You are on page 1of 183

W JĄDRZE GALAKTYKI

Siergiej Sniegow

Przełożył Tadeusz Gosk

Dysharmonia gwiezdna

że się na mnie gniewa. . Wiedziałem.. Był tak zdenerwowany. Skwapliwie wróciłem do mieszkania. że stereofantom.Drogi admirale! Mam złe wiadomości! Już od co najmniej dwudziestu lat nie jestem admirałem. ale Romero nadal się tak do mnie zwraca. Mary nie rezygnowała: . admirale! Chociaż Allan i Leonid niczego się nie domyślali.Wreszcie rozszyfrowaliśmy okoliczności. Nigdy zresztą wybiegając na deszcz nie zakładałem płaszcza. . . łowiąc ustami grube krople. w jakich uległy zagładzie wyprawy naszych przyjaciół Allana i Leonida.Tak. Popędziłem na werandę osiemdziesiętego pietra i z rozkoszą wystawiłem twarz na niezaprogramowany deszcz. lunął niezapowiedziany deszcz. . doskonale to pamiętam. . nie odezwałem się. Pośrodku pokoju stał Paweł. lecz tylko jego przestrzenny wizerunek. która stwierdziła. zaś na bulwarze woda sięgała zaskoczonym przechodniom po kostki.Chce pan powiedzieć.. co nieodmiennie wywoływało jej niezadowolenie. Oczywiście natychmiast przemokłem do suchej nitki i kiedy Mary mnie zawołała. iż działania naszych biednych przyjaciół były najlepsze z możliwych w tych straszliwych warunkach. bo święto Wielkiej Burzy Letniej miało się odbyć dopiero za tydzień. Opisywali niecodzienne zjawiska przyrodnicze. . my zaś w trakcie analizy wykryliśmy celowe wrogie działania. ale Paweł nie pozwolił mi dokończyć.1. Oczywiście nie on sam z krwi i ciała. toczono przeciw nim działania bojowe! Meldowali o naturalnych kieskach żywiołowych. Widocznie instalacje Zarządu Osi Ziemskiej uległy jakiejś drobnej awarii. iż pierwotna hipoteza o przypadkowej awarii zastała definitywnie obalona. że Leonid i Allan popełnili jakieś błędy lub przedsięwzięli nieprzemyślane działania.Eli! Eli! Zejdź na dół! Romero chce z tobą mówić. że zapomniał o swoich znakomitych manierach. w jakich się znaleźli.zacząłem. A tymczasem strugi ulewy łomotały o szyby. Tego dnia. przynajmniej dla mnie. niczym na oko nie różni się od żywego człowieka. Musze pana z najwyższym ubolewaniem poinformować. Wszystkie ich rozkazy zostały dokładnie przeanalizowane i pośmiertnie zaaprobowane przez Wielką Maszynę Akademicką. właśnie to. które w gruncie rzeczy były okrutnymi ciosami podstępnego przeciwnika. ale technika łączności osięgnęła już taką doskonałość. Nie potwierdziło się również przypuszczenie.

Zapytałem: . aby zechciał pan zastanowić się nad tym. Prosimy. Jasny ranek zamienił się w mroczny wieczór. dlaczego tak się. . Nie było groźnych żywiołów.Wielka Rada pragnie zasięgnąć pańskiej opinii. Wkrótce zjawiła się tam również Mary. jest pan pierwszą osobą. O zagładzie pierwszej wyprawy do jądra Galaktyki nie można było mówić inaczej. stało! . Naturalnie domyśla się pan. Czasami wręcz przeraża mnie fakt.powiedziała Mary. iż Mary o wiele lepiej ode mnie samego potrafi zanalizować moje własne odczucia i nastroje. nim do omawiania jakichś zwykłych. . powszednich spraw. nie było widać ani chmur. śpiewny i rozbuchany.Za tydzień. jakby powierzał mi tajemnicą równie ważną jak prawda o zagładzie wyprawy. . dlaczego Rada zwróciła się najpierw do pana! . ale mnie osobiście jego nazbyt wyszukany styl czasami mocno irytuje. Uśmiechnęła się ze smutkiem.Przeciwnie. Być może ludzie w starożytności rozmawiali tylko w ten sposób. a nie w wyniku igraszki żywiołów . . Lot awionetką jednak nie daje tej pełni wrażeń. . Romero zawsze wyrażał się kwieciście. Admirale. .Wiem. tylko bezpardonowa wojna! Nasza pierwsza wyprawa do jądra Galaktyki zginęła na gwiezdnym polu bitwy. ani drzew na bulwarze. zwłaszcza kiedy posługuje się.Tak . Mary. Teraz jednak ów styl był zupełnie na miejscu. ty zaś zarzuciłaś mi. co panu powiedziałem.powiedziałem i wizerunek Romera rozpłynął się w powietrzu. Od kiedy został wybrany do Wielkiej Rady i mianowany głównym historiografem Związku Międzygwiezdnego ta jego zabawna cecha przybrała jeszcze na sile.odparłem.konsekwentnie wznoszącego przeszkody na ich drodze.taka jest smutna prawda o losach eskadr Allana i Leonida. abym mógł sam na sam zmierzyć się w powietrzu ze strumieniami tej triumfującej wody. którą poinformowano o okolicznościach zagłady wyprawy galaktycznej. Narzuciłem płaszcz i wróciłem do wiszącego ogrodu na osiemdziesiętym piętrze.Dokładnie trzydzieści lat temu również w czasie święta Burzy Letniej leciałem wśród strumieni wody.Zastanowię się . że zatęskniłem za skrzydłami.Romero powiedział to z takim naciskiem. drogi admirale. nie mam najmniejszego pojęcia. rozgłośny. Zestarzeliśmy się. połyskliwy. ani nawet krzewów na werandzie sześćdziesiętego pietra. Na świecie był tylko deszcz. Teraz już bym nie zdołał utrzymać się w jądrze wyładowań elektrycznych. Objąłem ją ramieniem i przytuliłem. o czym myślisz .Kiedy odbędzie się pogrzeb poległych? . że zachowuje się zbyt lekkomyślnie w powietrzu.

moja droga. Odpowiadam za naszą wyprawę i świadomie prowadzę ją drogą. Taka jest prawda.najpierw ciągną do przodu.. na które] końcu najprawdopodobniej czyha zguba.Pragnę bardzo wielu rzeczy. Teraz pozostaje nam tylko jedno. Wydaje ci się. jestem za stary na moje marzenia. tylko zimna konkluzja. bezwładność istnienia . że mój udział w wyprawie może zapobiec stratom. Mary! Pragnienia zwiększają inercje. Przede mną w przezroczystym pojemniku zawieszonym w polu siłowym spoczywają nieruchomo zwłoki.Myślałeś o czymś zupełnie innym ~ powiedziała.. Nic nie może mnie usprawiedliwić! To nie jest krzyk rozpaczy. Dyktuje ten tekst w kokonie bytu pozaczasowego. Co to znaczy wytłumaczę później. na Ziemi teraz niewyobrażalnie dalekiej. I już nie wierze..Żalujesz. . nieludzki. A owego dnia na pięknej zielonej Ziemi. zwłoki zdrajcy. że gdybyś tam był. piekło katastrofalnego gwiezdnego wiru. . że ten potworny świat jest mi obcy. Niestety. niechaj ludzie dowiedzą się: wyraźnie widzę groźną prawdę i całkowicie uświadamiam sobie własną winę.. a potem hamują uwiąd. po prostu spokojnie i w pokorze usychać. że nie było cię w tym zakątku Wszechświata. wśród radosnego plusku ulewy odpowiedziałem żonie ze smutkiem: . w którym zginęli nasi przyjaciele. wyprawa wróciłaby bez takich strat. obrzydliwe i niezniszczalne.. który zepchnął nas w otchłań bez wyjścia. Wiem ponad wszelką wątpliwość. Jeśli te notatki jakimś cudem dotrą na Ziemie. W młodości i starości człowiek pragnie więcej niż może osięgnąć. nieprawdopodobnego świata. wrogi nie tylko wszystkiemu co żywe lecz również wszystkiemu co rozumne. Tylko to: spokojnie usychać! . Na trójwymiarowych ekranach widnieją pejzaże niewyobrażalnego.

ale stanu. Olga rozpłakała się i oparła głowę na mym ramieniu. Miał racje.2. a cóż ja mogłem powiedzieć poza tym. Prawdopodobnie nie poszedłbym także na uroczysty pogrzeb ofiar. aby uczestniczyć w uroczystym złożeniu prochów w Panteonie. że na Ziemie. Na kosmodromie. że polegli byli mężnymi pionierami Kosmosu i że bardzo ich kochałem? W Sali Ceremonii Żałobnych Panteonu zebrali się krewni i przyjaciele poległych. stereoekrany w moim pokoju wyłączyłem. gdybym nie dowiedział się. Romero uprzedził mnie. żona zarzuciłaby mi brak serca. jak tylko chorobą. Z trudem. na uroczystości żałobne w sali Wielkiej Rady nie poszedłem. ale nieszczęście kompletnie ją załamało. Teraz też potraktowała moje słowa poważnie i uśmiechnęła się z takim smutkiem. a ja ze współczuciem gładziłem jej siwe włosy. mogłabyś wybrać jakiś inny kolor włosów. Nie widziałem Ireny co najmniej . Na Ziemi od dawna już nie ma żadnych chorób.powiedział Romero. Osimą i Gracjuszem. nie byłem. Należało też zobaczyć się ze starymi przyjaciółmi Orlanem i Gigiem. taka. Mary zrelacjonowała mi potem ze Izami w oczach przebieg obu uroczystości. „To niełatwo jest przeżyć" . którzy przybyli wraz z Olgą na jej „Orionie". gdybym nie oddał ostatniej posługi jej mężowi. Wraz z Olgą przyszła na pogrzeb Irena. Gdybym tak zachował się w pierwszych latach naszej znajomości.Olu. niszczącemu wpływowi czasu. jaka jestem. Wysłuchałem jej w milczeniu i poszedłem do siebie. jej córka. Karna-ginem i Trubem. żeby tylko coś powiedzieć. a poza nim nie ma się dla kogo upiększać. Olga najdłużej z nas wszystkich opierała się. tego-nie dało się łatwo przeżyć. gdzie lądował gwiazdolot z Perseusza. to trzeba było wre. Mimo wszystko jednak długo nie mogłem się zdecydować na wyjście z domu. przyleciała Olga. że powinienem wygłosić mowę. w jaki popadłem po zapoznaniu się z przebiegiem wyprawy Allana i Leonida. nie można było nazwać inaczej. nawet słowo „lekarz" zniknęło ze słownika. że nie zniosę ceremonii żałobnych. Bałem się. ale teraz doskonale mnie rozumiała.Leonidowi podobałam się. Nadal wszystko brała dosłownie. że omal się nie rozpłakałem. to przecież takie proste. wymamrotałem: . wręczając mi kasetę z zapisem wszystkich wydarzeń poczynając od startu wyprawy z Trzeciej Planety w Układzie Perseusza i kończąc na powrocie do bazy statków z martwymi załogami. Z pewnością nie wybaczyłaby mi.cz ciężko odchorować. .

przy czym nie było to podobieństwo czysto zewnętrzne. z bujną. Nigdy jednak nie przypuszczałem. podobną jak dwie krople wody do Leonida i z jego charakterem. całkowicie posiwiałą czupryną i gęstymi. Irena wydala mi się jeszcze bardziej podobna do Leonida niż dawniej. więc nie miałem już czasu na analizowanie jej zachowania się. Odsunęła się ode mnie gwałtownym gestem i odpowiedziała z wrogością. Eli! . kiedy trudno już cokolwiek naprawie..Allan i Leonid analizowali naukowo zagadkowe zjawiska przyrodnicze. że można tak pięknie się zestarzeć.ryknął Trub. równie mało pomagają moim przyjaciołom. A w Panteonie ujrzałem kobietę . jestem tego pewien! Szkoda. jak i mnie. tak.Bardzo kochałem twojego ojca.. moja droga.Ja też kochałam swojego ojca. Ale akurat wtedy podeszli do nas Lusin i Trub. Dawniej często się dziwiłem.Dokoła byli wrogowie! .Cóż to za szczęście. mówiącą szybko i zdecydowanie. proszę mi wybaczyć ten zbyt może kwiecisty zwrot. o energicznych ruchach i takich ogromnych czarnych oczach. Ze wzruszeniem mówię o tym cudownym więdnięciu i z bólem w sercu przypominam sobie poległego Truba takim. że Irena tak mało wzięła od matki jej rozsądku. Leki na nieśmiertelność. . . bo w jego szczupłym ciele więcej było ścięgien i kości niż mięsa.. ale już nie jestem dzieckiem. nieładną dziewczynkę. cudownie zwiędnąć.powiedział głucho Lusin.smukłą i smagłą. Eli. Lusin wyglądał znakomicie. porywczą. które doprowadziły do dzisiejszego nieszczęścia. Objąłem dziewczynę przyjaźnie i powiedziałem: . też zupełnie siwymi bokobrodami. . W długim łańcuchu przyczyn. A Trub bardzo się posunął. dobrego wychowania i nieudawanej życzliwości dla wszystkich. spokoju. widzę jak bardzo myliłem się co do charakteru Ireny. że trudno było od nich oderwać wzrok.piętnaście lat i zapamiętałem ją z tamtych czasów jako rozkapryszoną. jakim ujrzałem go na żałobnej ceremonii -ogromnego. Dzisiaj. czarnoskrzydłego. Eli. że mnie tam nie było! Ja też bym potrafił skorzystać z doświadczeń wyniesionych z bitew na Trzeciej Planecie! .Lusm ze łzami w oczach uścisnął mi rękę. również i ta moja pomyłka odegrała swoją role.Nieszczęście! . która mnie zdumiała: . a zwłaszcza tonu i wówczas wiele spraw potoczyłoby się inaczej. Powinienem był zastanowić się nad sensem jej słów. kiedy trzeba było walczyć! Ty byś walczył. jej umiejętności przenikania do sedna każdej tajemnicy i niezłomnej woli ukrytej pod pozorami miękkości. a stary anioł mocno objął mnie czarnymi skrzydłami. a tacy ludzie długo się nie starzeją. tak energicznie propagowane przez Galaktów.

by nie przywoływać raz jeszcze bolesnych dla mnie wspomnień. nie dopuszczając mnie do głosu. Nie przyszło mi to łatwo. Orlan ograniczył się do tego..Witaj Eli. Mary i ja straciliśmy zapał do dalekich podróży. Romero powiedział: . iż Wielka Rada postanowiła zorganizować.Drogi admirale. Weszliśmy razem na sale. Moje drobne palce zniknęły w jego gigantycznej dłoni jak w ogromnej muszli. Po dawnemu nazwałem Orlana Niszczycielem. że powitalnie rozpromienił swą niebieskawą twarz. Astropsvcholodzy utrzymują. zwłaszcza temu ostatniemu. po tragicznej śmierci Astra na Trzeciej Planecie. Oleg. naszego wspólnego przyjaciela. w którym pełno jest sztucznych tkanek i narządów. ale nie sądzę. aby ostentacyjnie demonstrowana przyjaźń łatwo przychodziła Orlanowi i Gracjuszowi. Eli. tak samo Galaktów nie można skłonić do tolerowania sztucznych narządów i tkanek. aby nigdy już jej nie opuszczać. że podobnie jak ludziom nie da się zaszczepić zamiłowania do brzydkich zapachów i brzydkich postępków. uniósł wysoko głowę i z głośnym trzaskiem wbił ją w ramiona. Galakt i Niszczyciel zdają się przekonywać każdego.Zgodziłem się objąć dowództwo jedynie pod warunkiem. ludzkim zwyczajem wyciągając do mnie rękę. Nowa nazwa dość dokładnie oddaje role byłych Niszczycieli w naszym Związku Gwiezdnym. wówczas chodzą tylko razem. pospiesznie dodał: . bowiem oznacza ono coś w rodzaju mechanika lub budowniczego. Wymamrotałem jakąś stosowną odpowiedź. Po wyzwoleniu Perseusza. mam obowiązek poinformować pana. drugą wyprawę do jądra Galaktyki i na stanowisko dowódcy eskadry gwiazdolotów powołała kapitana Olega Szerstiuka. jak już to wielokrotnie czyniłem w odpowiedzi na czynione mi propozycje dowodzenia wyprawami gwiezdnymi lub brania w nich czynnego udziału. Jest w tym jakaś wzruszająca w swej naiwności demonstracja. który podszedł do mnie w towarzystwie Olega. również weźmie udział w wyprawie! Powinienem równie kategorycznie odmówić. chociaż teraz nadano im miano „Demiurgów". ale zatrzymał mnie Romero. zamierzałem jak najszybciej udać się do domu. Kiedy pojawiają się obaj na planetach zamieszkałych przez ludzi. Tak postanowiliśmy dwadzieścia lat temu i do tej .Zbliżył się do nas Gracjusz z Orlanem. a Demiurdzy zmienili tylko nazwę. . że pan. Po zakończeniu ceremonii. nie zaś strukturę ciaia. z którego są niezmiernie dumni. mój stary przyjacielu i preceptorze! .rzekł uroczystym tonem Galakt. bo kwiecistością swojej mowy Galaktowie nawet Romera potrafią zapędzić w kozi róg. że okrutna nienawiść od wielu milionów lat dzieląca ich narody teraz zamieniła się w przyjaźń. w każdym razie twórcy. której nie będę tu opisywał. Wróciliśmy na zieloną pramatkę Ziemie. nie zaś niszczyciela.

Teraz jednak nieoczekiwanie dla siebie samego odparłem: . . Przyjdźcie do mnie wieczorem. Naradzimy się.Zgadzam się.pory nigdy nie sprzeniewierzyliśmy się temu postanowieniu.

bo niesłychanie wygodne. z teorią. Wieczorem nasz salonik wypełnił się po brzegi. to niemal być bez siebie samego. Olga. nie obaliłaś żadnego z argumentów Romera. . jesienne już powietrze. W każdym razie zdecydowanie nie zgadzam się. Taki już moi los. szliśmy w milczeniu. Przypisywanie naturze własnych wad jest łatwe. że to sama natura toczy z wami ciągłą walkę i marzy tylko o tym.. Jej słowa wywarły na mnie większe wrażenie niż owego dnia skłonny byłem to przyznać. Orlan i Lusin zajęli fotele.zaproponowałem ostrożnie.skarciła mnie żona. zaś Trub i Gracjusz z trudem usadowili się. ruszyć z miejsca. .Naturalnie! .. aby rzucie was na kolana. Aby przerwać wreszcie milczenie. . .odparta zwykłym swym ostrym tonem . Mary. Z rozkoszą wdychałem zimne. zaś trzymetrowy Galakt bał się. nie potrafię . Na Bulwarze Okrężnym wiatr unosił opadłe liście. Od tylu już lat jesteśmy razem i mimo wszystko nadal lękam się.Nie.bo znalazłam w raporcie jedynie opis niezrozumiałych faktów i nieudolne próby ich interpretacji. Romero.Nie musze. Mary chciała wracać do domu pieszo. . Tyle w was wojowniczości. A to nie jest najprzyjemniejsze uczucie.wyznałem uczciwie.Mógłbyś przynajmniej dzisiaj obyć się bez wątpliwych dowcipów .Mówiąc jednak poważnie. że gotowi jesteście uwierzyć.Być bez ciebie. Dzień był pochmurny.Jakaż piękna jest nasza stara Ziemia! Czy ujrzymy ją jeszcze kiedykolwiek. . . na kanapach: aniołowi przeszkadzały skrzydła.Możesz zostać w domu . czy też na zawsze zagubimy się w gwiezdnych przestworzach? . niczego obalać . po niebie pedziły ciemne obłoki. żeby nie uderzyć głową w sufit. powoli przychodząc do siebie po przeżytym wstrząsie. Mary powiedziała cicho: . że w pojedynkę jestem tylko połową całości. .odparta lekceważąco. zmiennych nastrojów Mary. którą lansuje Paweł . a ja zerkałem na nią z niepokojem. ale z pewnością nie najsłuszniejsze! . bo to one właśnie wydają nas takimi na świat -postarałem się obrócić sprawę w żart.Ale czy ty zdołasz beze mnie polecieć? . co sądzi o przyczynach katastrofy wyprawy Allana. Przez dłuższą chwile.3.odrzekła z lekką ironią.Mężczyźni zawsze szukają w każdej zagadce czyjejś złej woli. zapytałem ją.Za wojowniczość mężczyzn ponoszą winę kobiety.

Każdy statek dzięki temu upodobni się do małej Trzeciej Planety. Próby przedarcia się do jądra napotkały na aktywne przeszkody. Dlatego też Wielka Rada przeznaczyła wszystkie swe zasoby na wyposażenie drugiej wyprawy galaktycznej.Ellon. . na poszukiwanie których wyruszyła. jest zdaniem Allana siedliskiem rozwiniętej cywilizacji. ale ja zwróciłem się do Olega: . ale co z tego wynika? Przeciwdziałanie mogło mieć naturę czysto fizyczną. patrząc z przyjemnością na syna Andre. Chciał mi odpowiedzieć Paweł. Co sądzisz o moich wątpliwościach? .tylko w jeden jedyny sposób: należy znów polecieć w kierunku jądra Galaktyki i na miejscu sprawdzić.Dowodzisz drugą eskadrą. lecz także urodę. Znam go. na jakim etapie są przygotowania do wyprawy. Zastrzeżenie miałem tylko jedno: pierwsza wyprawa nie zdołała odnaleźć Ramirów.Czekam teraz na pańskie pytania i zastrzeżenia. Orlanie? . jakie na Wielkiej Radzie wywarł raport o przyczynach zagłady pierwszej wyprawy do jądra Galaktyki. zdolnej do wytwarzania wokół siebie dowolnego zakrzywienia przestrzeni.powiedziałem.Że rozstrzygnąć je można . bo przecież nikt nie odważy się. Oświadczył również. Gdyby eskadra Allana była wyposażona w mechanizm ślimaka grawitacyjnego. zatem istnienie owej cywilizacji pozostaje jedynie hipotezą. choć na razie nam nieznaną. . Nic o nim nie słyszałem. że prace przygotowawcze prowadzone są na wszystkim nam znanej Trzeciej Planecie Perseusza i że kieruje nimi Andre wraz z demiurgiem Bilonem. ale niezbite dowody na to.A teraz powiedzcie mi. twierdzić. na peryferiach którego zginęła wyprawa. Romero wyjaśnił. . Rejon „słońc pyłowych". nie istnieją. ale żadnego jej przedstawiciela nie spotkano. że znamy już wszystkie prawa rządzące Wszechświatem. Na gwiazdolotach poza anihilato-rami Tanajewa instaluje się również broń biologiczną Galaktów oraz mechanizmy zmieniające rozmiary statków wraz z całą ich zawartością. a nie igraszka martwej natury.zakończył Paweł. mogłaby uniknąć wielu nieszczęść.odparł powściągliwie . Konstrukcje generatorów metryki opracowuje grupa kierowana przez Ellona.Twoja odpowiedź w pełni mnie zadowala . co przeszkadza w przedarciu się do jej wnętrza. .. Drapieżne planety ścigające nasze statki zostały przez Allana nazwane żywymi istotami. który odziedziczył po ojcu nie tylko odwagę i charakter.. że kolejna wyprawa ma na celu wykrycie nieznanego przeciwnika czy przeciwników i zbadanie możliwości pokojowego współżycia z nimi. Najważniejszymi jednak nowymi instalacjami są urządzenia szybko zmieniające metrykę przestrzeni wokół gwiazdolotu. że istotnie są to istoty żywe. admirale .Romero swoim kwiecistym stylem opisał wrażenie.

ironicznie. mój przyjaciel Demiurg Orlan całkiem słusznie scharakteryzował Ellana jako geniusza inżynierskiego. Eli.Nie. . drogi admirale. Gracjuszu. że i jego mózg zawiera sztuczne elementy. Zauważyłem. że Gracjusz z zatroskaniem pokręcił głową.Będzie pan duszą i sumieniem wyprawy. I wiele moich błędów czy pomyłek. Eli . .Sądzę. Galaktowie tak lubią się uśmiechać. Romero powiedział: . obawiam się. tak na pierwszy rzut oka niewinnych. Mówiłem poważnie. zdaniem Wielkiej Rady. chociaż Orlan zdecydowanie temu zaprzecza.Pan też zamierza uczestniczyć w wyprawie? .ciągnąłem. mnie zaś zdarzało się to chyba o wiele częściej niż innym.. mam uczestniczyć w wyprawie? Czyli. jakie stanowisko mi się proponuje? . W organizmie Ellona stopień sztuczności jest o wiele. . ale po człowieczemu.To ja zaproponowałem jego kandydaturę . że użyje starożytnych terminów. który dorównywałby mu pod względem zdolności konstruktorskich. choć nie zmienił promiennego wyrazu twarzy. Wszyscy ludzie popełniają błędy. Eli.Kiedy Orlan chwalił Ellona. . miało niestety tragiczne wręcz następstwa.W Perseuszu nie ma innego Demiurga. Gdy ucichł. Niechęć Galaktów do sztucznych narządów zawsze wydawała mi się zabawnym dziwactwem. wiele wyższy niż u pozostałych Demiurgów.Pozostaje jeszcze jedna kwestia .. . Po zakończeniu narady przysiadłem się do Galakta: . Używano niegdyś i takiego określenia..powiedział Oleg. . w której dusza i sumienie byłaby oderwana od pozostałych jej uczestników.. puściłem wiec zastrzeżenia Gracjusza mimo uszu. Ale widzisz. to nazwijmy je kierownictwem naukowym.Skoro zależy panu na terminach określających tak zwane stanowisko. . że rozpromieniają się z byle powodu. Również uśmiechnąłem się. westchnąłeś.Zająknął się. Dlaczego? Czyżbyś się nie zgadzał z jego oceną? Gracjusz uśmiechnął się promiennie.oświadczył z dumą Orlan.W jakim charakterze. ale moje słowa wywołały śmiech. .Znasz przecież nasz stosunek do sztucznych tkanek.... . że Wielka Rada pozwoli mi opuścić na pewien czas Ziemie.Trudno wyobrazić sobie dobrze zorganizowaną wyprawę.

. żeby skompletować załogę wyprawy i zamierzał przybyć na Trzecią Planetę następnym rejsem.Mary wskazała samotny wzgórek. Pozostawiłem Andre w Perseuszu jako schorowanego.Żyje. Zapamiętaliśmy na zawsze straszliwy obraz groźnej kosmicznej twierdzy Niszczycieli: nagą ołowianą powierzchnie z rozrzuconymi po niej złotymi głazami. połyskiwały jeziorka i rzeki. .4. Pamiętasz Włóczęgę? Ten potężny mózg.wykrzyknął z nerwowym śmieszkiem Andre. jakiej używamy powszechnie na Ziemi. który nie wiadomo czemu zapragnął wcielić się w postać figlarnego smoka? . a teraz w moje objęcia padł rozdygotany. Nie będę również opisywał wszystkich spotkań na tym globie. Eli! .Mam nadzieje. bo wrażenia z tego rejsu nie mają żadnego znaczenia dla przyszłych wydarzeń. gdyż były one interesujące jedynie dla Mary i dla mnie. że mogę go nie poznać. Wysiedliśmy z awionetki i po raz pierwszy poczuliśmy. Mówię o wrażeniu. Lecieliśmy z Mary nad jej powierzchnią w zwyczajnej awionetce. ale za smoczycami już od dawna się nie ugania. Zresztą winna jest raczej piekielna grawitacja tej planetki.Chciałabym tu wylądować .Tak. nerwowy. żebym nie poznał swego najbliższego przyjaciela! I naturalnie poznałem Andre natychmiast. że znajdujemy się na dawnej . które nie wywarły wpływu na dalszy bieg wydarzeń. Zrelacjonuje tylko jedno wrażenie spośród tych. Teraz nie było ołowiu ani złota i wszędzie jak okiem sieknąć rozpościerały się błękitnawe lasy. takiej samej.Obcując bezpośrednio z nieśmiertelnymi Galaktami nie wiedzieć czemu szczególnie szybko się starzejemy. pomarszczony. Byłem jednak wstrząśnięty. że Oleg zatrzymał się na Ziemi. a ja na to tylko się śmiałem. Jego intelekt zresztą na tym nie ucierpiał. Wspomnę jedynie. Nie opisuje naszej podróży do Układu Perseusza. na wpół jeszcze szalonego. a ciągłe zwijanie i rozwijanie przestrzeni też pewnie nie sprzyja harmonijnemu metabolizmowi. Niemożliwe. siwy jak gołąbek starzec. gdy tylko „Orion" zawisł nad lądowiskiem Trzeciej Planety i Andre wpadł jak burza przez rozwarte na oścież wrota statku. jakie sprawia obecny krajobraz Trzeciej Planety. Jak okropnie zmienił się Andre! Olga uprzedzała mnie. . że dobrze się miewa? . widząc moje poruszenie. tak. Opuściliśmy pokład „Oriona" i wylądowaliśmy na planecie. ale w miarę energicznego mężczyznę w średnim wieku. którego nagi szczyt na razie oparł się zwycięskiemu pochodowi roślinności.

jak Aster bardzo marzył o tym. Włóczęga jak się okazało niedomagał i żadne leki już nie skutkowały. nad którymi pracowaliście w Instytucie Astrobotaniki? . Uśmiechnęła się do mnie. To jest mój pomnik wystawiony synowi. Wśród witających nie było Włóczęgi.wyznałem. aby można było mu zaszczepić nieśmiertelność lub chociażby prawdziwą tężyznę.Tak wiele razy widziałam w myślach to złote wzgórze i martwą pustynie wokół niego . gdyż panuje tam niska grawitacja. Aster byłby zadowolony. tutaj nasze nowe rośliny wyhodowane umyślnie dla światów o wysokim ciążeniu. że Włóczęga przy całej swej nieczłpwieczej postaci jest zbyt ludzki. . Eli? .U podnóża tego pagórka umarł nasz syn.Nie. że jego marzenie się spełniło. . próbując się uśmiechnąć. to było właśnie tutaj. . gdyż to właśnie Lusin był w jakiejś mierze twórcą tej niecodziennej istoty i pysznił się nią bardziej niż którymkolwiek ze swych tworów. Dwa inne wydarzenia.Teraz już nie zdołałbym odbyć drogi od miejsca lądowania do Stacji . .Chce bardzo zobaczyć. .I zawsze wspominałam. Ale czy nie powinniśmy stąd odejść? . jak nazywał się siewcą życia? Na niklowej planecie ten siew nie był trudny. są bezpośrednio związane z losami wyprawy. Eli! Wyhodowałam je specjalnie dla Trzeciej Planety. ale i tutaj udało się metalowi zaszczepić życie. Lusin po powrocie od niego powiedział ze smutkiem. Ekrany grawitacyjne pojazdu osłaniały nas przed jej straszliwym ciążeniem. żeby ta metalowa martwota zapulsowała życiem. jak czują się. Powiedziałem ostrożnie: . .Tak. które zresztą w okolicach Stacji niewiele różniło się od ziemskiego.To właśnie te rośliny. wiec Lusin natychmiast pobiegł go szukać.powiedziała. o których wspomnę. Zdumiał mnie ten uśmiech. ale tutaj dosłownie przycisnęło nas do gruntu. W głowie mi zaszumiało. A teraz wróćmy na Stacje.Poznajesz to miejsce. wiec następnego ranka poszliśmy odwiedzić smoka.. Chciałam zobaczyć. Pamiętasz. Nic dziwnego.. Przeszłość ożyła w mojej pamięci. która łatwiej poradziła sobie z przeciążeniem. Ciebie . tak wiele w nim było spokojnej radości. Popatrzyłem z obawą na żonę.planecie. gdyby nie podtrzymała mnie Mary. .Nad którymi pracowałam wyłącznie ja.. zachwiałem się i byłbym upadł..dodał swym telegraficznym stylem.

Włóczęga w swoim poprzednim wcieleniu jako marzycielski mózg mógł co najmniej dziesięciokrotnie przeżyć nas wszystkich. z życiem. tylko smutne stwierdzenie faktu. jakby rozsłonecznionej sali powitał nas Ellon. nie odbarwiają się.Nalatałem się już. nie siwieją ani niedołężnieją. ale niczego nie żałuję. Orlan i ja. nabiegałem i naszalałem. kiedy nadejdzie czas pożegnać się. potężny i skrzydlaty. . zanurzałem się w gąszcz jej tytanicznych mechanizmów.Cieszę się. więc niemal taki sam. Przysiadłem mu na łapie i żartobliwie trąciłem nogą pancerny bok: . Wróciłem do siebie zdenerwowany. . Ponadto prawie już nie zionął ogniem. Smok z latającego przekształcił się w pełzającego. admirale! Usiędź mi na grzbiecie. jak raz ci się już zdarzyło! Popatrzył na mnie ironicznie swymi wypukłymi. że nie zrzucisz mnie na ziemie. ale możesz być pewien. . Włóczęgo.Witam przybysza! . Odwiedziliśmy jego pracownie w szóstkę: Mary. Dlatego też po niewczasie zacząłem się zastanawiać. chociaż pewnie już młodej smoczycy nie dopędzisz. Andre. jakie dać może istnienie w żywym ciele. że nie zadrżę. że opadaliśmy co najmniej tysięc. Powiem zatem tylko jedno: jeśli kiedykolwiek w życiu zetknąłem się z istotą w .przerwałem mu. Powinienem go opisać takim. . że im większa radość rym krócej trwa. Irena. Olga. Ja obdarzyłem go ciałem.Włóczęga na oko niemal się nie zmienił.Jeszcze jesteś mocny. Niedługo umrę. ale mógłbym przysięc. że cię widzę. czy słusznie postąpiłem.Na Ziemi opracowano nowe metody stymulowania organizmu. ale nigdy nie zapuszczałem się tak głęboko. Ale już nie latał. Wypróbujemy je na tobie i z pewnością jeszcze sobie pohulasz nad tą planetką ze mną na grzbiecie. . Latające smoki nie chudną i nie tyją.Daj spokój! . Ale tak już jest. W ogromnej i jasnej. Tylko obiecaj.jaskrawo ubarwiony. smutny i pełen poczucia winy. Eli. sepleniący głos. Na nasz widok wysunął się ze swej jamy i z wysiłkiem popełznął naprzeciw. jaki jeszcze w tej chwili zdaje się stać przede mną. bursztynowymi ślepiami i nic nie odpowiedział. Przed laty niejednokrotnie schodziłem do wnętrza planety. że trzeba pokonać windą zaledwie trzysta kilometrów. To nie ironia. Pożyłem jak król i zaznałem wszystkich rozkoszy. Włóczęga był. ale nie potrafię. ale radości cielesnego bytu są przelotne i kończą się nieuchronną śmiercią.usłyszałem niemal zapomniany. huśtając się na jego muskularnej łapie. A drugim ważnym wydarzeniem było spotkanie z Bilonem. Andre mówił. jak w chwili naszego rozstania . Eli.

Patrzcie i podziwiajcie! . ani tym bardziej Galaktowie jeszcze nigdy nie mieli równie doskonale uzbrojonych statków. Ich pola rozruchowe sprzężone są bezpośrednio z promieniowaniem mojego . po czym do dyskusji na tematy techniczne włączyła się Irena. gdybyś sam nam wszystko wyjaśnił? Ellon bez słowa ruszył wzdłuż ściany sali i wskazując ręką kolejne maszyny wyjaśniał ich przeznaczenie i opisywał konstrukcje. Odciągnąłem Andre na bok: . chyba z zadowolenia.powiedział Orlan tonem dziwnie nieśmiałym i niepewnym.Ale kto będzie nimi naprawdę dysponował? Andre przerwał mi bezceremonialnie.Czy nie byłoby lepiej. na jego twarz. .wykrzyknął. Olga i zaczęła wypytywać Ellona o jakieś szczegóły.Możesz się nie obawiać! . Gdybyśmy w trakcie ataku ziemskich eskadr mieli w Perseuszu chociaż jeden taki statek. Im bardziej wpatrywałem się w Ellona. . Nadal jak widać potrafił łowić myśl rozmówcy w pół słowa i nadal dobre wychowanie nie było jego najsilniejszą stroną. Dokoła były mechanizmy.Ani ludzie. . ani Demiurgowie. wydarzenia potoczyłyby się zupełnie inaczej. to istota ta nosiła imię Ellon! . -Mam nadzieje. . Bilonie? .pełnym tego słowa znaczeniu niezwykłą. Szedł przodem.powiedziałem. ludzie przyszli zapoznać się. ale głowę miał obróconą w naszym kierunku. zupełnie nie licującym z osobą nieulękłego wojownika. ale nikt poza Ellonem nie potrafił obrócić głowy o pełne sto osiemdziesięt stopni. z twymi dokonaniami . Słuchałem więc jego wyjaśnień i patrzyłem tylko na niego. jakie wypełniały całe wnętrze planety. Orlan zauważył moje niezadowolenie i powiedział nadal tym samym nieśmiałym tonem: . ale ja nimi dowodzę. Jego niebieskawa twarz poróżowiała. bezkostną ręką. że nasze odwiedziny nie zakłócą toku twoich myśli? . ile ich ton. Po zakończeniu obchodu sali Ellon powiedział (tylko to zapamiętałem z długiego wykładu): . Wszyscy Demiurgowie mają bardzo giętkie szyje. opanował się i powiedział: . .Nie było jednak czego podziwiać. starając się zrozumieć nie tyle sens jego słów. na oko dokładnie takie same.odparł Ellon w nienagannej ziemszczyźnie i zatoczył szeroki łuk długą i giętką. nic więcej. tym silniej utwierdzałem się w przekonaniu o jego niezwykłości.Ellonie.Ellon konstruuje instalacje. Zachichotał. Po prostu stwierdzam fakt.Martwi cię to. Wtrąciła się.zapytałem sucho.Nie martwi i nie cieszy.Stworzone przez Demiurgów urządzenia są bez wątpienia znakomite . jakim go znałem.

Często później wspominałem te rozmowę z żoną w hotelu na groźnej Trzeciej Planecie! . Ale pozwolić. a Ellon jest przystojny! I cóż za doskonałe rozwiązania konstrukcyjne!. że absolutnie pozbawiony perspektyw. Wynikają one nie z rozumowej analizy. jak u ciebie lub Olgi. to właśnie Ellon wydał mi się najbrzydszy ze wszystkich znanych Demiurgów. że jeśli o mnie chodzi. przekaże nadzór nad nimi piegowi i dowódcom poszczególnych statków. Obawiam się.Doskonale pamiętasz. . A kiedy eskadra wyruszy w Kosmos.odparła Mary ze smutnym uśmiechem. . Wyjechaliśmy na powierzchnie. -Jest tak potworny.Oni wszyscy wydają mi się potwornie brzydcy.zapytałem beztrosko. jestem z ciebie niezadowolona! . Eli. że dziewczyna się bez pamięci zakochała.Wybór miejsca pracy zależy wyłącznie od ciebie . jak Irena na niego patrzyła? Gdyby tak patrzyła na mężczyznę. że i mnie samemu zdarzyło zakochać się kiedyś w nieziemiance Fioli. tu się mogę z Ireną zgodzić.Nie mam prawa wtrącać się do decyzji kierownictwa naukowego wyprawy powiedziała do mnie Mary w hotelu . żeby Orlan jej nie usłyszał.. że to cię przekonuje? . a w naszej epoce braterstwa gwiezdnego musimy zwalczać wszelkie przejawy szowinizmu.Demiurg Ellon jest doprawdy niezwykły! Całkiem niepodobny do innych! Przyciszyła głos. że przemawia przez ciebie zwyczajny ludzki szowinizm. Taki afekt jest nieszkodliwy już z tego chociażby powodu. powiedziałabym. bp to przecież uznany geniusz inżynieryjny.. żeby ktoś taki kręcił się na co dzień po statku?. A Ellona musimy wziąć ze sobą.ale mogę wyrazić opinie o postępowaniu męża.Przekonałeś mnie swoją beztroską ...Niepokoi mnie Ellon . Eli. że wręcz piękny w swej brzydocie..Dlaczego? Znów się nietaktownie zachowałem? Obraziłem kogoś? .mózgu. pozwoli mi pan na statku pracować w grupie Ellona? .odparła z westchnieniem. . . lecz z idiotycznych przeczuć.. A widziałeś.A cóż w tym nagannego? .Nie zwracaj uwagi na moje nastroje i obawy.odparłem i pomyślałem przy rym. W windzie Irena wykrzyknęła z zachwytem: . Mam nadzieje. .

Może to paradoksalne. podporządkowany jest prawom fizyki. tym wniosek dalszy od prawdy. zmieniła się sama przestrzeń.. coś jest inaczej niż myślisz i dlatego musisz. Wiedzą. Olgę. podchodzę do martwego ciała zdrajcy zawieszonego nieruchomo w polu siłowym i po raz setny powtarzam w duchu: „Eli. Nie sporządzam przeznaczonego dla potomków raportu z naszej wyprawy. gdzie pozostał Andre. jak przez trzy lata pędziliśmy w jego kierunku z tysięckrotną prędkością światła. brzmi następująco: im wywód jest logiczniejszy. Wciąż od nowa zadaje sobie inkwizytorskie pytania. a jednak niezrozumiale się zmieniło: . chociaż Oleg był przeciwny zabieraniu w podróż starego smoka. Nagle wszystkie generatory fal przestrzennych całkowicie odmówiły posłuszeństwa: nie mogliśmy już odbierać żadnych wiadomości z Trzeciej Planety i wysyłać na nią własnych depesz. czy i dziś pojmujemy go do końca. że ograniczyliśmy skład eskadry do piętnastu gwiazdolotów (jedenastu bezzałogowych gigantycznych magazynów sterowanych przez automaty oraz czterech z załogami dowodzonymi przez Osime. za wszelką cenę musisz rozwikłać te zagadkę!".5. bo jestem na to zbyt rozsądny. iż nie jestem pewien. Kamagina i Petriego). czy moje notatki trafią w ogóle na Ziemie i dlatego po prostu staram się zwyczajnie zrealizować dla siebie samego sens i przebieg wydarzeń. że pozwoliłem zaokrętować na pokład flagowego „Koziorożca" Włóczęgę. wszystko zatem dokoła było takie samo. Mówiłem już. Ale nie potrafię. bo na Ziemi wszyscy znają to z najdrobniejszymi szczegółami. która tak długo i z takimi oporami docierała do naszej świadomości. Urządzenia były sprawne. Wiedzą też jak ruszyliśmy do gwiazdozbioru Strzelca przez obłoki pyłowe zasłaniające przed naszym wzrokiem jądro Galaktyki. tu coś nie jest w porządku. Kosmos był taki sam. nadal z równą energią pochłanialiśmy go gardzielami anihilatorów. Nie będę opisywał przygotowań do wyprawy i samego jej startu. Właśnie od tego momentu rozpocznę swoją relacje o naszych przygodach w jądrze Galaktyki. jak wreszcie w czwartym roku podróży łączność nadświetlna urwała się bezpowrotnie. Zbyt późno ten świat zrozumieliśmy i właściwie nie jestem pewien. Świat. w którym dziś wędrujemy. przekształcając go w obłoki pyłów i gazów. i że na tymże „Koziorożcu" zainstalowaliśmy laboratorium inżynieryjne Ellona. ale rządzi się logiką odmienną od naszej. ale jedna z nowych prawd.. podtrzymując łączność z Ziemią na falach przestrzeni za pośrednictwem przekaźnika na Trzeciej Planecie.

że prawa fizyki przestawały obowiązywać. z prędkością nadświetlna w zwykłej przestrzeni . zdradzając niewątpliwy cel . Była ogromna jak Ziemia. że ciało to podąża za nami. półprzeźroczysta. że ściga ich nie martwy bolid.zimna. że Allan w momencie napadu utrzymał łączność z bazą w Perseuszu. a planeta pędziła w niej z taką potworną prędkością. kiedy analizatory wykryły w oddali zagadkowy glob i zameldowały beznamiętnie.impulsy generatorów nie przenikały na zewnątrz.naszą eskadrę. ale nadal uważaliśmy. jaka napadła na eskadrę Allana. przy pulpitach sterowniczych nieznanych nam. bo na wiele miliardów kilometrów dokoła rozpościerała się mgławica gazowa . Kosmos za planetą był czysty. Ale bez względu na to czy był to gwiazdolot. Drapieżna planeta ukazała się jako pomarańczowa plamka w krwistej mgle i szybko się powiększała. ona zaś pędziła w przestrzeni Einsteinowskiej. a nawet nie ogromny statek kosmiczny. że ściga nas nie żywa istota. Szliśmy w obszarze ponadświetlnym. anteny nie odbierały żadnych sygnałów. Przyrządy pokładowe wykryły w dużej odległości drapieżną planetę. Wyobrażenie o niesłychanej wielkości gwiazdo-locie było jednak bliższe naszemu ówczesnemu pojmowaniu świata. a my byliśmy takiej możliwości pozbawieni. wszyscy odczuliśmy głęboki niepokój. w sposób wręcz ponadnaturalny. Wówczas z niedowierzaniem przyjęliśmy wiadomość od Allana. lecz zagadkowa istota kosmiczna najwyraźniej zamierzająca dopaść i połknąć całą eskadrę. dziesiętki tysięcy zapaść w jej wnętrzu. Tak wiec planeta nas dopędzała. mętna i niezmiernie przygnębiająca. aby je rozszyfrować. a nawet chyba od niej większa. Tysięce naszych gwiazdolotów mogły pomieścić się na jej powierzchni. czy też istota kosmiczna. Szliśmy wówczas skrajem ciemnych obłoków pyłowych osłaniających jądro. Podobnie jak Allan moglibyśmy mówić o wolnej woli kierującej lotem drapieżnika. chociaż niepotrzebny był zbyt wyrafinowany intelekt. Słowo „skraj" jest pojęciem umownym. jak skąpa jest nasza wiedza o prawach natury. Nie straciła jednak wzroku. milczała i nieubłaganie nas dopędzała. Mary powiedziała do mnie z westchnieniem: „Nieźle nadymili w tym zakątku Wszechświata!". Ale planeta milczała. niepomiernie większy od każdego z naszych gwiazdolotów. Gwiazdy ledwie tliły się w jej purpurowym półmroku. groźnych urządzeń. Tor jej lotu zmieniał się nieustannie. dokładnie taką samą. lecz statek kierowany przez istoty rozumne. My niszczyliśmy przestrzeń. Istoty te nie odpowiadały na nasze sygnały. Wyprawa nagle jakby oniemiała i straciła słuch. To było zadanie dla ucznia szkoły podstawowej. Tak się nam przynajmniej wydawało. Za nami ciągnął się ogon przekształconej w pył pustki. a nie dla inżyniera kosmicznego. Z tym. że dopedzała nas i sprawiała. ukryte we wnętrzu globu. Dopiero teraz zaczynamy niejasno pojmować.

które uważają za niepotrzebną stratę czasu. lecz przy okazji pochłaniała otaczający ją gaz. który jednak wymówił się pilnymi zajęciami w laboratorium. Jeśli nasze stereofilmy kiedykolwiek dotrą na Ziemie. czy też jakaś nowa forma kontaktu. . do której wtargnęła nasza eskadra. Siedzieliśmy w sali obserwacyjnej. całą powierzchnią wchłaniającą resztki eksplozji. Planeta rzuciła się na statek jak jastrząb na przepiórkę.wykrzyknęła z oburzeniem Mary. I planetę czółenkowym ruchem przeszywającą te chmurę i chciwie.Obrzydliwa kosmiczna paszczęka! . Oleg przemówił do załóg wszystkich gwiazdolotów. mogliśmy zatem dopuścić dziwnego prześladowcę bliżej. Przestrzeń oczyściła się i po chwili pozostał w niej tylko gigantyczny odkurzacz. że drapieżna planeta nie pędziła zupełnie bez celu przez mgławice. rozbłysk płomienia. Czy mamy powtórzyć manewr Allana? Wszyscy jednogłośnie opowiedzieli się przeciwko takiemu rozwiązaniu. Demiurgowie w przeciwieństwie do Galaktów nie przepadają za naradami. Oleg wezwał mnie i Romera. a potem chmurę szybko ciemniejącego pyłu. Ale eskadra straciła trzy czwarte zasobów i później nie miała już środków na pokonanie dalszych trudności. przypatrując się zagładzie podrzuconej drapieżnikowi przynęty.powiedział . Oddzieliliśmy od eskadry jeden z automatycznych gwiazdolotów opróżniony uprzednio z wszystkich ładunków. y . Pył osiadał i kondensował się na globie i natychmiast zapadał pod jego powierzchnie. jednak w tamtym momencie rozważania o funkcji kosmicznego asernizatora wydawały się nam zbyt akademickie. . likwidując w ten sposób samą mgławice. droga Mary . A na to pytanie mógł odpowiedzieć jedynie eksperyment.Ścigający nie zdołał pokonać bariery wytworzonej w ten sposób nowej pustki. . a ponadto Orlana i Gracjusza. kiedy stało się oczywiste.podświetlnej. Ujrzeliśmy wybuch. Słuszność uwagi Romera oceniliśmy znacznie później. że ten galaktyczny śmieciarz nie wiedzieć czemu i nas uważa za niepotrzebny strzępek papieru. Ponadto trzeba było ponad wszelką wątpliwość ustalić czy to istotnie jest atak. Oleg zaprosił na stanowisko dowodzenia również Ellona. .że gwałtownie zanihilował substancje aktywną.Allan uratował się przed atakiem drapieżnej planety w ten sposób .powiedział Romero i dodał z westchnieniem: . ludzie na własne oczy zobaczą wynik tego eksperymentu.Raczej kosmiczny asenizator.Przykre jest tylko to. Byliśmy uzbrojeni o wiele lepiej niż eskadra Allana.

zajmując niemal trzy czwarte wolnej przestrzeni. Ellon.powiedział skwapliwie Gracjusz. który krzątał się już przy urządzeniach sterujących. Najwidoczniej.Planeta wystrzeli z niego.zapytał. Ale bez maksymalnej koncentracji floty nie dałoby się jej otoczyć barierą nieeuklidesową. co pozwoli nam łatwo zgubić kosmicznego rozbójnika. że zbliżenie statków na odległość kontaktu wizualnego zawsze wywołuje we mnie lęk.Mamy przecież instalacje zmieniające skutecznie metrykę przestrzeni.Uciekać. to nieśmiertelni Galaktowie zawsze starali się z niej skorzystać. Przy pulpicie przypominającym klawiaturę starożytnego fortepianu siedziała Irena wodząc oczyma za Bilonem. Ja uważałem. . że był to sposób o wypróbowanej już skuteczności. . Zresztą. w przeciwieństwie do Gracjusza cieszyła go perspektywa starcia. jak z armaty.Tylko ślimak grawitacyjny! .oświadczył bezapelacyjnym tonem Orlan. potwierdził. Jakie jest twoje zdanie w tej sprawie. Bilonie? . Ale nie zgodzono się ze mną.rozkazał Ellon i Irena przebiegła palcami po klawiszach. Przez chwile nic się nie działo. że poczułem się zaniepokojony. Pod przeciwległą ścianą rozłożył się Włóczęga. Już dawno zauważyłem.Olega interesowało tylko jedno: uciekać czy odeprzeć atak? . jeśli wyjdzie z tej przygody bez szwanku! . I będzie miała szczęście. oczywiście uciekać! . bo łatwiej jest wpędzić drapieżnika do tunelu grawitacyjnego. jak planeta czy też dosiadające ją istoty rozbija sobie o zaporę . Nic na to nie mogę poradzić. że eskadra nie musi uciekać. Tym bardziej.Włącz pierwsze zakrzywienie . nie czekając na naszą decyzje.wykrzyknął. Do tego czasu wszystkie gwiazdoloty eskadry zgrupowały się tak blisko „Koziorożca". . Natomiast sposób ucieczki wywołał gorące spory. że jeśli istniała najmniejsza bodaj możliwość uniknięcia walki. . Na mój widok przyjaźnie wypuścił z nozdrzy dwa kłęby dymu i rozjarzył koronę powitalnymi błyskawicami. a potem Ellon ze śmiechem pokazał na ekranie. że zastosowanie ślimaka grawitacyjnego jest rozwiązaniem najprostszym i dodał. jakie miotał w latach bujnej młodości. podskakując przy tym jak wszyscy Demiurgowie. że możemy sobie pozwolić na wykorzystanie substancji aktywnej. akurat w tym wypadku wszyscy zgodnie poparli Gracjusza. którego twarz ukazała się na ekranie. którą Irena właśnie włączyła kilkoma ruchami palców. o ile jednak słabszymi i bledszymi od tych. W milczeniu skinąłem mu głową i stanąłem za plecami Ireny. Zjechałem do laboratorium Ellona. której mamy o wiele więcej niż Allan.

zwijając się w pełnym samozachwytu bezdźwięcznym chichocie. Ellon był zachwycony. czy planeta może mieć łeb. z ręką przyciśniętą do piersi i pobladłą twarzą patrzyła na niego w niemym zachwycie. przed ekranami pląsał rozgorączkowany Ellon.. Na podłodze pod ścianą rozciągał się dymiący triumfalnie smok.To nie jest zwyczajna zmiana metryki. który nie zareagował.Cóż to za człowiek! Cóż to za zdumiewający człowiek! Mógłbym zaoponować. żeby nadać wyrzucanemu z układu gwiazdolotowi dodatkowy impuls skierowany na zewnątrz. Ja jednak wolałbym. z którym tak rozpaczliwie walczyliśmy podczas naszej pierwszej bytności w Perseuszu. . . Atak i odskok. Skuteczny środek.. a Irena. Nie wiem. zwróciłem się wiec do smoka: .powiedziała Irena głosem. lecz energicznym „kopniakiem" pola. być może rok albo wiele milionów lat przemknęło w realnym świecie obok naszej dzisiejszej pozaczasowości. Od tej chwili minęło mnóstwo czasu.Naturalnie! Kiedy byłem jeszcze Głównym Mózgiem zawsze marzyłem o tym. Powtórzyło się to kilka razy. .Włącz tunel odlotowy! Irena znów nacisnęła kilka klawiszy i zaraz przekonaliśmy się jak potężne są nasze generatory metryki. że środek istotnie jest niezwykle skuteczny i pospiesznie odszedłem na drugi koniec sali. że nie jest on człowiekiem.Eli. atak i odskok. że zdumiewająca niecodzienność Ellona polega akurat na tym.. . Włóczęgo?. Wiesz o tym. Planeta została wyrzucona w jakąś otchłań i to nie bezwładnym ślizgiem w zakrzywionej przestrzeni. ale wpadła na zakrzywioną przestrzeń z niesłychaną prędkością i równie gwałtownie odskoczyła. jakbym go oglądał dopiero przed chwilą. bo rozkazał: . Bilonowi udało się zrealizować to moje stare marzenie. żeby nie trzeba było ograniczać się. sypiąc blade iskry ze swej korony. nieprawdaż? Zgodziłem się. Odchodząc popatrzyłem na pozostawianą w laboratorium trójkę. jakiego jeszcze u niej nie słyszałem. do biernego zakrzywiania przestrzeni. Powiedziałem coś do Ellona. Smok pląsał nie gorzej od Ellona. ale milczałem.głupi łeb.. cały pochłonięty bitewnym zapałem i nie mógł oderwać wzroku od uparcie atakującej i wciąż od nowa odrzucanej do tyłu planety. ale ten obraz widzę tak dokładnie. Musiał to wyczuć. powiedzieć. bo rozentuzjazmowany Włóczęga wyrzucił z siebie kłąb duszącego dymu. żeby Ellon zbyt długo nie kusił losu. Eli! .

historyka i znawcę obcych cywilizacji. Nawet kiedy gwiazdoloty zawisły nad jej powierzchnią. z czerwonych skal spadały czerwone siklawy... chociaż na żaden sygnał planeta nie odpowiadała. Teraz sądzę. Przez wiele miesięcy mknęliśmy w mglistym mroku nie zmieniając kursu prowadzącego do jądra galaktyki i tylko od czasu do czasu wymijając napotykane po drodze gwiazdy. Ten świat znał tylko dwa kolory . Wprawdzie Oleg uważał. energiczna. eskadra zmieniła kurs i wynurzyła się w przestrzeni Einsteinowskiej. z Kosmosu. Na członków grupy wyznaczono Truba i Giga . na której mogło istnieć życie. I dopiero. ale po wylądowaniu zaparło nam dech w piersiach ze zdziwienia. którego Ellon pozbył się. A na tle tej wszechobecnej czerwieni . bo na stosunkowo jednak ciasnym statku staruszek nie mógł nawet porządnie rozprostować swoich gigantycznych kości. choć tak wyglądała tylko z daleka. że starzejący się smok będzie zawadą w poszukiwaniach. Mary . Romera . gdy analizatory wykryły krążącą wokół jednej z nich samotną planetę. z rzadka zjawy gwiazd. że po prostu wypadł z naszego czasu. Tak oto wdarliśmy się do mgławicy zasłaniającej jądro. życiodajna gwiazda. Na każdym statku jest własna grupa eksploracyjna. Wylądowaliśmy. Planeta wyglądała zwyczajnie jedynie z daleka. zbliżania się przybierała stopniowo barwę. To była młoda. a grupą główną kieruje ja. W miarę. ja jednak uparłem się. Lusina . Z własnej inicjatywy włączyłem do grupy Włóczęgę. że jak wykazały analizatory w ogóle zniknął z naszego świata. połyskiwały niewielkie czerwone jeziorka. Nasze analizatory wykryły na niej życie. błękitną. Gwiazdę nazwaliśmy Czerwoną. tak skutecznie.6. a następnie zaatakował nas drapieżny glob. hipotetyczni mieszkańcy globu nie zareagowali.astrozoologa. Najpierw odmówiły posłuszeństwa generatory fal przestrzennych. prawdziwy dar losu dla krążącej wokół niej planety. a w tej mgle pojawiające się. Irenę ze wspomagającymi ją robotami oraz Orlana i Gracjusza. pozbawiając nas łączności z bazą na Trzeciej Planecie.latających zwiadowców i wojowników.czerwony i czarny. a wiec pierwsza na naszej drodze planeta musiała nas zainteresować.astrobotanika. Oleg rozkazał głównej grupie eksploracyjnej wylądować na planecie. Po czerwonej ziemi płynęły czerwone rzeki. A na ekranach dzień po dniu widzieliśmy ten sam ponury obraz: mglisty tuman. Wszystkie napotykane dotychczas gwiazdy pozbawione były satelitów.

w powietrze. wszystko brzmiało tu głucho i niewyraźnie. Istotnie. krwistoczerwona pustynia.wykrzykiwał Trub i z irytacją podważał czerwoną bryłę to nogą.Wydaje mi się. jakby otarły się o siebie dwa kłęby waty.mruknął Trub.odparł i wzbił się. . deszyfratora i nic: usłyszeliśmy jedynie głuchy szelest. zimny i czerwony jak wszystko dokoła. czerwieniały i po chwili leżała przed nami już tylko naga. .To wygląda na przedsionek piekieł. nie uważasz. Dodałbym do tego. Drzewa kurczyły się. Romero stuknął swoją metalową laseczką w metalową pokrywę.Zaraz się wszystkiego dowie . Popędził za ptakiem przypominającym ziemską gęś. gdy tylko anioł zbliżył się do niego. Trub wylądował przy niej i zawołał nas.zauważyła Mary. .To on. tak. w czerwonej wodzie pływały czarne ryby. jakby przeleżał na tym miejscu co najmniej kilka tysięcleci.Co anioł może wiedzieć o piekle? .. . że cala materia nieożywiona jest tu zabarwiona na czerwono. ale w żaden sposób nie mógł ruszyć jej z miejsca. tylko co najmniej trzy razy od niej większym.zwróciłem siq do zwierzchnika niewidzialnych. to on! Ptak zamienił się w kamień! . .powiedziała Mary z obrzydzeniem. ale Trub niebawem wyprowadził ich oboje z błędu. złożyła wiec skrzydła i zaczęła spadać zmieniając się w oczach z czarnej w ogniście czerwoną.spróbowałem zażartować. Trubowi zachciało się połatać nad lasem. a i sam las zaczął znikać. a właściwie nie pachniały wcale.Tu nawet dźwięki są czarne! .Twojemu przyjacielowi .czerniały lasy i pola . Kopnąłem nogą czerwony kamień. Nad czarnymi lasami polatywały czarne ptaki. który wedle Truba miał być przeistoczonym ptakiem. bo doszedł do tego samego wniosku. to znów skrzydłem. . Na czerwoną ziemie opadła czerwona bryła. opadały na ziemie. martwa. że i zapachy były na tej planecie czarne: czerwona woda i czarne rośliny pachniały jednakowo. Czarna gęś nie zdołała umknąć szybko dopędzającemu ją aniołowi. krzewy i trawy. Kamień wrósł w ziemie. .czarne drzewa. zaś formy żywe wyróżniają się czernią .. Gracjusz majestatycznie skinął głową. martwy.Gig . których czerń na krawędziach przechodziła w krwistą czerwień. nad którym wypatrzył inne ptaki. tarmosząc pazurami bokobrody. w czarnych zaroślach przemykały się czarne zwierzęta. Na ziemi leżał niewielki głaz. ale po chwili żadnych ptaków już nie było. Eli? . . I nad tym wszystkim unosiły się chmury.

zwiad się nie powiódł. z nową zagadką.Ekrany optyczne tu nie działają . .Po przekroczeniu tej granicy rozpoczyna się. ale nie było już rzeki. ale zmieniłem zdanie.Admirale! •. żywej wody. W kole o takim promieniu możemy się natknąć wyłącznie na martwy. -. Gig oczywiście był niewidzialny. a ja niczego nie rozumiałem.Odległość reakcji wynosi dwieście metrów . tylko po prostu skamieniała. gdy spojrzałem w jego roziskrzone ironią oczy. No i ia woda! Orlanie.. na rzekę.Już zakładam mundur. Zdezorientowany Trub szybował nad byłym lasem. ale kreta linia czerwieni przecinająca stojący jeszcze las zdradzała trasę jego lotu. że są niezawodne! Irena potwierdziła ten fakt. Włóczęga miał piekielnie inteligentny wzrok. admirale! . były ślady szamotania się. który nadal krążył nad zmartwiałym lasem. dlaczego ta zwariowana rzeczka uciekła przede mną? Orlan wiedział dokładnie tyle. Trafiła po drodze na dosyć strome urwisko i trysnęła z niego w dół szerokim łukiem. . nie zniknęła nawet jak zjawa. to widzi Giga równie wyraźnie jak nie uznającego ekranów Truba. mógłbyś mi wytłumaczyć. To była żywa istota. A tymczasem zetknęliśmy się. Gig wyłączył ekran i wylądował koło nas. Rozwścieczony niepowodzeniem Gig rzucił się. Zacząłem żałować. Powiedziała. Wyjaśnienie Ireny niczego nie wyjaśniało poza stwierdzeniem faktu. A kiedy niewidzialny jednak jej dopadł. dołączył do Truba.wykrzyknął dziarskim tonem Gig i popędził za aniołem. Podszedłem do Włóczęgi.. coraz szybszy proces martwienia. szybka. . Smok próbował trochę sobie połatać. ale uniósłszy się na jakieś dziesięć metrów w górę zrezygnował i opadł ciężko na ziemie. jak tutejsze drzewa. skamieniały grunt. w której dostrzegł kilka czarnych ryb Rzeka skoczyła w bok. że jeśli obserwuje nas jakaś istota rozumna.A byliśmy przekonani.wykrzyknął. Czy nie mógłbyś mu pomóc? . gwałtownie zmieniając koryto i jak szalona popędziła po kamieniach.wyjaśniła. zwinna i śmiertelnie przerażona takie to przynajmniej sprawiało wrażenie.. Widzieliśmy go doskonale. . zataczając coraz to szersze kręgi. co i ja. że zabrałem go na taką ryzykowną wyprawę.powiedział zdziwiony Orlan. -Jestem szczerze oburzony! Nigdy jeszcze nie zetknąłem się z istotami tak tchórzliwymi. Wielkością krytyczną jest sto metrów. Było poprzednie koryto. . Nie uzyskawszy odpowiedzi Gig tym razem bez ekranu. Zniknął nam z oczu już w powietrzu. rzeka w jednej chwili zniknęła. Nie spłynęła pod ziemie.

Wyczuwam obecność myślącego mózgu... nawiązać z nim kontaktu. ale nie mogę.Zabawna planetka . . . z dawnym sobą. Pomyślał jeszcze i dodał z głębokim przekonaniem: Bardzo dziwna.A co ty o rym sądzisz? ..Tylko z jedną ..powiedziałem.powtórzył Włóczęga. że mamy tu do czynienia z mnóstwem zagadek? . Zwróciłem się z kolei do niego: .Dziwna planeta .Tylko z jedną .powiedział. co najmniej trzy: żywe rzeki i drzewa.odparł po chwili namysłu.Jedną? A ja tu widzę. jakbym spotkał się z samym sobą. Nie mówiąc już o tym. że tutaj nawet ptaki zamieniają się w kamienie! .. . bardzo! .Nie wydaje ci się.Mam wrażenie. Na rozłożonym skrzydle smoka siedział Lusin. ich lek przed nami i wreszcie momentalna przemiana w martwą ziemie. Włóczęgo.

Sam wrócę na „Koziorożca". Nie podobało mi się to i postanowiłem przy okazji dać temu wyraz. Reszta na razie zostanie tutaj. że rozszyfrowywanie zagadek samotnego świata nie jest najważniejsze w świetle czekających nas zadań.Zreflektowała się.To nie wina moich przyrządów. którym utrzymywał wszystkich na dystans. kto zechce stać się niewidzialnym. a co niezwykłe na tej planecie .Dla niewidzialnych czy dla nas? .Dlaczego? Romero rozłożył ręce: . ale zgodziłem się na powrót całej grupy eksploracyjnej (co zresztą jak się. Paweł zerknął na mnie i lekko pokręcił głową. Zaproponowałem zwołanie narady dowódców gwiazdolotów. Tak właśnie przedstawiłem sprawę Olegowi. Szczerze mówiąc nie chciałbym spędzić nocy na tej planecie.Jest pan niezadowolony? .które nie potrafią odróżnić tego co żywe od martwego. Nie musiał mnie zresztą o nic wypytywać. bo każda nasza czynność i każde słowo wypowiedziane na planecie było natychmiast przekazywane na wszystkie statki. . pod moim wzrokiem i zapytała oficjalnym tonem: .Może byłoby lepiej. Nie musiałem długo na nią czekać. Poradziłem mu niezbyt uprzejmie. w przeciwieństwie do kapitanów pozostałych gwiazdolotów. Popatrzyła na mnie wyzywająco i odpowiedziała krnąbrnie. Ja nie mogłem sobie pozwolić na dłuższy namysł: Trub czekał na wskazówki. gdybyśmy wszyscy wrócili na statek. Zdziwiłem się: . a wszyscy pozostali na wyjaśnienia. bo doszedłem do wniosku.powiedziałem opryskliwie do Ireny .Niewiele warte są przyrządy . polecieć na „Koziorożca" po skafandry? Ellon opracował nowy model zapewniający lepsze ekranowanie. tylko pańskich wyobrażeń o tym co jest zwykłe.Czy mogę. bo musze naradzić się z dowódcą wyprawy. niebawem okazało było rozsądną decyzją).odpowiedziałem ostro. .Nie! . . Oleg wysłuchał mnie ze swym niezmiennym. Gig na rozkazy. . bezosobowo uprzejmym uśmiechem. czego Olga nie zdołała jej oduczyć w dzieciństwie: . których stosunki z załogą były o wiele serdeczniejsze. drogi admirale. Nie musiał też uzbrajać się w ten swój odpychający uśmiech. żeby stłumił w sobie ten lek.Po prostu trawi mnie atawistyczny lęk przed nieznanym. .Dla każdego. .7.

Nie znoszę Ellona. .Nikt nie lubi Ellona . bo zwiad instrumentalny należy do jego grupy. . ale też nie potrafię odnosić się. prostym chłopcem. Tego z dnia na dzień zmienić się nie da .uciął Oleg. . . dlaczego zachowujesz się tak oschle? Daje ci słowo. A ponadto Ellon. Wówczas postanowiłem wyłożyć kawę na ławę (Romero jednak zaraził mnie swoim kwiecistym jeżykiem) : .Ale przecież ty sam uważasz. Romera czy Gracjusza. na które wszystkie cztery mózgi pokładowe statków znalazły tylko jedno określenie .odparłem. . nie tylko do tego Demiurga! . w którym było silnie rozwinięte poczucie hierarchii. że nie należy tego robić! .. To bardzo wybitny intelekt..„atak".aby zdecydować wspólnie czy należy kontynuować badania pierwszej odkrytej przez nas planety. Musze. jakiego pamiętałem z Ziemi. . . . Ellon jest tu chyba bardziej kompetentny. Analizatory wykryły na gwieździe. do niego równie serdecznie jak do Orlana. Eli .A ponadto mówimy o twoim stosunku do wszystkich. ale nie znaczeniem. .Oleg.Bardzo się ze sobą przyjaźniliśmy. że przewyższam go stanowiskiem. .wyznał ponuro Oleg..Opuścimy niebawem ten rejon. . .zaoponował Oleg. . ale dziewczyna zbytnio mu się podporządkowała. Pospieszyliśmy na stanowisko dowodzenia.Dla mnie jest to wystarczająco ważny wyjątek .poprawiłem się. zanim Irena nie zaczęła pracować z Bilonem. Oleg znów stał się szczerym. zwłaszcza w jej obecności. jakieś dziwne zjawisko. więc być z wszystkimi jednakowo oschły.Mylisz się! .powiedział wreszcie. wokół której krążyła Czerwona. Eli ..Nie mogę traktować Ellona inaczej niż pozostałych członków załogi.Ellon wychował się w społeczeństwie Niszczycieli. Naszą rozmowę przerwał sygnał alarmowy.Nie możesz? Z jego twarzy opadł przyklejony do niej dotychczas maskujący uśmiech. że nie tylko na mnie wywiera to przykre wrażenie! Zawahał się.Nie mogę zachowywać się inaczej.Moje zdanie nie jest tu najważniejsze.powiedziałem.Z wyjątkiem Ireny . a zresztą mogę się mylić.wykrztusił. .Narada jest niepotrzebna! . podkreśla nieustannie.

które spadło na statki Allana i Leonida. żeby tak ostrzeliwać gwiazdy! . że na eskadry runął strumień zabójczych cząstek i że Allan wraz z Leonidem próbowali wyprowadzić statki poza jego zasięg. Z daleka.Co zamierzasz zrobić? . wynurzyły się w Perseuszu. tryskał potężny strumień promieniowania wycelowany dokładnie w Czerwoną Gwiazdą. Oczywiście z zachowaniem najwyższej ostrożności. do Czerwonej Gwiazdy. a nie eskadra. Teraz było podobnie.Nie potrafię odpowiedzieć na twoje pytanie .zaoponował Oleg.Zbliżyć się.gdyby tylko śmiercionośny promień zwrócił się w naszą stronę. czy też niecodzienne-zjawisko przyrodnicze. ale jednak zrozumiałą.Jakie to szczęście. niemoralną i zbrodniczą.Uciekać stąd jak najszybciej? . że był widoczny w przestrzeni jako blada smuga lekko przesłaniająca odległe gwiazdy. . Ja jednak już wówczas byłem nieomal pewien. Było po wszystkim. jaki stał się udziałem wyprawy Allana. Eli. Potok energii był tak intensywny. . a załogi statków nie opuszczały stanowisk bojowych.Wiem tylko jedno: jeśli nie.powiedziałem mimo woli na głos. z tą jedynie różnicą.Nie ustaliliśmy jeszcze czy jest to czyjaś świadoma działalność.. Celem ataku była gwiazda. że celem ataku była gwiazda i że natężenie promieniowania było bez porównania wyższe od tego. Eli.Nie wiem . . generatory metryki. cała eskadra przekształciłaby się w chmurkę plazmy! . -Jakąż potęgą trzeba dysponować. Tak trwało do chwili. że wszystkie te tak potężne naszym zdaniem urządzenia znaczyły równie mało jak dziecinny straszak przeciwko armacie. że nas zignorowano. z rejonu w który prowadził nasz kurs. z dala od straszliwego promienia. Gotowi byliśmy uruchomić wszystkie nasze środki obronne . ślimaki grawitacyjne . Gwiazda oślepiająco rozbłysła i przekształciła się w szybko gasnący kłąb płomieni.anihilatory przestrzeni. że zbliżyliśmy się do planety! Gdybyśmy byli teraz po przeciwległej stronie gwiazdy. Ale po co ktoś miałby walczyć z martwą gwiazdą? . Bez skutku. bo promienie śmierci nieubłaganie ich ścigały na każdym kursie. które przed śmiercią zdążyły jeszcze zadać automatom kurs powrotny. bo nawet nasze zwłoki nie wrócą na Ziemie.powiedziałem bezradnie. to czeka nas los o wiele gorszy od tego. Ocaleliśmy tylko dlatego. kiedy gwiazdoloty z martwymi załogami. zachowamy maksymalnej ostrożności.! Oleg utrzymywał eskadrę. . tego ataku.zapytałem.Zdumieni i zaskoczeni nie mogliśmy oderwać oczu od ekranów. Promień zniknął. Atak na obce statki byłby rzeczą okropną. Oleg zbladł i powiedział drżącym głosem: .Wojna! . . Musimy dokładnie zbadać naturę. Ostatnie zapisy dziennika pokładowego Allana mówiły o tym. gwiazda umarła.

nie udało się nam rozszyfrować. ale i tak szalały pożary. Ale jeśli to był zamierzony atak. Nie sposób było wyobrazić sobie żadnego naturalnego procesu zdolnego wytworzyć generator o tak potwornej mocy. gdybyśmy pozostali w te straszliwą noc na planecie. .W każdym razie jest to zjawisko niezwykle groźne . aby gdziekolwiek dało się zbudować broń o takiej mocy. Według pobieżnych obliczeń strumień promieniowania tryskający z jądra Galaktyki niósł energie wystarczającą do stworzenia dziesięciu nowych planet.Sądzę .Wojna kosmiczna' . aby taka precyzja była wynikiem procesów naturalnych. Przybyli na nią Olga. że zetknęliśmy się z nowym procesem kosmicznym. Na wstępie pieg zwrócił się do kapitanów z najważniejszym pytaniem: co myślą o naturze katastrofy na Czerwonej Gwieździe? . nie pozostałoby po nas nawet wspomnienie. żeby pozbawić przeciwników schronienia i środków do życia? Nie znamy celów wojny. rotony.Zapytacie. nie mówiąc już o sposobie jego emisji i przeznaczeniu. po czyjej jesteśmy stronie. Jest mało prawdopodobne. rozżarzoną masą. nie wierny jaką korzyść przyniosło komuś zniszczenie Czerwonej. że cała jej powierzchnia zwrócona ku gwieździe pokryta jest szklistą. dlaczego ktoś napada na martwą gwiazdę. Beznamiętne analizatory zanotowały.Jeśli to wojna . nie zatruwali wód. .oświadczył Osima . ale gwiazda ta została niewątpliwie zniszczona celowo. Jestem skłonna uważać. który tak nagle się.. ale niejasny pozostał mechanizm ich wzajemnego oddziaływania w promieniu. to kto i po co ostrzeliwał gwiazdę? Oleg zwołał naradę dowódców gwiazdolotów. neutrina i mało jeszcze dotychczas zbadane ergony z domieszką innych nieznanych mikrocząsteczek.powiedział ostrożny Petri. Nie chcę na razie zajmować zdecydowanego stanowiska.powiedziała Olga .to trzeba ustalić. że zawierał fotony.Umarła też planeta. Być może na jej przeciwległej stronie dałoby się odszukać jeszcze bodaj ślady dziwnych czarno-czerwonych istot. ale niepokoi mnie celność promienia. a w rezultacie uległy zagładzie unikalne formy życia.że była to właśnie katastrofa kosmiczna z ogromnym wydatkiem energii. Gdyby nasza eskadra znalazła się na drodze tego promienia. że zginęlibyśmy. protony. Nie ulegało najmniejszej wątpliwości. czyż nie niszczyli lasów i zasiewów. Wątpliwe. A czyż Judzie kiedyś nie atakowali kamiennych fortów i twierdz wroga. . Natury promienia. którą opuściliśmy zaledwie przed paroma godzinami. pojawił i równie nagle zniknął. Co .. Przebieg narady był transmitowany na wszystkie statki. Biegł z daleka i trafił dokładnie w gwiazdę. Kamagin i Petri. neutrony.wykrzyknął Kamagin. . Stwierdziliśmy wprawdzie.

Po naradzie Kamagin powiedział do mnie z wyrzutem w glosie: . Ale nie zaryzykowałbym działania według ich programu.. Oleg ich również zapytał o zdanie..Rozumna cywilizacja zajmująca się niszczeniem gwiazd. ja naprawdę zaczynam bać się własnego cienia.Moja opinia nic może o niczym decydować . lecz zawsze podejmował własne decyzje i to czasem tak szalone. o którym wiemy tylko to. zaś ostateczną decyzje odłożyć do wyjaśnienia.Nie wiem. wciąż był tym samym odważnym młodzieńcem.Interesuje nas twoje zdanie.Jesteś kierownikiem naukowym wyprawy. . Choć najstarszy z nas wszystkich.do mnie. . wiec nie mogę zdecydowanie przychylić się do żadnego z nich.Drogi Edwardzie. Eli . to żal mi dziwnych istot zamieszkujących planetę. Najbliższa mi jest analiza Kamagina i pragnienia Osimy. tajemniczego narodu. dawniej był pan bardziej zdecydowany! I nie zgadzał się pan skwapliwie ze wszystkimi. gdyż uznali. że jest potężniejszy od nas.powiedział. admirale! Popatrzyłem na niego z czułością. A może Ramirowie mają konkurentów? Może okolice jądra zamieszkuje .Eli. wie. Atak był skierowany przeciwko nim. nie zestarzał. W naradach kapitanów zawsze uczestniczyli Orlan i Gracjusz. zwracając się na koniec do mnie. skazując w ten sposób na zagładę wszystkie formy życia w ich układzie? Rozum niweczący rozum? Czy to w ogóle możliwe? . że wyruszyliśmy na poszukiwanie Ramirów. którego wypisane złotymi głoskami imię otwiera w Panteonie długą listę wielkich galaktycznych kapitanów.oświadczyłem .c twoja opinia będzie decydująca.gdyż zgadzam się ze wszystkimi po trosze.Wobec tego kontynuujemy lot w kierunku jądra . . A może wydarzenia. do lokalnych potyczek.Nie wtrącamy się. ale nie potrafię zapomnieć p tym. Serdecznym gestem położyłem mu rękę na ramieniu: . od głosu.. aby kontynuować badania. .podsumował Oleg. są formą ich działalności w okolicach Kosmosu przylegających do jądra Galaktyki? Kamagin słuchał mnie ze sceptyczną miną: . On się.. których byliśmy świadkami. a one nie mogły zadać kontr uderzenia. tylko je obserwujemy. że człowiek dostawał zawrotu głowy. że nie mają wystarczających informacji po temu. Wszystkie zdania są jednakowo uzasadnione. Sam Oleg również powstrzymał się. . Odmówili wypowiedzenia własnych opinii. Dlatego popieram poprzednią decyzje dowódcy. Zestarzałeś się.

wtrąciła się do rozmowy Mary . czy jest zadowolona ze mnie . Dowódcy wrócili na swe gwiazdoloty.Rozmawiałam z nim.i pewnie dlatego nie może już poświęcać Olegowi tyle uwagi. a potem przyszła do nas. . Eli? . wobec tego będziemy na razie dreptali wokół naszej kałuży (ja też zaraziłem się od Romera!) i bali się.prawda.Irena pochłonięta jest pracą w laboratorium . Nie ma Irenie nic do zarzucenia. Olga odwiedziła Irenę. ale jak na razie się nie kłócimy.To raczej ją powinnaś zapytać.zażartowałem..odparłem wymijająco . ale oświadczył mi to zbyt oficjalnym tonem.powiedział na pożegnanie Kamagin. uśmiechając się przyjaźnie. Wprawdzie za mną nie przepada. Coś więcej o Irenie mógłby powiedzieć Oleg.No dobrze.. Oleg rozkazał uruchomić anihilatory Taniewa i eskadra ruszyła w dalszą podróż. . . . Niepokoi mnie. . każdej żaby .Jesteś zadowolony z mojej córki. że coś się miedzy nimi zepsuło. abym nie poczuł się zbytnio jego słowami urażony. Eli? . Może wiec to palenie gwiazd jest jakimś ekwiwalentem burzenia pogranicznych fortów? Wedle stawu grobla. Czerwona z jej ginącą planetą pozostała za nami. .To coś nazywa się Ellon .kilka wrogich sobie nawzajem potężnych cywilizacji? Mówił pan o niszczeniu zasiewów i zatruwaniu rzek przez naszych odległych przodków.zapytała..

.

Ginące światy .

admirale. . gdyż im bliżej podlatujemy do jądra. Wniosek z tego jest jeden: zapadamy się w jakąś nieciągłość metryki. tym bardziej się. Może się przecież okazać. Ten widok nie wydał mi się. do którego pozostało już niespełna trzy tysięce lat świetlnych. w takie same jamy przestrzenne.zdziwiłem się.O ile dobrze pamiętam teorie Ngory . przez czysty Kosmos? Czy coś tam nam grozi? .powiedziałem . jeśli Oleg zaprosił Ellona do siebie. gdyż z jamy czasowej nie ma wyjścia. Analizatory wykryły go przed niespełna dwoma tygodniami i przez ten czas.Pozostaje nam. niezwykły. a ten zdecydował się porzucić laboratorium. Odpowiedział mi Demiurg: . Jestem zdecydowanie przeciwny kontynuowaniu dotychczasowego kursu. Gdy tam przyszedłem przy sterach siedział Osima. . kulistą! zakonkludował Oleg. . a ja wraz z Olegiem wpatrywałem się w ekran dalekiego zasięgu. Musiało zajść coś naprawdę ważnego. że w jamie nie ma przestrzeni fizycznej. . niewyraźne wśród nieskończonych mgławic. rysowało się jądro Galaktyki.1.Nie mam nic więcej do powiedzenia na ten temat.. MUK wiedział już o nim niemało: gromada kulista o średnicy około dwudziestu lat świetlnych i zawierająca około pięciu milionów gwiazd przeważnie .Czy mogę odejść? . że okolice jądra obfitują w nieciągłości metryki.Dlaczego nie możemy wytyczyć kursu omijającego te gromadę. ono od nas oddala. że przebijemy się do niego po prostej.zapytał Demiurg. a Oleg rozmawiał z Bilonem.Czy to znaczy. Z boku migotała plamka gromady kulistej. . Oleg wezwał mnie na stanowisko dowodzenia.ale to nie znaczy. do niego o jakieś sto lat świetlnych.Dlaczego? . zbliżyliśmy się. .Właśnie.Przed nami wprost na kursie mamy jamę w przestrzeni. zatem jedynie droga okrężna przez gromadę. że lecąc dotychczasowym kursem nie dotrzemy do jądra? zapytałem. gdyż obserwowałem go już od co najmniej tygodnia. .odparł Oleg . na którym migotała niewielka plamka roju gwiezdnego. . jaka rozwiera się wprost przed nami.To byłoby jeszcze gorsze. . Ellon wyszedł. Na ekranach dalekiego zasięgu. MUK sygnalizuje.Światło jądra do nas dociera . lecąc w obszarze nadświetlnym.nieciągłość metryki może również tłumaczyć spowolnienie czasu w tych okolicach. Wówczas ugrzęźniemy bezpowrotnie w bezdennej otchłani. którą można anihilować w generatorach Taniewa.

Nie mamy innego wyjścia? . gdyż na jego trasie nie było innych ciał niebieskich. tak przeźroczysta. zdolnej do stworzenia takiej tytanicznej broni. Brania zdawała się szeroko otwarta. I ta gromada była jedyną furtką do jądra! . atmosfera zbliżona do ziemskiej. Na planetach panowały warunki wręcz idealne dla rozwoju życia białkowego: umiarkowane promieniowanie słoneczne. który spalił Czerwoną. ale co czekało nas za nią? Zadaniem Ellona było poszukiwanie na planetach gromady kulistej mechanizmów generujących śmiercionośne promienie. który stanowi o istocie zjawiska nazywanego kulistą gromadą gwiezdną. ale jeśli zważyć. to gromada nie tyle przemieszczała się w przestrzeni. opowiedzieć ze szczegółami. Oddala się od jądra prostopadle do płaszczyzny Galaktyki z prędkością 50 kilometrów na sekundę. Wielokrotnie opisywałem gwiezdne niebo w rozproszonych gromadach Plejad i Perseusza. wyrazić słowami. nie było nawet najprymitywniejszych przejawów życia. to tylko dlatego. że gromada istniała od co najmniej dwustu milionów lat. co w skali kosmicznej jest czasem względnie krótkim. nie obawiając się powtórzeń. . Co więcej. że puste okolice Kosmosu wydają się w porównaniu z nią mętne i zadymione. nie wykrył najniklejszych bodaj dowodów na istnienie potężnej cywilizacji. Kosmos milczał. Ale na żadnej z nich nie było nawet śladu rozumnej cywilizacji. jak wyglądał nowy dla mnie krajobraz gwiezdny. I jeśli tego nie czynie. I tak małym ciągiem anihilatorów mknęliśmy przez cudowny. Na widok tej krystalicznej przejrzystości rozświetlonej iskrami gwiazd nawet człowiekowi najdalszemu od poezji przychodziło na myśl określenie: muzyka gwiezdnych sfer. . ile panicznie uciekała z Galaktyki! MUK stwierdził jeszcze jedno: morderczy promień. Eskadra ruszyła nowym kursem.Nie mamy . Teraz chciałbym. niczyj świat.starych. ale nie mieliśmy na to czasu pędząc ku bramie do innego świata.zapytałem Olega. ale mimo usilnych starań nie wykrył nawet śladu superlasera. z których każdą starannie choć z daleka badaliśmy.przytaknął z westchnieniem. pusty. Szybkość pozornie niewielka. Wokół wielu gwiazd krążyły planety. które mogłyby go wygenerować. To były niezmiernie piękne. zapylając jego krystaliczne przestwory spopieloną w generatorach przestrzenią i bez skutku wsłuchując się w cichy szmer wyładowań w głośnikach. wystrzelił najprawdopodobniej z tej właśnie gromady. że prawdziwego piękna nie da się. odpowiednie proporcje wód i lądów. Mary chciała zaszczepić życie przynajmniej na jednej planecie. Otóż przestrzeń wewnątrz niego jest absolutnie przezroczysta. ale całkowicie martwe światy. Musze jednak zatrzymać przy jednym szczególe.

.

A tego statku po prostu nie ma. z którego wynikało. To istotnie był gwiazdolot.odparł Demiurg z lekką pogardą. ale nie planetarny. Ellon zawzięcie perorował. W tym pustym zakątku Kosmosu mogliśmy spodziewać się wszystkiego. Udałem się do laboratorium Ellona.zauważył Oleg. Zastałem już tam Orlana. dlaczego mianowano cię kierownikiem naukowym wyprawy! Przecież ciebie nie interesują żadne nowe fakty! .Bzdura! . ale pola poszukiwawcze nie wykazują jego obecności. . Gracjusza i smoka jak zwykle rozciągniętego pod wolną ścianą sali.Mam serdecznie dosyć zjaw i duchów. . I znów okazało się. a to już dużo odparłem. lecz na mój widok umilkł. .powiedziałem . tylko nie obcego statku.na ekranach widzimy obce ciało. . a nie martwy kosmiczny włóczęga. gdyż z niczym podobnym do tej pory się nie zetknęła. prawdopodobnie gwiazdolot.Przystępnie nie potrafię .2.Fantomy są tworami fizycznymi.. że masa materii rozpylonej w przestrzeni jest o wiele wyższa od masy wszystkich tutejszych gwiazd. interesują mnie i cieszą tylko fakty pomyślne. że w naszą stronę pędzi niematerialna zjawa.Bilonie . Ja nie zdziwiłem się. Rezultat obliczeń zdziwił ją i ucieszył. udającymi inne realnie istniejące obiekty . Czy potrafisz przystępnie wytłumaczyć mi ten paradoks? . Chyba. bo nie lubię kurzu ani na Ziemi. ani nie ucieszyłem. ani w Kosmosie. chociaż wyraźnie go widzimy. że jest to sztuczna konstrukcja. że przestrzeń wokół nas jest kompletnie pusta. Poszedłem na stanowisko dowodzenia.wykrzyknąłem ze złością. .Za to kocham uczonych i potrafię znieść każde ich odkrycie. że to znowu jakiś fantom. Statek pędził w naszą stronę z nieprawdopodobną prędkością.Poza tym masz racje. że obcego gwiazdolotu nie ma! Oleg pospiesznie przeprowadził odpowiednie obliczenia i potwierdził te wiadomość. W tym momencie Olga nadała ze swego statku jeszcze bardziej nieprawdopodobną wiadomość: jej MUK stwierdził. realnie istniejącymi obiektami. Olga sporządziła kolejne obliczenie. Nasz MUK jeszcze raz sprawdził doniesienie Olgi. ale analizatory twierdziły uparcie.Nie rozumiem. . tym razem kosmiczny. Mary wykrzyknęła z irytacją:. . Przemknęliśmy przez gwiezdne wrota jądra i znów znaleźliśmy się w zamglonej przestrzeni. Gdy się tak z nią przekomarzałem w prawo od kursu pojawiło się jakieś ciało kosmiczne.

zapytałem przez stereofon. że przynajmniej dla niej wszystko jest jasne i oczywiste. realnie. Ruch obcego jest niczym strzał z przyszłości w teraźniejszość. z jakim zapałem potakiwała każdemu słowu Ellona zdawało się.zapytałem bezradnie. Cień zmniejsza się. świadczyć o tym. potem spojrzałem na smoka. Opodal siedziała Irena i to. podczas gdy on sam pozostanie w naszej przyszłości. siatek pojawi się. w jakim czasie ten istnieje.powiedział . bo wyjaśnienie Ellona było z gatunku tych. „obecnie" lub „współczesna chwila''.A nieprzystępnie? . które raczej zaciemniają sytuacje. Demiurg jednak dobrze przemyślał swoją koncepcje. widzimy go w naszej teraźniejszości już od dwóch godzin.. a sam oddala się w przeszłość. .Nie przeskoczy z teraźniejszości w przeszłość? .Widzimy w teraźniejszości jego cień . . a nie w przyszłości! . że postara się uniknąć kontaktu z obcym statkiem bez względu na to.Ale przecież widzimy obcy gwiazdolot.Sądzę. . . i to dokładnie takie. czasie ta zjawa pędzi w naszym kierunku?! . .zastanowiłem się nad tym porównaniem.Nie istnieje w naszym czasie? W jakim zatem u diabła.Strzał z przyszłości? .' Kiedy ów cień pokryje się z obiektem.Słyszysz. gdyż zetkniemy się z nim w punkcie. jak przewidział Ellon. A niebawem nastąpiło spotkanie. lecz pędzi wraz z nim jak gazy prochowe w lufie armaty pędzą za pociskiem. Innymi słowy statek istnieje w teraźniejszości i przeszłości.. . że zabraknie mu energii. Wymieniłem spojrzenia z Gracjuszem i Orlanem. to zderzenie eskadry z obcym gwiazdolotem nie grozi żadnym niebezpieczeństwem. A ściślej mówiąc nieustannie odsuwamy naszą teraźniejszość ku przeszłości.cień padający z przyszłości i poprzedzający pojawienie się realnego obiektu. . .powiedziałem triumfalnie. Rozumieli nie więcej niż ja.Z przeszłości w teraźniejszość pędzimy my.A nie z przeszłości w teraźniejszość? . a przez ten czas ówczesna teraźniejszość stała się już przeszłością. w którym teraz się znajdujemy. Rozumiesz to? Oleg odparł. Czas związany jest z nami na zasadzie reakcji: popycha nas ku przyszłości. Olegu? .Dla nas pędzi ona z naszej przyszłości w naszą teraźniejszość. Jego czas nie odbija się od niego. a zatem gwiazdolot zbliża się ku nam z przyszłości.Obserwowany przez nas gwiazdolot nie istnieje w naszym czasie. aby pokonać temporalne zero zwane również „teraźniejszość". -Jeśli hipoteza Ellona jest słuszna.

Oleg uformował eskadrę w pierścień, ku środkowi którego pędził obcy statek. Właściwie nie pędził, tylko leciał coraz wolniej, by wreszcie zatrzymać się w pewnej odległości od płaszczyzny naszego szyku i zawisnąć nieruchomo w przestrzeni: widocznie dotarł do punktu, w którym rozpoczęła się inwersja czasu i to było akurat nasze „teraz". Eskadra otoczyła obcy statek i czekała aż się realnie pojawi, gdyż nadal nasze pola poszukiwawcze nie stwierdzały jego fizycznej obecności. I nagle obcy wtargnął do naszego czasu. Wyraźnie teraz widoczny gwiazdolot przypominał ślimaka zwiniętego z potrójnych spiralnych pierścieni. Ani ludzie, ani Demiurgowie i Galaktowie nie znali podobnych konstrukcji. Aparat był całkowicie przezroczysty, jakby nie posiadał żadnej powłoki i zbudowany był wyłącznie z migotliwego gazu, zwiniętego przez nieznane siły w trzypiętrową spirale. Jedynie na ostrzu ślimaka wznosiła się ciemna narośl wielkości naszej sali zebrań, najwidoczniej pomieszczenia załogi. MUK doniósł, że znajdują sic; w niej jakieś nieprzejrzyste ciała. Po raz pierwszy zobaczyłem zdumionego Ellona. - Eli! - wykrzyknął Demiurg, zapominając o moim tradycyjnym tytule. - Eli, czy pan wie, co to jest za bryła? To dokładny odpowiednik ślimaka grawitacyjnego, przy pomocy którego wypchnąłem z naszej przestrzeni drapieżną planetę! Smok był zdumiony nie mniej od Ellona: - To nieprawdopodobne! - wykrzyknął. - A zatem mogą istnieć konstrukcje, które same sobie potrafią dać grawitacyjnego kopniaka L. Gwiazdolot nie reagował na żadne sygnały i nic nie wskazywało na to, że w ogóle zostaliśmy przezeń zauważeni. Gracjusz wyraził przypuszczenie, że statek jest istotą żywą, która zginęła podczas lotu pod prąd czasu. Po spotkaniu z drapieżnymi planetami ta jego hipoteza nikogo nie zaskoczyła. Oleg polecił wysłać planetolot w pobliże obcego statku. Dowodzący nim Osima obleciał ślimaka wokół, wysondował go polami, ale nie odnalazł żadnego włazu. Wówczas postanowił oddzielić kabinę od reszty konstrukcji. Operacja się powiodła, ale kadłub z migotliwego gazu rozpadł się, zamienił w rzadką chmurkę ciemnego pyłu. - Planetolot przybił do kei „Koziorożca". Dziarski Osima wykrzyknął rubasznie: - Przywiozłem akwarium! Obcy astronauci są w środku, ale niestety martwi i to martwi od wielu milionów lat, jeśli Ellon się nie myli i mamy do czynienia nie z gwiazdolotem, lecz z maszyną czasu! Wewnątrz kabiny leżało sześć ciał. Martwych, choć niegdyś bez wątpienia były to

istoty żywe. Przezroczyste ścianki kabiny przypominały ekrany siłowe rozpięte na równie przezroczystym szkielecie. Kabinę najlepiej będzie rozmyć - powiedziała Irena. - Zrobią to bez trudu nasze generatory pola ochronnego pracujące na biegu rewersyjnym. - Istotnie, pompy siłowe z łatwością wchłonęły ściany kabiny i martwe ciała wypadły na zewnątrz. Nic nie wskazywało na to, aby śmiertelna dla obcych astronautów katastrofa miała zdeformować ich ciała. Ale i tak były to bardzo dziwne istoty! Przypominały po trosze nas wszystkich - ludzi, Demiurgów, Galaktów, anioły a nawet smoki - i były jednocześnie nieskończenie od nas inne: każda miała głowę, twarz i włosy na głowie, ale te włosy miały grubość palca i przypominały węże; miała oczy, ale tych oczu było troje... Każda z tych istot miała również okrągły otwór pełniący role ust, w tej chwili u każdej z nich półotwarty. Niewielka głowa spoczywała na potężnym czarnym ciele pająka, opierającym się na dwunastu opatrzonych w osiem stawów nogach grubości ludzkiej ręki. - Żywe! - wykrzyknął podniecony Lusin, rzucając się. ku jednej z rozpostartych na podłodze istot. Rusza się! Gracjusz pospiesznie chwycił go za rękę i zatrzymał. Z potężnych rąk Galakta Lusin nie mógł się wyrwać, ale coraz głośniej wykrzykiwał, że jeden z obcych żyje. Teraz i ja zobaczyłem, że jedna z nóg pająkokształtnego poruszyła się, a potem drgnęły też wężowłosy na jego głowie. Nieznajomy spróbował unieść się z ziemi i znowu upadł. Dwoje jego dolnych oczu otwarło się. z wysiłkiem, popatrzyło na nas nieprzytomnie i znów się zamknęło. Po czym astronauta znów stracił przytomność. - Pozostała piątka jest martwa, ale tego da się chyba jeszcze ocucić - powiedział Oleg. - Gdzie go umieścimy? Ellon poprosił, żeby pozwolono mu zabrać przybysza do siebie. Wprawdzie jego laboratorium jest dość ciasne, ale dla takiej niecodziennej istoty miejsce zawsze się znajdzie. A ponadto reanimacja pająkokształtnego może wymagać urządzeń technicznych, których nie ma gdzie indziej na statku. Oleg zgodził się z argumentacją Demiurga, zaś Romero zwrócił się. do obecnych: - Szanowni przyjaciele, czy pozwolicie, że naszym nowym dwunastonogim znajomym nadam na zwę Aranów? Zapytaliśmy go, dlaczego wybrał właśnie te nazwę, na co Romero wyjaśnił, że słowo „aran" w starożytnych językach ziemskich kojarzy się. w jakiś sposób z wizerunkiem pająka,

a obcy bez wątpienia przypominają pająki. - Przypominają również Altairczyków - zauważyłem - tyle że tamci są znacznie sympatyczniejsi. - Sympatyczniejsi, bardziej przyjaźni i niewątpliwie o wiele niżej rozwinięci od Aranów -zakonkludował Paweł. Później wielokrotnie wspominałem z jaką precyzją Romero na pierwszy rzut oka określił charakter pająkokształtnych.

Od spotkania z obcym statkiem upłynął już ponad miesięc. kiedy wstąpiłem do laboratorium Ellona. Aran rzeczywiście latał. Irena uruchomiła deszyfrator na wszystkich zakresach. zatem mózg Arana był jeszcze daleki od zwykłej sprawności. mądry. zaś Aran podciągnął rozpełzające się nogi i znów uniósł się w powietrze. Irena powiedziała zrozpaczonym tonem: . Orlan. W pewnym momencie usłyszeliśmy okrzyk Ireny: . który zatrzymał się z ogonem w korytarzu.Może uda się nam znaleźć wspólny jeżyk. przewrócił. że lada chwila ruszy z miejsca i pobiegnie przebierając szybko odnóżami. Oko to nie patrzyło. lecz szybko sunął w naszym kierunku. ale nic ponadto. któremu podobnie jak i mnie przypadła do gustu teoria Ellona o inwersji czasu. które odepchnęło Arana i rzuciło go na podłogę. że jest to jego naturalna poza. żeby z nim porozmawiać. lecz przenikliwie świeciło.poprosiłem Irenę. Następnie zwołałem do laboratorium wszystkich eksploratorów. Lusin. Wspomną przy okazji. przy czym najwyraźniej zamierzał zbliżyć się do nas. jeśli są niezbyt liczni. Wzrok dwojga dolnych oczu był zwyczajny. Później dowiedzieliśmy się. . w którym Aran otworzył oczy.3. Odskoczyliśmy do tyłu. I nie tylko biernie unosił się w powietrzu. Demiurg tłumaczył się potem. które po raz pierwszy zobaczyłem otwarte. Gracjusz.On lata! Ellonię. Ellon pospiesznie wzmocnił pole ochronne. Był wciąć nieprzytomny czy też przebywał poza czasem. Ellon osłabił pole. Aran stał na dwunastu nogach z główką pochyloną na bok. Z daleka wydawało się. Sądzę. że w normalnym stanie Aranowie nie przedstawiają niebezpieczeństwa dla Ziemian i Demiurgów. Ale wystarczyło lekko osłabić podtrzymujące go pole. ataku potwora. zapamiętali wszyscy bez wyjątku.Włącz z łaski swojej deszyfrator . Skutki inwersji czasu jeszcze nie przeszły. jak pół żartem utrzymywał Gracjusz. że górne oko Aranów może oślepiać promieniem zbliżonym do laserowego. aby pająkokształtny natychmiast się. Eli! Aran unosi się w powietrzu. Mnie przeraziło trzecie oko pająkokształtnego. . Przyszła Mary. nieco smutny. ale kontaktu nie było. że postąpił prawidłowo. Romero. to do nas one nie docierały. że obawiał się. ale Aran uniósł się wyżej i s nok wygodnie wyciągnął swą długą szyje akurat pod nim. zjawił się Włóczęga. Dzień. Jeśli nawet Aran generował jakieś sygnały.

wywoływał w mózgach rodzenie się właściwych słów i zdań.To niewątpliwie istota rozumna. ale jestem pewien jednego: gotowałem się z wściekłości. Nie zdążyłem jednak zrobić nawet trzech kroków w stronę drzwi. czy udało mi się precyzyjnie oddać mój ówczesny nastrój. niczym króliki doświadczalne czekaliśmy pokornie aż eksperymentator zechce w niezmiernej swej łaskawości przemówić do nas badaj słowem. dzięki któremu Aran potrafi kontaktować się z każdą myślącą istotą. że spotkał się z siłą wyższą. Gotów już byłem przeprosić wszystkich za mój wybuch. ale nasze odbiorniki nie są w stanie go zrozumieć. on sam doskonale nas rozumie bez dodatkowych urządzeń powiedział Orlan. dotrzeć do odległych czasów i pozostać w nich. kiedy rozległ się głos przybysza. my. Kontakt z pająkokształtnym niewątpliwie nastąpi.Za to. Jeśli uda się nam kiedykolwiek wrócić na Ziemie.Chce pokazać temu gwiezdnemu włóczędze. gdy zauważyłem. . podeszła do mnie i razem zbliżyliśmy się nie dalej jak na krok do pająkakosmonauty.zwrócił się do każdego z obecnych w jego rodzimym jeżyku. Nie udało się to nam i znów spadliśmy do naszego czasu.. a nie z głupimi zwierzakami! Zaraz jednak zawstydziłem się. zastanowiło myślące spojrzenie dolnych oczu Arana i przenikliwy blask trzeciego. że dałem się ponieść niekontrolowanym emocjom niegodnym człowieka. .Pójdę już. Chcieliśmy odwrócić nasz czas. być może nawet beznamiętnie badał. Teraz i wy będziecie mnie rozumieć. którego. starając się na nikogo nie patrzeć: . mowa kojarząca się z drganiami powietrza nazywanymi dźwiękiem. Głos Arana rozlegał się bezpośrednio w głowie każdego z nas. iż górne oko Arana przygasło i nie różniło się już niczym od dwóch pozostałych. Jestem uciekinierem z Ginących Światów. Zirytowała mnie zabawa z deszyfratorem. Było nas sześciu. Nie wiem. że choć przybysz najwyraźniej doskonale nas rozumiał. Odwróciłem się na pięcie i powiedziałem. Moi towarzysze zginęli przy pierwszym . chociaż trzeba będzie chyba jeszcze nań trochę poczekać. .warknąłem przez zęby. Najwidoczniej zmobilizowała nas do tego uwaga Orlana i oburzenie na to.Daj mi spokój! . jak mi się wydaje. wiec wstałem z miejsca. Przerażona Mary chwyciła mnie za rękę: . Aran mówił nienaganną ziemszczyzną Nie. podobnie jak mnie. a już zupełnie niewybaczalnym dla kierownika wyprawy gwiezdnej.Rozumiem was . co się z tobą dzieje? . specjaliści z pewnością rozszyfrują mechanizm. Podniosła się również Mary.Eli. to nie była mowa w ścisłym tego słowa znaczeniu.

Tak! Ta nazwa najlepiej oddaje istotę choroby czasu w Ginących Światach. . dokonaliśmy zgodnie z zamierzeniem inwersji. Ale czemu wybrał pan taką niecodzienną metodę jak inwersja czasu? . Chcieliśmy wyrwać się z chorego czasu w jakikolwiek inny.Rak czasu! . .To smutne. A wiec nasze światy toczy rak czasu.powiedział .Wkrótce je zobaczycie. Byliśmy wysłańcami odsuwaczy końca. co brałem za zdziwienie.wezmę na siebie ciężar rozmowy z szanownym wędrowcem w czasie. W porządku. . . które mnie osobiście mocno zaskoczyło.Jeśli nie ma pan nic przeciwko temu. Zadawajcie pytania.. poczuciem zagrożenia ze strony Arana.Zamieszkują je tacy jak ja i moi polegli towarzysze. mój drogi.Jeśli można. a i bezpośrednie przekazywanie myśli z mózgu do mózgu też w końcu nie było niczym nadzwyczajnym: nie inaczej w swoim czasie komunikował się ze mną Orlan..Nasze światy zostały dotknięte chorobą czasu.A zatem. jest pan uciekinierem z Ginących Światów. . których nie zamierzamy dociekać. nie znieśli przyszłości. . Przepraszam.Nazywajcie mnie Oanem. to imię akurat odpowiednie dla pańskiego jeżyka. Słuchaliśmy pająkokształtnego astronauty z niezmiernym zdumieniem. ale nie ze społeczeństwa. Pierwszy opanował się Romero. Nasz czas jest gąbczasty. .Wracając do tematu naszej rozmowy.I zwrócił się do Arana: . przeszły lub przyszły. postanowiliście w szóstkę uciec z waszego czasu i waszego społeczeństwa? .nawrocie. Odnajduje w waszych mózgach nazwę straszliwej choroby szalejącej niegdyś w waszych światach. Skorzystaliśmy z tworzącego się właśnie kolapsaru. drogi gwiezdny przybyszu. ale przyszłość nas odrzuciła. Ucieka pan ze swych Ginących Światów z jakichś sobie tylko znanych powodów. lecz straciłem na długo przytomność.Należy pan do mieszkańców Ginących Światów? . który wprawdzie ugiął się przed „siłą wyższą" ale wcale nie zrezygnował z walki. Czy moglibyśmy się zatem dowiedzieć co to są owe Ginące Światy? W mózgu każdego z nas rozległa się odpowiedź:. Ja ocalałem. gdyż mogli żyć tylko w swym własnym czasie. . gdyż wasz kurs prowadzi wprost na Ginące Światy. wrócę jeszcze później do natury waszych siedlisk.Z czasu. Wreszcie zrozumiałem. byle zdrowy. jak mam się do pana zwracać? . teraz jednak interesuje mnie inny problem. że to. Uratowaliście mnie.wykrzyknęliśmy niemal chórem . Przecież spotykaliśmy już istoty o jeszcze dziwaczniejszym wyglądzie. admirale . było lekiem. zetlały i często się rwie.

że koloryzował.. odsuwacze zbuntowali się przeciwko nim.słowo „gestykulacja" wydaje mi się tu najodpowiedniejsze wężowłosami porastającymi jego głowę.Pawle. ci zaś napadają na odsuwaczy. bowiem ci samowładcy są pozbawieni litości.Odsuwaczy końca? . żeby przeszkodzić im w przyspieszaniu. wiec powiedziałem: . że podobne włosy miały dawno wymarłe gorgony.Mamy zatem odsuwaczy i przyspieszaczy końca. . Wiedziałem co go dręczy: nie jakieś tam spory cudacznych odsuwaczy z przyspieszaczami. wreszcie Okrutnych Bogów. a on śmieje się w kułak. ale ani myślał spełniać mego życzenia. Sądzę. Pojecie „bogowie" zaczerpnięte z pańskiego mózgu całkowicie odpowiada naturze samowładców Trzech Mglistych Słońc. . . Oan doskonale wiedział. Słowo to dobrze oddaje naturę władcy. Odsuwacze końca to nasi bracia. lecz to w jakiej formie toczyła się sama rozmowa.Ojciec Akumulator? U nas to słowo oznacza urządzenie techniczne. Rozumie mnie pan.zabrzmiała odpowiedź. dobrze mnie pan zrozumiał.Tak. o których jeszcze nawet nie zdążyliśmy pomyśleć. Romerowi nie pozostawało wiec nic innego jak kontynuować wypytywanie: . gestykulując jedynie . żeby nie odsuwali końca. którzy wysłali nas na poszukiwanie dróg do zdrowego czasu.Znalazłem je w waszych mózgach. Nasi bogowie są tworami fantazji nie posiadającymi rzeczywistych odpowiedników. który spokojnie unosił się w powietrzu. Mówiłem to nie odrywając wzroku od Arana..Tak.Odsuwacze biją się z przyspieszaczami. których zachwyca perspektywa rychłej zguby. dawce życia i tyrana Ojca Akumulatora. to miedzy tymi dwoma grupami panuje niezgoda? . Przyspieszacze są posłuszni nakazom Okrutnych Bogów. Zgnie-wała mnie ta jego rozterka. żeby nie urazić jego uczuć.Jeśli dobrze zrozumiałem. Trzeba jedynie dodać epitet „okrutni" (słówko „epitet" zabrzmiało wyraź nie w moim mózgu). Przyspieszaczy popiera Ojciec Akumulator. szanowny Oanie? . o co mi chodzi. bo zawczasu zna odpowiedzi na pytania. gdyż chociaż dobrze znam ziemskie muzea zoologiczne w żadnym z nich nie widziałem bodaj wizerunku gorgony. nie zaś istotę żvwa! . wypytywać możliwie jak najdelikatniej. Naszymi wrogami są przyspieszacze końca. stara się pan być uprzejmy wobec tego pająka. Romero popatrzył na mnie oszołomionym wzrokiem. Nie jestem pewien czy ziemskie określenie „bóg" jest odpowiednie dla realnych istot z waszego świata.Wojna! . Romero wspomniał mi potem. . dawcy życia i tyrana realizującego groźną wole Okrutnych Bogów..

zadali już przede mną inni. Romero wyczerpał swoje pytania i rozmowa stała się ogólna.. Smok zawsze wolał słuchać i analizować. która niezbyt się patyczkuje z Aranami. co zaś do mnie. a gwiazdoloty. Jedynie Włóczęga. Ten właśnie aparat porwali odsuwacze. Do tego momentu Aranowie zupełnie nie interesowali potężnych przybyszów. Ellon czuł się najwyraźniej urażony. że przestał być ośrodkiem powszechnego zainteresowania. . abyśmy wiedzieli cokolwiek o Nich. Byliśmy niegdyś wielkim narodem. że po każdej burzy powierzchnia globu pokrywała się tysięcami ich zwłok. które gromadziły rozproszoną materie.Rozumie pan coś z tego. ale nie pozwalają. Ellon i ja nie zadawaliśmy Oanowi żadnych pytań. bo taka była Ich wola. że jest ich wielu. Być może są to Ramirowie. bogami-diabłami. Okrutni Bogowie wiedzą o nas wszystko. Przez wiele tysięcleci nikt nie słyszał o Okrutnych Bogach.Widział pan kiedykolwiek któregoś z Okrutnych Bogów? Wnoszę bowiem. rozmącili Jasne Słońce. Są bogami zagłady. które zdążyły już przekształcić się w planety -wyrzucone poza granice układu.Tylko jedno: istnieje potężna cywilizacja. pochłaniając napotkany po drodze pył i niszcząc niewielkie ciała . a teraz staliśmy się nędznym plemieniem. budować statki pochłaniające pyły kosmiczne. a sami Aranowie tworzyli potężny naród: Udało się im pokonać przyciąganie planetarne i wyruszyć w przestrzeń kosmiczną. aż pojawili się nieoczekiwanie. Dwie takie sztuczne planety zbliżyły się do Trzech Mglistych Słońc i zaczęły spychać pył na te gwiazdy. Teraz zaczęli działać. Pająkokształtni zamieszkiwali drugą planetę spośród dziewięciu obiegających Trzy Mgliste Słońca.Tak. zasnuli duszącym pyłem planetę. to wszystkie pytania. Burze elektryczne zaczęły wysysać energie z ciał Aranów tak skutecznie.zapytał Romero. . Teraz krążą gdzieś. które mi się nasuwały. Wasze słowa „szatański spryt" dokładnie wyrażają ich stosunek do nas. Eli? . dzięki czemu mogłem wytworzyć sobie obraz świata Aranów. W każdym razie wedle słów Oana cywilizacja ta nie przedstawia się w najlepszym świetle. . kiedy postanowili spróbować ucieczki w przyszłość. najprawdopodobniej gwiazdę potrójną. Statki-wymiatacze zostały zniszczone w stoczniach i w kosmosie. Aranowie próbowali walczyć. Na pozostałych ośmiu planetach życie się nie rozwinęło. rosły i stopniowo przekształcały się w niewielkie planetki. których szukamy. Kunszt budowy statków galaktycznych został już dawno temu utracony i jeden tylko pojazd zachował się w grotach Ojca Akumulatora. że niegdyś Trzy Słońca były jasne i czyste. Jest ich wielu i mogą przybierać każdą postać. Zachowały się podania o tym.

Prawdopodobnie również zginęły. ale jesteście szlachetni. strzępić i rozdzielać na włókienka. . Świadomość nieuchronnego końca zrodziła wśród nie zarażonych jeszcze rakiem czasu rozpaczliwy bunt przeciwko Okrutnym Bogom. Wtedy właśnie zrodził się ruch przyspieszaczy końca. który tylko się do nich zbliżył. Chcieliśmy zamknąć pierścień czasu. które zaczynało żyć równocześnie w przeszłości i przyszłości. . że koniec można odwlec. Pomóżcie nieszczęśliwym. Kilka gwiazdolotów wyruszyło ku innym słońcom. Tym dramatycznym apelem Oan zakończył swą przemowę. że jedynie stały dopływ materii utrzymuje te nibyistoty przy życiu.Jeden z tych kosmicznych drapieżców napadł na nas . prostoliniowy czas Aranów. Niestety. Okrutnym Bogom nie spodobał się miarowo płynący. zaczęli go wiec skłębiać i wyginać. które przed dalekimi rejsami akumulowały energie na niskiej orbicie wokół Trzech Słońc. ale wkrótce łączność z nimi się przerwała. jeżyk i sposób myślenia . czytam to w komórkach waszych mózgów.kosmiczne. którzy tak niespodziewanie zjawili się w ich świecie.Taki statek po wyjściu spod kontroli może sprowadzić wiele nieszczęść. Dlatego wykradliśmy gwiazdolot i postanowiliśmy sprawdzić czy możliwy jest powrót do przeszłości okrężną drogą przez przyszłość. wymierającą społeczność Aranów spadły raz jeszcze nieokiełznane burze elektryczne. . starzeć się i młodnieć zarazem. równie nagle go porzucą. Dawca życia zamienił się w kata.a teraz pokarmu było zbyt dużo. Na słabnącą. Dawniej pająkokształtni swobodnie pochłaniali energie elektryczną .Wierzymy jednak. Później dowiedzieliśmy . ale przyszłość nas odrzuciła. gdyż zostały skonstruowane w ten sposób. Granice czasu przebiegały czasem przez ciało Arana. gdybyście go zniszczyli .zakończył Oan. gdyż wyrzucała go z siebie nieustannie groźna Matka Błyskawic.Odsuwacze są w naszym świecie nieliczni . Aranowie zrezygnowali z lotów kosmicznych. Teraz eksplodował każdy statek. przypadli do ziemi i czekali. jedynego źródła energii na planecie.ale go odrzuciliśmy.Lepiej byłoby.powiedział Oan.takie było ich rozpaczliwe wyznanie wiary. wyzwólcie spod panowania Okrutnych Bogów. przybysze.jedyny ich pokarm. Po zniszczeniu kosmicznych odkurzaczy uległy zagładzie również zwyczajne gwiazdoloty. . zatapiająca wszystko strumieniami energii.zauważył Romero . aż okrutni władcy. Lepszy tragiczny koniec niż tragedia nie mająca końca . . Za późno. której wyrazem stary się uroczyste samospalenia w elektrycznym ogniu czerpanym z zasobów Ojca Akumulatora. Nie wiem kim jesteście.

.odparłem sucho. wiec umieściliśmy go w izolowanym pomieszczeniu laboratorium Ellona.pokręcił głową Demiurg .Przeciwny nie jestem. że laboratorium nie powinno się zajmować podobnymi głupstwami. groźnego Ojca Akumulatora i krwiożerczej Matki Błyskawic? . Uważamy za swój święty obowiązek pomagać tym. kiedy nie ukończyliśmy jeszcze prac nad instalacjami obronnymi przeciwko niespodziewanemu atakowi fotonowemu i rotonowemu. ale mogę poradzić tylko jedno: proszę kontrolować swoje myśli! To. Dziwi cię takie stanowisko ludzi? . Dobrze się zresztą złożyło. Mnie też Aran niezbyt się podoba. tym bardziej że jego opowieść wydaje mi się niespójna.Nie sądzę.a poza tym uważam. .powiedział Ellon. że załogi statków nie podzielą twoich wątpliwości . bo wydawało mu się niepotrzebne. admirale . Ja osobiście najpierw bym sprawdził czy ten ktoś na pomoc zasługuje. która swobodnie czyta najbardziej nawet ukrytą myśl. jak to sobie Ellon wyobrażał.Elloriie . czego zrobić nie chciał. . Prymitywne zabobony jakoś mi się nie wiążą z obrazem wysokiej cywilizacji. Wstałem. może ty w swoim rodzimym jeżyku nie usłyszałeś nic na temat Okrutnych Bogów.Czyżbyś był temu przeciwny. posiadającą aspekt moralny. Bilonie? . admirale . a Ellon nawet wśród nich wyróżniał się uporem. gdy tylko bodaj muśnięcie jakąkolwiek sprawę. co nie przeniknie do mózgu. Mówię w pierwszym rzędzie o ludziach. A może źle Oana zrozumiałem.Obawiam się. ale nie tylko o nich. ale mam wątpliwości. Jesteście niesłychanie elastyczni jeśli chodzi o podporządkowanie sobie sił natury. że wyczerpał swój zapas energii.czy nie można wyposażyć nas wszystkich w ekrany nieprzenikliwe dla myśli? Telepatyczne zdolności Oana trochę mnie niepokoją. bo Demiurgowie w ogóle są uparci. Czy mu jej udzielimy? .się.Chwileczkę. kto o nią poprosi. Jesteście bardzo wszechstronni jako inżynierowie i konstruktorzy ale sztywniejecie natychmiast. kiedy mechanizmy ślimaka grawitacyjnego też wymagają pewnych udoskonaleń. . którego uzupełnienie w wewnętrznym akumulatorze wymaga sporo czasu. Gwiezdny pająk poprosił o pomoc. To przecież takie łatwe.powiedziałem . Nie jestem pewien czy należy okazywać pomoc każdemu.Dziwi.Zadawałeś mi pytania. którzy proszą o pomoc. admirale! To wcale nie było takie łatwe dla człowieka. bez obecności istoty. Wówczas zaś pomyśleliśmy po prostu. żeby taki ekran się udał. . jaka rzekomo miała panować w Układzie Trzech Mglistych Słońc. tego kosmiczny pająk nie zdoła odczytać. gdyż należało się naradzić bez jego obecności. że zmęczyła go nasza indagacja. Po prostu nie potrafiłby zrobić tego. teraz wiec ja cię o coś zapytam. Nie wdawałem się jednak z nim w dyskusje.

gdyż nawet pogwałcenie praw natury okazuje się w rezultacie działaniem praw natury wyższego rzędu. postępowanie moje może wydać się lekkomyślne. ale my jesteśmy z tego dumni. że nie mieliśmy pojęcia. że należy jej udzieiić. ale dusze czyste. nie żałuje.Wasza moralność jest prostolinijna i nie uznająca jakichkolwiek odstępstw i kompromisów. że nie szukamy łatwych dróg. lecz wyzute z dobroci. Zagaił je następująco: .powtarzam to raz jeszcze! . aby przedyskutować z nimi informacje uzyskane od Oana. na jaką potęgę się porywamy. Dlatego sami sobie komplikujecie stosunki z innymi cywilizacjami. Ale nawet teraz. . nie będziemy tego starcia unikać. znając przebieg dalszych wydarzeń. wiec nie mogliśmy jej odmówić. Przestrzeń ma trzy wymiary.Naturalnie nikt z nas zapewne nie wierzy w istnienie jakichś sił nadprzyrodzonych. niechaj ludzie się. I jeśli przyjdzie zetrzeć się z nieznaną złą cywilizacją. Tłumaczy nas jedynie to. że Oleg postanowił zwołać ogólne zebranie wszystkich załóg gwiazdolotów. ale nie przewyższy potęgi natury. Oczywiście chodziło o zebranie stereowizyjne. dowiedzą. Potęga ich jest wielka. decyzji. Po prostu okazaliśmy się niedostatecznie uzbrojeni Ręce nasze są słabe. że w światku Trzech Mglistych Słońc zagnieździły się istoty potężne. która jak na razie sprzyja nam. Bilonie! Powiadasz. czy zdołamy się uratować. Oto mój testament: raczęj śmierć niż zgoda na podłość! . Zatem określenie „Okrutni Bogowie" musi być jedynie symbolem oznaczającym. że jesteśmy sztywni i prostolinijni w kwestiach moralności.niczego nie żałujemy. a w rozpętanej również i przeze mnie wojnie ponosimy jak dotąd same klęski. Jeśli moje słowa dotrą kiedykolwiek na Ziemie. którą na tej naradzie jednomyślnie podjęliśmy. Masz racje.Chlubimy się tym. Proszono nas o pomoc. Aranowie błagają o pomoc. ale moralność tylko jeden. że . Poszedłem do siebie i tam dowiedziałem się. że wyjdziemy z niego zwycięsko. Sądzę. bowiem słuszność jest po naszej stronie! Dziś. kiedy nikt nie wie. Jestem zdania. . gdyż całym sercem poparłem Olega.

jeśli komuś nie odpowiada postać pająka. a co szkodliwe. U Włóczęgi siedział Lusin z Mizarem. Okrutni Bogowie zstępują do nas w naszej cielesnej powłoce. bo ostatnie modele ekranów są prawie niezawodne. ale Ellon uspokoił mnie. Teraz przezornie zachowując dość wysoką orbitę. na co Lusin replikował. Jedynie smok będzie musiał zrezygnować z wyprawy jako zbyt wielki. Eskadra gwiazdolotów weszła do Ginących Światów.w specjalnie zaprojektowanej stajni dla pegazów. Oleg rozkazał eskadrze utworzyć ciasny szyk i wyhamować. Jak postąpić? Zjawić się otwarcie czy też raczej działać z ukrycia? Oan rozwiał moje wątpliwości. który mieszkał w przestronnym pomieszczeniu. . Weźcie wiec przykład z nich. bo naród Aranów jest rozdarty wewnętrznie. lecz człowieka zajmującego się hodowlą owiec. zawsze może stać się niewidzialny. na wyprawę nie zabraliśmy i dzięki temu smok miał na statku własny kąt. Przybierzcie postać Aranów. owczarz. Inna rzecz. z której uciekł Oan. interesowało mnie raczej czego Aranowie konkretnie potrzebują i jak im pomóc. iż ludzie mogą bez szkody dla zdrowia pozostawać w niewidzialności stosunkowo krótko. które i tak dla niego było zbyt ciasne . Romero nazwał planetę pająkokształtnych Aranią. Pegazów. Musicie się zatem zamaskować. W przeciwieństwie do naszego historiografa słowotwórstwo mnie nie pasjonowało. Przyjaciele odsuwaczy staną się wrogami przyspieszaczy. które bez trudu sporządzi.Nie możecie wylądować jako jawni dobroczyńcy. Ja jednak nie byłem pewien. że owczarzem nazywano niegdyś nie psa. Lecieliśmy ku dużej gwieździe. Żaden z nas nie miał ochoty na to rozwiązanie. Mizar piękny owczarek. Przed lądowaniem zaszedłem do Włóczęgi. że nasze możliwości sięgają aż tak daleko. że każdy starożytny owczarz ustępował znacznie Mizarowi pod względem . zwłaszcza że Ellon niezbyt dokładnie orientował się. co może być dla człowieka bezpieczne. że wystarczą tu odpowiednie skafandry.dodał Demiurg . mimo usilnych nalegań Lusina. Nie wiem jak Okrutni Bogowie.Zresztą . staliśmy się grupowym satelitą planety. jak z czułością nazywał go Lusin (Romero wielokrotnie zwracał mu uwagę.4. rozbłyskującej i przygasającej na przemian. . To właśnie były Trzy Mgliste Słońca. ale nieszczęśni Aranowie nie mogli z pewnością wykryć nas z takiej odległości nawet przy pomocy silnych przyrządów optycznych.

. . . Przysiadłem na smoczej łapie i pogładziłem wspaniałego psa.Znakomity. rozmawialiście z Trubem i Gigiem? . będziesz musiał pozostać na statku. będę musiał ich obu zostawić na statku. Z pewnej odległości Aranią wydawała się pokryta w całości oceanem cieczy jedynie odrobinę lżejszej.A jak twój skafander? . Mizarze. Nigdy oczywiście tego nie robił. jak się potem okazało. bo nie przepadał za byłymi Niszczycielami i z żadnym z nich się nie przyjaźnił. ale Demiurgowie woleli omijać go z daleka. jego indywidualny deszyfrator był tak doskonale zestrojony przez Lusina. dumnie krzyżując na piersi nieco już wyleniałe skrzydła . .wykrzyknął Trub. Obaj. Oan poradził nam trzymać się z dala od .Włóczęgo. . że psia mowa brzmiała w naszych mózgach zupełnie jak ludzka. ale mimo moich nalegań Trub i Gig kategorycznie odmówili ich użycia. Mizara też nie weźmiemy. A propos. że po jego włożeniu poczułem się tak. Owczarek był ogromny. jakie zabraliśmy ze sobą.i żaden z nich nigdy nie upodobni się do jakiegoś tam owada! Dziarski Gig też za nic na świecie nie chciał rozstać się ze swoim mundurem. że jednym ciosem mógł powalić każdego człowieka.intelektualnym). . Są obrażeni.warknął Mizar. który podobnie jak wszystkie psy doskonale orientował się w ludzkich rangach.Skafandry .Nie jestem pewien czy mechanizmy potrafią obronić pana tak skutecznie. a jeśli moje argumenty nie poskutkują. a studiowanie fizyki i chemii było ulubioną rozrywką. był jedynym zwierzęciem. Po jej powierzchni ślizgały się jakieś migotliwe ciała.Porozmawiam z aniołem i Demiurgiem. tak potężnych. Reszta skafandrów była nie gorsza. Wylądowaliśmy na szczycie wzgórza. . jak bym to mógł zrobić ja.odparł Lusin z westchnieniem. . Zresztą doskonale ich obu rozumiałem i po chwili wahania pozwoliłem im lecieć.Anioły gardzą pająkami .Postaramy się unikać niebezpiecznych sytuacji. wyższy ode mnie gdy stawał na tylnych łapach. gdzie na każdego już czekał skafander maskujący. admirale Eli . dla której arytmetyka nie miała tajemnic.Nie podobają się.Niesłusznie. jakbym dostał nowe ciało. Mój był tak znakomity. od rtęci. Zbiórkę eksploratorów wyznaczyłem w śluzie lądowiska. Mizar zresztą doskonale rozumiał ludzi nawet bez deszyfratora. jeśli słowo „zwierze" w ogóle dawało się zastosować do tej mądrej istoty. bo na pająkokształmego nie dasz się przerobić. Mizar nosił na szyi elegancką pomarańczową opaskę. Druga skóra.

niedaleki ocean lśnił. Ziemia blado świeciła. wielkiego drapieżnika zamieszkanego w dodatku przez pomniejszych drapieżców. my równie ostrożnie ruszyliśmy za nim.Wasze skafandry sporządzone są z substancji nieznanych na mojej planecie. wielki Oanie. . Romero żartował potem. Irena i Mary pokornym fioletem. Romero ostrożną zielenią i wreszcie Oan groźną purpurą. Dokoła panował mrok. My też zaświeciliśmy się zaraz po zejściu na grunt planety. W moim mózgu zabrzmiał ostry. który się skradasz! Wymień swoje imię i powiedz jak mnie zwą! .usłyszeliśmy odpowiedź.Jestem Iao. Tam panowała prawdziwa ciemność. Rad jestem widzieć cię żywym. Rozświetl się. Oanie. zupełnie nie przypominający naszych nocnych ciemności. żeby uniknąć niespodziewanego ataku przyspieszaczy. Ale gdzie są twoi towarzysze? Coś uczynił ze swymi wielkimi współbraćmi w ucieczce do innego czasu. Powiem mu. lecz od rangi jego posiadacza: ja lśniłem admiralskim błękitem. zatrzymał. . błyszczało i jarzyło. wszystko świeciło się. Nie świeciło tylko niebo. zewsząd tryskały niebieskawe iskierki. który dziś pełni dyżur ostrzegawczy. Lusin uniżoną żółcią. jesteś Oanem. odsuwacza. masz racje. Cieszę się.czuje wyładowania łap. nową grupą naszych zwolenników.oceanu.pocieszył nas na koniec Aran. Oanie? .Jestem Oan.powiedział . Orlan i Gracjusz szlachetnym oranżem. . bliski przyjacielu wielkiego Oora. Tak. żebym mógł cię zobaczyć. że będzie mi telepatycznie przekazywał swoje rozmowy ze współbraćmi. Oan pierwszy wyszedł na zewnątrz i zawołał nas. której nie zakłócały nawet rzadkie gwiazdy tlące się czerwonawo wśród gęstych kłębów kosmicznego pyłu. a zatem prawie na pewno nie grozi wam napad morskich drapieżników . Dotrzymał słowa. że nasze indywidualne barwy zależały nie od konstrukcji skafandra. bulgocący głos: . lśniło. Ustaliliśmy takie dyżury.Eli . a każdemu naszemu krokowi towarzyszyły pomarańczowe wyładowania miedzy stopami pajęczych nóg skafandrów a powierzchnią gruntu. a ty jesteś lao . że nie zginąłeś. Opodal leżało główne miasto planety. Wszystko tu było przesycone elektrycznością. Spotkanie nastąpiło po niespełna trzech minutach. Oan ruszył ostrożnie w stronę fioletowego lasku. Wybraliśmy na miejsce lądowanie nocną stronę globu. Jeszcze na „Koziorożcu" umówiłem się z Oanem. atakujących pospołu nieliczne lądy i wszystko co na nich żyło. niewielki lasek fosforyzował bladym fioletem. W zaroślach Oan się. że jesteście odsuwaczami z drugiej strony planety.Zatrzymaj się ty.

roztopiliśmy się.Stało się coś ważnego? .Żaden z Aranów nie zareagował. Szepnął oczywiście w myśli.powiedział dobitnie Oan. Idź. my zaś poszliśmy za jego przykładem. Z początku Oor apelował o uratowanie tych. w której mrowili się. gdyż na glos nie zdołałby wypowiedzieć takiego składnego zdania nawet przez miesięc. Przywiodłem ich. .Wszyscy zginęli. staliśmy się. gdyż byliśmy tacy sami jak wszyscy. ale beztroska wegetacja .Eli. w nim. jego częścią. nikogo nie zainteresowaliśmy. umożliwimy im to. gdyż ideałem ich jest wegetacja! Bezmyślna.. . bo nie ma tu przyspieszaczy. że tworzył jakby jedno migotliwe ciało pokrywające szczelnie całą posadzkę groty. Oanie. Zamelduje o tym Oorowi i wspólnocie. Dane też im będzie walczyć z obmierzłymi przyspieszaczami. Naczelny Odsuwacz Końca. Pośrodku jaskini jeden z pająkokształtnych upadł na plecy i wyciągnął do góry wyprężone nogi.Oorze! . albowiem usłyszycie natchnione słowa Oora. . Na ten dwunastonogi piedestał wgramolił się inny Aran. Było ich tak wielu. Oanie! Niechaj się rozświetlą.Przyspieszacze znowu chwytali wszystkich. znieruchomiał i rozjarzył się zmiennymi barwami. . Samo-spalenie wyznaczyli na jutrzejszy wieczór.szepnął zdumiony Lusin. Przemawiał.wykrzyknął niezrozumiale Romero. Oanie. Postaramy się odbić nieszczęśników. Wkrótce dotarliśmy do obszerne rozświetlonej blaskiem ścian jaskini. potem zaś zaczął górnolotnie sławić bytowanie na planecie.Pająkokształtny kosmiczny Eklezjasta! . stanowiliśmy komórki tego samego organizmu pulsującego w jednym rytmie. . To był Oor. bo niczego tak nie pragną. Wcisnęliśmy się w to ciało. Filozofia nie jest moją najmocniejszą stroną. Dzielne chłopy! Dobrze zrobiłeś. to potworne! Te pająki potępiają zgubę.. aby dostąpili zaszczytu wysłuchania nauk wielkiego Oora. tobie i twoim przyjaciołom. którzy się im nawinęli w porze Ciemnych Słońc. . Iao. Oanie? . nasi przyjaciele z drugiej strony planety. a teraz mnie przepuść. największego z wielkich Idź śmiało. gdyż głos Oana dotarł tylko do nas. Oan ruszył nieco szybciej. a jego słowa tłumaczone przez Oana wyraźnie rozbrzmiewały w naszych mózgach. Zazdroszczę. zachybotał się. Nikt na nas nie zwrócił najmniejszej uwagi.Nie jesteś sam? Co to znaczy. Aranowie. .Są ze mną nowi wyznawcy odsuwania. że ich tu przywiodłeś.Dostąpią szczęścia obcowania z wielkim Oorem. Już jutro będą mogli czynem dowieść swojego zapału! . którzy mieli jutro zginąć i z nienawiścią atakował przyspieszaczy końca jako bezmyślnych wrogów wszystkiego co żywe. jak walki z przyspieszaczami.

z Lusinem. samospalenie. że upodlająca wegetacja ma trwać wiecznie.A teraz o najnędzniejsi z nędznych. ale zrezygnowałem z dalszych indagacji. żałosnego i zbrodniczego samopaleńca! . nędznego.zawył tłum. Eli! . .Tak. którą tłum skwitował gromkim „Istnieć! Bytować!".wieszczył Oor. Wielu z Aranów to rozumie. . . do pochwały istnienia w imię. Jeniec drżał na całym ciele i w rytm tych drgawek rozjarzał się pulsującym światłem. Po zakończeniu swej oracji.Poniżyć przez wywyższenie! Ukarać! W powietrze wzleciał jeden z Aranów. . To najpilniejsze z naszych zadań.Tak. bo w jaskini zaczęła się rozgrywać nowa scena. teraz bracia moi przystąpimy do nawracania na prawdziwą wiarę naszego jeńca. że światopogląd odsuwaczy sprowadzał się.Najważniejsze w życiu jest samo życie! . albowiem byt fizyczny to wszystko! . zamyślałeś? . zamyślałem. pełnego cierpień i pozbawionego wyższych radości. ale nie wszyscy dostąpili wyższego wtajemniczenia. byle jakiego. Zauważ. ale istnienia. smagaj nas swymi ognistymi biczami! Siecz i katuj! Wytrzymamy i to.Oor mówi zupełnie coś innego niż ty nam opowiedziałeś o odsuwaczach końca zwróciłem się w myśli do Oana. wielki Oorze.Uulu. . że Oor ani razu nie powiedział. że jest ona jedynym wyjściem dla obecnego pokolenia. samego istnienia.Jakaż to straszliwa filozofia. .Ukarać! .przekonuje swoich zwolenników o bezsensie rychłego końca. Oor powiedział uroczyście: .ale zgodziłem się. wielki Oorze. Twierdził tylko.Publiczne? .Tak. .znów szepnął Lusin. wielki Oorze. istniejcie nawet w pohańbieniu! Żyjcie wbrew woli Okrutnych Bogów! Odrzućcie mrzonki o życiu godziwym za cenę niepotrzebnych ofiar! Bytujcie wbrew wszystkiemu! Matko Błyskawic. publiczne.Naczelny Odsuwacz .A zatem żyjcie. Kolejnym jest znalezienie rozumnego wyjścia z dzisiejszej beznadziejności. Odpowiedź była dość mętna. aż w końcu umieszczony obok Oora na jeszcze jednym żywym piedestale. Oor rozpoczął uroczyste przesłuchanie przyspieszacza: .odparł mi Oan z mózgu do mózgu .Samospalenie? . przerzucany jak piłka z kąta w kąt jaskini. .

zataić dokładny termin.Stu trzech pragnących zachwycającej śmierci. nie zamierzałeś znaleźć się w gronie triumfujących skazańców? Odmówiłeś sobie rozkoszy niebytu? Czy nie dlatego. a zatem otrzymasz życie. wielki Oorze. o największy z wielkich! . Gdy wrzaski nieco ucichły. że zrozumiałeś marność rzekomej rozkoszy unicestwienia? . gdzie nie dociera blask Trzech Mglistych Słońc.zawył tłum. którego pojmaliśmy.Stu trzech wybrańców losu dostąpi jutro najwyższej radości. dopiero wówczas wynieście go na zewnątrz. Odprowadźcie Uula do lochu.Zdolny jesteś. biednego Iaala. przebrzydły przyspieszaczu końca. wstrętny Uulu. mógł przybyć na naszą cudowną uroczystość. Musze przedtem zaprowadzić na cudowny stos trzydziestu wybrańców.Jutro. abyś i ty. Jeszcze nie zasłużyłem na nagrodę. abyśmy nie zjawili się na wasze wstrętne bachanalie (znaczenie tego słowa wytłumaczył mi później Romero). nie przenikają ładunki Ojca Akumulatora i gdzie nie słychać gromowego głosu Matki Błyskawic. I kiedy uraduje się ze swej niewoli.Ale ty.Pragniesz śmierci. . ulubiony synu Ojca Akumulatora i Matki Błyskawic! Teraz Oor zwrócił się do obecnych: . wielki Oprze! '. godzien najwyższej pogardy potworze? . Mglistych! Nie odważyłbym się okłamywać Ciebie. . kiedy zachwyci go męka bytu. Mam stopień łapacza drugiego stopnia.Jutro. aby zawlec go do ciemnicy skazańców? . aby dana mi była łaska własnej śmierci.Ilu nieszczęśników zamierzacie jutro okrutnie ukarać? .Co uczynić z tym godnym pogardy zbrodniarzem. szacowny Oorze. ale na razie mi jej odmówiono.Nie..Rad jestem podać dokładny czas. . mądry Oorze. .Mglistych Słońc. ja najsilniej z wszystkich wierze w radość samozagłady. najgłodniejszym z głodnych i najgłupszym z głupich. .Ukarać! Ukarać! Ukarać!!! . gdy po zbójecku oplątywał swymi wstrętnymi włosami naszego brata. w porze Ciemnych Słońc? . najnędzniejszym z nędznych. Niechaj stanie się najniższym z niskich. najgorszy z najgorszych. .Ciemnych czy Mglistych? Mów prawdą godzien pogardy Uulu. wielki Oorze. w porze Mglistych Słońc. Najwyższy Odsuwacz Końca ogłosił surowy werdykt: .Stu trzech oddanych na pastwę zniszczenia? Nie kłamiesz. stu trzech rozkoszujących się myślą o rychłym końcu! Nie kłamie.

w jaki sposób możemy pomóc jego zwolennikom.Jeńca wyprowadzono. . a tłum ruszył ławą ku wyjściu. ale ja nie miałem najmniejszej ochoty na znajomość z Oorem. aby przedstawić się i wyjaśnić. Oor zeskoczył ze swego żywego piedestału. a tym bardziej nie zamierzałem mu pomagać.powiedziałem do Oana.Wracajmy do planetolotu . Zapytał mnie czy nie pragniemy stanąć przed obliczem Naczelnego Odsuwacza Końca. .

powiedział Romero. Czy im się to uda? .Nie.zapytałem. Odsuwacze nie są wcale lepsi od przyspieszaczy.. Nie wiem nawet.Naturalnie trzeba im pomóc. . .powiedział na koniec Oleg . jest bardziej bestialska. a wygląda na to. Dopiero przed chwilą postanowiliśmy nie popierać żadnej ze stron w konflikcie. Uważamy. Nie dotknąłem cię tym stwierdzeniem. Jakież musieli znosić cierpienia. Wszyscy byli zgodni ze mną: Aranom należy pomóc. a teraz mamy udzielić bezpośredniej pomocy odsuwaczom. W planetolpcie połączyliśmy się z eskadrą. żeby wytworzyć taki potworny światopogląd! . lecz starać się ulżyć losowi całego narodu. rada. Oanie? . Jak to ze sobą pogodzić? .odparł Aran. . .Proszę pamiętać.. .Oni wszyscy są szaleni! . że użyje celnego określenia Lusiria.Nie . -Już wielokrotnie podejmowaliśmy takie akcje. Eli . pomóżcie.Cóż to za nieszczęsne istoty.zauważyłem. . że w pierwszym rzędzie należy wyzwolić jutrzejsze ofiary i nie dopuścić do samospalenia. która z sekt. której załoga była poinformowana o sytuacji na Aranii.Dwa końce tego samego kija . Eli! Przy czym obie sekty są jednakowo nieszczęśliwe. Znów się zamyśliłem. Lusin szepnął do mnie w myśli: .zapytałem po dłuższej chwili . Zamyśliłem się. które jednak zawsze kończyły się niepowodzeniem.Jeśli potraficie pomóc nam wszystkim.twoi współwyznawcy zamierzają jutro uratować skazańców. .Pomoc jest nam potrzebna jak energia Ojca Akumulatora .5. Jutrzejszy atak jest po prostu aktem rozpaczy. przekształciły w bestie.Oanie . ale całemu narodowi. Gdy przepychaliśmy się przez tunel zatłoczony spieszącymi na zewnątrz pająkokształtnymi.Trudne warunki bytowania zezwierzęciły ich.odparł Aran.że prawie nic nie wiemy o naturze Ojca Akumulatora i Matki Błyskawic. Płakałem słuchając pora i Uula. iż odgrywają oni w całej tej sprawie niezwykle ważną role. ale bez wplątywania się w walkę po stronie jednej z sekt.To rozkaz? . a nie którejś z sekt. gdyż Irena nieustannie przekazywała na statki wszystko co widzieliśmy i co tłumaczył Oan. choć takie wyjaśnienie każdego człowieka musiało .

W świetle dnia ujrzeliśmy natomiast tylko ponure. nastąpił mętny ranek.dodał Romero. Dobiegł mnie głos przysłuchującego się.Będziemy działać zgodnie z sytuacją . Był tylko łańcuch pagórków ze zboczami podziurawionymi wejściami do jaskiń. rozmowie Kamagina: .zdecydowałem. czyżbyś stchórzył? To przecież do ciebie zupełnie niepodobne! . Na rynku wznosił się szafot do złudzenia przypominający starożytne ziemskie piece elektryczne. my zaś zwartą grupą pobiegliśmy przez lasek w kierunku miasta.Za chwile pojawi się grupa idących ku końcowi . . Noc minęła.Przyjdzie pod konwojem strażników końca. tylko Oan pozostał na zewnątrz. co jutro mu przyniesie! Rozeszliśmy się do kabin. .nadał Oan.Nasze statki zawsze gotowe są pospieszyć wam z pomocą. że stały się twardsze od najlepszych ziemskich asfaltowych szos starożytności.Będę się cieszył jutro. Z wylotów jaskiń wypełzali niezliczeni pająkokształtni i żwawo pędzili do rozległej doliny miedzy czterema miejskimi wzgórzami . drogi admirale! . Był u siebie. W ciemności Arania była tajemnicza i może nawet na swój sposób piękna. Pod ziemią mieściły się również fabryki czy warsztaty i rozległe sale pełniące role placów publicznych.Ciesz się . . . Gdybyż wiedział. gdzie zdjęliśmy maskujące skafandry.powiedziałem do Lusina. jak pragnąłeś. . jeśli to można było w ogóle nazwać decyzją. brzydkie rumowiska kamieni i ocean wypluwający na poszarpany brzeg zwały przetrawionego przez siebie mułu. Przyspieszacze obsadzili każde dojście do . podprowadzę swojego „Węża" na bezpośrednią odległość do planety. Założyliśmy skafandry.zmobilizować do natychmiastowego działania.Eli.Brak zdecydowania też nigdy nie należał do cech pańskiego charakteru. Jeśli dowódca pozwoli. w których gnieździli się Aranowie. tak jednak ubite i wygładzone. . zwyczajnych przyspieszaczy.Wszystko będzie tak. na których odbywały się nocne wiece. kiedy własnymi rękami uwolnię skazanych z szafotu! wykrzyknął Lusin z niezwykłą u niego elokwencją. -W każdym razie nie pozwolimy. Mary powiedziała ze zdziwieniem: . kiedy zatrzymaliśmy się opodal szafotu. tyle że silniej naładowanych energią elektryczną. aby na naszych oczach ginęły niewinne istoty. Miasta właściwie nie było.na rynek stołecznego miasta Aranii. Oleg pozwolił mu wyprowadzić gwiazdolot z szyku eskadry. Miedzy wzgórzami wiły się gruntowe drogi. automaty zaryglowały włazy planetolotu i otoczyły go ochronnym polem siłowym. Dołączyliśmy do tego potoku.

Czyńmy Koniec! Czyńmy Koniec! Kiedy kolumna skazanych znalazła się już na poziomie dna kotliny.Czyńmy Koniec na chwałę Okrutnych Bogów! Patrzyłem na to wszystko jak sparaliżowany i nie potrafiłem podjąć żadnej decyzji.Czyńmy! Niechaj Okrutni Bogowie będą pochwaleni! Z jaskini znajdującej się pod szczytem wzgórza za plecami Naczelnego Przyspieszacza wyłoniła się kolumna Czyniących Koniec. walka z nimi stałaby się o wiele łatwiejsza. Wielki Realizator . Strażnicy wściekle odpierali ataki. Naczelny Przyspieszacz Końca. chóralne krzyki: .Na chwałę Ojca! Dla przebłagania Matki! Niechaj uśmierzy swój gniew! . Kolumna skazanych. Teraz już wiemy. ten włada. Kto cieszy się łaską Ojca Akumulatora. tak bardzo ich ciała były przeładowane elektrycznością. a tymczasem tłum szalał: . Uoch.Ojca Akumulatora i dlatego ich strażnicy są lepiej uzbrojeni od naszych odsuwaczy. Wkrótce było po wszystkim. że czyniąc Koniec zwarł swym ciałem dwie elektrody pod wysokim . tłum ruszył na pomoc swoim. bo znaleźli się w niej pokonani odsuwacze. znów ruszyła w stronę szafotu. znacznie teraz liczniejsza. . a tymczasem naszą uwagę zwrócił Aran wznoszący się nad pozostałym tłumem na dwupiętrowym żywym piedestale utworzonym z czterech pająkokształtnych. którego wielbią wszyscy przyspieszacze. Naczelny Przyspieszacz znów zakrzyknął: . Tłum zatrząsł się z entuzjazmu.Gdybyście usunęli tego pajaca. Strażnicy chwycili jednego ze skazanych i wrzucili go do pieca. z jaskiń pobliskiego wzgórza wytrysnął nagle snop iskier i oddział odsuwaczy runął na konwój.Uoch. Głowa każdego ze strażników przypominała płonące ognisko tryskające iskrami. rozparty wygodnie na swym piedestale. a co za tym idzie nigdy nie udaje się nam ich zwyciężyć. .Niechaj się zmiłuje! Uoch uniósł swe włosy i splótł je nad głową. Skazańcy szli czwórkami w asyście uwijających się po bokach konwojentów.powiedział ze wstrętem Oan. Rozległy się gromkie. Zresztą wielu odsuwaczy uciekło. Skazańcy nie pokazywali się.Chwała niechaj będzie Okrutnym Bogom! Czyńmy Koniec! W odpowiedzi rozległ się ogłuszający ryk: .Czyńmy Koniec! Czyńmy Koniec! . wykrzyknął zgrzytliwie: .

Ale Lusin miał jeszcze w pamięci zaciekłe walki z głowookami i ponaglany przez nas uruchomił z maksymalną mocą swe pole ochronne. by sporządzone przez nich skafandry nie miały się oprzeć słabym w gruncie rzeczy wężowłosom Aranów. Lusin pomknął z taką szybkością. Eli! On przecież był żywy! . ja oraz biegnący tuż za nami Demiurg i Galakt zogniskowaliśmy tam nasze pola. ale zanim zdołałem wydać rozkaz. zgaszony jednak natychmiast powracającym automatycznie polem ochronnym.Unieszkodliwić straż! . tylko gwałtownie je wyłączył.Eli.On był żywy.krzyknąłem. dopiero teraz wywołał pole ochronne. nie pytając nawet. My również. Jeden ze strażników. niestety. l . A wówczas usłyszeliśmy odgłos eksplozji i ujrzeliśmy błysk wyładowania. I natychmiast. Reszta rozegrała się w ułamku sekundy. Nad placem przetoczył się ciężki grzmot. Wówczas już Lusinowi nerwy odmówiły posłuszeństwa. Stali obaj na krawędzi szafotu i spadli teraz w gardziel pieca pomiędzy dwie śmiercionośne elektrody. Gdy jednak zobaczył.jęknął Lusin. który jakimś cudem przeżył uderzenie pola.Pole! . Uoch powtórnie splótł włosy nad głową i druga ofiara zniknęła w gardzieli pieca. Posypał się na nas gorący popiół. Oan wykrzyknął z przerażeniem: . Znów buchnął płomień. żeby już nie było dalszych ofiar. Nie zastanawiał się. i rzuciłem się ku Naczelnemu Przyspieszaczowi Końca. Staranował żywy piedestał i Uoch poleciał w dół. szarpnął swoje weżowłosy zaplątane w skafander Lusina. dlaczego nie wolno niszczyć pieca. otaczając je płomienistą aureolą. Eli! Zdecydowałem się błyskawicznie. czynisz nas wspólnikami zbrodni! Jeśli się nie wtrącisz. że Naczelny Przyspieszacz z przenikliwym piskiem znów uniósł się w powietrze. Romero.zawtórował mi Romero i Lusin. Zbuntuje się. padł ofiarą swego humanitaryzmu. . Na Lusina rzucił się dobry tuzin strażników. nie tracił czasu na powolne osłabienie pola. miałki jak mąka proch spopielonej istoty! . Lusin zadał mu taki cios.krzyknąłem. który utonął w ryku tłumu. Sam jeden.napięciem. stracił równowagę i pociągając za sobą naszego biednego przyjaciela i zwalił się w dół. Nasi inżynierowie zbyt dobrze znali się na swoim fachu. zrobię to sam. . Trzeba zniszczyć szafot. jakie spustoszenie wywołało ono wśród goryli Uocha. zdjęło go przerażenie.Nie rób tego! Kiedy zniszczysz szafot. Setki błyskawic wbiły się w jego ciało. że wyprzedził mnie o dobre dziesięć skoków.Pole! . ale było już za . którego zaskoczył wściekły atak Aranów. wówczas wszyscy Aranowie zginą! .

lecz szybko odzyskałem przytomność. zabijać.. chociaż wiedział.krzyknął przerażony Oan. zamierza rozszarpać swój naród na strzępy. zetrzeć na pył wszystkich miotających się po placu pająkokształtnych.Planeta zginęła! . skąd nadchodziła noc.Zapewniam cię. wyprężone sztywno weżowłosy wskazywały na wschód. jeśli nie uciekniecie! Jego splecione ze sobą. . a Romero pomagał im. że Oan coś do mnie mówił.Szczerze ci współczuje. Nadchodziła burza elektryczna o takiej sile. wysłuchaj Oana! Dopiero teraz zorientowałem się.To potworne. Zachwiałem się.To okropne nieszczęście! . wkrótce elektryczny huragan. Proszę cię. Usiłowały ożywić Lusina.Okrutni Bogowie! Okrutni Bogowie zstąpili z nieba! . . . . Zrzuciłem skafander. ale może wydarzyć się coś jeszcze gorszego.Czego chcesz? -" zapytałem. admirale. żeby wezwać pole sanitarne. . Ja zaś opadłem bez sił na ziemie i nie mogłem nawet wydać z siebie głosu.późno. . Podejrzewam. że najgorsze już się stało. pędziły ogniste chmury.Widzi pan. Jej gniew wywołany jest chyba zniszczeniem elektrycznego szafotu. .odpowiedział znękanym głosem Kamagin. Błogosławiłem los. Edwardzie? . a w nim martwe ciało Lusina! . Irena i Mary również pozbyły się wstrętnego nam teraz odzienia.wrzeszczeli Aranowie uciekając co sił w nogach. że bez trudu uśmierzymy gniew groźnej mamusi! - . Wśród poskręcanych eksplozją siłową odłamków piekielnego elektrycznego szafotu leżał rozłupany skafander. którzy nie zdjęli dotąd maskujących skafandrów. Do dziś nie rozumiem. że jest ono nieodwracalne.Edwardzie.dobiegł mnie jakby z oddali przerażony głos Oana. Zbliżyli się do mnie Gracjusz z Orlanem. Co mam teraz zrobić.krzyknąłem i wywołałem Kamagina.Matka Błyskawic wpadła w gniew . Eli! . że groźna Matka Błyskawic. w jaki sposób udało mi się stłumić rozpacz i nie dać ujścia wszechogarniającej wściekłości. ale niestety nie mogliśmy pomóc. Eli. nad planetą rozszaleje się.powiedział Gracjusz. .Widzieliśmy wszystko. kłęby migotliwego płomienia i snopy iskier. jak Aranowie nazywają swoją władczynie.Uciekajcie! Teraz wszyscy Aranowie zginą i wy zginiecie wraz z nami. że ludzie są potężniejsi od Okrutnych Bogów! . .Czego ty jeszcze ode mnie chcesz? . że Oleg pozwolił mu zbliżyć się do planety. co się tutaj dzieje. bo musiałem walczyć. jakiej nie sposób sobie było wyobrazić.Włączyć indywidualne pola ochronne! . Trzeba jej pokazać. admirale? .

zapytałem. Nasze ziemskie burze. kiedy Kamagin zamknął zawory ssące zbiorników.Teraz podmiotę trochę samą planetę . uzupełnieniem naszych zapasów substancji aktywnej. . Kamagin potrzebował czterech minut na otwarcie zaworów ssących w zbiornikach substancji aktywnej i kiedy tego dokonał błyskawice.Pokonaliście straszliwą Matkę! .Ach. bo ich pobudliwość i fanatyzm wynika prawdopodobnie z nadmiaru elektryczności. . to potoki ognia spływającego na ziemie. jak wspaniale pokonaliście Matkę Błyskawic! Nasza straszliwa rodzicielka została pokonana! .zapewnił mnie Kamagin. gejzery błyskawic tryskających z ziemi ku chmurom. .powiedział Kamagin. gasnąć. Burza na Aranii.wykrzyknął Aran z bogobojnym podziwem. Na planecie zrobiło się zdumiewająco cicho. na strzępy. podający z nich deszcz i trochę. trysnęły w górę grzęznąc w trzewiach statku. Romero osłonił swoim polem Oana. kiedy rozładował do końca chmury. Po kwadransie chmury zaczęły rzednąć. Gdybyśmy nie otoczyli się polami ochronnymi. jeszcze przed minutą bijące w ziemie.Dzisiaj zamiast tępieniem swoich synów zajmie się. ale Aran nie znał jego wytrzymałości i dygotał z przerażenia oczekując nieuchronnej jego zdaniem zguby. to zwały chmur. -Jest tak przesycona energią elektryczną.Jesteś zadowolony. jeśli jeszcze trochę jej uszczkniemy. I choć błyskawice już z nich nie tryskały. . słabych wyładowań atmosferycznych. A potem wszystko zmieniło się jak za dotknięciem różdżki czarodziejskiej. Burza runęła na nas w jakieś trzy minuty po tej rozmowie. gdyż chciał maksymalnie napełnić zbiorniki substancji aktywnej. panie? . w mgnieniu oka pozostałaby z nas jedynie garstka popiołu. Uważam zresztą. rozpadać się. że nikt nie poniesie szkody. . Kamagin nie zatrzymał pomp ssących. palisada błyskawic na szczytach wzgórz i dżungla wyładowań w dolinach. że wyjdzie to Aranom na korzyść.

co sprawi. też tu niebawem spoczniemy. że należy po prostu oczyścić Układ Trzech Mętnych czy Mglistych Słońc (czasami używaliśmy tej pierwszej nazwy) z pyłu kosmicznego. Ale kogo karać? Aranów? Za co? Ostatecznie zdecydowano raz jeszcze. Należy jednak uprzednio sprawdzić. Zapytany o przyczyny. Pod naszą nieobecność odbyła się w eskadrze narada. Ciało Lusina umieściliśmy w konserwatorze. Ale ponieważ był to tylko jego strach. kto ten spokój ośmieli się zakłócić? . Wprawdzie Arania oddali się. . . . jakie zjawiska czy istoty kryją się. że nie poszedłem! Gig powiedział do mnie z pełnym smutku wyrzutem: . na ciało Lusina i wykrzyknął ' rozpaczliwie: . Gig i Ellon byli zdania. zamiast odpowiedzi wyemitował do mojego mózgu uczucie panicznego strachu. kiedy zwłoki naszego biednego przyjaciela są już jednymi z wielu. I rozmawiam głośno z tym drugim.Nie. Ojciec źle się czuje. Zapewniam cię. Siedzę tu teraz. bo nie mam nic do powiedzenia poległemu przyjacielowi. gdy Oan nagle zaczął protestować przeciwko naszemu zamiarowi odwiedzenia Ojca Akumulatora. Ale nie patrzę na niego. pod nazwami Ojca Akumulatora i Matki Błyskawic. co będzie stanowiło najlepszą pomoc dla wszystkich pająkokształtnych. że gdybyś nie zmuszał nas do zakładania tych idiotycznych skafandrów. że Ojciec Akumulator karze każdego. że nie powinniśmy wtrącać się do sporów przyspieszaczy z odsuwaczami.To znaczy. nadal wypytywałem go o powody tego leku. gdyż Mary udało się przywrócić mu dawny wygląd. ludzie nie mogą obyć się bez niewidzialnych.6.Spokój Ojca jest dla Aranów święty . że ilość promieniowania docierającego na planetę się nie zmieni. roztrącając ludzi.Mogłem pójść z wami i obronić swego przyjaciela! Nigdy sobie nie wybaczę. osłoniłbym Lusina skuteczniej niż pole siłowe. tylko na tego. a być może i my. Gdy wróciliśmy na pokład gwiazdolotu Trub. nieliczni pozostali przy życiu. Wrócę Jednak do wydarzeń na Aranii. który zachowa je na wsze czasy w nienaruszonym stanie. rzucił się.Admirale. natomiast wiele martwemu wrogowi. który leży naprzeciw. Lusin zamknięty w przezroczystym sarkofagu wygląda jakby spał. Zaczęliśmy przygotowywać się do powtórnej wyprawy na Aranie. że śmierć Lusina nie może pozostać bezkarna.odparł niechętnie Oan. lecz ta większa odległość zostanie skompensowana większą również przezroczystością przestrzeni kosmicznej. gdy ktoś odważy się przerwać jego święte odosobnienie. wówczas nieco od gwiazdy potrójnej.

Wylądowaliśmy na starym miejscu w środku dnia. Dokoła kręcili się Aranowie. nieulękłe i zdeterminowane. bo przyczyna zła tkwiła gdzie indziej. że nie znali ich natury. że odepchnięci niewidzialną siłą co sił w nogach rzucili się do ucieczki. Nikogo już nie napotkamy po drodze do komnat Ojca. Ojca ochrania gwardia strażników. Ważniejsze było to. .I to było wszystko czego zdołaliśmy dowiedzieć się. . wrzeszcząc jak niedawno tłum na rynku: .Tedy. Rzecz była nie tylko w tym.Rozregulowuje się? Przestaje działać?. Na miejskim rynku krzątała się grupa pająkokształtnych. Biegła niskim korytarzem przechodzącym w łańcuch . a czwarte.. że Aranowie nie mogli się oprzeć naporowi naszych pól ochronnych. do spraw Ojca i Matki.Straszliwa Matka strzeże spokoju Ojca.Ale pierwszy do środka nie wejdę! . Nie przeszkadzaliśmy im w tym zajęciu.Idź w środku grupy . ale nawet ci wybrani z wybranych zmykali po chwili z taką szybkością. Wskazałem na nie jedną ze swoich licznych rąk: .Okrutni Bogowie! Okrutni Bogowie zstąpili z nieba! Wewnętrzny rzut straży nie uwierzył widać w paniczne informacje pierwszej grupy. . Oan wspiął się na szczyt wzgórza i zatrzymał się przed wlotem do jaskini. . nie różniącym się niczym od sąsiednich. .. w dwa boczne umknęli pokonani strażnicy.zapewniłem go.. Tu już musieliśmy skoncentrować nasze pola i po zakończonej potyczce na ziemi zostały ciała kilku szczególnie zaciekłych fanatyków. na wprost nas. To były rosłe pająki. Ten tunel jest dla wszystkich tabu. Nic więc dziwnego. pozostało wolne. od Oana. iż nie mogliśmy żadnego z nich dopędzić. ale żaden z nich nie zwracał na nas najmniejszej uwagi. gdyż w jaskini przez którą wiodła dalsza droga rzuciła się na nas cała armia. A kto strzeże jego spokoju? Wasi Okrutni Bogowie? . z których każdy wybierany jest przez samego Uocha. Przez jedno wkroczyliśmy my. . Oanie? . czym jest Matka Błyskawic. Jaskinia miała cztery wejścia.Z najbardziej doborową gwardią poradzimy sobie bez trudu .A teraz powiedz mi. odbudowujących pospiesznie zniszczony przez nasze pola ochronne szafot elektryczny.Tedy.postanowiłem.Okrutni Bogowie nie wtrącają się. Na strażników natknęliśmy się już po paru krokach.powiedział. Zakazana droga była długa.To tutaj .

.Zniszczenie jest równoznaczne z morderstwem . a spod pękającej w rożnych miejscach skorupy tryskały słupy płomieni rozpraszających się po chwili w zielonkawej.powiedział pospiesznie Galakt. chociaż te odbite błyskawice były po prostu przeciwbieżnymi wyładowaniami o odwrotnym znaku. .Elektrowni zaopatrującej w energetyczny pokarm wszystkich mieszkańców tej planety. . Ojciec stworzył życie. Odniosłem nagle wrażenie. .ale nie mechaniczna. .obszernych jaskiń i kończyła się w ogromnej grocie. Stworzył najpierw Matkę. jak mawiali starożytni. w drugim zaś trzeba się zastanowić nad sposobami okresowego rozładowywania przesyconego energią Ojca bez udziału nieokiełznanej Matki. aby za moment powrócić w dół. . kiedy na planecie pojawili się Aranowie. że jesteśmy przez kogoś życzliwie obserwowani.Ocean jest zapewne odpadem produkcyjnym tej żywej elektrowni . . aby to było potrzebne. słyszy każde słowo.czy zniszczymy Ojca jako twór torturujący Ara-nów. że było już. fosforyzującej martwo mgle.Musimy zatem zdecydować .Ojciec Akumulator zabija każdego.Elektrownia tak . Powierzchnia jeziora nieustannie falowała. .zakonkludowałem . Drapieżny ocean też jest tworem Ojca.Ojciec was nie zabija! . . W pierwszym wypadku musimy zbudować na Aranii automatyczną elektrownię. że Ojciec Akumulator śledzi każdy nasz ruch.wykrzyknął zdumiony Aran. Przypomina mi naszą broń biologiczną. .Postaraj się nawiązać z nim kontakt zwróciłem się do Ireny. kto się doń zbliży . czy też zachowamy go przy życiu. żeby jej mieszkańcy nie pomarli z głodu. Być może miał racje. że nawet promień silnego reflektora nie sięgał stropu. Czasami ku niewidzialnemu stropowi strzelały błyskawice. gdy Irena pobrała próbkę substancji jeziora do analizy. odbiera każdą myśl. a potem już oboje dali życie roślinom i Aranom. Wiedział jedynie. tyle że nie jest to gigantyczna kolonia bakterii jak u nas. elektrownia -stwierdził Romero.Ile lat liczy sobie to stworzenie? Pająkokształtny na temat wieku jeziora nie potrafił powiedzieć niczego konkretnego. kiedy samotność zbytnio mu już dokuczyła.wyszeptał ze strachem Oan. lecz bez wątpienia istota rozumna.mruknąłem.Swoisty mechanizm wytwarzający energie elektryczną albo. Tak to przynajmniej wyglądało.zauważył Romero. To jest żywy organizm.zauważył Gracjusz .Niech by tylko spróbował! . . chociaż nie sądziłem. Na wszelki wypadek poleciłem wzmocnić pola ochronne. tak wysokiej. Oan utrzymywał. a Oana zapytałem: . Całą grotę zajmowało jezioro gęstego płynu pokrytego twardą skorupą.

gdyż istnieje tylko w zrodzonych przez siebie burzach. Będzie mi bez was źle. to jest mniejsze zło niż ofiarny stos. znalazłem sposób na to.zapytał. aby pająkokształtni nie zniszczyli naszego iskrownika! . Poza tym kontaktu nie było: Ojciec Akumulator nie reagował na sygnały. ale. na wszelki wypadek zainstalujmy wokół „szafotu" barierę ze słabego pola ochronnego. Nie mogłem oprzeć się wrażeniu.wtrącił Romero . lecz prymitywnym urządzeniem technicznym. A przecież ich przodkowie budowali gwiazdoloty! Ale trudno. Zresztą nie przestaje mnie dziwić przenikliwość fanatycznych przyspieszaczy.Co zaś do groźnej Matki . Brzmi to dziwnie w odniesieniu do rozpłomienionego błyskawicami jeziora. Przed zachodem Trzech Mglistych Słońc głuchy grzmot obwieścił.. aby przy każdym wyładowaniu tryskał z niego płomienisty słup..Opuszczacie nas.Jej nie można zobaczyć. Oanie. . czy ktoś widział Matkę Błyskawic? . Wystraszeni Aranowie poukrywali się w jaskiniach i nie przeszkadzali im w pracy. Zagadka tkwiła w całym narodzie Aranów. .. zanim jakiś genialny pająk zrozumie..to jej funkcja sprowadza się jedynie do likwidowania nadmiaru elektryczności.. . admirale. że Ojciec Akumulator uśmiechnął się do nas na pożegnanie. . .Uratowaliście mnie i staliście się dobroczyńcami całego naszego narodu. Tkwiła w nim jakaś zagadka. Po wyjściu na powierzchnie wezwałem mechaników z „Koziorożca". Eli? . że likwidacji nadmiaru energii nie muszą towarzyszyć okrutne egzekucje lub niszczycielskie burze. Popatrzyłem na niego bez słowa. Nie potrafiłem zapomnieć. który musi przerazić każdego Arana.Minie teraz niejeden wiek.W porządku.Inaczej mówiąc jest po prostu naturalnym wyładowaniem nadmiaru energii stwierdziłem. Opuściliśmy grotę. którymi zarzucała go Irena. z jaką im zapobiegali. którzy w ciągu niespełna dwóch godzin przekonstruowali szafot w ten sposób. Dziwnie nieśmiałym krokiem zbliżył się do mnie Oan: . Bilonie . . Żeby jednak nie zapragnęli powrócić do starych metod. . Oanie. Nikt już więcej na tej planecie nie usłyszy o groźnej Matce. którzy tak celnie odgadli przyczyny „gniewu Ojca" i skuteczność. że iskrownik nie jest istotą nadprzyrodzoną. bo jej funkcje przejmie odbudowany szafot. Ponad szczyty wzgórz wzniósł się słup krwawych płomieni. że przodkowie tych ciemnych. aby nadmiar energii wyładowywał się automatycznie na iskrownikach.zakonkludowałem ze smutkiem.Odchyliłem jego ostrza w ten sposób.pochwalił się Bilon.I położyłeś w ten sposób podwaliny nowej religii. żeby nikt nie mógł się nawet zbliżyć do niego. .Admirale.

bp degradacji w potocznym tego słowa znaczeniu nie było. Powiedziałem niemal bez zastanowienia. zabobonnych istot stworzyli potężną cywilizacje kosmiczną.fanatycznych. .odparł Aran z rozbrajającą szczerością.To jest również prośba moich przyjaciół. nie mogliśmy sobie na to pozwolić. admirale .poprosił Oan. Nie potrafiliśmy wykorzystać tej wiedzy. . Tego nie można było złożyć na karb degradacji spowodowanej niesprzyjającymi warunkami.Weźcie mnie z sobą . . Niestety. Gdybyście pozostali na planecie poznalibyście większość z nich. czego najlepszym dowodem stał się dla mnie sam pan. . niepokonalna dla nas bez skomplikowanych urządzeń technicznych? Było jeszcze wiele takich „czyż" stawiających go wysoko ponad nami! .Potrafisz pilotować gwiazdoloty. Oanie? Czy nie będzie im ciebie brakować? . Wiesz o naturze zakrzywionego czasu więcej niż my.Polecisz ze mną na „Koziorożcu". Warn ta wiedza się przyda. . .powiedziałem wreszcie.Oanie .Wsiadaj do planetolotu. gdy mu to powiedziałem.Takich. Był taki sam jak wszyscy Aranowie i pod wieloma względami nas przewyższał! Czyż nie znaleźliśmy go na pokładzie statku posuwającego się pod prąd czasu? Czyż nie czytał z zadziwiającą swobodą każdej naszej myśli? Czyż istniała dla niego bariera językowa. A twoi bracia Aranowie są ciemnymi fanatykami.Wiele wiem o paradoksach czasu Nasi przodkowie badali linie temporalne w gromadach gwiezdnych i dobrze je poznali. Dlaczego różnisz się od innych? . którzy poradzili . ale nic z niej nie uroniliśmy. .A twoi przyjaciele. którzy w zalewie dzisiejsze ciemnoty zachowali starożytną wiedze jest wśród nas jeszcze wielu. Oanie. która oto zniknęła bez śladu.O nie. Skąd czerpiesz swoją wiedzę.

Wszystko z początku wydawało się proste. a zatem mieścić się będzie w ramach logiki. a za nim ciągnęła się smuga czystej przestrzeni. Nie należy sądzić. Nie upłynie nawet ziemskie półwiecze i przynajmniej jeden z Ginących Światów przekształci się w Świat Odrodzony! Zszedłem do pegazowych stajni. w której czerwonawy blask Trzech Mglistych Słońc przybierał swą właściwą barwę srebrzystego błękitu. Niestety. a potem MUK uruchomił anihilatory masy. uszkodzeń i awarii i znakomicie sobie z nimi poradził. Automatyczny mózg zmodelował wszystkie teoretycznie możliwe warianty zakłóceń. będzie oparte na prawach natury. działanie owych arańskich Okrutnych Bogów. że właściwie nic już nie mogło nas zaskoczyć. więc odkurzenie arańskiego nieba tym bardziej nie stanowiło dla nas problemu. nikomu nie przyszło do głowy symulowanie wariantów teoretycznie niemożliwych. Pozwoliłem sobie na te dygresje. Kosmiczny odkurzacz nosił nazwę „Taran". wtedy zabierzemy pozostawioną kosmiczną ciężarówkę. i zawalił się nie z naszej winy. co wydarzyło się gdy „Taran" przekształci się w satelitę gwiazdy potrójnej. został odpowiednio poinstruowany i przeegzaminowany. aby lepiej uzmysłowić to. ludzkiej logiki. Już sama jego nazwa zdawała się stanowić gwarancję powodzenia akcji. Potrafiliśmy w razie potrzeby rozbijać planety.. Mogliśmy użyć dc tego celu pojedynczego gwiazdolotu lub całej naszej eskadry. przy którego nogach . U Włóczęgi był Romero.7. Przygotowaliśmy się wiec na najgorsze. na co nalegał Kamagin. Statek zbliżył się do centrum układu po zwężającej się spirali. jestem tego jeszcze i dziś pewien. Jeśli będziemy wracać tą samą trasą. działający podobnie jak pozostałe komputery pokładowe w czasie rzeczywistym. Ogół postanowił inaczej'. Zataczał teraz wyciągnięte elipsy. MUK „Tarana". Wszystko przebiegało zgodnie z programem. jako zwolennik rozwiązań szybkich i radykalnych. Kamagin z Bilonem sprawdzili wszystkie urządzenia Statku i przekonali się. Zdecydowaliśmy się zaprogramować na czyszczenie układu jeden ze statków transportowych i ruszać w dalszą drogę. Zresztą nie mieliśmy czasu na takie głupstwa. że w swym zadufaniu w ogóle nie liczyliśmy się z niespodziankami. że wszelkie wrogie działanie groźnych sił panoszących się w Układzie Trzech Mglistych Słońc. Nasz błąd polegał jedynie na przekonaniu. W Ginących Światach zetknęliśmy się już z tyloma niezwykłymi zjawiskami. Plan był dobry. że działają bez zarzutu.

gdzie Oleg pilnie wezwał nas obu.Musimy wysłać holownik . że nie sposób ich było rozszyfrować.co myślisz o pesymizmie Włóczęgi? . . tak jednak niezborne.Tymczasem groźni władcy Układu Trzech Mglistych Słońc mogą być po prostu takim samym płodem fantazji Aranów. Mizarze . . że w tym wypadku działaniem najskuteczniejszym było zaniechanie wszelkiego działania. Nie reagował na żadne sygnały. jakim okazała się śmiercionośna Matka Błyskawic. żeby uratować jego przyjaciela i nauczyciela. Z „Taranem" coś się stało. będąc Okrutnym Bogiem. Romero powiedział: .Oduczyłem się myśleć po waszemu. Nigdy tego nie powiedział. bo generował słabe impulsy. . W jego paradoksalnej uwadze tkwi głębsza myśl. że nie bardzo wierzy w realne istnienie Okrutnych Bogów.Zbyt dobrze. . więc Oleg rozkazał mu przyprowadzić „Tarana". i zastanowił się. co masz na myśli.powiedział chmurnie Oleg . a dopiero potem postarał się go unieszkodliwić. ale przy niesprawnym mózgu pokładowym włazy nie dadzą się otworzyć. A ty.Wszystko idzie dobrze. takim samym upostaciowaniem banalnych zjawisk fizycznych.Ale jak dostać się do wnętrza statku? Wprawdzie „Taran" nie wydaje się być uszkodzony.pogładziłem psa . Wkrótce oba statki znalazły się . ale odwiedzał tylko smoka. . Unikał nas.rozciągnął się Mizar Mądry pies nie przyszedł jeszcze do siebie po tragicznej śmierci Lusina. a zatem nie miał nic wspólnego z tragedią.Nie rozumiem. . gdyż najwidoczniej uważał. na najcichsze warkniecie. Włóczęga przecież nie był na powierzchni Aranii. Włóczęga. aby było naprawdę dobrze .Nie potrafię już myśleć o niczym i nikim poza Lusinem .Drogi admirale! Niesłusznie moim zdaniem oskarża pan naszego przyjaciela Włóczęgę o czarnowidztwo. Najbliżej unieruchomionego statku znajdował się gwiazdolot dowodzony przez Petriego.odwarknął ze smutkiem pies. ale jego MUK nie przestał funkcjonować. . a sam statek po wyłączeniu napędu wszedł na niesterowaną keplerowską orbitę. na miejscu Okrutnych Bogów. że nie zrobiliśmy wszystkiego co możliwe.odparł smok. najpierw starannie zbadałby cele i możliwości fizyczne naszego kosmicznego odkurzacza. jak by wówczas działał. Jego anihilatory przestały nagle wygarniać pył kosmiczny. To zdanie kończyłem już w drodze na stanowisko dowodzenia.Wprawdzie zastrzegł się pan. nie pozwolił sobie na najmniejszą aluzje. których zresztą może w ogóle nie być. I doszedł do wniosku. przynajmniej z początku. Nasz mądry przyjaciel zapewne postawił się.powiedziałem. Trzeba chyba będzie wyciąć otwór w kadłubie. . ale mówi o ich hipotetycznych działaniach jak o czymś oczywistym! zaoponowałem. Włóczęgo .

Ja też tak sądzę. Wiem. Inaczej mówiąc. Jego MUK przestał działać. którą umiałem niemal dowolnie kształtować. całkowicie niezborne bzdury. w przestrzeni.Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie . Pola ochronne mózgu nie zostały przebite. Sam go następnie dostarczył na pokład flagowca.. ale MUK zachowywał się jak szalony i plótł niesamowite. że potrafi wytwarzać własne fale. czy na MUK nie mogła zgubnie podziałać sama przestrzeń. z której znów da się wytworzyć przestrzeń. . fal i cząstek materii. chociaż nie miały na to wpływu żadne siły zewnętrzne ani wewnętrzne.wyznał smok .jego sterujący kryształ nadal lśnił cudownym zielonkawym blaskiem.powiedziałem. MUK rozregulował się sam. . nie mogła się nagle uaktywnić? .powiedziałem . -Jestem wstrząśnięty.zaczekamy na wynik. któremu nadal towarzyszył Mizar. przez którą mknął mózg wraz ze statkiem nic się nie wydarzyło. zdeformowane lub chociażby osłabione. Mózg wyglądał na całkowicie sprawny . że Ellona niełatwo jest zadziwić. Stanąłem opodal.. ale zajmie mi to co najmniej parę godzin. To wszystko prawda.Miałem do czynienia jedynie z pasywną przestrzenią. .Admirale . Rozumiesz mnie. Sam. gdyż kategorycznie wykluczam tu działanie sił zewnętrznych. które wy nazywacie falami przestrzennymi. Czy przestrzeń. że można ją przekształcić w materie. będąc w warunkach normalnych jedynie biernym nośnikiem pól. Wspominałem już zapewne. wiec może potrafisz rozwikłać zagadkę „Tarana". admirale. jakim poszczycić się może tylko neptunian najczystszej wody.żadnego uszkodzenia mechanicznego. Zapytajmy jeszcze jednak o zdanie Oana.No cóż .powiedział. Ale wewnętrznych uszkodzeń układu elektrycznego też nie stwierdziliśmy. Posłuchaj uważnie. żadnych przerw w obwodach elektrycznych . który lepiej od nas poznał tajemnice tutejszego świata. Smok. czekał z niecierpliwością na najświeższe wiadomości. . Petri jeszcze w drodze polecił przy pomocy komory remontowej wyciąć otwór w pancerzu kosmicznego odkurzacza i wymontować MUK. żeby im nie przeszkadzać.Najlepiej z nas wszystkich znasz naturę przestrzeni. Umieszczono go na stanowisku testującym i Ellon z Ireną przystąpili do badania chorej maszyny. najmniejszego nawet zadrapania na obudowie. ale według mojej wiedzy przestrzeń nie może oddziaływać na ciała materialne inaczej niż za pośrednictwem działających w niej sił. ale tym razem nawet nie starał się ukryć zdumienia. . . Musze to sprawdzić. .Po czym zwróciłem się do Włóczęgi. Z niczym podobnym do tej pory się nie zetknąłem! Pozostała tylko jedna możliwość: samoczynna degradacja jednego z podzespołów.Włóczęgo .przy burcie „Koziorożca". Włóczęgo? Chodzi mi o to.

wbijało do naszych głów jego myśli. Mówił o tym. którego głowa z przerażenia tak głęboko zapadła się w ramiona. że widzę go po raz pierwszy.Wasza maszyna zapadła na raka czasu..wykrzyknął impulsywnie Ellon. zwyczajnie patrzyło.Czy i my możemy się nią zarazie? . ale teraz spostrzegli. .odparł bez wahania Aran. Okrutni Bogowie nie zauważali was dotychczas. . to lepiej uciekajcie z tego miejsca.Admirale! . Dlatego niezdolna jest do zrealizowania jakiegokolwiek programu. A trzecie oko umieszczone nad nimi świdrowało przenikliwym blaskiem. Dwoje jego dolnych oczu patrzyło na nas. rozerwał jej łańcuchy logiczne i rozsypał ich ogniwa po przeszłości. że Okrutni Bogowie raczyli wreszcie popatrzeć na nas niedobrym okiem.zapytał Orlan. Wydało mi się nagle. Czas eksplodował w jej wnętrzu. którzy też byli ciekawi opinii Arana. To jest zły znak.. . obce dla nas i groźne. Oan też miał niedobre oko. dlatego starałem się wyrwać do innego czasu.. bez śladu jakiegokolwiek uszkodzenia!. Rak czasu jest najcięższą chorobą naszego świata. . wiec wam może się to udać. promieniowało.Dwunastonogi myśliciel zjawił się wraz z Orlanem i Gracjuszem. a ja po raz któryś z rzędu przypatrywałem się uważnie jemu samemu.zapytałem Oana. . Nie zdążyłem jeszcze zadać swoich pytań. . Przebiegł mnie mimowolny dreszcz. MUK „Tarana" myli skutki z przyczynami! I to wszystko. że zwariowana maszyna nie wysadziła całego statku w powietrze.Rozumiesz coś z tego? .Nie ma w nim nic piekielnego . . To prawdziwy cud.Możesz wyjaśnić to piekielne zjawisko? .Jeśli tylko Okrutni Bogowie tego zapragną! Właśnie. powtarzam. gdy do stajni smoka wszedł Oleg z Bilonem. który przyniósł graficzny wynik badań testowych. a przy okazji nie spopieliła przynajmniej jednego z Trzech Mętnych Słońc. że na zewnątrz wystawały jedynie oczy.. że nigdy o czymś podobnym nie słyszałeś. teraźniejszości i przyszłości. Jesteście potężni. .Zaręczam. Jeśli jednak nie chcecie chronić się w pozaczasie.

kiedy skierujemy w jej stronę statek z uruchomionymi anihilatorami bojowymi.powiedział . Dyskusje wywołała jedynie sprawa zamaskowania operacji. a przed ich przybyciem przyszedł się ze mną naradzić. Poprosiłem o wyjaśnienia i Oleg sprecyzował swoją myśl. Nieznani przeciwnicy zabronili nam oczyszczać przestrzeń kosmiczną. że to oni właśnie są owymi Okrutnymi Bogami pająkokształtnych. bo wokół Trzech Mglistych Słońc krążyło przecież kilka martwych planet. Zamierzam zaproponować załogom przeprowadzenie podobnej akcji. W gromadzie gwiezdnej Ginących Światów panują istoty najwidoczniej od Niszczycieli potężniejsze. w sposób tak zdecydowany i mistrzowski dokonane przez Olgę Trondicke.będzie przeprowadzić akcje w dwóch etapach.powiedziałem . że jego realizacja wydawała się względnie łatwa. Nieoczekiwana przeszkoda sprawiła. Oleg wezwał na odprawę dowódców statków. którzy stawiali czoła nawet bogom.8. Nie chcieliśmy być od nich gorsi. Gdybym miał jednym zdaniem wyrazić natrętne pragnienie. jeśli to istotnie oni są Okrutnymi Bogami . aby włączyć ów nowy przestwór do swojego świata. Ale możemy ich zaskoczyć przez zanihilowanie większej masy i przynajmniej na kilka pokoleń dać Aranom obiecany skrawek czystego nieba. ale gotowi byliśmy zetrzeć się z każdym przeciwnikiem.kontynuowała .Ramirowie.Zasadniczą trudnością twojego planu . . powiedziałbym tylko: „Spłachetek czystego nieba!".mogą z łatwością zapobiec zniszczeniu planety w momencie. a i z wyborem obiektu zniszczenia nie było większego kłopotu. Niszczyciele wiele musieli się natrudzić. które nas wszystkich opanowało. . które dla jakichś swoich celów zapylają gwiazdy i zdecydowanie przeciwstawiają się oczyszczaniu przestrzeni. tym bardziej.Eli . Poza tym nie mam żadnych uwag. Plan spodobał się wszystkim dowódcom gwiazdolotów. Nasze anihilatory były znacznie potężniejsze od zainstalowanych kiedyś na „Pożeraczu przestrzeni". . bo na razie wszystko wskazuje na to. zatem ..powiedziała Olga . Olga wysadziwszy wówczas Złotą Planetę stworzyła ogromny obszar nowej przestrzeni i wyprowadziła przez nią uwięziony w pułapce gwiazdolot. Rozpylenie pojedynczego gwiazdolotu nie powinno .jest konieczność zachowania go do czasu w tajemnicy przed Ramirami. że zagrała w nas krew wojowniczych przodków.jednym z najwspanialszych wyczynów twojej pierwszej wyprawy do Perseusza było zniszczenie Złotej Planety. Najlepiej.

westchnęła ciężko Mary. ale Oleg wolał powierzyć mu ochronę gwiazdolotu rozpylającego planetę. dni? . aby nie narazić się na niebezpieczeństwo niespodziewanego ataku ze strony Ramirów.Planetka weszła na optymalną orbitę.powiedziała Olga . „Wąż". który przewidywał.zwróciła się do mnie . ile szybkiej reakcji i zdecydowanego działania.Anihilacje maskującą przeprowadzi pański „Cielec" . Eli . . Eli . że statki załogowe winny się trzymać na uboczu. Siedziałem obok niej na stanowisku dowodzenia i wpatrywałem się w Kosmos. Nieznane wrogie siły nie reagowały. Chciałabym. W czasie. Jedyny kłopot polegał na tym. iż życia na przeznaczonym do zagłady globie nigdy nie było i że jego powstanie w przyszłości również jest absolutnie wykluczone. gdy trzy towarowe gwiazdoloty wzięły planetke na hol i pociągnęły ją w stronę Trzech Mglistych Słońc. .A uderzyć na planetę zechce Olga. Odpowiednią planetke znaleźliśmy bez trudu. Wkrótce nadejdzie nasza kolej. „Cielec" i „Koziorożec" zostały w tyle i ich światła pozycyjne ledwie tliły się na ekranie powielacza optycznego. jeśli widok człowieka śmiertelnie przerażonego dodaje ci odwagi! . ale czegóż nie robi się dla dobra sprawy . w którym panował zupełny spokój. na mój statek.powiedziała Olga .w chwili ataku na Złotą Planetę. Twoja obecność dodała mi ducha. .Pozwolisz Oldze porwać mnie za parę.zwrócił się. jako że nikt inny nie nadawał się lepiej od niego do wykonania zadań wymagających nie tyle ostrożności i zimnej kalkulacji. Olga przygotowywała się już do drugiego etapu operacji.Zgoda. siedziałeś obok mnie na stanowisku dowodzenia.odparłem ze śmiechem i spojrzałem pytająco na Mary: . że jej orbita leżała za orbitą Aranii.ale pod jednym warunkiem. Za to Gracjusz ustalił ponad wszelką wątpliwość. Było to zgodne z planem. gdy dokonywała się roszada orbit planetarnych. którą możemy wykorzystać jako tunel dolotowy dla statku zadającego główne uderzenie. Kamagin poprosił. abyś na czas operacji przeniósł się.Zgadzam się wykonać rozkaz dowódcy eskadry . .zwrócić uwagi Ramirów. ale nie zdołała utrzymać powagi i też parsknęła śmiechem. żeby to jemu pozwolono przeprowadzić anihilacje maskującą. gdyż tylko ona jedna spośród nas ma doświadczenie w rozpylaniu dużych obiektów kosmicznych. . my zaś chcieliśmy dokonać anihilacji miedzy planetą pająkokształtnych a Trzema Mglistymi Słońcami.Będę cierpiała męki zazdrości. co zarazem cieszyło i napawało niepokojem. Oleg do flegmatycznego Petriego. a my uzyskamy nieco nowej przestrzeni wyłączonej do czasu spod ich władzy. .Petri zbliża się do niej na odległość skutecznej anihilacji.

Nasza kolej nie nadeszła. Planetka znajdowała się dokładnie pośrodku między Aranią a Trzema Mglistymi Słońcami. gdzie jeszcze przed chwilą znajdował się potężny statek wyposażony w groźną broń.. Nasz gwiazdolot ustawił się na linii łączącej Aranie z Trzema Słońcami. . nie było nawet ich zwłok. że Olga rozpaczliwie szarpie mnie za rękaw kombinezonu. aby w miejscu. również w szyku zwartym. statek jest niesterowny i coraz szybciej spadamy na płonące . Promień trwał przez mgnienie oka. Był tylko szybko gasnący ogień. Wystrzelił z zamglonej dali i momentalnie zgasł. Z boku pojawił się „Cielec". ale musiałem zobaczyć co się dzieje. jeśli sam ją przeżyje! „Koziorożec" jakimś cudem wyminął nagle dogasające pogorzelisko gwiazdolotów i pomknął w mętny tuman zapylonej przestrzeni. Gryzłem palce do krwi. a jedna z nich. żeby w tym miejscu buchnął kłąb płomieni. a potem rozpełzający się w przestrzeni miałki. pędziły pozostałe ciężarówki kosmiczne. Za nią. srebrzysty pył. Żeby zrozumieć i straszliwie zemścić się na sprawcach katastrofy. Taki był plan. My zaś mieliśmy wtargnąć w samo oko kosmicznego cyklonu i zadać decydujący cios. aby błyskawicznie ostrzelać skazany na zagładę gwiazdolot i równie błyskawicznie wyłączywszy anihilatory odlecieć do tyłu na fali nowej przestrzeni. bo przez Kosmos wprost w rozszalałe ognisko pędził bezwładnie „Koziorożec". by za chwile opuścić ją z okrzykiem: „Pal!". w jakich spłonęli nasi przyjaciele z „Cielca". poprzedzana zwartą grupką trzech holujących ją dotychczas gwiazdolotów. krążyła wokół globu po niskiej elipsie. Zobaczyłem też. Przylgnąłem twarzą do ekranu powielacza. skazana na anihilacje. który spopielił Czerwoną Gwiazdę! Tym razem był cieńszy i nie jarzył się tak długo. że widząc w powielaczu zbliżającego się „Cielca" widziałem jednocześnie oczami duszy samego Petriego. Nie było już gwiazdolotu. Nic wiec dziwnego. Trysnął promień.Eli! Ocknij się! -wołała. jak pozostałe gwiazdoloty schodzą z precyzyjnie obliczonych trajektorii.Nasz MUK odmówił posłuszeństwa.. Mknęła swobodnie po swej nowej orbicie. ryczałem z wściekłości i bólu. wrogie siły. co rozegrało się na moich oczach. Ale to nie on wypalił. bo do akcji wkroczyły obce. a „Wąż" jeszcze wcześniej zdołał wykonać zwrot i teraz odsuwał się po łagodnej krzywej od epicentrum katastrofy. jak zdmuchnięty. zderzają się i giną kolejno w takich samych kłębach ognia. jak lekko pochylony do przodu wpatruje się w rosnący na ekranie gwiazdolot i unosi rękę. ale to wystarczyło. . gwiazdolot na którego pokładzie znajdowali się ludzie i Demiurgowie. Do końca życia nie zapomnę tego. Nie mogę przekazać żadnego rozkazu do maszynowni. Opadłem bez sił na fotel i dopiero po dłuższej chwili zorientowałem się. ten sam przeklęty promień.

Bez paniki! . Ale statek został. szarpnąłem klucz i popędziłem w kąt sterówki. idiotko! . .. .wrzasnąłem. że istnieje jeden jedyny obwód. sam obliczyłem niezbędną ilość i siłę ładunków wybuchowych niszczących statek od środka.Uspokój się. Zerwałem pieczęć. co silniej zszarpało ich nerwy: oczekiwanie na niechybną śmierć czy nieoczekiwany ratunek. Przestała istnieć zda się niezwyciężona gwiezdna twierdza zdolna do rozpylania planet i rozproszenia nieprzyjacielskich flot.. podobnie jak wszystkie urządzenia zautomatyzowane. gdzie znajdował się skomplikowany zamek w zapieczętowanej kasecie. przerażeni i zdezorientowani. Ja jeszcze nie straciłam nadziei.. przekręciłem go q jedną trzecią obrotu.Przechodzimy na ręczne sterowanie! Ale nie było na co przechodzić. .. . Nadziei nie było. Sam ten obwód jeszcze kiedyś w szkole zaprojektowałem. Natychmiast dawaj klucz! Olga trzęsącymi się ze zdenerwowania rękami rozpięła bluzkę i wyciągnęła spod niej zawieszony na szyi łańcuszek z kluczem.Może jeszcze nie trzeba?. Olga rozpłakała się i padła na fotel. Prawa strona rufy.ryknąłem. przeżył. Wreszcie Olga powiedziała słabym głosem: . Gotów byłem ją udusić. .Klucz od komór wybuchowych! Olga zbielała z przerażenia. bo straszliwa eksplozja rzuciła go w lewo. To był obwód rozpaczy. . ale gdy tylko jej głos dotarł do mojej świadomości. gdzie były zamontowane nasze groźne anihilatory. Nie wiem nawet. napominając się w duchu. żebym nie popełnił fatalnego błędu. Ciężki wybuch wstrząsnął statkiem. bo za sekundę byłoby już za późno. wszystkie lampki sygnalizacyjne jarzyły się purpurową barwą alarmu! I nagle przypomniałem sobie. również nie działały. bo ręczne stery.Nie zamierzam popełniać zbiorowego samobójstwa. gdy tylko uświadomiłem sobie grozę naszej sytuacji nie wahałem się ani przez chwile. . wsunąłem klucz do dziurki i ostrożnie..Eli! . którego nie można wyłączyć ani zablokować rozkazem myślowym. Wszystkie niezliczone klawisze i przyciski na pulpicie sterowniczym zostały zablokowane.krzyknąłem. jak długo mnie wołała.ciężarówki! Nie wiem.powiedziała błagalnie. Przez kilka minut nie odzywaliśmy się ani słowem i trwaliśmy tak w kompletnej ciszy.. Nie czekając aż odepnie go zesztywniałymi palcami. przestała istnieć. ostatnia deska ratunku w warunkach najwyższego zagrożenia. który daje się uruchomić tylko przy pomocy staroświeckiego klucza. . W ostatniej chwili. zepchnęła z kursu prowadzącego wprost ku zagładzie. bo do stanowiska dowodzenia nie docierały żadne dźwięki.Klucz! . A przecież po korytarzach statku miotali się teraz ludzie i ich gwiezdni przyjaciele.

. Zniszczyli eskadrę Allana i twojego męża. Eli . starając się zachować spokój.Nie podoba ci się to słowo? Wobec tego konfident. . że to właśnie Petri ma zacząć operacje.Szpieg? . Teraz przyszła kolej na nas.Milczę. Ramirowie wypowiedzieli nam wojnę. tajny agent. w jaki sposób Ramirowie poznali plan operacji.Przywykłam ci wierzyć. Ale przecież oni nie mogli wiedzieć. bo wszystko zrozumiałem .. zdrajca. Nie ja.Nam też nieźle się dostało. tylko Petri! O tym wiedziały tylko nasze załogi.Eli. . A co się tyczy pytania. my też o mało nie zginęliśmy .zaoponowałem ponuro. nie Kamagin. Olgo.Zawsze wierzyłam w każde twoje słowo. Olgo! . odezwij się do mnie! . jak to się mogło stać? Przecież nasz MUK jest szczelnie otoczony polem ochronnym! Jaka siła mogła go przebić? Dlaczego milczysz? Boje się..powiedziała. co wolisz. szalonymi ze strachu oczami. a Ramirowie zaatakowali Petriego! . nie Osima.. zwiadowca. na „Koziorożcu". Patrzyła na mnie okrągłymi.. to odpowiedź może być tylko jedna: na któryś z naszych statków przedostał się ich szpieg! . kapuś.odparłem. I ten zdrajca znajduje się na statku flagowym eskadry.

.

Zerwane więzi czasu .

Co teraz za nas zrobili wrogowie! .Pomyślałem o nim pewnie dlatego.1.. . Statek mógł się zatem poruszać. Udało się jednak doprowadzić do porządku urządzenia sterowania ręcznego. Mózgi pokładowe „Koziorożca" i „Węża" również przestały działać. ograniczyć do rozregulowania mózgu pokładowego. Po obejrzeniu uszkodzeń Olga wyznała mi: .Poza tym już raz popełniłem ten błąd.. Do rejsów galaktycznych taki statek już się nie nadawał. o to. Po prostu nie mieściło mi się w głowie.woła „Strzelca"! „Koziorożec" woła „Strzelca"! Odbiór! Nawiązaliśmy normalną łączność stereowizyjną i wtedy Oleg poprosił Olgę i mnie o przybycie na pokład flagowca. z których zostały tylko dwie.. myląc przyczyny ze skutkami. Tamten jednak jakoś funkcjonował. Osiągał jedynie taką prędkość.Nawet nie pomyślałam. a mechanicy wątpili. Nosiłam ten klucz jak zwyczajny breloczek czy medalion.. że przez ostatnie dni myślałem prawie wyłącznie o rzeczach nie mieszczących się w głowie . że poddałem nieuszkodzony gwiazdolot Orlanowi. chociaż również nie miał żadnych widocznych uszkodzeń. jakbym zginął.Na szczęście mogliśmy się wówczas. ale ruchem prymitywnym i powolnym. refleks sterujących nim żywych nawigatorów. w porównaniu z maszynowym. że w ten sposób można zmienić tor gwiazdolotu. . że można się bronić niszcząc własną broń. W tym czasie było już jasne.zauważyłem z goryczą.. jaka potęga kryła się pod rufowym pancerzem. . Nagle ożyły odbiorniki: . jak unieruchomiony niedawno MUK „Tarana". Mary rzuciła mi się z łkaniem na pierś. że zagładzie uległo trzy czwarte eskadry: „Cielec" i większość ciężarówek kosmicznych. Jak zdołałeś sobie o nim przypomnieć? . że nasz MUK nie da się szybko naprawić. Otarłem jej łzy i powiedziałem: . ale nawet nie mógł się domyślić. nasz natomiast po prostu nie działał.. o czym już sami wiedzieliśmy. aby w razie nieszczęścia hipotetyczny wróg nie tylko nie dostał tej broni w swoje ręce. Powiedział też. bo ich konstruktorzy zatroszczyli się. Gdy przybyliśmy planetolotem na „Koziorożca". Opłakiwała mnie tak.powiedziałem. O odtworzeniu anihilatorów nawet nie było co marzyć. na jaką pozwalał ślimaczy. aby udało się szybko je uruchomić..

A przygnębionemu Olegowi powiedziałem: . Zażądałem. Lękałem się o nich. Oleg uznał. ale oni mieli jeszcze większe podstawy.Zemdlałam z przerażenia. Na wszystkich gwiazdolotach nieznane pole odcięło mózgi pokładowe od mechanizmów wykonawczych. stanął? . jak mówisz. Na „Strzelcu" i „Koziorożcu" udało się szybko uruchomić ręczne sterowanie. W ten sposób z ogromnej eskadry zostały nam dwa niezbyt sprawne gwiazdoloty załogowe i trzy ciężarówki kosmiczne. a na „Wężu" te urządzenia nie zostały w ogóle zablokowane. potem pracował przez parę sekund normalnie i znów. Romero powiedział gorzko.zapewniłem go i zażądałem zwołania poufnej narady wąskiej grupy kierownictwa wyprawy.Jakie wnioski stąd wyciągasz? .Przeszłości nie da się odwrócić. co musieli przeżywać nasi przyjaciele z „Węża" i „Koziorożca". kiedy zobaczyłam. .Nie wiem czy potężniejsi .odparłem . .Byliście już tak blisko epicentrum eksplozji L. który naturalnie miał w naradzie uczestniczyć. Olga zrelacjonowała wydarzenia na pokładzie „Strzelca". Zadam ci teraz pewne pytanie. Wasz MUK zacinał się dwukrotnie.Było dokładnie tak. prawda? Najpierw odmówił posłuszeństwa. to w dwóch fazach. myślmy zatem o przyszłości. którego używał zawsze. gdyż w innych ekranowych kabinach Włóczęga. aby poufną naradę zwołano w dobrze odizolowanym od reszty statku pomieszczeniu.powiedział ze zdziwieniem. tym razem już ostatecznie. przy czym na „Koziorożcu" odbyło się. aby lękać się. że wrogowie są potężniejsi od nas. Eli . drogi admirale. tym szczególnym tonem. Wszystkie statki przed naprawieniem MUK niezdolne były do kontynuowania zamierzonego rejsu ani do powrotu na bazę. że mógł być wykorzystany jedynie jako statek towarowy. po prostu by się nie zmieścił.ale z pewnością sprytniejsi. dobrze! Jestem żywy. Od twojej odpowiedzi zależy bardzo wiele. .Niezwykle ważne . Kamagin i Osima zameldowali co działo się na „WĘŻU" i „Koziorożcu".Rzuciliśmy „Cielca" na pożarcie.Wpatrywała się we mnie niedowierzającym wzrokiem. . kiedy uciekał się do przykładów z historii: . Dopiero teraz uświadomiłem sobie. Kiedy tam przyszedłem. wszyscy już na mnie czekali. dobrze się wiec nad nią zastanów. o nas. że najodpowiedniejsza będzie dawna stajnia pegazów. dokąd pędzi „Strzelec"! . „Strzelec" ucierpiał tak mocno.. zdrowy i długo jeszcze zamierzam takim zostać! .Przypatrz mi się. Musimy spojrzeć prawdzie w oczy i przyznać.

na które mam odpowiedzieć. jak to przed chwilą dowiedziono.Zbyt wiele żądasz od zwykłego mózgu. lecz przez równoległe dublowanie pracy wszystkich jego obwodów? Smok patrzył na mnie z niezwykłą u niego powagą. Nie atomizuje sytuacji. nieprawdaż? Włóczęga nie odpowiedział. a struktury biologiczne.Uspokój się. I jeśli taka superpotężna maszyna myśląca znalazłaby się w naszej eskadrze i zapragnęła brutalnie wyłączyć MUK. czy mózg biologiczny. a Oleg wykrzyknął z niedowierzaniem w głosie: . . . narada została zwołana na twoje żądanie .. ale obecności takich pól w przestrzeni .Ale najpierw trzeba dowieść. Bilonie . a mózg biologiczny nie jest do tego zdolny. . Skoro jednak potrafiliśmy zbudować MUK. Osima dodał.. ale ogarnia ją całościowo.. że agent zakłócający prace mózgu pokładowego musiałby przekazywać swoje rozkazy na inne statki przy pomocy jakichś pól. Poprosiłem o zadawanie mi pytań.A zatem twoim zdaniem mózg biologiczny nie jest zdolny do takiego działania.Wymień jego imię! .Włóczęgo. . ale teraz jego głowa wystrzeliła niemal pod sufit.zwrócił się do mnie Oleg. Wszyscy zaczęli mówić na raz. nie są do tego zdolne. Eli. a skąd Oan miałby potajemnie otrzymywać taką energie? Olga z kolei zauważyła. Zacząłem od pytania zadanego smokowi. Kamagin powiedział. tylko zakamuflowaną maszyną. Nie lubił wydłużać szyi. Przynajmniej ja tak pracowałem na Trzeciej Planecie.Eli. że Oan nie jest istotą żywą. Pytanie było zbyt ważne. Pytań jednak nie było. nie jest czysto analityczny. to przyczyny awarii przestałyby być zagadką.Ten mózg znajduje się na „Koziorożcu". że MUK zużywa niemało specyficznej energii wyspecjalizowanych pól. Tajny agent wroga nosi imię Oan. że to jego mam namyśli.krzyknął Ellon. Podniósł się gwar. . lecz raczej intuicyjny. były wątpliwości. Był pewien.Obiecałeś złożyć ważne oświadczenie. może wpływać na MUK nie przez wydawanie mu zewnętrznych poleceń. że ów potężny wrogi mózg istotnie znajduje się na jednym ze statków. Poza tym działa na innej zasadzie logicznej. aby dało skwitować się jakimś żarcikiem. jak my to robimy.powiedziałem sucho. A zatem należy z kolei dowieść. . . z pewnością nie zostałbyś zaproszony na naradę. Zatem słuchamy. . Oleg raz jeszcze zażądał dowodów. że hipotetyczny wrogi mózg musiałby działać z równą co najmniej szybkością co MUK.Gdyby to o ciebie chodziło. MUK liczy z szybkością kilku miliardów operacji na sekundę. to możliwe są również konstrukcje o wiele doskonalsze. powiedzmy równie potężny jak twój.

że szpieg musiałby rozszyfrowywać zamysły astronautów nie będąc obecnym przy ich rozmowach. A inne pomieszczenia są wcale nie gorzej zabezpieczone. Mógł także zabijać.nie zarejestrowano. Ale mógł działać w swym dotychczasowym kształcie. Wrogim zwiadowcą przebranym za Arana! .Cóż to jest istota lub zjawisko nadprzyrodzone? . Po czym przypomniałem. Ale to jeszcze nie koniec szeregu niecodziennych faktów i wydarzeń. który chciał przedostać się do innych czasów lecąc pod prąd czasu. Jeśli jego wyjaśnienie było prawdziwe. mógł nie tylko przenikać w nasze plany i uszkadzać nasze maszyny. którego konstrukcji i zasad działania nawet my nie potrafiliśmy rozszyfrować. .Krótko mówiąc szpieg. nie tylko nauczył się go obsługiwać. a on jeden ocalał. I drugi zdumiewający fakt: wszyscy towarzysze Oana zginęli. niezborne. . ale również -wyruszył nim w przestworza Kosmosu w towarzystwie podobnych mu przedstawicieli na poły dzikiego narodu! Kim Oan jest wśród Aranów . On sam. cos w tej scenie wydawało się. . Na ekranie pojawiła się scena pod szafotem. Demiurga. zatem musi być rezydentem Ramirów wśród pająkokształtnych. musiałby odczytywać zdalnie i potajemnie ich myśli. Moim zdaniem zetknęliśmy się z niecodziennym zjawiskiem. że Okrutni Bogowie żyją na Aranii w postaci jej mieszkańców. którego wytłumaczenie może być zupełnie banalne.włączył się. Anioła czy smoka. do dyskusji Gracjusz.powiedziałem. gdyż natychmiast zostałby zdemaskowany.Poza tym wszędzie mamy takie szczelne ekrany .zakonkludował Oleg. zwykli śmiertelnicy.kontynuowałem.swoim czy obcym? Powiedział kiedyś mimochodem. I dopiero po powrocie na „Koziorożca" z tragicznej wyprawy na „Strzelcu" zrozumiałem. Oan nie tylko potrafił wykraść gwiazdolot. Wreszcie Orlan przypomniał. a w Imperium Niszczycieli technika podsłuchiwania stała przecież na niezłym poziomie! . . to było z pewnością również zdumiewające jako sprzeczne z tym. Galakta. Nawet Demiurgowie tego nie potrafią. co dotychczas wiemy p biegu czasu we Wszechświecie. aby stąd przeciekły jakieś informacje. Wielokrotnie w samotności przeglądałem ten zapis i stale czegoś mi w nim brakowało. a przecież dokonujemy tego my. Nie mogę sobie na przykład wyobrazić.Każdemu z naszych przodków anihilowanie przestrzeni lub podróże z prędkością ponadświetlną wydałyby się cudem. gdzie należy szukać rozwiązania trapiącej mnie od dawna zagadki. bo nie kto inny jak on spowodował śmierć Lusina! Popatrzcie na ekran.A po zetknięciu się i nami zmienił obiekt zainteresowania . . musiałby być istotą nadprzyrodzoną! . w jaki sposób trafił do nas Oan.Z oczywistych względów nie mógł przybrać postaci któregoś z nas: człowieka.

a niektóre z nich zaprogramowałem na indykacje pól obcych. Długo by jeszcze zapewne rozwodził się na temat starożytnych ziemskich obyczajów. drogi admirale. którego nasze przyrządy nie zarejestrowały.Po co ta ironia. Dopiero po dłuższej chwili Romero zauważył ostrożnie: . I tym jedynym jest znów Oan. strażnika.. Eli? W starożytności używano w takich okolicznościach określenia „przesłuchanie". obrońcami i widzami. Zdarza się..Użyłem wielokanałowego chronoskopu. Czy to nie wystarczy za dowód? Nikt nie kwapił się. aby nawet nie drgnąć pod uderzeniem pola? . Wyzwolone przez Lusina pole rozrzuciło Aranów po placu jak garść plew.Co najmniej sto pięćdziesiąt ton! . l to pan powinien je przeprowadzić.. że bywa jedynie nieświadomym narzędziem w czyichś rękach. A Oan waży nie więcej niż sto kilogramów.Admirale. Teraz spójrzcie tu. . . Pawle? Zamierzasz pogawędzić sobie z nim po przyjacielsku?! Nie posiadałem się z oburzenia. przyjaciele. akurat przez te. My zaś będziemy świadkami. ile musiałby ważyć ten fałszywy Aran.Słyszeliście? Co najmniej sto pięćdziesiąt ton. zanim nastąpiło wyładowanie miedzy elektrodami.odparła niemal natychmiast Olga. Tylko jeden z nich stoi nieruchomo jak spiżowy pomnik na lekkim wietrze. gdyby nie Oleg. A teraz Lusin zwija pole rażące atakujących go przyspieszaczy i sam pada do wnętrza pieca pod ciężarem szarpiącego się. ale niczego konkretnego nie zawierają.Eli. Nasze znakomite analizatory nie zarejestrowały żadnego kontrpola. Gracjusz pokręcił z powątpiewaniem głową: . sprawca śmierci nie zawsze musi być mordercą. Patacie uważnie! Oto Lusin z wczepionym w niego strażnikiem.Wobec tego popatrz na ciąg dalszy tej sceny. I znów Lusin wyzwala swoje pole. Tymczasem jego pole nie zadziałało. a potem przesunął się w bok i dokładnie w tym samym momencie pole hamujące znikneło.. który zaproponował. a właściwie zostało zablokowane obcym polem. samą jedną dziesiątą sekundy stał bez ruchu. A jedna dziesiąta sekundy to bardzo wiele czasu.Z zabójcą Lusina. . Nasi przodkowie zawsze tak postępowali. . Poszczególne kanały dostroiłem do naszych indywidualnych pól. zmontowanej zresztą w innej niż rzeczywista kolejności. z odpowiedzią. a tylko to mogłoby stanowić niepodważalny dowód winy Oana. abyśmy wrócili do zasadniczego tematu narady. Zanim wyrobie sobie ostateczne zdanie wolałbym porozmawiać z samym Oanem.. twoje spekulacje robią wrażenie. Oan przez jedną dziesiątą sekundy. . Policzcie. Sprawdźcie czas! Lusin zareagował na jedną dziesiątą sekundy przedtem.

Chcesz przyprzeć Oana do ściany. gdyż do tej przykrej operacji trzeba było przygotować się nie tylko psychicznie. Eli . . Zogniskować pola ochronne i uniemożliwić Oanowi skontaktowanie się ze swoimi. który zniszczył „Cielca" .Wobec tego pomówmy o czym innym. admirale . w ogóle nie zabierałeś głosu na naradzie. może nas gwałtownie zaatakować. Gdybyśmy dowiedzieli gdzie się i jak ten promień jest generowany.zauważyłem. Poradzę. że nic nie wiemy.. Przesłuchaj go w konserwatorze . .Porozmawiajmy teraz o promieniu.skrzywił się pogardliwie Demiurg. . dla których wole rozmawiać z tobą na osobności. admirale.zaproponował Oleg.Dlaczego nie powiedziałeś tego w trakcie narady. .Nie jestem zwolennikiem narad. . . Bilonie? . dopiero wtedy moglibyśmy się zastanowić nad metodami obrony. Demiurgowie są pod tym względem doskonalsi od was.wychrypiał smok. za jakiego go uważamy. Może on powie nam coś o naturze tej śmiercionośnej broni. Może teraz coś powiesz. a jego trzeba starannie omijać. . na której siedziałem i zwróciłem się do niego: .Ellon ma racje . aby to miało większy sens . ale skoro już tu jesteśmy.Najrozsądniej byłoby w ogóle nie pchać się do gromady Ginących Światów. Oana trzeba zdemaskować! .Wiemy tylko tyle. sobie nawet z tysiącem ton .Włóczęgo. lecz również technicznie. . kiedy spróbuje wysondować Oana. tylko poklepałem smoka po łapie.. Nie znam lęku przed śmiercią tak powszechnego wśród ludzi i Galaktów.powiedział Ellon.Mam zresztą powody. Rozsądniej byłoby zrezygnować z przesłuchania. .Niebawem ustaliliśmy wspólnie. za którymi ludzie tak przepadają . że Oan jest agentem Ramirów. kiedy wszyscy zaczęli się już rozchodzić. Ale żal mi Ireny i pana też żal.Zaczekaj. ale czy w takim razie otwarte przesłuchiwanie go nie będzie rzeczą lekkomyślną? Jeśli jest naprawdę tym.Nie sądzę. Nie odpowiedziałem Bilonowi od razu. admirale. że Oan zostanie przesłuchany nazajutrz. Stupięćdziesięciotonowe pole Oana to dla moich generatorów fraszka.powiedział Ellon. Przekonałeś mnie. Lepiej z omawianiem tego problemu zaczekać do jutra. to musimy zachowywać się konsekwentnie.zakonkludował rzeczowo.Przesłuchanie jest niebezpieczne.

Zginęli nasi towarzysze. Eli. już to mówiłeś.. Ale powiedzieć nie znaczy wytłumaczyć. Powiedziałem jednak spokojnie.Układ więzi czasowych . Oan nic nie wiedział o śmiercionośnym promieniu. Jego odpowiedzi też nie rozlegały się w naszych mózgach ze zwykłą wyrazistością. że maszyna zapadła na raka czasu. a ja znów odniosłem wrażenie. Oan przybiegł do konserwatora jak zawsze skwapliwy i uniżony. Porozmawiajmy wiec o chorym czasie.2. była u wszystkich ta sama. Jak należało się spodziewać. Nie będziemy czepiać się słów. Nasze maszyny myślące zostały zablokowane przez wrogie siły. tylko surowych. że dzisiaj nie potrafi tak swobodnie czytać naszych myśli jak dawniej. Dlaczego zachorował czas . Oanie.Ukarali? Za co? Czym rozgniewaliśmy mściwych bogów? .W porządku. . Urządzenia zakłócające zainstalowano w konserwatorze przez Ellona w jakimś stopniu przeszkadzały i nam.Tak.? Na to Oan miał swoją zwykłą odpowiedź: . dla których uderzył w nasz gwiazdolot. że to nie istota żywa.. który rozpylił „Cielca"? Zadając te pytania zauważyłem pełen zmieszania niepokój pająkokształtnego. . . . ale to akurat zdanie brzmiało na każdej taśmie jednakowo. Powitał nas pełnym szacunku gestem swoich splecionych wężowłosów. . Mózg pokładowy „Tarana" miał rozchwiany układ logiczny. a nie mściwych. Poprawka Oana w mózgu każdego z nas zabrzmiała właśnie w ten sposób.przerwał mi Oan. Spróbuj teraz wyjaśnić nam co innego. bo właśnie tego zupełnie nie rozumiemy. Legendy też o nim nie wspominały. -Już wam mówiłem. dwie trzecie naszej eskadry uległo zagładzie.Rozgniewaliście Okrutnych Bogów i bogowie surowo was ukarali. Surowych. gdyż w ich gromadzie gwiezdnej podobnego zjawiska nigdy nie zaobserwowano. Poprosiłem wcześniej wszystkich obecnych na przesłuchaniu o zapisywanie w osobistych deszyfratorach wszystkich odpowiedzi fałszywego Arana. .Znasz może jednak miejsce generacji promienia lub przyczyny.Oanie.Nie mściwych. Zdumiało go widocznie. Czy wiesz coś o źródle i naturze niszczycielskiego promienia. choć wyrażona w różnej formie. lecz tylko doskonały. niemal w pełni materialny fantom. Później porównaliśmy nagrania. Treść wypowiedzi.

że ty i twoi towarzysze byliście uciekinierami . trudny do wykorzystania. Czas chory. co nam tu opowiedziałeś. Zerknąłem na Ellona. . prawda Oanie? Wróćmy jednak do problemu czasu. zawirowanym polu temporalnym kolapsaru.Ellonie! . Zapadał się w niezbyt.Owszem. Nasz czas jest gąbczasty. Przekroczyć granice teraźniejszości można jedynie w sprasowanym. Odchodził. Ale na czym polega ich działalność? . .W wyniku działalności Okrutnych Bogów. gdzie gałęzie spirali czasowej leżą bardzo blisko siebie. Nie zamierzaliście wcale uciekać. skoro na miejscu miałeś różnych czasów pod dostatkiem? . że twoi polegli towarzysze i ty sam jesteście Aranami? Nie odpowiedział mi.zauważyłem.Pomyliłeś czas chory z czasem przetransformowanym. nie mogliśmy pominąć takiej okazji. który lekkim gestem dał mi do zrozumienia. W przyszłość można się przedostać jedynie okrężną drogą.I po tym wszystkim . rozerwany. niedobre oko gwałtownie się rozjarzyło. Miałem go.Nie wiem. powoli ale nieuchronnie.krzyknąłem rozpaczliwie. gąbczasty. tylko dokonywaliście eksperymentu. można byłoby ewakuować w przeszłość. Kiedy wiec w okolicach Aranii pojawił się kolapsar. Był i przestawał być. Po cóż wiec podjąłaś wraz z towarzyszami śmiertelnie niebezpieczną próbę wyrwania się w inny wymiar czasowy. Tak blisko. że niemal się dotykają.w Ginących Światach? . że wcale nie uciekaliście. w przyszłości lub boczne „teraz" każdą planetę i całe gwiazdozbiory ginące w słabnącym czasie. tylko opanować. Oanie? Nie poddał się jednak.Mówiłeś przedtem. Próbowaliśmy zbadać czy nie uda się prześliznąć również w przeszłość. że jest gotowy. ale nie miał innego . . słaby. . okiełznać gesty czas wokół kolapsaru. .A teraz okazuje się. . bo nie chciał nam zrobić krzywdy. że został zdemaskowany. Dwoje dolnych oczu nadal patrzyło wzrokiem pokornym i uniżonym. Ellon zawahał się na moment. ale trzecie.To też już mówiłeś. przekształcał się z ciała w cień. Oan też zrozumiał. wokół którego czas jest gesty. będziesz nadal utrzymywał. Gdyby bowiem udało się opanować taki czas. tylko podjął rozpaczliwą próbę uratowania twarzy: . omijając naturalny prąd czasu. to przecież określenie różnych odmian tego samego zjawiska.Pewnie! Skąd niby zwykły Aran mógłby się dowiedzieć o istocie działalności bogów! Przecież oni nie naradzają się z wami. Stawał się przezroczysty. Dobrze cię zrozumiałem.

Niech morderca patrzy na swoją ofiarę . .jakby naprawdę sądził pan dotychczas. Kleszcze pola siłowego uchwyciły go akurat w tym momencie. ale jest nieprzytomny i nie powinien się ocknąć .Czy on żyje? A jeśli tak.wyjścia i z pełną mocą wyzwolił pole. to i tak nic nam z jego strony nie grozi. Unieszkodliwiliśmy go. że nas postanowili zniszczyć.Nie dowiedzieliśmy się najważniejszego: czym tak rozgniewaliśmy Ramirów. . a to równa się wygranej bitwie! . laseczka Romera szerokim łukiem przeleciała przez konserwator i omal nie wbiła się w ścianę. admirale .Co zrobimy z tym strachem na wróble. to czy klatka siłowa jest dość mocna. Ellonie! .Tak się pan z tego cieszy.Gdyby jednak nawet powrócił z niebytu. Dalej też nie wiemy nic o ich śmiercionośnym promieniu.Zostawmy go tutaj. przyjaciele. .Żyje. .Znakomicie to zrobiłeś. Ucieczka z naszego czasu nie powiodła się.Za to dowiedzieliśmy się.uśmiechnął się ironicznie Romero . Iskra.odparł Ellon. ale natychmiast boleśnie uderzyłem się o niewidzialną przeszkodę. że Ramirowie są prawdziwymi bogami! . Czy to nie jest pocieszające? .odparłem. A zatem oni też nie wiedzą wszystkiego. Ich agent wyznał. Eli? . ale Oan został. . Oan został schwytany w ostatniej mikrosekundzie swego tutejszego bytu i zakonserwowany na wieki.powiedział Oleg z westchnieniem. myśląc o Lusinie. .Przesłuchanie niewiele nam dało .Jedno w każdym razie osięgnęliśmy. nie wszystko potrafią.zapytał Oleg. jak się tego obawialiśmy.wykrzyknąłem i spróbowałem podejść do unieruchomionego wroga. Rzuciło nas na podłogę. . która w momencie znikania przeskakiwała miedzy wężowłosami.. Teraz wisiał nad nami jak ćwierćmaterialna zjawa dwunastonogiego pająka. . kiedy jeszcze nie całkiem zniknął. aby go utrzymać? . Nie ma już wśród nas nieprzyjacielskiego szpiega. że Ramirowie nie są tak wszechmocni. że eksperymentował z zawichrowanym czasem wokół kolapsara. zawisła w pół drogi i tak już na zawsze została.

. . że on nie żyje. . opracowywali plan ratunku dla pozostałych resztek eskadry. l jak zwykle zakończył przeraźliwym bezdźwięcznym chichotem. Podczas gdy oni muszą wyszukiwać kolapsary kosmiczne. to prawda.Postaram się wytworzyć mikrokolapsar i zobaczyć. przeładować zapasy. Teraz znalazł nowy przedmiot badań. Wszyscy byli przygnębieni. umrzemy.3. jakże wiec mógł się nie cieszyć? . powiedział z nieukrywanym zadowoleniem: . ale jego aktywność została całkowicie zatrzymana. gdzie Oleg z Osimą i Olgą. a on wiecznie będzie tam trwał.Co masz na myśli. ale w tym dziwnym świecie transformacje cielesne nie są niczym nadzwyczajnym. na razie zamierzam eksperymentować na poziomie atomowym. To mam już za sobą i teraz mogę. . że . .Eli . przeczuwał ważne odkrycie. znalazł się poza czasem. Olga uważa. uwięziłem czas.Admirale. dowlókł się tam z trudem i wsunął głowę do wnętrza.I spowodować nowy atak Ramirów! . jak on transformuje czas. Poszedłem na stanowisko dowodzenia.. ja stworze własny w laboratorium. a on się cieszył.zapytałem.Nie obawiaj się. tysiąckrotnie odrodzimy się w potomkach. Ellonie? . Ellon. pozostawiwszy statek pod dozorem automatów. Pająk. . a sam statek anihilować.powiedział Oleg . zdemontować ważniejsze urządzenia. że daleko im jeszcze do nas. Rozdziawił w szerokim uśmiechu swoją przerażającą paszczękę.„Strzelec" nie nadaje się nawet na ciężarówkę.dodał niemal uprzejmie. który nie przyszedł do siebie po śmierci Lusina.zaprotestowałem. Zestarzejemy się. którego na nasze nieszczęście sprowadziłeś na statek. Wyłączyłem go. zająć się o wiele ważniejszym problemem. Wszyscy chcieli zobaczyć pokonanego wroga i przez kilka dni z rzędu konserwator był najczęściej odwiedzanym miejscem na statku.Jesteś pewien. a to praktycznie równa się śmierci. Dla niego sens istnienia polegał na rozwiązywaniu coraz to nowych problemów technicznych. że trzeba jego załogę przenieść na „Ważą" i „Koziorożca". Popatrzył na cień Oana i powiedział do mnie: . kiedy już umieścił klatkę siłową Oana na wyznaczonym jej miejscu. spróbujemy pokazać ciemnym Ramirom. Dopiero kiedy uda mi się uruchomić generator mikroczasu. To nie udało się dotychczas żadnemu Demiurgowi! I człowiekowi .Może zapomniałeś. Dostrzegł wyraz niepokoju na mojej twarzy i pospiesznie dodał: . Eli? Zmienił się. Spróbuje zdynamizować czas. Nawet Włóczęga.Żyje.

Nie.Macie rację. . ewakuacją „Strzelca".wychrypiał. . coś zrobić z mózgami pokładowymi. o czym najlepiej świadczy załoga naszych statków.Jak się czuje? . a ja w tym czasie postaram się. w powietrzu. . Nie tylko ja się zmieniłem.Nie pora teraz na zajmowanie się. bo miałem posłuszne mi ciało.Ellon zamierza zmieniać bieg czasu w procesach laboratoryjnych. łypiąc na mnie z ironią swoim bursztynowym okiem. ale tym milczeniem również mnie potępiał. Ramirowie nie reagują na eksplozje konwencjonalne. Musi pan opracować plan ratunku. . Przytłacza mnie. że do tej pory o tym nie pomyśleliśmy. Zajmij się tym z Bilonem. mrugnął wiec do niego porozumiewawczo. jako kierownik naukowy wyprawy ma obowiązek to niebezpieczeństwo od niej odsunąć.A po co mi nieważkość bez młodości? Czy latający starzec jest lepszy od pełzającego? Ja nie lubią się. Moje . głupstwami! Eskadra znalazła się w niebezpieczeństwie i pan.Nawet wówczas. A teraz sprawa najważniejsza i najpilniejsza.okrutni władcy Ginących Światów nie znoszą anihilacji mas materialnych? . urażony.musze porozmawiać z Włóczęgą w cztery oczy.Niestety.. Prosto ze stanowiska dowodzenia poszedłem do Włóczęgi. oszukiwać. . jak się dzisiaj czujesz? . Nie najlepiej. . ale Gig poczuł się trochę. Trzeba uruchomić MUK. Na jego grzbiecie Trub z Gigiem zapamiętale grali w durnia. kiedy zostałeś smokiem? .powiedziałem .Przyjaciele . Trub bez cienia urazy machnął skrzydłami i poleciał do wyjścia. . który my niezwłocznie zrealizujemy. nawet sami jg wywołują. Eli. .Wobec tego wysadźmy „Strzelca" przy pomocy materiałów wybuchowych.A może zrobić to ciało nieważkim? Będziesz mógł wówczas swobodnie unosić się.wybuchnął nagle Osima. Nie poznaje pana. Zwrócisz mi młodość? . Dziwne. żeby rozszyfrować istotę zjawiska. Zajmijcie się. Poweselał i przestał się dąsać. tego nie potrafię.zapytałem. . przyjaciele . -Teraz to ciało jest dla mnie zbyt wielkie.Najpilniejszym zadaniem Jest przywrócenie sterowności statków. wtedy byłem prawdziwie szczęśliwy. do ruchu.. . żeśmy nie pomyśleli.Włóczęgo. admirale! Dawniej działał pan o wiele szybciej i skuteczniej! Spuściłem głowę. które Oan nazwał rakiem czasu.I bardzo dobrze. chociaż tęsknie do działania. gdy zostaliśmy sam na sam. Oleg milczał. który leżał płasko rozpostarty na podłodze.Admirale! .powiedziałem. Ruch całe życie był moim największym marzeniem. . ale w niczym to mnie nie usprawiedliwiało. .

któremu nie towarzyszył najmniejszy bodaj kłębuszek dymu.. Rzuciliśmy się do boju nie przygotowani i drogo za to zapłaciliśmy. że nienawidziłeś tamtego bytowania.Możesz nam w rym pomóc . Dziękuje ci. wycofać: nasze statki są praktycznie unieruchomione.Dobiegło mnie słabe westchnienie. Ożyw nasze gwiazdoloty! .Ellon mnie zabije.Zrobi to Ellon. Przywrócimy ci poprzednią postać. Nie cofniemy się jednak...Posłuchaj. Do końca ci jeszcze daleko. tylko twoje ciało.powiedziałem. zastąp wiec nasz MUK. . . . wiec i dziś potrafią powtórzyć te operacją. Eli.. . Ja natomiast proponuje ci role wyzwoliciela. który wpadł na interesujący pomysł transformacji czasu. nazwał ich nieukami. . .Mówisz tak. czego i oni nie potrafią! Ellon. Demiurgowie kiedyś wypreparowali twój młody mózg z ciała Galakta. . zbawcy przyjaciół. Oglądałeś zapis przesłuchania pana? Szpieg przyznał się. Chciałbym tylko przed śmiercią przekonać się. Włóczęgo. . . a Lusin nie żyje. bo nikt inny tego nie potrafi.Mam ożywić statki? Ja.. bo nie możemy się. podporządkuj sobie analizatory i mechanizmy wykonawcze! . ..Ellon to chwalipięta. że nic wam nie grozi.Pospiesz . żebyś i ty był przy tym obecny. . że Ramirowie przeprowadzają eksperymenty z czasem.Pomóż nam! Przypomnij sobie jak twojej woli podporządkowywały się gwiazdy i planety. .Nie rozumiem! W jaki sposób? .Będzie przeprowadzał operacją pod nadzorem Orlana. jakbyś się już żegnał. że podarowałeś mi te radość. Wiem. którzy tak cię kochają i tak potrzebują twojej pomocy. .. schorowany smok?.Zapomniałeś o moim strupieszałym cielsku. Eli. ale nie oddałbym za nie nieśmiertelnej wieczności w swym poprzednim kształcie. . ale wtedy było ono życiem niewolnego nadzorcy więziennego. Niepotrzebnie. że wyrwaliście się z pułapki.cielesne życie było krótkie. .Mylisz się..Tylko Lusin mógłby to zrobić. . Twój potężny intelekt jest nadal sprawny.Istotnie. a jemu chyba wierzysz? .Wola twoja. Nie ty się. Eli. A zatem istnieje coś. zestarzałeś. zbyt skromny nie jest. ale ważne jest co innego: z Ramirami można walczyć. ale chciałbym. Eli.Orlanowi wierzą.Właśnie ty.Wyzwolimy cię z niego. mój koniec jest już bardzo bliski.

.. Eli! Życie wycieka ze mnie. jak woda z dziurawej beczki. Poszedłem do Orlana.się wiec..

a właściwie majestatycznie zasiadał na kanapie Gracjusz. .Ellon odwrócił się do swojego kondensatora. Stracimy jego mózg. Gracjuszu. Dobrze się złożyło.Głupi pomysł! .. W istocie była to po prostu odmiana konstrukcyjna generatora metryki wytwarzającego spiralą grawitacyjną. . do którego obowiązków należało przeprowadzanie właśnie .Musimy.zapytał chmurnie. ja cię nie zwalniałem! Ellon zamarł. . Nie rozumiem cię. .Mechanizmy odmówiły posłuszeństwa.Chodźmy do Ellona .O ile dobrze pamiętam. admirale. że będzie musiał oderwać się od tego zajęcia i przeprowadzić pilną operacje. Powstrzymał go władczy okrzyk Orlana: . to znaczy wkrótce. którą tak doskonale wykonywały wasze mechanizmy. Ellon regulował właśnie kondensator grawitacyjny.powiedział Orlan. Powiedział mu. .Co to znaczy wkrótce? .A czy muszą pytać cię o zgodą na odejście? .odparł Ellon. Zresztą nikt nas na razie nie atakuje.Znów chcecie przysposabiać żywy Mózg do pracy.Bilonie.. Tułów gotów był skoczyć na nas. Smok jest umierający.Ani myślę jej robić! . bo wkrótce uruchomią nasze mózgi pokładowe.Operacja jest niezbędna! .powiedział Orlan. Eli! . W ciągu tysiącleci tak udoskonaliliśmy techniką tego zabiegu. . .wykrzyknął z dezaprobatą Gracjusz. że struktura biologiczna okazała się lepsza od sztucznej konstrukcji! . .Niewielka strata.4. w szkole przygotowywałeś się do egzaminu na Niszczyciela Czwartej Kategorii Imperialnej. na którego okładkach zamierzał uzyskać pole ekwiwalentne w mikroskali polu grawitacyjnemu kolapsara.Wkrótce. że. Powinieneś być przecież dumny. . że zastałem ich obu. jeśli go niezwłocznie nie zoperujemy. . bo nie bada musiał wszystkiego powtarzać dwukrotnie. U Orlana siedział. Orlan pogardliwie zignorował jego pytanie. wiec nie musimy się spieszyć. ale głowa obracała się pokornie ku Orlanowi. .Operacja ekstrakcji mózgu nie przedstawia żadnych trudności .Żaden smok nie jest potrzebny.

gdy jednak udało się to nam. a teraz jestem naczelnym inżynierem eskadry kosmicznej i nie mam obowiązku spełniać wszystkich próśb zwariowanego admirała! .odparł mi swym zwykłym łagodnym tonem. . Na bardziej zdecydowany protest już się nie ośmielił. choć złamany. jak. Dopędziliśmy go z najwyższym trudem. jakiego strachu potrafiłeś napędzić w czasach. Bilonie? . Wspominałem już. Przed dumnym Niszczycielem Pierwszej Kategorii Imperialnej zginał się w pokornym ukłonie nędzny.Włóczęga boi się operacji. Ellon to wybitny umysł. .powiedział dobitnie Orlan. . . kiedy byłeś jednym z najulubieńszych dostojników na dworze Wielkiego Niszczyciela. lecz pysznego dostojnika Imperium Niszczycieli.Kiedy przystąpisz do operacji? Ellon z łoskotem wbił głowę w ramiona. A może się mylą. iż było naprawdę .Niepotrzebnie. -I ponownie skłonił się w kornym ukłonie. wiec Paweł starał się. dobrze ułożonym przyjacielem ludzi i ich gwiezdnych braci. u którego zastałem perorującego Romera. Teraz z obu opadły z trudem przyswojone nowe zasady zachowania.To było przed Wyzwoleniem. że operował go będzie Ellon powiedziałem. uprzejmym. że czasami wątpię.To było tak dawno. posuwistym krokiem wypadł z laboratorium.Próśb tak. że stosunki tych dwóch Demiurgów były dla mnie tajemnice. czwartorzędny urzędniczym. . ale to jest mój rozkaz. .Gdy tylko przygotuje aparaturę i płyny odżywcze.Wykonasz zabieg pod moim nadzorem! . . odwrócił się na pięcie i długim. Smok powiedział mu o mojej propozycji i wyznał.. Demiurgowie od dzieciństwa wychowywani są w duchu posłuszeństwa i rzetelności. Bilonie! Ellon wpił się wściekłym-wzrokiem w fosforyzującą niebieskawym blaskiem. Orlanie. Orlan zachowywał się wobec Ellona z zaskakującą uniżonością.. próbował jednak jeszcze walczyć: .Wyobrażam sobie. a teraz przekonałem się. Na krótką chwile znów ujrzałem nie swego przyjaciela Demiurga Orlana. ale pod innymi względami nie różni się niczym od pozostałych Demiurgów. Jeszcze dzisiaj. że lęka się powtórnego uwięzienia. Wróciłem do Włóczęgi. Nie potrafiłem się powstrzymać od niezręcznej uwagi: . że sprawa nie jest tak prosta.takich zabiegów. Orlan znów był Demiurgiem.Nie rozumiem cię. by to się na pierwszy rzut oka mogło wydawać. Ellon. a zwłaszcza tego. Orlanie. nieruchomą twarz Orlana.

Jesteś tu. byłeś nie zwracał się do mnie jako do Głównego Mózgu.Mogę dać ci niezły. Opisywać jej nie będę. Ku mojemu zdziwieniu krasomówstwo Romera odniosło skutek.zaszeleścił smok przymykając oczy.. Spieszę. .Dzisiaj.Czy mogę cię tak nazywać? .Tak cię będziemy nazywać! Zameldowałem Olegowi.przerwałem mu .interesowałeś się jak nasz były Włóczęga zwany obecnie Głosem wchodzi w swoją nową role? Niebawem będziemy mogli poruszać się z . w której znajdował się nasz przyjaciel Włóczęga na wieki przykuty do miejsca.powiedziałem uroczyście. ochrypły głos smoka.rozproszyć jego obawy.Dziękuje. Eli? . lecz głos.odparł z lekką ironią głos.wymamrotałem głupio. . cię poinformować.Ellon wyrósłby na znakomitego fachowca od ekstrakcji mózgów. w którym odtąd miał rezydować Mózg. również i „Wąż" będzie niebawem gotowy do drogi. . Wstrząsnął mnie nie widok kabiny. przytaczając swoim zwyczajem mnóstwo argumentów zaczerpniętych ze starożytnej historii. A pośrodku kabiny. Włóczęgo? . Eli .Dobrze ci jest? .Będziesz dla nas Głosem .Nazywaj jak chcesz. że byłem wstrząśnięty. a jeśli Ellon zamontuje odpowiednie anteny. gwiezdne sfery. Ty jeden wśród nas zmieniasz postaci jak kobieta fryzury. Kabina przypominała galaktyczne stanowisko dowodzenia Niszczycieli na Trzeciej Planecie: ta sama niknąca w ciemności kopuła. że może już wytyczać dalszy kurs w kierunku jądra.. gdy po raz pierwszy wszedłem do pomieszczenia. Włóczęgo . . melodyjny. gdyż był to zabieg dość banalny.Złe się czujesz. Galakt był sam.zapytał ów głos..Dziękuję ci.powiedziałem ze wzruszeniem. a potem wstąpiłem do Gracjusza. pierścieniowate ściany.powiedziałem. Eli? . mój przyjacielu! .zapytał troskliwie gospodarz. Byłem porządnie zmęczony. Spodziewałem się usłyszeć sepleniący. Włóczęgo . Nie chce. . unosiła się swobodnie w powietrzu półprzeźroczysta kula. dawno zapomniany głos Mózgu: .Gracjuszu . Zazdroszczę ci tego. Wkrótce uruchomię statek. -Już dzisiaj dokonasz kolejnego przekształcenia. który zabrzmiał w moich uszach.. bo byłem nań przygotowany. abyś mi przypominał o Trzeciej Planecie. musze jednak wyznać. .Nigdzie nie uwiera . bo Włóczęga popatrzył na mnie niemal z nadzieją. . że nawiązałem już kontakt z większością mechanizmów wykonawczych. miedzy stropem a podłogą. Opadłem na kanapę. . . . .Zaczniemy. a nie śpiewny. gdybyście nie rozbili Imperium Niszczycieli. Zgodnie z obietnicą byłem obecny przy operacji.

. . Gracjuszu. Należysz do tej samej rasy. Ożyją też nasze anihilatory bojowe.Chyba przeczucie.szybkością nadświetlną. .Zostanę asystentem Głosu.Nie wiem . Eli . .zapytał.Co kryje się pod twoją propozycją. .. zostań jego asystentem. . ale przeczucia dla ludzi mają swoje znaczenie. dlatego proszę cię. Nie potrafię ci tego wytłumaczyć.odparł z serdeczną powagą Galakt. bo tego nie da się wyrazić słowami. pomóż Głosowi.odparłem niepewnie. admirale? . Galakt popatrzył na mnie ze zdziwieniem. żebyś mu pomógł. co i Głos.

odzyskają niebawem pełną sprawność. Bilonie? . a nie potęgi! . Dodał też. Olga na wiadomość o tym wyściskała nawet Ellona. że wszystkie mózgi.Nie lubisz Głosu.odpowiedz mi dlaczego Okrutni Bogowie są okrutni? Przecież okrucieństwo jest jednym z przejawów tchórzostwa i słabości. Pierwszy ocknął się MUK „Strzelca" wymontowany z ewakuowanego gwiazdolotu. który zapewnił. . która wszędzie musi być jednakowa! . Dlaczego? Po co im była potrzebna ta martwa planetka? Co kryje się za ich okrucieństwem wobec Aranów? Nad ranem weszła do mnie przestraszona Mary i powiedziała z ulgą: . W nocy nie mogłem długo zasnąć i w milczeniu miotałem się po kabinie. że wówczas można będzie zrezygnować z usług naszego zamkniętego w kuli ulubieńca. że nasz system myślenia jest odmienny od innych i spróbuje . jakie siły blokowały prace MUK.powiedziałem . . Zamiast odpowiedzi odwrócił się do mnie plecami. iż wydarzyło się jakieś nowe nieszczęście. Nikt nadal nie wiedział. że cię nie ma i pomyślałam.Nie chodzi tylko o zwyczaje. a w dodatku Ellon nie zapomniał jeszcze. działające jeszcze jakby ospale.zapytałem.. Jeśli Ramirowie nie zdołali nas zniszczyć. Jaki to był cel? Nie dopuścić do anihilacji planety! Wiedzieli z doniesień Oana o naszych zamiarach i przeszkodzili nam w ich realizacji..Jesteś tutaj? Obudziłam się.Mary .Tak jest w społeczeństwach ludzkich .Masz racje.5. różne obyczaje. że we Wszechświecie istnieje mnóstwo rozmaitych logik czy też różnych systemów myślenia. Co znaczy nie dali rady? Nie chcieli! Spaliwszy „Cielca" osiągnęli jakiś swój cel i lekceważąco zignorowali pozostałe gwiazdoloty. zobaczyłam. . Demiurgowie nie uczą się w szkołach zasad dobrego ludzkiego wychowania.wykrzyknąłem ze śmiechem. Mary! . ale o logikę. . to sprawa jest prosta. Różne miejsca. bo siły blokujące ich działalność myślową szybko zanikają.Doprawdy? Dlaczego wiec zarzucasz mi czasem „kobiecą logikę".ale nie musi być w cywilizacjach gwiezdnych jądra Galaktyki.Postaram się zapamiętać. Założę też z góry. ale siły te stopniowo słabły i przestawały już być niepokonaną przeszkodą w uruchomieniu mózgów pokładowych. a więc logikę różną od twojej? . Myślałem.zaoponowała z uśmiechem . że kiedyś był wielce obiecującym Niszczycielem. nie dali rady.

„Strzelec" wolno się wypala. jak zmieniają się siły hamujące. dlaczego Ramirowie z nami walczą i czego w ogóle chcą. I Głos przystąpił do akcji. . myślałem za siebie i za Ramirów. Musiałem to natychmiast sprawdzić. po której majestatycznym krokiem przechadzał się Gracjusz. aby w razie najmniejszego niebezpieczeństwa rzucić się do natychmiastowej ^ucieczki. .powiedziałem. Mary wróciła do siebie. Uszkodzonego gwiazdolotu wziąć ze sobą nie możemy. z których wreszcie jedna wydała mi się godna uwagi.Masz nadzieje. jeśli zależy nam. że eksperyment przebiega sprawnie. Eli. Moje rozkazy wykonywane są z opóźnieniem. to znaczy. a ciężarówki odsunąć jeszcze dalej. my zaś zgromadziliśmy się. "Potrafisz przeprowadzić taką/operacje na odległość. .przetransponować go.. zaś jego zanihilowanie może spowodować nową kontrakcje nieznanych wrogów.Bez najmniejszego trudu! Oleg rozkazał „Koziorożcowi" i „Wężowi" oddalić się od skazanego na zniszczenie „Strzelca" na granice widoczności optycznej. Ja mam inną propozycje: może poddać „Strzelca" anihilacji tlącej? W pobliżu Ziemi często stosujemy te metodę. zasiadł za sterami „Koziorożca". Głosie? .Jak mam cię rozumieć.. liczonym w mikrosekundach. . I jeśli nawet wówczas nie zrozumiem. konstruowałem i odrzucałem dziesiątki koncepcji.Przyjaciele . a nie widzę na to innego sposobu poza tym ryzykownym eksperymentem.zapytał. Niedawny Włóczęga uspokoił nas.Głosie . .Spowolnij anihilacje. Chcesz zbadać zakres tolerancji Okrutnych Bogów? .Dowódca eskadry polecił przygotować się do kontynuowania rejsu w kierunku jądra.. Głosie? . Niewielkim. że na starość oduczyłem się myśleć.. że przeciwko takiej anihilacji Ramirowie nie zaprotestują? . aby zbyt gwałtowny wybuch nie naruszył równowagi ciał niebieskich. jakie prawa pozostaną niezmienione.Wyczuwam pewne ograniczenie. a ja nadal biegałem po kabinie. ale jednak opóźnieniem.Chce im zadać konkretne pytanie i otrzymać na nie wyraźną odpowiedź. Głos zrozumiał mnie w pół słowa. jako obdarzony najszybszą reakcją. . Dlatego Oleg chce go zniszczyć przy pomocy konwencjonalnej eksplozji. wiec pobiegłem do kabiny Głosu.zapytałem. Inwariantów logiki i etyki międzygwiezdnej. przekształcając się w pustą przestrzeń i nie napotykając przy tym zbyt wielkiego oporu. . w kabinie Głosu. a potem stopniowo ją zintensyfikuj i zaobserwuj-.powiedziałem. . przenieść w inny układ współrzędnych i zobaczyć. Osima. poszukam inwariantów.

lecz także nieustannego podtrzymywania z zewnątrz. . w którą stopniowo przekształcał się nasz anihilowany gwiazdolot. W pewnej chwili poskarżył się. . . że w przeciwieństwie do procesów gwałtownych nie zakłócają one zbytnio równowagi kosmicznej w gromadzie gwiezdnej . że zdecydowanie nie życzą sobie eksplozyjnego narastania przestrzeni. jarzył się ciemnym blaskiem niczym rozgrzana do czerwoności śrucina.Wcale nie żartuje.Nie jestem MUK.Siły hamujące zanikały.To nie jest odpowiednia chwila do żartów. gdyż rozdzielała nas już nie mgławica pyłowa. .zauważyła Olga. . że po wypaleniu gwiazdolotu zamierzaliśmy w ten sposób postąpić z planetą.Dzięki twojemu „Strzelcowi" uratuje się cała cywilizacja gwiezdna! . Położyłem jej rękę na ramieniu. Widziałem te iskierkę wyraźnie. że nie będziemy jej wysadzać. gdy Głos wygaszał anihilacje i wyraźnie narastały. .Chyba dlatego. Planety nie można było podpalić i zostawić. że zostaniesz zablokowany? . Okrutni Bogowie odpowiedzieli na moje pytanie.Ciesz się. . lecz czysta przestrzeń. bo proces wkrótce by wygasł .powiedziałem.Przestań dowcipkować. bo ciężarówkami . Już teraz widzę. Anihilacja tląca wymagała nie tylko czasu. Ale stopniowe wyparowywanie ciała kosmicznego tej wielkości nie było rzeczą prostą. Martwa planeta nadal krążyła po tej samej orbicie miedzy Aranią a Trzema Mglistymi Słońcami.powiedział Oleg z westchnieniem. ale mechanizmy wykonawcze odmówią mi posłuszeństwa. Eli! . Było oczywiste. Olga nie wiedziała jeszcze.Pozbędziemy się w ten sposób kuli u nogi. natomiast nie mają nic przeciwko tego rodzaju wolno przebiegającym procesom. pod warunkiem. Na wielkim ekranie gwiezdnym „Strzelec" jeszcze płonął. Jednak „Strzelec" wytlił się bez przeszkód. Olga siedząca w fotelu drugiego pilota cicho opłakiwała swój statek. Płakała chyba po raz pierwszy w życiu. że jeśli jeszcze bardziej ją przyspieszy. Olgo! . . żeby można mnie było zablokować.Trzeba będzie poświecić transportowiec . jeśli w pierwszym etapie akcji nie zostaniemy „skarceni" przez Ramirów. przez którą uległo zagładzie dwie trzecie naszej eskadry.Obawiasz się wybuchu czy tego. gdy ją aktywizował.wtrącił Osima. to cały proces wymknie mu się spod kontroli. . że naszym wrogom obojętna jest jej lokalizacja w układzie. że będziemy jednak mogli zanihilować planetę.Dwa! .Spróbuje to policzyć. na którą ją wciągnęliśmy. Poszedłem na stanowisko dowodzenia.obraziła się niespodziewanie Olga.

co cię skłania do nieustannego obcowania ze zmarłymi ..Czasami się ciebie boje. bo z pewnością postarałbym się zachowywać inaczej.I oczywiście odwiedziłeś konserwator? . Masz jednak racje.Jestem po prosta dzikusem uprawiającym kult zmarłych.Chce wiedzieć.wykrzyknąłem. a ja się z nim pod tym względem zgadzam. Chciałabym się w związku z tym z tobą naradzić.wykrzyknęła ironicznie Mary. . żeby odpowiedź zabrzmiała żartobliwie. Gdzie byłeś? .Przecież sama mi to powiedziałaś! . bo zawsze pasjonowałem się historią.Czyżbyś zapomniał. .Zaskakujesz mnie! . a to zupełnie coś innego. jakbyś się do nich modlił. że i w ziemskim Panteonie też potrafiłeś przesiadywać całymi godzinami? A w Sali Wielkich Przodków tak patrzyłeś na posągi. .. Szukałam cię. bo i ja przecież będę musiała wyrazić swoją opinie na ten temat.Nie wiedziałem. ty po prostu jesteś cały zwrócony ku przeszłości.Spacerowałem po parku.Czego właściwie ode mnie chcesz. że mam wielki szacunek dla przodków. . . . .Cała załoga zna już plan tlącej anihilacji planety. .zapytałem ze śmiechem.Pasjonowałeś się historią! . . .Naprawdę tak to wyglądało? . Postarałem się.odparła krótko. Eli.Dlaczego oczywiście? .trudno kierować przy szybkościach nadświetlnych.Romero uważa. Masz w sobie coś z dzikusa uprawiającego kult zmarłych. Mary? .. a poza tym nie ma z nich żadnego pożytku! Tego wieczoru Mary powiedziała do mnie: . Nie. że nie masz o historii najmniejszego pojęcia. Eli..

gwiezdną Ginących Światów.A sami nie powędrujemy za nimi? Ellon popatrzył na mnie z pogardą.Admirale.Kiedy go włączę.błysnął oczyma Demiurg. admirale? .Niech je studiują Ramirowie.Uważasz mnie za Okrutnego Boga.Nie jestem takim nieukiem. Urządzenie miało kształt kuli z superwytrzymałego plastiku.. .Wobec tego czemu rządzi nimi nadal Mózg? Po co je uruchamiałem?. Ja natomiast transformuje czas przy użyciu tego mikroskopijnego kolapsami . Nie wydaje ci się dziwne.powiedziałem zdumiony. Dawniej wolny czas spędzałem przed ekranami. jak oni! Kiedy wychodziłem z laboratorium.Co mnie obchodzą ludzkie teorie. że ja... coś w rodzaju niewielkiego autoklawu oplecionego jednak gąszczem przewodów. Ale jej masa przekracza sto tysięcy ton! . zainplantowane do wnętrza cząsteczki wystrzelą w daleką przeszłość albo w jeszcze dalszą przyszłość! . Wyrwaliśmy się z zapylonej gromady. którzy tak samo jak wy nie mają zielonego pojęcia o naturze kolapsu grawitacyjnego i muszą korzystać w swych badaniach z energii naturalnych kolapsarów. wokół rozpościerała się czysta przestrzeń. ale niebawem jarzący się ognik został daleko za rufą gwiazdolotu. chociaż było co na nich obserwować.. Demiurg. niewidoczny nawet na ekranie powielacza optycznego i znów powtórzyły się znajome krajobrazy. .podkreślił tonem głosu nowy termin.Ależ to teoretycznie niemożliwe! . gęsto i bezładnie wypełniona gwiazdami.6. . zapytał mnie jeszcze: .Praca została zakończona. Przez jakiś czas obserwowaliśmy jeszcze malowniczy widok anihilującej planety. . najchętniej przebywałem w laboratorium Ellona. Eskadra opuściła gromadę.. . namawiam cię do przywrócenia ludzkiego sposobu kierowania eskadrą? Bo przecież MUK jest ludzkim wynalazkiem. A przed nami narastał gigantyczny gwiezdny pożar groźne jądro Galaktyki.Na razie nie mogę się na nie uskarżać.jesteś zadowolony z pracy mózgów pokładowych? .zapytał . szyn prądowych i rur. admirale! . . gdzie budowano kondensator czasu. admirale! . prawda? . ale teraz.wykrzyknął pewnego dnia Ellon.Wewnątrz tej kuli znajduje się strzępek materii o wymiarach jądra wodoru.

. w związku z czym Gracjusz wprawia się w sterowaniu eskadrą.. robią to. . . Ellon jednak przerwał mi pełnym zniecierpliwienia gestem: . bowiem jego obecną role uważał za niesprawiedliwe wywyższenie.Eli . . że dobrze byłoby mieć na wszelki wypadek innych jeszcze dublerów. dlaczego ja nie znoszę tego smoka.Nie mam nic przeciwko Gracjuszowi! Niech sobie ćwiczy na zdrowie tak całej jego nieśmiertelności nie starczy mu na opanowanie funkcji MUK.Wcale mi się to nie wydawało dziwne.wykrzyknęła zaciskając nerwowo palce.Chciałabym porozmawiać z Elim .Dlaczego postawił pan nad mm smoka.Dlaczego wiec nie znosisz Głosu? .Tak. ale Mózg jest zbędny! .. który w dodatku przeszkadza mózgom pokładowym w kierowaniu eskadrą? . ale się domyślam. że transformacja Włóczęgi w Głos została dokonana wbrew jego woli. ale za to jego własnymi rakami. bo wiedziałem. z czym przyszłam? . do czego zostały skonstruowane.powiedziała . Jeśli wszyscy uznają twoje antypatie za uzasadnione.W tej sytuacji mogę zaproponować tylko jedno: niech na temat roli Głosu wypowie się cała załoga eskadry. wyjaśniłem oględnie.przy twojej żonie będzie mi łatwiej z tobą rozmawiać. że Głos nie dowodzi mózgami pokładowymi.Pamiętaj.powiedziała. Aby go nie urazić jeszcze bardziej.Moje sympatie i antypatie nie mają tu nic do rzeczy. ale Irena nie pozwoliła jej odejść.odparłem. prawda? .Nie wiem. Mary wstała.Dlaczego każe mu pan służyć obrzydliwemu gadowi. Wiesz chyba. że maszyny raz już odmówiły posłuszeństwa. ..' ... tylko dubluje ich czynności. że wreszcie to nie ja zarządziłem taki tryb pracy.Dobrze .Nie lubię go i już! Nie cierpiałam go już na Trzeciej Planecie! Obrzydliwe.Nie zamierzam dostarczać wam coraz to nowych niewolników! Wieczorem przyszła do nas Irena. czy pan tego nie potrafi zrozumieć? .Nie potrafię zrozumieć czegoś innego. tylko dowódca wyprawy. ja ich więcej remontować nie będę. za co Ellon tak nienawidzi biednego Włóczęgi? . „ .Nie wiem! Proszę raczej zapytać. Chodzi o coś związanego z Bilonem. z Bilonem! . Pańskie przywiązanie do smoka jest w tej sytuacji obraźliwe dla wszystkich. cuchnące . Demiurg od początku nie znosił smoka.To co z tego? Ale znów działają. Tego mianowicie. Tego nie potrafił znieść tym bardziej. a teraz wręcz go znienawidził.. . że Ellon wcześniej czy później znów zażąda „zdymisjonowania" Głosu. ale jeśli mózgi pokładowe znów się rozregulują.

Irena wstała. Ireno! ..Śmiała się tak zaraźliwie. ale ustąpił panu. .cielsko. zwolnimy Głos z jego obecnych obowiązków i zatrzymamy w rezerwie.Oleg też się nim brzydzi. bo panu ustępuje zawsze i we wszystkim. . .. że istotnie nie przepada pan za kotami.. nie jest już taki jak dawniej. że pan potrafił przesiadywać z nim godzinami..Chodziło właśnie o to.I miał świętą racje! .Tak. Powiedziałam mu: mój ojciec też latał z Elim. Zatrzymałem ją . że mówię od rzeczy.. że pan kotów nie cierpi. podczas gdy ja musiałam w jego obecności zatykać nos. . Po jej wyjściu przez parę minut krążyłem w milczeniu po kabinie. Jest pan główną postacią w eskadrze i wszystkich pan sobie podporządkował. żebyś nie musiał wytrzymywać.Niepotrzebnie! Jakoś bym wytrzymał ich obecność na statku. koordynujący prace dwóch mózgów pokładowych. Sprawdzono to i okazało się. .Wspomniałaś. że i ja nie mogłem utrzymać powagi.Smoka nie ma .. to sama poprosiłam o ich pozostawienie na Ziemi.. Ale nadal cuchnie. zestarzał się i amory już mu nie w głowie. . . Mary obserwowała mnie z uśmiechem. że wreszcie usłyszałeś kilka nieprzyjemnych słów prawdy! . że to tak wygląda. Dziwie się.Nie wiedziałem. że masz jeszcze coś do powiedzenia na temat Olega.Cieszy mnie to.wykrzyknąłem z irytacją . A pan zapytał kogoś czy towarzystwo ognistego smoka sprawia mu przyjemność? . Zatem słucham.Włóczęga od tej pory bardzo się zmienił. ktoś jednak powiedział. ' .. ale ty tak przejmujesz się najmniejszym głupstwem. . Ireno. Pana zaś inni zupełnie nie obchodzą. Zawahała się i dopiero po dłuższej chwili powiedziała ze łzami w oczach: . admirale! No i Lusin bez słowa zrezygnował z zabrania swoich ulubionych kotów.że na statku zaczynają się swary? .powiedziałem. A jeśli chodzi o koty. -Ja sama już nie raz zamierzałam powiedzieć ci coś podobnego. -Jest myślący Głos. Jeśli okaże się. ale nie pozwalał tak sobą komenderować Odparł mi na to. Dawniej byłam z niego dumna teraz mi go żal. że naprawdę nie daje sobie z tym rady.wykrzyknąłem.Ale sprawiedliwy! Lusin chciał wziąć ze sobą oprócz Mizara jeszcze dwa koty. To przez pana. Jego również.Oleg bardzo się zmienił.To mocny zarzut. bo liczą się dla pana jedynie własne zachcianki! .Cieszysz się .

Eli .Tak.Jak ci się układa współpraca z maszynami myślącymi? .Nic podobnego! Nikt nie może liczyć szybciej niż MUK. tylko od razu znajduje właściwą odpowiedź .. . Sytuacja zatem wyglądała zupełnie inaczej niż sądzili Ellon i Irena.zwróciłem się do Galakta . Opowiedziałem dowódcy eskadry o żądaniach Ellona popartych natarczywymi prośbami Ireny. . kiedy rzuca mu się w twarz takie oskarżenia. mówiłeś mi o tym. składające się z dwóch pokoików urządzonych na wzór starożytnych kajut okrętowych. ale jakoś nie potrafię zrozumieć jak to w ogóle jest możliwe . Ja nie jestem z tych.Człowiekowi nie może być przyjemnie. . Oceniam cały zbiór wariantów całościowo.zawołałem ze złością. żeby wysłuchiwać twoich rad. Właśnie dlatego nalegałem na twój udział w wyprawie.Głosie .Zdaje się. które na razie sprowadzały się do rozmów z Głosem na wszelkie możliwe i niemożliwe tematy. . że przeliczasz warianty szybciej od nich? . co mam robić! . .Zaraz to sprawdzę.Oba mózgi pokładowe są zbyt powolne . kiedy już podpowiadam jedynie właściwą odpowiedź. . pełniąc-w ten sposób swoje nowe obowiązki.Staram się.Dość już o kotach! . Moim zadaniem jest wybór najodpowiedniejszego. .powiedziałem. To współpraca. MUK jeszcze nie zdąży przeliczyć poszczególnych możliwości. Wokół kabiny Głosu majestatycznie przechadzał się Gracjusz. Zaprosił mnie do siebie.powiedziałem.Nie znoszę ich i basta! Powiedz lepiej. nie tracąc czasu na ich kolejne analizowanie. ale kiedyś ci już wspominałem. Jeśli zgadzam się z tobą.Masz racje . . Gracjuszu . jakie postawiła mi dziewczyna. to sprawa jest poważna. .zauważył. .Wszystkie rozwiązania wariantowe pojawiają się we mnie jednocześnie. Jeśli istotnie są w niej jakieś zahamowania. Oleg słuchał z obojętnym wyrazem twarzy i uśmiechnął się tylko raz. to tylko dlatego. Trochę to utrudnia prace mózgów ale jeszcze nigdy me spowodowało błędu. . których można zmusić do postępowania wbrew własnej woli. wiec robię to w sposób intuicyjny.poskarżył się.A czy ty. Poszedłem na stanowisko dowodzenia i żeby nie przeszkadzać Osimie wywołałem Olega na korytarz.Nie przejmuj się.też myślisz gotowymi ocenami? .odparł z majestatyczną skromnością. kiedy referowałem mu zarzuty.Przede wszystkim ustalić jak wygląda współpraca Głosu z Mózgami.Chcesz przez to powiedzieć. że masz racje.. Eli! . że nie analizuje kolejnych wariantów rozwiązania. Zajmował mieszkanko. że bardzo cię to ubodło.

Mnie trudno jest rozmawiać z Ireną. Na pewno zetkniemy się jeszcze z niejedną trudną sytuacją. . . Głos myśli panoramicznymi obrazami. że ma przewagę nad maszynami. w których nawet samokontrola może zawieść. .że ich konstruktorzy wykorzystali tylko jedną cechę ludzkiego myślenia: zdolność analizowania i wyciągania logicznych wniosków.Który z nas powie Irenie i Bilonowi.. Szkoda. Oleg powściągliwie skinął głową.. to rezygnowanie z niego byłoby nierozsądne. .A czy jesteś pewien.Rzecz polega na tym . . jak dalece słuszne są twoje zastrzeżenia co do sprawności mechanicznego intelektu. ze jeszcze raz brutalnie narzuciłeś mi swoją wole.Zgadzam się z tobą .a nie utrata samodzielności. Eli? . że zdezorientowany mózg sam siebie wyłączył. Jest zatem rzeczą oczywistą. że w każdej chwili może pęknąć każde z ogniw niezliczonych łańcuchów logicznych i wtedy skomplikowane obliczenia mózgów pokładowych doprowadzą do absurdu.. system skuteczniejszy od realizowanego dotychczas przez MUK. bo przecież wśród absurdalnych komend mógł się znaleźć rozkaz samozagłady lub skierowania anihilatorów na inne gwiazdoloty.Możesz uznać.Powiedz lepiej ty .dodałem. że Irena tego nie rozumie. Jednak myślenie człowieka nie ogranicza się do zimnej analizy. ale dla niego jest to jedynie chwyt pomocniczy.odparł Oleg po chwili wahania. Przypomnij sobie awarie na „Taranie". jest zatem bogatsze od maszynowego.Nie potrafię ocenić. . że ich prośba została ponownie odrzucona? .. . .powiedział Oleg pozbawionym wyrazu głosem.ciągnąłem . chyba że nagle zwariuje. ale wspomniałeś o możliwych kłopotach..Ona nie rozumie również wielu innych rzeczy . Eli. która straciła głowę dla swego mentora.Tylko to.przypomniał Oleg..Mówię o sytuacjach. że Głosowi nic podobnego nie może się przytrafić? . .Ale przecież to jest śmieszne! Nasi gwiezdni przyjaciele są jedynie przyjaciółmi i nic więcej. Powiedziałem. Również liczy i analizuje. . Dobrze jeszcze. . nawet katastrofy. że skoro Głos stworzył nowy system kierowania statkiem.Nasze MUK są wyposażone w wielostopniowy układ samokontroli . A w trudnych sytuacjach ta nietożsamość dwóch sposobów myślenia może doprowadzić do ciężkich kłopotów. Istnieją w końcu przeszkody natury cielesnej uniemożliwiające miłość.Tak. Jego MUK pomylił skutki z przyczynami i całe rozumowanie diabli wzięli. Irena myli ze . Co miałeś na myśli. MUK mnoży i porównuje warianty i na tym jego rola się kończy.

Irena też to zrozumie. . .że kochałeś się kiedyś w niejakiej Fioli.sobą dwa zupełnie różne uczucia. Bardzo szybko zrozumiałem. wężycy z Wegi. ale chyba nieprędko.zauważył jakby mimochodem Oleg .Słyszałem . o którym już dawno zapomniałem...To było głupie młodzieńcze zadurzenie. Cielesne różnice ci nie przeszkadzały? . . że zbyt wiele nas dzieli.

W każdym razie szybkości nadświetlne są tu niebezpieczne.Eli. jak się wkrótce okazało. ale wszędzie gwiazdy zawieszone były w przestrzeni względnie nieruchomo. wszędzie ich wzajemne odległości niemal się nie zmieniały. . we czwórkę siedzieliśmy na stanowisku dowodzenia. Dowiedzieliśmy się. nawet garstka popiołu.Zaczynam podejrzewać . . a ja rozmawiałem półgłosem z Olegiem.Ze składających się na nią około dwustu miliardów gwiazd około połowa skupia się w jądrze. to z pozostałych stu miliardów. Siedzieliśmy znów we czwórkę na stanowisku dowodzenia. Znaliśmy już różne gromady gwiezdne. w tym z naszego Słońca i Perseusza Demiurgów i Galaktów nie zostanie.Czy nie wydaje się wam .Z obliczeń wynika . bo czy może być harmonia w eksplozji? . jak i kuliste.niemal z przestrachem wykrzyknęła Olga.krzyknął. Jądro kipi. ale Oleg mnie wyprzedził: . wszędzie panował porządek narzucony przez prawa grawitacji. na tablicy świetlnej zapłonął złowieszczy napis: „Generatory przestrzeni . wśród których . .że postąpiliśmy nieroztropnie. .Za to rozumni obserwatorzy z innych galaktyk odnotują pojawienie się kolejnego kwazara . czym to jest spowodowane Nie potrafię wyobrazić sobie potęgi zdolnej do zakłócenia równowagi gwiazd.Głosie. że grupka miotających się bezładnie gwiazd. Sięgnąłem po słuchawkę. Pewnie musiałam się gdzieś pomylić! W tym momencie rozległy się sygnały alarmowe. . były uzasadnione. nie mogę obliczyć trajektorii żadnej z gwiazd! .7. Weszliśmy do jądra. Oleg z zadumą wpatrywał się w ekrany.Prawa Newtona są tu zdeeformowane do niepoznania przez jakieś nadrzędne siły.wyznała Olga . Jeśli te sto miliardów eksploduje. aby potem przekształcić się w eksplodującą mgławice? . Osima prowadził statek.odpowiedziała Olga. zarówno rozproszone.gotowość bojowa!". . Obawy Olgi.że pędzimy ku zgubie. Tu zaś panował chaos. co się stało? . kiedy.pocieszyłem ich.powiedział .że wszystkie te gwiazdy spadają nawzajem na siebie. a ja nie potrafię zrozumieć. pchając się do tego wrzącego kotła. Olga coś liczyła.powiedziała nagle Olga .To doprowadzi do zagłady całej naszej Galaktyki.

że przed śmiercią ujrzymy koniec świata.Znaleźliśmy się w niebezpieczeństwie i chyba tylko ślimak grawitacyjny może nas uratować. „Wąż" szedł w szyku torowym za „Koziorożcem". . . Potem zobaczyliśmy. .przeciskał się nasz statek. Czekaliśmy. .zapytałem niecierpliwie. skrzekliwy wrzask Ellona i beznamiętny rozkaz Olega. jakby na dany sygnał.powiedziała spokojnie Olga. bo . że jeszcze żyjemy. -Jesteśmy z Ellonem zgodni co do tego. a natychmiast naprawie jego błąd. Zapasów całej eskadry nie wystarczy na przebicie tunelu przestrzennego na zewnątrz.usłyszałem potrójną komendę. . Obie gwiazdy eksplodują wcześniej niż pozostałe zdążą dotrzeć na miejsce katastrofy. Jedyna droga ucieczki wiedzie przez nowo stworzony kanał świeżej przestrzeni. Wszystkie pokładowe źródła energii zostały przełączone na zasilanie generatorów metryki.poinformował Głos. że tracę zmysły. ale nie wybuchły! Po prostu przeszły nawzajem przez siebie. aby obliczeni przyniosły pozytywny wynik . Sytuacja jest niedobra. jak dwa słońca wyrwały się z gąszczu pozostałych gwiazd i pomknęły naprzeciw siebie. . Ellon uśmiechnął się szatańsko. Nie mieliśmy nawet tej pociechy. że anihilacja substancji aktywnej nie uchroni nas przed skutkami eksplozji gwiezdnej i że jedyną nadzieją jest ucieczka przez ślimak grawitacyjny. Nie widziałem dróg ratunku.Start! . Niech tylko twój ulubieniec przyzna się do tego.Jest jeszcze za wcześnie . .Na co wiec czekasz? . Porozum się z Głosem. że ból rozdzierający moje ciało przyprawił mnie o szaleństwo. . admirale! W minutę później Głos zawiadomił nas. w której zmieszały się melodyjny nawet w takiej chwili Głos.uspokoił mnie Głos. zmieniła kierunek ruchu i popędziła w stronę geometrycznego środka.Właśnie przystąpiliśmy do obliczeń .. gdy Demiurg ukazał się na ekranie. jak Oleg chwycił ręką za gardło.powiedziałem. że na moment oprzytomniałem i zapomniałem o bólu. wiec z dwoma statkami też sobie poradzę. jednocześnie.Wątpię. że stosowny moment jeszcze nie nadszedł. Pędzące ku sobie słońca zderzyły się. Straszliwy ból skręcił moje ciało. Pomyślałem. przecinając tor naszego lotu. Wywołałem laboratorium.Potrafiłem wysłać do piekła całą planetę. że nie potrafi nawigować wśród gwiazd.Ellonie . wyparujemy jeszcze wcześniej. Nawet nie ucieszyłem się.. my zaś jeśli nie zdołamy się wyśliznąć po spirali ślimaka grawitacyjnego. Widok na ekranie był tak niezwykły. w którym akurat się znaleźliśmy. Na pół oślepły kątem oka zdążyłem jednak zarejestrować jak w swoich fotelach wiją się Osima i Olga.

ale zanim dotarłem do laboratorium odzyskałem władze w nogach.Żyjesz. Zwróciła do mnie zalaną łzami twarz i zawołała błagalnie: . Irena znów uklękła przed Demiurgiem. Nieunikniona eksplozja nie nastąpiła. Ellon leżał przy generatorze metryki i spazmatycznie poruszał kończynami.Żyjesz najdroższy! Kocham cię! Spróbowałem ją od niego odciągnąć. Słońca przeniknęły przez siebie i teraz się rozbiegały.Ireno . opanuj się! . . lecz zachodziły na siebie jak dwa pokrywające się na chwile cienie. Klęczała przy nim Irena. Udało nam się wspólnie podnieść Ellona z podłogi i posadzić go na fotelu. .Do Ellona! Ja spróbuje P9móc Oldze i Osimie. Dotknąłem jej ramienia. . Ellonie! Tym razem popatrzył na nią przytomnym wzrokiem. chociaż gwiazdy wciąż jeszcze nie eksplodowały. żyjesz! . Ellon otworzył z trudem oczy. Doszło do zderzenia.Tak. . jak Demiurgowie. .Niech mu pan pomoże! On umiera! Ja tego nie przeżyje!. płacząc i całując nieprzytomnego Demiurga. tylko obie na raz. po kolei. a w dodatku nie mogłem ich przestawiać normalnie. Zacząłem wiec posuwać się skokami..Ireno. Wyskoczyłem na korytarz i upadłem.powiedziałem: . Nogi miałem jak z waty. gdzie jedyną realnością był ból rozrywający na strzępy każdą tkankę.domagała się Irena.ratunek był zwyczajnie niemożliwy. .Objąć? ..Czego pan od« mnie chce? Pan jest złym człowiekiem i sam nikogo nie chce . Byliśmy w królestwie fantomów. Laboratorium wyglądało jak po trzęsieniu Ziemi. Odskoczyła ode mnie jak oparzona: . każdą komórkę naszego ciała! Wygramoliłem się z fotela i zatoczyłem ku Olegowi. nie umarłem? Dziewczyna zaczęła go całować z jeszcze większym zapamiętaniem. mój najdroższy! Demiurg chwiejnie uniósł się na nogi.Ireno. . który wychrypiał z trudem: .zapytał ze zdumieniem.Obejmij! . .jęknął. Wszystkie ruchome urządzenia wyrwały się ze swoich gniazd i tylko stanowiska badawcze pozostały na swoich miejscach. którego nie było.Obejmij mnie. . wykrzykując coś bez związku. Ellonie.wykrzykiwała. . Spojrzenie miał półprzytomne. a ja cię kocham! Obejmij mnie. tak.Gwiezdne fantomy! .Ellon cię nie rozumie. ale nic z tego nie wyszło.Po co mam cię obejmować? Irena zakryła twarz rękami i wybuchnęła łkaniem. tak! Żyjesz. .wykrzyknąłem ze zgrozą.

że nie znam losów Mary i wywołałem ją. Paweł powiedział nam. a Ellon powtórzył. a sam zajął się przeglądaniem wyników obliczeń dostarczanych sukcesywnie przez MUK. -Nagle skręciło mnie i rzuciło na podłogę.Poczuł się widać lepiej. że . nie zdążyłem niczego zrobić . kilka sekund dla nas i tysiąclecia dla nich. kiedy zamierzał wpuścić oba gwiazdoloty do ślimaka grawitacyjnego.To był dopiero początek i nie wiadomo jaki będzie ciąg .Natychmiast przestań histeryzować! Nie czas teraz na babskie humory!. Stary Anioł nie umiał pogodzić się z rym. . Potrafiła nawet blado się uśmiechnąć.. . ale Trub poważnie zachorował.. .Co ci jest? Coś sobie uszkodziłaś? Zaprowadzić cię do maszyny medycznej? Irena zdołała wziąć się w garść.jak się wyraził . Oleg i Osima czuli się nie najlepiej. bieg ich czasu został zakłócony. . admirale. Mary czuła się nie najlepiej. Poza tym wszystko było jasne.Mózgi pokładowe analizują w tej chwili wszystkie zjawiska zarejestrowane przez analizatory.Posprzątam laboratorium. tylko głos miała jeszcze trochę niepewny. Czas przerwał się. Stąd choroba.odparł Demiurg. ale poruszali się bez większego trudu. co Mary natychmiast zauważyła. . postukując swoją nieodłączną laseczką poszedł do siebie. . Był przerażający. . rozwścieczało go to i przygnębiało. Te pozaczasowe sekundy niemal nas zabiły i nie wiadomo dlaczego tak się nie stało.odparła.Mylisz się .zrozumieć! . Wróciłem na stanowisko dowodzenia.Dlaczego jesteś taki chmurny? .. Gig też był w niezłej formie.odparłem. Wieczorem wstąpił do nas Romero. .zakłócenie temporalne spłynęło po nim jak po psie woda. Przypomniałem sobie. Paroksyzm bólu dopadł ją w kabinie. którego mechanizmów zupełnie nie rozumieliśmy. przestał być synchroniczny.zapytała mnie Mary. ale widzę że jesteśmy uratowani. co się stało? Zdążyłeś włączyć generator metryki? . Wkrótce mieliśmy już ostateczny rezultat.Już wszystko w porządku .. Mówił jeszcze z wielkim trudem. że tylko Mizar nie odczuł wpływu luki czasowej. kiedy ich wzajemne przyciąganie osiągnęło jakąś wartość graniczną. że upadł w momencie. . wiec zdołała dotrzeć do łóżka. bo z nowym zdziwieniem popatrzył na Irenę. kiedy Romero. Odeszła. Czuł się nie najlepiej. że stał się igraszką jakichś potężnych sił. Oleg znów oddał stery Osimie. ale z wolna wracała do siebie. ale w momencie. Gwiazdy realnie pędziły ku sobie. była zatem proporcjonalna do masy.Nie. o ile coś takiego można powiedzieć o zjawisku. Ellonie. Luka czasowa wynosiła parę mikrosekund dla cząstek elementarnych.Przecież wszystko pomyślnie się skończyło.

Nic się nie działo. że przeszłość nastąpiła bardzo szybko. a ja skurczyłem się w oczekiwaniu na rozdzierający ból..Znaleźliśmy się w pętli czasowej . którego tym razem pewnie bym nie przeżył. znów dwie gwiazdy wyprysnęły z roju i z szaloną szybkością popędziły ku sobie. . A potem znów rozdzwoniły się sygnały alarmowe i każdy pospieszył na swoje stanowisko. przygotuj się do włączenia generatorów metryki! Głosie.poprawiła go skrupulatna Olga. że zawirowanie czasu może w ogolę realnie istnieć. Będziemy teraz nieustannie krążyć po zamkniętym torze.Oleg wpatrywał się z pobladłą twarzą w migotliwe iskierki szybko wyrastające do rozmiarów gwiazd. w którym już byliśmy. która jest zarazem przeszłością. Olegu? Oleg zbladł jeszcze bardziej. tylko uprzedni gwiezdny chaos.powiedziałem. Na ekranach ukazał się znany już obraz sypiącego się na nas zewsząd rojowiska gwiazd. . jeśli nie liczyć ciągłego migotania snujących się bezładnie gwiazd. że nie ma w nim początku ani końca i gdzie każda chwila jest zarazem przeszłością i przyszłością.. Co zamierzasz zrobić. . może jedynie nieco gęściejszy i bardziej rozedrgany. ale jego głos brzmiał pewnie i zdecydowanie: . kręcić się jak pies wokół własnego ogona. że jest to ten sam rój gwiezdny.Postaramy się wyrwać z tej pętli. . podobnie jak kilka jeszcze następnych dni.Zapadamy się w przeszłość! . Osima krzyknął z przerażeniem. Wpadliśmy w tak zakrzywiony strumień czasu. średnica pętli jest niewielka. Ale samobójcze słońca zaczęły nagie blednąc i znikać i już po chwili nie było zwartego gwiezdnego roju.Pędzimy w przyszłość . chociaż akurat w tym szczególnym wypadku owa przyszłość już raz nam się przydarzyIntensywnie myślałem. . Niemal natychmiast Głos potwierdził to przypuszczenie.dalszy. Lot ku przyszłości. Wyrwaliśmy się ze śmiertelnej pułapki w zwyczajną przestrzeń jądra. daj sygnał do ich włączenia zanim ponownie znajdziemy się w luce czasowej! Teraz pozostawało jedynie czekać. Z prawdziwym lekiem oczekuje co nam przyniesie jutro. Dotychczas podobne sytuacje zdarzały się jedynie w powieściach fantastycznych i nikt nie podejrzewał nawet. Ellonie. -I sądząc z tego. mógł oznaczać tylko jedno. Znów rozpłomieniło się stado słońc.Wszystko co nas czeka jest przecież naszą przyszłością. Jutro nie przyniosło nam nic złego.

Wiesz przecież. admirale. doprowadził do ciężkiej choroby.Najbardziej dostało się Trubowi.Eli. że sama wierzyła we własne słowa. że jego dni są już policzone. a wszystko niebawem będzie w najlepszym porządku. Wszedł Romero i zapytał mnie szeptem o czym myślę. że mam piekielnie silny organizm. jak przekonywała Anioła.Wskazał pan na fakt ogromnej doniosłości. Z przyzwyczajenia rozczesywał je zakrzywionymi pazurami. a ja nie mogłem.powiedział uradowanym głosem Paweł. Słyszał. było w naszym pokładowym światku tak minimalne. że Mary nie zdołała powstrzymać łez. Mądry pies nie spuszczał oczu z Truba. Paweł pogładził Mizara. Musimy w przyszłości o tym pamiętać. . co o nim mówiłem. że luka czasowa prawie wcale nie zaszkodziła przedmiotom. ale co za dużo to niezdrowo! Mary pocieszała Truba. Truba próbowano leczyć wszelkimi znanymi metodami od natrysków promienistych do baniek . że przedmioty martwe nie zdołały nań zareagować. Kobiety potrafią zbuntować się przeciwko najoczywistszym w świecie faktom. Wprawdzie dzięki staraniom Lusina doskonale rozumiał ludzką mowę. . Jego postarzała. Jednak dla żywej komórki. jeśli tylko ranią one ich uczucia. Odwiedziliśmy z Mary Truba. . Myślałem o tym.powiedział Romero. Wiedział. Musi tylko cierpliwe poddać się leczeniu.Podobnie jak Romero mówiłem niemal szeptem. który czuł się bardzo źle. silnie pomarszczona twarz była równie szara jak wyblakłe bokobrody. admirale . . który położył się przy "jego nodze. ale tak wolno i niepewnie.Poruszył . . Słuchałem w milczeniu.8. jeśli tylko nie zawierała ona pojęć zbyt dla niego abstrakcyjnych. .Anioł chyba poczuł się lepiej . to jednak nigdy nieproszony nie wtrącał się do naszych rozmów. Nie jest wykluczone. jak uważa Głos. lecz zachowywał pogodę ducha. Stary Anioł leżał na miękkiej sofie zwiesiwszy na podłogę swe ogromne skrzydła.Anioły nie mogą istnieć w paru czasach na raz. Wstrząs. nieistnienie w ciągu jednej lub dwóch sekund równa się mikrośmierci. że nie jest z nim wcale tak źle. On zresztą tak to sobie tłumaczy. ale nie zareagował.wyszeptał. że jest już jedną nogą na tamtym świecie. że jeszcze wstanie z posłania i będzie latał jak młodzieniaszek. ale patrzył na nią z wdzięcznością. . a na wszystkie istoty żywe poza Mizarem sprowadziła groźne dolegliwości. Trub nie wierzył.ale było oczywiste. ta luka czasowa mnie wykończyła . – Prawdopodobnie Tazowe przesuniecie czasu czy też jego przerwanie. jakiego doznały jego komórki nerwowe. zwłaszcza komórki nerwowej.

że dysharmonia temporalna jądra zapewnia mu trwałość. Trub odszedł. Straszył czy ostrzegał? Biedny Trub padł ofiarą luki czasowej. że luka czasowa zapobiegła zniszczeniu co najmniej setki gwiazd! Tak. Do rozmyślań potrzebna mi jest bezwzględna samotność" Wstawałem wiec.. równomiernego upływu na naszej gwiezdnej prowincji.. zadygotało i opadło.mówił zdrajca Oan. To nie było ożywienie. Wiemy już zatem.się? Romero niestety się mylił. wszechogarniającą i trwającą wciąż eksplozją. powiedziała kiedyś Olga mimochodem i to zdanie nie mogło mi wyjść z głowy. tylko agonia. aby zakończyć wyprawę. Nie mogłem sobie poradzie z myślami. My. . kiedy Mary zasypiała. i wracać do domu. Nie umiem tak jak Olga wyłączyć się. panował niewyobrażalny chaos zrodzony przez jakąś przedwieczna. nasze statki i same gwiazdy. . Tymi właśnie słowami na kolejnej naradzie kapitanów zaproponowałem. . zrakowaciały . że gigantyczne ciała niebieskie miotają się zupełnie jak molekuły przegrzanego gazu i czy ta niesłychana temperatura nie powoduje zmian właściwości samej przestrzeni? Cóż zresztą wiemy p jej właściwościach! Ze nie jest pustym nośnikiem ciał materialnych. szedłem do swojej kabiny i wpatrywałem się w malutki gwiezdny ekran. gdyż może zamieniać się w materie i z materii powstawać? Ale co wiemy poza tym? Przestrzeń jest największą tajemnicą natury. Ciało Truba wyprężyło się gwałtownie. przekonaliśmy się.wykrzyknąłem do siebie na głos. Poznaliśmy granice istnienia życia..Przecież to oczywiste i udowodnione przez MUK. . że w jądrze skupiającym większość gwiazd Galaktyki jest ono niemożliwe.Na kogo teraz przyjdzie kolej? Przez kilka kolejnych nocy "nie spałem.wykrzyknąłem z rozpaczą. ale Trub miał racje. wykonaliśmy zadanie postawione wyprawie i teraz najwyższa pora wynosić się z tego gwiezdnego pieklą. na którym wciąż szalała niesłychana gwiezdna burza. Co zmusza jądro do kipienia. w największym nawet tłumie i hałasie.. Jądro kipi. co rozpryskuje gwiazdy niczym kropelki wrzącej wody? Jakaż straszliwa temperatura sprawia. to właśnie jest gwarancja trwałości jądra! To właśnie ratuje przed zagładą cały Wszechświat. Tutaj czas jest nieciągły. A gdyby tej luki nie było? Wówczas wszyscy padlibyśmy ofiarą gigantycznej katastrofy. najbardziej zagadkową. Cóż to byłaby za eksplozja! l . Przygotowania do powrotu rozpoczęliśmy bezzwłocznie.Poczekaj! . to nie jest dla nas. wiec nie mamy pojęcia jakie jeszcze postaci może przybierać. Mary! . A czas? Przywykliśmy do jego spokojnego.. Podczas dyżurów i rozmów z przyjaciółmi nie potrafiłem się skupie. Skrzydła znów bezsilnie rozpostarły się na podłodze.To koniec.

.

tutaj zaś wykazuje zupełnie inne właściwości i aktywnie opiera się wszelkim oddziaływaniom.Drogi admirale .Zaprzecza pan istnieniu luki czasowej ? . x Ellon i Glos nie mieli żadnych zastrzeżeń.Włóczęgo . Ellonie? . ze sobą.zapytałem..Zgodziłeś się ze mną.Tu jest bardzo dziwna przestrzeń.powiedziałem. I jeszcze jedno.A nasz wypróbowany sposób anihilacji planet? . bo to on właśnie musiał opracować sposoby ucieczki z jądra. . . Generatory metryki nie potrafią nam otworzyć drogi powrotnej. . co było tym dziwniejsze. . anihilując przestrzeń? . tymczasem coraz bardziej się w nie pogrążają. . .Wedle obliczeń statki już dawno powinny znaleźć SIĘ na zewnątrz jądra. . którym blokowałem drogę statkom kosmicznym w Perseuszu. z jakimi tu mamy do czynienia.Zamilkł i dodał niechętnie: -Naradź się z Mózgiem. -Jeśli tylko do pomyślenia są dwa różne wytłumaczenia jakiegoś zjawiska. ale wolałbym tłumaczyć to sobie bez konieczności przywoływania nieznanych praw natury. piekłem materii.dodałem złośliwie.powiedział. Taką już ma pan naturę.zapytałem. . jak leżał bez zmysłów na podłodze? .Admirale. Zgadzaliśmy się wszyscy co do jednego: jądro Galaktyki jest gigantycznym piecem. Poszedłem niezwłocznie do kabiny Głosu.Jestem temu kategorycznie przeciwny! . ile musiała kosztować go taka rada. admirale! powiedział Romero i obrażony opuścił naradę. przestrzeni i czasu.Tego akurat nie zapomniałem. . . nie mam pojęcia dlaczego mój ślimak działa tylko w jedną stronę.Zapomniał pan już. admirale. . może wiec spróbować wyrwać się z jądra szybkością nadświetlną.. . Niemal bez dyskusji przyjęto też moją hipotezę. Nie rozumiem jej. pan zawsze wybierze to drugie. iż luki czasowe zapewniają mu trwałość. Potrafiłem ocenie. że musimy stąd jak najprędzej uciekać. jedno banalne i drugie niecodzienne.9. Eli: tam przestrzeń jest bierna i dlatego łatwo układa się w zaprogramowaną metrykę.Nie widzisz żadnego wyjścia.zabrzmiała zdecydowana odpowiedź. Jedynie Romero miał pewne wątpliwości. on kiedyś nieźle znał się na właściwościach przestrzeni. że ci dwaj bardzo rzadko zgadzali się. Szczególnie ucieszyło mnie poparcie Ellona. które pan zdaje się przed chwilą odkrył. które wciągało nas coraz głębiej. było wielokrotnie słabsze od tych. wyznał mi kiedyś dumny Demiurg.. Nieeuklidesowe zakrzywienie przestrzeni.

że sami przekonaliśmy się.ciągnął .. Milczałem przez dłuższą chwile. Eli.O ile dobrze pamiętam. że zginęło dwie trzecie eskadry. że tunel będzie wolny. że ucieczka się nie powiedzie. Nie mogłem poprzeć Kamagina. Eli? .Anihilacja masy może sobie nie poradzić z dziwną tutejszą przestrzenią . bo gwiazdolot ma zbyt małą masę do wytworzenia tunelu przestrzennego prowadzącego na zewnątrz jądra. który popełniłem dwadzieścia lat temu powiedział gorąco.Tam byli Ramirowie. a ponadto nie był pewien. Wyznam ze wstydem. Ale planet w jądrze nie było. Wreszcie wykrztusiłem: .Zgadzam się z Elim . . nie mogłem mu się przeciwstawić. na której przyjęto projekt Kamagina. aby jakaś cywilizacja mogła istnieć w tym piekle. chyba że któraś z nich lubi kąpać się w gorącej smole. kiedy zastosowaliśmy te metodę! . Zapity testowałem.. Nie było nawet gwiazd podwójnych lub potrójnych. . podzieliłem się swoimi wątpliwościami z Głosem i Bilonem. a w każdym razie nic nie świadczy o ich obecności. Do zniszczenia można przeznaczyć mojego „Węża". Kamagin w odpowiedzi zaczął z pasją dowodzić.zapytał Oleg. Oieg zwołał naradę kapitanów. Wśród milionów gwiazd nie znaleźliśmy bodaj jednej z własnym satelitą. że ogarnęło mnie niezdecydowanie. Demiurg uważał. Już po naradzie.. iż żywe istoty nie mają co w jądrze robić. A tutaj Ramirów prawdopodobnie nie ma.Spróbujmy zatem anihilować planetkę .. żeby trzeci mógł wyrwać się na wolność. operacje z Perseusza.iż życie i rozum jest w naszej Galaktyce zjawiskiem peryferyjnym i wyciągam z tego taki oto wniosek: celowego przeciwdziałania nie będzie.Przypominam ci.Nie mam na ten temat żadnego zdania. -Wtedy admirał Eli rozkazał zniszczyć dwa gwiazdoloty. .Chciałbym dzisiaj naprawić błąd. . aby znaleźć jakieś wyjście z sytuacji.Co ty na to. . Teraz proponuje powtórzyć te. Wkrótce do końca uruchomię swój kolapsan i wówczas bez trudu . że w Perseuszu musieliśmy pokonywać opór groźnego wroga. Wątpię zresztą. Nie warto się spieszyć.zgodził się Głos. Jako pierwszy głos na niej zabrał Kamagin: .ostrzegł.. którzy z jakichś względów nie chcieli pozwolić na zakłócenie równowagi w Ginących Światach. a tutaj żadnych nieprzyjaciół nie ma. taka operacja w Perseuszu zakończyła się fiaskiem zauważyła spokojnie Olga. zaś ze ślepym żywiołem z pewnością sobie poradzimy.

Natomiast wiem już teraz. Powiedziałem ostatnia ewakuacja. że składając w ofierze swój statek uratuje wszystkich. . Ale Oan był martwy. Głosie! .Morderco! .Powtarzam ci. I te eksplozje zabezpieczają jądro do którego nie odważacie się nawet wsunąć nosa.ciągnąłem .wyślizgniemy się na zewnątrz w nowym ślimaku grawitacyjno . eksplodujący przy zbyt bliskim kontakcie wielkich mas z pękiem linii temporalnych. żeby można było ożywić fałszywego Arana i wtedy rzucić mu w złowieszcze górne oko moje pełne pasji oskarżenia. Musieliście wiedzieć o . ale wcale nie wszechobecni. . I oto zaczęła się ostatnia w naszej wyprawie do jądra ewakuacja gwiazdolotu. Jesteście tylko okrutni i potężni.ostudziłem jego zapał. Ganię! Ostrzegałeś nas przed rakiem czasu. prymitywnymi i ciemnymi jak wszyscy okrutniej! Zamilkłem. a zgrupowani na jedynym statku ocaleli kosmonauci stali się więźniami szalonego świata. Lusin padł ofiarą twojej fałszywej przyjaźni. dlaczego twoi panowie stworzyli na Arami warunki zabójcze dla jej mieszkańców.Będziemy czekać na twój sygnał. gdyż „Wąż" był ostatnim statkiem jaki można było jeszcze porzucić. a ten czas wcale nie jest chory.Wkrótce przejdę do makroczasu . . Nie wiem. nie spiesz się! Na razie nikt nas nie zamierza natychmiast zabijać. aby jednak nie zarazić nimi przyjaciół postanowiłem pójść do konserwatora.Nie . że musiałem swoje obawy wykrzyczeć na głos. że nie jesteście żadnymi bogami. . ale nie ze świata. Jego obrzydliwy zewłok wiecznie będzie wisiał w przezroczystej klatce siłowej Demiurgów. mówi o was z pogardą Ellon. bo wierzył. Czułem się tak przygnębiony. po co przybrali dla nich obrzydliwą maskę Okrutnych Bogów. od innego wybuchu. spróbowałeś zdradzić również i nas.Uciekł z życia.temporalnym. żadną siłą wyższą. .obiecał Ellon. flota praktycznie przestała istnieć. że czas atomowy zmieniam już bez trudu. Wiele bym dał za to. otchłań powszechnej zagłady. jesteście niedouczeni. Spotykały nas dotąd same niepowodzenia. admirale. tylko zmienny. Dowodził energicznie i rzekłbym nawet wesoło. wybuchu materii. Sam możesz się przekonać. gdzie miliardy gwiazd balansują na ostrzu noża. Zdradzałeś staczających się Aranow. Bałeś się panicznie transformacji czasu w jądrze.A my natychmiast musimy wracać do domu. .powiedziałem do szpicla Ramirow. po obu stronach którego rozpościera się.Od atomów do gwiazd droga jeszcze daleka! . Ma racje. Akcją dowodził Kamagin. .powiedziałem. „Ci niedouczeni Ramirowie!”. Wiedzieliście to? Skąd! Przecież jesteście nieukami.pod jednym względem nie mam racji.Wszystkie nasze nieszczęścia zaczęły się od znajomości z tobą. Zdołał u niknąć kary. a Petri wraz ze swoją załogą zapłacili życiem za twoje donosy. Ja zaś nie byłem tak dobrej myśli. .

Głupcze. zdrajco. A my umieściliśmy go na stole laboratoryjnym..mechanizmach rządzących tym kipiącym piekielnie gwiezdnym kotłem... ale jeszcze tu wrócimy! l wówczas z pewnością nie zdołacie nas przekonać. Nie umiemy jeszcze zmieniać czasu gwiazd. że wasza sBa równa się waszemu okrucieństwu. to jasne. nie potrafiłeś wymyślić nic lepszego niż nurkowanie w otchłań kolapsara. . który my nazywamy jądrem Galaktyki.. ale czas atomowy kształtujemy już całkiem dowolnie Opuszczamy jądro. Sami chcieliście opanować sztukę odwracania czasu.

10.
A potem stało się to, co - dziś widzę to zupełnie wyraźnie - musiało nieuchronnie nastąpić. Głos znakomicie wyczuwał przestrzeń; MUK bezbłędnie obliczał skupiska mas; Osima po wirtuozowsku lawirował w przestrzeni, wymijając gwiezdne roje i pojedyncze słońca. Dublowali go Olga i Kamagin, równie odważni jak on i równie doświadczeni. Wszystko zostało zaplanowane, wszystko doskonałe zorganizowane i przewidziane. Wszystko poza jednym. Okazało się, że wbrew oczekiwaniom nie byliśmy jedyną rozumną siłą w jądrze. Nie byliśmy też gospodarzami nawet tego strzępka przestrzeni, przez który zamierzaliśmy się przebić. Pomyliliśmy się w najważniejszej sprawie, sadząc że przyjdzie pokonywać jedynie opór ślepego żywiołu. A tymczasem przeciwdziałał naszym poczynaniom potężny wrogi roz1. ;:n Rzuciliśmy się do boju w nadziei, że nasi tajemniczy przeciwnicy zostali daleko, a oni byli tuż, tuż ; naszej sile przeciwstawili swoją. Siła złamała siłę. Głos zasygnalizował zbliżanie się biernego sektora przestrzeni, chociaż wokół w dzikim pląsie nadal miotały się. rozszalałe gwiazdy, a mózgi pokładowe i analizatory nie wykryły żadnych zmian w naszym otoczeniu. Oleg jednak wierzył w możliwości Głosu i rozkazał ustawie „Węża" w stożku promieniowania anihilatorów. Na stanowisku dowodzenia znajdowali się wówczas wszyscy trzej kapitanowie i Oleg. Dla mnie wstawiono tam dodatkowy fotel, ale nie skorzystałem z niego. Wolałem pójść do sali obserwacyjnej, w której zebrały się wolne od wacht załogi trzech gwiazdolotów. Na widok tego tłoku wycofałem się i wraz z Romerem i Mary zasiadłem przed małym ekranem w swojej kabinie. Dzięki temu zobaczyłem wyraźnie, jak rozegrała się nowa katastrofa. „Wąż" leciał w pewnej odległości przed dziobem „Koziorożca", prowadzony z naszego pokładu przez samego Kamagina. W pewnym momencie w głośnikach łączności wewnętrznej - komendy kapitanów przekazywane były do wszystkich pomieszczeń statku rozległ się jego głos: - Odblokowuje anihilatory masy. Cel w stożku zero-zero-trzy. Zaczynam odliczanie: dziesięć, dziewięć, osiem, siedem... I wtedy z mętnej mgławicy spośród miotających się bezładnie gwiazd wytrysnął znany już nam promień, dokładnie taki sam, jaki rozpylił „Cielca". Wyminął „Koziorożca" i trafił „WQ/.a". Na ekranie powtórzyła się. znów scena zagłady gwiazdolotu. Pełne grozy milczenie

przerwał przeraźliwy krzyk Kamagina: - Mózgi pokładowe zablokowane! Głosie, masz łączność z mechanizmami wykonawczymi? Głosie, odpowiedz! Głos nie odpowiadał. Mary jękneła i chwyciła się. za serce. Śmiertelnie pobladły Romero wymamrotał: - To Ramirowie, admirale! Są w jądrze! Uwięzili nas! Wstrząśnięty i zaskoczony nie mogłem oderwać się od ekranu. MUK nie działał, anihilatory zostały zablokowane, a jakaś siła zawróciła „Koziorożca" i rzuciła go na poprzedni kurs wiodący wprost do środka jądra/w rozszalały żywioł kipiących gwiazd. - Ramirowie wiedzą o nas wszystko - powiedziałem beznadziejnie. - Mogli z łatwością zniszczyć również „Koziorożca", ale najwidoczniej woleli pobawić się z nami w kotka i myszkę.!...

Pogoń za własnym cieniem .

. Ellonie! . że odczuł bolesny wstrząs. Na razie nie mogli kompletnie nic zrobić. a dopiero potem zastanawiać się. bp nie to mi było akurat w głowie. Poskarżył się. gdzie jak nam się wydało znów zaczął działać. . Trzeba było najpierw ratować statek. ale Głos ucierpiał niejako rykoszetem.Spieszyliście się.powiedział Głos. Pospieszyliśmy do kabiny Głosu. przyczyny naszego nieszczęścia. Ellon i Irena czuli się dobrze. Jesteśmy ich więźniami. że świat pełen jest niebezpieczeństw. a przecież nic nam nie groziło dopóki nie podjęliśmy tej szalonej próby ucieczki] .Trzeba skontrolować MUK . tyle że już nie byli dowódcami. zwykłych zjadaczy chleba. Obwody przewodziły wprawdzie sygnały. ale całość zwana Małym Uniwersalnym Komputerem uległa rozkładowi. po utracie całego swojego majestatu. . Jego opinia na ten temat była o wiele bardziej autorytatywna od naszej. niepowodzeniem. Wróg sparaliżował sterowanie anihilatorami bojowymi i do tego się ograniczył. Odłączyliśmy go od mechanizmów wykonawczych i przenieśliśmy do laboratorium. ale wyraźnie.To Ramirowie! .1. jeśli można mówić o dobrym samopoczuciu istot pozbawionych kompletnie możliwości działania. Znał się na tym! Najgorzej zniósł katastrofę Gracjusz. bo dokładnie wiedział.rozkazał Oleg. Galaktowie są zupełnie nieodporni na jakiekolwiek wstrząsy. W laboratorium też wszystko było we względnym porządku.Nie chcieliście nas słuchać! . Niemal natychmiast po nowej katastrofie z przerażeniem domyśliłem się. bo laboratorium zostało odcięte od dopływu energii.powiedział Oleg. . . Aparatura nie ucierpiała. .Nie chcą nas wypuścić z jądra. który w ślad za mną wszedł do laboratorium. Głos brzmiał słabo. . wyglądał o wiele słabiej od nas. Był to jednak tylko pozór działania. lecz podobnie jak my wszyscy bezradnymi pasażerami pozbawionego napędu galaktycznego wraku. który w momencie zablokowania mózgów pokładowych runął bez zmysłów na podłogę i teraz ten nieśmiertelny. Popędziłem na stanowisko dowodzenia.. jednak ta-myśl nie zdołała mnie całkowicie opanować. bo w swoich rajskich ogrodach dawno już zapomnieli o tym. dlaczego kolejna próba ucieczki zakończyła się.wykrzyknął gniewnie Demiurg.Chodź z nami. kiedy zerwała się łączność z mózgami pokładowymi i mechanizmami wykonawczymi. MUK nie pracował. Dowódca eskadry i Olga nie odnieśli żadnego szwanku. co to znaczy więzić statek kosmiczny.

Oleg polecił dostarczyć do laboratorium dwa rezerwowe mózgi wymontowane ze „Strzelca" i „Węża". w stożku o kącie rozwarcia równym ośmiu stopniom. One również były w szoku. a całka trwa”. We własnym przekonaniu była teraz duszą dziewczyny imieniem Czarna Manka. MUK „Węża" na pytanie: Jte gwiazd trzecią wielkości mieści się.to może jeszcze uda się ją ocucić." Szaleństwo ogarnęło również inne maszyny.Ja też mam te nadzieje . Jesteś gruby w szóstym wymiarze. . rozchwiały się związki przyczynowo-skutkowe. Mam nadzieje.”. podobnie jak dawniej w mózgu pokładowym „Tarana". bo jeżeli nie. wysokości dwóch lat świetlnych i osi zorientowanej dokładnie na wschód?" odpowiadała wyliczeniem ód końca wszystkich pierwiastków zawartych w Tablicy Mendelejewa. Maszyna zwariowała. Dałem jej banalne zadanie kontrolne: „Wszyscy ludzie są śmiertelni. . który zaczynał odzyskiwać formę. a skontrolowany przy okazji MUK „Tarana" nadał mylił przyczyny ze skutkami . że mózgami „Strzelca” i „Węża” warto się jeszcze zająć.zwróciłem się do Galakta .j pośrednio do was.odparł z godnością. A zatem jestem?. nie wykonywała poleceń i wszelkie impulsy doprowadzane do jej wejścia kwitowała rozdzierającym stwierdzeniem: „Nie ma Mańki.Jeśli maszyna tylko zemdlała . Podała natychmiast trzy różne odpowiedzi do wyboru:. Straciły rozsądek. bo umarła! Czarna Mańka zimny trup!. Nie reagowała na pytania.Odnoszę.Co zresztą innego można oczekiwać od martwego mechanizmu? Ellon łypnął na niego złym okiem.. MUK „Koziorożca" zaczął dawać znaki życia. Natomiast w maszynie „Strzelca". że wasza maszyna straciła przytomność na skutek szoku zauważył Gracjusz.powiedziałem .. Jestem człowiekiem. natomiast MUK „Koziorożca” jest w beznadziejnym stanie... Analizatory i mechanizmy wykonawcze znów.Gracjuszu . że sobie poradzicie. „Jesteś gwoździem drugiego rzędu w kratkę typu pepita.. bo ten mógł doprowadzić jedynie do kłótni miedzy Demiurgiem a Galaktem. Kwiaty już zwiędły. jeśli w ogolę można mowie o osobowości . Odniosłem wrażenie. ale zachowały osobowość. Z głębokim smutkiem słuchaliśmy jego odpowiedzi na kontrolne sygnały. oznacza to koniec nas wszystkich.Szaleństwo dwóch pierwszych maszyn nie wychodzi poza granice ich specjalności. wrażenie. Nie omieszkałem powiedzieć tego na glos: . podobnie jak w Ginących Światach. Pospieszyłem zmienić temat rozmowy. .teraz na ciebie i Głos spadnie najcięższy obowiązek. zostaną podłączone bez. opłakującą z zaświatów nędzny i tragiczny doczesny żywot.

powiedział Oleg. Przedmiot martwy wybiorę bez trudu. trzeźwego i konkretnego. ale „teraz" są i to są znacznie silniejsi od nas.Nie jestem pewien. który pozwoli nam uniknąć wrogiej obserwacji Ramirów. niesprawnie i pokrętnie. Rozumiecie mnie..To za mało. gdy ktoś wchodził do laboratorium. w przeciwieństwie do myślenia maszynowego. Ireno. Ludzie często oddają się dziwnym i bezużytecznym zajęciom. Natomiast MUK „Koziorożca” w swoim przekonaniu stał się nieszczęśliwie zakochaną dziewczyną z półświatka piszącą w dodatku wiersze. Niestety myślenie ludzkie nie zawsze podporządkowuje się logice. -Już w starożytności przeprowadzano doświadczenia na psach. do nas bez pośpiechu. . iż pisanie wierszy dowodzi kompletnej utraty władz umysłowych . Tym akurat zresztą intelekt maszyn różni się od intelektu ich niedoskonałych twórców.poradziłem.. Ireno i Ellonie.Żartowałem . Jak przebiegają doświadczenia z kolapsarem? . że „dawniej" ich nie było albo nie będzie „potem". jeśli nie zdołamy odkryć jakiegoś procesu fizycznego. Teraz zbliżyła się. które tak rzadko uzewnętrzniał: . przyjaciele? Irena tylko skinęła głową. To jest dopiero czyste szaleństwo! . .. Wprawdzie Mizar jest zwierzęciem myślącym. Pozostały jednak maszynami myślącymi. ale.Mam już wszystko przygotowane do doświadczeń z makroczasem.Mówię o maszynach.Weź Mizara.zwrócił się do Demiurga .. Ellonie . chociaż myślą złe. .Ellonie . zawsze logicznego. i tym razem odeszła w jego przeciwległy kąt. . ale postaraj się zrobić to bez zaniedbywania innych prac.Przyjaciele moi.zauważył Oleg. Dajcie mi możliwość choć na moment oderwać się od nich w czasie. a nie o ludziach. ale skąd wezmę żywą istotę? . co było widoczne zwłaszcza w starożytności. można cię prosić? Irena jak zwykle. że nie zdołamy wyprowadzić statku z jądra. Oleg powiedział ze wzruszeniem. a ponadto mają do szaleństwa szczególny stosunek.jakiegoś urządzenia. ale brak mi jeszcze odpowiedniego martwego przedmiotu i istoty żywej. . czy Romero zgodzi się z tezą. Bo czyż nie mówiono wtedy: „Ona mi się szalenie podoba!" albo „Kocham go do szaleństwa!"?.Demiurgowie nie .Sam z nim porozmawiaj . .przerwał mi bezceremonialnie Ellon. Lękam się. Ellon zaś powiedział: .Czas atomowy kształtuje już zupełnie swobodnie. wiec trzeba będzie wytłumaczyć mu istota eksperymentu i uzyskać jego zgodę. Całkiem możliwe.zajmiesz się uruchomieniem mózgów pokładowych.

poprosiłem. Ważne było to. Ellonie. by Ellon właściwie zrozumiał moją replikę.uważają zwierząt za istoty równe sobie. może ty podejmiesz się przekonać Mizara? . .Masz racje. ale mało mnie to obchodziło.Ireno. jak to czasem czynią ludzie. że Irena zgodziła się porozmawiać z Mizarem. . Wątpię. człowiek potrafi traktować zwierzęta po ludzku. .

pańskie zamiłowanie do paradoksów przekracza granice przyzwoitości! powiedział wreszcie z oburzeniem.2. wytworny i dobrze wychowany.. Jak pan sądzi. gdy Ramirowie zniszczyli „Węża". Wieczorem wstąpił do mnie Romero. A wie pan. Proszę.. których może mu pozazdrościć każda kobieta. ale głębokich zmarszczek przeorujących mu twarz nie dało się zamaskować. I w odpowiedzi usłyszałem.Dostał pan obsesji na punkcie ciem...Przeżyliśmy niezwykle interesującą przygoda. niewybaczalną głupotą.Prawie .. Ćmy w piekielnym gwiezdnym piecu. . -1 Romero wydeklamował: Motylem jestem. posłuchać.Od momentu. Pawle? . jak kiedyś w momencie irytacji Mary wykrzyknęła: „Paweł jest taki przystojny. Zapytałam mózg pokładowy co sądzi o nieciągłości czasu w tym dziwnym świecie nazywanym przez nas jądrem Galaktyki. że potrzebuje pociechy.Admirale. dziadział jak dosadnie mawiali jego ulubieni starożytni. ustawił laseczkę między kolanami i zagapił się roztargnionym wzrokiem na ekran. mój przenikliwy admirale! Wlecieliśmy do jądra jak ćmy do ogniska!. Eli! Popisaliśmy się. nazwać interesującą przygodą! To niesłychane. Usiadł w fotelu.Pewnie jakaś głupawa piosenka albo wierszyk. ze jest załamany. wpatrywał się tak intensywnie. Widziałem.Właśnie. o mnie i panu. na co dawniej jakoś nie zwróciłem uwagi: Romero zaczynał tracić formę.Był pan w laboratorium? . żeby w jego czarnej fryzurze i starannie pielęgnowanym zaroście nie pojawił się bodaj jeden siwy włosek. Dziwny wierszyk. ćmą tęczoskrzydłą. nieprawdaż? Patrzył na mnie długo wielkimi ciemnymi oczami. że jesteśmy słabymi ćmami lecącymi do ogniska. co to mogło być? . Powiedziałem wiec lekkim tonem: . ma tak piękne oczy. ciągle sobie powtarzam. . Wprawdzie nadal dbał o to. Spostrzegłem nagle z bolesnym współczuciem to.W porównaniu z losami Petriego i jego towarzyszy.odparł z goryczą. słabe owady w twardych palcach okrutnych wrogów! . . że nagle przypomniałem sobie. że tego samego słowa użył nasz pokładowy MUK? .Właśnie z niego wracani. a ja musiałam zakochać się akurat w tobie..Mówię w tej chwili o nas. . .Tragedie. . ty zwariowany brzydalu! Cóż to za niesprawiedliwość losu!" . na którym wciąż bezładnie krążyły rozszalałe gwiazdy...

.. • .Nie. W moim mózgu tkwiło uparcie słowo „ćma". uważać za sentymentalną -dziewczyny z półświatka i zaczął przemawiać jak znudzony łatwym! podbojami prowincjonalny donżuan. rozdwojenie czasu.Nic a nic. dziwne jest coś innego.odparł z goryczą Romero. Przepowiednia zdrajcy spełniła się co do joty: znaleźliśmy się w chorym czasie. Lękam się. .To rzeczywiście fest bardzo dziwne i interesujące. . Fizycznie.Cieszę się. Pawle. Odnosi się. tkwi w przeszłości. Gdy róża kole. łudziliśmy się. obowiązującym powszechnie prawem. na pokładzie „Koziorożca". jedynie to.. .Dziwne w tych rymach wydaje mi się. bo znajomość historii bywa czasem niezmiernie użyteczna. . admirale. iż nas samych ta klęska nie dotknie.Każdy wariuje na swój sposób. Otóż moja uniwersytecka praca dyplomowa nosiła tytuł „Folklor miejski pierwszej połowy dwudziestego wieku starej ery" i cytowała wszystkie piosenki I wierszyki.Wielka szkoda. więdnie bławatek. do piachu. Gdy drży osika z wielkiego strachu? Nie chce nektaru! Pójdę. a MUK użył właśnie tego 'wyrazu. W ...Ja natomiast widzę inną możliwość. pan starożytnymi obyczajami. że my wszyscy wkrótce tu powariujemy! . że MUK przestał się.Rozdwojenie czasu. Nic to panu nie mówi? . Pawle? . admirale. MUK przebywa równocześnie w dwóch epokach. materialnie znajduje się tutaj. mój uczony przyjacielu. że nigdy nie interesował się.. Atak Ramirów spowodował rozdwojenie jaźni naszej biednej maszyny. gdzie dysharmonia temporalna jest zjawiskiem normalnym.A co z innym! maszynami myślącymi. którymi teraz operuje nasz zwariowany MUK. to nie tylko do ludzi. znudził. . Ale zostawmy te utyskiwania.Pańska hipoteza otwiera obiecujące możliwości uzdrowienia mózgów pokładowych powiedziałem. że krążąc wśród światów. . Ma pan racje. jeśli tego określenia można użyć w stosunku do maszyny.Świat mi się.. Po czym przypomniał mi Oana i jego chory czas. natomiast psychicznie. Wielkim błędem z naszej strony było to. ale także do maszyn. . życie obrzydło.. że do pana dotarło. Jak długo można z kwiatka na kwiatek.

Żartuje pan. admirale. Jeśli oczywiście nie uznamy za przejaw szaleństwa pańskiej teorii o stopniowym rozpadzie naszego indywidualnego czasu. Ale naszej odporności też nie wolno przeceniać! Zakłócenia synchroniczności nawarstwiają się w komórkach i kiedy pokonają próg wytrzymałości stabilizatora biologicznego. .Funkcjonujemy na innej zasadzie niż intelekty mechaniczne .odparł Romero ignorując moją złośliwość. Rozpad więzi czasowych dokonuje się teraz również i w nas. że ludzie nie zawsze najstaranniej dobierają wyrażenia.. a pozostałe zachorowały na co innego.Już dawno pogodziłem się z faktem. bo nie wątpię. gwarantuje być może fizyczną trwałość gwiazd.Organizmy mają zapewne wewnętrzne stabilizatory czasu. poznania wydarzeń i faktów. mam propozycje.. intelektualnie w przeszłości. na co ją stać. Jeśli zależy panu na sprawdzeniu słuszności hipotezy o rozszczepieniu indywidualnych czasów. ale też z pewnością jest zabójcza dla naszych harmonijnych organizmów. my natomiast jak dotąd zachowaliśmy trzeźwe głowy.dzikim chaosie jądra niestabilność czasu. które zaszły podczas jego snu. Co pan z nim zrobi? Posadzi w ławce i zmusi do nauczenia się. a ja jestem z wykształcenia historykiem! . proszę zająć się wraz z Bilonem i Ireną uruchomieniem naszych mózgów pokładowych.Postaramy się uciec z zagrożonego obszaru zanim do tego dojdzie. .wykrzyknął zdumiony Romero. . że natura frworząc życie zatroszczyła się o jego ochronę również przed takimi kataklizmami.. Pawle. jak zakłócenie rytmu ternpo-ralnego.Ośmielę się zauważyć. prawda? Trzeba zatem postąpić tak samo ze zwierszokleciałym mózgiem! Mam nadzieje. Proszę sobie wyobrazić człowieka. . który zasnął sześćset lat temu i niedawno się obudził.Ale maszyny myślące już zwariowały. Trwająca niewiele dłużej niż Mgnienie oka luka w „teraz" omal nie doprowadziła nas do zguby.. że trzeba MUK zaopatrzyć w stabilizator czasu i dlatego maszyny myślące są słabsze od naszych mózgów przynajmniej pod tym względem.O to właśnie chodzi! Właśnie historyk jest do tego niezbędny! Jeśli MUK znajduje się. Pozwolę sobie jednak zwrócić uwagę. to jedynie historyk może go przywrócić czasom obecnym. że „zwierszokleciał" tylko jeden MUK. Natura wie przecież najlepiej. admirale? . .. . Po zakończeniu nauki nasz śpioch znajdzie się w swoim nowym czasie. że remont przyrządów to domena inżynierów. Zachorowaliśmy na razie o tym nie wiedząc. Czy je również będziemy leczyć lekcjami historii? . my też stracimy rozsądek.. My zaś nie mieliśmy pojęcia. . że pana jako miłośnika poezji takie określenie nie nazbyt szokuje.

gdy nagle Romero uniósł tragicznym gestem laseczkę i wykrzyknął z patosem: v . jak to niedawno uczynił Romero i zacząłem jęczeć z rozpaczy. Trafiliśmy do piekła. Zacisnąłem pieści i już gotów byłem go uderzyć. Bo gdy tylko w oddali ucichło postukiwanie laseczki opadłem na fotel. Przyczyna poprzedza skutek.Chce mnie pan zbić. nie będę się bronił. do pańskiego wspaniałego rozumu! Poczuł się pan dotknięty. oto zasada.Pawle. Admirale.Zaaplikujemy im lekcje logiki. To się nie mieści w głowie! Oszaleje. Rozumiałem teraz. jeśli pan poradzi sobie z szaleństwem historycznym.. Atak histerii.Nie chce z panem się kłócić. Jeszcze nie oszalał. Dawniej ludzi bito i czasem to pomagało. kuracje i naprawy?. kiedy załoga odmawiała wykonania ich rozkazów. Myślałem. na której zbudowano nasze maszyny... Złapał się rękami za głowę i wydawało się. admirale? Proszę bardzo. że lada chwila zacznie rwać włosy. opuścił wolno ręce i zapytał: . Nawet ona nie powinna oglądać mnie w tym stanie. dopadł teraz mnie. Histeria w obliczu powtarzających się katastrof nie była przecież lepsza od buntu na zagubionym w oceanie żaglowcu. że już go przekonałem. jeśli mi ktoś tego nie wytłumaczy.. gdy nagle popatrzył na mnie uważnie.. Wpadłem we wściekłość. żeby uspokoić rozdygotane dłonie.powiedział. wrzeszczeć. Miałem znacznie więcej powodów do utraty opanowania niż on. Już oszalałem!. Tylko te słowa. apeluje do pańskiego rozsądku.Mój stary przyjacielu Eli! .. ale już dostał ciężkiego ataku histerii. co czuli kapitanowie statków. a w dodatku nie mogłem . .Po cóż te wszystkie remonty. . który przepowiadałem. chwyciłem się za głowę. Znamy istotę schorzenia i chyba potrafimy zwalczyć szaleństwo logiczne. że tragedie nazwałem interesującą przygodą? Ale czyż mówiąc o przygodzie nie mamy zarazem na myśli jej szczęśliwego zakończenia? I czyż dziś nie jesteśmy pod pewnym szczególnym względem najszczęśliwszymi z ludzi? . bo coś zwartego może istnieć tylko w spójnym czasie. którym towarzyszył niepewny uśmiech... uratowały go przed policzkiem. Luka czasowa naruszyła logikę obliczeń. której nie pozwoliłem opanować Romera. Gdzie się znajdujemy? W jądrze Galaktyki? Nic podobnego! Nie ma żadnego jądra. aby nawet Mary nie mogła w tym momencie do mnie wejść. poczucia bezsiły i przerażenia na myśl o końcu. gdyż znajdujemy się wszędzie jednocześnie!. czy mogę przystąpić do wykonywania rozkazu? Zasunąłem drzwi. a takiego akurat czasu tu nie ma! Jesteśmy nigdzie. z którego nie ma ucieczki.. Opadłem na fotel i położyłem ręce na kolanach.

nikogo prosić o pomoc. . Nie mogłem zdradzić tajemnicy zanim statek znajdzie się poza zasięgiem niebezpieczeństwa.

3.
Ellon poczuł się śmiertelnie obrażony, kiedy poprosiłem go, aby do transformatora czasu dobudował jeszcze stabilizator podobny do tego, w jaki natura wyposażyła nasze ciała. Tak uwierzyłem w hipotezę Romera, że przyjąłem ją za pewnik. Demiurg błysnął wściekle oczami i warknął: - Admirale, nie wtrącaj się do spraw, o których nie masz zielonego pojęcia! Transformator, stabilizator, może jeszcze multiplikator? Wymyślaj swoje nazwy, ale nie przeszkadzaj mi w robocie. Sądzisz, że jeden chaos zastępujemy innym? No. to zapamiętaj sobie raz na zawsze, że budujemy uniwersalną maszynę czasu L. Wykrzykując to skakał przede mną jak konik polny i wściekle wymachiwał rękami. Przypisałem jego podniecenie skutkom zagłady „Węża", myśląc przy tym, że nawet wytrzymałość niezmordowanych Demiurgów ma swoje granice. Wątpię, aby od momentu ostatniej katastrofy Ellon wypoczywał choćby godzinę. W ogóle nie przyszło mi do głowy, że mogą to być pierwsze objawy szaleństwa przepowiedzianego przez Romera. Po raz pierwszy zacząłem podejrzewać coś złego dopiero wtedy, kiedy Mizara przyprowadzono do transformatora czasu, ogromnej przezroczystej kuli spoczywającej na postumencie. Wokół kuli stało mnóstwo różnych promienników i reflektorów, a sam transformator połączony był z kolapsanem grubościenną rurą o wielkiej średnicy. Było tam jeszcze wiele innych urządzeń i mechanizmów, których przeznaczenia nie znałem i których nie podejmuje się opisać. W doświadczeniu uczestniczyli w charakterze obserwatorów Oleg i Romero, Gracjusz i Orlan, Mary i Olga. Ellon sam otworzył właz transformatora czasu, a Irena przyprowadziła psa. Pies cicho popiskiwał, mnie trącił nosem w kolano', polizał Mary w rękę i nagle oparł przednie łapy na ramionach Romera, który zaskoczony tym dowodem psiej sympatii upuścił nieodłączną laseczkę. Irena gładziła Mizara po grzbiecie i coś mu szeptała do ucha. Zaniepokoił mnie wyraz jej twarzy, wiec podszedłem bliżej. - Kochany piesku! - szeptała Irena. - Leć w przeszłość, w daleką przeszłość! Do lasu. Też chętnie bym się z tobą tam znalazła, chętnie bym pobiegała po lesie i szczekała jak ty! - Do lasu! Do lasu! - powarkiwał radośnie pies i lizał ją po rękach. - Zapolujemy sobie razem, poszczekamy! Szybciej, Ireno! Szybciej! Szept Ireny słyszałem tylko ja, natomiast odpowiedzi Mizara docierały do wszystkich za pośrednictwem deszyfratorów osobistych. Nic wiec dziwnego, że obecni w niczym się nie

zorientowali i sądzili, że Irena czułymi słówkami po prostu dodaje psu otuchy przed jego niebezpieczną podróżą. Ja jednak doskonale wiedziałem, że Mizar po szkole Lusina doskonale zna ludzką historie i nie potrzebuje do podjęcia decyzji żadnych kłamliwych zachęt, że wystarczy mu naga prawda o niebezpieczeństwie, ale też i o wadze jego udziału w eksperymencie. To wszystko już zresztą dawno z Ireną ustaliliśmy. - Ireno! - powiedziałem cicho. - Ireno, odwróć się! Wolno uniosła się z klęczek. Oczy miała dziwne, gdy powiedziała: - Admirale, pozwoli mi pan odejść z Mizarem? Kocham go! Chwyciłem ją za rękę i ścisnąłem tak silnie, że aż krzyknęła z bólu. Na ból jeszcze reagowała. - Mylisz się, Ireno! - wyskandowałem dobitnie. - Nie kochasz Mizara, tylko Ellona! Z takim napięciem wsłuchiwała się w moje słowa, że przez chwile stała z otwartymi ustami. Nigdy przedtem nie widziałem jej z taką głupią miną, Irena należała bowiem do kobiet bardzo dbających o swój wygląd. - Ellona? - zapytała dziecięcym głosikiem. - Jak mogę kochać Ellona, skoro pan mi tego zabronił, admirale? Ja jestem bardzo posłuszną dziewczynką... - Gadasz głupstwa! - syknąłem ze złością. - Wcale nie jesteś posłuszna, tylko krnąbrna. A teraz w dodatku źle się czujesz i dlatego wyobrażasz sobie niestworzone rzeczy. Musisz się położyć, Ireno. - Myśli pan, że nie lubię. Mizara? - zapytała z powątpiewaniem w głosie. - Naturalnie, że go lubisz. Ja też go lubię, podobnie jak twoja matka, Mary i wszyscy inni... Ale to nie wystarczy, żeby wybierać się we wspólną podróż w czasie. - Za mało cię lubię, Mizarze - powiedziała pokornie Irena. - Wydało mi się, że lubię cię najbardziej ze wszystkich, że cię kocham... - Nagle załamała ręce i wykrzyknęła błagalnie: - Admirale, pozwól mi kogoś pokochać! Jestem taka posłuszna, że bez twojej zgody nie potrafię! Przywołałem Olgę, za którą przybiegli Mary i Oleg. Na jego widok Irena skrzywiła się boleśnie i wykrzyknęła: - Nie, tylko nie ty! Porzuciłeś mnie dla wyprawy, podczas której zginiesz... - Ireno, ocknij się! - wykrzyknął blady jak płótno Oleg. - Przypomnij sobie naszą rozmowę na bazie. Przecież sama nalegałaś na swój udział w wyprawie. Jesteśmy razem na pokładzie statku flagowego. Nie zostałaś na Perseuszu, Ireno! Dziewczyna rozpłakała się spazmatycznie, kryjąc twarz na piersi matki. - Olgo, zaprowadź ją do siebie - powiedziałem. - I nie ruszaj się od niej na krok.

Obawiam się., że jej stan może się, pogorszyć. Kiedy tak gorączkowo szeptaliśmy, stojąc ciasną grupką wokół Mizara, Ellon w miarę spokojnie czekał przy otwartym włazie, ale kiedy Olga troskliwie podtrzymując Irenę wyprowadziła ją z laboratorium, nie wytrzymał i wrzasnął ze złością: - Ludzie, przestańcie tracić czas! Transformator przegrzewa się na jałowym biegu i lada chwila wszyscy możemy znaleźć się w niekontrolowanej przyszłości. Kto w końcu przyprowadzi Mizara?! - Ja - odpowiedziałem i podobnie jak przed chwilą Irena ukląkłem przy psie i czule pogładziłem go po karku. - Mizarze, przyjacielu - powiedziałem. - Niestety, na razie nie pobiegasz sobie po lesie. Musimy najpierw przeprowadzić niezwykłe doświadczenie, od którego zależy ratunek nas wszystkich. Gotów jesteś nam w tym pomóc? - Prowadź mnie, Eli! - warknął mężnie pies i polizał mnie po ręce. Zaprowadziłem go do włazu. Ellon chciał brutalnie chwycić go za kark i wrzucić do środka, ale mu na to nie pozwoliłem. Mizar popatrzył na nas smutnym, pożegnalnym wzrokiem, szczeknął „Żegnajcie!" i sam wskoczył do transformatora. Ellon zatrzasnął pokrywę i odszedł na bok, do stanowiska kolapsanu. Zaczęło się groźne doświadczenie. Wkrótce spostrzegliśmy, że Mizar znika. Nie rozpadał się, nie kurczył do rozmiarów kropki, jak tego z niewiadomych względów oczekiwaliśmy, lecz znikał tak samo jak Oan podczas swej nieudanej próby ucieczki, stopniowo przekształcając się w mglistą sylwetkę. W transformatorze musiało być gorąco, bo < pies zaczął gwałtownie dyszeć z wywieszonym jeżykiem, a jego oczy nabrały gorączkowego blasku. Ciało Mizara zbladło i zniknęło, i tylko te płonące oczy i czerwony jęzor jeszcze przez dłuższą chwile pozostawały w teraźniejszości. Wreszcie i one umknęły w przyszłość. Przezroczysta kula transformatora czasu opustoszała. - Mizar jest w przyszłości! - wykrzyknął Ellon, odchodząc od kolapsanu. - W bardzo bliskiej przyszłości, o co najwyżej tysięc lat wedle waszej ziemskiej rachuby. Smaży się w roztopionym czasie! -zachichotał okrutnie. - Jak długo tam pozostanie? - Zaledwie godzinę, jedną małą godzinkę, admirale! A potem wyłączę kolapsan i twój pies wypadnie do naszego czasu, podobnie jak zrobił to Oan, kiedy próbował uciec w dalekie jutro. Triumf Demiurga był oczywisty i uzasadniony, ale jednak przykro było nań patrzeć. Nawet radość eksperymentatora dokonującego epokowego odkrycia nie powinna przecież przesłaniać niepokoju o los bohaterskiego psa. Ponadto miałem do Ellona wielką pretensje o

o wiecznym trwaniu każdej istoty. przyjacielu. czemu zawdzięczamy to trwanie? Pamięci! Pamięć jest jedyną gwarancją nieśmiertelności. Zapytałem ją. To zresztą nieważne. ..Cóż za wspaniała oda do pamięci. . Wiec trwaj i raduj się twym bytem! Byt jest odwieczny. . tak na mnie nie patrzeć. Odwiedziła mnie we wspomnieniach.Nie ma pan ochoty. Pawle! . Eli. że Wiera dawno umarła i że przed opuszczeniem Ziemi pokłoniłem się jej prochom w Panteonie.Co ja mówiłem? . o czym tak gorąco dyskutuje Ellon z Orlanem i Gracjuszem.W dodatku optymistyczna! A i wiersz wydaje mi się lepszy od tych bredni. widząc mój stan wziął mnie pod rękę i zapytał: . tylko w moich wspomnieniach! Całe moje życie stało się. Pawle.Ten wiersz wyszedł spod pióra jednego z największych poetów starożytności. katalizatorem przekształcającym każdą chwile w wieczność. Romero drgnął i oprzytomniał. . kuzynie! Zachwiał się. przekonać się jakie postępy na drodze do normalności poczynił MUK „Koziorożca"? Chora maszyna stała w przeciwległym kącie laboratorium. Proszę. zaś Romero. Oleg poszedł na stanowisko dowodzenia. dającym jej ponadczasowe trwanie L. kiedy omal nie zwalił się bez zmysłów na podłogę.. Jeżyk Romera zawsze odznaczał się. że MUK wspomniał o wieczności. Podtrzymałem go. co myśli o podróżach w czasie i czy jest nadzieja.zapytał. że zupełnie nie przejął się chorobą Ireny. na razie jeszcze nie zwariowałem. o którym zapewne nie słyszał pan. nagle wspomnieniem o moim życiu i to było piękne. Eli. Ten poeta nazywał się Goethe.zauważyłem.to.Odpowiedź mało konkretna. ale równie podniosłych słów nigdy jeszcze od niego nie słyszałem. Ważne jest jedynie to.. Oczy miał zmętniałe ze szczęścia. że nie zdążyłem Pawłowi przerwać i zareagowałem dopiero wtedy. . admirale. Doskonale wiem.. A teraz może posłuchamy. MUK wyśpiewał swoją odpowiedź przyjemnym altem: Żadna istota nie przeminie! Bo wieczność dalej przez nią płynie. Wybuch szaleństwa był tak gwałtowny.Czy coś się stało? . admirale.Rozmawialiśmy o przywracaniu świadomości mózgowi pokładowemu. że Mizar powróci pomyślnie z przyszłości. A wiesz. . nadmierną kwiecistością.Dziś w nocy przyszła do mnie pańska siostra. którymi maszyna nas do tej pory częstowała. ale niezupełnie pozbawiona sensu . .

Ta rozmowa istotnie zasługiwała na uwagę. Ellon utrzymywał, że znalezienie drogi do przyszłości jest dla jego mechanizmów zupełnym drobiazgiem, bo w tym wypadku należy jedynie przyspieszyć bieg czasu, nie zmieniając jego kierunku. Czas naturalny płynie od przeszłości ku przyszłości, kolapsan dopędzi go i po kłopocie. Gorzej jest z podróżą w przeszłość, chociaż kolapsan i z nią sobie poradzi, jak jednak na zmianę znaku czasu zareagują poddane tego rodzaju transformacji temporalnej obiekty? Przedmioty martwe zapewne zniosą ją bez szwanku, natomiast organizmy najprawdopodobniej zginą, jeśli nie zastosować szczególnej metody odwracania czasu. - Co masz na myśli. Bilonie, mówiąc o szczególnej metodzie odwracania czasu? zapytał Gracjusz. - I dlaczego przejście przez zero temporalne ma stanowić zagrożenie dla tkanek naturalnych? - Dlatego, że zero temporalne oznacza zatrzymanie wszelkich procesów. W wypadku metalu czy kamienia, czy wreszcie skomplikowanych mechanizmów nie ma to większego znaczenia, natomiast dla organizmów równa się śmierci. , Zauważyłem, że kiedyś już, przy zderzeniu dwóch słońc, znaleźliśmy się w luce czasowej, utraciliśmy na moment nasze „teraz", na co Ellon zareagował ze zwykłą gwałtownością. Zwymyślał mnie od nieuków, po czym łaskawie wytłumaczył, że luka czasowa jest czymś zupełnie rożnym od zera temporalne-go. Podczas niedoszłego zderzenia gwiazd zamarliśmy tylko na krotką chwile, ale nie umarliśmy, bo natychmiast powrócił naturalny bieg czasu od przeszłości ku przyszłości, natomiast odwrócenie czasu równa się niszczącej eksplozji. - Musiałbym wyciągać z przeszłości pańskiego trupa, admirale! - zakończył zjadliwie. Pobiegał chwile po laboratorium, a potem oświadczył, że jednak znalazł sposób, dzięki któremu organizmy żywe zdołają dotrzeć bez szwanku w przeszłość. Trzeba istotę żywą przy pomocy transformatora wyrzucić w przyszłość wzdłuż naturalnych linii temporalnych i jeśli się w tej przyszłości nie utrzyma, nie zatrzymywać jej we współczesności, lecz pozwolić spadać dalej, w przeszłość. Będzie to jednak spadanie inercyjne, nie zaś pod wpływem sił zewnętrznych. Ruch bezwładny w czasie jest zawsze przesuwaniem się* do punktu realnego istnienia, co wynika z samej natury czasu. I jeśli istota spadająca siłą bezwładności z przyszłości w teraźniejszość sama znajdzie się w przeszłości, to ów wsteczny ruch, ciągle spowalniany, stanie się niebawem normalnym ruchem do przodu. Teraz wystarczy temu znormalniałemu ruchowi w czasie nadać odpowiednie przyspieszenie, aby obiekt biologiczny bez szkody dla zdrowia osiągnął nawet milionoletnią przeszłość... Trochę to moim zdaniem było zanadto pokrętne i nieprzekonujące, ale postanowiłem

na razie nie wdawać się z Demiurgiem w dyskusje, gdyż była już najwyższa pora zawrócić Mizara z dalekiej drogi. Ellon przesunął dźwignie rewersu czasowego na pulpicie sterowniczym kolapsami. Wnętrze transformatora zmętniało, zamgliło się, a w tej mgle ukazał się najpierw czerwony jęzor, za nim zaś dwoje gorejących oczu. Wkrótce ujrzeliśmy całą postać żywego i zdrowego, szalejącego z radości Mizara. - Wróciłem! Wróciłem do was! - szczekał nie posiadając się ze szczęścia. Odskoczyła pokrywa włazu i Mizar wypadł na zewnątrz jak wystrzelony z procy. Skoczył z impetem aa pierś Romerowi, przewrócił go, potem zbił z nóg mnie i spróbował tej samej sztuczki z Gracjuszem, ale masywny Galakt tylko lekko się zachwiał pod naporem psiej radości. - Przestań, wariacie! - zawołałem ze śmiechem. - Opowiedz lepiej, co widziałeś w czasie tej swojej nieprawdopodobnej podróży! Mizar jednak niczego nie widział. Dokoła była tylko gęsta biała mgła. Tkwił w tej mgle całą wieczność, a potem pojawiły się gwiazdy, które jak wściekłe pędziły po niebie i groźnie błyszczały. Zupełnie tak samo jak na ekranach. Tyle tylko, że było okropnie gorąco, tak gorąco, że Mizar umierał z pragnienia. - Zaraz dostaniesz pić - burknął Ellon i nie czekając aż pies wychłepce wodę., zaczął przygotowywać transformator do nowej podróży w czasie. Zapytałem Demiurga czy nie można odłożyć dalszej części eksperymentu na jutro, żeby pies mógł trochę odpocząć. Odparł na to, że nie mamy do stracenia ani chwili hie tylko obecnego, ale również i dawno minionego czasu. Znów pogłaskałem Mizara i zapytałem go czy Irena powiedziała mu wszystko o programie eksperymentu. Pies uśmiechnął się, jak potrafią uśmiechać się tylko naprawdę inteligentne psy i odpowiedział, zupełnie po ludzku przymrużając oko: - Skąd mogę wiedzieć, czy powiedziała mi wszystko? Ze zdenerwowania zadajesz mi nierozsądne pytania, admirale. W każdym razie powiedziała mi, że najpierw udam się w przyszłość, ą potem w przeszłość, gdzie będzie Ziemia i las. Gdzie ona jest? - Irena bardzo źle się poczuła. Najlepszym lekarstwem na jej chorobę, będzie sukces tego doświadczenia. - Zrobię wszystko, co tylko będzie trzeba. I znów zobaczyliśmy jak piękne, zwinne ciało Mizara zamienia się w sylwetkę, w której błyszczały tylko gorejące oczy. W laboratorium zjawił się. ponownie Oleg. Powiedział nam, że Irena leży nieprzytomna pod opieką matki i że jej stan budzi bardzo poważne obawy. Wyprawa dysponowała znakomitymi lekarstwami dostarczonymi przez ludzi i Demiurgów, w

tym także lekami działającymi na chorą psychikę, ale żadne z nich nie poskutkowało. Automat medyczny co chwile zmieniał diagnozą i przepisywał coraz to nową kuracje, gdyż jego pamięć nie zawierała żadnych informacji na temat jej niezwykłej jak się okazało dolegliwości. - Uwaga! - rozległ się ostry głos Eilona. - Powrót z przyszłości! Inercyjny przeskok w przyszłość! Mizar wypadł z przeszłości. W transformatorze zarysowało się dwoje oczu, ciężko pulsujący jeżyk i półprzeźroczysta sylwetka ciała. Przez chwile miałem nadzieje, że całkowicie już cielesny pies zaszczeka radośnie i zacznie domagać się wypuszczenia na zewnątrz, ale tułów znów zbladł i zniknął. Mizar nie zatrzymał się w naszej chwili obecnej i z rozpędu zanurzył w przeszłość. Ellon nisko pochylony nad pulpitem sterowniczym uważnie obserwował pulsowanie lampek sygnalizacyjnych. - Doświadczalny pies Mizar pomknął w przeszłość - zameldował Olegowi. - Zero temporalne minął bez szwanku, dlatego też dodałem trochę czasu wstecznego, przyspieszyłem inercyjny wylot z przyszłości. - Jak długo będziemy czekać na powrót psa? - Również około godziny, dowódco. - Jeśli zostaniesz tu - zwróciłem się. do Olega - to ja odwiedzę teraz Głos, który pewnie stęsknił się za towarzystwem. W kabinie Głosu zacząłem spacerować pierścieniowym chodnikiem pod jej ścianami, jak to lubił robić Gracjusz. Nie musiałem opisywać unieruchomionemu Włóczędze przebiegu eksperymentu, bo analizatory przekazywały mu na bieżąco znacznie pełniejszy obraz niż ja to bym potrafił uczynić, nie zdziwiłem się wiec, gdy Głos zapytał o mój stosunek do podróży w czasie. Odparłem, że sam go nie potrafię ściśle sformułować, bowiem jestem pełen nadziei zmieszanej z obawą i czymś, co można byłoby nazwać instynktowną niechęcią do tego rodzaju doświadczeń przeprowadzanych na istotach żywych. - Zgadzam się z tobą w tym ostatnim punkcie, ale sytuacja jest chyba o wiele groźniejsza niż nam się wydaje. - Również obawiasz się, że grozi nam szaleństwo? - zapytałem.- Szaleństwo już się zaczęło - odpowiedział Głos. - Jeśli nie liczyć maszyn, nikt z nas poza Ireną na razie nie stracił zmysłów. - Intelekt maszynowy nie jest chroniony wewnętrznym stabilizatorem czasu, jak to ma miejsce w wypadku organizmów żywych. Nic wiec dziwnego, że mózgi pokładowe pierwsze ucierpiały.

że spomiędzy ramion wystawały tylko oczy. co mówisz. zwiększa się amplituda jego wibracji. Mizar był żywy. . Wkrótce wszyscy to poczujecie. Nieuchronnie nastąpi chwila. a wówczas statek umrze. Kiedy ich niezgodność osiągnie wartość graniczną. .A wiec i my utracimy rozsądek? W pierwszej awarii z twojej świadomości wypadło poczucie „te raz". Orlanie. ale długo to trwać nie może.. Wtedy uciekliśmy z wyrwy czasowej miedzy dwoma słońcami. ale chyba nie wątpisz. Głosie. z szeroko rozwartej paszczy wysuwał się obrzmiały jeżyk. że tym razem żyjemy we własnej teraźniejszości? Jednak Głos właśnie w to wątpił.Nie kłamałem. Eli. a wątpią. Oczy miał wytrzeszczone.Wkrótce i on to poczuje.Uważasz zatem. kiedy przekraczał zero. że Mizar pomyślnie przekroczy zero temporalne.. Wszyscy widzieli. gorączkowo drga. zapadłe i przygaszone. Każda wibracja zostawia siad: nawarstwia się przeszłość.. Czas drży coraz silniej. Głosie! Czy mamy jakąś szansę ratunku? . Nawet więcej. lecz bardzo szybko wibruje. W przygnębiającej ciszy zabrzmiał groźny głos Orlana: . bo dla nich najważniejsza jest treść rozkazu. Na szczęście maszyny nie wyczuwają takich subtelności.Bilonie. Głos wyczuwał te drgania w każdej komórce swojego mózgu. Wezwano mnie do laboratorium. Na podłodze leżał Mizar.Gracjusz dubluje twoją prace.Uratować nas może tylko natychmiastowe ustabilizowanie czasu pokładowego. . koncentruje przyszłość. do falowania rozkazów wydawanych mechanizmom wykonawczym. bo wibracja czasu prowadzi do rozdygotania myśli. wówczas czas znów się rozerwie. Nie płynie równomiernie od przeszłości ku przyszłości. Bilonie? Czy potrafisz się . zamieni się w niezrozumiały bełkot. był wręcz przekonany. Pies był martwy. żebyśmy i tym razem zdołali tak łatwo jak poprzednim razem wymknąć się z powstałej luki. ale co będzie. nie kłamałem. że czas pokładowy statku pulsuje. . że już utraciliśmy swoje „teraz". tylko stwierdzenie faktu. miota się miedzy najbliższą przeszłością a równie bliską przyszłością. . że hipoteza Romera jest słuszna? . jakim został on wydany. Stabilizator jest teraz ważniejszy niż transformator czasu. kiedy wibrujący rozkaz przestanie być rozkazem.Ale wrócił martwy! Czy masz coś na swoją obronę. nie uskarża! powiedziałem zdumiony. Powiedział. ale na nic podobnego się. Skłamałeś! Ellon tak głęboko wciągnął głowę. kiedy czas pęknie na samym statku? . a nie ton. obiecałeś.To okropne.To nie jest hipoteza.

poradziłem Gracjuszowi..wyznał szeptem Demiurg. . a ja opowiedziałem przyjaciołom o obawach Głosu. Ellon był taki przybity. gdzie mu powiedziałem: . .Pamiętaj. że czas pokładowy wibruje miedzy przeszłością a przyszłością. . Amplituda drgań szybko się zwiększa. .Lepiej będzie. To niezwykle ważne. że nieomal zrobiło mi się go żal. Westchnąłem.Ale będę szukał wytłumaczenia. . . Nie pytałem cię o twoje plany.zapytał Orlan. Kiedy ruszy stabilizator czasu. czerwone i opuchnięte ze zmęczenia. Orlanie. To było przerażające. musimy się trzymać .zdecydował Orlan i przywołał go władczym gestem.Natychmiast się nim zajmę. trzymaj się przyszłości! .Masz racje.Głosowi nerwy zaczynają odmawiać posłuszeństwa. jak do niego pójdziesz . Ellon wraz z pomocnikami przenieśli Mizara na stół sekcyjny. .. Ty mnie zupełnie nie interesujesz -rzucił zimno Orlan. Bilonie? . trzymaj się pazurami przyszłości. A jeśli mimo wszystko twój czas się zerwie. . Tylko na nas dwóch spośród całej załogi mogłem w jakimś stopniu liczyć. to skutki mogą być straszne.Nie zrozumiałeś mnie.wytłumaczyć? . że jeśli my obaj poddamy się szaleństwu. Dlatego za wszelką cenę musimy zachować przytomność umysłu.odpowiedział ze smutnym uśmiechem.Głos informuje. nie poddawać się wibracji czasu. nie daj się zepchnąć w przeszłość.Kiedy ruszy stabilizator? ' * .odparł skwapliwie Ellon.Porozmawiam z Bilonem o wibracjach czasu . . tym bardziej że nie mogłem powiedzieć Olegowi całej prawdy. Popatrzyłem ze smutkiem na zwłoki psa i wyciągnąłem Olega na korytarz. Rzucę prace nad transformatorem i przełączę stabilizator z czasu atomowego na pokładowy .powiedział pokornie Ellon. Pamiętaj. Olegu.Nie potrafię . Zajrzałem mu w oczy. Bilonie.Stabilizator uruchomię najdalej jutro .

Paweł nie opowiedział ci wszystkiego. żeby przypadkiem nie przegapić transmisji z Ory. Odsunęła się ode mnie jak od najgorszego wroga.mamrotała przez łzy.. a ją mu wciąż odpowiadałam.. prawie natychmiast poderwało mnie rozpaczliwe łkanie żony.wykrzyknąłem z przerażeniem.Wszystko! Właśnie że wszystko! . Wyrwała mi się i gniewnie tupnęła nogą. że cię nie kocham i że ty też mnie nie kochasz. Wszystko mi opowiedział. co ty mówisz? Ja miałbym ciebie nie kochać? Ja?. a ty wyjechałeś na Ore nawet nie spojrzawszy na mnie. usiadłem w fotelu i powiedziałem spokojnie: . .przerwała mi głosem rozkapryszonej dziewczynki.Mary. że płakałam po nocach. Długo nie mogłem usnąć.powiedziałem. że mimo wszystko cię kocham i kochać nie przestanę. tak bardzo chciałam cię przeprosić! Ciągle o tobie myślałam i ani na chwile nie wyłączałam stereoekranów. . Ja też się tego obawiałam. Właśnie tak. że jesteśmy dla siebie nieodpowiedni.. Nic cię nie obchodziło. wiec rozbierałem się bardzo ostrożnie. jak usychałeś z miłości do niej. Przygarnąłem ją i pocałowałem. bo mnie nie kochasz! Ja zresztą też cię wcale nie kocham! Dopiero w tym momencie naprawdę się obudziłem i zacząłem pojmować co się dzieje. jak spieszyłeś na nocne spotkania. W porządku! Ale czy możesz mi wytłumaczyć. a ja tak chciałam cię przeprosić za moje zachowanie podczas koncertu. Odszedłem na bok.Nie kochasz mnie! . Paweł opowiadał mi jak namiętnie patrzyłeś na twoją piękną wężopannę. kiedy twoja siostra wróciła sama.załkała. Mary siedziała na łóżku i płakała z głową opartą na rękach. . Mary . Uciekłeś.Nie dotykaj mnie. -Przestraszyłeś się. A ty zakochałeś się w jakiejś żmii i poleciałeś na Perseusza.Zasięgałeś o mnie informacji! .Co ci jest. z zimną pogardą! Czemu milczysz? . . .. . Mary? Co się stało? . a kiedy mi się to nareszcie udało... Mary już spała. ale wciąż o tobie myślałam i próbowałam się z tobą spotkać! Pragnęłam tego nieustannie od tamtego wieczoru w Kairze. żeby jej nie obudzić.4.Powiadasz wiec. chociaż już wtedy cię nienawidziłam! Teraz też cię nienawidzę! Możesz nie przyjeżdżać. bo i tak dobrego słowa ode mnie nie usłyszysz! Najwyżej popatrzę na ciebie z zimną pogardą. dlaczego doszłaś do takiego wniosku? . Wróciłem do siebie bardzo późno..

który zginął okropną śmiercią na Trzeciej Planecie.. że jesteś moja. że jesteś tym co we mnie najlepsze. twym tanecznym krokiem. Mary. Przypomnij sobie. Pamiętasz ją. Słówko „było" okropnie brzmi.. Mary! Przypomnij sobie.. sposobem w jaki poruszasz rękami i byłem szczęśliwy.Powiedziałeś „było" . . że tak właśnie było! .Nie. jestem ci za to nieskończenie wdzięczny. przypomnij sobie. . . choć Paweł nic o tym nie wiedział! . Eli.ciągnąłem tym samym tonem. umarł na twoich rękach. Piorunowałaś mnie wzrokiem. bo wszystko u ciebie było.. zachwycałem się tobą i cieszyłem się.. nasz jedyny syn Aster. Mary. znów masz racje jak zawsze. .. a ja cię kochałem. a ja zachwycałem się twoją figurą. ani na chwile nie przestawałem cię kochać. Jestem ci wdzięczny za to. po prostu kochałem całym sercem...Paweł nie mógł ci powiedzieć wszystkiego z tego prostego powodu. tylko było!. najszlachetniejsze i budzące największe nadzieje. a ja myślałem z rozczuleniem. było . przypomnij! Znów cię kochałem. Nie mógł ci zatem powiedzieć tego. szeptałem. Mary.. że dane jest mi cię podziwiać.To okropne słowo „było"! Jesteś okrutny. że sobie przypomniałaś. że mogę na ciebie patrzeć. nie wszystko . było. To prawda. .Było zresztą nie tylko to. a ja myślałem: jaki ona ma cudowny głos! Marszczyłaś brwi. .Ach! -jęknęła. Eli! Padłem przed nią na kolana. jak umierał nasz syn Aster!. . .znów mi przerwała.wyszeptała Mary. Wymyśla-łaś mi. Tak to właśnie było. wtuliłem twarz w jej gorące dłonie i szeptałem. bo przecież mieliśmy syna o tym imieniu! .. Mary. że zadurzyłem się przelotnie we Fioli. a ja omdlewałem z zachwytu nad twoimi wspaniałymi brwiami. że od pierwszego wejrzenia.Tak. Była też nasza wyprawa do Perseusza. bo chwila spędzona nie we dwójkę była dla nas stracona. że jesteś ze mną. Nie powiedział ci i tego.powtórzyłem z łagodnym naciskiem. Mary. . że nikt inny na całym świecie nie ma równie wspaniałych oczu.Przestań! .A wiec już tego nie ma! . cóż to była za wspaniała podróż poślubna! Nie rozstawaliśmy się nawet na chwile. ale zawsze kochałem tylko ciebie. Przypomnij sobie. że przypomniałaś sobie naszego syna Astra. zepnie wszystko o mnie wiedział. był również nasz syn..Ranisz mi serce. prawda? Ach. od pierwszego słowa zakochałem się w tobie bez pamięci raz i na zawsze. co było..załkała. że to ty zachowywałaś się wobec mnie nieuprzejmie i dopiero zamierzałaś mnie przeprosić.. a jednak ileż w nim dobrego! Wszak wśród tego dobrego.Nazywał się Aster. . przypomniałaś sobie! To cudowne. Odchodziłaś ze złością.Masz racje.No i widzisz. byłem z ciebie dumny... .

A teraz musze. . Jest! Jesteśmy i nasza miłość jest z nami. może nawet nieco zbrzydłaś.. a nie była to żadna przenośnia. Po prostu na chwile nerwy odmówiły mi posłuszeństwa. Mary.. Czy ze mną było aż tak źle?. choć postarzałaś się.Tak Eli. . że ją uratuje.Drży ci głos . . . . Mary zakryła twarz rękami.powtórzyłem spokojnym głosem. że na jego grobie widnieje napis: „Pierwszemu człowiekowi.. a nogi tak silnie zaczęły dygotać.powiedziała.A na mnie nie zwracaj uwagi. Wiedziałem już. Eli . Była i jest z nami! Teraz ona podeszła do mnie. Głos odmówił mi posłuszeństwa..Wszystko już przeszło . Mary.Wszystko już przeszło . Eli! Nigdy nie płakałeś. Mary.Dobrze usłyszałaś. jak zawsze kochałem. ale rozum zaczynał zwyciężać. mamy z czego być dumni/ale to wszystko zapadło w przeszłość... przypomnij sobie naszą rozpacz. Przez chwile zastanawiałem się z bólem serca. My nie zapadliśmy w przeszłość. Jesteśmy i nasza miłość jest z nami. Mary! Szaleństwo jeszcze zmagało się w niej z rozsądkiem.Powiedziałeś „jest". będę rozkrwawiał ci serce..odparłem pospiesznie. że już nie musze się o nią martwić.Wiele należy do przeszłości. przytrafiło mi się coś złego? . Wstałem.. już iść do laboratorium. chociaż gardło miałem zdławione łkaniem.Dopiero teraz pozwoliłem swojemu głosowi zadrżeć. . nie przestanę! I jeśli nie ma innego wyjścia. wychudłaś. Z oczu płyną ci łzy. . . chwyciła za ramiona.. bo cię kocham i nigdy kochać nie przestanę!.Ja też niedługo wyjdę. ale nie pozwolę zapomnieć o Astrze! Przypomnij sobie syna. ale nie wszystko. Wiesz przecież.Nie warto o tym mówić.zapytała.Idź.. Nie płakałeś nawet po śmierci naszego syna. Zawołaj mnie. Znów widziała mnie na wylot. .Trzęsą ci się ręce. . mamy z czego być dumni. . gdy tylko źle się poczujesz.Tak powiedziałeś? Dobrze usłyszałam? . bo powiedziała gorzko: . .Kocham cię teraz tak samo mocno.powiedziała wpatrując się we mnie uważnie.. Zajrzyj po drodze do Ireny. Przypomnij sobie. .. naszego biednego syna zmiażdżonego przez grawitacje na Trzeciej Planecie. Uśmiechnęła się do mnie.powiedziałem.Tak . mamy co wspominać. czy naprawdę zdołałem przywrócić ją rzeczywistości dopóki nie opuściła rąk i nie zapytała trochę jeszcze nieprzytomnie: ..Eli. Zrozumiałem z ulgą. że musiałem usiąść. Eli? .Nie. że jego proch spoczywa w ziemskim Panteonie. który oddał życie za gwiezdnych przyjaciół ludzkości"! Mamy co wspominać. . w jakiej trudnej sytuacji się znaleźliśmy. Kocham cię.

Szczęśliwie udało mi się wyciągnąć ją z przeszłości. bo mając wyniki takich obliczeń moglibyśmy uniknąć wielu niebezpieczeństw.To może nawet lepiej. a za drzwiami oparłem się bezsilnie o ścianę zamknąłem oczy.Widać to po tobie.Pomachałem jej dziarsko ręką na pożegnanie.Właśnie. Olga powiedziała ze współczuciem: . co nagłe zaczęło mnie irytować. bo pragnie się zakochać . że nie jestem psychologiem. Bardzo żałuje. -Przy czym nie znosi obecności osób.Dlaczego tak sądzisz.. Mnie jeszcze toleruje.A Irena jest bardzo nieszczęśliwa. że jest nieprzytomna. Ale pocieszmy się przynajmniej tym. Oczy miała zamknięte. to istotnie wielka szkoda.powiedziałem niechętnie. Wyobraziła sobie. Irena zaczęła się niespokojnie rzucać na łóżku.Mary zachorowała . . . .. .Elektroniczny medyk utrzymuje. Eli? Moja przeszłość nie różni się niczym od teraźniejszości. Olgo. że ciągle nie odzyskała przytomności. Przy posłaniu córki siedziała Olga. że jest taka.Źle wyglądasz.To nic nie znaczy. ale któremu wciąż brakuje powietrza.Nie odzyskując przytomności? . Do tej pory nie ocknęła się z omdlenia w laboratorium. że jej życiu nic nie grozi. . Niepokoi mnie jednak to. .Z jej świadomości wypadło poczucie chwili obecnej.powiedziała trochę bez związku Olga. . Czułem się jak niedoszły topielec. bo wtedy potrafiłabym wyliczyć związki miedzy pulsacjami czasu a zmianami w psychice.Czy po śmierci Mizara coś jeszcze się stało. Co z Ireną? . Kiedy przyszedł Oleg i usiadł obok niej. Została tylko przeszłość. Bo chyba ty nie zamierzasz zapadać myślę w przeszłość? " Roześmiała się cicho. Eli? . Olga nie spuszczała ze mnie uważnego wzroku.Wszyscy wyglądamy nie najlepiej.Tak. Eli.Co ty pleciesz. ale innych. po czym wyrwała rękę. Eli. ale bardzo wiele mnie to kosztowało. że oboje na razie nie ulegliśmy szaleństwu. którego wyciągnięto z wody. . Świadomość wyłączona jest mniej groźna niż świadomość rozdarta w czasie. . których nie lubi. Irena leżała w swoim pokoju.A co by to zmieniło. Zakłócenie biegu czasu powoduje bardzo dziwne objawy. .. za którą ją ujął. ale które ją kochają. jak w chwili naszego poznania i że jej nie kocham. . przecież ona jest nieprzytomna! . Olgo? . Opadłem na kanapę..

że przezwyciężając zmieszanie wykrzyknąłem: . ale patrzyła na mnie z przyszłości. ale kochałam ciebie. Była tutaj.. A kiedy umierałam. dlaczego opuścił pan posterunek? . pierwszą kobietą. posiwiałą. żebyś to wiedział. Olgo! . admirale.Tak. Wędrowałem długimi korytarzami statku i bezsilnie zaciskałem pieści.rozkazałem. . w teraźniejszości. Odkrycie było tak ważne. którą znałem od tylu łat i nagle zrozumiałem. kochałam jako kobieta dorosła. ale chce.Proszę mnie puścić. wspaniałą zdobywczynią kosmosu! Pokręciła lekceważąco głową. po prostu bilansuje swoje życie. z którym walczyłem miał nade mną przewagę już chociażby z tego powodu.Kochałam cię jako podlotek. patrząc z osłupieniem na te drobną. jak tylko ciebie jednego kochałam! . że urodziłam się tylko po to. Przypomnij sobie. że porywczy. ale najważniejsza w nim była miłość do ciebie. Kapitan coś gorączkowo szeptał do siebie i bezładnie wymachiwał rękami. Eli.Zawsze ten sam los. ale jak zwykle rumianą i spokojną kobietę.Popatrz na mnie. To już nic nie zmieni. kładąc rękę na mojej dłoni. . że się mylę? Że ta zrównoważona kobieta nie wyznaje mi rozpierającego ją teraz gorącego uczucia.Co masz na myśli mówiąc o tym samym losie? .. Irena poruszyła się. . Chwyciłem go za rękę. masz racje. Niedaleko stanowiska dowodzenia wpadł na mnie z rozpędu Osima. Zaskoczony tym niespodziewanym wyznaniem pozwoliłem się je) wygadać.Kochałam cię. Wróg. lecz tylko ogląda się.To nieprawda. Eli. nie znałam nigdy żadnego innego uczucia poza tą miłością. ty byłeś przy mnie. ty gładziłeś moją ręką.odparła spokojnie..Osima. Każdy wariuje na swój sposób. wielką uczoną. i Olga powiedziała: . .. tyle w nim było sukcesów i sławy. Zostaw nas same. Byłam żoną Leonida.Ona chce wstać. Olgo! Twoje życie było tak bogate. że zawiedzione uczucie zupełnie się w nim zgubiło.zapytałem nieostrożnie. Miłość wierna i długa jak całe moje życie. tak zachowywać. bo czułem wyraźnie ciepło jej palców. Czasem myślę sobie. Miałam życie dość urozmaicone. żeby ciebie kochać i dlatego niczego innego w życiu nie zaznałam. Popatrzyła na mnie z uśmiechem. Nigdy nie przypuszczałem. że nie potrafiłem przewidzieć z jakiej strony uderzy. Przekazałem wachtę Kamaginowi a teraz bardzo się . za siebie. a ja ci mówiłam jak bardzo cię kochałam.. lecz zdyscyplinowany kosmonauta może się. która została kapitanem galaktycznym. kim jesteś! Jesteś sławnym astronawigatorem. Eli . .

.zapytał z tępym uporem pedanta. admirale! . wiec jak może jej nie być? . Na ekranie nadal kipiało jądro. -Jeśli jej dotąd nie było. kapitanie Osimo? . . co się ze mną dzieje. ale Kamagina zdawało się to zupełnie nie wzruszać. który momentalnie odzyskał zmysły. Osimo! Roi pan na jawie. W fotelu pierwszego pilota siedział Kamagin.zapytałem nie cofając ręki. nie mogły się przebić do zamroczonego mózgu. wiec wszystkie rozkazy do mechanizmów wykonawczych musiał przekazywać za pośrednictwem Głosu i tą samą drogą otrzymywał informacje od analizatorów. a on rzucił mnie na ziemie. Podniosłem się z trudem. .Zrobiłem panu krzywdę? Naprawdę nie chciałem. Nigdy nie było Oharu-san! . . ale szarpnąłem go za rękę.Powinienem panu wierzyć. Osima wykonał jakiś nieuchwytny ruch i runąłem jak długi na ziemie.dobiegł mnie pełen przestrachu głos Osimy. podtrzymywany troskliwie przez Osime. MUK nadal nie działał.Admirale! . kapitanie Osima .A dokąd to tak bardzo się pan spieszy. a Oleg niespokojnie krążył po kabinie. .Admirale. Jest zawsze ze mną. Pomyślałem z ulgą. jakby nic w systemie kierowania statkiem się nie zmieniło.Wszystko w porządku.Takiej dziewczyny nie ma na statku. proszą mi uwierzyć! Sam nie wiem. skoro wciąż o niej myślę? . Proszę wracać na stanowisko dowodzenia 1 Moje słowa nie docierały do niego. admirale! .spieszę! . Byłem od niego q głowę.Jak może jej nie być.Idziemy na stanowisko dowodzenia.powiedziałem. ale Kamagin pracował szybko i sprawnie.Osima. .. Nie ma Wiosenki? Ale ja przecież myślę tylko o niej i pragnę się z nią spotkać! . jak szmacianą lalkę. Przestał się wyrywać i obniżył głos do konfidencjonalnego szeptu: . ale mimo tego zachowywał się tak. mój przyjacielu. Wiosenka istnieje tylko w pańskiej wyobraźni. że gdyby . wyższy i półtora rażą cięższy.Wobec tego pójdę jej szukać.wykrzyknął z niedowierzaniem kapitan. Z dziewczyną imieniem Wiosenka.Nigdy nie było dziewczyny imieniem Wiosenka! . Pójdę ł nie wrócę bez tej. pryskając na wszystkie strony rozszalałymi gwiazdami. co pan mówi? Na naszym statku nie ma dziewczyny o takim imieniu! . ale nie potrafię.krzyknąłem z wściekłością. . to koniecznie musze ją znaleźć. Popatrzyłem z lekiem na małego kosmonautę. Na moment straciłem przytomność.Pędzę na spotkanie z Oparu-san. której nie było! Spróbował mnie wyminąć. .oświadczył Osima z wielkim entuzjazmem w głosie.

melduje. to nie będzie ono zbyt dla nas groźne... wysiąkał nos. że trochę mi się kreci w głowie. a ja ruszyłem do laboratorium W laboratorium trwał montaż stabilizatora czasu.Z Osima jest bardzo niedobrze . Osima usiadł w fotelu obok niego. wrażenie.. że dowodził statkami w epoce. I gdyby nawet zginął Głos. a Demiurgowie i ludzie biegiem wykonywali jego polecenia.Admirale. jak dziecko i zaczął głośno rozpaczać: . . Osima rozpłakał się. w jakim stanie jest Osima? . do końca moich dni będę płakał z tęsknoty za tobą. chociaż nigdy cię nie było! . Kiedy po paru minutach opuszczałem stanowisko dowodzenia. Oleg pozostał na stanowisku dowodzenia. Odeszliśmy cicho od niego. Jakby na potwierdzenie moich słów Osima wyjął chusteczką. niezapomniana Wiosenko. ..Właśnie dlatego pozwoliłem mu wyjść .Zauważyłeś. gdyż i w swojej dalekiej przeszłości Edward był odważnym galaktycznym kapitanem. kiedy o mózgach pokładowych klasy MUK jeszcze się nikomu nawet nie śniło. on po prostu wróciłby do starej. świetnie przez siebie opanowanej metody ręcznego sterowania statkiem. ale nie wiem na jak długo. Po chwili jego twarz rozluźniła się. Udało mi się trochę. nabrała swego zwykłego wyrazu. Odciągnąłem Olega na bok i powiedziałem półgłosem: . a teraz się z nią żegna. . Jeszcze niedawno szukał Oharu-san.nawet Kamagin wpadł w szaleństwo przeszłości.Ja bym go jednak skierował do szpitala. wytarł załzawione oczy. a ja się z tą opinią zgodziłem. co dla każdego z nas byłoby niewyobrażalną katastrofą.A ja zawróciłem go z drogi. tym odważniejszym. Dlatego przekazałem wachtę Kamaginowi. że tolerowanie nierozsądnych zachowań tylko pogłębia szaleństwo. W głębi .W każdym razie nie wolno mu już powierzać samodzielnego prowadzenia statku powiedział Oleg. Eli – powiedział Oleg.Nie było Wiosenki! Nie było dziewczyny imieniem Oharu-san! Nie było kwiatów sakury w jej włosach! O. obciągnął mundur i powiedział niemal normalnym głosem: . Ostry głos Ellona rozlegał się w całym pomieszczeniu. Czy mogę Się trochę zdrzemnąć? Zamknął oczy i natychmiast zasnął. bo obawiam się.odpowiedział Oleg.A kto go tam będzie pielęgnował? Tacy sami szaleńcy? A poza tym odnoszę. światło moich oczu. nim potrząsnąć i otrzeźwić. że Osima czuje się już trochę lepiej.

co natychmiast zauważyłem. Sztywna hierarchia. gdyż Orlan tak bardzo starał się. jednego z najbliższych i najserdeczniejszych przyjaciół. przyjacielu Orlanie! . wymóg bezwzględnego posłuszeństwa wobec przełożonych jako nadrzędna zasada obowiązywała w społeczeństwie. że stabilizator czasu zacznie działać? . To naturalnie nie jego wina. myślałem. gdzie nawet myśl o wolności była najcięższym przestępstwem i dawny Orlan był produktem tego właśnie społeczeństwa.. żeby głos brzmiał serdecznie i ciepło. dzień dopiero się zaczął. . -Jest nadzieja. starając się. gdy jeszcze nie stał się naszym przyjacielem. a on pozostanie takim oto pełnym pychy dostojnikiem? Czułem. W rozdwojonej duszy przyszłość zaczynała przeważać.Słyszałem. jak wobec niego zachowywali się otaczający go lokaje. jak Ellon ci to obiecywał. A poza tym w naszej obecnej tragicznej sytuacji jego pycha. W świadomości nawarstwiała się. jego surowa władczość może tylko sprzyjać wyzwoleniu nas z nieszczęścia.odparł Orlan zimno.. wyobraziłem sobie. nie wyróżniać spośród otoczenia. że Ellon przyrzekł mi go uruchomić dzisiaj? . . Wszyscy na statku tracili zmysły.. a nie wina.Witaj.. Patrząc na dumnie kroczącego od ściany do ściany Orlana nagle zobaczyłem go takim jakim był. jeśli my się uratujemy. to jego nieszczęście. gdyż jako dobrze już znana zaczynała wydawać się bliższa. że Ellon ośmieliłby się mnie oszukać? Taka rzecz wśród Demiurgów nie może się zdarzyć! Uspokój się. .Dziwne pytanie. . zagęszczała się. . mająca dopiero nastąpić przyszłość. Demiurga. Orlan usłyszał to i zapytał groźnie: . Jeszcze przed paroma dniami taki widok był nie do pomyślenia. Orlanie. On również popadł w szaleństwo.hali krążył od ściany do.wymamrotałem zmieszanym głosem.Sądzisz. wytworzył się skrawek wolnej przestrzeni: nikt widocznie nie odważał się przekroczyć niewidzialnej bariery odgradzającej go od pozostałych.powiedziałem. Tylko Olga stanowiła tu wyjątek. admirale Eli! . ściany Orlan.Tak .wyrwało mi się na głos. że tracę przyjaciela. że jakby niknął w każdej grupie liczącej więcej niż trzy osoby. Nie chcąc przeszkadzać Bilonowi i jego ekipie w pracy. przywrócona do życia przeszłość.Czyż nie słyszałeś.. podszedłem do samotnego. jego niewolnicy. bo nieuchwytna dla przyrządów wibracja czasu rozbijała im psychikę. Ale co będzie. W nadzwyczajnych okolicznościach należy stosować jedynie nadzwyczajne środki. że coraz głębiej grzęźnie w przeszłości. admirale Eli. a wokół niego.. bo cała reszta zapadała się coraz głębiej w czas miniony.Można oszaleć na sam widok takiego szaleństwa .

powiedziałem. doskonale to pamiętam. rozmawiam z tobą martwym. . że ja. a wkrótce również nasze ciała udręczone przez rozdwojoną psychikę odmówią posłuszeństwa.Co powiedziałeś? Powtórz! . Już to. zdrajco . Każdy wariuje na swój sposób. konsekwentnie. Bada przed tobą spokojnie.odpowiedziałem i poszedłem do siebie. ale nie ciesz się. zwyciężyliście! . jeszcze cię przechytrzę! Ja również wpadłem w przeszłość. ująłem w prawą ręką dyktafon i zacząłem mówić: Tego dnia. Mary spała i błogo uśmiechała się. Gdzie on był? W przeszłości czy przyszłości? W jakim momencie uchwyciły go niewidzialne peta Ellona? Czy zdoła powrócić do rzeczywistości. Ciesz się. a potem znów mówiłem już nieco spokojniej: . Coś nieodparcie ciągnie mnie tutaj. Odwróciłem się do Oana plecami. zwalą się bez sił. który nie przeżył powrotu z przeszłości. lunął niezapowiedziany deszcz. co mamrotałem. gdy zdejmiemy krepujące go okowy? . żywy. godzina po godzinie leczył się z choroby.. w którym przybył nowy sarkofag ze zwłokami Mizara.Ostrzegałeś nas przed rakiem czasu i rak czasu nas poraził.. którą mnie perfidnie zaraziłeś. Widzisz to? Wyrzucę przeszłość ze swej świadomości i unieruchomię ją na taśmie dyktafonu.Szaleństwo ogarnia całą załogę..Co do jednego miałeś racje. Zamilkłem na chwile. w łóżkach czy fotelach. ale nie utonę w niej. Ciężar minionych lat omal nie zgubił mojej żony. ale ja się od tego ciężaru wyzwolą. wziąłem dyktafon i poszedłem do konserwatora. . że stanie się to za sprawą twoich okrutnych władców a może braci. Mnie również. Nie powiedziałeś tylko.Nie pamiętam już. Cieszcie się.. a ty jesteś moją formą szaleństwa. nie świadczy dobrze q moich zdrowych zmysłach. jesteśmy chorzy! Nasze dusze krwawią. okrutni. we śnie. Orlanie . Oanie. Popatrzyłem na jej zarumienioną twarz. utrzymam się na wzburzonej powierzchni czasu. skamienieją na podłodze. Przysunąłem fotel do klatki siłowej Oana..

ale on nie przestał się uśmiechać. Przez kilka pełnych napięcia sekund oczekiwaliśmy dalszych dźwięków. czas jest spójny! Drgnąłem i otworzyłem oczy. wszyscy wszystkim gratulowali. pomyślałem. .powiedział butnie i niemal nie odwracając głowy zapytał lekceważąco Ellona: .Dzień się kończy i nasz stabilizator rozpoczyna pracą. Obudziło mnie dwukrotne wezwanie: „Admirał Eli proszony do laboratorium! Admirał Eli proszony jest do laboratorium!" Rzuciłem dyktafon na fotel i wybiegłem z konserwatora. stał się znów tym Orlanem. którego kochałem. dałem solidnego kuksańca.5. błysków czy wibracji. To było tak wspaniałe. Eli. Orlan był taki jak dawniej. wiecznie uśmiechniętym Orlanem! Objąłem go.Gotowe. absolutnie wszystko Orlanie! . mój dobry Ellonie? .Eli. . Obaj stali przy stabilizatorze czasu. tak upragnione i tak zarazem nieoczekiwane. Chwyciłem jego kościstą dłoń. jak smarkacza. Poszarzałe ze zmęczenia twarze. dobrym. admirale! . przy którym stał wciąż pochylony w niskim ukłonie Demiurg Ellon. odrodził się. . przygarbione ramiona i zapadnięte oczy świadczyły o przebytej ciężkiej chorobie. a opodal zbili się w ciasną grupkę Oleg. ale aparat pracował bez jakichkolwiek efektów zewnętrznych. Orlan szedł ku mnie wyciągając po ludzku race. Gracjusz i Romero. Orlan przywołał mnie gestem ręki. nawet wspaniały Gracjusz wznoszący się ponad nami o dobrą głowę już nie przypominał dawnego majestatycznego posągu. Orlan powrócił z przeszłości. łagodnym. któremu chciałby dać nauczką. Po chwili w laboratorium zapanowało radosne zamieszanie: wszyscy się cieszyli. jak bardzo się wszyscy zmienili. Z zadumy wyrwał mnie triumfalny okrzyk Orlana: . Zasnąłem zmęczony wielogodzinnym dyktowaniem.Wszystko. gdyby nie widok stabilizatora. Na Ellona w ogóle nie zwracał uwagi. wpatrując się natarczywie w twarz byłego Niszczyciela. jeszcze niżej pochylając się w swoim kornym ukłonie. a cała reszta to był prawdziwy obraz nędzy i rozpaczy.Wobec tego włącz aparat! Usłyszeliśmy ostry szczek i to było wszystko. Powrót w lata młodości nikomu nie wyszedł na dobre. że wydałoby się cudem. Nawet nieśmiertelny Galakt.odparł skwapliwie Ellon. W laboratorium ujrzałem Ellona pochylonego kornie przed Orlanem. Obrzuciłem wzrokiem obecnych i z nagłą goryczą spostrzegłem. wszyscy obejmowali wszystkich. .

Na pytanie o samopoczucie i o to. Romero rozpłakał się jak dziecko. Gratuluje. czy gotów jest przystąpić do pracy. jakiego dotąd nie było nawet wśród Demiurgów! Romero płonął z niecierpliwości. . MUK! A teraz jeszcze jedno pytanie: jak się czujesz? Maszyna odpowiedziała tym razem dobrze nam znanym. drogi admirale? Podeszliśmy do maszyny-wierszokletki. Interesuje mnie bardziej MUK „Koziorożca". że widok płaczącego człowieka stał się dla mnie czymś najzupełniej normalnym.powiedziałem do Romera. To zajęcie niegodne maszyny Uprawiałem o wiele za długo! . Reakcje w normie. przy czym pierwszy i szósty dodatkowo nieciągły w przedziale od zwiewnej koronki do czekolady z orzechami".To było do przewidzenia . prawda? Ellon to prawdziwy geniusz techniczny. .Dziękuje. z którego wyrwał mnie dopiero jego oburzony okrzyk: . dlatego same nie zdołają powrócić do poprzedniego stanu.Czy możesz mi powiedzieć. tak wielką wagę przywiązywał do dobrych manier. zameldował dziarsko: „Było ich dwudziestu i każdy do kwadratu. tak często sam nie mogłem się od nich powstrzymać. Mogę przystąpić do pracy. że miałem racje nalegając na udział Ellona w wyprawie.Eli! .W maszynach uległa zerwaniu wieź przyczynowo-skutkowa. niespiesznym barytonem: . Wszystkie obwody w porządku. MUK „Strzelca" wyłączył się z natręctwa potrójnych odpowiedzi. Nie były już szalone. że jego zapłakana twarz przyprawiła mnie o wstrząs. jak stabilizacja czasu odbiła się na zwariowanych mózgach pokładowych. .zwrócił się do mnie z wyrzutem Orlan. .Admirale. Ale Romero był zawsze tak powściągliwy. kurując w ten sposób z utraty osobowości. Zapomniałeś podziękować naszemu wspaniałemu inżynierowi! Bo musisz teraz przyznać..Widzę. Jednak po przywróceniu drożności obwodów będą jak nowe. co się z tobą działo? MUK znów mi odpowiedział słowem wiązanym: Polowałem wśród słów gęstwiny. ale nadal silnie ograniczone umysłowo. jakby nie cieszył się pan z powrotu do zdrowia! - . że ci powraca samokrytycyzm. Jedno słowo splatałem z drugim.Na cóż wiec pan czeka.. gdy radość nieco ucichła.. którego uczył pan historii. żeby sprawdzić. ma pan tak ponurą minę. Tak wiele ostatnio widziałem łez. W maszynach z „Tarana" i „Węża" działały jeszcze nie wszystkie obwody i dlatego ich poziom intelektualny nie wykraczał poza znajomość tabliczki mnożenia.

Najbardziej to. że przyszłość nie może ulepszyć ich przeszłości.Czujesz. . czas się ustabilizował . że nasza przyszłość powtarza naszą przeszłość.powiedziałem lekceważąco. co musiało w ostatecznym rezultacie doprowadzić do rozdwojenia psychiki. a zatem zawsze przybywamy w najlepszym z możliwych czasów.ale nie czuje w sobie jedności.A może pana coś dręczy? .W zdrowym czasie nie może być przyszłości. .Przesadzasz.Czuje. Eli! .. Jesteśmy nieśmiertelni. . admirale.luka czasowa chyba się nie ustabilizowała? ' Galakt zatrzymał się.Włóczęgo. Miał racje. w ustabilizowanej teraźniejszości! .. który powrócił na swój posterunek. Eli. .W tobie . kiedy odwiedził mnie w kabinie mieszkalnej. że czas się ustabilizował .odparł Włóczęga ze smutkiem . ale zdradziłem się ze swymi obawami Romerowi.To chyba przedwczesny pesymizm. kabiny Głosu. Wiesz przecież.Dręczy mnie wiele rzeczy. Eli! Wszystkie maszyny są już niemal stuprocentowo sprawne. ale przyszłość dopiero będzie.powiedziałem i dopiero wówczas zauważyłem Gracjusza. Galaktowie są tak doskonali. A jeśli nawet była. Dla niego istnienie w różnych czasach na raz oznaczało nakładanie się przeciwstawnych form istnienia. Widzę cię i słyszy a zatem jesteś w teraźniejszości. ale w jego życiu cierpienia ustępowały miejsca radości. że nie wiem jak się czuje Głos! powiedziałem pierwsze. aby im w porę zapobiec albo przynajmniej ograniczyć skutki tych zagrożeń. który wprawdzie genetycznie wywodził się z Galaktów. że naprawdę musze to jak najszybciej sprawdzić. Nie mogłem w to uwierzyć.zwróciłem się do Gracjusza . a w każdym razie nie sierdziliśmy śladowych zaburzeń w ich psychice. Siady przeszłości pozostają.We mnie nie było żadnej luki czasowej. co mi przyszło do głowy i pomyślałem. W porze pogmatwanego czasu Głos był ochrypły i jakby rozdygotany.Romero zaraz się jednak zreflektował i zapytał już spokojniejszym tonem: .Zbyt wiele we mnie jest tych siadów przeszłości. że znów znaleźliśmy się w zdrowym czasie? .Po prostu staram się przewidzieć niebezpieczeństwa. . Obawiam się. pomyślał chwile i odpowiedział niespiesznie: . to jej nie czułem. . Nie powiedziałem tego Głosowi. że we mnie po prostu utrwaliła się wyrwa miedzy przeszłością a przyszłością. Głosie! . To jednak nie dotyczyło Głosu. Pobiegłem do. a radość przeradzała się w cierpienia. . przyjacielu. . a teraz znów brzmiał czysto i melodyjnie.

Ale jeszcze nie pora na to.Tak.rzucił Romero już od progu.Ukrywa pan jakąś tajemnice. .. Uśmiechnąłem się. . a na pewno poczuje się pan lepiej. .. Rozmowa zaszła za daleko. .powiedziałem.Wydaje mi się. Eli.. Proszę mi ją zdradzić. żeby przestała być tajemnicą. że znam pański sekret . mam pewną gorzką tajemnice . Eli. Paweł nie mógł znać mojej tajemnicy. Wstałem.

Ellon uniósł wysoko głowę. " . a kiedy podszedłem do nich.zwróciłem się.Wasza decyzja jest ostateczna? -zapytał wreszcie Demiurg. Chyba wytłumaczysz dowódcy. do Olega Głos powitał mnie pełnym lęku okrzykiem: . Wsadźcie go sobie w jakieś smocze albo ropusze cielsko. Byłem na stanowisku dowodzenia. Głos i Ellon mieli pecha. Wychudła po przebytej chorobie dziewczyna w milczeniu stała przy kolapsanie. to dalsza dyskusja nie ma sensu - . . Eli. wobec czego mózg musi pozostać w swojej. do Głosu .poinformowałem się spokojnym tonem.Co to jest? . Pospiesz się. co powiedziałem dowódcy. że jego decyzja jest niesłuszna-i skłonisz go do jej zmiany? . zostałaby ze mnie tylko garstka popiołu. Uśmiechnąłem się do niej co skwitowała zdawkowym skinieniem głowy. wiec Osima i Kamagin. .odparliśmy niemal chórem.Skoro dwaj admirałowie są tego samego zdania.Nie mam prawa zmieniać rozkazów dowódcy. W takiej postaci potrafię go jeszcze jakoś strawić.jęknął Głos. a ponadto uważam jego decyzje. stało się to jasne dopiero wówczas. MUK pracował ze swą dawną precyzją. na cienkiej szyi i z takim złowieszczym chrzęstem wbił ją w ramiona. . musieli jedynie nadawać jego zaleceniom kształt konkretnych rozkazów.Ostateczna! .Coś bardzo niedobrego. za słuszną.Idź do laboratorium.Co powiedział dowódca? .. znać szczegóły! .Nie wiem . Ellon coś zapalczywie tłumaczył Olegowi. dublując siebie nawzajem. Zapobiegnij temu! . Niestety. . kiedy już nie mogliśmy zapobiec nieszczęściu. Z czterech utworzonych przez nich par górę wzięła najgorsza ż możliwych: „Głos Stary-Ellon Stary". .grzbiecie. że ciarki przeszły mi po . „Koziorożec" w tym czasie wymijał niebezpieczne skupisko gwiazd. wykrzyknął agresywnie: . Gdyby wzrok mógł zabijać.6. Ellon zamyśla coś niedobrego. gdzie w oczy natychmiast rzuciła mi się Irena. Ellon świdrowa! mnie oczyma i milczał.-Musze. Nie mam zamiaru dłużej tolerować twojego ulubione mózgu.zapytałem szybko.Eli. lewitującej kuli. .Posłuchaj i ty. a ja pójdę.. Ja z Olegiem również się nie odzywałem. kiedy Olega i mnie jednocześnie poprosili pilnie do siebie Głos i Ellon.Że smoków na statku nie ma. co musiało doprowadzić do nieuchronnej tragedii. Eli! Popędziłem na złamanie karku do laboratorium.

Oderwał ode mnie Irenę. .W poprzedniej wersji urządzenia przebiegiem podróży "w czasie sterował operator od pulpitu przy kolapsanie . Dowiedzcie się. . Oleg rzucił mi się.Demiurg zaczął szybko znikać. żeby zgłosić pretensje wobec Głosu! .Słyszycie mnie? . Usłyszałem triumfalny okrzyk Ellona: . Potem wróciliśmy do głównej części maszyny. a ja pomknąłem w stronę kolapsanu. do innego czasu? .Za późno. Popatrzcie! Pokazał nam nowy pulpit sterowniczy wyposażony w dźwignie czasu postępującego i wstecznego. Oleg skoczył do transformatora. ale leżąc już na podłodze wściekle wczepiła się. Odruchowo chwyciłem go za ramie..Widzieliście... . . jak się to odbywało podczas doświadczenia z Mizarem. A teraz popędzę za nim. W kuli transformatora stał fotel. po czym zatrzasnął właz. . w czasy na długo przedtem zanim ją podbiliście. cień Ellona: Demiurg wyrzucił się w . Pożytek z niego może być jedynie w przeszłości. w moją nogę. a Ellon spokojnie wszedł do wnętrza kuli i usiadł na fotelu. admirale! Dziś i jutro już nas nie będzie. admirale! Przecież mógłbym uciec wtedy. admirale! Mózg już jest w Perseuszu. na pomoc. . admirale! . nad udoskonaleniem transformatora czasu. a przy nim miniaturowy pulpit z dźwigniami o takim samym przeznaczeniu. Odepchnąłem ją. jak należy postępować z takimi wstrętnymi stworami.zapytał Oleg. Teraz sam podróżnik decyduje o własnym losie. ale pomyliła się.Zawołałeś nas tylko po to.wykrzywił się straszliwie Demiurg. a ja szarpnąłem dźwignie kolapsanu.powiedział Ellon.dobiegł nas jego głos.Obawiasz się. • Zrobił krok w kierunku otwartego włazu. dźwignie sterujące powrotem podróżnika w czasie do teraźniejszości i odcinające kolapsan od transformatora.zapytał z gryzącą ironią. Pewnie liczyła na swą kobiecą nietykalność. Odwiedź nas wczoraj. kiedy tu nie było nikogo!. który doskonale wie.rzucił niemal obojętnie. co mogę wam oświadczyć jako niedoszły Nadzorca Czwartej Kategorii Imperialnej. że umknę.No wiec słuchajcie uważnie! Dla mózgu nie ma miejsca na statku. na rozkaz Orlana przerwa* prace. W transformatorze znów pojawił się. że potrafisz mi w tym przeszkodzić? Zastanów się. Ten jego podstępnie udawany spokój całkowicie nas zmylił. Teraz go dokończyły. że transformator został zogniskowany na mózgu i że za chwilą wyrzucę go na Trzecią Planetę. . Uwolniłem go. żeby zająć się stabilizatorem. Irena zastąpiła mi drogę.I sądzisz. bo tu jedynie przeszkadza. Oczekujemy cię wczoraj! . -Jak wiesz.Nie.. .

ale ja zamiast tego wywołałem Głos. . W kuli transformatora ponownie zmaterializował się Ellon.Nie będzie żadnej pomocy! .Mówiłam już. ale razem ze smokiem..odezwała się Irena nieco pewniejszym głosem.Zabiliście Ellona.. żebym wezwał pomoc. ale ja potrząsnąłem ją jeszcze silniej.. . co można zrobić! Mów natychmiast!.. Głos nagle zniknął! Potrząsnąłem brutalnie Ireną: . . W Bilonie było tak wiele składników sztucznych. . Obiecałam mu . Oleg krzyknął. Bez względu na to. admirale..Nie odpowiadasz na pytanie.I rozpłakała się..wrzasnąłem. Znów zaczęła omdlewać. . Ale powiedz nam przynajmniej. nie mogłem pozostawić go w przeklętej przeszłości. .. Ireno.. . zbrodniarko! Powiedz tylko jak uratować Głos! Otworzyła oczy.Nic się już. co mamy teraz robić!.Ellon nic mnie nie obchodzi. Ellon mógł się przecież pomylić w swych obliczeniach. ale nie nastąpi to za naszego życia i że najlepiej się rozstać... że chce zniknąć w przeszłości. gdy Oleg powiedział: . Ale na moje rozpaczliwe wołanie odpowiedział jedynie przerażony Gracjusz: .odpowiedziała przez łzy. ... jak pan. . . Jestem taką samą morderczynią. twój karygodny czyn osądzi cała załoga.wyszeptała nie otwierając oczu. Oleg powiedział: . .Ireno. tym bardziej. Poczułem. admirale! On już jest w przeszłości i nie przeżyje ponownego przejścia przez zero czasowe! Nie słuchałem jej. Irena przestała się wyrywać Olegowi i załkała. ale i on nie przeżył drugiego nawrotu.. co się teraz stanie z Głosem.. że Głos ani razu nie ukazał się wewnątrz transformatora. Nigdy nie zapomnę jej spojrzenia.niedaleką przyszłość i prawie natychmiast wrócił. Sam i martwy. nie da zrobić. że pochodzimy z różnych czasów i dlatego nie możemy się kochać. Eli! ... ale w tej chwili potrzebuje pomocy.Powiedział..Admirale. Irena straciła przytomność. Irena krzyknęła rozpaczliwie: .Być może Irena istotnie jest zbrodniarką. aby minąć ruchem inercyjnym zero temporalne.. Za wcześnie przełożył pan dźwignie. że lada chwila zwale się bez zmysłów na ziemie.Mów. ..Nie otrzyma żadnej pomocy dopóki nie powie..Powiedział.Niestety Włóczęga zginął.Nie dotykaj dźwigni powrotu. że kiedyś kobieta będzie mogła być szczęśliwa z Demiurgiem.. jest przecież organiczny.Ellon mnie uprosił . że nic nie da się zrobić. dlaczego to zrobiłaś? .. a ja panu nie zdołałam przeszkodzić. Staliśmy nad nią w milczeniu.

nie rób tego! . jak Irena przekradła się do laboratorium.Dla nas Irena przestała istnieć. błagam.Niestety. . Eli? Czy to jeszcze nie koniec naszych nieszczęść? .Ireno. zanim zdążyliśmy podbiec do kolapsanu.. To tragiczne. Wydobądźmy teraz ciało Ellona. Na pokładzie jest jeszcze jeden zdradziecki agent Ramirów.. . Spróbowałem wydobyć ciało Ellona z transformatora.Przez próżność Demiurga i głupotę kobiety straciliśmy jednego bezbronnego przyjaciela i jednego genialnego wynalazcę. .. idź do siebie! .pomóc i stałam się morderczynią. . Chodźmy zawiadomić załogę o nowej tragedii. . Co najwyżej nasi dalecy potomkowie będą ją mogli gdzieś spotkać. ale szło mi to niesporo.To już koniec. -Jej głos utonął we łzach..rzucił szorstko Oleg. We dwójkę wynieśliśmy sztywne ciało Demiurga i położyliśmy je na wolnym stole pod ścianą. Zniknęła prawie natychmiast.Nie potępiajcie mnie! -1 szarpnęła dźwignie.Ireno. Eli! .odkrzyknęła z przezroczystej kuli. . . Zdemaskowałem go.O czym ty mówisz. Olegu. przebiegła je i wskoczyła do kuli transformatora.Dobrze. Wcale mnie tym nie wzruszyła. wiec Oleg pospieszył mi z pomocą.. Powiedziałem: . aby mógł zająć należne mu miejsce w konserwatorze.Żegnajcie! . Dopiero trzask zamykanego włazu zaalarmował Olega. który krzyknął: . Zajęci tym nie zauważyliśmy.powiedział Oleg znużonym głosem. pójdę do siebie .Musimy ją zawiadomić nie tylko o odejściu trzech przyjaciół..odparła pokornym tonem.. Nigdy sobie tego nie wybaczę!.

skoro już z nami walczą i zagłada gwiazdolotu leży w ich możliwościach.Olgo.. Zamknąłem się u siebie. Ale ja miałem zmartwienie o wiele cięższe nawet od jej tragedii. Idź do Olega. o Irenie. przeżyła straszliwą śmierć obojga i potrzebowała jak nigdy mojej pomocy. ja jednak odkrzyknąłem. Myślałem też o Lusinie i nieszczęsnym Głosie. Eli? . że jestem bardzo zajęty. Olegowi powiedziałem. .. zadręczałem pytaniami bez odpowiedzi. To była tajemnica. Chodźmy! . ale przede wszystkim o nowym szpiegu Ramirów. możesz uważać mnie za człowieka bez serca. kiedy wszyscy się już zbiorą. a czyjakolwiek obecność mi w tym przeszkadza. sympatycznym psie Mizarze. chociaż ich fizyczne istnienie nie ulegało dla mnie najmniejszej wątpliwości. . dlaczego. kto chciałby być agentem naszych wrogów. ale w tej chwili nie mogę z tobą rozmawiać o Irenie. Nienawidziłem go jak nikogo dotąd i w swej nienawiści gotów go byłem obedrzeć ze skory ku przestrodze każdego. . żeby ją wpuścił. która tak okrutnie nas porzuciła. a ja naprawdę nie mogę. bo jej córka zginęła na moich oczach.Jesteś bardzo blady.. Do drzwi w umówiony sposób zapukał Oleg. ale przeniknąć nie umiałem. Zapukał do mnie Romero. Leżałem na tapczanie i gryzłem się.Za to pełen zdecydowania. którą za wszelką cenę musiałem przeniknąć. myślałem o Bilonie i mądrym. Zastanawiałem się bez końca. że bez pardonu zniszczyli całą prawie eskadrę i dlaczego wreszcie nie rozpylili ostatniego statku. gdy za drzwiami usłyszałem głośny płacz Olgi. Jak się czujesz. Otworzyłem drzwi i stanąłem w progu. dlaczego nigdy nie spotykaliśmy Ramirów w ich cielesnej postaci. Mary poprosiła przez zamknięte drzwi. Nie wpuszczałem nikogo.7. uwierz mi. Popatrzyła na mnie nieprzytomnym wzrokiem i odeszła bez słowa. zachodziłem w głowę czym ich tak bardzo rozgniewaliśmy. Wyglądała jak cień i było mi jej naprawdę serdecznie żal.Wszyscy wolni od wacht zebrali się w sali obserwacyjnej . że przygotuję raport na ogólne zebranie załogi i wyjdę dopiero wtedy.Dlaczego o to pytasz? . Ta posiwiała. Raz tylko zawahałem się. Nie przygotowywałem raportu.. przygarbiona teraz kobieta przeżyła męża i córkę. Sama wkrótce zrozumiesz. ale się nie odezwałem.powiedział chmurnie. że musze się skupić. Ona miała prawo mnie zobaczyć. on ci wszystko opowie. Wpuściłem go.

na jaką ich zdaniem szpieg zasłużył.Być może. ..zapytałem. relikt barbarzyńskich czasów. jestem dowódcą eskadry. .A jeśli podejrzewam właśnie ciebie? . Mam prawo wiedzieć więcej i wcześniej niż inni. Oleg poprosił o cisze. że wykrył na statku kolejnego szpiega Ramirów i pragnie przedstawić ogólnemu zebraniu załogi odpowiednie tego dowody. Eli? . Ale Oleg był uparty: . a miedzy nimi Romero. Spokojnie czekałem.powiedział.Tak. przy którym usiedliśmy z Olegiem. ale bardzo cię proszę. Chodźmy.dobiegł mnie oburzony głos Romera.Dowiesz się na zebraniu. kogo podejrzewasz o szpiegostwo. Kara za hańbiącą zbrodnie również powinna być hańbiąca..powiedziałem .rzucił krótko i ruszył przodem. -Jeśli wydasz rozkaz. będę go musiał wykonać. Popatrzyłem na sale. Mary patrzyła na mnie z takim niepokojem.. . lecz właśnie stracenie. Ekrany gwiezdne w sali obserwacyjnej zostały wygaszone. Romero uniósł laskę. kara śmierci! .Patrzyłem mu prosto w oczy.Mnie?! Oszalałeś. a majestatyczny Gracjusz zaczął wściekle wymachiwać rękami.. żeby uczcić naszych poległych przyjaciół. Wstałem. Pod ścianą niczym majestatyczny posąg wznosił się górujący nad wszystkimi Gracjusz w towarzystwie Orlana. . Jego protest utonął w głośnych krzykach sali. . lecz także Demiurgowie. aż gwar ucichnie.Śmierć?! . Teraz jednak zebraliśmy się nie po to. Wszyscy przecież niedawno postradali rozum i nie jest wykluczone. Oburzali się nie tylko ludzie. ale nalegam na jej orzeczenie. . Moja propozycja brzmi: kara śmierci! . . Oleg przyparł mnie do muru. Kierownik naukowy wyprawy jest zdania. ale znalazłem wyjście. nie konserwacja. że nie całkiem jeszcze powróciliśmy do zdrowia. nie rozkazuj! .. gdyż szpiegostwo jest również reliktem barbarzyństwa. w której zgromadzili się wszyscy moi przyjaciele.Wiecie już o tragedii. . Zastanowiłem się.Eli. ludzie i Demiurgowie. .Zanim to uczynię .zatrzymał mnie.Poczekaj . W pierwszym rzędzie siedziały Mary z Olgą. prosząc w ten sposób o głos. . jaka rozegrała się niedawno w laboratorium . Uśmiechnąłem się krzywo.Chciałbym wiedzieć.powtórzyłem. Na podwyższeniu ustawiono stolik. że pospiesznie odwróciłem oczy. Kara śmierci to przeżytek starożytności.Nie uwięzienie.chciałbym prosić zebranych o przegłosowanie kary.Idziemy! .

Dopiero wówczas zdecydujemy czy zasługuje on na karę.upierał się Romero. że wszyscy będą przeciwko mnie i byłem na to z góry przygotowany. . a nie abstrakcyjny przestępca! . żeby ukarane zostało samo przestępstwo.To bardzo pięknie.Gdybym mógł osądzać samo przestępstwo.Może zatem lęka się pan. Ja natomiast chce. stary obyczaj.Jak pan uważa. moim zdaniem słusznie. główną. w starożytności istniał przepis. że jest waszym przyjacielem i natychmiast zaczniecie podświadomie szukać okoliczności łagodzących. Eli. ignorując z pogardą samego zbrodniarza. powstrzymam się od głosowania.Romero zachowuje się tak . zgodnie z którym karano sprawce niegodnego czynu za sam czyn. a nazywany wówczas sądem. . .Ale również w starożytności zespół ludzi orzekających o winie. wiedział o czyjej winie orzeka! . zatem proponuje przywrócić. admirale i dokładnie opisać przestępstwo . Romero usiadł i z kolei głos zabrał Oleg: . . ale odpowiedział ze zwykłą godnością: . że domniemany zbrodniarz jest panu droższy od samego siebie? . Wiedziałem. zanim nie poznam nazwiska szpiega.Wszyscy tu jesteśmy przyjaciółmi i kiedy podam nazwisko szpiega.Zechce pan wymienić nazwisko zbrodniarza.zaoponował gorąco Romero. powiedziałem wiec zimno: . ale w razie orzeczenia kary śmierci zostanie stracony konkretny członek załogi.Ale dlaczego. ' . z pewnością głosowałbym za karą śmierci! .W naszej sytuacji wszystko jest możliwe..powiedział.. . nie biorąc pod uwagę żadnych innych okoliczności. . Niestety jest to niemożliwe. odzwyczaić od myśli. . nie zdołacie od razu się od niego odciąć.Gdyby chodziło o mnie. który nazwałbym problemem kodeksu. że to on zostanie oskarżony o szpiegostwo! Paweł opanował się największym największym trudem.. wtedy bym mu wybaczył. admirale? Może nam pan to wytłumaczyć? . admirale! W każdym razie ja. Postanowiłem za wszelką cenę zmusić go do milczenia. wedle pana nader nam bliski. .powiedziałem głośno .Dopuszczam taką możliwość .jakby obawiał się.odparł ponuro.To nie jest odpowiedź! .Kara musi być orzeczona zanim wymienię nazwisko zbrodniarza! .Kierownik naukowy wyprawy przedstawił problem.

wykrzyknął z determinacją Romero. . . jeśli przestępstwo zostanie dowiedzione.Dopiął pan swego.. ale nie miałem innego wyjścia. że ugodzę boleśnie Mary.zwrócił się do mnie Oleg.Proszę wiec wymienić nazwisko szpiega i przedstawić dowody jego winy. .Szpiegiem naszych wrogów jestem ja . . Postarałem się tylko. Eli . że sprawie ból przyjaciołom.powiedział Oleg. . . .A zatem głosujmy wszyscy .Dobrze..Kto jest za? Las rąk uniósł się nad głowami obecnych. Wiedziałem. niech i tak będzie! .powiedziałem.. żeby moje słowa zabrzmiały spokojnie.Głosuje za karą główną.

Admirał Eli cieszy się lepszym zdrowiem niż którykolwiek z nas i ma podstawy mówić to. co Oan mówił o zwyczaju Okrutnych Bogów. Oleg zwrócił się do sali. . że Ramirowie napotkawszy przedstawicieli nieporównanie wyższej i potężniejszej cywilizacji będą maskować się jeszcze staranniej. ci zaś te plany skutecznie pokrzyżowali. którzy czasem penetrowali społeczność Aranów oblekając ich postać... Tylko Mary nie uwierzyła w moje szaleństwo. że naślą na nich liczniejszych szpiegów niż na bezbronnych w gruncie rzeczy pająkokształtnych? Wysłali najpierw Oana.Nie jestem zdumiony. co zamierzaliśmy z nim zrobić? Z naszego zachowania nie mogli nic .Proszę się nie martwić.Protestuje! . że pozbywszy się Oana. Eli . Osima. pozbyliśmy się tym samym szpiega Ramirów. a Oleg zwrócił się do mnie: . Podbiegł do mnie Osima. pełna zabobonów cywilizacja? Czy nie wynika z tego. Ale kimże są Aranowie? Do czego jest zdolna.Tak.wykrzyknął.8. ... . a my musimy go wysłuchać.Admirale! . wszystko będzie w porządku! Odprowadzę pana do łóżka.Pan jeden nie jest zdumiony . Romero przerwał mu stukając laską w podłogę.Biedny Eli! On też.powiedział zrywając się z miejsca. co powiedział.zapytał Oleg obecnych na sali i w odpowiedzi usłyszał kilka aprobujących okrzyków.I znów zrobiło się cicho. .Szukacie prostych rozwiązań. Wpatrywałem się w twarze zebranych i z ogromnym zdumieniem odkrywałem wszędzie ten sam wyraz serdecznego współczucia.zauważyłem.A zatem kontynuujemy? . w którym zabrzmiał jedynie pełen współczucia okrzyk Galakta: . . słaba. ale proste i najłatwiejsze rozwiązania nie istnieją. . Ale nie koniec na tym. potrząsając z niedowierzaniem głową wrócił na miejsce. który rozszyfrował nasze plany i przekazał je swoim zleceniodawcom. Jak Ramirowie mogli się dowiedzieć.Mów! Zacząłem od przypomnienia tego. Zagłada „Strzelca" rozwiała te iluzje.Czy nie powinniśmy odłożyć narady.. bo spodziewałem się takiego właśnie wyznania. .. Odpowiedzią było głuche milczenie. . przyjaciele? Elektroniczny medyk. . czym może zagrażać ich uwsteczniona.. Byliśmy przekonam. nadal milczącej i sparaliżowanej współczuciem: . Odsunąłem jego rękę..odparł sucho Romero.

Na pewno nie są głupsi od nas. ale oni woleli. a wiec musieli zdawać sobie sprawę z tego.Byliśmy naiwni jak dzieci sądząc. Przypomnę tu. jeśli nie chce się ponosić ciągłych porażek. po co .. Tu znów na chwile zamilkłem. Przyznaje to z wielkim wstydem. Ramirowie znają każdą moją myśl. że schwytany w siłową pułapkę. natomiast on chociażby z braku czasu nie może wnikać w każdy szczegół prowadzonych badań. Mary nie spuszczała ze mnie zrozpaczonych oczu. a jednak bezbłędnie określili nasze cele. Nabrałem powietrza i mówiłem dalej: . Nie ma w tym nic dziwnego. ale trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. W tym miejscu przerwał mi Romero: ' . w jaki sposób dowiedziałem się o swojej haniebnej roli. Jestem ich agentem.. że na pokładzie „Kozioroża" rezyduje ich agent. Nie było to łatwe.Ma pan racje. Bo Oan jest teraz przekaźnikiem pochodzących ode mnie informacji. że jeden informator to za mało.. żeby jego zwłoki zostały wśród nas i kontynuowały służbę. każde najskrytsze nawet pragnienie. chociaż nie raz zastanawiałem się. Do wyboru mieli dwóch członków załogi odpowiadających tym kryteriom: dowódcę eskadry i jej kierownika naukowego. Romero gapił się ponuro na rączkę swojej laski. Czyż to nie ty. Gracjusz i Orlan wierzyli. Ramirowie nie mieli wyboru. Kto go im zdradził? Szpieg. Bo cóż może wskórać trup zamknięty w konserwatorze. że nasi wrogowie nie są kompletnymi głupcami.wywnioskować. że potrzebny jest rezerwowy szpicel i to taki. martwy Oan nie może nam już w niczym zaszkodzić. Przeszedłem do tego.. Na twarzy miał wypisane. Musieli zatem poznać nasz plan niejako od środka. że zrządzeniem losu również w poprzednich wyprawach przeciwnik na mnie właśnie zwracał najpilniejszą uwagę. który zaczął wśród nas działać po śmierci Oana! Napad Ramirów na „Strzelca" świadczy dowodnie o tym. Orlanie wybrałeś mnie na swojego powiernika. raportów szpiegowskich pochodzących z mojego zniewolonego mózgu. chociaż nie chcieli uwierzyć. Pan zna wszystkie zamierzenia dowódcy. a Osima wręcz pożerał mnie wzrokiem. kiedy postanowiłeś przejść na naszą stronę? Czyż to nie ze mną kontaktował się Główny Mózg Trzeciej Planety? A wiec Ramirowie postanowili mnie zwerbować i dopięli swego.Myli się pan. który ma dostęp do wszystkich planów i wpływ na ich realizacje. gdyż jedynie kierownik naukowy całkowicie spełniał ich oczekiwania.. myśleliśmy.. powtarzam. dlaczego tak mnie ciągnie do konserwatora.. Byliśmy naiwni. Eli. że nie wierzy w jedno bodaj moje słowo. Ramirowie mogli bez trudu uratować swojego agenta. . każde moje zamierzenie. Romero! To musiałem być ja. jeśli przyjąć..

Konserwator jest najlepiej ekranowanym pomieszczeniem na całym statku. którego tajemnicza natura dla nikogo nie stanowiła sekretu. Kto? Po zastanowieniu się musiałem wykluczyć wszystkich członków załogi poza mną. Romero coś szepnął Mary do ucha. Wystarczy..Moja wina jest bezsporna. którzy często go odwiedzają. a zatem Oan mógł najłatwiej nawiązać kontakt z tymi.Mówiłem już. z którymi kategorycznie zgodzić się nie mogę. Otóż w słowach admirała są rzeczy. bo powinienem przewidzieć skutki dziwnych rozmów z ciałem szpiega.To wszystko. Nie dlatego.powiedziałem na zakończenie. Oleg zapytał czy są jakieś pytania. lecz z tego powodu. Dlatego też nalegam na ich przedyskutowanie. .. Żądam zgładzenia siebie nie tylko jako kary za przestępstwo przeze mnie popełnione. uwagi . że ktoś musiał przekazać Ramirom tajne informacje. z którymi się zgadzam. ale nerwy w końcu musiały odmówić mu posłuszeństwa. że Eli cieszy się.. taki przeciek będzie szczególnie niebezpieczny. Admirał udzielił nam zbyt ważnych informacji. . Nieoczekiwanie wybuchnął Osima. kiedy stało się oczywiste. ale przede wszystkim jako gwarancji bezpieczeństwa całej wyprawy. Przecież nigdy nie miałem skłonności do wygłaszania monologów i w ogóle z natury jestem dość małomówny. Zaczął wykrzykiwać. zawsze zdołają za moim pośrednictwem uzyskać informacje o wszystkich naszych planach. że odejść z życia z obrazem ucichłej sali po prostu nie mogłem i nie chciałem.Zgoda.zapytał ponownie pieg. Zresztą jego choroba nie wyglądała zbyt groźnie.powiedział Oleg. ale również są i takie. wiec nie ma co wracać do tej sprawy. Ramirowie precyzyjnie namierzyli mój mózg i choćbym tego bardzo nie chciał.tak często rozmawiam na głos z nieboszczykiem.A więc kto chce zabrać głos? .odpowiedziała mu grobowa cisza. opinie. Milczenie sali bardzo mnie przygnębiło. A w momencie. Olśniło mnie po katastrofie „Strzelca". Zachowywałem się nieostrożnie. Podzielam jego zdanie. . że właśnie ja jestem szpiegiem Ramirów! . że Oan nie jest zwyczajnym nieboszczykiem. lecz urządzeniem łącznościowym..W takim razie proszę zapoznać nas ze swoją opinią . . bo to wszystko są płody mojej chorej wyobraźni. sprytnie zakamuflowanym . co w naszej ciężkiej sytuacji jest zbrodnią. Jeszcze jeden dowód na to. Admirał trzymał się najdzielniej z nas wszystkich. co wiem o sobie . Usiadłem. abyśmy mogli je zignorować. mówił gorąco.. że nie można mojej spowiedzi brać poważnie. kiedy podejmiemy nową próbę wyrwania się z jądra. żeby trochę sobie poleżał pod opieką żony i niebawem powróci do normy! I znów wstał Romero: . abym liczył na czyjąś obronę. znakomitym zdrowiem. a ona kiwnęła głową.

. iż na statku znajdują się ich informatorzy i że jednym z nich jest admirał. ale nie zrobiłem tego. dla którego musimy z oburzeniem odrzucić propozycje admirała..wykrzyknął skwapliwie Oleg. ale z pewnością nie jedynym. Uważam również. a to. zwariować. Wymienię najważniejsze. Dalej wątpię. że został nim wbrew własnej woli. że admirał nie jest szpiegiem już chociażby. ożywiła się.przekaźnikiem Ramirów. w których zupełnie się z nim nie zgadzam będzie o wiele więcej. Jest pan zwyczajny i niezwykły zarazem. Kierownik naukowy uważa.. W tym miejscu zamiast mojej relacji pozwalam sobie zamieścić zapis wypow4g9zi Romera. znam pana od dzieciństwa i wciąż nie przestaje pana podziwiać.Zaraz się pan przekona. że zawsze dostosowuje się pan do okoliczności w tym sensie. ale w trudnych okolicznościach zmienia się pan . gdy Romero przytaczał swoje kontrargumenty i znów pogrążyła się w pełnym napięcia milczeniu.Naturalnie! . a nie nazwa ofiary nieszczęśliwego wypadku. Mógłbym wprawdzie pominąć pochwały pod moim adresem.zauważył Oleg. I za to mamy go karać? Jest jeszcze poza tym jeden wyjątkowo ważki powód. że potrafi pan jak nikt inny im sprostać.A zatem w pełni popiera pan jego samooskarżenie? .Admirale. .Punktów. gdyż z tego fragmentu przemowy Pawła wyniknęły ważne wnioski praktyczne. Czy mogę przedstawić go nieco obszerniej? . iż którykolwiek z nas nie dubluje w tym sensie samego admirała? Nie ulega wątpliwości. zachorować. Dlatego też Oan za życia prawdopodobnie zainstalował na statku liczne urządzenia podsłuchujące. że wcale tak nie jest. kiedy ja mówiłem. Ale kto może zagwarantować. Zwłoki Oana nie są z pewnością jedynym przekaźnikiem danych wywiadowczych. Twierdze. a popioły wyrzucić w Kosmos.. Sala milczała. dlatego. Mogliśmy na przykład spalić jego zwłoki. że jest najcenniejszym źródłem informacji.Jest pan o wiele większym pesymistą niż kierownik naukowy .Ani mi się śni! . że ^pewnością wszystkich nie znajdziemy. dlatego.. że zdublował role Oana. kiedy wspomniał o „wyjątkowo ważkim powodzie". Ramirowie musieli liczyć się z ewentualnością usunięcia przez nas Oana.. by admirał był jedynym źródłem informacji dla Ramirów.zapytał Oleg. .Skoro jednak w tylu punktach zgadza się pan z relacją kierownika naukowego wyprawy. . zaś agent wywiadu to zawód. A zatem cytuje: . podpatrujące i czytające myśli tak-dobrze zamaskowane. W normalnych warunkach jest pan najprzeciętnieszym z przeciętnych. . Z tych samych powodów: mógł umrzeć. . jaką jest Eli.

zgoda. Przypomnijcie sobie.Ramirowie są potężni. jak Ramirowie znęcają się nad Aranami? Czy już zapomniał pan.Jak może mówić pan coś podobnego . Przypomnijcie sobie przyjaciele jak niedawno umęczeni wibracją czasu wszyscy powoli wpadaliśmy w szaleństwo.Ktoś tu naprawdę zwariował! I jestem pewien. drogi admirale! . Ale nie zgadzam się z tym. zgasili wspaniały mózg. oddajemy się w ten sposób na pastwę potężnego i bezlitosnego wroga? . Kim zatem pańskim zdaniem.Chce pan przez to powiedzieć. Sam bym z pewnością dał się porwać jego oracji. że bez reszty przyciągnął uwagę sali. gdyby dotyczyła kogoś innego.. bo wszyscy jak zaczarowani wpatrywali się w niego. że Ramirowie nie są potężni i bezlitośni? . nic wiec dziwnego. nasz przyjaciel admirał Eli. jaką grozą przejmują tych biedaków ich tak zwani Okrutni Bogowie? Czy wreszcie nasi polegli i rozgromiona eskadra nie świadczy o tym. admirale.wykrzyknąłem z oburzeniem . zażądać od nas. Pawle. admirale! • . • Popatrzyłem ze zdumieniem na Olega. ' . czy zdaje sobie pan sprawę z tego. że rezygnując z walki z mimowolnymi agentami Ramirów. Nie będę przeczył oczywistym faktom. przyjacielu. jeśli nie naszymi okrutnymi wrogami. staje się człowiekiem wybitnym. . że jedynym wśród nas.. Jak mogłeś. . Na mnie nikt już nie patrzył.diametralnie. Ale Romero mówił o mnie. jakby zawczasu go o nich poinformowano. a my jesteśmy zupełnie im obojętni.Nie. który oparł się zgubnemu rakowi czasu i zwalczył w sobie słabość był kierownik naukowy wyprawy. których w starożytności nazywano demagogami. który rewelacje Romera przyjął z tak kamienną twarzą. wyzbyli się największego bogactwa i jedynej gwarancji naszego bezpiecznego powrotu do domu?! Romero był mówcą w starym stylu. abyśmy własnymi rękami zgładzili swojego wybawcę. że to nie ja.choć widział pan. że są bezlitośni.Nie wiem. spróbowałem wiec sprowadzić go na ziemie: . że nasi wrogowie są bezlitośni. z gatunku tych.Głęboko się pan myli.Że są potężni. są Ramirowie? •* . traciliśmy wole walki.

Jeśli chodzi o mnie. dlatego. co zagraża mu wybuchem. My też przecież chcielibyśmy znać trasy mrówek po karczowanym lesie już chociażby. Oburza was to? Mnie również.. Takim kluczowym słowem stał się dla mnie wyraz „obojętność".W tym miejscu Romero zwrócił się wprost do mnie: - . bo przestał być pewien. . Ramirowie już dawno mogli nas wytępić. ile mrówka dla człowieka.olśnienia.. słowa . który nas teraz otacza. słowa . to jądro.że jesteśmy o kilka rzędów potężniejsi niż obecnie i że postanowiliśmy podjąć się usunięcia z jądra na peryferie Galaktyki wszystkiego. to dalsza oracja Romera była zupełnie niepotrzebna. Jak przebudować. to nic jeszcze nie znaczy. żeby nie przeszkadzały. ale nie czas żałować róż. że przy okazji ucierpią jakieś formy życia. zaatakują nas to je najzwyczajniej w świecie wytępimy. aby przebudować jądro. Opowiedział. Jeśli zostawić sprawy własnemu biegowi. A Romero tymczasem mówił i mówił. ten przeraźliwy chaos. A że interesują się naszymi poczynaniami. zagładzie ulegnie cała puszcza. Czy nie widzicie analogii z tym. że zaczęliśmy wymiatać gwiezdne śmieci w rodzaju Ginących Światów i palić kosmiczne odpadki.zalicza pan do galaktycznych mrówek? . że któryś z członków załogi jest szpiegiem wrogów. podniecając się własnym krasomówstwem i podziwem zapatrzonych w niego bez tchu słuchaczy. rozwścieczone burzeniem ich domów.Nas również. Są słowa wybijające się spośród innych. żeby ich bez potrzeby nie niszczyć.Wyobraziłem sobie . Ale jeśli owady. Przypomniał sobie podania Galaktów i Niszczycieli. Ale znaczymy dla nich tyle. podobnie zresztą jak Aranów. Groźna choroba zaatakowała niewielki obszar lasu i coraz bardziej się rozprzestrzenia. gdybyśmy byli ich realnymi wrogami. jak to zagłada „Strzelca" podsunęła mu myśl. że mimo woli zadepczą trochę mrówek? Po prostu nie zwrócą na nie uwagi.W jakimś stopniu tak. Potem jednak w to zwątpił. w których powtarzała się informacja.powiedział . że Ramirowie po śmierci pana wciąż mają na pokładzie „Koziorożca" swojego informatora. że potężni Ramirowie przenieśli się do centrum Galaktyki.9. Taka operacja nie może przebiegać bezboleśnie. bo zawsze może się zdarzyć. Wyobraźcie sobie jednak taką sytuacje.zapytał spokojnie Oleg. jak powiadali starożytni. gdy płoną lasy.klucze otwierające w mgnieniu oka zamczyste drzwi tajemnic. Czy drwale zajęci ratowaniem lasu będą zważać na to. trzeba wiec póki czas wyciąć chore drzewa. bo uwierzyłem od razu i bez zastrzeżeń. . że Ramirowie istotnie są naszymi wrogami. jak uporządkować taką permanentną eksplozje? . co obserwowaliśmy w Ginących Światach? .

popełniliśmy błąd wyobrażając sobie Ramirów jako istoty człekopodobne lub szerzej stworzeniopodobne. a nie wszyscy tu obecni. że Ziemia krąży wokół Słońca.Tylko w trzech czwartych. To był błąd. który wybrał cielesny kształt Arana...odparła Mary znużonym głosem.Kiedyś ludzie nie mogli pogodzić się z myślą. że nadal nie wiemy w jaki sposób wyprowadzić statek z jądra. jaką nam pan wyznaczył. Sama też wyglądała jak żywy trup. Po zamknięciu zebrania podszedłem do Mary. do czego nie mieliśmy żadnych przesłanek. . .Nie mogę się pogodzić z rolą. Nie sądzę jednak.Tej nocy będziemy spać spokojnie. Może jednak zechcą odpowiedzieć.Już po wszystkim . jaką w planach Ramirów odegrał pan. Oan nie był zatem Ramirem w masce Arana...Dowódca uśmiechnął się do mnie z pełną smutku ironią. Kiedyś również nasi potomkowie będą swobodnie zmieniać swoje ciała. . przyjacielu? . . jeśli to z jakichś względów okaże się korzystniejsze od przebudowy ich środowiska.. nie był przebranym szpiegiem.Dlaczego zwraca się pan tylko do mnie? Proszę mówić do całej sali! . to proszę wytłumaczyć Ramirom jak ważna jest dla nas odpowiedź na to pytanie. będę mówił do całej załogi. Dlatego mam wielką prośbę do admirała. admirale. aby pańska żona była tak naiwna. a nie na odwrót. Podziękuj za to Pawłowi. . Ale dobrze. że pan szczerze wierzył we własną zdradę. . Czasem prawda.Przecież po Elim naprawdę można się spodziewać wszystkiego. .Wszyscy jesteśmy przekonani. Przyjaciele.Romero skłonił się i powiedział unosząc laskę do góry: . co o tym myśleć .powiedziałem gładząc ją po mokrej od łez twarzy. że jest obiektywna. -Jeśli naprawdę jest pan ich łącznikiem.. Zauważyłem Olgę kierującą się ku .. która nie spowoduje kontrakcji Ramirów. która patrzyła na mnie tak. .. jaką odkrywamy w procesie poznawania świata nie jest najprzyjemniejsza. co nie zmienia faktu. Głęboko w to wierze. .Dyskutujemy q roli.Sama już nie wiem. Owi Okrutni Bogowie nie mają zapewne żadnego stałego kształtu i mogą przybierać dowolną postać. bo ja również nie bardzo wierze w ich obojętność.Dlaczego nie całkowicie? -. Tutaj można zastosować jedynie taką metodę ucieczki. Pawle.Bardzo mnie to cieszy! Martwi natomiast fakt.Przekonałem pana. które sam sobie postawił -powiedział pieg. lecz zwyczajnym Ramirem. Dotychczas szukaliśmy prostych rozwiązań. przyjaciele! Oczyściliśmy kierownika naukowego wyprawy z niesłusznych zarzutów. . jakbym wrócił z zaświatów. rozwiązań skutecznych same przez się. .

. . ale obawiam się. że chciał mnie tylko pocieszyć.zapytałem. ^ . wiec to raczej my powinniśmy cię zapytać o przypuszczalne losy Ireny. że nie. . . przeprosiłem wiec Mary i podszedłem do niej. można wiec przypuszczać. Zarówno Mizar.Chcesz mnie o coś zapytać? .Oleg mówił mi to samo.Teraz już rozumiesz dlaczego nie mogłem rozmawiać z tobą przed zebraniem.Mam prośbę do ciebie i Olega. ale on już ma znakomitego dublera w osobie Kamagina. Pb zniszczeniu „Strzelca" pozostałam właściwie bez przydziału i mogę co najwyżej dublować Osime. że pragnie zająć się maszynami czasu przede wszystkim dlatego. Jesteś nie tylko kapitanem galaktycznym. A zresztą słowo „pociecha" jest tu zupełnie nie na miejscu. . bo uważam za swój obowiązek dokończyć prace córki.Tego nie wiem . Całą resztę opowiedział mi Oleg..Tylko o jedno: czy Irena zginęła. że nie powiedziała mi wszystkiego.wyjściu.Sądzę. bo kocha Irenę. Pamiętaj. że i Oleg nie będzie przeciwny. prawda? . żeby znaleźć bezpieczną drogę w przyszłość i w ten sposób dowiedzieć się o losy córki.mam jednak nadzieje.Zgoda . ale Irena powędrowała w odwrotnym kierunku. a nie ty nas. jak i Ellon wrócili martwi z przeszłości.On sam potrzebuje pociechy. że nic jej się nie stało. . lecz także znakomitą uczoną.odparłem . Chciałabym zająć się maszynami czasu. .. że jakakolwiek awaria stabilizatora może znów unieruchomić MUK i wpędzić nas w nowe szaleństwo. r Domyślałem się.powiedziałem .

że Gracjusz doskonale sobie poradzi z funkcją koordynatora lotu.Eli. potężnego dostojnika Imperium Niszczycieli. W różnych okresach znałem Orlana jako admirała wrogiej floty. Po wtargnięciu „Pożeracza przestrzeni" do Układu Perseusza Wielki Niszczyciel postanowił otoczyć się tymi..A teraz chciałbyś powrócić do techniki? . . Powiedziałem mu to...powiedział.odparł sztywno.Te prace prowadzili Demiurgowie . Nie pamiętam. Jedynie w mieszkaniu Gracjusza Orlan bywał dość często. że w młodości kształcił się na organizatora przemysłu. że zarzuciłem działalność inżynierską. opartego na schemacie „analizatory – MUK . wreszcie jako jednego z twórców Wspólnoty Gwiezdnej i mojego przyjaciela. ale nigdy nie myślałem o nim jako o inżynierze. że Wielki Niszczyciel poruczył mu sprawy wielkiej polityki galaktycznej. którzy byli bardzo przywiązani do starego systemu. -Ja sam chciałbym zastąpić Ellona. Zanim jeszcze Gracjusz zajął kabinę sterowniczą Głosu odwiedził mnie nieoczekiwanie Orlan-Demiurg nie lubił chodzić w gości i dlatego spotykaliśmy się zazwyczaj w pomieszczeniach służbowych. . czy to prawda.Ma identyczną strukturę mózgu jak Głos . gdy Oleg ich zapewnił.Masz cos przeciwko temu. którzy mogliby stanowić niezachwianą podporę tronu. . że pracami nad transformacją czasu kieruje obecnie kapitan Olga Trondicke? -zapytał niesłychanie oficjalnym tonem.dowódca statku".. Zaskoczył mnie. ustąpili wreszcie.Przecież i Głos był kiedyś Galaktem. Eli sprawiliście. że nie możemy ryzykować utraty kontroli nad gwiazdolotem w razie kolejnych zaburzeń czasu. żeby kiedykolwiek wykazywał pociąg do matematyki lub jej zastosowań technicznych. a nawet odbył staż w zakładach budowy statków kosmicznych i nie został ministrem tego resortu jedynie dlatego. Przeważyło jednak zdanie. . ale Demiurg wyjaśnił. . na które maszyny okazały się tak bardzo nieodporne.To Olga Trondicke i ty. Osima i Kamagin. chociaż zastanawialiśmy się poważnie czy nie należałoby powrócić do poprzedniego systemu sterowania. Miejsce zaginionego Głosu zajął Gracjusz.10. prawdopodobnie z chęci podkreślenia. Orlanie? . . najbliższego chyba spośród rozumnych nieludzi. że miedzy Demiurgami a Galaktami nie ma już nienawiści tak długo dzielącej ich narody.

Eli.Oanie . W konserwatorze pojawił się nowy sarkofag. jestem w tej chwili jedynym członkiem załogi „Koziorożca". Stało się! Słowo zostało wypowiedziane i . Oszołomił mnie własny okrzyk.nie wiem teraz kim jesteś.. podniosłem głos. Zdradziłeś. gdy wreszcie stanąłem przed jego siłową klatką . czy też życzliwym obserwatorem.powiedziałem. potem jednak znów zapragnąłem odwiedzić nasz pokładowy cmentarz. Powiedzieć w czym wam przeszkadzamy i gdzie skręcić z naszej drogi. a ja wpadłem w histeryczną wściekłość.. .Czy zgodzisz się pracować z Olgą tak samo jak jej córka pracowała z Bilonem? . że zwłaszcza teraz musze to koniecznie wiedzieć! Jesteś wprawdzie tylko przekaźnikiem informacji. chociaż w istocie stanowi jedyny ratunek przed zagładą Wszechświata. Załatwienie spraw bieżących zajęto mi parę dni i w tym czasie nie chodziłem do konserwatora. chociaż znów chciałem z nim porozmawiać. . wysłańcem niewyobrażalnej potęgi. od Mizara do Truba. który uważacie za chory. Oan wciąż milczał. wrzeszczałem: x . ale możesz rozwiać moje wątpliwości. że czas tu jest chory i dlatego niebezpieczny również dla nas.. przekazuj je swoim obojętnym współbraciom.. myśl o moich pytaniach. Powiedziałeś nam już wiele. że zagrodziliście nam wszystkie drogi? Nieprawda! Wyrwiemy się przez ten czas. Urobimy ten czas jak miękką glinę i wyrwiemy się przezeń do przodu. a zwłaszcza po śmierci wielkiego Ellona jeszcze trudniej znoszę swoją bezczynność. Myślicie. to akurat wiem na pewno. Zamilkłem. Nie jesteśmy galaktycznymi mrówkami bez względu na to. gdy spod nóg usunął mu się twardy grunt teraźniejszości.. grób Ellona.. Wyrwiemy się z tego piekła. Pomyślałem z żalem. czego wy właściwie od nas chcecie. Nie wiem czy jesteś szpiegiem. wstecz lub w bok!. żeby nie plątać się wam pod nogami. .. możesz wiec dać nam przynajmniej do zrozumienia. który nie ma indywidualnego przydziału pracy. w którym nas zamknęliście. od Ellona do Mizara. Orlanie. że macie szpiegów wśród Aranów i że ty jesteś jednym z nich.Milczysz? Nie chcesz odpowiadać? To przynajmniej myśl ó mnie. Przechodziłem wolno od sarkofagu do sarkofagu.. beznamiętnym badaczem. że nawet ten geniusz nie mógł znieść rozdarcia miedzy przeszłością a przyszłością.. Jesteś zatem przekaźnikiem dwukierunkowym. A przecież zgodzisz się ze mną.'Zgodzi się na pewno. co Romero wygaduje o waszej potędze i naszej nicości.. Po zajęciu przez Gracjusza stanowiska Głosu.Jeśli tylko ona się zgodzi. że próbujecie opanować bieg czasu i że w trakcie takiej próby zginęło pięciu twoich towarzyszy. od Truba do Lusina i nie spieszyłem się do Oana.

. Na domiar złego jesteśmy przekonani. a jeśli tak. ale słowo na wagę ratunku. .Innymi słowy twierdzisz.Spróbujemy wydostać się z niej przez czas prostopadły. biegnący od przeszłości przez teraźniejszość ku przyszłości.Oleg się rozłączył.Czekam. . na osi pojawi się przerwa. Zacząłem od tego.odparłem.Rozważmy to . Czas realny jest dwuwymiarowy..Masz jakąś dobrą wiadomość. zrakowaciały i poszarpany. Po chwili byłem już w jego kabinie.Właśnie. to czy zdołamy się nim posłużyć? . że inaczej w ogóle być nie może i kiedy w jądrze zetknęliśmy się z czasem giętkim i nieliniowym. Zażądałem natychmiastowego połączenia i usłyszałem zdziwiony głos Olega: . Już na korytarzu przypomniałem sobie. Ale czy czas prostopadły w ogóle istnieje. . czas wektorowy. Przypomnij sobie dodałem sam niezmiernie zaskoczony tym wspomnieniem . nieciągłość. nie zrozumieliśmy jego istoty i uznaliśmy za nietrwały.Tak. której w istocie nie ma. Tylko wzdłuż niego przebiegają nasze mikroskopijne w skali kosmicznej procesy.odparłem. że MUK pracuje i że można posłać wezwanie myślowe. ale uwierzył jako człowiek prywatny. Musiałem natychmiast zobaczyć się z Olegiem. Eli? U ciebie czy w laboratorium?. którą uznajemy za przerażającą lukę czasową. Eli? ..ze Oan tez wspominał o . my natomiast badamy jedynie jego pokrywające się rzuty na osi. po czym zacząłem referować swoją koncepcje. że wyrwy czasowe nie istnieją? . Brzmiało ono-„w bok". procesy naszego małego światło. że nic poza tymi rzutami nie istnieje. co na jego miejscu powinien powiedzieć każdy odpowiedzialny dowódca eskadry: . Luka czasowa to jedynie nasze prymitywne wyobrażenie o niepomiernie bardziej złożonym procesie jego ugięcia. I jeśli czas odszedł prostopadle w bok.Chcesz się ze mną pilnie zobaczyć.. bo powiedział to.. Widać było. . Jak szalony wybiegłem z konserwatora.. Patrząc na nie uwierzyliśmy.powiedziałem.Najlepiej u ciebie . że Oleg natychmiast mi uwierzył. to byłoby rozwiązanie. . a zatem można go przedstawić w postaci wektorów na płaszczyźnie. . Na razie było to jedynie słowo.niczym błyskawica rozświetliło mrok tajemnicy. że do tej pory znaliśmy jedynie czas jednowymiarowy i jednokierunkowy. Popatrzył na moją rozgorączkowaną twarz i zapytał z nadzieją: .Znalazłem wyjście z pułapki! .

w stronę przyszłości.Prawie mnie przekonałeś. że we Wszechświecie czas jednowymiarowy nie istnieje. Zaręczam ci. Musze przecież ustalić plan . bo się na tym nie znam .Rozumiem. przodu.Czemu akurat teraz zainteresowała cię przebyta przez nas droga? .Masz zupełną racje. .ale chciałbym wiedzieć.przerwał mi Oleg .Tutaj właśnie odeszła od nas Irena. Popatrzyłem na piega ze zdziwieniem.. to należy przedostać się do czasu dwuwymiarowego.odpowiedziałem. do pozaczasu.ugięciach czy zawirowaniach czasu i że wówczas zlekceważyliśmy jego słowa. że nie. Zaraz porozumiem się z Olgą i Orlanem i zapowiem swoje przyjście do laboratorium. .. nieruchomy obraz jednego z momentów naszego długiego lotu. Skoro ucieczka przez przyszłość lub przeszłość nie udała się. jak wyobrażasz sobie praktyczną realizacje twojej koncepcji ucieczki przez czas prostopadły. Teraz wziął go. Wygląda on następująco.zauważył Oleg. żeby odstawić do szafy pancernej. Plan „Pętla czasu wstecznego Podczas całej naszej rozmowy Oleg nie spuszczał wzroku ze stojącego na biurku rejsogratu. . aby poruszać się w nim w bok i do. Można to zrobić odchylając czas własny. miniaturowego urządzenia rejestrującego w krysztale neptunianu cały przebieg podróży. Naszkicujemy razem plan operacji powrotu do domu. . że trudno sobie było wyobrazić ugięcie czasu . Oleg w milczeniu postawił rejsograf na biurku i nacisnął klawisz. aby wyrwać się z czasu jednowymiarowego prostoliniowego i znaleźć się w czasie dwuwymiarowym. Utrzymując stary kąt odchylenia w jakimś punkcie rozstaniemy się ze swą przeszłością i nie przekraczając zera temporalnego zaczniemy zbliżać się do przeszłości. Brzmi to nieźle. gdyż przekroczenie zera temporalnego jest zabójcze dla organizmów żywych.zapytałem. .A łatwiej jest wyobrazić sobie zakrzywienie pustej przestrzeni. . zakrzywiając go w ten sposób.. zapętlonym. że jest czystą abstrakcją. jeśli się tak można wyrazie. Eli? . która w tej chwili jest właśnie naszą przyszłością.Nie poznajesz tego miejsca.Pętla czasu wstecznego!. . .Mogę jedynie teoretycznie rozwinąć swój pomysł. Taką samą abstrakcją jak bryła geometryczna pozbawiona właściwości fizycznych!.. Eli .Realizacja techniczna nie należy do mnie. Ale czy bolesne wspomnienia. . Mój pomysł polega właśnie na rym. . .Pewnie dlatego.Opisujesz mi ruch po okręgu koła. Eli. .Oczywiście...powiedział Oleg w zadumie. Na ekranie aparatu zapłonął wielokrotnie widziany obraz dzikiego gwiezdnego chaosu. . .

Nie tylko wspomnienia.. ale czyż można na tym poprzestać? Nowa wyprawa będzie z pewnością lepiej przygotowana. co się z nią dzieje. Eli . Ostrożnie wsunął rejsograf do gniazda w kasie pancernej. starannie sprawdził połączenia aparatu z mózgiem pokładowym i dopiero wtedy odparł z udawanym spokojem.przerwał mi. I jeśli wezmę w niej udział. to pewne. Będę na to za stary. Eli. . . .zapytałem wprost. . Już jestem na to za stary! .W każdym razie pragnąłbym się dowiedzieć.Dotarliśmy tu po raz pierwszy.Chcesz odnaleźć Irenę? . to zapis rejsografu bardzo mi się przyda.A ja polecę.Wrócisz do jądra? . Powiedz mi.Wątpię. Jestem od ciebie znacznie młodszy i penetrowanie Kosmosu jest jedyną treścią mojego życia. .Nie. czy po szczęśliwym powrocie na Ziemie zdecydujesz się jeszcze na udział w jakiejś wyprawie galaktycznej? ...

Z samego rana pospieszyłem na stanowisko dowodzenia.Czy generatory aby na pewno pracują? . Na ekranach trwał ten sam co przed chwilą niewyobrażalny chaos gwiezdny. Dopiero teraz mogliśmy w. Olga nazwała to odchylenie „fazowym kątem ucieczki w pozaczas" i określiła jego pożądaną wielkość przy pomocy skomplikowanych wzorów własnego pomysłu. . bo dla nieśmiertelnego Galakta przerzut do innego czasu nie był takim wstrząsem.wykrzyknął Kamagin i czas nieco się odchylił. a tymczasem nic o tym nie świadczyło. zero! .Prawdopodobnie jutro . Wcale się temu nie dziwiłem. Sterowanie generatorami czasu fazowego przejął Gracjusz.11.rzucił Orlan podczas obiadu.Trzy. . . Czekałem niecierpliwie na wspaniałe widoki. Znaczyło to. Kolapsan pozwalał nie tylko zagęścić lub rozrzedzić czas. Fotel pierwszego pilota statku zajął Kamagin. ale Orlan rozumiał Olgę w pół słowa.Ramirowie nie dają o sobie znać .mruknął zaniepokojony Osima.Przegapili nasz manewr czy co? . również obeznany już z podróżami w czasie. ale również dowolnie zakrzywiać.Być może jutro. bo Demiurgowie mają wrodzone zdolności do mechaniki niebieskiej. jeden. . nadal wszystko kotłowało się w tytanicznym wybuchu. przyjaciele! . Powinien się odchylić. .I tak byśmy nie zauważyli ich reakcji . Próby modelowania przesunięcia fazowego czasu na procesach atomowych przebiegały na tyle sprawnie. gdzie zastałem już wszystkich kapitanów i Orlana. Eli. odchylać pod żądanym kątem od pierwotnej osi. Po pewnym czasie MUK zakomunikował. a niektóre z wielopiętrowych wzorów były wręcz jego autorstwa. pełni docenić geniusz inżynieryjny Ellona. zmienić jego znak.zauważył Kamagin.A wiec jutro.powiedział poważnie Orlan. dwa.oświadczył Oleg w czasie kolacji.Ich promień spopieli nas wcześniej niż cokolwiek zdążymy pojąć. że już niebawem Olga powiedziała do mnie przy śniadaniu: . . Dla mnie była to kompletna czarna magia. choć bardzo się lękałem reakcji Ramirów. że obraz chaosu gwiezdnego powoli się . że już jutro inżynierowie wypróbują generatory odchylające makroczas całego statku. jak dla któregokolwiek z nas. . A całej reszcie przypadła rola biernych widzów. których spodziewałem się przy przejściu do obcego czasu.

MUK zapamiętuje. . w którym się poruszamy jest nam obcy.Rola ćmy też mnie zupełnie nie urządza . królikami.Kim zatem wedle pana jesteśmy? . to było jądro.. to oczywiste. nie w przyszłym.Kąt fazowy jest jednak tak niewielki. Nie potrafię określić jednostki. Musze to zrozumieć. . tyle że teraz przybrał on nieuchwytnie inny kształt.Tak. że jesteśmy w pozaczasie .Już nas nie zaatakują! Od tego dnia upłynęło wiele czasu.zawołałem radośnie.powiedziała Olga. Ramirowie nas wypuścili! .zmienia. . lecz jądro w innym czasie. a może nawet milionoleci. Na ekranie był zupełnie inny świat.Mogę ją wiec zmodyfikować. Tak... stała się naszą przyszłością. jak to się kiedyś nazywało. siedząc w konserwatorze i dyktując historie naszej ucieczki z jądra. Pozwoliłem sobie na te dygresje.. Nie. Chce dociec. .Popatrz na ekran! . rejsograf rejestruje. Przebyliśmy już trzy czwarte okręgu pętli czasu wstecznego i niebawem zaczniemy doganiać naszą przeszłość. W kabinie wygasiła ekran i usiadła na fotelu. może wieków. bo czas. Żona obudziła mnie po dwóch godzinach. dlaczego tym razem pozwolili nam odejść.powiedziałem. My jednak nic nie dostrzegliśmy. żebyśmy poszli do nas i trochę odpoczęli. . . aby oddać niecierpliwość z jaką oczekujemy powrotu do naszego normalnego czasu. że musi upłynąć parę godzin zanim zmiany na niebie staną się wyraźnie widoczne. ale myślę o czymś innym. bo przecież ludzie jeszcze kiedyś spotkają się z tą nieuchwytną cywilizacją. Wczoraj zaprosiłem do siebie Romera.Królikami? Nie przesłyszałem się? . bo to nie mój czas. a Gracjusz potwierdził te informacje.Pawle .Mary. a zarazem bardzo dziwne.wykrzyknęła z podnieceniem. ja zaś postanowiłem nieco się zdrzemnąć. . Może godzin. Co by pan powiedział o ćmach lecących do ogniska drwali? . która po zatoczeniu niemal pełnego koła znalazła się przez nami.Nie podoba mi się pańska przypowieść o drwalach i mrówkach. Przyrządy go mierzą. a ja go nie rozumiem. Nie wierze w obojętność Ramirów. ten sam świat rozszalałego jądra Galaktyki.Jesteśmy królikami. Czekam na powrót do naszego czasu.odparłem. świat był nadal ten sam. Mary zaproponowała. Królikami doświadczalnymi. . Ramirowie nas wypuścili.Gwarantuje.. Biednymi . . ale w innym. . pozwoliłem sobie na nią po to tylko. Pawle. nie w przeszłym.

że Ramirowie dokonują na nas eksperymentów? . że staram się przebudować system myślenia.W tym coś jest . i oto zjawiają się jacyś żałosni przybysze.W każdym razie usiłują nas do tego celu użyć. Wprawdzie nie patyczkowali się również i z nami. że ludzkość jest starsza o milion lat i że przez całe te tysięclecia nieustannie się doskonaliła..Raczej poszlaki. że Ramirowie natychmiast zniszczyli pierwszą eskadrę.. . Obudziliśmy ich ciekawość prawdopodobnie tym. . sobie na moment wyobrazić.A czy ma pan jakieś dowody? .. przebudowywać i niszczyć planety. jakieś mrówki. kiedy „Strzelec" zakłócił tworzoną przez nich strukturę gromady Ginących Światów. lecz całą Galaktykę? Galaktyka jest chora. Jaka byłaby pana pierwsza reakcja? Naturalnie wytępić złośliwe owady! ' . że udało się nam uratować fałszywego Arana i że następnie zajęliśmy się problemem transformacji czasu. to ma nań na myśli? .Ośmielę się zauważyć. że owa potężna ludzkość ustaliła. Nędzne mróweczki zostały wytrute środkiem owadobójczym na wszelki wypadek. Proszę. Nasłali na nas Oana. wysłaną do jądra. ale oszczędzili „Koziorożca" i „Węża".powiedział z zastanowieniem Paweł.. . na których nasi przodkowie dokonywali eksperymentów medycznych. żeby przypadkiem nie pogryzły zajętych ważną pracą drwali. same gwiazdoloty pozostawiając w spokoju. czy wiec za milion lat nie zapragniemy uporządkować nie tylko pojedyncze układy planetarne lub gromady gwiezdne. mówiłem panu kiedyś. że jesteśmy obiektem doświadczalnym. że na razie nic nowego mi pan nie powiedział. W jądrze galaktyki . upodobnić go do systemu myślenia Ramirow. Zacząłem od tego.Uważa pan. . admirale.Tak. które bezczelnie plączą się pod-nogami i przeszkadzają w robocie. a właściwie zabili załogi. To w ich oczach podniosło naszą rangę.zwierzakami. Dlaczego? Bo się nami zainteresowali i zaczęli badać. . jej jądro grozi wybuchem. Już teraz potrafimy tworzyć. wiec przy tej całej naszej przyszłej potędze z pewnością nie pogodzilibyśmy się z nieustannym balansowaniem na krawędzi zagłady i postarali raz na zawsze zapobiec niebezpieczeństwu.To oznaczałoby niewiarygodną wprost potęgę! . Pawle.Pawle. iż jedyną gwarancją zapewnienia stabilności gwiazd w jądrze jest dowolne kształtowanie czasu. Proszę. posłuchać. Pawle.. Proszę sobie teraz wyobrazić. Jednak w stosunku do drugiej wyprawy zachowali się już inaczej..Z mrówek na króliki. żeby mieć ścisłe informacje. a tego akurat przy całej swojej pozornej wszechmocy ludzkość robić nie potrafi.

. Nie uda się im wyrwać z pułapki ..Każdy z nas ma swoje powody do zdenerwowania. Mnie taka sytuacja w pełni satysfakcjonuje. .Obawiam się . zmusił do eksperymentowania w najtrudniejszych warunkach. .Spróbuje znaleźć jakiś sposób. Zbliżamy się do naszej przeszłości. .czysta korzyść dla pana..wykrzyknąłem zrywając się z miejsca. to przecież potworne! .Mnie taka sytuacja wręcz oburza! Nigdy nie pogodzę się z rym.że nikt naszych pragnień nie będzie brał pod uwagę. jeśli mrówki potrafią coś wymyśleć . że mrówki mają dziwną maszynową cywilizacje i że potrafią dzięki tym swoim mechanizmom zagęszczać i rozrzedzać czas. Przeszłość należy opisywać. Wprawdzie zaledwie na poziomie atomowym. . Przy czym wcale nie jestem pewien czy te naszą przeszłość uda się nam naprawdę trafnie przepowiedzieć! W żaden sposób nie mogłem pojąć. . Pawle! Wkrótce jednak okazuje się. Tak właśnie wyobrażam sobie nasze wzajemne stosunki z Ramirami.powiedział Romero kręcąc z powątpiewaniem głową .A mnie nie! . Eli.. Tutaj z pewnością by się pan tymi mrówkami poważnie zainteresował. a w najlepszym razie jak pożyteczne króliki doświadczalne L. . a nawet zmieniać jego kierunek.Nie rozumiem czemu.. a w każdym razie nie przekraczające możliwości mózgu pokładowego i nadzorującego jego prace Gracjusza. bo można będzie skorzystać z gotowych rezultatów.Nie sądzę. Zadanie było proste. Prognozę przeszłości. admirale? . Pawle. żeby to był jakiś zupełny drobiazg. .To jasne. żeby ktoś traktował nas jak dokuczliwe mrówki. ale za to jeśli im się powiedzie.. mnie natomiast doskwierają rzeczy znacznie większej wagi. Eli.Jeśli to prawda. a nie przepowiadać. ale.Równouprawnienia! .. przyjrzał im uważnie.mała strata.Czegóż wiec pan chce. • Popatrzył na mnie z uśmiechem i powiedział: . to jesteśmy uratowani...A jednak. Wie pan jakie? . A poza tym jak zamierza zakomunikować pan swoje żądanie Ramirom? . MUK sporządza właśnie odpowiednią prognozę. Pan podnieca się problemami globalnymi.Chwileczkę. dlaczego Romera tak bardzo niepokoi sprawa przepowiedzenia przeszłości.

która osięgnęła poziom samoświadomości bez udziału struktur białkowych. podczas gdy jego maksymalna wartość wynosiła sto osiemdziesiąt stopni! . kim wy naprawdę jesteście i jaka jest wasza natura.powiedziałem. że kąt fazowy dzielący nad od swego czasu spadł poniżej dziesięciu stopni.Wiesz. Pełnej tożsamości na razie nie było.Ja wyraziłbym się mniej dosadnie .. jest wysokozorganizowaną martwą materią. cień jest coraz krótszy. że gonimy własny cień. Wspaniały świat! Ale to jeszcze nie jest nasz własny świat.odparł Oleg z uśmiechem.. że to. ale nic poza tym. Mary co rano szła do swego laboratorium astrobotanicznego. Czymś w .. wciąż zastanawiam się.Powiedziałbym. Oby jak najprędzej!. Zbliża się południe. < Odwiedziłem Olega. w którym hodowała nowe rośliny dla martwych planet. . .. a fundamentalne prawo Wszechświata. .Z obliczeń Olgi wynika. Orlan i Olga zmniejszają natężenie grawitacji w kolapsanie i niebawem wpłyniemy łagodnie do własnego czasu. Usiadłem w nim i powiedziałem: . Podejrzewam jedynie. . Nie mogłem sobie znaleźć miejsca. Nareszcie wyrwaliśmy się z promiennego piekła! Dokoła rozpościera się normalny Kosmos. co nazywamy Ramirami.Doskonałe miejsce! Byle tylko znowu nie wpaść do jądra! Porozmawiałem jeszcze chwile i wyszedłem od Olega..Kręcimy się jak pies wokół własnego ogona . powszechne ciążenie.W jakim punkcie przestrzeni? Romerowi z jakiegoś względu bardzo zależy na ścisłej prognozie. bo na razie znajdujemy się jeszcze w pozaczasie. trwoniąc bezużytecznie poza-czas.. w którym gwiazdy dzielą od siebie dziesiątki lat świetlnych. Wreszcie postanowiłem pójść do konserwatora. a ja włóczyłem się po statku. Romero pisał kronikę wyprawy. gwarantuje porządek niezakłócony szaleństwami czasu.12. Dowódca eskadry siedział przed rejsografem i porównywał otaczający nas pejzaż gwiezdny ze zdjęciami okolic jądra wykonanymi podczas zbliżania się do niego. ale różnice zmniejszały się z każdym dniem. że z pewnością nie jesteście istotokształmi. Fotel nadal stał przed sarkofagiem Oana. Przeszłość jest jeszcze przed nami. Oanie. że stanie się to w okolicach Ginących Światów. Gracjusz obwieścił niedawno. Wiem tylko. Jesteśmy już poza granicami jądra... . .

Zamilkłem.Twoja misja dobiegła końca. cząstki. potężni Ramirowie. . życie przez to nie wygaśnie. wobec żywego rozumu. dajcie nam dowody przyjaźni! Podszedłem do Oana i długo wpatrywałem się w jego półprzeźroczyste ciało. Oanie. Mówię „ja". miniaturowym pyłkiem żywej materii. To nie jest groźba. jesteśmy na razie siłą niemal niezauważalną w martwym Kosmosie. potężni! Zaraz postaram się wam to udowodnić.. żeby opanować podniecenie. życie rozumne. bp to my właśnie jesteśmy przyszłością tego świata. Popełniacie wielki błąd.. o wiele mniejszym niż mrówka wśród słoni. sygnału.powiedziałem. że taki planetarny mózg może tworzyć z własnego materiału dowolne żywe przedmioty tak samo. bo nie chcemy nikomu grozić. . Mój przyjaciel myli się: obchodzą. że tego rodzaju reakcje są właściwe jedynie organizmom żywym. ale we mnie zawiera się cały Wszechświat. wizerunku tegoż Kosmosu. a może nawet mózgiem. odetchnąć i uporządkować myśli. ale jeszcze niedoskonałą. a wiec więcej niż jest atomów w całym Kosmosie. Jeśli nawet zginiemy. -Jestem w porównaniu z wami drobinką. który wy staracie się utrzymać w stanie równowagi. iż myślenie całą planetą może być łatwiejsze i skuteczniejsze. jak my lepimy rzeźby z gliny. Tym bardziej. bo po nas przyjdą tu nasi potomkowie. niedoskonały jeszcze sposób. Nie potraficie zrozumieć tego. Musicie się z tym liczyć. zagrożoną w swym bycie przez niestabilność jądra Galaktyki. Nie chciałem. życie nieuchronnie podporządkowuje sobie nowe obszary.Tak . więcej wiedzący i lepiej uzbrojeni. Wszyscy Ramirowie czy też cały Ramir myśli w tobie. Jesteście zatem zorganizowaną martwą materią. myślącym układem planetarnym. Tego właśnie nie potraficie zrozumieć. zatem i wy.A teraz zniknij . Powstaliśmy na peryferiach Galaktyki i posuwamy się ku jej środkowi. ale myślę „my" i ostrzegam: my. . fali. okazywać dobroć i doznawać dobroci.. Pamiętaj. że mój mikroskopijny mózg potrafi wytworzyć 1060 połączeń.rodzaju naszych sztucznych mózgów rozbudowanych do skali kosmicznej] Wcale was tym porównaniem nie chce obrazić! Wiem zresztą. nie zaprzestanie swego marszu naprzód. który przybrał kształt gwiazdy? Wszystko jest możliwe! Wiem przecież. a każde połączenie to obraz zjawiska. wydarzenia.. Wszechświat dzięki nam się zmienia. Kim wiec jesteście? Myślącą planetą. was bardzo losy świata i jesteście obojętni tylko wobec materii żywej. żeby mój głos drżał. nawiązywać przyjaźń ze wszystkim co rozumne.ciągnąłem po chwili. że myślenie nie jest monopolem żywego mózgu i dopuszczam nawet. My chcemy jedynie poznawać świat na swój własny. Tworzyć i zachowując z nimi łączność myśleć w nich i za ich pośrednictwem. że jestem człowiekiem. istotą potężną. Myślicie kategoriami martwego Kosmosu i zdaniem mojego przyjaciela jesteście obojętni na czyjekolwiek losy. Nie nauczyłem się jeszcze rozumieć .

Admirał Eli proszony na stanowisko dowodzenia! Admirał Eli proszony na stanowisko dowodzenia!.. mieć wyraźne znaki i sygnały. Jeśli znikniesz. Wyszedłem z konserwatora. że zostałem zrozumiany... Już od dłuższej chwili w konserwatorze rozlegało się wezwanie: . .wszystkiego od razu. jeszcze do pełnego zrozumienia musze. będzie to dla mnie znakiem..

to zakrawa na cud. Kamagin.Uspokój się. wiesz gdzie jesteśmy? Obraz był tak znajomy.powiedział Oleg. .wykrztusił z trudem Paweł.Do sterówki wbiegł podniecony Romero. wzajemne zainteresowanie. Wróciliśmy w to samo miejsce. Osima. .przerwałem mu. .Jesteśmy w Ginących Światach! . Wziąłem go pod rękę i posadziłem na wolnym fotelu. Sarkofag jest nienaruszony. Pawle. Olga. Oleg zapytał. . że spodziewaliśmy się najgorszego.Zajrzałem do konserwatora. Orlan.. Do Układu Trzech Mglistych Słońc powracają barwy czystego nieba.popatrzyłem pytająco na Olgę. przyjaciele!. pola blokujące na miejscu. Żadne z praw natury. że ciężarówki są absolutnie sprawne i nadal oczyszczają przestrzeń. z tym tu przybiegłem.To znaczy kiedy? .Tak. ale Oan zniknął bez śladu! Jeśli to nie jest cud.. wskazując gwiezdne ekrany: . .Byliśmy tu dokładnie jeden ziemski rok temu.Chce pan powiedzieć.sprecyzował Oleg.Na granicy otwartego Kosmosu. .Dokładniej na skraju gromady gwiezdnej . Na stanowisku dowodzenia zebrali się wszyscy moi przyjaciele: Oleg. że przebyliśmy drogę od znajomości przez niechęć.. Eli. Są jeszcze wprawdzie daleko. nie zostało pogwałcone.Postarzeliśmy się o rok. .Eli! Olegu! .. żeby sprawdzić jak nasi nieboszczycy znieśli podróż przez wsteczny czas i zobaczyłem.13. że analizatory wykryły pozostawione przez nas dwa statki transportowe. że bez wahania wykrzyknąłem: . ... które kiedyś opuściliśmy.. Po prostu otrzymaliśmy znak. Nasze wędrówki po jądrze i ucieczka z niego wzdłuż pętli czasu wstecznego trwały zaledwie rok według czasu pokładowego. Stare i nowe kadry w rejsografie pokryły się ze stuprocentową dokładnością. że zamknęliśmy jeszcze jedną pętle.Eli. walkę.Nie ma w tym żadnego cudu! . To nieprawdopodobne. Był tak blady i zadyszany. Naszą rozmowę przerwał głos Gracjusza. do przyjaźni! KONIEC . że Oan zniknął? . .. ale nie ulega wątpliwości. . a Ginące Światy odmłodniały o stulecie . Galakt informował.