiedzy i doświadczenia innych, zanim wyleje się tysiące metrów sześciennych betonu w korycie rzeki? W ostatnią sobotę kwietnia w miejscu potencjalnej budowy zwolennicy tamy zorganizują pokojową manifestację. Ostateczne decyzje podejmie Ministerstwo Środowiska. Nieoficjalnie jednak wiemy, że ustalenia zostaną zaskarżone przez ekologów do Brukseli.

U

rząd Marszałkowski coraz intensywniej pracuje nad projektem budowy tamy w okolicach Ciechocinka. Urzędnicy powołali nawet specjalny zespół, który będzie czuwał nad inwestycjami wodnymi. Część naukowców ma jednak poważne wątpliwości co do zapędów marszałka i opracowanej strategii rozwoju województwa. Podstawowym założeniem dokumentu jest budowa stopnia wodnego poniżej tamy we Włocławku. - Stopień wodny poniżej Włocławka jest impulsem rozpoczynającym wiele innych inwestycji na Wiśle – twierdzi Rafał Pietrucień, dyrektor departamentu planowania regionalnego w Urzędzie Marszałkowskim. – Naszym podstawowym zadaniem związanym z budową tego stopnia jest jednak przeciwdziałanie powodziom. Powódź w 2010 roku kosztowała bowiem prawie 12 mld złotych. Element bezpieczeństwa przeciwpowodziowego to jedna z wytycznych europejskich (Ramowej Dyrektywy Wodnej)

Rafał Pietrucień oraz Stanisław Wroński przekonują, że musimy być konsekwentni w kwestii budowy stopni wodnych na Wiśle. dopuszczająca ingerencję w system morfologiczny rzeki. Zalet według administracji jest jednak więcej. Urzędnicy wyliczają, m. in.: uruchomienie żeglugi, nawadnianie okolicznych pól (działanie przeciw stepowieniu Kujaw), przeprawa przez Wisłę i powrót do transportu wodnego. Urząd Marszałkowski w związku ze wzmożonymi pracami nad budową tamy powołał w ramach swoich struktur biuro pełnomocnika marszałka ds. rewitalizacji dróg wodnych.

Fot. ŁUKASZ PIECYK

Jajka w podwójnej skorupce
całym regionie próżno szukać bardziej nietypowej formy święcenia pokarmów wielkanocnych. Akcja "Święconka w kasku" jest coroczną tradycją, która urosła już do rangi legendarnej. Powód jest twardy i ratuje ludzkie życie, nie tylko własne, ale i bliźniego. 19 kwietnia o godzinie 12:00 w Przysieku koszyczki znów zostaną zastąpione kaskami po brzegi wypełnionymi wszystkim, co znajdzie się później na wielkanocnym stole ludzi z pasją. Rok temu podtoruńską siedzibę Caritas odwiedzili w liczbie trzycyfrowej. Jak będzie teraz, skoro Impresariat Sauron przewidział jeszcze więcej atrakcji? Tylko Robert "Sauron" Majewski mógł wpaść na pomysł, jak świętu niezwykłemu w polskiej kulturze nadać jeszcze świetniejszego wymiaru. Całość trwa zaledwie trochę ponad godzinę, ale rozmach, z jakim organizowana jest "Święconka w kasku", zadziwia. Kilkuletnia już historia wydarzenia uczyniła zeń dzień wyczekiwany przez wszystkich sympatyków pojazdów o napędzie tak różnorodnym, jak rozmaite są kaski ich właścicieli. Po Jezusie, dla którego zmartwychwstania zgromadzą się oni w Przysieku, to właśnie "skorupy" odegrają główną rolę w Wielkiej Sobocie. - Chcemy, aby dzień święcenia pokarmów wielkanocnych był celebrowany w szczególny sposób, przede wszystkim w gronie rodzinnym - wskazuje Robert "Sauron" Majewski z Impresariatu Sauron, jednego z podmiotów odpowiedzialnych za organizację "Święconki w kasku". - Co roku Przysiek odwiedza kilkuset miłośników motoryzacji. Mamy wtedy okazję wyrwać się z pędu codziennego życia, by spędzić razem kilka chwil na rozmowie i integracji. Siedziba Caritas zamienia się w pewnym sensie w festiwal pojazdów motorowych, choć nie tylko. Poza strażakami przyjeżdżającymi swoimi wozami z remizy, żandarmerią, wojskiem, obok którego pojawiają się też wozy

- Gorzej na Wiśle już być nie powinno – tłumaczy Stanisław Wroński, który kieruje nową komórką administracyjną. – Tama we Włocławku, projektowana do pracy w systemie kaskad, niestety została pozostawiona sama i stąd wszystkie jej problemy. Stworzymy cały system kaskadyzacji, począwszy od Wyszogrodu między Płockiem a Warszawą i na Tczewie pod Gdańskiem kończąc albo pozostawmy istniejącą tamę, zarzucając budowę siedmiu kolejnych stopni wodnych, narażając się na kolejne - coraz to inten-

l.piecyk@tylkotorun.pl

Święta Wielkanocne to czas, który każdy z nas pragnie przeżyć na swój sposób.

W

Miłośnicy motoryzacji z regionutoruńskiego mają unikalny i niepowtarzalny patent na przeżycie Wielkiej Soboty
pancerne, do Przysieka zjeżdżają się rzesze motocyklistów i rowerzystów. Wszyscy oni mają przecież najróżniejsze nakrycia głowy, kaski, które w dniu 19 kwietnia zastąpią koszyczki wielkanocne. Po poświęceniu pokarmów nastąpi poczęstunek i rozdanie upominków "od zająca", jednak znów nie tak typowych, jak mogłoby się wydawać. - Planujemy rozdać piłeczki z numerami przyporządkowanymi do prezentów wielkanocnych ufundowanych przez zaprzyjaźnione z nami firmy - opisuje Robert "Sauron" Majewski, były szef toruńskiego sztabu WOŚP, prywatnie zapalony motocyklista. Uczestnicy mogą się spodziewać m.in., nagród związanych z aktywnością ruchową, z których najpewniej chętnie skorzystają, by spalić kalorie nagromadzone przy świątecznych stołach. "Święconka w kasku" to wydarzenie pielęgnujące piękną tradycję święcenia pokarmów wielkanocnych jednak w zupełnie oryginalny sposób. Reguła mówi, że debiutujący w niej uczestnicy, po zakończeniu spotkania, już wiedzą, jak w następnym roku będą spędzać Wielką Sobotę. To wcale nie dziwi. Widok paruset święconek wypełniających kaski zamiast koszyczków musi zapadać w pamięci. (MT)

Sąd nad Kotłownią
Właściciel klubu „Kotłownia” oskarżył dwoje studentów o zniesławienie na łamach studenckiej

6

to czytaj

Tylko Toruń

www.tylkotorun.pl

Piątek 18 kwietnia 2014 r.

P

gazetki. Nie spodobało mu się ich dziennikarskie śledztwo, z którego wynikało, że w „Kotłowni” działo się bardzo źle

onad rok toczyła się przed sądem w Toruniu rozprawa Matryny Jankowskiej i Patryka Zarębowskiego, studentów dziennikarstwa na Wydziale Politologii i Studiów Międzynarodowych UMK. Właściciel studenckiego klubu „Kotłownia” oskarżył ich o zniesławienie. Miało do niego dojść na łamach studenckiej gazetki „Krzyk Uczelni” w grudniu 2012 roku. Sąd Rejonowy uniewinnił jednak oboje oskarżonych. Sprawa publikacji „Grzechy kotła” poruszyła środowisko toruńskich żaków. Studenci dziennikarstwa na łamach bezpłatnej gazetki opisali zaplecze funkcjonowania najpopularniejszego toruńskiego klubu studenckiego. Spotkali się z byłymi i obecnymi pracownikami klubu, rozmawiali też z właścicielem, także z gośćmi. Obraz, który się wyłonił, nie był idealny. - Okazało się, że serwowane tam jedzenie nierzadko było nieświeże, a o czystość nikt tam specjalnie nie dbał – mówi Martyna Jankowska. - Szczegóły bywały naprawdę szokujące. Spytaliśmy więc Sanepid o częstotliwość i charakter kontroli, które w Kotłowni były prowadzone. Ku naszemu zaskoczeniu

się na zapleczu klubu. I choć na nagraniu rozmowy takie słowa z ust Mirosława Drężka padły, ten jednak twierdził, że studenci narazili go z tego powodu na poważne straty finansowe. Nie potrafił ich jednak udokumentować. W akcie oskarżenia Mirosław Drężek pisał również o odpowiedzialności Martyny Jankowskiej i Patryka Zarębowskiego za anonimowe wpisy na forum internetowym. Twierdził, że za licznymi, niepochlebnymi wpisami na temat Kotłowni stoją wyłącznie oni, a nie studenci, których materiał w „Krzyku Uczelni” poruszył. Wyrok sądu nie jest prawomocny. Oskarżyciel zapowiedział apelację. *** Od redakcji: To chyba pierwsza taka sprawa w Toruniu. Klub studencki skarżył w sądzie tych, dzięki którym funkcjonuje. Gra toczyła się rzekomo o opinię Kotłowni. Tymczasem jaka ona jest - wie każdy, kto w Toruniu studiował. Zamykanie ust młodym ludziom nie wychodzi na dobre. Nikomu.

okazało się, że każda wizyta inspektorów Sanepidu jest zapowiadana ze stosownym wyprzedzeniem. Tak, aby wszystko można było sprzątnąć i wyczyścić. Przed sądem niektórzy rozmówcy młodych dziennikarzy wycofali się ze swoich słów. Ich wiarygodność została

jednak podważona. Oskarżeni dysponowali bowiem nagraniami rozmów. - Chwilami to była po prostu żenada – dodaje Martyna Jankowska. - Musieliśmy słuchać jak ludzie wypierają się w żywe oczy swoich słów twierdząc, że nigdy tak nie powiedzieli. W sumie było to przykre doświadczenie.

W artykule studentów poruszony został również wątek podejrzanego alkoholu, który serwowano w Kotłowni. Mirosław Drężek, właściciel klubu, przyznał w rozmowie z autorami tekstu, że sprzedaje wódkę „z czerwoną kartką”. Rozlewanie alkoholu do butelek po innych trunkach miało odbywać

Tylko Toruń

www.tylkotorun.pl

Piątek 18 kwietnia 2014 r.

reklama

7

Pałacowa książka kucharska
Legendarny królik Bony
Składniki: • 3 combry lub udka z królika (ok. 1 kg) • 1 cebula • 2 marchewki • 4 ząbki czosnku • 3/4 szklanki białego wina • 1,5 szklanki wywaru warzywnego • oliwa • kilka gałązek rozmarynu • pesto bazyliowe • ziele angielskie • liść laurowy • tymianek

K

awałki królika opłukać i przełożyć do miski. Warzywa obrać. Marchew pokroić w półplastry, seler w kostkę (1 cm), cebulę w piórka. Warzywa przełożyć do miski z królikiem, dodać czosnek zmiażdżony i pokrojony, listki rozmarynu, łyżeczkę pesto bazyliowego, oliwę, ziele angielskie, liść laurowy, tymianek. Wszystko posypać białym pieprzem i solą. Miskę przykryć folią spożywczą. Królika marynować przez noc. a patelni rozgrzać oliwę i włożyć na nią królika. Przesmażyć na złoty kolor, następnie dodać warzywa z marynaty, podlać winem i bulionem. Dusić do miękkości ok. 40 minut. Na końcu dodać śmietanę i natkę pietruszki. W razie potrzeby dosolić. Podawać z ziemniakami i marchewką paryską glazurowaną.

N

Smacznego!

Jeden z przepisów na królika dotyczy ślubu królowej Bony z Zygmuntem Starym. Ucztę weselną przygotowali włoscy kucharze, specjalnie na tę okazję sprowadzeni do Polski. Podano 25 potraw. Pierwszy raz w naszym kraju pojawił się w menu na stole polskim królik w sosie własnym. Szef kuchni Pałacu Romantycznego Krzysztof Kierski
Przepis na królika w sosie własnym znajduje się w wielkanocnym menu Pałacu Romantycznego.

Łatanie dziur nie miało sensu
Ulica Nieszawska była przez wiele lat zmorą kierowców. Droga, którą codziennie
pokonywały setki samochodów wyjeżdżających i wjeżdżających do miasta, straszyła, a nie zachęcała do podróży
Infrastruktura drogowa i kolejowa na lewym brzegu Wisły znacznie się poprawia. Trwa remont budynku dworca PKP Toruń Główny. - Ten obiekt wybudowano dokładnie 140 lat temu - mówił Michał Zaleski, prezydent Torunia, przekazując obiekt wykonawcy przebudowy. - Wiele pokoleń torunian i turystów widzi nasze miasto przez jego pryzmat. Czasu jest niewiele, bo niespełna dwa lata, ale wszelkie prace muszą być prowadzone tak, żeby zachował on swoją wartość historyczną. W ubiegłym tygodniu ruszyły również prace przy modernizacji ul. Rudackiej. Będzie ona przebudowana na odcinku prawie dwóch kilometrów od ulicy Dybowskiej do Otłoczyńskiej. - W ramach tej inwestycji powstanie nowa jezdnia, chodniki, droga rowerowa oraz przebudowana zostanie pętla autobusowa - mówi Agnieszka Kobus-Pęńsko. - Drogowcy ułożą również kanalizację deszczową. Do tej pory pękała ciągle nawierzchnia jezdni. Po remoncie ma się to zmienić. Pojawią się także nowe lampy i zostaną wykonane zjazdy do posesji. Remont pochłonie ponad 7,2 mln zł.

8

lewobrzeżni

Tylko Toruń

www.tylkotorun.pl

Piątek 18 kwietnia 2014 r.

TOMASZ WIĘCŁAWSKI

D

rogowcy pracowali kilkanaście miesięcy. Jezdnię musieli wykonać praktycznie od nowa. Jesienią 2012 roku, kiedy zapadały decyzje o remoncie ulicy, była na niej dziura na dziurze. Mieszkańcy wielokrotnie apelowali do władz miasta o zajęcie się tym problemem. Trasa jest o tyle ważna, że łączy miasto z gminą Wielka Nieszawka. Niedługo nastąpi formalne przekazanie inwestycji miastu. Prace na trzykilometrowym odcinku od placu Armii Krajowej do granicy Torunia praktycznie się zakończyły. Firma realizująca inwestycje prowadzi na tym terenie prace porządkowe. Miasto odbierze inwestycję 30 kwietnia. - Droga ta, od dłuższego czasu, jest praktycznie w pełni do dyspozycji kierowców mówi Agnieszka Kobus-Pęńsko, rzecznik prasowy Miejskiego Zarządu Dróg w Toruniu. - Droga, w ramach inwestycji realizowanej przez firmę Strabag, została zbudowana od podstaw. Zależało nam bardzo na tym, żeby poprawiło się na tym odcinku bezpie-

Trwają ostatnie prace przy ul. Nieszawskiej - umacnianie poboczy i rowów. Kiedyś straszyła swym wyglądem (zdj. z lewej), a teraz zmieniła swoje oblicze (zdj. z prawej).
czeństwo wszystkich uczestników ruchu drogowego. Ulica, wzdłuż której nie było chodnika, jest teraz znacznie bezpieczniejsza dla pieszych. Jest nie tylko chodnik, po którym mogą się oni poruszać, ale także ścieżka rowerowa. - Przy ulicy Nieszawskiej powstały również zatoki autobusowe i oświetlenie - mówi Agnieszka Kobus-Pęńsko. - Koszt remontu wynosi 8,5 miliona złotych. Blisko 4 miliony miasto otrzymało w ramach regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Kujawsko-Pomorskiego. Prace realizowane były na odcinku 3,1 kilometra. Kierowcy zauważają różnicę w komforcie jazdy po remoncie. - Przez pół roku denerwowałem się na ruch wahadłowy - mówi Janusz Pietrukaniec, mieszkaniec Torunia. - Warto jednak było się chwilę przemęczyć. Teraz mogę jeździć z wnukami na basen i nie muszę im nieustannie tłumaczyć, dlaczego tak trzęsie. Niejedno zawieszenie samochodu zepsuło się na tej trasie. Dobrze, że w końcu ktoś poszedł po rozum do głowy. Zadowoleni są również mieszkańcy powiatu toruńskiego. - W mieście muszę załatwiać często jakieś sprawy - mówi mieszkaniec Małej Nieszawki. - Odechciewało mi się zazwyczaj, jak

Fot. ADAM ZAKRZEWSKI

pomyślałem o podróży tą ulicą. Każdy, kto nią jeździ, wie, jak ona wyglądała. Widać również finał przebudowy leciwego wiaduktu na placu Armii Krajowej. Prace remontowe trwają w tym miejscu od września ubiegłego roku. Podobnie, jak przebudowę ulicy Nieszawskiej, realizuje je firma Skanska. - Zakończenie prac planowane jest na sierpień - mówi rzecznik MZD. - W tamach tej inwestycji zostanie przeprowadzona modernizacja pięciu torów. Po trzech z nich (o numerach 82,61 i 62) odbywa się ruch pociągów. Przebudowywane są obecnie te o numerach 81 i 110.

t.wieclawski@tylkotorun.pl

Tylko Toruń

www.tylkotorun.pl

Piątek 18 kwietnia 2014 r.

Parking rzeczy zagubionych
na odszkodowanie za uszkodzenia samochodu. Zdaniem mieszkańców wystarczy godzina, by pojazd został zdemolowany, a nawet ograbiony
kingu przy ul. Rydygiera. Przeciwdziałanie kradzieżom samochodów czy ich elementów należy do policji. Z naszych ustaleń wynika, że funkcjonariusze KMP w Toruniu patrolują ten rejon na każdej zmianie. Złodziejom jednak nie przeszkadza to w łamaniu prawa. Nic nie wskazuje na to, by problem mógł być wreszcie zażegnany. Jedną z przyczyn jest brak zgłoszeń o przestępstwach kierowanych do wymiaru sprawiedliwości. - Od początku marca zanotowaliśmy jedynie trzy zgłoszenia włamań do samochodów i kradzieży ich części popełnionych przy ul. Rydygiera - informuje st. sierż. Wojciech Chrostowski z zespołu prasowego KMP w Toruniu. - Statystyki nie wskazują, jakoby można było zaliczyć ten rejon do

blokowisko 9

Parking przy ulicy Rydygiera ma opinię idealnego do naciągnięcia ubezpieczyciela

F

MARCIN TOKARZ

akt, iż problematyczne miejsce postoju na Rubinkowie znajduje się tuż obok marketu i boiska, wcale nie oznacza, że korzystający z niego kierowcy mogą mu zaufać. Auta zaparkowane na parkingu przy ul. Rydygiera notorycznie padają ofiarą włamywaczy, są okradane z wyposażenia, jak i dewastowane. Do przestępstw dochodzi nawet w ciągu kilku minut od opuszczenia pojazdu. Bezsilni mieszkańcy osiedla apelują o założenie monitoringu, jednak Miejski Zarząd Dróg nie przewiduje w swoich planach takiej inwestycji. - Kuzyn z Warszawy zostawił tu swój samochód raptem na parę godzin. To wystarczyło, by te bandziory wybiły w nim szyby i wymontowały maskę - żali się Henryk mieszkający przy ulicy Rydygiera. - Gdybym nie zerknął na auto z okna, zorientowalibyśmy się pewnie dopiero na drugi dzień. Kto wie, czy wtedy nie zastalibyśmy auta bez siedzeń? Takie zdarzenia będą się powta-

szczególnie nękanego tego typu przestępstwami. Zaznaczam jednak, że poszkodowani jedynie informowali policję o zdarzeniach, rezygnując ze spisywania protokołu postępowania przez funkcjonariuszy. Bojaźń przed przykrymi konsekwencjami ze strony chuliganów bierze górę. Opowieści mieszkańców ul. Rydygiera wskazują, że ich samochody są okradane na "zamówienie". Giną koła, lusterka, elementy wyposażenia zarówno wewnętrznego jak i zewnętrznego, a nawet całe auta. Na osiedlu Rubinkowo parking zyskał opinię idealnego pod "ustawkę", czyli naciągnięcie ubezpieczyciela na odszkodowanie za zniszczenia.

m.tokarz@tylkotorun.pl

Przykład tego Fiata pokazuje, że na parkingu przy ul. Rydygiera spotkać można auta zmasakrowane nie tylko przez wandali, ale również te powypadkowe. rzać dopóki Spółdzielnia Mieszkaniowa Rubinkowo nie założy kamer monitorujących parking. To niejedna osoba, która zgłosiła nam zaistniały problem. Jednak okoliczni mieszkańcy kierują swe skargi pod niewłaściwy adres. Parking przy markecie Tesco znajdujący się naprzeciw boiska „Orlik” podlega jurysdykcji Miejskiego Zarządu Dróg. Zda-

Fot. ADAM ZAKRZEWSKI

niem tej instytucji problem nie jest na tyle poważny, by miasto nadwyrężało dla niego swój budżet. - Kradzieże zdarzają się praktycznie w całym Toruniu. Trudno, żebyśmy montowali monitoring na każdym parkingu w mieście - tłumaczy Agnieszka Kobus-Pęńsko, rzecznik prasowy MZD. - W swoich wydatkach nie przewidujemy zakładania kamer na par-

10 żyj zdrowo

Tylko Toruń

www.tylkotorun.pl

Piątek 18 kwietnia 2014 r.

Maj miesiącem dla zdrowia
Rok temu zdecydowałam, że pokonam swoje słabości - mówi Agata, studentka z Torunia.
- Rozpoczęłam od szybkiego marszu, później postanowiłam pobiec… i biegam do dziś. Pokonując kolejne kilometry, przezwyciężam siebie
li dla chętnych dni tematyczne, w których każdy może znaleźć coś dla siebie. - "Miesiąc dla Zdrowia" to dni podzielone hasłowo - dodaje Wirzchowska. - Rozpoczynamy tematem "Droga do zdrowia - zacznij od poniedziałku". Przechodzimy później do racjonalnego żywienia, środowego cholesterolu, otyłości i nadwagi, po czwartkowe "serce sportowe", czyli dzień bez papierosa. W piątek zadbamy o uwolnienie się od stresu. Weekend przebiegnie pod hasłem "Minuty między życiem a śmiercią" oraz "Zdrowie i sprawność dla każdego". Warto więc pomyśleć o własnym zdrowiu i wziąć udział w akcji, która popularyzuje zdrowy tryb życia i zachęca do aktywności fizycznej. Wiosną jazda na rowerze, bieganie czy spacer na pewno pozytywnie wpłynie na samopoczucie i kondycję naszego organizmu. Kampanię prozdrowotną „Miesiąc dla Zdrowia” prowadzi Towarzystwo Krzewienia Kultury Fizycznej, dofinansowuje ją, prócz Gminy Miasta Toruń, Ministerstwo Sportu i Turystyki. Udział we wszystkich oferowanych spotkaniach, zajęciach i konsultacjach jest bezpłatny.

MICHAŁ CIECHOWSKI

T

akich osób jak Agata jest wiele. To właśnie dzięki nim 29. toruńska kampania prozdrowotna nabiera rozpędu. Maj to miesiąc, w którym promowane będą zdrowy tryb życia, aktywny

wypoczynek i badania profilaktyczne. Każdemu dniu w tygodniu organizatorzy postanowili nadać inne motto. Tegoroczna kampania będzie przebiegać pod hasłem "Wybierz dla siebie dyscyplinę sportu, a my pomożemy Ci ją uprawiać". Pomysłodawcy mają nadzieję, że w tym roku mieszkańcy Torunia i okolic zechcą równie chętnie uczestniczyć w akcji jak w latach ubiegłych. - W maju zeszłego roku zorganizowaliśmy ponad 2 tysiące godzin bezpłatnych zajęć, podczas których mieszkańcy miasta

mogli aktywnie spędzić czas - mówi Renata Wirzchowska z TKKF Toruń. - Wszystko odbywało się pod okiem profesjonalnych instruktorów rekreacji oraz specjalistów w gabinetach odnowy biologicznej. Torunianie i okoliczni mieszkańcy skorzystali także z ponad 4,5 tys. godzin porad lekarskich. Promocja zdrowego trybu życia i aktywności fizycznej jest procesem pomagającym uczestnikom toruńskiej akcji zwiększyć kontrolę nad własnym zdrowiem. W poprzedniej jej edycji udział wzięło ok. 78 tys. osób. Jak co roku organizatorzy przygotowa-

Fot. Adam Zakrzewski

Tylko Toruń

www.tylkotorun.pl

Piątek 18 kwietnia 2014 r.

1%

11

Twój 1%,ich 100% marzeń
Do końca kwietnia każdy Polak złoży swoje roczne rozliczenie podatkowe. Warto więc
Fundacja Daj Szansę powstała ponad 20 lat temu. Celem było stworzenie warunków i kadry, aby rehabilitacja dzieci z uszkodzeniem mózgu mogła odbywać się w kraju, w Toruniu. Fundacja proponuje rodzicom i opiekunom program domowego usprawniania dziecka. Opiera się on na założeniu, iż to rodzice mogą być najlepszymi terapeutami własnego dziecka. W ofercie fundacji znajduje się również program Rodzinnych Pobytów Terapeutycznych skierowany do dzieci z dysfunkcją narządu ruchu, dzieci i młodzieży z upośledzeniem umysłowym, MPD, Zespołem Downa i opóźnieniem psychoruchowym. Fundacja Daj Szansę codziennie staje naprzeciwproblemom, z którymi borykają się jej podopieczni. Wolontariusze, wkładając całe swoje serce, starają dać dzieciom możliwość lepszego rozwoju. Dzisiaj Fundacja Daj Szansę jest znaną placówką w Toruniu, mającą w programie ponad 200 rodzin z całej Polski. Misją Fundacji Światło jest wszechstronne wspieranie osób chorych i niepełnosprawnych oraz ich najbliższych.

przeanalizować, jak rozdysponować przekazywane pieniądze, zanim całą sumę przejmie Skarb Państwa.
Prowadzone są działa w wielu zakresach, m.in., Akademia Walki z Rakiem, której podopieczni chorzy na nowotwory, objęci są pomocą psychologiczną i socjalną. W Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym Fundacji Światło, opieką są objęci pacjenci w śpiączce, Kaganek to fundusz stypendialny dla dzieci osieroconych. Fundacja ma wiele celów, jednym z wielu jest podejmowanie działań humanitarnych mających na celu optymalizację warunków opieki. Bardzo ważne są szkolenia i doskonalenie umiejętności personelu medycznego i administracyjnego w dziale opieki długoterminowej. Fundacja Światło pomaga rodzinom które opiekują się w domu osobami obłożnie chorymi lub niepełnosprawnymi oraz prowadzi rehabilitację dla osób wybudzonych ze śpiączki. Fundacja pomaga mierzyć się z przeciwnościami losu, pomaga znosić ból i zrozumieć sens tego co zaproponował nam los, a to wszystko dzięki wolontariuszom i serdecznym ludziom którzy przekazują swój 1%.

12

męska końcówka

Tylko Toruń

PARTNER DODATKU

Piątek 18 kwietnia 2014 r.

Bagaż(niki) miłych doświadczeń
Trudno spędzić udaną majówkę ze świadomością, że nasz rower lub kajak roztrzaskał

B

się gdzieś podczas podróży na autostradzie. Ten mroczny scenariusz jednak wcale nie musi się ziścić...
względem pokonywanej szosy. Dla oszczędności czasu podpowiadam także EuroClassic G6 - flagowy chwyt firmy Thule. Pasuje do większości haków i rowerów, a jego ładowność wynosi do 60 kg. Wyposażony w ledowe lampy nadąża za obecnymi trendami w motoryzacji. Każdy rower jest trzymany regulowanym i sztywnym ramieniem oraz paskami. Uczynnym kuzynem tradycyjnego bagażnika na hak jest wieszak. Zapewne domyślacie się, że w tym rozwiązaniu jednoślady wiszą umocowane za ramę. Pasażer w postaci roweru typu damka wymaga jednak domontowania poprzeczki, na której zostanie zawieszony. - Taki bagażnik łatwo się składa i zajmuje niewiele miejsca po zdjęciu z auta, ale umocowany na nim rower jest jedynie umiarkowanie stabilny - przyznaje Dorota Oryl. - Jednoślady mogą obijać się o siebie. Zasłonięta jest tablica rejestracyjna i większość modeli nie ma możliwości odchylania. Niedogodności te rekompensuje jednak przystępna cena. Polecam HangOn - odchylany bagażnik na hak, zdolny pomieścić 4 rowery. Posiada on solidne mocowanie z certyfikatem ISO. Jest płaski po złożeniu i przygotowany do montażu dodatkowej tablicy oświetleniowej. Tym sposobem dobrnęliśmy do trzeciej opcji, czyli bagażnika mocowanego na klapie auta. Rozwiązanie to najwięcej superlatyw ukaże, gdy naszemu samochodowi brak haka lub najzwyczajniej parametr jego wysokości nie odpowiada gabarytom, jakimi obnażyła nas natura. Jednak - tak jak w poprzednich przypadkach - również bagażnik montowany na klapie posiada parę „rys”. Trudno wyobrazić sobie jego montaż na samochodzie z nadwoziem typu sedan. Tak czy inaczej bez względu na kształt tyłu pojazdu powinniśmy zwrócić szczególną uwagę na to, czy wszystkie pasy są odpowiednio napięte. Bagażniki tego typu są stosunkowo tanie, a załadunek rowerów jest o wiele prostszy niż w opcji montażu na dachu. Niemniej wymagają zakupu dodatkowych akcesoriów jak, np. adapter do rowerów typu damka czy w przypadku, gdy rowery zasłaniają światła, dodatkowej tablicy świetlnej. Tylko nieliczne modele wyposażone są w szyny pozwalające umieścić rowery stabilnie na kołach, a sama konstrukcja nie zasłania lamp. Jednak ma to swoją cenę... - Musimy pamiętać, iż rowery umieszczone poprzecznie względem samochodu będą wystawać poza linię nadwozia, poszerzając w ten sposób całe auto - informuje Dorota Oryl. - Ma to szczególne znaczenie przy wyprzedzaniu innych uczestników ruchu. W tym wypadku najwłaściwszym wyborem byłby zakup RaceWay, bagażnika na tylną klapę zdolnego udźwignąć 3 rowery. To najmocniejszy, najbezpieczniejszy i najłatwiejszy w obsłudze model. Odpowiednio uformowane gumowe podkładki gwarantują pewne mocowanie do pojazdu i chronią przed zarysowaniami. Wysokiej jakości gniazda z technologią tłumienia nierówności drogi (RDT) utrzymują rower w uchwycie. Jednak świat nie kręci się tylko wokół rowerzystów. Wodniacy także znajdą bagażniki dla siebie. W zależności od tego, jaki posiadamy bagażnik dachowy i jak szerokie są nasze kajaki, możemy przewieźć nawet 4 sztuki. Transportując zaś deski surfingowe, należy położyć na belkach podkładki z gąbki lub specjalny uchwyt, który zabezpieczy sprzęt przed przesunięciem. - W zasadzie każdą deskę można przewieźć na dachu prawie każdego samochodu, ale źle przymocowana może stanowić zagrożenie także dla innych uczestników ruchu tłumaczy Dorota Oryl. - Silny wiatr, deszcz mogą zaburzyć stabilność oraz płynną jazdę auta. Nie można rozwijać zbyt dużych prędkości i wykonywać gwałtownych manewrów. Najmniej problemów, a najwięcej korzyści powinien dostarczyć Taurus White Water - kompaktowy i łatwy w użyciu uchwyt do przewozu kajaka. Montowany na bagażniku bazowym, dzięki szerokim obejmom pasuje również do belek aluminiowych bez dodatkowych adapterów. Na pewno znajdą się tacy, którzy do wyboru bagażnika specjalistycznego podejdą z lekceważeniem. Specjalnie dla nich warto podkreślić jedną rzecz - te urządzenia nie są „idiotoodporne”. Marcin Tokarz

agażnik musi pasować do samochodu, a ładunek do bagażnika. To zamknięte koło, a zarazem zasada, dzięki której nie będziemy zmuszeni do opłakiwania strat materialnych ani demograficznych... Źle dopasowany albo niewłaściwie zamontowany może stanowić niebezpieczeństwo, spaść z auta, zostać skradziony lub uszkodzony. Ta problematyka nie dotyka wyłącznie tych przystosowanych do przewożenia jednośladów. Choć sprzęt pływacki to zupełnie inna bajka, wymaga równie przemyślanych działań. Przecież nikt nie chce, by "latające" deski windsurfingowe czy rowery wpłynęły na statystykę wypadków drogowych... Oferta bagażników samochodowych pasujących do większości modeli jest szeroka jak uśmiech Jima Carreya, dlatego na początek dobrze byś wiedział o trzech zasadniczych grupach, na które się dzielą. Wyróżniamy uchwyty zamontowane na dachu, na haku holowniczym oraz na klapie auta. Rozwiązania takie są proste, bezpieczne i stylowe. O ile bajońska kwota żądana za waciki nie wpływa na ich jakość, o tyle w przypadku bagażników wyższa cena zapewni im długowieczność profesora Bartoszewskiego. - Jeśli twój rower jest ciężki, wybierz bagażnik bardziej stabilny, mocniejszy - radzi Dorota Oryl, Kierownik Działu Akcesoriów w Arpol Motor Comapny. - Uchwyty w cenie 30-40 zł wyginają się w rękach. Ich konstrukcja jest prosta, a montaż to droga przez mękę. Pamiętajmy, że postawienie ciężkiego roweru na dachu samochodu nie jest takie proste, choć Polak potrafi... Różnorodność bagażników pozwala na dobranie ich do własnych potrzeb oraz cech fizycznych samochodu. Jak wszystko na tym świecie, każdy rodzaj ma swoje wady i zalety. Bagażnik dachowy zrobi z aerodynamiką auta to, co Tyson z większością swoich rywali. Ponadto drastycznie zwiększy szansę na zdemolowanie futryny garażu. Minusem jest również trudność przy montażu rowerów na dachu. Karłowatość lub nawet naturalna mizerność nie będą temu sprzyjały, a trochę

wstyd wozić ze sobą drabinę... Niejeden też robaczek postanowi zakończyć swój żywot właśnie na kierownicy czy siodełku naszego roweru... Drugą, jaśniejszą stroną medalu jest ładowność bagażników dachowych, co bynajmniej nie oznacza, że wytrzyma on ciężar słonia. Przy tym dostęp do bagażnika wewnętrznego będzie bardzo łatwy, a rowery nie zasłaniają nam świateł, z dala od drogi dłużej utrzymają czystość i są mniej narażone na uszkodzenia. - Radzimy, aby wybierać modele droższe, zapewniające stabilność, ponieważ posłużą nam przez wiele sezonów - wskazuje Dorota Oryl. - Wśród ułatwień oferowanych przez modele wyższej klasy znajdziemy montaż belek za pomocą szybkozamykaczy lub wyrafinowanych mechanizmów, zabezpieczenie ładunku kluczykiem czy też łatwe mocowanie rowerów o najbardziej nietypowych ramach. W tym miejscu na uwagę zasługuje model Thule ProRide. Aluminiowy, komfortowy bagażnik przewiezie rowery o wadze do 20 kg. Pokrętło regulacji i zamykania uchwytu umieszczone jest wygodnie na poziomie auta. Posiada też możliwość montażu po obu

jego stronach. Zamki zabezpieczają rower w uchwycie, a uchwyt na bagażniku bazowym. Jednoślady bazujące na ramach z włókna szklanego czy też aluminiowe "szosówki" najbezpieczniej przewozić bez przedniego koła, przypięte za widelec. Przy takim rozwiązaniu tylne koło przytrzymywane paskiem stoi w rynience uchwytu. Tutaj kłania się Thule OutRide - lekka, aluminiowa konstrukcja z zatrzaskowym mechanizmem mocowania widełek wszelkich typów, zamkiem zabezpieczającym rower i uchwytem na belkach. Co zrobić, gdy wiatr urywa głowę, a nasz samochód dachem dosięga do czoła koszykarzy? Z pomocą przychodzi bagażnik na hak. W przeciwieństwie do tych dachowych z nim problem oporu powietrza przestaje istnieć. Świetnie sprawdza się na długich dystansach, a i nie przyprawi nas o ból ramion podczas załadunku rowerów. W przypadku nieco droższych wersji wyposażonych w funkcję odchylania konstrukcji będziemy mieli swobodny dostęp do standardowego bagażnika samochodowego. Poza tym znika kłopot z wjazdem do garażu. Montaż zajmuje kilka minut, które przydadzą się podczas mycia naszych rowerów z racji ich bliskości

Tylko Toruń

PARTNER DODATKU

Piątek 18 kwietnia 2014 r.

damska głębia

13

Światło, które pomoże cukrzykom
Leczenie farmakologiczne nie jest jedynym sposobem na walkę z chorobą.
Światłoterapia ma udowodnioną klinicznie skuteczność tego, że pomaga w zmaganiach z cukrzycą

E

nergia fal świetlnych naturalnie wytwarzanych przez słońce, umożliwia rozkwit roślin. Układ optyczny Systemu Terapii Światłem BIOPTRON emituje szczególny jego rodzaj, który wykorzystuje właściwości światła słonecznego, pozbawionego szkodliwych cech promieniowania ultrafioletowego. Zasadą współczesnej terapii cukrzycy jest leczenie wszystkich zaburzeń towarzyszących chorobie, a nie tylko kontrola gospodarki węglowodanowej. Dążenie do normalizacji masy ciała, zwiększenie aktywności fizycznej, właściwa dieta, leczenie częstych w cukrzycy zaburzeń lipidowych, nadciśnienia tętniczego i innych chorób układu krążenia oraz utrzymywanie glikemii w przedziale wartości możliwie najbardziej zbliżonym do niecukrzycowych, zmniejsza ryzyko rozwoju powikłań choroby. Częstym zjawiskiem przy cukrzycy jest pogorszenie krążenia obwodowego, które jest spowodowane nieprawidłowym metabolizmem glukozy u cukrzyka. Często objawem takiego stanu są problemy ze stopami - stopa cukrzycowa, którą leczy się trudno w przypadku uszkodzenia skóry i powstania rany owrzodzeniowej. Choroba ta powoduje zmiany w zakresie tkanek miękkich, kości i skóry. Kilkadziesiąt lat temu nie było innej możliwości i taką zakażoną, wręcz gnijącą, niefunkcjonującą stopę musiano amputować. Do tej pory w Polsce ponad połowa przypadków stopy cukrzycowej kończy się amputacją. Jest to nie tylko osobista tragedia chorego i najbliższej rodziny, ale poważny problem społeczny, ponieważ dalsze leczenie chorego jest kosztowne. Udokumentowane badania i obserwa-

Często naświetlania wykorzystywane są w celach profilaktycznych.
cje kliniczne przeprowadzane w Polsce i na świecie, potwierdzają skuteczność stosowania światła spolaryzowanego w leczeniu stopy cukrzycowej. Światło lampy BIOPTRON wnika w tkankę pozbawioną naturalnej ochrony, jaką stanowi skóra, prawie dziesięciokrotnie głębiej niż w tkankę zdrową. Światło przyspiesza znacznie proces ziarninowania, czyli gojenia się rany, poprzez stymulowanie mechanizmów fizjologicznych odpowiedzialnych za jej gojenie. Poprawia mikrokrążenie na całym zmienionym martwiczo obszarze, umożliwia rewitalizację skóry i tkanki podskórnej. Działa przeciwbólowo i chroni też

przed zakażeniami bakteryjnymi. Również bardzo istotne jest to, że zabiegi kontynuowane nadal po zagojeniu się ran, zapobiegają nawrotom choroby. Rozwiązaniem problemu jest leczenie fizykalne, bezpieczne i skuteczne, które bardzo często trwale rozwiązuje problem występo-

Fot. ADAM ZAKRZEWSKI

wania stopy cukrzycowej i pomaga w walce z cukrzycą. Jej skutecznym leczeniem jest metoda korzystania z lampy BIOPTRON światłoterapia od Zepter International. Ważne jest to, że nie ma przeciwwskazań do jej stosowania. Ani lekarze, ani rehabilitanci nie potwierdzili tego, by lampa BIOPTORN komukolwiek zaszkodziła. - Cukrzycy cierpią także na złe samopoczucie, często depresję i obniżenie nastroju nasilające się jesienią i zimą - mówi Janina Ulaszewska-Zielińska. - BIOPTRON skutecznie pomaga w walce z tymi dolegliwościami, poprawia samopoczucie zwiększając poziom serotoniny i endorfin u cukrzyków. Wystarczy zastosować zabieg naświetlania raz dziennie. Z każdym rokiem pojawiają się nowe wskazania do stosowania światła aparatów BIOPTRON. Są tak szerokie, że można je uznać za sprzęt, który powinien się znaleźć w wyposażeniu każdego współczesnego domu. Terapia pomaga pozbyć się bólu o różnym natężeniu i może być stosowana nie tylko przez dorosłych, ale i dzieci. Wykazano, że zarówno podczerwień, jak i światło widzialne, wywołują pozytywne zmiany na poziomie komórkowym. Światło to posiada właściwości biostymulujące, stanowiące efekt synergii działania różnych mechanizmów, czego efektem są m.in. poprawa mikrokrążenia, wzmocnienie systemu odpornościowego, stymulacja procesów regenerujących cały organizm. Jeśli zmagasz się z cukrzycą, nie zwlekaj, to pomoc w leczeniu choroby idealna dla ciebie.

Smaczne i zdrowe koktajle
Z nadprogramowymi kilogramami należy walczyć jednocześnie na wielu frontach.

C

Zadanie to znacznie ułatwiają różne suplementy diety wspomagające efekty klasycznych ćwiczeń.
twością, ale już pierwsze efekty potwierdzą, że było warto! Sama dieta, choć bardzo istotna, nie zawsze wystarcza by nasza waga zaczęła spadać. Aby zdrowo schudnąć i utrzymać wymarzoną sylwetkę należy dostarczać organizmowi zestaw dobrze zbilansowanych produktów z każdej grupy żywieniowej. Dlatego tak ważna jest odpowiednia suplementacja podczas diety! I tu naprzeciw Waszym potrzebom wychodzi Akademia Naturalnej Utraty Wagi wraz ze swoim rewelacyjnymi produktami Natural Balance! Pierwsze z proponowanych przez nas produktów, które w naturalny sposób wspomogą Twoją walkę z nadprogramowymi kilogramami są Zupy Natural Balance. Formuła tych zup została opracowana przez szwedzkich naukowców światowej sławy. Zupy te są przygotowywane z całkowicie naturalnych składników – szparagów, pomidorów, bazylii. Nie zawierają żadnych substancji konserwujących, słodzików czy sztucznych barwników. Wiele osób sięga po Zupy Natural Balance ponieważ chce schudnąć, a następnie kontynuuje ich spożywania, aby utrzymać upragnioną wagę. Zupy te zapewniają optymalne odżywienie przy minimalnej liczbie kalorii, jako niskoglikemiczna przekąska stabilizują poziom cukru we krwi, co w rezultacie zmniejsza ochotę na słodycze, zapobiega napadom nagłego łaknienia oraz obsesyjnemu myśleniu o jedzeniu. Jednym z naszych topowych suplementów są Batony Natural Balance. Są one wysoko proteinową przekąską o wysokiej zawartości błonnika, wyprodukowaną w 100% z naturalnych składników. W ich skład wchodzi mieszanka różnych źródeł błonnika oraz ziaren. Batony Natural Balance są dostępne w dwóch pysznych smakach: czekoladowym oraz owoców leśnych. Słodka propozycja dla tych, którzy nie potrafią odmówić sobie czegoś słodkiego, ale jednocześnie dbają o zdrowie i pragną zgrabnej sylwetki. Dzięki niskiemu indeksowy glikemicznemu nasze Batony Natural Balance utrzymują długotrwałe uczucie sytości, a także dostarczają do organizmu zastrzyk energii. Koktajle Natural Balance są kolejnym

zy podjęłaś już wyzwanie Akademii Naturalnej Utraty Wagi? Jeśli nie, najwyższy czas to zrobić! Jeśli chcesz wyglądać oszałamiająco, a ponadto czuć się doskonale w swym ciele i witać każdy dzień z doskonałym samopoczuciem, przyłącz się do nas! Akademia Naturalnej Utraty Wagi pomoże Tobie zacząć, a także poprowadzi przez cały etap odchudzania. Pod okiem specjalistów ds. żywienia oraz naszych konsultantek dowiesz się jak zdrowo się odżywiać, poznasz radość płynącą z aktywności fizycznej i co najważniejsze, uzyskasz profesjonalne wsparcie w postaci naturalnej suplementacji! Pamiętaj, że droga do naturalnej utraty wagi nie zawsze przychodzi z ła-

produktem godnym polecenia. Jest to rewelacyjny suplement diety, który zawiera optymalną kompozycję naturalnych składników dla bezpiecznego i efektywnego odżywiania. Jest bogaty w białko, kwasy Omega 3 i 6, węglowodany i błonnik. Pomaga utrzymać stabilny poziom cukrów we krwi i zaspokaja głód. Koktajle Natural Balance są tak zbilansowane, że zapewniają odpowiednią dawkę substancji odżywczych, bez których nasz organizm nie może obejść się w ciągu dnia. Odpowiednio stosowane znacznie wpływają na nasz metabolizm, wspomagając odchudzanie. Zapraszamy! Biuro regionalne Oriflame Toruń, ul. Kościuszki 41/47, tel. 603097163 i 535568704

14

kultura

Tylko Toruń

www.tylkotorun.pl

Piątek 18 kwietnia 2014 r.

Koktajl wstrząśnięty, niezmieszany
PLEXi to dialog naturalnych barw instrumentów z brzmieniami elektronicznymi.
Mapa dźwięków nie ma dla nich granic
śmieje się. - Nie chcemy grać dla wszystkich, bo to oznacza, że dla nikogo. Nie pozwalamy na to, by przypinali nam etykiety. Chcemy używać takich środków wyrazu, na jakie w danej chwili mamy ochotę. Anita Dąbrowska prowadzi zespoły wokalne, uczy emisji głosu i jest jurorem konkursów wokalnych. Pracę z młodymi wokalistami realizuje także podczas warsztatów i w ramach autorskiego projektu "Muzyka we mnie gra". Podobnie jak koledzy z zespołu, nie pozwala się zaszufladkować i wsadzić w gotowy uniform. Co kilka miesięcy programy typu talent show wypuszczają na rynek muzyczny dziesiątki wokalistów. Na palcach jednej ręki można policzyć, którzy z nich mają coś ważnego do powiedzenia. Piękna baśń o szybkiej karierze pęka jak bańka mydlana, gdy okazuje się, że narzucony przez wytwórnie uniform jest już na artystę zbyt ciasny. - Można stawiać na zarabianie góry pieniędzy i "komerchę", ale to nie jest nasz pomysł na życie - mówią członkowie PLEXi. - Mamy nadzieję, że trafimy z naszym przekazem do tych słuchaczy, dla których warstwa tekstowa ma duże znaczenie. Chcemy bawić się muzyką, czerpać z niej radość i szukać niekonwencjonalnych rozwiązań. Zderzamy się jednak ze ścianą, którą stawiają wytwórnie płytowe, producenci i management. Jeśli raz zrezygnujemy z tego co dla nas ważne, później już nigdy nie wyegzekwujemy swojego zdania. Dlatego nie tracimy nadziei. Muzyka jest tajemną matematyką, której elementy sięgają nieskończoności. Od niej piękniejsza jest chyba tylko cisza. Zespół PLEXi wie o tym doskonale, dlatego ich twórcza wędrówka wciąż trwa.

ALEKSANDRA RADZIKOWSKA

G

rają wszystko, co powstaje w ich wyobraźni. Nie boją się flirtować zarówno z ciężkimi brzmieniami, jak i subtelnymi motywami dźwiękowymi. Eksperymenty przeprowadzają w każdej przestrzeni muzycznej i nierzadko wychodzi z nich mieszanka wybuchowa. Spotkali się nieprzypadkowo, choć mają inne osobowości, historie i talenty. Śpiewają o tym, co ważne i nieulotne, a ich muzyka jest dobrym powodem do tego, by zatrzymać się na chwilę w codziennym biegu, by zostać na dłużej… Niemal zawsze, gdy historia spotyka się z nowoczesnością, powstaje z tego wielosmakowe połączenie. Mateusz Kurek, Anita Dąbrowska i Bartosz Norkowski ze swoich osobowości i talentów tworzą koktajl, który pije się ze smakiem. Ich serca biją w rytm bitów, a dusze już chyba na zawsze zostały zamknięte w muzycznej czasoprzestrzeni. Nawet powody, dla których nazwa ich formacji muzycznej to PLEXi, są dla nich inne. Bartosz Size Norkowski ceni niekonwencjonalne granie na perkusji i połączenia muzyki klubowej z elementami jazzu. Ukończył podstawową szkołę muzyczną w klasie fortepianu i średnią w klasie perkusji. Nie jest skazany jedynie na bluesa. Jego przestrzenie to także funk, pop i muzyka alternatywna. - Brałem udział w solowym projekcie perkusisty zespołu Republika, Sławka Ciesielskiego - mówi. - Aktualnie występuję w wersji LiveAct na imprezach klubowych w całej Polsce i spełniam się muzycznie, grając w zespole PLEXi.

Członkowie zespołu PLEXi wiedzą, że słowa mają moc sprawczą.
Bogatą przeszłość artystyczną ma także Mateusz Kurek. Grywał z takimi muzykami, jak: Bogdan Hołownia, Jose Torres, Adam Sztaba, Jan Freicher czy Piotr Olszewski. Nie może zapomnieć o kubańskich rytmach i poczuciu wolności. Skończył Akademię Muzyczną im. Karola Szymanowskiego w Katowicach na Wydziale Jazzu. Doskonale wie, że córa wszystkich muz nie jest językiem zrozumiałym dla każdego. Jak mawiał Romain Rolland – „konieczny jest łuk słowa, by strzała dźwięku mogła wniknąć do wszystkich serc”. - Chcę robić po prostu swoje i tworzyć muzykę w przestrzeni 7.1 surround - mówi Q-reX. - Mam na koncie autorskie płyty instrumentalne, m.in.: "Fleeting Island", "Dźwięki Duszy" i "Podmurna 1/3". Dziś zamieniam gitarę na instrument, którym jest moja wyobraźnia ukształtowana przez doświadczenie. Zapraszam do współpracy pana "brak ograniczeń" i panią "zwisa mi opinia". Najbardziej pragnie współgrać ze sobą.

Fot. KAROLINA BÓ BA

- Chcę wydobyć wszystko, co we mnie gra - dodaje. - To nie pozwala mi spokojnie spać, jeśli jest niewypowiedziane. Słowom brzmienia nadaje Anita Dąbrowska – wokalistka, pedagog i trener emisji głosu, absolwentka, m.in. Poznańskiego Studium Piosenkarskiego, laureatka "Szansy na sukces", która dziś pisze własne teksty i nagrywa płyty z Q-reX-em. Śpiewa, kiedy chce, co chce i jak chce. Głos ma przyjemnie brudny, lecz w swej ciężkości subtelny. - Taka ze mnie sceniczna dzikuska -

a.radzikowska@tylkotorun.pl

ZAPOWIEDZI

Od Nowa

Dwór Artusa

Lizard King

Cinema City

HRP Pamela

ART PROG FESTIVAL
kiedy: 27 kwietnia, godz. 19 cena: od 80 złotych

Koncert Pauliny Przybysz
kiedy: 30 kwietnia, godz. 19.30 cena: od 25 złotych

OX + EXILE

kiedy: 24 kwietnia, godz. 19 cena: 7 zł

Ladies Night

kiedy: 24 kwietnia cena: 22 złote

Kevin Seconds
kiedy: 28 kwietnia cena: wolne

S

BB w legendarnym składzie! Józef Skrzek, Apostolis Anthimos i Jerzy Piotrowski, który od 1993 roku mieszka na stałe w Kanadzie, znów razem. Po 20 latach przerwy będzie to jedyna szansa, aby usłyszeć SBB w tym najsłynniejszym, oryginalnym składzie. W programie znajdą się największe klasyki z repertuaru SBB, łącznie z wykonywanym ostatni raz pod koniec 1979 roku „Ze słowem biegnę do ciebie”. SBB porusza się w różnorakich stylach muzycznych, m. in. blues rock, jazz-rock czy wreszcie rock progresywny. Jako support zagra grupa: Art Of Illusion.

W

kwietniu po raz kolejny do Dworu Artusa zawita Wino-Granie. Akcja społeczno-

ściowa, która ma za zadanie propagować kulturę picia wina, dostarczać pretekstów do spotkań z bliskimi oraz wzbogacać wiedzę na temat win. A to wszystko podczas „muzycznej podróży” po winnicach całego świata i inspiracją płynącą ze siesty zarówno w kontekście muzycznym, jak i aktywnego odprężenia. W Dworze Artusa nie tylko będzie można skosztować doskonałych win (w tym miesiącu rejonem świata, z którego kosztować będziemy wina zostało Chile), ale także posłuchać w akustycznym wydaniu niezwykłej wokalistki - Pauliny Przybysz.

K

oncert toruńskich zespołów OX (noise metal) & EXILE (groove metal). Ten drugi po dziesięciu latach, na

początku 2013 roku reaktywował się. Od początku tego roku finalizują prace nad nowym singlem w studio Happy Light, który ma ukazać się w maju 2014 roku. Słychać wpływy takich kapel jak Soulfly, Korn, Meshuggah, Unearth, SOAD i Metallica. OX istnieje już tak długo, że najstarsi ludzie w Toruniu nie pamiętają, kiedy powstał. Muzyka za to ma zadanie masować mózg chemicznymi dźwiękami samplera i łomotem z gitar. Mózg słuchacza ma być tak rozmasowany żeby chodził na wysokich obrotach. Przesłanie jest jedno: Podatki i Śmierć są nieuniknione i trzeba się na nie przygotować.

N

a kolejne spotkanie LADIES NIGHT zapraszamy Was już 24 kwietnia o godzinie 19:30! Cze-

ka na Was przedpremierowy pokaz filmu: „Inna kobieta”. Carly Whitten (Cameron Diaz), nowojorska prawniczka ma ścisłe zasady, dotyczące związków. Gdy poznaje Marka Kinga (Nikolaj Coster-Waldau), szybko się w nim zakochuje. Pewnego dnia postanawia zrobić mu niespodziankę i jedzie do jego domu w Connecticut. Drzwi otwiera... żona Marka, Kate (Leslie Mann). Jest zszokowana tym, że mąż ją zdradza, a Carly jest wściekła, że dała się oszukać. Kobiety zaprzyjaźniają się i postanawiają zemścić się na Marku. Pomaga im Amber (Kate Upton) - kolejna kochanka mężczyzny. Wspólne przygotowywanie planu działania zbliża kobiety...

W

poniedziałek 28 kwietnia 2014 w Hard Rock Pubie Pamela wystąpi ikona amerykańskiej sceny niezależnej KEVIN SECONDS supportowany przez angielską wokalistkę reprezentującą nowe pokolenie punk rocka z wysp - Louise Distras. Mimo, że oba występy są akustyczne, wieczór zapowiada się energetycznie. Kevin Seconds jako założyciel legendarnej grupy 7 SECONDS kojarzony jest głównie ze sceną hardcore punk. Od 1989 roku występuje jak i wydaje płyty również solowo. W Hard Rock Pubie Pamela można będzie zestawić ze sobą oba jego oblicza, oraz poznać materiał z debiutanckiego krążka Louise Distras noszącego tytuł „DREAMS FROM THE FACTORY FLOOR”. Zapowiada się więc koncert pełen muzyki z pod znaku punk, rocka alternatywnego, folku oraz indie rocka. Koncert stratuje o godzinie 19-tej, wstęp jest wolny.

oprac. materiały prasowe

Tylko Toruń

www.tylkotorun.pl

Piątek 18 kwietnia 2014 r.

sport

15

W domu pachniało wielkanocnymi potrawami
Kontuzja kolana pozwoli mu po raz pierwszy od dawna spędzić święta
w Polsce. O ulubionych potrawach wielkanocnych, rodzinnej atmosferze i planach na przyszłość, z Jakubem Błaszczykowskim, kapitanem reprezentacji Polski w piłce nożnej, zawodnikiem Borussii Dortmund rozmawia Łukasz Wesołowski, redaktor portalu kubabłaszczykowski.pl
Wielkimi krokami zbliża się Wielkanoc. Czy w tym roku, ze względu na rehabilitację, uda ci się spędzić święta w Polsce, w rodzinnej miejscowości? Od kiedy przyjechałem do Dortmundu, a mój pobyt tutaj trwa już siedem lat, pierwszy raz będę miał taką możliwość. Przyznam szczerze, że nawet nie wiem, jak to smakuje i ogromnie się z tego powodu cieszę. Myślę, że nie ma nic lepszego niż poczuć świąteczną atmosferę w rodzinnym domu. Święta Wielkiej Nocy to niewątpliwie magiczny i wyjątkowy czas. Powiedz, co najbardziej w nich lubisz? Czy są to pyszne polskie potrawy, towarzysząca atmosfera, a może fascynuje cię coś zupełnie innego? Dla mnie najważniejsze w tym wszystkim jest to, że chociaż przez kilka dni mogę być tylko i wyłącznie dla rodziny. Lubię chwile, kiedy możemy wspólnie usiąść i porozmawiać, nigdzie się nie śpieszyć, a co najważniejsze, choć na moment zapomnieć o wszystkich obowiązkach. Przyznaj się, masz szczególną słabość do jakiejś polskiej potrawy wielkanocnej? Raczej nie. Powiem szczerze, że na jajka jestem uczulony. Badania wykazały, że mój organizm niechętnie je toleruje, a więc to odpada (śmiech). Nie mam jakiejś szczególnej potrawy i chętnie skosztuję każdej. Oczywiście, w rozsądnych ilościach. Muszę jednak przyznać, że podczas mojej przerwy w grze mogę sobie pozwolić na odrobinę więcej. W sezonie organizm ma większe ubytki energetyczne. Bardzo często mecze rozgrywane są co trzy dni i na spożywane kalorie trzeba bardziej uważać. Najważniejsze jednak, że nie mam problemu z wagą i nie tyję. Wszystko jest więc w porządku. Jak wspomniałeś, od ponad siedmiu lat mieszkasz w Niemczech, gdzie kontynuujesz karierę piłkarską. Podczas swojego pobytu w Dortmundzie na pewno zaobserwowałeś zachowania ludzi podczas świątecznej gorączki. Czy przygotowania i samo świętowanie Wielkanocy znacznie różni się od tego w Po Wydaje mi się, że tak. Nie da się ukryć, że w Polsce przywiązujemy do tego bardzo dużą wagę. Tutaj wygląda to trochę inaczej. Przygotowania przebiegają bardzo spokojnie, a na stołach nie ma tak wielkiego wyboru potraw i brakuje całej tej atmosfery. Pamiętam, kiedy byłem młodym chłopakiem, już kilka dni wcześniej w powietrzu czuło się zbliżające święta, a w domu pachniało potrawami. W Niemczech tego nie ma, wszystko jest bardziej stonowane. Święta w domu i co dalej? Jakie są twoje plany na najbliższe tygodnie? Podczas Wielkanocy będę miał zaledwie cztery dni wolnego. Później powrót do Dortmundu i dalszy ciąg rehabilitacji. Przede mną nadal sporo pracy i treningów. Może to dziwnie zabrzmi, ale dzięki kontuzji masz więcej czasu dla rodziny. Czy planujesz wkrótce odpoczynek z najbliższymi? trzy miesiące. Na jakim etapie rehabilitacji jesteś? Dziś wszystko zmierza w dobrym kierunku, nie ma żadnych komplikacji i to jest najważniejsze. Bardzo możliwe, że już niedługo będę powoli i systematycznie wchodził w trening biegowy. Oczywiście, nie jest to dla mnie przyjemny czas. Spędzam kilka godzin dziennie na siłowni, a chłopaki trenują na boisku. Wychodzę jednak z założenia, że zawsze trzeba szukać pozytywów. Dzięki temu mogę popracować nad innymi partiami mięśni, staram się z tego korzystać i myśleć pozytywnie. A jak czujesz się w roli kibica? Wielokrotnie podkreślałeś, że nie lubisz oglądać meczów z tej perspektywy… Chyba dla większości sportowców, jest to najgorsze. W domu, przed telewizorem, łatwiej opanować emocje. Kiedy jestem na stadionie i czuję atmosferę meczu, jest to zdecydowanie trudniejsze. Ze względu na mój charakter kosztuje mnie to wiele nerwów. Najgorsza w tym wszystkim jest chyba bezradność. Chciałbym pomóc kolegom na boisku, a mogę jedynie wspierać ich mentalnie.
* Portal www.kubabłaszczykowski.pl Jest oficjalną stroną sportą zawodnika

widziane z motorówki

O

Jaja jeszcze przed święconką

d lat toczy się dyskusja, jak należy nagradzać za pracę, także tę

D wa tygo-

dnie temu wróciłem z urlopu i teraz już nie mam takiej

możliwości. Skupiam się wyłącznie na treningach. Od pamiętnego spotkania z Augsburgiem, w którym doznałeś kontuzji kolana, minęły już prawie

w sporcie. Niektórzy rodem z czasów „komuny” wyznają zasadę, że najlepsza jest pensja , czyli „czy się stoi, czy się leży, 1000 zł się należy”. Ci nowocześni, twierdzą (wbrew fiskusowi), że zawodnik to firma, a „kasa leży na torze, trzeba ją tylko podnieść” ( choć po cichu słono płacą za podpis pod kontraktem). Niedawno swój model pokazało Miasto, dając przeciętniakom stypendia większe niż pensja Prezydenta Torunia. Wypadałoby zatem ocenić te systemy spoglądając na wyniki, bo one są w sporcie obiektywne. No i masz babo placek. Pod koniec marca awans przegrały z Ostrowcem siatkarki, choć po walce i dopiero w finale i za to szacun. W sobotę na pierwszej przeszkodzie w Lublinie padli cukrowani koszykarze, zaś w niedzielę śmigusowe lanie w Gdańsku dostał żużlowy dream-team. Tak więc patrząc na to od strony forsy, wszystkie systemy finansowania zawiodły. Może więc to nie jest tak, że forma sportowa jest mizerna, ale zwyczajnie zabrakło motywacji do sukcesów? A gdybyśmy przyjęli taki wariant: płacimy co miesiąc pewną część – „na życie”, a większą część kasy dajemy dopiero za osiągnięcie celu: wygranej, awansu, czy medalu, tak jak na całym świecie. Może wtedy sportowego zęba, charakteru i woli zwycięstwa byłoby więcej? A tak… mamy „jaja” jak malowane i to jeszcze przed świętami.

Maciej Karczewski Sędzia międzynarodowy FISA