You are on page 1of 308

1

Estep Jennifer

Akademia mitu 01

Dotyk Gwen Frost






Nazywam si Gwen Frost i posiadam wyjtkowy dar
Przodkowie legendarnych wojownikw takich, jak Spartanie,
Amazonki czy Walkirie posiadaj magiczne moce. W Akademii
Mitu ucz si panowa nad swoimi umiejtnociami i ich
odpowiednio uywa. Gwn bohaterk serii jest
siedemnastoletnia Gwen Frost, obdarzona nadzwyczajnym
talentem. Jej cygaski dar, polega na tym, e wystarczy jej jeden
dotyk, aby wiedzie wszystko o danym przedmiocie czy czowieku.
Jednak Gwen czuje nie tylko pozytywne wibracje, lecz take te ze i
niebezpieczne. Szybko si orientuje, e jest o wiele silniejsza ni
myli i e bdzie potrzebowaa swoich umiejtnoci, aby pokona
potnego wroga mrocznego boga Loki.




2
ROZDZIA I

- Znam twoj tajemnic.
Daphne Cruz zbliya twarz do lustra nad umywalk i po-
cigna usta rowym byszczykiem, niedwuznacznie mnie
ignorujc, tak jak robiy to wszystkie inne adne i popularne
dziewczyny.
Tak jak robi to kady w Akademii Mitu.
- Znam twoj tajemnic - powtrzyam, tym razem goniej.
Odsunam si od posgu nimfy morskiej, o ktry si
opieraam, i zamknam na zasuwk drzwi damskiej toalety.
Miaam w nosie to, kto pozna brudny sekret Daphne, ale
mogabym si zaoy, e jej ju wkrtce bdzie zalee na
dyskrecji. Dlatego, zanim si odezwaam, sprawdziam, czy
wszystkie kabiny z biaego marmuru s puste, i poczekaam, a
wynios si koleanki Daphne, ktre plotkoway na mikkiej
naronej kanapie.
Daphne, usatysfakcjonowana poyskiem ust, wrzucia
byszczyk do wielkiej rowej torebki modnej firmy
Dooney&Bourke, wycigna z niej szczotk i zaja si roz-
czesywaniem gadkich zotych lokw. Nadal mnie ignorujc.

3
Zaoyam rce, oparam si o drzwi i czekaam. Wyrzebione
na masywnym drewnianym skrzydle postaci wojownikw i
potworw uwieray mnie w plecy, ale nie zwracaam na to uwagi.
Za dwiecie dolcw, ktre miaam dosta po wykonaniu zadania,
opacio mi si wykaza troch cierpliwoci.
Po dwch minutach szczotkowania wosw Daphne musiaa
przyj do wiadomoci, e nie mam zamiaru si ruszy, bo
raczya si odwrci i spojrze na mnie. Przesuna wzrokiem po
moich dinsach, podkoszulku z nadrukiem, czerwonej bluzie z
kapturem, i prychna z obrzydzeniem, najwyraniej uraona, e
nie nosz - jak ona i jej kumpelki - najnowszych designerskich
ciuchw, dopasowanych kolorystycznie.
Dzi tematem dnia byy romby, poniewa pojawiay si na
wszystkim, co miaa na sobie, od rowego kaszmirowego swetra
do czarnej plisowanej spdnicy i czarno-rowych rajstop
podkrelajcych nogi. Kontrast kolorw sprawia, e doskonaa
bursztynowa cera wydawaa si jeszcze bardziej wietlista.
Byszczyk te robi swoje.
- Znasz moj tajemnic? - powtrzya Daphne z nut szy-
derstwa. - A co to za tajemnica?
Hm, wic walkiria postanowia zadziera nosa. aden pro-
blem. Umiechnam si.
- Wiem, e to ty zabraa bransoletk z amuletami. T, ktr
Carson Callahan mia zamiar podarowa Lecie Gaston,
zapraszajc j na szkolny bal. Zwina j wczoraj z biurka w
jego pokoju, kiedy posza prosi, eby pomg ci w wy-
pracowaniu z angielskiego.



4
W oczach Daphne mign wyraz zwtpienia i niedowierzania.
Nareszcie na mnie spojrzaa, to znaczy naprawd spojrzaa,
zastanawiajc si, kim jestem i czego waciwie chc, a nie tylko
musna wzrokiem. Po chwili zmruya oczy i powiedziaa:
- Ty jeste t Cygank. T, ktra widzi.
Ta Cyganka". Tak wanie wszyscy nazywali mnie w
Akademii Mitu. Gwnie dlatego, e byam jedyn Cygank,
ktra wpada z tryby szkoy dla kompletnych dziwade -
magicznych wojownikw. Zwyka dziewczyna z klasy redniej,
ktra z powodu niezwykych umiejtnoci wyldowaa w gronie
bogatych, popularnych i wpywowych dzieciakw. Takich jak
Daphne Cruz, zepsuta, rozpieszczona lalunia, ktra rwnie bya
walkiri.
- Jak si nazywasz? - spytaa Daphne. - Gail? Gretchen?
Ooo, prosz, wie nawet, e moje imi zaczyna si na G".
- Gwen - powiedziaam. - Gwen Frost.
- Noo, Gwen Frost - mrukna Daphne, znowu powicajc
uwag torbie - nie mam pojcia, o czym mwisz.
Jej gos i twarz byy doskonale gadkie, jak srebrne lustro na
cianie. Moe nawet bym jej uwierzya, gdyby nie zaciskaa tak
mocno doni, wkadajc szczotk do torby. I gdybym nie
wiedziaa, jak takie jak ona potrafi wciska kit.
A waciwie jak wietnie potrafi wciska kit.
Signam do torby na rami i wyjam z niej plastikowy
woreczek. W rodku poyskiwa may amulet w ksztacie ry.
Daphne wzdrygna si wyranie, jakby w rodku bya co
najmniej marihuana.
- Skd... skd to masz? - spytaa sabym gosem.

5
- Kiedy Carson pokazywa ci j u siebie w czasie korepetycji,
nie bya jeszcze gotowa. Nie zdy przypi wszystkich
amuletw. T ryczk znalazam gboko za biurkiem. Spada,
kiedy zapaa bransoletk, eby j schowa w torbie.
Daphne rozemiaa si.
- A dlaczego miaabym to zrobi?
- Bo bujasz si w Carsonie. Do szalestwa. I nie chcesz, eby
zaprosi Let na bal. Chcesz go mie dla siebie.
Daphne opara si o umywalk, jakby poczua nag sabo.
Jej donie zacisny si na srebrnych kurkach w ksztacie gw
hydry, a potem zsuny do miski. Paznokcie z francuskim
manikiurem zazgrzytay o biay marmur, a spod palcw trysny
magiczne rowe iskry. Daphne miaa siedemnacie lat, takjakja,
ale walkirie odznaczay si niebywa si. Wiedziaam, e gdyby
zechciaa, mogaby wyrwa umywalk ze ciany szybciej, ni
zrobiby to Hulk.
Moe powinnam si wystraszy tych dziwacznych iskier i siy
walkirii, ale si nie wystraszyam. Niedawno straciam kogo, na
kim mi najbardziej zaleao. W porwnaniu z tym wszystko inne
wypadao blado.
- Skd to wiesz? - spytaa Daphne szeptem. Wzruszyam
ramionami.
- Poniewa, jak to sama powiedziaa, mam dar widzenia. Jak
tylko znalazam ten amulet, od razu wiedziaam, e to ty zabraa
bransoletk.
Daphne nie pytaa, wic nie powiedziaam jej nic innego o
moim cygaskim darze, o tym, e dotykajc przedmiotu, poznaj
jego histori.
Walkiria utkwia we mnie spojrzenie czarnych oczu. Po p
minuty milczenia podja w kocu jak decyzj.

6
Wyprostowaa si, jeszcze raz signa do torby i wyja
portfel.
- W porzdku - rzeka. - Ile mam ci da, eby oddaa mi ten
amulet i zapomniaa o wszystkim? Sto dolarw? Dwiecie?
Tym razem to moje donie zacisny si w pici. Prbowaa
mnie przekupi. Niczego innego nie oczekiwaam, ale zezocio
mnie to. Jak wszyscy w Akademii Mitu, Daphne Cruz moga
sobie pozwoli na wszystko co najlepsze. Kilkaset dolarw to dla
niej nic. Tyle wydaa na gupi torb.
Ale dla mnie byo to duo. Oznaczao ubranie, komiksy,
telefon komrkowy i wiele innych rzeczy, o ktre dziewczyny
takie jak Daphne nie musiay si martwi.
- Carson ju mi zapaci - powiedziaam. -No to co? Ja zapac
wicej. Ile chcesz.
- Przykro mi. Kiedy daj sowo, to go dotrzymuj. Powie-
dziaam Carsonowi, e znajd bransoletk.
Daphne przechylia gow na bok i spojrzaa na mnie, jakbym
bya monstrum, ktrego nigdy nie widziaa, jakim
mitologicznym potworem przebranym za nastolatk. Moe
byam gupia, nie biorc od niej pienidzy, ktre chciaa mi da,
ale mama nie przyjaby pienidzy od Daphne, gdyby wczeniej
zoya obietnic komu innemu. Mama, Grace, te bya Cygank,
tak jak ja. I miaa dar taki jak ja.
Na myl o niej zabolao mnie serce przepenione poczuciem
winy i tsknot. Mamy ju nie ma, a tak bardzo za ni tskni.
Potrzsnam gow, bardziej eby przegoni bl ni na poparcie
moich sw.
- Suchaj, daj mi po prostu t bransolet. Niczego wicej nie
chc. Carson te niczego wicej nie chce.

7
Daphne zacisna usta.
- To on... wie? Wie, e j zabraam? I dlaczego?
- Jeszcze nie. Ale dowie si, jeli jej mi nie dasz. Teraz.
Otworzyam plastikowy woreczek i podsunam jej. Daphne
spojrzaa na amulet w postaci ry i przygryza warg, po czym
odwrcia wzrok.
- wietnie - mrukna. - Nawet nie wiem, po co w ogle j
braam.
Aleja wiedziaam, poniewa, kiedy dotknam amuletu,
doznaam bysku widzenia. Jak tylko musnam palcami srebrn
r, w mojej gowie pojawi si obraz Daphne siedzcej przy
biurku Carsona, wpatrujcej si w bransoletk i zaciskajcej do
na srebrnych oczkach, jakby chciaa rozerwa je na p.
I odebraam te jej emocje - zazwyczaj tak si dzieje, kiedy
dotykam jakiego przedmiotu albo osoby. Czuam jej piekc,
pulsujc zazdro o to, e Carson chcia zaprosi Len. Ciepe,
mikkie i uderzajce do gowy uczucie zabu-jania si w Carsonie,
pomimo e wiata nie widzia poza swoj kapel, a ona naleaa
do najmodniejszej paczki. Oraz lodowat rozpacz, e nie
zakochaa si w kim, kogo by zaakceptoway jej snobistyczne
przyjaciki.
Ale nie zdradziam tego Daphne. Im mniej wiadomo o moich
zdolnociach, o tym, co mog zobaczy i poczu, tym lepiej.
Daphne gwatownym ruchem wyszarpna bransoletk z
torebki. Carson Callaham moe i by kompletnie zaabsorbowany
kapel, ale mia pienidze, wic bransoletka bya cika, droga, z
wieloma amuletami, ktre podzwaniay, uderzajc o siebie przy
kadym ruchu. Paznokcie Daphne

8
przejechay po jednym z wisiorkw, maym serduszku, i ma-
giczne rowe iskry uniosy si w powietrze jak robaczki
witojaskie.
Podsunam jej plastikowy woreczek i Daphne wrzucia do
niego bransoletk. Zawizaam go u gry, starannie unikajc
dotknicia znajdujcego si w rodku przedmiotu. Nie miaam
ochoty na nastpny pokaz slajdw na temat psychiki Daphne
Cruz. Po tym, co poczuam pierwszy raz, niemal zrobio mi si jej
al.
Ale sympatia, jak moe mogabym mie dla Daphne,
wyparowaa, kiedy walkiria posaa mi zimne i wyniose
spojrzenie, ktre tyle wrednych dziewuch ma opanowane do
perfekcji.
- Jeli powiesz o tym komukolwiek, Frost, udusz ci t
paskudn bluz, ktr masz na sobie. Zrozumiano?
- Pewnie - odparam miym tonem. - Ale moe by si
ogarna troch przed nastpn lekcj, Daphne. Rozmazaa
sobie byszczyk.
Nie zwracajc uwagi na jadowity wzrok walkirii, otworzyam
drzwi toalety i wyszam na korytarz.
9
ROZDZIA 2

Wyszam z azienki do holu. Gdzie w gbi budynku za-
brzmia dzwonek, oznajmiajc, e do nastpnej lekcji mam tylko
pi minut, wic doczyam do strumienia uczniw idcych do
zachodniego skrzyda budynku nauk humanistycznych.
Z zewntrz Akademia Mitu wygldaa jak elitarne prywatne
liceum. Miecia si w Cypress Mountain, tu za Asheville, na
wyynach Pnocnej Karoliny. W akademii na kadym kroku
czuo si pienidze, wadz i snobizm. wiadczyo
0 tym wszystko, od obronitych bluszczem kamiennych cian
budynkw po perfekcyjnie przystrzyone trawniki
1 stowk, ktra bardziej przypominaa piciogwiazdkow
restauracj ni szkoln kafejk. Tak, od zewntrz akademia
wygldaa wypisz wymaluj jak szkoa przygotowujca roz-
pieszczone bachory bogatych rodzicw do studiw na Yale,
Harvardzie czy na innym odpowiednio kosztownym uni-
wersytecie.
Wewntrz jednak czuo si rnic. Na pierwszy rzut oka
wygldaa na zwyk szko, moe tylko nieco sztywniack i
staromodn. Wiecie, na









10
korytarzach posgi rycerzy w byszczcych zbrojach, kady z
jak ostro zakoczon broni. Na cianach kamienne rzeby i
drogie olejne obrazy ukazujce mitologiczne bitwy. W ktach
biae posgi bogw i bogi zwrconych do siebie twarzami i
zakrywajcych domi usta, jakby plotkowali
o wszystkich, ktrzy ich mijaj.
No i wreszcie uczniowie. Od szesnastu do dwudziestu jeden
lat, od pierwszej do szstej klasy, o wszelkich ksztatach i
rozmiarach figury, o rozmaitych korzeniach etnicznych, z torb z
ksikami w jednej rce i komrk w drugiej, gadajcy i nadajcy
esemesy w biegu. Wszyscy w najdroszych ciuchach od Prdy i
Gucciego.
Ale gdy spojrzao si uwaniej, poza modnymi ciuchami
i najnowszymi gadetami elektronicznymi mona byo za-
uway co dziwnego. Na przykad, e tak wielu uczniw chodzi
z broni. Gwnie z mieczami, ukami i kijami wepchnitymi do
torby wygldajcej jak luksusowa skrzana torba na rakiety
tenisowe. Naturalnie dopasowana kolorystycznie do ubrania.
Bro w akademii bya czym zwyczajnym, wiadectwem tego,
kim si jest, co si potrafi i jak nadziani s rodzice. Inna dziwna
rzecz to kolorowe magiczne rozbyski, ktre trzeszczay w
powietrzu jak iskry elektrostatyczne. Tutaj nawet najwiksza
fajtapa potrafiaby odrba ci gow mieczem albo zaklciem
zmieni wntrznoci w papk.
Miao si wraenie, e chodzi si do szkoy ywcem wyjtej z
odcinka Xeny, wojowniczej ksiniczki.
Bo tym wanie byli uczniowie Akademii Mitu - wojowni-
kami. Prawdziwymi wojownikami mitologicznymi. A przy-
najmniej ich prapraprawnukami. Dziewczyny przewanie

11
byy walkiriami albo Amazonkami, natomiast chopcy raczej
Rzymianami lub wikingami. Ale istniay te inne kategorie
wojownikw: Spartanie, Persowie, Trojanie, Celtowie, sa-
murajowie, ninja i co tylko chcecie, z wszystkich znanych i
nieznanych kultur, mitw, a nawet z bani. Kady z typowymi dla
niego umiejtnociami, magicznymi darami, i oczywicie
odpowiednio rozdmuchanym egoizmem.
Oglnie rzecz biorc, wszyscy byli bogaci, pikni i nie-
bezpieczni.
Wszyscy prcz mnie.
Kiedy szam na szst lekcj, czyli histori mityczn z
profesor Metis, nikt na mnie nie spojrza ani nie odezwa si do
mnie. Byam tylko t Cygank", a nie bogat wpywow,
lubian, adn czy wan na tyle, by wyapa mnie czyj radar
towarzyski. Pod koniec padziernika, niemal dwa miesice po
rozpoczciu semestru jesiennego, nie miaam tu jeszcze adnych
przyjaci. Nie nawizaam nawet zwykej znajomoci, eby
mie do kogo dosi si przy obiedzie. Ale, prawd mwic,
miaam to w nosie.
Od mierci mamy, p roku temu, niewiele mnie w ogle
obchodzio.
Wsunam si na swoje miejsce w awce tu przed drugim
dzwonkiem oznajmiajcym, e kady ma ju by w klasie.
Carson Callahan, ktry siedzia przede mn, odwrci si i
spyta szeptem:
-Znalaza j?
Carson by wysoki, metr osiemdziesit pi, chudy i kocisty.
Kojarzy mi si z trjktem, bo skada si z samych ktw
ostrych, od kostek u stp poczynajc, przez kolana do okci.
Nawet nos mia prosty i spiczasty. Przy ciemnych

12
wosach i niadej cerze, jego oczy w kwadratowych opraw-
kach czarnych okularw wyglday jak kulki biaej czekolady.
Nie dziwiam si, e podoba si Daphne. Jak to czsto bywa z
pasjonatami, Carson, cho niemiay i spokojny, by miy i
inteligentny. I nie by jakim tam sobie pasjonatem, ale
pasjonatem zespou hardcore'owego i - mimo e mia tylko
siedemnacie lat i, podobnie jak ja, chodzi do drugiej klasy -
dyrygentem Orkiestry Marszowej Akademii Mitu. Jako Celt mia
podobno wyjtkowe zdolnoci muzyczne, by kim w rodzaju
barda-woj o wnika. Dokadnie nie wiem. Usiowaam nie
zwraca uwagi na takie rzeczy w akademii, a szczeglnie na fakt,
e kompletnie tu nie pasowaam.
Wrczyam Carsonowi torebk z bransoletk, starajc si
unikn zetknicia palcami, bo nie miaam ochoty na dotyczcy
go bysk widzenia. Miaam ju do, bo kiedy wczoraj
wycignam amulet zza biurka, poczuam nie tylko emocje
Daphne, ale rwnie Carsona. W moich wizjach widziaam nie
tylko tego, kto ostatni dotyka przedmiotu - ale wszystkie osoby,
ktre kiedykolwiek miay z nim styczno. Ki e d y k o l wi e k .
Co znaczyo, e wiedziaam dobrze, komu Carson tak na-
prawd chcia da bransoletk. A nie bya to, wbrew temu, co
twierdzi, Leta Gaston.
- Dotrzymaam obietnicy - powiedziaam. - Teraz twoja kolej.
- Dziki, Gwen.
Pooy na biurku sto dolarw, drug cz mojego wyna-
grodzenia. Wziam pienidze i schowaam je do kieszeni
dinsw.

13
Oglnie rzecz biorc, ignorowaam wszystkich uczniw
Akademii Mitu i oni odwzajemniali si tym samym - przy-
najmniej tak dugo, jak dugo nie potrzebowali mojego daru
znajdowania rzeczy. Tak samo dorabiaam sobie w poprzedniej
szkole. Za odpowiedni cen znajdowaam zgubione, ukradzione
czy w jaki inny sposb utracone klucze, portfele, komrki, psy i
koty, porzucone biustonosze i zapodziane bokserki.
Na lekcji rachunku usyszaam, jak jaka Amazonka narzeka,
e zgubia komrk, wic zaproponowaam, e znajd j za
niewielk opat. Dziewczyna mylaa, e jestem stuknita -
dopki nie wycignam telefonu z jej wasnej szafy. Okazao si,
e miaa go w innej torebce. Pogoski o tym, co zrobiam,
rozniosy si po caym kampusie, no i biznes zacz si rozkrca.
Poniewa dziki mojemu cygaskiemu dziedzictwu przy
kadym dotkniciu przedmiotu natychmiast poznawaam jego
histori, nie byo mi trudno dowiedzie si, co si z nim dziao.
Pewnie, kiedy si zgubi, nie mogam faktycznie go dotkn. Ale
ludzie wszdzie zostawiaj wibracje zwizane z rozmaitymi
sprawami. Tego, co jedli na obiad, na co chc i wieczorem do
kina, co naprawd myl o swoich tak zwanych przyjacioach.
Zazwyczaj wystarczao, ebym musna palcami biurko albo
pogrzebaa w torebce, eby domyli si, gdzie podzia si portfel
albo komrka. A jeli nie od razu trafiaam na miejsce ich
ukrycia, to dotykaam rozmaitych przedmiotw, pki nie
odnalazam zguby - albo nie pojawi si obraz osoby, ktra moga
j zwin. Jak Daphne Cruz, ktra zabraa bransoletk z
amuletami z biurka Carsona. Czasami



14
czuam si jak posta z Jasia i Magosi, ktra idc po ladach
okruszkw, odnajduje to, czego szuka.
Moje zdolnoci miay nawet swoj nazw: psychometria. To
ekstrawaganckie okrelenie tego, e przed oczyma pokazuj mi
si obrazy i w bysku widzenia odbieram uczucia innych ludzi.
Niewane, czy chc tego, czy nie.
A jednak mimo wszystko cieszyam si z moliwoci po-
znawania cudzych tajemnic, widzenia rzeczy - mniej lub bardziej
wanych - ktre ludzie wszystkimi siami staraj si ukry przed
innymi, czasami nawet przed sob. Dawao mi to poczucie
wadzy, siy i mdroci - ale te pozwalao unika popeniania
kompletnych gupot, na przykad tego, eby da si facetowi
sfotografowa w samej bielinie.
Poszukiwanie zgubionych telefonw moe nie naleao do
najbardziej prestiowych zaj na wiecie, ale byo o wiele lepsze
ni sprzedawanie tustych frytek w McDonaldzie. A tu, w
Akademii Mitu, opacao si bardziej ni w mojej dawnej szkole.
Tam miaabym szczcie, gdybym za zgubion bransoletk
dostaa dwadziecia dolcw, a nie dwiecie, ktre otrzymaam od
Carsona. Jedyne, co mi si podobao w tej gupiej akademii, to
nieoczekiwana pynno finansowa.
- Gdzie bya bransoletka? - zainteresowa si Carson.
Przez moment zastanawiaam si, czy nie zakapowa Daphne i
nie powiedzie mu, e si w nim strasznie zabujaa. Ale poniewa
podczas rozmowy w toalecie Daphne nie bya dla mnie specjalnie
wredna, wic postanowiam jeszcze poczeka, bo by moe w
przyszoci jej sekret moe mi si naprawd przyda. Poniewa
nie miaam ani pienidzy, ani siy, ani specjalnych magicznych
zdolnoci, takich jak mieli

15
wszyscy inni w szkole, jedyn moj broni bya informacja i
nie widziaam powodw, by jej nie zatrzyma na przyszo.
- Och, znalazam j za twoim biurkiem w akademiku. Co do
ryczki, bya to nawet prawda. Spada w szczelin
midzy biurko i cian. Carson zmarszczy brwi.
-Ale szukaem tam. Naprawd. Szukaem wszdzie.
- Pewnie niezbyt dokadnie - powiedziaam, wycigajc z toby
podrcznik do historii mitycznej.
Carson otworzy usta, ale nic nie powiedzia, bo profesor
Metis zastukaa w katedr smukym starowieckim srebrnym
berem, ktrego rwnie uywaa jako wskanika. Metis bya
pochodzenia greckiego, jak wielu profesorw i uczniw w
akademii. Bya niewysok, krp brunetk
0 ciemnej karnacji. Wosy miaa zawsze porzdnie cignite
w kok na czubku gowy. Chodzia w zielonym spodnium
1 nosia okulary z srebrnej oprawie.
Wygldaa powanie i surowo, ale tak naprawd naleaa do
najlepszych nauczycieli w akademii. Przynajmniej prbowaa
uatrakcyjni lekcje, moglimy gra w gry i rozwizywa
ukadanki, a nie tylko wykuwa nudne fakty na pami.
- Otwrzcie ksiki na stronie trzydzieci dziewi - po-
wiedziaa profesor Metis, przesuwajc po uczniach spojrzeniem
zielonych oczu. - Dzi bdziemy mwi szerzej
o panteonie, poniewa wanie wojownicy panteonu walczyli
z Lokim i jego niwiarzami chaosu.
No c, dzi nie miao by zabawy. Przewrciam oczyma
i otworzyam podrcznik.
Nie wystarczyo, e chodz do szkoy z uczniami, ktrzy s
mitycznymi wojownikami, ale jeszcze musiaam si

16
uczy tej ich caej gupiej historii. Wiedziaam ju, oczywi-
cie, e ci wszyscy magiczni gocie dzielili si na dobrych i
zych. Ci dobrzy trzymali si razem i nazwali si panteonem. Ich
gwnym celem byo zwalczanie zoczycw, ktrzy nazywali
si niwiarzami i dyli, hm, do wprowadzenia chaosu.
Do tej pory profesor Metis nie mwia konkretnie, co to
waciwie jest ten chaos, a ja nie suchaam z otwartymi ustami
tych bajdurze o magii. Ale miaam takie wraenie, e chaos
oznacza mier, zniszczenie i te de. Wolaabym czyta komiksy,
ktre woyam na dno torby. Przynajmniej miay jakie oparcie
w rzeczywistoci. Mutacje genetyczne mogy si przecie
zdarzy.
Ale bogowie i boginie? Uczniowie-wojownicy walczcy
wspczenie w jakich staroytnych bitwach? I do tego, eby
byo weselej, jeszcze mityczne bestie? Nie bardzo mogam w to
wszystko wierzy. Ale wszyscy inni wierzyli. Dla nich mity nie
byy tylko opowieciami - to bya historia, fakty, i to bardzo, ale
to bardzo realne.
Profesor Metis znowu gldzia o tym, jak koszmarni s ci
niwiarze chaosu, a ja gapiam si na moje odbicie w oknie:
Falujce kasztanowe wosy, cer blad po zimie, przyprszon
piegami, i fiokowe oczy, ktrych niezwyk barw podkrelaa
bluza z kapturem.
Fiokowe oczy, rozemiane oczy, nabijaa si ze mnie mama.
Jej oczy miay ten sam kolor co moje, cho dziki nim ona
wygldaa piknie, a ja - jak dziwado.
Tpy bl zala moje serce. Nie po raz pierwszy pragnam
cofn czas, wrci do tego, co byo, zanim poszam do
Akademii Mitu.

17
P roku temu byam normaln nastolatk. To znaczy na tyle
normaln, na ile moe ni by dziewczyna z paranormalnymi
zdolnociami. Ale w rodzinie Frostw ten cygaski dar
przechodzi z pokolenia na pokolenie. Moja babcia, Geraldine,
widziaa przyszo. Mama, Grace, wsuchujc si w czyj gos,
bya w stanie powiedzie, czy kto kamie, czy nie. A ja umiaam
zobaczy i odczu rozmaite rzeczy przez samo dotknicie. Ale
nasz cygaski dar by wanie tylko tym - po prostu zwykym
darem, drobnostk, ktr potrafiymy robi. Nie mylaam o tym
wiele, nie zastanawiaam si, skd si wzi i czy inni te
obdarzeni byli magicznymi talentami, tak jak my.
A do dnia, kiedy po wuefie dotknam szczotki do wosw
Paige Forrest.
Byymy w szatni, przebierajc si po meczu koszykwki,
ktrej nie znosiam, bo byam w niej beznadziejna. Autentycznie.
Tak beznadziejna, e zdoaam si waln pik w gow, robic
rzut wolny.
Po zajciach byam spocona i chciaam spi wosy w koski
ogon. Na awie pomidzy nami leaa szczotka do wosw Paige.
Paige nie bya moj przyjacik, ale obie naleaymy do do
popularnej paczki. Czsto spdzaymy czas razem ze wsplnymi
kumpelkami, wic nie miaam oporw przed spytaniem, czy
poyczy jej szczotk.
Paige przez chwil patrzya na mnie z dziwnym wyrazem
twarzy, po czym rzeka:
- Jasne.
Gdy braam szczotk do rki, nie przyszo mi do gowy, e co
poczuj. Pomimo daru psychometrii zazwyczaj nie odbieraam
adnych szczeglnych wibracji z zetknicia ze

18
zwykymi, codziennymi przedmiotami, jak pira, komputery,
talerze, telefony. Przedmiotami znajdujcymi si w miejscach
publicznych, ktrych uywa wiele osb, albo majcymi jedn
prost funkcj. Najwiksze, najgbsze, najbardziej ywe
objawienia powodowao dotknicie przedmiotw, ktre miay
szczeglne znaczenie dla danej osoby, jak na przykad ulubiona
fotografia czy ukochany piercionek.
Ale tym razem, jak tylko wziam szczotk do rki, wywietli
mi si obraz Paige siedzcej na ku koo starszego mczyzny.
Mczyzna szczotkowa jej dugie czarne wosy tak jak naley,
wykonujc sto pocigni. A kiedy skoczy, rozpi jej szlafrok,
pooy Paige na plecach i zacz j obmacywa, a potem sam
zdj spodnie.
W tym momencie zaczam krzycze i nie mogam przesta.
Po kilku minutach zemdlaam. Bethany, moja przyjacika,
powiedziaa, e krzyczaam, nawet kiedy przyjechaa karetka,
eby zabra mnie do szpitala. Wszyscy myleli, e dostaam
ataku padaczki albo czego podobnego.
Ale myl, e Paige wiedziaa. Wiedziaa o moim darze. Dwa
tygodnie wczeniej poprosia, ebym znalaza telefon, ktry
gdzie zapodziaa. Przeszam si po pokoju Paige, dotknam jej
biurka, stolika nocnego, torebki i biblioteczki i w kocu pojawi
si obraz modszej siostry, ktra zwina komrk Paige, eby
przejrze jej esemesy. Czasami zastanawiaam si czy Paige
specjalnie nie pooya swojej szczotki na awie, ebym po ni
signa. Moe pragna, eby kto wiedzia, poczu to, przez co
ona musi przej.
Kiedy ocknam si w szpitalu, mama ju tam bya, i o
wszystkim jej powiedziaam. To normalne, e rodzicom

19
mwi si, kiedy ktrego z przyjaci spotyka co strasznego.
A poza tym mama bya policjantk i cae ycie pomagaa
ludziom. Chciaabym by taka jak ona.
Tego samego dnia wieczorem mama aresztowaa ojczyma
Paige za molestowanie. Zadzwonia do mnie z komisariatu i
powiedziaa, e teraz Paige jest bezpieczna. Obiecaa by w
domu za godzin, jak tylko skoczy papierkow robot.
Nie dotrzymaa obietnicy.
Potrci j pijany kierowca, kiedy wracaa do domu. Babcia
Frost powiedziaa, e zgina na miejscu. e nawet nie widziaa
auta, ktre jechao prosto na ni, nie czua potwornego uderzenia.
Miaam nadziej, e rzeczywicie tak si stao, poniewa mama
bya tak pokiereszowana, e podczas pogrzebu trumna pozostaa
zamknita.
Nie wrciam ju do starej szkoy. Po tym wydarzeniu moi
przyjaciele byli dla mnie wyjtkowo mili, szczeglnie Bethany,
ale ja nie chciaam nikogo widzie. Nie miaam ochoty na nic,
chciao mi si tylko lee na ku i paka.
Ale jakie trzy tygodnie po pogrzebie mamy w domu babci
Frost pojawia si profesor Metis. Nie wiem, co takiego jej
powiedziaa, ale babcia oznajmia mi, e nadszed czas, ebym
posza do Akademii Mitu i w kocu nauczya si w peni
korzysta z mojego cygaskiego daru. Wydawao mi si, e ju
dobrze potrafi panowa nad psychometri i waciwie naprawd
nigdy nie rozumiaam, co babcia miaa na myli, mwic w
kocu", jakby Akademia Mitu bya mi od dawna przeznaczona...
- Gwen.
Dwik mojego imienia momentalnie przywoa mnie do
rzeczywistoci.


20
- Sucham?
Profesor Metis spogldaa na mnie sponad srebrnych oprawek
okularw.
- Pytaam ci, ktrej bogini panteon zawdzicza zwycistwo
nad Lokim i jego niwiarzami.
- Nike, greckiej bogini zwycistwa - odparam automatycznie.
Profesor Metis zmarszczya czoo.
- A skd o tym wiesz, Gwen? Jeszcze nie mwiam o Nike.
Czyby przeczytaa ju nastpny rozdzia? Jeste piln
uczennic.
To wanie zrobiam wczoraj wieczorem, gwnie dlatego, e
si nudziam, a w telewizji nie byo nic ciekawego. Skoro nie
miaam tu paczki wasnych przyjaci, nie bardzo wiedziaam, co
robi w wolnym czasie.
Nie sdz, eby pani Metis chciaa mi dokuczy, ale po jej
sowach rozlegy si chichoty. Poczuam, e si czerwieni, i
skuliam si na krzele, marzc, eby si zapa pod ziemi.
wietnie. Teraz bd mnie wszyscy uwaali za mzgowca. Moe
nim byam, ale nawet jeli tak, i jeli pkaam z dumy, e miaam
redni 5.0, to nie yczyam sobie, eby o tym wiedziano.
Przyszo mi do gowy, e waciwie nie wiem, skd znaam
odpowied na pytanie. Nike chyba w ogle nie bya wspomniana
w rozdziale, ktry czytaam. Ale w szkole dziay si dziwniejsze
rzeczy ni to, wic ca spraw usunam z myli.
Profesor Metis przeszya wzrokiem jednego z najgoniej
chichoczcych i zadaa mu jeszcze trudniejsze pytanie o ni-
wiarzy chaosu.

21
Kiedy nabraam pewnoci, e nauczycielka nie zamierza mnie
wicej nka, wrciam do gapienia si przez okno i rozmylania,
jak sprowadziam na mam mier, biorc do rki szczotk do
wosw niewaciwej osoby.



























22
ROZDZIA 3

Historia mitu bya trzeci lekcj tego dnia. Jak tylko za-
dzwoni dzwonek, wepchnam podrcznik do torby.
- Do zobaczyska, Gwen - poegna mnie wesoo Carson
Callahan i wsun plastikow torebk z bransoletk do kieszeni
designerskich szturmwek. Skinam mu gow, zarzuciam
torb na rami i opuciam sal.
Przeciskajc si midzy uczniami toczcymi si na korytarzu,
dopadam pierwszych drzwi na dwr i wyszam na zewntrz.
Sercem akademii byo pi budynkw: nauk cisych, nauk
humanistycznych, sala gimnastyczna, stowka i biblioteka -
zgrupowanych wok dziedzica na ksztat picioramiennej
gwiazdy. Cho byam tu ju dwa miesice, wszystkie budynki
wydaway mi si identyczne: z ciemnoszarego kamienia,
poronite grubymi pdami bluszczu. Wielkie, tajemnicze
gotyckie konstrukcje, z wieami, blankami i balkonami,
ozdobione posgami rozmaitych mitologicznych stworw, jak
gryfy czy gorgony, z ustami wykrzywionymi w nieprzyjaznym
grymasie.
Przez potny otwarty dziedziniec lecy midzy gmachami
biegy wyoone kocimi bami czce je krte cieki,

23
ktre prowadziy dalej w d pagrka, do akademikw i
innych budynkw skadajcych si na elegancki kampus. Mimo
padziernikowych chodw trawniki nadal byy zielone.
Gdzieniegdzie wysokie klony i dby szeroko rozkaday gazie z
limi, ktre pony krwist czerwieni i oranem.
Zapiam bluz na zamek, woyam rce do kieszeni i ru-
szyam dziedzicem, mijajc grupy studentw, ktrzy stali,
gadajc, wycigajc telefony komrkowe, sprawdzajc
ese-mesy. Byam w poowie drogi, kiedy do moich uszu dobieg
piskliwy miech.
Odwrciam gow i zobaczyam Jasmine Ashton brylujc
pod wysokim klonem na rodku dziedzica.
Jasmine Ashton bya najbardziej popularn dziewczyn we
wszystkich drugich klasach. Bya rwnie walkiri, miaa
ja-snorude wosy, bkitne oczy i potwornie drogie projektanckie
ciuchy. Przy niej kady wyglda nijako, nawet jej szczupe,
przepyszne, kosztownie ubrane przyjaciki. Jasmine siedziaa na
elaznej awce pod klonem, ogldaa co w swoim laptopie i
chichotaa razem z Morgan McDougal, najblisz kumpelk.
Czarnowosa Morgan, z orzechowymi oczyma, wietn figur
i w superkrtkich spdniczkach bya tylko nieco mniej urodziwa i
popularna ni Jasmine, co czynio z niej gwiazd numer dwa w
naszej klasie. Jednak dziki swej reputacji dziwki, ktra przepi
si z kadym, Morgan w oczach chopakw bya dziewczyn
numer jeden. Naturalnie.
Obok Jasmine i Morgan siedziay jeszcze dwie dziewczyny, a
przed awk, na wenianym kocu, rozoya si Daphne Cruz.
Wszystkie popularne walkirie trzymay si razem.
Dziewczyny nie byy same. Za Jasmine sta Samson Sorensen
i z wniebowzitym wyrazem twarzy masowa jej

24
ramiona. Nic dziwnego, wiking by jej chopakiem i jednym z
najprzystojniejszych facetw w szkole. Jasnoblond wosy,
orzechowe oczy, doki w policzkach. Mg uchodzi za modela
Calvina Kleina. Oprcz tego by kapitanem druyny pywackiej.
W akademii nie uprawiano futbolu, tylko wyszukane sporty, jak
pywanie, tenis, ucznictwo, szermierka. Nie artuj, szermierka.
Po co to komu?
Jasmine i Samson przypominali naturalnej wielkoci Kena i
Barbie. Razem wygldali wietnie, jakby byli dla siebie
stworzeni.
Uczniowie w akademii nie zwracali na mnie specjalnej uwagi,
ale i tak docierao do mnie mnstwo plotek. Podobno pojawi si
w w prywatnym raju tych dwojga. Samson by gotw I na
Cao, w kocu chodzi z Jasmine od zeszego roku, ale ona nie
bya jeszcze gotowa zrealizowa swojego bonu.
Tak si na nich zagapiam, e wpadam na gocia idcego
naprzeciw. I, oczywicie, moja raportwka zsuna si na ziemi i
wszystko wyleciao z niej na ziemi. Normalka.
- Przepraszam - wymamrotaam, padajc na kolana i nerwowo
zbierajc do torby rozsypane rzeczy, zanim kto zwrci na nie
uwag. Szczeglnie chciaam ukry pust puszk po ciastkach i
komiksy, ktrych kolorowe strony trzepotay jak motyle na
wietrze.
Zamiast omin mnie i i dalej, chopak ukucn obok.
Zerknam ukradkiem na jego twarz. Rozpoznaam go i za-
maram. Wpadam na Logana Quinna.
O rety.
Nawet tu, wrd bogatych nastolatkw i wojownikw, Logan
Quinn by facetem, ktrego bali si wszyscy. Robi, na

25
co mia ochot i kiedy mia na to ochot. A mnstwo rzeczy,
na ktre mia ochot, wizao si z wyrzdzaniem innym
przykroci.
Patrzc na niego, od razu byo wiadomo, e to nie jest
grzeczny chopta. Mwio o tym wszystko, od jedwabistych,
gstych czarnych wosw po intensywnie niebieskie oczy i
czarn skrzan kurtk na szerokich barach. Jasne, by seksowny
w sposb nieco brutalny, wyglda, jakby dopiero co wyszed z
czyjego ka. Logan prowadzi si w sposb, ktry pasowa do
wygldu, i najwyraniej po kolei zalicza wszystkie najbardziej
napalone dziewczyny w szkole. Podobno zostawia swj podpis
na materacach tych, ktre zaliczy, eby si nie pogubi. Inni
faceci postanowili go naladowa, ale nigdzie nie osigali
wikszych sukcesw. No, moe poza pokojem Morgan
McDougall.
Logan Quinn pochodzi z rodu Spartanw. Tak, tych
Spartanw, ktrzy zatrzymali tysice napastnikw pod
Termopilami. Zupenie jak w filmie 300 z Geraldem Butlerem.
Profesor Metis pucia nam ten film na lekcji trzy tygodnie temu
jako wstp do przynudzania na temat historycznego znaczenia
bitwy. Ale Gerald by tak szaowo uminiony w tym filmie, e
pogryam si w marzeniach o nim i zupenie wyczyam si ze
suchania.
W Akademii Mitu bya tylko garstka Spartanw, ale wszyscy
uczniowie obchodzili ich z daleka. Nawet najbogatsze,
najbardziej snobistyczne typki wolay z nimi nie zadziera. Bo
Spartanie najlepiej si bili. Byli urodzonymi wojownikami.
Niczego wicej nie potrafili i niczego wicej nie robili.
W odrnieniu od wszystkich innych uczniw Logan Quinn
nie nosi przy sobie adnej broni. Podobnie jak pozostali

26
Spartanie. Nie potrzebowali. Znani byli z tego, e wszystko,
co wpadnie im w rce, zamienia si w bro i e zawsze wiedz,
jak si ni posuy i jak ni zabi. Powanie. Logan Quinn by
facetem, ktry potrafiby wybi oko rurk z kremem.
Czasami nie byam pewna, czy wierz w obkastwo, ktre
mnie otaczao. Spartanie, walkirie, niwiarze. Zastanawiaam si,
czy przypadkiem nie jestem w szpitalu dla szalecw i wszystko
to tylko wybryki mojej wyobrani. Podobnie jak Buffy z
Postrachu wampirw. Ale gdyby tak byo, to mona by si
spodziewa, e przynajmniej bd z tego miaa jak
przyjemno, e umieszcz si w roli popularnej walkirii albo...
Logan sign po komiks z Wonder Woman i to gwatownie
przywrcio mnie do rzeczywistoci.
- Oddawaj! - warknam.
Porwaam komiks z trawnika. Nie chciaam, eby Logan
Quinn zanieczyci moje rzeczy swoimi paskudnymi spar-
taskimi wibracjami pychokillera, co by si pewnie stao, gdyby
czego dotkn. Tak wanie przedmioty nabywaj emocji -
poniewa ludzie ich dotykaj. Wepchnam Wonder Woman
gboko do torby, razem z innymi komiksami i pust puszk po
ciastkach.
Logan podnis tylko brwi do gry, ale nie skomentowa tego,
e si wkurzyam.
- Przepraszam, e wpadam na ciebie - wymamrotaam
ponownie, wstajc z ziemi. - Nie zabijaj mnie, dobrze?
Logan rwnie si podnis i spojrza na mnie z czym, co
niemal mona byo uzna za umiech.
- No, nie wiem - mrukn. - Cyganki atwo si zabija. Nie
zabraoby mi to duej ni sekund.

27
Gos mia niszy, ni si spodziewaam, o bogatym, gar-
dowym brzmieniu. Zaskoczona, podniosam wzrok na jego
twarz - i zauwayam, e patrzy na mnie z rozbawieniem.
Zmruyam oczy. Nie lubiam kiedy si ze mnie wymiewano,
nawet jeli by to kto tak niebezpieczny jak Logan Quinn.
- Ta Cyganka ma babci, ktra moe rzuci na ciebie taki
urok, e wacek ci sczernieje i odpadnie, wic lepiej uwaaj,
Spartaninie.
Oczywicie to nie bya prawda. Babcia Frost widziaa
przyszo. Nie rzucaa urokw - a przynajmniej nic o tym nie
syszaam. Z babci czasami nie byo wiadomo. Ale nie chciaam
da pozna Loganowi, e bluffuj.
Nie wystraszy si, a na jego ustach znowu pojawi si
umieszek.
- Lepiej sobie popatrz, jak odchodzisz o wasnych siach,
Cyganko.
Zmarszczyam brwi. Czy on przypadkiem... nie flirtuje ze
mn? Nie miaam pewnoci, a nie chciaam stercze tam duej,
eby si dowiedzie. Nie spuszczajc oka z Logana Quinna,
starannie ominam go i pobiegam swoj drog.
Jednak z jakiego powodu przez cay dziedziniec ciga mnie
jego cichy miech.
Minam akademiki oraz budynki gospodarcze i dotaram do
granicy kampusu, ktry od wiata na zewntrz odgradza
kamienny mur wysokoci 3,5 metra. Na szczycie muru, po obu
stronach wejcia, siedziay dwa sfinksy ze wzrokiem utkwionym
w elazn bram.



28
Podobno i mur, i brama byy zaczarowane, przesycone
zaklciami i innymi magicznymi koszakami-opakami, tak aby
przekroczy je mogli tylko ci, ktrzy mieli prawo przebywa na
terenie szkoy: nauczyciele, uczniowie itd. Kiedy pojawiam si
w Akademii Mitu, na pocztku semestru jesiennego, profesor
Metis kazaa mi stan w wejciu, dokadnie pomidzy
sfinksami, i wymamrotaa co pod nosem. Posgi nie poruszyy
si, nic nie zrobiy, tylko siedziay dalej na tej swojej grzdzie,
ale miaam wraenie, e w tych staroytnych postaciach byo co
- jaka pradawna sia, ktra pozwoliaby im rozedrze mnie na
kawaki, gdybym cho niewaciwie kiwna palcem. To byo
moje pierwsze przyprawiajce o gsi skrk dowiadczenie w
akademii. Szkoda, e nie ostatnie.
Kiedy pani Metis skoczya inkantacj, rzucanie uroku czy co
tam innego robia, wiedziaam, e teraz mog swobodnie
wchodzi na teren akademii, zupenie jakbym znaa haso do
supertajnej kryjwki jakiego superbohatera. Nie wiedziaam
dobrze, co by si stao, gdyby kto nieuprawniony - na przykad
niwiarz chaosu - prbowa wej przez bram albo wspi si po
murze, ale te sfinksy z dugimi, zakrzywionymi szponami nie
suyy wycznie dekoracji.
Zastanawiaam si nad wieloma rzeczami, o ktrych dla
wasnego spokoju powinnam bya kompletnie zapomnie.
Pani Metis powiedziaa mi te, e sfinksy miay za zadanie nie
wpuszcza obcych, a nie pilnowa uczniw, eby nie wychodzili,
i e nie powinnam si ich ba. Trudno byo si ba czego, w co
si nie wierzy. A przynajmniej tak sobie powtarzaam za kadym
razem, kiedy wymykaam si z kampusu.

29
Rozejrzaam si wok, eby sprawdzi, czy nikt mnie nie
widzi, a potem podbiegam do bramy, stanam bokiem,
wcignam brzuch i przelizgnam si przez prty ogrodzenia.
Nie patrzyam na sfinksy, ale czuam na sobie ich wzrok. To tylko
posgi, powtarzaam sobie. Tylko posgi, i to w dodatku
brzydkie. Nie mog zrobi mi krzywdy. Naprawd nie mog.
Jak tylko si znalazam po drugiej stronie, odetchnam z ulg
i ruszyam, nie ogldajc si za siebie, eby sprawdzi, czy
posgi rzeczywicie mnie obserwuj, czy nie. Niewane, czy
wierzyam w ich magiczne siy, czy nie, wolaam nie kusi losu.
W dni powszednie uczniowie nie powinni wychodzi poza
tereny szkolne i dlatego brama bya zamknita. Profesor Metis i
wadze szkolne woleli mie tych wszystkich wojownikw na
oku, przynajmniej noc.
Aleja wykradaam si regularnie od dwch miesicy, czyli od
momentu przejcia do tej szkoy, i widziaam, e to samo robi
inni, udajc si na wyprawy po piwo lub papierosy. Czego
mogam si obawia? e mnie wyrzuc? Po tym, co widziaam w
akademii, byabym zachwycona, gdybym moga wrci do
zwykego liceum. Nawet bym nie narzekaa najedzenie w
stowce - a przynajmniej nie tak bardzo.
Zlokalizowana w uroczej przedmiejskiej dzielnicy Cypress
Mountain akademia stanowia odrbny wiat, ale to, co leao za
jej murami, byo zadziwiajco normalne. Wok szkoy biega
dwupasmowa ulica, a po jej drugiej stronie, dokadnie na wprost
imponujcej bramy, znajdowao si mnstwo rozmaitych
sklepikw. Ksigarnia, kafejki, kilka drogich butikw z ciuchami
i biuteri, nawet parking z mnstwem aut


30
marki Aston Martin i Cadillac Escalade. I oczywicie par
sklepw z dobrymi winami, ktre bardzo przyczyniay si do
popularnoci imprez, mimo e teoretycznie na kampusie nie
wolno byo pi alkoholu.
Sklepy byy ulokowane w strategicznym miejscu, ktre
pozwalao na czerpanie korzyci z kart kredytowych bez limitu i
wielkich funduszy powierniczych uczniw. Najwyraniej w
dawnych, dawnych czasach bogowie i boginie nagradzali
mitycznych wojownikw worami zota, srebra i kamieni
szlachetnych, a potomkowie obdarowanych nadal zarabiali
kokosy, przez cale lata powikszajc salda w banku. Nic wic
dziwnego, e teraz wszyscy uczniowie w szkole byli tak nadziani.
Poczekaam chwil na przerw w strumieniu pojazdw,
przeszam na drug stron ulicy i stanam na przystanku
autobusowym na kocu kwartau. Czekaam tylko pi minut,
zanim wtoczy si autobus, ktry robi popoudniow tras,
zabierajc turystw i wszystkich, ktrzy udawali si do centrum
miasta. Po dwudziestu minutach wysiadam kilka kilometrw od
szkoy, w okolicy ssiadujcej z artystowskimi sklepami i
restauracjami w samym centrum Asheville.
Jeli Cypress Mountain, z gromad bogatych potomkw
wojownikw, byo obkan wersj gry Olimp, to Asheville
stanowio azyl biednych miertelnikw. Przy ulicy stay nienowe,
podniszczone jedno- i dwupitrowe domy, ktre zostay
podzielone na mieszkania. Dobrze znaam t okolic. Babcia
Frost cae ycie spdzia w takim domu, a mama i ja
mieszkaymy na skromnym osiedlu zaledwie kilka mil dalej.
Akademia miaa ten plus, e przynajmniej nie musiaam do niej
dojeda przez p kraju. Nie przeyabym rozki

31
z babci. To jedyna osoba z rodziny, jaka mi pozostaa po
mierci mamy. Mj tato, Tyr, zmar na raka, kiedy miaam dwa
lata, i jedyne wspomnienia po nim to wyblake fotografie, ktre
pokazywaa mi mama.
Przeszam do koca kwartau i wbiegam po szarych beto-
nowych schodach do dwupitrowego domu pomalowanego na
jasnoliliowy kolor. Maa tabliczka przy drzwiach oznajmiaa:
Przepowiadanie przyszoci".
Odsunam moskitier, a potem przekrciam klucz w zamku i
weszam do mieszkania. Cikie, czarno lakierowane drzwi na
prawo byy zamknite i dobiega zza nich niewyrany pomruk
gosw. Babcia pewnie miaa klienta. Dziki swojemu
cygaskiemu darowi zarabiaa par groszy ekstra, podobnie jak
ja.
Przez rodek mieszkania bieg korytarz, na ktrego kocu po
lewej stronie miecia si kuchnia. W odrnieniu od reszty
pomieszcze, obitych ciemn boazeri i wyoonych szar
wykadzin, podoga w kuchni bya z biaych kafli, a ciany miay
kolor bkitny. Rzuciam swoj raportwk na st i wyjam z
kieszeni spodni stw, ktr dostaam od Carsona Callahana.
Banknot woyam do soja pochodzcego z tej samej rodziny, co
pusta puszka w mojej torbie.
Od kiedy rozpoczam nauk w akademii, zawsze oddawaam
babci poow tego, co zarobiam. Babcia miaa mnstwo
wasnych pienidzy, wicej ni nam byo potrzebne, ale chciaam
jej pomaga, szczeglnie po mierci mamy. Poza tym dzielenie
si z ni pienidzmi dawao mi poczucie, e mj dar jest
naprawd uyteczny, nie ogranicza si tylko do umiejtnoci
odnajdywania stanika dziewczyny, ktra nie powinna bya go w
ogle zdejmowa.

32
Rzuciam okiem na pozostae banknoty w soju. Babcia
musiaa mie dobry tydzie. Zauwayam jeszcze dwie setki,
kilka pidziesitek i dwudziestek.
Z pokoju obok cigle dobiegay niewyrane gosy babci i jej
klientki, wic otworzyam lodwk. Zrobiam sobie kanapk z
chleba na zakwasie z pomidorem, sol, pieprzem i kminkiem. Na
wierzch pooyam gruby plaster sera i posmarowaam go
majonezem. Na deser odkroiam kawaek rolady z dyni, ktr
babcia miaa w lodwce. Zlizaam z noa kawaek polewy
serowej, ktry si do niej przyklei. Pycha!
W rodzie Frostw wszystkie kobiety miay nie tylko jakie
specjalne talenty, ale rwnie uwielbiay sodycze. Jak tylko co
miao w sobie cukier albo czekolad (a najlepiej i jedno, i drugie),
to poeraymy to z babci co do okruszka. Mama bya taka sama.
Babcia znakomicie gotowaa, a pieka jeszcze lepiej, wic w
kuchni zawsze byo co grzesznie smakowitego, zazwyczaj
wieo z piekarnika.
Zjadam kanapk, ktra stanowia mj obiad, zebraam
widelcem resztki z talerza i umyam naczynia. A potem wyjam
z torby komiks z Wonder Woman i rozsiadam si przy stole,
czekajc, a od babci wyjdzie klient.
Tak, moje upodobanie do superbohaterw czynio ze mnie
jeszcze wikszego dziwaka wira, ale co zrobi, lubiam ko-
miksy. Rysunki byy czadowe, postaci interesujce, bohaterka
zawsze wygrywaa, niezalenie od tego, jakie napotkaa
przeciwnoci na swojej drodze. Szkoda, e w yciu byo inaczej -
mama nie wysza z wypadku bez szwanku, mimo e to co rusz
zdarzao si bohaterom, o ktrych przez cae lata czytaam.

33
Znany bl przeszy mi serce, ale odsunam od siebie smutne
myli i zagbiam si w opowiadanie, a niemal zapomniaam,
e moje wasne ycie to totalna klapa.
Koczyam ostatni stron, kiedy do kuchni wesza babcia.
Babcia Frost miaa na sobie zwiewn bluzk z czerwonego
jedwabiu, szerokie czarne spodnie i wsuwane pantofle z
zawinitymi czubkami, co upodabniao j do dina. Cho tak
naprawd i tak prawie nie byo wida, w co jest ubrana, bo od
stp do gw spowijay j szale. Czerwony, szary, szmaragdowy.
Te i jeszcze inne kolory przewijay si przez liczne zwoje
cienkich tkanin obszytych dugimi frdzlami, pomidzy ktrymi
pobrzkiway faszywe srebrne monety.
Na artretycznych doniach miaa kolorowe piercienie, a
wok jednej kostki u nogi pobyskiwa srebrny acuszek.
Przetykane siwizn wosy sigay ramion, a przed opadaniem na
czoo chroni je jeszcze jeden szal sucy jako opaska. Na
opalonej, penej zmarszczek twarzy byszczay fiokowe oczy.
Babcia Frost wygldaa tak, jak wedug mnie powinna
wyglda prawdziwa Cyganka, i tak, jak oczekiwali tego klienci,
ktrzy przychodzili po wrb. Babcia zawsze powtarzaa, e
pac jej nie tylko za to, e odkrywa przed nimi przyszo, ale
rwnie za wygld. Mwia, e zrobienie si na star, tajemnicz
Cygank zapewnia jej lepsze zarobki.
Nie wiem, dlaczego waciwie byymy uwaane za Cyganki.
Nie zachowywaymy si jak Cyganie, o ktrych czytaam. Nie
mieszkaymy w budach, nie wdrowaymy z miasta do miasta
ani nie wyudzaymy pienidzy. Ale zawsze, odkd pamitam,
mwiono o mnie Cyganka" i sama te tak o sobie mylaam.


34
Moe to dlatego, e nazywaam si Frost? Babcia mwia, e
kobiety z naszej rodziny zwyczajowo zatrzymuj swoje
panieskie nazwisko, poniewa nasze magiczne dary przechodz
z matki na crk. Wic mimo e moi rodzice mieli lub, to
odziedziczyam nazwisko matki, Frost, a nie ojca, Forseti.
A moe to magiczny talent czyni z nas Cyganki? Nie wiem,
nigdy mama ani babcia tak naprawd o tym nie mwiy. Ale te
mi nie przyszo go gowy pyta, pki nie poszam do Akademii
Mitu, gdzie wszyscy dokadnie wiedzieli, z jakiej pochodz
rodziny, jakie s ich szczeglne umiejtnoci i ile rodzice maj na
koncie.
Czasami zastanawiaam si, co babcia wie o akademii, o
wojownikach, niwiarzach i caej reszcie. W kocu nie
protestowaa, kiedy profesor Metis pojawia si i oznajmia, e
powinnam zmieni szko. Przyja to z rezygnacj, jakby
wiedziaa, e wczeniej czy pniej pani Metis si pokae.
Oczywicie, opowiedziaam babci o rozmaitych dziwnych
rzeczach dziejcych si w szkole, ale ona nawet nie mrugna
okiem, tylko poradzia, ebym chocia sprbowaa, e wkrtce
bdzie lepiej.
Czasami zastanawiaam si, dlaczego mi skamaa - nigdy
wczeniej tego nie zrobia.
- Cze, dziecinko - powiedziaa na przywitanie, caujc mnie
w czubek gowy i gadzc palcami po policzku. - Co sycha w
szkole?
Zamknam oczy, cieszc si dotykiem jej ciepych doni. Z
powodu mojego daru, mojej magii psychometrycznej, musiaam
uwaa, eby nie dotyka innych ludzi i eby oni mnie nie
dotykali. Ju i tak odbieraam silne wibracje

35
poprzez kontakt z przedmiotami, a co dopiero kiedy do-
tknam ludzkiej skry. Powanie, widziaam wszystko, co
kiedykolwiek uczynili, poznawaam wszystkie brudne i
nie-brudne tajemnice.
Nie, w stosunku do innych ludzi nie byam jak trdowata.
Zazwyczaj nic si nie dziao przy drobnych, przypadkowych
dotkniciach, na przykad podczas podawania pira czy sigania
po ten sam kawaek sernika w stowce.
Poza tym duo zaleao od tej drugiej osoby, o czym mylaa,
kiedy si z ni zetknam. W klasie, w stowce czy w bibliotece
czuam si bezpieczna, poniewa wszyscy myleli niemal
wycznie o tym, e wykad by nudny albo e na obiad znowu
jest lasagna, chyba po raz setny w tym miesicu.
Ale w kontaktach z ludmi byam cay czas ostrona, tak jak
nauczya mnie mama. Z jednej strony mj talent by utrapieniem,
a z drugiej cieszyam si wadz nad ludmi, jak dawaa mi
znajomo cudzych sekretw. Tak, troch byam pokrcona.
Lecz ju dawno si przekonaam, e najniewinniej wygldajca
osoba moe mie najczarniejsze serce -jak na przykad ojczym
Paige. Lepiej byo wiedzie, jaki kto jest naprawd, ni ufa
komu, kto waciwie chcia ci tylko zrani.
Na szczcie z babci nie miaam si czego obawia. Kochaa
mnie, a ja j. To wanie czuam za kadym razem, kiedy mnie
dotykaa - jej mio bya jak miciutki weniany koc owijajcy
si wok mojego ciaa i ogrzewajcy mnie od stp do gw.
Mama podobnie na mnie dziaaa, kiedy jeszcze ya.
Otworzyam oczy i wzruszyam ramionami.



36
- Nic nowego. Zarobiam dwiecie dolarw za znalezienie
zgubionej bransoletki. Stojak zwykle, woyam do soja.
Na pocztku babcia nie chciaa ode mnie pienidzy, ale si
uparam. Naturalnie nie wydawaa ich, cho tego wanie
pragnam. Wpacaa je na rachunek oszczdnociowy na moje
nazwisko - ale trzymaa to w tajemnicy przede mn. Tylko e
kiedy, kiedy zajrzaam do jej torebki w poszukiwaniu gumy do
ucia, dotknam ksieczki czekowej i przed moimi oczyma
pojawi si obraz babci zakadajcej w banku ten rachunek. Nic o
tym nie powiedziaam. Za bardzo j kochaam, eby jej psu
zabaw.
Babcia skina gow, signa do kieszeni i wycigna
nowiutk setk.
- Ja te dzisiaj zarobiam par groszy.
- Musiaa przepowiedzie jej co fantastycznego - za-
uwayam zdziwiona.
- Jemu - skorygowaa. - Powiedziaam mu, e za rok o tej
porze bd z on dumnymi rodzicami maej dziewczynki. Od
dwch lat staraj si o dziecko i on ju zaczyna traci nadziej.
Pokiwaam gow. Nie byo to takie dziwaczne, jak by si
wydawao. Ludzie przychodzili do babci Frost i pytali j o
najrozmaitsze rzeczy. Czy powinni si eni, czy bd mieli
dzieci, czy ony/mowie ich zdradzaj, jakie numery powinni
skreli, eby wygra na loterii. Babcia nigdy nie kamaa
ludziom, ktrzy przyszli po wrb, nawet jeli prawda nie bya
atwa.
Czasami nawet bya w stanie pomc - to znaczy cakiem
realnie. Na przykad w zeszym miesicu powiedziaa kobiecie,
eby nie wracaa po pracy do domu, tylko eby

37
zanocowaa u koleanki. Okazao si, e tego dnia do jej
mieszkania wama si facet poszukiwany przez policj midzy
innymi za gwat. Zapano go, jak wychodzi od niej, z noem w
rce. Kobieta ta bya tak wdziczna, e przyprowadzia do babci
na wrby wszystkie swoje koleanki.
Babcia Frost usiada w krzele naprzeciwko i zacza rozwija
si z szalw, ktre z delikatnym dwiczeniem uderzajcych o
siebie srebrnych monet ldoway na stole, tworzc kolorowe fale.
- Chcesz, ebym zrobia ci co do zjedzenia, ptaszynko? Mam
godzin do nastpnego klienta.
- Nie, zrobiam sobie kanapk. No i musz wraca do szkoy -
powiedziaam, podnoszc si z miejsca i zarzucajc sobie torb
na rami. - Dzi wieczorem mam dyur w bibliotece, a na
przyszy tydzie musz napisa wypracowanie
o bogach greckich.
W Akademii Mitu czesne byo astronomiczne, a my nie
miaymy do pienidzy, eby sobie na nie pozwoli. Chyba e
babcia w sekrecie przede mn ukrya gdzie worek pienidzy.
Moe i tak. W kocu kiedy szam do akademii, bya taka
tajemnicza, e wszystko jest moliwe. Tak czy inaczej, eby
obniy koszty nauki, zakwaterowania i wyywienia w drogim
kampusie, musiaam co tydzie odpracowa kilka godzin w
bibliotece. Tak przynajmniej twierdzi pan Nickamedes,
kierownik biblioteki. Mnie si jednak wydaje, e cieszy si z
posiadania bezpatnej niewolniczej siy roboczej
i podobao mu si, e moe mn rzdzi.
Babcia Frost spojrzaa na mnie pustym, nieobecnym spoj-
rzeniem. W powietrzu jakby co si poruszyo, co przed-
wiecznego i czujnego, co, co ju znaam.

38
- Uwaaj na siebie - wymamrotaa nieprzytomnym tonem,
ktrego uywaa, kiedy patrzya na co, co tylko ona moga
zobaczy.
Troch czekaam, czy powie mi, na co mam uwaa, na
przykad na dziur w chodniku, o ktr mogam si potkn, albo
na ksiki, ktre mog spa z grnej pki w bibliotece i rozbi
mi gow. Ale babcia nic nie dodaa, a po chwili spojrzaa na
mnie ju normalnie. Czasami jej wizje nie byy bardzo jasne,
przypominay raczej niewyrane przeczucie tego, e wydarzy si
co dobrego albo co zego. A w dodatku trudno jej byo
zobaczy przyszo kogo z rodziny. Im bliej bya z kim
zwizana, tym mniej obiektywnie na niego patrzya i uczucia
zaciemniay jej wizj. Nawet gdyby co widziaa, powiedziaaby
mi o tym tylko bardzo oglnie, z obawy, e emocje wypaczaj jej
odbir mojej osoby i e widzi to, co chce widzie, a nie to, co
naprawd si wydarzy.
Poza tym babcia zawsze powtarzaa, e sama powinnam
podejmowa dotyczce mnie decyzje, a nie kierowa si
niejasnymi wizjami, ktre nie zawsze si sprawdzaj.
Tak musiao by i teraz, poniewa umiechna si do mnie,
poklepaa mnie po rce i podesza do lodwki.
- To przynajmniej pozwl, e zapakuj ci kawaek rolady z
dyni - powiedziaa.
Czekaam chwil, patrzc jak krzta si po kuchni. Nie byam
medium, tak jak ona. Nie miewaam wizji bez dotknicia i nigdy
nie widziaam przyszoci. Ale z jakiego powodu przebieg mi
dreszcz po plecach.
39
ROZDZIA 4

Zanim wrciam autobusem do Cypress Mountain i, nie
patrzc na milczce sfinksy, wlizgnam si przez elazn
bram, zrobia si godzina szsta i teren kampusu zacz
pogra si w mroku. Niebo przecinay pasy purpury i szaroci,
po cianach budynkw piy si czarne cienie, zupenie jak krew
pynca w gr po kamieniu. Nie zatrzymujc si, potrzsnam
gow, by pozby si tej dziwacznej myli.
Biblioteka antyczna, najwikszy gmach na kampusie,
zwieczaa zesp piciu gwnych budynkw uoonych w
gwiazd. Podobno biblioteka miaa tylko sze piter, ale
wydawao mi si, e jej wiee rosn i rosn, a w kocu przebij
niebo ostrymi jak sztylet hemami.
Ale najbardziej przyprawiay o dreszcze kamienne rzeby,
ktre obsiady budynek. Gryfy, gargulce, smoki, nawet co, co
przypominao gigantycznego Minotaura. Posgi stay wszdzie,
gdzie si tylko spojrzao, na schodach prowadzcych do
gwnego wejcia, na balkonie z blankami na trzecim pitrze, na
szczycie budynku, na tle stromego dachu. A wszystkie byy tak
realistyczne, e wydawao si,









40
jakby kiedy faktycznie istniay - prawdziwe potwory, ktre
oblazy budynek, zanim co je unieruchomio.
Rzuciam okiem na gryfy siedzce po obu stronach szarych
stopni prowadzcych do wejcia. Posgi wznosiy si nade mn i
trway w gotowoci, z wysoko uniesionymi gowami orw,
zoonymi skrzydami i lwimi ogonami otaczajcymi ich apy z
zakrzywionymi ostrymi pazurami.
Moe to wina mojego daru, psychometrii, ale zawsze wy-
dawao mi si, e te dwa gryfy przygldaj mi si, e pozba-
wionymi powiek oczyma ledz moje ruchy. e wystarczyoby,
ebym ich dotkna, a oyj, skocz na mnie i rozerw mnie na
kawaki. Odnosiam to wraenie za kadym razem, kiedy
musiaam przej obok sfinksw nad bram czy obok innych
posgw na kampusie. Wzdrygnam si, wsunam rce w
kieszenie bluzy i wbiegam po schodach do biblioteki. Przeszam
przez dwoje podwjnych drzwi prowadzcych do gwnego
pomieszczenia. Podobnie jak wszystko w Akademii Mitu,
biblioteka antyczna bya stara i pretensjonalna. Ale musz
przyzna, e byo na co patrze.
Gwna cz przykryto potn kopu widoczn od dou.
Podobno znajdujce si na jej grnych ukach freski ukazujce
mitologiczne bitwy ozdobiono zotem i prawdziwymi
szlachetnymi kamieniami. Ale mnie nigdy nie udao si ich
zobaczy w wiecznym mroku spowijajcym grne kondygnacje.
Widziaam za to bogw i boginie. Otaczay pierwsze pitro
biblioteki, jak wartownicy pilnujcy uczniw w dole. Posgi,
oddzielone od siebie smukymi kolumnami, stay na krawdzi
biegncego po uku balkonu. Byli tam bogowie greccy, jak Nike,
Atena, Zeus; nordyccy, jak Odyn i Thor;

41
amerykascy, jak Kojot Przechera i Krlik. Wszystkie miay
ze trzy metry wysokoci i zostay wykute w biaym marmurze.
Jeli si weszo schodami na pierwsze pitro, mona byo obje
je wszystkie - ale na to nigdy nie miaam ochoty. Podobnie jak
gryfy na zewntrz, posgi wewntrz wydaway mi si zanadto
realistyczne.
Przebiegam wzrokiem po bogach i boginiach, przygldajc
si im po kolei, a dotaram do pustej niszy w tym panteonie -
miejsca, w ktrym powinien znajdowa si Loki. Ani w
bibliotece, ani w ogle nigdzie w akademii nie byo jednak jego
posgu. To chyba dlatego, e by taki zy i prbowa zniszczy
wiat, zsyajc na niego niwiarzy chaosu. Niezupenie bg,
ktremu chciaoby si postawi wityni.
Oderwaam oczy od pustego miejsca i poszam dalej.
Gwne przejcie, po ktrego obu stronach stay szafy z
ksikami, otwierao si na czytelni z dugimi stoami. Po
prawej stronie umieszczono barek, gdzie mona byo kupi kaw,
napoje energetyzujce, mufinki, batoniki i inne rzeczy, eby
uczniowie nie musieli wychodzi z biblioteki, jeli nagle poczuj
si godni. Bogaty aromat palonej kawy unosi si w powietrzu,
zaguszajc stchy zapach tysicy woluminw.
Nie zatrzymujc si, dotaram do lady, gdzie oddawao si
ksiki. Za ni znajdoway si przeszklone pomieszczenia
dzielce gwn sal na dwie czci. Weszam za lad, usiadam
na krzeso i zrzuciam torb na podog. Nie miaam nawet czasu
wyj podrcznika do historii mitycznej i zabra si za
wypracowanie, kiedy w oszklonej cianie za moimi plecami
zaskrzypiay drzwi i stan w nich pan Nickamedes.


42
To ten kierownik biblioteki. Wysoki, chudy brunet z prze-
nikliwymi bkitnymi oczyma i dugimi, bladymi palcami u rk.
Nie by taki stary - mia moe czterdzieci lat - ale za to strasznie
upierdliwy. Nickamedes kocha bibliotek i wszystkie ksiki,
jakie zawieraa, kocha je z pasj, ktra czynia go tak strasznym,
jakby by seryjnym zabjc. Kompletnie mia w nosie uczniw,
ktrzy codziennie przewijali si przez jego krlestwo - a
szczeglnie mnie. Z jakiego powodu znielubi mnie od
pierwszego wejrzenia i nie zmieni zdania w cigu tych dwch
miesicy, kiedy tu pracowaam.
- No, nareszcie si pokazaa, Gwendolyn - sapn, zakadajc
rce.
Przewrciam oczami. Ten sztywniak by jedyn osob, ktra
zwracaa si do mnie penym imieniem. Prosiam go, eby tego
nie robi, ale jak do tej pory - bez rezultatu. Myl, e to celowe
dziaanie, eby mnie wkurzy.
- Spnia si dziesi minut na swoj zmian. Znowu! To
ju trzeci raz w cigu dwch tygodni. Gdzie bya?
Nie mogam mu powiedzie, e wymknam si, eby od-
wiedzi babci Frost, poniewa, jak wiecie, uczniom nie wolno
byo wychodzi poza kampus w dni powszednie. To jedna z
Podstawowych Regu. Nie chciaam, eby sprawia babci
kopotw albo, co gorsza, dosta zakaz widywania si z ni. Ju
si przekonaam, e jeli chodzi o Nickamedesa i inne figury w
akademii lepiej pooy uszy po sobie ni dy do konfrontacji.
Wzruszyam wic ramionami i rzekam:
- Przepraszam. Byam zajta.
Pan Nickamedes zacisn tylko usta tak, e tworzyy wsk
lini, i zmierzy mnie spojrzeniem spod zmruonych powiek.

43
- No c, w takim razie zechciej posucha o ostatnim
eksponacie, ktry wyjem dzi rano z magazynu. Kilka klas ma
uczy si o nim w tym semestrze, wic na pewno bd ci stale o
to pyta.
W bibliotece stao mnstwo szklanych gablot penych jakich
mieci, ktre pono kiedy naleay do jakiego boga, bogini,
mitycznego bohatera albo nawet potwora. Nie dao si przej
midzy regaami, eby si o nie nie potkn. Co dwa tygodnie
pan Nickamedes wyjmowa z magazynu nowe rzeczy i
eksponowa w gablocie. Jednym z moich obowizkw byo
wiedzie o nich tyle, by pomc innym uczniom znale ksiki i
inne materiay na ich temat.
Westchnam i spytaam:
- Co to jest tym razem?
Pan Nickamedes kiwn na mnie palcem. Minlimy kilka
stow, przy ktrych siedzieli uczniowie. W wolnej przestrzeni
porodku czytelni staa dua szklana gablota. W rodku
znajdowao si naczynie, ktre wygldao na zwyk glinian
misk. Nuda. Przy niej miecze, przynajmniej niektre, wyglday
super. A to? Wymiot.
- Wiesz, co to jest? - spyta pan Nickamedes. Gos mia
stumiony, ale oczy mu wieciy blaskiem.
Wzruszyam ramionami.
- Wyglda jak miska.
Nickamedes wykrzywi si okropnie i przez chwil me jakie
sowa pod nosem. Pewnie znw przeklina mj brak
zaangaowania.
- To nie jest zwyka miska, Gwendolyn. To Czara ez.
Spojrza na mnie, jakby oczekiwa, e bd wiedzie, co
to takiego. Znowu wzruszyam ramionami.

44
- Czara ez to naczynie, do ktrego nordycka bogini Sigyn
zbieraa jad mii ciekajcy na jej ma, Lokiego, kiedy po raz
pierwszy zosta uwiziony przez bogw, na dugo przed wojn
chaosu. Ile razy Sigyn oprniaa misk, rcy jad kapa prosto na
twarz Lokiego, ktry krzycza z blu. Jego krzyki byy tak
potne, e na wiele mil wok niego trzsa si ziemia. Dlatego
wanie to naczynie nazywa si Czar ez. To bardzo wany
eksponat, jeden z Trzynastu Artefaktw, o ktre walczyli
niwiarze z panteonem bogw w czasie najwikszej bitwy wojny
chaosu...
Znowu to samo ple, ple ple. Durni bogowie i boginie. Po
chwili takiego gadania odpywaam. Nie mam pojcia, jak on to
wszystko pamita. Mnie byo trudno zapamita do faktw
dotyczcych jednego z nich, eby napisa wypracowanie na
histori mityczn u profesor Metis.
W kocu po piciu duuugich minutach wyrzucania z siebie
faktw pan Nickamedes zamilk. Profesor, ktry siedzia przy
pobliskim stole, podszed i zada jakie pytanie, wic bibliotekarz
zaj si nim. Potrzsnam gow, eby przepdzi senno, i
wrciam na swoje miejsce za lad.
W cigu nastpnych kilku godzin odbieraam ksiki, od-
powiadaam na pytania i zajmowaam si rozmaitymi pracami
fizycznymi. Biblioteka bya jedynym miejscem w akademii,
gdzie inni uczniowie musieli mnie zauway i si do mnie
odezwa, choby tylko po to, eby odrobi zadanie domowe.
Poniewa od poniedziaku do pitku nie wolno byo nam
opuszcza terenw kampusu, wic biblioteka bya rwnie
orodkiem ycia towarzyskiego, a wiele osb uprawiao seks
midzy regaami. Niejeden raz, odstawiajc ksiki na pki,

45
znajdowaam zuyte prezerwatywy. Fuj. Robi to, opierajc
si o rega peen zatchych woluminw, niezupenie byo
sposobem, w jaki chciaabym straci dziewictwo, ale w akademii
byo to absolutnie na topie. Przynajmniej w tym miesicu.
Jasmine Ashton, Morgan McDougal i Daphne Cruz przyszy
do biblioteki akurat w czasie mojego dyuru. Trzy walkirie
wziy mroon kaw oraz mufinki z malinami i usadowiy si
przy stole ssiadujcym z ekspresem do kawy, eby kady, kto
wchodzi, nie mg ich nie zauway. Samson Sorensen rwnie
by z nimi, ale interesowa si gwnie czasopismami
sportowymi.
Po kilku minutach Jasmine wstaa, zacza si przechadza po
sali i rozmawia z innymi uczniami z popularnej paczki, ktrzy
byli akurat w bibliotece. Morgan i Samson zbliyli si do siebie i
gowa przy gowie dyskutowali o czym. Daphne jedna chyba
przysza tu si uczy, bo odsuna si od reszty.
W ktrym momencie zobaczya mnie za lad i rzucia mi
paskudne spojrzenie, po czym wyja z torby laptop i zacza na
nim pisa. Opanowaam ch pokazania jej jzyka. To nie moja
wina, e Daphne kocha si na zabj w nawiedzonym muzyku i e
byaby obiektem drwin, gdyby zdradzia swoim koleankom, e
go lubi, a co dopiero, e prbowaa si z nim umwi.
W kocu, koo dziewitej, biblioteka zacza pustosze, w
miar jak dzieciaki pakoway ksiki i wracay do akademika na
noc. Od dziesitej obowizywaa cisza nocna. Pan Nickamedes
powiedzia, e przed zamkniciem biblioteki ma co do zrobienia
w budynku nauk cisych. Miaam


46
nadziej, e zwolni mnie wczeniej, ale nie, popchn w moim
kierunku wzek peen ksiek i kaza przed swoim powrotem
poodkada je na pki.
No i co miaam zrobi. Gdybym nie zabraa si za to teraz, to
musiaabym zaj si tym w czasie nastpnego dyuru.
Nickamedes by wredny i by nie popuci. Popchnam wic
metalowy wzek midzy regay i zaczam odkada ksiki.
Niemal wszystkie byy ze zbiorw podrcznych i przez wiele lat
przechodziy przez rce setek osb, wic dotykajc ich, nie
odbieraam adnych specjalnych wibracji. Tylko wiadomo
tego, e byy przerzucane w poszukiwaniu rozmaitych
zakamarkowych informacji koniecznych do wypracowania.
Przypuszczam, e gdybym wkadaa rkawiczki, to mogabym
cakowicie wyeliminowa moje byski widzenia, tu, w bibliotece,
i w kadym innym miejscu. Wiecie, takie z biaego jedwabiu a
po okcie, jak noszono w dawnych czasach. Ale kompletnie by
mnie to napitnowao jako fetyszystk rkawiczkow. Moe i nie
pasowaam do Akademii Mitu, ale nie chciaam rozgasza tego,
jak bardzo rni si od reszty.
Staraam si mie oczy i uszy otwarte, eby nie nadzia si na
park, ktra mogaby jeszcze by w trakcie flirtu midzy
regaami. W zeszym tygodniu skrciam w boczne przejcie i
natknam si na dwie osoby z mojej grupy literatury angielskiej,
ktre kopuloway jak para napalonych krlikw.
Ale teraz, chodzc po bibliotece i porzdkujc ksiki, nie
syszaam ani nie widziaam nic podejrzanego. Praca szaby mi o
wiele szybciej, gdyby wzek, ktrego uywaam, nie by tak stary
i zdezelowany, z obluzowanym kkiem, ktre

47
cigno do prawej. Za kadym razem, kiedy prbowaam nim
manewrowa, nieodmiennie skrca i uderza w ktr gablot z
eksponatami.
W bibliotece byy ich setki, podobnych do tej, do ktrej
Nickamedes dzisiaj mnie powlk. Szklane szafki miay rozmait
zawarto. Sztylet, ktry nalea do Aleksandra Wielkiego.
Naszyjnik, ktry nosia krlowa wojowniczka Budyka.
Wysadzany klejnotami grzebie, ktry Marek Antoniusz
podarowa Kleopatrze na pamitk wiecznej mioci, zanim
oboje kopnli w kalendarz.
Niektre z tych rzeczy byy naprawd fajne i czasami rzu-
caam okiem na tabliczk z informacj, eby zobaczy, co to
takiego. Ale nigdy nie prbowaam otworzy gablot, poniewa
byy chronione zaklciami, eby zabezpieczy eksponaty przed
kradzie. Niekiedy zastanawiaam si, za ile niektre z tych
przedmiotw by poszy na e-Bayu, gdyby byy prawdziwe.
Pewnie za tak sum, e mogoby to skusi nawet Jasmine
Ashton, najbogatsz dziewczyn w akademii, do wsunicia
ktrego z nich do swojej designerskiej torebki.
Dziesi minut pniej odoyam ostatni ksik,
schwyciam wzek i chciaam odprowadzi go z powrotem do
lady. Tylko e, oczywicie, cholerny wzek y wasnym yciem
i znowu sterowa ku jakiej szklanej gablocie. Udao mi si go
zatrzyma, zanim roztrzaska j w drobny mak.
- Gupie koo - mruknam.
Obeszam wzek i sprbowaam popchn go z drugiej strony,
kiedy mj wzrok pad na odamek szka. Zdziwiona, zajrzaam do
gabloty, koo ktrej staam.
Wewntrz lea miecz, jeden z setek ze zbiorw biblioteki.
Poszukaam tabliczki z opisem, ktra powiedziaaby mi, do

48
kogo nalea i z jakiego powodu jest tak cholernie wyjtkowy.
Ale nie byo adnej tabliczki. Ani srebrnej na zewntrz, ani
tekturowej wewntrz. Nic. Dziwne. We wszystkich innych
gablotach bya jaka informacja. Moe pan Nickamedes
zapomnia o niej, bo znajdowaa si w takim zapyziaym kcie,
wrd pek z ksikami?
Powinnam bya odprowadzi wzek na swoje miejsce koo
lady i spakowa torb, eby mc wyj w sekundzie, kiedy wrci
pan Nickamedes. Ale z jakiego powodu nie mogam si oderwa
od miecza.
By cakiem prosty: duga metalowa gownia w kolorze
zmatowiaego srebra z rkojeci tylko troch wiksz ni moja
rka. Miecz by may w porwnaniu z niektrymi potnymi
omami, ktre widziaam w bibliotece.
A jednak w jego ksztacie byo co, co wydawao mi si...
znajome. Jakbym ju to gdzie widziaa. Moe na obrazku w
podrczniku historii mitycznej? Albo moe jaki go uywa go
w wojnie chaosu, jeli oczywicie taka wojna rzeczywicie miaa
miejsce. Prychnam z lekcewaeniem. Pewnie nie.
Zaintrygowao mnie, dlaczego ten miecz tak mnie zainte-
resowa. W kocu doszam do wniosku, e rkoje wyglda
jak... jak twarz. Jakby w metalu zostaa zatopiona poowa mskiej
twarzy. Byo wycicie przypominajce usta, rowek nosa, uk
ucha, a nawet okrge wybrzuszenie oka. Dziwaczne. Ale nie
brzydkie. Wygldao zupenie jak ywe.
Na mieczu by te jaki napis. Wyryto go na klindze tu pod
rkojeci. Zmruyam oczy, ale nie mogam odczyta. W-i-k,
zaczyna si na wik", pomylaam, niemal dotykajc nosem
szyby...


49
up!!!!
Wystraszona nagym haasem, odskoczyam od gabloty i
przytuliam si do regau z ksikami. Serce podeszo mi do
garda, w uszach czuam pulsowanie krwi. Co to mogo by???
Nie uwaaam si za strachliw i nie byam piskliw panienk,
ktra boi si wasnego cienia. Ale moja mama pracowaa jako
policjantka i nieraz opowiadaa mi okropne rzeczy o
napastnikach, ktrzy atakowali ludzi, eby ich obrabowa albo
gorzej. A biblioteka antyczna nie bya tak przyjaznym miejscem
jak park w letni dzie. adne miejsce w Akademii Mitu nie byo
sympatyczne.
Wracajc myl do tego omotu, przypomniaam sobie, e
odkadajc ksiki na pki, nie syszaam adnych podejrzanych
dwikw. Nic zupenie, adnego szelestu ubrania, nic, co by
wskazywao na to, e w bibliotece jest jeszcze kto prcz mnie.
Poczuam, e co zimnego i twardego ugniata mnie w do.
Spojrzaam w d - opieraam si o gablot, a palce zacisnam
wok zamka. Jeszcze moment, a bym go otworzya i dobraa si
do miecza.
Najdziwniejsze byo to, e miecz si na mnie gapi.
Wysun si nieco z pochwy i odsoni wybrzuszone okrge
oko, ktre mierzyo mnie zimnym, nieruchomym spojrzeniem.
Miao dziwny kolor, co midzy fioletem i szaroci.
Nagle oprzytomniaam i po plecach przebieg mi zimny
dreszcz. Krzyknam i odskoczyam od gabloty, uderzajc
ramieniem w krawd szafy na ksiki. Syknam z blu.
Ale ten drobny bl przywrci mi zdrowy rozsdek. Gboko
w duszy wiedziaam dobrze, e to wszystko

50
sprawka mojej wyobrani. Miecze nie maj oczu, nawet tu, w
tej szalonej akademii. I na pewno nie gapi si na ludzi.
Szczeglnie nie na takie jak ja Cyganki z rozbuja wyobrani.
A haas? Pewnie spada z pki jaka ksika, ktr kto
niedbale odoy na miejsce. A moe celowo tak ustawi, eby
wystraszy kogo, kto bdzie wieczorem w bibliotece. Ju si to
zdarzao, przewanie mnie.
Przez moment staam bez ruchu, starajc si uspokoi oszalae
serce, a potem odsunam si od szafy. Miaam ochot zapa
wzek i popdzi do lady, nie zwaajc na obluzowane kko.
Ale najpierw musiaam jeszcze raz spojrze na miecz. Musiaam
si przekona, e nie zwariowaam. e nie zaczynam wierzy w
te brednie, ktre profesor Metis wypuszcza z siebie na lekcji
historii mitycznej, o zych bogach, staroytnych wojownikach,
chaosie, kocu wiata i tak dalej.
Niepewnie odwrciam gow do tyu. Gula, ktra wydawaa
mi si okiem, bya tylko wypukoci na rkojeci. Kompletnie
przykryta, caa srebrna, absolutnie normalna. Nic wicej. I na
pewno nie gapia si na mnie.
Odetchnam z ulg. Gwen jeszcze nie zwariowaa. To
wietnie.
Popchnam wzek. Czas si zbiera. Do diaba z
Nickamedesem i jego wkurzajcym zachowaniem. Miaam do
straszcych mieczy i upiornych haasw. Wracam do siebie. Od
razu.
Wyszam z przejcia midzy szafami i byam w poowie drogi
do lady, kiedy zauwayam co ktem oka. Odwrciam gow.

51
I wtedy j ujrzaam. Jasmine Ashton.
Jasnowosa walkiria leaa na plecach przed gablot, ktr pan
Nickamedes pokazywa mi nieco wczeniej, t, w ktrej miaa
podobno znajdowa si Czara ez Lokiego.
Tyle e teraz szko byo rozbite i czara znikna.
I kto podci gardo Jasmine, od ucha do ucha.
Zastygam niepewna, co mam robi. Mrugnam kilkakrotnie,
ale widok trwa nadal. Rozbita gablota. Ukradziona czara.
Dziewczyna z krwawic ran przez cae gardo.
Przez chwil si nie ruszaam, oniemiaa z wraenia, a w
kocu mzg wkroczy do akcji. Odepchnam wzek, ktry mi
zawadza, i podbiegam do Jasmine. Polizgnam si i musiaam
podeprze si doni. Moje palce trafiy w co mokrego i
lepkiego. Wzdrygnam si. Poniosam do do oczu. Bya
pokryta krwi.
Krew bya wszdzie. Pod rozbit gablot, obok niej,
rozprynita na stoy. Krew Jasmine tworzya na pododze kar-
minowe kaue.
- O, cholera!
Ze strachu miaam strasznie przyspieszony oddech, ale
przypomniaam sobie, co radzia mi mama w takich wypadkach, i
wziam kilka powolnych, gbokich oddechw. Po paru
sekundach poczuam si lepiej. Przynajmniej na tyle, eby
omijajc czerwone kaue, podej do Jasmine.
Jasnorude wosy. Bkitne oczy. Pikna twarz. Drogie ciuchy.
Walkiria bya taka, jak zawsze - pomijajc przecite gardo i n
lecy obok na pododze. Dugi, zakrzywiony zoty sztylet z
potnym rubinem w rkojeci. W wietle lamp klejnot iskrzy i
migota, jak ogromne, utkwione we

52
mnie czerwone oko. Z jakiego wzgldu sztylet by jedynym
niezakrwawionym przedmiotem. Dziwne.
Ukucnam przy Jasmine, usiujc nie patrze na paskudn
ran. Nie wiedziaam, czy jeszcze oddycha, a sprawdzi mogam
tylko w jeden sposb.
Musiaam jej dotkn.
I naprawd, ale to naprawd nie miaam na to ochoty.
Wiedziaam, e z chwil, gdy poo do na jej ciele, na-
tychmiast da mi si we znaki mj dar i bd czua to samo, co
Jasmine, kiedy podcinano jej gardo. To bdzie straszne, tak
straszne, jak wizja tego, co robi z Paige jej ojczym. A moe
nawet straszniejsze.
Ale nie mogam tego unikn. Musiaam przekona si, czy
Jasmine jeszcze yje. W poprzedniej szkole miaam kurs
pierwszej pomocy, moe mogabym j uratowa, a przynajmniej
sprowadzi pomoc. Musiaam sprbowa. Nie mogam sta i nic
nie robi, kiedy Jasmine wygldaa tak... aonie.
Ukucnam wic i wycignam drc do. Przez moment
wahaam si z palcami tu przy szyi Jasmine, a w kocu
przemogam si i gwatownym ruchem dotknam jej bladej
skry
Zamknam oczy i zagryzam wargi, czekajc na straszne
przeycia i rozdzierajce odczucia. Spodziewaam si blu i
przeraenia, ktrych dowiadczya Jasmine. Spodziewaam si,
e zaleje mnie fala przeraajcych emocji i zaczn krzycze.
Ale nie poczuam nic.
Ani strachu, ani przeraenia, ani nawet blu. Nie poczuam
niczego. Dotykajc Jasmine, nie odebraam najmniejszej

53
wibracji. Zdziwiona, przesunam palce dalej, niemal pod
sam ran na szyi. Nadal nic.
Niesamowite. Naprawd niesamowite. Zawsze co widziaam,
co czuam, szczeglnie kiedy kogo dotykaam, a teraz
dotykaam kogo, komu brutalnie podcito gardo...
Ktem oka dojrzaam szybki, ukradkowy ruch. Ale zanim
zdoaam odwrci si, eby si temu przyjrze, co zimnego i
twardego uderzyo mnie w gow. Zobaczyam wszystkie
gwiazdy, a potem pochona mnie ciemno.






















54
ROZDZIA 5

Najpierw do mojej wiadomoci dotary gosy. Ciche, nie-
ustpliwe, ktre wwiercay si w mj mzg z determinacj
dentystycznego wierta. Mwiy, mwiy, jeden po drugim.
Kady wbija mi w gow klin blu.
- ...najwyraniej Czar ez. Jasmine musiaa go zaskoczy...
- .. .ale dlaczego zabija? To nie ma sensu...
- .. .niwiarze niekoniecznie kieruj si rozsdkiem...
- Cicho - mruknam.
Gosy urway si i znowu zaczynaam pogra si w
ciemnoci absolutnego spokoju, kiedy...
- Gwen? - mrukn jaki znany mi gos.
- Mama? - wymamrotaam.
Czyja rka pogadzia mnie po gowie.
- Nie, Gwen. Nie mama. Prosz ci, otwrz oczy.
Przypomniaam sobie. Mama nie yje. Potrcona przez
pijanego kierowc. A ja zostaam zesana tutaj, do szkoy dla
wybrykw natury. Poczuam ukucie w sercu, ktre bolao
bardziej ni rozbita gowa, i po policzku stoczya si za, zanim
zdoaam j powstrzyma. Tak bardzo tskniam

55
za mam. Za wszystkim. Za dawn szko, dawnymi ko-
leankami i tym, co straciam, poniewa zachciao mi si pozna
tajemnic dziewczyny z klasy.
- Gwen? - ponownie odezwa si ten gos, tym razem bardziej
stanowczo. - No, otwrz oczy, prosz.
Gowa mi pkaa, ale po chwili skupienia udao mi si uchyli
troch powieki i wpuci za nie promie wiata.
Czarne wosy, opalona twarz, zielone oczy, srebrne okulary.
Przede mn unosio si we mgle oblicze profesor Metis.
Zamrugaam oczyma i wreszcie zaczam widzie ostro.
- Pani profesor? Co si dzieje? - spytaam, usiujc usi. Pani
Metis podpara moje plecy i pomoga mi usi. Przez
chwil czuam, jak mzg wiruje mi w gowie, a w kocu
wpad na swoje miejsce i wiat przesta si krci.
Ku mojemu zdziwieniu nadal byam w bibliotece staroytnej,
cho zamiast na marmurowej posadzce, leaam teraz na stole.
Byli tu te inni ludzie. Na przykad trener Ajaks, wielki,
krzepki mczyzna pokryty tatuaem, ktry uczy wychowania
fizycznego i prowadzi treningi. Sta teraz w pobliu,
rozmawiajc z panem Nickamedesem. Czara skra trenera
byszczaa w zotym wietle lamp, a wyrzebione muskuy
napray si przy kadym ruchu. Wyglda jak go, ktry
goymi rkami kruszy betonowe belki.
Jakby wyczuwajc moje spojrzenie, mczyni odwrcili si i
podeszli do nas. Skiniciem gowy pozdrowili profesor Metis.
- Gwen - powiedziaa pani Metis, kadc mi rk na rami. -
Ciesz si, e dosza do siebie.




56
- Pani profesor? Co pani tu robi? - spytaam zdezorientowana.
Wycigna rk w kierunku trenera i bibliotekarza i odpara:
- Razem z panami jestem w radzie bezpieczestwa akademii.
Jestemy odpowiedzialni za bezpieczestwo nas wszystkich,
ochron uczniw oraz nauczycieli przed niwiarzami chaosu i
innymi zagroeniami. Dlatego musimy wiedzie, co tu si stao.
Moesz nam powiedzie, co widziaa? To bardzo wane, Gwen.
Nie chcemy, eby jeszcze kto... zosta skrzywdzony.
Skrzywdzony. Hm, to chyba eleganckie sowo na opisanie
tego, co przydarzyo si Jasmine, czyli brutalnej napaci.
Wszyscy wpatrywali si we mnie. Pani Metis ze zrozu-
mieniem, trener Ajaks nieustpliwie, pan Nickamedes po-
dejrzliwie.
Wziam gboki oddech i opowiedziaam im o dyurze w
bibliotece. Jak odkadaam ksiki na pki, kiedy usyszaam, e
co spada. Jak mylaam, e to ksiki, ale wychodzc zza pek,
na pododze koo rozbitej gabloty nadziaam si na Jasmine
lec w kauy krwi, z podernitym gardem.
- Podeszam, eby jej pomc - powiedziaam trzscym si
gosem. - Dotknam jej szyi, szukajc pulsu, kiedy kto... mnie
waln.
Rzuciam okiem na gablot, nie spodziewajc si niczego
prcz rozbitego szka. Ale Jasmine nadal tam bya, nadal w
kauy karminowej krwi, z niewidzcym spojrzeniem utkwionym
w sufit.
Poczuam ucisk w gardle.

57
- Czy ona...?
- Nie yje - odpar trener gbokim, dudnicym gosem. -
Wykrwawia si.
Nikt tego nie skomentowa.
- Jeste pewna, e nic wicej nie pamitasz? - zagadna mnie
ponownie profesor Metis. - Nawet najmniejsza drobnostka
mogaby nam pomc schwyta tego, kto to zrobi.
Wrciam mylami do tej chwili, ale nic mi si nie przypo-
mniao. Zanadto bolaa mnie gowa, ebym moga myle.
Dotknam lewej skroni. Pod palcami wyczuam pulsujcy guz
wielkoci jaja rudzika. Podskoczyam z blu.
Zabraam rk od gowy i zobaczyam, e jest zakrwawiona,
e caa jestem usmarowana krwi Jasmine. Bya na moich
adidasach, spodniach, podkoszulku i na bluzie z kapturem.
Najgorsze, e wyschnite rude plamy pokryway moje donie.
Spiam si, czekajc na atak wizji, ktry dokadnie pokae
mi, jak Jasmine zostaa zamordowana, i da mi odczu ten sam
okropny bl, ktrego ona musiaa dowiadczy. W kadej chwili
moe si zacz. Zawsze tak byo.
Ale sekundy mijay, zrobia si z nich minuta, potem nastpna.
I nic, absolutnie nic si nie dziao. Nie miaam adnych projekcji
ani wibracji. Podobnie jak nic nie odebraam, kiedy dotykaam jej
ciaa. Bardzo dziwne. Moe moja psychometria nawala z powodu
koszmarnego blu gowy? Ucieszyam si, e nic nie czuj.
Mimo e nie odbieraam adnych wibracji, sam widok krwi
Jasmine na mojej skrze i na ciuchach przyprawia mnie o
mdoci. Zacisnam donie w pici i odwrciam gow.




58
- Przykro mi. Nic wicej nie pamitam - powiedziaam cicho.
- No c, to raczej jasne, co si tu zdarzyo - zauway pan
Nickamedes. - Do biblioteki wlizgn si niwiarz i ukrad Czar
ez. Jasmine miaa pecha stan mu na drodze i w rezultacie
zostaa zabita.
Mimo szoku po tym, co si wydarzyo, i mimo blu gowy
miaam si, by si zdziwi. Nie wydawao mi si to takie proste,
wcale nie. Przede wszystkim dlatego, e Jasmine bya w
bibliotece wczeniej. Po co miaaby wraca o tak pnej porze? I
sama, bez towarzystwa? Jasmine nigdy nigdzie nie pokazywaa
si bez wity zoonej z niedorobionych ksiniczek. Trzymay
si jej jak przylutowane.
Przeladowaa mnie myl, rwnie uparta jak bl gowy:
dlaczego? Dlaczego ona, a nie ja? Dlaczego ona zostaa zabita, a
ja nie? Dlaczego znowu zostaam oszczdzona? Dlaczego zawsze
ja zostaj na pobojowisku, eby skada do kupy kawaki
pobitych skorup?
- Mwiam ci, e eksponowanie tego jest ryzykowne -odezwa
si trener Ajaks. - Czara ez to wanie to, co niwiarze
pragnliby dosta w swoje rce. To jeden z Trzynastu
Artefaktw.
Pan Nickamedes wzruszy ramionami.
- S tu dziesitki rzeczy, ktre niwiarze pragnliby dosta w
swoje rce, ale wszystkie s chronione zaklciami, ktre nie
pozwalaj ich wynie poza teren biblioteki. Nie rozumiem tylko,
jak niwiarz mg wynie czar bez uruchamiania alarmu. Jak w
ogle mg si wedrze na teren kampusu. Nie dzwoni aden
alarm, ani na zewntrznej cianie, ani przy gwnej bramie, ani
tutaj, w bibliotece.

59
Wydawao mi si, e zaklcia przy murze s wystarczajco
silne, a te chronice czar sam sprawdzaem dzi rano.
- Najwyraniej jednak nie - mrukn Akajs. Mczyni
piorunowali si wzrokiem, tak e musiaa
wkroczy midzy nich pani Metis.
- Do tego - rzeka. - Zawoam sprztaczki i ostrzeg
wszystkich. Jestem pewna, e rada akademii zada wpro-
wadzenia dodatkowych rodkw bezpieczestwa na terenie
kampusu, magicznych i nie tylko, przynajmniej na kilka
najbliszych dni, pki nie bdzie pewnoci, e ten, kto to
popeni, nie wrci po nastpne eksponaty.
Trener Ajaks i pan Nickamedes jeszcze przez chwil gapili si
na siebie z wciekoci, po czym skinli gowami i razem z
profesor Metis odeszli kawaek, eby ustali, co naley zrobi i
kogo powiadomi o tym, co si stao.
Nie byli tym tak przejci, jak bym si spodziewaa. Wydawao
mi si, e traktowali to niemal jak co... zwykego. Jakby to nie
by pierwszy raz. Gdyby w bibliotece w mojej dawnej szkole
zostaa zamordowana uczennica, nauczyciele by kompletnie
stracili gowy. Ale tu nie wydawao si to tak szokujce. Raczej...
kopotliwe. Dodatkowa papierkowa robota, telefony, krew do
sprztnicia. Tak to wygldao.
No c, dla mnie nie byo to normalne. Nie mogam oderwa
wzroku od Jasmine. Taka adna, popularna, bogata, i co jej z tego
przyszo? Nic jej to nie dao, tylko przedwczesn mier.
Pomylaam o Paige Forrest, o tym, e bya troch podobna.
adna, popularna, ale z koszmarn tajemnic dotyczc tego, co
przeywaa i o czym nikt nie wiedzia.
Zastanawiaam si, czy podobnie byo w wypadku Jasmine.
Czy miaa jaki nieznany nikomu powd, by przyj dzi

60
wieczorem do biblioteki? Czy kryo si w tym co wicej ni
tylko tajemniczy anonimowy zoczyca, ktry zakrad si po
mityczn czar...?
- Gwen? - Niemal podskoczyam, kiedy profesor Metis
zwrcia si do mnie. - Jeli chcesz, odprowadz ci do pokoju.
Ostatni raz spojrzaam na nieruchome ciao Jasmine i lepkie
plamy krwi wok. Walkiria wygldaa niemal tak, jakby
spoczywaa na gigantycznej czerwonej poduszce, a naprawd
bya zimna, zakrwawiona i martwa. Wzdrygnam si i
odwrciam wzrok.
- Tak - odparam. - To bardzo dobry pomys.
***
Pani Metis powiedziaa jeszcze co panom Ajaksowi i
Nickamedesowi i wyszymy z biblioteki. Ju mina dziesita i
dziedziniec by kompletnie opustoszay. W wietle ksiyca
wszystko poyskiwao srebrzycie, nawet dwa gryfy przy
schodach do gmachu. W chodnym nocnym powietrzu oddech
tworzy mgiek. Woyam zmarznite rce do kieszeni. Ale to
nie pomogo, nie mogam si zagrza.
Szymy w milczeniu i dopiero w poowie dziedzica profesor
Metis odezwaa si:
- Wiem, e jest ci ciko, Gwen, po tym, co si zdarzyo, ale to
nie pierwszy tego typu wypadek w akademii.
Wytrzeszczyam oczy ze zdumienia.
- Chce pani powiedzie, e ju wczeniej mordowano
uczniw? Tutaj? W akademii?
Skina gow.

61
- Kilkoro.
- Jak to? Dlaczego?
- To gwnie sprawka niwiarzy. Albo dlatego, e uczniowie
mieli co, czego oni chcieli, albo dlatego, e w jaki sposb
stanli im na drodze, tak jak Jasmine. Albo byli to uczniowie,
ktrzy pracowali dla niwiarzy, ale podpadli im i zostali zabici.
W kilku wypadkach sami uczniowie byli niwiarzami.
Dzieciaki w moim wieku? Pracoway dla zoczycw? Sami
byli niwiarzami? Nie wiedziaam, co o tym myle. Pani Metis
spojrzaa na mnie i rzeka:
- Wiem, e akademia, e cay ten wiat jest dla ciebie nowy i
e waciwie w nic z tego nie wierzysz. Ani w bogw, ani w
wojownikw, ani w mity, w wojn chaosu, w nic. Widz to po
sposobie, w jaki w czasie lekcji patrzysz przez okno. Recytujesz
fakty, ale mylisz o czym innym.
Mwia agodnie, ale a mnie skrcio ze skrpowania.
Wydawao mi si, e skuteczniej ukrywam swoje niedowiarstwo.
Od czasu mierci mamy cakiem niele nauczyam si udawa.
Na przykad kiedy mwiam babci, e w nowej szkole wszystko
jest w porzdku. Albo przekonujc sam siebie, e nie martwi
mnie brak przyjaci. e nie dbam o to, e nikt ze mn nie
rozmawia. e jestem tak silna i odwana jak mama, kiedy tak
naprawd jedyne, czego codziennie pragn, to zwin si na
ku i wypaka porzdnie przed snem. To, e potrafi zobaczy
cudze sekrety, nie znaczy, e nie miaam wasnych - ktrych
nikomu nie chciaam zdradza.
- Ale to wszystko prawda, Gwen. Wszystko, o czym mwiam.
Niewane, czy w to wierzysz, czy nie, niwiarze

62
chaosu s wszdzie, nawet w Akademii Mitu. To moe by
kady: rodzice, nauczyciele, twoi koledzy. Maj wspln cech:
nie cofn si przed niczym, eby dosta to, czego pragn.
- A czego waciwie pragn? Dlaczego uwaa si ich za
zoczycw?
Metis westchna.
- Naprawd nie uwaaa na lekcjach, prawda? Znowu zrobio
mi si gupio.
- niwiarze pragn jednego: uwolni Lokiego z wizienia, w
ktrym umiecili go pozostali bogowie. A my, uczniowie i
nauczyciele akademii, i czonkowie panteonu, walczymy z nimi,
prbujc do tego nie dopuci. To do tego s przygotowywani
nasi uczniowie. Maj nauczy si walczy i posugiwa si
specjalnymi talentami i magi, aby Loki nie wyrwa si z
wizienia. Dlatego strata Czary ez jest takim ciosem. To
magiczny przedmiot, staroytny, obdarzony niezwyk moc, i
jest krokiem na drodze do uwolnienia Lokiego.
Zmarszczyam brwi.
-A co by si stao, gdyby Loki zdoby wolno? Co w tym
zego?
- Ostatni raz, kiedy przebywa na wolnoci, zgromadzi armi,
ktra miaa zabi wszystkich pozostaych bogw, zniewoli
miertelnikw i podda wszystkich woli Lokiego. Zginy wtedy
setki tysicy ludzi. I setki tysicy znowu zgin, jeli Loki
ucieknie z wizienia. wiat, taki jaki znamy, zostanie kompletnie
zniszczony.
Czyli chaos to mier, zniszczenie i ple, ple, ple, tak jak
mylaam. Jeszcze jedna wojna, taka jak ta, ktra

63
bya poprzednio. Tyle e teraz, kiedy profesor Metis o tym
opowiadaa, a si wzdrygnam. Wydawao si to takie realne.
Jakby naprawd mogo si zdarzy.
Z dziedzica skrciymy na ciek prowadzc do aka-
demikw. Byy one mniejsz wersj gwnych gmachw szkoy:
szary kamie, mnstwo bluszczu, mnstwo posgw
przyprawiajcych o dreszcz na plecach.
Skd pani Metis wiedziaa, e mieszkam w Styksie, mimo e
jej tego nie mwiam. Odprowadzia mnie a do drzwi
wejciowych. Poniewa w dni powszednie uczniom nie byo
wolno wychodzi po dziesitej, drzwi automatycznie zamykano.
Profesor musiaa woy swoj kart identyfikacyjn, eby si
otworzyy.
Mogam jej powiedzie, eby nie zawracaa sobie gowy. Z
tyu budynku roso grube drzewo, ktrego gazie sigay okien
pierwszego pitra. Zamek tego okna by wyamany, a zaklcia,
ktre miay nie wypuszcza uczniw i nie wpuszcza obcych -
dawno przestay dziaa. T drog wymykay si dziewczyny na
spotkanie z chopakami. Robiy to wszystkie, oczywicie oprcz
mnie. Nie miaam chopaka ani nawet koleanki, z ktr
miaabym ochot spotyka si po nocy.
- No, nie martw si ju - powiedziaa pani Metis. - Panowie
Ajaks i Nickamedes ju wzmacniaj bezpieczestwo w bibliotece
i na caym terenie. Pan Nickamedes wyszed na zewntrz rzuca
zaklcia. Akademiki s zupenie bezpieczne, a jeszcze zostan
dodatkowo zabezpieczone.
Mwia tak spokojnie i rzeczowo, e przypominaa mi na-
uczycieli z dawnej szkoy, kiedy tumaczyli nam, e w czasie
wicze przeciwpoarowych mamy nie toczy si wszyscy

64
na raz, tylko po kolei wychodzi z sali. Byli tacy spokojni,
poniewa wiedzieli, e nie ma adnego poaru i nawet im nie
przyszo do gowy, e w ogle co mogoby by nie tak.
Przypomniao mi si, jak atwo wymknam si dzisiaj przez
bram koo sfinksw. Najwyraniej rwnie atwo byo wej do
biblioteki i zabi Jasmine. Zaklcia pana Nickamedesa i caa
reszta magicznej ochrony nie zapobiega ani jednemu, ani
drugiemu. Podobnie jak regulamin i groce kary nie
powstrzymyway uczniw od picia, palenia ani uprawiania seksu
w pokojach. Ale nie skomentowaam tego.
- No a teraz - powiedziaa profesor, biorc moje milczenie za
przyznanie jej racji - moe obejrz twj guz? Jeli chcesz, mog
ci wyleczy. Nawet nie poznasz, e dostaa po gowie.
- Naprawd? - Zamrugaam. - Moe mnie pani wyleczy? Jak?
Pani Metis wycigna przed siebie rce. W wietle ulicznej
lampy wntrze jej doni byo gadkie jak wypolerowany brz.
- Mam magiczny dar leczenia urazw. Wystarczy, e poo
na kim rce i wyobra sobie, e jego rany si lecz, a tak si
dzieje.
No, to fajny dar. Syszaam o kilku osobach na kampusie,
ktre te go miay. Wszyscy uczniowie w akademii mieli
specjalny rodzaj magicznych zdolnoci, dziki ktremu zaliczali
si do konkretnych rodzajw wojownikw. Walkirie i
wikingowie byli niewiarygodnie silni; amazonki i Rzymianie -
wyjtkowo szybcy; Spartanie potrafili zabija wszystkim, co im
wpado w rce. Jakby to nie wystarczao, byli

65
obdarzeni inn magi, czym w rodzaju premii, do ktrej
zaliczay si rozmaite dary: od wzmoonej czujnoci zmysw do
wystrzeliwania byskawic z palcw albo zapalania ognia goymi
rkami.
Zastanawiaam si, co umiejtno leczenia czyni z profesor
Metis: walkiri, Amazonk czy te jeszcze co innego, a nie tylko
moj nauczycielk historii mitycznej. Moe bym nawet
pozwolia jej si wyleczy, gdyby nie to, e musiaaby mnie
dotkn. Nie chciaam ju dzisiaj dotyka nikogo i niczego.
Miaam do okropiestw, ktre widziaam w cigu ostatnich
dwch godzin. Wcale nie pragnam wicej.
- Nie, dzikuj - powiedziaam. - Chyba si poo... W oczach
kobiety zapaliy si iskierki zrozumienia.
- W porzdku. Zbadaam ci w bibliotece, zanim si ockna.
Rana nie jest gboka. Po dobrze przespanej nocy powinna doj
do siebie. Ale jeli bd jakie problemy, nieostre widzenie albo
co podobnego, natychmiast przyjd do mnie.
Odchodzc, profesor Metis odwrcia si jeszcze do mnie i
rzeka:
- Nie wiem, czy ci to ju mwiam, ale zachowaa si bardzo
dzielnie, Gwen, prbujc pomc koleance. Wikszo ludzi by
po prostu ucieka z krzykiem.
Wzruszyam ramionami. Nie uwaaam, e to wiadczyo o
specjalnej odwadze. Raczej o instynkcie. Gupim, skoro
oberwaam po gowie, a Jasmine i tak zmara.
- Twoja mama te by tak zrobia - dodaa cicho pani Metis.
Utkwiam w niej spojrzenie, zastanawiajc si, dlaczego to
powiedziaa. Zabrzmiao to tak, jakby znaa mam. Ale


66
skd miaaby j zna? O ile wiem, Grace Frost nigdy nie
zahaczya o akademi.
- Bya policjantk, prawda? - dodaa profesor.
- Tak - odparam, dziwic si, e o tym wie. Nikomu w tej
szkole nie mwiam nic o mamie. - Tak, bya policjantk. Dobr.
Ale teraz nie yje i to przeze mnie. zy napyny mi do oczu,
poczuam ucisk w gardle. Moje serce przeszy typowy bl,
poczucie straty poczone w poczuciem winy, wymazujc
wszystko inne z myli.
Gboko w duszy wiedziaam, e nie miaam nic wsplnego z
pijanym kierowc, ktry spowodowa zderzenie czoowe i
odjecha, zostawiajc j, eby zmara we wraku. To by wypadek,
gupi wypadek i nic wicej.
Ale jednak nie mogam si nie zastanawia, jak wygldaoby
moje ycie teraz, w tej sekundzie, gdybym nie zobaczya
strasznych rzeczy, do ktrych ojczym zmusza Paige.
Gdyby nie to, moja mama, Grace, by ya. Byabym w naszym
domu na drugim kracu miasta, we wasnym ku. Jutro
wstaabym rano i posza do starej szkoy, i spotkaa starych
przyjaci. A tymczasem utknam w Akademii Mitu, gdzie
wanie zostaa zamordowana jedna dziewczyna i gdzie - wedug
profesor Metis - w kadym kcie czai si zoczyca.
Och, moje ycie byoby o tyle lepsze. O tyle prostsze. O tyle
blisze normalnoci.
Pani Metis chciaa jeszcze co powiedzie, ale odwrciam
si, eby nie zauwaya gorcych ez, ktre napyny mi do oczu.

67
- No to teraz id i odpocznij - powiedziaa w kocu cicho. - I
zajrzyj do mnie, kiedy bdziesz chciaa pogada. O
czymkolwiek.
- Dobrze. Dzikuj.
Nie patrzyam ju na ni, tylko wszedszy do budynku,
zatrzasnam za sob drzwi, izolujc si na noc przed pani Metis
i przed ca reszt.
























68
ROZDZIA 6

Nastpnego dnia w Akademii Mitu nie rozmawiano o niczym
innym tylko o zamordowaniu Jasmine Ashton. Ale nie tak, jak si
spodziewaam. Na pierwszej lekcji wszyscy nauczyciele
poinformowali
o tym, co si stao. Nie wspominano, e to ja znalazam
Jasmine. Oficjalna wersja bya taka, e pan Nickamedes odkry
zbrodni w bibliotece i kradzie Czary ez. Profesorowie
uspokajali uczniw, mwic, e najwyraniej Jasmine znalaza
si w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie i e
skoro czara znikna, to morderca pewnie dawno ju si z ni
ulotni. Na wszelki wypadek jednak radzili uczniom trzyma si
w grupach i natychmiast informowa nauczycieli, jeli zauwa
co podejrzanego.
Po tym nastpia minuta ciszy, ebymy mogli pomodli si za
jej dusz albo co tam w takich wypadkach robiono w akademii.
Dwie walkirie, z ktrymi Jasmine bya zaprzyjaniona,
chodziy ze mn na zajcia literatury angielskiej. Wydawao mi
si, e pewnie zechc si zwolni z lekcji, eby popaka
i posmuci si w pokoju albo przynajmniej przemyle to, co

69
si stao z koleank. Ale dziewczyny po prostu wyjy pod-
rczniki i laptopy i pochyliy si nad wypracowaniem, podobnie
jak pozostali. Jakby nigdy nic. Jakby nic niezwykego si nie
zdarzyo. Gdyby nie lekki bl gowy, pomylaabym, e
wszystko, co stao si wczoraj, po prostu sobie wyobraziam.
Przygldaam si kadej twarzy po kolei, ale wszyscy byli
opanowani i spokojni, podobnie jak te dwie walkirie. Nikt nie
paka. Nikt nie wyglda na przygnbionego. Nikt nie wydawa
si przestraszony tym, e jedna z koleanek zostaa wczoraj
zamordowana.
W zeszym roku David Jordan, bardzo lubiany futbolista z
mojej dawnej szkoy, zgin podczas napadu na sklep sa-
moobsugowy, w ktrym sobie dorabia po lekcjach. Nastpnego
dnia wszyscy byli w stanie histerii. Pakali, krzyczeli,
zastanawiajc si, czemu go zastrzelono, dlaczego musia
umrze, czym sobie zasuy na tak przypadkow i okrutn
mier. Do szkoy przysano psychologw, eby suyli pomoc
przyjacioom Davida i w ogle kademu, kim wstrzsna jego
mier.
Jasmine Ashton bya najbardziej popularn dziewczyn w
drugich klasach. Wprawdzie profesor Metis powiedziaa, e nie
ona pierwsza zgina w akademii, ale jej mier bya kompletnie
nieoczekiwana, ogromnie szokujca. A wszyscy przyjmowali j
tak spokojnie. To upiorne.
I tak byo wszdzie, nie tylko w naszej klasie. Jasne, e
wszyscy rozmawiali o Jasmine i ponurym morderstwie, ale
inaczej ni si spodziewaam.
- Jak mylisz, kto zostanie krlow balu, skoro nie ma Ja-
smine? - spytaa szeptem dziewczyna siedzca przede mn

70
na lekcji chemii. - Bal jest w pitek, a gosowanie na krlw i
krlowe byo w zeszym tygodniu. Drobna Amazonka siedzca
obok wzruszya ramionami.
- Och, profesorowie pewnie dadz pierwsze miejsce drugiej w
kolejce, czyli Morgan McDougall. Poza tym wiesz, jaka jest
Morgan. Bdzie zachwycona, mogc zaoy koron, nawet jeli
tak naprawd przypada jej tylko w spadku.
Dziewczyny zachichotay zoliwie. A potem ta, ktra
siedziaa wprost przede mn, pochylia si do przyjaciki i
szepna:
- A propos tego, co przypadnie jej w spadku, to syszaam, e
dzisiaj w czasie obiadu Morgan i Samson Sorensen gruchali jak
dwa gobki. Rozumiesz, mocno si pocieszali.
To zainteresowao drug Amazonk.
- Naprawd? Szybka robota, nawet jak na totaln zdzir, jak
jest Morgan. Wiesz co wicej...?
I tak cay dzie. Kto zostanie krlow balu, czy Morgan i
Samson si spiknli, kto wprowadzi si do pokoju Jasmine w
najlepszym akademiku, kiedy rodzice zabior jej rzeczy.
Najwyraniej Ashtonowie spdzali urlop na jakiej odlegej
wyspie u wybrzey Grecji i wadze szkolne nie mogy si z nimi
skontaktowa, eby ich powiadomi o mierci crki. Ale w
dzisiejszych czasach wszyscy maj komrki, nawet rodzice.
Odnosiam wraenie, e Ashtonowie po prostu nie maj czasu i
ochoty zajmowa si zabit Jasmine. Pewnie szkoda im byo
skraca wakacje.
W kocu, na lekcji historii mitycznej, poczuam, e mam tego
dosy. Postukaam Carsona Callahana w rami i spytaam
szeptem:

71
- Suchaj, co jest nie tak z tymi ludmi? W kocu ona zostaa
zamordowana! W bibliotece, gdzie jestemy praktycznie
codziennie. I nikt o tym nie mwi, chyba eby si zastanawia,
kto bdzie krlow tego gupiego balu i ktra walkiria zatopi
swoje szpony w Samsona Sorensena. Nikt si nie przejmuje. Nikt
nie myli o Jasmine ani o tym, kto j zabi i czy morderca nie
ukrywa si nadal na kampusie.
Carson obrzuci mnie smutnym spojrzeniem, jakby wspczu
mi, e nie znam tajemnicy, ktr wszyscy wok znaj.
- Wiesz, ile dzieciakw, z ktrymi si wychowywaem, nie
yje? Mnstwo. Tyle, e straciem rachub. Wstpujemy do
Akademii Mitu nie bez przyczyny. Jestemy wojownikami, a
wojownicy umieraj. Tak to ju jest. Pewnie, e niektrzy gin w
wypadkach samochodowych, upijaj si na play i ton w morzu
i tak dalej. A czasami po prostu maj pecha by w
nieodpowiednim czasie w nieodpowiednim miejscu i zostaj
rozerwani na strzpy przez grasownikw nemejskich albo
zamordowani przez niwiarzy chaosu. Niekiedy nawet sami s
niwiarzami i musimy ich zabi, zanim oni nas zabij.
Nigdy nie przyszoby mi do gowy, e maniak muzyki moe w
tak zblazowany sposb podchodzi do morderstwa. e moe
mwi o modych ludziach umierajcych lub zabijajcych innych
tak, jakby wszystko byo okay. Jakby tak miao by.
- Nie smuci ci to, co si przydarzyo Jasmine? - spytaam. -A
przynajmniej e zdarzyo si to wanie tutaj?
Wzruszy ramionami.
- Pewnie. Ale kto powiedzia, e Akademia Mitu jest stu-
procentowo bezpiecznym miejscem? Wszyscy nieustannie
przekradaj si koo sfinksw. Nie dziwi mnie, e niwiarz

72
moe si przekra, jeli mu naprawd na tym zaley. Poza
tym Jasmine nie bya specjalnie fajna. Raczej wredna, jeli
chcesz wiedzie, zawsze zoliwa i gotowa upokorzy kadego,
eby tylko zdoby poklask. Ale nikt nigdy jej nie powiedzia, co o
niej myli, poniewa miaa takich nadzianych i wpywowych
rodzicw.
-Tylko e...
Carson westchn.
- Wiem, Gwen, e jeste nowa, ale tu niemal kady straci
kogo, kogo kocha, na kim zaleao mu o niebo bardziej ni na
tej zoliwej suce, Jasmine Ashton.
Jego gos brzmia twardo, twarz wygldaa na spit, z
orzechowych oczu wyziera bl, ktry znaam.
- A kogo ty stracie?
- Wuja. Zosta zabity w zeszym roku podczas walki z ca
band niwiarzy. Wyszed na kolacj do restauracji ze swoj
dziewczyn, kiedy si to stao.
- Dlaczego? Co im takiego zrobi? Mia jaki historyczny
przedmiot, ktrego podali? - spytaam, mylc o Czarze ez.
- Nie - odpar Carson zimnym gosem. - Nie mia niczego. Po
prostu zobaczyli go i zabili, bo s niwiarzami i kochaj rani
ludzi, szczeglnie wojownikw. Zabijaj nas, zanim my ich
zabijemy, poniewa wiedz, e jestemy dla nich groni, e
wszyscy tu uczymy si, jak na dobre pooy kres i im, i
Lokiemu. Ale nie kady doyje tego dnia, kiedy wreszcie
nadejdzie.
A drgnam, widzc ywy bl w jego twarzy.
- Przepraszam, Carson. Nie wiedziaam.
- Teraz ju wiesz - odpar cicho i odwrci si do tablicy.

73
Carson nie rozmawia ze mn przez reszt lekcji. Nie wini go
za to. Chciaam zrozumie, dlaczego jest tu tak inaczej, i
strzeliam gaf.
Po lekcji historii mitycznej poszam do biblioteki antycznej.
Idc dziedzicem, zdaam sobie spraw, e jednak inni te nie
traktuj zamordowania Jasmine obojtnie. Poznawaam to po
tym, e gromadzili si w mae grupki, e na ich twarzach wida
byo napicie, e mwili nieco za szybko i miali si za gono.
Odczuwali mier Jasmine podobnie jak ja i prbowali jako
sobie z tym poradzi - cho nie tak, jak bym si spodziewaa.
Nie wiem, czy to mnie przygnbio, czy pocieszyo.
Najwyraniej nie byam jedyn ciekawsk, czy moe wy-
straszon, bo w bibliotece panowa znacznie wikszy tok ni
zwykle. Niemal wszystkie miejsca przy stoach byy zajte i
niemal kady ucze rzuca ukradkowe spojrzenia na miejsce,
gdzie znalazam ciao Jasmine.
Ale nie byo nic do ogldania. Stuczona gablota i rozprynite
szko zostay posprztane, a krew zmyta. I, naturalnie, zabrano
ju zwoki. Nie byo nic, ani kwiatw, ani pluszowych misiw,
ani nawet wieczek, ktre miayby przypomina zmar walkiri.
Po zamordowaniu Davida Jordana koledzy zamienili jego szafk
w kapliczk, tyle w niej byo fotografii, kartek i innych
drobiazgw. Zupenie inaczej ni tutaj, w Akademii Mitu.
W kocu tum si przerzedzi i znalazam wolne miejsce na
kocu jednego z tych dugich stow bibliotecznych. Wyjam
ksiki i prbowaam si uczy, skoncentrowa si na
wypracowaniu dla profesor Metis, ale nie potrafiam. Nie
pomagao mi, e wszyscy wok rozmawiali o Jasmine.


74
- ...na co zasuya, jeli chcesz zna moje zdanie - szeptaa
jedna dziewczyna. - Jasmine zawsze uwaaa si za lepsz.
- Jasne - popar j jaki chopak. - To straszne, ale przy-
najmniej uwolni si od jej obecnoci na jzykach staroytnych.
Zawsze si ze mnie nabijaa.
- Ze mnie te, ale naprawd przeraa mnie to, e do biblioteki
dosta si niwiarz. - Dziewczyna si wzdrygna. - Podobno nie
mog wej na teren kampusu, a co dopiero skra co z
biblioteki. To o wiele wikszy strup na gowie ni docinki
Jasmine.
Wiem, e inni uczniowie martwili si i dawali upust uczuciom
na wasny sposb. Moe faktycznie Jasmine bya zoliw suk,
jak mwi Carson. Ale przecie kto powinien opakiwa jej
mier. Komu powinno by smutno z tego wzgldu, e odesza.
Kto powinien pyta, co si stao i dlaczego. Kto powinien
postara si o to, eby nic podobnego nikomu innemu si nie
zdarzyo.
Przed oczami stana mi twarz Paige Forrest, przypomniaam
sobie, jak patrzya na mnie tego dnia. We wzroku miaa...
desperacj. W tamtej chwili, tu przed dotkniciem jej szczotki,
jaka maa cz mojego umysu zdaa sobie spraw, e Paige co
ukrywa. Co wielkiego, potnego. I chciaam pozna jej sekret,
jak zwykle, wic wziam do rki szczotk do wosw. Nawet
sobie nie wyobraaam, jak potworna jest ta jej tajemnica.
Wspomnienia sprowadziy fal obrazw i emocji, i znowu
wszystko zobaczyam. Ojczym Paige czeszcy jej wosy i
zmuszajcy j po pooenia si na wznak, eby j obmacywa.
Znowu poczuam wstyd, strach i bezradno Paige.

75
Wystarczyo, e raz zobacz jaki obraz, odbior cudze emo-
cje, to te uczucia i wspomnienia pozostaj na zawsze, staj si
czci mnie, zawsze je pamitam i mog przywoa z powrotem.
Przypuszczam, e to cygaska wersja pamici fotograficznej.
Potrafiam przywoa konkretne wspomnienia i skupi si na
nich, na kadej najdrobniejszej rzeczy, ktr widziaam, czuam,
syszaam. Kiedy indziej zwalay si na mnie same, tak jak przed
chwil, czy chciaam tego, czy nie. Podejrzewam, e moe to bya
kara za moje wcibstwo.
Zacisnam pici tak mocno, e poczuam, jak paznokcie
wpijaj mi si w donie, ze wszystkich si starajc si przegoni
wspomnienie Paige, zanim znowu zaczn krzycze. Zrobiam
kilka gbokich wdechw i przywoaam inny obraz - mojej
mamy. Przypominaam sobie jej twarz, gos, umiech, starajc si
zobaczy to wszystko z wyjtkow ostroci. To ona nauczya
mnie sposobu radzenia sobie z niechcianymi wspomnieniami:
pomyle o czym miym i na tyle, na ile si da, zapomnie o
zym.
Nie zawsze si udawao, ale tym razem pomogo. Paskudne
obrazy Paige zblaky i cofny si do ciemnego, odlegego kta w
mzgu, w ktrym trzymaam inne niechciane wspomnienia
nazbierane w cigu lat.
Ale ten moment przypomnia mi, co zrobiam, eby pomc
Paige. To prawda, e chciaam pozna jej sekret, ale rwnie
powiedziaam mamie, co zobaczyam. I w jaki sposb po-
mogam mamie pooy kres molestowaniu Paige. Przyszo mi na
myl, co profesor Metis powiedziaa wczoraj wieczorem - o tym,
jaka dumna byaby mama, gdyby wiedziaa, e staraam si
pomc Jasmine, gdy tymczasem wikszo ludzi by zwiaa, gdzie
pieprz ronie.

76
I w tym wanie momencie powziam postanowienie.
Moe to szalestwo. Moe to wina nkajcego mnie wraenia,
e w tym wszystkim chodzi o co wicej ni tylko o magiczn
czar. Moe moje postanowienie byo gupie, niepowane albo
po prostu nie miaam racji.
Ale chciaam wiedzie wicej o Jasmine. Szczeglnie to,
dlaczego o tak pnej godzinie przebywaa w bibliotece. Co si
naprawd stao i kto to uczyni.
Moe... moe musiaam to zrobi dla siebie samej, pozna,
dlaczego to si stao, dlaczego ten, kto ukrad Czar ez, zabi
Jasmine, a mnie zostawi przy yciu. Moe to jakie pokrcone
poczucie winy za przeycie.
Wiedziaam, e musz jako pozna odpowiedzi na moje
pytania. W kocu Gwen Frost to dziewczyna, ktra ma widzenia.
Ktra znajdzie to, co zostao zgubione. Niele potrafiam
odgadywa tajemnice. Odkrycie prawdy o mordercy Jasmine nie
powinno by zbyt trudne.
Poza tym akurat t tajemnic postanowiam wyjani - i to za
wszelk cen.
77
ROZDZIA 7

Nie mogam si skoncentrowa, siedzc na pododze bi-
blioteki, pord tych wszystkich, ktrzy przyszli si pogapi,
wiec przesiadam si do stou tu obok pek z ksikami - w tym
samym rogu, w ktrym bya gablota z dziwacznym mieczem.
Rzuciam raportwk na st i podeszam spojrze na miecz.
Wyglda tak samo jak wczoraj wieczorem. Srebrna, duga
gownia z jakim niewyranym napisem, na rkojeci
wyrzebiona twarz mczyzny.
Poczekaam chwil, ale oko na rkojeci nie otworzyo si i
nie zaczo si we mnie wpatrywa. To dobrze. Moe jeszcze nie
zwariowaam.
Usiadam przy stole, wyjam notes i zaczam spisywa
wszystko, co wiedziaam na temat Jasmine Ashton. Im wicej
bd o niej wiedziaa, tym atwiej bdzie mi zgadn, dlaczego
wczoraj pnym wieczorem posza do biblioteki - i kto mg j
zabi.
Nie wiedziaam jednak wiele.
Jasmine bya adna, popularna i poda. Walkiria, ktra kochaa
markowe ciuchy i ktrej rodzina miaa forsy jak









78
lodu. I... i... i to waciwie wszystko. Nic wicej o niej nie
wiedziaam. To bya suma jej egzystencji. Nie wiedziaam nawet,
jaki by jej specjalny dar, naturalnie oprcz ogromnej siy
typowej dla walkirii.
Przez moment czuam si przygnbiona. To gupie. W kocu
nie byam ani Weronik Mars, ani Batmanem, ani nikim takim,
kto majc dwie poszlaki na krzy, potrafi rozwiza zawikan
zagadk. Moe to faktycznie przypadkowy zoczyca zabi
Jasmine, jaki niwiarz chaosu, ktry przyszed po Czar ez,
eby mc dziki niej czyni zo?
A potem pomylaam o mamie. Co w tym wszystkim wy-
dawao mi si nieprawdziwe, a mama zawsze powtarzaa, ebym
wierzya odczuciom, mojemu cygaskiemu darowi. Poza tym
Grace Frost nie poddaaby si tak atwo, gdyby prowadzia
ledztwo w sprawie morderstwa na Jasmine, wic i ja si nie
poddam.
Okay, potrzebuj wicej informacji o ofierze, a znam co
najmniej jedno miejsce, gdzie mona je zdoby - Internet.
Wyjam laptop i odpaliam. Akademia Mitu miaa wszystko,
co najlepsze, w tym wolny dostp do Internetu na caym
kampusie, wic bez problemu po kilku klikniciach myszk
weszam na stron szkoy. Wszyscy uczniowie mieli tu swoje
podstrony, eby si dzieli zainteresowaniami, fotografiami i tak
dalej. Co jak Facebook, dostpny jednak tylko dla uczniw. Ale
niektrzy, w tym ja, nie zawracali sobie tym gowy. Nie miaam
tu adnych przyjaci, wic kto niby mia czyta moje wypociny?
Ale Jasmine, oczywicie, prowadzia wasny blog i, wedug
licznika, miaa ponad dwustu przyjaci. Weszam na jej stron i
przegldaam blog, ale nic tam nie byo.

79
Tylko zoliwe uwagi na temat tego, jak kto jest ubrany, i kilka
rozanielonych wpisw, jaki to wspaniay go z tego Samsona
Sorensena. Typowe bzdurne wynurzenia nastolatki. Byo te
kilka zdj Samsona w kpielwkach zrobionych na rozmaitych
zawodach. Go mia absolutnie fantastyczne muskuy. No tak,
tym zdjciom przypatrywaam si uwaniej ni reszcie.
Wbrew moim oczekiwaniom Jasmine nie napisaa na swojej
stronie nic, co by powiedziao mi co wanego na jej temat, a tym
bardziej nie zdradzia, po co posza wczoraj do biblioteki. Czyli
musiaam poszuka innego rda informacji.
Na przykad jej laptop. Tam na pewno trzymaa to, co
najwaniejsze. Wszyscy tak robi. Nawet w mojej dawnej szkole.
Dzieciaki warioway, kiedy zgubiy laptop, bojc si, e wyjd na
jaw ich wszystkie ciemne sprawki. Na przykad maile o tym, e
zamiast jecha na obz muzyczny - jak powiedzieli rodzicom -
upili si z kumplami. Wypracowania, ktre cignli z Internetu.
Pornografia.
Zabbniam palcami w st, wracajc mylami do zeszego
wieczoru, przywoujc wspomnienia z miejsca zbrodni,
porzdkujc je, na ile byam w stanie. Czasami moja magia
psychometryczna bya lepsza ni film, bo za kadym razem
miaam doskonay kolor, obraz i dwik.
Koo Jasmine nie widziaam komputera ani adnej torby, tylko
ten sztylet z rubinem w rkojeci. Zatem prawdopodobnie nie
wzia ze sob laptopa. A wiem, e go posiadaa, bo wpad mi w
oczy wczoraj na dziedzicu. Najbardziej logicznym miejscem,
gdzie naleao go szuka, by jej pokj.
Zajrzaam raz jeszcze na stron internetow. Wynikao z niej,
e Jasmine mieszkaa w Walhalli. Prychnam. Jasne.

80
Tam wanie mieszkay wszystkie najmodniejsze walkirie,
poniewa by to najbardziej ekskluzywny akademik.
Wedug pogosek, ktre do mnie doszy, pokj Jasmine zosta
zamknity do czasu, a rodzice zabior jej rzeczy. Nie byam
wielkim detektywem jak mama, ale z tych pogosek wycignam
dwa wnioski. Po pierwsze, e pokj bdzie pusty. Po drugie, e
jeli mam si wama po jej komputer, to naley to zrobi od razu
- to znaczy ju! Zanim jej rodzice przylec albo si magicznie
teleportuj z Grecji, w ktrej spdzaj wakacje.
A po trzecie, zanim spanikuj.
Przez moment siedziaam, zastanawiajc si, czy nie
zwariowaam. Rzeczywicie rozwaam wamanie do pokoju
zamordowanej dziewczyny, eby ukra jej komputer i przejrze
jego zawarto. eby dowiedzie si, po co przysza wieczorem
do biblioteki. eby odkry jej wszystkie tajemnice.
Westchnam. No i znowu pcha mnie do poznania cudzych
sekretw. Czasami jestem kompletnie pokrcona. Mimo tego
wszystkiego, co si wydarzyo, cieszy mnie mj cygaski dar, to,
e mog dowiedzie si o ludziach rnych rzeczy, e poznaj ich
prawdziwe uczucia, ktre tak usilnie staraj si ukry. Na
przykad potne zabujanie si Daphne w Carsonie.
Psychometria bya jedyn, cho niezbyt imponujc magiczn
umiejtnoci, jak miaam.
Ale naga prawda bya taka, e mama zgina przez moje
wcibstwo, gupi ciekawsko. Moe gdybym nie pragna tak
bardzo pozna sekretu Paige, mama nie pracowaaby do pna i
wracajc do domu, nie zostaaby potrcona przez pijanego
kierowc.

81
Moe mama nadal by ya. Moe wanie jadybymy kolacj.
Co z grilla na wynos z knajpy Pork Pit. Zaszyte w kcie
przytulnej kuchni w naszym dawnym domu, tak jak robiymy to
przynajmniej raz na tydzie. Mama opowiadaa mi, jak jej min
dzie. Miaa troch smutne oczy, ale zawsze potrafiam j
rozbawi i rozproszy cienie, ktre spowijay jej twarz. A potem
pytaa mnie o szko albo komiks, ktry akurat czytaam, i
droczya si ze mn na temat nowego chopaka, ktry mi si
podoba. Moe robiybymy to wanie w tej chwili, w tej
sekundzie, gdyby sprawy potoczyy si inaczej.
Z drugiej strony, moe ojczym Paige nadal by j molestowa.
Moe, moe, moe...
Bl i wina z powodu mierci mamy przeszyy mi serce.
Potaram doni bolc klatk piersiow. Czasami nie byam ju
w stanie oceni, co jest dobre, a co ze, ani nawet czemu
waciwie ma suy mj dar. Gboko w duszy nie wierzyam, e
moim celem przez reszt ycia jest odnajdywanie zgubionych
komrek i wymitych biustonoszy. Nie byam jednak pewna, czy
mam wsadza nosa w cudze sprawy. To ten problem
Spider-Mana dotyczcy wielkiego daru, ktremu powinno
towarzyszy rwnie wielkie poczucie odpowiedzialnoci.
Wprawdzie wcale nie uwaaam, e psychometria jest
najlepszym darem na wiecie. Nie byam prna i nie miaam
zudze. Przynajmniej nie po tym, kiedy zobaczyam, co potrafi
robi niektre dzieciaki w Akademii Mitu.
Moe... moe powinnam zapomnie o tym szalonym planie i
zostawi szukanie mordercy profesor Metis i innym
nauczycielom.


82
Kiedy to pomylaam, przez gow przeleciao mi wspo-
mnienie Jasmine lecej na pododze w kauy krwi, z
nie-widzcymi oczyma utkwionymi w sufit. Tak nieruchoma i
absolutnie martwa.
Przypomniaam sobie wszystkie zoliwoci na jej temat, ktre
dzi syszaam od jej kolegw i koleanek. Moe to bya prawda,
ale komu powinno by jednak smutno, e Jasmine nie yje. A
wygldao na to, e tym kim jestem ja. No c, nadszed czas, by
co z tym wszystkim zrobi, nawet jeli nie mogam si
zdecydowa, czy jest to suszne, czy niesuszne.
Przynajmniej od tego zaczn, to lepsze ni przesiadywanie
wrd zatchych tomw, rozmylania na temat cygaskiego daru
i mierci mamy, od rzucania ukradkowych spojrze na miecz i
zastanawiania si, czy na mnie ypie, czy te nie. Tak, wgbienie
si w zagadk mierci Jasmine, cho moe nie byo
najrozsdniejsze, to przynajmniej mnie pocigao. Spakowaam
swoje rzeczy i opuciam gmach. W bibliotece antycznej
spdziam wicej czasu, ni mi si wydawao, poniewa kiedy
wyszam na zewntrz, zapada zmrok. Spojrzaam na zegarek.
Ju po szstej. Lekcje si skoczyy i poza kilkoma osobami
wychodzcymi lub zdajcymi do biblioteki trawiasty
dziedziniec by pusty. O tej porze wikszo uczniw bya na
zebraniach klubowych, treningach albo jada kolacj w stowce
przed powrotem do odrabiania zada domowych. Wcale nie
martwi mnie zmrok ani opuszczony dziedziniec. Ciemno i
cisza sprzyjay moim planom.
Szybkim krokiem minam gwne gmachy akademii i krt
ciek poszam do Walhalli. Akademik eski,

83
dwupitrowy i poronity bluszczem, zosta zbudowany z
szarego kamienia, podobnie jak pozostae budynki. Z tego, co
dowiedziaam si z Internteu, pokj Jasmine lea na pierwszym
pitrze, co znaczyo, e nie mogam na przykad wej przez
otwarte okno. Oczywicie, mi nigdy nie moe by atwo.
Nie prbowaam nawet obej akademika, eby sprawdzi, jak
tam wyglda sytuacja. Z mojego dowiadczenia w Styksie
wiedziaam, e tam wanie gromadz si na papieroska, czasem
wzmocnionego trawk. W Styksie brno si w oparach dymu,
eby wej do rodka, a potem tak cuchno si tytoniem, e
trzeba byo bra prysznic. Nie warto prbowa.
Wszystkie drzwi w akademikach miay czytnik, przez ktry
trzeba byo przecign kart ucznia, eby je otworzy. Z
powodw bezpieczestwa, eby nie wpuszcza facetw i eby
ograniczy seks do minimum, karta ucznia otwieraa drzwi tylko
do jednego akademika, czyli moja pasowaa tylko do Styksu, a
nie do Walhalli. Rozzociam si. Kompletnie o tym
zapomniaam w popiechu, eby jak najszybciej si tu dosta.
Oczywicie mieszkacy mogli wpuci, kogo chcieli,
przyciskajc guzik domofonu, ale nie miaam przyjaciki, ktra
mogaby to dla mnie zrobi. Prawd mwic, w ogle nie miaam
adnych przyjaci.
Nie zamierzaam rezygnowa. Rozejrzaam si po ciekach
otaczajcych akademik. Po kilku sekundach dojrzaam znajom
twarz - drobna walkiria, ktra bya ze mn na zajciach z
literatury angielskiej. Dziewczyna pewnie w ogle mnie nie
zauwaya i nie miaa pojcia, kim jestem, a co waniejsze, e w
ogle jestem tu obca. Warto byo sprbowa.


84
Weszam po stopniach do frontowych drzwi i zaczam
grzeba w raportwce, jakbym szukaa swojej karty. Po chwili
usyszaam, e walkiria wchodzi po schodach. Odwrciam si i
odsunam na bok.
- Znowu zapomniaam swojej karty - powiedziaam beztrosko
i umiechnam si. - Moesz mnie wpuci?
Dziewczyna rzucia mi dziwne spojrzenie, ale przesuna
kart w czytniku, otworzya drzwi i weszymy do rodka. Tyle
na temat zabezpiecze, o ktrych wczoraj mwia profesor Metis.
Wntrze Walhalli wygldao do podobnie do mojego aka-
demika. Na parterze znajdoway si pomieszczenia wsplne w
amfiladzie, w tym salon, w ktrym akurat si znajdowaam, z tym
e wszystko byo naturalnie elegantsze ni w Styksie i lepiej
wyposaone. Kilka sof i rozkadanych foteli stao wok trzech
telewizorw. W jednym z nich lecia akurat jaki kiepski
program, ale dziewczyna siedzca przed nim i tak bya bardziej
zajta pisaniem esemesw ni ogldaniem.
Nie marnujc czasu, popdziam schodami na pierwsze pitro.
Miaam szczcie, bo nie spotkaam adnej walkirii. Wszyscy
mieli jakie zajcia gdzie na kampusie, a w akademiku panoway
pustka i spokj.
Szybko odszukaam pokj Jasmine, 2IV. Drzwi byy za-
mknite, ale poza tym nic nie wskazywao, e jest to pokj
dziewczyny, ktra zostaa zamordowana. adnej tej tamy
oznaczajcej miejsce zbrodni ani nic takiego. Nie narzekam, ale
byo to zdumiewajce, jak zreszt wszystko w akademii.
Staam chwil, patrzc na drzwi i zastanawiajc si, czy
naprawd powinnam to zrobi. Ale sprawy zaszy ju

85
za daleko. No i byam ciekawa, jak wyglda pokj Jasmine.
Wszyscy mwili, e jest szaowy. Nie dziwcie si mojej
ciekawoci. Poza tym popeniam ju poow wamania - mogam
zatem dokoczy dziea. Odetchnam gboko i nacisnam
klamk. Cholera. Zamknite.
No tak, waciwie spodziewaam si tego, ale miaam
niemia nadziej, e wadze szkoy zapomniay zamkn drzwi.
Pochyliam si i dokadnie przyjrzaam. Podobne do tych w
moim akademiku, nie tak solidne, jak mogyby by, i koo
framugi miay ma szczelink. Wsunam rk do kieszeni torby
i wycignam prawo jazdy.
Byam zachwycona, kiedy w zeszym roku zrobiam prawo
jazdy, i zaczam odkada pienidze na samochd. Ale odkd
trafiam do Akademii Mitu, nie prowadziam auta, poniewa po
terenie kampusu mogam wszdzie doj na pieszo, a autobus z
Cypress Mountain do domu babci kursowa codziennie. Poza tym
kiedy matka ginie w wypadku, traci si ochot na prowadzenie
samochodu. No ale prawo jazdy miao i inne zastosowania,
wcznie z tym, ktre zademonstrowaa mi mama.
Woyam laminowany kartonik midzy drzwi a framug i
delikatnie przesunam w d, do zamka. Troch musiaam nim
pomanipulowa, ale udao mi si wsun go rwnie w szpar
midzy zamkiem i framug i drzwi si otworzyy.
Zanim zdoaam pomyle, jak bardzo to, co robi, jest
niewaciwe, weszam do rodka i zamknam drzwi. Ku mojemu
zdziwieniu w pokoju byo jasno - lampa witraowa na biurku
wiecia agodnym zotym wiatem. Staam



86
chwil i rozgldaam si, prbujc odgadn, jaka bya
Jasmine Ashton i kto mg chcie j zabi.
Pokj wyglda tak, jak si spodziewaam. Jasmine mieszkaa
sama, oczywicie, i urzdzia go tak, e wyglda jak
ekskluzywny apartament, a nie sypialnia w akademiku. W
jednym rogu stao ko przykryte bkitn kodr od Ralpha
Laurena ze stert dopasowanych kolorystycznie poduszek i
pluszowych zwierztek. Z tego, co widziaam, byy to gwnie
koty, lwy, tygrysy i pantery.
W przeciwlegym rogu staa droga biaa toaletka, a przed ni
wycieany taboret. Wok lustra zamontowano specjalne
owietlenie. Szklany blat pokryway kosmetyki, szczotki, butle
perfum i tak dalej, a za zot ram lustra tkwiy fotografie.
Przyjrzaam si im. Wikszo przedstawiaa Jasmine, a nie
rodzin czy koleanki. Kto lubi patrze na siebie. Ja te
mogabym to lubi, gdybym bya taka adna jak Jasmine.
Prcz wejciowych, w pokoju byo jeszcze dwoje drzwi. Jedne
prowadziy do garderoby penej markowych ciuchw, butw i
torebek, pogrupowanych kolorystycznie, a drugie do azienki.
Zajrzaam do wanny, otworzyam szafk nad umywalk, ale nie
znalazam tam nic ciekawego. adnych prezerwatyw czy piguek
antykoncepcyjnych.
Moe plotki mwiy prawd o tym, e Jasmine bya dziewic.
Zaciekawio mnie, co na to Samson. Wczoraj, na dziedzicu,
wyglda na uszczliwionego, masujc jej ramiona. Jasmine
pewnie owina go sobie wok palca, tak e potulnie czeka, a
ona zachce si z nim bzyka.
Kiedy ju wszystko obejrzaam, podeszam do cikiego
drewnianego biurka stojcego koo wielkiego telewizora

87
i szafek z ksikami. Blat zawalay podrczniki, zeszyty,
dugopisy, czasopisma z mod, czyli zwyky cham, a pod
spodem, niemal kompletnie przykryty notesami, by laptop.
Hurra!
Nacignam rkaw bluzy, eby osoni do, i wsadziam
komputer do torby. Nie chciaam teraz go dotyka. Nie tutaj. Nie
wiem, co mogam zobaczy, a nie chciaam zrobi czego
gupiego, na przykad zacz krzycze, gdyby laptop mia ze
wibracje. Zrobi to pniej, u siebie. Poza tym w pokoju Jasmine
spdziam ju kilka minut, a kada nastpna zwikszaa ryzyko
wpadki.
Przeszukaam jeszcze pobienie szuflady biurka, starajc si
niczego nie dotkn go rk. Ale nie znalazam niczego
niestosownego ani te takiego, co miao silne wibracje.
Na koniec obejrzaam szafy na ksiki, ktre zajmoway cz
ciany. Ku mojemu zdziwieniu zawieray wiele ksiek -
naprawd wiele. Jasmine nie sprawiaa wraenia osoby, ktra
lubi czyta. Najbardziej zdumiewajce, e te ksiki byy...
nudne. Podrczniki i encyklopedie typu Typowe moce
walkiryczne albo Jak panowa nad swoj magi.
Moe waciwie nie byo w tym nic dziwnego, e Jasmine
trzymaa u siebie takie ksiki. Moe miaa jeszcze jaki dar poza
typow dla walkirii si - na przykad umiejtno ciskania
piorunami albo zamieniania wzrokiem ludzi w sople lodu. Okay,
wikszo zoliwych dziewuch potrafia robi to ostatnie, ale w
Akademii Mitu faktycznie kilka osb umiao zamraa na ko
wszystko, co zapragnli. Nie przypominaam sobie, ebym
syszaa o specjalnym darze Jasmine, i nigdy nie widziaam, eby
robia co wyjtkowego, na przykad wypuszczaa kby mgy
czy sprowadzaa

88
chmury. No ale te ksiki z pewnoci nie suyy rozrywce.
Moe miay tylko robi dobre wraenie. Nie potrafiam sobie
wyobrazi, e Jasmine w wolnym czasie uczy si rzucania zakl,
studiuje magi czy zgbia zagadnienie mocy walkirycznych.
Ju miaam zostawi biblioteczki w pokoju, kiedy moj uwag
przyku jeden tytu: Historia najwaniejszych artefaktw. Co mi
zawitao w gowie. Chwil. Wczoraj w bibliotece trener Ajaks
nazwa Czar ez Artefaktem, i to przez wielkie A". W dodatku
trzynastym, cokolwiek miao to znaczy.
Dziwne. Chronic do nacignitym rkawem, wyjam
ksik z pki. U gry wystawa niebieski papierek, wyglda
niemal jak zakadka. Pooyam cikie tomiszcze na biurku,
otworzyam je w zaznaczonym miejscu - i oczom moim ukazao
si zdjcie Czary ez oraz kilka stron dokadnych informacji o jej
historii i rzekomych magicznych mocach.
Zmruyam oczy. Moe Jasmine nie bya zupenie niewinn
ofiar. Moe... pomoga ukra Czar ez temu, kto j potem
zabi? Profesor Metis mwia, e zdarzali si studenci
wsppracujcy ze niwiarzami. Po c innego Jasmine miaaby
t ksik, i to jeszcze z zakadk w tym akurat miejscu, gdyby
nie bya w jaki sposb zamieszana w kradzie?
Wsunam ksik do torby, obok laptopa.
A potem zbadaam jeszcze jedno miejsce: kosz na mieci pod
biurkiem.
Mama zawsze powtarzaa, e w mieciach znajduje si
mnstwo ciekawych rzeczy. Z punktu widzenia policji szukajcej
dowodw przestpstwa byo wprost zdumiewajce,

89
e podejrzani nie starali si ich schowa. Mama mwia, e
ludzie wrzucaj co do mieci i natychmiast o tym zapominaj,
jakby umieszczenie w koszu rwnao si wywiezieniu na
wysypisko i ukryciu na zawsze.
Zatem wycignam spod biurka kosz i przejrzaam jego
zawarto, cay czas osaniajc do rkawem. Wikszo to byy
zwyke, nieciekawe mieci. Na wp zuyta tubka byszczyku do
ust, pogniecione chusteczki, pusta torba po chipsach
ziemniaczanych. Ale na samym spodzie znalazam jedn
interesujc rzecz - fotografi.
Bya przedarta na dwie czci; wyjam je i zoyam razem.
Ku mojemu zdziwieniu nie przedstawiaa Jasmine, ze zdjcia
umiechali si do mnie Morgan McDougall i Samson Sorensen.
Obejmowali si w pasie i wyszczerzali zby do aparatu. Zdjcie
byo chyba zrobione wiosn na dziedzicu, poniewa drzewo za
nimi miao mode jasnozielone licie.
Zmarszczyam brwi. Dlaczego Jasmine je podara? Czy
rzeczywicie Morgan i Samson maj si ku sobie? Wedug
pogosek, ktre syszaam, po mierci koleanki Morgan
zarzucia sieci na Samsona. Ale to zdjcie zostao przedarte
wczeniej, zanim Jasmine zgina.
Nie potrafiam znale w tym sensu. Po wizycie w jej pokoju
miaam wicej pyta ni odpowiedzi, a poza tym musiaabym si
gsto tumaczy, gdyby mnie kto przyapa na wszeniu.
Woyam fotografi do torby razem z pozostaymi rzeczami.
Podkradam si do drzwi i zaczam nasuchiwa, czy nie
dobiegn mnie jakie gosy albo odgos krokw. Ale nic nie
syszaam, wic otworzyam drzwi i wymknam si na korytarz.


90
Wyszam tak samo, jak weszam. Najpierw zbiegam po
schodach, potem przeszam przez pokj dzienny. Byo w nim
kilka dziewczyn, ktre w tym czasie wrciy do akademika, ale
adna nie zaszczycia mnie spojrzeniem, kiedy je mijaam. Na
szczcie eby wyj, nie musiaam uywa karty ucznia.
Pchnam wic drzwi i ruszyam biegiem po schodach i dalej
brukowan ciek.
Obejrzaam si za siebie, czy nikt na mnie nie patrzy, po czym
skrciam za rg akademika, przeciam mniejszy dziedziniec i
wrciam do siebie.
Niemal minam ju Walhall, kiedy nagle otworzyo si okno
na pierwszym pitrze i u moich stp wyldowa plecak. Udao mi
si stumi okrzyk zaskoczenia. Po chwili do plecaka doczy
chopak, ktry wyldowa bardzo zgrabnie na trawniku. Wsta z
gracj, jakby skok z wysokoci siedmiu metrw nie by niczym
szczeglnym, i wtedy go poznaam.
Cholerny Logan Quinn.
Byo ju ciemno, a w mroku Spartanin wyglda jeszcze
bardziej niebezpiecznie. W mlecznobladym wietle ksiyca jego
czarne, falujce wosy wydaway si granatowe. Logan strzepn
kilka lici z modnych dinsw i podnis wzrok -prosto na mnie.
Zmruy oczy.
- No no, czy to nie jest przypadkiem Cyganka? Sama jedna i
po ciemku? - Jego gos brzmia nisko i zowieszczo. - Co ty tu
robisz?
Przytuliam do siebie torb, jakby miaa mnie obroni przed
Spartaninem i faktem, e mgby mnie zabi maym palcem.
-Nie wykradam si z sypialni jakiej biednej dziewczyny, tak
jak ty.

91
Przysun si bliej, ale nie daam si wystraszy i nie cof-
nam si. Usta Logana znowu wykrzywiy si w umiechu
rozbawienia. Pomimo moich kwanych sw pewnie zdawa
sobie spraw, e si go boj.
Wcale si go bardzo nie boj, wmawiaam sobie. Tylko troch,
i to wycznie dlatego, e Jasmine zostaa zamordowana, a ja j
znalazam. I moe jeszcze dlatego, e wamaam si do jej
pokoju, zrobiam w nim rewizj, a teraz miaam przy sobie jej
laptop. Okay, byo kilka powodw do tego, eby mie serce na
ramieniu, poza tym, e byam sam na sam z Loganem, i to w
kompletnej ciemnoci. Z bardzo seksownym, bardzo
niebezpiecznym Loganem Quinnem.
- Masz racj - powiedzia. - Miaem randk. A ty? Co ty tu
robisz?
Mocniej przytuliam do siebie torb ze skradzionym kom-
puterem.
- Nic. Wracam do akademika. Nic wicej.
Przez chwil mierzylimy si wzrokiem. Oczy Logana byy na
jego twarzy jasne jak ksiyc, a skra przypominaa marmurowe
posgi na wszystkich budynkach akademii. Zimne. Odlege.
Nieugite. Doskonae.
- No c, chyba pjd robi nic gdzie indziej - wycedzi
Logan. - Moe w swoim pokoju. Pjdziesz ze mn?
Oczy niemal wyszy mi z gowy. Egoistyczna winia. Myla,
e jestem taka atwa? e bd z nim spa, dlatego e o to
poprosi? e jestem a tak samotna i zdesperowana? e jest tak
atrakcyjny, e adna dziewczyna nie moe si mu oprze?
Jeszcze raz przyjrzaam si jego ciau. No, moe pod tym
wzgldem mia racj.

92
Ale nawet gdybym bya kompletn dziwk jak Morgan
McDougall, ktra robia to dla zabawy, to jeszcze pozostawa
problem mojego magicznego daru. Samo dotknicie szczotki do
wosw sprawio, e wrzeszczaam jak optana, a wyldowaam
w szpitalu. Seks z kim takim jak Logan Quinn pewnie by mnie
kompletnie odmdy. Od miesicy nikogo nawet nie
pocaowaam, dokadnie od chwili, kiedy zerwaam z Drew
Suiresem, moim pierwszym, jedynym i krtkotrwaym
chopakiem. Ostatni raz, kiedy si pocaowalimy, poczuam, jak
wyobraa sobie, e jestem Paige Forrest. Rzuciam go z miejsca.
- No to jak, Cyganko? - spyta Logan szeptem. - Idziemy
razem do pokoju robi nic?
- Sorry - odwarknam. - Chyba zadzwoni do babci. Unis
jedn brew do gry.
- Do tej, ktra potrafi rzuci urok na wacka? Umiechnam
si uroczo, cho nie byam pewna, czy zobaczy to w
ciemnociach.
- Do tej wanie. Na pewno jej wspomn o tobie. No, musz
lecie. Cze.
Pobiegam w swoj stron, nawet nie dbajc o to, co sobie o
mnie pomyli. Zanim skrciam w bok, obejrzaam si jednak za
siebie.
Logan Quinn sta w tym samym miejscu i patrzy w moim
kierunku. Obserwowa mnie.
Moe to tylko wyobrania, ale przysign, e zanim znik-
nam za rogiem budynku, znowu si umiechn.
93
ROZDZIA 8

Przypadkowe spotkanie z Loganem Quinem tak mnie zde-
nerwowao, e praktycznie ca drog do Styksu przebyam
biegiem. Zrobia si ju niemal sma i kampus pogrony by w
kompletnych ciemnociach. Zote wiato lamp rozwietlao
jedynie cieki i tulio si do budynkw, nie rozpraszajc
czarnych cieni. A moe tak to odbieraam, bo ukradam wanie
laptop i inne rzeczy z pokoju zamordowanej dziewczyny i teraz
czuam si winna.
Przecignam kart ucznia przez czytnik i weszam do
akademika. Kilka dziewczyn w holu, gwnie Amazonek, pisao
esemesy albo ogldao telewizj. Znowu nikt nie zwrci na mnie
uwagi, kiedy wchodziam po schodach na pitro. Wtpi, czy
zauwayy, e z nimi mieszkam.
Mj pokj jako jedyny mieci si na drugim pitrze, w
okrgej wieyczce, ktra z jakiego powodu zostaa dostawiona
do budynku. ciany byy proste, ale dach wznosi si nad moj
gow jak piramida. Byy te dwa panoramiczne okna, a niski
parapet w jednym z nich zosta zamieniony w siedzisko, z
ktrego mona byo podziwia widok kampusu i grujcych nad
nim Appalachw.








94
W mojej sypialni byo mniej wicej to samo, co u Jasmine:
ko, biurko, biblioteczki, may telewizor - z tym, e moje
rzeczy nie byy ani tak adne, ani tak kosztowne, jak jej. Ale i tak
pokj mi si podoba. Babcia Frost pomoga mi ozdobi go tym,
co przywiozam z domu, na przykad plakatami Wonder Woman i
grupy The Killers. Na ku leaa czerwono-szara kodra w
szkock krat i kilka ulubionych poduch, a w oknie wisiay patki
niegu z krysztau Swarovskiego.
Krysztaowe patki niegu byy takim naszym artem. Jak kto
nazywa si Frost*, to si samo narzuca. Nie pamitam, kiedy to
si zaczo, ale co roku na Gwiazdk babcia dawaa mi jaki
prezent z motywem patkw niegu, a ja odwzajemniaam si tym
samym. Zeszego roku kupiam dla niej szal w ten wzr, a ona
daa mi wanie te krysztaki.
To byy moje ulubione przedmioty w pokoju, nie liczc
fotografii mamy stojcej na biurku, obok najnowszego komiksu.
Otworzyam ma lodwk przy ku i wycignam karton z
mlekiem i kilka kawakw rolady z dyni, ktr babcia Frost daa
mi na poegnanie. A potem wyjam laptop Jasmine oraz ksik
i fotografi zabrane z jej sypialni, i pooyam je na wysuonym
biurku. Zajadajc si rolad ze sodkim kremowym nadzieniem i
popijajc j mlekiem, wczyam laptop do gniazdka i czekaam,
a odpali.
Trwao to ca wieczno. Albo tak mi si wydawao, bo nie
mogam si doczeka, eby zacz przeglda pliki. Wreszcie
pojawi si ekran - i pytanie o haso.

* Frost (ang.) - mrz.

95
Dopiam mleko, kilka razy zgiam i rozprostowaam palce i w
kocu pooyam donie na klawiatur, czekajc na wibracje i
byski widzenia.
A tu nic.
Zmarszczyam brwi. Nie, to nieprawda. Co tam zobaczyam.
Na przykad przed oczyma pokazay mi si obrazy Jasmine
siedzcej przy biurku i cigajcej pliki z muzyk oraz robicej
zakupy przez Internet. I czuam... zadowolenie - takie, jakie si
czuje, kiedy si dostaje to, co si chce, bez wzgldu na cen.
Jasmine naprawd musiaa pragn tych czarnych szpilek, ktre
kupia w zeszym tygodniu.
Kopot w tym, e nie dowiadczyam wielkiego, rozjania-
jcego wszystko bysku widzenia, ktry zazwyczaj towarzyszy
dotkniciu cudzych rzeczy. Moe naleao si tego spodziewa.
W kocu komputery, szczeglnie te z biblioteki, uywane przez
setki osb, nale do przedmiotw codziennych, ktrych mog
dotyka bez specjalnych sensacji. Moe Jasmine nie korzystaa z
laptopa na tyle czsto, by zostawi na nim swj niezmywalny
lad. A moe po prostu nie byo w nim nic ciekawego. Moe nie
miaa adnych mrocznych sekretw.
Moe niepotrzebnie wamaam si do jej pokoju.
Zamknam oczy, ponownie przywoujc swj cygaski dar,
wysilajc si, by dojrze co, cokolwiek, co mogoby da mi
wskazwk co do tosamoci mordercy. Albo przynajmniej haso
do komputera.
Znowu pojawio si kilka obrazw Jasmine kupujcej
rozmaite rzeczy przez Internet: jaki wymylny n albo
otwieracz do listw, szkaratn sukni wysadzan klejnotami.
Znowu uczucie kotuskiego zadowolenia i nic wicej.

96
W pojawiajcych si obrazach nie byo nic, co by zdradzio mi
haso do komputera, a tego wanie teraz potrzebowaam
najbardziej. Miaam do oleju w gowie, eby otworzy
niedokadnie dopasowany zamek w drzwiach, ale nie znaam si
na informatyce na tyle, eby wama si do cudzego systemu.
Bd potrzebowaa pomocy, a to ju wielki problem. Nie miaam
przecie tu przyjaci, do ktrych mogabym wpa i poprosi o
przysug. Bo w ogle nie miaam adnych przyjaci. Ale
powiem jedno. Nie zamierzaam da si pokona jednemu
gupiemu hasu. Zatem odpaliam wasny laptop i poczyam si
ze stron akademii, a w kocu, klikajc w rozmaitych miejscach,
trafiam na to, co mnie interesowao: spis osb z Klubu Techniki.
Akademia Mitu moe i bya miejscem magii, ale chodziy tu
rwnie nastolatki, ktrych rodzice prowadzili firmy
komputerowe i ktrzy sami byli czym w rodzaju dobrze za-
powiadajcych si hackerw. Wadze uczelni zdaway sobie
spraw, e technologii nie da si wymaza i szy z duchem
czasw. Std i Klub Techniki.
Teraz musiaam znale kogo, kto by zechcia pomc mi
wama si do komputera Jasmine i nie rozpowiada o tym na
lewo i prawo...
Na pocztku listy ujrzaam nazwisko, na widok ktrego
zamrugaam ze zdziwienia. Ona w Klubie Techniki? No tak, a to
znaczyo, e sprawa bdzie o wiele atwiejsza, ni mylaam.
Jeszcze raz przyjrzaam si licie i zamyliam si.
Po chwili umiechnam si. Tak, to nawet bdzie zabawne!

97
Nastpnego dnia podczas obiadu poszam do stowki i sta-
nam z tyu, eby jej poszuka. Jak wszystko w akademii,
stowka bya strasznie pretensjonalna. Zamiast dugich, pla-
stikowych, pomaraczowych stow z mojej dawnej szkoy byy
tu okrge stoliki przykryte nienobiaymi obrusami, cienka
porcelana i krysztaowe wazony z narcyzami. Stoy stay wok
okrgego ogrodu pod goym niebem, w ktrym rosy winogrona,
pomaracze, oliwki i migdaowce. Spoza lici zerkay na
posilajcych si uczniw posgi Dionizosa i Demeter. Pod
cianami ustawiono wypolerowane zbroje, a midzy nimi wisiay
olejne obrazy ukazujce rozmaite wyczyny bohaterw
mitycznych. Kto naprawd przej si tworzeniem atmosfery.
Nie wiem, po co. W rezultacie miao si uczucie, jakby si poszo
na obiad do muzeum.
A jedzenie? Wymylne i efektowne, tak jak wszystko.
Woowina, wtrbka, limaki i inne rzeczy, ktrych nawet nie
potrafiam rozpozna. Kto mia ochot poyka olizge limaki
na obiad? Fuj. Jedyn rzecz w menu, ktr mogam przekn,
byy saatki, i to tylko dlatego, e naprawd trudno jest zepsu
surowe warzywa. Ale kucharze i tak robili, co mogli, podajc
fantazyjne szarfy z marchewek i pomidory w postaci rozetek.
Najbardziej jednak wymylne byy desery. Niemal kady
podawano w osobnym naczyniu, miesznie maym, i podpalano.
Powanie! Przychodzi kucharz i podpala suflet czekoladowy.
Ju bym wolaa wieo upieczone babcine ciastka z patkw
owsianych z rodzynkami. Przynajmniej nie musiaam si
martwi, e przypal sobie brwi.
Kilka minut temu skoczyam swoj zwyk saatk z
grilowanym kurczakiem i teraz wypatrywaam osoby, ktra na

98
pewno pomoe mi wama si do komputera Jasmine - nawet
jeli sama jeszcze o tym nie wiedziaa.
Szukaam jej jeszcze przez dwie minuty, rozgldajc si wrd
tumu, zanim zauwayam, e siedzi na drugim kocu stowki.
Przed ni leaa rozoona ksika, ale dziewczyna wpatrywaa
si w siedzcego obok maniaka muzyki orkiestrowej. Ruszyam
w ich kierunku, przeciskajc si midzy stolikami.
- ...wic widzisz, e w Iliadzie jest mnstwo symboli
-tumaczy cierpliwie Carson Callahan. - Jeli tylko wybierzesz
jakiego boga albo herosa, to jestem pewien, e bd w stanie
znale do materiau, eby moga napisa wypracowanie z
literatury.
Daphne Cruz obdarzya obiekt swoich uczu olniewajcym
umiechem, ktry przemienia j z adnej dziewczyny w
przepikn. - Jeste taki inteligentny, Carson. Dla mnie to po
prostu czarna magia.
Daphne przysuna si do chopaka i pooya mu rk na
rami. Carson, schowany za okularami przeciwsonecznymi,
kilka razy mrugn. Ta dwjka przebywaa we wasnym
wiecie. Odchrzknam.
- Przepraszam, e przeszkadzam.
Na dwik mojego gosu odskoczyli od siebie jak oparzeni.
- To po co to robisz? - spytaa Daphne nieuprzejmie.
Zastukaa paznokciem w ksik i w powietrze wystrzeliy
rowe iskry. Walkiria bya wcieka za przerwanie tej
pseudorandki.
Umiechnam si do niej.

99
- Poniewa musz z tob porozmawia, Daphne. O tym
projekcie, ktry mamy razem zrobi na lekcj z historii mi-
tycznej.
Zdziwiona zmarszczya brwi.
- Jaki projekt? Nawet nie mamy razem historii mitycznej...
- Wiesz, ktry. Rozmawiaymy o nim wczoraj w damskiej
toalecie. Po tym, jak powiedziaam ci o bransolecie z amuletami,
ktr znalazam dla Carsona. - Rzuciam mu spojrzenie. - A jak ci
poszo, Carson? Z Let?
Pomimo ciemnej cery twarz Carsona przybraa ciekawy
rowo-czerwony odcie.
- Hm, jeszcze nic z tym nie zrobiem, Gwen.
- No to si pospiesz. Bal jest w pitek wieczorem. Nie chcesz
zosta bez dziewczyny, prawda?
Daphne zmruya oczy, a pocignite rowym
byszczy-kiem usta zacisna tak mocno, e tworzyy kresk na
jej twarzy.
- Carson - powiedziaa zwodniczo sodkim gosem - rze-
czywicie musz porozmawia z Gwen. Moe spotkamy si
pniej? Przed ostatni lekcj? eby porozmawia o tym
wypracowaniu.
- Pewnie - zgodzi si Carson.
Mierzyymy si wzrokiem z Daphne. Carson przenosi
spojrzenie z jednej na drug, nie wiedzc, o co chodzi. W kocu,
po p minucie milczenia, przyszo mu do gowy, e nie
pragniemy jego obecnoci.
- W porzdku. To sobie... pjd - rzek.
Wsta, spakowa ksiki do torby i zarzuci j na rami. Na
odchodnym rzuci mi jeszcze jedno spojrzenie, a potem

100
popatrzy na Daphne. Walkiria piorunowaa mnie wzrokiem z
takim zaabsorbowaniem, e nie zauwaya smutku i tsknoty w
oczach chopaka. Sodkie, ale nie miaam teraz czasu na dramat
Romea i Julii.
- Cze, Carson - rzuciam zdecydowanie. Carson przerwa
nieme mody do walkirii.
- Cze, Gwen - odpowiedzia, jeszcze raz spojrza tsknie na
Daphne i ruszy ku wyjciu, przeciskajc si midzy stolikami.
Poczekaam, a zniknie nam z oczu, i usiadam na jego
miejscu. Daphne w popiechu pakowaa swoje ksiki i notesy,
pewnie z zamiarem zostawienia mnie przy stoliku.
- Co za sielanka - powiedziaam agodnym tonem. - Nie
wiedziaam, e z ciebie taka flirciara, Daphne.
Walkiria spojrzaa na mnie wzrokiem, ktry mgby ci
szko.
- Nie flirtowaam z Carsonem.
-Ale tak. Flirciarsko trzepotaa powiekami. A ta rka na jego
rkawie? Klasyczna technika. Znakomite wykonanie, swoj
drog. Czy Morgan McDougall dawaa ci lekcje? Podobno jest
bardzo popularna wrd chopakw.
Daphne mierzya mnie spojrzeniem spode ba, ale niczemu nie
zaprzeczya. Wiedziaa, e to bezcelowe, skoro przyznaa si do
tego w azience. Westchna, odchylia si na oparcie i zaoya
rce.
- No, czego chcesz, Gwen Frost? - spytaa ostro. - Musz
napisa wypracowanie z literatury, jeli nie wiesz.
- Chc, eby mi w czym pomoga. Prychna gniewnie.

101
- A co to ma by?
Rozejrzaam si, sprawdzajc, czy nikt nas nie podsuchuje, i
pochyliam si ku niej.
- Chc, eby pomoga mi zama kod dostpu do laptopa
Jasmine Ashton.
Daphne zmarszczya brwi, jakby nie rozumiaa.
- Do laptopa Jasmine? Skd by... - Nagle otworzya szeroko
oczy i szepna: - Masz go! Masz jej laptop! Ty paskudna maa
zodziejko!
- Szszsz - syknam, rozgldajc si wok. - Nie tak gono.
Nie chc tego rozgasza. Ale masz racj, zabraam jej laptop. I
par innych rzeczy.
- Po co ci jej laptop? - warkna Daphne. - Masz zamiar opyli
go i kupi par takich bluz, jakie zawsze nosisz?
- Nie - odparam, opanowujc si z trudem. - Chc sprawdzi,
co na nim jest, eby si przekona, kto j zabi.
Daphne zdziwia si, ale tym razem nic nie powiedziaa.
Patrzya tylko na mnie, jakby nie moga uwierzy w to, co syszy.
- Wszyscy wiedz, e zabi j niwiarz, eby ukra Czar
ez. I ju go dawno tu nie ma
Wzruszyam ramionami.
- Moe. Aleja mam wizje, pamitasz? I co mi si w tym
wszystkim bardzo nie podoba.
Daphne zamylia si.
- Co ci obchodzi, co si stao z Jasmine? Nie bya twoj
przyjacik. Nawet jej nie znaa.
- Nie - odparam cicho. - Ale byam w bibliotece wtedy, kiedy
j zabito. I rwnie dobrze to ja mogabym lee pod t gablot, z
przecitym gardem i broczc krwi.

102
Wziam gboki oddech i opowiedziaam Daphne, co na-
prawd stao si tamtego wieczoru. e byam w bibliotece,
syszaam haas i znalazam Jasmine. Gdy skoczyam mwi, po
plecach przebieg mi zimny dreszcz. Przysza mi do gowy myl,
ktrej nie chciaam do siebie dopuci, ale bya to prawda: ten,
kto ukrad Czar ez, zabi rwnie Jasmine i rozbi mi gow.
Dlaczego nie dokoczy dziea i mi rwnie nie podern
garda? Dlaczego mnie nie zabi? W ten sposb pozbyby si
wiadka.
- Posuchaj - powiedziaam pgosem. - Wszyscy myl, e
Jasmine zabi nieznajomy niwiarz, ktry zabra Czar ez. Ale
profesor Metis powiedziaa mi, e niwiarzem moe by kady,
nawet uczniowie akademii. A co, jeli to nie by jaki tajemniczy
zoczyca? Jeli to by kto, z kim chodzimy na zajcia? Ta myl
mnie przeraa.
Daphne nie odezwaa si, ale zobaczyam byski zrozumienia
w jej oczach.
- Mj dar pozwala dowiedzie si rnych rzeczy o ludziach,
wic porozgldaam si troch, eby sprawdzi, czy potrafi
odgadn, co naprawd si stao. No tak, wczoraj wamaam si
do pokoju Jasmine i zabraam jej komputer z nadziej, e znajd
w nim jak wskazwk. Co, co powie mi, dlaczego przysza do
biblioteki. Moe i jestem zodziejk, ale przynajmniej prbuj,
przynajmniej co robi. Wszyscy inni maj w nosie to, e ona nie
yje. Bya jedn z jej przyjaciek. Moesz powiedzie
to samo o sobie? Na twarzy Daphne pojawi si rumieniec
wstydu. Blond walkiria, ze wzrokiem utkwionym we mnie,
bbnia palcami po biaym obrusie i strzelaa rowymi iskrami.

103
-Ale dlaczego przysza do mnie? Z jakiego powodu mam ci
pomc? Poza tym, e byam koleank Jasmine?
- Poniewa naleysz do Klubu Techniki, co znaczy, e
prawdopodobnie bez problemu potrafisz zama kod dostpu. I
poniewa mam co na ciebie, co daje mi pewno, ze nie bdziesz
o tym rozpowiadaa.
- Carson - szepna ze sta twarz.
- Carson - przytaknam.
Nie powiedziaam jej, co by si stao, gdyby nie chciaa mi
pomc. Daphne wiedziaa o tym a zanadto dobrze. Pojawiyby
si plotki, e kocha si w Carsonie Callahanie. Wie by si
rozniosa jak epidemia, a ona staaby si pomiewiskiem szkoy.
Przynajmniej w tym tygodniu.
Westchna.
- No to co mam zrobi, Gwen?
- Przyjd do mnie do pokoju po ostatniej lekcji. Pom mi
zama kod, a bdziesz moga udawa, e mnie nie znasz.
- A ty nikomu nie powiesz o Carsonie? Pokrciam gow.
- Nikomu.
Daphne spojrzaa na mnie badawczo, starajc si odgadn,
czy moe mi wierzy. Po chwili podja decyzj, bo przestaa
bbni palcami po stole. Westchna i skina gow.
- W porzdku. Zrobi to. Nie dlatego, e boj si ciebie czy
plotek, ktre mogaby zacz rozgasza, ale dlatego, e Jasmine
bya moj przyjacik. Zgoda?
- Zgoda.
Napisaam jej na kartce nazw mojego akademika i numer
pokoju.



104
- No to jestemy umwione.
- Nie mog si doczeka - wymamrotaa Daphne, wrzucajc
kartk do potnej torebki znanej firmy.
- Pewnie. Ju niemal jestemy najlepszymi kumpelkami -
wycedziam.
Walkiria jeszcze raz spojrzaa na mnie z odraz, zarzucia
torebk na rami i wysza ze stowki.
105
ROZDZIA 9

Reszta dnia strasznie si cigna, szczeglnie lekcja historii
mitycznej z profesor Metis. Znowu gapiam si przez okno,
zastanawiajc si, czy Daphne pokae si zgodnie z umow i
pomoe mi wama si do komputera Jasmine, czy te
zlekceway mnie albo zrobi donos...
- ...tragedii i wstrzsu, jakiego wszyscy dowiadczylimy,
uwaam, e powinnimy porozmawia dzisiaj o Czarze ez i jej
znaczeniu dla wojny chaosu - w moje rozmylania wdar si gos
pani Metis.
Odwrciam gwatownie gow w jej stron. Ma zamiar
mwi o czarze? Tej, ktra zostaa skradziona? To mogoby si
przyda, w odrnieniu od zwyczajnego gldzenia bez koca. Ta
caa gadka o bogach i boginiach, i wojownikach, w co
niezupenie wierzyam. A przynajmniej nie wierzyam do
zeszego tygodnia. Rozprawa jeszcze trwa, wyrok nie zosta
wydany.
Nie tylko ja zareagowaam z nagym zainteresowaniem.
Wszyscy poprawili si w awkach i spojrzeli na nauczycielk.
A ona kazaa otworzy nam podrczniki na stronie 379.
Przerzuciam kartki i prosz, na tej stronie bya fotografia








106
Czary ez, tej samej, ktr pan Nickamedes pokaza mi w
bibliotece. Wygldaa tak, jak pamitaam. Okrga, brunatna,
bez ozdb, nieciekawa. Nie wygldaa jako szczeglnie, na
pewno nie na magiczny artefakt wart morderstwa.
- Loki zawsze lubi oszustwa, robi figle bogom i ludziom, ale
w kocu jego czyny stay si po prostu zoliwe i okrutne. Midzy
innymi by winny mierci Baldera, nordyckiego boga wiata.
Loki skoni innego boga do cinicia w Baldera strza zrobion
z jemioy, ktra przeszya jego serce. Kar za t i inne zbrodnie
byo przykucie Lokiego do skay, na ktrej przebywaa
gigantyczna mija, lub w. Z jej pyska nieustannie skpy wa jad
na twarz boga. To straszna tortura. Loki mia by tak przykuty po
wieczne czasy, eby nikogo ju wicej nie mg skrzywdzi. Ale,
oczywicie, namwi swoj on, Sigyn, eby go uwolnia, i
uciek.
- A gdzie ta Czara ez? - spytaa dziewczyna z koca klasy.
Pani Metis umiechna si.
- Cierpliwoci, Skylar. Powoli si do niej zbliamy. Do czary,
ktr widzicie w ksice, Sigyn zbieraa jad. Pomimo zbrodni
ma Sigyn bardzo go kochaa i zbieraa rcy jad mii do czary,
ktr trzymaa nad jego gow. Jednak sama naraaa si na
ochlapanie jadem, ktry mocno poparzy jej donie i ramiona.
Ta Sigyn bya chyba... gupia. To Loki doprowadzi do mierci
innego boga, a nie ona. Powinna pogodzi si z tym, e musi by
ukarany, a nie prbowa uly mu w cierpieniu, pomaga mu w
ucieczce i jeszcze samej zosta przy okazji poparzon. Hm, moe
staam si krwioercza, kiedy policja nie zapaa pijanego
kierowcy, ktry wjecha w auto mamy.

107
Nie miaabym nic przeciwko temu, eby przykuto go do skay
pod gigantyczn mij i eby trucizna czy kwas kapay mu na
twarz.
- Kiedy czara si napenia, Sygin musiaa j oprni, a wtedy
jad kapa prosto na twarz Lokiego, sprawiajc mu
niewyobraalny bl. Kiedy Sygin wracaa, zanim uniosa czar
nad gow ma, zy Lokiego kapay do niej, mieszajc si z
jadem. Dlatego nazywa si Czar ez.
Profesor Metis polecia odwrci kartk. Na nastpnej stronie
znajdowaa si ilustracja ukazujca potnego wa owinitego
wok drzewa, ze zwisajc gow i otwartym pyskiem, w
ktrym tkwiy zakrzywione zby, a z kadego spywaa kropla
pynu.
Niej kuli si Loki. Wykonany tuszem rysunek przedstawia
niebywale udrczonego boga, z ustami otwartymi w niemym
krzyku i napitymi jak postronki miniami, usiujcego
rozerwa krpujce go magiczne acuchy. Jego twarz nie bya
wyrana, a jedna poowa wygldaa na czciowo stopion. To
pewnie z powodu tego jadu.
- Wiemy ju, dlaczego Loki zosta po raz pierwszy przykuty
do skay - jego czyny spowodoway mier jednego z bogw. Ale
dlaczego skrpowano go acuchami po raz drugi, kilka stuleci
pniej, i dlaczego pozostaje tam do dzi?
- Poniewa rozpocz wojn chaosu - szybko odpowiedzia
siedzcy przede mn Carson.
- Tak i nie - odpara nauczycielka. - Loki zosta zakuty w
acuchy, poniewa jest uosobieniem chaosu. W naturalnym
porzdku rzeczy kady z bogw ma swoje miejsce. Loki jest
bogiem oszustwa. Ale on pragn wicej ni tylko

108
zwodzi - chcia rzdzi pozostaymi bogami. Waciwie
bogami, miertelnikami i wszystkimi stworami stojcymi
pomidzy nimi. Loki by inteligentny i bardzo, bardzo sprytny.
Wiedzia, e sam nie pokona bogw, by na to za saby. Zatem
zacz przekonywa bogw, ludzi i wszystkie inne stwory, e
gdyby to on sta na czele, wwczas wiat wygldaby zupenie
inaczej i o wiele lepiej. Od szalestw i psot przeszed do szerzenia
niezgody, napuszczania jednych na drugich, sia w ich sercu
dz wadzy i dy do zdobycia jej wszelkimi metodami -
nawet po trupach.
Podejrzewaam, e te sprawy byy naprawd bardziej
skomplikowane, moe profesor Metis upraszczaa je, dosto-
sowujc do poziomu nastolatkw, ale mniej wicej zaapaam
sedno sprawy. Loki by zy. Pozostali bogowie - dobrzy.
W kocu Loki przekona innych do tego, by za nim poszli, i
stworzy armi zoon z bogw, rozmaitych stworw i
miertelnikw. Nazwa ich niwiarzami chaosu. A kiedy mia ju
duo zwolennikw, kiedy zdoby ogromn wadz, wyszed z
ukrycia, wyprowadzi armi i rzuci wyzwanie pozostaym
bogom, ktrzy zebrali si razem, zwoali wasnych wojownikw i
stwory, i nazwali si panteonem. Czyli niwiarze chaosu walczyli
z czonkami panteonu, a wiat pogry si w wojnie chaosu. Brat
zwrci si przeciwko bratu, siostra przeciwko siostrze, rodziny
si rozpaday, byy mordowane lub jeszcze gorzej. Trwao to
ponad p wieku i Loki niemal mia ju zwycistwo w kieszeni,
kiedy jeden z bogw omieli si posa mu wyzwanie do
rozstrzygnicia sprawy pojedyncz bitw. A wiecie, co to by za
bg?
Nike, grecka bogini zwycistwa. Skd znaam odpowied,
zanim podaa j nauczycielka.

109
- Nike, grecka bogini zwycistwa - rzeka profesor Metis. -
Loki rozemia si, ale zgodzi si na jej propozycj, eby
zwycizca bitwy by rwnie zwycizc wojny. Znaczyo to, e
wojna chaosu albo ustanie, albo pochonie cay wiat.
Suchalimy w napiciu, nawet ja, Gwen Frost, Cyganka,
ktra naprawd wcale w to nie wierzya. Wszyscy chcieli
wiedzie, jak skoczya si walka, jak pokonano Lokiego wtedy,
kiedy wszyscy stracili ju nadziej. Nawet jeli nieprawdziwa, to
historyjka bya wietna, wcale nie gorsza ni komiksy, ktre
zachomikowaam w pokoju.
- Oczywicie Loki by przekonany, e wygra - cigna
profesor. - Do tego czasu ogromnie wzrs w si i aden bg,
wojownik ani stwr samodzielnie nie by w stanie mu dorwna.
Zapomnia jednak o drobiazgu - e Nike jest bogini zwycistwa.
- No to co? - spyta siedzcy za mn Wiking. - Jakie to ma
znaczenie, e jest bogini zwycistwa, skoro Loki by taki
potny?
To samo mi przyszo do gowy. Ale zamiast zdenerwowa si
tym pytaniem, profesor Metis umiechna si triumfujco.
- Poniewa Nike to wicej ni bogini zwycistwa - to
ucielenienie zwycistwa, jego istota. Kady bg jest ucie-
lenieniem jakich cech. Nike sama jest zwycistwem, co znaczy,
e nie da si jej pokona.
Pani Metis zamilka, dajc nam czas na przemylenie tej
kwestii. Nike, czadowa bogini wojowniczka. Kapuj. Jak Xena,
tylko lepsza.
- Ale Nike te nie bya cakiem bezbronna. Do bitwy zabraa
swj wielki miecz i specjaln tarcz podarowan jej przez wadc
Sparty. Byy jeszcze inne artefakty, ktrych

110
czonkowie panteonu uywali do pokonania niwiarzy. Nike
cay czas towarzyszy jeden wojownik, taki stranik, ktry zabija
wszystkich stojcych na drodze bogini, eby moga bez szwanku
dotrze do Lokiego. Loki, naturalnie, ten oszust, usiowa
dokona na Nike zamachu, zanimby do niego dotara, ale stranik
pilnowa, eby jej nic si nie stao.
Pani Metis przerwaa na moment dla zaczerpnicia tchu. Na
jej niadych policzkach pojawi si rumieniec, a oczy w oprawie
srebrnych okularw mocno byszczay. Nigdy nie widziaam jej
tak podekscytowanej. Pewnie lubi opowiada o tej bitwie. Dziki
niej walka stana mi przed oczyma.
- A wic Loki i Nike stoczyli wielk bitw. I to nie tylko oni
walczyli, walczyli rwnie ich wszyscy zwolennicy, niwiarze i
cay panteon. Niektrzy historycy twierdz, e bitwa trwaa kilka
dni, inni - e kilka tygodni. Ale kiedy wreszcie Nike znalaza si
wystarczajco blisko Lokiego, eby go dosign, uczynia to,
czego nie mg zrobi aden inny bg - pokonaa go.
Odwrcilimy nastpn kartk w podrczniku i ujrzelimy
rysunek z podobizn Nike.
Bogini pochylaa si nad mczyzn lecym przed ni na
ziemi. Obut w sanda stop trzymaa mu na piersi, a do garda
przystawiaa miecz. Obok niej wisiaa okrga tarcza. Bogini
spogldaa dumnie i powanie. Mimo e to by tylko rysunek,
czuo si jej zimn, tward, okrutn urod.
Jej krlewska posta kontrastowaa z Lokim lecym u jej
stp. Wyglda tak, jak na poprzedniej ilustracji. Usta otwarte w
krzyku, oczy zmruone ze zoci, tak e przypominay szparki,
twarz z czciowo stopionymi rysami wykrzywiona w brzydkim,
niebezpiecznym grymasie.

111
Przez moment pojawi si przed moimi oczyma obraz bitwy,
postaci, jakby byy prawdziwe, biegajce tam i nazad, poczuam
zapach krwi, gsty dym wypeni mi puca, syszaam zjadliwe
przeklestwa Lokiego...
Zamrugaam oczami. Obraz znik i znowu patrzyam na
zwyk ilustracj. Troch niesamowite. Odwrciam wzrok od
ksiki. No dobrze, zupenie niesamowite.
- Po bitwie Nike wraz ze swoimi stronnikami ponownie zakuli
Lokiego w acuchy i dziki artefaktom, ktre stworzyli i oni, i
niwiarze, odgrodzili go od tego wiata, wiata miertelnikw. Po
dzi dzie Loki pozostaje w zamkniciu. Ale nadal ma
zwolennikw, niwiarzy, ludzi, bogw i stwory, ktrzy chc go
uwolni i pogry wiat w drugiej wojnie chaosu. Dlatego
wanie jestecie tutaj.
Intensywnie zielone oczy nauczycielki przeskakiway z
twarzy na twarz, nie omijajc nikogo, nawet mnie.
- Jestecie potomkami naj waleczniej szych wojownikw
panteonu, a tu macie si nauczy walczy i panowa nad
magicznymi siami, ktrymi zostalicie obdarzeni, oraz wy-
korzystywa je do ochrony wiata przed niwiarzami i po-
wstrzyma Lokiego od wszczcia drugiej wojny chaosu...
Rozleg si dzwonek, ucinajc wykad. Siedzielimy jak
urzeczeni. Kilka osb, sigajc po torby, zamrugao, by otrzsn
si z wraenia. Midzy innymi ja.
Kiedy wstaam z krzesa i ruszyam za reszt klasy do drzwi,
pani Metis przywoaa mnie doni i rzeka:
- Gwen, prosz ci, zosta chwil.
Zrobiam, jak prosia, i usiadam z powrotem na krzeso. Kilka
innych osb, w tym Carson, spojrzeli na mnie, przekonani, e
mam jakie kopoty. Zastanawiaam si, czy

112
profesor wie, e wamaam si do pokoju Jasmine i buchnam
jej laptop. To jedyna rzecz, ktra moga mnie pogry. Ale skd
miaaby o tym wiedzie? Niemoliwe, chyba e Daphne Cruz
mnie zakapowaa.
Profesor Metis uoya porzdnie kilka kartek na biurku na
katedrze, a potem podesza i usadowia si na stole przede mn.
- Nie miaymy okazji, eby wczoraj porozmawia, a chciaam
ci zapyta, jak si czujesz, Gwen. Wiem, e to, co stao si w
bibliotece... e znalezienie ciaa Jasmine byo dla ciebie
wstrzsem.
Zatem nie miaa pojcia o wamaniu do pokoju walkirii.
Staraam si nie okaza ulgi.
- Chyba wszystko w porzdku - powiedziaam. - Prbuj...
jako radzi sobie po swojemu.
Nie powiedziaam jej, e po swojemu" oznacza wamanie i
szanta. Na razie nic wicej. Ale dzie si jeszcze nie skoczy.
Profesor Metis spojrzaa na mnie ciepo swoimi zielonymi
oczyma.
- No c, jeli zechcesz o tym porozmawia albo jeli bdziesz
miaa jak inn spraw, jakkolwiek, to pamitaj, e zawsze ci
pomog, Gwen.
Przez moment zastanawiaam si, dlaczego tak si o mnie
troszczy. No tak, niemal na wasne oczy widziaam morderstwo,
a pani Metis bya zapewne po prostu mi osob. Ale nie znaam
jej a do tego dnia, gdy pojawia si na progu babcinego domu i
oznajmia, e mam wstpi do Akademii Mitu. Teraz okazuje si,
e chyba szczeglnie interesuje si tym, co robi - i to nie tylko w
klasie.

113
- Eee, w porzdku. To ju mog i? - spytaam, wiercc si na
krzele. - Umwiam si.
Pani Metis umiechna si.
- Jasne. Chciaam tyko sprawdzi, czy wszystko w porzdku.
Wiem, e przeniesienie si tutaj wymaga od ciebie
przystosowania si.
- Co jakby - prychnam. Czyli nie miaa o niczym pojcia.
Zielonego.
Nauczycielka wrcia na katedr, a ja wstaam, zapaam torb
i ju miaam wyj, kiedy przypomniaam sobie co, co
usyszaam w trakcie wykadu.
- Pani profesor...
- Sucham, Gwen. Odwrcia si do mnie.
- Jeli wszystko, co pani powiedziaa na temat uczniw w
akademii jest prawd, to znaczy, e s potomkami tych wielkich
wojownikw, to co ja tu robi? Nie jestem ani walkiri, ani
Amazonk, ani Spartank czy Wikink. W ogle nikim takim nie
jestem, tylko Cygank. W mojej rodzinie nie ma adnych
wielkich wojownikw, a przynajmniej nic o tym nie syszaam.
W oczach nauczycielki pojawi si bysk jakiej emocji, ale
niezupenie dobrze widziaam przez te jej grube szka. Chwil
patrzya na mnie, a potem rzeka:
- Nie kady, kto skoczy akademi, zostanie wielkim wo-
jownikiem. Niektrzy bd uzdrowicielami, naukowcami,
nauczycielami. Na wiele sposobw mona walczy ze ni-
wiarzami i nie wszystkie wymagaj miecza. Ty masz specjalne
talenty, Gwen. Jeste wyjtkowa. Przysza tutaj, eby



114
nauczy si jak najlepiej korzysta z psychometrii. To rzadki
dar, magia dotykowa.
Magia dotykowa? Zastanawiaam si, co to takiego, bo nigdy
nie syszaam, eby tak mwiono o psychometrii. Wcale nie
wiedziaam, e to rzadko, nikt mi o tym nie powiedzia. To byo
po prostu co, co umiaam robi, co, co tumaczyo si
cygaskim pochodzeniem, cokolwiek to mogo znaczy.
Wydawao mi si, e wszyscy to wiedz oprcz mnie.
Pani Metis wrcia do papierw na biurku, a ja uwiadomiam
sobie, e wicej nie usysz. Przynajmniej nie dzi.
Zarzuciam wic raportwk na rami i wyszam z klasy,
znowu majc wicej pyta ni odpowiedzi na temat tego, kim
jestem, co mog robi i dlaczego trafiam do akademii - gdzie
najwyraniej zupenie nie pasowaam.
115
ROZDZIA 10

Po lekcji poszam do Styksu poczeka na Daphne Cruz. Ku
mojemu zdumieniu jasnowosa walkiria ju siedziaa na
stopniach przed wejciem.
- Wic jednak przysza - powiedziaam, podchodzc.
Wzruszya ramionami.
- Nie bardzo miaam wybr, prawda, Gwen? Dobrze, do
roboty.
Przecignam kart przez czytnik i machnam na Daphne.
- Chod. Mj pokj jest na drugim pitrze.
Poprowadziam j schodami do wiey. W sypialni rzuciam
torb na ko i usiadam przy biurku tu pod oprawionym w
ramki plakatem Wonder Woman.
Daphne staa chwil na progu, rozgldajc si, podobnie jak ja
wczoraj u Jasmine. Ja nagle te zobaczyam swj pokj nowymi
oczyma. ko z czerwono-szar kodr i puchate poduszki.
Krysztaowe ozdoby w oknie rzucajce miniaturowe tcze.
Biblioteczki zapenione ksikami fantasy. Stosy komiksw i
powieci graficznych na biurku. Na cianach plakaty z
superbohaterami. P torebki elowych









116
misiw na stoliku nocnym, ktre zajadaam wczoraj przed
pooeniem si do ka.
A mnie skrcio. Zapomniaam, e ten pokj zdradza moje
maniactwo komiksowe. Nikogo wczeniej tu nie wpuciam poza
babci Frost, ktra dwa miesice temu pomagaa mi si
wprowadzi. Walkiria pomyli, e jestem jeszcze wikszym
wirem ni naprawd. wietnie.
Po chwili Daphne wesza do rodka i zamkna drzwi.
- Gdzie jest komputer Jasmine? - spytaa.
- Tutaj - pokazaam laptop stojcy na biurku.
Wstaam, robic Daphne miejsce. Przeniosam si na ko i
stamtd obserwowaam, jak otwiera i wcza komputer. Kiedy
pokazaa si ramka z pytaniem o haso, walkiria pomylaa
chwil, po czym zacza co wpisywa.
-No, dziecino, zdradzisz mamusi swoje sekrety, prawda? -
zagruchaa.
Troch to byo dziwaczne, ale nie chciaam Daphne de-
koncentrowa, wic nie zwrciam jej uwagi, e przemawia do
maszyny. Oparam si wygodnie, signam po torebk misiw i
przygotowaam si na dugie oczekiwanie.
Po trzech minutach Daphne przycisna Enter i machna
zacinit pici.
- Ha! Mam ci! Poderwaam si. -Jak to? Ju?
- Oczywicie - odpara z satysfakcj. - To byo proste haso.
Tak naprawd ten komputer nie ma porzdnej ochrony.
- No, dobrze - powiedziaam, stajc za plecami Daphne.
- Zobaczmy, co tu jest.

117
Przez nastpne minuty Daphne przegldaa wszystkie pliki na
laptopie. Wikszo bya kompletnie nieciekawa. Wypracowania
na histori, jzyk angielski i inne zadania domowe. W historii
wej do Internetu duo muzyki i sklepw wysykowych.
Jasmine miaa nawet baz danych suc porzdkowaniu i
katalogowaniu markowych ciuchw, butw i torebek. Widocznie
lubia wiedzie, ile razy miaa na sobie konkretne stroje -
przewanie nie czciej ni raz w miesicu. Fajnie. Ja miaam
kilka bluz w rozmaitych kolorach, kad na inny dzie tygodnia.
Potem Daphne przesza do prywatnych maili - tych, ktre nie
byy umieszczone na jej stronie, gdzie kady mg je przeczyta.
No, jak na razie to byy najbardziej interesujce rzeczy, na ktre
natrafiymy.
Jasmine moga by najadniejsz, najbogatsz i najbardziej
popularn dziewczyn w drugiej klasie, ale - jak mwi Carson
Callahan - na pewno nie najsympatyczniejsz. W jej
korespondencji znalazymy zoliwe uwagi na temat niemal
kadego w akademii, a szczeglnie Morgan, ktra uchodzia za
jej najblisz przyjacik - a take na temat Daphne.
- Powiedziaa Morgan, e w tych rowych dinsach wy-
gldam jak jawka? To ona namwia mnie na ich kupno! Co za
suka! - mruczaa Daphne. - Zobaczmy, co jeszcze napisaa o
mnie.
- Prawd mwic bardziej interesuje mnie, co miaa do
powiedzenia na temat Morgan i Samsona Sorensena.
- Dlaczego? - zdziwia si.
Pokazaam jej fotografi Morgan i Samsona, t przedart na
p, znalezion na dnie kosza na mieci. - Jeszcze jej nie
dotknam, ale na pewno musi co znaczy.

118
- Co masz na myli, e jeszcze jej nie dotkna? - spytaa
Daphne podejrzliwym tonem.
Westchnam.
- To znaczy, e jej nie dotknam. Wiesz, jak dziaa mj dar.
Musz czego dotkn, eby odebra wibracje. eby zobaczy
co na temat tej rzeczy lub osoby, do ktrej naley.
- To dlaczego teraz tego nie zrobisz? - spytaa ze zoci.
Komentarze Jasmine musiay j niele wkurzy. - Boja nie mam
ochoty tu wraca, eby ci znowu pomc.
- wietnie - mruknam.
Klapnam na ko, wziam dwie czci zdjcia i przy-
oyam do siebie.
Przez kilka sekund nic nie czuam i zaczam si zastanawia,
czy psychometria zadziaa. Moe co si we mnie zepsuo? Nie
dowiadczyam adnych wizji z komputera Jasmine ani z jej
ciaa, ani z krwi w bibliotece. Moe co jest nie tak ze mn albo z
moim darem?
Ju miaam odoy zdjcie, kiedy poczuam delikatne
poruszenie - jakby robak zmartwienia wgryza si w serce. Nie
puszczaam wic fotografii i uczucie zmartwienia si pogbiao,
a zmienio si w potn kul podejrzenia, ktra przygniataa
mnie, jakby bya z oowiu. Kiedy podejrzenie przeszo w
pewno, kula zrobia si lodowato zimna. Wiedziaam, co to za
uczucia. Pogbiajce si zmartwienie, powane podejrzenie,
wreszcie lodowate potwierdzenie obaw. O cokolwiek Jasmine
podejrzewaa swoj przyjacik i chopaka, musiaa zobaczy
albo usysze co, co upewnio j, e jest to prawda. Ale to nie by
jeszcze koniec.

119
Zimna pewno zacza pali mi wntrznoci, robia si coraz
gortsza, tak gorca, jakbym pokna ognist kul. Pomie obj
cae moje ciao, zaczam si poci, dray mi rce, a serce bolao,
jakby ciskaa je jaka gigantyczna do, ciskaa coraz mocniej i
mocniej, tak e niemal pko z napicia. Znaam to uczucie - to
wcieko.
Przed oczyma pokaza mi si obraz Jasmine siedzcej i
wpatrujcej si w fotografi, ktr wciska za ram lustra toaletki,
obok innych. Dzie po dniu Jasmine patrzya na m, zanim w
kocu wyszarpna j zza ramy i podara, gotujc si z
wciekoci.
Jak przez mg syszaam, e co bekocz, e coraz goniej i
coraz bardziej piskliwie wykrzykuj: Suka! Zabij j za to, za jej
zdrad. Och, zapaci mi za to.
Daphne uderzya mnie w twarz, sypic rowe iskry spod
palcw. Upadam na ko, ale walkiria nie miaa do. Zapaa
fotografi i wyrwaa mi j z zacinitych pici.
Poczuam si, jakby wyrwano wtyczk z gniazdka, do ktrego
byam podczona. Powoli wcieko, nienawi i zazdro
zaczy sabn, bl w sercu zela i odzyskaam panowanie nad
sob. Odetchnam gboko. To byo naprawd intensywne
przeycie, nawet jak na mnie.
W kocu poczuam si na tyle silna, by usi. Obok mnie
staa zmartwiona Daphne. Samymi kocwkami paznokci
trzymaa zdjcie, jakby to byo jakie obrzydlistwo. Moe miaa
racj, skoro wizay si z nim a tak niedobre uczucia.
- Rany - mrukna Daphne. - Czy to tak za kadym razem,
kiedy czego dotkniesz? To niesamowite, Gwen.
Potaram bolc gow.
- Co takiego.

120
- No i co widziaa?
Opowiedziaam Daphne o wszystkich emocjach, ktre
czuam, o tym, e Jasmine dzie po dniu wpatrywaa si w
fotografi i za kadym razem pogbiaa si jej zo, a w kocu,
osigajc kulminacj, wybucha w ataku wciekoci.
- Wic Jasmine uwaaa, e Morgan i Samson krc za jej
plecami? - spytaa z powtpiewaniem Daphne. - Na pewno si
mylisz. Gdyby Jasmine w ogle to przyszo na myl, to
podernaby jej gardo - a nie sama skoczya w ten sposb.
Wzruszyam ramionami. Nie znaam Jasmine wystarczajco,
by spekulowa na temat tego, co by zrobia, a czego by nie
zrobia. Zaleao mi jedynie, by dowiedzie si, co si naprawd
zdarzyo, po co przysza do biblioteki i dlaczego nikt si nie
przejmowa jej mierci. Moe to sprawka mojego daru, ale
miaam wraenie, e to wanie powinnam bya robi. e miaam
odgadn. e mu s i a a m odgadn. I moe nawet po drodze
uda mi si dowiedzie czego o sobie.
Potrzsnam gow, eby odpdzi to dziwne uczucie.
- A co jeszcze jest na jej komputerze? Co na temat Czary
ez?
Daphne ponownie zasiada przy biurku i skoncentrowaa na
ekranie.
- Nic nie rzuca si w oczy... ale czekaj, co mam. Jasmine
chyba pisaa pierwsze wypracowanie na histori mityczn na ten
temat. Sama zobacz.
Zerknam ponad ramieniem Daphne. No jasne. Pisaa o
Czarze ez i wspominaa o tym, e pan Nickamedes

121
planuje wyj j z magazynu i wyeksponowa w gablocie.
Przejrzaam tekst do koca, ale nie dowiedziaam si niczego
nowego. Moe si myliam? Moe Jasmine miaa Histori
artefaktw dlatego, e potrzebowaa jej do odrobienia zadania?
No tak, ale nadal nie wiedziaam, po co posza wieczorem do
biblioteki. Moe chciaa rzuci jeszcze raz okiem na czar? Ale
po co? Dlaczego o tej porze? Tak pno, kiedy wszyscy ju
wyszli?
- Hej - zwrciam si do Daphne. - Nie wiesz, co Jasmine
robia wieczorem w bibliotece? Po co tam posza? Pamitam, e
widziaam tam wczeniej wasz czwrk, ty, Jasmine, Morgan i
Samson. Po co moga wrci?
Daphne wzruszya ramionami.
- Poszymy do akademika i chwil siedziaymy razem,
ogldajc telewizj i piszc esemesy. Jasmine powiedziaa, e
chyba zostawia w bibliotece sweter i pjdzie po niego, pki jest
jeszcze otwarta. Wtedy widziaam j po raz ostatni.
Daphne zachmurzya si i zacza bbni palcami po laptopie,
puszczajc rowe iskry, ktre kryy po pokoju jak
miniaturowe robaczki witojaskie. Wrciam na ko, usiujc
doj do siebie po dowiadczeniu ze zdjciem. Staraam si
przypomnie sobie, co mama, policjantka przecie, zrobiaby w
mojej sytuacji, jak szukaaby wyjcia z zauka. Ale nic mi nie
przyszo do gowy.
- No c, dziki za pomoc - powiedziaam w kocu. -Jestem...
wdziczna.
Daphne zrozumiaa to jako sugesti, e powinna ju i.
Wstaa, podniosa wielk torebk z podogi i zarzucia j na
rami. A potem spojrzaa na mnie.

122
- Co teraz zrobisz? - spytaa. - Jedyne, co masz, to wypra-
cowanie na histori mityczn, podarte zdjcie i jakie uczucia.
Nic to nie mwi na temat tego, co si stao. Przyznaj, Gwen,
wszystko wskazuje na to, e jaki niwiarz wdar si do
biblioteki, eby ukra Czar ez, a Jasmine miaa po prostu
pecha, e stana mu na drodze. Dlatego zgina. Nie ma adnej
tajemnicy, konspiracji czy co tam sobie wyobrazia. To si tu nie
zdarza.
Chciaam j zapyta, dlaczego takie rzeczy jak morderstwo si
zdarzaj, dlaczego wszyscy uczniowie maj w przyszoci
uczestniczy w jakiej gupiej starodawnej wojnie midzy
bogami. Dlaczego bogowie nie walcz sami ze sob i nie
zostawi nas w spokoju? Ale Daphne daaby mi prawdopodobnie
tak sam odpowied, jak Carson. Oni oboje wychowywali si z
t wiadomoci. Dla nich byo to naturalne.
Wzruszyam ramionami.
-Nie wiem.
Skina gow i rzeka:
- No, ycz ci szczcia.
Kiwnam jej w odpowiedzi. Kiedy bya ju w drzwiach,
zawoaam: -Daphne! Odwrcia si.
- Daj Carsonowi szans. Chopak szaleje za tob. - Nie wiem,
po co to powiedziaam. Moe dlatego, e Daphne zachowaa si
w rezultacie bardzo porzdnie, mimo e do pomocy nakoniam j
szantaem?
Zmarszczya brwi.
- Skd wiesz?

123
- Bo dotknam tego amuletu, ryczki, tego, ktry wpad za
biurko, kiedy zabraa bransoletk.
Skina gow.
- Wtedy czuam nie tylko twoje emocje. Carsona rwnie. Tak
naprawd kupi j dla ciebie. Powiedzia t historyjk o Lecie
Gaston, eby przekona si, jak zareagujesz, czy bdzie ci si
podobaa. Chcia ci j da i zaprosi na bal, ale si wystraszy.
Daphne otworzya usta ze zdziwienia, a w jej czarnych oczach
ujrzaam nadziej i zdumienie.
- Carson... Carson mnie lubi? Naprawd? Nie wymylia
sobie tego?
- Naprawd. Nie zapominaj, e ja te rzeczy czuj. Moesz mi
wierzy.
Na twarzy walkirii pojawi si marzycielski umiech, ale
przypomniaa sobie, e na ni patrz, wic szybko si opanowaa
i cisna usta w cienk lini.
- Wiesz co, Gwen? Jeste okay jak na kompletnego wira,
ktry w dodatku fatalnie si ubiera.
Po tych sowach Daphne odwrcia si i z zadowolonym
umieszkiem na ustach wysza z pokoju. Najdziwniejsze byo to,
e ja te umiechaam si do niej.










124
ROZDZIA 11
Nie spaam duo tej nocy, gwnie dlatego, e wci czuam
efekty uboczne dotknicia fotografii, nadal odzywaa si echem
wcieko Jasmine i migrena, ktr spowodowaa.
Waciwie do tej pory powinnam si ju bya nauczy. W
kocu dziki cygaskiemu darowi przez te wszystkie lata
widziaam i dowiadczyam mnstwa rzeczy - dobrych, zych i po
prostu okropnych. Nadal nie mogam uwierzy, e Jasmine
Ashton - dziewczyna adna, doskonaa i bogata, ktra moga mie
wszystko, czego zapragnie - bya w stanie tak nienawidzi swojej
najlepszej przyjaciki. Nawet jeli podejrzewaa, e za jej
plecami krci z Samsonem. Faceci. Kompletnie nie s warci
takich przey.
Z powodu niewyspania nastpnego dnia nie miaam humoru,
co szczeglnie ujawnio si przed pit lekcj, wuefem.
Nienawidz wuefu.
Nie do, e chodziam do szkoy dla potomkw mitycznych
wojownikw, to jeszcze oczekiwano ode mnie, e poprawi
koordynacj ruchow. Wuef w akademii by kompletnie inny ni
w mojej dawnej szkole. Nie grano w kosza, softball ani w
siatkwk.

125
Po pierwsze, dlatego e w sali gimnastycznej zgromadzono za
duo rozmaitej broni.
Jak wszystko w Akademii Mitu, sala gimnastyczna bya
wielka, wysokoci jakich kilkudziesiciu metrw. Z belek
zwieszay si kolorowe transparenty ogaszajce rne zawody, a
przy dwch przeciwlegych cianach stay drewniane awy.
Podog wyoono grubymi matami skrywajcymi boisko do
kosza, a na jednej ze cian ustawiono stojaki na bro. Miecze,
sztylety, uki, kije i inne, ktrych nawet nazwy nie znaam, ale
ktre wyglday, jakby wystarczyo je dotkn, eby zosta
rozcitym na p.
Na wuefie nie chodzio bynajmniej, jak w mojej dawnej
szkole, o to, eby zebra jak najwicej punktw czy najdalej
skoczy. Skd. Tutaj? Tutaj oczekiwano od nas, e nauczymy si
posugiwa tymi wszystkimi morderczymi przyrzdami
ustawionymi w sali. Jak zabi, okaleczy czy torturowa
przeciwnika.
W tej jednak chwili to ja byam poddawana torturom.
- Hejaaa! - wrzasna dziewczyna przede mn, rzucajc si ku
mnie z podniesionym mieczem wycelowanym w moj gow,
najwyraniej z zamiarem walnicia mnie na mier, na mier, na
mier.
Wystraszona, odskoczyam i te podniosam miecz. Klinga
uderzya o kling, a si ciosu poczuam a w ramieniu. Bro
wypada mi z rki, ju po raz pity w cigu ostatnich piciu
minut.
- Masz zablokowa mj cios i sprbowa mi odda, a nie
upuszcza miecz za kadym razem - powiedziaa Talia Pi-zarro,
przewracajc oczami. - Rety, Gwen, w walce naprawd jeste do
niczego.

126
- To dla mnie adna nowo - zamruczaam.
Na pocztku zaj losowaymy osoby, z ktrymi miaymy
dzi wiczy. Talia miaa pecha wylosowa mnie. Talia,
Amazonka wysokoci niemal metr osiemdziesit, czarnoskra, z
krtkimi czarnymi wosami, bya kapitanem eskiej druyny
szermierczej i gdyby chciaa, mogaby podziurawi mnie jak sito.
Podobnie jak inne Amazonki bya niezwykle zwinna. Poruszaa
si z szybkoci byskawicy. W jednej sekundzie staa przede
mn, w nastpnej wymierzaa mi ju szsty cios pod rzd.
- Sprbujmy jeszcze raz - warkna. - Moe ci to nic nie da, ale
ja chc zda sprawdzian z posugiwania si broni.
No jasne. Byy te sprawdziany. Oceniano to, jak sprawnie
potrafi odci czyj gow albo czy trafi strza w czyje oko.
Byam dumna z najwyszej redniej ocen w dawnej szkole, ale
wuef w akademii byo to co, co z pewnoci oblej w tym
semestrze i w kadym innym. Zajcia z wuefu i posugiwania si
broni trway przez cay czas a do ostatniego semestru w szkole.
Co za frajda!
Talia patrzya na mnie z morderstwem o oczach, wic
signam po miecz. Chwil odsapki wykorzystaam te na
rzucenie okiem w bok, gdzie Morgan McDougall walczya z inn
walkiri.
Jedynie zajcia z wuefu miaam wsplnie z Morgan i ob-
serwowaam j od pocztku lekcji. Moe to bzdura i moe
czepiaam si tego jak toncy brzytwy, ale odnosiam wraenie,
e istnieje jaki zwizek midzy zamordowaniem Jasmine a
podartym zdjciem Morgan i Samsona. Co oczywistego, co mi
cay czas umyka.

127
Nie tylko ja interesowaam si Morgan. Poowa chopakw w
sali ledzia j wzrokiem, bo jej biust znacznie lepiej wypenia
obcis bia podkoszulk ni u pozostaych dziewczyn. A
Morgan doskonale zdawaa sobie spraw, e chopcy na ni
patrz. Dziesi minut wczeniej celowym przypadkiem rozlaa
na siebie wod, przyklejajc podkoszulek do czarnego
biustonosza, ktry miaa pod spodem.
Morgan i jej partnerka skoczyy ostatni rund. Morgan
spojrzaa na wysadzany diamencikami zegarek, powiedziaa co
do koleanki i wymkna si z sali.
Zmruyam oczy. Jeszcze nie mina poowa lekcji. Dokd
ona posza?
- Trzymaj - zawoaam, podajc swj miecz Talii i biegnc za
Morgan.
- Hej, dokd to? - sykna Talia, ale nie zwracaam na ni
uwagi.
Waciwie nie musiaabym chodzi na zajcia z wuefu, bo nie
byam potomkini mitycznych wojownikw i nie miaam nic
wsplnego z panteonem, niwiarzami ani wojn chaosu. Ale
chciaam dowiedzie si, co si stao z Jasmine, a ledzenie
Morgan mogo mi w tym pomc.
Trzymaam si blisko ciany, eby nie zwraca uwagi ani na
siebie, ani na fakt, e wiej z poowy lekcji. Nikt mnie nie za-
uway, poniewa wszyscy zajci byli dawaniem sobie w ko.
Nawet Logan Quinn, ktry by po przeciwnej stronie sali
gimnastycznej. Logan i Oliver Hector, drugi Spartanin, wiczyli
pod okiem trenera Ajaksa. Wielki, krzepki trener wyszczeka
jakie polecenie, a chopcy skonili si sobie, po czym
przykucnli. Ajaks podnis rk, machn ni i Spar-tanie natarli
na siebie.

128
Plask! Plask! Plask!
Kije wiroway tak, jak Logan i Oliver - skaniali si i obracali
w walce, prbujc nawzajem roztrzaska sobie czaszk. Walka
trwaa moe p minuty, zanim Logan zrobi jaki wymylny
ruch, podci kijem nogi Oliverowi i rzuci si na niego,
przystawiajc mu krawd kija do garda. Zwycizca: Logan
Quinn.
Pan Ajaks znowu co warkn i klasn w donie, najwyraniej
zachwycony zdolnym uczniem. Logan umiechn si i odsun
na bok, elegancko wywijajc kijem, jakby to bya batuta, a nie
miercionone narzdzie. Naturalnie, kocha wuef. Dawanie
wycisku to to, w czym by znakomity. Szczeglnie jeli wierzy
pogoskom na temat Logana i tego, jak rozhukani, nieopanowani
i szaleni s wszyscy Spartanie.
I bardzo dobrze wyglda w walce. Mia na sobie podkoszulek
z odcitymi rkawami odsaniajcymi muskuy rk, ktrego
ciemnoniebieski kolor podkrela bkit oczu, dziki czemu
niemal jarzyy si w jego twarzy. Logan otar twarz krawdzi
podkoszulka, odsaniajc paski, uminiony brzuch.
Zatrzymaam si, cakowicie zauroczona. Jaki... niezy. I te
minie! Samson Sorensen mgby mu pozazdroci.
Zastanawiaam si, czy inni Spartanie w szkole te byli tak
niebezpieczni i seksowni jak Logan, czy te tylko on zosta
obdarowany urokiem typowym dla rzezimieszka.
W tarcz tu za mn uderzya strzaa, wyrywajc mnie z
oczarowania. Potrzsnam gow i ruszyam si z miejsca. Nie
przyszam tu gapi si na Logana. Mam ledzi walkiri.

129
Wybiegam przez te same drzwi, co Morgan, i znalazam si
na maym podwrku czcym sal gimnastyczn z krytym
basenem stanowicym cz potnego kompleksu sportowego
akademii.
Poza hiacyntami i wizowcami znajdowaa si tam okrga
fontanna z marmurowymi nimfami wyrzucajca w gr
strumienie wody. Jak i inne posgi, nimfy wydaway si nieco
zbyt realistyczne, jakby lada chwila miay wyskoczy z wody i
przebi trjzbem nieszcznika, ktry akurat znalaz si w
pobliu. Przez dugie, wijce si pasma przypominajcych
wodorosty wosw obserwoway mnie szelmowskim wzrokiem.
Brrr. Szczeglnie, e wszystkie byy cakiem nagie.
Rozejrzaam si po podwrzu, ale nigdzie nie widziaam
Morgan. Czyby posza na basen?
Nagle usyszaam cichy chichot i ruszyam w tamtym
kierunku. Kto co powiedzia pgosem, a potem znowu rozleg
si chichot, nieco goniejszy i bardziej flirciarski. Schowaam si
za rzd drzew stojcych przy cianie i podyam w kierunku
rda dwiku a na drugi koniec, koo duego, rozoystego
drzewa. Wstrzymaam oddech i wyjrzaam za rg.
Kilka metrw ode mnie, koo ciany budynku, stali ukryci za
niskim krzewem Morgan McDougall i Samson Sorensen i
wysysali z siebie oddech.
Otworzyam usta ze zdziwienia. Wiedziaam, e Jasmine co
podejrzewaa, ale co innego przekona si na wasne oczy.
Szczeglnie e oni tak wyranie... czerpali z tego przyjemno.
Gdyby Morgan wsuna jzyk nieco gbiej w usta Samsona, to
by przewiercia mu gow na


130
wylot. Rce Samsona te nie prnoway, gadzc i ciskajc
wszystko, co tylko si dao. A ona nie stawiaa mu oporu.
Dodajcie do tego fakt, e Samson mia na sobie wycznie slipy
kpielowe i klapki, i macie ju wszystkie skadniki pornosa.
Nieokieznane hulanki uczniw Akademii Mitu.
Kiedy po duszej chwili oderwali si od siebie, z trudem
oddychali.
- Chod, kochanie - zagruchaa Morgan. - Chodmy do
naszego miejsca w przebieralni. Nie mog si doczeka, kiedy
poo rce na tym twoim twardym ciele.
Prychnam. Wydawao mi si, e ju to robi, skoro bya
przyklejona do niego cianiej ni jego wasne mokre slipy.
Samson umiechn si, ale potrzsn gow.
- Przepraszam ci, trener Lir pastwi si nad Kenziem Tanak,
bo ma o dwie sekundy gorszy czas w biegu sztafetowym. Musisz
poczeka a do wieczornego ogniska. Poza tym akurat teraz nie
powinnimy by widywani razem, zapomniaa? Chodzi o to, e
Jasmine od kilku dni nie yje. Jak by to wygldao?
Morgan zarya palcami po jego klatce piersiowej, produkujc
zielone iskry.
- Mam w nosie, jak to wyglda. Do tego ukrywania si.
Powiniene z ni zerwa, kiedy jeszcze ya.
Otworzyam oczy ze zdumienia. Nie mogam uwierzy w to,
co syszaam. Czyby to oni zamordowali Jasmine, eby by ze
sob? Wydawao si to nieco skrajne, nawet jak na Akademi
Mitu, gdzie mao rzeczy miao sens.
- Jasne, ten, kto j zabi, wywiadczy nam przysug -rzek
Samson. - Wiesz dobrze, e nie pozwoliaby mi odej.

131
Chciaa, ebymy si pobrali i yli razem do koca ycia, lecz
nie miaa zamiaru nawet si ze mn przespa.
Morgan znowu zarya palcami po klatce piersiowej Samsona,
strzelajc w powietrze iskrami, a jej paznokcie zostawiy na
skrze chopaka czerwone bruzdy, ale Samson nie zwrci na to
uwagi.
- Jasmine powiedziaa mi, e zdradzasz j z kim innym -
parskna Morgan. - Nie podejrzewaa nawet, e ze mn.
To nie tak, pomylaam. Jasmine dobrze wiedziaa, e Morgan
bzyka si z jej chopakiem. Pewnie nie zdya nic zrobi w tej
sprawie, zanim zostaa zamordowana w bibliotece.
- To zobaczymy si na ognisku? - zagruchaa znowu Morgan i
obja ramionami szyj Samsona.
- Oczywicie. I po ognisku. Wymkniemy si i zrobimy sobie
wasn imprezk.
Samson posa jej filuterny umiech. Pochyli gow i znowu
zaczli si caowa...
Kto zacisn rk na moim ramieniu. Udao mi si zdawi
okrzyk zaskoczenia. Odwrciam si i zobaczyam, e za mn
stoi wcieka Talia Pizarro.
- Co ty tu robisz? - sykna. - Wyleciao ci z gowy, e
miaymy walczy?
- Potrzebowaam chwili wytchnienia - skamaam gadko.
Przysunam si bliej, zmuszajc Tali do cofnicia si.
Nie chciaam, eby domylia si, e podgldaam Morgan i
Samsona.
Demonstracyjnie zebraam wosy w wze i zaczam wa-
chlowa si doni, jakbym chciaa si ochodzi.
- Nie zauwaya, e w sali jest ze czterdzieci stopni?

132
Moje wyjanienie chyba j zadowolio, cho spojrzaa na mnie
nieprzychylnie, za, e musiaa i za mn a tutaj.
Jeszcze chwil zajmowaam si porzdkowaniem wosw, co
dao mi pretekst do spogldania przez rami, ale Samson i
Morgan opucili ju miosne gniazdko. Moe poszli do
przebieralni na szybki numerek. Nie czuam si jednak
zawiedziona. Wiedziaam, gdzie bd wieczorem. I miaam
zamiar by nieproszonym gociem na ich imprezie.
Bo z t dwjk co mi nie grao - i byam gotowa si zaoy,
e miao to wiele wsplnego ze mierci Jasmine.
- Chod, Gwen - warkna Talia. - Chc zrobi jeszcze kilka
rundek, zanim skoczy si lekcja.
Usatysfakcjonowana z rezultatw, pozwoliam Amazonce
zacign si z powrotem do sali gimnastycznej.
133
ROZDZIA 12

Na wieczr zaplanowano ognisko. Najwyraniej bya to
tradycja szkoy. Organizowano je w przeddzie balu. Bal,
naturalnie, mia by w stowce. Nawet tu dyrekcja nie moga
znale lepszego miejsca. Niektre rzeczy s niezmienne,
niezalene od szkoy.
Normalnie nie poszabym na ognisko, poniewa nie bywaam
na adnych zajciach pozalekcyjnych. Brakowao mi przecie
przyjaci, ktrym by zaleao na mojej obecnoci. I nie byam na
tyle popularna, aby inni zwrcili uwag, czy si pojawiam na
Wielkiej Imprezie. No i nie miaam chopaka, z ktrym
chciaabym si zaszy pod kocem przed ogniskiem' Jednak
Morgan i Samson umwili si tam, wic postanowiam
sprawdzi, co planuj. Liczyam na to, e co ciekawszego ni
ocieranie si o siebie.
Moe si myliam, ale nie potrafiam otrzsn si z wraenia,
e ta dwjka maczaa palce w morderstwie Jasmine. Moe jej nie
zabili, ale mimo to, ta sprawa mi mierdziaa. A poza tym nie
miaam adnych wanych planw na wieczr poza siedzeniem w
pokoju, czytaniem komiksw i opychaniem si sodyczami.









134
Ognisko zostao zorganizowane w amfiteatrze na jednym z
dziedzicw pooonym nieco poniej biblioteki antycznej.
Wziam prysznic, zaoyam czyste dinsy, podkoszulek i
czerwon bluz i wyszam z akademika. Mina sidma lecz, jak
to w padzierniku, wok panoway ciemnoci. Byo chodno, ale
nie bardzo, a na czarnym, aksamitnym niebie mrugay gwiazdy
jak cekiny na sukni krlowej balu.
Paskie kamienne stopnie suce take jako miejsce do
siedzenia, uoone w pkole, schodziy w d, ku scenie.
Kamienie, z ktrych zosta zbudowany amfiteatr, nie byy szare,
jak w budynkach kampusu, lecz biae, skrzce si plamkami
koloru nieba: bkitnym, peroworowym, jasnofiokowym.
Nad scen dominoway cztery kolumny zwieczone siedzcymi
na kuli chimerami, ktre rzucay ze spojrzenia na widowni.
Zanim si pojawiam, scen ju usunito i w kamiennym
krgu rozniecono ogie. Mylaam, e dzieciaki bd si mia,
rozmawia, szybko zmierza ku pijastwu, ale o dziwo wszyscy
zachowywali si spokojnie, nawet powanie. Nie gromadzili si
w grupkach, tylko stali w kolejce wspinajcej si na szczyt
amfiteatru. Nie byam pewna, co si dzieje, wic trzymaam si z
tyu, z dala od migoczcego ognia.
Uczniowie jeden po drugim podchodzili do wysokiego
mczyzny ubranego w lazurow peleryn ze srebrn nici i w
wieniec ze srebrnych lici na gowie. Od tyu owietla go ogie i
dopiero po chwili poznaam, e to pan Nickamedes. C on
wyczynia? Dlaczego ubra si w t idiotyczn peleryn i
wieniec? Mia gra w jakiej sztuce?
Inni studenci nie wydawali si jednak zdziwieni jego
wygldem. Nikt nie szydzi, nie chichota, nic takiego.

135
Wszyscy zachowywali si powanie, jak na pogrzebie. Kiedy
mijali pana Nickamedesa, sigali do duej srebrnej misy, ktr
trzyma w rkach, i nabierali gar czego ze rodka. Przy-
gldaam si dziewczynie, pierwszej w kolejce. Chwil staa
przed ogniem, po czym rzucia we gar srebrnego proszku.
Szuuu!
Pomie buchn z wiksz si, gorcej, a pomaraczowe
pomienie zrobiy si lekko srebrzyste w odcieniu. Wszyscy,
jeden po drugim, powtarzali ten rytua, w tym pani Metis, trener
Ajaks i inni nauczyciele. Zanim do ogniska dotara ostatnia
osoba, pomienie sigay ju grnych siedze amfiteatru, a gorce
powietrze drgao, jakby taczyy w nim duchy. Nie chodzio
tylko o gorco - atmosfera bya naadowana. Czuo si pradawn,
czujn, mdr si, ktra zawsze pojawiaa si, kiedy babcia Frost
miaa wizj. Zadraam i objam si rkami. Nawet jeli nie
wierzyam w magi i cae to bajdurzenie, ktre wylewali z siebie
profesorowie, to teraz, tutaj, niemal mogabym uwierzy w to, e
bogowie i mityczne potwory s prawdziwe - i patrz na nas z
gry.
- Dedykujemy ten ogie tym, ktrzy walczyli przed nami
- powiedzia pan Nickamedes. - Niech wiato ich powicenia
przegna mroki i przywrci porzdek tam, gdzie panuje chaos.
yjemy dziki nim i oni yj w nas.
- I oni yj w nas - powtrzyli wszyscy, a echo zwielokrotnio
ich gosy.
Przez moment ogie - zimy, bardziej srebrny ni zoty
-zapon janiej i wznis si jeszcze wyej. Zamrugaam
oczyma - i zudzenie pryso. Byo tylko zwyke ognisko wesoo
trzaskajce w kamiennym krgu, pachnce dymem
- nic wicej.

136
Rytua si skoczy i ju po chwili zapanowa swobodny
nastrj. Wydawao si, e ledwie mrugnam, a wszystko
powrcio do normy.
Modzie staa wok ognia, miejc si, rozmawiajc i
chichoczc, siedziaa na leakach lub kulia si pod kocami na
kamiennych stopniach. Nie zauwayam tego wczeniej, e
niedaleko ogniska ustawiono stoy z wymylnymi potrawami i
napojami, jak zwykle w akademii. Niektrzy ju trzymali
metalowe prty, na ktrych obsmaali w ogniu puchate sodkie
pianki.
Widok ten pomg mi pozby si dziwacznego wraenia, ktre
ogarno mnie wczeniej, i przypomniaam sobie, po co w ogle
tu przyszam. Mmm. Przysmaane pianki. Mj przysmak. Musz
sobie zrobi zapasik i zabra do pokoju. Jak ju si dowiem, co
knuj Morgan i Samson.
Pani Metis, trener Ajaks i kilku innych nauczycieli zaczo
patrolowa teren, pilnujc, by nikt nie wykrci jakiego gupiego
numeru. Wiecie, na przykad nie podpali komu czupryny
szczap wycignit z ogniska.
Profesorowie mieli rwnie pilnowa, by nie pito alkoholu.
Pomimo surowych regu panujcych na terenie kampusu kilka
osb pocigao z maych flaszek, kiedy wydawao im si, e nikt
nie patrzy. Inni, bardziej bezczelnie, popijali piwo, wino czy
jeszcze co innego z plastikowych kubkw. Kilkoro, gwnie
Rzymianie, przynieli nawet puszki, ktre otwierali, oblewajc
si przy okazji piwem, a gdy je wypili, puste zgniatali na
wasnym czole. Ale jak dugo nie byo awantur, nauczyciele nie
interweniowali - przynajmniej dzisiaj.
Obeszam ognisko bokiem, trzymajc si w cieniu i wypa-
trujc Morgan i Samsona. Nie zauwayam ich od razu, ale za

137
to ujrzaam kogo innego - Carsona Callahana. Gra na jakim
bbenku, chyba nazywao si to bodhran, w zaimprowizowanym
zespole, ktry ulokowa si koo bufetu. By tam chopak z gitar,
skrzypaczka i jeszcze jeden chopak z cymbaami. Przypominao
to jam session z szybk, koyszc muzyk irlandzk. Cakiem
niele brzmiao. Pomachaam do Carsona, ale oczywicie nie
zauway mnie, wic poszam dalej.
Nie byam jedyn osob, ktra obserwowaa Carsona. Po
drugiej stronie ogniska widziaam Daphne Cruz, kompletnie
wpatrzon w lidera zespou. A obok niej staa Morgan
McDougall. Nie zatrzymaam si, tylko staraam si wyglda,
jakbym tak tylko si przechadzaa, a nie ledzia jedn z
najbardziej znanych dziewczyn w szkole. Morgan staa, z
plastikowym kubkiem piwa w rce. Daphne te co pia, ale
wygldao to raczej na szprycera.
Tak si zagapiam na Morgan i Daphne, e nie patrzyam,
dokd id, i znowu na kogo wpadam. Oczywicie, na Logana
Quinna.
Spartanin mia w rku napj gazowany, ktry rozla sobie na
podkoszulek, kompletnie przemaczajc go z przodu. Och. Logan
zakoysa si na pitach i otworzy usta, pewnie eby przekl
fajtap, ktra go potrcia. Ale kiedy mnie pozna, zo zmienia
si w szelmowski umiech.
- No no, znowu Cyganeczka - wycedzi. - Naprawd po-
winnimy da spokj takim spotkaniom.
- Ojej, przepraszam, e znowu na ciebie wpadam - wy-
mamrotaam. - Naprawd mi przykro.
Ucieszyam si, e ciemnoci skrywaj szkaratny rumieniec
zaenowania. Na og nie byam tak niezgu

138
i patrzyam, gdzie id. A poza tym nigdy wczeniej nie
otworzyam do niego ust, a w tym tygodniu nieustannie na niego
wpadam - i to dosownie! Spartanin pewnie pomyli, e a za
nim. Na t myl poczuam, e czerwieni si jeszcze mocniej.
Sprbowaam min go bokiem, ale zastpi mi drog.
Sprbowaam z drugiej strony, ale znowu mnie zablokowa.
- O co chodzi? - warknam, z kad chwil czujc, e moje
skrpowanie ronie. Szczeglnie e mokry podkoszulek Logana
podkrela minie, od ktrych nie mogam oderwa wzroku. -
Chcesz czego?
- Niczego prcz twego towarzystwa, Cyganeczko.
Logan posa mi seksowny umiech, ktry rozjani rwnie
bkit jego oczu. Musiaam przesta myle albo co, bo dech mi
zaparo i czuam, jak wali mi serce. Bum, bum, bum. Troch
goniej i Logan na pewno usyszy, a wtedy zapadn si pod
ziemi.
Po kilku sekundach gapienia si na niego rozsdek powrci i
przypomniaam sobie, z kim rozmawiam. Cholerny Logan
Quinn, naczelny dziwkarz Akademii Mitu. Pewnie rozmawia ze
mn tylko dlatego, e wczeniej mu odmwiam, chce sprbowa
ponownie. Myli, e samotna dziewczyna, ktra nie ma do kogo
ust otworzy, rzuci mu si w ramiona. Podpisze jeszcze jeden
materac i ju. Wicej nie bdzie musia ze mn gada.
Ktem oka dostrzegam, e Morgan szepcze co do Daphne i
daje nura w tum. Idzie na randk z Samsonem! Nawet Logan
mnie nie powstrzyma przed przekonaniem si, co planuj.

139
- Przykro mi - powiedziaam - ale moje towarzystwo udaje si
w innym kierunku.
Zanim Logan zdy odpowiedzie, minam go i zniknam
w ciemnociach.
atwo byo ledzi Morgan, bo jej jasnobkitny sweter i
dinsy dobrze odznaczay si na tle ciemnej trawy. No i poza tym
walkiria ju miaa w czubie. Zataczaa si, przystawaa, od czasu
do czasu popijajc z plastikowego kubka, ktry niosa w rce. Po
opuszczeniu terenu amfiteatru kierowaa si w stron biblioteki.
Biblioteka staroytnoci nie wydawaa mi si specjalnie
romantycznym miejscem na spotkanie, ale nie spuszczaam
Morgan z oka, starajc si i tak, by osaniay mnie drzewa lub
grupki spotykanych po drodze osb. Okazao si, nie warto byo
si stara. Walkiria ani razu nie obejrzaa si za siebie. To tyle na
temat dyskrecji.
Zastanawiaam si, czy tak wanie Jasmine odkrya, e
najlepsza przyjacika sypia z jej chopakiem - idc za ni, kiedy
wymkna si wieczorem z akademika. Nie wierzyam, e
Morgan jest w poowie tak sprytna, jak jej si wydaje.
Morgan wysza na pagrek. Przykucnam, udajc, e wi
sznurwki adidasa, aby zdya przej przez dziedziniec, a
potem podyam jej tropem.
Gdy znalazam si na szczycie, ujrzaam, e wchodzi po
stopniach gmachu. Biblioteka zostaa wczeniej zamknita z
powodu ogniska, wic walkiria skrcia w lewo, na patio, ktre
okrao budynek. Stay na nim metalowe stoy i kute krzesa,
eby podczas piknej pogody mona byo uczy si na zewntrz.


140
Nie popdziam za ni, tylko idc od drzewa do drzewa,
zbliaam si powoli w tym samym kierunku, cay czas majc j
na oku.
Ledwie walkiria skrcia, zza rogu wysuna si jaka rka i
wcigna j w ciemnoci. Zamaram ukryta za drzewem,
zastanawiajc si, czy przypadkiem nie czai si tam morderca
Jasmine, czy na pewno po zabraniu Czary ez znikn z
kampusu, jak wszyscy uwaali.
Ale chichot Morgan i gony dwik jakby zasysania upewniy
mnie, e to nic takiego. Podniosam oczy do nieba. Wygldao na
to, e Samson ju tam jest.
-Nareszcie si pojawia.
Oczywicie, to gos Samsona dobieg mnie z mroku patia.
Wytyam wzrok. Dziki latarniom otaczajcym bibliotek
udao mi si dostrzec sylwetk Wikinga.
- Uhmmm - mrukna zgodnie Morgan.
Znowu jakie ssco-ciamkajce dwiki i co, co przypo-
minao rozsuwanie zamka byskawicznego. Morgan znowu
zachichotaa, zaszurao ubranie. Po chwili Samson jkn.
- Ooo tak, kochanie, mocniej, mocniej!
Morgan wydaa z siebie jaki charkot i najwyraniej staraa si
speni prob.
Wzdrygnam si, powstrzymujc ch zatkania uszu i
popdzenia z powrotem do ogniska. Miaam nadziej, e usysz,
jak rozmawiaj o mierci Jasmine, a nie jak Morgan robi
Samsonowi loda.
Wymiot, wymiot, wymiot.
Z grnych piter biblioteki posypa si grad kamyczkw,
uderzajc z niemal metalicznym stukotem o kamienne patio, ale
Morgan i Samson byli zbyt zajci, eby zwrci uwag.

141
Wychyliam si spod drzewa i zadaram gow, zadowolona,
e mog si od nich oderwa.
Jeden z posgw sta chyba bliej krawdzi dachu ni
poprzednio. Po chwili rzeba na moich oczach zakoysaa si,
przechylia i zacza spada. Niewtpliwie wylduje na Morgan i
Samsonie.
- Uwaga! - krzyknam.
Zaskoczeni, odsunli si od siebie. Samson spojrza w gr,
rzuci si na Morgan, przewrci j i wyldowali razem poza
niebezpiecznym obszarem. Tu za nimi, w miejscu, gdzie stali
kilka sekund wczeniej, leaa rozbita na tysice fragmentw
rzeba.
Podbiegam i spytaam:
- Nic wam nie jest?
- Zejd ze mnie - wymamrotaa Morgan. - Pognieciesz mi
nowy kaszmirowy sweter.
Samson z mrukniciem sturla si na bok, prosto w wiato
lampy. Hm, poniej pasa by cay goy; kiedy Morgan zabraa si
ju do roboty, to nie prnowaa.
- Nic wam nie jest? - powtrzyam, odwracajc wzrok, gdy
Samson podnis si, eby zaoy spodnie.
- Nic nam nie byo, pki si nie pokazaa, wariatko -mrukna
Morgan.
Wstaa, otrzepaa si z piasku i obrzucia mnie oburzonym
spojrzeniem. Po czym rozejrzaa si za piwem, ktre odstawia na
metalowy st. St z kubkiem przewrci si i walkiria wydawaa
si bardziej przygnbiona rozlaniem piwa ni tym, e niemal
stracia gow.
-A co ty tu w ogle robisz? - spyta podejrzliwie Samson. -
Podgldaa nas?

142
W gowie poczuam kompletn pustk.
- Ja... - wymamrotaam.
- Daj spokj, to tylko Cyganka, ta stuknita. Co ci obchodzi,
co robia? - zniecierpliwia si Morgan. - Chodmy std.
Natychmiast. Od razu ci mwiam, e to idiotyczne miejsce.
Moglibymy po prostu pj do akademika, ale me, ty lubisz
robi to publicznie.
- A ty to niby nie - prychn Samson. - Po poudniu zaata-
kowaa mnie na dziedzicu niemal na oczach wszystkich.
Morgan opara rce na biodrach i otworzya usta, eby
powiedzie Samsonowi do suchu, ale przypomniaa sobie o
mojej obecnoci.
Nie zdyam zaprotestowa przeciwko nazywaniu mnie
stuknit, bo Morgan spojrzaa na mnie ze zoci i jak furia
przemkna obok, cignc Samsona za rk.
No c, nie udao si. Nie dowiedziaam si niczego poy-
tecznego, za to na pewno ta dwjka nabraa przekonana, e
jestem zbokiem, ktry lubi popatrze sobie na seks oralny.
Westchnam.
Usunam chwilowo z myli porak i wstyd i spojrzaam na
grne pitra biblioteki. Jako policjantka, moja mama, Grace, nie
wierzya w zbiegi okolicznoci i nauczya mnie im nie dowierza.
Nic wic dziwnego, e zaczam si zastanawia, jakim
sposobem posg zacz si chwia akurat w tym momencie, kiedy
Morgan i Samson pod nim stali.
Czy kto jeszcze spostrzeg, jak si wymykaj na randk? Czy
kto chcia ktremu z nich wyrzdzi krzywd? Jeli tak, to kto?
I dlaczego?
Jedynie Jasmine miaa powd ich nienawidzi. To znaczy nikt
inny nie przychodzi mi do gowy. Z tym e Jasmine

143
nie ya. Nie wiedziaam o wszystkim, co si dzieje w akade-
mii, ale byam pewna, e zmarli nie mog nic zrzuca z dachu.
Wlepiam wzrok w kamienne odamki. Rzeba bya wiksza
ode mnie, ale niewiele z niej zostao. Bya bardzo stara i spada z
tak wysoka, e uderzenie w ziemi niemal staro j na proch. Tu i
wdzie jednak leay wiksze kawaki. Moe dziki mojemu
darowi mogabym czego si dowiedzie? Moe to by zwyky
wypadek i kamie powie mi tylko
0 swoim wieku i o zniszczeniach, jakich dokona czas? Ale
niewykluczone, e kto przyoy si do tego upadku - wobec
tego dowiem si, kto to by, i zbli si do rozwikania zagadki
mierci Jasmine.
Wycignam rk, eby dotkn kamienia, sprawdzi, czy
przekae mi jakie wibracje, kiedy za mn rozleg si
zowieszczy ryk.
Nigdy nie syszaam nic rwnie gronego.
Zamaram, a potem powoli odwrciam si.
Na patio za mn sta potwr. Wyglda jak pantera, ale by
wikszy. Duo, duo wikszy. W kbie siga mi do pasa, a na
dugo mia wicej ni metr szedziesit. Mia kompletnie
czarn sier o odcieniu nieco czerwonawym
i czerwone oczy - o gbokiej, ciemnej czerwieni, ktra
przypominaa mi ogie, krew i mier. Potwr wyglda, jakby
wyszed z podrcznika historii mitycznej, jakby zmaterializowa
si po to, by mnie pore.
Pantera, kot czy co to byo - otworzya pysk i znowu wydaa z
siebie ryk. wiata z lamp otaczajcych bibliotek owietlay
ostre jak brzytwa zby w jej paszczy.
A potem pantera zamkna pysk, oblizaa si dugim czer-
wonym jzykiem i ruszya w moim kierunku.

144
ROZDZIA 13

O nie!
Nie wiedziaam dobrze, co to bya za pantera, z jakiego
mitycznego koszmaru wyskoczya, ale nic, co miao takie wielkie
zbiska, nie czaio si w ciemnociach po to, by nawizywa
przyjacielskie stosunki.
Jak gdyby czytajc w moich mylach, pantera wydaa z siebie
co w rodzaju cichego chichotu, jakby si ze mnie mi a a .
Zoliwy syk zamrozi mi krew w yach. Przestaam oddycha.
Pantera umiechna si, znowu pokazujc zby, i zbliya si o
kilka krokw. Miaa apy wiksze ni moje rce, i w dodatku
zakoczone ostrymi jak igy pazurami. Przy kadym kroku
potwora pazury skrobay o kamienie na patio, odmierzajc czas
do mojej mierci jak sekundowa wskazwka na zegarze.
Przygwodzio mnie do ziemi. Czciowo ze strachu - baam
si, e jeli sprbuj si ruszy, to ugn si pode mn kolana. Ale
rwnie dlatego, e z programw przyrodniczych w telewizji
doskonale wiedziaam, e pantery nie przegoni. No i nie miaam
czym si broni. Cho nawet gdybym miaa miecz, wtpi, czy
bym wiedziaa, jak si nim posuy.

145
Po raz pierwszy aowaam, e nie staraam si bardziej na
wuefie, kiedy trener Ajaks i inni instruktorzy pokazywali, jak
zabija tych zoczycw niwiarzy. No ale prawd mwic,
nigdy nie wierzyam w te mityczne opowieci. A teraz w szybkim
tempie si nawracaam. Bo ten stwr by bardzo, ale to bardzo
realny i mia bardzo, ale to bardzo ostre pazury.
Pantera krya wok mnie w do duej odlegoci. Wy-
dymaa nieco wargi, jakby si dsaa i wydawaa si rozcza-
rowana, e nie uciekam. Ani nawet nie krzycz. Ogonem, ktry
mia co najmniej metr dugoci, machaa z prawa na lewo, pewno
ze zoci. Albo z oczekiwaniem. Nie wiem. Zawsze wolaam
psy.
Odchrzknam i pantera zatrzymaa si, strzygc uchem.
Nasuchujc. -Miiiy kotek...
Stwr zmruy oczy, w gbi ktrych pon czerwony ogie, i
znowu wyda z siebie syk. Nie, wcale nie miy kotek!
Pantera czaia si na drugim kocu patia. Jak tylko odwrcia
si, momentalnie schyliam si i signam po najwikszy
odamek rozbitego posgu, jaki wpad mi w oko. Migna mi
myl, e moe kamie da mi wizj, ale nie. Albo moe wizja nie
moga si przebi przez panik.
Nie wiem, co to by za posg, moe gargulec. Cokolwiek
jednak to byo, miao rogi. Jeden z nich trzymaam wanie w
rce. Zastanawiaam si, czy jest wystarczajco osty, by przeci
skr pantery. Pewnie nie. Po raz pierwszy poaowaam, e nie
mam siy walkirii ani chyoci Amazonki, ani zrcznoci w
bitwie Spartanina - czego, co by mi si



146
teraz przydao. Co uratowaoby mnie przed rozerwaniem na
strzpy. Poczuam, e spociy mi si rce.
Pantera dosza do krawdzi patia i znowu ruszya ku mnie. Jej
czarny nos drga, wargi znowu rozcigny si w umiechu.
Czua mj strach. Cuchnam nim.
Potwr mia ju do zabawy w kotka i myszk, bo przysiad
na tylnych apach, gotujc si do skoku...
Poczuam si zderzenia. Zamknam oczy, czekajc na bl
rozdzierania pazurami... ale tymczasem poczuam tylko
uderzenie ramieniem o posadzk i czyje rce wdrujce po
moim ciele, jakby czego szukay.
- Daj to - co mrukno mi do ucha.
Kto wyrwa z moich doni kamienny rg. Otworzyam oczy.
Co si dzieje? Dlaczego jeszcze yj? Spojrzaam... i ujrzaam
ostatni osob, jakiej si spodziewaam.
Logana Quinna.
Nie ucieka ani nie krzycza, jak waciwie powinien. Jak
oboje powinnimy. Sta midzy mn a panter, ciskajc w doni
rg, jakby to bya prawdziwa bro.
Pantera zmruya czerwono-czarne oczy i zacza okra
Logana, by dobra si do mnie. Ale chopak zrobi krok w bok i
stan wprost przed ni. Pantera znowu sykna, a na twarzy
Spartanina pojawi si... umiech.
Wtedy dotaro do mnie, co on zamierza zrobi. Zamierza
naprawd walczy! Walczy... na mier i ycie.
Nie!
Nie zdyam nawet otworzy ust, kiedy pantera skoczya na
Logana.
Zaczli turla si po pododze, warczc, plujc i syczc na
siebie. Podniosam si na nogi i odskoczyam pod cian,

147
nie wiedzc, jak mog pomc inaczej ni tylko usuwajc si z
drogi. Moe powinnam pobiec z powrotem, do ogniska, po
pomoc. Ale z jakiego powodu nie chciaam zostawia Logana
samego, w ciemnoci, z panter.
Nie mogam tego zrobi, skoro mnie przed ni uratowa.
Pantera zacza wy, a mnie wydawao si, e wydawane
przez ni dwiki wbijaj si jak sztylety w moj gow. Za-
tkaam uszy palcami, nie rozumiejc, jak Logan moe przebywa
w pobliu rda tego potwornego wycia. A potem rozejrzaam
si za broni, ktr mogabym pomc chopakowi w walce. Koo
stou stao elazne krzeso, wic zapaam je i podniosam w gr,
ponad gow.
Pantera leaa na Loganie, przyduszajc go do ziemi i kapic
mu zbami przed nosem. Podbiegam i z caej siy walnam
potwora krzesem prosto w gow.
Nie zrobiam mu adnej krzywdy, ale odwrciam jego uwag
od Logana. Monstrum machno ogonem jak batogiem i signo
ku mnie ap. Odgradzaam si od niego, zamiast tarczy
posugujc si krzesem. Pazury pantery zaskrobay paskudnie po
siedzeniu, iskrzc i rozrywajc metal.
Wykorzystujc chwil, gdy uwaga potwora skierowana bya
na mnie, Logan zdoa podkuli nogi i jakim cudem strci go z
siebie. Pantera poleciaa, uderzajc o cian, a Spartanin skoczy
na nogi jak jaki ninja. Nigdy nie widziaam niczego podobnego.
Pantera rwnie staa ju na apach, ale nic jej to nie dao.
Logan skoczy na ni i przebi j kamiennym rogiem.
Zwierz zawyo z blu. By to potworny dwik, przejmujcy,
zawodzcy, od ktrego niemal pky mi uszy. Miaam


148
wraenie, jakby pantera woaa co albo kogo, bagajc o
pomoc, wyzwolenie z blu.
Na moim obrocy nie robio to jednak wraenia. Z ponur
min wyrwa rg z boku stworzenia i zada ponowny cios.
Pantera jeszcze raz zawya i rzucia si na chopaka. Walczyli
zbyt szybko, abym moga ledzi ich poruszenia - dzika pltanina
koczyn, pazury zadajce ciosy.
Staam, trzymajc w rku zniszczone krzeso. Znowu bym
walna nim panter, gdyby nie to, e baam si przypadkowo
rozbi Loganowi gow.
Nie miaam jednak szansy na adne czyny. Pantera wydaa z
siebie ostatni ryk i kbowisko znieruchomiao.
Oniemiaa przygldaam si grze czarnego futra, pod ktrym
uwiziony by Logan.
Spartanin nie y. Nie mg. Nikt by czego takiego nie
przey. To jedyna myl, jaka kotowaa mi si w gowie. Nie,
nie, nie! Nie y. Chcia mi pomc, uratowa mnie, a teraz nie
yje. Moe i by dziwkarzem, ktry sypia z kad, i lubi nka
mnie bez powodu, ale nie by taki zy. Uratowa mi ycie.
Usyszaam jakie stknicie. Cofnam si o krok, zasta-
nawiajc si, czy pantera na pewno nie yje. Przepeniaa mnie
zo, wic uniosam krzeso, gotowa zatuc nim zwierz na
mier w odwecie za zabicie Logana...
- Moe by odstawia to krzeso i pomoga mi strci z siebie
t gr? - dobieg mnie wysilony gos.
Krzeso wysuno mi si ze zmartwiaych palcw i z oskotem
poleciao na posadzk patia. Upadam na kolana koo pantery.

149
- Logan! Ty yjesz!
Nie widziaam twarzy Logana, ale zauwayam machajc
rk.
- Pewnie, e yj. Jestem Spartaninem. Pomoesz mi, czy nie,
Cyganko?
- Pomog. Pewnie.
Klczc, zakasaam rkawy. Nie chciaam dotkn potwora,
nie chciaam przey wciekoci i blu, ktry czu przed
mierci, ale nie miaam wyboru. Zacisnam wic zby, oparam
donie o futro zwierzcia i zaczam pcha z caej siy.
I nic.
Pantera bya dla mnie zbyt cika. Waya co najmniej sto
kilo.
Najdziwniejsze jednak byo to, e nie poczuam adnych
wibracji. Ani obrazw, ani uczu, absolutnie nic. Zmarszczyam
brwi. Co si dzieje z moim darem? Nie dziaa ju trzeci raz w tym
tygodniu. Najpierw nie miaam wizji, kiedy dotknam Jasmine w
bibliotece, potem po kontakcie z jej krwi, mimo e byam caa
ni umazana, a teraz te nic nie czuam, mimo e dotykaam trupa
tego potwora...
- Na co czekasz? - zajcza Logan. - Miady mi ebra i twarz,
nie zauwaya tego?
adnym sposobem nie mogam ruszy pantery z miejsca.
Byam za saba... Ale przyszo mi co do gowy. Znaam kogo
odpowiednio silnego... i kto mia wobec mnie dug wdzicznoci.
- Poczekaj chwil - powiedziaam, gramolc si na nogi. -
Sprowadz pomoc. Zaraz wracam.
- Co? Mam czeka?


150
Logan zacz co mwi, ale ju mnie nie byo na patio.
Pdziam przez dziedziniec w kierunku, z ktrego przyszam, a
potem zbiegam na drugi dziedziniec i do ogniska. Kto zdy
podczy radio do gonika i gona muzyka rockowa wzmagaa
zamieszanie w amfiteatrze.
Odnalezienie Daphne w tumie zabrao mi niemal minut.
Staa koo ogniska i rozmawiaa z Carsonem. Oboje si
umiechali, artowali, rzucali zalotne spojrzenia, kiedy im si
wydawao, e nikt nie patrzy. Przewrciam oczami.
Stanam przy nich, akurat kiedy Carson odstawi kubek,
wzi gboki oddech i spojrza na Daphne.
- Zastanawiam si, czy... wiem, e to ostatnia chwila, ale j eli
nie j este umwiona na bal...
Wsunam midzy nich gow. Carson z trudem zdusi okrzyk
zaskoczenia. Daphne te podskoczya, rwnie wystraszona moj
nieoczekiwan materializacj.
- Cze, Carson, cze, Daphne. Przepraszam, e wam
przeszkadzam, ale zabieram ci ze sob - powiedziaam, cignc
Daphne za rkaw rowej sztruksowej marynarki.
- Ale... ale... - tylko tyle by w stanie wyjka Carson,
postanowiam wic przyj mu z pomoc.
- Tak, Daphne bardzo chtnie pjdzie z tob na jutrzejszy bal.
Uwaa, e jeste absolutnie wspaniay. Od lat si w tobie buja.
Ale teraz musi i ze mn. Pniej do ciebie zadzwoni i bdziecie
mogli uzgodni szczegy. Kolor sukni, bukiet i tak dalej. A teraz
cze.
Zaczam cign Daphne pod gr, w kierunku biblioteki.
Przez pierwsze kroki czua si tak zaskoczona, jak Carson. Potem
jednak dotaro do niej, co si stao, i odwrcia gow. Stojcy za
nami Carson umiecha si jak gupi... albo

151
jak facet, ktry umwi si na randk z dziewczyn marze.
Daphne wahaa si midzy absolutnym szczciem a ponieniem
i wciekoci. Po chwili zwyciya wcieko.
- Zabij ci za to, Gwen - warkna. - Powoli. Rzuciam na ni
okiem, cignc j na wzgrze.
- Dlaczego? Osigna to, czego pragna. Randk z
Car-sonem. Powinna mi podzikowa, a nie knu zemst. Mo-
glibycie tam jeszcze sta z godzin, zanimby zebra si na
odwag, eby ci zaprosi. Ja tylko przyspieszyam spraw.
Daphne zmruya oczy, ale nie zaprzeczya.
- wietnie. Czyli wywiadczya mi przysug. A czego teraz
chcesz? Co ty sobie wyobraasz, e bd cigle ci pomaga?
Nawet ci nie lubi. Ani troch. I wcale nie jestemy
przyjacikami!
- Jasne, e nie. Nigdy w yciu nie mogabym by przyjacik
bogatej, rozpieszczonej walkirii takiej jak ty. Ale pado na ciebie,
bo jeste jedn z niewielu osb w akademii, ktre si do mnie
odzywaj. A teraz si pospiesz. Trzeba uwolni Logana. Moe
by ranny. Nie jestem pewna.
- Logan? - zdziwia si. - Tak jak Logan Ouinn? Chodzi ci o t e
g o Logana Qinna? W co ty si wpakowaa, Gwen?
Gdy dotarymy na szczyt wzgrza, pobiegam przodem. Po
chwili usyszaam zduszone przeklestwo i kroki Daphne
biegncej za mn po trawie. Pdziam ku bibliotece i na patio.
- Musisz pomc mi to przesun - powiedziaam, wskazujc
panter. - Logan to zabi, a teraz nie moe si spod tego wydosta.
Jakby na potwierdzenie moich sw Logan machn rk.
Najwyraniej nas sysza.


152
- Wariatka! To grasownik nemejski - szepna Daphne,
wytrzeszczajc oczy na zwierz.
- Co to jest grasownik nemejski? - zdziwiam si.
- Jak moesz nie wiedzie, co to jest? Wszyscy wiedz.
Wzruszyam ramionami.
- Jestem tu nowa, zapomniaa? Pokrcia gow z
niedowierzaniem.
- No, to wanie jest grasownik nemejski. Dawno temu
Herkules zabi ich ca mas. Dzi s takim mitycznym od-
powiednikiem chowaca. Wiesz, jak czarny kot.
Pokiwaam gow.
- Jasne.
- Tylko e potwory to znacznie wicej ni koty. S wiksze i
silniejsze. Pazurami mog przeci niemal wszystko - to jeden z
powodw, dla ktrych niwiarze tak je lubi. Dla niwiarzy nie s
jednak zwierztkami domowymi, tylko trzymaj je po to, eby
zabijay ludzi. To co jak koty zabjcy. S naprawd paskudne.
Naprawd nie mog uwierzy, e Logan zatuk potwora.
- Hej... - mrukn Spartanin, wymachujc rk, starajc si
przycign nasz uwag. - Ja tu cigle jestem.
- Och, przepraszam.
Daphne pochylia si i wsuna donie w futro, podobnie jak ja
kilka minut temu. Dziki nadzwyczajnej sile walkiria bez trudu
zepchna stworzenie z Logana i przetoczya na bok patia. Teraz
przygldaa si mu pochylona i mruczaa, e nigdy nie widziaa
na wasne oczy grasownika nemejskiego i cieszy si, e ten ju
zdech. I ona uwaaa mnie za wariatk!
Uklkam obok Logana, ktry lea na plecach, odzyskujc
dech po przygnieceniu przez potwora.

153
- Nic ci nie jest? - spytaam.
- Chyba nic - odpar i nagle umiechn si. - Ale moe na
wszelki wypadek zrobisz mi sztuczne oddychanie?
Przewrciam oczyma i podniosam si z klczek.
- Czy ty w ogle mylisz czasem o czym oprcz seksu?
Jeszcze bardziej wyszczerzy zby.
- Nie kiedy patrz na ciebie.
Zmruyam oczy i powstrzymaam cisnc si na usta od-
powied. Nie powinno si krytykowa chopaka, ktry wanie
uratowa ci ycie. Ale mimo wszystko. Kto powinien nauczy
Logana dobrych manier.
- No, chopaki - powiedziaa Daphne - moe rzucicie na to
okiem?
Walkiria cofna si o par krokw, odsaniajc zabite
zwierz. Spojrzelimy na nie.
Znikao na naszych oczach. Dosownie.
Futro, dawniej tak gste, czarne, wyparowywao powoli -
tworzc jakby pasemka mgy unoszcej si w powietrzu. Mga si
skbiaa i w pewnej chwili mogabym przysic, e w rodku tego
kbu widz dwoje oczu. Wpatryway si we mnie, pki nie
zdmuchn ich chodny podmuch wiatru.
- Czy to... normalne? - spytaam szeptem.
- Skd - odszepna Daphne. - Nigdy nie widziaam z bliska
grasownika, ale one s rzeczywiste, tak samo realne jak my. Nie
znikaj po zabiciu. Tylko iluzje tak si zachowuj.
Tylko iluzje tak si zachowuj". Sowa Daphne obudziy
jakie echo w moim mzgu, niejasne wspomnienie. Co
zwizanego ze zudzeniem. Co, co w ostatnich dniach widziaam
albo o czym czytaam. Co wanego. Ale im silniej

154
prbowaam sobie przypomnie, tym gbiej chowao si w
podwiadomoci. Logan podnis si i rozciera sobie klatk
piersiow.
- No, cokolwiek to byo, byo bardzo cikie i bardzo napalone
na to, eby mnie wykoczy.
Sowa Logana zerway cienk ni, ktr staraam si
uchwyci, i wspomnienie przepado w ciemnociach.
-Ale jeli ten grasownik to tylko zudzenie - staram si jednak
zrozumie to, co widziaam - to nie mg nam naprawd uczyni
krzywdy, prawda? A w ogle skd si tu wzi? Czy iluzje s jak
duchy? Nawiedzaj jakie konkretne miejsca?
Logan i Daphne spojrzeli na siebie z tak min, jakbym pytaa
o rzeczy oczywiste.
- Nie, zudzenia nie przypominaj duchw - wyjania Da-
phne. - Powstaj dziki magii, a tworz je ludzie tacy jak my, na
przykad wojownicy. I mog zrani rwnie dobrze, jakby byy
cakiem realne. A czasami nawet gorzej, zaley od tego, jakie to
zudzenie. Jedyna rnica midzy iluzj grasownika a
prawdziwym grasownikiem jest taka, e teraz, kiedy Logan zabi
iluzj, nie ma zwok, ktre trzeba by usun.
Nadal nie rozumiaam, dlaczego grasownik miaby mc mnie
zabi, skoro by tylko zudzeniem, ale nie chciaam wyj na
kompletnie gupi, wic zamknam buzi.
Stalimy i patrzylimy, jak grasownik znika. Po p minucie
nie byo ju po nim ladu - pozostay jedynie kawaki
pokruszonego kamienia, ktre rozprysy si, gdy Logan rzuci
zwierzciem o cian patia.
Kiedy nie byo ju na co patrze, Daphne stukna mnie
paznokciem w rami i rzeka:

155
- No, Gwen, nadesza pora eby wyjania par rzeczy. Teraz.
Trudno byoby j zby, a i Loganowi byam winna wyjani to
i owo, skoro, jak wiecie, omal nie zosta rozerwany na kawaki z
mojego powodu. Zatem powiedziaam im
o wszystkim, co si dzi zdarzyo. O tym, e ledziam Mor-
gan i Samsona, o tym, co robili, o posgu, ktry omal ich nie
rozgnit, i o tym, jak w kocu pokaza si grasownik
i prbowa mnie zje.
- Czyli Morgan i Samson kotowali si tutaj, kiedy spad posg
i omal ich nie rozkwasi. A potem pojawi si grasownik i mia ci
pore, ale zabi go Spartanin - podsumowaa Daphne. - adny
cios, swoj drog. Przebicie rogiem. Jestem pod wraeniem.
Imponujce, nawet jak na Spartanina.
Logan umiechn si na ten dwuznaczny komplement.
- No to co to wszystko znaczy? - spytaa Daphne. - Mylisz, e
rzeba nie spada przypadkowo? e kto najpierw prbowa
skrzywdzi Morgan i Samsona, a potem stworzy t iluzj i
napuci j na ciebie za to, e ich ostrzega?
Wzruszyam ramionami.
- Nie wiem. Biblioteka jest ju zamknita, a na patio nie
widziaam nikogo oprcz Morgan i Samsona. Ani nie syszaam.
Kto zatem miaby stworzy t iluzj? I po co? Kto moe mie
powd, eby zrobi co zego im albo mnie? Tylko Jasmine
moga mie obiekcje co do tego, e Morgan podrywa Samsona, a
Jasmine nie yje.
- Moe to ten sam niwiarz, ktry j zabi - podsun Logan. -
Zanim wyszed z biblioteki, mg rzuci zaklcia, ktre
spowodoway upadek posgu i pojawienie si grasownika, i w ten
sposb uatwi mu ucieczk. Moe nie

156
zadziaay tak, jak sobie zaplanowa, a ty, Morgan i Samson
przypadkowo je dzi wyzwolilicie. Daphne pokiwaa gow.
- Moliwe. niwiarze s strasznie pokrceni, uwielbiaj
zastawia puapki.
- Mylisz, e jeszcze co zostao? - spytaam, bacznie
omiatajc wzrokiem patio.
Daphne i Logan pokrcili gowami.
- Nie, bo by si ujawniy razem z grasownikiem. Jak si
wyzwala jedn, wyzwala si wszystkie. niwiarze staraj si
narobi maksimum szkd za jednym zamachem.
Hm, zaklcia na puapki? Wydawao mi si to troch na-
cigane. Ale dziesi minut temu podobnie mylaam o
gra-sownikach nemejskich.
- No nie wiem. To wszystko nie ma sensu - westchnam.
Potaram skronie, bo zacza mnie bole gowa. Odnosiam
wraenie, e co mi umyka - co oczywistego, co by wyjanio
ca sytuacj. Ale w aden sposb nie potrafiam odgadn, co to
jest.
- Chodmy std - powiedzia Logan. - Nic ju tu dzi nie
odkryjesz, Cyganko. Nie wiem, jak wy, ale ja musz wzi
prysznic.
Po raz pierwszy zdaam sobie spraw, e Logan jest cay
umazany krwi. Krew grasownika bya czarna, podobnie jak jego
sier, i cakowicie zniszczya jego spodnie i podkoszulek.
Najpierw przeze mnie wyla na siebie napj, a teraz to. Na pewno
wiem jedno: szwankuje mi koordynacja ruchowa.
- Przepraszam - skrzywiam si. - Odkupi ci ubranie. Ale
masz racj, lepiej zabierajmy si std.

157
Daphne i Logan zaczli schodzi po stopniach biblioteki. Ja
zostaam z tyu, przygldajc si miejscu, z ktrego spad posg.
Naturalnie, nic tam nie byo. Tylko inne posgi na tle
mrocznego nieba. Moe to wina tego, co si dzisiaj wydarzyo,
ale czuam na sobie czyj wzrok, jakby kto obserwowa mnie z
grnych poziomw biblioteki.
- Gwen! - zawoaa Daphne. - Chod wreszcie!
Zadraam i oderwaam oczy od gmachu. Jednak nieprzy-
jemne uczucie nie mino, nawet kiedy z rkoma w kieszeniach
bluzy popdziam za Daphne i Loganem.





















158
ROZDZIA 14

Zeszam z Loganem i Daphne na dolny dziedziniec.
Ognisko jeszcze pono. O tej porze wikszo uczniw
siedziaa na leakach wok wesoo skaczcych pomieni albo w
poszukiwaniu prywatnoci wesza na grne pitra amfiteatru.
Niejedna para siedziaa tam na pogronych w mroku
kamiennych stopniach, skulona pod przyniesionym z akademika
kocem. Chichoty, cmoknicia i nierzadkie piski dokadnie
mwiy, co dzieje si pod kocami.
Wicej te byo pijanych, mocno si zataczajcych maolatw.
Profesor Metis i trener Ajaks prowadzili ca ich grup do
akademika, eby nie zrobili czego gupiego, na przykad nie
stracili przytomnoci i nie wpadli do ogniska.
- Hej, suchajcie, jak mylicie, czy powinnam powiedzie pani
Metis, co si stao? Wiecie, o tej rzebie i grasowniku nemejskim
w bibliotece?
Moe powinnam bya pj prosto do profesor Metis, ale
biegnc po pomoc, kompletnie o niej zapomniaam. Jedyne, o
czym mylaam, to jak najszybciej sprowadzi walkiri, eby
cigna martwe zwierz z Logana, zanim chopak si
kompletnie udusi.

159
- Pewnie, gdybymy mieli jaki dowd - powiedziaa Daphne.
- Ale rzeba rozleciaa si na kawaki, a grasownik znikn. Poza
tym naprawd chcesz tumaczy jej, dlaczego szpiegowaa
Morgan i Samsona i co oni robili? Na pewno ci zapyta, po co
posza o tej porze do biblioteki, skoro z powodu ogniska zostaa
wczeniej zamknita.
Zagryzam warg. Daphne miaa racj. Nie mogam po-
wiedzie, co si stao, bez ujawnienia caej dziwacznej historii.
Metis bya w porzdku, ale wtpi, czy pochwaliaby mnie za
wamanie do pokoju Jasmine, zwinicie jej laptopa, a potem
ledzenie jej przyjaciki i chopaka, poniewa miaam dotyczce
ich widzenie.
- Szkoda, e grasownik znikn - westchn Logan. - Po-
kazabym go trenerowi Ajaksowi. Byby pod wraeniem.
- Pewnie - zgodzia si Daphne.
- Rany - jknam, patrzc na nich. - Naprawd mylicie, e
zabijanie mitologicznych potworw to co fajnego?
- Totalnie - odpara Daphne.
- Absolutnie - zawtrowa jej Logan.
I oni mnie uwaali za wira. Przynajmniej miaam na tyle
zdrowego rozsdku, eby ba si grasownikw i podobnych
potworw. Z wielkimi, ostrymi zbami, ktre mogy rozszarpa
mnie na kawaki. Wzdrygnam si na wspomnienie krcego
wok mnie zwierzcia.
- No, chyba do rozrywek jak na jeden wieczr - powiedziaa
w kocu Daphne. - Wracam do swojego pokoju. Nie napisaam
jeszcze wypracowania z literatury.
- Odprowadz ci - zaproponowa Logan. - Moglibymy we
trjk zrobi sobie wasne ognisko.
Spojrzaymy na siebie z Daphne. Przewrciam oczami.

160
- Logan, litoci - prychna Daphne. - Uwaasz, e potrzebuj
faceta do ochrony? Ja? Jestem walkiri. Mogabym ci zama
kark na kolanie. Jakby by z wosku.
- Dewiantka - umiechn si do niej Logan. - Ale mi si to
podoba.
- Zachowaj swj wazeliniarski urok dla Gwen. Wszyscy
wiemy, e to na niej chcesz wywrze wraenie.
Wszyscy wiemy? Ciekawe, boja w ogle tego nie zauwa-
yam.
Spojrzaam na Logana. Na jego twarz wypywa podejrzany
rumieniec, ale w migajcym wietle ogniska nie mogam by tego
pewna.
Daphne znowu prychna i oddalia si w kierunku swojego
akademika.
- Zadzwo do Carsona - zawoaam za ni. - Nie zapomniaa,
e macie jutro randk?
Daphne odwrcia si i zrobia wulgarny gest rk, mwicy
mi, co mog ze sob zrobi. Ale na twarzy miaa przy tym
umiech. Mimo woli te si umiechnam. Bogata i
rozpieszczona Daphne Cruz bya jednak w porzdku.
- Ty te zaraz znikniesz w ciemnociach? - spyta Logan.
- Nie, skd - powiedziaam, pamitajc, jak grasownik si
oblizywa i sycza na mj widok. Wzdrygnam si. -Z
przyjemnoci pozwol si odprowadzi.
Ruszylimy dolnym dziedzicem, zostawiajc za sob am-
fiteatr. Wok ogniska krcio si jeszcze troch osb, ale poza
tym wszyscy byli pogreni we wasnym flircie pod kocem i nie
zwracali na nas uwagi.
To dobrze, bo Spartanin by zakrwawiony od stp do gw. A
si wzdrygnam, kiedy przechodzc koo ogniska,

161
zobaczyam, ile tego na nim jest. Wyglda, jakby wykpa
si we krwi potwora. Dziwiam si, dlaczego poszed za mn
do biblioteki,
a szczeglnie, co skonio go do osonicia mnie przed
grasownikiem. Tak, wiedziaam, e jest Spartaninem, e jego
powoaniem jest zabija to, co ze, i e tutaj, w akademii, jest
wanie po to, eby si tego nauczy.
Ale to nie mogo by wszystko. Gdybym bya adniejsza,
bogatsza, bardziej lubiana - to by byo zrozumiae. Tylko e nie
naleaam do dziewczyn, ktrym chopcy pomagaj na wycigi.
A moe Logan uwaa, e z wdzicznoci wpadn mu w
ramiona?
Spojrzaam na niego, na jego twarz i uminione ciao. No,
dobrze, moe i byby atrakcyjny, gdyby nie by teraz taki lepki.
W porzdku, w porzdku, nawet cay zapaskudzony krwi by
atrakcyjny.
Widzc, e si na niego patrz, zapyta:
- Czemu si tak przygldasz, Cyganko? Teraz ja si
zaczerwieniam.
- Niczemu - odburknam i odwrciam wzrok.
W milczeniu wyszlimy z ciepego i jasno owietlonego krgu
wok ogniska i weszlimy na brukowan ciek otaczajc
dolny dziedziniec i prowadzc do Styksu.
- Hm - odezwa si w kocu Logan. - Prbujesz odgadn, co
si stao Jasmine, co? Kto j zabi i zabra Czar ez?
V
- Co w tym stylu - przyznaam.
- Dlaczego? Co ci to obchodzi? Jak ju pewnie wiesz,
Jasmine nie bya tu szczeglnie lubiana. Pewnie, e bya
popularna, ale tyranizowaa wszystkich, eby to osign.

162
Bano si jej. To bya zimnokrwista suka. Dlaczego masz
ochot prowadzi ledztwo w sprawie takiej osoby?
Znowu pomylaam o Paige Forrest. Przypominaa Jasmine,
no, moe poza tym, e nie bya zimnokrwist suk. adna,
popularna, mia - i nikt nie mia pojcia, przez co przechodzi. Do
tej pory widz ten obrazek, jak ojczym zmusza j, eby si
pooya na ku, i si do niej dobiera. Zrobio mi si niedobrze
na to wspomnienie, zatrzsam si i objam ramionami.
Oczywicie nie mogam powiedzie Loganowi o tym
wszystkim. e w jaki sposb Jasmine przypominaa mi Paige i
e chciaam pomc walkirii, tak jak pomogam tamtej
dziewczynie. To zbyt duga opowie, a poza tym pewnie i tak by
nic z tego nie zrozumia. Czasami sama nie rozumiaam siebie,
swoich wizji, odczu wibracji, wraliwoci na aur i tak dalej.
Mama jednak zawsze powtarzaa, e powinnam ufa swojemu
instynktowi, i teraz te zamierzaam to zrobi.
- Poniewa komu powinno nie by wszystko jedno, co si z
ni stao - powiedziaam cicho. - Komu powinno by przykro, e
zostaa zamordowana, nawet jeli nikt za ni nie przepada.
- Moe. Ale pani Metis, Ajaks, Nickamedes i caa reszta
uwaa, e zabicie Jasmine i kradzie Czary ez jest dzieem
niwiarza. Faceta dawno ju tu nie ma.
Wzruszyam ramionami.
- Moe. Ale co mi si nie podoba w tej caej sprawie. Pewnie
dlatego, e mama bya policjantk. Zawsze powtarzaa, e mam
ufa instynktowi.
- Bya? - powtrzy za mn Logan cichym gosem, pod-
krelajc czas przeszy.

163
- Umara p roku temu. Zabita w wypadku przez pijanego
kierowc. Przynajmniej tak twierdzi policja.
Poczuam ucisk w gardle i zamrugaam oczyma, eby po-
wstrzyma zy. Bl, zo i poczucie winy za mier mamy
cisny mi serce jak w owijajcy si wok ofiary i wy-
duszajcy z niej ostatnie tchnienie. Tak wanie si czuam. Nie
mogam nawet zapa tchu, bo oddychanie tak bardzo bolao.
- Przykro mi - szepn Logan.
Skinam tylko gow, bo baam si odezwa.
Po kilku minutach doszlimy do Styksu. Nad gwnym
wejciem palia si arwka, ale akademik pogrony by w
mroku. Najwyraniej wszyscy byli jeszcze na ognisku.
Weszlimy po stopniach na patio biegnce wok budynku.
Logan zbliy si tak bardzo, e niczego poza nim nie
widziaam, nie czuam ani nie syszaam. Czarne wosy,
chodnoniebieskie oczy, kwadratowa broda, szeroka klatka
piersiowa. Wyglda jak zawsze, jak nicpo, ktry doskonale
wie, jaki jest seksowny. Ale z jakiego powodu teraz sprawia
wraenie szlachetniejszego, odwaniejszego i silniejszego.
Znaczy wicej ni ten jego zabjczy umiech, gracja i
domniemana umiejtno cignicia dziewczynie biustonosza w
pi sekund, a majtek w nastpne dziesi.
Moe dlatego, e uratowa mi ycie. To podniosoby go w
oczach kadej dziewczyny. Albo moe z powodu tego, kim by, z
powodu jego spartaskiego dziedzictwa, tego, e - zgodnie z
oczekiwaniami - robi si z niego niebezpieczny wojownik.
Przypomniao mi si, jak z zimn krwi stan naprzeciw
grasownika nemejskiego, jak umiechn si na myl

164
o walce z tym potwornym zwierzem. Dziki niemu uwierzy-
am, e w tym wszystkim jest jednak jaki cel. Przynajmniej
wierzyam w to dzi wieczorem. e wojna chaosu, niwiarze
i Loki istniej realnie, i e Spartanie, Amazonki i walkirie s
gotowi walczy ze zem.
Zadraam, mimo e w brzuchu czuam gorco, ktre powoli
wznosio si ku grze jak kwiat wspinajcy si ku socu.
Chciaam wycign rk do Logana i dotkn go, mimo e
mogoby to okaza si gupie i ze.
- Mog ci o co zapyta? - zagadn chopak.
- Pewnie.
- O co chodzi z tymi komiksami?
Ostatnia rzecz, jakiej si spodziewaam. Zamrugaam, za-
skoczona.
- Sucham?
- Zobaczyem je wtedy, kiedy wpada na mnie na dziedzicu i
upucia torb. Dlaczego tak za nimi przepadasz? Popatrz na
nasz szko - jak ywcem wyjta z komiksu, co dzisiejszy dzie
udowodni w zupenoci. Po co jeszcze to czyta?
- Bo lubi komiksy. Zawsze je lubiam.
To prawda. Od niepamitnych czasw uwielbiaam historie o
ludziach obdarzonych zdumiewajcymi umiejtnociami, o
dobrych facetach sucych ludziom i w ostatniej sekundzie
niweczcych plany zoczycw. Ostatnio czytaam coraz wicej
komiksw, niemal tonam w stosie kolorowych kartek, jakby
pogrenie si w historiach o heroicznych czynach mogo
magicznie przemieni wiat, wszystko wok. Jakby mogo
uczyni moje ycie lepszym albo przywrci do stanu sprzed
mierci mamy.

165
- Chyba... czytam ich wicej od wypadku mamy - powie-
dziaam, starajc si znale waciwe sowa. - Chyba... je lubi,
dlatego e nikt naprawd w nich nie umiera, nawet zoczyca. A
przynajmniej nie na dugo. Chyba... mam nadziej, e ktrego
dnia powrci mama, tak jak powracaj postaci w komiksach.
Okae si, e nic jej nie jest i e tamto wszystko byo tylko zym
snem. e trafia do innego wymiaru albo e osoba, ktra zgina,
to by tylko jej klon albo co podobnego. e zabierze mnie z
Akademii Mitu i wszystko bdzie jak dawniej. Gupie, nie?
Zamrugaam i podrapaam si w nos, jakby mnie swdzia,
cho tak naprawd staraam si powstrzyma zy. Nie chciaam
przy nim paka.
- Gwen, wcale nie myl, e to gupie - powiedzia Logan.
Przestao mnie tak strasznie ciska w gardle i umiechnam si.
- Wiesz, e po raz pierwszy zwrcie si do mnie po imieniu?
Zawsze jestem dla ciebie i dla innych Cygank.
Logan zbliy si do mnie.
- Naprawd? No to musz powiedzie to jeszcze raz. Gwen -
szepn. - Gwen.
Patrzyam mu w oczy, oczarowana nieoczekiwan delikat-
noci, ktr w nich ujrzaam. Logan pochyli gow i w tym
momencie powrcia mi zdolno mylenia. Zdaam sobie
spraw, e zaraz mnie pocauje - i co si stanie w chwili, kiedy
jego wargi dotkn moich.
-Nie! Przesta! - zawoaam i odskoczyam, niemal spadajc
ze schodw.
Logan zmarszczy brwi, a w jego oczach migno co jakby
przykro.


166
- To nie dlatego, e nie chc... bo chc, naprawd... tylko to ten
mj... mj dar - zakoczyam sabym gosem.
Nie zdejmowa ze mnie wzroku.
- Mj dar - cignam. - Psychometria. Ile razy kogo...
dotkn, mam wizje. Uczucia i obrazy... Jak taki... zwiastun z
filmu pokazujcego jego ycie. A przynajmniej tego, o czym w
tej chwili myli. Wszystko zaley od osoby.
Delikatno znikna z oczu Logana, jego wzrok zrobi si
nagle twardy i zimny jak ld, a rysy twarzy stay bardziej ni
marmurowe rzeby w bibliotece antycznej.
-1 wolisz nie pozna moich - powiedzia beznamitnie. -Z
powodu tego, kim jestem. Poniewa jestem Spartaninem.
Powiedzia Spartanin" w taki sposb, jakby to byo brzydkie
sowo. Nie znaam akademii od podszewki, ale wiedziaam, e
wikszo uczniw boi si Logana i mu podobnych. Dlatego e
byli Spartanami, e tak wietnie walczyli, e byli tak zawzici,
silni i energiczni. A on teraz pomyla, e ja te si go boj, e
nawet nie chc go dotkn, a co dopiero mwi o pocaunku.
- Nie, nie! To w ogle nie tak. Po prostu nie wiedziaam, czy
nie masz nic przeciwko... czy chcesz, ebym dowiedziaa si tego
wszystkiego o tobie - zakoczyam nieprzekonujco. -Niektrzy
sobie tego nie ycz.
Nie chc, ebym znaa ich tajemnice. To wanie pragnam
mu powiedzie. Moe powinnam bya to zrobi.
A moe trzeba byo po prostu przyzna si, e jestem
kompletn niedojd, ktra w caym yciu caowaa si tylko z
jednym chopakiem. I tylko par razy, prawie bez jzyczka. e
wstydz si braku dowiadczenia i tego, e nie speniabym jego
oczekiwa. Nie byabym w stanie pocaowa go

167
tak, jak by chcia... jak bym sama chciaa. I e nie chciaam,
eby mnie wymia. A ju szczeglnie e zaczynaam go nawet
lubi, bardziej ni powinnam, biorc pod uwag, kim on jest i
kim ja jestem. Jestem tylko Gwen Frost, Cygank, ktra ma
wizje, a nie kim szczeglnym, atrakcyjnym, interesujcym.
Logan patrzy na mnie chodno. Nie ponowi prby poca-
unku. Ten moment midzy nami bezpowrotnie min. Czar
prys. A waciwie zosta zniszczony. Przeze mnie i moj panik
zwizan z idiotycznym darem i tym, co mog zobaczy, jeli go
pocauj.
- No... - powiedziaam skrpowanym tonem, przestpujc z
nogi na nog - chyba ju wejd do rodka. Robi si zimno.
- Taaa - przyzna Logan - zimno.
Spojrzaam na niego znowu, zastanawiajc si, co mog
zrobi, eby naprawi to, co byo midzy nami. Stalimy na
krawdzi... czego miego, jak mi si wydawao. Ale zniszczyam
to i teraz nie wiem, jak to przywrci.
- Dzikuj za... eee... uratowanie mi ycia.
- Nic takiego - znowu odezwa si zimno. - Dobranoc,
Cyganko.
Odwrci si, zszed po stopniach i znikn w ciemnoci. Nie
obejrza si ani razu.
- Dobranoc, Logan - szepnam, cho wiedziaam, e mnie nie
syszy ani nie widzi ez w moich oczach.
Czujc si jak kompletnie gupia niedoga, z trudem weszam
po schodach na moje pitro, wziam prysznic i przyszykowaam
si do spania. Ale nie mogam zasn, moe



168
dlatego, e niemal zostaam poarta przez kotka zabjc, a
moe dlatego, e niemal zostaam pocaowana przez Logana.
Nie byam w stanie lee w ku i gapi si w sufit. Cay czas
powtarzaam w mylach scen z Loganem. Dziki psychometrii
pamitaam z najmniejszymi upokarzajcymi szczegami, jak
bardzo si wystraszyam, kiedy chcia mnie pocaowa. Bd
miaa szczcie, jeli si jeszcze do mnie odezwie.
eby oderwa myli od tego tematu, wyjam z lodwki
ostatni kawaek babcinej rolady, wczyam komputer Jasmine i
jeszcze raz zabraam si za przegldanie plikw. Nie znalazam
jednak nic nowego, co by mi zdradzio brudne sekrety Jasmine.
Wziam nastpny ks rolady i zaczam myle. Moe ludzie
maj racj, e to niwiarz zakrad si do biblioteki, eby ukra
Czar ez? Moe zamordowa Jasmine tylko dlatego, e stana
mu na drodze?
Rozmylania o bibliotece i czarze przypomniay mi ksik,
ktr zabraam z pokoju walkirii. Odszukaam wzrokiem gruby
tom lecy na brzegu biurka. To jedyna rzecz z jej pokoju, ktrej
jeszcze nie przejrzaam.
Ostronie dotknam ksiki, najpierw przecigajc delikatnie
palcami po powierzchni, na wypadek, gdybym miaa
dowiadczy wizji wciekoci i nienawici podobnej do tej,
ktra towarzyszya kontaktowi z fotografi Morgan i Samsona.
Nie chciaam znowu mrucze do siebie albo co gorsza krzycze
wniebogosy, eby wszyscy wpadli do mojego pokoju oglda
mnie w ataku. Jedna osoba wystarczy w zupenoci.

169
Ale tym razem nie poczuam adnych emocji - odebraam
tylko wraenie wiedzy i dotyku setek rk wertujcych kartki w
poszukiwaniu informacji. Nie wiem, ile lat miaa ta ksika, ale
ju dugo bya w uyciu.
Przerzuciam kartki z nadziej znalezienia fragmentu za-
znaczonego przez Jasmine. Ku mojemu zaskoczeniu by to
pocztek caego rozdziau powiconego Lokiemu i Czarze ez.
Usiadam na ku, oparam si o poduszki i zaczam czyta.
Czara ez to naczynie, do ktrego ona Lokiego, Sigyn,
zbieraa krope wowego jadu skupujce na twarz urodziwego
niegdy boga... Ple, ple, ple. Nastpne akapity powtarzay mniej
wicej to samo, co mwia profesor Metis na lekcji historii
mitycznej, wic je szybko przeleciaam wzrokiem. Potem zrobio
si troch ciekawiej, bo pojawiy si rzeczy, ktre Metis z jakich
powodw pomina.
Podobno Czara ez to jeden z Trzynastu Artefaktw, czyli
magicznych przedmiotw, ktre byy uywane w kocowej bitwie
wojny chaosu, w ktrej bogini Nike zwyciya Lokiego. Sze z
tych artefaktw naleao do czonkw panteonu, a sze do
Lokiego i niwiarzy, cho uczeni nie s zgodni co do tego, co to
byy za artefakty i ktre z nich byy po czyjej stronie. By jeszcze
jeden artefakt, trzynasty, ktry podobno przeway szal
zwycistwa na stron Nike, ale nie wiadomo, co to byo, w jaki
sposb si nim posuono ani co si z nim stao...
Nastpne akapity omawiay kolejne artefakty, ich wygld i
przypuszczalne moce. Wcznia, tarcza, uk i koczan ze




170
strzaami, bben... lista bya cakiem duga. Koo wikszoci z
nich podawano muzeum, bibliotek lub uczelni, w ktrej si
znajdoway. Niejedna z tych rzeczy bya w naszej bibliotece
staroytnoci. Rety. To niemal lista zakupw dla zoczycw.
Id tam zwdzi to i to". Rozlega si szataski miech. Ha ha ha.
Pokrciam gow i odszukaam fragment na temat Czary ez.
Skoniwszy podstpem swoj on, Sigyn, eby pomoga mu
uwolni si z acuchw, Loki zatrzyma Czar ez i przepoi
magi, czynic z niej potny artefakt. Podobno posugiwa si
ni, aby zmusi ludzi do posuszestwa. Wedug pogosek, kiedy
kropla czyjej krwi kapnie do czary, bg - albo inny aktualny jej
posiadacz - osiga cakowite panowanie nad tym czowiekiem.
Mwi si te, e stronnicy Lokiego dobrowolnie wlewali wasn
krew do czary, a za ten dowd ojalnoci otrzymywali szczeglne
dary i moce. niwiarze chaosu, skadajc swojemu bogu obiady z
ludzi, rwnie posugiwali si czar, ktra odbieraa ofiarom siy
yciowe i moc i przenosia je na Lokiego. Niektrzy twierdz, i
artefakty mog pomc bogu uwolni si z wizienia i zbliy si
do krlestwa miertelnikw, gdzie mgby ponownie wprowadzi
chaos... Zatem Czara ez daje osobie, ktra trzymaj w doniach,
moc naginania twojej woli. Oczywicie jeli ta osoba nie zoy
ci od razu w ofierze Lokiemu. Zadraam. Koszmarne. Trener
Ajaks i pan Nickamedes mwili, e niwiarze marz ojej
zdobyciu. Teraz ju rozumiem, dlaczego. Czara dawaa wadz.

171
Nadal jednak nie miaam pojcia, dlaczego zodziej zabi
Jasmine, a mnie nie. Przecie te tam byam. Leaam nie-
przytomna i cakowicie bezbronna na posadzce koo walki-rii.
Dlaczego j zabi, a mnie zostawi przy yciu?
Naturalnie, wiedziaam, e nie stanowiam adnego realnego
zagroenia. Ani fizycznie, ani magicznie, szczeglnie w
Akademii Mitu, gdzie kady prcz mnie potrafi walczy
mieczem i przeszywa serca strza. Niemniej tak czy inaczej nie
miao to sensu. Gdybym to ja miaa ukra bezcenny artefakt z
biblioteki staroytnoci, gdybym potrafia obej magiczny
system bezpieczestwa pana Nickamedesa i zabra czar z
biblioteki, to miaabym do oleju w gowie, eby nie zostawia
wiadkw. Czy ci zoczycy nie ogldali Agentw NCIS ani
Prawa i porzdku?
Nie rozumiaam przyczyny. Dlaczego Jasmine zostaa zabita,
dlaczego mam potrci pijany kierowca, dlaczego ojczym
molestowa Paige, dlaczego byam tu, w akademii, gdzie zupenie
nie pasuj do reszty? Dlaczego nie mam darw magicznych
mocy, jak oni, ich wrodzonych talentw do walki?
No c, odpowiedzi nie znalazam ani w ksidze mitologii, ani
we wasnej gowie. Zamknam zatem tomiszcze, odoyam je
na stolik nocny i wsunam si pod kodr. Ale jeszcze bardzo
dugo nie mogam zasn i kryam mylami wok
niepokojcych mnie spraw.







172
ROZDZIA 15

Nastpny dzie by wyjtkowo nudny. Lekcje cigny si w
nieskoczono, a wszyscy cay czas traktowali mnie tak, jakbym
bya niewidoczna. Jedyne, o czym si mwio, to o nowych
romansach i zerwaniach przy wczorajszym ognisku i jaki to
bdzie miao wpyw na dzisiejszy bal. Nawet profesorowie
poddali si i zamiast lekcji mielimy prac wasn.
Ale tak naprawd byy to szalone sesje plotkarskie na temat
balu. Kto z kim idzie, jak kto ma sukni, od jakiego projektanta,
ile kosztowaa, ktry akademik bdzie mia najlepsz imprez
pobalow i rozbije najwicej beczek z piwem. Mniej wicej takie
same gadki jak w dawnej szkole. Tylko e tam bym pewnie
potaczya, a nie siedziaa ca noc w pokoju, jak to na pewno
bdzie tutaj.
Jednak waciwie cieszyam si, e nie bd taczy. Bo
pomidzy pogoskami o romansach i zerwaniach wychwyciam
jakie szepty na temat jeszcze jednego rytuau. Podobno co rok
przed balem uczniowie i nauczyciele akademii skadali bogom
podzikowanie za opiek, co jak wito plonw, (idy
przypomniaam sobie scen, ktr zaobserwowaam

173
wczoraj przed rozpoczciem ogniska, poczuam dreszcz na
plecach - te srebrzyste pomienie i pradawna moc, ktra krya
w atmosferze. Miaam ju magii powyej dziurek w nosie.
Wszyscy byli tak bardzo podekscytowani balem, e temat
Jasmine Ashton prawie zosta zapomniany. Tylko kilka dni
mino od jej mierci, a wydawao si, jakby to si nigdy nie
stao. Wszyscy niemal zapomnieli o walkirii, ktra bya
najpopularniejsz dziewczyn w naszej klasie.
Smucio mnie to i zocio, szczeglnie e nie potrafiam
odczepi si od tego wydarzenia. Nie mogam wyrzuci z
pamici Jasmine, jej martwych bkitnych oczu utkwionych we
mnie, jakby chciaa prosi o pomoc.
Nie mogam zapomnie, e to ja powinnam bya tam lee w
kauy krwi.
Nadesza pora obiadu. Wziam, jak zwykle, saatk z
gril-lowanym kurczakiem, butelk soku jabkowego i aonie
may kawaek sernika w polewie czekoladowej. Naprawd. By
mniejszy ni moje dwa palce. Ustawiam wszystko na szklanej
tacy i poszukaam pustego stolika w najbardziej odlegym i
najcichszym kcie jadalni.
Odstawiam saatk na bok, otworzyam sok i wypiam poow
jednym haustem. Nic trudnego, bo soki byy rwnie mae jak
desery. Zmierzyam wzrokiem pojemnik, aujc, e nie wziam
dwch zamiast jednego...
Z zamylenia wyrwa mnie haas tacy uderzajcej o stolik.
Podskoczyam, niemal wylewajc sok na podog.
Podniosam wzrok i zobaczyam, e Daphne Cruz rzuca swoj
potn torebk akurat na ksik Jasmine, ktr miaam zamiar
poczyta do obiadu. Ale nie to byo


174
najdziwniejsze. Wyobracie sobie, e walkiria usiada przy
moim stoliku.
Zupenie... zupenie jakbymy byy przyjacikami.
Spojrzaam na ni, zastanawiajc si, co j napado, moe jest
chora albo optana? Albo kto kapn jej krwi do Czary Lokiego
i uczyni z niej niewolnika swojej woli...
-Aha - powiedziaa, otwierajc wod Perriera - to tutaj jadasz
obiad. Cakiem z tyu. Dlaczego? Jeste wampirem i boisz si
wiata?
Co? Wampirem? To wampiry te istniej? Zdziwiam si, ale
wolaam nie pyta, eby znowu nie wyj na gupi, szczeglnie
e nie wiedziaam, po co Daphne tu przysza.
- Tak, zapaa mnie - odparam ostronie. - To przez t
popularno. Przeklestwo superbohaterw. Siadam tutaj, eby
cho troch odgrodzi si od paparazzich i fanw.
Daphne spojrzaa na mnie i umiechna si.
- Masz dziwaczne poczucie humoru. Superbohaterowie s ju
niemodni.
- Ale aktorzy, ktrzy ich graj, s nadal tacy bogaci. Myl, e
jako przebolej brak twojej akceptacji.
Daphne prychna i zacza energicznie dziaba bakaana z
parmezanem, jakby go chciaa zaku na mier. Chwil
odczekaam, a potem rozejrzaam si po sali, sprawdzajc, czy to
jaki art. Ale nikt nie patrzy w naszym kierunku i nie zasania
ust, by ukry zoliwy umiech.
Morgan i kilka innych walkirii siedziay przy tym stoliku, co
zwykle, pogrone w rozmowie, i mizdrzyy si do kadego
przystojniaka, ktry przechodzi. Ale Daphne nie spojrzaa nawet
na swoje przyjaciki, a one nie zauwayy jej przy moim stoliku.

175
- Czy faktycznie... masz zamiar zje ze mn obiad?
-spytaam.
- Nie - odpara Daphne, amic posmarowan masem bagietk
i maczajc j w ostrym sosie marinara. - Jestem tworem twojej
wyobrani. Tylko sobie wyobraasz, e siedz i jem z tob obiad.
Jestem tak cholernie niesamowita, e ludzie marz, by by
widziani w moim towarzystwie.
- Zabawne - mruknam.
Walkiria umiechna si i ugryza bagietk.
- Dlaczego to robisz? Przecie mnie nienawidzisz. Daphne
przekna i odpara:
- Nie uyabym sowa nienawidz". Jeste jak grzyb, Gwen.
Z czasem wrastasz w czowieka.
- Hm... uwaasz mnie za ple. Cudownie. Wic czemu mnie
nie zeskrobiesz i nie usidziesz z kumpelkami walki-riami, jak
zwykle?
- Bo - powiedziaa, wbijajc wzrok w saatk Cezara -kilka dni
temu, kiedy nie patrzya, przesaam na swoje konto wszystkie
maile Jasmine. I znalazam w nich par rzeczy, ktre mi si nie
podobay. Na mj temat.
- Na przykad?
Daphne westchna i odsuna saatk, jakby stracia apetyt.
- Na przykad e Jasmine i Morgan nabijay si ze mnie za
plecami. Wiedziay o tym, e kocham si w Carsonie, i miay si
e to jest h i s t e r y c z n e . A to jedna z mniej przykrych rzeczy,
ktre o mnie mwiy. I nie tylko one. Claudia, Kylie, Seraphina -
wszystkie wymieniay maile, plotkujc o mnie i o sobie
nawzajem. Waciwie to wcale za sob nawzajem nie
przepadamy.

176
- No i? Czy to nie jest normalne? Czy dziewczyny nie s
wanie takie? Chodzi mi o to, e walkirie to krlowe pszcz w
akademii. Przy was dziewczyny z Gossip Girl" wypadaj blado.
To chyba po prostu jest w pakiecie.
- Moe. Ale mam tego dosy. Znam je od pierwszej klasy. Z
kadym rokiem robi si coraz gupsze i coraz pytsze. Myl, e
nadszed czas zmieni przyjaci.
Zrobia gboki wdech i spojrzaa mi w oczy.
- Wczoraj zrobia co naprawd fajnego, umawiajc mnie z
Carsonem. Nie wiem, czemu tak si baam tego, co o nas
pomyl, w kadym razie ju si nie boj. I nie zapomn, co dla
mnie zrobia, Gwen.
- Czyli dosza do wniosku, e ja si nadaj? e jestem twoj
najlepsz kumpel? Tak z mety?
Po raz pierwszy w oczach Daphne pojawi si cie zwtpienia.
- No, jak chcesz siedzie sama w kcie i dsa si, e nie masz
przyjaci, to prosz bardzo. Nie bd przeszkadza. Chciaam
tylko by mia.
Zapaa tac i zerwaa si z miejsca.
- Nie, nie - zawoaam, podnoszc pojednawczo rce.
-Poczekaj, siadaj. Mam ochot na... towarzystwo. Prosz, zosta.
Daphne chwil mi si przygldaa, po czym usiada na krzele.
Rany. Walkiria jest nieco narwana. Bd musiaa o tym pamita.
Nie wkurza Daphne, bo wyrwie ci serce.
Walkiria zastukaa paznokciami w widelec i w powietrze
poleciay rowe iskry, jak zawsze, kiedy jej palce o co potary.
- Jak ty to robisz? - spytaam. - Skd te rowe iskry?

177
Daphne wzruszya ramionami.
- To typowe dla walkirii. Cz naszej magicznej siy.
- Magicznej? Jakiej?
- Wiesz, e walkirie s silne, nie?
Skinam gow. Silne" to mao powiedziane. Mogy goymi
rkami skrci kark facetowi.
- No, walkirie maj te jeszcze inne magiczne umiejtnoci,
inn moc. Zazwyczaj nie osigaj peni mocy, niezalenie od jej
rodzaju, przed ukoczeniem szesnastu lub siedemnastu lat. Moja
si jeszcze nie objawia, wic nie wiem, co to bdzie. Niektre
walkirie s uzdrowicielkami, inne maj bardzo wyczulone
zmysy, potrafi rzuca zaklcia, maj wadz nad pogod albo
potrafi rozpala ogie goymi rkoma. Jeszcze inne umiej
tworzy iluzje.
Co mi si niewyranie przypomniao.
- Iluzje? Jakie iluzje? - spytaam. Daphne znowu wzruszya
ramionami.
- Rozmaite. Pomyl o tym w ten sposb: dotykasz przedmiotu
i masz widzenie. No a kiedy ja dotykam przedmiotu, z moich
palcw wystrzelaj iskry. Walkirie tak maj. Te iskry to tylko
byski koloru, impulsy wiata, i zanikaj niemal natychmiast,
troch jak tcza. Nie mog nikogo skrzywdzi ani nic. Mona
powiedzie, e mam palce jak sztuczne ognie na Dzie
Niepodlegoci.
Okay, to takie magiczne dziwactwo. Podobnie jak Logan
Quinn, bdc Spartaninem, instynktownie potrafi zamieni w
miercionon bro wszystko, co chwyci w rce. Ale jeszcze
jedno mnie ciekawio.
- A dlaczego rowe? - spytaam, przypominajc sobie zielone
iskry, ktre wytworzya Morgan, kiedy wczoraj po

178
poudniu mizdrzya si do Samsona. - Dlaczego nie bkitne,
srebrne albo jeszcze innego koloru? Rowy to dziwny kolor.
Taki... dziewczyski.
- To jest zwizane z aur. Kolor iskier zaley od emocji i od
charakteru. Im bardziej jestemy wzruszone albo smutne, tym
wicej leci iskier.
Co za osoba moe mie row aur? - zastanawiaam si. To
pytanie musiao odbi si na mojej twarzy, bo Daphne zacza si
tumaczy.
- Lubi rowy kolor - powiedziaa defensywnym tonem. -
Uwaam, e jest super.
- Pewnie, pewnie - zgodziam si pospiesznie.
O rety, co drugie sowo obraza. Od tak dawna nie miaam
przyjaciki - a prawd mwic od tak dawna z nikim oprcz
babci Frost nie prowadziam duszej rozmowy - e nie
wiedziaam, jak si zachowa. Jasne, e w starej szkole miaam
przyjaci, ale po mierci mamy odsunam si od nich. Odkd
zaczam chodzi do Akademii Mitu, nie dotary do mnie adne
wieci o nich i nikt z nich nawet nie prbowa si skontaktowa.
No c, kady ma wasne ycie.
Moe czuam si tak niezrcznie, poniewa obawiaam si, e
skoro w akademii wszystko byo inne, pokrcone, wypaczone i
postawione na gowie, wic przyja te rozpoczyna si inaczej.
No, wiecie, mylaam, e Daphne zada, bym napia si jej krwi
albo co takiego. Ale na to postawiam szlaban. Nie zrobi tego
nawet dla przyszej przyjaciki.
Potem sytuacja troch si poprawia, chyba dlatego, e
zapytaam Daphne o Carsona i o czym wczoraj wieczorem
rozmawiali przez telefon. Walkiria si rozpromienia i sypna
iskrami z palcw. Jeli chodzi o Carsona, to wpada

179
po uszy, ale ju nie wstydzia si do tego przyzna. No, ale w
kocu siedziaa przy obiedzie ze mn, z Cygank, najwikszym
wyrzutkiem akademii. Przy tym randka z Carsonem moga
uchodzi za krok w gr drabiny spoecznej.
- Wiesz, waciwie to chciaam ci o co prosi - powiedziaa
nieco zmieszana. - Zastanawiaam si, czy... czy nie przyszaby
do mnie przed balem. Kupiam sukni na wszelki wypadek,
gdyby Carson albo kto inny mnie zaprosi, ale jej nikomu nie
pokazaam.
Jej sowa przeniosy mnie w czasie do ostatniego razu, kiedy
spotkao mnie co podobnego. Co tak... normalnego. Tak...
fajnego.
Byo to kilka tygodni przed balem w drugiej klasie i kilka dni
przed odkryciem sekretu Paige. Zerwaam wanie z Drew
Squiresem, przez trzy tygodnie moim chopakiem, ale nadal
planowaam i na bal, gwnie dlatego, e razem z mam cae
tygodnie straciymy na szukanie odpowiednich sukni i butw. W
kocu znalazymy i to, i to w maym butiku poza centrum.
Mama twierdzia, e fiokowa suknia jest dokadnie w kolorze
moich oczu.
Kupiymy wszystko w sobot, a w nastpny pitek zmara.
Sze dni pniej. Naturalnie nie poszam na bal. Ale z jakiego
wzgldu postanowiam nie oddawa sukni. Prawd mwic,
wisiaa w gbi szafy w akademiku...
- Dobrze si czujesz? - Gos Daphne wdar si w moje myli. -
Wygldasz, jakby miaa si rozbecze.
-Nie, nic mi nie jest - odparam, odrywajc si od wspomnie.
Walkiria patrzya na mnie niedowierzajco, wic poczuam
konieczno usprawiedliwienia si.

180
- Mylaam o mamie - powiedziaam cicho. - Wiosn, kilka
dni przed mierci, zabraa mnie na poszukiwanie sukienki na
bal.
- Och! - Daphne natychmiast wychwycia to przed mierci" i
przez moment nic nie mwia. W kocu odezwaa si: - Jeli nie
chcesz, to ja nie...
- Nie, naprawd nic mi nie jest - zapewniam. - Chtnie
pomog ci si szykowa na historyczn randk z Carsonem. O
ktrej godzinie mam przyj?
Miaymy si spotka z Daphne po moim dyurze w bi-
bliotece. Rozleg si dzwonek, sygnalizujc koniec przerwy
obiadowej, poszymy wic na lekcje. Przyszo mi do gowy, e
dzi po raz pierwszy od czasu przybycia do akademii nie
musiaam je sama obiadu. Mio mie kogo, z kim mona
usi i porozmawia. Zapomniaam ju, jak bardzo mi tego
brakowao. No, moe nie zapomniaam. Moe po prostu nie
chciaam pamita, eby nie odczuwa a tak bolenie
samotnoci.
Niestety, mj dobry nastrj nie by zaraliwy, szczeglnie jeli
chodzi o profesorw, i reszta dnia cigna si bez koca.
Wreszcie po szstej lekcji, ktr bya historia mityczna,
zabrzmia ostatni dzwonek. Byskawicznie si spakowaam.
Chciaam si wymkn z kampusu i pojecha do babci, zanim
bd musiaa zameldowa si u pana Nickamedesa. Mimo e nie
byo najmniejszych szans, aby kto odrabia dzi lekcje w
czytelni, to i tak musiaam odsiedzie swoje.
- Idziesz na bal, Gwen? - spyta mnie Carson, chowajc
ksiki do torby.

181
- Nie, ale pomagam Daphne si przyszykowa. Bdzie
wyglda wietnie, specjalnie dla ciebie.
Carson umiechn si, a ja przyapaam si na tym, e
rwnie szczerz zby. Moe w kocu nawizanie przyjani nie
bdzie takie trudne.
Wyszam z gmachu nauk humanistycznych i ruszyam przez
dziedziniec. Dzisiaj nikt nie sta z komrk, wysyajc esemesy,
ale kady si spieszy, eby sprawdzi, czy wszystko jest w
gotowoci - suknie, fraki, beczki z piwem, prezerwatywy i caa
reszta.
Nikt nie zwraca na mnie uwagi i bez problemu udao mi si
doj do bramy. Stanwszy przez czarnymi prtami gwnej
bramy, podniosam gow i spojrzaam na sfinksy. Profesor Metis
powiedziaa, e pan Nickamedes ma zamiar wzmocni zaklcia,
eby aden niwiarz nie przedosta si na kampus. Moe to tylko
moja wyobrania, ale wydawao mi si, e rysy pyska sfinksw
byy bardziej wyostrzone i groniejsze ni poprzednio. Stwory
miay zmruone oczy, tak e zostay tylko szparki, a krawdzie
szponw byszczay w popoudniowym socu, jakby za uamek
sekundy stwory miay oderwa si od kamienia i rzuci si na
tego, kto stara si koo nich przemkn.
Przez moment zastanawiaam si, czy nie wrci, ale ju kilka
dni nie widziaam babci Frost. Na pewno na mnie czeka, a ja te
si stskniam. Tylko ona mi zostaa i chciaam si z ni
zobaczy. Warto byo zaryzykowa uruchomienie alarmu. Poza
tym sfinksy pewnie mnie nie zabij - prawda?
Podeszam do bramy na palcach, wstrzymaam oddech, i
zaczam si przeciska bokiem midzy prtami.
I nic si nie stao.

182
aden alarm si nie wczy, sfinksy nie zeskoczyy, eby
mnie rozerwa na strzpy - jeli w ogle mogy to zrobi.
Najwyraniej pan Nickamedes wzmocni tylko zaklcia, ktre
miay odstraszy niwiarzy - a nie doda nowych, ktre miayby
powstrzyma uczniw przed wychodzeniem. Jak kady, uwaa
pewnie, e niebezpieczestwo czai si za murem otaczajcym
szko - a nie na jej terenie. No, ale cieszyo mnie to przeoczenie.
Przebiegam ulic i wskoczyam do autobusu. Po dwudziestu
minutach staam na stopniach przed domem babci. Wyjam
klucz i otworzyam drzwi.
Cho raz babcia Frost nie bya zajta klientem w drugim
pokoju, tylko siedziaa w kuchni z wesoymi bkitnymi cianami
i bia podog.
- Hmmm... Co tak adnie pachnie? - spytaam, rzucajc
raportwk na st.
Babcia zapaa cierk do naczy, otworzya piekarnik i
wyja blach pen ciastek migdaowych. Wcignam ciepy
zapach topionego masa, lepkiego ciasta i kandyzowanego cukru.
Poczuam, jak linka mi leci i zaczyna burcze w brzuchu. Nikt
nie piecze tak jak babcia Frost. Cukiernicy w Akademii Mitu
niejednego mogliby si od niej nauczy.
Babcia zsuna trzy ciasteczka na talerz podaa mi je razem ze
szklank zimnego mleka. Jak zwykle powieway wok niej
kolorowe szale, a przyszyte do nich srebrne monety
pobrzkiway.
Zmruyam oczy.
- Wiedziaa, e dzi przyjd.
Babcia umiechna si tajemniczym cygaskim umiechem,
tym, ktry robi takie wraenie na klientach.

183
-Nie zapominaj, e jestem jasnowidzc, dziecinko. Czasami
si to przydaje. Szczeglnie jeli chc upiec ciasteczka dla
wnuczki.
Babcia wzia kilka ciepych ciastek dla siebie, nalaa drug
szklank mleka i usiadymy przy kuchennym stole. Pocztkowo
nie rozmawiaymy wiele, zbyt zajte zapychaniem si
sodyczami. Ale w kocu ciastka i mleko znikny i babcia
utkwia we mnie oczy.
- Czy nie macie dzi balu? - spytaa. - Eleganckiego i bardzo
uroczystego?
Zamrugaam.
- Skd wiesz? Miaa widzenie ze mn w roli gwnej?
- Oczywicie, e nie. Przeczytaam o tym w biuletynie
elektronicznym, ktre profesor Metis wysya co tydzie. -Babcia
spojrzaa na mnie z ukosa. - Waciwie w tym tygodniu dostaam
dwa biuletyny. Ten na temat balu, jadospisu na cay tydzie i tak
dalej. Drugi by troch powaniejszy - o zamordowaniu tej
dziewczynki.
Oho. Nie zamierzaam wspomina o Jasmine Ashton, ale
babcia mnie przechytrzya. Jak zwykle. Nie mam pojcia, czy to
dlatego, e bya jasnowidzca, czy te dlatego, e tak dobrze
mnie znaa. Kamstwo nie miao sensu, wic wziam gboki
oddech i opowiedziaam jej o tej nocy w bibliotece i o wszystkim,
co odkryam od tej pory na temat Jasmine.
- Wiem, e wszyscy profesorowie uwaaj, e to jaki
niwiarz, ktry przyszed po Czar ez - zakoczyam opo-
wiadanie. - Mnie si jednak wydaje, e tam co si dzieje. Co,
czego nikt nie zauway. Co oczywistego. Mama zawsze
powtarzaa, e powinnam wierzy swoim uczuciom

184
i instynktom, ale zaczynam zastanawia si, czy si przy-
padkiem nie myliam.
W fiokowych oczach babci zapalay si jakie byski. Nie tak
wygldaa, kiedy zagldaa w przyszo. Nie, tym razem
chodzio o co innego. Jakbym powiedziaa co, co j zmartwio.
Moe po prostu wystraszyo j morderstwo. Rozumiecie, kto
chciaby posya wnuczk do szkoy, w ktrej uczniom podrzyna
si garda?
- Babciu, nic ci nie jest?
Pokrcia gow i zniko to dziwne wiato z jej oczu.
- Wszystko w porzdku. Tylko si martwi o ciebie. Nie
podoba mi si, e musisz chodzi do tej szkoy.
Zawahaam si.
- Babciu - zaczam niepewnie - dlaczego musz? Pytaam ci
ju wczeniej, ale mi nie wyjania.
Babcia westchna.
- Bo nadszed czas, eby nauczya si korzysta ze swojego
daru, Gwen. A to da ci Akademia Mitu.
-Aleja umiem z niego korzysta. Zawsze to umiaam. Nie
wiem, co w tym moe zmieni akademia. Pokrcia gow.
- Teraz moesz tego nie rozumie, ale ktrego dnia pojmiesz.
Uwierz mi, dziecinko, dobrze?
Wierzyam jej, ale rwnie potrzebowaam odpowiedzi -na
przykad dlaczego tak bardzo musiao si zmieni moje ycie?
Dlaczego kady w akademii wierzy w rzeczy, w ktre ja nie
wierzyam? A szczeglnie dlaczego profesor Metis i babcia
zgodnie uwaay, e tam jest moje miejsce?
Chciaam przydusi babci, ale wygldaa na tak star, smutn
i zmczon, jakby wykorzystaa wszystkie siy


185
yciowe i teraz zostaa z niej tylko pusta skorupa. Nie mogam
jej tego zrobi - nie teraz. A moe jaki kawaek mnie ba si
odpowiedzi. wiadomo, e potrafi pozna cudze sekrety,
sprawia, i czuam si bardzo mdra. Nie podobao mi si, e
mog istnie tajemnice dotyczce mnie samej. Tak, czasami
byam kompletn hipokrytk.
Nie wiedziaam, dlaczego babcia miaa przede mn sekrety,
ale wiem, e mnie kocha i e ja j kocham. Zawsze byymy
razem, babcia, mama i ja. Tato zmar, kiedy byam tak maa, e
nie mogam go zapamita, a nie miaymy adnej innej rodziny.
Kiedy zabrako mamy, zostaa mi tylko babcia. Nie chciaam z
ni walczy, nigdy. Szczeglnie nie w sprawie tak gupiej, jak
Akademia Mitu.
- Nie ma si czym martwi - powiedziaam i zmieniam temat,
eby j troch uspokoi. - Profesor Metis i inni nauczyciele
wzmocnili magiczny system bezpieczestwa na kampusie. A
poza tym wbrew temu, co mi si wydaje, morderca Jasmine ju
pewnie dawno si ulotni. O ile wiem, nikt inny nie zosta
poszkodowany i nic innego nie zgino z biblioteki.
Nie wspomniaam tego, co zdarzyo si wczoraj. W kocu ten
posg nie polecia na mnie. Niezupenie to samo mogabym
powiedzie o grasowniku nemejskim, ale skoro nie y, ulotni si
w chmurze dymu, a ja wrcz przeciwnie, to uwaaam, e nie
warto o tym wspomina.
Babcia wygldaa, jakby chciaa co powiedzie, ale waciwa
chwila mina, wic pokrcia tylko gow i westchna:
- Jestem pewna, e masz racj, dziecinko.
-1 dodatkowo zabezpieczyli akademiki - dodaam z nadziej,
e j to uspokoi. - A tam wanie bd przez ca noc.

186
- To nie idziesz potaczy? W biuletynie bal zapowiada si
bardzo zachcajco.
Wzruszyam ramionami.
- To tylko szkolna zabawa. Wybior krla i krlow z kadej
klasy, bdzie muzyka i tace. Jak w starej szkole.
Nie wspomniaam o rytuale, o ktrym mwili uczniowie,
bogosawiestwie plonw czy co tam to miao by.
- No to dlaczego nie idziesz? - zdziwia si babcia. - Bardzo
lubia przebiera si na takie imprezy, zanim...
Urwaa, ale obie wiedziaymy, co chciaa powiedzie.
- Po pierwsze, nie mam z kim. Nikt mnie nie zaprosi. Nie chc
i sama i wyglda jak niedojda.
- Dlaczego? Mnstwo rzeczy robisz w pojedynk. Zawsze
taka bya.
-Ale nie takich. Nie wtedy, kiedy chodzio o... W por
zdyam ugry si w jzyk, ale babcia i tak bya lepsza. Dobrze
wiedziaa, co miao nastpi.
- Nie wtedy, kiedy chodzio zabaw - dokoczya cichym
gosem. Spojrzaa na mnie smutnymi fiokowymi oczyma.
- Przecie powinna si te rozerwa, to nic zego, Gwen.
Mama nie chciaaby, eby siedziaa w domu i wypakiwaa oczy.
Chciaaby, eby posza na tace i zabawia si, nawet jeli z
nikim si nie umwia. Chciaaby, eby jak najczciej si
bawia, zanim...
Znowu nie dokoczya zdania. Nagle zastyga w napiciu,
zaciskajc donie. Piercionki otary si o siebie ze zgrzytem, a
monety przyczepione do szala zastukay w nieprzyjemnym
dysonansie. Ale kiedy zorientowaa si, e si jej przygldam,
rozlunia pici i umiechna si nieco na si, a monety
zadwiczay milej.

187
- Zanim doroniesz - powiedziaa. - Tego by chciaa twoja
mama. eby posza na bal i wietnie si bawia.
Wiedziaam, e Grace Frost tego wanie by chciaa. Za-
gryzam warg i odwrciam wzrok.
- To si wydaje... nie w porzdku - zaczam. - e ja yj, a
ona nie. e ju nigdy nie zrobi niczego, co jej sprawiao
przyjemno. e nigdy jej nie zobacz i nie usysz, jak si
mieje.
Babcia wzia mnie za rk. Otoczyo mnie ciepo jej mioci,
tak jak zwykle. Ale tym razem czuam rwnie smutek, bl tak
ostry i gboki, jakby mia przeci moje serce na p. Czasami
zapominaam, e babcia te kogo stracia. mier mamy
dotkna j tak samo jak mnie.
- Wiem, e to si wydaje nie w porzdku, kochanie. Ale nie
jeste winna mierci mamy. ycie idzie naprzd, czy tego
chcemy, czy nie. Ju czas, eby zacza si bawi, choby
troch. Dobrze?
Westchnam, kompletnie wyprana z energii.
- Pewnie masz racj. Ale to trudne. Jest we mnie tyle... zoci,
a jeszcze ta akademia... Zupenie tam nie pasuj. Nie wiem,
dlaczego nie mog wrci do starej szkoy. Nie jestem nikim
specjalnym, jak caa reszta.
- Nie jeste tam bez powodu - odpara babcia Frost chmurnie. -
Wczeniej lub pniej znajdziesz swoje miejsce. A co do mamy,
to ju jej nie ma, ale nie chciaaby, eby chodzia osowiaa.
Pragnaby, eby prowadzia normalne ycie, jak zwyka
nastolatka.
- Wracaa do domu pijana, dawaa w y i uprawiaa seks ze
swoim chopakiem w przebieralni podczas balu? - zasu-
gerowaam.

188
- No, moe akurat nie to. Ale wiesz, co mam na myli. Chc,
eby posza potaczy i dobrze si bawia. A przynajmniej eby
o tym pomylaa.
Nie mogam jej odmwi, ale rwnie nie potrafiam stamsi
poczucia winy, blu i zoci i powiedzie tak". W kocu
rzekam:
- W porzdku. Wezm to pod uwag, ale nic nie obiecuj.
- Niczego wicej nie chc, dziecinko.
Babcia pocaowaa mnie w czoo, a potem wstaa i zacza
wkada ostudzone ciastka do puszki, ebym wzia ze sob do
akademika.
A ja siedziaam przy stole, rozmylajc nad tym, co po-
wiedziaa, i zastanawiajc si, czy rzeczywicie nie nadszed
czas, eby wrci do ycia - i si troch zabawi.
Czy miaam na to ochot, czy nie.
189
ROZDZIA 16

Kiedy babcia spakowaa ciastka, wsunam puszk do torby,
wsiadam do autobusu i wrciam do akademii.
O tej porze dziedziniec by ju niemal cakiem opustoszay,
poniewa wikszo uczniw przygotowywaa si do balu.
Normalnie cieszyabym si cisz i napawaa przygldaniem
wiewirkom, ktre skakay z gazi na ga. Ale dzi wydawao
mi si, e akademia zmienia si w miasto duchw. Bya zbyt
wymara, zbyt cicha - szczeglnie jak na szko, w ktrej przed
kilku dniami popeniono morderstwo. Znw miaam to dziwne
wraenie, e oczy wszystkich posgw zwrcone s na mnie,
obserwuj kady mj ruch. Wzdrygnam si, wsadziam rce
gboko w kieszenie i pobiegam przed siebie.
W bibliotece staroytnoci wcale nie byo lepiej. Ani jeden
ucze nie siedzia przy stole w czytelni. Zreszt profesor te nie.
Pustki panoway nawet przy barku z przekskami, a w labiryncie
podzielonych szklanymi przepierzeniami pomieszcze porodku
sali panowaa ciemno.
Nie mogam si powstrzyma przed odwracaniem gowy w
kierunku miejsca, gdzie zostaa zamordowana Jasmine.









190
Naturalnie lady dawno usunito; nie byo ju niczego, kiedy
przyszam tu dzie po jej mierci. Krew, zwoki, Czara ez -
wszystko znikno. Ale nadal mimo ciszy czuam obecno
jakiej niewidzialnej, czujnej mocy czekajcej na rozwj
wypadkw.
Na przykad na to, eby pojawia si Cyganka, a wtedy wielki,
zy potwr skoczy z miejsca ukrycia i j schwyta. Znowu
zadraam. No dobrze, moe to tylko moja chora wyobrania, ale
sowo daj, e czuam dreszcze na sam widok miejsca, gdzie
zgina Jasmine.
Rzuciam okiem na ciemne pomieszczenia. Jeli nie ma pana
Nickamedesa, mogabym da sobie spokj z dyurem...
Usyszaam jaki dwik z prawej strony. Zblia si do mnie.
Zdusiam okrzyk i szybko si odwrciam.
Zza regaw wyoni si pan Nickamedes z narczem cikich
tomw.
Przysiadam na stole i westchnam, przyciskajc rce do
serca, jakby to mogo uspokoi jego bicie. Pan Nickamedes
spojrza na mnie spod zmarszczonych brwi.
- Co si stao, Gwendolyn? - spyta wyniosym tonem,
odkadajc ksiki na blat. - Jeste jeszcze bledsza ni zwykle.
I kto to mwi. Sam mia tak jasn skr, e mgby uchodzi
za wampira, jeli oczywicie wampiry istniej. Moe istniej.
Miaam ju taki mtlik w gowie, e niczego nie byam pewna.
Pan Nickamedes popatrzy na zegar wiszcy nad kontuarem.
Westchnam. Wiedziaam, na co si zanosi.
- Spnia si dziesi minut. Znowu.

191
Mj niepokj ulotni si, jak zwykle, pod wpywem zoci.
- Och, poluzuj, bo jeszcze ci si gacie spal z nerww
-wymamrotaam. -1 tak nie ma nikogo oprcz nas.
- Co mwia, Gwendolyn? - spyta ostrym tonem biblio-
tekarz.
- O, nic takiego.
- W porzdku. Zatem czas zabra si do pracy. Przed za-
mkniciem trzeba odoy na miejsce kilkadziesit tomw.
Wskaza rk na stanowisko oddawania ksiek, koo ktrego
stay trzy przepenione metalowe wzki. Westchnam znowu. A
ju mylaam, e wczeniej wyjd.
Przez nastpn godzin pchaam tam i z powrotem cikie,
skrzypice wzki, odkadajc ksiki na pki. Oczywicie
wszystkie wzki miay jakie obluzowane kko, ktre cigno
na jedn stron, i nieustannie musiaam z nimi walczy, eby
zmusi je do jazdy tam, gdzie ja chciaam, a nie one.
W kocu wypado mi przej koo Tej Gabloty - tak zaczam
nazywa j w mylach - tej z dziwnym mieczem. Powinnam
przejecha skrzypicym wzkiem, nie zwracajc na ni uwagi,
ale nie mogam. Zatrzymaam si, eby jeszcze raz popatrze na
miecz.
Wyglda jak zwykle - duga klinga ze srebrzystego metalu.
Moe z powodu tej caej upiornej atmosfery, ktra od kilku dni
panowaa, wydawao mi si, e mska twarz na rkojeci jest
jeszcze bardziej wyrana ni poprzednio - jakby by to
prawdziwy czowiek, ktry opar policzek o miecz. Niemal
czekaam, a oko si nagle otworzy i obrzuci mnie zym
spojrzeniem. Wstrzymaam oddech, ale nic si nie stao.


192
A jednak z jakiego powodu miecz przywid mi na myl
wszystkie mity, ktre czytaa mi mama, kiedy byam maa.
Opowieci, w ktrych bohater zawsze zna odpowied na
zagadk albo wymyli sposb, by zwyciy wielkiego,
niepokonanego potwora. Pomylaam, e moe - tak jak w
baniach - jeli miecza dotknie waciwa osoba, to zaczn si
dzia niesamowite rzeczy.
Nagle zdaam sobie spraw z jakiej dziwnej zmiany w at-
mosferze, jakby wok mnie powoli tworzy si piercie
elektrostatyczny... Donie zaczy mnie swdzie, poczuam
nieodparte pragnienie otwarcia gabloty i wyjcia miecza. Nie
wiem, czemu. W kocu nawet nie umiaabym si nim
posugiwa. Gdzie mi do Logana Quinna. Ale jednak co mwio
mi: we go, we go. Prawie czuam tak potrzeb. Jak
zahipnotyzowana wycignam rk...
- Gwendolyn! - Gos pana Nickamedesa zahucza w sali i odbi
si echem od sklepienia. - Masz pi minut, eby skoczy
ukadanie ksiek. Pospiesz si!
Wyrwana z transu, opuciam rk i odsunam si od gabloty.
Co mi waciwie przyszo do gowy? Nie wiem przecie, czyj to
by miecz i jakie wibracje mog by z nim zwizane. Ostatnie,
czego potrzebuj, to jeszcze dosta teraz ataku krzyku! Rany,
Gwen, we si w gar.
- Gwendolyn - zawoa mnie znowu pan Nickamedes.
Przewracajc oczami ze zniecierpliwienia, pchnam wzek
przed siebie. Ale zanim skrciam w boczn alejk, odwrciam
si do tyu i rzuciam tskne spojrzenie na miecz.
***

193
P godziny pniej staam przez Walhall i gapiam si na
kamienny budynek obronity od dou do gry bluszczem. Tylko
tym razem nie wkradaam si po komputer Jasmine, ale byam
zaproszonym gociem. Dziwne, jak duo moe si zmieni w
cigu kilku dni.
Walkiria z trzeciej klasy, ktr znaam z widzenia, akurat
wychodzia, wic mogam wej do rodka, nie naciskajc guzika
domofonu i nie proszc Daphne, by mnie wpucia.
Znalazam si w tym samym salonie, co poprzednio - z fo-
telami, sofami i telewizorami. Byo po szstej i niektre
dziewczyny zeszy ju na d, eby poczeka na swoich
partnerw, bo bal zaczyna si o sidmej. Siedziay na kra-
wdziach krzese, eby nie pognie sukni, przyglday si sobie
krytycznie i plotkoway.
Niele si wypindrzyy na t okazj: dugie, byszczce,
koszmarnie drogie suknie oraz naszyjniki i piercionki, ktre
rzucay takie byski, e kamienie na pewno byy prawdziwe -
sztuczne diamenty nie miay wstpu do akademii. Odpowiednie
fryzury, doskonay makija, a buty, torebki i komrki dobrane
kolorystycznie do sukni.
Patrzyam na morze diamentw, cekiny, byszczce, wy-
krzywione usta. Nie podejrzewaam, e ten bal bdzie a tak
elegancki. Wyglda, jak mietanka wszystkich klasowych balw
z mojej dawnej szkoy - do dziesitej potgi. Byam...
oszoomiona. Przez chwil nie mogam oczu oderwa od tych
wszystkich wiecideek.
Kila dziewczyn spojrzao na mnie, ale widzc, e nie jestem
ubrana na bal i wobec tego nie mog skomentowa wygldu
sukienki ani jej metki, z powrotem odwrciy si do swoich
kumpelek. Spuciam gow i popdziam na schody.
I niemal wpadam na Morgan McDougall.
194
Walkiria akurat schodzia na d. Wygldaa jednoczenie
elegancko i jak dziwka. Przylegajca do ciaa suknia pasowaa do
gbokiej czerni jej wosw, a orzechowe oczy zostay
podkrelone smolicie czarn kredk. Usta byy umalowane w
kannazynowe serduszko. Druty wszyte w gors sukni wypychay
jej biust wysoko do gry, a rozcicie z boku odsaniao nog na
caej dugoci, niemal a do ziemi obiecanej. Jestem pewna, e
Samsonowi Sorensenowi bdzie si to podobao - podobnie jak
innym facetom na balu.
Razem z Morgan schodziy dwie kumpelki, jej zwyka wita,
zrobione rwnie efekciarsko, cho nie tak zdzirowato.
Dziewczyny przystany na trzecim stopniu od dou. Dobiegy
mnie strzpy ich rozmowy:
- Oczywicie, e to ja bd krlow drugiej klasy - mwia
Morgan z dum. - Wiem to od profesor Metis. Po lekcji historii
mitycznej powiedziaa, e nauczyciele zdecydowali, e skoro nie
ma Jasmine, to ukoronuj zdobywczyni drugiego miejsca. Nie
chc psu nastroju, wspominajc o niej. A krlem bdzie
oczywicie Samson. wietnie si skada, bo to mj partner.
Wszystko idzie jak po male. Tak miao by, to przeznaczenie!
Walkirie pokiway gowami zgodnie. A od mierci Jasmine,
ich poprzedniej przywdczyni, mino tylko par dni!
Morgan odrzucia wosy na plecy, przyja poz modelki i
zesza z ostatnich stopni, gotowa przyj koron, nowego
chopaka i miejsce krlowej balu. Przesza obok, jakby w ogle
mnie nie zauwaya stojcej u stp schodw. Moe tak naprawd
byo. Chyba Morgan nie potrafia dostrzec nic prcz wasnej
doskonaoci.

195
- Nie jest wam przykro, e nie yje? - zawoaam za nimi.
Nigdy wczeniej nie rozmawiaam z Morgan i tak naprawd
nie miaam powodu, eby zaczyna teraz. Ale przed oczyma
zobaczyam nagle obraz Jasmine na pododze biblioteki, lecej
w kauy krwi, i sowa same wyskoczyy mi z ust, zanim
zdoaam si powstrzyma.
Wszystkie trzy odwrciy si i zmierzyy mnie spojrzeniem.
- Mwisz do mnie? - spytaa Morgan.
- Oczywicie, e do ciebie. Bya najlepsz przyjacik
Jasmine. Nie jest ci przykro, e nie yje? Choby troch?
Morgan skrzywia si.
- Oczywicie, e jest mi przykro. W kocu bya moj
przyjacik i znaymy si od, no, waciwie od zawsze. Ale
skoro ona nie yje, to nie powd, ebymy miay zachowywa
si, jakbymy my te nie yy. Gdyby znaa Jasmine, to by
wiedziaa, e ona by tego wanie pragna. Chciaaby, ebymy
si wziy w gar, poszy na bal i bawiy si, nawet bez niej.
Jej przemowa brzmiaa tak, jakby przygotowaa j przed
lustrem podczas nakadania szminki. atwa odpowied, ktr
mogaby wycign jak asa z rkawa w chwili, gdyby kto zada
jej to niewygodne pytanie. Oczywicie babcia mwia mi mniej
wicej to samo, ale przynajmniej wiem, e w to wierzya. A
Morgan? Pewnie nie.
Przewrciam oczami. Mogabym si zaoy, e znam
Jasmine o wiele lepiej ni jej kumpelka. Jasmine wiedziaa o tym,
e Morgan sypia z jej chopakiem, z czego tamta nawet nie
zdawaa sobie sprawy, a ja tak - dziki widzeniu podczas
przegldania kosza ze mieciami u Jasmine. Majc takich
przyjaci jak Morgan, nie potrzeba wrogw.

196
Nie odezwaam si. Nie miao sensu mwi tego wszystkiego
Morgan. Takie jak ona nigdy nie suchay takich jak
Morgan spojrzaa na mnie wyniole, jakby dziki swojej
odpowiedzi wygraa wojn na sowa, po czym odwrcia si i
wysza z akademika na swoich nowych szpilkach i z now wit.
Pokrciam gow i weszam na pitro, gdzie by pokj
Daphne. Zapukaam i po chwili walkiria otworzya drzwi.
Daphne zaoya ju sukienk - row, na cieniutkich
ramiczkach i z szerok, bufiast spdnic z cekinami. Jasne
wosy zwina w kok na czubku gowy, a rowy byszczyk na
ustach znakomicie pasowa do koloru kreacji. Wygldaa jak z
filmu Disneya. Nie zdziwiabym si, gdyby z jej pokoju wybiegy
nagle animowane myszki zadowolone z efektu caonocnej pracy.
- No... to do czego mnie potrzebujesz? - spytaam. - Ju i tak
wygldasz wietnie.
Daphne umiechna si.
- Naprawd? A podoba ci si sukienka? Weszam do pokoju i
zamknam drzwi.
- Bardzo. I myl, e Carsonowi te si spodoba. Daphne
rozpromienia si i podesza do lustra nad toaletk,
eby jeszcze raz si sobie przyjrze.
Wykorzystaam t chwil, eby si rozejrze po pokoju.
Umeblowanie byo standardowe: ko, toaletka, biurko,
telewizor, szafki na ksiki. Miaa absolutn racj, kiedy podczas
obiadu powiedziaa, e lubi r, bo wszystko byo rowe.
Kodra, poduszki, zasony. Nawet ciany i sufit zostay
pomalowane na jasnoperowy r.

197
Drugie, co mnie zdumiao, to tony komputerw. Naliczyam
trzy monitory, kilka laptopw, jakie plastikowe puda, ktre
wyglday na serwery - i to tylko na jednym wielkim biurku w
kcie. Ho ho. Mylaam, e z Klubem Techniki to przypadek, ale
najwyraniej mocno w tym siedziaa. Ksiniczka walkiria i
maniak komputerowy - kto by si spodziewa? Trudno by mi byo
uwierzy, e ten cay sprzt jest naprawd jej, gdyby komputery,
monitory i serwery nie byy rowe i pooklejane naklejkami z
Hello Kitty.
Daphne przygadzia sukienk i odwrcia si do mnie. Staam
na rodku pokoju, znowu czujc si niezgrabnie i niemodnie.
- Co takiego mam zrobi? - spytaam. - No bo jeste ju ubrana
i w ogle.
Daphne wzruszya ramionami.
- Chyba nic. Tylko chciaam... porozmawia z kim, zanim
przyjdzie po mnie Carson.
- To fajny facet, ten Carson - powiedziaam, siadajc na ku.
- adnie razem wygldacie.
- Naprawd tak mylisz?
- Pewnie.
Zamilkymy, starajc si znale jaki temat do rozmowy.
Hm, mie przyjacik okazuje si jednak trudniejsze, ni mi si
wydawao. Duo trudniejsze.
- No to... - zacza Daphne, cigle stojc, eby nie pognie
sukienki. - Rozumiem, e nie idziesz potaczy. A przynajmniej
obiecaj, e nie pjdziesz w tej okropnej bluzie.
Zmruyam oczy. Ze zoliwociami sobie poradz. O wiele
trudniej by mi.


198
- Mnie si ta bluza podoba. Ale nie martw si, nie poka si w
niej na balu, bo na niego nie id. Nikt mnie nie zaprosi, co
pewnie zgada. Jak to wytkna mi w czasie obiadu, w akademii
nie mam dnych przyjaci, a co dopiero chopaka.
Nie wiem, czy tylko to sobie wyobraziam, czy Daphne
naprawd skrzywia si na moje szorstkie sowa.
- Mogaby... - powiedziaa niepewnie - mogaby pj z
Carsonem i ze mn.
- 1 zrujnowa twoj wymarzon randk? Chyba jednak nie.
Nawet ja nie jestem tak wini.
- Mogoby by troch niezrcznie.
- Tak mylisz?
Spojrzaymy na siebie, przewrciymy oczami i wybu-
chymy miechem.
To przeamao lody i zaczymy wspomina wszystkie plotki,
ktre dzi kryy. Kto kogo zaprosi, kto upije si ju w poowie
balu, kto zamierza dzi i na cao ze swoim chopakiem albo
dziewczyn.
Nagle przyszo mi do gowy, e czuj si... normalnie. Jakbym
chodzia do normalnej szkoy z normalnymi koleankami. .. a
nawet jakbym sama bya normalna. Byo to... mie, a nawet
zabawne.
W kocu skoczyymy chichota i plotkowa o innych i
Daphne rzucia mi figlarne spojrzenie.
- No, to co jest z tob i Loganem Quinnem? - spytaa.
- O czym ty mwisz? - zdziwiam si Podniosa brwi do gry i
powiedziaa:
- O tym, e wczoraj w czasie ogniska wygldalicie na bardzo
ze sob zakumplowanych. A on zachowa si jak

199
prawdziwy Spartanin i zabi grasownika, ktry chcia ci
pore. Mnie si to wydaje t o t a l n i e seksowne.
- Logan Quinn sprawi na mnie wraenie faceta, ktry
kumpluje si z dziewczyn, tylko jeli czego od niej chce. Na
przykad podpisa jej materac - odparam oschym tonem. - A
wczoraj ocali mi ycie, owszem, i uratowa od grasownika. Ale
powinna go wtedy widzie. Wyglda niemal na
uszczliwionego tym, e bestia chce go zabi. Cieszy si, e
moe walczy. Myl, e robi to bardziej dla siebie ni dla mnie.
Jakby chcia sam sobie udowodni, e jest dobry.
Daphne wzruszya ramionami.
- No, w kocu to Spartanin. Zabijanie to jego ywio. Czego
oczekiwaa? e wyle ci kwiaty i kiepski wiersz? Martwy
grasownik to jedyny pluszak, jakiego moesz oczekiwa od
Spartanina takiego jak Logan Quinn.
Spojrzaam na ni bezmylnie.
-A co Spartanie maj wsplnego z pluszakami?
- Jeste tu ju jakie dwa miesice - westchna Daphne - i
nadal tego nie pojmujesz? Nie widzisz, o co tu w ogle chodzi?
Po co tu jestemy?
Wzruszyam ramionami.
Daphne spojrzaa na mnie powanym wzrokiem.
- Jestemy tu, wszyscy - walkirie, Spartanie, Amazonki i caa
reszta - poniewa mamy magiczne siy. Poniewa mamy
mityczne pochodzenie. Znasz opowieci o tym, jak dzielni byli
Spartanie pod Termopilami? Jak taka maa grupka powstrzymaa
tysice napastnikw? No, to nie tylko sowa. Tak byo.
Staroytne walkirie odprowadzay polegych do Walhalli,
Trojanie zostali nabrani przez Grekw i tego

200
drewnianego konia w czasie wojny trojaskiej. Mity, legendy,
magia - to wszystko prawda. I jest czci nas. Pielgnujemy
nasze mityczne dziedzictwo, eby suyo nam w walce z
chaosem i ciemnoci, ktre by inaczej pochony cay wiat.
Tydzie temu bym j wymiaa. Ale teraz zaczynaam wierzy
w to, co mwi, w mity, magi i potwory. W ostatnich dniach
zdarzyo si zbyt wiele, ebym moga nadal pozosta sceptyczna.
Zabicie Jasmine. Zniknicie Czary ez. Posg, ktry omal nie
spad na Morgan i Samsona. Grocy mi grasownik, ktry -
zabity przez Logana - wyparowa w chmurze dymu. Dziwaczny
miecz w bibliotece, ktry nieustannie przyciga mj wzrok.
- W porzdku - rzekam. - Moe Logan jest Spartaninem i
dlatego wpad wczoraj w bitewny sza. Moe jeste wal-kiri,
ktra umie goymi rkami kruszy diamenty i krzesa iskry z
palcw. Ale to nic mi nie mwi o mnie. Jestem tu jedyn
Cygank. To znaczy nic nie wiem o innych. Rni si od was
wszystkich. Nie jestem wojowniczk. Potrafi jedynie odbiera
wizje, kiedy czego dotkn. Nie pasuj tu.
- Nie powiedziaabym tego. Masz magiczne zdolnoci, jak
reszta z nas.
- No dobrze, ale dlaczego z ich powodu jestem Cygank, a nie
kim innym? A moe ty to wiesz?
- Syszaam to i owo o Cyganach, ale nic konkretnego o takich
zdolnociach jak twoje. Kiedy mnie zaczepia w sprawie tej
bransoletki, ktr ukradam Carsonowi, rozpytywaam nawet
znajomych, ale nikt niczego nie wiedzia na ten temat.
Profesorowie, ktrych pytaam, rwnie nie. Albo wiedzieli,
tylko nie chcieli powiedzie. Zawsze mi si

201
wydawao, e Cyganie to te wojownicy tacy jak walkirie,
Amazonki i caa reszta. Tylko maj inne zdolnoci magiczne.
- Tak mylaa, pki mnie nie spotkaa - zauwayam z
gorycz w gosie - i nie przekonaa si, jaki to ze mnie
wojownik.
Daphne przechylia gow i spytaa:
- A jak tu trafia? Bardzo mnie to interesuje. Opowiedziaam
jej o Paige Forrest, o molestowaniu przez
ojczyma i o tym, jak to wszystko doprowadzio do mierci
mamy.
- I ni z tego, ni z owego profesor Metis puka do drzwi
mieszkania babci i mwi mi, e od jesieni mam i do Akademii
Mitu - cignam ze zoci. - Nawet nie powiedziaa mi
dlaczego. Pytaam j o to kilka dni temu, ale te nie daa mi
odpowiedzi. Babcia co o tym wie, ale rwnie nie puszcza pary z
ust. Powtarza tylko, ebym daa szans akademii, e wszystko si
uoy.
-Nie znam twojej babci, ale Metis jest sprytna. Nie jest jak inni
nauczyciele. Niektrzy mwi, e jest wybracem.
- Wybracem? Co to znaczy?
- O rety, Gwen, mogaby uwaa na historii mitycznej
-westchna zdesperowana Daphne. - Jak skoczya si wojna
chaosu, wszyscy bogowie i boginie zawarli rozejm. To znaczy
zgodzili si nie walczy przeciwko sobie nawzajem ani nie
ingerowa w wiat miertelnikw. Ale oczywicie nie mogli po
prostu siedzie i nic nie robi, wic stworzyli wybracw, ktrzy
s czym w rodzaju furtki w rozejmie. To ludzie wybrani przez
bogw na... no, na ich wybracw. S bohaterami albo
zoczycami, zalenie od boga. Pomagaj

202
wypeni yczenia boga i chroni przed zem. Zabijaj ni-
wiarzy, strzeg artefaktw, nawet s mentorami i pomagaj
ludziom zrozumie ich magiczne zdolnoci. Nie jest bezpiecznie
by wybracem. Wikszo z nich nie yje dugo.
Hm, to bya odpowied na pytanie, dlaczego bogowie i bo-
ginie sami nie walcz midzy sob. Postanowili tego nie robi i
zamiast tego bior ludzi, eby si im wysugiwali, zupenie jak w
Starciu tytanw. Profesor Metis pasowaa na wybraca. Nie
chodzi o zabijanie czy strzeenie, tylko
o mentorstwo. Cho musz przyzna, e nie zauwayam, jeli
prbowaa tego ze mn.
Usiadam wygodniej na ku. Nawet jeli Daphne mwia
prawd, to nie wyjania jednak, czemu tu jestem, jaki mam
zwizek z mitami, bogami, wojn chaosu ani ca reszt. Byam
tylko Cygank, ktra miaa dar widzenia przez dotknicie. Nic
takiego. Nijak si to nie ma do takiego Logana
i jego zdolnoci walki czy Daphne z niebywa si i palcami
sypicymi magiczne iskry.
Rozleg si krtki sygna i Daphne spojrzaa na zegar w rogu
pokoju.
- Ju sidma. Carson pewnie czeka na dole. Jak wygldam?
Zakrcia si w kko, tak e spdnica sukni uniosa si i
zacza wirowa.
- Piknie - odparam zgodnie z prawd. - No, a teraz id i baw
si dobrze.
Daphne przygadzia sukni, umiechna si do mnie i
signa po lec na ku torebk. W drzwiach zatrzymaa si i
odwrcia przez rami.
- Dziki, e przysza, Gwen. Fajnie byo.

203
- Mnie rwnie - odparam.
- Mog do ciebie zadzwoni? - spytaa walkiria niemiao. -
Jeli nie bdzie za pno?
- Koniecznie. Chc usysze, jak Carson wietnie cauje.
Daphne rozemiaa si i wycigna do mnie rk. Wzia
mnie pod rami i wyszymy z pokoju, a midzy nami mi-
gotay pierwsze iskierki prawdziwej przyjani.
























204
ROZDZIA 17

Odprowadziam Daphne na d, do wsplnego salonu, gdzie
czeka Carson.
Mia na sobie klasyczny frak, w ktrym wyglda jak wysoki,
chudy pingwin. Nie powiedziaam tego Daphne, bo Carson
rozpromieni si na jej widok, podobnie jak ona na jego. Z jej
palcw posypay si rowe iskry, a gdyby Carson umiechn
si jeszcze troch szerzej, to jego usta spotkayby si z drugiej
strony gowy.
- Cze - powiedziaa niemiao walkiria, stajc naprzeciw
niego.
- Cze - odszepn Carson. - Wygldasz przepiknie. Daphne
zaczerwienia si. Carson nie mg od niej oczu
oderwa. Stali tak, nie odzywajc si do siebie, pki nie
chrzknam znaczco.
Carson oprzytomnia i poda Daphne plastikowe pudeeczko z
row r.
- Dzikuj - odpara Walkiria. Wyja kwiat, a mi podaa puste
opakowanie.
Gdy tylko je dotknam, ujrzaam, jak Carson martwi si, czy
ra ma odpowiedni kolor. To byo sodkie, niepokj

205
o taki drobiazg. Czuam, e Carson pragnie, aby wszystko
wypado idealnie, cznie z doborem bukietu.
Znowu stali, patrzc na siebie, a w kocu Carson przekn
lin i powiedzia:
- Eee... chyba powinnimy i. Nie chcemy si spni.
-Zmarszczy brwi. - A moe lepiej si spni? Jak mylisz, co
lepiej wypadnie?
- Powiem ci po drodze - rozemiaa si Daphne, biorc
Carsona pod rami, i pomachaa mi rk.
Patrzyam, jak wychodz z akademika, i umiechnam si do
siebie. Naprawd adnie razem wygldali.
Kiedy poszli, nie miaam powodu krci si po Walhalli, ale
zamiast wrci do siebie, wrciam na schody i weszam na
pitro. Wszyscy poszli ju na bal i akademik opustosza, jakby tu
nikt nie mieszka.
Niezauwaona wsunam prawo jazdy w szczelin koo zamka
i otworzyam drzwi do pokoju Jasmine.
Wyglda tak samo, jak za pierwszym razem, kiedy tu byam.
ko, toaletka, biurko, telewizor, szafy na ksiki. Odsunam
krzeso i usiadam przy biurku, nadal trzymajc w rku pudeko
po bukiecie. Bdziam oczami po wntrzu, majc nadziej na
jakie wibracje albo wskazwk, ktre powiedz mi, co
naprawd zdarzyo si z Jasmine.
Wszystko jednak byo takie, jak podczas pierwszego wa-
mania. Fotografie Jasmine przy lustrze nad toaletk. Kosmetyki
stoczone na szklanym blacie. I biblioteczki pene tomw takich
jak Typowe moce walkiryczne, Jak panowa nad swoj magi
albo Tworzenie magicznych iluzji.
Przez moment przygldaam si ksikom. Na ich widok co
mi zamajaczyo w pamici, bardzo niewyranego.

206
Wpatrywaam si w ten ostatni tytu. Iluzje, iluzje... to miao
co wsplnego z iluzjami i magi. Co, co widziaam, czuam,
syszaam? Ale kiedy signam po ksik, zaraz ucieko.
Cokolwiek to byo - wspomnienie, myl, pomys -nie czuo si
jeszcze gotowe, eby si wynurzy z niepamici. Ale wczeniej
czy pniej pojawi si wyranie. Zawsze tak byo.
Waciwie nie wiedziaam, po co tu przyszam. Co, jeli w
ogle cokolwiek, miaam nadziej znale. Byo mi... smutno. e
tak atwo mona kogo zapomnie, nawet jeli -jak Jasmine - nie
jest to najmilsza osoba pod socem. Nikt przecie nie chce
zosta zapomniany.
Wrciam do swojego akademika i swojego pokoju w wie-
yczce. Zamknam drzwi. Std wszyscy rwnie poszli na bal i
panowaa gucha cisza, zupenie jak w Walhalli. Przypuszczam,
e byam jedyn osob, ktra zostaa. Znowu sama. Oczywicie.
Klapnam na ko i utkwiam oczy w suficie. Byo mnstwo
rzeczy, ktre mogam robi. Mogam czyta najnowszy komiks,
wzi prysznic, obejrze jaki kiepski reality show, zje reszt
migdaowych ciastek babci.
Cay czas wisiao nade mn wypracowanie na histori mi-
tyczn, to, w ktrym mielimy napisa na temat wybranego boga
lub bogini. Moe wybior Nike, pomylaam. Grecka bogini
zwycistwa bya w centrum zamieszania, jeli chodzi o Lokiego,
niwiarzy i wojn chaosu.
Zamiast jednak sign po podrcznik, siedziaam, wpatrujc
si w drzwi szafy. Po chwili podniosam si i otworzyam je. Jak
zwykle, oczom moim przestawi si zestaw

207
dinsw, podkoszulki, bluzy, adidasy i par innych drobia-
zgw. Czerwony zimowy paszcz w szkock krat. Kilka par
eleganckich czarnych spodni. Grube weniane swetry na mrozy.
Szorstka czarna suknia, ktr woyam na pogrzeb mamy.
Nie miaam wtedy czarnej sukienki i dzie przed pogrzebem
babcia zabraa mnie na zakupy, eby co wybra. Zapaam
pierwsz w moim rozmiarze, ktra wpada mi w oczy, nie
zwracajc uwagi na fason ani na to, kto mnie bdzie w niej
oglda. W ogle jej nie chciaam, nienawidziam myli, e bd
musiaa j zaoy, e mama nie yje i e nigdy do mnie nie
wrci.
Teraz wycignam rk, ale jej nie dotknam. Nie chciaam
przypomina sobie tego dnia, nie chciaam pamita, jaka czuam
si wtedy nieszczliwa, zdruzgotana faktem, e mama odesza
na zawsze, bo zamiast siedzie w domu, gdzie byo jej miejsce,
chciaa pomc mojej koleance. Wolaam zapomnie, e miaa
wypadek z mojej winy, poniewa byam piekielnie wcibska i
chciaam pozna cudz tajemnic. Nigdy wicej nie zao tej
sukni. Ju patrzc na ni czuam mdoci i ucisk w odku,
jakbym to ja bya winna mierci mamy, a nie pijak za kierownic.
Odsunam metalowy wieszak, uwaajc, by nie dotkn
czarnej tkaniny, i signam po rzecz wetknit na sam ty szafy -
sukienk na bal, ktr kupiymy z mam w sobot przed jej
mierci.
Bya w dziwnym kolorze pomidzy liliowym i szarym -mama
nabijaa si ze mnie, e jest taki sam, jak moje oczy. Suknia
kojarzya si z greck bogini - miaa krciutkie rkawki, wysoki
stan i dug fadzist spdnic. Wok


208
okrgej szyi i w pasie dyskretnie poyskiwa wski szlaczek
srebrnych cekinw.
Zrobiam gboki oddech, wycignam sukienk i dotknam
jej delikatnie palcami.
Nie byo adnych sabych odczu, niewyranych wizji
zwizanych z sukienk, ale od razu opanoway mnie mocne
obrazy.
Mama i ja w restauracji w centrum handlowym - miejemy si
i popijamy milkshakes. Przegldamy sukienki wieszak po
wieszaku, eby trafi na t waciw. Mamy duo radoci z
zakupw, mimo e wychodzimy ze sklepw z pustymi rkoma.
W kocu, jako ostatni desk ratunku, mama proponuje may
butik poza centrum. I wreszcie mina mamy, kiedy widzi t
sukni.
Zamknam oczy i skupiam si, eby obraz by jak najwy-
raniej szy. Pogadziam jedwabisty materia i odetchnam,
wyobraajc sobie, e czuj sodki zapach bzu - perfum, ktrych
mama zawsze uywaa. Tak bardzo go lubiam, e na ostatnie
urodziny dostaam od niej swoj buteleczk - ale nie uywaam
ich od jej mierci. To znowu przypomniao mi, jak bardzo za ni
tskni.
Powoli fale uczucia i obrazy zaczy blakn i zanika, jak to
si czasami zdarzao. Jeli rzeczy nie byy uywane (w tym
wypadku noszone), z biegiem czasu emocje i uczucia wypyway
z nich jak woda z pknitego naczynia, a w kocu nic nie
zostawao. Czasami, jeli zaczy uywa ich inne osoby albo
jeli dawne osoby miay nowe dowiadczenia, na stare obrazy
nakaday si nowe myli, uczucia i emocje. Kiedy indziej po
prostu wszystko blado i znikao, zostawiajc tylko dalekie echo
ludzi i zdarze.

209
Ju chowaam sukni z powrotem do szafy, ale widziane
obrazy i przypomniane uczucia nie chciay mnie opuci.
Moe to przeczucie, ktre miaam, kiedy j pierwszy raz
mierzyam, e bd najadniejsz dziewczyn na balu drugiej
klasy, moe umiech mamy, kiedy znalaza sukienk i zdaa sobie
spraw, jak adnie bd w niej wyglda, a moe wiadomo, e
may kawaek tego, co - jak mi si wydawao - straciam na
zawsze, cay czas wisia tu, w mojej szafie - ale nagle poczuam,
e chc i na bal, e chc zaoy t sukienk. Choby tylko
dlatego, e mama tak bardzo by si z tego cieszya. Babcia Frost
miaa racj. Czas zacz y na nowo.
Morgan powiedziaa to samo o Jasmine, e Jasmine chciaaby,
aby to wanie robili po jej mierci. Tylko e wiedziaam, e w
wypadku mamy bya to prawda, e Grace Frost chciaaby tego dla
mnie, swojej crki.
Czuam to, dotykajc materiau wspaniaej sukienki, ktr mi
kupia.
I uwiadomiam sobie, e ja te tego chc.
Zdjam wic sukni z wieszaka i pooyam na ku. Cekiny
mrugay do mnie zachcajco.
- No to do dziea - mruknam i rozpiam bluz, ktra opada
na podog.









210
ROZDZIA 18

Zanim si przyszykowaam, zrobio si po smej, czyli tace
trway ju od godziny. Omino mnie ogaszanie krla i krlowej
kadego roku - na ktrych gosowao si dwa tygodnie temu. Ale,
jak powiedziaa Morgan, jak zabrako Jasmine, nie byo innych
kandydatw prcz niej i Samsona.
Rzuciam okiem w lustro w azience. Fiokowa sukienka i
fiokowe oczy, falujce kasztanowe wosy, rozpuszczone i
opadajce do ramion, jasna cera i piegi. Nie wygldaam jak
pikna krlowa wrek, czyli jak Daphne, ale przynajmniej te
nie jak kompletna zdzira, czytaj Morgan. Nie wiedziaam, kim
byam, poza tym, e byam Cygank, ktra miaa wizje. Ale z
caej siy postanowiam zabawi si dzi wieczorem - albo
przynajmniej tak dobrze udawa, e si bawi, eby nikt inny
poza mn tego nie zauway.
Wyszam z akademika i ruszyam na przeaj dziedzica.
Wszyscy ju zgromadzili si w stowce, wic dziedziniec by
jeszcze bardziej opustoszay ni wczeniej. Wia chodny wiatr,
przynoszc ze sob zapach jesieni i pierwsze przeczucie zimy.
Objam si ramionami, aujc, e nie wziam paszcza, ale nie
chciao mi si wraca do pokoju.

211
Gdybym to zrobia, wtpi, czy zdobyabym si to, eby wyj
jeszcze raz.
W kocu dotaram do jadalni. Przez otwarte drzwi wejciowe
na zewntrz wylewao si wiato, rozpraszajc cienie. Wok
wejcia stao kilka osb, popijajc i ukradkowo palc papierosy
albo nawet co mocniejszego. Kwany odr piwa miesza si ze
sodkim, duszcym dymem.
Gdy weszam do rodka, ogarno mnie zdumienie. Od obiadu
sala jadalna zmienia si nie do poznania. Okrge stoliki ustpiy
miejsca dugiemu bankietowemu stoowi biegncemu wzdu
jednej ze cian. Wok potnej rzeby z lodu w ksztacie rogu
obfitoci ustawiono wazony z karmazynowymi i zotymi
jesiennymi limi, zielonymi pnczami i gipswk. Na stole stay
te migocce wiece, owietlajc wymylne jedzenie. Z sufitu
zwisay girlandy zielono-czerwonych lici. Dziki strumieniom
srebrnych i zotych wiate sala bya skpana w mikkiej
romantycznej powiacie. Nawet ja musiaam przyzna, e
wystrj mia klas i by naprawd pikny i elegancki.
Spniam si na ceremoni zbiorw, ktra odbya si przed
rozpoczciem tacw, ale wida byo jeszcze jej lady. W
ogrdku pod goym niebem pony woskowe wiece wetknite
na wysokie prty z brzu, pod stopami posgw
przedstawiajcych rozmaitych bogw, w tym Dionizosa i
Demeter, stay zote misy pene winogron, pomaraczy,
migdaw i oliwek. Cay ogrd mia dzi wieczr zotawy
koloryt, jakby by odlany z brzu, nawet kielichy wina ustawione
przy misach z owocami i orzechami, a w powietrzu unosi si
sodki i lekko ostry aromat, jakby cytrusowy. Odczekaam
chwil, zastanawiajc si, czy poczuj obecno

212
tej samej niewidzialnej mocy co wczoraj podczas ogniska. Ale
jeli nawet jaka moc zostaa wezwana ceremonialnym rytuaem,
to ju znikna. Odetchnam z ulg. Koniec z magi na dzi. To
dobrze.
Nie wiem, ilu uczniw uczszczao do Akademii Mitu, ale
wydawao si, e wszyscy jak jeden m stawili si na tace. Pary
- poyskujca suknia i frak - trzymay si w objciach na
parkiecie. Inni siedzieli przy stoach na kocu sali, caujc si,
chichoczc i szepczc co sobie do ucha. Jeszcze inni toczyli si
przy stole, zanurzajc truskawki i inne wiee owoce w fontannie
ciemnej czekolady wylewajcej si niekoczcym si ciepym
strumieniem. Zauwayam nawet, e kilka osb jado kawior,
ktry rwnie znalaz si wrd potraw. Pfuj.
Miaam racj, e byo ju po koronacji krlw i krlowych
balu. Na brzegu parkietu spostrzegam Morgan McDougall w
otoczeniu wity walkirii, z byszczc koron na gowie i
triumfujcym umiechem na karminowych ustach. Morgan
trzymaa Samsona pod rami i dosownie przyklejaa si do
niego. Samson, niezwykle przystojny we fraku, z koron w rku,
pochyli si i pocaowa j w szyj, nie zwaajc, e Morgan
zajta jest rozmow.
Zaciekawio mnie, co by zrobia Jasmine, gdyby si tu po-
jawia. Gdyby zobaczya, z jak atwoci Morgan zaja jej
miejsce jako krlowej drugiego roku. Wyobraziam sobie, e
zerwaaby jej koron z krysztakw z gowy, zaczaby ni
okada przyjacik i niewiernego chopaka. Niewtpliwie bya
w stanie zrobi co takiego, sdzc po wciekoci, ktr
odczuam, kiedy dotknam zdjcia z jej pokoju. Tego z Morgan i
Samsonem, ktre Jasmine podara.

213
Rozejrzaam si po sali. Byli tu nie tylko uczniowie. W tumie
zauwayam kilku profesorw, w tym pani Metis, trenera Ajaksa
i Nickamedesa. Stali we trjk z boku, pijc poncz, rozmawiajc i
starajc si utrzyma obmacywanki na parkiecie w ryzach.
Panowie byli we frakach, a pani Metis miaa na sobie zielon
wieczorow sukni, w ktrej wygldaa adnie i delikatnie.
W kocu ujrzaam Daphne i Carsona pogronych w po-
wolnym tacu. Daphne pooya gow na ramieniu chopaka, a
on mia gupio rozanielony wyraz twarzy. Morgan powiedziaa
co do dwch kumpelek, wskazujc ich palcem. Dziewczyny
parskny miechem i zaczy nabija si z zakochanej pary. Ale
tamci tak byli sob zajci, e ani ich nie widzieli, ani nie syszeli.
Wtpi zreszt, czy przejliby si drwinami. Na pewno nie
dzisiaj.
Poniewa nie chciaam przeciska si przez tum do Daphne i
Carsona, pod cianami przemknam do bufetu. eby cokolwiek
robi, eby nikt si nie zorientowa, e jestem sama, jak
kompletna niedojda. Po co tu przychodziam! Mylaam, e
bdzie fajnie, ale teraz zaczam wtpi. Nie miaam przyjaciki,
a najblisza temu okreleniu Daphne bya tak zaabsorbowana
swoj randk, e nawet nie miaam z kim porozmawia, nie
wspominajc ju o tacu.
Stanam w kolejce, nabraam na talerz fur wieych owocw
i pomoczyam je wszystkie w fontannie gorzkiej czekolady. Do
picia wziam kieliszek ponczu z bezalkoholowym szampanem.
Podeszam do stow z tyu, ale wszystkie miejsca byy zajte
przez pary. Czuam si gupio i niezrcznie, z talerzem w jednej
rce i kieliszkiem w drugiej, nie mogc nawet usi, eby zje, i
nie majc do kogo si odezwa.

214
Westchnam. Nie wiem, co sobie wyobraaam, przychodzc
sama. Postanowiam wzi owoce ze sob do pokoju i obje si,
a przez reszt wieczoru czyta komiksy. Powinnam od razu na to
wpa, a nie prbowa udawa, e jestem jedn z nich.
Odwrciam si i zaczam wraca, trzymajc si skraju
parkietu, omijajc pary, ktre znalazy si na mojej drodze.
Byam ju w poowie, kiedy kto stan przede mn. By od-
wrcony tyem, wic nawet mnie nie zauway. Odskoczyam,
eby na niego nie wpa, ale zrobiam to gwatownie i poncz
wychlapa mi si z kieliszka, oblewajc z przodu ca sukienk.
wietnie. Po prostu wietnie.
- Hej - wymamrotaam - uwaaj, gdzie idziesz.
Facet musia usysze, bo odwrci si i zmierzy mnie
wzrokiem. Staam na wprost Logana Quinna.
Nie rozmawiaam z nim od wczoraj wieczorem, kiedy
wpadam w panik, bo prbowa mnie pocaowa. Nie byam w
stanie zbliy si do niego na gimnastyce, ale przez reszt dnia
wypatrywaam go na dziedzicu, chcc go przeprosi. Nie
widziaam go, a teraz, kiedy wreszcie go zobaczyam, nie
mogam si powstrzyma, eby si na niego nie gapi.
Logan we fraku wyglda absolutnie odjazdowo, mimo e ju
poluzowa muszk, jakby co najmniej go dusia. Marynarka
opinaa jego ramiona, podkrelajc ich muskularno. Czarne
wosy poyskiway w promieniach zotego i srebrnego wiata
lamp, a oczy lniy jak kawaki lodu. Zabrako mi tchu.
Logan jeszcze patrzy na mnie ze zoci, ale po chwili na jego
twarzy odmalowao si niedowierzanie. Spuci wzrok

215
na moj sukni i przyjrza si plamom ponczu na dugiej
spdnicy. Poczuam, e pal mnie policzki. Dlaczego musiaam
na niego wpa akurat teraz? Dlaczego nie mogam go dostrzec,
zanim oblaam si ponczem?
- Przepraszam - mruknam i odsunam si na bok. Szybko
wrciam do bufetu i odoyam talerz i kieliszek.
Cakowicie straciam apetyt. Kiedy si odwrciam, sta tu za
mn i cigle na mnie patrzy.
- Cyganka? - spyta niepewnie, jakby nie mg si zdecy-
dowa, czy to ja, czy nie.
- Spartanin - odparam, krzyujc ramiona na klatce pier-
siowej, aby tym sposobem ukry cho cz lepkich plam. -1 co,
dobrze si bawisz?
Logan wzruszy ramionami.
- Przypuszczam, e tak jak inni. Wszystkie bale s takie same -
dugie i nudne.
Nic nie odpowiedziaam. Nie wiedziaam, jak z nim roz-
mawia, kiedy si ze mn nie droczy - albo kiedy mnie nie
ratowa. A ju szczeglnie nie wiedziaam, co mam mwi w tej
chwili, kiedy w tym fraku wyglda tak niesamowicie seksownie.
- Zataczysz? - spyta pgosem.
Serce podeszo mi do garda. A do tej chwili nie zdawaam
sobie sprawy, jak bardzo tego chciaam. Jak bardzo pragnam
znale si w jego ramionach, nawet jeli miaoby to by tylko
dzi wieczr. Nic mu jednak nie odpowiedziaam. Nie mogam
wydoby z siebie sowa.
Nie musiaam. Logan obj mnie w pasie, starajc si nie
dotkn goej skry na ramionach, i pocign na parkiet, do
innych taczcych par. Nie protestowaam, bdc jak

216
w transie, zauroczona wraeniem jego rki wok talii. Ciepo
jego palcw czuam nawet przez cienki materia.
- No to jak to robimy? - spyta Logan, kiedy znalelimy si na
rodku sali. - Skoro nie mog ci nawet dotkn?
Byam w stanie tylko patrze. Jeli chciaabym, eby kto
mnie dotkn, to tym kim by wanie Logan. Ale nie mogam
tego zaryzykowa. Po prostu... nie mogam. Po raz pierwszy nie
chciaam pozna czyich tajemnic. Nie chciaam go dotkn i
nagle zrozumie, e w gbi duszy si ze mnie mieje. Albo e
mnie auje, bo jestem aosna. Wolaam udawa, e naprawd
mu na mnie zaley, e zaley mu przynajmniej na tym jednym
tacu.
- Nie - odezwaam si w kocu, kiedy zdoaam si pozbiera.
-Nie moesz dotkn mojej goej skry, bo inaczej bd miaa
wizj. Ale moesz... eee... obj mnie w pasie, a ja poo ci rce
na ramiona. Moe by?
- Czego tylko sobie yczysz, Cyganko - odpar, umiechajc
si asymetrycznie.
Logan obj mnie w talii, a ja pooyam mu rce na ramiona,
powstrzymujc pragnienie zanurzenia palcw w jego
kruczoczarne wosy. Powoli zaczlimy koysa w takt jakiej
starej, smutnej piosenki o utraconej mioci.
Taczylimy w milczeniu. Czuam na sobie wzrok Logana, ale
nie podnosiam oczu. Nie chciaam, eby zobaczy w nich to, co
teraz przeywam. Nie dotykaam go, to znaczy jego skry, ale i
tak bardzo duo czuam. Si jego szczupego, silnego ciaa.
Delikatno, z jak mnie obejmowa. Jak atwo byo porusza si
razem z nim w takt muzyki, mimo e zupenie brakowao mi
koordynacji ruchowej i z taca byam rwnie kiepska, jak z
wuefu. Po raz pierwszy od

217
dugiego czasu obezwadniay mnie odczucia, ktre nie po-
chodziy z psychometrii.
Ostre dziabnicie tsknoty przeszyo mi serce, a zadraam z
blu. Wiedziaam, e jestem na prostej drodze do za-bujania si w
Loganie Quinnie na dobre. Jeli ju to si nie stao.
Nie wiem, ile taczylimy, nic nie mwic. W ktrym
momencie Logan odchrzkn i powiedzia:
- Piknie dzi wygldasz, Gwen.
Nie flirtowa ze mn, jego sowa nie miay podtekstw
seksualnych, jak zazwyczaj, i niemal mu uwierzyam. Niemal...
niemal czuam, e mwi prawd, mimo e go nie dotykaam. A
moe dlatego, e sama si okamywaam, starajc si uwierzy,
e ten taniec, ten moment znaczy dla niego niemal tyle, ile dla
mnie.
- Dzikuj. Ty te. To znaczy nie piknie, tylko przystojnie.
Bardzo, bardzo przystojnie - dokoczyam niezgrabnie.
Prawda bya jednak taka, e Logan by pikny. O wiele
pikniejszy, ni ja mam szans kiedykolwiek by. Wyglda jak
oywiona ilustracja z podrcznika historii mitycznej -jak
staroytny wojownik przebrany we wspczesne ciuchy. Ta
mieszanina tego, co stare i nowe, bya piorunujca, absolutnie
cudowna.
Gdy taczylimy, sala znika. Pozostali tancerze, caujce si
pary, osoby toczce si przy bufecie, Morgan i jej zoliwa wita.
Wszystko zniko, by tylko Logan i ja.
Logan trzyma mnie w ramionach i patrzy mi prosto w oczy.
Powoli pochyli gow, bya coraz niej, niej, zamknam oczy,
wstrzymaam oddech, czekajc na co, co wiedziaam, e bdzie
absolutnie cudowne...

218
Z rozmarzenia wyrwao mnie mocne pchnicie palcem w
rami. Przy kontakcie zalaa mnie gwatowna zo. Rzuciam si
w bok, tak e usta Logana miny policzek i trafiy we wosy.
Znowu poczuam mocne szturchnicie i now fal zoci. Ten,
kto mnie szturcha, nie by bardzo szczliwy.
Opuciam rce i odsunam si od Logana. Midzy nas
wsuna si dziewczyna, ktr poznaam - Amazonka, jedna z
przyjaciek Talii Pizarro. Nie bya taka wysoka jak Talia - mniej
wicej mojego wzrostu i mojej budowy, ale bardzo adna, z burz
rudych wosw i oczyma bardziej intensywnie zielonymi ni
naszyjnik ze szmaragdw na jej szyi. Miaa na sobie przylegajc
sukni koloru morskiej piany, ktra podkrelaa okrgoci
figury.
Pyk! Moja chwila przemiany Kopciuszka w ksiniczk pka
jak balon i nagle poczuam si przy niej jak potne winogrono,
ktre czeka na zgniecenie w prasie.
- Czego chcesz od mojego partnera? - spytaa ze wciekoci.
Spojrzelimy z Loganem na siebie, a potem on przenis
wzrok na ni, obj w pasie i przycign do siebie.
- Tylko taczymy, Savannah - odpar lekkim tonem,
umiechajc si do niej tak, jak chwil wczeniej umiecha si
do mnie.
Zrobio mi si bardzo przykro. Zabolao mnie, e Logan tak
atwo si mnie wypar. e niemal mnie pocaowa, a kilka sekund
pniej wyglda, jakby mia to samo zrobi z inn dziewczyn.
Moe i mia. Moe nie czu tego samego, co ja, kiedy bylimy
razem. Moe nigdy tego nie czu.
Potrzsnam gow, eby przegna resztki gupiej, ro-
mantycznej mgy. Oczywicie, e nie czu tego samego

219
- powtrzyam w mylach. To przecie ten pieprzony Logan
Quinn, znany podrywacz i podpisywacz materacw. Czego si
spodziewaam? Zabawa to jedno, a szalestwo to drugie.
Wszystko, co miao zwizek z Loganem, zaliczao si do tej
drugiej kategorii.
- Jasne - potwierdziam lodowatym tonem. - Tylko ta-
czylimy. Ale ju nie taczymy.
Logan spojrza na mnie ze skruch w oczach. Otworzy usta,
eby co powiedzie, ale nie daam mu szansy. Odwrciam si
na picie i odeszam, zostawiajc go z partnerk, ktr sam sobie
wybra na ten wieczr.




















220
ROZDZIA 19

Zostawiwszy Logana, staraam si jak najszybciej przemkn
midzy taczcymi parami, nie dotykajc nikogo, eby
przypadkiem nie sprowokowa jeszcze wizji. To by fatalny,
fatalny pomys, eby przyj na bal, pomylaam. Na co
liczyam? W akademii kady mia swoje miejsce -oprcz mnie.
Nie, moment. To nieprawda. Ja te miaam swoj rol - Cyganki,
ktra zrobia z siebie kompletnego gupka. Innymi sowy,
klasowa idiotka.
Wybiegam z jadalni. Drzwi wejciowe oblepiao teraz wicej
osb ni poprzednio. Kryy kubki piwem, srebrne piersiwki z
niewiadom zawartoci, podawano sobie papierosy i skrty.
Przez moment zastanawiaam si, czy nie zatrzyma si i nie
poprosi o yka. Albo o par ykw. Nigdy jeszcze si nie upiam,
wic nie wiem, ile by to musiao by. Ale pewnie i tak by si ze
mn nie podzielili. Poza tym wtpiam, czy alkohol zatopi to
nage uczucie do Logana Quinna. Tu chyba nic nie pomoe
oprcz cakowitej lobotomii.
Nie mogam wrci na bal, ale nie chciaam te i do
akademika. Ju wiem, e jestem dennie gupia i mam pecha.

221
Nie chciaam siedzie i rozmyla o tym przez reszt wie-
czoru. Poza tym miaam na sobie t cholern sukienk balow.
Postanowiam wytrzyma w niej co najmniej przez godzin,
nawet gdybym miaa umrze.
Nie mylc, gdzie id, skrciam w lewo na brukowan
ciek, ktra robia wielki uk i przechodzia obok piciu
gwnych budynkw otaczajcych najwikszy dziedziniec.
Zaczam ni i, szukajc spokojnego miejsca, gdzie bym moga
usi i... moe si wykrzycze. Albo wypaka. Nie wiem.
Nie tylko ja wyszam wczeniej z balu. Na wszystkich
elaznych awkach przy jadalni siedziay pary. Zakochani
patrzyli sobie marzycielsko w oczy, miali si i caowali. Jeden
facet nawet woy swojej dziewczynie rk pod sukienk i
praktycznie si na niej pooy.
Zrobio mi si niedobrze.
Nawet tu nie mogam uwolni si od widoku zadowolonych
par...
W ciemnociach przede mn co jakby migno, odrywajc
mnie od czarnych myli. Znowu si pojawio, podskakujc w
gr i w d, i po drugiej stronie dziedzica ujrzaam jeszcze
jedn samotn posta. Czy ona... miaa co na gowie?
Wytyam wzrok, starajc si dojrze, kto to jest. Na szczcie
posta wesza w krg wiata przy latarni i poznaam j. Morgan
McDougall.
Krlowa balu kierowaa si ku bibliotece staroytnoci.
Pewnie znowu ma randk z Samsonem na patio. Przewrciam
oczami. Co za dziwka. Byski, ktre zwrciy moj uwag,
rzucaa korona na jej gowie. Kosztowne krysztaki mrugay do
mnie przy kadym kroku walkirii.

222
Zmarszczyam brwi. Z Morgan co byo nie tak. Idc za ni,
zastanawiaam si, co mi tu nie gra. W kocu doszam do
wniosku, e nie podoba mi si sposb, w jaki si porusza -
powolny, ostrony, kontrolowany. Normalnie nikt tak nie chodzi,
a szczeglnie dziewczyna spieszca si na randk w kochasiem, z
ktrym ukradkiem sypia. Kiedy Morgan przechodzia koo
nastpnej latarni, zorientowaam si, e ma dziwny wyraz twarzy.
Absolutnie... pusty. Wygldaa jak jaki zombie, bya zupene
niepodobna do siebie. Jakby optana lub w transie...
W gowie uruchomi si system alarmowy, a im duej
patrzyam na walkiri, tym goniej dzwoni.
Rozejrzaam si wok, ale wszystkie pary zostay kilka-
dziesit metrw z tyu. Nikt inny jej nie zauway. Wszyscy byli
zbyt zajci swoimi maymi dramatami i kiepskimi romansami,
eby zwrci uwag na ni... albo na mnie.
Ruszyam wic za ni.
Nie wiem, dlaczego to zrobiam. Moe dlatego, e byam
wkurzona, bo zrobiam z siebie w oczach Logana tak idiotk. A
moe dlatego, e nie miaam nic lepszego do roboty. Albo z
powodu tego... tego dziwnego wraenia. e dzieje si co bardzo,
bardzo zego. Czuam niemal przymus ledzenia Morgan.
Wydawao mi si, e jeli tego nie zrobi, stanie si co
strasznego.
Takie samo uczucie miaam tu przedtem, zanim podniosam
szczotk do wosw Paige Forrest.
Morgan przecinaa dziedziniec, nadal kierujc si w stron
biblioteki. Dziwne, pomylaam. Biblioteka przecie jest
zamknita z powodu balu, w rodku gmachu pali si tylko kilka
wiate. Po co wic Morgan tam idzie? I to

223
jeszcze dzisiaj? No, moe umwia si z Samsonem... tylko e
oni wcale nie musieli si ju ukrywa z tym, e stanowi par.
Wszyscy widzieli ich na balu. Po co wic mieliby si spotyka
koo biblioteki? Mogli przecie i do pokoju w akademiku. Co
te ta walkiria wyczynia? I skd ten pusty, nieobecny wyraz
twarzy?
Powolnym, miarowym krokiem zombie Morgan wesza po
stopniach biblioteki. Wziam spdnic w gar i pobiegam za
ni. Czy ma zamiar wej do rodka? Drzwi byy zamknite,
sama widziaam, jak pan Nickamedes zamyka je po skoczonym
dyurze.
Morgan pchna drzwi i wesza do rodka, znikajc z pola
widzenia. Zatrzymaam si u stp schodw i spojrzaam na
grujcy nade mn gmach. Kamienne posgi, wiee i balkony
wydaway si dzi szczeglnie zowieszcze, jakby budowla bya
yjc istot czekajc tylko na to, by mnie pore. Zamrugaam,
bo wydawao mi si, e gmaszysko zafalowao, jakby co
czogao si pod kamieniami. Co pradawnego, silnego, zego.
Zadraam, objam si ramionami i obejrzaam za siebie. W
oddali, po drugiej stronie dziedzica, wida byo owietlone okna
jadalni - jasne, ciepe i zapraszajce. Powinnam tam wrci.
Wzi od kogo plastikowy kubek z piwem, wypali skrta,
zaliczy kompletny odlot i udawa, e dzisiejszego dnia w ogle
nie byo.
Nie mogam jednak tego zrobi, tak jak nie mogam po-
wstrzyma si od signicia po t cholern szczotk. Przecie
lubiam poznawa ludzkie sekrety, nawet te niedobre i
pokrcone. Pewnie podpowiada mi to mj cygaski dar albo
chora wyobrania, ale miaam przeczucie, e dzi

224
w bibliotece czeka na mnie tajemnica - moe najwiksza ze
wszystkich. W gbi duszy byam o tym przekonana. Wyjanienie
tego, kto zabi Jasmine, kto ukrad Czar ez, nawet powd
mojego pobytu w Akademii Mitu - to wszystko czeka na mnie w
bibliotece, na to, bym wesza i dokonaa odkrycia.
Wejd, a wszystko zostanie ujawnione" - szepta mi jaki
gos w gowie. A moe to byo tylko moje pobone yczenie.
Cokolwiek to byo, podniosam spdnic, weszam po
schodach i wlizgnam si do budynku.
***
Nie miaam racji, sdzc, e w bibliotece pali si tylko kilka
wiate. Podwjne drzwi prowadzce na gwny poziom byy
szeroko otwarte i blask ze rodka owietla cay hol. Ale dzisiaj
wiato byo jakie inne, wydawao si, e raczej rzuca cienie, ni
rozprasza i nadawao wszystkiemu wkoo ponury, zowieszczy
wygld - od zbroi stojcych pod cianami do mitycznych
stworw na paskorzebach ciennych.
Ju nie mogam zobaczy Morgan, ale stukot jej obcasw na
pododze czytelni odbija si echem. Zatrzymaam si, eby
cign buty, i podyam za ni na boso. Podoga bya zimna
jak ld, ale przynajmniej nie robiam takiego haasu jak walkiria.
Sdzc po odgosie krokw, Morgan musiaa by w gwnej
alejce i sza bez wahania na spotkanie z kim. Lub czym. Nie
byam na tyle gupia, by sdzi, e nikogo (a moe niczego) tu nie
ma. Kto musia otworzy Morgan drzwi, a wtpiam by by to
pan Nickamedes, bo dopiero co go widziaam w jadalni,
pilnujcego porzdku na balu.

225
Poszam rwnolegym przejciem midzy regaami, starajc
si dojrze Morgan w przerwach midzy grzbietami ksiek.
Tutaj jej kroki rozlegay si jeszcze goniej, wzmocnione echem
odbijajcym si od sklepienia. Cay czas sza tym powolnym,
rwnomiernym tempem.
W kocu ujrzaam walkiri. Miaa to puste, nieobecne
spojrzenie, jakby nie wiedziaa, co robi, jakby nawet nie
panowaa nad sob, jakby bya... optana.
Jakby jej krew trafia do Czary ez.
Ta myl nagle wyskoczya gdzie z podwiadomoci i wy-
bucha ca moc. Przypomniaam sobie ostatni wieczr, kiedy w
swoim pokoju czytaam ksik Jasmine, t, gdzie byo o Czarze
ez. Skupiam si i zobaczyam przed oczyma tekst:
Podobno Loki posugiwa si ni, aby zmusi ludzi do
posuszestwa. Wedug pogosek kiedy kropla czyjej krwi kapnie
do czary, bg - albo inny aktualny jej posiadacz - osiga
cakowite panowanie nad tym czowiekiem.
Sowa te uruchomiy cay cig wspomnie z ostatnich dni. Pan
Nickamedes opowiadajcy o czarze i o tym, e zodziej nie
powinien by w stanie wynie jej z biblioteki. Podarte zdjcie
Morgan i Samsona znalezione w pokoju Jasmine. Jej wcieko,
ktr odczuam, dotykajc fotografii. Ksiki na temat magii i
iluzji na pkach w pokoju walkirii. Kamienna rzeba, ktra
niemal zabia Morgan i Samsona mizdrzcych si do siebie pod
cian biblioteki. Grasownik, ktry wyparowa, kiedy Logan go
zabi.
Jedna rzecz nie dawaa mi spokoju. To, e nie czuam abso-
lutnie nic, nie odebraam adnych wibracji, kiedy dotknam

226
zwok Jasmine. Wtedy mi si wydawao, e co si stao z
moim darem, moj psychometri, ale moe... moe po prostu nie
byo co czu. Moe to nie byo prawdziwe.
Im wicej o tym mylaam, tym bardziej wydawao si to
prawdopodobne. Mj dar zawsze mi co mwi, czy chc tego,
czy nie. A przy Jasmine - milcza. Po raz pierwszy w yciu nie
widziaam nic, kompletnie nic. Nagle rne wspomnienia i
odczucia, ktre napyny mi do gowy, uoyy si jak kawaki
ukadanki. Wydawao mi si, e odgadam, kto zabi Jasmine oraz
ukrad Czar ez i dlaczego.
O nie! Jeli Morgan idzie na spotkanie tego kogo, to znaczy,
e wpada w nieze kopoty, a ja razem z ni...
Tak intensywnie zajam si dedukcj, e przestaam patrze
pod nogi i oczywicie wpadam na gablot - ale nie na pierwsz
lepsz, tylko na t z przedziwnym mieczem. Tym, co ma rkoje
wygldajc jak twarz mczyzny. Uderzyam tak mocno, e
zakoysa si miecz w rodku - i odskoczya powieka.
Zamaram, a potem zamrugaam oczami, z nadziej, e to
tylko wytwr mojej wyobrani. e oko zniknie, e przykryje je
powieka i e bd moga sobie powiedzie, e to wszystko wina
skomplikowanej sytuacji, w jakiej si znalazam, i maego stresu.
Okay, wielkiego stresu.
Mrugaam i mrugaam, ale nic si nie zmienio. Oko nie zniko
i nada byo we mnie utkwione.
Miao niecodzienny kolor, szarofiokowy, kojarzcy si z
powoli zapadajcym zmierzchem, z czasem tu po zachodzie
soca, zanim zrobi si kompletnie ciemno.
Byo mi bardzo niewygodnie, wplec na gablocie, ale nie
mogam si ruszy. Nie byam w stanie oderwa wzroku

227
od oka w rkojeci miecza. W mojej piersi zaczo wzbiera
dziwne uczucie, jakby euforia. Patrzc na miecz, czuam si...
szczliwa. Podobnie jak Logan przed walk. Wzdrygnam si.
Dlaczego miecz miaby dawa mi szczcie? Przecie nawet nie
umiem si nim posugiwa.
Oko nagle oyo, zmruyo si oceniajco, jakby parzc na
mnie, mogo pozna wszystkie moje tajemnice. Czuam, e si w
nim zapadam, ton, e nigdy nie bd moga oderwa wzroku od
tego jednoocznego, przeszywajcego spojrzenia, i - co dziwne -
nawet tego nie chciaam.
Nie wiem, ile czasu bym tam tkwia, patrzc na nieruchome
oko, gdybym raptem nie usyszaa za sob syku.
Niski, wyjtkowo nieprzyjemny syk, ktry syszaam ju raz
w yciu. Taki, ktry zamraa krew w yach. Przedar si przez
moje nieprzytomne rojenia na jawie i przywrci mnie do
rzeczywistoci. Dobrze pamitaam, co si stao ostatnio, kiedy
syszaam ten syk.
Tylko nie to!
Powoli odwrciam si.
Za mn sta grasownik nemejski.
Wyglda identycznie jak tamten na patio. Czarny stwr,
podobny do pantery, z wielkimi pazurami i jeszcze wikszymi
zbami, ktre mogy mnie rozszarpa z tak sam atwoci, z
jak ten potwr oddycha. Oczywicie jeli w ogle do ycia
potrzebowa powietrza, a nie tylko czystego za. Tego nie byam
pewna.
Potwr sykn na mnie ponownie i obnay zby. Ktre,
naturalnie, o l n i e wa j c o zalniy w zotawej powiacie
biblioteki. W gardle poczuam gul. Tym razem nawet nie
prbowaam si przypodoba, mwic miy kotek".

228
Nie byo w nim nic miego, szczeglnie w sposobie, w jaki na
mnie patrzy.
Przez moment mylaam, e z miejsca skoczy mi do garda i
zatopi w nim swoje jake liczne ky. Ale nie. Rozleg si cichy
gwizd i potwr odsun si na bok.
W alejce midzy regaami pojawia si posta odziana w
szkaratn peleryn obszyt klejnotami. Falujca materia
przywodzia mi na myl rzek krwi. Zadraam. Nie powinnam
waciwie si dziwi. W kocu, kiedy dotknam jej laptopa,
zobaczyam, jak kupuje j w sklepie internetowym. Tylko e
wtedy nic na ten temat nie pomylaam. Nie jestem Weronik
Mars. Osoba w szkaratnej pelerynie przechytrzya mnie.
Przechytrzya nas wszystkich. wietnie udao si jej zrobi nas w
konia.
Kaptur peleryny zasania jej twarz, wic widziaam jedynie
lekkie skrzywienie ust w umiechu i bysk biaych zbw.
Dziwne, e wystraszyam si ich bardziej ni kw grasownika.
- Cze, Cyganko - odezwa si gos spod kaptura. - Za-
stanawiaam si, kiedy si wreszcie pokaesz.
Gdybym miaa jakie wtpliwoci, tobym si ich teraz po-
zbya, bo doskonale znaam ten gos. Wiedziaam, do kogo
naley. Ostatni raz syszaam go, kiedy miaa si na dziedzicu
akademii w dniu, kiedy to wszystko si zaczo.
Posta w pelerynie podniosa rce i odrzucia kaptur.
Jasnorude wosy, bkitne oczy, wietna cera, pikna twarz.
Znowu patrzyam na Jasmine Ashton - tylko, tym razem,
rwnie yw j ak j a.
229
ROZDZIA 20

W komiksach nikt naprawd nie umiera, nawet zoczyca. A
przynajmniej nie na dugo".
Patrzc na Jasmine, przypomniaam sobie sowa, ktre
wczoraj powiedziaam Loganowi - ale tym razem wydaway si
drwice. Bo dziewczyna, ktra staa przede mn, bya
zdecydowanie ywa. Spojrzaam na jej gardo - rwnie gadkie,
jak moje. Tak jest, ywa. Nie byam pewna, czy zanim minie noc,
to samo bdzie mona powiedzie o mnie.
- Ty... ty yjesz - wyjkaam.
Walkiria wydaa z siebie niegony chichot, ktry odbi si
echem od cian biblioteki.
- Masz racj, Cyganko. yj. Bd grzeczna i sta obok
Morgan, to ci wszystko wyjani. Jedyny problem z takimi
perfekcyjnie przeprowadzonymi planami jest taki, e nie ma si
komu pochwali.
Rzuciam okiem w kierunku otwartych drzwi na kocu alejki z
regaami, zastanawiajc si, czy bd w stanie dobiec do nich,
zanim walkiria... no nie wiem, chyba zanim mnie zabije.
Niestety, grasownik zauway moje spojrzenie i wypuci
zowrogi syk.









230
Zwilyam jzykiem wargi i spytaam:
- Czy to znowu iluzja? Taka jak wczoraj?
Jasmine podesza do stworzenia i pogadzia jego czarne futro.
Oczy grasownika rozbysy i zwierz wydao z siebie pomruk
zadowolenia. A podskoczyam z odrazy.
- Nie, Cyganko. Ten jest jak najbardziej prawdziwy. Ale to nie
ma znaczenia, bo iluzje mog rozerwa ci na strzpy tak samo,
jak prawdziwe zby i pazury.
Wczoraj na patio Daphne mwia co podobnego, lecz nie
bardzo jej wierzyam. Jak co, co nie jest prawdziwe, moe
zrani? Teraz jednak zdaam sobie spraw, e mnstwa rzeczy
nie wiem, jeli chodzi o mity i magi.
Nie miaam wyboru, musiaam zrobi to, czego daa Ja-
smine. Inaczej grasownik - prawdziwy albo iluzja - rozerwie
mnie na strzpy, a bardzo tego nie chciaam. Ruszyam wic
alejk ku rodkowi sali i skrciam za ostatnim regaem,
wychodzc na otwart przestrze.
Morgan staa nieco z lewej, w tym samym miejscu, w ktrym
niegdy znajdowaa si gablota z Czar ez. Artefaktem, ktry
rzekomo zosta skradziony tej nocy, kiedy podobno zabito
Jasmine.
Z czar, ktr Morgan trzymaa w doniach.
Wygldaa identycznie, jak j pamitaam. Maa, okrga,
zwyczajna, w brzowym kolorze. Prosta miseczka bez adnych
malowanych czy rzebionych ozdb. adnych dodatkw, zota,
klejnotw - nic. Niemniej na sam jej widok zrobio mi si
niedobrze. Nie musiaam jej dotyka, eby odebra wibracje.
Jeli jaki obiekt jest zwizany z silnymi emocjami lub
wspomnieniami, wwczas promieniuje nimi, jest nimi

231
otoczony jak aur. Jak Daphne rowymi iskrami strzelaj-
cymi z palcw. Dzi czara emanowaa czystym zem.
- Zatrzymaj si - rozkazaa Jasmine. Grasownik popar j
sykiem.
Zamaram w miejscu, koo jednego ze stow bibliotecznych.
Na jego krawdzi leao kilka ksiek. Pan Nickame-des
wycign je dzisiaj ze stosu oddanych pozycji i z jakiego
powodu nie odoy na pk. Od niechcenia oparam si o st i
pooyam na nich do. Odebraam takie wibracje, jak zwykle -
wiedzy. To mao, jako bro te nie na wiele si zdadz, ale jednak
zawsze lepszy rydz ni nic. Musz wykorzysta wszystko, co mi
wpadnie w rce, a w ogle zacz od wyjanie.
- Czyli wszystko byo lipne - powiedziaam, odwracajc si do
Jasmine. - Kradzie Czary ez, twoje zwoki, kaue krwi. To
iluzja od pocztku do koca, mam racj?
- No, no, no, Cyganka jednak potrafi myle. Jasne, e masz
racj. Wszystko, co tamtego wieczoru widziaa, byo faszywe, a
poza tym jeszcze kilka rzeczy.
Jasmine podesza do Morgan, ktra patrzya przed siebie nie
widzcym wzrokiem. Wok stow bibliotecznych krci si
grasownik, obchodzc je raz z jednej, raz z drugiej strony, jakby
to by jaki gigantyczny tor przeszkd dla kociakw. Ale ani na
chwil nie spuszcza ze mnie wzroku.
Jasmine stana przed swoj najlepsz przyjacik, obrzucia
j spojrzeniem penym nienawici i zdara koron z jej gowy.
Morgan cay czas patrzya przed siebie. Ani jeden musku nie
drgn w jej twarzy, jakby nie wiedziaa, co si dzieje.



232
Miaam racj, kiedy kojarzya mi si z optaniem. Jasmine
posuya si Czar ez, eby zyska wadz nad przyjacik. Po
raz pierwszy zauwayam, e w czarze, ktr Morgan ma w
rkach, co jest. Co ciemnego, czerwonego, lepkiego. Krew.
- Jak udao ci si to zrobi? - zagadnam Jasmine. - Jak
zdobya krew Morgan? Wiem, e musiaa to zrobi, wla jej
krew do czary i wypowiedzie jakie magiczne abrakadabra.
Inaczej nie mogaby uzyska nad ni kontroli.
Jasmine, patrzc na trzyman w doniach krysztaow koron,
odpara:
- O, to byo najatwiejsze. Tydzie temu na kampusie bya
akcja oddawania krwi. Morgan i ja te oddaymy. Kiedy
pielgniarka nie patrzya, po prostu zabraam pojemnik z krwi
Morgan.
O rety, Jasmine jako knujca w ukryciu superkryminalistka?
Mnie by nie przyszo do gowy, eby komukolwiek wykrci taki
numer, a ju szczeglnie przyjacice.
Jasmine obracaa koron w doniach, patrzc, jak w krysz-
takach zaamuje si wiato. W jednej chwili cisna j mocno.
Posypay si paskudne czerwone iskry i korona pka. Krysztaki
poleciay w powietrze i rozsypay si po pododze.
- Zastanawiaam si, co to za uczucie, zosta krlow balu, u
boku Samsona - powiedziaa walkiria. - Mam nadziej, e ci si
podobao, Morgan. Poniewa to ostatnia przyjemna rzecz, jaka
ci spotkaa.
Jasmine podniosa rk z fragmentem korony i przecigna
nim po twarzy Morgan, ranic j do krwi, a potem zacza
dziaba przyjacik ostrym kocem. Czerwone iskry

233
kryy wok nich jak robaczki witojaskie, zapalajc si i
gasnc, ostrzegajc przed niebezpieczestwem, nienawici i
mierci.
Zdusiam okrzyk, ktry o mao mi si nie wyrwa, i rzuciam
si na pomoc Morgan. Ale grasownik warkn i zamaram w
miejscu.
Ale to nie miao znaczenia, bo Morgan ani drgna. Nie
skrzywia si, nie wrzasna na Jasmine, nawet nie krzykna z
blu. Bya jak lalka, bez ycia, nieruchoma. Zastanawiaam si,
czy w ogle czuje, e Jasmine szatkuje jej twarz koron, czy na
zawsze stracia rozum.
Jasmine wyrwaa zakrwawiony drut z twarzy koleanki i
zrobia nastpny zamach.
- Przesta - zawoaam. - Przesta j kaleczy! Przecie to
twoja przyjacika! Najlepsza!
Dziewczyna spojrzaa na mnie, jakby moja obecno wy-
leciaa jej z pamici.
- B y a moj najlepsz przyjacik - skorygowaa -zanim
p roku temu zacza sypia z moim chopakiem.
Odrzucia zakrwawiony kawaek korony na podog i z twarz
zacit i ponur jak burzowa chmura zacza kry wok
Morgan. Nie miaam pojcia, co jej moe przyj do gowy, wic
postanowiam odwrci jej uwag. Nie chciaam, eby znw
kaleczya Morgan. Albo jeszcze gorzej, zabia j na moich
oczach.
- To wanie dlatego to robisz? - spytaam drcym gosem. -
Tylko dlatego, e chopak puci ci kantem?
- Nie tylko puci mnie kantem - warkna. - Puci mnie
kantem dla niej! Dla mojej, podobno, przyjaciki. I oszukiwa
mnie caymi miesicami. Oboje cay czas mnie

234
okamywali. Zaczam co podejrzewa. Samson by jaki
taki... roztargniony. No wiesz, skrci kilka randek, nie odbiera
przy mnie telefonu. Pomylaam, e mnie oszukuje, e moe
krci z kim innym na boku, wic powiedziaam
o tym Morgan. Prawd mwic, zwierzyam si jej! I wiesz,
co ona na to?
Pokrciam gow.
- ebym si nie martwia. e Samson szaleje za mn i sam jej
to powiedzia. e skraca randki, bo tak mnie kocha, e trudno
byo mu panowa nad sob w mojej obecnoci. Nie pojmuj, jak
mogam uwierzy w te bzdury.
Jasmine rozemiaa si gorzko.
Znowu zacza obchodzi Morgan w koo, mruczc co pod
nosem. Signam rk do tyu i zacisnam palce na ksice z
wierzchu stosu. Grasownik kry w pobliu, to oddalajc si ode
mnie, to zbliajc, ale cay czas majc mnie na oku.
- Wiesz, co jest w tym najgorsze? - spytaa Jasmine.
-Przyczyna, dla ktrej Samson z ni sypia. Wiesz, dlaczego to
robi?
Wzruszyam ramionami. Podarte zdjcie powiedziao mi
mnstwo, ale nie to.
- Boja nie chciaam. Chciaam poczeka i Samson powiedzia,
e on te tak woli. e nie jestemy jeszcze gotowi. e lepiej si
nie spieszy i poczeka na waciwy moment. e tak bdzie
bardziej r o ma n t y c z n i e . A cay czas pieprzyli si z Morgan
jak krliki.
- Znalazam zdjcie Morgan i Samsona. To, ktre podara
i wrzucia do kosza. Jak si o nich dowiedziaa? - spytaam.
Gos miaam spokojny, ale cay czas przebiegaam

235
oczami bibliotek, starajc si znale wyjcie z tego pieka.
Nie przychodzio mi jednak do gowy, jak mogabym - sama lub z
Morgan - si std wydosta. ywa. Jasmine wzruszya
ramionami.
- Morgan okamaa mnie, kiedy spytaam, gdzie bya na
wakacjach. Mwia, e z rodzin jad na miesic do domu na
Bahamach. Ale tydzie pniej mj brat przysa mi esemes, e
widzia j w Hamptons. Po co kamaa? Obudzio to moje
podejrzenia, szczeglnie e rodzice Samsona maj tam wanie
letni dom. Wic poyczyam od ojca odrzutowiec i poleciaam.
Zakradam si do domu Samsona i zobaczyam ich na play.
Lepili si do siebie po prostu obrzydliwie.
-Ale to byo latem - rzekam. - Kilka miesicy temu. Jasmine
posaa mi zimny, zadowolony umiech.
- Zgadza si. Oni nic nie podejrzewali. Nie mieli pojcia, e o
nich wiem.
- No i co? Przez cae miesice planowaa, jak sfingowa
swoj mier, eby zemci si na przyjacice za to, e sypia z
twoim chopakiem? Czy to nie przesada?
Jasmine zmruya bkitne oczy i otworzya usta, pewnie eby
wyda grasownikowi rozkaz poarcia mnie, ale zdyam j
ubiec.
- Tak, to potworne i absolutnie rozumiem, dlaczego chciaa
si zemci. Oni naprawd ci skrzywdzili. Zasuyli na kar.
- Ot to. - Jasmine skina gow. - Kochaam Samsona,
naprawd. Tylko, jak to facet, myli fiutem. Mogam si tego po
nim spodziewa. Ale Morgan? Wychowaymy si razem. Bya
dla mnie niemal jak siostra, wic jej zdrada tym bardziej mnie
zabolaa. I dlatego zapaci za sypianie z moim chopakiem.

236
Ach, to dlatego Samson nie sta obok Morgan jak drugi
zombie. Seksistowskie podejcie, obarcza ca win dziew-
czyn. Z tego, co pamitam, Samson bardzo entuzjastycznie w
tym uczestniczy. Niczym nie ustpowa Morgan.
- Ale dlaczego nie ukaraa ich bardziej... rozsdnie? Po co
fmgowa wasn mier? Co przez to osigna?
- Chciaam, eby im mnie brakowao - warkna. - Chciaam
ich zrani. Chciaam, eby zerao ich poczucie winy, eby z tego
powodu nie mogli na siebie patrze! Tylko e... tak si nie stao.
Nie, miaa racj. Pomylaam o tym, jak wszyscy w szkole
zajmowali si swoimi sprawami, jakby mier Jasmine wcale si
nie zdarzya. Morgan i Samson byli zadowoleni, e nie yje, bo
mogli si ujawni. Caa reszta odczua ulg, bo przestaa ich
tyranizowa. Tak odczuwali wszyscy. Prcz mnie. Cyganki,
ktra miaa widzenia i ktra znowu postanowia wsadzi nos w
nie swoj spraw i pozna tajemnice Jasmine. I prosz, jak na tym
wyszam.
- No, a jak to wszystko zrobia? - spytaam. -1 dlaczego tutaj,
w bibliotece?
- Zdolno tworzenia iluzji odziedziczyam po rodzicach.
Mama jest w tym naprawd nieza i nauczya mnie mnstwo w
czasie wakacji, kiedy moje zdolnoci dojrzay. atwo byo mi
stworzy iluzj wasnego ciaa z rozszarpanym gardem. Kiedy
byam maa, na Halloween mama robia cae mnstwo iluzji
trupw i zombie i bawilimy si w nawiedzony dom.
Miaam racj. Nie czuam nic przy dotkniciu ciaa Jasmine,
bo nie byo czego czu. Nic nie byo prawdziwe.
- No ale skoro to byo zudzenie, to dlaczego miaam krew na
ubraniu?

237
Na dnie kosza na brudy nadal leay dinsy i bluza. Kiedy tam
ostatnio zagldaam, cigle byy zakrwawione.
- Bo kiedy kto uwierzy w iluzj, to dla niego jest prawdziwa.
Wiar nadaje form i materi. Wydawao ci si, e widzisz moj
krew, wic caa si ni poplamia. Podobnie jak Metis, Ajaks i
Nickamedes, sdzc, e widz moje zwoki, spakowali je i
wsadzili do lodwki w piwnicy gmachu nauk cisych. Jak wiesz,
tam wanie trzymaj zmarych.
Nie miaam o tym pojcia i poaowaam, e ju mam.
Kostnica w gmachu matematycznym? Upiorne.
- A ten koteczek - wskazaam gow na grasownika. - Jak on
si dosta na kampus? Kiedy? I po co?
Jasmine wzruszya ramionami.
- Jeszcze jedna iluzja. Sprawiam, e wyglda jak zagodzony
kot, ktry przyszed poszuka czego do jedzenia. Sfinksy na
bramie nawet na niego nie spojrzay, nie mwic ju, e nie
zaatakoway, co maj pono robi z intruzami. Nickamedes nie
jest tak sprytny, jak mu si wydaje. A jeli chodzi o to, po co... No
wiesz, pomylaam, e dobrze mie prawdziwego grasownika
pod rk, skoro twj Spartanin zabi moj iluzj.
- A co si stao z posgiem? - wtrciam. - To ty zepchna go
na Morgan i Samsona?
- Owszem. - Walkiria rzucia okiem na Morgan. - Wyszam
odetchn wieym powietrzem na balkonie trzeciego pitra,
kiedy nagle zobaczyam ich w akcji. Przyznaj, e krew mnie
zalaa i postanowiam zabi ich oboje na miejscu, zamiast
realizowa do koca plan. Mieli szczcie, e ich ostrzega.
Naturalnie wciekam si na ciebie i dlatego stworzyam tego
grasownika. Mia ci rozerwa na strzpy

238
za to, e wesza mi w drog. Tylko pojawi si Logan Ouinn i
to on oberwa.
- A Czara ez? Po co j ukrada?
Jasmine rozemiaa si - jej miech przypomina mi syk
grasownika.
- Och, wcale jej nie ukradam. Czara cay czas bya w bi-
bliotece, podobnie jak ja. Na trzecim pitrze jest magazyn, do
ktrego nikt nie wchodzi. Od pocztku semestru znosiam tam
swoje rzeczy: jedzenie, ubrania, piwr. Tam wanie
mieszkaam przez ostatnie dni. I tam te jest czara. Nickamedes
tak zabezpieczy j zaklciami, e nie mona jej wynie z
biblioteki. Nie potrafiam zama tych zakl, wic stworzyam
zudzenie, eby j ukry, eby wszyscy sdzili, e czara zostaa
skradziona i zabrana daleko poza teren akademii. I udao si,
wszystko si udao. Tylko ty niepotrzebnie zacza wszy.
Poruszyam si niespokojnie.
Jasmine przechylia gow na bok i patrzya na mnie spod
zmruonych powiek.
- Od kilku dni ci obserwuj - powiedziaa - i nie mog
zrozumie, dlaczego tak si przeja. Nie bya moj koleank.
Nawet mnie nie znaa.
- Nie - odparam cicho. - Ale uwaaam, e nie zasuya na
tak mier. I chciaam si dowiedzie, co si stao. al mi byo
ciebie, tego, e musiaa zgin.
- Tobie? Tobie byo mnie al? - Jasmine powtrzya zimnym
tonem. - A kime ty jeste, Cyganko? Jeste nikim. Nie masz
przyjaci. Jeste tu obca. I aosna.
- Mam imi - odparam, rozzoszczona szyderstwem.
-Nazywam si Gwen Frost. I nie jestem nikim. Uwaasz,

239
e jestem aosna? Ale to nie ja sfingowaam swoj mier,
eby zemci si w pokrtny sposb na przyjacice. To dopiero
jest aosne.
Jasmine zachmurzya si na t obraz. Rozemiaa si lek-
cewaco i rzeka:
- Naprawd mylisz, e chodzi o zemst na Morgan? Chyba
nie masz pojcia, Cyganko, co tu w ogle jest grane, prawda?
- Wic mi powiedz - odparam. -1 tak zamierzasz mnie zabi,
wic co ci zaley.
- Pewnie - przytakna Jasmine, tamszc ostatek nadziei na to,
e wyjd cao z tej imprezy. - Chodzi o wiele wicej ni o Morgan
i o to, e lubi rozchyla nogi. Chodzi o... chaos.
Kiedy powiedziaa sowo chaos", przez bibliotek przelecia
jakby podmuch wiatru, jaka moc, od ktrej przebieg mi dreszcz
po plecach. Najdziwniejsze, e nad Czar ez, ktr Morgan
trzymaa w doniach, na moment zamajaczya czyja twarz.
Skrzywiona, za, z rysami jakby stopionymi w ogniu, pena
krzyku. Serce podeszo mi do garda.
- To ty... - spytaam szeptem - to ty jeste niwiarzem chaosu?
Zoczyc? Suysz Lokiemu i chcesz go z powrotem sprowadzi
na ten wiat?
Jasmine skina gow.
-Nareszcie zaczynasz kojarzy. Nie jeste taka gupia, na jak
wygldasz. W akademii jest mnstwo niwiarzy, zarwno wrd
uczniw, jak i nauczycieli. Nie tylko ja. Caa moja rodzina to
niwiarze. Zawsze tak byo. Tylko ani mru-mru. Nie mw
nikomu w akademii. Wszyscy profesorowie uwaaj, e
pochodz z zacnej rodziny i jestem znakomicie


240
wychowana. Metis dostaaby zawau, gdyby si dowiedziaa,
e od stuleci suymy Lokiemu. Kiedy na historii mitycznej
dowiedziaam si, e Nickamedes ma wycign Czar ez z
magazynu i wystawi j w gablocie w bibliotece... no c, szkoda
byoby zmarnowa tak okazj. Zemci si na Morgan i
jednoczenie zasuy swojemu bogu. -Ale...
- Dosy tego! - warkna. - Dosy gadania! Znudzio mi si.
Czas zabra si za realizacj planw, poczwszy od ofiary z
Morgan.
Odwrcia si do koleanki, ktra przez cay czas pozostawaa
w bezruchu i nie otwieraa ust, mimo e z policzkw rozoranych
metalow koron kapaa krew.
- Morgan - odezwaa si Jasmine gosem bardzo podobnym do
syku grasownika - po si na stole. Nie odstawiaj czary i nie
wychlap z niej ani kropli krwi.
Morgan szarpna si do przodu, jakby bya marionetk, a
Jasmine cigna za sznurki. Patrzyam przeraona, jak wchodzi
na najbliszy st, kadzie si na nim i ustawia Czar ez
porodku klatki piersiowej. Zgodnie z poleceniem nie uronia ani
kropli.
Spomidzy fadw obfitej peleryny Jasmine wycigna
sztylet z rubinem w rkojeci. Poznaam go - to ten sam, ktry
lea na pododze koo jej niby martwego ciaa. Teraz wiem,
dlaczego nie byo na nim krwi - poniewa jej kaue te byy
tylko zudzeniem.
Wrcia mi zdolno mylenia i zdaam sobie spraw co
Jasmine planuje - zoy przyjacik w ofierze swojemu bogu
zoczycy. Ma zamiar zabi j na moich oczach, a ja nie mog
zrobi nic, eby jej przeszkodzi.

241
- Nie! - krzyknam, rzucajc si w jej kierunku. - Zostaw j w
spokoju!
Jasmine obejrzaa si przez rami i prychna lekcewaco.
- Zabij j - polecia grasownikowi i odwrcia si ku Morgan.
Stwr obliza si i skoczy na mnie.


























242
ROZDZIA 21

Zanim uratuj Morgan, musz uratowa siebie.
Nie miaam czasu myle o tym, co robi, wic rzuciam w
grasownika ksik, ktr trzymaam w rku. Miaam szczcie,
bo gruby tom uderzy zwierz prosto w nos. Zawahao si i lekko
zachwiao. Zanurkowaam pod st, a w tym momencie stwr
skoczy i wyldowa na blacie, zamiast na mnie.
Pazury grasownika rozdary drewno na kawaki z tak a-
twoci, jakby to bya tektura. Wyczogaam si spod ruiny
mebla, stanam na nogi i rzuciam si biegiem w kierunku
otwartych drzwi. Ale grasownik by szybszy. Wielkim susem
przeskoczy mi nad gow i wyldowa przed drzwiami,
odcinajc drog ucieczki.
Natychmiast zaczam si cofa. Zwierz rykno i znowu
zaczo mnie okra, najwyraniej zadowolone z tej zabawy w
wielkiego kota i malek myszk.
Ktem oka ujrzaam, e Jasmine oderwaa si od Morgan i
patrzy na mnie.
- Tym razem ci si nie uda - powiedziaa. - To nie jest iluzja i
nie ma Spartanina, ktry by ci uratowa.

243
-1 tu si mylisz - rozleg si gos za mn.
W drzwiach biblioteki sta Logan Quinn. Nadal mia na sobie
frak, ale po drodze zdoa wstpi po dwie rzeczy: tarcz i
wczni. Srebrn tarcz przypi sobie do lewej rki, a w prawej
dziery wczni. Wyglda z tym jako odpowiednio, jakby
stanowiy cz jego samego, jakby naleay wycznie do niego i
nikt inny nie mia do nich prawa. Przypomniay mi si sowa
Daphne, po co posya si dzieci do tej akademii. Logan zna
swoje przeznaczenie Spartanina, wojownika. Miaam nadziej, e
nie oznacza to dla niego mierci dzi wieczorem.
Grasownik sykn, widzc Logana i rozpoznajc w nim
prawdziwe zagroenie. Spartanin mocniej cisn tarcz, a jego
twarz zrobia si zupenie spokojna. Nie mia zamiaru ucieka
przed potworem, ale walczy na mier i ycie, jak poprzednio.
Tylko tym razem to nie byo zudzenie - i moe dlatego potwr
wydawa si wikszy, silniejszy i bardziej niebezpieczny.
Po chwili Logan rzuci mi przelotnie spojrzenie i zawoa:
- Gwen, biegnij po pomoc!
Wicej nie zdy, bo grasownik skoczy na niego.
Zamiast zrobi to, o co prosi, zapaam ksik, ktr
poprzednio rzuciam w grasownika, i wrciam tam, gdzie
Jasmine staa nad Morgan ze sztyletem w rce. O niczym bardziej
nie marzyam, ni uciec z biblioteki, odnale profesor Metis i o
wszystkim jej powiedzie, ale wiedziaam, e daoby to czas
Jasmine, eby zabi Morgan i dokoczy niesamowity rytua,
jaki sobie zaplanowaa. Poza tym mama, jako policjantka, nigdy
nie uciekaa przed walk, wic ja te nie bd.



244
Jasmine ujrzaa mnie i odsunwszy si od Morgan, wyce-
lowaa sztylet w moim kierunku. Niedobrze. Ale ju byo za
pno na zamian planw. Gdybym si odwrcia do niej
plecami, pewnie by rzucia we mnie sztyletem. atwo moga to
zrobi. Ona te by wojowniczk i od lat uczya si przydatnych
umiejtnoci.
- Powinna bya zostawi spraw w spokoju - mrukna,
podchodzc do mnie. - Nie powinna bya interesowa si moj
mierci, podobnie jak innych to nie interesowao.
- Powiedz mi, dlaczego nie zabia mnie wtedy, w bibliotece,
kiedy miaa okazj? Kiedy uderzya mnie w gow, pewnie tym
gupim sztyletem, ktry trzymasz w rce, ebym stracia
przytomno? Dlaczego wtedy nie podcia mi garda?
Wzruszya ramionami.
- Bo jeste nikim. Nawet nie wiedziaam, jak si nazywasz.
Nie masz adnej prawdziwej mocy, niczego, co by mi si
przydao, wic po co miaam ci zabija?
Mocniej cisnam ksik w rce. Przez myl przemkna mi
Paige Forrest. Ona te nie miaa adnej mocy. Mama powiedziaa
mi, e ojczym zagrozi jej, e jeli nie pozwoli mu si
obmacywa, to pjdzie do jej modszej siostry. Dlatego Paige
nikomu o niczym nie mwia. Zrobia jedyne, co moga - daa mi
dotkn swojej szczotki.
Bo wiedziaa, e mam magiczny talent, nawet jeli go nie
rozumiaa.
- Nie jestem nikim - wycedziam ze zoci. Jasmine
przewrcia oczyma.
- Niewane. I tak umrzesz.
Rzucia si na mnie. Sztylet przeszy powietrze ze zowrogim
wistem, wcale nie gorszym od syku grasownika.

245
Instynktownie podniosam ksik, zasaniajc si przed
ciosem. Sztylet przebi kartki na wylot i zatrzyma si kilka
centymetrw od mojego oka. Wrzasnam z przeraenia.
Jasmine zakla gono i zapaa sztylet, eby go wycign,
aleja z kolei szarpnam ksik i odrzuciam jak najdalej na bok.
Przebita ksika uderzya w marmurow posadzk, pojechaa po
niej i zatrzymaa si pod stoem na kocu sali.
- Ty suko - warkna Jasmine. - To by mj ukochany sztylet!
Ukochany sztylet? Powanie? I ona uwaaa mnie za wira!
Zanim zdoaam si odsun, walkiria, nie aujc swojej
wyjtkowej siy, uderzya mnie w twarz i walna bykiem w
odek. Same ciosy ju by wystarczyy, ale jeszcze dotkna
mojej skry i poczuam jej tumion wcieko na Morgan,
Samsona i wszystkich, ktrzy nie potraktowali powanie jej
sfingowanej mierci. Zapieko mnie to, jakby oblaa mnie
kwasem. Upadam na kolana, usiujc zapa dech i powstrzyma
wzbierajce nudnoci.
Jasmine spojrzaa na mnie, potrzsna lekcewaco gow i
wrcia do Morgan, nadal lecej na stole i wpatrzonej w sufit.
Czara ez spoczywaa na klatce piersiowej Morgan, a
znajdujca si w niej krew zacza si pieni. Nawet bdc po
drugiej stronie czytelni, czuam emanujc z niej moc. Wczeniej
uwaaam czar za siedlisko za, ale teraz promieniowaa z niej
najgorsza, najbardziej zapieka nienawi.






246
Jasmine schylia si i wycigna spod stou dugi miecz. Skd
on si wzi, do diaba? Walkiria odwrcia si i ruszya ku mnie,
wymachujc mieczem, jakby nie moga si doczeka, eby
poci mnie na kawaki.
Marginesem wiadomoci rejestrowaam fakt, e gdzie koo
drzwi Logan walczy z grasownikiem. Sycha byo bezlitosne
syki zwierza, drapanie pazurw o tarcz, ktr prbowa
rozerwa, eby wreszcie dobra si do Spartanina. Wydawao mi
si nawet, e sysz, jak Logan woa mnie po imieniu i kae
ucieka, bo inaczej Jasmine zrobi ze mnie sieczk. Przewrciam
oczyma. Jakbym tego nie wiedziaa. Moe na wuefie nie
byszczaam, ale nie byam kompletnie gupia.
Zerwaam si na nogi, odwrciam i popdziam ku naj-
bliszym drzwiom - tym bocznym, ktrymi zazwyczaj
wchodziam do biblioteki. Zanim jednak do niech dotaram,
drzwi si zatrzasny. Jasmine zamiaa si paskudnie.
- Gupia Cyganka. Tu wszystko jest pod moj kontrol, cznie
z drzwiami. Nie moesz wyj, wic podejd tu jak grzeczna
dziewczynka, ebym moga ci zabi.
Nie wiem, jakiej magii uywaa walkiria, czy to bya iluzja,
czy drzwi naprawd si zamkny. Pobiegam wic do
nastpnych, ale te te zatrzasny si mi przed nosem. Mimo to
zapaam gak i prbowaam j przekrci, ale nie daam rady.
Bylimy magicznie zamknici w bibliotece razem z Jasmine. A
przynajmniej tak miao si nam wydawa. Co praktycznie
oznaczao to samo. Tak sdz. Od mylenia o iluzjach bolaa
mnie gowa.
Poniewa drzwi byy zablokowane, ruszyam do okna. Te nie
dao si go otworzy. Na zewntrz, na dziedzicu,

247
wpad mi w oko jaki ruch. To Daphne i Carson, trzymajc si
za rce, przechadzali si, robic t sam rund, ktr ja
planowaam.
- Daphne! - zawoaam. - Carson!
Wrzeszczaam, walc piciami w szyb, ale mnie nie syszeli.
Zbyt byli zajci sob. Musz jako zwrci ich uwag! Niemal
odchodzc od zmysw, rozejrzaam si wok. Koo okna sta
st, a przy nim drewniane krzeso. Zapaam je i uderzyam w
szyb.
Szko rozprysno si z hukiem. Jasmine nie przyszo do
gowy, eby zabezpieczy okna, pomylaa tylko o drzwiach.
Krzeso przebio kilka warstw szyby i nad gow miaam dziur
ze sterczcymi szklanymi dziobami. Moe bym si przez ni
wyczogaa, gdyby nie kraty. Stanam wic tylko na palcach i
przysunam usta jak najbliej poszarpanych krawdzi.
- Daphne! - wrzasnam co si w pucach. - Tu jestem! Echo
ponioso mj gos po dziedzicu. Daphne i Carson
zatrzymali si i odwrcili ku mnie gowy.
Pomachaam im, ale nie wiem, czy mnie zobaczyli. Usy-
szaam za sob jaki gwizd i odruchowo schyliam gow. W
krat, sypic czerwonymi iskrami, uderzy miecz Jasmine.
Odwrciam si do niej. Jasmine wygldaa jak oszalaa. Wosy
opaday jej na twarz, a bkitne oczy nie byy ju bkitne, tylko
pony niesamowit czerwieni, podobnie jak oczy grasownika.
- Stj spokojnie, ebym moga odci ci gow - wymamrotaa
i znowu zamachna si mieczem.
Odskoczyam, ale Jasmine nie darowaa. Nacieraa bezu-
stannie, wymachujc broni, przed ktr jako udawao mi


248
si uchyla. Moe jednak nauczyam si czego na wuefie, bo
po prostu nie wierzyam, e jeszcze yj.
Przy ktrym ataku miecz Jasmine wbi si w solidny
drewniany rega z ksikami. Walkiria z przeklestwem na
ustach zacza mocowa si, by wyrwa kling. Korzystajc z
tego, e nie zwracaa na mnie uwagi, obiegam rega i zaczam
pcha go z drugiej strony, prosto na ni.
- No, rusz si - mruczaam, natajc siy, i w kocu udao mi
si go rozhuta. - Rusz si, rusz si!
Mocne pchnicie przechylio wreszcie szaf i poleciaa,
przytaczajc walkiri i grzebic j pod stosem ksiek.
Przez chwil nie syszaam nic oprcz wasnego wysilonego
spanikowanego oddechu i walenia krwi w skroniach. Ale po
chwili Jasmine rozemiaa si niesympatycznie i zawoaa:
- Zapomniaa, Cyganko, e jestem walkiri! Jestem o wiele
silniejsza ni ty. Nic tym nie zyskasz, najwyej chwil przerwy. I
tak ci zabij. Teraz nic mnie nie powstrzyma.
Ciki mebel zacz si koysa na boki, wiadczc o tym, e
Jasmine usiuje si wydosta. Cofnam si, zastanawiajc si, co
teraz mam zrobi. Skoro nie mogam wyj z biblioteki, to na
dobr spraw ucieczka nie miaa sensu, a wczeniej czy pniej
Jasmine wygrzebie si spod stosu ksiek.
Nie wiedziaam, jak Logan radzi sobie z grasownikiem, ale
nieustannie syszaam wycie potwora, co znaczyo, e jeszcze
yje. Nawet gdyby Logan zabi go, a sam przey, to wtpi, czy
daby sobie rad z Jasmine, ktra przesza podobne wyszkolenie
w walce, jak on. A jeli grasownik go rani, to dodatkowo
zmniejszao szanse Logana.

249
Zagryzam warg i rozejrzaam si, usiujc zachowa spokj,
zastanawiajc si, co mama by zrobia w tej sytuacji. W
porzdku, moe mama akurat nie trafia na szalon wal-kiri,
ktra chciaa zoy w ofierze swoj przyjacik, ale jako
policjantka miaa mnstwo dowiadczenia ze zoczycami.
Pamitam, jak czasem wracaa do domu, wyjmowaa zza pasa
bro i...
Zmruyam oczy. Jasne. Potrzebuj broni.
Wprawdzie nie umiaam si ni posugiwa, ale lepsze to byo
ni nieustannie ucieka przed Jasmine albo, co gorsza, pozwoli,
eby poszatkowaa mnie swoim mieczem.
Nie mylaam, gdzie id. Stopy same zaprowadziy mnie w
alejk midzy ksikami. Gwatownie zahamowaam przed
gablot.
Gablota. Ta z niezwykym mieczem. Miaam nadziej, e
zamek nie jest zamknity na klucz lub chroniony jakimi czarami.
Na szczcie od razu si otworzy i nie da mi adnych niemiych
wibracji. Podniosam szklan pokryw, signam po miecz... i
zamaram. Nie wiedziaam, co si stanie, jeli go dotkn. Jakie
wizje czy wibracje mog by z nim zwizane. Ale wiedziaam, e
to na pewno bdzie co wielkiego. Co, co na zawsze zmieni
moje ycie.
Z tyu dobieg mnie potny rumor, a potem miech Jasmine.
Zdoaa si uwolni! Jeli nie wezm miecza, moje ycie bdzie
krtkie, bardzo krtkie.
- Cyganko! - sykna Jasmine na ca bibliotek - Zabij ci z
przyjemnoci!
Usyszaam zbliajce si kroki. Nie byo czasu na zasta-
nawianie si, wic signam w gb gabloty i schwyciam miecz.


250
ROZDZIA 22

Gdy tylko moje palce dotkny rkojeci, powieka odskoczya
i spoczo na mnie spojrzenie szaro-czerwonego oka.
- Cyganka - usyszaam jaki stary, zrzdliwy gos w gowie. -
Nareszcie.
Super, czyli jeszcze gada! Absolutnie koszmarne, ale sprawy
zaszy ju za daleko, ebym si miaa przejmowa. Zacisnam
palce na rkojeci i gwatownym ruchem wyjam miecz z
gabloty. Rkoje bya tak uksztatowana, e moja do
pokrywaa doln poow mskiej twarzy, a do ust. Nos
zakrzywia si nad moj doni, tworzc oson nadgarstka - tak
to si chyba nazywa - a powyej zerkao otwarte oko. Przez
chwil nic si nie dziao.
Po czym poczuam potny kop emocji.
Miecz by stary, raczej naleaoby powiedzie staroytny, tak
jak Czara ez. Przed oczyma przesuno mi si mnstwo
obrazw. Gwnie bitew. Setki, tysice bitew -wszystkie je
widziaam w jednej sekundzie. Wielkie, mae, gone, ciche.
Poczuam zapach dymu i krwi. Inne miecze, inne klingi ranice
moje ciao tak, e krzyczaam z blu i wciekoci.

251
Staam jak sparaliowana, nie mogc si ruszy, poddajc si
przepywajcym przeze mnie falom emocji. Nie byabym w
stanie upuci miecza, nawet gdybym chciaa. Po chwili strumie
obrazw zwolni, tak e mogam rozpozna to, na co patrz. I
zdaam sobie spraw, e ogldam bitwy na przestrzeni dziejw.
Rne czasy, rne miejsca, rni wrogowie. Ubrania, bro,
zbroje, ludzie. Wszystko si zmieniao, z bitwy na bitw
wygldajc bardziej wspczenie.
Jedno tylko pozostawao niezmienne - w kadej bitwie tym
mieczem walczya kobieta. Jedna po drugiej, ich twarze migay
mi przed oczyma tak szybko, e z trudem podaam za
zmianami. Ale czuam to, co one - ich emocje, wszystko to, co
czuy, trzymajc w doni miecz. Dum, Si. Strach. Zo. A
przede wszystkim poczucie godnoci i obowizku.
Byy te przerwy, wwczas, kiedy miecz nie pojawia si,
widziaam tylko kobiety, jedn po drugiej - rodziy si, dorastay,
rodziy crki, starzay si i umieray. Obrazy nachodziy na
siebie, tak e tworzyy nieprzerwany acuch kobiet sigajcy
czasw, kiedy bogowie chodzili po ziemi.
W powodzi twarzy zobaczyam kogo znajomego - babci
Frost. Przez moment jej rysy migny mi przed oczyma, po czym
zastpia je inna twarz - twarz mojej mamy
- Mama? - szepnam.
Grace Frost umiechna si do mnie, otworzya usta, jakby
chciaa co powiedzie.
- Mamo! - zawoaam i wycignam do niej rk, jakbym
moga sign w gb wizji i jej dotkn.
I nagle zaczam spada, coraz niej, coraz szybciej... Gdy
otworzyam oczy, okazao si, e stoj porodku biblioteki
staroytnoci, dokadnie w miejscu, gdzie kiedy

252
znajdowaa si gablota z Czar ez. W doni trzymaam
miecz. Nerwowo rozejrzaam si wkoo, aby zorientowa si, co
si dzieje. Nikogo nie byo.
Jasmine nie nacieraa, by mnie zabi. Morgan nie leaa na
stole z oczyma utkwionymi w sufit. Logan nie walczy z
grasownikiem. Byam w bibliotece... sama.
- Hop, hop! - zawoaam. - Jest tu kto?
Echo ponioso moje woanie - niepewny dwik, ktry
wydawa si nie mie koca.
- Witaj, Gwendolyn - odezwa si za mn jaki cichy gos.
Stumiam okrzyk przestrachu i byskawicznie obrciam
si za siebie. Tu przed zamknitymi drzwiami, staa kobieta.
Na pierwszy rzut oka wydawaa si cakiem zwyczajna. redni
wzrost, szczupa, ale muskularna. Na ramiona opaday krcone,
metalicznie poyskujce ciemne wosy. Ubrana bya w sukni,
ktra przypominaa tog - dug, powiewn, liliowego koloru,
przepasan srebrnym paskiem. Na gowie miaa co w rodzaju
srebrnych lici splecionych w koron. Pewnie laur, pomylaam,
zastanawiajc si, skd mi to przyszo na myl.
Im duej na ni patrzyam, tym bardziej zdawaam sobie
spraw, e jest to najpikniejsza kobieta, jak w yciu widziaam.
Nie dlatego, e miaa pikne rysy twarzy, lecz ze wzgldu na
aur, na to, e jej obecno dawaa kojce wraenie spokoju i
wiecznoci. Poczuam bogo, mimo e chyba powinnam bya
wrzeszcze wniebogosy, biorc pod uwag te koszmary, jakich
od godziny dowiadczaam.
Kobieta z wolna sza do mnie, a jej suknia powiewaa a-
godnie. Dopiero teraz zauwayam, e ma mikkie, pierzaste

253
skrzyda na plecach, takie jakie kojarz si z anioami. Czy-
bym ju umara? Czy to jest niebo?
Uskrzydlona kobieta zatrzymaa si przede mn i spojrzaa
oczyma szarofiokowej barwy, jak zmierzch.
- Kim jeste? - spytaam szeptem. Przechylia gow na bok i
umiechna si.
- Myl, e wiesz - odpara.
I nagle naprawd wiedziaam. Owiecio mnie. Widziaam jej
wizerunek w podrczniku historii mitycznej i opowiadaa o niej
profesor Metis. Jej posg by nawet w bibliotece. Podniosam
wzrok pitro wyej, na miejsce, gdzie zawsze si znajdowa, ale
tym razem go tam nie byo. Moe dlatego, e sta przede mn.
- Jeste Nike, greck bogini zwycistwa - powiedziaam
wystraszona.
Skina gow.
- Masz racj. A ty jeste Gwendolyn Frost, crk Grace Frost,
wnuczk Geraldine Frost i te de, i te pe.
- Zna pani moj mam? I babci?
Na usta Nike wypyn tajemniczy umiech.
- Znam wszystkich twoich przodkw, Gwendolyn. Kobiety z
twojej rodziny su mi od zarania czasw.
Zaraz pknie mi gowa. Nic z tego nie rozumiem. Ja, oso-
bicie, rozmawiam z bogini? Prawdziw? I to nie byle kim, tylko
sam Nike, czadow wojowniczk, ktra zwyciya Lokiego i
mona powiedzie, e ocalia wiat przed zniszczeniem? Ktra
na dodatek zna ca moj rodzin? No, to ju pewnie koniec
moich zdrowych zmysw.
- Eee... czy mam si moe pokoni? - spytaam, majc
wraenie, e wyszam z ciaa i patrz na siebie z boku.

254
- Bo nie uwaaam na historii mitycznej, wic nie znam
etykiety obowizujcej przy rozmowach z bogami. Przepraszam.
Nike umiechna si serdeczniej.
- Nie, Gwendolyn, nie musisz mi si kania. Ale musimy
porozmawia o paru rzeczach.
- O czym?
Skina gow w kierunku miecza w mojej rce i rzeka:
- Na przykad o tym.
Zdaam sobie spraw, e nadal trzymam miecz. Podniosam
go do gry. Samotne szarofiokowe oko patrzyo na mnie
sceptycznie.
- Nie jestem pewien, bogini - odezwa si miecz. - Ona chyba
niespecjalnie si nadaje.
Poczuam, e metalowa rkoje delikatnie si porusza, a-
skoczc mnie w do. Krzyknam i upuciam miecz, ktry
upad na ziemi z okropnym oskotem.
- O jasna cholera - jkn, lec twarz do podogi. - Nawet nie
potrafi mnie utrzyma!
- To jest Wiktor - przedstawia bogini, podnoszc bro z
podogi i przecierajc kling tu pod rkojeci. - Pomoe ci
walczy z niebezpieczestwem, ktre nadciga.
Nadciga niebezpieczestwo? Nie podobao mi si to. A
chwil temu to niby co byo, kiedy Jasmine prbowaa mnie
wykoczy?
Wydawao si, e Wiktor pry si pod delikatnym do-
tkniciem bogini, jakby by jej ukochanym zwierztkiem.
- Syszaa o chaosie, Gwendolyn, prawda? - spytaa Nike
pgosem. - O Lokim i niwiarzach?
Skinam gow.

255
- Widzisz, Loki jest bliszy powrotowi na ziemi, ni kto-
kolwiek sdzi. Jego wizienie si rozpada, a zwolennicy co dzie
rosn w si. I tu ty si przydasz, Gwendolyn. Pomoesz mi
walczy ze niwiarzami i nie dopuci, by Loki pogry wiat w
drugiej wojnie chaosu.
- Ja! - zapiszczaam. Nike skina gow.
- Ty, Gwendolyn Frost. Od tysicy lat kobiety z twojej rodziny
suyy mi, byy moimi wybracami, pomagay zachowa
porzdek, utrzyma na wiecie rwnowag midzy zem i
dobrem, zwycistwem i klsk.
Przypomniaam sobie, co Daphne mwia o wybracach, o
tym, e to byli ludzie wyznaczeni przez bogw. eby pomaga
innym ludziom.
Bohaterowie.
Przyszy mi do gowy obrazy, ktre przed chwil widziaam,
kobiety i bitwy staczane przez tysiclecia. Czybym bya czci
tego wszystkiego? Niemoliwe. Nie wydawao si to suszne, a
tym bardziej rzeczywiste. No jasne, babcia Frost jest najsilniejsz
kobiet, jak znaam, mama te taka bya. Aleja? Nie umiem
sobie nawet znale przyjaci w akademii i nie jestem adnym
wielkim wojownikiem, jak niektrzy uczniowie.
- Dlaczego ja? - spytaam. - Nie jestem taka, jak inni w tej
szkole. Jestem nikim.
Skrcio mnie wewntrznie, kiedy powtrzyam sowa Ja-
smine wypowiedziane do mnie w bibliotece. W prawdziwej
bibliotece. Moment, moe to te jest prawdziwa biblioteka? W
gowie mi si mci.
- Nie jeste nikim - odpara Nike ostrym tonem. - Jeste
Gwendolyn Frost, moim wybracem.

256
Wytrzeszczyam oczy, zastanawiajc si, czym j zdener-
wowaam. Po chwili twarz bogini odtajaa.
- Wszyscy zlekcewayli mier Jasmine, ale nie ty - po-
wiedziaa powanie, jakby wyjaniaa co bardzo istotnego- Ale
ja nic nie zrobiam - zaprotestowaam. - Nic takiego. W kadym
razie nic wanego. Tylko wtykaam nos w rne sprawy i
staraam si odbiera wibracje. Kady mgby to zrobi.
- To prawda. Ale tobie jednej zaleao na tyle, e to zrobia. A
to ju co. Podobnie jak wtedy, kiedy powiedziaa mamie, e
twoja koleanka jest molestowana.
- Te to pani widziaa? - szepnam. Pokiwaa gow.
- Widz wiele rzeczy, ale przede wszystkim widz si i dobro
w twoim sercu. Nie mog jednak zmusi ci, eby robia co, na
co nie masz ochoty. To musi by twj wybr.
Dziwne. Nie wierzyam, e jest ze mnie materia na wybraca.
Ale kime byam, eby si kci z bogini? Szczeglnie z
bogini zwycistwa? Z drugiej strony nie miaam ochoty
pakowa si w to z zamknitymi oczyma.
-A co bdzie, jeli odmwi? - spytaam. - Co si stanie teraz,
w bibliotece?
- Pytasz o tego Spartanina?
- Zginie, oczywicie - warkn Wiktor, mierzc mnie
wciekym spojrzeniem jedynego oka. - Jeli nie zabije go
grasownik, to zrobi to walkiria. A ty mylaa, e co si stanie?
Posmutniaam, zatrzsy si pode mn kolana. Logan. Po-
czuam sabo i oparam si o st biblioteczny.

257
- To nie bdzie twoja wina, Gwendolyn - pocieszya mnie
Nike. - Spartanin sam dokona wyboru, przychodzc do bi-
blioteki. To miao si sta tak czy inaczej.
Co miao si sta tak czy inaczej? Co to znaczy? Jakie prze-
znaczenie, czy co? Zaciekawio mnie, czy bogini zawsze wie-
dziaa, e to, co si dzieje, jest mi sdzone, ale nie spytaam.
A teraz, skoro ju wiedziaam, e Logan ma umrze, nie
miaam wyboru. No tak, byam na niego totalnie wcieka za... za
wszystko. Ale przyszed tu za mn, przyszed do biblioteki,
niezalenie od tego, co nim powodowao. Po prostu... nie mogam
inaczej.
- W porzdku - rzekam. - Bd twoim wybracem, Nike.
Bogini umiechna si i poruszya lekko skrzydami.
- Wobec tego wycignij rce, Gwendolyn Frost, eby przyj
dary, ktrymi ci obdarz.
O nic nie pytaam. Nike woya mi w donie Wiktora. Miecz
spojrza na mnie swoim okiem.
- No dobrze - powiedzia nieco mniej niezadowolonym tonem
ni poprzednio. - To co, moemy zabra si za zabijanie?
- Eee... ale ja nie umiem tego robi - przyznaam.
- Nawet nie umie porzdnie zabija! Co za dziewczyn mi
wybraa, bogini? - zaprotestowa Wiktor.
Nike rozemiaa si.
- Wiktor jest dny krwi. No c, przyzwyczaisz si do niego.
Jako w to wtpiam.
Nike jeszcze przez moment mierzya mnie wzrokiem, po czym
zrobia co przedziwnego. Pochylia si i pocaowaa mnie w
policzek.


258
Natychmiast poczuam przypyw chodnej mocy, jakby moja
krew zmienia si w ld. Zebraam siy, spodziewajc si
powalajcej wizji, cho nie miaam pojcia, co mog zobaczy,
dotykajc bogini. Po chwili jednak lodowato mina i nie
odebraam adnych wibracji. Mimo to czuam si inaczej, jakby
co we mnie zmienio miejsce, tak jak po wczeniu przycisku.
Zrobiam gboki wydech i przed moimi ustami pojawia si
mgieka, cho wcale nie czuam ju zimna.
Nike pooya swoje rce na moje donie. Popatrzyam jej w
oczy - koloru ani szarego, ani fiokowego, lecz takiego, jak niebo
o zmierzchu. I poczuam si jej spojrzenia. Zimn, tward - ale
wcale nie nieprzyjemn.
- No a teraz id - polecia - i uratuj tego Spartanina.
- Jak mam to zrobi? - zdziwiam si. - Przecie nawet nie
umiem walczy.
Bogini umiechna si i cofna o kilka krokw. Jej posta
nagle zacza migota i rozpywa si, tak jak mrok niknie w
cakowitej ciemnoci - albo w wietle wstajcego dnia.
- Chwila! - zawoaam. - Powiedz, jak mam...
Ale Nike ju znikna, zabierajc ze sob swoj mdro.
A podskoczyam z zaskoczenia, wracajc do rzeczywistoci.
Staam w tym samym miejscu, co poprzednio, przed szklan
gablot, w ktrej lea miecz - ten sam, ktry cay czas trzymaam
w rce.
- To co, moemy zabra si za zabijanie? - powtrzy Wiktor
lekko rozdranionym tonem. Zauwayam, e mwi eleganckim
angielskim z Wysp Brytyjskich. - Mino mnstwo czasu, odkd
ostatnio kosztowaem krwi. Jestem spragniony.

259
Zbladam, i to nie tylko dlatego, e naprawd mona dosta
cykora, czujc, jak usta miecza askocz ci w do.
- Chcesz powiedzie, e faktycznie lubisz smak krwi...?
Za mn rozleg si ostry gwizd. Odskoczyam na bok. wisn
miecz i przepoowi gablot przede mn, roztrzaskujc j w
drobny mak. Gdy stanam na nogi, Jasmine ju atakowaa z
mieczem nad gow.
Na widok mojej broni skrzywia si szyderczo.
- Ta wykaaczka ci nie obroni, Cyganko.
- Wykaaczka? - oburzy si Wiktor. - Czy ona nazwaa mnie
wykaaczk? Zabij j! Zabij j!
- Jeli masz jakie pomysy, jak to zrobi, to chtnie po-
sucham - warknam, unoszc Wiktora. - Bo akurat z tego na
wuefie jestem kompletn nog.
- Fantastycznie! - mrucza wcieky Wiktor. - Po prostu
fantastycznie. Bogini daa mnie jakiej cholernej pacyfist-ce...
Wyjaniabym mu, e wcale nie jestem pacyfistk, tylko
brakuje mi koordynacji ruchowej, ale nie miaam czasu, bo
Jasmine znowu rzucia si na mnie, wymachujc mieczem w
takim tempie, e wydawa si srebrn rozmaz. Blok, blok, blok...
Tylko tak byam w stanie powstrzymywa jej wcieke ataki i nie
pozwoli si przeci na p. No, ale walkiria miaa wicej siy
ode mnie i kady z jej ciosw odczuwaam jak uderzenie mota
kowalskiego. Z trudem udawao mi si utrzyma na nogach.
Desperacko staraam si przypomnie sobie wszystko, czego
niby miaam si nauczy na pozorowanych walkach na wuefie.
Prbowaam macha mieczem i pracowa nogami w taki sposb,
jaki pokazywa nam trener Ajaks.


260
Ale mimo wysikw nie udawao mi si dosign Jasmine.
Nawet jej nie zadrasnam. I tak zdumiewajce, e tyle czasu si
jej opieraam. Na wuefie naogldaam si do walk, eby zda
sobie spraw, e jeli nie zrobi czego drastycznego, to Jasmine
wkrtce przekuje mnie na wylot.
Nie odrywaam oczu od jej twarzy, prbujc odgadn, jaki
bdzie nastpny ruch, z ktrej strony nadejdzie niebez-
pieczestwo. Oczy Jasmine, niegdy bkitne, teraz byy
kompletnie czerwone, zupenie jak u grasownika. Kiedy
przypucia na mnie atak, ciemniay troch. Wygldao to, jakby
w oczodoach zebraa si krew. Usta miaa wygite w zowrogim
grymasie, twarz pust - podobn do twarzy Morgan. Wydawao
si, jakby Jasmine bya czciowo nieobecna, jakby kto z
zewntrz przej nad ni panowanie i napdza j, dajc jej si,
aby moga mnie zabi.
Zao si, e tym czym bya Czara ez.
Jasmine ponownie rzucia si na mnie. Usunam si w por, a
ona polizgna si na ksice, ktra spadaa z pki podczas
naszej walki. Wykorzystaam ten szczliwy traf, przeskoczyam
nad ni i uciekam na rodek sali.
- Co ty wyprawiasz? - wtrci si Wiktor. - Dlaczego si
wycofujesz? Walka jest tam!
- Zamknij si - zacharczaam, przekrzykujc haas krwi
walcej w uszach i odgos kapania bosymi stopami o mar-
murow podog - chyba e chcesz nastpne dwadziecia lat
spdzi w gablocie!
Wiktor si przymkn.
Pojechaam lizgiem po pododze a do stou, na ktrym nadal
leaa Morgan, patrzc w gr niewidzcym wzrokiem. Krew w
Czarze ez bulgotaa, wznoszc si a do

261
samej krawdzi, jak karmazynowy wulkan, ktry lada chwila
wybuchnie. Za chwil co si stanie i na pewno nie bdzie to nic
dobrego - pomylaam. Nie mog pokona Jasmine, ale mog
zniszczy to... to zo.
- No to ciach! - mruknam, wznoszc Wiktora ponad gow.
Zza safy bibliotecznej wynurzya si uzbrojona Jasmine.
Kiedy ujrzaa, co mam zamiar zrobi, stana jak wryta.
- Nie! - zawoaa. - Nie!
Za pno. Z ca si uderzyam mieczem w Czar ez. W
momencie, kiedy klinga zetkna si z czar, rozleg si krzyk tak
gony, piskliwy i peen blu, e wydawao si, jakby rozdziera
powietrze na strzpy. Z naczynia buchno czerwone wiato,
olepiajco jasne. Musiaam odwrci wzrok.
Nie wiem, co si pnej dziao. wiato nadal pono, krzyk
trwa, poczuam uderzenie podmuchu gorca tak mocnego, e
mylaam, e spali mi skr. Ale miecz w mojej rce cay czas
pozostawa zimny jak ld. cisnam go mocniej i podniosam do
gry, jakby chronic si przed tym wiatem i ukropem.
I rzeczywicie mnie ochroni.
Gdy tylko go podniosam, wiato i upa zmniejszyy si,
jakby miecz stanowi co w rodzaju tarczy. Odsunam si o kilka
krokw w ty i zmusiam do otwarcia oczu.
Przede mn kbia si czerwona chmura, chmura... magii,
ktrej rodek przypada na Czar ez. Chmura wyginaa si ku
grze, w uk, jakby chciaa uciec, ale jej koniec, przypominajcy
tornado, krci si w koo jak szalony coraz szybciej,
pochaniajc wszystko powyej. Jak din z kreskwki, ktry
chcc nie chcc musi wraca do butelki.


262
Zanim Czara ez wessaa magiczn chmur, w jej rodku
pojawio si dwoje potnych czerwonych oczu. Utkwione we
mnie, zwziy si do maych szczelinek i poczuam uderzenie fali
emocji - nieskoczonej wciekoci, nienawici i za.
Krzyknam i chwiejc si na nogach, cofnam si o par
krokw. Oczy gapiy si na mnie jeszcze przez chwil, zanim z
reszt magicznej chmury znikny w czarze.
Zadraam, bo byam pewna, absolutnie pewna, e te oczy
byy prawdziwe. I naleay do kogo, kto mnie widzia. Kto mnie
nienawidzi. Kto najbardziej ze wszystkiego pragn mojej
mierci.
Loki - szepn jaki gos w gowie. Zy bg moe i by
uwiziony, ale jako udao mu si zajrze dzi do biblioteki - i
odczuam, jak bardzo pragnie mnie zniszczy. Znowu zadraam.
Magiczna chmura znikna. Znikno czerwone wiato.
Znikno wszystko - krzyk, haas, magia. W bibliotece za-
panowaa cisza.
I w tej ciszy Czara ez wysuna si z rk Morgan i spada na
marmurow podog, roztrzaskujc si na tysice kawakw.
263
ROZDZIA 23

Pozostaoci Czary ez zrobiy si kompletnie czarne, zaczy
si kurczy i ulatnia, podobnie jak grasownik nemej-ski wtedy,
kiedy Logan go zabi...
No wanie, a co z Loganem?
Rozejrzaam si, ale nigdzie go nie widziaam. Za to ujrzaam
Jasmine, ta znowu atakowaa mnie z mieczem.
- Wszystko zepsua! - wrzeszczaa. - Moj zemst, ofiar dla
Lokiego, wszystko!
Walkiria biega wprost na mnie, a ja si cofaam. Tym razem
to ja poliznam si na ksice. Mocno uderzyam o podog, a
Wiktor, mj miecz, wypad mi z rki i polecia po marmurowej
posadzce daleko ode mnie.
- Nie wierz - usyszaam jeszcze jego gniewny pomruk. -
Znowu mnie upucia...
Podniosam si na kolana i signam po niego, ale tylko
popchnam go jeszcze dalej. Kiedy w kocu si zatrzyma, oko
Wiktora spojrzao na mnie z dezaprobat.
Gdy wycigaam po niego rk, przed samym nosem ujrzaam
czarne damskie szpilki. Oho. Podniosam wzrok. Przede mn
staa Jasmine.








264
- Czas poegna si z yciem, Cyganko - wymamrotaa i
podniosa miecz, gotowa spuci mi go na gow...
...gdy nagle przez sal przeleciaa ze wistem dzida i utkwia w
piersi Jasmine. Walkiria otworzya usta, ktre uoyy si w
idealne O", a w jej oczach pojawio si zdziwienie. Wypucia
miecz z doni i chwiejc si na nogach, opara si o st, na
ktrym leaa Morgan. Jasmine rzucia mi spojrzenie pene blu i
niedowierzania, po czym upada na podog. Nieywa. Tym
razem wiedziaam na pewno, e karmazynowa krew
wypywajca z jej ran jest prawdziwa.
To byo straszne.
- No, o tym mwi - zapia Wiktor radonie.
- Zamknij si, Wiktor - zgromiam go szeptem. Podniosam
miecz, wstaam i odwrciam si. Za mn sta Logan Quinn.
Jego policzki przecinay brzydkie szramy po pazurach
grasownika nemejskiego, a marynarka od fraka i biaa koszula
wisiay w strzpach. Na piersi rwnie wida byo lady
zadrapa. Z ran sczya si krew. elazna tarcza Spartanina nadal
bya przytroczona do ramienia, cho teraz - rozdarta przez
grasownika - skadaa si z dwch czci. Jednak, mimo ran,
Logana wypeniaa duma, tak e nawet chodno-niebieskie oczy
patrzyy ciepo.
W tej chwili stanowi dla mnie najpikniejszy widok pod
socem.
Podbiegam i wycignam do niego rce. Chciaam go obj,
pocaowa, dotkn - ale przypomniaam sobie, e nie mog. To
ten mj cygaski dar, psychometria, mi nie pozwala. Bo ujrz
wszystko - jego walk z grasownikiem,

265
najpilniej strzeone sekrety. Nie chciaam tego poznawa nic
teraz, nie w ten sposb.
Staam chwil z wycignitymi ramionami, po czym je
opuciam.
- Nic ci nie jest? - spytaam szeptem. - A gdzie grasownik?
- Nie yje. Jego trup jest midzy regaami. Tym razem nie
wyparowa, bo to nie bya iluzja, tylko rzeczywisto. - Logan
dotkn palcami szram na twarzy i si skrzywi. - No, skoro ja
yj, a Jasmine i grasownik nie, to chyba jest okay. A co z tob?
Wzruszyam ramionami. Jak miaam mu opowiedzie
o tych wszystkich dziwacznych rzeczach, ktre zdarzyy si
dzi w bibliotece, i o tym, co czuam, patrzc w jego oczy?
- Dzikuj - powiedziaam cicho. - Nie wiem, jak mnie
znalaze ani dlaczego, ale dzikuj. Gdyby nie ty, Jasmine
i ten grasownik by mnie zabili.
Umiechn si asymetrycznie, a na ten widok serce mi
podskoczyo.
- Chyba nie mogem pozwoli, eby taka wkurzona wysza z
balu, co nie?
- Ale... ale dlaczego w ogle za mn poszede? - spytaam,
cay czas patrzc mu w oczy.
Po duszej chwili Logan odpar: -Boja...
- Co tu si dzieje? - odezwa si jaki ostry gos.
Wystraszona, podniosam miecz i momentalnie odwrciam
si w kierunku drzwi wejciowych. Ku mojemu zdumieniu byy
otwarte i stali w nich profesor Metis, trener Ajaks




266
i pan Nickamedes. Za nimi chowali si Daphne z Carsonem,
ktrzy wycigali szyje, eby dojrze, co si dzieje.
Pan Nickamedes wkroczy do sali i ruszy w moim kierunku.
Twarz mia jeszcze bledsz ni zwykle, a usta otwarte ze
zdumienia. Nie dziwi si jego zaskoczeniu. Biblioteka
wygldaa, jakby przesza przez ni trba powietrzna. Na
pododze poniewierao si tysice ksiek, regay byy po-
przewracane, stoy i krzesa wywrcone do gry nogami i pocite
na szczapy pazurami grasownika. Tyle widziaam z miejsca, w
ktrym staam. Wystarczy.
e nie wspomn o clou imprezy - Jasmine Ashton wsparta o
st, skrwawiona, z niewidzcymi oczyma utkwionymi w sufit i z
wczni wbit w rodek klatki piersiowej. Obok niej Morgan
McDougall rozcignita na stole jak pica krlewna czekajca
na pocaunek przystojnego ksicia.
Wzdrygnam si. Nie bdzie wesoo.
Pan Nickamedes, z wycelowanym we mnie palcem, podszed i
zapyta:
- Gwendolyn, co uczynia z moj bibliotek?
Wyjanieniom nie byo koca. Opowiedziaam profesor Metis
i pozostaym o wszystkim, czego dowiedziaam si na temat
planu Jasmine posuenia si Czar ez w celu zapanowania nad
Morgan. Jak Jasmine chciaa si zemci na przyjacice za
sypianie z jej chopakiem. Jak Jasmine powiedziaa, e ona i caa
jej rodzina to niwiarze, ktrzy su Lokiemu.
Nie wspomniaam jednak o Nike ani o tym, e bogini
wyznaczya mnie na swojego wybraca. Jeszcze sama nie
wiedziaam, jak mam si do tego ustosunkowa - nie byam

267
nawet pewna, czy to w ogle zdarzyo si naprawd, czy tylko
sobie wyobraziam.
Gdzie w poowie wyjanie Morgan obudzia si z transu, w
jaki wprawia j Jasmine. Zamrugaa, usiada, spojrzaa po nas,
po czym zadaa wyjanie: co si dzieje, kto ukrad jej koron,
zniszczy jej designersk sukni i podrapa jej twarz. Trener
Ajaks wzi j na bok i prbowa tumaczy, ale widziaam, e
walkiria jest kompletnie oguszona. Podobnie jak ja.
Kiedy wszyscy zajmowali si Morgan, ja pokazaam profesor
Metis miecz, ktry wyjam z gabloty stojcej z tyu biblioteki.
Ten, ktry Nike daa mi we nie, widzeniu, cokolwiek to byo. W
trakcie tego caego zamieszania Wiktor zamkn oko i mimo
moich prb i baga nie chcia go otworzy ani nawet
porozmawia, eby udowodni pani Metis, e w jaki sposb jest
ywy.
- W porzdku, Gwen - powiedziaa profesor, przygldajc si
mieczowi. - Wierz w to, co o nim mwisz.
Rzuciam ze spojrzenie na zamknit powiek Wiktora.
- Co pani z nim zrobi? Zabierze i z powrotem woy do
gabloty midzy z artefakty?
Metis potrzsna gow.
- Nie, sdz, e powinna go zatrzyma, Gwen. Przynajmniej
chwilowo. Dzi mamy jeszcze mnstwo roboty i zgubiby si w
tym caym rozgardiaszu. Wrcimy pniej do tego tematu,
dobrze?
Wzruszyam ramionami. Pewnie nic si nie stanie, jeli go
zatrzymam. Nawet jeli jest to miecz, ktry gapi si na mnie i
potrafi gada.

268
- Bya dzi bardzo dzielna, Gwen - powiedziaa pani Metis,
patrzc na mnie ciepo swoimi zielonymi oczyma - prbujc
pomc Morgan. Matka byaby z ciebie dumna.
Ponownie zdziwio mnie to, co mwi o mojej mamie, jakby j
znaa. Ale potem przypomniaam sobie, e kiedy dotknam
miecza, zobaczyam twarz mamy, ktra si do mnie umiechaa.
Wzruszenie cisno mnie za gardo i tylko skinam gow. Te
wydawao mi si, e mama byaby ze mnie dumna. Od dawna nic
mnie tak nie uszczliwio.
Pani Metis umiechna si do mnie, po czym podesza do
trenera Ajaksa i nadal nieco oguszonego pana Nickamedesa.
Zaczli w trjk rozprawia o tym, kogo naley zawiadomi, ile
czasu zajmie sprztanie biblioteki i co zrobi ze zwokami
Jasmine - tym razem prawdziwymi. Zastanawiaam si, czy
wo je do lodwki w kostnicy, co - jak walkiria twierdzia -
zrobili z jej poprzednimi zwokami, t iluzj stworzon po to, by
nas nabra.
P godziny pniej patrzyam, jak dwch mczyzn ubranych
w czarne kombinezony aduje zwoki Jasmine do czarnego worka
i zamyka go na zamek byskawiczny. Byo mi jej al, mimo e
usiowaa mnie zabi.
Zdradzia j najlepsza przyjacika, oszukiwa j chopak.
Sfingowaa wasn mier po to, eby poaowali swojego
postpku, ale tymczasem przekonaa si, jak mao im na niej
zaleao. Jak mao komukolwiek na niej zaleao. I przyrzeka
sobie, e przyjacika za wszystko zapaci, szczeglnie za
zranione uczucia.
Jasmine Ashton - najbogatsza, najpikniejsza i najbardziej
popularna dziewczyna na naszym roku, ktra miaa wszystko,
czego tylko zapragna - poza prawdziw przyjani.

269
A mwic o przyjacioach, teraz wiedziaam, e mam ich co
najmniej dwoje, cho moje uczucia dla Logana wykroczyy ju
daleko poza to. Spartanin sta kilka krokw ode mnie,
opowiadajc Daphne i Carsonowi o wszystkim, co si dzi
wydarzyo.
Profesor Metis te staa z nimi i ogldaa rany Logana. Uja
jego donie w swoje i spojrzaa mu prosto w oczy. Po kilku
sekundach Spartanina otoczya zotawa powiata. Na moich
oczach paskudne cicia na jego twarzy powoli zamkny si,
jakby ich nigdy nie byo. Podobnie gbsze, mocno krwawice
rany na klatce piersiowej. Pani Metis opowiadaa mi o swoim
darze, e potrafi leczy ludzi. Wygldao na to, e za kilka minut
rany Logana zupenie si zagoj.
Jeszcze nie mogam do nich doczy. Kto powinien choby
chwil zosta przy Jasmine.
Nieco pniej Daphne powiedziaa co cicho do pozostaych i
podesza do mnie. Stana obok i z twarz bez wyrazu patrzya,
jak jaki mczyzna zaczyna zmywa krew Jasmine z
marmurowej posadzki.
- Przepraszam - powiedziaam. - To bya twoja koleanka.
Daphne wzruszya ramionami.
- Moe tak, a moe nie. Nigdy nie znaam jej dobrze. Nie
przyszoby mi do gowy, e byaby w stanie zrobi to, co zrobia.
Zaciekawiam si, czy ktokolwiek w Akademii Mitu wiedzia,
jaka naprawd bya Jasmine. I czy komukolwiek bdzie przykro,
e nie yje - tym razem naprawd.
- To nie bya twoja wina - pocieszya mnie Daphne -lecz
wybr Jasmine. Postanowia za wszelk cen zemci si na
Morgan i usun z drogi kadego, kto by jej w tym przeszkodzi.
Wy z Loganem tylko si bronilicie. Tak wanie jest tu, w
akademii. Jedni przychodz, inni odchodz, a niektrzy umieraj.
270
- Moe. Ale Morgan i Samson zamali jej serce i cay czas j
okamywali. I jeszcze wietnie si przy tym bawili, jakby
oszukiwanie jej to bya jaka gra. Dlatego nadal mi jej al.
- Tak, wiem.
Zapada cisza. W kocu Daphne powiedziaa:
- No, bal trwa w najlepsze, ale my z Loganem i Carso-nem
idziemy do Carsona. Ma jakie dionizyjskie wino, ktre
przesano mu z Napy.
Z niedowierzaniem podniosam brwi.
- Facet, ktry wiata nie widzi poza swoim zespoem, ma w
pokoju alkohol?
Daphne umiechna si.
- Kto by si spodziewa? Chyba wielu rzeczy jeszcze nie wiem
o Carsonie. Ale teraz, dziki tobie, bd moga si dowiedzie.
To co, chcesz i z nami?
- Pewnie - odparam. - Daj mi tylko chwil.
Daphne kiwna gow i wrcia do Logana i Carsona. Metis
skoczya ju kuracj, wic caa trjka poegnaa si z ni i
wysza z biblioteki. Pani Metis patrzya chwil za nimi, a potem
podesza do pana Ajaksa, ktry usiowa pocieszy bibliotekarza
zdruzgotanego zniszczeniami.
Nikt nie widzia, jak ukradkiem pobiegam do szklanej
gabloty, w ktrej kiedy spoczywa miecz. Obejrzaam ruin
mebla oraz potuczone szko i powoli podniosam gow.
Bya tam, na balkonie pierwszego pitra, tego, gdzie znaj-
doway si posgi bogw i bogi. Nike staa dokadnie nad

271
rozwalon gablot, jakby cay czas pilnowaa jej - i mnie.
Moe rzeczywicie pilnowaa. Ta myl pocieszya mnie, tak jak
zawsze pocieszao mnie przytulenie si do babci Frost.
Nike wygldaa tak samo, jak wtedy, kiedy poprzednio j
widziaam. Duga fadzista suknia, na plecach skrzyda i zimne,
wyjtkowe pikno na twarzy. Nie wiem, dlaczego nie
zauwayam jej tam wczeniej. Moe dlatego, e nie patrzyam.
A moe nie byam jeszcze gotowa.
- Hm hm - usyszaam nagle obok siebie. Spojrzaam na miecz
w rce. Zupenie zapomniaam, e
cay czas go trzymam. Dziwne, ale miaam wraenie, jakby
sta si naturalnym przedueniem mojej rki. A nawet czci
mnie.
Wiktor znowu otworzy swoje oko koloru zmierzchu i
przyglda mi si uwanie. No, na tyle, na ile mg to zrobi tylko
jednym okiem.
- Dzi nawet bya nieza jak na cholernego rekruta - odezwa
si, askoczc mnie ustami w do. - Ale powinna poprosi tego
twojego przyjaciela Spartanina, eby ci kilku rzeczy nauczy.
On zapowiada si na prawdziwego wojownika.
- Nie teraz, Wiktorze - jknam. - Na to wszystko bdzie czas
duo, duo pniej.
Wydawao mi si, e skin gow.
- No to, jeli pozwolisz, utn sobie ma drzemk. Cae to
zamieszanie bardzo mnie zmczyo. Jak wiesz, nie jestem ju taki
mody, jak kiedy.
- Jasne - odparam ciepym tonem. - Przepij si. O wszystkim
porozmawiamy pniej.

272
Ledwie skoczyam to mwi, a powieka Wiktora zatrzasna
si. Moe tylko mi si wydawao, a moe naprawd jego usta
nieznacznie si umiechny.
Ju miaam opuci miecz i wyj z biblioteki, kiedy za-
uwayam, e co na nim migocze. Zaczynao si to na klindze, a
potem cigno na rkojeci, powyej twarzy Wiktora, i a do
samego koca. Podniosam miecz wyej, eby mie wicej
wiata.
To by ten napis, ktry wczeniej zwrci moj uwag -ledwie
widoczne litery, ktrych nie mogam odczyta. Teraz lniy
srebrnym ogniem i po raz pierwszy widziaam wyranie wyryte
sowa: Zawsze zwycistwo.
Naturalnie. Nike to grecka bogini zwycistwa, a to jej miecz.
Teraz by mj, dostaam go od bogini, by suy mi jako jej
wybracowi.
Miaam tylko nadziej, e oka si warta Wiktora i nie
zawiod nieuzasadnionej, ale niezachwianej wiary, jak po-
kadaa we mnie Nike.
273
ROZDZIA 24

To, co wydarzyo si w bibliotece wieczorem w dniu balu,
stanowio temat rozmw przez cay tydzie.
Lecz nie mwiono tak, jak bym si spodziewaa.
Wprawdzie Morgan McDougall nadal nic nie pamitaa, ale
udao jej si przypisa sobie zasugi za wszystko, poczwszy od
unicestwienia planu Jasmine do zniszczenia Czary ez i zabicia
grasownika nemejskiego. Zupenie jakby nas z Loganem tam nie
byo i ona sama uratowaa ca akademi od losu gorszego ni
mier.
Nikt jej jednak nie wierzy i szerzyy si najdziksze pogoski:
e banda niwiarzy podoya magiczn bomb, e grupa
pijanych uczniw odprawiaa szalony rytua, e Jasmine
powrcia z martwych i zniszczya bibliotek, wcieka za to, e
przed morderstwem nie zostaa krlow balu. W tej ostatniej
plotce byo wicej prawdy, ni si komukolwiek wydawao.
Ja si nie wychylaam. Kto powiedzia mi, e im mniej osb
wie, e byam w to zamieszana, tym lepiej. Nie mogam
zapomnie poncych czerwonych oczu otoczonych kbic si
magiczn chmur, ktre pokazay si, kiedy









274
zniszczyam Czar ez. Utkwionych we mnie, penych nie-
nawici i wciekoci. Pamitaam wyznanie Jasmine, e bya
niwiark i e w akademii wrd uczniw oraz nauczycieli jest
peno niwiarzy sucych Lokiemu, ktrzy pragn uwolni go z
wizienia, sprowadzi do krlestwa miertelnikw i wywoa
znowu wojn chaosu - i e wedug Nike miaam pomc jej
zapobiec.
Pomimo moich obaw ycie wrcio do normy. Chodziam na
lekcje i pracowaam w bibliotece. Teraz podwjnie, bo pan
Nickamedes ubrda sobie, e to ja i tylko ja jestem od-
powiedzialna za zniszczenia w jego wspaniaej bibliotece i w
ramach kary zmusi mnie do wysprztania jej od gry do dou.
Jeli nie lubi mnie przedtem, to teraz po prostu nienawidzi. No
tak, czyli mj wiat wrci do normy.
Jeszcze tego samego dnia, kiedy si to wszystko wydarzyo,
kiedy sytuacja troch si uspokoia, zadzwoniam do babci.
Chciaa przyjecha do akademii, eby mnie pocieszy, ale
powiedziaam jej, e nic mi nie jest. Prawda bya taka, e
potrzebowaam czasu, eby przemyle sobie kilka rzeczy - a
nawet mnstwo rzeczy. W kocu po paru dniach udao mi si
umkn przed panem Nickamedesem na tyle dugo, aby wyj z
kampusu i j odwiedzi.
- Wiedziaa o tym cay czas, prawda? - spytaam babci,
kiedy siedziaymy w kuchni, jedzc lepkie, potwornie sodkie
krwki czekoladowe, ktre wanie zrobia. - Ze pochodzimy z
dugiej linii wojowniczych lasek, ktre su czadowej bogini?
- Wojownicze laski? To tak teraz to nazywacie? - Babcia
umiechna si i wycigna rk po nastpn krwk, dzwonic
monetami przyczepionymi do powiewnych szali.

275
Dopiero co wysza od niej klientka, wic bya ubrana po
cygasku. Przewrciam oczami.
- Babciu, dobrze wiesz, co mam na myli.
- Jasne, e wiem. To czyni z nas Cyganki, Gwen.
- W jaki sposb bycie wojowniczymi laskami czyni z nas
Cyganki? Nigdy mi o tym nie mwia.
Babcia spojrzaa na mnie powanie.
- Gwen, jak mylisz, dlaczego potrafimy robi to, co robimy?
Dlaczego ja widz przyszo, a ty, dotykajc przedmiotu,
poznajesz jego przeszo? Skd si bierze ta moc?
Otworzyam usta, ale nie znalazam odpowiedzi.
- Moemy robi to i nie tylko to, bo Nike daa nam taki dar.
Dawno temu, kiedy suya jej nasza pierwsza przodki-ni, bogini
obdarowaa j zdolnoci widzenia przyszoci. Ten magiczny
dar by przekazywany z pokolenia na pokolenie w rnej formie,
na przykad twoja mama potrafia wyczu prawd, a ty masz dar
psychometrii.
- A ja mylaam, e jestemy Cygankami, a nie wojow-
niczkami.
- Cyganka to po prostu inne okrelenie osb obdarowanych
przez bogw - wyjania babcia. - Tych, ktrzy maj szczeglne
zdolnoci i moce, tak jak my. Dziki naszemu magicznemu
darowi mamy tak sam moc jak walkirie czy Amazonki i
jestemy rwnie dobrymi wojownikami.
Daphne miaa racj. Te jestem wojowniczk, tylko mam inny
dar.
Przez chwil mylaam o tym, co babcia powiedziaa.
- W porzdku, Nike daa nam moc. To rozumiem. Ale jest
mnstwo innych bogw i bogi. No wiesz... powinna

276
zobaczy te wszystkie posgi w bibliotece. Czy to znaczy, e
jest wicej te takich ludzi jak my? Cyganw? Takich, ktrych
Nike rwnie obdarowaa?
- Tak i nie. Oczywicie, e jest wicej Cyganw, ale kady bg
obdarowuje tylko jedn rodzin. Czyli Nike obdarowaa tylko
nas, podobnie jak jest tylko jedna rodzina obdarowana przez
Aten czy Aresa, Odyna i tak dalej.
-A spotkaa kiedy innych Cyganw? - spytaam.
- Owszem - odpara babcia tajemniczo - ale nie wszyscy s
tacy jak my.
- To znaczy?
- Nie wszyscy s dobrzy - odpowiedziaa, patrzc na mnie
swoimi fiokowymi oczyma. - Niektrzy s leniwi albo obojtni,
albo uywaj swojego talentu do zdobycia wadzy i pienidzy. S
te wrd nich niwiarze.
- niwiarze? Tacy jak Jasmine? Babcia kiwna gow.
- Wanie tacy jak Jasmine. Albo nawet gorsi.
Czyli s te inni ludzie z darami takimi jak mj. A niektrzy z
nich to niwiarze chaosu. Zadraam na t myl.
- Dlaczego nigdy mi o tym nie mwia? - spytaam. -
o tym, skd wzi si nasz dar i o niwiarzach, i Cyganach,
i dlaczego w ogle zostaam wysana do Akademii Mitu?
Byoby mi atwiej. Prociej. Przynajmniej bym rozumiaa.
Daabym szkole szans. Uwierzyabym w t ca magi.
Zawahaam si, czy zapyta o co, co mi ostatnio przychodzio
do gowy.
- Czy ty i mama... czy te byycie w akademii? Te si tam
uczyycie?
Babcia umiechna si smutno.

277
- Tak. I dlatego postanowiymy, e ty nie bdziesz musiaa
tam i.
- Jak to? Westchna.
- Jestemy czci niebezpiecznego wiata, dziecinko.
Cyganie, niwiarze, Loki. Wszystko jest ze sob poczone jak w
motku wczki. Nie ma jednego bez drugiego i trzeciego. Ale
mama i ja chciaymy, eby miaa lepsze ycie. Normalne.
Chciaymy, eby moga powoli dorasta, naturalnie, nie
martwic si stale o to, e jaki niwiarz chce ci zabi.
Pomylaam o Daphne, Carsonie i Loganie i innych kolegach i
koleankach ze szkoy. O przemocy, bogach i magii, ktre im
wydaway si takie naturalne. I o tym, jak Carson powiedzia, e
kady z nich straci kogo bliskiego, kto zosta zabity przez
niwiarzy. Nagle poczuam wdziczno dla mamy i babci za to,
e tak dugo mnie przed tym chroniy.
-Aleja wziam do rki szczotk Paige i dostaam ataku -
powiedziaam. - Dlatego wanie profesor Metis tu si zjawia?
- Czciowo. - Oczy babci posmutniay i na moment zamilka.
- Pani Metis uwaaa, e ju czas, eby wstpia do akademii,
nauczya si, skd pochodzi twoja moc i jak nad ni panowa. Ja
ju nie jestem moda, Gwen. Chciaam, eby posza do
akademii, eby bya bezpieczna. Przynajmniej na tyle
bezpieczna, na ile mona tam by.
-A co z Nike? Czy ty i mama te jestecie jej wybracami?
Babcia skina gow.





278
-Tak. Nike przychodzi i prosi o to, eby jej suy, kiedy
uwaa, e jestemy gotowe.
- Dlaczego o tym te mi nie powiedziaa?
- Bo to ty miaa podj decyzj. Podobnie jak kiedy
podjymy j ja i twoja mama. I jak by moe kiedy podejmie j
twoja crka. - Westchna. - Od tylu dzieci w akademii oczekuje
si, e od urodzenia bd wielkimi wojownikami. My nie
chciaymy wywiera na ciebie takiej presji. Chciaymy, eby
sama moga decydowa, co chcesz robi, a nie czua si
zmuszona podtrzymywa tradycj rodzinn. Poza tym by
wybracem to zupenie tak, jakby si miao tarcz wymalowan
na plecach. niwiarze zabijaj wojownikw, jasne, ale zrobi
wszystko, absolutnie wszystko, eby zaatwi wybraca.
Poczuam, jak mi si robi niedobrze.
- A to dlaczego? - spytaam.
- Bo wybracy zawsze maj najsilniejsz magi, najdziel-
niejsze serca i najlepiej umiej si bi. Dlatego wanie zostaj
wybracami - bo mog zrobi najwicej dobrego. Dlatego
stanowi najwiksze niebezpieczestwo dla Lokiego i jego
niwiarzy. Chciaymy ci z mam chroni przed tym, jak dugo
si da. - Babcia urwaa, a po chwili dorzucia: -I oczywicie nie
chciaymy, eby bya tak rozpieszczona jak wiele innych
dzieci.
- Nie rozumiem.
- Ciko jest y ze wiadomoci, e niwiarze niczego
bardziej nie pragn, jak zabi ciebie i twoje potomstwo. Dlatego
w rodzinach wojownikw wielu rodzicw rozpuszcza dzieci, daje
im wszystko, czego tylko zapragn: samochody, modne ubrania,
klejnoty - na wypadek gdyby mieli nigdy

279
nie zobaczy ich jako dorosych. Nie mwi, e to le ani e
dobrze, tylko po prostu e mama nie chciaa ci tak wycho-
wywa. Chciaa, eby poznaa warto pienidzy. I ycia.
Szczeglnie tego drugiego.
Pewnie dlatego profesorowie w akademii tak czsto przy-
mykali oczy na palenie, picie, seks. Wiedzieli, e w kadej chwili
moemy zosta zgadzeni przez niwiarzy, i chcieli, ebymy
zdyli zazna ycia. Sowa babci przywiody mi na myl jeszcze
jedno pytanie.
- To znaczy, e my te mamy pienidze? To znaczy... duo
pienidzy? Jak rodzice moich kolegw? A jeli tak, to dlaczego
musz pracowa w bibliotece staroytnoci?
Babcia wzruszya ramionami.
- Nie tak wiele, jak niektrzy, ale wystarczajco. Nawet wicej
ni wystarczajco. Twoje dyury w bibliotece to pomys profesor
Metis. Dosza do wniosku, e kontakt z innymi uczniami uatwi ci
przystosowanie si do nowej szkoy. Tylko e to niezupenie
wyszo.
No jasne, e nie. Odsunam od siebie talerz z krwkami. Od
tego, co si dowiedziaam, krcio mi si w gowie. Nie
potrafiam si jeszcze z tego cieszy. Nadal nie bardzo wierzyam
w to, co mi babcia powiedziaa, czego dowiedziaam si w
ostatnich dniach, w te wszystkie tajemnice, ktre poznaam.
wiadomo, e jako wybraniec Nike jestem naraona na
niebezpieczestwo, te nie poprawia mi nastroju. Ale tak
wanie jest z tajemnicami - rzadko kiedy s radosne.
Babcia nie odezwaa si ani sowem. Wycigna tylko rk i
pooya j na mojej doni. Jak zwykle, poczuam, e jej mio
otacza mnie jak mikka, ciepa koderka.

280
Wiedziaam, e bez wzgldu na to, co si stanie, jak szalone
rzeczy si wydarz, babcia Frost bdzie mnie kochaa tak bardzo,
jak ja j kochaam. Tak bardzo, jak kochaam mam.
Przypomniao mi si, jak zobaczyam mam, kiedy po raz
pierwszy dotknam Wiktora. A teraz jestem czci tego, czym
ona bya. I znowu ujrzaam, jak si umiecha, akceptujc to, co
robi. Ta myl - moe prawdziwa, a moe nie
- troch ukoia moj tsknot i poczucie winy z powodu jej
mierci. Moe z t tajemnic naucz si w kocu jako y.
- No, do gadania o Cyganach, bogach i tej caej reszcie
- powiedziaa w kocu przekornym tonem babcia. - Profesor
Metis zdradzia mi, e widziaa ci na balu z bardzo przystojnym
Spartaninem, tym samym, ktry pomg ci w bibliotece. Co
przede mn ukrywasz, Gwen. Chc o nim wiedzie wszystko.
Byo jeszcze mnstwo rzeczy, o ktrych powinnam pomyle,
jeszcze wicej takich, o ktre powinnam zapyta: o mam,
akademi, bycie wybracem Nike. Ale to wszystko mogo
poczeka. Teraz chciaam si cieszy czasem spdzanym z
babci.
- Chcesz wiedzie o Loganie Quinnie? - spytaam, ze
zdziwieniem unoszc brwi.
- Wszyciutko. No, to dawaj, jak to wy mawiacie.
Rozemiaam si tylko i pokrciam gow. Tego dnia sie-
dziaymy w kuchni, jedzc i rozmawiajc a do wieczora.
281
ROZDZIA 25

Nastpnego dnia profesor Metis zawoaa mnie do gabinetu.
Ostatni raz byam tam zaraz po przyjciu mnie do Akademii
Mitu, na pocztku semestru jesiennego. Byam wwczas zbyt
wcieka na ni i w ogle na wszystkich, eby cokolwiek
zauway.
Pod dwoma cianami stay regay wypenione starymi
ksigami historii mitycznej, a na parapecie ustawiono gliniane
doniczki ze sonecznikami i fiokami. Ponad nimi po obu
stronach okna wisiay rozmaite wiadectwa zdobytych stopni
naukowych i nagrd. Byy ich cae tony. Biurko profesor Metis
zawalay dokumenty, papiery, pira i tak dalej, a w lewym rogu
staa maa marmurowa statuetka. Na moje niewprawne oko
wygldaa jak pomniejszona wersja Ateny, greckiej bogini
mdroci z biblioteki antycznej.
Najbardziej zdziwi mnie stojak cay wypeniony broni.
Kilka mieczy, paka, sztylety, nawet kusza i bety do niej.
Metis, w srebrnych okularach, emanujca spokojem i wiedz,
nigdy nie sprawiaa na mnie wraenia wojowniczki. Odwrotnie
ni trener Ajaks, muskularny i ylasty, zupenie jak superbohater
komiksw.







282
Kiedy weszam, profesor Metis wygldaa przez okno wy-
chodzce na dziedziniec. Zamknam drzwi i stanam, czekajc,
a mnie zauway. Po chwili odwrcia si i umiechna do mnie.
- Witaj, Gwen. Usid. Jest par rzeczy, o ktrych musimy
porozmawia.
No tak, tego si spodziewaam, skoro, jak wiecie, byam
zamieszana w mier uczennicy, zniszczenie biblioteki i ca
mas innych nieszcz. Wic posuchaam jej i usiadam po
drugiej stronie biurka.
Profesor Metis rwnie usiada. Spojrzaa na jedn z fotografii
w ramkach na biurku, ale nie widziaam, kto na niej jest,
poniewa bya do mnie odwrcona. Pewnie m albo dzieci,
pomylaam. A moe narzeczony albo kot.
- Jak si dzisiaj czujesz, Gwendolyn? Wzruszyam ramionami.
- Mniej wicej dobrze.
To bya prawda. Owszem, w cigu ostatnich dni widziaam
duo za i sama czyniam, czego nie powinnam, i dowiedziaam
si tak wiele o sobie, o swoim darze i o powodzie wysania mnie
do akademii, e ju nie wiedziaam, na jakim wiecie yj. I moe
nadal byam totalnie przeraona awansem na wybraca bogini.
Ale przynajmniej poznaam kilka odpowiedzi i tajemnic ze mn
zwizanych. Wydawao mi si wic, e w sumie dobrze sobie
radz.
- No c, chciaam powiedzie, e jestem bardzo zadowolona
z wypracowania, ktre wczoraj oddaa - powiedziaa pani Metis.
- Tego o Nike. Dostaniesz za nie szstk.
Zdziwiam si. Po tym wszystkim, co si stao, napisanie
wypracowania wydawao si atwe. Prawd mwic, wicej

283
te uwaaam na lekcji historii mitycznej. A wieczorami, w
wolnym czasie, czytaam, co tylko mogam znale w bibliotece,
na temat Nike, Lokiego i wojny chaosu. Tyle ksiek podawao
sprzeczne historie, e trudno byo si zorientowa, co jest
prawd, a co nie. Ale tak zawsze odbieraam akademi, szko
mitu, magii i modych wojownikw.
- Dziki - powiedziaam. - Nie miaam trudnoci z napisaniem
go po wasnych... dowiadczeniach w bibliotece.
- No tak - odpara profesor spokojnym tonem. - Chyba masz
racj.
Metis zdja okulary i spojrzaa na mnie. Po raz pierwszy
zauwayam, jaka jest adna, z czarnymi wosami, ciemn cer i
zielonymi oczyma. Bya rwnie modsza, ni mi si wczeniej
wydawao, mniej wicej w wieku mamy, czyli miaa niewiele
ponad czterdzieci lat.
- Musimy porozmawia o tym, co si stao w bibliotece. Bo
mimo e postpie bardzo dzielnie i szlachetnie, to jednak
narazia si na ogromne niebezpieczestwo.
- Niebezpieczestwo? - zdziwiam si. - Jakie?
- Wspomniaa, e Jasmine powiedziaa ci o swojej rodzinie, o
tym, e s niwiarzami, ktrzy su Lokiemu. Mam powody
wierzy, e Jasmine zdradzia im, co ma zamiar zrobi, e chce
posuy si Czar ez i zoy Morgan w ofierze. Jej rodzice i
starszy brat ukrywaj si, podobnie jak reszta rodziny - ciotki,
wujowie, kuzyni. Wszyscy zeszli do podziemia. Czonkowie
panteonu nie mog ich nigdzie znale.
- Chwil... Brzmi to tak, jakbycie mieli ich... zaaresztowa
albo co.
-Albo co - powiedziaa z umiechem. - Nie wiem skd, moe
od jakiego ucznia, rodzina Jasmine dowiedziaa si,

284
e bya wtedy w bibliotece. Ashtonowie nie puszcz pazem
mierci crki. Mog si mci na tobie.
-Ale ja jej nie zabiam! - zawoaam. - Logan to zrobi, i to
tylko eby mnie ratowa. A jeli chodzi o ca reszt, to nic
specjalnego wtedy nie zrobiam. Tylko biegaam wkoo i
staraam si nie zosta zabita.
- Zrobia wicej, Gwen. Zniszczya Czar ez, jeden z
Trzynastu Artefaktw, i to taki, ktry wielu niwiarzy,
zwolennikw Lokiego, usilnie starao si zdoby. I nie po-
zwolia Jasmine zoy Morgan w ofierze, co by wzmocnio
Lokiego i osabio jego wizienie. Dlatego ku tobie kieruj swoj
zemst.
Wsunam rce gbiej w kieszenie czerwonej bluzy i za-
trzsam si. Wiedziaam, e to wszystko jest prawd. Wczeniej
w akademii byam nikim, tak jak powiedziaa Jasmine. Tylko
Cygank z wizjami. Ale teraz byam Cygank z wasnymi
tajemnicami.
- Zazwyczaj nie byoby z tym kopotu, poniewa wanie tego
uczy si w akademii: jak posugiwa si magi, jak walczy, a
szczeglnie - jak broni si przeciw niwiarzom. Ale ty jeste tu
tylko od kilku miesicy, nie przesza takiego treningu, jak
pozostali uczniowie, ktrzy ucz si tego od dziecistwa. Dlatego
wanie pozwoliam ci zatrzyma miecz z biblioteki, eby
nauczya si nim posugiwa. I to jak najszybciej. Mog go
zobaczy? Ten twj miecz?
Signam i podniosam Wiktora z podogi, gdzie go poo-
yam po wejciu do gabinetu. Od tego wieczoru w bibliotece
zabieraam go wszdzie, podobne jak inni uczniowie nosili swoj
ulubion bro. Tylko Wiktor nigdy nie otworzy oka ani nie
mwi z nikim prcz mnie. Prawd mwic,

285
nadal nieco si go obawiaam. No tak, teraz wierz w bogw i
boginie, i wojn chaosu i tak dalej. Ale gadajcy miecz to jednak
gruba przesada.
Podaam Wiktora. Pani Metis wyja go z czarnej skrzanej
pochwy, ktr da mi na niego trener Ajaks. Wstrzymaam
oddech, zastanawiajc si, czy Wiktor otworzy oko i spojrzy
nieprzychylnie na nauczycielk, zy za przerwanie drzemki.
Zawsze tak robi, kiedy chciaam z nim pogada, a on nie mia
ochoty. Jeli o to chodzi, Wiktor by nieco uciliwy, zawsze
oczekiwa, e bd si dostosowywa do niego, a nie odwrotnie.
- Pikny miecz - westchna profesor Metis, podziwiajc
srebrzyst kling. - Odpowiedni dla wybraca Nike.
Dopiero po kilku sekundach skojarzyam.
- Skd pani... - zaczam, ale ugryzam si w jzyk. Metis si
umiechna.
- Skd wiem, e Nike wyznaczya ci na wybraca? Poczuam
si, jakbym dostaa w odek, bo nikomu
oprcz babci Frost nie mwiam o tym, e widziaam Nike i co
od niej usyszaam.
Metis woya Wiktora z powrotem do pochwy i podaa mi. A
potem podesza do stojaka z broni, z grnej przegrdki
wycigna kij i pokazaa mi go. Cay by z polerowanego zotego
drewna, gadki i bez dekoracji, tylko na samym dole mia wyryty
jaki napis.
- Kady wybraniec dostaje od swojego boga specjaln bro,
eby suya mu w bitwach, ktre musi toczy - wyjania
nauczycielka. - A jeden wybraniec zawsze pozna drugiego.
- Po czym? Jak moe pani pozna, e kto jest wybracem?



286
Pani Metis wzruszya ramionami.
- Waciwie najczciej to si czuje. Po prostu wiesz, e kto
jest wybracem. Czujemy... ze sob zwizek. Jestemy jak
magnesy, nieustannie si przycigamy lub odpychamy. Szcze-
glnie silnie si to czuje w stosunku do kogo, kto suy prze-
ciwnemu bogu. Na przykad nie zdziwioby mnie, gdyby kt-
rego dnia natrafia na wybraca Lokiego, skoro sama suysz
Nike. Ci dwoje walcz ze sob od stuleci... i ich wybracy te.
To Loki te mia wybraca? Tak jak Nike? Nie zapomniaam o
zych czerwonych oczach boga, ktre ujrzaam w bibliotece
staroytnoci. Jego pene nienawici spojrzenie przeladowao
mnie we snach, mimo e wiedziaam, i Loki jest uwiziony i nie
moe mnie skrzywdzi. Wtpi jednak, czy to samo daoby si
powiedzie o jego wybracu.
Pragnc o tym zapomnie, spojrzaam na litery na kiju i
spytaam profesor Metis:
- Co tu jest napisane? Dlaczego nie mog tego przeczyta?
Metis umiechna si.
- Tylko wybraniec moe ujrze runy, to znaczy t sentencj, na
swojej broni. Moja brzmi: W mdroci sia".
Mdro? Zerknam na posek na biurku. Atena bya greck
bogini mdroci, co znaczyo, e pani Metis musi by jej
wybracem. Dafne powiedziaa mi co takiego, ale jej nie
uwierzyam. No c, chyba musz zacz bardziej wierzy w to,
co mwi Daphne.
- Ale skoro pani jest wybracem, to dlaczego jest pani tu, w
akademii? Dlaczego nie walczy pani ze niwiarzami?
Metis odoya kij na stojak i usiada przy biurku.
- Poniewa moim zadaniem jako wybraca jest by tu i
pilnowa uczniw. Uczy ich mdroci i wszystkiego,

287
co im bdzie potrzebne do walki ze niwiarzami. A teraz,
Gwen, mam uczy ciebie. - Po krtkim wahaniu dodaa: -Tak, jak
by tego chciaa Grace.
Poczuam si oguszona. Po prostu... kompletnie oguszona. A
potem wrcia mi zdolno mylenia.
- Grace? Moja... moja mama? Co pani o niej wie? Dlaczego
miaaby chcie, eby uczya mnie pani by wybracem? -
zarzuciam j pytaniami.
- Byymy przyjacikami. Bardzo bliskimi. Razem uczy-
ymy si tu, w Akademii Mitu.
Profesor Metis zaoya okulary i podniosa fotografi stojc
na rogu biurka, t, na ktr patrzya kilka minut wczeniej.
Obrcia j do mnie, ebym moga j obejrze. Na zdjciu
znajdoway si dwie umiechnite dziewczyny obejmujce si
ramionami. Jedna z nich bya modsz wersj pani Metis, z
czasw, kiedy miaa mniej wicej tyle lat, co ja. A druga
dziewczyna na zdjciu to bya mama. Kasztanowe wosy,
fiokowe oczy, jasna cera, pikny umiech. Grace Frost ju wtedy
bya pikna. Mama nie cierpiaa by fotografowana, wic nie
miaam wielu jej zdj szczeglnie z modoci. Ale to...
wiedziaam, e to zdjcie jest szczeglne. - Czy mog... czy mog
go dotkn? - spytaam cicho Metis wyja fotografi z ramek i
podaa j mnie. Signam po ni drc rk. Trzymajc w j w
palcach, zamknam oczy i pozwoliam, by zalay mnie
wspomnienia.
Przez moj gow przetoczyo si mnstwo obrazw z mam i
pani Metis. miay si, rozmawiay, przechadzay si po
kampusie, jady razem obiad w stowce, wiczyy na wuefie i
robiy wszystko to, co inni uczniowie akademii. Ale

288
byy te inne uczucia i obrazy zwizane z fotografi. Ca-
kowite zaufanie, jakie miay do siebie, sekrety i strapienia,
ktrymi si dzieliy. Jednak przede wszystkim si kochay jak
siostry. To wanie uczucie przewaao - mio. Ucieszyam si,
e komu jeszcze zaleao na mamie tak, jak mnie. e kto
jeszcze tskni za ni rwnie mocno. Otworzyam oczy i otaram
zy.
- Moesz j zatrzyma, jeli chcesz - powiedziaa pani Metis
pgosem. - Mam jeszcze jedno takie samo.
Skinam tylko gow, bo baam si, e gos mi si zaamie.
Delikatnie pogadziam zdjcie, czujc, jak emocje przechodz z
niego we mnie.
Przez dusz chwil nic nie mwilimy. W kocu profesor
odchrzkna i rzeka:
- No tak, byymy z twoj matk przyjacikami. Nie pa-
mitam, ile razy ocalia mi ycie, a teraz ja chc zrobi dla ciebie
to samo, co ona zrobia dla mnie. Na pocztek zmieniam nieco
twj plan zaj. Teraz, poza regularnym wuefem, codziennie
bdzie z tob wiczy prywatny trener sztuk walki, eby szybciej
opanowaa posugiwanie si mieczem.
Prywatny trener sztuk walki? Chyba nie bardzo mi si to
podobao.
Metis spojrzaa w kierunku drzwi z matow szyb.
- Prosz wej - zawoaa.
Gaka drzwi si przekrcia i do pokoju wkroczy Logan
Quinn.
- Chyba si znacie z panem Quinnem - powiedziaa.
-Wydawao mi si, e biorc pod uwag wypadki w bibliotece,
najlogiczniej bdzie wanie jego wybra na twojego trenera.

289
Od tamtego wieczoru prawie nie rozmawiaam nawet z
Loganem. Poszlimy wprawdzie razem z Carsonem i Daphne do
pokoju Carsona, ale Logan nie zosta dugo. Wymwi si
zmczeniem i poszed do siebie. Kilka razy rozgldaam si za
nim, ale nie widziaam go ani na dziedzicu, ani na korytarzu, a
on ani nie przyszed do biblioteki w godzinach mojego dyuru,
ani nawet nie patrzy w moj stron na wuefie.
Umiechnam si do Logana, mylc, e moe w kocu ten
trening nie bdzie taki zy, ale on tylko spojrza na mnie
lodowato. Zmarszczyam brwi. O co chodzi? Wydawao mi si,
e jestemy co najmniej przyjacimi, jeli nie czym wicej.
Przynajmniej tak miaam nadziej.
- Logan bdzie z tob wiczy codziennie przed lekcjami -
wyjania pani Metis. - Musisz nauczy si od niego wszystkiego,
co si da. To nie arty, Gwen, grozi ci prawdziwe
niebezpieczestwo.
Po plecach przebieg mi dreszcz. Kiwnam gow.
- A co z... - zapytaam niepewnie, wskazujc doni Wiktora.
Mogoby by trudno uczy si w sytuacji, kiedy miecz jest
istot yw. Czy mam wyjani Loganowi, czym jest Wiktor i
skd go wziam?
Metis przeniosa spojrzenie z miecza na mnie i rzeka:
- To twj miecz, Gwen. Nauczysz si nim walczy. Jestem
pewna, e bdzie ci suy, tak jak mi suy mj kij. Jeli chodzi o
inne sprawy, to zostawiam to twojej decyzji.
Jej kij musi by kompletnie inny ni mj Wiktor, bo nie
wyobraaam sobie, eby Wiktor kiedykolwiek mnie sucha. No,
ale przynajmniej pozwolia mi, kiedy zechc, powiedzie
Loganowi o mieczu i o caej reszcie.

290
- Na teraz to byoby wszystko - zakoczya pani Metis. -Robi
si pno. ycz miego popoudnia. I pamitaj o tym, e na
przyszy tydzie masz napisa jeszcze jedno wypracowanie.
- Dobrze, pani profesor.
- Logan, trener Ajaks rozmawia z tob na ten temat. Masz
przyoy si do treningu, rozumiesz?
- Tak, prosz pani.
- Dobrze, moecie ju i.
Profesor Metis wzia stert kartek i zacza je przeglda.
Wsunam zdjcie mamy do raportwki, ostronie, eby go nie
pognie, a potem razem z Loganem wyszlimy na zewntrz.
Mina ju szsta i dziedziniec by niemal pusty. Tylko kilka
osb krcio si koo stowki i biblioteki staroytnoci. W
zapadajcym zmroku trawniki i drzewa przybray kolory
agodnej szaroci i czerwieni.
Stalimy na dziedzicu, nie patrzc niemal na siebie. Bardzo
krpujce.
- To co? - odezwaam si w kocu. - Jeste teraz moim
prywatnym trenerem sztuk walki?
Logan skin gow.
- Czy pani Metis ci o to prosia? A moe ci zmusia?
Spytaam, bo chciaam wiedzie... nie, mu s i a a m
wiedzie, co Logan do mnie czuje, czy jest mn zaintere-
sowany, czy te po prostu zosta wmanewrowany w t sytuacj.
- Nie, nie zmuszaa mnie - odpar Logan cicho. - Poprosia
mnie, razem z trenerem Ajaksem i panem Nickamedesem, a ja si
zgodziem.
- Dlaczego?

291
Po raz pierwszy Logan spojrza na mnie i umiechn si tym
swoim seksownym umiechem.
- Bo kto musi ci pilnowa, Cyganko. Nieustannie wpadasz w
kopoty. Oboje wiemy, e nie moesz nawet przej si po
kampusie, eby dosownie nie wpada na ludzi.
Umiech zagodzi jego lodowate spojrzenie i przez moment
wydawao mi si, e midzy nami jest tak, jak byo przed balem.
e znowu droczy si ze mn, jak poprzednio. Zebraam si wic
na odwag i zrobiam co, o czym mylaam od tego wieczoru w
bibliotece.
- Moe... porozmawialibymy o tym? Przy kawie... albo... no,
przy czymkolwiek.
No tak, zapraszaam go, a on o tym wiedzia.
Ale chyba mu si to nie podobao, bo natychmiast cay
zesztywnia. Ciepo z jego oczu wyparowao, zacisn usta i
odsun si o krok.
- To zy pomys, Gwen - powiedzia.
Oho. Uy mojego imienia, czyli mwi powanie. Zrobio mi
si ciko na sercu.
- Dlaczego nie? Ja ci... lubi. Bardzo. I wydaje mi si, e te
mgby... mnie lubi?
Zrobio mi si niedobrze. To zabrzmiao, jakbym go po-
trzebowaa, jakby bardzo mi zaleao.
- Lubi ci, Gwen. Bardzo. Jeste naprawd wyjtkowa-odpar
Logan ciepo. Zaraz jednak gos mu stwardnia. - Ale wielu
rzeczy nie wiesz. Na przykad jacy s Spartanie. I nie wiesz wielu
rzeczy o mnie. Nawet nie chc, eby wiedziaa. Nie jestem taki,
jak sobie wyobraasz. Nie jestem bohaterem. Daleko mi do tego.

292
Logan mia w oczach bdny, bolesny, nieszczliwy wyraz,
taki sam jak Forrest Paige tu zanim dotknam jej szczotki.
Tajemnice Spartanina musiay by naprawd nieze.
A eby je pozna, wystarczyo sign rk i go dotkn.
Logan by pierwszym chopakiem, ktry mi si podoba od...
no, od niepamitnych czasw. I sta koo mnie, mwic, e
owszem, lubi mnie, ale e nie moemy i razem na kaw. Nie
mwic ju o czym innym. Chciaam si dowiedzie, co ukrywa,
co to za straszny sekret, ktry miaby mnie do niego zniechci.
Chciaam to wiedzie od razu.
Dziki mojemu darowi to mogo by atwe. Wystarczyoby
zapa go za rk i wszystkiego bym si dowiedziaa. Pokusa bya
zbyt silna.
Ale przysza mi na myl Jasmine Ashton i to, jak posuya si
magi, by osign zemst na przyjacice. Przypomniaam
sobie, co babcia Frost mwia mi o innych ludziach takich jak
my, o innych Cyganach. e niektrzy uywali swych darw do
samolubnych celw. I to czsto zych.
Powoli zaciskaam pici. Nie, nie bd taka. Nie w stosunku
do Logana. Nie wobec kogo, na kim mi zaley. Nie posu si
swoim darem, tym, ktry Nike daa mojej rodzinie, eby zmusi
go do ujawnienia swoich tajemnic. Teraz ju jestem mdrzejsza.
Lepsza. Jestem lepsza ni Jasmine i podobni jej niwiarze, ktrzy
uywaj swoich mocy do krzywdzenia innych ludzi.
Wic tylko staam, patrzc na Logana wzrokiem, w ktrym
moje uczucia byy a nadto widoczne. Ale on nie patrzy na mnie.

293
- Logan! - dobieg nas jaki gos. - Tu jeste!
Przez dziedziniec sza do nas dziewczyna - ta sama, ktr
Logan zaprosi na bal. Ta, ktra wciekaa si, e ze mn taczy.
Daphne powiedziaa mi, e nazywa si Savannah Warren, e jest
Amazonk i mieszka w Walhalli. Popytaam i okazao si, e to
wanie z jej okna wyskoczy Logan tego dnia, kiedy wpadam na
niego, wracajc z laptopem Jasmine w torbie po wamaniu do jej
pokoju.
Savannah spojrzaa na mnie arogancko i wsuna si midzy
mnie i Logana. Spartanin obj j, a ona stana na palcach i go
pocaowaa, po czym zaplota ramiona wok jego szyi.
cisnam pici. Gdyby Amazonka wsuna jzyk nieco gbiej
w jego gardo, to by moga dobra si mu do mzgu. Oczywicie
jeli go mia.
Po minucie ssania sobie twarzy rozczyli si. Logan
umiechn si do niej, ale oczy mia nadal chodne. Savannah
odwrcia si zmierzya mnie triumfujcym spojrzeniem. Moje
serce zamienio si w ld. To tak ma by. Logan Quinn, naczelny
dziwkarz Akademii Mitu, powraca. A ja znowu jestem dla niego
tylko Cygank.
- Gotowy jeste, skarbie? - zagruchaa Savannah, kadc
gow na rami Logana i zerkajc na niego spod dugich,
doskonaych rzs.
- Jasne. Chodmy - odpar. -1 tak ju skoczylimy rozmawia
z Cygank.
A potem odwrci si i odszed z ni, nawet si nie obej-
rzawszy.
Staam jak wronita w ziemi, czujc, e serce mi pko,
mimo e wcale nie miao by zoone w ofierze.


294
ROZDZIA 26

Nieco pniej tego samego wieczoru przysza do mnie Da-
phne z pizz i szeciopakiem napojw. Miay to by materiay
pomocnicze do powanej sesji naukowo-plotkarskiej. Ja
naturalnie zapewniaam deser, bo kiedy wczoraj widziaam si z
babci Frost, napakowaa mi do torby czekolady, masa
orzechowego i krwek.
Rozstawiymy produkty na pododze i usiadymy przed
telewizorem, ktry na prob Daphne nastawiam na najnowszy
odcinek programu wyaniajcego mistrzw ubioru. Kiedy
walkiria wpatrywaa si w migajcy ekran, ja otworzyam pudo z
pizz i po prostu mnie zatkao.
- Co to jest? - spytaam.
Nie wygldao to na pizz. No, gdzie pod spodem bya moz-
zarella i ciasto, ale na wierzchu znajdowao si jakie egzotyczne
miso, podejrzany korzenny sos i warzywa gotowane na parze,
oczywicie powycinane w fantazyjne ksztaty. Zmruyam oczy z
obrzydzeniem. A to pewnie zwidnity szpinak? Fuj!
- Wziam to ze stowki - wyjania Daphne, sigajc po
kawaek parujcej potrawy. - To pizza florentyska z grillowan
jagnicin. Nowo w menu.

295
-A co si stao ze zwyk pizz z serem i pepperoni? Albo
szynk i ananasem? Daphne przewrcia oczyma.
- Pepperoni? To nudne i ju dawno niemodne. - Spojrzaa
wymownie na to, co miaam na sobie. - Zupenie jak te twoje
bluzy z kapturem. Powanie, musz si za ciebie zabra Gwen.
Potrzebujesz czego nowego.
Nie byam jej przyjacik od dawna, ale ju zaczam
poznawa jej nastroje - wystarczajco, by wiedzie, e nie ma
sensu kci si o bluzy. Wic westchnam, zapaam trjkt
pizzy i wbiam w niego zby. W porzdku, by niezy, nawet ten
szpinak, ale nie zamierzaam tego mwi Daphne. W kadym
razie jeszcze nie teraz.
- Wiesz - powiedziaa, otwierajc puszk z napojem i sypic
rowymi iskrami - kiedy poszam po pizz, w stowce
wpadam na Morgan.
-No i jak?
Od czasu balu, na ktry wybraa si z Carsonem, Daphne nie
zadawaa si wiele z Morgan i innymi walkiriami. Ale za to kup
czasu spdzaa ze mn i stopniowo zaczynaymy si naprawd
zaprzyjania. Duo w Daphne mi si podobao. Bya zabawna, a
jeli chodzi o komputery - to miaa kompletnego fioa. W ogle
nie przypominaa rozpieszczonych niedorobionych ksiniczek,
o co j podejrzewaam tego dnia, kiedy zaczepiam j w damskiej
toalecie.
Daphne wzruszya ramionami.
- Tak jak si mona byo spodziewa. Morgan prbowaa mnie
zwabi, ebym z nimi usiada. Wszystkie chciay dowiedzie si
czego o randce z Carsonem. Ale wiem, e


296
gdybym powiedziaa co na ten temat, to by si Morgan ze
mnie nabijaa, tak samo jak Jasmine.
- Przykro mi.
Daphne ponownie wzruszya ramionami.
- Powiedziaam Morgan dokadnie, co o niej myl, e jest
totaln zdzir, skoro sypiaa z Samsonem za plecami Jasmine. I
potem rozesaam wszystkim e-maile, ktre cignam z
komputera Jasmine, te, w ktrych Morgan i Jasmine plotkoway o
kadym po kolei.
- Nie zrobia tego! - wymamrotaam, krztuszc si pizz.
Daphne umiechna si zoliwie.
- Pewnie, e zrobiam. Powinna bya widzie ich twarze.
Byy tak wcieke na Morgan, e zaczy wrzeszcze na ni na
miejscu, w stowce. Jeszcze si na ni dary, kiedy wychodziam
do ciebie.
Nie bya to krwawa, ponura zemsta, ktrej pragna Jasmine,
ale zawsze co. Moe teraz dziewczyny, wiedzc, jaka naprawd
jest Morgan, bd jej unika.
-A co z tob? Czy posza do pani Metis, tak jak miaa? Co ci
powiedziaa?
Nie byam gotowa, by opowiedzie Daphne o tym, e bogini
wybraa mnie na swojego wybraca, wic nad tym si
przelizgnam. Ale powiedziaam jej o wszystkim innym,
cznie z tym, e wedug pani Metis grozi mi niebezpieczestwo
ze strony rodziny Jasmine, poniewa oni wszyscy s
niwiarzami.
- Poznaam jej rodzin - rzeka Daphne. - Pani Metis susznie
si martwi. Szczeglnie paskudny jest braciszek. Zawsze
uwaaam, e moe i jest inteligentny, ale z pewnoci ma
nierwno pod sufitem.

297
- Tego mi nie mwia, ale zmienia mi rozkad zaj. Teraz
przed lekcjami mam mie zajcia z prywatnym trenerem sztuk
walki. Pani Metis chce, ebym nauczya si walczy mieczem.
Pokazaam palcem Wiktora, ktry wisia na cianie obok
plakatu z Wonder Woman.
- Prywatny trener sztuk walki? - zainteresowaa si Daphne. -
Pani Metis ci wyznaczya trenera? Kto to jest?
- Logan Quinn.
Walkirii zawieciy si oczy.
- Naprawd?? To bardzo ciekawe!
- To wcale nie tak, jak mylisz - powiedziaam z gorycz. -
Logan sam mi to powiedzia. Wprost. Lubi ci, ale nie moemy
si spotyka z jakiego gupiego powodu. A potem na rodku
dziedzica, na moich oczach, wsadzi jzyk w usta Savahhan
Warren.
Daphne skrzywia si.
Nie powiedziaam jej, co czuj do Logana, ale byam pewna,
e dobrze wie. Pewnie byo to dla niej rwnie oczywiste, jak jej
uczucia do Carsona dla mnie.
- To okropne, Gwen. Wzruszyam tylko ramionami.
Przez moment jadymy w milczeniu, a potem Daphne
poruszya bezpieczniejszy temat - Carsona i tego, jaki jest
cudowny.
- Czy mwiam ci, e napisa dla mnie piosenk? - spytaa
rozmarzonym tonem. - Zaczyna si tak...
Pomimo wasnych problemw wcignam si w romans
Daphne i wkrtce chichotaymy, jakbymy od zawsze si
kumploway. Znowu poczuam si, jakby wszystko wrcio


298
do normalnoci. Pizza i plotkowanie z przyjacik. Nie
wyobraam sobie, jak mona sympatyczniej spdzi wieczr.
No, oczywicie, miaam jeszcze mnstwo kopotw na
gowie. Bogini daa mi miecz i uczynia ze mnie swojego
wybraca. Rodzina Jasmine i inni niwiarze chcieli mnie po-
sieka na kawaki. Chopak, ktry mi si podoba i ktremu
wanie wyznaam, e go lubi, owiadczy, e nie moemy by
razem i odszed z inn dziewczyn.
Moje oczy spoczy na fotografii mamy stojcej na biurku, tu
pod Wiktorem. Miaam zamiar kupi ramk na jej zdjcie razem
z profesor Metis. Moe to tylko moja wyobrania, ale ostatnio
wydawao mi si, e mama umiecha si za kadym razem, kiedy
na ni patrz. Jakby moga mnie widzie z tego miejsca, w
ktrym jest. Hm, moe i moga. W kocu Akademia Mitu to
miejsce magiczne, gdzie wszystkie legendy s prawd i gdzie
wszystko moe si zdarzy.
I w kocu odkryam jeszcze jedno. Ludzie, ktrych si kocha,
nigdy naprawd nie umieraj, yj, dopki si o nich pamita,
dopki s w twoim sercu. A mama zawsze bdzie w moim sercu.
Daphne strzelia mi palcami przed twarz.
- Ziemia do Gwen!
- Co? Co mwisz?
Pokazaa pudo z pizz lece midzy nami. W rodku by
ostatni trjkt ciasta.
- Pytaam, czy chcesz ten kawaek pizzy. Spojrzaam na ni,
potem na fotografi mamy, na Wiktora
i w ogle na mj przytulny pokj. W kocu moje spojrzenie
spoczo na maej statuetce Nike, ktr kupiam w ksigarni

299
na kampusie. Uskrzydlona posta bogini zwycistwa staa na
biurku koo zdjcia mamy.
Gdy wpatrywaam si w posek, oczy Nike nagle si otwary,
zupenie tak jak oko Wiktora wtedy pierwszy raz w bibliotece.
Miay ten sam kolor co jego oko, ten sam co oczy bogini i ten sam
co ja. Pikny odcie fioletu i szaroci, ktry zawsze przypomina
mi zmierzch.
Patrzyam z otwartymi ustami, a wtedy jedno oko powoli
zamkno si i otworzyo znowu, zupenie jakby... do mnie
mrugao? Przetaram oczy i spojrzaam na figurk. Miaa oczy
zamknite, tak jak poprzednio.
Po raz pierwszy nie poczuam dreszczu na plecach. Prze-
ciwnie, miaam wraenie, e bogini wyraa swoj aprobat,
jakbym osigna... pokj. W kadym razie zwycistwo.
Przynajmniej na dzi.
- Gwen! - usyszaam znowu gos Daphne. - Dobrze si
czujesz?
- Wiesz co? - odezwaam si do niej. - Moe podzielimy si
tym ostatnim kawakiem?
Daphne umiechna si.
- Mnie to odpowiada.
- Mnie te.
I tak zrobiymy.








300
W TLE OPOWIECI
301
PLAN ZAJ GWEN

Pierwsza lekcja: literatura angielska. Kocham ksiki, na-
prawd, ale co by zaszkodzio, gdyby od czasu do czasu
przeczyta jaki komiks albo ksik graficzn? Powanie, s o
wiele fajniejsze ni tak zwana literatura klasyczna, ktr musz
cay czas czyta.
Druga lekcja: rachunki. Jestem z tego dobra, ale w ogle nie
widz w tym celu. W kocu te wszystkie x i y to czysta hipoteza,
prawda?
Trzecia lekcja: geografia i polityka wiatowa. Geografia jest
ciekawa, ale polityka wiatowa to totalna nuda. Poza tym i tak
wszyscy wiedz, e politycy kami.
Przerwa obiadowa. Koszmarna godzina, ktr spdzam sama
na kocu stowki, a wszyscy inni siedz przy stolikach z
przyjacimi.
Czwarta lekcja: chemia. Hm. Nie wiem, co myle o chemii.
Pita lekcja: wuef, czyli trening z broni. Nienawidz wuefu.
Nienawidz go, nienawidz, nienawidz. Dlaczego











302
nie wystarczy, e jestem dobra z przedmiotw teoretycznych?
e mam redni 5.0? Dlaczego musz rwnie by
skoordynowana ruchowo? Czy to nie zanadto wygrowane
oczekiwania?
Szsta lekcja: historia mityczna. Profesor Metis jest kapitalna,
ale po prostu nie mieci mi si w gowie, e ona i wszyscy inni
faktycznie wierz w te bzdury o bogach, boginiach, mitycznych
potworach i niwiarzach chaosu. To nie jest historia i na pewno
nie rzeczywisto. No co, a jest?
Wycieczka polekcyjna: dobra, przyznam si. Kidy tylko
mog, wymykam si z kampusu, wskakuj w autobus i jad
spotka si z babci Frost, ktra mieszka niedaleko szkoy.
Wadze akademii nic na to nie poradz - no bo co, wywal mnie?
Praca polekcyjna: od babci musz pdzi z powrotem do
akademii, bo kilka dni w tygodniu pracuj w bibliotece
staroytnoci. Nuda. Ale najgorszy ze wszystkiego jest pan
Nickamedes, ktry uwaa, e wszystkie zakurzone graty w
szklanych gablotach to prawdziwe artefakty - to znaczy, e maj
moc magiczn! Dobra, kole. Chyba za dugo siedzisz w tej
bibliotece. No tak, ale tam te jest ten miecz, od ktrego jako nie
mog si oderwa.
303
PIERWSZE WYPRACOWANIE GWEN NA TEMAT WYBRANYCH
BOGW I BOGI NA LEKCJ Z HISTORII MITYCZNEJ U PROFESOR
M.ETIS, 1 PADZIERNIKA

Mam napisa wypracowanie na temat kilku bogw, o ktrych
uczylimy si podczas tego semestru. Informuj pani, pani
profesor, e pisz to pod przymusem, bo nie wierz w ca t
magiczn abrakadabr. Ale jeli nie chc, eby mi spada rednia
5.0, to musz si podporzdkowa.
NIKE: grecka bogini zwycistwa. Dawno, dawno temu Nike
poprowadzia innych bohaterw panteonu - to ci dobrzy faceci
obdarzeni magi - do zwycistwa nad Lokim i niwiarzami
chaosu. Poniewa Nike jest uosobieniem zwycistwa, wic nie
moe by zwyciona, nawet przez takiego superzoczyc jak
Loki. Nigdy nie przegrywa? Nigdy? Hm, to czadowe!
ATENA: grecka bogini mdroci. Podobno przyjacika Nike.
To zrozumiae, skoro mdro i zwycistwo id przewanie rka
w rk.












304
LOKI: nordycki bg chaosu. Loki zacz karier jako psotnik,
ale w miar upywu czasu opanowao go pragnienie wadzy i
zacz snu plany przejcia rzdw nad wiatem. I udaoby mu
si, tylko e Nike i inni bogowie panteonu skrzyknli si i
postanowili wykoczy Lokiego i jego band zoczycw, tak
zwanych niwiarzy chaosu. Bogowie uwizili Lokiego ju dwa
razy, ale to nie jest facet, ktry by mia ochot kiedykolwiek si
podda...
SIGYN: nordycka bogini... nie wiem dokadnie czego.
Niektre ksiki na temat historii mitycznej twierdz, e jest
bogini powicenia. Troch kiepsko by tak bogini. No, ale
ona Lokiego kochaa go tak bardzo, e kiedy inni bogowie go
uwizili po raz pierwszy, zbieraa do Czary ez jad wa, ktry
kapa mu na gow. To troch gupi pomys, by wiern gociowi,
ktry jest kim w rodzaju superzoczycy z komiksw. Sigyn
powinna si zreformowa.
305
ANEKS DO PIERWSZEGO WYPRACOWANIA DODANY NA PROB
UCZENNICY, 30 PADZIERNIKA

Prosz nie bra pod uwag poprzedniego wypracowania, no a
przynajmniej kliwych uwag. No dobrze, niemal caego
wypracowania. Chciaam odwoa to, co mwiam, e bogowie i
boginie nie istniej naprawd. Mam magiczny miecz imieniem
Wiktor, ktry twierdzi, e istniej.
Poza tym trudno jest nie wierzy w bogw i boginie, kiedy si
spotkao z nimi twarz w twarz - a szczeglnie z Nike, greck
bogini zwycistwa, ktra jest czadow wojowniczk.
I kiedy si dowiedziao, e to Nike jest odpowiedzialna za to,
e ma si magiczne zdolnoci. e przed wiekami to ona
obdarowaa nimi twoj przodkini.
I kiedy si okazuje, e niemal kada dziewczyna z twojej
rodziny w jaki sposb suya Nike.
A szczeglnie, kiedy Nike wyznacza ci na swojego nowego
wybraca. Powanie, ja jako cholerny wybraniec! Nie nadaj si
chyba na wybraca, ale z jakiego wzgldu Nike si ze mn nie
zgadza. Bogini ma wobec mnie plany. Due. Nie jestem tylko
pewna, jakie konkretnie to s plany i na jakie mnie to narazi
niebezpieczestwo.









306
STARCIE INSPIRACJI

Za powstanie tej ksiki wini Starcie tytanw. Kiedy byam
dzieckiem, za kadym razem, kiedy w szkole by dzie filmu,
ogldalimy albo Narzeczon ksicia (niewiarygodne!) albo
(zgadza si, zgadlicie) Starcie tytanw (star wersj, z Harrym
Hamlinem, nie t now z Samem Worthingtonem).
Pomysy na ksiki nie przychodz do mnie z dnia na dzie.
Czasami trwa to latami. Tak byo z Dotykiem Gwen Frost i ca
seri z Akademi Mitu. Zaczo si od dnia filmu. Pamitam, jak
mylaam: ale wietna jest w filmie ta caa mitologia. Wicej,
bardzo ciekawe wydaway mi si wzajemne interakcje bogw,
bogi, ludzi i potworw.
W pniejszych latach poznaam mnstwo ksiek czer-
picych z mitologii, w tym Iliad i Odysej. Najczciej
oczywicie czytaam to, co byo na licie lektur, ale mimo to
bardzo te ksiki lubiam. No, wikszo z nich. Jedne s lepsze,
inne gorsze. Zawsze zdumiewao mnie, ile jest rozmaitych
opowieci i rozmaitych wersji kadej opowieci.
Moje zainteresowanie mitologi nie skoczyo si na tym.
Czytaam wicej i wicej, ogldaam filmy i programy
telewizyjne na ten temat. Po wielu latach obejrzaam pierwszy
odcinek Xeny, wojowniczej ksiniczki.

307
Natychmiast mnie wzio. Oto mielimy zabawne historie
o bogach, boginiach i czadow wojowniczk, ktra nikomu
nie dawaa si zama. Nie fajne?
A potem pojawi si film 300 - gony, zuchway, krwawy
i peen przemocy spektakl wizualny. Podobaa mi si historia
o wojownikach niepoddajcych si nawet w obliczu miadcej
przewagi wroga.
Gdzie po gowie koataa mi si myl, e niele byoby
ktrego dnia napisa ksik korzystajc z mitologii i na
wasny sposb przedstawi postaci, magi i tak dalej.
Nie pamitam dokadnie, ktrego dnia zawiecio mi si
wiateko w gowie. Mylaam o tym, eby dla odmiany napisa
ksik dla starszej modziey, ale chwilowo nie miaam
koncepcji. A potem pomylaam, a moe by tak da sprytn,
dzieln bohaterk z citym jzykiem i woy j w wiat peen
staroytnych wojownikw i magii, w ktr nie wierzy? Moe
dorzuci zego boga, ktry prbuje przej wadz nad wiatem?
I ktremu tylko moja bohaterka mogaby pokrzyowa plany?
Gdyby bya lepsz i silniejsz wojowniczk, ni sama
przypuszcza?
Ten pomys rs we mnie, a w kocu powsta z niego Dotyk
Gwen Frost i w ogle caa seria Akademii Mitu -magia, mity i
monstra. Mam nadziej, e ksik bdzie si wam czytao tak
dobrze, jak mnie si pisao. I e bogowie nie obra si za to, e
traktuj ich z przymrueniem oka.
Miej lektury!
308