You are on page 1of 12

Tekst według: H-G. Gadamer, Rozum, słowo, dzieje. Szkice wybrane, wyb. K. Michalski, przeł. K. Michalski, M.

Łukasiewicz, Warszawa 2000, s. 119-131. Semantik und Hermeneutik, pierwodruk w: Kleine Schriften, III.

Hans-Georg Gadamer SEMANTYKA I HERMENEUTYKA
Wśród dzisiejszych filozoficznych prądów badawczych szczególnej aktualności nabrały semantyka i hermeneutyka. Nie jest to przypadek. Obie wychodzą od językowej postaci, w jakiej wyraża się nasze myślenie. Nie omijają już pierwotnej formy, w jakiej dane nam jest wszelkie doświadczenie duchowe. Ich punkt widzenia jest naprawdę uniwersalny – w tej mierze, w jakiej obie mają do czynienia z elementem językowym. Która bowiem z językowych danych nie jest znakiem i która nie jest włączona w proces porozumienia? Semantyka opisuje pole językowych danych jakby z zewnątrz, poddając je zewnętrznej obserwacji; rezultatem takiego ujęcia jest klasyfikacja sposobów postępowania ze znakami. Zawdzięczamy ją amerykańskiemu badaczowi Charlesowi Morrisowi. Hermeneutyka natomiast zajmuje się wewnętrznym aspektem użycia tego świata znaków, lepiej: wewnętrznym procesem mówienia, który widziany z zewnątrz jest jakby „wzięciem-w-użycie” jakiegoś świata znaków. Tematem hermeneutyki – podobnie jak semantyki – jest całość językowego dostępu do świata. Obie poszukują tej całości w wielości języków, którymi mówimy. Zasługą analizy semantycznej jest, jak mi się zdaje, uświadomienie całościowej logicznej struktury formalizacji języka, a w konsekwencji zdemaskowanie wartość fałszywych ideałów: ideału jednoznaczności znaków czy symboli i ideału wyrażenia językowego. Wysoka semantycznej analizy strukturalnej polega – bynajmniej nie na ostatku – na rozwianiu wytwarzanego przez izolowany znak słowny pozoru identyczności. Robi się to w różny sposób: a to uświadamiając synonimy danego słowa, a to – co jeszcze o wiele ważniejsze – dowodząc, że pojedyncze wyrażenie

Jeśli jakieś wyrażenie wchodzi na miejsce innego. czy taka teoria podstawialności rzeczywiście dotyczy sensu mowy (Redę). czy jest to rzeczywiście różnica sensu. czy nie jest to tylko różnica wartości emocjonalnej czy eufonicznej? Zapewne. A jednak gdy weźmiemy pod uwagę kontekst poetycki. Pojęcie synonimiczności rozmywa się przy tym coraz bardziej. do poetyckiego tworu. tym bardziej indywidualizuje się znaczenie wyrażenia. to . Czy różnica ta nie istnieje tylko z estetycznego punktu widzenia. Świadczy o tym daleko idąca nieprzekładalność wiersza lirycznego. Przypadkiem krańcowym jest ideał semantyczny uznający tylko jedno wyrażenie za wyrażenie poprawne. Spróbujmy pokazać rezultaty ujęcia semantycznego na przykładzie pewnego konkretnego wiersza. Można wątpić. napotykając archaizm na miejscu zwykłego słowa. to znaczy. Najbardziej zbliża się do tego ideału literatura piękna. czy meaning jakiegoś wyrażenia niż jego podstawialność. Można jednak wątpić. Im mniej izolowany jest jednak przy tym pojedynczy znak słowny. zdziwimy się być może. Rzeczywiście bowiem trudno znaleźć lepszą definicję sensu czy znaczenia. ponieważ wskazuje on na coś. za trafne słowo w jakimś określonym kontekście. podzielić i zróżnicować ze względu na proste oznaczenie i nazwanie czegoś. że z pomocą słowa Zähre wydobywa się tu inny sens płaczu. że . Nikt przecież nie zaprzeczy. co kryje się za wszelką synonimicznością. Zobaczymy. Ten drugi rezultat uważam za ważniejszy.o ile chodzi o prawdziwy wiersz tak jak w tym przypadku . gdzie mówi się: Die Zähre rinnt („łza płynie"). Wielość sposobów wyrażania tej samej rzeczy czy wielość słów na tę samą rzecz da się rozróżnić. jakim jest wiersz.słowne jest w ogóle nieprzekładalne i niewymienialne. Jest taki wiersz Immermanna. poprzez dramat. Zähre brzmi inaczej niż Träne. tu zaś indywidualizacja potęguje się od epiki. nie zmieniając przy tym sensu całości. to ma ono identyczny sens z tym. Ale czy z punktu widzenia sensu jedno nie da się podstawić zamiast drugiego? Trzeba przemyśleć ten zarzut w całej jego ostrości. właściwej jedności fenomenu językowego. Słysząc po raz pierwszy to wyszukane użycie słowa Zähre zamiast Träne (łza). lekko odbiegający od powszedniego. do liryki.uznamy wybór poety. które zastąpiło.

Precyzyjny opis semantyczny ujawnia niekoherencję powstającą przy recepcji jakiegoś zakresu słowa w nowych kontekstach – niezgodność tego rodzaju oznacza zaś często. która tworzy się w rezultacie ciągłego wrastania wyrażeń w nowe zakresy stosowalności. słowo to nie ma znaczenia właściwego. Dopiero gdy słowo zakorzeni się jakby w swym metaforycznym użyciu oraz straci charakter recepcji i przenośni. Zapewne. Z tego szerszego punktu widzenia trzeba ograniczyć ważność teorii podstawiania. Struktura tworu językowego nie da się opisać po prostu ze względu na korespondencję i wymienialność pojedynczych wyrażeń. Ułożenie słownika i reguł jego stosowania daje tylko zarys struktury języka. Z pewnością więc to tylko szkolna konwencja gramatyczna każe nam uznać. że właściwe znaczenie niektórych używanych przez nas wyrażeń. to znaczy odsyła do pierwotnego zakresu sensu. dopóty sam ten związek jest jeszcze świadomy. Analiza semantyczna może więc odczytać jakby różnice między epokami i bieg dziejów – w szczególności potrafi uchwycić wchodzenie jakiejś całości strukturalnej w nową strukturę całościową. Metafora zachowuje charakter przenośni. Dotyczy to również – i to szczególnie – logiki metafory. teorii.chodzi przede wszystkim o jedność mowy. jego znaczenie w nowym kontekście staje się „właściwym” znaczeniem. istnieją zwroty ekwiwalentne. która ma definiować znaczenie słów. pojawiają się. że mamy do czynienia z rzeczywiście nowym poznaniem. lecz przenośne. takich choćby jak słowo „rozkwit”. ogranicza się do świata roślinnego. W tym miejscu natrafiamy jednak na pewne ograniczenie . ale stosunki ekwiwalencji nie są dane raz na zawsze. z którego jest zaczerpnięta i z którego została przeniesiona w jakiś nowy zakres zastosowania. użyte zaś wobec istot żywych czy nawet wobec wyższych form życia. znikają i także w tej zmianie semantycznej z dziesięciolecia na dziesięciolecie odzwierciedla się duch epoki. W możliwościach analizy semantycznej leży właśnie przezwyciężenie izolującej słowa teorii znaczenia. a nie o dające się zastąpić pojedyncze wyrażenie jako takie. Spójrzmy choćby na wrastanie angielskich wyrażeń w nasze dzisiejsze życie społeczne. takich jak społeczeństwo czy kultura.

nie mówi w ogóle. A jednak komunikatywna siła niejasnego w różnorakim sensie mówienia wzbogaca zwężoną przez jednoznaczność informatywność tych jednoznacznie zdefiniowanych wyrażeń fachowych.semantyki. który nie daje się włączyć w autentyczne życie języka. Posiadają coś w rodzaju specyficznego kształtu. która również kryje się we wszelkiej mowie. dzięki którym poznanie naukowe ma w ogóle jakieś znaczenie dla laika. Abstrakcyjne pojęcie „siły" wrosło jednak przez to w język niemiecki i uległo tak daleko idącej indywidualizacji. którego nie rozumie nikt inny. zawarta w językowym związku ze światem. że stało się nieprzetłumaczalne. traci moc bezpośredniości i ewokacji. Dobrym przykładem tego procesu jest napięcie istniejące od dawna między terminologią i żywym językiem. które żywa komunikacja wprowadza w żywy język. z perspektywy idei całościowej analizy podstawowej semantycznej struktury języka wszystkie języki można traktować jako formy przejawiania się języka w ogóle. Weźmy choćby pod uwagę pojęcie siły w fizyce i odcienie znaczeniowe kryjące się w żywym słowie „siła" — te. Zapewne. że wyrażenia fachowe są jakby nieporęczne. Z drugiej strony jednak ten. że nigdy nie można zbytnio oddalić się od konwencji językowej. Zycie języka polega przecież właśnie na tym. lecz przede wszystkim właśnie oddany kulturze laik wie. językiem. nie podzielając jego wahania: Schon warnt mich was. Nauka może się oczywiście bronić przeciw takiemu zamąceniu swych własnych pojęć. dass ich dabei nicht . Natrafiamy jednak przy tym na napięcie między obecną nieustannie w mówieniu tendencją indywidualizacyjną i tendencją do konwencjonalizacji. kto mówi językiem całkowicie skonwencjonalizowanym w doborze słów. w stylu. że Oetinger i Herder właśnie w ten sposób wprowadzili odkrycie Newtona w świadomość ogółu: pojęcie siły było wówczas rozumiane z perspektywy żywego doświadczenia siły. Kto mówi językiem prywatnym.poprzedza ją całościowa perspektywa. Kto bowiem odda słowa Goethego: Im Aufang war die Kraft w jakimś innym języku. którą może osiągnąć jedynie przez indywidualizację językowego zasobu słów i językowych środków wyrazu. Parokrotnie już udało mi się dowieść. Nie tylko badacz. ale „czystość" metodyczna da się osiągnąć tylko w ograniczonym zakresie . w syntaksie.

co chciałoby się zakomunikować. „Opanować środki" – to używać ich zgodnie z przeznaczeniem. w szczególności znaków językowych. W tym miejscu dochodzimy do punktu. przeczy momentowi indywidualizacji w procesie językowym. który opanowujemy. zastępowania jednego wyrażenia przez inne. że wiersz w ogóle nie może być już przełożony z jednego języka na drugi bez straty całej poetyckiej siły słowa . Używa się ich wedle uznania i odkłada na bok. odrywa się od niego ów sens. Stwierdzenie to stawia jednak pod znakiem zapytania teorię podstawienia: czy teoria ta w istocie dobrze ujmuje pojęcie sensu wyrażenia językowego? Nieprzetłumaczalność. że tendencja ta rzeczywiście dochodzi do perfekcji w utworze literackim. że mając zamiar porozumiewania się w jakimś języku. zastępujemy jedno wyrażenie drugim czy stawiamy jedno obok drugiego. zawarte w mowie domniemanie sensu konstytuuje się w potoku zmieniających się kolejno wyrażeń. nie jest „znane" inaczej niż w językowej postaci. a nie przez oderwanie od jego płynnej jednorazowości. jak wszystkie inne środki działalności ludzkiej. Znaki te są jednak pewnymi środkami. obowiązujące także poza tym szczególnym zjawiskiem. jakim jest wysoce zindywidualizowany język literatury. Jest to. „Swobodne" mówienie nie pamięta o samym sobie. identyczne z nim co do sensu. gdy mówiąc. jest potokiem płynącym przy całkowitym oddaniu .bleibe? Gdy zwrócimy uwagę na zawartą w żywym języku tendencję do indywidualizacji. stwierdzenie o ogólnym znaczeniu. Podstawialność. moim zdaniem. Także wówczas. „Wybór" słów jest powstałym w trakcie komunikacji pozorem lub też efektem zahamowania procesu mówienia. Tymczasem usiłując wstawić na miejsce użytego słowa jakieś inne. Semantyka jest pewną teorią znaków. w którym semantyka znosi sama siebie i przechodzi w coś innego. jak się zdaje. Żyjemy w języku. to znaczy: to. zauważymy. trzeba opanować ten język. Mówimy naturalnie również. Rzeczywiste mówienie jest jednak czymś więcej niż wyborem środków do osiągnięcia określonych celów komunikacyjnych. w skrajnym przypadku właściwa liryce – tak. w bogactwie retoryki czy korygując własne słowa w poszukiwaniu lepszego wyrażenia.niweczy naturalnie ideę substytucji.

analizujących językowy układ tekstu jako całość i wydobywających na jaw jego strukturę semantyczną. kryje się za tym.właśnie wtedy. co zakryte przez mówienie. żadnej trwałej. czym może być. różne treści. gdy pozostaje w cieniu. z tym. Analiza hermeneutyczna potrafi dowieść. co dochodzi w nim do słowa. co wyraźnie przedstawia. tak jak w formy puste. co powiedziane jako nie powiedziane. Otwierający się tu wymiar hermeneutyczny oznacza naturalnie ograniczenie możliwości obiektywizacji tego. Dotyczy to nawet rozumienia mowy zapisanej. który spełnia swą funkcję tylko wtedy. Weźmy na początek pod uwagę to. Wyrażenie językowe nie jest po prostu niedokładne i wymagające poprawy. i to. gdy jest tym. Wypowiedź nie jest bowiem obdarzona jakimś jednoznacznym sensem w swej językowej i logicznej strukturze . lecz podobnie jak formy puste dają się podstawiać lub też można w nie wstawiać. że ta okazyjność czy okazjonalność stanowi istotę mówienia w ogóle. jakim jest mowa. wydobyty na jaw w ogóle traci swą funkcję. Okazjonalność to zależność od okoliczności.wszelka . że taka zależność od okoliczności sama nie jest okazjonalna. tak jak choćby tak zwane wyrażenia okazjonalne typu „ten” czy „to”. Otwiera się tu przed nami wielki obszar okazjonalności wszelkiego mówienia. lecz zawsze i z konieczności . pojawia się jeszcze jeden kierunek pytania i badania – właśnie hermeneutyczny. tekstów. co w mówieniu nie powiedziane – a przecież obecne. których osobliwość semantyczna polega na tym. że język odsyła nas zawsze poza siebie i poza to. w jakich użyte jest dane wyrażenie. co jest w nim powiedziane. Język nie zlewa się z tym. Mówienie implikuje bowiem nieustannie jakiś włożony weń sens. że nie posiadają one. Także rozumienie tekstów jest bowiem włączaniem ich z powrotem w ruch sensu. co się myśli i co się komunikuje w ogóle. jak wiadomo. Podstawą tego kierunku jest fakt. Tak więc za polem badań.się rzeczy ewokowanej w medium języka. dającej się określić treści. Analiza hermeneutyczna potrafi jednak dowieść. co jest przez nie ewokowane i komunikowane. okazjonalności. Dla wyjaśnienia tego stanu rzeczy chciałbym odróżnić dwie formy. w jakich mówienie kryje się w powyższy sposób samo za siebie: to. która współtworzy sens mowy.

Pytając. którą każdy z nas może przyjąć. że pytanie może zostać odebrane jako pytanie nawet wtedy.wypowiedź jest jakoś umotywowana. w jakiej to. jakby antycypuje odpowiedź. ukazuje się w tym. Wypowiedź taką nazywamy pytaniem retorycznym. że jest tak oczywiście dlatego. dlaczego w tym przypadku pytanie staje się afirmatywne i twierdzące. których swoisty sens leży w niepowtarzalności. jest więc odniesienie do pytania.staje się zrozumiałe? Z pewnością sens wszystkich takich form . Tak zwane pytanie retoryczne jest pytaniem tylko co do formy. że pytanie retoryczne podsuwa odpowiedź. tak zwane sygnowanie ich. całkowicie zmienia. Czy więc i w tym wypadku słowo jest odpowiedzią na jakieś motywujące je pytanie? Czy przez to . Są to wszystko sposoby mówienia. dzięki któremu pewna całostka mowy sformułowana jako zdanie orzekające nabiera charakteru pytania. Gdy zastanowimy się. gdy mianowicie coś. na przykład: „mówię. okaże się. Istnieje wiele rodzajów pytań i każdy wie. w powyższym przykładzie – przekleństwa. jak przekleństwo czy błogosławieństwo. a także rozkaz czy skarga. co nie powiedziane. Czy jednak jest to uniwersalna forma implikacji. gdy nie jest w żaden sposób wyróżnione syntaktycznie. zakomunikowanie jakiegoś domniemanego stanu rzeczy . które w ścisłym sensie wcale nie są wypowiedziami. czy też istnieją obok niej jakieś inne formy? Czy na przykład obowiązuje ona w całym wielkim obszarze wypowiedzi. ponieważ ich właściwą i jedyną intencją nie jest informacja.i tylko przez to . Najbardziej formalną postacią. Mamy tu na myśli specyficzny ton pytajny. rzeczowo biorąc. Dopiero pytanie. co ma charakter pytania. jest to twierdzenie. co powiedziane. zwiastowanie zbawienia z jakiejś tradycji religijnej. Nie będę tu mówił o całkowicie jeszcze zaniedbanej hermeneutyce pytania. Pięknym przykładem jest jednak także zjawisko odwrotne. to znaczy przekształcenie ich w wypowiedzi informujące. staje się zdaniem orzekającym. nadaje jej sens. kryjące się za każdą wypowiedzią.są to bowiem wypowiedzi o całkowicie odmiennym sensie funkcjonalnym? Chodzi mi o takie zjawiska językowe. by nie powiedzieć niweczy sens wypowiedzi. Z drugiej strony dzięki hermeneutycznej funkcji pytania wypowiedź jako taka jest zawsze odpowiedzią. że cię przeklinam”.

że powyższe formy wypowiedzi są również wypowiedziami okazjonalnymi . Odwrotnie. to znaczy zakrywa także to. gdy mamy do czynienia z tekstem „literackim”. co myślenie zakrywa. jurystycznej czy krytycznoliterackiej . które z konieczności budzą pytanie. Sposób zakrywania.w tej mierze. że coś zakrywa. w jakiej okoliczność ich wypowiedzenia dopełniła się w rozumieniu. na które dany tekst jest odpowiedzią.nie ma jako taka pierwotnie semantycznego charakteru. co nie powiedziane. Współczesny lingwista mówi wówczas. Kolejna płaszczyzna problemowa otwiera się przed nami wówczas. Kłamstwo nie jest przecież po prostu stwierdzeniem czegoś fałszywego. pozostaje niepełny bez odniesienia do jakiegoś kontekstu działania. niejaka się i nie pokazuje tego po sobie.a to oznacza. o sygnałach kłamstwa. że chce być jednym z czynników.od orientalnej formuły grzecznościowej do niedwuznacznego nadużycia zaufania . z jaką mamy do czynienia w przypadku kłamstwa . który nazywamy kłamstwem. Takie właśnie teksty są przede wszystkim przedmiotem hermeneutyki tradycyjnej – teologicznej. w mocnym znaczeniu tego słowa. Nie można zaprzeczyć. Fakt. „Sens” takiego tekstu nie jest bowiem motywowany przez okoliczności. to znaczy chce być „zawsze" odpowiedzią . Kto kłamie jak z nut. tekst wielkiej literatury chce być „zawsze” słyszany. znaczących w danym tekście wypowiedzi o intencji zakrywającej.wypowiedzi. Skomplikowana plątanina stosunków między ludźmi. jest ogólnie znany w jednym szczególnym przypadku: kłamstwa. gdy chcemy ewokować rzeczywistość jedynie poprzez język – a więc w dziele sztuki. ma w ramach językowej totalności pewnej całości literackiej swe własne struktury semantyczne. na przykład w odniesieniu do tekstów. że sam proces mówienia może coś zakrywać.to one bowiem każą nam wywoływać zamarły w litery sens z samych tych liter. refleksja nie nad tym. lecz nad tym. od przekleństwa do błogosławieństwa. Chodzi tu o zakrywające coś . Jednakże w hermeneutyczne warunki naszego zachowania językowego głębiej sięga inna forma refleksji hermeneutycznej. Jednakże realność językowa nabiera oczywiście charakteru takiego kłamstwa szczególnie wówczas.

uznaje tę wartość. czy lepiej: zrozumienie kłamstwa jako kłamstwa w sensie zgodnym z prawdziwą intencją kłamcy. Znamy to zjawisko jako zjawisko zakłamania. Napotykamy tu całkowicie rozwiniętą i wszechobejmującą potęgę mowy – choć w tym przypadku tylko jako siłę kompromitującą pewien werdykt społeczny. że partner rozmowy został wykluczony z komunikacji. Zakrycie w sensie błędu jest natomiast zakryciem całkiem innego rodzaju. Nie przyznaje się do kłamstwa sam przed sobą. co prawdziwe. ale i dlatego. w jakiej kłamstwa zakładają komunikatywną wartość prawdy. Błąd nie jest ani zjawiskiem sematycznym. Wprawdzie kłamstwo jest specyficznym zjawiskiem językowym.mówienie. Dlatego właśnie przejrzenie kłamstwa. Ktoś. Zachowanie językowe w przypadku poprawnego stwierdzenia w niczym nie odbiega od zachowania językowego w przypadku stwierdzenia błędnego. która ożywa na nowo w przypadku przejrzenia i odkrycia kłamstwa. że zakrywa. świadome tego. gdzie zakłócony został . W konsekwencji zakłamanie staje się przykładem samoalienacji grożącej świadomości językowej – samoalienacji. ale jako zjawisko wyrazu i języka niczym nie różnią się od wyrazu przekonań poprawnych. gdy kłamca nie uświadamia sobie własnego kłamstwa jako takiego właśnie zakrywania. która wymaga usunięcia przez wysiłek refleksji hermeneutycznej. ani hermeneutycznym. że kłamstwa włączone są w językowy stosunek do świata. człowiek zakłamany zatraca w ogóle zmysł prawdy i tego. Wypowiedzi błędne są „poprawnym" wyrazem błędnych przekonań. choć z obydwoma mamy tu do czynienia. że kłamstwa mają krótkie nogi. rozciągając nad sobą zasłonę słów.nie tylko dlatego. komu udowodniono kłamstwo. szuka w słowach ochrony przed zdemaskowaniem. Hermeneutyka wkracza bowiem tam tylko. potwierdzający się w nich w tej mierze. ponieważ zrezygnował z samego siebie. jest językowym zadaniem opisu w kontekście literackim. Utwierdza się w zakłamaniu. Rozpoznanie zakłamania oznacza z hermeneutycznego punktu widzenia. Dopiero wówczas. kłamstwo nabiera nowego charakteru. który na nowo określa jego całościowy związek ze światem. jednakże zasadniczo jest to nieszkodliwy przypadek zakrywania .

Załamanie takie jest na ogół rezultatem nowego doświadczenia. gdy . że wstępny pogląd jest już nie do utrzymania. gdzie mając na względzie bezzałożeniowe poznanie i obiektywność nauki.spotykamy ją choćby tam. Podstawowe przesądy są jednak potężniejsze. pretendując do oczywistej pewności. dotyczą tego właśnie zakrycia i określają cały ludzki stosunek do świata.jak to się dziś w coraz większym stopniu dzieje – nauka powoływana jest na najwyższą instancję decyzji społecznych. na przykład na poznawanie społeczeństwa. przenosi się metody jakiejś już sprawdzonej nauki. co rozumie się samo przez się. spotykamy ją również wtedy. Jest to zadanie skrajnie trudne. trzymając się ciągle w cieniu. właściwe wszelkiej dogmatyce. że aprioryczne pojęcia i aprioryczne rozumienie. Podstawowa struktura naszego języka w ogóle polega na tym. To ono sprawia.proces porozumienia między ludźmi i porozumienia z samym sobą. Więcej jeszcze. to znaczy pragnie znieść zakrycie. budzi bowiem zawsze opór wszelkich oczywistości praktycznych. Refleksję hermeneutyczna tego typu znamy w postaci krytyki ideologii rzucającej podejrzenie o ideologię. że uświadomienie sobie tych przesądów jako takich wymaga swoistego załamania się sensu wskazywanego przez intencję naszych słów. zabezpieczają się przed obaleniem. podawanie w wątpliwość czegoś. na przykład fizyki. Znamy ją jednak także z nauki . Krytyka ideologii ma na celu uświadomienie i obalenie z pomocą refleksji historycznej i społecznej panujących w społeczeństwie przesądów. którego skutkiem jest niekontrolowane działanie takich przesądów. Tu właśnie zaczyna się funkcja teorii . Jedna – to milczące korzystanie z przesądów. dyrygują tym. Językową postać umacniania przesądów znamy jako uparte powtarzanie. to znaczy wyjaśniającej rzekomą obiektywność jako wyraz stabilności realnych stosunków władzy. ba – nawet przedstawiają się w postaci rzekomo wolnej od przesądów i w ten sposób umacniają swą ważność. co mówimy – tak. Zapoznaje się wówczas interes wiążący się z poznaniem – i tylko refleksja hermeneutyczna potrafi to pokazać. Obie potężne formy zakrycia przez mówienie. które refleksja hermeneutyczna powinna wziąć pod uwagę przede wszystkim i które chciałbym teraz rozważyć. bez metodycznej modyfikacji na inne obszary.

formę. czy jako iluzja empirii wolnej od wszelkich przesądów tradycji metafizycznej. która dąży do krytycznego obalenia określonego rodzaju przesądów. Krytyka ideologii stanowi tylko pewną formę refleksji hermeneutycznej. W obliczu nauki musi walczyć o uznanie nawet wówczas. Krytyka hermeneutyczna staje się jednak rzeczywiście produktywna dopiero wówczas. co wymyka się metodyce jej własnego postępowania. pozór. za którym kryją się społeczne przesądy i społeczne interesy. do rzeczywistego ideału poznania – ponieważ uświadamia nam również iluzję samej refleksji. która wykrywa wszędzie przesądy i zależności. Pomyślmy choćby o roli ekspertów we współczesnym społeczeństwie. to znaczy swe własne uwarunkowanie i własną zależność. która to robi.hermeneutycznej: ustanawia ona ogólną gotowość do zablokowania jednego z naszych potężnych przyzwyczajeń i przesądów. Właśnie z tego powodu kompetencje nauki okazują się nieograniczone. to znaczy za pozbawioną przesądów i niezależną. reprezentujące wolę społeczeństwa. moim zdaniem. tkwi z konieczności w urojeniach. gdy dokonuje autorefleksji. o tym. co krytykuje. lecz o samowyjaśnienie metodyki naukowej w ogóle. wojna i wymiar sprawiedliwości określone są w większym stopniu przez głos ekspertów niż przez gremia polityczne. W ten sposób nauka stwarza pozór totalności poznania. Świadomość krytyczna. Ona sama motywowana jest bowiem przez to. co obala. zbliża się. czy jako iluzja przezwyciężenia nauki przez krytykę . Pretensja do zupełnej wolności od przesądów – czy to w postaci iluzji absolutnego oświecenia. Jako nowożytna nauka metodyczna nauka określona jest przez swą początkową rezygnację – rezygnację ze wszystkiego. ale samą siebie uznaje za absolutną. że gospodarka i polityka. Tymczasem refleksja hermeneutyczna ma zasięg uniwersalny. gdy poddaje refleksji także swój własny wysiłek. Podstawą nauki jest partykularność jej przedmiotu. Refleksja hermeneutyczna. Jest zależna w nieredukowalny sposób od tego. z tego samego powodu nauka nie może mieć kłopotu z samousprawiedliwieniem. który został ukonstytuowany jako przedmiot przez obiektywizujące metody samej nauki. gdy nie chodzi o szczególny problem podejrzenia o ideologię.

w którym jest miejsce także dla czegoś obcego. choć skończonego ruchu myśli. lecz interpretuje. posługując się własnymi pojęciami w swym własnym horyzoncie. że poznanie ludzkie jest ograniczone i pozostaje ograniczone nawet wtedy. Prawdą świadomości hermeneutycznej jest mianowicie prawda przekładu. także poznanie naukowe. Wie on. świadectwo wyższej prawdzie. językową wykładnię świata. Taka forma hermeneutycznej praktyki refleksyjnej znosi w pewnym sensie to. gdzie istniejemy i gdzie przemijamy. wychodzi na jaw potęga rozumu. poddając refleksji samą siebie daje. który konfrontuje prawdę czegoś obcego z własną prawdą. Wyższość tej prawdy polega na tym. co tłumaczy. A continuum to jest przecież miejscem. wyjmując je z jego własnej językowej struktury świata. W każdym razie świadomość oświecona hermeneutycznie. jest w końcu takim właśnie procesem hermeneutycznym – procesem. co obce. prawdziwy przekład nie dokonuje bowiem tylko krytycznej destrukcji ani nie odtwarza czegoś bezkrytycznie. który wtapia wypracowane przez analizę semantyczną całości strukturalne w continuum tłumaczenia i pojmowania. która zawsze musi być jawną bądź ukrytą krytyką tradycyjnych prób myślenia. co dane w językowej postaci. to. i to. innego. z powrotem na całość ludzkiego doświadczenia świata. Filozofia. w procesie. Dzięki przekładowi. to co dane — a nie tylko nasz pogląd o nim — zostaje włączone w nową. Tak więc refleksja hermeneutyczna uprawia samokrytykę myślącej świadomości. co swojskie. moim zdaniem. Przełożył Krzysztof Michalski . że daje ona możliwość przyswojenia czegoś obcego. gdy uświadamia sobie własne granice.ideologii – jest naiwnością. Jednakże to ono samo. przekładającej wszystkie swoje abstrakcje. W tym procesie ciągłego. zbiega się w nową postać. wykazując na nowo znaczenie tego.