You are on page 1of 32

ME

CZYZNA
Z TATUAZ

EM
Zarojosfruj si na sfronio
www.vocuto.com.pl
jako odbiorca naszogo nowsloffora,
a bdziosz ofrzymywal informacjo o nowosciach, znizkach
i spocjalnych promocjach przygofowanych dla naszych Klionfow.
Mozosz oczokiwac znizok o wysokosci nawof
do 2050% oryginalnoj cony dofalicznoj.
Reformacja_krotka_historia_145-205_2.indd 2 2013-07-05 13:26:41
www.varsovia.biz
ME

CZYZNA
Z TATUAZ

EM
Jack Sharp
Zarojosfruj si na sfronio
www.vocuto.com.pl
jako odbiorca naszogo nowsloffora,
a bdziosz ofrzymywal informacjo o nowosciach, znizkach
i spocjalnych promocjach przygofowanych dla naszych Klionfow.
Mozosz oczokiwac znizok o wysokosci nawof
do 2050% oryginalnoj cony dofalicznoj.
Reformacja_krotka_historia_145-205_2.indd 2 2013-07-05 13:26:41
Redakcja:
Elbieta Mamczarz
Korekta:
Ewa Micyk
Redakcja techniczna:
Anna Szelg
Projekt okadki:
Amadeusz Targoski
Ilustracje na okadce:
daboost Fotolia.com; NaDi Fotolia.com; dinostock Fotolia.com;
Burlingham Fotolia.com; Freesurf Fotolia.com; Vladimir Wrangel
Fotolia.com; misterelements Fotolia.com; Giuseppe Porzani Fotolia.com;
Burlingham Fotolia.com; spaxiax Fotolia.com
Copyright 2014 by Wydawnictwo VARSOVIA
Wszelkie prawa zastrzeone.
Ksika, ani adna jej cz, nie moe by przedrukowywana ani w jakikolwiek
inny sposb reprodukowana czy powielana mechanicznie, fotooptycznie,
zapisywana elektronicznie lub magnetycznie, ani odczytywana w rodkach
publicznego przekazu bez pisemnej zgody wydawcy.
W sprawie zezwole naley zwraca si do:
Wydawnictwo VARSOVIA
e-mail: biuro@varsovia.biz
www.varsovia.biz
ISBN 978-83-61463-11-5
5
Wstp
Ocean gronie atakowa strome klifowe nabrzee Cabo da Roca
1
.
Wysokie fale zdzik furi uderzay wpas ska, jakby miay nadziej
je sforsowa i wedrze si w gb ldu. Te jednak nie ustpoway,
wytrwale dajc odpr Atlantykowi. Silny wiatr szala po nabrzeu,
nie oszczdzajc rosncych tu nielicznych, bolenie powyginanych
drzew. Szarpa nimi we wszystkie strony. Niektre trzeszczay, ale
nie poddaway si sile ywiou.
Nawet tak paskudna pogoda nie zniechcaa turystw. Licz-
nymi gromadkami wysypywali si jak kolorowe groszki z autoka-
rw i przy akompaniamencie pstrykajcych migawek aparatw
fotografcznych tumnie zmierzali w kierunku wysmukej latarni
morskiej, najdalej na zachd wysunitej budowli ldowej Europy.
1
Cabo da Roca przyldek pooony na Pwyspie Iberyjskim na terenie Portugalii,
stanowicy najdalej na zachd wysunity punkt ldu staego Europy (przyp. red.).
7
Rozdzia 1
Kiedy turyci wpamici fotografcznych aparatw zapisywali swoje
wizerunki na tle latarni lub pamitkowej tablicy, od jednej z grup
oddzieli si mczyzna ubrany wszary pikowany skafander. Wal-
czc zwiatrem, ztrudem podszed do urwiska. Stan na jego kra-
wdzi i co rusz poprawiajc rk spadajcy mu z gowy kaptur,
wydawa si obserwowa horyzont.
Cholera, ale zimno! zakl jeden z turystw, wysiadajc
zautokaru.
By to mody mczyzna opoudniowej urodzie, zgstymi, kr-
conymi, czarnymi wosami, ciemnymi oczami, delikatnie uwydat-
nionymi komi policzkowymi, znieduym, ale wyrazistym nosem.
Tu za nim podaa moda, fligranowa kobieta. Miaa adn,
szczup twarz, wskie ramiona i rozoyste biodra. Obydwoje
ubrani byli wrnokolorowe pikowane skafandry.
Chod, Jacqueline! krzykn kobiecie do ucha. Tu
podobno jest wspaniae klifowe nabrzee. Jeli to prawda, bd
wietne fotki.
Oddzielili si od grupy i objuczeni sprztem fotografcznym
podyli wstron stromo opadajcego brzegu. Zatrzymali si nie-
opodal samotnego mczyzny wpatrzonego whoryzont. Na chwil
przerwa obserwacj i spojrza w ich kierunku. Chyba si do nich
umiechn. Francuzi ustawili statywy, co przy tej pogodzie wcale
nie byo proste. Signli do toreb po aparaty iobiektywy.
Gdy modzi pasjonaci fotografi walczyli zwichur, na parking
zajecha potny, byszczcy chromem motocykl. Silnik umilk.
Motocyklista powoli zsiad z maszyny, zdj kask, pooy go na
siodeku. To by wysoki, dobrze zbudowany mczyzna w red-
nim wieku. Ubrany w kurtk przypominajc krojem wojskowe
8
mundury polowe, w skrzane obcise spodnie i wysokie skrzane
buty, wyglda jak skrzyowanie harleyowca zkomandosem. Prze-
czesa doni dugie ciemne wosy spywajce mu na ramiona ispr-
ystym krokiem ruszy ku latarni. Uwany obserwator dostrzegby,
e przybysz czujnie przyglda si ludziom. Wygldao na to, e
wypatruje kogo w tumie. Jego spojrzenie lustrowao ich powoli,
a wpewnym momencie zatrzymao si na stojcym nad urwiskiem
mczynie. Na tym samym, ktry wczeniej przyjanie spoglda
na Francuzw. Motocyklista natychmiast zmieni kierunek marszu
iskierowa si wjego stron. Wszed midzy turystw. Roztrca ich
brutalnie, wywoujc gniewne spojrzenia. Ale on na to nie zwaa.
Ca swoj postur igronym wygldem przyznawa sobie prawo do
takiego, anie innego sposobu zachowania. Nawet na moment nie
spuszcza spojrzenia zmczyzny, ku ktremu zmierza, ijak czog
przedziera si w jego stron. Ludzie zatrzymywali si i obserwo-
wali go ze zdziwieniem pomieszanym ze strachem. Budzi niepokj.
Jacqueline iPaul przerwali rozkadanie fotografcznego sprztu
i tak jak pozostali z lkiem w oczach patrzyli na motocyklist.
Zatrzyma si raptownie tu przed samotnym mczyzn ichwyci
go za klapy kurtki. Musia by bardzo silny, bo unis swoj ofar
do gry jak pirko. Krzycza, ale wycie wiatru i huk rozbijajcych
si o skay fal Atlantyku skutecznie go zaguszyy. Obydwaj gwa-
townie gestykulowali. Nagle na oczach kilkudziesiciu osupiaych
wiadkw mczyzna w wojskowym ubraniu zepchn samotnego
turyst ze skay. Spojrza w d urwiska, jakby si upewnia, czy
zrobi to naleycie, czy na pewno go zabi. Odwrci si i ruszy
wstron parkingu.
Paul, omijajc go wielkim ukiem, podbieg do krawdzi zbocza,
cho przeczuwa, e strcony z tak wysokiego klifu czowiek nie
mia adnych szans. Gronie huczce morze iposzarpane skay te
nie napaway nadziej.
Zabjca z obojtn twarz zmierza w stron wystraszonych
grupek. Wmilczeniu rozstpoway si przed nim popiesznie. Nikt
nie prbowa go zatrzyma, nikt nie chcia kopotw.
Nie niepokojony wsiad na motocykl, uruchomi go, zaoy
kask izrykiem silnika odjecha.
9
Na nabrzeu zawrzao. Gwar zaguszy nawet pomruki oceanu.
Turyci zapomnieli o latarni, o przyldku, o tym, po co tu przyje-
chali. Przeywali to, czego byli przed chwil wiadkami. Jedni apali
za telefony, inni zbili si wgromadk przy latarni izszokowani roz-
prawiali bezadnie.
Paul pocign Jacqueline za rk wkierunku urwiska.
Zobacz! krzykn jej do ucha. Tam pod ska co ley.
Chyba torba!
Podeszli bliej. Faktycznie. Moe metr od miejsca, w ktrym
wczeniej staa ofara motocyklisty, lea brzowy plecak. Rozej-
rzeli si. Wok byo pusto. Nikt na nich nie patrzy. Paul schyli si,
podnis znalezisko i szybkim krokiem ruszy ciek, zmierzajc
do pobliskich krzeww. Kobieta podbiega do niego. Przytrzymaa
go za rami.
Co ty robisz?!
Chc do niego zajrze.
Zwariowae? To sprawa policji!
Jestem dziennikarzem, wic to imoja sprawa.
Paul! Jestemy na urlopie. Zapomniae?
Tylko zajrz. Spojrza na ni bagalnie.
Zawahaa si.
Dobra. Ale zaraz odniesiesz plecak na miejsce.
Jasne zgodzi si ochoczo. Pilnuj, czy nikt si nie zblia.
Przykucn za najbliszym krzaczkiem, plecak pooy na ziemi.
Sprawnie rozpi klamry isign rk do rodka. Chwil pogrzeba.
Wyczuwa pod rk jedynie ubrania, ale wpewnym momencie do
trafa na co kanciastego. Tak, to wygldao na portfel. Wycign
go. Wrku trzyma czarny skrzany portfel. Odpi zatrzask, roz-
chyli przegrdki. Zauway w nich paszport i kilka innych doku-
mentw. Znalezisko natychmiast znikno pod jego kurtk. Nie
umkno to czujnemu wzrokowi Jacqueline.
Co ty robisz? Bya wzburzona.
Umiechn si ipooy palec na ustach. Cisn plecak wkrzaki
ipocign j za rk wkierunku latarni.
Dlaczego zabrae portfel? krzykna, prbujc si wyrwa.
Przybliy usta do jej ucha. To moe by ciekawy temat.
10
Paul, jestemy na urlopie. Daj spokj, oddaj ten portfel
nie ustpowaa.
Sprawdz tylko, co jest w rodku. Potem tu wrcimy i go
podrzucimy obieca.
Jacqueline nie wygldaa na przekonan. Zbyt dobrze go znaa,
eby wto uwierzy.
Nie szukaj kopotw prosia. To byo morderstwo. Nie
pracujesz wdziale kryminalnym
Ale zawsze marzyem, eby tam wanie pracowa.
Patrzya na niego kpico. Chcesz sawy? Nie wystarcza ci
spokojna praca?
Nic nie rozumiesz! podnis gos. Ona nawet nie prbuje go
zrozumie. Zaczynam ju gni od rodka wtej gazecie. Zera mnie
nuda. Jeszcze kilka lat iskocz jak Leonardo. On te si tam dusi.
Leonardo mia raka i dlatego si zabi powiedziaa
spokojnie.
Nie przyj tego do wiadomoci.
Nie tylko dlatego Ale to zupenie inna sprawa kon-
tynuowa. Mam swoj szans ichc j wykorzysta. Moe ju
nigdy nie bd mia okazji wyrwa si ztego podrzdnego pimi-
da. Jeli trafem na co sensacyjnego, poprawi si nam obojgu.
Ito bardzo.
Przytulia si do niego impulsywnie.
Boj si, Paul. Boj si o ciebie, o nas. Odpu. Odnie ten
przeklty portfel ispadajmy std!
Mczyzna zwrci si do niej twarz. Chwyci j mocno za
ramiona. Jego twarz wyraaa niem prob.
Jacqueline, bagam. Widocznie tak musiao by. To przezna-
czenie. Wygralimy t wycieczk. Wto miejsce przekonywa.
Przecie do tej pory nigdy niczego nie wygralimy. Nawet ksiki na
loterii fantowej.
Przeklty konkurs! krzykna.
Wyrwaa si z jego obj i energicznym krokiem ruszya
wstron autokaru.
Paul wrci po plecaki isprzt fotografczny. Po kilku minutach,
sapic zwysiku, dotar na parking. Zobaczy, e policja rozpocza
11
ju wstpne czynnoci. Dwch funkcjonariuszy rozgldao si po
autokarach ico spisywao, inni wanie szli na skraj urwiska. Kiedy
mijali Paula, przygldali mu si wnikliwie. Zmiesza si. To byo nie-
mdre. Przecie nikt poza Jacqueline nie wiedzia, e przywaszczy
sobie portfel ofary.
ona staa wgrupie uczestnikw wycieczki. Od razu j zauwa-
y. Nikt nie mia tak jaskrawej kurtki jak ona. Podszed do niej.
Chod. cisn j za rami. Wracajmy do autokaru.
Zwrcia twarz w jego stron. W oczach miaa zy. Odci-
gna go na bok, troch dalej od grupy, tak aby nikt nie sysza ich
rozmowy.
Paul, zostaw t spraw poprosia. Wyrzu ten portfel.
Czuj, e bd kopoty. Ja to wiem Jak do tej pory, intuicja nigdy
mnie jeszcze nie zawioda.
Mczyzna wiedzia swoje. Ju podj decyzj iprzeczucia jego
ony nie zdoaj skoni go do jej zmiany. Nie zrezygnuje. Niejeden
dziennikarz cae ycie czeka na ten jeden jedyny temat. Do dzi ba
si, e i on doczy do tych nieudacznikw, beznadziejnie marz-
cych oczym nadzwyczajnym. Szczcie si do niego umiechno
ipo raz drugi moe si nie umiechn.
Nie mog. To dla mnie wielka szansa stara si jej
wytumaczy.
Szansa? Szansa na co? Na utrat ycia? zawoaa, zerka-
jc na samochody i na krccych si przy nich policjantw. To
tylko jakie mafjne rozgrywki. Bagam ci!
Paul si nie odezwa. Obj j ipoprowadzi do autokaru. Pora
bya najwysza, bo wszyscy pozostali uczestnicy wycieczki zajli ju
swoje miejsca. Wsiedli jako ostatni.
Zasycza pneumatyczny siownik, drzwi si zamkny. Pojazd
ruszy, wyjecha z parkingu i wsk, krt drog skierowa si
wstron Lizbony.
Drodzy pastwo usyszeli z gonikw gos pilota.
Wieczorem policja bdzie chciaa pastwa przesucha. Spotkaj si
zpastwem whotelu. Jeli kto zpastwa zauway co, co mogo
mie zwizek z tym wypadkiem, prosz o tym opowiedzie funk-
cjonariuszom. Organy cigania bd wdziczne za wszelk pomoc.
12
Wypadek? Jaki wypadek? Paul rozemia si wduchu. By pod-
ekscytowany. Rzuci onie wymowne spojrzenie.

Sebastian Babel? Co to za nazwisko? Paul trzyma w rku znale-


ziony w portfelu francuski paszport i uwanie go przeglda. Nie
byo wnim duo wpisw. Dane waciciela, kilka niewyranych pie-
cztek ico najwaniejsze, zdjcie. Zfotografi zerka na niego szpa-
kowaty czterdziestolatek. Tak, to ten sam, ktry zosta zepchnity
zklifu. Tak mu si wkadym razie zdawao, bo zpowodu kaptura
od skafandra nie widzia dobrze jego twarzy. Wpaszporcie nie byo
adresu, jedynie miejsce wydania dokumentu. Pary.
Rodak mrukn pod nosem.
Odoy dokument izajrza do innych przegrdek portfela. Ztru-
dem wycign szar plastykowan kart ze zdjciem. To byo prawo
jazdy. Zadresem. Rue Chopin 345, mieszkania 12, Pary. Winnej prze-
grdce znalaz jeszcze zwitek banknotw, trzysta pidziesit euro,
iwizytwk. Przyjrza si jej uwanie. Zaraz, zaraz Zna to centrum.
ydowskie Centrum Dokumentacji Historycznej Okresu Holocaustu
wWiedniu. Skojarzy je znazwiskiem Szymon Wiesenthal
2
. Dziwne.
Tylko ta wizytwka inic wicej. Moe ten mczyzna tam pracowa?
Kilka lat temu pisa artyku o tej instytucji. Pamita, e zatrudniaj
tam tylko ydw. Ale czowiek na zdjciu nie wyglda na wyznawc
religii Mojeszowej, aizbrodniarzem hitlerowskim te nie mg by.
By za mody. Dlaczego zgin? Moe te by dziennikarzem?
No ico? Znalaze co ciekawego? Jacqueline bojaliwie
zerkna mu przez rami.
Ciekawo najwyraniej braa wniej gr nad obawami.
Nic. Na razie nic mrukn.
Stara si zebra myli. Znale jakie rozsdne wytumaczenie,
zbudowa hipotez. Uwanie oglda portfel. Szuka innych ladw,
2
Szymon Wiesenthal (19082005) ydowski pisarz idziaacz, zzawodu architekt;
w czasie drugiej wojny wiatowej wiziony w obozach niemieckich (19411945). Po
wojnie utworzy i kierowa nim ydowskie Centrum Dokumentacji Historycznej
Okresu Holocaustu (obecnie mieszczce si wWiedniu). Przyczyni si do postawienia
przed sdem wielu zbrodniarzy hitlerowskich (przyp. red.).
czego, co mogoby mu ju dzi pomc wustaleniu, kim by Seba-
stian Babel.
ona zauwaya jego bezradn min.
I co teraz, Sherlocku? W jej gosie mona byo wyczu
kpin.
Spojrza na ni z pretensj. Nie powinna tak reagowa. To nie
wporzdku.
Jak to, co? zdziwi si. Jad do Parya lub zawa-
ha si, zerkajc na wizytwk do Wiednia.
Anasza wycieczka? Chyba nie zamierzasz jej przerwa?
zaniepokoia si.
Spojrza na Jacqueline. Jej twarz wyraaa tyle zych emocji,
e wola zmieni przed chwil podjt decyzj. To wygasi ogniki
gniewu wjej oczach. Tak byo bezpieczniej.
Mog poczeka kilka dni.
Dobre ito skwitowaa. Spojrzaa na zegarek. Pora na
obiad. Chodmy do restauracji.
Paul woy dokumenty z powrotem do portfela i podszed do
ka. Schowa portfel pod poduszk, poprawi j iprzyklepa.
Idziemy!
14
Rozdzia 2
Miny cztery dni. By pny wieczr, kiedy pod kamienic przy rue
Bouillon, usytuowan w samym centrum Tours
3
, podjechaa tak-
swka. Drzwi jasnego peugeota otworzyy si z impetem i wysie-
dli z niego Jacqueline i Paul. Klapa baganika uniosa si do gry.
Signli do rodka iwchwil potem przy akompaniamencie turko-
czcych na granitowej kostce kek walizy skierowali si do klatki
schodowej. Nie byo atwo, bo mae kka z trudem pokonyway
przeszkody. Minli imponujc witryn piekarni i zatrzymali si
przed drzwiami. Kobieta szarpaa si z zamkiem, szukajc wa-
ciwego klucza, a jej towarzysz w tym czasie oprnia z listw
skrzynk pocztow. Weszli do budynku. Trzasny zamykane drzwi.
Ciszej! szepna Jacqueline. Pobudzisz ssiadw.
atwo ci mwi jkn Paul, taszczc po schodach poka-
nych rozmiarw waliz, ktra uparcie odmawiaa wsppracy przy
pokonywaniu kolejnych stopni. Nie trzeba byo kupowa tylu
butelek porto
4
. To przeklte szko jest cholernie cikie.
Mczyzna ciko sapa, wspinajc si na pierwsze pitro.
Zatrzymywa si co chwila iprzeciera doni spocone czoo. Pierw-
szy raz, odkd tu mieszkaj, by wdziczny onie, e upara si na
to pitro. On chcia kupi mieszkanie na trzecim.
Co to za haasy? Mam wezwa policj?! usyszeli skrze-
kliwy kobiecy gos dochodzcy zmieszkania na parterze.
3
Tours miasto nad Loar, w rodkowozachodniej Francji, znane midzy innymi
zzabytkowych kociow: Saint-Julien (XIII w.) iNotre Dame-la-Riche (XVXVIw.)
oraz katedry (XIVXVI w.); jeden z pierwszych orodkw chrzecijastwa w Galii
(przyp. red.).
4
Porto (portwein, portwajn) typ wina deserowego z dorzecza Duero w Portugalii
(przyp. red.).
15
Hetera si obudzia jkna Jacqueline. Bdzie mi co
najmniej przez miesic gdera za kadym razem, kiedy si na ni
natkn. Przeklty babsztyl!
Paul przemilcza t uwag. Wzruszy ramionami i dalej ci-
gn waliz. Wreszcie zatrzymali si przed drzwiami mieszkania.
Kobieta otworzya je ichwil potem zniknli wrodku.
Paul cisn walizy w przedpokoju, usiad na krzele i z ulg
zdj buty. Wsamych skarpetkach poszed do salonu irzuci si na
kanap. Wsun pod gow poduszk.
Wreszcie wdomu westchn.
Jacqueline zdya ju zaj azienk. Usysza odgos lejcej si
do wanny wody. ona znw go uprzedzia, musia poczeka. Usiad
i sign po notebooka lecego na awie. Wcisn wcznik jedn
rk, adrug wzi plik listw, tych, ktre przed chwil przynis.
Bezmylnie przerzuca koperty, rachunki, druki reklamowe. Mn-
stwo kolorowego papieru. Zmarnowanego, bo ulotek zreguy nikt
nie czyta. Po choler to przysyaj?
Nagle jego rka zawisa w powietrzu. Trzyma w doni rcz-
nie zaadresowan jasnobrzow kopert. Dziwne. Komu teraz
chce si uywa dugopisu? W dobie komputerw? To by dobry
papier. Widzia to na pierwszy rzut oka. Zna si na tym. Jego
matka zawsze przywizywaa du wag do jakoci papeterii. Do
samej mierci co roku przysyaa mu yczenia urodzinowe staran-
nie wykaligrafowane na piknym czerpanym papierze
5
i umiesz-
czone weleganckiej kopercie. List by zaadresowany do niego: Paul
Lemaitre, rue Bouillon. Wszystko si zgadzao. Odwrci kopert,
ale nie znalaz na niej nadawcy. Spojrza na znaczek. Rozpozna od
razu. Mia jeszcze wieo wpamici obrazy zPortugalii. To przecie
Lizbona. Dziwne. Nie zna wLizbonie nikogo, nie zawarli tam ad-
nych znajomoci. Poczu niepokj. Wci mia przy sobie portfel
tego nieszcznika. Nie szuka noa czy noyczek, nerwowo roze-
rwa kopert. Wrodku zauway jasnoniebiesk kartk. Wyj j.
5
Papier czerpany luksusowy papier wytwarzany warkuszach przez rczne czerpa-
nie masy papierniczej za pomoc sita, przeznaczony na cenne pisma, druki, dyplomy,
karty wizytowe, papeterie (przyp. red.).
Na samym rodku widniay drobne litery komputerowego wydruku.
Tak mae, e aby je odczyta, musia podej do stojcej obok kanapy
lampy. Madryt S.B. przeczyta zdumiony. Co oznacza ten tekst?
Nie rozumia. Madryt? Przecie list przyszed zLizbony.
Odoy kartk i ponownie sign po kopert. Obejrza j
uwanie. Data stempla pocztowego pokrywaa si zdat ich przy-
jazdu do Portugali. Tego dnia, oile dobrze pamita, nikogo tam nie
poznali. Przyjechali do hotelu wieczorem, zjedli kolacj wrestaura-
cji na dole iwrcili do pokoju. Wczenie poszli spa, eby mie siy
na nastpny dzie.
S.B. Co to znaczy? Moe Sebastian Babel? Nie, nonsens, wymia
swoje domysy. Czysta abstrakcja. A moe art kogo z redakcji?
Niektrzy zazdrocili mu wygranej. Pierwszy raz wyciu co wygra
ito od razu wycieczk do Portugalii.
17
Rozdzia 3
Jak byo na wycieczce?
Paul spojrza wkierunku dochodzcego go gosu. Claude Maza-
rin umiecha si do niego z boksu umiejscowionego w samym
kcie redakcji, blisko drzwi do toalety. Nie cierpia tego dupka, ale
musia go znosi. Kiepski by zniego dziennikarz, jednak szefowa
go lubia, awrcz houbia. Plotkowano nieustannie na temat cha-
rakteru tej znajomoci.
Udana odburkn.
Podszed do swojego biurka iosupia. Nie tak ono wygldao,
kiedy wyjeda na urlop. Bo teraz panowa na nim wzorowy
ad. Kto tu adnie posprzta podczas jego nieobecnoci. Kto
mia dotyka jego rzeczy? Kto mia zaglda do jego notatek?
Powoli zalewaa go fala wciekoci. Nie znosi porzdku. Zawsze
powtarza, e tylko mali ludzie przywizuj wag do drobiazgw,
do starannie uoonych dugopisw, do dokumentw wpitych
w skoroszyty, do czystego, pozbawionego okruchw pieczywa
blatu biurka. Ze zgroz w oczach patrzy na rwno zatempero-
wane owki. Zawsze robi to noem. One nigdy wczeniej tak nie
wyglday!
Kto tu grzeba? ! krzykn, jednoczenie szukajc oczami
sprawcy tej profanacji. Kto mi zrobi ten burdel na biurku?!
powtrzy.
Wbija wcieky wzrok w kadego po kolei. Nie byo odwa-
nego, eby mu odpowiedzie. Wsppracownicy gorliwie studiowali
swoje papierzyska lub kryli si za monitorami komputerw. Nawet
Claude schowa si gdzie wkcie.
Paul usiad na swoim miejscu. Z obaw zajrza do szufad, ale
tam panowa zwyky chaos. Odetchn z ulg. Chocia tego mu
18
oszczdzili. Zkieszeni wyj portfel, azniego wski karteluszek
wizytwk znalezion wrzeczach Babla. Sign po telefon iwstu-
ka widniejcy na wizytwce numer. Czeka chwil.
Halo? usysza po drugiej stronie kobiecy gos.
Dzie dobry, chciabym rozmawia z Sebastianem Bablem
rzek po niemiecku, uwanie kontrolujc akcent.
Zkim?
ZSebastianem Bablem powtrzy.
Nikt taki unas nie pracuje. Wgosie kobiety dao si sy-
sze wahanie. Aoco chodzi?
Paul poczu dreszczyk emocji. Po co pyta, o co chodzi, skoro
Babla nie zna? To nazwisko najwyraniej jednak zrobio wraenie
na rozmwczyni.
Znalazem portfel ichciabym go odda wacicielowi. Bya
wnim wizytwka Centrum idlatego dzwoni. Moe mi pani pomc?
Po drugiej stronie zalega cisza. Ekscytacja Paula rosa.
Przykro mi, ale nie znam tego pana usysza ponownie.
Poczenie zostao przerwane.
Ta krtka rozmowa wystarczya, eby wyczu co dziwnego
w gosie rozmwczyni. Strach? Nie by pewien. Reakcja kobiety
zaintrygowaa go.
Margot, oktrej jest najbliszy pocig do Parya? zawo-
a do koleanki dojedajcej do pracy zParya.
O trzynastej! krzykna ze swojego boksu, nawet si
zniego nie wychylajc.
Dzikuj. Zerkn na zegarek. Awic za godzin. Zwi-
jam si!
Woy marynark iruszy do drzwi.
W progu wyrosa przed nim jak spod ziemi potnej postury
kobieta zdugimi szpakowatymi wosami izagrodzia mu wyjcie.
Paul nieraz zastanawia si, dlaczego tak wczenie osiwiaa i dla-
czego nigdy nie ukrya siwizny pod farb. Wystarczy drobny zabieg
iwygldaaby duo korzystniej.
Gabrielle Pelugi od wielu lat trzsa ca redakcj. Bya szefow
iwspwacicielk gazety. Nie miaa ycia prywatnego. ya tylko
gazet. Tu spdzaa cae dni idugie wieczory. Zdrugiej strony, co
19
mona robi w pustym domu? Nie miaa ani ma, ani dzieci, ani
nawet psa.
Gdzie si wybierasz? zagrzmiaa, mierzc go surowym
spojrzeniem.
Tak. Do Parya.
Skrzywia si. Ten pomys wyranie nie przypad jej do gustu.
Jeszcze na dobre nie wrcie, aju uciekasz?
Miaa racj. Musia j jako przekona. Szefowa za nim nie prze-
padaa. Na kadym kroku okazywaa mu niech, czasem bardzo
ostentacyjnie, ijedynie swoim spektakularnym sukcesom wtropie-
niu przestpstw gospodarczych zawdzicza to, e go jeszcze nie
wywalia zroboty.
Mam co ciekawego To moe by materia na pierwsz
stron.
Taak? zainteresowaa si. Aco to takiego? Opowiedz.
Wskazaa rk drzwi do swojego gabinetu. Jej mina mwia
wyranie: Nie dam si zby byle bajeczk.
Paul rzuci okiem na godzin. Spojrza bagalnie na szefow.
Mog jutro? Spiesz si na pocig. Nie zd, jeli nie wyjd
natychmiast.
Niech bdzie zgodzia si askawie. Jutro rano iniech
to bdzie co naprawd dobrego rzucia gronie iniechtnie usu-
na si zprzejcia.
Tylko na to czeka. Wylizgn si bokiem zredakcji. Nie czeka
na wind. Zbieg po schodach.

Z trzypitrowej kamienicy w samym centrum Wiednia wysza


moda kobieta. Skierowaa si do stojcej na rogu ulicy budki tele-
fonicznej. Wesza do rodka. Starannie zamkna za sob drzwi,
signa po suchawk, wrzucia eton iwykrcia numer. Znaa go
na pamita.
Kto pyta o Babla szepna przejta do mikrofonu.
Sprawdziam numer. Chyba jaki dziennikarz. Dzwoni z redakcji
Le Tours. To gazeta wydawana we Francji wmiecinie otej samej
nazwie.
Nie ma Babla, nie ma tematu usyszaa wsuchawce.
Ulyo jej.
Zdenerwowaam si. Szef to zauway i mocno dopytywa,
co takiego si stao. Zaley mi na tej pracy
Spokojnie. Wszystko jest pod kontrol uspokoi j gos.
To dobrze.
Odoya suchawk. Opucia budk telefoniczn i niespo-
kojnie rozejrzaa si wokoo. Szybkim krokiem ruszya w stron
widocznego woddali zejcia do metra.
21
Rozdzia 4
Takswka zatrzymaa si przy wysokiej kamienicy.
Chopina trzysta czterdzieci pi zakomunikowa
kierowca.
Paul popatrzy na taksometr. Czterdzieci pi euro. Sporo.
Wyj banknot pidziesicioeurowy, poda kierowcy i nie czeka-
jc na reszt, opuci pojazd. Stan na krawniku izadar gow
do gry, zciekawoci przygldajc si kamienicy. Ju na pierwszy
rzut oka byo wida, e jest mocno nadgryziona zbem czasu, jed-
nak nadal jeszcze wygldaa na luksusow. Ukwiecone balkony iele-
ganckie franki zdradzay wysoki status materialny jej lokatorw.
Paul podszed do wejcia, szarpn klamk. Masywne, poma-
lowane na szaro drzwi nawet nie drgny. Mczyzna rozejrza si
czujnie wokoo. Na ulicy byo pusto. Sign do wewntrznej kie-
szeni marynarki i wyj z portfela kart bankomatow. Wsun
j w szpar drzwi na wysokoci zamka. Dobrze wiedzia, co robi.
Nie po raz pierwszy korzysta zkarty wtak nietypowy sposb. By
dziennikarzem i umia sobie radzi, eby zdoby dobry materia.
Tej sztuczki nauczy go policjant, m Colette, kuzynki zMarsylii.
Chwil manipulowa przy zamku, a usysza charakterystyczne
kliknicie. Ponownie si rozejrza. Upewniwszy si, e nikt go nie
obserwuje, wlizgn si na klatk schodow.
Wrodku panowa pmrok. Musia odczeka chwil, eby zaada-
ptowa wzrok. Tablica informacyjna znazwiskami lokatorw umiesz-
czona bya po lewej stronie, tu obok nieduego okna. To ono dawao
t odrobin wiata. Podszed bliej i od razu zobaczy znajome
nazwisko: Sebastian Babel. Lokal numer dwanacie. Ruszy w gb
korytarza. Spojrza na wind, ale natychmiast odrzuci pokus. To
byoby wygodne, ale nieroztropne. Winda jest puapk bez wyjcia.
22
Ado tego puapk bardzo gon. Poszed schodami. One te, mimo
upywu czasu, przypominay o czasach wietnoci kamienicy. Rzd
wytartych marmurowych stopni prowadzi ku grze. Panujc na
klatce cisz zakca miarowy stukot jego obcasw.
Zatrzyma si na trzecim pitrze. Sta przed biaymi drzwiami
z maym zotym numerkiem umieszczonym na wysokoci oczu,
tu nad srebrn koatk w ksztacie gowy lwa. Nacisn klamk.
Zamknite. Przykucn i przyjrza si uwanie zamkowi. Mia do
czynienia z prostym mechanizmem, podobnym do tego przy wej-
ciu. Bez problemu podda si naciskowi karty bankomatowej.
Mieszkanie stao otworem.
Wszed do rodka. Zamkn drzwi i chwil nasuchiwa. Pano-
waa w nim niczym niezmcona cisza. Odetchn z ulg. Bd co
bd, to byo wamanie. Za znacznie mniejsze przestpstwa ldo-
wao si za kratkami.
Wmieszkaniu byo niemal ciemno. Opuszczone rolety skutecz-
nie chroniy je przed sonecznym blaskiem. Paul zapali wiato.
Zmruy oczy, ale wchwil potem rozwar je szeroko, zaskoczony
do granic moliwoci. Salon wyglda jak po przejciu tajfunu.
Meble byy powywracane, wiszce na cianach obrazy przywo-
dziy na myl okrty na wzburzonym oceanie. Podog zacielay
skorupy rozbitych naczy i lune, powyrywane z ksiek kartki,
tak jakby kto pastwi si nad tekstem z wielk furi. Intruz nie
darowa adnemu przedmiotowi. Znca si nawet nad poduchami
tapicerowanej kanapy zpocitej tkaniny sypao si pierze, ster-
czay spryny. Ostronie podszed do okna ipocign za sznure-
czek mechanizmu. aluzja powoli uniosa si wgr, snop jasnego
wiata zala pokj. Zgasi wiato i zajrza do drugiego pokoju.
To moga by niegdy sypialnia, bo stojcy na rodku zdewasto-
wany mebel nieco przypomina oe. Przypomina to za duo
powiedziane. Materac pocity by na mae kawaki, arama rozbita
na drzazgi. Lecy na pododze rozwalony komputer pozbawiono
twardego dysku, podobnie jak pokiereszowany laptop, ktry tkwi
wkuchennym koszu na mieci.
Dziwne, pomyla, trzymajc fragment ka w rku. Przecie
kto musia to sysze Dlaczego nikt nie zadzwoni na policj? Zajrza
23
do azienki. Nawet muszla sedesowa nie opara si niszczycielowi.
Jedyne przedmioty, ktre zostay oszczdzone, to krany, ale chyba
tylko dlatego, e pynca z uszkodzonych woda zalaaby wkrtce
lece poniej apartamenty izaalarmowaa ssiadw.
Czego szukano? Paul podszed do okna i dyskretnie uchyli
frank. Wyjrza na zewntrz. Ruch by nieduy. Kamienica naprze-
ciwko staa za daleko, by ktokolwiek mg zniej co zauway.
Nagle usysza jaki szmer. Zastyg wbezruchu. Tak, by pewien.
Kto sta za drzwiami. To nie mg by Babel. On przecie zgin na
klife.
Paul podj decyzj. Podszed do drzwi na palcach iszybko je
otworzy. Klatka schodowa bya pusta. Trzasny drzwi od windy,
kto zjeda na d. Cofn si do mieszkania ipodbieg do okna.
Chwil mocowa si z klamk i wreszcie wyjrza na ulic. Std
mg dobrze widzie wejcie do kamienicy. Czeka w napiciu,
ale nikt si nie pojawi. Po kilku minutach zrezygnowa. Widocz-
nie si spni. Jednego by pewien sprawa Babla interesowaa
kogo jeszcze.
Wrci do salonu. Rozejrza si wokoo bezradnie. Nie mia
tu nic do roboty. Nie natrafby na adne dokumenty czy zdjcia,
nawet gdyby gdzie si poniewieray. To mieszkanie byo jednym
wielkim pobojowiskiem. A mimo to nie potraf si oprze wrae-
niu, e wszystko tu sprawiao wraenie tymczasowoci. Brakowao
intymnoci, klimatu, ktry kady stara si stworzy wswoim domu
z wikszym lub mniejszym powodzeniem. Wszystko wskazywao
na to, e apartament stanowi jedynie tymczasowe lokum.
Wyj z kieszeni telefon i sfotografowa zrujnowany salon. Co
rusz potykajc si orne lece na pododze przedmioty, skiero-
wa si do drzwi. Nagle co go tkno. Zatrzyma si. Jego spojrzenie
pado na duy obraz wiszcy krzywo wsalonie tu nad przewrco-
nym telewizorem. Podszed bliej. To byo jedyne oryginalne ptno
w tym mieszkaniu. I chyba nieze. Obraz przedstawia panoram
jakiego duego miasta lecego gdzie wciepych krajach. Midzy
domami widniay piropusze majestatycznych palm. Paul podszed
bliej idelikatnie dotkn doni dziea. Tak, to by orygina. Czu
pod opuszkami palcw nierwne warstwy farby. Wprawym dolnym
24
rogu zauway podpis. Niestety, nie by wstanie go rozszyfrowa.
Wyj zkieszeni aparat izrobi dwa zdjcia.
Podwiadomie czu, e ten obraz moe by jego jedynym la-
dem, e mg co powiedzie ojego wacicielu. Paul zbliy si do
drzwi, uchyli je ostronie i zlustrowa korytarz. Pusto. Opuci
mieszkanie, powoli zszed po schodach i dyskretnie wymkn si
na dwr. Wreszcie by na ulicy. Odetchn zulg. Stan na kraw-
dzi chodnika izatrzyma przejedajc takswk. Odjecha wkie-
runku dworca.

W Bastylii, maej kafejce usytuowanej kilka przecznic od rue


Chopin, siedzia krpy mczyzna w rednim wieku z dugimi
szpakowatymi wosami spywajcymi mu na ramiona. Ubrany
wwytarte dinsy irozcignity, gruby, weniany sweter nie odsta-
wa wygldem od innych staych bywalcw odrzuconych przez
media i krytykw niespenionych artystw. Zajmowa miejsce
przy maym stoliku w kcie lokalu. Nad jego gow wisia wielki
obraz przedstawiajcy cicie Marii Antoniny. Waciciel lokalu
chtnie rozpowiada, e jaki czas temu w obraz stanowi zapat
za sony rachunek. Jeli tak faktycznie byo, to nabywca zrobi
raczej kiepski interes.
Mczyzna czyta wskupieniu ksik. Przed nim staa na sto-
liku pusta flianka. Z gonikw umieszczonych przy sufcie py-
na piosenka niezapomnianej Edith Piaf
6
.
Podesza kelnerka.
Moe poda jeszcze jedn kaw? spytaa, zerkajc
wymownie na pust fliank.
Mczyzna unis nieobecny wzrok znad ksiki. Wyglda jak
wyrwany ze snu.
Tak, poprosz odpar.
Umiechn si zakopotany.
6
Edith Piaf (19151963), francuska pieniarka iaktorka, obdarzona silnym, penym
ekspresji, dramatycznym gosem. Wystpowaa na estradach Europy iUSA. Piosenki,
takie jak Milord, Padam, padam, Je ne regrette rien, zapewniy jej trwae miejsce
wpanteonie gwiazd wiatowej piosenki (przyp. red.).
25
Zabraa pust fliank iwrcia ze wie porcj kawy.
Mionik ksiek sign po portfel, wyj dziesi euro ipoda
kelnerce. Widzc, e kobieta szuka drobnych, wycign rk
wgecie protestu. Natychmiast zrozumiaa.
Dzikuj odwzajemnia umiech. Ma pan pikny
tatua na rce dodaa. Wjej gosie dawa si odczu niekamany
zachwyt.
Kiedy zdoaa go pani dostrzec? zdziwi si.
Gdy podawa mi pan banknot. Uwielbiam tatuae. Mj chopak
ma ich sporo. Ja te mam kilka. Nie wszystkie na widoku. Zarumie-
nia si. Ten paski jest wyjtkowy. Nigdy takiego nie widziaam.
Mczyzna pokiwa gow.
Stare dzieje. Pamitka po Legii
7
.
By pan wLegii? szepna podekscytowana. Jej spojrze-
nie wyraao bezgraniczny podziw. Brat mojego chopaka zaci-
gn si wiosn. Najwikszy twardziel na naszej ulicy, ateraz pacze
wkadym licie.
Przyzwyczai si. Pocztki s trudne powiedzia wyrozumiale.
Dugo pan tam by?
Kilka lat.
Jak opowiem mojemu chopakowi, mi nie uwierzy. Zazdro-
ciby panu
Czego tu zazdroci? Mczyzna zamia si gono, mie-
chem pozbawionym radoci. Bez trudu dawao si w nim wyczu
gorzk nut. Legia to jest azyl dla tych, ktrzy czuj, e poziom ich
agresji przewysza akceptowaln norm, a nie chc zgni w wizie-
niu. Legia pozwala im si wyadowa ialbo ich wyciszy, albo popchnie
w najmroczniejsze zakamarki duszy. Wtedy, jak mawiaj mionicy
Gwiezdnych wojen, ju na zawsze pozostan po ciemnej stronie
mocy.
Apan?
7
Legia Cudzoziemska (La Lgion trangre) francuska elitarna zawodowa jednostka
bojowa utworzona w1831 roku, powoana do walk zwaszcza wkoloniach. Skada si
gwnie znajemnych onierzy obcych narodowoci. Synie ztwardych metod szkole-
niowych ibrutalnej dyscypliny. Po drugiej wojnie wiatowej walczya midzy innymi
wIndochinach iAlgierii (przyp. red.).
26
Co ja?
Patrzy na ni coraz bardziej zaskoczony kierunkiem, w jakim
zmierzaa ta rozmowa.
Pan si wyciszy czy trzeba si pana ba?
Mczyzna pokrci gow, wyranie rozbawiony.
Ja jestem wyjtkiem potwierdzajcym regu. Trafem do
Legii zinnego powodu. Ale to duga izagmatwana historia.
To mnie cieszy odpara dziewczyna.
Cieszy pani? Przepraszam, nie nadam.
e nie jest pan obuzem rzucia przez rami iodesza do
nowych klientw.
obuzem szepn, jakby moga go jeszcze sysze.
Chyba nie jestem.
Zdumiewajca dziewczyna. Zdumiewajca rozmowa. Zamyli
si. Do dzi pamita swj pobyt wLegii. Wkadym szczegle. Nie
przypuszcza, e bdzie a tak ciko. Pierwsze cztery miesice byy
straszne, apniej byo jeszcze gorzej.
Zanim si zacign, mia o Legii kompletnie mylne pojcie.
Wyrobi sobie jej faszywy obraz na podstawie flmw, w ktrych
wietnie zbudowani aktorzy kreowali si na prawdziwych zabija-
kw. W rzeczywistoci suba wygldaa zupenie inaczej. Liczya
si nie tylko sprawno fzyczna. Trzeba byo jeszcze mie gow na
karku. Na pocztek poddawano kandydata wielogodzinnym przesu-
chaniom, gdzie bezustannie powtarzao si jedno pytanie: dlaczego
chcesz wstpi do Legii? Mogo doprowadzi do obdu. Kama
i stale musia pamita, co nakama, eby si w tym nie pogubi.
Stale musia by czujny. To by dopiero pocztek. Ju na wstpie
zamiast karabinu dosta miot. Posano go na wojn z brudem na
placu apelowym. Potem wrczono mu szmat iskierowano do mycia
garw. Kiedy przebrn przez sprztanie, traf do kopaczy. Od rana
do wieczora kopa gbokie doy. Ci, ktrzy nie dali rady, wylatywali
za burt. Wracali do cywila. On da rad. I wtedy dopiero zacza
si prawdziwa zabawa w wojsko. Nazwa j piekem, to stanowczo
za mao. Wytrzyma, cho wielu na pozr silniejszych wymiko.
Adepci szkolenia, ktrzy znaleli si w pierwszej dziesitce najlep-
szych, mieli ceniony przywilej: sami mogli sobie wybra jednostk,
27
w ktrej chcieli suy. Walczy o t moliwo, chcia wyjecha jak
najdalej od Europy. Jego decyzj kierowa wycznie instynkt prze-
trwania. Nic ponadto. Wiele mu pomg pewien Polak, sierant. Bar-
dzo odwany, twardy jak skaa, a i za konierz nie wylewa. Polacy
umieli pi jak mao kto, inie stronili od tego.
Sygna jadcej bulwarem karetki oderwa mczyzn od wspo-
mnie i raptownie przywoa go do rzeczywistoci. Rozejrza si
uwanie po lokalu. Nic si nie dziao. Nieliczni gocie popijali
drinki, czytali pras, chrapliwy gos Garou
8
rozbrzmiewa wgoni-
kach. Mczyzna dopi kaw, wsta od stolika, na poegnanie przy-
janie pomacha rk kelnerce iopuci kawiarni.

Paul Lemaitre wraca pocigiem do Tours. Wci mia w oczach


przewrcone do gry nogami mieszkanie Babla. I obraz. Intrygo-
wa go. Wycign zkieszeni aparat iwywietli zdjcie ptna. Ten
pejza nie by mu obcy. Musia ju kiedy widzie co podobnego.
Postanowi zajrze do Emmanuela Bezoda. On zna si na malar-
stwie. Handlowa ptnami, sam malowa, zdoby nawet jakie
nagrody. Mg mu pomc.
Ekspres z Parya wjecha na dworzec w Tours i jeszcze zanim
si zatrzyma na dobre, Paul wyskoczy na peron. Przechodzcy
kolejarz zmierzy go surowym spojrzeniem. Uda, e tego nie widzi
iszybkim krokiem zbieg do tunelu.
Po chwili przemierza gwny miejski deptak. Mija kolorowe
witryny sklepowe, knajpy, lodziarnie, przeciska si midzy prze-
chodniami, potrci mima przebranego za Pinokia, stojcego przy
skrzyowaniu zalle Charles de Gaulle. Biedak ledwo utrzyma si
na nogach. Na chwil zapomnia, e jest mimem igono zorzeczy
dziennikarzowi. Paul zmierza ku samemu kocowi ulicy, do ostat-
niej kamienicy, wktrej mieszka Emmanuel.
Ju z daleka zobaczy pomaraczow witryn galerii Emma-
nuela Bezoda. Dlaczego wybra akurat ten kolor? Zapewne chcia
8
Garou, wac. Pierre Garand (ur. 1972) kanadyjski piosenkarz iaktor, multiinstrumen-
talista; wPolsce znany przede wszystkim jako wykonawca przeboju Gitan (przyp. red.).
28
by oryginalny, i to mu si udao. Wszyscy w Tours znali poma-
raczow galeri Bezoda. Wszed do rodka. May dzwoneczek
umieszczony nad drzwiami zadwicza dononie i z zaplecza
wychylia si gowa Emmanuela. Zobaczywszy koleg, pomacha
mu przyjanie rk iponownie znikn.
Paul rozejrza si ciekawie po galerii. Dawno do niej nie
zaglda, ale nie zauway, eby co si tu zmienio od jego
ostatniej wizyty. Wszdzie na cianach wisiay straszce swoim
widokiem bohomazy. Nigdzie nie byo nawet odrobiny wolnego
miejsca. Sztuka dwudziestego pierwszego wieku w niczym nie
przypominaa znanej mu zLuwru czy zMuzew Watykaskich.
Razia w oczy ostrymi kolorami, a jej przekaz raczej nie docie-
ra do przecitnego odbiorcy. Trzeba byo by albo snobem,
albo kim tak pokrconym jak ci malarze, eby sobie powiesi
wdomu podobne malowida. Na regaach stay rzeby. Co przed-
stawiay? Kto wie
No ijak ci si podoba? usysza ztyu sztucznie modulo-
wany gos marszanda.
Odwrci si. Tu przed nim sta Emmanuel, ubiorem nie odr-
niajcy si kolorystycznie od pcien rozwieszonych na cianach.
Wbarwnych fataaszkach, zfantazyjnie zawizan apaszk na szyi
szczerzy do niego zby wprzyjacielskim umiechu.
Nie zmieniem zdania. Straszne. Ale maj jedn zalet.
No, no! Wreszcie dostrzege w nich co pozytywnego!
zamia si marszand.
Mona je powiesi do gry nogami, wpoprzek lub na ukos
inic nie strac na wyrazie.
Jeste totalnym ignorantem! jkn Emmanuel, nie kry-
jc oburzenia. Na szczcie s jeszcze ludzie, ktrzy znaj si na
prawdziwej sztuce.
Na szczcie dla ciebie itwojej kieszeni odci si Paul.
Co ci sprowadza, profanie?
Interes. Mam fotk pewnego obrazu i chc, eby mi co
powiedzia na jego temat.
Emmanuel by szczerze zdumiony. Patrzy na gocia wrcz
zniesmakiem.
29
I co? Mam ci moe zrobi ekspertyz? Byle jakie zdjcie
zbyle jakiego aparatu ma do tego wystarczy? Chyba e to jest jaki
straszny wspczesny obraz rzuci zprzeksem.
Paul nic nie odpowiedzia. Wyj aparat ipoda go marszandowi.
Emmanuel przez dusz chwil przyglda si zdjciu.
Dziennikarz poczu dreszczyk emocji.
No ico?
Nie znam tego obrazu zacz z wahaniem marszand
ale nawet na tym byle czym wyglda cakiem interesujco.
Mam drugie zdjcie. Ze zblieniem podpisu malarza.
Paul wyj mu komrk zrk, odszuka zdjcie iponownie poda
telefon koledze.
To jest Snchez!
9
zawoa waciciel galerii. Wjego gosie
zabrzmiao zdziwienie pomieszane zekscytacj. No tak! Teraz
poznaj jego styl. Obrazu jednak nie znam. On duo malowa.
Snchez? To Hiszpan?
Przecie nie Chiczyk! Malowa gwnie Madryt.
Nagle Paula olnio.
No tak. To przecie Madryt! przyzna rwnie podekscyto-
wany. Gdzie ju widziaem podobny pejza, ale nie mogem sobie
przypomnie gdzie. To przecie kamieniczki na starym miecie!
Sfotografowae reprodukcj czy orygina? dopytywa si
Emmanuel.
Wjego oczach Paul coraz wyraniej dostrzega nieudolnie skry-
wane podniecenie. Marszand byle czym si nie ekscytuje. To musia
by cenny obraz.
Chyba orygina, ale nie jestem pewny zawaha si. Nie
znam si na malarstwie. Jednego jestem pewien, to nie bya repro-
dukcja. Pod palcami czuem farb.
Moe waciciel nie zna wartoci obrazu? Emmanuel
znaczco umiechn si do dziennikarza. Moemy niele na
tym zarobi.
9
Alonso Snchez Coello (1531 lub 15321588) hiszpaski malarz okresu rene-
sansu pochodzenia portugalskiego, gwnie portrecista (przyp. red.).
30
Zarobi? Paul spojrza na niego zniepokojem. Oczym
ty mwisz?
Marszand sign do najbliej wiszcego obrazu i leciutko go
przesun.
No wiesz Obrazy Sncheza znacznie podroay. Nie kady
otym wie.
Paul poj, wczym rzecz.
Wykluczone! wycedzi. Nie wkrcaj mnie wswoje lewe
interesy.
Okej! Emmanuel podnis obie rce w gecie poddania.
Nie byo rozmowy. Ale gdyby kiedy
Nie bdzie adnego kiedy! wszed mu wsowo Paul.
Dzikuj za pomoc. Trzymaj si.
Zerkn na zegarek. Zrobio si pno. Zakl pod nosem. Za-
pa za klamk, otworzy drzwi iwybieg na ulic.
Ponownie przeszed obok mima, ale tym razem go nie potr-
ci. Tamten natychmiast go zauway. Paul widzia jego wciek
min, jednak uliczny artysta powstrzyma niezdrowe emocje inie
porzuci swojej roli. Dziennikarz puci do niego oko i skrci
w alle Charles de Gaulle. Jego wzrok spocz na maej dziew-
czynce, ktr matka podsadzaa do skrzynki pocztowej. Zatrzy-
ma si. e te wczeniej o tym nie pomyla! Sta na rodku
chodnika, wpatrzony w skrzynk pocztow, co i rusz potrcany
przez przechodniw. Wreszcie si ockn. List! Dziwny list. Mia-
sto iinicjay
Szybkim krokiem ruszy wstron domu.
Wszed do mieszkania, przesun jak zawadzajcy mebel cze-
kajc na pocaunek Jacqueline. Podszed do awy i wygarn z dol-
nego blatu wszystkie papiery.
Co si stao? spytaa ona, zaniepokojona jego dziwnym
zachowaniem.
Nic nie odpowiedzia, tylko przerzuca szpargay. W pewnym
momencie jego rka znieruchomiaa.
Jest! zawoa triumfalnie.
Trzyma w rku list z Portugalii. Dobrze, e go Jacqueline nie
wyrzucia. Usiad na kanapie, wpatrujc si wkartk.
31
Jacqueline w milczeniu usiada obok niego i spogldaa mu
przez rami.
Co za dziwny tekst skomentowaa.
Madryt jest stolic Hiszpanii rzuci wroztargnieniu.
Wiem. Ale tu nie ma nic poza nazw miasta iskrtem S.B.
Sebastian Babel szepn. Intuicja mnie nie zawioda.
Taka bya moja pierwsza myl. Sebastian Babel
Kto? zdziwia si. Ty chyba masz ju obsesj na jego
punkcie. On nie yje. Ani ty go nie znae, ani on ciebie. Paul, we
zimny prysznic, dobrze ci zrobi. Uwierz mi.
Mwi ci, e to on upiera si.
Raczej jego duch. Chyba nie sdzisz, e dostae list od
ducha? rozemiaa si gono Jacqueline.
Poda jej kopert.
Zobacz, list zosta nadany dzie przed jego mierci.
Zerkna na stempel pocztowy
Faktycznie przyznaa. Ale to byo zupenie przypad-
kowe spotkanie. Tego dnia moglimy by zupenie gdzie indziej.
Jeste dziennikarzem i powiniene zachowa trzewe spojrzenie,
aty najzwyczajniej wwiecie naginasz fakty do swojej zwariowanej
hipotezy.
Jacqueline oddaa mu kopert ipodniosa si zkanapy.
Id zrobi sobie kaw. Ty te chcesz?
Tak. Poprosz.
Wci patrzy jak zahipnotyzowany na list. ona go nie prze-
konaa. Wiedzia swoje. Ten mczyzna ich przywita, pomacha do
nich rk. To nie mogo by przypadkowe spotkanie.
Nawet, jeli to list od niego usysza gos Jacqueline
dobiegajcy zkuchni to jaki miaby cel, piszc? By Francuzem.
Dlaczego nie podszed do ciebie tam, na urwisku? Jeli mia do cie-
bie jak spraw, to powinien by ci otym wspomnie. Wtedy, anie
teraz, w dodatku wysyajc pust kartk papieru. Nie, to si kupy
nie trzyma.
Moe chcia, ale nie zdy. Paul broni swoich racji. Prze-
cie nie wiedzia, e zjawi si morderca, e pokrzyuje mu plany.
Jacqueline stana wprogu, trzymajc tac zfliankami.
32
Mg ci znale tu, w Tours. Mg zadzwoni. Zamiast
najzwyczajniej wwiecie umwi si na spotkanie, on zabawia si
w zagadki rodem z powieci o Sherlocku Holmesie. Wybacz, Paul,
ale to jest mieszne. Radz ci, wyrzu ten list izapomnij osprawie.
Nie spytaa mnie omj wyjazd do Parya odpar znutk
pretensji wgosie.
Bo nie spodziewam si niczego nadzwyczajnego. To pewnie
bya zwyka strata czasu. Mam racj?
Podesza do awy i postawia kaw przed mem. Usiada na
kanapie isigna po kolorowy magazyn.
Kto spldrowa jego mieszkanie powiedzia, zerkajc na
ni.
Zawid si, zero reakcji. Przerzucaa nadal urnal. Jakie bez-
nadziejne ciuchy s dla niej waniejsze, oburzy si w duchu. Wyd
pogardliwie wargi.
Syszaa, co powiedziaem?
Kto spldrowa jego mieszkanie wyrecytowaa, nie uno-
szc wzroku znad byszczcych fotografi.
To ci nie zastanawia?
Nie. Rzu okiem na ten pulower. adny? Wycigna do
niego rk zmagazynem.
Paul spojrza na ni zwyrzutem.
Brzydki skama, wcale nie patrzc na zdjcie.
Dwign si zkanapy.
Id spa zakomunikowa.
Ja te.
Jacqueline rzucia urnal na aw.
Zajrzyj rano do Oliviera. Niech go sprawdzi rzucia od
niechcenia.
Do Oliviera? Twojego byego?
Przytakna ruchem gowy.
No co ty! oburzy si.
Jak chcesz wzruszya ramionami.
Zebraa zawy puste flianki izaniosa je do kuchni.